Category: Uncategorized

  • Zmeczona maturzystka

    Wstałem później niż zwykle, otworzyłem sobie piwo i w piżamie zasiadłem w salonie przed telewizorem. Rodzice byli w pracy, siostra zdawała maturę, więc miałem wolną chatę i nikt nawet nie wiedział, że nie poszedłem do szkoły. W moim liceum też odbywały się egzaminy maturalne, w związku z którymi skrócili mi lekcje, a ja uznałem, że nie opłaca się w ogóle iść na tych kilka godzin.

     

    Poskakałem chwilę po kanałach i znalazłem fajny film. Kiedy w czasie przerwy reklamowej poszedłem się załatwić i w łazience mój wzrok przypadkowo padł na pojemnik na pranie, nie wytrzymałem i zajrzałem do niego. Wiedziałem, że można w nim znaleźć noszoną bieliznę mojej siostry, Gabrysi, która od jakiegoś czasu strasznie mnie podniecała. Jako szesnastoletni napaleniec ciągle myślałem o seksie, a że siostrę miałem śliczną, to trudno żebym nie zaczął w końcu dostrzegać w niej kobiety. Taka piękność o długich blond włosach, wysoka i szczupła. Gabryśka jako brata w ogóle się mnie nie wstydziła i często chodziła po domu w samych majtkach i staniku, albo jak gdyby nigdy nic przebierała się przy mnie, nie wiedząc nawet, jak to na mnie działa. Doszło już do tego, że nakręcała mnie nawet noszona przez nią bielizna.

     

    Nie musiałem długo szukać w pojemniku – majtki Gabrysi znalazłem na wierzchu. Wyjąłem je, przyłożyłem sobie do twarzy i wciągnąłem powietrze. Od razu odurzyły mnie siostrzane feromony i zabuzowało mi w kroku. Pod jej majtkami znalazły się również znoszone rajstopy, które Gabryśka poprzedniego dnia miała na egzaminie maturalnym. Chwyciłem je oczywiście, a majtki odłożyłem do pojemnika. Zacząłem ocierać się fiutem o te cienkie rajtuzy, przypominając sobie jak seksownie wyglądały w nich wczoraj nogi mojej siostry i podniecając się coraz bardziej. Zaraz jednak usłyszałem, że reklamy się skończyły, toteż jako, że film był dość ciekawy, wróciłem przed telewizor. Rajstopki zabrałem ze sobą i bawiłem się nimi dopijając piwo i oglądając film, na którego fabule jednak nie mogłem się już zbytnio skupić, bo coraz bardziej napastowały mnie myśli o seksie.

     

    Siłą rzeczy w końcu wyjąłem swoje przyrodzenie na wierzch i zacząłem masować się po nim delikatnymi rajstopami siostry. Czułem w powietrzu ich specyficzną woń, a że bardzo ona na mnie działała, jedną ze stopek przyłożyłem sobie do nosa. Lizałem materiał, onanizując się i zupełnie już zapominając o lecącym filmie. W pewnym momencie jednak przywrócił mnie do rzeczywistości odgłos przekręcanego w zamku klucza. Szybko podciągnąłem sobie spodenki od piżamy, a rajtuzy oraz puszkę po piwie wrzuciłem za kanapę. Wpatrzyłem się znowu w telewizor, udając zainteresowanego widza. Za chwilę w korytarzu rozebrzmiał szybki stukot obcasów świadczący o tym, że przybyszem jest właśnie właścicielka znajdujących się teraz za kanapą rajstop. Całe szczęście, że nie któreś z rodziców, bo zaraz czepialiby się, że nie jestem w szkole, a z Gabryśką ostatnio byłem w przyjaznych stosunkach i nie bałem się, że na mnie doniesie.

     

    Tamtego dnia moja siostra zdawała ustną maturę z angielskiego, która była ostatnim z jej egzaminów. Najwidoczniej już się z nim uporała. Po chwili ujrzałem jej rozpromienioną twarz w drzwiach salonu. Kiedy mnie zobaczyła, krzyknęła radośnie: „Zdałam, Berto, zdałaaam!”, po czym przyskoczyła do mnie i mocno mnie objęła. Wstałem więc i również ją obejmując, poklepałem po plecach, mówiąc:

    – Gratuluję, wiedziałem, że zdasz.

    Cofnęła głowę i popatrzyła na mnie z uśmiechem.

    – Osiemdziesiąt pięć procent! A myślałam, że mi się nie uda!

    Jej ciało stykało się z moim osłoniętym jedynie spodniami piżamy, sterczącym penisem, wprawiając go w jeszcze większe odrętwienie.

    – No widzisz? Mówiłem ci, że dobrze ci pójdzie…

    – Tak się cieszę… – nie mogąc utrzymać emocji na wodzy, dziewczyna niemal płakała ze szczęścia.

    – Też się cieszę – spróbowałem nadać swojemu głosowi radosny ton, choć tak naprawdę wiadomość, że Gabrysia zdała, nie była niczym niezwykłym. Przecież jeśli taka kujonka miałaby oblać, to chyba nikt by nie zaliczył tej matury. Dla mnie bardziej emocjonujące były jej piersi rozgniecione na mojej klacie oraz to, że w tej pozycji mój penis wciskał się w jej podbrzusze.

    Gabrysia ze szczęścia ucałowała mnie soczyście w policzek, po czym oderwała się i wybiegła z pokoju. Zdjęła w korytarzu buty i z tej radości nie mogąc znaleźć sobie miejsca, powróciła do mnie. Ja w tym czasie rozsiadłem się znów na kanapie i patrzyłem, jak boso chodzi w kółko po środku pokoju, rozpinając swoją białą koszulę i wciąż nadając o wynikach matur osiągniętych przez jej koleżanki – wszystkich niższych niż jej własne osiemdziesiąt pięć procent. Po chwili zmieniła temat.

    – W końcu sobie odpocznę, nareszcie będę miała spokój! – mówiła. – Spooo-kóóój – dodała śpiewnym głosem.

    Niebawem uporała się z guzikami swojej galowej koszuli, zdjęła ją i ostentacyjnie odrzuciła od siebie – jakby wraz z nią pozbywała się trosk związanych z maturą. Od pasa w górę został na niej wyłącznie stanik.

    – Teraz będę chodziła tylko w domowych dresach i całe dnie będę spędzała przed telewizorem – szczebiotała. – A co, nie należy mi się?

    – Jasne, że ci się należy! – potwierdziłem dobitnie i trochę kpiąco, czego jednak rozradowana Gabrysia nie odczuła.

    – Cztery i pół miesiąca wakacji… – mówiła rozmarzona. – Waaakaaaaa-cjiii – powtórzyła, tym razem wyśpiewując to słowo.

    Mocowała się teraz z zameczkiem od spódnicy, który znajdował się na pupie. Wykręcała głowę do tyłu i zezowała w dół, żeby móc zobaczyć to problematyczne zapięcie, a jej usta wykrzywiały się przy tym w charakterystyczny pałąk – jakby wygięcie kącików ust do dołu dawało możliwość osiągnięcia większego kąta widzenia. Coraz mocniej szarpała za zamek wykręconymi w tył rękami, lecz nie mogła sobie poradzić. Stała dokładnie pomiędzy mną a telewizorem i w ogóle jej nie obchodziło, że zasłania mi obraz. Ale co tam film, kiedy w zamian można sobie bezkarnie popatrzyć na ładną dziewczynę z prawie nagim tułowiem i w eleganckiej spódniczce przed kolano, którą do tego właśnie próbuje zdjąć. Zacząłem się zastanawiać, jak mając taką siostrę, mogłem kiedyś się na nią nie napalać.

    – Och, kurde no… Co za gówno! Ten zamek ciągle się zacina! – jej radość zaczynała ustępować irytacji. – Szsz… cholera jasna! Dzyndzel się urwał! – wkurzyła się po chwili, opuszczając ręce.

    – Spokojnie, nie szarp się tak z tym – rzuciłem obojętnie.

    Gabrysia dała za wygraną i podeszła do kanapy. Stanęła tyłem do mnie, dotykając łydkami do moich kolan, a jej pupa znalazła się przed moimi oczyma.

    – Weź zobacz, czemu to się nie chce odpiąć – rzekła ze zniecierpliwieniem, jakby obwiniając mnie o nieskuteczność zamka w swojej spódnicy.

    Trochę mnie ta prośba onieśmieliła, ale udając, że jej tyłek nie jest dla mnie niczym szczególnym, złapałem jedną ręką za górną krawędź wąskiej spódnicy, a drugą spróbowałem pociągnąć w dół malutki suwak, co było trudne bez uchwytu, który Gaba przed chwilą oderwała.

    – Daj ten dzyndzel, bo bez niego nie pójdzie – powiedziałem. – Spróbuję go przyczepić.

    Wygięła rękę do tyłu, przybliżając ją do mnie, by podać mi trzymany wciąż uchwyt.

     

    Niewielkie rozmiary zameczka nie ułatwiały sprawy, podobnie jak fakt, że w ogóle nie mogłem się skupić na zadaniu. Od tej bliskości siostrzanego tyłka strasznie buzowało mi w jajach. Do tego po chwili musiałem włożyć rękę w jej spódnicę, żeby od wewnątrz wypchnąć problematyczne miejsce dla ułatwienia sobie pracy. Wierzchnią częścią dłoni poczułem wtedy miękkość pośladka i moje myśli zupełnie już odleciały. Gabrysi natomiast ani trochę nie przeszkadzała moja ręka w jej spódnicy – przecież byłem tylko jej bratem, więc to nic takiego. Jakoś się zaraz na szczęście pozbierałem i wróciłem do roboty. Wyjąłem rękę z siostrzanej spódniczki i podciągnąłem kieckę do góry, żeby lepiej widzieć zameczek i żeby mieć do niego lepszy dostęp, bo w talii Gabrysia była trochę węższa niż w tyłku i spódnica jej tam tak ciasno nie opinała. Mój wzrok mimowolnie powędrował niżej, na uda siostry, których większa część została odsłonięta w wyniku podsunięcia spódniczki w górę. Pochyliwszy się zdołałem ujrzeć nawet tą intrygującą, przyciemnioną część wzmocnienia rajstop, zaczynającą się pod samym tyłeczkiem, która zawsze tak mnie podniecała. Najchętniej po prostu rozerwałbym siostrze tą kieckę i dobrał się do skrywanego pod nią tyłeczka, ale musiałem się opamiętać. Rozłożyłem szeroko nogi i przyciągnąłem Gabrysię za udo jeszcze bliżej. Znalazła się między moimi nogami. Jakiś czas mozoliłem się z rozpinaniem zameczka, szarpiąc go bezmyślnie na wszystkie strony i patrząc się tępo w lekko odstający tyłek, aż w końcu, zmęczona pozycją stojącą Gabrysia, postanowiła usiąść. Jej pupa znalazła się dokładnie na moim kroczu, rozsyłając po nim wspaniałe mrowienie. Aż zamknąłem oczy z nagłej rozkoszy, jaka mnie przeszyła. Na szczęście siostra tego nie widziała. Pchnęła mnie tyłkiem, dając do zrozumienia, że mam posunąć się w głąb kanapy, by zrobić jej miejsce na brzegu. Kiedy to uczyniłem, zaczęła mościć się pomiędzy moimi rozłożonymi szeroko na boki nogami.

    – Jak to ma tyle trwać, to nie będę stała. Jestem taaaka zmęczooona… – ziewnęła, unosząc ramiona i przeciągając się słodko jak kotek. Poczułem przyjemny zapach jej upiętych w kok włosów.

    – Moja wina?! – udawałem urażonego. – Trzeba było się z tym tak nie szarpać. Jakbyś nie urwała, to by poszło szybciej…

    – No nie mówię, że twoja, nie obrażaj się… Po prostu chcę już odpocząć, pooglądać wygodnie telewizję…

    Pochyliła się do przodu, żebym miał dobry dostęp do zamka spódnicy, która była teraz dość wysoko naciągnięta na jej plecy. Najbardziej wysunięta do tyłu część jej wypiętej pupy zetknęła się z moim sterczącym penisem i zrobiło mi się głupio. Próbowałem siłą woli zmusić go do oklapnięcia, bo nie chciałem przecież, żeby poczuła tą dziwną twardość. Zetknięcie z jej tyłeczkiem wcale jednak tego nie ułatwiało. Zrozumiałem, że muszę się po prostu trochę od niej odsunąć, choć najchętniej przywarłbym do tej pupci jeszcze mocniej.

    – Ooo… Trochę poszło! – poinformowałem po chwili. – Zaraz powinno puścić…

    – Super.

    Próbowałem wyszarpnąć materiał spod suwaka, ciągnąc jednocześnie w dół. Gabrysia chwyciła leżący obok na kanapie pilot i bez pytania o pozwolenie zaczęła skakać po kanałach. Jej pupa przesunęła się jeszcze w tył, znowu do mnie dotykając. Dziewczyna zaczęła kręcić w kółko głową, jak gdyby bolał ją kark, a także dziwnie wyginać i naprężać plecy, chyba rozprostowując mięśnie.

    – Ooo, „Daleko od noszy” leci! – ucieszyła się po chwili, znajdując na jakimś kanale serial, który lubiła.

     

    Niebawem udało mi się do końca rozpiąć zamek.

    – No, poszło! – powiedziałem uroczyście.

    – W końcu. Dzięki – odwróciła się, by obdarzyć mnie słodkim uśmiechem, a wyczuwszy ode mnie alkohol, pociągnęła przeciągle nosem. – No ładnie – dodała z udawaną dezaprobatą w głosie, uśmiechając się porozumiewawczo. – Czuję, że ty już sobie piwkujesz…

    – Jednego walnąłem… Wolne mam, to mogę – zaśmiałem się.

    Uniosła nieco tyłek, zsunęła z niego spódniczkę i siadła z powrotem pomiędzy moimi udami. Wyprostowała nogi, by spuścić po nich kieckę do końca, a następnie odrzuciła ją od siebie z takim samym wstrętem, jak wcześniej koszulę. Patrzyłem na to nie rozumiejąc, dlaczego skoro wykonałem już swoje zadanie, Gabrysia nie usiądzie na przykład obok mnie, tylko znowu w moich nogach… Po chwili chwyciła mnie za ręce i ułożyła je na swojej delikatnej szyi.

    – A teraz wymasujesz mi kark – oznajmiła, jak gdyby to, że zdała dziś maturę, upoważniało ją do wydawania mi rozkazów. – Straaasznie mnie boli, chyba od tego siedzenia nad książkami… Już od kilku dni mnie łupie, ale teraz mogę się w końcu zrelaksować – wygięła głowę mocno do góry i uniosła ramiona, co widocznie sprawiało ulgę jej przeciążonym mięśniom. – Co, nie należy mi się?

    – No należy, należy – westchnąłem, trzymając dłonie nieruchomo na jej szyi. – Tylko ja nie wiem, jak się masuje kark…

    – A co tu wiedzieć? – położyła ponownie swoje ręce na moich, by pokazać mi, jakie mniej więcej ruchy mam wykonywać. – O, tak robisz… I tak… Tutaj, i potem trochę niżej – wskazała na swoje plecy. – I bardzo dobrze.

    Puściła moje dłonie, a ja nieśmiało masowałem jej szyję. Odetchnęła głośno i pogrążyła się w oglądaniu telewizji. Kiedy co jakiś czas rozbrzmiewała śmiechem, ja również udawałem rozbawionego – mimo, że nawet nie wiedziałem, co dzieje się na ekranie. Po co miałbym patrzyć w telewizor, skoro przed oczami miałem nagie plecy swojej siostry, które aktualnie były dla mnie o wiele ciekawsze. Pozory obojętności należało jednak zachować.

     

    Siedzącej na skrawku kanapy Gabrysi najwyraźniej nie było wystarczająco wygodnie, ponieważ wytrwale zajmowała dla siebie coraz większą powierzchnię do siedzenia. Kiedy tylko odsuwałem się od niej trochę, zaraz ponownie jej tyłek do mnie dotykał. Może uznawała, że odsuwam się po to, żeby zrobić jej więcej miejsca? Mogła teraz jeszcze łatwiej wyczuć moją twardość, bo jej pupę osłaniały już tylko majtki i cienkie rajstopki, musiałem więc mieć się na baczności. Śmieszne miała te majteczki i trochę dziecinne – takie żółtawe i przyozdobione różowymi kwiatuszkami… Niezbyt pasowały poważnej maturzystce. Znałem już te majtki, bo jakiś czas temu miałem przyjemność zgwałcić je, znalazłszy w koszu na pranie. Gabrysia pochylała się dość mocno do przodu, podpierając się łokciami o kolana, żeby wygodnie mi było ją masować, przez co atakujący mnie tyłeczek był seksownie wypięty i dobrze widoczny z góry. Nabuzowało mnie to jak cholera, a masowanie jej szyi jeszcze bardziej podsycało atmosferę. Miło też było słyszeć pomruki zadowolenia wychodzące z ust tak ładnej dziewczyny i spowodowane moim dotykiem…

    – Dobra, teraz weź niżej – zdecydowała w pewnym momencie, znowu wyginając na boki zmęczony tułów.

    Zsunąłem więc dłonie na jej plecy i pieszczotliwie pocierałem palcami bladą skórę. Sunąc powolutku w dół, dobrnąłem do paska stanika i przez chwilę nie wiedziałem, jak się z nim obejść. Z jednej strony nęciło mnie, żeby wsunąć palce pod ten pasek, z drugiej zaś obawiałem się, że siostra wyczułaby w tym jakiś seksualny podtekst. Zdecydowałem się więc na bezpieczniejszą opcję pocierania po materiale stanika, nie pod nim. Nagle po raz kolejny poczułem na kroczu dupę Gabryśki. Zrobiło mi się dobrze, jakby od jej tyłka rozbiegały się po moim penisie mrówki rozkoszy. Tym razem jakoś nie mogłem znaleźć w sobie na tyle silnej woli, żeby znowu się od niej oderwać i przerwać to uczucie. Rozczapierzyłem powoli palce i przycisnąłem dłoń całą powierzchnią do jej pleców, pochylając się nieco nad siostrą. Znowu odurzył mnie zapach jej młodej skóry…

     

    Zacząłem sobie wyobrażać, że przesuwam ręce pod jej pachami na klatkę piersiową i wkładam je pod biustonosz… Zaczynam pieścić te nieduże piersi, a Gabrysia mruczy z zadowolenia, jakbym dalej robił jej masaż. Zsuwam stanik i cycki wyskakują na wierzch. Ściskam ich brodawki, które zaraz twardnieją pod moim dotykiem, a Gabrysia kładzie swoje dłonie na moich i prosi, bym nie przestawał. Wyznaje mi, że od dawna marzyła, bym wypieścił jej biust i całe ciało… Zaczynam całować ją po plecach, szyi, aż w końcu rozpalona moim dotykiem, dysząc głośno, obraca się w moją stronę i siedząc teraz naprzeciw mnie, oplata mnie w biodrach swoimi długimi nogami i zaczyna mnie namiętnie całować. Moje ręce obmacują pożądliwie całe jej ciało, w końcu mogąc się nim do woli napawać…

     

    Poczułem jeszcze mocniejszy ucisk na kroku, który wyrwał mnie z tego marzenia. Zacisnąłem powieki i żeby nie jęknąć, przygryzłem język.

    – No weź się może trochę posuń, co? – poprosiła z wyrzutem Gabrysia, napierając na mnie pupą. – Zobacz jak ja mało mam miejsca, zaraz spadnę… I rób ten masaż, bo mi to pomaga, a nie się obijasz.

    Rzeczywiście, zdałem sobie sprawę, że moje ręce spoczywają teraz nieruchomo nieco nad biodrami siostry. Trochę zawstydzony, zacząłem ją znowu pieścić i przesunąłem się jeszcze w tył, do samego oparcia kanapy. Jedną ręką szybko poprawiłem sobie spodenki, bo zauważyłem, że moje podniecenie wyraźnie się na nich zarysowuje. Na szczęście Gabrysia siedziała tyłem i nic nie widziała. W ostatniej chwili zdążyłem ułożyć swojego penisa, bo zaraz siostra rozsiadła się głębiej i znowu do mnie przylgnęła, a ja powróciłem ręką na jej ciało.

    – Mmm… – zamruczała, wciąż wpatrzona w ekran. – Weź trochę mocniej, okej?

     

    Jakiś czas masowałem i macałem jej plecy, czując, jak robi mi się coraz lepiej. Trwałem w zetknięciu z jej pupą, oczekując na orgazm. Siostra przypadkowo jeszcze postawiła swoją stopę na mojej i tak ją trzymała, zbyt zajęta serialem, żeby zwracać uwagę na takie pierdoły. Nasze uda też się stykały, a mnie to wszystko strasznie nakręcało. Czułem, że za chwilę spuszczę się w piżamę. Niestety Gabrysia – najwyraźniej uznając, że masaż zrobił już swoje – uprzedziła ten moment i wyprostowała się nagle, odrywając tym samym dupkę od mego krocza. Odwróciła się do mnie twarzą, cmoknęła mnie przelotnie w policzek i rzuciła: „Dzięki”, po czym zwinnie przerzuciła nogi przez moje udo i położyła się na boku, zwrócona w stronę telewizora, podpierając się na łokciu. Leżała na moich nogach, z pupą pomiędzy moimi rozchylonymi udami, lecz nie stykała się już z moim kroczem.

    – Nie ma za co – odparłem zdezorientowany.

    – Jeju, jaka ja jestem zmęczona – przeciągnęła się jedną ręką, ukazując swoją pachę i ziewając. – Z nerwów prawie całą noc nie spałam…

    Rzeczywiście – jej powieki mrużyły się sennie. Nie wiedząc, co zrobić z rękami, położyłem jedną na jej biodrze, a drugą na udzie. Jakiś czas trwaliśmy w takiej pozycji – ona sennie i bez zainteresowania wpatrzona w ekran, a ja z rozdziawioną gębą pochłaniający wzrokiem jej biust, tyłek i nogi. Smyrałem ją przy tym niby od niechcenia po brzuchu i pępku, a drugą ręką gładziłem po nodze.

     

    Nagle odcinek się skończył i rozebrzmiały zgłośnione reklamy, rozwiewając senną atmosferę. Gabrysia poderwała się, siadając prosto pomiędzy moimi nogami i patrząc na mnie szeroko otwartymi oczyma.

    – Ej, bo zaraz tu usnę – stwierdziła. – A szkoda wakacji na spanie!

    Jej majtki znowu zetknęły się z uwypukleniem moich spodenek.

    – Kto ma wakacje, ten ma. Nie wszyscy mają tak dobrze – odparłem, zadowolony, że w takim stanie udało mi się w ogóle powiedzieć coś neutralnego.

    Gabrysia zaśmiała się triumfalnie. Klepnęła mnie mocno w udo i rzekła wesoło:

    – Wiesz co? Stawiam dziś piwo. Oblejemy, że zdałam.

    Od jej ręki po mojej nodze rozeszły się przyjemne ciarki. „A, co mi tam” – pomyślałem i również plasnąłem dłonią w jej udo. Ścisnąłem je przyjaźnie i tarmosząc za rajstopy, powiedziałem:

    – To ja ci stawiam. Za to, że zdałaś! Czekaj, zaraz przyniosę – pchnąłem ją, żeby zeszła z kanapy, bo byłem przez nią przyblokowany.

    Przetoczyła się i siadła obok mnie. Wstałem i udałem się do swojego pokoju po dwa piwa. Przy okazji ubrałem się w końcu w normalne ciuchy, bo piżamę musiałem ciągle poprawiać i pilnować, żeby sterczący kutas nie stworzył na niej krępującego namiotu.

     

    Wypiliśmy powoli, gadając wesoło i śmiejąc się z różnych głupot. W wyniku upału panującego tego dnia, Gabrysia chyba zapomniała o ubraniu się w jakieś domowe łaszki i siedziała wciąż w samych majtkach, rajstopach i staniku, przez co ciężko było mi się powstrzymać od ciągłego zerkania na jej ciałko. Po jakimś czasie dała o sobie znać moczopędna właściwość piwa i dziewczyna musiała udać się do toalety. Mnie także przycisnęło, więc kiedy wróciła, też poszedłem za potrzebą. Będąc w kiblu machinalnie zacząłem sobie walić, a byłem tak nabuzowany, że już parę ruchów ręki prawie doprowadziło mnie do wytrysku. W porę się jednak opamiętałem i wypuściłem fiuta z ręki, uznając, że zawsze to przyjemniej będzie posiedzieć jeszcze ze swoją półnagą siostrą na pełnym ciśnieniu, a na trzepanie jeszcze przyjdzie pora.

     

    Jak wróciłem do salonu, Gabrysia leżała bokiem na kanapie i znowu było po niej widać senność. Piwo i nieprzespana noc zaczęły dawać się jej we znaki. Podwinęła nogi, żeby zrobić mi miejsce. Usiadłem i przez chwilę oglądaliśmy w milczeniu film, który akurat leciał w telewizji. W pewnym momencie poczułem na swoich udach nogi siostry. Wyprostowała je, bo chyba niezbyt wygodnie było jej leżeć z podkulonymi. Przestałem zwracać uwagę na film i myślałem tylko o tym, że te seksowne nogi znajdują się teraz na moich kolanach. Gabrysia też już nie patrzyła w telewizor – jej powieki opadły, a oddech stał się miarowy. Usypiała słodko. Moja leżąca wcześniej luźno na kanapie ręka była teraz przyciśnięta jej udem i po chwili zaczęła cierpnąć, więc wysunąłem ją jak najlżej mogłem, nie chcąc budzić siostry. Wzdychając sennie, przekręciła się na drugi bok, twarzą do oparcia kanapy. Ziewnęła, ułożyła dłoń pod swoją głową i zaczęła znowu odpływać we śnie. Podczas tej zmiany pozycji zgięła też lekko jedną nogę i jej wysunięte nieco do przodu kolano znalazło się przypadkowo centralnie na moim kroczu, przez co aż się wygiąłem i z ledwością powstrzymałem pomruk przyjemności. Po moim penisie zaczął rozbiegać się prąd rozkoszy – noga siostry przyprawiała go o wspaniałe ciarki, które rozchodziły się też na brzuch i uda. Położyłem dłonie na nogach Gaby i znowu głaskałem je delikatnie, jakbym chciał tym zrelaksować siostrę. Ona odpływała w coraz głębszym śnie i chyba już nawet nie czuła tego dotyku, toteż nieco mocniej zacząłem obłapiać jej miękkie uda. Pochyliłem się trochę, by wyłapać nozdrzami unoszący się w powietrzu, leciutki zapach jej rajstop. Wsłuchując się w równomierny, spokojny oddech Gabrysi, zacząłem delikatnie poruszać biodrami, ocierając się kroczem o jej kolano. Pożałowałem, że zmieniłem piżamę na zwykłe ciuchy, bo gdybym tego nie zrobił, mojego członka dzieliłyby teraz od nogi siostry jedynie cienkie spodenki, a tak doznania były tłumione jeszcze przez grube gacie. Pochłaniałem zafascynowanym wzrokiem lekko wypięty tyłeczek, aż w pewnym momencie, mając pewność, że siostra śpi coraz głębiej, odważyłem się zawędrować na niego dłonią. Coraz intensywniej ocierałem się o jej nogę, drugą ręką powolutku zacząłem obsuwać ze swej pały spodnie wraz z majtkami. Niebawem obnażona żołądź mojego penisa stykała się z kolanem siostry. Leciutko gładziłem ją po pupie, z rozdziawioną gębą przyglądając się majteczkom w kwiatuszki, przyciemnionym przez materiał rajstop. Sapałem z podniecenia jak obłąkany i nie mogłem opanować oddechu. Pieściłem łydkę i stopę siostry, coraz mocniej poruszając miednicą, lecz resztkami silnej woli zmuszałem się do zachowywania jako takiej ostrożności. Nie mogłem jej przecież zbudzić… Czułem, że wszystko to zakończy się zaraz obfitym wytryskiem. Zamierzałem w ostatniej chwili zakryć swego fiuta spodniami, żeby przyjęły w siebie cały ładunek i uchroniły rajstopy Gabrysi przed pobrudzeniem. Wydawało mi się jednak, że mam na to jeszcze kilka chwil, kiedy niespodziewanie siostra mruknęła coś przez sen, a jej noga poruszyła się sama, przyciskając jeszcze mocniej moją męskość. To przyśpieszyło sprawę i nagle ogarnęła mnie błogość. Fale gorąca zaczęły rozlewać się po moim penisie i rozchodzić się od niego po całym ciele. Machinalnie przycisnąłem nogę siostry jeszcze mocniej do siebie i rozpłynąłem się w uniesieniu, zapominając o naciągnięciu spodni.

     

    Po wszystkim sperma znajdowała się wszędzie – spływała po moim fiucie, była na bluzie, spodniach, i niestety także na nodze Gabrysi. Mimo wszystko odetchnąłem z ulgą słysząc, że ta ciągle śpi. Starając się poruszać jak najmniej, ręką na szybko starłem nasienie z widocznych miejsc, po czym uniosłem nogi siostry i wyśliznąłem się spod nich. Przebudziła się. Na szczęście tylko uniosła nieco powieki i powiedziała zaspanym głosem:

    – Chwilkę się jednak zdrzemnę, dobra? Jestem taka padnięta, że masakra…

    Po czym na powrót zamknęła oczy, nic nie zauważając.

    – Jasne, prześpij się trochę, powinnaś – odparłem i udałem się do kibla po papier toaletowy.

    Kiedy znowu usnęła, wyczyściłem papierem jej umazane rajstopy, a następnie przyniosłem jakiś koc i nakryłem ją, żeby nie zmarzła taka goła podczas snu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Al Berto
  • “Rok 2064” – Czesc pierwsza: „Zona numer trzy” Rozdzial III – “Albin rura do zapchania” Czesc 2

    – Kurwa, ja idę szczać, a wy już polewajcie, bo mnie dziś moja wkurwiła, wydymała mnie, nie przyszła. Kurwa księżniczka, ona do zawodówki na imprezę nie przyjdzie przecież – to był głos mojej fascynacji seksualnej. Po chwili wszedł do kabiny obok i słyszałem jak z jego kutasa leje się mocny strumień moczu. Szkoda, że ściany między kabinami są murowane i nie ma w nich żadnej dziurki, by można było go podejrzeć. Chwilę to trwało, nim skończył. Słyszałem jak odrywa kawałek papieru toaletowego, pewnie do wysuszenia główki kutaska i dźwięk zamykanego zamka błyskawicznego. Potem już tylko szum spłukiwanej wody i trzaśnięcie drzwiami kabiny. 

    – O ja pierdolę, Marek coś ty za gorzałę kupił? – usłyszałem głos Andrzeja. 
    – No jaką, jaką? Ruską. Dobrą, bo tanią. I mamy literka w cenie połówki – odpowiedział Marek, którego kojarzyłem jako wysokiego blondyna z nieciekawą cerą. 
    – Co się cykasz Andrzejku? Jest butelka, jest impreza i starczyło na dużą butlę Fanty – odezwał się trzeci głos rechocząc. 
    – Kurwa, panowie, ale my się tym usmarujemy równo i do obucha – przesadnie oburzał się Andrzej. 
    – A wy panowie teraz możecie mistrza Ireczka wycałować po dupie – dodał ten trzeci. – Czary mary i mamy szklankę. 
    – O ja pierdolę, jaki zaradny, ale po dupie całuj się sam, jak potrafisz – recholał blondyn. – Może ty jak pies i jaja sobie liżesz. 
    – Marek zaraz ci przypierdolę, w ten rozhahany ryj! Nie jestem człowiekiem gumą, sam pewnie sobie kutasa usteczkami obciągasz. Polewaj, bo się ściemnia. 
    – Kurwa, Marek nie po pół szklany, bo kora tu zdusimy. 
    – Oj, panienki, walimy nasze kawalerskie – wyraźnie podniecony tokował Marek „Polejwóda”. 
    – Co to za gorzała? 
    – „Kremlowska”, czy jakoś tak. 
    – Ja pierdolę, to „karbidówka” żebyśmy nie poślepli. 

    Siedziałem w kabinie z ciężką głową, świat ciągle mi wirował, tak samo jak ściskał się mój żołądek. Było mi niedobrze. Opierałem głowę o zimne kafelki ściany kabiny. „Kurwa” – myślałem – „ile tu oni będą siedzieli?”. Ta muzyka dochodząca z dołu, ich gadanina, głupie dowcipy, dym papierosowy, to wszystko szumiało mi w głowie. Wszystko, co ze mną się działo w tej chwili, było odrealnione. Miałem wrażenie, że siedzę gdzieś oddzielony od rzeczywistości, kształty przed moimi oczyma zmieniały właściwe proporcje, to wydłużały się, to kurczyły, falując. Dobiegające z zewnątrz słowa pohukiwały echem w mojej głowie, a słowa zatracały swój sens, odbijając się bólem pod czaszką. Czasami otwierały się drzwi do toalety: ktoś wchodził do sąsiedniej kabiny, oddawał to do czego zmuszała go matka natura i wychodził. Ktoś łapał się na „dziobka” u biesiadujących na parapecie, a ja trwałem w pozycji siedzącej. Moje ciało straciło witalność, najchętniej bym się tu położył, spał ale resztki świadomości mówiły mi, że muszę wrócić do domu ciotki. Czas sobie mijał w swoim rytmie, a ja powoli odzyskiwałem świadomość. Kabina nie była już taka klaustrofobiczna. Ściany przestały falować, a z rozmów toczących się przy parapecie docierał do mnie ich sens, choć ich słowa zaczynały pływać, a czasem potykać się, słychać było już wpływ alkoholu. 

    – A znacie to, przychodzi facet do lekarza i mówi: Panie doktorze mam problem, ciągle sobie przydeptuję chuja obcasem. Jest tak długi, że przez nogawkę ciągle mi wypada. 

    – No, nie pierdol, hahahahah też takiego chcę! 

    – Pewnie Ireczku, bo ty masz karzełka nie kutasa! – Irka trzeciego biesiadnika, nie potrafiłem skojarzyć z twarzą. 

    – Kurwa, wara od mojego fiuta, nie widziałeś go więc nie pierdol! 

    – Kurwa bo kawału nie skończę, przestańcie! I doktor facetowi kazał go okazać, faktycznie był bardzo długi i miał podrapany łeb. Doktor mówi do pacjenta: możemy Panu go skrócić. Facet mówi: dobra ale to niegroźna operacja, co? Doktor odpowiada że tak. Po tygodniu gościu nieprzytomny leży na sali, gotowy do operacji, a doktor ma wątpliwości: o ile go uciąć? Więc pyta pielęgniarki: jak pani sądzi o ile mu tego penisa skrócić? Pielęgniarka zaś odpowiada: ja to bym mu nogi wydłużyła. 

    – Hahahahaha nie pierdol, nogi wydłużyła! 

    – Znam lepszy – poznałem głos Andrzeja. – Przychodzi facet do lekarza i mówi: panie doktorze, mam fiuta jak niemowlę. Lekarz patrzy i mówi: nie wierzę, niech pan pokarze. Facet zdejmuje spodnie i rzeczywiście: pięćdziesiąt sześć centymetrów i trzy i pół kilo. 

    – Kurwa, kurwa, kurwa hahahahaha dobre, no ja pierdole, trzy i pół kilograma hahahaha! 

    – Hahahaha, ja też chcę mieć takiego fiuta hahahaha! 

    – Ja z innej beki – poznałem głos Irka. – Ksiądz odwiedza w Londynie swojego byłego wikarego na misji. Anglia to nie Polska, i nie ma na plebanii takich wypasionych wygód jak w kraju. I wikary mówi do księdza: – Panie proboszczu, noclegi w hotelu zamówiłem. To taki skromny hotel typu „bed and breakfast”. On znajduje się dwie przecznice stąd, trzeci budynek po lewej. Teraz mam mszę, czy ksiądz sobie poradzi? Proboszcz poszedł, ale wszedł przecznicę dalej niż powinien. Wchodzi do hotelu, a na recepcji pytają: – Jaką serwować obsługę? Męską czy damską? Oj, Boże – odpowiada proboszcz – oczywiście, że męską! Recepcjonista się odwraca i krzyczy – John myj dupę, ksiądz-pedał przyjechał! 

    – Hahahahahahahah dobre, myj dupę hahahaha, pedał hahahaha – to był głos Andrzeja. 

    – Znam lepszy – odezwał się Marek – Na moście stoi samobójca. Już ma skakać, a czuje dłoń na ramieniu, okazuje się że za nim stoi Święty Mikołaj. I Mikołaj mówi: – Chłopcze, co ty chcesz zrobić? Życie jest piękne. Chłopak odpowiada: – Gówno prawda, życie jest do chuja niepodobne. Straciłem robotę, nie mam gdzie mieszkać, a dziś rzuciła mnie dziewczyna! Mikołaj zaś mówi – Odmienię dzisiejszej nocy twój los, ale musisz stąd zejść do mnie i przestać myśleć o samobójstwie. No i Mikołaj z gostkiem tak gadali, aż chłopak się z nim zgodził, wypłakał się w rękaw. Święty w pewnym momencie mówi chłopakowi: – By odmienić twój los, jest jeden warunek, musisz mi zrobić laskę z połykiem. Chłopak znowu gramoli się na barierkę i mówi, że nie jest pedałem i w ogóle. Ale Mikołaj go znowu przekonał i powiedział: – Przecież nikt się nie dowie, a ja jestem Święty Mikołaj i to nie grzech, a wola świętego i próba wiary. Chłopak się zgodził i pod mostem obrabia pałę Mikołajowi. Ten głaszcze go głowie, spuszcza mu się do ryja i mówi do chłopaka: – Taki duży i wierzy ciągle w Świętego Mikołaja. 

    – Hahahahaha, ja pierdolę, hahaha, ja tam nie wierzę w Świętego Mikołaja – słyszałem Andrzeja. 

    – Hahaha, ja następnym razem powiem jakieś cipce, że jestem Mikołajem i jeżeli chce doznać cudu, to niech się bawi moim pastorałem hahahaha – darł się Irek. 

    – No dobra panowie, to kończymy, zostało po „dzubasie” i spierdalamy stąd, trzeba wypierdalać do domu i tak dziś nie zakutasimy, a mnie gorzała zaczyna rozpierdalać – konkludował Marek. 

    – Dobra polewaj i spadamy. 

    – Za pastorał Świętego Mikołaja, bach! Ogon w piach! 

    Tak przy parapecie kończyła się impreza, ja zaś zbierałem myśli i siły. Musiałem przecież dotrzeć do domu ciotki i wyjść niepostrzeżenie. Ale jak to zrobić? W myślach kołatało się to pytanie, przecież wciąż byłem pijany. No i ta droga na Południe. – Kurwa, jestem jednak cienką cipą – myślałem, te laski wypiły tyle samo, a po nich spłynęło. A ja? Cacy ujebany, ledwo siedzę. 
    Chłopaki się zbierali, coś tam rozkminiali o lasencjach, samochodach. Z odrętwienia wyrwał mnie głos Andrzeja. 

    – Dobra, to ja jeszcze honorowo oddam mocz, do poniedziałku, siemka. 

    – Tylko tu nie zaśnij, my za dziesięć minut mamy czerwoniak, „dozobo” w poniedziałek. 

    – To bierzcie ze sobą ten pusty butel, by afery jakieś nie było – dodał Andrzej. 

    Jakieś odgłosy szurania, gadania, pożegnania, urywki rozmowy, otwieranie zamykanie drzwi, głośniejsza muzyka, a teraz znowu bębnienie sekcji perkusyjnej, ciężkie westchnienie i kroki. Znowu otwierają się drzwi ale do mojej kabiny i widzę w ręku grubego, długiego, białego kutasa wystającego z rozporka i ogłupiałą twarz Andrzeja. 

    – Kurwa, sorry – powiedziały przerażone usta i ogłupiała twarz Andrzeja, z tym fiutem na wierzchu, tak szybko zniknął z mojej kabiny jak się w niej pojawił – Kurwa, zamyka się drzwi do kabiny, gostku – krzyknął zza ściany. 

    – Kurwa, przepraszam – wyrzuciłem z siebie i kumulując wszystkie siły w mięśniach, wytoczyłem się z kabiny. Nie przewidziałem jednak tego, że zarzuci mnie w połowie drogi na zakręcie i że Andrzej też nie zamknął drzwi do swojego przedziału. Efektownie wpadłem na jego plecy, a on mało nie uderzył głową w ścianę za kibelkiem. Jakimś cudem powstrzymał nadany jego ciału impet wolną ręką, bo w drugiej trzymał swoje berło, z którego toczył się mocz. Odruchowo odepchnął mnie tyłkiem, a ja znowu straciłem równowagę. Siła odrzutu była tak znaczna, że wypadłem z kabiny i uderzyłem plecami o ścianę toalety, osuwając się w dół na podłogę. 

    – No ja pierdolę, kurwa, co za pojeb, zabiję cię gostek, kurwa, zalałem sobie spodnie – dobiegały do mnie słowa wściekłego chłopaka – Jak, kurwa, jesteś najebany to siedź na dupie! Pierdolona, pijana, męska menda – ciągnął dalej, ja odzyskiwałem ostrość wzroku i widziałem skuloną do przodu sylwetkę i ostry strumień moczu między nogami. 

    – Przepraszam, ale mnie zarzuciło na zakręcie i sam mówiłeś, że drzwi trzeba zamykać – bełkotałem coś na swoje usprawiedliwienie. On lał, ja patrzyłem. Skończył, widać było jak potrząsa fujarą, urwał kawałek papieru toaletowego i wycierał nim główkę, potem chował w majtki i spodnie swoje narzędzie, w końcu się odwrócił. Patrzyłem na to z pozycji podłogi, znowu nie miałem siły by się ruszyć. Widziałem w jego twarzy wściekłość, podszedł do mnie powoli i wycedził. 

    – Pojebańcu, co ty odpierdalasz? Mam cię zajebać, byś jutro nie poznał swojej facjaty w lustrze? – schwycił mnie za koszulę i podniósł do góry, przyciskając łokciem do ściany. Patrzył na mnie z góry tymi pięknymi oczyma, choć widziałem w nich złość. Ja zaś zamiast się skulić i przygotować na jakiś cios, przewróciłem oczyma i zacząłem się śmiać jak głupi – Kurwa, mendolazo zaraz ci jebnę w czoło! 

    – Pijany jestem, przepraszam, nie chciałem, ale to śmieszne było, no wiesz twój kutas przed moim nosem, a potem ja na twoich plecach – i znowu rechotałem. On starał się być groźny, mocniej przyciskał mnie do ściany ale teraz już całym ciałem, zbliżył swoją twarz do mojej tak, że czułem jego alkoholowy oddech. Mnie zaś było bardzo przyjemnie i nie odczuwałem żadnego strachu. 

    – Kurwa, zryty skurwysyn, to w ogóle nie było śmieszne, kurwa – jego parcie na mnie ustąpiło, odsunął się na pół kroku i patrzył na mnie z jakąś litością i zaciekawieniem – Gdzieś ty się tak usmarował? 

    – Gdzie na twarzy? Możliwe, bo rzygałem – odpowiedziałem rezolutnie. 

    – O ja pierdole, jaki przygłup, pytam się gdzie i z kim się tak napierdoliłeś ? 

    – Z dziewczynami w parku, winem marki Bangkok, a potem Gruba Berta wyrwała mnie do tańca i strasznie się pociła i śmierdziała. Ona mnie macała, wyrwałem się tu i rzuciłem pawia. Zasnąłem, potem wy przyszliście i tak jakoś zleciało – wyrzucałem z siebie bezwładnie słowa, a na jego twarzy pojawiał się uśmiech – dalej, wiesz, twój kutas, no i ciągle mnie jeszcze zarzuca. 

    – Kurwa, słaby zawodnik z ciebie, choć na parapet, otworzę okno to trochę wytrzeźwiejesz, musisz jakoś normalnie wyjść ze szkoły, by przypału nie było – to po powiedziawszy mocno schwycił mnie za ramie i poprowadził do okna, otworzył je, a chłodne powietrze uderzyło w moje ciało. 

    Siedzieliśmy na parapecie. Ja trząsłem się z zimna, on patrzył na podłogę. Nie odzywał się. Wydawało mi się, że teraz on zaczyna odpływać, że wypity przez niego alkohol zaczyna swoje magiczne działanie. W pewnym momencie sięgnął do kieszeni swojej kraciastej koszuli i wyciągnął paczkę czerwonych Marlboro. Jednego papierosa wsadził sobie w usta i go przypalił. Zaciągnął się dymem, spojrzał na mnie i zapytał – Chcesz zapalić? – skinąłem głową na potwierdzenie, on wyciągnął tlącego się papierosa z ust i mi go podał, sam odpalił kolejną fajkę dla siebie. W mojej głowie ciągle pojawiał się ten długi, biały kutas, trzymany w ręku, a ja zdecydowanie w ustach wolałbym trzymać tego właśnie fiuta, nie papierosa. W końcu przerwałem to milczenie między nami, taka okazja może się już nie powtórzyć pomyślałem. 

    – To mówisz, że twoja dziewczyna ci nie daje? – zapytałem z głupa frant. 

    – Ja nic nie mówię, co ty pierdolisz? 

    – Sam tak mówiłeś kolesiom, słyszałem. Ona chyba nie wie co traci, bo ja dziś te twoje cudeńko widziałem. Takim fiutem to każdemu zaimponujesz. 

    – Coś ty się tak do tego chuja przyssał? Ona ma zasady. I nie podsłuchuje się cudzych rozmów prywatnych. Przyjdzie czas, to będziemy ze sobą sypiać. 

    – Nie przyssałem się ale …. hum, no wiesz on wiszący wyglądał jak moje trzy – przecież nie mogłem mu powiedzieć, że chętnie bym się przyssał. 

    Kończyliśmy palić papierosy, ktoś znowu wszedł do kibla, niski grubasek z jego klasy szybko pobiegł do kabiny. Po kilku minutach wyszedł, spojrzał na nas i zapytał. 

    – A ty co? Teraz z dzieciakami pijesz? 

    – Nie, ale mu matkuje, bo się najebał. Rzygał tu i orła wywinął – odparł Andrzej. 

    – No to matkuj, ja lecę bo wyrwałem laseczkę. Pani nie powinna długo czekać na swojego rycerza – otworzył drzwi i wyszedł. 

    – Ciekaw jestem czy to nie Gruba Berta, bo by pasowali do siebie. Takie dwa grube kaszaloty – już to mówiąc żałowałem tej uwagi. 

    – A ty co? Kurwa, Leonardo DiCaprio jesteś? – powiedział i wyciągnął znowu fajki – Za dziesięć minut zrobimy test, czy nadajesz się do wyjścia ze szkoły. 

    – Jak ona ci nie daje, to jak sobie z tym radzisz? Jedziesz na ręcznym, czy masz jakąś lalunie na boku? Ja tam się przyznaję do tego, że mój kutas ma styczność tylko z moimi dłońmi, zresztą szybko się spuszczam – nie wiem czemu mu to powiedziałem. 

    On patrzył na mnie z niedowierzaniem i palił papierosa. 

    – No, to co masz kogoś na boku – zapytałem. 

    – Gostek, ja ciebie nie znam i na chuj ci ta wiedza? 

    – No, bo o czym tu gadać, najlepiej o seksie, zresztą pół wieczoru o tym gadaliście – ciągnąłem temat, by wprowadzić w życie szatański plan.– Tak w ogóle to mam pewien pomysł, jak tu siedzimy i trzeźwiejemy – uśmiechnąłem się, nabrałem powietrza w płuca i wyrzuciłem z siebie – Obiecaj, że mi nie przypierdolisz, jak coś powiem, proszę obiecaj. 

    – Co ty, kurwa, knuesz? – połykał litery i mówił. Właściwie to bełkotał i kiwał się siedząc na parapecie, czyli wódka go rozbierała, a ja wiedziałem, że mogę to wykorzystać, by mu złożyć niemoralną propozycję. – Dobra, móf, bo chuj, no nie bdę cię bił, bo chuj ale mnie fazuje, kurrwa. 

    – No wiesz jak zobaczyłem tego twojego kutasa, to tak pomyślałem, że no … bym ci zrobił loda – on przestał się gibać, zapadła cisza, a ja dalej brnąłem ze swoim kretyńskim wywodem, czułem jak mi serce wali, a na policzki występują rumieńce. – No wiesz, w życiu warto jest wszystkiego spróbować i … 

    Nagle wprawił swoje ciało w ruch. Chyba chciał mi walnąć na odlew albo mnie złapać. Jego nogi odmówiły mu posłuszeństwa, ja zaś zeskoczyłem z parapetu obserwując jak Andrzej wywija orła i teraz podnosi się z podłogi do klęczek. W pierwszym odruchu skoczyłem do niego, by mu pomóc się podnieść, on jednak złapał mnie za głowę i ściągnął do siebie. Stykaliśmy się czołami, klęcząc na posadzce spleceni jego żelaznym uściskiem. On ciężko dyszał i zdzielił mnie z główki w skroń. Było to bolesne. 

    – Ałć, miałeś mnie nie bić – próbowałem się bronić. – Choć wstaniemy z podłogi – uścisk się poluźnił i wzajemnie się wspierając wstaliśmy. Andrzej odsunął się i stał, lekko się kiwając, patrząc na mnie spod byka. 

    – Kufa, ja, no, ty pedzio jesteś, czy jak – bełkotał podniesionym głosem. – Chuj, ja nawet nie wiem jak ty masz na imię, kurfa zobku, co ty odpierdalasz, co? 

    – Albin mam na imię. A pedałem nie jestem, ja tylko chciałem tak spróbować z ciekawości, jak to jest – coś bredziłem, by wywinąć się z nieprzyjemnej sytuacji. – Wiesz ja … – tu spuściłem głowę grając niewiniątko. – …jakoś nie widzę, żebym miał szanse na seks chyba, że z Grubą Bertą, to już wolę…No, wiesz co… 

    Jego oczy mimo, że rozwodnione alkoholem wysyłały sygnał, że zbiera się w nich złość. – Gościu, Albin, czy chuj, co ty pierdolisz. I co, mego kutasa byś obrabiał? 

    – No, to tak yyyyyy, to by była próba, … no ja, tego nie robiłem z nikim. Jakby się tobie, albo mnie, nie podobało, to byśmy skończyli – łgałem w żywe oczy. Wiedziałem, że gdyby on pozwolił mi possać, to bym jego kutasa z ust nie wypuścił. – Przepraszam, zapomnij o tym, no tak mi się powiedziało, no widzę, że to głupi pomysł – grałem skruszonego, a nawet łezki pojawiły się w moich zakłamanych oczkach. 

    – Kufa, chua do papy ebany chce – siedział, rozkołysany ponownie na parapecie, a ja stałem jak zawstydzona dziewica z boku, udając łkanie – Kufa, masz fart, że to ja. Kto iny, by ci wjebal. Kufa, teraz ja jestem najebany, kufa. 

    – To mam spierdalać, czy siedzieć tu z tobą? Wiesz, teraz ty musisz posiedzieć, bo wyjebiesz się jeszcze na schodach. No, jeszcze z godzinę będą grali na dole – pokiwał głową i siedział. – Posiedzieć, czy iść? 

    – A w chuj siedź, kufa. Już mi jeden chuj. I gdzie to chciales mie obciągać? Kufa – chyba był coraz mniej kontaktujący. 

    – No tu w kabinie – i znowu słodka minka. – Tak po cichutku, wiesz drzwi skrzypią jak ktoś wchodzi do kibla, to wiesz można wtedy, no wiesz… . No, sorry jeszcze raz, bo ty, … no tego, że dziewczyna ci nie pozwala na, … no wiesz i tak pomyślałem jak twego, no wiesz widziałem, że bym, no tego pomógł. Słyszałem, że czasem chłopaki w woju tak robią – wywody godne adwokackiej gadki. Niestety, młody pedał na prowincji, któremu testosteron upłynnia mózg, musi umieć łgać jak z nut i przy tym jeszcze grać. 

    – Ta, a w pierrlu to nawetw upe jeba. Kufa, ale jetem naebany. Kufa, a chuj. No, kufa uszaj dupe. 

    – Co mam sobie iść? 

    – Nieee , kufa do kabiny, obaczymy. Chuj, no bo mi się odechce – trafiłem w totka, hahaha !!! I taki niby spłoszony szedłem to ostatniej kabiny, on zataczając się szedł za mną. Weszliśmy, zablokował drzwi zasuwką. Na zbiorniku spłuczki leżała jakaś gazeta. On oparł się o drzwi i ciężko oddychał, a ja już czułem, że mój mały stoi i leje soki. Położyłem gazetę na podłogę, a na nią swój sweter. Runąłem na kolana. Moja twarz była na wysokości jego bioder. W głowie miałem setkę myśli – Co zrobić, by grać dziewicę i go nie spłoszyć? Sam bym mu go wyciągnął, ale udawałem nieśmiałego i zawstydzonego. A mój język chciał się wyrwać i oblizać lubieżnie wargi. On patrzył na mnie z góry i się odezwał. 

    – Chuj, to sekret, co? Kufa, co ja obię, krfa, kurfa – i rozpinał rozporek, opuścił spodnie do kolan, uniósł koszulę i zobaczyłem zielone bokserki, z mocno wypchanym kroczem. – Kufa, to poebane, chuj, no a pierdole. Ty jak chujowo, to ci mówię i chuj .. stop – skinąłem głową skromnie, nie mogąc się doczekać na rozwój wydarzeń. W środku mnie ściskało z podniecenia, jajka bolały jakbym sobie kręcił wora. – Kurde, zdejmuj te gacie szybciuchno, bo te jaja zniosę – tylko o tym myślałem. On chwiejąc się lekko oparty o drzwi, wypiął biodra i ściągnął bieliznę. Ten szybki ruch pozbawiony wstydu, objawił mi to na co czekałem od poprzednich wakacji. Lekko oliwkowa skóra nóg i brzucha, a między nimi mleczny pas skóry. Lekki zarost nóg przechodzący przez pachwiny na jajka, by mocniej zarysować się na podbrzuszu i ścieżka miłości prowadząca do pępka wyznaczona delikatnym owłosieniem. A w tym wszystkim zatopiony majestatyczny kutas. Biały, długi wał na kilkanaście centymetrów, swobodnie zwisający. Jego odznaczająca się żołądź, skrywana długim napletkiem. No i jaja duże, kształtne, w długim worku moszny. Chciałem zawyć z zachwytu, całować i pieścić, wąchać ale to by odkryło przed nim moją prawdziwą naturę. Więc jak skromna pensjonarka z wypiekami na twarzy patrzyłem na to cudeńko i czekałem na jego gest w bezruchu – No, kufa odechciało się, co? 

    – Nie, OK, tylko taki duży. No, nie myślałem, że aż taki – rozpływałem się udawanej nieśmiałości. Jak to się mówi? „Ą i ę, bułkę przez bibułkę, a kutasa najchętniej całą garścią”? I tak też zrobiłem. Powoli drżącą ręką go chwyciłem, był ciepły i wiotki. Udając prawiczka, i walcząc ze swoją żądzą, pochyliłem się nieśmiało do jego czubeczka językiem. On głęboko westchnął. Tak, czułem ten samczy zapach i resztek dezodorantu. Pierwszy smak to ostro-słony, mimo suszenia przez niego główki kutasa papierem toaletowym. Zawsze, nawet jak się suszy, to pozostaje gdzieś kropla moczu. Nie przeszkadzało mi. Pamiętałem smak brudnego kutasa Gawrońskiego, więc akurat ten smak był niczym w porównaniu z tamtym. Trzymałem tego chuja w ręce. Powoli moja dłoń zaczęła się poruszać pociągłymi ruchami. Kutas nabrzmiewał, rozciągał się wszerz i wzdłuż. Tężał w palcach. On oddychał głośniej, a ja widziałem duży, czerwony łeb fiuta, który otwierał swoją dziurkę, jakby w uśmiechu i chciał powiedzieć: – No, już dawaj swe usteczka. Obejmij mnie nimi, bo chcę się zanurzyć w twoim gardle. No, chodź słodziaku – otworzyłem usta, wysunąłem język i zacząłem go obijać wielkim czubem. Spojrzałem w górę. Andrzej miał zamknięte oczy, a ja w końcu zamknąłem w swoich ustach ten wielką głowę siura. Językiem osaczałem go z każdej strony, wywijając esy floresy. 

    – Kurwa, o ty, ahhh – usłyszałem z góry. Głębokie westchnięcia, czyli jak na razie jest dobrze. Chyba mu się podoba. Teraz delikatnie zacząłem poruszać głową w tył i w przód, a wielki grzyb penetrował moją jamę ustną docierając co chwila do granicy gardła. Teraz czułem jaki jest twardy. Nie mogłem szerzej otworzyć ust. Ten wielki mega-kutas mieścił się tylko trochę w ustach. Nadziewałem się na niego z uporem maniaka, zasysałem się na nim, po policzkach zaczęły spływać łzy, a po brodzie spływała moja ślina. Chuj zabierał mi co chwila oddech. Chciałem go więcej w sobie, chciałem by Andrzej nie stał bezruchu, ale mnie brutalnie pierdolił, by przebił się przez gardło i krtań do przełyku. Ale musiałem udawać, że to mój pierwszy raz, że jestem postrzelonym ale niewinnym chłopczykiem, a nie dziwką, która rozpycha w wannie swoją dupę trzonkiem od młotka. Drugą ręką złapałem jego wielki wór z jajami, macałem, pieściłem bawiłem się nimi – Kurfa, kurfa, ja pierdolę, o tak, dawaj – słyszałem z ust Andrzeja. Czułem, że w gaciach mam galaretę, że z mojej pałki sączą się soki. Puściłem trzon i tylko moja głowa rytmicznie i szybko nabijała się na Andrzejowy wał. Uwolnioną ręką odpinałem swój rozporek, by mój fiut nie brudził mi spodni – Kurwa, co robisz, nie wyjmuj kutasa bo rzygnę i będzie koniec – mówił do mnie. 

    Oderwałem się od jego gnata, obtarłem rękawem koszuli ślinę i łzy – Andrzej muszę, bo mam galaretę w majtkach. Jak się podniecę, to mi ciągle leci sok, kurwa. Proszę zamknij oczy i na wszelki wypadek patrz w górę, proszę. Chyba na razie jest OK, co? 

    – Dobra, dawaj mały, kończ to, bo mi jaja rozerwie – moja głowa, znowu nabijała się na część kutacha łzawiąc się i śliniąc. Jedna ręka pieściła jaja, zaś druga dodała odwagi jego biodrom. Teraz pomagał mi się wypełniać częścią siebie, poruszał biodrami, czub ostrzej atakował moje gardło. Śliniłem się mocniej, czasem się krztusząc i w końcu jego ręce chwyciły moją głowę. Działały dwie przeciwstawne siły: dłonie które mój rozwarty ryj pchały do przodu i biodra, które mnie ruchały. No w końcu moja dziwkarska natura dostawała, to co lubi, ostre jebanie. Było mi dobrze, lubię być narzędziem w czyichś rękach, dawać przyjemność komuś i samemu ją dostawać. Było mi gorąco. Mój kutas eksplodował niepostrzeżenie sam z siebie. Andrzej tego nie widział, głośno sapał, jęczał i mnie pierdolił, choć jeszcze nie tak ostro, jakbym tego chciał. Moja paszcza wypełniała się mieszaniną śliny i słonawego śluzu. Starałem się to przełykać, lecz część ciągle zalewała moją brodę. Nagle jego dłonie chwyciły mnie mocniej. Czułem pod palcami, że jego jądra wędrują ku górze więc je mocniej ścisnąłem. Jego chuj już drgał i wyrzucał do gardła nasienie, którym zakrztusiłem się. Wycofałem się trochę. Druga i trzecia salwa zalewała mi twarz – Kurwa, już ja pierdolę uuuuuuuuuu – to był jego głos, spojrzał na mnie i zamarł na chwilę – Kurwa, ogarnij się, o ja pierdolę, spuściłeś się, no kurwa, zaraz się porzygam, kurwa, co ja zrobiłem? – złapał papier toaletowy, którym wycierał jeszcze twardego kutasa, szybko się ubrał. Ja klęczałem zalany jego spermą, otworzył drzwi i wyszedł lekko się zataczając, usłyszałem jeszcze wiązankę, otwieranie i trzaskanie drzwiami toalety. – To się nazywa podziękowanie – pomyślałem i zacząłem palcami zbierać resztki jego nasienia z twarzy, a potem z lubością ją zlizywać. Musiałem trochę posprzątać i się wytrzeć. Było cicho tylko rytmiczne dudnienie muzyki z dołu – Ha, ile tych kurewk szkolnych, by wszystko oddało za zrobienie laski Andrzejowi – myślałem, wyszedłem z kabiny. Przemyłem twarz i głowę wodą z kranu, wytarłem się swetrem i wyszedłem. Po godzinie byłem u ciotki. Gdy przyszedłem oni już spali, ja zaś nie mogłem spać i rozpamiętując, to co dziś się wydarzyło, znowu się zlewałem.

    Przez kilka tygodni nie poznawał mnie w szkole ale czasami miałem wrażenie, że się rumieni jak mnie widzi – No i chuj, i tak jesteś moim trofeum – szumiało mi pod kopułką. Teraz miałem sporo świeżych wspomnień, które rozpalały moje fantazje. 

    Zbliżały się święta. Ostatni dzień w szkole, zerwałem się z ostatnich trzech lekcji, maszerowałem Długą, odwiedzając sklepy w poszukiwaniu prezentów dla najbliższych. Na rogu Krótkiej z Długą wpadliśmy na siebie – Sorry – powiedziałem pokornie i spuściłem wzrok odchodząc. 

    – Ty, Albin, poczekaj, masz chwilę? – zapytał. 

    – No mam. Nic szczególnego nie robię – odpowiedziałem. 

    – To chodź ze mną. Na Krótkiej, na parkingu, mam malucha. Pogadamy. 

    – Dobrze – odpowiedziałem ale nie byłem pewien, czy mi teraz nie spierze pyska. Doszliśmy do jego perłowego malucha. Otworzył drzwi i wsiadł, potem otworzył drzwi od strony pasażera. 

    – Wskakuj, nie peniaj nic ci nie zrobię, pogadamy. 

    – No, ja cię przepraszam, no wiesz za co – znowu łgałem. 

    – Chuj, nie ma za co. Wiesz no, kurwa, po wszystkim wytrzeźwiałem i, kurwa, złapałem się za łeb, No, wiesz, kurwa, spedaliliśmy się. Przez tydzień to mnie w żołądku ściskało, kurwa, widziałem ciągle twoją twarz w mojej spermie i tę spermę na podłodze i, kurwa, na moich spodniach. Potem mi przeszło, no i wiesz…kurwa, a tobie jak to się, hum, przeżyło? 

    – No, wiesz, hum, no ty, a jak ci coś powiem, to się nie wściekniesz? 

    – Kurwa, wiedziałem! Spodobało ci się, co? 

    – No, tak – dodałem cicho jak pizda – Wiesz nawet mi smakowało, to twoje, tylko mnie nie bij proszę. Zapomnij o tym proszę – trułem jak pipa. 

    – Głupi jesteś i tak nie zapomnę. Humm, może pójdziemy na układ? Znaczy, czasem w sekrecie zrobisz mi loda? 

    – Naprawdę? Chcesz? – zapytałem z udawanym zdziwieniem, a w środku myślałem, że wyskoczę z radości w górę – Wiesz, ale gdzie to będziemy robić? Ja nie mam wolnej chaty. 

    – Wiesz, kurwa, Mercedes to nie jest, ale się toczy. Wiesz, gdzieś lesie, za miastem? To jak, chętny? 

    – To co? Już teraz gdzieś pojedziemy? 

    – Potem cię do domu podrzucę. Gdzie mieszkasz? Na Południu? 

    – Nie, w Piątnicy. 

    – O, to nawet lepiej. Jedźmy za Wiznę. 

    Pojechaliśmy. I w maluchu, gdzieś w lesie, robiłem mu loda. On bardziej się otworzył. Ustaliliśmy, że mogę go lizać i całować, ale tylko w brzuchu, jajach, kutasie i nogach. Nie ma całowania po twarzy. Ja zaś chciałem, by mnie walił na siłę, by bił mnie kutasem po twarzy, by mnie traktował jak burą sukę. Wtedy, po południu, spuściłem go dwa razy. Mówił, że wolałby nie widzieć mojego śliniącego się fiuta i tego, jak zajadam się jego nasieniem. Potem żartowaliśmy z mojej pałki. I mimo niby obrzydzenia, zrobił mi ręką dobrze. Po świętach praktycznie w każdy piątek, jak nie miał spotkania ze swoją panią, rżnął mnie w usta. Pod koniec marca była piękna pogoda, prawie letnia. Andrzej, w świetnym nastroju, wywoził swojego lachociąga do lasu. Zaś ja miałem w głowie podstępny plan, a w plecaku buteleczkę z olejem „Kujawskim”, chusteczki, prezerwatywy i zrobiłem sobie „płukankę” przed spotkaniem. Byliśmy w lesie za Strękową Górą, na zupełnym odludziu. 

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Yake Osi

    Czekam na jakieś komentarze.

  • Dziewczyna z linii frontu

    Sytuacja miała miejsce kilka lat temu w Iraku. Armia USA prowadziła tam działania wojenne, a wśród nich wysoki rangą wojskowy – David. Miał 32 lata i duże doświadczenie wojenne. Jego jednostka została niedawno zaatakowana przez mieszkańców pobliskiej wioski. Dostali właśnie rozkaz by wioskę najechać i zetrzeć z powierzchni ziemi, a wszystkich jej mieszkańców zabić. Tak jak na wielu frontach kobiety i dzieci się oszczędza – akurat na tym dowodzonym przez płk. Daysona – nie oszczędzano nikogo. Był to jego, dość kontrowersyjny sposób na walkę z tamtejszymi terrorystami. Żaden z żołnierzy oczywiście nie podważał jego rozkazów i posłusznie każdy je wykonywał, ponieważ misje pułkownika zazwyczaj kończyły się sukcesem, toteż większość osób wysoko postawionych przymykała oczy na jego metody działania. Trzeba też przyznać, że dało się znaleźć rozsądne argumenty na ich poparcie. Coraz częściej to kobiety były także terrorystkami czy osobami przeprowadzającymi samobójcze zamachy, więc mogło się okazać, że chcąc którejś pomóc – poniesie się śmierć. Ponieważ plany były bardzo ambitne, to nie było czasu na zajmowanie się dziećmi a same pozostawione na odludziu, we wiosce zrównanej z ziemią, szans na przeżycie nie miały. Zdaniem pułkownika później i tak wyrosłyby na terrorystów, więc lepiej zabić ich gdy jest to łatwiejsze. Tak więc żołnierze strzelali do wszystkich spotkanych we wiosce. Dochodzili właśnie do jej końca. Większość została już wystrzelana, wiec żołnierze chodzili po domach i wystrzeliwali ostatnich znalezionych mieszkańców. David wszedł do jednego z budynków. Powoli przechodził kolejne pokoje, gdy nagle wyleciał na niego mężczyzna koło 40 roku życia z nożem skierowanym wprost w jego twarz. W ostatniej chwili David zdążył oddać celny strzał, najpierw w lewą nogę napastnika, a ułamek sekundy później w drugą nogę, potem strzelił w brzuch. Irakijczyk padł, zalał się krwią i konał w powolnej agonii. Nóż wyjął z jego ręki i poszedł dalej – musieli oszczędzać amunicję więc nie dobijał mężczyzny – tym bardziej, że ten przecież przed chwilą sam chciał go zabić, toteż wyrzuty sumienia go nie dręczyły. W następnym pokoju zobaczył małego chłopca, koło 8 lat z pistoletem w ręce, który trzymał jak zabawkę z którą nie wiadomo, co ma zrobić. David nie chciał, miał zupełnie inne poglądy niż jego dowódca, ale rozkaz to rozkaz – uniósł broń i strzelił prosto w czoło chłopaka. Padł martwy. Wtem dostrzegł w rogu pokoju, skuloną pod biurkiem dziewczynę – a właściwie jeszcze dziecko – na oko miała z 14-15 lat. Była to delikatna, jasna blondynka, o szczupłej budowie ciała z dużymi, zalanymi łzami, zielonymi oczami. Była ubrana w zabrudzoną i lekko potarganą białą koszulkę, sięgającą jej do ud. Popatrzyła na Davida błagalnym wzrokiem i cichym głosem odezwała się do niego po angielsku:

    Strzel mi w głowę bym nie musiała cierpieć jak ojczym – błagam ! Na koniec jej głos był mocno drżący, ledwo żołnierz ją zrozumiał. Dziewczyna wstała powolnym krokiem, stanęła naprzeciwko mężczyzny i spojrzała mu prosto i bardzo głęboko w oczy, powtarzając szeptem:

    -Proszę, zrób już to !

    David uniósł broń, wycelowało, lecz nie umiał pociągnąć za spust. Nie wiadomo, czy to głębokie załzawione spojrzenie młodej dziewczyny o anielskiej cerze, czy też coś innego sprawiło, że po prostu nie umiał strzelić. Dziewczyna zamknęła oczy i czekała – czekała na śmierć. Mężczyzna chwile zaniemówił, po czym wykrztusił z siebie:

    -Skąd umiesz po angielsku ?

    Dziewczyna powoli otworzyła oczy i cichym głosem odpowiedziała:

    -Moja mama miała pochodzenie europejskie, gdy jeszcze żyła uczyła mnie tego języka.

    -Mieszkasz tu od urodzenia ?

    -Tak, proszę Pana – odpowiedziała cichym i potulnym głosem nastolatka

    -Twój odcień skóry, jest jasny, pierwszy raz spotykam tutejszego mieszkańca z tak jasną cerą … – dziwił się David

    -Gdy mama jeszcze żyła, próbowała stąd uciec i uzyskać europejskie obywatelstwo, jakie zresztą mieli jej dziadkowie. Była raz w tym celu w Europie, długie lata zbierała na podróż z nadzieją, że uda jej się tam zamieszkać. Gdy w końcu nielegalnie się tam dostała, to najpierw została zgwałcona w Wielkiej Brytanii a potem deportowana z powrotem do Iraku. Ja prawdopodobnie wtedy … – i tu głos dziewczyny się załamał, opowieść się skończyła i nastała cisza. Teraz Amerykanin zrozumiał – jak to się stało że biała dziewczyna, od urodzenia tu mieszka. Wiedział jednak, że pułkownika ta informacja kompletnie nie zainteresuje, gdyż i tak mają opóźnienie i czasu na dochodzenie jej obywatelstwa na pewno nie znajdzie, więc jego rozkaz może być tylko jeden – zabić ją.

    -Jak masz na imię ? – zapytał.

    -Basma – odpowiedziała cicho dziewczyna. Nastąpiło kilka sekund ciszy, gdy żołnierz nic nie mówił, uśmiechnęła się delikatnie szczerząc białe ząbki a w jej policzkach pojawiły się lekkie dołki. – To po arabsku oznacza uśmiech – kontynuowała dziewczyna.

    David oczarowany jej uśmiechem, spojrzeniem, historią i losem nie umiał oderwać od niej wzroku. Lecz uprzytomnił sobie, że jeśli długo nie będzie wychodził, to zaraz ktoś przyjdzie zobaczyć czy nic mu się nie stało, a wtedy los dziewczynki będzie rozstrzygnięty. Dobrze wiedział, że większość jego towarzyszy broni nie miała żadnych oporów w zabijaniu – mordowali wszystkich, a wielu z nich miało z tego niesłychaną przyjemność. David od nich się różnił – nie poszedł do wojska jak oni, by móc legalnie zabijać. On naprawdę był patriotą, wiele rozkazów wydawało mu się kontrowersyjnych, ale zawsze tłumaczył sobie, że to w imię wyższego dobra i obrony jego kraju, morduje tych ludzi. Ale teraz coś w nim pękło – nie umiał znaleźć żadnego wytłumaczenia na to, w jaki sposób śmierć tej dziewczyny, tak strasznie dotkniętej już losem, na oczach której odebrał jej ostatnią rodzinę, może wpłynąć na obronę Ameryki.

    Nie – stwierdził w duchu – ona przeżyje, nie wiem jeszcze jak, ale nie dam jej zginąć.

    Rozejrzał się po pokoju, na jego drugim końcu zobaczył koce, podszedł do nich. Leżał w nich bardzo spory arsenał broni – o tak to jest pomysł ! – Ucieszył się w myślach. Podszedł z powrotem do dziewczyny, pogrzebał trochę w kieszeni i wyjął strzykawkę, napełnił ją pewną substancją i podał dziewczynie mówiąc:

    -Wstrzyknij to sobie.

    Dziewczyna popatrzyła na niego przerażonym i pełnym melancholii wzrokiem i spytała znów ściszonym głosem:

    -Czy to sprawi, że nie będzie mnie bolało jak będę umierać ?

    David lekko się zaśmiał i powiedział:

    -Nie pora umierać, przynajmniej nie teraz jeszcze. To środek usypiający, zaśniesz po nim w moment i to na kilka długich godzin. Mój dowódca nie pozwoliłby ci żyć, ale ja mam inny zamiar. Widzisz te koce ? – wskazał na broń owiniętą w koce w rogu pokoju.

    -Yhym – skinęła głową dziewczyna, na której twarzy znów pojawił się drobny uśmiech i lekkie rumieńce.

    -Zawinę cię w nie razem z bronią, dzięki temu będę mógł wnieść cię niezauważoną do bagażnika mojego pojazdu. Tę wioskę i tak wysadzimy w powietrze, a wokół jest pustynia, więc gdybyś wyszła poza nią, na pewno rzucisz się w oczy pozostałym żołnierzom no a wtedy ….

    – Tu żołnierz załamał głos i kontynuował – A tak bezpiecznie cię przewiozę do cywilizacji, lecz podróż trwa kilka godzin, a w tym czasie mogłabyś zdradzić nawet najmniejszym ruchem w bagażniku swoją obecność – a wierz mi – wyszkolony żołnierz ma oczy i uszy otwarte nawet na najdrobniejszy szelest i to o każdej porze. Gdy będziesz uśpiona ryzyko wykrycia będzie jeszcze mniejsze, gdyby dowiedzieli się, że ci pomagam zabiliby mnie za zdradę stanu, więc sama rozumiesz, ze muszę powziąć wszystkie środki ostrożności.

    Uśmiech na twarzy dziewczyny pojawił się tak duży jakiego Amerykanin dawno nie widział – dziewczyna bowiem wygrała życie. Z radości rzuciła mu się na szyję i pocałowała w policzek. David podświadomie odwzajemnił przytulenie, poczuł przyjemne krągłości dziewczyny na swoim torsie, rękami odruchowo objął ją za pośladki. A i tam także było za co chwycić, stwierdził żołnierz, przesunął delikatnie dłonią po jej prawym pośladku pod koszulką, zakrywanym tylko delikatnie przez skromne majtki. David lekko osłupiał wyczuwając tak podniecające, kobiece kształty u tak młodej dziewczyny i powiedział chłodząco:

    -Już dobrze, dobrze. Dziękować mi będziesz jak się uda, a żeby tak się stało musisz sobie jak najszybciej to wstrzyknąć.

    -Dobrze, tylko ja nigdy nie używałam strzykawki – mówiąc to znów spojrzała w jego oczy tym rozczulającym spojrzeniem.

    -Okej, to wyprostuj rękę, ja ci to zrobię.

    Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie a mężczyzna zatopił igłę w jej żyłach. Dziewczyna delikatnie jęknęła i się skrzywiła. Igła była już wyjęta z jej ręki, a u dziewczyny pojawiły się lekkie zawroty głowy. Po chwili zachwiała się i osunęła w stronę Davida, który ją złapał i jak worek kartofli załadował do koca.  Na nią położył delikatnie broń, która zakryła większość jej ciała. Podniósł koc i wyszedł oknem na około budynku – ruszył w stronę samochodu. Nagle usłyszał głos z daleka:

    -Co tam niesiesz David ? – zapytał Micheal

    -Broń, dużo broni – te araby nawet z zwykłym domu ją trzymają i to w dużych ilościach, są snajperki, AK47 i zwykłe maszynówki.

    -Pokaż te cudeńka – entuzjastycznie zawołał Micheal i ruszył w stronę Davida

    Zestresowany David przyspieszył kroku i dość opryskliwym tonem rzucił do Micheal’a:

    -Czy ty nie miałeś stać na straży ? Obejrzysz je sobie na bazie …

    -Tak jest poruczniku ! – Odmeldował Micheal i wrócił na miejsce warty.

    -Uff … – odetchnął z ulgą David.

    Wsadził dziewczynę wraz z kocami i bronią do bagażnika, delikatnie. Zamknął go. Wsiadł za kierownicę i czekał.

     

       Dwadzieścia minut później budynek był już obłożony materiałami wybuchowymi a wszyscy żołnierze w samochodach. Pułkownik nacisnął guzik i cała wioska wyleciała w powietrze z potężnym hukiem. Z daleka wyglądało to trochę jak fajerwerki, gdy niektóre przedmioty gospodarstwa domowego wystrzeliły w górę. Żołnierze wznieśli okrzyki zwycięstwa i ruszyli do bazy. Po trzech godzinach jazdy dotarli. David chwycił za krótkofalówkę i zameldował szefowi:

    -Panie pułkowniku, jadę na swoją bazę, tę co odbiliśmy z rąk terrorystów. Mam sporo broni zarekwirowanej z tej wioski, ale wymaga przeczyszczenia i odrestaurowania, a tam zostawiłem cały niezbędny ekwipunek, zajmie mi to trochę czasu, więc pewnie dopiero rano wrócę do jednostki.

    -Dobrze poruczniku, uważaj na siebie i pamiętaj, że jutro ruszamy na kolejny cel.

    -Tak jest – zameldował David i odjechał.

    Baza, o której wspominał, to tak naprawdę luksusowa willa, którą przejął jego oddział od jednego z lokalnych dyktatorów. Wtedy to on chwilowo dowodził jednostką, w zamian za znakomitą postawę i błyskotliwe rozprawienie się z wrogiem, mimo jego trzykrotnej przewagi liczebnej, pułkownik pozwolił mu zatrzymać willę i korzystać z niej do woli, póki zostaną na froncie, a zapowiadało się, że potrwa to jeszcze kilka lat. Po półtorej godziny drogi dotarli. Była to biała, duża willa z ładnym ogrodem. W środku domu był basen, wielki salon ze skórzanymi kanapami, przestrzenna kuchnia i bardzo elegancka łazienka, z dużą wanną. Na piętrze było 5 pokoi i 3 łazienki. Jednym z pokoi była siłownia, jeden to pokój rozrywkowy urządzony w stylu ala europejskiego burdelu. Ciemny, czarne fotele, rury do tańczenia, piłkarzyki oraz bardzo dobrze zaopatrzony barek w drogie whiskey i wieloletnie wina. Widać było, że dom nie należał do typowego muzułmanina – a przynajmniej nie do zbyt religijnego.

       David położył dziewczynę na kanapie i włączył telewizję oraz nalał sobie szklankę whiskey. Po lekko ponad godzinie, dziewczyna lekko się poruszyła, otworzyła oczy. Porucznik podszedł do niej i usiadł blisko niej dotykając jej nóg. Zaczął je delikatnie głaskać, potem to samo zrobił z ramionami dziewczyny. Basma powoli się podniosła, siadła koło niego i mocno się wtuliła w mężczyznę. Znów spojrzała mu w oczy tym urokliwym spojrzeniem, pełnym radości i cicho powiedziała:

    -Ty naprawdę mnie uratowałeś.

    -Tak jak obiecałem. Ja jutro będę musiał wracać na front, ale tu jesteś raczej bezpieczna, to dom odbity przez nasze wojsko, a jego okolice są monitorowane przez rządowe satelity, więc tutejsi mieszkańcy raczej niezauważeni się tu nie dostaną. Pułkownik podarował mi ten dom w ramach zasług, więc i pozostali żołnierze nie mają po co tu przybywać. Możesz się tu śmiało rozgościć, musisz się tym domem zaopiekować jak mnie nie będzie. Wokół jest duży ogród a do willi doprowadzono wodę z okolicznej rzeki. Dasz sobie radę z dbaniem o rośliny tam zasadzone ? Bo one na tym pustkowiu są raczej jedynym źródłem pożywienia, pozwalającym ci przetrwać, gdy mnie nie będzie.

    -Tak proszę Pana, zajmę się nimi, matka mnie nauczyła jak obchodzić się z domem, jak gotować, jak dbać o rośliny.

    -Świetnie, to liczę dziś na dobrą kolację – zażartował David

    -Oczywiście, zrobię co tylko będzie się dało – posłusznie przytaknęła dziewczyna.

    -Haha, ja tylko żartowałem.

    -Ale ja zrobię, mam wielki dług wdzięczności wobec Pana, zawdzięczam Panu … życie – uśmiechnęła się do niego.

    -Przestań już do mnie mówić na Pan, David jestem

    -Dobrze Davidzie

    -Ile ty w ogóle masz lat ? – spojrzał na dziewczynę z lekkim politowaniem

    -15

    Mężczyzna nie mógł wytrzymać i musiał zadać to pytanie:

    -Jesteś dziewicą ?

    -Tak, co w mojej wiosce było sporą rzadkością, bo w tym wieku kobiety zazwyczaj miały już mężów, ale że byłam biała to uznawali mnie za gorszą i żaden mężczyzna nie chciał mnie poślubić.

    -Widzisz łazienkę – zapytał wskazując na drzwi do niej ?

    -Weź prysznic, przyda ci się.

    Basma poszła do łazienki a David kontynuował oglądanie TV. Po pół godziny wyszła, owinięta w jasny ręcznik, widać że nie umiała znaleźć dłuższego, bo ten ukazywał jej lekki dekolt a kończył się na pośladkach i do tego nie zakrywając ich całych. Widok tej małolaty podniósł ciśnienie w spodniach amerykańskiego żołnierza. Tak naprawdę teraz dostrzegł, jak piękną dziewczynę uratował – zgrabna, szczupła, długie nogi, piękna cera, blond włosy opadające za ramiona, lekko falowane, promienny uśmiech na twarzy no i te cudne pośladki, których skrawek wystawał poza ręcznik. Nastolatka nieśmiało zapytała:

    -Ja wiem, że u was na zachodzie, kobieta może odkryć więcej ciała niż u nas, ale czy nie przesadziłam trochę ? – Nie dała dojść do słowa oczarowanemu Davidowi, który na chwilę wyłączył się z tego co mówiła, podziwiając jej cudne walory. Kontynuowała – ja … ja po prostu, nie znalazłam nic innego w łazience do zakrycia się, ale jeśli trzeba to ubiorę tę starą koszulkę, co mnie w niej przywiozłeś … – zaproponowała.

    -No co ty, Basma – spokojnie jest okej, nawet bardzo okej. Masz cudowne ciało, móc na nie patrzeć to czysta przyjemność. Jeśli o mnie chodzi to nie musisz mieć nawet tego ręcznika – zażartował i uśmiechnął się porucznik, widząc zmieszanie dziewczyny.

    Basma bardzo nie chciała się narazić osobie, której zawdzięcza życie, więc długo się nie zastanawiając, odebrała żart Davida na poważnie i w tej samej chwili ręcznik wylądował na podłodze, a przed żołnierzem stała wspaniała, całkiem naga nastolatka. Niesamowicie jędrne piersi, delikatnych, ale nie najmniejszych rozmiarów, sterczące jeszcze od wody sutki. Idealnie gładka cipka, różowiutka jakby nigdy nie dotarł do niej nawet promyk słońca. Płaski brzuszek, wcięcie w talii nadające jej dużo kobiecości, a z tyłu dwa pośladki idealnych rozmiarów, sprawiające że z nastolatki po prostu kipiał seks. Jednym słowem – była boska – a jak na swój wiek, boska to mało powiedziane ! David nie umiał oprzeć się pokusie, wstał i zbliżył się do dziewczyny. Ta wyszczerzyła ząbki w uśmiechu. David skierował prawą dłoń na jej pośladek mocno go łapiąc i przyciągając dziewicę do siebie. Drugą dłonią odgarnął jej włosy z twarzy, potem objął ją z tyłu głowy i nachylił swoje usta do jej. Zetknęły się. Najpierw jakby muśnięciem.

       Dziewczyna mocno zdezorientowana nie oponowała. Nie chciała w jakikolwiek sposób urazić swojego zbawcy. Wychowywana od małego w jednej z muzułmańskich religii, była nauczona wielkiego szacunku do mężczyzny, tak naprawdę w jej wiosce kobieta należała do mężczyzny, musiała być na każde jego skinienie, nie mogła w jakikolwiek sposób podważać jego zdania czy też się sprzeciwiać. A on mógł z nią robić wszystko, pomiatać, rozkazywać, traktować jak służącą, a gdy w jakikolwiek sposób go zdenerwowała, zdarzało się że zabijał ją pod pretekstem tego, że go zdradziła. Nikogo nie obchodziło – czy tak naprawdę było. Tak więc Basmie, nawet przez myśl nie przeszło to, żeby oponować w jakikolwiek sposób przed poczynaniami porucznika. Tym bardziej, że przecież zawdzięczała mu życie, za co była mu naprawdę wdzięczna z całego serca. Widziała jak zabił jej brata i ojczyma, ale rozumiała, że wykonywał tylko rozkazy. Zresztą, gdy w tej wiosce spojrzała w jego oczy zobaczyła w nich zupełnie co innego, niż w spojrzeniu wszystkich wojskowych jakich do tej pory widziała – to było spojrzenie pełne litości i czegoś jeszcze, czegoś zagadkowego, czego dziewczyna nie umiała rozpoznać. Jej brat tak naprawdę był przyrodni, ojczym począł go z jego matką. Po zatem, ojczym i brat traktowali ją jak człowieka gorszego sortu, ojczym wiedział, że to nie była jego córka, do tego była odmieńcem. Tolerował ją, ale to chyba jedyne uczucie jaką ja darzył, o ile w ogóle można to nazwać uczuciem. Dziewczyna to czuła, cały czas marzyła, że wreszcie wyjdzie za mąż i może chociaż ten mężczyzna, przy którym przyjdzie jej spędzić resztę życia, będzie żywił trochę więcej uczuć wobec niej, a przynajmniej nie będzie jej traktował jak intruza we własnym domu. Mimo religii panującej w jej rodzinnym domu, pamiętała opowieści matki o zachodzie i o tym, że tam mężczyzna dobiera się z kobietą z miłości, z wyboru a nie z przymusu, że on ją kocha, dba o nią, pielęgnuje, szanuje, troszczy się. Nie do końca wiedziała, jakby to mogło wyglądać w realnym świecie, ale gdzieś w głębi serca, bardzo skrycie o tym marzyła … że może kiedyś, też się zakocha i pozna tego mężczyznę, który nie będzie nią pomiatał …

       Swoją drogą David należał do grona naprawdę przystojnych, dobrze zbudowanych, wysokich żołnierzy. Z lekkim zarostem, brązowymi włosami i piwnymi oczami. Dziewczyna nie za bardzo wiedziała jak nazwać to, co czuła i myślała gdy patrzyła na niego na kanapie … ale to było dziwne, nowe uczucie. Po prostu miała ochotę go przytulić, jak misia pluszowego, co zresztą już kilka razy uczyniła, nie wiedząc jak dać upust nowym dla niej uczuciom.

       Teraz ten mężczyzna, który wywoływał uśmiech na jej twarzy dotykał ją czule, a jego usta muskały jej wargi. Nigdy się nie całowała, ale jakoś podświadomie odwzajemniła to „muskanie”. Dotyk Davida sprawiał jej przyjemność i powodował wewnętrzne ciepło. Jego język wdarł się do ust dziewczyny muskając swój odpowiednik w damskim ciele. Na początku to lekko łaskotało dziewczynę, lecz po chwili nie wiedząc co ma robić, robiła to samo co on – muskała jego język. I tak, ich pocałunek wchodził w coraz bardziej namiętną fazę, był coraz szybszy, intensywniejszy. Basma zamknęła oczy, dotyk dłoni mężczyzny i jego języka sprawiał jej wielką, nieznaną dotąd przyjemność. Rozpłynęła się w tej chwili, delektując się nią, jak żadną inną do tej pory. Lewa dłoń porucznika powędrowała na pierś nastolatki. Najpierw muskała jej sutek, potem zaczęła całą lekko ugniatać. W tym samym czasie prawa ręka dość mocno macała i penetrowała oba kształtne pośladki małolaty. Wskazujący palec przesmyknął się między drobnymi udami dziewczyny i dotarł do jej wzgórka łonowego. Nie protestowała – całkowicie oddała się penetrowaniu przez poznanego kilka godzin temu mężczyznę. Wciąż miała zamknięte oczy, a ich języki docierały już do granic możliwości wnętrza ust drugiej osoby. Palec Davida lekko się osunął i wspomagany drugim, rozchylił wargi sromowe dziewicy. Były suche, więc zaczął malować delikatne kółka, czubkiem palca po jej cipce, lekko ją muskając. Czynność tę co chwilę przerywał by przejechać palcem w górę i w dół warg sromowych dziewczyny, po czym wracał do muskania ala kół. Zagłębił lekko palec w jej wnętrzu, które powoli zaczynało robić się wilgotne, a z każdą chwilą pieszczot było coraz bardziej. W pewnym momencie z ust dziewczyny wykradł się cichy, lekki pisk, przypominający trochę jęk. Jej pochwa pokryta dziewiczą błoną, pierwszy raz miała w sobie jakiekolwiek ciało obce, pierwszy raz była w ogóle tak mocno rozszerzona. Palec żołnierza coraz śmielej i głębiej w niej poczynał, muskając ją subtelnie od wewnątrz. Dziewczyna zaczęła się powoli rozpływać w tym uczuciu. Druga ręka Davida powędrowała z piersi na brzuch, jeżdżąc po nim delikatnie i malując po nim dziwne wzorki, co jakiś czas zahaczające o „oczy” kobiety. Jej szyja lekko wygięła się do tyłu a jej figura w tej chwili przypominała coś podobnego do napiętego łuku. Teraz już oba palce były w jej wnętrzu, gładząc je coraz szybciej i intensywniej od środka. Rozkosz jaką dawały one dziewczynie była coraz większa. David chwycił ją jedną ręką w talii, a drugą nie przestawał sprawiać jej przyjemności. Obejmując ją czule zaczęli się delikatnie wycofywać w stronę kanapy. Gdy byli już dość blisko wyjął z niej palce i delikatnie popchnął na kanapę. Dziewczyna upadła na plecy, rozszerzając przy tym nogi, wtedy David dostrzegł tą śliczną, różową cipkę, błyszczącą się aż od soków, które powoli wypływały z nastolatki. Żołnierz spojrzał na nią wzrokiem pełnym pożądania i zapytał:

    -Zrobić ci jeszcze lepiej ? Chcesz minetkę ?

    -Co to minetka ? –zapytała zaciekawiona i rozochocona dziewczyna.

    -No tak, tego słowa mama cię pewnie nie nauczyła. Zatem zobaczysz. Rozchyl nogi i zamknij oczy.

    Dziewczyna zamknęła oczy i rozchyliła nogi zgodnie z poleceniem. Porucznik uklęknął przed nią, zbliżył usta do jej wilgotnej cipki a rękami chwycił dość mocno za uda i przyciągnął do siebie. Najpierw oblizał wargi sromowe, potem językiem lekko je rozsunął, palec wskazujący powędrował na dół łechtaczki zabawiając się z nią. Język zaczął lizać okolice wejścia do jej pochwy coraz szybciej i bardziej intensywnie. Dziewczyna cicho jęknęła, a jej ręce powędrowały na głowę mężczyzny. Ten zaczął się w nią zagłębiać coraz bardziej, nie zwalniał tempa i palec powoli doprowadzał dziewicę do szaleństwa, język w jej środku muskający ścianki jej pochwy tylko potęgował to uczucie. Basma zaczęła regularnie pojękiwać, robiła to coraz głośniej – było słychać że działania Davida powoli doprowadzają ją do pierwszego w jej życiu orgazmu. Język pracował we wnętrzu dziewczyny bardzo szybko wylizując każdy zakamarek niczym miskę po pysznym posiłku. Po chwili z jej wnętrza zaczęła wypływać spora ilość soczków a w domu było słychać tylko odgłosy jej szczęścia. David wylizał dokładnie jej wnętrze oraz jego okolice, rozkoszując się każdą kroplą jej miąższu. Dziewczyna spojrzała na niego kocim wzrokiem i powiedziała czule:

    -To było zajebiste !

    -Cieszę się, że ci się podobało – uśmiechnął się Amerykanin – teraz czas, żebyś sprawiła mi taką samą przyjemność jak ja tobie.

    -Ale ty masz tam nieco inny sprzęt niż ja … – zadziornie stwierdziła małolata.

    -No ale zasada ta sama, musisz lizać pieszczotliwie, ssać i pieścić językiem aż wylecą z niego „soki”.

    -Haha – zaśmiała się dziewczyna – no dobra, spróbuje.

    -To uklęknij przede mną.

    David rozpiął rozporek, ściągnął spodnie wraz z majtkami i rozsiadł się wygodnie w kanapie a dziewczyna klęknęła przed nim. Na początku mocno zaciekawiona – w końcu pierwszy raz w życiu widziała męskiego członka. Nieśmiało obejrzała go z każdej strony, a trzeba przyznać że miała co oglądać, bo prawie dwudziestocentymetrowy kutas robił wrażenie na niejednej partnerce Davida. David widząc że nastolatka nie wie za bardzo jak się zabrać do sprawy, podpowiedział jej:

    -Musisz go objąć dłonią a potem zacząć delikatnie całować, oblizywać jego czubek aż w końcu stopniowo zaczniesz go sobie wsadzać do ust najgłębiej jak umiesz, będziesz go lizać językiem i ssać jak lizaka. Rozumiesz ? – głos żołnierza był teraz bardziej przypominający wojskowy rozkaz niż pieszczotliwy ton, którym jeszcze przed chwilą zwracał się do dziewczyny. No ale trudno mu się dziwić – testosteron wziął górę. Od pół roku nie uprawiał seksu z kobietą, ostatni raz to było jak wraz z kumplami gwałcili jedną z tutejszych kobiet – potem trudno było znaleźć jakąś żywą i w miarę posłuszną, toteż od dawna sam musiał zaspokajać swoje potrzeby. Nic więc dziwnego, że teraz, gdy nadarza się taka okazja nie grzeszy on cierpliwością. Małolata zabrała się do roboty i zgodnie z zaleceniami objęła penisa swoją drobną rączką. Pocałowała go, potem polizała delikatnie. Po chwili czubek zniknął już w jej słodkich, dziewczęcych ustach a język zaczął go otaczać z każdej strony. Mężczyzna postanowił ją lekko pogonić i złapał rękami za tył jej głowy, przyciągał powoli do siebie a coraz większa część penisa znikała w ustach dziewiczej Basmy. W pewnym momencie dziewczyna się zakrztusiła i gdy miała już ponad połowę męskiego przyrodzenia w sobie, cofnęła się by nabrać powietrza, ale bardzo szybko z powrotem zatopiła w nim swoje cudna usta. Gdy jej język oblizywał go z każdej strony, David znów złapał ją za włosy z tyłu głowy i zaczął jej głową rytmicznie ruszać, najpierw powoli w przód i w tył, a po chwili gdy wydawało się, że dziewczyna załapała o co chodzi w robieniu loda, zaczął ją naprawdę szybko ruchać w usta i nabijał jej głowę na kutasa tak, że ona ledwo nadążała. Momentami się krztusiła, ale starała się tego nie pokazywać i lizała, ssała, pieściła jak najlepiej mogła. David był coraz bliżej wytrysku, więc postanowił uprzedzić o tym niedoświadczoną Basmę, mówiąc:

    -Zaraz twoje gardło zaleje dziwna słona ciecz, nie będzie zbyt smaczna ale masz ją całą połknąć, rozumiesz ? I ładnie oblizać z niej mojego członka.

    Dziewczyna skinęła głową na znak zrozumienia i akceptacji i dalej była ruchana w usta, teraz to już naprawdę ledwo wytrzymywała tę prędkość. W końcu nadszedł moment kulminacyjny. Potężny strumień spermy przeleciał przez jej gardło, dziewczyna łykała go bardzo szybko pamiętając słowa Davida. Gdy już prawie wszystko wyleciało, porządnie go oblizała z każdej strony, a na koniec jego czubeczek. Wyjęła go delikatnie z ust. Usiedli zmęczeni na kanapie, i po chwili krępującej ciszy porucznik się odezwał:

    -Wiesz, całkiem nieźle ci to poszło jak na pierwszy raz. Będziemy częściej się tak zabawiać, co ty na to ?

    Dziewczyna zaśmiała się delikatnie.

    –Cieszę się, że mogłam ci się jakoś odwdzięczyć i że się podobało. Jasne – to co robiłeś mi tam na dole było genialne, chce częściej ! – zawołała entuzjastycznie nastolatka.

    -Odwdzięczać się jeszcze będziesz trochę musiała, ale uwierz że będzie to bardzo przyjemne.

    -A jak ? zapytała zaciekawiona dziewczyna z lekką przekorą w głosie.

    -Klęknij przed kanapą, wypnij tyłek a brzuch połóż na kanapie to zobaczysz.

    Podnieconej i zaciekawionej dziewicy nie trzeba było dwa razy powtarzać. Nie minęło 10 sekund a zajmowała już pozycję idealnie taka, jaką wymarzył sobie żołnierz. Nie było zatem na co czekać, podszedł do niej powoli od tyłu, zniżył się i zbliżył czubek swojego kutasa do jej pośladków. Najpierw zaczął delikatnie nim ocierać się o jędrny tyłek dziewczyny, jego kutas zaczął ponownie rosnąć podczas tych zabaw. Gdy wydawało mu się, że osiągnął już odpowiedni rozmiar i stopień twardości, oblizał dwa palce swojej ręki i skierował je na cipkę małolaty, zaczął ją delikatnie droczyć, rozchylać i wsadzać palce przygotowując ją na rozdziewiczenie. Gdy czuł już dużo wilgoci w jej intymnych okolicach, chwycił ją prawą dłonią dość mocno za szyję, czubkiem kutasa namierzył wejście do cipki i szepnął jej cicho do ucha:

    -Teraz uważaj, pewnie zaboli dość mocno na początek, ale masz się nie wyrywać, później będzie dużo przyjemniej.

    -Dobrze – cicho przytaknęła Basma.

    David wsadził najpierw czubek penisa do wnętrza dziewczyny, sprawiając tym sobie niesamowitą ulgę. Kilka razy go wyciągał i wsadzał mocniej. Za którymś razem w końcu naprał na nią i wszedł z całej siły do końca. Z ust dziewczyny wydarł się bardzo mocny krzyk, a po jej udach dość mocnym strumieniem zaczęła spływać krew. Żołnierzowi to nie przeszkadzało, penetrował ją coraz szybciej, nie zważając na jej krzyki i nawet delikatne wyrywanie szyi z jego uścisku. Nastolatka wierzgała lekko nogami, próbując się wyrwać, ale wtedy David wymierzył jej mocnego klapsa w prawy pośladek. Dziewczyna głośno zawyła z bólu.

    -Nie wyrywaj się mała, rozumiesz ? – lekko zirytowany żołnierz zapytał dziewczyny.

    -Przepraszam, ja tylko … po prostu to trochę boli – cicho wykrzesała z siebie dziewczyna.

    -I dobrze, ma boleć. Potem będzie już tylko lepiej – mówiąc to naparł ponownie na jej kobiecość i z mocnym impetem załadował kutasa do wnętrza dziewczyny.

    Basmę znów zabolało, ale nie wyrywała się już i starał się nie krzyczeć. Rytmiczne ruchy porucznika powoli zaczęły sprawiać dziewczynie przyjemność. Wypełniona po brzegi cipka coraz chętniej przyjmowała do siebie jego męskość. Z czasem zaczęła poruszać biodrami w tym samym rytmie, jakim była pieprzona. Gdy David to zauważył zwolnił, dziewczyna chyba tego nie dostrzegła i teraz sama nabijała się już na jego penisa. Każde jego zanurzenie w mokrym wnętrzu nastolatki, przybliżało mężczyznę do finału. Dziewczyna zaczęła lekko pojękiwać, jej soki zaczęły powoli skapywać z cipki. David skierował dwa place w okolice łechtaczki, delikatnie się z nią zabawiając i jednocześnie dalej posuwając Basmę. Kilka ruchów jego zwinnych palców wystarczyło, by dziewczyna wygięła się w kolejnym orgazmie, krzyknęła z rozkoszy a całe jej ciało ogarnęły skurcze. Kurczące się wnętrze małolaty sprawiało, że kutas w końcu eksplodował i zalał wnętrze dziewczyny gorącą spermą. Kilka ruchów dogorywających i mężczyzna zbliżył tułów do dziewczyny, delikatnie ją obejmując i czule głaskając po głowie. Oboje byli bardzo spełnieni. Wzięli wspólny prysznic i położyli się spać.

     

                Rano David wstał o świcie, pogrzebał trochę przy broniach zarekwirowanych dzień wcześniej. Napisał kartkę do Basmy i położył koło głowy dziewczyny. Była na niej informacja, że wróci za 4 dni. Prośba, żeby zajęła się domem i zaopiekowała nim jak własnym. W lodówce zostawił jej trochę jedzenia. Wspomniał, że miło by było, gdyby przygotowała dobrą kolację na jego powrót. Na koniec dodał – całuję David. Wyjechał do bazy.

    Dziewczyna zmęczona wydarzeniami dnia poprzedniego wstała dopiero kilka godzin po jego wyjeździe. Przeczytała kartkę i uśmiechnęła się sama do siebie. Zwiedziła dokładnie dom, po czym wygrzebała za dużą koszulkę z jakiejś szafy i odziana tylko w nią poszła na ogródek rozeznać się w sytuacji. Po chwili dostrzegła zbliżającego się mężczyznę. To nie był David. To był Micheal, który dzień wcześniej nabrał podejrzeń i śledził Davida. Teraz, pod jego nieobecność zamierzał zabawić się z uroczą nastolatką a potem zrobić to co lubi najbardziej … Torturować i zabić …

     

    Ciąg dalszy, nastąpi …

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski

    Historia o 15-letniej dziewczynie której rodzina zginęła na wojnie w Iraku, ją też miał czekać ten los. Jednakże żołnierz nie potrafił wykonać rozkazu i postanowił po cichu zabrać ją do siebie, ona mu się odwdzięczy …

  • Nauka to potegi klucz.

    Tuż przed ślubem wybraliśmy się na urlop do Tunezji. W sumie to miał być wypad pod wezwaniem seksujemy się bez opamiętania. Zaopatrzony przyszły żonkoś w pakiet prezerwatyw i nabuzowani ,chętni ONA i ON. Nie mieliśmy ochoty na zwiedzanie , plażowanie i takie tam … tylko na lenistwo , sex i sex. Już w samolocie nas brało ale nie sprzyjające warunki powstrzymały nas przed bzykankiem. Fiut pulsował raz był sztywny ,a później malał jednym słowem się ślinił . Myślałem tylko kiedy i gdzie dopadnę swoją laskę. Widziałem ,że i ona czuła wolę bożą. Przez sportowego t-shirta widoczne były kształty nabrzmiałych sutków , krągłych piersi. Miałem mokro w slipkach, a i ONA zaczynała być nerwowa. Tak ma zawsze przed jak nie może się doczekać. Po objęciu pokoju w hotelu nie czekaliśmy na nic więcej tylko dopadliśmy się na szybki numerek. Podniecenie było wielkie i eksplozja nie mała. I tak jak założyliśmy pieprzyliśmy się jak króliki prawie nie wychodząc z pokoju. Zapas kondomów pękł w pierwsze dwa dzionki. Po ciężkiej nocy ,o poranku obudził mnie poranny wzwód i fajny widok na leżącą obok nagą narzeczoną. W pokoju unosił się zapach nocnego super bzykania. W słońcu jej cycki i wzgórek poruszały się równomiernie. Skóra w słońcu powodował wrażenie jakby cała była z aksamitu. No to nie ma co się lenić pomyślałem . Czas się wziąć do roboty. Sprzęt gotowy . Nie zagospodarowana kobieta obok. Do dzieła !!! Wiedziałem jak się zabrać aby ochota przyszła też i przebudzanej. Rozchyliłem nóżki aby dostać się do nabrzmiałego łona. Delikatnie językiem pobudzałem srom jej płatki rozchyliły się kusząco. Przebudzała się powoli . W trakcie pobudki co miało stanąć stanęło , co miało się nawilżyć nawilżyło. Przyszedł czas na działanie. Laska przejęła inicjatywę i niby zaspana przewróciła mnie na plecy i zaczęła bawić się moim ptakiem. Byłem już tak napalony ,że myślałem tylko żeby nie wystrzelić przed czasem. Musiałem się „bronić”. I tak przez przekomarzanie doszliśmy do sedna. Skończyło się kolejnym seksem z wystrzałem z armaty ! Szybko musiałem wpaść do toalety jak wiadomo kutas był pod ciśnieniem i po wystrzale. Pozostawiłem Basię rozprasowaną na łóżku na jej sromie pojawiała się biała stróżka . To był mój poranny podpis. I tak poszedłem do łazienki z lekko opadającym fiutem. W pewnym momencie usłyszałem dźwięk otwierających się drzwi wyszedłem z łazienki to była pokojówka. Stała jak wryta widząc na centralnym polu łóżka nagą i bawiącą się swym łonem kobietę oraz z tyłu faceta z wielkim, okraszonym sporym workiem i nabrzmiałymi jajami, wydepilowanym fiutem. Była w potrzasku między łóżkiem, a otwartymi łazienkowymi drzwiami w których stałem JA. Nie ma jak uciekać ? Ale czy chce ? Widać ,że zainteresowana była nagimi ciałami gości sex pokoju . Kiedyś rozważaliśmy możliwość włączenia dla urozmaicenia naszego łóżka kogoś trzeciego. I wyglądało ,że nadszedł czas realizacji marzeń. W sumie to tylko rozmowa i nie wiedziałem czy nie podpadnę narzeczonej. Jednym słowem ryzyk fizyk . Lekko się przytuliłem od tyłu do drobnej czarnowłosej PANI. Musiała czuć już sztywniejącego kutasa mając naprzeciw oczu rozwartą i opływającą spermą cipkę Basi. Tak rozpoczęła się nowa jakość w naszej domowej alkowie. Od tyłu złapałem za przód fartucha naszego gościa i jednym szarpnięciem go otworzyłem uwalniając piękne oliwkowe ciało . Było ubrane w sportową bieliznę . Staniczek i stringi. Oszołomienie naszego gościa było ogromne nim zdążyła zaprotestować, a już stała przed nami naga. Była młodsza od nas .Miała z 20 lat ,a my już przed 30 – tką. Chciała się zakryć ale brakowało rąk ,raz zasłaniała całkiem spore jak na Tunezyjkę piersi ,a raz wydepilowaną cipkę na którą było zostawione i uprawione poletko z łonowych rudych włosków. W całości dawało to efekt jakby srom i kompozycja z włosów tworzyła literę i lub odwrócony wykrzyknik. Musiałem to teraz rozegrać ! Bez większych oporów ułożyłem między nogami narzeczonej naszego gościa ,a sam od tyłu zaatakowałem .Było zaskakująco ślisko. Pomimo szybkiego rozwoju sytuacji nasza sex towarzyszka była już przygotowana na przyjęcie pasażera. Po paru chwilach wszyscy się odblokowaliśmy i szło nam jak z płatka. Poznałem jak wygląda zmęczenie po sexie i jak się może nadużyć cipka i ptak. Tak uczyliśmy się sex trójkąta i sex akrobatyki . Jak stwierdziła nasza sex koleżanka której odwiedziny powtarzały się codziennie w porze sprzątania jeszcze przez 10 dni naszego pobytu. Zafascynowała ją nasza otwartość brak wstydu i skrępowania. Nie widziała też tak wielkiego ptaka. Jej mąż miał 15 cm ,a w drzwiach zobaczyła 23 . Dlatego też stała się jego wielką admiratorką i nie raz trzymała w rękach oraz buzi. Nie raz też przeczyszczał jej grotę. Jak wcześniej pisałem kondomy skończyły się na wstępie a później rozbiłem bank prezerwatyw w pobliskich aptekach. Nigdy się tak nie bzykałem wcześniej . Przygoda ta umocniła nasz już wspólny małżeński sex . Czasami na krótko poszukujemy takich przygód.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pavel Sokolovsky
  • Sekretny romans 4

    4. Bal

    Nudziłem się na tym balu charytatywnym. Rozumiem biedni i chorzy potrzebują pomocy, a dokładniej pieniędzy, ale wystarczyłby czek. Po jakiego chuja miałem się męczyć na jakiejś zasranej imprezie. Normalnie już zabrałbym córkę i wrócił do domu, ale wiedziałem, że Wiktoria z rodzicami też ma tu być. Rozejrzałem się wokół, kiedy ruch w drzwiach przyciągnął moją uwagę. Dziewczyna właśnie weszła na salę. Tylko czekałem na jej widok. Moja suczka miała na sobie czarną, z długimi rękawami, obcisłą sukienkę, zbyt krótką jak na taką okazję. Zakrywała wszystko od szyi do połowy ud, nawet nie, ale okrywała ją jak druga skóra. Równie dobrze mogło jej nie być. W tym momencie dziewczyna odwróciła się i zobaczyłem jej plecy. Nagie plecy, od karku po dołeczki Afrodyty. Smakowity widok. Fiut stanął mi na myśl o wzięciu teraz dziewczyny. Wodziłem za nią wzrokiem, zresztą nie tylko ja. Widziałem innych z Grupy uważnie śledzących każdy jej ruch. Żaden mężczyzna nie był odporny na jej wdzięki. Przyciągała pożądliwe spojrzenia męskiego grona, a kobiety patrzyły zazdrośnie na jej figurę i wpływ na ich potulnych mężów. Miałem właśnie podejść do niej, kiedy dziewczyna wspólnie z rodzicami i bratem ruszyła w moją stronę. Jej pupa kołysała się z boku na bok, a nogi zostały idealnie podkreślone przez niebotycznie wysokie szpilki. Blond włosy były wysoko upięte w artystycznie niechlujny kok, który odsłaniał jej łabędzią szyję. Przywitałem się z jej rodziną. Z Philipem- jej ojcem trochę pogadaliśmy i pożartowaliśmy. Gdy orkiestra zaczęła grać mój kolega wraz z żoną poszli na parkiet. Julia została poproszona do tańca przez brata Wiktorii. Zostaliśmy sami.

    -Zatańczmy.- miałem ochotę na coś innego, ale każda okazja, aby trzymać w ramionach tę boginię była dobra.

    -Dobrze, proszę Pana.- Nigdy nie znudzi mi się jej uległy ton. Weszliśmy na parkiet i przyciągnąłem ją do siebie. W panującym na sali półmroku mogłem pozwolić sobie na więcej. Każda para była zajęta sobą. Położyłem dłoń u dołu kręgosłupa, tak nisko, że czułem materiał sukienki. Jeszcze niżej i mógłbym ścisnąć jej pośladek. Subtelnie gładziłem nagie plecy. Dziewczyna drżała w moich ramionach. Poruszaliśmy się delikatnie w rytm muzyki. Jej piersi rozlały się na moim torsie. Oddech dziewczyny stał się ciężki i urywany. Pewnie poczuła na brzuchu wybrzuszenie. Pochyliłem się tak, że prawie ocierałem się ustami o jej ucho.

    -Pięknie dzisiaj wyglądasz, kochanie.-wyszeptałem.

    -Dziękuję, proszę Pana. Pan wygląda równie przystojnie.- puściłem mimo uszu ostatnie zdanie.

    -Mała kusicielka. Wiesz, że teraz wszyscy mężczyźni na parkiecie pragną czegoś, co należy do mnie. Nie podoba mi się to.- Oprócz mnie mogły ją tknąć jedynie osoby należące do Grupy.

    -Przepraszam, proszę Pana. To dla Pańskiej przyjemności.- wyszeptała ulegle. Kutas jeszcze bardziej zaczął rozsadzać moje spodnie. Moja przyjemność od jakiegoś czasu była uzależniona od dostępności jej cipki.

    -Zaiste to przyjemność.- Dyskretnie rozejrzałem się czy nikt nie patrzy w naszą stronę. Kiedy byłem pewien, łagodnie zsunąłem rękę na jej pośladek i ścisnąłem go. -Ahh!- z jej ust wyrwał się cichy jęk zaskoczenia i przyjemności. Moja dłoń niemal natychmiast wróciła na poprzednie miejsce.

    -Czy to ładnie, dotykać tak córkę swojego przyjaciela?- spytała zalotnie przy tym trzepocząc rzęsami.

    -Och, robiłem jego córce takie rzeczy, które mu nawet nie wpadną do głowy.

    -Chciałabym, żeby Pan je powtórzył tu i teraz, nie bacząc na ludzi wokół.- wyszeptała mi do ucha. Dziewczyna zaskoczyła mnie tym stwierdzeniem. Też miałem na to ochotę, ale musieliśmy ukrywać nasz romans.

    -Kiedy piosenka się skończy odczekasz kolejny utwór. Potem przejdziesz przez drzwi na prawo od ciebie. Następnie pójdziesz korytarzem prostopadłym do wejścia, skręcisz w lewo, a na kolejnym zakręcie w prawo. Tylko nikt nie ma cię zobaczyć.- Miałem już dawno ułożony plan na wykorzystanie jej. Odsunąłem się od dziewczyny na przyzwoitą odległość i przez resztę piosenki już nie rozmawialiśmy. Potem rozstaliśmy się i poszedłem okrężną drogą w umówione miejsce.

    Moje serce biło jak szalone, kiedy przemykałam pod ścianą. Nikt nie mógł zauważyć, gdzie się wybieram. W tej sukience trudno było nie zwracać na siebie uwagi, ale na szczęście wszyscy byli zajęci tańcem. Śpieszyło mi się. Właśnie kończył się trzeci utwór, ale nie mogłam się wcześniej wymknąć, bo zatrzymali mnie znajomi ze szkoły. W końcu, po zbyt długim czasie udało mi się od nich uwolnić. Dotarłam do wskazanych drzwi. Rozejrzałam się po sali, po czym dyskretnie wślizgnęłam do następnego pomieszczenia. Mury Zamku były tak grube, że nie słyszałam już gwaru dobiegającego z Sali Balowej. Ruszyłam prosto przed siebie. Echo niosło się od wydawanego przez szpilki stukotu. Korytarz rozszerzał się na dwa. Weszłam w lewy. Moje podniecenie rosło wraz ze zbliżaniem do pana Simonsa. Dotarłam do skrętu w prawo i powoli zaczęłam iść przez sień. Niczego nie słyszałam oprócz własnego, przyśpieszonego oddechu i stukotu butów. Nagle z ciemności wyłoniła się ręka i wciągnęła mnie we wnękę w murze. Zachłysnęłam się powietrzem. Byłam przerażona jednak po chwili otuliły mnie znajome ramiona. Na plecach czułam materiał koszuli. Pomiędzy pośladki wpasowało się wybrzuszenie jego spodni. Mężczyzna całował moją szyję, ssał skórę, przygryzał płatek ucha. Wyciągnęłam szyję, żeby miał do niej lepszy dostęp.

    -Spóźniłaś się.- powiedział pozornie spokojnym głosem.- Już myślałem, że stchórzyłaś.- Nie mogłam mu odpowiedzieć. Ręka mężczyzny zsunęła się na złączenie ud. Mężczyzna podciągnął sukienkę i aż sapnął z wrażenia. Byłam usatysfakcjonowana. Właśnie o taki efekt mi chodziło.

    -Brak majtek. Pochwalam.- powiedział. Czułam, że się przy tym uśmiechnął z zadowoleniem. Moje spóźnienie odeszło w niepamięć. Pan Simons włożył w moją szparkę dwa palce i zaczął nimi szybko poruszać. Stanęłam w rozkroku, żeby miał lepszy dostęp do mojej spragnionej cipki. Mężczyzna zębami rozpiął wiązanie na karku. Jedną ręką zsunął sukienkę na brzuch. Następnie wziął w dłoń jedną z uwolnionych piersi. Zdarł z sutków naklejone plastry i zaczął ściskać mój biust. Moje sapnięcia i jęki niosły się korytarzem.

    -Brak całkowitej bielizny. Jestem wniebowzięty. Dzisiaj sprawiasz mi wielką radość kochanie.- Miałam odpowiedzieć, ale mężczyzna rozproszył mnie ściskając moje sutki i wykręcając je. Uwolniłam ręce z rękawów sukienki. Uniosłam dłonie w górę i wplotłam je w gęste głosy mężczyzny. Moje piersi były teraz wyprężone w stronę jego wprawnego dotyku. Jego palce coraz szybciej jeździły we mnie. Czułam zaciskanie się pochwy, w końcu szczytowałam z głośnym krzykiem, który echem poniósł się przez korytarze zamku. Mężczyzna obrócił mnie przodem do siebie i przycisnął plecami do zimnego kamienia.

    -Ciszej suko, bo jeszcze ktoś cię usłyszy.- wyszeptał mi w usta, po czym je brutalnie pocałował. Moje sutki ocierały się o materiał jego koszuli. Ręce położył na moich pośladkach, które ściskał i ugniatał. Palcem jeździł po moim rowku w górę i w dół. Wzięłam się za rozpinanie jego rozporka. Pod wpływem moich starań spodnie opadły do kolan. Pieściłam penisa przez materiał bokserek. Wzięłam je w dłonie i zsunęłam na dół. Na wysokości oczu miałam członka pana Simonsa. Wzięłam go do ust. Był gruby. Żyły pulsowały na nim rytmicznie. Wszedł cały w moje gardło, aż nosem dotknęłam brzucha mężczyzny. Przez penisa miałam zapchaną buzię i nie mogłam oddychać. Po chwili mężczyzna wyjął go. Miałam chwilę na oddech, po czym znowu miałam w ustach członka i tak raz za razem. Penis powiększał się i coraz trudniej wchodził cały do mojej buzi.

    Podniosłem ją z kolan. Czułem, że niedługo dojdę, a nie chciałem tego zrobić w jej buzi. Przycisnąłem usta do jej warg. Smakowała moim penisem. Cały czas ją całując ścisnąłem jej pośladki. Dziewczyna zaczęła poruszać się prowokująco. Ocierała się o mój sprzęt pragnąc poczuć mnie w swojej ciasnej szparce. Docisnąłem ją do ściany i uniosłem tak, że oplotła mnie swoimi długimi nogami. Nabiłem ją na swoją stojącą pałę i od razu nadałem ostre tempo. Jej cipka idealnie owinęła się wokół mojego penisa.

    -Ohhh! Ohhh! Mmmm!- dziewczyna krzyczała z rozkoszy. W końcu uciszyłem jej krzyki pocałunkiem. Jej piersi podskakiwały przy moim torsie. Zaciskała długie paznokcie na moich ramionach. Wbijałem się w nią raz za razem. Dziewczyna ciężko dyszała, gdy wciskałem w nią swoją grubą pałę. Jej cipka była tak ciasna i gorąca.

    -Szybciej, proszę, oooo tak.- szeptała przy moim uchu. Przyspieszyłem tempo na jej prośbę. Oboje byliśmy spoceni z wysiłku. Moje sapnięcia i jej jęki mieszały się ze sobą przecinając ciszę. Wchodziłem w nią raz za razem coraz głębiej, o ile to możliwe. Mięśnie jej pochwy zaciskały się coraz szybciej. W końcu mała zadrżała na całym ciele, kiedy ogarnął ją orgazm. Jej czerwone usta były otwarte w niemym krzyku. Był to upajający widok. Jeszcze kilka pchnięć i wystrzeliłem strumieniem spermy w jej cipkę. Mój sprzęt nadal był pełen, więc wszedłem głębiej w jej pizdeczkę i wypełniłem ją kolejną porcją nasienia. Kiedy całe ze mnie wypłynęło odwinąłem nogi dziewczyny i postawiłem ją na ziemi. Nie musiałem nic mówić. Od razu klęknęła przede mną i zassała moją pałę. Zaczęła lizać jajka, potem wróciła do kutasa, opięła go swoimi wargami, aż postawiła go do pionu. Dziewczyna wstała zadowolona. Nie mogłem się powstrzymać. Znowu przycisnąłem ją do ściany i pocałowałem jej zmysłowe wargi. Ustami zjechałem niżej na jej biust. Ssałem sutek i gryzłem go mocno. Takie pieszczoty były zarówno przyjemne i bolesne dla dziewczyny. Lewą ręką ściskałem drugą pierś, natomiast prawą położyłem na jej cipce. Czułem spermę wypływającą z jej wnętrza. Włożyłem do środka trzy palce i zacząłem nimi rytmicznie poruszać.

    -Masz taką wspaniałą wąską cipkę. Jesteś taka rozpalona.- szeptałem. Dziewczyna jedynie jęczała w odpowiedzi.- Jesteś moją małą kurwą. Chcesz znowu być wypieprzona. Mam rację?

    -Nie, już więcej nie mogę. Musimy wracać.-jęczała. Chociaż jej ciało mówiło co innego. Suczka jeździła na moich palcach i sama przyspieszała tempo. Czułem mięśnie jej piczki zaciskające się coraz szybciej. Dziewczyna chwilę potem szczytowała wokół moich palców, które dałem jej potem do wylizania. -O tak, zliż swoje soki mała kurewko. Lubisz to, prawda. Patrz jak bardzo jesteś podniecona.- Dałem jej klapsa w dupę. Uniosłem jedną jej nogę. Miałem już swoje lata i ciągłe podnoszenie dziewczyny było jednak męczące. Otarłem się główką o jej cipkę.

    -Nie, proszę Pana. Musimy wracać. Nie.- jęczała i próbowała mnie słabo odepchnąć, ale wziąłem jej ręce, uniosłem do góry nad głowę i przycisnąłem do ściany. Wbiłem się gwałtownie w jej szparkę. Dziewczyna krzyknęła. Wysunąłem całego kutasa z jej cipki, po czym ponownie wbiłem się w wąską dziurkę.

    -Twoja cipka jest cudowna. Taka ciasna i gorąca. Lubisz, jak cię tak ostro pieprze. Jesteś moją suką.- Posuwałem ją coraz szybciej. Poruszałem biodrami raz za razem do przodu i do tyłu. Ścisnąłem w dłoniach jej pośladki i pochyliłem się nad sterczącym zaczerwienionym, sutkiem. Wziąłem go do ust i boleśnie zassałem, przegryzałem go. Lizałem całą pierś. Gdy dziewczyna to poczuła nadszedł kolejny orgazm. Jej pochwa zacisnęła się wokół mojego kutasa. Dla mnie to nie był koniec. Rżnąłem ją dalej, aż wpompowałem w nią kolejną dawkę spermy. Jeszcze kilka pchnięć i moja pała opadła pozbawiona całego nasienia. Dziewczyna dyszała ciężko oparta o ścianę.

    -Na kolana kurwo i liż.- Zmusiłem ją do uklęknięcia i podetknąłem jej kutasa przed buzię. Dziewczyna wzięła się do roboty i po chwili mój członek był czysty. Pomogłem jej wstać i założyć sukienkę. Sam się ubrałem i kiedy już mieliśmy iść, przyciągnąłem do siebie młodą kobietę.

    -To było wspaniałe, kochanie.- Pocałowałem ją w czoło. Dziewczyna oparła się zmęczona na moim torsie. Wyszliśmy z naszej kryjówki i skierowaliśmy się w stronę sali.

    -Nie musisz mi mówić. Powtórzmy to kiedyś.- Ze smutkiem pomyślałem, że przez jakiś czas czeka mnie abstynencja. Pisałem nową książkę i nie lubiłem być rozpraszany, nawet jeśli tego chciałem. Dziewczyna chyba wyczuła moje zmartwienie. Pomimo wycieńczenia wspięła się na palce i przyciągnęła mnie w namiętnym pocałunku. Moje ramiona automatycznie owinęły się wokół jej wąskiej talii i przycisnęły bliżej. Oderwaliśmy się od siebie spragnieni oddechu.

    -Koniec tego dobrego.- powiedziałem i klepnąłem ją w tyłek.- Musimy wrócić na to nudne przyjęcie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magic.V

    Daję wam czwarty rozdział Sekretnego romansu. Poprzedni nie bardzo mi wyszedł, ale mam nadzieję, że ten jest lepszy.

  • W Rodzinie I: Siostrzyczka

    Początek wakacji był upalny jak nigdy. Gdy tylko rodzice wyszli do pracy, włożyłem do lodówki sześciopak piwa. Za dwie-trzy godziny będzie jak znalazł na południowy skwar. Z rozmyślań o złocistym płynie wyrwało mnie wejście młodszej siostry. Była jak ja półnaga. Rodzicie, byli naturystami, więc nagość w naszym domu, zwłaszcza w upały, nie była czymś niezwykłym. Olka miała na sobie rozciągnięta koszulkę na ramiączkach. Choć ta zasłaniała pośladki, to bez trudu dostrzegłem ogoloną cipkę. Nie wiem czemu, zareagowałem erekcją. Zły na siebie siadłem przy stole, by ukryć potężne wybrzuszenie bokserek. Patrząc na Olkę, musiałem przyznać, że wyrosła z niej niezła dupa. Jeszcze dwa lata temu była nieopierzoną dziewczynką, a teraz wyglądała jak milion dolarów. Zgrabna niewysoka nastolatka z krągłym, niewielkim biustem i cudownie kształtnymi pośladkami. Stał mi jak drut, gdy mała otwarła lodówkę.

    – O mamy piwo!

    Sięgnęła po puszkę, a ja niewiele myśląc, poderwałem się z krzesła.

    – Nie ruszaj to moje!

    – Nie podzielisz się?

    Zapytała, robiąc słodką minkę.

    – Musiałabyś mi obciągnąć!

    Odpaliłem standardową odzywką. Dopiero po sekundzie zdałem sobie sprawę, jak bardzo nie na miejscu były moje słowa. Stałem o dwa kroki przed nią z rozrywającą bokserki erekcją. Zrobiło mi się głupio. Olka uśmiechnęła się dziwnie słodko.

    – Nie ma sprawy.

    Nie wiedziałem co powiedzieć, gdy złapała rączką za wybrzuszenie bokserek. Straciłem cała pewność siebie. Próbowałem ją powstrzymać, ale ta klękając przede mną, zdecydowanym ruchem zsunęła bokserki do kostek. Kutas wystrzelił jak sprężyna. Słowa zamarły w gardle, gdy drobne usteczka połknęły członek. Straciłem jakąkolwiek wolę oporu. Była niezła, prawdę mówiąc lepsza niż którakolwiek z moich dziewczyn do tej pory. Uciskając delikatnie paluszkami jajka, ssała mnie, łapczywie połykając kutasa. Nie potrafiłem się opanować. Wyjęczałem drżącym głosem:

    – Zaraz się spuszczę!

    Chciałam ją ostrzec, by mogła na czas wyjąć z ust kutasa. Zamiast tego przyssała się mocniej. Eksplodowałam, a Ola nie przerywając ssania, połknęła cały ładunek. Wypuściła kutasa, dopiero gdy zrobiłem się zupełnie miękki.

    Ocierając dłonią karminowe usteczka, wstała z kolan. Opierając się biodrami o stół, podciągnęła koszulkę nad piersi.

    – Odwdzięczysz się braciak?

    Zapytała, rozchylając zachęcająco uda. Przywarłem do jej soczystej cipki. Byłem jak w amoku, liżąc cudownie kształtne wargi. Wsłuchany w jej rozkoszne pojękiwania penetrowałem językiem ciasną pochwę, by po chwili delikatnie ssać pulsującą łechtaczkę. Miała mokry orgazm, gdy intensywnie palcując ją dwoma wsuniętymi w pochwę palcami, lizałam twardy jak kamyczek groszek. Gdy skończyłem leżała półprzytomna na stole.

     

    Podniecony, miałam ponownie erekcję. Patrząc między jej szeroko rozrzucone uda, marzyłem, by wbić się w jej różowe wnętrze. Niewiele myśląc, chwyciłem zgrabne nogi, przesuwając biodra Oli na skraj blatu. Trzymając kutasa w dłoni, spojrzałam na siostrę. Ta uśmiechając się, rozłożyła szerzej uda. Jakby czytając w moich myślach, dodała:

    – Nie obawiaj się, jestem na tabletkach.

    Wszedłem w nią jednym pchnięciem. Boże! Była cudownie ciasna! Posuwając ją, patrzyłam, jak paluszkami masuje łechtaczkę. Doszedłem szybciej, niż tego chciałem. Miała orgazm. Gdy pochwa zacisnęła się w spazmach na członku, nie byłem w stanie opanować podniecenia. Strzeliłem, wbijając się po jądra, a gorące nasienie pociekło po jej pośladkach na podłogę.

     

    Popijając później w jej towarzystwie piwo, nie żałowałem niczego. Do wyjazdu na rodzinne wakacje zostało jeszcze dwa tygodnie. Byłem pewien, że nie będziemy się z Olą nudzić, przez ten czas.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    A.

  • W Rodzinie II: Mama

    Po tygodniu zabawiania się z siorą Olka dostała okres. Na tyle bolesny, że nawet nie próbowałem sugerować seksu analnego. Widząc, w jakim jest stanie, po prostu liczyłem, że po tygodniu wrócimy do naszych zabaw. Do tego czasu pozostawała mi własna ręka. Właśnie zabawiałem się ze sobą pod prysznicem, gdy do łazienki weszła mama. Zupełnie zapomniałem, że miała dziś wolne! W samym fakcie, że weszła do mnie, gdy brałem prysznic, nie było niczego niezwykłego. To zdarzało się w miarę często. Podobnie jak na nagich plażach, nie wstydziliśmy się w domu własnej nagości. Mama jakby nie zauważała mojego prężącego się członka. Nie mogłem nic poradzić na potężną erekcję, a gdy mama zrzuciła koszulkę, stał mi tak mocno, że aż bolało. Odwrócony do ściany natrysku usłyszałem szelest przesuwających się drzwi od kabiny. Nie zdążyłem zareagować, gdy przytuliła się do moich pleców. Zamarłem!

    – Stałeś się już mężczyzną, Tomku.

    Powiedziała, ujmując w dłoń nabrzmiały z podniecenia członek. Jęknąłem porażony falą przyjemności. Kutas pulsował w jej palcach, gdy bardzo wolnym ruchem zsunęła z główki napletek. Przytulona piersiami do moich pleców masturbowała mnie bardzo powolnymi ruchami dłoni. Oparty dłońmi o ścianę dyszałem jak oszalały. Jeszcze nigdy nikt tak nie pieścił mojego członka. Byłem bliski wytrysku, gdy zwiniętą w łódeczkę dłonią pieściła główkę kutasa okrężnymi ruchami. Moje ciało przebiegły dreszcze. Mama ujęła lewą dłonią podstawę członka. Jej palce boleśnie zacisnęły się na korzeniu. Spuściłbym się, ale mama powstrzymała wytrysk, uciskając palcami drugiej dłoni miejsce pomiędzy odbytem a moszną. Jęczałem głośno, gdy zdecydowanym ruchem odwróciła mnie twarzą do siebie. Wyjęczałem:

    – Mamo!

    Położyła palec na moich ustach. Wciąż ściskając członek, uklękła. Palce rozluźniły uścisk. Z niedowierzaniem patrzyłem, jak otwiera usta. Płynnym ruchem wsunęła kutasa głęboko do gardła. Nie wierzyłem własnym oczom! Kiedy ustami dotknęła podbrzusza, ścisnęła delikatnie jądra, a ja eksplodowałem. Prawie zemdlałem z rozkoszy, spuszczając się w jej przełyk.

     

    Wciąż dyszałem, gdy wstała z kolan. Patrzyłem z niedowierzaniem na piękną, czterdziestoletnią kobietę o pełnych piersiach i bosko wyrzeźbionej figurze. Nieśmiało dotknąłem kształtnej, ciężkiej piersi. Sprężyście miękka, aksamitna w dotyku. Całując brodawkę, zassałem zdobiący ją kolczyk. Mama uśmiechając się, zarzuciła mi dłonie na szyję. Opanowany nagle powracającym podnieceniem wsunąłem dłoń między jej uda. Mokry puszysty trójkącik włosów kontrastował z nienagannie ogolonymi wargami. Palcami odnalazłem kolczyk w łechtaczce. Bawiąc się nim, wsłuchiwałem się w jej rozkoszne pojękiwania. Pieściła dłońmi prężący się członek, gdy wsunąłem palec w pochwę. Była ciepła, mokra i otwarta. Bez trudu zmieściłem w niej trzy palce. Masturbowaliśmy się nawzajem, gdy mama ciężko dysząc, wyszeptała:

    – Wejdź we mnie!

    Oszalały z podniecenia wziąłem ją oparta o ścianę. Kochałem się nią niemalże brutalnie, a mama głośno jęczała z podniecenia. Byłem bliski spełnienia, gdy delikatnie odepchnęła mnie od siebie. Zaskoczony postąpiłem krok w tył. Mama stając na palcach, pocałowała mnie w usta. Zaskoczony patrzyłem, jak podchodzi do przeciwległej ściany natrysku, łapie dłońmi za tkwiące w niej uchwyty, po czym lubieżnie wypina się do mnie pośladkami, stając w mocnym rozkroku.

    – Chcę, byś skończył w mojej pupie. Użyj balsamu do ciała z tamtej półki.

    Nie trzeba było mi tego powtarzać. Nasmarowałem kutasa, po czym wcisnąłem odrobinę balsamu w jej odbyt. Była ciasna, a jednak bez trudu wbiłem się w nią po jądra. Miałem niezłą jazdę, posuwając ją w dupę mocnymi pchnięciami. Trzymając się jedną dłonią ściany, drugą palcowała się w szalonym tempie. Z każdym pchnięciem przysuwałem ją coraz bliżej ściany. Finiszowałem, ściskając mocno jej piersi. Stała niemalże wyprostowana, gdy jęcząc z rozkoszy, zacisnęła odbyt na kutasie. Gardłowo jęcząc, wbiłem się w nieziemsko ciasny odbyt po jądra, po czym eksplodowałem. Nabita na mojego kutasa stała na palcach wijąc się z rozkoszy. Strzelałem raz za razem, rozkoszując się rytmicznie zaciskającym się na członku odbytem. Staliśmy tak spleceni dobrych kilkadziesiąt sekund, do momentu, gdy mocnym skurczem wypchnęła mój półmiękki członek z odbytu.

     

    Nie wiedziałem co o tym wszystkim myśleć, gdy mama myła mnie gąbką. Za każdym razem, gdy próbowałem coś powiedzieć, kładła mi palec na usta. Wychodząc z łazienki, uśmiechnęła się do mnie.

    – Mam nadzieję, że było ci co najmniej tak dobrze, jak z siostrą.

    Zamarłem. Skąd o tym wiedziała! Czerwony na twarzy niepewnie przytaknąłem, co tylko ją rozbawiło.

    – Sprawiłeś mi sporo przyjemności, mam nadzieję, że to powtórzymy, może nawet w większym towarzystwie.

     

    Zostawiła mnie zupełnie zdezorientowanego. Wieczorem przyciśnięta Olka zdradziła mi, że z całej rodziny jako jedyny nie byłem do tej pory wtajemniczony do końca w jej sekrety. Rodzice nie tylko wyznawali naturyzm, ale tez wolną, nieorganiczną miłość. Ola od dwóch lat kochała się z mamą a od roku spała też z ojcem. Dowiedziałem się też, że wujostwo z Mazur, u których mieliśmy spędzić wakacje, wyznaje podobne co rodzice zasady. Zapowiadało się nieźle! Ciotka była naprawdę niezłym milfem, a cycate jak matka kuzyneczki-bliźniaczki już dawno wpadły mi w oko.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    A.

  • “Rok 2064” – Czesc pierwsza: „Zona numer trzy” Rozdzial III – “Albin rura do zapchania” Czesc 3 zakończenie rozdziału

     Pod koniec marca była piękna pogoda, prawie letnia. Andrzej, w świetnym nastroju, wywoził swojego lachociąga do lasu. Zaś ja miałem w głowie podstępny plan, a w plecaku buteleczkę z olejem „Kujawskim”, chusteczki, prezerwatywy i zrobiłem sobie „płukankę” przed spotkaniem. Byliśmy w lesie za Strękową Górą, na zupełnym odludziu.

    – Andrzej, kurwa, mnie to robienie laski się powoli nudzi – jego mina spoważniała, już chciał coś powiedzieć. Nie pozwoliłem mu – No wiesz, powiem ci szczerze, chcę byś mnie wyruchał – zapadła cisza, patrzył na mnie wielkimi oczyma.

    – Ale jak to? W dupę? – zapytał. – Ale, kurwa, nie wsadzę chuja do gówna. Nie przeginaj.

    – Andrzej, tam nie ma gówna. Jestem po lewatywie. Jest czyściutko jak w piździe. No i mam gumki, jak by co. Kurwa, no, nakręciłem się ostatnio na twego chuja, chcę go poczuć całego w sobie.

    – Kurwa – otworzył drzwi i wyszedł z samochodu, zapalił fajkę i chodził nerwowo wkoło – Kurwa, wyłaź i chodź tu, cioto – podszedłem do niego – Kurwa, teraz mów szczerze. Jesteś pedałem, co?

    – No tak jakby. Ale jak ci nie pasi, to będę tylko twoim lachociągiem, ale chce ci dać coś więcej.

    – Kurwa, rozumiesz, że i ja się pedale, kurwa mać. Ale ty ciotko, tym swoim słodkim ryjem mnie kręcisz. Albin, jak to mi nie będzie pasić, to kończymy zabawę. Jak sobie ubrudzę gównem kutasa, to go ci włożę do gardła.

    – OK, jestem za – odpowiedziałem zakręcony.

    – To trzeba siedzenia rozłożyć i trzeba się rozebrać – po kilku minutach walki z siedzeniami i z ubraniami, siedzieliśmy w środku nadzy tylko w obuwiu i skarpetach. On rozparty na tylnym siedzeniu, a ja między jego udami pieściłem mu fiuta ustami. Kręciłem z zadowoleniem nagim dupskiem. Ta jego długa i gruba pała, lekko zgięta w dół, uwielbiałem ten kawał mięsiwa, który dawał mi tyle rozkoszy. Całowałem i ssałem mu jaja. Gdy poczułem, że jest nakręcony powiedziałem – Teraz daj palce poleje ci je olejem i mnie otwieraj, znaczy moją dziurę.

    – Ty, kurwa, ja tego nie zrobię. Sam se pchaj tam paluchy. Mnie to obrzydza.

    – OK, OK …. Sam to zrobię – wyciągnąłem buteleczkę, naoliwiłem paluchy i zacząłem pieścić swój otwór. Najpierw palec wskazujący zatopiłem w sobie i dziugałem się nim głęboko. Potem dołączył drugi i po chwili trzeci. Rozwierałem je w sobie, wyciągałem je i wkładałem. Z mojej pałeczki toczył się śluz, a ja się lubieżnie oblizywałem.

    – Jakie to chore, ja pierdolę, nie wiem, czy chcę to robić.

    – Cicho już bądź – i skulony pakowałem dupsko na jego kutasa, maluch, to nie jebowóz – Kurwa, ooooo, ja pierdolę, auuuuuuuu – wrzeszczałem. Moja dziura przez trening nie stawiała oporu i zamiast nadziewać się powili, jego gnat zatopił się we mnie po same jaja. Chciałem wypluć z siebie ten rozgrzany walec, wyrwałem się w górę całym ciałem, ale uderzyłem głową i plecami w podsufitkę – Ała, kurwa – wrzeszczałem i z jeszcze większą siłą nadziałem się – Kurrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrwa – samochód dudniał, mnie dudniało w uszach. W ciele rozdzierał mnie ból, którego nigdy nie zaznałem. Łzy mi same ciekły. Myślałem, że rozpadam się na części, że z tyłka wypłynie rzeka krwi. To jest taki moment, gdy odechciewa się seksu. Teraz Andrzej zasłonił mi dłonią usta, odruchowo go ugryzłem, on z plaskacza strzelił mnie w pysk. Płakałem.

    – Tego chciałeś i co dupę ci rozrywa? Masz dość? – dopytywał. A ja? Łkałem i siedziałem z olbrzymim drągiem w dupie, nie mogąc się ruszyć. Moje wnętrzności podrażnione nagłym wtargnięciem, wariowały z bólu wibrując na tym ciele obcym, które wypełniło mój środek. – Mnie się to podoba, zajebiście ma się mój chuj hahahaha, O i jak sam z siebie się na nim zaciskasz.

    – Kurwa, Andrzejku, nie żartuj. Weź delikatnie zajrzyj, czy mi kuurwa, krew się nie leje z dupy, bo nie wiem jakby coś we mnie pękło. Tylko powoli, nie ruszaj się, dotknij tam ręką, proszę – skomlałem przez łzy. Andrzej dotykał tam ręką, potem oglądał i powiedział:

    – Nic nie widzę i nie czuję, by coś chlupało. Jedyne co czuję, to to, że twój sztywny, zaśliniony pal dociska mi łono. To co kończymy?

    – Kurwa, czekaj, ból przechodzi. Jeszcze chwila i zobaczymy – czułem dyskomfort i ból, który już nie był tak ostry. Moja dziura zaciskała się i rozluźniała na chuju kochanka. Trwało to ze dwie minuty zanim moje ciało zaczęło tolerować to coś w środku – Dobra, jak już siedzę z twoim kutasem w środku, to zróbmy coś z tym. Wiesz, ale musimy trochę się opuścić niżej, bo ci karkiem i głową zrobię dziurę w autku – powoli razem zsunęliśmy się w dół. Ból był do zniesienia. Leżałem na Andrzeju, przyciskając policzek do jego obojczyka. Jego twarde i gorące ciało dawało mi ukojenie. Powoli ruszyłem zadkiem to w przód to w tył, ciężko oddychając, Andrzej teraz trzymał moje pośladki i pomagał w tym mozolnym nabieraniu tempa. Z każdym ruchem było lepiej, gdy prawie jego kutas wyszedł ze mnie, miałem w sobie poczucie pustki więc szybciej się nim wypełniałem. Ruchy stawały się płynne, a to rozwarcie i wypchanie pobudzało moje wnętrzności do falowania, jedynym dyskomfortem była piekąca, podrażniona dziurka – Wiesz jest dobrze, ale chcę zmienić pozycję. Będziesz mnie brał od tyłu, co?

    – Dobra, to złaź ze mnie – wypuściłem z siebie jego bolec. Usłyszałem dźwięk przypominający mlaśnięcie, gdy się ze mnie wysunął. Kitwasiliśmy się chwilę. Leżałem na brzuchu, a pod biodra położyłem zwiniętą kurtkę i sweter, więc mój tyłek był lekko uniesiony. On zaś się sadowił za mną. – Ty, ale cię rozjebałem. Masz całkiem otwartą dupę, kurwa, widzę wszystko w środku. Ale krwi nie widać tylko różowe.

    – Wiesz, wlej mi tam trochę tego oleju, proszę i nasmaruj nim fiuta, co?

    – Pan prosi, pan ma – ku mojemu dziwieniu poczułem jak jego palce, zanurzają się we mnie, jak tam jeździ. Po chwili oczekiwania jego pała znowu mnie wypełniała ale bardzo powoli. To, że zgięta jest fikuśnie w dół, sprawiało wrażenie, jakby to jakiś wąż we mnie wpełzał. Znowu byłem pełen jego męskości. Jego ciepłe jaja spoczywały na granicy tyłka i ud – Mogę zacząć?

    – No możesz – powoli się wycofywał, a potem szybciej nacierał. Tarcie w środku stawało się przyjemne i po chwili ten drąg przesuwał się po moim magicznym punkcie. Tego nie potrafiły rozbudzić moje palce w wannie, ani trzonek od młotka. Traciłem kontrolę. Ciężar jego ciała na mnie, jego przyspieszony oddech, wędrujące jego dłonie po moim ciele i ten pełzający we mnie kutas, to wszystko przenosiło mnie w inny wymiar. Teraz już charczałem z przyjemności. Było bosko. I nagle wyrwało mi się z ust: – Dawaj mocniej, szybciej, ruchaj mnie jak dziwkę, proszę – uniósł się trochę, na ile pozwalały gabaryty malucha. Mocno trzymał moje biodra i nabierał rozpędu. Jego jaja obijały moje uda. Fiut chyba uderzał w wątrobę, było boleśnie i rozkosznie. – Jestem twoją dziwką, mocniej – wrzeszczałem. On mnie teraz orał siłą ruskiego traktora. Nagle mi go wyjął całego i szybko jednym ruchem cały powracał. – O tak, tak jestem suką, twoją suką, jeb mnie, proszę – znowu odpływałem. Teraz się spiął i zatrzymał. Poczułem jak coś mnie zalewa od środka.

    – O ja pierdolę – krzyknął i runął na mnie całym ciężarem. Ciężko oddychał, a jego pała ciągle sztywna głęboko we mnie zakotwiczyła. Potem wyszedł ze mnie i znowu mlaśnięcie, tak to jest gdy chuj wiotczeje. Ja leżałem na brzuchu taki wypełniony pustką. – Kurwa, Albin, ale dałeś popis! Ty chyba odjechałeś! Coś ty odpierdalał, co za wyznania, no ja pierdolę hahahaha!

    – Kurwa, no, odpłynąłem, bo masz boskiego fiuta i w ogóle. Ale jutro, to moja dupa będzie cierpieć.

    – Ty, no, serio jak go wyciągałem, na te pojedyncze sztosy, to kurwa, dziura jak chuj, ale fajna, różowiutka. Mam pomysł. Zabawimy się w doktora, zbadam tą twoją dziurę, co?

    – Ale ja się nie ruszam, bo zaraz wycieknie mi z dupy twoja sperma. I tak leżę na sweterku i kurtce w które się spuszczałem.

    – To ty doszedłeś przez to ruchanie?

    – Nie dziwne, ze trzy razy. Przecież wiesz, że jak robię ci loda to tryskam, a to była rozkosz. Tylko na początku było za szybko, ale to wina samochodu. Nadziałem się za szybko, i wiesz, jak jesteś napalony na pierwszy seks, to tracisz kontrolę, no i kurwa z bólu mało nie umarłem. Myślałem, żeś mnie rozpruł w środku.

    – Unieś trochę to dupsko, zboczku, o tak, o ja ale rozwarta. – Uniosłem tyłek do góry, tak że miał moją szparkę prawie przed nosem. Widziałem jak zbliżył do niej nos i ją wąchał – Ty, faktycznie nic nie śmierdzi.

    – Wacku głupi, od południa wczoraj nic nie jadłem i w sumie to ze trzy razy się płukałem.

    – Toś ty to sobie w tej łepetynie wcześniej ułożył, co ? Sucz hahahahah.

    – No, tak wyszło – powiedziałem z udawanym zawstydzeniem.

    – Kurwa, faktycznie w środku sperma, wezmę chusteczkę i ci trochę zatkam, to sobie siądziesz a ona spłynie.

    – Wolałbym ją zjeść.

    – Pojeb, kurwa, zbok!!!!

    – No, ale jak się już nie brzydzisz, to włóż tam palce i daj mi je potem oblizać.

    – No ja pierniczę, chore – jednak poczułem jak jego palce gmerają w mojej dziurze – Kurwa, jazda – wyciągnął palce z mego tyłka i wsadził w moje usta. Zlizywałem, to co na nich było i przełykałem. – Jaka dziwka – mruczał i znowu wędrował do mego środka, a potem do ust – Dobra, teraz koniec obiadku. Choć tu, ja też mam fazę, dawaj tego pysiorka zrobię ci laskę – powiedział.

    – No co ty – wydusiłem z siebie zszokowany.

    – Dawaj go mi do pyska! – śmiejąc się powalił mnie na plecy, złapał mego kutaska w dłoń i powiedział: – Usiądź wyżej, no już, cipko – teraz on usadowił się między moimi nogami. – Rozkracz się, daj mi dostęp – siedziałem oparty o tylne siedzenie, z nogami zgiętymi w kolanach. Między nimi na rozłożonym przednim fotelu pasażera siedział on. Widziałem jego silne ramiona, kawałek pleców i wypięte ku górze pośladki. Gdyby teraz ktoś tu przechodził, miałby zajebisty widoczek. Uniósł głowę w ten sposób, że widziałem jego twarz. Uśmiechał się szelmowsko. – Z paluszkami w dupci, chcesz? – nim odpowiedziałem, włożył mi w usta palce swojej lewej dłoni, by po chwili wpychać mi je do dupy i już po chwili czułem jak mnie wypełniają. Jak kręci nimi w moim wnętrzu, odchyliłem głowę do tyłu, było mi bosko – Dobrze ci, suczko, co? Magiczna sztuczka, paluszki w dziurze, a kutas ci już stoi i z niego spływa.

    – Andrzej, mmmmm, Andrzejku mocniej – patrzyłem teraz na niego, on z lubieżnym uśmiechem wyciągnął swoje palce ze mnie i zassał się na nich swoimi ustami. – Andrzej, no co ty robisz?

    – Nic, smaczniutki jesteś w środku – jego palce znowu mnie penetrowały, a jego głowa pochyliła się. Już wiedziałem, że jego język liże moje jajka, by po chwili lizać całą moją fujarkę od góry do dołu i z powrotem. Sapałem i jęczałem. Potem już tylko czułem ciepło jego ust, mocne ssanie, taniec jego języka na moim kutasie. Kilka razy poruszył głową i już strzelałem w niego swoim sokiem. Przerwał na chwilę, uniósł głowę, otworzył usta by pokazać mi, co sobie zebrał w ustach i przełknął. – Mniam, smakujesz mi – nie skomentowałem, znowu jego ciepło czułem na swoim chuju. Jego palce robiły mi ostry kipisz w tyłku. Teraz to trwało może ze dwie minuty. Po finiszu, uniósł się i patrzył mi w oczy. Złapał moją głowę w swoje dłonie i wpił się w moje usta. Jęknąłem. A on głęboko wpakował swój język w usta. poddałem się temu. Pompował we mnie moje soki wymieszane z jego śliną, to był mój pierwszy pocałunek, pełen namiętności i wyuzdania.

    Powoli zachodziło słońce, leżeliśmy nadzy zgięci w pół, on obejmował mnie mocno zlepiony z moimi plecami. Jego wiotki kutas rozdzielał moje pośladki. Gładziłem jego przedramiona i biodro, on czasem całował moje ramię. Było cicho i magicznie.

    – Czas się zbierać – powiedziałem.

    – Uhu, ale mi się nie chcę, kurwa, młody, aleś mnie przekręcił. Wiesz, mam teraz taki burdel w głowie. Od kilku miesięcy. Jak czasem myślę o tym co my robimy, to chce mi się walić głową o ścianę, a potem znowu chcę tego. Wiesz, miałem trochę seksu zanim poznałem Elkę, ale to w porównaniu z tym, … z tobą, to było żałosne. Najgorsze jest to, że mi się podobasz. Taki jaki jesteś, że chcesz więcej i więcej – odwróciłem głowę i go pocałowałem.

    – Wiesz my dopiero zaczynamy, mam jeszcze wiele pomysłów, hahahaha.

    – Kurwa, już się boję, jak myślisz, czy jestem już pedziem?

    – Kurwa, nie wiem, ale czytałem, że masa ludzi jest bi. To znaczy, że mogą i lubią panienki i facetów. Ty lubisz panienki i mnie, to chyba jesteś bi.

    – Kurwa, może. Ty, ale inni faceci mnie nie jarają. Właściwie to ja nie wiem, co czuję. Wiesz, raz bym cię zamordował w myślach, a potem chcę spierdalać z tobą na koniec świata.

    – Też nie wiem czego ja właściwie chcę. Uwielbiam być z tobą i eksperymentować. Wiesz mam siedemnaście lat i chuj wie, czego chcę. Wiem jedno, że najchętniej spędzałbym całe dnie dosiadając twojego kutasa – znowu go cmoknąłem w policzek. – Zbierajmy się.

    Po kwadransie wracaliśmy, nie odzywaliśmy się, buczało radio rozgłośnia RMF FM. Andrzej wysadził mnie w Piątnicy, a sam pojechał do Łomży. Teraz wracając do domu czułem otarty tyłek i lekkie pobolewanie w środku ale było to przyjemne, to pamiątka po udanym seksie.

    W kwietniu zrobiło się lato i właściwie w każdy piątek jeździłem z Andrzejem za miasto. Było na tyle ciepło, że uprawialiśmy seks na świeżym powietrzu, zdobywaliśmy nowe doświadczenia. Przybywało nam wiedzy. Kupiłem oliwkę dla niemowląt jako nawilżenie, a on zaczął wozić kilka koców. Andrzej uwielbiał mnie brać twarzą w twarz, bo jak mówił miał lepszy dostęp do mego ciałka. No i kochał namiętne pocałunki. Ja miałem zaś więcej przyjemności, gdy wsadzał mi od tyłu, ale to ze względu na kształt jego pały, która w tej pozycji lepiej masowała mi prostatę. On nie pozwalał sobie majstrować przy tyłku, ale sam zasmakował w moim. Potrafił go długo pieścić, lizać, ssać, ugniatać. Stał się mistrzem rimmingu. Doszło do tego, że jak się we mnie spuścił, to musiałem się napinać, by wyrzucić spermę na zewnątrz. On to zlizywał, a potem namiętnie całowaliśmy się, ale jak się ma kilkanaście lat, to nie ma barier. Jesteś wieczne podniecony. Oralnie też udało się w końcu znaleźć sposób by mnie penetrował całą długością pały.

    Pod koniec kwietnia Andrzej mnie zaskoczył. W drodze do lasu mówił, że ma dla mnie niespodziankę. Już na kocu powiedział, że jak na mnie patrzy podczas ruchania, to nabrał ochoty na eksperymentalne zabawy z jego tyłkiem. Położył się na plecy, uniósł biodra w górę i złamał się w pół. Ja zaś właściwie siedziałem na jego twarzy, on lizał mi rowek, starał się wchodzić we mnie językiem. Ja zaś zabawiałem się jego otworkiem, wsadzając tam palce i język, pieściłem mu jaja i kutasa. Potem leżąc między jego nogami robiłem mu laskę i masażem gruczołu. Skończył obficie w moich usteczkach. Jakby tego było mało, wyciągnął z plecaka różowy wibrator, który kupił w sex shopie przy rynku. Tłumaczył, że kolor wybrał mu sprzedawca, ponieważ miał to być prezent dla dziewczyny. Andrzej twierdził, że jest tam kilka czadowych rzeczy, że są duże kutasy, chyba z gumy, filmy, gazetki oraz różne specyfiki, ale jak sam powiedział, strasznie się wstydził rozglądać się, czy o coś pytać. Potem testowaliśmy ten cud techniki wzajemnie na sobie. Skończyło się to oczywiście na ostrym rypaniu mojej dziury przez Andrzeja.

    Zmęczeni seksem, już ubrani siedzieliśmy na powalonym konarze drzewa i paliliśmy fajki.

    – Chujowo … wiesz, nie spotkamy się w te wolne dni maja. Będę siedział z Elką w Balikach. Ona będzie robić powtórki do matury. Jej starzy jadą do rodziny. Moich też nie będzie.

    – No to spotkamy się później … trudno. Będę się nudził. Wiesz, może w wakacje gdzieś się urwiemy na kilka dni. Pod namiot na Mazury.

    – Może się uda, super by było.

    Wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak te kilka wolnych dni zmieni naszą relacje. Spotykaliśmy się nadal w piątki. Zbliżał się koniec roku szkolnego. On kończył szkołę, planował iść do technikum. Czerwiec był upalny więc przyjemnie było się kochać na łonie natury. Pamiętam, że to był poniedziałek, w poniedziałek podszedł do mnie w szkole. Nigdy tego nie robił. Widziałem, że jest jakiś inny, że jest smutny, przybity.

    – Słuchaj, o której kończysz? – zaczął.

    – Po pięciu lekcjach – odpowiedziałem.

    – Ja też, czekaj pod szkołą, musimy pogadać – i odszedł. To było bardzo dziwne.

    Po lekcjach, siedziałem w jego maluchu i jechaliśmy za miasto w milczeniu. On wyraźnie był nie w sosie. Urywał wszystkie próby rozmowy. Wysiedliśmy w lesie.

    – Chodź, przejdziemy się – szliśmy powoli w milczeniu.

    – Stało się coś? No wyduś to, o co chodzi? Bo, kurwa, dziwny jakiś jesteś – i wtedy zobaczyłem łzy na jego policzkach, to mnie zamurowało.

    – Wszystko zjebałem. Życie zjebałem, wpierdoliłem się.

    – Andrzej, co ty pierdolisz? Powiedz, w jakie gówno wlazłeś!

    – Ona zaciążyła, muszę się żenić, rozumiesz! Chuj z technikum, kończę szkołę i idę do roboty u ojca na budowie. Ona nie idzie na studia i, kurwa, ślub w sierpniu – płakał, a ja stałem i nie wiedziałem co powiedzieć.

    – Ale, ona taka cnotka była, sam mówiłeś, że nawet cyca nie dawała ci dotykać.

    – Tak, w jebanych Balikach nas poniosło. Jebane wino i …. ,no wykręciliśmy numerek. Chujowy jak beret zresztą! Rozumiesz! A ona była jak kłoda! Kurwa, zero satysfakcji – Krzyczał i płakał – Pytałem się czy jest zabezpieczona. Ona powiedziała, że tak. To zabezpieczenie, to był jebany „kalendarzyk”! Mnie kutas odebrał rozum i dymałem ją bez gumki. Tak przy okazji, to ona miała tylko wspomnienie po cnocie. Mówiła mi potem, że miała chłopaka w pierwszej klasie liceum, że uprawiali seks. Potem się rozstali. Mówiła, że była bliska samobójstwa ale się zmieniła, bo odnalazła się w Bogu. Sranie w banie, kurwa!!! Dwie szklanki wina i diabeł zawładnął jej pizdą.

    – To na sto procent jest pewne, że ona w ciąży?

    – Kurwa! Tak! Wczoraj była ze swoimi rodzicami u nas w domu. Pokazała wyniki. Kurwa, szósty tydzień ciąży. Rozumiesz, będę miał dziecko – stał i płakał. – Moi starzy się wkurwili i powiedzieli, że muszę się nauczyć odpowiedzialności, że muszę teraz zarabiać na rodzinę.

    – Musisz się żenić? – zapytałem głupio.

    – A co mam, kurwa, zrobić? Z mostu skoczyć? Najgorsze jest to, że już nic do niej nie czuję! Kurwa, dałem złapać się na dupę! Albin, to wszystko kurwa zmienia, rozumiesz !!! I najważniejsze. Nie utrudniaj mi. Ja muszę to ogarnąć. Już nie spotkamy się. To koniec naszych zabaw!!! Ja będę ojcem, a i z nią muszę sobie jakoś życie ułożyć. Muszę wypierdolić z głowy nasz dziki seks. Po starej przyjaźni, proszę, unikaj mnie jak to tylko jest możliwe, proszę, proszę – szeptał coraz ciszej i łkał.

    Milczałem i staliśmy chwilę na leśnej ścieżce. Potem odwiózł mnie do domu. Czas mijał, nie widywałem Andrzeja. Skończyłem szkołę, zacząłem pracę w zakładzie fryzjerskim mistrza Małolepszego, gdzie strzygło się po męsku: na krótko lub średnio. O Małolepszym krążyła anegdota, że jakiś czas temu ktoś na ścianie jego zakładu napisał slogan reklamowy: „Twoja żona kurwa, a ty Małolepszy”. Nudna, nisko płatna praca i jakaś pustka wewnętrzna. Byłem samotnym, a przecież bardzo młodym facetem. Nie mogę zdefiniować moich uczuć do Andrzeja. Kim on był dla mnie? Ale pozostawił po sobie pustkę, żal, smutek.

    Po trzech latach od ukończenia szkoły zaczęły się moje wypady weekendowe do Warszawy. W „Fantomie” poznałem dwóch chłopaków. Zaprzyjaźniliśmy się. Nie dosyć, że byli z branży, to wszyscy byliśmy fryzjerami. Koczowałem u nich w mieszkaniu na Stalowej, obiecali mi znaleźć pracę i tak się też stało.

    W „Fantomie”poznawałem facetów na szybkie numerki w darkroomie. Szybki, ostry seks bez zobowiązań.

    Kiedyś na ulicy spotkałem Andrzeja z żoną i małym szkrabem w spacerówce. Ukłoniłem się … i to wszystko. Zauważyłem, że Andrzej zmienił się, wyglądał źle. I to było moje z nim ostatnie spotkanie. Po wyjeździe do Warszawy rzadko bywałem w Piątnicy. Moje życie miało inny rytm i tempo.

    W 2006 roku mieszkałem już w Londynie. Urlop dostałem w końcówce października i spędzałem go u rodziców. W Dzień Zaduszny wybrałem się do ciotki, by wraz z nią odwiedzić grób jej męża. Staliśmy nad jego grobem, a tuż obok świeczki odpalała kobieta którą chyba znałem. Obok kręcił się chłopak, który gdy się odwrócił …. , to przeszedł mnie dreszcz. To dziecko miało twarz mojego Andrzeja. Więc to była Elka z synem. Ukłoniłem się zwyczajowo. Ona mrużyła oczy i jakby czegoś szukała w pamięci. Gdy wracałem z ciotką do domu ona zapytała:

    – Albin, ty znasz panią Elę? To sąsiadka z bloku obok.

    – Niespecjalnie, ale ona była dziewczyną mojego kolegi ze szkoły – odpowiedziałem.

    – Ah, to ten twój kolega, to był straszny łobuz, drań! Zmarnował jej życie! Wcześnie mieli tego chłopaka. Alan,… czy tak jak tobie, Albin, ma na imię. On straszny pijus był i ją bił. Ona go w końcu z domu wyrzuciła. Jakieś dwa lata temu, zimą, znaleźli go martwego pod mostem. Ona to święta kobieta, katoliczka przykładna, to pochowała go i pomnik ładny wystawiła. On to na koniec tak łazikował i po Piątnicy też. Matka twoja mówiła, że ona czasem go pod waszym domem widziała, jak stał i gapił się w wasze obejście. Pewno ukraść coś chciał. Bo to takie ladaco było.

    Milczałem, chyba pierwszy raz w życiu chciałem po kimś zapłakać. Następnego dnia wybrałem się sam na cmentarz. Zapaliłem świeczkę na jego grobie, nie modliłem się, nie potrafię. Z nagrobka spoglądała na mnie dobrze mi znana twarz, utrwalona na porcelanowej płytce.

    KONIEC ROZDZIAŁU III

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Yake Osi
  • Szkola dla suk tom 10

     

    XXXII

    Na stole stały trzy talerze z porcjami pieczonego łososia i warzyw. Czarna tak się wciągnęła w oglądanie porno magazynów, że przyniosła jeden ze sobą. Ruda i Blondi spojrzały po sobie wymownie. Ruda skubnęła łososia, po czym szybko zjadła warzywa.
    – Nie lubię łososia. Idę do koszar – powiedziała i wyszła, puszczając do Blondi oczko. Mała dziwka posiedziała jeszcze chwilę i też zjadła same warzywa.
    – Jakoś nie jestem głodna – powiedziała do Czarnej – Jak chcesz, to zjedz nasze porcje.
    – Super! – ucieszyła się i podniosła wzrok znad modelki rżniętej przez 3 kutasy jednocześnie. Dopiero zaczynała jeść swoją porcję. Blondi wyszła i popędziła do łazienki. Ruda już na nią czekała. Podeszła w bezpieczny od kamer zakątek przy sedesie i stanęła naprzeciwko koleżanki. Ruda zbliżyła się do niej pyskiem i zaczęła całować i lizać usta suki. Blondi znów poczuła cudowny zapach spermy i jej ciało przeszedł dreszcz. Zaczęła wodzić nosem po policzku Rudej i chłonąć tą woń rozkoszy z całych sił. 
    – Czujesz tą spermę, suko? Seksowna, prawda? – nakręcała ją Ruda – A może chcesz polizać?
    – Aaaaaaaah – jęknęła Blondi i już otworzyła usta, żeby nakarmić swój suczy głód resztkami zaschniętej spermy. W ostatniej chwili zatrzymała się jednak i odpowiedziała grzecznie:
    – Nie mogę. Jeszcze nie zasłużyłam. Przyciśnij mnie za pysk do ściany – poprosiła Rudą. Od tamtego momentu zaraz po spotkaniu z Parlamentem i Rocco, kiedy Domina tak właśnie ją szmaciła, Blondi nie mogła o tym zapomnieć. Ten scenariusz bardzo ją podniecał: druga suka przyciska ją do ściany, ona się pręży i wypina, jej cycki błagają o szmacenie. Druga suka bije ją w cipkę i piersi końcówką smyczy. Każe jej błagać pyskiem o możliwość lizania tyłka. Rzuca ją na kolana, wypina się i pozwala jej wsunąć język w swoją dziurkę, ale na niezbyt długo, żeby Blondi nie zdążyła zaspokoić swojego głodu i wciąż chciała więcej. 
    – Tak dobrze? – zapytała Ruda i pchnęła sukę na ścianę, dociskając ją za szczękę. Blondi obniżyła jej rękę tak, żeby obejmowała jej szyję – Zwiąż mi ręce na plecach – odwróciła się, a Ruda zdjęła własną smycz i związała nią ręce suki. Blondi znów stanęła do niej przodem, a Ruda ponownie złapała ją za szyję. 
    – A teraz powąchaj mój pysk i powiedz, że pachnę kutasami. 
    Ruda powąchała policzki i usta małej dziwki. Poczuła bardzo silny zapach dwóch pał.
    – Pachniesz kutasami, oralna dziwko.
    – Mmmmmm – westchnęła podniecona Blondi i prężyła ciało przed Rudą z podniecenia, jak wtedy przed Dominą – Weź moją smycz i bij mnie po cyckach i cipce – poprosiła i stanęła w lekkim rozkroku. 
    – Ale z ciebie uległa dziwka – powiedziała Ruda z wrażenia. Wzięła rączkę smyczy i zaczęła bić nią Blondi po wyprężonych piersiach. Co jakiś czas brała smycz do pyska, żeby była mokra i uderzała ją w sutki i całe cycki. Suka wiła się z rozkoszy i wzrokiem błagała o więcej. Potem Ruda zaczęła chłostać tak jej cipkę i czuła jak całe ciało Blondi wypręża się w ekstazie. 
    – A teraz zerżnij sobie paluszkiem tyłek i dotknij nim moich ust i nie pozwól mi lizać. Każ mi błagać pyskiem o twój tyłek.
    Oczy Rudej całe świeciły z podniecenia tym, co mówi Blondi. Wsunęła sobie dwa palce do pupy i krótko się w nią zgwałciła. Dotknęła nimi nabrzmiałych warg suki i powiedziała:
    – Błagaj mnie, kurwo, pyskiem. Ale nie liż. 
    Suka z całych sil pokazywała, jak bardzo pragnie mieć język w jej pupie. Jęczała, wzdychała i błagała ją wzrokiem. Ocierała się suczymi ustami o palce Rudej, ale nie lizała ich. 
    – Każ mi klęknąć i błagać pyskiem o bicie – instruowała Rudą Blondi. Postanowiła dorzucić swój element do tego scenariusza.
    – Na kolana, dziwko – rozkazała Ruda – I proś mnie pyskiem o policzkowanie. 
    Blondi klęczała i tak jak przed obiadem błagała Rudą całą swoją mimiką i jękami o nagrodzenie jej pyska solidnymi uderzeniami. 
    – Bardziej, suko! – rozkazywała jej Ruda, a mała dziwka wzdychała, rozchylała usta i nadstawiała policzek jeszcze bardziej suczo niż wcześniej. W końcu Ruda uległa jej błaganiom i raz za razem policzkowała jej seksowny pysk. 
    – A teraz zbierz dużo śliny, dziwko. Chcę, żeby spływała mi cipce, jak będziesz mi lizać dziurkę – rozkazała jej i wypięła seksownie pośladki. Blondi była w siódmym niebie. Scenariusz, który właśnie odegrały był dla niej idealny. Strasznie ją to podniecało i już nie mogła się doczekać, aż sprowokuje do niego Dominę. Klęczała ze związanymi na plecach rękoma przed wypiętym tyłkiem Rudej i znów czuła się w 200 procentach suką. Splunęła jej na seksowną dziurkę i zaczęła lizać. Znów była w oralno-analnym szale. Ruda jęczała razem z nią i wypinała się z całych sił przyciskając dupcię do pyska Blondi. Z ust małej dziwki lała się ślina i ściekała po cipce Rudej tak jak kazała. Blondi straciła poczucie czasu. Lizała i rżnęła odbyt Rudej na przemian. Jej język wchodził rozkosznie głęboko, a wtedy ta analna suka jęczała jeszcze głośniej z podniecenia. Ruda odwróciła się do Blondi i klęknęła przed nią.
    – Jeśli teraz dojdziesz, przyniosę ci trochę spermy Pana – powiedziała dysząc z podniecenia i liżąc mokry pysk Blondi. Mała dziwka miała mętlik w głowie. Była tak napalona, że doszłaby w parę sekund, gdyby chciała. I pragnęła spermy najbardziej na świecie. Ale wiedziała, że może czuć się jeszcze bardziej napalona i pożądać spermy jeszcze silniej. A ten głód, który czuła, uwalniał w niej wyuzdaną sukę, jaką nigdy przedtem nie była. 
    – Nie zasłużyłam. Każda suka musi zasłużyć na spermę – odpowiedziała wymijająco. 
    – Jak chcesz, kurewko. Ale i tak ci ją przyniosę. I zobaczymy, czy się oprzesz – uśmiechnęła się Ruda – Musimy już kończyć.
    Rozwiązała ręce Blondi i przypięła sobie smycz z powrotem. Blondi pierwsza wyszła z łazienki i chwilę potem do sypialni weszła Czarna, która dopiero skończyła jeść. Po minucie z łazienki wyszła Ruda i jak gdyby nigdy nic, zapytała dwie suki, które kutasy w gazetach podobały im się najbardziej. Blondi była bardzo podniecona tym układem, który nawiązał się między nią a Rudą. Ta przebiegła dziwka chciała sprowadzić ją na złą drogę, a to zawsze podniecało Blondi najbardziej. Już teraz zaplanowała, że obudzi ją w nocy, żeby razem wymknęły się znów do łazienki, kiedy wszyscy będą spać. Domina wiedziała, co robi zakazując jej lizania analnej dziurki bez zasłużenia na to. Lizanie suczych tyłków stawało się jej nowym fetyszem. Nie mogła się doczekać, aż Ruda znów pozwoli jej wylizać swoją dziurkę…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pani Monika

    Ostatnia porcja przygód dziwek ze Szkoły przed wakacjami. Po wakacjach Szkoła wróci. Przeczytacie nowe odcinki, w tym te oparte na pomysłach nadesłanych przez was, głupiutkie kurewki. Trzymajcie się mokro i ssijcie grube i wielkie kutasy codziennie. Zawsze możecie pochwalić się swoimi osiągnięciami, pisząc na mój email. Czekam na listy od was, suki. 

  • Historia Kostka

    Konstanty był zwyczajnym facetem. Ledwo po trzydziestce, zaczynał siwieć, lekko wysportowany Przez siedzący tryb pracy i zmęczenie wywołane masą obowiązków lekko się zaniedbał. Nie miał czasu ani siły po pracy chodzić na siłownię. Powtarzał sobie „od jutra zacznę o siebie dbać”.

    Zawsze tak mówił…

    Aż pewnego dnia nadszedł ten moment. Ale wszystko od początku…

    Tamtego dnia była bardzo ładna pogoda. Zero chmur, 22 stopnie Celsjusza. Po prostu bajka.

    Kostek (mama nawet po 30-tce tak się do niego zwracała) mieszkał sam. Pracował w dużej korporacji, na kierowniczym stanowisku. Kariera zawodowa nie pozwalała mu na zbudowanie związku, czego coraz bardziej pragnął. Samotność po prostu mu doskwierała. Będąc przystojnym mężczyzną nie narzekał na brak zainteresowania płci przeciwnej. Jednak jeszcze nie trafił na „tą jedyną”. Potrzeby seksualne zaspokajał od czasu do czasu „jak się coś trafiło”- jak określał pojedyncze numerki z nowo poznanymi kobietami. Gustował raczej w starszych od siebie, ale nie gardził rówieśniczkami, albo młodszymi. Tego dnia, w którym wydarzyła się ta historia miał wolne. Nie chcąc zmarnować tak pięknej pogody pojechał nad pobliskie jeziorko, gdzie woda była czysta i można było się kąpać.

    Wziął ze sobą kąpielówki, olejek do opalania, ręcznik, jakieś żarcie i trochę whisky (jego ulubiony alkohol). Rozłożył się na uboczu, tak że z każdej strony oddzielała go roślinność od pozostałych plażowiczów. Bardzo często wybierał to miejsce. Po jakiejś godzinie leżenia, wychylenia kilku szklaneczek bursztynowego trunku wszedł do wody. Była ciepła jak to w środku lata bywa. Zanurzył się cały. Trochę popływał, ale nie dużo, bo czuł, że mu trochę szumi w głowie od whisky. Powoli zaczął wychodzić z wody, gdy nagle zauważył kobietę pływającą nieopodal. Schował się za krzakami tak, że nie był widoczny. Obserwował ją dłuższy czas. Po chwili nieznajoma zaczęła wychodzić z wody. Jej ciemne włosy opadały ciężko na ramiona, plecy, nie do końca zakrywając piękne kształtne piersi w rozmiarze C. Pływała topless. Dół od kostiumu miała lekko wcięty ukazujący krągły tyłek ociekający wodą. Podglądacz nawet nie zauważył kiedy jego bokserki wypełnił nabrzmiały fallus. Kostek zafascynowany tym widokiem chcąc jak najdłużej podziwiać nieznajomą lekko zszedł w stronę wody. Pech chciał, że się poślizgnął i z całym impetem wpadł do wody. Jak na porządnego faceta ważył 85kg przy wzroście 179 cm. Nieznajoma od razu usłyszała plusk wody. Obejrzała się w stronę Kostka i zauważyła go. Szybko wygramolił się z wody zachowując się cicho. Po tym incydencie stwierdził, że czas się zbierać. Jak pomyślał tak zrobił.

     

    Następne dni mijały Kostkowi jak szara codzienność. Praca – dom, praca -dom. Po powrocie z pracy czekała jego kochanka – Samotność. Parę dni po zdarzeniu nad wodą wybrał się na przedpremierowy pokaz filmu, który bardzo chciał obejrzeć. Wejściówkę dała mu jego siostra, która pracuje w kobiecym czasopiśmie. Ona sama nie lubi filmów o super bohaterach więc umówili się, że On pójdzie i potem streści jej fabułę, gdyż Ola (tak miała na imię jego siostra) musi napisać artykuł o filmie.

    Stojąc w kolejce do wejścia ujrzał ją. Nieznajomą znad wody. Doskonale pamiętał jej twarz. Podczas tak intensywnego podglądania amatorki pływania jej twarz wryła mu się głęboko. Pamiętał ją również dlatego, że bardzo mu się podobała. Myślał o niej bez przerwy. Nawet podczas walenia sobie konia. Wyobrażając co razem by robili w jego sypialni. Jak to dobrze, że Ola pracuje w piśmie kobiecym. Inaczej nie dostałaby wejściówki.

    Czekając na wejście do Sali intensywnie się zastanawiał, czy powinien do niej podejść. „A co jeśli mnie pamięta, przyrżnie w twarz publicznie”. Przestraszył się tej myśli, więc odpuścił pomysł podrywu.

    Obejrzał z zadowoleniem film. Był zachwycony. Nie spodziewał się tak dobrego filmu. Wracając do domu stał na przejściu dla pieszych czekając na zielone światło. Nagle zza prawego ramienia usłyszał ponętny, delikatny kobiecy głos

    – wiem, że to Ty mnie obserwowałeś na plaży. Widziałam Cię. – Kostek stał jak wryty. Kompletnie się tego nie spodziewał. Nieznajoma kontynuowała.

    – Wiedz, że nie mam do Ciebie, żalu i pretensji. Jestem świadoma swej kobiecości i wiem, że mężczyźni nie mogą oderwać ode mnie wzroku – po tych słowach oprzytomniał. Trybiki zaczęły działać. Jednak pozwoliły mu odpowiedzieć jednym zdaniem.

    – Chcę Cię mieć w swoim łóżku. – Kobieta bez wahania odpowiedziała, żeby wzięli taksówkę i pojechali do niego. Kostek onieśmielony pewnością siebie Nieznajomej zadzwonił po taksówkę. Podczas oczekiwania nie zamienili słowa. Patrzyli na siebie pełni pożądania, pożerali się wzrokiem. Zarówno Ona jak i On wyobrażali sobie co będą ze sobą robić. Ona pierwsza przerwała milczenie

    – Może zanim pójdziemy do Ciebie kupimy jakieś wino? – zapytała

    – Nie trzeba – odpowiedział – Mam w domu zapas alkoholu na trzy lata. Na pewno znajdziesz coś dla siebie – Mówiąc to użył tyle seksapilu, namiętności i pożądania ile tylko mógł. Czyli dużo.

    Nie czekali, aż przekroczą próg. Rzucili się na siebie w windzie. Całowali się namiętnie, tak jakby chcieli się nawzajem zjeść. Jakby jutra miało nie być. Podczas baraszkowania w windzie Nieznajoma sięgnęła krocza Kostka. Spodniom ledwo udawało się powstrzymywać naprężonego kutasa przed rozwaleniem rozporka. Ona tak miętoliła ptaka, że Kostek myślał, że eksploduje w spodniach. Na jego szczęście winda oznajmiła 8 piętro, na którym znajdowało się jego mieszkanie. Weszli do niego i tuż po zamknięciu drzwi na klucz rzucili się z powrotem na siebie. Tym razem nie ograniczali się tylko do całowania. Szybko pozbyli się ubrań. On został w bokserkach, a ona tylko w majtkach.

    Zaczął ją całować po szyi, bardzo łapczywie, ale i delikatnie. Kostek potrafił zadowolić kobietę. Wiedział co to jest „gra wstępna”. Tak naprawdę nie musiał tego robić. Była tak na niego napalona, że mógł ją rzucić od razu na łóżko i zerżnąć. Kostek wiedział o tym, ale lubił się droczyć i wywoływać jeszcze większe podniecenie graniczące z szaleństwem tylko po to, aby Ona miała dużo większą przyjemność.  Całował jej szyję agresywnie szybko, po czym po chwili zwalniał na moment, żeby zwiększyć doznania. Jego chuj stał na baczność. Czując jego lancę znowu go złapała. Tym razem nie powstrzymywała się. Włożyła rękę w bokserki waląc mu jak oszalała. Kostek wolną ręką zaczął pieścić jej przepiękne, kształtne piersi. Ssał je, lizał podgryzał wywołując jeszcze większe podniecenie. Przyparł ją do ściany, skąd nie miała drogi ucieczki. Z resztą wcale nie chciała uciekać. Podczas gdy waliła mocno Kostkowi konia on zaczął się zniżać obdarowując pocałunkami jej boskie ciało. Pieszczoty wywoływały fale łaskotek i podniecenia. W końcu był już tak nisko, że Nieznajoma nie mogła mu dłużej robić dobrze ręką. Kostek kucał. Zabrał się za jej wygoloną cipkę. Zostawiła sobie delikatny paseczek na łonie, co go bardzo kręciło. Rozchyliła lekko nogi ułatwiając swojemu kochankowi lizanie jej słodkiej muszelki. Kostek robił jej minetę jakby była jego ostatnią  życiu. Po 10 minutach oszalałego zadowalania partnerki językiem i dwoma palcami Nieznajoma doszła do pierwszego orgazmu. Nie był jej jedynym orgazmem tego wieczoru. Po chwili wytchnienia złapał ją za rękę i zaprowadził energicznie do sypialni. Tam rzucił ją na łóżko. Lecz ona wcale się nie położyła. Usiadła na brzegu i powiedziała

    – Stań tutaj!!! – zawołała – Teraz ja Ci zrobię takiego loda, że potem nie będziesz mógł się ruszać. – Po tych słowach przystawiła sobie do ust jego gorącą sterczącą pałę. Z początku go lizała. Od jajek po sam czubek. Delikatnie sunęła językiem na całej długości jego fujary. Co jakiś czas „kręciła ósemki”.  Kostek był wniebowzięty. Po chwili takich pieszczot wsadziła sobie go delikatnie do buzi. Zaczęła mu ssać powoli, ale na tym nie zamierzała poprzestać. Nagle po delikatnych pieszczotach jak grom z jasnego nieba agresywnie wzięła go całego do buzi. Robiła mu laskę jakby była w jakimś amoku. Wygłodniała kutasa w buzi. Kostkowi zakręciło się w głowie. Jeszcze żadna kobieta tak zapamiętale, mocno i intensywnie mu nie ssała. Nie wiedział co ma myśleć. Aż w pewnym momencie wypełnił jej usta spermą. Zupełnie się tego nie spodziewał.  Było jej tak dużo, że wypływała jej z buzi. Nieznajoma bardzo zadowolona takim finałem połknęła to co miała w buzi i dalej robiła mu dobrze. Kostkowi po takim wytrysku delikatnie opadł, ale nie całkiem. Kobieta szybko sprawiła swoimi mistrzowskimi ustami, że Kostka chuj znowu stał. Po takim ciągnięciu druta ułożyła się na łóżku zapraszająco rozchylając nogi.

    Widząc takie zaproszenie nawet nie pomyślał o prezerwatywach, które miał w szafce nocnej.

    – zerżnij mnie tak mocno jak nikogo jeszcze nie jebałeś – prawie wykrzyczała swoją prośbę, a w zasadzie żądanie. Była tak mocno podniecona  i spragniona kutasa w sobie, że ledwo wytrzymywała brak wypełniającego ją chuja. Kostek też chciał jak najszybciej wsadzić w jej cipkę lancę. Dlatego nie czekając na powtórzenie komendy wszedł w nią. Zrobił to w swoim stylu. Powoli, delikatnie i namiętnie wznosząc podniecenie i pożądanie na wyższy poziom. Leżał na niej dyktując tempo. Było wolne, ale jej to nie przeszkadzało. Cieszyła się, że ma w sobie twardego, grubego, gorącego kutasa, który rozpycha ją od środka. Po takiej „rozgrzewce” zupełnie bez ostrzeżenia zaczął ją ostro dymać. Czuła jakby miał ją zaraz rozerwać od środka. Na twarzy Kostka pojawił się uśmiech pełen zadowolenia i tajemniczości. Jego uśmiech mówił „ to dopiero początek. Szykuj się na więcej” Cieszył się również dlatego, że odwdzięczył się za loda. Wchodził w nią miarowo. Bardzo mocno. Wychodził prawie cały, tak żeby za każdym razem móc wchodzić w nią z takim samym, mocnym impetem. Nieznajoma była bardzo zadowolona z takiego mocnego rżnięcia. Właśnie na to czekała. To nie był seks. To było nieziemskie rżnięcie. Zaspokajanie zwierzęcego podniecenia. Jebali się tak ostro dobre dwadzieścia minut, gdy Kostek tak po prostu z niej wyszedł. Nieznajoma zupełnie zaskoczona zapytała

    – Mój Ty jebako, dlaczego? – on tylko w odpowiedzi powiedział

    – Zmiana pozycji, moja mała. – Przekręcił ją na kolana, kazał się wypiąć. Ona w nadziei, że zaraz znowu się w nią wbije i poczuje w sobie tą pałę, która rozrywała ją od wewnątrz czekała. Ale się nie doczekała.

    Wziął ją na wstrzymanie, żeby się z nią podrażnić. Wywołać większe podniecenie. Gdy wiedział, że już dłużej nie wytrzyma drażnienia przytknął do jej mokrej cipki język. Znów zaczął ją lizać. Zachowywał się jakby oszalał. Mając ją tak wypiętą nie powstrzymywał się tylko do cipki. Lizał ją po pośladkach, udach. Ruchał ją językiem. Lizał ją całą zapuszczając się też językiem do pupy. Ona będąc tak bardzo podniecona nawet nie protestowała. Starała się wziąć z tego rodzaju pieszczot jak najwięcej przyjemności. Trzeba przyznać, że lizanie tyłka sprawiało jej ogromną rozkosz. Również dlatego, że Kostek robił jej też palcówkę. Nieznajoma zaczęła wyć z rozkoszy. Po chwili skupił się tylko na tyłku. Wylizywał jej kakaowe oczko na każdy możliwy sposób, nawet penetrował ją językiem. Jego język wdzierający się do tyłka sprawiał jeszcze większą przyjemność. Rozważała czy poprosić go, żeby zerżnął jej pupę. Chciała go poczuć w drugiej dziurce. Lecz strach przed bólem wygrał z pożądaniem i powiedziała:

    – Twój język w mojej pupie jest boski, ale proszę Cię nie wchodź tam dzisiaj. Dobrze? –

    Powiedziała „Dzisiaj”. Czyżby miał być kolejny raz? Jeśli tak to spełnię jej prośbę.

    Dokończył pieszczoty językiem i bez uprzedzenia z całym impetem wbił się w jej już gorącą cipkę. Uwielbiał to uczucie, kiedy był w kobiecie. To ciepło ciała, które go otulało było po prostu wspaniałe. Nie znał lepszego uczucia. Rżnął ją mocno i zapamiętale. Jej pośladki były czerwone od obijania się od niego. Nie przeszkadzało jej to. Cieszyła się, że Kostek rżnie ją bardzo mocno. Lubiła ostre jebanie. Ruchał ją tak mocno i zapamiętale, że  Nieznajoma była już na granicy wybuchu. Czuła jak zalewa ją ciepło i fala przyjemności. Jeszcze kilka pchnięć i dojdę. To będzie wspaniały orgazm – myślała.         Po kilkunastu mocnych pchnięciach Kostka przyszedł wreszcie upragniony orgazm. Zalał ją od stóp do głowy. Całe jej ciało krzyczało „zostałam zajebiście dobrze wyruchana. Chcę jeszcze!!!” Gdyby nie to, że ten orgazm ją tak wymęczył byłaby w stanie ruchać się tak ostro jeszcze raz. Kostek w pewnym momencie przypomniał sobie, o braku gumki.

    – nie założyłem kondona – oznajmił jej przepraszającym tonem – przepraszam

    – nic nie szkodzi – uśmiechała się – jak będziesz dochodził to wyjdź ze mnie, a ja Ci znowu obciągnę tak jak wcześniej.

    Kostek zaczął dochodzić, więc szybko z niej wyszedł. Stanął przed łóżkiem tak, żeby ona mogła usiąść na brzegu. Miał teraz doskonały widok na każdy fragment jej ponętnego ciała. Podziwiając dwie piękne piersi pomyślał o „hiszpanie”. Wsadził jej chuja między cycki. Ona złączyła piersi tak, żeby cały kutas wypełnił szczelinę między cyckami. Jechał ją tak dobre pięć minut. Jej piersi były mięciutkie, a jego ptak tak ułożony, że przy każdym pchnięciu Ona miała czubek penisa w ustach. Mógłby tak ją ruchać do samego finału, ale nie chciał. Jego ptak jeszcze raz miał zanurzyć się cały w jej ustach. Zabrał go z cycków i wsadził gwałtownie do buzi. Ona ciągnęła mu z taką siłą jak przy pierwszym lodzie. Doprowadzenie go do wytrysku zajęło jej mniej czasu niż wcześniej. Jaki facet po takim rżnięciu panny wytrzymałby długo takiego zawodowego loda. W jej usta ponownie trysnął ogrom spermy. Nieznajoma pozwoliła, aby większa ilość spermy wyciekła z jej ust skapując na piersi i rowek między nimi. Ten widok podniecił Kostka. Chciał ją jeszcze raz wyruchać, ale sam już nie miał siły. Wrócili do łóżka, przytulili się. Rozmawiali jeszcze przez chwilę.

    – Wiesz – zaczął Kostek – nie wiem jak masz na imię.

    – Nie pytałeś – odparła kokietująco.

    – Jak masz na imię? – zapytał w końcu

    – Lidia.

     

    Lidia, pomyślał Konstanty. Cóż za piękne imię.

     

    Spali do rana jak zabici. A wino pozostało nietknięte…

     

    C.D.N 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Natchniony Erotoman