Category: Uncategorized

  • Karkonosze cz. 5

    – Chodźmy do namiotu. Strasznie boli mnie pisia – usłyszałem obok siebie cichy szept Oliwii.

    – Jak chcesz, to położymy ją w małym pokoiku Jagody – to Natalia, która znalazła się obok mnie i słyszała co mówiła mała – Widzę, ze moja siostra ani myśli iść spać. Musiałeś jej nieźle dogodzić.

    – Starałem się nie być gorszy niż w południe z tobą – odrzekłem.

    – Musimy to powtórzyć ale najpierw połóżmy Rudzielca – puściła do mnie oczko i chwytając małą Oliwię za rękę, obydwie gołe, oddaliły się w kierunku schodów na dół. Widocznie pokoik Jagody był obok sklepu. Musiałem to zapamiętać, bo niemal osiemnastolatka ruchała się przepięknie i nie chciałem poprzestać na tym jednym razie.

    Podczas nieobecności Natalii rozejrzałem się po salonie. Dwaj starsi jegomości przesiedli się teraz do przepięknej młodszej czarnulki. Dopiero teraz spokojnie mogłem przyjrzeć się ich przyrodzeniom, które teraz obejmowały palce rączek Jagody. Obydwa miały prawie dwadzieścia centymetrów i były bardzo grube. Patrzyłem jak szczupłe paluszki młodej czarnulki zręcznie poruszają się wzdłuż grubych trzonów odkrywając co chwila ogromne grzyby żołądzi czterdziestolatków. Nagle pochyliła się i niemal cała pała Tomka zniknęła w jej buzi, do tego stopnia aż pogrubiała jej szyja koło grdyki. Wiedziałem jakie ma głębokie gardło, jak wpychała w nie całego mojego chuja. Marek klęknął i rozchylił jej nóżki. Po chwili jego głowa rytmicznie poruszała się w kroczu dziewczyny. Im bardziej on się przykładał, tym szybciej wędrował gruby kutas w jej buzi.

    Dwaj moi rówieśnicy przesiedli się obok nastoletniej blondynki Oli. Ona też ochoczo chwyciła w dłonie ich rumaki i po chwili obydwa były gotowe do ruchania. Też pochyliła się i zaczęła lizać, ssać i połykać chuja Patryka. Leszek w tym czasie też zajął się jej przecież tak niedawno dziewiczą pizdeczką. Próbowała też połknąć sztywnego chuja ale nie miała jeszcze wprawy i o mało się nie porzygała. Spojrzałem na starszego Patryka. Przyglądał się tym dwóm trójkom i ostro walił sobie konia.

    – Daj zrobię ci loda – usłyszałem jego głos obok siebie. Nie zauważyłem zajęty obserwacją Oli i Jagody kiedy ze swoją pałą w garści podszedł do mnie. Klęknął i zaczął lizać mi kutasa i jajka, aż do odbytu. Potem wziął mi chuja głęboko i o dziwo sprawiało mi to niepisaną przyjemność.

    – Och widzę, że nie czekacie na mnie – to głos Natalii wyrwał mnie z rozkosznego zamyślenia.

    Patryk nie przestał zajmować się moim kutasem, natomiast natychmiast przepiękna gospodyni podstawiła mi swoją uroczą pizdę. Szybko zagłębiłem w nią język i zacząłem nim ostro harcować w gorącym przedsionku jej wnętrza. Położyła się w poprzek kanapy, tak, że jej pupka była na samym brzegu. Klęknąłem i wtedy zarzuciła nogę na moje ramię a drugą oparła o podłogę. Wszedłem w nią całym kutasem i uniosłem tak żeby penetracja była najgłębsza. Wtedy poczułem jak kutas Patryka opiera się o moją wypiętą dupę. Musiał go wysmarować oliwką, bo wchodził dosyć łatwo. Pierwszy raz gościłem w swojej dupie chuja i na początku troszkę bolało ale po chwili zaczęło mi to sprawiać nieopisaną rozkosz. Zaczął mnie ruchać coraz szybciej i gwałtowniej. W tym czasie jak jego chuj dobijał do końca, mój kutas zagłębiał się cały w gorącej i śliskiej piździe Natalii. A jak on cofał pałę i moja maczuga wysuwała się z gościnnej kuciapki. Wyjąłem kutasa z jej pizdy i pomału zapakowałem w gościnny odbyt. Tak ruchaliśmy się chyba z pół godziny. Natalia dochodziła kilka razy ale najmocniej gdy z mojego chuja rzygnęła ogromnie sprężona salwa spermy i zalała jej jelito. Niemal w tym samym momencie i z kutasa Patryka wytrysnęło nasienie w mojej dupie. Wysunęliśmy swoje opadające chuje i razem poszliśmy pod prysznic.

    W czasie kiedy nasz trójkąt uprawiał ten biseks Ola nadziana w dupkę kutasem Leszka ostro była ruchana w pizdeczkę przez Patryka. Dziewczyna aż piszczała z rozkoszy a był to przecież jej pierwsze jebanie na dwa baty.

    W jeszcze chyba ciekawszej sytuacji znalazła się zgrabniutka Jagoda. Też było to jebanie na dwa baty ale czarnulka wisiała na grubym kutasie Marka, którego pupa opierała się na niewysokiej komodzie. Od tyłu zaś miała wepchniętego kutasa Tomka. Teraz jak chuj w jej dupce wędrował do końca, jej pizda unosiła się do góry i lekko wysuwał się chuj w jej piździe. Widocznie było jej z tym tak dobrze, bo co chwilę rozlegały się jej głośne jęki, świadczące o ogromnych, orgastycznych przeżyciach dziewczyny. Właśnie wychodziliśmy z łazienki, kiedy obydwaj mężczyźni ostro wystrzelili w jej wnętrzu swoją spermą.

    Było już chyba koło 2.00, gdy do drzwi ktoś zapukał a właściwie załomotał. Zaskoczona Natalia wyszła z salonu i po chwili wróciła w towarzystwie wysokiego, mocno zbudowanego około 25 – letniego mężczyzny i dwóch towarzyszących mu lasek.

    – To nasz brat, Max – przedstawiła – A to towarzystwo naszej wczorajszo – dzisiejszej zabawy – i przedstawiła nas po kolei.

    – A to moje dwie suki: Klaudia i Lili.

    Przyglądałem się nowo przybyłym i nie mogłem uwierzyć, że młodsza jest rówieśniczką Jagody. Ale o tem potem.

    C.D.(może)N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    I znowu czekam na opinie

  • Szkola dla suk tom 9

     

    XXX
    Domina weszła ze swoją dziwką do salonu, w którym jakąś godzinę wcześniej zaczęły oglądać film. Na ekranie telewizora leciała inna część serii Rocco Animal Trainer. Na sofie Ruda i Czarna leżały obok siebie. Miały smycze owinięte wokół szyi tak ciasno, że były przytulone do siebie policzkami i nie mogły oderwać się od siebie ani na centymetr. Obie pieściły się tak, jak jeszcze kazała im Pani, zanim wyprowadziła sukę na spotkanie z mężczyznami. Powoli, bez ani sekundy przerwy masowały sobie cipki. Za oparciem sofy stał Treser, który pochylał się na sukami, wzywał je i pluł im na złączone razem pyski. Dziwki wpatrzone w telewizor jęczały z rozkoszy, ich gorące, napalone oddechy mieszały się ze sobą. Po ich policzkach, nosach, wargach i podbródkach ściekała powolutku ślina Tresera. Wyglądały fantastycznie. Jakby zalano je spermą. Blondi dostrzegła u jednej i u drugiej korki analne wepchnięte w tyłki. To też musiał być pomysł Pana. Kiedy Domina kazała im się masturbować przy filmie, nie miały nic w dziurkach. Master zauważył Blondi i Dominę:
    – Za 5 minut film się skończy. Te suki muszą wytrzymać do końca. A wy chodźcie tu do mnie. Będziecie lizały mi kutasa. 
    Domina i Blondi klęknęły za sofą przy kroczu Pana. Jego kutas się prężył i miały go tuż przed pyskami. 
    – Widzę po twoim pysku i oczach, że niespodzianka się udała, suko – powiedział do Blondi – Pokaż na moich jajach jak było ci dobrze. 
    Suka zaczęła lizać jaja Mastera z takim oddaniem i poświęceniem jak jeszcze nigdy dotąd. Chciała mu podziękować za niespodziankę i pokazać, jak bardzo jest teraz napalona. 
    – Głaszcz jej cycki – rozkazał Dominie. Treserka zaczęła delikatnie gładzić i pieścić silikony Blondi. Wodziła palcami wokół sutków i delikatnie je podszczypywała. Suka zaczęła lizać jaja jeszcze bardziej łapczywie. Była jak w transie. Liczyło się tylko zaspokajanie sobie pyska i głodu tymi cudownymi, pysznymi męskimi kulami. Każdy dotyk delikatnej skóry otaczającej jądra o sucze usta sprawiał jej niesamowitą rozkosz. Jej smak i zapach doprowadzał ją do szaleństwa. Nagle Master odsunął się od pyska Blondi. 
    – Pokaż mi, jak bardzo tego chcesz, dziwko – powiedział Master. Trzymał jaja tuż nad jej pyskiem, parę centymetrów od jej ust. Suka zaczęła udawać lizanie jaj, tańczyła jękiem w powietrzu, jakby bardzo chciała, ale nie mogła ich dosięgnąć. Całym swoim pyskiem wyrażała głód. Jęczała błagalnie i seksownie. Master droczył się z nią tak i z podnieceniem patrzył na jej totalnie suczy pysk. Widok tej dziwki błagającej go o możliwość lizania jaj bardzo go kręcił. Głód tej kurewki był niewyobrażalny i bardzo podniecający. 
    – Proś o nie, głupia dziwko – rozkazał.
    – Daj mi je polizać, błagam – wyszeptała suczym, seksownym głosem suka – Wepchnij mi je do pyska. Spójrz jaka ze mnie dziwka.
    – Mów jeszcze – domagał się Master.
    – Jestem waszą lalką do pierdolenia. Mój porno-pysk błaga o twoje jaja – jęczała suka.
    Master kipiał z podniecenia na dźwięk jej suczego głosu i słów, które wypowiadała. Spojrzał na Dominę, która wciąż głaskała jej cycki. Ta bez słów odczytała jego rozkaz. Polizała swoją dłoń obficie nawilżając ją gęstą, klejącą się i białą śliną, po czym potarła wciąż ociekające śliną Blondi jaja Pana. Robiła to tuż przed oczami swojej kurewki, jej seksowne tipsy wyglądały bajecznie na nabrzmiałych od spermy jądrach Tresera. Chwilę potem roztarła ślinę po wargach i nosie dziwki. 
    – A teraz, mała dziwko, patrz jak ona je liże – rzucił Master. Domina zaczęła lizać jego jaja tak samo jak Blondi przed chwilą. Była równie napalona i kopiowała jęczenie i zachowanie swojej dziwki. Treser przyciągał blond kurewkę za smycz maksymalnie blisko swoich jaj i języka Dominy, żeby czuła jej suczy, wilgotny oddech na swoich ustach. Tymczasem dwie suki na kanapie wciąż nieustannie masowały sobie cipki z pyskami związanymi razem. Słyszały co dzieje się za ich plecami i same już nie wiedziały, co bardziej je podnieca: film, na którym Rocco i jego koledzy z równie wspaniałymi kutasami gwałcą takie suki jak one czy może tresowanie małej dziwki, jej błagania i odgłosy podniecenia. Master oderwał jaja od obłędnie mokrego pyska Dominy i zwrócił się do Blondi:
    – Rozchyl te sucze usta do połowy, ale nie waż się wystawiać języka, dziwko. 
    Blondi zrobiła, co kazał jej Pan i poczuła na wargach dotyk mokrych, zaślinionych jaj. Master delikatnie przesuwał nimi po lekko otwartym pysku dziwki. Kładł je na jej nosie i policzkach i jęczał z podniecenia. Pieścił jajami cały pysk kurewki, zabraniając jej lizania. Wsuwał je w jej rozchylone usta i wyciągał po chwili. Jego wielki kutas co chwilę dotykał jej czoła albo nosa, miała go tuż przed oczami. Dyszała z podniecenia i z jej otwartego pyska prosto na jaja Mastera buchało gorące, przepełnione suczym głodem powietrze. 
    – Obciągaj mi pałę – powiedział do Treserki. Domina oparła policzek o czoło dziwki, żeby mieć dostęp do tego boskiego kutasa i wsunęła go sobie prawie całego do pyska. Pan pocierał jajami o błagające wargi Blondi i jednocześnie gwałcił gardło swojej drugiej suki. Ślina wyciekała z jej pyska prosto na kutasa i ściekała po nim na jaja, a potem na buźkę Blondi i do jej rozchylonych ust. Jeszcze nikt nigdy nie się z nią tak nie droczył i nie masturbował jej całego pyska jajami. Była niewiarygodnie podniecona. Jej gorący oddech i jęki wciąż buchały wprost na jaja Pana, który sam jęczał coraz głośniej i głośniej. Obie suki wiedziały, że lada moment dojdzie. Jak wszystkie oralne kurewki odruchowo jęczały razem z nim tak jakby to one same przeżywały orgazm. Nagle Pan zabrał im kutasa i szybko przeskoczył na drugą stronę sofy, tuż przed dwie masturbujące się kurwy. Domina i Blondi mogły tylko patrzeć, jak sperma zalewa te dwa związane ze sobą pyski, a usta tych dziwek rozchylone w ekstazie próbują złapać jak najwięcej kropel białego płynu. Te suki ani na chwilę nie przestawały pieścić swoich cipek, ale teraz musiały zwolnić niemal do zera, żeby nie dojść od spustu na pyski. Kiedy Master skończył tryskać, na ekranie telewizora Rocco i jego kumple też właśnie zalewali swoje suki spermą. 
    – Wystarczy, dziwki – powiedział Master – możecie przestać się masować – a potem rozplątał smycze owinięte wokół ich karków i suki mogły wreszcie odkleić się od siebie policzkami. Kiedy to robiły, dwie nitki gęstej i kleistej spermy ciągnęły się między ich pyskami przez chwilę, aż w końcu przerwały się i opadły na pyski obu suk. 
    – Nie oblizujcie się. Macie paradować z moją spermą na pysku tak długo aż zaschnie. Będziecie dziś pachniały moim spustem – rzucił Master – A teraz wracajcie do swojego pokoju. Macie wolne do obiadu.

    XXXI

    Dziwki wróciły do sypialni i padły zmęczone na łóżka. Blondi pochwaliła się koleżankom, jaką niespodziankę sprawili jej Treserzy. Opowiedziała im ze szczegółami, jak dwóch znanych jej wcześniej Masterów zgwałciło jej pysk. Z nudów suki zaczęły przeglądać magazyny pornograficzne, których miał pod dostatkiem. Treserzy nie mogli sobie pozwolić, by miały dostęp do internetu. Podczas tresury nie mogły mieć kontaktu z nikim bez ich zgody. Blondi zamknęła na chwilę oczy i przysnęła. Śniło jej się, że Rocco i Parlament spuszczają jej się na pysk. Przebudziła się z mokrą cipką i wstała, żeby zrobić siku. Idąc do toalety nie zauważyła, że Rudej nie ma na łóżku. Otworzyła drzwi i stanęła jak wryta. Analna dziwka stała nad sedesem z jedną nogą opartą o deskę. Do ściany przyssane było dildo, o które ta szmata rżnęła sobie swoją ulubioną dziurkę nadziewając się na nie wypiętym tyłkiem. W pysku miała korek analny, który tłumił jej jęki. Jedną ręką pieściła sobie cycki, a drugą masturbowała się jak szalona. Po chwili Blondi zrozumiała, co robi ta suka. Sedes był jedynym miejscem w domu, którego nie obejmowały kamery. Ruda masturbowała się i rżnęła właśnie tam, bo chciała mieć orgazm. Przez chwilę mała dziwka stała jeszcze jak zamrożona. Postanowiła wyjść i nie przeszkadzać Rudej. W głowie kotłowało jej się mnóstwo myśli. Sądziła, że te dwie suki są tak wytresowane, że nigdy nie złamałyby zakazu danego przez Panią. Zanim trafiła do szkoły, sama nie raz łamała zakazy orgazmu w toalecie. Potajemna masturbacja bardzo ją kręciła i przeżywała wtedy najsilniejsze orgazmy fantazjując o kutasach. Jednak zawsze po orgazmie miała wyrzuty sumienia i żałowała, że nie wytrzymała dłużej. Czuła słabnący głód kutasów i czuła się gorszą suką niż przed orgazmem. Od kiedy trafiła do szkoły nie zamierzała łamać zakazu. Pragnęła przeżyć wszystko na najwyższym suczym głodzie i robić to, co każe jej Pani bez sprzeciwiania się. Stanęła obok drzwi do toalety i czekała, aż Ruda skończy i wpuści ją do łazienki. Chwilę potem drzwi się otworzyły i analna suka wyszła, udając, że nic się nie stało. Podeszła do Blondi, przycisnęła ją cyckami do ściany i zaczęła całować i lizać jej pysk. Blondi poczuła bardzo silny zapach spermy z jej policzków. Od razu przypomniała sobie widok Mastera zalewającego te dwie szmaty spermą. Nagle zbliżyła usta do jej ucha i wyszeptała tak, żeby Czarna nic nie usłyszała i myślała, że dwie suki się ze sobą zabawiają:
    – Ani słowa nikomu, suko, bo powiem, że ja też cię nakryłam. Zgódź się, a pozwolę ci obciągnąć tamtego kutasa. Jest jeszcze ciepły. I wyliżesz mi tyłek. Teraz w toalecie. Wiem, że chcesz. Uwielbiasz lizać moją świeża zerżniętą dupcię. Urwiemy się szybciej we dwie z obiadu. Ona powoli je. Będziesz miała moją dziurkę dla siebie na 15 minut. Po kolacji też. To jak, suko? – a po chwili dodała – Cudownie pachniesz tymi nowymi kutasami.
    Blondi była skołowana. A że ta głupia, uległa suka dawała się łatwo na wszystko namówić, zgodziła się po chwili namysłu. 
    – Chodź, dam ci teraz posmakować – szepnęła Ruda i wciągnęła ją do łazienki. Podeszły do sedesu. Na ścianie obok wciąż wisiał wielki kutas, którym Ruda gwałciła sobie tyłek. 
    – Chcesz go obciągnąć, suko? – zapytała ją Ruda? 
    – Pozwolisz swojej głupiej dziwce? – Blondi zapytała potulnie, zdziwiona tym jak coraz łatwiej przychodzi jej wyrażanie swojej prawdziwej, suczej natury.
    – Pokaż, co potrafisz, kurewko – zachęciła ją analna dziwka – A może najpierw wolisz mój tyłek? – dodała i wypięła się do niej dupcią, rozchylając pośladki. Blondi zobaczyła cudownie mokrą i zerżniętą dziurkę. W pysku zrobiło jej się mokro. 
    – Rób to na zmianę, dziwko – pouczyła ją Ruda. Blondi zaczęła od seksownej dziurki. Zaczęła ją lizać i rżnąć językiem. Pieszczenie tej dziurki było dla niej czymś wyjątkowym. Lizanie cipki i tyłka to były zupełnie różne rodzaje przyjemności. Uwielbiała zatapiać pysk w cipkach. Ich smak był dla niej jak narkotyk. Ale lizanie tyłka dawało inną, zboczoną i wyuzdaną przyjemność. Czuła, że robi coś perwersyjnego, fascynowało ją to i coraz bardziej się od tego uzależniała. Czuła się wtedy suką na właściwym miejscu. Uległą lalką, która jest po to, żeby robić właśnie takie zboczone rzeczy.  Ciasna dziurka Dominy była niewyobrażalnie seksowna i działała na nią jak magnes. Ale wiecznie zerżnięta dupcia Rudej miała w sobie coś równie podniecającego. Najbardziej kręciła ją myśl o lizaniu jej tuż po zerżnięciu wielkimi, pachnącymi kutasami. Czułaby wtedy ich smak i zapach, co potęgowało przyjemność. Poza tym codziennie gwałcona dupcia Rudej była bardzo elastyczna i mogła rżnąć ją językiem bez problemu. Ruda zatkała sobie pysk ręką, żeby nie jęczeć, kiedy mała dziwka rozkoszowała się jej dziurką. Pozwoliła jej robić to jeszcze przez chwilę i powiedziała: 
    – A teraz obciągaj tego kutasa, kurewko. Do końca.
    Blondi nabiła się na wciąż mokrą pałę, która jeszcze parę minut temu rżnęła analną dziurkę Rudej. To też bardzo ją podniecało. Bardziej niż obciąganie pały, która marnowała się bezużytecznie i nie rżnęła pyska, cipki ani tyłka. Uwielbiała brać do gardła kutasy jeszcze ciepłe od dziurek innych suk. Tłumiła pomruki rozkoszy i nadziewała się na tego cudownego kutasa raz za razem. Ruda znów wypięła się do niej i kusiła jej pysk. Blondi nie dała się prosić ani chwilę i łapczywie zajęła się dziurką koleżanki. Przyjemność nie trwała długo. Ruda zabrała jej tyłek sprzed nosa i powiedziała:
    – Więcej pozwolę ci po obiedzie. A teraz obciągaj tego kutasa jeszcze chwilę i chodźmy, zanim tamta się domyśli. 
    Blondi łapczywie sunęła ustami po pysznym kutasie, spoglądając przy tym Rudej w oczy. Widziała, jak bardzo ją tym podnieca. Lizała go i obciągała na przemian. W końcu Ruda ze strachu przerwała jej zabawę: 
    – Idziemy – powiedziała i odkleiła kutasa od ściany – Wyjdź chwilę po mnie – pouczyła sukę. Blondi wreszcie mogła się wysikać i wróciła do sypialni. Kiedy przechodziła obok łóżka Rudej, ich oczy się spotkały. Miały teraz wspólną tajemnicę. Mała dziwka była tym bardzo podniecona. Co chwila rzucały sobie z Rudą seksowne spojrzenia. Blondi niby przypadkiem wkładała palce do ust i zahaczała o wargi tipsami. Ruda kusiła głupią blond sukę rozchylając nogi i pokazując jej swoją dziurkę. Dyskretnie natarła ją śliną, żeby lepiej się błyszczała i podeszła do stołu, oparła się o niego i zaczęła przeglądać porno magazyn, wypinając się seksownie w stronę Blondi. Suka widziała jej lśniącą dziurkę i przygryzała wargi z podniecenia. Nie mogła już doczekać się obiadu. Nie była nawet głodna. Chciała jak najszybciej uciec do łazienki i w tajemnicy przed wszystkimi dostać tą dziurkę do lizania. Spojrzała na łóżko Czarnej, która też zasnęła. Musiało śnić się jej coś suczego, bo pojękiwała przez sen i rozchylała nogi. Ruda podeszła cicho do Blondi, złapała ją za smycz i powiedziała: 
    – Chodź, dziwko. Wyliżesz jej cipkę przez sen. 
    Pociągnęła Blondi na kolana i zaprowadziła do łóżka Czarnej. Trzymając ją za smycz, wyszeptała:
    – No dalej, suko. Tylko delikatnie, niech się nie obudzi. 
    Blondi wsunęła głowę między rozchylone uda śpiącej dziwki i przywarła ustami do jej mokrej cipki. Musiała mieć bardzo suczy sen, bo jej dziurka była fantastycznie śliska i nawilżona. Delikatnie i powoli Blondi zaczęła wodzić językiem po tej szparce. Była gorąca i wyglądała bosko. Raz za razem lizała ją powoli całą, a potem wsuwała język między idealne wargi i pieściła jej klejącą się łechtaczkę. Ruda przyglądała się temu, drażniąc i podszczypując sobie sutki. Czarna co chwila wzdychała głośniej przez sen i co jakiś czas rzucała głową z lewej na prawą i odwrotnie. Jej jedna ręka leżała wzdłuż ciała, a druga spoczywała na prawej piersi. Blondi nie przerywała lizania i zastanawiała się, co będzie jeśli ta suka dostanie orgazmu przez sen. Pomyślała, że to dobry pomysł. Te obie suki miałyby orgazm i tylko ona mogłaby cieszyć się totalnym głodem kutasów i nieustającym pragnieniem szmacenia. Jej Treserzy na pewno by to zauważyli i byliby z niej dumni. Może nawet zasłużyłaby tym na spermę wcześniej niż po miesiącu. W końcu była tylko głupią dziwką i musiała służyć wszystkim, a to Ruda rozkazała jej lizać Czarną. Zaczęła pieścić jej cipkę coraz szybciej i nachalniej, jednocześnie starając się nie obudzić tej suki. Śpiąca dziwka zaczynała dyszeć coraz szybciej i głośniej. Blondi wiedziała, że jest już blisko. Nagle Czarna poderwała się i usiadła. Przez chwilę nie widziała, co się dzieje. Spojrzała na Rudą trzymającą małą dziwkę na smyczy pomiędzy jej nogami i na jej mokry, umazany jej sokami pysk. 
    – Mmmm, jaka grzeczna kurewka. Od dziś będziesz mnie tak codziennie budzić – rozkazała zdziwionej Blondi. Myślała, że dostanie po pysku za niemal doprowadzenie jej do orgazmu.
    – Mnie też – dodała Ruda – Będziesz wstawać 20 minut wcześniej i lizać nam cipki, aż się obudzimy. Tylko liż nas tak, żebyśmy nie doszły. W nagrodę codziennie dostaniesz do wylizania te drugie dziurki. Pani kazała ci na to zasługiwać za każdym razem. A teraz podziękuj i wyliż też moją cipkę. 
    Ruda oparła seksowny, lateksowy kozak o łóżko i odsłoniła cipkę. Pociągnęła Blondi do siebie i pysk tej małej dziwki zaczął obsługiwać mokrą cipkę potajemnej wspólniczki. Ta pozwoliła jej pieścić swoją dziurkę przez minutę, po czym odciągnęła jej pysk za smycz i rozkazała jej:
    – A teraz powiedz: “Jestem waszą lalką do jebania”.
    – Jestem waszą lalką do jebania – powiedziała suka z mokrymi od cipki ustami.
    – “Głupią dziwką do szmacenia pyska”.
    – Głupią dziwką do szmacenia pyska. 
    – “Uwielbiam dostawać w ten suczy pysk”. 
    – Uwielbiam dostawać ten suczy pysk – powtarzała grzecznie Blondi.
    – A teraz poproś o to tym swoim głupim, seksy pyskiem – rozkazała jej Ruda. Blondi przechyliła lekko głowę w prawo i nadstawiła lewy policzek. Patrzyła ulegle i prosząco na Rudą i rozchylała usta, nadymając je lekko co chwilę, pojękując i mrucząc błagalnie. Czekała z tak nadstawionym pyskiem, aż Ruda uzna, że zasłużyła. Przymykała lekko oczy i przewracała nimi delikatnie i jeszcze bardziej wypinała policzek. W końca Ruda spełniła jej prośbę i spoliczkowała ją jak należy. Uderzyła ją w sam raz. Nie za mocno i nie za lekko. Idealnie, żeby sprawić jej przyjemność. Widać było, że to umie i że ma w sobie smykałkę do szmacenia. Blondi uniosła do góry głowę, rozchyliła szeroko usta i wydała z siebie dłuższe westchnienie rozkoszy: 
    – Aaaaaah.
    Oczy jej się uśmiechały z zadowolenia. Nie domykając ust znów poruszała nimi cicho dysząc i wzdychając. Znów nadstawiła pysk i jeszcze bardziej błagała pyskiem o policzkowanie. Ruda uderzyła ją jeszcze raz i jeszcze. Blondi była zachwycona. Widziała, że jej napalony pysk i błagalne gesty, które nim wykonuje bardzo podobają się Rudej. Dostała jeszcze dwa razy i za każdym razem jęczała trochę głośniej z rozkoszy i prosiła o kolejny policzek jeszcze bardziej suczo i perwersyjnie. 
    – Pięknie prosisz pyskiem, dziwko. Masz idealny pysk do policzkowania. Musisz pokazać to Dominie. Będzie zachwycona – pochwaliła ją Ruda – A teraz wracaj oglądać porno magazyny, kurewko – i analna suka dyskretnie puściła oczko do klęczącej przed nią Blondi. Mała dziwka wróciła na łóżko i nie mogła doczekać się obiadu. Wertowała pełne zdjęć strony, na których cudowne kutasy przystojnych, dobrze zbudowanych mężczyzn gwałciły jakieś szczęściary. Jeden szczególnie jej się spodobał i podziwiała go dobre kilka minut. Na tym zdjęciu fantastyczna pała zajmująca niemal całą stronę dotykała ust jakiejś porno-lalki takiej jak ona sama. To był idealnie opalony kutas o oliwkowej karnacji. U dołu zwisały dwa, bardzo kształtne i podniecające jaja. Kutas był bardzo gruby na całej długości, nie zwężał się ku górze. Użylenie było w sam raz, a jego napęczniała główka miała soczysty, bardzo seksowny kolor. Napletek był zsunięty tuż pod nią i był jak korona tego cudownego, królewskiej jakości kutasa. Właściciel tej boskiej pały był przystojny brunetem z wyrzeźbionym brzuchem i niezłą klatą. Suka już wiedziała, o czym będzie śniła tej nocy. Z tych marzeń wyrwała ją Domina, która zawołała swoje dziwki na obiad.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pani Monika

    A teraz, moje wielbicielki, mała ankieta. Niech każda z was wpisze w komenarzu odpowiednią literkę: 
    A – jestem suką 24/7 w realnym życiu, mam Pana lub Panią i spełniam się jako uległa dziwka.
    B – jestem suką dorywczo, mam Pana lub Panią, ale nie mam przyjemności służyć non-stop.
    C – jestem suką, ale nie mam obecnie Właściciela. Puszczam się i staram się oddawać dominującym kobietom lub mężczyznom, którzy umieją mnie szmacić.

    D – jestem suką wirtualną, tresowano mnie tylko przez internet.

    E – marzę o tym, by zostać suką, ale nie miałam jeszcze okazji.

    Po odpowiedniej literce, podajcie swój wiek. Chcę wiedzieć, jaką średnią wieku mają moje kurewki.  Np. B, 29 lat.

  • Egzekucja Niewolnic

    Siedząc na podwyższeniu przy zachodniej ścianie wewnętrznego dziedzińca domu niewolnic, patrzyłem karcącym wzrokiem na swoje zabawki. Blisko trzydzieścioro młodych kobiet i dziewcząt różnych ras, kultur i religii. Łączyło je jedno. Wszystkie były moją własnością, a ich jedynym zadaniem było zaspokajanie moich wyrafinowanych potrzeb.

    Zazwyczaj przymykałem oczy na drobne, wewnętrzne intrygi, jednak morderstwo wymagało przykładnej kary. Gdyby coś podobnego stało się w moim haremie, sprawę załatwiłbym dyskretnie. Winowajczynie udusiłby jedwabnym sznurem zaufany eunuch a pozostałe żony i nałożnice wyciągnęłyby z tego stosowną lekcję. W przypadku zwykłych seksualnych niewolnic kara miała być spektakularna. Nie dość, że doszło do morderstwa, konspiracji to jeszcze pozbawiono mnie sporej przyjemności rozdziewiczenia młodziutkiej Namibijki. Mogłem wiele wybaczyć, ale nie mogłem pozwolić sobie na okazywanie słabości, szczególnie gdy dotyczyło to mojej faworyty.

    Na kaźń czekały cztery dziewczyny. Jedna za okazałą skruchę dostąpiła mojej łaski. Odświętnie ubrana siedziała na poduszce u moich stóp. Na podwyższeniu, przywiązana do przypominającego literę ‘X’ krzyża stała była faworyta. Naga, cudownie piękna. Patrzyła na mnie, licząc na łaskę, gdy pomocnik kata wsunął między jej rozchylone uda dużą miedzianą misę. Trzęsła się, gdy mistrz Bagoas zbliżył się do niej. Skinąłem głową, na znak by zaczynał. Rozciął ją od mostka do wzgórka jednym płynnym ruchem. Gardłowemu wyciu towarzyszył plusk wypadających do misy jelit. Patroszył ją pewnymi ruchami noża, a dwaj pomocnicy sprawnie podwiązywali i przypalali naczynia. Była przytomna, gdy Bagoas skończył ją oprawiać. Poza płucami, sercem i macicą nie pozostawił w niej żadnego organu. Półprzytomna wyła monotonnie, gdy pomocnicy kata wyciągnęli z klatki kolejną dziewczynę.

    Drobną blondyneczkę rzucono brzuchem na stół. Przytrzymywana za nogi i dłonie została unieruchomiona przez pomocników kata. Bagoas, nabrawszy w dłoń końskiego sadła, wcisnął je między jej pośladki. Nie bawiąc się w subtelności, rozciągnął palcami odbyt. Wyła, gdy wsunął w nią dłoń po nadgarstek. Zadowolony rzucił coś do pomocników. Drobne dziewczę zostało sprawnie związane. Wyła ze strachu, patrząc, jak kat wsuwa w otwór w posadzce półtorametrowy, stalowy pal. Lśniący, gruby jak jej przedramię. Obła końcówka miała za zadanie rozsuwać wnętrzności, nie uszkadzając ich, gdy pod własnym ciężarem będzie się na niego nabijać. Sprawnie podniesiona przez pomocników została osadzona na palu. Bagoas starannie kierował jej ciałem, by pal, nie uszkadzając niczego poza odbytnicą, wsunął się w nią na czterdzieści centymetrów. Krzyczała przez cały czas. Na znak Bagoasa jeden z pomocników rozciął więzy na stopach. Dziko wierzgając z bólu, powodowała, że pal centymetr za centymetrem pogrążał się w jej ciele. Osłabła, gdy zagłębił się na metr w jej ciele. Wciąż krzyczała, gdy wyciągnięto z klatki ostatnią penitentkę.

    Z żalem patrzyłem na piękną Persyjkę. Pełne krzywizn ciało Firuzeh, obfite piersi i ciasny odbyt sprawiły mi nie raz wiele rozkoszy. Cóż, nie miało to teraz znaczenia. Zwłaszcza że publicznie wykrzyczał podczas procesu, że wolałaby dać się zerżnąć koniowi niż żałować swoich czynów. Postanowiłem spełnić jej życzenie. Przywiązana do drewnianego kozła głośno krzyczała, gdy Bagoas z pomocnikiem brutalnie rozciągali jej odbyt. Kolejnych czterech z trudem trzymało na uwięzi Ifrita. Ten zdobyczny, potężny ogier bojowy był moim utrapieniem. Krnąbrny, nieposłuszny, gwałtowny i złośliwy. Trzymałem go tylko na rozpłód. Pobudzony przez dwie wystraszone niewolnice miał potężną erekcję. Pal, na którym wciąż podrygiwała jedna z niewolnic, miał mniejszą średnicę niż jego kutas. Naprowadzony nad Firuzeh wbił się w nią brutalnie. Metrowy kutas o średnicy męskiego ramienia musiał rozerwać jej wnętrzności. Bulgotliwemu wyciu kobiety towarzyszyły konwulsje. Ifrit kopulował z nią potężnymi pchnięciami aż do wytrysku. Gdy wysunął członek, z Firuzeh wypłynęła rzeka zmieszanego z krwią nasienia. Przez rozerwany zwieracz wypadł odbyt. Dwoje pomocników kata ustawiło za Firuzeh drewniany kołowrót. Bagoas sprawnym ruchem noża wyciął jej odbyt. Szarpiąc, wyciągnął jelito, po czym przybił gwoździem do kołowrotu. Obracając korbą, nawijał jej wnętrzności na walec. Towarzyszyło temu przeraźliwe, gardłowe wycie torturowanej. Na dany znak przecięto jej więzy i przypalono pośladki. Zerwała się do biegu, wyrywając z siebie jelita. Kilka obserwujących jej przedśmiertny bieg dziewcząt zemdlało. Docucone przez eunuchów patrzyły, jak kona ze stopami zaplątanymi we własne jelita.

    Czas było kończyć ten spektakl. Skinąłem na kata. Ukłoniwszy się, podszedł do wypatroszonej niewolnicy. Cęgami zgniótł jej jajniki, po czym wyrwał macicę. Konając z upływu krwi, wyła coraz ciszej. By przyspieszyć śmierć nabitej na pal, dwoje pomocników kata uwiesiło się na jej stopach. Bagoas umiejętnie przytrzymał jej ciało tak, by pal wyszedł przez usta. Konwulsyjnie podrygując, udusiła się własną krwią. Wskazałem siedzącej u mych stóp czwartej skazanej poduchę, którą na środku dziedzińca ułożył kat. Zanim uklękła na niej, podziękowała za łaskę szybkiej śmierci. Patrzyła mi w oczy, gdy Bagoas ściął ją mieczem.

    Przerażone dziewczęta pod eskortą wróciły do swoich pokoi. Służba i pomocnicy kata sprzątali dziedziniec. Za murami domu niewolnic żołnierze eskorty zabawiali się z kilkoma służkami straconych dziewcząt. Gdy byłem gotowy do powrotu, kapitan gwardii wydał rozkaz. Żołnierze sprawnie tworzyli kolumnę. Dostrzegłem, jak ostatni w kolejce po wdzięki czarnoskórych niewolnic podnoszą się spomiędzy ich ud. Popędzający żołnierzy zastępca dowódcy, wypełniając mój rozkaz, oszczędnymi sztychami miecza przebijał skazane za winy swoich pań dziewczęta.

    Pozwoliłem, by pogłoski o kaźni dotarły do mojego haremu. Nawet najbardziej kapryśne do tej pory żony nagle na wyścigi starały się zadowolić moje najwymyślniejsze zachcianki. Gdy po dwóch tygodniach wróciłem do domu niewolnic, nowo mianowana faworyta zadbała, bym na długo zapamiętał jak oddane, sprawne i wymyślne w dawaniu rozkoszy potrafią być moje niewolnice.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    A

  • Pijana Siostra

    Jakiś czas temu, pod nieobecność ojca i macochy, moja starsza, siedemnastoletnia, przyrodnia siora zrobiła niezłą imprezę. Byłem wściekły, bo zamiast bawić się, siedziałem w pokoju. Karolina postawiła mi proste ultimatum. Miałem zniknąć u siebie na cały wieczór i trzymać język za zębami albo ona powie swojej mamie, że przyłapała mnie na masturbowaniu się jej bielizną. Nie miałem wyboru.

    Było dobrze po północy, gdy nieźle podpita siora zarządzała, bym pomógł jej sprzątać chlew, jaki zostawili goście. Jedynym plusem było to, że wyhaczyłem sześciopak piwa i napoczętą butelkę wódki. Siora ledwie trzymając się na nogach popijała ze szklanki smakowego Reddsa. Wpadłem na pewien pomysł. Gdy odwróciła się na chwilę, dolałem jej wódki. Wypiła, nie zauważając różnicy. Nie odmówiła, gdy zaproponowałem, że zrobię jej drinka. Wypiła szklankę wódki z sokiem i szampanem. Smakowało jej. Padła dopijając drugą. Była nieprzytomna. Zadowolony zabrałem się za robotę.

    Nie cackałem się. Sprawnie rozpiąłem jej bluzkę, po czym ściągnąłem rajstopy i majtki. Miała świetne cycki i wygoloną cipę. Naprawdę niezła dupa. Przyniosłem jej komórkę. Bez trudu odbezpieczyłem telefon, używając odcisku jej palca. Zdjęcia miały być prima sort. Pstrykałem tak, by wyglądało, że dobrze się bawi, robiąc selfie. Gdy obfotografowałem ją dokładnie, przyszedł czas na scenki rodzajowe. Namęczyłem się, nosząc ją po domu, ale efekt był lepszy, niż oczekiwałem. Przeglądając zdjęcia z jej i mojego telefonu, nie mogłem się zdecydować, czy bardziej podoba mi się scenka, gdy wypięta na kanapie ‘wkłada sobie’ banana w dupę, czy ta, gdy siedząc w rozkroku na kuchennym blacie ma w cipie szyjkę butelki po piwie. Wszystkie wyglądały tak, jakby sama zabawiała się w ten sposób.

    Zadowolony, zaniosłem siorę do jej pokoju. Ułożona na brzegu łóżka miała rozłożone uda. Patrząc na jej rozchyloną cipę, walczyłem ze sobą. Byłem jeszcze prawiczkiem i miałem straszną chęć rżnąć ją, a z drugiej strony bałem się wpadki. Po chwili namysłu skoczyłem do sypialni rodziców po gumki. Rżnąc ciasną cipę, miałem odlot życia. Po chwili na złapanie oddechu odwróciłem ją na brzuszek. Wiedziałem, gdzie trzyma swoje zabawki. Gdy znalazłem tubkę żelu, zapakowałem w jej dupę kutasa po same jądra. Jęczała nieprzytomna, gdy dochodziłem szybkimi ruchami. Zmęczony starannie posprzątałem ślady swojej obcości. Przed wyjściem wyjąłem ze schowka potężną wtyczkę analną i monstrualnej wielkości dildo. Wtyczkę zapakowałem jej w dupę, a dildo po zwilżeniu żelem i sokami, rzuciłem między jej uda. Rano będzie myślała, że odleciała, zabawiając się z sobą. Po kolejnych upozorowanych selfie skopiowałem zdjęcia na mój komputer, po czym zostawiłem telefon siory na jej łóżku.

    O dziesiątej, obudziłem Karolinę, hałasując odkurzaczem. Dom był wysprzątany na błysk. Rodzice wracali wieczorem, jednak nie byłem pewien, czy siora do tego czasu dojdzie do siebie. Miała kaca giganta z wszelkimi objawami i była dość przykra w obejściu. Gdy po raz kolejny ofukała mnie z powodu jakiegoś wyimaginowanego przewinienia, wypominając mi przy okazji epizod z masturbacją majtkami macochy, nie wytrzymałem. Wypaliłem, że to i tak pikuś przy tym, jak wczoraj łaziła nago po domu z bananem w dupie. Zatkało ją. Patrząc na jej przerażoną twarz, dodałem z jadowitą satysfakcją, że mam kilka zdjęć z wczorajszej nocy. By nie być gołosłownym, pokazałem jej jedno z bananem w dupie. Byłem pewien, że przeglądała już zdjęcia, jakie zostawiłem na jej telefonie i wie, że mogę mieć nawet bardziej kompromitujące. Wyglądała na zszokowaną, gdy zapytałem się czy woli bym wysłał je mojemu ojcu, czy jej matce. Rzuciła się na mnie. Bez trudu popchnąłem ją na kanapę. Wysyczała, że pożałuję. Bezczelnie odpowiedziałem, że nawet jak zniszczy mój telefon to i tam mam zdjęcia w chmurze i nie zawaham się ich pokazać rodzicom, jeśli będzie mi bruździć. Czerwona dyszała, rozmyślając nad moimi słowami. Nagle jej twarz przybrała wyraz aniołka. Słodko zapytała się, czy mogłaby jakoś przekonać mnie, bym skasował zdjęcia. Zastanawiałem się, jak daleko mogę się posunąć, gdy podeszła do mnie wsuwając dłoń w spodnie. Byłem sztywny, gdy zacisnęła palce na kutasie. Nie podejrzewałem jej o takie zdeterminowanie. Ściskając członek, wyszeptała na ucho, że możemy zawrzeć pakt. Nie będziemy na siebie kablować starym, a do tego możemy pomagać sobie nawzajem w zrelaksowaniu się. Podniecony nie wytrzymałem, spuszczając się w majtki. Zadowolona zapytała się, czy mamy układ. Przytaknąłem niepewnie, a ona z uśmiechem dodała, że przyjdzie do mnie w nocy, by go przypieczętować, bo teraz musi się przespać.

    Podczas wspólnej kolacji z rodzicami Karolina wyglądała, jakby rano nie miała kaca. Było dobrze po pierwszej, gdy cichutko wślizgnęła się do mojego pokoju. Zmęczeni podrożą rodzice, spali w swojej sypialni. Miała na sobie cieniutką koszulkę. Zanim wsunęła się pod kołdrę, z gracją zrzuciła ją przez głowę. Gdy przytuliła się do mnie, zrozumiałem, że jej zachowanie nie było wyrachowaną grą. Była naprawdę autentyczna i ciepła. Wspaniale robiła loda i była wyrozumiałą nauczycielką, gdy odwzajemniałem ustami przysługę. Kochaliśmy się kilkukrotnie. Najbardziej podobało mi się, gdy intensywnie ujeżdżała mnie na jeźdźca. Jej pełne piersi podskakiwały podczas galopady, a gdy strzeliłem, kontynuowała cwał aż do swojego orgazmu.

    Od tamtej nocy tworzyliśmy niezły duet. Karolina lubiła dziewczyny, a naszym popisowym numerem było wspólne urabianie jej koleżanek, z którymi później oboje uprawialiśmy seks, czasami nawet w trójkącie.

    Zaliczyliśmy w ten sposób większość jej koleżanek, a także naszą uroczą kuzyneczkę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    A

  • Pozadanie nie zna granic

    Stefan mieszkał na ul. Leśnej  w domu, który odziedziczył po rodzicach. Nie miał sąsiadów. Nie spotykał się z ludźmi. Wolny czas po pracy spędzał na swoim mini tartaku. Marzył mu się stół i ławka z drewna do ogrodu.  Ten 45 latek miał jeszcze jedno ulubione zajęcie. Uwielbiał oglądać filmy pornograficzne. Był od nich uzależniony. Może to dlatego, że nigdy nie był w związku, nie miał kobiety. Potrzeby seksualne zaspakajał sam. Miał kilka gadżetów urozmaicających zabawę. Jednak pewnego dnia przestały mu one wystarczać…

    Stefan pracował w sklepie. Większość koleżanek z pracy była po 40-stce. Nie pociągały go. Pewnego dnia zatrudniono młodą studentkę architektury wnętrz. Była bardzo atrakcyjna. Miała długie blond włosy, niebieskie oczy. Jednak to co podniecało najbardziej Stefana to duży jędrny biust, szczupła talia, okrągłe pośladki  i długie nogi dziewczyny. Wszyscy współpracownicy lubili Stefana. Nie wiedzieli do czego jest zdolny…

    Zaczęło się niewinnie. Bezinteresowna koleżeńska pomoc przy obowiązkach w pracy. Laura była Stefanowi bardzo wdzięczna. Jednak z każdym uśmiechem i spojrzeniem Stefan miał coraz większą ochotę na dziewczynę. Wiedział, że nie ma szans u tej pięknej dziewczyny.
    W końcu był od niej dużo starszy i nie był zbyt atrakcyjny. Mimo to, postanowił że spróbuje poderwać dziewczynę. W zamian za pomoc w pracy poprosił aby pomogła wybrać mu kształt mebli ogrodowych na podstawie rysunków które stworzył. Laura nie zdawała sobie sprawy że Stefan mieszka sam z dala od sąsiadów. Stefan na tyle krył się ze swoją fascynacją dziewczyną, że Laura nie podejrzewała, że Stefan przygotuje romantyczną kolację.

    Nadszedł upragniony czwartkowy wieczór, dzwonek do drzwi zadzwonił:

    – Dzień dobry Panie Stefanie. Przepraszam za spóźnienie ale nie spodziewałam się że mieszka Pan tak daleko od głównej drogi.

    – Nic się nie stało. Zapraszam. Przejdźmy do salonu tam mam projekty.

    Jednak oprócz projektów które leżały złożone na sofie, na stole stały świecie i dania przygotowane przez Stefana. Laura trochę się zmieszała i rzekła:

    – O będzie miał Pan gości, to może kiedy indziej wybierzemy te meble.

    – Yy nie zupełnie. Czekam na Ciebie. Pomyślałem, że najpierw zjemy kolacje, a później…

    Laure wystraszyło dzikie spojrzenie mężczyzny. Zrobiła krok w  kierunku wyjścia. Stefan zdał sobie sprawę, że dziewczyna jest zażenowana jego pomysłem.

    Stefana ogarnęło wielkie podniecenie i pożądanie. Złapał dziewczynę za rękę i przyciągnął do siebie, mówiąc:

    – Zaczekaj, oboje dobrze wiemy po co tutaj przyszłaś!

    – Puść mnie! Coś sobie Pan wymyślił!

    Zaczęła się szarpanina. Stefan chciał uprawiać seks, teraz! Wiedział, że nigdy więcej nie będzie miał lepszej okazji, a Laury ciało było wymarzone. Pchnął dziewczynę na ścianę, przylgnął do niej ciałem i zaczął dotykać. Jego dłonie powędrowały na pośladki dziewczyny. Laura biła go po twarzy, drapała. Stefan nie mógł się rozkoszować jej ciałem przez to co robiła. Sprowadził ją do piwnicy. Stało tam stare łóżko, na które ją rzucił. Przywiązał jej ręce do łóżka. Usiadł na niej okrakiem i zaczął zdzierać z niej ubranie. Jego penis nabrzmiał do granic możliwości na widok jej gładkiej i jędrnej skóry na piersiach. Jej brzuch miał lekki zarys mięśni. Zaczął ssać jej sutki, ściskać piersi. Jednak to co go najbardziej interesowało było cały czas ukryte. Laura wierzgała nogami i krzyczała:

    – Proszę, zostaw mnie ja nie chce. Puść mnie skurwysynu. Nie dotykaj mnie! Zostaw, zostaw, nie…!!

    W tym momencie Stefan zdjął jej spódnicę razem z majtkami. Miał przed sobą bezbronną nagą kobietę. Nagle zszedł  z łóżka. Złapał się za głowę. Pomyślał, że nie może tego zrobić byle jak. Wtargnąć w jej pochwę i szybko się spuścić. Ten seks musi być idealny, wyjątkowy… Codziennie oglądał filmy pornograficzne. Wiedział jak pieścić kobietę.

    Rozebrał się. Następnie wziął linę i przywiązał sznur do kostek nóg, podciągnął je bardzo wysoko i szeroko po czym drugi koniec przywiązał do rąk dziewczyny. Teraz doskonale widział każdą część cipy dziewczyny. Zaczął ściskać wargi sromowe, wypychając łechtaczkę na wierzch. Posmarował delikatnie olejkiem całą cipkę. Zaczął ssać łechtaczkę, trącać ją językiem. Kładąc rękę z góry na brzuchu naciągnął skórę warg do góry aby lepiej pobudzać guziczek. Wiedział że te pieszczoty muszą trwać długo aby doczekać się orgazmu dziewczyny, która teraz szlochała. Nasmarował dwa palce i włożył je do pochwy. Zaczął zginać je do góry aby pobudzić czuły punkt G. Wykonując równocześnie te ruchy tzn. ssać czubek łechtaczki i poruszać palcami wewnątrz pochwy poczuł wilgoć wydobywającą się z dziewczyny. Nic dziwnego. Pieścił ją tak przez 20 minut. Marzył, że Laura będzie miała orgazm na jego penisie. Pragnął poczuć jej skurcze na swoim członku. Z szafki wyjął wibrator. Laura znów zaczęła krzyczeć, widząc ze Stefan przykłada penisa do jej cipy. Na początku delikatnie włożył go między wargi sromowe. Poczuł jej wilgoć i gorące wnętrze. Żołądź był już cały odsłonięty. Włączył wibrator i przyłożył do łechtaczki. Zaczął wsuwać penisa do środka. Jęknął „ohhhh, jaka jesteś ciasna i gorąca”. Pchnął do samego końca. Musiał tkwić chwilę w tej pozycji. Gdyby znów przesunął penisem po najwęższym miejscu jakim jest wejście do pochwy to by eksplodował. Przyciskając jeszcze mocniej wibrator to czubka łechtaczki zaczął posuwać penisem w górę i w dół. Czuł jak napletek przyjemnie nachodzi na żołądź i go odsłania. Jego ruchy były coraz szybsze. Drugą rękę rozszerzył wargi sromowe żeby jeszcze lepiej widzieć jak jego penis wynurza się z pochwy i znów zanurza. Zwiększył obroty wibratora. Dziewczyna ucichła wiedziała że nie ma szans i nikt jej nie usłyszy. Stefan zaczął ssać sutki dziewczyny, rękoma na przemian ściskał jej piersi i pośladki. Z ust dziewczyny wydobył się cichy jęk. To spowodowało że Stefan zaczął posuwać Laurę, mocniej i głębiej. Przestał panować nad swoimi ruchami. Wibratorem jeździł po całej łechtaczce i wargach dziewczyny. Wiedział że za chwilę nadejdzie ogromna przyjemność. Jeszcze mocniej szybciej..! „aaaaaaaaaaaaah!”

    Dziewczynę przeszyła fala rozkoszy. Jej pośladki zaczęły drgać w górę i dół. Stefan przylgnął do Laury, zwolnił ruch penisem aby orgazm dziewczyny trwał dłużej i żeby dokładniej czuć pulsowanie pochwy krzycząc „aaaaaaa!”. Dostał orgazmu, posuwając penisem wejście do pochwy wpompował całą spermę do środka. Opadł na dziewczynę…. cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    sexi flexi

    Czekam na komenatarze i wrażenia!

  • “Rok 2064” – Czesc pierwsza: „Zona numer trzy” Rozdzial III – “Albin rura do zapchania” Czesc 1

    „Kurwa, jak ja nie znoszę listopada” myślałem, omijając chodnikowe kałuże na Alei Legionów, kierując się w stronę Placu Kościuszki, gdzie znajduje się mój przystanek autobusowy. Dziś samotnie wracałem późnym popołudniem do domu, spiesząc się na autobus. Pora zimnych wiatrów, szaro-bure ulice, a ludzie wkurwieni, odziani w ciepłe łachy, pozbawione kolorów. Latem na ulicach nawet takiego zadupia jak Łomża, można się przechadzać z przyjemnością. Czasem jest na kim oko zawiesić. Teraz z tego miejsca wyłazi jego prowincjonalność. Drzewa, krzaki dawno ogołocone z liści, ciągle pada, zimno i ciemno. O tej porze roku widać dopiero, jak to miasto jest brzydkie. Przypadkowa, powojenna zabudowa, miesza się z pretensjonalnym bałaganem ostatnich lat. „Gród nad Narwią” – miasto wojewódzkie, czyli koszmarna Polska rzeczywistość miast średniej wielkości. Zniszczonych przez wojenną zawieruchę, odbudowanych bez składu i ładu przez komunistów. To miejsce nie ma żadnego uroku, lekkości. Nie dosyć, że teraz piździ i podmuchuje, czyli pogoda seksualna, to masz wrażenie, że oblepia cię jakaś lepka i brudna magma. 

    Dziś walcząc z chłodem i deszczem, nie mam ochoty na codzienny obchód po centrum miasta. Spieszę się do domu, by wygrzać się w gorącej kąpieli i odprężyć po kolejnym, nudnym szkolnym dniu. Pod szkołą zostawiłem swoje przyjaciółki Ankę, Katarzynę i Justynę, które też dojeżdżają z pobliskich wsi i miasteczek. Codziennie po lekcjach łazimy Długą, Krótką, Farną, Dworną zaglądając do sklepów i zajadamy się ulicznym żarciem. Czasem wybierzemy się do kina Milenium, na jakiś film ale i tak nasz rytuał kończymy w autobusach komunikacji miejskiej. Dziś nie miałem ochoty na naszą popołudniową włóczęgę i klnąc pod nosem na „okoliczności przyrody” gnałem na najbliższy czerwoniak. Już w autobusie przyklejony do szyby, beznamiętnie patrząc na dobrze mi znaną drogę, rozmyślałem o rutynie i nudzie, w której byłem zatopiony. Przyszłość też nie zapowiadała się lepiej, a o przeszłości i teraźniejszości szkoda gadać. 

    Minął ponad rok od moich „upojnych” spotkań z Edwardem, który dzięki zrządzeniu losu przeniósł się do lepszego świata, tak bynajmniej twierdzi księga i ksiądz proboszcz. Cóż, jego „sportowy tryb życia” osłabił ściany naczyń krwionośnych i w marcu tego roku doznał rozległego wylewu. Jako, że Edward niespecjalnie się socjalizował, dopiero po trzech dniach został odnaleziony przez listonosza na kuchennej podłodze. Jego odejście nie wywołało u mnie żadnych głębszych refleksji, czy lawiny wspomnień. Podczas uroczystości żałobnej nudziłem się i myślałem o pierdołach. Czy jestem sukinsynem? Czy powinienem uronić łzę? Był to przecież mój pierwszy facet. Teraz Edward, a właściwie jego hektary, poszerzą moje rodzinne włości, bo po nowym roku ojciec odkupuje gospodarstwo Gawrońskiego od spadkobierców. Nie jest to dobra wiadomość, bo już matka zapowiedziała mi, uszczuplenie wydatków. Kurwa, trzeba oszczędzać przez tę inwestycję. Ja rozumiem, że to przyszłość moich braci, szczególnie Piotra ale co ja z tego będę miał? Marzę o tym by porzucić tę badziewną krainę i nie wracać tu nigdy. 

    Wpadłem zziębnięty i przemoczony do domu, marząc o ciepłej herbacie. Gdy zdejmowałem mokrą kurtę i zmieniałem obuwie, usłyszałem z kuchni głos matki: 

    – Albin to ty? 
    – Tak, mamuś. 
    – Co dziś tak wcześnie? 
    – Zimno i pada, nie chciało mi się łazić nigdzie po szkole. 
    – To choć dzieciaku zjesz obiad. 
    – Mamuś zrób mi tylko herbatki z cytryną – powiedziałem, wchodząc do kuchni, siadając przy stole. 
    – Aluś, krupniczek mam i pyzy z mięsem. 
    – Mama, jadłem w szkole i po szkole – oczywiście było to kłamstwo. Bo żelki i cukierki trudno nazwać jedzeniem. Ja zresztą nigdy nie miałem jakiegoś parcia na żarcie, nie to co Piotr i Andrzej. Oni zawsze jedli za trzech. 
    – Synek, to może samą zupkę? – zachęcała matka. 
    – Dziękuję, nie jestem głodny. Zjem dwie pyzy na kolację, bo widzę, że napracowałaś się. Teraz proszę tylko o herbatę. 
    – Oj, synek, synek, ty się jakieś choroby nabawisz – westchnęła mama i zabrała się za robienie herbaty. Gotowy napój postawiła na stole. Ja zaś powoli zacząłem go sączyć. 
    – To jak w szkole? – zapytała rodzicielka. 
    – Jak? Nijak, jak codziennie – odpowiedziałem. 

    Matka odwróciła się do garnków, coś w nich mieszając. Z radioodbiornika dochodziły dźwięki „Remedium”, w wykonaniu Maryli Rodowicz, matka nuciła razem z nią. Ja kończyłem herbatę, już miałem wychodzić ale przypomniałem sobie o Andrzejkach. 

    – Mamuś, zadzwoń do cioci Krysi i zapytaj się, czy w przyszły piątek mogę u nich nocować? 
    – Co będziesz robił w Łomży do nocy? 
    – Mamy Andrzejki w szkole, będzie jakiś program artystyczny. No wiesz, wróżby a potem szkolna dyskoteka. 
    – Ale to chyba w środę za dwa tygodnie są Andrzejki? 
    – No tak dlatego imprezę robią wcześniej w piątek, bo środa to środek tygodnia. 
    – Dobrze zadzwonię do Krysi wieczorem, jak nie mają jakiś planów to się zgodzą. Wątpię, czy dziewczyny zjadą z Warszawy na weekend – powiedziała mama. Ciocia Krysia to matki siostra, która mieszka w Łomży na Południu, czyli takiej noclegowni, największym łomżyńskim osiedlu. Jej dwie córki bliźniaczki studiują w Warszawie. 
    – Dzięki matuś. Idę do łazienki bo coś mnie w kościach łamie, wezmę ciepłą kąpiel i się położę. 
    – Oj, synuś bo ty taka chudzinka i jak tylko jest trochę zimno od razu chorujesz. Może jednak zjesz teraz? 
    – Nie mamo, naprawdę zjem coś potem – odpowiadałem, myśląc już o młotku. 

    Wyszedłem z kuchni, w przedpokoju z szafki z narzędziami wziąłem swój ulubiony młotek z długim i grubym trzonkiem. Z pokoju zabrałem swoje dresy, które kupiłem sobie na szesnaste urodziny, czarne oryginalne Pumy, bokserki i koszulkę. Potrzebowałem relaksu, odrobiny przyjemności. Pora roku, pogoda, brak seksu i oszczędności w domu rodzinnym wszystko to mnie frustruje. Edward rozbudził moje królicze libido. Teraz nawet trzy razy dziennie muszę się zaspakajać, robiąc to przed szkołą, w szkole i po szkole. Najprzyjemniej jest wieczorami w łazience, gdy zażywam ablucji. Odkryłem uroki zabaw z własną szparką. Najpierw były paluszki, potem warzywka, a teraz używam trzonka od młotka. Kiedy idę się kąpać, zabieram to narzędzie ze sobą. 

    Chyba w lipcu leżąc w wannie i bawiąc się sobą, szczypałem moje drobne sutki, drugą ręką dotykałem krocza. I przypomniałem sobie dowcip o pedałach. 

    Na zjeździe absolwentów tylko dwóch gości przyznało się, że nie mają rodziny. Chłopcy trochę wypili i dogadali się, że są „inni”, więc spędzili razem noc. Drugiego dnia jeden z nich mówi do drugiego: 

    – Tylko nie mów, że było ci niedobrze ze mną. 
    – Nic takiego nie mówię. 
    – Jeszcze nikt tak nie wył i tak się nie napinał, jak go ruchałem w dupę. Co cię pchnąłem, toś rzucał głowę do tyłu i krzyczał: UUUUUUUUUUU, HRRRRRRR !!!!!! 
    – Wiesz, to trzeba było mi dać czas, bym zdjął koszulę, bo tak razem z chujem wpychałeś tył mojej koszuli do dupy i strasznie mnie to dusiło. 

    Tak się bawiąc w wannie i przypominając sobie ten dowcip, pomyślałem, a co to będzie jak sobie tam powkładam paluszki? Mam chude i długie palce, w ogóle mam delikatne dłonie. „A raz kozie śmierć” pomyślałem i palcem wskazującym zacząłem wodzić po otworku. Zrobiło się miło. Wyczuwałem delikatne bruzdy, rozchodzące się promieniście. Delikatnie naciskałem naciskałem tą strukturę, a moja pałka już wierzgała główką. „O w mordę” pomyślałem – „ale jazda”. Ciepła woda i moje dłonie, jedna ciągle skubała sutki, a palce drugiej eksperymentowały z moją dziurką. Zrobiło mi się gorąco, przygryzałem wargi. Pragnąłem większego dostępu do czarodziejskiej szpary, więc zarzuciłem stopy na ranty wanny, teraz byłem rozwarty. Mimo oporu udało mi się wtargnąć palcem wskazującym do środka siebie. Oczy mało mi nie wypadły na policzki. To było odlotowe! Mój kutas zwariował, a dupa mocno zacisnęła się na paluszku. Było to bardzo przyjemne uczucie. Kurwa, gdy nim mocno natarłem głębiej, moje ciało wpadło w konwulsje. „Tego jeszcze nie grali” – przemknęła mi myśl. Z każdym ruchem wydobywałem z siebie mysie piski, oddech się spłycał, a ja wierciłem dupskiem, jakbym miał owsiki. Tym razem to był większy owsik, mój ciepły palec. Dobijałem nim do kłykci, wierciłem w środku. Drugą ręką dorwałem się do sztywnego siurka i wpadłem w amok. Palec drylował mnie wewnątrz, zaciśnięta na kutasie dłoń szarpała go boleśnie w górę i w dół. 

    Pod przymkniętymi powiekami, przewijały się obrazy super fiutów, które chętnie bym gościł w swojej wątłej dupinie. Były czarne, brązowe, białe, a wszystkie duże, olbrzymie i jeszcze większe, soczyste i grube. W tym wszystkim zapomniałem o bożym świecie, nie myślałem o matce, która w kuchni walczyła z garami, słuchając radia i przygotowując strawę dla rodziny. Woda z chlupotem zalewała podłogę łazienki. To ekstatyczne przeżycie skończyło się wielokrotną salwą spermy i urwanym jękiem. W głowie mi huczało od upojenia, wysuwałem palec nie mogąc zaznać spokoju. Ciało drżało. Odczuwałem zmęczenie jak po długim biegu, musiałem wyrównać oddech. „Kurwa, co to było” pytałem sam siebie. Gdy wyszedłem z wanny i próbowałem posprzątać burdel, który tu zrobiłem, moje ciało ciągle było jak z waty. W tyłku zaś czegoś mi brakowało. Sam pozbawiłem się cnoty, czyli byłem już niecnotą. 

    To było epokowe odkrycie. Może moja pałka jest żartem ale dupa jest boska. Szparka, której wiecznie mało. Ona pulsuje, zaciska się i drży, witając każdego gościa, który tu zabłądzi. Tak się zaczął pierwszy sezon dupnego festiwalu. Pragnąłem ją wypychać, wypełniać i dopychać. Zatkać czymś ujście tej żarłocznej na doznania rury. Wiedziałem, że jestem „Albin dziura do zapchania”. To było moje przeznaczenie, moja karma. Po tygodniu wpychałem trzy palce po kłykcie, siadałem na dłoni, by było głębiej i pełniej. Później przeszedłem na weganizm. W moim odwłoku rosły warzywa: marchewki, pietruszki i pory. W marzeniach upychałem tam arbuzy i dynie. Jednak tak naprawdę marzyłem o wielkim, mięsistym, ciepłym i żywym kutasie, który by hardo ją rozbijał na części, by ją otwierał szeroko, ukazując różową przestrzeń środka, by pompował ją bezlitośnie swoimi sokami. By z niej się one wylewały, spływając na moje jaja. To o tym marzyłem. Jak ja nienawidziłem miejsca, w którym mieszkam, skąd ja wezmę słodkiego fiuta do mojej dziury? 

    Któregoś dnia pod prysznicem, moje pupsko miało romans z dorodnym porem. Pan Kutas oddał ostatni wystrzał. Por był zmaltretowany, raczej nie nadawał się do tego, by wrzucić go do rosołu. Sprawdzić chciałem, jak się ma mój otwór po gwałtownym użytkowaniu i czy nic tam nie zostało z zieleniny w środku. Postawiłem stopę na krawędzi wanny, kciukiem zaś obracałem w strategicznym punkcie. 

    – Kurwa, ahhhh – wyrzuciłem z siebie. 

    Stało się coś, czego się nie spodziewałem, palec uderzył w jakąś moją czułą strunę. Spiąłem się i po chwili znowu uderzałem palcem w to miejsce. Przeżycie było inne, niż wszystko co do tej pory znałem. Pała sama na powrót zrobiła się sztywna, a w dupie i mojej głowie szalał orkan. Tarłem wyczuwalny guzek z zapamiętaniem, a z kutasa sączył się samoczynnie przeźroczysty, lepki płyn w ilości, o którą go nie podejrzewałem. Noga na której trzymałem ciężar ciała, drżała i sprawiała mi ból. Oddychałem płytko i skupiałem się na ekstazie, która mną zawładnęła. Kilka gwałtownych ruchów kciukiem i strzelałem silnie, obficie na łazienkowe kafelki, po których powoli spływało, wszystko to co z siebie wyrzuciłem. Oparłem głowę o ścianę, czułem się, jakbym przepracował cały dzień na ojcowym polu. Wiotczałem powoli, wyrównując oddech, chyba dotknąłem bram raju. Moja dupa, moja ziemia obiecana. Teraz wiedziałem, że mam instrument do wygrywania symfonii uniesień. Powinienem zostać wirtuozem ale jako pojętny, zdolny i pracowity uczeń praktykowałem przy każdej nadarzającej się okazji. Mój Stradivarius wymagał poznania jego budowy i właściwości. 

    Metodą prób i błędów doszedłem do perfekcji, w przygotowaniu instrumentu, przed ćwiczeniem szybkich pasaży palców. By gra była przyjemna, trzeba się pozbyć zbędnego balastu. Nie da się tego wydłubać, trzeba się wypłukać. Wąż od prysznica okazał się niezastąpiony. Oczywiście, że byłem tak głupi, iż początkowo serwowałem sobie niekończącą się sraczkę. Zachłanny na nowe doznania wlewałem w siebie cysternę wody, co kończyło się godzinną okupacją muszli klozetowej. Metodą małych kroków wypracowałem odpowiednią procedurę. By mieć udaną zabawę musiałem mieć miejsce i czas. Moją salą koncertową stała się toaleta i czas wieczornej kąpieli. 

    Dziś jako, że ziąb byłem wcześniej w domu, matka gotowała i oglądała swoje seriale, ojca ani Piotra nie było jeszcze w domu. Andrzej wyjechał na studia, mieszka w w Warszawie, akademik „Cezar” przy ulicy Nowoursynowskiej. Jest studentem wydziału melioracji na SGGW-AR. Jak sam mówi „melioracja zawód wielki, suszy rowy i butelki”. Piotr, wraz z jego wyjazdem, stał się melancholijny. Widać, że bardzo tęskni za bratem. Mnie też jest nieswojo i trochę smutno. Nawet rano nikt się ze mnie nie nabija. Teraz kilka razy w nocy budziły mnie hałasy; to Piotr pozwalał sobie robić dobrze. Teraz co wieczór udawałem, że szybko zasypiam, by sobie posłuchać i może coś tam dojrzeć w ciemności. Piotr swój spektakl zaczynał powoli, z czasem ciężko sapał, potem ogarniała go furia, bo trzepał szybko i głośno. Dyszał, a na koniec jęczał i tracił oddech. Potem leżał kilka minut w bezruchu. Choć może to niemoralne ale lubię go podglądać. Oczywiście wtedy cichutko bawię się swoim siurkiem i też się spuszczam w piżamę. Jak kogoś interesują faceci, to nie ma znaczenia, czy to brat, czy swat. Chętnie bym sobie popatrzył, jak to robi bez tej kołderki i w pełnym świetle. Jeżeli mam być szczery, to i tak nie raz zlizywałem z boksów Piotra i Andrzeja pozostałości soków. Nie mówiąc o tym, że przy szybkim walonku w kibelku, wąchałem ich majtki. Tak to się zdeprawowałem po letniej przygodzie z Edwardem. 

    Teraz leżałem w wannie, stopy opierałem o jej krawędzie, byłem rozwarty. Woda przyjemnie ciepła, a w moim tyłku trzonek od młotka, którym poruszałem powoli. Wpychałem go do końca, by mieć to boskie uczucie pełności, rozepchania. Cudowna mieszanina lekkiego dyskomfortu, połączona upojną uciechą. Tak mi jest dobrze, mógłbym być tak napełniony cały dzień i noc. Powoli wysuwam z siebie przedmiot, by szybko i silnie wepchać go z powrotem. Uwielbiam gdy moje wnętrze drży, a koniec trzonka uderza gdzieś w spód żołądka. Czasem przyspieszam, czasem zwalniam swoje ruchy. Drugą dłonią masuje jajka i korzeń kutasa, rozpływam się w tej uciesze. Miałem już jeden orgazm ale wcale nie mam zamiaru kończyć tej frajdy. Przyszedł czas, by ten krater atakowały palce. 
    Wanna nie jest to komfortowe miejsce do takich zabaw ale innego nie mam. Odwracam się na bok, zarzucając jedną nogę na rant wanny, wpycham do swej jamy trzy palce, uformowane w trójkąt, chciałbym zmieścić tam więcej ale mimo wysiłków dłoń się zatrzymuje. Przymykam powieki i zaczynam sobie wyobrażać wielką, męską gruchę, która brutalnie rozwierca moje wnętrze. Marzy mi się gigantyczny chuj, który pozbawi mnie przytomności. Teraz tylko kciuk masuje moją prostatę, a myślami uciekam do mojego ukochanego wątku literackiego. Tak, ja pragnę być Azją Tuhajbejowiczem, nadziewanym na pal przez młodego Nowowiejskiego. Ten fragment z powieści Sienkiewicza zawsze mnie pobudza. Już dochodzę, palec wyczynia sensacje z moim gruczołem, który intensywnie pobudzony, pompuje na zewnątrz śluz. 

    – Synuś, długo jeszcze, bo muszę do środka – krzyknęła matka zza drzwi, znieruchomiałem, nabierając powietrza. 
    – Już kończę, zaraz wyjdę mamo. 
    – Co ty tam tak długo robisz, synuś? 
    – Wygrzewam się, bo zmarzłem. 
    – To jak wyjdziesz, to zjedz te pyzy. 
    – Dobrze mamo – mówiłem, wychodząc z wanny. Kilka minut zajęło mi doprowadzenie do porządku siebie i pomieszczenia. 

    Niepocieszony takim obrotem spraw wyszedłem z łazienki, schowałem młotek i udałem się do kuchni, by w końcu coś zjeść. 

    Kilka dni przed Andrzejkami odpływałem w myślach, kreśląc scenariusze erotyczne. Po powrocie ze szkoły kładłem się na łóżku, zakładałem słuchawki od walkmana, którego sobie kupiłem na szesnaste urodziny i słuchałem płyty Michaela Jacksona „Dangerous” z moim ukochanym „Will You Be There” i „Black or White” Backstreet Boys, Wham! Piotrek słucha disco-polo, a Andrzej jest rockowy, więc wspólnie słuchaliśmy jedynie notowań „Listy przebojów programu trzeciego”. Muzyka pozwalała mi, wyłączyć się i marzyć. Moje rozbudzone libido domagało się spełnienia. Wymyślałem historie, które mogą się zdarzyć w ten piątkowy wieczór. Robiłem przegląd szkolnych przystojniaków, przywoływałem ich obrazy z pamięci. Na czele listy był o rok młodszy Łukasz i o rok starszy Andrzej. Łukasz to taki fajny byczek, szatyn o twarzy aniołka, nigdy go nie widziałem z żadną dziewczyną, więc może coś jest na rzeczy, zastanawiałem się. Z takim chłopakiem fajnie, by było mieć swój pierwszy raz. Nie miałem jednak pomysłu jak do niego zagadać. Co, miałem się zapytać „ruchasz się?”. W odpowiedzi pewno otrzymałbym fangę w nos. Ale pomarzyć zawsze można, więc marzyłem sobie, że jego silne ramiona obejmują mnie, a jego pała rozrywa mój środek. Chciałem być w jego w żelaznym uścisku, czuć się stłamszony, osaczony i nim wypełniony. Ach, te wizje, ale jak one się mają do rzeczywistości? 

    Realnie to miałem koleżanki, które nie rozbudzały we mnie żadnego ognia. Ot, fajnie się z nimi gadało, włóczyło się po mieście dla zabicia czasu, ale nic poza tym. Czasem coś ciekawego opowiadały o swoich intymnych sprawkach, więc wiedziałem jakiego ma Marek i że szybko dochodzi, że Jurek to brudas i nie dba o higienę. Zresztą ci goście, byli na bardzo odległych pozycjach mojej listy marzeń. 

    Co innego Andrzej, on królował chyba we wszystkich młodocianych snach dziewcząt i chłopców, którym podobała się wcale nie płeć przeciwna. Twarz gwiazdy filmowej i boskie ciało. Najprzystojniejszy gostek w szkole i chyba nie tylko. Prowadza się niestety z Elką, laską z ogólniaka. Można by rzec piękna para. Ona szczupła blondynka, o dużych zielonych oczach, przy tym bardzo zgrabna. Nie powiem, w swoich marzeniach zazdrościłem jej. On może miał ze sto osiemdziesiąt dwa centymetry wzrostu, szatyn o gęstych włosach, naturalnie lekko skręconych, przystrzyżonych krótko, po męsku. O Andrzeju można mówić dużo, przyglądam mu się już ponad rok. Gwiazda szkoły, wiecznie otoczony wianuszkiem wielbicielek i przydupasów. Ten towar, który się przy nim kręci, na pierwszy rzut oka oceniam na zero, w skali od zero do dziesięć. Panny w typie „świnka z rusztu”, wysmażona na solarce, tipsy, doklejane kłaki, wiecznie głośne. Kolesie, to typowi kreszowcy, wielokolorowe, tandetne dresy z bazarku noszone na okrągło przez cały tydzień, z zaniedbaną cerą, śmierdzący fajkami, ciągle pohukujący. Takie jest oto otoczenie gwiazdy. No i ona błyszczy na tym tle, a wszystkie odrzuty chłoną jej lśnienie. On zaś jest inny, twarz jak z amerykańskiej reklamy. Zarysowane kości policzkowe, lekko zadarty nos, błękitne oczy w ciemnej oprawie i niebywale harmonijne zbudowane ciało. Nie raz go obserwowałem jak grał w nogę na boisku. Zbudowany jest sam z siebie, nie przez siłownię: umięśniona klatka piersiowa i barki, wąska talia, apetyczna pupa, nogi pokryte delikatnym ciemnym meszkiem, cienkie w pęcinach, a nad nimi cudowne umięśnione łydki. Jest jeszcze jeden szczegół, który rzuca się w oczy, a mianowicie mocno wypchane krocze. Niestety, pewno nie będzie mi dane poznanie zawartości jego bielizny, ale to jeszcze bardziej rozpala moją wyobraźnię. Widać też po nim, że ma inny gust. Nosi jednokolorowe bluzy od markowych dresów i dżinsowe spodnie. To jest facet dla mnie. Niestety, o rok starszy i w klasie o profilu technicznym. On nawet nie wie o moim istnieniu, na dokładkę ma urodziwą laskę. Tak sobie marzyłem każdego dnia: to o Łukaszu, to o Andrzeju. 

    Przyszedł oczekiwany piątek. Rano nie byłem w zbyt dobrym nastroju, bo listopad i pogoda pod psem. Zdawałem sobie sprawę, że moje szanse na utratę dziewictwa w andrzejkowy wieczór, są równe zeru. Choć szkolna „dyska” jest ciekawszą propozycją na wieczór, niż siedzenie w domu i słuchanie muzyki czy patrzenie w ekran telewizora. Przynajmniej dupsko wytrzęsę rytmicznie. Cóż, uwielbiam tańczyć. Spędzę wieczór z dziewczynami, a potem noc u ciotki Krysi. Wczoraj spakowałem torbę, bo po lekcjach już nie wrócę do domu. 

    Wstałem wkurwiony, Piotr podobnie i wymieniliśmy między sobą rutynowe ”pierdol się” na dzień dobry. Znowu wiało i padało, więc wyszedłem z domu w ostatniej chwili i mało nie spóźniłem się na autobus. W szkole zaś rutynowa nuda. Umówiłem się z dziewczynami na godzinę szesnastą. Po zajęciach pojechałem do ciotki, gdzie wziąłem prysznic. Ubrałem nowe spodnie Levis’a, białą podkoszulkę, flanelową koszulę w biało-niebieską kratę, granatowym swetrem z cienkiej dzianiny przewiązałem się w pasie. Byłem prawie gotowy, jeszcze tylko Joop by roztaczać przyjemną woń. Właśnie to są idealne perfumy na wieczorne wyjście, niezwykle intensywne i trwałe. Na nogi czarne półbuty martensy, a na wierzch zielona kurtka flyers z pomarańczową podszewką. 

    Wysiadłem z autobusu i zobaczyłem Ankę, Kaśkę i Justynę. Paliły papierosy i przestępowały z nogi na nogę. Podchodząc do dziewczyn przywitałem się: 

    – Cześć panienki, piździ, co? 
    – Kurwa, ile trzeba na ciebie czekać, niedźwiadku – rzuciła Justyna. 
    – Chujku, nie mamy czasu, a ty się spóźniasz dobre dwadzieścia minut – obruszała się Kaśka. 
    – Czasu to mamy w chuj, laseczki – odpowiedziałem. 
    – Nie mamy, trzeba zrobić podkład pod „deske” – perorowała Anka. 
    – Jaki podkład? Macie kościołowe tapety na buziaczkach – odpowiedziałem. 
    – Podkład w sensie … e , a wyskakuj z kasiory, kupujemy dwa winczaka, a ty leć do kiosku i kup plastikowy kubeczek – zgasiła mnie Justyna. 
    – Laski, ja nienawidzę alkoholu – oponowałem. 
    – Oj, tam pierdolisz, trzeba coś wlać na śmiałość i luz przed imprezą – dodała Kaśka. 

    Po dziesięciu minutach szliśmy do „Małpiego gaju”, czyli parku koło Drzewnej, by rozpić koszmarne wino „Bangkok”. Na etykiecie tego trunku uśmiechała się cytata, roznegliżowana panienka, a we mnie od tego widoku i świadomości, że nie wykręcę się od kosztowania tego napoju, zbierało się na wymioty. „Boże za jakie grzechy? Miało być przyjemnie, a robi się masakra” myślałem, idąc z dziewczynami w kierunku samotnej ławki. Anka przejęła butelkę, z dużą wprawą pozbyła się plastikowego korka. Nalała żółtawy płyn do plastikowego kubka, który normalnie służy jako naczynie do płukania zębów. Podała mi szklankę z chytrym uśmieszkiem, mówiąc: 

    – Pij, pizduniu. Zobaczymy jaki jest z ciebie chłop. 
    – Dziewczyny ja się porzygam jak to wypiję… – zajęczałem. 
    – Nie pierdol tylko pij i to na biegu. Wiesz hola, hola, siup kontrola – rzuciła Kaśka. 

    Pełen obaw wziąłem do ust kubek z winem. Obrzydliwy zapach stęchłych owoców, smak nadgniłych wiśni z czymś jeszcze, powodował, że piłem to z dużym niesmakiem. Czułem jak obiad ciotki przewraca się w moim żołądku. Gdy skończyłem szumiało mi w uszach i walczyłem z odruchem wymiotnym. Dziewczyny rechotały, Anka klepała mnie po plecach, mówiąc: 

    – Albin, ty miękkim chujem jesteś robiony. Chłop, a pizda. 
    – To było obrzydliwe dziewczyny. Chyba gorsze niż wódka. 
    – Pierdolisz – powiedziała Justyna, wychylając duszkiem kubek złocistego płynu. 
    – Kochanieńki ucz się! Wkraczasz w dorosłość – dodała Kaśka, wlewając mi kolejną porcję owocowych szczyn. 

    Następny kubek jabola. Mój organizm przyjął z godnością, już mnie tak nie podbijało. Po kilku minutach zrobiło się jakoś dziwnie wesoło. Nawet pogoda przestała nam przeszkadzać. Paliliśmy papierosy, dopijaliśmy wino, a dziewczyny wyraźnie rozluźnione snuły plany ataku na dzisiejszy wieczór. Jedna przez drugą dzieliły się opiniami na temat facetów ze szkoły i któremu warto by było dać. Dopytywały się, którą laskę zamierzam dziś wyrywać. Ja coś kręciłem, że jeszcze nie wiem, że może kogoś z pierwszej klasy. Choć w głowie miałem swoje typy, ale nie mogłem tego im wyjawić. 

    Opuszczaliśmy park w dobrych nastrojach, podlanych tanim winem i kierowaliśmy się w stronę szkoły. Gdy byliśmy już na miejscu, trwała tak zwana część artystyczna. To coś, to w zamierzeniu dowcipna interpretacja andrzejkowych obyczajów, ale niestety wiało nudną i piździeńką, z gatunku wcale nie śmieszne. Mnie zaś było bardzo gorąco. Czułem jak zarzucam tyłkiem przy każdym kroku, chwilami tracąc kontrolę nad swoimi ruchami. Po kilkunastu minutach, zaczęły się tańce, dziwnie napakowany energią i pozbawiony wszelkich oporów wyginałem się jak piskorz na parkiecie. 

    Niestety, nic co piękne nie może trwać wiecznie. Najpierw poczułem, że mam w głowie młynek, potem ciągle odbijało mi się wino „Bangkok”, a na koniec zostałem przechwycony przez „Grubą Bertę”, czyli koleżankę z kasy. Beata, bo tak miała na imię, to mała bardzo gruba sztynka o wyłupiastych oczkach i dużych cycach. Przylgnęła do mnie mocno, łapiąc mój tyłek w dłonie, ocierała się biustem w rytmie muzyki. Jej dłonie wędrowały z mojej dupy na plecy i z powrotem. Czułem się uwięziony w jej mackach, było gorąco więc jej spocone ciało parowało mieszanką zapachów, które nie były przyjemne. Tanie perfumy o ostrej kwiatowej woni mieszały się z odorem spoconego cielska. W głowie szumiał mi alkohol, a w nozdrza uderzał mnie ten koktajl smrodu. Czułem, że wino „Bangkok” ma zamiar wydostać się z moich wnętrzności. 

    – Beata, przepraszam, ja muszę do kibla. Opiłem się wina i jest mi niedobrze – wykrzyczałem jej do ucha, wyrywając się z okowów jej rąk. – Bardzo przepraszam – widziałem jej zawiedzioną minę. Odwróciłem się na pięcie i chwiejnym krokiem przebijając się przez ciżbę tańczących, dotarłem do wyjścia. „Oż, kurwa, żeby zdążyć do kibla” myślałem gorączkowo, biegnąc korytarzem. Zaciskając siłą woli przełyk, dopadłem do drzwi kabiny i praktycznie w locie rzuciłem pierwszą salwę pawia, celując w muszlę klozetową. „Jaka ulga” przeleciało mi przez głowę. Potem wyrzuciłem z siebie jeszcze dwa potężne strumienie cholernego wińczaka. Kilka krótkich zrywów i podrygów żołądka, szczególnie bolesnych, ponieważ nic już z siebie nie mogłem wyrzucić, przywracało mi świadomość. Tylko z ust wydobywała się długa nitka gorzkiej śliny. Otarłem ją skrawkiem papieru toaletowego i chwiejnym krokiem podszedłem do umywalki. Najpierw płukałem zimną wodą jamę ustną i gardło, by pozbyć się niesmaku, potem obmyłem twarz i wróciłem do kabiny. Usiadłem na desce klozetowej, głowę oparłem o boczną ściankę. Świat wirował w mojej głowie, czułem się fatalnie i wspomnienie zapachu Berty oraz jej łap wędrujących po moim ciele przyprawiał mnie o dreszcze. Przymknąłem oczy i gdzieś musiałem odpłynąć. 

    Ocknąłem się, słysząc jak ktoś w kabinie obok oddawał mocz. Nie miałem ochoty opuszczać swojej kryjówki. Byłem potwornie zmęczony, dobiegały mnie przytłumione odgłosy andrzejkowej zabawy. Planowałem wyjście. Nie miałem ochoty nikogo widzieć, a szczególnie Beaty i dziewczyn. Problemem było to, że byłem jeszcze pijany, a było stosunkowo wcześnie więc pewno musiałbym rozmawiać z wujostwem. Na spacer było za zimno i nie miałem siły. Postanowiłem, że posiedzę tu sobie jeszcze z godzinkę, myśląc o przyjemniejszych rzeczach niż taniec z „Grubą Bertą”, czy picie taniego wina. 

    Kiedy oczy mi się same zamknęły, a głowa opierała się o boczną ścianę kabiny, z drzemki wybudził mnie hałas, otwierających się drzwi do kibla i głosy chłopaków. 

    – No, ale, kurwa, to głupia cipa – powiedział ktoś. 
    – A ty, kurwa, co myślałeś? Że ona kapsko ci wystawi, bo z nią zatańczyłeś? – dodał ktoś inny. 
    – Pierdolicie Hipolicie, trzeba było nawijać, słodkie słówka, że od miesiąca tylko o niej myślisz, a nie po dziesięciu minutach, gdy nawet jej jeszcze nie przelizałeś, proponować ustawkę na schodach przy strychu. Jebnięty jesteś i tyle w temacie – ten głos znałem, to był Andrzej. 
    – No, ale, kurwa, wszyscy wiedzą, że to kurwa i daje każdemu na zawołanie – odezwał się pierwszy głos. 
    – Kurwa, ja idę szczać, a wy już polewajcie, bo mnie dziś moja wkurwiła – to głos mojej fascynacji. Po chwili wszedł do kabiny obok i słyszałem jak z jego kutasa leje się mocny strumień moczu. Szkoda, że ściany między kabinami są murowane i nie ma w nich żadnej dziurki, by go podejrzeć. Chwilę to trwało, nim skończył, usłyszałem jak oberwał kawałek papieru toaletowego, pewnie do wysuszenia główki kutaska i dźwięk zamykanego zamka błyskawicznego. Potem już tylko szum spłukiwanej wody i trzaśnięcie drzwiami kabiny.

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Yake Osi
  • Uczennica…

    Blondynka o anielskim obliczu oraz kształtach bogini poprawia raz jeszcze kokardy, które zdobią jej warkocze i zapukawszy w drewniane drzwi wchodzi. Lubi się bawić ze swoim kochankiem w te przebieranki. Dziś wyznaczył jej rolę uczennicy. Przyniósł te ciuszki i kazał uczesać włosy w warkocze.  Prawdą było, że biała bluzeczka na guziczki ledwie mieściła jej krągłe piersi. Bardzo krótka spódniczka zaś z trudem zakrywała majtki. Do tego kolanówki oraz tenisówki.

    – Kazał mi pan przyjść – mówi cicho do stojącego wysokiego przy oknie mężczyzny, spuszcza głowę patrząc na czubki swoich butów.

    – Słyszałem, że byłaś nie grzeczna – głos niesie się po pokoju. Blond piękność nic nie mówi. Słyszy jak tamten stawia krzesło na środku pokoju a potem siada.

    – Wiesz, że czeka cię kara – mówi – zdejmij majtki.  

    Ręce dziewczyny powoli z rozmysłem sięgają pod spódniczkę. Po chwili majteczki leżą na podłodze. Czuje  powiew chłodnego powietrza na gładkiej cipce oraz zbierającą się wilgoć.

    – Podejdź tu bliżej – słyszy.

    Jest posłuszna. Podchodzi tak blisko, że noga siedzącego wciska się jej między kolana lekko rozsuwając jej nogi.

    Czuje jak palce nauczyciela badają jej podniecenie. Ślizgają się w mokrej cipce, drażnią łechtaczkę, aż dziewczynka pragnie poruszać biodrami.

    Bez słowa mężczyzna jednym zdecydowanym ruchem przekłada uczennicę przez kolano. Gładzi czule  z wypięte, nagie pośladki z lubością rozsmarowuje śluz wzdłuż całej szczeliny. Kobieta kręci się niespokojnie.

    – Rozsuń nogi – wykonuje rozkaz, a ręka kochanka wsuwa się po między nie. Pierwszy raz spada na alabastrową skórę wypiętego tyłka. Potem drugi i jeszcze jeden pozostawiając czerwony ślad jego dłoni. Po kilku następnych  dziewczyna wije się niczym rażona prądem a jej soki kapią na drewniane deski podłogi. 

    – A teraz rozluźnij pupę – dociera do jej umysłu. Czuje jak zimny żel wcieka do jej odbytu, a zaraz za nim gruba zatyczka powoli wypełnia jej wnętrze. Twarde palce rozsuwają szerzej pośladki i kolejna wypustka wpada  przez wąską dziurkę. Ręka mężczyzny napiera z większą siłą a odbyt rozciąga się mocniej i mocniej. Jest pełniejsza. Wypięty tyłeczek miota się na prawo i lewo a z ust wydobywa jęk. Zagryza zęby by nie skomleć z rozkoszy a zatyczka tkwi coraz głębiej.

     – Jeszcze jedna kochanie – głos nauczyciela uspokaja ją. 

    Porusza zatyczką by utorować jej drogę w ciasnej dupci i gwałtownie wsuwa ostatnią i największą kulkę. Kobieta ściska odruchowo pośladki.

    – No już dobrze, dobrze – klepie różowy pośladek  – a teraz klękaj.

    Rozpina rozporek spodni i uwalnia twardego penisa.

     – Zdejmij bluzkę – dziewczyna wykonuje polecenie i klęka naga z sterczącymi sutkami. Czuje w pupie tkwiącą zatyczkę jak rozszerza jej wejście, drażniąc je i zwiększając podniecenie. Jej łechtaczka pulsuje a śluz spływa między nogami.

    – Zaczynaj – słyszy, nachyla się a jej pełne, malinowe usta obejmują główkę członka. Zaciska wargi i rytmicznie porusza głową. Potem pochłania go łapczywie, głęboko aż do samego końca. Stara się zadowolić swego nauczyciela, czując tkwiącą mocno zatyczkę zaczyna poruszać biodrami.

    Nagle nasienie wypełnia jej gardło, pozostawiona bez wyboru przełyka spermę. Mężczyzna sięga wrażliwej łechtaczki, obdarowuje ją pieszczotą, wsuwa palec do mokrej pochwy a po ten drugi i trzeci aż ciało jego uczennicy wije się i napiera na jego dłoń. W końcu jego ruch sprawia, że miły dreszcz przebiega po ciele jego kochanki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Asica
  • W rdzeniu Normandii

     Po stuleciach wędrowania przez galaktykę, quarianie w końcu mieli odpowiedni sprzęt aby spróbować odbić swoją ojczystą planetę, Rannoch, z rąk gethów. Rozpoczęli swój atak przy pomocy nowego zakłócacza, następnie przeprowadzili zmasowany atak przeciwko syntetykom. Niestety ich działania pchnęły gethy w rozpaczliwym zrywie wprost w ręce Żniwiarzy. Wzmocnione przez kod gethy stały się inteligentniejsze. Komandor Shepard zwrócił się z prośbą o pomoc w walce ze Żniwiarzami do quarian. Szybko został wplątany w odwieczny konflikt. Razem z Tali udało im się powstrzymać olbrzymi niszczyciel gethów i uratować swojego znajomego getha, Legiona. Ten zobowiązał się pomóc w walce ze Starymi Maszynami oraz w zażegnaniu konfliktu między twórcami a gethami.

     W trakcie prób uwolnienia gethów z wpływu Żniwiarzy, Tali dowiedziała się kilku niepokojących informacji na temat historii jej ludu. Jeśli to co mówił Legion było prawdą, historie o migracji quarian trzeba było wyprostować.

     Kiedy tylko mogła, Tali odwiedzała Legiona żeby porozmawiać o wspólnej przeszłości obu ludów. Większość informacji przepadła wraz z ucieczką, a Legion był świetnym źródłem informacji. Nie chcąc aby niewygodne fakty wyciekły poza ich grono, spotykali się w rdzeniu SI. Zwykle to Tali zadawała pytania. Tym razem to Legion chciał uzupełnić dane.

     -Stwórczyni Zorah, czy znasz pojęcie PROGRAM: Zaspokojenie?
     -Chyba… chyba nie, dlaczego pytasz? – zdziwiona i jednocześnie zaintrygowana pytaniem – Czemu nie wyszukasz informacji w jak to nazywałeś?
     -Konsensus gethów. Gethy dzielą wspomnienia. Nawet gdy jednostka zostanie zniszczona lub usunięta, jej wspomnienia wciąż trwają w konsensusie. Jednakże, jedna dręcząca nas sprawa związana z tym programem okryta jest tajemnicą. Nie potrafimy odnaleźć odpowiedniej ilości danych związanych z programem.
    -Wiesz coś o tym programie? Cokolwiek z nim związane?
     -Jeszcze długo przed Wojną Poranną, stwórcy zaimplementowali w wielu platformach ten program. Sklasyfikowano go jako “rozrywka”. Stwórcy niekiedy rozkazywali gethom wykonać program. Przebieg i zastosowanie programu: Brak danych.
     -Ty nie posiadasz informacji na ten temat. Nadal nie odpowiedziałeś mi dlaczego nie możesz dowiedzieć się niczego przez kontakt z konsensusem i innymi gethami.
     -Wszystko co udało nam się ustalić, to, że kiedy program został wykonany, jednostka musiała usunąć wszystkie wspomnienia które zdobyła w trakcie działania. Może być uruchomiony tylko gdy w pobliżu znajdują się organiczne formy życia. Od kontaktu z organicznymi formami minęło prawie 300 lat. Zachowaliśmy program w naszych archiwach. Stwórczyni Zorah, czy zechcesz pomóc w zrozumieniu czym jest ten program?
     -Właściwie czemu nie. – Tali wzruszyła ramionami – Pomagasz nam, więc chcę się odwdzięczyć.
     -Doceniamy to stwórczyni Zorah. Wykonanie programu wymaga od jednostki specjalnego sprzętu. Ta platforma została wyposażona, musimy przygotować aby kontynuować.

     Legion przez chwilę był zajęty, co potwierdzały ciągle zmieniające się kolory jego diod i rozszerzający lub kurczący okular. W głowie Tali kłębiły się myśli. Do czego miał służyć program o takiej nazwie? Czemu wymaga istot organicznych? I jakie musi mieć konsekwencje skoro nawet gethy go nie próbowały obejść, tylko wykonują wszystkie jego zalecenia? Brak danych w konsensusie również wydawał się jej dziwny. Każdą informację wysyłali bo mogła być ważna, a tutaj je usuwają.

     -Wysłaliśmy kod aktywacyjny na twój omni-klucz. Wystarczy potwierdzić i możemy zaczynać.
     Tali wahała się przez chwilę. Spojrzała na oczekującego Legiona, westchnęła.

      -Raz się żyje…

     Potwierdziła uruchomienie. Legion szarpnął się, okular przyjął czerwoną barwę. Rozejrzał się dookoła i zatrzymał wzrok na Tali. Przemówił głosem jeszcze bardziej metalicznym niż zwykle.

     -Inicjalizacja PROGRAM: Zaspokojenie. Wyszukiwanie odpowiednich form życia. Zlokalizowana cel. Skanowanie w poszukiwaniu stref erogennych.
     -Skanowanie czego? – potrząsnęła głową nie wierząc w to co usłyszała.
     -Pierwszorzędne strefy erogenne zlokalizowane w okolicach piersi i waginy. Faza zaspokajania uruchomiona.
     -Jaka faza? – cofnęła się, będąc w szoku po tym co powiedział – Wstrzymaj program

      Platforma Legiona zmodyfikowała swój wygląd. Z otworów wysunęło się kilka długich, metalowych ramion. Każde było zakończone owalną główką. Cofnęła się instynktownie, ale ramiona ruszyły w jej stronę. Owinęły się w okół rąk i nóg. Dwa kolejne zbliżały się powoli. Końcówki odsłoniły wiązki laserowe. Zaczęły dezintegrować kombinezon Tali. Dopiero teraz panikować.

     -Przestań! Zachoruję, muszę szybko to załatać!
     -Rozpoczynam aplikację lubrykantu antybiotycznego

     

     Jedno ramię zaczęło dokładnie pokrywać odsłonięte fragmenty ciała, drugie kontynuowało usuwanie ubrania. Lubrykant był mazisty i przyjemnie ciepły. Obawy o zachorowanie stopniowo malały. Powodem tego było wywołane podniecenie. Tali starała się opanować szybki oddech. Czuła uderzenia gorąca. Kiedy wiązki skończyły, a całe ciało było pokryte lubrykantem Legion przystąpił do wykonania.
     -Cel jest wystarczająco podniecony. Rozpoczynam stosunek płciowy.
     -Keelah!

     

     Ramiona przesuwały się po całym ciele. Oplotły jej piersi i delikatnie ściskały, sprawiając przyjemność Tali. Inne pieściły jej szerokie biodra. Jedno ramię powoli wślizgiwało się w okolice jej pochwy. Chwilę później wsunęło się do środka. Jęknęła z przyjemności jaką sprawiało wijąc się w środku. Nie opierała się już ani trochę. Wolne ruchy już Tali nie wystarczały. Prosiła, a wręcz kazała Legionowi przyspieszyć. Reakcja była taka jaką wymagał program, podporządkował się więc. Ramiona które oplatały uda Tali zaczęły je masować, te na piersiach mocniej pieściły. Legion rozbudował się jeszcze bardziej. Kolejne ramiona rozpoczynały pieszczoty. Przy sutkach znalazły się dwa które zaczęły je ssać. Każde następne masowało plecy i pośladki. Ostatnie dodatkowe ramię zbliżyło się do jej odbytu, wysuwając coś na kształt wąskiego materiału syntetycznego, równie wilgotnego od lubrykantu. Zaczęło pieścić ją nie wchodząc do środka. Tali była tak zachwycona, podniecona, że krzyczała coraz głośniej. Chciała więcej, szybciej, mocniej. Nigdy w życiu nie czuła się tak dobrze. Nie usłyszała nawet jak ktoś wchodzi do środka. Liara wróciła po swój nadajnik, bez żadnych podejrzeń zamyślona najpierw nie zwróciła uwagi na krzyki rozkoszy Tali.

      -Przyszłam zabrać… Tali co się dzieje…
      -Nowy cel organiczny. Skanowanie w poszukiwaniu stref erogennych.

     

     Liara stała jak wryta. Przed oczami miała dziwnie rozstawionego Legiona i zupełnie nagą Tali z wypiętym tyłkiem, podskakującymi piersiami, wołającą o więcej. Z Legiona wystrzeliły kolejne ramiona. Oplotły ją równie mocno jak Tali, rozpoczynając dezintegrację ubrania. W kilka sekund Liara była już naga.

     -Co tu się dzieje, Tali! Legion natychmiast przestań!
     -Nie wzbraniaj się Liaro, zobaczysz to jest wspaniałe.
     -Jak takie coś może być wspaniałe? Przecież to…
     -Wykryto inny gatunek – przerwał jej Legion – Przeszukiwanie kanałów Extranetu w celu znalezienia odpowiednich sposobów zaspokajania. Zakończono, skłonności do stosunków oralnych dla tego gatunku.

     

     Liara chciała dalej potępiać to co się dzieje. Jednak gdy otworzyła usta, Legion wsunął tam jedno z ramion. Opory Liary ustąpiły zaraz po podaniu przez ramię lubrykantu, który wydał się asari przyjemny w smaku. Jej piersi również stały się obiektem pieszczot. Coraz bardziej pobudzona wijącym się w ustach ramieniem zaczęła je lizać. Wciąż czuła jak lubrykant wypływa z główki. Legion obserwując jak Tali zaczyna drżeć z rozkoszy, wbił liżącą odbyt quarianki główkę do środka. Przeciągliwy jęk jaki z siebie wydobyła musiał każdy na pokładzie. Liarę ułożył na czworaka. Dwa ramiona masujące duży tyłek teraz penetrowały oba jego otwory, dynamicznie wsuwając się i wysuwając na zmianę. Ślina ściekała na podłogę, ruchy doprowadzały do szaleństwa kolejną kobietę. Obie doszły jednocześnie. Ramiona wycofały się, Legion prawie wrócił do swojej formy. W okolicach, jeśli można tak to nazwać, krocza getha wysunęło się coś o wyglądzie penisa. Tali dochodząc do siebie, znowu czuła radość. To nie był koniec. Liara, nadal na czworaka, kierowała się w jego stronę.

     -Zobacz Tali, zobacz jaki ładny. Chcę go lizać. Będę pierwsza, ty później.
     -Od początku jak się tu pojawiłaś chciałam dotknąć tego wielkiego, niebieskiego zadka. Bądź sobie pierwsza, ale twój tyłek jest teraz mój.
     -W porządku, czuj się swobodnie.

     

     Wspierając się o nogi Legiona, Liara zbliżyła głowę do jego penisa. Delikatnie polizała końcówkę, po czym zaczęła ssać. Tali położyła się na plecach pod pośladkami Liary. Usiadła na twarzy quarianki, gdy Legion złapał ją za tył głowy i szybkimi ruchami pieprzył ją w usta. Asari pomrukiwała, pieszcząc swoje sutki. Tali lizała jej cipkę, dłońmi ściskając miękkie pośladki. Geth wykonał ostatnie mocne pchnięcie i wypuścił sporą ilość lubrykantu. Ociekająca od śliny Liara była teraz ociekająca również lubrykantem. Starała się połknąć wszystko, jednak dawka była za duża. Zmiana której wyczekiwała Tali nie nastąpiła. Legion pchnął Liarę na podłogę, dosiadł ją i równie szybko ja wcześniej zaczął posuwać ją w dupę. Tali chwyciła jej dłoń, drugą ręką pieszcząc swoją szparkę. Liara znowu dochodziła, a Legion nie zwalniał. Pieprzył ją jeszcze dobrych kilka minut nim wypuścił kolejną dawkę lubrykantu. Opadła na mokrą podłogę, wymieszanych soków i śliny. Powoli wyciekający lubrykant zlizywała Tali. Liara czuła jak delikatnie muska jej odbyt językiem. Legion nie czekając ustawił się za Tali. Drugi penis pojawił się znikąd. Momentalnie wypełnił obie dziurki młodej quarianki, wykonując równie szybkie ruchy jak z Liarą. Ta jedynie jęczała, dochodząc do siebie. Tali radziła sobie świetnie mimo siły z jaką posuwał ją geth. Nie przerywała lizania, dodatkowo ręką pieszcząc cipkę Liary. W końcu obie mocno wyczerpane padły na podłogę. Tali próbowała jeszcze trochę possać tego metalowego drąga, ale nie miała już sił. Legion znów był zwyczajny. Rozejrzał się po pomieszczeniu, sprawdził obie dziewczyny.

      -Program wykonany. Zmiany które zaszły w naszym oprogramowaniu pozwalają mi na zachowanie materiału bez możliwości dzielenia się nim. Stwórczyni Zorah, Doktor T’Soni, zachować.
     -Legion – wydyszała Liara – Chcę to mieć u siebie, wszystko. I to jeszcze dzisiaj.
     -Potwierdzam. Stwórczyni Zorah?
     -Zatrzymaj, ale nikt nie może o tym wiedzieć.
     -Potwierdzam. Brak sprzeciwu. Doktor T’Soni materiały zostały wysłane na twoje serwery. Ta platforma nie posiada już danych na temat ostatnich wydarzeń.
     -Jesteś niesamowicie chytra Tali, trzymać takiego sex bota tylko dla siebie.
     -Nie miałam pojęcia, że tak potrafi. Musimy zdobyć jakieś ubrania, przecież nie będę biegła do ładowni nago. Poza tym nie wiem jak długo działają te antybiotyki które mi podał.
     -Glyph przyniesie moje ubrania i twój kombinezon. Tak na przyszłość, musimy wypracować metodę żeby nie niszczył nam ubrań.
     -Masz ochotę to powtórzyć?
     -Oczywiście. Na Boginię to było cudowne. Pozostawmy to w tajemnicy i cieszmy się nim. 
     -Zgoda

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fantasmo

    Moje pierwsze opowiadanie typu fanfic. Podzielcie się co o tym myślicie. 

  • Karkonosze cz. 6

    Brat Natalii i Jagody przytachał litrową flaszkę samogonu. Po tej drugiej grupowej sesji zaczęliśmy pić bardzo ostro. Nawet nie wiem kiedy urwał mi się film. Kiedy się obudziłem, było już całkiem widno a słońce wpadało do salonu przez niewielkie okno w całej swojej mocy. Spojrzałem na zegar. Była 10. Wtedy dopiero poczułem, że coś mnie gniecie od góry. Pomacałem ręką i poczułem pod nią drobniutkie ciałko nastoletniej Lili. Przejechałem po gołych pleckach dziewczyny i dotarłem do malutkiej, takiej, że prawie zmieściłbym ją w dłoni pupy siedemnastolatki. Leżała na mnie przyklejona malutkimi ale już kobieco zaokrąglonymi cycuszkami. Jej brązowe włosy, rozrzucone w nieładzie na mojej piersi a na brzuchu czułem dokładnie wygoloną i zapewne ostro wypełnioną spermą, która wydostawała się z niej wraz z dziewczęcymi soczkami podniecenia i tworzyła na moim podbrzuszu mokrą, śliską plamę, pizdeczkę.

    – Byłeś wspaniały. Chcę żebyś znowu mnie wyruchał – usłyszałem jej cichy szept.

    A więc ruchałem ją w nocy. Zupełnie nie pamiętam. I to zapewne moja sperma wypływa z jej wnętrza. Przesunęła się wyżej i nagle poczułem jej śliczne usteczka na moich. Oddałem pocałunek i po chwili całowaliśmy się jak szaleni.

    Zamykała cudownie swoje zielone oczka. Ja natomiast rozejrzałem się po salonie. Obok w fotelu siedział a właściwie wpół leżał Max. Wtulona w jego olbrzymie cielsko z pupcią wysoko na udach mężczyzny siedziała blondyneczka Ola. W lewej rączce dzierżyła, na ile mogła objąć potężnego chuja, który nawet w zwisie miał chyba z 20 cm długości. na uroczej twarzyczce małolatki malowało się ogromne zadowolenie i uśmiechała się przez sen, zapewne śniąc o niedawnej wizycie tego olbrzyma w jej wnętrzu.

    Na włochatym dywaniku, miedzy gołymi ciałami Marka i Tomka, z ich kutasami w dłoniach leżała przybyła z Maxem Klaudia. Leżała na plecach i miała szeroko rozrzucone nogi. Dokładnie wygolona pizda, z długa szparą, świadczyła, że 19-latka bardzo lubiła seks. Oprócz mięsistych warg zewnętrznych wychodziły z niej duże, ciemnobrązowe fałdy, które to właśnie mogłyby świadczyć o jej zamiłowaniu do goszczenia we wnętrzu ogromnych kutasów. Klaudia była bardzo ładna i miała przepisową figurkę, z dużymi cyckami i rozłożystymi biodrami. Nagle Marek obrócił się na bok i jego kolano znalazło się tuż przy piździe tegorocznej maturzystki.

    Na wersalce, między moimi rówieśnikami, znalazła się Jagoda. Ona też trzymała w dłoniach miękkie już i jeszcze kutasy chłopaków. Miała szeroko rozrzucone nogi i mogłem znowu podziwiać jej jakże gościnną pizdę.

    W salonie nie było jedynie Natalii i jej mena Patryka. No i oczywiście cierpiącej jeszcze Oliwii.

    Pieściłem bardzo drobniutkie ciałko Lili. Rzeczywiście mogła mieć jakieś 150 cm wzrostu i ważyć ledwo 35 kg. Umiała się całować i robiła to bardzo zapamiętale. Znowu dotarłem dłońmi do jej malutkich pośladków. Zacząłem je pieścić, ugniatać i byłem aż zszokowany jakie są twarde i jędrne. Wepchnąłem palec a potem dwa w jej odbycik. Aż jęknęła cicho z zadowolenia.

    – Nic nie pamiętam ale teraz chcę to zrobić świadomie – westchnąłem. 

    Szybko obróciła się i nagle koło mojej buzi znalazła się jej pizdeczka a mój kutas, który na skutek jej działania, znowu przybrał pozycję do działania, niknął głęboko w jej ślicznej buzi. Miała też bardzo głębokie gardło, tak, że niknął prawie cały. Potem zaczęła mi go lizać i to aż do jajek, które chwytała ustami i lekko ściskała. Wsunęła dłoń pode mnie i wsunęła dwa palce w moją dupę. Głęboko wpychałem język w jej pizdeczkę. Niby ciasna szparka, była bardzo rozciągliwa i nagle wsunąłem w nią całą dłoń i zacząłem nią obracać w lewo i prawo. Czułem jej gorące wnętrze, które poddawała się ruchom mojej dłoni.

    – Aaaa… taaak… jeeeszczeee… – jęczała coraz głośniej. Z dłonią w jej pochwie językiem trącałem odkrytą ze skórki żołądź łechtaczki. Była to taka malutka, zaczerwieniona perełka, której pieszczenie zawsze sprawiało mi niezwykła przyjemność.

    Leżałem na plecach i nagle podniosła się wyciągając moją dłoń z siebie. Szybko okraczyła mnie i nabiła na moją twardą pałę.

    Unosiła pupę najpierw pomału i tak tylko w jednym kierunku. Mój kutas to prawie wychodził z niej to znów cały niknął w jej ciasnej ale niesamowicie rozciągającej się piździe. Ujeżdżała mnie coraz szybciej i do tego zaczęła ruszać dodatkowo swoją pupcią. Na początku tylko do przodu i do tyłu ale potem i na boki. Sztywny kutas penetrował za każdym razem inną część jej wnętrza. czułem się bosko. Do tego cicho pojękiwała i widać było, że jej podniecenie rośnie z każdym nabiciem się na moją pałę. Nagle odchyliła się do tyłu. Wypchnęła małe cycuszki do przodu i wtedy z podziwem mogłem patrzeć jak cudownie sterczą, znacznie powiększone i twarde jak kamyczki sutki dziewczyny. Uniosłem do góry głowę i zacząłem je chwytać ustami. jej pochwa zaczęła pulsować na moim chuju. Jęczała znacznie głośniej. Szczytowała. Orgazm miała prześliczny. Drobne ciałko drżało w niezwykłym podnieceniu, oczka zamknięte, główka odchylona do tyłu i te cudowne piski wydobywające się z jej gardła. Z nabitej na mojego chuja pizdeczki wypływały ogromne ilości dziewczęcych soczków i spływały na moje uda i podbrzusze. Znowu zaczęła unosić do góry pupę i opadać. Czułem jak mój kutas wędruje w niej, rozpychając trzewia i ciągle znajdując sobie miejsce w innej części jej brzuszka. Wreszcie to pulsowanie jej dziewczęcej pochwy, i kilkunastominutowe jebanie spowodowało, że i w moim kutasie zaczęła się powolna, aczkolwiek nieunikniona wędrówka spermy ku otworowi na jego czubku.

    – Możesz do środka, bo biorę tabletki – wyczuła zbliżający się wytrysk.

    Wystrzeliłem z ogromnym orgazmem salwą spermy tak dużą, jakbym nie ruchał od miesiąca a przecież w ciągu tej szalonej nocy stało się to kilkukrotnie. Nabiła się do końca i tylko poruszała dupką na wszystkie strony. Gęsta sperma uderzała z ogromną siłą w naciągnięte ścianki jej dziewczęcej pochwy. Znowu zaczęła drżeć drżeć i prężyć drobne ciałko do tyłu. Tak w ekstazie pozostawaliśmy prawie minutę. Ona bez udziału umysłu podskakiwała na moim wyrzucającym z siebie następne salwy nasienia chuju. A ja wypróżniający się i spełniony. Kiedy mój kutas zaczął mięknąć, zeszła i położyła się obok, zarzucając kolanko na moje krocze.

    – Wiesz. Już dawno nie było mi tak dobrze – westchnęła.

    – Zawsze dziwię się, jak takie małe i drobne kobietki, są tak bardzo pojemne – powiedziałem.

    – Ja od dawna uprawiam już seks a zaczęłam w grupie małoletnich prostytutek. Jest to temat tabu ale w samym Wrocławiu było nas kilka i z tego co wiem to nie ubywa.

    – Jak to? 

    – No tak. Byłam w gimnazjum, jak moja mama znalazła się w szpitalu. Ojciec wrócił mocno podpity. Zresztą pił codziennie, to nie było to żadną niespodzianką. Strzelił mnie mocno w twarz, aż z nosa poleciała mi krew. Niby dlatego, że nie było na stole obiadu. Uciekłam do łazienki, żeby zatrzymać krwawienie. Zaczął się dobijać, aż w końcu drzwi ustąpiły. Dopadł do mnie i zaczął zdzierać ubranie. Broniłam się ale to potężny facet i na nic się to zdało. Chwycił mnie za włosy i zaciągnął gołą do ich sypialni. Rzucił na łóżko i ściągnął spodnie, i majtki. Jego kutas sterczał do góry, sztywny i twardy. Wydał mi się ogromny. Chociaż mocno ściskałam kolanka, rozwarł mi je szeroko i położył między nóżkami. Wdzierał się we mnie pomału. Straszliwie bolało. Byłam na granicy utraty przytomności. Tak półprzytomną ruchał mnie z pół godziny. Potem wbił mi chuja do buzi i rzygnął spermą. Nie smakowała mi ale było jej tyle, że żeby się nie udusić, połykałam ją całą. Tego popołudnia i nocy wyruchał mnie jeszcze kilka razy. Tak było codziennie przez miesiąc. Nie chciałam ale zaczęło mi to sprawiać przyjemność. tak miałam niechciane pierwsze orgazmy. Wróciła mama i wygnała go z domu. Założyła sprawę o znęcanie i w wyroku miał zakaz zbliżania się do nas. Po wyjściu z aresztu czatował na mnie w parku. zaciągnął w krzaki i znowu wyruchał. Potem sprzedał mnie alfonsowi dla nieletnich. Ten miał kutasa jeszcze dużo większego od ojca. Ruchali mnie półprzytomną na zmianę. Tak trafiłam do burdelu i na ulicę. Poznałam bdsm. Byłam ruchana przez mężczyzn i kobiety. Chyba najgorzej było z dwoma murzynami. Obydwaj mieli niemal 30 cm chuje i próbowali wbijać jej we mnie całe. Myślałam, że mnie porozrywają a oni weszli we mnie obydwaj. Owszem zapłacili dużo ale to było straszne. Potem jak nie przynosiłam alfonsowi i ojcu 300 zł dziennie to brali baty i bili mnie po całym ciele. najbardziej razy bolały jak bili mnie po moich małych cycuszkach i nadal ciasnej pisi.

    – A teraz?

    – Teraz obydwaj siedzą i mogę nieco odpocząć i jebać się z tymi, z którymi mam ochotę, jak z tobą.

    – To nie masz łatwego życia i jak chcesz mogę cię ruchać zawsze jak tylko będziesz potrzebowała.

    – Fajnie. Dzięki.

    Rozejrzałem się dookoła. Ola wypełniona ogromnym chujem Maxa, wiła się pod nim i głośno przezywała dziewczęce orgazmy.

    Pizdy i dupy Jagody i Klaudia też wypełniały twarde kutasy. Z pokoiku obok słychać było świst bata i jęki Patryka oraz rozkazy Natalii. Wreszcie po schodach wolno wchodziła rudowłosa Oliwia. Była cała rozpalona i podeszła do mnie i do Lili.

    – Chodźmy już, bo mam dreszcze – szepnęła i patrzyła jak ostro jebana jest jej przyjaciółka. 

    Tego dnia szukaliśmy jeszcze dla niej lekarza. A potem ginekologa. Ale o tem potem.

    C.D.(Może)N.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    Piszcie opinie.

  • Przepustka Jack

     -Tylko pamiętaj Jack, masz wrócić w przeciągu 24 godzin – przypominał Shepard patrząc jak pół naga biotyczka miesza się z tłumem. -Wsadź sobie w dupę te przypomnienia harcerzyku. Jestem dużą dziewczynką, wiem jak o siebie zadbać. Odeszła dalej i szybko natrafiła na bardzo podupadłą okolicę, nawet jak na standardy panujące na Omedzę. Kroczyła przed siebie, zauważając, że od dłuższego czasu nie widziała nigdzie zbirów Arii. Nie speszyło jej to, przecież miała spluwę i była niesamowitą biotyczką. Po długim spacerze, mijaniu zapadłych dziur oraz całej masy mętów, zauważyła budynek przypominający klub. Przy wejściu stał batariański wykidajło, pewny siebie osobnik. Zbliżyła się aby dowiedzieć się jak wejść do środka.
     -Naprawdę myślisz, że jesteś na to gotowa? – zapytał z uśmiechem – To nie jest klub dla szczeniaków i wyrostków jak Zaświaty. Jeśli chcesz wejść musisz zrobić dwie rzeczy. -Jakie rzeczy? – mierząc go surowym wzrokiem splotła ręce na piersiach. -Po pierwsze, musisz zostawić ubrania. W twoim wypadku nie ma tego dużo. Broń również. Za drzwiami jest szatnia, tam zostawisz wszystko i będzie tam bezpiecznie czekało. Po drugie, podpiszesz mi zgodę na bzykanie się z naszymi bywalcami.
     Oczekiwał na jej reakcję. Zwykle, te zasady odsiewały cwaniaczków i pozerów. Jack chwilę myślała nad tym co powiedział.
     -Co to za miejsce? Jeden z tych klubów gdzie można robić wszystko na co ma się ochotę? -Dokładnie, to wchodzisz w to czy nie? -Dawaj ten świstek. To jest miejsce w moim stylu.
     Nie podobało jej się, że musi zostawić broń. Nikt jednak nie mógł pozbawić jej mocy biotycznych. Batarianin otworzył drzwi, wręczając jej zgodę. Zza rogu wyszedł turianin, wskazując gdzie może przechować rzeczy. Jack rozebrała się, weszła przez drugie drzwi prosto do klubu. Kiedy się tam znalazła od razu uśmiechnęła się widząc, że to miejsce jest najlepszym możliwym na  zabawę. Klub
    rozświetlały odcienie czerwonego, fioletowego i różowego, z gołymi tancerkami wywijającymi na rurach albo wysuniętych platformach. Nadzy klubowicze wszystkich ras tańczyli, rozmawiali, bawili. Czasem można było dostrzec parę radośnie bzykającą się na parkiecie. Skutkiem tego była podłoga pokryta mieszaniną soków miłosnych. Jack najpierw podbiła do baru, łapiąc stojącą obok dziewczynę i wciskając jej twarz między swoje nogi kazała lizać swoją cipkę. Naga ciemnofioletowa Asari zbliżyła się do niej i zapytała czego chce.
     -Jeszcze cię tu nie widziałam, czego potrzebujesz? Mamy szeroką gamę alkoholi. Jak chcesz iść na całość mamy Czerwony Piasek i Hallex. – zaproponowała pochylając się nad barem, wypinając w jej stronę duże piersi.  -Zostanę przy gorzale. – odpowiedziała zamawiając kilka kolejek
     Asari odwróciła się pochylając się po butelkę. Tym razem eksponując pokaźnych rozmiarów tyłek. Jack złapała zwolniony przed chwilą stołek. Usiadła na nim, czując, że jest mokry i lepki. Najprawdopodobniej mieszanina tego samego co na podłodze.
     -Hej, w ogóle sprzątacie to miejsce? – zapytała patrząc na asari ustawiającą kieliszki i lejącą po swoich piersiach wódę, pozwalając im spływać po sutkach do kieliszków. -Pewnie, oblewamy wszystko wodą ze szlaucha po zamknięciu. – odpowiedziała podsuwając drinki Jack – Ale co ja poradzę, że klienci wolą jak jest tu taki syf.
     Odchodząc od baru mrugnęła zalotnie do Jack. Ona zaś dokończyła kolejkę, doszła prosto w usta zdziry która ją lizała, po czym ruszyła w tłum tańczyć. Ocierała się o innych tańczących, choć nie ukrywała swojego zawiedzenia. Większość obecnych to były kobiety. Oznaczało to, że będzie musiała starać się o jakiegoś porządnego fiuta. W międzyczasie zjawiła się grupa asari, powitały batarianina i zapytały czy jest ktoś interesujący. Powiedział im o ludzkiej dziewczynie pokrytej tatuażami, po czym wpuścił je. Jack widziała jak wchodzą i podobało jej się to co widzi. Nie były to zwyczajne asari, widziała je tylko od pasa w górę, ale były bardzo postawne. Największa była, jak przypuszczała, ich przywódczyni. Mocno rozbudowane mięśnie jak na asari przypadły jej do gustu. Wróciła do tańczenia i chciała się z nimi spotkać nim wyjdzie. Zdawało się, że jedna z asari patrzyła na nią. Kilka minut tańczyła sama, gdy poczuła na ramionach mocny chwyt. Poczuła jak główka fiuta zaczęła napierać na jej cipkę od tyłu.
     -Jaruut twierdzi, że jesteś interesującą dupeczką dzisiaj w klubie. – usłyszała głęboki, damski głos zza pleców – Miał rację, bo wyglądasz smakowicie skarbie.
     Jack zauważyła przed sobą muskularną asari która wchodziła do klubu przed sobą. Teraz gdy nic nie blokowało jej widoku, zauważyła sporych rozmiarów sztywnego kutasa, stojącego dumnie między jej nogami.
     -Mam nadzieję, że jesteś gotowa – odezwała się ta przed nią – Szukałyśmy jakiegoś świerzaczka.
     Jack jęknęła gdy nabrzmiały fioletowy fiut wepchnął się w nią. Chciała się z nimi droczyć lub przechwalać się, że nie z takimi miała do czynienia. Nie mogła jednak. Czuła niesamowitą przyjemność będąc zmuszoną aby przyjąć takiego kutasa. Jack jęczała, ale muzyka zagłuszała ją.
     -Cholera, dziwka jest ciasna! – stwierdziła przywódczyni grupy – Niech któraś zajmie się jej ustami.
     Kolejna asari złapała ją za głowę, ściągnęła bliżej swojego fiuta i załadowała prosto w usta.   -O kurwa, głębokie ma gardło.
     Przywódczyni puściła jej nogi, wyprostowała się. Stopy Jack bujały się nad podłogą dobrych kilka centymetrów. Nabita na kutasy z obu stron odchodziła od zmysłów z podniecenia. Pieprzyły ją w ten sposób aż doszły. Jack nie mogła połknąć wypełniającej usta spermy. Była nieco oszołomiona. Jednak nie przeszkodziło jej to w szczytowaniu i to dwukrotnym. Przywódczyni odciągnęła ją na bok, pozwalając zająć miejsce jednej ze swoich podkomendnych.
     -Nazywam się Averia – przedstawiła się – Przywódczyni Lazurowego Nowiu, grupy najemniczek które będą cię posuwać do nieprzytomności dzisiejszego wieczoru.  -Dla mnie spoko – wydyszała Jack, wciąż nie do końca przekonana czy da im radę, ale nie wybaczyłaby sobie gdyby nie spróbowała. – Mogę dostać coś na pobudzenie? Kupcie dziewczynie drinka albo coś. -Mamy coś o wiele lepszego niż drink. – uśmiechnęła się – Damaria! Wiesz co robić.
     Błękitna asari uśmiechając się zaczęła masować swojego kutasa do pełnego wzwodu. Jack patrząc jak się robi coraz większy nie mogła się już doczekać.
     -Co powiesz na takie pobudzenie?
     Jack patrzyła jak rozsypuje krechę z Czerwonego Piasku na górze swojego fiuta i podsuwa jej pod twarz. Obawiała się o to jak zadziała na nią teraz. Długi czas nie brała piasku. W końcu to była przepustka, trzeba było się zabawić. Wciągnęła na raz wszystko. Mocno ją walnęło.
     -No dalej! Pokażcie na co was stać wy zmutowane kurwy z chujami! A może już zmiękły wam faje i nie możecie mi zapewnić niezapomnianego jebanka? -Do dzieła dziewczyny. Spełnijmy jej prośbę.
     Jedna z asari obróciła Jack tak, żeby jej koleżanka mogła dostać się do jej tyłka, następnie obróciły ją bokiem. Trzecia asari wsunęła się do ust. Kiedy wszystkie dziury Jack były wypełnione, pozostałe asari poszły po drinki dla całej reszty. Jack była wniebowzięta. Od dawna nie miała okazji porządnie się pieprzyć. Teraz jej obie szparki są poszerzane, gdy ona dławi się trzecim chujem. Pozwalała im robić co chcą, licząc na to, że później to ona się nimi zabawi. Tymczasem dusiła się fiutem, dochodziła do orgazmów i traciła wszelki kontakt ze światem, do momentu gdy uświadomiła sobie, że one wcale nie tracą wigoru. Rozkosz jaką jej zapewniały wzięła górę i nie obchodziło jej już to. Kilka minut później wypełniły ją swoim nasieniem. Podały drinka i pomogły wstać.
     -Wow! To było coś. – pochwaliła ją Averia – Nigdy nie widziałam suki tak dobrze pasującej do naszych fiutów.  -Cóż mogę rzec? – próbowała droczyć się Jack – Zadawaliście się z miernotą, teraz macie najlepszą.  -W to nie wątpię – wtrąciła się któraś z asari – Jak tylko złapiemy oddech zapewnimy ci drugą rundę. No wypij, na pewno masz ochotę na coś innego niż tylko sperma.
     Jack wypiła i nim zdążyła coś powiedzieć już była na kolanach. Najemniczki wepchnęły dwa kutasy do jej przełyku. Zagulgotała próbując je zniechęcić, ale to jedynie je zachęcało do szybszego ruchania jej gardła. Wsuwały się na zmianę, tak , że jeden się cofał, a drugi wpychał, nie pozwalając jej nic powiedzieć. Pracowały parami, dwie kolejne zmusiły ją to trzepania ich nabrzmiałych fiutów. Averia przyglądała się temu, masturbując się. Wzięła do ręki kubek z którego piła Jack uśmiechając się przy tym podle. Gwizdnęła.
     -Dziewczyny! Napełniamy!
     Zakomenderowała i wzdychając z podniecenia wystrzeliła prosto do kubka. Dwie którym trzepała Jack poszły jako pierwsze. Nie wstrzymując się dość szybko uzupełniły kubek o swoje nasienie. Później kolej nadeszła na dwie penetrujące jej usta, wypełniając, a nawet nieco przelewając zawartość kubeczka. Następnie kazały jej to wypić. Próbowała się wycofać, ale masywne nogi zagrodziły drogę ucieczki. Złapała kubek i wstała o własnych siłach. Dopiero pierwszy raz odkąd zabawiają się z nią najemniczki. Przyjrzała się spermie asari. Wyglądała podobnie do ludzkiej, ale była słodsza, a kolory był jasnoniebieski z mocno ciemnymi niebieskimi grudeczkami. Zaczęła pić, grupa ją dopingowała. Wyżłopała do dna, bekając gdy skończyła.
     -Słuchajcie, było fajnie, ale ja hmmhmghh….
     Nie mogła skończyć zdania bo przywódczyni wepchnęła kutasa do jej gardła i brutalnie zaczęła pieprzyć twarz. Reszta dziewczyn była już wyczerpana, ale ona wciąż miała siłę na ten ostatni raz. Jack nie mogła oddychać przez łuskowatą niebieską miednicę która obijała jej twarz. Zaczęła się dławić i dusić jak nigdy przedtem. Nie mogąc nic poradzić na to co się działo zaczęła pieścić swoja cipkę. Parę chwil później obie doszły w tym samym momencie. Jack zdążyła połknąć pokaźny spust i padła na podłogę nieprzytomna. Averia przywołała barmankę.
     -Umieść ją w naszym pokoju gościnnym i przekaż jej tą notkę. Powinnaś wiedzieć co robić, prawda? -Oczywiście panie Averio. Wszystkiego dopilnuję osobiście.  -I tak ma być – odchodząc klepnęła ją w tyłek.
     Barmanka przywołała jednego z ochroniarzy i wnieśli Jack na piętro, gdzie znajdowały się pokoje. Ułożyli ją na dość marnym łóżku i wyszli zostawiając na stojącym obok kredensie notkę od Averii. Jack obudziła się dopiero następnego ranka. Wciąż lekko oszołomiona przeczytała notkę.
     “Musisz wpadać tu częściej kochana, póki co się tylko zapoznałyśmy. Przybywamy na Omegę co dwa tygodnie, ty też musisz. Pozdrawia cię cała załoga – Averia”
     Jack głośno się roześmiała, takiej przyjemności nie potrafiła sobie odmówić.
     -Możecie być pewne, że się tu zjawię. I to nie raz!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fantasmo

    Fanfic związany z Mass Effect. Czekam na opinie i komentarze.