Category: Uncategorized

  • MW-Preludium Rozdzial 5 Nagi Weekend – sobota

    Pierwsza zjawia się Ala, widać, że chce sobie dać naprawdę dużo czasu. Ale jest też zdeterminowana.

    – Nie życzę sobie by jutro wyszła stąd  jakakolwiek dziewica!

    – Życzenie dziewicy jest dla mojego otwieracza rozkazem.

    – Otwieracza?

    – Do dziewic – macham nim Ali przed nosem.

    Tak się składa, że gdy nadchodzi, jestem w pobliżu furtki, mam więc pierwszą okazję zobaczyć ją ubraną. Zgodnie z umową jest w kusej sukience a pod spodem… No właśnie, co ma pod spodem?

    – Pozwolisz, że się przywitam. Postanawiam nieco zmodyfikować ceremoniał powitalny, staję za nią i wsuwam jej rękę między uda. Jadę w górę. Jak się okazuje, pod sukienką ma… pierożka. Majteczek nie stwierdzono. Rzeczone majteczki podaje mi przez ramię.

    – Przyniosłam do prania.

    – Teraz zdejmij sukienkę – polecam – powoli.

    Widok, który wyłania się spod rąbka sukienki wyjaśnia zmianę ceremoniału. Moja dłoń ginie pod jej chłopięcym tyłeczkiem obłapiając piczkę, rozepchnięte pośladki rozkosznie napierają na mój nadgarstek. Ala odwiesza sukienkę, zuwa pantofelki. Nic więcej na sobie oczywiście nie ma.

    – Jak sobie pomyślę, że będę tu hasać kompletnie goła przez dwa dni i to nie sama, to aż mi się gorąco w cipce robi – wyznaje, pozbywszy się ubrania.

    – To myśl tak dalej, to pomoże przy rozdziewiczeniu.

    Teraz wita się ze mną. Czyli odwraca się do mnie, na ile pozwala jej moja ręka i głaszcze mi jądra.

    – Chodź, pokażę ci dom.

    Idzie przodem, niemal na palcach. To moja ręka napierająca mocno na pierożka tak jej dodaje wzrostu. Czuję teraz ruchy jej krocza, czuję i widzę, jak pracują jej pośladki – bezcenne. Wieszam jej majteczki na moim maszcie – już nie ma obawy, że spadną, i podnoszę rękę do jej ust.

    – Obliż palce – polecam. Gdy są już wystarczająco naślinione, zaczynam masować brodawki jej praktycznie nieistniejących piersi.

    – Nie przeszkadza ci, że nie mam cycków? – pyta.

    – Podniecają mnie każde cycki, z wyjątkiem obwisłych. Sutki masz, więc piersi ci też urosną.

    – Niewiele!

    – Za to nigdy nie obwisną!, Zawsze mnie będą podniecały!

    – To ja cię podniecam? Z moją figurą deski?

    – Przecież ostatnio się podnieciłem, nie widziałaś, jak mi stanął, jak przyszłyście z Natką.

    – No właśnie! Z Natką!

    – To się obejrzyj.

    Przystaję. Parska śmiechem na widok  majtek przewieszonych przez mój dyszel. Ale doskonały stan samego dyszla chyba ją przekonuje.

    – Przez tę twoją rękę sikać mi się chce – odzywa się nagle. Równie nagle wiem, czego ja chcę.

    – To sikaj!

    – Ale gdzie?

    – Tutaj. Po prostu stań i sikaj.

    – Tak przy tobie?

    – Ciepło

    – Ale…twoja ręka!

    – Cieplej

    – Chcesz, żebym sikała po twojej ręce?!

    – Gorąco – sama powiedziałaś, że chcesz sikać przez moją rękę.

    – Ale nie w tym znaczeniu.

    – Mnie odpowiada akurat to znaczenie.

    – Gorąco, to mi się od tego pomysłu w cipce robi. Zaskoczyłeś mnie ale przecież wiem już, że robisz z dziewczynami wszystko, na co masz ochotę.

    – Pod warunkiem, że i one mają na to ochotę. Zresztą zachęcam je do tego samego.

    – Podoba mi się takie podejście, właściwie to chętnie cię obsikam. A ty mnie obsikasz?

    – Z przyjemnością.

    Ala lekko się rozkracza, czuję poruszenia jej pierożka, pulsuje mi w dłoni. Szybko przykucam. Czuję strużki gorącego moczu przeciekające mi przez palce. Większość jednak, zgodnie z moim zamiarem płynie wzdłuż mojej ręki i barku na kark, by rozdzielić się na dwa strumienie. Jeden płynie ostatecznie rowkiem pomiędzy moimi pośladkami, drugi spływa po mej piersi, moczy majteczki Ali powiewające dalej na moim maszcie, znika na chwilę w gąszczu porastającym nasadę penisa. Cześć zalewa mi jądra, część spotyka się na koniec z pierwszym strumieniem w okolicach dziury w dupie by ostatecznie zniknąć w trawie. Opisuję dokładnie Ali moje wrażenia. Jest pod wrażeniem.

    – Ciekawa jestem swoich wrażeń, kiedy mnie obsikasz. Też ci opowiem. Patrzy na mnie, na swoje mokre majteczki i stwierdza smętnie.

    – No i zeszczałam się w majty!

    Prowadzę ją do łazienki z ręką na dżojstiku. Dżojstikiem jest oczywiście jej pierożek. Pierwsze, co Ala zauważa, to wielka wanna.

    – Jaka ogromna!

    – Będziemy w niej pływać, jak się zrobi za zimno na basen. Teraz weźmiemy prysznic ale najpierw spełnię twoje życzenie. Wejdź proszę pod natrysk.

    Podłoga we wnęce prysznica jest obniżona, Ala filigranowa. W efekcie moją armatkę ma na wysokości cycków. A właściwie sutek.

    – Będę sobie na ciebie sikał a ty podstawiaj co chcesz.

    – Lej waść, moczu nie szczędź!

    Ze śmiechem odkręcam zawory. Ala kręci się jak fryga w strumieniu mojego moczu, jakby nie mogąc się zdecydować, co jej najbardziej pasuje. Okazuje się, jak później zeznaje, że pasuje jej właśnie takie się okręcanie.

    – Ale następnym razem chcę, żebyś naszczał na mojego, jak go nazywasz, pierożka. Tylko, żeby ciśnienie było duże!

    Zauważyłem, że zasmakowała w tym obsikiwaniu, no może nie dosłownie zasmakowała.

    – Może jutro spróbuję dosłownie, jestem w takim nastroju, że chcę spróbować wszystkiego! Odkręcam wodę.

    – Umyj mnie, ja umyje ciebie.

    – To niesprawiedliwe, ciebie jest dwa razy więcej!

    – Więc będziesz miała dwa razy więcej przyjemności! Zresztą niech ci będzie, umyję cię dwa razy.

    Ostatecznie trudno jest powiedzieć kto kogo ile razy myje. Dwa śliskie ciała zwierają się w uściskach i ślizgach. Żal się opłukać.

    Opuszczamy łazienkę. Ponownie jej pierożek służy mi za dżojstik i szybko trafiamy do salonu. Mam tu wielką, rozłożoną w tej chwili kanapę. Dobrze naciągnięte satynowe prześcieradło daje przyjemny chłodek. Bez słowa układam Alę na wznak, poduszka pod biodra, wyprostowane nogi na bok, mam ją teraz w całej okazałości przed sobą. Podginam jej jeszcze lekko nogi w kolanach, co sprawia, że pojawia się słoneczko ukryte dotąd między pośladkami. Rozwarte nogi w połączeniu z wypchniętymi w górę biodrami sprawiają, że jej pierożek lekko się rozchyla. Jest gotowa. Wsuwam głowę głęboko między jej uda. Lekko drżą, ale nie próbuje ich zewrzeć. Zaczynam od słoneczka. Dotykam językiem jej rozkosznej dziurki, pokrywam moją śliną, więcej śliny!. Nadmiar spływa rowkiem między jej pośladkami i plami prześcieradło. Mam zamiar sprawić, by splamiły je jej soczki. Wwiercam się teraz językiem w jej słoneczko, zapora mięknie, dziurka staje się jakby głębsza. Nagle przerywam i szerokim, szorstkim pociągnięciem języka przebiegam całą aleję rozkoszy – po sam pępek. Udaje jej się nie spaść z kanapy. Pracowicie układam ją w poprzedniej pozycji i powracam do przerwanych czynności lubieżnych.

    Teraz zajmuję się pierożkiem. Najpierw delikatnie sunę poboczem wylizując pachwiny. Pierożek drży, pewnie się niecierpliwi.

    I niewątpliwie rozkleja; szczelinka staje się odrobinę szersza. Przenoszę na nią swoją uwagę. Wprawiam język w szybkie drgania i sunę delikatnie po długości. Drżenia pierożka przybierają na sile, szczelinę zaczyna rozpychać różowa fasolka – łechtaczka. Czas na liza – ponownie przeciągam językiem słoneczny szlak – od słoneczka w dupie po drugie słoneczko – pępek. Tym razem bez tak spektakularnych efektów, czuję, jak Ala cała się spręża by nie wyjść z siebie i nie spaść z kanapy. Trzeciego liza nie będzie – nabrzmiała łechtaczka wysuwa się z pierożka, a z nią trzeba delikatnie. Wracam do mojego słoneczka, penetruję je chwilę, potem skupiam się na wąskim przesmyku oddzielającym je od szparki. Wreszcie mój język wsuwa się do rynienki. Pracowicie oddzielam sklejone mniejsze i większe wargi sromowe, rozchylam je. Szczelina staję się szparą. Sunę jeden raz szeroko językiem po całości wyczuwam ostrą krawędź sklejonych usteczek mniejszych, zatrzymuję się tuż przed łechtaczką. Ta drży wyraźnie zawiedziona. Niech czeka, jeszcze nie jej kolej. Przesuwam wibrujący język wzdłuż usteczek, próbuję je rozkleić. Wreszcie w którymś punkcie rozchylają się lekko. Wystarczająco by wsunąć koniuszek języka. Drążę głębiej, wystarczy. Teraz otwieram cipkę posługując się językiem, jak nożem do papieru. Już. Odchylam lekko głowę i widzę różowe wnętrze pierożka, najtajniejsze z tajnych, stojące przede mną otworem. Jego dwie ostre i idealnie proste krawędzie prowadzą wprost do jego lubieżnego strażnika – łechtaczki – jeszcze chwileczkę kochana! Teraz zagłębiam język w źródełku wyszukanych smaków, głęboko, jeszcze głębiej, tak, tu mamy ujście pochwy zapieczętowanej póki co błoną dziewiczą, sunę wyżej, tak, to maleńka sikaweczka, źródło złotego deszczu, jeszcze nie raz będę się nim cieszył, tu zaczyna się, wypiętrzona teraz łechtaczka, poważna sprawa. Błądzę językiem w głębinach cipki, zaglądam tu i tam, w szparki  pomiędzy małe i duże usteczka, czasem liznę przelotnie pachwinę albo zahaczę o słoneczko. Czekam. Wyczuwam narastające w głębi cipki nowe, wilgotne smaki. Soczki wzbierają. Czas. Szybko oblizuję palce, zastąpią teraz w cipce mój język. Przed nim nowe wyzwania. Zataczam językiem kółeczka wokół łechtaczki, na zmianę drażnię delikatnie jej czubek. Wzbiera, twardnieje, drży coraz mocniej. Drgania rozchodzą się jak kręgi na wodzie, drży cipka, drży krocze, drży cała Ala. Palcom zanurzonym w lepkiej wilgoci ślina już niepotrzebna. Tamy puszczają, nadchodzi tsunami. Przysysam się do łechtaczki, przytrzymuję Alę za pośladki, żeby mi nie odleciała, zresztą za chwilę zaciska uda, miażdży mi uszy. Ale i tak słyszę jej krzyk, właściwie cienki pisk, cienka strużka wypływa z cipki, gromadzi się przez moment zagłębieniu słoneczka, płynie dalej rowkiem między pośladkami i ostatecznie skapuje na prześcieradło. Wchodzi Lola.

    Pierwsze, co widzi, to mój wypięty tyłek i moszna podana jak na talerzu. Korzysta z okazji, by się przywitać. Mnie jest trudniej. Ala wyswabadza moją głowę rozchylając uda, łapie mnie na włosy i naciąga na siebie. Oplata mnie rękoma i nogami, wtula się we mnie, ciągle bez słowa. Uwalniam ręce i ostrożnie się podnoszę z Alą uwieszoną z przodu. Jedną ręką łapię ją za pośladki, wygląda na to, że mogę nią objąć oba, druga mam wolną, mogę się przywitać. Lola docenia moje wysiłki, podchodzi z odpowiedniej strony. Odwracam ją, zdziwioną, i witam po nowemu.

    – A, to o to chodzi – kiwa głowa ze zrozumieniem i kręci tyłkiem.

    – Dokładnie o to.

    Odwraca się ku mnie na ile może i całuje w usta, języki mieszają ślinę. Teraz całuje Alę, Ala całuje mnie, całujemy się we troje, wymieniamy śliną. Wkładam Ali palce w cipkę, wygarniam kisielek i daję Loli do polizania.

    – Jeszcze!

    Wspólnymi siłami układamy Alę ponownie na kanapie i zgodnie wylizujemy jej pierożka. Zlizuję wilgoć z jej pupci. Co chwilę któreś z nas całuje Alę dając poznać smak jej własnej cipki. Wreszcie źródełko wysycha. Układamy się we troje wygodnie na kanapie wtuleni w siebie.  Dziewczęta już odruchowo układają się tak, bym mógł wygodnie ująć je za cipy. Milczymy z Lolą dając Ali czas na przyjście do siebie. Wreszcie przerywa milczenie

    – Kocham cię! – porusza pierożkiem

    – Też cię kocham, Maleńka! – ściskam go delikatnie. Cipę Loli też ściskam, bo też ją kocham, je obie.

    – Tak sobie myślałem liżąc twoją cipkę, że jest bardzo młoda, pytanie, jak młoda.

    – To już nie miałeś o czym myśleć doprowadzając mnie do orgazmu?

    – Trochę się wyróżnisz na tle koleżanek z klasy

    – Może jestem opóźniona w rozwoju. Płciowym! – dorzuca szybko. Ubawiła mnie. Drążę jednak temat.

    – Nooo, właściwie to poszłam rok wcześniej do szkoły – pęka w końcu. Rozkładam jej szeroko nogi, wpatruję się z bliska w jej szeroko pękniętą teraz muszelkę. No, nadpękniętą…

    – Tak mi było cudownie z tobą – wzdycha Ala . – Z twoim językiem – uściśla. – Jak w wspaniale będzie z twoim kutasem – jeszcze wzdycha i głaszcze mi pałkę.

    I masz takie różne pomysły, że aż mi się pierożek gotuje. Nie mogłam spać po tym co tu ostatnio przeżyłam.

    – Fakt, przerabiamy po kolei wszystko, jak leci – dorzuca Lola. – Nie mogę się doczekać ruchania.

    – To chodź, wyrucham cię nad basenem. – Cipa w mej dłoni zaczyna się miarowo poruszać.

    – O taaaak!

    Idziemy nad basen. Tym razem mam w garści dwa dżojstiki. Mamy szczęście, w oddali uchyla się furka i do ogrodu wślizgują się dwie postaci w jasnych sukienkach.

    – Biegiem!

    Ruchy dwóch dziewczyńskich kroczy przyspieszają, wspaniałe doznania dla moich, zaciśniętych na nich dłoni. Siostrzyczki – to one przyszły – czekają ze zdjęciem sukienek, aż do nich dotrzemy.

    – Najpierw się przywitaj – rzuca Majka.

    – My też chcemy się przywitać – odpowiadają Lola z Alą i pchają im łapki pod sukienki.

    – Czuję cipę, nie czuję majtek – melduje Lola. Ala składa podobny meldunek. Wycofuję swoje dłonie z ich kroczy, obchodzę Majkę i Natkę i wsuwam je w kolejne dwa krocza. Znajduję tam dłonie Ali i Loli. Zaraz się jednak wycofują i oto mam w rękach dwie kolejne pizdeczki.

    – Potwierdzam, przyszły bez majtek.

    – W sumie to z majteczkami, przyniosłyśmy ci do prania. Siostrzyczki zrzucają sukienki. Teraz mogą się przywitać z koleżankami.

     – Teraz trzymamy mocno i biegiem nad basen, która cipa się urwie, będzie ukarana.

    Ruszamy wszyscy niezgrabnym truchtem, znów czuję na dłoniach pracujące krocza. Dla Majki i Natki to nowe doznanie, trzymają za cipy swoje koleżanki. O dziwo, koło basenu okazało się że żadna się nie urwała.

    – Bo każda to lubi – rzuca Natka, każda cipa i każda z nas.

    – Narzucasz nam swoją wolę, a ona zmienia się w nasze pragnienia – żali się Majka – pchasz nam łapska w krocza i oto uwielbiamy, jak nas tam ściskasz. – Dziewczęta potwierdzają.

    – Każesz nam biegać na golasa  i nagle nie możemy się doczekać, by zrzucić łaszki. Śpię teraz nago, przez ciebie! Wymagasz, byśmy przychodziły tu w kusych sukienkach, nie mając nic pod spodem i nagle naszym marzeniem jest biegać bez majtek po mieście.

    – Moim marzeniem jest pójść bez majtek do szkoły ale to nierealne – skarży się Natka.

    – A moim – żebyś mnie zerżnął przy basenie – obiecałeś! – dodaje Lola. Koleżanki patrzą na nią z zazdrością.

    – Może po prostu spełniam wasze ukryte pragnienia. A teraz poopalajcie się albo co, a ja w tym czasie zerżnę Lolę.

    – Och, żartowałem – dodaję, widząc ich jadowite spojrzenia – zapraszam do wspólnej zabawy. Na początek przygotujcie mi Lolę!

    Jeszcze się trochę odwlekło, bo dociera do nas, jako ostatnia, Kasia. Nago oczywiście. Staje w rozkroku i bierze się pod boki.

    – Nie wierzę, wszystkie już są, tak was cipy swędzą?

    – Kto pierwszy, ten lepszy!

    – Miałam pierwszy orgazm  w życiu – chwali się Ala – jak on liże! Nie do opisania.

    – Mam obiecane pieprzenie, właśnie zaczynamy – dodaje Lola

    – No, przynajmniej na pierwsze pierdolenie zdążyłam – cieszy się Kasia – to się przywitajmy.

    Następuje znajoma orgia wzajemnego obłapiania i ściskania cip i moich jąder. Zwłaszcza jądra są popularne, przybyłe wcześniej dziewczęta korzystają z okazji i witają się ponownie. Szczególnie łapczywa okazuje się Lola, zamyka moje jaja w dłoni

    – Nie wypuszczę, aż mnie nie zaczniesz rżnąć!

    Wcale mi się nie spieszy do tego rżnięcia. Wiem, że mi nie ucieknie, a strasznie mnie kręcą takie macanki.

    – Majtki wyprane? – pyta jeszcze Kaśka. Podaję jej cztery pary śnieżnobiałych majteczek profesjonalnie poskładanych, zapakowanych w celofanowe koperty.

    – Wyprane, nakrochmalone i wyprasowane – odpowiadam z dumą.

    – Wmawiasz mi, że używasz krochmalu? Że facet w ogóle wie, co to krochmal?

    – Mam i używam – dumnie potrząsam kutasem. Oczy jej się rozszerzyły w nagłym zrozumieniu.

    – Ty świntuchu, kocham cię! To teraz, jak już założę, nie będę chciała ich zdejmować!

    – Zdejmuj i przynoś do prania.

    – I krochmalenia?

    – I krochmalenia!

    – To już mi nie będzie żal, że muszę zakładać majtki do szkoły – odzywa się Natka – wystarczy, że siądę w ławce i pomyślę, że mam twoją spermę na wargach.

    – Na wargach? – Ala, jako jedyna nie załapała. Dziewczęta wybuchają śmiechem.

    -Tylko nie myśl za długo siostra, bo będziesz miała mokre majtki, jak popuścisz soczki.

    – Kurczę, że też nie miałam ze sobą majtek ostatnim razem, już by na mnie czekały nakrochmalone –  jej wzrok spoczywa na moim kropidle. Nagle się rozjaśnia – ale dziś przyniosłam czyste, używanych nie miałam – spogląda na siostrę – wiesz, że mało noszę. A jak już to stringi – Spogląda na mnie – wykrochmalisz?

    – To trzymaj te majteczki pod ręką, jak już wyrucham  Lolę, to ci je wykrochmali.

    – Ale nam też coś zostaw – oburzają się dziewczyny – nie zamierzamy obejść się smakiem, jak on już z niej zejdzie.

    Klaszczę w dłonie – dość tego gadania panienki, czas zarobić na wypłatę!

    – To ty nam płacisz?!

    – Tak, spermą!

    – To ty Lola wygrana jesteś! W twoją dziurę tryśnie kasą!

    – Szybko ją ze mnie wyssiecie, pijawy!

    Tak się przekomarzając, dziewczęta układają sobie Lolę wygodnie  

    i zaczynają rozlizywać jej muszelkę. Lola wciąż ma w garści moje jaja, przyciąga mnie teraz za nie ku sobie. Klękam jej nad głową, przenosi dłoń na nasadę kutasa i przyciąga jak najniżej. Jej język muska mosznę i zaczyna taniec na moich jajeczkach. Dziewczęta kolejno odrywają się od Lolinej cipy i liżą moją pałkę – ja też jestem przygotowywany. Kaśka wsuwa w Lolę palec, drugą ręką ściska moje berło.

    – Możesz ruchać – orzeka.

    Biorę Lolę za rękę, pomagam wstać.

    – Jak chcesz? – pytam.

    Ciągnie mnie do drzewka rosnącego opodal basenu, obejmuje pień, zsuwa się po nim. Teraz jej pupa wypina się uroczo w moim kierunku, widać rozchylone płatki jej sromu.

    – Tak chcę!

     Mój kutas gładko wsuwa cię w jej wypieszczoną cipę, jej tyłek wychodzi mi naprzeciw. Rozbrzmiewa najsłodsza muzyka świata – ciche mlaskanie pożywiającej się kutasem pizdy. Dziewczęta rozsiadają się wokół na trawie i podziwiają spektakl. Najdalej posuwa się Majka, wciska się pod nasze nogi, z głową skierowaną ku drzewku. Ma z tej pozycji idealny widok na nasze, w szybkim rytmie zwierające się krocza. Ja też nie narzekam, obserwując, jak sobie dopieszcza gniazdko. Wkrótce trzy pozostałe dziewczęta też poczuły taką potrzebę, utworzyły na trawie zgrabny trójkącik i liżą sobie muszelki.

    – Pierdolę Lolę! Uparta rymowanka nie chciała się odczepić, w końcu mówię to głośno. Ala odrywa wysmarowaną od ucha do ucha twarz  od pizdy Natki:

    – Walę Alę!

    Po chwili: – Wtykam fajkę w Majkę! – to oczywiście Majka.

    Kaśka ma większy problem, w końcu rzuca: – W piździe Kasi się kiełbasi!

    Natka długo myśli, nic nie wymyśliła, w końcu zrezygnowana rzuca:

    – Natka Kopulatka!

    Dostajemy ataku śmiechu, tracę rytm, wypadam z Lolinej cipy i nie mogę trafić z powrotem, tak mnie skręca. Na szczęście Majka czuwa, pomaga ręką, wiedzie mego ptaka do gniazdka Loli.

    – Natka, ja cię zabiję – syczy Lola – od rana czekam na to rżnięcie!

    – No co? To on zaczął – Broni się Natka.

    – To już nie miałaś innego rymu?

    – To sama, kurwa, wymyśl, jakżeś taka mądra!

    – Lola chwilę pomyślała: – No bo co to, kurwa, za imię!

    I znów ogarnia nas szaleńczy śmiech. Tym razem Lola sama jest sobie winna.

    Rucham dalej, tyłek Loli coraz szybciej wali w moją gruchę, co niepokoi Majkę:

    – Przytrzymać ci jaja? Strasznie się obijają.

    – Kurwa! Majka zamknij się, wszystkie się zamknijcie!  Będziecie gadać, jak on już się spuści.

    –  Spieszy ci się?

    – Nie! Ty też się, kurwa, zamknij i ruchaj jak najdłużej.

    Żeby udobruchać Lolę,  oporządzam ją naprawdę długo. W końcu tryskam, jeszcze kilka pchnięć dla porządku i wysuwam dyszel. Który natychmiast wyląduje w ustach Majki. Ot spryciara, to dlatego tak się pchała nam pod nogi. Bynajmniej nie dla pięknych widoków. Teraz widzi, że z ciężko dyszącej, nadal opartej o drzewo Loli zaczyna wypływać sperma, więc przerzuca się na jej cipę. Dobiega Natka z majteczkami w garści.

    – Miałam sobie nakrochmalić. – Wyciera dokładnie cipę Loli.

    – Za karę nie powinnam ci na to pozwolić – mówi Lola do Natki – o piczy włos zepsułabyś pierwsze rżnięcie w moim życiu! – milknie gwałtownie.

    – Jak to pierwsze?!    

     – A, bo widzicie – Lola zwraca się teraz do na wszystkich – trochę wam nabujałam,  Kaśka i inne dziewczyny w klasie już o chłopakach, lodach, numerkach, a ja nic. Tyle co się rozdziewiczyłam tym ogórkiem…

    – To i tak byłaś lepsza ode mnie – mówi Majka

    – I ode mnie – dodaje Ala. – A takiego  dziewiczego  ruchania, jakie właśnie zaliczyłaś, to ci mogą wszystkie dziewczyny w klasie, oprócz Majki, pozazdrościć.

    A ja sam sobie zazdroszczę… Żałuję, że nie wiedziałem.

    * * *

    Ala szepce mi na uszko – siku mi się chce!

    – Wytrzymaj chwilę – proszę – dam ci znak. Lej po całości.

    – Ale będą miały niespodziankę – cieszy się Ala

    – Co tam tak szepczecie? – interesuje się Lola

    – Takie tam, zwyczajne sprośności.

    Kładę się na trawie rozrzucając nogi. Pierwsza podejmuje zaproszenie Kaśka, dobiera się z językiem do mojego krocza. Świeżo ruchana oraz błyskawicznie wylizana i podtarta Lola sięga językiem do moich jąder, zlizuje z nich swoje własne smaczki. Wszystkiemu przyglądają się Majka z Natką, stoją nade mną i pieszczą sobie nawzajem cipki. Całują się przy tym, Majka dzieli się z siostrą tym, co zdążyła zlizać z cipy Loli

    – Hej siostry! Mało wam, że się macacie w domu, to jeszcze musicie przy ludziach?

    – W domu się jeszcze nie macałyśmy, ale na pewno będziemy

    – O tak, puścimy sobie nagranie z jakiegoś naszego ruchania

    – Najlepiej wtedy, jak mnie rozdziewiczył, nie było cię przy tym, siostra.

    Ala tymczasem daje mi ukradkiem rozpaczliwe znaki. Przywołuję ją ręką. Staje nade mną w rozkroku, widzę jak się napręża brzuszek, pulsuje cipka. Zaczyna spływać złoty deszcz. Usta Kaśki zamierają na mojej pale a język Loli na moich jądrach. Majka i Natka stoją jak posągi z rękoma nagle znieruchomiałymi w cipach.

    Ala leje po całości, zamykam oczy, czuję strugę gorących sików przebiegającą mi po twarzy. Ala przesuwa się dalej. Przecieramm oczy, patrzę w górę między jej nogi, widzę strugę moczu wypływającą z jej cipki i opadającą pięknym łukiem na moją pierś, później brzuch, jeszcze później… Kaśka i Lola podejmują szybką decyzję i pokornie pochylają głowy…Ala chrzci je swoim moczem razem z moim przyrodzeniem. Strumień zamiera, łuk się cofa, ostatnie krople spadają na moją twarz. Podnoszę rękę i zbieram ostatnie kropelki moczu z jej warg.

    – Kurwa, Ala! Ale odpierdoliłaś przedstawienie! – nie wytrzymuje druga natura Majki.

    – Ty mnie, kurwa, obsikałaś! – Dostraja się Kaśka ścierając dłonią wilgoć z twarzy.

    – Gorące siki, szczasz, kurwa, wrzątkiem? – Lola nie chce być gorsza.

    Natka przebija wszystkie – sikać mi się chce – woła.

    Dziewczęta rzucają się jej pod nogi, jedna Majka trwa przy siostrze z ręką na jej włochatej piździe – lej przez sitko! Strugi moczu rozchodzą się na wszystkie strony, Ala, Kaśka i Lola zostają obficie pokropione.

    – Sikać mi się chce! – wołam. Rzuca się do mnie cała piątka. Aż trudno uwierzyć, tłoczy się wokół mnie pięć pięknych gołych lasek i każda prosi: Mnie obsikaj, mnie!

    – Sorry panienki, ale Ala ma obiecane, zresztą należy jej się nagroda za tą mokrą niespodziankę. Mam nasikać na jej pierożka. Dziewczęta podnoszą Alę za uda, rozszerzają je. Siedzi teraz rozkraczona na niewidzialnym krześle z cipą na wprost mojego kutasa. Przybliżam go na parę centymetrów do jej krocza i kieruję mocny strumień moczu prosto w szczelinę jej pierożka. Ala cała się wstrząsa, rozbryzgi moczu zalewają jej uda i przy okazji ręce trzymających ją dziewcząt. Czuję, że zaraz koniec, więc jeszcze szerokim łukiem spryskuję im cipy, wyraźnie je to cieszy.

            Pluskamy się w basenie, dziewczęta rozpiera energia, nurkują, próbują stawać na rękach, wyskakują z wody i wskakują rozchlapując wodę. Słońce skrzy się w niezliczonych kropelkach wody pokrywającej młode, nagie ciała. Gdzie nie spojrzę – błyszczące cycuszki, zgrabne tyłeczki, kuszące brzuszki i ociekające wodą cipki. Majka siedzi mi na ramionach, mocno zaciska uda – ręce musi mieć wolne: walczy z Alą siedzącą na ramionach Natki. Nie mogę oderwać wzroku od rozkołysanych melonów tej ostatniej. Natka to widzi i niecnie wykorzystuje, walimy się z Majką do wody. Przekręca się, by utrzymać głowę nad wodą i nagle mam twarz wtuloną w jej cipę. I tak co chwilę, jakby się umówiły, wciąż podsuwają mi pod nos swoje intymne skarby. To i korzystam. Całuję te gorące pizdy, liżę tyłki, ssę każdego sutka, jaki się nawinie. No i macam te krocza przy każdej okazji. Same się proszą.

    Zmęczeni, unosimy się leniwie w wodzie, rozmawiamy.

    – Ustawcie się dziewczęta po kolei.

    – Niby jak? Według wzrostu? Wielkości cycków czy głębokości pochwy – żartują

    – Na początek według wieku. Nieuświadomione nie rozumieją. – No przecież masz tu cztery gołe piętnastki i jedną nagą siedemnastkę. Wszystko jasne.

    – A dlaczego ja jestem naga a wy gołe – pyta Natka.

    – Bo dziewczynki, jak się rozbiorą, to są gołe, a kobiety nagie.

    – Ja mam wciąż czternaście, staruchy – rzuca nagle Ala z podniesioną brodą.

    – A ja szesnaście kończę w sierpniu – dorzuca Lola

    – Kurwa! Ale jestem stara – Majka nie może sobie odmówić

    – Nawet ode mnie jesteś starsza – dobija ja Kaśka.

    – Za to mam młodszą cipę – odgryza się Majka

    – Że mało ruchana?

    – Tylko raz, przez tu obecną pytę – patrzy na mnie  – Ale nie o to chodzi po prostu porównaj sobie. Fakt, cipka a właściwie pizda Kaśki wygląda przy Majcynej bułeczce bardzo dojrzale.

    – Przynajmniej mam bardziej rozbudowaną ofertę.

    – Kocham wszystkie wasze cipy – pogodziłem je.

    – O kurwa! Wykrakałam! – budzi się Natka

    – Co znowu?

    – Pamiętasz, co ci powiedziałam, jak się poznaliśmy?

    – Różne rzeczy mówiłaś. Co konkretnie?

    – To ci zacytuję: „możesz dymać nawet czternastolatki, bylebym mogła popatrzeć. Z paluszkiem łechtającym łechtaczkę.”

    – No to sobie połechtasz!

    -Ale…Alka, to ty dziecko jesteś – odzywa się Natka. I już ci spieszno do ruchania?

    – A ile ty miałaś jak cię jakiś cienki chujek rozdziewiczył?

    – Niech pomyślę –  prawie czternaście.

    – No to będzie z pół roku różnicy, wielka mi rzecz! – Łapie mnie za dyszel i macha nim do Natki – i nie będzie to jakiś cienki chujek

    – Po prawdzie to nie był cienki chujek tylko rączka szczotki do włosów.

    – No to tym bardziej.

    – Pod warunkiem, że wreszcie się odważysz.

    Ala ściska mocniej mój dyszel.

    – Powtórz im moje słowa.

    Powtarzam: „Nie życzę sobie by jutro wyszła stąd  jakakolwiek dziewica!”

    – Wiesz Ala, zazdroszczę ci, pozbyć się dziewictwa  tak pięknych okolicznościach przyrody, w takim towarzystwie…no chyba, że nie chcesz, żebyśmy patrzyły.

    – Właśnie że chcę, bądźcie przy mnie, proszę! Co więcej chcę spróbować teraz – rozmowa wyraźnie ja rozpaliła. Albo moja ręka, od pewnego czasu ugniatająca jej bułeczkę.

    – Chcesz iść do sypialni? Rozścieliłem nowe białe prześcieradło na tę okazję.

    – Wolę tutaj, goła pod gołym niebem, to mnie kręci.

    Kaśka wykazała się refleksem, pobiegła po prześcieradło. Co prawda wolałbym, żeby to była Natka, te jej rozkołysane melony…

    Ala wyciąga mnie za dyszel z basenu.

    – Masz jakiś plan?

    – Cóż, przychodzi mi na myśl pewna perwersja, zobaczysz, że popuścisz soczki.

    – Rozsiądźcie się wygodnie na materacu, półkolem, Ala w środku. Oprzyjcie się wygodnie, macie tam poduszki,. Nóżki podgiąć i na boki. Staję pośrodku. Mam przed sobą pięć rozwartych cipek, każda inna, każda śliczna. Jedna jeszcze zapieczętowana, ale już niedługo.

    – I co dalej? Pyta jedna z dziewcząt, zniecierpliwiona.

    – Przepraszam, zapatrzyłem się na wasze urocze cipy. Już kontynuuję.

    – Proszę poślinić paluszki – wykonują polecenie

    – Teraz każda z was uszczęśliwia własną cipkę – zaczynają się pieścić.

    Dla zwiększenia efektu opowiadam im szczegółowo o porannym lizaniu Alcynego pierożka, zwłaszcza na Ali robi to wrażenie

    – Ja też zajmę się sobą, zameldować, jak wam się soczki puszczą. Dziewczyny gorliwie się brandzlują, zaglądając sobie nawzajem między nogi i podpatrując, co też wyczyniam ze swoim drągiem. A ja, mając przed sobą pięć rozwartych kroczy pięciu dziewcząt zabawiających się swoimi łechtaczkami, nie miałem problemu z ptakiem, maszt wystrzelił mi do góry.

    Dziewczęta zaczynają dyszeć, idą mniej więcej łeb w łeb. A może cipa w cipę…

    – Już nam cieknie z cipek – meldują.

    – Teraz naoliwimy tłok – kładę się po kolei na każdej z dziewcząt, omijając rzecz jasna, Alę, i wkładam im ten drąg głęboko. Parę ruchów, by go dobrze nasmarować i przeskakuję do następnego otworka. Zaliczam wszystkie cztery.

    – Teraz dziewczęta krzesełko! Jak wtedy, gdy sikałem na pierożka.

    Mam teraz cipkę Ali na wysokości swojego drąga, muszę go tylko trochę przygiąć, bo sterczy za wysoko. Wodzę główką po jej całkiem sporej teraz, jak na nią, szparce. Wargi rozchylają się zapraszająco, miłośnie ją obejmują. Obejmuję Alę wpół i gwałtownym ruchem przyciągam do siebie…

             Krzyczy, ale bardziej ze strachu, niż bólu, gdy jej pierożek przyjmuje mnie w siebie. Nie czuję, żebym się przebijał przez jakąś błonę, ale nie dlatego, że jej nie było. No, już nie ma. To jej pochwa jest tak niewiarygodnie ciasna. Cipa zassała mojego kutasa i nie ma zamiaru puścić. Pulsowanie jej pochwy, doprowadza mnie  do szaleństwa. Ala przyciąga mnie do siebie i całuje mocno, nasze języki się splatają.

    –  Boli cię?

    – Nic a nic! I dodaje cichutko ale zdecydowanie – zerżnij mnie teraz!

    Rżnę więc Alę w tę jej ciasną szparkę, jej pierożek to teraz raczej donut – pączek z dziurką, rżnę tę nastkę a jej niewiele starsze koleżanki z klasy wpatrują się w mój oślizły, pokryty smugami dziewiczej krwi drąg wysuwający się miarowym rytmem z Ali i chowający się w niej zaraz z cichym mlaśnięciem.

    – Rozdziewiczona i wyruchana w pakiecie, ja pierdolę! – to oczywiście Majka

    – To ja pierdolę – protestuję i daję Ali potężny zastrzyk spermy.

    Kładziemy Alę na honorowym miejscu pośrodku prześcieradła, siada po turecku, jej cipka rozpłaszcza się na pościeli. Po chwili na prześcieradle pojawia się krew wymieszana z moją spermą. Dokonało się! Porywam prześcieradło jak cenny łup i składam starannie.

    – Jesteście kochane! Wszystkie! – mówi Ala – Ale ciebie kocham najbardziej! – to do mnie. I co ja mam z tym zrobić?

    – I my wszyscy cię kochamy! – odpowiadam.

    – Chodźcie dziewczęta, potaplamy się w basenie. Biegniemy wszyscy, już już wskakujemy do basenu.  Ala nie rusza się z miejsca.

    – Co jest Ala, wskakujemy! – woła któraś z dziewczyn. Ala tylko kręci głową. Obejmuje się ramionami. Widzę, że coś jest nie tak, wracam do niej.

    – Co się dzieje Maleńka? Źle ci? Masz do mnie żal za utracone dziewictwo?

    Przytulam ją. Obejmuje mnie mocno. Szepce mi do ucha.

    – Po prostu nie umiem poradzić sobie z moimi uczuciami. Żal za utraconym dziewictwem? Nie żartuj, jestem szczęśliwa, że mam to za sobą.

    – To w czym problem, maleńka?

    – Czuję taką ogromną potrzebę czułości, bliskości, intymności… z tobą. Czuję się taka krucha i delikatna. Spacerowałabym z tobą za rękę po ukwieconej łące, ty czasami zrywałbyś dla mnie jakiś kwiatek i wpinał we włosy. I oczywiście recytował liryki miłosne. I byłabym taka szczęśliwa a równocześnie nieszczęśliwa bo strasznie brakowałoby mi solidnego rżnięcia. No i chciałabym cię obsikać – zawiesza głos, przez chwilę obserwuje opad mojej szczęki, po czym kontynuuje:

    – Chcę tego wszystkiego na raz, romantycznych uniesień i grupowego seksu, ruchania, pierdolenia. Czułych słówek i ordynarnych odzywek. Chcę, by koleżanki głaskały mnie po głowie równocześnie wkładając palce w cipę. Chcę przytulona do ciebie podziwiać zachód słońca i chcę biegać nago dookoła basenu i co chwila podsuwać cipę komuś innemu do polizania. Tylko, jak będą mnie głaskać po głowie równocześnie liżąc cipę, to co będzie prawdziwe? Gubię się w tym. Nie mogę pogodzić tych uczuć. – Ot zagwozdka!

    – A dlaczego się nie kąpiesz?

    – To moje marzenie, czasem wydaje mi się romantyczne, czasem sprośne, czasem obrzydliwe, ale rozgrzewa mnie równie mocno.

    – Czyli?

    Cała jestem wysmarowana, wiesz czym. Twoim nasieniem, zmieszanym z sokami z mojej cipki. Dziewczęta dołożyły swoje soczki… To, jak Kaśka przesmarowała mi ręce swoją cipą ach, na samo wspomnienie w pierożku mi się gotuje, sam zobacz.

    Łapię ją za piczkę, faktycznie jest pulsująca i gorąca. I mokra.

    Majka pierwsza zauważyła nasze pieszczoty.

    – My też chcemy, nie bądźcie samolubni.

    – Słuchajcie dziewczęta, Ala jest dzisiaj pod specjalną ochroną to jej dzień i bardzo to przeżywa. Niedługo wam wszystko wyjaśnię, dajcie nam chwilkę.

    Wracam do Ali:

    – I co z tym marzeniem?

    Patrzy mi w oczy i mówi niepewnym głosem.

    – Nie wchodzę do wody, bo chciałabym, żebyś ty wszystko ze mnie zlizał. Powoli, delikatnie, w półmroku nocy, na wielkim białym prześcieradle zlizał ze mnie swoją spermę, i wydzieliny pięciu szczytujących cipek. Żeby było romantycznie i sprośnie zarazem, Chce tego naraz. Chcę, żebyś wylizał mnie do czysta, od brudnych pięt po brudne uszy. Dziewczęta mogą też lizać, będzie sprośniej, choć mniej romantycznie. Jestem zboczona i tyle. Uff! To chyba wszystko.

    – Malutka, w tym gronie nie ma zboczeń, są tylko różne sposoby dawania i brania rozkoszy. I ja z rozkoszą cię wyliżę a dziewczęta na pewno pomogą. W tak dużym gronie trudno o romantyczne porywy ale przecież masz klucz, maleńka. Tylko we dwoje będziemy kurewsko romantyczni! Wreszcie się roześmiała.

    – A czasami kurewsko kurewscy?

    – Zależnie od nastroju, Maleńka… Hormony strasznie buzują w tym ciele czternastolatki.

    Wyjaśniam pokrótce sytuację dziewczętom, mówię o lizaniu ale też o romantycznych spotkaniach sam na sam. W końcu nie mamy przed sobą żadnych tajemnic.

    – Zresztą i tak któraś by nas nakryła – mówię

    – Mamy wtedy nie przeszkadzać? Jakiś znak kredą na furtce?

    – Nic z tych rzeczy, wpadajcie, kiedy chcecie, możecie nawet tu zamieszkać, zawsze chciałem mieć harem, pomyślcie, zero wydatków na ubrania.

    Śmieją  się.

    – To może umówimy się wszystkie i przyjedziemy tu latem nad morze, może starzy nas puszczą.

    – Wspaniała myśl Kasiu, poczyńcie dziewczęta starania.

    – Tylko ktoś musi nam wysyłać kartki znad morza

    – E tam. Kto dziś pisze kartki, wystarczy regularnie dzwonić albo jeszcze lepiej wysyłać SMS-y

    – Tu też się opalimy i to równomierniej, bo na golasa.

    – Ciężko będzie po tygodniu założyć jakikolwiek ciuch

    – Po dwóch tygodniach!

    – Po dwóch tygodniach pieprzenia się z tobą

    – Po dwóch tygodniach lizania waszych cipek

    – Po dwóch tygodniach ssania twojego kutasa

    – To będzie chyba wiadro spermy!

    Burza mózgów trwa dalej, staje na dwóch tygodniach i wiadrze spermy.

    – Wracając do ciebie i Ali…

    – Nie przejmujcie się nami, znajdziemy sobie jakąś niszę… ekologiczną – śmieje się Ala i przytula się do mnie mocniej.

    – Jeśli chcesz, możemy teraz zrealizować jedną z twoich fantazji.

    – Aaa… chcę! A jaką?

    Zwracam się do dziewcząt.

    – Rozmieśćcie się w miarę regularnie wokół basenu – Ala załapała i gwałtownie czerwienieje na buzi.

    – To chcesz, czy nie?

    – Chcę!

    – Dobra dziewczęta, trochę szerzej. I zróbcie miejsce dla mnie. Zająłem pozycję.

    Teraz wszyscy klękamy. Ala biega wkoło basenu i każdemu po kolei daje cipkę do polizania. Kaśka zrywa się na nogi biegnie w stronę rabatki.

    – Poczekajcie chwilkę – rzuca za siebie. Wraca z tulipanem na krótkiej łodyżce. Podbiega do Ali.

    – Alka, nachyl się, jeszcze, wypnij tyłek!  Wkłada Ali palec do cipki, poczym, dobrze naoliwionym, wierci dziurę w słoneczku a potem wtyka tam kwiatek. Klepie Alę po tyłku ze słowami:

    – Leć! Tylko nie zgub! – I dodaje: – Tak będzie romantyczniej.

    Ala startuje do biegu ścigana salwami śmiechu. Natomiast widok sterczącego z pupci kwiatka, podrygującego w rytm jej kroków sprawia, że tarzamy się w trawie. Co znakomicie utrudnia lizanie cipki, którą nam po kolei podsuwa. Gdy już się nieco uspakajamy,  Ala niespodziewanie gubi kwiatek. Z niewiadomych wzglądów ten drobny fakt ponownie nas osłabia. Ala przykuca koło mnie i bezskutecznie próbuje umieścić kwiatek na swoim miejscu. Widok tych akrobacji ostatecznie nas powala. Leżymy kwicząc i trzymając się za brzuchy. Ala na koniec rezygnuje z posadzenia kwiatka w dupie i ze śmiechem woła: – Wy świnie! Ale jest to śmiech przez łzy. Biorę sprawy oraz kwiatek w swoje ręce. Oliwię sobie palec w jej cipce, poczym wiercę sobie teatralnym gestem dziurę w dupie

    – Wsadzisz mi? – Podaję Ali kwiatek. Ta umieszcza go z namaszczeniem w moim tyłku. Zrywam się do biegu, żegnany salwami śmiechu. Zadanie mam ułatwione, bo dziewczęta śmieją się szeroko otwierając usta. Każdej funduję głębokie gardło, kutas do buzi, rękoma przyciągnąć głowę, kilka szybkich ruchów i do następnej panienki. Z czasem zabawa je wciąga, ssą i liżą moją pałę, nie chcą jej wypuścić, brandzlują się,  już nie przyciągam ich głów do siebie tylko odpycham. Lecz ja wszystko dobrze obliczam i moja sperma tryska do buzi Ali. Jak się okazuje nie na długo. Ala z szelmowskim uśmiechem wszystko wypluwa na dłonie.

    – Jeszcze się nałykam twojej spermy – mówi, jednocześnie rozsmarowując nasienie na swoim ciele.

    – Dziewczęta pomóżcie! – Wołam zanim zdążą się oburzyć, przecież ona to robi również dla was. – Widziałem wasze łapki w cipkach, nie macie może kisielku na zbyciu?

    Dziewczyny podbiegają, nadstawiają pizdy a ja palcami ostrożnie wybieram z nich lepką wilgoć i rozsmarowuję po ciele Ali. To w końcu jej dzień!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Najgorszy tydzien zycia – czesc 1

    Właśnie wróciła ze sklepu. Był poniedziałek rano, ale mimo to wyglądała świetnie. Czarna sukienka kończąca się nad kolanami i czarne rajstopy powodowały, że mężczyźni szaleli na jej widok. Jej nie śpieszyło się do tych spraw, miała 16 lat i nadal była dziewicą. Otworzyła w drzwi i weszła do mieszkania. Odłożyła siatkę z zakupami na półkę, żeby zamknąć drzwi, ale zobaczyła faceta ubranego na czarno, który biegnie prosto na nią. Zanim zdążyła cokolwiek zrobić staranował ją i razem wylądowali na podłodze. Chciała krzyknąć, ale on zakrył jej usta ręką i wyjął nóż.
    -Piśnij cokolwiek a cię zabije- powiedział obracając nóż przed jej twarzą. Kiwnęła głową a on zabrał rękę.
    -Czego chcesz? – zapytała
    -wszystkiego – odparł mężczyzna, zamykając drzwi. Podniósł ją i przeniósł do sypialni. Tam wyjął z plecaka sznur i przywiązał jej ręce do rogów łóżka.
    -Teraz nikt ci nie pomoże, twoi rodzice wracają o 20- powiedział z uśmiechem na ustach. Z przerażeniem patrzyła, jak nożem rozcina i zdejmuje jej sukienkę.
    -Proszę, nie-
    Jego oczom ukazało się najpiękniejsze kobiece ciało, jakie kiedykolwiek widział.
    -Michał miał rację- szepnął do siebie.
    Zerwał jej stanik, zrobił dziurę w rajstopach i rozciął majtki.
    Jej cycki były średniej wielkości, ale za to idealnego kształtu. Jej tyłek był piękny i wypukły.
    Z uśmiechem wziął olejek erotyczny ze swojego plecaka i zaczął go rozlewać po całym ciele.
    Dziewczyna wydała cichy jęk z zimna i strachu.
    -Jak jeszcze raz wydasz z siebie jakiś dźwięk, to zginiesz- usłyszała w odpowiedzi.
    Zdjął rękawiczki i rozpoczął dokładne wcieranie olejku w całe ciało. Na początku masował jej cycki, ale zaraz schodził już niżej.
    Dziewczyna brzydziła się tego, że jej ciało zaczyna się podniecać. Sutki już jej całe stwardniały i robiła się mokra.
    Nie umknęło to uwadze porywacza, który powiedział.
    -Proszę, proszę. Myślałem, że będę musiał ci posmarować cipkę a tutaj taka niespodzianka.
    Była teraz cała błyszcząca. Nawet nogi i resztki jej rajstop zostały dokładnie nasmarowane olejkiem.
    Porywacz postanowił przejść do rzeczy i zdjął spodnie razem z majtkami. Dziewczyna w ostatniej chwili ugryzła się w język, bo prawię krzyknęła. Co prawda widziała kilka pornoli w życiu, ale nawet tam nie było takiego wielkiego penisa.
    Porywacz natychmiast zabrał się do rzeczy. Złapał ją za uda i podniósł ją na wysokość bioder. Patrząc w załzawione oczy wszedł w nią powoli, ale stanowczo, na początek do połowy.
    Dziewczyna wygięła się w łuk i otworzyła usta w niemym krzyku. Ból był tak ogromny, że chciała stracić przytomność. Z jej cipki leciała krew. Porywacz się tym nie przejął, tylko rozpoczął pracę biodrami. Z każdym ruchem wchodził głębiej i wychodził niemal cały. Dziewczyna zaskoczona była reakcją organizmu, bo choć ból był wielki to jednocześnie czuła rozkosz. Po kilku minutach jego praca przyspieszyła. Był w trzech czwartych długości, gdy nagle wszedł w nią do końca. Dziewczyna nie mogła się powstrzymać i krzyknęła z bólu. Porywacz doszedł i wystrzelił w nią pokładami spermy. Czując to dziewczyna i tak na granicach możliwości doszła razem z nim. On opadł na nią i delektował się jeszcze przez chwilę, po czym powiedział:
    -Złamałaś zakaz, więc zginiesz- widząc jej przerażenie powiedział
    -Ale nie teraz. Masz jeszcze jakieś dwa dni życia-
    Wziął telefon i wyszedł z pokoju. Po dwóch minutach wrócił i powiedział
    -Chcesz może iść do łazienki albo się czegoś napić?- ponieważ odpowiedziało mu milczenie, wyszedł z pokoju.
    Dziewczyna leżała tak kilka godzin i myślała, co może zrobić. Więzy były mocne a nogami nie sięgała do telefonu porywacza. Pozostało jej tylko czekać.
    2 godziny później obudziły ją otwierane drzwi i zobaczyła porywacza z jakimś innym tak samo ubranym człowiekiem.
    -Mówiłem, że jest niezła, co Olek?-
    -Dokładnie Michał- odparł porywacz.
    Rozebrali się do naga nie licząc kominiarek i wzięli butelkę z olejkiem, ponieważ tamten wysechł. Rozwiązali ją i zaczęli smarować po całym ciele. Po raz kolejny była cała błyszcząca.
    Michał obrócił i postawił ją tak, że stała do niego tyłem i wyszeptał do ucha:
    -Pamiętaj, ani mru mru bo będzie gorzej-
    „nie może być gorzej” pomyślała „już mnie rozdziewiczyliście”
    Zdążyła tylko to pomyśleć, kiedy poczuła, że gruby i śliski penis Michała wbija jej się o odbyt. Nabrała powietrza, żeby krzyknąć ale Michał zasłonił jej usta dłonią. Wypchnął biodra tak, że jej cipka była idealnie odsłonięta dla Olka. Ten niewiele myśląc wszedł w nią w chwili, gdy Michał wyszedł. Działali tak na zmianę, gdy w pewnym momencie dziewczyną dostała orgazmu. Wszystkich to zaskoczyło ale jak szybko nadszedł tak szybko odszedł. Dziewczyna na tym nie poprzestała. Czuła bowiem że zbliża się kolejny. Pierwszy skończył Michał i zalewając ją spermą od środka jęknął cicho, po czym z niej wyszedł i usiadł na łóżku.
    Widząc to Olek złapał ją za tyłek podniósł i mocno uderzył o ścianę, po czym rozpoczął ponowną pracę biodrami. Doszli w tym samym momencie i przeszedł ich dreszcz. Kilka sekund potem wyszedł z niej i rzucił ją na podłogę. Ubrali się I spakowali. Słyszała jak demolują jej mieszkanie. Po 30 minutach umyli ją i ubrali w coś z szafy.
    Myślała, że ją zostawią, ale oni trzymając ją za rękę i ramię wyprowadzili z pokoju. Zobaczyła całkowicie zdemolowany salon i pustą toaletkę jej mamy gdzie dotychczas była biżuteria. Wyprowadzili ją z mieszkania i wsadzili do samochodu.
    -To dopiero początek- powiedział Michał i ruszyli w nieznanym jej kierunku.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Cezary olbrycht

    Opowiadanie nie jest prawdziwe.

  • Wakacyjny oboz w Kołobrzegu

    Tamtego lata pod koniec lat osiemdziesiątych, gdy miałem siedemnaście lat, drugą połowę sierpnia spędzałem na obozie. Słońce grzało od wczesnego ranka do późnego wieczora. Pogodę mieliśmy piękną. Od morza wiał lekki wiaterek, który dawał wytchnienie. Pierwszy raz pojechałem na obóz zupełnie sam. Żadnego kolegi czy kumpla ze szkoły. Wszyscy dookoła zupełnie obcy. Niestety większość osób nie z mojej bajki. Mają zupełnie inne upodobania i zainteresowania. Nie mam o czy z nimi porozmawiać. Próbowałem o muzyce ale albo nie słuchają wcale albo słuchają ale takiego chłamu, że nie warto wspominać. Książki to też raczej nie jest temat dla moich kolegów bo chyba nic poza wiadomościami sportowymi w życiu nie przeczytali. Dużo czasu spędzałem chodząc bez celu po Kołobrzegu. Wtedy niezbyt pięknym mieście noszącym piętno baz wojskowych. Plaża była ładna ale morze jak to u nas dość zimne. Sam obóz zlokalizowany był niedaleko portu i plaży. Mieszkaliśmy w starych wojskowych namiotach. Mieliśmy dość zużyte wojskowe łóżka a łazienki były jedynymi murowanymi obiektami. Niestety również miały już swoje lata i chyba wojskową historię. Oddzielne dla chłopaków i dla dziewczyn i to już wszystko na temat intymności. W pomieszczeniach o prostokątnym kształcie wisiały pod sufitem prysznice. Jednocześnie mogło się kąpać kilkanaście osób. Starałem się wybierać takie momenty, żeby nie było nikogo pod prysznicami. Wstydziłem się. Byłem bardzo wstydliwy. Sama myśl o rozebraniu się do naga przy kimś była dla mnie paraliżująca. Chyba większość nastolatków tak ma. W naszym namiocie było osiem łóżek i tyle samo lokatorów. Ja spałem przy ścianie namiotu po lewej stronie na jednym z czterech łóżek postawionych ciasno obok siebie. Moim sąsiadem był Paweł. Starszy ode mnie o rok. Bardzo przystojny i dobrze zbudowany chłopak z dużym zamiłowaniem do sportu. W przeciwieństwie to pozostałych nie opowiadał bzdur tylko był dobry we wszystkich obozowych dyscyplinach. Szybko zyskał tym sympatię koleżanek i kolegów. Był też znaczne inteligentniejszy od pozostałych. Potrafił ładnie się wypowiadać. Jego koleżeńskość często mnie zaskakiwała. Starał się łagodzić różne napięcia albo stawał w obronie tych, którzy stali się obiektem czyjegoś niezbyt wyszukanego poczucia humoru. W czwartek w pierwszym tygodniu obozu poszedłem do łazienki. Chciałem wziąć prysznic. Było późne popołudnie i zwykle o tej porze nie było tam nikogo. Miałem nadzieję, że tak będzie i tym razem. Żadnych odgłosów spływającej wody ani rozmów. Wszedłem więc przekonany, że będę sam. Jednak w środku był Paweł. Właśnie zdejmował z siebie białe slipy. Chciałem wyjść niepostrzeżenie ale pierwszy raz mogłem zobaczyć jakiegoś mojego rówieśnika zupełnie nago. Ciekawość zatrzymała mnie na małą chwilę i już było za późno bo Paweł mnie dostrzegł. Wchodź – rzucił sucho i odkręcił wodę. Nie miałem już wyjścia. Musiałem więc wziąć prysznic przy nim. Nieśmiało spoglądałem na jego nagie ciało ociekające wodą. Było piękne. Ponad metr osiemdziesiąt mięśni i pięknie opalonej skóry. Idealnie proste, silne nogi. Pośladki mięsiste, jędrne i wysportowane. Miał piękną pupę. Stałem w bezruchu i patrzyłem. Jednocześnie moje ciało zareagowało silnym podnieceniem. Musiałem to ukrywać. Gdy wszedłem pod prysznic starałem się zapomnieć o tym co widziałem ale nie było łatwo. Ciekawiło mnie jak Paweł wygląda z przodu. Chwilę później miałem okazję się o tym przekonać. Stał nago przodem do mnie z rękoma na głowie myjąc swoje ciemne, gęste i nieco pokręcone włosy. Oczy miał zamknięte więc mogłem bezkarnie podziwiać jego ciało. Silne ręce, ładnie ukształtowana klatka piersiowa, czekoladowe sutki, umięśniony brzuch. Całe ciało naturalnie gładkie ale pod pachami i wzgórku łonowym gęste czarne włosy. Jego penis o dość ciemnym kolorze był w pół wzwodzie, ściągnięty napletek, piękne dorodne jądra. Miał się czym pochwalić. Ja miałem pełny wzwód i różne dziwne myśli chodziły mi po głowie. Paweł kończył płukać włosy i otwierał oczy. Musiałem się odwrócić. Gdy wyszedł z łazienki nie mogłem się powstrzymać i zacząłem ręką pieścić swoje jądra i członka. Przypominałem sobie sceny, które widziałem jeszcze kilka chwil temu. Paweł zupełnie nago obok mnie. Jego piękne, wysportowane ciało, umięśniona pupa i duże jądra…W końcu kilka szybkich ruchów dłonią i ogarnęły mnie mieszane uczucia rozkoszy oraz wstydu. Wieczorami przed snem koledzy opowiadali sobie różne, najczęściej zmyślone historie natury erotycznej. Za każdym też razem rozmawiali o onanizowaniu się. Czasami nawet było słychać, że ktoś przeszedł od opowieści do czynów. W piątek już prawie zasypiałem. W namiocie panowała cisza. Wyczuwałem lekkie, rytmiczne ruchy. Przeszła mi myśl, że Paweł się zabawia. Zacząłem nasłuchiwać. Oddychał rytmicznie i coraz głośniej choć starał się stłumić odgłosy. Nasze łóżka dotykały się więc wibracje były coraz bardziej odczuwalne. Tak mnie to podnieciło, że sam zacząłem się zabawiać. Doszliśmy niemal równocześnie. Miałem nadzieję, że on nie zorientował się co ja robię. Następnego wieczora wszyscy szybko zasnęli. Było ognisko. Ktoś przemycił jakieś piwo i niektórzy szybciej niż zwykle potrzebowali snu. Ja i Paweł rozmawialiśmy cichutko. Zauważyłem, że on ma ręce pod kocem i ewidentnie bawi się swoim ptaszkiem. Niepostrzeżenie nasza rozmowa zeszła na te sprawy. Paweł powiedział, że tak bardzo mu się chce zwalić konia, że się nie powstrzyma. Zapytał czy ja też chce. Odpowiedziałem , że tak zgodnie z prawdą. Wtedy nagle wsunął rękę pod mój koc i złapał mnie mocno w kroku. Daj mi swoją rękę – polecił. Złapał ją i wsunął pod swój koc. Nagle poczułem w dłoni twardego kutasa dużego rozmiaru. Zacząłem obmacywać jego jądra i bawić się kutasem. Było mu coraz przyjemniej. Przysunął się do mnie. Teraz czułem jego oddech, słyszałem ściszone sapanie prosto do mego ucha. Taaak…taaaak…mocniej…. – szeptał delikatnie a ja spełniałem jego życzenia. Poczułem jego usta na swoim uchu. Ciepłe, miękkie, miłe. Bardzo chciałem aby było mu przyjemnie. Chwilę później poczułem jak zbliża się jego orgazm. Oddech miał teraz płytki, rwany. Sapał a członek był twardy jak skała i zaczynał pulsować. Poczułem drżenie i strumień ciepłego nasienia na dłoni. Cieszyłem się, że było mu dobrze i że to moja zasługa. Chwilę trwało zanim doszedł do siebie. Wtedy jego dłoń pod moim kocem znalazła właściwe miejsce. Poczułem ciepłą dłoń na moim kutasie. Zaczął się nim bawić. Było mi dobrze i chciałem aby trwało to wiecznie. Podniecenie rosło nieubłaganie. Dosłownie narastało gdzieś w środku mnie. Czułem jak ciepło i jakiś prą rozchodzą się po całym moim ciele z okolic krocza. Chwyciłem jego rękę na wysokości nadgarstka bo chciałem to powstrzymać ale było już za późno. Przeszedł mnie mocny skurcz i dreszcz. Eksplodowałem przeżywając cudowną rozkosz, zmysły wariowały i resztkami zdrowego rozsądku tłumiłem chęć wydawania z siebie głośnych odgłosów przyjemności. Zasnęliśmy trzymając się na wzajem za nasze klejnoty. Gdy obudziłem się rano bałem się jego reakcji na to co działo się w nocy. Na szczęście Paweł zachowywał się zupełnie normalnie. W żadne sposób nie wracał do nocnego incydentu. W niedziele zaproponował abyśmy poszli razem na plażę w wolnym czasie. Z chęcią przystałem na to. Pogoda była piękna. Upał, słońce i ani jednej chmury na niebie. W pobliżu naszego obozu plaża była zwykle dość pusta. Tak było i tym razem. Rozłożyliśmy się na ręcznikach i jakiś czas opalaliśmy nasze ciała oraz rozmawialiśmy. Paweł zaproponował abyśmy przenieśli się na wydmy. Tam bez skrępowania zdjął majtki. Był teraz całkiem nagi obok mnie. Zaskoczył mnie i nie wiedziałem co powinienem teraz zrobić. Co tak się zawstydziłeś? Ściągaj gacie – rzucił w moim kierunku. Ja byłem bardzo wstydliwy i zrobiłem to ale kosztowało mnie to dużo. Leżeliśmy obok siebie zupełnie nadzy. Spoglądałem na jego jądra i kutasa. Nie mogłem się powstrzymać. Podobam Ci się? – zapytał ku mojemu zaskoczeniu Wtedy pod prysznicem widziałem jak mi się przyglądałeś. Teraz też patrzysz na mój sprzęt. Podoba Ci się? Paliłem się ze wstydu. Nie wiedziałem jak z tego wybrnąć. No śmiało! Teraz jesteśmy sami i możemy to zrobić lepiej – powiedział a ja zupełnie nie wiedziałem o co chodzi. Wtedy Paweł przysunął się do mnie, złapał mnie za kark i przycisnął do swojego podbrzusza. Trzymając moją głowę jedną ręką drugą włożył mi do ust swojego kutasa. Ssij go jak smoczek! – polecił przytrzymując mnie i zmuszając do tego. Czułem w ustach coś niesamowicie delikatnego i przyjemnego. Z każdą chwilą powiększał się i twardniał. Paweł nadawał rytm. Po jakimś czasie jego penis był już duży i twardy. Z trudem mieściłem go w ustach. Ciągnij, ciągnij! Taaaak…rób mi to! Rób! Starałem się brać go głęboko i ssać mocno. Nie mam pojęcia ile to trwało. Gdy był już bardzo podniecony mocno i rytmicznie wpychał mi go trzymając mnie za głowę. Zaczął sapać i pojękiwać aż w końcu ogarnął go silny orgazm. Całe ciało targały skurcze i dreszcze rozkoszy, kutas pulsował strzelając ciepłym nasieniem. Pierwszy raz poczułem smak spermy. Nie wiedziałem co z tym zrobić więc połykałem i ssałem dalej. Chwilę później poczułem ciepłe usta na moim ptaszku. Dłonią pieścił moje jądra. Patrzyłem w niebo i czułem jak rozkosz ogarnia całe moje ciało. Nie byłem stanie nic zrobić. Podniecenie było silniejsze od mojej woli. Czułem jak zbliża się orgazm a ja nie jestem w stanie go powstrzymać. Wszystko stało się bardzo szybko. Moje zmysły dosłownie zwariowały. Gdy było już po wszystkim oczy zamknęły mi się i zasnąłem. Wieczorem zasnąłem szybko. Jednak obudziło mnie coś dziwnego. Leżałem na boku tyłem do Pawła. Jego dłoń ściągnęła mi majtki pod kocem i obmacywała pupę. Wsunął ją później między uda i złapał za jądra. Pozwoliłem mu bo było to bardzo przyjemne. Delikatnie odwróciłem się do niego aby nikogo w namiocie nie obudzić. Paweł przysunął się do mnie a nasze usta się spotkały. Zaczął mnie całować. Miękkie, ciepłe usta dotykały moich a jego język splatał się z moim. Czułem jak rośnie we mnie podniecenie. Wtedy wyszeptał mi do ucha: Zrób mi to ustami tak jak na plaży. Delikatnie i po cichu zanurkowałem pod jego kocem. Był bez majtek a kutas już czekał w gotowości. Ssałem go przez kilka minut gdy nagle wystrzelił ciepłym mleczkiem. Ssałem do samego końca. Po śniadaniu Paweł zaproponował abyśmy dziś w czasie wolnym znowu poszli na wydmy. Na to właśnie liczyłem. Już nie mogłem się doczekać. gdy tylko znaleźliśmy się poza zasięgiem wzroku przypadkowych osób ukryci pomiędzy trawami, rozebraliśmy się do naga. Leżąc zaczęliśmy się przytulać, całować i pieścić. Paweł mocno obmacywał moją pupę. Mówił, że mam seksowny tyłek i go bardzo podniecam. W końcu kazał mi się położyć na brzuchu a sam położył się na mnie. Nasze nagie ciała dotykały się a na pośladkach czułem jego twardego kutasa. Dociskał mnie swoim ciałem, całował na szyi, pieścił ustami uszy. Byłem podniecony i czułem, że on wie co robi. Złapał mnie mocno za ręce na wysokości przedramion. Wyszeptał do ucha: czas cie rozdziewiczyć. Wtedy poczułem jak jego penis szuka między pośladkami swojego miejsca. Gdy w końcu dotknął mojej dziurki poczułem niespotykaną wcześniej rozkosz. Był twardy, ciepły i wilgotny. Zaczął napierać i wsuwać się nieco. Byłem spięty. Nie mógł wejść. Wpychał się coraz mocniej aż w końcu pokonał opór i wszedł we mnie. Jęknąłem głośno gdyż poczułem ból; dziwny ból, rozkoszny ból. Wchodził we mnie dalej a en dziwny ból choć już i tak silny, ciągle się zwiększał. Docisnął mnie mocno i gwałtownym ruchem wszedł do końca ostatecznie pokonując mój opór. Rozdziewiczył mnie. Mój odbyt jakby się bronił i chciał wypchnąć twardego penisa ale nie był w stanie. Paweł zaczął wysuwać członka a później znowu wsuwać. Powtarzał to kilka razy, najpierw wolno a później szybciej. Każdy ruch powodował moje jęki. To było silniejsze ode mnie. Czułem na sobie bardzo napięte mięśnie Pawła. Penetracja była coraz bardziej gwałtowna i głęboka. Sapał głośno zaciskając mocno ręce na moich przedramionach. Jeszcze kilka gwałtownych pchnięć i cały zaczął pulsować, drżeć i jęczeć. Czułem jak twardy kutas pulsuje rytmicznie we mnie. Paweł opadł całym ciężarem na mnie. Leżeliśmy tak jakąś dłuższą chwilę po czym wyszedł ze mnie już nieco bardziej miękkim penisem. Targały mną mieszane uczucia. Miałem wyrzuty sumienia, że to zrobiliśmy, wstydziłem się i chciałem zapaść się pod ziemię. Jednocześnie byłem dumny, że dałem mu rozkosz, że tak przystojny chłopak chciał to zrobić ze mną. Burzy myśli i emocji towarzyszył dziwny choć nie uciążliwy ból odbytu. Był jakby rozepchnięty. Jednocześnie jakby teraz czegoś brakowało. Opalaliśmy się nago w milczeniu. Był piękny słoneczny, upalny dzień. Szum morza, delikatne odgłosy wydm. W powietrzu unosił się piękny zapach morza i delikatnego wiatru pomieszany z zapachem seksu, dwóch ciał nastolatków i ich podniecenia. Teraz czułem, że w jakimś sensie należę do Pawła. Mam w sobie jego nasienie, oddałem mu się, rozdziewiczył mnie, przeżyliśmy wspólnie najbardziej intymne chwile jakich nie potrafiłem sobie wyobrazić jeszcze kilka dni temu. Zbliżał się koniec czasu wolnego. Musieliśmy wracać do obozu. Zanim jednak się ubraliśmy Paweł znów zaczął mnie obmacywać, ściskać jądra i pieścić penisa. Chwilę później miałem w ustach jego kutasa i ssałem go. On bawił się moim i szybko doprowadził mnie do orgazmu. Jednak mimo mojego wytrysku dalej mnie onanizował. Próbowałem się bronić i łapać go za rękę ale był silniejszy. Przechodziły mnie dziwne dreszcze. Mój penis ani na chwilę nie opadł. Teraz czułem wszystko jakoś inaczej, bardziej świadomie. Kutas Pawła w moich ustach był twardy i zbliżał się do wytrysku. Poczułem znowu smak spermy. Nie potrafię go opisać ale zawsze bym go poznał. Tym razem Paweł przezywał nieco jakby spokojniejsze szczytowanie. Na chwilę przestał mnie onanizować ale później znów wykonywał szybki ruchy góra-dół na moim penisie ściskając go bardzo mocno. Czułem zbliżający się orgazm. Mocny uścisk jąder przywołał go szybciej i przeszyła mnie silna fala rozkosznych skurczów. Wytrysk był mniej obfity niż za pierwszym razem. Po krótkim odpoczynku ubraliśmy się wróciliśmy do obozu nieco spóźnieni. Myślałem, że to koniec wrażeń na dziś ale się myliłem. Wieczorem jak już było ciemno, Paweł pod pretekstem toalety kazał mi wyjść z namiotu i poczekać na niego na zewnątrz. Kilka minut później wyłonił się również z namiotu na chwilę wypuszczając słaby strumień światła. Poszliśmy razem za namiot służący jako magazyn. Byliśmy tam poza zasięgiem wzroku wszystkich. Wtedy Paweł kazał mi uklęknąć i kładąc rękę na moim ramieniu popchnął mnie w dół nie pozwalając o nic zapytać. Gdy uklęknąłem, szybko opuścił spodenki i wyjął dobrze mi już znanego penisa. Był już w zwodzie. Twardy. Ręką złapał mnie za szczękę i wsunął penisa w usta. Donie położył na głowie przytrzymując a biodrami nadawał rytm. Odruchowo zacząłem ssać penisa. Paweł posuwał mnie usta, czasami wpychając kutasa aż za głęboko. Dłońmi targał moje włosy i zaciskając je coraz mocniej nie pozwalał mi się uwolnić. Wszystko to trwało niezbyt długo. Był bardzo podniecony i szybko osiągnął orgazm. Znowu kutas pulsował w moich ustach strzelając spermą. Połykałem ją i ssałem dalej aż Paweł wyjął penisa z moich ust i poklepał mnie dłonią po twarzy. Powiedział, że ciągle myśli o mojej ciasnej dupie i przez to jest taki podniecony. Wrócił do namiotu. Ja zostałem sam. Upłynęło trochę czasu i zaczęło się robić chłodno więc też poszedłem spać. Następnego dnia przed kolacją Paweł powiedział, że teraz możemy wymknąć się na chwilę na wydmy. Zabrał ze sobą duży ręcznik, który rozłożył na piasku w miejscu osłoniętym zaroślami. Ku mojemu zaskoczeniu ściągnął mi spodenki i majtki i popchnął abym się położył na ręczniku w pozycji na brzuchu. Chwilę później leżał na mnie zupełnie nagi. Wszystko działo się szybko. Poczułem jak we mnie wchodzi i zajęczałem. Ból był podobny jak wczoraj. Rozkoszny i mimo wszystko podniecający. Paweł wchodził we mnie szybko i zdecydowanie. Dociskał mnie mocno i rytmicznie penetrował moją dupę. Sapał coraz głośniej. Jego ruchy dzisiaj były szorstkie, mocne, głębokie. Nie potrzebował gry wstępnej. Brał mnie zdecydowanie. I tak jak wczoraj kilkanaście szybkich, gwałtownych pchnięć doprowadziło do orgazmu. Paweł jęczał, zaciskał palce na moich ramionach jednocześnie pulsując twardy kutasem we mnie. Chwilę później rzucił komendę aby się ubierał. Musieliśmy szybko i niepostrzeżenie wrócić do obozu. On rozluźniony i zaspokojony a ja nieco obolały i ze sterczącym kutasem w spodenkach. Przed zaśnięciem jeszcze raz powtórzyliśmy scenę z wczorajszego wieczoru. Jeszcze raz zaspokoiłem go ustami klęcząc i poddając się jego woli. Ostatni dzień obozu upłynął nam na pakowaniu, sprzątaniu i trochę dłuższym niż normalnie czasie wolnym. Sprzątaliśmy we dwóch namiot i wtedy Paweł znowu mnie zaskoczył. Gdy się tego nie spodziewałem ściągnął moje spodenki i zaczął obmacywać mnie w kroku. Bałem się, że ktoś wejdzie i zobaczy ale jednocześnie podniecenie rosło bardzo szybko. Ustawił mnie w pozycji tyłem do siebie i w rozkroku opartego dłońmi o brzeg jednego z łóżek. Nagle wszedł we mnie gwałtownym ruchem. Poczułem jego twardego kutasa bez problemu pokonującego opór mojego odbytu. I znowu ten rozkoszny ból. Gdy jęknąłem Paweł zasłonił mi usta dłonią nie przerywając stosunku. Mocno, rytmicznie i zdecydowanie wchodził we mnie na stojąco od tyłu szybkimi ruchami. Nie trwało to długo. Szybko doszedł we mnie po czym złapał mocnym uściskiem mojego penisa i intensywnymi ruchami doprowadził mnie do orgazmu. Czułem jak skurcze powodują zaciskanie odbytu na wciąż twardy kutasie Pawła co spotęgowało doznanie. Wyszedł ze mnie i niespodziewanie strzelił mi mocnego klapsa na pośladek a później poprawił jeszcze kilka razy. W pośpiechu ubraliśmy się z obawy, że ktoś może wejść i nas przyłapać. Wieczorem po zapadnięciu zmroku znowu powtórzyliśmy nasz rytuał z seksem oralnym za namiotem-magazynem. Jednak dziś Paweł był mniej gwałtowny i bardziej delikatny. Robiliśmy to znacznie dłużej a on jakby delektował się moim ssaniem jego penisa. Następnego ranka odjeżdżaliśmy już do domu autobusem. Tuż przed odjazdem Paweł zaciągnął mnie w ustronne miejsce gdzie wpadliśmy sobie w ramiona. Nasze usta spotkały się w cudownym długim pocałunku. ‘Dziękuję moja seksowna dupko’ wyszeptał do ust. Skończył się obóz, wkrótce kończyły się wakacje, zakończyła się moja niesamowita przygoda ale i skończyła się nasza znajomość z Pawłem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomek

    Historia jest jak najbardziej prawdziwa. sierpień 1986

  • Wino, trawka i nasze zony…

    Wybraliśmy się z Agnieszką do znajomych. Była to jej dobra koleżanka jeszcze z czasu studiów prawniczych, Angela, i mąż Wiktor. Sam ledwo ich znałem. Bawiliśmy się razem na kilku imprezach studenckich, potem raz odwiedziliśmy ich na chwilę rok czy dwa po skończeniu studiów, a od tej ostatniej bardzo krótkiej wizyty minęło już jakieś sześć, siedem lat. Tym razem mieliśmy spędzić u nich dwie noce.

    Angela i Wiktor mieszkali na osiedlu domków jednorodzinnych, gdzieś na obrzeżach Wrocławia. Zajechaliśmy tak już późnym piątkowym wieczorem. Latem było jeszcze całkiem widno o tej porze. Wiktor wyszedł powitać nas przy bramie, a Angela stała w drzwiach domu dobrze widoczna już od bramy…

    Dobrze widoczna… Jak ona pięknie wyglądała! Pierwsza moja myśl była pytaniem, dlaczego tego nie widziałem wcześniej…? Może jej nieoczywista uroda umykała mi pomiędzy innymi koleżankami Agnieszki, które poznawałem na imprezach, może to dlatego, że patrzyłem zawsze tylko na Agnieszkę, którą kocham nad wszystko i nikt inny mnie nie obchodził… Nie wiem. Wiem tylko, że zrobiła Angela na mnie takie wrażenie już w pierwszej sekundzie, że w jednej chwili, w jednym błysku męskich myśli pieprzyłem ją ogniście w wyobraźni…

    Wiktor otwierał drzwi Agnieszce i całował ją w policzek. Był wysokim, dobrze zbudowanym facetem, może nie miał tak wypracowanej sylwetki jak moja, ale był za to trochę większy ode mnie. Niewiele, ale jednak… Szybko ocknąłem się z mojego marzenia, ale jakaś dzikość musiała pozostać w moich oczach i dzikość tę bez wątpienia zauważyła Angela, witając się ze mną. Zbliżyła się, by dać mi powitalnego buziaka. Poczułem jej zapach, muśnięcie włosów i kolejny raz przez moją głowę przeleciało w błyskach kilkanaście obrazów, na których posuwam ją w każdy możliwy sposób… Kobiety chyba takie rzeczy czują, bo spojrzała na mnie lekko speszonym… nie, zdziwionym wzrokiem. Spojrzenie to nie było pozbawione odwagi. Jakby zdumiona pytała: “Ty… ze mną…?”

    Ocknąłem się po chwili, kiedy Wiktor już wyjmował bagaże z naszego samochodu. Kiedy ja stałem przez jakieś trzy długie sekundy z oczyma wlepionymi w Angelę, Agnieszka rozmawiała już z nim pięknie się uśmiechając i trzepocząc rzęsami, potem uściskała się z Angelą. Kolejne obrazy pojawiły się w mojej głowie… Znowu szybko się ocknąłem… Pomogłem wypakować bagaże i wszyscy weszliśmy do domu.

    Kolacja była już gotowa na stole. Lekkie letnie jedzenie, owoce, sery, wino… Wszystko co kocham. Co chwila w mojej głowie rodziły się migawkowe obrazy, na których raz kochałem się z Angelą, raz ją pieprzyłem, ale byłem już dużo bardziej opanowany, więc mogłem zabawiać się rozmową ze wszystkimi, wysłuchiwać wspomnień, żartów i podkręcać się tym, jak Wiktor patrzy na moją kochaną żonę… Rozmowa kleiła się im znakomicie. Wiktor co chwila komplementował Agnieszkę. Kiedy otwieraliśmy trzecią butelkę wina, masując udo Agnieszki, zapytałem ją, w chwili, kiedy nikt prócz niej nie mógł tego słyszeć: “Chciałabyś, żeby on cię przeleciał…?”. Lubiłem takie gierki – Agnieszka się peszyła, a mnie to podniecało i rozbudzało moją wyobraźnię. “Przestań…” – odpowiedziała z uśmiechem. “Chciałbym widzieć, jak mu obciągasz…” – kontynuowałem swoją zabawę, ale w tej chwili musiałem ją przerwać, bo Wiktor i Angela wrócili z nowym daniem i świeżymi nakryciami. Widziałem tylko, że po moich słowach Agnieszka zatrzymała wzrok na wysokości kutasa Wiktora i zamyśliła się na dwie sekundy…

    Nie miałem już żadnych wątpliwości, co do szóstego zmysłu Angeli. Za każdym razem, kiedy pieściłem i posuwałem ją w myślach, zadawała mi dwuznaczne pytania pod pretekstem lepszego poznania się. Zwracała się do mnie, pytając: “Co lubisz najbardziej?”, pokazując palcem kilka dań ze stołu, ale nawet nie wiedziała, co pokazuje, bo oczy miała wlepione we mnie, a ja miałem wrażenie, że ona dobrze wie, “co lubię”. Jakby czytała w moich myślach…

    Potem dziewczyny musiały nagadać się ze sobą, powspominać czasy studenckie i poruszyć wszystkie obowiązkowe kobiece tematy. W tym czasie Wiktorem rozmawialiśmy o naszych zainteresowaniach – ja muzyka, on sport, więc gadka średnio się kleiła, tym bardziej, że więcej interesowały i i jego, i mnie nasze żony… Powiedział do mnie zupełnie bez żadnego wprowadzenia: “Agnieszka to piękna kobieta…”, “Angela to również piękna kobieta…” – odpowiedziałem zupełnie szczerze, a w myślach dokończyłem: “…rżnąłbym ją z dziką przyjemnością”. Chyba już nikogo nie zdziwi, że w tym samym momencie uśmiechnięta Angela spojrzała w moją stronę. Wzięła Sylwię za rękę i obie podeszły do nas. “Chodźmy na górę na balkon, Wiktor coś dla nas przygotował” – powiedziała Angela. Patrzyłem na ich pupy, kiedy wchodziliśmy po schodach. Angela miała przepiękne nogi… Migawki w mojej głowie pojawiały się bez końca. Musiała dobrze wiedzieć, że patrzę na nią…

    Weszliśmy na balkon przez sypialnię, którą gospodarze nam przeznaczyli. Balkon ciągnął się przez całą szerokość domu i był wspólny dla obu mieszczących się na piętrze pokojów. Niespodzianką była trawka. Tak, jeszcze na imprezach studenckich Wiktor zawsze miał coś ze sobą, teraz sobie przypominałem tamte czasy i znowu dziwiłem się, że nie dostrzegałem wtedy Angeli…

    Kończyliśmy kolejną butelkę wina, popalając trawkę. Zrobiło się jeszcze weselej i luźniej. Agnieszka odleciała zupełnie… Cały czas szeptała mi do ucha: “Przeleć mnie…, przeleć mnie jak nigdy”, na prawdę mocno się wyluzowała. “Będę twoja, zrobimy to tak, jak chcesz….”. Czasami mówiła trochę za głośno, ku wesołości Angeli i Wiktora, ale ciągle jeszcze rozmawialiśmy wspólnie o starych czasach… Dopiero kiedy Agnieszka z mgłą na oczach położyła mi rękę na kroczu i powiedziała prawie pełnym głosem: “Chcę być Twoją dziwką…”, Angela i Wiktor mocno uśmiechnięci stwierdzili, że oni też muszą się już położyć. Pogasili światła i weszli z balkonu do swojego pokoju. Zamykając drzwi, Angela patrzyła na mnie, pomachała zalotnie dłonią i powiedziała szeptem, więc mogłem wyczytać tylko z ruchu jej ust: “Zerżnij mnie…”, po chwili pomyślałem, że musiało to być raczej “Dobranoc”, które wyglądało dla mnie inaczej za sprawą trawki i wina.

    Kochaliśmy się w nowym miejscu jak zawsze pełni fantazji i zwierzęcej chuci. Powiedziałem kochaliśmy…? Nie, to było jebanie jedno z najlepszych w tym roku…! Podkręceni winem i trawką , zachowywaliśmy się jak spragnione zwierzęta… Wkładałem język w gorącą, pulsującą cipkę Agnieszki najgłębiej jak tylko mogłem, a ona dociskała mi głowę do swojego wygolonego krocza. Kiedy siadała mi na twarzy, lizałem drugą dziurkę, wsadzałem język głęboko. Moja suczka jęczała naprawdę głośno. Zapominaliśmy się… Wpychałem mojego kutasa głęboko w jej gardło, przytrzymywałem za włosy. Pozwalaliśmy sobie na wszystko… Zaczęła ssać moje jądra, wylizywać krocze. Kutas ociekał mi sokami i jej śliną… Miałem ochotę zerżnąć ją w tyłek… Chwilę się broniła, ale potem sama odpuściła, więc mogłem jebać moją piękną żonę tak, jak chciałem, nazywać ją suką i dziwką, którą w tej chwili rzeczywiście była i podobało się jej to… Zawyła w spazmach orgazmu, kiedy pieprzyłem jej piękną wypiętą pupę, obmacywaną moimi dłońmi. Sam umierałem z rozkoszy… ale jeszcze nie skończyłem.

    Chciałem jeszcze wsadzić język w ten cudowny tyłeczek. Agnieszka leżała z twarzą w tuloną w poduszkę. Musiałem troszkę zwolnić, by móc ją za chwilę dalej posuwać. Kiedy sam złapałem oddech i rozejrzałem się bezwiednie po pokoju, mając jeszcze mroczki przed oczami oprócz świecących diod odtwarzacza cd, zarysu mebli ledwie widocznych w ciemnościach, zobaczyłem dwa cienie na balkonie… Nie od raz skojarzyłem, co się dzieje… To było nowe osiedle za miastem, bez latarni, a księżyc był w nowiu… światło samych gwiazd było zbyt słabe, by pomóc dostrzec mi ledwie widoczną Angelę, obciągającą Wiktorowi. Oboje spojrzeli na mnie, a przynajmniej tak mi się wydawało, kiedy wzrok wyostrzył mi się w tych ciemnościach. Lizała mu kutasa i parzyła na mnie… Widać trawka nie tylko w nas wyzwoliła coś więcej…

    Przycisnąłem głowę Agnieszki do poduszki, tak by nie mogła odwrócić się w stronę balkonu i zacząłem jebać ją w tyłek, patrząc na obciągającą swojemu mężowi Angelę… Wyglądała pięknie. Byłem zauroczony. Chciałem, być na miejscu Wiktora.

    Nie trwało to długo, byłem zbyt podniecony. Złapałem Agnieszkę za włosy rzuciłem na podłogę na kolana. Była zachwycona, wchodziła w te rolę z przyjemnością i była w niej bardzo przekonująca. Zwróciłem jej oczy na scenę za balkonem i spuściłem się na twarz niemal w tym samym momencie, kiedy Wiktor zalewał nasieniem język i usta Angeli…

    Agnieszka była nieco wstydliwą osobą. W łóżku mogliśmy wprawdzie zrobić ze sobą już wszystko, ale przełamywanie kolejnych barier trochę trwało. Jest wysoką brunetką, o prostych włosach i jasnej cerze. Ma piękne nogi, smukłe stópki, piersi które mieszczą się w dłoni. Czerwone usta, ciemne oczy… I najpiękniejszy, najzgrabniejszy tyłeczek, jaki widziałem. Ma bardzo ładną cipkę, zupełnie dziewczęcą, pięknie wyglądającą pomiędzy widocznymi ścięgnami pachwin. Wzgórek przechodzi płynnie w płaski brzuszek i tak między piersiami można dojechać wzrokiem do białej, smukłej szyi i cudownej twarzy. Kocham Ją….!

    Kiedy Agnieszka, ku mojemu zaskoczeniu, niewiele przejmując się obecnością Angeli i Wiktora, oblizywała mi kutasa z resztek spermy, weszli, odsunąwszy wcześniej drzwi, Wiktor ze stojącym jeszcze kutasem i Angela… w pończochach, szpilkach, biżuterii i z twarzą zalaną spermą swojego męża…

    Angela proporcje miała niemal identyczne jak Agnieszka. Tylko piersi większe o jeden rozmiar – miałem okazję dobrze to sprawdzić. Również była brunetką, ale jej włosy było mocno kręcone – miała drobniutkie loczki sięgające niemal do piersi. Jej cera była dużo ciemniejsza, śniada tak jak moja. Miała wydatne usta, ale bez przesady. Podobały mi się. I miała cudowne nogi, piękne łydki i uda, przechodzące w małą pupę, ale nie pozbawioną idealnych kształtów… Kiedy stawała nawet w lekkim rozkroku, dobrze było widać jej zgrabną cipkę. Chciałem ją rżnąć…!

    Weszli. Wiktor zapalił mała lampkę przy oknie, a Angela uklęknęła obok Agnieszki i zaczęła ją całować. Sperma, której żadna z naszych kobiet jeszcze nie połknęła, ociekała po ich twarzach, piersiach, brzuchach i udach. Moja żona po trawce i po winie całkiem straciła kontakt z rzeczywistością i pozbyła się wszelkich hamulców. Nie wierzyłem w to, co widzę, ale chciałem patrzeć na nie bez końca – dwie wijące się boginie, całujące się lubieżnie, wyuzdane suki łapiące się wzajemnie za tyłki, ocierające się sterczącymi piersiami…

    Wiktor podał mi skręta i odpalił Zippo. Wciągnąłem dym do płuc i przytrzymałem. Dziewczyny podkręcały się jeszcze bardziej. Oddałem skręta koledze, który wciągnął do płuc ogromną ilość dymu, po czym oddał mi resztę trawki i Zippo. Przykucnął przy naszych dziwkach – nie potrafiłem podkręcony już inaczej ich nazywać nawet w myślach – złapał Agnieszkę za szyję, odwrócił w swoją stronę, przywarł do jej ust swoimi ustami i wdmuchnął cały dym do jej płuc… Część dymu uciekła bokiem… Położył drugą dłoń na jej cipce i wsadził do środka dwa palce. Agnieszka nawet nie mogła jęczeć, odpływała w ekstazie… Dziwne było patrzeć na własną żonę, na której cipce leży obca dłoń, ale podobało mi się, bo i jej się podobało… Wszystko to trwało chwilę, a ja nie miałem wiele czasu na przemyślenia, bo w tej samej chwili, kiedy Wiktor obracał twarz Agnieszki w swoją stronę, poczułem dłoń Angeli na moim kutasie, a zaraz potem jej usta.

    Possała mi kilka sekund, potem wstała, głowę miała przy moim uchu. Trzymając kutasa mocno w dłoni, szepnęła mi odważnie do ucha: “Chcę, żebyś mnie wyjebał. Wyjebał jak ostatnia sukę. Lepiej niż jebałeś swoją żonę. Zrobię Ci dobrze, ale potem musisz mnie wyjebać, tak?”. Na każde jej “wyjebać” byłem gotowy spuścić się od razu. Odpowiedziałem tylko jednym słowem: “Tak…”. Chyba czekała na coś więcej, więc dodałem “…suko”. Ścisnęła mi mocnej kutasa… “…ssij mi teraz…”. Popchnęła mnie kilka razy, aż upadłem na fotel na przeciwko łóżka. Uklęknęła. Poczułem ciepły oddech na kutasie, a potem cudowne obciąganie… Patrzyła na mnie tymi samymi oczyma, co podczas kolacji. W głowie słyszałem jej głos i tamto pytanie: “Co lubisz…? Co lubisz…? Co lubisz…?”.

    Patrzyłem na to, co robi… W rękach miałem jeszcze więcej niż pół skręta. Zacząłem go palić. Podniecało ją to, ssała jeszcze mocniej… i kręciła wypiętą dupą. Po każdym moim zaciągnięciu się trawką, przestawała mi na chwilę obciągać i wydychałem cały dym w jej usta głęboko do środka…

    Patrzyłem na Agnieszkę i Wiktora. Moja żona obciągała mu jak rasowa kurewka. Była podniecona nie tyle tym, że miała jego kutasa w buzi, ale widokiem mnie i Angeli oraz tym, że również ja patrzę na nią… Nie potrafię opisać tego podniecenia. Kiedy zobaczyła, że ją obserwuję, zaczęła Wiktorowi ssać tak lubieżnie jak to możliwe… Język oplatał żołądź, błądził po jądrach, usta obcałowywały całego kutasa, a jej oczy ciągle skierowane były w moją stronę…

    Kiedy Wiktor to zauważył, spojrzał porozumiewawczo w moją stronę. “Zerżnij ją jak ostatnia sukę”, powiedziałem, dziwiąc się swoim słowom, jakby wypowiadał je ktoś obok mnie. Wziął Agnieszkę na łóżko, obrócił ją twarzą w moją stronę, Agnieszka była na czworaka, bez sprzeciwu wypięła tyłeczek na Wiktora i dała się posuwać… Jęczała na cały głos, a jedyne co mogła powiedzieć to krótkie urywane, powtarzające się: “O tak…!”.

    Angela też chciała popatrzeć. Przestała mi obciągać, otarła usta i usiadła na oparciu fotela obok mnie, pięknie eksponując swoje smukłe nogi. Poprosiła, bym odpalił skręta. Paliliśmy razem, ona nie przestawała pieścić mi kutasa dłonią i pozwalała podziwiać swoje nogi w szpilkach i pończochach. Raz na jakiś czas całowałem i ssałem jej pierś, która była na wysokości moich ust, drugą pieszcząc dłonią.

    Patrzyliśmy oboje jak Wiktor jebie Agnieszkę. Trudno użyć tu innego słowa… Wchodził w nią z całą siłą, głęboko i szybko. Oboje byli spoceni… Agnieszka wyglądała, jakby jej to powoli obojętniało, co podniecało mnie jeszcze bardziej. “Niech ona Ci ssie”, usłyszałem szept Angeli. “Tylko się nie spuść, musisz jeszcze mnie wyjebać…”. Nie chciałem ryzykować…

    Spojrzałem jej głęboko w oczy, odpaliłem skręta, zaciągnąłem się. Spokojnie odłożyłem resztę trawki i Zippo na stolik przy lampce… Chwyciłem Angelę jedną ręką za szyję, drugą za włosy – jak jej się to podobało – rzuciłem na podłogę, tak bym mógł widzieć Agnieszkę. Wsadziłem kutasa naprężonego do granic wytrzymałości prosto w tyłek Angeli jednym ruchem. Spojrzała na mnie i wiedziałem, że to jej pierwszy raz w ten sposób i że nie spodziewała się tego. Moje podniecenie jeszcze się wzmogło. Pośliniłem jej oczko i mojego kutasa i zacząłem posuwać z całą siłą… Ból szybko minął, trawka robi swoje, i zaczęło się jej to naprawdę podobać… Kręciła tyłkiem i dopychała go do mnie, bym wszedł jeszcze głębiej, jeszcze mocniej. W końcu powiedziała: “Pieprz mnie jak szmatę”. Wszystkie moje zahamowania puściły. Jebałem jej dupę jak zwierzę… Leżała da podłodze z poduszką podłożoną na wysokości bioder, a ja wchodziłem w nią od tyłu całym ciężarem ciała.

    Agnieszka jęknęła. Wiktor szybkim ruchem przełożył kutasa z cipki do dupeczki i dalej ją jebał, sam będąc jeszcze bardziej nakręcony niż przed chwilą. Wszystkich zalała kolejna fala ekstazy. Nasze dyszenia i jęki przerywały tylko co chwila wypowiadane: “Dobrze ci suko?”, “Pierdol mnie…”, “Tak ruchasz szmaty….? Ou, dobrze”, “Jęcz dziwko…”, “Ou, już nie mogę”, “Nie obchodzi mnie to suko…”.

    Kiedy spuściłem się w dupę Angeli, kutas ciągle mi stał i chciał jeszcze. Zostawiłem ją dyszącą na podłodze… Próbowała lizać mi jądra, kiedy wstałem, ale była bez sił. Rzuciłem ją na plecy na podłogę… Miała piękne nogi… Zniżyłem się do nich i zacząłem drzeć zębami i paznokciami pończochy, lizać jej łydki, uda, pachwiny… Zdjąłem jej szpilki, rozerwałem pończochy i zacząłem ssać stópki… Angela powoli odzyskiwała siły; zaczęła ciężko oddychać i pieścić swoje piersi… Po chwili powiedziała jeszcze raz: “Niech ona ci ssie…”. Tym razem byłem gotowy.

    Podszedłem do Agnieszki, która teraz leżała na plecach, z mocno rozłożonymi nogami, bezwładnie kołyszącymi w rytm ruchów Wiktora. Głowa zwisała jej z krawędzi łóżka… Bez najmniejszego sprzeciwu pozwoliła wsadzić sobie kutasa do ust po samą nasadę. Jebałem ją w usta aż się krztusiła… Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje! Było cudownie, a ja chciałem jeszcze więcej… Angela stanęła za mną, postawiła nogę na łóżku – wiedziała, że mi się to spodoba. Patrzyłem na tę piękność i na mocno rozwartą, czerwoną cipkę Agnieszki na zmianę… Chciałem jeszcze więcej, hamulce nie istniały…

    Po chwili moja żona miała dwa kutasy w sobie. Wiktor, na którym siedziała, był w cipce, a ja z tyłu posuwałem ją w ten piękny tyłeczek. Czułem dobrze kutasa Wiktora, który miarowo jebał cipkę Agnieszki, czułem jej ciasną dziurkę… Zacząłem już tracić kontakt ze świadomością z podniecenia… Moja żona była w siódmym niebie…

    Kiedy się spuszczałem w jej dupkę, ssałem jednocześnie piękną, nagą stópkę Angeli, obnażoną przez podarte na strzępy pończochy…

    Jeszcze do siebie nie doszedłem, kiedy usłyszałem głos Angeli skierowany głównie do mnie: “Jutro moja kolej…”.

    Poszliśmy spać w czwórkę w naszym łóżku… Tuliłem się do szczęśliwej Agnieszki, całowałem ją i głaskałem. Na plecach czułem pocałunki Angeli, którą Wiktor chyba jeszcze delikatnie posuwał, ale nie miałem już siły zastanawiać się nad tym… Angela pieściła potem jeszcze późną nocą mojego kutasa, na którym jej dłoń spotykała się z dłonią Agnieszki…

    cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marquis Donatien
  • MW-Preludium Rozdzial 6 Ala i noc , 7 Nagi Wekend – Niedziela

    6 Ala i noc

     

    Spanie z piątką dziewczyn to harówa. Przynajmniej jedno nie podlega dyskusji – jestem wraz z Alą pośrodku. Jest aktualnie w romantycznym nastroju, wtulona we mnie, z głową spoczywającą na mej piersi. Tak jej dobrze i nic nie jest w stanie zakłócić jej szczęścia. Nawet pozostała czwórka.

    A tam wrze walka o prawa dostępu i o dostęp do pieszczot. Cały czas słyszę: popieść mi cipkę, wsadź mi paluszka, pocałuj mnie w lewy sutek, ssij prawy sutek, smyrnij futerko, cipa mnie swędzi. Moje ręce są w ciągłej trasie, przystanki mają jednobrzmiące nazwy: cipa, dupa, cycek. Te dziewczęta są wiecznie niedopieszczone. Nad głową co i rusz pojawia się kolejny tyłek żądający, by go lizać bądź cipa z podobnym żądaniem wzbogaconym o: pieprz mnie językiem, zerżnij mnie nosem, przeoraj mi pizdę jęzorem. A czasem cipa nic nie mówi, tylko pociera moją twarz.

    Jedynie mój kutas ma chwilę spokoju. Ala, korzystając z uprzywilejowanej pozycji bezczelnie go anektuje. Usztywnia go ustami na ile może, wsuwa sobie do cipki i każe mu tam zostać. Flaczeje tam znowu, ale jest w środku, a to pewnie buduje jej romantyczny nastrój. Podsumowując – jestem w raju.

    W końcu dziewczęta się uspakajają, moszczą wygodnie, tulą do siebie. Sypialnie wypełnia szelest równych oddechów i cichutkie pochrapywanie Ali

    Budzi mnie pocałunkiem. Jest środek nocy, księżyc w pełni napełnia sypialnię srebrzystym blaskiem. Dziewczęta splecione parami spoczywają pogrążone w głębokim śnie w dość frywolnych pozach. Jest romantycznie. Wiem, po co mnie budzi. Przesuwam się ku dołowi łóżka, ujmuję nogę Ali i zacząłem lizać jej stopę… Ale tylko przez chwilę, przecież mam inne plany! Wykradam ją spomiędzy śpiących koleżanek, biorę w ramiona i niosę do salonu. Tam wszystko jest już przygotowane.

    – Ufasz mi, Maleńka?

    – Tak! Oczywiście, że tak!

    – Nie ruszaj się więc, udawaj, że śpisz.

    – Czy mogę „spać” z otwartymi oczyma?

    – Nawet powinnaś, ale już nic nie mów.

    Kładę ją, bezwładną na wznak na środku kanapy. Rozkładam szeroko jej ręce, rozchylam powoli nogi. Ala leży rozkrzyżowana z szeroko rozwartymi udami, jej pierożek rozchyla się lekko. Sięgam pod kanapę, z każdego narożnika wyciągam sznur zakończony kajdankami, pluszowymi kajdankami. Wiedziałem, że  się kiedyś przydadzą!

    Ala milczy, przecież „śpi”, przygląda się tylko moim poczynaniom, na widok  kajdanek oczy jej się rozszerzają lecz nie przerywa milczenia. Zapinam ostatnie z nich. Mam ją!

    Liżę. Zlizuję z niej smaki utraconego dziewictwa wymieszane z moim własnym nasieniem. Zmywam z jej ciała efekty pięciu dziewczęcych orgazmów. Wylizuję jej ręce, po tych rękach przeciągała lubieżnie swoim kroczem Kasia. Pieszczę językiem sutki. Liżę zaczątki jej piersi, to w nie Lola wcierała wygarniętą ze swojej cipki lepką wilgoć pozostałą po szczytowaniu. Wylizuję brzuszek umazany kleikiem Majki i Natki. Liżę ją całą, liżę jej łydki, liżę łokcie, liżę jej pachwiny i liżę pod pachami, skręca się wtedy cała, ma łaskotki. Jej brzuszek też cały drga pod moim językiem. Ala powstrzymuje śmiech. Czyszczę pępek, wylizuję wzgórek łonowy, nagle przechodzę do szyi, liżę uszka, wylizuję jej twarz. Odpinam kajdanki. Cała się spręża.

    Kładę jej dłoń na ustach, by uprzedzić niewypowiedziane pytanie.

    – A cipka!? Nie wyliżesz Pana Pierożka!?

    – Śpij Maleńka, śpij słodko.

    Podnoszę ją z kanapy, przekładam znów bezwładne ciało przez oparcie fotela. Zgięta wpół, głowa na fotelu, nogi zwisają z tyłu nie dotykając ziemi. Znów kajdanki, ręce, nogi, Nogi idą szeroko, spocony już pierożek otwiera się szeroko. Cofam się nieco i podziwiam.

    Wypięta pupa sterczy w niebo z nieco rozchylonymi policzkami, rozkoszny rowek z dziurką słoneczka, niżej cipka z wargami rozchylonymi jak do pocałunku. Wtulam twarz między te policzki. Zamierzam zafundować Maleńkiej najwspanialsze lizanie dupy, jakie przeżyła. No właściwie to będzie pierwsze.

    Wpycham język głęboko w cipkę, wygarniam nagromadzony tam kisielek i przenoszę między pośladki. I jeszcze raz. Ala jest już tak podniecona, że śluz wypełnia jej cipkę po brzegi. Teraz liżę ją między pośladkami, wylizuję starannie cały tyłeczek, tu też dziewczęta zostawiły swoje soczki. Wwiercam się językiem w rozkoszną dziurkę. Dziurka chce uciec przede mną, ale kajdanki trzymają, Ala tylko pojękuje. Przemierzam palcem jej cipkę i takim, lepkim od jej soków drążę słoneczko, wchodzę głęboko. Ala drży coraz mocniej. Teraz mój kciuk wchodzi głęboko w jej pochwę. Poprzez ściankę pochwy wyczuwam swój palec pogrążony w drugim otworku, pocieram kciukiem ten palec, poprzez to wszystko, co między nimi. Równocześnie liżę delikatnie nabrzmiałą łechtaczkę. Ala dostaje spazmów, krzyczy, szarpie się w kajdankach, dobrze, że są pokryte grubym pluszem. Odpinam je, znów biorę Maleńką na ręce, chce coś powiedzieć, więc znowu przykrywam jej usta dłonią. Wracamy do sypialni, kładę ją ostrożnie, by nie obudzić dziewcząt, sam wsuwam się obok. Ala gramoli się na mnie i przywiera mocno. Przytulam ją, gładzę po włosach. W końcu oddech jej się uspakaja, przestaje się wiercić, zaczyna cicho pochrapywać. Śpi.

    Bladym świtem budzą się dziewczęta.

    – A lizanie? Miałeś ją całą wylizać! A my chcemy pomóc.

    Uśmiecham się tylko do nich z miną kota, który dorwał się do śmietanki.

    – No tak!

    Odwracają się na drugi bok, przytulają do siebie. Zasypiają jeszcze.

     

    7 Nagi Weekend – Niedziela

     

    Śpię twardo z Alą wtuloną we mnie. Gdy się w końcu budzę, słoneczko jest już wysoko a pozostałych dziewcząt nie ma. Ala przeciąga się, szuka moich ust, obdarza wilgotnym pocałunkiem. Otwiera oczy i pyta:

    – Gdzie są wszyscy?

    – Jeszcze nie wiem. – wstaję, podchodzę do okna – opalają się nad basenem. Zaczynam się bezwiednie drapać po jajach, gdy Ala podbiega i zastępuje mnie w tej typowo męskiej porannej czynności.

    – Siku mi się chce – stwierdza.

    Patrzę na nią, patrzę na dziewczęta drzemiące na leżakach i oczy mi się świecą.

    – Pamiętasz, co wczoraj tu wyprawiały? Teraz się zemszczę! Tylko bądź cichutko jak myszka.

    Znajduję kamerę, włączam, krótko instruuję Alę.

    – Już działa, ty tylko patrz na wyświetlacz, co się nagrywa.

    Zakradamy się cichutko nad basen. Na czterech leżakach przysuniętych do siebie spoczywają cztery nagie ciała, młode i cudnej urody, sterczące ku niebu cycki, płaskie brzuszki, mniej lub bardziej zarośnięte wzgórki łonowe i cipki, ach te cipki. Na końcu oczywiście długie nogi. Dalej stoi Ala z kamerą, nad nią świeci słoneczko. Z drugiej strony zaś nadchodzi deszcz…

    Spoglądam jeszcze pytająco na Alę. Zerka na wyświetlacz i kiwa głową. Zaczynamy! Idę długim siurem  od lewej do prawej – to poszło po cipkach. Powrót wypada po brzuszkach, potem znów od lewej, tym razem po cyckach. Ciśnienie spada. Dziewczyny zrywają się z wrzaskiem.

    – Myślisz, że nam się nie chce sikać? To źle myślisz!

    Przewracają mnie na trawę i stają nade mną okrakiem, gdzieniegdzie przydeptując, żebym nie uciekł. Wcale nie chcę uciekać! Ala rzuca kamerę i dołącza do pozostałej czwórki. Przebiegam oczami boski rządek pięciu cip wiszących mi nad głową  i zamykam oczy – zanosi się na oberwanie chmury…

    Zalewa mnie gorący złoty deszcz, Dziewczęta nie oszczędzają ani centymetra mojego ciała, wszędzie docierają wrzące strugi moczu. Któraś z dziewcząt pewnie kończy pierwsza, bo czuję jakąś łapkę krzątającą się koło mojego kutasa. Druga łapka spoczywa aktywnie na moich jądrach. Jeszcze ostatnie krople moczu padają na mnie, gdy odzyskuję pełną formę. Co natychmiast zostaje dostrzeżone – czuję, że na mój pal nadziewa się jakaś cipa. Mogę wreszcie otworzyć oczy. Tak, to cipa Loli tańczy na moim dyszlu, jej dupka kiwa się miarowo, Lola jest cała mokra, z tyłka ściekają jej krople moczu. Zsuwa się z pala, jej miejsce zajmuje następna. Ciepła rączka wprowadza główkę mojego kutasa  do cipki schowanej w gęstwinie porastającej krocze – tak, to Natka. Prze chwilę kiwa dupką i zmiana. Teraz ujeżdża mnie Majka. Zaraz, dlaczego one wszystkie są mokre? No tak, przecież wszystkie je obsikałem!.

    Majkę zmienia Kaśka, poznałbym ją po samej cipie, wyjątkowo dorodnej, jej długie wargi sromowe miłośnie obejmują mojego penisa. Niby cipy w środku wszystkie takie same, no przynajmniej takie młode, ale jednak zaczynam je rozróżniać. Jeszcze trochę praktyki i będę je rozróżniał z zamkniętymi oczami.

    Zmiana, dosiada mnie Ala, ona jedna jest suchutka. To znaczy nie obsikana. W środku jest wilgotna, jak trzeba. Wilgotna i niemożebnie ciasna. Nasuwa się na mnie powoli, aż wyczuwam główką opór, dobijam do macicy Znów zdumiewam się – cały mój ptak mieści się w tak drobnym ciele.

    Dupcia Ali po kilkunastu wahnięciach zsuwa się ze mnie, teraz ponownie nadziewa się Lola. Ciekawe ile kółeczek zaliczę, zanim się spuszczę. Rozglądam się. Dziewczęta leżą obok mnie ułożone w zgrabny kwadracik, każda trzyma głowę miedzy udami następnej i liże. Resztki mojego moczu im nie przeszkadzają. Więc tak to zorganizowały! Przyglądam się dokładniej, tak, to Natka tak ładnie rozlizała cipkę Ali. Teraz też ją liże zapamiętale.

    Dziewczęta ujeżdżają mnie przez pełne trzy kółeczka. Nie, żebym się spuścił. Po prostu ujeżdżanie im się znudziło. Teraz klęczą rządkiem, jedna za drugą, każda oprócz ostatniej wylizuje cipę poprzedniczki, ta ostatnia wypina się dla mnie –  spomiędzy pośladków śmieje się do mnie śliska, rozruchana już, szeroko rozwarta pizda. Wsadzam drąga i młócę, kilkanaście klepnięć,  klepnięcie w tyłek i panna rusza na czworakach na czoło tej ludzkiej gąsienicy, czyli na koniec kolejki. Nawet nie muszę cofać drąga, panna sama z niego schodzi gdy odmaszerowuje. W ten sposób zmierzamy powoli, lecz nieuchronnie w stronę bliskiego już basenu i zaczynam się zastanawiać – prędzej skończę, czy prędzej któraś z dziewczyn wpadnie do wody.

    Niezawodna cipka Ali ratuje sytuację, jest tak ciasna, że moje doznania się intensyfikują i zaraz eksploduję. Informuję o tym lojalnie dziewczęta. Krzyczą:

    – Szybko! Wyciągaj!

    Ala z pewnym ociąganiem i pewnie z żalem zsuwa się z mojego dyszla. W ostatnim momencie. Ledwo zdążyła się obrócić. Błyskawicznie dołączają koleżanki. Tryskam serią spazmów na pięć uroczych buź z wyciągniętymi zachłannie języczkami.

    Dziewczęta stoją w kółeczku, zlizują sobie nawzajem moje nasienie z twarzy. Ja w środku szczęśliwy, dolizuję po kolei cipki. Każdej mogę poświęcić tylko chwilę, ale są już gorące, pełne soków. Wspomagam się rękoma, pieszczę trzy naraz. W efekcie doprowadzam dziewczęta do czegoś w rodzaju zbiorowego orgazmu. Pozostaję podpięty pod Kasię, jej pizda mnie fascynuje. Próbuję zmieścić w ustach ją całą, zasysam dzyndzylki, delikatnie liżę łechtaczkę, Zaciskają się uda, kleik spływa obficie, cipa drży, Kaśka jak to ona, intonuje wysokie ”c” – ma orgazm.

    Znów pluskamy się w basenie, dziewczęta chłodzą rozgrzane ciała, studzą rozpalone cipki. Wsuwam im po kolei rękę między uda i myję młode, nastoletnie krocza. Podmywam im cipy, czyszczę sromy z niedolizanych pozostałości po orgazmie. Teraz moje małolaty zagnieżdżają się na leżakach, rozchylają uda – suszą cipy. Ich tyłeczki, łona a także piersi wciąż są jaśniejsze, niż reszta ciała, ale powoli różnica się wyrównuje. Wykorzystują każdą wolną chwilę na opalanie.

    Zresztą łapią słońce praktycznie cały czas spędzony u mnie, korzystamy z ładnej pogody i pieprzymy się nad basenem albo i w wodzie. Teraz słońce zagląda im wprost w pizdy. Też zaglądam i znów wzbiera we mnie pożądanie. 

    Mam tylko dla siebie pięć chętnych, nagich dziewcząt. Znów dokonujemy wspólnie najbardziej wyuzdanych czynów lubieżnych, odświeżamy się w basenie i znów opalamy.

    Późnym wieczorem odprowadzam je nagie do furtki, jeszcze żegnam je czule, podczas gdy nakładają znienawidzone ciuchy, ręce wysuwam już spod sukienek. Majteczek nie zakładają, idą przez miasto, a wiatr buszuje im w cipach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski

    Dzisiaj dwa rozdziały – w przeciwieństwie do poprzedniego, wyjątkowo obszernego – bardzo krótkie. Dlatego tak.

  • MW-Prolog Rozdział 8 Malenka

    Blady, poniedziałkowy świt. Ósma rano, śpię sobie smacznie, gdy nagle pod prześcieradło wślizguje się jakieś nagusieńkie, drżące w porannym chłodzie, pokryte gęsią skórką Ciało. Ciało przykleja się do mnie w poszukiwaniu ciepełka. Ciało nie ma głowy – ukrywa się w całości pod prześcieradłem.

    – Kocham cię, Maleńka! – mówię do Ali. Ciało chwilowo nie odpowiada.

    – Witaj, Maleńka – dodaję i witam się z Ciałem. Wsuwam dłoń między drżące uda Ciała i stwierdzam, że mój słodki pierożek jest gorący. Pierożek pulsuje w odpowiedzi a Ciało delikatnie wita się z moimi jajkami. Nadal milczy. Po chwili gęsia skórka ustępuje, Ciało przestaje drżeć, pierożek robi się wilgotny – pewnie się spocił w mojej dłoni. Ciało poprawia powitalny uścisk, przeciąga się i ziewa rozkosznie. I nadal milczy. Po dłuższej chwili zaczyna lekko pochrapywać.

    – Jestem szczęśliwy – myślę, zapadając ponownie w sen w objęciach Ciała.

    – Jaka jestem szczęśliwa! – mówi Ala, budząc się po godzinie i wynurzając głowę spod prześcieradła na mej piersi.

    – Ja też, Maleńka!

    – Nigdy nie mów do mnie inaczej, chcę być twoją Maleńką.

    – A mogę mówić – Mój Pierożku?

    – Tylko do mojego pierożka!

    Głowa Ali znika pod prześcieradłem. Ciało wyraźnie się przemieszcza. Teraz spod prześcieradła, na wprost moich oczu wyłaniają się dwie małe stópki z piętami w górze, rozchodzą się na boki i zaczynają powolną wędrówkę ku wezgłowiu łóżka. Kolejno spod prześcieradła wyłaniają się szczupłe łydki, sterczące kolana, wreszcie po moich policzkach prześlizgują się jedwabiście gładkie dziewczęce uda. Teraz sunie wprost na mnie Pan Pierożek, jeszcze całkiem przyzwoicie sklejony. Górują nad nim dwa niewielkie pagórki filigranowej pupy. Ciasno do siebie przytulone. Aż serce rośnie.

    Pierożek przysuwa się nieustępliwie aż wreszcie zatrzymuje o milimetry od moich ust.

    – Kocham cię, Pierożku! – Zanurzam język w gorącej i drżącej słodkiej cipie.

    Maleńka z racji miernego wzrostu ma trudniej, jej usta są w stanie osiągnąć tylko sam czubek mojego berła. Ale to wystarcza w tak romantycznej sytuacji. Ala delikatnie liże główkę kutasa i wędzidełko – wie już jak mi sprawić przyjemność – jej ręka smyra po moich udach, kroczu i jądrach. Ja zaś robię powtórkę z pierwszego lizania jej cipki, tyle, że robię to dużo wolniej, mamy mnóstwo czasu na dawanie sobie rozkoszy. Dłonie kładę na pośladkach Ali, jakie one malutkie! Gdyby nie ich twardość i brak sutków, można by je wziąć za melony Natki! Rozchylam je z pewnym trudem – tak są ściśnięte.

    – Strasznie spięta jesteś…

    – A teraz?

    – A teraz już nie.

    Wracam językiem do rozkosznej, twardej łechtaczki i Maleńka znów spina pośladki. Za późno!

    Naślinionym palcem delikatnie pocieram słoneczko. Czuję instynktownie, że Ali nic więcej do szczęścia nie potrzeba, więc nie posuwam się ani krok dalej. Kark mi już drętwieje ale przychodzi nagroda. Ciało pręży się pod prześcieradłem, głośno dyszy i próbuje mi odgryźć czubek pały, paznokcie wbijają się w moje jądra. Szyby w oknach drżą od krótkiego, urwanego krzyku Ali. Przez pośladki przebiegają dreszcze, półdupki zaciskają się mocno, więżąc moją dłoń. Pierożek pulsuje, na język spływa mi lepka strużka o smaku o niebo lepszym od kawioru.

    Pierożek odpływa od moich ust i wraz z udami, kolanami, łydkami i wreszcie stópkami; znika pod prześcieradłem, jakby go nigdy nie było.

    Czy to się wydarzyło? –  Za potwierdzenie mam tylko cudowny smak młodziutkiej cipki w ustach. Ciało się przemieszcza. W miejsce Pierożka pojawia się śliczna buzia Ali, z miną kota, który dorwał się do śmietanki. Głowa Maleńkiej zalega na mej piersi i tak trwa.

     Trwa, póki bez słowa nie odrzucę prześcieradła. Biorę Maleńką za rękę i taką nagą prowadzę do ogrodu. Oprowadzam ją po mojej samotni, pokazuję, gdzie mieszkają sikorki, gdzie się chowa jeż. Ani słowa o nas, o tym, czego właśnie doświadczyła, o tym, co ją tu sprowadziło a już, boże broń o koleżankach. Tylko ją trzymam za rękę. Brodzimy boso po trawie, miejscami rozgrzanej słońcem, w cieniu jeszcze wilgotnej od porannej rosy. Uciekamy ze śmiechem spod włączających się znienacka zraszaczy. Pięknie wygląda ze skórą pokryta kropelkami wody, iskrzy się cała w słońcu.

    Unoszę rękę – Maleńka, przytrzymując się jej, wykonuje klasyczny piruet. Jak wdzięcznie się porusza! Puszcza moją rękę i wyczynia fikołki na trawie.  To gimnastyczka! – dociera  do mnie. Chodzi dookoła mnie na rękach, zerka pierożkiem w niebo. Robi mostek, później szpagat – jak to się mówi – klika cipą. Znów staje na rękach, w tej pozycji robi szpagat rozklejając mi pod samym nosem pierożka. Z ledwością się powstrzymuję, by nie zagłębić się językiem w tym maksymalnie rozwartym przede mną sromie. Nie zepsuję tej chwili! Wreszcie Maleńka przetacza się przez pół ogrodu gwiazdą. Biegnę za nią i zastanawiam się nad swoimi uczuciami. Bo niewątpliwie coś do niej czuję.

    Czyżbym się zakochiwał?  W małolacie?!!! Dwudziestopięcioletni starzec? Ale przecież nawet w myślach nazywam ją moją Maleńką! I obawa – poczeka na mnie te parę lat? Przecież wtedy będę miał… No właśnie! Czego ja się w ogóle obawiam! Nie bądź chłopie śmieszny, ruchaj tę nastkę póki chętna, nawet nie próbuj się angażować, wyjdziesz na głupka. Nauczysz ją wszystkiego o seksie, to sobie znajdzie chłopaka w swoim wieku i ten ją będzie dymał. To, co ona do ciebie czuje, to dziewczyńskie zauroczenie i hormony. W końcu właśnie ją rozdziewiczyłeś, pierwszy raz wyjebałeś, zrobiłeś z niewinnego dziecka wyuzdaną suczkę. W niespełna tydzień – moje gratulacje.

            Padamy na trawę, nasze ręce, nasze palce się szukają, splatają. Leżymy patrząc w niebo. Nie wstanę, nie poszukam godnego jej kwiatka i nie wepnę we włosy – to by było zbyt sztuczne, nienaturalne, wyczułaby to. 

    Maleńka się zrywa, ciągnie za rękę, biegniemy do basenu. Gdy skaczemy, woła:

    – A teraz mnie zerżnij! 

    – Uff! 

    Gdy wynurzamy się z wody, odpowiadam:

    – Z przyjemnością, Maleńka. Ale najpierw się zabawimy!

    Zdziwioną, wynoszę na rękach z wody. Biorę dyżurną butelkę oliwki, połowa dla niej, połowa dla mnie. Rozprowadzamy ją sobie nawzajem po całym ciele. Wskakujemy do basenu i zaczynamy zapasy.

    Jakże wyślizguje się to zwinne śliskie ciało z moich uścisków! Już, już się zdaje, że ją mam i nagle trzymam tylko powietrze. Maleńka z kolei nie może  się na mnie utrzymać, wskakuje na mnie, poczym ześlizguje się raz za razem mimo rozpaczliwych wysiłków. Mógłbym jej pomóc ale to ześlizgiwanie się jest takie przyjemne… Widok jej naoliwionego Pierożka rozpłaszczonego o moje biodro i zsuwającego się coraz niżej – bezcenny.

    Dopasowuję się do aktualnego nastroju Maleńkiej:

    – Jak widzę twoją cipę rozpłaszczoną na moim udzie to mi sperma zbiorniczki rozsadza.

    – To wsadzaj kutasa w tę cipę i zredukuj sobie ciśnienie!

    – W dziób ci wsadzę, jak się nie zamkniesz i nie przestaniesz świntuszyć. Udławisz się spermą!

    – To już w piździe ci nie staje? Tylko w buzi czasem drgnie?

    – Tylko poczekaj, tak cię przerżnę, że ci dupą wyjdzie

    – Kurewsko romantyczny jesteś!

    – A z ciebie romantyczna kurwa! – walę z grubej rury. Może ze zbyt grubej?

    Ale nie, Maleńka ryczy ze śmiechu.

    – Trzymaj mnie bo się zleję!

    – Czym prędzej łapię ją za Pierożka. – Faktycznie sika!

    – Jesteś cudowny! I teraz i przedtem, kurewski romantyk!

    – No, teraz sobie zasłużyłaś!

    – Na co?

    – Na rżnięcie!

    Sprawdzam palcami cipkę – śliska i lepka w środku. Dobra dziewczynka. Podnoszę ją za pośladki, na szczęście oliwka już się częściowo zmyła, Maleńka jedną ręką się przytrzymuje, drugą wprowadza w siebie kutasa, potem już obiema obejmuje mnie za szyję. Nogi ma splecione na moich biodrach. Przesuwam się w ciasnym tunelu, czuję pulsowanie ścian, dobijam do końca. Podnoszę Alę za pośladki  wysuwam się z jej cipy z cichym cmoknięciem; puszczam pośladki i Ala mimo swoich wysiłków zsuwa się powoli po moim śliskim od oliwki ciele a jej cipa nasuwa się ponownie na mój maszt, aż pierożek ginie w moich włosach łonowych. I jeszcze raz i jeszcze… pieprzymy się w wolnym tempie, czujemy narastającą rozkosz. Maleńka zaczyna poruszać biodrami, dobija mocno cipą przy każdym suwie, jej tyłeczek wytrwale i jakże rozkosznie pracuje w moich dłoniach. Odnajduję słoneczko i wwiercam się w nie śliskim palcem.

    – O tak! Tak mi rób! Rżnij mnie w obie dziury! – krzyczy Ala.

    Drążę głębiej, dobrze naoliwiony palec wchodzi bez oporu aż do końca. Przez ściankę pochwy czuję swojego kutasa sunącego w głąb pizdy. Mówię to Ali.

    – Następnym razem sama sobie wkładam palec w dupę! Też chcę mieć taką przyjemność.

    Teraz suwam palcem w jej pupci, koordynując ruchy z sytuacją w pochwie – tu wkładam, tam wyjmuję. To wyraźnie działa na Maleńką, ciasną cipę wypełniają soki, ścianki pulsują, napierają na mnie. Ala, cała rozedrgana, gryzie mnie w ramię. Zwalam cały ładunek swojej plazmy w jej cipę. Chwilę długą jak wieczność tak trwamy, wreszcie zsuwa się ze mnie, ściska ręką Pana Pierożka i ucieka z wody. Staje w rozkroku na krawędzi basenu. Wypina biodra. Patrzę w górę w perspektywę jej długich nóg zamkniętych kroczem bez śladu zarostu. Maleńka podstawia dłoń pod cipkę,  czeka, aż skapnie na nią moje nasienie, poczym podnosi tę dłoń do ust i ostentacyjnie oblizuje.

    – W ten sposób mam dwa w jednym – uśmiecha się, mała szelma. Ponawia swoje zabiegi, potem wkłada palce do cipki i wygarnia resztki. Wreszcie sięga tam po raz ostatni, siada na krawędzi basenu, przyciąga moją głowę do swoich szeroko rozwartych ud.

    – Posprzątaj po sobie!

    Jak różnie potrafi smakować jej Pierożek…

    * * *

    Opalamy się. Niezbyt równomiernie, bo leżymy wtuleni w siebie. Rozmawiamy.

    – Dlaczego nie w szkole – pytam surowym tonem – uciekłaś przed klasówką?

    – Powiedziałam mamie, że okres mi się zaczął, zawsze każe mi wtedy zostać ten jeden dzień w domu.

    – Uuuuu – To musisz wrócić do domu przed nią.

    – Ma teraz dużo pracy, wróci późnym wieczorem.

    – Ładnie się potrafisz ustawić

    – Z tobą bym się chciała ustawić, na dłużej, na bardzo, bardzo długo…. Lubisz mnie?

    – To nie takie proste!

    – A więc mnie nie lubisz!

     Nie mogę patrzeć na jej usta wygięte w podkówkę i podejrzanie błyszczące oczy. Raz kozie śmierć.

    – Co do mnie czujesz?

    – To proste. Kocham cię!

    – Kochasz mnie obu? Romantycznego mnie, dzisiaj o poranku i zboczeńca rżnącego pięć nieletnich lasek na raz, w tym ciebie?

    – Tak! Zresztą przekonałam się, że sama jestem zboczona! Co ja tu z wami wyprawiam… tydzień temu nie uwierzyłabym, że jestem do tego zdolna. Chcę, żebyś dobrze zrozumiał, to nie ma  być kompromis. Nie zgadzam się, byś rżnął inne małolaty, żebyś w zamian był ze mną. Ja chcę rżnąć te małolaty razem z tobą! Albo i na boku!

    – No to ci powiem Maleńka, czego pragnę  i czego się obawiam. – Opowiadam jej o swoich nadziejach i obawach.

    – Chyba zaczynam się w tobie zakochiwać – kończę. – Ja, stary jebaka który mówi małolacie o miłości z ręką na jej cipie. – Bo właśnie mam rękę na jej cipie.

    – Zwróć uwagę – mówię dalej –  jak pasują do siebie nasze dwoiste natury. Oboje chcemy się trzymać za rączkę i oboje nie mamy żadnych zahamowań.

    – To ja w to wchodzę! – woła radośnie Maleńka – Pierdol się gdzie chcesz, z kim chcesz, kiedy chcesz i jak chcesz pod warunkiem, że nigdy nie odmówisz wypierdolenia mnie. I obiecuję ci, że też nigdy nie odmówię, jak będziesz chciał mnie wypierdolić.

    – Pierdol się Maleńka! Z kim chcesz, gdzie chcesz, kiedy chcesz i jak chcesz. Warunek stawiam ten sam.

    – Pomyliłeś! Najpierw było: „ gdzie chcesz”. Mimo to… Zgoda!

    Pluje w dłoń. Ściskamy sobie ręce, przybijamy. Ten jeden raz. Uświadamia to sobie.

    – Pierwszy raz podałeś mi rękę!

    – I ostatni. To wyjątkowa chwila. Zwykle witam się…

    – No przecież wiem!

    – Czuję, że to na zawsze – szepce jeszcze, nagle rozmarzona. – Tylko mnie kochaj!

    Przytulam ją mocniej bez słowa, też się rozmarzyłem, Maleńka  myśli jak ja, ma te same pragnienia, pożądania, ten sam brak zahamowań… właściwie to właśnie zakochałem się w sobie! Zdrzemnęliśmy się, wyczerpani seksem i szczęśliwi.

    * * *

    Szczęknęła furtka. Podnoszę głowę i obserwuję z daleka rozbierające się przy wieszaku dziewczęta. Przyszły wszystkie razem. Teraz  idą niespiesznie w naszą stronę.

    – Spójrz Maleńka, idą świeże cipki do wylizania!  

    Zdaje test bezbłędnie.

    – Nawet nie myśl, że mnie przyłapiesz! Ja wyliżę te dwie z lewej, ty weź te z prawej, potem się zamienimy.

    Dziewczęta trochę zmieniają szyk. Ostatecznie mnie przypadają cipy Natki i Majki a Maleńkiej – Kaśki i Loli. Cipy nieświadome swego przeznaczenia podchodzą bliżej. Wstajemy z Alą i zaczynamy się z nimi witać – nasze cztery ręce równocześnie klapnęły w cztery krocza.

    – Alka! W szkole cię nie było!

    – Okres mam! Pierwszy dzień.

     No tak, matka kazała ci zostać w domu… I z tym okresem od razu lecisz do niego?!

    – Jakim okresem?

    – Cwaniara!  A co zrobisz, jak cię naprawdę złapie?

    – Zacisnę zęby, zacisnę picz  i jakoś przeżyję.

    – Aż tak cię swędziała ta picz z samego rana?

    – Wyjaśnialiśmy sobie pewne sprawy – wtrącam – was nie dotyczą i nie wpłyną w żadnej mierze na nasze wzajemne stosunki.

    – Nasze wzajemne stosunki…  – podchwytuje Majka – Masz na myśli stosunek łączący twojego kutasa z moją cipą?

    – Też!

     – No to w porządku!

    – No Maleńka, bierz, co twoje!

    Ala sadza swoje cipy na brzegu basenu i liże je stojąc w wodzie. Ja każę Majce uklęknąć nisko i wypiąć tyłek a Natce okraczyć ją i też oczywiście wypiąć tyłek.

    – W ten sposób ogarniam obie siostry jednym lizem – wyjaśniam i natychmiast demonstruję – Zaczynam od łechtaczki Majki, sunę przez jej muszelkę, zaczepiam o kakaowe oczko, jadę cienką różową linią, przeskok, teraz rozgarniam językiem złocisty gąszcz, odszukuję następną łechtaczkę i rozcinam boberka. Teraz różowe słoneczko, i dalej różowym rowkiem prawie po kość krzyżową Natki. Uff! Śliny braknie!  

    Maleńka tymczasem zapamiętale ssie obie cipki i wtula w nie twarz co jest przeżyciem zwłaszcza w przypadku bogatej z domu pizdy Kaśki. Dziewczęta chwalą Alę za pomysł i poddają się z chęcią naszym pieszczotom.

    Po dłuższej chwili zamieniamy się piczkami.  Natka i Majka siadają na brzegu basenu, cipy Kaśki i Loli piętrzą się przede mną, jedna nad drugą. Patrzę na krocze Kasi i postanawiam zastosować metodę Ali i wcisnąć w nie twarz. Ale najpierw jeden długi liz po całości. Śliny mi oczywiście brakło, ale Maleńka wykonała dobrą robotę i wilgoci tu nie brakuje.

    * * *

    Zadowolone, dopieszczone minetą dziewczęta popluskały się trochę i teraz wspólnie się opalamy. Łona i cycuszki łapią ładną opaleniznę, pupy zresztą też, to zasługa tego, że dużo się ruszamy  i ruchamy na świeżym powietrzu.

    – Może byśmy powtórzyły nasz nagi weekend? – Zwraca się Kasia do koleżanek. – Moja mama to się nawet ucieszyła, że zamiast wisieć jej nad głową, pójdę się uczyć do Majki.

    – I nawet się uczyłyśmy – potwierdza Majka – Na przykład sikać na stojąco.

    – I na stojącego – śmieje się Natka polerując mi dyszel.

    – To jak?  – Pyta mnie Lola – wszystkie jesteśmy chętne, Alki nawet pytać nie trzeba.

    – Otóż jest problem – wzdycham i szybko dodaję – nie mam na to wpływu, mam zapowiedzianych gości na ten weekend.

    Widzę, że Maleńka markotnieje więc dodaję.

    – To moi kuzyni ze Stanów, przylatują w sobotę, zostają do niedzieli a potem ruszają zwiedzać Europę. Moglibyśmy urządzić ruchanko gdzie indziej, ale… Przecież nie zostawię ich tu samych, nie widzieliśmy się parę lat. Po prostu nie wypada, no i fajne chłopaki są.

    Natce zaświeciły się oczy.

    – Jak bardzo fajne? – pyta niewinnym tonem. Dziewczyny to jednak mają radary w głowach, pięć par oczu spoczęło na mnie z żywym zainteresowaniem.

    – Sądząc po tym, jak blisko ich poznałem, są co najmniej tak fajni, jak masz nadzieję, że są.

    Przetrawia chwilę moją złożoną wypowiedź.

    – Przeleciałeś ich!? – zainteresowanie dziewcząt wyraźnie wzrosło.

    – Za kogo mnie macie?! Przelatywaliśmy wspólnie, to nie to samo. Nazywałem ich Bliźniaki – Jebaki.

    Zainteresowanie dziewcząt sięga zenitu.

    – Jejku, bliźniaki! Podobni?

    – Jak dwie krople wody.

    – Ile mają lat?

    – Czterdzieści osiem… – zawieszam głos i widząc więdnące minki, dodaję – Razem.

    Dokonały szybkich obliczeń i minki im ponownie rozkwitły.

    – Nie, nic z tego, zazdrosny jestem – wypalam znienacka.

    Kaśka, sama obdarzona wybitnym poczuciem humoru szybko mnie rozszyfrowuje.

    – Mnie nie wkręcisz! Dziewczyny, on się tylko z wami droczy a już mu się oczy świecą do tego weekendu.

    I rzeczywiście, na myśl, czego jesteśmy w stanie dokonać wespół z bliźniakami, aż żal się mi robi ich cipek.

    Zaczynamy się zastanawiać, jak najlepiej zaaranżować spotkanie, biorąc pod uwagę poczucie humoru i odporność psychiczną moich kuzynów. Dziewczęta zgadzają się na wszystko, z wyjątkiem wystąpienia w jakimkolwiek łaszku.

    – Wybij to sobie z głowy, nie będziemy łamać tradycji, u ciebie jesteśmy na golasa albo wcale!

    Biorąc pod uwagę ten aksjomat, układamy Plan. O tym, czy wypalił – już wkrótce.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Uwazaj czego sobie zyczysz

    Było grudniowe popołudnie. Czas w pracy nużył się i modliłam się o zbawienie. Dodatkowo moją irytację potęgował fakt, że mimo ogrzewania było mi strasznie zimno. Nie wiem czy to przez moje zmęczenie czy to, że moje miejsce pracy znajdowało się tuż przy drzwiach firmy. Jestem recepcjonistką/asystentką (no wiecie wszystko w jednym) w związku z czym są u mnie tzw. wolne przebiegi – nie mam co robić.

    Tego dnia myślałam, że oszaleje – zimno, nudno to dodatkowo moje pragnienie seksu nie opuszczało mnie przez chwilę. Zaczęłam więc fantazjować o Kamilu – moim chłopaku. Ostatnio mało czasu spędzamy razem dlatego chodzę częściej napalona. Wyobrażałam sobie, że pieści moje piersi, ściska sutki a drugą ręką głaszcze moje udo. Delikatnie przesuwa rękę ku górze przejeżdżając palcami po mojej łechtaczce przechodząc na drugie udo. Na samą myśl robiło mi się wilgotno. Czułam jak z każda chwilą moja cipka zaczyna pulsować a soki nie przestają z niej wypływać. Dobrze, że miałam leginsy bo bym musiała chodzić z wilgotnymi udami, a nie uśmiechało mi się to. Zapragnęłam aby zjawił się teraz w mojej pracy i mnie po prostu przeleciał.

    Z zamysłu wyrwał mnie telefon (o wilku mowa):

    – Hej kochanie, co tam?

    – Jesteś nadal w pracy?

    – No tak (przecież zbliża się dopiero 16, a wie, że wychodzę o 17)

    – Okey

    I rozłączył się. ,,O co mu chodzi?”. Uznałam, że albo nudzi mu się albo padł telefon co często się mu zdarzało, dlatego rozmowa skończyła się w ten a nie inny sposób.

    Minęło z dobre 20 minut. Gdy już miałam pisać do mamy, o której wychodzimy (plus pracy z rodziną, że możesz z nimi wracać a minus ze często się kłócicie bo nie czujecie zahamowań) usłyszałam dzwonek do biura. Nie mam zwyczaju sprawdzania kto to więc od razu otworzyłam drzwi. Kamil. Nie ukrywam – zdziwiłam się, ale w pozytywnym sensie tego słowa. Stał tak i patrzył się co zaczęło mnie irytować:

    – Stało się coś? – spytałam go

    Nic

    – Halo! Ziemia do Kamila, odbiór!

    Nic

    ,,nosz kurwa”

    – Skarbie jeżeli przyszedłeś po to aby popatrzeć sobie na mnie mogłeś poczekać aż wrócę do domu.

    Nic nie odpowiedział jedynie uśmiechnął się. Coś mi się nie podobało w tym – znam ten uśmiech, on coś kombinował, ale nie wiem co,

    – Masz dzisiaj jakieś spotkania albo przychodzą kontrahenci? – zapytał

    – Nie.

    Zaszedł mnie od tyłu i przytulił. Uwielbiałam to. Ogólnie uwielbiałam jego bliskość. Czułam się wtedy bezpieczna i szczęśliwa.

    – Aaaa.. rozumiem, stęskniłeś się, no dobrze dobrze, możesz zostać – zaśmiałam się i pogłaskałam go po dłoni.

    Nagle jego usta zaczęły delikatnie muskać mnie po szyi. W niektórych miejscach mocniej przywierały do mojej skóry co powodowało lekki, ale przyjemny ból. Nie protestowałam, byłam chyba zbyt napalona aby mu zabronić tej przyjemnej czynności. Jego dłonie zaczęły mnie delikatnie masować po brzuszku, a po chwili powędrowały do mojego biustu. Obie dłonie ułożył na piersiach i zaczął je masować, czasem wzmacniał uścisk jednak bardziej mnie to pobudziło. Odchyliłam głowę do tyłu i rozkoszowałam się tą chwilą. Masował je coraz mocniej, aż po chwili szybko schował dłonie pod moją bluzkę, włożył pod stanik i kontynuował zabawę. Byłam podniecona faktem, że w każdej chwili może ktoś nas przyłapać. Potęgowało to moją żądze. Jako, że nie mam wstydu zaspokajania się przed nim, zaczęłam masować się po niej, delikatnie moja dłoń muskała ją od góry do dołu. On nie przestawał zabawy moimi piersiami, a do zabawy włączyły się jego usta. Całowały mnie po szyi, a następnie, powędrowały do moich ust. Zatopiłam się w tym nieziemskich pocałunku – ,,boże jak on całował!’’. Przerwał wcześniejszą zabawę piersiami co spowodowało, że z moich ust wydobył się cichy jęk niezadowolenia z tego faktu. Zaśmiał się jedynie i obrócił mnie w swoją stronę. Moja twarz była centralnie na wysokości jego męskości, która znajdowała się w pół zwodzie.

    – Pomasuj go przez chwilę, proszę

    – Tutaj? A jeśli ktoś zobaczy?

    – Bądź grzeczną dziewczynką i zrób to – mówiąc to zaczął głaskać mnie po włosach.

    Nie mogłam mu odmówić, skoro ładnie tak prosił. Na początku masowałam delikatnie jego członka, czasami jedynie mocniej zaciskając dłoń na nim. Bawiłam się tak chyba z trzy minuty. Kazał mi wstać i oprzeć dłonie o biurko. Zrobiłam to. Wtedy on złapał mnie za biodra i lekko wypchnął moją pupę w jego stronę. Zaczął ocierać się o nią. Patrząc, że miałam leginsy, bardzo dobrze czułam dotyk jego członka na mojej cipce. Jego dłonie znów powędrowały na moje piersi, a jego ruchy stawały się coraz szybsze i intensywniejsze. Oplotłam go jedną ręką za kark odwracając twarz w jego stronę i zaczęliśmy namiętnie się całować. Nasze języki szalały – jego język pieścił mój i na odwrót. Byliśmy tak spragnieni siebie, że trudno to opisać. To tak jakbyście przez tydzień nie pili wody.

    W końcu i ja zaczęłam poruszać miednicą w jego rytmie. Nagle jego dłoń powędrowała pod moje leginsy i majtki i zaczął powoli wkładać w nią palec. Jego oddech stawał się szybszy, a z moich ust zaczęły wydobywać się jęki. Stwierdziłam, że nie chce ryzykować i kazałam mu iść za mną do pokoju obok, do którego wchodzę jedynie ja, aby wrzucić jakieś pudła z przesyłek.

    Gdy tylko zamknęły się za mną drzwi, przywarł mnie do ściany i zaczął znów namiętnie całować, przywierając nim do niej kontynuując wcześniejsze pieszczoty. Ocieraliśmy się o siebie jak dzicy. W końcu, podniósł moją bluzkę do góry, zrzucił ze mnie ponczo i zsunął do połowy ud wszystko co miałam ubrane w dolnej części ciała. Przywarł ustami do niej i zaczął intensywnie ją ssać. Moje ciało zaczęły przechodzić przyjemne dreszcze a moja dłoń zaczęła szarpać jego włosy dając mu sygnał aby zatopił w niej swoje palce. Zrobił to. Wkładał je powoli co z intensywnym ssanie mojej łechtaczki powodowały dreszcze w moim ciele i głośne jęki. Dyszałam jak szalona. Słysząc to przyśpieszył ruchy ręka.

    – Błagam przestań bo w takim tempie to dojdę zaraz

    – Spokojnie kochanie, nie dojdziesz zbyt szybko, obiecuje Ci to.

    No cóż..pozostało mi grzecznie oddawać się jego pieszczotą jednak nie myliłam się – zbliżał się orgazm. Moja cipka zaczęła pulsować i zaciskać się na jego palcach. Wyczuł to i w tym momencie przestał:

    – No chyba sobie żart…

    I nie zdążyłam nic powiedzieć ponieważ, gdy jego usta zabawiały się moją łechtaczką, a jedna dłoń pieściła ją od środka, druga ręką zdążył rozpiąć sobie spodnie i wyjąc go z bokserek, szarpnął mnie za włosy, ściągnął na dół i szybki ruchem włożył swojego kutasa w moje usta. Wkładał go tak szybkim tempie, że ledwo nadążałam brać oddech. Chwilami przyciskał moją głowę do swojego łona co powodowało, że jego członek wchodził aż po samo moje gardło. I znów. Nie wiem ile czasu pieprzył moje usta, ale zwolnił nagle swoje ruchy i pozwolił mi się nim zabawić. Zaczęłam dłonią pieścić jego jądra, a czasami pieściłam miejsce pod nimi. Drugą dłonią złapałam go za trzon i zaczęłam szybkim ruchem w mocnym uścisku walić mu. Zamknął oczy, odchylił głowę do tyłu i zaczął cicho pomrukiwać. Aby sprawić mu jeszcze większą przyjemność, włożyłam czubek jego penisa do ust i zaczęłam ssać. Ssała, waliłam i pieściłam mu jądra. Sprawiało mu to taką przyjemność, że jego ciało zaczęło się trząść, a ja nie przestawałam ,,ha! Poczujesz to co ja przed chwilą!”. Gdy już czułam, że jest on blisko orgazmu, przerwałam wszystkie trzy czynności, ogryzłam go lekko w penisa i pocałowałam go w podbrzusze posyłając mu lubieżny uśmiech. Językiem zaczęłam zlizywać jego soki, które nadal, pomimo przerwania pieszczot, nadal wydobywały się z jego członka. Jęknął, gdy zrobiłam to. Podniósł mnie, obrócił twarzą do ściany, wziął w rękę swojego penisa i zaczął ocierać się nim wzdłuż mojej cipki. Było czuć zapach intensywny zapach, który wyostrzał nasze zmysły. Chwycił mnie za biodra i mocno wbił się we mnie. Wchodził tak szybko i mocno, że nie dość, że jego jądra zaczęły obijać się o moją skórę to jeszcze ledwo łapałam oddech. Modliłam się aby nikt nas nie usłyszał. Jej soki cały czas nawilżały jego członka, a jego substancja nawilżała ją. W pewnym momencie tak mocno wbił się w moją pochwę, że aż zawyłam z bólu połączonego z rozkoszą. Tak bardzo pragnęłam jego członka, że w tym momencie pozwalałam mu na wszystko. Był duży i nabrzmiały z podniecenia. Czułam go każdym centymetrem w swojej nabrzmiałej cipce, która tak bardzo go pragnęła. Czułam jak jego członek pulsuje i napręża się w związku z czym kazałam mu pieprzyć mnie najmocniej jak tylko może bo sama byłam blisko. Odciągnął mnie od ściany, popchał na podłogę i kazał się wypiąć do niego. Zrobiłam to. Poczułam jak znów zalewa mnie ciepło jego członka i on sam zaczyna mnie znów ostro i mocno pieprzyć. Oboje dyszeliśmy, ja jęczałam tak głośno, że musiał zatkać mi dłonią usta aby nikt nas nie usłyszał. Ona zaczęła zaciskać się na nim – już niewiele brakowało abym doszła. Po chwili poczułam jak on nieruchomieje i zaczyna mnie wypełniać jego ciepła sperma. W tym momencie, gdy poczułam jak zalewa mnie od środka moje ciało przeszyły słodkie dreszcze i spazmy towarzyszące orgazmowi.

    Gdy już oboje doszliśmy, położyliśmy się na chwilę na zimnej podłodze opleceni w intymnym uścisku, zmęczeni, spoceni i zaspokojeni oraz szczęśliwi.  

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K.D
  • Prawdziwie Oswieceni Cz1

    Zwykły dzień 1

     

                   Etan obudził się nagle. Nie zdarzało się to często. Zazwyczaj bardzo dobrze sypiał i nigdy nie budził się przed sygnałem budzika. Zaskoczenie jednak nie trwało długo gdyż nie minęła nawet minuta gdy usłyszał denerwujące dzwonienie.

    – Wyłącz. – Powiedział wciąż zaspanym głosem.

    – Na pewno wstaniesz? – Spytał przyjemny głos Atosa, ich domowego komputera.

    – Tak, na pewno.

                   Natychmiast irytujące dzwonienie zniknęło zastąpione przytłumioną, nie przeszkadzającą muzyką, którą Etan sam wybrał. Chłopak usiadł na łóżku i przeciągał się gdy Atos wykonywał swoje codzienne obowiązki czyli rozsunięcie rolet przez co do pokoju wpadło światło słońca odfiltrowane przez specjalne szyby z nadmiaru UV. Przyjemne promienie padły na jego ciało. Po raz kolejny od pamiętnych 13 urodzin poczuł niedające się z niczym porównać uczucie napełnienia. Zignorował je.

                   Wstał.

                   Jego pokój był całkiem obszerny. Miał tam zaś wszystko czego potrzebował ukryte jednak w ścianach i podłodze tak, że na widoku znajdowały się niemal wyłącznie domowe rośliny Mos w pasujących do wystroju kolorach, duże łóżko i biurko. Puszysty dywan był nieskazitelnie czysty czuł to chodząc po nim boso – uwielbiał to uczucie. Ciepła, puchata pokrywa emanowała sterylnością za sprawą robotów przeczesujących jej powierzchnię w czasie gdy on zajęty był zdobywaniem wiedzy w szkole. Teraz roboty ładowały się aby za kilka godzin obudzić się do życia.Przeszedł nago cieplnym korytarzem do mniejszego sąsiedniego pomieszczenia – łazienki – i oddał mocz. Było to całkiem wymagające zważywszy na pełną erekcję. Niestety pobrudził kilka płytek nie trafiając w otwór próżniowy lecz czuwający nad wszystkim Atos bez komentarzy uruchomił odpowiednie myjki. Nie zaprzątając sobie tym głowy Etan wyszedł z łazienki i wrócił do pokoju prosto ku już otwartej szafie. Komputer wysunął odpowiedni wieszak i jego jednoczęściowy kombinezon był w zasięgu ręki. Założył na siebie tylko bokserki, których inteligentny materiał wygiął się w idealny sposób tak aby nie sprawiać mu dyskomfortu. Zapiął suwakiem kombinezon w stonowanym szaro niebieskim kolorze.

                   Wyszedł z pokoju.

                   Drzwi z cichym kliknięciem zasunęły się za nim, a on potwierdził pytanie Atosa czy zabezpieczyć pokój. Płyta duraluminium zmieniła lekko kolor oznajmiając o blokadzie.

                   Wciąż zaspany jednak już nieco bardziej świadomy bodźców zewnętrznych skierował się na parter ich domu do kuchni czując przejmujący głód. Uczucie napełnienia powoli znikało, jako że skrzętnie je ignorował. Nie zdziwił się gdy spotkał w kuchni resztę swojej rodziny już zajętą spożywaniem jedzenia. Wysoko sklepione pomieszczenie w bardzo surowym, funkcjonalnym stylu było także nieskazitelnie czyste i zalane już słońcem przez co pomieszczenie nie wydawało się tak okrutnie zimne. Przy jedynym meblu – jeśli nie liczyć długiej wyspy zawierającej w sobie wszystko co potrzebne w kuchni – siedzieli już wszyscy poza nim. Jak zwykle przyszedł najpóźniej jak mógł, jednak na tyle wcześniej aby zdążyć się przygotować.

    – Dzień dobry. – Powiedział przyjaznym lecz chłodnym głosem. Tak jak go nauczono.

    – Witaj. – Odzew był niemal jednoczesny, a trzy głosy zlały się w jeden. Jego starsza siostra Temena siedziała na ergonomicznym krześle zaczytana w swoich notatkach wyświetlanych w powietrzu przed jej miejscem ubrana w biało-czerwony luźny kombinezon. Ojciec w przeciwieństwie do swojej córki odziany był w formalny czarny kombinezon z krawatem. Ojciec Natana nosił rzadko spotykane w ich części świata imię – Sawin. W tej chwili podobnie jak jego córka także czytał, lecz w jego przypadku literatura ograniczała się prawie tylko i wyłącznie do trzech tematów. Pierwszym była jego profesja – operator maszyn produkcyjnych, musiał zawsze być na bieżąco gdyż od tego zależało to czy utrzyma swoje wysokie stanowisko. Drugim była typowa dla mężczyzn erotyka i pornografia. Trzecim ulubionym tematem będącym zarówno jego hobby był sport, a szczególnie hokej na trawie, w którym jego syn całkiem dobrze się spisywał.

                   Jakby oddalona od reszty matka Etana – Denea – jadła spokojnie witaminowe odżywki w formie kromek substytutu chleba posmarowanych substytutem serka śmietankowego o nazwie „SEVOX”. Ubrana była w kobiecy kombinezon uwypuklający jej wydatne piersi i podkreślający smukłą sylwetkę, nad którą co trzeci dzień ciężko pracowała. Ona tak samo jak Temena miała przyzwolenie na noszenie czegoś poza swoim osobistym kombinezonem, bielizną i butami. Obie kobiety korzystały z tego skwapliwie nosząc wyważoną, ręcznie robioną biżuterię z sutaszu.

    Etan usiadł. Ze spokojem przeszedł przez procedurę wybierania odpowiedniego smaku Sevoxu jak i typu podłoża chlebowego. Ze smakiem zjadł idealnie przyrządzone, pełnowartościowe śniadanie. Dopiero pod koniec posiłku miał okazję z kimś porozmawiać. Jego siostra nauczyła się już skomplikowanych wzorów chemicznych – jej czytnik był wyłączony. Ojciec także właśnie wyłączał urządzenie zaś mama tak jak on kończyła posiłek. Oboje w tym względzie się nie śpieszyli jednak ona wstawała dużo wcześniej od niego i szybciej zaczynała posiłek mimo wszystko jednak kończyli jeść zazwyczaj w tym samym czasie.  

    – Synu dzisiaj musisz odwiedzić moich rodziców pamiętasz o tym? – Upewniał się już po raz drugi jego tata. Widocznie bardzo zależało mu na tym aby ich odwiedził, bardzo rzadko zdarzało mu się cokolwiek powtarzać.

    – Właśnie. – Wtrąciła się mama – jakbyś mógł weź dla nich upominek jaki przyrządziłam. Leży w przedpokoju.

    – Dobrze wezmę. O wszystkim pamiętam tato. – Zapewnił rodziców z lekkim uśmiechem starając się jednak nie pokazać za dużo zębów.

                   Zarówno ojciec jak i matka zakończyli z nim rozmowę całkowicie go ignorując i zajmując się swoimi sprawami. Wstali od stołu.

    – Co dzisiaj będziesz robić? – Spytał Temenę.

    – Zostało mi tylko pozbycie się rozpuszczalników z próbek i wykonanie widm tego co pozostanie. To już prawie koniec mojego tematu.

                   Siostra Etana zajmowała się analizą drzew z parku narodowego – ostatniego parku narodowego na Ziemi. Porównywała wyniki z analizami drzew sprzed wielu lat zapisanymi w bazie danych aby sprawdzić jak las znosi zmieniające się warunki na planecie. Robiła to w ramach swojej pracy dyplomowej na uczelni chemicznej. Z konieczności Etan był prymusem z chemii w swojej klasie i większość znajomych przychodziła do niego po poradę z tego przedmiotu.

    – A ty? Pamiętam, że dzisiaj masz zajęcia fizyczne, powiedz mi jeśli możesz kiedy będziesz grał z tą szkołą zza granicy.

                   Nie było tajemnicą – każdy w ich domu wiedział – że Temena interesuje się mężczyznami o skośnych oczach. W ich kraju uchodzą oni za ciekawostkę bowiem nie są zbyt często spotykani.

    – W przyszłą sobotę odbywa się mecz, a dzisiaj będziemy ćwiczyć na siłowni. Mniej więcej rozpracowaliśmy już plan ataku na Sentx.

                   Sentx to nazwa zagranicznej drużyny sportowej, z którą przyjdzie grać szkole Etana w hokeja na trawie. To w tej drużynie znajdował się obiekt westchnień jego siostry. Wzmianka o skośnookich, muskularnych chłopcach ponownie spowodowała u Etana uczucie napełnienia w dolnej części jego kombinezonu, ponownie jednak je zignorował przyciskając wybrzuszenie dłonią. Wymiana porannych uprzejmości dobiegła końca i wraz z siostrą wstał od stołu.

    – Powinieneś ejakulować. – Zwróciła mu dyskretnie uwagę Temena wskazując na odstający fragment jego kombinezonu. Już wielokrotnie zważywszy na jego młody wiek mu to mówiła w dokładnie ten sam sposób tak więc nie przejął się jej całkowitym brakiem dyskrecji. W końcu byli rodziną, a takie zachowanie w rodzinie było dopuszczalne. Jeśli ktokolwiek inny poza bliskimi osobami, których nie znał zbyt wiele powiedziałby do niego coś takiego nie miałby żadnych wyrzutów sumienia aby skierować się do służb porządkowych aby ukarała to zachowanie stosownym mandatem i porządną dawką blokerów popędu płciowego.

    – Masz rację, myślałem, że dzisiaj nie potrzebuję. Chyba zdążę przed zajęciami.

    – Powinieneś, kolejka jedzie równo osiem minut. Dokładnie to zmierzyłam.

                   Podziękował jej za tę cenną informację, jakoś nigdy nie wpadł na to aby sprawdzić ile kolejka ciśnieniowa jedzie pod bramę jego szkoły. Pożegnali się szybko z rodzicami, którzy już wychodzili do pracy i po chwili także ze sobą nawzajem. Rozeszli się do swoich pokoi.

                   Etan patrząc na zegar na ścianie przyśpieszył wchodzenie po schodach na piętro. To na piętrze znajdowała się jego łazienka, posiadała ona też wejście z zewnątrz nie musiał więc przechodzić przez swój pokój aby się do niej dostać.

                   Oprócz otworu próżniowego na nieczystości fizjologiczne w pokoiku miał lustro, umywalkę pokój prysznicowy oddzielony szklanymi taflami oraz swój „zestaw młodzieńca” o firmowej nazwie ELRON. Dostał go w wieku 13 lat dzień po tym jak obudził się z pierwszą w życiu erekcją, której był świadomy. Zawierał przybory do golenia zarostu na twarzy i na ciele, kosmetyki o już zdecydowanie męskim zapachu do pielęgnacji ciała oraz klucz do DEOX’a – urządzenia do masturbacji.

                   Specjalna audycja projekcyjna przygotowana na takie okazje dla chłopców przez ich domowy komputer Atos została odblokowana przez jego tatę. Rodziciel zostawił go samego wręczając mu zestaw młodzieńca Elron i pozostawiając elektronicznej opiece Atosa.

                   Komputer na jednej ze ścian wyświetlił mu zasady działania każdego z urządzeń, ich prawidłowe przechowywanie i sposób czyszczenia jak i przeznaczenie. Ten sam ekran włączył się teraz jak i wtedy wiele lat wcześniej jednak zamiast perfekcyjnie zredagowanego pod kątem dojrzewającego chłopca podręcznika Atos wyświetlił przejrzysty spis treści jego ulubionych materiałów pornograficznych.

    – Mężczyźni? – Atos zadał tylko jedno pytanie od czasu gdy jego czujniki wykryły dotyk palców Etana na wirtualnych goglach i chipie dostępu do masturbatora wbudowanego w pufę stojącą nieopodal jego łóżka.

    – Tak. Włącz trzeci program od góry.

                   Etan rozpiął swój kombinezon otwierając specjalną kieszeń w bokserkach. Nasmarował ciągle mocno naprężonego penisa dużą ilością żelu po czym położył chip dostępu na masturbatorze. Pufa wchłonęła go skanując układ naczyń krwionośnych w dłoni Etana i zezwalając na dostęp. Urządzenie otworzyło się ukazując miękkie żelowe wnętrze z otworem.         

                   Założył gogle.

                   Wirtualny świat był tak doskonały, że niemal mógł uwierzyć, iż wszystko dzieje się naprawdę. Poprzednim razem pufa z cybernetycznego żelu miała kształt ponętnej dziewczyny o pięknych piersiach kształtu gruszek lecz teraz wybierając opcję męską miał przed sobą przystojnego młodzieńca. Był zarumieniony jakby wiedział co zaraz się stanie i chętnie wypiął się w jego stronę co natychmiast spragniony ejakulacji mózg Etana wykorzystał. Wszedł w otwór.

                   Deox nie był jedynie fizyczną zabawką,  jego zadaniem nie było jedynie ślepe zaspokajanie rządzy. Miał przygotować go do dorosłego życia w związku z innymi ludźmi czy to mężczyznami czy z kobietami. Pełnił rolę żelowego placu treningowego odwzorowując jak najwierniej się dało przy obecnej technice przebieg zbliżenia seksualnego. Wszystko po to aby po skończeniu siedemnastu lat, kiedy to będzie mógł się wyprowadzić od rodziców był już rasowym mistrzem aktu pod każdą możliwą postacią.

    Atos dostosował Deox’a go do jego preferencji przez co sam proces ejakulacji nie mógł być przyspieszony i trwał tyle ile trwać powinien. Gwarantował to generator dylatacji czasu wbudowany w maszynę. Pięć minut jakie zostały Etanowi do planowanego wyjścia z domu w idealnym momencie aby zdążyć na kolejkę ciśnieniową wydłużyło się na tyle aby odbył namiętny pełen erotycznych uniesień stosunek ze swoim cybermetycznym kochankiem.

                   Całość trwała około 10 minut, Etan po raz kolejny zauważył, że nawet struktura żelu zmienia się w zależności od wybranej opcji mężczyzn lub kobiet. W przypadku tej pierwszej opcji miał wrażenie, że jest mniej wytrzymały i czując silne skurcze w miarę swoich pchnięć wiedział, że już niedługo skończy. Po  wszystkim od razu poczuł się niezwykle odprężony i lekko senny, nie obyło się także bez przytłumionych jęków jakie wydobyły się z jego gardła chociaż starał się je zatrzymać. Zdjął okulary i wysunął się z ciepłego żelu, który sam oczyści się z nasienia.       

                   Ejakulacja jak zawsze poszła gładko i przyjemnie. Pamiętając, że czas wrócił już do swojego normalnego „szybszego” biegu Etan pobiegł do komory prysznicowej odsuwając szklane drzwi i po drodze zrzucając lekko spocony kombinezon i bieliznę.

                   We wnętrzu prysznica panowała nieustanna wilgoć w postaci mgły o odpowiedniej temperaturze. Powodowało to, że natychmiast pokrył się warstwą wody zaraz po wejściu do niej przyczyniało się to też do znacznej oszczędności wody. Nie tracąc czasu zmył z siebie pot i spermę odświeżając się męsko pachnącym żelem z zestawu Elron. Wyszedł spod prysznica po zaledwie chwili i stanął na wyznaczonym miejscu. Dmuchawy wysuszyły jego ciało tak, że mógł już po kilkunastu sekundach ubrać na siebie odświeżony przez roboty kombinezon jaki wcześniej z siebie zrzucił.

                   Wyszedł do szkoły o odpowiedniej porze wcześniej ubierając buty, jak zawsze jednak wychodził ostatni ze wszystkich domowników. Do jego obowiązków należało upewnienie się, że Atos zasunął rolety i zaryglował drzwi.

    Przystanek kolejki ciśnieniowej znajdował się zaledwie 30 metrów od wejścia do ich domu. Przeszedł ten dystans spokojnym krokiem nie śpiesząc się. Po drodze mijał wielu uczniów odzianych w podobny sposób w tłumie wypatrzył widać bogatszą sądząc po kombinezonie dziewczynę o olśniewającej urodzie i bardzo wydatnych wdziękach o kształcie gruszek.

    Mało brakowało, a byłby zmuszony skorzystać także ze szkolnego masturbatora bowiem nie potrafił zatrzymać zapoczątkowanych przez jego umysł reakcji fizjologicznych po skojarzeniu kilku faktów i znów poczuł się pełen. Na szczęście bielizna potrafiła na jego wyraźną prośbę (którą oczywiście ubiór wyświetlił na rękawie) w pewnym stopniu maskować to zjawisko. Skorzystał z tego mechanizmu czym prędzej i materiał bokserek napiął się. Kosztem niebywałego komfortu nic nie ważącej tkaniny materiał zacisnął się lekko oplatając ze wszystkich stron penisa i przesuwając go w odpowiednią pozycję aby nie uległ bolesnemu skrzywieniu. Dość silny nacisk nawet szybko poradził sobie z gorącą napływającą do narządu krwią niemal wyciskając ją z niego poza tym nie pozwalał na kontakt kombinezonu z bokserkami co ukrywało wszelkie nieakceptowane w środkach komunikacji miejskiej zachowania.

                   Nawet przez chwilę obawiał sią czy nie zaczepią go dwaj odziani w szkielet z lekkiego stopu policjanci bowiem czujniki jakie nosili zabłysły słabo na kolor czerwony. Lecz nie był zmuszony do przyjęcia blokerów popędu płciowego gdyż dwójka stróżów prawa minęła go zajmując się kimś innym w dalszej części pojazdu.

                   Poza tym nieprzyjemnym incydentem dotarł spokojnie do miejsca przeznaczenia dokładnie po ośmiu minutach tak jak zapowiedziała mu to siostra. Tysiące uczniów w niemal identycznych kombinezonach uprzejmie wobec siebie, każdy z lekkim przyjaznym uśmiechem maszerowały ku olbrzymiemu budynkowi widocznemu tuż obok przystanku kolejki.

                   Szkołę zbudowano dzieląc ją na odpowiednie bloki. Uczniowie byli podzieleni względem wieku, płci, a także początkowych decyzji jakie podjęli i prawie nie mieli kontaktu z osobami z innych bloków. Wyjątkiem były pory posiłków, który to wszyscy z całej szkoły spożywali w tym samym czasie, czasami nauczyciele zezwalali na otwarcie płyt zbrojonego plexiglasu w pomieszczeniach treningowych aby zachęcić uczniów do większej rywalizacji. Niestety w wieku w jakim był zamiast rywalizować z chłopakami w podnoszeniu ciężarów czy w zajęciach lekkoatletycznych łakomym wzrokiem przeczesywał otwarte pomieszczenia w poszukiwaniu ponętnych dziewczyn i czasami przystojnych młodzieńców. Zawsze jednak udawało mu się jakoś ukryć erekcję przed nauczycielami uczniowie natomiast w tej kwestii byli zazwyczaj bardzo solidarni szczególnie, że nie on jeden postępował w ten sposób tak więc kryli siebie nawzajem i po kolei zawiadamiali nauczyciela o zaistniałej sytuacji, który odsyłał ich do toalety wręczając chipy dostępu do znajdujących się tam specjalnie przygotowanych na te okazje masturbatorów.

    Niestety były tylko cztery takie urządzenia przypadające na jeden blok. Jeśli więc w tym samym czasie nauczyciel zauważyłby niepokojące zachowania u większej liczby chłopców uwypuklające się w obcisłych kombinezonach treningowych jakie wszyscy nosili podczas zajęć fizycznych miał obowiązek podać delikwentowi dożylnie bloker. Już kilka razy przytrafiło się to Etanowi, sam zastrzyk nie był bolesny za sprawą nanoigieł jednak przez kilka późniejszych dni przynajmniej w jego przypadku czuł się bardzo sennie i w znikomy sposób skupiał się na zajęciach szkolnych. Jedynym plusem (czy też kolejnym minusem) było całkowite zablokowanie na 72 godziny popędu płciowego.

                   W ich kraju obowiązywały zasady dobrego smaku więc kolejka przed wejściem do szkoły pilnowana przez rzeszę nauczycieli porządkowych ustawiała się w dwóch rzędach. Rzędzie męskim i damskim. Uczniowie wchodzili na przemian to z jednej to z drugiej kolejki. Wszystko szło bardzo sprawnie i już po chwili Etan przemierzał olbrzymie korytarze idąc w kierunku sal ćwiczeniowych.

                   Po drodze bardzo uprzejmie traktował zaznajomionych w mniejszym lub większym stopniu kolegów i koleżanki uśmiechając się i wymieniając odpowiednie formuły grzecznościowe. Jednak właściwe dłuższe pogawędki miewał jedynie z członkami swojej klasy, nauczyciele pozwalali na wiele ale tylko między osobami, które siłą rzeczy musiały przebywać ze sobą w jednym pomieszczeniu. Tak więc doskonale wiedział, że żywy odpowiednik żelowego cybernetycznego, przystojnego chłopaka z jakim dzisiaj intymnie obcował miał na imię Zetar i umawiał się jawnie wewnątrz ich klasowej społeczności z innym chłopakiem. Etan czasami miał niepokojące wizje czy aby nie spróbować wkręcić się między nich i po czasie odbić Zetara zazdrościł bowiem tak zażyłego ale jednak nie w pełni udanego związku. Poza tą parą znajdowały się jeszcze dwie inne już tym razem damsko męskie, reszta klasy przynajmniej oficjalnie była samotna.

    – Dzień dobry Etan! – Z niezwykłym entuzjazmem został przywitany przez swojego najlepszego przyjaciela.

    – Witaj Aron. – Przywitali się skinieniem głowy jak to czynili prawie codziennie. Usiedli na wyznaczonych przez szkołę miejscach, a ergonomiczne fotele przystosowały się do ich ciał sprawiając, że siedziało im się naprawdę wygodnie.

    – Dzisiaj siłownia. W domu mam za mało urządzeń teraz naprawdę sobie poćwiczę.

                   Wreszcie zrozumiał powód niezwykłej radości Arona. Czasami miał on niezwykłą ochotę na ćwiczenia fizyczne, wręcz pragnął aby się porządnie spocić i zmęczyć. Etan nie był od niego wcale gorszy pod względem wytrzymałości czy siły jednak nigdy za specjalnie nie przepadał za takimi rozrywkami. Istniało tyle innych możliwości na zaplanowanie sobie ciekawego dnia pozbawionych jednak cuchnących wyziewów i mokrego kombinezonu sportowego.

                   Kątem oka zauważył jak Zetar i Teon weszli do klasy i natychmiast po zamknięciu się drzwi złapali się za ręce. Prawie nikt nie zwrócił na to uwagi prócz niego.

    – No tak wszystko już rozumiem. Ja też dzisiaj mam nawet chęci do ćwiczeń. – Zapewnił Arona szybko tak aby nie zauważył, że coś go rozproszyło. Jednak przyjaciel nie dał się oszukać.

    – Zagadaj do niego skoro ci się podoba.

    – Nie chcę psuć im związku to chyba zrozumiałe – odpowiedział szybko ignorując bolesny skurcz wciąż ustawionych na tryb ukrywania bokserek gdy materiał natychmiast zareagował na nagłe poruszenie i zacisnął się nie chcąc dopuścić do erekcji. Niemal jęknął gdy ujrzał jak Teon natychmiast gdy Zetar usiadł na swoim miejscu wskoczył mu na kolana i zacisnął nogi za jego plecami. Oboje uścisnęli się mocno lekko masując sobie nawzajem plecy. Chyba mu się wydawało ale mógłby przysiąc, że Zetar lubieżnie poruszył biodrami, a Teon uśmiechnął się z satysfakcją i jeszcze mocniej do niego przylgnął.               Krew pulsowała mu w skroniach i ledwo słyszał jak Aron coś do niego mówi skupiony na tym co się działo kilka ławek od nich, nadal nie wiedział czy to nie wyobraźnia nie podsuwała mu tych obrazów.

    – Czy mnie słuchasz?… – Aron spytał z rezygnacją w głosie jakby nie mając już siły na niego patrzeć.

    – Oczywiście … jednak  chyba coś jest nie tak z moimi bokserkami…

                   Etan zacisnął pięści gdy materiał niemal miażdżył mu delikatne jądra ściśle oplatając przy okazji twardego jak skała penisa. Sapnął próbując nie dopuścić do krzyku. Ze załzawionymi oczami nacisnął kilka przycisków na lewym rękawie – tam gdzie znajdował się panel kontrolny jego kombinezonu – i odłączył zasilanie bokserek.        

    – Co się dzieje? – Spytał nagle czujnym głosem Aron próbując coś wyczytać z jego czerwonej jak ekstrakt z koszenili spoconej twarzy.

                   Etan odetchnął z ulgą gdy tkanina ponownie stała się giętka i przybrała optymalny kształt jedynie podtrzymując, a nie zgniatając jego narządy.

    – Już nic – wysapał z trudnością siląc się aby mówić normalnym głosem. Wyszło mu to średnio, chrząknął więc i z już większą pewnością siebie rzekł ocierając jednocześnie łzy: – Jakiś błąd w oprogramowaniu kombinezonu.

    Wyjaśnił to najoględniej jak potrafił, a jako że Aron należał do wąskiego grona osób jaki mógł nazwać przyjaciółmi wykonał także niezgrabny gest w kierunku teraz naprawdę widocznego, pulsującego namiotu, który wyrósł w połowie długości jego ciała.

                   Aron ze zdziwieniem lekko się pochylił i nie zdołał powstrzymać złośliwego uśmiechu. Jednak nie trwał on nawet sekundy, był to też raczej grymas pomieszanego rozbawienia ze współczuciem. Przyjaciel rozejrzał się dyskretnie w obie strony jednak na razie przynajmniej nikt nie zwrócił uwagi na niespotykaną kanciastość ubioru Etana.

    – Chcesz wyjść? Czy dasz radę?

                   Nie potrzebowali zbytnich uprzejmości, Etan natychmiast zrozumiał o co pytał.

    – Spokojnie dzisiaj już to zrobiłem, niedługo wrócę do normalności.

                   Na wszelki wypadek wklepał kilka dodatkowych poleceń na ekranie kontrolnym sprawiając, że inteligentny materiał zakrzywił światło w odstającym miejscu spłaszczając je iluzorycznie. Włączył też elektroniczne włókna w materiale uszkodzonych bokserek jednak ograniczył napięcie o połowę aby nie przydarzyła miażdżąca sytuacja sprzed chwili. Sam zaś skupił się na innych tematach starannie omijając już prawie kopulującą homoseksualną parę siedzącą kilka ławek przed nim.

                   Z pomocą przyszedł mu nauczyciel, ich wychowawca noszący numer będący jednocześnie jego imieniem w szkole – Pierwszy. Natychmiast wszyscy zerwali się z ławek gdy tylko się pojawił. Teon pośpiesznie zajął swoje miejsce odlepiając się od Zetara, który jak się zdawało Etanowi przyjął to z lekką ulgą.

    – Dzień dobry wszystkim.

                   Pierwszy wypowiedział tylko tę ustaloną formułę wyćwiczonym i wyważonym głosem, tak jak czynił to prawie codziennie nie licząc jednego dnia wolnego od zajęć obowiązkowych.

    – Witaj nauczycielu.

                   Tutaj także – podobnie jak w domu Etana – odpowiedź na powitanie nastąpiła niemal jednocześnie. Wszyscy byli doskonale zaznajomieni z obowiązującymi zasadami dobrego smaku panującymi w szkole i mieli okazję często sobie je przypominać. Pierwszy rozpoczął swoje monotonne wystąpienie:

    – Chłopcy dzisiaj czekają na was sale ćwiczeniowe w bloku numer 4. Zajęcia siłowe poprowadzi nauczyciel Siódmy. Razem z wami ćwiczyć będą klasy 3, 4 oraz 9 prócz tego dziewczęta z klas 1, 5 oraz 7 z sąsiedniego bloku 5.

                   Wychowawca powiódł wzrokiem po męskiej części klasy upewniając się, że wszyscy zrozumieli co powiedział.

    – Dziewczęta natomiast udadzą się do bloku numer 2. Laboratoria z biochemii molekularnej poprowadzi pani nauczyciel Druga. Obowiązują jak zawsze ochronne peleryny oraz osłony na twarz nie zapomnijcie o tym. Zajęcia będą prowadzone także dla chłopców z klas 6, 8 i 9.

                   Tutaj ponownie nastąpiła chwila ciszy gdy Pierwszy upewniał się, że został dobrze zrozumiany, następnie przystąpił do indywidualnych instrukcji.              Polegało to na tym, że uzbrojony w podręczny komputer z ekranem podchodził do każdego z klasy poczynając od ławki z numerem jeden wypalonym na powierzchni blatu i wydawał spersonalizowane dzienne cele, które powinien osiągnąć dany uczeń. Procedura była szybka, wszystkie niezbędne dane oraz propozycje wydawanych poleceń były wyświetlane przez komputer Jedynki ale ostateczna interpretacja należała zawsze do nauczyciela, który zobowiązany był do przynajmniej częściowego zapamiętania wyników każdego z uczniów, którzy mu podlegali.

                   Wokoło każdej ławki korytarzami cieplnymi przepuszczano wówczas mikrofale zakłócające fale akustyczne aby spersonalizowane instrukcje będące czasami także osobistymi zaleceniami pozostały między nauczycielem, a jego uczniem. Po niespełna czterech minutach nadeszła kolej Etana, wiedziałby o tym nawet jakby miał zamknięte oczy gdyż nadejście nauczyciela zwiastowało lekkie kliknięcie w mikrofalowych ekranach dźwiękowych, które go otaczały jednocześnie wyciszając jego ulubioną muzykę jaką komputer szkolny noszący majestatyczne imię Deus odtwarzał dla każdego z uczniów podczas indywidualnych rozmów.

    – Dzień dobry Etanie.

    – Witaj nauczycielu.

                   Mężczyzna popatrzył chwilę na skomplikowane wykresy i tabele opisujące dotychczasowe osiągnięcia oraz ograniczenia chłopaka zastanawiając się co powinien mu poradzić. Nie trwało to zbyt długo – tak jak zwykle pokiwał głową odczytując zalecane sugestie wyświetlane przez Deusa.

    – Dzisiaj podczas ćwiczeń na klatkę piersiową powinieneś zwiększyć obciążenie do 41 kg. Reszta ćwiczeń pozostaje taka sama. Zmieniłem tobie także obecnie zażywaną mieszankę proteinową, masz za mało selenu i kwasu pantotenowego we krwi. Brakuje też cynku.

                   Etan dobrze wiedział od czego nie spodziewał się jednak, że wychowawca choćby spojrzy na wyniki analizy poziomu hormonów, które pobierane były z jego prywatnego kombinezonu wprost do podręcznego komputera Pierwszego. Zachowując pełen profesjonalizm nauczyciel nawet nie mrugnął gdy także zdał sobie sprawę z możliwej przyczyny jego obecnego stanu.

    – Zastanawiam się czy nie powinieneś dostać blokera.

                   Etana kompletnie zmroziło. Nie wiedział co powinien powiedzieć Pierwszemu na tak oczywiste stwierdzenie.

    – Zamiast tego zmienię zajęcia nieobowiązkowe w sobotę na obowiązkowe. Udasz się do naszego psychoanalityka być może zaradzi to niebywałemu poziomowi testosteronu w twojej krwi. Porównam dane po miesiącu, do tego czasu masz dostęp bez kontroli nauczycieli do szkolnych masturbatorów.

    – Dobrze, dziękuję Pierwszy. Mam nadzieję, że wkrótce nie będę sprawiał takich problemów.

                   Wychowawca pozwolił sobie na profesjonalny, pełen autorytetu nieznaczny uśmiech i pokiwał głową jakby odczytywał tabele i wykresy serwowane przez Deusa na podręcznym ekranie.

    – Nie martw się tym. Wszystko kiedyś się uspokaja, nawet natura.

                   Z tą oto filozoficzną konkluzją Pierwszy pożegnał się z nim przechodząc do następnego ucznia, a z mikrofalowych zakłócaczy po kliknięciu ponownie popłynęła ulubiona muzyka. Etan zastanawiał się nad tym co powiedział nauczyciel. Prawdą było, że miał nieposkromioną chęć korzystania ze swojego prywatnego Deox’a jednak nie myślał o tym w kategoriach nadmiaru czy dewiacji.

                   Był wciąż zamyślony kiedy nagle konsultacje się zakończyły i zakłócacze umilkły pozwalając na rozmowy. Wszyscy wstali i ruszyli do wskazanych przez Pierwszego bloków na czekające na nich zajęcia. Etan idąc obok Arona prawie nie słuchał paplającego bez przerwy o jakiś nieistotnych rzeczach wpatrzony był w obiekt swoich fantazji. Zetar szedł kilka kroków przed nim otoczony zaborczym ramieniem swojego chłopaka. Teon widocznie chciał nadrobić czekającą ich rozłąkę – na sali ćwiczebnej nie byli jedynie jedną klasą lecz z trzema innymi. Ponadto mogły im towarzyszyć ukryte na część lub na całe zajęcia dziewczyny z pobliskiego bloku. Na kontakt czasami zezwalał nauczyciel prowadzący – tym razem będzie to nauczyciel o imieniu Siódmy – zawsze jednak po konsultacji z nauczycielem z bloku obok. Tylko opiekunowie zajęć fizycznych patrzyli na wykresy tętna i poziomu testosteronu i innych feromonów i jeśli ich poziom był w zakresie tolerowanym przez komputer szkolny zezwalali na otwarcie dzielących bloki ścian ze zbrojonego plexiglasu. Etan miał nadzieję, że dzisiaj wyniki będą (chociażby z jego powodu) zbyt wysokie i pozostaną jedynie z męską grupą połączonych czterech klas.

    – Etan co się z tobą dzieje?… – Spytał zrezygnowany Aron gdy dotarli już do szatni przy bloku numer 4, a on nie odezwał się ani słowem.

    – Przepraszam. To nie ma związku z czymkolwiek z tego o czym mówiłeś.

                   Aron zaśmiał się cicho i razem z nim podszedł do szafek gdzie znajdowały się sportowe ubrania. Metalowe szafki otworzyły się same gdy zeskanowały ich układ krwionośny.

    – Wiesz w ogóle co mówiłem?

                   Zmieszana mina Etana w zupełności wystarczyła za odpowiedź na co po raz kolejny Aron zareagował uśmiechem pozbawionym jednak zbyt dużej ilości zębów. Obok nich swoje miejsca zajmowali kolejni z ich klasy a szafki z sykiem się otwierały. W wysokim pomieszczeniu włączyły się także dmuchawy gdy czujniki wyczuły zbyt dużą temperaturę.

    – To się już dzisiaj nie powtórzy możesz być spokojny. – Zapewnił Etan zdejmując swój kombinezon.

    – Mam nadzieję bo nie wiem z kim mógłbym jeszcze rozmawiać.

                   Aron uśmiechnął się ponownie i rozpiął swój kombinezon jednak zamiast go zdjąć obrócił się szybko i stanął plecami do niego, a przodem do szafek.

                   Etan zmarszczył czoło jednak nie chciał być niedyskretny więc zajął się sobą. Założył dodatkowe pseudo-bokserki z ochraniaczem na jądra i dopiero wówczas uprany przez szkolne roboty kombinezon ćwiczebny. Uszyto go z oddychającego materiału miał też w odróżnieniu od ubrań przeznaczonych do noszenia na zewnątrz krótkie rękawy i nogawki co zapewniało większą swobodę ruchów. Kiedy poprawiał obcisły materiał zauważył, że Aron ma najwyraźniej jakiś kłopot.

    – Czy dzieje się to o czym myślę? – Spytał przyjaciela szeptem.

    – Nie moja wina wszystko widać…

    – Kiedy miałeś poprzednią ejakulację?

    – Chyba nie myślisz, że to pamiętam… nie wiem. Jakiś czas temu. Dobrze… wczoraj rano. – Powiedział w końcu zrezygnowanym głosem.

    – Weź mój kombinezon i idź do łazienki. Pierwszy dał mi dzisiaj dostęp do Deox’a.

              Aron podziękował niezdarnie zasłaniając rękoma grubego penisa prężącego się w jego ergonomicznych bokserkach widocznie chłopak nie wpadł na pomysł uruchomienia elektronicznych włókien trybu ukrywającego gdyż jego wysiłki zdały się kompletnie na nic. Czym prędzej okrył się więc kombinezonem Etana i chyłkiem wymknął się z szatni znikając za załamaniami ścian. Reszta chłopaków była zbyt zajęta własnymi problemami całkiem podobnymi jak te Arona jednak nie w aż takiej widocznej formie więc nic nie zauważyła. Kiedy wszyscy już się przebrali nieustannie poprawiając obcisłe kombinezony wyruszyli całą gromadą w stronę sal ćwiczebnych spowolnieni przez wąskie przejścia prysznicowe.

              Ciemny korytarz poprowadził idących dwójkami uczniów do wysokiej i długiej na kilkadziesiąt metrów hali sportowej. Wzdłuż całego pomieszczenia biegła ściana z plexiglasu oddzielająca poszczególne bloki. Za matowymi płytami twardymi jak beton radośnie biegały zapewne w obcisłych strojach seksowne dziewczyny Etan pozwolił sobie tylko na jedną taką myśl. Przezornie jednak sprawdził czy ma aktywny tryb ukrywania w bokserkach na panelu kontrolnym lewej ręki, ponownie też sprawdził ilość dopływającej do obwodów elektryczności – wszystko wydawało się w porządku. Nie zamierzał pozwolić aby uszkodzona bielizna spowodowała zgniecenie jąder. W stroju sportowym i  tak wyraźnie odznaczał się plastikowy ochraniacz jaki założył mimo wszystko wolał jednak uniknąć wszelkich erotycznych stymulacji byle tylko nie zostać odesłanym przez Siódemkę do łazienki. Miał już dzisiaj dość wrażeń po rozmowie z Jedynką i wzmiance o blokerze.

                   Nawet nie zauważył gdy na salę niemal wbiegł Aron cały zziajany i czerwony na twarzy, ujrzał go dopiero gdy ten brutalnie go potrącił wbijając się w gęstniejącą linię uczniów pragnąc być obok niego. Etan pomyślał ponuro, że przynajmniej przyjaciel ma teraz chwilę spokoju i nie zaskoczy go jakaś niespodzianka Aron miał bowiem wyjątkowo błogi wyraz twarzy pomijając to jak błyszczał się na twarzy od potu. Ustawili się w szereg, każdy stanął pewnie wyprostowany na pełną wysokość.

                   Siódemka wmaszerował w swoim ćwiczeniowym kombinezonie prezentując idealnie muskularne ciało zazwyczaj skrywane pod formalnymi ubraniami. Etan ze wstrząsem zauważył, że nauczyciel nie założył ochraniacza przez co w porównaniu z jego własnym narządem ten wydawał się olbrzymi. Zdziwił się, że nauczyciel nie czuł skrępowania musiał przecież wiedzieć, że wszyscy zwrócą na to uwagę. Nie było jednak żadnych przepisów nakazujących noszenie ochraniaczy jąder. Nawet wśród uczniów niektórzy ich nie nosili – prezentowali się wówczas podobnie do tego jak wyglądał dzisiaj Siódemka chociaż nie robili aż takiego wrażenia, ich ledwo zarysowane narządy przyciśnięte jeszcze elektrycznie sterowanymi pasami bokserek skutecznie ograniczały zbyt widoczne wypukłości.

    – Dzień dobry!

                   Tutaj – podczas zajęć fizycznych – nauczyciele mieli odgórnie zalecone aby wywoływać poleceniami określone emocje więc dozwolony był nawet krzyk. Wszystko po to aby poprawić osiągane przez uczniów wyniki.

    – Dzień dobry Siódemko!

                   Chłopacy wrzasnęli niemal na całe gardło. Etan postąpił tak samo. To jedne z nielicznych miejsc gdzie w szkole można było dać upust emocjom i mówiąc kolokwialnie wyżyć się.

    – Dzisiaj siłownia! Zapewne co poniektórzy cię cieszą!

                   Spojrzał tutaj również na Arona, który dumnie się wyprężył jawnie i bez ograniczeń szczerząc się do Siódemki. Nauczyciel też uśmiechnął się szeroko widząc entuzjazm nie tylko Arona ale też znakomitej większości ze zgromadzonych czterech klas.

    – Prześlę wam do kombinezonów uaktualnione zestawy ćwiczeń. Tak jak  zawsze, dzisiaj też stosujemy interwały, zmienię jednak czas przerw między stacjami na minutę ale tylko przez dwa pierwsze cykle później wracamy do dwóch minut.

                   Siódemka kliknął kilka przycisków na dotykowym panelu przenośnego komputera sprzężonego z Deusem. Etan podniósł lewą dłoń gdzie nosił tylko podczas zajęć fizycznych cienką opaskę z sylikonu, która mieściła układ zasilania powietrznego ekranu. To tam właśnie kombinezon wyświetlał najważniejsze dane. Otworzył plik dostarczony przez nauczyciela dotykając odpowiednie ikony na projekcyjnym ekranie wyświetlanym przez opaskę. Ustawił też jakie elementy mają być widoczne podczas ćwiczeń. Zawsze ustawiał pomiar tętna i jego zapis w formie wykresu który później zgrywał na swój kombinezon, dodatkowo umożliwił bezpośrednie połączenie z Deusem aby główna jednostka szkoły wyświetlała dla niego kolejność ćwiczeń oraz czas pozostałego odpoczynku między stacjami. Komputer był nawet tak miły, że wskazał mu położenie jego pierwszej stacji podświetlając je na zielono.

    – Będę monitorował wasze postępy pamiętajcie aby trzymać się zaleceń Deusa jeśli coś będziecie robić nie tak powinienem się zjawić wszystko będę widział. Zajmijcie pozycję!

                   Etan kiwnął głową na rozentuzjazmowanego Arona, który już nie mógł się doczekać nadchodzących siłowych zmagań. Obaj przyjaciele rozbiegli się kierowani wskazówkami wyświetlanymi na ekranach bransolet. Etan dotarł do pierwszej swojej stacji razem z dziesięcioma innymi chłopakami. Znał jednak tylko jednego – był bowiem z jego klasy – resztę ledwo z widzenia na korytarzach. Skrzywił się. Nie lubił pozostawać z nieznajomymi.

                   Przed stacją z drążkami gdzie czekał znajdowały się maty z grubej gumy to właśnie na nich odbywały się rozgrzewki. Deus poinformował go, że rozgrzewka składać się będzie z typowego zestawu ćwiczeń i odliczał czas do jej rozpoczęcia.

                   Światła, którymi podświetlona była cała stacja na dziesięć miejsc rozbłysła na zielono gdy wskazania timera dobiegły do zera. Rozpoczęły się ćwiczenia.

                   Bieg w miejscu. Jako, że nie byłby w stanie patrzeć na ekranik opaski główny komputer szkolny przerzucił z niej obraz na cienką niczym włos ścianę gorącego powietrza dokładnie na wprost niego. Skorygował szybkość biegu zgodnie ze wskazówkami komputera tak aby jego puls przyspieszył do wymaganego poziomu. Ponowna korekta nastąpiła podczas biegu przy unoszeniu kolan gdy podnosił je zbyt nisko linia lasera zawieszona na odpowiedniej wysokości pozwoliła mu osiągnąć optymalną skuteczność tego ćwiczenia.

                   Po wstępnym rozgrzaniu organizmu biegiem nastąpiła seria ćwiczeń rozciągających podczas których czasem niezbędna była pomoc sąsiednich uczniów. Na całe szczęście wepchał się niemal na sam koniec swojej stacji by być blisko jedynej znanej osoby. Taon był raczej delikatnym chłopakiem, z którym nie miał zbyt wiele do czynienia ale przynajmniej go znał. Doskonale zsynchronizowani ustawili się plecami do siebie i zahaczyli stawami łokciowymi. Ekrany wyświetlane przez Deusa zmieniły położenie rozstrzygając, który z nich powinien się pochylić jako pierwszy. Padło na Etana. Gdy timer wskazał zero Etan napiął wszystkie mięśnie przyjmując na siebie ciężar Taona jednocześnie uginając kolana aby uniknąć urazu kręgosłupa.

                   Huśtali się tak dokładnie dwadzieścia razy, Taon jak na swoją posturę był dość ciężki tak więc Etan już podczas rozgrzewki zaczął ciężko oddychać. Natychmiast pierwsze odczuwalne zmęczenie zostało zarejestrowane przez czujniki i niektóre z ćwiczeń albo zostały pominięte albo zmieniono liczbę ich powtórzeń tak więc pod koniec rozgrzewki każdy z uczniów realizował program w zgodzie z własnymi osiągami.

                   Po rozciąganiu zegar odliczał do zera czas do rozpoczęcia pierwszych podciągnięć na drążku. Etan czym prędzej widząc upływający czas sięgnął po kostkę talku i dokładnie wysmarował nim dłonie w chwili gdy na zielono zaświeciło się wielkie zero podskoczył lekko i złapał drążek. Ćwiczenie było dla niego łatwe, był lekki i miał już dość dobrze wyrobione odpowiednie do tego ćwiczenia grupy mięśni tak więc nie zdziwił się gdy po raz kolejny Deus dodał mu kilka powtórzeń. Gdy zegar wskazał ponownie zero, a inny czasomierz obudził się do życia odliczając wstecznie jedną minutę puścił drążek i począł masować napięte z wysiłku mięśnie dysząc ciężko. Czuł wyraźnie jak brakuje mu tchu, nie sądził, że takie łatwe ćwiczenie zdoła aż tak go zmęczyć ale bezlitosne tępo nadawane przez komputer zrobiło swoje. Pobiegł do następnej stacji zahaczając o ustawiony między nimi stół i zgarnął torebkę musu proteinowego, którą natychmiast wessał. Ze specjalnego otworu przy kolejnej stacji gdzie w rzędzie ustawione były ławeczki z piankowymi uchwytami na nogi wyjął butelkę z napojem izotonicznym i pociągnął parę łyków. Przełknął szybko widząc upływający czas i wrzucił puste opakowanie po musie jak i niedopity napój energetyczny do próżniowego kosza, który przekazał odpady do odpowiedniej sortowni do powtórnego przetworzenia.

                   Brzuszki były już bardziej wymagające, mięśnie po 80 sekundach podczas, których wykonał około czterdziestu spięć zaczynały palić żywym ogniem. Dyszał też coraz ciężej opływając potem.

                   Trzecia stacja – klatka. Etan położył się na ławeczce łapiąc wciąż pokrytymi talkiem dłońmi za gryf. 41 kg, nowy ciężar. Wedle Deusa był już gotowy aby podołać takiemu wyzwaniu Pierwszy także podzielał tę opinię zatwierdzając zawieszenie na sztandze większego obciążenia. Tym razem nie było nadawanego tępa, podczas nowego ciężaru komputer zazwyczaj nie wymagał określonej liczby powtórzeń zamiast tego skrzętnie zapisywał wszystkie dane jakie zapisywały czujniki z kombinezonu podczas podnoszenia. Jedynymi wskazówkami była wysokość podnoszenia i opuszczania sztangi oraz kontrolowanie oddychania.

                   Etan zdjął sztangę z podpórek i rozpoczął wyciskanie. Powoli i miarowo, raz za razem wydech podczas unoszenia wdech podczas opuszczania. Liczył dokładnie. Siedemnaście powtórzeń jak do tej pory nie miał pojęcia czy ten wynik jest wynikiem dobrym ważne było, że nie wytrzymał do końca czasu wskazanego przez Deusa. Podczas unoszenia sztanga zachwiała się lekko i przechyliła w jedną stronę. Walczył aby utrzymać ją w powietrzu nadwyrężając lewą rękę, która zapiekła nieznośnie. Niemal ją upuścił, czując zgrzyt trących o siebie kości w stawie i odstawił ją ostatkiem sił na podpórki wystające ze ściany. Sturlał się z ławki na miękką gąbkę ledwo żywy sapiąc jakby przebiegł maraton.

                   Nie minęło pięć sekund gdy podbiegł do niego Siódemka. Etan zaciskając dłoń na nieznośnie pulsującym bólem ramieniu z przerażeniem ujrzał należącego do nauczyciela ogromnego penisa opiętego obcisłym kombinezonem niemal przy swojej twarzy gdy mężczyzna się nad nim pochylił i sprawdzał ręcznym skanerem stan jego stawów i mięśni w lewej ręce. 

    – Przechyliłeś ciężar za mocno w lewą stronę prawie wybiłeś sobie bark! Dzisiaj już sobie nie poćwiczysz. – Siódemka pozwolił sobie na niezwykłą poufałość i poklepał go po plecach delikatnie aby nie spowodować jeszcze większego bólu. – To pierwsze wojenne rany! Stajesz się mężczyzną!

    – Ty! – Wskazał na kogoś poza zasięgiem wzroku Etana – Pójdziesz z nim do centrum medycznego! Nie odstępuj go na krok!

                   Etan próbował niezdarnie usiąść żałując, że pozwolił sobie spaść z ławki skąd łatwiej byłoby podnieść się na nogi. Czyjeś ręce pomogły mu i po chwili chwiejnie ruszył w stronę wyjścia z sal ćwiczeniowych. Dopiero po długiej chwili gdy zapadła cisza zorientował się, że ktoś go niemal czule obejmuje zauważył także, że jego zdrowa ręka przewieszona jest przez czyjąś muskularną szyję. Prawdopodobnie tylko dzięki jego pomocy dotarł tak daleko/ Otrząsając się z powracającego falami bólu, który zawężał mu pole widzenia spojrzał kto nad nim czuwa.

                   Nigdy nie oglądał go z tak bliska. Znali się bardzo dobrze i od bardzo dawna, praktycznie od samych początków jego nauczania. Zetar bo to o nim mowa delikatnie zaciskał na nim swoje umięśnione ręce i prowadził wzdłuż korytarza, który Deus specjalnie dla nich podświetlił zieloną linią. Chłopak brał na siebie niemal cały jego ciężar, Etan skwapliwie mu na to pozwalał szczególnie, że ze zdenerwowania nogi miał jak z waty. Zrobiło mu się gorąco. Szli więc w ciszy po wytyczonej trasie aż do rozsuwanych drzwi centrum medycznego.

                   Wciąż wpatrywał się w skrawek lekko opalonej szyi Zetara, skupiał się na tym jak jego powiększone po niedawnych ćwiczeniach mięśnie ramion ocierają się o jego barki. Dotyk bocznego odcinka twardych mięśni brzucha niemal przyprawił go o zawał. Zdrętwiałą ręką obejmował go za szyję czując bijące od niego delikatne i kojące ciepło. Spojrzał w dół pragnąc się opanować za wszelką cenę jednak zapach lekko spoconego chłopaka wwiercał mu się w nozdrza ponadto kątem oka ujrzał jego nogi chociaż starał się patrzeć wyłącznie na posadzkę.

                   Były kształtne, dobrze umięśnione materiał kombinezonu kończył się w połowie uda tak więc niżej ujrzał wspaniale opaloną skórę pokrytą kręconymi już prawie męskimi ciemniejszymi włoskami. Zacisnął pięści zmuszając się do zamknięcia oczu bowiem bezwiednie powiódł wzrokiem ku górze aby nacieszyć się widokiem tych szczególnych części ciała zapewne teraz pięknie wyeksponowanych z powodu obcisłego stroju. Zetar wyczuł to jak nagle się spiął.

    – Co się stało, boli?

                   Etan mając wrażenie, że stracił głos próbował się odezwać. Z początku udało mu się tylko chrząknąć i to w zdecydowanie zbyt wysokim rejestrze dźwięków. Zetar spojrzał na niego dziwnie, ale jako że nie odwzajemnił spojrzenia widocznie uznał, że się przesłyszał. Przeszli przez drzwi i wtedy Etan zdobył się na odwagę.

    – Ju�

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CzarodziejEmrys
  • Kaja i Niko

    Obudziło ją walenie. Kolejne mlaśnięcia męskich ud obijających się o jej pośladki przekonały ją, że nie jest to sen. Czuła go w sobie, potężny 25 centymetrowy kutas penetrował jej wnętrze. Uśmiechnęła się.
     Otworzyła oczy – świtało.  Zamruczała, mocniej wypinając bioderka w kierunku  napierającego na jej ciasną dziurkę Nikolaja. Przy każdym pchnięciu czuła jego oddech i szorstki zarost na karku.
    – Ogier z Ciebie – mruknęła, czując nadchodzącą falę przyjemności – czwarty raz jednej nocy!
    Złapał ją za długie blond włosy, uniósł głowę nieco do góry, skrępował ręce za plecami, tak aby ręką ścisnąć cycka w rozmiarze „D”. Przyspieszył tempa. Nic nie odpowiadał, jebał ją ostro. Cipka pulsowała.  Trzymał ją tak wygiętą przez chwilę. Czuła jego zapach, musiał ją ruchać od dłuższego czasu, mokrym od potu podbrzuszem walił ją w poślady. Nie poczuła go we śnie, dobrze jej się spało po intensywnym bzykaniu z tym facetem. Zasnęła z chujem w cipce. Nagle ją puścił wyrywając z zadumy. Wcisnął jej twarz w satynową poduszkę.
    – O kurwaaa – jęknął – Kajaaaa
    Poczuła ciepłą spermę zalewającą jej pupę. Kilka delikatnych klapsów dało jej do zrozumienia, że wylał wszystko. Nie lubiła tych klapsów, nie przyzwyczaiła się jeszcze, czuła się wtedy jak zwykła szmata, do której właściciel mówi „dobrze się spisałaś suko”. Minęła chwila, przyjemność powoli odpływała.
    – Wyliżesz mi pałę? – zapytał wprost, nadal na niej siedząc i palcem rozprowadzając biały płyn do ciasnej dziurki odbytu.
    – W nocy mówiłeś, że nie chcesz nabrudzić, bo planujesz coś specjalnego, a zalałeś mi cały tyłek i plecki spermą, ogierze.
    – Jakby była tutaj twoja psiapsiuła nie byłoby problemu –  wzruszył ramionami – ruszaj się, jak będziesz się myła to zmienię pościel – zapewnił, unosząc się znad jej ciała i popędzając dziewczynę stanowczym klapsem.
    Nie było potrzeby, Kaja wyskoczyła spomiędzy jego ud i z zapałem ujęła stygnącego chuja w drobną dłoń. Polizała najpierw czubek, potem uniosła go lekko do góry, tak aby języczkiem zlizać od spodu rozmazany płyn. Jechała od owłosionych jaj przez żylastą pałę i skończyła na żołędzi. Liznęła jeszcze parę razy, potem wzięła go powoli do ust. Wielka żołądź zniknęła w jej ustach. Pomagała sobie ręką, by wyssać cały nektar. Jak posłuszna suczka. Przytrzymała go trochę w ustach, nagle wyjęła, łapiąc oddech.
    – Jesteś wspaniała – Niko uniósł jej twarz i po chwili, która wystarczyła by Kaja połknęła zebraną resztkę nasienia, pocałował ją w usta.
    Na chwilę zrobiło się romantycznie. Ale Kaja znała już nieco swojego kochanka i jego nagłe zmiany nastrojów.
    – A teraz hop! Pod prysznic! – zawołał, układając się wygodnie na plecach.
    Kaja wstała, spojrzała na  niego. Podobał jej się. Głupia była, ale naprawdę podniecał ją ten mężczyzna, leżący teraz wygodnie na szerokim łóżku. Mocno zbudowany wysoki brunet, błękitne oczy, zarost, owłosiona klata. Splótł dłonie na karku, przymknął oczy. Skierowała wzrok niżej i uśmiechnęła się do wspomnień minionej nocy widząc sflaczałego, owłosionego kutasa.
    Pomyśleć, że ich znajomość zaczęła się ledwie dwa tygodnie temu… 

     

    * * *

     

    – Zbieramy na schronisko dla zwierząt – tłumaczył starszy Drużynowy do zgromadzonych wolontariuszy, pot lał się z niego. Był gorący lipiec – Wy chłopaki zajmiecie się kwartałem od Bruzdowej, Filip i Marcin pójdziecie ulicą Koralową, wy znowu…
    Kaja otarła pot z czoła. Była młodą studentką, rok temu przyjechała tu ze swojej wioski na studia. Szybko wkręciła się w uczelniany wolontariat. Lubiła pomagać, a pilna nauka i szybko zdawane egzaminy dawały jej mnóstwo wolnego czasu w wakacje. W pracy dobroczynnej poznała Olę, z którą szybko nawiązała bliską znajomość.
    – Wczoraj ustaliłam, że idziemy na Nowe osiedle – uśmiechnęła się przyjaciółka poprawiając kruczoczarne włosy związane w gruby warkocz – Bloki klimatyzowane, no i nie wszystkie lokale są zasiedlone. Ale Stary o tym nic nie wie. Pójdziemy na zimne piwko!
    Kaja spojrzała na kierownika prac, skrzywiła się. Drużynowy chętnie angażował do wolontariatu studentki, wielu z nich pod jego „opieką” udawało się nawet zarabiać w tej pracy. Kiedyś, po jednym ze spotkań zaczepił ją w szatni, sapał, że bardzo mu  się podoba jej zaangażowanie, że jako ostatnia wychodzi ze spotkań. Poprosił o wyświadczenie przysługi. Pamięta jego grube paluchy ściskające jej piersi (które nomen omen zawsze chętnie eksponowała). Jego tłuste policzki ocierające się o jej twarz z nienagannym makijażem. Jego grube jak serdelki paluchy wciskające się do majteczek i brutalnie napierające na jej szparkę. Starsze koleżanki nieraz mówiły, że miały „bliższe spotkania” ze Starym, szybki kwadransik i po bólu, za to mogły zapłacić za poprawki, czy nowe ubrania. Kai wtedy brakowało do opłacenia czynszu. Nie chcąc angażować tonących w długach rodziców, z obrzydzeniem dała się poprowadzić Drużynowemu do męskiej toalety. Byli sami w budynku. Stary od razu rozpiął rozporek, dając jej do obciągnięcia fiuta. Zdjął koszulę ukazując tłusty zwisający brzuch. Zwaliła mu najpierw konia i gdy okazało się, że w pełnym wzwodzie ma jakieś 10cm sprawnie połknęła pytę dotykając ustami włochatego podbrzusza. Popieściła nawet języczkiem jego kule. Po paru minutach obciągania, założył gumę i zruchał ją od tyłu nad śmierdzącym pisuarem. Bał się wpadki. Z podniecenia doszedł po jakiś pięciu minutach dupczenia. Dał połowę co obiecał, nie zaprotestowała, zrobiła z siebie dziwkę i nie chciała tego nagłaśniać. Postanowiła, że to był ostatni raz.
    – … Para następna, to jest Panna Aleksandra i Panienka Katarzyna – teraz Stary mówił do nich, Kaja otrząsnęła się ze wspomnień – idziecie na Nowe Miasteczko – oblizał wargi.
    Kaja czuła na sobie jego wzrok. Nic dziwnego, z racji upału miała na sobie przewiewną koszulę, ciasno opinającą biust i króciutką spódniczkę. Zresztą jej wysoka przyjaciółka Ola i reszta dziewczyn również. Ścisnęła ramionami piersi, drocząc się z Drużynowym. Wiedziała, że od dawna ma na nią chęć. Gruby drużynowy zrobił przerwę na kilka łyków wody – wciąż patrzył na duży biust Kai i rozbierał ją wzrokiem.  Wydał ostatnie zadania wolontariuszom i nakazał rozejście się, sam kierując się do najbliższej budy z piwem.
    Kaja i Ola przez pierwsze minuty pracy szły z dwoma kolegami – Filipem i Marcinem, którzy milcząc szli za nimi umilając im czas rozmową, schodzącą na coraz to bardziej zboczone tematy. Raz po raz spoglądali na okrągłą dupeczkę i cycki blondynki-Kai i zgrabne, długie nogi brunetki-Oli. Ola, lub Aleksa, jak mówili do niej bliżsi znajomi mierzyła 170 centymetrów wzrostu, co czyniło ją wysoką dziewczyną. Mimo tego miała miłą dla oka fizjonomię. Szczególną uwagę przykuwała pupa. Zawsze wyeksponowana na idealnych, długich nogach. Niektórzy szczęśliwcy, jak idący za nią chłopcy mieli szczęście podziwiać ją w obcisłych legginsach podczas wspólnych biegów. Wyróżniała się ciemną karnacją. Kruczo-czarne włosy, ciemno piwne oczy, mocno zarysowane brwi, orli nos i wydatne usta nadawały jej prawdziwie kaukaskiego uroku. Dziś wyjątkowo podkreśliła to okrągłymi kolczykami. Na lewym nadgarstku zawsze nosiła kilka bransoletek, rzemyków i korali. Idąca obok niej Kaja, lub właściwie Kasia była jej wizualnym przeciwieństwem. Złoto – słomiane włosy, powiewały luźno na wietrze. W żadnym wypadku nie miała nadwagi, wręcz przeciwnie, podobnie jak Ola dbała o dietę i pamiętała o treningach. Słowiańską urodę dopełniały detale  – miała czym oddychać i na czym usiąść. Filip nieraz fantazjował o spotkaniu Kasi-Kai w stodole. Masturbował się do myśli jak półnaga Blondynka doi krowę, albo ubija masło, a potem On bierze swoją kumpelę na sianie: na misjonarza, pieska, na jeźdźca – szczerze mówiąc tylko to, a raczej Ona trzymała go w wolontariacie. Mimo tych kuszących detali, dziewczyna była bystra, jako jedyna ze swojego liceum dostała się na studia.
    Gdy się rozdzielali, chłopcy nie omieszkali umówić się na zimne piwo po pracy, na co Kaja i Ola chętnie się zgodziły. Rzucili ostatnie spragnione spojrzenia na piersi koleżanek i poszli w swoją stronę.
    – Co myślisz o Filipie, Marcinie i wyjściu z nimi na piwo? – zapytała Ola, gdy szły pod kolejny budynek.
    – Z twarzy całkiem przystojny ten Filip, podwala się do mnie – odpowiedziała od niechcenia Kaja otwierając drzwi do klatki kolejnego budynku – Z Marcinem byłam na otrzęsinach. Poznałam go w klubie. Zrobiliśmy to w toi-toiu, ciągnęłam mu na kilka razy w kiblu. Ale to było przed rozpoczęciem roku akademickiego.
    – Też mu dałam! – zaśmiała się Ola – połykasz?
    – Nie, brzydzę się.
    – Haha! Następnym razem spróbuj!
    – Hej! Panieneczki! – usłyszały za sobą krzyk – Chodźcie no tutaj do nas! – obok trwała budowa, a tym który ich wołał był jeden z robotników.
    Obejrzały się. To wystarczyło by uaktywnili się kolejni robole, cmokając i gwiżdżąc na nie:
    „Choć no świnko na kolanka!”
    „Ssaki, tutaj macie latarnię!”
    „Na kolana i do Pana suki!”
    Dziewczęta zignorowały robotników. Była sobota, a oni pewnie nie mieli zajęcia w ten skwarny dzień.
    Zadzwoniły pod pierwsze drzwi. Brak reakcji. Z następnych wychyliła się starsza Pani, która wysłuchawszy na co zbierane są datki wrzuciła do puszki co nieco.
    Po wysłuchaniu narzekań na głośne zabawy zeszłej nocy Kaja pomogła staruszce zamknąć drzwi.
    Weszły na kolejne piętro. Dzwonek – cisza. Drugi dzwonek
    – Już otwieram! – wrzasnął głos zza drzwi – Już idę!
    Po dłuższej chwili usłyszały odgłos przekręcanego zamka, drzwi rozwarły się na oścież, a w progu stanął wysoki mężczyzna, na oko trzydziesto-paro letni. Dziewczęta najpierw zobaczyły zaspane błękitne oczy, potem zarost. Spuściły wzrok niżej i zobaczyły ładnie wyrzeźbioną, owłosioną klatę. Facet stał w luźnych bokserkach i klapkach kąpielowych z których można było dostrzec obowiązkowe białe skarpety.
    – Dzień dobry, zbieramy na bezdomne pieski ze schroniska… – zaczęła swoją standardową gadkę Kasia-Kaja, a Ola po chwili zorientowała się, że przyjaciółka użyła słowa „pieski” a nie jak zwykle „zwierzęta”. Czyżby też już oczyma wyobraźni widziała tego faceta dojeżdżającego ją od tyłu?
    Był zakłopotany, wzrok mu się zatrzymał na pięknie wyeksponowanych cyckach wolontariuszek. Kaja zauważyła nieznaczny ruch pod cienkim materiałem bokserek.
    – Zaraz coś wam dam dziewczyny, tylko znajdę portfel, a łatwo może nie być. Wejdźcie, zapraszam, to chwilę potrwa, śmiało!
    Taka sytuacja jeszcze się nie zdarzyła. Być może ciekawość, a być może podniecenie skierowało Kaję i Olę do mieszkania wysokiego bruneta. Pierwsza weszła Ola.
    – Napijecie się czegoś? – rzucił z pokoju w którym sprawdzał kieszeń po kieszeni w spodniach – Olo! Przyszykuj tam coś zimnego na szybko! – krzyknął w stronę kuchni nie czekając na odpowiedź dziewczyn.
    Kaja była trochę spięta przed chwilą obrzydzały ją cmokający robole, a teraz weszła do mieszkania obcego. Pewny krok Oli w stronę kuchni ośmielił ją.
    W kuchni zobaczyły nieco niższego mężczyznę, łysego o znacznie bardziej wyrzeźbionym ciele z przewieszonym przez ramię ręcznikiem. Kulturysta w wieku mocno po trzydziestce i również w samych bokserkach, gdy się do nich odwrócił spostrzegły tatuaż z rekinem na wielkim bicepsie i długą sięgającą grdyki kozią bródkę, zaplecioną w warkoczyk.
    – Macie dziewczynki – zatrzymał wzrok na piersiach koleżanek – mam nadzieję, że zasmakuje drink.
    Odebrały od Łysego szklaneczki z przezroczystą cieczą i kostkami lodu. Drink miał mocny cytrynowy, orzeźwiający smak zakończony gorzką nutą alkoholu.
    – Jestem Olo – przedstawił się łysy – kolega który wam otworzył to Nikolaj.
    – Mówcie mi Niko – powiedział brunet wchodząc do kuchni i nalewając sobie kranówy. Mężczyźni wymienili między sobą uśmieszki.
    Kaja zorientowała się, że cały czas wlepia wzrok w boksy bruneta. Po kolejnym łyku zawirowało jej w głowie. W porównaniu do mięśniaka-Olego, brunet-Niko był jak chłopak z sąsiedztwa. Podniecało ją to. Myślała tylko o tym żeby zedrzeć z Nika te luźne bokserki i wsadzić sobie jego chuja prosto w wilgotną piczkę. Olo ją trochę onieśmielał, wyglądał z tą bródką, jak wiking. W dodatku był niski, niemal równy Oli.
    – Dziewczyny mam 50 złotych na wasze pieski. chyba wystarczy – uśmiechnął się Niko wkładając do puszki trzymanej przez Olę złożony banknot.
    – Dziękujemy, za wpłatę i poczęstunek – dygnęła Ola, a jej piersi zatrzęsły się. Obróciła się na pięcie.
    Kaja spojrzała na nią błagalnie powtarzając w myślach: „Błagam nie idźmy”
    – Koleżanki… – zatrzymał ich głos Nikolaja, Ola uśmiechnęła się do przyjaciółki, widocznie też nie miała zamiaru opuszczać lokalu – Mam tutaj jeszcze 100 złotych, dam je wam chętnie jeśli coś jeszcze zrobicie…
    – Co chcesz kolego? – zapytała Ola uśmiechając się kurewsko.
    – Nic wielkiego, rozepniecie wasze koszulki i pokażecie wasze piękne cycki.
    Ola spojrzała na Kaję, która już trzymała rączkę na pierwszym guziczku.
    – Po stówce za każdą parę cycków. Potrzebuje kasy na studia.
    – Zgoda, trzymajcie.
    Dziewczyny przystąpiły do rozpinania koszul. Do Nika dołączył Olo, który trzymał się na uboczu. Splótł mocarne ręce przed sobą i patrzył na osuwające się właśnie staniki.
    – Ja pierdole… – jęknął Niko w zachwycie – Ty blondi masz zajebiste balony
    – Nazywam się Kasia, ale mów mi Kaja – zachichotała dziewczyna przyciskając rękami piersi.
    – Mogę dotknąć?
    – Jasne – mruknęła.
    Dłonie bruneta najpierw dotknęły czerwonych sutków, potem zaczął ugniatać piersi. Kaja stęknęła z bólu, przeszedł ją dreszcz. Następnie Nikolaj przeszedł do Oli. Aleksandra, w porównaniu do przyjaciółki nie miała aż tak pokaźnych piersi, jednak mieściły się w miseczce „C” i co również się rzucało, zwieńczone były sterczącymi sutkami .
    – Mogę polizać? – zapytał czarnowłosej koleżanki, na co ta przytaknęła.
    Przywarł do sterczących sutków Oli, poczuła jego ostry zarost na piersi. Złapał jeden w zęby i ssał. Przymknęła oczy i odchyliła głowę do tyłu. Chciała żeby ją pieścił. Z kolei do Kaji podszedł Olo i bezceremonialnie zaczął lizać okolice sutków – zezłościło to blondynkę, pragnęła się oddać Nikolajowi, a nie temu pakerowi.
    – Uwielbiam lato – powiedział Olo wkładając twarz między jej donice – Dupery w krótkich łaszkach, cycki na wierzchu, pizdy na wierzchu! Dam wam jeszcze po stówce, jak podwiniecie spódniczki i pokażecie dupeczki – zadeklarował odrywając się z cmoknięciem od cyców Kai, jego łapy już bezceremonialne dotykały jej ud.
    – 150 – Tym razem Kaja włączyła się w negocjacje, co zadowoliło Aleksandrę.
    Olo nie odpowiedział, sięgnął po portfel, odliczył kasę:
    – OK. Umówmy się tak… Mam tutaj tysiąc dwieście złotych – wyjął zwitek banknotów – dam je wam, pod warunkiem – zawiesił głos. Niko odkleił się w końcu od piersi Aleksandry – Jak widzicie mamy tutaj mały burdel po wczorajszej trudnej nocce, potrzebujemy czegoś miłego na początek dnia. Dostaniecie tę kasę jeśli potowarzyszycie nam jeszcze przez jakiś czas.
    Niko zaszedł Kaję od tyłu, złapał ponownie za piersi, zaczął masować, trafił w czuły punkt blondynki:
    – Ja dorzucę jeszcze osiem stówek. Razem macie dwa tysiące, to całkiem rozsądna cena. Obiecuję, że nikt nie wyjdzie pokrzywdzony… – ukradkiem mrugnął do swojego kompana.
    Zanim Czarnulka zdążyła włączyć się w negocjacje, Kaja mruknęła:
    – Po tysiąc na mnie i koleżankę. Umowa stoi –sięgnęła dłonią do bokserek bruneta na których piętrzył się już namiot, jakby w ten sposób chciała dobić targu.
    Olo wrzucił do skarbonki swoją dolę, po czym odstawił ją na szafki kuchenne. Ola spokojnie dopiła drinka.
    – Chodźmy do salonu! – zawołał Niko, wyjmując rękę z majteczek blondynki.
    Kaja złapała swojego nowego partnera za rękę, by znowu nie trafić na brodacza-pakera, który bezceremonialnie zarzucił sobie Czarnulkę na ramię i rozgrzewał palcami jej mokrą szparkę.
    Mężczyźni rozsiedli się wygonie na szerokiej, czerwonej sofie, oboje mieli już namioty między nogami.
    Dziewczęta weszły między ich nogi. Kaja stanęła nad Nikolajem, zrzuciła koszulę. Odpięła stanik wyrzucając go gdzieś za sofę. Obróciła się tyłem wypinając dupkę, tak by Niko mógł dojrzeć paseczek stringów, pod spódniczką. Niko wyprostował się i podciągnął spódniczkę do góry, odciągnął majteczki i wbił się twarzą między pośladki Kai. Blondynka syknęła, bo stringi wpiły jej się w mokrą szparkę. Naparł delikatnie palcem na jej ciasną, dziewiczą kakaową dziurkę.
    – Napalona kotka – mruknął Niko pieszcząc jej pizdę.
    – Miau! – Kaja pogłaskała kochanka po zaroście.
    Kątem oka zobaczyła, jak Ola ściąga z półleżącego mięśniaka boksy. Chuj wystrzelił spod materiału. Miał około 30 centymetrów, był gruby i jak jego właściciel, wygolony. Z daleka lśniły wielkie jaja, co Kai przywiodło na myśl Byka, który za chwilę rozszarpie ciasną szparkę koleżanki. Oderwała pizdę od ust swojego mężczyzny, też chciała skosztować nowego penisa. Już łapkami zdzierała materiał, czuła jego ciepło. Niko złapał ją za rękę.
    – Poczekaj Blondi. Dam ci go, ale pod prysznicem – nie było to pytanie, raczej nakaz, na który Kaja zareagowała klaśnięciem w dłonie. Brunet zerwał się z sofy i popędzając ją przed sobą delikatnymi klapsami  zagonił do łazienki. Drzwi zamknął od środka. Szczęknął zamek. Ola to usłyszała, na chwilę przerwała obciąganie. Olo złapał ją za włosy i nakierował twarz na masywne jądra:
    – Teraz wyliż mi kule.
    Aleksandra posłusznie wylizała wielkie jądra pakera, jednak nie był to koniec jego fantazji, wpakował jedno jądro do ust brunetki. Było wielkie, jak bycze, ledwie mieściło się w jej małych usteczkach. Kiedy zabrakło jej tchu delikatnie odepchnęła podbrzusze mężczyzny. Ponownie zadarła ręką członka do góry i wbiła się ustami w jego wora.
    – A teraz… – Olo rozłożył szeroko nogi, prawą ręką zaczął się masturbować. Zanim zaskoczona Czarnulka zdążyła się oderwać od jajec, jego lewa dłoń znalazła się na jej tyle głowy i skierowała twarz niżej, pod swoje masywne jądra. Żeby spełnić pragnienie Łysego, Ola musiała unieść mu wora do góry – był tak wielki, że zasłaniał dostęp do kakaowej dziurki. Nieśmiało dotknęła językiem obrzeża, ale znów zdecydowany ruch łapy na jej potylicy spowodował, że weszła językiem głębiej w otwór, a nosem wpadła w wypuszczoną mosznę swojego „Byka”.
    – Podoba się? – zapytał uśmiechnięty, chociaż to raczej Ola powinna go o to spytać, świdrując języczkiem jego zwieracze. Przyspieszył ruch ręki na fiucie – Na tego tysiaka jeszcze popracujesz – przerwał trzepanie, obie jego dłonie znalazły się na czarnej główce Oli i ponownie nabiły jej usta na 30 centymetrowego naganiacza. Przez chwilę jebał jej usteczka, z których ciekła ślina powoli spływając po trzonie chuja i rozlewając się na błyszczących jądrach. Pacnął ją delikatnie w policzek
    – Patrz na Pana, jak mu obciągasz! – po raz pierwszy do niej krzyknął – O tak! Chcę widzieć twoje kurwiki w oczach, jak robisz mi dobrze.   

     

    W łazience Niko odwrócił się od drzwi, uśmiechnął się, po czym podszedł do Kai i uderzył otwartą dłonią w cycka. Kaja syknęła z bólu. Zrobił to drugi raz, potem lewą dłonią złapał za szyję, przycisnął ją do ściany. Zdała sobie sprawę, że jest zupełnie bezbronna,  zamknięta z obcym facetem w jego łazience. Wypity wcześniej alkohol robił swoje.
    Unieruchomił ją tak by była przodem do niego z wyeksponowanymi zderzakami. Prawą ręką pociągnął za suta blondynki. Bolało. Uderzył jeszcze raz, otwartą dłonią, zostawiając na piersi czerwony ślad. Tym razem nie wytrzymała i pisnęła. Nie przejął  się tym, włożył jej w usta kciuk lewej dłoni nadal zaciśniętej na jej szyi. Kaja zaczęła ssać wepchnięty palec. Jego prawa dłoń ściągnęła jej stringi.
    – Ożesz kurwa, ale mokro, chcesz żebym cię wyruchał? – zawołał czując na dłoni jej soczki. Dał jej mokrą dłoń, do oblizania – Chcesz żebym cię wyjebał, jak pies sukę!? – powtórzył pytanie.
    – Tak – mruknęła Kaja dysząc w ekstazie.
    – Mów pełnym zdaniem!
    – Chcę, żebyś mnie jebał jak pies swoją sukę! – wrzasnęła.
    Ukucnął, tak by mieć jej wydepilowaną myszkę przed twarzą. Włożył dwa palce, powoli. Soczki Kai ciągnęły się za palcami. Włożył jeszcze raz. Blondynka sapała coraz głośniej. Przyspieszył palcówę. Po kilkunastu sekundach poczuł gorąco z jej wnętrza, wpił się w jej rozochoconą pizdę ustami. Napierał brodą na szparkę. Jego język chlastał jej wnętrze. Dziewczyna zaczęła pojękiwać, rączkami zaczęła masować wydatne piersi. Niko również. Wyprostował jedną rękę i nie przestając robić minety zgniótł wielkiego cyca.
    – Aaaa – jęczała Kaja – daj mi kutasa! Wyruchaj mnie wreszcie! – krzyczała spragniona.
    Brunet jakby czekał na to. Wyprostował się. Stał bardzo blisko. Czuła na piersiach jego owłosiony tors. Zbliżył twarz, chciał ją pocałować. Uchyliła się, mimo wszystko nie chciała przekroczyć tej granicy, wtedy złapał ją za policzki i brutalnie wepchnął jej język do ust. Poczuła jego ślinę zmieszaną z jej soczkami.  
    – Chcesz kutasa, to na kolana – poczuła na udach drąga schowanego w bokserkach.
    Schyliła się, by ściągnąć z niego ostatnie odzienie, wtedy złapał ją za kark i przysunął jej twarz do bokserek
    – Powąchaj, jak pachnie prawdziwy testosteron – warknął ocierając jej twarz o schowanego penisa.
    Kaja czuła przede wszystkim wczorajszy pot i spermę, postanowiła przejąć inicjatywę i szybko odwinęła luźne bokserki swojego kochanka. Bielizna zsunęła się na posadzkę, a dziewczynie ukazał się największy członek jaki w życiu widziała. Owłosiony, lekko wygięty, na oko 25 centymetrowy kutas od razu został wepchnięty w jej buzię. Niko początkowo poddał się jej pieszczotom. Pracowała głową wprzód i w tył, byle tylko zadowolić go jak on ją.  W pewnym momencie brunet zatrzymał drąga w jej ustach, nie wyjmował, wręcz przeciwnie naciskał głębiej na jej migdałki. Gdy Kaja zaczęła się krztusić i uderzać dłonią w jego podbrzusze, wyjął go, za nim z ust blondynki ciągnęła się gęsta ślina, zalewając jej piersi. Wzięła głębsze oddechy, w tym czasie Niko otarł resztki śliny w jej policzki i uderzył kutasem parę razy w jej policzki. Znów wepchnął w jej gardło. Głębiej. Kaja spojrzała w górę, pociekły jej łzy. Wyjął z kolejną porcją śliny. Schylił się, by obetrzeć dłonią jej usta, po czym znów docisnął ją siedzącą na posadzce do ściany i zaczął energicznie jebać jej gardło, szybko. Dziewczyna wydawała z siebie niezrozumiałe bulgotliwe odgłosy, jego jaja obijały się o jej podbródek. Czuła czubek jego kutasa głęboko w swoim gardle. Był gruby, więc musiała szeroko rozchylić usta. Poruszał biodrami wprzód i w tył. Wydawało jej się, że zaraz przebije jej gardło. Po parunastu sekundach, które Kai wydawały się godziną, Niko zakończył dewastowanie jej gardła. Wielkie balony i jego gruby penis lśniły jej śliną. Poklepał jeszcze kutasem po Donicach i zapuścił między nie Hiszpana. Blondynka zacisnęła cyce na jego fiucie. Zaczęło się grzmocenie piersi. Pchnięcia były mocne, czubek chuja dotykał jej ust, za każdym jego podejściem wystawiała języczek. Splunęła między piersi, dla zwiększenia poślizgu. Grzmocił ją w ten sposób jeszcze parę sekund, potem z uśmiechem pomógł jej wstać.. Jednym ruchem rączki obtarła członka i wbijając w niego wzrok włożyła ją sobie do ust. Uśmiechnęła się przy tym, jak puszczalska laska na wiejskiej dyskotece. Spodobało mu się to.
    – Smakuje fiut, co!? –klepną po jędrnym tyłeczku.
     Rozsmarował ślinę po całym jej torsie. Skupił się na cycach, nie mógł się powstrzymać i znów dotknął ustami jej sutków, ssał mocno, ponownie wpychając palce w jej pizdę.  
    Znów zbliżył się przyciskając ją do ściany. Ślina z jej piersi pokryła jego włochatą klatę. Tym razem jego chuj naparł na jej szparkę. Naparł mocno i przeszedł dołem. Przeorał po wargach sromowych. Droczył się z nią, a ona chciała jego naganiacza poczuć w sobie. Pragnęła go jak najcenniejszej rzeczy na świecie. Kutas ponownie naparł na jej wrota, rozszerzyła nogi i przycisnęła rączkami jego biodra. I znów przeorał wierzch łechtaczki. Teraz penis pozostał pod nią. Wykonał ruch biodrami wprzód, poczuła kłębuszek jego włosków na własnym łonie jego żołądź była zapewne na wysokości jej tylnej dziurki –  i w tył, jego pała nadal tkwiła w jej warach. Myślała, że zaraz zwariuje…  Dłonie Kai znalazły się na jego plecach. Czuła pot i spermę. Wtedy wbił się w nią. Kutas, który przed chwilą jebał jej gardło i balony, wszedł w jej spragnioną pizdę. Nie zmieścił się cały. Kaja głośno jęknęła. Poczuła jego dłonie na tyłku, uniósł ją do góry i powoli nabijał na swój pal. Stęknął, gdy wszedł do połowy. Uniósł ją i znów opuszczał. Zrobił tak kilka razy. I kiedy zagłębił się po same jaja, nie wyciągając kutasa odwrócił się i wszedł do przestronnego, oszklonego prysznica. Włączył ledwie ciepłą wodę. Tutaj podrzucił blondynkę kilka razy na chuju. Odstawił na posadzkę, odwrócił tyłem do siebie. Zdecydowanym ruchem ułożył jej głowę i cyce na szerokim podeście, służącym do siadania podczas kąpieli parowych. Kaja wypięła dupeczkę do góry udostępniając  w całej okazałości swoją szparkę. Wszedł w nią od razu, po same jądra. Dziewczyna zaczęła jęczeć. Złapał ją silnym uchwytem za szerokie, mięciutkie biodra i jebał jak sukę. Spod prysznica słychać było tylko szum wody i twarde uda obijające się o miękkie poślady Kai oraz oczywiście coraz głośniejsze jęki  dziewczyny. Trwali tak długą chwilę. Potem Niko wyprostował swoją kochankę i oparł jej przód o ściankę prysznica. Docisnął jej głowę do zimnego szkła. Ponownie zaczął ruchać jej cipkę. Kaja chętnie się wypięła, jej cyce rozpłaszczyły się na przezroczystej szybie. Czuła jego zarost na karku, przeszły ją ciarki. Zaczęła dochodzić. Szparka zacisnęła się na pulsującym chuju. Niko zaczął jęczeć.
    Kaja otrzeźwiała, nie chciała by skończył w niej, ale też nie mogła się uwolnić od jego uścisku. Jej kochanek sapał coraz głośniej, zwalniał ruchy bioder. Zwolnił uchwyt. Wyjął chuja z jej cipska. Posłusznie ukucnęła otwierając buzię. Niko zwalił jeszcze kilka razy gruchę i z głośnym jękiem wypuścił salwę spermy na buzię swojej kochanki. Biały płyn pokrył niemal całą jej twarz. Było tego tyle, że podobnie jak ślina zaczął spływać na piersi. Niko nawet nie pomyślał by pomóc dziewczynie spłukać własne nasienie z twarzy. Rozsmarował po całości, zebrał trochę w palce i dał do wylizania blondynce. Wzbraniała się, ale był od niej silniejszy wepchnął palce do buzi i gdy mu je wylizała zacisną nos by połknęła w całości.
    Skrzywiła się, ale połknęła nasienie swojego kochanka, było gorzkie. Zebrał drugą dłoń i wtarł jej w cipę.
    Mężczyzna, jakby nigdy nic włączył ciepłą wodę i zaczął się namydlać. Kaja dołączyła do niego. Zdjęła i tak już mokrą, zaślinioną i zaspermioną krótką sukienkę. Pozwoliła mu się namydlić i jeszcze raz wymasować piersi, tym razem aromatycznym olejkiem. Ona wypucowała mu członka. Podobało jej się. Uśmiechnęła się, przecież właśnie zarobiła 1000 złotych. W rozmarzeniu odwinęła skórkę z żołędzi swojego kochanka i paluszkiem dokładnie rozprowadziła żel. Jego dłonie właśnie masowały jej pośladki, szczególną uwagę poświęcając rowkowi i dziurce, której nie udało mu się wyeksploatować. Wsunął tam delikatnie palec. Ona demonstracyjnie klepnęła go w policzek uśmiechając się jak dziewczynka. Poskutkowało, dłonie wróciły na jej plecki. Ona masowała jądra.
    Ku jej zdziwieniu członek zaczął ponownie twardnieć i rosnąć. Spojrzała na Nika zaskoczona, teraz on uśmiechnął się łobuzersko sięgając do półki z kosmetykami po przezroczysty żel w małej tubce. Nałożył na swoją dłoń. Żel miał cudowny zapach truskawki. Wrócił z dłońmi na jej tyłek, wysmarował rowek między pośladami. Ona opuściła ręce, była trochę zdezorientowana. Ponownie poczuła palec w odbycie. Podniosła na niego złe spojrzenie. Nie zareagował, przytulił się. Nie po to by okazać czułość, w ten sposób widział jak głęboko „naoliwia” swoją… właściwie już dziwkę, z którą wszystko może zrobić. Odsunął się i ruchem głowy wskazał na leżący na łazienkowej szafce ogonek. Kłębuszek złotawego futerka zakończony był czarną gumową głowicą, grubszą niż kutas, który przed chwilą jebał ją w cipsko. Nie protestowała, była pijana, a jej ubranie mokre albo pokryte Jego nasieniem.
    – Śmiało kiciu, Spodoba Ci się! – mruknął z uśmiechem, po czym klepnął ją w błyszczący tyłek.
    Wyszła spod prysznica. Nie uszło jej uwadze, że analny ogon był w kolorze jej słomianych włosów.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Harry McGonagall

    Opowiadanie podzieliłem na 2 części, żeby ładnie to zmieścić w limicie znaków. 

    II część już wkrótce  

  • Potrojny przypadek cz1.

    Każda historia, musi mieć jakiś początek, w moim życiu zwykle składa się tak, że zanim nastąpi coś ciekawego i pozytywnego, musi zostać to poprzedzone szeregiem, a czasem wręcz lawiną negatywnych i wkurzających zdarzeń. Tak też było i w tym przypadku.. Ale po kolei..

     

    Tydzień o którym będę pisał zaczął się doprawdy “cudownie”. Moje auto z niewiadomych przyczyn nie odpaliło, spóźniłem się więc do pracy, jak się okazało szef od rana mnie oczekuje. Ale bynajmniej nie z powodu spóźnienia.. to by było zbyt proste. Otóż u jednego z naszych kluczowych kontrahentów coś poważnie sypnęło się w programie księgowym, który dla nich napisaliśmy. Ponieważ Artur – chłopak, który zajmował się tą hurtownią farmaceutyczną od piątku jest nieosiągalny (zasłużony urlop), to ja mam się tym zająć. Jak to ujął szef “Mareczku, to ma być kurwa zrobione na wczoraj!”. Zawsze jak szef się denerwuje to zdrabnia nasze imiona i wtedy każdy wie, że to nie są żarty. Siadłem do tego chwile po wyjściu z gabinetu szefa, przez 6 lub 7 godzin próbowałem naprawić to zdalnie, ale niestety nie dało rady. I tak oto w poniedziałek o 16 dowiedziałem się, że jutro z samego rana mam jechać w delegacje do Sopotu i nie wracać póki nie będzie wszystko chodzić jak w zegarku. I na domiar złego jadę służbowym rozklekotanym Fiatem Panda. Prawie 400 km w tym gracie i jeszcze później mam pracować umysłowo.. no pięknie.

     

    Wyjechałem o 3 rano na miejscu byłem po 9, i już koło południa wiedziałem, że prędko to ja z tego Sopotu nie wyjadę. Nie wiem czy wspominałem ale naprawdę nie znoszę Trójmiasta, jak już wyjeżdżałem nad Bałtyk to wolałem się zabunkrować w jakiejś małej nadmorskiej wioseczce niż jechać z miasta do miasta. Poza tym na Boga co robić w Sopocie w listopadzie!? Jedyny plus z delegacji do tego miasta był taki, że od lat mieszkał tam mój kumpel ze szkolnej ławy – Tomek. Wujek go tu nieźle ustawił, i tak oto mam kolegę prokuratora. Zadzwoniłem do niego pierwszego dnia i umówiliśmy się na środę wieczór. Przez cały następny dzień nierównej walki z programem, który sami napisaliśmy posunąłem się nieznacznie do przodu. Ale przynajmniej wieczór zapowiadał mi się ciekawy. Umówiliśmy się w jakiejś (podobno) modnej restauracji i się zaczęło.. wspominanie szkolnych lat – 2 browary, co tam się u nas w życiu dzieje – 2 browary, trochę o samochodach i ogólnie o współczesnej technologii – browar, o kobietach – 3 browary, i jeszcze trzy rozchodniaczki goldwasserem. I z trudem się rozeszliśmy, on do domu ja do hotelu.

     

    Czwartek rano był koszmarem, ja pieprze dawno nie miałem takiego kaca, pojechałem do naszego klienta, wypiłem ze trzy kawy i o 11 musiałem wyjść na świeże powietrze bo myślałem, że się porzygam wprost na klawiaturę. Schowałem się w aucie, rozłożyłem fotel i uchyliłem szyby.. nie wiem ile tam siedziałem ale obudził mnie dym papierosa i kobiece głosy.

    A: Mówię ci Renata, jestem załamana, Ty wiesz co moja córka nawywijała! Zatrzymali ją z prochami! I będzie miała sprawę w sądzie.

    R: Nie martw się Anetko za to nie idzie się tak z marszu siedzieć

    A: Ale to już jej drugi raz, przecież ona trafi do paki i wtedy to ja już widzę jak zda maturę, nie wspominając o studiach..  

     

    Zorientowałem się, że to rozmawiają dwie sprzątaczki z firmy w, której robiłem wdrożenie, nie chciało mi się jeszcze iść do roboty, poza tym powiem szczerze zaciekawiła mnie ta rozmowa.

     

    R: to faktycznie nieciekawa sytuacja, a twój stary już wie?

    A:  no co ty jeszcze tego by brakowało, póki co jeszcze siedzi w sanatorium po tym wypadku, który miał w pracy i naprawdę nie chcę mu o tym mówić przez telefon

    R: a masz jakiegoś adwokata?

    A: Ja? niby skąd? i za co? Jak musiałam niedawno wziąć pożyczkę na rehabilitacje Kazika.

     

    W lusterku obserwowałem dwie kobiety, obie koło 40stki, jedna dość puszysta, ale druga no nie powiem.. niczego sobie.. krótko ścięta blondynka o niezłej figurze i przyjaznej twarzy (to ona żaliła się koleżance).

     

    A: co ja mam zrobić Reniu?

    R: Boże nie wiem, nie mam pojęcia co ci poradzić.

     

    Jakiś impuls kazał mi wyjść z auta, Panie wyraźnie nie spodziewały się, że ktoś jest w zaparkowanym obok nich samochodzie. Na mój widok dopaliły szybko fajki i zaczęły iść w stronę biura.

    M: Pani Aneto proszę zaczekać! ( do dziś nie wiem co mnie wtedy podkusiło)

    A: skąd Pan wie jak mam na imię?!

    M: no jakby to powiedzieć.. słyszałem część waszej rozmowy

    A: no pięknie! 

    M: i zdecydowałem się wtrącić, bo chyba mógłbym Pani pomóc. Znaczy Pani i Pani córce

    Anetę wyraźnie zaintrygowało to co mówię

    Zapisałem na kartce swój numer i wręczyłem jej

    M: proszę do mnie zadzwonić wieczorem 

    A: wieczorem tz. o której? bo ja wracam z pracy dopiero po 20

    M: między 21 a 22 będzie w sam raz, ja do tego czasu powinienem wiedzieć więcej, proszę mi tylko powiedzieć kiedy Pani córka wpakowała się w te kłopoty?

    A: 2 dni temu (odpowiedziała cały czas będąc w szoku, że tak nagle ktoś kto pojawił się nie wiadomo skąd, zaoferował jej pomoc).

    M: dobrze, zatem czekam na telefon. Tak w ogóle, to jestem Marek

    A: Aneta (powiedziała z uśmiechem i podała mi dłoń)

     

    Wróciłem do firmy, praca szła mi jak krew z nosa, ale jakoś dotrwałem do 17. Po powrocie do hotelu wziąłem prysznic i włączyłem telewizje na jakieś mało angażujące gówno – jakieś “trudne sprawy” albo inną “ukrytą prawdę”. Wyjąłem telefon i zadzwoniłem do Tomka

    T: cześć Marek, jak tam główka po wczorajszym?

    M: Już lepiej, ale męczyło mnie cały dzień

    T: to co dziś powtórka przyjacielu?

    M: o nie, nie nic z tego. Słuchaj dzwonie do ciebie w innej sprawie.. (opisałem mu w w skrócie  o co chodzi, Po chwili milczenia Tomek wypalił).

    T: a kim właściwie jest dla ciebie ta kobieta?

    M: nikim, dziś ją poznałem

    T: aha, a co w takim razie będziesz z tego miał, że jej pomożesz

    M: pewnie nic, to sprzątaczka i raczej jej się nie przelewa

    T: kurwa szlachetny z ciebie człowiek, ale jak dla mnie nie ma takiej możliwości abyś ty nic z tego nie miał. Powiedz, ale tak szczerze; ładna jest?

    M: no ma fajną figurę i miłą buźkę jak na swój wiek.

    T: to ile ma lat?

    M: ze 40 może mieć

    T: przeleciałbyś ją?

    M: co to za pytanie?

    T: normalne. odpowiedz.

    M: no nie miałbym nic przeciwko

    T: konkretnie. Tak czy nie

    M: no, tak. 

    T: i to rozumiem! posłuchaj przyjacielu zrobimy tak, ja ci oczywiście pomogę i nikt tej jej córeczki po sądach ciągał nie będzie ale pod jednym warunkiem.

    M: jakim?

    T: masz przelecieć tą mamuśkę

    M: co? co ty mówisz w ogóle?

    T: to co słyszałeś, masz jej powiedzieć, że jej pomożesz ale ma się z tobą przespać

    M: ty mówisz serio?

    T: w 100%, masz okazję zaliczyć fajną mamuśkę, więc dlaczego tego nie wykorzystać?

    M: no w sumie to chyba masz rację kolego.

    T: nie chyba tylko na pewno, zobaczysz jeszcze mi podziękujesz. Muszę kończyć bo mam drugi telefon. Daj znać jak było.. (i się rozłączył)

     

    Położyłem się na łóżku. Kurde może Tomek ma racje, taka okazja na sex może się już nigdy nie powtórzyć. Mimowolnie zacząłem oglądać to co leciało w TV. Zorientowałem się, że główny bohater tego odcinka zaliczył swoją uczennice, a potem jej matkę. Farciarz – pomyślałem, takie rzeczy nie dzieją się w prawdziwym życiu. I nagle coś sobie uświadomiłem.. A jakby pójść o krok dalej i zaproponować tej sprzątaczce trójkącik, trójkącik z jej córką. Kurwa przecież każdy facet o tym kiedyś marzył. A ja mam szanse to zrealizować, w końcu niczym nie ryzykuje. To one mają więcej do stracenia (na samą myśl mi staną). 

    Podekscytowany zacząłem układać w głowie rozmowę z Anetą i wyczekiwać telefonu..

     

    W końcu o 21.30 zadzwonił nieznany numer

    A: Dobry wieczór tu Aneta, czy rozmawiam z Panem Markiem

    M: Tak, czekałem na twój telefon

    A:  Widzi Pan ja wciąż nie wierzę, że może i chce nam Pan pomóc

    M:  Po pierwsze to nie Pan tylko Marek, a po drugie, to owszem upewniłem się i mógłbym pomóc tobie i twojej córce.

    A: Boże! to cudownie. Ale jak to możliwe?

    M: Powiem tylko tyle, że znam kogo trzeba. Ale.. (po chwili pauzy uznałem, że to właściwy moment) musisz wiedzieć, że nie ma nic za darmo.

    (po chwili ciszy)

    A: ale.. my nie mam jak zapłacić

    M: uwierz mi, że macie

    A: co masz na myśli? (w jej głosie słychać było niepewność)

    M: nie lubię owijać w bawełnę, więc powiem wprost: mam na myśli sex, w zamian za przysługę.

    (znów chwila ciszy) 

    A: sex ze mną?

    M: mówiąc dokładnie to z wami

    (Aneta milczała)

    M: rozumiem, że takich decyzji nie podejmuję się w minutę. I, że musisz to obgadać z córką, więc macie czas do północy na decyzje. Ja mogę obiecać, że twoja córka nie dostanie żadnego wezwania do sądu jeśli to zrobicie. Rozumiemy się?

    A: Tak..

    M: w takim razie do usłyszenia i  mam nadzieję, że do zobaczenia. 

    Po tych słowach rozłączyłem się.

     

    Nie wierzyłem sam sobie w to co się przed chwilą stało, że poprowadziłem tą rozmowę, tak zdecydowanie. Otworzyłem piwo i pociągnąłem długi łyk aby ochłonąć. Siedziałem jak na szpilkach. Biłem się z myślami czy w ogóle zadzwonią, a jeśli tak to co powiedzą. I czy dobrze zrobiłem, że posłuchałem się Tomka. Po 40 minutach zaczął wibrować telefon, to Ona. 

    M: słucham?

    A: Marek prawda?

    M:  tak.

    A: dzwonie aby ci powiedzieć (nie wiem czy celowo, ale przeciągała), że zgadzamy się na twoją propozycje

    (poczułem się jakbym trafił szóstkę w totka)

    M:  cieszę się. Szczegóły przekaże wam jutro. Jakieś pytania?

    A:  gdzie się spotkamy?

    M: u mnie w hotelu.

    A: zatem, do zobaczenia (jej pożegnanie zabrzmiało dość spokojnie, tak jakby była już pogodzona z naszym układem)

     

    Cały piątek błądziłem myślami wokół tego co się stało i co się wydarzy. Po pracy poszedłem do sex shopu. Głównie dlatego, że nie miałem pojęcia jak zacząć takie sex spotkanie i jak je zorganizować. Stwierdziłem, że jak szukać to tylko w takim miejscu i nie pomyliłem się. Kupiłem parę gadżetów i grę, która mogła okazać się pomocna zwłaszcza na początku naszego spotkania.

     

    Po  powrocie do hotelu napisałem smsa do Anety: 

    sms1:

    “Bądźcie jutro o 13 w hotelu Alter, pokój 113, ubierzcie się dla mnie sexownie i nie zapomnijcie o depilacji”

    sms2:

    “podesłać po was taksówkę?”

     

    Po kilku minutach otrzymałem odpowiedź

    A: “Dobrze, przyjedziemy. Taksówka to dobry pomysł, bo rzadko chodzę w szpilkach, a do tego hotelu mamy kawał drogi” 

     

    sms3:

    “Powiedzcie taksówkarzowi aby zgłosił się po przywiezieniu was do recepcji, tam otrzyma pieniądze za kurs”

     

    A: “Dziękujemy”

     

    W sobotę wreszcie się wyspałem, zjadłem śniadanie, zaniosłem recepcjoniście kasę na taksówkę i zapowiedziałem, że spodziewam się dziś gości. Potem wypiłem poranną kawę i wyszedłem z fajką na balkon. A więc dziś w wieku 33 lat zaliczę swój pierwszy trójkąt w życiu (pomyślałem) i to od razu z matką i córką. Gdyby ktoś na początku tego tygodnia powiedział mi, że czeka mnie taki weekend to chyba bym go wyśmiał.

     

    Umyłem się, ubrałem jeansy i koszulę  i czekałem, była 12.55 gdy usłyszałem pukanie do drzwi. Otworzyłem..

    M: Witajcie, proszę wejdźcie.

    A: Dziękujemy

     

    Przyznam się, że trochę mnie zatkało. Aneta weszła pierwsza, wystroiła się w czerwoną obcisłą sukienkę mini i czarne szpilki do tego makijaż który odjął jej trochę lat. Wyglądała naprawdę oszołamiająco. Zaraz za nią weszła nastolatka, miała blond włosy upięte w dwa warkocze, okulary kujonki, subtelne usta i drobną budowę ciała. Ubrała się jak na akademie szkolną. Biała bluzeczka z kołnierzykiem, obcisła czarna spódniczka do połowy uda i czarne szpileczki i rajstopy.  Szczerze to nie wiem,  która w pierwszej chwili spodobała mi się bardziej. Obie wyszykowały się dla mnie perfekcyjnie.

     

    M: proszę usiądźcie (wskazałem im łóżko)

    jestem Marek (wyciągnąłem rękę do młodszej z dziewczyn)

    E: Elwira (odpowiedziała niepewnie)

    M: napijecie się czegoś?

    E: dla mnie jakiegoś soku

    A: a dla mnie wody

     

    Po chwili wróciłem ze szklankami.

    M: Cieszę się, że was widzę

    (wypaliłem, ale trafiło to w próżnie)

    M: mam nadzieję, że to spotkanie będzie przyjemnością nie tylko dla mnie, ale i dla was

    (niespodziewanie odezwała się Elwira)

    E: też mamy taką nadzieję Panie Marku

    (powiedziała to jakoś tak zalotnie, że aż poczułem się zdezorientowany)

    M: (uśmiechnąłem się) Powiecie mi coś o sobie?

    A:  a co chcesz wiedzieć?

    M:  ile macie lat? czym się zajmujecie? co lubice?

    A: która z nas ma zacząć?

    M: możesz ty Aneto

    A: mam 42 lata, jestem sprzątaczką i zajmuję się domem, lubię.. czasem się rozerwać i wyjść potańczyć, ale uwielbiam kiedy mogę się zrelaksować i odpocząć w domu.

    E: ja mam 18 lat, i chodzę do liceum, w tym roku mam maturę, lubię imprezować, chodzić na zumbę, a w lecie pływać w morzu.

     

    M: na początek naszego spotkania chciałbym abyśmy zagrali w grę, która pomoże nam przełamać pierwsze lody. 

    M:  więc tak tu mam plik kart na każdej karcie jest albo jakieś pytanie albo zadanie. 

    A: mamy losować karty na zmiane?

    M: nie o tym, która z was otrzyma daną kartę zdecyduje rzut kością

    E: to znaczy?

    M: już tłumaczę. każda z was otrzyma jedną kostkę do gry. Jeśli na kostkach wypadną liczby parzyste: 2,4 lub 6 to zadanie/ pytanie przypada tobie Aneto, a jeśli nieparzyste: 1,3, i 5, to Elwirze.

    M: jeśli natomiast wypadną liczby parzyste i nie parzyste np: 6 i 3 to wtedy wykonujecie to zadanie lub odpowiadacie na pytanie obydwie. Wszystko jasne?

    E:  tak, a ty też będziesz losował karty? 

    M: nie, ja będę prowadzącym grę

    M: możemy zaczynać?

    dziewczyny skinęły głowami niemal równocześnie

     

    M:  Zatem losuję pierwszą kartę

    przeczytałem i uśmiechnąłem się lekko

    A: nie czytasz na głos?

    M: a chcecie wiedzieć przed rzutem co może was czekać?

    E: no pewnie, to będzie ciekawsze!

    M: ok. zatem: “Kiedy, gdzie i z kim ostatni raz uprawiałaś sex?”

    na kostkach wypadło 2 i 6 czyli pytanie przypadło Anecie

    Aneta spojrzała na córkę i zaczęła mówić lekko stremowana

    A: ostatni raz to było dwa tygodnie temu w szpitalu, zrobiłam dobrze swojemu mężowi, klasyczny szybki numerek w szpitalnej toalecie, musieliśmy być cicho bo za drzwiami byli pacjenci. 

    M: Ok, lecimy dalej, i znowu pytanie: Jakie sex pozycje lubisz najbardziej i dlaczego?

    na kostkach wypadły dwie 3, więc pytanie przypadło Elwirze

    E: Lubię jak facet jest za mną i mogę się do niego wypiąć, strasznie mnie to podnieca, że nie wiem co on za mną robi. i lubię jeszcze 69 bo to była jedna z pierwszych rzeczy jaką robiłam.

    Miałem wrażenie jakby Elwira odpowiadała jak w szkole przy tablicy

     

    Aneta słuchała córki chyba bardziej z zaciekawieniem niż przerażeniem

     

     

    M: Dobra kolejna karta (przetasowałem plik, bo trochę mnie irytowało, że trafiają na same pytania)

    M: “Zrób sexowny striptiz”

    Matka z córką spojrzały na siebie i rzuciły kośćmi 1 i 3.

    M: znów Elwira (stwierdziłem z uśmiechem)

     

    Elwira wstała z łóżka. Widać było, że się zastanawia.

    E: Mam się rozebrać do naga?

    zaskoczyła mnie trochę tym pytaniem, po chwili namysłu odparłem

    M: póki co do bielizny Skarbie

     

    Włączyła jakąś muzykę z telefonu (coś pomiędzy reggae a chillstepem) całkiem przyjemny kawałek pomyślałem. Zaczęła kokieteryjnie ruszać ramionami, później jej ruchy przeszły na biodra i pupę. Gdy była pewna, że przykuła moją uwagę odwróciła się do mnie tyłem. i poruszała tyłeczkiem w rytm muzyki, właściwie to ona nim sexownie potrząsała. Znów się odwróciła i guziczek po guziczku rozpięła bluzkę, która po chwili znalazła się na podłodze, odsłaniając koronkowy czarny stanik. Podeszła do mnie i odwróciła się (miałem jej zgrabny tyłeczek przed oczami).

    E: pomożesz mi z suwakiem?

    Rozpiąłem suwak jej spódniczki, a ona pochyliła się do przodu, wypinając się jeszcze bardziej i powoli zdjęła spódniczkę odsłaniając swoją dupeczkę w czarnych stringach. Dopiero gdy spódniczka opadła na ziemie zauważyłem, że Elwira nie ma na nogach rajstop tylko sexowne pończochy. Powoli się wyprostowała, spojrzała na mnie i zapytała

    E: podobało się?

    M: oczywiście (odparłem z zadowoleniem).

     

    Elwira usiadła z powrotem koło swojej matki, która (może to dziwnie zabrzmi ale chyba była również pod wrażeniem).

     

    M: Gotowe na kolejną kartę?

    E: Dawaj! (zakrzyknęła podekscytowana Elwira)

     

    Podniosłem następną kartę, chwilę na nią patrzyłem i powoli z uśmiechem  położyłem na stole. Dziewczyny od razu przeczytały. Na karcie było napisane: “Zademonstruj prowadzącemu grę swoją znajomość francuskiego”.

    Szczerze to nie mogłem się doczekać aż wreszcie rzucą kośćmi.

    Pierwsza rzuciła Elwira, wypadło 4. Aneta już wiedziała co ją zaraz czeka i po chwili zawahania rzuciła swoją kością, kostka potoczyła się i wypadło 5.

    Pomyślałem sobie: Boże jakie mam dziś szczęście.

    M: Wiecie co to znaczy dziewczyny?

    A: Że, mamy się tobą zająć we dwie?

    M: Dokładnie (powiedziałem z niekrytą satysfakcją)

     

    Wstałem z fotela i podszedłem do łóżka na którym siedziały. Aneta rozpięła mi pasek od spodni i rozporek, a następnie ściągnęła mi spodnie, potem bokserki. Ja w tym czasie rozpiąłem koszule. Aneta powoli zaczęła wkładać mojego jeszcze dość miękkiego członka do swoich ciepłych ust. Elwira na razie tylko obserwowała matkę w akcji. Poczułem, że mój przyjaciel powoli twardnieje dzięki ustom Anety. Gdy był już dość sztywny, stwierdziłem, że najwyższy czas aby dołączyła się młodsza z moich dziewczyn.

     

    M: Uklęknijcie na podłodze.

    zrobiły to błyskawicznie.

    M: Wiecie jakie są zasady. Podzielcie się nim.

    Mamuśka odstąpiła moje prącie córce, która zaczęła powoli oblizywać moją główkę. Aneta w tym czasie oblizywała moje pełne jądra. Po dłuższej chwili przerwałem te pieszczoty, żeby nie skończyć za szybko. 

    M: Posłuchajcie mnie dziewczyny teraz sprawdzimy, która z was ma głębsze gardło. Młodsze mają pierwszeństwo. 

    Elwira spojrzała badawczo na moją sterczącą pałę i wsunęła ją w usta ile potrafiła, czyli tuż za połowę długości. Nie zdziwiło mnie to bo zwykle dziewczyny brały mojego rycerza max do 2/3 długości. 

    M: Ok, teraz zobaczymy czy matka pobije córkę.

    Spojrzałem znacząco na Anetę. A ona wsunęła moje prącie  w usta mniej więcej do tego punktu do, którego doszła jej poprzedniczka, po czym wzięła wdech i wsunęła go jeszcze głębiej, aż poczułem jej usta na moich jajkach. Mając moją pałę w całości spojrzała na mnie z dołu. I dopiero teraz uświadomiłem sobie, że one mają identycznie niebieskie oczy. Po dłuższej chwili wyciągnęła moją pulsującą pałę z gardła. Elwira była pełna podziwu dla mamy za to co przed chwilą zrobiła.. ja z resztą też. Po chwili milczenia wypaliłem:

    M: No to mamy zwyciężczynie!

    A: Dziękuję 🙂

    E: Ale ja umiem coś równie fajnego!

    Nie czekając, aż coś powiem Elwira zaczęła obciągać mi w takim tempie, że musiałem ją chwycić za warkocze aby ją trochę poskromić. Trzeba przyznać w tej kategorii młoda była dobra. Gdy się zmęczyła znów podzieliła się z matka. Na zmianę jeździły języczkami jedna po całej długości mojego członka, druga w tym czasie zajmowała się główką. Od czasu do czasu brały go też w usta. W końcu czułem jak mój przyjaciel pulsuje coraz szybciej, aż w końcu wytrysnąłem na ich twarze. Dawno nie miałem takiego spustu, chwile dochodziłem do siebie oddychając głęboko. Popatrzyłem w dół, mój penis opary o ich obspermione buźki, a one patrzyły się na mnie dwiema parami niebieskich oczu w oczekiwaniu co zrobię. Właściwie to Elwira za dużo nie mogła widzieć, bo miała szkła okularów w mojej ciepłej spermie.

    M: Cudowny widok, strasznie mi się takie podobacie. 

    A: Miło to słyszeć Marku

    Sięgnąłem na komodę po telefon

    M: Muszę wam zrobić fotkę abym miał pewność, że to nie był sen

    Rozbawiło je to. Gdy robiłem zdjęcie obydwie patrzyły prosto w obiektyw i lekko się uśmiechały, co spowodowało, że sperma zaczęła spływać im z policzków na szyję.

    M: Dobra dziewczyny, pójdźcie do łazienki się ogarnąć. Tylko zaraz wracać.

    Nie było ich może ze dwie minuty, o czymś rozmawiały ale jedyne co usłyszałem to wyrwane z kontekstu zdanie Elwiry “… i powiem ci mamo, że jestem ciekawa co będzie dalej się działo”

     

    Gdy wróciły na łóżko ja tasowałem karty. Rozłożyłem je w wachlarz.

    M: Niech któraś z was wylosuje.

    Elwira wyciągnęła kartę.

    M: Przeczytaj

    E: ojej

    A: Przeczytaj na głos

    E: “Od teraz jesteś posłuszną Suczką, do prowadzącego grę zwracasz się ‘Panie’ i bezwzględnie wykonujesz jego nawet najdziwniejsze zachcianki”.

    A: No pięknie wybrałaś córcia.. (powiedziała Aneta z ironią)

    M: Przypominam, że jeszcze nie wiemy komu przypadnie to zadanie, więc rzućcie kostkami. (Od dawna marzyłem aby mieć taką pełną dominacje nad kobietą, ale starałem się nie dać po sobie znać jak bardzo ucieszyła mnie ta karta. Miałem nawet  w zanadrzu jeden gadżet na tę okoliczność)

    Po chwili wszystko stało się jasne – wypadły dwie 6

    Spojrzałem się na Anetę, zorientowałem się, że Elwira również na nią patrzy. Aneta przełamała ciszę

    A: to co mam robić?

    Już miałem jej odpowiedzieć, ale uświadomiłem sobie, że nie tylko ona ale i ja mam teraz pewną role do odegrania, więc zacząłem wczuwać się w role władczego Pana.

    M: Nie zapomniałaś o czymś?

    A: Niby o czym?

    M: Kim teraz jesteś?

    A: (przełknęła ślinę) Suczką

    M: Dobrze. A czyją Suczką jesteś?

    A: (widać, że z trudem mówiła tak o sobie) Jestem twoją Suczką… Panie

    M: Doskonale

    M: Podejdź tu Suczko.

    Aneta wstała z łóżka i zaczęła iść w moją stronę.

    M: Stój Suko! Wiesz co robisz źle?

    A: Nie.. Panie

    M: Suki tak nie chodzą. Suki chodzą na kolanach (rzuciłem krótko)

    Aneta uklękła i kontynuowała swój spacer. W końcu była u moich stóp.

    M: Myślę, że to niesprawiedliwe, że twoja córka od kilkunastu minut siedzi tu w samej bieliźnie a ty suczko wciąż masz na sobie tą kieckę.

    A: Przepraszam Panie (to mówiąc ściągnęła swoją czerwoną mini przez głowę, odsłaniając bieliznę w kolorze sukienki i dość spory biust C lub D).

    M: Dobrze teraz moja suczka podejdzie do tamtej komody, w środkowej szufladzie czeka na ciebie prezent. Tylko idź powoli abym mógł się lepiej przyjrzeć twojej dupeczce.

    Aneta powoli jak kotka szła w stronę komody kręcąc pupą (nie była tak zgrabna i wysportowana jak Elwira, ale nie mogę powiedzieć aby czegoś jej brakowało)

    M: przynieś co tam znalazłaś.

    Aneta przyniosła małe płaskie pudełko

    A: Proszę Panie

    z pudełka wyciągnąłem obróżkę i smyczkę. Zapiąłem ją na szyi Anety, kilka razy oplotłem smycz wokół dłoni i przyciągnąłem twarz Anety do siebie. Spojrzałem na Elwirę.

    M: Jak ci się podoba moja nowa Suka?

    Elwira nie wiedziała co powiedzieć, zaskoczył ją widok matki w takiej roli. Po chwili milczenia w końcu wydusiła z siebie jedno słowo.

    E: Podoba..

    Uśmiechnąłem się i rozłożyłem talie kart. 

    M: Teraz niech moja Suczka jakąś wylosuje. 

    Aneta odkryła jedną kartę, “69”

    M: No to chyba wszystko jasne.

    A: Nie rzucamy kośćmi Panie?

    M: Nie, chce zobaczyć jak moja suczka robi to ze swoją córką.

    Elwirę jakby zatkało, po dłuższej chwili ciszy, w końcu Anetka powiedziała

    A: Jak sobie życzysz Panie.

    Do Elwiry chyba wreszcie dotarło, że to nie żarty i wreszcie się odezwała.

    E: Wolisz być na dole  czy na górze mamo?

    M: O tym to ja zdecyduje. I myślę, że moja suczka będzie na górze.

    Odpiąłem jej smycz.

    M: Idź na łóżko (rzuciłem rozkaz).

    M: Zdejmijcie sobie nawzajem majteczki i  zaczynajcie.

    Aneta zdjęła córce bieliznę i wypięła się aby Elwira mogła zrobić to samo.

    Potem Elwira położyła się na plecach czekając aż matka ustawi się nad nią.

    Szczerze to nie wiem, która pierwsza zaczęła pieścić językiem cipkę swojej towarzyszki. Obie zamknęły oczy i obie zaczęły bardzo niepewnie i powoli. Gdy Aneta lekko przygryzła wargi Elwiry ta głośno jęknęła i objęła dłońmi pośladki swojej matki dociskając lekko jej muszelkę do swojej twarzy. Mała chyba musiała wsunąć język do środka bo teraz to Aneta zamruczała z aprobatą. Z każdą minutą robiły się coraz głośniejsze. Widziałem jak Elwira wbija się paznokciami w tyłeczek mojej suczki. Podszedłem od tyłu do Anety, po drodze wziąłem ze sobą mały wibrator i wysmarowałem go żelem. Tylko Elwira widziała co robie, ale gestem nakazałem jej milczeć. Na migi pokazałem jej aby nie przestawała lizać i rozchyliła swojej mamie pośladki. Moim oczom ukazała się piękna soczysta cipka. Przyłożyłem wibrator między wargi i przesunąłem parę razy wzdłuż. Aneta się wzdrygnęła i zaczęła się odwracać.

    M: Pozwoliłem ci się patrzeć suczko?

    A: nie Panie

    M: więc wróć do swoich zajęć.

    Mówiąc to włączyłem wibrator na pierwszy poziom wibracji (pierwszy z trzech)

    Przesuwałem go po cipce Anety a jej córka obserwowała wszystko z bardzo bliska.

    W końcu powoli zacząłem wsuwać zabawkę do środka. Aneta jęknęła głośniej.

    Metodycznie wsuwałem i wysuwałem wibrator, z każdym ruchem zagłębiając się coraz głębiej. 

    M: Podoba ci się suczko?

    A: (szeptem) tak

    dałem jej dość mocnego klapsa

    M: nie słyszę

    A: TAAK! Panie

    Nagle odezwała się Elwira, która od kilku chwil przestała być pieszczona przez swoją matkę.

    E: A co ze mną?

    uśmiechnąłem się

    M: słusznie

    Pokazałem Elwirze, że teraz ona ma obsługiwać wibrator 

    Sam obszedłem je dookoła i chwyciłem Anetę za brodę

    M: Spójrz na mnie suko

    Aneta podniosła głowę i spojrzała na mnie rozpromienionymi oczami

    Dałem jej swój palec wskazujący

    M: Obliż!

    Aneta namiętnie oblizała mój palec. Po chwili wyciągnąłem go z jej ust i wsadziłem w cipkę jej córki.

    Elwira pisnęła.

    W palcówkach zawsze byłem dobry więc po chwili młoda miała już trzy moje palce w dziurce. Raz po prostu wsuwałem je i wysuwałem, aby po chwili pobyć trochę w środku i podrażnić ją tam gdzie najbardziej na to czekała. Usłyszałem, jak Elwira podczas moich pieszczot podkręciła matce wibrator. Aneta uniosła głowę z rozkoszy i wygięła ciało w łuk ruszając nieco biodrami. Spojrzała na mnie a ja pocałowałem ją namiętnie w usta, po czym nakierowałem jej głowę na mojego penisa. Cudownie znów było poczuć to ciepło. Ale zrobiłem to tylko na chwile, aby bardziej stwardniał. Gdy stał jak trzeba wyciągnąłem go z jej ust i rzuciłem krótko

    M: Patrz suko!

    To mówiąc zacząłem wkładać kutasa w cipkę jej córki.

    Na początku szło ciężko ale każdy ruch otwierał nowe możliwości. W końcu gdy dość wygodnie mogłem rytmicznie wsuwać się i wysuwać w młodą cipkę Elwiry, zacząłem namiętnie całować się z jej matką. W sumie to utrzymywałem stałe tempo, młoda odpływała pod naszymi ciałami. Nagle usłyszeliśmy długi jęk.

    M: Twoja córka chyba właśnie doszła.

    Powiedziałem patrząc Anecie prosto w oczy

    A: Wcale mnie to nie dziwi Panie.

    Zatrzymaliśmy się na chwile.

    A: jesteś z nami córeczko?

    E: (dysząc głośno) tak mamo

    E: i muszę powiedzieć dwie rzeczy: Po pierwsze to… to było cudowne, A po drugie to teraz powinna być twoja kolej bo Marek jeszcze nie skończył

    M: o jaka bystra dziewczyna. Dobrze ją wychowałaś (puściłem oko do Anety)

    A: to jaką pozycje lubi mój Pan?

    Po chwili namysłu doszedłem do wniosku, że trochę zmęczyło mnie posuwanie tej małej i, że teraz to ja będę bierny.

    M: Chce żeby moja suczka mnie dosiadła.

    A: mam być przodem czy tyłem do swojego Pana?

    gdy mówiła usiadłem na brzegu łóżka tak aby mieć na przeciw siebie lustro.

    M: tyłem do mnie.

    Aneta wstała, podeszła do mnie i stanęła w rozkroku.

    A: Wciągniesz Panie?

    Dopiero teraz zorientowałem się, że wciąż ma wibrator w cipce. Przeciągnąłem dłońmi po jej całkiem zgrabnych gładkich nogach i powoli wyciągnąłem.

    Po chwili Aneta chwyciła mnie za prącie, nakierowała na swoją dziurkę i zaczęła na nim siadać. Była zdecydowanie mniej ciasna niż jej córka więc wszedłem w nią  dość gładko i pozwoliłem jej działać. Najpierw nasuwała się bardzo powoli cudownie mnie obejmując tam na dole. Miałem przy tym cudowne widoki na jej tyłeczek i plecy, a no i na całą postać w lustrze. 

    M: Czy moja suczka potrafi ujeżdżać mnie szybciej?

    A: Zrobię co w mojej mocy Panie

    To mówiąc rozłożyła szerzej nogi, oparła się o łóżko i zdecydowanie zaczęła przyśpieszać.

    M: ooo! tak

    Elwira położyła się w tym czasie za mną tak abym oparł swoją głowę o jej gładkie uda.

    A ja byłem coraz bliżej spełnienia.

    Aneta nabijała się coraz mocniej, w końcu zacząłem czuć, że dochodzę. Szybkim ruchem nasadziłem ją na siebie do końca i przytrzymałem aby już się na mnie nie nabijała. 

    M: Do przodu i do tyłu suko. (wyszeptałem będąc na granicy orgazmu)

    Wystarczyło parę ruchów, abym pulsacyjnie zalał ją od środka. Zastygliśmy w bez ruchu.

    Aneta położyła się na mnie opierając się plecami na moim torsie. Ja wciąż miałem głowę na udach jej córki.

    Oddechy powoli nam się uspokajały..

     

    Koniec części 1. Cdn…

    Od Autora: Jeśli dotarliście do tego momentu tz. że udało mi się was zainteresować (co przy tak długim wstępie można chyba uznać za wyczyn). Mam do was dwie prośby: 1. Miło by było usłyszeć co sądzicie o powyższym tekście bo dawno nie pisałem (krytyka, ale konstruktywna też jest mile widziana). 2.Druga część opowieści ma na razie zarys i jest w przygotowaniu więc jeśli moi czytelnicy będą mieli jakieś pomysły/ sugestię co można by wpleść w tą historię, to z chęcią rozważę każdą propozycję (czekam do lutego 2017) .

    Pozdrawiam M.

    Ps. Może, któraś z czytelniczek byłaby skłonna opisać tą historię z punktu widzenia jednej z bohaterek (Anety lub Elwiry). Chętnie poznam kobiecy punkt widzenia. Jeśli tak zostawię maila w komentarzu.  

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Majkel Najt