Category: Uncategorized

  • Podwojna zdrada…

    Kolejna zdrada i znowu Marlena… chociaż po drodze była nie tylko Marlena, ale nie o tym ta historia…

    Pierwszy raz z Marleną okazał się ostatnim, oboje chcieliśmy być odpowiedzialni. Ja miałem żonę, ona kumplowała się Marleną, teraz w moim życiu pojawiło się też dziecko. Relacja między mną a Marleną była typową znajomością z siłowni – luźna rozmowa i nic więcej. Z uwagi na kontuzję i urodziny dziecka przestałem też chodzić na siłownię.

    To było ponad rok po mojej zdradzie i wspaniałym seksie z Marleną – niedzielna wizyta u teściów, wchodzę, patrzę, a tam Marlena! Związała się z moim szwagrem, który pracował w innym mieście i widywali się tylko w weekendy – u niego lub w naszym mieście. Jak ją zobaczyłem to jakby uderzył mnie piorun, ale musiałem trzymać emocje na wodzy, bo obserwatorów było dużo (w tym przebiegła siostra mojej żony, z którą też w międzyczasie parę “rzeczy” się wydarzyło). Przywitaliśmy się normalnie buziakiem w policzek jak wszyscy, później typowa rodzinna gadka szmatka, a ja zawiesiłem się z myślami jak rżnąłem się bez opamiętania w moim małżeńskim łożu z obecną dziewczyną mojego szwagra.

    Luźniejsza atmosfera była, gdy Marlena przyjeżdżała z moim szwagrem do naszego domu w odwiedziny do nas i mojego dziecka. Rozmawiało nam się dobrze, dało się odczuć, że ze szwagrem nie ma takiego flow, ale mimo wszystko unikałem w towarzystwie kontaktu wzrokowego żeby czegoś nie zdradzić. Trudniej było jak zostawaliśmy sam na sam (jak np. w kuchni, w której zaczął się poprzedni raz i posuwałem ją od tyłu na stojąco). Te głębokie spojrzenia w oczy, przygryzanie warg, próby dotyku niby przypadkowego – wszystko to pokazywało, że iskra, która nas wtedy rozpaliła wcale nie ugasła mimo upływu czasu. Jednak musiałem się pilnować, bo miałem za dużo do stracenia.

    Pewnej niedzieli przyjechali oboje na kawę. Rozebrała kurtkę, a pod nią miała obcisłe jeansy, które eksponowały jej wspaniały tyłek, który kręcił mnie od zawsze, dodatkowo obcisła bluzka, która dawała złudzenie, że tyłek jest jeszcze większy. Nie powiem, coś mi drgnęło w spodniach od tego widoku, zwłaszcza, że żona nie doszła jeszcze do siebie po ciąży i byłem trochę wyposzczony. Zostaliśmy sam na sam w kuchni (tak tej samej kuchni pełnej wspomnień, o której mowa powyżej i w poprzedniej części historii) i znów to samo, spojrzenia, gesty i nagle sięgając po herbatę do szafki przetarła dość mocno swoim tyłkiem o mój rozporek… na pewno poczuła tam coś sterczącego. Odwracając się w moją stronę, patrząc mi w oczy musnęła swoimi ustami o moje, trochę otwarte z zdziwienia. To już było dla mnie za dużo i szybko wyszedłem z kuchni do łazienki – musiałem rozładować napięcie i szybko sobie strzepałem.

    Wróciłem już do salonu, gdzie siedzieli wszyscy razem. Unikałem wzroku Marleny, chociaż widziałem, że go szukała. Jako, że był to przełom zimy i jesieni i non stop padał deszcz, rozmowa zeszła na temat dojazdów i powrotów z pracy. Marlena nie miała prawa jazdy, pracowała dość daleko (3-4 km od domu), a szwagier, na co dzień był w innym mieście. Jako, że jestem raczej osobą pomocną, bez zastanowienia rzuciłem, że dla mnie to nie problem podrzucić ją do domu po pracy, bo musiałbym tylko trochę nadrobić swojej drogi z pracy. Nikt w tym nie widział nic złego, Marlena wprawdzie się trochę opierała (widziałem, że na pokaz…). Uzgodniliśmy wszyscy razem, że jakby, co to może do mnie dzwonić, a ja jak będę mógł to jej pomogę. Nikt nic nie podejrzewał, bo nie mógł…

    Nie musiałem długo czekać… nazajutrz… poniedziałek … godzina 15:00 dzwoni telefon – Marlena – pyta czy zgodnie z wczorajszą rozmową mam czas i mogę ją podwieźć do domu. Powiedziałem, że w sumie to tak, bo już miałem kończyć pracę i jechać do domu, a faktycznie lał deszcz. Sam jej głos sprawił, że coś mi drgnęło w spodniach. Przed wyjściem z pracy poszedłem do łazienki się odświeżyć, bo już wiedziałem, co jest grane. Podjechałem na parking jej firmy, stała z parasolem z torbą dokumentów w drugiej ręce. Wsiadła, zwyczajowy w naszej rodzinie buziaczek w policzki na powitanie i ruszyliśmy do jej domu. Rozmowa jak zawsze rozkręciła się szybko i droga mimo, że w korku minęła nie wiadomo kiedy. Pod jej domem w aucie spojrzeliśmy sobie w oczy i w tym momencie przepadliśmy… zapytała czy pomogę jej ponieść torbę na górę, bo trochę bolą ją plecy. Oczywiście się zgodziłem – mieszkała na 3 piętrze, szedłem schodami za nią i z każdym półpiętrem byłem bardziej nakręcony. Otworzyła drzwi, weszła pierwsza, ja zaraz za nią. Gdy tylko zamknęły się drzwi zobaczyłem, że nie ma już butów i kurtki i klęczy przede mną rozpinając rozporek, mój kutas już stał, więc wyskoczył z majtek. Wtedy wzięła go do buzi patrząc mi w oczy. Byłem zaskoczony, bo raczej miałem ją za tą grzeczniejszą, która brzydzi się takich rzeczy. Mój kutas znikał w jej ustach, ale nie cały, całego nie dała rady, chociaż było blisko. Dociskałem jej głowę ręką lekko trzymając za włosy. Dobrze, że poprzedniego dnia strzepałem sobie 2 razy, bo w przeciwnym razie bym skończył na samym wejściu. Mój kutas sterczał i był już twardy jak skała. Wyjąłem kutasa z jej ust, podciągnąłem za ramiona do góry żeby wstała, a ona od razu wskoczyła na mnie, oplotła mnie nogami i zbliżyła swoje usta do moich, całowaliśmy się namiętnie. W tym czasie zrobiłem kilka kroków do przodu i zobaczyłem solidny stół w kuchni. Położyłem Marlenę na nim plecami, szybko zdjąłem ubranie, byłem już całkiem nagi i pomogłem jej rozebrać spodnie, sama zdjęła bluzkę. Pod spodem miała koronkową czerwoną bieliznę – nie wiem skąd wiedziała, że to jest coś, co mnie najbardziej kręci w kobiecym ubiorze (może rozmawiała o tym z moją żoną?), skąpy stanik i stringi erotyczne z otworem na cipce. Nie miałem ochoty tego rozbierać. Jej cipka była już bardzo wilgotna, ale rzuciłem się na nią swoim językiem. Pieściłem ją z różną siłą, w różnym tempie i słyszałem jak pojękuje z rozkoszy, aż usłyszałem taki głośniejszy szept – weź mnie i zerżnij! Podziałało to na mnie jak płachta na byka, wstałem na równe nogi i pchnąłem go szybko i mocno w jej cipkę, aż zajęczała głośno. Założyłem jej nogi na moje ramiona i posuwałem ją mocno, aż stół się ruszał, ona jęczała coraz głośniej, oddech przyspieszał, stawał się płytszy, znałem to. Nagle zajęczała głośno, spięła nogi, któe wyprostowały się na moich ramionach, tyłek podskoczył do góry. Ja nie chciałem jeszcze kończyć. Wziąłem ją na ręce, zaniosłem do pokoju, rzuciłem na łóżko, chciałem swojej nagrody, swojego deseru – chciałem jej tyłka, złapać te umięśnione pośladki mocno i wbić się mocnym ruchem i posuwać coraz mocniej i szybciej, długimi ruchami, czułem jak odpływam, słyszałem jak ona jęczy coraz głośniej, czułem, że jestem blisko, nagle pchnąłem mocniej tak, że osunęła się na brzuch, krzyknęła głośno, ja czułem, że strzeliłem w niej, jej zesztywniały nogi, poczułem jak zaciska się cipka. Leżałem chwilę na niej, później obróciliśmy się na bok i leżeliśmy przytuleni bez poczucia czasu. Gdy wstałem i spojrzałem na rzucony na środku pokoju zegarek była już 17:30… 5 nieodebranych połączeń od żony. W głowie już myślałem, jaką historię jej sprzedać… na szczęście moja praca jest nienormowana, więc o tyle łatwiej. Ubrałem się do wyjścia, Marlena dalej leżała na łóżku z przyspieszonym oddechem, czerwona, spocona. Pocałowałem ją w ramię i wyszedłem. Zdradziłem, jednocześnie żonę i jej brata – mojego szwagra, ale jestem już za duży i zbyt dobrze mi było żeby to rozpamiętywać. Tydzień był wybitnie deszczowy. Dwa tygodnie później szwagier powiedział mojej żonie, że rozstał się z Marleną. Jednym z głównych powodów kłótni był sex – ona nie chciała, jak tak to krótko, twierdziła, że nie jest dla niej najważniejszy. Tak sobie tego słuchałem i zastanawiałem, że coś mi się tu nie zgadza… Wychodzi na to, że ludzie muszą czuć się nawzajem żeby było dobrze. Z Marleną za każdym razem było to wyższe przeżycie – przynajmniej dla mnie.

    Jako, że po rozstaniu Marleny ze szwagrem moje podwózki wyglądałyby dziwnie, to nasze okazje do spotkań się skończyły. Wkrótce potem wyprowadziła się do innego miasta. Widzieliśmy się w przeciągu 2 lat tylko raz na placu zabaw – ja ze swoimi dziećmi i żoną, ona z siostrzeńcami … w oczach nadal był ten sam ogień i ten sam flow w rozmowie. Wtedy też sobie pomyślałem, że los nie spotkał nas 1-2 lata wcześniej…

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dan Green
  • Hipnoza czesc I

    Wieczór był cichy, a powietrze w mieszkaniu Żanety pachniało wanilią i czymś głębszym — czymś, co sprawiało, że Ines czuła napięcie w brzuchu, choć nie potrafiła go nazwać.

    Żaneta stała przy oknie. Była wysoka, smukła, z prostymi, ciemnymi włosami opadającymi na plecy. Jej sylwetka była wyprostowana, spokojna, pełna naturalnej pewności. Nie potrzebowała robić nic więcej, żeby przyciągać uwagę.

    Odwróciła się.

    Jej spojrzenie natychmiast znalazło Ines.

    Ines siedziała na krześle, tak jak kazano jej wcześniej. Była niższa, delikatniejsza. Jej jasna skóra kontrastowała z ciemnym materiałem ubrania, a dłonie spoczywały na kolanach, splecione lekko, jakby zdradzały napięcie, którego nie chciała okazywać.

    Żaneta podeszła bliżej.

    — Wstań.

    Ines podniosła się natychmiast.

    — Ręce wzdłuż ciała.

    Posłuchała.

    Żaneta obeszła ją powoli. Jej kroki były ciche. Kontrolowane.

    — Spójrz na mnie.

    Ines uniosła wzrok.

    Ich oczy się spotkały i coś w środku Ines zadrżało.

    — Oddychaj spokojnie — powiedziała Żaneta cicho. — Tylko mój głos. Nic więcej się nie liczy.

    Ines poczuła, jak jej ramiona rozluźniają się mimowolnie.

    Żaneta zatrzymała się tuż przed nią i uniosła dłoń, kładąc dwa palce pod jej brodą.

    — Lubisz, kiedy ktoś mówi ci, co masz robić.

    To nie było pytanie.

    — Tak — odpowiedziała Ines cicho.

    — Głośniej.

    Jej serce przyspieszyło.

    — Tak.

    Żaneta patrzyła na nią jeszcze chwilę, a potem jej dłoń przesunęła się powoli na kark Ines.

    Ten dotyk był pewny.

    Nie agresywny.

    Ale nie pozostawiał wątpliwości.

    — Nie musisz się bać, że zrobisz coś źle — powiedziała Żaneta. — Jeśli będziesz słuchać.

    Ines przełknęła ślinę.

    — Tak… Żaneto.

    Lekki uśmiech pojawił się na ustach Żanety.

    — Dobrze.

    To jedno słowo wypełniło Ines ciepłem.

    Chwilę później Żaneta cofnęła się o krok.

    — Na kolana.

    Powietrze zgęstniało.

    Ines poczuła ukłucie niepewności.

    Spojrzała w jej oczy.

    Nie było w nich przymusu.

    Tylko oczekiwanie.

    Powoli opuściła się na kolana.

    Żaneta obserwowała każdy fragment tego ruchu.

    — Spójrz na mnie — powiedziała.

    Ines podniosła wzrok.

    — Teraz wybierasz tę pozycję świadomie. Nikt cię do niej nie zmusza.

    — Tak.

    — Dlaczego?

    Ines zawahała się.

    — Bo… kiedy ty decydujesz… ja przestaję się bać.

    — Bać się czego?

    Jej palce zacisnęły się lekko na udach.

    — Że nie jestem wystarczająca.

    Dłoń Żanety spoczęła na jej policzku.

    — Spójrz na mnie.

    Ines posłuchała.

    — W tej chwili jesteś dokładnie tam, gdzie zdecydowałaś się być. To nie jest słabość. To jest wybór.

    Kciuk Żanety przesunął się lekko po jej skórze.

    Ines poczuła, jak napięcie w jej klatce piersiowej zmienia się w coś spokojniejszego.

    Żaneta przesunęła dłoń na czubek jej głowy.

    — Opisz mi, co czujesz.

    — Spokój… i napięcie.

    — Dlaczego napięcie?

    — Bo nie wiem, co zrobisz dalej.

    — I to cię przeraża?

    — Nie.

    — Więc co?

    Ines wzięła oddech.

    — Sprawia, że czuję się… ważna.

    Cisza między nimi była ciężka od znaczenia.

    — Jesteś ważna — powiedziała Żaneta spokojnie.

    Jej dłoń pozostała na głowie Ines.

    Nie naciskała.

    Ale prowadziła.

    — Jesteś tutaj, bo chcesz oddać mi kontrolę.

    — Tak.

    Żaneta cofnęła rękę.

    Brak jej dotyku był natychmiast odczuwalny.

    — Wyprostuj plecy.

    Ines wykonała polecenie.

    — Dobrze.

    Ta pochwała znów wywołała ciepło.

    Żaneta wyciągnęła rękę.

    — Wstań.

    Ines chwyciła jej dłoń.

    Żaneta pomogła jej wstać.

    Stały teraz bardzo blisko siebie.

    — To, co robimy — powiedziała Żaneta cicho — istnieje tylko wtedy, kiedy obie tego chcemy. Rozumiesz?

    — Tak.

    — Powiedz to.

    — Chcę tego.

    Żaneta patrzyła na nią przez chwilę.

    A potem uśmiechnęła się lekko.

    Ciepło.

    Prawdziwie.

    — Więc zostajesz.

    Ines poczuła spokój, który nie wynikał z braku kontroli.

    Tylko z tego, że świadomie ją oddała.

    I wiedziała, że to dopiero początek.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    marika warwowska
  • Siostrzana Dominacja (2)

    Mateusz klęczał przy kuchennym stole nagi. Na talerzu przed Julią leżał grillowany łosoś z warzywami, który przygotował drżącymi rękami. Starał się, żeby wszystko i było idealnie ułożone, bo wiedział, że ona sprawdza każdy szczegół. Sam nie dostał nic do jedzenia.

    Julia siedziała wyprostowana, w czarnej garsonce bez bluzki. Założyła nogę na nogę, czubek szpilki dotykał lekko jego klatki piersiowej, jakby zaznaczała terytorium. W ręku trzymała widelec i nóż, ale jadła powoli, delektując się nie tylko jedzeniem.

    – Otwórz usta – powiedziała nagle, nabierając mały kawałek łososia.

    Mateusz posłusznie rozchylił wargi. Julia włożyła mu widelec do ust, ale nie puściła. Trzymała go mocno, zmuszając, żeby ssał i lizał metal, zanim pozwoliła mu połknąć.

    – Smakuje lepiej, kiedy najpierw posmakujesz mojej kontroli, prawda?

    Kiwnął głową, nie odrywając wzroku od jej oczu. Po kilku kęsach odłożyła sztućce. Wstała, obeszła stół i stanęła za jego plecami. Poczuł, jak jej dłonie kładą się na jego ramionach, mocno wbijając paznokcie w skórę.

    – Wiesz, co będzie deserem? – szepnęła mu do ucha.

    Nie odpowiedział. Wiedział, że i tak mu powie.

    – Ty.

    Pociągnęła go za włosy do tyłu, aż głowa opadła mu na oparcie krzesła. Pochyliła się i pocałowała go bez delikatności. Ugryzła w dolną wargę tak mocno, że poczuł metaliczny posmak krwi. Jęknął w jej usta.

    – Cicho – warknęła. – Jeszcze nie wolno ci jęczeć.

    Puściła włosy i kazała mu wstać. Prowadziła go do salonu, tam gdzie wcześniej zostawiła swoją torebkę. Wyjęła z niej cienki, czarny skórzany pasek. Nie od spodni, tylko specjalny, krótszy, szerzy, z metalową klamrą.

    – Ręce za plecami.

    Związała mu nadgarstki paskiem mocno, ale nie na tyle, żeby odciąć krążenie. Potem pchnęła go na kanapę, ta, że upadł na plecy. Natychmiast usiadła mu na brzuchu, ciężarem przygniatając go do poduszek.

    – Patrz na mnie – rozkazała.

    Jej oczy były teraz prawie czarne od podniecenia. Rozpięła spódnicę, zsunęła ją razem z majtkami i rzuciła na bok. Usiadła wyżej, kolanami po obu stronach jego głowy. Jej cipka znalazła się dokładnie nad jego ustami. Blisko, ale jeszcze nie dotykała.

    – Będziesz lizał, dopóki nie powiem stop. Jeśli dojdziesz beze mnie, bez dotykania, bez mojej zgody, założę ci klatkę na tydzień. Zrozumiałeś?

    – Tak, siostro…

    Opadła na jego twarz. Całym ciężarem.

    Mateusz zanurzył język od razu. Głęboko, łapczywie, jakby chciał ją pochłonąć. Julia poruszała biodrami powoli, rozsmarowując wilgoć po jego policzkach, nosie, brodzie. Jedną ręką złapała się oparcia kanapy, druga sięgnęła do tyłu i chwyciła jego kutasa. Ścisnęła mocno i nasady, nie pozwalając mu się zbliżyć do orgazmu.

    – Wolniej – syknęła. – Chcę czuć każdy ruch języka. Chcę, żebyś się męczył.

    Zwolnił.

    Językiem rysował powolne ósemki wokół łechtaczki, potem schodził niżej, penetrował ją głęboko. Potem wracał do łechtaczki, dokładnie tak, jak go kiedyś nauczyła. Julia oddychała coraz ciężej, jej uda drżały po bokach jego głowy.

    W pewnym momencie wstała. Odwróciła się tyłem, usiadła mu na twarzy ponownie. Tym razem tyłkiem do jego ust.

    – Teraz tu – powiedziała cicho, ale bardzo wyraźnie. – Liż mnie tam. Głęboko.

    Mateusz zawahał się. Dosłownie na ułamek sekundy.

    To wystarczyło.

    Julia złapała go za sutki i skręciła mocno.

    – Nie waż się wahać, braciszku!

    Wsadził język. Smak był inny. Bardziej intensywny, bardziej intymny, bardziej upokarzający. Julia jęknęła głośno, po raz pierwszy tej nocy pozwalając sobie na prawdziwy dźwięk rozkoszy. Zaczęła się ocierać o jego twarz, biodra poruszały się coraz szybciej.

    – Głębiej… tak… właśnie tak… jesteś moją małą, posłuszną dziwką… moją siostrzyczką-toaletką…

    Słowa padały jak obelgi. Mateusz czuł, jak jego kutas pulsuje boleśnie, próbując stwardnieć do granic, ale jej ucisk u nasady nie pozwalał. Czuł też, jak jego własna ślina i jej soki spływają mu po brodzie, po szyi, na kanapę.

    Julia doszła gwałtownie, prawie bez dźwięku, tylko jej ciało zadrżało mocno, a palce wbiły mu się w uda. Przez chwilę siedziała nieruchomo, oddychając ciężko, wciąż przyciskając się do jego ust.

    Potem wstała. Spojrzała na niego z góry. Twarz miał całą mokrą, oczy szkliste, kutas czerwony i nabrzmiały.

    – Jeszcze nie skończyliśmy – powiedziała spokojnie.

    Podeszła do torebki po raz kolejny. Wyjęła mały, czarny wibrator z pilotem i… stalową klatkę na penisa z małą kłódeczką.

    – Najpierw klatka – oznajmiła. – Żebyś nie miał pokusy.

    Zapięła ją na nim powoli, metodycznie. Zimny metal zamknął się wokół jego członka. Usłyszał kliknięcie kłódki.

    Potem włożyła mu wibrator. Nieduży, ale zakrzywiony, z wypustką na prostatę. Wsunęła go głęboko, włączyła najniższy poziom.

    – Będziesz spał z tym w sobie – powiedziała. – I z klatką. A rano… rano sprawdzimy, czy umiesz być grzeczny przez całą noc.

    Położyła się obok niego na kanapie. Przyciągnęła jego głowę na swoje piersi, jedną ręką obejmując go, drugą trzymając pilota.

    – Śpij, moja mała suczko – szepnęła. – Śpij i śnij o mnie.

    Włączyła wibrator na średni poziom. Mateusz zamknął oczy. Wibrator buczał cicho w jego wnętrzu. Klatka bolała przy każdym najmniejszym drgnięciu. A zapach Julii wciąż był na jego twarzy.

    Wiedział, że tej nocy nie zaśnie. Będzie tylko dryfował na granicy orgazmu, który i tak mu nie pozwoli osiągnąć.

    I dokładnie tego chciała.

    CDN…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ari Lupsy
  • Sprytny podstep!

    Mam na imię Rafał i mam 41 lat. Historia, która opisuję wydarzyła się jakiś czas temu i była zaplanowana 🙂 4 miesiące temu do firmy w której pracuję dołączyła nowa koleżanka – Jola. Jak się szybko dowiedziałem ma 31 lat, męża i dwoje dzieci. Zawsze miła, skromna i uśmiechnięta. Zwykle nie pozwalam sobie na bliższe kontakty z koleżankami z pracy, ale Jola ma w sobie coś wyjątkowego i nie mogę się jej oprzeć. Zrobiłbym dla niej wszystko, o co by tylko poprosiła. Kilka tygodni temu dowiedziałem się, że mój kolega z działu musi jechać na dwudniową delegację do Łodzi w związku z obowiązkami służbowymi i jedzie z nim właśnie Jola żeby zapoznać się z sytuacją oraz z naszym oddziałem w Łodzi. Niestety po kilku dniach okazało się, że w zaplanowanym terminie kolega nie może jechać i szuka zastępstwa, bo już wszystko zostało zaplanowane. Nie czekałem na lepszą okazję i zgłosiłem się na ochotnika. Wyjazd został zaplanowany na poniedziałek, wtorek i środę w jednym z tygodni października. Zdzwoniłem się z Jolą i zaproponowałem, że załatwię nam samochód, hotel i zorganizuję wszystko także ona nie musi się o nic martwić. W piątek przed weekendem poprzedzającym wyjazd powiedziałem Joli, że wszystko załatwione i w poniedziałek zaraz po godz. 8 ruszamy w drogę z naszej firmy. W weekend na jednym z istniejących jeszcze portali randkowych rozmawiałem z 25-cio letnią dziewczyną właśnie z Łodzi, z która od dłuższego czasu umawiam się już na gorącą noc. Zaproponowałem jej jednak udział w pewnym podstępie, na który bardzo szybko się zgodziła. Opowiedziałem jej o podróży służbowej z seksowną koleżanką z pracy i o tym, że chciałbym ją wplątać w trójkąt. Ustalałem z Kają szczegóły, że jest moją dalszą kuzynką, że znamy się od zawsze, że się lubimy, ale że widzimy się tylko na weselach lub pogrzebach, więc fajnie wykorzystać ten wyjazd na spotkanie. Kaja wydawała się tak samo nakręcona jak i ja, więc musiało się to udać, ale gdyby Jola odmówiła to mieliśmy i tak spędzić cała noc w moim pokoju hotelowym. Przyszedł dzień wyjazdu i z samego rana ruszyliśmy z Jolą firmowym samochodem w kierunku Łodzi. Po drodze rozmawialiśmy na neutralne tematy poznając się, co raz bliżej. Trzy godziny później dojechaliśmy do łódzkiego oddziału naszej firmy i do godz. 16 spędziliśmy w nim czas na oprowadzaniu Joli i poznawaniu z lokalnymi pracownikami. Hotel mieliśmy blisko więc o 16:30, odebraliśmy karty do swoich pokoi i ustaliliśmy, że czas na odświeżenie, odpoczynek i o 19 widzimy się w hotelowej restauracji na kolacji. Około godziny 18 zadzwoniłem do Joli z pytaniem czy nie będzie miała nic przeciwko, jeśli na kolacji dołączy do nas moja kuzynka? Opowiedziałem Joli, że ma 25 lat, że dawno się nie widzieliśmy i że oboje akurat możemy się spotkać. Jola się zgodziła i początkowo zaproponowała, że nie będzie nam przeszkadzać, ale powiedziałem, że nie ma mowy żeby jadła kolację sama i że na pewno będzie weselej we troje. Stałem w recepcji i rozmawiałem z Kają, kiedy Jola zjechała windą i dołączyła do nas. Przedstawiłem dziewczyny sobie nawzajem i ruszyliśmy w kierunku restauracji. Usiedliśmy przy stole w rogu dużej sali, tuż przy oknie a po chwili podszedł do nas kelner i złożyliśmy zamówienie. Zaczęliśmy rozmawiać z Kają zadając sobie pytania o fikcyjnych członków rodziny i tak samo wymyślaliśmy fikcyjne historie na ich temat. Jola nam się przysłuchiwała z zainteresowanie i dzieliła się z nami historiami swojej rodziny, które przypominały jej te opowiadane przez nas. mimo, że w tej rozmowie było trochę sztuczności to wyglądała ona całkiem naturalnie i dobrze się wszyscy bawiliśmy. Dziewczyny szybko złapały wspólny język i rozmawiały na różne tematy a ja w tym czasie poszedłem do baru zamówić nam drinki. Kolacja minęła nam w wyjątkowo przyjemnej atmosferze. Byliśmy, co raz bardziej głośni i roześmiani. O godzinie 23 podszedł do nas kelner z informacją, że już zamykają, więc musi nas poprosić żebyśmy przenieśli się stoliki przy recepcji, ale w ramach przeprosin przyniósł nam jeszcze po darmowym drinku. Zaproponowałem dziewczynom, że pójdziemy do mnie do pokoju żeby nie hałasować przy recepcji, ale Jola powiedziała, że już późno i lepiej się połozy spać. Odpowiedziałem jej, że nie ma, co się za wcześnie pokazywać w firmie i ze możemy wyluzować się po całym dniu. Kaja złapała Jolę za rękę i powiedziała, że musi iść z nami poza tym jeszcze nie wypiliśmy drinków. Jola się zgodziła i pojechaliśmy winda na nasze piętro. Wpuściłem dziewczyny do pokoju i sam wszedłem za nimi. Pokój był duży z wyraźnie wydzieloną strefa sypialną i salonową. Dziewczyny rozsiadły się na narożniku a ja na fotelu po drugiej stronie stolika kawowego, który nas rozdzielał. Naprzeciwko nas była duża szyba z widokiem na miasto. Nasze drinki skończyły się już jakiś czas temu, ale cały czas dolewałem dziewczynom whisky z colą. Kiedy dziewczyny tańczyły przy cichej muzyce z radia, ja sączyłem drinka i je obserwowałem. Jola, wysoka brunetka z włosami do połowy pleców, wyższa o pół głowy od Kai, szczupła o cudownych kształtach. Miała na sobie biały T-shirt, obcisłe dżinsy i klasyczne Jordany. Kaja jak już pisałem była niższa od Joli i była troszkę większa. Lekki brzuszek, spore uda, duży tyłek no i wielkie piersi. Rude włosy podobnej długości jak u Joli. Wszyscy byliśmy już nieźle wstawieni, ale widziałem dość wyraźnie, że Kaja w tańcu obmacywała Jolkę, która raczej nie miała nic przeciwko. W końcu dziewczyny zaczęły się całować a mój kutas zesztywniał w moment. Robiły to subtelnie i powoli, ale wyraźnie widziałem jak pieściły swoje języki. Poczułem, że to dobry moment i dołączyłem do ich tańca kładąc delikatnie dłonie na talii Joli stając za jej plecami. Bujałem się w rytmie dziewczyn patrząc z bliska na to, co robią. Minęło kilka chwil a moje ciało już w całości przylgnęło do Joli od tyłu. Czułem jak jej tyłek porusza się na boki jednocześnie pocierając mojego sterczącego kutasa przez spodnie. Dłonie Kai masowały ciało Joli pod T-shirtem aż w końcu Kaja ściągnęła go z naszej koleżanki i rzuciła na narożnik a potem zaczęła rozpinać stanik Joli na jej plechach. Ja w tym czasie trzymałem Jolkę za biodra i napierałem na jej tyłek swoimi biodrami masując nią swojego kutasa. Jola bujała się z wypiętym tyłkiem chyba bardzo dobrze rozumiejąc, co robię i raczej nie miała nic przeciwko. Przesunąłem dłonie po krawędzi jej spodni i odnalazłem zapięcie. Rozpiąłem guzik i suwak a chwilę później wsuwając kciuki za krawędź spodni zacząłem je zsuwać z Joli. Jej majtki były tego samego koloru, co stanik i nie zakrywały za dużo. Sytuacja zrobiła się dość gorąca. Kaja ssała na zmianę sutki nagich piersi Joli, Jola zrzucała sukienkę Kai na ziemię, a ja, kiedy pomogłem Joli pozbyć się spodni i butów sam ściągnąłem koszulkę, spodnie i bieliznę. Nie przestawaliśmy bujać się w tańcu i znowu przylgnąłem swoim ciałem do ciała Joli. Główkę mojego sterczącego kutasa skierowałem ku górze i oparłem go częściowo na pośladkach Joli a częściowo na jej plecach. Moja koleżanka z pracy zaczęła napierać tyłkiem na mnie jeszcze mocniej i poruszała nim w górę i w dół. Chwilę później Kaja, która miała na sobie tylko stanik utrzymujący w ryzach jej piersi schodziła swoimi pocałunkami na ciele Joli w dół jednocześnie pozbawiając ją majtek. Czułem na kutasie ciepło obejmujących go pośladków Joli, która zaczęła głośno dyszeć, kiedy poczuła język Kai na swojej cipce. Jedna z jej dłoni spoczęła na głowie Kai a druga powędrowała na mojego kutasa. Zaczęła go mocno obejmować i poruszać nim w górę i w dół. Nie było to do końca przyjemne, ale mimo wszystko bardzo podniecające. Chwilę później Jola jakby wybudziła się ze snu, podniosła Kaję z kolan i szybkim ruchem ściągnęła z niej stanik, po czym popchnęła ją na narożnik. Jola uklęknęła przed nią na podłodze, rozchyliła jej uda i zaczęła dosłownie gwałcić jej cipkę swoim językiem. Miałem przed sobą jej nagi, wypięty tyłek, więc nie myślałem za wiele, klęknąłem za nią i zacząłem całować jej pośladki. Moje dłonie rozchylały je, co raz bardziej a moje usta i język co raz odważniej pieściły jej dupkę. Miała bardzo jasne pośladki a między nimi znacznie ciemniejszą otoczkę dookoła jej zaciśniętej dziurki, poniżej była jej pulchna jak bułeczka cipka, która pomimo tego, że z zewnątrz miała bardzo ciemny kolor to była na tyle podniecona, że zdradzała swoje różowe wnętrze. Kiedy zlizałem już cały smak z jej tyłka, mój język przeniósł się na cipkę, z której chciałem wyssać wszystkie soki. Za chwilę Kaja wydyszała z siebie podniecona: Zerżnij ją w końcu! Nie czekałem na kolejny rozkaz, przyłożyłem kutasa do cipki Joli i zacząłem na nią napierać. Nie stawiała żadnego oporu po części, dlatego, że Jola wypięła cipkę jeszcze bardziej w moim kierunku i rozluźniła ją jak tylko mogła. Wsunąłem się w nią do samego końca czując jak mnie obejmuje. Zastygłem tak na chwilę, po czym wyjąłem go do połowy, wbiłem palce dłoni w biodra Joli i przyciągnąłem ją mocno do siebie jednocześnie napierając biodrami na nią. Kiedy szybko i mocno mój kutas wbijał się w jej cipkę z jej cipki wyleciało zgromadzone tam powietrze z charakterystycznym odgłosem. Jola cicho jęknęła nie odrywając ust od cipki Kai. Zacząłem rytmicznie pieprzyć cipkę Joli i rozciągając jej pośladki na boki podziwiałem jej druga dziurkę. Kaja mocno przyciskając głowę Joli do swojej cipki osiągnęła dość intensywny orgazm, który rozluźnił jej ciało na kanapie. Jola, co jakiś czas próbowała pieścić odpoczywającą Kaję, ale sama nie była w stanie skupić się nad tym należycie z powodu moich pchnięć. Czułem zbliżający się orgazm i przemknęła mi przez głowę myśl żeby poinformować partnerkę, że dochodzę, ale czułem, że chcę dojść w niej. Wypełnić jej cipkę spermą. Chciałem ją zapłodnić w tamtym momencie, chociaż gdyby było dane mi się mierzyć z konsekwencjami tej decyzji w przyszłości pewnie bym żałował. Ale myśl o tym, że ma już dwoje dzieci i męża a ja pompuję w jej podnieconą cipę swoją spermę sprawiając, że znów będzie chodziła z brzuchem, kosmicznie mnie nakręcała. Zrobiłem to. Wbiłem się w nią najgłębiej jak mogłem i wystrzeliłem. Czułem jak mój orgazm wyrzuca w jej wnętrze taką ilość spermy, jakiej dawno u siebie nie widziałem. Zastygłem i pulsowałem w jej wnętrzu a kiedy ekstaza minęła, mój znacznie już mniejszy kutas po prostu wypadł z luźnej cipki Joli. Jola położyła się na boku a za chwilę na plecach, na podłodze. Miała zamknięte oczy i ciężko oddychała. Usiadłem a podłodze podpierając się rękoma za plecami i patrzyłem na nagie dziewczyny. Mogłabym cały czas jeździć z Wami na takie wyjazdy służbowe odezwała się Kaja. Odpowiedziałem jej, że chętnie bym ją zabierał skoro tak się kończy wyjazd z nią. w Końcu Jola podniosła głowę, podparła ją o dłoń, leżąc na podłodze i powiedziała, że to jej pierwszy wyjazd służbowy i nie wie, co ma o nim myśleć. Kaja zsunęła się z narożnika przytuliła do nagiej koleżanki i pocałowała w policzek. Nie podobało Ci się? -zapytała Kaja. Podobało i było bardzo przyjemnie, ale nie wiem co będę myślała o tym jutro lub jak wrócę do domu. Nie wiem też jak będzie wyglądała moja relacja z Rafałem po powrocie do pracy. -odpowiedziała Jola. Rafał jest dżentelmenem i nie da Ci nigdy powodów do żałowania tego co się tu stało. Prawda kuzynie? -powiedziała Kaja. Oczywiście! -odpowiedziałem z pewnością w głosie. Chwilę później Kaja leżała na Joli obsypując jej ciało pocałunkami a ja nie mogłem oderwać wzroku od wielkiego tyłka Kai. Jola się nie broniła przed pieszczotami i przyjmowała je z uśmiechem. Obserwowałem dziewczyny a mój kutas znowu zaczął sztywnieć. Kaja chyba celowo wypięła tyłek w moją stronę i zalotnie nim kręciła. Nie mogłem się opanować i zacząłem powoli się do niego zbliżać. Widziałem jak Jola obserwuje moje moje poczynania a zaciekawieniem i podnieceniem na twarzy. Kiedy Kaja przyssała się już do cipki Joli i zaczęła zlizywać z niej soki Joli pomieszane z moją spermą, Jola wydyszała tylko ciche: o kurwa! Chwilę później dorwałem się do tyłka Kai i zacząłem go bezwstydnie lizać i pieścić. Wsuwałem palce w jej dziurki i lizałem je na zmianę. Robiłem to wszystko na oczach Joli, która nie mogła oderwać wzroku. Chwilę później chwyciłem swojego kutasa w dłoni i powoli go waląc zbliżyłem go do tyłka Kai. Zacząłem napierać nim na zwieracze “kuzynki” a ona bardzo szybko je zwolniła i wpuściła mnie całego do środka. Jola oparta o narożnik z rozchylonymi udami, między którymi Kaja ssała jej cipkę, a za Kają i jej wypiętym tyłkiem klęczałem ja wbijając kutasa w ciasny tyłek Kai. Podniecenie na twarzy Joli rosło a ja już wyobrażałem sobie jak za chwilę wyjmę kutasa z Kai i wsunę go w gardło Jolki. Oczami wyobraźni już widzę jak usta Jolki, którymi całuje swojego męża i dzieci obejmują mojego kutasa, który chwilę wcześniej był w tyłku łódzkiej kurewki udającej moją kuzynkę. Ta myśl mnie rozwaliła zupełnie. Wyjąłem kutasa z tyłka Kai i kiedy zacząłem poruszać się w stronę ust Joli ta wiedziała, co chce zrobić i je szeroko otworzyła. Wepchnąłem go głęboko i wystarczyły dosłownie 3 pchnięcia do kolejnego orgazmu i eksplozji w ustach nowej koleżanki z pracy. Jola się zakrztusiła a w jej oczach pojawiły się łzy. Nie chciałem udusić koleżanki, więc wyjąłem kutasa z jej gardła i pocierałem nim o jej twarz i wypięty język pozostawiając na nich ostatnie krople spermy. Za chwilę Kaja swoją twarzą pojawiła się przy twarzy Joli i zaczęła też pieścić językiem mojego kutasa i zlizywać moją spermę z twarzy Joli. Po około pół godziny odpoczynku i luźnej rozmowy, Jola zebrała swoje ciuchy w dłonie, zarzuciła na siebie mój szlafrok i szybko przemknęła do swojego pokoju. Ja i Kaja zostaliśmy sami i nie zakończyliśmy jeszcze zabawy…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anonim1154
  • Spotkanie w Lesie

    Las śmierdział mokrą ziemią i żywicą. Zimno już wchodziło pod dresy, ale ja i tak się pociłem – pod pachami, na karku, między łopatkami. Marek szedł przodem, szeroki jak szafa, a ja patrzyłem mu w plecy i wiedziałem, że za chwilę znowu zrobię to, co obiecałem sobie, że już nigdy więcej nie zrobię. A jednak szedłem.

    Zatrzymał się przy tej wielkiej, omszałej kłodzie. Usiadł na niej okrakiem, rozstawił nogi jak na paradzie i bez słowa rozpiął pasek. Rozsunął rozporek, odchylił gumkę bokserek i wyjął go. Już nie był całkiem miękki. Gruby, ciężki, z tą jedną siną żyłą, która zawsze mnie hipnotyzowała. Poczułem, jak mi ślina napływa do ust, zanim jeszcze zdążyłem pomyśleć.

    – Klęknij – powiedział cicho.

    Opadłem na kolana. Mech był lodowaty i wilgotny, od razu przemoczyło mi spodnie. Kolana zapadły się w mchu, a ja patrzyłem na niego z dołu – na ten kutas, który powoli twardniał tylko od samego patrzenia. Marek złapał się u nasady i uniósł go trochę, żebym lepiej widział różową, już mokrą główkę.

    – Otwórz usta. Szeroko.

    Rozchyliłem wargi tak szeroko, aż zabolały kąciki. Poczułem zapach – mydło, lekki pot, męskość. Wsunął się powoli. Najpierw sama główka, gładka i gorąca, potem kilka centymetrów więcej. Język odruchowo się podwinął, próbowałem go objąć, ssać, ale on był za gruby. Kątem oka widziałem, jak patrzy na mnie z góry.

    – Głębiej. Sam dasz radę.

    Zamknąłem oczy i pchnąłem głowę do przodu. Poczułem, jak mi się gardło zaciska, jak główka wbija się w tylną ścianę, jak trzon rozciąga mi usta do granic. Zakrztusiłem się od razu, łzy same poleciały. On nie cofnął się. Złapał mnie za włosy – mocno, ale nie brutalnie – i zaczął powoli poruszać biodrami.

    Oddychaj nosem, powtarzałem sobie w głowie. Oddychaj nosem. Ale każdy wdech był płytki, charczący. Ślina spływała mi po brodzie, kapała na mech, na jego jądra. On przyspieszył. Wchodził głębiej, wychodził prawie do końca, dawał mi sekundę na oddech i znowu wbijał się na całą długość. Za każdym razem, gdy myślałem, że zaraz się udławię, cofał się o centymetr.

    W pewnym momencie złapał mnie obiema rękami za głowę i po prostu wcisnął się do oporu. Cały. Nos przycisnął mi się do podbrzusza, włosy łonowe łaskotały wargi. Nie mogłem oddychać. Gardło pulsowało wokół niego, oczy lały się strumieniami, ręce same złapały go za uda, palce wbijały się w materiał spodni. Trzymał mnie tak długo – dziesięć sekund? piętnaście? – aż w końcu powoli się wycofał. Kutas wysunął się z mokrym plaśnięciem, cały obślizgły moją śliną.

    Łapałem powietrze jak topielec. Kaszlałem, charczałem, ale nie odsuwałem się. On złapał mnie pod brodę, uniósł moją twarz.

    – Pokaż język.

    Wysunąłem go najdalej jak potrafiłem – mokry, czerwony, drżący. Położył na nim kutasa i zaczął nim przesuwać – w lewo, w prawo, smarując mi policzki, nos, brodę. Czułem się jak jego własność. Jak coś, co właśnie używa.

    – Liż.

    Zamknąłem usta na boku trzonu, ssałem, lizałem żyłę, zszedłem niżej. Wziąłem jedno jądro do ust – ciepłe, ciężkie – delikatnie possałem, potem drugie. Słyszałem, jak oddycha ciężko, jak ręka znowu zaciska się na moich włosach.

    – Wracaj na główkę. Mocno ssij. Chcę to słyszeć.

    Wróciłem na czubek. Zamknąłem wargi tuż za żołędzią i zacząłem ssać – mocno, rytmicznie, aż policzki mi się zapadały. Jedną ręką masowałem trzon, drugą ściskałem worek. Czułem, jak mu pulsuje w ustach, jak robi się jeszcze twardszy.

    Zaczął cicho kląć.

    – Kurwa… mały… jeszcze… jeszcze trochę…

    Nagle złapał mnie obiema rękami za głowę i zaczął pieprzyć mi usta. Szybko. Płytko. Mocno. Kutas wchodził i wychodził z mokrym, obscenicznie głośnym plaśnięciem. Nie nadążałem oddychać. Charczałem, charczałem, aż w końcu zamarł, wcisnął się najgłębiej jak potrafił i zaczął spuszczać się prosto do mojego gardła.

    Gorące, gęste uderzenia. Jedno, drugie, trzecie. Przełykałem odruchowo, ale i tak wyciekało mi kącikami ust, spływało po brodzie, kapało na bluzę. Trząsł się cały, biodra mu drgały, wydawał z siebie te niskie, zwierzęce pomruki. Trwało to wieki.

    W końcu puścił. Opadłem na pupę, dysząc jak po biegu. Twarz miałem całą w ślinie, spermie i łzach. On patrzył na mnie z góry, kutas wciąż półtwardy, lśniący.

    – Otwórz usta. Pokaż.

    Rozchyliłem wargi. Język biały, oblepiony resztkami. Uśmiechnął się – krzywo, zadowolony.

    – Dobra robota.

    Wyciągnął rękę, pomógł mi wstać. Kolana miałem zdrętwiałe, nogi się trzęsły. Poprawił spodnie, zapiął rozporek.

    – Idziemy dalej czy chcesz jeszcze raz?

    Przełknąłem resztki jego smaku. Otarłem usta rękawem. Spojrzałem mu prosto w oczy.

    – Jeszcze raz.

    Uniósł brew. Potem się roześmiał – krótko, chrapliwie.

    – No proszę… mały się rozkręca.

    I poszedł w stronę samochodu, a ja ruszyłem za nim – z mokrymi kolanami, z jego smakiem wciąż na języku i z twardym jak skała fiutem w dresach.

    Marek zatrzymał się nagle, jakby coś mu przyszło do głowy w połowie kroku. Odwrócił się powoli. Patrzył na mnie tak, że czułem ten wzrok na sutkach, na brzuchu, na kutasie – zanim jeszcze dotknął.

    – Zdejmuj wszystko – powiedział niskim, spokojnym głosem. – Do ostatniej nitki. Ubrania do plecaka.

    Ręce mi się trzęsły tak mocno, że ledwo złapałem za brzeg bluzy. Ściągnąłem ją jednym szarpnięciem – zimne powietrze uderzyło w rozgrzaną skórę jak mokry ręcznik. Sutki stwardniały natychmiast, aż zabolały od nagłego napięcia. Zdjąłem koszulkę – materiał zahaczył o sutki, szarpnął nimi boleśnie, zanim puścił. Piersi i brzuch pokryły się gęsią skórką w ułamku sekundy.

    Buty zsunąłem szybko, skarpetki też – stopy dotknęły mchu i igieł, zimno wbiło się w podeszwy jak tysiąc drobnych szpilek. Dresy zsunąłem razem z bokserkami – materiał zsunął się po udach, zahaczył na chwilę o sterczącego kutasa, pociągnął go w dół, aż syknąłem przez zęby. Kutas odbił się z plaśnięciem o brzuch, zostawiając wilgotną smugę.

    Stałem nagi. Całkowicie. Zimno owiewało każdy centymetr – pachwiny, wewnętrzną stronę ud, rowek między pośladkami, nawet czubek napletka, który się cofnął od chłodu, odsłaniając mokrą, wrażliwą żołądź. Jądra podciągnęły się tak mocno, że bolały.

    Marek wziął plecak, zarzucił go sobie na ramię, a potem zrobił krok w moją stronę. Nie mówił nic. Po prostu wyciągnął prawą rękę i zamknął dłoń na moim kutasie – całą, mocno, od nasady po sam czubek. Jego palce były szorstkie, ciepłe, lekko wilgotne od potu. Zacisnął je i powoli przesunął w górę – skóra na trzonie przesunęła się razem z dłonią, napletek zsunął się całkowicie, odsłaniając żołądź, która zapulsowała boleśnie od nagłego tarcia.

    Westchnąłem głośno, kolana ugięły mi się minimalnie.

    Drugą ręką złapał moje jądra – nie delikatnie, ale zdecydowanie. Palce objęły je od spodu, kciuk i palec wskazujący zacisnęły się tuż nad nimi, lekko pociągnęły w dół. Czułem, jak skóra worka się napręża, jak jądra próbują uciec w górę, a on nie pozwala – trzyma je mocno, ugniata powoli, jakby ważył ich ciężar. Kciukiem prawej dłoni zaczął masować sam czubek kutasa – okrężnymi ruchami, powoli, z lekkim naciskiem. Każde okrążenie wysyłało iskry wzdłuż całego trzonu, aż do kręgosłupa.

    Splunął mi nagle prosto na żołądź – ciepła, gęsta ślina spłynęła leniwie w dół, po rowku, po trzonie, aż do nasady. Rozsmarował ją całą dłonią – teraz ślizgało się idealnie, mokro, głośno. Zaczął mnie powoli masturbować – długie, powolne ruchy od nasady aż po sam czubek, za każdym razem zaciskając mocniej tuż pod żołędzią, tam gdzie skóra jest najcieńsza i najbardziej unerwiona. Czułem każdy odcisk jego palców, każdy szew na skórze dłoni, każdy paznokieć, który lekko drapał przy cofaniu.

    Lewą ręką nadal bawił się moimi jajami – raz ściskał je mocno, aż bolało słodko, raz delikatnie masował opuszkami palców miejsce tuż za nimi, tam gdzie skóra jest tak cienka, że prawie prześwituje. Palcem środkowym lewej dłoni zaczął zataczać małe kółka wokół odbytu – nie wchodził, tylko drażnił wejście, naciskał lekko, okrążał, a ja odruchowo napinałem mięśnie, próbując go wciągnąć głębiej, choć on tego nie robił.

    Przyspieszył prawą dłonią. Teraz ruchy były szybsze, ale wciąż kontrolowane – ściskał mocniej przy każdym pociągnięciu w górę, rozluźniał przy cofaniu. Kutas ślizgał się w jego pięści z mokrym, obscenicznie głośnym plaśnięciem. Czułem, jak wilgoć spływa mi po udach wewnętrznych, jak jądra podskakują w jego lewej dłoni przy każdym ruchu.

    Nagle zacisnął obie dłonie mocniej – prawą na trzonie, lewą na jajach – i pociągnął mnie lekko do przodu, jakby chciał sprawdzić, jak bardzo jestem posłuszny. Kolana ugięły mi się całkowicie, oparłem się dłońmi o jego klatkę piersiową. Sutki otarły się o szorstki materiał jego kurtki – twarde, obolałe, przeszył mnie prąd.

    Puścił mnie nagle. Całkowicie. Kutas podskoczył w powietrzu, czerwony, nabrzmiały, lśniący od śliny i preejakulatu, pulsujący boleśnie. Żołądź była tak napięta, że każdy podmuch wiatru sprawiał, że bolała jak po uderzeniu. Stałem z rozstawionymi nogami, dysząc, z rękami opartymi o kolana, próbując złapać oddech.

    Marek spojrzał na mnie z góry.

    – Idziemy – powiedział jakby nigdy nic.

    Zawrócił i ruszył ścieżką. Plecak z moimi ubraniami kołysał mu się na ramieniu.

    Ruszyłem za nim – nagi, z kutasem sterczącym sztywno przed sobą, z wilgocią spływającą po wewnętrznej stronie ud, z sutkami twardymi jak kamyki, z jądrami obolałymi od jego uścisku. Każdy krok sprawiał, że fiut obijał mi się o uda, zimne powietrze smagało odsłoniętą żołądź, a ja czułem, jak pośladki mi drżą, jak skóra na całym ciele płonie od chłodu i podniecenia jednocześnie.

    Szliśmy przez las coraz szybciej – ja nagi, z kutasem wciąż półtwardym po tej zabawie, który obijał mi się o uda przy każdym kroku, a zimno gryzło w skórę jak tysiąc drobnych igieł. Marek przodem, z moim plecakiem na ramieniu, jakby to był zwykły spacer. W końcu wyszliśmy na skraj, na żwirowy parking – pusty, tylko jego stary SUV stał pod drzewami, w cieniu. Słońce już zachodziło, powietrze zrobiło się cięższe, zimniejsze.

    Zatrzymał się przy aucie, otworzył tylne drzwi od strony pasażera.

    – Połóż plecak na siedzeniu – rzucił krótko, podając mi go.

    Wziąłem plecak, nachyliłem się do wnętrza – musiałem wypiąć tyłek, żeby dosięgnąć dalej, bo drzwi były szeroko otwarte. Skóra na plecach napięła mi się od chłodu, sutki znowu stwardniały, a jądra podciągnęły się od podmuchu wiatru. Właśnie kładłem plecak na skórzanej kanapie, kiedy nagle poczułem jego dłonie na moich pośladkach – obie naraz, duże, szorstkie, ciepłe w porównaniu do mojej zimnej skóry. Złapał je mocno, palce wbiły się w miękkie mięso, tuż przy rowku, i rozsunął lekko, jakby chciał mnie otworzyć na oścież.

    Syknąłem zaskoczony, ale nie wyprostowałem się – stałem tak, pochylony, z rękami opartymi o siedzenie, tyłkiem wypiętym w jego stronę. Jego palce zacisnęły się mocniej, ugniatały pośladki jak ciasto – kciuki wślizgnęły się w rowek, naciskały na wejście, nie wchodząc, tylko drażniąc skórę wokół, okrążając je powoli, z lekkim naciskiem. Czułem każdy odcisk jego palców, każdy paznokieć, który lekko drapał po napiętej skórze. Zimno kontrastowało z ciepłem jego dłoni – to było jak prąd, który przechodził przez całe ciało, aż do czubka kutasa, który znowu zaczął twardnieć.

    Jedną ręką puścił pośladek i przesunął dłoń niżej – złapał moje jądra od tyłu, między udami. Palce objęły je delikatnie, ale zdecydowanie, pociągnęły w dół, ugniotły lekko, jakby chciał je wydłużyć. Kciukiem zaczął masować miejsce tuż za nimi, tam gdzie skóra jest najcieńsza – okrężne ruchy, coraz mocniejsze, aż poczułem, jak ciśnienie rośnie w środku. Drugą ręką nadal trzymał pośladek, palec wskazujący wślizgnął się w rowek głębiej, nacisnął na wejście – nie wchodził, tylko pchał lekko, rytmicznie, jakby testował opór.

    Westchnąłem głośno, biodra same zaczęły mi się ruszać do tyłu, szukać więcej. On to wyczuł – puścił jądra i złapał mojego kutasa od dołu, całą dłonią. Trzon był już twardy jak skała, żołądź napięta, mokra od nowej kropli. Zacisnął palce mocno wokół nasady i powoli przesunął w górę – skóra przesunęła się z trzaskiem, napletek zsunął całkowicie, a kciukiem rozsmarował wilgoć po całej główce. Każdy ruch był powolny, precyzyjny – czułbym nawet jego puls przez skórę. Przyspieszył lekko, ale wciąż kontrolowanie – w górę i w dół, za każdym razem zaciskając mocniej pod żołędzią, tam gdzie nerwy są jak żywe druty.

    Lewą ręką wrócił do pośladków – rozsunął je szerzej, kciuk wcisnął się w wejście, tym razem głębiej, na centymetr, dwa, i zaczął kręcić delikatnie, masując ścianki od środka. To było za dużo – ciśnienie w brzuchu narosło jak fala, kutasa zaczęło palić od wewnątrz. Sapnąłem, napiąłem mięśnie, próbując wytrzymać, ale on nie przestał – masturbował mnie szybciej, mokro, głośno, a palec w środku kręcił się rytmicznie, naciskając na prostą.

    Wybuchło nagle – orgazm uderzył jak grom, kutasa wygięło w jego dłoni, a sperma wystrzeliła prosto na siedzenie, na plecak, na podłogę auta. Fale przechodziły przez całe ciało, jądra pulsowały boleśnie, pośladki zaciskały się wokół jego palca. Drżałem cały, kolana ugięły mi się, oparłem się łokciami o kanapę, dysząc jak po maratonie. On nie puścił – dopompował resztki, ściskając trzon mocno, aż ostatnia kropla wyciekła.

    Nie dał mi chwili na oddech. Poczułem, jak jego kutas – już twardy, gorący – ociera się o moje pośladki. Najpierw główka – gładka, mokra – przesunęła się po rowku, w górę i w dół, smarując mnie swoją wilgocią. Potem cały trzon – ciężki, pulsujący – przycisnął się między pośladki, wcisnął w rowek, i zaczął ocierać rytmicznie, w przód i w tył. Czułem każdą żyłę na nim, każdy puls, jak skóra ślizga się po mojej, jak główka zahacza o wejście przy każdym pchnięciu. Jego biodra kleiły się do moich, ręce wróciły na pośladki, ściskały je mocno, rozsuwały, żeby lepiej się wcisnąć.

    – Jeszcze nie kończymy – mruknął nisko, a jego oddech palił mi kark.

    Jego kutas ślizgał się między moimi pośladkami jak gorący, ciężki wałek – powoli, z premedytacją, każdy centymetr trzonu ocierał się o napiętą skórę rowka. Główka, mokra i napięta, za każdym pchnięciem zahaczała o wejście, naciskała na zwieracz, rozciągała go minimalnie, ale nie wchodziła – tylko drażniła, obiecywała, a potem cofała się. Czułem pulsowanie żył na jego fiucie, czuję, jak bije mu serce przez skórę, jak każde pchnięcie bioder sprawia, że moje jądra podskakują lekko, wciąż obolałe po orgazmie.

    Ręce miał wbite w moje pośladki – palce głęboko w mięso, rozchylał mnie szerzej przy każdym ruchu do przodu, jakby chciał, żebym czuł się całkowicie otwarty. Kciuki wciskały się w rowek, rozciągały skórę wokół wejścia, a ja mimowolnie napinałem mięśnie, próbując go wciągnąć głębiej. On to wyczuwał – za każdym razem, gdy się zaciskałem, pchał mocniej, główka wbijała się centymetr głębiej, rozciągała mnie boleśnie-słodko, a potem wycofywał się prawie całkowicie, zostawiając tylko czubek wciśnięty.

    – Oddychaj – warknął mi do ucha, a jego oddech parzył kark. – Oddychaj głęboko, bo zaraz wejdę do końca.

    Zacisnąłem zęby. Biodra same ruszyły do tyłu, szukając więcej. On złapał mnie mocniej za biodra – palce wbiły się w kości biodrowe, przytrzymał mnie nieruchomo i jednym płynnym, powolnym ruchem wcisnął się głębiej. Główka minęła opór, trzon zaczął wypełniać mnie od środka – gruby, gorący, rozciągający ścianki na całą szerokość. Poczułem każdy milimetr: jak skóra na jego kutasie ślizga się po mojej, jak pulsuje w rytm jego serca, jak żyła na spodzie trzonu ociera się o prostatę przy każdym centymetrze.

    Westchnąłem głośno, prawie jęknąłem – głos mi się załamał. On zatrzymał się na chwilę, cały we mnie, biodra przyciśnięte do moich pośladków, jądra dotykały moich. Czułem jego ciepło w środku, ciężar, wypełnienie. Potem zaczął się wycofywać – bardzo powoli, centymetr po centymetrze, aż sama główka została w środku, rozciągając wejście do granic. Znowu pchnął – tym razem mocniej, głębiej, aż uderzył biodrami o moje z plaśnięciem.

    Zaczął pieprzyć mnie rytmicznie, miarowo. Każde pchnięcie wchodziło do oporu, każde wycofanie zostawiało mnie pustego i spragnionego. Ręce miał na moich biodrach, palce wbite tak mocno, że wiedziałem, że zostaną siniaki. Jedna dłoń przesunęła się do przodu – złapał mojego kutasa, który znowu twardniał, wciąż wrażliwy po orgazmie. Zacisnął palce wokół trzonu i zaczął mnie masturbować w tym samym rytmie, co pieprzył – mocno, mokro, głośno.

    Czułem wszystko naraz: jego kutasa w środku, rozciągającego mnie, wypełniającego do granic; jego dłoń na moim fiucie, ściskającą żołądź przy każdym pchnięciu; zimne powietrze na nagiej skórze, kontrastujące z gorącem w środku; zapach jego potu, mojej śliny, spermy, żywicy z lasu.

    Przyspieszył. Pchnięcia stały się krótsze, mocniejsze, brutalniejsze. Biodra uderzały o moje pośladki z mokrym plaśnięciem, jądra obijały się o moje. Jego oddech stał się chrapliwy, urywany.

    – Kurwa… mały… jesteś taki ciasny… – wysapał mi do ucha.

    Złapał mnie za włosy, odchylił głowę do tyłu, a drugą ręką nadal mnie walił – szybko, mocno, kciukiem masując rowek pod żołędzią. Czułem, jak zbliża się drugi orgazm – tym razem głębszy, inny, jakby cały brzuch się skręcał. On też był blisko – kutas w środku zaczął pulsować mocniej, grubiał jeszcze bardziej, wypełniał mnie całkowicie.

    Wcisnął się najgłębiej jak potrafił i zamarł. Poczułem pierwsze gorące uderzenie – sperma wystrzeliła we mnie, fala za falą, wypełniając mnie od środka. Jednocześnie jego dłoń zacisnęła się na moim kutasie mocniej i to wystarczyło – doszedłem drugi raz, prawie bez spermy, tylko suchy, bolesny skurcz, który przeszył mnie od czubka palców u stóp do czubka głowy. Drżałem cały, mięśnie zaciskały się wokół niego, wyciskając resztki.

    Trzymał mnie tak jeszcze chwilę – głęboko we mnie, ręka na moim fiucie, oddech na karku.

    W końcu powoli się wycofał. Poczułem pustkę, ciepło jego spermy spływające po wewnętrznej stronie uda. Puścił mnie, oparłem się o siedzenie, nogi miałem jak z waty.

    Odwrócił mnie powoli, spojrzał mi w oczy. Uśmiechnął się – krzywo, zadowolony.

    – Wsiadaj do środka. Jedziemy do mnie.

    Wsunąłem się na tylne siedzenie, nagi, lepki, drżący. On zamknął drzwi, usiadł za kierownicą. Silnik zawarczał.

    I ruszyliśmy – ja z tyłu, z jego smakiem w ustach, z jego spermą w środku, z sercem walącym jak oszalałe.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil K.
  • Urodziny kolezanki

    Kuba nigdy nie przypuszczał, że zwykłe urodziny koleżanki córki Marka zmienią jego życie tak szybko i tak boleśnie słodko. Miał dwadzieścia cztery lata, kończył studia, był przystojny – ciemne włosy, przeciętna sylwetka, ale w głowie nosił jedną obsesję: stopy kobiet.

    Marek niemal siłą wyciągnął go z domu.

    – Chodź, poznasz laski, nie będziesz siedział sam jak palant.

    Kuba wzruszył ramionami i poszedł.

    W mieszkaniu na Mokotowie panował gwar.

    – Wchodź, ja jeszcze papierosy z samochodu wezmę.

    W salonie Nikola – solenizantka – siedziała na kanapie w czarnej sukience i szpilkach. Długie nogi skrzyżowane, paznokcie bordo. Uśmiechnęła się, gdy Marek ich przedstawił.

    – Kuba, tak? Wchodź do środka. Nie gryzę… na razie.

    Siedzieli przy stole, pili szampana, śmiali się z głupich toastów. Nagle Kuba poczuł ciepłą, nagą stopę na swoim udzie. Nikola nawet nie drgnęła twarzą – rozmawiała z kimś po lewej, a jej palce powoli sunęły w górę, aż zatrzymały się na kroczu.

    Spojrzała na niego spod rzęs.

    – Coś cię uwiera, Kuba?

    – Nie… – wychrypiał.

    Zaczęła masować – powoli, świadomie, okrężnymi ruchami podeszwy. Materiał spodni napiął się boleśnie. Kuba zacisnął zęby, czuł, że zaraz dojdzie.

    – Przepraszam… toaleta – wyszeptał i prawie wybiegł.

    Zamknął się w łazience. Rozpiął rozporek, wyciągnął penisa i zaczął robić sobie dobrze. Kiedy dostrzegł kosz na pranie – dwie czarne skarpetki do kostki, nie mógł się oprzeć. Przystawił je do nosa i wykonał głębokie wdechy. Zakręciło mu się w głowie. Sperma zaczęła gwałtowanie tryskać, aż zachlapał całe lustro i ręcznik.

    Gdy wrócił, Nikola uśmiechnęła się słodko.

    – Wszystko ok? – zapytała.

    – Tak, tak…

    – To dobrze. Bo jeszcze z tobą nie skończyłam.

    Pod koniec wieczoru wyciągnęła telefon.

    – Wymienimy się kontaktami?

    – Jasne.

    Dwa dni Nikola zaprasza Kubę na randkę:

    „Jutro, pizzeria Solec 44. Moje ulubione miejsce. Wpadniesz?”

    „Tak” – odpowiedział.

    „Super. 19:30 pasuje?”

    „Jak najbardziej.” – odpowiedział.

    Przed drzwiami pizzerii Kuba otworzył drzwi i przepuścił ją przodem.

    – Dziękuję – mruknęła Nikola, muskając go spojrzeniem. – Lubię, jak facet pamięta o takich drobiazgach.

    Kiedy siedzieli przy stoliku, zdjęła jedną szpilkę i zaczęła dangling. But kołysał się na czubku palców.

    – Podoba ci się ten widok?

    – Bardzo.

    But spadł. Kuba schylił się odruchowo, podniósł szpilkę, uklęknął na jedno kolano i wsunął bucik z powrotem na jej stopę. Poczuł ciepło skóry przez cienki nylon.

    Nikola pochyliła się lekko.

    – Grzeczny chłopiec. Wiedziałam, że to zrobisz.

    Po kolacji odwiózł ją pod blok.

    – Dzięki za wieczór – powiedział pod windą.

    Nikola zatrzymała się.

    – Wejdź na górę. Napijemy się wina. Nie odmawiaj.

    W salonie nalała czerwone. Zdjęła szpilki i położyła stopy na jego kolanach.

    – Powiedz szczerze. Moje stopy ci się podobają?

    – Są… idealne.

    – Dotknij.

    Kuba zaczął masować – powoli, dokładnie.

    – Mocniej – szepnęła. – Lubię, jak facet nie boi się ścisnąć.

    Jęknęła cicho, gdy wcisnął kciuki w podbicie.

    Po chwili spojrzała mu prosto w oczy.

    – Wiesz… od razu na urodzinach poczułam, że polubisz moje stópki. Widziałam, jak na nie zerkasz. Jak się czerwienisz, kiedy je muskasz. I zgadnij co – miałam rację.

    Kuba przełknął ślinę.

    – Tak…

    – Lubisz, jak kobieta wie, czego naprawdę chcesz?

    – Tak.

    – Lubisz być grzeczny?

    – Bardzo.

    Nikola wstała.

    – Zostań tu. Zaraz wracam.

    Po kilku minutach wróciła – czarny lateksowy gorset, stringi, pończochy z koronką, szpilki. W ręku kajdanki i cienki skórzany pasek.

    – Zacznij się rozbierać.

    Kuba drżącymi rękami zdjął wszystko.

    – Na kolana.

    Uklęknął.

    Nikola przypięła jedną rękę do rury kaloryfera, potem drugą. Kazała rozstawić nogi.

    – Lewa kostka do nóżki komody… prawa do kaloryfera. Tak, właśnie tak.

    Był rozciągnięty, bezbronny.

    Podeszła blisko, uniosła jedną nogę i przycisnęła mokrą cipkę do jego ust.

    – Liż. Dopóki nie powiem dość.

    Kuba lizał zachłannie. Smakowała słono-słodko. Po chwili złapała go za włosy.

    – Mocniej językiem… tak… kurwa, właśnie tak…

    Drżała, dochodziła, zaciskając uda na jego twarzy.

    Potem usiadła okrakiem.

    – Patrz na mnie.

    Wsunęła się na niego powoli.

    – Czujesz, jak bardzo jestem mokra?

    – Tak…

    – To twój dzisiejszy prezent.

    Zaczęła jeździć – najpierw powoli, potem coraz szybciej. Wbijała paznokcie w jego klatkę.

    – Nie wolno ci dojść, dopóki nie powiem.

    – Staram się…

    Dochodzili prawie jednocześnie – ona zacisnęła się tak mocno, że stracił oddech.

    Zeszła z niego. Uklękła. Objęła jego wciąż twardego kutasa obiema stopami w pończochach.

    – Lubisz footjob, co?

    – Boże… tak.

    Zaczęła masować – palce na główce, podbicie na trzonie, pięty drażniły jądra.

    – Powiedz, że chcesz się spuścić na moje stopy.

    – Chcę… bardzo chcę…

    – Błagaj ładnie.

    – Proszę… pozwól mi dojść na twoje piękne stopy…

    Uśmiechnęła się drapieżnie.

    – Teraz.

    Doszedł mocno – sperma trysnęła na jej podbicia, spływała po palcach.

    Nikola oparła się wygodnie o kanapę i wyciągnęła nogi w jego stronę.

    – A teraz wylizuj. Do ostatniej kropelki. Powoli.

    Kuba lizał – kajdanki brzęczały przy każdym ruchu.

    Patrzyła na niego z góry.

    – To dopiero początek, Kuba. Następnym razem zabiorę cię do piwnicy. Mam tam więcej zabawek… i znacznie więcej czasu.

    Uśmiechnęła się szeroko.

    – Tak… Pani. – odparł zdyszany Kuba.

    – Dobry chłopiec.

    Nikola pogładziła go stopą po twarzy, po czym go opluła i spoliczkowała.

    – Następnym razem nauczysz się błagać jeszcze ładniej.

    Koniec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kacper
  • Sekrety Rodzinnej Niewoli III: Zakupy

    – Dzień dobry suczko, pora wstawać! – usłyszał Szymek i zaraz sobie przypomniał, kim się stał. Tak, jego imię od wczorajszego wieczoru zmieniło się na Zuzia. Zmęczony po wczoraj wcale się nie wyspał i ledwo otwierał oczy. Jednak to, co ujrzał przerosło jego marzenia. Jego siostra stała nad nim, bez spodni ani majtek. Widok cipki Maii sprawił, że jego przyjaciel obudził się do życia.

    – Wyliż mnie jak na pieska przystało – odezwała się Maja.

    Zuzia, nie czekając ani chwili, podniosła swoją głowę i zaczęła językiem lizać swoją siostrę. Smak jej soczków był wspaniały. Tak dobry, że Zuzia nie chciała ani na chwile zabrać języka. Po chwili jej ręce także zaczęły dotykać siostrę.

    – Czy ktoś Ci kurwo pozwolił mnie tam dotykać palcami?! – wkurzyła się Maja – Stop! – odsunęła się od niej.

    – Przepraszam… – skuliła głowę Zuzia

    – Chciałabym być dla Ciebie miła, ale jak widać nawet na to nie zasługujesz. Za kare nie dostaniesz dzisiaj więcej suko. A teraz marsz, ubieraj się i idziemy do sklepu.

    Zuzia, założyła przygotowane dla niej ubrania – o dziwo były to jej stare dresy i bluza. Nic nadzwyczajnego. Gdy dwie siostry wyszły z domu, starsza odezwała się:

    – Pójdziemy najpierw do galerii, po jakieś ładniejsze ubrania dla Ciebie, a potem zobaczysz. Mam przygotowaną małą niespodziankę w zanadrzu

    Zuzia tylko skinęła głową i ruszyła za siostrą. Po chwili doszli do pobliskiej galerii i Maja zaczęła przeglądać różne ubranka. Zajmowało jej to dość dużo czasu.

    – Maju, jestem głodny.. znaczy głodna – odezwała się Zuzia.

    – Oho, ktoś tu się zapomina. Przynajmniej się poprawiłaś. Chodź, pójdziemy do przymierzalni – Maja złapała za rękę swoją siostrę i zaciągnęła ją do ostatniej przymierzalni i zamknęła za nimi drzwi. – Rozbieraj się suczki

    Zuzia nie protestowała. Ta zadziwiająca sytuacja działała na nią podniecająco, i gdy stała już naga przed lustrem, widziała swojego stojącego penisa. Maja kazała się jej ubierać w przeróżne spódniczki i topy, niektóre z nich odkładała na bok, jako te, które wezmą. Oprócz tego kazała jej przymierzyć kilka staników i dopasowała do nich koronkowe majteczki. Gdy skończyły się już ubrania, zapytała się:

    – Wspominałaś, że jesteś głodna kochanie, to prawda?

    – Taaakk, umieram z głodu siostra

    – No to już, na kolanka suczki – Mają uderzyła w twarz Zuzię mówiąc to i zdjęła swoje spodnie.

    Zuzia zdezorientowana uklękła przed nią i już chciała zabrać się za lizanie ponownie swojej siostry, gdy ta uprzedziła ją:

    – Otwórz szeroko buzię, masz nie uronić żadnej kropli – nie czekając długo zaczęła sikać prosto do buzi Zuzi.

    – Co ty kurwa rob.. – Maja przerwała jej uderzając ja ponownie w twarz i nie przestając się wyróżniać.

    – Karmię Cię kurwo, a co myślałaś? Zlizuj to co uroniłaś!

    – Ale to obrzydliwe!

    – Nie ma żadnego ale! Czekam na Ciebie na zewnątrz!

    Mówiąc to maja otworzyła drzwi, zostawiając Zuzie nago w kałuży sików. Upokorzona młodsza siostra chwilę rozważała swoje opcje, ale nie widząc żadnej dobrej, przemogła się i zlizała wszystko. Maja zinspektowała jej dzieło, pochwaliła ją i zabrała do kasy. Tam kazała Zuzi zapłacić za wszystkie swoje ubranka, co bardzo zabolało jej portfel i oznajmiła, że teraz idą do jeszcze innego sklepu. Zuzia czuła się tak poniżona jak nigdy, dlatego nawet nie protestowała, niewiele mówiąc ruszyła za siostrą. Zatrzymali się przed okolicznym sexshopem.

    – No mała. Na kolanka i wchodzimy! – Zaśmiała się Maja. Zuzia popatrzyła na nią i ze łzami w oczach wykonała polecenie. W sklepie przywitała ich lekko zdziwiona pani. Blondynka koło 40ki zapytała:

    – Ohoho! Kogo my tu mamy?

    – Przyprowadziłam moja siostrę, potrzebujemy dla niej pończochy, obroże, klatkę. No i kajdanki, resztę sprzętu już mamy.  – oznajmiła Mają. Zuzia, słysząc to spojrzała się na nią i nie wytrzymała – zaczęła płakać.

    Ekspedientka nie zwróciła uwagi na płacz młodej suczki, tylko zapytała:

    – Jak się piesek wabi?

    – Zuzia, może macie jakieś obroże z imionami?

    – Dokładnie o tym myślałam. Chodźcie na zaplecze

    40 latka zamknęła za nimi drzwi.

    – Słuchaj – zwróciła się do Maii – chętnie znajdę dla was jakąś zniżkę, jeśli pozwolisz mi pobawić się z tym psiakiem.

    – Słyszysz Zuziu? Bądź grzeczna a ja wybiorę dla Ciebie zabawki. Może ją pani nauczyć kilku sztuczek – Uśmiechnęła się Maja.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Szymek Kowalski
  • Na Tropikalnej wyspie. Czesc 3.

    Ależ Ja za Tobą tęskniłem! Wykrzyknął Piotrek radośnie unosząc Agnieszkę i wirując ze śmiechem. Przytulił ją mocno i zaraz łapczywie pocałował.

    – Co jadłaś? Jakoś dziwnie smakujesz.

    – Aaaaa… taka lokalna wersja jogurtu, spróbujesz później sam. – wydukała próbując ukryć zakłopotanie. 10 minut wcześniej Jamal wpompował w jej usta spory ładunek gęstej spermy.

    – Ok, ok. Byłaś tu wcześniej będziesz mnie oprowadzała ale najpierw do hotelu. Chcę się kochać z moją żoną! – zignorował jej zmieszanie. Był wyraźnie napalony po rozłące.

    – Będziesz musiał jeszcze chwilę wytrzymać. Mam plan na wieczór. Ale dopiero na wieczór – odsuwając się od męża obdarzyła go zalotnym spojrzeniem.

    – Jak to tak? Tyle czasu Cię nie widziałem. – Nawet nie próbował ukryć żalu.

    – Uwierz mi skarbie, warto. Na pewno Ci się spodoba. – pocałowała go w policzek i wyszeptała do ucha:”nie mam na sobie majtek.”

    Obrzucił ją napastliwym spojrzeniem. Sandały na podwyższeniu, lekka zwiewna sukienka do połowy uda ze sporym ale nie nachalnym dekoltem. Rozpuszczone długie włosy. Wyglądała olśniewająco.

    – Teraz jeszcze bardziej chcę Cię mieć. – spróbował ją objąć i chwycić za pośladek ale zręcznie się wywinęła.

    – Rączki przy sobie! Nabieraj apetytu.

    Mimo, że wioska nie była wielka Agnieszka wypełniła rolę przewodniczki wzorowo. Oprowadziła męża nieśpiesznym spacerem po okolicy raz po raz unikając prób obmacywania. Zjedli razem obiad podczas którego Piotrek opowiadał z dumą o dokończonym projekcie. Ewidentnie chwalił się osiągnięciami i premią. Chciał zaimponować żonie i w końcu zaciągnąć ją do łóżka. Jednak kobieta pozostawała niewzruszona i konsekwentnie powtarzała, że plany są na wieczór.

    Po jedzeniu wypili jeszcze po drinku z palemką jako obowiązkowy punkt pobytu na ciepłej wyspie. Porozmawiali o jakichś niewiele znaczących pierdołach aż w końcu Aga z zalotnym spojrzeniem powiedziała:

    – Niedługo zacznie się ściemniać. Idziemy teraz do pokoju wziąć prysznic.

    – O tak! Nareszcie! – niemal krzyknął rozochocony Piotrek. Jego wyobraźnia od razu podsunęła mu obrazy mokrego ciała żony i seksu w kabinie.

    – Nie miej głupich myśli – ostudziła jego zapał chłodno wypowiedzianym zdaniem. – cała zabawa czeka Cię dopiero po zmroku.

    Zbity tropu i mocno podniecony poszedł prowadzony przez żonę do hotelu. Umył się pierwszy. Szybko. Trochę z nadzieją, że dystans zachowywany przez kobietę przez cały dzień jednak się skróci i będzie ją miał w strugach wody z baterii. Jednak nic takiego nie nastąpiło. Mało tego Agnieszka nie pozwoliła by chociażby popatrzył kiedy ona się myła. Spędził kilkanaście minut siedząc na łóżku samotnie wpatrując się w zamknięte na zasuwkę drzwi hotelowej łazienki. Wydawało mu się kilkukrotnie, że słyszy dźwięk wibracji telefonu jak przy smsie i dźwięki stukania palców w dotykową klawiaturę.

     “Niby z kim miałaby smsować teraz. Z murzynami?” – zarechotał w myślach bo ta myśl wydała mu się absurdalna.

    – No i już. Jestem gotowa. – stała przed nim ubrana jak poprzednio. Tylko tym razem włosy miała upięte w koński ogon. – A teraz nie mam na sobie też stanika. – dodała kokieteryjnie.

    -WOW! Faktycznie widzę stąd Twoje sutki. Bosko wyglądasz ale na pewno chcesz tak wyjść? – lekko się zasępił.

    – Nie przejmuj się. Jest ciemno a ja nie jestem naga. Ty wiesz wiec zwracasz uwagę ale nikt inny nie zauważy. – uspokajała.

    – No nie wiem. Za taką laska mało kto się nie obejrzy.

    – Przesadzasz. Chodź pokaże Ci fajne miejsce i obiecuję, ze tej nocy dłuuuugo nie zapomnisz. – puściła do niego oko i chwyciła swoje piersi przez sukienkę, przez chwilę delikatnie je ugniatając.

    – Dobra. Chodźmy już. Kutas sterczy mi od rana, chce się w końcu nacieszyć żoną.

    – O tak. Chodźmy ja też nie mogę się już doczekać.

    Tym razem prowadziła go już znacznie szybszym krokiem. Poszli na plaże nie tak daleko od hotelu. Ale nie zatrzymali się na niej. Dziewczyna prowadziła męża do skał na w małym lasku. Szedł za nią wąską ścieżką obserwując jej krągłości w blasku księżyca kiedy wspinała się pomiędzy głazy do niewidocznego na pierwszy rzut oka przejścia. Wyszli na mały odsłonięty z każdej strony płaskowyż. Piotrek dostrzegł 3 postacie.

    – Chyba ktoś Nas uprzedził. Nici z Twojej niespodzianki ale miejsce zajebiste – powiedział rozczarowany.

    W tej samej chwili dobiegło ich radosne: “Agnieszka!”. Piotrka zamurowało kiedy zauważył, że ta trójka macha do nich energicznie. Jeszcze bardziej zaskoczony był reakcją żony, która również energicznie i radośnie odmachała obcym dla niego murzynom. Jeden z nich podszedł bliżej i objął kobietę ramieniem.

    – Co tu się odpierdala?! – warknął.

    – Ahh. Ty musisz być Piotrek! Mąż tej laseczki! – powiedział z uśmiechem Jamal i wyciągnął ku niemu dłoń.

    – Aga. Idziemy st… – ale nie zdarzył dokończyć zdania. Potężny cios wielkiej pieści pozbawił go przytomności.

    Ocknął się obolały. Chwilę zajęło mu zebranie myśli. I uświadomienie sobie co się dookoła dzieje. Siedział teraz zakneblowany, ze związanymi za plecami dłońmi. Chciał wstać ale poczuł, ze dłonie są nie tylko związane ale również przywiązane chyba do jakiegoś słupka. Zamrugał żeby odzyskać ostrość widzenia i zamarł na chwilę w przerażeniu. Jego piękna żona, zupełnie naga klęczała przed trzema murzynami. W dłoniach miała dwa wielkie fiuty, które ledwo była w stanie objąć. Masowała je miarowo. Mimo, ze do Piotra zwrócona była plecami nie było wątpliwości co robi temu stojącemu po środku. Ruchy jej głowy z tempie wyznaczanym przez wielką dłoń od razu uświadomiły go, że w jej usta wbija się właśnie czarny fiut.

    “Gwałcą mi żonę!” – zahuczało mu w pełnej bólu głowie. Szarpnął się, chciał krzyczeć ale więzy i knebel trzymały mocno. Do tego odkrył, że sam też jest nagi. Ten któremu Agnieszka przed chwilą robiła loda podszedł do niego i usiadł z boku. Kiedy szedł nie dało się nie zauważyć, że fiuta ma równie wielkiego jak pozostali.

    – Widzisz Piotrek. – westchnął Jamal – będę Ci mówił po imieniu bo przerżnąłem Ci żonę tyle razy, że jesteśmy już jak rodzina.

    – yyy… mmm..hhh..- krzyk mężczyzny ponownie zadławił knebel.

    – Spokojnie chłopaku. Nic nie zarobisz ale popatrz sobie jaka fajna z niej suka.

    W czasie tej rozmowy jeden z murzynów położył się przed nimi. I już po chwili kobieta usiadła na jego nabrzmiałym przyrodzeniu z głośnym westchnieniem rozkoszy. Poruszyła się kilka razy jęcząc seksownie i nie patrząc na męża. Drugi murzyn uklęknął za nią i naparł na drugą dziurkę. Krzyknęła z rozkoszy wypełniona dwoma kutasami. Oświetlał ich blask ogniska. Dzięki czemu Piotrek widział wyraźnie rozkosz żony wypisaną na jej ślicznej twarzy.

    Patrzył bezradnie jak czarnuchy używają sobie w najlepsze. Wściekłość, żal, smutek, gniew i ból szczęki gotowały się w nim a jednocześnie widok sprawił, że jego krocze nabiegło krwią.

    – Nic nie poradzisz Piotruś. One wszystkie tak mają. Zobaczą dużego fiuta i im odpierdala. Szkoda, że nie widziałeś jej miny jak pierwszy raz mi obciągała. Pięknie wyglądała.

    Tymczasem kochankowie zmienili pozycję. Wstali i obrócili Agnieszkę. Podnieśli ją teraz jak lalkę. Znowu weszli w nią we dwóch. Podtrzymywali ja za nogi a ona ramionami opierała się na ich karkach. Całowała się na zmianę to z jednym to z drugim.

    Znał żonę na tyle dobrze by wiedzieć, że szczytowała z nimi już kilkukrotnie nim murzyni rozłożyli ją na plecach i obaj po kolei na misjonarza spuścili się w jej chętną, gładko ogoloną cipkę. Błogość i szczęście były wypisane na jej twarzy. Z szerokim uśmiechem popatrzyła na Jamala. Sięgnęła między uda i zaczęła się pieścić. Ten roześmiał się. Szturchnął w ramię związanego mężczyznę mówiąc: “patrz teraz facet”. Przywołał Agnieszkę gestem i wstał. Bez chwili zawahania podpełzła do niego na czworaka. Jak w transie zaczęła ssać czarnego kutasa. Tuż przed oczami męża.

    Obciągała z zaangażowaniem jakiego jeszcze u niej nie widział. Lizała jądra. Masowała długa pałę. I wpychała sobie fiuta do gardła. Pojękując i mrucząc seksownie cały czas. Ani przez chwilę nie spojrzała na męża.

    – Widzisz. Świetnie wygląda z czarnym fiutem w ustach, nie? – roześmiał się.

    – A teraz ją wyrucham. Ale jako, ze jesteś w końcu jej mężem to się podzielimy. Possij mu suko i dupa wysoko dla mnie. – polecił.

    Agnieszka posłusznie wykonała rozkaz. Szybko przysunęła twarz do krocza i zabrała się za robienie loda mężowi. Jednocześnie wypinając tyłek tak by Jamal mógł ja wygodnie brać od tyłu. Bez trudu potknęła całego penisa małżonka. A ten od razu wystrzelił. Przyjęła to w usta a potem teatralnie wypluła na piasek. Teraz upokorzony Piotr patrzył w twarz roześmianego murzyna, który na jego oczach zadowalał głośno błagającą o więcej, Agnieszkę. Kiedy wpompował w jej ciasną cipkę kolejną już dzisiaj dawkę spermy opadła na ziemię ciężko dysząc.

    Nie dali jej jednak długo odpoczywać. Pozostali dwaj nie mieli jeszcze dość. Jeden z nich uniósł kobietę podtrzymując za pośladki i wbił fiuta w jej tyłek. Drugi odchylił ja do tyłu i przytrzymując za kark zaczął posuwać jej szeroko otwarte, chętne na wszystko usta. Z perspektywy Piotrka wyglądała teraz jak nadziana na osmolony ruszt. Chociaż w głębi ducha przyznał, ze czarnuchy są kreatywne jeśli idzie o pozycje do jebania jego żony.

    Wieczór nie chciał się skończyć a murzyni na zmianę do rana używali kobiety jak worka na spermę. Oddawała im się bez oporów. Brała w usta nawet jeśli przed chwilą murzyn posuwał ją analnie. Nie raz byli w niej po dwóch. Raz nawet obciągała trzeciemu nabita na dwa fiuty. Bawili się nią jak chcieli a ona cały czas prosiła o więcej. Każdego zadowoliła też na “Hiszpana” pozwalając by pokryli jej duże piersi gęstym nasieniem. Skończyli dopiero nad ranem. Odeszli po prostu zostawiając małżeństwo samym sobie.

    Związany nadal mężczyzna patrzył zrezygnowany na swoją żonę. Leżała przed nim na plecach z szerokim uśmiechem i w końcu na niego patrzyła. Z jej gładkiej cipki wyciekała sperma, z pomiędzy pośladków zresztą też. Jej piersi i brzuch lepiły się od zastygającego nasienia. Ostatnie salwy murzyni wystrzelili na jej śliczna twarz i sperma ta nadal na niej była. Przeciągnęła się seksownie, obróciła się na brzuch i wypięła ku niemu krągłe pośladki, wstała i podeszła Piotrka.

    – A nie mówiłam, że tej nocy nigdy nie zapomnisz – zdjęła knebel i pocałowała go namiętnie w usta.

    Odwzajemnił pocałunek lekko ją zaskakując. – To… To było niesamowite. – wydusił.

    Uwolniła męża a ten od razu rzucił się na nią. Przycisnął ją do ziemi i całując namiętnie wszedł w nią na misjonarza. Doszedł w niej po kilku ruchach. Przyjęła go bez protestu. Zszedł z niej i położył się obok.

    – Ech Aga… kocham Cię. -Roześmiali się oboje.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Grafoman

    I tu chyba zakończymy.

  • Uzalezniony od zabaw cz. 14

    Skończyłem pracę i wróciłem do domu. Ogarnąłem się coś zjadłem i Usiadłem sobie spokojnie, żeby obejrzeć coś w telewizji. Było już naprawdę późno popołudnie, a nawet wczesny wieczór, kiedy zadzwonił mój telefon. Zobaczyłem, że to Monika. 

    – Dobry wieczór kochanie – powiedziała do mnie ciepłym słodkim głosem– Czy zamierzasz dzisiaj do mnie wlecieć na małe co nieco?

    Odpowiedziałem jej, niedługo się namyślając: 

    – Jeśli tylko jest aktualne, to bardzo chętnie. A dlaczego pytasz? 

    Monika na to odpowiedziała: 

    – Bo czekam na ciebie z utęsknieniem i mam nadzieję, że jak się ładnie do ciebie wypchnę, to poczuję jak mnie rozjeżdżasz od tyłu. 

    -Od tyłu? – zapytałem lekko zdziwiony, na co Monika powiedziała: 

    – Czekam na ciebie w pozycji na pieska z wypiętą dupką, Ale masz wjechać tak, jakbyś mnie miał zapłodnić Uwielbiam czuć jak się we mnie spuszczasz. Mam nadzieję, że nie będę musiał tak długo czekać, bo mi zaraz dupka zacznie marznąć.

    – Za chwilę będę – odpowiedziałem.

    – No ja mam taką nadzieję, bo już jestem coraz bardziej stęskniona – odpowiedziała Monika- A jak będziesz szedł do mnie, To kupiłbyś jakieś fajne ciasteczka? Mam ochotę na coś słodkiego– mrucząc na koniec, po czym się rozłączyła.

    Szybko się pozbierałem i poszedłem do Moniki. Po drodze wpadłem do supermarketu i Kupiłem paczkę ciasteczek eklerki z kremem. Jak zwykle, kiedy byłem już w drodze do jej mieszkania, dostałem od niej wiadomość, że mam użyć swojego klucza i zamknąć za sobą drzwi. Dlatego też podchodząc do niej w domu wyciągnąłem klucz i otworzyłem sobie drzwi po, czym zamknąłem je i zostawiłem klucz w zamku tak, aby nikt nam nie mógł przeszkodzić. Poszedłem po schodach na piętro i lekko pukając w drzwi poszedłem do sypialni. Zobaczyłem Monikę, a raczej jej wypiętą gołą dupkę i ogoloną cipkę centralnie wystawioną w moją stronę. 

    Niewiele się domyślając zapytałem ją bezczelnie: 

    – I mam tak po prostu w ciebie wjechać bezceremonialnie kutasem? 

    Na to Monika odpowiedziała:

    – Jestem już gotowa, ale nic nie stoi na przeszkodzie, abyś sprawdził językiem, czy moja cipka nadaje się do zapładniania. 

    Niewiele się domyślając rozebrałem się i kiedy już miałem do niej podejść do nagle zapytała mnie: 

    – Pamiętałeś o ciasteczkach dla mnie?– odpowiedziałem jej, że tak– To daj mi je tutaj, a Ty zajmij się w moim mokrym ciasteczkiem z tyłu, bo jest już ciebie spragnione.

    Uklęknąłem przed łóżkiem i zbliżyłem się ustami do cipki mojej byłej dziewczyny. Bez żadnego wahania zacząłem ją lizać i tu musiałem przyznać rację, że była cała mokra i gotowa. Dodatkowo był lekko słodki smak, więc przypuszczam, że musiała sobie posmarować cipkę jakimś żelem smakowym. Mój kutas już stał cały sztywny, więc nie czekając za długo lekko go nasiliłem i przestawiłem do cipki Moniki. Ona leciutko się wypięła w moją stronę i tak napierając wprowadziła główkę do siebie do środka, a reszta ruchów już należała do mnie. Cały dzień chodził mi po głowie jej pomysł o tym, żeby móc ją wyruchać, więc teraz bez żadnego wahania robię to szybko i sprawnie. Bo muszę powiedzieć wprost, że nie było to jakieś słodkie waniliowe kochanie się, ale zwykłe ruchanie mojej byłej w jej rozwartą, wilgotną i lekko opuchniętą od hormonów cipkę.

    Nie potrzebowałem zbyt wiele czasu, aby dojść. Cały dzień rozmyślam o dniu wczorajszym, a ponętne wiadomości od Moniki wysyłane przez cały dzień trzymały mnie naprawdę nabuzowanego. Nie potrzebowałem w tym momencie żadnych więcej pieszczot i podniet, więc doszedłem niemalże natychmiast po tym, kiedy wystękałem: 

    – Zaraz się spuszczę! 

    Na co Monika odpowiedziała:

    – Ulżyj sobie i zalej swoją krowę. Jestem twoim zbiornikiem na spermę, daj mi ją na chwilę do przechowania! 

    Po kilku głębszych ruchach zacząłem się lekko z niej wycofywać, bo nie chciałem być pewny tego, że spuszczę się w niej głęboko i będzie możliwość ciąży. Krótko po wytrysku wycofując się z niej usiadłem na dywanie oparty o ścianę patrząc na jej wypiętą i właśnie przeze mnie wyruchaną, cały czas rozwarto cipkę.

    Monika położyła się na boku, po czym odwróciła się i usiadła na łóżku twarzą w moją stronę. Spojrzałem na nią i musiałem się uśmiechnąć, bo zobaczyłem ją naprawię zabawnie wyglądającą. Miała czerwone plamy od podniecenia na piersiach, dekolcie i szyi, twarz też miała czerwoną, więc podniecenie i hormony zrobiły swoją robotę. Na tle tego wszystkiego wyróżniał się jej kształtny nosek, który był pokryty kremem z ciastka.

    – Widzę, że byłaś bardzo głodna – powiedziałem z uśmiechem.

    – Muszę przyznać, że jak mnie ruchasz, to nie ma zbytniego spokoju i za mocno mnie przepychałeś, żebym mogła trafić ciastkiem do buzi. Dlatego trochę kremu wylądowało na moim nosie, zamiast w ustach. A ty, po całej ciężkiej pracy, którą we mnie wlałeś, chciałbyś też ciasteczko na odbudowanie energii?– powiedziała Monika uśmiechem i iskierką w oku. 

    –Bardzo chętnie zjem coś energetycznego – odpowiedziałem ciężko cały czas oddychając. Monika sięgnęła ręką za siebie i po chwili zobaczyłem, że trzyma w ręce ciastko. Schyliła się i położyła je na podłodze. Byłem po przeciwległej stronie pokoju, tak mniej więcej na odległość wyciągniętych nóg i tak od razu się nie podniosłem po łakocie, o co chyba Monice chodziło. Zsunęła swoją dupkę z łóżka i kucnęła rozkładając szeroko uda. 

    -A teraz, żeby ciasteczko nie było zbyt suche dla mojego spragnionego ogiera, dodamy trochę polewy tak, abyś nabrał trochę energii na resztę wieczoru.

    W tym momencie zobaczyłem jak jej palce rozchyliły wargi sromowe, a z opuchniętej i wyruchanej przeze mnie cipki zaczęła wypływać ciągnąca struga spermy. Wszystko spływało na wierzch ciasteczka i coraz bardziej rozpływało się na powierzchni kremu. Popatrzyłem z lekkim wstrętem na to, a Monika widząc wyraz mojej twarzy uśmiechnęła się i powiedziała ciepło do mnie: 

    – Nic się nie martw, kochanie. Ja muszę ssać twojego fiuta i połykać spermę. A jak obciągam ci zaraz po tym, gdy mnie ruchasz, to też wylizuję swoje soki. Jestem, więc przyzwyczajona do płynów organicznych zarówno twoich jak i moich. Ty moje soki nie raz już wylizałeś, a i swoją spermę już miałeś na języku w ostatnich dniach też, bo albo dałam ci ją w pocałunku, albo wylizałeś ją prosto z mojej cipki. Teraz będziesz miał zadanie ułatwione, bo jest razem ze słodkim kremem. Ciasteczko ze spermą to jest coś, co naprawdę wybornie smakuje. Spróbuj sam, ciastko w dłoń i smacznego, Mam nadzieję, że podzielisz się trochę ze mną swoimi delicjami

    Wziąłem eklera w dłoń i podniosłem do ust. Popatrzyłem na niego i zawahałem się. 

    – Spójrz na mnie i nie myśl o ciasteczku, tylko je po prostu jedz – powiedziała spokojnym głosem Monika. Popatrzyłem na nią i zastanawiałem się przez chwilę, co mam dalej zrobić. Otworzyłem usta i zdecydowanym ruchem ugryzłem duży kawałek ciastka. Pogryzłem i patrząc cały czas w jej w oczy przełknąłem. Monika się uśmiechnęła, wyciągnęła rękę w stronę mojego ciastka i przeciągnęła palcem po kremie zbierając jego trochę. Wzięła do ust i ssając palec pomruczała zadowoleniem. 

    – Po prostu delicje – wymamrotała po chwili z uśmiechem na twarzy. – A teraz nie ociągaj się, tylko jedz dalej, bo inaczej ja Ci całe ciastko zjem.

    Nie zastanawiając się ani chwili, zacząłem gryźć ciastko kawałek za kawałkiem po kolei i je połykać. Chciałem mieć to jak najszybciej za sobą, bo takiego czegoś się po prostu nie spodziewałem. 

    Muszę przyznać, że Monika ma czasami naprawdę zboczone pomysły.

    Ex ponownie położyła się na łóżku i wychyliła się mocno przez materac. Po chwili ponownie stała przede mną i miała w ręku kolejnego eklera. Rozchyliła go trochę, po czym rozchylając trochę swoje uda przyłożyła go do cipki i przeciągnęła wzdłuż swoich warg sromowych. 

    -A teraz, kochanie, do czysta i do sucha. Popracuj tu swoim języczkiem. 

    Mówiąc to stanęła do mnie tyłem w rozkroku i wypinając się w moją stronę zbliżyła swoją pobrudzoną kremem cipkę do mojej twarzy. Widok zabrudzonej i cały czas nabrzmiałej cipki mojej byłej dziewczyny zadziałał na mnie bardzo pobudzająco i bez wahania zanurzyłem język w kremie i cipce. Choć zdawałem sobie sprawę, że z jej wnętrza cały czas Może wypłynąć jakaś część mojej spermy, to nie przejmowałem się tym faktem i zapałem wylizywałem z niej całą zawartość ciastka, która znalazła się na jej wargach sromowych. Podczas tego lizania Monika ruszała biodrami w lewo i w prawo jednocześnie przy tym rozpocznie mrucząc. Kiedy jej cipka była już dobrze wylizana cofnąłem głowę, A ona wyprostowała się i poszła na łóżko kolejny raz. Wzięła do ręki ostatnie z czterech ciasteczek i podała mi je. 

    – A to ciasteczko zabierz do domu i smacznego ci życzę- powiedziała z uśmiechem, na co ja odpowiedziałem: 

    – Po tym wieczorze chyba więcej już nie zjem eklerów. Mogłaś powiedzieć, że to nie dla ciebie. 

    Monika roześmiała się rubasznie i powiedziała na to: 

    – A co? Miałam ci powiedzieć “przynieś ciasteczka, bo będziesz się na nie spuszczać”? Wtedy byś już tu więcej nie przyszedł, a ja mam misję do spełnienia i ty jajeczka do opróżnienia. Zresztą chyba ci się spodobało i tyle, bo drugą dawkę kremików wylizałeś ze mnie jak szczeniaczek mleko. I chyba coraz bardziej się przyzwyczajasz do tego, czego tak bardzo się jeszcze niedawno brzydziłeś. Jednak jest już późno, ty masz rano pracę, Ja też muszę się naszykować, więc chyba czas już na Ciebie. Ty do domu, a ja do łazienki, bo nie chcę iść zaklejoną cukrem cipką. Grozi mi to infekcją.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Koncert, na ktorym poszlam na calosc

    Piszę na gorąco, dosłownie kilka godzin temu wróciłam z koncertu, a z podniecenia po całej sytuacji nie mogę spać. W związku z tym chcę opisać, co mi się przytrafiło. W moim mieście odbył się dzisiaj koncert rockowej kapeli międzynarodowej sławy. Uwielbiam ich słuchać i czekałam od czasów nastoletnich (teraz mam 21), by w końcu przyjechali do Polski. Udało się, bilety kupiłam chwilę po ogłoszeniu, więc długo czekałam na ten dzień. Jestem niską (159cm) dziewczyną o włosach w kolorze ciemnego blondu. Mam kilka tatuaży, głównie wrzutki na rękach i duży wzór na plecach. Do tego kolczyki, poza uszami także w języku, dwa w policzkach i w sutkach. Do tego mam piwne oczy, jestem szczupła i mam cycki 75B – niby za duże nie są, ale przy moich gabarytach i tak wyraźnie się odznaczają. Miałam na sobie jasnoszare body, spodnie w tym samym kolorze, masywne buty new rocki, czarne rękawiczki za łokieć i okulary przeciwsłoneczne. Pod body nie miałam bielizny. Koncert był wspaniały. Przyszłam dużo wcześniej, by zająć miejsce w pierwszym rzędzie. Poszłam sama, bo nikt z moich znajomych nie słucha takiej muzyki. Bawiłam się świetnie, a po imprezie czekałam dalej pod sceną, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia. W zasadzie miałam już zamówionego ubera, ale nagle z backstage wyszedł jeden facet, wskazał na mnie i pokazał, abym poszła z nim. Zachwycona tym faktem w ogóle nie wyłapałam, jaki to może być powód. W pomieszczeniu był zespół i kilka osób, których nie kojarzyłam, potem się okazało, że to bliżsi znajomi muzyków. Nie mogłam tam wytrzymać ze szczęścia, w zasadzie przechodziłam od jednego do drugiego i robiłam sobie fotki, oni się śmiali i obejmowali mnie do zdjęcia. Zachowywałam się jak idiotka, trochę piszczałam, trochę próbowałam coś mówić po angielsku, że jestem ich ogromną fanką, że w Polsce nikt tak ich nie kocha, jak ja. No i tak z chwili na chwilę obejmowali mnie coraz śmielej, poczułam już kilkukrotnie dłonie na swoich pośladkach, aż w końcu ich perkusista powiedział, że on też chce ze mną fotkę na pamiątkę. Podeszłam nie zastanawiając się w ogóle, a gdy stałam obok niego i ktoś miał robić zdjęcie, on rzucił tylko coś w stylu „Tits out” i ja głupia uśmiechnęłam się i odpowiedziałam, że mam body, więc nie mogę tego zrobić. No i wtedy tak niby się zdenerwował i powiedział, że on też chce pamiątkę z Polski i mam się rozebrać. Myślałam, że żartuje, ale on zadeklarował, że jeśli się krępuje to możemy we dwójkę zrobić sobie selfie w łazience. Dalej oszołomiona tą sytuacją zgodziłam się. Weszliśmy do łazienki, on tylko na mnie patrzył i staliśmy tak chwilę, aż w końcu skinął głową, a ja jeszcze się wahając, zsunęłam spodnie. Spojrzał mi na tyłek, klepnął w niego i dopiero wtedy poczułam taki przypływ podniecenia, że mózg wyłączył mi się kompletnie. On się schylił i ściągnął mi buty, na co ja dosłownie w moment zrzuciłam z siebie te spodnie i body, zostając w białych skarpetkach. Perkusista zaczął robić nam zdjęcia w lustrze, ja starałam się jakoś pozować, ale wychodziło mi to dość nieudolnie, przynajmniej tak się czułam. W końcu złapał mnie za dłoń i położył na swoim przyrodzeniu. Przez spodnie poczułam, że jest twardy. Twardy i na pewno bardzo duży. Masowałam mu chwilę kutasa, już nie skupiając się na tym, jak wyglądam na fotkach. Zniecierpliwiony pokazał, abym klęknęła. Kiedy to zrobiłam, rozpiął rozporek i moim oczom ukazał się jego imponujący sprzęt. Myślę, że 19-20 cm miał i choć miałam myślę wielu partnerów seksualnych jak na swój wiek, to takiego dużego kutasa jeszcze nie widziałam. Gapiłam się tak na niego i gapiłam, aż perkusista złapał mnie za włosy i na siłę pociągnął do pały. Od razu wzięłam go w usta – całego. Facet, aż stęknął z wrażenia. Zresztą, wcale mu się nie dziwię. Powinnam dodać, że naprawdę uwielbiam ssać. Nie wiem, dlaczego sprawia mi to aż taką przyjemność, ale naprawdę dla mnie samo sprawianie przyjemności mężczyźnie jest niezwykle podniecające, potrafię dojść od ssania i dotykania się przy tym. Mam też duże umiejętności, czy tam predyspozycje do tego. Mam bardzo głębokie gardło, w zasadzie nie dość, że zawsze biorę całego penisa do ust, a przy tym jeszcze jestem w stanie wysunąć język tak, by lizać jaja. Praktycznie każdy facet, któremu to robiłam, mówił, że to najlepsza laska, jaką kiedykolwiek ktoś mu zrobił. Rozochocona taką „pochwałą” wypuściłam go na chwilę z buzi, by mocno na niego splunąć, zejść nieco niżej, by dokładnie polizać mu jaja i wróciłam do ssania. Brałam głęboko, on położył mi dłonie na głowie, ale nawet nie przyciskał mnie do siebie, po prostu dał mi robić to, co robię najlepiej. Obciągałam mu tak nabierając jeszcze większej ochoty. Co jakiś czas spoglądałam w lustro i widząc, jak, kutas artysty z mojego ulubionego zespołu znika mi w ustach, czułam się już jak rasowa obciągara. Byłam strasznie zadowolona z tego, że facet, któremu pewnie setki kobiet obciągały pałę, nie może nacieszyć się moim lodzikiem. Po kilku splunięciach miałam już ślinę na brodzie i zaczynała ściekać mi na cycki. On tylko jęczał i patrzył to w lustro, to mi w oczy. Wiadomo, kontaktu wzrokowego nie unikałam ;). Trwało to pewnie z 10 minut, aż poczułam w ustach ciepłą ciecz. Kiedy skończył, zapytał jeszcze, czy zgodzę się na więcej. Myślałam, że chodzi o seks, więc połknęłam i ochoczo przytaknęłam. Próbowałam wstać z kolan, kiedy on przytrzymał mnie za ramię, ściągnął swoje spodnie i położył nogę na deskę. Zrozumiałam, że mam dalej lizać jaja i dokładnie to robiłam, ale on zaczął mi wciskać głowę niżej. Nigdy wcześniej nie robiłam facetowi rimmingu, ale w takiej sytuacji nie było już odwrotu, więc lekko obrzydzona, powoli wsuwałam mu język w tyłek. Robiłam to bardzo delikatnie, troszkę tam liżąc, troszkę pchać język, aż nagle nie otworzyły się drzwi. To był gitarzysta, który nie ogarnął, że łazienka jest zajęta. Natychmiast przeprosił i zamknął drzwi, perkusista zerwał się na nogi i zaczął mnie bardzo przepraszać, ale ja klęcząc dalej, uspokajałam go, że nic się nie stało, że jest okej, ale że tyłka mu nie będę lizać, mogę jeszcze raz zrobić loda albo się wypiąć. Gitarzysta z kolei krzyczał zza drzwi, że chce dołączyć. Perkusista spojrzał na mnie, ja wydusiłam z siebie „okey”, po czym tamten wszedł. Ten, któremu dopiero robiłam loda, usiadł na zamkniętej desce, przyciągnął mnie do siebie i naciskał na barki, bym usiadła na nim. Drugi rozpiął rozporek i wyciągnął niewiele mniejszego kutasa. Chwilę później obciągałam gitarzyście, skacząc przy tym na perkusiście. Trwało to może minutę, po czym zaczęłam narzekać, że jest mi bardzo niewygodnie. Jeden, więc otworzył drzwi, a drugi nie wychodząc ze mnie, podniósł mnie i tak zanieśli mnie na kanapę do pomieszczenia, gdzie było kilka osób. Usłyszałam wiele komentarzy, ale ogólnie wszyscy wydawali się być z tym w porządku. Przenieśli mnie na kanapę i tam przeszłam do pozycji na pieska, wypinając się i biorąc od razu pałę do ust. Ruchali mnie tak oboje aż do momentu, w którym perkusista mnie zapytał, czy może kończyć w środku. Kiedy zaprzeczyłam, wyszedł ze mnie, złapał mnie za włosy i pociągnął głowę do siebie. Strasznie mnie to zabolało, ale przystawiłam buzię do kutasa i poczułam, jak sperma zalewa mi twarz. Zaśmiali się i pokazali, abym poszła do łazienki. Weszłam do łazienki i zmyłam z siebie tę spermę, po czym znów wyszłam do nich będąc dalej w samych skarpetkach. Gitarzysta siedział na kanapie i pokazał palcem, bym przyszła. Wykonałam polecenie i wróciłam do obciągania. On też był wniebowzięty, ssałam mu głęboko i z wielkim zaangażowaniem, aż nie trysnął mi w usta. Czułam się już całkowicie bezwstydna. Po kolejnym połknięciu spermy spojrzałam na wokalistę i zapytałam „do you want blowjob too?”. Uśmiechnął się i podszedł, rozpiął rozporek i wyciągnął już mniejszą pałę, ale nadal była normalnych rozmiarów. Wzięłam go od razu głęboko, a facet mnie zaczął nagrywać. Poczułam jeszcze większą motywację, więc w zasadzie nie wypuszczałam chuja z ust, tylko kreśliłam językiem różne kształty na jego jajach. Nagle mnie jednak jeszcze bardziej docisnął, po czym kazał wstać i się wypiąć. Myślałam, że będzie mnie chciał wyruchać, ale on mnie tak nagrywał, złapał mnie za rękę, powiedział abym zrobiła obrót, znów klęknęła i próbował wsadzić mi między cycki, ale kiepsko to wychodziło. W końcu podniósł mnie i położył na plecach na stole, głowa mi oczywiście zwisała zza krawędzi. Wtedy włożył mi w usta i mocno, szybko wkładał, jakby ruchał mnie w cipkę. Zaczął mi przy tym od góry robić palcówkę no i nie minęła chwila, a sama doszłam. Ślina już ściekała mi po oczach, byłam w niej praktycznie cała. Kiedy był blisko spustu, kazał mi klęknąć. Zrobiłam to i połknęłam wszystko, czym zdołał mnie nakarmić. Pozostali na backstage (sami faceci) usiedli na kanapie razem z artystami, zapytałam jeszcze czy coś mam zrobić to usłyszałam pytanie, czy po prostu mogę im ssać naprzemian, kiedy będą siedzieli i pili. Zgodziłam się i tak dobrą godzinę przechodziłam od kutasa do kutasa, a oni rozmawiali. Usłyszałam wiele ich najbliższych planów, co ucieszyło mnie bardzo, tak, że jestem w to wtajemniczona. Pod koniec jeszcze jednemu z nich dałam dupy, ale króciutko, tyle, co wszedł, kilka razy poruszał i zrzucił mnie z siebie, kończąc sobie samemu na brzuchu. Chciałam zlizać, ale uśmiechnął się tylko i powiedział, bym się ubrała, bo wychodzą. Zamówiłam sobie kolejnego ubera do domu, a oni zostawili mi 100 dolarów za „polski serwis”. Jutro pójdę do kantoru 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kalina Rabczewska