Category: Uncategorized

  • Rosyjska ruletka

    Daria – to delikatnej budowy ciała blondynka, mająca 167cm wzrostu o pięknych dużych błękitnych oczach, pochodząca z woj. Lubuskiego, która od trzech lat mieszka na stancji w Poznaniu.

    Jak większość jej koleżanek ze szkoły średniej, zdecydowała się opuścić mało perspektywiczne miasteczko rodzinne i spróbować sił w większym mieście.

    Daria po zakończeniu szkoły średniej złożyła papiery na medycynę w kilku uczelniach większych miast. Ostatecznie została studentką na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. Radziła sobie naprawdę dobrze czego między innymi dowodem było otrzymywane przez nią od 2 lat stypendium za bardzo dobre oceny, tak więc wraz z pomocą finansową, jaka płynęła od jej rodziców, do pełnego utrzymania się w wielkimi mieście wystarczyły jej prace dorywcze, których w Poznaniu nie brakowało.

    Niestety, trzy tygodnie po przerwie wakacyjnej Daria, otrzymała smutną wiadomość od rodziców, że jej młodszy o 5 lat brat zachorował na jedną z chorób przewlekłych, która wymagała nakładów finansowych na jego leczenie, co wiązało się z tym, że aby Daria mogła dalej przebywać w mieście, w którym studiuje musiała znaleźć stałą pracę. Niestety nie było łatwo pogodzić bardzo wymagających studiów medycznych wraz z bardzo wymagającymi “prywaciarzami”, dlatego też dziewczynie się wiodło co raz gorzej. Doszło do tego, że opóźniała się z opłatami rachunków za mieszkanie.

    Jej koleżanki starały się jej pomagać, ale to i tak nie było to wystarczające. Pewnej sobotniej nocy, którą Daria wraz z koleżankami postanowiły spędzić w jednym z bardziej klimatycznych klubów w Poznaniu Cuba Libre, jej życie uległo całkowitej zmianie.

    Dziewczyny rozmawiały ze sobą często zanosząc się śmiechem. Daria na tle swoich koleżanek nie była jednak taka radosna. Z zadumy wyrwała ją znajoma twarz osoby siedzącej przy barze. Przyglądała się chwilę, zachodząc w głowie, skąd ona tą twarz może kojarzyć. Postanowiła podejść bliżej żeby móc się przyjrzeć.

    – Zobaczcie wpadł jej w oko – szepnęła cicho Marzena, jedna z koleżanek wskazując jednocześnie ukradkiem w kierunku zmierzającej Darii ku niemu.

    – Przepraszam czy my się przypadkiem nie znamy? – nieśmiało zagaiła Daria do młodego mężczyzny siedzącego przy barze.

    – Darka ??!!! O cholera, kupę lat!!! – wypalił szczerze zaskoczony spotkaniem facet.

    Reakcja chłopaka była tak energiczna, że aż zdrętwiała, bo skoro on ją poznał niemalże od razu, to dlaczego wciąż ona go nie może skojarzyć.

    – Przestań tak stać i wlepiać oczy, przecież to ja Marek!!! Trzecia gimnazjum, wspólny wyjazd na kolonie nie pamiętasz? – Aaaaaa Maroko no pewnie, że pamiętam jak mogłabym zapomnieć największego wariata na koloniach hehehe – rzuciła z ulgą Daria.

    Kiedy tak pogadali o wszystkim i o niczym, Daria powiedziała, o swoich problemach związanych z drogim utrzymaniem się na studiach i brakiem pieniędzy. Po wysłuchaniu, chłopak zamyślił się po czym powiedział kładąc swoją dłoń na jej dłoni…

    – Nic się nie przejmuj, może i mógłbym ci pomóc, ale muszę wszystko sobie przemyśleć, po za tym szkoda tak pięknego wieczoru na smutki, zadzwonię do ciebie i umówimy się na jakąś kawę żeby pogadać o tym jak ci pomóc ok?

    – Pewnie, byłoby mega fajnie gdybyś mógł mi coś doradzić – odpowiedziała wyraźnie weselsza Daria.

    Od chwili spotkania z Markiem Daria wróciła do życia, żywiąc nadzieję, że jej los może wreszcie się odwróci na lepsze. Już dwa dni później byli umówieni na godzinę dziesiątą, w kawiarni na starówce w Poznaniu. Daria ledwie zdążyła. Pośpiesznym krokiem wpadła do kawiarni szybko się rozglądając w poszukiwaniu Marka, po czym szybko się do niego przysiadła.

    – Hej, sorry za małe spóźnienie, ale tramwaj mi uciekł.

    – Cześć, spokojnie nic się nie stało mam dużo czasu, czego się napijesz? – zapytał chłopak

    – Ja sobie wezmę dużą latte – odpowiedziała

    – Tak na marginesie to czym się zajmujesz? Zapytała Daria

    – Hmmm dobre pytanie heheh. Można to określić jako zarządca zasobami ludzkimi w jednej z tutejszych firm developerskich.

    – Wow, to pewnie dużo zarabiasz, nie obraź się, ale nie spodziewała bym się po tobie, że obierzesz taką poważną drogę życia, zawsze uważałam, że jesteś bardziej szalony niż poważny…

    – hehehhe no widzisz, jak życie zmienia, ale nie przejmuj się, w mojej pracy jest odrobina szaleństwa. Rozumiem, że dalej szukasz pracy?

    Dziewczyna w odpowiedzi po kiwała twierdząco głową.

    – Kuźwa nigdy bym nie pomyślał, że będę miał okazję zaproponować jednej z najładniejszych dziewczyn w szkole prace w mojej firmie.– powiedział.

    – Wiesz to nie jest zwykła praca, ale za to przynosi wiele profitów, nie tylko finansowych. Do rzeczy…. ode mnie dostaniesz mieszkanie, nowiutkiego iPhon’a 7, plus najniższą krajową. Będziesz miała zapewnione ubezpieczenie i opłacane wszystkie wymagane składki przy stałym zatrudnieniu. Dodatkowo, dostaniesz karnet na siłownie na 10 wejść miesięcznie i dostęp do prywatnego lekarza jedna wizyta miesięcznie. Pasuje?

    – Brzmi super, tylko co to za praca? – zapytała Daria z nieukrywanym zaciekawieniem.

    – Będziesz dbała o to mieszkanie, które dostaniesz, w sensie utrzymywała je w czystości. Opłacać będziesz jedynie zużycie mediów i śmieci. Na umowie o zatrudnienie bedziesz miała wpisane stanowisko sprzątaczki, tak żebyśmy oboje nie mieli problemów prawnych wobec skarbówki itp. Lecz z obowiązkami sprzataczki nie miałabyś nic wspólnego. Warunek jest jeden, którego nie możesz w żaden sposób zaniedbać. Musisz być pod telefonem non-stop po zajęciach na uczelni. Dasz mi swój grafik wykładów wtedy ja się dopasuje.

    – Dalej nie rozumiem co miałabym robić – stwierdziła niepewnie.

    – Spokojnie, zaraz do tego dojdziemy. Co jakiś czas będą do ciebie dzwonili klienci z którymi będziesz się spotykać w tym mieszkaniu. Nie martw się, każdy z nich jest dobrze wyselekcjonowaną partią. Jeśli ktokolwiek będzie chciał cię skrzywdzić lub nie będzie chciał zapłacić będzie musiał się liczyć z bardzo poważnymi konsekwencjami. Przede wszystkim będzie musiał się liczyć ze mną, ale każdy klient jest o tym informowany przed spotkaniem.

    – Co ty oszalałeś!!! Mam zostać prostytutką??? – wybuchła, szybko jednak zniżając głos niemalże do szeptu.

    – Uspokój się i mnie wysłuchaj… – rzekł Marek

    – To nie prostytucja, a luksusowa kobieta do towarzystwa. Za godzinę z tobą klient będzie płacić ci 300zł, za udziwnienia będzie dopłacać po 50zł za każde, jeśli będzie chciał cie na całą noc, będzie musiał zapłacić 3000zł.

    Z całego dnia twojego przychodu ja biorę 60 procent, ty 40. Może ci się to wydawać niewiele, ale to ja będę twoją ochroną i zabezpieczeniem w razie gdyby, ktoś niestosował się do regulaminu spotkań. Po za tym jako jedyna osoba proponuje ci pracę na umowie stałej, co zapewni ci wszystkie składki oraz spokój z fiskusem, a i oczywiście spokój kiedy rodzina spyta cię czym się zajmujesz.

    – Jako, że bardzo cie lubię i nie mam zamiaru w żaden sposób urazić twojej osoby, daje ci czas namysłu do wtorku. Zadzwoń do mnie i powiedz czy chcesz mojej pomocy czy nie…. Teraz uciekaj już bo mam jeszcze kilka rozmów w tej sprawie, ale pamiętaj, że miejsce trzymam dla ciebie.

    Dziewczyna oniemiała, zaskoczona i totalnie zszokowana wstała i wyszła z kawiarni. Wracając do wspólnie z koleżankami wynajętego mieszkania, dziewczyna próbowała sobie poukładać w głowie to co się wokoło niej dzieje…. Chory brat, brak pieniędzy, rosnące problemy w szkole i teraz to… Zamiast pomocy, otrzymała propozycje zostania dziwką… Z jej oczu po płynęły łzy. Kiedy dotarła już do drzwi wejściowych mieszkania zaraz po ich otwarciu mało nie zemdlała.

    – Oo witam pani Dario – powiedział wysoki, dość gruby mężczyzna, śmiejący się zuchwale, ukazując średnio zadbane zęby wyłaniające się z pod gęstych wąsów.

    Był to właściciel mieszkania, który zazwyczaj przychodził do niego, tylko i wyłącznie w momencie kiedy chciał albo podnieść czynsz albo kogoś zrugać za rzekome nie dotrzymywanie warunków umowy najmu, często opierając się na bredniach, nie mających nic wspólnego z prawdą.

    – yyyy… dzień dobry panie Dariuszu – odpowiedziała ledwo już stojąca od nadmiaru wrażeń Daria.

    – Przyszedłem, ponieważ jak zapewne dobrze zdaję sobie pani z tego sprawę, że zalega Pani już drugi miesiąc z opłatą odstępnego, dlatego z przykrością muszę stwierdzić, że jeśli nie da mi pani teraz tych pieniędzy, będę zmuszony wymówić pani mieszkanie.

    – Pieniędzy? Dzisiaj? Ale ja nie mam tyle, żeby panu od razu zapłacić.

    Wtedy mężczyzna podszedł do niej lekko przyciskając ją swoim wystającym brzuchem do zamkniętych już drzwi wyjściowych.

    – To może warunki spłaty pani długu moglibyśmy omówić na kawie u mnie w mieszkaniu? – zapytał uśmiechając sie lubieżnie.

    – Proszę ode mnie odejść bo zadzwonię na policje. – powiedziała Daria odpychając napastnika od siebie.

    – Rozumiem, że mam Panu dzisiaj zapłacić 1200zł tak? – zapytała rzeczowo

    – 1200zł plus odsetki od niezapłaconej w terminie kwoty, razem 1800zł. – Słucham? Chyba pan oszalał!

    – Uspokój się dziecko, bo porozmawiamy inaczej… – powiedział groźnym tonem i wyjął ostatnio podpisany przez dziewczynę aneks do umowy.

    – Tutaj wyraźnie masz napisane, że do spłat nie mieszczących się we wcześniej umówionym terminie doliczane będą odsetki. A tutaj jest między innymi twój podpis, więc zanim zaczniesz pyskować to może naucz się czytać ze zrozumieniem.

    – Dziewczyna dopiero po przeczytaniu aneksu do umowy, przypomniała sobie, że w dzień, w którym ów właściciel przyszedł z aneksem, miała bardzo ważne kolokwium i mało nie była na nie spóźniona, więc podpisała bez czytania zawartości umowy, byleby się tylko go pozbyć.

    Zaczęła płakać, nie potrafiąc się w żaden sposób tego opanować, osunęła się po drzwiach, o które sie opierała, przy których ostatecznie usiadła roniąc gęste łzy.

    – Spokojnie maleńka, przecież mówiłem ci, że możemy zamknąć tą sprawę w zupełnie inny sposób….

    – Niby jaki? – rzuciła Daria zrezygnowana

    – Skoro twoich koleżanek nie ma, mogłabyś spłacić cześć długu od ręki tutaj.

    – Dalej nie rozumiem, przecież mówiłam panu, że nie mam tyle pieniędzy żeby panu dać.

    – Nie bądź głupia i nie udawaj, że nie wiesz co może zrobić kobieta z mężczyzną w takiej sytuacji… – powiedział lekko pod denerwowanym głosem.

    – No dalej, nie udawaj cnotki mała suko bierz go do buzi- rozkazał, jednocześnie rozpinając rozporek wyciągając w kierunku jej buzi, sflaczałego penisa.

    Chwilę tak po stał, po czym podsunął wciąż miękkiego penisa tuż przed drobną buzię dziewczyny. Dziewczyna całkowicie nie wiedziała co zrobić, a odór jaki unosił się wokoło członka napastnika doprowadzał ją aż do odruchów wymiotnych. Właściciel mieszkania stracił wreszcie cierpliwość i łapiąc ją za tył głowy, rozpoczął nerwowo przykładać swojego “mięczaka” do jej ust, ta natomiast zacisnęła je i próbowała wyrwać się z uścisku jego dłoni. Chcąc powiedzieć mu żeby przestał, zaraz jak rozchyliła usta, penis pana Dariusza natychmiast znalazł się w ich wnętrzu. Kiedy ten poczuł, że wreszcie udało mu się wsadzić członka do jej ust, zaczął poruszać nim w przód i w tył, dwiema rękoma mocno trzymając jej głowę, aby nie mogła się wyrwać.

    – Właśnie tak mała kurewko, nie chcesz płacić będziesz ssać – syknął, jego penis wreszcie zaczynał pęcznieć.

    Dziewczyna czuła, że jak się nie wyrwie, to zaraz zwymiotuje, smak i zapach tego mężczyzny był tak okropny, że nawet ogromna ilość śliny, jaką produkowały jej usta, na wskutek penetracji członkiem nie wystarczała żeby, jego okropny smak zniknął.

    Kiedy mężczyźnie zrobiło się naprawdę błogo nieświadomie popuścił uścisk swoich dłoni na jej głowie, wtedy Daria natychmiast uciekła spod niego, wstała i z całych sił odepchnęła go od siebie. Zaraz gdy miała już trochę wolnego miejsca otworzyła drzwi tak, że na przeciw drzwi wejściowych do sąsiadów stał pan Dariusz z opuszczonymi spodniami.

    – Wynoś się brudasie! – powiedziała do niego zza drzwi przestraszona Daria.

    – Zapłacisz mi za to kurewko, a jeśli pieniędzy dzisiaj nie zobaczę wytoczę ci proces. – powiedział wściekły właściciel mieszkania próbując jak najszybciej podciągnąć spodnie ze zwiniętymi majtkami zasłaniając swoje przyrodzenie przed niepożądanym widokiem sąsiadów.

    Zaraz po zamknięciu drzwi na wszystkie możliwe zamki, Daria uciekła szybko do łazienki pod prysznic, myjąc przy tym kilkukrotnie zęby… Czuła się całkowicie rozbita i zdruzgotana. Musiała jednak podjąć jakąś decyzję. Co prawda nie miała zbyt dużego wyboru, bo albo miała sypiać z obleśnym facetem i powoli spłacać swój dług za mieszkanie, albo mieć mieszkanie i oddawać się za pieniądze innym…

    Była jeszcze trzecia opcja… Rzucić wszystko i wrócić do rodzinnego miasta z niczym…

    – Nie ta opcja była by totalną głupotą – pomyślała.

    Wzięła więc telefon i wybrała numer do Marka, przed naciśnięciem zielonej słuchawki z drżącą ręką czekała chwilę, próbując upewnić się czy to rzeczywiście jedyna droga…

    Ponieważ odpowiedź nie nadchodziła, dziewczyna trochę przez przypadek uruchomiła połączenie.

    Każdy sygnał wydobywający się ze słuchawki telefonu wzmagał szybkość i moc bicia jej serca przyprawiając jej ciało o dreszcze… Kiedy minęła dłuższa chwila oczekiwania, aż ktoś odbierze, Daria chciała się rozłączyć, lecz z chwilą odciągnięcia telefonu od ucha usłyszała głos.

    – Haaaloo…

    – yyyy… Marek…  – powiedziała nie śmiało do słuchawki.

    – A kogo się spodziewałaś świętego mikołaja? Pewnie, że Marek coś się stało, że dzwonisz tak szybko?

    – Wiesz w sumie to sama nie wiem… dzwonię w sprawie tej pracy…

    – Aha, no proszę spodziewałem się, że będziesz długo sie namyślać, a tu proszę… i jaka decyzja, wchodzisz w to czy dajesz sobie spokój?

    – No… Chyba wchodzę…

    – Nie, nie moja droga, musisz być tego pewna, bo to bilet w jedną stronę kochana. Wiedz, że skoro będziesz miała normalną umowę o pracę, w momencie kiedy nawalisz zwyczajnie wysmaruję ci taką opinię w papierach, że nigdzie pracy nie znajdziesz, tym bardziej jako lekarz… I wiedz, że nie zrobie tego po złości, tylko musze mieć swego rodzaju zabezpieczenie, że na każdym spotkaniu z potencjalnym klientem będziesz dawała z siebie wszystko. Piękne ciało to jedno, ale w tym biznesie liczy się też elastyczność i zaangażowanie. Mamy różnych klientów i każdy z nich musi wychodzić od moich kobiet w stu procentach zaspokojony. Mam nadzieję, że mnie rozumiesz.

    – Niby tak… – odpowiedziała zamyślona.

    – Ale mam jeszcze jedna prośbę, a raczej warunek… – rzuciła.

    – Oho wydawało mi sie, że jako osoba zatrudniająca cię, to ja jestem od stawiania warunków, ale że sie znamy i chce ci pomóc to zamieniam sie w słuch…

    – Mam zaległości w czynszu więc, aby móc się przeprowadzić potrzebuję zaliczki… – powiedziała

    – Ile? – rzucił bez wahania

    – 1800zł – powiedziała z lekką obawą, że Marek jej odmówi.

    – Spoko, nie ma żadnego problemu, mało tego, na razie nie myśl o spłacie tej zaliczki, jeśli będzie ku temu okazja to dam ci znać. Na kiedy chcesz pieniądze?

    – Na dziś? – spytała nieśmiało

    – Ło matko, to chyba będzie problem…

    – Błagam potrzebuję tych pieniędzy na dziś, bo ta świnia chce, żebym mu spłaciła dług po przez sex z nim, dziś mało mnie nie zgwałcił w mieszkaniu…. – lamentowała

    – O fuj jaki typ… wiesz mnie dzisiaj nie ma w Poznaniu, więc osobiście nie pomogę, ale ustawie cię na dziewiętnastą z moim zastępcą, kurwa szkoda, że to nie ja mogę być, ale nic takie życie. Kiedy się spotkasz z nim, omówicie szczegóły współpracy, po czym podpiszesz wszystkie kwitki, aż wreszcie dostaniesz swoją zaliczkę. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, na drugi dzień podeślę ci ekipę do przeprowadzki do nowego mieszkania ok?

    – Brzmi nieźle – znów w jej głosie było słychać nadzieję na lepsze jutro.

    – Okej… czyli jesteśmy umówieni, kumpel do ciebie zadzwoni i powie co i jak, tak więc nic się nie bój… pa.

    – No hej – odpowiedziała i się rozłączyła.

    Ponieważ na zegarku widniała godzina 17 miała niewiele czasu, żeby się przygotować. Po około 15 minutach od telefonu do Marka, zadzwonił Patryk, czyli umówiony kolega, który miał spotkać się z Darią.

    – Heja, jestem Patryk, słyszałem, że masz ochotę dołączyć do firmy Marka. Słuchaj możemy zrobić tak, że podjadę po ciebie, pojedziemy na miasto coś zjeść i przy okazji załatwimy formalności okej?

    – Okej – Daria była tak zaskoczona śmiałością nieznajomego po drugiej stronie słuchawki, że to jedyne co mogła na tamtą chwilę powiedzieć.

    – Super, wyślij mi adres smsem i jestem za piętnaście siódma u ciebie pozdro.

    Dziewczyna na spotkanie z Patrykiem, czekała ubrana w przylegające niebieskie przedzierane jeansy, białą tunikę lekko zakrywająca pośladki oraz czarne skórzane bolerko, jej czarne szpilki dodawały temu wszystkiemu niesamowitego pazura.

    Zza rogu bloku, z którego dziewczyna miała się lada chwila wyprowadzić, wyjechał perłowo biały mercedes GLE, wolnym tempem podjeżdżając na wysokość stojącej Darii.

    – Wskakuj – rzucił chłopak zza otwartej szyby samochodu.

    Patryk okazał się bardzo miłym chłopakiem, Daria bardzo dobrze czuła się w jego obecności, co pozwoliło jej odetchnąć od dzisiejszych wydarzeń…

    – Więc tak, tutaj masz umowę o pracę, przeczytaj sobie ją dość dokładnie, żebyś później nie mówiła, że cię oszukaliśmy albo coś w ten deseń… – powiedział Patryk, wyjmując na stolik stertę papierów.

    – Tu z kolei masz regulamin dotyczący twoich codziennych obowiązków. Dziewczyna dokładnie przeczytała i podpisała wszystko co było potrzebne. Małym drukiem na dole regulaminu, był wpis o ostatecznym castingu kandydatki do pracy, mającym zatwierdzić lub nie, ostateczną decyzję o przyjęciu do pracy.

    – O co chodzi z tym castingiem, jeśli mogę wiedzieć? – zapytała Daria

    – Aha, no tak, dobrze, że mi przypomniałaś… Ze względu na wysoką cenę waszych usług i dużą selekcję klienteli musimy być pewni, że nie tylko ładnie wyglądasz, ale też dobrze się pieprzysz. Zasada jest jedna, masz być naturalna i robić to z pasją, jeśli klient będzie niezadowolony to i również my będziemy niezadowoleni, a to już nie będzie dobre zwłaszcza dla ciebie. Niestety, Marek mówił, że ma sie skończyć tylko na lodziku, żałuję jak nie wiem, bo taką laską jesteś, że chętnie bym cię wziął na chatę i rżną do świtu, ale cóż szef mówi, ja wykonuję – powiedział zrezygnowany.

    Darie, aż przeszył dreszcz po całym ciele, na myśl, że będzie jednak musiała dzisiaj zrobić komuś dobrze ustami. Na szczęście chłopak był zadbany, miły i w gruncie rzeczy, mogła uznać to za przygodnego lodzika.

    – Gdzie chcesz to zrobić w kiblu restauracji czy w aucie? – Rzucił Patryk Dziewczyna rozszerzyła oczy z zaskoczenia, bo nigdy nie robiła tego w miejscach publicznych.

    – Wolałabym w samochodzie – powiedziała niepewnie.

    – Luzik, w takim razie idę zapłacić i jedziemy, mam jeszcze parę spraw do załatwienia. Jak powiedział, tak też zrobił. Po około 10 minutach drogi samochodem, Patryk wjechał w leśną zatoczkę tuż przy drodze, włączył światła awaryjne po czym powiedział:

    – No i git, myślę, że nikt nie będzie nam tu przeszkadzał… Do dzieła – rzekł rozpinając rozporek.

    Dziewczyna, usiadła bokiem na swoim fotelu, złapała drobną ręką jego penisa i zaczęła poruszać jego skórą delikatnie w górę i w dół. Chłopakowi bardzo szybko napęczniał penis, dlatego Daria schyliła się ku niemu i delikatnie włożyła go do ust. Smak jego przyrodzenia był całkowicie neutralny, o niebo lepszy niż, penis podstarzałego pana Darka. Fakt czystości członka Patryka, spowodował, że Darii usta zaczęły mocniej zasysać go do swoich głębin. Ponieważ penis chłopaka miał około 16cm długości dziewczyna połykała go w większej części, co dawało bardzo dużo rozkoszy zastępcy Marka.

    Przejeżdżające obok samochody, podświetlały przez chwilę swoimi światłami twarz obciągającej drobnej blondynki, widok ten dodawał chłopakowi kolejny bodziec podniecenia.

    – Zajebiście – szepnął chłopak.

    Daria, przerywała co jakiś czas obciąganie, łapiąc kilka wdechów, w tym samym czasie masowała penisa ręką.

    – Bież go mała do buzi, bo zaraz się spuszczę, a nie chcę pobrudzić sobie auta… wszystko musisz połknąć – powiedział łapiąc jej głowę od tyłu i wciskając jej usta na lśniącego od jej śliny naprężonego penisa.

    Ta przyspieszyła wkładając energicznie członka głęboko i wyciągając go prawie całkowicie z ust, pomagając sobie ręką.

    – O tak dochodzę – sykną chłopak, po czym naprężył nogi, wraz z którymi wypełniał obficie usta blondynki. Sperma tak mocno biła ją w gardło, że się zakrztusiła. Odruchowo uniosła głowę do góry krztusząc się, lecz penis niczym wulkan dalej wyrzucał dawki gęstej gorącej spermy.

    – Przepraszam – powiedziała po chwili wystraszona Daria.

    – ehhhh… kurwa domyślałem się, że tak będzie… Masz fart, że zrobiłaś mi zajebistego lodzika, tak więc spoko, następnym razem jak klient będzie chciał się spuścić do ust, to tuż przed jego spustem podnieś język do podniebienia, tak żeby sperma lądowała pod nim. Powiem Markowi, że jesteś całkiem niezła, więc możesz dziś już przygotowywać się do przeprowadzki. – uśmiechnął się podając dziewczynie chusteczki, żeby mogła wytrzeć resztki jego spermy z buzi i ubrań.

    Drugi dzień minął Darii w zastraszającym tempie, cała przeprowadzka, zapoznanie się z regułami użytkowania nowego mieszkania, które okazało się niemalże małym apartamentem, w którym oprócz pokoju dziennego połączonego aneksem z kuchniom, dużej łazienki z rogową wanną z systemem jacuzzi i masażu, a wszystko to było bardzo nowocześnie wykończone, co potęgowało zachwyt dziewczyny.

    Przez prawie trzy tygodnie, dziewczyna, żyła sobie w mieszkaniu jak gdyby nigdy nic, spokojnie studiując, aż do momentu, kiedy zadzwonił telefon “służbowy”.

    – Tak słucham – powiedziałą przerażona dziewczyna odbierając telefon od nieznajomego numeru.

    – Zdrastwujtie, ja budu u ledi sjegodnia w trie czasa. Dziś o triety, wy ponimajet?

    Dziewczyna zupełnie nie wiedziała co odpowiedzieć próbując usilnie w głowie wytłumaczyć sobie słowa rozmówcy…

    – Dziś o trzeciej tak?

    -Da, da z wami w trie czasa.

    – Dobrze w takim razie będę czekać – powiedziała wciąż zdziwiona dziewczyna.

    Zaraz po zakończeniu rozmowy, jej ciało ogarnął przeraźliwy strach. Jej ręce trzęsły się jak oszalałe.

    – Zaczęło się… – pomyślała w głębi duszy dziewczyna.

    Zgodnie z regulaminem, dziewczyna przed spotkaniem, miała sie dokładnie umyć i jak to sie mówi zrobić na bóstwo. Mieszkanie przed wizytą klienta miało być bardzo dokładnie posprzątane, a wszystkie rzeczy związane z codziennym życiem, np: zeszyty ze studiów pochowane, tak aby klient czuł, że jest w miejscu luksusowym i czeka go luksusowa obsługa.

    Po dwóch godzinach przygotowań, dziewczyna była już gotowa przyjąć swojego gościa. Siedząc w salonie usłyszała dzwonek do drzwi. Dźwięk dzwonka wydawał się przeszyć jej ciało na wskroś wzbudzając w niej niezliczone pokłady stresu. Kiedy stanęła już na przeciw drzwi z ręką na klamce, szybko przypomniała sobie kolejną zasadę regulaminu. Za każdym razem klient ma być witany szerokim i zalotnym uśmiechem, bez względu na aktualne samopoczucie, tak aby klient miał pewność, że kiedy wejdzie za próg drzwi, będziesz tylko i wyłącznie dla niego. Roztrzęsiona Daria, biorąc głęboki wdech sztucznie ustawiła usta w sposób na pozór radosny i szarpiąc za klamkę otworzyła drzwi.

    W progu drzwi stał postawny mężczyzna w granatowym garniturze. Wszedł szybko do środka, zdejmując marynarkę zapytał:

    – wy gavarit po ruski?

    Dziewczyna zaprzeczyła, ruchem głowy mając na widok wielkiego chłopa szeroko otwarte oczy. Ten machnął ręką i wszedł do jej sypialni, usiadł na brzegu łóżka opierając się na rękach i patrząc chwilę na stojącą na przeciw niemu smukłą blondynkę.

    Stała tak chwilę przed nim niepewna, dalszego rozwoju wypadków, kiedy ten wskazał na nią palcem, szybko odmachując go na bok. Dziewczyna lekko zdziwiona doszła do wniosku, że chyba ma się rozebrać. Wzięła więc głęboki wdech i usunęła z siebie wierzchnie ubranie zostawiając na sobie jedynie czarną koronkową bieliznę. Stojąca przed nim kobieta, zupełnie zawstydzona sytuacją w jakiej się znalazła, dawała dużo radości oczom swojego pierwszego w życiu klienta.

    – krasiwaja dziewoczka – rzucił w jej kierunku, szeroko się przy tym uśmiechając.

    Nie tracąc czasu, po chwili mężczyzna wstał i podszedł do kobiety, zdjął jej stanik oraz pomógł zsunąć jej majteczki. Gdy była całkowicie naga przejechał ręką wzdłuż jej nogi, środkowym palcem zahaczając po jej pochwie aż wreszcie złapał za pierś. Kobieta niemalże natychmiast się zarumieniła, w końcu pierwszy raz w życiu byłą obmacywana przez jakiegoś obcego faceta, z którym w dodatku miała odbyć stosunek płciowy. Co gorsza jego Rosyjskie pochodzenie dawało jej odczucie, że jest jej podwójnie obcy. Nigdy wcześniej nie miała do czynienia z ludźmi zza wschodniej granicy. Totalnie nie wiedziała czego się może po nim spodziewać. Zawsze Rosjanie wydawali jej się za biednych wieśniaków, chamów, którzy nie mają pojęcia jak zająć się kobietą.

    Klient złapał ją za rękę i skierował ku stojącemu obok krześle wskazując jej aby usiadła. Ta zasłaniając nieśmiało swoje nagie piersi jedna ręką, a drugą skrywając swoje krocze potulnie wykonała polecenie mężczyzny. Kiedy tak zdrętwiała siedziała na krześle, mężczyzna rozebrał się do naga, zaszedł ją od tyłu i masując swojego penisa ręką zaczął dotykać jej szyi schodząc na piersi, czasami wplatał swoje palce w jej włosy, przytrzymując je mocniej. Daria doznała szoku, na wskutek czego jej ciało dostało ledwie zauważalnych na zewnątrz drgawek, lecz w środku cała dygotała. Jej umysł był torpedowany skrajnymi myślami, nie dającymi jej możliwości na uspokojenie się. Dziewczyna trzęsła się nie tylko dlatego, że się bała niedalekiej przyszłości jaka czekała ją w jej wynajętym przez jej alfonsa pokoju mieszkania, ale dlatego też, że ów dotyk mężczyzny zza jej pleców działał na nią pobudzająco. Kiedy palcami swojej dłoni mężczyzna jeździł po jej szyi, na jej ciele podświadomie pojawiał się dreszcz podniecenia. Serce dziewczyny waliło jej jak oszalałe, a jej rozsądek toczył bezpośrednia walkę z jej własnym podnieceniem. Ciało prosiło o więcej lecz umysł wołał stop!!!

    Nigdy w życiu nie była w takiej sytuacji…. Pole emocjonalnej bitwy dziewczyny natychmiast ustało wraz z przerwaniem dotyku mężczyzny. Nagle niczym piorun uderzył ją przeraźliwie strach. Gdy mężczyzna podszedł do wieszaka z jego marynarką obok drzwi wejściowych do pokoju, wyciągnął z kieszeni prezerwatywy i nałożył na swojego sterczącego jak skała penisa. Miał on około 17cm długości, lecz był dla dziewczyny paraliżująco gruby. Jeśli mogłaby jego rozmiar porównać do czegokolwiek to jedyne co jej w tym czasie przychodziło do głowy to pół litrowa puszka jednego z najpopularniejszych napojów energetycznych. Kiedy mężczyzna zabezpieczał swojego penisa widocznie już dygocząca kobieta świadomie lub nie, wpatrywała się w jego sprzęt, na widok którego jej strach wzmagał się z każdym naciągnięciem prezerwatywy przez mężczyznę, której koniec bezlitośnie zbliżał się ku trzonowi jego penisa, zwiastując tym samym zbliżającą się chwilę rozpoczęcia penetracji jej nadzwyczaj ciasnej cipeczki.

    Miała w swoim życiu trzech partnerów z którymi uprawiał sex i doskonale pamiętała jak trudno jej było dopasować się do ich członków, zwłaszcza na początku stosunku, mimo faktu, że każdy z nich miał penisa bliskiego wielkości średniej europejskiej. Klient stanął na przeciw “swojej płatnej” suczki, stawiając jej penisa centralnie na przeciw jej twarzy… Rozdygotana kobieta modliła się w głębi duszy, żeby mężczyzna był dla niej delikatny, starając się uspokoić myślą, że może będzie chciał jej zrobić minetkę, którą tak uwielbia i dzięki której może będzie miała możliwość się rozluźnić i uspokoić.

    Ten jednak łapiąc ją za uda, pociągnął do siebie tak, że z sunęła się na krawędź krzesła musząc podpierać się nogami i trzymać rękoma oparcia, tak żeby z niego nie spaść. Jedyne co w tym czasie jej oczy rejestrowały, to organ faceta który miał ją posuwać. Klient klęknął na przeciw niej, rozszerzył bezpardonowo nogi i chwilę zatrzymał wzrok na jej wypiętej ku niemu muszelce. Ona widziała tylko czającego się pytona zaraz za swoim wzgórkiem łonowym. Nagle mężczyzna splunął obficie, na ów wzgórek rozprowadzając ślinę po jej całkowicie wygolonej i pachnącej cipce. Jego penis pulsował rytmicznie jakby tylko czekał aż jego właściciel pozwoli spenetrować jej dziurkę. Moment rozsmarowywania kolejnej porcji śliny mężczyzny po wewnętrznej części jej warg sromowych, sprawił że kobieta na moment straciła kontakt z rzeczywistością będąc tym samym uderzona falą przyjemnych doznań płynących na wskutek jego dotyku. Mężczyzna wykorzystując chwile nieuwagi kobiety, szybko przystawił czubek swojego penisa do jej jamki i pchnął z całej siły. Kobietę z przyjemnego letargu wyrwał ostry piekący ból, spowodowany napierającym głębiej i głębiej penisem jej klienta.

    Napór członka był tak silny i intensywny, że kobieta, aż wyprostowała trzęsące się nogi, oraz niemalże wyła przez zaciśnięte mocno usta. Mężczyzna nie przestawał pchać się do środka jej cipki i mimo, że jego dziwka bezwiednie niemalże z automatu podciągała się rękoma za oparcie krzesła, aby uciec od napierającego w nią grubasa mocno trzymając jej biodra parł aż do końca. Chwila bezczelnie rozpychającego się w pochwie kutasa wydawała się dla kobiety trwać bez końca. Gdy penis mężczyzny zadokował się aż po sam jego trzon, ten docisnął ją do swojej miednicy czekając aż wnętrze cipki przystosuje się do rozmiarów jego chuja.

    W tym samym czasie kobieta łapiąc głęboko powietrze wierciła się, chcąc jak najszybciej wyjąć z obolałej cipki bezczelnego intruza, który pulsując w niej rozdzierał ją od środka. Jej próby ucieczki spełzły na niczym. Kiedy tylko mężczyzna bardzo wolnym ruchem zaczął wyciągać swojego sprzęta z jej wnętrza, dziewczyna niemalże natychmiast poczuła ukojenie bólu w miejscu gdzie przed chwila był tam jego organ. Chwila ta trwała bardzo krótko, bo ten wyjąwszy penisa na około ¼ jego długości znów pchnął go do środka, aż jego podbrzusze przykleiło się do łechtaczki kobiety.

    Powtarzając to kilkunastokrotnie sprawiał, że kobieta bita była falami bólu i jego ukojenia… jej oddech stał się nierówny, a głową nie umiała już odróżnić odczucia bólu od przyjemności. Chaos w jej głowie i ciele wydawał się nie mieć końca. W momencie gdy ścianki pochwy stawały się co raz bardziej dopasowane do jego członka, wyciągał go na ½ długości i znów wpychał się po trzon, kilka takich serii i mógł już wyciągać go po główkę i wpychać do środka, nie odczuwając zbyt wielkiego oporu.

    Kiedy mężczyzna jebał jej podmęczona lekko cipkę, wyjmując penisa prawie całego i zdecydowanie wsadzając z powrotem, kobieta mimo lekkiego pieczenia jej jebanej muszelki, ładowana była intensywnymi falami rozkoszy jakie trafiały jej do głowy. Jeszcze nigdy nie czuła nikogo tak mocno i tak dokładnie w swojej jamce. Wszystkie jej obawy i strachy wydawały się znikać, za każdym nowym pchnięciem mężczyzny, któremu po raz pierwszy w życiu oddawała się za pieniądze. Jego pchnięcia na pozór wydawały się dość chaotyczne, trochę szybko zaraz zwalniał i znów przyśpieszał, czyli najzwyczajniej w świecie się z nią bawił widząc, że doprowadzał tym kobietę do szału bo wraz z przyspieszaniem jej podniecenie rosło, jednak gdy zwalniał szybko nabierało zupełnie innego smaku.

    Wraz z upływem czasu i ciągłego posuwania jej cipki, czuła, że z każdym jego ruchem w jej ciasnej cipce zbliża się dla niej tsunami jakiego nigdy jeszcze nie przeżyła. Zaraz jak penetrujący ją facet rżnął jej cipkę, nie zmieniając tempa w jej ciele kumulowało się co raz więcej rozkoszy, aż nagle zupełnie niespodziewanie dla obojga, penis Rosjanina został wypchnięty przez tryskające obficie soki kobiety na jego brzuch, niczym gejzer. Wraz z wytryskującymi z pulsującej i mocno nabrzmiałej cipki, całe ciało Darii szarpane było obłędnymi spazmami rozkoszy. Jeszcze bardziej rozochocony klient poderwał na w pół przytomną dziewczynę i rzucił na łóżko, tak że leżała na brzuchu twarzą przy poduszce. Złożył jej nogi, po czym okrakiem usiadł na niej. W ten sposób mógł penetrować swoją dziwkę między jej złożonymi i wyprostowanymi nogami. Dziewczyna jedyne co miała w głowie w tej chwili to pytanie kiedy wypełni ją po raz kolejny. Długo nie musiała czekać, bo ów obcy jej facet szybko nakierował swojego pytona i znów zaczął rozpychać jej wnętrze. Ponieważ dziewczyna miała złączone nogi czuła napierającego drąga jeszcze bardziej i jedyne co utrzymywało ją przed wrzaskiem z bólu to myśl, że zaraz powinno przestać boleć, podobnie jak było za pierwszym jego wejściem i będzie znów cudownie przyjemnie.

    Chwila ta wydawała się nie nadchodzić, zwłaszcza że klient łapiąc wcześniej ze stolika obok łóżka 3 banknoty 100 złotówek, włożył jej do ust po czym dociskając z całej siły jej głowę do poduszki, ręką rozpoczął dziki galop w jej cipce mocno uderzając w jej pośladki swoją miednicą.

    Wraz z zabójczym tempem rżnięcia młodej suki, jego oddech stopniowo nabierał na sile, aż zamienił się w ciężkie sapanie. Dziewczyna czuła, jak na jej plecy spadają gorące krople potu swojego klienta, czując też smak banknotów, których nie miała jak wyjąć sobie z ust. Czuła się jak najzwyklejsza szmata, lecz ferwor rżnięcia jej cipki był tak duży, że nie miała czasu się tym szczególnie przejmować. Walący ją od tyłu facet niczym młot pneumatyczny tłukł ją jak oszalały. Łomocząc w ten sposób ciasną szparkę 23latki przez kilka minut, nagle wyciągnął penisa z jej obolałej i niemalże purpurowej cipki, energicznie ściągając gumkę, wystrzelił natychmiast ogromne ilości spermy. Leżąca pod nim zmęczona i obolała od uderzeń jego miednicy dziewczyna, poczuła jak salwy gorącej spermy zalewają prawie całe jej plecy. Jej ciało na wskutek wcześniejszych doznań było tak czułe, że sperma wolno spływająca z jej ciała wydawała się, aż parzyć.

    Ponieważ, warunkiem końca zabawy był spust klienta, poklepał lekko pośladek dziewczyny po czym poszedł się ubrać. W czasie kiedy jej pierwszy w życiu klient przygotowywał się do wyjścia, ona usiadła na skraju łóżka , rozejrzała się po pokoju widząc mokre plamy na podłodze po jej sokach, pościel poplamioną spermą, która spływała z jej pleców, rozrzuconą bieliznę oraz pogniecionymi i mokrym od jej śliny zielonymi banknotami w dłoni. Widząc te banknoty uświadomiła sobie kim się stała. Była tak zamyślona, że nawet nie zauważyła, że Rosjanin opuścił jej mieszkanie. Wezbrawszy się w sobie dziewczyna zaczęła doprowadzać pokój do stanu z przed wizyty klienta, po czym poszła się wykąpać. W wannie pod strugami gorącej wody, otulającej jej ciało rozmyślała nad sensem jej decyzji jaką podjęła niespełna kilka tygodni wcześniej. Po wizycie nieznajomego czuła się poniżona i bezwartościowa, lecz z drugiej strony przeżyła coś czego wiele kobiet nie będzie nigdy miało okazji przeżyć i oczywiście jeszcze na tym zarobiła. Ostatecznie postanowiła przestać analizować to wszystko i dać prowadzić się losowi.

    – Cóż, życie pokaże – pomyślała idąc wziąć kąpiel.

    Po niedługim czasie, zanurzone w ciepłej wodzie ciało dziewczyny, w towarzystwie sztucznie wytworzonych wodnych bąbelków masujących, zostało wyrwane z letargu odprężenia dźwiękiem telefonu leżącego niedaleko niej, na jednej z półek łazienki.

    Dziewczyna wyskoczyła niemalże natychmiast z wanny i skierowała się ku półce, z nadzieją, że to telefon prywatny…

    Niestety… “służbowy”.

    – Tak, słucham? – powiedziała do słuchawki.

    – Będę u ciebie za około 40 minut, miej na sobie pończochy podpięte do pasa i jakiś stanik do kompletu, cześć. – po czym natychmiast zerwał połączenie.

    Dziewczyna ledwie obsłużyła Rosjanina, a już musi być gotowa na kolejnego mężczyznę. Ciało dziewczyny znowu zaczęły ogarniać nerwy. Chwilę tak stojąc nad telefonem, ocknęła się i poszła ubrać jak klient nakazał.

    Czekała… Dzwonek do drzwi, znów wydawał się przeszyć jej ciało na wskroś… Kiedy dziewczyna chciała otworzyć, uzmysłowiła sobie, że ma szlafrok na sobie. Nie chcąc jednak przedłużać otworzyła drzwi, w których stał tym razem zdecydowanie niższy lecz bardziej krępy mężczyzna koło 40stki, ów facet, wszedł bez zaproszenia do środka zamykając drzwi za sobą, spojrzał na stojącą na przeciw niemu blondynkę, w szarym puchowym szlafroku sięgającym do jej połowy ud w czarnych pończochach. Bezpardonowo, złapał za górną krawędź szlafroka i odchylił zerkając chwilę na jej cudnie spięte czarnym koronkowym stanikiem piersi, po czym uniósł dolną krawędź szlafroka, rzucając okiem na to co ma pod spodem.

    – Dobra, wszystko się zgadza. Zrobimy to w salonie chodź… – warknął mężczyzna, idąc żwawym krokiem do salonu, siadając na sofie z rozkraczonymi nogami.

    Daria nie wiedząc zbytnio jak się zachować, znów stanęła na przeciw niemu, podobnie jak to było z Rosjaninem w sypialni, na co on powiedział.

    – No co się kurwo patrzysz, klękaj i pobudź swojego Pana…

    Ta, nie wiele myśląc usadziła się na kolanach tuż między nogami mężczyzny i rozpoczęła rozpinanie jego spodni. Kiedy udało się jej rozpiąć wszystkie guziki rozporka, mężczyzna lekko unosząc miednicę pomógł jej zsunąć spodnie, tak, aby mogła przystąpić do nakazanych jej wcześniej prze niego czynności.

    Daria złapała wiotkiego penisa drobnymi palcami ruszając posuwiście w górę i w dół. Spojrzała na twarz mężczyzny, której wyraz wyraźnie dał jej do zrozumienia, że ma wziąć go do buzi. Dziewczyna nachyliwszy głowę, wsunęła lekko naprężonego już członka mężczyzny do ust i zaczęła go ssać. Czuła jak jego prącie rośnie w jej ustach, więc lekko przyspieszyła. Penis mężczyzny był słony i mało smaczny, dlatego też, Daria bardzo mocno śliniąc kutasa chciała pozbyć się niekomfortowego dla niej odczucia obrzydzenia. Gdy penis faceta stał naprężony, ten wyjąwszy z kieszeni gumową obrączkę, nałożył na trzon, aby ten nie zwiodczał w czasie zabawy.

    – Wiem, że takie kurwy jak ty, życzą sobie dopłat za wszystko, dlatego do tego co zapłacę za godzinę, dorzucę ci jeszcze 200zł, jeśli pozwolisz mi być troszkę ostrzejszy.

    Dziewczyna doskonale, wiedziała, że regulamin jej spotkań, określał wszelkie akty wymagające dopłaty jako przymusowe, więc nie mając prawa odmowy przytaknęła.

    Mężczyzna na znak zgody, na warunki zabawy, rozebrał się prawie do naga, zostawiając jedynie czarne skarpetki. Usiadł zbliżając swoje kroczę ku głowie dziewczyny i nakierował jej usta, aby kontynuowały oralne pieszczoty. Dziewczyna delikatnie lizała penisa od jego nasady ku czubkowi wkładając sobie go głęboko do ust i zasysając.

    W czasie jej oralnych pieszczot na jego kutasie, ten masował jej kark zsuwając z ramion szlafrok i sięgając co jakiś czas pod jej koronkowy stanik, łapiąc i mocno ściskając piersi z sutkami. Po jakimś czasie, mocnego ssania penisa przez młodą blondynkę, ta poczuła jak klient, zebrał jej włosy w rękę tworząc w ten sposób kitkę oraz ukazując sobie piękne usta, pochłaniające jego przyrodzenie, zaczął naciskać i ciągnąc jej kitkę, nadając tempo nadziewania jej ust na kutasa. Naciski te spowodowały, że jego penis wchodził głęboko i szybko, ruchając jej słodką buźkę tak, że aż się krztusiła.

    Po jego jądrach spływało co raz więcej białej, pienistej i gęstej śliny produkowanej przez usta dziewczyny. Kiedy mężczyzna mocno ciągnąc głowę swojej płatnej suczki do góry wyciągał całego penisa z jej ust, ta niczym podtopiona łapała powietrze, lecz nie miała zbyt dużo czasu, bo mężczyzna szybko nadziewał jej usta na swojego wyprężonego w jej kierunku penisa i znów mocno dopychając biodrami i trzymając jej głowę rżnął jej buźkę.

    – Dobra koniec tego dobrego – rzucił mężczyzna odpychając głowę Darii na bok.

    – Zdejmij tą szarą szmatę, idź się oprzyj o aneks, połóż jedną nogą wzdłuż aneksu i wypnij swoją pizdeczkę swojemu panu – powiedział wskazując palcem, miejsce gdzie ma stanąć.

    Daria, ocierając łzy i ślinę ze swojej twarzy, ułożyła się na aneksie kuchennym z zadartą wzwyż nogą, stojąc w ten sposób na jednej nodze i ukazując obcemu facetowi pięknie wygoloną, z lekko rozchylonymi wargami sromowymi cipeczką.

    Mężczyzna popatrzył chwilę na dziewczynę nie przestając się masturbować, po czym wstał i zaszedł ją od tyłu. Lekko przykucając i odchylając jej pośladek, nakierował czubek swojego penisa na jej cipkę, po czym mocno pchną. Dziewczyna zajęczała cicho na wskutek rozepchnięcia ścianek pochwy przez jego penisa. Prącie mężczyzny było rozmiaru średniej europejskiej, czyli nie przekraczało 16cm długości, tak więc Daria, zamiast bólu od natychmiastowej penetracji, czuła bardziej przyjemność z nutką zaskoczenia niespodziewanym i nagłym pchnięciem.

    Gdy mężczyzna znalazł się w środku dziewczyny, złapał ją mocno za biodra, otrzaskując wręcz, jej wypięty w jego stronę tyłek. Dziewczyna, będąc mocno obijana przez swojego kolejnego klienta, jęczała z rozkoszy jaką dawał jej penetrujący jej cipkę penis. Klient po niedługiej chwili, zatrzymał się, łapiąc zanurzonego w dziewczynie trzon swojego penisa, wyciągną go całkowicie i włożył z powrotem dokując swoje napęczniałe od krwi berło po same jaja. Powtórzył ten zabieg kilka raz, tak że dziewczyna przy każdym pchnięciu, niczym prądem rażona prostowała się, a gdy wyjmował penisa, opadała bezwiednie na blat aneksu. Pod wpływem takiej zabawy, cipka Darii była już trochę obolała i zdrętwiała, dziewczyna zdecydowanie miała już dość, lecz klient ani myślał przestawać.

    Wreszcie Mężczyzna znowu zaczął bić w nią jak oszalały, mocno przy tym ciągnąc za włosy i siarczyście uderzając ręką w pośladki. Ciało dziewczyny tworzyło łuk, który pod wpływem uderzeń miednicy faceta, rytmicznie poruszało się w przód i w tył. Wreszcie wyszedł z niej i kazał klęknąć na przeciw. Ta niemalże upadła na kolana przed mężczyznę, który jednym ruchem ściągnął gumowy krążek z trzonu swojego penisa i po kilku ruchach skórą, spuścił się gęsto i obficie zalewając twarz i włosy klęczącej przed nim suczki.

    Kiedy skończył tryskać spermą, pobawił się chwilę, penisem rozsmarowując swoją spermę, po całej twarzy dziewczyny, co jakiś czas uderzając lekko jeszcze sztywnym penisem w jej policzki.

    Na koniec, mężczyzna poszedł się umyć do łazienki, ubrał się i wyszedł, natomiast dziewczyna w tym samym czasie, próbowała dojść do siebie i przywrócić krążenie zdrętwiałym nogom. Kiedy udało jej się wrócić do “żywych”, po raz kolejny wzięła gorącą kąpiel, z tą różnicą, że w głowie prosiła los, aby już dziś nikt nie zadzwonił, była taka zmęczona….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Przystojniaczek

    Przepraszam, za tą dlugą przerwę w pisaniu. Niestety praca, praca i tylko praca. Mam kilka niedokonczonych opowieści i strasznie mi ciężko do nich wrócić. Niestety również mam problem z komputerem przez co wklejam opowiadanie przez telefon wiec mam nadzieję że nie będzie zbyt dużo chaosu. Pozdrawiam i proszę o komentarze,  czy jest ok czy nie bo to właśnie komenty dają  mi dodadkowa motywację.  Miłej lektury.

  • Seks na dzialce pod Warszawa z dwoma starszymi Panami

    Poznałam kiedyś w lipcu 2016 roku miłego Pana w wieku 54 lata na czacie erotycznym. Pisaliśmy, wymieniliśmy się zdjęciami i na tym się skończyło. Po kilku tygodniach odezwał się na maila z propozycją, a mianowicie na działce pod Warszawą w weekend miał grillować ze swoim kolegą w podobnym wieku ( bo żona wyjechała ) i chciał mnie zaprosić do towarzystwa i nie tylko ( pisał, że dostanę za to kopertę z niespodzianką ). Zgodziłam się. Miał jeden warunek. Chciał żebym przyjechała w krótkiej zwiewnej sukience bądź spódnicy, w szpilkach i żebym miała fajny makijaż. Miałam przyjechać taksówką, on miał wyjść i zapłacić za nią. Tak też się stało, przyszła sobota rano, po śniadaniu wykąpałam się i ubrałam tak jak chciał czyli czarną zwiewną spódniczkę, białą bluzkę z dekoltem, czarne szpilki i białe skąpe stringi. Umalowałam oczy, paznokcie i usta na czerwono i około godziny 12 wyszłam z domu i pojechałam taksówką do nich na działkę. Przed 13 byłam już u nich. Nieduży drewniany domek położony w małej mieścinie ok 10 km pod Warszawą lekko na uboczu przy lesie. Działka spora, trochę drzew, altana, grill i oni. Przywitali mnie z uśmiechem, Marek zapłacił za taksówkę i poszliśmy pod altanę. Panowie  zdjęli spodnie, koszulki i zostali w samych bokserkach. Siedzieliśmy sobie z boku domku od strony lasu, przy grillu w altance. Rozmawialiśmy, piliśmy whiskey z colą i z lodem ( było bardzo gorąco ). Zdjęłam bluzkę z powodu upału a panowie zerkali na moje piersi w staniczku. W końcu jeden powiedział, że idzie pod prysznic się schłodzić i poszedł. Drugi dolał mi whiskey i coli, sobie samej whiskey którą od razu wypił na dwa razy. Zaczął mówić komplementy, że jestem piękna, seksowna itp. Wtedy wrócił ten pierwszy już bez bokserek, cały nagi. Drugi powiedział że zaraz wraca i poszedł. Ten nagi stanął za mną, rozpiął mi stanik, całował w szyję, dotykał piersi. Odwróciłam się i zaczęłam mu ssać kutasa. Już stał i czułam jak twardnieje mi w ustach. Obciągałam mu coraz szybciej, mocniej i głębiej. Trzymał mnie za włosy. Powiedział żebym zdjęła spódniczkę a sam szybko zdjął szklanki ze stołu, rozłożył koc i powiedział żebym położyła się na plecach. Położyłam się na plecach, rozłożyłam nogi a on wziął stringi na bok i zaczął lizać i ssać moją wilgotną cipkę. W tym czasie wrócił drugi też nago stanął obok stołu na wysokości mojej głowy i już wiedziałam czego oczekuje. Leżałam na drewnianym stole pierwszy jeździł językiem po mojej gładkiej cipce a drugiemu ssałam kutasa. Pierwszy wziął opakowanie prezerwatyw które leżało obok grilla, założył na swojego twardziela, zdjął moje majteczki i wszedł pomału we mnie i posuwał mnie coraz szybciej trzymając za biodra. Jeden mnie dymał a drugiemu obciągałam. Wtedy ten drugi również założył prezerwatywę na swojego kutasa i powiedział do mnie żebym się odwróciła. Oparłam się o stół, rozłożyłam nogi i ten drugi zaczął mnie dymać od tyłu trzymając na zmianę za piersi i biodra. Wkładał szybciej i wolniej ale głęboko. Pierwszy w tym czasie nalał sobie whiskey. I tak od tyłu rżnęli mnie na zmianę, dawali klapsy, trzymali za włosy, ja jęczałam bo było mi przyjemnie. Trwało to wszystko około 20 minut i skończyli. Pierwszy jak mnie rżnął od tyłu nagle usłyszałam jak kończy w środku, a potem drugiego dosiadałam na jeźdźca na ławce obok i też poczułam jak ścisnął mnie mocno i też skończył w środku. Po tym wszystkim poszliśmy do domku, dali mi ręcznik poszłam pod prysznic pierwsza się odświeżyć, oni po mnie po kolei. Wróciliśmy do altany, ja owinięta w ręcznik oni w samych bokserkach. Piliśmy dalej whiskey z colą, zrobili na grillu pierś z kurczaka i boczek, jedliśmy i rozmawialiśmy o wakacjach, o pracach naszych itp. Było miło, wesoło, kulturalnie. Minęło ponad godzinę i skończył się alkohol. Ten pierwszy ( Andrzej ) powiedział, że się ubierze i pójdzie na stacje benzynową która była około półtora kilometra od nas. Poszedł a w tym czasie drugi ( Marek ) zapytał mnie czy zrobiłabym mu laseczkę. Tak więc usiadł na ławce, popijał whiskey i zapalił papierosa a ja mu ssałam kutasa. Trwało to z kilkanaście minut zanim usłyszałam jak zaczął szybciej i głośniej oddychać i wtedy poczułam ciepłą spermę w swoich ustach. On wycierał się ręcznikiem a ja poszłam wypłukać usta do łazienki. Wróciłam ubrana już tak jak przyjechałam, dopiłam drinka, wrócił już Andrzej z butelką whiskey i colą. Czułam już alkohol w sobie więc podziękowałam i powiedziałam że już nie piję. Było już parę minut po 16 kiedy powiedziałam że pomału muszę uciekać już. Podziękowałam za drinki, grilla i za miłą zabawę. Wtedy Andrzej powiedział żebym poszła z nim to pokaże mi poddasze jak sam zrobił, a Marek stwierdził że posprząta w altanie. Andrzej oprowadził mnie po tym niedużym domu. Na parterze łazienka z prysznicem i salon z kuchnią i dwoma sofami. Schody na strych wąskie i strome, wchodziłam pierwsza on za mną tak że głowę miał prawie pod moją spódniczką widząc skąpe białe stringi wchodzące między pośladki. Na strychu dwa łóżka po dwóch stronach, mały stolik i lampa. Objął mnie i zapytał na ucho: może na do widzenia jeszcze coś przyjemnego? Odpowiedziałam mu: Dlaczego nie. On powiedział że w takim razie zaraz wraca. Zszedł na dół, ja w tym czasie rozebrałam się do naga, wypięłam pupcię na łóżku i czekałam na niego. Wrócił nago ze stojącym kutasem na którym już była prezerwatywa. Zachwycony moją wypiętą i gotową cipką liznął ją kilka razy i wszedł we mnie. Posuwał mnie głęboko trzymając za pośladki co jakiś czas dając klapsa i masując piersi. Potem ujeżdżałam go przodem ,potem tyłem, on masował moje piersi i sutki, a na koniec klasycznie z moimi nogami u niego na szyi doszedł we mnie, pocałował w usta i powiedział: dzięki super jesteś.
    Po prysznicu pożegnałam się z nimi miło, zamówili mi taksówkę za którą z góry zapłacili i dali kopertę w której była bardzo miła niespodzianka finansowa oczywiście. Pozostaliśmy w kontakcie mailowym, pisaliśmy sobie życzenia noworoczne i prawdopodobnie znów niedługo spotkamy się na tej działce…..na grilla….i nie tylko….
    Pozdrawiam Andrzeja i Marka, buziaki.
    Agata

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Suczka Agata
  • MW-Grecja Rozdzial 20 Plazowe dicso

    – A gdzie moje majtki?

    – Zostawiłaś w Warszawie, zapomniałaś?

    – Ale te dzisiaj kupione – wyjaśnia Ala

    – Ciekaw byłem, która z was i kiedy sobie przypomni…

    – Bo tyle się dziś działo!

    Oj działo! Teraz organizujmy transport zakupów z jachtu Stasia.

    Ala wraca, objuczona wielkimi torbami zakupów, pomagam jej, biorę część bagażu.

    – W tej mam same majteczki – Cieszy się Maleńka. – A tu i tu sukienki, a tam pończoszki i grube getry na zimę. Będzie co przymierzać po powrocie!

    Dziewczęta upychają torby z ciuszkami w każdym kącie, Zajmuję strategiczną pozycję pośrodku kabiny i z przyjemnością przyglądam się, jak wypinają gołe tyłeczki próbując upchnąć kolejne torby pod kojami. Wnętrze jachtu zaczyna przypominać zaplecze sklepu z używana odzieżą. Tylko dlaczego panny sklepowe są nagie?

    * * *

    Następnego ranka budzę się koło południa.

    – No nareszcie!

    Staś przestępuje z nogi na nogę, doczekać się nie może kiedy w końcu wstanę.

    – No chodź!

    – Wyplątuję się z objęć Maleńkiej, to jej potrzeby zaspokajałem w nocy, i podążam za Stasiem.

    – Bo mam pomysła!

    – Dajesz!

    – Robimy dyskotekę! Na plaży, na bezludnej wyspie!

    – Wiśta wio, łatwo powiedzieć!

    – Mam cały potrzebny sprzęt.

    – Skoro tak… – To by się zgadzało, Staś wybierając się na sesję zdjęciową w takie odludzie musi się zabezpieczyć na wszelkie potrzeby.

    – Coś nie pałasz entuzjazmem…

    – Śpię….

    – Pomyśl. Te wszystkie nagie dziewczyny podrygujące w takt muzyki, potrząsające tyłeczkami… a ty je trzymasz za cipy… Staś to ma podejście, już mnie rozszyfrował.

    – Wszystkich nie dam rady, mam tylko dwie ręce.

    – Ech…

    Staś idzie zarażać swoim pomysłem moich kuzynów, ja idę się odlać. Jak to rano. Jestem w trakcie, gdy na relingu obok przysiada Baśka.

    – Jak leci?

    – Daleko. Długo spałem. A tobie?

    – Sam zobacz.

    Z tego, co widzę, Baśka też długo spała.

    – Zdziałaliście jeszcze coś z… Robusiem?

    – Naparłeś się na tego Robusia. I nie, po tym, jak puknął Majkę, już ostatecznie opadł z sił.

    – Znaczy – ostatecznie mu opadł…

    – Oboje byliśmy zmęczeni, to był ciężki dzień.

    Basia z wypiętym tyłkiem strząsa ostatnie kropelki, przygląda się, jak strząsam z małego ostatnie krople.

    – Podoba mi się twój brak skrępowania.

    – A czym mam się jeszcze krępować? Po tym, jak wczoraj publicznie dawałam dupy?

    – Cipy…

    – Czepiasz się. Zresztą dzisiaj pewnie dupy też dam. I też publicznie.

    – Robert lubi anal?

    – Oj, lubi – wzdycha Baśka.

    – Dlaczego tak wzdychasz? Nie lubisz?

    – Ależ lubię, tylko sobie przypomniałam ostatni raz.

    – Następny będzie lepszy!

    – Skąd ta pewność?

    – Bo publiczny. No i na dwa baty.

    Baśka się zastanawia, na buzi wykwita jej lubieżny uśmieszek.

    – To może na trzy?

    – Robertowi się spodoba. Wszystkim się spodoba. Chcesz się trochę porozciągać?

    – ?

    – Mamy tu takie fajne koreczki…

    Baśka idzie budzić Robusia, porusza się cokolwiek sztywno nieprzyzwyczajona do zatyczki analnej w dupie. Przyzwyczai się…

    * * *

    – Majka, zobacz jak tatusiowi ładnie stoi!

    Robert się nie przejmuje, już nie. Prezentuje córkom poranny wzwód.

    – To taki poranny wzwód – tłumaczy.

    – W samo południe?!

    Majka podchodzi i trąca ten wzwód świeżo ogoloną cipką. Teraz już mu tak szybko nie opadnie.

    – Gdybyś miał zamiar sobie ulżyć – ostrzegam – to się lepiej powstrzymaj. Na wieczór zapowiadają się niezłe atrakcje.

    Robert powstrzymuje się więc do wieczora. Ale na erekcję nie poradzi.

    – W ogóle mnie nie słucha! – Tłumaczy się, dlaczego co chwila mu staje.

    – Ja myślę, że chodzi o te wszystkie dziewczęta…

    – Zwłaszcza Majkę i Natalię – przyznaje „tatuś”.

    – Zwłaszcza Natkę – mam oczy i widzę, jak się kręci wokół tatusiowego chuja. Niby nie dotyka, ale… – Dopóki w niej nie zamoczysz, nie da ci spokoju.

    – Ale się porobiło!

    * * *

    Dziewczęta z jednej strony cieszą się na te dyskotekę, z drugiej czują się  nie dopieszczone. Postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Widok kilkunastu onanizujących się panienek stawia nam wszystkim. Jeden Robert się cieszy – w tym lesie kutasów już się tak nie wyróżnia.

    – Hej dziewczyny, wyluzujcie! To jest, jak myjnia bezdotykowa, spuszczę się od samego patrzenia!

    I rzeczywiście – jeden z chłopaków od Stasia oddaje kilka strzałów w kierunku masturbujących się dziewcząt. „Bez dotykania”.

    Nie zdążyły. Choć momentalnie skracają dystans, kolejne wytryski są coraz krótsze, sperma miesza się z piaskiem. Ala – najszybsza – zlizuje resztki z penisa.

    – I to by było na tyle – mówi i się oblizuje.

    Dziewczynom to dobrze!

    * * *

    Choć niektóre z nich i tak narzekają.

    – Nie mam się w co ubrać!

    Chodzi oczywiście o ubranie się na dyskotekę i chodzi o „Gotowe na Wszystko”. Ponieważ wszystko zostawiły w Warszawie, bądź jak w przypadku Moniki i Toli – w kamperze, jedyne w czym mogą wystąpić wieczorem, to futerka. Ich własne – o ile je sobie wyhodowały.

    Narzekają, ale w żartach – nie włożyłyby nawet skarpetek. Za punkt honoru stawiają sobie spędzić te wakacje nago. A tu fikuśne stroje (głownie bielizna) które sprawiły sobie wczoraj, kuszą…

    Dunki  dołączyły ochoczo do naszej ekipy i też podjęły wyzwanie. Pozostają natomiast Julka i Basia. No i modelki od Stasia.

    Tylko Julka i Baśka nie wiedzą w czym rzecz…

    – I wy tak wszyscy razem? – Dopytuje się Julka kuzynki.

    – Och, to tylko chwilowo – Dorka macha lekceważąco ręką. – Poznaliśmy się przedwczoraj.

    I wytycza Julce i Basi precyzyjny podział między ekipą Stasiową i naszą. Przy okazji wyjaśnia jej pokrótce przyczyny swojej obecności nad nie tym morzem.

    – I twoje majtki zostały w Warszawie???!!!

    – Założę, jak wrócę – wzrusza ramionami Dorka.

    Julka z Baśką chcą w geście solidarności ubrać się na dyskotekę tak, jak Dorka. Czyli w nic. Dorka wybija im to z głowy.

    – Nie, żebym nie chciała, byście do nas dołączyły. Ale, jak się fajnie poprzebieracie, i te modelki też, to będzie… No, fajnie!

    – Fajnie, czyli seksownie – upewnia się Basia.

    – Nie mam nic takiego, na Bieszczady się pakowałam – wzdycha Julka.

    – A nie byłaś przypadkiem na zakupach wczoraj?

    – Hahaha, ja taka bystra z domu i kompletnie zapomniałam!

    Majtek nie chce ani jedna, ani druga.

    – Wciąż nas tu ktoś łapie za piczki, musimy je mieć na wierzchu!

    – To może te?

    Prezentowane przez Dorkę majteczki, to same sznureczki.

    – Te mogą być.

    Baśka przymierza, sznureczki giną w pachwinach, później w dupie, z rowka wychodzi jeden i łączy się z tym okalającym biodra.

    – Robusiowi się spodobają.

    Baśka dobiera do kompletu półprzezroczystą koszulkę na ramiączkach sięgającą do połowy pupy.

    – Ekstra!

    Baśka wskakuje na chwilę do wody. Gdy wychodzi, koszulka ściśle okleja jej cycki.

    – Teraz jest ekstra!

    Robert jest tego samego zdania, właśnie się pojawił.

    – O, tutaj słabo przylega – delikatnie ściska Baścyne sutki. Te sztywnieją momentalnie.

    – Tatuś lubi duże cycki – komentuje Natka zza tatusiowych pleców. Robert odwraca się gwałtownie – nie zauważył jak się skradała – Baśka napiera na niego z tyłu tymi sutkami, córka muska mu swoimi pierś. Berło Robusia opiera się o łono córki…

    – Mmmm… twardzioszek!

    I Natka znika równie nagle, jak się pojawiła, zostawiając ojca z potężnym wzwodem. I niezaspokojoną potrzebą.

    Robert odwraca się do Baśki i…

    – Nawet o tym nie myśl! Oszczędzaj się na wieczór.

    – Kurwa!

    * * *

    Julka majtek nie zakłada, nawet takich. Wybiera pończoszki, pas do tych pończoszek i biustonosz, który więcej odkrywa, niż zasłania.

    – Fajny komplecik!

    – Tylko przydałoby się zrobić coś z tym sierściuchem…

    Fakt, krocze Julka zarośnięte ma niemiłosiernie. Przygląda mu się teraz krytycznie, nie pasuje jej  do tej eleganckiej erotycznej bielizny.

    – Chodź ze mną – mówię. – Albo najpierw się rozbierz, szkoda pończoszek, oszczędzaj je na wieczór.

    Julka chyba mnie wyczuła. Czuję drgnienia w lędźwiach, gdy tak zwija jedną pończoszkę, zostawia ją częściowo zrolowaną w połowie uda i bierze się za następną. Zerka na mnie spod oka.

    – Podoba się panu? ( dalej nie przeszliśmy na ty).

    – I mnie i jemu… Obiecałem ci go na wyłączność, na jeden dzień…

    – Czyżby coś się zmieniło?

    – Nic. Obiecaj mi tylko, że przyjdziesz do mnie w tych pończoszkach.

    – Dobrze, proszę pana. Ale te, to chyba dzisiejszej imprezy nie przeżyją.

    Wyobrażam sobie Julkę w TYCH pończoszkach, poplamionych spermą i z puszczonymi oczkami… I zmieniam zdanie.

    – Koniecznie w tych! Ale chodźmy już.

    Przedstawiam Julii Monikę i Tolę, tym razem jako nasze fryzjerki.

    – Dogadajcie się w sprawie fryzurki, to mistrzynie.

    – Nie zostaniesz?

    – Ależ oczywiście, że zostanę, czegoś takiego bym nie opuścił!

    Golenie cipy, to mój kolejny fetysz. Oczywiście najchętniej golę sam… Ale przyglądanie się też jest niezłe!

    Fryzjerki każą się Julce rozkraczyć – robi to z uśmiechem, chyba nieźle się bawi. Do mnie się tak uśmiecha, gdy bezwstydnie rozkłada uda, bestyjka! Nie wytrzymuję – sięgam dłonią, przeczesuję palcami jej gęste futerko.

    – Mrrrauuu… – mówi Julka.

    – Zabierz tę łapę – mówi Tola

    – My tu pracujemy – dodaje Monika

    – Na razie koncepcyjnie – uściśla Tola

    – To ja przepraszam – mówię, czesząc w drugą stronę.

    – Mrrrauuu… – mówi Julka

    – Tu nie będę przeszkadzał? – Pytam, przykrywając dłonią cycek Julki. A drugą – drugi. Cycki Julka też ma fajne.

    Pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Julka uznaje, i słusznie, że pytam fryzjerek; one zaś biorą się do roboty. Najpierw nożyczki…

    Cycuszki Julki, są jak połówki pomarańczy w mych dłoniach. Z jedną różnicą – pomarańcza nie mają sutków. Cycuszki młode i jędrne, suteczki takie twarde.. Julka mruczy, jak kot, chyba też jej przyjemnie.

    W ręku Toli pojawia się pojemnik z pianką; porzucam jedno piersiątko, nadstawiam dłoń. Nierówno przystrzyżona szczecina w kroczu dziewczęcia przyjemnie mnie łaskocze, gdy rozprowadzam po nim piankę.

    – Ależ tatusiu! – Woła Julka, gdy moje palce sięgają jej tylnej dziurki.

    Ależ tatusiu?! Musze to wyjaśnić! Na razie jednak…

    – Tam też są włoski, trzeba je zgolić! – wyjaśniam i masuję dziewiczy (jak mam nadzieję) odbyt. A Julka wzdycha i wyjaśnia nie pytana:

    – Bo nie mogę zapomnieć, jak się Majka z Natką zwracały do Robusia!

    – Podnieca cię to?

    – Jak cholera!

    – Skoro tak, to mów mi: tato!

    I w ten oto dziwny sposób przechodzimy z Julką na ty.

    * * *

    Odnajduje mnie Maleńka, opiera się tym swoim drobnym ciałkiem o moje plecy, główkę opiera na moim ramieniu, też się przygląda.

    – Ech… – Wzdycha żałośnie.

    – Coś się stało? – Pyta niezorientowana Julka.

    – Nic, tylko… No właśnie – nic a nic – Ala pokazuje Julce Pierożka.

    – Jak był łysy, tak dalej jest! Te pierwsze picze kłaczki, bardziej wyczuwalne pod językiem, niż widoczne, najwyraźniej się dla Ali nie liczą…

    – Ala ma kompleks braku zarostu w kroczu – tłumaczę – i za nic nie daje się przekonać, że lizanie takiej naturalnie gładkiej cipeczki jest  boskie…

    – I cycków też nie mam – dodaje smętnie moja dziewczyna i odchodzi ze spuszczoną głową.

    – Nawet nie mam czym jej pocieszyć, do wieczora mam zawiązanego na supeł.

    – Aleś ty tępy – Monika odrywa wzrok od pizdy Julii – sam wspominałeś, jak się ją bosko liże!

    Odpuszczam sobie dalszy ciąg golenia, idę lizać Maleńką.

    – Jestem uzależniona od twojego języka – wzdycha Ala, gdy już dochodzi do siebie po rozkoszach giętkiego języka – tak cudownie liżesz Pierożka!

    – A inni?

    Nie, żebym był zazdrosny, po prostu nie chce mi się wierzyć, że jestem aż takim mistrzem minety.

    – Nikt ci nie dorównuje! Więc nie bądź zazdrosny!

    Przecież nie jestem. Bo pewien jestem jej miłości. Z tej miłości bierze się też cudowna reakcja jej cipki na moje lizanie…

    Zamykam jej usta pocałunkiem. Na długo. Liżemy się jeszcze, gdy podchodzi Dominika. Staje nad nami w rozkroku, kusi.

    – Tu jesteście, gołąbeczki!

    Nasze języki się rozplatają, Ala zadziera głowę, teraz widzi to, co ja.

    – Wiem, na co masz ochotę…

    Dominika, uzyskawszy zgodę Maleńkiej, przykuca. Mam już w ustach te długaśne frędzle, łaskoczą mnie w gardło, gdy je zasysam.

    – Ale ja w innej sprawie przyszłam – mówi ich właścicielka cokolwiek chrapliwym głosem.

    Szukała wprawdzie mnie, ale to z Maleńką rozmawia – ja prowadzę dyskurs z jej cipą. Bardzo owocny i… soczysty. Już same wargi sromowe Dominiki sprawiają mi tyle radości, owijam je sobie wokół języka, splatam i rozplatam, zasysam i wypluwam… A efekty tej radosnej działalności zaczynają mi spływać do ust.

    Czyjaś dłoń zaciska się na moim berle. Maleńkiej, bo to ona stwierdza, że mi dobrze.

    – Aeosiebieocham!

    – Hę?

    Dominika szczytuje, ucieka z cipą, jeszcze przytrzymuję te frędzle wargami. Mocno – rozciągają się do nieprawdopodobnej długości, by w końcu wystrzelić mi z ust w rozbryzgach śliny. Jeden zwija się jak ślimak, drugi przykleja do wewnętrznej strony uda Dominiki.

    – Ale to ciebie kocham – powtarzam, nie dorywając wzroku od tego widoku.

    Przesłania mi go twarz Maleńkiej. Jej języczek wydaj się teraz taki malutki. Ale za to jaki zwinny!

    Ala mlaska.

    – Nawet smaczna ta Dominika…

    – Moja dziewczyna mówi, że jej smakujesz – tłumaczę.

    – To może spróbujemy bez pośredników?

    Przyglądam się przez chwilę, jak Ala robi to, co ja przed chwilą.

    – To ja was zostawiam, trzeba przedłożyć propozycję Dominiki dziewczętom.

    Odchodzę z niejakim żalem – odgłosy mlaskania dochodzące spomiędzy ud Dominiki są takie stymulujące…

    * * *

    – O rany! Żeśmy same na to nie wpadły!

    – Jak niby miałyście wpaść?

    No bo i skąd miały wiedzieć, że wśród mnóstwa innych rekwizytów Staś ma również całe pudło farb do ciała.

    Chętne dziewczęta, a chętne są wszystkie spośród tych, które „nie mają w co się ubrać”, płyną na jacht Stasia.

    * * *

    Podchodzą Monika z Tolą.

    – I już.

    – Co, już?

    Monika zwraca się do Toli.

    – Wspominałam zdaje się, że ten nasz Maciek coś słabo kojarzy dzisiaj…

    – Julka chciałaby się pochwalić nową fryzurką, ale nagle się nieśmiała zrobiła. A my…

    Płyną wpław  na jacht, w ślad za resztą dziewcząt. Daleko nie mają – Staś podpłynął bliżej, by wozić sprzęt. Ja szukam wzrokiem świeżo zyskanej córeczki… Jest! Z dłonią w kroczu i dalej w tych zrolowanych w połowie ud pończoszkach, co sprawia, że mi się podnosi, gdy podchodzę. Julka skromnie spuszcza oczęta…

    – Ładny, co?

    Natychmiast je podnosi, burak na jej twarzy potwierdza, gdzie się gapiła.

    – Ale to ty chciałaś się czymś pochwalić….

    – Bo…

    – A podobno bystra i dowcipna z domu jesteś. I temperamentna…

    – Ale to już nie z domu – odpowiada odruchowo.

    Teraz ja opuszczam wzrok, na tę dłoń w Julcynym kroczu.

    – To tam chowasz tę niespodziankę?

    – Mhm… – i zabiera dłoń. Moim oczom ukazuje się gładko wygolony srom i równo przystrzyżone serduszko powyżej.

    – Dla ciebie… tatusiu!

    Chyba rzeczywiście dorobiłem się córeczki…

    Ale po głowie snuje mi się inna myśl. Nachylam się i szepcę jej do uszka. W odpowiedzi kiwa głową i biegnie do wody. Płynie na jacht, dalej w tych pończoszkach.

    * * *

    Staś wybrał małą, płytką zatoczkę, z równie płaskim brzegiem, po odpływie piasek jest wilgotny i twardy. Da się tańczyć.

    Robi się ciemno, morze jest spokojne, leniwa fala liże nam stopy, gdy obejmując się z Maleńką patrzymy w księżyc. Ta, prawie nas sięgająca, srebrzysta smuga na wodzie… Ech, romantycznie.

    Staś włącza wszystko na raz: stroboskopowe, kolorowe światło i głośna rytmiczna muzyka zalewają plażę. Teraz mój i Maleńkiej cienie padają na wodę… jeden cień – Ala wyślizguje się spod mojego ramienia, już tańczy. Wszystkie dziewczęta tańczą.

    Te Stasiowe farby do ciała są fluorescencyjne! A co te dziewczęta wyprawiają ze swoimi ciałami… W sumie to samo, co na zwykłej dyskotece, tyle, że tutaj wszystkie są nagie (lub prawie nagie) za całe ubranie służą im te farby!

    Nie wszystko Staś włączył! Teraz jeszcze lasery i dym… Zadowolony z efektu dołącza do nas ustawionych w półkole, gapiących się na roztańczone dziewczyny. Trąca mnie w bok:

    – Zajebiście, co nie?!

    – Mhm… – Na tyle mnie stać, zapatrzonego na te podrygujące rytmicznie cycki, na te pracujące intensywnie bioderka… To nie taniec, to zbiorowa symulacja kopulacji!

    Inni mają podobnie – wskazują na to namioty z chust zawiązanych wokół bioder całego szeregu flankujących mnie facetów.

    Bo zapomniałem wspomnieć – te chusty skrywają efekt wyprawy Julki na jacht – naszej niespodzianki. Teraz porozumiewawcze spojrzenia i… obnażamy się równocześnie.

    – Hahahaha… – Dziewczęta aż przestają na chwilę tańczyć, gdy kilkunastu facetów zaczyna wymachiwać pomalowanymi we wszystkie kolory tęczy penisami. W dodatku farbami fluorescencyjnymi.

    – Miecze świetlne z Wojen Gwiezdnych?

    – Podejdź i sama sprawdź! – Przekrzykuję głośną muzykę. Julka podchodzi i sprawdza. Poprawia chwyt i z mieczem w garści wraca na środek „parkietu”. Zaczyna się orgia…

    Tańczę z pizdą Julki w garści, obok mnie Robert ściska dwie – córki mu nie odpuszczają. Raz jedna, raz druga się z nim liże, tatusiowy penis przechodzi z rąk do rąk… i z ust do ust – Majka wyciąga do mnie język, cały zielony.

    – A ja się zastanawiałem, dlaczego twój kutas taki blady!

    – Wszystko zlizały! – Cieszy się Robert. Majka z Natka tańczą odwrócone, ich tyłeczki na zmianę trącają jego dyszel, nie pozwalając mu opaść. Podobnie robi Julka…

    – Rób to, co ja – wołam i wsuwam dłoń między roztańczone pośladki. Sięgam aż do śliskiej piczki, uda się zaciskają, już się nie wymknę.

    Robert idzie w moje ślady, tyle, że oburącz – już mu nie opadnie.

    Używając dłoni, jako dżojstika, manewruję Julką tak, by ją ustawić vis-a-vis siostrzyczek.

    – Popieśćcie się trochę!

    Długo prosić nie trzeba – napawamy się z Robertem widokiem trzech pieszczących sobie nawzajem cycuszki dziewcząt.

    Teraz się liżą, a ja pytam Roberta:

    – Twoje młode też są takie mokre?

    Bo Julce już kapie z cipy. A raczej kapałoby, gdybym jej nie trzymał w dłoni.

    Robert potwierdza.

    – To może…

    Natka łapie w lot, już klęczy przed tatusiem, wypina tyłek. Doczekała się!

    Julka przyjmuje taką samą pozycję, zapinamy je z Robusiem równocześnie. Opierają sobie nawzajem głowy o ramiona, przybijamy z Robertem piątkę nad ich głowami. Jest bosko!

    Majka… Majka tylko się przygląda. Ale też jest na co patrzeć – tatuś posuwający jej siostrę, to niecodzienny widok. Do tego zwinny paluszek i… orgazm ma jednocześnie z siostrą.

    A Robert nie. Najwyraźniej oszczędza siły – wokół jest tyle chętnych cipek, w każdej chciałby zamoczyć. Pierwsza w kolejce jest oczywiście Majka.

    Nasze wyczyny nie wzbudzają większego zainteresowania – wokół dzieje się podobnie, większość par schodzi do parteru. Zresztą trudno mówić o parach – cały czas trwa rotacja.

    Krzyk Julki słychać nawet w tym hałasie, tu się nie musi krępować. Jej pochwa zaciska się mocno, czuje pulsowanie… niewiele brakuje, bym i ja skończył. Juka odwraca głowę, uśmiecha się do mnie lubieżnie i ze mnie zsuwa. Nie traci czasu – na czworakach, z głową nisko, a tyłkiem wysoko, szuka kolejnego chętnego. Wciąż się gapię na ten tyłek, na te zrolowane na udach pończoszki, gdy odnajduje mnie Ala.

    – Jak chcesz?

    – Na dzidzię!

    Maleńka ma szczęście, że jest taka maleńka. Skacze i łapie mnie za szyję, ja ją za uda. Podnoszę jej tyłeczek wysoko, opuszczam powoli… Dzidzia nasuwa się na moją dzidę. Dzidzia na dzidzie!

    – Gładko się nasunęłaś!

    – Dobrze nasmarowana jestem.

    Okazuje się, że ktoś nie wytrzymał, ciasna cipa mojej dziewczyny wydoiła go na samym początku imprezy. Cóż… współczuł  nie będę.

    Pozycja, w której biorę Alę pozwala się przemieszczać, powoli, ale jednak. „Dzidziujemy” więc, krążąc po plaży i przyglądając się wyczynom innych. Długo nie zapomnimy tego wieczoru.

    Zaczepia nas Robert.

    – Fajnie tak, mógłbym też spróbować?

    Maleńka sprawdza ręką twardość Robusiowej pały, stwierdza, że „może być” i przesiada się w locie. Moją natychmiast zagospodarowuje Julka.

    – Zagięłaś na mnie parol, czy co?

    – Ależ tatusiu! – mówi tylko. Więcej mówić nie może, mój kutas w buzi to uniemożliwia. Obciąga mi perfekcyjnie, a ja się zastanawiam, jak by to było, gdyby naprawdę była moja córką. Temu Robusiowi, to dobrze!

    Julka wyrywa mnie z zamyślenia.

    – Teraz ty mnie!

    Klęczę z twarzą wtuloną w Julcyne krocze, gładko ogolony, mokry srom wypełnia mi usta. Gorące uda przyobleczone w podarte, lepkie od czyjejś spermy pończoszki, zaciskają się na mojej głowie. Julka jeszcze ją dociska do podbrzusza. Później odpycha, ale ja odepchnąć się nie daję – liżę, dopóki cipa nie spłynie świeżymi soczkami a uda prawie nie zmiażdżą mi uszu. A i tak ją słyszę!

    A potem żąda więcej…

    Nie wiem ile czasu spędzam między jej udami. Wiem tylko, że wystarczająco dużo, by czyjeś zachłanne usta odnalazły mojego członka, zassały mocno i doprowadziły do eksplozji. Zostałem pozbawiony nasienia i nawet nie wiem przez którą z dziewczyn, żadna się nie przyznaje.

    * * *

    Wyczerpani leżymy z Robertem na piasku, właśnie zeszły z nas DajDaj, one ostatnie dzisiaj. Więcej nas tu leży, między chłopakami kręcą się dziewczęta, szukają oznak życia wśród poległych kutasów. Już chyba nic z tego. Wydoiły nas do spodu.

    Ala krytycznym wzrokiem ocenia moje przyrodzenie, trąca je stopą, macha ręką. Odchodzi zniechęcona.

    – Już chyba nic nie znajdę. Ale i tak cię kocham!

    Robert, zapatrzony w jej tyłeczek, pyta:

    – Mogę ci zadać niedyskretne pytanie?

    – Dajesz.

    – Bo wiesz, Ala to twoja dziewczyna… kochacie się przecież, to widać.

    – I co w związku z tym?

    – Nie obraź się ale… Ona tak ze wszystkimi…

    – MW Robuś, MW!

    – No właśnie. Nie pierwszy raz to słyszę, co to znaczy?

    – Można wszystko Robuś. Można wszystko…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski

    Zdziwionym, skąd na greckich plażach tyle piasku, odpowiadam – na kamieniach niewygodnie.

  • Zboczony Dom – rozdzial 1-2

    Cz. 1

    Percy, Evan, Sebastian i Zack byli najlepszymi przyjaciółmi od 4 klasy szkoły podstawowej. Jeśli robili coś głupiego czy szalonego to razem. Kiedy pierwszy raz upili się na domówce u Julie Fox w pierwszej klasie liceum, to razem. Gdy nadszedł moment na ten pierwszy raz pomagali sobie wzajemnie w znalezieniu odpowiedniej kandydatki. Oczywiście nie chcieli robić tego z byle kim i byle jak. Po wszystkim przez długie godziny siedzieli i opowiadali sobie jak to wyglądało, oczywiście koloryzując ile wlezie. Cała czwórka miała wspólną skłonność – do wyśmiewania lub prześladowania odmienności seksualnych w całej szkole.

     
    Pewnego piątku, zaraz po szkole rozpoczęła się między nimi dyskusja.

    – Nikt niczego nie organizuje, żadnej imprezy. Czeka nas siedzenie w domu z nosami w książkach – powiedział kpiąco Sebastian.
    Sebastian to wysportowany pływak, o jasnej karnacji i ciemnych ,niemal czarnych włosach. Jego zielone oczy przyciągają dziewczyny jak magnesy, a uśmiech je zatrzymuje. Jako że pływa w szkolnej drużynie jego ciało jest gładkie jak u modelki Victoria’s Secret.

    – Oo nie, chłopaki. Ja chce w końcu się napić i zabawić – bąknął niezadowolony wizją Sebastiana, Percy.
    Percival, uznawany za najprzystojniejszego chłopaka w ich paczce, i jednocześnie mózg każdej większej akcji. Blondyn, o twarzy chłopaka z sąsiedztwa, delikatnych rysach, błękitnych oczach i powalającym uśmiechu. Również wysportowany i zadbany.

    – To co robimy? Trzeba podzwonić po ludziach i popytać – gorączkował się Zack.
    Zachary, rudowłosy, aczkolwiek przystojny chłopak o zielonych oczach i bardzo jasnej cerze. Jego ciało chodź dość szczupłe posiadało wyraźne kształty mięśni i lekki zarost w miejscach intymnych.

     
    Kilka minut później, po wykonaniu około trzydziestu połączeń okazało się, że jak na złość nikt dziś nie ma ochoty na imprezę. Poważnie zirytowani przysiedli w parku nieopodal szkoły.
    – W takim razie imprezujmy sami! Będzie więcej wódy dla nas – krzyknął Evan.
    Evan, blondyn o dłuższych włosach, mądrych oczach i szalonym uśmiechu. Szczupły i wysportowany. Z natury opiekuńczy, sumienny i przebiegły. Zawsze załatwiał ogromne ilości alkoholu na każdą imprezę.

     – Moment, ale gdzie wy chcecie pić? U żadnego z nas to nie przejdzie. Starzy znowu zrobią awanturę – zauważył Sebastian.

    Zapadła chwila ciszy. Każdy z nich starał się wytężyć umysł by tylko wymyślić jakiekolwiek miejsce godne ich imprezy.

    – To może w tym opuszczonym domu na końcu Claude Street? Leży w takim miejscu, że ani nasze śmiechy, ani krzyki, ani nawet muzyka nikomu nie będą przeszkadzać – zaproponował Zack.
    – Genialny pomysł! – Percy pochwalił przyjaciela.
    – No nie wiem chłopaki… ten dom stoi pusty od ponad 10 lat, to chyba zły pomysł – zawahał się Sebastian.
    – Stary będzie super, zobaczysz. Nie wymiękaj! – Percy poklepał go po ramieniu.

     

    Nadszedł wieczór, tuż przed wyjściem na imprezę do pokoju Evana zajrzał jego młodszy brat, Alex.

    – Gdzie ty idziesz o tej porze? – spytał Alex. – Mama wie, że wychodzisz?

    Alex nie był lubiany przez kolegów swojego brata, a on sam tolerował go tyle ile musiał dzieląc z nim wspólną łazienkę. Uważał go za mało męskiego, i ogólnie, z plotek słyszał, że jego brat jest „ciotą”, co również nie polepszało relacji między nimi.

    – Mam osiemnaście lat gówniarzu więc mogę sobie wychodzić.
    – Mama mówi co innego… ciekawe co powie na to, że znowu się wymykasz pić z chłopakami – nastolatek spojrzał na plecak pełen puszek piwa.
    – Ani się waż! – Evan krzyknął wciągając brata do pokoju. – Czego chcesz w zamian?

    Alex uśmiechnął się chytrze doskonale wiedząc czego chce.

    – Chcę pójść z wami.
    – Chyba do reszty zgłupiałeś! Chłopaki mnie wyśmieją jak z tobą przyjdę.
    – No to w takim razie, mama się o wszystkim dowie – Alex chwycił za klamkę.
    – No dobra. Możesz iść… ale gęba na kłótkę, a przy chłopakach najlepiej się w ogóle nie odzywaj – powiedział zirytowany Evan.

    Kilka minut po 21 wymknęli się przez okno w łazience i po dachu od garażu zeskoczyli na trawnik. Kilkanaście minut później dotarli pod dom w którym miała się odbyć impreza.

    – Evan, co ten mały tu robi? – Krzyknął rozczarowany Percy.
    – Mój brat musi stać się facetem i zacząć gdzieś wychodzić. Dlatego go zabrałem. Nie może całymi dniami bazgrać tych swoich rysunków – skłamał.
    – Jak tam chcesz.
    – Jest dość ciemno, myślicie że jest tam prąd? – Bąknął głupio Zack.
    – Nie mam pojęcia. Mam w razie czego kilka latarek – Sebastian pomachał torbą.
    – Okna są pozabijane dechami więc nic nie będzie widać w razie gdyby się tu ktoś zakradł – zauważył Alex.

    Mimo dość trafnego spostrzeżenia nikt mu jednak nie odpowiedział.

    Ów dom liczył sobie dobre 100 lat. Był ogromny. Spokojnie pomieściłby z 200 osób na imprezę.

    Powoli cała piątka weszła do opuszczonego domu. Ostatni wchodził Zack, za którym drzwi zamknęły się z ogromnym hukiem. W holu było ciemno do tego stopnia że stracili się nawzajem z oczu.

    – Nic nie widać, włącz te latarki bo się tu zabijemy – krzyknął Evan.
    – Rozdzielmy się i znajdźmy najlepszy pokój do siedzenia i picia – zasugerował Percy.
    – Czuję się jak w horrorze – szepnął Alex do brata.
    – Będzie dobrze, nie pękaj.
    – Weź Sebastiana i poszukajcie generatora prądu my się rozejrzymy za pokojem – powiedział pół szeptem Evan do Perciego.
    – Jasne.

    Alex zrobił krok po schodach na górę.

    – Gdzie ty młody idziesz?
    – Zobaczyć co tam jest.
    – Sam?
    – Miałem nie pękać – rzucił z ironią.
    – Idę z tobą.
    – Idę z wami – dogonił ich Zack.

    Świecąc sobie pod nogi latarkami dotarli do głównej sypialni.
    Kiedy tylko do niej weszli drzwi zamknęły się za nimi z hukiem. Zupełnie jak te wejściowe.

    – Coś tu jest nie tak – szepnął Alex.
    Nagle w pokoju zapaliło się światło.
    – Wow… chyba znaleźli przełącznik do prądu – bąknął Zack. – Szybko im poszło.
    Evan spróbował otworzyć drzwi którymi weszli te jednak ani drgnęły.
    – Chłopaki drzwi się zacięły.
    Nagle Alex zauważył na kominku napis „przeczytaj” ze strzałką wskazującą czerwoną kopertę.
    – Chłopaki, tam coś jest i chyba musimy to przeczytać…
    – Co to ma być? Jakaś chora gra? – Krzyknął poirytowany Evan.
    – Przecież tu nikt nie mieszka… nic z tego nie rozumiem – Zack podrapał się po głowie.
    Alex odważnie otworzył kopertę:
    „Drzwi otworzą się dopiero wtedy, kiedy jeden z was zajęknie z przyjemności. Wybierzcie sami, kogo spotkasz rozkosz, a kto będzie musiał zapomnieć o swojej godności.”
    – To jest kurwą chore i obrzydliwe! – krzyknął Evan kopiąc drzwi. – Tu pewnie są jakieś kamery, to jakiś stary psychol gdzieś siedzi i się dobrze bawi – chłopak zadał kolejny cios drzwiom.
    – Że jeden z nas ma co zrobić? – Spytał Zack.
    – Obciągnąć drugiemu!
    – Szkoda w takim razie, że nie wzięliśmy lasek. Byłoby łatwiej… ale jest młody on jest prawie jak dziewczyna…
    – Odwal się od mojego brata! – Evan szarpnął Zacka za ramię.
    – Chcesz stąd wyjść czy nie?
    Evan z miną zawodnika wojownika pchnął przyjaciela na łóżko tak, że ten usiadł łapiąc równowagę.
    – Pokaż jaki jesteś odważny, hm?
    Zack próbując udowodnić że jest w stanie zrobić wszystko, jednym ruchem zdjął z przyjaciela spodnie zostawiając go w samych bokserkach.
    – I co? – Spytał kpiącą
    – Oszalałeś stary? – Evan sam nie wiedział już do końca co się dzieje.
    – Wyjmuj pałe, chcę stąd wyjść.
    Alex nie przyznał się nikomu ale był gejem i kumple jego brata jak i on sam bardzo mu się podobali. To że właśnie miał zobaczyć jak Zack obciąga jego bratu podniecało go do tego stopnia że musiał ukryć swój wzwód kopertą którą trzymał w ręce.
    – Chłopaki wy serio… – wycedził Alex.
    – Nie mamy wyjścia młody, morda w kubeł i zamknij oczy, albo najlepiej się odwróć i nie patrz! – Evan wkurzył się nie na żarty.
    W tej samej chwili, Zack zdjął spuścił bokserki przyjaciela do połowy jego ud i wziął jego miękkiego kutasa do ust ssając go jakby miało to uratować jego życie i jednocześnie sprawiało mu to ogromną przyjemność.
    – Robiłeś to już kiedyś? – Evan spytał czując jak jego pała staje w ustach przyjaciela.
    Ten jednak milczał.

    Evan chwycił przyjaciela za głowę i zapominając o obecności brata zaczął ruchać przyjaciela w usta. Nie miał pojęcia czemu ale robiło mu się coraz przyjemniej. Jego członek prężył się w pełnym wzwodzie. Alex przyglądał się bratu, starając się wypatrzyć jego członka, jednak przed opadającą dość luźną koszulkę nie był w stanie zobaczyć zbyt wiele.
    Nagle mięśnie Evana napięły się i chłopak zalał usta Zacka gęstą ciepłą porcją spermy.
    Chłopak od razu, jak oparzony wyjął go z ust przyjaciela i ubrał majtki i spodnie.

    – Zabije was obu jeśli komuś o tym powiecie – zagroził Evan.

    Alex stał z boku w szoku, podniecony jak nigdy.

    – Ktokolwiek za tym stoi, powinien teraz otworzyć drzwi – Evan rozejrzał się po pokoju doszukując się kamer.

    Alex podszedł do drzwi i naciskał klamkę a te otworzyły się ze zgrzytnięciem.
    Cała trójka w popłochu opuściła pokój. W holu okazało się, że światło zapaliło się nie tylko w sypialni, ale i poza nią.

    – Widziałem – szepnął Alex do Zacka.
    – Co niby widziałeś?
    – Połknąłeś…
    – Zamknij się – Zack pchnął chłopaka przed siebie zerkając na jego tyłek.

     

     

    Cz. 2

    – Percy, ciemno tu. Cholerna kuchnia… – bąknął Sebastian. – Musi gdzieś tu być jakieś zejście do piwnicy. W starych domach tam wstawiali generatory…
    – No co ty nie powiesz? – syknął blondwłosy chłopak. – Wiem.
    – Mam!

    Sebastian otworzył drzwi prowadzące do piwnicy, które o dziwo otwarły się bez skrzypnięcia, które zwykle towarzyszyło tak starym miejscom. Ostrożnie zeszli po drewnianych schodach na dół oświetlając sobie drogę latarkami.
    Niespodziewanie drzwi zatrzasnęły się zupełnie jakby ktoś chciał zrobić im jakiś głupi kawał.

    – Chłopaki! – Krzyknął oburzony Percy wbiegając z powrotem po schodach. Próbował szarpać za klamkę i otworzyć drzwi, te jednak ani drgnęły.
    – Cholera… co się tam dzieje?
    – Ktoś nas zamknął, kretynie!
    Nagle w całej piwnicy nastała jasność. Kumple spojrzeli po sobie nie wiedząc co się dzieje.
    – Nie ruszałem niczego – oznajmił Sebastian.
    – Wiem, ktoś to włączył za nas. Tylko kto? – Percy spojrzał na ścianę za przyjacielem i zobaczył dziwny napis, namalowany jakby czerwoną farbą. – Odwróć się!
    – „Chcesz wyjść, znajdź czerwoną kopertę – krok 1.”
    – Ktoś tu zaplanował jakąś głupią grę…
    – Zack zaproponował to miejsce, pewnie to jego sprawka – Sebastian zaczął rozglądać się dokoła.
    – Serio chcesz znaleźć tę kopertę?
    – Wypada to przynajmniej sprawdzić. Ja nie chcę spędzić tu całej nocy… Nie wiem jak ty.
    Percy spojrzał w stronę starej komódki stojącej nieopodal schodów. Uśmiechnął się kpiącą.
    – Naprawdę, bardzo to było trudne – burknął zrywając kopertę z witrynki. – „Krok 2.”
    Powoli otworzył kopertę, a u jego boku zjawił się zaciekawiony Bastian. Oboje spojrzeli na kartkę z niedowierzaniem. Spojrzeli po sobie i odsunęli się od siebie.
    – Nie ma mowy… stary to jest chore, obrzydliwe i nie ma szans, że zrobię coś takiego… i to z tobą – Percy wymamrotał poirytowany i zniesmaczony.
    – Wzajemnie.

    Percy usiadł na drugim od dołu stopniu wzdychając. Spojrzał na przyjaciela próbując sobie wyobrazić, co twórca tej gry miał na myśli, i czy miał to na myśli dosłownie.

    „Droga do wyjścia stąd jest prosta. Wystarczy tylko, że sprawicie sobie nawzajem nieco przyjemności. Jeden z was wypieści językiem drugiego z przodu i z tyłu doprowadzając go do orgazmu.”

    – Stary minęło chyba z pół godziny i nic się nie dzieje… – szepnął Bastian.
    – Nawet nie zaczynaj…
    – Zrobię to… Musimy stąd jakoś wyjść… a jeśli to serio ma zadziałać to spróbujmy przynajmniej.
    – Powaliło cię? Nie jestem jakimś pedałem.
    – Potraktuj to jak grę… bo w pewnym sensie to jest gra.
    – Tu powinny być gdzieś kamery – zauważył Percy.
    – Przyglądałem się temu miejscu odkąd znaleźliśmy koperte i żadnej nie widzę. Stary, zróbmy to i wyjdźmy stąd… Znajdźmy resztę i zwiewajmy z tego pedalskiego domu.
    – Jesteś pewien?
    – Poświęcę się… miejmy to za sobą. Ale zostanie to między nami, co nie?
    – Jasne, nie będę się chwalił przecież, że kumpel mnie… – Percy na samą myśl ugryzł się w język.
    – Zdejmuj gacie.

    Percy niechętnie i z zamkniętymi oczami opuścił spodnie razem z bokserkami do kostek stając na przeciw Sebastiana. Brunet przyjrzał się przez chwilę niespotykanemu dotąd widokowi. Wykorzystując, że jego przyjaciel ma zamknięte oczy zaszedł go od tyłu i kucnął. Delikatnie rozchylił pośladki i wsunął w pomiędzy nie język, jeżdżąc nim po całej jego długości. Nie spodziewał się jednak, że usłyszy jęki Perciego.

    Chłopak poczuł najdziwniejsze uczucie w swoim życiu. Co dziwniejsze z każdą sekundą zaczęło mu się to co raz bardziej podobać, co wyrażał dyszeniem i pojękiwaniem. Poczuł jak jego członek się unosi, twardnieje, aż w końcu staje na baczność w rytm przyjemności jaką zadawał mu Sebastian pieszczący jego odbyt językiem.

    Sebastian ręką namacał penisa przyjaciela upewniając się, że jest już twardy. Kiedy próbował przenieść się do przodu, poczuł że jego członek również stanął. Poczuł się niezręcznie i jednym susem znalazł się przy twardym, dość sporym sprzęcie przyjaciela. Musiał przyznać jedno, podobało mu się lizanie odbytu – czemu? Tego nie wiedział. Kolejną rzecz, którą przyznał samemu sobie było, że podoba mu się zapach kutasa. Zaczął się zastanawiać, czy to ten dom tak na niego działał, czy naprawdę miał ukryte skłonności homoseksualne.

    Bez zawahania oblizał prącie Perciego od jąder aż po główkę i wziął go do ust. Pamiętał jak robiły to dziewczyny, z którymi się nieraz zabawiał. Powoli zaczął ssać, zadając kumplowi kolejną porcję przyjemności.
    Ten namiętnie pojękiwał. W pewnym momencie dotarło do niego, że wcale nie jest to takie złe jak myślał. Było mu dobrze i przyjemnie. Nie musiał sobie nawet wyobrażać, że klęczy przed nim jakaś cycata piękność.
    Trochę trwało nim Sebastian dobrnął do celu.
    Oblany potem, poczuł w swoich ustach spermę przyjaciela, starając się połknąć ani kropelki, co było trudne zważywszy na jej ilość. W końcu odpuścił a cała śmietanka spłynęł wprost do jego gardła.
    Opadł na ziemie plując na wszystkie strony. Dopiero po kilku sekundach dotarło do niego, że jej smak nie jest w gruncie rzeczy taki zły.

    – Nigdy więcej stary – rzucił Sebastian udając, że się brzydzi tego co właśnie zrobił.
    – No ja myślę… – odparł Percy podciągając spodnie. – Idź sprawdź czy to coś otwarło drzwi.

    Sebastian ruszył ku drzwiom, które ku jego zaskoczeniu otwarły się same.

    – Otwarte – krzyknął z góry.

    Percy wbiegł za przyjacielem wprost do kuchni.

    – Pamiętaj nikomu ani słowa – szepnął mu do ucha, słysząc, że zbliża się pozostała trójka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aiden Grant

    Czekam na opinie i wrażenia :3

  • MW-Grecja Rozdzial 21 Na lonie rodziny

    Julce sprzyjają dwie rzeczy. Jej chłopak Jacek, skryty fan squirtingu,  znalazł tu liczne partnerki do takich zabaw. Ponadto wpadły mu w oko DajDaj. Wodzi za nimi ukradkiem oczyma. To znaczy w jego pojęciu ukradkiem, bo oczy dziewcząt takie wodzenie wypatrzą w mig.

    Gdyby nie to, Julka nie mogła by zostać z nami.

    Bo Julka jest porządną dziewczyną, która nigdy nie porzuciłaby chłopaka, którego sama wręcz zmusiła do wspólnego wyjazdu.

    Bo czuje się za niego odpowiedzialna. Choć go przecież nie kocha.

    Bo samą Julkę przyjmiemy w naszym gronie z ramionami otwartymi równie szeroko, jak jej uda przez przeważająca część wczorajszej imprezy. Każdy chciał przelecieć Julkę. I każdy przeleciał.

    A Jacek miał w tym czasie inne rozrywki. Każda dziewczyna musi się od czasu do czasu wysikać… Można powiedzieć, że oboje zintegrowali się doskonale.

    Właśnie oficjalnie przyjmujemy oboje do naszego grona. Zwabieni  ceremonią nadciągnęli tłumnie chłopaki od Stasia; są również Basia i Robuś.

    – Przywitajmy się!

    – Na oczach wszystkich ściskam Julce pizdę, a ona bez wahania ujmuje moją mosznę i ściska.

    – Witaj w zespole, witajcie oboje! – Nachylam się ku niej i pytam, już ciszej – a jak tam cipka po wczorajszym?

    – Wypoczęta i gotowa na wszystko!

    – Zuch dziewczyna!

    Dorka się cieszy.

    – To teraz jest nas jedenaście dziewczyn!

    – I tylko pięciu facetów… Słabo… – Komentuje Natka i patrzy z nadzieją na tatusia.

    Trzeba będzie z Robusiem i Baśką poważnie porozmawiać. Ale to potem.

    * * *

    W porozumieniu z Majką i Natką postanowiłem uświetnić tę ceremonię publicznym waleniem konia. Porozumienie polega na tym, że ja walę konia a Majka i Natka klęczą przede mną z otwartymi ustami. Taki bonus dla tatusia.

    To działa! Robert przepycha się  bliżej, oczu oderwać nie może od córek; że ma potężny wzwód, nie trzeba dodawać. Baśka klęka przed nim i zagospodarowuje ten wzwód. Majka trąca łokciem siostrę.

    – Ty, patrz jak się tatuś dobrze bawi!

    Wymieniają spojrzenia z ojcem, poczym znów skupiają wzrok na mojej ręce. I tym, co w niej trzymam.

    A ja sobie trzepię i wspominam. Ten dzień na basenie, kiedy poznałem Kaśkę… To od niej się zaczęło. * A dziś…

    Szukam jej wzrokiem… Jest! Stoi w lekkim rozkroku, któryś z chłopaków Stasia ją liże. Przyciska jego głowę do krocza. Ale patrzy na mnie! Ciekawe, czy też naszły ją wspomnienia.

    Robusiem wstrząsa, pewnie się właśnie spuszcza w głębokie gardło Basi. On też nie odrywa wzroku ode mnie, no właściwie, to od córeczek, które właśnie obdzielam spermą.

    Część trafia na wyciągnięte języczki, cześć na dwie śliczne buzie. Siostry nic z tym nie robią, najpierw idą pochwalić się tatusiowi.

    Również jego kochanka wyciąga język – tam jest jego własne nasienie.

    Dziewczęta, dalej z wyciągniętymi na maxa języczkami, patrzą po sobie, uśmiechają się i…

    Robusiowi znów staje, gdy zaczynają się całować. Lizać, wymieniać spermą… Kurtyna, oklaski.

    * * *

    Teraz następuje ogólne obściskiwanie. Śmieją się wszyscy ze mnie, że taki zafiksowany na tych cipkach jestem, ale jak jest okazja, to żaden sobie nie odpuści.

    W efekcie, Jacek odrywa dłoń od szesnastej cipy – z Baśką i modelkami od Stasia też się z rozpędu wita – gdy słyszy:

    – Chciałybyśmy poznać cię bliżej.

    – I głębiej – dodaje druga Daj klepiąc się po cipie. – Najlepiej zaraz.

    Jacek patrzy tylko bezradnie na Julkę.

    – Idź, jak panie proszą. Tylko, jak odpoczniesz, wpadnij koniecznie do mnie. – Julka poklepuje się po cipie. To znaczy, chce się poklepać ale przeszkadza jej moja ręka. Podczas ogólnego witania manewrowałem tak, by witać się z nią, jako ostatni, wiadomo przecież, że ostatni będą pierwszymi. A ja chciałem być pierwszym, który przeleci dzisiaj Julkę. A skoro już trzymam ją za cipę…

    – Nie chciałbym, żebyś się nudziła, czekając na Jacka, jemu może zejść dłużej – mówię, przeciągając powitanie.

    – Jemu zawsze długo schodzi, mówiłam ci, że jest zdolny.

    – Ja też jestem zdolny.

    Julka zerka na mojego najlepszego przyjaciela – znów się pręży,  on też chce przelecieć Julkę.

    Dorka udziela mi wsparcia. Przesuwa po nim dłonią.

    – Po pięciu minutach znajomości miałam go głęboko w cipie.

    – A przyszła tylko po piłkę. – Śmiejemy się z Dorką, śmieją się dziewczęta.

    – Tak było!

    Julka patrzy na Dorkę zdezorientowana.

    – Później ci opowiem, naprawdę wpadłam po piłkę. **

    Dorka chwyta rękoma reling, rozstawia szeroko nogi, schyla się, wypina tyłek.

    – Julka, stawaj obok, ze mną będzie ci raźniej.

    Julka zajmuje pozycję.

    Już trzymając rękę w jej kroczu, czułem jej podniecenie, teraz sprawdzam, czubkiem kutasa przesuwam wzdłuż warg sromowych, rozchylam je, w środku jest lepka i śliska. Chwytam ja za biodra i wchodzę głęboko. Julka wychodzi mi naprzeciw, uderza mnie tyłkiem w lędźwia, wyrównujemy rytm, teraz już mogę puścić jej biodra, podstawiam dłonie pod jej rozbiegane piersi, ich sutki łaskoczą mnie rozkosznie. Rżnę Julkę. Dorkę tymczasem zapina T/J.  Dorka i Julka patrzą na siebie, podczas, gdy z Tidżejem wyrównujemy rytm. Teraz posuwamy je obie w jednym, powolnym tempie. Piersi Julki podrygują kreśląc stwardniałymi sutkami ósemki na moich dłoniach. Kuzynki dalej na siebie patrzą, gdy, prawie równocześnie, wydają z siebie gardłowy krzyk rozkoszy. Spuszczamy się z Tidżejem też prawie razem.

    Dorka zsuwa się z Tidżeja, dłoń zaciska na rudej norce. Julka ledwo dochodzi do siebie po szczytowaniu a kuzynka już ją liże. Dorka wysysa ostatnie krople, znów zajmuje pozycje przy relingu.

    – Teraz ty! Szybko!

    I Julka kucając posłusznie wylizuje kuzynce rudą norkę. Zlizuje każdą kropelkę spermy z rudego futerka.

    Gdy kończy, klapie ciężko tyłkiem o pokład, kładzie się na wznak, rozrzuca bezwładnie ręce i nogi.

    – Czuję się taka….Wyruchana.

    Klękam między jej nogami, zaglądam ciekawie w krocze.

    – A nie wyglądasz.

    Drugi Tidżej, który właśnie zsiadł z Alice i stęsknił się za bratem, zagląda i potwierdza.

    – Nie ma jak to młoda cipka.

    Podczas tych oględzin zjawiają się DajDaj z Jackiem.

    – Rzeczywiście długo wam zeszło.

    – Ciebie nie pobił, spoko. Chłopak lubi złoty deszczyk, nasze dziewczęta zorganizowały mu show. – Mówi Daj.

    – Raczej Shower. – Śmieje się Daj. – I dopiero potem dałyśmy mu dupy.

    – Cipy raczej. – Mówi Daj. – Aż się w jedną spuścił.

    – W którą? – pytam Jacka złośliwie. Ten tylko patrzy bezradnie na bliźniaczki.

    – Szukałyśmy was, Tidżeje – mówią DajDaj. – Chcemy dać następny show i potrzebujemy was, chłopaki.

    – A konkretnie w jakim celu nas szukałyście?

    – Natura nie znosi próżni! – DajDaj kuszą rozchylonymi wargami.

    – Wskakujcie chłopaki! Póki mamy ciepłe i mokre !

    * * *

    Bliźniacy posuwający bliźniaczki przyciągają ogólną uwagę, schodzą się wszyscy. DajDaj stoją z wypiętymi tyłkami, oparte o reling, Julka dalej leży z rozrzuconymi swobodnie udami, dokładnie pod nimi. Przygląda się rżnięciu z tej perspektywy.

    – Dorka! Kładź się tu koło mnie i patrz!

    Dorka się kładzie i patrzy.

    – Tak samo nas ruchali!  Jakież to wyuzdane! Aż mnie cipka swędzi.

    Kuzynki łapią się za krocza i pieszczą sobie nawzajem cipki nie odrywając wzroku od dwóch identycznych kutasów zanurzających się w identycznym rytmie w dwóch identycznych pizdach.

    Podkradam się do Kropki i Kreski.

    – Ładny kwartecik, prawda?

    – Ty nie odpuścisz, prawda?

    Wiedzą, o co mi chodzi, wtedy tylko się uśmiechały.

    – Skoro zaszłyście tak daleko…

    – Patrz Tola, jeszcze łapie nas za słówka!

    – Wolę za pizdy.

    Trzymanie za pizdy pomaga, nasze fryzjerki zdradzają co nieco:

    – Zeszłoroczne wakacje spędziłyśmy w trochę mniejszym gronie…

    – W kwartecie.

    – Jaki domyślny! Choć my określaliśmy się mianem czwórki do brydża.

    – Graliście w brydża przez całe wakacje.

    – Pojebało cię?!

    Nie dowiaduje się dlaczego, bo pojawia się Maleńka z potrzebą.

    – Gdzie byłaś tak długo?

    Ala wtula się we mnie, ogrzewa brzuszkiem mojego ptaka.

    – Karmiłam Pana Pierożka!

    Wsuwam Ali rękę pomiędzy uda, faktycznie, wilgotne. A cipka jeszcze gorąca.

    – Dobrze pojadł?

    – Po deser przyszedł do ciebie!

    Tylko mnie nie zawiedź, przyjacielu! Wiem, że dużo od ciebie wymagam.

    Jest niezawodny. Zresztą Maleńka pomaga ręką. Podnoszę ją za pośladki, Ala nasuwa się na mój dyszel do samej nasady, obejmuje mnie nogami. Ciasna pochwa Ali to rozkosz dla mojego kutasa, napiera na mnie, broni się,  gdy w nią wchodzę, zaciska się miłośnie, chce zatrzymać, gdy się wysuwam. Pieprzymy się powoli, obserwując bliźniaczy show.

    Bliźniaczki otrzymują spermę bliźniaków, Ala bierze moją.

    – Kocham cię!

    – Ja ciebie też, Maleńka

    * * *

    Robert spędza ostatnie chwile na łonie rodziny. Opuszcza nas razem z Baśką.

    – Nie chcem, ale muszem – tłumaczy. – Pal sześć ten hotel. Ale bilety na samolot no i praca. Urlopu nie mogę przedłużyć, już i tak zaszalałem – i tu zerka na Baśkę, to przez nią tak zaszalał.

    Zerkam sponad łona Natki na Baśkę.

    – Jadę na resztę wakacji ze stary…. Zerka na Robusia – z rodzicami. Nie mogę się spóźnić.

    Majka, to na jej łonie spędza akurat czas Robert, zerka na Baśkę:

    – Stary, ale jary!

    Staś, sponad tyłka Baśki, zerka na morze:

    – Czas na was!

    To Staś załatwił im transport, Baśka właśnie się odwdzięcza najlepiej, jak umie.

    Zerkam w ślad za Robertem – statek pocztowy jest coraz bliżej. Staś korzystał już z jego usług, stąd jego wiedza o trasie i czasie.

    Wszyscy przyspieszamy, łona dziewcząt wychodzą nam naprzeciw.

    * * *

    Robert, już w pontonie, zerka tęsknie w górę. Zarówno schodzącej po drabince Baśce, jak i machającym do niego córeczkom kapie z cipek. Pożegnanie było wylewne…

    Cała, nieliczna zresztą, załoga statku pocztowego tkwi jak zaczarowana przy burcie. Są nawet dwie lornetki. Bo jest i na co popatrzeć –  odprowadzamy Robusia i jego kochankę całą, nagą załogą.

    W tym rejsie poczciarzy czeka dodatkowa atrakcja – Baśka postanawia ubrać się dopiero w hotelu. Odprowadzam wzrokiem jej zgrabny kuperek, gdy się gramoli na statek pocztowy; zastanawiam się, czy dalej kapie jej z cipki…

    – Biedny tatuś… – Wzdycha Majka.

    – Rozbestwił się, a teraz przyjdzie mu zawiązać na supełek – wzdycha jej siostra.

    – Żeby ta Baśka nie wyjeżdżała…

    – Dałbyś mu klucz od ogrodu, prawda?

    – Pewnie, że bym dał. I Baśce też. Ale jemu do ręki! ***

    – Hahaha…

    Płyniemy już w stronę wyspy, statek pocztowy w przeciwną, coraz trudniej rozróżnić szczegóły, to różowe, to musi być Baśka… Wystarczy. Odwracam się do dziewcząt.

    – Nie cały odpłynął – mówię i wymownie zerkam między uda Majki.

    Sięga paluszkiem tam, gdzie ja wzrokiem, zgarnia trochę.

    – Sperma tatusia – mówi i podaje Natce palec do oblizania.

    – Natka nie pozostaje dłużna:

    – Sperma Maćka – mówi i teraz Majka się oblizuje.

    I jak tu nie kochać tych dziewczyn?!

    – Parę dni temu chyba bym umarła, widząc coś takiego!

    To Julka. Przywiera do mnie od tyłu całym ciałem, jej dłoń ślizga się po jeszcze wilgotnym członku.

    – A teraz?

    – Teraz sama zrobiłabym coś takiego!

    – Natka!

    – Tak?

    – Mogłabyś dać trochę Julce?

    Odwracam się, teraz Julka przywiera piersiami do mojej piersi, mój znów sztywny penis do jej brzuszka. Odchyla głowę…

    – A jednak się rumienisz!

    Julka nie od razu odpowiada, ssie palec Natki. Jeszcze się oblizuje, pociera mnie brzuszkiem.

    – Spraw, bym przestała!

    – Kiedy takie rumieńce mnie kręcą!

    – To spraw, bym się rumieniła.

    No to sprawiam….

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski

    *  MW-Prolog

    ** Rozdział 11 Historia Dorki

    *** Rozdział 4 Ala i Natka

  • Dom uciech

    Dom Uciech.

    Prolog

     Moja historia zaczyna się bardzo wcześnie, nie będę was zanudzać początkami mojej „kariery” . Może nadejdzie kiedyś taki czas i stworzę coś w rodzaju genezy i ze szczegółami opowiem jak wszystko się zaczęło.

     Poznajecie mnie w momencie rozpoczęcia mojej życiowej kariery. Na pomysł otworzenia agencji towarzyskiej wpadłem przypadkowo, podczas rozkręcania innego biznesu. Początkowo sceptycznie podszedłem do tematu nie licząc na zbyt duże zyski. Ale z biegiem czasu interes stawał się coraz bardziej intratny niż sądziłem. Wydaje się, że to prosta sprawa zatrudnić parę dziwek znaleźć kilku klientów i pieniążki same wlatują do portfela. Początkowo zysk który otrzymywałem zadowalał mnie w pełni niestety, tylko przez moment, wydatki rosły a z nimi również potrzeby. Zacząłem się zastanawiać jak to zmienić. Pierwszym pomysłem było to że moje kurewki są za mało wydajne. Początkowo miałem ich cztery ale pracowały za osiem, więc w tym problem na pewno nie leżał. Po zebraniu informacji od klientów stwierdziłem, że warto zainwestować coś większego, w coś co przyniesie mi sławę i pieniądze. No właśnie, domyślacie się już co to może być?

     Po kilku dniach zbierania planów i analizowania wydatków… dni spędzone przy butelce taniej whisky w moim obskurnym wynajmowanym pokoju na przedmieściach miasta jeszcze bardzie motywowały mnie do działania. Przez głowę przelatywały mi miliony koncepcji i pomysłów. A alkohol dodatkowo potęgował moją wyobraźnię. Nawet przestałem interesować się moimi dziwkami które rznięte i eksploatowane na potęgę zarabiały dla mnie pieniądze. Zastanawiam się czy robią to z dźwięczności czy po prostu to lubią… Hmm chyba za dużo alkoholu. W końcu… uderzyłem pięścią w stół, przewracając brudne talerze i szklanki. Podniosłem się energicznie, podszedłem do okna…. Rozsunąłem zasłony , moim oczom ukazał się przykry widok rzeczywistości, który jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, że zmiany są konieczne. Miałem wystarczająco dużo pomysłów  i mogłem w pełni przystąpić do działania… Plan był prosty a do jego realizacji potrzebowałem tylko czasu.

    W końcu zacisnąłem pięści i wróciłem do pracy. Zebrałem wszystkie moje kurwy z ulic zabrałem zarobione pieniądze i wziąłem je na przegląd do swojego mieszkania. Pomimo ciężkiej pracy trzymały się nieźle… od zawsze inwestowałem w młode i zdrowe suki co teraz owocowało dobrymi zyskami. Jak co tydzień obejrzałem je dokładnie od stóp po czubek głowy zajrzałem w każda szparę, a one jak zwykle stały niczym tresowane zwierzątka czekając na moją opinie. Chodź zmęczone niemiałem zastrzeżeń, stan idealny… oczywiście nie mogłem oprzeć się pokusie i swoją ulubiona kurewkę zostawiłem na dłużej. Swietwana miała zaledwie 18 lat ale w zawodzie doświadczenia ponad 3 lata, później przybliżę wam dokładniej jej historię, która zresztą jest bardziej podniecająca niż nie jeden pornol. Jej nienaganna sylwetka, duże krągłe piersi i ta młodziutka niczym dziecięca twarzyczka podniecały mnie do granic możliwości. Niestety i tym razem nie mogłem się oprzeć, widziała o tym w jej oczach pokazała się iskierka nadziei i podniecenia… bez mojego rozkazu, uklękła wiedziała o co mi chodzi wyczytała to z mojego spojrzenia. Rozpiąłem rozporek zsunąłem spodnie i wsunąłem twardego już kutasa w jej ciepłe nabrzmiałe usteczka. Jej oczka spoglądały na mnie jakby z podziękowaniem… nie musiała nic robić mój instynkt zwierzęcia się obudził. Złapałem jej głowę dociskając ja mocno, usta i język pracowały sprawnie, nie musiałem nic robić. Zamknąłem oczy, odchyliłem głowę czułem ogarniające mnie ciepło. Słysząc tylko chlupot wyciekającej śliny z jej ust. Dopychałem kutasa do końca, jej dławienie było widoczne, ale zupełnie się tym nie przejmowałem chodziło tylko o moją przyjemność. Grzecznie klęczała z dłońmi na kolanach wyglądała niczym laleczka, kupiona tylko po to żeby dawać przyjemność. Oczywiście nie dałem rady, a mój spust był nieunikniony. Szybko zalałem jej usta….- Połknij maleńka i rozkoszuj się jej smakiem.

    Strzepałem resztki spermy na jej wystający język po czym szybkim ruchem schowałem kutasa w spodnie, wzdychając głośno. Usłyszałem dźwięk przełykającej spermy… Pewnie głodna jesteś? Zapytałem ciepłym głosem… Nie uzyskując odpowiedzi sam się domyśliłem, przez te kilka dni gdy się nimi nie zajmowałem, klienci karmili je wyłącznie samą sperma. Z drugiej strony zaciekawiło mnie ile są w stanie tak wytrzymać. Na szczęście po chwili odezwał się do mnie głos, uświadamiając mi że to tylko przedmioty i nie mogę zawracać sobie tym głowy. Chwila zastanowienia i powrócił dawny ja…. Spojrzałem na klęcząca dziwkę, zamaszystym ruchem uderzyłem ja w twarz… wracaj do koleżanek kurwo. Tak jest, o to chodzi, zero uczuć, tylko tak osiągniesz sukces. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Markiz DeSade

    Na chwilę obecną jest to tylko wstęp z biegiem czasu będzie akcja się rozwijać. Na pewno będzie to dłuższe opowiadanie z bardziej rozbudowaną fabuła. Proszę bardzo o komentarze i opinie. 

  • Zabawa we troje

    Cześć,

    Zacznę od tego, że ja i moja dziewczyna wynajmujemy kawalerkę w Warszawie, gdzie nie jest bardzo dużo miejsca, ale dla nas wystarczająco. Pewnego razu mój kumpel, który studiuje za granicą napisał mi, że chciałby nas odwiedzić i przyjedzie na tydzień, bardzo się cieszyłem i po rozmowie z dziewczyną stwierdziliśmy, że może przenocować kilka dni u nas w domu, chociaż nie było dużo miejsca, ale pomyśleliśmy, że damy radę.

    W dzień przyjazdu musiał przyjechać po południu, więc pojechaliśmy na dworzec spotkać go, czekaliśmy aż w końcu zobaczyliśmy, jak wychodzi z pociągu i pierwszą rzeczą co zrobiliśmy poszliśmy na obiad do restauracji, ponieważ byliśmy wszyscy bardzo głodni. Po obiedzie jasną rzeczą pojechaliśmy do nas do mieszkania, tam wypakował swoją walizkę no i musieliśmy uczcić jego przyjazd.

    Postanowiliśmy, że jako 1 dzień i po podróży jest zmęczony to posiedzimy u nas we trójkę w domu. Kupiliśmy sobie whisky oraz kilka butelek piwa no i zaczęliśmy pić oraz z nim przypominaliśmy stare dobre czasy.

    Moja dziewczyna ma na imię Karolina, ma 1.65, szczuplutka waży 45 kg, jest ciemną blondyneczką, rozmiar piersi ma B oraz bardzo ładny tyłeczek, za który naprawdę można wziąć.

    Tego wieczoru troje piliśmy, dużo gadaliśmy oraz graliśmy w różne gry planszowe oraz karciane. Było bardzo wesoło i po wypiciu wszystkich trunków naprawdę byliśmy pijani. I gdy Karolina poszła do łazienki, kumpel mi mówił jaki jestem szczęściarz, że mam taką dziewczynę. Wiedziałem, że kumplowi ona się podoba a tym bardziej pijanemu, więc po powrocie Karoliny zaproponowałem zagrać w butelkę, bo mieliśmy ich sporo i każdy się zgodził.

    Gdy pograliśmy trochę, zaproponowałem bardziej erotyczną wersję butelki tj. rozbieraną, byłem ciekaw, czy się zgodzą jednak widziałem, że bardziej będą na nie, dlatego zacząłem mówić, że jesteśmy dorośli i przecież każdy z nas widział nagiej kobiety i mężczyznę, więc w końcu się zgodzili.

    Zacząłem jako pierwszy kręcić butelkę, dziewczyna oraz kumpel byli dość spięci, bo się wstydzili nawzajem. Butelka wylosowała na Karolinę, była ubrana w białą koszulkę i ciemne spodnie, ale zdjęła z siebie wisiorek. Następnie kręciła Karolina i wylosowała mnie wiec zdjąłem zegarek. Po raz drugi kręciłem i wylosowałem na kumpla on wziął ze mnie przykład i też zdjął zegarek. Gdy w końcu pierwszy raz kumpel kręcił butelkę wylosował na Karoliny, ta popatrzyła co może jeszcze zdjąć i powiedziała szkoda że nie mam skarpetek , więc postanowiła, że zdejmie swoją białą koszulkę, po zdjęciu ujawnił się biały stanik i śliczny brzuszek, widziałem jak kolega ciągle patrzył na nią i szczerze mi to bardzo podobało się.  I tak to trwało trochę czasu, dopóki ja z kumplem nie pozbyliśmy się górnej części odzieży oraz drobiazgów, tylko Karolina miała biustonosz.

    Gra była bardzo gorącą i coraz odważniejsza, gdy kolejny raz wylosowaliśmy Karolinę musiała zdjąć spodnie, pod którymi miała białe figi, które są koronkowo-przezroczyste tylko cipki nie było widać. Byłem podniecony tym widokiem, jak kumpel z pożądaniem patrzy na moją dziewczynę. Nastała moja kolej zdjąć spodnie, miałem bokserki a pod bokserkami bardzo sztywnego penisa, który nie mieścił się w bokserkach. Gdy kumpel zdejmował spodnie było widać, że bardzo go to kręci, bo miał spory namiocik, ale niestety czy stety Karolina musiała pierwsza pożegnać się ze swoim biustonoszem i pokazała nam swoje piękne cycuszki oraz sutki co już stały. Następnie ja pożegnałem się z bokserkami które tylko przeszkadzały i nastała kolej Karoliny, oczy kumpla były wpatrzone jak zdejmuje swoje koronkowe figi i nagle zobaczył ten zakazany owoc, widziałem uśmiech i podniecenie na jego twarzy i nagle powiedział, że nie może tak sam już być ubrany i dla równowagi sam zdjął bokserki, ujawniając nam swój penis widać był bardzo podniecony, Karolina dłużej przypatrywała się niemu.

    W końcu jak wszyscy byli nadzy, kumpel zaproponował butelkę na rozkaz i cóż tym razem każdy się zgodził. Pierwszy butelkę kręcił kumpel i wylosował Karolinę, rozkazał jej wstać na pieska tyłkiem do nas, chciał widzieć jej cipkę i widok był niesamowity. Postanowiliśmy zmienić zasady gry, że ja i kumpel tylko kręcimy, najpierw Karolina była przeciw, ale po dłuższej namowie zgodziła się. Kręciłem ja i rozkazałem, żeby pokazała, jak się masturbuje przed nami. Widziałem, że kolega obserwuje uważnie i powiedziałem ty też masz się masturbować. Odłożyłem butelkę na bok i przenieśliśmy się na lóżko. Wziąłem 2 paluszki i wsadziłem w jej cipkę, ruszałem paluszkami do przodu i do tyłu coraz szybciej, ona wzięła mnie za penis i zaczęła nim poruszać, kumpel coraz szybciej się masturbował, nie miał odwagi sam ją dotknąć, więc rozkazałem mu położyć rękę na jej łechtaczkę i ją się zajmować, wyjąłem paluszki i trochę odszedłem, aby popatrzyć na ten widok, kazałem jej położyć się przed nim na plecach, wziąć go penisa i się z nim bawić. Podszedłem obok jej cycuszków a ona drugą ręką wzięła za mego penisa i zaczęła nim ruszać. To był bardzo podniecająca moment nie tylko mi, ale i mojej dziewczynie oraz kumplowi. Nagle zauważyłem, że Karolina rytmicznie napina i rozluźnia mięśnie, jej oddech bardziej przyśpieszył i stał się coraz głośniejszy i nagle skurcze na dole co oznaczało, że mój kumpel doprowadził do orgazmu moją dziewczynę aż końcu jego penis zaczął tryskać dużą ilością spermy na jej brzuszek, nie wytrzymałem takiego podniecenia i też poczułem przyjemność i trysnąłem na jej cycuszki. Po takich zabawach byliśmy strasznie zmęczeni i pijani i troje zasnęliśmy….

    Napisałem tylko pierwszy dzień wspólnej nocy jak chcecie kolejnych to czekam na komentarze 😊

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek

    Mam nadzieję, że historia Wam spodobała się, bardzo przepraszam za błędy które możecie napotkać czytając, ale naprawdę starałem się.

  • Podniecajacy odruch wymiotny 2

    Mam 17 lat. Wiem, że to dziwne ale bardzo podnieca mnie wymiotowanie i mam bardzo wrażliwe gardło. Najbardziej wymiotuję od smrodu trampek i stóp. Jedyna osoba która o tym wie to moja przyjaciółka Wiktoria, której mówię większość swoich sekretów. Tego dnia bardzo miałam ochotę na… wiadomo co 🙂 Było przed południem, moich rodziców nie było w domu. Zaprosiłam Wiktorię i jej powiedziałam o tym, że mam ochotę wymiotować i się masturbować. Wiktoria jak prawdziwa, dobra przyjaciółka, znając mnie się nie zdziwiła i zaczęła swoje.

    Zdjęłam swoje tenisówki, skarpetki i spodnie. Położyłam się na plecach, na podłodze. Zamknęłam oczy i otworzyłam buzię. Poczułam, jak Wiktoria delikatnie wkłada mi palce do gardła. Nagle dostałam odruchu wymiotnego, a Wiktoria natychmiast wyjęła palce. Zapytała się czy aby na pewno chcę to robić. Powiedziałam, że tak. Znowu zamknęłam oczy i otworzyłam buzię. Wiktoria usiadła mi na brzuchu i jedną ręką trzymała mi głowę, a drugą zaczęła mi pchać palce do buzi. Bardzo zaczęłam wymiotować. Wiktoria bardzo się bawiła, na zmianę wkładała palce, wyciągała, wkładała głębiej itd. Potem zdjęła swoje tenisówki i skarpetki. Jednego trampka wzięła w rękę, a swoją przepoconą stópkę zbliżała do mojej twarzy. Otworzyłam już buzię, bo wiedziałam, co ona chce zrobić. Powoli wkładała mi stopę do buzi. Poczułam ohydny smak potu. Kiedy Wiktoria włożyła swoją stopę głębiej, a ja zaczęłam wymiotować to zbliżyła mi trampka do nosa. Od razu jak poczułam smród jej przepoconych skarpetek, butów to zaczęłam o wiele bardziej rzygać. Niestety po jakimś czasie, Wiktoria dostała smsa że musi iść. Jako że nikogo nie było w domu, poszłam do pokoju mojego brata. Znalazłam u niego wężyk, około 1cm średnicy. Poszłam do swojego pokoju i usiadłam na podłodze. Nigdy wcześniej nie wkładałam sobie do przełyku aż tak dużego wężyka. Włożyłam do buzi, delikatnie pchałam do gardła. Przełknęłam wężyk i nagle dostałam odruchu wymiotnego, jak nigdy wcześniej. Czułam, że się podniecam, więc zaczęłam się dotykać. Jedną ręką się masturbowałam, a drugą pchałam wężyk głębiej. Bardzo rzygając (nie wyjęłam rurki z buzi) poszłam jeszcze raz do pokoju Wojtka. W jego szafie znalazłam stare, bardzo znoszone vansy. Wróciłam do swojego pokoju. Włożyłam rurkę tak głęboko, że z ust wystawał mi tylko kilkucentymetrowy kawałek. Co chwilę miałam dosyć silny odruch wymiotny. Położyłam się na brzuchu, pod nos podłożyłam sobie trampka Wojtka. Zaczęłam oddychać nosem i nagle zaczęłam jeszcze bardziej rzygać. Jego tenisówki bardzo śmierdziały, dlatego miałam jeszcze większe wymioty. Cały czas się bardzo dotykając zaczęłam się ślinić do trampków. Kilkukrotnie próbowałam połknąć ślinę, a przy każdej próbie rzygałam jak kot. Po którejś próbie miałam taki odruch wymiotny, że zwymiotowałam do vansa mojego brata. Bardzo mnie to podnieciło. Cały czas rzygając i wąchając smród trampka się dotykałam. Przełyk miałam tak bardzo podrażniony, że znowu zwymiotowałam. Zarzygałam pół pokoju, ale w tym samym czasie dostałam wielkiego orgazmu.

    Chwilę jeszcze wymiotując w końcu wstałam. Zaczęłam powoli wyjmować sobie rurkę z przełyku. Wyjęłam ją z odruchem wymiotnym. Zaraz, po wyjęciu rurki jeszcze raz zwymiotowałam. Po tym wszystkim zaczęłam ogarniać swój pokój.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia Nowak
  • MW-Grecja Rozdzial 22 Julia i ja

     Staś z ekipą też odpływają, ale niedaleko, mają wrócić jutro w południe. My tymczasem zabieramy z jachtu wielkie plażowe ręczniki i idziemy spać na naszą plażę. Jacek manewruje tak, by znaleźć się przy DajDaj – widzę, że zanosi się na kolejny złoty deszczyk. Cóż, będę w takim razie „pocieszał” porzuconą chwilowo Julkę. Do drugiego boku przygarniam Maleńką. Ala tylko się śmieje.

    – Nie ma jak to nowa cipka, co?

    – Ależ ja tylko chcę odkryć przed Julką uroki naszej bezludnej wyspy…

    Julka chyba nawet nie słyszy naszej rozmowy, rozgląda się zachwycona.

    – Jak tu pięknie! – Faktycznie, zachód słońca jest spektakularny.

    – I jak cudownie bezludnie!

    – To się rozejrzyj, patrz, jakie tłumy. Ala wskazuje na naszą grupę.

    – Och, te parę osób! Na plaży, skąd mnie porwaliście, były tysiące!

    – To teraz cię „porwaliśmy”? To nie przypadkiem ty się rwałaś do bezludnej wyspy?

    – No, rwałam się, rwałam, przyznaję, to takie romantyczne! – I pierś Julki unosi się w głębokim westchnieniu. Obie piersi zresztą. Podziwiam te piersi, przypominam sobie te łaskoczące mnie sutki. Dotykam ich. Teraz są miękkie, Julia jest podniecona inaczej.

    – To ja się zmywam. – Oświadcza nagle Ala. – Ty zapewnij dziewczynie moc romantycznych wrażeń, obiecałeś jej zresztą, a ja zapewnię sobie wrażenia gdzie indziej. Z ciebie i tak nie miałabym dzisiejszej nocy pożytku. Dzisiaj romantyczką zdecydowanie nie jestem. Może namówię któregoś bliźniaka, żeby mnie przeleciał, rano ci opowiem. A teraz wy się zmywajcie gdzieś na dziesiątą plażę, gdzie naprawdę będzie bezludnie. 

    Maleńka kończy swój monolog i ucieka ze śmiechem.

    Bez słowa biorę Julkę za rękę i zabieram ją na tą dziesiątą plażę. Pod pachą mam ten ogromny ręcznik plażowy, to wszystko czego nam potrzeba dzisiejszej nocy oprócz naszych nagich ciał. Zapowiada się niezwykle romantyczna noc.

    Idziemy wolno wzdłuż kolejnej plaży, są to niewielkie, piaszczyste zatoczki oddzielone od siebie luźno rozrzuconymi skałkami, wszystkie piękne i wszystkie nasze, kompletnie puste.

    – To takie nierealne! I takie podniecające zarazem! – Znów wzdycha Julka. – Prawdziwa bezludna wyspa!

    – I ta wyspa tak cię podnieca?

    – Podnieca mnie, że chodzę po niej nago, że moje ubrania są o całe kilometry stąd, a mnie w ogóle to nie martwi i nie obchodzi. Podnieca,  że spaceruję z tobą, też nagim w świetle księżyca. Podnieca mnie twój wzrok na moich piersiach, łonie, tyłku, i to, że wcale się tego nie wstydzę, niczego się teraz nie wstydzę. I podnieca mnie twoje podniecenie.

    Przesuwa ręką po moim przyrodzeniu od moszny po sam czubek penisa – jest już w pełnym wzwodzie. Julia klęka przede mną i powtarza ten gest używając języka.

    – Widzisz? Już niczego się nie wstydzę! – Wstaje i przytula się do mnie, między naszymi nagimi ciałami pulsuje moje nabrzmiałe berło. Mówię jej, jak rozpalają mnie jej piersi, jej twarde sutki rysujące mi wzory na dłoniach, wtedy, na jachcie. Czego jej nie mówię – to wspomnienie Julki o poranku po imprezie. Śpiącej na pisaku, z rozrzuconymi szeroko nóżkami w podartych, poplamionych spermą pończoszkach zsuniętymi do połowy ud. Ze mierzwionym futerkiem na wzgórku łonowym, z ostatnimi kropelkami spermy skapującej z cipy na piasek. Wyruchanej chyba przez wszystkich. Tego jej teraz nie mówię, zepsułbym tę chwilę.

    – Co tylko chcesz – odpowiada i kładzie mnie na twardym piasku na granicy zasięgu fal. Opierając się na palcach stóp i rękach, przesuwa nade mną te swoje śliczne piersi. Dotyka mnie tylko znów cudownie twardymi sutkami, stara się dotrzeć w każdy zakątek mego ciała. Czuję jej sutki sunące wzdłuż moich ud, czuje je na policzkach i powiekach, ramionach, brzuchu, czuję, jak suną wzdłuż penisa, by za chwilę drażnić moje usta. Przytrzymuje ręką berło, teraz też pocieram ją czubkiem. Julka nasuwa na niego swój brzuszek, uda, pociera nim swój wzgórek łonowy, wreszcie czuję lepką wilgoć jej cipki. Julka pociera go teraz swoim sromem, naciska coraz mocniej, jej wargi rozchylają się i obejmują go miłośnie. Dalej wisząc nade mną, porusza się lekko, penis, zagnieżdżony w rozkosznej, różowej bruździe, przesuwa się wzdłuż jej kompletnie mokrej szparki, od pochwy po łechtaczkę i powrotem.  Julka zaczyna dyszeć – daje mi rozkosz, ale i ją bierze. Suwa cipą i dyszy coraz szybciej… Czy chce w ten sposób? Nie w sobie?

    Jednak chce! Przesuwa się nagle wyżej, uwalnia mojego członka. Okraczając mój tors, podsuwa mi cipę prawie pod sam nos. Zapach rozgrzanej, wilgotnej pizdy drażni moje zmysły.

    – Drażnisz się ze mną!

    Julka ogląda się za siebie.

    – Najwyraźniej ci to służy! Tak ci stoi…

    Jej pizda znika mi sprzed oczu, Julka wygina się w łuk, teraz dotyka mnie wypiętym brzuszkiem, przed oczyma mam jej cycki. Sunie powoli w dół, namierza mnie cipą.

    Gdzie ona się tego nauczyła? Bo trafia bezbłędnie, sztywny do bólu penis wślizguje się gładko tam, gdzie jego miejsce. Nie wiem, co sprawia mi większą rozkosz – jęki dziewczyny, czy skurcze jej pochwy.

    Julka unosi się na rękach, pilnując jednak, bym nie wysunął się zbytnio. Zaczyna miarowo obniżać biodra, właściwie to robi pompki, mój  członek, jak tłok w jej pochwie, jej cipka i łaskoczące moją pierś sutki, to jedyne punkty styczności naszych ciał. Ile jest w stanie zrobić pompek? Jak wiele jeszcze rozkoszy mnie czeka?

     Czuję, że Julka słabnie, teraz podpieram jej kibić rękoma. To dwa dodatkowe punkty styczności. Mała cena za przedłużenie rozkoszy. Milcząc patrzymy sobie w oczy, nasze twarze przybliżają się do siebie i oddalają miarowo. Dyszy ciężko, czuję na twarzy jej oddech.

    Wreszcie Julka przygryza dolną wargę, czuje narastające drżenie jej bioder, sutków, nieregularne skurcze pochwy zaciskającej się na penisie. Julka opada na mnie po raz ostatni, nasze łona wreszcie się stykają, daję jej swoje nasienie w serii spazmów. Julka szarpie się, dopada ją orgazm chce uciec, zsunąć się ze mnie. Nie pozwalam, trzymam ją teraz mocno za pośladki, wpycham się w nią kutasem najgłębiej, jak mogę. Może mnie tylko bezkarnie gryźć w ramię. W końcu się uspokaja, leży teraz na mnie zmęczona, spocona, bezwładna, mój penis mięknie w niej powoli, nie zatrzymuje już spermy, czuję, jak na mnie wycieka.

    – Chcesz… – Szepce mi do ucha – …Chcesz, to wszystko z ciebie zliżę.

    – Teraz ty powiedz, czego chcesz, będę chciał tego samego.

    – To chcę… Kąpieli w świetle księżyca! – Julia zrywa się i wbiega do wody, wchodzi akurat na tyle głęboko, że fale liżą jej cipkę, wypłukują z niej resztki mojego nasienia. Wyraźnie sprawia jej to przyjemność. Przytulam się do niej z tyłu, obejmuję dłońmi piersi i całuję w szyję. Julia kontempluje księżyc, po dłuższej chwili odwraca się do mnie.

    – Nigdy w życiu nie czułam się tak kompletnie naga, zawsze miałam ubranie w zasięgu ręki, a oczy dookoła głowy, a teraz….Teraz czuję się tak naturalnie, taka wyzwolona, Przyciąga moją rękę do swojego łona.

    – Umyjesz mnie teraz?

    Znajdujemy zaciszne miejsce na plaży, ręcznika starcza i na to, by się na nim położyć jak i przykryć, wtuleni w siebie nie zajmujemy wiele miejsca. Przesypiamy tak resztę nocy. Naszej własnej nocy na bezludnej wyspie.

    * * *

    Budzi nas słońce. Wczesnym rankiem, mamy jeszcze dużo czasu, zanim przypłynie ekipa Stasia.

    Julia zrywa się i ciągnie mnie za rękę.

    – Chodź, popatrzymy z góry!

    Wspinamy się ostrożnie na skały zamykające plażę od strony wnętrza wyspy. Julka przodem, pomagam jej, podpieram pupę. Julka patrzy na mnie z góry, śmieje się.

    – Gorąco mi w cipkę. Pali ją twój wzrok!

    Pewnie, że się gapię, wypięty tyłek Julki z mrugającym oczkiem piczki to najpiękniejszy widok.

    – Ugaszę ten pożar!

    Teraz Julka się śmieje. Stoimy na krawędzi klifu, za nami wypalona słońcem trawa, przed nami bezkresny widok na morze, w oddali można dostrzec dwie albo trzy wyspy. Nasze zgrzane wspinaczką ciała owiewa lekka bryza. Julia łapie pomiędzy uda te powiewy, schładza piczkę. Wraca do swoich wczorajszych przemyśleń.

    – To cudowne uczucie, stać tak nago z całym światem u stóp.

    – Poczuć wiatr w cipie – bezcenne!

    Julka wybucha śmiechem.

    – Ażebyś wiedział. Bezcenne. Siada na krawędzi, szeroko rozkłada uda. Palcami rozchyla sklejone wargi sromowe.

    – Nałapię jak najwięcej tego wiatru!

    Kładę się z głową opartą o jej udo, Patrząc prosto w rozwarte usteczka mówię.

    – To zaraz bidulka wyschnie. A jest teraz taka rozkosznie wilgotna.

    – To się pospiesz!

    Przesuwam głowę wyżej wzdłuż uda. Teraz mam ją na wyciągnięcie języka, najbliżej mi do łechtaczki, wystającej tuż poniżej nowej fryzurki.

    – Dobrze, że końcu zdecydowałam  się na nową fryzurę.

    – Nigdy wcześniej nie kosiłaś trawniczka? – Drażnię czubkiem języka jej łechtaczkę.

    – Nigdy. Dobrze mi było z sierściuchem! Dopóki was nie spotkałam.

    Wsuwam język między jej wargi, przystrzyżone futerko kłuje mnie w nos.

    – Bardzo jesteście zżyci ze sobą…

    Julka kładzie się na boku, odsuwa od krawędzi. Obejmuje mi teraz głowę udami.

    – Mamy do siebie zaufanie, reszta idzie za tym. – Przesuwam językiem wzdłuż jej szparki.

    – Na przykład brak zahamowań? – Julka przysuwa głowę do moich ud.

    – Robię z nimi wszystko, na co mam ochotę. – Wtulam twarz w krocze Julki

    – Bez żadnych ograniczeń? – Nasuwa usta na mojego penisa.

    – Jedynym ograniczeniem jest to, czy same mają na coś ochotę. Futerko Julki tłumi mój głos.

    – I właśnie liżesz mi cipkę, bo masz na to ochotę?  – Czuję wibrowanie jej języka na czubku pały.

    – Liżę twoją cipkę, bo oboje mamy na to ochotę! Dawać i brać rozkosz. Penetruję językiem wszystkie fałdki jej sromu. Julia mnie ssie i wylizuje aż po jądra, tracimy ochotę na dalszą rozmowę. Karmimy się sobą nawzajem. Julka się śmieje.

    – Masz na twarzy maseczkę kosmetyczną, cała błyszczy.

    – Proteinowa, dobrze robi na cerę.

    – To ja też chcę!

    Gdy dochodzę w jej ustach, rozprowadza sobie moją spermę po szyi i twarzy

    – Wspaniały jest ten brak zahamowań!

    Wracamy z dziesiątej plaży krawędzią klifu, w dole przypływ zaciera odciski stóp w mokrym piasku, jedynym śladem naszej obecności na bezludnej wyspie pozostaje porzucony ręcznik plażowy.

    * * *

     Maleńka podbiega pierwsza. Skacze na mnie, obejmuje rękoma i nogami, całuje. Później przyciąga Julkę, teraz ją namiętnie całuje. Liżące się dziewczęta… Mniam!

    Julka tuli się do nas obojga, jedna ręką pieści mój tyłek, drugą pośladki Ali

    – Widzę, że już cię całkiem przekabacił – mówi Ala, czując palce Julki w Pierożku.

    – Uwolnił mnie. Ostatecznie pozbawił mnie zahamowań.

    * * *

    Podpływamy do małej wysepki, właściwie to tylko łacha piasku wystająca z wody, pośrodku niewysokie skałki. Najmniejsza wyspa bezludna, jaką dotąd widzieliśmy. Podpływamy, bo Maleńka strasznie się na nią naparła

    – Właśnie dlatego, że taka maleńka!

    Bliźniacy zadziwiająco zgodnie ją popierają. A jeszcze przed chwilą gdzieś im się spieszyło. Ala ciągnie mnie na ponton, Julkę też. T/J wrzuca jeszcze jakąś skrzynkę, sam wskakuje  i płyniemy na wysepkę.

    – Co tam masz? – Pokazuję dość sporą skrzynię, przez nią zmieściliśmy się w pontonie tylko we czworo.

    – A takie tam… Zobaczysz na miejscu – zbywa mnie T/J machnięciem ręki.

    Ledwo dobijamy do plaży, Maleńka ciągnie mnie i Julkę.

    – Chodźcie szybko. Obejdźmy wyspę dookoła!

    Biegniemy, Ala ciągnie nas za ręce, kątem oka widzę jak T/J wyładowuje ciężką skrzynię  i odpływa po resztę ekipy.

    Tylko się mi wydawało.  Gdy wychodzimy za ostatnich skałek widzę odpływający jacht. Julia otwiera szeroko oczy, Ala ma podejrzanie zadowolona minę. Patrzę na nią, kiwam głową.

    – To co jest w tej skrzyni?

    – Spanie i jedzenie, wrócą po nas jutro! Po prostu wspaniale!

    – Wspaniale! – Woła Julka – Całkiem goła na bezludnej wyspie a ubrania odpływają w siną dal!

    – Moje są w Warszawie, nie narzekaj – odpala Ala. – I sama się prosiłaś. Wciąż opowiadałaś, jaka podniecająca była ta wyprawa na dziesiąta plażę. Ale stamtąd w każdej chwili mogłaś wrócić. Postanowiłam więc podniecić cię bardziej. Tutaj możesz tylko czekać aż chłopaki po nas przypłyną.

    – Albo zjawi się jakiś obcy statek i nas uratuje – dodaje Julka. W złą godzinę.

    Tymczasem samotny biały żagiel znika za linią horyzontu.

    – To już czuję się całkiem bezludna, tego nic nie przebije! – cieszy się Julka.

    – Owszem, mogłam zostawić cię tu samą, dopiero byłabyś bezludna – śmieje się Ala

    – I żadnego pocieszenia! – Julka dotyka mojego penisa.

    – Teraz cię pocieszyć?

    Ala dołącza, grają na cztery ręce i na dwoje ust na moim flecie. Ponieważ o taki instrument trzeba dbać, chowam go to w jednej to w drugiej pochwie na zmianę. I jeszcze w dziewczęcych ustach, dzięki czemu Maleńka i Julia dowiadują się nawzajem, jak smakują. Mój flet prosty robi się jeszcze bardziej prosty (i twardszy) gdy Julka oblizuje go takiego świeżo wyjętego z pizdy Maleńkiej. I na odwrót. A w antrakcie, gdy muszę zebrać siły, proszę dziewczęta, by zajęły się sobą nawzajem.

    Ala jest już zaprawiona w takich bojach, Julka ledwo ich (i innych cipek) zakosztowała w czasie plażowej dyskoteki. Maleńka wie, co lubię i prowadzi Julkę. Żadna nie jest lesbijką, lecz sądząc po reakcji Julii lizanie się z koleżanką sprawia jej przyjemność. A już gdy dobierają się języczkami do swoich cipek, rozkosznym pojękiwaniom nie ma końca.

    Ala podnosi w pewnym momencie głowę spomiędzy ud Julki.

    – Zazdrosny?

    A oczy jej się śmieją. W tej błyszczącej od soczków Julii  buzi. Biorę tę buzię w dwie ręce i oblizuję.

    – Już nie.

    Powtarzam te operację z buzią Julki, czuję dłoń Maleńkiej na członku.

    – On uwielbia patrzeć, jak się laski liżą i szczytują, zobacz jak mu znowu stanął. Teraz znów nam wsadzi i zerżnie, zobaczysz!

    Julka sprawdza i nie wypuszczając z dłoni przyciąga do krocza.

    – Mnie pierwszą, pliiiis!

    Rucham ją pierwszą a Maleńka tylko się śmieje.

    – Kocham cię – mówię Julce spuszczając się głęboko w jej pochwie, a przygladająca nam się Ala, pracowicie ogarniająca swoją łechtaczkę wie, że to do niej.

    Jeszcze długo pieprzymy się tak, troje golasów na bezludnej wysepce otoczonej bezmiarem równie pustego morza.

    * * *

    Z samego rana na horyzoncie pojawia się samotny biały żagiel.

    – Tak wcześnie? – Dziwi się Ala. – Mieli być dopiero po południu.

    Tymczasem żagiel, żagle właściwie, zbliżają się, robią się coraz większe, w końcu robią się za duże – To nie nasz jacht! To prawdziwy żaglowiec.

    Dziewczęta lekko panikują, pewnie właśnie wyobrażają sobie stu wygłodniałych chłopa wpadających na plażę. A one golutkie! Poznaję ten żaglowiec, pocieszam je.

    – Pamiętasz Maleńka? Widzieliśmy go przy gołej plaży, machały z niego do nas nagie dziewczyny. Źle nie będzie.

    – Dziewczyn nie pamiętam, ale wierzę ci na słowo, do takich widoków masz dobre oko.

    Żaglowiec cumuje w pewnym oddaleniu o wyspy, pewnie  w obawie o mielizny, wkrótce w nasz stronę mknie z pomrukiem silników wielki ponton. W nim – przyglądam się uważnie, w miarę, jak się zbliża, widać coraz więcej szczegółów – w nim więc dwóch brodaczy i dwa razy tyle dziewcząt z piersiami. To znaczy staników nie mają. Dobijają do brzegu dziewczęta wstają, mają cipki. To znaczy majteczek też nie mają. Jest dobrze. Tylko obaj brodacze są w gatkach.

     Dotąd leżeliśmy sobie grzecznie na piasku, teraz wstajemy, idziemy w ich kierunku. Zauważają nas wreszcie. Lekko ich zastopowało.

    Mnie też…

    Ja pierdolę! – Japonki!

    Dziewczęta podchodzą do nas z uśmiechem, ich długie, proste, czarne włosy robią na mnie wrażenie, które nie bardzo mam jak ukryć. Podnoszę z wysiłkiem wzrok – takie same włosy okalają ich śliczne buzie. Gdybym był fanem mangi, to powiedziałbym, że właśnie wyskoczyły z kart mangi.

    Teraz skromnie opuszczają wzrok… Skromnie? Chichoczą przy tym. Też opuszczam wzrok… Kurwa! Jestem fanem mangi!

    – Jestem fanem mangi – tłumaczę, jakby to miało wytłumaczyć mój potężny wzwód.

    Najwyraźniej znają angielski, bo wybuchają śmiechem. Śmiech zwraca na  nas powszechną uwagę. Jeszcze tego mi brakowało!

    Dotychczas rozmowa toczyła się dwutorowo:

    – Nie wstyd panom? – Pyta Ala. Angielski zna.

    – Eeee… – Odpowiadają. Nie znają angielskiego? Ala pokazuje na ich gatki.

    – Nie wstyd panom chodzić w gaciach między ludźmi?

    Dziewczęta towarzyszące brodaczom wybuchają śmiechem – one znają angielski.

    – Ciągle im to powtarzamy, no, może w innej formie. – I do brodaczy. – No chłopaki? Pani się gniewa!

    Brodacze zerkają na mnie, stoimy już w kółeczku, ja z tym cholernym wzwodem, uśmiechają się pod nosem.

    – A ten pan się nie wstydzi! Nic a nic!

    Taaaa….

    Przywołuję zblazowany uśmiech na twarz, obdarzam nim dwie …Amerykanki? Po cipkach trudno poznać, prędzej po akcencie.

    W końcu brodacze zrzucają gatki – jednak angielski znają. Wyjaśnia się, dlaczego byli tacy powściągliwi – najwyraźniej nie tylko ja jestem pod wrażeniem… Od razu mi raźniej.

    – Myśleliśmy że wyspa jest pusta, nie widać żadnej łodzi ani nic…

    – To skąd właściwie żeście się tu wzięli?

    – Wysadzili nas wczoraj rano, tak, jak nas tu widzicie – podpuszcza ich Maleńka.

    – Mamy tylko tę skrzynkę z jedzeniem – dodaje Julka.

    – Czy to oznacza, że właśnie was uratowaliśmy?

    – Nie – śmieję się – to był pomysł tej małej, ona nas wkręciła. Przypłyną po nas dzisiaj po południu.

    – I takich gołych was tu zostawili, nie macie żadnych ubrań ani nic?

    – A po co nam?

    – Ja już drugi tydzień chodzę goła, rozebrałam się jeszcze w Warszawie!

    – To państwo Polacy! Słyszałem, że Polki są piękne, ale rzeczywistość przerasta wyobrażenia! Amerykanin skojarzył Warszawę z Polską! Szacun!

    Kadzi, ale Maleńka i Julka czują się mile połechtane.

    – Wam, panowie, też nic nie brakuje!

    Ładne mi nic! Przysiągłbym, że brodacze się rumienią pod tymi brodami.

    – Jak to, drugi tydzień goła? – Zajarzyły panienki.

    – Długa historia, opowiemy wam wszystko, ale nie stójmy tak, wykąpmy się wreszcie.

    * * *

    Czwórka dziewczyn towarzyszących brodaczom robi wrażenie. Wszystkie młode, szczupłe, długonogie, śliczne. I na tym kończą się podobieństwa. Cycki do wyboru, od małych, krągłych japońskich piersiątek, do wielkich amerykańskich melonów, krocza od dwóch całkiem wygolonych, do dwóch gładkich cipek ze sterczącymi czuprynkami.  Do tego dwie blondynki i, oczywiście, dwie brunetki. Brodacze mieli gust, wybierając panienki. Pytanie, do czego?

    – Po co tu przypłynęliście? – Pyta je obcesowo Maleńka.

    – Żeby się… – I tu je przytyka.

    – My też! – Woła na to Ala radośnie. To odtyka panienki.

    Stopniowo zaczyna się między nimi nawiązywać nić porozumienia.

    – Młodo wyglądacie dziewczyny.

    – A wy to staruszki?

    – Tak, osiemnastoletnie! – Śmieją się panienki Brodaczy – Tylko Lia ma jeszcze siedemnaście.

    – Tyle, co Natka.

    – Natka? Aha! Została na jachcie?

    – Wszystkie zostały, oprócz nas dwu.

    – Wszystkie? To ile was jest?

    Ala i Julka zadowolone, że rozmowa zeszła  z tematu ich wieku, udzielają teraz wyczerpujących informacji.

    – Wyjechałyśmy z Warszawy szóstką dziewczyn, z trzema chłopakami.

    Jeszcze jeden czekał na jachcie, jak się okazało z następnymi dwoma  laskami.

    – To już nas było dziesięć.

    – Zaraz! 6+2 to 8. Skąd 10?

    – Bo jeszcze w Polsce dołączyły dwie. Zabrały się stopem i już zostały.

    – Teraz jest nas 11 dziewczyn. Zgarnęłyśmy tę tu Julkę z plaży naturystów, razem z jej chłopakiem. Dobrze, że nie wspominają o Baśce i Robusiu, bo już by się tamte dziewczęta całkiem pogubiły.

    Panienki są pod wrażeniem. dzielą się nim z Brodaczami.

    – Spójrzcie z szacunkiem na tego faceta, chłopcy. On ma na jachcie jeszcze dziewięć lasek! I trzech kumpli.

    Brodacze są pod wrażeniem. Cały czas są pod wrażeniem.

    – I wszystkie takie ślicznotki?

    – Spokojnie wytrzymują porównanie z waszymi… Znajomymi.

    – Bądźmy szczerzy, bliskimi znajomymi. Pewnie już byśmy się z nimi pieprzyli na tej plaży, gdyby nie spotkanie z wami. – Stają się szczerzy do bólu. Odpłacam tą samą monetą.

    – To tak, jak my. Trochę nam przeszkodziliście.

    – Możemy to zaraz naprawić. Nasze panienki będą zachwycone. One są nienasycone. – Dodają Brodacze konfidencjonalnie.

    – Skąd ja to znam…. – Brodacze jeszcze dopytują, nie mogąc wyjść z podziwu.

    – I posuwasz je wszystkie?!

    – No przecież nie sam, jest nas pięciu.

    – Same ślicznotki! Musimy kiedyś odwiedzić twój kraj. Te Polki…

    – No, są wśród nich dwie Dunki. Te Dunki to ciemnoskóre bliźniaczki, nie do odróżnienia.

    Tym ich dobijam. I podbijam.

    – To może połączymy nasze siły? – rzucają Brodacze.

    – Jestem za. 

    Brodacze wołają swoje panienki, które tymczasem nawiązują nić porozumienia z Alą i Julką. Jeden z Brodaczy zaczyna oficjalnie.

    – Jak się okazuje, zjawiliśmy się tu wszyscy w tym samym celu, czy odpowiadałoby wam dziewczęta, gdybyśmy połączyli wysiłki i zrealizowali go wspólnie, a nawet, po przybyciu reszty drugiej ekipy, w rozszerzonym składzie?

    Dziewczęta najwyraźniej doszły między sobą do takiej samej poufałości, jak ja z Brodaczami. Owocuje to stwierdzeniem jednej z nich.

    – Och, przestań już pieprzyć Johny, zacznij się pieprzyć! Nie marnuj takiego wzwodu!

    Rzeczywiście – nagi facet ze sterczącym penisem wygłaszający takie przemówienie jest zabawny.

    Ledwo dziewczyna kończy go opieprzać, a już jej koleżanka ściska mój drążek – najwyraźniej to ze mną chcę się połączyć.

     Ala i Julka reagują równie szybko, już w objęciach Brodaczy, patrzą  na mnie.

    – No co? Nie tylko ty uwielbiasz nowości!

    – Tyle, że wy macie zajęcie na cały etat! A tym panienkom przypadnie po ćwiartce.

    – Znamy cię! Poradzisz sobie.

    Cóż mi pozostaje, zapraszam do wspólnej zabawy pozostałą trójkę.

    – Chodźcie dziewczęta, poznajmy się bliżej.

    Po niedługiej chwili leżę na wznak na piasku a nade mną wiją się cztery cudowne ciała. Moje dłonie i język poznają ich piersi i krocza, co i rusz nowy cycek bądź cipka pcha mi się do ust, ssę twardniejące szybko sutki i liżę coraz bardziej wilgotne sromy. Mojego kutasa i jajka ssą i liżą w porywach cztery gorące usta i języczki. Wreszcie któraś cipa nasuwa się na mój maszt. Po chwili zostaje przegoniona, na maszt wślizguje się następna, tym razem w komplecie z melonami. Laska pochyla się nade mną, jej bufory kołyszą się wdzięcznie, podsuwam ręce pod sutki, tak jak lubię, stwardniałe, drażnią mi dłonie. Kolejna pizda, jej piersi, to sterczące dumnie stożki, ściskam je, pieszczę, jakież one jędrne. Podskakują do taktu z tyłeczkiem ujeżdżającej mnie dziewczyny. Trzęsą się jak sprężynki, gdy cipa dobija do mojego krocza. Ich sutki znów dostarczają rozkoszy moim dłoniom. Stożki piersi odpływają, kolejna dziewczyna dosiada mnie tyłem, teraz pracowicie kiwa dupką, po chwili kładzie się tyłem na mnie, porusza biodrami, mój kutas suwa się w jej cipie pod dziwnym kątem, przytrzymuję go ręką, pieszcząc zarazem łechtaczkę. Drugą rękę zaciskam na cycuszku, tym razem drobnym krągłym jabłuszku ze sterczącym ogonkiem sutka. Czuję język na jajkach, dziewczęta mają teraz dobry dostęp. Cipa ześlizguje się z masztu, nagle nabija się na mnie Maleńka, ze swoją najciaśniejszą pochwą świata.

    – Stwierdziłyśmy z Julką, że nie będziemy samolubne i dopuścimy tamte panienki do ich stałych kutasów.

    – Pewnie po prostu lepiej was rucham!

    Ala się śmieje

    – To też!

    Ostatecznie spuszczam się głęboko w Pierożku, jeden z Brodaczy tryska w cipie Julki, drugi dochodzi w jednej z Japonek. Dziewczyny Brodaczy pozbywają się resztek zahamowań, jeśli w ogóle jakieś miały. Ta zaspermiona liże mokrą pałę dawcy. Trzyy pozostałe wylizują teraz nakarmione cipki wystawiając wypięte tyłeczki na łup naszych palców i języków. Pracowicie doprowadzamy je do orgazmu. Ostania kropla spermy zostaje przełknięta, nasze trzy kutasy wylizane do sucha. Kapiemy się, później zalegamy na piasku.

    Nie mogę uleżeć spokojnie, leniwie pieszczę dwa najbliższe tyłeczki, wsuwam dłonie pomiędzy pośladki, posuwam się rowkiem, masuję rozetki. No, raj!

    * * *

    Przypływa nasz jacht, cumuje o wiele bliżej plaży, niż żaglowiec. Cała załoga wpław rzuca się na brzeg. Brodacze gapią się na wynurzające się kolejno z morskiej piany nimfy. A jest na co popatrzeć. Dziewięć młodziutkich, nagich ciał, pokrytych kropelkami wody kapiącej im z cipek, i sterczących cycuszków. Wszystkie opalone, nie uchował się nawet skrawek białej piersi, czy krocza. I bliźniaczki mulatki! Brodacze pożerają te cuda wzrokiem, w końcu jeden mówi do drugiego

    – Było się tak spieszyć?

    Ala ich pociesza.

    -Te wszystkie cipki chętnie poczekają na wasze kutasy.

    Tymczasem te wszystkie cipki i towarzyszące im cztery pały, przyglądają się nam lekko oszołomione. Kaśka, jak zwykle pierwsza.

    – Ty to nawet na bezludnej wyspie znajdziesz coś do wyruchania!

    Brodacze w końcu odrywają wzrok od kuszących cipek.

    – Bardzo młodo wyglądają wszystkie! – I patrzą na mnie

    – Jutro kończę piętnaście! – Maleńka lubi szokować. – Ale ja jestem najmłodsza, koleżanki są starsze, jedna ma już siedemnaście.

    – Brodacze patrzą teraz na siebie.

    – No raj! No raj! – Stwierdzają zgodnie.

    – To teraz się ładnie przywitamy – mówię do nich. – Wstańcie chłopaki!

    Brodacze, biorąc przykład ze mnie, kładą ręce między kolejne uda, ściskają kolejne cipki.

    – Teraz też tak się będziemy witać co rano – mówią do swoich panienek.

    – Tylko, jak się w końcu nauczycie obywać bez gatek na pokładzie!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Grill i niespodzianka

    Cześć, mam na imię Agnieszka opowiem wam historię jednego letniego popołudnia.

    Razem z mężem Piotrem zaprosiliśmy na grilla naszych dalszych sąsiadów Annę i Roberta, mieliśmy wtedy po trzydzieści lat a nasi goście o pięć i sześć więcej. Ja średniego wzrostu blondynka z dużym piersiami a Anna również  blondynka z dużymi piersiami  i śliczną pupą nasi mężowie to po prostu przystojni dobrze zbudowani faceci

    Wszystko zaczęło się wczesnym popołudniem korzystając z tego że dzieciaki u dziadków postanowiliśmy urządzić dłuższą integracje, początkowo wszystko działo się jak zazwyczaj rozmowa na każdy temat przerywana od czasu do czasu hasłem „no to się napijmy” czas mijał bardzo miło i szybko się ściemniło. Wraz z kolejnymi toastami coraz częściej rozmawialiśmy o związkach seksie antykoncepcji panowie zaś zaczęli zauważać nasze wdzięki które eksponowałyśmy tak jakby trochę na wyścigi bo z każdym kolejnym spotkaniem ubierałyśmy się coraz seksowniej odsłaniając więcej ciała. Tym razem Ania zdecydowanie wygrała naszą niepisaną rywalizację pończoch czerwone szpilki króciutka spódniczka i luźna bluzka z dekoltem prawie do pępka, ja nie byłam wiele gorsza czarne szpilki  pończochy  mała czarna z dużym dekoltem i as pod sukienką brak majtek z resztą nie pierwszy raz. Nasze kiecki były tak krótkie ze nawet jak stałyśmy to widać było koronkowe wykończenie pończoch, nasi panowie w końcu zaczęli zwracać na nas uwagę spoglądali w dekolty (bluzka Ani ukazywała od czasu do czasu obwódkę sutka tak że myślałam że nie ma biustonosza) coraz częściej ich spojrzenia padały  na nogi a właściwie pupy nawet pojawiały się komplementy.

    Grill już dogasał i znów się pojawił temat  tym razem o znajomych -że fajne małżeństwo i się rozwodzą – poszło im o zdrady, nasza dyskusja  zakończyła się stwierdzeniem że przecież nikomu nic nie ubyło i przecież nic wielkiego się nie stało. To był moment gdy atmosfera zaczynała się mocno zagęszczać a to za sprawą Roberta bo zapoczątkował temat jak się poznał z Anną i ich pierwszego razu zrewanżowaliśmy się tym samym a Ania zaczęła opowiadać jak się całowała ze swoją koleżanką –wiesz w celach nauki ja skomentowałam że nigdy się nie całowałam z dziewczyna z facetami tak z kilkoma ale z kobietą nie. Jeszcze nie skończyłam mówić a Ania założyła propozycje „to chodź” przysunęłam się do niej, byłam zdenerwowana ale i podniecona, zaczęłyśmy się całować początkowo tak nieśmiało po wierzchu ale już po chwili Ania wsunęła mi swój język do ust. Całowałyśmy się bardzo namiętnie nie będę ukrywać podobał mi się.  Chcesz więcej –zapytała Ania, odpowiedziałam krótko że tak. Przybrałyśmy nieco wygodniejszą pozę tak trochę na kolanach trochę w przysiadzie tak że każda z nas miała między nogami udo drugiej całując się ocierałyśmy się udami o cipki, moja dość obcisła kiecka powędrował tak wysoko że odsłoniła sporą część pupy ukazując Robertowi barki w mojej garderobie bo Piotr wiedział że nie mam na sobie majtek, podobał mu się jak ich nie miałam na sobie. Ręce Ani wędrowały po mojej tali raz do góry raz do dołu zdzierając resztki sukienki pupy, nie byłam gorsza zadarłam spódniczkę Ani do góry ale zaraz opadła w tym czasie poczułam śluz z jej cipki na swym udzie, moja cipka była równie mokra bo aż czułam jak soki rozmazują się na całe moje krocze i wnętrze ud. Podczas naszych igraszek odsłoniłam jedną  piersi Ani, miał na sobie śliczny koronkowy pół-biustonosz który nie zakrywał niczego w tym momencie Ania przerwała i stanowczo powiedział do męskiej części – A wy co będziecie tak siedzieć? Ruszyli do nas wolnym krokiem i od razu dostali po uszach- Ciebie mam na co dzień, Piotrek choć do mnie a mi szepnęła do ucha masz coś przeciwko? Nic nie odpowiadając zdjęłam z niej bluzkę zaraz po tym ona rozpięła suwak mojej po czym Robert zajął się zapięciem biustonosza, zsunęli ramiączka sukienki i zdjęli biustonosz. Panowie nadal nie mieli do nas dostępu bo byłyśmy dość mocno przytulone i zajęte całowanie w usta przygryzaniem uszu lub lizaniem szyi, panowie jedynie nas miziali po plecach pupach i karkach. Chodźmy do sypialni zaproponowałam i wstałam ciągnąc za rękę Anie, stanęłyśmy przed łóżkiem i głaszcząc się zdjęłyśmy resztę garderoby pozostając w samach pończochach okazało się że ona również nie ubrała majteczek. Panowie również rozstali się z łaszkami stali za nami zajmując się tym czym mogli, czułam jak ociera się o moją pupę penisem jego ręce błądziły po moim brzuchu a na karku czułam gorący oddech a raczej dyszenie. Dotknęłam cipki Ani byłą bardzo mokra i gorąca, po chwili się wypięła w stronę mojego męża który całował jej pupę umożliwiając dostęp do cipki sama zaś zaczęła lizać i przygryzać moje sutki, penis Roberta znalazł się w tym czasie na mojej cipce. Przesuwał go po mojej ślizgawce moja cipka aż pulsowała z podniecenia, schyliłam się do ucha Ani i zapytałam czy maja gumki odpowiedz była krótka a po co ci?  no w sumie…. nie wiem – krótko odpowiedziałam. Oparłam się o łóżko i mocno wypięłam, Ania zrobiła to samo. Usłyszałam ciche pytanie : mogę? Ale nie było skierowane do mnie Robert pytał Piotrka –panowie kiwnęli porozumiewawczo i w tym momencie poczułam  dłonie na swoich biodrach a do cipki wdarł się penis Roberta posuwał mnie powoli ale stanowczo wiedziałam że nie chce za szybko skończyć. Mojemu i Ani nie było wygodnie ze względu na różnicę wzrostu i szybko się przenieśli na łózko, uklęknęła wypięła się Piotrek uklękną za nią i zaczął ją ruchać jęczała głośno i pewnym momencie dostała dreszczy i osunęła się na łóżko, powiedziała do mojego: chodź połóż się na plecach, tak też zrobił a ona położyła się na nim i zaczęła całować w tym momencie mym ciałem wstrząsnął orgazm ustałam jeszcze chwile i usiadłam na łóżku. Przyciągnęłam Roberta do siebie i zaczęłam mu lizać, nie pozwalał mi się rozpędzić, gdy mrowienie trochę ustało  położyłam się na plechach obok męża którego ujeżdżała Ania, pochylała się i coś do siebie szeptali. Rozłożyłam szeroko nogi zapraszając Roberta do dalszej zabawy, wszedł szybko ale jego ruchy były delikatne, bardzo niewiele mi brakowało do drugiego orgazmu  gdy Ania już go miała. Położyła się na Piotrku -na chwilę po czym wstała i zbliżyła się do mnie i Roberta, szepnęła  mu „zlej się w niej” pchną mnie bardzo energicznie i po kilku ruchach zamarł głęboko wchodząc w moją cipkę  poczułam wystrzał spermy i dostałam orgazmu. Chwilę poleżeliśmy następnie poszliśmy  pod prysznic wyciekła ze mnie pokaźna ilość spermy, było późno więc zaproponowaliśmy zęby został na noc…… cdn … rano

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    para

    jeśli sie podobało zamieszczę dalsze opowiadania z naszej miłej znajomości