Category: Uncategorized

  • Dwie Strony Medalu: “Druga Strona”

    Wstęp:

    Witajcie, na wstępie chciałbym tylko zaznaczyć, że dla pełni zrozumienia tekstu polecam najpierw przeczytać opowiadanie z podtytułem ” Pierwsza Strona Medalu”, jeśli oczywiście jeszcze tego nie zrobiliście ;).

    Po przeczytaniu tekstu poniżej, proszę o pozostawienie jakiegoś komentarza.

    Dzięki pozdrawiam

    Autor tekstu: Przystojniaczek

     

     

    “Dwie Strony Medalu”

    Druga Strona.

     

    Cześć mam na imię Wiktoria mam 24 lata jestem w związku z 26 letnim Szymonem.

    Jesteśmy ze sobą od liceum.

    Chciałabym opowiedzieć wam historię, która wydarzyła się niedawno, pozostawiając po sobie bardzo duże piętno na naszym długoletnim jakby nie było związku.

    Otóż, pewnego dnia nie wiadomo skąd w trakcie wspólnego z moim chłopakiem oglądania telewizji, ten  wystrzelił z pytaniem czy nie myślałam nigdy dotąd o tym, jak jest z innym.

    Z początku myślałam, że to jakiś żart i na dobrą sprawę nawet nie chciało mi się na to pytanie odpowiadać, lecz gdy zapytał ponownie, zamiast odpowiedzi, szukałam we własnej głowie skąd w ogóle pomysł na tego typu pytania z jego strony.

    Odpowiedziałam krótko, że nie z wyraźnym tonem głosu mówiącym, że nie mam zamiaru poruszać takich tematów.

    Niestety, to pytanie pojawiało się częściej na ustach Szymona.

    Za każdym razem tłumaczyłam jak wołowi, że ponieważ jest mi z nim dobrze, dogadujemy sie w łóżku i bardzo go kocham, nie wyobrażam sobie spotkać się z kimś innym, nie wspominając już o tym żeby iść z obcym facetem do łóżka.

    Oczywiście gdybym była samotna, nie miałabym z tym żadnego problemu, przecież kobiety mają takie same potrzeby jak mężczyźni, ale nie w sytuacji kiedy jestem z kimś w związku.

    Tak więc wytłumaczyłam mu jasno i wyraźnie, że zdrada to zdrada i nie mam zamiaru rozmawiać więcej na ten temat.

    Szymon jednak odpuścił, chciałoby się powiedzieć uf, przeszło mu i wreszcie będzie tak jak dawniej, lecz niestety nie było.

    Znaczy się nasz związek był nadal udany i nic sie w nim nie zmieniło, lecz jego ziarenko jakie zasiał w mojej głowie, swoimi pytaniami na temat zdrady kontrolowanej, ni stad ni z owąd kiełkował zaprzątając mi tym moją głowę.

    Może nieświadomym bodźcem rozwoju myśli o zdradzie mężczyzny, którego tak bardzo kocham jest fakt zwykłej ciekawości jakby to było z innym niż on, bo w końcu to właśnie z Szymonem straciłam dziewictwo i nigdy nie współżyłam z innym facetem.

    Ostatecznie po kilku tyg. zaprzątania sobie tą głupotą głowy, udało mi się rzucić te myśl w niepamięć.

    Jakiś czas temu dostałam bardzo fajną prace na stanowisku biurowym, jako pomocnica głównej księgowej w jednej z lokalnych firm.

    W zakładzie panowała świetna atmosfera, chyba dlatego, że w większości pracowali tam mężczyźni. Obyło się wiec, bez zawiści i tworzenia sztucznych problemów.

    Pracuję mi się tam bardzo dobrze, wielu mężczyzn jest moimi dobrymi kolegami z pracy i tylko kolegami.

     Mimo koleżeństwa wielu z nich, tych starszych i młodszych lubi prawić mi komplementy, czasami sprośnie zażartować, oczywiście w granicach smaku.

    Dzięki takim zabiegom moich współpracowników, czuję się pewną siebie i bardzo dowartościowaną kobietą, co przekłada się oczywiście na moją efektywność w pracy i związku z Szymonem.

    Co mam na myśli mówiąc lepsza efektywność w związku z Szymonem?

     A no to, że moja pewność siebie, jako wartościowej i świadomej swojej seksualności kobiety, otwierałam się powoli na nowości związane z seksem, lepiej się ubierałam, tak aby podobać się nie tylko sobie i Szymonowi, ale i innym mężczyzną.

    W całym codziennym zgiełku, co jakiś czas powracała myśl do mojej głowy, na temat jak to jest z innym facetem…

    Na początku były to zwykłe nieśmiałe dywagację na temat jak to jest mieć większego, inaczej zakrzywionego penisa w sobie, czy inni mężczyźni pieszczą inaczej, jak się całują i ogólnie zachowują w czasie seksu.

     Problem dla mnie samej, zrobił się wtedy, kiedy do tych dywagacji, przyłączyło się uczucie podniecenia.

     Za każdym razem kiedy wracałam myślami do tego, w moim ciele zachodziły dziwne reakcje chemiczne powodujące lekki i o dziwo bardzo przyjemny ucisk w klatce piersiowej oraz przyjemne mrowienie podbrzusza.

    Sama siebie nie poznawałam, wręcz w głowie ganiłam się jak jakąś niegrzeczną dziewczynkę, która zabiera się za lizaka mimo zakazu.

    Doszło do tego, że myśl o spróbowaniu z innym facetem tak bardzo przyciągała moją uwagę, nie mogłam już sobie z tym poradzić.

    Pewnego wieczoru, ziarnko zasiane przez Szymona nie dawało mi normalnie funkcjonować, aż wreszcie nie wytrzymałam i zaproponowałam mu, że moglibyśmy jednak spróbować ewentualnej i jednorazowej przygody z obcymi nam ludźmi.

    Szymon zamiast się ucieszyć, ewidentnie oniemiał. Kiedy zdecydował się odmówić… i to kategorycznie…

    Poczułam się jak zbity pies. Najpierw sam truję mi cztery litery, a jak przychodzi do pewnych decyzji to ucieka… Nie miałam pojęcia o co mu chodzi.

    Czułam się źle nie tylko dlatego, ze wraz z odmową mojego chłopaka uciekła moja szansa na zaspokojenie mojej nie dającej mi żyć ciekawości, ale też było mi głupio, że wypaliłam z taką propozycją do osoby, którą przecież tak bardzo kocham.

     A jednak, przyszedł taki dzień, kiedy sam Szymon ponownie chciał ze mną o tym porozmawiać.

    Szczerze mówiąc wcale nie miałam ochoty ruszać już tego tematu, bo na dobra sprawę po jego odmowie udało mi się jakoś stłumić ciekawość i wcale nie było mi z tym źle.

    Szymon rozmawiał ze mną bardzo szczerze, a z każdym jego słowem spróbować z kimś innym znów ogarniały mnie nieznośne fale podniecenia, powiedziałaby, że wręcz pożądania wobec spełnienia swojej ciekawości.

     Mimo to bardzo martwiłam się jak nasz związek może wyglądać po tego typu eksperymencie.

    Czy dalej będziemy szczęśliwi, czy dalej będziemy w stanie tworzyć tak udany związek jak dotąd, czy może świadomość zdradzenia się nawzajem zablokuję nasze dotychczasowe relację, te i wiele innych pytań sprawiało, że rozmawiałam z Szymon będąc bardzo niepewna i zakłopotana.

    Poczucie niespełnionej ciekawości było jednak tak silne, że mimo wszelkich zagrożeń zdecydowałam, aby wstępnie zgodzić się na wspólne wyszukanie ewentualnych kandydatów i kandydatek do eksperymentu.

    Jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy i już na drugi dzień, razem z Szymkiem siedzieliśmy przed laptopem wyszukując potencjalnych osób, z którymi moglibyśmy się spotkać.

    Szymek wybrał trzy dziewczyny, z którymi zgodnie z nasza umową miały się z nami spotkać, tak żeby zobaczyć sie na żywo i troszkę poznać.

     Dopiero po spotkaniu na żywo mieliśmy oboje decydować, kto będzie odpowiedni dla nas, a kto nie.

    Przyznam, że bardzo mnie zirytował fakt, że Szymon wybierał dziewczyny o ciemnych kolorach włosów i drobnej budowie ciała z nienaganną figurą i śliczną buzią, bo wiem jak bardzo taki typ kobiet na niego działa.

    Złość jaka mnie ogarniała pomagała mi jeszcze bardziej zaangażować się w poszukiwanie potencjalnego delikwenta dla mnie.

     Ze względu na fakt, iż z Szymonem współżyję od 18 roku życia, chciałam starszego od niego mężczyznę, z oczywiście większym niż 15 cm penisem jakim dysponuję Szymek.

    Jako ramę wielkości penisa mężczyzn wybrałam od 18-24cm.

    Nie musiał być jakoś niesamowicie przystojny czy dobrze zbudowany.

    Miał mieć ten błysk w oku, co da mi pewność, że będę w stanie się przy nim wyluzować i w ostateczności w pełni czerpać przyjemność z chwil związanych z obcowaniem cielesnym.

    W przeciwieństwie do Szymona ilość chętnych na spotkanie mężczyzn była porażająca i naprawdę długo trwało wyselekcjonowanie kilku mężczyzn, lecz po kilku dobrych godzinach wybierania spośród męskich profili, którzy zgłaszali się na spotkanie, wybrałam pięciu panów, gdzie ostatecznie jeden odpadł sam od siebie, tak więc pozostało ich czterech.

    Zarówno jak Szymon tak i jak dość ciężko przeżyliśmy spotkania z wybranymi przez nas ludźmi.

    Ja czułam się okropnie, rzucając sztuczne uśmiechy i wymuszone uprzejmości do dziewczyn, spośród których jedna z nich miała wylądować w łóżku z moim Szymkiem, natomiast on bardzo źle znosił nasze spotkania z nowo poznanymi kolegami, spośród których jeden z nich miałby mieć mnie.

    Jeden z mężczyzn przykuł moją szczególną uwagę.

     W trakcie spotkania, to on prowadził rozmowę, był wygadany, zabawny i w dodatku bardzo inteligentny.

    Świadomość tego, że na jego profilu widniała cyfra obok opisu rozmiaru penisa 23, jakoś dziwnie przyjemnie działała na moje dolne części ciała i nie mówię tu o nogach.

    Przez następny tydzień po spotkaniach, nie mogłam wyrzucić z myśli Macieja, bo tak miał na imię wyżej opisany mężczyzna, który w jakiś dziwny i niespotykany przeze mnie dotąd sposób, oczarował mnie utkwiwszy w mojej pamięci.

    Siódmego dnia, po spotkaniach powiedziałam Szymonowi, że skoro już to wszystko tak daleko zaszło, mieliśmy okazję poznać nowych ludzi, trzeba by było iść za ciosem i mieć już to wszystko za sobą.

    Szymon szybko nakreślił naszym wybrankom jaki jest plan spotkania, a innym grzecznie podziękował za miłe spotkanie informując ich jednocześnie, że nic z tego nie będzie.

    Jakby nie było kobiety wybrane przez Szymona również podziękowały i więcej nie pisały, natomiast faceci nie chcieli odpuścić, składając przeróżne propozycję nawet finansowe, aby tylko móc się ze mną przespać…

     W ostateczności Milena, bo tak miała na imię wybranka Szymka i Maciej czyli mój wybranek otrzymali bezpośredni kontakt do nas, a konto na portalu randkowym usunęliśmy, tak aby ów natręci dali nam spokój.

    Ponieważ oboje chcieliśmy sobie oszczędzić cierpień związanych z samotnym rozmyślaniem o tym co druga połowa wyprawia w łóżku z obcą osobą, postanowiliśmy, ze wszystko odbędzie się w jednym miejscu i czasie.

    Czas pomiędzy spotkaniem, a rozesłaniem ów wiadomości i konkretnym umówieniem się z osobami zainteresowanymi trwał dla mnie niemalże w nieskończoność.

    W nocy nie mogłam spać, rozmyślając jak to wszystko będzie wyglądać, czy będzie nam dobrze ze sobą po spotkaniach, czy ów Maciej nie okaże się jakimś zboczonym zwyrodnialcem, czy będzie mi z nim dobrze w czasie uprawiania seksu.

    Te pytania mnie dobijały, a na domiar złego każda myśl o spotkaniu z jakby nie było obcym mi facetem strasznie mnie podniecała.

    Kilka dni przed terminem spotkania, będąc w panice spowodowanej skrajnymi uczuciami i myślami wypaliłam do Szymona, że to co chcemy zrobić jest głupie i nie odpowiedzialne, więc powinniśmy zrezygnować póki nie jest jeszcze za późno, lecz ten mając oczywiście w stu procentach rację uświadomił mi, że odwołanie spotkania w takim momencie, byłoby całkowicie niepoważne z naszej strony, gdyż ci ludzie też musieli poświęcić swój czas dla nas.

    Nie ma odwrotu…

    Tak więc, około 2 tygodnie po rozesłaniu wiadomości do Macieja i Mileny wszyscy spotkaliśmy się na parkingu pod jednym z pobliskich klubów.

    Dlaczego akurat pod klubem? Odpowiedzią jest fakt, że Maciej był na tyle błyskotliwy i pomysłowy, że zaproponował umawiając się na nasze spotkanie, pójście najpierw na wspólnego drinka, który da nam wszystkim możliwość wspólnie się rozluźnić oraz poniekąd oswoić się z zaistniałą sytuacją.

    W klubie było dość tłoczno, tak więc najpierw chłopaki zamówili drinki dla mnie i Mileny, a sobie kilka kieliszków wódki.

    Kiedy rozsiedliśmy się w wygodnych fotelach zapoznając jednocześnie Maćka z Mileną, popijając zwolna napoje wyskokowe, Szymon zaprosił mnie do tańca.

    Po naszym powrocie Milena z Maćkiem rozmawiali ze sobą jakby znali się od dzieciństwa.

     Wzięłam kilka łyków mojego drinka, po czym tym razem to Maciej zapytał czy mógłby ze mną zatańczyć.

    Maciej chyba wiedział co robi, bo kawałek lecący w tle był wolny i bardzo romantyczny, w dodatku bardzo go lubię.

    Tańczyliśmy tak powoli trzymając się blisko siebie, jego ręce spokojnie spoczywały na moich biodrach.

     Alkohol w moim krwioobiegu świetnie zgrywał się z całą sytuacją.

    Chwilami mój taneczny partner szeptał mi do ucha, że ślicznie wyglądam, pięknie pachnę, co potęgowało we mnie przyjemne uczucia, a i dość znacznie podniecało.

    Będąc całkowicie pochłonięta chwilą, nawet nie zauważyłam, że jego dłoń leży na moim pośladku lekko go ściskając.

    Dawno, nikt tak na mnie nie działał jak Maciej, był prawdziwym mistrzem w rozbudzaniu kobiecego pożądania.

     Barwą swojego głosu, umiejętnie użytymi półsłówkami, niby przypadkowymi dotknięciami pieścił mnie od środka jak nikt nigdy dotąd.

    O godzinie 23 postanowiliśmy opuścić klub i w bardzo dobrym nastroju tramwajem udać się do zabukowanego wcześniej hotelu.

    Po odebraniu kluczy z recepcji wspólnie jadąc na 10 piętro windą, Milena opowiadała sprośne kawały, lecz w mojej głowie  był tylko i wyłącznie mężczyzna stojący obok, z którym miałam spędzić resztę nocy.

    Szymon i Milena mieli trzy pokoje wcześniej od naszego.

    Maciej jak na dżentelmena przystało trzymając rękę na moim krzyżu, odprowadził mnie ku drzwi naszego pokoju, po czym otwierając drzwi wskazał ręką abym weszła do środka.

    Po zatrzaśnięciu się drzwi na chwilę zdrętwiałam stojąc na środku pokoju jak wryta.

    Kiedy Maciek podszedł mnie od tyłu kładąc swoje dłonie na moich ramionach i lekko muskając mnie ustami w moją szyję, odwróciłam się lekko łapiąc od niego dystans mówiąc:

    – Zaczekaj… Wiesz, ja naprawdę chcę to zrobić, tylko musisz coś wiedzieć.

    Mój chłopak w porównaniu do ciebie ma małego penisa, nigdy wcześniej nie miałam styczności z innym rozmiarem członka, nie wspominając, że jeśli prawdą jest to co napisałeś na swoim profilu twój jest ogromny.

    – Spokojnie… – odpowiedział zbliżając się do mnie.

    – Obiecuję, że będę bardzo delikatny, a jeśli tylko coś cie za boli oczywiście przestanę.

    Przejdziemy przez to razem, ja jestem tu po to aby dać ci coś za czym będziesz tęsknić do końca swoich dni.

    Będzie nam wspaniale nie przejmuj się – powiedział z wielkim spokojem w głosie, po czym zaczął mnie bardzo namiętnie całować.

    Świetnie całuję, dlatego jego obietnica i bombardujące mnie fale przyjemności płynące z gorącego i soczystego pocałunku sprawiły, że moje obawy znikały w mgnieniu oka, a i pełne zaufanie do jego osoby pojawiło się na nowo.

    W trakcie naszego pocałunku czułam, jak dłonie mojego kochanka uciskając z pasją moje biodra przyciągając mnie do niego.

    Zapachy naszych rozgrzanych oddechów mieszających się z zapachem jego świetnie dobranych perfum działały na mnie z potężną siłą pobudzenia.

    Jego dłonie masując mnie penetrowały moje ciało od góry do dołu, prowadząc przy tym jakby falę przyjemności jaka krążyła wewnątrz mojego ciała.

    Niemający końca pocałunek smakował cudownie, moje ciało zaczęło się pocić z podniecenia, nie wspominając o tym, że czułam jak materiał moich czerwonych koronkowych stringów okalających skrawek mojej muszelki jest całkowicie przemoczony.

    Nie przestając się całować, nawzajem zaczęliśmy pozbywać się swojej garderoby.

     Zaraz kiedy odpięłam guzik od jego spodni zdjęłam je zaledwie z jego bioder, łapiąc go za bardzo zgrabne i wysportowane jak na jego wiek pośladki.

    On nie pozostał dłużny, wkładając mi swoje ręce pod rozpięty materiał spodni z lajkry, uciskając i masując moje pośladki.

     W czasie tych chwil, było mi tak dobrze, że bezwiednie dyszałam rozchylając usta, w trakcie czego, on przygryzał moje wargi oraz lizał je wraz z moją szyją.

    Byłam jego, a on był mój.

    Nigdy wcześniej nikogo tak nie pożądałam jak jego.

     Czas wydawałby się stanąć w miejscu, kiedy błądziłam rękami z jego pośladków po jego plecach tak bardzo tuląc się do niego jakbym chciała w niego wejść.

    Kiedy ten przyciskał mnie równie mocno i namiętnie do siebie, czułam jego wielkie przyrodzenie wbijające się w moje podbrzusze i brzuch.

    To było magiczne.

    Wreszcie Maciej przerwał pozwalając mi zejść moim zmysłom na ziemię.

     Kiedy otworzyłam oczy z zza mgły widziałam jak mój kochanek zdejmuje z siebie ubrania pozostając w bokserkach Calvin’a clein’a.

    Matko jak ja uwielbiam taką bieliznę u facetów.

    Sama nie pozostałam mu dłużna i szybko zdjęłam wierzchnią część ubrań, stając przed nim w czerwonym, gładkim staniku i czerwonych w mocno bordowym odcieniu w kroczu od nawilżenia materiału przez moje soczki stringach.

    Byłam tak mokra, że aż czułam z tego powodu lekki dyskomfort, obawiając się, że Maćkowi się nadmiar mojego śluzu nie spodoba.

    Ten jednak pytając mnie czy lubię pieszczoty oralne położył mnie na krawędzi łóżka.

     Odpowiedziałam niemalże natychmiast, że marzę o nich, tak więc ten nachylając się nade mną znów zaczął całować się ze mną głęboko penetrując językiem wnętrze moich gorących i  mocno już nabrzmiałych ust.

    Chwila ta nie trwała długo, bo swoimi ustami nie przerywając pocałunków, zahaczając o szyję, kierował swoje usta co raz to niżej mojego wilgotnego z podniecenia ciała.

    Oderwał wreszcie swoje usta ode mnie i nisko brzmiącym głosem poprosił, abym zdjęła bieliznę, kiedy on w tym czasie włączy muzykę.

     Tak też się stało, ja nago leżąca przed obcym mężczyzną w otulinie dźwięków seksownej muzyki, zapachów naszych rozpalonych ciał czekałam tylko, aż wreszcie ów mężczyzna znów mnie dotknie, muśnie lub chociaż się do mnie zbliży, tak abym znowu mogła czuć bijące od jego ciała ciepło.

    Na szczęście długo czekać nie musiałam, bo ten podszedł do mnie, klęknął przy łóżku i rozchylił delikatnie łapiąc rękoma moje nogi.

     Widząc jego reakcję na to co widzi, aż sama chciałam zobaczyć jak cudownie musi wyglądać moja idealnie wydepilowana muszelka.

    Jego wzrok aż kipiał podnieceniem i pożądaniem.

    To cudowne uczucie, kiedy mężczyzna tak bardzo zachwyca się kobiecym ciałem.

     Czułam jak mocno pulsują moje wargi sromowe oraz jak bardzo jestem mokra, czując zbierającą się wydzielinę rozkoszy przy moim drugim otworku.

    – Proszę nie każ mi dłużej czekać – wyszeptałam.

    Maciej zanurkował więc między moimi udami, rozpoczynając całować moją cipkę, w taki sam sposób jak całował się ze mną w usta.

    Robił to z niesamowitą pasją i zaangażowaniem, jego język na początku pieszczot wiercił się po całej cipce, potem bardziej już skupiając się na masowaniu czubkiem języka mojej nabrzmiałej łechtaczki, która aż prosiła się o pieszczoty.

     Wierciłam się z rozkoszy bez opamiętania, teraz już nie ja panowałam nad swoim ciałem a spazmy rozkoszy płynące z oralnych pieszczot mojego krocza.

    Sapię pojękując z minuty na minutę głośniej i śmielej, kiedy czuję jak Maciej wpycha swój wygimnastykowany język najgłębiej jak się da we mnie, czuję się jakbym uprawiała seks z jego językiem.

    Po chwili znowu wraca do masażu łechtaczki, a ja szaleję z rozkoszy.

     Sama nie wiem czego chcę, pieszczot w środku czy na zewnątrz.

     Maciej jednak miał chyba pomysł jak pogodzić te dwie potrzeby, podtykając delikatnie jeden palec do mojej dziurki.

     Najpierw nie przestając językiem gmerać po łechtaczce, zrobił palcem kilka okrążeń wokoło mojej dziurki, po czym włożył go do środka głęboko i wyjął.

    Powtórzył ten zabieg kilka razy, a moje ciało uderzała kolejna fala rozkoszy.

     Nagle poczułam jak moja pochwa się wypełnia dwoma palcami mojego kochanka, rytmicznie wsuwanymi do środka i na zewnątrz palcami.

    Minetka z palcówką w wykonaniu tego człowieka to był jakiś obłęd.

    Jedyne czego chciałam to żeby już mnie przeleciał, lecz Maciek miał inny pomysł zaczynając wpychać delikatnie swój trzeci palec, tym razem w moją mokrą od spływającej mieszanki śliny z sokami obficie wypływającymi z cipeczki drugą dziurkę.

    W pierwszej chwili do głowy przyszła mi myśl o naszej wspólnej umowie jaką zawarliśmy przed spotkaniem, że moja dupka ma być nie tknięta.

     Lecz gdybym nawet chciała zaprotestować to i tak już było za późno, bo wszystkie trzy jego palce rozjeżdżały zarówno jak i moją cipkę, tak i drugą dziurkę.

    Tym sposobem pieszcząc językiem oraz ssąc od czasu do czasu moją łechtaczkę, pieprzył dwoma palcami moją pochwę i jednym palcem odbyt rytmicznie wkładając i wyjmując ze mnie swoje palce.

    Mix doznań jakie mi zafundował, dość szybko mnie doprowadziły do orgazmu.

    Kiedy  wszystkie dziurki były wypełnione, pierwszy raz w życiu tak mocno szczytowałam.

     Czułam jak szarpiąc się i wyjąc z rozkoszy jaką daję tak potężny orgazm zarówno jak moja cipka i odbyt pulsując zaciskają się i rozluźniają na palcach mojego wybornego jak się okazało kochanka.

    W trakcie mojego orgazmu nie ruszał już ręką, trzymając jedynie palce w obu moich dziurkach wykonując mimo wszystko ruch palcami tak jak by kogoś wołał, drugą ręką delikatnie masował mój wzgórek łonowy podtrzymując i wydłużając w ten sposób płynącą z orgazmu rozkosz.

    Kiedy już moje emocje lekko opadły, a ciało przestało się wić, Maciek wstał i powiedział, że ma nadzieje, że za taki orgazm, jemu też coś skapnie z oralnych przyjemności.

     Mimo poczucia lekkiego zmęczenia i odurzenia, usiadłam na krawędzi łóżka, mając przed swoimi oczami nie stojącego jeszcze penisa, który wisząc delikatnie napuchnięty, pulsował niemalże niezauważalnie, jakby chciał mi powiedzieć, abym jak najszybciej się nim zajęła.

     Zbliżyłam więc usta do mojego nowego przyjaciela, ręką złapałam go u jego podstawy i zaczęłam całować.

     Z początku całowałam go po boku momentami liżąc jego delikatną i przyjemnie pachnącą męskim przyrodzeniem skórę.

    Mimo jego stanu częściowego spoczynku czułam w dłoni, że penis mojego kochanka jest bardzo mięsisty i dość gruby, lecz jeśli chodzi o długość to nie wydawał się zbytnio duży.

    Czyżbym odkryła małe kłamstwo u Macieja?

    Sytuacja diametralnie zaczęła się zmieniać w momencie, gdy po raz pierwszy zanurzyłam w swoich ciepłych ustach jego członka.

     Ręce Macieja od raz po wędrowały na moją głowę, którymi zebrał wszystkie moje włosy w kitkę, tak aby nie przeszkadzały mi w pieszczotach oralnych jego stale pęczniejącego penisa.

    Z początku byłam w stanie włożyć sobie do ust praktycznie całego penisa, lecz z każdą taką próbą, jego penis robił się przeraźliwie wielki.

     No nic, na szczęście mój kochanek tak dobrze o mnie zadbał oralnie, że i ja nie chciałam być mu dłużna, więc ssałam tak jak tylko potrafiłam, próbując co jakiś czas włożyć go sobie najgłębiej jak się potrafię, lecz niestety odruchy wymiotne były tak silne, że szybko przerywałam, dysząc ciężko z powodu podduszenia członkiem.

    Wracając do pieszczot, całowałam go u jego podstawy, a ręką masowałam naciągając i ściągając skórę z jego nabrzmiałej główki.

     Mimo wieku mojego kochanka jego członek był bardzo twardy, dumnie sterczący, lekko skrzywiony w lewą stronę.

     Moje oralne starania mimo wszystko chyba dawały dużo przyjemności mojemu przygodnemu partnerowi, bo za każdym razem gdy patrzyłam się w górę ssąc i masując jednocześnie jego wielkoluda, widziałam jak mając zmrużone oczy oddychał nierówno, oddając się rozkoszy płynącej z moich zabiegów.

    Jak już wspominałam, moje maksymalne zanurzenie jego członka w moich ustach sięgało połowy penisa, więc rytmicznie nabijając się na jego maczugę, ssałam penisa jak szalona.

    Kiedy idealnie zgraliśmy ruchy mojej głowy z biodrami mojego kochanka, ten nadając w bardzo subtelny sposób rytm swoją ręką na mojej głowie, wkładał i wyjmował swojego dużego przyjaciela z moich ust z co raz to większą prędkością.

    Jego ruchy były płynne i zdecydowane, teraz to on przejął władzę na moimi pieszczotami, a ja posłusznie się temu poddawałam, próbując jak najlepiej spełniać rolę “oralnej pochwy” dla jego drąga.

     Po kilku minutach już naprawdę dużego tępa pieprzenia mojej buzi, Maciej szybko wyciągnął błyszczącego od mojej śliny penisa z moich ust i łapiąc go ręką u nasady główki, niemalże natychmiast wystrzelił obficie gęstą spermą w moim kierunku.

     Ponieważ nigdy wcześniej nie przyjmowałam lecącej spermy na twarz, bezwiednie odwróciłam głowę na bok, lecz mimo to czułam jak jego sperma spada na moje włosy, ucho, szyję i piersi.

     Było tego naprawdę sporo.

    – Przepraszam, że tak cię urządziłem, ale nie mogłem już wytrzymać – powiedział z lekki zawahaniem w głosie Maciej.

    – Nic się nie stało, muszę tylko iść doprowadzić się do porządku. – odpowiedziałam po czym poszłam do łazienki.

    W łazience stanąwszy przed lustrem zobaczyłam własne odbicie, ze wcześniej opisanym znakiem jaki pozostawił po sobie mój kochanek.

    Na widok spływającej po mnie spermy obcego jakby nie było mężczyzny, naglę poczułam jakby ostry skurcz w klatce piersiowej i nie był on na pewno przyjemny, a wręcz przeciwnie.

    Na widok mojej twarzy z lekko rozmazanym makijażem, resztkami szminki na ustach oraz po sklejanymi włosami, moją głowę zaczęły bombardować nieznośne i bardzo bolesne myśli, uświadamiające mi, że właśnie przed chwilą zdradziłam swojego chłopaka.

     Co prawda do penetracji członkiem póki co nie doszło, lecz mimo wszystko doszło do zbliżenia między mną, a innym facetem niż mój Szymon.

    Nie wiedziałam, czy czuć się jak dziwka, czy powinno być mi źle z tego powodu oraz czy będę potrafiła żyć ze świadomością, że jestem w związku z mężczyzną, który nie dość, że właśnie w tej chwili zdradza mnie z inną kobietą, to w dodatku sam namówił mnie do zrobienia tego samego z innym mężczyzną.

     Czy w naszym związku jest jeszcze miłość?

    Długo jednak nie miałam okazji zadręczać się tymi myślami, ponieważ po chwili w łazience pojawił się Maciej, zachodząc mnie od tyłu, głaszcząc i lekko masując moje młode nagie ciało.

    – Czy coś się stało? – zapytał zbliżając swoje usta ku mojej szyi.

    Nie wiem dlaczego, ale emanował jakąś dobrą energią, której moje ciało i umysł nie potrafiło odrzucić.

    Zwłaszcza czując jego na w pół stojącego olbrzyma, wciskającego się po swojej długości między moje pośladki, będąc pod wpływem nacisku przez nasze wtulone ciała.

    Nie dość, że jego dotyk, ciepły oddech na mojej szyi, powodował, że wszystkie moje troski natychmiast zniknęły, to jeszcze jego napierające co raz bardziej pulsujące prącie na moje ciało, powodowało, że znowu robiłam się gotowa, aby wreszcie poczuć go w sobie.

    Odbicie w lustrze całującego mnie mężczyzny, po szyi, uchu, rękami pieszczącego mój brzuch oraz piersi bardzo mnie podniecało.

     Nie będąc dłużna mojemu kochankowi, swoją dłonią masowałam jego penisa.

    – Może wrócimy do sypialni? – zaproponował.

    Nie wiem dlaczego, ale bez żadnego zastanowienia odpowiedziałam twierdząco.

    Złapał mnie więc za rękę i poprowadził z powrotem do łóżka, delikatnym ruchem ręki, sprawiając, że na nim usiadłam.

     Wszystko działo się szybko i w jednostajnym tempie.

    Kiedy tak siedziałam już na łóżku, on niczym lew skradający się do swojej kocicy, przykleił swoje usta do moich rozpoczynając na nowo taniec naszych języków i wzajemny masaż ust.

    Głową lekko napierał na mnie powodując, że się położyłam na plecach, a on namiętnie się ze mną całując z pozycji górnej, jedną ręką się podpierał łóżka, drugą zaś badał mnie po całym ciele, uciskając, głaszcząc, a nawet czasami delikatnie drapiąc.

     Każdy jego ruch przyprawiał mnie o dreszcze, które cyklicznie przeszywały moje ciało.

    Po pewnej chwili, położył się obok mnie zmieniając cel swojego zainteresowania z moich ust na szyję i piersi.

    Cudownie całował, każdy skrawek mojego ciała, tak jakby to był największy skarb jaki posiadł.

    Całując mnie tak, ręką gładził całe moje ciało, poruszając nią posuwiście od góry do dołu.

     Będąc pod wpływem jego niesamowitych zabiegów, nieświadomie lekko, lecz zauważalnie rozchyliłam nogi.

     Maciej potraktował to chyba jako małe zaproszenie, ponieważ jego ręka, najpierw gładziła wewnętrzną część moich ud, niby przypadkiem dotykając chwilami mojej rozgrzanej i mokrej muszelki.

     Maciej, był już bardziej zdecydowany, gdy całując, liżąc i ssąc moje sutki, robił mi po raz kolejny palcówkę.

    Z początku używał jednego palca, po chwili drugiego.

    Kiedy moja muszelka, była gotowa, poczułam jak ręka mojego kochanka, próbuję wpasować w nią trzeci palec.

     Z początku było bardzo ciasno, aż trochę zabolało, lecz po kilku subtelnych włożeniach i wyjęciach jego palców było mi już tylko dobrze.

    – Chcę go w środku… – Wyrwałam, nie mając kompletnie pojęcia skąd mi się to wzięło.

    Maciej, przerwał pieszczoty, złapał mnie za pierś całą swoją ręką i pocałował w usta.

    Zaraz później zmienił pozycję układając swoje ciało centralnie między moimi nogami, z przerażająco sterczącym penisem ze skierowaną główką prosto w moją niemalże dziewiczą cipkę.

    Dziewiczą, bo nigdy wcześniej nie miała okazji gościć tak pokaźnego kolegi w sobie.

    Maciek rozsiadając się wygodnie między moimi nogami, złapał swojego penisa i zaczął masować jego czubkiem moją muszelkę, delikatnie zagłębiając go w niej i wracając na łechtaczkę.

    Będąc pod wpływem szalonych emocji, mocno przygryzałam swoją wargę, pieszcząc jednocześnie obiema rękoma swoje piersi.

    Widok jaki miał wtedy, mierzący swojego penisa do wejścia mężczyzna, musiał być mega podniecający.

    Na pewno tak było, ponieważ chwilę później, poczułam jak czubek penisa, dotychczas masujący z zewnątrz moją cipkę, zaczął napierać do jej wnętrza.

    Robił to powoli i z wielką rozwagą, za każdym razem gdy poczułam ból, przestawał napierać.

    Jego właściciel doskonale wiedział, jak to się robi, wkładając stopniowo głębiej i głębiej.

    Pamiętam ten cudowny moment, kiedy główka jego penisa, wreszcie wskoczyła do środka, gdzie rozpoczęło się pełne jego natarcie.

     Było tak samo delikatne i ostrożne, lecz penis był już we mnie i jego częściowe wysuwanie z wsuwaniem, powodowało cudowne uczucie wypełnienia mojej pochwy.

     Byłam pod takim wrażeniem, że nie mogłam się skupić na niczym innym jak tylko na cudownym odczuciu rozpychania ścianek mojej cipki.

    Leżałam więc niemalże jak kłoda, stękając i pojękując z każdym ruchem penisa mojego kochanka.

    Z czasem jego ruchy nabierały tępa oraz wyrazistości.

    Rytmika jego ruchów była po prostu niesamowita.

    Powodowała, że mój umysł zatracił się całkowicie w rozkoszy jaką mi fundowała jego pała.

     Czasami na wskutek jego głębokiej penetracji wydawało mi się, że uderza w górną ściankę mojej macicy.

    W każdym bądź razie nigdy wcześniej nie byłam tak dokładnie i głęboko wypełniana.

    Uczucie było cudowne, czując jak jego wielki, gorący i twardy penis rozjeżdżał mnie od środka.

    Kiedy ciało Macieja opadło na moje, dokładnie dociskając mnie do łóżka, ruchy mojej miednicy z jego biodrami poruszały się w cudownej harmonii.

    Opuszczałam miednicę pozwalając niemalże całkowicie wysuwać się jego cudownemu penisowi i podnosiłam wysoko w trakcie jego powrotu do środka.

     Długi ruch wyjścia i wejścia we mnie powodował, że sapałam i jęczałam jak oszalała.

    Nasze oddechy były bardzo nierówne, a ciała mocno spocone.

    Cały okalający nas zapach oraz dźwięki chlupoczącej z podniecenia cipki dodawały całej sytuacji całkowicie innego wymiaru.

    Kiedy Maciej chciał się ze mną całować, ja nie byłam w stanie poruszać ustami, dysząc jedynie w kierunku jego ust.

    Kochaliśmy się tak jeszcze trochę, kiedy nagle Maciej zastygł miejscu.

    Myślałam, że właśnie kończy we mnie, a przecież nawet w prezerwatywie nie lubię jak ktoś to robi.

    – Nie chciała byś może zmienić pozycji? – rzucił po cichu zdyszany.

    Po chwili zaskoczenia, że to jednak nie koniec powiedziałam:

    – Jeśli tylko dam radę jej sprostać.

    Nagle poczułam jak mój kochanek obraca wyciągając całkowicie swojego dużego przyjaciela z mojej ciasnej jamki i kładzie się na plecach obok.

    Zrozumiałam, że chyba chciałby na jeźdźca, tak więc ja szybkim ruchem, dźwignęłam się zarzucając nogę na jego drugą stronę, patrząc chwilę w kierunku swojego krocza i widząc, jego potężnego przyjaciela posadziłam na nim swoją mokrą cipkę i przystąpiłam do masażu jego członka jej zewnętrzną częścią.

     Suwając się tak na nim czułam jak nierówności żył stymulujące moją łechtaczkę.

     Było mi dobrze, lecz mój przygodny partner chyba oczekiwał czegoś więcej, tak więc  łapiąc za mój pośladek dał do zrozumienia, abym się lekko uniosła, poczym nakierowując swojego penisa na moją dziurkę i uniósł swoje biodra pozwalając znowu wejść mu do mojego środka.

     Jego penis znowu nieustannie się we mnie zanurzał, a w tej pozycji wydawał mi się jeszcze trudniejszy do zmieszczenia.

    – No skarbie pogalopuj trochę na nim – wyszeptał dając mi jakąś dziwną chęć na przyspieszenie jego penetracji.

    W ferworze całej sytuacji siedziałam na jego kutasie, opierając się rękoma o jego tors i nawet nie zauważyłam kiedy mocno i dość szybko się na niego nabijając, wchodził we mnie aż po same jajka.

    Czułam jak co jakiś czas moja łechtaczka skleja się z jego podbrzuszem.

    Szybki galop momentami zwalniałam mocno nabijając się na jego członek, tak jakbym chciała go wchłonąć w siebie.

     Galop mnie tak zmęczył, że opadłam swoim ciałem na niego, kiedy ten mocno łapiąc mnie za pośladki sam zaczął nadawać szaleńcze tempo penetracji mojej wypiętej do tyłu cipki.

     Ładował mnie jak jakiś młot pneumatyczny, aż brakowało mi tchu.

    To szaleńcze tempo, sprawiało, że oddech mojego kochanka, stawał się co raz głębszy, aż wreszcie poczułam jak jego penis został błyskawicznie wyciągnięty z mojej lekko już obolałej od wariackiego tempa penetracji, a zaraz po tym czułam jak na mój wypięty tyłeczek i plecy spadają gorące dawki spermy.

    Nie mam pojęcia jak mogłam zapomnieć, że Maciej pieprzył mnie bez zabezpieczenia.

    To kolejna umowa, którą złamał.

    Jednak nie miała sił o tym myśleć.

    Oboje leżeliśmy tak wspólnie napawając się chwilą spełnienia.

     Byłam wykończona i nie wiem kiedy, a już spałam.

    Nad ranem obudził mnie zapach kawy i ciastka.

    Nie było niestety  już czasu, abyśmy mogli jeszcze raz oddać się szaleńczej namiętności jaką przeżyliśmy oboje nocą.

    Zbierając się i szykując do wyjścia moja cipka była dość mocno obolała i ciągle sprawiała wrażenie lekko rozciągniętej.

     Było mi i zapewne jemu cudownie, lecz nadszedł czas rozstania.

    Ponieważ, ta noc była tak wspaniała nie chciałam urywać tego kontaktu, dlatego zaproponowałam Maćkowi, że jeśli miałby ochotę kiedyś to powtórzyć to niech da mi znać, podając mu jednocześnie swojego maila i nr telefonu.

    Wyszliśmy za drzwi hotelu, w którym miałam okazję przeżyć coś co będę pamiętać do końca życia, dokładnie tak jak obiecał, a odbierając kluczę od pokoju z rąk Maćka usłyszałam krótkie i wyszeptane mi … Do zobaczenia… po czym odszedł do wyjścia.

     Jego słowa, znowu przyjemnie przeszyły moje wnętrze.

    Niedaleko obok, czekali już na mnie Szymon i Milena, z którą na odchodne wymieniłam uprzejmości, po czym rozeszliśmy się wszyscy.

    Idąc wtulona w Szymona zapytałam go czy się wyspał, lecz tak naprawdę nic mnie to nie obchodziło, bo myślami byłam z Maciejem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Przystojniaczek
  • Koniec Rutyny cz.1

    Rutyna zabija psychikę. Budzisz się, żyjesz, zasypiasz, śpisz, budzisz się… i tak w kółko. Dla jednych uporządkowane życie, dla drugich nuda, a trzeci są tak głupi że się nad tym nie zastanawiają. Moje dwa ostatnie lata życia to taka rutyna, chociaż muszę przyznać że remont rok temu trochę mnie pobudził. Ale później wszystko znowu utworzyło nieskończone koło rutyny. W sumie pracować musimy, trzeba z czegoś żyć, Pracę mam dobrą, pon-piątek 8h dziennie, blisko domu. Praca, o której marzyłem. 4Tyś złotych miesięcznie. Zaraz po skończeniu praktyki poszedłem do pracy, zarobiłem pieniądze i dogadałem się z rodzicami że oni zamieszkają na parterze a ja z młodszą siostro zajmiemy pierwsze piętro. Siostra i tak mieszka w internacie w innej miejscowości , więc mam całe piętro dla siebie. Czasami przyjeżdża na weekendy, podobnie tak jak starsza, ale to mi nie przeszkadza, młodsza cały weekend imprezuje(Licealistki już takie są) a starszą to widzę w domu raz na pół roku. Mam własny samochód i osobne wejście do mieszkania. Mino, że nie jestem zbyt religijny mama nakłada duży nacisk żebym chociaż chodził do kościoła (co sąsiedzi powiedzą)

    Ma inny płaszcz, długi, elegancki, szary. Ale poza tym to nic się nie zmieniła. Ta sama godz. to samo miejsce, zawsze ta sama szminka, nawet nogę na nogę zakłada tak samo i w tej samej kolejności. Przychodzi 9:50 zawsze, zawsze siada w tej samej ławce, naprzeciwko mnie, ławki są ustawione pod ścianą więc siedzimy do siebie twarzami.10:10- zaczyna ściągać pierścionek z palca przez 5 minut trzyma go w zaciśniętej dłoni a później wsuwa na ten sam palec z którego ściągnęła.

    Przez całe kazanie bawi się pierścionkiem z lewej ręki, wysuwa go i wsuwa na palec. Zdaje mi się ze nie jest to obrączka, zresztą zawsze przychodzi sama do kościoła, ale może jej mąż siedzi gdzieś indziej. Wychodzi z kościoła o 10:55, ja zawsze 11:05, nie wiem czemu nigdy nie wyjdę wcześniej żeby zobaczyć w którym kierunku idzie bądź jedzie. Nie wiem jak się nazywa, ani gdzie mieszka. Wygląda mi na 30-35 lat, elegancka kobieta, dobrze się ubiera. Ma proste włosy po ramiona, farbowane za ciemny brąz. Botki na obcasach. W lecie kiedy jest gorąco ubiera zazwyczaj białą koszulę i damską marynarkę, kiedy koszule ma włożona w spodnie, wyraźnie widać jakie ma ogromne piersi, pośladki ma małe, dobrze to maskuje zakładając luźne spodnie. Przez całą godzinę potrafię się w nią wpatrywać, lecz nasz wzrok nigdy się nie spotkał.

    Jest poniedziałek godz 16:30 jestem już po pracy i obiedzie, ze względu ma nie najgorszą wiosenną pogodę, ściągnąłem rower z wieszak w garażu, zrobiłem rozgrzewkę i postanowiłem sobie przejechać dziś jakieś 20km. Jak dla mnie to trasa taka średnia, zdarzało się ze robiłem 55km ale to w czasie urlopu. Po przejechaniu 5 może 6km komórka zaczęła mi wibrować w tylnej kieszeni, zatrzymałem się na poboczu i odebrałem. Numer był mi nie znany ale pomyślałem ze może któryś ze znajomych ma nowy nr .

    -Słucham.

    -Jest pan w tej chwili w domu?

    -Nie, nie jestem.

    -A jak daleko jest pan od swojego domu?

    Co do cholery, sobie pomyślałem, dzwoni do mnie ktoś nieznajomy i nawet się nie przedstawia tylko pyta jak daleko od domu jestem. Z głosu wydawało mi się że kobieta.

    -Mogę wiedzieć z kim rozmawiam?- zapytałem rozglądając się wokół.

    -Mam dla pana propozycje.

    -Nie mam czasu na reklamy, ale dam pani minute na przekonanie mnie abym się nie rozłączył.

    -Ładny miałam wczoraj płaszcz?

    Serce mi stanęło, nogi zesztywniały, zrobiło mi się gorąco.

    -Dam panu minute na zastanowienie się? Zadzwonię za minute.

    Po tych słowach się rozłączyła. Jaka jest odpowiedź? Ta minuta zdawała mi się godziną.

    Zastanawiałem się co jej powiedzieć jak oddzwoni, a może nie oddzwoni.

    A jednak dzwoni, ręce mi się strasznie pocą, odbieram.

    Od razu słyszę pytanie-

    -Słucham i co z tym płaszczykiem?

    -Ładny ale ten czarno biały w jodełkę który nosiła pani po Wszystkich świętych bardziej mi się podobał- Chyba zjebałem swój pierwszy podryw.

    -Zatem jak daleko jest pan od swojego domu- ulżyło mi jak ją usłyszałem.

    -Jakieś 6km od domu.

    -Będzie miał pan czas dziś wieczorem?

    -Oczywiście.

    -Więc proszę przyjechać dziś o 20 pod adres który wyśle panu sms-em.

    -Z przyjemnością się zjawię.

    Rozłączyła się, zawróciłem rowerem w stronę domu. Jechałem powoli myśląc o tej rozmowie.

    Podany mi adres był mi średnio znany, więc więc wyszukałem sobie w Googlach gdzie to mniej więcej jest.

    Dom na którym wisiał nr20 stoi za miastem. Typowy dom jednorodzinny. Aby tu dojechać nie przejeżdżałem przez miasto tylko objechałem sobie bocznymi ulicami. Tak jest szybciej, droga którą przejechałem to jakieś 10km, przez miasto to by było około 6-7km.

    Ubrałem się dość elegancko, nie wiedziałem co mnie czeka. Krawatu nie miałem ale i tak było mi strasznie duszno i gorąco, przed przyjazdem tutaj dobrze się wymyłem, ale i tak już zdążyłem się spocić. Przed przyjazdem tutaj pomyślałem że i tak już jeden chuj, więc wstąpiłem do znajomej i kupiłem kwiaty, nie wiem czego oczekuje ale w głowie mi szumi.

    Podchodzę do drzwi biorę głęboki wdech i dzwonię dzwonkiem. Po paru sekundach słyszę kroki za drzwiami, trzask przekręcanego klucza i drzwi otwierają się na oścież…

    W drzwiach stoi ona, wpatruję się w jej oczy dobre parę sekund. Szybka zbieranina myśli i do roboty

    -Dobry wieczór- kłaniam się nisko po czym wręczam jej kwiaty. Jest zdziwiona ale je przyjmuje.

    Bukiet jest spory, wydałem na niego 170zł, przygląda mu się z uśmiechem.

    -Bardzo dziękuje są wspaniałe, skąd pan wziął taki kwiaty o tej godzinie?- zapytała uśmiechnięta.

    -Znajoma jest kwiaciarką i wisiała mi przysługę. (Może i jest kwiaciarką ale i tak zapłaciłem 170 zł).

    -Oł, zapraszam do środka, na dworze jest zimno.- Jest całkiem miła.

    -Zapraszam, proszę się rozgościć.- obróciła się do mnie tyłem i ruszyła korytarzem, miała na sobie lekką białą koszule i obcisłe dżinsy, jej pośladki były naprawdę małe. Zauważyłem że ma na sobie szpilki więc postanowiłem nie ściągać butów i ruszyłem za nią.

    Salon był spory, właściwie to jest połączony z kuchnią.

    Odnalazłem ją wzrokiem w kuchni przy zlewie, nalewała wodę do szklanego wazonu, rozglądnąłem się po salonie. Ładny, jasna karnacja wnętrza i do tego zaświecone chyba wszystkie światła w domu, dość mocno raziły. Kiedy już kierowałem wzrok na kuchnię, ona dochodziła już do mnie z wyciągniętą dłonią.

    -Magdalena, miło mi poznać.- Na jej twarzy wyraźnie widniał uśmiech.

    -Radosław, mi również miło.-Uścisnąłem jej ciepłą dłoń.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    a b

    Postaram się napisać cz2 w środku tygodnia.

  • Dorotka – Pierwsza zdrada

    Po ostatniej rozbieranej sesji w Karpaczu w naszym życiu troszkę się zmieniło, a mianowicie Dorotka zaszła w długo oczekiwaną ciążę. Trzeba było się troszeczkę ustatkować, więc w zasadzie Dorotka nie bawiła się w rozbieranki, aż do lipca, kiedy to była już w 7 miesiącu ciąży.

    Była to połowa lipca piękny gorący tydzień w domu pewnego wieczoru wspominaliśmy wydarzenia z rozbieranych sesji Dorotki. Wtedy nie do końca chyba była pewna jak bardzo mnie to podniecało. Stwierdziła tylko, że brakuje jej tego typu podniet i co ja na to żeby znów do tego wrócić. Przyznam się szczerze, że bez wahania zgodziłem się. To niestety nie był jednak koniec, bo po jakiejś chwili zapytała, co bym powiedział jak bym ja przyłapał na seksie z innym facetem. Tego było za wiele jak dla mnie. Powiedziałem kategorycznie nie. Ona zamilkła i nie odzywała się już tego wieczora do mnie. Na drugi dzień zadzwonił do nas wujek koleżanki mojej żony (znany zresztą wam z pierwszego opowiadania) zapraszając nas do siebie w sobotę na grilla. Nawet się ucieszyłem tylko musieliśmy pokonać kilkaset kilometrów, a spać mieliśmy u koleżanki Dorotki. W piątek wieczorem Dorota zakomunikowała, że w ten weekend zdarzy się coś, na czym jej zależy, ale nie wie czy ja będę to tolerował, więc jeżeli tego nie zrobię to lepiej niech nie jadę. To mnie dobiło zaraz zacząłem sobie wyobrażać, co tam może się wydarzyć. W zasadzie miałem dosyć, chciałem to wszystko rzucić i przestać się tym przejmować rozważałem nawet czy nie rozstać się z Dorotką. Takie myśli mi przechodziły wieczorem w piątek przez głowę. Wyciągnąłem z barku wódkę i najnormalniej w świecie upiłem się. Rano obudziła mnie moja zona pytaniem czy jadę. Kac spowodował, że było mi wszystko jedno, więc zebrałem się i wsiadłem na tylne siedzenie do samochodu. Dorota zawiozła nas do rodzinki swojej koleżanki. Na miejscu przywitała nas koleżanka ze swoim wujkiem. Zaniosłem nasze rzeczy do pokoju. Robert, bo tak miał wujek Oli na imię nalał mi piwa widząc moje męczarnie. Trunek ten nieco postawił mnie na nogi, ale zarazem wróciły moje obawy, co do dzisiejszego wieczora. Nie wiedziałem, co się wydarzy i co ma na myśli moja żona. Robert przyniósł mi do pokoju następne piwko i zaprosił na dół za pół godziny, na moje pytanie, kto jeszcze będzie, powiedział wymijająco – zobaczysz. Wypiłem piwko i zdziwiony nieobecnością mojej żony zszedłem na parter do salonu. Tu w fotelach siedziała Ola i jej wujek Robert, nie widziałem za to jego żony okazało się później, że są po rozwodzie i wielkim domu mieszka sam. Dorotki tez na razie nie było i z informacji uzyskanej od Oli dowiedziałem się, że jest w toalecie. W czasie jej nieobecności dowiedziałem się, że więcej nikogo nie będzie i będziemy sami. Po dłuższej chwili weszła Dorotka cała nago wyglądała przepięknie z tym wielkim brzuszkiem dużymi piersiami. Usiadła między mną i Olą naprzeciwko Roberta. Robert podał nam wszystkim piwko a Dorocie sok pomarańczowy. Wyszliśmy na ogród, tu musze powiedzieć, że dom Roberta położony był z dala od innych zabudowań otoczony wysokim gęstym żywopłotem tak, więc spokojnie można było się poruszać po terenie niewidzianym przez nikogo z zewnątrz. Widok nagiej Dorotki był bardzo podniecający, ale nie działało to tak na mnie jak wtedy, gdy wiedziałem, że jest nago, ale nie byłem przy tym obecny. Właściciel rozpalił grilla i po chwili zajadaliśmy smakowite przekąski. Moja seksowna żonka tak wybrała sobie miejsce by zawsze być naprzeciwko Roberta. Kiedy zacząłem się jej dokładnie przyglądać zauważyłem, że gdy on tylko popatrzył na nią ona zaraz rozchylała nogi ukazując swoją kobiecość. To niby przypadkiem, ale dotykała swojej cipki. Już, po jakimś czasie zauważyłem, że jest bardzo podniecona i cała wilgotna. Przyznam się szczerze, że bardzo i mnie to podniecało do tego jeszcze widziałem, że naszego gospodarza również. Minęła godzinka albo dwie i Ola poprosiła mnie abym pomógł jej w kuchni. Będąc w domu poprosiła abym z piwnicy przyniósł jej węgiel do grilla. Jak tylko przekroczyłem próg do owej piwnicy zamknęły się drzwi za mną i tylko usłyszałem przekręcany klucz w zamku. Odbiegłem do nich a Ola wyjaśniła mi, że to pomysł Dorotki, że chce mnie teraz tu zabawić z jej wujkiem i że ja podobno o wszystkim wiedziałem. Przygotowywali to około miesiąca czasu i że jej rola się skończyła i ona wraca do domu. Zostałem sam zamknięty w tej piwnicznej „celi” targany niesamowitym uczuciem wściekłości pomieszanym z podnieceniem, gdy wyobraziłem sobie Dorotkę nagą z wilgotną cipką. Ola tak jak powiedziała pojechała do domu a ja słyszałem dochodzące z dworu chichoty mojej żonki. Wściekły dorwałem się do zapasu whisky, który właściciel trzymał w piwniczce. Musiałem sporo wypić, bo film mi się urwał i obudziła mnie dopiero Dorota, gdy przyszła mnie uwolnić. Obudziła mnie szturchając nogą będąc nago z jego spermą na twarzy, włosach i piersiach. Usiadłem a ona pochyliła się i pocałowała mnie w usta wpychając mi jezyk. Poczułem w ustach jego spermę. Mój członek natychmiast naprężył się do granic możliwości. Dorota ściągnęła mi majtki i kazała się masturbować dosłownie ruszyłem nim chyba z trzy razy, gdy dostałem orgazmu spuszczając się na jej stopy. Kazała mi to wszystko zlizać i zadowolona wyszła z piwnicy a ja za nią. Na górze okazało się, że Robert wyjechał nie chcąc prowokować mnie do jakiejś bójki. Moja małżonka stwierdziła, że seksu nie było wieczorem zrobiła mu dwa razy loda i jednego rano tuż przed jego wyjazdem i obudzeniem mnie. Powiedziała, że mnie bardzo kocha, ale lubi takie zabawy i że będę się musiał do nich przyzwyczaić.

    Patrząc przez pryzmat lat, które razem już przeżyliśmy przyzwyczaiłem się do jej wybryków i zacząłem w nich aktywnie uczestniczyć, ale zanim do tego doszło musiałem się wykazać dużą tolerancją. Opisana przeze mnie ta przygoda była jedną z bardzo wielu i jedną z najbardziej spokojnych.

    Nawet teraz, gdy to pisałem bardzo się podnieciłem i musiałem sobie ulżyć, czym wzbudziłem u Dorotki ogólna wesołość.

    Tak właśnie wyglądała moja pierwsza zdrada.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    feetek
  • Dobrzy znajomi

    Sytuacja, którą opisuję wydarzyła się rok temu. Ja i moja żona Ania jesteśmy 10 lat po ślubie. Poznaliśmy się zupełnie normalnie, w pubie dzięki wspólnym znajomym. Na początku nie zwróciła mojej uwagi. Ot taka przeciętna dziewczyna z sąsiedztwa, spokojna, grzeczna. Miała ciemne włosy do ramion, sympatyczny uśmiech, nie miała rewelacyjnej figury, ale była świetnym rozmówcą i to czyniło ją dla mnie atrakcyjną. Dzięki temu bardzo polubiłem jej towarzystwo i zaczęliśmy się spotykać. Po 2 latach wzięliśmy ślub. Byłem jej pierwszym partnerem seksualnym i mimo, że sam nie miałem zbyt dużego doświadczenia, udało nam się znaleźć wspólny język także w łóżku. Nigdy nie był to jakiś szalony seks, ale oboje byliśmy usatysfakcjonowani…a przynajmniej tak mi się wydawało. Po narodzinach naszej córeczki, oczywiście sprawy łóżkowe się pokomplikowały. Moja żona straciła ochotę na seks i kochaliśmy się bardzo rzadko, ale tłumaczyłem sobie, że to przejściowe. Jak to często bywa – nieraz miałem o to do niej pretensje, próbowałem jej tłumaczyć, że nadal jest dla mnie atrakcyjna, ale wydawało mi się, że ja już nie jestem atrakcyjny dla niej. Ostatecznie pogodziłem się z małą ilością seksu i zaspokajałem częściowo swoje potrzeby oglądając porno i czytając opowiadania. Zauważyłem, że czuję duże podniecenie i adrenalinę czytając opowiadania o mężczyznach przyłapujących swoje żony podczas zdrady. Nigdy jednak nie miałem przed oczami wizji Ani w takiej sytuacji. W tym czasie miałem bardzo sympatyczną koleżankę Magdę, z którą studiowałem i zawsze ją lubiłem. Wiedząc, że ma chłopaka na poważnie i że planuje z nim przyszłość, nigdy nie myślałem o niej w kategoriach seksualnych, choć podobała mi się – była niewysoka, miała piękne, duże i inteligentne oczy, czarne włosy i spore piersi. Była również niesamowicie zabawna i błyskotliwa. Gdy po studiach zacząłem pracować, okazało się, że pracuję z jej (już) mężem, którego zdążyłem już wcześniej poznać i polubić. Nieraz spotykaliśmy się w czwórkę u siebie w domach lub jeździliśmy gdzieś wspólnie. Moja Ania również bardzo ich polubiła. Mieli dwójkę dzieci, w wieku mniej więcej naszej córki, więc dzieciaki również się lubiły. Bartek – mąż Magdy był typem bardzo ekstrawaganckim i odważnym. Typowa dusza towarzystwa, z której dowcipu nie sposób się nie śmiać. Wysoki i zawsze modnie ubrany. Ale nigdy nie wywyższał się i traktował mnie zawsze bardzo przyjacielsko. Pewnego razu byliśmy we dwóch na wyjeździe służbowym w większym mieście. Bartek zwrócił uwagę na nowoczesny hotel w centrum miasta i stwierdził, że chciałby mieć kiedyś okazję przenocować ze swoją żoną w takim drogim miejscu. Ja nigdy nie lubiłem przepychu, o czym mu wspomniałem. On jednak odpowiedział, że nie chodzi mu o spanie tylko, żeby choć raz “zerżnąć Magdę w luksusowych warunkach”. I siłą rzeczy rozmowa zeszła na temat seksu. Gdy mu powiedziałem, że u mnie sytuacja jest raczej nieciekawa, nie chciał uwierzyć. Twierdził, że on z Magdą uprawiają seks przynajmniej 2-3 razy w tygodniu…podczas gdy my robiliśmy to raz na dwa miesiące. Potem zmieniliśmy temat, ale nie ukrywam, że było mi głupio i trochę przykro. Podczas jednego z wspólnych wypadów weekendowych zauważyłem jednak, że moja żona jest wpatrzona w Bartka, jak w obrazek. Ilekroć coś opowiadał aż promieniała. Zadawała mu mnóstwo pytań i widać było, że coś ją w nim fascynuje. Ja natomiast świetnie się dogadywałem z Magdą. Mieliśmy ten sam typ humoru i podobne światopoglądy. Wieczorem napomknąłem żonie w formie żartu o swoim spostrzeżeniu, ale zbyła to w kilku słowach. W głębi jednak czułem się lekko zazdrosny, tym bardziej, że Bartek znając mnie dość dobrze widział, że nie za bardzo podoba mi się sposób, w jaki reaguje na zachowanie mojej Anki. Następnego dnia czułem się nie najlepiej. Postanowiłem, że nie pójdę na zwiedzanie miasta zgodnie z planem, tylko zostanę w ogrodzie domku, który wynajmowaliśmy i poczytam. W głębi duszy liczyłem, że moja żona będzie chciała solidarnie zostać ze mną, a ponieważ sytuacja z Bartkiem troszkę zaczęła działać mi na wyobraźnię, liczyłem że skorzystamy z kilku godzin sam na sam. Ku mojemu rozczarowaniu spytała tylko, czy coś mi kupić…i poszła razem z nimi. Najpierw szwendałem się trochę bez sensu po domu. Później zadzwoniłem do teściowej spytać, czy córka nie weszła jej na głowę. Było mi przykro i napisałem do Anki sms’a: “Liczyłem, że zostaniesz ze mną”. Nic mi nie odpisała. Korzystając z samotności i pod wpływem podniecenia, które nakręciła moja wyobraźnia, włączyłem jakiegoś pornosa w temacie DP i zająłem się sobą sam. Myślałem o Ance w objęciach Bartka, co spowodowało u mnie kolejny wzwód pomieszany jednak z dużym niepokojem i jakimś takim niesmakiem do samego siebie. Zacząłem jednak się onanizować po raz drugi. Gdy osiągnąłem orgazm poszedłem do łazienki po papier, żeby powycierać nasienie. W tym czasie wróciła Anka. Gdy spytałem, dlaczego nie odpisywała, odpowiedziała: “Przestań się wygłupiać. Przecież wiesz, że jesteśmy tu tylko 3 dni, a ja chcę mieć chociaż jakieś zdjęcia na pamiątkę. Jutro ma być deszcz i pewnie nic z tego nie wyjdzie”. Ja jednak miałem żal, że nawet się nie zainteresowała, jak się czuję. Od słowa do słowa doszło do kłótni. Anka stwierdziła, że idzie spać do naszych przyjaciół. Tego było dla mnie za wiele. Wkurzyłem się, ale nie protestowałem. Wiedziałem jednak, że na pewno po swojemu im wszystko opowie i pewnie jeszcze dorzuci coś od siebie. Zostałem w domu, otworzyłem piwo, zapaliłem papierosa i wziąłem do ręki aparat, który Anka zostawiła. Odruchowo zacząłem przeglądać zdjęcia. Na początku były to normalne widoczki. Jakaś kamienica, fontanna, kościół. Na kolejnych zdjęciach moja rozanielona żona z Magdą i Bartkiem. Selfie z kawiarni. Potem fotka, gdzie Bartek i Magda dają sobie buzi, na kolejnej już odważniej się całują. A na kolejnej – moja żona podczas pocałunku z Bartkiem! Niby nic takiego – pozowany buziak, ale na ten widok trochę się zagotowałem…między nogami również. Kolejne zdjęcia również ukazywały ich, jak się obejmują, selfie od góry, jak Bartek leży na trawie, a głowy dziewczyn na jego torsie. Moja wyobraźnia znowu zaczęła podsuwać kolejne obrazy. Miałem erekcję, ale postanowiłem się wstrzymać z masturbacją. Na wypadek, gdyby Anka chciała skasować fotki, zgrałem je na swojego laptopa. Postanowiłem, że nie będę się nad sobą użalał i pójdę po Ankę. Miałem zamiar ją przeprosić, wyjaśnić, dlaczego chciałem, żeby ze mną została. Przebrałem się i udałem się pod ich domek. Zaszedłem go jednak od tyłu i mimowolnie zerknąłem w okna, w których panował lekki półmrok. To co zobaczyłem, spowodowało, że omal nie padłem. Na narożniku siedziała moja żona, a Magda głaskała ją po udach i delikatnie całowała. Bartka nie było z nimi, ale wywnioskowałem, że prawdopodobnie jest w łazience, bo świeciło w niej światło. Cicho odnalazłem miejsce, gdzie była większa szczelina między firankami. Byłem strasznie podniecony. Magda coś do niej cicho mówiła, ale nie słyszałem co. Ania wstała i podciągnęła spódniczkę ukazując całe uda i pupę. Magda zaczęła gładzić jej pośladki i całować je. Nagle uświadomiłem sobie, że jeśli Bartek wyjdzie z łazienki, to zastanie ten właśnie widok i jako facet raczej nie pozostanie na tę sytuację obojętny. Pobiegłem do naszego domku po telefon. Serce waliło mi niesamowicie i kręciło mi się w głowie. Ręce trzęsły się i pociły. Chwyciłem telefon, ustawiłem aparat na większą jasność i podszedłem najciszej jak mogłem z powrotem pod domek Bartków. Tym razem jednak sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej. Bartek siedział na kanapie owinięty w ręcznik, Anka z zawstydzoną miną stała przy drzwiach, a Magda żywo gestykulując coś jej tłumaczyła. Anka kręciła głową i kilkakrotnie chciała wyjść. Ostatecznie jednak usiadła na pufie, a Magda przykucnęła przed nią i zaczęła ją gładzić po włosach i twarzy. Bartek wstał i podszedł do niej od tyłu. Zaczął głaskać jej ramiona ale, gdy tylko jej dotknął, Anka wstała jak oparzona i zwróciła się twarzą do niego. On jednak stanowczym ruchem posadził ją z powrotem na pufie, a Magda objęła od tyłu i pocałowała w szyję, po czym zaczęła ssać jej ucho i ugniatać piersi. Anka nie broniła się ku mojemu zdziwieniu. W całej tej sytuacji najbardziej jednak niepokoił mnie Bartek. Wiedziałem, że jeśli nie wyhamują, to prawdopodobnie stanie się to, o czym oglądałem filmy i czytałem w necie. Jednak tym razem, to się działo naprawdę, a uczucie, które miałem w żołądku, nie miało nic wspólnego z tym, co czułem gdy tylko sobie to wyobrażałem. Było okropnie. Zwymiotowałem i wziąłem głęboki wdech. Podjąłem jednak decyzję, że nagram film i będę miał dowód na zdradę żony. Będzie większe prawdopodobieństwo, że nię będzie mi wówczas robić problemów podczas rozwodu. Ustawiłem telefon na parapecie i obserwowałem rozwój wydarzeń, paląc papierosa i myśląc nad błyskotliwym tekstem, który wypowiem wparowując do domku…swoją drogą ciekawiło mnie, jak by zareagowali, gdybym po prostu zapukał. W tym czasie Ania podniosła ręce do góry, a Magda ściągnęła z niej koszulkę, uwalniając niezbyt duże, ale jędrne piersi mojej żony i zrobiła coś, czego się nie spodziewałem…odeszła od Anki, która siedziała w samej spódniczce i adidasach. Usiadła na kanapie, ściągnęła szorty, majtki. Została w samych skarpetach i podkoszulce. Odpaliła papierosa. W tym czasie Bartek zdjął ręcznik i naprzeciw twarzy mojej żony ukazał się jego penis w częściowym wzwodzie. Ja byłem już cały rozpalony. Było mi gorąco i zimno zarazem. Chciało mi się wymiotować, ale przekląłem pod nosem i wyjąłem swojego penisa. Był twardy, ale w głowie miałem rodzaj podniecenia, którego nie znałem – byłem wściekły, przerażony i napalony jednocześnie. Nie chciałem, żeby mnie zdradziła i wiedziałem, że to ostatnia chwila, kiedy mogę coś zrobić. Tym bardziej, że Anka wcale nie śpieszyła się do kontaktu z Bartkowym fiutem. W tym czasie Magda odłożyła papierosa, podeszła do męża i zaczęła się z nim namiętnie całować i masować jego kutasa. Anka patrzyła na to z bliska i zaczęła masować sobie skronie. Po chwili wstała i nieśmiało zaczęła gładzić Bartka po plecach a potem po pośladkach. Jednak on nie reagował – był zajęty z Magdą. Ania zdjęła majtki, siadła na kanapie i zaczęła się onanizować, patrząc na Magdę i Bartka. Magda tym razem usiadła na pufie i wzięła Bartka kutasa do ust. On podciągnął jej koszulkę i bawił się sutkiem. Magdy piersi były piękne. Duże, ale nie ogromne i obwisłe, tylko krągłe i dość sprężyste, co rzadko się widzi po dwójce dzieci. Magda ssała jego penisa coraz szybciej, aż w końcu wyjęła go z ust i włożyła sobie pomiędzy piersi. Bartka fiut był długi, ale dość szczupły i bardzo wywinięty w górę. Jak zobaczyłem, że moja żona się wycofała, to się trochę uspokoiłem. Oglądałem tę scenę, jak bardzo gorące porno na żywo. Ale jednak ona wciąż tam była – i wszystko wskazywało na to, że bawi się coraz lepiej. Onanizowała się szybkimi i głębokimi ruchami. Ten widok również mnie kręcił, bo nigdy nie widziałem jak to robi. Prężyła się i coraz szerzej rozchylała nogi. Wyglądała bardzo seksownie. Kolorowe adidasy i ściągnięta w pasie spódniczka powodowały, że wyglądała bardzo dziewczęco i wdzięcznie. Bartek coraz szybciej posuwał piersi swojej żony, co chwilę pochylał się i całował ją namiętnie. W pewnym momencie przypomnieli sobie o Ani. Magda podeszła do niej i bez zbędnych wstępów obdarzyła ją głębokim pocałunkiem z głębokim językiem. Bartek w tym czasie usiadł obok i masturbował się. Moje nerwy znowu się naprężyły. Magda powiedziała coś Ani na ucho, po czym moja żona wzięła niepewnie w dłoń stojącą pałę Bartka. Onanizowała go delikatnie, a on jedną ręką gładził ją po rozrzuconych włosach, a drugą sam dotykał swoich sutków. Magda połączyła swoją dłoń z dłonią Anki i teraz obie masowały cipkę mojej żony. Gdy to wszystko zobaczyłem mój fiut już zaczynał mnie boleć, a postanowiłem przestać go dotykać z obawy, że moja przyjemność za szybko się skończy. Anka przyśpieszyła ruchy dłonią, a Magda znów siadła z boku i zaczęła zabawiać się sama. Nagle Bartek wstał, pomógł wstać mojej żonie. Pocałował ją namiętnie, chwycił jej lewą nogę w kolanie, przycisnął jej udo do swojego biodra i wciąż całując…wprowadził penisa w jej cipkę. Magda w tym czasie roześmiała się. Anka i Bartek przez chwilę również się uśmiechnęli, ale po chwili wrócili do namiętnego całowania. Bartek nie śpieszył się. Posuwał ją miarowo, głęboko i spokojnie. Jednak ta pozycja chyba nie była zbyt wygodna, ponieważ Bartek wyszedł z Ani. Magda coś im powiedziała. Ania uklękła przed jej cipką i zaczęła ją lizać. W tym czasie Bartek ukląkł za moją żoną i zaatakował ją od tyłu. Anka przez chwilę pieściła językiem cipkę Magdy, ale nie miała doświadczenia w takich układach i przerwała pieszczoty, koncentrując się na przyjemności, którą dawał jej Bartek. Magda nadal zabawiała się sama, a moja żona z zamkniętymi oczami i przygryzionymi wargami oddawała się Bartkowi. W tym momencie postanowiłem to im zepsuć. Podszedłem do drzwi i przekręciłem klamkę. Nikt nic nie usłyszał, za to ja poczułem to, od czego oddzielała mnie szyba – gorący zapach feromonów i usłyszałem odgłosy namiętnego seksu. Słyszałem szybkie oddechy i ciche westchnienia. Stałem w wiatrołapie z fiutem na wierzchu ale nie mogłem się przemóc, żeby otworzyć drzwi do saloniku. Przez mrożoną szybę widziałem ruchy i słyszałem odgłosy. Nagle usłyszałem drżący głos Ani “usiądź tutaj”, odgłos sprężyn kanapy i po chwili głos Magdy: “Nie śpiesz się. Jak Arek ma focha, to na pewno nie przyjdzie” i śmiechy. Po czym znowu westchnienie i za kilka sekund miarowe sapanie Bartka i kobiet. Wkurzyło mnie to i otworzyłem drzwi. Bartek w pozycji półleżącej był na kanapie. Magda nadal zabawiała się cipką, a Anka siedziała na nim tyłem, już bez spódniczki, w samych adidasach i z zamkniętymi oczami i rozchylonymi ustami ściskała swoje piersi. Spodziewałem się, że jak mnie zobaczą, to wszyscy się zerwą i będzie awantura, ale Anka tylko spojrzała mi w oczy i przyśpieszyła ruchy na fiucie Bartka. Magda spojrzała na mojego stojącego kutasa i spytała tylko: “Zostajesz, czy idziesz?”. Ja wypaliłem do Anki siląc się na spokojny ton: “Do domu, i to już!”, na co ona odparła przerywanym w takt pchnięć Bartka: “S..Spier…Spierdalaj…”. Wypadłem z domku, zwymiotowałem po raz kolejny pod drzewem i zapaliłem papierosa. Nie mogłem ruszyć się z miejsca przez kilka minut. Okazało się, że stałem tak pół godziny. Myślałem jak to rozegrać później, gdy nagle przypomniałem sobie o aparacie na oknie. Podszedłem na drewnianych nogach do okna. W środku było ciemno. Wziąłem aparat i wyłączyłem nagrywanie. Poszedłem do swojego domku, usiadłem na fotelu i odtworzyłem film od samego początku. Od momentu, w którym zostałem przepędzony nikt nie zareagował w żaden nerwowy sposób. Anka w dalszym ciągu ujeżdżała tyłem kutasa Bartka. Magda wstała i poszła do łazienki. Zostali sami. Bartek wtedy ściągnął z siebie Anię. Stała tyłem do niego. Przez chwilę masował od tyłu jej cycki i ocierał się fiutem o pupę, całując od czasu do czasu. Po chwili położył Anię na wznak na kanapie, uklęknął przed jej cipką i zaczął ją rżnąć w klasycznej pozycji. Magda wyszła z łazienki, już całkiem naga. Wyjęła coś z szafki, pocałowała Bartka i wróciła do łazienki. Bartek przyśpieszył ruchy. Anka jednak odepchnęła go od siebie. Zsunęła się z kanapy tak, że usiadła na podłodze opierając się plecami o siedzisko kanapy. Następnie odchyliła głowę do tyłu i objęła piersiami kutasa Bartka. Facet był bliski orgazmu, bo próbował coraz szybciej posuwać piersi mojej żony, ale ona wcale mu tego nie ułatwiała. Co chwila rozluźniała uścisk piersi, albo odsuwała się na kilka sekund. W końcu Magda wyszła z łazienki. Zgasiła światło i uklękła obok. Bartek natychmiast wsadził kutasa pomiędzy cycki Madzi. Anka w tym czasie zaczęła go gładzić po udach i dotykała jego podkurczonych jąder. Nagle Bartek wyjął fiuta spomiędzy cycków Magdy, a ona zaczęła go szybko brandzlować przed twarzą Ani. Zza szyby było słychać przeciągły jęk Bartka i…z jego chuja wystrzeliła ogromna i masywna porcja spermy. Pierwszy strzał trafił w czoło i włosy mojej żony, oraz za jej głowę na oparcie kanapy. Kolejny trafił w policzek i chyba w oko, bo Anka szybko uniosła dłoń i przetarła, następne już mniejsze krople zrosiły cycki Ani. Bartek przyłożył żołądź do nosa mojej żony i przeciągnął od jego czubka wprost do ust Anki. Nie przepadała za seksem oralnym, jednak possała go przez kilka sekund i wypuściła z ust. W tym czasie Magda zassała cały czubek pulsującego kutasa i…ssała przez kolejne 3 minuty. W tym czasie Ania włożyła sobie ospermione palce w cipkę i zaczęła nimi poruszać patrząc z bliska, jak Magda ssie swojego męża. Byłem pewien, że po takim strzale Bartek jest opróżniony, jednak Magda przyśpieszyła ruchy. Ania również szybciej zaczęła się brandzlować. Po chwili jednak chwyciła drugą ręką chuja Bartka i…włożyła go sobie całego do ust. Zaczęła coraz szybciej go obciągać, tak, jak przed chwilą robiła to Magda. Po chwili rękę przesunęła na jego jaja i zaczęła je ugniatać. Magda zaś włożyła mu palec w tyłek. Bartek nie wytrzymał tego tempa. Wyciągnął kutasa z ust mojej żony i biała sperma samoistnie trysnęła na jej piersi oraz na piersi Magdy, która szybko je podsunęła pod pulsującego fiuta. Było jej mniej niż przed kilkoma minutami, jednak wciąż był to imponująca ilość. Dziewczyny jeszcze przez chwilę ssały jego fiuta i całowały się, po czym wszyscy wstali i poszli we trójkę do łazienki. A później? Później grzecznie poszli spać gasząc światło…Poznałem powody dla których moja żona to zrobiła, ale nie są one istotne. Od tamtego czasu układ sił między nami się zmienił, ale ona wie, że mam ten film i wolałaby, żebym go jednak nie miał. A ja…dość często z niego korzystam.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Gdziebądź
  • MW-Interwał Rozdzial 27 Przeprowadzka

    Gdy rozlega się dzwonek, rozciągnięte na moim członku różowe wargi Majki zastygają na moment w połowie drogi. Poczym momentalnie zjeżdżają na sam dół, gdy dziewczyna sięga po telefon.

    A było tak przyjemnie…

    Po przekroczeniu granicy dziewczęta włączyły telefony i oto skutki.

    – Cześć, tatusiu!

    – Tak, już jesteśmy w Polsce, wieczorem dojedziemy.

    Po chwili rozmowy Majka zaczyna chichotać.

    – Tak tatusiu, a nawet w sobie.

    – Tata pyta, czy nie mam cię gdzieś przy sobie, chce zamienić słówko – wyjaśnia i oddaje mi komórkę.

    – Cześć Robert!

    – Zdaje się, że przeszkadzam?

    – Nie, skądże! Ja sobie tylko leżę, twoja córeczka wykonuje całą robotę. No po prawdzie, to teraz przysiadła na laurach – mówię bardziej do Majki, niż do jej ojca.  Dziewczyna niezwłocznie odrywa tyłek od moich laurów… pardon, lędźwi. Rozmawiam z Robertem nie odrywając wzroku od pizdy jego córki nasuwającej się rytmicznie na mojego członka. Lepkie wargi kleją się do niego, rozciągają, gdy Majka unosi tyłeczek, chowają, gdy osiada. I zostawiają za sobą coraz to więcej śluzu.

    Kładę sobie telefon na podbrzuszu.

    – Tatuś chce posłuchać – wyjaśniam.

    Nie do wiary, Majka się czerwieni! Po tym wszystkim, czego razem doświadczyliśmy!

    Szybko jej przechodzi. Przyspiesza. Odgłosy ciupciania stają się naprawdę głośne. Dochodzą pojękiwania Majki, już jej dobrze.

    – Tatusiowi pewnie stoi, jak na weselu!

    – Wszystko słyszałem – dobiega z komórki. Robert coś tam jeszcze mówi, ale zagłusza go przeciągły jęk rozkoszy – Majka szczytuje. Tatuś słucha. Chwytam telefon.

    – Podobało ci się?

    – Jeszcze jak! Nie mogę się doczekać, aż…

    – To może powtórka? Masz przecież dwie córki… – przerywam mu i zapraszam do zabawy tę drugą.

    Nie trzeba jej dwa razy powtarzać. Po chwili kołyszą się nade mną dwa balony Natki, a Robuś ma powtórkę z rozrywki. Jeśli się oczywiście nie spuścił za pierwszym razem…

    Ja się w każdym razie nie spuściłem, więc Natka kończy to, co zaczęła jej siostra.

    Tym razem trzymam telefon w dłoni. Odgłosy lizania i chłeptania są takim bonusem dla Roberta. To Majka wylizuje z Natki moją spuściznę.

    Znów przykładam telefon do ucha.

    – I jak tam? Pewnie tęsknisz za nimi?

    – Nie jest tak źle, Baśka u mnie mieszka, oficjalnie jest jeszcze na wakacjach…

    – Cwaniak!

    Majka unosi głowę spomiędzy ud siostry.

    – Co tam tatuś wykombinował?

    Wyjaśniam im obu. Majka odbiera mi telefon

    – Wiesz tato, my też będziemy cwane, zostaniemy parę dni u Maćka…

    – Wiem, że tęsknisz, ale przecież będziesz nas odwiedzał.

    – Tak, tatusiu. O to też chodzi. Idziemy z Natką na rekord.

    – Jaki znów rekord? – Pyta zdezorientowana Natka.

    – Właśnie mi to przyszło do głowy – wyjaśnia Majka, gdy kończy rozmowę z ojcem. – Rekord bycia nago.

    – No i nasz pomysł poszedł się jebać!

    To Monika się odzywa. Okazało się, że wraz z Tolą miały chytry plan. Reszta dziewcząt (pomijając Julkę) miała nad nimi dwa dni przewagi. Wymyśliły więc, że zostaną u mnie, nago oczywiście, aż wyprzedzą koleżanki w tej konkurencji.

    – Bo gdzie nam się spieszy? Wakacje trwają, a nasi rodzice widzą, że na stopa pojechałyśmy i możemy wrócić w ostatniej chwili.

    Obie nie wiedzą, jak mieszkam. Oficjalnie – w bloku. Duży ogród z basenem, to miała być niespodzianka. Biorąc to wszystko pod uwagę, mówię:

    I będziecie się przez tydzień (tyle zostało do końca wakacji) kisić w mieszkaniu? A tu taka pogoda…

    – A będziemy!

    – Mieszkam na piątym piętrze. Już was widzę, jak dziś wieczorem przemykacie się nago z kampera do klatki schodowej i schodami na górę… Sąsiedzi… A pod sam blok też nie da się podjechać.

    – Sąsiedzi, to twój problem J

    – No racja… – Przyznaję im rację. Moja teoria o wstydliwości, jako funkcjo odległości od domu właśnie legła w gruzach. Przynajmniej w teorii…

    Dźwięk kolejnego połączenia przerywa nam te dywagacje. To do Ali.

    – Hej, tato!

    – Dobrze, tylko pogoda nie bardzo dopisała.

    Maleńka, przygotowana na taka rozmowę, mówi oczywiście o pogodzie nad Bałtykiem, przecież stamtąd właśnie wraca. Teraz jednak tylko słucha, a ja z rosnącym niepokojem obserwuję jej minę. Kończy połączenie prawie z płaczem. Z miejsca ją przytulam.

    – Co się dzieje, Maleńka?

    – Bo… bo…

    – Spokojnie – całuję ją w mokre policzki.

    – Ojciec dostał tę robotę. We Francji. I czeka tylko na mój przyjazd, żeby wyjechać. A wiesz, że sami mieszkamy…

    – No wiem…

    – I przecież samej mnie nie zostawi. Mieszkanie już komuś wynajął.

    – Zabiera cię do Francji?

    – Gorzej! Wywozi do ciotki. Do takiej dziury pod czeską granicę…

    I Ala wybucha płaczem. Zarzuca mi ręce na szyję i wyje.

    – Ja nie chcę!

    Mamy kryzys. Muszę pomyśleć. Musi być jakieś rozwiązanie.

    * * *

    Dziewczęta pocieszają pochlipującą Maleńką, a ja odciągam na bok Majkę.

    – Ala jest z tobą w jednej klasie…

    – No tak…

    – Jej ojciec ją zna?

    – Oczywiście. Często u nas bywała zanim…

    – No jasne, teraz bywacie wszystkie u mnie. A czy wasi ojcowie się znają?

    – Z wywiadówek. No i czasem do siebie dzwonili. Jak jedna z nas zostawała na noc u drugiej. Kiedyś, jak była młodsza, to po nią do nas przyjeżdżał, tata zresztą też u nich bywał.

    – Świetnie.

    – Co ty kombinujesz?

    Wyjaśniam.

    – Czyli mój i Natki plan właśnie poszedł się jebać…

    – Chyba zrobicie to dla Ali?

    – Oczywiście!

    * * *

    Nie trzymam Maleńkiej w niepewności ani chwilę dłużej.

    – Zrobimy tak i tak…

    – Ale czy się uda?

    – Twój staruszek jest zdesperowany, to dla niego świetne rozwiązanie, nie sądzisz?

    – Kochaj się ze mną!

    Takiej odpowiedzi się nie spodziewałem!

    Dziewczęta robią nam miejsce i pieprzymy się ostro na naszym wielkim łożu. Orgazm przyprawia Maleńką o nieśmiały uśmiech.

    – Będzie dobrze, zobaczysz!

    – A nawet lepiej, bo, jak wszystko dobrze pójdzie, to zamieszkam z Maleńką.

    Następują gorączkowe konsultacje telefoniczne z Robertem. Zgadza się na wszystko. Nawet na swoją chwilową przeprowadzkę… Jak dojedziemy do Warszawy, czeka nas dużo pracy.

    * * *

    I oto jesteśmy. Tidżej pilotem otwiera bramę. Wjeżdżamy.

    – Ty draniu!

    Tylko szczerzę zęby w odpowiedzi. A potem pytam:

    – Jesteście rozczarowane, że nie biegniecie właśnie nago do mieszkania w bloku? Możecie tak pobiegać po dzielnicy, choćby zaraz…

    – Wolimy basen!

    Wszyscy wolimy basen. Ledwie brama się zamyka, biegniemy się  wypluskać. Wskazane po długiej podróży.

    – Jaka ciepła woda!

    – Widać w stolicy pogoda dopisała. Oby tak dalej.

    Niewinne pluskanie rychło zmienia się w obłapianie i obściskiwanie. Śliskie piczki wymykają nam się ze śmiechem z rąk, cycuszki prosto z wody błyszczą w słońcu, penisy nam sterczą, już dziewczęta o to dbają. Takie tam niewinne figle. Do czasu.

    A czasu niewiele, już wieczór. Zmęczone podróżą i rżnięciem dziewczęta szybko zasypiają. Również Stopki i Julka – w nowych dla nich wnętrzach rozejrzą się nazajutrz.

    * * *

    Z samego rana pojawia się Robert. Z Baśką, a jakże.

    – Wziąłem dzień wolnego – wyjaśnia.

    Zarówno on, jak i Baśka są tu pierwszy raz. Witam ich przy furtce i pokazuję skrzynię na ubrania.

    – Taki tu mamy zwyczaj.

    Już nadzy, tak, jak i ja, pierwsze kroki kierują do basenu. Po chwili zjawiają się tam Majka i Natka. Powitanie jest… gorące.

    – Nie ma czasu! – Przywołuję ich do rzeczywistości. Robuś z żalem zabiera dłonie spomiędzy ud córeczek.

    – Co się odwlecze, to nie uciecze…

    – Taki wzwód się marnuje… – Baśka ogarnia ten wzwód.

    – Zostaw tatusia, mamy robotę! – opieprza ją Natka.

    Ubieram się ( kurwa, muszę się ubrać!) Jedziemy z Tidżejami i Robertem do niego. Ogałacamy pokój dziewcząt, wszystko ląduje w kamperze. Dziewczęta wspólnym wysiłkiem meblują mi w pół dnia dwa pokoje jako „córeczek”. Jedną z nich jest Lola, która  tak strasznie, najstraszniej na świecie chciałaby zamieszkać razem z Alą! 

    Niestety nie mogę być tatusiem. Ojciec Ali zna Roberta, na tym opiera się cały plan. Przyjeżdża, ogląda, rozmawia i daje się ubłagać obu dziewczętom. Nie muszę dodawać, że Majka i Natka, oraz oczywiście Ala, muszą się na tę okazję ubrać. I tym samym odpadają z zawodów, no ale coś za  coś. Ja z resztą nagiego towarzystwa chowamy się na strychu, skąd obserwujemy negocjacje na laptopie połączonym z kamerką.

    Tracimy ich na dłuższą chwilę z oczu – Robert pokazuje resztę domu, Majka – swój pokój, w którym Ala będzie spać (teoretycznie). Nawet wstawiliśmy tam drugie łóżko.

    – Nie ma mowy – mówi Robert, gdy ojciec Ali proponuje jakąś miesięczną stawkę za opiekę – Najważniejsze, że córeczka będzie szczęśliwa mając koleżankę w tym wielkim pustym domu, mnie całymi dniami nie ma. tylko gosposia.

    Ten argument go przekonuje, ten finansowy oczywiście.

    – To możemy jechać po moje rzeczy – pyta Ala, gdy panowie ściskają sobie dłonie.

    – Tak ci się spieszy?

    – To tobie się spieszy, tato!

    Ojciec Ali spogląda na zegarek. Fakt, wyjazd ma już nagrany, a tu komplikacje w ostatniej chwili. Dobrze, że Maleńka jest już spakowana, ojciec miał ją po drodze zawieźć do ciotki… To znaczy on tak myślał, Ala wierzyła, że się uda. No i się udało.

    * * *

    Uff!

    Ala wróciła z ojcem i rzeczami, wprowadziła się do pokoju Majki i pożegnała ze staruszkiem. Ledwo zatrzaskuje się za nim furtka, złazimy ze strychu. Robert z córami zdążyli się już rozebrać. A goła Maleńka znów się przeprowadza, tym razem do mnie. Dorka poszła do domu, Jacek z Julka też. Lola nieopatrznie przyznała w rozmowie ze staruszkami, że dziś wraca, również odpada z konkursu, Tola z Moniką tryumfują.

    – Pomieszkamy tu dwa dni i będzie po sprawie, Rekord nasz!

    – I nie tylko pomieszkamy…

    * * *

    Ale to nie koniec przeprowadzek…

    – Lepiej byś pomógł!

    Gdy Maleńka schyla się po kolejne pudło ze swoimi rzeczami, wsuwam dłoń między jej rozchylone pośladki. Gdy się prostuje, mimowolnie je spina, dla mnie sama rozkosz…

    – Przecież pomagam. Pokażę ci drogę. Posteruję tobą.

    Dżojstikiem jest mój palec w dupce Ali, byłem przewidujący i skorzystałem z wazeliny.

    Maleńka tylko wzdycha. Wiesza na moim dyszlu świeżo zdjęte majtki.

    – Też możesz coś zanieść!

    – Już dobrze, dobrze… Daj ten karton!

    Chwytam go w jedną rękę, Ala schyla się po następny. Dzięki temu mogę wsunąć palec głębiej. Ala się prostuje, zwieracz się zaciska – prowadź – mówi. Jakby nie znała drogi…

    Wracamy po kolejne kartony, gdy Maleńka znienacka się zatrzymuje, a mój palec znów wślizguje się głębiej. Drogę przecina nam dziwna procesja. Natka, z dłonią zaciśniętą na tatusiowym członku, ciągnie go za sobą z niejakim wysiłkiem. Pomaga jej Majka, z dłonią na tyłku Roberta. A może w tyłku – nie widzę dokładnie. Na nasz widok się zatrzymują. I wybuchają śmiechem. No tak, zapomniałem o majtkach powiewających na moim maszcie.

    – No mów! – Natka zaciska palce bardziej.

    – Auć! – Mówi Robert. Natka nie ściska mu członka aż tak znowu mocno, może jednak chodzi o ten palec w dupie…

    – Jakby co, to wazelina jest na stole w kuchni, właśnie korzystałem.

    – Masaż prostaty, to będzie dla tatusia nagroda, na razie musi zasłużyć.

    Wzięty w dwa ognie Robert wyłuszcza sprawę:

    – Bo widzisz, one uznały, że skoro już się do ciebie wprowadziły, to bez sensu jest przeprowadzać się powrotem…

    – I co? Sam będziesz mieszkał?

    – Głupek! – To Ala wyraża swoje zdanie o mnie.

    – Tatuś też się przeprowadzi – wyjaśnia Majka. Przyznaję, chodziło mi coś takiego po głowie… Ale milczę ciekaw, jakich użyją argumentów.

    – Pomyśl – mówi Maleńka – Tidżeje lada dzień wyjeżdżają, sam nie dasz rady…

    – Jest jeszcze Jacek.

    – Od przybytku kutasów cipa nie boli – śmieje się Natka.

    – No i napatrzysz się do woli, jak się zabawiamy z tatusiem – kusi Majka.

    – Jakaś próbka?

    Natka tylko się uśmiecha, jej dłoń zaczyna się ślizgać po ojcowskim penisie doprowadzając go do pełnego wzwodu. Patrzy mi przy tym w oczy, wie co lubię. Robert postękuje, pewnie Majka też nie próżnuje. Jej druga dłoń pojawia się między udami Roberta, podstawia ją na płask pod jądra. Ocierają się o nią niewątpliwie wzmagając doznania tatusia. Aż do nieuniknionego wytrysku. Prosto w dłoń Natki. Dziewczyna pokazuje nam, ile tego jest. Następnie pokrywa tym ojcowskiego kutasa, niczym pączka lukrem. Robertowi cały czas stoi – dba o to dłoń Majki na jego jajach.

    – Twoja kolej – mówi do niej Natka. Przejmuje jądra tatusia, a Majka klęka i dokładnie zlizuje lukier. To, co zdążyło spłynąć niżej, Natka zlizuje z dłoni. Gdy cały lukier znika, a kutas wiotczeje, dziewczyny stają po bokach Robusia i wdzięcznie dygają. Przedstawienie zakończone. Wyciągam palec z rozkosznej Alcynej dziurki i klaszczę.

    – Czyli się zgadzasz?

    – Oczywiście!

    * * *

    Tak więc, mieszkam z Maleńką, regularnie karmię Pana Pierożka, mam zawsze wylizane do czysta jajka i żywy termofor w łóżku. Rano szykuję ją do szkoły – idziemy siusiu, póki ciepło – na trawę. Ala najbardziej lubi, gdy sikam jej na Pana Pierożka, ja z kolei uwielbiam łapać ją za krocze, czuć napinającą się  cipkę  i strumień gorącego moczu na dłoni. Potem kąpiemy się – myję ją do szkoły. Czasem zamieniamy się z Robertem. Ala wtedy wcześniej wstaje – Robert musi zdążyć do pracy. Za to jego córki mogą dłużej pospać. Ale nie dziś.

    Jest ciepło, Maleńka ubiera się dopiero przy furtce, niesie plecak, ja – jej ubrania, w tym, niestety majteczki. Do szkoły musi. Ale wraca już bez, zrzuca po drodze. I gdyby nie ta szkoła, to obywałaby się w ogóle bez ubrania, przynajmniej przez pierwszy miesiąc, gdy nie chce się ruszać na krok z domu, nawet ze mną. Później zaczynamy czasem gdzieś wychodzić, ona oczywiście bez majteczek. Gdy robi się zimno, zakłada na nogi grube getry, podciąga je po samo krocze ale majtek dalej nie nosi.

    – Żebyś mógł mnie w każdej chwili złapać za cipkę!

    W tramwaju czy autobusie siada mi na kolanach, zasłania uda torebką i wyraża życzenie typu:

    – Pomasuj mi pierożka, złap za krocze wsadź paluszka w szparkę, czy zagrzej sobie rękę bo masz zimną. I jak tu odmówić!

    W domu jest jeszcze ciekawiej, potrafi odrabiać lekcje z pierożkiem nabitym na mój rożen, czy przy stole, czy w wannie; zeszyty ma poplamione moja spermą. Uwielbia zasypiać z moim kutasem w sobie, prosi:

    – Nie spuszczaj się teraz, zrobimy to rano, przed szkołą, tylko nigdzie nie idź. Nie ma szans, żebym w nocy z niej nie wypadł ale raniutko wracam. Najczęściej liżę ją, jeszcze śpiącą, co mnie nieodmiennie podnieca, gdy już jest wilgotna wsuwam się w nią cichaczem, czasem dopiero wtedy się budzi. Albo udaje…

    Robert ma podobnie, zresztą często sypia z Alą, a ja z jego córkami.

    Pozostałe dziewczęta często przybiegają zaraz po szkole, wymyśliły, że będą razem odrabiać lekcje i się uczyć. Taką wersję sprzedały rodzicom, nie dodając tylko, w jakich warunkach te lekcje odrabiają. Rodzice to zaakceptowali, tym bardziej, że, o dziwo wszystkie poprawiły stopnie. Zwłaszcza z angielskiego. Po Grecji wszystkie zakuwają na potęgę – „bo to się może przydać!” – przekonały się na własnej skórze. A ja jestem na bieżąco z ich programem nauczania. W końcu regularnie udzielam im korepetycji. Również w wannie. Dobrze, że jest taka wielka. Bywa, że mam w niej pięć – sześć nagich dziewcząt. Gdy jest ich więcej, do akcji wkracza Robert, lub Jacek, jeśli akurat jest. Dziewczyny wyskakują na chwilę z wanny, a on pieprzy je po kolei na naszych oczach.

    Moczymy się właśnie po wyczerpujących figlach, myję dziewczętom krocza, tyłeczki i cycuszki, resztę muszą umyć sobie nawzajem, mnie samemu zeszłoby do nocy. Dziewczęta poprawiają sobie nawzajem fryzurki, zwłaszcza uzdolnione fryzjerki Kropka i Kreska mają pełne ręce roboty. Właśnie stoi nade mną w rozkroku Dorka z namydlonym obficie kroczem, Kropka* pieczołowicie wyrównuje jej rudą czuprynkę zarastającą Rudą Norkę a Kreska* depiluje okolice tylnej dziurki. Dorka spłukuje krocze, wypina je w moją stronę.

    – I jak? Podoba ci się?

    – Jest śliczna, jak zawsze. – Liżę jej tę cipkę.

    – O fryzurkę pytam, że moja Norka ci się podoba to dobrze wiem!

    – Fryzurka doskonała. – Przeczesuję palcami sterczący kłębuszek rudych kłaczków powyżej łechtaczki – A podobają mi się wszystkie wasze piczki.

    I następnych pięć młodych pizd mruga do mnie oczkiem sromu, wszystkie teraz muszę polizać. Pan Pierożek też się pcha.

    – Alka, mało ci, przecież on ci liże cipę całą dobę!

    – Ale ja to tak lubię!

    – Wszystkie lubimy! Teraz może cię polizać któraś z nas. I dziewczęta dokonują w wannie szaleńczych wygibasów, wszystkie krocza są lizane bądź masowane, moje też. Wylizuję po kolei wszystkie dziewczęta. Tylko w chwili, gdy zmieniam krocze mogę zadać pytanie sprawdzające przed jutrzejszym sprawdzianem czwórki z nich, w końcu właśnie mamy korepetycje.

    * * *

    – Też tak chcę! – Wzdycha Febe. Mamy w łazience kamerkę, może nas sobie oglądać online. I ogląda, utwierdza się w postanowieniu przyjazdu.

    – Ale jeszcze trochę mi to zajmie – wzdycha i znów wzdycha, tym razem inaczej. Ja też mam ją na podglądzie i właśnie podglądam, jak się brandzluje – paluszek tylko śmiga.

    – Patrz, jaka soczysta cipka się marnuje… – Maleńka ogląda przedstawienie wraz ze mną, zresztą nie ona jedna. Fakt, w wysokiej rozdzielczości wyraźnie widać strużkę miodziku niknącą między pośladkami Febe. Ta jednak ma dzisiaj dla nas niespodziankę – gdy dobiegające zza kadru odgłosy orgazmu cichną – Febe jest z tych głośnych – jej krocze przysłania miarowo poruszająca się głowa – widać, że chłopak nie próżnuje, tylko namiętnie liże. Że z dobrym skutkiem, świadczą dobiegające zza kadru odgłosy.

    – Ilias?

    Głowa się odwraca, to nie on! Chłopak uśmiecha się, oblizuje i powraca do przerwanych czynności lubieżnych.

    – Poznajcie mojego braciszka – dobiega zza kadru.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski

    *Kropka, Kreska – Rozdział 13 Podwózka

  • Switch #3

    Poszedłem na górę, z ubraniami w rękach. Położyłem się na go na łóżku.
    -Nie wierzę że zrobiłem to z tatą, a w sumie co mi tam. I tak to nie moje ciało, więc mogę czerpać trochę przyjemności z tego.
    Energicznie wstałem z łóżka, i popędziłem pod prysznic. Zaraz potem jak się wykąpałem, podszedłem do szafy.
    -Hmm… Co by tu założyć.- A więc na tym to polega LOL.
    Znalazłem w szafie obcisłą jedno częściową spódniczkę. Ha cycki leżą w niej idealnie, nie potrzebuje cyckonosza. Wybrałem seksowne majteczki z sznurkiem na tyłku, nie pamiętam jak się zwą. I do tego trampki, szpilki jakoś mnie nie przekonują.
    -Czas na łowy…
    Wyszedłem z domu, tata dalej spał. No dobra ale co dalej gdzie iść? Zacznę od mojego „chłopaka”.
    Wsiadłem do autobusu, jadąc czułem wzrok napalonych samców na swoim ciele. Dziwne uczucie.
    Wysiadłem niedaleko jego domu. Kawałek musiałem przejść, zadzwoniłem do drzwi. Otworzyła je jego młodsza siostra.
    -Jest Michał?
    -Tak, w pokoju gra na konsoli razem z Mateuszem.
    No dobra czyli nie jest sam, może będzie ciekawie. No dobra raz kozie śmierć. Idę…
    -To ja pójdę do nich dobrze?
    -Ależ oczywiście zapraszam Wiki.
    Wszedłem do domu, zdjąłem buty. Może to i lepiej, ja w takiej kiecce i trampkach. Jeszcze by mnie wyrzucił zamiast wyruchać. No dobra idę. Wszedłem po schodach, podchodzę do drzwi i słyszę.
    -Stary ale ona ma duże cycki!
    -Moja Wiki ma fajniejsze gościu, a jak ssie pałkę. Normalnie byłem w 7 niebie, jak bzykaliśmy się w męskiej łazience.
    Odważnie złapałem za klamkę, wszedłem po cichu do środka. A tam widzę Michała i Mateusza bez spodni. Jak walą sobie konia do jakiegoś kiepskiego porno bez głosu. Zamknąłem drzwi na klucz który leżał na komodzie. Czas zacząć zabawę:
    -Hej, chłopcy może wam trochę pomogę z tymi joystickami?
    W panice podskoczyli z podłogi. Podszedłem do nich ukucnąłem, i wziąłem fiuta Michała do buzi. A penisa Mateusza do ręki.
    -Wiki co ty robisz? – odezwał się  Michał
    -Chcę się zabawić, mam ochotę na dwie pały a wy już stoicie.
    I w tym momencie wziąłem pałę Matiego do buzi, aż jęknął. Ssałem go aż głośno zaczął sapać, Michałowi waliłem konia. Wstałem, zdjąłem sukienkę odwracając się do nich plecami. I wypinając się do nich. Mateusz pośpiesznie się rozebrał, widać że Michał się podniecił i zgodził na zabawę w trójkącie. Ponieważ pośpiesznie poszedł w ślady kolegi. Odwróciłem się złapałem za swoje cycki i zapytałem:
    – To jak chłopaki, zabawimy się?
    Obaj podeszli do mnie, i zabrali się za ssanie moich sutków. Zajebiste uczucie, Mateusz zaczął macać moją cipkę w majteczkach. Ja kucnąłem i złapałem za oba fiuty. Mając penisa Michała w buzi, bawiłem się fiutem Mateusza. Po chwili zmieniłem obiekt ssania. Lecz nie trwało to długo, ponieważ po chwili poczułem smak jego spermy w ustach. Połkałem wszystko patrząc mu w oczy.
    – Przepraszam, Wiki nie chciałem.
    -Przestań.
     Wstałem, i popchnąłem Michała na łóżko, wypinając się. Wziąłem chuja Michała do buzi mówiąc do Mateusza.
    – Wejdź we mnie skarbie. I zerżnij mnie.
    Stanął za mną, zdjął mi majtki i zaczął lizać moją cipkę. Ha sprawny ma języczek.
    – Mogę wsadzić fiuta do twojej cipki?
    Myślałem że parsknę śmiechem.
    -Zastanawiam się dlaczego jeszcze tego nie zrobiłeś.
    Wszedł we mnie szybko i energicznie, aż cicho pisnąłem. Poruszał się bardzo szybko, nie był duży ale nadrabiał prędkością. Aż w pewnym momencie Michał złapał mnie za głowę, i zaczął ruchać w usta.
    Mateusz drgnął i w tym samym momencie, spuścili się obaj. Łykałem łapczywie spermę mojego chłopaka, a jego kolega wychodził z mojej cipki powoli. Gdy wyszedł ze mnie stanąłem nad Michałem, i wsadziłem sobie jego fiuta w dupę. W tej pozycji zacząłem bardzo szybko skakać. A on macał mnie po biuście. Po paru minutach wszedł cały i zlał się jeszcze raz.
    Wstałem i powiedziałem do nich:
    -Może i ja jestem zajebista w dawaniu dupy, ale wy mnie nie potraficie zaspokoić.
    Po czym ubrałem się i stając w drzwiach mówię do Michała.
    -To koniec z nami.
    -Czemu? – odpowiedział
    -Nie chce być z facetem który nie potrafi mnie porządnie zerżnąć. – Nie wiedziałem co mam powiedzieć, musiałem uprawiać sex aby stać się sobą. Ale chciałem chociaż trochę czerpać z tego przyjemności. Wyszedłem od mojego byłego, i udałem się na spacer. Może poznam kogoś…

    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Terry Thunder

    Trochę mi to zajeło ale kolejną postaram się napisać szybciej.

  • Przyjaciel z dziecinstwa

    Łukasz był typem spokojnego faceta. Interesowały go książki, grał na fortepianie i dość długo nie miał dziewczyny, ponieważ był nieśmiały. Na studiach zaczął spotykać się z koleżankami, ale nie szło mu dobrze, ponieważ zawsze trafiał na te bardziej doświadczone i często wycofywał się, mając do siebie pretensje, że nie ma takim dziewczynom wiele do zaoferowania. Uświadomił sobie w końcu, że szuka w złym miejscu. Pewnego wieczora podczas imprezy w akademiku poznał Agatę. Była bardzo spokojnym typem dziewczyny – nie mówiła dużo, nie brylowała w towarzystwie, miała miły wyraz twarzy, ciepły głos, inteligentny dowicip. Nie była najpiękniejsza, ale miała w sobie kilka bardzo atrakcyjnych cech – była wysoka, szczupła i zgrabna. Miała małe piersi, i niezbyt długie blond włosy. Łukasz ujął ją swoją inteligencją, humorem i ładnym sposobem formułowania wypowiedzi. Miał również lekkie pióro, co było atutem podczas rozmów przez internet lub sms. Zaczęli się spotykać i zakochali się w sobie. 2 lata później byli już małżeństwem. Byli swoimi pierwszymi kochankami i odkrywali nawzajem swoją seksualność. Było fajnie, choć Łukasz nie miał śmiałości mówić Agacie o wszystkich swoich fantazjach i oczekiwaniach, które podpatrzył przez wiele lat samotności oglądając filmy porno. Ona jednak cierpliwie starała się wyczuwać jego nastrój i koniec końców radzili sobie dość dobrze. Po kolejnych dwóch latach pojawiła się córeczka, a po trzech następnych synek. Byli szczęśliwą rodziną. Mieli grupę miłych znajomych i przyjaciół, spośród których Łukasz szczególnie lubił Tomka – przyjaciela Agaty od dziecięcych lat. Tomek był sympatyczny i zabawny, jednak z powodu lekkiej nadwagi i kompleksów – nie miał śmiałości do kobiet i był sam. Czasami wpadał do nich na pogaduszki. Podobnie jak Łukasz – miał bzika na punkcie sprzętu stereo i często wpadał z płytami i porównywali ich brzmienie. Agata przepadała za Tomkiem, mieli wiele wspólnych wspomnień “z podwórka” i nie przeszkadzały jej jego częste wizyty.  Pewnego dnia Łukasz wcześniej skończył pracę. Odebrał dzieci ze szkoły i pojechał z nimi do pobliskiej galerii handlowej na pizzę. Gdy usiedli i czekali na zamówione jedzenie, córeczka Julia zawołała: “Tata, zobacz! Tam siedzi mama i wujek Tomek!”. Łukasz zobaczył kilka stolików dalej swoją żonę i trzymającego ją za ręce Tomka. Zdziwił się i jednocześnie zmartwił, bo oboje wyglądali na zasmuconych. Podszedł z dziećmi do ich stolika, by się przywitać. Jednak Agata wyglądała na zmieszaną, a Tomek na poddenerwowanego. Łukasz próbował żartobliwie dociec, skąd te smutne miny, ale odpowiadali zdawkowo. Wieczorem próbował wypytać żonę o co chodzi, ale lakonicznie opowiedziała, że Tomek ma, jak zwykle, kłopoty sercowe. Łukasz postanowił z nim o tym porozmawiać i pocieszyć. Zaprosił go na piątek na piwo do domu. Tomek spytał tylko, czy Agata też będzie i potwierdził przybycie.  Dzieciaki bardzo lubiły Tomka – miał podejście, był zabawny i poświęcał im czas, gdy u nich gościł, jednak teraz Łukasz stwierdził, że lepiej będzie zawieźć je do jego rodziców, żeby poświęcić cały wieczór Tomkowi. Gość przybył o godzinie 20:00. Agata jednak wyjątkowo tego wieczoru była spięta i dość chłodna. Tomka traktowała z dystansem i nie ułatwiała tworzenia atmosfery do rozmowy. Łukasz zwrócił na to uwagę i poszedł za nią pod jakimś pretekstem do kuchni. – Co Ty robisz? Dlaczego się tak głupio zachowujesz?- O co Ci chodzi? Rozmawiam, donoszę kanapki…- Ale klimat robisz ciężki. Tomek też to widzi, bo gadka się nie klei. – Daj mi spokój. Po prostu nie mam dziś ochoty na jego towarzystwo.- Przecież wiedziałaś, że go zapraszam. Nie mogłaś powiedzieć?W drzwiach stanął Tomek. Wyglądał na lekko wystraszonego, ale powiedział:- Agata…daj spokój. Myślę, że to dobry moment, żeby mu powiedzieć.Łukasz zamarł. Spojrzał na żonę. Ona jednak uciekła wzrokiem i wypaliła nagle:- Tomek! Czy ty jesteś nienormalny? Co mam powiedzieć?! Jak możesz w ogóle stawiać mnie w takiej sytuacji?! Mamy dzieci do cholery! A co było, to było i nie wróci!Łukasz spoglądał na Tomka i na Agatę. Szybko zrozumiał o co chodzi, ale retorycznie spytał:- Co było i co nie wróci, jeśli łaska? Pytanie było skierowane do Tomka. Mężczyzna drżał i szukał wzrokiem ratunku u Agaty. Wreszcie odparł:- Ja…z nią byłem. – Kiedy do cholery? Ja byłem jej pierwszym facetem! Co Ty pieprzysz?- Tak…w łóżku tak, ale my chodziliśmy ze sobą, gdy byliśmy w liceum.- No i co z tego? Przecież to faktycznie dawne dzieje. Zapomnij o tym…chyba, że …Ty ją nadal kochasz?Tomek nagle podniósł wzrok i obdarzył Łukasza ostrym i pewnym siebie spojrzeniem.- Ja z nią byłem, kiedy byłeś na szkoleniu dwudniowym pod Warszawą. I nadal ją kocham! Zawsze ją kochałem!Agata w tym momencie pękła. Zaczęła płakać i krzyczeć w stronę Tomka, że właśnie zniszczył jej życie przez swoją głupotę, nieodpowiedzialność. Łukasz jednak widział w tej sytuacji winę obojga. Bez słowa wyszedł z mieszkania i pijanym krokiem ruszył przed siebie. W głowie kotłowało mu się tysiąc myśli i pomysłów na tę styuację, ale każdy wydawał się szczeniacki. Ostatecznie spędził noc w samochodzie. Gdy rano wszedł do mieszkania, Agaty w nim nie było. Chwycił za komórkę i wybrał jej numer, ale połączenie zostało odrzucone. Podobnie było z telefonem Tomka. W głowie Łukasza rozbłysło tysiąc obrazów i wizji…wszystkie pełne przeświadczenia, że Agata właśnie jest z Tomkiem. W tym momencie zazgrzytał zamek w drzwiach i pojawiła się Agata wraz z dziećmi. Nie spojrzała nawet na Łukasza. Nie wiedział, jak ma zareagować. Poszedł do łazienki, wziął prysznic i usiadł na sedesie. Agata weszła do łazienki:- Łukasz…ja…- Dziś dzieci będą u Twoich rodziców. Masz wysłać do Tomka sms, że czekamy na niego o 21. – Ale ja nie chcę…- Dziś dzieci będą u Twoich rodziców. Masz wysłać do Tomka sms, że czekamy na niego o 21. Teraz i przy mnie. Musimy to załatwić do końca. Jeśli tego nie zrobisz, w poniedziałek idę do prawnika. Jasne?Agata ze łzami w oczach wbiła treść smsa i półgłosem rzuciła w stronę męża:- Jesteś podły…- A Ty jesteś święta. Wyjdź stąd, chcę mieć chwilę dla siebie. Całe popołudnie mijali się, a czas do wieczora dłużył się okrutnie i boleśnie. Agata około 20.30 zajęła łazienkę, a Łukasz w tym czasie wyjął z szafki małą kamerę wideo. Ustawił ją pomiędzy książkami w taki sposób, że nie rzucała się w oczy, a pilota schował do kieszeni. W końcu wybiła 21 i do drzwi zapukał Tomek. Wszedł niepewnie do środka i usiadł na sofie. W tej samej chwili z łazienki wyszła Agata. Miała na sobie T-shirt i szorty. Nie miała biustonosza…zresztą, nigdy nie nosiła go w domu. Miała mokre włosy, których nie zdążyła wysuszyć. Łukasz kazał jej, żeby usiadła obok Tomka. Agata była cała sztywna i szybko oddychała, ale wykonała polecenie męża. – Powiem Wam szczerze, że nic mnie nie obchodzi, dlaczego to zrobiliście. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia – dobrze to przemyślałem. Byłem Ci wierny, na seks nie narzekaliśmy, zawsze myślałem, że robię wszystko dla naszego szczęścia. Dbam o nas. Jeśli między Wami jest jakaś gówniarska fascynacja, to należy ją szybko uciąć i zerwać kontakt. – Tak samo ja uważam – odparł TomekŁukasz jednak dodał:- Ale …nie może obyć się bez kary. Mianowicie przyjacielu – zerwiemy kontakty dopiero po tym, jak sobie obejrzę jak to robicie.Agata poczerwieniała:- Chyba zwariowałeś zboku! Mam się z nim kochać przy Tobie? Za dużo pornoli się naoglądałeś? Nie chcę już tego ciągnąć i chcę mieć to już za sobą.- Owszem. Im szybciej zaczniesz, tym szybciej będzie po wszystkimTomek wtrącił się: – Słuchaj Łukasz…ja…nie chcę, żeby to tak wyglądało…Łukasz przerwał mu:- To co ty chcesz obchodzi mnie tak samo, jak Ciebie obchodzi, czego ja chcę. Myślisz, że chciałem, żebyś ją pieprzył? A teraz chcę! Pokaż jaki z Ciebie jebaka, a jak dasz ciała, to przynajmniej będę miał pewność, że wiem, czemu jesteś samotny!Tomek zarumienił się, a w jego oczach błysnęła złość. – To co mam zrobić?- Najpierw ściągaj gacie i pochwal się sprzętem! – i w tym momencie Łukasz wcisnął przycisk nagrywania na pilocie. Tomek o dziwo, bez skrępowania wstał i ściągnął spodnie i majtki. Jego penis był ogromny! Był w stanie spoczynku, a już miał długość penisa Łukasza w stanie wzwodu! Agata spojrzała na fiuta Tomka a następnie z satysfakcją na Łukasza. Wiedziała, że w tym momencie może odwrócić przewagę psychiczną. Wstała i podeszła do Tomka. Zaczęła delikatnie masować jego fiuta i całować usta przyjaciela. Jednak Tomek był tak spięty, że nie był w stanie osiągnąć wzwodu. Cały czas zerkał na Łukasza, który jednak rozparł się na kanapie i odpalił spokojnie papierosa. Nagle wstał i oznajmił, że idzie do kibelka i żeby sobie nie przeszkadzali. Ten zabieg pomógł Tomkowi trochę się rozluźnić. Na początku próbował namawiać Agatę, żeby to wspólnie przerwali, jednak ona stwierdziła, że jeśli jej mąż chce znać powód, dla którego to zrobiła, to lepiej, żeby był przeświadczony, że zrobiła to tylko z powodu tomkowego wielkiego kutasa a nie z miłości. Ich języki splotły się, a pała Tomka zaczynała twardnieć i pęcznieć w dłoni Agaty. W tym czasie Łukasz wyszedł z toalety, ale postanowił zaczekać w korytarzu, aż sytuacja się rozwinie. Z drugiej strony oko kamery rejestrowało całą akcję. Agata przykucnęła i zaczęła delikatnie lizać główkę kutasa Tomka. Po paru chwilach osiągnął pełną erekcję, co wprawiło Łukasza w pewne zakłopotanie. Fiut Tomka na oko miał długość około 25 centymetrów i przebijał nawet niektóre okazy, które Łukasz widywał w pornosach. Agata w tym czasie zaczęła lizać jądra Tomka, by po chwili włożyć okazałą żołądź do ust. Robiła to miękko i nieśpiesznie, pomagając sobie dłonią. Łukasz wszedł do pokoju i usiadł z drugiej strony – na fotelu przy drzwiach. Poczuł, że ten widok zaczyna go podniecać. Przez spodnie zaczął uciskać swoje krocze. Kochankowie zauważyli to i postanowili pójść krok dalej. Agata wstała i rozebrała się. Tomek z kolei usiadł na kanapie. Agata odwróciła się do niego tyłem i przykucnąwszy zaczęła masować pośladkami jego pałę. Czując, jak ogromny penis przesuwa się wzdłuż jej pupy zaczęła się onanizować palcami. Po chwili takich pieszczot cofnęła się troszkę i powoli wsunęła się na kutasa Tomka. Jęknęła przeciągle i zastygła w bezruchu. Łukasz nie wytrzymał. Wyjął swojego penisa ze spodni i zaczął się brandzlować na całego. W tym czasie Agata zaczęła unosić się i opadać na drągu Tomka. Robiła to powoli i z wyczuciem, ponieważ duży fiut sprawiał jej trochę bólu. Jednak po kilku minutach już “galopowała” coraz szybciej i odważniej. Jej szybkie oddechy przerodziły się w głośne jęki. Tomek odepchnął ją w tym momencie, wstali, a on wziął ją na ręce i ułożył na ławie. Jedna noga Agaty opierała się o podłogę, drugą ułożyła wyprostowaną na ramieniu Tomka, a on wszedł w nią od przodu, masując jednocześnie palcem jej łechtaczkę. Łukasz wstał z fotela i podszedł do kopulującej pary z fiutem z garści. Pragnął, żeby żona wziąła jego kutasa do buzi, jednak Agata odsuwała głowę za każdym razem, gdy próbował to zrobić. W końcu wykrzyknęła: “Ooo…oodpieerdol się!…Nie..e…widzisz, że przeszkadzasz? Achhh…” To jednak pobudziło Łukasza jeszcze bardziej. Zaczął szybciej walić konia przy twarzy podskakującej w rytm pchnięć kochanka żony. Tomek założył w tym czasie obie nogi Agaty na swoje ramiona i rżnął ją coraz szybciej. Łukasz na moment puścił swojego kutasa, żeby nie skończyć za szybko. Wziął głęboki oddech i zapalił papierosa. Tomek natomiast położył się na podłodze a Agata szybkim ruchem dosiadła go w pozycji jeźdźca. Jego ręce natychmiast powędrowały do piersi Agaty i zaczął drażnić jej sutki. To przeważyło – Agata straciła rytm i całkowicie chaotycznie zaczęła jeździć cipką po sztywnej pale Tomka, zbliżając się do orgazmu. Gdy przyszedł – był niesamowity, długi i przeszywający. Tomek dobijał niemal dna jej pochwy i starał się w ten sposób spotęgować doznania kochanki. Łukasz w tym czasie znowu podszedł do żony. Tym razem jednak chwyciła jego kutasa w dłoń i kilkoma szybkimi rucham doprowadziła go do wytrysku, który z premedytacją skierowała obok siebie, na dywan. Łukasz był rozczarowany, ale nie mógł dłużej wytrzymać. Ten widok podziałał także na Tomka. Zrzucił z siebie Agatę, położył ją na podłodze i zaczął brandzlować się nad nią. Łukasz korzystając z okazji wycisnął resztki nasienia na twarz żony. Widok spermy na twarzy rozpalonej, nagiej ukochanej kobiety podziałał na Tomka jak detonator. Z jego wielkiej pały nagle wytrysnęła ogromna ilość gęstej spermy. Celował na piersi Agaty, jednak strzał trafił ją prosto w twarz i wylądował grubą prostą strugą od nasady włosów aż do szyi, kolejny wytrysk ułożył się niemal równolegle do poprzedniego i pokrył jej nos i zlepił usta, następne skurcze lądowały na brodzie, szyi i piersiach. Resztki nasienia Tomek wycisnął na brzuch kochanki i ciężko opadł na podłogę. Agata ciężko dysząc zbierała palcami i językiem spermę z twarzy i ciała. Spojrzała na męża:- Mam nadzieję, że jest Pan teraz zadowolony?Łukasz ukradkiem spojrzał w oko kamery na regale- Nawet nie wiesz jak bardzo…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Gdziebądź
  • Niebieskie jeansy jej matki

    Weszła, kiedy skończył się golić. Nacierał właśnie twarz odrobiną wody kolońskiej, gdy drzwi łazienki otworzyły się. Stanęła w nich ubrana w bardzo jasne, a zarazem wyjątkowo obcisłe jeansy i wyrzuconą na nie krótką koszulę w kratę. Włosy miała związane w kitkę, jak w czasach, kiedy byli nastolatkami. Sposób, w jaki na niego spojrzała, był jednoznaczny. “Podjęła grę!” – pomyślał, starając się spoglądać na żonę, jakby nigdy nic. Minął dokładnie tydzień od jego “łazienkowego wtargnięcia”, którym zainaugurował poprzedni weekend. Seks był udany, ale poczęcie jakoś nie wyszło… Trwał piąty miesiąc ich bezskutecznych starań o trzecie dziecko. 

    Co odbiło małżeństwu po czterdziestce, z dwójką nastoletnich dzieci, że nagle postanowili zrobić sobie dzidziusia? Zbieg okoliczności… 

    Wszystko zaczęło się wiosną, kiedy godzili się ze sobą po pewnym długotrwałym konflikcie i spowodowanej nim abstynencji seksualnej. Z tej okazji zafundowali sobie noc w hotelu. Zjedli całkiem miłą kolację, pobawili się trochę w sali tanecznej, gdzie DJ puszczał akurat hity z lat osiemdziesiątych, i późnym wieczorem znaleźli się w pokoju. 

    Ona weszła tam pierwsza. Ledwie zdążył zamknąć i zabezpieczyć drzwi, szybkim ruchem zaciągnęła zasłony w wielkim oknie. Oszczędnymi ruchami rozebrała się z garsonki, a potem z bielizny, starannie składając i układając każdą sztukę. Wyszła na środek pokoju. 

    Stojąc naprzeciw żony, podziwiał kształty zadbanej czterdziestolatki, nie oglądane od ponad trzech miesięcy. Okazałe, kołyszące się piersi z dużymi, ciemnobrązowymi brodawkami sutków, miękki, w miarę wypukły brzuch matki dwojga dzieci – rzucały tajemnicze światłocienie od wiszącej nad jej głową lampy. 

    Kiedyś, dawno temu, w takich sytuacjach przygaszał światło, włączał nastrojową muzykę, kiedyś kupił nawet koronkowy komplet pościeli. Później jednak przekonał się, że ona w ogóle nie przykłada wagi do nastroju. Dla niej liczyło się w zasadzie tylko podniecenie, stosunek, orgazm; czasem także odrobina zaskoczenia. Od pewnego czasu podejrzewał zresztą, że trafiła mu się po prostu ukryta nimfomanka, która jedynie z miłości do niego od dwudziestu paru lat trwa w monogamii (a przynajmniej miał nadzieję, że trwa). 

    Zdjął ubranie, starając się zrobić to jak ona – bez skrępowania, bez popisywania. Podszedł do niej i złożył na jej ustach długi pocałunek, pieszcząc jej wargi drobnymi ruchami swoich. Nie przerywając, zszedł na jej szyję, a potem na piersi. Lizał sutki, czując, jak miękkie brodawki twardnieją. Rozstawiła szerzej nogi – znał ją zbyt dobrze, by musieć zgadywać, czego się po nim oczekuje. Opadł przed swym bóstwem na kolana i ukrył twarz w cieniu jej brzucha. Choć nie pociągało jej bycie stroną czynną w seksie oralnym i nigdy mu tego nie robiła, ogromnie podniecały ją takie pieszczoty tego rodzaju z jego strony. Pocałował wargi jej pochwy identycznie, jak przed chwilą usta. Składał na nich pocałunek za pocałunkiem, przeplatając to lizaniem łechtaczki. Żona wilgotniała wśród rozkosznych westchnień. Kiedy pogładził palcem jej odbyt i subtelnie ucisnął to miejsce, odpowiedziała jękiem. Kiedyś, przed laty, raz tam wszedł. Było to dokładnie w rok po ich ślubie, a więc zdecydowanie przed poczęciem i narodzinami ich syna, tym bardziej córki. Żona spytała, jaka jest jego najdziksza, najbardziej zboczona fantazja erotyczna, a on wydukał niezręcznie, że “chciałby posiąść jej drugą dziurkę”. Zrobili to w dzień, a raczej w noc rocznicy. Rano usłyszał, że było nawet miło, ale normalny seks sprawia jej większą przyjemność. Nie kontynuowali więc eksperymentów analnych, ale żona polubiła pieszczoty tego obszaru, byle delikatne i “bez wciskania się”. Również teraz jego wyważone czułości, zgrane z pocałunkami wciąż składanymi naprzemiennie na wargach i koraliku, sprawiły, że soki kobiety pociekły kropelkami po jej udach. 

    – Dobrze, jestem gotowa do penetracji – wyznała w tym swoim medycznym stylu, który lubiła w sytuacjach intymnych. 

    Kazała mu siąść na brzegu łóżka. Usadowiła się tyłem na jego kolanach. Od dawna robiła to z nim jedynie w pozycjach tylnych, w których łatwiej i szybciej osiągała szczytowanie, a które dodatkowo czyniły jej rozkosz głębszą. Ocierając się pośladkami o jego nabrzmiewający organ miłosny, szybko doprowadziła go do maksymalnej twardości. Podała mu przygotowaną prezerwatywę (od paru lat była to jedyna antykoncepcja, jakiej używali) i lekko odsunęła się, umożliwiając mu jej założenie. Wprawionym ruchem ręki wsunęła go w siebie. 

    Coraz szybciej oddychając, poruszała biodrami. Pomagał żonie, unosząc ją na rękach podłożonych pod jej miękkie pośladki. Sam też był coraz bardziej oszołomiony jej zapachem, dotykiem jej kobiecości, rytmicznie ocierającej się o niego, więc działał na pół świadomie, całując namiętnie jej kark. To dodatkowo wzmogło jej podniecenie. Jak zwykle, doszła zanim on zdążył o tym choćby pomyśleć. Od paru już lat zresztą ich seks był z jego strony przeważnie “suchy”. Miało to tę zaletę, że mógł żonę zaspokajać w miarę regularnie… A właściwie mógłby, gdyby nie to, że po każdym wytrysku przez dzień lub dwa nie miał erekcji; pozostawała jedynie palcówka lub oral. Tym razem jednak do wytrysku nie doszło. Żona wydała rozkoszny jęk, a potem drugi i trzeci – towarzyszyły im długie, mocne skurcze jej wnętrza. 

    Przez chwilę jeszcze trwała z nim w tej pozycji, wzdychając od jego pieszczot i wyginając się z błogością. Później położyli się, ona zdjęła mu niemal pustą gumę i wyrzuciła do postawionego przy łóżku kosza na śmieci, przylgnęła plecami do klatki piersiowej męża, a pośladkami do jego mięknącego narządu i tak usnęli. 

    Obudziła go w środku nocy, ocierając się tyłkiem o jego penisa. Jej ruchy były takie, jakby tańczyła do południowoamerykańskich rytmów. Jeszcze w półśnie odruchowo zaczął głaskać dłońmi jej piersi. Później zabrał się za jej łono. Była tam już wilgotna, więc wsunął w nią kciuk. Wewnątrz było tak, jak zawsze, ciepło i miło, nawet jeśli trochę luźniej niż kiedyś, zanim zostali rodzicami. Obracał palcem wolno, wywołując u niej rozkoszne westchnienia. 

    – Zaraz – powiedziała – wolałabym szczytować z Toba w środku. Czuję, że dasz radę. 

    Fakt, był już twardy – jego podniecenie mocno wbijało się w jej pośladek. Podała mu kondom i zachęcająco wypchnęła biodra w tył. Wziął ją “na łyżeczkę” – w domu zazwyczaj tak to robili, żeby nie hałasować, a poza tym była to najwygodniejsza znana im pozycja. Trzymając ją dłońmi za biodra, wchodził w nią tak trochę “z dołu”, a będąc głęboko w niej, poruszał się lekko na boki. Rozkosz osiągnęła jeszcze szybciej niż za poprzednim razem – gwałtownie szarpnęła dolną częścią ciała parę razy w przód i w tył, wydała długi, śpiewny jęk i dla niej było już po wszystkim. Chwilę ją popieścił i znów posnęli. 

    Zbudzili się nad ranem. Na storach jaśniał już różowy poblask. Wstała naga i piękna, w każdym razie dla niego najpiękniejsza na świecie, i lekko rozsunęła zasłony. 

    – Chciałabym odbyć stosunek patrząc na wschodzące słońce – powiedziała rozmarzonym głosem. 

    Nie musiał nawet szczególnie długo jej pobudzać, chyba od dłuższej chwili myślała o tym i zdążyła się sama podniecić. Wybrała pozycję “na pieska”, twarzą do okna. Nim klęknął za nią na grubym dywanie w kwiaty, sięgnął na półkę, gdzie stało pudełko z prezerwatywami. 

    – Nie – powiedziała. – Chcę bez gumki, chcę cię poczuć… Proszę! – dodała widząc, że się zawahał. – Przecież wiem, że nad wszystkim panujesz. 

    Wszedł w nią trochę niepewnie i zaczął ją kochać bardzo delikatnie. Potem jej “ochy” i “achy” rozbudziły i jego. Wchodził mocno, zdecydowanie. Pochylony nad nią, przytulony do jej pleców, opierając się na prawej ręce, lewą ugniatał jej pierś, czując, jak przyspiesza w niej serce. 

    Jej oddech przeszedł w jęki, a te stawały się coraz bardziej nieprzytomne, szalone. Na koniec, wydając z siebie jakby niebiański skowyt, miłosne skomlenie, przywarła głową i piersiami do podłogi. Jej skurcze pobudziły go do jeszcze szybszych, mocniejszych, niekontrolowanych już ruchów. Miała orgazm wielokrotny. Poczuł, jak jej pochwa ściska go i puszcza, ściska i puszcza w kółko, bez końca, bez przerwy; wiedział, że tym razem i na niego przychodzi kolej – i wtedy zapomniał się zupełnie. Zamiast wyjąć i skończyć na jej boskich pośladkach (co dla bezpieczeństwa robił także wtedy, gdy używał prezerwatywy), pozwolił, by podniecenie parę razy rzuciło nim gwałtowanie w przód i w tył – i osiągnął swoje spełnienie w rozkochanym wnętrzu kobiety w samym środku jej dni płodnych. 

    Przyjęła jego wytrysk ze spokojem, ale później nie mówili o tym. Właściwie w ogóle nic nie mówili. Dopiero kiedy poszli na śniadanie… 

    Sala jadalna była o tej porze pusta. Żona napiła się kawy z filiżanki i popatrzyła na niego uważnie zza stolika. 

    – Możliwe, że właśnie mnie zapłodniłeś – powiedziała miękko. – Wiesz o tym? 

    Poczuł się niezręcznie. Zdawał sobie sprawę, że ich poukładane życie być może właśnie przewraca się do góry nogami. Za dziewięć miesięcy mogą po raz trzeci zostać rodzicami, nagle obdarowując swe nastoletnie dzieci malutkim braciszkiem lub siostrzyczką. 

    – Wiem. Przepraszam… 

    Było oczywiste, że nic oprócz czekania na poród nie wchodzi w grę. Nie dlatego, żeby byli jakoś specjalnie religijni; po prostu oboje wiedzieli, że pewnych rzeczy nie zrobią nigdy. Patrzył na nią z poczuciem winy. Jak mógł tak dać się ponieść? Jak mógł narzucić żonie macierzyństwo, nie pytając jej nawet, czy chce? Dotychczas to ona decydowała, kiedy jest gotowa do poczęcia dziecka. 

    Spojrzała na niego bardzo niepewnie, a potem uśmiechnęła się nieśmiało. 

    – Nie miałam dotąd pojęcia, jak bardzo tego pragnęłam. 

    Odetchnął. 

    – Ja też – odparł. – Ale nie zdawałem sobie z tego sprawy. Może podświadomie… 

    – Tak, to jest to – zachichotała. – Spłodziliśmy je podświadomie. 

    Wracając do domu, czuli się już rodzicami trojga dzieci. Na razie nikomu o tym nie pisnęli, ale kochali się już zabezpieczenia. Jednak o właściwym czasie okazało się że, jak każdego miesiąca, miejsce męża na dwa, trzy dni znów musi zająć tampon. Postanowili więc na razie wrócić do gum i dać sobie czas na zastanowienie do końca lata. 

    Minęło lato, ale już wcześniej oboje czuli, że decyzja zapadła i ten czas zostawili sobie tylko dla zupełnej pewności. We wrześniu nie kupili już w zaprzyjaźnionej aptece kolejnej paczki “dwanaście sztuk” i rozpoczęli starania. Jak na razie były one bezskuteczne. Podejrzewał, że cześć winy ponoszą jego nieczęste wytryski, w połączeniu z jedno-, dwudniowymi przerwami po nich. Dotychczas tylko to drugie stanowiło niejaki problem wobec temperamentu żony: przez noc lub dwie mogła liczyć z jego strony tylko na palcówkę plus dotyk sflaczałego penisa wtulonego w jej pośladki, lub co najwyżej na oral. Teraz jednak, oprócz zaspokojenia, chodziło jeszcze o zapłodnienie! 

    O tym właśnie pomyślał, kiedy stanęła w drzwiach. Jej dłonie luźno spoczywały na szerokich biodrach. 

    – Cześć! – powiedziała wesoło. – Znalazłam wczoraj w szafie stare jeansy mojej mamy, od razu je uprałam i zobacz, jak leżą! – Obróciła się unosząc koszulę tak, aż odsłoniła pępek, i tanecznym krokiem wparadowała do łazienki nie zamykając za sobą drzwi. 

    Spędzali weekend w domu jej rodziców. Ona wraz z dziećmi była tam już od wczoraj, on dojechał dziś, bo w piątek zatrzymały go służbowe sprawy. Dzieci przebywały na dole z dziadkami, zaś łazienka znajdowała się na piętrze. Była to ta sama łazienka, w której w wieku piętnastu lat po raz pierwszy brali wspólny prysznic – zaraz po tym, jak pod nieobecność rodziców pozbawili się wzajemnie dziewictwa na tapczanie w jej pokoju. 

    – Prawdziwa kowbojka, co? Dotknij, jak doskonale pasują! – Żona odwróciła się do niego tyłem, zachęcająco podsuwając pupę. Jasnoniebieski materiał spodni opinał ją, ściśle dostosowując się do ponętnych kształtów nowej właścicielki. 

    – Suszyłaś je na sobie? 

    – Jasne, że tak! Jak mama w latach sześćdziesiątych… No, dotknij! 

    Zaczął gładzić dłońmi jej ciało przez miękki materiał. Przylegał gładko, tak gładko, że… 

    – Ty nie masz majtek! – stwierdził to, co wydało mu się niemal oczywiste już zanim jej dotknął. 

    – Jesteś pewien? Sprawdź jeszcze z przodu! 

    Wiedział od początku, dokąd to zmierza, lecz nietaktem byłoby łamać ustanowione przez nią zasady gry, próbując coś przyspieszyć. Przesunął dłonie na jej brzuch i podbrzusze; bardzo dokładnie “sprawdzał” czując, jak jego slipy powoli robią się za ciasne. 

    – Nie, nie masz majtek. 

    – Sprawdź jeszcze w kroku! 

    Wyczuwał pod materiałem dobrze znaną mu topografię jej krocza. Ocierając się o pośladki kobiety, z przyjemnością słuchał jej pełnych lubości westchnień i malutkich jęków. 

    – Na pewno nie masz majtek. 

    – To sprawdź jeszcze, czy mam stanik! 

    Przez flanelę koszuli miętosił jej piersi, których koniuszki zdążyły już stwardnieć jak małe kamyczki. Był prawie pewien, że tym razem szanse na rodzicielstwo wzrosną. 

    – Czekaj – westchnęła. – Jestem mokra i chyba zaraz zrobię na spodniach plamę, więc… 

    Po tych słowach odpięła guzik w spodniach i odsunęła suwak. Szybkim ruchem zsunęła jeansy do połowy ud. 

    – Brakowało mi ciebie dziś w nocy – wyznała – aż mnie rozbolały paluszki… Nie masz pojęcia, jak mi się chce współżyć! 

    Opuścił spodnie i slipy, czując ulgę od uciskającej go odzieży. Żona oparła dłonie o kafelki na ścianie, zachęcająco wypinając się ku niemu. Wszedł w nią gładko, była bardzo wilgotna i nawet już zaczynała pulsować. Wsunął się do samego końca i zaczął dociskać się do niej, manewrując biodrami w górę i w dół. Znał ją dobrze i wiedział, że właśnie tego jej teraz potrzeba. Od jego ruchów jej oddech szalał, a skurcze zbiegały się z rozkosznym “ach, ach, ach”. Czuł, że tym razem ją dogoni, a jeśli nawet nie, to nie przerwie po jej szczytowaniu; był w pełni opanowany instynktem płciowym, jak wtedy, rano w hotelu. Dopychał jeszcze mocniej, jeszcze, aż wydobył z niej ten śpiewny pisk, niemal stłumiony krzyk, wywołany silnym, przedłużonym skurczem. Poruszał się w niej szybko, niespokojnie, już właściwie niezależnie od swojej woli, czuł jak nadchodzi przyjemność… Kiedy nagle w drzwiach łazienki mignął cień. Mignął i zaraz zniknął. Ona nie mogła tego dostrzec, nadal szczytowała z przymkniętymi oczami, ale on zdążył zauważyć – ktoś ich widział! – i jego podniecenie rozwiało się niby dym po zdmuchniętym płomieniu. Jeszcze próbował się poruszać, czym przedłużył jej rozkosz, jednak czuł, że już mięknie. Wbrew własnej woli wysunął się z niej i opadł. Czule ucałował ją tuż za uchem. 

    – Byłeś cudowny – powiedziała zmysłowym szeptem. Miał nadzieję, że w myślach nie dodała słowa “ale”. “Byłeś cudowny, ale szkoda, że z maleństwa znów nici”. 

    – W nocy postaram się bardziej – obiecał. 

    Oderwała twarz od kafelków, na których jej oddech pozostawił topniejącą już plamę pary. 

    – Chodźmy na dół – powiedziała. – Zaraz obiad. 

    Nim wyszli z łazienki, wzięli jeszcze szybki prysznic. Po schodach zeszli trzymając się za ręce.

    Przy stole zauważył, że jej mama spogląda na niego i żonę jakoś inaczej niż zazwyczaj, a w pewnej chwili uśmiechnęła się do nich obojga tak, by pozostała trójka biesiadników nie zauważyła. “Więc to ona była tam na górze – domyślił się. – Dobrze, że cieszy się z nas”. Żonie jednak nie wyjawił powodów swojej nagłej niedyspozycji seksualnej. Po co miał ją peszyć? 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pisatiel

    Kontynuacja opowiadania “Przyszedłem dokonać zapłodnienia”. Kolejna małżeńska historyjka z życia wzięta. 🙂

  • Dorotka – Konsultowana zdrada

    Dzisiaj opowiem wam o pierwszej konsultowanej ze mną zdradzie mojej małżonki.

    Od ostatnich wydarzeń u wujka koleżanki mojej żony upłynęło półtorej roku. W tym czasie urodziła się nasza pierwsza córeczka i przez ten czas zarówno żonka jak i ja byliśmy pochłonięci dzidziusiem. Moja Dorotka na seks nie bardzo miała w tym czasie ochotę oznaczało to dla mnie tygodnie wstrzemięźliwości.

    Nadchodziły jednak święta i zaraz po nich sylwester, więc zaczęliśmy się zastanawiać, co byśmy chcieli w tym dniu robić. Dorotka bez zastanowienia powiedziała, że chciałaby się spotkać z Robertem wujkiem jej koleżanki. Jako, że święta spędzaliśmy u rodziców mojej żony nie było to wielkim problemem. Gdy zacząłem pytać, dlaczego – odpowiedziała, że chce się z nim kochać.

    Dawno o tym nie myślałem tak, że znowu mnie to zaskoczyło. Jednak po dłuższych przemyśleniach, wiedząc, że i tak to zrobi zgodziłem się. Jednak pod warunkiem mojej obecności podczas tego aktu. Tu zaczęły się negocjacje, po których żona się zgodziła, ale ja musiałem obiecać, że nie dołączę się do nich i w żaden sposób nie będę im przeszkadzał.

    Powoli nadchodził dzień wyjazdu do teściów. Poszliśmy na zakupy gdzie Dorotka wybrała sobie seksowną bieliznę na wieczór z Robertem. Byłem bardzo podniecony tym, że wybieram bieliznę na seks mojej żony z innym facetem. Tak byłem wszystkim podniecony, że wieczorem, gdy moje kochanie przymierzało bieliznę a dzieciątko już spało przystąpiłem do próby zbliżenia. Tu ku mojemu zdziwieniu Dorota odtrąciła mnie mówiąc, że dopiero będę mógł po kochanku jak się grzecznie będę zachowywał. Podniecenie sięgnęło zenitu i musiałem sobie ulżyć ręcznie obserwując przebieranki. Święta u teściów spędziliśmy w gronie rodzinnym Dorota spokojnie ja niestety nie mogłem znaleźć sobie miejsca. To była dla mnie katorga ze względu na to, co miało się wydarzyć, jak również na brak seksu z moją małżonką.

    W końcu nadszedł sylwestrowy wieczór. Małżonka moja spędziła w łazience chyba dwie godziny przygotowując się do spotkania, między innymi goląc cipkę całkiem na łyso. Założyła seksowną bieliznę do tego podniecające samonośne kabaretki i króciutką sukienkę z głębokim dekoltem. Do torebki włożyła przygotowane szpileczki z odkrytymi paluszkami i piętą a na czas podróży założyła kozaki. Wyszliśmy z domu i udaliśmy się na postój taksówek skąd dojechaliśmy do Roberta. Przywitał nas wręczając po lampce wina i przeszliśmy do salonu gdzie przygotowane były posiłki i napoje od koloru do wyboru. Przyznam się szczerze, że skusiłem się na whisky gdyż wino było dla mnie za słabe na tą okoliczność. Robert pomógł mojej żonie zdjęć płaszcz, a ja zdjąłem jej kozaki i założyłem szpileczki. Usiedliśmy w fotelach i zaczęliśmy niewinną konwersację, co tam u nas jak dzidziuś itp. Po godzinnej pogawędce i wypiciu przez Dorotkę dwóch lampek wina Robert zaproponował, aby Dorotka zdjęła sukienkę i pokazała się w bieliźnie. Uczyniła to z wielką ochotą kołysząc się do taktu spokojnej muzyki wydobywającej się z głośników. Moje spodnie w kroczu napięły się do granic możliwości, co zostało przez parę kochanków szybko zauważone. Dorotka wyglądała cudownie w czarnej koronkowej bieliźnie, jej piękne piersi układały się w staniczku bardzo seksownie, a spod materiału widać było jej twarde brodawki. Trochę potańczyła i podeszła do Roberta siedzącego na fotelu, który w tym momencie wstał a ona uklękła przed jego kroczem przytulając do niego twarz. Po chwili jej ręce podążyły do jego rozporka rozsuwając go i wyjmują ze spodni sporej wielkości członek na pewno dużo większy niż mój. Nie jestem w stanie tego opisać, ale możecie sobie wyobrazić, jakie emocje mną targały widząc, co się dzieje. Przed wpakowaniem sobie członka do ust moja małżonka odwróciła się do mnie i przypomniała mi, że mam się nie wtrącać i nie ruszać z siedzenia. Po chwili po raz pierwszy wżyciu widziałem moją ukochaną żonę jak bierze kutasa obcego bądź, co bądź mężczyzny do swojej buzi i energicznie robi mu loda wkładając go głęboko do gardła. Robert po chwili złapał głowę Doroty i najnormalniej w świece zaczął ją ruchać w usta wkładając go aż po same jaja, co kilka ruchów wyjmując by mogła zaczerpnąć powietrze. Nie potrwało to długo, gdy zlał się do ust, a spermy było na tyle dużo, że kącikami ust wyciekła na jej twarz, szyję i piersi. Resztę spermy ze swojego członka wytarł w jej włosy, założył spodnie nalał sobie i Dorocie drinka i usiadł na sofie z prośbą żeby ona została tak ubrana i nie wycierała jego nasienia. Usiedli razem, zaczęli rozmawiać, jaki rodzaj seksu lubią, co im najbardziej sprawia przyjemność i gdzie ewentualnie będą to robić. Padło na sofę, na której siedzieli. Dorota rozebrała się rzucając mi swoja bieliznę to znaczy majteczki i staniczek mokry od jego nasienia. Położyła się na plecach, on też się rozebrał i najpierw podszedł do jej ust, na których położył swojego kutasa, którego moja żona zaczęła lizać. Momentalnie stał się twardy i gotowy do następnego spełnienia. Wszedł w nią mocno aż jęknęła i zaczął mocno posuwać, by po chwili odwrócić ją i zacząć od tyłu. Zmieniali pozycję, co kilka minut z tego, co słyszałem żonka doszła w tym czasie ze dwa razy. Jęczała niesamowicie pokazując tym jak jest jej dobrze. W pewnym momencie zawołała mnie bym ściągną jej szpileczki i pończoszki, gdy to zrobiłem oparła stopy na jego udach a sama plecami do niego nadziała się na jego członka ujeżdżając go. To musiało mu bardzo dobrze zrobić, bo po chwili podniósł ją położył na plecach złączył jej stopy i zaczął je ruchać by po minutce spuścić się obficie na jej paluszki. Zawołała mnie i kazała wylizać sobie stopy, co z początkową niechęcią a później z niesamowitym podnieceniem zrobiłem. Pozwoliła mi po tym wszystkim tylko na zrobienie minetki i zwaleniu sobie przy tym konia. Liżąc jej cipkę czułem smak jego członka, gdy widziała, że dochodzę kazała mi się spuścić na jej stópki a potem to wszystko wylizać. Od tego momentu mamy wspólnie fetysz stópkowy, który bardzo nas kręci do tego stopnia, że wspólnie prowadzimy stronkę poświęconą stópkom Dorotki. Przebywaliśmy u Roberta do wzniesienia toastu noworocznego potem zmęczeniu pojechaliśmy do domu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    feetek
  • Prawdziwie Oswiecenie Cz4

    Etan obudził się kilka sekund przed sygnałem budzika. Był bardzo odprężony, jak zwykle poczuł wypełnienie i silną erekcję. Jako że w pokoju spał też Aron włożył na siebie niewygodne nocne odzienie, do którego wciąż nie mógł się przyzwyczaić, a które teraz niemiłosiernie się w niego wrzynało pomimo zastosowania wyjątkowo miękkiego, inteligentnego, perforowanego materiału regulującego temperaturę moszny. Wciąż zaspany wpatrywał się w śpiącego głęboko Arona niespełna metr od niego.

    – Cześć. – Powiedział  głośno do przyjaciela, który to z szarpnięciem otrząsnął się ze snu dopiero po sygnale budzika, Aron nawet nie odpowiedział. Mając wciąż zamknięte oczy wymamrotał coś niezrozumiałego i przekręcił się na wznak widać mając wciąż ochotę spać dalej. Najpewniej zapomniał, że kołdra którą był przykryty utkana ze specjalnego materiału zapewniającego ciepło o grubości włosa ma tendencję do przylegania do ciała przez co doskonale odwzorowała fantastyczne kształty jakie przybrał. Etan oczywiście szybko się powstrzymał od bezczelnego wgapiania się w imponujący namiot jednak nie potrafił chociaż nie zerknąć.

    Uśmiechnął się zapisując sobie w pamięci, że Aron bardzo… zmężniał od ostatniego razu kiedy u niego nocował. Zupełnie nie przypominał już w wiadomym miejscu cienkiego substytutu parówki przeobrażając się w całkiem pokaźny jak na jego wiek substytut kiełbasy. Nie chcąc go denerwować absolutnie nic nie powiedział i korzystając z tego, że przyjaciel miał wciąż szczelnie zamknięte oczy czym prędzej zwlekł się z posłania. Niezdarnie ukrywając dla pewności własną ogromną wypukłość w niewygodnym nocnym stroju i pobiegł do łazienki. Był właśnie pod prysznicem gdy Aron zapukał nieśmiało do drzwi.

    – Mogę wejść… strasznie chce mi się sikać…

    – Pewnie, jestem w prysznicu! – Etan musiał krzyczeć aby przebić się przez szum generowany maszynerią do ewaporyzacji wody oraz dmuchaw cieplnych.        

                   Usłyszał jak Atos odblokowuje zamknięte przez niego drzwi – ponownie nie zapytał się o jego wyraźne polecenie, Etan uświadomił sobie, że naprawdę chyba jest coś nie tak z ich komputerem w takich chwilach zazwyczaj wyświetlano komunikat na ścianie wewnątrz prysznica z pytaniem o odblokowanie. Tym razem jednak komputer najwidoczniej podsłuchując wszelkie rozmowy otworzył drzwi bez standardowej autoryzacji właściciela pokoju. Po chwili między szumem aparatury usłyszał tak dobrze znane odgłosy oddawania moczu.

                   Przyjaciel sikał długo i wytrwale. Po minucie Etan chcący już wyjść z prysznica zaczął się zastanawiać czy wszystko z nim w porządku. Odgłosy lania ciurkiem wody nie przestawały ani na chwilę, dopiero po następnej minucie strumień osłabł i jeszcze po kilku słabszych urywanych strumykach umilkł zupełnie.

                   Mimo wszystko wolał nie pokazywać się nago przy Aronie. Nie miał jednak wyjścia program prysznica zgodny z normami ekologii po obliczonym czasie zmniejszał temperaturę mgły wodnej dodatkowo wyłączając ogrzewanie i uruchamiając procedurę usuwania bakterii. Drżąc z zimna już łapał za przesuwne drzwi z mlecznego szkła gdy usłyszał:

    – Nie! Poczekaj jeszcze chwilę!

    – Wszystko dobrze? – Spytał szczękając zębami i manipulując przy pulpicie sterującym aby ponownie włączyć ogrzewanie na razie z miernym skutkiem.

                   Odpowiedziała mu cisza. Etan powoli domyślał się o co chodzi. Zaśmiał się lekko po raz pierwszy od bardzo dawna prawie zapominając o niewyjaśnionej sprawie z Zetarem. Aron zapewne wycierał obszczane kafelki wokoło otworu próżniowego nie wiedząc, że Atos po jego wyjściu uruchomi odpowiednie myjki.

    – Wiem czego Ci trzeba. – Rzekł otwierając drzwi.

                   Wyszedł mimo ostrych słów Arona, który widząc jak Etan wychodzi pobiegł do pokoju i ponownie zaszył się w pościeli zwijając się w kłębek. Wcale tym nie zrażony Etan poczekał aż dmuchawy cieplne osuszą jego ciało wstrząsane już drgawkami z zimna – nieudolne próby zresetowania ustawień prysznica oczywiście nic nie dały. W sekundę ogarnęło go przyjemne ciepło wokoło niego sterowane komputerowo myjki zgodnie z jego przypuszczeniami wycierały i odkażały kafle na całkiem sporej przestrzeni. Widocznie Mały Aron był wężem strażackim dalekiego zasięgu.               Zgodnie z przypuszczeniami, że nie będzie obserwowany bez problemów nago dotarł do szafy z już wysuniętym odpowiednim wieszakiem z kombinezonem napawając się panującym wokoło ciepłem. Zakładając bokserki a inteligentnego materiału, które odpowiednio objęły jego wypukłe kształty ubrał się i zapiął zamek.

    – Nigdy nie myślałem o tobie w jakikolwiek nazwijmy to kolokwialnie „zboczony” sposób. Chcę żebyś to wiedział. Naprawdę ciebie lubię i nie chcę tego zepsuć.

    – Dzięki… – Odburknął Aron spod warstw kołdry i poduszek.

    – Mam jednak niepoprawną propozycję. Akceptowalną jednak w szerokim zakresie przez znakomitą większość młodych mężczyzn jakimi jesteśmy, tak gwoli przypomnienia.

                   Zaległa chwila ciszy. Aron zapewne myślał gorączkowo co powinien zrobić. Etan jednak miał tylko w połowie rację gdyż chłopak doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że absolutnie nie mogli sobie na nic niepoprawnego pozwolić skoro ojciec Etana wszystko rejestruje.

    – Nie wiem o co chodzi i nie mam na nic ochoty. – Odpowiedział szybko po długiej chwili namysłu. – Za chwilę mi przejdzie więc mógłbyś wykazać się odrobiną cierpliwości.

    – Na nic nie masz ochoty? – Etan zadziornie się uśmiechnął chociaż wiedział, że Aron tego nie zobaczy. – Chyba nie myślisz, że w to uwierzę?

    – Nie musisz! – Aron niemal wrzasnął czując podświadomie, że Etan coś kombinuje i nie da się odwieźć od tego niepoprawnego pomysłu.

                   Aron czekał w napięciu z wciąż rozsadzającą erekcją i pożądaniem zżerającym go od środka i boleśnie ściskającym mu jądra pod kołdrą. Sam nie rozumiał jak po wczorajszym gwałcie z udziałem Savina mógł jeszcze mieć jakąkolwiek ochotę na ejakulację. Powinien być pozbawiony energii tymczasem odporny na próby logicznego myślenia penis wesoło podrygiwał w bokserkach, w których położył się spać mocząc je lepkim śluzem obficie wypływającym z jego szczytu. Po jego słowach nie nadeszła żadna odpowiedź ani zapowiedź owego niepoprawnego pomysłu tylko cisza. Zaczynało mu brakować powietrza i było mu strasznie gorąco. Nieśmiało więc uchylił kołdrę patrząc co się dzieje.               Etana nigdzie nie było. Odetchnął z ulgą. Zasłaniając się poszukał swojego kombinezonu aby czym prędzej się ubrać i włączyć elektryczne obwody bokserek, które pozbawione energii wyraźnie nie dawały sobie rady z jego młodzieńczym wzwodem. Mając jedną nogę już w kombinezonie ujrzał czarne okulary 3D tuż obok swojego łóżka. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że wcale nie był sam. Ubierał się w kombinezon jak w transie powoli się zakrywając i jednocześnie nie mógł oderwać oczu od tego co wyczyniał jego najlepszy przyjaciel ledwie kilka metrów od niego.

                   Z lewej strony tam gdzie był ukryty w pufie Deox dochodziły do niego niepoprawne dźwięki. Natychmiast się zaczerwienił. Etan był co prawda w większości zakryty przez kombinezon jednak nie do końca. Odpiął od dołu dwustronny zamek jakim zapinano kombinezon oraz kieszeń w bokserkach aby odsłonić napęczniałe przyrodzenie i zbite w kulę jądra. W momencie gdy wynurzał penisa z żelowej struktury aparatu widział aż zbyt dobrze czym dysponuje jego najlepszy przyjaciel. Zapewne wszystko odziedziczył po ojcu. Kutas był naprawdę ładny. Nie zbyt duży czy długi ale proporcjonalny. Gruby pokryty żyłami trzon był zapewne bardzo twardy. Wokoło podstawy rozrosła się już prawie wszędzie czarna dżungla kręconych włosków oplatając prócz wiszących w mosznie jąder także spory kawałek brzucha. Kręcone, grube, ciemne włosy przycinane zapewne od święta wylewały się z otworów w jego odzieniu stercząc na wszystkie strony niczym szczotka.

                   Wtem Aron domyślił się po co zostawił mu okulary. Istniała opcja ejakulacji wieloosobowej w aparacie Deox. Widać było, że Etan właśnie do tego zmierzał. Jako że utrapieniem będąca sztywność nie dawała mu spokoju szczególnie gdy wprost nie mógł oderwać wzroku od zawzięcie posuwającego aparat Etana ze wstrętem wiedząc, że Savin dostanie kolejny film z jego udziałem do kolekcji podał się rozsadzającemu ciało popędowi.

                   Starając się nie patrzeć zbyt uważnie powoli rozpiął swój kombinezon na jak najmniejszą ale wystarczającą wielkość i otworzył kieszeń w bokserkach uwalniając penisa, który radośnie się wyprężył i zapulsował. Nagle przyszła mu do głowy wspaniała myśl. Przeklinając sam siebie w myślach, że nie wpadł na to wcześniej pobiegł po utkany z cieplnej tkaniny koc pod którym dzisiaj spał. Z płonącą ze wstydu twarzą usłyszał jak jego wiszący nisko z powodu ciepła worek wraz z kamiennym kutasem obija się z plaszczącym dźwiękiem na granicy progu bólowego o jego twardy, włochaty brzuch. Penis bezwstydnie zraszał niczym spryskiwacz ogrodowy wszystko wokoło gęstym deszczem śluzu jakim cały ociekał. W pokoju nagle zawisła ciężka niewątpliwie męska woń, a dywan pod jego stopami stał się niebezpiecznie wilgotny. Wreszcie złapał ze koc i okrył się nim czym prędzej jak płaszczem zasłaniając podrygujące, oślizgłe przyrodzenie i już spokojniej podszedł do Deox’a. Szukając otworu próbował się chociaż trochę uspokoić lecz niewielka dawka bólu jakiej doznał nie dawała mu spokoju.  Ze zdenerwowaniem znalazł odpowiednio już nasmarowany żelem przez Etana otwór naprzeciwko przyjaciela już pogrążonego w wirtualnej rzeczywistości. Przez chwilę rozbawiło go, że najprawdopodobniej nie potrzebował tego żelu. Czuł wyraźnie jak napuchnięta żołądź nieustannie wydala dodatkowe wielkie krople przezroczystego śluzu pobudzona dodatkowo tą chwilą bolesnego biegu kiedy to obijała się o jego szorstki brzuch i podskakiwała w górę i w dół razem z całym kutasem i jajami. Uparcie wpatrując się w sufit aby dać Etanowi chociaż trochę prywatności po omacku odszukał otwór w żelowym bloku i wszedł w jego rozkosznie miękkie wnętrze z westchnieniem niewysłowionej ulgi. Założył okulary i zarzucił na ich obu koc aby ukryć przed perwersyjnym ojcem Etana to co będą czynić.

    Przez sekundę wszystko się rozciągnęło gdy zaczęły działać generatory dylatacji czasu, po czym wszystko wróciło do normy. Widział otoczenie spowite na krańcach mgłą, komputer doskonale wiedział jak powinien zachować poprawne stosunki między użytkownikami tego samego aparatu (oczywiście jeśli nie włączono odpowiedniego trybu Male Sex w ustawieniach…) nie był więc w stanie niczego dostrzec wyraźnie. Klęczał w wysokim jasnym pomieszczeniu na wprost miał ogromne miękkie łoże z ergonomicznym materacem. Wokoło w oparach mgły płonęły świece aby nadać scenie odpowiedniego nastroju. Wiedział, że Etan znajduje się ledwie kilkadziesiąt centymetrów od niego, czuł też nie dają się zwieść iluzji jego pchnięcia w żelowy ciepły blok, w którym zresztą sam umieścił swój własny sztywny narząd. Mógł też przysiąc, że czuł jak szczyt penisa przyjaciela dotyka i ociera się o jego własny narząd w końcu ich otwory rozdzielała zapewne ledwie kilku centymetrowa warstwa cybernetycznego żelu.  

                   Wrażenie było niesamowite. Etan na wprost niego zapamiętale dupczył pięknego młodzieńca, który bez oporów wydzierał się w niebogłosy. Przyjaciel zawadiacko uśmiechnął się do niego w wirtualnym świecie gdy tylko założył gogle najwyraźniej odzyskując wreszcie dobry nastrój po ostatnich przeżyciach spowity w newralgicznych miejscach białymi kłębami cenzuralnej mgły. Po każdej stronie łóżka ponętnie wyginały się całe zastępy pięknych uśmiechających się do niego chłopców i dziewcząt. Najwidoczniej Etan nie wiedział jak ustawić Deox’a pod jego preferencje wybrał zatem najbardziej tradycyjną opcję stosunku w łóżku on zaś miał dokonać wyboru z kim będzie go odbywał.

    Gdy tylko wyciągnął dłoń do jednej z ociekających erotyzmem dziewczyn reszta nagich ciał rozpłynęła się w niebycie. Na chwilę aby być bardziej realistycznym wyszedł ze śliskiego otworu w żelu słysząc wyraźnie ssący odgłos i wszedł weń ponownie czyniąc jeszcze więcej erotycznego hałasu gdy kusząca dziewczyna wypięła się w jego kierunku i ujrzał jej szeroko rozwartą pochwę ociekającą wprost gorącym śluzem na równi z jego kutasem. Poczuł lekki opór przy wejściu i otarł się o nowe kształty gdy żel w ułamku sekundy zmienił fakturę dostosowując ją do wnętrza pochwy tej konkretnej dziewczyny. Ignorując opór zapamiętale pchał prując przed siebie czując jak delikatna faktura śliskiego żelu otula odsłoniętą żołądź przyprawiając go o drżenie nóg.

    Bokiem zawadzał o Etana, który ciągle się do niego uśmiechał. W wirtualnym świecie nie miał na sobie gogli lecz wyglądał normalnie oboje już nieźle podnieceni byli prawie na granicy spełnienia. Czuł to i widział po sposobie w jaki Etan wykonywał pchnięcia, były mniej skoordynowane bardziej dzikie i pozbawione zahamowań. Gdy doszedł poczuł się szczęśliwy mimo wszystkich okropnych wizji co z nagraniem ich ejakulacji może uczynić ojciec Etana nawet jeśli byli przykryci kocem. Z niedowierzaniem w głębi odbytu ponownie poczuł szorstki palec Savina drażniący go w niedostępnych miejscach i właśnie to uczucie niebywale wzmocniło jego doznania. Czym prędzej wyrzucił to z pamięci starając się ignorować wewnętrzne pulsowanie i spróbował się uspokoić. Nie da sobie wmówić, że to co zrobił Savin było choć odrobinę przyjemne. Pominął w myślach fakt, że same pieszczoty penisa były bardzo ale to bardzo dobre ale ta część z … dupą była nie do zaakceptowania.

                   Cały spocony wreszcie zdecydował się zdjąć okulary i z szokiem zauważył w bijącym z żelu świetle, że nie jest już naprzeciwko Etana. Był tuż przy nim!

    – Co do..? – Niemal wrzasnął piskliwym głosem gdy poczuł, że Deox najwyraźniej podczas procedury ejakulacji zmienił położenie otworów w żelu i teraz korzystali praktycznie z tego samego wgłębienia. Ich penisy ocierały się o siebie gdy Etan wciąż zapamiętale zagłębiał się w żel strzelając potokami białej kremowej spermy. Aron czym prędzej wyszedł z otworu czując ukłucia niedawnego orgazmu gdy niemal nierealistycznie powoli być może za sprawą spowolnienia czasu podczas procedury ocierał się penisem o członka najlepszego przyjaciela. Myśl ta była tak bardzo niepoprawna i oddalona od jego wizji najlepszych przyjaciół, że ponownie stwardniał. Nie umiał zrozumieć jak mogło to trwać tak długo wciąż i wciąż wysuwał się z otworu tuż przy Etanie, który nieustannie wbijał się w żel aż po same jądra wydając z siebie jęki i westchnienia rozkoszy zupełnie go nie zauważając lub ignorując. Rozchlapywał gęste nasienie na wszystkie strony z ssąco mlaszczącymi odgłosami gdy wjeżdżał z impetem w śliski żelowy tunel.

    Aron wyraźnie czuł jak dotyka i ociera się odstającą częścią żołędzia o pulsującą, ciepłą i pokrytą żyłami powierzchnię będącego na szczycie ekstazy penisa Etana. Czuł każdą nierówność, każdy najmniejszy włosek wbijał się w delikatną niebywale ukrwioną tkankę jego narządu przyprawiając o zawrót głowy gdy wreszcie z głośnym cmoknięciem i odgłosem ssania wyszarpnął wrażliwego członka otwór natychmiast skurczył się dostosowując się do rozmiarów jednego penisa. Serce biło mu jak oszalałe znów poczuł rozsadzające podniecenie. Wiedział, że nie powinien czuć tego co czuł szczególnie odnośnie najlepszego przyjaciela, którego znał od dziecka jednak wiedział, że się nie powstrzyma. Dodatkowo w głębi ponownie poczuł drażniący twardy palec Savina penetrujący go od środka.

    Czas już zaczął rozciągać się wracając do normalnego biegu. Miał jeszcze kilka sekund czym prędzej zacisnął dłoń na znowu napęczniałym członku teraz chwilę po ejakulacji piekielnie wrażliwym, wręcz bolesnym. Wystarczyły dwa ruchy ręką pełne rozkoszy tysiąca orgazmów i bólu setek rozgrzanych szpilek aby doszedł. Aż nie mógł w to uwierzyć. Pierwszy raz w życiu był w stanie tak szybko ponownie doprowadzić się do ejakulacji nigdzie o tym nie słyszał ani nie czytał, że jest to możliwe. Dodatkowo strumień jaki wystrzelił był wprost olśniewający. Struga nasienia była niezwykle gruba i obryzgała chyba całe wnętrze namiotu z koca, w którym się skryli. Aron czym prędzej schował zmaltretowanego penisa do bokserek zapinając kieszeń i zapiął kombinezon. Wyfrunął spod koca jak wystrzelony z procy.

    Nie oglądając się za siebie pobiegł do łazienki wytrzeć się ze spermy nieprzyjemnie czując na sobie wzrok kamer. Jednocześnie starał się zapomnieć o bardzo przyjemnych doznaniach w swoim drgającym wnętrzu. Po chwili gdy zmył z siebie pot i spermę z ulgą poczuł jak elektryczne obwody bokserek wreszcie przywołują do porządku całkowicie spełnionego członka, który pogrążył się w miękkim śnie i odetchnął głęboko.

                   Obmyślił już cały plan, zrealizuje go za dwa dni podczas zajęć na basenie. Tylko tam będą mogli porozmawiać w całkowitej tajemnicy.

    – Już się ubrałem.

                   Dobiegł go stłumiony głos Etana z sąsiedniego pomieszczenia. Niepewnie wyszedł i ujrzał uśmiechniętego od ucha do ucha przyjaciela stojącego przed zamykającym się Deox’em. Aron nie miał pojęcia jakim cudem lecz kombinezon przyjaciela, koc jak i dywan nie były poznaczone śladami jego spermy. Podziękował za to niewidzialnym siłom i podszedł do niego.

    – Jak wrażenia? Pierwszy raz włączyłem tryb wieloosobowy.

                   Zdawało się, że Etan nie wiedział nic o zmianie położenia otworów w żelowym bloku ani o deszczu spermy jakim go obdarzył. Aron nie zamierzał go z tej nieświadomości wyprowadzać. W duchu odliczał godziny do zajęć na pływalni gdzie dosadnie porozmawia z Etanem w cztery oczy.

    – Może być ale nie rób tego więcej… nie chcę być AŻ tak bliskim kumplem.

                   Zdobył się nawet na ten dowcip. Sam siebie podziwiał, że wciąż zachowuje spokój. Etan najwyraźniej w doskonałym humorze zaśmiał się i poczekał aż spakuje swoje rzeczy podczas gdy robotyczne ramię Atosa wbudowane w ścianę wysunęło się ze schowka i słało gościnne łóżko, które by po chwili zapadło się w podłogę. Automatycznie rozsunęły się niewielkie otwory nad oknami i dmuchawy wyssały przesycone seksem powietrze oczyszczając atmosferę z podniecenia.

                   Wyszli chwilę później pożegnani przez budzącego w Aronie grozę Savina i jego żonę Deneę stojących ramię w ramię tuż przy drzwiach. Etan udał się na swoje rozmowy z psychologiem natomiast blady jak ściana Aron pognał czym prędzej do domu. Musiał jeszcze wiele rzeczy obmyśleć swój plan nie zamierzał marnować ani chwili miał bowiem tylko dwa dni na zdemaskowanie obrzydliwego spisku Savina i Temeny oraz ocalenie niepewnego związku przyjaciela. Wiedział, że powinien zacząć od rozmowy z Zetarem, słyszał że doskonale zna się na komputerach.

     

    ∙∙∙

     

                   Etan się zmienił. Uświadomił to sobie podczas sennych dni spędzonych na rozpamiętywaniu tego co się wydarzyło. Obeszło go wszystko szerokim łukiem – wszystko co wcześniej uważał za ważne dla samego siebie. W szczególności uważał za niemal okrutne pozostawienie swojej drużyny bez bramkarza (Etan był jednym z najlepszych bramkarzy w ich szkole). Wykręcił się jednak od udziału w meczu kontuzją ramienia po felernej lekcji siłowni. O dalszych wydarzeniach – tuż po tej kontuzji w ogóle nie wspominał. Był oczywiście całkowicie zdrowy jednak sytuacja z Zetarem uniemożliwiała mu jakąkolwiek grę i ledwo pozwalała na udział w zajęciach sportowych. Z racji tego, że zdecydował się uchylić od udziału w meczu Piątka – trener drużyn sportowych – wpisał go na listę rezerwowych aż do końca semestru. Jego siostra natomiast prawie porzuciła zwykłe zimne opanowanie i wniosła trochę uśmiechu do jego rodziny. Była niesamowicie podniecona tym, że na żywo zobaczyła całkiem sławnych zawodników z drużyny Sentx. Olśniewająco przystojnych – choć niskich – muskularnych, chłopaków o skośnych oczach. Dokładnie to co jego siostra lubiła najbardziej. Czasami Etan pozwalał sobie na rozmyślanie co też jego siostra porabiała w pokoju – natychmiast się w nim zaszyła zaraz po meczu, który on spędził na ławce rezerwowych zagrzewając do boju swoją drużynę.

                   Poza zapadnięciem się głęboko w ziemię w hierarchii sportowej wszystkie inne przedmioty jak zwykle Etan zdawał na maksymalne albo prawie maksymalne liczby punktów. Dwa dni temu przydarzyła się dziwna sytuacja z Aronem w jego domu, odniósł wrażenie że przyjaciel w jakiś sposób nagle zaczął unikać lub nawet się bać jego rodziców. Co też mogło się wydarzyć za zamkniętymi drzwiami jego pokoju? – Na to pytanie nie umiał odpowiedzieć choć Aron konsekwentnie zapewniał, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Do tej pory też nie rozumiał po co dokładnie przykrył ich kocem podczas  sesji z Deox’em podczas procedury wspólnej ejakulacji. Pamiętał co prawda dziwnie intensywne pocieranie członka o jakąś twardą strukturę podczas orgazmu jednak gdy wreszcie skończył Arona nie było już w pobliżu, a przyjaźń miała swoje granice i niepisane zasady więc wolał nie pytać co się dokładnie działo. Takie oto myśli towarzyszyły mu w drodze na lekcje basenu dzisiejszego dnia. Spotkali się jak zwykle tuż po wyjściu z kolejki ciśnieniowej.

    – Cześć. – Etan zdziwił się bo choć powitanie nie było entuzjastyczne to mimo wszystko wyczuł w tym słowie cień tryumfu jakby coś poprawiło humor Aronowi, który chodził jak bezbarwny niczym trup przez ostatnie dwa dni.

    – Witaj. Przygotowany na picie wody ze środkiem bakteriobójczym? – Etan zdobył się na słaby żart chcąc w jakiś sposób poprawić grobowy nastrój przyjaciela zachęcony jego podniosłym tonem. Chciał się odwdzięczyć za to jak wspierał go w jego własnych problemach, a wyraźnie czuł, że coś jest z nim nie tak od ostatniej wizyty w jego domu.

    – A gdzie tam! Wiesz, że doskonale pływam!

                   Aron się uśmiechnął! – Sukces!   Obydwoje zgodnie maszerowali w tłumie uczniów wchodzącym równo poukładanymi rzędami do olbrzymiego budynku szkoły. Po dotarciu do klasy i zajęciu miejsc niemal natychmiast Pierwszy wmaszerował do klasy i nastała cisza. Po zwyczajowym powitaniu włączyła się zagłuszająca muzyka ze szczelin w suficie obrysowujących każdą z ławek i wychowawca uzbrojony w podręczny komputer wydawał każdemu indywidualne instrukcje. Etan choć wciąż lekko rozchwiany emocjonalnie całkiem dobrze znosił widok Zetara, który akurat dzisiaj – podobnie jak Aron – miał odrobinę lepsze samopoczucie niż przez ostatni miesiąc. Nie kulił się i nie unikał spojrzenia zarówno jego jak i swojego byłego chłopaka lecz bez skrępowania i wstydu spoglądał na Etana od czasu do czasu. Nagle przestał wyglądać jak zbity pies bojący się podejść do niego choćby odrobinę bliżej.

                   Pod wpływem tych spojrzeń Etan się zaczerwienił. Począł przeklinać w myślach jednak nic to nie dało. W jakiś magiczny sposób ów chłopak potrafił – pomimo porannego użycia Deox’a – wzburzyć w nim krew. Lekko rozpiął suwak kombinezonu nagle zauważając, że w chłodnej sali zrobiło się gorąco.

    – Dzień dobry Etanie.

    – Witaj nauczycielu. – Głos Pierwszego całkowicie go zaskoczył jednak nie dał tego po sobie poznać przyjmując chłodną pozę zupełnie jak podczas rozmów z rodzicami. Pierwszy zapatrzył się na chwilę na ekran komputera czekając aż Etan zezwoli na dostęp Deusa do danych rejestrowanych przez jego kombinezon.

    – Wszystko wydaje się w porządku. Poziom testosteronu spadł do normy i jest na doskonałym poziomie adekwatnym do twojego wieku. Czy wraz z Dziewiątką poczyniliście jakieś postępy i to spowodowało powrót twoich zwyczajowych doskonałych parametrów?

                   Etan był dozgonnie wdzięczny Pierwszemu, że wyłączył po chwili irytujące dzwonienie czujnika tętna oraz na to, że nauczyciel nie uznał za stosowne spytać się dlaczego jest aż tak wysokie.

    – Wraz z psycholog Dziewiątką rozmawiamy ogólnie na tematy mojej osoby nie zauważyłem aby miało to jakiś wpływ. Choć na pewno poprawił mi się nastrój i nadal się poprawia jestem też spokojniejszy.

                   Pierwszy okazał błyskawiczną czujność. – Spokój? Czyżbyś czuł się niespokojny?

    – Nie. Czuję się tylko lepiej.

    Wychowawca zanotował wszystko w komputerze. – Bark powinien już całkowicie wyzdrowieć dzisiejsze zajęcia mogą pomóc w ponownym rozciągnięciu mięśni. Powinieneś zmniejszyć ilość długości o dziesięć aby się nie przemęczyć, następnym razem jeśli dzisiaj wszystko pójdzie dobrze ponownie zwiększę limit. Rozgrzewka natomiast taka jak zawsze. Powinieneś pływać dzisiaj wolniej  nie przemęczaj się w żadnym wypadku.

    – Tak uczynię. Dziękuję Pierwszy.

                   Mężczyzna uśmiechnął się do niego chłodno i odszedł. Nie minęło pięć minut, a już cała jego klasa ponownie jak podczas wchodzenia do budynku szkoły podzieliła się na odrębne płcie i rozdzieliła idąc do odpowiednich bloków. Uczniowie wesoło rozmawiali wchodząc kolejno przez przesuwne drzwi do przebieralni. Aron zachowywał się podejrzanie lecz Etanowi nie udało mu się nic od niego wyciągnąć. Nieustannie jednak miał na ustach ten tajemniczy uśmiech lekkiego zadowolenia. Zetar jak zwykle trzymał się z tyłu pozbył się jednak tego zbolałego spojrzenia. Etan ze zdziwieniem zauważył, że oboje wyglądają jakoś… lepiej.

                   Kilku chłopaków od razu po wejściu udało się do toalet – w dniu basenu łazienki miały odblokowane wszystkie dostępne Deox’y w bloku basenowym aby uniknąć nadmiernego podawania blokerów podnieconym nastolatkom. Rada Szkoły zezwoliła na to w stosunku do kilkunastu klas w tym do jego klasy. Uśmiechnął się z wyższością. Bardzo skrupulatnie wszystko przemyślał. Basen miał bardzo rzadko nie zapisał się do związanej z nim dyscypliny sportowej więc właściwie pływał tylko raz w miesiącu doskonaląc umiejętności. Z powodu nieustannego podniecenia i związanego z nim wstydu unikał też chodzenia na basen poza lekcjami – było to oczywiście możliwe i zachęcano do tego wszystkich uczniów, pływalnia była otwarta prawie cały dzień przez cały tydzień.

                   Bez skrępowania rozebrał się pozostając w bieliźnie i zapiął opaskę biometryczną dającą mu kontakt z Deusem. Zakrył się ręcznikiem i sprawnie gestem ćwiczonym całymi latami ubrał ochraniacz jąder starając się jak najmniej dotykać ciała. Poprawił plastik przytrzymywany elastycznymi pasami na pośladkach tak aby jądra dobrze się ułożyły i sięgnął po strój pływacki. Odporny na wodę przesyconą środkami odkażającymi materiał bardzo mocno objął jego nogi. Z rezygnacją – patrząc na resztę kolegów nie był w tym odosobniony – porzucił trzymany lewą ręką ręcznik i pozostając w samym ochraniaczu naciągał na siebie mozolnie kostium.

                   Na szczęście dzisiaj panował niemal całkowicie nad swoim ciałem specjalnie wczoraj w nocy oraz dzisiaj rano użył Deox’a pozbywając się nadmiaru nasienia i niemal wyzbywając się podniecenia. Nie zdołał jednak uniknąć nerwowego drżenia osłabionego, wymęczonego penisa gdy nierozważnie rozejrzał się wokoło. Wszyscy podobnie jak on ubrani solidarnie w ochraniacze jąder zakładali stroje kąpielowe naciągając obcisłą tkaninę coraz wyżej. Ochraniacz służył jak sama nazwa wskazuje do ochrony a nie do zapewnienia prywatności. Obwisła moszna nie była ich sprzymierzeńcem. Często więc niektóre okrągłe, a czasem nawet i podłużne części ciał figlarnie wystawały zza wzmocnionej włóknem węglowym polimerowej,  perforowanej miseczki. Czasem osobno, a czasem nawet w całej okazałości gdy właściciel nie umiejscowił ochraniacza odpowiednio. Przez ten ułamek sekundy ogarnął wzrokiem wszystkie te wystające, zwisające przeciśnięte przez otwory pokryte zazwyczaj czarnymi lasami sztywnych włosów różowe kształty jednak momentalnie zapanował nad sobą. Czym prędzej się ubrał naciągając na ramiona strój i poprawiając go w kroku i na tyłku aby się nie wrzynał aż tak mocno.

                   Nie każdy był tak dobrze przygotowany do lekcji basenu jak on. Wzwody pośród zwisających jąder były na porządku dziennym wyśmiewane przez co na szczęście szybko znikały. Chłopacy korzystający z Deox’ów też niebawem powrócili i wytarłszy resztki spermy w ręczniki wskakiwali w stroje pływackie. Aron przebierający się obok niego także bardzo dobrze się spisał przyjaciel – podobnie jak Zetar i jeszcze kilku innych członków jego klasy – miało ten przywilej lub to nieszczęście być posiadaczami niezwykle grubych i mięsistych penisów, które to całkowicie wypełniały ochraniacz mimo używania większych rozmiarów wyściełanej polimerowej miseczki,  a to bardzo utrudniało im ubieranie się zgodnie z zasadami dobrego smaku.

                   Kiedy nieprzyjemna część dobiegła końca popychając się i szturchając niemal wpadając na siebie nawzajem ruszyli gromadą pod prysznice nieustannie naciągając i poprawiając obcisłe stroje.

    – Znowu ustawiasz strój?

                   Aron zagadnął go z przekornym uśmiechem stojąc w prysznicu obok pod deszczem mikrokropel wody cały spowity dającą prywatność parą.

    – Oczywiście, co prawda przygotowałem się dobrze na basen… zapewne wiesz w jaki sposób jednak przezorności nigdy za wiele prawda? – Etan klikał wyćwiczonymi ruchami na panelu kontrolnym stroju pływackiego regulując moc ściskającą mu teraz krocze z odpowiednią siłą tak aby niemożliwe było dostanie erekcji i skompromitowanie się przed nauczycielem.

    – Ja robię tak samo więc nie mam żadnych pretensji! Chodź już wystarczy!

                   Aron ponaglił go i obaj razem z resztą ociekając wodą wbiegli do bloku numer 1. Był to największy blok w całej szkole większy nawet od sal gimnastycznych i ćwiczebnych. Hala miała powierzchnię prawie pół kilometra kwadratowego i mieściła miliony litrów wody o wspaniałej jasno niebieskiej barwie przelewającej się między basenami różnej głębokości i wielkości.

                   Rozdzierający gwizd przeciął powietrze wwiercając się w uszy. Chłopacy ustawili się sprawnie w rząd i stanęli na baczność. Nauczyciel przybył.

                   Ósemka był najpotężniejszym mężczyzną jakiego Etan widział w życiu. Dodatkowo w przeciwieństwie do Siódemki wzdragającego się przed noszeniem ochraniaczy jąder Ósemka nie miał takich oporów. Dodatkowo okrywał się specjalnymi bokserkami, które co prawda nie całkowicie ale jednak ukrywały wielki owalny kształt jaki zwisał mu między nogami. Prężąc doskonale wyrzeźbione mięśnie przemaszerował się przed swymi uczniami.

    – Dzień dobry!

    – Witaj nauczycielu!!

                   Echo aż raziło w uszy odbijając ich krzyki od olbrzymich szklanych tafli wpuszczających na halę mnóstwo światła.

    – Przesyłam wam do strojów dzisiejszy plan zajęć! Na początku sesja rozgrzewki oraz pływanie indywidualne następnie zapraszam panów na mecz! Mamy tę przyjemność, że gościmy dzisiaj w naszej szkole uczniów z wymiany!

                   Ósemka wskazał perfekcyjnym palcem antycznego Boga na odległą część hali basenowej gdzie stłoczyło się kilkunastu chłopaków, którzy teraz rozciągali się nad krawędzią innego basenu. Z tej odległości nie wiele było widać jednak zdawało się, że towarzyszy im mężczyzna wyższy od nich co najmniej o głowę lub nawet dwie o ciele prawie równie idealnym co Ósemka. Cała grupa jakby zwęszyła, że ktoś o nich wspomniał i przerywając ćwiczenia ruszyła równym krokiem w ich kierunku prowadzona przez wysokiego mężczyznę.

    – Chcąc Wam dać jak najwięcej czasu na grę skrócę ćwiczenia wstępne do minimum oczywiście będą one ciągle w zgodzie z zaleceniami Deusa! Są to wychowankowie… Tamoru!

                   Aron zadrżał podobnie jak sam nauczyciel i reszta chłopaków. Tamor była elitarną szkołą mistrzów wszelkich dyscyplin sportowych. Później szczęśliwcy będący jej absolwentami często reprezentowali cały kraj na olimpiadach i różnych konkursach często zdobywając laury zwycięstwa i złote medale. Był wśród nich Ezra Shaan. Najmłodszy z mistrzów w skokach do wody z wysokości 10 metrów. Jego akrobacje były uznawane za wzór do naśladowania. Etan bardzo wiele razy gościł go w wirtualnej rzeczywistości nigdy jednak nie miał nadziei na to, że zobaczy go na żywo.

                   Nagle całe opanowanie jakie miał nawet prężąc się na baczność przed przypominającym boga Ósemką się ulotniło. Przypomniał sobie niewybredne konfiguracje ich ciał kiedy to brał mistrza skoków Ezrę z każdego możliwego kąta korzystając z jego nadzwyczaj elastycznych rąk i nóg a nawet kręgosłupa kiedy to chłopak sam siebie zadowalał oralnie jednocześnie będąc podrzucanym przez Etana, którego wrzący kutas wbijał się mu w odbyt. To szczególne wspomnienie przykleiło się do jego myśli jak rzep i nie chciało się odczepić. Czuł, że ma erekcję – poczuł wielkie rozczarowanie, całe przygotowania i nowoczesne technologie zdały się na nic. Strój mimo wszystko zawiódł jednak teraz całkiem nieźle go ukrywał. Zgarbił się nieco pomagając napiętym do granic obwodom i elektrycznym pasom, które chciały opanować jego ciało podczas gdy Ezra pewnie szedł ku nim.

                   Przysiągłby, że wyniosły nadzwyczaj napakowany chłopak spogląda prosto na niego idąc na czele swojej klasy tuż za nauczycielem i kołysząc wielkimi barami z lewa na prawo. Z lewej strony usłyszał warknięcie. Chłopak wyglądał doskonale. Wiele lat pływania i akrobacji wspaniale ukształtowały jego muskuły Etan natomiast aż zakaszlał gdy jego spojrzenie padło na… dosłownie mikroskopijne wybrzuszenie w kombinezonie pływackim. Właściwie było widać jedynie ochraniacz odstający nad skórę minimalnie. Ezra jednak nie był doskonały najprawdopodobniej nie był posiadaczem imponującego tak jak jego mięśnie sprzętu poniżej pasa. Z lewej strony usłyszał kpiący śmiech. Odwrócił się w tamtą stronę i uchwycił szydercze spojrzenie Zetara, który bez skrępowania wpatrywał się w jego krocze. Ezra momentalnie się zaczerwienił, a reszta jego kolegów osłoniła go i jakby wchłonęła aby szedł schowany za nimi teraz w drugim rzędzie.  

    – Witaj Tade! – Ósemka bardzo ostro przywitał towarzyszącego chłopakom mężczyznę, który prowadził całą grupę. Etan dopiero teraz zwrócił na niego uwagę.

                   W przeciwieństwie do Ósemki obcy nauczyciel nawet nie nosił regulaminowego kombinezonu. Miał na sobie jakby długie spodnie – ta część ubioru była znana Etanowi jedynie z książek od dawna wyszły one z mody, a później stały się wręcz wulgarne w swej prostocie. Był to odporny na środki chemiczne materiał pozbawiony absolutnie wszystkich układów. Sam materiał. Opinał ciasno umięśnione nogi wydatne wybrzuszenie z wyraźnie odbijającym się penisem i kończył się o wiele za nisko nie zakrywając nawet pępka na brzuchu dokładnie pozbawionym wszelkich włosów! Pępek był jedną z części ciała którą pokazywano bardzo rzadko, to była intymność pośród intymności pokazywanie go publicznie było niemal złamaniem zasad dobrego smaku. Etan oniemiały wpatrywał się w boskie mięśnie brzucha, piersi i ramion Tade’a. Były wprost ogromne całe w sieci grubych żył i ścięgien. Ukradkiem zobaczył podobne reakcje na twarzach reszty swojej klasy. Aron zaś całkowicie oniemiał podobnie jak on i wpatrywał się w niewątpliwie potężną klatę nowo przybyłego nauczyciela.

    – Ósemka? Dawno nie mieliśmy tej… przyjemności ponownie się zobaczyć.

                   Mężczyźni spięli się i zderzyli mogącym kruszyć kamienie spojrzeniem. Obaj mocno zaciskali pięści wielkości bochnów chleba. Niemal skoczyli sobie do gardeł ostatkiem sił po sekundzie wyprostowali się i odetchnęli.

    – Witajcie uczniowie! Jestem Tade ze szkoły mistrzów w  Tamorze! Osobiście zdobyłem sześć razy z rzędu srebrne medale na olimpiadach w triatlonie, biatlonie, pływaniu stylem dowolnym oraz skokach z wysokości i zapewniam, że przekazałem moim uczniom całą moją wiedzę! Moja drużyna to najlepsi z najlepszych i dzisiejszy mecz wam to udowodni! Przegracie z kretesem!

                   Jego niski głęboki głos przenikał ich na wskroś. Odbijał się od kafli wody i tafli szkła wprawiając wszystko w specyficzne ledwo wyczuwalne drżenie i wibrację. Etanowi nieprzyjemnie zadzwoniło w zębach.

                   Ósemka prychnął pogardliwie i uśmiechnął się szyderczo.

    – Słuchajcie uważnie! Oto prawdziwy mistrz! Jednak to ja sześć razy z rzędu zdobyłem złote medale na olimpiadach w triatlonie, biatlonie, pływaniu stylem dowolnym oraz w skokach! Pod moim przywództwem rozniesiemy w perzynę tę nędzną imitację drużyny!

                   Ponownie nastała chwila ciszy gdy mężczyźni nieomal skoczyli sobie wydrapać oczy po czym nowo przybyły boski mężczyzna z wyniosłą godnością i pewnością siebie odwrócił się i odszedł na powrót w poprzednie miejsce aby na osobnym basenie przeprowadzić wstępne ćwiczenia i rozgrzewkę. Z podobną nadętą pozą tuż za nim podążyli jego uczniowie.

    – Jak zaczniemy zajęcia musimy porozmawiać więc zignoruj zalecenia Deusa. – Aron wyszeptał mu to do ucha podczas gdy Ósemka rozemocjonowanym głosem wykrzykiwał kolejne rozkazy i kolejno chłopacy w deszczu kropel wody wskakiwali do basenu. Zapowiadało się starcie tytanów podczas nadchodzącej rywalizacji między klasami.

    – O co konkretnie tobie chodzi? – Spytał ze zdziwieniem Etan podchodząc do krawędzi pływalni czekając na sygnał nauczyciela. Czuł podświadomie, że wreszcie wyjaśni się co Aron przed nim ukrywał przez poprzednie dwa dni.

    – To coś bardzo ważnego musimy spotkać się dyskretnie z Zetarem, odkryliśmy coś niebywałego. Nie uwierzysz do póki nie zobaczysz. – Aron puścił do niego oko i z impetem wskoczył do basenu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CzarodziejEmrys