Category: Uncategorized

  • MW-Grecja Rozdzial 16 Blizniaczki

    T/J zatrzymuje się na parkingu, prawie u wjazdu na molo. A przy tym molo…

    – To ma być jacht? – dziwi się Majka. – To pierdolony żaglowiec!

    Nie sposób się z nią nie zgodzić. Bliźniacy, opowiadając o nim zachowali dziwną wstrzemięźliwość. Mówiąc wprost – wpuścili nas.

    Zaczynam liczyć na palcach… Ja, Tidżeje, ten Grek… Mało…

    – Co tam mamroczesz?

    – Liczę. I wciąż mi wychodzi, że trzeba będzie z was zrobić marynarzy, dziewczęta.
    – Marynarzy?

    – No przecież nie marynarki! I wiecie co?

    – No co?

    – Doczekać się nie mogę.

    – Tych marynarek?

    – Tego, jak będziecie się wspinać na reje…

    – Hahahaha…

    * * *

    Z pokładu szczerzy do nas zęby młody Grek, typowy południowy macho, obejmujący ramionami dwie ciemnoskóre pięknotki ubrane, no właśnie, w nic. Zresztą Niko, ten kumpel bliźniaków też jest goły. Przechodnie, nieliczni bo to samo południe, sjesta, popatrują na golaski ale bez jakiejś specjalnej ekscytacji, musieli się już przyzwyczaić do tego widoku.

    – Ja pierdolę, mulatki!

    Musiałem to powiedzieć na głos, bo moje małolaty się śmieją.

    – Jeszcze nie, ale jak cię znamy, wypierdolisz obie jeszcze dzisiaj. Tylko wyruchanej wsadź kwiatek albo chociaż zawiąż wstążeczkę bo inaczej nie będziesz wiedział, czy nie wkładasz drugi raz tej samej.

    Rzeczywiście bliźniaczki, przynajmniej stąd, wyglądają identycznie. Może chociaż po cipach rozróżnię – myślę smętnie – może ich fryzurki się różnią. Wpatruję się w ich krocza, ale stąd nie widać dobrze, za duży kontrast między ich czekoladowymi ciałkami a olśniewająco białym jachtem.

    Owszem, jesteśmy na miejscu, lecz nie do końca, jeszcze jakieś 50 metrów mola dzieli nas od sznurowej drabinki na jacht. Zaraz, dlaczego drabinki? Przecież jest i trap, byłoby wygodniej. A tu, choć  pora sjesty i miejscowych nie widać, jacyś turyści się wciąż się kręcą. Nie mogę przestać myśleć o tej drabince popatrując na osiem  ślicznych gołych tyłków, wciąż kręcących się przede mną niecierpliwie i nagle zaczynam czuć autentyczny podziw dla Niko. Co ta drabinka będzie wyczyniać z tymi tyłeczkami! Postanawiam być gentelmenem i pomóc im wszystkim wejść na jacht. Stojąc na dole, rzecz jasna i asekurując je wzrokiem. Niestety Kaśka miesza mi szyki. Podchodzi do mnie.

    – Nie wierzę! Pamiętasz, jak się poznaliśmy? A tu Grecja, jacht…

    – Pamiętam dobrze! – I, żeby jej udowodnić, jak dobrze, robię to, co wtedy na basenie.

    – A co mi tam! – Mówi Kaśka. Jej dorodna cipa wyślizguje się z mej dłoni, zostawiając na niej wilgotny pocałunek.

    Kasia wysiada z kampera. Idzie niespiesznie przez molo ścigana spojrzeniami wyraźnie  zainteresowanych przechodniów. Czując ten podziw, odwraca się ku widzom, wdzięcznie dyga i wspina po drabince kręcąc kuperkiem ku uciesze widzów. Ci najbliżsi nie mogą oderwać oczu od jej włochatej cipki, wdzięczącej się pomiędzy wypiętymi pośladkami. Zresztą gapią się wszyscy niezależnie od płci. Wykorzystują to dziewczęta, wychodzą luźnym szeregiem z kampera i wolnym krokiem podchodzą pod drabinkę. Kaśka całuje właśnie bliźniaczki w oba policzki – witanie się z ich cipami mogłoby przekroczyć wytrzymałość widzów. Ci zauważają wreszcie pozostałe naguski i doznają opadu szczęki. A potem napadu dzikiego entuzjazmu. Gromadzą się tłumnie pod drabinką i podpierają wzrokiem kolejno gramolące się na pokład dziewczęta. Te urządzają sobie chyba zawody wypinania pupy, przechodzą same siebie. Boję się, by rozentuzjazmowani widzowie nie wdarli się za nimi na jacht, ale nie, nawet ręce trzymają przy sobie, tylko stoją i z zadartymi głowami wpatrują się w kolejne wypięte pupy.

    Teraz Niko ma niespodziankę, picze mu się mnożą, miało być sześć a tu już siódma wyłania się znad relingu, za nią ósma…Patrzy jeszcze przez chwilkę z nadzieją… No tak, to już koniec.

    * * *

    Teraz Kurwa My! Robię za tragarza, zbieram do jednego wora bagaże dziewcząt – osiem szczoteczek do zębów, osiem dowodów, sześć komórek… tak to już wszystko! Dorzucam nasze dokumenty i inne duperele. Ociągamy się z Tidżejem z wyjściem, bo widzowie wciąż z nadzieją wpatrują się w kampera. Nie chcemy ich rozczarować.

     W końcu się rozchodzą. Teraz swobodnym krokiem maszerujemy na jacht. Drugi bliźniak odprowadzi kampera na strzeżony parking i wróci zabierając ze sobą kluczyki i kąpielówki. Ma je wyrzucić przed wejściem na pokład, znaczy kąpielówki ma wyrzucić. Nie tylko dziewczęta zobowiązały się spędzić całkiem nago te dwa tygodnie, my też. Jedynym wyjątkiem był aktualny kierowca kampera. Na jachcie nie ma kompletnie żadnych wyjątków, ubrań, nawet pary stringów, tylko kapoki i buty do wody.

    Witam się z Niko.

    – My się jeszcze nie znamy, jestem kuzynem bliźniaków.

    – Wiem, opowiadali mi. Podobno ty to wszystko nagrałeś – Grek pokazuje na te wszystkie nagie dziewczęta wokół – szacunek!

    – No nie wszystko. Choćby te dwie czekoladki…

    Niko podnosi ręce w obronnym geście:

    – Ja nie mam z tym nic wspólnego! To kto ma?

    Na wyjaśnienia nie ma czasu, oto T/J z kluczykami w ręku, ostatni melduje się na pokładzie. Już goły, gatki zrzucił na naszych oczach, wyrzucił je do kosza na śmieci i oto jest.

    – Niko! – Woła – Odbijamy! 

    * * *

    Na razie manewry mamy za sobą, idziemy stałym kursem. Łapię Niko.

    Nie, nie za jaja, tak po prostu go łapię.

    – To o co chodzi z tymi bliźniaczkami?

    – Kuzynów pytaj. Wiedziałem!

    Tidżeje, póki co, do czekoladek nie podeszli. Maskują się. Podchodzę ja.

    – Cześć, dziewczyny!

    W odpowiedzi przeliczają mi klejnoty. Najwyraźniej nasze obyczaje nie są im obce. Tym lepiej. Witam się z ich cipami. W dotyku też są jednakowe.

    – Jak ci się podoba nasza niespodzianka?

    To Tidżeje zaszli mnie od tyłu i szczerzą zęby.

    – Która? Bo są dwie.

    – Jedna – upiera się T/J – tylko dwoi ci się w rękach.

    Faktycznie, odklejam ręce, niespodzianka jest wilgotna i lepka, podwójnie lepka.

    – No, nie wiem… Może jak poznamy się bliżej…

    Ciemnoskóre pięknotki nie mają nic przeciwko temu. Nawet przejmują inicjatywę. Usta mają zajęte zaspokajaniem mnie, więc to przyglądający się bliźniacy zaspokajają moją ciekawość.

    * * *

    Tak naprawdę, to ciemnoskóre bliźniaczki są Dunkami. Bliźniacy poznali je we Francji na plaży, dokładniej na plaży naturystów. Tidżeje postanowili spędzić tam trochę czasu, w końcu poznawanie Europejek to też było poznawanie Europy.

    Po wyjeździe z Warszawy, po poznaniu piątki moich małolat, mieli mocno zawyżone wymagania i rozglądali się za panienkami w wieku wczesnorębnym. Tutaj mogli dokonać wstępnej selekcji i nie marnować czasu. Zaraz pierwszego dnia Tom przyuważył – Jerry dokonywał w tym czasie rozpoznania w wodzie –  śliczną i apetyczną mulatkę jadącą na rowerze asfaltową ścieżką wzdłuż plaży. Odjechała mu, ale w pamięć zapadła. Gdy ujrzał ją również następnego dnia, popędził do wypożyczalni rowerów – rozpoznania dokonał przezornie wcześniej – i pognał za nią.

    Dogonił ją, choć już tracił nadzieję, daleko za plażą naturystów. Dziewczyna najwyraźniej nie przejmowała się, że zostawiła gołą plażę hen za sobą. Dalej była nago. Jechał chwilę za nią podziwiając kręcący się wdzięcznie kuperek. W końcu dziewczyna go przyuważyła. Chłopak na pierwszy rzut oka zrobił dobre wrażenie, więc powiedziała:

    – Dość się już napatrzyłeś na mój tyłek, teraz twoja kolej!

    Reakcja Jerry’ego zaskoczyła ją pozytywnie, bez słowa zrzucił gatki, wsiadł na rower i pojechał przodem. Odwrócił się tylko i spytał.

    – Nie za szybko?

    – Jest okay… Rzeczywiście było okay. Z tyłu Tom również prezentował się dobrze.

    – Może coś z tego będzie – pomyślała Ayah.

    – Coś z tego będzie – pomyślał Tom.

    Spędzili ze sobą cały dzień, jedno spodobało się drugiemu, jedno przyznało się drugiemu, że wybrało się w świat w poszukiwaniu wrażeń, jednak do niczego konkretnego nie doszło. Ot całus na pożegnanie, umówili się na następny dzień.

    * * *

    – Zawaliłeś, stary!

    Kuzyn, zaskoczony, że mu tak bezceremonialnie przerywam, milknie.

    – Ciekawe, jak ty byś sobie poradził – mówi wreszcie.

    – Spytałbym, czy mogę wylizać jej… siodełko.

    Od strony kutasa dobiega mnie chichot bliźniaczek. Chichot i towarzyszące mu wibracje są tak stymulujące, że przez moment jestem na krawędzi. Jakoś się jednak opanowuję.

    – Opowiadajcie dalej!

    * * *

    – Prześliczną dziewczynę poznałem, wyobraź sobie, czekoladka, spędziliśmy cały dzień razem, wygląda na młodziutką i chętną. Jak te u kuzyna, wyraźnie leci na mnie…. – Relacjonował bratu rozentuzjazmowany Tom, mocno podkolorowując.

    – Świetnego chłopaka poznałam, podróżuje samochodem kempingowym po Europie, spędziliśmy razem cały dzień, leci na mnie…. – Relacjonowała siostrze Ayah, mocno podkolorowując.

    Zarówno bliźniacy, jak i bliźniaczki szukali takiej okazji. Bliźniakom rozbestwionym nagim weekendem marzyła się bezpruderyjna towarzyszka podróży, bliźniaczkom zaświtała wizja zwiedzenia Europy w towarzystwie bezpruderyjnego chłopaka.

    Oczywiście potencjalnego kandydata/kandydatkę chciał/chciała również ocenić bliźniak Toma/bliźniaczka Ayah.

    Bliźniacy/bliźniaczki, pewni/pewne swej istotnej przewagi, uknuli niecny plan. W rezultacie następnego dnia w wypożyczalni rowerów spotkali się Jerry i Darya.

    W efekcie mocno podkoloryzowanych relacji  Toma i Ayah, Jerry i Darya spędzili większość dnia uprawiając dziki seks na dzikiej plaży.

    * * *

    Tym mnie dobijają. Trzęsę się ze śmiechu. A i języczki bliźniaczek nie próżnują. Biała sperma na czekoladowych buziach tworzy prześliczny kontrast. Jeszcze chwilka i bliźniaczki mogą się włączyć do rozmowy.

    * * *

    Tak więc Jerry pieprzył w najlepsze Daryę, a tymczasem Tom szwędając się po okolicy wpadł przypadkiem na Ayah w plażowym barze. Zareagowali oboje błyskawicznie.

    – Dlaczego nie przyszedłeś?! – Spytała Ayah.

    – Dlaczego nie przyszłaś?! – Spytał Tom.

    Pytania minęły się w powietrzu. Wymówki zdaje się, też znaleźli podobne. Ona mu wybaczyła, on jej wybaczył, w końcu oboje „nie przyszli”.

    Tom i Ayah również spędzili dzień nago, ale to z racji nagiej plaży. Na kąpieli i opalaniu. I rozmowie. Czyli bardzo grzecznie.

    * *  *

    Późnym wieczorem Tom rozstał się grzecznie z Ayah; Jerry mniej grzecznie z Daryą. Wszyscy wrócili do siebie i się zaczęło…

    – Jest cudowny, cały dzień pieprzyliśmy się na plaży!

    Ayah opadła szczęka.

    – Z kim ty się właściwie pieprzyłaś, przecież nie przyszedł, ze mną był…

    * * *

     – Ależ ona się pieprzy!

    Tomowi opadła szczęka.

    – Ty to dopiero pieprzysz. Ze mną była cały dzień!

    – Jestem z nim umówiona na jutro.

    – Ja też!

    – Jestem z nią umówiony na jutro.

    – Ja też!

    Rozmowy bliźniaczek i bliźniaków przebiegały w zasadzie podobnie.

    Jedno było umówione na dalszy ciąg plażowania. Drugie na następne pieprzenie. Z tym samym nim i tą samą nią.

    Oba rodzeństwa stwierdziły, że coś tu mocno nie gra. Ponieważ Jerry i Darya umówili się wcześniej, niż Tom i Ayah – śpieszniej było młodym do pieprzenia, niż rozmowy –  Tom towarzyszył Jerry’emu a Ayah Daryi przy ich spotkaniu.

    – Myśleliśmy, że tylko my jesteśmy tacy cwani.

    – Myślałyśmy podobnie.

    – Skoro się nam tak dobrze pieprzyło, to może się poznajmy – jestem Jerry!

    – Darya!

    – Tak nam się miło rozmawiało… pobzykamy się?

     Skończyło się to wszystko radosnym seksem we czworo.

    * * *

    – Zawsze słabi z geometrii byliście – nie wytrzymuję.

    – Niby dlaczego?

    – Tyle się napracowaliście nad trójkątem,  a wyszedł wam kwadracik…

    – To my lepsze z geometrii jesteśmy – stwierdzają bliźniaczki, gdy już bliźniacy wyjaśnią im, jak pojmujemy geometrię w sensie erotycznym – myśmy od początku zakładały że jeszcze jednego dobierzemy.

    I powracają do studiowania geometrii mojego dyszla.

    * * *

    Radosne pieprzenie we czworo ustało dopiero, gdy bliźniacy pojechali po mnie i dziewczęta do Warszawy. Póki co jednak Dunki wprowadziły się do Tidżejów.

    – Nie ma sensu, żebyśmy tak do was ciągle latały.

    – Spacery są zdrowe, ale sex jeszcze zdrowszy.

    Trzy dni pozostałe do wyjazdu, Tidżeje spędzają prawie że nie wychodząc z łóżka. No, chyba żeby ruchać te Dunki pod prysznicem. Albo gdziekolwiek.

    * * *

    Temat zainicjował Tom. Albo Jerry. W chwili oddechu po kolejnym radosnym pieprzeniu. Poglądy bliźniaczek na to ostatnie zdążył już dobrze poznać, więc zaczął z grubej rury…

    – Skoro obojętne wam, z kim się pieprzycie, byle się pieprzyć…

    – Ależ Tom! …Albo Jerry!

    – Sama widzisz! Nawet nie wiesz, kto cię właśnie zerżnął.

    – A ty nie wiesz, którą z nas przeleciałeś! Ale mów dalej, zaczyna się ciekawie.

    I Tidżej opowiada. O mnie i moim haremie. O Niko czekającym na jachcie. O planowanym rejsie.

    – Płyńcie z nami!

    Dunki o niczym innym nie marzą.

    – I pieprzcie się z całą naszą czwórką? O to wam chodzi?

    Dunki o niczym innym nie marzą.

    – No przecież nie non-stop. Tam będą też inne dziewczyny.

    – Czyli marzy wam się nieustająca orgia…

    Tidżeje o niczym innym nie marzą.

    – No…

    – Nie ma mowy!

    Z Tidżejów uchodzi całe powietrze. A szło już tak dobrze…

    – Nie dacie rady, chłopaki ruchać siódemki dziewczyn cały czas…

    – Ale…

    – Ale są na to sposoby. A teraz bądźcie tak mili, chłopcy i nie ruszajcie się stąd.

    Po czym dziewczyny znikają w łazience.

    * * *

    – I co o tym sądzisz?

    – Zabrały plecaki. Pakują się?

    – I tak będą musiały.

    – Sądzisz, że nie chcą przedłużać pożegnania?

    Pytanie pozostaje bez odpowiedzi, chłopcy się zamyślili.

    Cisza się przedłuża, bliźniaczki wciąż nie wychodzą z łazienki, bliźniacy patrzą po sobie.

    – Głupio tak…

    No fakt, siedzą goli w jednym łóżku…

    Łóżka zsunęli razem już pierwszego dnia. No bo skoro oni nie rozróżniają ich, a one ich, to chyba obojętne, który którą posuwa…

    I tak się kotłowali przez trzy dni, a teraz się urwało. I już mają wstać, ubrać się, gdy bliźniaczki wreszcie wychodzą z łazienki.

    Otulone w hotelowe szlafroczki stają przed Tidżejami, a w tych ostatnich znów wstępuje nadzieja.

    * * *

    – Potrzebna nam muzyka, coś wolnego.

    – I długiego…

    Coś długiego czeka na was w łóżku – chciałby odpowiedzieć Tom albo Jerry, ale gdy zerka pod kołdrę…. Przysłowiowy krótki-malutki. Zamiast tego więc wyskakuje spod tej kołdry i dyndając panem Dyndalskim realizuje zamówienie na muzykę.

    Darya albo Ayah jest bezlitosna:

    – Z czymś takim do nas? A, jak proporcje będą jeszcze gorsze?

    Tidżej zawstydzony szybko wskakuje pod kołdrę. Dziewczyny zaczynają się kołysać zmysłowo w takt muzyki. Poły szlafroczków rozchylają się, to tu, to tam, ukazując fragmenty koronkowej bielizny.

    – I dlatego pomyślałyśmy… Mówi jedna, epatując pończoszką, a właściwie tym fragmentem nagiego ciała powyżej.

    – Że nie zaszkodzi… podejmuje wątek druga, wypinając pupę i prezentując koronkowe majteczki; ten ich fragment, który bez wypięcia pupy nie byłby widoczny.

    Wzrok Tidżejów przyciąga jednak ta centralna wypukłość, którą te majteczki tak obściskują – cipki dziewczęta mają dorodne.

    Przyzwyczajeni do kompletnej nagości obu dziewcząt Tidżeje czują pierwsze drgnienia w lędźwiach. Ileż potrafi zdziałać kilka skrawków materiału, byle odpowiednio ulokowanych. I zaprezentowanych – trzeba przyznać, że bliźniaczki potrafią się ruszać. Równie dobrze, jak ruchać.

    Zrzucają szlafroczki. Tidżeje zachłannie wpatrują się w te pończoszki – przyobleczone w nie uda wydają im się nagle atrakcyjniejsze i tajemnicze. Ich wzrok przyciągają pachwiny – jakże chcieliby przemierzać je językiem.

    W przeciwieństwie do cipek, cycki mają obie na wierzchu.  Z lekka tylko wsparte gorsetem, kuszą ciemnymi, prawie czarnymi brodawkami. Ale nie na piersi bliźniaczek Tidżeje się teraz gapią…

    Majteczki dziewcząt są wprawdzie koronkowe, lecz ich centralna, opinająca ciasno cipkę część kusi cienkim, półprzezroczystym materiałem. A Dunki tańcząc wprawiają te cipki w ruch wodząc Tidżejów na pokuszenie. Czy tylko im się wydaje, że materiał w miejscu, gdzie wrzyna się w cipkę, robi się ciemniejszy? Wilgotnieje?

    Bliźniaczki uznają, że chłopacy już dość się napatrzyli, widok zasłaniają im dłonie dziewcząt. Dłoń Ayah w kroczu Daryi, doń Daryi w kroczu Ayah. Obie wodzą paluszkami wzdłuż tych rozkosznych rowków, plamki wilgoci rosną. Podobnie, jak pały bliźniaków (a jednak!). A dziewczęta wciąż tańczą.

    Nie przerywając tańca zbliżają się do łóżka. Lecz nie pozwalają się dotknąć. Tidżeje mogą się tylko z bliska przyglądać, jak dziewczęta pozbywają się majteczek.

    Najpierw je tylko odchylają, odciągają od cip, ukazując rozchylone podnieceniem wargi, śliskie już i lepkie – ciągną się od nich do majteczek nitki śluzu. Bliźniaczki owijają sobie te niteczki wokół paluszków i podają do oblizania – sobie nawzajem. Bliźniacy mogą się tylko oblizać.

    – …Że nie zaszkodzi pokazać – kończy kwestię Darya lub Ayah – że potrafimy zadbać same o siebie, kiedy wy już nie będziecie w stanie.

    – Kiedy my właśnie jesteśmy w stanie – Tom i Jerry pokazują dziewczynom dwie, powstałe jak feniks z popiołów pałki.

    – Cicho! Jeszcze nie skończyłyśmy.

    Coraz obficiej płynącym z cipek kleikiem zwilżają sobie sutki. Pieszczą je  sobie przez chwilę potem stają vis-a-vis. Pierś napiera na pierś, sutek ślizga po sutku, w końcu są bliźniaczkami, wszystkie wymiary mają identyczne. Bliźniacy wzwód też mają identyczny. Już się bezwiednie onanizują, już chcieliby zastąpić dłonie bliźniaczek swoimi penisami. Nic z tego.

    – Przecież wy też potraficie zadbać sami o siebie – stwierdzają tylko Dunki – macie tylko, w przeciwieństwie do nas, problem z zadbaniem o siebie nawzajem.

    Dłonie Tidżejów zamierają na ich kutasach.

    – Nawzajem?!

    – Chcemy zobaczyć, jak sobie nawzajem robicie dobrze – wyjaśniają dziewczęta, nie przerywając robić sobie nawzajem dobrze.

    Tidżeje jeszcze się wahają.

    – To chcecie przejść do następnego etapu, czy nie?

    Tidżeje wciąż nie mogą się przemóc

    – Czyli nie chcą zatańczyć z nami…

    Tidżeje znów walą konia. Tym razem sobie nawzajem. Z nadzieją, że zanim sobie zwalą, bliźniaczki im odpuszczą.

    I odpuszczają.

    – No chodźcie już!

    Gdy Tidżeje gramolą się z łóżka, Dunki obdzielają się lubrykantem. Bliźniacze kutasy trafiają w chłodne, śliskie dłonie. A ich dłonie masują  gorące, śliskie sromy.

    Tańczą.

    Dłonie dziewcząt tańczą na bliźniaczych dyszlach, czasem się ześlizgują – dziewczęta zamieniają się wtedy Tidżejami. Partnerzy/partnerki wyglądają wprawdzie identycznie, ale wystarcza sama świadomość zamiany.

    Dłonie poczynają sobie coraz śmielej – Tidżeje penetrują obie pizdy, palce Dunek nie zatrzymują się już na jądrach bliźniaków, podążają dalej, a kutasy ślizgają się po przedramionach  dziewcząt, sięgając zgięcia łokcia, podczas gdy paluszki sięgają zgoła gdzie indziej. Tak dopieszczeni, Tidżeje zostawiają nasienie w nietypowym miejscu. I, zdaniem bliźniaczek, przedwcześnie. Przynajmniej obie są w stanie sięgnąć sobie tego zgięcia łokcia językiem.

    Chłopcy gotowi są naprawić swój błąd, biorąc czekoladki na języki, ale Dunki mówią:

    – Nie!

    – Już się pobawiliście naszymi cipami.

    – Potrzebujemy czegoś większego głęboko w pochwie.

    Jedna z nich znika na chwilę w łazience, wraca z czymś długim w ręce. Tidżeje, z ponownie smętnie zwieszonymi fujarami mogą się tylko przyglądać, jak bliźniaczki spółkują ze sobą w tańcu.

    – Wy tak zawsze?

    – Ależ skąd!

    – Nie ma nic lepszego, niż kawał sztywnego, pulsującego kutasa w piździe, ale skoro…

    – No dobra, nie musicie kończyć.

    Dziewczęta jednak kończą. Przecież nie przerwą, właśnie dochodzą. Nie przyznają się Tidżejom, ale pierwszy raz zabawiają się takim dwustronnym sztucznym chujem. I to od razu na oczach widzów. Jeszcze takie młode są i niedoświadczone…

    Odsuwają się od siebie. Błyszczące, śliskie od ich soczków  dildo wyślizguje się z obu cip.

    – Wyliżcie je sobie – mówi Darya lub Ayah, podając dildo bliźniakom. Ci posłusznie liżą. Bliźniaczki miękną.

    – Tu też wyliżcie – mówią i podsuwają im cipki pod nos. Tidżeje je liżą i wąchają na zmianę. Zapach rozgrzanej cipy jest bezcenny.

    * * *

    Zaspokojone podpytują bliźniaków o tego Greka.

    – Słuchajcie chłopaki, a gdyby tak…

    Po pożegnalnym seksie we czworo Tidżeje ruszają do Warszawy, a Dunki do Grecji. Bliźniacy wynajętym kamperem, a bliźniaczki – samolotem. Tidżeje szarmancko odprowadzają je na ten samolot.

    – A tu – bliźniaczki podają Tidżejom dwie identyczne reklamówki – macie na pamiątkę.

    Tidżej sięga i wyjmuje kłąb majteczek, drugi podobnie.

    – Nam już nie będą potrzebne – śmieją się Dunki – nie po tych waszych opowieściach.

    Tidżeje nie dowierzają, albo już się stęsknili. W tłoku panującym na terminalu nikt nie zauważa, że dwóch facetów trzyma ręce pod spódniczkami dwóch dziewcząt. Przynajmniej tym czworgu tak się wydaje.

    * * *

    – A resztę, to już one same niech ci opowiedzą – stwierdzają na koniec Tidżeje – co się tam dalej działo, to my też nie wiemy.

    – To może przy następnym razie? – Fajnie się słuchało Tidżejów w takich okolicznościach, ale… To, co wyjmuję z tyłka Daryi lub Ayah w niczym nie przypomina tego, co wkładałem Ayah lub Daryi do buzi na początku tej opowieści.

    Jedna z czekoladek bierze to do ręki i przyciąga do krocza. Wodzi mięciutkim czubkiem wzdłuż pizdy i mruczy. Mało jej?

    – Tylko widzisz… Trudno jest opowiadać i pieprzyć się równocześnie. Mam inny pomysł.

    – Jestem gotów na propozycje.

    – Dokończymy tę historię, a ty będziesz ruchał bliźniaków.

    Nie na taką propozycję!  Muszę mieć dziwną minę, bo Dunki wybuchają niepowstrzymanym śmiechem.

    – Żartowałyśmy!

    Oddycham z ulgą, zauważam, że Tidżeje też.

    – Ale, żeście sobie tak nawzajem dogadzali… I, że wam to przez gardło przeszło…

    – Tylko nie przez gardło!

    – Mam na myśli, żeście o tym opowiedzieli.

    – I tak byś się od  nich dowiedział.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Przygodna Monika 7…Szlafrokowy wieczorek

    Ostatni wspólny rejs z Tomkiem i jego piękną żonką bardzo zbliżył nasze rodziny. Oboje często do nas wpadali na kawę przelotem. Bardzo miłe towarzystwo z dużym poczuciem humoru. Sylwia zawsze świetnie ubrana najczęściej w kuse spódniczki, sexy sweterki, bardzo obcisłe dżinsy. Mój Mareczek często zawieszał spojrzenie na jej pośladkach i trzeba powiedzieć, że nie krył się z tym. W tych momentach mąż Sylwii uśmiechał się, a czasem puszczał do mnie oczko. Zbliżał się sylwester, wspólnie z Markiem postanowiliśmy wyjechać na tydzień do domku w Beskidach, który mój mąż odziedziczył po dziadkach. Zadzwonił do Tomka, by zaprosić ich na wspólny wypad, tak jak im niegdyś obiecywaliśmy. Tomek odparł, że chętnie, ale co roku spędzają święta i sylwestra razem z jego ojcem Andrzejem, który jest wdowcem i poza nimi nie ma innej rodziny. Marek zaproponował, by ojciec kolegi pojechał razem z nami, im więcej osób tym raźniej.

    Do domku przyjechaliśmy wieczorem, panowie szybko rozpakowali bagaże. Nasi mężowie zajęli się drewnem do kominka, a pan Andrzej szybko odszukał szklanki i zaproponował drinki. Muszę przyznać, że jak na 50-letniego mężczyznę ojciec Tomka wydawał się bardzo przystojny. Rosły facet o szerokich barkach, lekko łysiejący z dobrze przystrzyżoną brodą. Jego ubiór zdradzał, że jest to zamożny mężczyzna z klasą. Aż dziwne, że taki facet nikogo nie ma. Muszę się przyznać, że po krótkiej chwili wspólnej rozmowy i wypiciu drinka zaintrygował mnie. Do mojej głowy przychodziły wszelkie brudne pytania, czy on jeszcze może zadowolić kobietę, czy ma tak pięknego penisa, jak jego syn i w końcu jak by to było być braną przez tak ogromnego starszego faceta o surowym spojrzeniu drwala. Kolejnego dnia wszyscy wyruszyliśmy na stok, na którym ostro szusowaliśmy. Z nas wszystkich Andrzej radził sobie najlepiej jako najbardziej doświadczony. Odwrotnie jednak poszło jego synowej, która na nartach była dopiero drugi raz. Po paru upadkach stwierdziła, że na dziś ma dosyć i wieczorem będzie potrzebować masażu kości ogonowej. Mój Marek oczywiście polecił się do pierwszej pomocy, a Tomasz szyderczo obiecywał jej naukę jazdy w domu.

    Wieczorem wszyscy już po kąpieli siedzieliśmy przy kominku w samych szlafrokach. Była bardzo miła przytulna atmosfera, Tomek pilnował ognia, a Marek polewał nam drinki. Siedząc naprzeciwko mnie i Sylwii, mój mąż operował butelką nad szklankami. Wyciągając ramie nad stół rozchylał nogi szeroko co sprawiało, że jego szlafrok rozsuwał się na boki. Udawałam, że tego nie zauważam, ale Sylwia bardzo uważnie skupiała się na jego kroczu. W pewnym momencie odstawiła szklankę celowo z dala od Marka. Przy następnej kolejce musiał się wyciągnąć, by sięgnąć po szkło. Jego szlafrok całkowicie odkrył jego pachwiny, a z między nóg wyłoniła się głowa zwisającego penisa. Sylwia zamarła i skupiła się na tym pięknym widoku zwisającego konia. Jej ręka powędrowała do kieszeni, która znajdowała się na jej udzie. Po chwili zauważyłam, że blondi masuje udo, schodząc coraz niżej…

    Zabawa się rozkręcała, mój podpity mąż siedział już całkowicie rozkraczony naprzeciw Sylwii, która oprócz dotykania siebie dyskretnie pod szlafrokiem, coraz częściej podgryzała kciuka, a nawet momentami ssała, Ja natomiast uklękłam przy kominku naprzeciw, którego siedział na kanapie Tomek z Andrzejem. Spodobała mi się ta gra w prowokacje, bardzo byłam ciekawa reakcji starszego faceta na mój widok. Rozmowa rozluźniła się już po którymś drinku. Panowie opowiadali co najbardziej lubią w kobietach i co ich zdaniem jest sexy. Rozmowa bardziej toczyła się miedzy panami, a ja dorzucałam do kominka co jakiś czas wypinając się w ich stronę. Czułam, że jestem obserwowana i to mnie bardzo podniecało. Złapałam kawał drewna o grubych włóknach i powoli przesuwałam po nich palcami. Panowie nadal rozmawiali, ale ich spojrzenia zamarły na tym drewnie. Widząc to, objęłam kawałek palcami i przesuwałam po całej długości. Spojrzałam na mężczyzn i zauważyłam ich namioty, odczuwając satysfakcję z osiągniętego celu. Tomek ocknął się i wstał.

    -kochanie obiecałem ci, że nauczę cię jazdy na sucho…przypomniał sobie Tomek.

    -ciekawe, jaką masz na to metodę…odpowiedziała jego żona.

    -normalnie, stań między mną a Markiem i ustaw nogi jak do zjazdu.

    -jest to jakiś sposób…potwierdził mój facet…poćwiczymy zwroty.

    Sylwia posłusznie stanęła między panami i ugięła nogi. Szybko zajęłam miejsce Tomka na kanapie, siadając obok jego ojca. Trening narciarski przeprowadzili na dywanie za nami tak, że stali wszyscy obróceni plecami do nas. Andrzej tylko parsknął lekko śmiechem i nie zwracał uwagi na ich pijackie wygłupy. Ja natomiast kątem oka zerkałam na tę trójkę jednocześnie zagadując dojrzałego przystojniaka.

    -bardzo dobrze kochanie ugnij nogi a my z Markiem będziemy cię przechylać na boki

    -staraj się utrzymać równowagę i dobrze przestawiać stopy…doszkalał Marek

    -ciężko mi utrzymać się po tylu drinkach, musicie mnie podtrzymywać…poprosiła Sylwia.

    Panowie pomagali jak mogli podpitej blondyneczce. Marek w czasie przechyłu w jego stronę asekurował jej zgrabny tyłeczek delikatnie go ściskając. Natomiast jej mąż pilnował zgrabnych kolan przesuwając ręką szlafrok do góry, odkrywając jej smukłe uda.

    -hej, przecież na stoku zawsze pomagają mi kijki do balansu…przypomniała sobie podpita lala.

    -no tak co z nas za nauczyciele…potwierdził jej mąż.

    -skoro stwarzamy jej warunki to i sprzęt narciarski musimy udostępnić…dodał cwany Marek.

    -wiesz Marku ja swój kijek mam dla ślicznej narciarki a ty?…zapytał Tomek.

    -tez mam, ale nie wiem, czy będzie jej odpowiadał…rozchylił szlafrok i uwidocznił swojego wielkiego ptaka Marek.

    -oczywiście chłopaki, macie profesjonalne kijki, teraz nauka pójdzie o wiele lepiej…uradowała się napalona Sylwia.

    Panowie rozwiązali szlafroki i wystawili swoje piękne laski. Sylwia nieśmiało złapała za oba penisy uśmiechając się niepewnie. Zerknęła jeszcze do tyłu czy ich nie obserwujemy, jednak razem z Andrzejem byliśmy zajęci rozmową o górach i nartach. Siedziałam bokiem do niego i udawałam, że nie widzę co się dzieje za nami, oba kolana przysunęłam w jego stronę a szlafrok lekko mi się podwiną. Andrzej starał się nie gapić na moje nogi, ale jego wzwodu nie dało się ukryć. Pochwaliłam swój szlafrok, który kupiłam przed wyjazdem. Podkreśliłam jego delikatność, kiedy gładzi moją skórę, jednocześnie pieszcząc me kolana dłonią. Szlafrok podwijał się coraz bardziej odsłaniając moje uda, gdy nagle Andrzej wyciągnął rękę, by sprawdzić jego delikatność. Pogładził mnie po zewnętrznej stronie uda sięgając prawie do pośladka. Poczułam uderzenie podniecenia, moja szparka spocona od jakiegoś czasu zaczęła pulsować. Poczułam, że muszę coś zrobić, bo moja chcica sięgała zenitu. Spojrzałam jeszcze tylko na towarzystwo, które śmiało trenowało zwroty na dywanie. Ich biodra przesuwały się na boki, a każdemu ruchowi towarzyszyło westchnienie któregoś z chłopaków. Kursantka pochwaliła obu nauczycieli za ich rady i mocne kijki.

    -kochanie może teraz poćwiczysz odpychanie się…zaproponował jej mąż.

    -w sumie jest to bardzo ważne, gdy jesteśmy poza stokiem…dodał Marek.

    -obym zawsze miała tak mocne kije do pomocy…odrzekła Sylwia i wypięła tyłek.

    Jej ręce zaczęły miarowo przesuwać skóry na obydwóch kutasach. Zaciśnięte palce poruszały się z gracją wzdłuż całej długości od grzybów aż po nasadę penisów. Blondyneczka przyglądała się swojej pracy od czasu do czasu zerkając chłopakom w oczy. Marek przypomniał jej o pracy pośladków i uścisnął jeden z nich. Tomek natomiast podsunął szlafrok żony do góry i zaczął pieścić drugi pośladek. Blondyneczka wiła się pod dotykiem obu mężczyzn i przekładała to na coraz mocniejsze ruchy dłońmi po żylastych penisach instruktorów. Widok ten doprowadzał mnie do szaleństwa.

    -podoba ci się mój szlafrok?…zapytałam mojego rozmówce.

    -o tak jest bardzo miły w dotyku i świetnie na tobie leży…odpowiedział.

    -oprócz wyglądu, również jest bardzo ciepły, chyba muszę go trochę odsłonić…odwiązałam pasek.

    -dobrze, że pod spodem nie mam nic bo już bym się stopiła…rozchyliłam go na boki i wzięłam oddech.

    -coraz bardziej mi się on podoba…stwierdził Andrzej rozsuwając bardziej szlafrok uwalniając biust.

    -twój tez jest miły w dotyku…położyłam rękę na jego kroczu.

    Poczułam pod materiałem wielkiego twardego dzika, który prosił aby go pogłaskać. Mężczyzna pewnie się uśmiechnął i odwiązał pasek swojego szlafroka. Chwilę masowałam miękką tkaninę po czym rozchyliłam szeroko na boki. Przypominało to otwieranie wielkiego prezentu, który jest bardzo słabo zapakowany. Okazało się, że pod namiotem krył się ogromny falus stojący na baczność jakby czekający na mnie. Jego czerwona główka nie była wielkich rozmiarów, jednak wodząc wzrokiem w dół widać było że jego objętość powiększa się. Przypominał trochę kołek naostrzony na czubku i niesamowicie gruby u dołu. By poczuć jego wielkość złapałam go pełną dłonią, u dołu był tak gruby, że moje palce nie obejmowały go w całości. Prawdziwy gigant, przy którym penis mego Marka wyglądał na przeciętnego. Andrzej syknął i zagryzł wargi, jego dłoń powędrowała znowu w okolice mojego biustu wsuwając się pod szlafrok i łapiąc delikatnie mą pierś. Moje sutki były bardzo twarde, gdy ojciec Tomka szczypał je palcami. Bardzo mnie podniecała myśl, że tak dojrzały mężczyzna mnie pieści. Moje obie dłonie zacisnęły się na jego twardym dziku i zaczęły go walić. Andrzej westchnął przesuwając swoja dłoń po moim brzuchu. Gdy jego palce znalazły się na moim kroczu rozchyliłam nogi by bez przeszkód mnie penetrował. Moja cipka była bardzo mokra, grube dwa palce kochanka bez problemu znalazły się w środku. Szybko odnaleźliśmy wspólne tempo, moje dłonie mocno trzepały jego wielkiego konia w rytm palców, którymi posuwał mnie Andrzej. Ekstaza mnie ogarnęła, gdy spojrzałam w stronę szkółki narciarskiej. Obydwaj instruktorzy pieścili narciarkę po piersiach, ale także ich dłonie zapuszczały się do krocza. Gdy Marek stymulował łechtaczkę blondyneczki, jej mąż zajrzał palcem do drugiej norki, by po chwili posuwać energicznie w kakałko ciasną żoneczkę. Sylwia aż stanęła na palcach i zaczęła się wiercić z rozkoszy. Jej ręce były coraz szybsze na kutasach chłopaków. Ostre trzepanie dwóch wielkich falusów i mocna penetracja obydwu dziurek, doprowadziły Sylwię do drgawek. Po udach spłynęły jej litry soków a trzęsienie zgrabnej dupki świadczyła o potężnym orgazmie. Na ten widok mój mąż trysnął ogromną ilością spermy zalewając dywan. Tomek odchylił głowę do tyłu i zamknął oczy. Blondyneczka ściskając jego jądra, waliła mu konia aż eksplodował niczym wulkan. W tym czasie Andrzej nieświadomy zabawy tuż obok nas wsadził mi jednego obślizgłego palca do ust, drugą ręką cały czas mnie palcował. Zalała mnie fala rozkoszy, wierciłam się na kanapie ostro trzepiąc giganta. Andrzej zamknął oczy i cicho jęknął. Jego eksplozja była tak wielka, że prawie oberwałam w twarz. Widok rozlewającej się gorącej spermy po naszych szlafrokach doprowadził mnie do mocnych spazmów. Czułam, że zalewam kanapę a palce Andrzeja głośno chlapały w mojej mokrej cipce. To był wspaniały orgazm osiągnięty zwykłą masturbacją.

    Zerwałam się z kanapy i pobiegłam do łazienki. Katem oka widziałam tylko jak chłopaki zawiązują swe szlafroki stojąc nad blondyneczką, która opadła na dywan z braku sił. Gdy wróciłam po prysznicu chłopaki żartowali że od dziś Sylwia będzie najlepsza na stoku. Największy ubaw jednak miałam ja, gdyż jako jedyna wiedziałam co się działo zarówno przy kominku jak i na dywanie. Pozostawiłam to jednak dla siebie i nie mówiłam nic Markowi. Tej nocy kochałam się z nim namiętnie, a i z pokoju naszych przyjaciół dochodziły jednoznaczne odgłosy. Tylko nasz najstarszy towarzysz nie celebrował urlopu porządnym bzykaniem. Myśl ta mnie trochę smuciła, ale pocieszałam się, że jeszcze tu będziemy parę dni i kto wie co przyniosą kolejne wieczory.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    agam agamowski

    mam nadzieję, że się podoba…

  • Dwudniowe szkolenie – Pierwszy dzien szkolenia

    Moja firma w czerwcu wprowadzała nowy produkt na rynek więc zorganizowano nam szkolenie.
    Było kilkanaście osób z całego kraju. Byli panowie i panie w różnym wieku. Zakwaterowani byliśmy dość znośnym hotelu
    Pierwszy dzień szkolenia przeszedł szybko. Po zajęciach wyszedłem na miasto by się trochę przejść i coś kupić. Włóczyłem się uliczkami, kupiłem piwo i wracałem już do hotelu kiedy ją spotkałem.
    Magda była jedną z uczestniczek tego samego szkolenia. Znaliśmy się z kontaktów służbowych i różnego rodzaju szkoleń. Zawsze mi się podobała. Miała około 30 lat ,nosiła mini sukienki, spódniczki. Nie była zbyt szczupła ale też nie miała jakiejś nadwagi, piersi zawsze miała wyeksponowane przez obcisłe bluzki lub dekolty w sukienkach. A było na co patrzeć. Kawałek szliśmy razem kiedy zaproponowałem kawę. Zgodziła się i weszliśmy do przytulnego lokalu. Były tam loże z kanapami oddzielone czymś w rodzaju parawanów które stwarzały bardzo przytulny i intymny kącik.
    Oczywiście kawa – zamówiłem też po lampce wina. Rozmowa była  o wszystkim i o niczym, trochę o sprawach firmowych, trochę żartowaliśmy.
    Gdy zamówiłem drugą lampkę wina roześmiała się i zapytała:
    Czy ty czasem nie chcesz mnie upić?
    Oczywiście że nie  – odpowiedziałem
    Kiedy pojawiła się trzecia lampka znów się zaśmiała i powiedziała:
    A jednak chcesz mnie upić.
    Też się zaśmiałem i powiedziałem – może.
    Ona: Upijesz mnie i będziesz pewnie chciał zaciągnąć mnie do łóżka.
    Śmiała się patrząc na mnie zalotnie.
    Zaprzeczyłem oczywiście, ale w duchu myślałem inaczej.
    No to chociaż mnie przytul – powiedziała
    Przysiadłem się do niej blisko i objąłem ramieniem. Przytuliła się mocno patrząc mi w oczy lekko rozchylając usta. Uznałem to za zaproszenie i pocałowałem. Odwzajemniła pocałunek namiętnie. Nasze języki na chwile się spotkały. Mój penis zareagował od razu. Już dalej siedzieliśmy przytuleni całując się co chwila namiętnie.
    Po którymś takim pocałunku moja ręka powędrowała na jej udo. Było bardzo mocno odsłonięte bo sukienka była króciutka. Nie broniła się więc nie przestając całować wsunąłem dalej aż do granicy majteczek. Rozchyliła nogi i wypchnęła cipkę w przód tak bym mógł ja dotykać. Masowałem cipkę przez majtki, aż  zrobiły się  wilgotne. Oparła głowę na moim ramieniu i cichutka wzdychała, a jej dłoń dotykała przez spodnie mojego sztywnego penisa.
    Idziemy z stąd –  powiedziałem
    taaak – szepnęła
    Do naszego hotelu było blisko. W windzie całowaliśmy się namiętnie. Szybko otworzyłem drzwi pokoju i wciągnąłem ja do środka. Drogę od drzwi do pokoju ścieliły części naszej garderoby do pokoju dotarliśmy ja w slipach ona w stringach.
    Odwróciła się do mnie tyłem oparła dłońmi o stolik. To było zaproszenie by ją wziąć od tyłu. Zsunąłem jej i swoje majtki. Wypinała pupę mój kutas stal w pełnej gotowości. Przesunąłem palcami po jej cipce była wilgotna
    Wejdź  – jęknęła
    Zrozumiałem że nie chce żadnej gry wstępnej, a tylko ostrego rżnięcia.
    Gdy dotknąłem kutasem jej cipki wypięła się jeszcze bardziej. Pchnąłem – wszedł łatwo, a ona jęknęła. Wysunąłem całego i znów pchnąłem.
    Mocno proszę  – szeptała
    Chwyciłem za biodra i wbijałem się mocno i szybko w jej cipę. Musiało jej to odpowiadać bo wypinała dupkę, a ja mocno i szybko ruchałem. Dałem kilka klapsów w pośladki i to ją dopiero podnieciło.
    tak tak tak niemal krzyczała.
    Pośliniłem palec i pieściłem jej drugą dziurkę i to było to
    Jej oddech stał się szybki
    Włóż tam – rozkazała
    Mocno zwilżyłem to oczko śliną. Wysunąłem kutasa z cipki i przyłożyłem do tego oczka. Lekko naparłem, ale była tak rozluźniona że wszedł bez trudu. Poruszałem się powoli ale wchodziłem za każdym pchnięciem coraz głębiej.
    Kiedy wszedłem po samą nasadę  wyszeptała:
    O taaak ruchaj
    Ręką sięgnęła sobie do cipki i zaczęła ją pieścić, a ja ruchałem w dupkę coraz szybciej.
    Trwało to bardzo krótko kiedy chwyciła się mocno stolika  i z jej ust wydobył się odgłos pełnego zadowolenia
    Tak tak taaaaaaak a jej ciałem wstrząsał orgazm
    Nie przestawałem bo już byłem blisko jeszcze kilka pchnięć i czułem jak mój kutas pulsuje wyrzucając spermę. Trzymałem go głęboko, aż cała sperma wystrzeliła z niego.
    Wysunąłem się powoli, a ona odwróciła się do mnie i pocałowała w usta. Śmiejąc się nazwała mnie wspaniałym gwałcicielem.
    Założyła sukienkę – bielizny nie zakładała, pocałowała mnie i wyszła.
    Wziąłem prysznic, założyłem szlafrok, siadłem wygodnie w fotelu otworzyłem piwko i oglądałem telewizję.
    Kiedy już miałem iść spać rozległo się pukanie do drzwi. Gdy otworzyłem w drzwiach stała Magda w szlafroku.
    Masz jeszcze piwo
    Mam – wchodź
    Nalałem jej piwa, siedliśmy naprzeciwko siebie w fotelach i wymienialiśmy uwagi na temat naszego szkolenia.
    Magda czuła się teraz przy mnie swobodnie jej szlafrok się rozchylił tak że, widziałem jej wydepilowane łono.
    Tak samo widać jej było piersi. nie mogłem się skupić na rozmowie. Mój penis zaczął sztywnieć unosząc szlafrok. Musiała to zauważyć bo zmrużyła oczy, a na jej ustach pojawił się uśmiech. Pijąc piwo wyciągnęła nogę i oparła stopę na moim kutasie. Jej cipka całkiem się odsłoniła. Ruszając stopą masowała mnie po penisie, a po chwili rozchylając szlafrok spowodowała, że stojący penis był odkryty. Przyłożyła drugą stopę i wzięła penisa między stopy. Było to wspaniałe uczucie gdy przesuwała po nim stopami.
    Podniosła się i chciała podejść lecz ją powstrzymałem. Usiadła zdziwiona.
    Powoli rozwiązałem pasek od szlafroka i go rozchyliłem. Byłem nagi ze stojącym penisem. Magda patrzyła ciekawie co będzie dalej.
    Ująłem penisa dłonią i zacząłem go pieścić.
    Magda w lot podjęła zabawę. Wsunęła rękę pod szlafrok i zaczęła pieścić się po piersiach. Powolnymi ruchami rozpięła swój szlafrok. Po chwili rozchyliła go całkiem.
    Była naga tak jak ja. Pieściła sobie piersi ciągnąc za sutki. Ja bawiłem się swoim fiutem. Przyjęła pól leżącą pozycję, nogi położyła na bokach fotela. Jej pięknie wydepilowana cipka była w pełni widoczna. Rozchylała ją i pieściła palcami raz wkładała palce do środka to znów szybko poruszała palcem w jej górnej części. Patrzyłem na tą jej zabawę i bawiłem się swoim fiutem, ona też spoglądała na mnie, przygryzała wargę i się uśmiechała. Kiedy już była mocno podniecona co było widać jak jej biodra się unoszą kiedy wkładała sobie palce do środka. Wtedy klęknąłem między jej nogami. Zacząłem całować po udach przesuwają się coraz bliżej cipki. Gdy z pocałunkami zbliżałem się do cipki niemal położyła się w fotelu nogi szeroko rozchyliła. Miałem przed sobą jej wydepilowana cipkę. Gdy musnąłem językiem raz i drugi po wargach sromowych lekko zadrżała. Palcami rozchyliłem te wargi i chwyciłem ustami wszystko co było w środku. Zacząłem delikatnie ssać i drażnić językiem. Głośno westchnęła i uniosła cipkę w górę. Ssałem mocniej. czuć było drżenie jej ciała. Przestałem ssać odsunąłem głowę i powolutku wsunąłem w cipkę palec, a za chwilkę drugi. Znów głośne westchnienie i uniosła cipkę tak by palce weszły głębiej. Kiedy dotarłem palcami do łechtaczki jęknęła głośno. Wyprężyła się a ja pieściłem po łechtaczce. Najpierw powoli okrężnie a gdy jej ciało zaczęło drżeć zwiększyłem naciski i szybkość ruchów. Nie trwało to długo kiedy chwyciła się za włosy, rzucała głową na boki i mocno się wyprężyła, jej ciało wstrząsały spazmy orgazmu. Moje palce tkwiły w jej cipce głęboko, ona powoli się uspokoiła, odsunęła moją dłoń. Uniosła się i namiętnie mnie pocałowała. Spojrzała na mojego sterczącego kutasa i rozkazała.
    Siadaj na fotelu
    Posłusznie usiadłem
    Teraz ona klęczała miedzy moimi nogami. Ujęła dłonią kutasa powoli przesuwała po nim. Sprawiła że cała główka była na wierzchu. Wzięła ją do buzi, a jej język zataczał po niej kółka.
    Ścisnęła kutasa u nasady i wzięła go głęboko w usta. Uniosłem lekko biodra, ale mnie powstrzymała bo wszedł jej za głęboko do buzi. Przesuwała po nim dłonią i lizała językiem co chwila biorąc do ust. Chwyciła dłonią za jądra i lekko ścisnęła, trzymając kutasa w buzi a po chwili przejechała językiem po jądrach. Położyłem się tak by miała dostęp do jąder. Chwytała ustami i ssała raz jedno raz drugie a gdy zaczęła najpierw palcami a potem językiem pieści jeszcze dalej za jądrami byłem w siódmym niebie. Nie wiedziałem, że tam mam takie czułe miejsce którego pieszczenie sprawia taką rozkosz. Kutas mój był na granicy wytrzymałości. Musiała to znakomicie wyczuć bo chwyciła z kutasa i zaczęła go szybko masować trzymając w buzi. Nie trzeba był długo czekać.
    Szepnąłem.
    Zaraz skończę – a ona tylko przyśpieszyła nie wyjmując z buzi
    Takiego uczucia przy wytrysku dawno nie miałem. Kutas wyrzucał spermę przy każdym skurczu. Myślałem że nigdy się to nie skończy, a Magda trzymała go mocno u nasady nie wyjmując z buzi – wszystko spijała.
    Gdy się uspokoiłem, przejechała językiem po czubku, pocałowała i się przytuliła do niego.
    Uniosłem ją i posadziłem na kolanach. Namiętnie pocałowałem w usta. W usta które pachniały moją spermą. Wzięliśmy szybki prysznic i poszli do łóżka. Została u mnie na noc.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    pawmen
  • Dwudniowe szkolenie – Drugi dzien szkolenia

    Po przeżyciach poprzedniego dnia spałem jak zabity z Magdą u boku. Obudziły mnie jej pieszczoty dotykała dłonią mojego torsu, całowała po moich sutkach – bardzo to lubię, a kiedy zjechała dłonią do mojego kutasa zaczął on budzić ze snu. Jej sprawne dłonie szybko sprawiły że był w pełnej gotowości. Magda nie przestając mnie całować położyła się na mnie by po chwili zsunąć się niżej tak, że kutas znalazł się między jej piersiami. Poruszaliśmy się razem tak, że kutas wsuwał i wysuwał się miedzy piersiami. Trwało to niedługo bo kutas już był w pełni rozbudzony i twardy  i wtedy Magda dosiadła go. Nabiła się na niego jak na pal. Najpierw ostrożnie próbowała jak wejdzie głęboko a kiedy wszedł cały odchyliła się do tyłu kołysząc lekko na boki, czułem jak kurczy pochwę ściskając go. Oparła się dłońmi o moje uda i zaczęła się unosi. Powoli namiętnie za każdym razem kutas wchodził w nią głęboko. Dotykałem jej piersi, pieściłem też palcem jej cipkę. Oczy miała zamknięte oddawała się cała tym pieszczotą. Gdy zaczęła przyśpieszać swoją jazdę chwyciłem ją za pośladki i mocno przyciągałem do siebie. Jej galop stał się szaleńczy, by po chwili z jękiem opaść na mnie i mocno się tulić. Objąłem ją mocno. Powoli się uspokajała poruszając coraz wolniej pupą. Wymienialiśmy namiętne pocałunki. Pomyślałem, że czas i mnie skończy, lecz ku mojemu zdziwieniu Magda zeszła ze mnie i poszła do łazienki. Ze stojącym kutasem poszedłem za nią.
    A co ze mną – spytałem
    Ha ha roześmiała się
    Chwyciła z kutasa ścisnęła troszkę, pomasowała i ze śmiechem odparła
    Jeszcze się przyda.
    Pośpiesz się bo spóźnimy się na śniadanie – powiedziała
    Poszła do siebie ja szybko wziąłem prysznic, ubrałem się i poszedłem na śniadanie. Po chwili przyszła Magda. Usiadła przy swoim stoliku z innymi paniami. Spoglądałem na nią ukradkiem. Tryskała humorem i energią. Była jak zawsze w mini spódniczce, a gdy jej nogi lekko się rozchyliły widać było piękne uda.
    Zastanawiałem się co miała na myśli mówiąc “jeszcze się przyda” a snucie domysłów i to, że się rano się nie spuściłem sprawiało ze mój penis był w stanie gotowości. Bolały mnie też jadra.
    Po śniadaniu było trochę wolnego więc wysłałem jej sms.
    “czy ty masz jakieś niecne zamiary wobec mnie” – spytałem
    odpisała “chcę cię wykorzystać maksymalnie” i piękny uśmiech
    Nie mogłem skupić w czasie szkolenie zerkałem w jej stronę zresztą ona też, często nasze spojrzenia się spotykały.
    dostałem kolejnego smsa “wyobraź sobie że zapomniałam założyć majtki”
    odpisałem “a ja jestem obolały a mój “pan” cały czas stoi” i dołączyłem zdjęcie mojego stojącego kutasa.
    Podziałało to na nią bo kiedy nasze spojrzenia znów się spotkały oblizała wargi koniuszkiem języka i kusząco ale lekko rozchyliła uda.
    Około godz 14 zaplanowana była dłuższa przerwa obiadowa.
    Gdy się zaczęła dostałem smsa “przyjdź do mojego pokoju”
    Bez większej zwłoki poszedłem. Stała oparta o stolik w samej bieliźnie. Przywołała mnie palcem. Gdy podszedłem do niej chwyciła mnie za krawat przyciągnęła do siebie i namiętnie pocałowała a drugą ręką chwyciła za kutasa.
    Oooooo!! powiedziała bo kutas był już  twardy.
    Nie przestając całować rozpięła mi pasek i opuściła spodnie, a po chwili i bokserki. Penis wyskoczył z nich jak na sprężynie ujęła go dłonią robiąc wzdłuż niego energiczne ruchy.
    Nie pozostawałem dłużny rozpiąłem stanik, a szybkim i zdecydowanym ruchem zerwałem stringi. Zerwałem nie zdjąłem i chwyciłem z cipę. Westchnęła cicho rozchylając nogi. Gdy wepchnąłem palec w cipę rozpięła mi koszulę i całowała po torsie.
    Po chwili usiadła na stoliku objęła mnie nogami i trzymając kutasa wsadziła go sobie w cipę. Pchnąłem mocno – wszedł cały. Trzymała mnie rękami za szyje i szepnęła ” kochaj mnie mocno”
    Wziąłem się do roboty. Zrozumiałem że chce być szybko i ostro wyruchana.
    Mój kutas jak szalony wbijał się w jej cipę położyła się na stoliku uniosła wysoko nogi a ja ruchałem szybko i głęboko.
    Z jej ust wydobywały się nie określone dźwięki, Chwyciła się rękami za brzegi stolika, rzucała głową na boki.
    Trwało to może 5 min takiego szybkiego pieprzenia jej, kiedy krzyknęła.
    jeezzzzuu taaak taaak
    Nie przestawałem ruchać bo czułem że zaraz się spuszczę. Kilka pchnięć i objąłem ja mocno, nie wyjmując kutasa spuściłem się w jej cipie. Wepchnąłem go jak najgłębiej i czułem jak przy każdym skurczu tryska z niego sperma. Magda  była jeszcze w czasie swojego  orgazmu. Wypinała cipę w górę a ja trzymałem kutasa głęboko. Stanowiliśmy jedność ciał drgających w spazmach orgazmów. Wydawało mi się że będzie to trwało wiecznie. Gdy wszystko minęło wyjąłem kutasa, pomogłem Magdzie podnieść się ze stolika. Spermy musiało być bardzo dużo bo gdy Magda stanęła spływała jej po udach. Wzięliśmy szybki prysznic myjąc się na wzajem.
    Potem był obiad i zakończenie kursu. Pożegnaliśmy się jak dobrzy znajomi. Kiedy wracałem już do domu dostałem od Magdy smsa
    “to było wspaniałe nie miałam takiego sexu od czasów studenckich. Nie pisz do mnie prywatnie jestem mężatką”
    Trochę mnie to zaskoczyło ale….. Teraz czekam na kolejne szkolenie może Magda znów będzie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    pawmen
  • Siostra Luiza i jej przyjaciolka Emilka (2)

    Upalny dzień! Dzisiejszego wieczoru Luiza wybierała sie do swojej najlepszej przyjaciółki Emilki, która była moją rówieśniczką, lecz chodziła do innego liceum, z racji że planowały spędzić babski wieczór z drinkami, poprosiła a raczej kazała przyjechać mi po siebie moim motocyklem, po ostatnich wydarzeniach czułem sie jak jej sługa, lecz nie negowałem i grzecznie sie zgodziłem. Dobiegała 1 w nocy, lekko zaspany grałem na komputerze gdy dostałem sms “Braciszku, przyjedz już po mnie”. Z racji bardzo ciepłej letniej nocy nie potrzebowałem dodatkowych ubrań więc, wyszedłem z domu, wsiadłem na mój skromny motocykl i pojechałem po nią ten niecały kilometr. Zaparkowałem pod domem Emilki, podszedłem pod drzwi i usłyszałem “Wchodź, otwarte”. Wszedłem i zobaczyłem widoczne po zachowaniu lekko pijane dziewczyny siedzące na kanapie w salonie, “usiądź, musze jeszcze skończyć drinka”. Moje wprawne oko nie potrzebowało wiele czasu by objąć wzrokiem przyjaciółkę Luizki i zachwycić się jej widokiem. Emilka byłą piękną średniego wzrostu blondynka. Miała prawie proste blond długie włosy, śliczną buzię z niebieskimi oczami, ubrana była w czerwoną koszulkę i mini, idąc wzrokiem dalej widać było zgrabne nogi które wisiały z kanapy na ziemi krzyżując sie, w dodatku złoto opalone od letniego słońca. Na kostce miała złoty łańcuszek a na stopach czarne baleriny. Moja Luizka była równie niczego sobie, czarna spódniczka i biała koszulka, a jej ciemne nogi wprost oszałamiały, siedziała boso, jakby chciała mnie uwieźć jej magicznymi długimi ciemnymi, opalonymi stopami, przypominam że była piękną ciemną brunetką, mój typ. Więc usiadłem i przywitałem się z Emilką, często u nas przebywa, sam jeszcze ją trochę pamiętam z czasów gimnazjum jak gdzieś sie mijaliśmy na korytarzu, choć była dwa lata młodsza od Luizy to miały świetny kontakt. Dziewczyny rozmawiały o pierdołach między sobą, w zasadzie to nie słuchałem, ponieważ siedziałem pijąc cole i przeglądałem facebooka na telefonie. Po czym przerwały i Luiza powiedziała do mnie “wiesz Emi, zanim przyjechałeś, to rozmawiałyśmy z Emilką o Tobie”, oczywiście zaczerwieniłem sie bo przed oczami wyobraziłem sobie jak głupia Luizka wyjawiła nasz sekret Emilii i że teraz cała okolica się o tym dowie a ja będę skończony w oczach kolegów i wszystkich dziewczyn. Więc odpowiedziałem “tak? a o czym dokładnie?”. Wtedy Luiza wyciągnęła telefon i położyła na szklanym stoliku, myślałem że śnie, moje policzki prawie eksplodowały, poczułem narastającą wilgoć na dłoniach i mrowienie na ciele. Tak na jej wyświetlaczu, było przez nią zrobione zdjęcie jak klęczę nagi, liżąc jej stopy. Zastanawiałem się czy uciekać czy schować się za kanapę, najchętniej to zapadłbym się pod ziemię. Nie zdążyłem nic powiedzieć, gdy wtrąciła się Emilka “Wiesz co Emi, faktycznie trochę Cie Luiza podeszła ale spokojnie nikomu nie powiem, słowo”, przyznam że trochę mi ulżyło liczyłem na kpinę z jej strony, lecz wiele się nie uspokoiłem, co ona sobie o mnie mogła pomyśleć. Byłem wściekły na Luizę, liczyłem w głębi że kiedyś uda mi się wykasować te zdjęcia z jej telefonu, gdy nagle się odezwała “wiesz co ale chcemy coś od Ciebie za milczenie i domyśl się co”. Wiedziałem że trochę wypiły więc wszystkiego mogłem się spodziewać, lecz w głębi liczyłem na pieszczoty stóp, scenariusz rodem z filmów porno. “Musisz wylizać Emilce, buty. Do czysta! inaczej wiesz co się stanie haha” po czym Emilka z nad przeciwka wyciągnęła swoje piękne nóżki na stół, przyodziane w czarne baleriny mówiąc “jeszcze nigdy nie znałam kogoś z takim fetyszem, pokaż mi że to przyjemne i podniecające, tak jak to powiedziała Luizka”. Ucieszyłem się że Luizce podobała się nasza ostatnia zabawa i tak też podejrzewałem, choć jeszcze bardziej ucieszyłem się z pięknych nóg Emilki.  Padłem na kolana do stolika i zacząłem całować jej baleriny i ciągnąć językiem, celowo zahaczając o kawałek stopy, co sprawiało mi radość. Dziewczyny przy tym coś chichotały i mówiły szeptem do siebie, lecz ja byłem zbyt podekscytowany stopami Emilki. Naglę Luiza kazała zdjąć buty Emilce i zacząć je całować i lizać. Podnieciłem się na samą myśl, aż mi się twardo zrobiło. Nagle moim oczom ukazały się cudowne stopy, idealnie delikatne, na oko rozmiar – 37/38. Długie szczupłe palce, oraz paznokcie spiłowane na kwadrat dość długie o kolorze czerwonym. Idealnie to wyglądało na bladej karnacji lecz opalonej stopie. Zacząłem całować podeszwę i palce. Lizałem i ssałem. Później przerzuciłem się na palce, śliniąc je i ssąc. Uwierzcie że było to cudowne. Luizka zapytała Emilki jak jej się podoba, odparła że jest jej bosko mimo że czasem ją łaskoczę, była zachwycona. Aż mnie sama zapytała Emilka, „a Tobie jak się podobają?”, nie zastanawiałem się nad odpowiedzią „są idealne, a lizanie ich to sam zaszczyt i przyjemność” – uśmiechnęła się. „widzę że podoba Ci się bardziej niż podejrzewałam” – wskazując drugą stopą na moje nabrzmiałe krocze. „nie ukrywam że są podniecające”. W rozmowę wtrąciła się podpita Luiza „Emilia, chcesz go dotknąć?”. W mojej głowie wszystkie moje komórki krzyczały jednogłośnie tak. I tak się stało Emilka chciała go dotknąć „podejdź bliżej i zdejmij spodnie i bokserki”. „Jaki twardy czy naprawdę moje stopy tak zadziałały” po czym zaczęła obmacywać mnie tam swoimi stopami, podśmiechując się do Luizki. Zaczęła pocierać o niego swymi pięknymi stopami, doprowadzając mnie do obłędu, czułem wszędzie ciarki. Luiza nie była mi dłużna kazała w tym czasie całować swoje stopy co zacząłem robić z największa przyjemnością. Emilka objęła go dwoma stopami – palcami i zaczęła posuwać góra – dół. Powiedziałem jej żeby nie robiła tego tak szybko bo mogę dojść, po czym odparła „ chcę to zobaczyć, nigdy wcześniej nie przeżyłam czegoś takiego”. Z każdą serią ruchów wykonywanych przez Emilkę, było mi coraz lepiej, w dodatku te cudowne stopy Luizki w ustach, w moich sprośnych marzeniach nie było mi wspanialej. Nagle Emilka przyspieszyła celowo, czułem że dłużej nie wytrzymam, chciałem krzyczeć z rozkoszy, lecz dławiące ciemne stopy siostrzyczki uniemożliwiały mi to. Tak się stało, moja sperma zalała stopy Emilki, ociekając po nich i wcierając się po między zgrabniutkie długie paluszki, jej czerwony lakier był przysłonięty białymi kropelkami. Opadłem z sił a dziewczyny zaczęły chichotać z obecnej sytuacji Emilka tylko dodała „jest mi cudownie jak i mokro”. Luizka zaczęła rozcierać po stopach swoimi stopami moją spermę, przyglądałem się ocierającym się wzajemnie czterem siostrom, piękny widok. Nagle Luizka powiedziała „no dobra młody, mamy umowę. Narobiłeś bałaganu to teraz sprzątaj, masz nam wylizać stopy”. Z lekkim oporem lecz podnieceniem, podszedłem do rozkazu jak prawdziwy mężczyzna i zacząłem lizać stopy dziewczyną…  ach chciałbym to znów powtórzyć

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Emmanuel Wiercipięta

    Luiza

  • Niewolnik Kasi w rajstopach

    Po powrocie z pracy ruszyłem od razu do sypialni gdyż byłem bardzo zmęczony. Pierwsze co zobaczyłem wchodząc tam to moją dziewczynę leżąca na brzuchu na łóżku. Miała na sobie tylko moje ulubione czarne rajstopy. Podszedłem do łóżka i delikatnie dotknąłem jej stópki. Odwróciła się a na jej ustach przez chwilę pojawił się uśmiech. “Połóż się obok mnie kochany” – powiedziała moja piękna Kasia. Wykonałem polecenie, tak jak każde zawsze. Przytuliła się do mnie, jej usta spotkały się z moimi a dłonie z moim tyłkiem. Przez jakiś czas tylko tak leżeliśmy całując się i ciesząc swoim dotykiem. Gdy nagle oderwała swoje usta od moich i kazała mi wstać. “Rozbieraj się niewolniku” powiedziała. Posłusznie wykonałem rozkaz a po chwili już kazała mi się położyć na podłodze. Jej stopy najpierw lekko otarły się o penisa a później wylądowały na mojej twarzy. Dobrze wiedziałem co mam robić więc zacząłem całować i lizać stopy mojej pani. Lewą dłonią złapałem kutasa i zacząłem go masować. Boskie stopy mojej pani krążyły po całej mojej twarzy, co chwilę wkładała mi palce stóp do ust i kazała jej ssać. Po kilku minutach takiej zabawy wreszcie doszedłem. Kasia zebrała stopami całą spermę z mojego brzucha a następnie kazała mi dokładnie wylizać jej boskie stópki. Gdy już skończyłem i pozwoliła mi wstać wyciągnęła z pod poduszki rajstopy i sztucznego penisa na pasku. Wiedziałem już co za chwilę będzie się działo…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sebastian Powierski
  • Anetka – ostra zabawa

    Aneta – mogłoby się wydawać że powinna być łagodna, troskliwa, pełna wdzięku i gracji a przede wszystkim emanująca majestatem. Jednak to wszystko upłynęło z Niej dawno temu, teraz jest oziębła, pretensjonalna i oschła niczym martwa wierzba płacząca. Nie tak dawno temu każdego napotkanego człowieka witała uśmiechem na ustach i w oczach, teraz jest zimna jak skała. Brakuje mi wszystkiego po tamtej Anecie, rannego uśmiechu gdy mierzwiłem jej włosy będąc w łóżku, dotykania jej ciała gdzie tylko mnie powiodła fantazja. Jej westchnięć, jęków, pisków gdy kochaliśmy się gdzie tylko popadło. Spacerów wieczorem po lesie, kąpieli w rzece i wycieczek rowerowych też mi brakuje. Z niewiadomych mi przyczyn cała energia życiowa uleciała z Anety, nastąpiło to w bliżej nieokreślonym czasie i bez jakichkolwiek symptomów, oznak.  Teraz wegetuję u boku Anety, bo jak zwykle wita się z mną po powrocie z pracy jak z obcym człowiekiem a nie mężem, czyżby miała kogoś na boku w biurze, tego nie chcę wiedzieć. Pragnę tylko dać jej bodziec aby w końcu otworzyła oczy. Tym bodźcem będzie dotkliwa kara cielesna- subtelna, bolesna, długotrwała i przerażająca. Od dłuższego czasu przymierzałem się do tego aktu, przemyślałem każdy wariant kar. Wybrałem takie żeby czuła przerażenie i obawę a jednocześnie miała chwilę na wytchnienie. Poczyniłem stosowne przygotowania , więc potajemnie zakupiłem w Internecie potrzebne drobiazgi , wszystkie trzymałem na strychu w ozdobach  bożonarodzeniowych więc nie było obaw że w środku lata natrafi na nie przypadkiem. Wszystko w piątek wieczorem po kolacji ma ruszyć. Nie spodziewałem się że Aneta dziś przyjdzie z pracy taka zadowolona, pocałowała mnie w usta, jej bluzka i spódnica z lnu dokładnie zaznaczały kształty ciała. Aż żal mi jej było, zjedliśmy kolację razem przed telewizorem, potem ona poszła wziąć prysznic . Ja tymczasem ruszyłem do barku po wino i tabletki usypiające. Nalałem do kieliszków po brzegi w jej wylądowały moje tabletki nassane bardzo silne, do tego dołożyłem kawałek sernika i czekałem na ukochaną. Niespiesznie obmyła się, odziała w piżamę pod która Mie miała nic, więc sutki przebijały przez cienki materiał a cipka odznaczała się na spodniach. Bez wahania zaczęła  jeść sernik popijając winem, przyglądałem się jej uważnie ale wolałem obejrzeć kolejny odcinek mega konstrukcji na NG. Anetę to nie ciekawiło więc poszła do sypialni gdzie przeglądała Internet na laptopie. Cierpliwie czekałem jedną godzinę bo tyle zajmowało tabletkom doprowadzenie mnie do głębokiego  snu który nic nie było w stanie przerwać. Ruszyłem na piętro, w pokoju w suficie przygotowałem oczka do zawieszania lamp i ciężkich elementów przez które przepuściłem liny z karabinkami do których zamocowałem skórzane pasy do krępowania rąk, na ścianach bocznych u dołu też takie zawiesia były żeby naciągnąć na boki nogi. Całość nie była imponująca ale funkcjonalna i prosta, w każdym razie miała sprawić żeby Aneta wisiała w powietrzu na wyciągniętych rękach z stopami niedotykającymi podłogi. Ruszyłem na  parter po śpiącą, podniosłem ją i przeniosłem z kołdrą na górę. Spiąłem dłonie w nadgarstkach, podciągnąłem do góry i takoż uczyniłem z nogami. Pięknie śpi sobie tak wisząc, usta zakneblowałem. Położyłem się na sofie czekając na poranek albo na chwilę w której obudzi się.  Jednak tabletki dobrze się sprawowały bo obudziła się mimo tak niewygodnej pozycji dopiero o świcie. Zaczęła się szamotać nie rozumiejąc co się dzieje. Dzień dobry Kochanie – wysapałem przez zaschnięte usta, Dziś twój wielki dzień kary, Więc do rzeczy – mam dla Ciebie parę niespodzianek, Musisz jeszcze chwileczkę poczekać, idę po prezenty dla Ciebie, Mam ich w zanadrzu kilkadziesiąt, na pewno spodobają Ci się Nie musisz się niecierpliwić – zaraz je przyniosę i zazna mię w miarę upływu czasu.
    Ruszyłem na strych i przyniosłem całe pudło zabawek. Pomyślmy co tu na początek takiego ładnego letniego dnia zrobić – lewatywę. Bez kozery komplecik do lewatywy kupiłem w aptece na pewno spodoba ci się, bo wiesz mogłem dać tabletkę na przeczyszczenie wieczorem ale nie byłoby zabawy bo to działa jak gruszka tylko zamiast wyciągać to teraz roztwór popłynie do twojej czekoladowej dziurki. Najpierw końcówkę natrę wazeliną żeby gładko weszła do dziurki – tylko nie opieraj się bo będzie boleć a tak czy inaczej włożę ją, potem dwa litry wody z sokiem z cytryny powinny zrobić małą rewolucję.  Bez wahania poddała się, cała zawartość wtłoczyłem w kilka minut. Wiesz Kochanie to nie wszystko, bo teraz zatyczka analna jeszcze powędruje do pupci żebyś miała ekstazę. Bo wiesz ona jest fantastyczna, a wiem że będziesz za wszelką ceną chciała powstrzymać wypływ. Nie musisz się obawiać już pościeliłem folię więc nie krępuj się. Widzę jak z oczu zaczynają jej płynąć łzy, całe ciało pokryło się potem a pośladki napięły się żeby utrzymać zawartość odbytnicy, jednak to nie wystarczy. Parę minut później wszystko wyskakuje jak korek od szampana na podłogę. Nie martw się kochanie, zaraz wszystko posprzątam i ciebie też umyję. Zwijam folię i wkładam do kosza, biorę gąbkę i miskę z wodą – obmywam okolice intymne dokładnie. Na końcu obmywam zatyczkę i ponownie wkładam ją – to się przyda później, gdy będę penetrował innymi zabawkami szparkę. Wiesz teraz pora na powiększanie – bez obaw nie będzie żadnego krojenia raczej będziemy pompować płyny tu i ówdzie. Pewnie chcesz wiedzieć co to będzie – więc: sutki, pośladki i wargi sromowe obydwie. W jej oczach zobaczyłem strach, zaczęła głową kręcić w boki żeby mi zabronić tego robić. Jednak jestem nieugięty i nie ma zlituj się, odrzekłem – nie odstąpię od tego bo byłbym  niekonsekwentny Aneto a wiesz dobrze że taki nie jestem. Nie martw się mam już zakupione waciki dezynfekujące, sterylne igły i strzykawki oraz sól fizjologiczną sterylną. Poczekaj chwileczkę, tylko zdezynfekuję  dłonie  i założę sterylne rękawiczki. Przystąpiłem do dzieła, Aneta szamotała się ale na wiele to się zdało. Na pierwszy rzut poszły piersi, nie miała dużych ale teraz zrobią się o jeden rozmiar większe teraz ma B70 więc trochę pójdzie płynów. Biorę strzykawkę 50ml  zakładam do niej igłę o średnicy 1.25 mm i długości 50 mm. Napełniam ją, chwytam pierś prawą, podnoszę, dezynfekuję od spodu i nakłuwam igłą na pełną głębokość. Wiem kochanie że to troszkę boli ale bądź dzielna będzie tylko dziesięć nakłuć na każdą pierś. Robię iniekcję pierwszą, potem kolejne wokół obwodu piersi za każdym razem dezynfekując pierś w miejscu wkłucia. Aneta cały czas roni łzy. Kończę pierś i przystępuję do lewej, tyle samo nakłuć , 500 ml soli wtłoczonej do piersi – robi wielkie wrażenie wielkość, choć tylko czasowo bo podejrzewam że sól się wchłonie po jakimś czasie. Wiesz co teraz jak masz już większe piersi – zrobimy to samo z pupą. Nie musisz się martwić – będę delikatny jak to tylko możliwe. Biorę watę i nasączam ją czystym spirytusem, obmywam pośladek lewy, strzykawkę 50 ml uzbrajam w igłę o średnicy 2.1mm i długości 40mm napełniam i zaczynam nakłuwać po obwodzie  tak aby igła sięgała wgłęb pośladka. Powtarzam nakłuwanie czterdziestokrotnie na każdym pośladku. Między czasie Aneta mdleje od emocji. Ależ jest głupiutka, pompowanie pośladków to tylko wstęp do czegoś głębszego i bardziej przerażającego. Przerywam zabiegi, czekam aż odzyska przytomność. Nareszcie otworzyła oczy, wiesz kochanie do powiększenie zostały jeszcze tylko wargi sromowe obydwie więc nie szamocz się bo wezmę grubą igłę i pojemną strzykawkę albo zachowaj spokój to zrobię to igłą cienką i małą ilością płynów. Widzę że przemówiłem do jej rozsądku więc  biorę igłę 0.5mm i strzykawkę 2ml. Napełniam, klękam, dezynfekuję i wkłuwam od dołu całą igłę na długości 16mm – naciskam delikatnie tłok wycofując igłę- płyn równomiernie wypełnia wargę. Powtarzam to samo z drugą wargą, teraz obie są delikatnie obrzmiałe. Myślałem też napełnieniu łechtaczki ale dałem sobie z tym spokój bo tego za wiele już jest. Teraz Anetko – przekuję dużymi igłami sutki, żeby krwawiły a następnie za pomocą krokodylków powieszę ciężarki żebyś troszkę cierpiała przed apogeum. A wierz mi będzie się działo, ale to za chwilę. Wyciągam z pudła sztucznego kutasa tak wielkiego jak u konia,  zwilżam i wkładam do cipy na całą głębokość powoli. Dobieram do szyjki macicy kilkakrotnie nie wyciągając go. Robię parę powtórzeń i czuję że pochwa się zaciska na nim, ob. Stawia mi opór – wyciągam go. Nie tak się umawialiśmy kochanie – nie masz mi tu dojść przed wielkim finałem. Sięgam do pudła i wyjmuję dwie kulki najeżone wypustkami, rozchylam wargi ale widzę że będzie problem w włożeniem bo wypustki opierają się o cipkę, rozchylam wargi i mocno wciskam pierwszą kulkę aż do samego końca aż doprze do macicy, kolejną wkładam bez ceregieli. Anetą miota spazm – Anetko tylko mi tu nie odleć bo jeszcze nie koniec zabawy. Teraz jest wszystko gotowe do finału, z pudła szpicrutę. Ściągam ciężarki z piersi – jednym szybkim ruchem wymierzam bata na sutki – Aneta szarpie się a z oczu Łyną łzy. Bez Obaw to tylko jeden raz na piersi więcej nie otrzymasz cięgów szpicrutą ale na pośladki będzie znacznie więcej. Jako że masz 32 lata to na każdy pośladek tyle otrzymasz cięgów więc do dzieła. Śliczne te pośladki będą miały prawdziwy poligon bo zamaszyste biorę ruchy a każde uderzenie odliczam na głos. Po kilkunastu cięgach pośladek robi się czerwony i puszcza kropelki krwi, po dwudziestym lewy zmienia barwę na purpurową a na końcu jest siny. Nie martw się Anetko – jeszcze tylko prawy pośladek obejmie trzydzieści dwa uderzenie i będziemy na półmetku zabawy. Bez owijania w bawełnę rozpoczynam okładanie, efekt końcowy jest identyczny jak na lewym. Cała skóra na pośladkach ocieka potem i krwią, nalewam spirytus na dłoń i przemywam pośladki – spazmy targają Anetą ale nie mdleje. Jesteś dzielna Anetko – teraz pejcz zamszowy i zaczynam okładać szparkę, nie inaczej niż trzydzieści dwa pociągnięcia. Intrygujące jest to że kulki w środku tak mocno stymulują że soczki leją się potokiem po nogach Anety. Wymierzam dziesięć razy i wyciągam wibrator z pudełka. Podłączam do gniazdka i przykładam do cipy ustawiony na maksymalne wibracje. Aneta zamyka oczy i zaczyna drżeć, odstawiam wibrator i wymierzam kolejnych dziesięć razy. Ponownie wkraczam z wibratorem na parę sekund, teraz ostatnie pociągnięcia. Soki z cipy leją się niczym potok górski na wiosennych roztopach a kulki nadal tkwią, jednym zdecydowanym ruchem wyciągam obydwie kulki i przykładam wibrator bezterminowo do cipy. Teraz widzę że wszystko co to tej chwili mnie irytowało w jej codziennym zachowaniu przemija. Anetka odpuszcza . W oczach widzę iskrę i radość, wibrator ciągnie na najwyższych obrotach a ciałem zaczynają wzruszać drgania, jestem tak podniecony że serce łomocze mi na maksymalnych obrotach, ściągam majtki i wsadzam długiego twardego kutasa jednym zdecydowanym ruchem od tyłu do cipki która to kurczy się to rozkurcza na kutasie. Posuwam ją od tyłu bezlitośnie jedną dłonią trzymając za biodro a drugą za piersi. Kochanie mam nadzieję że przemyślałaś swoje postępowanie wobec mnie, bo ja tak. Zlany potem dociskam kutasa z całych sił mimo że wnętrze cipy zaciska się na nim bez jakichkolwiek obiekcji – czuję jak zatyczka w dupci dociska pochwę do kutasa niemiłosiernie ciasno. Jeszcze chwilka Anetko – zaraz będziesz miała ciepłe mleczko zatankowane. Dopieram z całych sił dłonią cipkę do kutasa i robię zrzutkę do wnętrza. Opadam na kolana a Anetą trząsają spazmy, drży jak osika na mrozie, nogi trzęsą się a po nich spływa sperma i soczki. Idę po wino do którego kruszę tabletki nasenne i podaję je Anecie. Wygląda olśniewająco, pot, krew i sperma. Wyjmuję zatyczkę z pupci. Dobywam wibratora i zaczynam masować cipkę, jeszcze tylko wytrysk i będziesz wolna Anetko. Nie opiera się, po minucie kolejny spazm i wytrysk trafia na podłogę. Zostawiam ją, wypiła już wino więc muszę teraz poczekać aż uśnie. Potem ją rozwiążę i opatrzę rany. Sobotni epicki poranek na wsi.               

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    mateusz barszcz

    Zabawa z linami, strzykawkami uzbrojonymi w różne igły a napełnionymi solą fizjologiczną. Myślisz że wszystko wiesz, a tu takie zaskoczenie w tekście. 

    MIłego czytania 

  • Slodki

    Leżałem na łóżku na w pół przykryty kocem. Przewróciłem się na brzuch, powoli przeglądając coś na telefonie. Kątem oka zerknąłem w stronę zajętej obecnie łazienki. Mruknąłem cicho zastanawiając się ile jeszcze będę musiał czekać. Znów wbiłem wzrok w ekran odpisując na kilka wiadomości i sprawdzając social media. Jak zwykle – mój Facebook tętnił życiem. Pod moim ostatnim zdjęciem znajdowało się już kilkaset ‘lajków” i kilkadziesiąt komentarzy. W międzyczasie drzwi od łazienki otworzyły się. Uniosłem spojrzenie wbijając swój wzrok w mężczyznę, który stanął w progu.

    Był on totalnym przeciwieństwem mojej osoby. Wysoki, dobrze zbudowany czarnoskóry mężczyzna po trzydziestce, z kilkoma tatuażami na ciele i z zarostem na twarzy. Napiął swoje mięśnie uśmiechając się cwaniacko w moją stronę. Jego ciało lśniło od potu. Największą różnicą było jego przyrodzenie – wielkie i grube, około dziewiętnastu centymetrów. 

    A jak wyglądam ja? Drobniutki, niezbyt wysoki chłopak. Gładko wygolony na całym ciele. Moja blada cera kontrastowała się z czernią skóry afroamerykanina. Tak samo mój penis – niezbyt duży, ledwo mierzący dziewięć i pół centymetra. Moją zaletą było coś innego – mianowicie, pośladki… zgrabne, spore, wystające i wyrzeźbione dzięki przysiadom. To był cel pożądania większości mężczyzn.

    – No, no, Lucas… – powiedział niskim głosem czarnoskóry mężczyzna, którego imię brzmiało Tyrone.
    Zdążył już do mnie podejść powoli kładąc dłoń na moim pośladku. Mocno ścisnął moją pupę i wyszczerzył się, klepnął ją kilka razy. Przysiadł obok, jakby nie mogąc oderwać rączki od mojego tyłka. Cmoknął mnie za uchem i powiedział głębokim głosem.

    – Szkoda, że muszę już iść. Powinieneś się położyć spać, skarbie… Jest już prawię piąta nad ranem.

    – Ale ten czas zleciał, uhh… – odparłem i odchyliłem się do tyłu, całując go w usta.

    To mu nie wystarczyło. Mimo, że rzekomo musiał już wychodzić, nie przeszkodziło mu to w zrzuceniu ręcznika. Powolutku podsunął mi swój członek pod mój pyszczek. Mruknąłem cicho, powoli obejmując sam czubek swoimi gorącymi ustami. Wiedziałem co lubi, więc powoli przesuwałem swoimi wargami wzdłuż jego członka. Moje możliwości pozwalały jedynie na wsunięcie połowy. Sapnąłem przez nosek, delikatnie poruszając ustami i ssąc jego penisa miarowymi ruchami.

    Tyrone rozpływał się kładąc ręce na mojej głowie. Odchylił swój łeb do tylu wzdychając z zadowolenia. Nachylił się, a jedne z jego dłoni znów powędrowała, by zmacać mój tyłek. Dzięki temu jego członek wsunął się o kilka dodatkowych centymetrów w głąb mojej jamy ustnej, co sprawiało mi niemały dyskomfort. Jednocześnie nie chciałem zawieść swojego partnera. Ssałem go powoli, miarowo – palce mojej prawej dłoni zacisnęły się u podstawy jego penisa, a ja sam zacząłem przesuwać głową w przód i w tył.

    Wykonywałem te ruchy jakiś czas, co w końcu zaczęło przynosić efekty. Mój partner zaczął sapać, jego oddech przyśpieszył. Zacisnął dłoń na mojej potylice i wyprostował się. Chwilę później wysunął go z środka ze stęknięciem, a następnie bez pytania zalał moją twarz swoją spermą. 

    – Będziesz musiał się umyć, złociutki. – mruknął Tyrone zadowolony. 

    Poklepał swoim opadającym przyrodzeniem o moje policzki, a w końcu odsunął się, zerkając na mnie z góry. Odwrócił się, a ja przez chwile mogłem podziwiać jego twarde, męskie pośladki. Zaraz po tym naciągnął na nie spodnie od marynarki i lakierki. Ubrał koszulę i marynarkę.

    – Widzimy się za kilka godzin, skarbie – powiedział Tyrone.

    – Papa, misiu… – odparłem w jego stronę.

    Skinął mi głową i zabrał płaszcz, powoli wychodząc z mieszkania. Słyszałem chrobot przekręcanego klucza i oddalające się kroki na korytarzu. Powolutku nabrałem na palec trochę nasienia, kosztując go z uśmiechem. Następnie pokręciłem głową z niedowierzaniem.

    – Czasem zachowuje się jak dziecko. – mruknąłem do siebie.

    Podniosłem się z łóżka zmierzając w kierunku łazienki. Po drodze przystanąłem przy oknie obserwując powoli budzący się do życia Londyn. Uśmiechnąłem się lekko. Koniec końców zasunąłem zasłony. Tym razem wszedłem prosto do toalety, zamierzając wziąć długi i gorący prysznic.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Brak
  • Przygodna Monika 8… Sylwester w gorach

    Urlop w górskim domku trwał w najlepsze. Piękne widoki, świeże powietrze i doborowe towarzystwo sprawia, że nie chce się wracać do domu. Chata, którą Marek odziedziczył po dziadkach, nie była luksusowa, jednak niczego w niej nie brakowało. Nasi mężowie dbali o nas jak mogli zarówno za dnia, jak i w nocy. Każda noc była bardzo upojna i oboje z Markiem odczuwaliśmy wciąż spory niedosyt. Tłumaczyłam to sobie tym, że mój mąż jest bardzo napalony na blondyneczkę, tak jak kiedyś na moją koleżankę z pracy i dopóki jej zerżnie, będzie się wyżywał na mnie. Ja natomiast coraz bardziej interesowałam się ojcem Tomasza, a właściwie jego dobrze zbudowanym dojrzałym ciałem. Wprawdzie dał mi się już pobawić swoim penisem, ale pragnęłam, by posiadł moje ciało i doprowadził do piekielnych orgazmów. Całą atmosferę podgrzewała Tomka żona, która często przemykała z pokoju do łazienki w samych majtkach. Widok ten robił na mnie wielkie wrażenie, gdyż moje oczy skupiały się zawsze na jej wąski kroku, a w głowie zawsze pojawiała się jedna myśl… jaka ona musi być ciasna. Tomek swoją wąską laską chyba ledwo się tam mieści. Nie wiem nawet, czy zmieściłby się mój zgrabny języczek, który coraz bardziej miałam ochotę tam włożyć. Bardzo zbliżyłyśmy się z Sylwią do siebie. Chwaliła mi się swoimi wybrykami z mężem, stwierdziła, że to nasza obecność tak ich nakręca na siebie.

    -wiesz kochana, chyba coś w tym jest, bo i my z Markiem jacyś aktywniejsi tu jesteśmy…zwierzałam się.

    -muszę ci coś powiedzieć Moniu, tylko proszę, nie gniewaj się na mnie…wyszeptała Sylwia.

    -śmiało wal, dziś jest ostatni dzień tego roku, więc wszytko w nim zostanie…rozluźniałam jej powagę.

    -wczoraj w nocy, gdy kochałam się z Tomkiem, wyobrażałam sobie, że bierze mnie twój mąż…wydusiła.

    -bierze mnie od tyłu, a ty pieścisz moje piersi…ciągnęła temat.

    -to tylko takie fantazje, ale zaraz po tym, jak przyszło mi to do głowy, miałam ogromny orgazm.

    Zatkało mnie od tego szczerego wyznania, jednak nie skomentowałam tego. Pocałowałam Sylwię w usta delikatnie, głęboko patrząc jej w oczy i udałam się do swego pokoju. Widać było zmieszanie blondyneczki, gdy odchodziłam. Wielki znak zapytania rysował się na ślicznej buzi. Nie dałam jej jednoznacznej odpowiedzi, co sądzę o takich fantazjach, więc miała prawo być cholernie zmieszaną.

    Sylwestrowy wieczór zbliżał się wielkimi krokami. Od godziny siedziałam przy lustrze, malując się i układając włosy. Chciałam zrobić jak najlepsze wrażenie na naszych towarzyszach. Wiedziałam, że panom najprawdopodobniej opadną szczęki, ale zależało mi również, aby nie odstawać od ociekającej jak zawsze seksem, Sylwii. Mój Mareczek popijał w tym czasie sobie drinki z chłopakami na dole. Wiadomo jak to faceci, nie muszą się specjalnie stroić, w dwadzieścia minut są gotowi do wyjścia na każdą balangę. Gdy ubierałam rajstopy, mężuś przyszedł zobaczyć, jak mi idzie.

    -no nieźle kochanie, tak masz zamiar pójść na dół?…zażartował Marek.

    -oj daj spokój jeszcze sukienka przecież…odburknęłam.

    -przecież nic więcej nie trzeba, tak wyglądasz idealnie…podszedł od tyłu i chwycił mnie za biodra.

    -uwielbiam cię w samych rajstopach i staniku…jego ręce zaczęły mnie pieścić.

    -chciałbym, aby ta noc była szalona i żebyś zrobiła coś szalonego…fantazjował podpity.

    -mogę dać się lizać po dwunastej, jeśli chcesz…zaśmiałam się, opierając o szafkę.

    Marek długo nie czekając, wyjął swojego nabrzmiałego już fiuta i poklepał mnie po pośladku, tak jak by chciał zapukać. Wypięłam się jeszcze bardziej, a palcem odsłoniłam gumkę majtek na bok. Szybko poczułam pulsującego, twardego kutasa w mojej jeszcze suchej cipce. Mój mało czuły facet od razu narzucił szybkie tempo i zaczął mnie posuwać. Mocne uderzenia jego bioder o moje pośladki sprawiały, że cała skakałam. Zostałam pokryta przez napalonego byka, który ostro mnie jebał bez zbędnych ceregieli. Spodobała mi się ta gwałtowność i chciałam zmienić pozycję, by móc go agresywnie po ujeżdżać. On jednak nie przewidywał dłuższego bzykania i już po chwili mocnego posuwania spuścił się we mnie, kończąc całą zabawę. Trochę mnie to zaskoczyło, no ale cóż, zdarza się. Bardzo mnie pobudził tym numerkiem i czułam wielki niedosyt. Dziś wyglądałam bardzo sexy i tez chciałam się tak czuć, jednak wiedziałam, że wieczór będzie mocno zakrapiany alkoholem i mój Marek raczej już dziś nie stanie do wyzwania.

    Gdy zeszliśmy na dół, czekał na nas sam Andrzej. Wyjątkowo elegancki dziś, w bardzo drogiej koszuli z dopasowanym idealnie krawatem. Widząc mnie, od razu podał kieliszek wina. Nasze spojrzenia się spotkały, po czym jego powędrowało wzdłuż mojego ciała, tak jak by chciał mnie zeskanować oczami. Poczułam lekki dreszczyk, gdy jego wzrok zamarł, wpatrując się w mój dekolt. Tuż po pierwszym łyku wina z jego dojrzałych ust wypłynęła lawina komplementów na temat mojej kreacji. Jego ciepły, cichy głos sprawiał jeszcze większe dreszcze…matko jak bardzo chciałam, aby to on dokończył to, co zaczął Marek godzinkę temu. W jego głosie słychać było wielkie podniecenie, a w oczach żądzę namiętności. Mój widok podziałał na niego jak nigdy dotąd, ale nigdy dotąd mnie tez takiej nie widział. Na ten wieczór założyłam piękną, czerwoną, wieczorową suknię. Długa, aż po same kostki, bez pleców i bez ramiączek. Góra wisiała tylko na samych piersiach, które nie były okryte niczym więcej, co sprawiało, że sutki mocno się przebijały przez tkaninę. Ogromne rozcięcie między piersiami sprawiało, że patrząc na mnie pod kątem, widać je było niemal jak na tacy. Również dół sukni miał nacięcie na udzie, które sama specjalnie dałam do przedłużenia, tak aby sięgał aż do biodra. Gdy sukienka się rozchylała, cała noga była odkryta i pięknie eksponowała moje sexy rajstopy. Po chwili dołączyli do nas Tomek z Sylwią. Oczywiście on też bardzo elegancki i przystojny, co chyba odziedziczył po tacie. Nie dziwie się, że jeszcze do niedawna tak za nim szalałam. Teraz bardziej podobała mi się jego starsza wersja, czyli ojciec Tomka. To tak jakbym miała do wyboru klasyk i kolejny egzemplarz po nim, nowocześniejszy. Sylwia zaś jak to ona, w swoim stylu. Ociekała seksem z góry na dół. Obcisła sukieneczka kończąca się tuż pod pośladkami, tak że prawie było jej widać majtki. Dekolt mocno opięty na jędrnych cycuszkach, które chciały niemal wystrzelić spod materiału. Ona również miała odsłonięte ramiona, a nabrzmiałe sutki świadczyły, że przed chwilą coś z Tomkiem majstrowali. Posypały się liczne komplementy w naszą stronę, po czym wszyscy przystąpiliśmy do hucznego świętowania.

    Dochodziła dwunasta, muzyka głośno grała, a my tańczyliśmy parami. Mój Marek świetnie się rusza i daje popalić partnerce, także odetchnęłam z ulgą, gdy poprosił mnie Tomek. Nie rozmawialiśmy, podczas kołysania bioder w wolnym tańcu czułam, że odpływam. W tym czasie mój mąż poprosił Sylwię i jak na tak wolny taniec dosyć mocno ją angażował do ruszania się. Troszkę podpita blondyneczka czasem traciła równowagę, więc Marek czujnie łapał ją za biodra, by uniknęła kompromitacji. Po jednej takiej asekuracji mój facet bezwiednie podwinął jej sukienkę do góry. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, gdy zorientowałam się, że Sylwia nie ma majtek. Jej wygolona cipka bujała się w rytm tańca, a pośladki równo napinały. Bardzo mnie ten widok podjarał, tak seksownej norki jeszcze nie widziałam. Chętnie bym zobaczyła, jak posuwa ją tu jeden z obecnych chłopaków. Odleciałam trochę w fantazję, nie zauważając, że do kolejnej piosenki porwał mnie Andrzej. Ogarnęła mnie lekka panika, nie chciałam, żeby pozostali zobaczyli jak na mnie działa ten facet. Na szczęście jednak towarzystwo zajęło się sobą, a konkretniej chłopaki zajęli się blond suczką. Tomek poprawił jej sukienkę, a Marek zrobił kolejnego drinka. Podpita już nieźle Sylwia chichotała się i co chwila opierała o chłopaków, którzy szeptali jej coś na zmianę do ucha, od czasu do czasu macając po udach. Blondyneczce to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, napinała piersi do jednego, wypinając tyłek do drugiego. Mocno gestykulowała rękami, opowiadając, kładła dłonie na kroczach obu panów. Tym razem cała trójka nie kryła się przed nami, wiec i ja postanowiłam odstawić wszelką skrytość na bok. Wypięłam mocno piersi do Andrzeja i dałam się ponieść w tańcu. Często zarzucałam sukienką, aby jak najbardziej odkryć moje udo. Mój partner mocno trzymał mnie w tańcu za biodra, ale z czasem jego ręka znalazła się na nagim udzie. Gładził dłonią po mych rajstopach, a ja czułam jak wszystko się we mnie gotuje i czekałam, kiedy zawędruje dalej. W tańcu obrócił mnie tyłem do siebie i mocno przycisnął. Wyczułam przez spodnie, jak jego interes sztywnieje. Chwile wiercąc tyłkiem, zdecydowałam się złapać go przez spodnie. Był już tak wielki, że tylko rozporek blokował go przed wyskoczeniem na świat. Ostatnie moje hamulce trzymały mnie, by go nie wyjąć, nie ssać, lizać i w końcu ujeżdżać. Gdy muzyka ustała, Andrzej przytulił mnie i wyszeptał do ucha.

    -urwijmy się na chwile na górę, a pokaże ci gwiazdy…

    -oj uwierz mi, że chętnie bym je teraz z tobą pooglądała…odpowiedziałam drżącym głosem.

    -ale jestem mężatką i nie chodzę z obcymi facetami na szybkie numerki…gasiłam nasze żądze.

    Nagle zobaczyłam Sylwię, która wbiegła na środek salonu i zaczęła tańczyć. Pijana i rozweselona porwała mnie i mojego partnera do wspólnego tańca w kółeczku. Po chwili kręcenia Andrzej puścił nasze spocone dłonie i opadł na kanapę z lekkim zawrotem głowy. Chłopaki szybko się do niego dosiedli, podając mu nowego drinka. Obie z Sylwią zaczęłyśmy tańczyć w parze, a panowie patrzyli na nas, jak na fajne przedstawienie, szepcząc sobie coś wzajemnie. Gdy nagle mój Marek porwał pilota od wieży i przeskoczył na kolejny kawałek, krzycząc w naszą stronę, że panowie mają ochotę zobaczyć prawdziwe show. Pozostali panowie zaczęli skandować głośno SHOW! SHOW! Złapałam blondyneczkę za biodra i przekonująco rzuciłam, abyś my dały im tego, czego chcą. Pijana Sylwia zaczęła kręcić swoim zgrabnym tyłeczkiem. Uginając kolana, opuszczała swoją dupcię do samej podłogi. Gdy sukienka znów jej się podwinęła, panowie wytrzeszczyli oczy. Postanowiłam dolać oliwy do ognia. Chwyciłam ją za pośladki i mocno zacisnęłam na nich palce. Chyba dopiero wtedy blondi zorientowała się, że tańczy z cipką na wierzchu. Nie przeszkadzało jej to ani trochę, jej ręka szybko znalazła się na moim udzie. Wysokie wycięcie w sukni pozwoliło bez problemu dotrzeć jej do moich majtek. Suczka bezczelnie wsadziła palce od tyłu pod stringi i zaczęła palcami pieścić moją nienasyconą norkę. Nasze usta spotkały się w namiętnym pocałunku.

    Muzyka przestała grać, lecz my nadal oplatałyśmy dookoła swoje języki. Sylwia dyskretnie wyjęła mokre palce z moich majtek i wsadziła mi je do buzi. Długo się nie namyślając, zaczęłam je ssać i lizać. Blondyneczka wsadzała je i wyjmowała mi z ust, tak jakby ktoś posuwał mnie w usta. Delikatnie wsadziłam rękę za jej dekolt i zsunęłam sukienkę poniżej piersi. Jej cycki mocno napompowane z podniecenia pofalowały mi przed oczami. Usłyszałam wzdychanie chłopaków, gdy jeden z jej sutków znalazł się w moich zębach. Jedną dłonią ujęłam jej pierś, drugą zaś masowałam małą cipkę. Blondyneczka odchyliła głowę do tyłu, mocno dyszała. Coraz szybciej stymulowałam jej łechtaczkę, oblizując jej sportowe cycuszki. Usłyszałam pierwsze jęki.

    -mam na ciebie wielką ochotę suczko…wyszeptałam.

    -od dawna myślę tylko o tym, żeby cię wylizać…dodałam.

    -więc zrób to teraz, proszę…wystękała Sylwia.

    Obróciła się i odeszła w stronę ławy stojącej przy ścianie. Uklękła na niej, wypinając dupcię w moim kierunku. Popatrzyłam w stronę kanapy, na której siedzieli panowie. Wszyscy oni masowali swoje pałki przez spodnie.

    -śmiało zajmij się moją żoneczką…zachęcał Tomek.

    -taki mam zamiar Tomeczku, ale wy też się nie krępujcie…odpowiedziałam.

    -możecie wyciągnąć już swoje ptaki, bo wam się poduszą…dodałam z uśmiechem.

    Panowie słusznie rozpięli rozporki i wyjęli wielkie kutasy. Wszystkie trzy już dobrze obślizgłe, wszystkie napompowane z ogromnymi grzybami, gotowe do akcji. Ślinka mi pociekła na ten widok, ale nie zajmę się nimi, jeszcze nie teraz…mówiłam sobie. Ruszyłam w stronę wypiętej dupci Sylwii.

    -ty mała kurewko, czekasz na minetkę?…zaczęłam ostro.

    -wyliżę ci tę ciasną szparkę do białości…rozchyliłam szeroko jej wypięte pośladki.

    -jak z tobą skończę, przestaniesz już tyle myśleć o kutasach…rozsunęłam palcami wargi i wjechałam swoim języczkiem głęboko w mokrą cipkę.

    -o tak…pojękiwała głośno Sylwia…chlap mi minetkę…rozkraczyła bardziej nogi.

    Mój wszędobylski język spenetrował dokładnie jej pełną śluzu brzoskwinkę. Gdy znudziła mi się ta norka, przeniosłam się moim lizaniem do jej małego różowego oczka. Tymczasem palcami wbiłam się w jej szparkę, by już po chwili ją nimi miaro posuwać. Jej jęki były coraz głośniejsze a drgania ciała widoczne gołym okiem. Postanowiłam zamienić miejscami palce z języczkiem, by sprawdzić jak bardzo blondi jest otwarta na zabawę. Język płynnie przemieścił się z powrotem do cipki. Teraz palce musiały bardzo ostrożnie najpierw naciskać oczko kakałka, by po sekundzie podjąć próbę wsunięcia się w nie. Poczułam rozluźnienie zwieracza i odważyłam się wejść śmiało dwoma paluszkami w tę małą dupeczkę. Sylwii jęki powoli przerodziły się w cichy krzyk. Posuwałam ją energicznie palcami w odbyt, a językiem namiętnie pieściłam ociekającą śluzem pizdeczkę. Po paru minutach pieszczot dupcia blondyneczki zaczęła drżeć, a soki płynęły litrami po jej spoconych udach. Uciekła spod mojego warsztatu, by rozsiąść się okrakiem na ławie.

    Mimo że nikt się mną nie zajmował, byłam tak napalona, że nie wiele brakowało mi do szczytowania, potrzebowałam tylko lekkiej stymulacji. Długo się nie zastanawiając, rozpięłam zamek w sukni i zsunęłam ją jednym płynnym ruchem z mego rozgrzanego ciała. Usiadłam również okrakiem naprzeciw blond suczki. Ta dosunęła się do mnie, przekładając prawa nogę na moją lewą. Wiedziałam jaką pozycję chce przyjąć Sylwia, chociaż nigdy nie zabawiałam się w ten sposób, widziałam to na lesbijskich pornosach męża. Dopasowałyśmy się naszymi kroczami do siebie i zaczęłyśmy nimi miarowo ocierać. Nie trzeba było wiele by odnaleźć równe tempo. Nasze cipki pieściły się wzajemnie w namiętnym klinczu. Wspaniała chwila rytmicznej stymulacji mokrych szparek zwiastowała ogromny orgazm, który zbliżał się nieubłaganie. Tempo rosło wraz z ekstazą, jaka nas ogarniała. Obydwie stękaliśmy bardziej niż podczas najnamiętniejszych nocy z naszymi mężami. Zauważyłam, że blondi oprócz tarcia naszych cipek o siebie, pomaga sobie jeszcze energicznie, masując wzgórek łonowy. Zamknęłam oczy i przystąpiłam do tego samego. Odchylając głowę do tyłu, szybko dopadł mnie orgazm, który zdawał się narastającym. Wpadłam w szpony ekstazy miotającej moim ciałem na boki. Spojrzałam na moją kochankę, która wyglądała, jakby traciła przytomność. Jej oczy były wywrócone białkami do góry, a całe ciało falowało w nienaturalny sposób. Nasze ciała przeżywały długi orgazm, chyba najdłuższy w naszym życiu. Zwykle porównywałam to do uderzenia wielkiej fali, ale dziś miałam wrażenie, że jest to sztorm rozkoszy, intensywny i długotrwały. Litry śluzu wyciekały z mojej rozgrzanej cipki, do tego stopnia, że z ławy, na której się zabawiałyśmy, zaczęło kapać. Poczułam się trochę zawstydzona tym faktem, ale moja kochanka przebiła mnie na głowę. Krzycząc z całych sił, dynamicznie stymulowała szparkę palcami, z której po sekundzie trysnął ogromny strumień płynu pod ciśnieniem. Moc pierwszego wystrzału była tak duża, że zostałam oblana nim po buzi i piersiach. Drugi wystrzał i kolejne nie były już tak mocne, ale równie obfite i trwające parę sekund. Większość tego znalazła się na moim brzuszku, a z ławy już nie kapało, lecz leciało ciurkiem.

    -jesteście wspaniałe dziewczyny…krzyczał Marek.

    -takiego pięknego show jeszcze w życiu nie widziałem…dodawał Andrzej.

    Wszyscy trzej podeszli do nas, cały czas trzymając swoje długie lance w dłoniach.

    -drogie panie czy możemy zlać się na te wasze spocone cycuszki?… zapytał Tomasz.

    -o nie mój drogi, jak wszyscy nam się tu spuścicie, to potoniemy…zażartowała blondyneczka.

    -poza tym nie wypada, by teść zalewał nasieniem swoją synową…dodała, śmiejąc się.

    -wcale nie miałem zamiaru kończyć na tobie…zawstydził się Andrzej.

    -jednak przydało, by się wam upuścić trochę ciśnienia, bo będziecie marudni cały rok…stwierdziła blondi.

    Chwyciła za pustą szklankę i podstawiła pod kutasa Tomka, który właśnie dochodził. Gdy zapełnił ją prawie do połowy, Sylwia przestawiła szkło pod nabrzmiałego żołędzia mego męża. Marek mocno trzepał gruchę, patrząc w oczy suczki, która oblizywała swoje wargi. Potężny wystrzał chybił i mało co trafiło do szklanki. Towarzystwo wybuchło śmiechem i porównało to do wystrzału szampana.

    -teraz kolej na mojego przystojnego teścia…oznajmiła Sylwia, podstawiając szklankę pod wielką pałę Andrzeja.

    -no dalej, pokaż chłopakom, jak się strzela na sylwestra…podpuszczałam ojca kolegi.

    -marszcz tego wielkiego dzika…świntuszyła napalona synowa…zlej się dla mnie tatuśku.

    -chcesz tego laluniu?…pytał Andrzej, głośno sapiąc, walił konia tuż przed jej nosem.

    -o tak…jęczała…wiem, że zawsze chciałeś to zrobić…szeptała brudne słowa.

    Andrzej wykonał jeszcze kilka ruchów ręką, naciągając maksymalnie skórę na swoim wielkim kutasie i trysnął prosto do szklanki, dopełniając ją do maksimum. Obydwie krzyknęłyśmy z radości, klaszcząc w dłonie, jakbyśmy coś wygrały. Sylwia uniosła pełną szklankę spermy i wzniosła toast za stary rok. Panowie ujęli w dłonie swoje drinki i wiwatując, wypili większą ich część. Początkowo myślałam, że zwariowana blondyneczka tylko się wygłupia z tym budyniowym drinkiem. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że jednak nie. Duszkiem przechyliła szklankę z nasieniem, oblewając sobie przy tym brodę, wypiła jej zawartość do połowy. Szczęka opadła mi ze zdziwienia, gdy Sylwia podała mi szklankę. Wszystkie spojrzenia skierowane na mnie wymusiły wypicie resztę spermy chłopaków. Trochę się zakrztusiłam tym gorącym gęstym płynem i część rozlała mi się po piersiach. Mimo że trochę mnie to odrzucało, cala sytuacja była bardzo perwersyjna. Moja kochanka zlizała resztę spermy z moich piersi, a palcami bawiła się ciągnącym nasieniem, kapiącym z jej brody. Jej bezpruderyjność sprawiała, że miałam znów ochotę ją przelecieć.

    Dochodziła już dwunasta, więc obie pobiegłyśmy na górę, by się trochę ogarnąć. Po wspólnej kąpieli w szampańskim nastroju zeszłyśmy znów na dół, aby rozpocząć odliczanie do północy. Trzeba przyznać, że z hukiem pożegnałam stary rok. Co przyniesie nowy, miałam się przekonać już wkrótce.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    agam agamowski

    W jakiej kategorii jeszcze Monia mogła by wystapić?

  • MW-Grecja Rozdzial 17 Piraci

    Na początek odpłynęliśmy tylko kawałek. Niko skierował jacht w stronę ustronnej plaży.

    – Trochę rozpoznałem teren, jak na was czekałem.

    – Niko lubi dymać na samym brzegu, jak mu fala jaja liże – śmieją się bliźniaczki.

    Kawałek, nie kawałek, dziewczęta postanawiają wykorzystać rozłożone na dachu, wpuszczonej w większej części pod pokład kabiny materace, aby wreszcie skorzystać z greckiego słońca. Nie mają tam najluźniej, ale jakoś się pomieściły leżąc długim rzędem. Mam je mniej więcej na wysokości mojego kutasa co może się okazać bardzo wygodne w przyszłości. Obecnie zresztą też. Podchodzę od strony nóg. Rządek, bez wyjątku wycelowanych w niebo, cipek otwiera i zamyka cipka koloru czekolady. Czyżby się nie lubiły? Cóż, ja mam tylko łatwiej.

    W tej chwili widzę tylko cień zalegający pomiędzy czekoladowymi udami i cieniutki paseczek, skręconych w ciasne pierścionki włosów łonowych ciągnący się w nieskończoność

    Gładzę łydkę, powoli przesuwam się w gorę. Mijam kolano, w odpowiedzi uda lekko się rozszerzają.

    – Jesteś?…

    – Darya. Myślałam, że witać będziemy się dopiero na plaży.

    – To będzie oficjalnie, a teraz….

    – Teraz masz ochotę przyjrzeć się z bliska mojej cipce?

    – Nie zapominajmy o cycuszkach!

    – Nie zapominajmy. Ale najpierw cipka?

    W odpowiedzi rozchyla uda szerzej. Zaglądam z ciekawością w jej krocze. Jest… czekoladowe. Gładko ogolone, z rozdętej szpary wystają spore wargi sromowe, w tej chwili złączone, brzegiem ciemniejsze, prawie czarne. Przesuwam delikatnie palcem po krawędzi.

    – Zajrzyj sobie. – Zaprasza Darya.

    Delikatnie wpycham naśliniony palec do cipki i rozcinam sklejony srom, rozchylam wargi. Wnętrze cipki, cipy raczej, jest różowiutkie, wspaniale kontrastuje z kolorem skóry. Rozciągam wargi sromowe jeszcze szerzej i całuję delikatnie tą rozwartą teraz szeroko cipę.

    – Mam szczerą nadzieję, że poznamy się bliżej jeszcze dzisiaj.

    – Chciałabym poznać cię dogłębniej – pcha mi cipę w twarz – ciebie i bliźniaków. Może dziś na plaży?

    – Pracujemy nad tym. – Mówię, trochę niewyraźnie, prosto w cipę

    – A co planujecie. Powiedz!

    Znów napiera kroczem na moją twarz, wie, jak prowadzić  przesłuchanie. Zapędzony do narożnika jej pizdy, wyznaję wszystko.

    – Mówiąc w skrócie, wszyscy konsumują wyłącznie świeży towar. Niko ani bliźniacy nawet nie powąchają dzisiaj twojej cipki.

    Myśli  przez chwilę.

    – Ale zajrzy do ośmiu nowych. Nie zazdrościsz mu?

    – Nie. I tym ośmiu cipkom też nie zazdroszczę.

    – A to dlaczego?

    – Sama pomyśl. Osiem cipek! Dzisiaj Niko tylko do nich zajrzy! Więcej nie zdziała. Za to wy….

    – Co my?

     – Jak to, co? Macie dziś z Ayah mnie na wyłączność.

    Wysuwam się spomiędzy czekoladowych ud. Mijam moje małolaty, my już się dobrze znamy, muskam jedynie w przelocie Pana Pierożka i zmierzam do Ahah. A może do Daryi: jeśli te bliźniaczki są równie cwane, jak bliźniacy, wszystkiego się można spodziewać.

     A pizda Ayah jest identyczna z pizdą Daryi. Fryzurki też. Nie do odróżnienia. Jedyny sposób, jaki mi przychodzi do głowy, to użyć wodoodpornego pisaka. Może przy oficjalnym powitaniu? Chyba wtedy powiedzą szczerze, która jest która.

    A może podejść do problemu z drugiej strony? – Dumam, podziwiając jej… różowe oczko (bo przecież nie kakaowe, cala jest kakaowa).

    Ale nie o tę dosłowną drugą stronę mi chodzi. Dziewczęta rozwiązały już ten problem w przypadku bliźniaków, dawno przestały się zastanawiać, który to Tom a który to Jerry, i na obu mówią tak samo – T/J – Tidżej. Kombinuję więc: Daria+ Ayah = Day. Po naszemu „Daj”. Powinno się przyjąć. Mówisz „Daj” a ona podchodzi

    i daje. Bliźniakom się spodoba

    * * *

    Cumujemy przy starym pomoście, piaszczystą zatoczkę oddzielają od lądu strome skały, może i jest tam jakieś zejście… Najważniejsze, że wokół nie ma żywego ducha, możemy się czuć swobodnie, co w naszym przypadku oznacza swobodę totalną.

    Dziewczęta nas popędzają, chcą do wody!

    Zrzucamy drabinkę, zeskakujemy na pomost, z zadartymi głowami liczymy schodzące do nas cipki. Pierwsza cipka, druga cipka… Dziewczyny w takim stadku czują naturalny zew konkurencji, każda stara się jak najpełniej zaprezentować swoje wdzięki, w tym przypadku krocze Wymyślam nową zabawę i teraz czterech chłopów całuje każde krocze, które schodzi do nich z nieba. Kaśka i Natka, które zeszły pierwsze i ominął je pocałunek w pizdę, protestują; zwłaszcza Natka dumna z nowej fryzurki.

    – To zejdźcie jeszcze raz!

    Wspinają się szybko na pokład i teraz powoli schodzą, starając się maksymalnie rozchylić uda. Kasi można zajrzeć do pochwy, gdybym tylko miał latarkę… Natka odwraca się tyłem do drabinki. Łapie ją nad głową, rozrzuca szeroko uda i wygina się w łuk z pizdą na wysokości moich oczu

    – Patrz i podziwiaj!

    Podziwiam więc jej nową fryzurkę, Monisia  z Tolą dokonały cudów. Podziwiam gładko wygolony wzgórek łonowy – całus – pięknie odsłoniętą dziurkę w dupce – całus – gładziutkie pachwiny – dwa całusy – podkówkę  złocistych kędziorków porastających gęsto zewnętrzne wargi i łączących się powyżej łechtaczki – dwa cmoki, po jednym na wargę – i wreszcie zapraszająco rozwarty srom ukazujący różowe wnętrze cipki – soczysty cmok w to wnętrze. Natka jest zadowolona, dziewczęta mniej.

    – Dlaczego naszych cip tak nie całowałeś? – pytają

    – To zejdźcie jeszcze raz. Zrobię to z rozkoszą

    – To może później, chcemy się wreszcie wykąpać. Ale się nie wymigasz.

    I biegną do wody. Co za rozkoszny widok dla męskich oczu, stadko nagich dziewcząt wbiegających ze śmiechem do wody na rajskiej plaży! I możesz mieć każdą z nich na skinienie ręki! Właściwie to musisz się od nich opędzać.

    Pluskamy się wszyscy przy brzegu, wokół mnie wirują krocza, pośladki i cycki, Przelotnie muskam te cycki, ściskam pośladki i macam krocza – No raj! No właśnie, krocza! Najwyższy czas się przywitać!

    * * *

    Stoimy po kolana w wodzie, dziesięć dziewcząt otacza nas wianuszkiem gołych cipek. Musi to wyglądać bardzo dystyngowanie, jak powoli przesuwamy się po obwodzie i tak je ściskamy. Właśnie wkładam rękę w kolejne krocze, tym razem czekoladowe. Podobnego koloru dłoń zaciska się delikatnie na moich jądrach

    Przedstawiam się oficjalnie.

    – Jestem Maciek, a to moje jądra.

    – Ayah, trzymasz mnie za cipę.

    Muszę jej wierzyć na słowo, równie dobrze mogę właśnie trzymać w ręce pizdę Daryi…

    – O właśnie! – Przypominam sobie. – Słuchajcie wszyscy! – Mówię, cały czas bawiąc się czekoladową cipką. – Już wiem, jak rozwiązać problem rozróżniania tu obecnych Ayah – potrząsam czekoladową cipką – i Daryi.

    Ayah i Darya patrzą na mnie z niedowierzaniem.

    – Zapomnij! – Mówi do mojej ręki czekoladowa cipka głosem Daryi albo Ayah, głosy też mają identyczne.

    – A jednak… – Opowiadam im, jak to z bliźniakami było, że zainspirowały mnie dziewczęta.

    – I jak chcesz nas połączyć?

    – Darya+ Ayah= Day. Bliźniaki parskają śmiechem a ja wyjaśniam mulatkom komiczne implikacje tego rozwiązania.

    – Daj to po polsku „Give Me”. Tłumaczę im zwrot: „daj mi dupy”

    – Mówię „daj”, ty podchodzisz i mi dajesz! – Podsumowuję. Teraz one parskają śmiechem.

    – Dupy?

    – Rozumiemy to szerzej.

    – Jeśli szerzej, to wchodzimy w to! Mamy więcej otworków!

    * * *

    Ostatecznie te ich różowe oczka zostawiam sobie na później – te ich bliźniacze czekoladowe cipy dają mi tyle radości…

    Bliźniacy się na mnie boczą – wyautowałem ich dzisiaj zupełnie i mogą sobie tylko popatrzeć. Próbowali protestować, ale zostali przegłosowani. Mogą sobie co najwyżej zwalić, do czego namawiają ich dziewczęta.

    Historię o ich wzajemnym trzepaniu znają już oczywiście wszyscy i dziewczęta namawiają ich do powtórki, Tidżeje jednak czemuś nie chcą. Wstydzą się?

    Jedyną pociechę mają w obserwowaniu zabiegów Niko, który stara się jak może, ale osiem klaczek na jeden bacik to za wiele… Rucha wszystkie, ale żadnej nie jest w stanie doruchać.

    * * *

    Schodzi nam do wieczora na tych igraszkach; śpimy na jachcie, ale już nigdzie nie płyniemy – dziewczęta chcą dalej eksplorować wyspę. A my – je. Rano wracamy na plażę.

    – A co jest tam?

    Wiedziałem! Ta ich ciekawość… Wędrujemy więc brzegiem, do następnej zatoczki, i następnej. Wolno nam to idzie – ciepła woda i gorące piczki nas spowalniają. A Tidżeje wyposzczeni…

    * * *

    Wygrzewamy się właśnie w gorącym piasku po długiej, wyczerpującej kąpieli połączonej z nielegalnymi, podwodnymi ewolucjami – nielegalnymi ze względu na niefortunny zbieg udziału nieletnich i charakteru ewolucji, – gdy na nasza wyspę napadają piraci.

    Wypłynęli znienacka zza skał flankujących naszą zatoczkę i właśnie cumują pośrodku. Naszego jachtu nie widzą, odeszliśmy od niego kawałek. Gdyby nadpłynęli z naszej prawej, musieliby zauważyć. Nad jachtem powiewa ogromna piracka bandera. Pewnym pocieszeniem jest dla nas fakt, że na rufie powiewa druga – grecka. Jeśli to nawet piraci – to nasi.

    Tymczasem zza jachtu wyłania się wielki ponton i z warkotem silnika mknie ku naszej plaży. Siedzi w nim czterech, w przeważającej części brodatych, osobników w dziwacznych nakryciach głowy, jeden ma opaskę na oku. Gdy podpływają bliżej, z pewnym zaniepokojeniem dostrzegamy u nich starodawne pistolety skałkowe zatknięte za pasy.

    Piraci nas, jak dotąd, nie zauważają – mają nieco pod słońce, zresztą od wody oddziela nas nierówny pas niskich skałek. No i nie mamy zamiaru się wychylać!

    Dopiero, gdy ponton dobija do brzegu a piraci wyskakują na piasek i zaczynają się rozglądać, nawiązują z nami kontakt wzrokowy. Duże im się te oczy robią! Przypuszczam, że to na widok prawie tuzina nagich dziewczątek rozrzuconych w malowniczych pozach na piasku tuż za skałkami. Na nogi też im się rzuciło – zamierają w miejscu. Stopniowo to coś w oczach zaczyna im spływać niżej. Teraz rozciąga im usta, przynajmniej od ucha do ucha. Oczy odzyskują wrodzoną ruchliwość i przysiągłbym, że rozbierają wzrokiem nasze dziewczęta, gdyby nie fakt, że już są dokładnie rozebrane, odbierając zajęcie oczom. Oczy  więc tylko patrzą, podczas gdy dziewczęta wiedzione odwiecznym instynktem zaczynają przyjmować fotogeniczne pozy.

    Herszt piratów, ten z opaską na oku, a bez brody, otrząsa się wreszcie i ostatecznie opanowawszy mimikę twarzy, podchodzi do mnie, stając przez to w kręgu dziewcząt. Uchyla przed nimi trójramiennego kapelusza z trupią czaszką, lecz odzywa się do mnie. Tymi słowy:

    – Przepraszam najmocniej, ale co państwo tu właściwie robią? Może mi pan wyjaśnić.

    Dopada nas proza życia, prawdziwych piratów już nie ma.

    Pirat na dobitkę zdejmuje ostatecznie kapelusz pospołu ze skalpem i naszym oczom ukazuje się miły, krótko ostrzyżony blondynek, który czeka grzecznie na moją odpowiedź ocierając równocześnie pot z czoła.

    – Cholerny upał – mruczy.

    Bliźniacy podrywają głowy i zaczynają mu się przyglądać ze wzmożonym zainteresowaniem. Nie zauważa tego, tyle jest wokół wdzięczniejszych obiektów pożądania.

    – Co tu wyjaśniać, opalamy się, kąpiemy, miło spędzamy czas. Nic przed panem nie ukrywamy – tu zataczam szeroki krąg ręką. Jego spojrzenie podąża za moją dłonią, przeskakuje po bezwstydnie się już wdzięczących dziewczętach, w końcu zahacza przelotnie o bliźniaków, biegnie dalej, najwidoczniej w chłopcach nie gustuje, po czym gwałtownie się cofa.

    – Tom?! Jerry?!

    – Staś?!

    Młodzieniec przechodzi na polski.

    – Co wy tu robicie?

     – Już słyszałeś, opalamy się, kąpiemy, miło spędzamy czas – Powtarza  T/J moje słowa. – Powiedz lepiej, co ty tu robisz?

    – Jak to co? To co zwykle. W pracy jestem. Laski cykam. Znaczy sesje zdjęciowe. – dodaje na dziewcząt i mój użytek.

    W dziewczęta wstępuje nowy duch. Zaczynają się podnosić z piasku i, niby przypadkowo, zbliżać do młodzieńca. Towarzysze młodzieńca też ochoczo podchodzą, zacieśniając kontakt wzrokowy z dziewczętami. Bez wzajemności – piersi nie mają oczu. Cipki też nie.

    Kaśka, zawsze pierwsza, pyta.

    – To macie tam prawdziwe modelki? – I wskazuje podbródkiem jacht.

    – Rany! Polka! – To nie jest odpowiedź, Kasia czeka.

    – No….tak jakby. Nooo mamy, prawdziwe modelki – decyduje się wreszcie Staś. Tylko….

    – Staś pracuje dla pewnego magazynu  – wyjaśnia T/J – Wesołe dziewczyny fotografuje, takie śliczne jak wy. No właściwie to starsze. Ale tak samo ubrane! – Wyjaśnia to po angielsku nic nie rozumiejącym bliźniaczkom.

    – A my to za młode dla ciebie jesteśmy? – Pyta Kasia Stasia.

    – A ile masz lat? – Pyta Staś obcesowo

    – A piętnaście!

    – O kurr…To jest chciałem powiedzieć, że jesteś za młoda dla mnie.

    – Oj, to szkoda! – Kasia jeszcze nie traci nadziei. Wykręca pirueta przed Stasiem. Wdzięk nagiej młodości oraz rozmiary sromu robią swoje. Staś dodaje.

    – To znaczy za młoda zawodowo, prywatnie to nie.

    T/J postanawia odkryć karty. Musi być Stasia całkowicie pewny. Najpierw pyta.

    – Staś a te chłopaki tu… kumają po naszemu?

    – Ni w ząb.

    T/J jeszcze pyta dziewczyn.

    – Dziewczęta, mogę mu wszystko jak na dłoni? Staś swój chłop, myśmy razem z niejednego pieca… To znaczy w niejednym piecu  ogień rozniecali.

    Dziewczyny łapią od razu.

    – Wal śmiało – chór odpowiedzi podobnej treści powala Stasia.

    – Rany, same swojskie dziewczyny!

    – No…Nie same. Widziałeś takie apetyczne czekoladki nad Wisłą?

    W tym czasie drugi T/J wyjaśnia sytuację tym ostatnim. Do ośmiu odpowiedzi dołączają dwa skinienia głową. T/J oddycha z ulgą. Nie robimy nic wbrew  dziewczętom.

    – No to sobie usiądź Staś, bo inaczej się przewrócisz. Już ci mówię.

    – A my możemy? – Uśmiecha się niewinnie Kasia. Znam ten uśmiech i wiem, że kryje się za nim lubieżna natura. Kaśka pała chęcią postawienia Stasiowi pały.

    – Tylko niech on rzeczywiście usiądzie!

    I Staś siada. I słucha. Dziewczyny mówią jedna przez drugą:

    – Bo my uwielbiamy się pieprzyć!

    – Te cztery ogiery obrabiają nas bez przerwy.

    – A my im liżemy jajeczka.

    – I obciągamy na każde życzenie.

    – A oni nas liżą.

    – Sobie nawzajem też liżemy.

    – I jesteśmy młode i chętne

    – Gotowe na wszystko

    – I wcale nie jestem najmłodsza. – Kasia lubi szokować.

     Ala dobija Stasia.

    – Właśnie patrzysz na czternastoletnią  cipę. Świeżo ruchaną.   

    Jeszcze parę dni – dodaję w myślach

    Staś długo wychodzi z szoku. Jego towarzysze absolutnie nic nie rozumieją, ale absolutnie im to nie przeszkadza. Oglądanie dziesięciu młodych, zgrabnych, nagich dziewcząt absolutnie nie wymaga rozumienia. Tym bardziej, że dziewczęta zachowują się przy nich coraz swobodniej. Potwierdza się moja teoria – im dalej od domu…

    Wreszcie Staś wraca do świata  żywych i zaczyna opowiadać.

    – Mamy zgodę właściciela wyspy na robienie tu sesji zdjęciowej, zapewniał nas, że nikogo tu nie zastaniemy, stąd moje zdziwienie. Na łodzi są cztery dziewczyny i sześciu gości do obsługi. Fajne chłopaki, ci zresztą też. Dziewczyny są chętne, w pornosach też grają. No więc też mile spędzamy tu czas. No, nie aż tak, jak wy.

    Patrzy z podziwem na bliźniaków i kontynuuje.

    – No… Proporcje nie tak korzystne, odwrotne właściwie.

    Widać było, że mu ta ostatnia myśl nie daje spokoju. Dziewczętom chyba też.

    – To u was jest 4 +10 a u nas 10 + 4, ale się ładnie składa…

    – I mieliśmy tu dzisiaj robić taki piracki plener – patrzy po sobie – ale już tyle czasu zmarnowaliśmy – jego mina świadczy o czymś wręcz przeciwnym – że może… Bo my wszyscy z tymi dziewczynami to się

    w różnych konfiguracjach pieprzymy cały czas – dodaje odważnie.

    – Tylko nas trochę dużo jest a wy… – I tu braknie mu weny.

    Dziewczęta patrzą na mnie z nadzieją. Zabieram głos.

    – A my moglibyśmy wyjść naprzeciw waszym problemom.

    Staś patrzy na mnie z nadzieją.

    – Dyskrecja zapewniona, znam chłopaków, wszyscy będą chętni, nikt nie wygada, bo i sam za to beknie, u nas za to kryminał, czternaście lat… – Kręci głową – to znaczy różnie dowalają, ale czternaście lat… Znów kręci głową, chodzi mu oczywiście o Alę, nie o wyrok.

    – Co wy na to, dziewczęta?

    Jeszcze patrzą na Stasia.

    – Jacyś staruszkowie po czterdziestce?

    E nie, same młode ogiery, ja jestem najstarszy.

    Popatrzyły na siebie

    – Jesteśmy Gotowe Na Wszystko, wchodzimy w to!

    – Mam tylko dwa warunki- dodaję – po pierwsze zjawiacie się tutaj nago! Popatrz na te dziewczęta – Staś nic innego nie robi – one rozebrały się jeszcze w Warszawie.

    – Nie chcemy tu żadnych tekstylnych – dodają dziewczyny

    – W Warszwie?! I całą drogę…?

    Bliźniacy potwierdzają.

    – Tak! My zresztą też, oprócz kierowcy.

    – Mamy więc moralne prawo wymagać od was przynajmniej tyle.

    Moralne prawo przywraca mu wreszcie uśmiech. Z tym uśmiechem na twarzy objaśnia rzecz całą towarzyszom, kazawszy im pierwej siadać. Kwestię wieku dziewczyn pomija…

    Ci  słuchają  z wyrazem osłupienia na twarzy, stopniowo przechodzącym w szeroki uśmiech.

    – To może szef popłynie po resztę a my się tymczasem rozbierzemy!

    – Nie ma mowy, mnie samemu nigdy nie uwierzą!

    – No a drugi warunek? – Przypomina sobie Staś

    – Drugi warunek powinien wam się spodobać. Bo widzisz, my pierdolimy się nie tylko nawzajem ale i dobre wychowanie, pozwalamy sobie na naprawdę dużo i nie chcemy, żebyście nas ograniczali. Dziewczyny zrobią wszystko, czego zapragniesz ale i ty musisz być gotów spełnić ich każde życzenie. No i nie pierdolimy się ze słownictwem, lubimy być wulgarni. Pokażę ci na przykładzie.

    – Daj! – Wołam. Podbiegają obie. Ty mi daj. – Mówię do tej z lewej. – Jesteś ładniejsza. – Śmieją się, są przecież, jak dwie krople wody.

    – Co chcesz? Cipy, dupy czy buzi?

    – Dupy daj, dziurę w dupie też masz ładniejszą.

    – A ty – Mówię do drugiej Daj – Palec w piczkę. Daj posłusznie wkłada palec w piczkę.

    – Zamieszaj, żeby był dobrze śliski, potem przygotuj nim siostrzyczkę.

    Daj wierci wyjętym ze swojej cipki palcem w dupie siostry. Nawet dobrze idzie, bo Daj niedawno była ruchana w dupę.

    Przejęty Staś przegrupowuje sobie klejnoty i coś jeszcze. Pewnie się boi, że mu się złamie. Jego towarzyszom też z pewnością ciasno w spodniach.

    – Gotowe – Mówi Daj.

    – To teraz nasmaruj mi kutasa. Daj się nachyla, wchodzę w nią

    i wykonuje kilka pchnięć.

    – Może byś został we mnie – mówi – mam apetyt na twoją spermę – oblizuje się lubieżnie.

    – To sobie z dupy siostry wyliżesz!

    Dziewczyny pękają ze śmiechu.

    – „Ładniejsza” Daj tymczasem czeka z wypiętą, naoliwioną dupą.

    Ale ja, zamiast do niej odwracam się do Stasia ze sterczącym śliskim kutasem.

    – O to właśnie nam chodzi, jarzysz? I przez ramię do obu Daj – dziękuję wam dziewczęta.

    – Jakie, kurwa, dziękuję? We własną dupę sobie wsadź swoje dziękuję! W moją wsadzaj swojego kutasa!

    – Niech ci będzie, moja strata, dostaniesz tego dupala!

    Dziewczyny łapią się za podrygujące brzuszki.

    Rżnę Daj w dupę a druga Daj bierze moją rękę, wsuwa sobie w krocze. Łapię ją za cipę i po chwili czuję na dłoni strugę gorącego moczu.

    Spuszczam się i wysuwam, teraz Daj rzuca się do dupy Daj a Lola wylizuje moją pałę

    Odwracam się do Stasia, obserwującego z zapartym tchem i zapewne niezłym sterczem całe przedstawienie.

    – Tak się bawimy!

    Staś wyjaśnia kolegom.

    – To my w to wchodzimy!

    – Super! – Cieszy się Daj – Jeszcze trzy dupale dzisiaj!

    Chłopaki natychmiast wchodzą w rolę.

    – Masz to jak w banku!

    – Będę miała w dupie bank spermy! – Cieszy się Daj

    Kasia popatruje na towarzyszy Stasia, którzy zaczynają zrzucać z siebie ciężkie ubiory piratów ukazując spocone torsy.

    – Najpierw ich umyjemy – mówi Stasiowi. – Przywieźcie mydło.

    – I uprzedź ich, żeby się ładnie przywitali, tak po naszemu.- Dodaję

    – A właściwie w jakim wieku są te modelki? – Pytają jeszcze dziewczęta.

    – 19, 20, 21, 22 Odpowiada automatycznie Staś. – Tak się złożyło

    Kasia łapie mnie za penisa.

    – Szkoda twojego bata na dorosłe kobiety!

    – Zazdrośnica! Czy wiesz, że najbardziej namiętne są dziewczyny koło trzydziestki? I starsze? Mają wtedy największe potrzeby! I ze swym doświadczeniem wiedzą, jak…

    Ból w jądrach przerywa mój monolog. Ach ta Kaśka…

    * * *

    Staś z kolegami popłynął po resztę. Stanęła mi przed oczyma wizja 14 gołych ludzi stojących naprzeciwko 14 gołych ludzi innej płci.

    – Bal czas zacząć dziewczęta! Trzeba godnie powitać gości, szybciej się zaaklimatyzują.

    Pierwsza piątka golutkich, nowych ofiar moich małolat zastaje nas  w wodzie przy brzegu, cztery dziewczęta bawią się naszymi pałkami, reszta delikatnie pieści cipki, niekoniecznie własne. Czterech gołych chłopa, każdy z butelką żelu pod prysznic, gramoli się z pontonu, za nimi wyskakują cztery zjawiskowe laski.

    – Szybciej! – Popędza ich Staś, też goły. – Reszta czeka. I zawraca ponton po tę resztę.

    Pierwsze podbiegają Kaśka z Natką, puściwszy swoje cipki, śmiało sięgają pod dwie zwisające jeszcze pały…. Pały drgnęły i zaczynają się z wolna unosić.

    – Tak już lepiej, chłopaki. No co? Nie przywitacie się?

    Dwaj młodzieńcy  z wahaniem sięgają ku ich kroczom. Kasia i Natka przyciskają ich dłonie do swoich cip

    – Porządnie się przywitajcie!

    Teraz idzie szybko.

    – Cipki też identyczne, nie do odróżnienia. – mówi właśnie któryś, trzymając ręce w dwóch kroczach koloru czekolady. Bliźniaczki powalają go na kolana i wypinają swoje, bogate z domu, pizdy.

    – Spróbuj, może ci się uda! – Szczęśliwiec liże je na zmianę.

    Przyglądamy się temu z chłopakami, też nie próżnując. My nie mieliśmy żadnych oporów i pobiegliśmy do nowych cip z wyciągniętymi rękoma. Udało mi się złapać dwie naraz, ale jedną musiałem odstąpić bliźniakowi. Wybrałem tą ze zwisającymi na dobre pięć centymetrów wargami sromowymi, postanawiam sprawdzić ile się dadzą rozciągnąć. Druga ręką macam jej imponujące piersi. Zresztą ona też wita się dwoma rękoma, tą drugą pociera czubek mojej pały.

    – Teraz idę się przywitać z twoimi koleżankami – mówię – Ale nigdzie nie odchodź, zakochałem się w twojej piczy.

    Laska parska śmiechem.

    – Poczekam, moja picz też!

    * * *

    Pięciu nowoprzybyłych, ze Stasiem na czele chłopaków, zastaje swoich kolegów obficie namydlonych, o każdego ocierają się dwie nagie, śliskie ciała. Tym razem integracja postępuje jeszcze szybciej.

    Myję moją, Dominikę, jak się okazuje, dokładnie, nie zapominam i o plecach, skupiam się jednak oczywiście na jej kroczu, z wzajemnością zresztą. Dominika wsuwa sobie mojego namydlonego kutasa poziomo między uda i suwa po nim swoja cipą, jej imponujący srom obejmuje mi wałek – Profesjonalistka!

    Teraz każę jej szorować namydlonym sromem po mojej ręce. Sunie cipą, ciągnąc za sobą te wargi wielkości dziecięcej dłoni. Wreszcie uznaję jej krocze za wymyte. Kąpiemy się chwilę i wreszcie kładę się na wznak na mokrym piasku. Dominika zbliża się na czworakach, nasuwa usta na moją pałę. Nad głową mam jej krocze, zanurzam w nim twarz. Wokół mnie dzieją się podobne sceny, orgia się zaczyna.

            Dziewczyny na pieska w dwóch, obróconych do siebie głowami rzędach. Po siedem. Liżą się zapamiętale, w ich cipach mąci czternaście drągów. Czternastu ruchających facetów patrzy sobie z tryumfem w oczy, ruchane dziewczyny pojękują.

            Dziewczęta klęczą w kółeczku, ze splecionymi rękoma, twarzami na zewnątrz. I obciągają czternastu facetom. Co raz to innym.

            Leżymy, jeden za drugim, na wznak, dziewczęta maszerują nad nami na czworakach. Co chwila inna pizda zwisa mi nad głową, podczas, gdy mój kutas ląduje w kolejnej buzi. Parę razy przeciągam językiem po piździe i już nadciąga kolejna… Ta, którą lizałem pochyla się już lubieżnie nad kolejną twarzą. Ta, która schodzi z ostatniego języka, szybko biegnie na drugi koniec, żeby jej kolejka nie ominęła. Dziewczęta przyspieszają, trykają się ze śmiechem głowami w wypięte zadki, teraz czasu starcza tylko na soczystego całusa. I już kolejna cipa wciska mi się w twarz. Nie muszę patrzeć, wystarczy, że czuję jak się wierci – to oczywiście Kasia. Właśnie odrywa się od mojej twarzy z głośnym mlaśnięciem i pędzi dalej.

            Teraz dziewczęta nacierają od strony moich nóg. Nacierają to dobre słowo. Podpatrzyły Kasię i teraz wszystkie pocierają nam cipami twarze. Krok do przodu, nad głową przemykają mi rozkołysane melony Natki. Za moment Natka ssie kutasa mego towarzysza sunąc pizdą po mojej twarzy. Znowu czternaście zadowolonych, błyszczących sokami gąb znika w czternastu wilgotnych kroczach.

    Stoimy w kółeczku.

    – Dobra chłopaki, każdy ładuje łapę w najbliższą cipę  i biegiem. Byle nie wypuścić cipy. Kto pierwszy dobiegnie – wygrywa.

    – A jaka będzie nagroda?

    – Przed dziewczyną stanie 13 facetów i będzie trzepać kapucyna. Tego widoku nie zapomni do końca życia. Tylko, żeby się który nie spuścił, nie marnować spermy! – Ostrzegam panowie!

    – A nagroda dla faceta?

    – Podobna, będzie miał piękny widok na 13 branzlujących się dziewcząt. Mało wam?

    – A można się przyglądać z bliska?

    – Nawet z bardzo bliska tylko nie wolno dotykać.

    Wygrywa T/J, biegł z Alice, długonogą pięknością z gładko wygolonym kroczem i małymi twardymi cyckami

    – Bo troszkę oszukiwaliśmy. – Przyznaje się Alice

    – Puścił twoją cipę po drodze?

    – Nie, skądże! Ale włożył mi palce naprawdę głęboko i jeszcze zahaczył kciukiem o tylną dziurkę. – Śmieje się Alice.

    – Cwaniak z ciebie. – mówię do bliźniaka.

    – No co ty, sama mi zaproponowała.

    Alice, choć ma dopiero 21 lat jest już weteranką pornobiznesu. Już na początku naszej zabawy T/J podszedł do niej i zagadał.

    – Ja cię znam!

    – Nie przypominam sobie, takiego kutasa bym pamiętała. – Ścisnęła.

    – I nie możesz, waliłem konia nad twoim zdjęciem. Właśnie ujeżdżałaś innego konika. Alice się śmieje.

    – I gdzie mnie postrzeliłeś?

    – Och, nie przypominaj mi! Trafiłem faceta!

    * * *

            Kąpiemy się. Proponuje odmianę naszej starej zabawy z basenu.

    – Dziewczyny stoją po pas w wodzie, my, nurkując, liżemy im cipy. Pierwszy, który się wynurzy zostanie ukarany za to, że nie lubi lizać cipek. Pada na  jednego z chłopaków od Stasia. Ten, za karę wysyła chłopaka na jacht po jakieś jedzenie i owoce, jesteśmy już wszyscy głodni. Natka, partnerka chłopaka protestuje.

    – A za co mnie karzecie, nie dość, że najkrócej lizał, to jeszcze teraz pozbawiacie mnie kutasa!

    – To płyń z nim. – Mówię – Pokażesz mu, jak się wchodzi na jacht.

    Natce zaświeciły się oczy. Bez słowa łapie chłopaka za pałę i ciągnie do pontonu.

    Chłopak wraca zachwycony – Natka ma teraz naprawdę zajebistą fryzurkę w kroczu – dzieli się swoim entuzjazmem z kolegami. Niezłe sztuki musiała wyczyniać Natka na tej drabince.

    W efekcie wszyscy płyniemy  na jacht. Staś z kolegami zwiesza z burty splecioną z grubej liny sieć o wielkich okach. Dziewczęta na okrągło skaczą do wody i wspinają się po tej sieci na pokład. My krążymy leniwie w wodzie u podnóża sieci i tylko zadzieramy głowy. Co te dziewczyny wyprawiają, jak te dupcie się kręcą a te sromy to chyba z gumy, zaglądamy chciwie w jedną cipkę po drugiej.

            Wreszcie ostatnia zabawa. Dziewczęta zwieszają się z sieci, trzymając ręce i nogi w górze, tyłki mają zanurzone w wodzie. Podpływamy od tyłu, wsadzamy im i rżniemy pod wodą przytrzymując się sieci. Tryskamy im po kolei w cipy. Wtedy tyłeczki, dalej rozkosznie wypięte, skrobią się wyżej, zwisając nad woda, my natomiast wpływamy pomiędzy nie a sieci i wylizujemy do sucha te wyruchane przez siebie cipy.

    * * *

    Wieczór, polegliśmy wszyscy. Lecz mnie czeka jeszcze jeden słodki obowiązek…

    Maleńka siedzi rozkraczona, podparta łokciami, na mokrym piasku na brzegu, obserwuje, jak kolejno nadchodzące fale liżą Pana Pierożka a co któraś uderza z impetem w jej krocze i strzela spomiędzy jej ud gejzerem piany. Cieszy się jak dziecko. – Czy można powiedzieć o czternastolatce, że cieszy się jak dziecko? W tej chwili wygląda tak dziecinnie i niewinnie, że zaczynam się zastanawiać czy naprawdę pieprzy się ze mną, co tam, pieprzy się ze wszystkimi wkoło, chłopakami i dziewczętami, od dwóch miesięcy. A może to tylko sen?

    Ala odwraca się do mnie i mówi podniecona.

    – Dajesz mi lepsze orgazmy, ale to też jest niezłe. I już wiem, że to nie sen.

    – Jeszcze tego nigdy nie próbowałaś?

    – Zawsze miałam na sobie majtki. Byłam grzeczną dziewczynką.

    – A teraz już nie jesteś grzeczna?

    – Ależ jestem! Teraz jestem twoją grzeczną dziewczynką. Zawsze grzecznie robię, co każesz.

    – To znaczy, że ja jestem grzecznym chłopcem, też zawsze robię, co każesz.

    – To klepnij mi Pierożka!

    Poklepuję ją po Pierożku.

    – Ty draniu!

    Biorę ją na ręce, przenoszę kawałek i klepię Pierożka. Fale zachłannie wciskają się między nasze złączone uda.

    Przetaczamy się po płytkim dnie, to wbijam ją swoją męskością w piasek, to ona tryumfuje nade mną wznosząc się i opadając, lekka jak piórko. W końcu przez jej ciało przetaczają się spazmy rozkoszy,

    teraz i ja spełniam się w jej wnętrzu, wysuwam… Patrzymy oboje

    w milczeniu, jak fale wymywają z niej moje nasienie. Pozwalamy na to.

    Naprawdę staram się spełniać jej każde życzenie. Również te niewypowiedziane.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski