Category: Uncategorized

  • Kaja i Niko cz.IV – Ich ostatnia noc

    Kaja nie mogła się doczekać nadchodzącego spotkania. Wreszcie w deszczowy piątkowy wieczór wsiadła do taksówki, podstawionej na zamówienie Nika. Ubrała się w zbyt króciutką granatową sukienkę, z głębokim wcięciem w dekolcie, ścisło opinająca jej piersi i talię, ledwie zakrywającą okrąglutką dupcię. Złotawo-słomiane włosy rozpuściła swobodnie na ramionach. Marzyła o kolejnej nocy spędzonej z jej Kochankiem, ujeżdżając go i być pieszczoną przez niego i jego suczkę Sylwię. Gdy weszła do podstawionego auta z radością przyjęła obecność Rudej na tylnej kanapie.
    Jechały dobrą godzinę przez rozświetlone latarniami miasto, rozmawiały przy tym i chichotały ze sprośnych żartów kierowcy.
    Opuściły samochód pod niepozorną kamienicą. Ulica była opustoszała, jedynie przed drzwiami wejściowymi do budynku stał łysy bramkarz. Przepuścił obie Panie, wygłodniałym wzrokiem odprowadzając kołyszące się w opiętych sukienkach dupeczki. W środku przywitał je mrok i głośna muzyka. Łomot basów niósł się od samego wejścia, w korytarzu mijały obściskujące się pary. W jednym z ciemnych kątów, Kaja spostrzegła wielkiego murzyna nurzającego długie łapy w majteczkach młodej osiemnastki. Podnieciło ją to, poczuła wilgoć na cieniutkich stringach. Weszły na główną salę, zapełnioną po brzegi tańczącymi ludźmi. Podszczypywane i poklepywane dołączyły do szalejącego tłumu. Bawiły się dobre pół godziny, co raz podchodząc do barmana po kolejnego drinka. Początkowo Kaja, unikała niechcianych dotknięć, młodego chłopaczka, który chciał wsadzić twarz w jej dekolt odepchnęła – ten rzucając w jej kierunku kilka „dziwek” przykleił się do roztańczonej płomiennowłosej Sylwii. Jednak w miarę wypijanego alkoholu przestały jej przeszkadzać obce ręce obściskujące piersi. Wódka i monotonne basy wprawiały w trans, poczuła za sobą tańczącego faceta, wypięła zapraszająco tyłeczek i czuła jak muska ją stojącym w dżinsach wojownikiem. Po chwili jego dłonie znalazły się na biodrach i pięły wyżej na dekolt, szybko wyjęły jej wielkiego cyca zza sukienki. Poczuła, że chce tego. Rozciągnęła dekolt umożliwiając wysunięcie drugiego cyca. Bansowała tak przez sekundę między nogami Nieznajomego z gołymi donicami podskakującymi w rytm muzyki. Szybko zgromadziło się wokół niej mężczyźni, każdy centymetr jędrnej piersi był macany przez zboczonych gapiów. Mężczyzna, który stał za nią podwinął jej sukienkę do góry i zanim się zorientowała się co się dzieje, pochylił ją i wziął od tyłu. Odchylił paseczek stringów i wjechał kutasem w rozgrzaną cipkę. Głośna muzyka stłumiła jęknięcie. Penis wchodził w nią zwinnie po obfitym śluzie. Ktoś ze zgromadzonych zaczął ich nagrywać. Inny podszedł żeby dotknąć pośladków. Obcy pochylił ją jeszcze bardziej i posuwał bez pamięci. Cycki machały się do przodu i do tyłu w miarę jego ruchania. Ktoś pociągnął ją za sutka jak dojną krowę. Po chwili przyskoczył do niej nastolatek którego wcześniej przegnała. Jakby nigdy nic odpiął pasek, rozpiął rozporek i wcisnął jej w buzię owłosionego penisa.
    – Bierz go! Wiedziałem że dziwka! – wrzeszczał przez muzykę
    Wkurwiło to Kaję, wyjęła nastoletniego fiuta z ust. Chciała coś powiedzieć „pryszczatemu” jednak jej zwolnione usta zostały skierowane na kolejną zachęconą pałę. Ta była większa i twardsza. Zdecydowane ruchy dłoni nabijały jej buzię na kutasa tłumiąc wszelkie sprzeciwy. Gruba żołądź rozpychała migdałki. Z tyłu poczuła ciepło wylewające się z jej dziurki. „Tancerz” wyszedł z jej pizdy i jakby nigdy nic wytarł chuja w jej sukienkę i wrócił do zabawy w tłum. Była robiona na dwa obce baty, na widoku całego klubu. Zwolniona szparka została zastąpiona przez natrętnego Gnojka. Nie mogła protestować. Nie miała szans, mężczyzna z przodu demolował jej gardło. Młodziak jebał szybko jak zając, okładając jej dupcię serią klapsów. Doszedł szybko, mieszając spermy w jej pochwie. W tym samym czasie kutas w ustach drgnął i zalał jej gardło. Zakrztusiła się z nadmiaru nasienia. Gdy wyszedł z niej splunęła na podłogę nadmiarem białka. Już czuła kolejnego kutasa na szparce, jednak w tej samej chwili ktoś podniósł ją i zarzucił sobie na ramię. Z gołym wypiętym tyłkiem i wylewającym się z cipy nasieniem została przetransportowana przez całą salę.
    Wybawca zrzucił ją na miękką sofę w małym, burdelowo-różowym pokoiku.
    – Kurwa nie można cię na chwilę zostawić! – krzyknął z oburzeniem. Wybawcą okazał się Niko. Odpiął sprawnie jej zaspermioną sukienkę i rzucił gdzieś w kąt. Leżała przed nim zupełnie naga, pijana i napalona. Niko stanął w rozkroku, odpiął klamrę pasa i rozpiął rozporek. Znajomy owłosiony kutas wyskoczył zza bokserek. Trzymał w rękach skórzany pasek, przez chwilę myślała, że zacznie ją nim okładać, natychmiast włożyła jego fiuta w usta. Ssała pokornie. Po kilku sprawnych ruchach ustami zwaliła mu gruchę, zassała kulę, po czym połknęła pałę po same jajka. Niko mruknął z zadowoleniem. Odłożył pasek.
    – Dobra, teraz słuchaj. Dzisiaj możesz zarobić w chuj hajsu – Kaja nie przerywała obciągania swojemu Panu – Pierwszą część pieniędzy masz na stoliku w kopercie – Kaja przejechała rączką po grubym naganiaczu, uśmiechnęła się, uderzyła się jego pałą po policzku – Reszta dojedzie przelewem, od Ciebie zależy ile, a może być nawet 50 baniek! – Wyjął kutasa z jej ust – ubierz się odpowiednio!
    Odciął kawałki czarnej taśmy izolacyjnej i przykleił na jej sutkach. Podał przygotowany strój. I wyszedł Po chwili Kaja była gotowa, nałożyła nowy makijaż przygotowanymi kosmetykami. Trochę się niepokoiła o Rudą Sylcię, w końcu miały być razem. Spojrzała w lustro. „Sprzedajna Dziwka!” – szepnął głos rozsądku gdy zobaczyła swoje odbicie. Słomiane włosy luźno opadały na ramiona, twarz w nowym makijażu przypominała rasową kurwę. Wielkie piersi „D” oklejone czarnymi krzyżykami taśm prześwitywały przez siatkowaną, różową koszulkę na ramiączka, która kończyła się nad pępkiem. Pizda z zadbanymi włoskami również była dobrze widoczna pod cieniutkim, prześwitującym czarnym materiałem stringów w kształcie trójkąta. Obróciła się, cieniutki paseczek majteczek wrzynał się między wielkie pośladki i niknął między nogami. Sprzączki przyczepione do paska stringów podtrzymywały czarne siatkowe pończoszki o dużych oczkach, zaczynające się tuż nad kolanami. Wyszła tymi samymi drzwiami za którymi chwilę wcześniej zniknął jej Kochanek.
    W pomieszczeniu było ciemno. Przeszła parę kroków. Cipka domagała się ruchania. Pomasowała swoją myszkę. Rozbłysło nad nią światło, wokół nadal panował mrok. Odwróciła się, zauważyła lustro pokrywające całą ścianę, a w jego odbiciu siebie w kurewskiej kreacji z rączką masującą pisię. Gdy się zbliżyła do lustra zauważyła pełną salę. Było to szkło weneckie, co oznaczało, że jej akcje będzie widzieć cała sala. Rozbłysło kolejne światło, a w odbiciu lustra zobaczyła stojących za nią czterech zupełnie nagich mężczyzn! Wbiła wzrok w odbicia swoich dzisiejszych „oprawców”.  Wysoki 2 metrowy i chudy szatyn, obok dobrze zbudowany owłosiony Niko, dalej blondyn o twarzy 20 latka i zamarła… znajomy, stary, gruby i łysiejący pięćdziesięcioletni „Drużynowy” wolontariatu. Odruchowo zakryła wyeksponowane piersi, ale było za późno. Mężczyźni szybko podeszli do Blondynki. Ukucnęła, miała wokół głowy cztery kutasy. Chudy nabił jej usta jako pierwszy  na swojego fiuta. Chwyciła rączkami pozostałe dwa po bokach i masowała posłusznie. Czwarty mężczyzna podstawił jej pod odbyt gumowego fallusa, złapał jej biodra i powoli napierał kakaową dziurką na zabawkę. Chudy wyszedł z jej gardła, ledwo złapała wdech a Niko wypełnił ją swoim włochaczem, podtrzymał włosy i kierował jej głową wprzód i w tył. Chudy w tym czasie masturbując się odsłonił wydatne piersi zza siatkowej koszulki. Pomacał nabrzmiałe z podniecenia donice. Kaja wypuściła Nika z buzi wypluwając zwały śliny i jego śluzu na brodę i piersi. Łyknęła kolejnego chuja, mały ptaszek Drużynowego gościł kiedyś w jej gardle. Docisnął jej głowę do miękkiego i cuchnącego potem podbrzusza. Dusiła się jego kutasem i tłustym bebechem, kiedy w końcu ją oderwał zaczerpnęła głośno powietrza, ale zanim je wypuściła już czwarty ogier penetrował jej migdałki. Przez cały czas mężczyźni zmieniali się przy masturbujących rączkach. Co chwilę, jakiś imprezowicz pukał w lustro. Musiała przyznać w duchu, że oprócz Drużynowego, jej oprawcy są naprawdę dobrze wyposażeni. Krztusząc się obciągała dzielnie zmieniające się fiuty, a anus coraz bardziej rozszerzał się na podstawionym sex-gadżecie. Cycki lśniły od śliny, zaróżowione bo ciągle ktoś je tarmosił. W końcu Drużynowy podniósł jej dupę. Młody Blondyn spoliczkował ją, gdy oderwała buzię od jego naganiacza. Stary wszedł w jej dupę swoim małym wojownikiem, poczuła jego gorący zwisający brzuch na pośladkach. Posuwał powoli sapiąc jak lokomotywa. Niko nie przeganiając Młodziaka zbliżył się do jej ust.
    – Teraz suka łyknie dwa!
    Nie wierzyła, że to jej Niko, który owszem bywał brutalny ale teraz pomyślała, że może ją skrzywdzić w przypływie podniecenia. Chcąc nie chcąc przyjęła do ust dwa złączone fiuty. Po chwili poczuła, że Stary doszedł wypełniając jej odbyt białym kremem. Odszedł od niej bez słowa i usiadł wygodnie w fotelu. Pozostali mężczyźni przenieśli ją na twardą skórzaną ławeczkę, wprost na leżącego już Chudego. Spragniona pisia nabiła się na długiego chuja, ten oderwał z jej cyca taśmę i przyssał się do suta. Krzyknęła z nagłego bólu, przeciągnęła krzyk gdy Niko wsunął swojego chuja w rozszerzonego anusa. Panowie rozpoczęli wspólne jebanie. Czuła jak potężne ogiery na zmianę nurkują w jej dziurach. Dyszała i jęczała w podnieceniu. Czuła pod sobą spocone ciało Chudego, nad sobą znajomy zapach potu Nika. W jednej chwili Młody znalazł się ze swoim kutachem na wprost buzi i skutecznie ją zakneblował. Złapał obiema dłońmi za głowę i posuwał jakby jebał jej pizdę. Wydawała z siebie niezrozumiałe bulgotliwe odgłosy. Poczuła, że jej rąsia została nakierowana na kolejnego spragnionego penisa. Ze zgrozą pomyślała, że grono oprawców powiększyło się. Oderwała usta od Młodziaka, który już ładował swoją petardę w zwolniony odbyt. Łyknęła nowego fiuta. Ledwie doszła do połowy długości, a on nadal napierał. Łzy popłynęły po policzku rozmazując makijaż. Dopiero teraz zobaczyła czarną pałę przed sobą i ładnie wyrzeźbiony murzyński brzuch. Nie mogąc władować całego, Murzyn zaczął powoli ruchać jej gardło. Po chwili wyjęła go by zaczerpnąć tchu, przeciągnęła dłonią po czarnym węgorzu, i zeszła ustami niżej liżąc kołyszące się jądra. Tymczasem Niko wskoczył przed Młodziaka zajętego jej analną dziurką i powoli wciskał swojego pytona do zajętego odbytu. Kaja zawyła z bólu. Panowie ryknęli w zachwycie i po woli zaczęli ją zadowalać jednym chujem w cipce i dwoma w odbycie. Poczuła eksplodującą falę gorącej przyjemności. Policzkowana dupa piekła, miętolone i lepkie od śliny cyce bolały, ale teraz zaczęło to sprawiać przyjemność młodej studentce. Wkrótce facet na którym leżała z głośnym jękiem spuścił się w jej pochwie. Zrzucił ją z siebie i odszedł na fotel, kątem oka spostrzegła Rudą Sylcię ciągnącą fiuta siedzącym mężczyznom. Nie mogła ich zliczyć, ale było ich już przynajmniej 10. Każdy z kutasem postawionym na baczność, zadowalający się ręką lub dziurami którejś z Pań. Młodziak doszedł w jej dupie. Ciepły strumień nasienia, lał się dobre kilka sekund z wyposzczonego chuja. Niko pozostający w jej anusie uniósł ją, rozwierając jej nogi zapraszająco. Murzyn szybko skorzystał z okazji wsuwając Czarnego Węgorza w rozciągniętą waginę. Kaja jęknęła głośno w ekstazie. Jebali ją oboje Czarny w piździe, Biały w odbycie. Murzyn nie mogąc złapać ustami jej wielkich podskakujących piersi przyssał się do jej ust. Odpowiedziała na pocałunek, poczuła długi jęzor penetrujący jej migdałki. Znów poczuła gorąco rozsadzające ją od wewnątrz. Doszła drugi raz. Panowie postanowili ją dymać póki starczy sił. Pierwszy skończył Niko. Gdy wyjął fiuta, zwieracze wypuściły na posadzkę strumień spermy. Spocona i podniecona myślała, że za chwilę zrobią sobie przerwę, ale w tej chwili przyskoczył do niej wypoczęty Stary. Murzyn pozwolił, by Kaja nabita na jego dzidę odgięła się do dołu. Stary złapał jej ramiona. Bez zbędnych formalności połknęła Ptaszka, a grubas mruczał obleśnie, bawiąc się jej błyszczącymi, mokrymi cyckami. Panowie zmieniali się tak długi czas, część z nich zaspokajała swoje rządze w Rudej Sylwii, jednak obrzmiałe wielkie balony i równie czerwona dupa zachęcały ogierów do ruchania Blondynki. Kaja po którymś z kolei orgazmie omdlała, ostatnią rzeczą jaką zapamiętała był Murzyn jebiący jej rozciągniętą pizdę pełną pięścią aż do nadgarstka.

     

    Ocknęła się w samochodzie gdy świtało. Siedziała w fotelu pasażera w swojej sukience którą włożyła wieczorem. Bez majteczek i stanika. Pas bezpieczeństwa wrzynał się jej między piersi. Obok siedział mężczyzna, ten sam wysoki chudzielec który w nocy ruchał ją we wszystkie dziury. Teraz prowadził samochód.
    – Co się dzieje? Gdzie Pan mnie wiezie!?
    – Spokojnie zaraz będziemy. Mocno spałaś.
    – Gdzie? Nie znam tej okolicy, proszę się zatrzymać!
    Chudy złapał ją za kark
    – Dzisiaj jesteś moją własnością. Kupiłem cię od Nika, teraz nie masz imienia, jesteś suką i spełniasz moje zachcianki – zwolnił żelazny uścisk.
    – Nie jestem na sprzedaż!
    Nie mogła dłużej protestować, wolną ręką rozpiął rozporek i nabił jej usta na stojącego kutasa. Cała sytuacja podnieciła ją, porwanie i seks. Przypomniała sobie, że na pewno jej wyczyny zwrócą się w pieniądzach.
    – Dojedziemy to zjemy coś – gadał Chudy jakby do siebie, Kaja posłusznie lizała fiuta – jestem głodny… W sumie mój mały przyjaciel też – zaśmiał się ukontentowany z dowcipu – i przygotujesz się na drugą część zabawy. Obyś się spisała, bo Pan się rozgniewa, a jak Pan się gniewa to sunia ma nieprzyjemności – pogłaskał ją po włosach, jakby naprawdę była jego maskotką.

     

    Przyjechali do ogromnej willi stojącej samotnie wśród lasów i łąk. Od razu poprowadził ją do kuchni. Po drodze nikogo nie widziała, wyglądało na to, że byli sami w ogromnym pałacu Chudego. Mężczyzna wstawił coś do odgrzania w piekarniku.
    – Zajmij się sałatką – rzucił do niej po czym wyszedł z pomieszczenia
    Kaja zbliżyła się do lady i z wprawą siekała warzywa. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie ciasna sukienka – pomyślała. W korytarzu zabrzmiała muzyka. Chwilę potem poczuła jego dłonie na biodrach, potem na piersiach.
    – Szybciej suczko, jesteśmy głodni – mruczał jej do ucha, pieszcząc kark swoim ostrym zarostem.
    Odebrał jej nóż. Przestraszyła się, że chce zrobić coś złego. Poczuła zimną stal na swoim wielkim tyłku i odgłos rozcinanego materiału sukienki. Potem zrobił to samo z górą sukienki. Wielkie pośladki były udostępnione, z przodu nad skrojonymi warzywami wylał się obfity biust. Znowu naszła ją ochota na seks, poczuła że cipka jej się poci. Jego język wślizgnął się do rowka, a ręka masowała pizdę. Stanęła w rozkroku chcąc zwiększyć doznania. Jęknęła przeciągle. Chudy wyprostował się i wszedł w jej pizdeczkę. Ruchał spokojnie, zatapiając swój tłok coraz głębiej w rozochoconą, gorącą pisię. Ręce przez chwilę masowały cycki. Czuła się dobrze, pieszczona przez nowego kochanka. Zamknęła oczy i poczuła na ustach coś zimnego i twardego. Chudy powoli wciskał jej do buzi korzeń marchewki.
    – Pokaż co potrafisz – mruknął cicho posuwając ją od tyłu. Kaja podniecona „kulinarnym” zagraniem przyjęła warzywo, pieszcząc twardy trzon językiem, chociaż „co potrafi” pokazała zeszłej nocy. Chudy wyjął fiuta z jej cipki. Obdarzył dupcię kilkoma soczystymi klapsami, na co Kaja syknęła z bólem, gdyż odezwały się piekącym bólem, pamiątką minionej orgii. Poczuła mokry, twardy korzeń warzywa wciskający się w jej dupę!
    – Rozszerz poślady suczko! – rozkazał, a jej dłonie natychmiast odciągnęły obfite pośladki ukazując otwór odbytu. Chudy splunął w jej dziurkę i ponownie naparł marchwią.
    – Kurwaaaa… bolii – jęknęła
    – Bo się pogniewamy! – rzucił nie przerywając warzywnego analu.
    Chwilę potem Kaja „połknęła” marchewkę drugą stroną. Zwieracze zablokowały warzywo w środku, czuła jedynie długie listki naci wystające z jej dupci.
    – Suniu jestem pod wrażeniem! – krzyknął Chudy po czym odwrócił ją przodem do siebie i znów zapuścił długiego ogiera w jej mokrą waginę. Ruchał szybko przysysając się do jej cyców i ust. Pragnęła go, jęczała w zachwycie z fiuta penetrującego jej gorącą pochwę i równie gorącego języka zapuszczającego się w jej gardło. Mruknęła z bólu, gdy usadził ją na ladzie, marchewka w odbycie dała o sobie znać. Cipa zacisnęła swe wrota na zaspokajającym ją palu. Jęczała w ekstazie. Ich stosunek przerwał nagle odgłos piekarnika.
    – Nareszcie! – krzyknął uradowany wychodząc z jej środka. Zdenerwowało to Kaję. Podał danie na porcelanowych talerzach – Ani mi się waż! – zawołał, gdy próbowała wyjąć marchew.
    Zlękniona Blondynka usiadła na krześle przy stole, zjadła pierwszy kęs.
    – Nie zrobiłaś sałatki… – Mężczyzna załamał ręce, a w jego oczach błysnęły iskierki – Wypnij no dupę! – zawołał klepiąc w pośladek – co ty tu schowałaś?
    Kaja ochoczo wypięła dupeczkę między siedziskiem a oparciem. Poczuła twardą marchew wychodzącą z jej środka.
    – Kurwa, gałązka się ułamała – mruknął zza jej tyłka. Po chwili rozszerzył jej pośladki, dał klapsa. Zbyt mocno. Czuła jak jego ręka odbija się na jędrnym półdupku.
    – Wypuść ją maleńka!
    Poczuła się głupio, ale mimo wszystko zakłopotanie ustępowało miejsca podnieceniu. Chudy masował jej pochwę. Nadęła się i wkrótce zwieracze wypuściły 15 centymetrowy kawał marchwi. Chudy potarł go jeszcze o wciąż mokrą cipkę. Włożył do jej ust.
    – Gryź psinko!
    Ugryzła pokryte śluzem warzywo, które przez całe ruchanie tkwiło w jej odbycie. Mężczyzna splunął jej jeszcze do gardła i gdy połknęła zjadł resztę „odzyskanej” marchwi.
    Ku jej zdziwieniu nie był to koniec wspólnego posiłku. Chudy szybko zjadł swój obiad, po czym stanął nad nią i bezwstydnie wyjął sflaczałego penisa.
    – Popracuj nad nim Sunio – pogłaskał po złotych włosach.
    Przełknęła jedzenie i natychmiast jej rączka energicznie naciągała jego napletek. Z ochotą włożyła mięciutkiego penisa go do ust. Słodko-kwaśny smak sosów zmieszał się ze słonawym fiutem. Czuła jak pęcznieje w jej gardle. Chudy przejął inicjatywę sterując jej główką wprzód i w tył. Wkrótce długi i chudy kutas, podobnie jak właściciel stał przed nią na baczność.
    – Teraz Pan nakarmi swoją sunię – Mężczyzna wziął w rękę trochę zmieszanego z sosem ziemniaczanego purre i rozprowadził po sztywnym drągu. Po chwili tak podana porcja jedzenia zniknęła w ustach Blond-suczki. Po dwudziestu minutach Kaja zjadła swój obiad zmieszany z wydzielinami z penisa. Na koniec obciągnęła mu raz jeszcze „na czysto” połykając porcje spermy i podziękowała za smakowity oral.
    Jej Pan klasnął w dłonie. Wkrótce w kuchni zjawiła się trzecia osoba. Był to niski, niemal jej wzrostu blondyn o czarnych oczach i miłej twarzy cherubina. W ręku trzymał srebrny łańcuch i skórzaną obrożę.
    – Tomek oto nasza nowa sunia, przygotuj ją na… sam wiesz na co – Chudy uśmiechnął się dotykając gładkiego policzka mężczyzny.
    Tomek szybko założył jej obrożę i zapiął na długi srebrny łańcuch. Gwizdnął na nią. Wstała. Chudy w tym momencie uderzył ją w cyca. Zapiekło.
    – Pieski w tym domu chodzą na czterech łapkach!
    Kaja schowała dumę w kieszeń i posłusznie padła na czworaka. Chudy poczochrał ją po głowie, a Tomek wyprowadził. Szła za nim na kolanach, prowadzona na łańcuchu w podartej sukience z wyeksponowaną dupą i cycami machającymi się na boki, a wtórował im cichy brzęk metalu smyczy.

    Zaprowadził ją do łaźni, przez cały czas była na smyczy i na kolanach. Wymył ją ostrą szczotką zupełnie jak… psa. Zadbał o „naoliwienie” lubrykantem kakaowego oczka Blond Cycoliny. Z wprawą zrobił fryzurę i wyzywający makijaż. Kaja zastanawiała się, jaką rolę pełni niski mężczyzna w rezydencji Chudzielca. Miał około 25 lat. Był nawet przystojny, choć zauważyła, że siłownię omijał szerokim łukiem w przeciwieństwie do właściciela, który chociaż wysoki i chudy miał całkiem ładnie wyrzeźbione mięśnie. Założywszy podany strój składający się z czarnego koronkowego biustonosza, takich samych stringów i siatkowych pończoszek Tomek szarpnął smycz i wyprowadził ją.
    Gdy doszli do obszernego pokoju gestem wskazał, by wskoczyła na szerokie łóżko, zaczepił smycz o barierkę, a sam stanął przy drzwiach z założonymi rękoma. Chciała seksu, była gotowa na rżnięcie. Postanowiła go sprowokować. Prężyła się, przez co jej wielkie cyce wyglądały na jeszcze większe. Kręciła wielką pupą, rozłożyła zapraszająco nogi masując cipkę. Wprawne oko Cycoliny nawet nie spostrzegło namiotu w kroczu. Gdy paluszkiem zakręciła w pochwie i wylizała swój słodki nektar jej opiekun poruszył się, głośno przełknął ślinę. Mruknęła z zadowoleniem.
    Nagle drzwi otworzyły się z hukiem, do pokoju wszedł jej Pan całkiem nagi. Masując swojego wojownika wskoczył na miękkie łoże. Stanął nad Kają i usiadł jej na brzuchu, ściągnął smycz. Włożył długiego chuja między wielkie cycki, splunął i jeździł parówą do przodu i do tyłu.
    – Dobra Sunia, stęskniła się za Panem i chce kutasa… – uszczypnął w różowego sutka.
    Podniósł się i włożył go jej usta. Kaja z pomrukiem zadowolenia zassała czubek penisa. Chudy podniósł się nad nią i wpuszczał chuja głębiej w jej gardło. Kiedy wjechał do połowy zakrztusiła się, chciała odepchnąć siadające na niej biodra, ale była za słaba. Właściciel dał jej chwilę wytchnienia wycofując swojego ogiera, pstryknął w palce. Na ten znak Tomek przyskoczył do jej cipki i zaczął minetę. Podnieciło ją to, ponownie przyjęła napierającego Chudzielca. Po paru minutach takiego oralu fiut wyciągnął za sobą nity śliny zalewające jej twarz, mężczyzna usiadł na jej twarzy. Jego włochaty odbyt znajdował się nad jej ustami.
    – Liż Panu dziurę – zachęcał siadając na niej i wiercąc wielkim tyłkiem.
    Ciepła moszna rozpływała się na jej nosie. Jej języczek dzielnie wwiercał się we włochaty anus Pana. Czuła jego ciepłe wnętrze. Wiedziała, że go podnieciła, Chudy masturbował się nad jej twarzą. Wznoszące się i opadające jądra pozwoliły jej noskowi poczuć ostry zapach mężczyzny.  
     Szarpnięciem smyczy ustawił swoją Sukę na czworakach i wszedł tym razem w jej dupę, na pieska. Tomek czekał obok nich na klęczkach. Po chwili ruchania Chudy podał mu swojego chuja do wylizania i ponownie posuwał swoją nową maskotkę. Po kilku minutach grzmocenia, położył Kaję na boku, i w pozycji leżącej przyspieszył jebanie. Blondynka wyła z podniecenia, energicznie masowała rozpaloną cipę, ale zaraz mężczyzna skrępował jej ręce. Zamknęła oczy, czuła podskakujące cyce, co chwilę miętolone przez wielką dłoń jej Pana. Gdy ją wypuścił, leżeli oboje zapoceni. Służący w tym czasie przyskoczył do swojego Pana obciągając mu fiuta, ten pogłaskał go po włosach. Kaja w tej chwili zrozumiała jaką rolę pełni Tomek w willi.
    Chudy zaprosił blondyna na środek łoża. Tomek rozebrał się i położył między nim, a Kają. Po głośnym westchnięciu Kaja zrozumiała, że jej Pan właśnie postanowił zadowolić się służącym. Naparła dupcią na krocze Tomka i wsadziła sobie jego fiuta w odbyt. Służący ruchał ją w rytmie grzmocącego go Pana domu. W podnieceniu szarpał za smycz podduszając ją. W końcu poczuła ciepły strumień wypełniający jej odbyt. Chciała się obrócić i wylizać spracowanego fiuta, ale kolejne ruchy przypomniały jej że Chudzielec jeszcze ruchał młodego mężczyznę. Po długim oczekiwaniu jej Pan jęknął, szarpną za smycz swojej suki. Zwalił sobie jeszcze kilka razy i wystrzelił spermą na twarze Blondynki i Blondyna.
    Kaja została zmuszona do wylizania obu chujów, ponadto Pan nakazał wylizanie odbytu Tomkowi. Powoli spiła białko swego Pana z wnętrza faceta.
    – I jak psinie smakował deserek? – spytał jej Pan, gdy skończyła – zaczekaj! –  wsunął jej palca w cipę:
    – Dlaczego nie doszłaś!? Suko nie podobało ci się? No to się pogniewamy – uderzył ją z liścia w policzek, gdy upadła na łóżko założył jej na głowę w prześcieradło.
    – Rozgniewałaś Pana, ostrzegałem że pieski mają wtedy nieprzyjemności. Ale jeszcze dojdziesz Suko i to nie raz…

     

    Chudzielec zostawił ją w chłodnym pomieszczeniu, twarz wciąż miała zasłoniętą, ręce skrępowane za plecami. Kiedy jakimś nadludzkim wysiłkiem  zrzuciła białą tkaninę z głowy (wciąż była na smyczy) zorientowała się, że jest w stajni. Wokół panował półmrok i zapach koni i siana. Pod gołymi stopami czuła zimny beton przykryty sianem. Przeraziła się jaką seksualną karę, po marchewce i stosunku biseksualnym, może wymyśleć jej Pan. Ciało pokrywała gęsia skórka, sutki zbiły się w twarde jagody. Wtedy przypadkiem zauważył ją jakiś zarośnięty typ w podartym ubraniu, chyba stajenny. Na jej widok gwizdną głośno
    – Witalij zobacz no co nam spadło z Pańskiego stołu!
    Za nim do boksu wpadł drugi mężczyzna z tygodniowym zaniedbanym zarostem. Na jej widok podrapał się w krocze. I znów się zaczęło. Pierwszy bez zbędnych formalności zaczął brutalnie zabawiać się jej piersiami. Gdy krzyknęła i splunęła mu w twarz, uderzył ją na odlew. Włożył dłoń w jej krocze i wierzgał palcami w piździe. Drugi oprych odpiął spodnie i podsunął pod jej nos cuchnącą pytę. Połknęła go. Był obrzydliwy. Podobnie jak właściciel cuchnął potem, moczem, wódką i zwierzętami. Naparł w jej usta gwałtownie. Gdy go zatrzymał zakrztusiła się. Myślała, że zwymiotuje, ślina poszła jej nosem. Oprych zaśmiał się tylko i kontynuował oral. Drugi boleśnie gryzł jej sutki. Nie mogła go odepchnąć, ręce wciąż były związane. Po bolesnej palcówie oprych szarpnął za jej smycz. Podniosła się i natychmiast zgiął ją wpół zapuszczając śmierdziela w jej mokrą szparkę. Jebali ją zgodnie zmieniając się przy cipce i ustach. Gdy trzęsące się nogi odmówiły posłuszeństwa, dosiadła bolca na siedząco. Wkrótce poczuła trzeciego kutasa w dupce, w jej boksie zrobiło się nagle tłoczno. Trzeci doszedł szybko, zmienił się z kolejnym. Podobnie jak przy ustach, jeden brodaty parobek dał jej w przerwie między fajami spory łyk bimbru. Kolejny od anala docisnął ją do pierwszego typa na którym leżała. Z obrzydzeniem padła na jego śmierdzące ciało. Gwałt trwał ponad pół godziny, szczytowała przy tym kilka razy, sperma lała się z jej tyłka i cipki obfitymi strumieniami po nogach. Gdy żule uznały że już nie ma miejsca w dziurach spuszczali się na ciało, na włosy i do buzi Blondynki. Ich nasienie miało gorzki smak. Zostawili około północy. W zimnej ciemności leżała rozpalona, zaspokojona, cała w męskim nektarze.

    Rano Tomek umył ją w stajni, pomógł założyć rozprutą sukienkę i odprowadził na podstawiony samochód. Gdy wsiadała wręczył jej małe pudełeczko. Kierowca był poinstruowany gdzie ma jechać, bez zbędnych formalności ruszył. Nie widziała Chudego, zaczęła się niepokoić, że dała się wyruchać wszystkim facetom w okolicy za darmo. Przypomniała sobie o pudełku, w nadziei odnalezienia choćby zadatku otworzyła wieko. Niestety w pudełku znajdowała się jej obroża i świeża marchewka. Ponury żart jej byłego Właściciela. Wtedy kierowca zjechał w leśną drogę, powiedział, że kurs nie jest opłacony i że mogą się dogadać w inny sposób. W jednej chwili znalazł się na tylnym siedzeniu. Kai było obojętne, jeden fiut więcej czy mniej. Obciągnęła kolejnego chuja o pokaźnych rozmiarach. Potem z wprawą dosiadła go. Skończył w niej i ruszyli w dalszą podróż.
    Jechali jeszcze dwie godziny, podczas których wyruchał ją jeszcze trzy razy. Ostatni raz na poboczu, dociśniętą do maski. Podniecona i zmęczona słuchała sapania jej szofera i trąbiących samochodów i ciężarówek. Wieczorem była w domu. Jej konto bankowe nadal pozostawało puste, konto obciągniętych kutasów – wolała nie wspominać. Co gorsza nie mogła się dodzwonić do Nika. Wyglądało na to że zrobiła z siebie kurwę jakich mało. Tylko, że one biorą za swoje usługi pieniądze.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Harry McGonagall

    Zapraszam na ostatni odcinek przygód Blondynki 😉

  • Anielska Alicja cz. 1

    Dla A.

             Wpatruję się w jej brązowe oczy. Szeroko otwarte, zdają się z premedytacją przyciągać mnie coraz bliżej i bliżej. Każda kruczoczarna rzęsa dokłada się do wizerunku dziewczyny moich marzeń. Każde mrugnięcie podsyca pragnienie dotknięcia tej niewinnej, nieskazitelnej twarzy i zatopienia się w jej aksamitnych ustach. Mogę to zrobić w każdej chwili, przecież leżę tuż obok niej. Ale nie spieszę się. W końcu czekałem na ten moment latami. Mogę poczekać jeszcze kilka sekund.
             Na młodziutkiej twarzy pojawia się subtelny uśmiech, a zupełną ciszę przerywa ledwie słyszalny szelest pościeli. Czuję na swoim ramieniu delikatny dotyk dłoni. Na moment odrywam wzrok od jej oczu i spoglądam na drobną dziewczęcą rękę gładzącą moje nagie ciało. W porównaniu do mojego umięśnionego ramienia wydaje się taka mała, całkowicie zdana na mnie. A jednak to ja czuję się zdany na nią. Przez okno wpada srebrna księżycowa poświata, wyodrębniająca nasze sylwetki ze wszędobylskiego mroku. Dziewczyna powoli oplata moje nogi swoimi i przysuwa się bliżej mnie, tak, że czuję na sobie jej przyspieszony oddech. Objąwszy ją ramieniem, wędruję dłonią po miękkiej skórze jej pleców, by po chwili przytulić ją mocno do siebie. Zatapiam rękę w lśniących, ciemnobrązowych włosach, i ponownie spoglądam jej w oczy. Ich niebywały błysk daje znać o wzbierającej żądzy, ale jednocześnie widać w nim typowo młodzieńczą niewinność i poczucie zaufania. Muskam wargami jej policzki, a dłonią czule masuję kark i szyję, patrząc, jak ślicznotka zatapia się w miłym relaksie. Ciemny pokój przepełnia cisza, przerywana jedynie dziewczęcymi westchnieniami przyjemności. Czując coraz silniejsze pobudzenie, obejmuję jej twarz i pożądliwie liżę jej usta, co chwila cmokając je zmysłowo. Czuję jak jej języczek reaguje na pieszczotę i zanurza się między moje wargi, figlarnie falując na moim podniebieniu. Przymykam oczy i w przypływie ekstazy przyciskam dziewczynę do siebie. Nasze nagie ciała ocierają się w erotycznym tańcu, a wzajemne pieszczoty potęgują upojny błogostan. Lubieżnie masuję jej krągłe, ponętne piersi, i drażnię jędrne sutki koniuszkami palców. Wsłuchuję się w ciche pojękiwania, które tłumię kolejnymi pocałunkami. Nasze wilgotne usta droczą się ze sobą jakby w psotnej rozmowie, w niewysłowionym flircie, baraszkując niczym niepokorne urwisy. Moja kochanka wierci się w porywach rozkoszy, oplatając swoje ciało wokół mojego, i raz po raz obdarza mnie nęcącymi spojrzeniami. Czuję, jak moja męskość styka się z jej biodrami i brzuchem, wywołując przyjemne naprężenie, a jej powabne nogi uciskają moje krocze. Rytmiczne ruchy rozognionej dziewczyny dają mi do zrozumienia, że pragnie więcej. Nasze oczy spotykają się ponownie w namiętnym spojrzeniu. Nie potrzeba słów – widać, że jej ciało jest już rozpalone do granic, a na twarzy jawią się gorączkowe rumieńce. Posyła mi kolejny słodki uśmiech, liże swój paluszek i dotyka nim moich ust, podczas gdy moja ręka wędruje między jej nogi. Gładzę zgrabniutkie uda niewinnej panienki i powoli przesuwam się w stronę krocza. Pocieram je z wyczuciem, rozchylam wargi i zaczynam pieścić jej mokry skarb, krążąc zmysłowo palcami i coraz to wzmagając intensywność. Obserwuję, jak na jej anielskiej twarzy pojawia się grymas rozkoszy, a usta rozwierają się w przeciągłym pomruku zadowolenia. W miarę jak masuję jej wilgotną, głodną ekstazy łechtaczkę, dziewczyna pręży się i wzdycha, a jej tułów zaczyna sugestywnie dygotać. Wciąż jęcząc pod wpływem pieszczot, przytyka dłoń do ust i ponownie zwilża swoje drobne paluszki, by po chwili chwycić nimi mojego nabrzmiałego członka. Dotyk jej czułej ręki przyprawia mnie o zawrót głowy. Wzdycham ciężko w napływie nieoczekiwanej przyjemności i coraz mocniej napieram palcami na jej łechtaczkę, pocierając ją żarliwie. W odpowiedzi ślicznotka wznawia zabawę moim przyrodzeniem. Mokrymi paluszkami muska czubek żołędzi, a po chwili ciągnie napletek jak najdalej w dół i ściska na kilka sekund. Oddycham szybko i chwiejnie, podczas gdy moja kochanka swoimi filigranowymi dłońmi masuje mojego olbrzyma w górę i w dół, dopasowując rytm do tego, w którym ja pocieram jej różowiutką, wrażliwą muszelkę. Dziewczyna nieustająco stymuluje żołądź, a ślina na jej rękach łączy się z preejakulatem w przyjemnie śliski płyn. Pokój przepełniają ciche odgłosy pieszczot i oddechów, coraz częściej przechodzących w jęki. Nasze pokryte potem ciała pulsują w stanie nieopisanej błogości. Po raz kolejny nasze usta łączą się w gorącym pocałunku. Smak jej języczka wydaje mi się zakazanym owocem, ambrozją dostępną jedynie dla niewiniątek, grzeszących po raz pierwszy. Zniewalające oczy słodkiej kusicielki zdają się wyrażać niemy zachwyt nad skalą odurzenia, jakiego doznaje w naszych intymnych igraszkach. Pod wpływem mojego dotyku jej zgrabna pupa wznosi się i opada jak we frywolnym balecie, a wdzięczne nóżki wyginają się w geście zadowolenia. Zwarci w miłosnym uniesieniu czujemy, że za moment eksplodujemy, że wyrzucimy z siebie cały ładunek rozkoszy, jaki się w nas zbiera. Zatapiam wzrok w błogim dziewczęcym spojrzeniu i masuję mokrutką łechtaczkę, wzmagając u kochanki narastającą falę ekstazy. Przez moje ciało przechodzą gorące dreszcze, gdy jej grzeszne pieszczoty zbliżają mnie do upojnego finału. W tym szczytowym stadium cielesnej euforii poczucie czasu przestaje już dla nas istnieć. Jej nogi i talia wiją się w spazmach potężnego orgazmu. W tym samym momencie mój wrzący spermą członek ulega wreszcie presji ściskającej go zgrabnej dłoni. Przeciągły jęk obojga ust wypełnia pomieszczenie. Mimowolne skurcze przejmują kontrolę nad dziewczyną, a mój przekrwiony penis wystrzeliwuje w jej rękach salwami lepkiej cieczy, z całej siły wypluwając rozkosz.
             Leżymy obok siebie na wznak. Wsłuchuję się w jej oddech. Wciąż bardzo szybki, jakby odreagowujący to, co się stało, dochodzący do siebie. Odwracam się, by na nią spojrzeć.

             I wtedy się obudziłem.
             Cały zlany potem, w półprzytomnym transie wtuliłem się w poduszkę w desperackiej nadziei, że piękność z mojego snu nie była urojeniem. Ale po chwili dotarła do mnie niepocieszająca rzeczywistość. Podniosłem się z trudem i spojrzałem na zegarek. 2:19. Środek nocy.
             Sadzę, że przyjemne sny są znacznie gorsze od koszmarów. Po upiornej nocy przynajmniej budzisz się z ulgą, a nie poczuciem zawodu. Zwłaszcza w tym przypadku, kiedy śniła mi się ona.
             Alicja.
             Nie pamiętam, bym kiedykolwiek myślał w ten sposób o innej dziewczynie. Tylko ona zajmowała miejsce w najgłębszych zakamarkach mojej wyobraźni. Pamiętam, jak wpatrywałem się w nią na lekcjach w podstawówce, naiwny i całkowicie nieświadomy jeszcze swojej seksualności. Cała promieniejąca, z niepowtarzalnym uśmiechem na twarzy, już wtedy stała się dla mnie definicją kobiety. A z roku na rok piękniała coraz bardziej. W gimnazjum chodziliśmy już do różnych klas, ale wciąż widywałem ją między zajęciami, a wyznacznikiem dobrego dnia było to, czy ją zobaczę, czy nie. W całym niedojrzałym motłochu niewyżytych nastolatków Alicja ciągle pozostawała czysta, niewinna, nieskalana. Ogłupiałe towarzystwo mimo usilnych starań nie było w stanie wpłynąć na jej wrodzony urok. Wciąż mam w oczach nasze spacery po lekcjach, kiedy odprowadzałem ją do domu. Pamiętam, jak potknęła się o gałąź, kiedy chodziliśmy po parku, i runęła jak długa na ziemię. Próbowałem ją złapać, ale sam potknąłem się o inną gałąź. Pamiętam jej zalotny uśmiech, kiedy zapraszałem ją do kina. Jej słodkie napady śmiechu, kiedy opowiadałem jej o moich przygodach z kolonii. Pamiętam też, że na zakończenie gimnazjum brała udział w programie artystycznym i tańczyła przed całą szkołą. Powiedziałem jej wtedy, żeby się nie bała. I posłuchała mnie. Byłem świadkiem, jak z wdziękiem wskoczywszy na scenę w krótkiej białej sukience zaczęła pląsać w subtelnym tańcu, w pełni swojej zwiewności. Każdy jej ruch był czymś nadzwyczajnym. Czułem się zazdrosny, że tyle osób mogło na nią patrzeć. Chciałem, żeby tańczyła tylko dla mnie.
             Trzy lata później oboje kończyliśmy już liceum. Ale nie to samo liceum. Zerwanie kontaktu z Alicją było okropnym przeżyciem, z którym nigdy nie mogłem się pogodzić. Nie mogłem odżałować, że nie wykonałem jednego kroku dalej, że nie przygarnąłem jej do siebie. Bo przecież któż inny mógłby docenić tak wysublimowany dziewczęcy wdzięk? Każdy by ją zranił, potraktował trywialnie, jak przedmiot. To nie była dziewczyna dla byle kogo. A ja pozwoliłem, żeby poszła dalej sama, bez kogokolwiek, kto mógłby ją zrozumieć.
             I dopiero teraz, po zdaniu matury, pojawiła się szansa, by to naprawić. Trzy dni temu dowiedziałem się od ojca, że nie dalej jak dwa domy od nas wprowadza się Alicja z rodzicami. Podobno atmosfera miasta była dla nich nie do zniesienia i postanowili przenieść się w cichsze, wiejskie rejony. Ta informacja odwróciła mój świat do góry nogami. Od trzech dni spanie było dla mnie największą możliwą katorgą. Myślałem tylko o niej. O tym, czy się zmieniła. Czy nadal tak niesfornie poprawia włosy i czy śmieje się w ten sam sposób. Czy dalej jest tą dziewczyną, w której się zakochałem?
             Rozmyślając o swoim upojnym śnie zwlokłem się z łóżka i podszedłem do okna. Była ciepła czerwcowa noc, a tego roku lato odkryło cały swój urok wyjątkowo wcześnie. Stwierdziłem, że nie zdołam zasnąć z powrotem, więc wymknę się po cichu na zewnątrz, żeby popatrzeć na nowy dom Alicji.
             Największą zaletą domku jednorodzinnego jest to, że w każdej chwili można z niego wyjść. Nie ma klatki schodowej, nie ma sąsiadów. Nie trzeba nawet brać klucza. Wystarczy się ubrać i otworzyć drzwi. I tak też zrobiłem. Wsunąłem swoje znoszone czarne jeansy i założyłem szarą koszulkę. Z zadowoleniem zauważyłem, że rękawy ciasno opinają mój niemały biceps. Zawsze lubiłem dbać o swoją sylwetkę. Nie muszę chyba dodawać, że z myślą o Alicji.
             Zszedłem cicho po schodach, uważając by nie zbudzić rodziców, i po kilku sekundach byłem już na zewnątrz. Uderzyło we mnie przyjemne, rześkie powietrze, a rozgwieżdżone niebo świetnie dopasowało się do mojego nastroju. Nie musiałem iść daleko. Dom, który kupili rodzice Alicji, stał nie dalej jak pół kilometra od mojego. Stanąłem naprzeciwko ogrodzenia i spojrzałem w okna. Były zupełnie ciemne, nie tylko ze względu na późną porę, lecz przede wszystkim dlatego, że nikogo nie było w środku. Alicja miała się wprowadzić dopiero za kilka dni. Mimo to zauważyłem stojące obok garażu ogromne tekturowe pudła i metalowe skrzynki. Z niektórych wystawały narzędzia i inne obiekty, których nie potrafiłem rozpoznać, zdany jedynie na światło księżyca. Czyli już tu byli. Zostawili część rzeczy, więc lada moment tu zamieszkają. Poczułem przyjemny dreszczyk podniecenia. Prawda była jednak taka, że obawiałem się ponownego spotkania z Alicją równie mocno, jak go pragnąłem. Miałem świadomość, że prawdopodobnie będę musiał zaakceptować fakt, iż ma chłopaka, wiele własnych zmartwień, i nie będzie miała ochoty odświeżać znajomości. Z drugiej strony trudno mi było uwierzyć, że spośród tylu podmiejskich miejscowości, przeprowadziła się akurat tutaj, pół kilometra ode mnie. Zbiegi okoliczności to przedziwne zjawisko.
             Nagle spostrzegłem, że polna dróżka, na której stałem, zaczęła się rozjaśniać. Odwróciwszy się, ze zdumieniem ujrzałem zbliżające się światła reflektorów. Czym prędzej zszedłem z drogi i stanąłem za pobliskim murkiem.
             Ku mojemu rosnącemu zdziwieniu samochód nie pojechał dalej, tylko zatrzymał się przed bramą domu, w który przed chwilą się wpatrywałem. Światła zgasły i dobiegł mnie charakterystyczny dźwięk otwierających się drzwi auta. Wychyliłem się nieco, by lepiej widzieć, kto wysiada z samochodu. Była tylko jedna osoba. Szara sylwetka ledwo mignęła w księżycowym świetle i otworzyła bramę. W tym momencie nad drzwiami domu rozbłysło oślepiające światło – zapewne lampa z czujnikiem ruchu. Intensywna jasność zmusiła mnie do przymknięcia powiek, ale po chwili rozpoznałem postać stojącą przy samochodzie. Drobna dziewczyna odwróciła się w stronę auta i subtelnym gestem ręki odrzuciła na bok kosmyk lśniących ciemnobrązowych włosów. Z wrażenia zapomniałem, że opieram się o murek, i momentalnie straciłem równowagę. Zrobiłem kilka chwiejnych kroków, zahaczając po drodze o kamień, i runąłem na ziemię. Zaraz też dobiegł moich uszu krótki dziewczęcy pisk. Natychmiast się podniosłem i spojrzałem przed siebie.
             Anielska twarz dziewczyny moich marzeń patrzyła na mnie ze zdziwieniem. Cisza trwała może pięć sekund, ale nie zliczyłbym, ile razy zabiło mi wtedy serce. Delikatne niewieście usta wygłosiły wreszcie jedno słowo.
             – Adam?
             – Cześć – powiedziałem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Zawadzki

    Nowy cykl; poprzednia seria też będzie kontynuowana 😉

  • Karioka Vi

    Karioka kilka tygodni po spotkaniu w klubie z mężem i jego kontrahentami udała się jako pilot na wycieczkę, wycieczkę do miasta gdzie kilka tygodni temu zaszalała. Oddała się wspomnieniu o swoich szaleństwach. Najprzyjemniej wspominała, spotkanie z chłopcami, młodymi mężczyznami na parkingu. Rozmarzyła się myśląc o młodych penisach. Marzenia przerwało jej przekleństwo kierowcy

    -Cholera kontrola drogowa?

    Kierowca zjechał na pobocze, da autokaru podszedł młody policjant. Karioce wydał się on znajomy Karioka wyszła razem z kierowcą do zewnątrz. Policjant popatrzył na nią uśmiechnął się. Karioka odezwała się do niego.

    -panie policjancie długo ta kontrola będzie trwała o 18 mamy być w hotelu?

    -nie wiem musimy sprawdzić stan techniczny pojazdu no i kierowca jechał trochę za szybko, kontrola może potrwać około 30 minut. Proszę poczekać w autokarze,.

    Mówiąc to Policjant udał się do radiowozu. Karioka rzucił do kierowcy poczekaj a sama poszła za policjantem. Podeszła do radiowozu schyliła się i …..

    • Myślę, że mnie pomiatasz, byłam ubrana troszeczkę inaczej ale pomogłeś mi z kolegami dostać się do klubu. Wiesz co Ci wtedy obiecałam. Zatrzymuje się dziś w hotelu „Las” przyjedź po mnie z kolegą. O której kończysz służbę.
    • pamiętam Cię wszyscy Cię pamiętamy, hihihi nikt w pracy nie chciał nam uwierzyć, że taka laska nam się trafiła. Kończę o 22.
    • Przyjedź. Ilu jest tych niedowiarków. Powiedziała Karioka zabierając mu z ręki dokumenty kierowcy i autokaru.
    • Zmianę kończymy w 10. Ale 6 to młodzi policjanci ze szkoły i muszą wrócić do szkoły.
    • Chętnie zobaczę jak młodzi policjanci się uczą, rzuciła Karioka odchodząc radiowozu.

    Po przyjechaniu do hotelu Karioka nie mogła się doczekać 22 ,czuła podniecenie była cała wilgotna. Szkoła policyjna młodzi wyposzczeni chłopcy. Ubrała krótka kolorową sukienkę. Przed 22 wyszła przed hotel. Czuła na sobie spojrzenia mężczyzn. Przechadzał się przed hotelem, mijające samochody trąbiły na nią. Kilka minut po 22 staną przy niej policjant był już po cywilnemu, był sam. Karioka weszła do do samochodu bez słowa schyliła się w stronę krocza policjanta i po rozpięciu rozporka objęła mu ustami członka. Przed objęciem go ustami rzuciła krótkie jedź, Ssała go podczas jazdy namiętnie rozkoszowała się jego smakiem i zapachem zapachem młodego ciała. Poczuła gwałtowne drgania i policjant wtrysnął jej w usta. Karioka oblizała się i zadała pytanie.

    • A kolega czemu nie przyjechał, gdzie masz tych niedowiarków.
    • Młodzi czekają na kompanii, jesteś niesamowita na początku myślałem, ze jesteś dziwką ale teraz widzę, że to ci sprawia przyjemność. Na kompanii będzie kilku chłopaków reszta pojechała na weekend do domu.

    Droga do szkoły przebiegała im na luźnej rozmowie o życiu marzeniach, planach.

    Policjant zaparkował samochód przed dużym budynkiem, przed nim stało kliku młodych chłopaków. Karioka widząc ich napalenia zaczęła cała drzeć, poczuła jak robi się wilgotna. Chłopcy chwycili ją na ręce i przerzucili przez płot, po drugiej stronie wpadła w ręce młodych mężczyzna ich ręce gładziły jej ciało. Czuła się niesamowicie. Chłopcy zabrali ja do budynku. Zanieśli ją pokoju. W pokoju znajdowały się 4 łózka i stół na środku. Ktoś podał jej kieliszek i postawił na stole, w tle grała taneczna muzyka. Karioka zaczęła tańczyć, po zrzuceniu z siebie sukienki została w samych pończoszkach i majteczkach, stanik poleciał na łóżko razem z sukienką. Karioka lekko zeskoczyła ze stołu, przednia stało kilku nagich chłopaków. Karioka uklękła przed nimi wzięła w usta pierwszego penisa, dwa następne były podsuwane jej do ust. Rękoma oparła się o dwa następne. Poczuła jak penis z tyłu ociera się jej o włosy. Chłopak któremu obciągała jęknął i zalał jej gardło nasieniem. Karioka w dzikim szale krzyknęła do pozostałych zalejcie mi twarz, macie spuszczać się mi na buzie i okulary. Karioka wpadła w istny szał obciągała brała do buzi lizała podsuwane jej członki. Trzech stojących przed nią chłopaków doszło jednocześnie zalewając jej buzie spermą. Wyczerpani odsunęli się na bok robiąc miejsce następnym. Buzia Karioki była zalewana spermą, straciła poczucie czasu. Ktoś zerwał jej majteczki poczuła jak penis penis wchodzi w nią o tyłu rytmicznie wchodząc i wychodząc z mokrej cipki. Została poderwana na ręce znalazła się w powietrzu trzymana przez silne ramiona, przez zasklepione spermą oczy zauważyła, że chłopak stojący przez nią, jej policjant trzymając ja na rękach wchodzi jej w cipkę, stojący z nią chłopak włożył również swojego penisa do cipki. Zgrali swoje ruchy. Była tam mokra, że nie poczuła kiedy w niej skończyli. Chłopcy rzucili ja na łózko leżała na nim, chłopcy stojący przy jej głowie podsuwali jej kutasy w usta. Ich wytryski były coraz słabsze. Czuła się wyczerpana. Sperma zasychała na jej włosach, oczach, czuła jej smak w gardle. Czuła się szczeliwie, chłopcy dochodząc krzyczeli, że jest zajebista, piękna. W pokoju zostało kilku chłopców i jej policjant poprosiła, ich żeby zaprowadzili ją do łazienki, weszło po prysznic, ukucnęła zaczęła sikać. Jej policjant stoją przed nią popatrzył jej w oczy kiwnęła mu głową, zaczął na nią sikać, stojący obok niego koledzy zaczęli robić to samo. Krzyczeli z rozkoszy, Karioka czuła, że opływa w moczu i rokoszy. Kiedy skończyli Karioka umyła się poszukała swojej sukienki ubrała ja i tuląc się do swojego policjanta powiedział.

    • proszę odwieź mnie do hotelu. Jechali w milczeniu przed hotelem Karioka czując jeszcze w ustach smak spermy zadała mu pytane ilu was było,
    • 15 razem ze mną. Policjant nie czekając na jej następne pytanie odpowiedzi jest 4 rano byłaś u nas kilka godzin.
    • 15 zawsze chciałam to zrobić, to chyba były moje najskrytsze erotyczne marzenia. Oddać się kilku żołnierzom a oddałam się policjantom
    • Zawsze możesz spełnić swoje marzenia Karioka bo tak masz na imię prawda powiedział jej policjant wysadzając ja przed hotelem. Karioka stanęła zaciekawiona -myślała, że jest anonimowa.
    • Karioka marzenia można spełnić powiedział policjant. W życiu nie przeżyłem czegoś takiego, jak będziesz kiedyś u nas odezwij się, ma na imię Piotr, wiesz gdzie mnie szukać?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Wolski
  • MW-Grecja Rozdział 18 Baltyk spotyka Bieszczady

    Bosko zmęczeni odpoczywamy na pokładzie porozrzucani na pokładzie w malowniczych pozach i różnych konfiguracjach. Jakimś dziwnym przypadkiem w poprzek mnie leży Ala z rozkosznie wypiętym ku górze Panem Pierożkiem. Jakoś się dzisiaj rozmijaliśmy, ja ruchałem te cztery gwiazdki porno, on zapoznawała 10 nowych pałek. Teraz leniwie pocieram palcem szczelinkę jej cipki. Maleńka, dumna z Pana Pierożka mówi.

    – No tylko popatrz, miałam ich dzisiaj dziesięciu, dopiero co ostatni się we mnie popłakał, a cipkę mam jak dziewica, sam sprawdź!

    – No właśnie sprawdzam – cały czas wodzę palcem wzdłuż ciasnej szparki.

    – Językiem sprawdź! Ala wstaje i podsuwa mi krocze pod nos.

    Ile kutasów trzeba, by ją zaspokoić?!

    – Mało ci jeszcze? I lizać pewnie wszyscy też cię lizali.

    – No pewnie! Ale tylko ty tak wspaniale liżesz!

    Cóż robić. Liżę delikatnie jej szparkę. Szparka wciąga. Tak się tylko z Maleńką droczę, ale mógłbym wciąż od nowa i od nowa przemierzać językiem te wszystkie szczelinki, studiować każdą drobną fałdkę, a potem zanurzyć się głęboko w rozwartym dla mnie pierożku i wybierać z niego nadzienie – słodką ambrozję. A Maleńka rozkłada uda naprawdę szeroko, przecież gimnastyczka z niej.

    Ale nie tym razem…

    – A teraz wyżej liż!

    -Pępuszek? Brzuszek?

    – Niżej!

    – A, tę kość!

    -To się nazywa łono, wzgórek łonowy, ty draniu! Liż wreszcie! Co czujesz?

    – Jak rany! Malutka! Czuję… niech się przyjrzę, czuprynka ci rośnie!

    – Wczoraj zauważyłam, akurat na piętnaste urodziny, wreszcie!

    Rzeczywiście, w tym wieku łysa cipka to ewenement. Liżę raz za razem, szeroko, po całym wzgórku. Delikatne włoski bardziej czuć pod językiem, niż widać.

    –  Wam to nigdy dość? – Śmieje się Staś, to chyba on ostatni zabawiał się z Alą.

    – Słabo ją lizałeś, muszę poprawiać po tobie! 

    Ala dodaje głośno.

    – W ogóle to słabo ruchacie, chłopaki!

    Mocno zdziwieni podnoszą głowy.

    – Jak to, słabo! Powinnaś mieć siniaki na tyłku! – Przechwala się któryś.

    Na to Ala podsuwa każdemu z nich pod nos swój srom i pyta.

    – Sami patrzcie, czy tak wygląda dobrze wyruchana cipa?

    Przyznają jej rację.

    – Ale to przywilej młodości, szesnastoletnie cipki są bardzo elastyczne.

    Ala się oburza.

    – Ja mam czternaście lat! Wyglądam na taką starą?

    Jeszcze parę dni, ale faktycznie, czternaście.

    Alice spogląda na Alę z podziwem.

    – Daj swój telefon Stasiowi mała, przed tobą wielka przyszłość. Spokojnie możesz grać w pornolach, na razie w tych… no wiesz…

    Tymczasem chłopaki od Stasia są w ciężkim szoku.

    – Chcesz mi powiedzieć, że właśnie ruchałem czternastkę? – Pyta któryś.

    – I czternastkę, i piętnastkę – zgłaszają po kolei dziewczęta.

    Dwunastu gniewnych ludzi spogląda na Stasia. Właściwie, to dziewięciu, ale „dwunastu” brzmi lepiej ☺

    – No co, jakbym wam od razu powiedział, że będziecie dymać takie młode, to któryś mógłby się wyłamać i zepsułby nam całą zabawę. Powiedzcie, ale tak szczerze, żałujecie?

     Jeden z chłopaków odpowiada.

    – Ja żałuję – zerka na swoją zwisającą pytę – że mam przymusową przerwę!

    * * *

    Perspektywa grania w pornolach zafascynowała Alę.

    – Bo właściwie to ja już gram, od dwóch miesięcy – mówi do Alice – Nagrywamy wszystkie nasze igraszki.

    – Dzisiaj też?!

    – E, no, nie, widziałaś tu jakąś kamerę?

    Teraz Staś puka się w czoło.

    – Gdzie ja miałem rozum? Przecież mamy tu cały potrzebny sprzęt!

    Alice łapie go za obwisłe przyrodzenie i potrząsa.

    – Tu go miałeś kochanie, jak po nas przypłynąłeś z wyspy!

    Staś zapala się do pomysłu.

    – Możemy zrobić taki film, że postawimy na baczność wszystkie chuje w mieście! Co wy na to? – Patrzy na nas z nadzieją.

    – I komu go niby pokażesz?

    – O to niech cię głowa nie boli, ma się kontakty.

    – Dziewczyny! – Zwraca się bezpośrednio do nich. – Możecie się po prostu świetnie bawić, jak zwykle w swoim gronie, no, podrzucę wam paru chłopaków, ja to nakręcę, zmontuję i zarobicie wielką kasę.

    – Wykluczone! – Wtrącam. – Nasze nagrania trzymamy przy sobie, twój film rozejdzie się po świecie, mogą zostać rozpoznane, wiesz, co rozpętasz?

    Dziewczętom rzedną miny. Za to Staś miał teraz gotową odpowiedź na wszystko.

    – Mamy tu kupę rekwizytów, mogą wystąpić w maskach. Albo zrobimy im taką charakteryzację, wam też, że rodzona matka…I nikt nie pozna, że nieletnie! Pójdzie normalnymi kanałami. Znaczy film pójdzie. Jeszcze więcej kasy. Kupicie sobie ten jacht!

    Chłopaki Stasia ochoczo przytakują.

    – Staś! A moglibyśmy się zmieniać za kamerą…

    Mięknę, ale i twardnieję – podnieca mnie myśl o filmie, tak jak i moje małolaty. Na razie jeszcze sobie z nich żartuję.

    – I tak tego filmu nie zobaczycie.

    – Jak to?

    – Nie wpuszczą was do żadnego kina porno, dopóki nie będziecie na tyle dorosłe, żeby móc oglądać siebie same w akcji!

    Staś tymczasem popatruje na mnie, lecz zwraca się do dziewcząt.

    – Bo chcielibyśmy się wam jakoś odwdzięczyć za dzisiaj. Chłopaki, no i ja – dodaje –  jesteśmy wami zachwyceni – Znów na mnie popatruje, boi się czegoś? – No i chłopaki myśleli i wymyślili, czego kobiety pragną najbardziej.

    – Tego jeszcze żaden chłop nie wymyślił – odpala Kaśka bez namysłu

    – No i wymyślili – ciągnie niezrażony Staś, zerka na mnie, wyraźnie się czegoś boi, kończy jednak z tryumfem w głosie – zakupy! Ciuszki! Dużo!

    Mnie się boi! Szlag mnie trafia! Jak on to sobie wyobraża? Zawiezie je do miasta i pójdą w rajd po sklepach? Gołe? Przecież się nie ubiorą, to dla nich punkt honoru! A on je wystawia na taka pokusę!

    I tylko im przykrość sprawia. Zresztą nie mają się w co ubrać, by iść na te zakupy. W ogóle nie mają się w co ubrać!

    Do dziewczyn też to zaczyna docierać, markotnieją im minki. Banany wykwitłe na myśl o zakupach schodzą im z twarzy. Mówię mu to wszystko. Staś jednak dalej ma odpowiedź na wszystko. Porządne ruchanie tak na niego wpływa?

    – O dzień drogi stąd jest wielka plaża naturystów, a przy niej ogromne centrum handlowe, otwarte wprawdzie dla wszystkich, lecz tekstylnych mało się tam pojawia, zaraz golasy wytykają ich palcami, że niby podglądacze. Więc jak im zależy, to też się rozbierają. A w tych sklepach – kontynuuje Staś w natchnieniu – najlepsze ciuchy! I tanio, dlatego tekstylni tam się w ogóle pchają. A, że tanio, to za to można więcej, ile chcecie, bo… Mamy naprawdę potężny fundusz zakładowy i wam wszystko fundujemy! – Kończy tryumfalnie.

    Dziewczęta bledną.

    I patrzą na mnie psim wzrokiem.

    – Tylko, żebyś się nie rozczarował, Kupią sobie jakieś frymuśne ciuszki i będziesz liczył na pokaz mody zakończony wielką orgią. Zresztą niech one decydują. O zakupach i ewentualnym pokazie.

    Patrzę na moje dziewczęta. Dziewczęta poszeptują podniecone. Wypychają Kaśkę.

    – Z radością pójdziemy na zakupy, mogąc iść nago. Będziemy kupować bez przymierzania, trudno. Zresztą każda swój rozmiar zna, a jakby nie trafiła, to się z koleżanką zamieni. Zresztą, skoro tego ma być tak dużo…  -Szczerzy zęby. Staś gorliwie potwierdza.

    – Mamy mnóstwo kasy na dekoracje, kostiumy i takie tam. A tu dekoracje są gotowe, wszystko leci w plenerach.

    Kaśka jeszcze nie skończyła.

    – A co do pokazu….Nie ma mowy! Wybacz Stasiu, ale jak któraś założy choćby stringi to zepsuje swoją przygodę życia! Zresztą z zakupów też byłyby nici, gdyby to wymagało włożenia czegokolwiek na siebie.

    – A na pokaz zapraszamy do Warszawy.

    – Za kogo ty nas masz! – wybucha nagle patrząc na mnie. – Naprawdę uważasz nas za osoby o tak słabym kręgosłupie moralnym? I wybucha śmiechem. Reszta dziewcząt też. Z tym śmiechem na ustach ruszają ku naszym penisom.

    * * *

    Po krótszej niż poprzednia orgii – pieprzymy się na pokładzie, pod pokładem i w wodzie, jakaś para wdrapała się nawet na maszt – dogadujemy szczegóły. Właściwie możemy płynąć od razu, cóż bowiem miały by zabierać dziewczęta z naszego jachtu? Szczoteczki do zębów? – Tutaj dadzą im nowe. Jeden z chłopaków Stasia zgadza się zostać i przypilnować naszego jachtu, pewnie dlatego, że jedna z modelek chce zostać z nim.

    – Czy, jak będę ją ruchał przez cały dzień na waszym pokładzie, to też się liczy jako pilnowanie? – Pyta tylko.

    Płyniemy jednym jachtem bo… Będzie przyjemniej!

    Ruszamy, toczymy pokładowe życie. Chłopaki Stasia z niekłamaną przyjemnością ale też ze zdziwieniem popatrują na nasze nastki przysiadające na relingu, wypinające tyłki i szczające do wody.

    – Na dole jest toaleta – mówią. Dziewczyny się śmieją.

    – Wiemy.

    I opowiadają jak to bliźniacy je wypuścili z tymi toaletami.

    – W kamperze zdemontowali ścianki kibelka twierdząc, że na jachcie nie ma toalet i wszyscy załatwiają obie potrzeby z relingu. I, że musimy się zawczasu przyzwyczaić. No więc, jak się okazało, że są, okazały się niepotrzebne.

    * * *

    Dopływamy do mola, tyle tu motorówek, żaglówek, trafiają się i większe jachty. Jeden jest ogromny, zacumowany nieco z boku, to właściwie żaglowiec. Mijamy go właśnie, z pokładu machają do nas dziewczyny ubrane tak samo, jak nasze. Nie tylko my dobrze się bawimy.

    Wreszcie cumujemy, z trudem znajdując wolne miejsce. Schodzimy z dziewczętami z jachtu, tak, jak stoimy, oprócz naszych nagich ciał jacht opuszcza tylko karta kredytowa, zadowolony Staś ściska ją w ręku.

    Prócz Stasia idę tylko ja, bliźniacy i Niko. Uznaliśmy, że chłopaki Stasia wyglądaliby na obstawę, nie chcemy wzbudzać sensacji. To znaczy jeszcze większej sensacji! Nasze dziewczęta wzbudzają bowiem ogólne zainteresowanie. Owszem, to naga plaża, plaża nudystów, jednak ci nudyści, no i oczywiście nudystki, są w najróżniejszym wieku, od lat dwu do stu niemalże, wymieszani mniej więcej równomiernie. A tu wyspa skoncentrowanej młodości. Trzynastka dziewcząt dumnie pręży cycuszki i spina pośladki. Wkrótce wraz z nami przesuwa się fala gołych, acz nie nachalnych facetów. Po prostu sycą wzrok. Dziewczęta czują ten wzrok i kręcą kuperkami.

    Idziemy wzdłuż plaży, centrum handlowe jest po drugiej stronie niż molo, sensacja zatacza coraz szersze kręgi. Dziewczęta rozglądają się ciekawie, zdecydowana większość z nich jeszcze nie była na plaży dla naturystów, a już na pewno nie na tak wielkiej. Przeżywają jednak zarazem lekkie rozczarowanie.

    – Niby wszyscy goli, ale co w tym podniecającego? I te staruszki i staruszkowie! Brrr!

    – Spodziewałyście się setek nagich, przystojnych facetów obściskujących nagie boginie?

    – No niby nie, ale… To my już wolimy naszą bezludną wyspę!

    – Macie rację. I trudno byłoby nam się pieprzyć w tym tłumie.

    * * *

    Teraz jednak z piaszczystego grajdołka tuż obok zrywa się śliczne dziewczę, gołe oczywiście i idzie ku nam z wytrzeszczem oczu. Staje przed Dorką.

    – Dorka!?

    – Julka!?

    – Dorka! Przez te płomienne zorze na twoim łbie wszędzie bym cię poznała! Co ty tutaj robisz? Miałaś być nad morzem!

    – A co to niby kurwa, jest? – Dorka pokazuje morze. Może według ciebie to są góry? Za to ty miałaś być w górach! W Bieszczadach!

    – Ale nad Bałtykiem, z koleżankami! – Julka pomija niewygodne pytanie.

    – Jestem z koleżankami. Weź się rozejrzyj, to je zobaczysz!

    Julka się rozgląda, dopiero teraz dostrzega naszą resztę i trochę jej szczęka opada.

    – Jak się komuś wygadasz, że mnie tu widziałaś, to cię zabiję!

    – I wzajemnie – mówi Dorka.

    – No to załatwione. To ci powiem, że z chłopakiem tu jestem, przyjechaliśmy trochę autobusem, trochę stopem, o tam siedzi.

    Dorka przedstawia nam Julkę

    – To moja kuzynka, rok starsza, właśnie jest w Bieszczadach.

    Rozglądam się ciekawie

    – Takie tu lasy i takie drzewa… – nucę pod nosem.

    – Las kutasów, jak już!

    Dorka przedstawia nas po kolei. Najpierw dziewczęta, gdy dochodzi do nas, Julka patrzy tylko na Dorkę z podziwem.

    – Na długo przyjechaliście? Trochę nam tu już nudno.

    – Z chłopakiem ci nudno?!

    – No wiesz, w tym tłumie…. Zawiesza głos Julka i się czerwieni.

    – Na chwilkę tylko wpadliśmy…

    – Oj, to szkoda

    – …Z naszej bezludnej wyspy…

    – Jej! – Tylko tyle Julka jest w stanie powiedzieć

    – …Na wielkie zakupy. Na ciuchy! Staś stawia.

    Uśmiechnięty Staś macha kartą kredytową, Julce świecą się oczy ale szybko rzednie jej mina.

    Dorka patrzy błagalnym wzrokiem na Stasia, ten kiwa głową

    – Chodź z nami, pomożesz mi wybrać coś fajnego i sama sobie wybierzesz.

    Uśmiech powraca na twarz Julki.

    – Naprawdę mogę?

    Dorka bierze ją pod ramię.

    – No chodź już, wszyscy na nas czekają. I opowiadaj wszystko o tym chłopaku, ile razy cię już przeleciał, dobry jest?

    I ciągnie zszokowaną Jolkę na wielkie zakupy. Chłopak Julki, póki co bezimienny, zgarnia rzeczy z grajdołka do dwóch plecaków i solidnie objuczony podąża za nami.

    * * *

    Wchodzimy do ogromnego sklepu z damską bielizną, dziewczęta rozglądają się oszołomione. Mnie podobają się gołe sprzedawczynie. Staś prosi kierowniczkę. Podaje jej kartę kredytową.

    – Szanowna pani, te dziewczęta mają otwarty kredyt do wysokości, powiedzmy….Tu wymienia sumę. Teraz kierowniczka też jest oszołomiona. Pukam palcem w nieistniejący zegarek na moim lewym nadgarstku.

    – Czas, dziewczęta, czas! 

    Rzucają się do regałów. My tymczasem dyskretnie wycofujemy się ze sklepu. Siadamy na ławce, przed sobą mamy ogromną szybę, za którą przez sklep przelatuje tsunami.  

    T/J wraca z naręczem oszronionych butelek, każdemu wręcza piwo, oszołomionemu chłopakowi Julki też wciska do ręki butelkę. Popijamy powoli, takie zakupy, to lubię.

    Co i raz któraś z dziewcząt podbiega do szyby. Demonstruje nam, bez ubierania oczywiście, majteczki, stringi, staniki – po co im staniki? –aha, do szkoły – kostiumy kąpielowe, zwiewne, przezroczyste koszulki i prosi wzrokiem o akceptację. My tylko kiwamy bądź kręcimy głową. Podbiega też rozekscytowana Julka. Jej chłopakowi na widok demonstrowanej przez nią kusząco bielizny wyraźnie nabrzmiewa, ukrywa to wstydliwie.

    Nie przejmuj się chłopie – mówimy mu – nam też serce  rośnie jak patrzymy na nasze dziewczęta.

    Za nami zbiera się tłum obserwatorów, dziewczyny to widzą i ceremoniał prezentacji zakupów nabiera wdzięku, wyginają się kusząco za szybą, znów dają przedstawienie. Widzów zdecydowanie przybywa. Trącam łokciami flankujących mnie Tidżejów. Zwracam ich uwagę na gapiów.

    – Mogą sobie co najwyżej polizać przez szybkę, co chłopaki?

    – Nie to, co my! – Śmieje się prawy T/J trącając jednocześnie chłopaka Julki. Ten znów nabiera intensywnych kolorów, jednak nie odrywa oczu od sceny.

    Pojawia się problem – dziewczęta mają już całe naręcza eleganckich toreb, jak one się z tym wszystkim zabiorą? A to dopiero pierwszy sklep.

     Problem rozwiązuje kierowniczka. Pojawia się wózek elektryczny.

    – Zawieziemy, gdzie państwo będę sobie życzyli!

    * * *

    Idziemy do następnego sklepu i powtarzamy całą procedurę.

    Dziewczęta zaopatrują się w sukienki, krótkie spódniczki, jedyne szorty kupuje, niezorientowana w temacie, Julka

    Po paru godzinach nieustającego orgazmu zakupów dziewczęta są zmęczone i głodne. Zakupy odjeżdżają wózkiem na jacht, my idziemy coś zjeść. Dziewczęta chcą siku. Przyzwyczajone przez ostatnie parę dni, że w takim przypadku wystarczy kucnąć byle gdzie, rozglądają się bezradnie po zatłoczonej plaży. W końcu kucają za jakimiś nędznymi krzaczkami. Julka patrzy zszokowana, jej chłopak, Jacek, w końcu nam go przedstawiła, patrzy ze skrywaną starannie przyjemnością. My patrzymy z nieskrywaną przyjemnością.

    Dziewczęta strząsają ostatnie kropelki, wracamy w ludniejsze rejony plaży, by coś w końcu zjeść.

    * * *

    Ten bar jest genialny! Drewniany podest, na którym się mieści, otacza z trzech stron długa lada z barowymi stołkami. Podest jest w miarę wysoki – zapewnia klientom rozległy widok. A na barowych stołkach wiadomo, jak się siedzi…

    Tak więc dziewczęta eksponują krocza, siedząc z szeroko rozwartymi udami, a między te uda zaglądają im wszyscy – od maluchów do emerytów. Wspominałem już, że podest jest wysoki? Gdy obchodzę bar dookoła, mam te krocza na wysokości wzroku.

    – I jak?

    – Widok jest… stymulujący. Zresztą sami zobaczcie.

    Teraz Tidżeje ruszają w obchód, a ja dzielę się swoimi refleksjami z Maleńką.

    – Nie dziwię się tym kolędnikom – mam na myśli krążących wokół baru facetów, niektórzy obracają po parę razy – widok jest jedyny w swoim rodzaju.

    – Przecież to plaża naturystów, takie widoki to normalka.

    – Wiesz Ala, jadają tu rodziny z dziećmi, pary emerytów…

    – A tu nagle trzynaście młodych cipek! – Łapie Ala.

    – Czternaście. Nie policzyłaś Julki.

    – I waszym ptakom też nic nie brakuje.

    – Jak oni wszyscy trzymają je na wodzy? – Dziwi się Maleńka. Siedzi „skromnie” na brzeżku stołka, jak i pozostałe dziewczęta, kusi pizdą.

    Fakt, niektóre interesy są nabrzmiałe, lecz żaden nie stoi.

    – Robią to, co i my. Kto ma dziewczynę, to z dziewczyną, innym ręka jest dziewczyną.

    – Hahaha… no tak…

    – Wam to łatwiej!

    – Łatwiej? To popatrz!

    Maleńka odwraca się do mnie. U dołu pierożka zebrało jej się całkiem sporo kleiku, zaraz jej spłynie między pośladki.

    – Założę się, że wszystkie dziewczyny tak mają, ci wszyscy obcy faceci gapiący się na nasze cipy…

    * * *

    Tidżeje, Niko, Staś wraz z modelkami i DajDaj wracają prosto na jacht. Ruchać im się chce.

    – Mnie też, ale dziewczęta pierwszy raz są na takiej plaży, chcą się jeszcze polansować.

    – Hahaha… mało im było lansu w barze? No to zawiąż sobie na supełek, kuzynie.

    – Martw się lepiej, żebyś miał czym, jak przyjdą takie wilgotne i napalone!

    Rozdzielamy się. My też zmierzamy na molo, ale mocno okrężną drogą.

    Mijani faceci wprost pożerają dziewczęta wzrokiem Przed pożarciem ratuje je chyba tylko to, że faceci nie mogą skupić wzroku – za dużo tych cycków i tyłeczków na raz. Faceci zerkają również na mnie i Jacka, a zazdrość w ich oczach jest bezcenna… Nie muszę sobie wyobrażać, jak ten wzrok działa na nasze dziewczyny – widziałem pizdę Maleńkiej w barze… Można by im teraz włożyć z marszu i wyruchać. I tak się pewnie stanie, gdy tylko dotrzemy na jacht.

    * * *

    Wszystkiego bym się spodziewał, ale nie tego, że Majka i Natka odkryją na tej plaży rodzinną tajemnicę… Jaką? – O tym już wkrótce.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • MW-Grecja Rozdzial 19 Alez tatusiu!

    Julce jakoś trudno się pożegnać, dalej nam towarzyszy, a jej chcąc nie chcąc Jacek. Żal mi go trochę, objuczony dwoma plecakami – Julka jakoś o swoim zapomniała – czerwony i spocony, cierpi w milczeniu.

    Julka tymczasem podchodzi do mnie. Zaczyna opłotkami.

    – I znów się tu będziemy nudzić – wzdycha.

    – Piękna musi być ta wasza bezludna wyspa, że Dorkę tak tam ciągnie – znowu wzdycha.

    – Są też inne powody, dla których tak ją tam ciągnie. Wierz mi! – Zapewniam ją dość enigmatycznie.

    – Bo ja Dorkę znam, to uparciuch i wiem, że nikt jej do niczego nie zmusi.

    – To nasze pierwsze prawo!

    – I podsłuchałam co nieco, co dziewczęta mówiły przy tych zakupach i…. Ja bystra z domu jestem.

    – I co wywnioskowałaś!

    – Wy się na tej wyspie pieprzycie jak króliki! – wypala Julka. I patrzy, czy zaprzeczę. Nie zaprzeczam. Zamiast tego stwierdzam:

    – A ty pałasz chęcią zwiedzenia bezludnej wyspy.

    – To przy okazji – odpowiada Julka i wszystko jasne.

    – Dowcip też z domu wyniosłaś? – Pytam jeszcze.

    – Tylko temperament mam, nie wiadomo po kim! – Naprawdę dowcipna dziewczyna. A że i bystra, mówię tylko.

    – To leć, pochwal się Dorce.

    Ona jednak niespodziewanie markotnieje.

    – Będzie problem z Jackiem, on taki nieśmiały.

    – Myślałem, że to on cię tu zaciągnął. W Bieszczady Inaczej.

    – E, gdzie tam, to ja go z tych gór wyrwałam siłą. Ja go zaciągnęłam do Grecji, na tę plażę też ja. Żeby go w końcu rozruszać

    – Do łóżka też pewnie ty!

    _ A pewnie! – Odpowiada odruchowo, ale nie cofa spojrzenia, tylko, po krótkiej przerwie kontynuuje:

    – Wyrwałam go nad Soliną, gapił się na mnie jak cielę, ale jak spojrzałam, to tylko uciekał wzrokiem. A okazało się, że namiętny i uzdolniony. Tylko nieśmiały z domu.

    – To może niech dziewczęta nad nim popracują, dla nich będzie to wyzwanie. Nie będziesz zazdrosna, jak im za dobrze pójdzie?

    – Jak go przelecą? Niech im będzie na zdrowie, ja się w nim nie kocham.

    Jacek jest jedyną osobą w naszym gronie nieświadomą faktu, że płyniemy prosto na bezludną wyspę. Najpierw Dorka, po krótkiej poszeptuszce z Julką proponuje swojej kuzynce, no i jej chłopakowi przy okazji, krótką wycieczkę jachtem.

    – Oj, strasznie bym chciała, jeszcze nigdy jachtem nie płynęłam, Jacek, popłyniesz z nami, proszęęęęęęęę!

    * * *

    Tyłek Majki, na który właśnie się gapię, rośnie mi w oczach, jego właścicielka zatrzymuje się jak wryta.

    – O kurwa! Natka, patrz!

    I ja patrzę tam, gdzie siostry. A tam facet, na oko czterdziestolatek, liże się z jakąś młódką. Oboje nadzy, jak to na nagiej plaży, wtuleni w siebie na kocyku.

    Może to ten palący wzrok, może polszczyzna godna Wieszcza, a może po prostu głos Majki sprawia, że języki obojga gwałtownie się rozplatają i facet odwraca głowę.

    – Tatuś?!

    – Majka?! Co ty…

    – Tatuś?!

    – Natalia?!

    – O kurwa! – Tym  razem mnie się wyrwało.

    Spanikowany „tatuś” ogarnia wzrokiem nas wszystkich. Odsuwa się gwałtownie od młodej, prezentując nam przy tym całkiem spory wzwód i równie gwałtownie przysuwa z powrotem. Wyraźnie goni w piętkę.

    Za późno! Natka z Majka zdążyły zobaczyć jedno i drugie. Czyli wzwód i dziewczynę.

    – Baśka?!

    Młoda wbija twarz w kocyk. I tak trwa.

    Milczenie się przeciąga. Postanawiam je przerwać.

    – Nie przedstawicie nas?

    Pierwszy szok minął, siostry nieco się uspokajają.

    – Tato, to jest Maciek. Tola, Monika… A to Julia z Jackiem. Ta ruda to Dorota, resztę znasz.

    I to właśnie jest dla faceta najgorsze – nie dość, że wpadł sromotnie, to jeszcze publicznie.

    – Miałyście jechać nad morze! – Kontratakuje.

    – A co to, kurwa jest, jeśli nie morze? – Natka zatacza krąg ręką. Odrywa ją w tym celu od cycków. Tę drugą, od cipy, też zresztą odrywa, napad wstydliwości już jej minął.

    – Wyrażaj się!

     „Tatuś” ma problem z oderwaniem wzroku od miejsc, od których oderwała ręce jego córka.

    – Co się tak na nią gapisz, gołej baby nie widziałeś? – Atakuje Majka, może czuje się niedoceniona? Ona też już niczego nie zasłania.

    – Tylko nie baby! – to było do siostry.

    – Od kiedy to ruchasz moje koleżanki z klasy? – Natka nie ma zamiaru przestać się wyrażać.

    – Ja tylko z Basią… Facet nie kończy, nagle świadom, że właśnie się przyznał do tego ruchania.

    Widząc, do czego to zmierza, postanawiam wziąć sprawy w swoje ręce.

    Biorę Majkę i Natkę za ręce i zmuszam, by przykucnęły obok ojca.

    – Popatrzcie na ten tłum wokół. Nie róbmy scen. Mleko się rozlało, ograniczmy straty.

    – Co pan proponuje?

    – Porozmawiajmy spokojnie w spokojnym miejscu.

    – Czyli?

    – Na jachcie.

    * * *

    Facet nie zastanawia się długo. Najwyraźniej poprawiło mu się ukrwienie mózgu. Co zresztą widać, gdy wstaje – już mu nie stoi.

    Problem jest z tą kochanką-koleżanką. Jak wbiła twarz w kocyk, tak trwa. Robert, tak ma na imię „tatuś”, przemawia do niej czule. Koleżanki mniej czule.

    – Baśka, nie wydurniaj się, my też gołe jesteśmy, wstawaj!

    Czerwona, jak burak laska odrywa się w końcu od kocyka, kurde, śliczna. I zgrabna – ma gust ten Robert. Świeżo przystrzyżony trawniczek z apetyczną różową rabatką pośrodku przyciąga wzrok.

    – Robuś, ale ja się tak strasznie wstydzę!

    – Robuś! Hahahaha… Natka i Majka łapią się za brzuszki, cycki im się trzęsą, zwłaszcza Natce.

    – No co?

    Na poły płaczliwa, na poły wyzywająca Basia robi wrażenie, teraz już wszyscy się uśmiechają. W jakiś sposób rozładowuje sytuację.

    Przyłapani kochankowie zbierają rzeczy, chcą się ubierać, ale ich powstrzymuję. Argument mam przewrotny.

    – Głupio się będziecie czuć ubrani wśród nas…

    – Na jachcie…

    – Na jachcie tym bardziej.

    W powiększonym gronie zmierzamy w stronę mola, a ja mam nadzieję, że to koniec niespodzianek na dziś. Żeby zapobiec następnej, wysyłam Maleńką przodem.

    * * *

    – Fajne futerko!

    Dorka zagaduje Baśkę, futerka mają podobne – jedno płomiennie rude, drugie smoliście czarne, lecz podobnie przystrzyżone.

    – Robuś takie lubi – Baśka próbuje być uprzejma. Zagryzam wargi, ściskam Dorce dłoń, powstrzymuję ją przed wybuchem śmiechu: Robuś!

    Trzeba jednak Baśce przyznać, że pominąwszy „sytuację” onieśmielona nie jest. Zresztą do  nieśmiałych nie należy, zważywszy okoliczności poznania. Przyjmuje „na klatę”, na cycki właściwie głodne spojrzenia facetów, chyba nawet sprawiają jej przyjemność. Jak i pozostałym dziewczętom. I dobrze, niech się odpręży.

    – O! – Baśka reaguje na jacht.

    – Nasz jest większy – wyrywa się Majce.

    – Nasz jest większy – wtóruje jej Natka. Żeby Basia nie miała wątpliwości, co ma Natka na myśli, palec tej ostatniej celuje w moje krocze.

    – Basia znów płonie, ale otwiera przy tym szeroko oczy.

    – To ty z nim…

    – My wszystkie z nim…

    Pierwszy krok zrobiony.

    – I z nimi wszystkimi!

    – Osz…

    – Więc już się tak nie wstydź, że cię nasz stary dyma.
    I krok następny. Robert tego nie słyszy, może i dobrze…

    * * *

    – Panie Robercie…

    – Robert wystarczy.

    – A więc, Robert. Pogadajmy spokojnie, jak dwaj dorośli faceci.

    – Okay…

    Wdrapawszy się na pokład, Robert otwiera szeroko oczy na widok kilku nagich facetów. No może bardziej na widok kolejnych nagich lasek o dziwnie rozmarzonym wzroku. Pewnie niektórzy z tych facetów wyjęli w ostatniej chwili… I teraz gdzieś się ukrywają wraz ze swoim wzwodem.

    Dziewczynom łatwiej – przedstawiam Robertowi modelki i DajDaj. Zwłaszcza te ostatnie robią wrażenie – facetowi mało głowa nie odpada, tak nią kręci porównując szczegóły. A szczegóły Arya i Dayah mają nie tylko identyczne, ale i wielce interesujące…

    Przedstawiam Stasia – Staś nie ruchał, Staś filmował, jak Tidżeje ruchają, widzę to po ich błyszczących, choć już wiszących pytach. Na szczęście Robert ich nie zauważa, skupiwszy wzrok na bliźniaczych twarzach.

    – Tom i Jerry, moi kuzyni ze Stanów.

    – To wasz jacht?

    – Tym pływa Staś. Jest fotografem, robi w okolicy sesje zdjęciowe, spotkaliśmy się niedawno w ciekawych okolicznościach.

    – Myślę, że dzisiejsze były ciekawsze.

    Z tym muszę się zgodzić, dzisiejszych okoliczności nic nie przebije.

    Zapraszam Roberta na dziób. Dziewczęta zgarniają Baśkę na rufę, a Tidżeje starają się nie wchodzić nikomu w drogę. Chętnie by znów weszli na te modelki, ale na razie nie wypada. Także Julka z Jackiem, ostatecznie namówionym na wycieczkę jachtem też gdzieś tam się plączą.

    Załogant przynosi nam drinki. Dziś nie zaszkodzą.

    – Na naszym jachcie mamy prohibicję, proszę korzystać, póki można.

    Robert dopiero teraz zauważa, że odbijamy.

    – Jutro będziemy z powrotem, wrócimy naszym transportem. Spieszy wam się gdzieś?

    – Hotel… No, w sumie to  nie…

    – Kochasz ją? – Przechodzę do meritum.

    – Że jak?

    – Zakochałeś się, czy to tylko sex?

    – Szczerze?

    – A jakże inaczej.

    – Sam nie wiem. Urzekła mnie tymi długimi nogami, uśmiechem… Nie, jak się zastanowić, to nie. Ona zresztą mnie też nie. Wyjaśniła mi to na samym początku.

    – To wiele ułatwia – zamyślam się.

    – Niewątpliwie łatwiej będzie się rozstać – stwierdza Robert. Ja jednak mam co innego na myśli.

    – Skoro to szczera rozmowa… Robert się waha, wreszcie pyta:

    – Masz coś z Natalią?

    – Tak. Ten sam układ. I z Majką też.

    Raz kozie śmierć!

    Śmierć jest blisko, Robert wygląda, jakby miał się na mnie rzucić. Powoli się uspokaja.

    – Ten sam układ – mówisz. Jakie to życie jest pokręcone! Wiesz, że Majka ma piętnaście lat?

    – Ala jest pół roku młodsza. To ta bez cycków…

    – No wiem, znam ją przecież, koleżanka Majki… Ją też?!

    – Ją też. Je wszystkie.

    – Pierdolisz! – Nie wytrzymuje Robert.

    – Nie sam, nie dałbym rady.

    – Kurwa, nie wierzę!

    * * *

    Czas na przedstawienie.

    – Któraś z nich zwróciła twoją szczególną uwagę?

    – Ta ruda jest fajna…

    Proszę, by na mnie poczekał i idę po Dorkę. Po drodze wyjaśniam, czego od niej oczekuję.

    – Okay, nie ma sprawy. Wiesz, że to lubię. Oj, lubi!

    Przedstawiam ją Robertowi, a ona już klęczy przede mną.

    – Dorka, miło mi.

    Więcej nic nie mówi, bo nie może. Zaszokowany „tatuś” gapi się, jak Dorka mi obciąga. Ssie i liże na zmianę, jej języczek śmiga po mojej pale, sięga do jajek i jeszcze niżej. Kątem oka widzę, że Robertowi stoi…  I chyba cieszy się, że nie wskazał na którąś z koleżanek swoich córek.

    – Dorka…

    Dziewczyna obraca się do Roberta. Ten patrzy z niedowierzaniem na dłoń zaciskającą się na jego kutasie. Dorka przyciąga go bliżej…

    Wytrysk ma solidny. Cycki, brzuszek, futerko… Dorka jest cała spryskana. Nic z tym nie robi, kończy ze mną.

    Robert przygląda się, jak dochodzę w jej ustach, jak przełyka, jak się oblizuje. Jak uśmiecha się i odchodzi bez słowa.

    – Gdzie ona taka idzie?!

    – Koleżanki to z niej zliżą.

    Nie mówię, które, niech się domyśla…

    – O kurwa!

    Domyślił się!

    * * *

    Kolejne drinki plus upał sprawiają, że „tatuś” wyraźnie się rozluźnia.

    – Myślałem, że taki gieroj ze mnie, że wyrwałem taką młodą laskę, a tu popatrz…

    – Też zaczynałem od jednej. A potem już szybko poszło.

    – Ale, że moje córeczki?! Jak je poznałeś?

    – Same do mnie przyszły. Koleżanki je namówiły.

    – Nie ma co, fajne mają koleżanki i uczynne.

    – Na przykład Baśkę…

    – Hahaha, trafiony, zatopiony! A właśnie, gdzie ona jest?

    – Zazdrosny? Pewnie dalej rozmawia z Natką i Majką.

    – Jak ona potrafi obciągnąć, chłopie…

    Romek już całkiem wyluzował.

    – To może idź po nią…

    – Myślisz, że obciągnie mi przy tobie?

    – Myślę że mi obciągnie nam obu. Wprawdzie dopiero co obciągnęła nam Dorka, ale myślę, że w tych okolicznościach… Zresztą niech się dziewczyna wykaże!

    Robert jest mocno sceptyczny, jednak idzie na rufę. Sądzę, że głównie po to, by zobaczyć córeczki – pewnie myśl, że być może właśnie zlizują jego spermę z Dorki nie daje mu spokoju.

    Wraca po dłuższej chwili. Z Baśką. Nie pytam, co u córek, i tak się dowiem. Przyglądam się Baśce. Pierwszy raz ją widzę bez tego buraka na buzi. No, prawie…

    – Już w porządku?

    – Tak, Natka sporo mi opowiedziała, Majka też.

    Czyli uświadomiona jest. Jak znam dziewczęta, dużo bardziej, niż jej kochanek.

    Teraz wtula się w niego.

    – Och, Robuś!

    Całują się. Dłonie Robusia zjeżdżają na jej pośladki, fajną ma Baśka dupę. Nie przeszkadzam im, czekam cierpliwie. Robert szepce jej coś do uszka nie przestając pieścić tyłeczka. Chyba skutecznie, bo Baśka odwraca głowę ku mnie.

    – Chodź!

    Dziewczyna wyciąga dłoń, ściska mi mosznę.

    – Jestem Basia – przedstawia się oficjalnie.

    – Widzę, że koleżanki już cię nauczyły.

    – Tttak – odpowiada cokolwiek drżącym głosem, albowiem odwzajemniam powitanie. Mokra jest. Korzystam i wsuwam w nią palce. W odpowiedzi masuje mi jądra. Gdy odsuwa się od Roberta widzę, że jemu też. Będzie fajnie.

    Baśka klęka i jest fajnie. Ssie nam na zmianę, nie wypuszczając z garści naszych sakiewek. Dzielimy się z Robertem jej piersiami, ma takie fajne, twarde w tej chwili sutki. I wrażliwe. Zwilżam palec śliną i drażnię tę wisienkę, Robert idzie w moje ślady. Język Baśki na czubku mojej pały uwija się, jak szalony. Gdyby nie to, że dziewczę obsługuje nas na zmianę, już bym się spuścił. Robuś pewnie też.

    Jednak warto było poczekać. Robert pierwszy dochodzi w ustach Baśki zamyka oczy, nie widzi Majki i Natki, które właśnie skradają się na paluszkach. Baśka też ich nie widzi, przyjmuje pierwszą porcję nasienia głęboko do buzi, reszta spływa powoli na jej wyciągnięty język.

    – A nie mówiłem! – Robert jest cały dumny z laski w wykonaniu swojej laski. Aż żal patrzeć, jak się płoszy, gdy zauważa córeczki.

    – To co takiego mówiłeś, tatusiu?

    Jakoś dziwnie milczy. Nie wie, gdzie oczy podziać.

    – Pewnie się chwalił, jak świetnie obciągam – odpowiada za niego Baśka i wraca do obciągania. Teraz moja kolej. Robert ma gdzie podziać oczy.

    – No i pięknie – komentuje Majka, gdy Baśka powtarza spektakl.

    „Tatuś” odrywa oczy od oblizującej się kochanki, przypomina sobie o obecności córek.

    – Wy… wy też tak…? – Znów wraca wzrokiem do Baśki, dalej pieszczącej moje jajka.

    – Ależ tatusiu!

    – Chcesz popatrzeć, tato?

    – On chce, żebyśmy jemu obciągnęły!

    – Kiedy nie ma czego!

    – Później tatusiu, jak wrócisz do formy.

    Robert zapomina języka w gębie. Tego mimo wszystko się nie spodziewał…

    Klepnięciem w ramię wyprowadzam go ze stuporu.

    – Chodź, zobaczmy, co słychać na rufie.

    * * *

    Na rufie słychać ciche westchnienia, głośnie pojękiwanie tudzież inne odgłosy towarzyszące intensywnej młócce, przerwanej tak nagle przez nasze pojawienie się na pokładzie.

    – Ojej! – wzdycha Baśka. Widać, że rwie się do tej roboty, powstrzymuje ją tylko obecność Robusia.

    – Patrz, jak się Basia męczy! – trącam Roberta – zrób coś z tym!

    – Kiedy nie mam czym…

    Wymiękł biedak po dwóch wytryskach.

    – Zapomniałeś języka w gębie?

    Robert patrzy  na mnie nie rozumiejąc, te moje gierki słowne…

    Baśka łapie szybciej. Już leży na pokładzie, rozkłada uda.

    – No liż!

    Gdy nadchodzą Majka z Natką, z pomiędzy tych ud rozlega się apetyczne mlaskanie.

    – Ależ tatusiu!

    Baśki to nie rusza, ona już odlatuje. Roberta jednakże obecność córek rusza i to bardzo. Baśka musi mu przypominać, po co tam jest, między tymi udami.

    – Nie poganiaj tatusia!

    – No bo już prawie…

    Tyle Baśka zdążyła powiedzieć, nim Natka zatkała jej buzię. Cipą. Teraz, to Robert naprawdę zapomina języka w gębie. A Natka  przyciska krocze do twarzy jego kochanki i patrzy mu w oczy.

    – No liż!

    Nie wiadomo, do tatusia mówi, czy do Baśki.

    Liżą oboje. Szczytują obie.

    – Ależ tatusiu! – Mówi Natka, gdy otwiera oczy.  Stoi ci!

    – Tak cię podnieca moja siostra, tatusiu? – Pyta przyglądająca się całej scenie Majka i Robertowi szybko opada. Jeszcze się wstydzi. Niedługo mu przejdzie.

    * * *

    Powoli podpływamy do naszego jachtu. Kopulująca na jego pokładzie para przyspiesza, kończy i się rozdziela. Obserwuję spod oka reakcję Julki i Jacka. Julka oczu oderwać  nie może, Jacek udaje, że nie widzi, ale starannie ukrywa wzwód. Jest dobrze.

    – Umiecie wszyscy pływać? – Pytam na wszelki wypadek naszych gości. Wszyscy potwierdzają.

    – Zrzućcie sieć! – Wołam do chłopaka na drugim jachcie.

    Kompletny brak ubrań i bagaży bardzo ułatwia sprawę. Wystarczy wskoczyć do wody, przepłynąć kawałek i wdrapać się na pokład.

    – My pierwsi – mówię do Roberta – dziewczęta za nami.

    Wskakujemy. Zadzieramy głowy, obserwujemy skaczące dziewczyny. Miły widok.

    Podpływamy pod nasz jacht, sieć sięga do samej wody. Parka na pokładzie wychyla się ciekawa, jak nam idzie. Chłopak prezentuje smętny zwis, dziewczyna futerko ma zmierzwione, wilgotne, ze śladami spermy – musieli pieprzyć się do upadłego.

    – Poczekajcie – mówię do Roberta i Jacka – dziewczęta przodem.

    Wspinamy się, jako ostatni. Pomogliśmy wszystkim dziewczętom wydrapać się na górę. Podpierając je wzrokiem. Widzę, że Robert szczególnie intensywnie „podpiera” córeczki, staje mu od tego podpierania, gdy wreszcie staje na pokładzie. I nie opada – o to dba już Baśka, chwilowo ręką.

    Jacek… Jacek pluje i parska – tak się zagapił na dziewczęce tyłeczki, że poszedł pod wodę i się opił. No właśnie… Jacek…

    Jest problem. Podchodzi do nas Julka ze smętną miną.

    – On pyta, kiedy wracamy… A jeszcze nasze plecaki zostały na tamtym jachcie…

    – Naprawdę tak mu się tu nie podoba?

    – Chyba tylko te bliźniaczki, wciąż wodzi za nimi oczyma. Oczywiście jak myśli, że nie widzę.

    – Pozwól, że pomyślę.

    Przyciągam Julkę do siebie, wsuwam jej dłoń między uda. Jest zdziwiona, ale nie protestuje.

    – Tak mi się lepiej myśli – dodaję.

    – No skoro myśli pan tym… – Julka ściska mi to. Robert znów ma na co patrzeć.

    Cipa w mej dłoni wilgotnieje, a ja już wiem, co zrobimy.

    – Przyprowadź tu DajDaj.

    – ?

    – No, te bliźniaczki.

    Julka zostawia mnie ze wzwodem i wilgotną dłonią.

    * * *

    Poinstruowane Dayah i Arya idą wprost do Jacka.

    – Podobno wasze plecaki zostały na tamtym jachcie?

    – I tak zaraz wracamy.

    – Ale to dopiero jutro, nie słyszałeś?

    I zanim Jacek zdąży oderwać wzrok od ich cycków, aby poszukać nim Julki, dodają:

    – Pomożemy ci z tymi plecakami, chodź!

    Idzie posłusznie.

    Tak to organizują, że cały czas są  przed nim. Może się gapić do woli, jak wspinają się na jacht Stasia. Powoli im to idzie, może się napatrzyć. Podobnie, gdy podają mu te plecaki, wyginając się wdzięcznie na drabince. Jacek układa je w pontonie, po omacku – oczy ma gdzie indziej.

    Tak samo na naszym jachcie, zatrzymują się  z tyłeczkami wdzięcznie wypiętymi nad jego głową i proszą, by podał im plecaki, swój i Julki. Podaje te plecaki patrząc im prosto w cipy.

    DajDaj, nim podejmują dalszą wspinaczkę, rzucają jeszcze:

    – Podobamy ci się, to od razu widać – Jacek bowiem ma problem ze wzwodem w sensie odwrotnym, niż zazwyczaj to bywa.

    To jeszcze nie koniec cierpień młodego Wertera – bliźniaczki przysiadają na relingu.

    – Przytrzymasz nas, żebyśmy nie spadły?

    Wyciągają po jednej ręce, Jacek je chwyta w swoje dwie. DajDaj wysuwają się dalej za reling, wypinają tyłki i zaczynają szczać. Trafiają bez pudła, Jackowi pała rośnie błyskawicznie, najwyraźniej rajcuje go złoty deszczyk, puścić dziewcząt nie może, wpadłyby do wody, zasłonić się nie może, ręce ma zajęte. Może tylko stać i wysłuchiwać komplementów DajDaj na temat swojego wzwodu. Jacek musi im jeszcze pomóc zeskoczyć z relingu, jedna z Daj robi to tak niezdarnie, że aby złapać równowagę przytrzymuje się jego drążka.

    – Jaki twardy!

    Druga Daj też łapie, żeby sprawdzić. I już jest ich.

    – A my takie mięciutkie. – Podsuwają mu cipki. Sprawdza obie.

    Julka i towarzysząca jej Dorka obserwujące z ukrycia rozwój sytuacji, teraz przyskakują ku nim. Jacek, ściskający dwie czekoladowe cipki, nie zdążył nawet otworzyć ust, by się wytłumaczyć – ciekawe jak – Julce. Dorka go ubiega.

    – Tak się właśnie witamy co dzień rano. Z jedną różnicą. – I ściska Jackowi jądra. Już jest nasz.

    * * *

    Majka i Natka też to widzą. Ten tatusiowy wzwód, Jacek ich chwilowo nie interesuje.

    – Ty to widzisz?

    Mnie pytają.

    – Widzę. Wasz stary się integruje, Basia nawet szybciej. Przeszkadza wam to? Czy może podnieca?

    – W sumie, to nie wiem…

    – Mam tak zwane mieszane uczucia. No bo to nasz staruszek w końcu.

    – W życiu  nie widziałam jego penisa, a tu paraduje z takim sztywnym…

    – Baśka mu postawiła.

    – Jaka Baśka?! Myśmy mu postawiły! Nie widziałaś, jak się wpatrywał w nasze krocza, kiedy się tu wspinałyśmy? Już z takim się tu pojawił, Baśka tylko korzysta.

    Siostry nie mogą oderwać wzroku od tatusiowego chuja, z którego Baśka korzysta coraz intensywniej, teraz ustami. O ile Robert wciąż wygląda na trochę sztywnego ( fragmentarycznie na całkiem sztywnego), to jego młoda kochanka rozluźnia się całkowicie.

    – Ależ ona ma chcicę – komentuje Natka, gdy Baśka, już na czworakach, z głową nisko a dupą wysoko, powoli wędruje po pokładzie. Tyłem.

    – Mnie od tego staje – wtrącam się do rozmowy sióstr – a co dopiero waszemu ojcu. Przecież to jego tak cipą kusi.

    – Patrz Natka, jak jej się ta pizda błyszczy!

    – Ma mokrą…

    Robert też to musi widzieć. Opada na kolana i przywiera do tej pizdy ustami. Baśka wygina się w łuk.

    – Ojej! – Majka i Natka są zgodne w tej kwestii.

    Obmacuję je obie – tu wilgotne, ówdzie stwardniałe – gotowe do wzięcia.

    – Podejdziemy bliżej?

    – A nie możesz tutaj?

    – Albo mnie?

    – Albo tam, albo wcale!

    – Zbok!

    – Poczekajmy, jak się sytuacja rozwinie.

    A sytuacja rozwija się tak, że Majka z Natką już nie widzą tatusiowego chuja. Z tej prostej przyczyny, że ów pogrąża się głęboko w ich koleżance.

    – Jak myślicie, w pochwie, czy odbycie?

    – Stąd nie widać…

    – To może jednak podejdźmy.

    – To podejdźcie, dziewczyny, ja zaraz wracam.

    Zostawiam je, mam nadzieję na moment.

    – Staś, dobrze, że cię widzę. Dasz radę?

    – A niby co?

    – Jak to co?! Ruchać.

    – Kurde, niestety, wydoiły mnie dziewczyny do spodu. Jedyny, co nie ruchał, to ten, jak mu tam… Jacek.

    Szukamy Jacka. Jest, stoi tam, całuje się z Julką.

    * * *

    – Przepraszam, ale mamy sytuację. Zdecydowaliście już?

    – A co, chce mnie pan teraz? (wciąż nie przeszliśmy na ty) – Julka jest raczej bezpośrednia. Powiem, że nie, to się obrazi. A czas nagli. Tłumaczę szybko w czym rzecz. Następują szybkie negocjacje.

    – Ale będę pana miała na wyłączność przez jeden dzień – upewnia się jeszcze.

    – Takiej piździe się nie odmawia! – Ściskam ją mocniej.

    – Hahaha… Zgoda. Jacek, idź z panem!

    Jackowi chyba nie przeszkadza, że został tak instrumentalnie potraktowany, sądząc po stanie jego instrumentu… Tym lepiej.

    – Wiem, że wolałbyś te bliźniaczki. Ale one ci nie uciekną chętnie ci dadzą. Najpierw jednak obowiązki. Wyruchasz Natkę.

    – Takie obowiązki, to mogę spełniać…

    – Właśnie widzę…

    Stoi mu, jak chuj na weselu. I o to chodzi.

    * * *

    – Co tak długo?

    Ale Natka i Majka wyglądają na zadowolone, z miejsca wyciągają ręce.

    – Sztywniutkie!

    – A tatuś tam w najlepsze…

    – W co chcesz? – Pytam Majki, gdy podchodzimy.

    – W to, w co tatuś Baśkę!

    Natka zgadza się z siostrą. Z bliska okazuje się, że to jednak nie dupal, Robert posuwa Baśkę po bożemu.

    Dziewczęta klękają po bokach Baśki. Ja zaprzęgam Majkę a Jacek Natkę, nasze dyszle gładko wsuwają się w śliskie cipki. Najlepsze, że Robert nas jeszcze nie widzi, posuwa Baśkę z zamkniętymi oczami.

    – Wiśta wio!

    Stopniowo rośnie tłumek wokół nas, wieść o ruchającym tatusiu rozchodzi się równie szybko, jak wieść o przyłapanym.

    – Żeby jeszcze tak córeczki wyruchał…

    Nie widzę reakcji siostrzyczek na rzuconą przez kogoś sugestię, głowy trzymają nisko, wtulone w poduszki. Natomiast tyłki równie wysoko, co Baśka. Uwielbiają być tak pieprzone, uwielbiam pieprzyć w ten sposób.

    – Wiśta wio!

    Robert otwiera w końcu oczy…

    – O kurwa!

    Baśka ma je zamknięte. Zresztą z nosem wbitym w poduszkę niewiele zobaczy.

    – Robuś! Dlaczego przestałeś?

    „Robuś” tymczasem kręci głową. Nie, to nie dezaprobata, po prostu się rozgląda. Po prawej jebię mu córkę, z lewej rżnie się druga. Wokół wpatrzony w niego tłumek. Nagie dziewczęta pieszczą nagich facetów, ci odwzajemniają pieszczoty, źródłem ogólnego podniecenia jest on sam i jego córki. I to, co wyczyniają.

    – A chuj tam!

    Robert podejmuje przerwane czynności ku zadowoleniu Baśki. Tylko oczu już nie zamyka. Przeciwnie – szeroko otwartymi przypatruje się poczynaniom córeczek. Te przeciwnie – już maja fazę, chłoną rozkosz z zamkniętymi oczyma.

    A było by na co popatrzeć. Umówiliśmy się wcześniej z Jackiem i właśnie zmieniamy zasady. Niemal słyszę: Maciek (Jacek), dlaczego przestałeś?

    – Teraz wasza kolej!

    – Wiśta wio!

    Tyłek Majki rusza do boju. Dziewczyna nasuwa się cipą na mój dyszel i zsuwa, a ja ani drgnę. No prawie – Majka uderza mnie tym tyłkiem w podbrzusze naprawdę gwałtownie. Podobnie Natka Jacka.

    Czuję, że zaraz będzie po wszystkim.

    – Dziewczyny, wyluzujcie trochę.

    – Czyżbyście dochodzili? Ale my chcemy jeszcze!

    – To może się zamienicie z Jackiem?

    – Czemu nie…

    Wysuwam się z Majki, przez moment zaglądam w czarną czeluść jej pochwy… Przez moment – rozchylony srom zamyka się błyskawicznie, co znaczy młodość…

    Klepię Roberta w ramię, kładę palec na ustach. Zachęcam go ruchem głowy.

    – Co?! – Omal nie woła.

    – Przecież tego chcesz! Decyduj się szybko.

    Słyszy mój szept.

    – A ona?

    – Ona też!

    Robert się decyduje. Teraz szybko!

    Jacek zapina Baśkę, ja – Natkę a Robert…

    Majka jeszcze nie wie, że właśnie posuwa ją tatuś, głowę ma wtuloną w poduszkę, oczy szeroko zamknięte, podobnie jak siostra.

    Robert zaczyna powoli. Wraz z nim obserwuję, jak jego członek pogrąża się w cipie córki.

    – A…

    Chyba się domyślam, o co mu chodzi.

    – Nie musisz się o to martwić, zabezpiecza się, jak one wszystkie.

    Robert pierdoli córkę z prędkością karabinu maszynowego. Majkę słychać na całym jachcie – nikt nie ma wątpliwości, że orgazm ma przepotężny. Robert podobnie.

    Wysuwa się teraz z niej powoli, Majce kapie z cipy. Sperma tatusia.

    Teraz, gdy podniecenie opada, do Roberta dociera, co właśnie uczynił. Zerżnął własną córkę!

    A córka właśnie unosi głowę z poduszki…

    – Jacek, to było… O kurwa! Tatuś!

    Na te słowa Natka gwałtownie odrywa głowę od poduszki. Najpierw ogląda się za siebie. Widzi mnie.

    – Tatuś jest tylko jeden – mówię.

    Jacek pracowicie młóci Baśkę. Robert z lepkim i błyszczącym kutasem, teraz w półzwisie, klęczy za Majką. Tej dalej kapie z cipy. Tłumek wokół milczy, czeka, co będzie.

    Natka ogarnia wzrokiem tę scenę.

    – Ależ tatusiu! Jak mogłeś!

    Tatuś blednie.

    – Jestem starsza, mnie powinieneś dosiąść pierwszą!

    Tatuś czerwienieje. Tego się nie spodziewał.

    Baśka dochodzi w kompletnej ciszy. No, ona cicho nie jest… Dochodzi do siebie, podnosi głowę i się rozgląda. Dowiaduje się ostatnia.

    – Ja pierdzielę!

    Czy Robert dosiądzie rówież Natki? Dowiemy się już wkrótce.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Gender Bender

    Mariusz spał na łóżku po upojnej nocy z Małgorzatą. Kobieta siedziała właśnie przy toaletce nakładając makijaż otulona jedynie w aksamitny szlafroczek. Była z siebie dumna, pomimo swych nie całych 40 lat potrafiła jeszcze zawrócić w głowie nie jednemu młodzikowi, wszak jej ostatnia zdobycz dwudziestoparoletni Mariusz spał smacznie w jej pościeli. Gdy makijaż był już skończony wyciągnęła z szuflady bransoletkę i podeszła do kochanka zakładając mu ją na kostkę i legła obok niego obserwując jak jego ciało zmienia się na jej oczach. Biodra nabrały kobiecych kształtów uwydatniły mu się wyraźne piersi, których Małgorzata nawet trochę zazdrościła włosy wydłużyły się a jeszcze pokaźny wczoraj członek musiał ustąpić miejsca ciaśniutkiej cipce. Po krótkim czasie po Mariuszu nie było już żadnego śladu, a jego miejsce zajmowała teraz ponętna Marysia. Małgorzata obudziła ją namiętnym pocałunkiem.
    -Jak się spało kochanie?
    -Bosssko – odpowiedział(a) ledwo przebudzony(a) Marysia.
    -Pamiętasz jak mówiłam Ci wczoraj o niespodziance którą Ci szykuje?-spytała ciepłym głosem.
    -Oj pamiętam ślicznotko – odpowiedział(a) rozchylając poły jej szlafroka- Zaraz zrucham Ci tą twoją gorącą szparkę.
    Małgorzata położyła palec na jej(jego) ustach. Przesunęła rękę po szyi byłego kochanka i zeszła niżej zatrzymując się na okrągłej piersi.
    -Obawiam się kotku, że niestety nie masz już czym. Odpowiedziała spokojnie.
    -O czym ty mów…- Powiedział(a) spoglądając w dół swojego ciała- Co jest KUR…
    -Ciii…-powiedziała spokojnym głosem Małgorzata kładąc palec ponownie na jej ustach – kobicie nie wypada mówić tak wulgarnie.
    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fistachu

    Kolejna część pojawi się kiedy zobaczę pod opowiadaniem 3 komentarze.

  • Rosyjska ruletka

    Daria – to delikatnej budowy ciała blondynka, mająca 167cm wzrostu o pięknych dużych błękitnych oczach, pochodząca z woj. Lubuskiego, która od trzech lat mieszka na stancji w Poznaniu.

    Jak większość jej koleżanek ze szkoły średniej, zdecydowała się opuścić mało perspektywiczne miasteczko rodzinne i spróbować sił w większym mieście.

    Daria po zakończeniu szkoły średniej złożyła papiery na medycynę w kilku uczelniach większych miast. Ostatecznie została studentką na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. Radziła sobie naprawdę dobrze czego między innymi dowodem było otrzymywane przez nią od 2 lat stypendium za bardzo dobre oceny, tak więc wraz z pomocą finansową, jaka płynęła od jej rodziców, do pełnego utrzymania się w wielkimi mieście wystarczyły jej prace dorywcze, których w Poznaniu nie brakowało.

    Niestety, trzy tygodnie po przerwie wakacyjnej Daria, otrzymała smutną wiadomość od rodziców, że jej młodszy o 5 lat brat zachorował na jedną z chorób przewlekłych, która wymagała nakładów finansowych na jego leczenie, co wiązało się z tym, że aby Daria mogła dalej przebywać w mieście, w którym studiuje musiała znaleźć stałą pracę. Niestety nie było łatwo pogodzić bardzo wymagających studiów medycznych wraz z bardzo wymagającymi “prywaciarzami”, dlatego też dziewczynie się wiodło co raz gorzej. Doszło do tego, że opóźniała się z opłatami rachunków za mieszkanie.

    Jej koleżanki starały się jej pomagać, ale to i tak nie było to wystarczające. Pewnej sobotniej nocy, którą Daria wraz z koleżankami postanowiły spędzić w jednym z bardziej klimatycznych klubów w Poznaniu Cuba Libre, jej życie uległo całkowitej zmianie.

    Dziewczyny rozmawiały ze sobą często zanosząc się śmiechem. Daria na tle swoich koleżanek nie była jednak taka radosna. Z zadumy wyrwała ją znajoma twarz osoby siedzącej przy barze. Przyglądała się chwilę, zachodząc w głowie, skąd ona tą twarz może kojarzyć. Postanowiła podejść bliżej żeby móc się przyjrzeć.

    – Zobaczcie wpadł jej w oko – szepnęła cicho Marzena, jedna z koleżanek wskazując jednocześnie ukradkiem w kierunku zmierzającej Darii ku niemu.

    – Przepraszam czy my się przypadkiem nie znamy? – nieśmiało zagaiła Daria do młodego mężczyzny siedzącego przy barze.

    – Darka ??!!! O cholera, kupę lat!!! – wypalił szczerze zaskoczony spotkaniem facet.

    Reakcja chłopaka była tak energiczna, że aż zdrętwiała, bo skoro on ją poznał niemalże od razu, to dlaczego wciąż ona go nie może skojarzyć.

    – Przestań tak stać i wlepiać oczy, przecież to ja Marek!!! Trzecia gimnazjum, wspólny wyjazd na kolonie nie pamiętasz? – Aaaaaa Maroko no pewnie, że pamiętam jak mogłabym zapomnieć największego wariata na koloniach hehehe – rzuciła z ulgą Daria.

    Kiedy tak pogadali o wszystkim i o niczym, Daria powiedziała, o swoich problemach związanych z drogim utrzymaniem się na studiach i brakiem pieniędzy. Po wysłuchaniu, chłopak zamyślił się po czym powiedział kładąc swoją dłoń na jej dłoni…

    – Nic się nie przejmuj, może i mógłbym ci pomóc, ale muszę wszystko sobie przemyśleć, po za tym szkoda tak pięknego wieczoru na smutki, zadzwonię do ciebie i umówimy się na jakąś kawę żeby pogadać o tym jak ci pomóc ok?

    – Pewnie, byłoby mega fajnie gdybyś mógł mi coś doradzić – odpowiedziała wyraźnie weselsza Daria.

    Od chwili spotkania z Markiem Daria wróciła do życia, żywiąc nadzieję, że jej los może wreszcie się odwróci na lepsze. Już dwa dni później byli umówieni na godzinę dziesiątą, w kawiarni na starówce w Poznaniu. Daria ledwie zdążyła. Pośpiesznym krokiem wpadła do kawiarni szybko się rozglądając w poszukiwaniu Marka, po czym szybko się do niego przysiadła.

    – Hej, sorry za małe spóźnienie, ale tramwaj mi uciekł.

    – Cześć, spokojnie nic się nie stało mam dużo czasu, czego się napijesz? – zapytał chłopak

    – Ja sobie wezmę dużą latte – odpowiedziała

    – Tak na marginesie to czym się zajmujesz? Zapytała Daria

    – Hmmm dobre pytanie heheh. Można to określić jako zarządca zasobami ludzkimi w jednej z tutejszych firm developerskich.

    – Wow, to pewnie dużo zarabiasz, nie obraź się, ale nie spodziewała bym się po tobie, że obierzesz taką poważną drogę życia, zawsze uważałam, że jesteś bardziej szalony niż poważny…

    – hehehhe no widzisz, jak życie zmienia, ale nie przejmuj się, w mojej pracy jest odrobina szaleństwa. Rozumiem, że dalej szukasz pracy?

    Dziewczyna w odpowiedzi po kiwała twierdząco głową.

    – Kuźwa nigdy bym nie pomyślał, że będę miał okazję zaproponować jednej z najładniejszych dziewczyn w szkole prace w mojej firmie.– powiedział.

    – Wiesz to nie jest zwykła praca, ale za to przynosi wiele profitów, nie tylko finansowych. Do rzeczy…. ode mnie dostaniesz mieszkanie, nowiutkiego iPhon’a 7, plus najniższą krajową. Będziesz miała zapewnione ubezpieczenie i opłacane wszystkie wymagane składki przy stałym zatrudnieniu. Dodatkowo, dostaniesz karnet na siłownie na 10 wejść miesięcznie i dostęp do prywatnego lekarza jedna wizyta miesięcznie. Pasuje?

    – Brzmi super, tylko co to za praca? – zapytała Daria z nieukrywanym zaciekawieniem.

    – Będziesz dbała o to mieszkanie, które dostaniesz, w sensie utrzymywała je w czystości. Opłacać będziesz jedynie zużycie mediów i śmieci. Na umowie o zatrudnienie bedziesz miała wpisane stanowisko sprzątaczki, tak żebyśmy oboje nie mieli problemów prawnych wobec skarbówki itp. Lecz z obowiązkami sprzataczki nie miałabyś nic wspólnego. Warunek jest jeden, którego nie możesz w żaden sposób zaniedbać. Musisz być pod telefonem non-stop po zajęciach na uczelni. Dasz mi swój grafik wykładów wtedy ja się dopasuje.

    – Dalej nie rozumiem co miałabym robić – stwierdziła niepewnie.

    – Spokojnie, zaraz do tego dojdziemy. Co jakiś czas będą do ciebie dzwonili klienci z którymi będziesz się spotykać w tym mieszkaniu. Nie martw się, każdy z nich jest dobrze wyselekcjonowaną partią. Jeśli ktokolwiek będzie chciał cię skrzywdzić lub nie będzie chciał zapłacić będzie musiał się liczyć z bardzo poważnymi konsekwencjami. Przede wszystkim będzie musiał się liczyć ze mną, ale każdy klient jest o tym informowany przed spotkaniem.

    – Co ty oszalałeś!!! Mam zostać prostytutką??? – wybuchła, szybko jednak zniżając głos niemalże do szeptu.

    – Uspokój się i mnie wysłuchaj… – rzekł Marek

    – To nie prostytucja, a luksusowa kobieta do towarzystwa. Za godzinę z tobą klient będzie płacić ci 300zł, za udziwnienia będzie dopłacać po 50zł za każde, jeśli będzie chciał cie na całą noc, będzie musiał zapłacić 3000zł.

    Z całego dnia twojego przychodu ja biorę 60 procent, ty 40. Może ci się to wydawać niewiele, ale to ja będę twoją ochroną i zabezpieczeniem w razie gdyby, ktoś niestosował się do regulaminu spotkań. Po za tym jako jedyna osoba proponuje ci pracę na umowie stałej, co zapewni ci wszystkie składki oraz spokój z fiskusem, a i oczywiście spokój kiedy rodzina spyta cię czym się zajmujesz.

    – Jako, że bardzo cie lubię i nie mam zamiaru w żaden sposób urazić twojej osoby, daje ci czas namysłu do wtorku. Zadzwoń do mnie i powiedz czy chcesz mojej pomocy czy nie…. Teraz uciekaj już bo mam jeszcze kilka rozmów w tej sprawie, ale pamiętaj, że miejsce trzymam dla ciebie.

    Dziewczyna oniemiała, zaskoczona i totalnie zszokowana wstała i wyszła z kawiarni. Wracając do wspólnie z koleżankami wynajętego mieszkania, dziewczyna próbowała sobie poukładać w głowie to co się wokoło niej dzieje…. Chory brat, brak pieniędzy, rosnące problemy w szkole i teraz to… Zamiast pomocy, otrzymała propozycje zostania dziwką… Z jej oczu po płynęły łzy. Kiedy dotarła już do drzwi wejściowych mieszkania zaraz po ich otwarciu mało nie zemdlała.

    – Oo witam pani Dario – powiedział wysoki, dość gruby mężczyzna, śmiejący się zuchwale, ukazując średnio zadbane zęby wyłaniające się z pod gęstych wąsów.

    Był to właściciel mieszkania, który zazwyczaj przychodził do niego, tylko i wyłącznie w momencie kiedy chciał albo podnieść czynsz albo kogoś zrugać za rzekome nie dotrzymywanie warunków umowy najmu, często opierając się na bredniach, nie mających nic wspólnego z prawdą.

    – yyyy… dzień dobry panie Dariuszu – odpowiedziała ledwo już stojąca od nadmiaru wrażeń Daria.

    – Przyszedłem, ponieważ jak zapewne dobrze zdaję sobie pani z tego sprawę, że zalega Pani już drugi miesiąc z opłatą odstępnego, dlatego z przykrością muszę stwierdzić, że jeśli nie da mi pani teraz tych pieniędzy, będę zmuszony wymówić pani mieszkanie.

    – Pieniędzy? Dzisiaj? Ale ja nie mam tyle, żeby panu od razu zapłacić.

    Wtedy mężczyzna podszedł do niej lekko przyciskając ją swoim wystającym brzuchem do zamkniętych już drzwi wyjściowych.

    – To może warunki spłaty pani długu moglibyśmy omówić na kawie u mnie w mieszkaniu? – zapytał uśmiechając sie lubieżnie.

    – Proszę ode mnie odejść bo zadzwonię na policje. – powiedziała Daria odpychając napastnika od siebie.

    – Rozumiem, że mam Panu dzisiaj zapłacić 1200zł tak? – zapytała rzeczowo

    – 1200zł plus odsetki od niezapłaconej w terminie kwoty, razem 1800zł. – Słucham? Chyba pan oszalał!

    – Uspokój się dziecko, bo porozmawiamy inaczej… – powiedział groźnym tonem i wyjął ostatnio podpisany przez dziewczynę aneks do umowy.

    – Tutaj wyraźnie masz napisane, że do spłat nie mieszczących się we wcześniej umówionym terminie doliczane będą odsetki. A tutaj jest między innymi twój podpis, więc zanim zaczniesz pyskować to może naucz się czytać ze zrozumieniem.

    – Dziewczyna dopiero po przeczytaniu aneksu do umowy, przypomniała sobie, że w dzień, w którym ów właściciel przyszedł z aneksem, miała bardzo ważne kolokwium i mało nie była na nie spóźniona, więc podpisała bez czytania zawartości umowy, byleby się tylko go pozbyć.

    Zaczęła płakać, nie potrafiąc się w żaden sposób tego opanować, osunęła się po drzwiach, o które sie opierała, przy których ostatecznie usiadła roniąc gęste łzy.

    – Spokojnie maleńka, przecież mówiłem ci, że możemy zamknąć tą sprawę w zupełnie inny sposób….

    – Niby jaki? – rzuciła Daria zrezygnowana

    – Skoro twoich koleżanek nie ma, mogłabyś spłacić cześć długu od ręki tutaj.

    – Dalej nie rozumiem, przecież mówiłam panu, że nie mam tyle pieniędzy żeby panu dać.

    – Nie bądź głupia i nie udawaj, że nie wiesz co może zrobić kobieta z mężczyzną w takiej sytuacji… – powiedział lekko pod denerwowanym głosem.

    – No dalej, nie udawaj cnotki mała suko bierz go do buzi- rozkazał, jednocześnie rozpinając rozporek wyciągając w kierunku jej buzi, sflaczałego penisa.

    Chwilę tak po stał, po czym podsunął wciąż miękkiego penisa tuż przed drobną buzię dziewczyny. Dziewczyna całkowicie nie wiedziała co zrobić, a odór jaki unosił się wokoło członka napastnika doprowadzał ją aż do odruchów wymiotnych. Właściciel mieszkania stracił wreszcie cierpliwość i łapiąc ją za tył głowy, rozpoczął nerwowo przykładać swojego “mięczaka” do jej ust, ta natomiast zacisnęła je i próbowała wyrwać się z uścisku jego dłoni. Chcąc powiedzieć mu żeby przestał, zaraz jak rozchyliła usta, penis pana Dariusza natychmiast znalazł się w ich wnętrzu. Kiedy ten poczuł, że wreszcie udało mu się wsadzić członka do jej ust, zaczął poruszać nim w przód i w tył, dwiema rękoma mocno trzymając jej głowę, aby nie mogła się wyrwać.

    – Właśnie tak mała kurewko, nie chcesz płacić będziesz ssać – syknął, jego penis wreszcie zaczynał pęcznieć.

    Dziewczyna czuła, że jak się nie wyrwie, to zaraz zwymiotuje, smak i zapach tego mężczyzny był tak okropny, że nawet ogromna ilość śliny, jaką produkowały jej usta, na wskutek penetracji członkiem nie wystarczała żeby, jego okropny smak zniknął.

    Kiedy mężczyźnie zrobiło się naprawdę błogo nieświadomie popuścił uścisk swoich dłoni na jej głowie, wtedy Daria natychmiast uciekła spod niego, wstała i z całych sił odepchnęła go od siebie. Zaraz gdy miała już trochę wolnego miejsca otworzyła drzwi tak, że na przeciw drzwi wejściowych do sąsiadów stał pan Dariusz z opuszczonymi spodniami.

    – Wynoś się brudasie! – powiedziała do niego zza drzwi przestraszona Daria.

    – Zapłacisz mi za to kurewko, a jeśli pieniędzy dzisiaj nie zobaczę wytoczę ci proces. – powiedział wściekły właściciel mieszkania próbując jak najszybciej podciągnąć spodnie ze zwiniętymi majtkami zasłaniając swoje przyrodzenie przed niepożądanym widokiem sąsiadów.

    Zaraz po zamknięciu drzwi na wszystkie możliwe zamki, Daria uciekła szybko do łazienki pod prysznic, myjąc przy tym kilkukrotnie zęby… Czuła się całkowicie rozbita i zdruzgotana. Musiała jednak podjąć jakąś decyzję. Co prawda nie miała zbyt dużego wyboru, bo albo miała sypiać z obleśnym facetem i powoli spłacać swój dług za mieszkanie, albo mieć mieszkanie i oddawać się za pieniądze innym…

    Była jeszcze trzecia opcja… Rzucić wszystko i wrócić do rodzinnego miasta z niczym…

    – Nie ta opcja była by totalną głupotą – pomyślała.

    Wzięła więc telefon i wybrała numer do Marka, przed naciśnięciem zielonej słuchawki z drżącą ręką czekała chwilę, próbując upewnić się czy to rzeczywiście jedyna droga…

    Ponieważ odpowiedź nie nadchodziła, dziewczyna trochę przez przypadek uruchomiła połączenie.

    Każdy sygnał wydobywający się ze słuchawki telefonu wzmagał szybkość i moc bicia jej serca przyprawiając jej ciało o dreszcze… Kiedy minęła dłuższa chwila oczekiwania, aż ktoś odbierze, Daria chciała się rozłączyć, lecz z chwilą odciągnięcia telefonu od ucha usłyszała głos.

    – Haaaloo…

    – yyyy… Marek…  – powiedziała nie śmiało do słuchawki.

    – A kogo się spodziewałaś świętego mikołaja? Pewnie, że Marek coś się stało, że dzwonisz tak szybko?

    – Wiesz w sumie to sama nie wiem… dzwonię w sprawie tej pracy…

    – Aha, no proszę spodziewałem się, że będziesz długo sie namyślać, a tu proszę… i jaka decyzja, wchodzisz w to czy dajesz sobie spokój?

    – No… Chyba wchodzę…

    – Nie, nie moja droga, musisz być tego pewna, bo to bilet w jedną stronę kochana. Wiedz, że skoro będziesz miała normalną umowę o pracę, w momencie kiedy nawalisz zwyczajnie wysmaruję ci taką opinię w papierach, że nigdzie pracy nie znajdziesz, tym bardziej jako lekarz… I wiedz, że nie zrobie tego po złości, tylko musze mieć swego rodzaju zabezpieczenie, że na każdym spotkaniu z potencjalnym klientem będziesz dawała z siebie wszystko. Piękne ciało to jedno, ale w tym biznesie liczy się też elastyczność i zaangażowanie. Mamy różnych klientów i każdy z nich musi wychodzić od moich kobiet w stu procentach zaspokojony. Mam nadzieję, że mnie rozumiesz.

    – Niby tak… – odpowiedziała zamyślona.

    – Ale mam jeszcze jedna prośbę, a raczej warunek… – rzuciła.

    – Oho wydawało mi sie, że jako osoba zatrudniająca cię, to ja jestem od stawiania warunków, ale że sie znamy i chce ci pomóc to zamieniam sie w słuch…

    – Mam zaległości w czynszu więc, aby móc się przeprowadzić potrzebuję zaliczki… – powiedziała

    – Ile? – rzucił bez wahania

    – 1800zł – powiedziała z lekką obawą, że Marek jej odmówi.

    – Spoko, nie ma żadnego problemu, mało tego, na razie nie myśl o spłacie tej zaliczki, jeśli będzie ku temu okazja to dam ci znać. Na kiedy chcesz pieniądze?

    – Na dziś? – spytała nieśmiało

    – Ło matko, to chyba będzie problem…

    – Błagam potrzebuję tych pieniędzy na dziś, bo ta świnia chce, żebym mu spłaciła dług po przez sex z nim, dziś mało mnie nie zgwałcił w mieszkaniu…. – lamentowała

    – O fuj jaki typ… wiesz mnie dzisiaj nie ma w Poznaniu, więc osobiście nie pomogę, ale ustawie cię na dziewiętnastą z moim zastępcą, kurwa szkoda, że to nie ja mogę być, ale nic takie życie. Kiedy się spotkasz z nim, omówicie szczegóły współpracy, po czym podpiszesz wszystkie kwitki, aż wreszcie dostaniesz swoją zaliczkę. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, na drugi dzień podeślę ci ekipę do przeprowadzki do nowego mieszkania ok?

    – Brzmi nieźle – znów w jej głosie było słychać nadzieję na lepsze jutro.

    – Okej… czyli jesteśmy umówieni, kumpel do ciebie zadzwoni i powie co i jak, tak więc nic się nie bój… pa.

    – No hej – odpowiedziała i się rozłączyła.

    Ponieważ na zegarku widniała godzina 17 miała niewiele czasu, żeby się przygotować. Po około 15 minutach od telefonu do Marka, zadzwonił Patryk, czyli umówiony kolega, który miał spotkać się z Darią.

    – Heja, jestem Patryk, słyszałem, że masz ochotę dołączyć do firmy Marka. Słuchaj możemy zrobić tak, że podjadę po ciebie, pojedziemy na miasto coś zjeść i przy okazji załatwimy formalności okej?

    – Okej – Daria była tak zaskoczona śmiałością nieznajomego po drugiej stronie słuchawki, że to jedyne co mogła na tamtą chwilę powiedzieć.

    – Super, wyślij mi adres smsem i jestem za piętnaście siódma u ciebie pozdro.

    Dziewczyna na spotkanie z Patrykiem, czekała ubrana w przylegające niebieskie przedzierane jeansy, białą tunikę lekko zakrywająca pośladki oraz czarne skórzane bolerko, jej czarne szpilki dodawały temu wszystkiemu niesamowitego pazura.

    Zza rogu bloku, z którego dziewczyna miała się lada chwila wyprowadzić, wyjechał perłowo biały mercedes GLE, wolnym tempem podjeżdżając na wysokość stojącej Darii.

    – Wskakuj – rzucił chłopak zza otwartej szyby samochodu.

    Patryk okazał się bardzo miłym chłopakiem, Daria bardzo dobrze czuła się w jego obecności, co pozwoliło jej odetchnąć od dzisiejszych wydarzeń…

    – Więc tak, tutaj masz umowę o pracę, przeczytaj sobie ją dość dokładnie, żebyś później nie mówiła, że cię oszukaliśmy albo coś w ten deseń… – powiedział Patryk, wyjmując na stolik stertę papierów.

    – Tu z kolei masz regulamin dotyczący twoich codziennych obowiązków. Dziewczyna dokładnie przeczytała i podpisała wszystko co było potrzebne. Małym drukiem na dole regulaminu, był wpis o ostatecznym castingu kandydatki do pracy, mającym zatwierdzić lub nie, ostateczną decyzję o przyjęciu do pracy.

    – O co chodzi z tym castingiem, jeśli mogę wiedzieć? – zapytała Daria

    – Aha, no tak, dobrze, że mi przypomniałaś… Ze względu na wysoką cenę waszych usług i dużą selekcję klienteli musimy być pewni, że nie tylko ładnie wyglądasz, ale też dobrze się pieprzysz. Zasada jest jedna, masz być naturalna i robić to z pasją, jeśli klient będzie niezadowolony to i również my będziemy niezadowoleni, a to już nie będzie dobre zwłaszcza dla ciebie. Niestety, Marek mówił, że ma sie skończyć tylko na lodziku, żałuję jak nie wiem, bo taką laską jesteś, że chętnie bym cię wziął na chatę i rżną do świtu, ale cóż szef mówi, ja wykonuję – powiedział zrezygnowany.

    Darie, aż przeszył dreszcz po całym ciele, na myśl, że będzie jednak musiała dzisiaj zrobić komuś dobrze ustami. Na szczęście chłopak był zadbany, miły i w gruncie rzeczy, mogła uznać to za przygodnego lodzika.

    – Gdzie chcesz to zrobić w kiblu restauracji czy w aucie? – Rzucił Patryk Dziewczyna rozszerzyła oczy z zaskoczenia, bo nigdy nie robiła tego w miejscach publicznych.

    – Wolałabym w samochodzie – powiedziała niepewnie.

    – Luzik, w takim razie idę zapłacić i jedziemy, mam jeszcze parę spraw do załatwienia. Jak powiedział, tak też zrobił. Po około 10 minutach drogi samochodem, Patryk wjechał w leśną zatoczkę tuż przy drodze, włączył światła awaryjne po czym powiedział:

    – No i git, myślę, że nikt nie będzie nam tu przeszkadzał… Do dzieła – rzekł rozpinając rozporek.

    Dziewczyna, usiadła bokiem na swoim fotelu, złapała drobną ręką jego penisa i zaczęła poruszać jego skórą delikatnie w górę i w dół. Chłopakowi bardzo szybko napęczniał penis, dlatego Daria schyliła się ku niemu i delikatnie włożyła go do ust. Smak jego przyrodzenia był całkowicie neutralny, o niebo lepszy niż, penis podstarzałego pana Darka. Fakt czystości członka Patryka, spowodował, że Darii usta zaczęły mocniej zasysać go do swoich głębin. Ponieważ penis chłopaka miał około 16cm długości dziewczyna połykała go w większej części, co dawało bardzo dużo rozkoszy zastępcy Marka.

    Przejeżdżające obok samochody, podświetlały przez chwilę swoimi światłami twarz obciągającej drobnej blondynki, widok ten dodawał chłopakowi kolejny bodziec podniecenia.

    – Zajebiście – szepnął chłopak.

    Daria, przerywała co jakiś czas obciąganie, łapiąc kilka wdechów, w tym samym czasie masowała penisa ręką.

    – Bież go mała do buzi, bo zaraz się spuszczę, a nie chcę pobrudzić sobie auta… wszystko musisz połknąć – powiedział łapiąc jej głowę od tyłu i wciskając jej usta na lśniącego od jej śliny naprężonego penisa.

    Ta przyspieszyła wkładając energicznie członka głęboko i wyciągając go prawie całkowicie z ust, pomagając sobie ręką.

    – O tak dochodzę – sykną chłopak, po czym naprężył nogi, wraz z którymi wypełniał obficie usta blondynki. Sperma tak mocno biła ją w gardło, że się zakrztusiła. Odruchowo uniosła głowę do góry krztusząc się, lecz penis niczym wulkan dalej wyrzucał dawki gęstej gorącej spermy.

    – Przepraszam – powiedziała po chwili wystraszona Daria.

    – ehhhh… kurwa domyślałem się, że tak będzie… Masz fart, że zrobiłaś mi zajebistego lodzika, tak więc spoko, następnym razem jak klient będzie chciał się spuścić do ust, to tuż przed jego spustem podnieś język do podniebienia, tak żeby sperma lądowała pod nim. Powiem Markowi, że jesteś całkiem niezła, więc możesz dziś już przygotowywać się do przeprowadzki. – uśmiechnął się podając dziewczynie chusteczki, żeby mogła wytrzeć resztki jego spermy z buzi i ubrań.

    Drugi dzień minął Darii w zastraszającym tempie, cała przeprowadzka, zapoznanie się z regułami użytkowania nowego mieszkania, które okazało się niemalże małym apartamentem, w którym oprócz pokoju dziennego połączonego aneksem z kuchniom, dużej łazienki z rogową wanną z systemem jacuzzi i masażu, a wszystko to było bardzo nowocześnie wykończone, co potęgowało zachwyt dziewczyny.

    Przez prawie trzy tygodnie, dziewczyna, żyła sobie w mieszkaniu jak gdyby nigdy nic, spokojnie studiując, aż do momentu, kiedy zadzwonił telefon “służbowy”.

    – Tak słucham – powiedziałą przerażona dziewczyna odbierając telefon od nieznajomego numeru.

    – Zdrastwujtie, ja budu u ledi sjegodnia w trie czasa. Dziś o triety, wy ponimajet?

    Dziewczyna zupełnie nie wiedziała co odpowiedzieć próbując usilnie w głowie wytłumaczyć sobie słowa rozmówcy…

    – Dziś o trzeciej tak?

    -Da, da z wami w trie czasa.

    – Dobrze w takim razie będę czekać – powiedziała wciąż zdziwiona dziewczyna.

    Zaraz po zakończeniu rozmowy, jej ciało ogarnął przeraźliwy strach. Jej ręce trzęsły się jak oszalałe.

    – Zaczęło się… – pomyślała w głębi duszy dziewczyna.

    Zgodnie z regulaminem, dziewczyna przed spotkaniem, miała sie dokładnie umyć i jak to sie mówi zrobić na bóstwo. Mieszkanie przed wizytą klienta miało być bardzo dokładnie posprzątane, a wszystkie rzeczy związane z codziennym życiem, np: zeszyty ze studiów pochowane, tak aby klient czuł, że jest w miejscu luksusowym i czeka go luksusowa obsługa.

    Po dwóch godzinach przygotowań, dziewczyna była już gotowa przyjąć swojego gościa. Siedząc w salonie usłyszała dzwonek do drzwi. Dźwięk dzwonka wydawał się przeszyć jej ciało na wskroś wzbudzając w niej niezliczone pokłady stresu. Kiedy stanęła już na przeciw drzwi z ręką na klamce, szybko przypomniała sobie kolejną zasadę regulaminu. Za każdym razem klient ma być witany szerokim i zalotnym uśmiechem, bez względu na aktualne samopoczucie, tak aby klient miał pewność, że kiedy wejdzie za próg drzwi, będziesz tylko i wyłącznie dla niego. Roztrzęsiona Daria, biorąc głęboki wdech sztucznie ustawiła usta w sposób na pozór radosny i szarpiąc za klamkę otworzyła drzwi.

    W progu drzwi stał postawny mężczyzna w granatowym garniturze. Wszedł szybko do środka, zdejmując marynarkę zapytał:

    – wy gavarit po ruski?

    Dziewczyna zaprzeczyła, ruchem głowy mając na widok wielkiego chłopa szeroko otwarte oczy. Ten machnął ręką i wszedł do jej sypialni, usiadł na brzegu łóżka opierając się na rękach i patrząc chwilę na stojącą na przeciw niemu smukłą blondynkę.

    Stała tak chwilę przed nim niepewna, dalszego rozwoju wypadków, kiedy ten wskazał na nią palcem, szybko odmachując go na bok. Dziewczyna lekko zdziwiona doszła do wniosku, że chyba ma się rozebrać. Wzięła więc głęboki wdech i usunęła z siebie wierzchnie ubranie zostawiając na sobie jedynie czarną koronkową bieliznę. Stojąca przed nim kobieta, zupełnie zawstydzona sytuacją w jakiej się znalazła, dawała dużo radości oczom swojego pierwszego w życiu klienta.

    – krasiwaja dziewoczka – rzucił w jej kierunku, szeroko się przy tym uśmiechając.

    Nie tracąc czasu, po chwili mężczyzna wstał i podszedł do kobiety, zdjął jej stanik oraz pomógł zsunąć jej majteczki. Gdy była całkowicie naga przejechał ręką wzdłuż jej nogi, środkowym palcem zahaczając po jej pochwie aż wreszcie złapał za pierś. Kobieta niemalże natychmiast się zarumieniła, w końcu pierwszy raz w życiu byłą obmacywana przez jakiegoś obcego faceta, z którym w dodatku miała odbyć stosunek płciowy. Co gorsza jego Rosyjskie pochodzenie dawało jej odczucie, że jest jej podwójnie obcy. Nigdy wcześniej nie miała do czynienia z ludźmi zza wschodniej granicy. Totalnie nie wiedziała czego się może po nim spodziewać. Zawsze Rosjanie wydawali jej się za biednych wieśniaków, chamów, którzy nie mają pojęcia jak zająć się kobietą.

    Klient złapał ją za rękę i skierował ku stojącemu obok krześle wskazując jej aby usiadła. Ta zasłaniając nieśmiało swoje nagie piersi jedna ręką, a drugą skrywając swoje krocze potulnie wykonała polecenie mężczyzny. Kiedy tak zdrętwiała siedziała na krześle, mężczyzna rozebrał się do naga, zaszedł ją od tyłu i masując swojego penisa ręką zaczął dotykać jej szyi schodząc na piersi, czasami wplatał swoje palce w jej włosy, przytrzymując je mocniej. Daria doznała szoku, na wskutek czego jej ciało dostało ledwie zauważalnych na zewnątrz drgawek, lecz w środku cała dygotała. Jej umysł był torpedowany skrajnymi myślami, nie dającymi jej możliwości na uspokojenie się. Dziewczyna trzęsła się nie tylko dlatego, że się bała niedalekiej przyszłości jaka czekała ją w jej wynajętym przez jej alfonsa pokoju mieszkania, ale dlatego też, że ów dotyk mężczyzny zza jej pleców działał na nią pobudzająco. Kiedy palcami swojej dłoni mężczyzna jeździł po jej szyi, na jej ciele podświadomie pojawiał się dreszcz podniecenia. Serce dziewczyny waliło jej jak oszalałe, a jej rozsądek toczył bezpośrednia walkę z jej własnym podnieceniem. Ciało prosiło o więcej lecz umysł wołał stop!!!

    Nigdy w życiu nie była w takiej sytuacji…. Pole emocjonalnej bitwy dziewczyny natychmiast ustało wraz z przerwaniem dotyku mężczyzny. Nagle niczym piorun uderzył ją przeraźliwie strach. Gdy mężczyzna podszedł do wieszaka z jego marynarką obok drzwi wejściowych do pokoju, wyciągnął z kieszeni prezerwatywy i nałożył na swojego sterczącego jak skała penisa. Miał on około 17cm długości, lecz był dla dziewczyny paraliżująco gruby. Jeśli mogłaby jego rozmiar porównać do czegokolwiek to jedyne co jej w tym czasie przychodziło do głowy to pół litrowa puszka jednego z najpopularniejszych napojów energetycznych. Kiedy mężczyzna zabezpieczał swojego penisa widocznie już dygocząca kobieta świadomie lub nie, wpatrywała się w jego sprzęt, na widok którego jej strach wzmagał się z każdym naciągnięciem prezerwatywy przez mężczyznę, której koniec bezlitośnie zbliżał się ku trzonowi jego penisa, zwiastując tym samym zbliżającą się chwilę rozpoczęcia penetracji jej nadzwyczaj ciasnej cipeczki.

    Miała w swoim życiu trzech partnerów z którymi uprawiał sex i doskonale pamiętała jak trudno jej było dopasować się do ich członków, zwłaszcza na początku stosunku, mimo faktu, że każdy z nich miał penisa bliskiego wielkości średniej europejskiej. Klient stanął na przeciw “swojej płatnej” suczki, stawiając jej penisa centralnie na przeciw jej twarzy… Rozdygotana kobieta modliła się w głębi duszy, żeby mężczyzna był dla niej delikatny, starając się uspokoić myślą, że może będzie chciał jej zrobić minetkę, którą tak uwielbia i dzięki której może będzie miała możliwość się rozluźnić i uspokoić.

    Ten jednak łapiąc ją za uda, pociągnął do siebie tak, że z sunęła się na krawędź krzesła musząc podpierać się nogami i trzymać rękoma oparcia, tak żeby z niego nie spaść. Jedyne co w tym czasie jej oczy rejestrowały, to organ faceta który miał ją posuwać. Klient klęknął na przeciw niej, rozszerzył bezpardonowo nogi i chwilę zatrzymał wzrok na jej wypiętej ku niemu muszelce. Ona widziała tylko czającego się pytona zaraz za swoim wzgórkiem łonowym. Nagle mężczyzna splunął obficie, na ów wzgórek rozprowadzając ślinę po jej całkowicie wygolonej i pachnącej cipce. Jego penis pulsował rytmicznie jakby tylko czekał aż jego właściciel pozwoli spenetrować jej dziurkę. Moment rozsmarowywania kolejnej porcji śliny mężczyzny po wewnętrznej części jej warg sromowych, sprawił że kobieta na moment straciła kontakt z rzeczywistością będąc tym samym uderzona falą przyjemnych doznań płynących na wskutek jego dotyku. Mężczyzna wykorzystując chwile nieuwagi kobiety, szybko przystawił czubek swojego penisa do jej jamki i pchnął z całej siły. Kobietę z przyjemnego letargu wyrwał ostry piekący ból, spowodowany napierającym głębiej i głębiej penisem jej klienta.

    Napór członka był tak silny i intensywny, że kobieta, aż wyprostowała trzęsące się nogi, oraz niemalże wyła przez zaciśnięte mocno usta. Mężczyzna nie przestawał pchać się do środka jej cipki i mimo, że jego dziwka bezwiednie niemalże z automatu podciągała się rękoma za oparcie krzesła, aby uciec od napierającego w nią grubasa mocno trzymając jej biodra parł aż do końca. Chwila bezczelnie rozpychającego się w pochwie kutasa wydawała się dla kobiety trwać bez końca. Gdy penis mężczyzny zadokował się aż po sam jego trzon, ten docisnął ją do swojej miednicy czekając aż wnętrze cipki przystosuje się do rozmiarów jego chuja.

    W tym samym czasie kobieta łapiąc głęboko powietrze wierciła się, chcąc jak najszybciej wyjąć z obolałej cipki bezczelnego intruza, który pulsując w niej rozdzierał ją od środka. Jej próby ucieczki spełzły na niczym. Kiedy tylko mężczyzna bardzo wolnym ruchem zaczął wyciągać swojego sprzęta z jej wnętrza, dziewczyna niemalże natychmiast poczuła ukojenie bólu w miejscu gdzie przed chwila był tam jego organ. Chwila ta trwała bardzo krótko, bo ten wyjąwszy penisa na około ¼ jego długości znów pchnął go do środka, aż jego podbrzusze przykleiło się do łechtaczki kobiety.

    Powtarzając to kilkunastokrotnie sprawiał, że kobieta bita była falami bólu i jego ukojenia… jej oddech stał się nierówny, a głową nie umiała już odróżnić odczucia bólu od przyjemności. Chaos w jej głowie i ciele wydawał się nie mieć końca. W momencie gdy ścianki pochwy stawały się co raz bardziej dopasowane do jego członka, wyciągał go na ½ długości i znów wpychał się po trzon, kilka takich serii i mógł już wyciągać go po główkę i wpychać do środka, nie odczuwając zbyt wielkiego oporu.

    Kiedy mężczyzna jebał jej podmęczona lekko cipkę, wyjmując penisa prawie całego i zdecydowanie wsadzając z powrotem, kobieta mimo lekkiego pieczenia jej jebanej muszelki, ładowana była intensywnymi falami rozkoszy jakie trafiały jej do głowy. Jeszcze nigdy nie czuła nikogo tak mocno i tak dokładnie w swojej jamce. Wszystkie jej obawy i strachy wydawały się znikać, za każdym nowym pchnięciem mężczyzny, któremu po raz pierwszy w życiu oddawała się za pieniądze. Jego pchnięcia na pozór wydawały się dość chaotyczne, trochę szybko zaraz zwalniał i znów przyśpieszał, czyli najzwyczajniej w świecie się z nią bawił widząc, że doprowadzał tym kobietę do szału bo wraz z przyspieszaniem jej podniecenie rosło, jednak gdy zwalniał szybko nabierało zupełnie innego smaku.

    Wraz z upływem czasu i ciągłego posuwania jej cipki, czuła, że z każdym jego ruchem w jej ciasnej cipce zbliża się dla niej tsunami jakiego nigdy jeszcze nie przeżyła. Zaraz jak penetrujący ją facet rżnął jej cipkę, nie zmieniając tempa w jej ciele kumulowało się co raz więcej rozkoszy, aż nagle zupełnie niespodziewanie dla obojga, penis Rosjanina został wypchnięty przez tryskające obficie soki kobiety na jego brzuch, niczym gejzer. Wraz z wytryskującymi z pulsującej i mocno nabrzmiałej cipki, całe ciało Darii szarpane było obłędnymi spazmami rozkoszy. Jeszcze bardziej rozochocony klient poderwał na w pół przytomną dziewczynę i rzucił na łóżko, tak że leżała na brzuchu twarzą przy poduszce. Złożył jej nogi, po czym okrakiem usiadł na niej. W ten sposób mógł penetrować swoją dziwkę między jej złożonymi i wyprostowanymi nogami. Dziewczyna jedyne co miała w głowie w tej chwili to pytanie kiedy wypełni ją po raz kolejny. Długo nie musiała czekać, bo ów obcy jej facet szybko nakierował swojego pytona i znów zaczął rozpychać jej wnętrze. Ponieważ dziewczyna miała złączone nogi czuła napierającego drąga jeszcze bardziej i jedyne co utrzymywało ją przed wrzaskiem z bólu to myśl, że zaraz powinno przestać boleć, podobnie jak było za pierwszym jego wejściem i będzie znów cudownie przyjemnie.

    Chwila ta wydawała się nie nadchodzić, zwłaszcza że klient łapiąc wcześniej ze stolika obok łóżka 3 banknoty 100 złotówek, włożył jej do ust po czym dociskając z całej siły jej głowę do poduszki, ręką rozpoczął dziki galop w jej cipce mocno uderzając w jej pośladki swoją miednicą.

    Wraz z zabójczym tempem rżnięcia młodej suki, jego oddech stopniowo nabierał na sile, aż zamienił się w ciężkie sapanie. Dziewczyna czuła, jak na jej plecy spadają gorące krople potu swojego klienta, czując też smak banknotów, których nie miała jak wyjąć sobie z ust. Czuła się jak najzwyklejsza szmata, lecz ferwor rżnięcia jej cipki był tak duży, że nie miała czasu się tym szczególnie przejmować. Walący ją od tyłu facet niczym młot pneumatyczny tłukł ją jak oszalały. Łomocząc w ten sposób ciasną szparkę 23latki przez kilka minut, nagle wyciągnął penisa z jej obolałej i niemalże purpurowej cipki, energicznie ściągając gumkę, wystrzelił natychmiast ogromne ilości spermy. Leżąca pod nim zmęczona i obolała od uderzeń jego miednicy dziewczyna, poczuła jak salwy gorącej spermy zalewają prawie całe jej plecy. Jej ciało na wskutek wcześniejszych doznań było tak czułe, że sperma wolno spływająca z jej ciała wydawała się, aż parzyć.

    Ponieważ, warunkiem końca zabawy był spust klienta, poklepał lekko pośladek dziewczyny po czym poszedł się ubrać. W czasie kiedy jej pierwszy w życiu klient przygotowywał się do wyjścia, ona usiadła na skraju łóżka , rozejrzała się po pokoju widząc mokre plamy na podłodze po jej sokach, pościel poplamioną spermą, która spływała z jej pleców, rozrzuconą bieliznę oraz pogniecionymi i mokrym od jej śliny zielonymi banknotami w dłoni. Widząc te banknoty uświadomiła sobie kim się stała. Była tak zamyślona, że nawet nie zauważyła, że Rosjanin opuścił jej mieszkanie. Wezbrawszy się w sobie dziewczyna zaczęła doprowadzać pokój do stanu z przed wizyty klienta, po czym poszła się wykąpać. W wannie pod strugami gorącej wody, otulającej jej ciało rozmyślała nad sensem jej decyzji jaką podjęła niespełna kilka tygodni wcześniej. Po wizycie nieznajomego czuła się poniżona i bezwartościowa, lecz z drugiej strony przeżyła coś czego wiele kobiet nie będzie nigdy miało okazji przeżyć i oczywiście jeszcze na tym zarobiła. Ostatecznie postanowiła przestać analizować to wszystko i dać prowadzić się losowi.

    – Cóż, życie pokaże – pomyślała idąc wziąć kąpiel.

    Po niedługim czasie, zanurzone w ciepłej wodzie ciało dziewczyny, w towarzystwie sztucznie wytworzonych wodnych bąbelków masujących, zostało wyrwane z letargu odprężenia dźwiękiem telefonu leżącego niedaleko niej, na jednej z półek łazienki.

    Dziewczyna wyskoczyła niemalże natychmiast z wanny i skierowała się ku półce, z nadzieją, że to telefon prywatny…

    Niestety… “służbowy”.

    – Tak, słucham? – powiedziała do słuchawki.

    – Będę u ciebie za około 40 minut, miej na sobie pończochy podpięte do pasa i jakiś stanik do kompletu, cześć. – po czym natychmiast zerwał połączenie.

    Dziewczyna ledwie obsłużyła Rosjanina, a już musi być gotowa na kolejnego mężczyznę. Ciało dziewczyny znowu zaczęły ogarniać nerwy. Chwilę tak stojąc nad telefonem, ocknęła się i poszła ubrać jak klient nakazał.

    Czekała… Dzwonek do drzwi, znów wydawał się przeszyć jej ciało na wskroś… Kiedy dziewczyna chciała otworzyć, uzmysłowiła sobie, że ma szlafrok na sobie. Nie chcąc jednak przedłużać otworzyła drzwi, w których stał tym razem zdecydowanie niższy lecz bardziej krępy mężczyzna koło 40stki, ów facet, wszedł bez zaproszenia do środka zamykając drzwi za sobą, spojrzał na stojącą na przeciw niemu blondynkę, w szarym puchowym szlafroku sięgającym do jej połowy ud w czarnych pończochach. Bezpardonowo, złapał za górną krawędź szlafroka i odchylił zerkając chwilę na jej cudnie spięte czarnym koronkowym stanikiem piersi, po czym uniósł dolną krawędź szlafroka, rzucając okiem na to co ma pod spodem.

    – Dobra, wszystko się zgadza. Zrobimy to w salonie chodź… – warknął mężczyzna, idąc żwawym krokiem do salonu, siadając na sofie z rozkraczonymi nogami.

    Daria nie wiedząc zbytnio jak się zachować, znów stanęła na przeciw niemu, podobnie jak to było z Rosjaninem w sypialni, na co on powiedział.

    – No co się kurwo patrzysz, klękaj i pobudź swojego Pana…

    Ta, nie wiele myśląc usadziła się na kolanach tuż między nogami mężczyzny i rozpoczęła rozpinanie jego spodni. Kiedy udało się jej rozpiąć wszystkie guziki rozporka, mężczyzna lekko unosząc miednicę pomógł jej zsunąć spodnie, tak, aby mogła przystąpić do nakazanych jej wcześniej prze niego czynności.

    Daria złapała wiotkiego penisa drobnymi palcami ruszając posuwiście w górę i w dół. Spojrzała na twarz mężczyzny, której wyraz wyraźnie dał jej do zrozumienia, że ma wziąć go do buzi. Dziewczyna nachyliwszy głowę, wsunęła lekko naprężonego już członka mężczyzny do ust i zaczęła go ssać. Czuła jak jego prącie rośnie w jej ustach, więc lekko przyspieszyła. Penis mężczyzny był słony i mało smaczny, dlatego też, Daria bardzo mocno śliniąc kutasa chciała pozbyć się niekomfortowego dla niej odczucia obrzydzenia. Gdy penis faceta stał naprężony, ten wyjąwszy z kieszeni gumową obrączkę, nałożył na trzon, aby ten nie zwiodczał w czasie zabawy.

    – Wiem, że takie kurwy jak ty, życzą sobie dopłat za wszystko, dlatego do tego co zapłacę za godzinę, dorzucę ci jeszcze 200zł, jeśli pozwolisz mi być troszkę ostrzejszy.

    Dziewczyna doskonale, wiedziała, że regulamin jej spotkań, określał wszelkie akty wymagające dopłaty jako przymusowe, więc nie mając prawa odmowy przytaknęła.

    Mężczyzna na znak zgody, na warunki zabawy, rozebrał się prawie do naga, zostawiając jedynie czarne skarpetki. Usiadł zbliżając swoje kroczę ku głowie dziewczyny i nakierował jej usta, aby kontynuowały oralne pieszczoty. Dziewczyna delikatnie lizała penisa od jego nasady ku czubkowi wkładając sobie go głęboko do ust i zasysając.

    W czasie jej oralnych pieszczot na jego kutasie, ten masował jej kark zsuwając z ramion szlafrok i sięgając co jakiś czas pod jej koronkowy stanik, łapiąc i mocno ściskając piersi z sutkami. Po jakimś czasie, mocnego ssania penisa przez młodą blondynkę, ta poczuła jak klient, zebrał jej włosy w rękę tworząc w ten sposób kitkę oraz ukazując sobie piękne usta, pochłaniające jego przyrodzenie, zaczął naciskać i ciągnąc jej kitkę, nadając tempo nadziewania jej ust na kutasa. Naciski te spowodowały, że jego penis wchodził głęboko i szybko, ruchając jej słodką buźkę tak, że aż się krztusiła.

    Po jego jądrach spływało co raz więcej białej, pienistej i gęstej śliny produkowanej przez usta dziewczyny. Kiedy mężczyzna mocno ciągnąc głowę swojej płatnej suczki do góry wyciągał całego penisa z jej ust, ta niczym podtopiona łapała powietrze, lecz nie miała zbyt dużo czasu, bo mężczyzna szybko nadziewał jej usta na swojego wyprężonego w jej kierunku penisa i znów mocno dopychając biodrami i trzymając jej głowę rżnął jej buźkę.

    – Dobra koniec tego dobrego – rzucił mężczyzna odpychając głowę Darii na bok.

    – Zdejmij tą szarą szmatę, idź się oprzyj o aneks, połóż jedną nogą wzdłuż aneksu i wypnij swoją pizdeczkę swojemu panu – powiedział wskazując palcem, miejsce gdzie ma stanąć.

    Daria, ocierając łzy i ślinę ze swojej twarzy, ułożyła się na aneksie kuchennym z zadartą wzwyż nogą, stojąc w ten sposób na jednej nodze i ukazując obcemu facetowi pięknie wygoloną, z lekko rozchylonymi wargami sromowymi cipeczką.

    Mężczyzna popatrzył chwilę na dziewczynę nie przestając się masturbować, po czym wstał i zaszedł ją od tyłu. Lekko przykucając i odchylając jej pośladek, nakierował czubek swojego penisa na jej cipkę, po czym mocno pchną. Dziewczyna zajęczała cicho na wskutek rozepchnięcia ścianek pochwy przez jego penisa. Prącie mężczyzny było rozmiaru średniej europejskiej, czyli nie przekraczało 16cm długości, tak więc Daria, zamiast bólu od natychmiastowej penetracji, czuła bardziej przyjemność z nutką zaskoczenia niespodziewanym i nagłym pchnięciem.

    Gdy mężczyzna znalazł się w środku dziewczyny, złapał ją mocno za biodra, otrzaskując wręcz, jej wypięty w jego stronę tyłek. Dziewczyna, będąc mocno obijana przez swojego kolejnego klienta, jęczała z rozkoszy jaką dawał jej penetrujący jej cipkę penis. Klient po niedługiej chwili, zatrzymał się, łapiąc zanurzonego w dziewczynie trzon swojego penisa, wyciągną go całkowicie i włożył z powrotem dokując swoje napęczniałe od krwi berło po same jaja. Powtórzył ten zabieg kilka raz, tak że dziewczyna przy każdym pchnięciu, niczym prądem rażona prostowała się, a gdy wyjmował penisa, opadała bezwiednie na blat aneksu. Pod wpływem takiej zabawy, cipka Darii była już trochę obolała i zdrętwiała, dziewczyna zdecydowanie miała już dość, lecz klient ani myślał przestawać.

    Wreszcie Mężczyzna znowu zaczął bić w nią jak oszalały, mocno przy tym ciągnąc za włosy i siarczyście uderzając ręką w pośladki. Ciało dziewczyny tworzyło łuk, który pod wpływem uderzeń miednicy faceta, rytmicznie poruszało się w przód i w tył. Wreszcie wyszedł z niej i kazał klęknąć na przeciw. Ta niemalże upadła na kolana przed mężczyznę, który jednym ruchem ściągnął gumowy krążek z trzonu swojego penisa i po kilku ruchach skórą, spuścił się gęsto i obficie zalewając twarz i włosy klęczącej przed nim suczki.

    Kiedy skończył tryskać spermą, pobawił się chwilę, penisem rozsmarowując swoją spermę, po całej twarzy dziewczyny, co jakiś czas uderzając lekko jeszcze sztywnym penisem w jej policzki.

    Na koniec, mężczyzna poszedł się umyć do łazienki, ubrał się i wyszedł, natomiast dziewczyna w tym samym czasie, próbowała dojść do siebie i przywrócić krążenie zdrętwiałym nogom. Kiedy udało jej się wrócić do “żywych”, po raz kolejny wzięła gorącą kąpiel, z tą różnicą, że w głowie prosiła los, aby już dziś nikt nie zadzwonił, była taka zmęczona….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Przystojniaczek

    Przepraszam, za tą dlugą przerwę w pisaniu. Niestety praca, praca i tylko praca. Mam kilka niedokonczonych opowieści i strasznie mi ciężko do nich wrócić. Niestety również mam problem z komputerem przez co wklejam opowiadanie przez telefon wiec mam nadzieję że nie będzie zbyt dużo chaosu. Pozdrawiam i proszę o komentarze,  czy jest ok czy nie bo to właśnie komenty dają  mi dodadkowa motywację.  Miłej lektury.

  • Seks na dzialce pod Warszawa z dwoma starszymi Panami

    Poznałam kiedyś w lipcu 2016 roku miłego Pana w wieku 54 lata na czacie erotycznym. Pisaliśmy, wymieniliśmy się zdjęciami i na tym się skończyło. Po kilku tygodniach odezwał się na maila z propozycją, a mianowicie na działce pod Warszawą w weekend miał grillować ze swoim kolegą w podobnym wieku ( bo żona wyjechała ) i chciał mnie zaprosić do towarzystwa i nie tylko ( pisał, że dostanę za to kopertę z niespodzianką ). Zgodziłam się. Miał jeden warunek. Chciał żebym przyjechała w krótkiej zwiewnej sukience bądź spódnicy, w szpilkach i żebym miała fajny makijaż. Miałam przyjechać taksówką, on miał wyjść i zapłacić za nią. Tak też się stało, przyszła sobota rano, po śniadaniu wykąpałam się i ubrałam tak jak chciał czyli czarną zwiewną spódniczkę, białą bluzkę z dekoltem, czarne szpilki i białe skąpe stringi. Umalowałam oczy, paznokcie i usta na czerwono i około godziny 12 wyszłam z domu i pojechałam taksówką do nich na działkę. Przed 13 byłam już u nich. Nieduży drewniany domek położony w małej mieścinie ok 10 km pod Warszawą lekko na uboczu przy lesie. Działka spora, trochę drzew, altana, grill i oni. Przywitali mnie z uśmiechem, Marek zapłacił za taksówkę i poszliśmy pod altanę. Panowie  zdjęli spodnie, koszulki i zostali w samych bokserkach. Siedzieliśmy sobie z boku domku od strony lasu, przy grillu w altance. Rozmawialiśmy, piliśmy whiskey z colą i z lodem ( było bardzo gorąco ). Zdjęłam bluzkę z powodu upału a panowie zerkali na moje piersi w staniczku. W końcu jeden powiedział, że idzie pod prysznic się schłodzić i poszedł. Drugi dolał mi whiskey i coli, sobie samej whiskey którą od razu wypił na dwa razy. Zaczął mówić komplementy, że jestem piękna, seksowna itp. Wtedy wrócił ten pierwszy już bez bokserek, cały nagi. Drugi powiedział że zaraz wraca i poszedł. Ten nagi stanął za mną, rozpiął mi stanik, całował w szyję, dotykał piersi. Odwróciłam się i zaczęłam mu ssać kutasa. Już stał i czułam jak twardnieje mi w ustach. Obciągałam mu coraz szybciej, mocniej i głębiej. Trzymał mnie za włosy. Powiedział żebym zdjęła spódniczkę a sam szybko zdjął szklanki ze stołu, rozłożył koc i powiedział żebym położyła się na plecach. Położyłam się na plecach, rozłożyłam nogi a on wziął stringi na bok i zaczął lizać i ssać moją wilgotną cipkę. W tym czasie wrócił drugi też nago stanął obok stołu na wysokości mojej głowy i już wiedziałam czego oczekuje. Leżałam na drewnianym stole pierwszy jeździł językiem po mojej gładkiej cipce a drugiemu ssałam kutasa. Pierwszy wziął opakowanie prezerwatyw które leżało obok grilla, założył na swojego twardziela, zdjął moje majteczki i wszedł pomału we mnie i posuwał mnie coraz szybciej trzymając za biodra. Jeden mnie dymał a drugiemu obciągałam. Wtedy ten drugi również założył prezerwatywę na swojego kutasa i powiedział do mnie żebym się odwróciła. Oparłam się o stół, rozłożyłam nogi i ten drugi zaczął mnie dymać od tyłu trzymając na zmianę za piersi i biodra. Wkładał szybciej i wolniej ale głęboko. Pierwszy w tym czasie nalał sobie whiskey. I tak od tyłu rżnęli mnie na zmianę, dawali klapsy, trzymali za włosy, ja jęczałam bo było mi przyjemnie. Trwało to wszystko około 20 minut i skończyli. Pierwszy jak mnie rżnął od tyłu nagle usłyszałam jak kończy w środku, a potem drugiego dosiadałam na jeźdźca na ławce obok i też poczułam jak ścisnął mnie mocno i też skończył w środku. Po tym wszystkim poszliśmy do domku, dali mi ręcznik poszłam pod prysznic pierwsza się odświeżyć, oni po mnie po kolei. Wróciliśmy do altany, ja owinięta w ręcznik oni w samych bokserkach. Piliśmy dalej whiskey z colą, zrobili na grillu pierś z kurczaka i boczek, jedliśmy i rozmawialiśmy o wakacjach, o pracach naszych itp. Było miło, wesoło, kulturalnie. Minęło ponad godzinę i skończył się alkohol. Ten pierwszy ( Andrzej ) powiedział, że się ubierze i pójdzie na stacje benzynową która była około półtora kilometra od nas. Poszedł a w tym czasie drugi ( Marek ) zapytał mnie czy zrobiłabym mu laseczkę. Tak więc usiadł na ławce, popijał whiskey i zapalił papierosa a ja mu ssałam kutasa. Trwało to z kilkanaście minut zanim usłyszałam jak zaczął szybciej i głośniej oddychać i wtedy poczułam ciepłą spermę w swoich ustach. On wycierał się ręcznikiem a ja poszłam wypłukać usta do łazienki. Wróciłam ubrana już tak jak przyjechałam, dopiłam drinka, wrócił już Andrzej z butelką whiskey i colą. Czułam już alkohol w sobie więc podziękowałam i powiedziałam że już nie piję. Było już parę minut po 16 kiedy powiedziałam że pomału muszę uciekać już. Podziękowałam za drinki, grilla i za miłą zabawę. Wtedy Andrzej powiedział żebym poszła z nim to pokaże mi poddasze jak sam zrobił, a Marek stwierdził że posprząta w altanie. Andrzej oprowadził mnie po tym niedużym domu. Na parterze łazienka z prysznicem i salon z kuchnią i dwoma sofami. Schody na strych wąskie i strome, wchodziłam pierwsza on za mną tak że głowę miał prawie pod moją spódniczką widząc skąpe białe stringi wchodzące między pośladki. Na strychu dwa łóżka po dwóch stronach, mały stolik i lampa. Objął mnie i zapytał na ucho: może na do widzenia jeszcze coś przyjemnego? Odpowiedziałam mu: Dlaczego nie. On powiedział że w takim razie zaraz wraca. Zszedł na dół, ja w tym czasie rozebrałam się do naga, wypięłam pupcię na łóżku i czekałam na niego. Wrócił nago ze stojącym kutasem na którym już była prezerwatywa. Zachwycony moją wypiętą i gotową cipką liznął ją kilka razy i wszedł we mnie. Posuwał mnie głęboko trzymając za pośladki co jakiś czas dając klapsa i masując piersi. Potem ujeżdżałam go przodem ,potem tyłem, on masował moje piersi i sutki, a na koniec klasycznie z moimi nogami u niego na szyi doszedł we mnie, pocałował w usta i powiedział: dzięki super jesteś.
    Po prysznicu pożegnałam się z nimi miło, zamówili mi taksówkę za którą z góry zapłacili i dali kopertę w której była bardzo miła niespodzianka finansowa oczywiście. Pozostaliśmy w kontakcie mailowym, pisaliśmy sobie życzenia noworoczne i prawdopodobnie znów niedługo spotkamy się na tej działce…..na grilla….i nie tylko….
    Pozdrawiam Andrzeja i Marka, buziaki.
    Agata

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Suczka Agata
  • MW-Grecja Rozdzial 20 Plazowe dicso

    – A gdzie moje majtki?

    – Zostawiłaś w Warszawie, zapomniałaś?

    – Ale te dzisiaj kupione – wyjaśnia Ala

    – Ciekaw byłem, która z was i kiedy sobie przypomni…

    – Bo tyle się dziś działo!

    Oj działo! Teraz organizujmy transport zakupów z jachtu Stasia.

    Ala wraca, objuczona wielkimi torbami zakupów, pomagam jej, biorę część bagażu.

    – W tej mam same majteczki – Cieszy się Maleńka. – A tu i tu sukienki, a tam pończoszki i grube getry na zimę. Będzie co przymierzać po powrocie!

    Dziewczęta upychają torby z ciuszkami w każdym kącie, Zajmuję strategiczną pozycję pośrodku kabiny i z przyjemnością przyglądam się, jak wypinają gołe tyłeczki próbując upchnąć kolejne torby pod kojami. Wnętrze jachtu zaczyna przypominać zaplecze sklepu z używana odzieżą. Tylko dlaczego panny sklepowe są nagie?

    * * *

    Następnego ranka budzę się koło południa.

    – No nareszcie!

    Staś przestępuje z nogi na nogę, doczekać się nie może kiedy w końcu wstanę.

    – No chodź!

    – Wyplątuję się z objęć Maleńkiej, to jej potrzeby zaspokajałem w nocy, i podążam za Stasiem.

    – Bo mam pomysła!

    – Dajesz!

    – Robimy dyskotekę! Na plaży, na bezludnej wyspie!

    – Wiśta wio, łatwo powiedzieć!

    – Mam cały potrzebny sprzęt.

    – Skoro tak… – To by się zgadzało, Staś wybierając się na sesję zdjęciową w takie odludzie musi się zabezpieczyć na wszelkie potrzeby.

    – Coś nie pałasz entuzjazmem…

    – Śpię….

    – Pomyśl. Te wszystkie nagie dziewczyny podrygujące w takt muzyki, potrząsające tyłeczkami… a ty je trzymasz za cipy… Staś to ma podejście, już mnie rozszyfrował.

    – Wszystkich nie dam rady, mam tylko dwie ręce.

    – Ech…

    Staś idzie zarażać swoim pomysłem moich kuzynów, ja idę się odlać. Jak to rano. Jestem w trakcie, gdy na relingu obok przysiada Baśka.

    – Jak leci?

    – Daleko. Długo spałem. A tobie?

    – Sam zobacz.

    Z tego, co widzę, Baśka też długo spała.

    – Zdziałaliście jeszcze coś z… Robusiem?

    – Naparłeś się na tego Robusia. I nie, po tym, jak puknął Majkę, już ostatecznie opadł z sił.

    – Znaczy – ostatecznie mu opadł…

    – Oboje byliśmy zmęczeni, to był ciężki dzień.

    Basia z wypiętym tyłkiem strząsa ostatnie kropelki, przygląda się, jak strząsam z małego ostatnie krople.

    – Podoba mi się twój brak skrępowania.

    – A czym mam się jeszcze krępować? Po tym, jak wczoraj publicznie dawałam dupy?

    – Cipy…

    – Czepiasz się. Zresztą dzisiaj pewnie dupy też dam. I też publicznie.

    – Robert lubi anal?

    – Oj, lubi – wzdycha Baśka.

    – Dlaczego tak wzdychasz? Nie lubisz?

    – Ależ lubię, tylko sobie przypomniałam ostatni raz.

    – Następny będzie lepszy!

    – Skąd ta pewność?

    – Bo publiczny. No i na dwa baty.

    Baśka się zastanawia, na buzi wykwita jej lubieżny uśmieszek.

    – To może na trzy?

    – Robertowi się spodoba. Wszystkim się spodoba. Chcesz się trochę porozciągać?

    – ?

    – Mamy tu takie fajne koreczki…

    Baśka idzie budzić Robusia, porusza się cokolwiek sztywno nieprzyzwyczajona do zatyczki analnej w dupie. Przyzwyczai się…

    * * *

    – Majka, zobacz jak tatusiowi ładnie stoi!

    Robert się nie przejmuje, już nie. Prezentuje córkom poranny wzwód.

    – To taki poranny wzwód – tłumaczy.

    – W samo południe?!

    Majka podchodzi i trąca ten wzwód świeżo ogoloną cipką. Teraz już mu tak szybko nie opadnie.

    – Gdybyś miał zamiar sobie ulżyć – ostrzegam – to się lepiej powstrzymaj. Na wieczór zapowiadają się niezłe atrakcje.

    Robert powstrzymuje się więc do wieczora. Ale na erekcję nie poradzi.

    – W ogóle mnie nie słucha! – Tłumaczy się, dlaczego co chwila mu staje.

    – Ja myślę, że chodzi o te wszystkie dziewczęta…

    – Zwłaszcza Majkę i Natalię – przyznaje „tatuś”.

    – Zwłaszcza Natkę – mam oczy i widzę, jak się kręci wokół tatusiowego chuja. Niby nie dotyka, ale… – Dopóki w niej nie zamoczysz, nie da ci spokoju.

    – Ale się porobiło!

    * * *

    Dziewczęta z jednej strony cieszą się na te dyskotekę, z drugiej czują się  nie dopieszczone. Postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Widok kilkunastu onanizujących się panienek stawia nam wszystkim. Jeden Robert się cieszy – w tym lesie kutasów już się tak nie wyróżnia.

    – Hej dziewczyny, wyluzujcie! To jest, jak myjnia bezdotykowa, spuszczę się od samego patrzenia!

    I rzeczywiście – jeden z chłopaków od Stasia oddaje kilka strzałów w kierunku masturbujących się dziewcząt. „Bez dotykania”.

    Nie zdążyły. Choć momentalnie skracają dystans, kolejne wytryski są coraz krótsze, sperma miesza się z piaskiem. Ala – najszybsza – zlizuje resztki z penisa.

    – I to by było na tyle – mówi i się oblizuje.

    Dziewczynom to dobrze!

    * * *

    Choć niektóre z nich i tak narzekają.

    – Nie mam się w co ubrać!

    Chodzi oczywiście o ubranie się na dyskotekę i chodzi o „Gotowe na Wszystko”. Ponieważ wszystko zostawiły w Warszawie, bądź jak w przypadku Moniki i Toli – w kamperze, jedyne w czym mogą wystąpić wieczorem, to futerka. Ich własne – o ile je sobie wyhodowały.

    Narzekają, ale w żartach – nie włożyłyby nawet skarpetek. Za punkt honoru stawiają sobie spędzić te wakacje nago. A tu fikuśne stroje (głownie bielizna) które sprawiły sobie wczoraj, kuszą…

    Dunki  dołączyły ochoczo do naszej ekipy i też podjęły wyzwanie. Pozostają natomiast Julka i Basia. No i modelki od Stasia.

    Tylko Julka i Baśka nie wiedzą w czym rzecz…

    – I wy tak wszyscy razem? – Dopytuje się Julka kuzynki.

    – Och, to tylko chwilowo – Dorka macha lekceważąco ręką. – Poznaliśmy się przedwczoraj.

    I wytycza Julce i Basi precyzyjny podział między ekipą Stasiową i naszą. Przy okazji wyjaśnia jej pokrótce przyczyny swojej obecności nad nie tym morzem.

    – I twoje majtki zostały w Warszawie???!!!

    – Założę, jak wrócę – wzrusza ramionami Dorka.

    Julka z Baśką chcą w geście solidarności ubrać się na dyskotekę tak, jak Dorka. Czyli w nic. Dorka wybija im to z głowy.

    – Nie, żebym nie chciała, byście do nas dołączyły. Ale, jak się fajnie poprzebieracie, i te modelki też, to będzie… No, fajnie!

    – Fajnie, czyli seksownie – upewnia się Basia.

    – Nie mam nic takiego, na Bieszczady się pakowałam – wzdycha Julka.

    – A nie byłaś przypadkiem na zakupach wczoraj?

    – Hahaha, ja taka bystra z domu i kompletnie zapomniałam!

    Majtek nie chce ani jedna, ani druga.

    – Wciąż nas tu ktoś łapie za piczki, musimy je mieć na wierzchu!

    – To może te?

    Prezentowane przez Dorkę majteczki, to same sznureczki.

    – Te mogą być.

    Baśka przymierza, sznureczki giną w pachwinach, później w dupie, z rowka wychodzi jeden i łączy się z tym okalającym biodra.

    – Robusiowi się spodobają.

    Baśka dobiera do kompletu półprzezroczystą koszulkę na ramiączkach sięgającą do połowy pupy.

    – Ekstra!

    Baśka wskakuje na chwilę do wody. Gdy wychodzi, koszulka ściśle okleja jej cycki.

    – Teraz jest ekstra!

    Robert jest tego samego zdania, właśnie się pojawił.

    – O, tutaj słabo przylega – delikatnie ściska Baścyne sutki. Te sztywnieją momentalnie.

    – Tatuś lubi duże cycki – komentuje Natka zza tatusiowych pleców. Robert odwraca się gwałtownie – nie zauważył jak się skradała – Baśka napiera na niego z tyłu tymi sutkami, córka muska mu swoimi pierś. Berło Robusia opiera się o łono córki…

    – Mmmm… twardzioszek!

    I Natka znika równie nagle, jak się pojawiła, zostawiając ojca z potężnym wzwodem. I niezaspokojoną potrzebą.

    Robert odwraca się do Baśki i…

    – Nawet o tym nie myśl! Oszczędzaj się na wieczór.

    – Kurwa!

    * * *

    Julka majtek nie zakłada, nawet takich. Wybiera pończoszki, pas do tych pończoszek i biustonosz, który więcej odkrywa, niż zasłania.

    – Fajny komplecik!

    – Tylko przydałoby się zrobić coś z tym sierściuchem…

    Fakt, krocze Julka zarośnięte ma niemiłosiernie. Przygląda mu się teraz krytycznie, nie pasuje jej  do tej eleganckiej erotycznej bielizny.

    – Chodź ze mną – mówię. – Albo najpierw się rozbierz, szkoda pończoszek, oszczędzaj je na wieczór.

    Julka chyba mnie wyczuła. Czuję drgnienia w lędźwiach, gdy tak zwija jedną pończoszkę, zostawia ją częściowo zrolowaną w połowie uda i bierze się za następną. Zerka na mnie spod oka.

    – Podoba się panu? ( dalej nie przeszliśmy na ty).

    – I mnie i jemu… Obiecałem ci go na wyłączność, na jeden dzień…

    – Czyżby coś się zmieniło?

    – Nic. Obiecaj mi tylko, że przyjdziesz do mnie w tych pończoszkach.

    – Dobrze, proszę pana. Ale te, to chyba dzisiejszej imprezy nie przeżyją.

    Wyobrażam sobie Julkę w TYCH pończoszkach, poplamionych spermą i z puszczonymi oczkami… I zmieniam zdanie.

    – Koniecznie w tych! Ale chodźmy już.

    Przedstawiam Julii Monikę i Tolę, tym razem jako nasze fryzjerki.

    – Dogadajcie się w sprawie fryzurki, to mistrzynie.

    – Nie zostaniesz?

    – Ależ oczywiście, że zostanę, czegoś takiego bym nie opuścił!

    Golenie cipy, to mój kolejny fetysz. Oczywiście najchętniej golę sam… Ale przyglądanie się też jest niezłe!

    Fryzjerki każą się Julce rozkraczyć – robi to z uśmiechem, chyba nieźle się bawi. Do mnie się tak uśmiecha, gdy bezwstydnie rozkłada uda, bestyjka! Nie wytrzymuję – sięgam dłonią, przeczesuję palcami jej gęste futerko.

    – Mrrrauuu… – mówi Julka.

    – Zabierz tę łapę – mówi Tola

    – My tu pracujemy – dodaje Monika

    – Na razie koncepcyjnie – uściśla Tola

    – To ja przepraszam – mówię, czesząc w drugą stronę.

    – Mrrrauuu… – mówi Julka

    – Tu nie będę przeszkadzał? – Pytam, przykrywając dłonią cycek Julki. A drugą – drugi. Cycki Julka też ma fajne.

    Pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Julka uznaje, i słusznie, że pytam fryzjerek; one zaś biorą się do roboty. Najpierw nożyczki…

    Cycuszki Julki, są jak połówki pomarańczy w mych dłoniach. Z jedną różnicą – pomarańcza nie mają sutków. Cycuszki młode i jędrne, suteczki takie twarde.. Julka mruczy, jak kot, chyba też jej przyjemnie.

    W ręku Toli pojawia się pojemnik z pianką; porzucam jedno piersiątko, nadstawiam dłoń. Nierówno przystrzyżona szczecina w kroczu dziewczęcia przyjemnie mnie łaskocze, gdy rozprowadzam po nim piankę.

    – Ależ tatusiu! – Woła Julka, gdy moje palce sięgają jej tylnej dziurki.

    Ależ tatusiu?! Musze to wyjaśnić! Na razie jednak…

    – Tam też są włoski, trzeba je zgolić! – wyjaśniam i masuję dziewiczy (jak mam nadzieję) odbyt. A Julka wzdycha i wyjaśnia nie pytana:

    – Bo nie mogę zapomnieć, jak się Majka z Natką zwracały do Robusia!

    – Podnieca cię to?

    – Jak cholera!

    – Skoro tak, to mów mi: tato!

    I w ten oto dziwny sposób przechodzimy z Julką na ty.

    * * *

    Odnajduje mnie Maleńka, opiera się tym swoim drobnym ciałkiem o moje plecy, główkę opiera na moim ramieniu, też się przygląda.

    – Ech… – Wzdycha żałośnie.

    – Coś się stało? – Pyta niezorientowana Julka.

    – Nic, tylko… No właśnie – nic a nic – Ala pokazuje Julce Pierożka.

    – Jak był łysy, tak dalej jest! Te pierwsze picze kłaczki, bardziej wyczuwalne pod językiem, niż widoczne, najwyraźniej się dla Ali nie liczą…

    – Ala ma kompleks braku zarostu w kroczu – tłumaczę – i za nic nie daje się przekonać, że lizanie takiej naturalnie gładkiej cipeczki jest  boskie…

    – I cycków też nie mam – dodaje smętnie moja dziewczyna i odchodzi ze spuszczoną głową.

    – Nawet nie mam czym jej pocieszyć, do wieczora mam zawiązanego na supeł.

    – Aleś ty tępy – Monika odrywa wzrok od pizdy Julii – sam wspominałeś, jak się ją bosko liże!

    Odpuszczam sobie dalszy ciąg golenia, idę lizać Maleńką.

    – Jestem uzależniona od twojego języka – wzdycha Ala, gdy już dochodzi do siebie po rozkoszach giętkiego języka – tak cudownie liżesz Pierożka!

    – A inni?

    Nie, żebym był zazdrosny, po prostu nie chce mi się wierzyć, że jestem aż takim mistrzem minety.

    – Nikt ci nie dorównuje! Więc nie bądź zazdrosny!

    Przecież nie jestem. Bo pewien jestem jej miłości. Z tej miłości bierze się też cudowna reakcja jej cipki na moje lizanie…

    Zamykam jej usta pocałunkiem. Na długo. Liżemy się jeszcze, gdy podchodzi Dominika. Staje nad nami w rozkroku, kusi.

    – Tu jesteście, gołąbeczki!

    Nasze języki się rozplatają, Ala zadziera głowę, teraz widzi to, co ja.

    – Wiem, na co masz ochotę…

    Dominika, uzyskawszy zgodę Maleńkiej, przykuca. Mam już w ustach te długaśne frędzle, łaskoczą mnie w gardło, gdy je zasysam.

    – Ale ja w innej sprawie przyszłam – mówi ich właścicielka cokolwiek chrapliwym głosem.

    Szukała wprawdzie mnie, ale to z Maleńką rozmawia – ja prowadzę dyskurs z jej cipą. Bardzo owocny i… soczysty. Już same wargi sromowe Dominiki sprawiają mi tyle radości, owijam je sobie wokół języka, splatam i rozplatam, zasysam i wypluwam… A efekty tej radosnej działalności zaczynają mi spływać do ust.

    Czyjaś dłoń zaciska się na moim berle. Maleńkiej, bo to ona stwierdza, że mi dobrze.

    – Aeosiebieocham!

    – Hę?

    Dominika szczytuje, ucieka z cipą, jeszcze przytrzymuję te frędzle wargami. Mocno – rozciągają się do nieprawdopodobnej długości, by w końcu wystrzelić mi z ust w rozbryzgach śliny. Jeden zwija się jak ślimak, drugi przykleja do wewnętrznej strony uda Dominiki.

    – Ale to ciebie kocham – powtarzam, nie dorywając wzroku od tego widoku.

    Przesłania mi go twarz Maleńkiej. Jej języczek wydaj się teraz taki malutki. Ale za to jaki zwinny!

    Ala mlaska.

    – Nawet smaczna ta Dominika…

    – Moja dziewczyna mówi, że jej smakujesz – tłumaczę.

    – To może spróbujemy bez pośredników?

    Przyglądam się przez chwilę, jak Ala robi to, co ja przed chwilą.

    – To ja was zostawiam, trzeba przedłożyć propozycję Dominiki dziewczętom.

    Odchodzę z niejakim żalem – odgłosy mlaskania dochodzące spomiędzy ud Dominiki są takie stymulujące…

    * * *

    – O rany! Żeśmy same na to nie wpadły!

    – Jak niby miałyście wpaść?

    No bo i skąd miały wiedzieć, że wśród mnóstwa innych rekwizytów Staś ma również całe pudło farb do ciała.

    Chętne dziewczęta, a chętne są wszystkie spośród tych, które „nie mają w co się ubrać”, płyną na jacht Stasia.

    * * *

    Podchodzą Monika z Tolą.

    – I już.

    – Co, już?

    Monika zwraca się do Toli.

    – Wspominałam zdaje się, że ten nasz Maciek coś słabo kojarzy dzisiaj…

    – Julka chciałaby się pochwalić nową fryzurką, ale nagle się nieśmiała zrobiła. A my…

    Płyną wpław  na jacht, w ślad za resztą dziewcząt. Daleko nie mają – Staś podpłynął bliżej, by wozić sprzęt. Ja szukam wzrokiem świeżo zyskanej córeczki… Jest! Z dłonią w kroczu i dalej w tych zrolowanych w połowie ud pończoszkach, co sprawia, że mi się podnosi, gdy podchodzę. Julka skromnie spuszcza oczęta…

    – Ładny, co?

    Natychmiast je podnosi, burak na jej twarzy potwierdza, gdzie się gapiła.

    – Ale to ty chciałaś się czymś pochwalić….

    – Bo…

    – A podobno bystra i dowcipna z domu jesteś. I temperamentna…

    – Ale to już nie z domu – odpowiada odruchowo.

    Teraz ja opuszczam wzrok, na tę dłoń w Julcynym kroczu.

    – To tam chowasz tę niespodziankę?

    – Mhm… – i zabiera dłoń. Moim oczom ukazuje się gładko wygolony srom i równo przystrzyżone serduszko powyżej.

    – Dla ciebie… tatusiu!

    Chyba rzeczywiście dorobiłem się córeczki…

    Ale po głowie snuje mi się inna myśl. Nachylam się i szepcę jej do uszka. W odpowiedzi kiwa głową i biegnie do wody. Płynie na jacht, dalej w tych pończoszkach.

    * * *

    Staś wybrał małą, płytką zatoczkę, z równie płaskim brzegiem, po odpływie piasek jest wilgotny i twardy. Da się tańczyć.

    Robi się ciemno, morze jest spokojne, leniwa fala liże nam stopy, gdy obejmując się z Maleńką patrzymy w księżyc. Ta, prawie nas sięgająca, srebrzysta smuga na wodzie… Ech, romantycznie.

    Staś włącza wszystko na raz: stroboskopowe, kolorowe światło i głośna rytmiczna muzyka zalewają plażę. Teraz mój i Maleńkiej cienie padają na wodę… jeden cień – Ala wyślizguje się spod mojego ramienia, już tańczy. Wszystkie dziewczęta tańczą.

    Te Stasiowe farby do ciała są fluorescencyjne! A co te dziewczęta wyprawiają ze swoimi ciałami… W sumie to samo, co na zwykłej dyskotece, tyle, że tutaj wszystkie są nagie (lub prawie nagie) za całe ubranie służą im te farby!

    Nie wszystko Staś włączył! Teraz jeszcze lasery i dym… Zadowolony z efektu dołącza do nas ustawionych w półkole, gapiących się na roztańczone dziewczyny. Trąca mnie w bok:

    – Zajebiście, co nie?!

    – Mhm… – Na tyle mnie stać, zapatrzonego na te podrygujące rytmicznie cycki, na te pracujące intensywnie bioderka… To nie taniec, to zbiorowa symulacja kopulacji!

    Inni mają podobnie – wskazują na to namioty z chust zawiązanych wokół bioder całego szeregu flankujących mnie facetów.

    Bo zapomniałem wspomnieć – te chusty skrywają efekt wyprawy Julki na jacht – naszej niespodzianki. Teraz porozumiewawcze spojrzenia i… obnażamy się równocześnie.

    – Hahahaha… – Dziewczęta aż przestają na chwilę tańczyć, gdy kilkunastu facetów zaczyna wymachiwać pomalowanymi we wszystkie kolory tęczy penisami. W dodatku farbami fluorescencyjnymi.

    – Miecze świetlne z Wojen Gwiezdnych?

    – Podejdź i sama sprawdź! – Przekrzykuję głośną muzykę. Julka podchodzi i sprawdza. Poprawia chwyt i z mieczem w garści wraca na środek „parkietu”. Zaczyna się orgia…

    Tańczę z pizdą Julki w garści, obok mnie Robert ściska dwie – córki mu nie odpuszczają. Raz jedna, raz druga się z nim liże, tatusiowy penis przechodzi z rąk do rąk… i z ust do ust – Majka wyciąga do mnie język, cały zielony.

    – A ja się zastanawiałem, dlaczego twój kutas taki blady!

    – Wszystko zlizały! – Cieszy się Robert. Majka z Natka tańczą odwrócone, ich tyłeczki na zmianę trącają jego dyszel, nie pozwalając mu opaść. Podobnie robi Julka…

    – Rób to, co ja – wołam i wsuwam dłoń między roztańczone pośladki. Sięgam aż do śliskiej piczki, uda się zaciskają, już się nie wymknę.

    Robert idzie w moje ślady, tyle, że oburącz – już mu nie opadnie.

    Używając dłoni, jako dżojstika, manewruję Julką tak, by ją ustawić vis-a-vis siostrzyczek.

    – Popieśćcie się trochę!

    Długo prosić nie trzeba – napawamy się z Robertem widokiem trzech pieszczących sobie nawzajem cycuszki dziewcząt.

    Teraz się liżą, a ja pytam Roberta:

    – Twoje młode też są takie mokre?

    Bo Julce już kapie z cipy. A raczej kapałoby, gdybym jej nie trzymał w dłoni.

    Robert potwierdza.

    – To może…

    Natka łapie w lot, już klęczy przed tatusiem, wypina tyłek. Doczekała się!

    Julka przyjmuje taką samą pozycję, zapinamy je z Robusiem równocześnie. Opierają sobie nawzajem głowy o ramiona, przybijamy z Robertem piątkę nad ich głowami. Jest bosko!

    Majka… Majka tylko się przygląda. Ale też jest na co patrzeć – tatuś posuwający jej siostrę, to niecodzienny widok. Do tego zwinny paluszek i… orgazm ma jednocześnie z siostrą.

    A Robert nie. Najwyraźniej oszczędza siły – wokół jest tyle chętnych cipek, w każdej chciałby zamoczyć. Pierwsza w kolejce jest oczywiście Majka.

    Nasze wyczyny nie wzbudzają większego zainteresowania – wokół dzieje się podobnie, większość par schodzi do parteru. Zresztą trudno mówić o parach – cały czas trwa rotacja.

    Krzyk Julki słychać nawet w tym hałasie, tu się nie musi krępować. Jej pochwa zaciska się mocno, czuje pulsowanie… niewiele brakuje, bym i ja skończył. Juka odwraca głowę, uśmiecha się do mnie lubieżnie i ze mnie zsuwa. Nie traci czasu – na czworakach, z głową nisko, a tyłkiem wysoko, szuka kolejnego chętnego. Wciąż się gapię na ten tyłek, na te zrolowane na udach pończoszki, gdy odnajduje mnie Ala.

    – Jak chcesz?

    – Na dzidzię!

    Maleńka ma szczęście, że jest taka maleńka. Skacze i łapie mnie za szyję, ja ją za uda. Podnoszę jej tyłeczek wysoko, opuszczam powoli… Dzidzia nasuwa się na moją dzidę. Dzidzia na dzidzie!

    – Gładko się nasunęłaś!

    – Dobrze nasmarowana jestem.

    Okazuje się, że ktoś nie wytrzymał, ciasna cipa mojej dziewczyny wydoiła go na samym początku imprezy. Cóż… współczuł  nie będę.

    Pozycja, w której biorę Alę pozwala się przemieszczać, powoli, ale jednak. „Dzidziujemy” więc, krążąc po plaży i przyglądając się wyczynom innych. Długo nie zapomnimy tego wieczoru.

    Zaczepia nas Robert.

    – Fajnie tak, mógłbym też spróbować?

    Maleńka sprawdza ręką twardość Robusiowej pały, stwierdza, że „może być” i przesiada się w locie. Moją natychmiast zagospodarowuje Julka.

    – Zagięłaś na mnie parol, czy co?

    – Ależ tatusiu! – mówi tylko. Więcej mówić nie może, mój kutas w buzi to uniemożliwia. Obciąga mi perfekcyjnie, a ja się zastanawiam, jak by to było, gdyby naprawdę była moja córką. Temu Robusiowi, to dobrze!

    Julka wyrywa mnie z zamyślenia.

    – Teraz ty mnie!

    Klęczę z twarzą wtuloną w Julcyne krocze, gładko ogolony, mokry srom wypełnia mi usta. Gorące uda przyobleczone w podarte, lepkie od czyjejś spermy pończoszki, zaciskają się na mojej głowie. Julka jeszcze ją dociska do podbrzusza. Później odpycha, ale ja odepchnąć się nie daję – liżę, dopóki cipa nie spłynie świeżymi soczkami a uda prawie nie zmiażdżą mi uszu. A i tak ją słyszę!

    A potem żąda więcej…

    Nie wiem ile czasu spędzam między jej udami. Wiem tylko, że wystarczająco dużo, by czyjeś zachłanne usta odnalazły mojego członka, zassały mocno i doprowadziły do eksplozji. Zostałem pozbawiony nasienia i nawet nie wiem przez którą z dziewczyn, żadna się nie przyznaje.

    * * *

    Wyczerpani leżymy z Robertem na piasku, właśnie zeszły z nas DajDaj, one ostatnie dzisiaj. Więcej nas tu leży, między chłopakami kręcą się dziewczęta, szukają oznak życia wśród poległych kutasów. Już chyba nic z tego. Wydoiły nas do spodu.

    Ala krytycznym wzrokiem ocenia moje przyrodzenie, trąca je stopą, macha ręką. Odchodzi zniechęcona.

    – Już chyba nic nie znajdę. Ale i tak cię kocham!

    Robert, zapatrzony w jej tyłeczek, pyta:

    – Mogę ci zadać niedyskretne pytanie?

    – Dajesz.

    – Bo wiesz, Ala to twoja dziewczyna… kochacie się przecież, to widać.

    – I co w związku z tym?

    – Nie obraź się ale… Ona tak ze wszystkimi…

    – MW Robuś, MW!

    – No właśnie. Nie pierwszy raz to słyszę, co to znaczy?

    – Można wszystko Robuś. Można wszystko…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski

    Zdziwionym, skąd na greckich plażach tyle piasku, odpowiadam – na kamieniach niewygodnie.

  • Zboczony Dom – rozdzial 1-2

    Cz. 1

    Percy, Evan, Sebastian i Zack byli najlepszymi przyjaciółmi od 4 klasy szkoły podstawowej. Jeśli robili coś głupiego czy szalonego to razem. Kiedy pierwszy raz upili się na domówce u Julie Fox w pierwszej klasie liceum, to razem. Gdy nadszedł moment na ten pierwszy raz pomagali sobie wzajemnie w znalezieniu odpowiedniej kandydatki. Oczywiście nie chcieli robić tego z byle kim i byle jak. Po wszystkim przez długie godziny siedzieli i opowiadali sobie jak to wyglądało, oczywiście koloryzując ile wlezie. Cała czwórka miała wspólną skłonność – do wyśmiewania lub prześladowania odmienności seksualnych w całej szkole.

     
    Pewnego piątku, zaraz po szkole rozpoczęła się między nimi dyskusja.

    – Nikt niczego nie organizuje, żadnej imprezy. Czeka nas siedzenie w domu z nosami w książkach – powiedział kpiąco Sebastian.
    Sebastian to wysportowany pływak, o jasnej karnacji i ciemnych ,niemal czarnych włosach. Jego zielone oczy przyciągają dziewczyny jak magnesy, a uśmiech je zatrzymuje. Jako że pływa w szkolnej drużynie jego ciało jest gładkie jak u modelki Victoria’s Secret.

    – Oo nie, chłopaki. Ja chce w końcu się napić i zabawić – bąknął niezadowolony wizją Sebastiana, Percy.
    Percival, uznawany za najprzystojniejszego chłopaka w ich paczce, i jednocześnie mózg każdej większej akcji. Blondyn, o twarzy chłopaka z sąsiedztwa, delikatnych rysach, błękitnych oczach i powalającym uśmiechu. Również wysportowany i zadbany.

    – To co robimy? Trzeba podzwonić po ludziach i popytać – gorączkował się Zack.
    Zachary, rudowłosy, aczkolwiek przystojny chłopak o zielonych oczach i bardzo jasnej cerze. Jego ciało chodź dość szczupłe posiadało wyraźne kształty mięśni i lekki zarost w miejscach intymnych.

     
    Kilka minut później, po wykonaniu około trzydziestu połączeń okazało się, że jak na złość nikt dziś nie ma ochoty na imprezę. Poważnie zirytowani przysiedli w parku nieopodal szkoły.
    – W takim razie imprezujmy sami! Będzie więcej wódy dla nas – krzyknął Evan.
    Evan, blondyn o dłuższych włosach, mądrych oczach i szalonym uśmiechu. Szczupły i wysportowany. Z natury opiekuńczy, sumienny i przebiegły. Zawsze załatwiał ogromne ilości alkoholu na każdą imprezę.

     – Moment, ale gdzie wy chcecie pić? U żadnego z nas to nie przejdzie. Starzy znowu zrobią awanturę – zauważył Sebastian.

    Zapadła chwila ciszy. Każdy z nich starał się wytężyć umysł by tylko wymyślić jakiekolwiek miejsce godne ich imprezy.

    – To może w tym opuszczonym domu na końcu Claude Street? Leży w takim miejscu, że ani nasze śmiechy, ani krzyki, ani nawet muzyka nikomu nie będą przeszkadzać – zaproponował Zack.
    – Genialny pomysł! – Percy pochwalił przyjaciela.
    – No nie wiem chłopaki… ten dom stoi pusty od ponad 10 lat, to chyba zły pomysł – zawahał się Sebastian.
    – Stary będzie super, zobaczysz. Nie wymiękaj! – Percy poklepał go po ramieniu.

     

    Nadszedł wieczór, tuż przed wyjściem na imprezę do pokoju Evana zajrzał jego młodszy brat, Alex.

    – Gdzie ty idziesz o tej porze? – spytał Alex. – Mama wie, że wychodzisz?

    Alex nie był lubiany przez kolegów swojego brata, a on sam tolerował go tyle ile musiał dzieląc z nim wspólną łazienkę. Uważał go za mało męskiego, i ogólnie, z plotek słyszał, że jego brat jest „ciotą”, co również nie polepszało relacji między nimi.

    – Mam osiemnaście lat gówniarzu więc mogę sobie wychodzić.
    – Mama mówi co innego… ciekawe co powie na to, że znowu się wymykasz pić z chłopakami – nastolatek spojrzał na plecak pełen puszek piwa.
    – Ani się waż! – Evan krzyknął wciągając brata do pokoju. – Czego chcesz w zamian?

    Alex uśmiechnął się chytrze doskonale wiedząc czego chce.

    – Chcę pójść z wami.
    – Chyba do reszty zgłupiałeś! Chłopaki mnie wyśmieją jak z tobą przyjdę.
    – No to w takim razie, mama się o wszystkim dowie – Alex chwycił za klamkę.
    – No dobra. Możesz iść… ale gęba na kłótkę, a przy chłopakach najlepiej się w ogóle nie odzywaj – powiedział zirytowany Evan.

    Kilka minut po 21 wymknęli się przez okno w łazience i po dachu od garażu zeskoczyli na trawnik. Kilkanaście minut później dotarli pod dom w którym miała się odbyć impreza.

    – Evan, co ten mały tu robi? – Krzyknął rozczarowany Percy.
    – Mój brat musi stać się facetem i zacząć gdzieś wychodzić. Dlatego go zabrałem. Nie może całymi dniami bazgrać tych swoich rysunków – skłamał.
    – Jak tam chcesz.
    – Jest dość ciemno, myślicie że jest tam prąd? – Bąknął głupio Zack.
    – Nie mam pojęcia. Mam w razie czego kilka latarek – Sebastian pomachał torbą.
    – Okna są pozabijane dechami więc nic nie będzie widać w razie gdyby się tu ktoś zakradł – zauważył Alex.

    Mimo dość trafnego spostrzeżenia nikt mu jednak nie odpowiedział.

    Ów dom liczył sobie dobre 100 lat. Był ogromny. Spokojnie pomieściłby z 200 osób na imprezę.

    Powoli cała piątka weszła do opuszczonego domu. Ostatni wchodził Zack, za którym drzwi zamknęły się z ogromnym hukiem. W holu było ciemno do tego stopnia że stracili się nawzajem z oczu.

    – Nic nie widać, włącz te latarki bo się tu zabijemy – krzyknął Evan.
    – Rozdzielmy się i znajdźmy najlepszy pokój do siedzenia i picia – zasugerował Percy.
    – Czuję się jak w horrorze – szepnął Alex do brata.
    – Będzie dobrze, nie pękaj.
    – Weź Sebastiana i poszukajcie generatora prądu my się rozejrzymy za pokojem – powiedział pół szeptem Evan do Perciego.
    – Jasne.

    Alex zrobił krok po schodach na górę.

    – Gdzie ty młody idziesz?
    – Zobaczyć co tam jest.
    – Sam?
    – Miałem nie pękać – rzucił z ironią.
    – Idę z tobą.
    – Idę z wami – dogonił ich Zack.

    Świecąc sobie pod nogi latarkami dotarli do głównej sypialni.
    Kiedy tylko do niej weszli drzwi zamknęły się za nimi z hukiem. Zupełnie jak te wejściowe.

    – Coś tu jest nie tak – szepnął Alex.
    Nagle w pokoju zapaliło się światło.
    – Wow… chyba znaleźli przełącznik do prądu – bąknął Zack. – Szybko im poszło.
    Evan spróbował otworzyć drzwi którymi weszli te jednak ani drgnęły.
    – Chłopaki drzwi się zacięły.
    Nagle Alex zauważył na kominku napis „przeczytaj” ze strzałką wskazującą czerwoną kopertę.
    – Chłopaki, tam coś jest i chyba musimy to przeczytać…
    – Co to ma być? Jakaś chora gra? – Krzyknął poirytowany Evan.
    – Przecież tu nikt nie mieszka… nic z tego nie rozumiem – Zack podrapał się po głowie.
    Alex odważnie otworzył kopertę:
    „Drzwi otworzą się dopiero wtedy, kiedy jeden z was zajęknie z przyjemności. Wybierzcie sami, kogo spotkasz rozkosz, a kto będzie musiał zapomnieć o swojej godności.”
    – To jest kurwą chore i obrzydliwe! – krzyknął Evan kopiąc drzwi. – Tu pewnie są jakieś kamery, to jakiś stary psychol gdzieś siedzi i się dobrze bawi – chłopak zadał kolejny cios drzwiom.
    – Że jeden z nas ma co zrobić? – Spytał Zack.
    – Obciągnąć drugiemu!
    – Szkoda w takim razie, że nie wzięliśmy lasek. Byłoby łatwiej… ale jest młody on jest prawie jak dziewczyna…
    – Odwal się od mojego brata! – Evan szarpnął Zacka za ramię.
    – Chcesz stąd wyjść czy nie?
    Evan z miną zawodnika wojownika pchnął przyjaciela na łóżko tak, że ten usiadł łapiąc równowagę.
    – Pokaż jaki jesteś odważny, hm?
    Zack próbując udowodnić że jest w stanie zrobić wszystko, jednym ruchem zdjął z przyjaciela spodnie zostawiając go w samych bokserkach.
    – I co? – Spytał kpiącą
    – Oszalałeś stary? – Evan sam nie wiedział już do końca co się dzieje.
    – Wyjmuj pałe, chcę stąd wyjść.
    Alex nie przyznał się nikomu ale był gejem i kumple jego brata jak i on sam bardzo mu się podobali. To że właśnie miał zobaczyć jak Zack obciąga jego bratu podniecało go do tego stopnia że musiał ukryć swój wzwód kopertą którą trzymał w ręce.
    – Chłopaki wy serio… – wycedził Alex.
    – Nie mamy wyjścia młody, morda w kubeł i zamknij oczy, albo najlepiej się odwróć i nie patrz! – Evan wkurzył się nie na żarty.
    W tej samej chwili, Zack zdjął spuścił bokserki przyjaciela do połowy jego ud i wziął jego miękkiego kutasa do ust ssając go jakby miało to uratować jego życie i jednocześnie sprawiało mu to ogromną przyjemność.
    – Robiłeś to już kiedyś? – Evan spytał czując jak jego pała staje w ustach przyjaciela.
    Ten jednak milczał.

    Evan chwycił przyjaciela za głowę i zapominając o obecności brata zaczął ruchać przyjaciela w usta. Nie miał pojęcia czemu ale robiło mu się coraz przyjemniej. Jego członek prężył się w pełnym wzwodzie. Alex przyglądał się bratu, starając się wypatrzyć jego członka, jednak przed opadającą dość luźną koszulkę nie był w stanie zobaczyć zbyt wiele.
    Nagle mięśnie Evana napięły się i chłopak zalał usta Zacka gęstą ciepłą porcją spermy.
    Chłopak od razu, jak oparzony wyjął go z ust przyjaciela i ubrał majtki i spodnie.

    – Zabije was obu jeśli komuś o tym powiecie – zagroził Evan.

    Alex stał z boku w szoku, podniecony jak nigdy.

    – Ktokolwiek za tym stoi, powinien teraz otworzyć drzwi – Evan rozejrzał się po pokoju doszukując się kamer.

    Alex podszedł do drzwi i naciskał klamkę a te otworzyły się ze zgrzytnięciem.
    Cała trójka w popłochu opuściła pokój. W holu okazało się, że światło zapaliło się nie tylko w sypialni, ale i poza nią.

    – Widziałem – szepnął Alex do Zacka.
    – Co niby widziałeś?
    – Połknąłeś…
    – Zamknij się – Zack pchnął chłopaka przed siebie zerkając na jego tyłek.

     

     

    Cz. 2

    – Percy, ciemno tu. Cholerna kuchnia… – bąknął Sebastian. – Musi gdzieś tu być jakieś zejście do piwnicy. W starych domach tam wstawiali generatory…
    – No co ty nie powiesz? – syknął blondwłosy chłopak. – Wiem.
    – Mam!

    Sebastian otworzył drzwi prowadzące do piwnicy, które o dziwo otwarły się bez skrzypnięcia, które zwykle towarzyszyło tak starym miejscom. Ostrożnie zeszli po drewnianych schodach na dół oświetlając sobie drogę latarkami.
    Niespodziewanie drzwi zatrzasnęły się zupełnie jakby ktoś chciał zrobić im jakiś głupi kawał.

    – Chłopaki! – Krzyknął oburzony Percy wbiegając z powrotem po schodach. Próbował szarpać za klamkę i otworzyć drzwi, te jednak ani drgnęły.
    – Cholera… co się tam dzieje?
    – Ktoś nas zamknął, kretynie!
    Nagle w całej piwnicy nastała jasność. Kumple spojrzeli po sobie nie wiedząc co się dzieje.
    – Nie ruszałem niczego – oznajmił Sebastian.
    – Wiem, ktoś to włączył za nas. Tylko kto? – Percy spojrzał na ścianę za przyjacielem i zobaczył dziwny napis, namalowany jakby czerwoną farbą. – Odwróć się!
    – „Chcesz wyjść, znajdź czerwoną kopertę – krok 1.”
    – Ktoś tu zaplanował jakąś głupią grę…
    – Zack zaproponował to miejsce, pewnie to jego sprawka – Sebastian zaczął rozglądać się dokoła.
    – Serio chcesz znaleźć tę kopertę?
    – Wypada to przynajmniej sprawdzić. Ja nie chcę spędzić tu całej nocy… Nie wiem jak ty.
    Percy spojrzał w stronę starej komódki stojącej nieopodal schodów. Uśmiechnął się kpiącą.
    – Naprawdę, bardzo to było trudne – burknął zrywając kopertę z witrynki. – „Krok 2.”
    Powoli otworzył kopertę, a u jego boku zjawił się zaciekawiony Bastian. Oboje spojrzeli na kartkę z niedowierzaniem. Spojrzeli po sobie i odsunęli się od siebie.
    – Nie ma mowy… stary to jest chore, obrzydliwe i nie ma szans, że zrobię coś takiego… i to z tobą – Percy wymamrotał poirytowany i zniesmaczony.
    – Wzajemnie.

    Percy usiadł na drugim od dołu stopniu wzdychając. Spojrzał na przyjaciela próbując sobie wyobrazić, co twórca tej gry miał na myśli, i czy miał to na myśli dosłownie.

    „Droga do wyjścia stąd jest prosta. Wystarczy tylko, że sprawicie sobie nawzajem nieco przyjemności. Jeden z was wypieści językiem drugiego z przodu i z tyłu doprowadzając go do orgazmu.”

    – Stary minęło chyba z pół godziny i nic się nie dzieje… – szepnął Bastian.
    – Nawet nie zaczynaj…
    – Zrobię to… Musimy stąd jakoś wyjść… a jeśli to serio ma zadziałać to spróbujmy przynajmniej.
    – Powaliło cię? Nie jestem jakimś pedałem.
    – Potraktuj to jak grę… bo w pewnym sensie to jest gra.
    – Tu powinny być gdzieś kamery – zauważył Percy.
    – Przyglądałem się temu miejscu odkąd znaleźliśmy koperte i żadnej nie widzę. Stary, zróbmy to i wyjdźmy stąd… Znajdźmy resztę i zwiewajmy z tego pedalskiego domu.
    – Jesteś pewien?
    – Poświęcę się… miejmy to za sobą. Ale zostanie to między nami, co nie?
    – Jasne, nie będę się chwalił przecież, że kumpel mnie… – Percy na samą myśl ugryzł się w język.
    – Zdejmuj gacie.

    Percy niechętnie i z zamkniętymi oczami opuścił spodnie razem z bokserkami do kostek stając na przeciw Sebastiana. Brunet przyjrzał się przez chwilę niespotykanemu dotąd widokowi. Wykorzystując, że jego przyjaciel ma zamknięte oczy zaszedł go od tyłu i kucnął. Delikatnie rozchylił pośladki i wsunął w pomiędzy nie język, jeżdżąc nim po całej jego długości. Nie spodziewał się jednak, że usłyszy jęki Perciego.

    Chłopak poczuł najdziwniejsze uczucie w swoim życiu. Co dziwniejsze z każdą sekundą zaczęło mu się to co raz bardziej podobać, co wyrażał dyszeniem i pojękiwaniem. Poczuł jak jego członek się unosi, twardnieje, aż w końcu staje na baczność w rytm przyjemności jaką zadawał mu Sebastian pieszczący jego odbyt językiem.

    Sebastian ręką namacał penisa przyjaciela upewniając się, że jest już twardy. Kiedy próbował przenieść się do przodu, poczuł że jego członek również stanął. Poczuł się niezręcznie i jednym susem znalazł się przy twardym, dość sporym sprzęcie przyjaciela. Musiał przyznać jedno, podobało mu się lizanie odbytu – czemu? Tego nie wiedział. Kolejną rzecz, którą przyznał samemu sobie było, że podoba mu się zapach kutasa. Zaczął się zastanawiać, czy to ten dom tak na niego działał, czy naprawdę miał ukryte skłonności homoseksualne.

    Bez zawahania oblizał prącie Perciego od jąder aż po główkę i wziął go do ust. Pamiętał jak robiły to dziewczyny, z którymi się nieraz zabawiał. Powoli zaczął ssać, zadając kumplowi kolejną porcję przyjemności.
    Ten namiętnie pojękiwał. W pewnym momencie dotarło do niego, że wcale nie jest to takie złe jak myślał. Było mu dobrze i przyjemnie. Nie musiał sobie nawet wyobrażać, że klęczy przed nim jakaś cycata piękność.
    Trochę trwało nim Sebastian dobrnął do celu.
    Oblany potem, poczuł w swoich ustach spermę przyjaciela, starając się połknąć ani kropelki, co było trudne zważywszy na jej ilość. W końcu odpuścił a cała śmietanka spłynęł wprost do jego gardła.
    Opadł na ziemie plując na wszystkie strony. Dopiero po kilku sekundach dotarło do niego, że jej smak nie jest w gruncie rzeczy taki zły.

    – Nigdy więcej stary – rzucił Sebastian udając, że się brzydzi tego co właśnie zrobił.
    – No ja myślę… – odparł Percy podciągając spodnie. – Idź sprawdź czy to coś otwarło drzwi.

    Sebastian ruszył ku drzwiom, które ku jego zaskoczeniu otwarły się same.

    – Otwarte – krzyknął z góry.

    Percy wbiegł za przyjacielem wprost do kuchni.

    – Pamiętaj nikomu ani słowa – szepnął mu do ucha, słysząc, że zbliża się pozostała trójka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aiden Grant

    Czekam na opinie i wrażenia :3