Category: Uncategorized

  • MW-Grecja Rozdzial 21 Na lonie rodziny

    Julce sprzyjają dwie rzeczy. Jej chłopak Jacek, skryty fan squirtingu,  znalazł tu liczne partnerki do takich zabaw. Ponadto wpadły mu w oko DajDaj. Wodzi za nimi ukradkiem oczyma. To znaczy w jego pojęciu ukradkiem, bo oczy dziewcząt takie wodzenie wypatrzą w mig.

    Gdyby nie to, Julka nie mogła by zostać z nami.

    Bo Julka jest porządną dziewczyną, która nigdy nie porzuciłaby chłopaka, którego sama wręcz zmusiła do wspólnego wyjazdu.

    Bo czuje się za niego odpowiedzialna. Choć go przecież nie kocha.

    Bo samą Julkę przyjmiemy w naszym gronie z ramionami otwartymi równie szeroko, jak jej uda przez przeważająca część wczorajszej imprezy. Każdy chciał przelecieć Julkę. I każdy przeleciał.

    A Jacek miał w tym czasie inne rozrywki. Każda dziewczyna musi się od czasu do czasu wysikać… Można powiedzieć, że oboje zintegrowali się doskonale.

    Właśnie oficjalnie przyjmujemy oboje do naszego grona. Zwabieni  ceremonią nadciągnęli tłumnie chłopaki od Stasia; są również Basia i Robuś.

    – Przywitajmy się!

    – Na oczach wszystkich ściskam Julce pizdę, a ona bez wahania ujmuje moją mosznę i ściska.

    – Witaj w zespole, witajcie oboje! – Nachylam się ku niej i pytam, już ciszej – a jak tam cipka po wczorajszym?

    – Wypoczęta i gotowa na wszystko!

    – Zuch dziewczyna!

    Dorka się cieszy.

    – To teraz jest nas jedenaście dziewczyn!

    – I tylko pięciu facetów… Słabo… – Komentuje Natka i patrzy z nadzieją na tatusia.

    Trzeba będzie z Robusiem i Baśką poważnie porozmawiać. Ale to potem.

    * * *

    W porozumieniu z Majką i Natką postanowiłem uświetnić tę ceremonię publicznym waleniem konia. Porozumienie polega na tym, że ja walę konia a Majka i Natka klęczą przede mną z otwartymi ustami. Taki bonus dla tatusia.

    To działa! Robert przepycha się  bliżej, oczu oderwać nie może od córek; że ma potężny wzwód, nie trzeba dodawać. Baśka klęka przed nim i zagospodarowuje ten wzwód. Majka trąca łokciem siostrę.

    – Ty, patrz jak się tatuś dobrze bawi!

    Wymieniają spojrzenia z ojcem, poczym znów skupiają wzrok na mojej ręce. I tym, co w niej trzymam.

    A ja sobie trzepię i wspominam. Ten dzień na basenie, kiedy poznałem Kaśkę… To od niej się zaczęło. * A dziś…

    Szukam jej wzrokiem… Jest! Stoi w lekkim rozkroku, któryś z chłopaków Stasia ją liże. Przyciska jego głowę do krocza. Ale patrzy na mnie! Ciekawe, czy też naszły ją wspomnienia.

    Robusiem wstrząsa, pewnie się właśnie spuszcza w głębokie gardło Basi. On też nie odrywa wzroku ode mnie, no właściwie, to od córeczek, które właśnie obdzielam spermą.

    Część trafia na wyciągnięte języczki, cześć na dwie śliczne buzie. Siostry nic z tym nie robią, najpierw idą pochwalić się tatusiowi.

    Również jego kochanka wyciąga język – tam jest jego własne nasienie.

    Dziewczęta, dalej z wyciągniętymi na maxa języczkami, patrzą po sobie, uśmiechają się i…

    Robusiowi znów staje, gdy zaczynają się całować. Lizać, wymieniać spermą… Kurtyna, oklaski.

    * * *

    Teraz następuje ogólne obściskiwanie. Śmieją się wszyscy ze mnie, że taki zafiksowany na tych cipkach jestem, ale jak jest okazja, to żaden sobie nie odpuści.

    W efekcie, Jacek odrywa dłoń od szesnastej cipy – z Baśką i modelkami od Stasia też się z rozpędu wita – gdy słyszy:

    – Chciałybyśmy poznać cię bliżej.

    – I głębiej – dodaje druga Daj klepiąc się po cipie. – Najlepiej zaraz.

    Jacek patrzy tylko bezradnie na Julkę.

    – Idź, jak panie proszą. Tylko, jak odpoczniesz, wpadnij koniecznie do mnie. – Julka poklepuje się po cipie. To znaczy, chce się poklepać ale przeszkadza jej moja ręka. Podczas ogólnego witania manewrowałem tak, by witać się z nią, jako ostatni, wiadomo przecież, że ostatni będą pierwszymi. A ja chciałem być pierwszym, który przeleci dzisiaj Julkę. A skoro już trzymam ją za cipę…

    – Nie chciałbym, żebyś się nudziła, czekając na Jacka, jemu może zejść dłużej – mówię, przeciągając powitanie.

    – Jemu zawsze długo schodzi, mówiłam ci, że jest zdolny.

    – Ja też jestem zdolny.

    Julka zerka na mojego najlepszego przyjaciela – znów się pręży,  on też chce przelecieć Julkę.

    Dorka udziela mi wsparcia. Przesuwa po nim dłonią.

    – Po pięciu minutach znajomości miałam go głęboko w cipie.

    – A przyszła tylko po piłkę. – Śmiejemy się z Dorką, śmieją się dziewczęta.

    – Tak było!

    Julka patrzy na Dorkę zdezorientowana.

    – Później ci opowiem, naprawdę wpadłam po piłkę. **

    Dorka chwyta rękoma reling, rozstawia szeroko nogi, schyla się, wypina tyłek.

    – Julka, stawaj obok, ze mną będzie ci raźniej.

    Julka zajmuje pozycję.

    Już trzymając rękę w jej kroczu, czułem jej podniecenie, teraz sprawdzam, czubkiem kutasa przesuwam wzdłuż warg sromowych, rozchylam je, w środku jest lepka i śliska. Chwytam ja za biodra i wchodzę głęboko. Julka wychodzi mi naprzeciw, uderza mnie tyłkiem w lędźwia, wyrównujemy rytm, teraz już mogę puścić jej biodra, podstawiam dłonie pod jej rozbiegane piersi, ich sutki łaskoczą mnie rozkosznie. Rżnę Julkę. Dorkę tymczasem zapina T/J.  Dorka i Julka patrzą na siebie, podczas, gdy z Tidżejem wyrównujemy rytm. Teraz posuwamy je obie w jednym, powolnym tempie. Piersi Julki podrygują kreśląc stwardniałymi sutkami ósemki na moich dłoniach. Kuzynki dalej na siebie patrzą, gdy, prawie równocześnie, wydają z siebie gardłowy krzyk rozkoszy. Spuszczamy się z Tidżejem też prawie razem.

    Dorka zsuwa się z Tidżeja, dłoń zaciska na rudej norce. Julka ledwo dochodzi do siebie po szczytowaniu a kuzynka już ją liże. Dorka wysysa ostatnie krople, znów zajmuje pozycje przy relingu.

    – Teraz ty! Szybko!

    I Julka kucając posłusznie wylizuje kuzynce rudą norkę. Zlizuje każdą kropelkę spermy z rudego futerka.

    Gdy kończy, klapie ciężko tyłkiem o pokład, kładzie się na wznak, rozrzuca bezwładnie ręce i nogi.

    – Czuję się taka….Wyruchana.

    Klękam między jej nogami, zaglądam ciekawie w krocze.

    – A nie wyglądasz.

    Drugi Tidżej, który właśnie zsiadł z Alice i stęsknił się za bratem, zagląda i potwierdza.

    – Nie ma jak to młoda cipka.

    Podczas tych oględzin zjawiają się DajDaj z Jackiem.

    – Rzeczywiście długo wam zeszło.

    – Ciebie nie pobił, spoko. Chłopak lubi złoty deszczyk, nasze dziewczęta zorganizowały mu show. – Mówi Daj.

    – Raczej Shower. – Śmieje się Daj. – I dopiero potem dałyśmy mu dupy.

    – Cipy raczej. – Mówi Daj. – Aż się w jedną spuścił.

    – W którą? – pytam Jacka złośliwie. Ten tylko patrzy bezradnie na bliźniaczki.

    – Szukałyśmy was, Tidżeje – mówią DajDaj. – Chcemy dać następny show i potrzebujemy was, chłopaki.

    – A konkretnie w jakim celu nas szukałyście?

    – Natura nie znosi próżni! – DajDaj kuszą rozchylonymi wargami.

    – Wskakujcie chłopaki! Póki mamy ciepłe i mokre !

    * * *

    Bliźniacy posuwający bliźniaczki przyciągają ogólną uwagę, schodzą się wszyscy. DajDaj stoją z wypiętymi tyłkami, oparte o reling, Julka dalej leży z rozrzuconymi swobodnie udami, dokładnie pod nimi. Przygląda się rżnięciu z tej perspektywy.

    – Dorka! Kładź się tu koło mnie i patrz!

    Dorka się kładzie i patrzy.

    – Tak samo nas ruchali!  Jakież to wyuzdane! Aż mnie cipka swędzi.

    Kuzynki łapią się za krocza i pieszczą sobie nawzajem cipki nie odrywając wzroku od dwóch identycznych kutasów zanurzających się w identycznym rytmie w dwóch identycznych pizdach.

    Podkradam się do Kropki i Kreski.

    – Ładny kwartecik, prawda?

    – Ty nie odpuścisz, prawda?

    Wiedzą, o co mi chodzi, wtedy tylko się uśmiechały.

    – Skoro zaszłyście tak daleko…

    – Patrz Tola, jeszcze łapie nas za słówka!

    – Wolę za pizdy.

    Trzymanie za pizdy pomaga, nasze fryzjerki zdradzają co nieco:

    – Zeszłoroczne wakacje spędziłyśmy w trochę mniejszym gronie…

    – W kwartecie.

    – Jaki domyślny! Choć my określaliśmy się mianem czwórki do brydża.

    – Graliście w brydża przez całe wakacje.

    – Pojebało cię?!

    Nie dowiaduje się dlaczego, bo pojawia się Maleńka z potrzebą.

    – Gdzie byłaś tak długo?

    Ala wtula się we mnie, ogrzewa brzuszkiem mojego ptaka.

    – Karmiłam Pana Pierożka!

    Wsuwam Ali rękę pomiędzy uda, faktycznie, wilgotne. A cipka jeszcze gorąca.

    – Dobrze pojadł?

    – Po deser przyszedł do ciebie!

    Tylko mnie nie zawiedź, przyjacielu! Wiem, że dużo od ciebie wymagam.

    Jest niezawodny. Zresztą Maleńka pomaga ręką. Podnoszę ją za pośladki, Ala nasuwa się na mój dyszel do samej nasady, obejmuje mnie nogami. Ciasna pochwa Ali to rozkosz dla mojego kutasa, napiera na mnie, broni się,  gdy w nią wchodzę, zaciska się miłośnie, chce zatrzymać, gdy się wysuwam. Pieprzymy się powoli, obserwując bliźniaczy show.

    Bliźniaczki otrzymują spermę bliźniaków, Ala bierze moją.

    – Kocham cię!

    – Ja ciebie też, Maleńka

    * * *

    Robert spędza ostatnie chwile na łonie rodziny. Opuszcza nas razem z Baśką.

    – Nie chcem, ale muszem – tłumaczy. – Pal sześć ten hotel. Ale bilety na samolot no i praca. Urlopu nie mogę przedłużyć, już i tak zaszalałem – i tu zerka na Baśkę, to przez nią tak zaszalał.

    Zerkam sponad łona Natki na Baśkę.

    – Jadę na resztę wakacji ze stary…. Zerka na Robusia – z rodzicami. Nie mogę się spóźnić.

    Majka, to na jej łonie spędza akurat czas Robert, zerka na Baśkę:

    – Stary, ale jary!

    Staś, sponad tyłka Baśki, zerka na morze:

    – Czas na was!

    To Staś załatwił im transport, Baśka właśnie się odwdzięcza najlepiej, jak umie.

    Zerkam w ślad za Robertem – statek pocztowy jest coraz bliżej. Staś korzystał już z jego usług, stąd jego wiedza o trasie i czasie.

    Wszyscy przyspieszamy, łona dziewcząt wychodzą nam naprzeciw.

    * * *

    Robert, już w pontonie, zerka tęsknie w górę. Zarówno schodzącej po drabince Baśce, jak i machającym do niego córeczkom kapie z cipek. Pożegnanie było wylewne…

    Cała, nieliczna zresztą, załoga statku pocztowego tkwi jak zaczarowana przy burcie. Są nawet dwie lornetki. Bo jest i na co popatrzeć –  odprowadzamy Robusia i jego kochankę całą, nagą załogą.

    W tym rejsie poczciarzy czeka dodatkowa atrakcja – Baśka postanawia ubrać się dopiero w hotelu. Odprowadzam wzrokiem jej zgrabny kuperek, gdy się gramoli na statek pocztowy; zastanawiam się, czy dalej kapie jej z cipki…

    – Biedny tatuś… – Wzdycha Majka.

    – Rozbestwił się, a teraz przyjdzie mu zawiązać na supełek – wzdycha jej siostra.

    – Żeby ta Baśka nie wyjeżdżała…

    – Dałbyś mu klucz od ogrodu, prawda?

    – Pewnie, że bym dał. I Baśce też. Ale jemu do ręki! ***

    – Hahaha…

    Płyniemy już w stronę wyspy, statek pocztowy w przeciwną, coraz trudniej rozróżnić szczegóły, to różowe, to musi być Baśka… Wystarczy. Odwracam się do dziewcząt.

    – Nie cały odpłynął – mówię i wymownie zerkam między uda Majki.

    Sięga paluszkiem tam, gdzie ja wzrokiem, zgarnia trochę.

    – Sperma tatusia – mówi i podaje Natce palec do oblizania.

    – Natka nie pozostaje dłużna:

    – Sperma Maćka – mówi i teraz Majka się oblizuje.

    I jak tu nie kochać tych dziewczyn?!

    – Parę dni temu chyba bym umarła, widząc coś takiego!

    To Julka. Przywiera do mnie od tyłu całym ciałem, jej dłoń ślizga się po jeszcze wilgotnym członku.

    – A teraz?

    – Teraz sama zrobiłabym coś takiego!

    – Natka!

    – Tak?

    – Mogłabyś dać trochę Julce?

    Odwracam się, teraz Julka przywiera piersiami do mojej piersi, mój znów sztywny penis do jej brzuszka. Odchyla głowę…

    – A jednak się rumienisz!

    Julka nie od razu odpowiada, ssie palec Natki. Jeszcze się oblizuje, pociera mnie brzuszkiem.

    – Spraw, bym przestała!

    – Kiedy takie rumieńce mnie kręcą!

    – To spraw, bym się rumieniła.

    No to sprawiam….

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski

    *  MW-Prolog

    ** Rozdział 11 Historia Dorki

    *** Rozdział 4 Ala i Natka

  • Dom uciech

    Dom Uciech.

    Prolog

     Moja historia zaczyna się bardzo wcześnie, nie będę was zanudzać początkami mojej „kariery” . Może nadejdzie kiedyś taki czas i stworzę coś w rodzaju genezy i ze szczegółami opowiem jak wszystko się zaczęło.

     Poznajecie mnie w momencie rozpoczęcia mojej życiowej kariery. Na pomysł otworzenia agencji towarzyskiej wpadłem przypadkowo, podczas rozkręcania innego biznesu. Początkowo sceptycznie podszedłem do tematu nie licząc na zbyt duże zyski. Ale z biegiem czasu interes stawał się coraz bardziej intratny niż sądziłem. Wydaje się, że to prosta sprawa zatrudnić parę dziwek znaleźć kilku klientów i pieniążki same wlatują do portfela. Początkowo zysk który otrzymywałem zadowalał mnie w pełni niestety, tylko przez moment, wydatki rosły a z nimi również potrzeby. Zacząłem się zastanawiać jak to zmienić. Pierwszym pomysłem było to że moje kurewki są za mało wydajne. Początkowo miałem ich cztery ale pracowały za osiem, więc w tym problem na pewno nie leżał. Po zebraniu informacji od klientów stwierdziłem, że warto zainwestować coś większego, w coś co przyniesie mi sławę i pieniądze. No właśnie, domyślacie się już co to może być?

     Po kilku dniach zbierania planów i analizowania wydatków… dni spędzone przy butelce taniej whisky w moim obskurnym wynajmowanym pokoju na przedmieściach miasta jeszcze bardzie motywowały mnie do działania. Przez głowę przelatywały mi miliony koncepcji i pomysłów. A alkohol dodatkowo potęgował moją wyobraźnię. Nawet przestałem interesować się moimi dziwkami które rznięte i eksploatowane na potęgę zarabiały dla mnie pieniądze. Zastanawiam się czy robią to z dźwięczności czy po prostu to lubią… Hmm chyba za dużo alkoholu. W końcu… uderzyłem pięścią w stół, przewracając brudne talerze i szklanki. Podniosłem się energicznie, podszedłem do okna…. Rozsunąłem zasłony , moim oczom ukazał się przykry widok rzeczywistości, który jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, że zmiany są konieczne. Miałem wystarczająco dużo pomysłów  i mogłem w pełni przystąpić do działania… Plan był prosty a do jego realizacji potrzebowałem tylko czasu.

    W końcu zacisnąłem pięści i wróciłem do pracy. Zebrałem wszystkie moje kurwy z ulic zabrałem zarobione pieniądze i wziąłem je na przegląd do swojego mieszkania. Pomimo ciężkiej pracy trzymały się nieźle… od zawsze inwestowałem w młode i zdrowe suki co teraz owocowało dobrymi zyskami. Jak co tydzień obejrzałem je dokładnie od stóp po czubek głowy zajrzałem w każda szparę, a one jak zwykle stały niczym tresowane zwierzątka czekając na moją opinie. Chodź zmęczone niemiałem zastrzeżeń, stan idealny… oczywiście nie mogłem oprzeć się pokusie i swoją ulubiona kurewkę zostawiłem na dłużej. Swietwana miała zaledwie 18 lat ale w zawodzie doświadczenia ponad 3 lata, później przybliżę wam dokładniej jej historię, która zresztą jest bardziej podniecająca niż nie jeden pornol. Jej nienaganna sylwetka, duże krągłe piersi i ta młodziutka niczym dziecięca twarzyczka podniecały mnie do granic możliwości. Niestety i tym razem nie mogłem się oprzeć, widziała o tym w jej oczach pokazała się iskierka nadziei i podniecenia… bez mojego rozkazu, uklękła wiedziała o co mi chodzi wyczytała to z mojego spojrzenia. Rozpiąłem rozporek zsunąłem spodnie i wsunąłem twardego już kutasa w jej ciepłe nabrzmiałe usteczka. Jej oczka spoglądały na mnie jakby z podziękowaniem… nie musiała nic robić mój instynkt zwierzęcia się obudził. Złapałem jej głowę dociskając ja mocno, usta i język pracowały sprawnie, nie musiałem nic robić. Zamknąłem oczy, odchyliłem głowę czułem ogarniające mnie ciepło. Słysząc tylko chlupot wyciekającej śliny z jej ust. Dopychałem kutasa do końca, jej dławienie było widoczne, ale zupełnie się tym nie przejmowałem chodziło tylko o moją przyjemność. Grzecznie klęczała z dłońmi na kolanach wyglądała niczym laleczka, kupiona tylko po to żeby dawać przyjemność. Oczywiście nie dałem rady, a mój spust był nieunikniony. Szybko zalałem jej usta….- Połknij maleńka i rozkoszuj się jej smakiem.

    Strzepałem resztki spermy na jej wystający język po czym szybkim ruchem schowałem kutasa w spodnie, wzdychając głośno. Usłyszałem dźwięk przełykającej spermy… Pewnie głodna jesteś? Zapytałem ciepłym głosem… Nie uzyskując odpowiedzi sam się domyśliłem, przez te kilka dni gdy się nimi nie zajmowałem, klienci karmili je wyłącznie samą sperma. Z drugiej strony zaciekawiło mnie ile są w stanie tak wytrzymać. Na szczęście po chwili odezwał się do mnie głos, uświadamiając mi że to tylko przedmioty i nie mogę zawracać sobie tym głowy. Chwila zastanowienia i powrócił dawny ja…. Spojrzałem na klęcząca dziwkę, zamaszystym ruchem uderzyłem ja w twarz… wracaj do koleżanek kurwo. Tak jest, o to chodzi, zero uczuć, tylko tak osiągniesz sukces. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Markiz DeSade

    Na chwilę obecną jest to tylko wstęp z biegiem czasu będzie akcja się rozwijać. Na pewno będzie to dłuższe opowiadanie z bardziej rozbudowaną fabuła. Proszę bardzo o komentarze i opinie. 

  • Zabawa we troje

    Cześć,

    Zacznę od tego, że ja i moja dziewczyna wynajmujemy kawalerkę w Warszawie, gdzie nie jest bardzo dużo miejsca, ale dla nas wystarczająco. Pewnego razu mój kumpel, który studiuje za granicą napisał mi, że chciałby nas odwiedzić i przyjedzie na tydzień, bardzo się cieszyłem i po rozmowie z dziewczyną stwierdziliśmy, że może przenocować kilka dni u nas w domu, chociaż nie było dużo miejsca, ale pomyśleliśmy, że damy radę.

    W dzień przyjazdu musiał przyjechać po południu, więc pojechaliśmy na dworzec spotkać go, czekaliśmy aż w końcu zobaczyliśmy, jak wychodzi z pociągu i pierwszą rzeczą co zrobiliśmy poszliśmy na obiad do restauracji, ponieważ byliśmy wszyscy bardzo głodni. Po obiedzie jasną rzeczą pojechaliśmy do nas do mieszkania, tam wypakował swoją walizkę no i musieliśmy uczcić jego przyjazd.

    Postanowiliśmy, że jako 1 dzień i po podróży jest zmęczony to posiedzimy u nas we trójkę w domu. Kupiliśmy sobie whisky oraz kilka butelek piwa no i zaczęliśmy pić oraz z nim przypominaliśmy stare dobre czasy.

    Moja dziewczyna ma na imię Karolina, ma 1.65, szczuplutka waży 45 kg, jest ciemną blondyneczką, rozmiar piersi ma B oraz bardzo ładny tyłeczek, za który naprawdę można wziąć.

    Tego wieczoru troje piliśmy, dużo gadaliśmy oraz graliśmy w różne gry planszowe oraz karciane. Było bardzo wesoło i po wypiciu wszystkich trunków naprawdę byliśmy pijani. I gdy Karolina poszła do łazienki, kumpel mi mówił jaki jestem szczęściarz, że mam taką dziewczynę. Wiedziałem, że kumplowi ona się podoba a tym bardziej pijanemu, więc po powrocie Karoliny zaproponowałem zagrać w butelkę, bo mieliśmy ich sporo i każdy się zgodził.

    Gdy pograliśmy trochę, zaproponowałem bardziej erotyczną wersję butelki tj. rozbieraną, byłem ciekaw, czy się zgodzą jednak widziałem, że bardziej będą na nie, dlatego zacząłem mówić, że jesteśmy dorośli i przecież każdy z nas widział nagiej kobiety i mężczyznę, więc w końcu się zgodzili.

    Zacząłem jako pierwszy kręcić butelkę, dziewczyna oraz kumpel byli dość spięci, bo się wstydzili nawzajem. Butelka wylosowała na Karolinę, była ubrana w białą koszulkę i ciemne spodnie, ale zdjęła z siebie wisiorek. Następnie kręciła Karolina i wylosowała mnie wiec zdjąłem zegarek. Po raz drugi kręciłem i wylosowałem na kumpla on wziął ze mnie przykład i też zdjął zegarek. Gdy w końcu pierwszy raz kumpel kręcił butelkę wylosował na Karoliny, ta popatrzyła co może jeszcze zdjąć i powiedziała szkoda że nie mam skarpetek , więc postanowiła, że zdejmie swoją białą koszulkę, po zdjęciu ujawnił się biały stanik i śliczny brzuszek, widziałem jak kolega ciągle patrzył na nią i szczerze mi to bardzo podobało się.  I tak to trwało trochę czasu, dopóki ja z kumplem nie pozbyliśmy się górnej części odzieży oraz drobiazgów, tylko Karolina miała biustonosz.

    Gra była bardzo gorącą i coraz odważniejsza, gdy kolejny raz wylosowaliśmy Karolinę musiała zdjąć spodnie, pod którymi miała białe figi, które są koronkowo-przezroczyste tylko cipki nie było widać. Byłem podniecony tym widokiem, jak kumpel z pożądaniem patrzy na moją dziewczynę. Nastała moja kolej zdjąć spodnie, miałem bokserki a pod bokserkami bardzo sztywnego penisa, który nie mieścił się w bokserkach. Gdy kumpel zdejmował spodnie było widać, że bardzo go to kręci, bo miał spory namiocik, ale niestety czy stety Karolina musiała pierwsza pożegnać się ze swoim biustonoszem i pokazała nam swoje piękne cycuszki oraz sutki co już stały. Następnie ja pożegnałem się z bokserkami które tylko przeszkadzały i nastała kolej Karoliny, oczy kumpla były wpatrzone jak zdejmuje swoje koronkowe figi i nagle zobaczył ten zakazany owoc, widziałem uśmiech i podniecenie na jego twarzy i nagle powiedział, że nie może tak sam już być ubrany i dla równowagi sam zdjął bokserki, ujawniając nam swój penis widać był bardzo podniecony, Karolina dłużej przypatrywała się niemu.

    W końcu jak wszyscy byli nadzy, kumpel zaproponował butelkę na rozkaz i cóż tym razem każdy się zgodził. Pierwszy butelkę kręcił kumpel i wylosował Karolinę, rozkazał jej wstać na pieska tyłkiem do nas, chciał widzieć jej cipkę i widok był niesamowity. Postanowiliśmy zmienić zasady gry, że ja i kumpel tylko kręcimy, najpierw Karolina była przeciw, ale po dłuższej namowie zgodziła się. Kręciłem ja i rozkazałem, żeby pokazała, jak się masturbuje przed nami. Widziałem, że kolega obserwuje uważnie i powiedziałem ty też masz się masturbować. Odłożyłem butelkę na bok i przenieśliśmy się na lóżko. Wziąłem 2 paluszki i wsadziłem w jej cipkę, ruszałem paluszkami do przodu i do tyłu coraz szybciej, ona wzięła mnie za penis i zaczęła nim poruszać, kumpel coraz szybciej się masturbował, nie miał odwagi sam ją dotknąć, więc rozkazałem mu położyć rękę na jej łechtaczkę i ją się zajmować, wyjąłem paluszki i trochę odszedłem, aby popatrzyć na ten widok, kazałem jej położyć się przed nim na plecach, wziąć go penisa i się z nim bawić. Podszedłem obok jej cycuszków a ona drugą ręką wzięła za mego penisa i zaczęła nim ruszać. To był bardzo podniecająca moment nie tylko mi, ale i mojej dziewczynie oraz kumplowi. Nagle zauważyłem, że Karolina rytmicznie napina i rozluźnia mięśnie, jej oddech bardziej przyśpieszył i stał się coraz głośniejszy i nagle skurcze na dole co oznaczało, że mój kumpel doprowadził do orgazmu moją dziewczynę aż końcu jego penis zaczął tryskać dużą ilością spermy na jej brzuszek, nie wytrzymałem takiego podniecenia i też poczułem przyjemność i trysnąłem na jej cycuszki. Po takich zabawach byliśmy strasznie zmęczeni i pijani i troje zasnęliśmy….

    Napisałem tylko pierwszy dzień wspólnej nocy jak chcecie kolejnych to czekam na komentarze 😊

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek

    Mam nadzieję, że historia Wam spodobała się, bardzo przepraszam za błędy które możecie napotkać czytając, ale naprawdę starałem się.

  • Podniecajacy odruch wymiotny 2

    Mam 17 lat. Wiem, że to dziwne ale bardzo podnieca mnie wymiotowanie i mam bardzo wrażliwe gardło. Najbardziej wymiotuję od smrodu trampek i stóp. Jedyna osoba która o tym wie to moja przyjaciółka Wiktoria, której mówię większość swoich sekretów. Tego dnia bardzo miałam ochotę na… wiadomo co 🙂 Było przed południem, moich rodziców nie było w domu. Zaprosiłam Wiktorię i jej powiedziałam o tym, że mam ochotę wymiotować i się masturbować. Wiktoria jak prawdziwa, dobra przyjaciółka, znając mnie się nie zdziwiła i zaczęła swoje.

    Zdjęłam swoje tenisówki, skarpetki i spodnie. Położyłam się na plecach, na podłodze. Zamknęłam oczy i otworzyłam buzię. Poczułam, jak Wiktoria delikatnie wkłada mi palce do gardła. Nagle dostałam odruchu wymiotnego, a Wiktoria natychmiast wyjęła palce. Zapytała się czy aby na pewno chcę to robić. Powiedziałam, że tak. Znowu zamknęłam oczy i otworzyłam buzię. Wiktoria usiadła mi na brzuchu i jedną ręką trzymała mi głowę, a drugą zaczęła mi pchać palce do buzi. Bardzo zaczęłam wymiotować. Wiktoria bardzo się bawiła, na zmianę wkładała palce, wyciągała, wkładała głębiej itd. Potem zdjęła swoje tenisówki i skarpetki. Jednego trampka wzięła w rękę, a swoją przepoconą stópkę zbliżała do mojej twarzy. Otworzyłam już buzię, bo wiedziałam, co ona chce zrobić. Powoli wkładała mi stopę do buzi. Poczułam ohydny smak potu. Kiedy Wiktoria włożyła swoją stopę głębiej, a ja zaczęłam wymiotować to zbliżyła mi trampka do nosa. Od razu jak poczułam smród jej przepoconych skarpetek, butów to zaczęłam o wiele bardziej rzygać. Niestety po jakimś czasie, Wiktoria dostała smsa że musi iść. Jako że nikogo nie było w domu, poszłam do pokoju mojego brata. Znalazłam u niego wężyk, około 1cm średnicy. Poszłam do swojego pokoju i usiadłam na podłodze. Nigdy wcześniej nie wkładałam sobie do przełyku aż tak dużego wężyka. Włożyłam do buzi, delikatnie pchałam do gardła. Przełknęłam wężyk i nagle dostałam odruchu wymiotnego, jak nigdy wcześniej. Czułam, że się podniecam, więc zaczęłam się dotykać. Jedną ręką się masturbowałam, a drugą pchałam wężyk głębiej. Bardzo rzygając (nie wyjęłam rurki z buzi) poszłam jeszcze raz do pokoju Wojtka. W jego szafie znalazłam stare, bardzo znoszone vansy. Wróciłam do swojego pokoju. Włożyłam rurkę tak głęboko, że z ust wystawał mi tylko kilkucentymetrowy kawałek. Co chwilę miałam dosyć silny odruch wymiotny. Położyłam się na brzuchu, pod nos podłożyłam sobie trampka Wojtka. Zaczęłam oddychać nosem i nagle zaczęłam jeszcze bardziej rzygać. Jego tenisówki bardzo śmierdziały, dlatego miałam jeszcze większe wymioty. Cały czas się bardzo dotykając zaczęłam się ślinić do trampków. Kilkukrotnie próbowałam połknąć ślinę, a przy każdej próbie rzygałam jak kot. Po którejś próbie miałam taki odruch wymiotny, że zwymiotowałam do vansa mojego brata. Bardzo mnie to podnieciło. Cały czas rzygając i wąchając smród trampka się dotykałam. Przełyk miałam tak bardzo podrażniony, że znowu zwymiotowałam. Zarzygałam pół pokoju, ale w tym samym czasie dostałam wielkiego orgazmu.

    Chwilę jeszcze wymiotując w końcu wstałam. Zaczęłam powoli wyjmować sobie rurkę z przełyku. Wyjęłam ją z odruchem wymiotnym. Zaraz, po wyjęciu rurki jeszcze raz zwymiotowałam. Po tym wszystkim zaczęłam ogarniać swój pokój.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia Nowak
  • MW-Grecja Rozdzial 22 Julia i ja

     Staś z ekipą też odpływają, ale niedaleko, mają wrócić jutro w południe. My tymczasem zabieramy z jachtu wielkie plażowe ręczniki i idziemy spać na naszą plażę. Jacek manewruje tak, by znaleźć się przy DajDaj – widzę, że zanosi się na kolejny złoty deszczyk. Cóż, będę w takim razie „pocieszał” porzuconą chwilowo Julkę. Do drugiego boku przygarniam Maleńką. Ala tylko się śmieje.

    – Nie ma jak to nowa cipka, co?

    – Ależ ja tylko chcę odkryć przed Julką uroki naszej bezludnej wyspy…

    Julka chyba nawet nie słyszy naszej rozmowy, rozgląda się zachwycona.

    – Jak tu pięknie! – Faktycznie, zachód słońca jest spektakularny.

    – I jak cudownie bezludnie!

    – To się rozejrzyj, patrz, jakie tłumy. Ala wskazuje na naszą grupę.

    – Och, te parę osób! Na plaży, skąd mnie porwaliście, były tysiące!

    – To teraz cię „porwaliśmy”? To nie przypadkiem ty się rwałaś do bezludnej wyspy?

    – No, rwałam się, rwałam, przyznaję, to takie romantyczne! – I pierś Julki unosi się w głębokim westchnieniu. Obie piersi zresztą. Podziwiam te piersi, przypominam sobie te łaskoczące mnie sutki. Dotykam ich. Teraz są miękkie, Julia jest podniecona inaczej.

    – To ja się zmywam. – Oświadcza nagle Ala. – Ty zapewnij dziewczynie moc romantycznych wrażeń, obiecałeś jej zresztą, a ja zapewnię sobie wrażenia gdzie indziej. Z ciebie i tak nie miałabym dzisiejszej nocy pożytku. Dzisiaj romantyczką zdecydowanie nie jestem. Może namówię któregoś bliźniaka, żeby mnie przeleciał, rano ci opowiem. A teraz wy się zmywajcie gdzieś na dziesiątą plażę, gdzie naprawdę będzie bezludnie. 

    Maleńka kończy swój monolog i ucieka ze śmiechem.

    Bez słowa biorę Julkę za rękę i zabieram ją na tą dziesiątą plażę. Pod pachą mam ten ogromny ręcznik plażowy, to wszystko czego nam potrzeba dzisiejszej nocy oprócz naszych nagich ciał. Zapowiada się niezwykle romantyczna noc.

    Idziemy wolno wzdłuż kolejnej plaży, są to niewielkie, piaszczyste zatoczki oddzielone od siebie luźno rozrzuconymi skałkami, wszystkie piękne i wszystkie nasze, kompletnie puste.

    – To takie nierealne! I takie podniecające zarazem! – Znów wzdycha Julka. – Prawdziwa bezludna wyspa!

    – I ta wyspa tak cię podnieca?

    – Podnieca mnie, że chodzę po niej nago, że moje ubrania są o całe kilometry stąd, a mnie w ogóle to nie martwi i nie obchodzi. Podnieca,  że spaceruję z tobą, też nagim w świetle księżyca. Podnieca mnie twój wzrok na moich piersiach, łonie, tyłku, i to, że wcale się tego nie wstydzę, niczego się teraz nie wstydzę. I podnieca mnie twoje podniecenie.

    Przesuwa ręką po moim przyrodzeniu od moszny po sam czubek penisa – jest już w pełnym wzwodzie. Julia klęka przede mną i powtarza ten gest używając języka.

    – Widzisz? Już niczego się nie wstydzę! – Wstaje i przytula się do mnie, między naszymi nagimi ciałami pulsuje moje nabrzmiałe berło. Mówię jej, jak rozpalają mnie jej piersi, jej twarde sutki rysujące mi wzory na dłoniach, wtedy, na jachcie. Czego jej nie mówię – to wspomnienie Julki o poranku po imprezie. Śpiącej na pisaku, z rozrzuconymi szeroko nóżkami w podartych, poplamionych spermą pończoszkach zsuniętymi do połowy ud. Ze mierzwionym futerkiem na wzgórku łonowym, z ostatnimi kropelkami spermy skapującej z cipy na piasek. Wyruchanej chyba przez wszystkich. Tego jej teraz nie mówię, zepsułbym tę chwilę.

    – Co tylko chcesz – odpowiada i kładzie mnie na twardym piasku na granicy zasięgu fal. Opierając się na palcach stóp i rękach, przesuwa nade mną te swoje śliczne piersi. Dotyka mnie tylko znów cudownie twardymi sutkami, stara się dotrzeć w każdy zakątek mego ciała. Czuję jej sutki sunące wzdłuż moich ud, czuje je na policzkach i powiekach, ramionach, brzuchu, czuję, jak suną wzdłuż penisa, by za chwilę drażnić moje usta. Przytrzymuje ręką berło, teraz też pocieram ją czubkiem. Julka nasuwa na niego swój brzuszek, uda, pociera nim swój wzgórek łonowy, wreszcie czuję lepką wilgoć jej cipki. Julka pociera go teraz swoim sromem, naciska coraz mocniej, jej wargi rozchylają się i obejmują go miłośnie. Dalej wisząc nade mną, porusza się lekko, penis, zagnieżdżony w rozkosznej, różowej bruździe, przesuwa się wzdłuż jej kompletnie mokrej szparki, od pochwy po łechtaczkę i powrotem.  Julka zaczyna dyszeć – daje mi rozkosz, ale i ją bierze. Suwa cipą i dyszy coraz szybciej… Czy chce w ten sposób? Nie w sobie?

    Jednak chce! Przesuwa się nagle wyżej, uwalnia mojego członka. Okraczając mój tors, podsuwa mi cipę prawie pod sam nos. Zapach rozgrzanej, wilgotnej pizdy drażni moje zmysły.

    – Drażnisz się ze mną!

    Julka ogląda się za siebie.

    – Najwyraźniej ci to służy! Tak ci stoi…

    Jej pizda znika mi sprzed oczu, Julka wygina się w łuk, teraz dotyka mnie wypiętym brzuszkiem, przed oczyma mam jej cycki. Sunie powoli w dół, namierza mnie cipą.

    Gdzie ona się tego nauczyła? Bo trafia bezbłędnie, sztywny do bólu penis wślizguje się gładko tam, gdzie jego miejsce. Nie wiem, co sprawia mi większą rozkosz – jęki dziewczyny, czy skurcze jej pochwy.

    Julka unosi się na rękach, pilnując jednak, bym nie wysunął się zbytnio. Zaczyna miarowo obniżać biodra, właściwie to robi pompki, mój  członek, jak tłok w jej pochwie, jej cipka i łaskoczące moją pierś sutki, to jedyne punkty styczności naszych ciał. Ile jest w stanie zrobić pompek? Jak wiele jeszcze rozkoszy mnie czeka?

     Czuję, że Julka słabnie, teraz podpieram jej kibić rękoma. To dwa dodatkowe punkty styczności. Mała cena za przedłużenie rozkoszy. Milcząc patrzymy sobie w oczy, nasze twarze przybliżają się do siebie i oddalają miarowo. Dyszy ciężko, czuję na twarzy jej oddech.

    Wreszcie Julka przygryza dolną wargę, czuje narastające drżenie jej bioder, sutków, nieregularne skurcze pochwy zaciskającej się na penisie. Julka opada na mnie po raz ostatni, nasze łona wreszcie się stykają, daję jej swoje nasienie w serii spazmów. Julka szarpie się, dopada ją orgazm chce uciec, zsunąć się ze mnie. Nie pozwalam, trzymam ją teraz mocno za pośladki, wpycham się w nią kutasem najgłębiej, jak mogę. Może mnie tylko bezkarnie gryźć w ramię. W końcu się uspokaja, leży teraz na mnie zmęczona, spocona, bezwładna, mój penis mięknie w niej powoli, nie zatrzymuje już spermy, czuję, jak na mnie wycieka.

    – Chcesz… – Szepce mi do ucha – …Chcesz, to wszystko z ciebie zliżę.

    – Teraz ty powiedz, czego chcesz, będę chciał tego samego.

    – To chcę… Kąpieli w świetle księżyca! – Julia zrywa się i wbiega do wody, wchodzi akurat na tyle głęboko, że fale liżą jej cipkę, wypłukują z niej resztki mojego nasienia. Wyraźnie sprawia jej to przyjemność. Przytulam się do niej z tyłu, obejmuję dłońmi piersi i całuję w szyję. Julia kontempluje księżyc, po dłuższej chwili odwraca się do mnie.

    – Nigdy w życiu nie czułam się tak kompletnie naga, zawsze miałam ubranie w zasięgu ręki, a oczy dookoła głowy, a teraz….Teraz czuję się tak naturalnie, taka wyzwolona, Przyciąga moją rękę do swojego łona.

    – Umyjesz mnie teraz?

    Znajdujemy zaciszne miejsce na plaży, ręcznika starcza i na to, by się na nim położyć jak i przykryć, wtuleni w siebie nie zajmujemy wiele miejsca. Przesypiamy tak resztę nocy. Naszej własnej nocy na bezludnej wyspie.

    * * *

    Budzi nas słońce. Wczesnym rankiem, mamy jeszcze dużo czasu, zanim przypłynie ekipa Stasia.

    Julia zrywa się i ciągnie mnie za rękę.

    – Chodź, popatrzymy z góry!

    Wspinamy się ostrożnie na skały zamykające plażę od strony wnętrza wyspy. Julka przodem, pomagam jej, podpieram pupę. Julka patrzy na mnie z góry, śmieje się.

    – Gorąco mi w cipkę. Pali ją twój wzrok!

    Pewnie, że się gapię, wypięty tyłek Julki z mrugającym oczkiem piczki to najpiękniejszy widok.

    – Ugaszę ten pożar!

    Teraz Julka się śmieje. Stoimy na krawędzi klifu, za nami wypalona słońcem trawa, przed nami bezkresny widok na morze, w oddali można dostrzec dwie albo trzy wyspy. Nasze zgrzane wspinaczką ciała owiewa lekka bryza. Julia łapie pomiędzy uda te powiewy, schładza piczkę. Wraca do swoich wczorajszych przemyśleń.

    – To cudowne uczucie, stać tak nago z całym światem u stóp.

    – Poczuć wiatr w cipie – bezcenne!

    Julka wybucha śmiechem.

    – Ażebyś wiedział. Bezcenne. Siada na krawędzi, szeroko rozkłada uda. Palcami rozchyla sklejone wargi sromowe.

    – Nałapię jak najwięcej tego wiatru!

    Kładę się z głową opartą o jej udo, Patrząc prosto w rozwarte usteczka mówię.

    – To zaraz bidulka wyschnie. A jest teraz taka rozkosznie wilgotna.

    – To się pospiesz!

    Przesuwam głowę wyżej wzdłuż uda. Teraz mam ją na wyciągnięcie języka, najbliżej mi do łechtaczki, wystającej tuż poniżej nowej fryzurki.

    – Dobrze, że końcu zdecydowałam  się na nową fryzurę.

    – Nigdy wcześniej nie kosiłaś trawniczka? – Drażnię czubkiem języka jej łechtaczkę.

    – Nigdy. Dobrze mi było z sierściuchem! Dopóki was nie spotkałam.

    Wsuwam język między jej wargi, przystrzyżone futerko kłuje mnie w nos.

    – Bardzo jesteście zżyci ze sobą…

    Julka kładzie się na boku, odsuwa od krawędzi. Obejmuje mi teraz głowę udami.

    – Mamy do siebie zaufanie, reszta idzie za tym. – Przesuwam językiem wzdłuż jej szparki.

    – Na przykład brak zahamowań? – Julka przysuwa głowę do moich ud.

    – Robię z nimi wszystko, na co mam ochotę. – Wtulam twarz w krocze Julki

    – Bez żadnych ograniczeń? – Nasuwa usta na mojego penisa.

    – Jedynym ograniczeniem jest to, czy same mają na coś ochotę. Futerko Julki tłumi mój głos.

    – I właśnie liżesz mi cipkę, bo masz na to ochotę?  – Czuję wibrowanie jej języka na czubku pały.

    – Liżę twoją cipkę, bo oboje mamy na to ochotę! Dawać i brać rozkosz. Penetruję językiem wszystkie fałdki jej sromu. Julia mnie ssie i wylizuje aż po jądra, tracimy ochotę na dalszą rozmowę. Karmimy się sobą nawzajem. Julka się śmieje.

    – Masz na twarzy maseczkę kosmetyczną, cała błyszczy.

    – Proteinowa, dobrze robi na cerę.

    – To ja też chcę!

    Gdy dochodzę w jej ustach, rozprowadza sobie moją spermę po szyi i twarzy

    – Wspaniały jest ten brak zahamowań!

    Wracamy z dziesiątej plaży krawędzią klifu, w dole przypływ zaciera odciski stóp w mokrym piasku, jedynym śladem naszej obecności na bezludnej wyspie pozostaje porzucony ręcznik plażowy.

    * * *

     Maleńka podbiega pierwsza. Skacze na mnie, obejmuje rękoma i nogami, całuje. Później przyciąga Julkę, teraz ją namiętnie całuje. Liżące się dziewczęta… Mniam!

    Julka tuli się do nas obojga, jedna ręką pieści mój tyłek, drugą pośladki Ali

    – Widzę, że już cię całkiem przekabacił – mówi Ala, czując palce Julki w Pierożku.

    – Uwolnił mnie. Ostatecznie pozbawił mnie zahamowań.

    * * *

    Podpływamy do małej wysepki, właściwie to tylko łacha piasku wystająca z wody, pośrodku niewysokie skałki. Najmniejsza wyspa bezludna, jaką dotąd widzieliśmy. Podpływamy, bo Maleńka strasznie się na nią naparła

    – Właśnie dlatego, że taka maleńka!

    Bliźniacy zadziwiająco zgodnie ją popierają. A jeszcze przed chwilą gdzieś im się spieszyło. Ala ciągnie mnie na ponton, Julkę też. T/J wrzuca jeszcze jakąś skrzynkę, sam wskakuje  i płyniemy na wysepkę.

    – Co tam masz? – Pokazuję dość sporą skrzynię, przez nią zmieściliśmy się w pontonie tylko we czworo.

    – A takie tam… Zobaczysz na miejscu – zbywa mnie T/J machnięciem ręki.

    Ledwo dobijamy do plaży, Maleńka ciągnie mnie i Julkę.

    – Chodźcie szybko. Obejdźmy wyspę dookoła!

    Biegniemy, Ala ciągnie nas za ręce, kątem oka widzę jak T/J wyładowuje ciężką skrzynię  i odpływa po resztę ekipy.

    Tylko się mi wydawało.  Gdy wychodzimy za ostatnich skałek widzę odpływający jacht. Julia otwiera szeroko oczy, Ala ma podejrzanie zadowolona minę. Patrzę na nią, kiwam głową.

    – To co jest w tej skrzyni?

    – Spanie i jedzenie, wrócą po nas jutro! Po prostu wspaniale!

    – Wspaniale! – Woła Julka – Całkiem goła na bezludnej wyspie a ubrania odpływają w siną dal!

    – Moje są w Warszawie, nie narzekaj – odpala Ala. – I sama się prosiłaś. Wciąż opowiadałaś, jaka podniecająca była ta wyprawa na dziesiąta plażę. Ale stamtąd w każdej chwili mogłaś wrócić. Postanowiłam więc podniecić cię bardziej. Tutaj możesz tylko czekać aż chłopaki po nas przypłyną.

    – Albo zjawi się jakiś obcy statek i nas uratuje – dodaje Julka. W złą godzinę.

    Tymczasem samotny biały żagiel znika za linią horyzontu.

    – To już czuję się całkiem bezludna, tego nic nie przebije! – cieszy się Julka.

    – Owszem, mogłam zostawić cię tu samą, dopiero byłabyś bezludna – śmieje się Ala

    – I żadnego pocieszenia! – Julka dotyka mojego penisa.

    – Teraz cię pocieszyć?

    Ala dołącza, grają na cztery ręce i na dwoje ust na moim flecie. Ponieważ o taki instrument trzeba dbać, chowam go to w jednej to w drugiej pochwie na zmianę. I jeszcze w dziewczęcych ustach, dzięki czemu Maleńka i Julia dowiadują się nawzajem, jak smakują. Mój flet prosty robi się jeszcze bardziej prosty (i twardszy) gdy Julka oblizuje go takiego świeżo wyjętego z pizdy Maleńkiej. I na odwrót. A w antrakcie, gdy muszę zebrać siły, proszę dziewczęta, by zajęły się sobą nawzajem.

    Ala jest już zaprawiona w takich bojach, Julka ledwo ich (i innych cipek) zakosztowała w czasie plażowej dyskoteki. Maleńka wie, co lubię i prowadzi Julkę. Żadna nie jest lesbijką, lecz sądząc po reakcji Julii lizanie się z koleżanką sprawia jej przyjemność. A już gdy dobierają się języczkami do swoich cipek, rozkosznym pojękiwaniom nie ma końca.

    Ala podnosi w pewnym momencie głowę spomiędzy ud Julki.

    – Zazdrosny?

    A oczy jej się śmieją. W tej błyszczącej od soczków Julii  buzi. Biorę tę buzię w dwie ręce i oblizuję.

    – Już nie.

    Powtarzam te operację z buzią Julki, czuję dłoń Maleńkiej na członku.

    – On uwielbia patrzeć, jak się laski liżą i szczytują, zobacz jak mu znowu stanął. Teraz znów nam wsadzi i zerżnie, zobaczysz!

    Julka sprawdza i nie wypuszczając z dłoni przyciąga do krocza.

    – Mnie pierwszą, pliiiis!

    Rucham ją pierwszą a Maleńka tylko się śmieje.

    – Kocham cię – mówię Julce spuszczając się głęboko w jej pochwie, a przygladająca nam się Ala, pracowicie ogarniająca swoją łechtaczkę wie, że to do niej.

    Jeszcze długo pieprzymy się tak, troje golasów na bezludnej wysepce otoczonej bezmiarem równie pustego morza.

    * * *

    Z samego rana na horyzoncie pojawia się samotny biały żagiel.

    – Tak wcześnie? – Dziwi się Ala. – Mieli być dopiero po południu.

    Tymczasem żagiel, żagle właściwie, zbliżają się, robią się coraz większe, w końcu robią się za duże – To nie nasz jacht! To prawdziwy żaglowiec.

    Dziewczęta lekko panikują, pewnie właśnie wyobrażają sobie stu wygłodniałych chłopa wpadających na plażę. A one golutkie! Poznaję ten żaglowiec, pocieszam je.

    – Pamiętasz Maleńka? Widzieliśmy go przy gołej plaży, machały z niego do nas nagie dziewczyny. Źle nie będzie.

    – Dziewczyn nie pamiętam, ale wierzę ci na słowo, do takich widoków masz dobre oko.

    Żaglowiec cumuje w pewnym oddaleniu o wyspy, pewnie  w obawie o mielizny, wkrótce w nasz stronę mknie z pomrukiem silników wielki ponton. W nim – przyglądam się uważnie, w miarę, jak się zbliża, widać coraz więcej szczegółów – w nim więc dwóch brodaczy i dwa razy tyle dziewcząt z piersiami. To znaczy staników nie mają. Dobijają do brzegu dziewczęta wstają, mają cipki. To znaczy majteczek też nie mają. Jest dobrze. Tylko obaj brodacze są w gatkach.

     Dotąd leżeliśmy sobie grzecznie na piasku, teraz wstajemy, idziemy w ich kierunku. Zauważają nas wreszcie. Lekko ich zastopowało.

    Mnie też…

    Ja pierdolę! – Japonki!

    Dziewczęta podchodzą do nas z uśmiechem, ich długie, proste, czarne włosy robią na mnie wrażenie, które nie bardzo mam jak ukryć. Podnoszę z wysiłkiem wzrok – takie same włosy okalają ich śliczne buzie. Gdybym był fanem mangi, to powiedziałbym, że właśnie wyskoczyły z kart mangi.

    Teraz skromnie opuszczają wzrok… Skromnie? Chichoczą przy tym. Też opuszczam wzrok… Kurwa! Jestem fanem mangi!

    – Jestem fanem mangi – tłumaczę, jakby to miało wytłumaczyć mój potężny wzwód.

    Najwyraźniej znają angielski, bo wybuchają śmiechem. Śmiech zwraca na  nas powszechną uwagę. Jeszcze tego mi brakowało!

    Dotychczas rozmowa toczyła się dwutorowo:

    – Nie wstyd panom? – Pyta Ala. Angielski zna.

    – Eeee… – Odpowiadają. Nie znają angielskiego? Ala pokazuje na ich gatki.

    – Nie wstyd panom chodzić w gaciach między ludźmi?

    Dziewczęta towarzyszące brodaczom wybuchają śmiechem – one znają angielski.

    – Ciągle im to powtarzamy, no, może w innej formie. – I do brodaczy. – No chłopaki? Pani się gniewa!

    Brodacze zerkają na mnie, stoimy już w kółeczku, ja z tym cholernym wzwodem, uśmiechają się pod nosem.

    – A ten pan się nie wstydzi! Nic a nic!

    Taaaa….

    Przywołuję zblazowany uśmiech na twarz, obdarzam nim dwie …Amerykanki? Po cipkach trudno poznać, prędzej po akcencie.

    W końcu brodacze zrzucają gatki – jednak angielski znają. Wyjaśnia się, dlaczego byli tacy powściągliwi – najwyraźniej nie tylko ja jestem pod wrażeniem… Od razu mi raźniej.

    – Myśleliśmy że wyspa jest pusta, nie widać żadnej łodzi ani nic…

    – To skąd właściwie żeście się tu wzięli?

    – Wysadzili nas wczoraj rano, tak, jak nas tu widzicie – podpuszcza ich Maleńka.

    – Mamy tylko tę skrzynkę z jedzeniem – dodaje Julka.

    – Czy to oznacza, że właśnie was uratowaliśmy?

    – Nie – śmieję się – to był pomysł tej małej, ona nas wkręciła. Przypłyną po nas dzisiaj po południu.

    – I takich gołych was tu zostawili, nie macie żadnych ubrań ani nic?

    – A po co nam?

    – Ja już drugi tydzień chodzę goła, rozebrałam się jeszcze w Warszawie!

    – To państwo Polacy! Słyszałem, że Polki są piękne, ale rzeczywistość przerasta wyobrażenia! Amerykanin skojarzył Warszawę z Polską! Szacun!

    Kadzi, ale Maleńka i Julka czują się mile połechtane.

    – Wam, panowie, też nic nie brakuje!

    Ładne mi nic! Przysiągłbym, że brodacze się rumienią pod tymi brodami.

    – Jak to, drugi tydzień goła? – Zajarzyły panienki.

    – Długa historia, opowiemy wam wszystko, ale nie stójmy tak, wykąpmy się wreszcie.

    * * *

    Czwórka dziewczyn towarzyszących brodaczom robi wrażenie. Wszystkie młode, szczupłe, długonogie, śliczne. I na tym kończą się podobieństwa. Cycki do wyboru, od małych, krągłych japońskich piersiątek, do wielkich amerykańskich melonów, krocza od dwóch całkiem wygolonych, do dwóch gładkich cipek ze sterczącymi czuprynkami.  Do tego dwie blondynki i, oczywiście, dwie brunetki. Brodacze mieli gust, wybierając panienki. Pytanie, do czego?

    – Po co tu przypłynęliście? – Pyta je obcesowo Maleńka.

    – Żeby się… – I tu je przytyka.

    – My też! – Woła na to Ala radośnie. To odtyka panienki.

    Stopniowo zaczyna się między nimi nawiązywać nić porozumienia.

    – Młodo wyglądacie dziewczyny.

    – A wy to staruszki?

    – Tak, osiemnastoletnie! – Śmieją się panienki Brodaczy – Tylko Lia ma jeszcze siedemnaście.

    – Tyle, co Natka.

    – Natka? Aha! Została na jachcie?

    – Wszystkie zostały, oprócz nas dwu.

    – Wszystkie? To ile was jest?

    Ala i Julka zadowolone, że rozmowa zeszła  z tematu ich wieku, udzielają teraz wyczerpujących informacji.

    – Wyjechałyśmy z Warszawy szóstką dziewczyn, z trzema chłopakami.

    Jeszcze jeden czekał na jachcie, jak się okazało z następnymi dwoma  laskami.

    – To już nas było dziesięć.

    – Zaraz! 6+2 to 8. Skąd 10?

    – Bo jeszcze w Polsce dołączyły dwie. Zabrały się stopem i już zostały.

    – Teraz jest nas 11 dziewczyn. Zgarnęłyśmy tę tu Julkę z plaży naturystów, razem z jej chłopakiem. Dobrze, że nie wspominają o Baśce i Robusiu, bo już by się tamte dziewczęta całkiem pogubiły.

    Panienki są pod wrażeniem. dzielą się nim z Brodaczami.

    – Spójrzcie z szacunkiem na tego faceta, chłopcy. On ma na jachcie jeszcze dziewięć lasek! I trzech kumpli.

    Brodacze są pod wrażeniem. Cały czas są pod wrażeniem.

    – I wszystkie takie ślicznotki?

    – Spokojnie wytrzymują porównanie z waszymi… Znajomymi.

    – Bądźmy szczerzy, bliskimi znajomymi. Pewnie już byśmy się z nimi pieprzyli na tej plaży, gdyby nie spotkanie z wami. – Stają się szczerzy do bólu. Odpłacam tą samą monetą.

    – To tak, jak my. Trochę nam przeszkodziliście.

    – Możemy to zaraz naprawić. Nasze panienki będą zachwycone. One są nienasycone. – Dodają Brodacze konfidencjonalnie.

    – Skąd ja to znam…. – Brodacze jeszcze dopytują, nie mogąc wyjść z podziwu.

    – I posuwasz je wszystkie?!

    – No przecież nie sam, jest nas pięciu.

    – Same ślicznotki! Musimy kiedyś odwiedzić twój kraj. Te Polki…

    – No, są wśród nich dwie Dunki. Te Dunki to ciemnoskóre bliźniaczki, nie do odróżnienia.

    Tym ich dobijam. I podbijam.

    – To może połączymy nasze siły? – rzucają Brodacze.

    – Jestem za. 

    Brodacze wołają swoje panienki, które tymczasem nawiązują nić porozumienia z Alą i Julką. Jeden z Brodaczy zaczyna oficjalnie.

    – Jak się okazuje, zjawiliśmy się tu wszyscy w tym samym celu, czy odpowiadałoby wam dziewczęta, gdybyśmy połączyli wysiłki i zrealizowali go wspólnie, a nawet, po przybyciu reszty drugiej ekipy, w rozszerzonym składzie?

    Dziewczęta najwyraźniej doszły między sobą do takiej samej poufałości, jak ja z Brodaczami. Owocuje to stwierdzeniem jednej z nich.

    – Och, przestań już pieprzyć Johny, zacznij się pieprzyć! Nie marnuj takiego wzwodu!

    Rzeczywiście – nagi facet ze sterczącym penisem wygłaszający takie przemówienie jest zabawny.

    Ledwo dziewczyna kończy go opieprzać, a już jej koleżanka ściska mój drążek – najwyraźniej to ze mną chcę się połączyć.

     Ala i Julka reagują równie szybko, już w objęciach Brodaczy, patrzą  na mnie.

    – No co? Nie tylko ty uwielbiasz nowości!

    – Tyle, że wy macie zajęcie na cały etat! A tym panienkom przypadnie po ćwiartce.

    – Znamy cię! Poradzisz sobie.

    Cóż mi pozostaje, zapraszam do wspólnej zabawy pozostałą trójkę.

    – Chodźcie dziewczęta, poznajmy się bliżej.

    Po niedługiej chwili leżę na wznak na piasku a nade mną wiją się cztery cudowne ciała. Moje dłonie i język poznają ich piersi i krocza, co i rusz nowy cycek bądź cipka pcha mi się do ust, ssę twardniejące szybko sutki i liżę coraz bardziej wilgotne sromy. Mojego kutasa i jajka ssą i liżą w porywach cztery gorące usta i języczki. Wreszcie któraś cipa nasuwa się na mój maszt. Po chwili zostaje przegoniona, na maszt wślizguje się następna, tym razem w komplecie z melonami. Laska pochyla się nade mną, jej bufory kołyszą się wdzięcznie, podsuwam ręce pod sutki, tak jak lubię, stwardniałe, drażnią mi dłonie. Kolejna pizda, jej piersi, to sterczące dumnie stożki, ściskam je, pieszczę, jakież one jędrne. Podskakują do taktu z tyłeczkiem ujeżdżającej mnie dziewczyny. Trzęsą się jak sprężynki, gdy cipa dobija do mojego krocza. Ich sutki znów dostarczają rozkoszy moim dłoniom. Stożki piersi odpływają, kolejna dziewczyna dosiada mnie tyłem, teraz pracowicie kiwa dupką, po chwili kładzie się tyłem na mnie, porusza biodrami, mój kutas suwa się w jej cipie pod dziwnym kątem, przytrzymuję go ręką, pieszcząc zarazem łechtaczkę. Drugą rękę zaciskam na cycuszku, tym razem drobnym krągłym jabłuszku ze sterczącym ogonkiem sutka. Czuję język na jajkach, dziewczęta mają teraz dobry dostęp. Cipa ześlizguje się z masztu, nagle nabija się na mnie Maleńka, ze swoją najciaśniejszą pochwą świata.

    – Stwierdziłyśmy z Julką, że nie będziemy samolubne i dopuścimy tamte panienki do ich stałych kutasów.

    – Pewnie po prostu lepiej was rucham!

    Ala się śmieje

    – To też!

    Ostatecznie spuszczam się głęboko w Pierożku, jeden z Brodaczy tryska w cipie Julki, drugi dochodzi w jednej z Japonek. Dziewczyny Brodaczy pozbywają się resztek zahamowań, jeśli w ogóle jakieś miały. Ta zaspermiona liże mokrą pałę dawcy. Trzyy pozostałe wylizują teraz nakarmione cipki wystawiając wypięte tyłeczki na łup naszych palców i języków. Pracowicie doprowadzamy je do orgazmu. Ostania kropla spermy zostaje przełknięta, nasze trzy kutasy wylizane do sucha. Kapiemy się, później zalegamy na piasku.

    Nie mogę uleżeć spokojnie, leniwie pieszczę dwa najbliższe tyłeczki, wsuwam dłonie pomiędzy pośladki, posuwam się rowkiem, masuję rozetki. No, raj!

    * * *

    Przypływa nasz jacht, cumuje o wiele bliżej plaży, niż żaglowiec. Cała załoga wpław rzuca się na brzeg. Brodacze gapią się na wynurzające się kolejno z morskiej piany nimfy. A jest na co popatrzeć. Dziewięć młodziutkich, nagich ciał, pokrytych kropelkami wody kapiącej im z cipek, i sterczących cycuszków. Wszystkie opalone, nie uchował się nawet skrawek białej piersi, czy krocza. I bliźniaczki mulatki! Brodacze pożerają te cuda wzrokiem, w końcu jeden mówi do drugiego

    – Było się tak spieszyć?

    Ala ich pociesza.

    -Te wszystkie cipki chętnie poczekają na wasze kutasy.

    Tymczasem te wszystkie cipki i towarzyszące im cztery pały, przyglądają się nam lekko oszołomione. Kaśka, jak zwykle pierwsza.

    – Ty to nawet na bezludnej wyspie znajdziesz coś do wyruchania!

    Brodacze w końcu odrywają wzrok od kuszących cipek.

    – Bardzo młodo wyglądają wszystkie! – I patrzą na mnie

    – Jutro kończę piętnaście! – Maleńka lubi szokować. – Ale ja jestem najmłodsza, koleżanki są starsze, jedna ma już siedemnaście.

    – Brodacze patrzą teraz na siebie.

    – No raj! No raj! – Stwierdzają zgodnie.

    – To teraz się ładnie przywitamy – mówię do nich. – Wstańcie chłopaki!

    Brodacze, biorąc przykład ze mnie, kładą ręce między kolejne uda, ściskają kolejne cipki.

    – Teraz też tak się będziemy witać co rano – mówią do swoich panienek.

    – Tylko, jak się w końcu nauczycie obywać bez gatek na pokładzie!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Grill i niespodzianka

    Cześć, mam na imię Agnieszka opowiem wam historię jednego letniego popołudnia.

    Razem z mężem Piotrem zaprosiliśmy na grilla naszych dalszych sąsiadów Annę i Roberta, mieliśmy wtedy po trzydzieści lat a nasi goście o pięć i sześć więcej. Ja średniego wzrostu blondynka z dużym piersiami a Anna również  blondynka z dużymi piersiami  i śliczną pupą nasi mężowie to po prostu przystojni dobrze zbudowani faceci

    Wszystko zaczęło się wczesnym popołudniem korzystając z tego że dzieciaki u dziadków postanowiliśmy urządzić dłuższą integracje, początkowo wszystko działo się jak zazwyczaj rozmowa na każdy temat przerywana od czasu do czasu hasłem „no to się napijmy” czas mijał bardzo miło i szybko się ściemniło. Wraz z kolejnymi toastami coraz częściej rozmawialiśmy o związkach seksie antykoncepcji panowie zaś zaczęli zauważać nasze wdzięki które eksponowałyśmy tak jakby trochę na wyścigi bo z każdym kolejnym spotkaniem ubierałyśmy się coraz seksowniej odsłaniając więcej ciała. Tym razem Ania zdecydowanie wygrała naszą niepisaną rywalizację pończoch czerwone szpilki króciutka spódniczka i luźna bluzka z dekoltem prawie do pępka, ja nie byłam wiele gorsza czarne szpilki  pończochy  mała czarna z dużym dekoltem i as pod sukienką brak majtek z resztą nie pierwszy raz. Nasze kiecki były tak krótkie ze nawet jak stałyśmy to widać było koronkowe wykończenie pończoch, nasi panowie w końcu zaczęli zwracać na nas uwagę spoglądali w dekolty (bluzka Ani ukazywała od czasu do czasu obwódkę sutka tak że myślałam że nie ma biustonosza) coraz częściej ich spojrzenia padały  na nogi a właściwie pupy nawet pojawiały się komplementy.

    Grill już dogasał i znów się pojawił temat  tym razem o znajomych -że fajne małżeństwo i się rozwodzą – poszło im o zdrady, nasza dyskusja  zakończyła się stwierdzeniem że przecież nikomu nic nie ubyło i przecież nic wielkiego się nie stało. To był moment gdy atmosfera zaczynała się mocno zagęszczać a to za sprawą Roberta bo zapoczątkował temat jak się poznał z Anną i ich pierwszego razu zrewanżowaliśmy się tym samym a Ania zaczęła opowiadać jak się całowała ze swoją koleżanką –wiesz w celach nauki ja skomentowałam że nigdy się nie całowałam z dziewczyna z facetami tak z kilkoma ale z kobietą nie. Jeszcze nie skończyłam mówić a Ania założyła propozycje „to chodź” przysunęłam się do niej, byłam zdenerwowana ale i podniecona, zaczęłyśmy się całować początkowo tak nieśmiało po wierzchu ale już po chwili Ania wsunęła mi swój język do ust. Całowałyśmy się bardzo namiętnie nie będę ukrywać podobał mi się.  Chcesz więcej –zapytała Ania, odpowiedziałam krótko że tak. Przybrałyśmy nieco wygodniejszą pozę tak trochę na kolanach trochę w przysiadzie tak że każda z nas miała między nogami udo drugiej całując się ocierałyśmy się udami o cipki, moja dość obcisła kiecka powędrował tak wysoko że odsłoniła sporą część pupy ukazując Robertowi barki w mojej garderobie bo Piotr wiedział że nie mam na sobie majtek, podobał mu się jak ich nie miałam na sobie. Ręce Ani wędrowały po mojej tali raz do góry raz do dołu zdzierając resztki sukienki pupy, nie byłam gorsza zadarłam spódniczkę Ani do góry ale zaraz opadła w tym czasie poczułam śluz z jej cipki na swym udzie, moja cipka była równie mokra bo aż czułam jak soki rozmazują się na całe moje krocze i wnętrze ud. Podczas naszych igraszek odsłoniłam jedną  piersi Ani, miał na sobie śliczny koronkowy pół-biustonosz który nie zakrywał niczego w tym momencie Ania przerwała i stanowczo powiedział do męskiej części – A wy co będziecie tak siedzieć? Ruszyli do nas wolnym krokiem i od razu dostali po uszach- Ciebie mam na co dzień, Piotrek choć do mnie a mi szepnęła do ucha masz coś przeciwko? Nic nie odpowiadając zdjęłam z niej bluzkę zaraz po tym ona rozpięła suwak mojej po czym Robert zajął się zapięciem biustonosza, zsunęli ramiączka sukienki i zdjęli biustonosz. Panowie nadal nie mieli do nas dostępu bo byłyśmy dość mocno przytulone i zajęte całowanie w usta przygryzaniem uszu lub lizaniem szyi, panowie jedynie nas miziali po plecach pupach i karkach. Chodźmy do sypialni zaproponowałam i wstałam ciągnąc za rękę Anie, stanęłyśmy przed łóżkiem i głaszcząc się zdjęłyśmy resztę garderoby pozostając w samach pończochach okazało się że ona również nie ubrała majteczek. Panowie również rozstali się z łaszkami stali za nami zajmując się tym czym mogli, czułam jak ociera się o moją pupę penisem jego ręce błądziły po moim brzuchu a na karku czułam gorący oddech a raczej dyszenie. Dotknęłam cipki Ani byłą bardzo mokra i gorąca, po chwili się wypięła w stronę mojego męża który całował jej pupę umożliwiając dostęp do cipki sama zaś zaczęła lizać i przygryzać moje sutki, penis Roberta znalazł się w tym czasie na mojej cipce. Przesuwał go po mojej ślizgawce moja cipka aż pulsowała z podniecenia, schyliłam się do ucha Ani i zapytałam czy maja gumki odpowiedz była krótka a po co ci?  no w sumie…. nie wiem – krótko odpowiedziałam. Oparłam się o łóżko i mocno wypięłam, Ania zrobiła to samo. Usłyszałam ciche pytanie : mogę? Ale nie było skierowane do mnie Robert pytał Piotrka –panowie kiwnęli porozumiewawczo i w tym momencie poczułam  dłonie na swoich biodrach a do cipki wdarł się penis Roberta posuwał mnie powoli ale stanowczo wiedziałam że nie chce za szybko skończyć. Mojemu i Ani nie było wygodnie ze względu na różnicę wzrostu i szybko się przenieśli na łózko, uklęknęła wypięła się Piotrek uklękną za nią i zaczął ją ruchać jęczała głośno i pewnym momencie dostała dreszczy i osunęła się na łóżko, powiedziała do mojego: chodź połóż się na plecach, tak też zrobił a ona położyła się na nim i zaczęła całować w tym momencie mym ciałem wstrząsnął orgazm ustałam jeszcze chwile i usiadłam na łóżku. Przyciągnęłam Roberta do siebie i zaczęłam mu lizać, nie pozwalał mi się rozpędzić, gdy mrowienie trochę ustało  położyłam się na plechach obok męża którego ujeżdżała Ania, pochylała się i coś do siebie szeptali. Rozłożyłam szeroko nogi zapraszając Roberta do dalszej zabawy, wszedł szybko ale jego ruchy były delikatne, bardzo niewiele mi brakowało do drugiego orgazmu  gdy Ania już go miała. Położyła się na Piotrku -na chwilę po czym wstała i zbliżyła się do mnie i Roberta, szepnęła  mu „zlej się w niej” pchną mnie bardzo energicznie i po kilku ruchach zamarł głęboko wchodząc w moją cipkę  poczułam wystrzał spermy i dostałam orgazmu. Chwilę poleżeliśmy następnie poszliśmy  pod prysznic wyciekła ze mnie pokaźna ilość spermy, było późno więc zaproponowaliśmy zęby został na noc…… cdn … rano

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    para

    jeśli sie podobało zamieszczę dalsze opowiadania z naszej miłej znajomości 

  • Pozadanie- cz. I

    Wbrew pozorom mogłoby się wydawać, że On jest zmęczony po całodobowym dyżurze… ale tak naprawdę w myślach miał obraz swojej ukochanej Pani w negliżu leżącej na łóżku i czekającej na wybudzenie ze snu… Klamka od drzwi chodziła opornie, lekko skrzypiąc co mogłoby zniweczyć jego plan, który tak skrupulatnie układał przez minioną dobę. Wszedł do mieszkania z nadzieją, że Ona śpi twardym snem. I tak też było… Rozebrał się w przedpokoju i nago po cichu wchodził do sypialni. I znów kolejna przeszkoda , kolejna klamka, która zaskrzypiała… Pomyślał sobie cholera przecież ją niedawno smarowałem, ale nie poddając się wszedł dalej. I leżała na łóżku jego ukochana Pani, w pół roznegliżowana ze spodniami od pidżamy na sobie. Delikatnie ściągnął kołdrę z jej reszty ciała, chwycił palcami spodnie i od razu je ściągnął z majtkami . Była piękna, jak zawsze z resztą, ale widok jej nagiej pobudził go do tego stopnia, że jego penis był już zwarty i gotowy do działania. Przez cały dzień myślał o niej, tęsknił i podniecała go każda sprośna myśl jego ukochanej jaką pisała poprzedniego dnia do niego. Ich miłość była tak ogromna a namiętność tak mocna ze podtrzymała ten żar, aż do ranka… Kiedy zdjął jej ubranie pomału zmysłowo zaczął całować ją od stop ku górze … Była w trakcie okresu co sprawiło, że jej pipka i całe ciało były strasznie mocno pobudzone… Uwielbiali to robić w tych dniach, nie przeszkadzało im to, bo niby dlaczego miało, to przecież naturalne a doznania z tego były bajeczne. Delikatnie języczkiem muskał jej ciało kończąc pocałunkiem, kierując się to coraz wyżej do sutków sterczących od podniecenia. Na wysokości piersi objął ustami jeden z nich. Był cudownie smaczny. Świrował językiem jak opętany, ciągnąc i zasysając, a nawet przygryzając guziczek sprawiając jej coraz większą przyjemność. Było to czyste podejście bez gry wstępnej, zbędnych słów, gestów… Całując nagle wsadził w nią swojego twardego penisa… Uwielbiał to robić patrząc jak nagle jej ciało prężnieje, jak układa nogi aby od razu wejść głębiej, wbić się w nią, sprawić większą rozkosz… Nie zawiódł jej, zrobił to czego pragnęła… Wbił się w nią raz i ręką chwycił jej nogę, przyciągając bardziej do jej ciała… Sprawiło to, że jego penis wszedł pod innym kątem dając dodatkowe doznania jej wnętrza mokrej pipki… Każde następne wejście było zdecydowane i mocne wbijając się do końca pochwy jakby miał ja przebić swoją włócznią. Robił to raz ruchem szybkim raz powolnym… Znał już jej każde upodobania i wiedział co uwielbia najbardziej… Kiedy tak ją już posuwał przez parę minut nagle zwolnił, opuścił nogę, zbliżył swoje wilgotne usta całując zmysłowo jej barki oraz szyję… Wiedział, że jej magiczna łechtaczka już jest bardzo pobudzona, guziczek namiętności osiągnął swój punkt kulminacyjny, sprawił, że teraz kiedy zacznie ją rżnąć będzie ocierał się o jej wzgórek i doprowadzi ją do większej ekstazy. I tak zaczął pomału , stopniowo dbając o każdy szczegół wejścia pieprzyć ja pieszcząc, zwiększając to coraz bardziej tempo, ściskając ją w swoich ramionach coraz to mocniej. Czuł jak jej pochwa robi się coraz bardziej ciasna, jak dopasowuje do jego penisa, jak on pulsuje razem z nią w środku sprawiając podwójna rozkosz…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Stokrotka Kusiciel
  • Pozadanie- cz. II

    On wiedział, że zwiększenie tempa sprawi jej ogromną rozkosz, a w dodatku znał techniki które sprawiały, że nabrzmiała łechtaczka ocierała się o jego penisa zwiększając doznania. Jego ukochana zwijała się z rozkoszy a on coraz to mocniej ją pieprzył, aż obijał się o jej łono . Ściskała w ręku wszystko co mogła pochwycić, gryzła poduszkę jęcząc słodko, tak samo wgryzała się do jego szyi… Uwielbiała to robić. To był jej fetysz. Kiedy wkładała go sobie do buzi i on po chwili wypełniał jej usta wchodząc to coraz głębiej do gardła, zaczynała gryźć. Bardzo to uwielbiał ale ona wiedziała dobrze co robi tym sposobem. Wtedy jego penis robił się grubszy, twardszy i dłuższy. Docierając do miejsc końcowych pochwy, pieszcząc wszystkie zakamarki, penetrując ją dogłębnie. Ale tym razem on sam był już tak pobudzony, długi, twardy i prężny… Posuwał swoją piękną miłość coraz to mocniej aż w pewnej chwili ścisnął ją za pierś a potem za sutka. Uwielbiała to, nie raz domagała się aby mocniej to robić, aby ją gryźć po nich ssać i pieprzyć ustami… Tym razem sprawiło, że zrobiła się soczyście mokra, ale nie od krwi, tylko z podniecenia… Wiedział, że to moment kulminacyjny w którym zaraz doprowadzą się oboje do orgazmu. Ssał i gryzł coraz mocniej, ściskał jej piersi i rżnął ją robiąc z niej swoją osobista kurwę. Była boginią miłości i uwielbiał sprawiać jej rozkosz. Pieprzył ją coraz szybciej i mocniej, ściskał piersi i pieprzył jak najmocniej, zarazem patrzył na nią przytykając usta do jej ust. Nie całował tylko przytulał wymieniając z Nią swój oddech rozkoszy i namiętności… Czuł jak jej pazurki wbijają się w jego plecy, jak przesuwają się powoli ku dołowi, wiedział ze zaraz w nią wytryśnie wszystką spermę jaką ma. Że zaleje ją od środka… Drażnił się z nią czasami i zwalniał tempo ale po to aby za chwilę pieprzyć się z nią jak króliczki na łące … Odciął jej dopływ powietrza kładąc się na niej, zwiększając tym samym doznania… aż wreszcie oboje trysnęli soczkami miłości…


    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Stokrotka Kusiciel
  • Nauczycielka II

     

    Piotr musiał być bardzo wyposzczony lub bardzo mocno napalony ponieważ po kilku sekundach spuścił się Justynie w ustach. Justyna ledwo zdążyła przełknąć nasienie, a już następny chłopak wsadził jej w usta penisa. Justyna z nim też uwinęła się szybko. Pozostali trzej nie wytrzymali i Justyna poczuła na twarzy uderzenie spermy.

    -Chłopcy uważajcie. Krzyknęła Justyna odchylając się do tyłu żeby nasienie nie ubrudziło jej sukienki. Wstając rzuciła do nich jesteście słodcy uciekajcie się bawić, do swoich dziewczyn. W pokoju została sama z Piotrem. Biła się z myślami, co teraz, zrobiłam loda swoim uczniom, miała w ustach obcego penisa. 5 obcych penisów, ostatni raz obciągała innemu facetowi 17 lat temu, przed ślubem.

    Poczuła, że Piotr delikatnie kładzie ją na łóżku, gładzi ją po udach i całuje, próbuje się dobrać do jej muszelki.

    -Piotr poczekaj nie przez rajstopy, na dole czeka na ciebie dziewczyna….

    Piotr nerwowo zaczął ściągać Justynie rajstopy. Justyna czuła jak robi się jeszcze bardziej mokra.

    Pomogła ściągnąć Piotrowi rajstopy, poczuła jego język na muszelce. Piotr lizał ją zawzięcie żeby nie krzyczeć z rozkoszy zaciskała żeby. Odpłynęła dawno nikt nie doprowadził ją do takiego stanu. Zdradziła męża z 5 młodymi chłopcami pozwala lizać się gówniarzowi i sprawia jej to niebywałą przyjemność.

    Piotr pomógł jej wstać z łózka, poprawiła sukienkę.

    Powoli zaczęło do nich dochodzić co zrobiła ??

    Piotr pamiętaj nie chciał bym żebyście o tym komukolwiek mówili? Proszę.

    Ja wyprę się wszystkiego a w zdajecie u mnie maturę, To już Justyna powiedziała rozkazującym tonem znowu była surową nauczycielką.

    Zeszła razem do auli, nikt nie zwrócił na nich uwagi. Pozostali chłopcy bawili się w najlepsze ze swoimi partnerkami.

    Typowe dla samca, pomyślała Justyna i dołączyła do zabawy.

    W czasie przerwy widziała jak Piotr rozmawia ze swoimi kolegami. Podczas wspólnego tańca powiedział jej, że nie musi się obawiać ale 3 koledzy też mają ochotę na jej usta. Mówiąc to Piotr mrugnął do niej okiem. Mam nadzieje, że spotkasz się jeszcze z nami.

    Nad ranem Justyna zadzwoniła do męża żeby po nią przyjechał. Dzwoniąc do męża zauważyła ikonkę przychodzącego smsa. Kliknęła na nią, wyświetliło się jej zdjęcie zdjęcie jej twarzy z penisem w ustach.

    Cholera kiedy on to zrobili, przyglądała się z zaciekawieniem swojej twarzy i penisowi w jej ustach.

    Maż odebrał telefon. Przyjedź po mnie. Mąż od dawna namawiał ja na urozmaicenie seksu i śmiałe fotki. Śmiałe są ale nie z mężem.

    Po wejściu do samochodu męża bez słowa schyliła się i zaczęła mu obciągać. Obciągała mu jak na początku małżeństwa. Lubiła obciągać wiedziała, że to sprawia facetowi największa przyjemność. Obciągała dziś już 6 penisa. Znowu czuła się atrakcyjnie. Ostatni raz obciągała w tym samym dniu penisy innym facetom przed ślubem. Historia toczy koło. Najpierw mąż któremu tak zawzięcie obciągała w czasie jazdy uwiódł ją i dał do obciągnięcia kilka dni po zaręczynach z innym. A teraz ona obciąga mu po spotkaniu z chłopcami.

    Mąż była z nim szczęśliwa, jest z nim szczeliwa. On ją zdradził ona jego. Ale czy to zdrada ????

    Poczuła uderzenie spermy w gardło. Oblizała penisa i przytuliła się do męża. Przez chwilę nic nie mówili. Dojeżdżać do domu Justyna wyciągała telefon i pokazując mu zdjęcie powiedział do męża.

    Spełnię Twoje marzenia będziesz mógł mnie pieprzyć z innym ale na moich warunkach. Mąż oglądając zdjęcie, odpowiedział Justynie

    -śliczna fotka jesteś bardzo ładna.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Wolski
  • Komplikacje cz.2 –Przelecialem corke

    Gdy Natalia wtargnęła do łazienki nakryła mnie na goleniu krocza. Speszyłem się i z pluskiem wsunąłem się pod wodę by skryć lekko zadartego kutasa. Podeszła do lustra stając przed nim tyłem do mnie. Ubrana jedynie w przy krótkawy, prezentujący kolczyk w pępku, t-short na cieniuśkich ramiączkach z dekoltem, który mocno opinał talię i piersi, aż prześwitywały ciemne plamki aureoli oraz w białych V-stringach. Ich sznureczki podążały po krągłościach pośladka i łączyły się na lędźwiach w kokardkę pozostała część znikła po między pośladkami. Zaczęła wyginać się i przeciągać prezentując przy tym duży tyłek i rowek między pośladkami. Przy bujaniu biodrami było można dostrzec, poprzez koronkowy i prześwitujący materiał w kształcie trójkąta, zarost łonowy. Na co zareagował mój kutas, więc nagarniałem pianę by go skryć. Rozpoczęła jakieś wywody owijać w bawełnę; w zamyśleniu niewiele z tego zrozumiałem. Aż w końcu zapytałem wprost:

    – Gadaj o co ci chodzi konkretnie, bo mi woda stygnie (a w myślach, bo mi kutas zaraz eksploduje),

    – Golenie! Mam mieć okres, a doktorka zalecała…

    – Noo i co ja mam z tym wspólnego?

    – Nie umiem się golić i zaczęła się dąsać,

    – No już spokój, nie szlochaj, wskakuj do wanny.

    Udzieliłem jej kilka wyjaśnień, co i jak. Więc usiadła sobie w rogu bokiem do mnie na profilowanym brzegu wanny ponad lustro wody. Wsunęła palce pod sznureczki i zaczęła zsuwać je po biodrach potem udach. Do sznureczków dołączył koronkowy trójkącik minęły kostki i zaczęły dryfować po lustrze wody. Wyprostowała się i z nieśmiałością rozchyliła lekko nogi; ukazała się kępka gęstych kędziorków. Zaczęła poczynania z golarką i po chwili słyszę:

    – Coś robię nie tak? Brak efektu, zobacz,

    – No tak masz spore kędziorki (w myślach; baaa ale „krzaki”, aż nie można było dojrzeć sromu),

    – Dobra ten pierwszy raz ci pokażę, co i jak obserwuj uważnie,

    – Ok dzięki, bo ja tego nie ogarniam.

    Więc niewiele myśląc dobrałem się do „koszenia krzaków” dla mnie to była rutyna. Z zarostem na wzgórku poradziłem sobie szybko, który uwydatnił swoje uwypuklenie. Z okolicami warg i odbytu należało obchodzić się bardziej uważnie. Pomagając sobie palcami odciągałem, napinałem fałdy i same wargi itp.. Po tych zabiegach zaczęły się ukazywać wdzięki pięknie lśniącego gładziutkiego młodego gniazdka. Mój kutas nie pozostał temu obojętny, bo poczułem w nim twardnienie i pulsowanie. Piana znikła i przez lustro wody można było dostrzec co nieco. Widać nie uszło to Natalii uwadze i chyba dostrzegła ten fakt, bo z ironią spytała:

    – A tatuśko to chyba sobie… też „coś” tam robił. Przecież faceci nie mają okresu to po co?

    – No może z innych powodów bardziej dla komfortu i higieny,

    – Że co? Myślałam, iż dla lepszego poślizgu; ha hi,

    – Eee, skup się lepiej na obserwacji jak to robić i nie rozpraszaj wzroku gdzie nie trzeba.

    Na chwilę zamilkła ale na czym dokładnie skupiła wzrok nie dostrzegłem, bo unikaliśmy w tej krępującej sytuacji skrzyżowania spojrzeń. Chciałem jak najszybciej dokończyć zabieg i przerwać te rosnące podniecenie, które przeradzało się w intymną atmosferę. Starannie się przyjrzałem, iż nie ma już ani jednego włoska potwierdziłem to mówiąc:

    – Już skończyłem drugi etap to pachy, ale sama sobie poradzisz.

    Spojrzała sobie w krocze pomacała je i z zachwytu, czy ze zdziwienia rzekła:

    – Ale łysa, mucha nie siada.

    Chwyciła za brzegi koszulki i ją zadarła ku górze szło to jej niezdarnie, bo opinała jej krągłości. Zaczęły się pojawiać dwie półkule, aż wyskoczyły i zakołysały się; szczenna mi opadła. Wykorzystałem moment, kiedy miała na głowie koszulkę i nic nie widziała. Lampiłem się w jej krągłe jędrne cyce uwieńczone różowiutkimi aureolami, w których umiejscowione były suteczki. Gapiłbym się dalej, ale zdjęła przez głowę koszulkę, która wylądowała koło stringów. I skończył się dla mnie show, bo krępujące było tak ostentacyjne, a lecz jak zachwycające gapienie się. Ogoliwszy sobie sama pachy, gdy skończyła zakomunikowała mi o tym bym sprawdził. Zerknąłem by ją pochwalić i już zbyć, aby zająć się sobą oraz dokończyć swoją operację, powiedziałem:

    – No lekkie zaczerwienienia obmyj się i dokładnie nasmaruj balsamem ogolone miejsca, i zmykaj mi stąd!

    Jeszcze podroczyła się trochę ze mną. W końcu wstała i pochyliwszy się nade mną cmoknęła w czoło. Ja w tym zaskoczeniu by nie pokazać jej, iż mój kutas stoi zacisnąłem go między udami przykurczając nogi. Nagle zachwiała się i straciła równowagę wysunąłem ku niej ręce by ją podtrzymać. Niestety przeleciała przez nie i runęła na moje uda powodując ich wyprostowanie tyłkiem docisnęła mojego sztywnego kutasa. Poczułem w nim ból, który rozwarł moje uda by go uwolnić. Znieruchomieliśmy oboje poczułem, że siedzi mi po części na udach i kutasie. A jej cycki przykleiły się do mej klaty. Ból spowodował ustąpienie sztywności i fiut mi nieco zwiotczał, ale pozostawał nadal w lekkim wzwodzie. Ocknęło mnie! Trzeba jakoś z tej sytuacji wybrnąć:

    – Co ty do cholery wyprawiasz, nic ci się nie stało? Pomogę ci wstać.

    Objąłem ją pod pachą za tułów zadarłem jedną nogę pod udem przekroczyłem brzeg wanny. Ciężar jej osóbki i wilgoć naszych ciał powodował, że się obsuwała. Poczułem, że jej krocze napiera na mojego będącego w pół wzwodzie kutasa. Pośpiesznie skierowałem się w stronę krzesła pochyliwszy się posadziłem ją na nim i powoli wyzwalaliśmy się z więzów spójności. Wyprostowałem się by sięgnąć po ręcznik zapomniawszy, że sterczy mi kutas, który jak zerknąłem w dół dyndał na wysokości jej twarzy. Ale co to! Natalka ma opuszczone ręce i głowę, co jest grane? Poruszałem ją za ramię, a ta się osuwa chwyciłem ją pod pachy i podciągnąłem na krześle. Klęknąłem przed nią rozchyliłem powieki sprawdziłem źrenice i puls. Wszystko jest OK tylko odleciała, ale no co tu z nią zrobić? Najlepiej będzie ją zanieść do łóżka. Przepasałem się w kroczu ręcznikiem drugi zarzuciłem jej na szyję gdyż trudno było ją owinąć. Jedną rękę wsunąłem pod udo, a drugą pod pachę obejmując ją za tułów. Wstałem poodnosiwszy ją, po czym udałem się w kierunku jej pokoju. A było kawałek, bo na piętro i po schodach. Po drodze zaczęła mi się osuwać to ponownie ją podrzucałem. Aż ręcznik z krocza mi spadł i tu lekka konsternacja! Sterczący kutas usadowił się w jej kroczu, a na prąciu poczułem jej srom i odbyt. Co gorsze, kiedy szedłem ślizgał się po nim drażniąc nasze narządy płciowe. Poczułem kapiący żar z jej szparki, który rozlewał się wzdłuż trzonu nawilżając go. Spowodowało to jego napięcie i sztywność. Każdy kolejny krok powodował ocieranie się naszych genitaliów. Powodowało to w moim kutasie zbliżające się szczytowanie i mimowolnie doznając szoku doprowadziło do wytrysku.

    Wreszcie dotarłem do pokoju położyłem ją w poprzek łóżka na wznak z zgiętymi w kolanach i zwisającymi nogami. Spojrzałem na nią i popadłem w zachwyt, co za cudowny widok młodego jędrnego dziewczęcego ależ jak dojrzale zarysowanego kształtami kobiecości filigranowego ciałka. Obfite piersi, których zarys wystawał poza klatkę piersiowa uwieńczone brodawkami wąska w tali i lekko zapadnięty brzuszek. Krągłe biodra ukoronowane wzgórkiem łonowym poniżej muszelka, z której wystawały fałdki skóry przedzielone szparką. I tu się ocknąłem! O cholera cała umazana spermą muszę zatrzeć ślady mojej profanacji zanim się obudzi. Tak więc skupiłem uwagę na jej cipce próbując wytrzeć ją z lepkiej już zasychającej mazi, co utrudniało jej oczyszczenie. Cholera przydałoby się trochę wilgoci i wpadł mi pomysł by użyć śliny, więc zbliżyłem usta do jej muszelki by splunąć. Wtem w moje nozdrza uderzyła niesamowita woń, która wyzwoliła we mnie całkowite zapomnienie, co do osoby i pragnienie by ją posiąść. Zapanowały nade mną dzikie rządze. Przyczynił się do tego jeszcze mój sterczący kutas, który pulsował i zesztywniał do bólu. Zamknąłem oczy zbliżyłem usta do szparki i sobie tłumacząc (mała minetka nikomu przecież nie zaszkodzi). Po czym wysunąłem język i przeciągnąłem nim od dołu po całej długości roweczka zatrzymawszy się na dzyndzelku, któremu poświęciłem więcej skupienia drażniąc go językiem w stylu węża. Początkowo było czuć lekko słonawy posmak, który po moich poczynieniach z dzyndzelkiem zaczął przemieniać smak, a on sam zaczął sztywnieć wyprężając się ku językowi. Ze szparki zaczęły wyciekać soki, więc zacząłem je zlizywać (niczym kotek chłepta mleko). Teraz zapragnąłem poczuć ją w środku wsunąłem całą długość języka do środeczka rozchylając jej wargi, które przywarły do moich ust. Nos wylądował na łechtaczce broda zaś na dolnym sklepieniu. Język penetrował każdy zakamarek i fałdę, aż poczułem obficie spływające po mojej brodzie soki (co za miodzio). Dało się przy tym wyczuć skurcze i lekkie ruchy bioder, co mnie zaniepokoiło. Odessałem się od łona na ustach i brodzie aż się szkliło od jej soków lśniło też jej łono z różowiutką szparką, a na prześcieradle powstała mokra plama. Otworzyłem oczy, aby upewnić się co z nią? Nadal miała swobodnie położone ręce i głowę oraz przymrużone powieki, z pod których dostrzec można było białe gałki oczne rozszerzyłem je sprawdziłem źrenice i puls. Wszystko wskazywało na to, iż jest śnięta. Uspokoiło mnie to oraz dodało śmiałości w dalszych poczynaniach.

    Dostrzegłem teraz unoszące i opadające za każdym oddechem dwie piękne krągłości. Bez zastanowienia pochwyciłem je w swoje łapska i zacząłem ugniatać. Czuć było ich jędrność i sztywność sutków oraz aksamitność skóry w dotyku. Ułożyłem się wzdłuż jej tułowia i pośpiesznie do ssałem się do piersi oblizałem każdą z osobna. Teraz naszła mnie ochota by possać suta. Języczek zataczał się wokół brodawek i świdrował je wciskając w pierś. Ząbkami lekko przygryzałem sutki by je naciągać. Instynktownie, bo racjonalnie to ja w ogóle nie postępowałem nadal sobie tłumacząc (to tylko palcóweczka przecież przy goleniu i tak ją macałem). Jedna ręka powędrowała na muszelkę by zatopić w niej palca grzebalca. Powolnie i z zaciekawieniem wtykałem go coraz głębiej zatapiał się bez oporu, więc rozpocząłem poszukiwania punktu „G”. Gdy go namacałem rozpocząłem ugniatanie go wsadziłem jeszcze jednego palca (pomocnika grzebalca) pozostałe wyprostowałem wzdłuż warg i rozpocząłem palcowanie stymulując „G”, w rytm dołączyły jej biodra. Zaczęła obficie puszczać soki aż zrobiła się chlapa od tego wydobywały się mlaskające odgłosy. Nagle dupcia znieruchomiała i na palcu poczułem uścisk, po czym nadeszła fala szarpiących spazmów i zalało mi dłoń; „spuściła się”.

    Doszło do mnie ciche mamrotanie „Ggrześś esteśś cudownny”. Zerwało mnie to na równe nogi! Co jest grane obudziła się? Stałem jak wryty i zastanawiałem się jaki Grześ? Aha to musi być ten jej kasztan, co się koło niej kręci. Ale, ale zaraz to oni się bzykają? No tak, dlatego tak gładko „poszło, weszło” aż się we mnie zagotowało. No ale jak ją mam ukarać? Przecież klapsa jej nie dam, chociaż miałem na to ogromną ochotę. Ponownie się upewniłem czy ona, aby nie udaje snu. Pochyliłem się i znowu coś mamrotała „chcę cię poczuć…”. Cholera to moja kochana córeczka się mu, ją oddała. No tak, ale jej matkę też bzykałem w podobnym wieku; widać jabłko niedaleko spadło…. Naszły mnie wspomnienia i popadłem w fantazję; straciłem poczucie rzeczywistości oraz orientację, co do sytuacji. Z tego wszystkiego poczułem „mrowienie” w kutasie, którego aż chciało rozerwać. Panowały żądza i pragnienie spełnienia tego było już dla mnie za wiele. Natury nie oszukasz tylko jej trochę włożę jak tak tego chce. Kutasowi też ulży przecież nie będę go trzepał jak małolat. Ona i tak śni o swoim kasztanie myśląc, że mu daje dupy, a nie że ją tatuś nieprzytomną dyma druga taka szansa może się już nie nadarzyć. Lepiej zgrzeszyć i później żałować, niż żałować, iż się nie zgrzeszyło.

    Rozwarłem jej szeroko nogi i wpełzłem między nie usytuowawszy się nad nią podpierając się na rękach. Zetknęły się nasze narządy płciowe na żołędziu poczułem wargi. Pocierając żołędziem po sromie wzdłuż roweczka wargi się lekko rozchylały pozwalając nieco zagłębić się koniuszkiem penisa. Zaraz poczujesz to czego tak się domagasz, a raczej GO ty mała suczko! Zacząłem zatapiać w niej łeb kutasa po naporze pokonał opór warg pozwalając mu wślizgnąć się do środka, poczułem na nim żar i szczelnie opinające wargi. No to pchałem dalej milimetr po milimetrze nagle po kilku centymetrach poczułem kolejny napór i uścisk. I znowu szeptanie „obbbiecaj, że wyciagnnnieszzz…”. Myślę sobie, co jeszcze dobrze nie włożyłem, a już mam wyciągnąć? Twoje niedoczekanie ty mała puszczalska, iż teraz przerwę, kiedy to już jestem w gościnnym środeczku. Wsunąłem ręce pod jej nogi zgięły się w kolanach, kiedy je zadałem ku górze i odchylając na boki. Przy czym jej pupcia uniosła się umożliwiając mi głęboką permanentną penetrację. Wycofałem trochę kutasa tylko po to by wbić się z impetem do zapraszającego gniazdka. Opór już nie był tak wielki przebiłem się przez niego wbijając się po same jaja dobijając aż po tylną ściankę macicy; poczułem rozciągające się mięśnie pochwy. Rozległo się przeciągliwe „ałła obiecałeś…”, zerknąłem na jej twarz, na której pojawił się dziwny grymas. Zbytnio się tym nie zraziłem zacząłem powolne ruchy posuwisto zwrotne by „rozluźnić” tą napiętą sytuację. Lecz pochwa szczelnie oplatała prącie, co sprawiało przyjemne doznania ciasności. Wywołało to we mnie zwierzęcą chuć. Zacząłem przyśpieszać aż bez opanowania waliłem ją tak szybko (niczym królik) jak tylko mogłem. Zerknąłem pod siebie, a mój kutas pojawiał się i znikał w jej ociekającej z soków cipce; aż unosił się wzgórek łonowy. Nasze uderzające się biodra wydobywały mlaskająco–klaszczące dźwięki worek z jajami też cały obślizgły rozciągał strugi śluzu; jaja klaskały brawo odbytowi. Za każdym mym pchnięciem jej cycki majtały się wykonując eliptyczne ruchy. Pod jarały mnie jeszcze słowa „kooch…aj mne” poczułem na prąciu miażdżące uczucie zaciskających się mięśni i wtem oszalałem. Tego było za wiele w podbrzuszu poczułem skurcze worek też się skurczył wciskając jaja w głąb. Prącie drgało no i „wybuchłem” zacząłem pompować do środka gorącą spermę w pośpiechu wyskoczyłem z niej tryskając resztkami jeszcze po jej sromie. Kutasik śmiesznie podrygiwał wyciskając ostatnią kropelkę. A w myślach kurde jak za małolata ledwo włożyłem kilka razy ruszyłem i już się zdoiłem, zalałem jej formę po brzegi. Ale nic dziwnego dymać takie młodziutkie świeżutkie ciałko jej matka przy niej wymięka.

    W tym samym momencie usłyszałem „Grzeeesiu jeszcze nigdy nie było tak superrr”. Se myślę już ja ci zatkam te ponętne usteczka; wsadziłem jej jeszcze ospermionego kutasa w usta. Gdy zaczynała się krztusić wyciągałem go i smagałem ją po policzkach aż mi kutas zwiotczał. Zauważyłem, że się porusza, więc szybko owinąłem się ręcznikiem i szarpiąc ją za ramię wypowiadałem jej imię. Ocknęła się w końcu, ale trudno było się jej pozbierać, była oszołomiona. Pierwsze, co zrobiła to się szybko okryła i skuliła chyba z zawstydzenia chciała ukryć swoje obnażenie. Dało się wczuć atmosferę zażenowania, jakby w powietrzu wirował smak „zakazanego owocu”. Pierwotne instynkty zostały zaspokojone i do świadomości zaczynały docierać targane myśli przekroczenia taboo; zbezczeszczenia, defloracji, profanacji. Panowała chwila zadumy i ciszy, aż ją przerwałem:

    – O witaj, ale napędziłaś mi strachu (dosłownie i w przenośni),

    – A co ty tu, ja robię goła?

    – Kąpałaś się, znaczy goliłaś…,

    – To kojarzę ale reszty nie bardzo,

    – Odleciałaś w łazience, to cię przyniosłem. A kto to Grześ?

    – A dlaczego pytasz? Przecież go znasz od kilku miesięcy go przyprowadzam do domu,

    – Przez cały czas mamrotałaś jego imię, zwracałaś się do niego jakby przez sen,

    – Baa i to jeszcze jaki, taki bardzo jakby realistyczny, A coś konkretnego mówiłam?

    – Takie tam przeciągliwe zwroty coś jakby o odczuciach,

    – Przepraszam cię tatko, ale musze zostać sama, czuję się jakoś dziwnie,

    – Na pewno wszystko okej, nie masz gwiazdek?

    – Nie. Tylko jakieś pieczenie w kroczu i coś jakby wyciekało mi. Chyba nadchodzi okres, ale zawsze miałam wcześniej bóle, a teraz jakoś inaczej to odczuwam,

    – Hmm, no to zostawiam cię z tym samą. Wracam dokończyć swoje zajęcie.

    O kurwa, ale jej zrobiłem „jesień średniowiecza” będzie długo zaglądać sobie w krocze i się zastanawiać, czy to sen czy jawa.

    Wróciłem do łazienki w wannie dostrzegłem dryfujące stringi z koszulką sięgnąłem po nie. Zdjąłem z siebie ręcznik i wrzuciłem wszystko do kosza z brudną bielizną. Złapałem się za chuja pocierając po nim dłonią i przyłożyłem palce do nosa poczułem w nozdrzach zapach dziewczęcej intymności, aż żal umyć dłoń. Hmm to bynajmniej nie był sen…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fantasta

    Gdyby zaszła konieczność. Można tworzyć dalszą historię i kolejne, ale różniące się części.