Category: Uncategorized

  • Przyjaciel z dziecinstwa

    Łukasz był typem spokojnego faceta. Interesowały go książki, grał na fortepianie i dość długo nie miał dziewczyny, ponieważ był nieśmiały. Na studiach zaczął spotykać się z koleżankami, ale nie szło mu dobrze, ponieważ zawsze trafiał na te bardziej doświadczone i często wycofywał się, mając do siebie pretensje, że nie ma takim dziewczynom wiele do zaoferowania. Uświadomił sobie w końcu, że szuka w złym miejscu. Pewnego wieczora podczas imprezy w akademiku poznał Agatę. Była bardzo spokojnym typem dziewczyny – nie mówiła dużo, nie brylowała w towarzystwie, miała miły wyraz twarzy, ciepły głos, inteligentny dowicip. Nie była najpiękniejsza, ale miała w sobie kilka bardzo atrakcyjnych cech – była wysoka, szczupła i zgrabna. Miała małe piersi, i niezbyt długie blond włosy. Łukasz ujął ją swoją inteligencją, humorem i ładnym sposobem formułowania wypowiedzi. Miał również lekkie pióro, co było atutem podczas rozmów przez internet lub sms. Zaczęli się spotykać i zakochali się w sobie. 2 lata później byli już małżeństwem. Byli swoimi pierwszymi kochankami i odkrywali nawzajem swoją seksualność. Było fajnie, choć Łukasz nie miał śmiałości mówić Agacie o wszystkich swoich fantazjach i oczekiwaniach, które podpatrzył przez wiele lat samotności oglądając filmy porno. Ona jednak cierpliwie starała się wyczuwać jego nastrój i koniec końców radzili sobie dość dobrze. Po kolejnych dwóch latach pojawiła się córeczka, a po trzech następnych synek. Byli szczęśliwą rodziną. Mieli grupę miłych znajomych i przyjaciół, spośród których Łukasz szczególnie lubił Tomka – przyjaciela Agaty od dziecięcych lat. Tomek był sympatyczny i zabawny, jednak z powodu lekkiej nadwagi i kompleksów – nie miał śmiałości do kobiet i był sam. Czasami wpadał do nich na pogaduszki. Podobnie jak Łukasz – miał bzika na punkcie sprzętu stereo i często wpadał z płytami i porównywali ich brzmienie. Agata przepadała za Tomkiem, mieli wiele wspólnych wspomnień “z podwórka” i nie przeszkadzały jej jego częste wizyty.  Pewnego dnia Łukasz wcześniej skończył pracę. Odebrał dzieci ze szkoły i pojechał z nimi do pobliskiej galerii handlowej na pizzę. Gdy usiedli i czekali na zamówione jedzenie, córeczka Julia zawołała: “Tata, zobacz! Tam siedzi mama i wujek Tomek!”. Łukasz zobaczył kilka stolików dalej swoją żonę i trzymającego ją za ręce Tomka. Zdziwił się i jednocześnie zmartwił, bo oboje wyglądali na zasmuconych. Podszedł z dziećmi do ich stolika, by się przywitać. Jednak Agata wyglądała na zmieszaną, a Tomek na poddenerwowanego. Łukasz próbował żartobliwie dociec, skąd te smutne miny, ale odpowiadali zdawkowo. Wieczorem próbował wypytać żonę o co chodzi, ale lakonicznie opowiedziała, że Tomek ma, jak zwykle, kłopoty sercowe. Łukasz postanowił z nim o tym porozmawiać i pocieszyć. Zaprosił go na piątek na piwo do domu. Tomek spytał tylko, czy Agata też będzie i potwierdził przybycie.  Dzieciaki bardzo lubiły Tomka – miał podejście, był zabawny i poświęcał im czas, gdy u nich gościł, jednak teraz Łukasz stwierdził, że lepiej będzie zawieźć je do jego rodziców, żeby poświęcić cały wieczór Tomkowi. Gość przybył o godzinie 20:00. Agata jednak wyjątkowo tego wieczoru była spięta i dość chłodna. Tomka traktowała z dystansem i nie ułatwiała tworzenia atmosfery do rozmowy. Łukasz zwrócił na to uwagę i poszedł za nią pod jakimś pretekstem do kuchni. – Co Ty robisz? Dlaczego się tak głupio zachowujesz?- O co Ci chodzi? Rozmawiam, donoszę kanapki…- Ale klimat robisz ciężki. Tomek też to widzi, bo gadka się nie klei. – Daj mi spokój. Po prostu nie mam dziś ochoty na jego towarzystwo.- Przecież wiedziałaś, że go zapraszam. Nie mogłaś powiedzieć?W drzwiach stanął Tomek. Wyglądał na lekko wystraszonego, ale powiedział:- Agata…daj spokój. Myślę, że to dobry moment, żeby mu powiedzieć.Łukasz zamarł. Spojrzał na żonę. Ona jednak uciekła wzrokiem i wypaliła nagle:- Tomek! Czy ty jesteś nienormalny? Co mam powiedzieć?! Jak możesz w ogóle stawiać mnie w takiej sytuacji?! Mamy dzieci do cholery! A co było, to było i nie wróci!Łukasz spoglądał na Tomka i na Agatę. Szybko zrozumiał o co chodzi, ale retorycznie spytał:- Co było i co nie wróci, jeśli łaska? Pytanie było skierowane do Tomka. Mężczyzna drżał i szukał wzrokiem ratunku u Agaty. Wreszcie odparł:- Ja…z nią byłem. – Kiedy do cholery? Ja byłem jej pierwszym facetem! Co Ty pieprzysz?- Tak…w łóżku tak, ale my chodziliśmy ze sobą, gdy byliśmy w liceum.- No i co z tego? Przecież to faktycznie dawne dzieje. Zapomnij o tym…chyba, że …Ty ją nadal kochasz?Tomek nagle podniósł wzrok i obdarzył Łukasza ostrym i pewnym siebie spojrzeniem.- Ja z nią byłem, kiedy byłeś na szkoleniu dwudniowym pod Warszawą. I nadal ją kocham! Zawsze ją kochałem!Agata w tym momencie pękła. Zaczęła płakać i krzyczeć w stronę Tomka, że właśnie zniszczył jej życie przez swoją głupotę, nieodpowiedzialność. Łukasz jednak widział w tej sytuacji winę obojga. Bez słowa wyszedł z mieszkania i pijanym krokiem ruszył przed siebie. W głowie kotłowało mu się tysiąc myśli i pomysłów na tę styuację, ale każdy wydawał się szczeniacki. Ostatecznie spędził noc w samochodzie. Gdy rano wszedł do mieszkania, Agaty w nim nie było. Chwycił za komórkę i wybrał jej numer, ale połączenie zostało odrzucone. Podobnie było z telefonem Tomka. W głowie Łukasza rozbłysło tysiąc obrazów i wizji…wszystkie pełne przeświadczenia, że Agata właśnie jest z Tomkiem. W tym momencie zazgrzytał zamek w drzwiach i pojawiła się Agata wraz z dziećmi. Nie spojrzała nawet na Łukasza. Nie wiedział, jak ma zareagować. Poszedł do łazienki, wziął prysznic i usiadł na sedesie. Agata weszła do łazienki:- Łukasz…ja…- Dziś dzieci będą u Twoich rodziców. Masz wysłać do Tomka sms, że czekamy na niego o 21. – Ale ja nie chcę…- Dziś dzieci będą u Twoich rodziców. Masz wysłać do Tomka sms, że czekamy na niego o 21. Teraz i przy mnie. Musimy to załatwić do końca. Jeśli tego nie zrobisz, w poniedziałek idę do prawnika. Jasne?Agata ze łzami w oczach wbiła treść smsa i półgłosem rzuciła w stronę męża:- Jesteś podły…- A Ty jesteś święta. Wyjdź stąd, chcę mieć chwilę dla siebie. Całe popołudnie mijali się, a czas do wieczora dłużył się okrutnie i boleśnie. Agata około 20.30 zajęła łazienkę, a Łukasz w tym czasie wyjął z szafki małą kamerę wideo. Ustawił ją pomiędzy książkami w taki sposób, że nie rzucała się w oczy, a pilota schował do kieszeni. W końcu wybiła 21 i do drzwi zapukał Tomek. Wszedł niepewnie do środka i usiadł na sofie. W tej samej chwili z łazienki wyszła Agata. Miała na sobie T-shirt i szorty. Nie miała biustonosza…zresztą, nigdy nie nosiła go w domu. Miała mokre włosy, których nie zdążyła wysuszyć. Łukasz kazał jej, żeby usiadła obok Tomka. Agata była cała sztywna i szybko oddychała, ale wykonała polecenie męża. – Powiem Wam szczerze, że nic mnie nie obchodzi, dlaczego to zrobiliście. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia – dobrze to przemyślałem. Byłem Ci wierny, na seks nie narzekaliśmy, zawsze myślałem, że robię wszystko dla naszego szczęścia. Dbam o nas. Jeśli między Wami jest jakaś gówniarska fascynacja, to należy ją szybko uciąć i zerwać kontakt. – Tak samo ja uważam – odparł TomekŁukasz jednak dodał:- Ale …nie może obyć się bez kary. Mianowicie przyjacielu – zerwiemy kontakty dopiero po tym, jak sobie obejrzę jak to robicie.Agata poczerwieniała:- Chyba zwariowałeś zboku! Mam się z nim kochać przy Tobie? Za dużo pornoli się naoglądałeś? Nie chcę już tego ciągnąć i chcę mieć to już za sobą.- Owszem. Im szybciej zaczniesz, tym szybciej będzie po wszystkimTomek wtrącił się: – Słuchaj Łukasz…ja…nie chcę, żeby to tak wyglądało…Łukasz przerwał mu:- To co ty chcesz obchodzi mnie tak samo, jak Ciebie obchodzi, czego ja chcę. Myślisz, że chciałem, żebyś ją pieprzył? A teraz chcę! Pokaż jaki z Ciebie jebaka, a jak dasz ciała, to przynajmniej będę miał pewność, że wiem, czemu jesteś samotny!Tomek zarumienił się, a w jego oczach błysnęła złość. – To co mam zrobić?- Najpierw ściągaj gacie i pochwal się sprzętem! – i w tym momencie Łukasz wcisnął przycisk nagrywania na pilocie. Tomek o dziwo, bez skrępowania wstał i ściągnął spodnie i majtki. Jego penis był ogromny! Był w stanie spoczynku, a już miał długość penisa Łukasza w stanie wzwodu! Agata spojrzała na fiuta Tomka a następnie z satysfakcją na Łukasza. Wiedziała, że w tym momencie może odwrócić przewagę psychiczną. Wstała i podeszła do Tomka. Zaczęła delikatnie masować jego fiuta i całować usta przyjaciela. Jednak Tomek był tak spięty, że nie był w stanie osiągnąć wzwodu. Cały czas zerkał na Łukasza, który jednak rozparł się na kanapie i odpalił spokojnie papierosa. Nagle wstał i oznajmił, że idzie do kibelka i żeby sobie nie przeszkadzali. Ten zabieg pomógł Tomkowi trochę się rozluźnić. Na początku próbował namawiać Agatę, żeby to wspólnie przerwali, jednak ona stwierdziła, że jeśli jej mąż chce znać powód, dla którego to zrobiła, to lepiej, żeby był przeświadczony, że zrobiła to tylko z powodu tomkowego wielkiego kutasa a nie z miłości. Ich języki splotły się, a pała Tomka zaczynała twardnieć i pęcznieć w dłoni Agaty. W tym czasie Łukasz wyszedł z toalety, ale postanowił zaczekać w korytarzu, aż sytuacja się rozwinie. Z drugiej strony oko kamery rejestrowało całą akcję. Agata przykucnęła i zaczęła delikatnie lizać główkę kutasa Tomka. Po paru chwilach osiągnął pełną erekcję, co wprawiło Łukasza w pewne zakłopotanie. Fiut Tomka na oko miał długość około 25 centymetrów i przebijał nawet niektóre okazy, które Łukasz widywał w pornosach. Agata w tym czasie zaczęła lizać jądra Tomka, by po chwili włożyć okazałą żołądź do ust. Robiła to miękko i nieśpiesznie, pomagając sobie dłonią. Łukasz wszedł do pokoju i usiadł z drugiej strony – na fotelu przy drzwiach. Poczuł, że ten widok zaczyna go podniecać. Przez spodnie zaczął uciskać swoje krocze. Kochankowie zauważyli to i postanowili pójść krok dalej. Agata wstała i rozebrała się. Tomek z kolei usiadł na kanapie. Agata odwróciła się do niego tyłem i przykucnąwszy zaczęła masować pośladkami jego pałę. Czując, jak ogromny penis przesuwa się wzdłuż jej pupy zaczęła się onanizować palcami. Po chwili takich pieszczot cofnęła się troszkę i powoli wsunęła się na kutasa Tomka. Jęknęła przeciągle i zastygła w bezruchu. Łukasz nie wytrzymał. Wyjął swojego penisa ze spodni i zaczął się brandzlować na całego. W tym czasie Agata zaczęła unosić się i opadać na drągu Tomka. Robiła to powoli i z wyczuciem, ponieważ duży fiut sprawiał jej trochę bólu. Jednak po kilku minutach już “galopowała” coraz szybciej i odważniej. Jej szybkie oddechy przerodziły się w głośne jęki. Tomek odepchnął ją w tym momencie, wstali, a on wziął ją na ręce i ułożył na ławie. Jedna noga Agaty opierała się o podłogę, drugą ułożyła wyprostowaną na ramieniu Tomka, a on wszedł w nią od przodu, masując jednocześnie palcem jej łechtaczkę. Łukasz wstał z fotela i podszedł do kopulującej pary z fiutem z garści. Pragnął, żeby żona wziąła jego kutasa do buzi, jednak Agata odsuwała głowę za każdym razem, gdy próbował to zrobić. W końcu wykrzyknęła: “Ooo…oodpieerdol się!…Nie..e…widzisz, że przeszkadzasz? Achhh…” To jednak pobudziło Łukasza jeszcze bardziej. Zaczął szybciej walić konia przy twarzy podskakującej w rytm pchnięć kochanka żony. Tomek założył w tym czasie obie nogi Agaty na swoje ramiona i rżnął ją coraz szybciej. Łukasz na moment puścił swojego kutasa, żeby nie skończyć za szybko. Wziął głęboki oddech i zapalił papierosa. Tomek natomiast położył się na podłodze a Agata szybkim ruchem dosiadła go w pozycji jeźdźca. Jego ręce natychmiast powędrowały do piersi Agaty i zaczął drażnić jej sutki. To przeważyło – Agata straciła rytm i całkowicie chaotycznie zaczęła jeździć cipką po sztywnej pale Tomka, zbliżając się do orgazmu. Gdy przyszedł – był niesamowity, długi i przeszywający. Tomek dobijał niemal dna jej pochwy i starał się w ten sposób spotęgować doznania kochanki. Łukasz w tym czasie znowu podszedł do żony. Tym razem jednak chwyciła jego kutasa w dłoń i kilkoma szybkimi rucham doprowadziła go do wytrysku, który z premedytacją skierowała obok siebie, na dywan. Łukasz był rozczarowany, ale nie mógł dłużej wytrzymać. Ten widok podziałał także na Tomka. Zrzucił z siebie Agatę, położył ją na podłodze i zaczął brandzlować się nad nią. Łukasz korzystając z okazji wycisnął resztki nasienia na twarz żony. Widok spermy na twarzy rozpalonej, nagiej ukochanej kobiety podziałał na Tomka jak detonator. Z jego wielkiej pały nagle wytrysnęła ogromna ilość gęstej spermy. Celował na piersi Agaty, jednak strzał trafił ją prosto w twarz i wylądował grubą prostą strugą od nasady włosów aż do szyi, kolejny wytrysk ułożył się niemal równolegle do poprzedniego i pokrył jej nos i zlepił usta, następne skurcze lądowały na brodzie, szyi i piersiach. Resztki nasienia Tomek wycisnął na brzuch kochanki i ciężko opadł na podłogę. Agata ciężko dysząc zbierała palcami i językiem spermę z twarzy i ciała. Spojrzała na męża:- Mam nadzieję, że jest Pan teraz zadowolony?Łukasz ukradkiem spojrzał w oko kamery na regale- Nawet nie wiesz jak bardzo…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Gdziebądź
  • Niebieskie jeansy jej matki

    Weszła, kiedy skończył się golić. Nacierał właśnie twarz odrobiną wody kolońskiej, gdy drzwi łazienki otworzyły się. Stanęła w nich ubrana w bardzo jasne, a zarazem wyjątkowo obcisłe jeansy i wyrzuconą na nie krótką koszulę w kratę. Włosy miała związane w kitkę, jak w czasach, kiedy byli nastolatkami. Sposób, w jaki na niego spojrzała, był jednoznaczny. “Podjęła grę!” – pomyślał, starając się spoglądać na żonę, jakby nigdy nic. Minął dokładnie tydzień od jego “łazienkowego wtargnięcia”, którym zainaugurował poprzedni weekend. Seks był udany, ale poczęcie jakoś nie wyszło… Trwał piąty miesiąc ich bezskutecznych starań o trzecie dziecko. 

    Co odbiło małżeństwu po czterdziestce, z dwójką nastoletnich dzieci, że nagle postanowili zrobić sobie dzidziusia? Zbieg okoliczności… 

    Wszystko zaczęło się wiosną, kiedy godzili się ze sobą po pewnym długotrwałym konflikcie i spowodowanej nim abstynencji seksualnej. Z tej okazji zafundowali sobie noc w hotelu. Zjedli całkiem miłą kolację, pobawili się trochę w sali tanecznej, gdzie DJ puszczał akurat hity z lat osiemdziesiątych, i późnym wieczorem znaleźli się w pokoju. 

    Ona weszła tam pierwsza. Ledwie zdążył zamknąć i zabezpieczyć drzwi, szybkim ruchem zaciągnęła zasłony w wielkim oknie. Oszczędnymi ruchami rozebrała się z garsonki, a potem z bielizny, starannie składając i układając każdą sztukę. Wyszła na środek pokoju. 

    Stojąc naprzeciw żony, podziwiał kształty zadbanej czterdziestolatki, nie oglądane od ponad trzech miesięcy. Okazałe, kołyszące się piersi z dużymi, ciemnobrązowymi brodawkami sutków, miękki, w miarę wypukły brzuch matki dwojga dzieci – rzucały tajemnicze światłocienie od wiszącej nad jej głową lampy. 

    Kiedyś, dawno temu, w takich sytuacjach przygaszał światło, włączał nastrojową muzykę, kiedyś kupił nawet koronkowy komplet pościeli. Później jednak przekonał się, że ona w ogóle nie przykłada wagi do nastroju. Dla niej liczyło się w zasadzie tylko podniecenie, stosunek, orgazm; czasem także odrobina zaskoczenia. Od pewnego czasu podejrzewał zresztą, że trafiła mu się po prostu ukryta nimfomanka, która jedynie z miłości do niego od dwudziestu paru lat trwa w monogamii (a przynajmniej miał nadzieję, że trwa). 

    Zdjął ubranie, starając się zrobić to jak ona – bez skrępowania, bez popisywania. Podszedł do niej i złożył na jej ustach długi pocałunek, pieszcząc jej wargi drobnymi ruchami swoich. Nie przerywając, zszedł na jej szyję, a potem na piersi. Lizał sutki, czując, jak miękkie brodawki twardnieją. Rozstawiła szerzej nogi – znał ją zbyt dobrze, by musieć zgadywać, czego się po nim oczekuje. Opadł przed swym bóstwem na kolana i ukrył twarz w cieniu jej brzucha. Choć nie pociągało jej bycie stroną czynną w seksie oralnym i nigdy mu tego nie robiła, ogromnie podniecały ją takie pieszczoty tego rodzaju z jego strony. Pocałował wargi jej pochwy identycznie, jak przed chwilą usta. Składał na nich pocałunek za pocałunkiem, przeplatając to lizaniem łechtaczki. Żona wilgotniała wśród rozkosznych westchnień. Kiedy pogładził palcem jej odbyt i subtelnie ucisnął to miejsce, odpowiedziała jękiem. Kiedyś, przed laty, raz tam wszedł. Było to dokładnie w rok po ich ślubie, a więc zdecydowanie przed poczęciem i narodzinami ich syna, tym bardziej córki. Żona spytała, jaka jest jego najdziksza, najbardziej zboczona fantazja erotyczna, a on wydukał niezręcznie, że “chciałby posiąść jej drugą dziurkę”. Zrobili to w dzień, a raczej w noc rocznicy. Rano usłyszał, że było nawet miło, ale normalny seks sprawia jej większą przyjemność. Nie kontynuowali więc eksperymentów analnych, ale żona polubiła pieszczoty tego obszaru, byle delikatne i “bez wciskania się”. Również teraz jego wyważone czułości, zgrane z pocałunkami wciąż składanymi naprzemiennie na wargach i koraliku, sprawiły, że soki kobiety pociekły kropelkami po jej udach. 

    – Dobrze, jestem gotowa do penetracji – wyznała w tym swoim medycznym stylu, który lubiła w sytuacjach intymnych. 

    Kazała mu siąść na brzegu łóżka. Usadowiła się tyłem na jego kolanach. Od dawna robiła to z nim jedynie w pozycjach tylnych, w których łatwiej i szybciej osiągała szczytowanie, a które dodatkowo czyniły jej rozkosz głębszą. Ocierając się pośladkami o jego nabrzmiewający organ miłosny, szybko doprowadziła go do maksymalnej twardości. Podała mu przygotowaną prezerwatywę (od paru lat była to jedyna antykoncepcja, jakiej używali) i lekko odsunęła się, umożliwiając mu jej założenie. Wprawionym ruchem ręki wsunęła go w siebie. 

    Coraz szybciej oddychając, poruszała biodrami. Pomagał żonie, unosząc ją na rękach podłożonych pod jej miękkie pośladki. Sam też był coraz bardziej oszołomiony jej zapachem, dotykiem jej kobiecości, rytmicznie ocierającej się o niego, więc działał na pół świadomie, całując namiętnie jej kark. To dodatkowo wzmogło jej podniecenie. Jak zwykle, doszła zanim on zdążył o tym choćby pomyśleć. Od paru już lat zresztą ich seks był z jego strony przeważnie “suchy”. Miało to tę zaletę, że mógł żonę zaspokajać w miarę regularnie… A właściwie mógłby, gdyby nie to, że po każdym wytrysku przez dzień lub dwa nie miał erekcji; pozostawała jedynie palcówka lub oral. Tym razem jednak do wytrysku nie doszło. Żona wydała rozkoszny jęk, a potem drugi i trzeci – towarzyszyły im długie, mocne skurcze jej wnętrza. 

    Przez chwilę jeszcze trwała z nim w tej pozycji, wzdychając od jego pieszczot i wyginając się z błogością. Później położyli się, ona zdjęła mu niemal pustą gumę i wyrzuciła do postawionego przy łóżku kosza na śmieci, przylgnęła plecami do klatki piersiowej męża, a pośladkami do jego mięknącego narządu i tak usnęli. 

    Obudziła go w środku nocy, ocierając się tyłkiem o jego penisa. Jej ruchy były takie, jakby tańczyła do południowoamerykańskich rytmów. Jeszcze w półśnie odruchowo zaczął głaskać dłońmi jej piersi. Później zabrał się za jej łono. Była tam już wilgotna, więc wsunął w nią kciuk. Wewnątrz było tak, jak zawsze, ciepło i miło, nawet jeśli trochę luźniej niż kiedyś, zanim zostali rodzicami. Obracał palcem wolno, wywołując u niej rozkoszne westchnienia. 

    – Zaraz – powiedziała – wolałabym szczytować z Toba w środku. Czuję, że dasz radę. 

    Fakt, był już twardy – jego podniecenie mocno wbijało się w jej pośladek. Podała mu kondom i zachęcająco wypchnęła biodra w tył. Wziął ją “na łyżeczkę” – w domu zazwyczaj tak to robili, żeby nie hałasować, a poza tym była to najwygodniejsza znana im pozycja. Trzymając ją dłońmi za biodra, wchodził w nią tak trochę “z dołu”, a będąc głęboko w niej, poruszał się lekko na boki. Rozkosz osiągnęła jeszcze szybciej niż za poprzednim razem – gwałtownie szarpnęła dolną częścią ciała parę razy w przód i w tył, wydała długi, śpiewny jęk i dla niej było już po wszystkim. Chwilę ją popieścił i znów posnęli. 

    Zbudzili się nad ranem. Na storach jaśniał już różowy poblask. Wstała naga i piękna, w każdym razie dla niego najpiękniejsza na świecie, i lekko rozsunęła zasłony. 

    – Chciałabym odbyć stosunek patrząc na wschodzące słońce – powiedziała rozmarzonym głosem. 

    Nie musiał nawet szczególnie długo jej pobudzać, chyba od dłuższej chwili myślała o tym i zdążyła się sama podniecić. Wybrała pozycję “na pieska”, twarzą do okna. Nim klęknął za nią na grubym dywanie w kwiaty, sięgnął na półkę, gdzie stało pudełko z prezerwatywami. 

    – Nie – powiedziała. – Chcę bez gumki, chcę cię poczuć… Proszę! – dodała widząc, że się zawahał. – Przecież wiem, że nad wszystkim panujesz. 

    Wszedł w nią trochę niepewnie i zaczął ją kochać bardzo delikatnie. Potem jej “ochy” i “achy” rozbudziły i jego. Wchodził mocno, zdecydowanie. Pochylony nad nią, przytulony do jej pleców, opierając się na prawej ręce, lewą ugniatał jej pierś, czując, jak przyspiesza w niej serce. 

    Jej oddech przeszedł w jęki, a te stawały się coraz bardziej nieprzytomne, szalone. Na koniec, wydając z siebie jakby niebiański skowyt, miłosne skomlenie, przywarła głową i piersiami do podłogi. Jej skurcze pobudziły go do jeszcze szybszych, mocniejszych, niekontrolowanych już ruchów. Miała orgazm wielokrotny. Poczuł, jak jej pochwa ściska go i puszcza, ściska i puszcza w kółko, bez końca, bez przerwy; wiedział, że tym razem i na niego przychodzi kolej – i wtedy zapomniał się zupełnie. Zamiast wyjąć i skończyć na jej boskich pośladkach (co dla bezpieczeństwa robił także wtedy, gdy używał prezerwatywy), pozwolił, by podniecenie parę razy rzuciło nim gwałtowanie w przód i w tył – i osiągnął swoje spełnienie w rozkochanym wnętrzu kobiety w samym środku jej dni płodnych. 

    Przyjęła jego wytrysk ze spokojem, ale później nie mówili o tym. Właściwie w ogóle nic nie mówili. Dopiero kiedy poszli na śniadanie… 

    Sala jadalna była o tej porze pusta. Żona napiła się kawy z filiżanki i popatrzyła na niego uważnie zza stolika. 

    – Możliwe, że właśnie mnie zapłodniłeś – powiedziała miękko. – Wiesz o tym? 

    Poczuł się niezręcznie. Zdawał sobie sprawę, że ich poukładane życie być może właśnie przewraca się do góry nogami. Za dziewięć miesięcy mogą po raz trzeci zostać rodzicami, nagle obdarowując swe nastoletnie dzieci malutkim braciszkiem lub siostrzyczką. 

    – Wiem. Przepraszam… 

    Było oczywiste, że nic oprócz czekania na poród nie wchodzi w grę. Nie dlatego, żeby byli jakoś specjalnie religijni; po prostu oboje wiedzieli, że pewnych rzeczy nie zrobią nigdy. Patrzył na nią z poczuciem winy. Jak mógł tak dać się ponieść? Jak mógł narzucić żonie macierzyństwo, nie pytając jej nawet, czy chce? Dotychczas to ona decydowała, kiedy jest gotowa do poczęcia dziecka. 

    Spojrzała na niego bardzo niepewnie, a potem uśmiechnęła się nieśmiało. 

    – Nie miałam dotąd pojęcia, jak bardzo tego pragnęłam. 

    Odetchnął. 

    – Ja też – odparł. – Ale nie zdawałem sobie z tego sprawy. Może podświadomie… 

    – Tak, to jest to – zachichotała. – Spłodziliśmy je podświadomie. 

    Wracając do domu, czuli się już rodzicami trojga dzieci. Na razie nikomu o tym nie pisnęli, ale kochali się już zabezpieczenia. Jednak o właściwym czasie okazało się że, jak każdego miesiąca, miejsce męża na dwa, trzy dni znów musi zająć tampon. Postanowili więc na razie wrócić do gum i dać sobie czas na zastanowienie do końca lata. 

    Minęło lato, ale już wcześniej oboje czuli, że decyzja zapadła i ten czas zostawili sobie tylko dla zupełnej pewności. We wrześniu nie kupili już w zaprzyjaźnionej aptece kolejnej paczki “dwanaście sztuk” i rozpoczęli starania. Jak na razie były one bezskuteczne. Podejrzewał, że cześć winy ponoszą jego nieczęste wytryski, w połączeniu z jedno-, dwudniowymi przerwami po nich. Dotychczas tylko to drugie stanowiło niejaki problem wobec temperamentu żony: przez noc lub dwie mogła liczyć z jego strony tylko na palcówkę plus dotyk sflaczałego penisa wtulonego w jej pośladki, lub co najwyżej na oral. Teraz jednak, oprócz zaspokojenia, chodziło jeszcze o zapłodnienie! 

    O tym właśnie pomyślał, kiedy stanęła w drzwiach. Jej dłonie luźno spoczywały na szerokich biodrach. 

    – Cześć! – powiedziała wesoło. – Znalazłam wczoraj w szafie stare jeansy mojej mamy, od razu je uprałam i zobacz, jak leżą! – Obróciła się unosząc koszulę tak, aż odsłoniła pępek, i tanecznym krokiem wparadowała do łazienki nie zamykając za sobą drzwi. 

    Spędzali weekend w domu jej rodziców. Ona wraz z dziećmi była tam już od wczoraj, on dojechał dziś, bo w piątek zatrzymały go służbowe sprawy. Dzieci przebywały na dole z dziadkami, zaś łazienka znajdowała się na piętrze. Była to ta sama łazienka, w której w wieku piętnastu lat po raz pierwszy brali wspólny prysznic – zaraz po tym, jak pod nieobecność rodziców pozbawili się wzajemnie dziewictwa na tapczanie w jej pokoju. 

    – Prawdziwa kowbojka, co? Dotknij, jak doskonale pasują! – Żona odwróciła się do niego tyłem, zachęcająco podsuwając pupę. Jasnoniebieski materiał spodni opinał ją, ściśle dostosowując się do ponętnych kształtów nowej właścicielki. 

    – Suszyłaś je na sobie? 

    – Jasne, że tak! Jak mama w latach sześćdziesiątych… No, dotknij! 

    Zaczął gładzić dłońmi jej ciało przez miękki materiał. Przylegał gładko, tak gładko, że… 

    – Ty nie masz majtek! – stwierdził to, co wydało mu się niemal oczywiste już zanim jej dotknął. 

    – Jesteś pewien? Sprawdź jeszcze z przodu! 

    Wiedział od początku, dokąd to zmierza, lecz nietaktem byłoby łamać ustanowione przez nią zasady gry, próbując coś przyspieszyć. Przesunął dłonie na jej brzuch i podbrzusze; bardzo dokładnie “sprawdzał” czując, jak jego slipy powoli robią się za ciasne. 

    – Nie, nie masz majtek. 

    – Sprawdź jeszcze w kroku! 

    Wyczuwał pod materiałem dobrze znaną mu topografię jej krocza. Ocierając się o pośladki kobiety, z przyjemnością słuchał jej pełnych lubości westchnień i malutkich jęków. 

    – Na pewno nie masz majtek. 

    – To sprawdź jeszcze, czy mam stanik! 

    Przez flanelę koszuli miętosił jej piersi, których koniuszki zdążyły już stwardnieć jak małe kamyczki. Był prawie pewien, że tym razem szanse na rodzicielstwo wzrosną. 

    – Czekaj – westchnęła. – Jestem mokra i chyba zaraz zrobię na spodniach plamę, więc… 

    Po tych słowach odpięła guzik w spodniach i odsunęła suwak. Szybkim ruchem zsunęła jeansy do połowy ud. 

    – Brakowało mi ciebie dziś w nocy – wyznała – aż mnie rozbolały paluszki… Nie masz pojęcia, jak mi się chce współżyć! 

    Opuścił spodnie i slipy, czując ulgę od uciskającej go odzieży. Żona oparła dłonie o kafelki na ścianie, zachęcająco wypinając się ku niemu. Wszedł w nią gładko, była bardzo wilgotna i nawet już zaczynała pulsować. Wsunął się do samego końca i zaczął dociskać się do niej, manewrując biodrami w górę i w dół. Znał ją dobrze i wiedział, że właśnie tego jej teraz potrzeba. Od jego ruchów jej oddech szalał, a skurcze zbiegały się z rozkosznym “ach, ach, ach”. Czuł, że tym razem ją dogoni, a jeśli nawet nie, to nie przerwie po jej szczytowaniu; był w pełni opanowany instynktem płciowym, jak wtedy, rano w hotelu. Dopychał jeszcze mocniej, jeszcze, aż wydobył z niej ten śpiewny pisk, niemal stłumiony krzyk, wywołany silnym, przedłużonym skurczem. Poruszał się w niej szybko, niespokojnie, już właściwie niezależnie od swojej woli, czuł jak nadchodzi przyjemność… Kiedy nagle w drzwiach łazienki mignął cień. Mignął i zaraz zniknął. Ona nie mogła tego dostrzec, nadal szczytowała z przymkniętymi oczami, ale on zdążył zauważyć – ktoś ich widział! – i jego podniecenie rozwiało się niby dym po zdmuchniętym płomieniu. Jeszcze próbował się poruszać, czym przedłużył jej rozkosz, jednak czuł, że już mięknie. Wbrew własnej woli wysunął się z niej i opadł. Czule ucałował ją tuż za uchem. 

    – Byłeś cudowny – powiedziała zmysłowym szeptem. Miał nadzieję, że w myślach nie dodała słowa “ale”. “Byłeś cudowny, ale szkoda, że z maleństwa znów nici”. 

    – W nocy postaram się bardziej – obiecał. 

    Oderwała twarz od kafelków, na których jej oddech pozostawił topniejącą już plamę pary. 

    – Chodźmy na dół – powiedziała. – Zaraz obiad. 

    Nim wyszli z łazienki, wzięli jeszcze szybki prysznic. Po schodach zeszli trzymając się za ręce.

    Przy stole zauważył, że jej mama spogląda na niego i żonę jakoś inaczej niż zazwyczaj, a w pewnej chwili uśmiechnęła się do nich obojga tak, by pozostała trójka biesiadników nie zauważyła. “Więc to ona była tam na górze – domyślił się. – Dobrze, że cieszy się z nas”. Żonie jednak nie wyjawił powodów swojej nagłej niedyspozycji seksualnej. Po co miał ją peszyć? 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pisatiel

    Kontynuacja opowiadania “Przyszedłem dokonać zapłodnienia”. Kolejna małżeńska historyjka z życia wzięta. 🙂

  • Dorotka – Konsultowana zdrada

    Dzisiaj opowiem wam o pierwszej konsultowanej ze mną zdradzie mojej małżonki.

    Od ostatnich wydarzeń u wujka koleżanki mojej żony upłynęło półtorej roku. W tym czasie urodziła się nasza pierwsza córeczka i przez ten czas zarówno żonka jak i ja byliśmy pochłonięci dzidziusiem. Moja Dorotka na seks nie bardzo miała w tym czasie ochotę oznaczało to dla mnie tygodnie wstrzemięźliwości.

    Nadchodziły jednak święta i zaraz po nich sylwester, więc zaczęliśmy się zastanawiać, co byśmy chcieli w tym dniu robić. Dorotka bez zastanowienia powiedziała, że chciałaby się spotkać z Robertem wujkiem jej koleżanki. Jako, że święta spędzaliśmy u rodziców mojej żony nie było to wielkim problemem. Gdy zacząłem pytać, dlaczego – odpowiedziała, że chce się z nim kochać.

    Dawno o tym nie myślałem tak, że znowu mnie to zaskoczyło. Jednak po dłuższych przemyśleniach, wiedząc, że i tak to zrobi zgodziłem się. Jednak pod warunkiem mojej obecności podczas tego aktu. Tu zaczęły się negocjacje, po których żona się zgodziła, ale ja musiałem obiecać, że nie dołączę się do nich i w żaden sposób nie będę im przeszkadzał.

    Powoli nadchodził dzień wyjazdu do teściów. Poszliśmy na zakupy gdzie Dorotka wybrała sobie seksowną bieliznę na wieczór z Robertem. Byłem bardzo podniecony tym, że wybieram bieliznę na seks mojej żony z innym facetem. Tak byłem wszystkim podniecony, że wieczorem, gdy moje kochanie przymierzało bieliznę a dzieciątko już spało przystąpiłem do próby zbliżenia. Tu ku mojemu zdziwieniu Dorota odtrąciła mnie mówiąc, że dopiero będę mógł po kochanku jak się grzecznie będę zachowywał. Podniecenie sięgnęło zenitu i musiałem sobie ulżyć ręcznie obserwując przebieranki. Święta u teściów spędziliśmy w gronie rodzinnym Dorota spokojnie ja niestety nie mogłem znaleźć sobie miejsca. To była dla mnie katorga ze względu na to, co miało się wydarzyć, jak również na brak seksu z moją małżonką.

    W końcu nadszedł sylwestrowy wieczór. Małżonka moja spędziła w łazience chyba dwie godziny przygotowując się do spotkania, między innymi goląc cipkę całkiem na łyso. Założyła seksowną bieliznę do tego podniecające samonośne kabaretki i króciutką sukienkę z głębokim dekoltem. Do torebki włożyła przygotowane szpileczki z odkrytymi paluszkami i piętą a na czas podróży założyła kozaki. Wyszliśmy z domu i udaliśmy się na postój taksówek skąd dojechaliśmy do Roberta. Przywitał nas wręczając po lampce wina i przeszliśmy do salonu gdzie przygotowane były posiłki i napoje od koloru do wyboru. Przyznam się szczerze, że skusiłem się na whisky gdyż wino było dla mnie za słabe na tą okoliczność. Robert pomógł mojej żonie zdjęć płaszcz, a ja zdjąłem jej kozaki i założyłem szpileczki. Usiedliśmy w fotelach i zaczęliśmy niewinną konwersację, co tam u nas jak dzidziuś itp. Po godzinnej pogawędce i wypiciu przez Dorotkę dwóch lampek wina Robert zaproponował, aby Dorotka zdjęła sukienkę i pokazała się w bieliźnie. Uczyniła to z wielką ochotą kołysząc się do taktu spokojnej muzyki wydobywającej się z głośników. Moje spodnie w kroczu napięły się do granic możliwości, co zostało przez parę kochanków szybko zauważone. Dorotka wyglądała cudownie w czarnej koronkowej bieliźnie, jej piękne piersi układały się w staniczku bardzo seksownie, a spod materiału widać było jej twarde brodawki. Trochę potańczyła i podeszła do Roberta siedzącego na fotelu, który w tym momencie wstał a ona uklękła przed jego kroczem przytulając do niego twarz. Po chwili jej ręce podążyły do jego rozporka rozsuwając go i wyjmują ze spodni sporej wielkości członek na pewno dużo większy niż mój. Nie jestem w stanie tego opisać, ale możecie sobie wyobrazić, jakie emocje mną targały widząc, co się dzieje. Przed wpakowaniem sobie członka do ust moja małżonka odwróciła się do mnie i przypomniała mi, że mam się nie wtrącać i nie ruszać z siedzenia. Po chwili po raz pierwszy wżyciu widziałem moją ukochaną żonę jak bierze kutasa obcego bądź, co bądź mężczyzny do swojej buzi i energicznie robi mu loda wkładając go głęboko do gardła. Robert po chwili złapał głowę Doroty i najnormalniej w świece zaczął ją ruchać w usta wkładając go aż po same jaja, co kilka ruchów wyjmując by mogła zaczerpnąć powietrze. Nie potrwało to długo, gdy zlał się do ust, a spermy było na tyle dużo, że kącikami ust wyciekła na jej twarz, szyję i piersi. Resztę spermy ze swojego członka wytarł w jej włosy, założył spodnie nalał sobie i Dorocie drinka i usiadł na sofie z prośbą żeby ona została tak ubrana i nie wycierała jego nasienia. Usiedli razem, zaczęli rozmawiać, jaki rodzaj seksu lubią, co im najbardziej sprawia przyjemność i gdzie ewentualnie będą to robić. Padło na sofę, na której siedzieli. Dorota rozebrała się rzucając mi swoja bieliznę to znaczy majteczki i staniczek mokry od jego nasienia. Położyła się na plecach, on też się rozebrał i najpierw podszedł do jej ust, na których położył swojego kutasa, którego moja żona zaczęła lizać. Momentalnie stał się twardy i gotowy do następnego spełnienia. Wszedł w nią mocno aż jęknęła i zaczął mocno posuwać, by po chwili odwrócić ją i zacząć od tyłu. Zmieniali pozycję, co kilka minut z tego, co słyszałem żonka doszła w tym czasie ze dwa razy. Jęczała niesamowicie pokazując tym jak jest jej dobrze. W pewnym momencie zawołała mnie bym ściągną jej szpileczki i pończoszki, gdy to zrobiłem oparła stopy na jego udach a sama plecami do niego nadziała się na jego członka ujeżdżając go. To musiało mu bardzo dobrze zrobić, bo po chwili podniósł ją położył na plecach złączył jej stopy i zaczął je ruchać by po minutce spuścić się obficie na jej paluszki. Zawołała mnie i kazała wylizać sobie stopy, co z początkową niechęcią a później z niesamowitym podnieceniem zrobiłem. Pozwoliła mi po tym wszystkim tylko na zrobienie minetki i zwaleniu sobie przy tym konia. Liżąc jej cipkę czułem smak jego członka, gdy widziała, że dochodzę kazała mi się spuścić na jej stópki a potem to wszystko wylizać. Od tego momentu mamy wspólnie fetysz stópkowy, który bardzo nas kręci do tego stopnia, że wspólnie prowadzimy stronkę poświęconą stópkom Dorotki. Przebywaliśmy u Roberta do wzniesienia toastu noworocznego potem zmęczeniu pojechaliśmy do domu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    feetek
  • Prawdziwie Oswiecenie Cz4

    Etan obudził się kilka sekund przed sygnałem budzika. Był bardzo odprężony, jak zwykle poczuł wypełnienie i silną erekcję. Jako że w pokoju spał też Aron włożył na siebie niewygodne nocne odzienie, do którego wciąż nie mógł się przyzwyczaić, a które teraz niemiłosiernie się w niego wrzynało pomimo zastosowania wyjątkowo miękkiego, inteligentnego, perforowanego materiału regulującego temperaturę moszny. Wciąż zaspany wpatrywał się w śpiącego głęboko Arona niespełna metr od niego.

    – Cześć. – Powiedział  głośno do przyjaciela, który to z szarpnięciem otrząsnął się ze snu dopiero po sygnale budzika, Aron nawet nie odpowiedział. Mając wciąż zamknięte oczy wymamrotał coś niezrozumiałego i przekręcił się na wznak widać mając wciąż ochotę spać dalej. Najpewniej zapomniał, że kołdra którą był przykryty utkana ze specjalnego materiału zapewniającego ciepło o grubości włosa ma tendencję do przylegania do ciała przez co doskonale odwzorowała fantastyczne kształty jakie przybrał. Etan oczywiście szybko się powstrzymał od bezczelnego wgapiania się w imponujący namiot jednak nie potrafił chociaż nie zerknąć.

    Uśmiechnął się zapisując sobie w pamięci, że Aron bardzo… zmężniał od ostatniego razu kiedy u niego nocował. Zupełnie nie przypominał już w wiadomym miejscu cienkiego substytutu parówki przeobrażając się w całkiem pokaźny jak na jego wiek substytut kiełbasy. Nie chcąc go denerwować absolutnie nic nie powiedział i korzystając z tego, że przyjaciel miał wciąż szczelnie zamknięte oczy czym prędzej zwlekł się z posłania. Niezdarnie ukrywając dla pewności własną ogromną wypukłość w niewygodnym nocnym stroju i pobiegł do łazienki. Był właśnie pod prysznicem gdy Aron zapukał nieśmiało do drzwi.

    – Mogę wejść… strasznie chce mi się sikać…

    – Pewnie, jestem w prysznicu! – Etan musiał krzyczeć aby przebić się przez szum generowany maszynerią do ewaporyzacji wody oraz dmuchaw cieplnych.        

                   Usłyszał jak Atos odblokowuje zamknięte przez niego drzwi – ponownie nie zapytał się o jego wyraźne polecenie, Etan uświadomił sobie, że naprawdę chyba jest coś nie tak z ich komputerem w takich chwilach zazwyczaj wyświetlano komunikat na ścianie wewnątrz prysznica z pytaniem o odblokowanie. Tym razem jednak komputer najwidoczniej podsłuchując wszelkie rozmowy otworzył drzwi bez standardowej autoryzacji właściciela pokoju. Po chwili między szumem aparatury usłyszał tak dobrze znane odgłosy oddawania moczu.

                   Przyjaciel sikał długo i wytrwale. Po minucie Etan chcący już wyjść z prysznica zaczął się zastanawiać czy wszystko z nim w porządku. Odgłosy lania ciurkiem wody nie przestawały ani na chwilę, dopiero po następnej minucie strumień osłabł i jeszcze po kilku słabszych urywanych strumykach umilkł zupełnie.

                   Mimo wszystko wolał nie pokazywać się nago przy Aronie. Nie miał jednak wyjścia program prysznica zgodny z normami ekologii po obliczonym czasie zmniejszał temperaturę mgły wodnej dodatkowo wyłączając ogrzewanie i uruchamiając procedurę usuwania bakterii. Drżąc z zimna już łapał za przesuwne drzwi z mlecznego szkła gdy usłyszał:

    – Nie! Poczekaj jeszcze chwilę!

    – Wszystko dobrze? – Spytał szczękając zębami i manipulując przy pulpicie sterującym aby ponownie włączyć ogrzewanie na razie z miernym skutkiem.

                   Odpowiedziała mu cisza. Etan powoli domyślał się o co chodzi. Zaśmiał się lekko po raz pierwszy od bardzo dawna prawie zapominając o niewyjaśnionej sprawie z Zetarem. Aron zapewne wycierał obszczane kafelki wokoło otworu próżniowego nie wiedząc, że Atos po jego wyjściu uruchomi odpowiednie myjki.

    – Wiem czego Ci trzeba. – Rzekł otwierając drzwi.

                   Wyszedł mimo ostrych słów Arona, który widząc jak Etan wychodzi pobiegł do pokoju i ponownie zaszył się w pościeli zwijając się w kłębek. Wcale tym nie zrażony Etan poczekał aż dmuchawy cieplne osuszą jego ciało wstrząsane już drgawkami z zimna – nieudolne próby zresetowania ustawień prysznica oczywiście nic nie dały. W sekundę ogarnęło go przyjemne ciepło wokoło niego sterowane komputerowo myjki zgodnie z jego przypuszczeniami wycierały i odkażały kafle na całkiem sporej przestrzeni. Widocznie Mały Aron był wężem strażackim dalekiego zasięgu.               Zgodnie z przypuszczeniami, że nie będzie obserwowany bez problemów nago dotarł do szafy z już wysuniętym odpowiednim wieszakiem z kombinezonem napawając się panującym wokoło ciepłem. Zakładając bokserki a inteligentnego materiału, które odpowiednio objęły jego wypukłe kształty ubrał się i zapiął zamek.

    – Nigdy nie myślałem o tobie w jakikolwiek nazwijmy to kolokwialnie „zboczony” sposób. Chcę żebyś to wiedział. Naprawdę ciebie lubię i nie chcę tego zepsuć.

    – Dzięki… – Odburknął Aron spod warstw kołdry i poduszek.

    – Mam jednak niepoprawną propozycję. Akceptowalną jednak w szerokim zakresie przez znakomitą większość młodych mężczyzn jakimi jesteśmy, tak gwoli przypomnienia.

                   Zaległa chwila ciszy. Aron zapewne myślał gorączkowo co powinien zrobić. Etan jednak miał tylko w połowie rację gdyż chłopak doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że absolutnie nie mogli sobie na nic niepoprawnego pozwolić skoro ojciec Etana wszystko rejestruje.

    – Nie wiem o co chodzi i nie mam na nic ochoty. – Odpowiedział szybko po długiej chwili namysłu. – Za chwilę mi przejdzie więc mógłbyś wykazać się odrobiną cierpliwości.

    – Na nic nie masz ochoty? – Etan zadziornie się uśmiechnął chociaż wiedział, że Aron tego nie zobaczy. – Chyba nie myślisz, że w to uwierzę?

    – Nie musisz! – Aron niemal wrzasnął czując podświadomie, że Etan coś kombinuje i nie da się odwieźć od tego niepoprawnego pomysłu.

                   Aron czekał w napięciu z wciąż rozsadzającą erekcją i pożądaniem zżerającym go od środka i boleśnie ściskającym mu jądra pod kołdrą. Sam nie rozumiał jak po wczorajszym gwałcie z udziałem Savina mógł jeszcze mieć jakąkolwiek ochotę na ejakulację. Powinien być pozbawiony energii tymczasem odporny na próby logicznego myślenia penis wesoło podrygiwał w bokserkach, w których położył się spać mocząc je lepkim śluzem obficie wypływającym z jego szczytu. Po jego słowach nie nadeszła żadna odpowiedź ani zapowiedź owego niepoprawnego pomysłu tylko cisza. Zaczynało mu brakować powietrza i było mu strasznie gorąco. Nieśmiało więc uchylił kołdrę patrząc co się dzieje.               Etana nigdzie nie było. Odetchnął z ulgą. Zasłaniając się poszukał swojego kombinezonu aby czym prędzej się ubrać i włączyć elektryczne obwody bokserek, które pozbawione energii wyraźnie nie dawały sobie rady z jego młodzieńczym wzwodem. Mając jedną nogę już w kombinezonie ujrzał czarne okulary 3D tuż obok swojego łóżka. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że wcale nie był sam. Ubierał się w kombinezon jak w transie powoli się zakrywając i jednocześnie nie mógł oderwać oczu od tego co wyczyniał jego najlepszy przyjaciel ledwie kilka metrów od niego.

                   Z lewej strony tam gdzie był ukryty w pufie Deox dochodziły do niego niepoprawne dźwięki. Natychmiast się zaczerwienił. Etan był co prawda w większości zakryty przez kombinezon jednak nie do końca. Odpiął od dołu dwustronny zamek jakim zapinano kombinezon oraz kieszeń w bokserkach aby odsłonić napęczniałe przyrodzenie i zbite w kulę jądra. W momencie gdy wynurzał penisa z żelowej struktury aparatu widział aż zbyt dobrze czym dysponuje jego najlepszy przyjaciel. Zapewne wszystko odziedziczył po ojcu. Kutas był naprawdę ładny. Nie zbyt duży czy długi ale proporcjonalny. Gruby pokryty żyłami trzon był zapewne bardzo twardy. Wokoło podstawy rozrosła się już prawie wszędzie czarna dżungla kręconych włosków oplatając prócz wiszących w mosznie jąder także spory kawałek brzucha. Kręcone, grube, ciemne włosy przycinane zapewne od święta wylewały się z otworów w jego odzieniu stercząc na wszystkie strony niczym szczotka.

                   Wtem Aron domyślił się po co zostawił mu okulary. Istniała opcja ejakulacji wieloosobowej w aparacie Deox. Widać było, że Etan właśnie do tego zmierzał. Jako że utrapieniem będąca sztywność nie dawała mu spokoju szczególnie gdy wprost nie mógł oderwać wzroku od zawzięcie posuwającego aparat Etana ze wstrętem wiedząc, że Savin dostanie kolejny film z jego udziałem do kolekcji podał się rozsadzającemu ciało popędowi.

                   Starając się nie patrzeć zbyt uważnie powoli rozpiął swój kombinezon na jak najmniejszą ale wystarczającą wielkość i otworzył kieszeń w bokserkach uwalniając penisa, który radośnie się wyprężył i zapulsował. Nagle przyszła mu do głowy wspaniała myśl. Przeklinając sam siebie w myślach, że nie wpadł na to wcześniej pobiegł po utkany z cieplnej tkaniny koc pod którym dzisiaj spał. Z płonącą ze wstydu twarzą usłyszał jak jego wiszący nisko z powodu ciepła worek wraz z kamiennym kutasem obija się z plaszczącym dźwiękiem na granicy progu bólowego o jego twardy, włochaty brzuch. Penis bezwstydnie zraszał niczym spryskiwacz ogrodowy wszystko wokoło gęstym deszczem śluzu jakim cały ociekał. W pokoju nagle zawisła ciężka niewątpliwie męska woń, a dywan pod jego stopami stał się niebezpiecznie wilgotny. Wreszcie złapał ze koc i okrył się nim czym prędzej jak płaszczem zasłaniając podrygujące, oślizgłe przyrodzenie i już spokojniej podszedł do Deox’a. Szukając otworu próbował się chociaż trochę uspokoić lecz niewielka dawka bólu jakiej doznał nie dawała mu spokoju.  Ze zdenerwowaniem znalazł odpowiednio już nasmarowany żelem przez Etana otwór naprzeciwko przyjaciela już pogrążonego w wirtualnej rzeczywistości. Przez chwilę rozbawiło go, że najprawdopodobniej nie potrzebował tego żelu. Czuł wyraźnie jak napuchnięta żołądź nieustannie wydala dodatkowe wielkie krople przezroczystego śluzu pobudzona dodatkowo tą chwilą bolesnego biegu kiedy to obijała się o jego szorstki brzuch i podskakiwała w górę i w dół razem z całym kutasem i jajami. Uparcie wpatrując się w sufit aby dać Etanowi chociaż trochę prywatności po omacku odszukał otwór w żelowym bloku i wszedł w jego rozkosznie miękkie wnętrze z westchnieniem niewysłowionej ulgi. Założył okulary i zarzucił na ich obu koc aby ukryć przed perwersyjnym ojcem Etana to co będą czynić.

    Przez sekundę wszystko się rozciągnęło gdy zaczęły działać generatory dylatacji czasu, po czym wszystko wróciło do normy. Widział otoczenie spowite na krańcach mgłą, komputer doskonale wiedział jak powinien zachować poprawne stosunki między użytkownikami tego samego aparatu (oczywiście jeśli nie włączono odpowiedniego trybu Male Sex w ustawieniach…) nie był więc w stanie niczego dostrzec wyraźnie. Klęczał w wysokim jasnym pomieszczeniu na wprost miał ogromne miękkie łoże z ergonomicznym materacem. Wokoło w oparach mgły płonęły świece aby nadać scenie odpowiedniego nastroju. Wiedział, że Etan znajduje się ledwie kilkadziesiąt centymetrów od niego, czuł też nie dają się zwieść iluzji jego pchnięcia w żelowy ciepły blok, w którym zresztą sam umieścił swój własny sztywny narząd. Mógł też przysiąc, że czuł jak szczyt penisa przyjaciela dotyka i ociera się o jego własny narząd w końcu ich otwory rozdzielała zapewne ledwie kilku centymetrowa warstwa cybernetycznego żelu.  

                   Wrażenie było niesamowite. Etan na wprost niego zapamiętale dupczył pięknego młodzieńca, który bez oporów wydzierał się w niebogłosy. Przyjaciel zawadiacko uśmiechnął się do niego w wirtualnym świecie gdy tylko założył gogle najwyraźniej odzyskując wreszcie dobry nastrój po ostatnich przeżyciach spowity w newralgicznych miejscach białymi kłębami cenzuralnej mgły. Po każdej stronie łóżka ponętnie wyginały się całe zastępy pięknych uśmiechających się do niego chłopców i dziewcząt. Najwidoczniej Etan nie wiedział jak ustawić Deox’a pod jego preferencje wybrał zatem najbardziej tradycyjną opcję stosunku w łóżku on zaś miał dokonać wyboru z kim będzie go odbywał.

    Gdy tylko wyciągnął dłoń do jednej z ociekających erotyzmem dziewczyn reszta nagich ciał rozpłynęła się w niebycie. Na chwilę aby być bardziej realistycznym wyszedł ze śliskiego otworu w żelu słysząc wyraźnie ssący odgłos i wszedł weń ponownie czyniąc jeszcze więcej erotycznego hałasu gdy kusząca dziewczyna wypięła się w jego kierunku i ujrzał jej szeroko rozwartą pochwę ociekającą wprost gorącym śluzem na równi z jego kutasem. Poczuł lekki opór przy wejściu i otarł się o nowe kształty gdy żel w ułamku sekundy zmienił fakturę dostosowując ją do wnętrza pochwy tej konkretnej dziewczyny. Ignorując opór zapamiętale pchał prując przed siebie czując jak delikatna faktura śliskiego żelu otula odsłoniętą żołądź przyprawiając go o drżenie nóg.

    Bokiem zawadzał o Etana, który ciągle się do niego uśmiechał. W wirtualnym świecie nie miał na sobie gogli lecz wyglądał normalnie oboje już nieźle podnieceni byli prawie na granicy spełnienia. Czuł to i widział po sposobie w jaki Etan wykonywał pchnięcia, były mniej skoordynowane bardziej dzikie i pozbawione zahamowań. Gdy doszedł poczuł się szczęśliwy mimo wszystkich okropnych wizji co z nagraniem ich ejakulacji może uczynić ojciec Etana nawet jeśli byli przykryci kocem. Z niedowierzaniem w głębi odbytu ponownie poczuł szorstki palec Savina drażniący go w niedostępnych miejscach i właśnie to uczucie niebywale wzmocniło jego doznania. Czym prędzej wyrzucił to z pamięci starając się ignorować wewnętrzne pulsowanie i spróbował się uspokoić. Nie da sobie wmówić, że to co zrobił Savin było choć odrobinę przyjemne. Pominął w myślach fakt, że same pieszczoty penisa były bardzo ale to bardzo dobre ale ta część z … dupą była nie do zaakceptowania.

                   Cały spocony wreszcie zdecydował się zdjąć okulary i z szokiem zauważył w bijącym z żelu świetle, że nie jest już naprzeciwko Etana. Był tuż przy nim!

    – Co do..? – Niemal wrzasnął piskliwym głosem gdy poczuł, że Deox najwyraźniej podczas procedury ejakulacji zmienił położenie otworów w żelu i teraz korzystali praktycznie z tego samego wgłębienia. Ich penisy ocierały się o siebie gdy Etan wciąż zapamiętale zagłębiał się w żel strzelając potokami białej kremowej spermy. Aron czym prędzej wyszedł z otworu czując ukłucia niedawnego orgazmu gdy niemal nierealistycznie powoli być może za sprawą spowolnienia czasu podczas procedury ocierał się penisem o członka najlepszego przyjaciela. Myśl ta była tak bardzo niepoprawna i oddalona od jego wizji najlepszych przyjaciół, że ponownie stwardniał. Nie umiał zrozumieć jak mogło to trwać tak długo wciąż i wciąż wysuwał się z otworu tuż przy Etanie, który nieustannie wbijał się w żel aż po same jądra wydając z siebie jęki i westchnienia rozkoszy zupełnie go nie zauważając lub ignorując. Rozchlapywał gęste nasienie na wszystkie strony z ssąco mlaszczącymi odgłosami gdy wjeżdżał z impetem w śliski żelowy tunel.

    Aron wyraźnie czuł jak dotyka i ociera się odstającą częścią żołędzia o pulsującą, ciepłą i pokrytą żyłami powierzchnię będącego na szczycie ekstazy penisa Etana. Czuł każdą nierówność, każdy najmniejszy włosek wbijał się w delikatną niebywale ukrwioną tkankę jego narządu przyprawiając o zawrót głowy gdy wreszcie z głośnym cmoknięciem i odgłosem ssania wyszarpnął wrażliwego członka otwór natychmiast skurczył się dostosowując się do rozmiarów jednego penisa. Serce biło mu jak oszalałe znów poczuł rozsadzające podniecenie. Wiedział, że nie powinien czuć tego co czuł szczególnie odnośnie najlepszego przyjaciela, którego znał od dziecka jednak wiedział, że się nie powstrzyma. Dodatkowo w głębi ponownie poczuł drażniący twardy palec Savina penetrujący go od środka.

    Czas już zaczął rozciągać się wracając do normalnego biegu. Miał jeszcze kilka sekund czym prędzej zacisnął dłoń na znowu napęczniałym członku teraz chwilę po ejakulacji piekielnie wrażliwym, wręcz bolesnym. Wystarczyły dwa ruchy ręką pełne rozkoszy tysiąca orgazmów i bólu setek rozgrzanych szpilek aby doszedł. Aż nie mógł w to uwierzyć. Pierwszy raz w życiu był w stanie tak szybko ponownie doprowadzić się do ejakulacji nigdzie o tym nie słyszał ani nie czytał, że jest to możliwe. Dodatkowo strumień jaki wystrzelił był wprost olśniewający. Struga nasienia była niezwykle gruba i obryzgała chyba całe wnętrze namiotu z koca, w którym się skryli. Aron czym prędzej schował zmaltretowanego penisa do bokserek zapinając kieszeń i zapiął kombinezon. Wyfrunął spod koca jak wystrzelony z procy.

    Nie oglądając się za siebie pobiegł do łazienki wytrzeć się ze spermy nieprzyjemnie czując na sobie wzrok kamer. Jednocześnie starał się zapomnieć o bardzo przyjemnych doznaniach w swoim drgającym wnętrzu. Po chwili gdy zmył z siebie pot i spermę z ulgą poczuł jak elektryczne obwody bokserek wreszcie przywołują do porządku całkowicie spełnionego członka, który pogrążył się w miękkim śnie i odetchnął głęboko.

                   Obmyślił już cały plan, zrealizuje go za dwa dni podczas zajęć na basenie. Tylko tam będą mogli porozmawiać w całkowitej tajemnicy.

    – Już się ubrałem.

                   Dobiegł go stłumiony głos Etana z sąsiedniego pomieszczenia. Niepewnie wyszedł i ujrzał uśmiechniętego od ucha do ucha przyjaciela stojącego przed zamykającym się Deox’em. Aron nie miał pojęcia jakim cudem lecz kombinezon przyjaciela, koc jak i dywan nie były poznaczone śladami jego spermy. Podziękował za to niewidzialnym siłom i podszedł do niego.

    – Jak wrażenia? Pierwszy raz włączyłem tryb wieloosobowy.

                   Zdawało się, że Etan nie wiedział nic o zmianie położenia otworów w żelowym bloku ani o deszczu spermy jakim go obdarzył. Aron nie zamierzał go z tej nieświadomości wyprowadzać. W duchu odliczał godziny do zajęć na pływalni gdzie dosadnie porozmawia z Etanem w cztery oczy.

    – Może być ale nie rób tego więcej… nie chcę być AŻ tak bliskim kumplem.

                   Zdobył się nawet na ten dowcip. Sam siebie podziwiał, że wciąż zachowuje spokój. Etan najwyraźniej w doskonałym humorze zaśmiał się i poczekał aż spakuje swoje rzeczy podczas gdy robotyczne ramię Atosa wbudowane w ścianę wysunęło się ze schowka i słało gościnne łóżko, które by po chwili zapadło się w podłogę. Automatycznie rozsunęły się niewielkie otwory nad oknami i dmuchawy wyssały przesycone seksem powietrze oczyszczając atmosferę z podniecenia.

                   Wyszli chwilę później pożegnani przez budzącego w Aronie grozę Savina i jego żonę Deneę stojących ramię w ramię tuż przy drzwiach. Etan udał się na swoje rozmowy z psychologiem natomiast blady jak ściana Aron pognał czym prędzej do domu. Musiał jeszcze wiele rzeczy obmyśleć swój plan nie zamierzał marnować ani chwili miał bowiem tylko dwa dni na zdemaskowanie obrzydliwego spisku Savina i Temeny oraz ocalenie niepewnego związku przyjaciela. Wiedział, że powinien zacząć od rozmowy z Zetarem, słyszał że doskonale zna się na komputerach.

     

    ∙∙∙

     

                   Etan się zmienił. Uświadomił to sobie podczas sennych dni spędzonych na rozpamiętywaniu tego co się wydarzyło. Obeszło go wszystko szerokim łukiem – wszystko co wcześniej uważał za ważne dla samego siebie. W szczególności uważał za niemal okrutne pozostawienie swojej drużyny bez bramkarza (Etan był jednym z najlepszych bramkarzy w ich szkole). Wykręcił się jednak od udziału w meczu kontuzją ramienia po felernej lekcji siłowni. O dalszych wydarzeniach – tuż po tej kontuzji w ogóle nie wspominał. Był oczywiście całkowicie zdrowy jednak sytuacja z Zetarem uniemożliwiała mu jakąkolwiek grę i ledwo pozwalała na udział w zajęciach sportowych. Z racji tego, że zdecydował się uchylić od udziału w meczu Piątka – trener drużyn sportowych – wpisał go na listę rezerwowych aż do końca semestru. Jego siostra natomiast prawie porzuciła zwykłe zimne opanowanie i wniosła trochę uśmiechu do jego rodziny. Była niesamowicie podniecona tym, że na żywo zobaczyła całkiem sławnych zawodników z drużyny Sentx. Olśniewająco przystojnych – choć niskich – muskularnych, chłopaków o skośnych oczach. Dokładnie to co jego siostra lubiła najbardziej. Czasami Etan pozwalał sobie na rozmyślanie co też jego siostra porabiała w pokoju – natychmiast się w nim zaszyła zaraz po meczu, który on spędził na ławce rezerwowych zagrzewając do boju swoją drużynę.

                   Poza zapadnięciem się głęboko w ziemię w hierarchii sportowej wszystkie inne przedmioty jak zwykle Etan zdawał na maksymalne albo prawie maksymalne liczby punktów. Dwa dni temu przydarzyła się dziwna sytuacja z Aronem w jego domu, odniósł wrażenie że przyjaciel w jakiś sposób nagle zaczął unikać lub nawet się bać jego rodziców. Co też mogło się wydarzyć za zamkniętymi drzwiami jego pokoju? – Na to pytanie nie umiał odpowiedzieć choć Aron konsekwentnie zapewniał, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Do tej pory też nie rozumiał po co dokładnie przykrył ich kocem podczas  sesji z Deox’em podczas procedury wspólnej ejakulacji. Pamiętał co prawda dziwnie intensywne pocieranie członka o jakąś twardą strukturę podczas orgazmu jednak gdy wreszcie skończył Arona nie było już w pobliżu, a przyjaźń miała swoje granice i niepisane zasady więc wolał nie pytać co się dokładnie działo. Takie oto myśli towarzyszyły mu w drodze na lekcje basenu dzisiejszego dnia. Spotkali się jak zwykle tuż po wyjściu z kolejki ciśnieniowej.

    – Cześć. – Etan zdziwił się bo choć powitanie nie było entuzjastyczne to mimo wszystko wyczuł w tym słowie cień tryumfu jakby coś poprawiło humor Aronowi, który chodził jak bezbarwny niczym trup przez ostatnie dwa dni.

    – Witaj. Przygotowany na picie wody ze środkiem bakteriobójczym? – Etan zdobył się na słaby żart chcąc w jakiś sposób poprawić grobowy nastrój przyjaciela zachęcony jego podniosłym tonem. Chciał się odwdzięczyć za to jak wspierał go w jego własnych problemach, a wyraźnie czuł, że coś jest z nim nie tak od ostatniej wizyty w jego domu.

    – A gdzie tam! Wiesz, że doskonale pływam!

                   Aron się uśmiechnął! – Sukces!   Obydwoje zgodnie maszerowali w tłumie uczniów wchodzącym równo poukładanymi rzędami do olbrzymiego budynku szkoły. Po dotarciu do klasy i zajęciu miejsc niemal natychmiast Pierwszy wmaszerował do klasy i nastała cisza. Po zwyczajowym powitaniu włączyła się zagłuszająca muzyka ze szczelin w suficie obrysowujących każdą z ławek i wychowawca uzbrojony w podręczny komputer wydawał każdemu indywidualne instrukcje. Etan choć wciąż lekko rozchwiany emocjonalnie całkiem dobrze znosił widok Zetara, który akurat dzisiaj – podobnie jak Aron – miał odrobinę lepsze samopoczucie niż przez ostatni miesiąc. Nie kulił się i nie unikał spojrzenia zarówno jego jak i swojego byłego chłopaka lecz bez skrępowania i wstydu spoglądał na Etana od czasu do czasu. Nagle przestał wyglądać jak zbity pies bojący się podejść do niego choćby odrobinę bliżej.

                   Pod wpływem tych spojrzeń Etan się zaczerwienił. Począł przeklinać w myślach jednak nic to nie dało. W jakiś magiczny sposób ów chłopak potrafił – pomimo porannego użycia Deox’a – wzburzyć w nim krew. Lekko rozpiął suwak kombinezonu nagle zauważając, że w chłodnej sali zrobiło się gorąco.

    – Dzień dobry Etanie.

    – Witaj nauczycielu. – Głos Pierwszego całkowicie go zaskoczył jednak nie dał tego po sobie poznać przyjmując chłodną pozę zupełnie jak podczas rozmów z rodzicami. Pierwszy zapatrzył się na chwilę na ekran komputera czekając aż Etan zezwoli na dostęp Deusa do danych rejestrowanych przez jego kombinezon.

    – Wszystko wydaje się w porządku. Poziom testosteronu spadł do normy i jest na doskonałym poziomie adekwatnym do twojego wieku. Czy wraz z Dziewiątką poczyniliście jakieś postępy i to spowodowało powrót twoich zwyczajowych doskonałych parametrów?

                   Etan był dozgonnie wdzięczny Pierwszemu, że wyłączył po chwili irytujące dzwonienie czujnika tętna oraz na to, że nauczyciel nie uznał za stosowne spytać się dlaczego jest aż tak wysokie.

    – Wraz z psycholog Dziewiątką rozmawiamy ogólnie na tematy mojej osoby nie zauważyłem aby miało to jakiś wpływ. Choć na pewno poprawił mi się nastrój i nadal się poprawia jestem też spokojniejszy.

                   Pierwszy okazał błyskawiczną czujność. – Spokój? Czyżbyś czuł się niespokojny?

    – Nie. Czuję się tylko lepiej.

    Wychowawca zanotował wszystko w komputerze. – Bark powinien już całkowicie wyzdrowieć dzisiejsze zajęcia mogą pomóc w ponownym rozciągnięciu mięśni. Powinieneś zmniejszyć ilość długości o dziesięć aby się nie przemęczyć, następnym razem jeśli dzisiaj wszystko pójdzie dobrze ponownie zwiększę limit. Rozgrzewka natomiast taka jak zawsze. Powinieneś pływać dzisiaj wolniej  nie przemęczaj się w żadnym wypadku.

    – Tak uczynię. Dziękuję Pierwszy.

                   Mężczyzna uśmiechnął się do niego chłodno i odszedł. Nie minęło pięć minut, a już cała jego klasa ponownie jak podczas wchodzenia do budynku szkoły podzieliła się na odrębne płcie i rozdzieliła idąc do odpowiednich bloków. Uczniowie wesoło rozmawiali wchodząc kolejno przez przesuwne drzwi do przebieralni. Aron zachowywał się podejrzanie lecz Etanowi nie udało mu się nic od niego wyciągnąć. Nieustannie jednak miał na ustach ten tajemniczy uśmiech lekkiego zadowolenia. Zetar jak zwykle trzymał się z tyłu pozbył się jednak tego zbolałego spojrzenia. Etan ze zdziwieniem zauważył, że oboje wyglądają jakoś… lepiej.

                   Kilku chłopaków od razu po wejściu udało się do toalet – w dniu basenu łazienki miały odblokowane wszystkie dostępne Deox’y w bloku basenowym aby uniknąć nadmiernego podawania blokerów podnieconym nastolatkom. Rada Szkoły zezwoliła na to w stosunku do kilkunastu klas w tym do jego klasy. Uśmiechnął się z wyższością. Bardzo skrupulatnie wszystko przemyślał. Basen miał bardzo rzadko nie zapisał się do związanej z nim dyscypliny sportowej więc właściwie pływał tylko raz w miesiącu doskonaląc umiejętności. Z powodu nieustannego podniecenia i związanego z nim wstydu unikał też chodzenia na basen poza lekcjami – było to oczywiście możliwe i zachęcano do tego wszystkich uczniów, pływalnia była otwarta prawie cały dzień przez cały tydzień.

                   Bez skrępowania rozebrał się pozostając w bieliźnie i zapiął opaskę biometryczną dającą mu kontakt z Deusem. Zakrył się ręcznikiem i sprawnie gestem ćwiczonym całymi latami ubrał ochraniacz jąder starając się jak najmniej dotykać ciała. Poprawił plastik przytrzymywany elastycznymi pasami na pośladkach tak aby jądra dobrze się ułożyły i sięgnął po strój pływacki. Odporny na wodę przesyconą środkami odkażającymi materiał bardzo mocno objął jego nogi. Z rezygnacją – patrząc na resztę kolegów nie był w tym odosobniony – porzucił trzymany lewą ręką ręcznik i pozostając w samym ochraniaczu naciągał na siebie mozolnie kostium.

                   Na szczęście dzisiaj panował niemal całkowicie nad swoim ciałem specjalnie wczoraj w nocy oraz dzisiaj rano użył Deox’a pozbywając się nadmiaru nasienia i niemal wyzbywając się podniecenia. Nie zdołał jednak uniknąć nerwowego drżenia osłabionego, wymęczonego penisa gdy nierozważnie rozejrzał się wokoło. Wszyscy podobnie jak on ubrani solidarnie w ochraniacze jąder zakładali stroje kąpielowe naciągając obcisłą tkaninę coraz wyżej. Ochraniacz służył jak sama nazwa wskazuje do ochrony a nie do zapewnienia prywatności. Obwisła moszna nie była ich sprzymierzeńcem. Często więc niektóre okrągłe, a czasem nawet i podłużne części ciał figlarnie wystawały zza wzmocnionej włóknem węglowym polimerowej,  perforowanej miseczki. Czasem osobno, a czasem nawet w całej okazałości gdy właściciel nie umiejscowił ochraniacza odpowiednio. Przez ten ułamek sekundy ogarnął wzrokiem wszystkie te wystające, zwisające przeciśnięte przez otwory pokryte zazwyczaj czarnymi lasami sztywnych włosów różowe kształty jednak momentalnie zapanował nad sobą. Czym prędzej się ubrał naciągając na ramiona strój i poprawiając go w kroku i na tyłku aby się nie wrzynał aż tak mocno.

                   Nie każdy był tak dobrze przygotowany do lekcji basenu jak on. Wzwody pośród zwisających jąder były na porządku dziennym wyśmiewane przez co na szczęście szybko znikały. Chłopacy korzystający z Deox’ów też niebawem powrócili i wytarłszy resztki spermy w ręczniki wskakiwali w stroje pływackie. Aron przebierający się obok niego także bardzo dobrze się spisał przyjaciel – podobnie jak Zetar i jeszcze kilku innych członków jego klasy – miało ten przywilej lub to nieszczęście być posiadaczami niezwykle grubych i mięsistych penisów, które to całkowicie wypełniały ochraniacz mimo używania większych rozmiarów wyściełanej polimerowej miseczki,  a to bardzo utrudniało im ubieranie się zgodnie z zasadami dobrego smaku.

                   Kiedy nieprzyjemna część dobiegła końca popychając się i szturchając niemal wpadając na siebie nawzajem ruszyli gromadą pod prysznice nieustannie naciągając i poprawiając obcisłe stroje.

    – Znowu ustawiasz strój?

                   Aron zagadnął go z przekornym uśmiechem stojąc w prysznicu obok pod deszczem mikrokropel wody cały spowity dającą prywatność parą.

    – Oczywiście, co prawda przygotowałem się dobrze na basen… zapewne wiesz w jaki sposób jednak przezorności nigdy za wiele prawda? – Etan klikał wyćwiczonymi ruchami na panelu kontrolnym stroju pływackiego regulując moc ściskającą mu teraz krocze z odpowiednią siłą tak aby niemożliwe było dostanie erekcji i skompromitowanie się przed nauczycielem.

    – Ja robię tak samo więc nie mam żadnych pretensji! Chodź już wystarczy!

                   Aron ponaglił go i obaj razem z resztą ociekając wodą wbiegli do bloku numer 1. Był to największy blok w całej szkole większy nawet od sal gimnastycznych i ćwiczebnych. Hala miała powierzchnię prawie pół kilometra kwadratowego i mieściła miliony litrów wody o wspaniałej jasno niebieskiej barwie przelewającej się między basenami różnej głębokości i wielkości.

                   Rozdzierający gwizd przeciął powietrze wwiercając się w uszy. Chłopacy ustawili się sprawnie w rząd i stanęli na baczność. Nauczyciel przybył.

                   Ósemka był najpotężniejszym mężczyzną jakiego Etan widział w życiu. Dodatkowo w przeciwieństwie do Siódemki wzdragającego się przed noszeniem ochraniaczy jąder Ósemka nie miał takich oporów. Dodatkowo okrywał się specjalnymi bokserkami, które co prawda nie całkowicie ale jednak ukrywały wielki owalny kształt jaki zwisał mu między nogami. Prężąc doskonale wyrzeźbione mięśnie przemaszerował się przed swymi uczniami.

    – Dzień dobry!

    – Witaj nauczycielu!!

                   Echo aż raziło w uszy odbijając ich krzyki od olbrzymich szklanych tafli wpuszczających na halę mnóstwo światła.

    – Przesyłam wam do strojów dzisiejszy plan zajęć! Na początku sesja rozgrzewki oraz pływanie indywidualne następnie zapraszam panów na mecz! Mamy tę przyjemność, że gościmy dzisiaj w naszej szkole uczniów z wymiany!

                   Ósemka wskazał perfekcyjnym palcem antycznego Boga na odległą część hali basenowej gdzie stłoczyło się kilkunastu chłopaków, którzy teraz rozciągali się nad krawędzią innego basenu. Z tej odległości nie wiele było widać jednak zdawało się, że towarzyszy im mężczyzna wyższy od nich co najmniej o głowę lub nawet dwie o ciele prawie równie idealnym co Ósemka. Cała grupa jakby zwęszyła, że ktoś o nich wspomniał i przerywając ćwiczenia ruszyła równym krokiem w ich kierunku prowadzona przez wysokiego mężczyznę.

    – Chcąc Wam dać jak najwięcej czasu na grę skrócę ćwiczenia wstępne do minimum oczywiście będą one ciągle w zgodzie z zaleceniami Deusa! Są to wychowankowie… Tamoru!

                   Aron zadrżał podobnie jak sam nauczyciel i reszta chłopaków. Tamor była elitarną szkołą mistrzów wszelkich dyscyplin sportowych. Później szczęśliwcy będący jej absolwentami często reprezentowali cały kraj na olimpiadach i różnych konkursach często zdobywając laury zwycięstwa i złote medale. Był wśród nich Ezra Shaan. Najmłodszy z mistrzów w skokach do wody z wysokości 10 metrów. Jego akrobacje były uznawane za wzór do naśladowania. Etan bardzo wiele razy gościł go w wirtualnej rzeczywistości nigdy jednak nie miał nadziei na to, że zobaczy go na żywo.

                   Nagle całe opanowanie jakie miał nawet prężąc się na baczność przed przypominającym boga Ósemką się ulotniło. Przypomniał sobie niewybredne konfiguracje ich ciał kiedy to brał mistrza skoków Ezrę z każdego możliwego kąta korzystając z jego nadzwyczaj elastycznych rąk i nóg a nawet kręgosłupa kiedy to chłopak sam siebie zadowalał oralnie jednocześnie będąc podrzucanym przez Etana, którego wrzący kutas wbijał się mu w odbyt. To szczególne wspomnienie przykleiło się do jego myśli jak rzep i nie chciało się odczepić. Czuł, że ma erekcję – poczuł wielkie rozczarowanie, całe przygotowania i nowoczesne technologie zdały się na nic. Strój mimo wszystko zawiódł jednak teraz całkiem nieźle go ukrywał. Zgarbił się nieco pomagając napiętym do granic obwodom i elektrycznym pasom, które chciały opanować jego ciało podczas gdy Ezra pewnie szedł ku nim.

                   Przysiągłby, że wyniosły nadzwyczaj napakowany chłopak spogląda prosto na niego idąc na czele swojej klasy tuż za nauczycielem i kołysząc wielkimi barami z lewa na prawo. Z lewej strony usłyszał warknięcie. Chłopak wyglądał doskonale. Wiele lat pływania i akrobacji wspaniale ukształtowały jego muskuły Etan natomiast aż zakaszlał gdy jego spojrzenie padło na… dosłownie mikroskopijne wybrzuszenie w kombinezonie pływackim. Właściwie było widać jedynie ochraniacz odstający nad skórę minimalnie. Ezra jednak nie był doskonały najprawdopodobniej nie był posiadaczem imponującego tak jak jego mięśnie sprzętu poniżej pasa. Z lewej strony usłyszał kpiący śmiech. Odwrócił się w tamtą stronę i uchwycił szydercze spojrzenie Zetara, który bez skrępowania wpatrywał się w jego krocze. Ezra momentalnie się zaczerwienił, a reszta jego kolegów osłoniła go i jakby wchłonęła aby szedł schowany za nimi teraz w drugim rzędzie.  

    – Witaj Tade! – Ósemka bardzo ostro przywitał towarzyszącego chłopakom mężczyznę, który prowadził całą grupę. Etan dopiero teraz zwrócił na niego uwagę.

                   W przeciwieństwie do Ósemki obcy nauczyciel nawet nie nosił regulaminowego kombinezonu. Miał na sobie jakby długie spodnie – ta część ubioru była znana Etanowi jedynie z książek od dawna wyszły one z mody, a później stały się wręcz wulgarne w swej prostocie. Był to odporny na środki chemiczne materiał pozbawiony absolutnie wszystkich układów. Sam materiał. Opinał ciasno umięśnione nogi wydatne wybrzuszenie z wyraźnie odbijającym się penisem i kończył się o wiele za nisko nie zakrywając nawet pępka na brzuchu dokładnie pozbawionym wszelkich włosów! Pępek był jedną z części ciała którą pokazywano bardzo rzadko, to była intymność pośród intymności pokazywanie go publicznie było niemal złamaniem zasad dobrego smaku. Etan oniemiały wpatrywał się w boskie mięśnie brzucha, piersi i ramion Tade’a. Były wprost ogromne całe w sieci grubych żył i ścięgien. Ukradkiem zobaczył podobne reakcje na twarzach reszty swojej klasy. Aron zaś całkowicie oniemiał podobnie jak on i wpatrywał się w niewątpliwie potężną klatę nowo przybyłego nauczyciela.

    – Ósemka? Dawno nie mieliśmy tej… przyjemności ponownie się zobaczyć.

                   Mężczyźni spięli się i zderzyli mogącym kruszyć kamienie spojrzeniem. Obaj mocno zaciskali pięści wielkości bochnów chleba. Niemal skoczyli sobie do gardeł ostatkiem sił po sekundzie wyprostowali się i odetchnęli.

    – Witajcie uczniowie! Jestem Tade ze szkoły mistrzów w  Tamorze! Osobiście zdobyłem sześć razy z rzędu srebrne medale na olimpiadach w triatlonie, biatlonie, pływaniu stylem dowolnym oraz skokach z wysokości i zapewniam, że przekazałem moim uczniom całą moją wiedzę! Moja drużyna to najlepsi z najlepszych i dzisiejszy mecz wam to udowodni! Przegracie z kretesem!

                   Jego niski głęboki głos przenikał ich na wskroś. Odbijał się od kafli wody i tafli szkła wprawiając wszystko w specyficzne ledwo wyczuwalne drżenie i wibrację. Etanowi nieprzyjemnie zadzwoniło w zębach.

                   Ósemka prychnął pogardliwie i uśmiechnął się szyderczo.

    – Słuchajcie uważnie! Oto prawdziwy mistrz! Jednak to ja sześć razy z rzędu zdobyłem złote medale na olimpiadach w triatlonie, biatlonie, pływaniu stylem dowolnym oraz w skokach! Pod moim przywództwem rozniesiemy w perzynę tę nędzną imitację drużyny!

                   Ponownie nastała chwila ciszy gdy mężczyźni nieomal skoczyli sobie wydrapać oczy po czym nowo przybyły boski mężczyzna z wyniosłą godnością i pewnością siebie odwrócił się i odszedł na powrót w poprzednie miejsce aby na osobnym basenie przeprowadzić wstępne ćwiczenia i rozgrzewkę. Z podobną nadętą pozą tuż za nim podążyli jego uczniowie.

    – Jak zaczniemy zajęcia musimy porozmawiać więc zignoruj zalecenia Deusa. – Aron wyszeptał mu to do ucha podczas gdy Ósemka rozemocjonowanym głosem wykrzykiwał kolejne rozkazy i kolejno chłopacy w deszczu kropel wody wskakiwali do basenu. Zapowiadało się starcie tytanów podczas nadchodzącej rywalizacji między klasami.

    – O co konkretnie tobie chodzi? – Spytał ze zdziwieniem Etan podchodząc do krawędzi pływalni czekając na sygnał nauczyciela. Czuł podświadomie, że wreszcie wyjaśni się co Aron przed nim ukrywał przez poprzednie dwa dni.

    – To coś bardzo ważnego musimy spotkać się dyskretnie z Zetarem, odkryliśmy coś niebywałego. Nie uwierzysz do póki nie zobaczysz. – Aron puścił do niego oko i z impetem wskoczył do basenu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CzarodziejEmrys
  • Sama w domu

    Moi rodzice wyjechali na weekend, a moja siostra wyjechała na obóz. Zostałam w domu sama. Kiedyś miałam okropne badanie – gastroskopie. Polega na tym że pcha się wąż do przełyku, a przy tym się bardzo rzyga. Od tamtego czasu zauważyłam, że podnieca mnie wymiotowanie. Jedną z rzeczy, przez którą wymiotuję i nie cierpię tego to zapach, a właściwie smród trampek. Co mnie zadziwia, moją siostrę to podnieca. Rano ubrałam na gołe stopy, stare przepocone vansy mojej siostry, które były na mnie trochę za małe. Wiktoria kiedyś mi mówiła, że nosi tylko te trampki i nie zmienia skarpetek, bo lubi jak jej śmierdzą buty. Przyszedł wieczór, cały gorący dzień miałam na stopach jej tenisówki.

    Wzięłam swój wężyk, który ma 1,5 cm średnicy. Złapałam jeszcze swoje conversy i poszłam do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi. Na “rozgrzewkę” zaczęłam wkładać sobie palce do gardła. Na wszelki wypadek pochyliłam się nad śmietnikiem. Mam bardzo wrażliwe gardło i od razu bardzo wymiotowałam, ale nic nie wyrzygałam. Położyłam się na plecach, na podłodze i pochyliłam głowę do tyłu. Powoli zaczęłam wkładać sobie ten wężyk do buzi. Bardzo mi się chciało wymiotować. Doszłam do momentu, kiedy muszę połknąć wąż. Przełknęłam ślinę i z wielkim odruchem wymiotnym rurka wylądowała w moim przełyku. Od tego momentu co chwilę miałam ten odruch. Pchałam wężyk głębiej, bardzo powoli, żeby jak najmocniej rzygać. Zaczęłam się podniecać. Włożyłam całe 1,5 m rurki do przełyku. Przełknęłam ślinę powstałą podczas wkładania węża do gardła i sięgnęłam do swojej stopy. Zdjęłam trampka Wiktorii. Przyłożyłam go sobie do nosa. Znowu zaczęłam rzygać. Co rzygnęłam to czułam jak rurka podrażnia mi przełyk, w rezultacie nie skończyłam jednego odruchu wymiotnego, a już miałam drugi. To było nie do wytrzymania, ale mimo okropnego uczucia rurki w buzi i obrzydliwego smrodu stóp mojej siostry nie przestawałam wąchać trampka, ani nie wyjmowałam rury z gardła, bo mnie to podniecało. Mimo tego, że cały czas rzygałam starałam się skupić na smrodzie trampka. Odłożyłam trampka i zaczęłam wyjmować rurę z buzi. Wyjmowałam ją też bardzo powoli żeby znowu mocno rzygać. Wyjęłam rurę. Zdjęłam spodnie i znowu się położyłam. Otworzyłam buzię i znowu wkładałam sobie wężyk do przełyku. Tak jak za pierwszym razem co chwile miałam odruch wymiotny. W końcu włożyłam cały wąż do gardła. Sięgnęłam do drugiej stopy i zdjęłam conversa. Położyłam się na brzuchu, twarz opierając o trampka, tak aby mój nos był w jego środku. Nie mogłam wytrzymać tego ohydnego smrodu i tej rury w mojej buzi. Nie mogłam przestać rzygać. Zaczęłam się dotykać, a co raz większe wymioty bardzo mnie podniecały. Wdychając ten okropny smród trampka i non-stop rzygając doszłam do orgazmu.

    Od tego rzygania poczułam że robi mi się bardzo słabo, więc szybko wyjęłam rure z buzi i ogarnęłam pokój.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia Nowak
  • Niewolny: 2. Smak wlasnej spermy

    Rano nie dane nam było się spotkać. Musiałeś wyjechać. Krótki sms podał tylko nową wieczorną godzinę spotkania. Pozostałe ustalenia pozostały bez zmian. Miałeś prawo do tego, by zmieniać nasze spotkania. I bardzo mi się podoba podporządkowanie Tobie. W końcu byłem Twoim niewolnikiem…
    Punktualnie o 18:30 wchodziłem do biurowca. Stałeś już w hallu na dole, kiedy mnie zobaczyłeś nie witałeś się, tylko skierowałeś do windy. Jakbyśmy się nie znali… Zawsze byłeś dyskretny. Zgodnie też z Twoimi zaleceniami jechałem za Tobą kolejną windą.
    Na naszym piętrze szczęśliwie znów pustki. Nie ma też monitoringu. Ciekawe, czy to Ty o to zadałeś? Wchodzisz pierwszy do klatki, zamykam za sobą drzwi, przekręcam zamek.
    – Rozbieraj się do naga, tam rzuć rzeczy… – rozkazujesz, wskazując kąt obok muszli klozetowej. Zaczynam od dołu. To też rytuał, kiedy jestem bez spodni masz możliwość obmacania mnie. Bardzo to lubię, taki pierwszy dotyk pośladków, ich ściśnięcie. Potem chwyt za jaja. Zagarniasz je całe, razem z kutasem o ile jeszcze nie stoi… Twoja dłoń na moim ramieniu zmusza mnie do półprzysiadu.
    To ze każesz mi się rozebrać w całości oznacza, że mamy więcej czasu. Bardzo mnie to podnieca.
    Kiedy ściągam podkoszulek jestem już dokładnie przez Ciebie spenetrowany. Twój palec wchodzi w mój anus szybko i bezboleśnie.
    – Lewatywa?
    – Tak, panie.
    Ta wymiana słów wiele nam mówi. Chyba masz ochotę we mnie wejść i zerżnąć. Cieszę się na tą myśl. Chociaż z reguły posuwasz mnie rano dlatego, że jesteś wtedy pełen werwy. Kiedy zrzucam koszulkę mimowolnie zakładam dłonie na kark. Tym razem nie bijesz mnie po jajach, za to palcem penetrujesz dupę. Długo, zbyt długo jak na przygotowania do seksu analnego. Nie robisz tego mocno.. Zatem na co masz dziś ochotę?
    – Kładź się na podłogę, na plecy i liż muszlę! Obciągaj sobie…
    Twój rozkaz oznacza, że dziś nie będziesz sprawiał mi bólu. Raczej dam Ci przedstawienie, które ma Cię podniecić. Kładę się na plecy, ramionami między ścianą a muszlą, rozchylam nogi i zaczynam masować kutasa. Kafelki na podłodze są zimne, ale to nie orzeźwia i podnieca. Nogą rozchylasz mi uda, chyba po to by lepiej widzieć moje krocze. Lewą dłonią łapię się za jądra, prawą szybko stawiam kutasa na baczność. Podnoszę się nieco na ramionach by sięgnąć do deski klozetowej i … wysuwam język by ją dotknąć.
    Pan zawsze dbał o czystość i nie pozwala mi bawić się brudnymi – nie naszymi – rzeczami. Doskonale wie, że ta toaleta jest sprzątana po południu i o tej porze mieliśmy pewność, że nikt po czyszczeniu z niej nie korzystał.. Dotknąłem ceramiki i poczułem lekko słony smak. Czyżby jednak była nie dokładnie wymyta ? Nie to nie był smak moczu.. Raczej proszku do czyszczenia. Przesunąłem język na deskę, zacząłem jeździć po niej..
    Ty Panie wyłuskałeś swojego kutasa i własnoręcznie obciągałeś go. Tak, dziś robie dla Ciebie przedstawienie.
    Kiedy mój penis był już wilgotny rzuciłeś rozkaz:
    – Nogi do góry, zrób stójkę.
    O! to był dla mnie szok. Nieraz pozwalasz mi się tak bawić, ale z reguły robiliśmy do w większym pomieszczeniu. Zadanie polegało na tym, bym swojego kutasa miał nad swoją twarzą. Dzięki temu miałeś lepszy dostęp do mojego krocza. Ale wczoraj nie rozchyliłeś mi nóg. Przeciwnie przytrzymałeś je razem i nawet ciągnąłeś w górę, tak bym prawie podpierał się głową.
    – Kończ i spij! – rozkaz był krótki i konkretny. Miałem skosztować swojej spermy. W takiej pozycji było nieuniknione, że trysnę sobie na twarz. I w takiej pozycji zawsze mnie to podniecało…
    Krople precyzyjnie wpadały do ust. Dziś byłem nieco kwaśny… Jak zwykle zawsze lekko gorzkawy… Kap, kap, kap… Większy strumień. Trzepałem, przerwa, kolejna seria, teraz podłużna stróżka.
    Ty tez panie doszedłeś, ale wylałeś Swą spermę do sedesu. Dlaczego?! Czyżbym dziś nie był godny ?
    – Ubieraj się i spadamy…
    Nie powiedziałeś już nic, mnie nie wolno pytać bezpośrednio.
    – Jutro rano, jak zwykle…
    Wyszedłeś, nie zaczekawszy aż się ubiorę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    niewolny
  • Mama. przygoda zycia

    Witam, historia którą chcę wam opowiedzieć miała miejsce, a właściwie rozpoczęła się dwa lata temu. Jest ona oparta na faktach (80% prawdy, 20% fikcji).

     

    Mieszkam na południu polski, wraz z moimi rodzicami i młodszym bratem, Nazywam się Marek, 18 lat. jestem ciemnookim szatynem, wysportowana sylwetka, lecz nie za bardzo umięśniona, 175 cm wzrostu. Moja mama Marta ma 38 lat, długowłosa brunetka, szczupła, średniej wielkości piersi i jędrny tyłek. Reszta rodziny nie odgrywa w tym opowiadaniu znaczącej roli, z tego powodu pominę ich opisy.

     

    Będąc w 6 klasie pierwszy raz się masturbowałem, wtedy zaczęła się moja fascynacja kobietami, najbliższą w moim życiu kobietą była moja mama, więc to jej zacząłem poświęcać najwięcej uwagi.

    Często przymierzałem jej ubrania, w nocy jak oglądaliśmy wspólnie całą rodziną filmy, gdy rodzice zasnęli wtulałem się w mamę (zazwyczaj leżała na boku, starałem się dotknąć jej tyłka a nawet przyłożyć penisa, po pewnym czasie sen mojej matki nie był już tak twardy i zaczęła domyślać się co robię, dostałem nawet kilka razy owal, ale w taki sposób żeby nikt nie usłyszał. Czas mijał a ja bezskutecznie próbowałem z tym walczyć.

     

    Pewnego razu około dwa lata temu, tato musiał pojechać na tydzień do Krakowa a następnie na kilka dni do Warszawy (pracuje w firmie budowlanej i miał za zadanie spotkać się z inwestorami). były to wakacje więc brat pojechał na dwa tygodnie do kuzynów do Gdańska, ja zostałem sam z mamą która wzięła półtora tygodnia zaległego urlopu aby odpocząć. często w okresie wakacji miała firmowe spotkania integracyjne, lub urodziny/imieniny koleżanek, w tym roku tak się złożyło że większość imprez wypadała w tedy gdy mama miała wolne.

     

    Pierwszą imprezę miała w środę, ja dopiero w czwartek miałem do odebrania prawo jazdy, więc mama postanowiła że wróci taksówką. W środowy ranek uznała że nie ma w czym pójść, więc zabrała mnie do sklepu, abym doradził jej(zawsze robił to tata ale tym razem nie mógł. Kupiła sobie czarną dość krótka opinającą spódnicę i do tego luźną koszulkę z małym dekoltem. Powiedziała mi abym poszedł kupić dla nas lody a ona kupi jeszcze bieliznę. zgodziłem się bez wahania.

     

    gdy wróciliśmy do domu mama wzięła szybką kąpie, ja w tym czasie z ciekawości zobaczyłem jaką bieliznę kupiła: czarne z czerwonymi dodatkami, koronkowe stringi w zestawie ze stanikiem i czarne pończochy. trochę się zdziwiłem ale jednocześnie ucieszyłem. Widziałem jak raz ma na sobie stringi (miała dwie pary), ale nigdy nie widziałem jej w pończochach. po kąpieli zaczęła sie zbierać, poprosiła mnie jedynie o zapięcie spódnicy która miała zamek z tyłu. gdy się zebrała wyszła z domu, powiedziała że już koleżanka na nią czeka, faktycznie auto stało na podwórku.

     

    Gdy mama wróciła (ok 3 nad ranem) przebudziłem się aby napić się wody, na korytarzu minąłem sie z mamą. w oczy rzucił mi się zamek spódnicy który był z przodu, lekko z boku a nie z tyłu tak jak przed wyjściem. długo o tym myślałem.

     

    Następna impreza zapowiadała się na piątek, tym razem zawiozłem mamę (tym razem ubrana w także czarną sukienkę z dury obcisłą, poniżej pasa natomiast luźną, powiewną), obiecała mama, że jak skończy to zadzwoni po mnie. wysiadając z auta dała mi buziaka w policzek, rzadko to robi.

    Czekając na telefon od mamy oglądałem filmy w TV. nagle usłyszałem jak podjeżdża auto (mamy podświetlany podjazd z czujnikiem ruchu), było to to samo które przyjechało po mamę w środę. Gdy mama otworzyła drzwi i zaświeciło się światło w aucie. Ujrzałem wtedy że kierowcą jest jakiś mężczyzna z którym mama zaczęła się namiętnie całować. jak auto odjechało wyszedłem po mamę widząc że idzie mocno chwiejnym krokiem. jedną rękę położyła mi na ramieniu, ja natomiast swoją dałem jaj na pośladek, początkowo przez przypadek lecz nie słysząc słowa sprzeciwu tam ja zatrzymałem. Gdy weszliśmy do domu zapytałem czemu nie dzwoniła, odparła że koleżanka jej zaproponowała. Koleżanka?- zapytałem, to kim był ten mężczyzna z którym się całowałaś?, przestraszonym głosem powiedziała, że to pierwszy raz i do niczego więcej nie doszło. Drążąc temat zapytałem czy to dla niego ostatnio ściągała spódnicę?. Normalnie nie odważył bym się na taką rozmowę, ani na tak bezpośrednie pytania, ale otuchy dodawał mi stan w jakim była. Akurat doszliśmy do jej pokoju, gdy zaświeciłem światło dostrzegłem na jej pończochach i kawałku sukienki białą mokrą plamę, lecz widząc zakłopotanie mamy nie pytałem już o to. Po chwili jąkania odparła że więcej to się nie powtórzy, i błagała obiecując że zrobi dla minie wszystko co tylko zechcę, abym nie mówił tego nikomu. Usiadłem obok mamy na łóżku, i spokojnym głosem powiedziałem:

    -Wiem, że masz swoje potrzeby, dlatego nikomu o tym nie powiem, ale masz więcej tego nie robić, jeśli będziesz potrzebowała seksu powiedz mi.

         Dziękuję, ale jesteś moim synem, więc nie możemy.
        Tak, jestem twoim synem, dlatego nie będzie to zdrada, tylko powrót do miejsca z przeszłości. Do miejsc budzących pozytywne odczucia każdy lubi powracać.

    Wtedy mama popatrzyła na mnie, a ja niewiele myśląc pocałowałem ją w usta, było wart ponieważ mama to odwzajemniła. położyła się na łóżku, lekko zginając nogi w kolanach. Ja położyłem się na niej między jej nogami. całowaliśmy się tak leżąc dobrych kilka minut. Pocałunek ten przerwało zdejmowanie przez mamę ze mnie koszulki, a następnie spodni które pomogłem zrzucić. moje bokserki zrzuciła nogami mama, przez chwilę jeszcze mnie całując. Gdy byłem już nagi, złapałem mamę pod plecy i przewróciłem się z nią, tak że to ona teraz leżała na mnie. rozpiąłem zamek w jej sukience, która po chwili wylądowała na podłodze. Marta podniosła nogi do góry ściągając przy mojej pomocy stringi. Jak Już oboje byliśmy nadzy, zaczęła mnie mama ujeżdżać (nigdy nie miałem dziewczyny, a to był mój pierwszy raz więc długo nie wytrzymałem), powiedziałem o tym mamie, dodając że zaraz dojdę.

        Bardzo dobrze – odrzekła mama.
        Nie boisz się ze zajdziesz w ciążę?
        Spokojnie, zaraz po tym jak dowiedziałam się że ojciec wyjeżdża w delegację zabezpieczyła  się.

    Zalałem miejsce swojego pochodzenia dużą ilością spermy, znacznie większą niż kiedykolwiek miałem podczas masturbacji. Zmęczeni położyliśmy się obok siebie i nago zasnęliśmy.

    Gdy rano wstałem (w sumie było już południe, mamy nie było obok mnie, przestraszyłem się ze to było jednorazowe zajście i więcej się nie powtórzy, zauważywszy że nasze ciuchy wraz z bielizną są porozrzucane po pokoju, przeszedłem po domu ciągle nago zobaczyć gdzie jest mama, lecz nigdzie jej nie było.

    Proszę o opinię, jest to moje pierwsze opowiadanie. napisałem je aby podzielić się  innymi moimi przeżyciami. Jeśli się podobało napiszę kontynuację.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    a b
  • WitcherVerse – Triss opuszcza Loze

    -Nie wydaje mi się, żeby to skończyło się dla Ciebie dobrze. – Powiedziała Keira unosząc kielich wina do swoich ust.
    -Może zapomniałaś, ale jesteśmy tajną organizacją której celem jest detronizowanie władców. Chyba nie oczekiwałaś od nas radosnego pożegnania i życzeń szczęścia?
    -Nie mam zamiaru w jakikolwiek sposób próbować zakłócić działań Loży, macie na to moje słowo. – Twardo zapewniła Triss. Keira zaś milczała. – Poza tym, znamy się wszystkie od wieków prawda?
    -Prawda, coś w tym jest. – Keira siorbnęła wino. Jasno było widać, że ten argument nie robił na niej żadnego wrażenia.
    -W ogóle nie powinnam do was przystawać. – Triss patrzyła na nią błagalnie. – Proszę, Keira, pomóż mi. Jestem pewna, że uda Ci się przekonać resztę.
    -Mogłabym spróbować. – Stwierdziła Keira, a jej butny uśmieszek stał się jeszcze bardziej ostry. – Co mi zaoferujesz w zamian?
    -Czego byś sobie życzyła?
    -Jest coś – Keira odstawiła żywo kielich z winem na stojący opodal stolik – Jest coś co bym chciała, ale obawiam się, że możesz tego nie udźwignąć.
    -Wiesz, że muszę opuścić Lożę i jestem gotowa na wszystko.
    -Dobrze więc, skoro tak twierdzisz. O wiele bardziej podobałaby mi się ta rozmowa gdybyś była naga.
    Triss spojrzała na nią oburzona, ale i zaskoczona. Słyszała plotki o tym, że Keira lubiła towarzystwo nie tylko mężczyzn, ale i kobiet. Prawdę mówiąc, rozważała wszystkie za i przeciw. Była to jednak niska cena za wolność. Loża długo by nie przetrwała. Jej koleżanki wikłały się w coraz bardziej skomplikowane i zbyt trudne dla nich gierki. Była pewna, że wkrótce ich działania ujrzą światło dzienne. Dlatego im szybciej opuści ich szeregi tym lepiej. 
    Uniosła ręce, decydując się, żeby rzucić zaklęcie które zniknie jej ubranie, kiedy Kiera potrząsnęła głową.
    -Nie moja droga, zrób to klasycznie.
    Wahając się nieco, Triss zaczęła rozpinać guziki swojego ubrania. Znały się od dawna, konkurowały ze sobą, przyjaźniły się. Teraz stała przed nią i rozbierała 
    się. Nie pomagało też to, że Keira była wyjątkowo podekscytowana całą sytuacją, a wyraz jej twarzy był jeszcze bardziej pyszny niż zwykle.
    Najpierw zdjęła buty, potem spodnie i dopiero tunikę. Całość zajęła jej dłużej niż myślała. W przeciwieństwie do Keiry która zwykle nosiła kolorowe suknie, Triss wolała bardziej funkcjonalny ubiór. Zarumieniła się gdy stała przed nią tylko w bieliźnie.
    -Wszystko, moja droga.
    Była czerwona jak burak gdy zdejmowała biustonosz. Ręce zdawały się opierać jakby miały własna wolę. Było trudniej niż się spodziewała. Stawiała czoła wielkim niebezpieczeństwa bez mrugnięcia okiem, a teraz zwyczajne rozebranie się przed Keirą było dla niej wyjątkowo upokarzające. Wzięła głęboki wdech i zsunęła majtki, niedbale odrzuciła je na bok z udawanym niedowierzaniem. Nagle poczuła się zawstydzona i zasłoniła się rękoma. 
    -Teraz, wykorzystam mój głos w poparciu twojej prośby. W zamian, będziesz spełniać moje zachcianki tego wieczoru, zrozumiałaś?
    Triss pokiwała głową. Nie specjalnie uśmiechało jej się spędzenie nocy z Keirą, ale też nie czuła się bardzo wykorzystana. Było to nowe przeżycie, po którym miała być wolna.
    -Cudownie. Oprzyj swoje dłonie na głowie i obróć się dookoła powolutku. Chcę przyjrzeć się temu twojemu pięknemu ciału.
    Triss obracała się wedle rozkazu, zawstydzona tym, że jest niczym obraz lub rzeźba wystawiona na widok. Keira zawsze była egoistką, odpychało ją pokazywanie się dla jej zadowolenia. Pomimo to, zauważyła lekko przerażona, że robi się wilgotna, a jej sutki twardnieją.
    -Teraz rozumiem dlaczego tylu mężczyzn wariowało na twoim punkcie. Podejdź tutaj do mnie i zdejmij mi buty.
    To przyszło jej z łatwością. Triss usiadła u stóp Keiry i zaczęła zdejmować jej wyszukane buty.
    -Moje stopy są wyjątkowo zmęczone. Może pomasujesz je dla mnie?
    Triss skinęła posłusznie głową i zaczęła ugniatać stopy Keiry, podciągając jej sukienkę do góry, masując jej podeszwy, kierując się aż do łydek. Triss coraz bardziej się podniecała. Było coś niesamowicie erotycznego w usługiwaniu Keirze.
    Keira spojrzała w dół na swoją rywalkę z wyraźną satysfakcją. Przypominała sobie ile to razy Merigold wmanewrowała ją w szamotaninie na szczeblu władzy. Rozkoszowała się jej pokorną postawą. 
    Masaż był wspaniały i Keira nie odzywała się przez chwilę, po prostu dała Triss swoje stopy w jej delikatne dłonie. Lubiła Triss. Prawda, była uparta i ciężko się z nią współpracowało, ale gdyby ją trochę przytemperować i umieścić w odpowiednim miejscu byłaby wspaniałą towarzyszką.
    Widziała, że Triss również jest pobudzona. Jej oddech był nierówny, gdy jej dłonie ruszały się w górę i w dół, czasem nawet z jej ust wyrywał się krótki pomruk przyjemności. To pewnie przez to, że jest taka uległa wobec mnie, myślała Keira z zadowoleniem. Siedziało to w jej umyśle. Teraz, nie powinno być problemu z ponownym przymuszeniem Triss do podobnej przysługi w przyszłości. Loża była potężna, a Triss nie będąc jej członkiem musiałaby się mocno targować o jej usługi.
    Z tą piękną myślą w głowie, Keira ściągnęła przez głowę swoją sukienkę i położyła dłoń na głowie Triss, przysuwając ją do swojej cipki. Triss nie potrzebowała wskazówek i sama ściągnęła jej majtki i łapczywie zaczęła lizać jej cipkę.
    Nigdy tego nie robiła, to była jasne dla Keiry. Ale entuzjazm z jakim to robiła był godny podziwu. Dotyk jej języka była cudowny, gdy wędrował po całej cipce i napierał na łechtaczkę. Przyjemnym również było patrzenie w dół na Triss której twarz aż błyszczała od soczków, jej zmysłowe kasztanowe włosy opadające na oczy. Z jęknięciem podniecenia Keira przycisnęła głowę Triss mocniej do swojego łona.
    -Merigold, moja droga, jesteś pierwszorzędną mineciarą. – Podyszała przez chwilę zanim dokończyła. – Wiesz, absolutnie uwielbiam gdy ktoś bawi się moją dupką, może tak włożysz mi tam swój malutki paluszek, co skarbie?
    Triss się podporządkowała. Nigdy by nie pomyślała, że będzie palcować jej tyłek. Co gorsze podobało jej się to, z każdym życzeniem Keiry przechodził ją przyjemny dreszczyk.
    Z ustami Triss na cipce i palcem w tyłku, Keira nie potrzebowała dużo czasu aby zacząć szczytować. Gdy czuła, że się zbliża orgazm, podniosła nogi i zacisnęła je na głowie Triss. Zawsze podczas orgazmu doznawała obfitego wytrysku. A właśnie doszła, jej soki tryskały po całej twarzy Triss. Czuła jak wykonuje ona instynktowne ruchy, żeby się odsunąć, ale trzymała ją mocno nogami.
    Gdy już wszystko minęło, Keira rozluźniła nogi i opadła na fotel.
    -No proszę, Merigold, wyglądasz uroczo, cała w moich soczkach.
    Triss łapała oddech, po cichu wycierając oczy. Była wyraźnie nadal podniecona, Keira z przyjemnością patrzyła jak z jej cipki kapały krople.
    -Moja droga, chciałabyś pewnie też dojść?
    Triss nie mogła wydusić z siebie ani słowa. Jedynie pokiwała głową.
    -Obawiam się, że nie jestem za lizaniem innych, ale sama to uwielbiam. Ale możesz się podotykać sama, na podłodze, przede mną.
    Triss wzdrygnęła się. Kolejne poniżenie ze strony Keiry, właśnie dostała od niej pozwolenie na masturbowanie się. Nie mogła się oprzeć. Prawie wbrew swojej woli usadowiła się na ziemi i rozchyliła nogi, delikatnie dotykając się po cipce.
    Keira sięgnęła po kielich wina, napiła się.
    -Moja droga, obawiam się, że nie była z tobą do końca szczera. Pomogę ci owszem, ale moje poparcie to za mało. Będziesz musiała przekonać do siebie jeszcze Filippę i Shealę.
    -Co!? – Triss była zszokowana
    -Oj nie przejmuj się tym kochana, obie na pewno będą chętnie zawrzeć z Tobą taki sam układ jak ja. Podobałoby ci się to prawda? Byłabyś zadowolona usługując im.
    Normalnie tam myśl byłaby dla Triss odrażająca. Teraz, w takim podnieceniu, jęk przyjemności wydarł się z jej ust.
    -Tak jak myślałam. Obawiam się tylko, że ich upodobania są nieco bardziej wyrafinowane niż moje.
    Keira wypiła do dna wino i odstawiła kielich.
    -Filippa będzie chciała najpierw wychłostać twoją zgrabną pupcie, nim dopuści twoje usteczka do swojej szparki. Taka jej przyjemność.
    Triss wyobraziła sobie siebie klęczącą z twarzą przy podłodze i komnatach Filippy, z wypiętym, czerwonym tyłkiem. Czuła, że te myśli zbliżają ją do orgazmu.
    -A co do Sheali, cóż, jest po prostu zołzą. Na pewno wykorzysta cię w jakiś wymyślny sposób. I tego jestem więcej niż pewna. Zatęsknisz wtedy za razami które wymierzy ci Filippa.
    Keira zaśmiała się.
    Triss wzdrygnęła się na myśl bycia zabaweczką Sheali. Nigdy za sobą nie przepadały, więc Sheala mogłaby wykazać się okrucieństwem wobec niej. Musiała jednak zrobić wszystko, żeby opuścić Lożę. Wraz z rozchodzącym się śmiechem Keiry, po pomieszczeniu rozszedł się głośny jęk Triss. Właśnie doprowadziła się do orgazmu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mazoga

    Taki pomysł, żeby popisać coś w temacie gier. Może i coś innego wezmę na tapetę poza wiedźmińskimi dziewczętami.

  • Dorotka – Wakacje w Chorwacji, pierwszy anal

    Nadchodziło lato i razem z Dorotką mieliśmy ochotę na odpoczynek w jakimś ciepłym miejscu nad morzem. Padło na Chorwację, którą polecili nam rodzice Doroty łącznie z apartamentem w miejscowości Mimice na Riwierze Makarskiej. Nasza córeczka miała już dwa latka, więc spokojnie mogliśmy ją zostawić u dziadków, co zresztą zrobiliśmy. Moja żona zarezerwowała nam miejsca w tym apartamencie pożegnaliśmy się z rodzicami, dzieckiem i pojechaliśmy na wymarzone wakacje.

    Po kilkunastu godzinach podróży dojechaliśmy nad piękne, słoneczne i gorące Chorwackie wybrzeże. Przywitaliśmy się z właścicielami pensjonatu, którzy zaprowadzili nas do naszego apartamentu z olbrzymim tarasem oraz z widokiem na morze. Ja zająłem się rozpakowanie bagaży a moja ukochana szybko zrzuciła ciuszki i w stroju Ewy zaczęła zażywać słonecznych kąpieli na tarasie, który położony był tak, że postronne osoby nie mogły widzieć, co się na nim dzieje z wyjątkiem okienka na klatce schodowej prowadzącej na strych. Po rozmieszczeniu wszystkich gratów i ciuchów w szafach dołączyłem do mojej seksownej żonki siadając przed nią i pieszcząc jej zgrabne stópki, co lubiłem robić godzinami.

    Wieczorem zjedliśmy kolacje i już w zasadzie po ciemku uprawialiśmy upojny seks na tarasie na materacu przyniesionym z sypialni – było cudownie. Zmęczeni szybciutko wróciliśmy do pokoju gdzie zasnęliśmy. Nazajutrz obudziło nas pukanie do drzwi. Zaspany poszedłem otworzyć a tam zaskoczenie za drzwiami zobaczyłem Roberta – kochanka mojej żony. Później dowiedziałem się, że wszystko było dokładnie ustawione i zaplanowane przez moją Dorotkę. Najpierw widokiem kochanka żony zdenerwowałem się, ale po dłuższym przemyśleniu przyszło podniecenie i przypomnienie tego, co robili pamiętnego sylwestra. Robert miał pokój naprzeciwko naszego apartamentu. Muszę nadmienić, że na tym piętrze a było to ostatnie piętro nie licząc strychu były tylko te dwa apartamenty.

    Robert zmęczony podróż położył się spać a ja z Dorotką po śniadanku poszliśmy nad morze poszukać sobie jakiegoś ustronnego miejsca. Troszkę pochodziliśmy i znaleźliśmy mała plażę w sam raz dla nas. Dorotka szybciutko zrzuciła ciuszki i nagusieńka wskoczyła do cieplutkiego morza. Ja rozłożyłem parasol leżaczki i usiadłem popijając piwko obserwowałem moją piękną żonę jak pluska się w wodzie. W między czasie na „naszą” plażę przyszły jeszcze trzy osoby jeden facet i dwie panie jedna na oko 25 a druga 55 lat a chłopak w wieku młodszej jak się później okazało Niemcy – małżeństwo z mamą dziewczyny. Zacząłem się zastanawiać jak Dorota wyjdzie z morza bez ubrania, ale po chwili okazało się, że panie szybko zrzuciły staniki pozostały toples. Dorotka jeszcze jakiś czas pluskała się w wodzie, po czym wyszła i bez skrępowania zaczęła się wycierać ręcznikiem. Chłopak obserwował ją bardzo intensywnie i co jakiś czas odwracając się do pań cos z nimi dyskutując. Panie po jakimś czasie wskoczyły do wody a chłopak zaczął czytać gazetę od czasu do czasu obserwując opalającą się Dorotkę. Minęła dłuższa chwila i mama z córeczką wyszły z wody zaczęły się wycierać i również zrzuciły majteczki jak moja żonka. Młoda Niemka nie była zbyt atrakcyjna – bardzo chuda praktycznie bez piesi i z krótkimi włosami i jak dla mnie brzydką twarzą. Za to mama jej była seksowna, lekko puszysta z dużym biustem i pięknym uśmiechem oraz z bardzo zadbanymi stopkami a jest to mój fetysz. Niemiec widząc, co zrobiła żona z teściową również pozbył się odzienia i tekstylny pozostałem tylko ja. Nie na długo zresztą, bo, po jakim czasie starsza z pań podeszło do nas i gestami (nie znamy niemieckiego) zasugerowała abym i ja pozbył się odzienia. Trochę się krępowałem, bo moje przyrodzenie po pierwsze było mniej okazałe od jej zięcia, a po drugie obserwując jej bujające się piersi i cipkę z obfitymi wargami mój penis był w stanie wzwodu. Dorota widząc moje ociąganie się wstała podeszła i zsunęła mi slipki. Panie zachichotały widząc moja erekcję coś skomentowały między sobą i wróciły do swoich czynności a my do swoich. Na plaży siedzieliśmy do wieczora, po czym wróciliśmy do naszej kwatery jak się okazało Robert już wypoczął i przygotował dla nas kolacje na naszym terasie. Dorota wzięła prysznic i po nabalsamowaniu się wyszła do nas na taras oczywiście bez odzienia. Teraz ja udałem się wziąć prysznic. Gdy wróciłem zastałem moją żonkę na kolanach u nagiego Roberta. Nie mając innej możliwości podniecony skonsumowałem kolację, do której Robert zakupił u gospodarza pyszne winko.

    Po kolacji zostałem poproszony o wejście do pokoju, co uczyniłem i wielce podniecony słuchałem odgłosów pieszczot i seksu dochodzących z tarasu. Po dłuższym czasie najpierw do pokoju wszedł Robert pożegnał się ze mną i poszedł do siebie. Następnie przyszła moja żona, podeszła do mnie pocałowała mnie w usta – po jej twarzy spływała sperma Roberta. Usiadła koło mnie ręką doprowadziła mnie do finału, po czym wzięła prysznic powiedziała, że dzisiaj śpi z Robertem i wyszła do niego całkiem nago. Cóż było robić, wypiłem jeszcze troszkę wina i położyłem się spać myśląc cały czas, co oni robią u niego w apartamencie. Szybko zasnąłem budząc się dopiero rano, gdy poczułem zapach smażonej jajecznicy, którą przygotowywała moja ukochana. Podała mi śniadanie, podczas którego oświadczyła, że dzisiaj z Robertem chce spróbować seksu analnego. Zacząłem protestować, ponieważ ja nigdy nie mogłem tego zrobić, a na samo wspomnienie, że bym chciał Dorota bardzo się denerwowała i mówiła, że ta część ciała do tego nie służy. Teraz ona chciała tego spróbować i to nie ze mną, ale z kochankiem, jako pierwszym. Moje protesty na nic się zdały. Powiedziała, że i tak to zrobi, więc nie ma sensu bym się spalał, jeśli chcę być przy tym obecny. Po godzinie przyszedł Robert przynosząc irygator i żel nawilżający. Wszyscy przebraliśmy się i udaliśmy się na plażę. Cały czas rozmyślałem, co to będzie wieczorem do tego stopnia, że nie zauważyłem jak młoda Niemka zrobiła loda swojemu mężowi na plaży.

    Wieczorem po przyjściu z plaży i wzięciu kąpieli Dorota poprosiła mnie abym zrobił jej lewatywę, co uczyniłem z wielką ochotą i ogromnym podnieceniem. Miło było wkładać irygator do jej drugiej dziurki, jak dla mnie do tej pory zakazanej. Po wypróżnieniu jeszcze raz wzięła prysznic, nabalsamowała się i ze zrobionym przeze mnie drinkiem wyszliśmy na taras w oczekiwaniu na przyjście kochanka. Byłem bardzo zdenerwowany i zarazem podniecony cały czas siedziałem na tarasie ze sterczącym fiutem. Po drugim drinku przyszedł Robert pocałował Dorotkę wziął ją na ręce i zaniósł do naszego łóżka mówiąc, że może być głośno, więc lepiej zrobić to w pokoju. Mnie przypadło siedzieć w fotelu i przyglądać się rozwojowi wydarzeń. Na początku zaczęli się pieścić Robert lizał jej cipkę i pupkę a ona całowała jego członka oraz wsuwała go do ust. Ja przyglądając się całej sytuacji zastanawiałem się jak jego ogromny członek zmieści się w tyłku mojej żony. Po pieszczotach przyszedł czas na właściwą zabawę. Robert zaczął intensywniej pieścić pupkę Dorotki, liżąc ją tam i próbując wepchnąć jej tam język. Kazali mi podać żel po cym Dorotka klęknęła wypięła pupkę w moim kierunku abym wszystko widział, a Robert wycisną na nią żel i zaczął pieścić palcem jej dziurkę mówiąc przy tym żeby się rozluźniła. Po kilkunastu minutach pieszczenia pupci delikatnie zaczął wpychać do środka palec, który ku mojemu zdziwieniu wszedł do środka bardzo sprawnie. Dorota, co było widać naprężyła przy tym całe swoje ciało mocno zaciskając odbyt na palcu kochanka. Ten znowu zaczął szeptać, aby się rozluźniła. Gdy to uczyniła zaczął wpychać jej do pupy drugi palec, który po chwili już z większym oporem, ale wszedł do środka. Chwilę masował ją w ten sposób ona jęcząc cichutko zaczęła pieścić paluszkami swoją cipkę. Po jakimś czasie Robert wyjął z niej palce wziął żel psiknął na jej pupkę i swojego członka rozmasował go po nim i zaczął delikatnie wprowadzać go do odbytu mojej żony. Członek jego powolutku wsunął się do jej dziurki, gdy doszedł do końca Dorota krzyknęła i przytrzymała Roberta. Trwali tak przez jakiś czas, po czym Dorota powiedziała już i Robert zaczął delikatnie posuwać ją w pupę. Robił to coraz mocniej i mocniej a ona jęczała cały czas masując sobie cipkę. Następnie Robert wyjął swojego fallusa i obrócił ją na plecy i znowu włożył w jej pupę członka posuwając ją coraz mocniej. Po jakimś czasie znowu zmienili pozycję tym razem on się położył a ona usiadła na jego fiuta tyłem do jego twarzy i już sama ujeżdżała go, cały czas przy tym masując sobie się. Znowu Dorota uklęknęła i Robert zaczął posuwać ją od tyłu. Trwało to dłuższą chwilę i najpierw doszła ona jęcząc przy tym mocna a potem Robert spuszczając się jej do odbytu. Wyjął swojego członka i położył się na łóżku a Dorota zmęczona dalej pozostała w tej pozycji wypinając dupkę z bardzo mocno czerwonym i otwartym odbytem. Po chwili odpoczynku Robert wytarł swojego fiuta ręcznikiem i poszedł do pokoju. Mnie zaś przywołała żona i kazała położyć się na łóżku, po czym kucnęła nad moją klatką i cała sperma kochanka wypłynęła na mnie. Następnie kucnęła nad moją twarzą i kazała wylizać do czysta, co zrobiłem waląc przy tym konia. Dorota zeszła ze mnie i położyła się na łóżku ja wstałem nawilżyłem członka i chciałem wejść w nią, ale nie pozwoliła mi twierdząc, że to tylko może Robert. Wtedy poczułem ogromną zazdrość. Ona nie zważając na nic wyciągnęła do mnie stópki kazała się pieścić po nich i że mam się sam zadowolić co uczyniłem.

    Po tej całej akcji zasnęliśmy i spaliśmy aż do rana. W ciągu tego wyjazdu seks analny Dorota uprawiała jeszcze kilkukrotnie cały czas z Robertem. Mieliśmy również przygodę z poznanymi na plaży Niemcami, ale to następnym razem opiszę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    feetek
  • Z kolegami na basenie.

                Kiedy miałem 16 lat i byłem jeszcze w trzeciej klasie gimnazjum, moja szkoła co tydzień organizowała wyjazdy na basen. Lekcje pływania – ku nieszczęściu młodzieży – były obowiązkowe, ale pod sam koniec gimnazjum i tak nikomu nie chciało się nic robić, więc frekwencja wyjść na basen znacznie zmalała. Można wręcz powiedzieć, że z samej mojej klasy ponad połowa uczniów przestała uczęszczać na te lekcje, jednak były to głównie dziewczyny, tak więc zazwyczaj na basen wliczając mnie, przychodziło około 10 chłopaków.

                W szatni, podniecenie na widok drugiego młodego, nagiego mężczyzny nie było przez nas uznawane za nic specjalnie nienormalnego. Tłumaczyliśmy to przed sobą wiekiem i „buzującymi hormonami” – nikt z pewnością nie uznawał się za geja albo bi. Jestem jednak pewien, że ze mną było inaczej. Specjalnie przebierałem się w szatni jak najwolniej się dało – wprost uwielbiałem podziwiać nagie ciała moich kolegów. Prawie wszyscy w naszej klasie uprawiali jakiś sport, a ci którzy akurat tego nie robili i tak byli chudzi. Kochałem patrzeć, jak ze swoich wysportowanych, ponętnych ciał powoli i bezwstydu zdejmują kolejne części garderoby. Podziwiałem ich kształtne brzuchy, delikatne szyje i smukłe nogi. Większość z moich kolegów nie miała wtedy jeszcze żadnego znacznego owłosienia, więc ich skóra wydawała się jeszcze bardziej aksamitna i delikatna. Kiedy moi koledzy po kolei zdejmowali bieliznę, nie mogłem powstrzymać erekcji. Patrzyłem wtedy na ich gładkie, jędrne pośladki i nieowłosione łono. Ledwo mogłem powstrzymać się przed okrzykiem podziwu na widok ich wielkich jąder, zwisających spokojnie w mosznie łączącej się z rozmaitego kształtu i rozmiaru prąciem. Fiuty niektórych moich kolegów były naprawdę imponujących rozmiarów, szczególnie kiedy w trakcie rozmowy w szatni i porównywania ich z przyrodzeniem innych kolegów, nabrzmiewały, prezentując nieprawdopodobnych rozmiarów wzwód. Miałem wtedy okazję podziwiać widoczne pulsujące żyły na kutasach innych chłopców z lekko lub w całości obciągniętym napletkiem, odsłaniającym piękny, lśniący żołądź ich prącia. Mimo tego, jak bardzo podniecał mnie widok nagich ciał moich rówieśników, starałem nie być w centrum uwagi w szatni. Bynajmniej nie miałem kompleksów – moje ciało, mimo, że prawie w ogóle nie przejawiające pojawienia się jakiegokolwiek owłosienia, było smukłe i całkiem nieźle wyrzeźbione. Moje własne przyrodzenie również nie zawodziło moich oczekiwań. Jądra miałem kształtne, a skórę moszny je okalającą uwielbiałem pieścić ze względu na jej aksamitną gładkość. Mój kutas nie był zbyt szeroki, ale w zwisie osiągał zadowalającą długość, a we wzwodzie stawał na baczność prezentując swoje dodatkowe 15 cm. Przebierałem się więc trochę na uboczu, ukradkiem podziwiając jedynie boskie ciała moich kolegów z klasy, ale nie biorąc udziału w rozmaitych zabawach w szatni, takich jak np. porównywanie ze sobą wielkości przyrodzenia. Bałem się bowiem, że mój entuzjazm na widok nagich chłopców zostanie łatwo zauważony i zostanę wyrzucony z mojego kręgu przyjaciół.

                W mojej klasie lubiłem praktycznie wszystkich, jednak tylko z kilkoma osobami byłem naprawdę blisko, do tego stopnia, że nazwałbym ich swoimi przyjaciółmi. Miałem ze dwie naprawdę bliskie koleżanki i tyle samo przyjaciół płci męskiej – Janka i Grześka. Janek był obiektem znacznego zainteresowania wśród dziewczyn. Był całkiem bystry, mimo że, jak wtedy prawie każdy, nie miał zbyt dobrych stopni. Od wielu lat profesjonalnie grał w piłkę nożną, więc był osobą bardzo wysportowaną. Będąc w szatni na basenie wielokrotnie zwracałem uwagę na jego niesamowite ciało i piękne przyrodzenie. Jądra Janka były duże jak wszystkich, jednak to jego fiut był imponujących rozmiarów – w zwisie często widziałem jak lekko zawija się, dając tym świadectwo swojej długości. Penisa Janka nie widziałem jednak nigdy w stanie erekcji – mogłem go sobie jedynie wyobrażać. Z Jankiem przyjaźniłem się od pierwszej klasy podstawówki i od tamtej pory zawsze znajdowaliśmy się razem w klasie. Grześkowi szło lepiej w nauce, niż w sporcie – miał jedne z najwyższych stopni w klasie, a wśród chłopaków w naszej klasie zdecydowanie znajdował się na czubku piramidy naukowej. Podobnie jak ja, nie potrzebował sportu – jego ciało było smukłe i pięknie wyrzeźbione, jego brzuch gładki, z lekko zarysowanymi mięśniami brzucha. Grzesiek był odrobinę ciemniejszej karnacji niż reszta chłopców, ale to co w jego ciele zwracało moją uwagę była jego smukła i delikatna szyja. Ten wąski kawałek ciała, podniecał mnie w prawie takiej samej mierze, co przyrodzenie mojego kolegi. Moszna Grześka była trochę bardziej podkurczona, a jego członek, mimo że w zwisie nie największy, we wzwodzie osiągał imponujące rozmiary, którymi pobijał długość prącia większości innych chłopaków z klasy.

                Lekcje pływania trwały zazwyczaj 90 minut. Tak jak już wspominałem, pod koniec roku szkolnego i tak nikomu nie chciało się tak naprawdę ćwiczyć, woleliśmy korzystać ze zjeżdżalni, czy też pluskać się w mniejszym basenie z cieplejszą wodą. Mimo tego, nauczyciel kazał nam pływać na głównym basenie sportowym przynajmniej 30 minut, później dając nam czas na zabawę.

                Pewnego upalnego dnia, na około miesiąc przed końcem szkoły, mi, Jankowi i Grześkowi wyjątkowo nie chciało się ćwiczyć; w autokarze wiozącym nas na basen rozmawialiśmy o tym, jak bardzo wolelibyśmy po prostu pobawić się na mniejszym basenie, czy zrelaksować się w ciepłych bąbelkach w jacuzzi. Tego dnia na basen dotarło 9 chłopaków, wliczając do tego mnie i moich dwóch kolegów. W tak upalny i powolny dzień, ku mojej uciesze, chłopcy przebierali się znacznie wolniej i swobodniej, skupieni na rozmowach o szkole i nauczycielach, których nie cierpieli. Znów miałem okazję podziwiać, jak moi koledzy ze swoich lekko spoconych torsów zdejmują koszulki, a z dolnych partii ciała krótkie spodenki i bieliznę, odsłaniając przy tym silne, umięśnione nogi i części ciała powyżej, czyli pośladki i przyrodzenie. Zauważyłem, jak ich lekko wilgotna od potu skóra moszny przykleja się do ich pachwin i jak ich stykające się z jądrami fiuty, osiągając wzwód, powoli ciągną ze sobą ich worek, aby ten następnie opadł, oddzielając się od twardych penisów moich kolegów. Kiedy już prawie wszyscy chłopcy byli zupełnie nadzy, ze sterczącymi kutasami, zwróciłem uwagę na Janka i Grześka – stali trochę na poboczu i nie biorąc udziału w żartach panujących w szatni, przebierali się powoli co jakiś czas spoglądając na swoje ciała. Gdy tylko Janek zrzucił z siebie ubranie, prącie Grześka nabrzmiało, standardowo podkurczając skórę jego worka. Jednak wtedy zauważyłem coś bardzo osobliwego – kiedy Grzesiek zrzucił resztę swojej garderoby i stanął przed Jankiem zupełnie nagi, kutas Janka również się poruszył, aby po chwili osiągnąć pełen wzwód. W trakcie erekcji, napletek Janka zupełnie zsunął się, odsłaniając jego błyszczący, wilgotny żołądź. Jego prącie zaś, osiągnęło przewidywane rozmiary, które z pewnością były większe niż u większości osób w szatni. Stojący penis Janka był najdłuższym jaki do tej pory widziałem na żywo. Po chwili Grzesiek i Janek uśmiechnęli się przejawiając lekkie zakłopotanie, a następnie wzięli się za zakładanie strojów sportowych na swoje ciała.

                Po opłukaniu się pod prysznicami wyszliśmy na główną halę pływalni. Podeszliśmy do basenu sportowego, gdzie nauczyciel sprawdzał już listę. Na szczęście nie byliśmy spóźnieni. Nauczyciel wskazał nam kto będzie pływał na którym torze, a następnie oddalił się, aby dalej zapisywać coś w dzienniku. Wolnych torów było 4, więc zostaliśmy parami przydzieleni do konkretnych basenów, z tym że na jednym z nich musiała pływać trójka chłopców. Trener wyznaczył mnie, Janka i Grześka. Byliśmy z tego bardzo zadowoleni – zamiast rzeczywiście ćwiczyć, zaczęliśmy chlapać się wodą i podtapiać. Bawiliśmy się w zabieranie sobie części stroju kąpielowego i puszczanie ich, aby opadały na dno, tak, aby jego właściciel musiał je później wyławiać. W pewnym momencie zabawy podpłynął do mnie Janek i ściągnął mi z głowy okularki. Całe szczęście, znajdowaliśmy się w płytszej części basenu, tak więc wyłowienie okularków bez otwierania przeze mnie oczu pod wodą nie stanowiło większego problemu. Założyłem je z powrotem i podpłynąłem do Janka z zamiarem zemsty. Janek próbował ode mnie uciekać, wypływając na głębszą strefę toru i ustawiając swoje ciało równolegle względem tafli wody. Podpłynąłem więc i łapiąc za gumkę jego kąpielówek bez problemu ściągnąłem je z ciała mojego przyjaciela odsłaniając jego pupę i przyrodzenie. Upuściłem kąpielówki, które powoli zaczęły opadać na dno, w kierunku którego teraz popłynął Janek w samym czepku i okularkach aby odzyskać resztę swojej garderoby. Zanurzyłem się pod wodę, aby zobaczyć, jak mojemu przyjacielowi idzie wyławianie swoich kąpielówek, kiedy mój wzrok spoczął na okolicach jego pasa. Gdy Janek trzymał już w ręku swoje kąpielówki i odwrócił się do mnie zauważyłem, że jego kutas w pełni stoi. Patrzyłem tak na jego sterczącego fiuta jeszcze kilka sekund aż Janek, śmiejąc się z zakłopotaniem wynurzył się zakładając z powrotem kąpielówki. Zauważyłem wtedy też, że wszystkiemu spod wody przyglądał się Grzesiek, który teraz pływał tuż obok nas.

                – Panowie! – usłyszeliśmy nad sobą głos nauczyciela – Jeżeli nie macie zamiaru ćwiczyć, to zapraszam do szatni.

                – Proszę pana, ale my się tylko tak wygłupialiśmy… – Janek próbował nas bronić, ale po twarzy nauczyciela wszyscy widzieliśmy, że jego decyzja jest ostateczna.

                – Marsz do szatni! – warknął nauczyciel i wskazał palcem wyjście z basenu.

    Podpłynęliśmy we trójkę do drabinki na początku toru i wyszliśmy z basenu. Zerknąłem szybko na zegar – do końca zajęć było jeszcze około 75 minut. Ściągając czepki, szybkim krokiem udaliśmy się w kierunku szatni i prysznicy.

                – Spoko, i tak nie miałem specjalnie ochoty dzisiaj pływać – powiedział Grzesiek wchodząc do sali z prysznicami i rozbierając się. Prysznice nie były w żaden sposób od siebie odgrodzone i umocowane były na trzech ścianach sali. Wszyscy stanęliśmy przy jednej ścianie i włączyliśmy prysznice.

                – E tam, mi się całkiem podobało – powiedział Janek prawdopodobnie mając na myśli naszą małą zabawę. Jeszcze zanim zdjąłem kąpielówki, poczułem jak mi staje. Janek i Grzesiek spłukiwali się całkowicie nago, z lekko uniesionymi od podniecenia penisami.

                – Ej stary, umyjesz mi plecy – zwrócił się do mnie Grzesiek, podając mi szampon.

                – Nie ma sprawy – odpowiedziałem lekko zdenerwowany. Wziąłem butelkę od Grześka i nałożywszy na swoje dłonie trochę szamponu, zacząłem masować jego plecy. Postanowiłem, że i ja ściągnę kąpielówki. Stojąc zupełnie nago centymetry od mojego nagiego przyjaciela, masując jego łopatki, poczułem, jak moje prącie jeszcze bardziej nabrzmiewa. Stałem plecami do Janka, tak więc on nie mógł tego widzieć. Masując plecy Grześka schodziłem coraz niżej, aż moje dłonie znajdowały się tuż nad jego pośladkami.

                – Dzięki wielkie – powiedział do mnie Grzesiek odwracając się w moim kierunku. W tym samym momencie poczułem, jak coś lekko uderza w mojego stojącego kutasa. Był to równie jak mój nabrzmiały członek Grześka, z lekko podkurczoną pod nim moszną. Z tyłu poczułem, że pod tym samym prysznicem, co ja staje również Janek, a po odwróceniu wzroku w jego stronę zauważyłem, że również on osiągnął pełną erekcję.

                – Czy teraz je mogę cię umyć? – zwrócił się do mnie Grzesiek przenosząc wzrok z mojego prącia na moją twarz.

                – Jasne – odpowiedziałem i w tym samym momencie poczułem, jak śliska od szamponu dłoń Grześka obejmuje mojego pulsującego od podniecenia fiuta. Grzesiek zaczął wodzić po moim przyrodzeniu z góry na dół, powoli pieszcząc moje prącie od nasady, przez trzon, aż po samego żołędzia, który teraz odsłonięty spod napletka, napęczniał do nieprawdopodobnych rozmiarów. Czułem jak powoli fala gorąca ogarnia moje ciało od podbrzusza, aż po odbyt. Zerknąłem w prawo i zobaczyłem, jak na pytający wzrok Grześka, Janek odpowiada delikatnym skinieniem głowy. Grzesiek drugą dłonią objął teraz kutasa Janka, który zdawał się rosnąć z sekundy na sekundę. Obróciłem się lekko w prawo i teraz twarzą zwracając się w stronę Janka, pocałowałem go w usta. On zaś przybliżył swoje nagie ciało do mojego i dał mi przyzwolenie, abym go pieścił. Obiema dłońmi gładziłem więc jego ciało powoli dążąc nimi do szpary między jego pośladkami. W tym samym czasie Grzesiek, z naszymi fiutami wciąż w jego dłoniach, ukląkł i przybliżył nasze twarde kutasy do swojej twarzy. Kiedy już dotarłem dłońmi do pośladków Janka, a on do moich, oboje palcami zaczęliśmy dotykać swoich dziurek. Prawie w tym samym momencie wydaliśmy cichy jęk rozkoszy, cały czas się całując. Poczułem, że powoli dochodzę. Zacząłem nieregularnie podkurczać podbrzusze i razem z Jankiem wydawać ciche jęki. Poczułem, jak po całym moim ciele, od ust całujących Janka, przez odbyt przez niego dotykany, aż po moje prącie ściśnięte w dłoni Grześka, przepływa fala gorąca, która następnie przeradza się w uczucie wypełnienia mojego kutasa i rozrywający orgazm, któremu towarzyszy sperma wystrzeliwująca z mojego prącia wprost na twarz Grześka. Prawie w tej samej chwili poczułem, jak przez ciało Janka przechodzi spazm rozkoszy, a jego odbyt zaciska się na moim palcu. Zobaczyłem jak na twarzy Grześka ląduje kolejna porcja spermy, tym razem ściekająca również na jego tors i do ust. Grzesiek wstał i pozwolił nam zlizać nasze nasienie z jego klaty i twarzy. Następnie wszyscy we trójkę zaczęliśmy całować się z języczkiem, przekazując sobie do ust spermę pozostałą w buzi Grześka. Chcąc się mu odwdzięczyć uklękliśmy – ja przed Grześkiem, tak, że moje usta były na wysokości jego sterczącego prącia, a Janek za nim, w taki sposób, że jego twarz znajdowała się na wysokości pośladków Grześka. Grzesiek lekko się wypiął, odsłaniając przed Jankiem swój odbyt, tak więc ja musiałem się jeszcze trochę przysunąć, aby wargami sięgnąć kutasa Grześka. W momencie, w którym Janek włożył swój język w dziurkę Grześka, wydał on ciche jęknięcie i wygiął swoją chudą szyję. Ja zaś, zamiast wziąć kutasa mojego kolegi prosto do buzi, zacząłem ssać napiętą mosznę Grześka, biorąc jego jądra w całości do ust i swoimi wargami prawie spotykając się z brodą Janka, który w tamtej chwili wkładał Grześkowi język w odbyt. Poczułem, jak mój kutas zaczyna z powrotem się unosić, więc cały czas ssąc jądra Grześka, zacząłem się masturbować. Zauważyłem, że Janek ze swoim wielkim, na powrót nabrzmiałym prąciem robi to samo, powoli przesuwając dłoń od nasady do żołędzia swojego prącia. Chwilę później, kiedy fałdy na worku Grześka trochę się powiększyły, zacząłem lizać i całować jego podbrzusze, aby następnie zacząć ssać nasadę jego penisa. Powoli zacząłem wodzić wargami w kierunku odsłoniętego żołędzia Grześka, aż w końcu dotarłem do samego czubka jego fiuta i na raz wziąłem go prawie w całości do buzi, na co odpowiedzią były jakieś pełne podniecenia słowa z ust Grześka, których jednak nie zrozumiałem. Czułem, jak pulsujący penis Grześka wypełnia moje podniebienie i jak jego żołądź lekko wchodzi do mojego gardła krztusząc mnie. Wyjąłem wtedy członek Grześka z mojego gardła i skupiłem się na ssaniu żołędzia i trzonu, oplecionego pulsującymi żyłami. Poczułem, jak Grzesiek delikatnie porusza biodrami do przodu i do tyłu, raz dając możliwość Jankowi, aby językiem wszedł w niego głębiej, a raz mi, abym mógł poczuć jak jego fiut wchodzi mi do gardła. Zauważyłem, że Grzesiek zaczyna poruszać biodrami szybciej i znacznie bardziej stanowczo, wkładając i wyjmując swojego kutasa z moich ust, i dyszeć znacznie ciężej i szybciej, co wskazywało, że zaczął dochodzić. Podnieciło mnie to tak bardzo, że poczułem, że ja też za chwilę będę szczytował. Po tym, jak prącie Grześka w moich ustach podnosi się i opada, naciskając na moje podniebienie, a następnie na język poczułem, że jego ciało zaczynają przechodzić silne skurcze. W momencie orgazmu, Grzesiek wydał ze swoich ust głośny jęk, a ja poczułem, jak moje usta wypełnia jego gęsta sperma, w znacznej mierze wyciekająca z moich ust, które nie mogły jej pomieścić i skapująca na mojego penisa, którego cały czas pieściłem. Chwilę później nasienie, które ściekło na mojego fiuta i moje uda, zmieszało się z wytryskiem Janka, który w wyniku onanizowania się doszedł w tym samym momencie co Grzesiek. Kiedy tylko poczułem jak sperma Janka ląduje na moich udach, kolanach i penisie, ja również poczułem jak gęsta ciecz wypełnia rurkę w moim fiucie, a chwilę później wystrzeliwuje przynosząc mi niesamowicie silny orgazm. Po chwilowym osunięciu się z powodu szczytowania, podniosłem głowę i dalej ssałem kutasa Grześka, z którego teraz wypływało jeszcze trochę nasienia. Następnie wstałem i pocałowałem Grześka z języczkiem, który chwilę później razem z Jankiem ukląkł przede mną i zlizywał swoją i jego spermę z moich nóg i przyrodzenia. Cały czas całując się i dotykając, we trójkę opłukaliśmy się, wzięliśmy z podłogi swoje stroje kąpielowe, teraz całe w spermie i przeszliśmy do szatni, w której waląc sobie nawzajem, jeszcze raz doszliśmy. Chwilę później poszedłem do łazienki opłukać siebie i swoje kąpielówki z nasienia, a następnie wróciłem nagi do szatni i ubrałem się razem z moimi dwoma kolegami.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Niewiem Wyjebane

    To moje pierwsze opowiadanie – mam nadzieję, że się podobało.