Category: Uncategorized

  • Rodzinna Historia – cz. 1, Siostrzyczki

    Zapowiadał się spoko weekend! Ojciec z macochą wyjechali do jakiejś dalszej rodziny i miałem chatę prawie dla samego siebie. Prawie, bo w domu zostały jeszcze przybrane siostry. Tym jednak się nie przejmowałem. Moje stosunki ze starszymi o rok, piętnastoletnimi bliźniaczkami były w miarę poprawne. Nie wchodziłem im w drogę, a one nie interesowały się, tym co robię.

    Podkradając z lodówki piwo, usłyszałem wracające z przydomowego basenu siory. Kaśka namawiała Ankę, by poszły się wykąpać u rodziców. Starzy mieli wypasioną, połączoną z ich sypialnią łazienkę. Wychodząc przez okno mojego pokoju na daszek, mogłem zakraść się i podglądać do woli to, co się w niej dzieje. Macocha nigdy nie opuszczała rolet, a podglądanie jej stało się moim fetyszem. Rozmyślając, o boskim ciele macochy stanął mi, gdy przy przypomniałem sobie, jak dwa dni temu ujeżdżała przyklejony do brzegu jacuzzi członek. Poczekałem w kuchni, aż rozbawione siory poszły na górę. Cicho wróciłem do siebie. Starannie zamknąłem drzwi mojego pokoju, a na komputerze puściłem głośno grę. Z uchem przy drzwiach nasłuchiwałem. Po chwili usłyszałem idące korytarzem bliźniaczki. Tak jak się spodziewałem, przystanęły przy moich drzwiach, nasłuchując, co robię. Gdy zamknęły za sobą drzwi do pokoju rodziców, wyszedłem na dach.

    Było po zmroku. Podobnie jak macocha nie zasłoniły rolet. Zerknąłem szybko do środka. Wystarczyło, by kutas o mało co nie rozerwał spodenek. Nie spodziewałem się, że siory są aż takimi dupami. Zgrabne ciałka odziedziczyły po matce, podobnie zresztą jak śliczne, krągłe piersi. Obserwując odwróconą do mnie plecami Kaśkę, doszedłem do wniosku, że i pupy mają całkiem sobie. Wprawdzie nie dorównywały krągłością pośladkom macochy, ale i tak było na co popatrzeć. Patrząc na wygolone cipki, przez chwilę nie mogłem uwierzyć, w to, co widzę. Tak jak macocha miały zakolczykowane cipy! Wprawdzie Kaśka i Anka miały jedynie po kolczyku w kapturku łechtaczki, to jednak nie spodziewałem się zobaczyć czegoś takiego u piętnastolatek. Zastanawiałem się, czy ich matka wie o tym, bo nie mogłem uwierzyć, by mogły sobie założyć tego rodzaju ozdoby bez jej wiedzy. Biorąc pod uwagę jak bardzo wykolczykowana była Magda, taki scenariusz wydawała się całkiem prawdopodobny.

    Trzymając w prawej ręce telefon, nagrywałem je, miętosząc lewą dłonią kutasa. Spuściłem się w gacie, gdy dziewczyny goliły sobie nawzajem cipki w jakuzzi. Po chwili kląłem w duchu moją niecierpliwość. Z pasją waliłem półmiękkiego konia, patrząc, jak Anka liże rozkraczoną na brzegu wanny siostrę. Doszedłem ponownie, gdy dziewczyny zamieniły się miejscami. Po orgazmie Anki, dziewczyny poszły do sypialni rodziców. Z żalem patrzyłem na znikające za drzwiami mokre ciała seksownych bliźniaczek.

    Niestety tego, co robiły w sypialni, mogłem się tylko domyślać. Przebrany z mokrych szortów przez chwilę nawet podsłuchiwałem ich jęków pod drzwiami, ale nie mogąc znieść napięcia, wróciłem szybko do siebie. Rozparty w fotelu siedziałem w słuchawkach na uszach, oglądając właśnie nagrany film z udziałem siostrzyczek. Oglądając po raz któryś orgazm Kaśki, doszedłem potężnie, zachlapując ekran.

    Gdy doszedłem do siebie po maratonie walenia, wziąłem prysznic. Zdeterminowany zabrałem się za edycję filmu. Pięciominutowe dzieło na pewno zrobiłoby furorę wśród kolegów, jednak miałem inne plany. Zasypiając dobrze po drugiej w nocy, snułem makiawelistyczne plany na jutro.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

     

    c.d.n.

  • Przygoda podczas powrotu do domu

    Wracałem z Francji do Polski z delegacji. Przejeżdżając przez Niemcy poczułem potrzebę opróżnienia pęcherza. W obecnej chwili znajdowałem się na pustkowiu. W pewnym momencie dostrzegłem opuszczoną stację paliw, która była w niezbyt dobrym stanie. Postanowiłem, że się zatrzymam. Wszedłem do środka i skierowałem się do toalety. Ku mojemu zdziwieniu stan toalety nie był aż taki zły. W środku znajdowały się trzy kabiny. Wszedłem do środkowej i załatwiłem potrzebę. W pewnym momencie ujrzałem, że w dziurze, która znajdowała się w ściance odgradzającej kabiny pojawia się penis. W pierwszej chwili chciałem stamtąd jak najszybciej wyjść, ale z drugiej strony podnieciło mnie to. Kucnąłem i chwyciłem dość długiego kutasa w dłoń. Zacząłem go walić, a następnie wziąłem go do ust. Lizałem od podstawy do czubka. Później zacząłem pieścić żołądź, a następnie zabrałem się za pieszczenie jąder. Brałem każde do ust, a z kabiny obok słyszałem jęki. Trwało to chwilę, a następnie facet obok wyciągnął kutasa z dziury i przystawił do niej twarz. Domyśliłem się, że chce wylizać moje oczko. Ściągnąłem spodnie i slipy, a następnie przybliżyłem moją dupę do otworu w ścianie. Facet przeciągał językiem po całym rowie, a potem zaczął wpychać język w moja dziurkę. Doprowadzał mnie do obłędu. Gdy dziurka była dobrze nawilżona zaczął wkładać palce. Robił to dosyć gwałtownie i szybko. Na początku czułem dyskomfort i ból, ale gdy moja dziurka się rozluźniła zmieściły się w niej cztery palce. Po chwili facet wstał, założył prezerwatywę i zaczął wpychać swojego penisa w moją dupę. Było mi błogo. Ruchał mnie najpierw powoli a potem przeszedł do mocnego pierdolenia. Cała kabina latała. Gdy facet mnie rżnął usłyszałem, że ktoś wchodzi do trzeciej kabiny. Tam też była dziura w ścianie. Widziałem jak drugi facet odpina spodnie i zaczyna sikać. Podnieciło mnie to jeszcze bardziej i przybliżyłem twarz do dziurki. Facet to zauważył i przybliżył swojego kutasa w moją stronę. Zabrałem się do robienia laski. Czułem na jego penisie smak moczu. Obciągałem i byłem zapięty jednocześnie. Po pewnym momencie facet, który mnie bzykał wyciągnął swojego konia z mojej dziurki. Domyśliłem się, że zaraz skończy więc przestałem robić loda drugiemu kolesiowi i odwróciłem się do pierwszego faceta. Pomagałem mu dojść trzepiąc jego kutasa ręką. W tym momencie drugi facet zaczął penetrować moją dupę palcami. W pewnym momencie poczułem cieplutką spermę na twarzy. Wytarłem się papierem a facet ubrał się i wyszedł z kabiny. Drugi koleś nadal bawił się moi otworem, ale tym razem zaczął wkładać całą pięść. Moja dziurka była już dosyć rozluźniona po bzykaniu, dlatego nie stawiała oporu. Czułem się jak w raju, gdy mężczyzna włożył rękę do połowy. Nigdy nikt nie robił mi fistingu. Byłem bardzo podniecony, a mój penis sterczał do granic możliwości. W pewnym momencie wyciągnął rękę ze mnie. Zajrzałem przez dziurę, żeby zobaczyć co robi. Facet siedział na muszli i zakładał gumkę. Poszedłem do jego kabiny. Okazało się, że mężczyzna ma około 30 lat. Był szczupły i łysy. Zaczął mówić coś po niemiecku. Nie rozumiałem go, a widok sterczącej pały spowodował że stanąłem na desce klozetowej i nabiłem się na jego fiuta. Podskakiwałem rytmicznie, powodując że jego penis wbijał się we mnie po same jądra. Nie mogłem wytrzymać dłużej i fala spermy zalała klatę i brzuch mężczyzny. Niedługo potem facet wyszedł ze mnie a ja ujrzałem prezerwatywę pełną spermy. Ściągnąłem ją z jego pały i wyczyściłem jego sprzęt z resztek. Ubrałem się i wyszedłem zabierając pełną prezerwatywę ze sobą. Wsiadłem do samochodu i odjechałem. Po kilkunastu kilometrach mój kutas znowu sterczał. Rozłożyłem fotel i rozebrałem się. Wylałem zawartość gumki na moją dziurkę. Wcierałem ją i wpychałem wewnątrz jednocześnie waląc konia. Po obfitym wytrysku mogłem jechać dalej.   

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    rafael
  • Komplikacje cz.3 – Tatus myslał, ze spie

    Siemka rodzice. Chcę wam powiedzieć, że mam zaproszenie do Klaudii na szesnastkę imprezka będzie w klubie Carrera. Pogódźcie się z tym, bo ja muszę na niej być potrzebne będą mi nowe ciuszki i kasa na prezent.

    – No co tak milczycie?

    – No ale jak, sama idziesz?

    – Jasne, że z Grzesiem. Poza tym będzie tam mnóstwo wspólnych znajomych,

    – Tak, tak zgraja napalonych pijanych naćpanych małolatów i mamy się nie martwić?

    – No wiecie, to jest klub jest ochrona i poza tym będą rodzice Klaudii i wiele innych dorosłych osób,

    – A jak tam się dostaniesz, a raczej jak czym wrócisz i o której?

    – Oj tam, oj tam zawiezie mnie, nas przecież tatko. A z powrotem to już mają nas hurtem rozwozić rodzice Klaudii i Tax-y z klubu,

    – O której się ja pytam?

    – No impreza jest do 2-giej oficjalnie,

    – Jesteś za młoda, a że będzie sporo znajomych i rodzice zapewniają pieczę, to o północy masz wrócić. Jasne i bez dyskusji!!!

    Nadszedł ten dzień, przyszedł po Natalie ten jej kasztan. Zeszła w końcu z góry wystrojona gwiazda. Na głowie złociste blond sprężynki ponętne usta lśniły od błyszczyka długie rzęsy i podkreślone brwi. Ubrana w sukienkę z dekoltem na przodzie i wyeksponowanym roweczkiem w biuście. Z tyłu aż po same lędźwie klin eksponował wygięte w łuk plecy i wzdłuż kręgosłupa wgłębienie. Szczelnie opinająca podkreślająca wydatny biust i tyłek oraz talie, długości do połowy ponętnych ud. Na stopach szpilki, które powodowały napięcie mięśni w udach i łydkach. Zawiozłem ich na miejsce tam obczaiłem co i jak po czym wróciłem do domu. Wieczór był mój, bo syn się zmył do kumpla na noc grać w x-boksa. Magda moja żona oczywiście na dyżurze. Wziąłem kąpiel wskoczyłem w szlafrok sięgnąłem do barku po Jack Daniels’a. Rozłożyłem się na sofie włączyłem plazmę w TV była gala boksu. Czas zleciał szybko gala się skończyła podobnie jak butelka whisky. Przerzucałem kanały wskoczył mi erotyk podjarała mnie scenka. Więc ściągnąłem majtki i zacząłem masować sobie pałę. Wtem słyszę dzwonek i jakiś ramot, szepty u drzwi. Zerknąłem na zegarek było tuż po północy, czyżby wróciła „dama o północy”. Otwieram patrzę i oczom niewierze pijana w sztok ledwo stała na nogach, a właściwie oparta o ścianę. Fryzura potarga rozmazany makijaż. Podstawili ją i uciekli gdybym dorwał tego jej kasztana. Miał ją pilnować; swojej laski, a pewnie ją upił i się dobierał do jej majtek. Już ja wiem z doświadczenia, co się wyprawia na takich imprezach. Zgarnąłem ją pod pachy i dowlokłem do pokoju i złożyłem „zwłoki” na sofie. Zaczęła przepraszać i tłumaczyć się, że to wszystko przez tego głupka (znaczy Grześka jej kasztana). „Wiesz on mnie zdradził z tą suką Kaśką dupodajką. Na pięterku namawiał mnie abym mu zrobiła loda. Potem chciał bym mu dała dupy, kiedy odmówiłam to mnie szantażował, że Kaśka pójdzie z nim na skinienie palca i to teraz na moich oczach. To powiedziałam mu żeby spiepszał, a od mojej cnoty to wara, że oddam ją kochającemu mężczyźnie, a nie frajerowi. I wiesz ja patrzę a ta kurewka ciągnie mu fujarkę na moich i znajomych oczach wszyscy się podśmiechiwali i docinani mi. Jedynie Klaudia zareagowała w porę i wyrzuciła ich oboje zanim dostrzegli to jej rodzice. Mnie zaś by uspokoić zgarnęła na dół i podsunęła szampana, a potem shociki”.

    Trochę żal mi się jej zrobiło złość zeszła na plan dalszy. Przytuliłem ją i głaskałem po głowie. Objęła mnie jej szlochanie zanikało i pojawiło się uspokojenie. Po czym zasnęła wtulona we mnie. Nie bardzo miałem jak się wydobyć z jej objęć, a nawet nie chciałem, bo zrobiło się miło. Z głaskania głowy wodząc po jej włosach, które sięgały do połowy pleców przeniosłem się do głaskania pleców i niżej muskając jej górną część tyłka zaczepiając o pośladki. Stanął mi kutas, a szlafrok rozsunął się i teraz ostentacyjnie sterczał mi jak obelisk. Nagle zaczęła się przekręcać na bok jej głowa osunęła się na moje krocze, a jej usta ukierunkowały się w stronę sterczącego kutasa. Poczułem jej ciepły oddech na trzonie. Chyba jej było nie wygodnie, bo mościła się kręcąc tułowiem w wyniku, czego sukienka zadarła się, a obfity cycek wydobył się z dekoltu. Od razu w jego kierunku powędrowała moja łapa by go z powrotem umieścić. Próbowałem go wepchnąć za materiał dekoltu, lecz wymagało to bym go dotknął. Jego obfitość powodowała, że nie mogłem go objąć całą dłonią z pod, której wydobywała się pozostała jędrna część cyca. Już prawie część wepchnąłem, kiedy zaś pozostała mi wyskoczyła. Po kilku chwilach zorientowałem się, że miętoszę jej balona i pod jarałem się tym. Już nie zważałem na to gdzie go umieścić tylko by go macać! Zerknąłem na jej wygięte ciało, oczom mym ukazała się wyeksponowana pupcia oraz pośladki przedzielone roweczkiem, w którym zatapiał się sznurek stringów. Zmieniłem dłonie tak by jedną macać cyca, a druga powędrowała w kierunku dupci, na której położyłem łapsko by pomacać sobie pośladki. Badawczo je ugniatałem, po czym jeździłem palcem między pośladkami wzdłuż rowka łaskocząc odbyt. Wpychałem palca pomiędzy krocze teraz chciałem popieścić jej szparkę. To trochę się podciągnąłem i uniosłem biodra co spowodowało, że jej głowa przemieściła się i poczułem na kutasie ponętne usta. Tym doznaniem wsadziłem palca grzebalca do jej szparki. Wśliznął się bez problemu, bo było już mokro. Za grzebalcem dołączył pomocnik palca grzebalca, który usadowił się na łechtaczce. Biodra mi instynktownie się podnosiły i poczułem na chuju przytkane usteczka zacisnąłem zęby i zakwiczałem jak młody źrebak. Palucha wepchałem jej w szparę najgłębiej jak się dało i świdrowałem nim macając ścianki pochwy. Ponownie targnęły moje biodra poczułem rozchylające się usteczka i jej oschły drażniący języczek pochłaniający żołądź. W tym amoku złapałem ją za włosy i docisnąłem głowę do krocza, aż poczułem na żołędziu jej migdałki. Zaczęła parskać krztusić się, aż zrobił się jej koci grzbiet. Wyciągnąłem szybko kutasa i poczułem jak coś ciepłego obficie pokrywa moje krocze i mosznę. Szok kurwa mać z rzygała się! Wyślizgnąłem się z pod jej głowy i pośpiesznie skierowałem się do łazienki celem obmycia się. Wziąłem miskę i ręcznik by powycierać sofę i podłogę.

    Wróciłem do salonu patrzę a ta leży na wznak z wywalonymi cycorami do tego w rozkroku z wyeksponowanym kroczem, poprzez siatkowy trójkącik stringów widać było odrastające czarniate włoski łonowe. Po głowie zaczęły kłębić mi się brudne myśli. Do tego uległem podnieceniu, które do reszty pozbawiło mnie rozsądku. Sterczący kutas aż do pępka tylko mnie w tym utwierdził, co zamierzałem zrobić, a raczej wykorzystać sytuację. Jak raz to zrobiłem to drugi raz zważając na sytuację powinno pójść gładko (mimo pod włos, zarost). Oto trafiła mi się kolejna okazja zatopienia kutasa w jej milutkiej szparce. Ja pierdole jak go zaraz nie wsadzę to oszalejeeee. Poruszyłem nią i zapytałem –śpisz skarbeńku? Zero reakcji to rozpocząłem poczynania usadowiłem się między jej ugiętymi nóżkami odsunąłem trójkącik stringów na bok. Nakierowałem i przyłożyłem kutasa do szpary nabierając obficie śliny naplułem na jej cipkę. Po czym roztarłem ją wodząc kutasem wzdłuż rowka. Rozpocząłem napieranie na to cudo natury, dla którego wszyscy faceci i kobiety tracą głowę i nie mogą się oprzeć. Czułem się niczym taran łamiący lody, gwałcąc wszelkie moralne zasady. Ale kiedy już pokonałem linię oporu wszedłem w nią i poczułem błogie uczucie, które usprawiedliwiało mój ów czyn przytaczając sobie pewną kwestię: „różnicy między żalem, a grzechem”. Jakoby to tłumaczą spowiednicy…. „grzech włożyć, a żal wyciągnąć”. Po tym puściły mi wszelkie hamulce moralności.

    Dymałem ją na wpół przytomną bez opamiętania pchałem po same jaja. Aż dziw, że tak młoda szparka przyjmuje cały mój nie mały oręż w siebie. Jej matka czasami cofała biodra gdy pragnąłem wbić się do dna pochwy. Zaczęła wiercić biodrami i pojękiwać na twarzy pojawił się grymas skrzywienia wzdrygnęło to mną. Pomyślałem, że zacznie się orientować, iż jest ruchana na śpiocha i to nie jest sen erotyk. Wycofałem więc nieznacznie kutasa grymas zanikł i pojawiło się przygryzanie wargi i pomrukiwanie. W tym momencie poczułem na chuju uścisk, a na torbie obficie wypływający śluz, który lepił się do niej. W podbrzuszu poczułem gromadzący się ładunek gotowy do wytrysku. Ale nagle Natala zaczęła się wiercić i ruszać głową i coś mamrotać zląkłem się, że ona nie śpi. W tym momencie w lędźwiach poczułem skurcze kutas zaczął podrygiwać i pompować spermę najgłębiej jak się dało. Zalałem formę (czyli jej cipkę) po same brzegi. W głowie mi zawirowało i obaliłem się na nią.

     

    ……………..

     

    Na poł przytomna zasypiając zaczęłam myśleć o Grzesiu jednak chyba go kochałam, albo mi zależy? W końcu też myślałam o tym czy aby może jednak zrobić to z nim. Przecież we snach kochałam się z nim i budziłam się z ręką w majtkach, a tam na imprezie w rzeczywistości spanikowałam. Teraz rozważałam zrobienie mu tego loda. Wyobrażałam sobie jak zbliżam usta do jego ptaszka, nie no jak już sobie wyobrażać to niech to będzie ptaszysko! Łeb (żołądź) już miałam w ustach i języczkiem próbowałam się w wiercić w otworek na żołędziu. Po czym językiem obtaczałam ją wokół. Miałam już dosyć lizania i chciałam go poczuć głębiej. Pochłaniam jego głowicę oplatając ustami niczym anakonda połyka swoją ofiarę. Z zachłannością połykałam go, aż poczułam go w gardle i jak mi migdały łaskocze. Przypomniał mi się widok jak ta kurewka ssała orzeszka mojemu Grzesiowi i naszło mnie obrzydzenie. Poczułam jak robi mi się koci grzbiet, a w gardle drażniąco-wymiotny odruch. Jak na badaniu, kiedy lekarka badała gardło i wkładała patyczek trzymając język. Czułam jak z żołądka pcha się jego zawartość. Do tego nie mogłam złapać tchu i się krztusiłam, dławiłam i poleciał paw. Jak się już wypawiowałam ulżyło mi, ale w głowie nadal miałam karuzelę. Po chwili poczułam się lepiej myśli odeszły w dal i uspokoiłam się popadając w blogi sen. Po pewnym czasie coś mnie z niego wybudziło, ale to było tak przyjemne trudne do rozróżnienia jakby jawa na śnie.

    Duży pokój, cicha muzyka, iluminacja duże łoże ja leżąca na nim w pięknej koronkowej bieliźnie, ale takiej sexy więcej odkrywającej niż zasłaniającej intymność. Leże na wznak z zgiętymi nóżkami w kolanach kiwając nimi na boki i czasem rozkładając je lubieżnie ukazując krocze. W tle pojawił się u mych rozłożonych nóg ON. W tej fantazji usłyszałam szepczące pytanie „śpisz skarbeńku?” Suchość w gardle powodowała, że nie mogłam wydobyć z siebie żadnego słowa tylko pomrukiwania. Po za tym obawiałam się, że się obudzę, a piękny sen szlak trafi. Wolałam więc pozostać w błogim śnie i śnić niż miałaby to być jawa, która by pewnie nie miała miejsca i nigdy by się nie wydarzyła! Nagle poczułam jak ów osobnik wpełza między moje rozwarte zapraszająco nóżki. Pochylił się nade mną podparł na rękach, by nie przygnieść mojej drobnej postury, ale czułam jego sylwetkę nad sobą. Poczułam wilgoć na sromie i „coś” twardego, gorącego przesuwającego się wzdłuż mojej myszki. Przez moje ciało przeleciały mi dreszcze. Teraz ta sztywność napiera i rozpycha moje wargi wdzierając się w głąb mnie. Ciekawe to było doznanie broniąca się moja wagina napierana sztywnym palem, aż w kulminacyjnym momencie przebiła się i wtargnęła w czeluść, która go nie mogła pomieścić. Aż za syczałam ni to z bólu ni to z zaskoczenia, lecz poczuwszy całkiem miłego intruza w sobie rozluźniłam się. Poczułam teraz całkiem realistyczny ból jakby coś sztywnego rozdzierało moje krocze i w podbrzuszu się ruszało wypychając ku górze wzgórek łonowy. Taki ból ni to ból, który wywołał coś niesamowitego, nieznanego mi dotąd, ale bardziej sprawiającego przyjemne doznania. Lekko rozwarłam maślane oczy i jęknęłam ałła nie mogłam się pozbierać. We śnie chyba tak nie powinno boleć? Czyżby to nie był sen, o co kaman? Moja pijana podświadomość nieco mnie zwodziła nie dopuszczając myśli, że mogłabym być wykorzystana i po pijaku gwałcona. Myśli się kołatały, a kto, a gdzie? Zadając sobie pytania tłumaczyłam sobie, a bardziej pragnąc, iż to fantazje senne zaczęłam odczuwać dochodzące przyjemności z tego dogłębnego penetrowania mojej cipki jak przestałam myśleć i skupiać się na z niej płynących doznaniach to się uspokoiłam. Cipka miała swój mózg (pizda łajdaczka zdradziła mnie). Zaczęła poddawać się intruzowi, a potem gościnie go oplatając poddawała się jego napierająco-rozdzierających pchnięciom, które wydobyły ze mnie pojękiwania rozkoszy. Te doznania sprawiły, że ocknęłam się zaczęłam rozwierać zaspane posklejane od tuszu rzęsy. Lekko rozwarłam powieki, ale ostrości nie mogłam złapać (zresztą z moja wadą wzroku bez okularów i do tego pijana). Dostrzegłam barczystą sylwetkę nad sobą zerknąwszy w kierunku płynących zeń doznań dostrzegłam rozłożone moje nogi, a we mnie znikający i pojawiający się kawał oręża. Przymrużyłam oczy by się nie zdemaskować. To jednak nie są moje fantastyczne sny i wyobraźnia, to jawa jestem dymana na śpiocha! Gdzie ja jestem? Czyżby to impreza te światła, muzyka? No tak upiłam się i Grześ mnie wykorzystał w myślach krzyczałam Nieee!!! Podnoszę głowę rozglądam się i rozpoznaję nasz salon, ale zaraz, zaraz przecież u nas w domu nie może być Grześa! To kto mnie… pieprzy, dyma zatem? Z przerażenia wzdrygnęłam i mimowolnie zacisnęłam nogi zakleszczając gwałciciela. Ten w ogóle niezorientowany, że jego ofiara się rozbudza sapiąc i dysząc uwija się i pieprzy mnie jak gumową lalkę. Już miałam krzyknąć, ale dopadły mnie skurcze w cipce. Nogami oplotłam jego biodra by je dociskać, kiedy to zaś moimi biodrami targnął spazm. Z cipki popłynęły soki powodując odgłosy chlupotania. Czułam coś niesamowitego i zamiast krzyknąć zamruczałam jak kotka, a przed oczami pojawiły mi się gwiazdki. Nie odróżniałam czy ta karuzela jest spowodowana pijaństwem czy doznaniami płynącymi z krocza. Czułam się zajebiście opadły mi siły, a mięśnia zwiotczały leżałam jak sparaliżowana nie mogąc wydobyć z siebie jakiegokolwiek odgłosu. Jedynie, co mógł ogarnąć mój mózg to tylko myśli, jakie kłębiły mi się po głowie. W tym momencie poczułam jak mój gwałciciel znieruchomiał. W cipce drganie i silnie tryśnięcie czegoś gorącego, po czym kolejne i powtórne. Wypełniało mnie to po brzegi, a nadmiar wyciekał na zewnątrz ociekając po rowku między pośladkami. Gwałciciel kwiczał jak młody źrebak, po czym obalił swoje cielsko na mnie. Wyszeptał do ucha: „jesteś rozkoszną córeczką”.

     

    Cdn …

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fantasta
  • Sex z gosciem

    Pracuje na recepcji w hotelu. Głównie na nocne zmiany. Zdarza się zatem, że w środku nocy przychodzą goście – głównie płci męskiej i po wypiciu kilku piw zaczynają mi czynić niemoralne propozycje. Dziś opowiem wam jak raz się na taką propozycję skusiłam. Otóż nocka była wyjątkowo nudna, a ja byłam wyjątkowo napalona. I wtedy do baru podszedł on. Facet ok 35-40 lat z błyskiem w oku. Zamówił piwo, uśmiechnął się i zaczął ze mną rozmawiać. Swobodnie i bez spinania się. Przy drugim piwie spojrzał na mnie i powiedział: założę się, że gdybyś nie była w pracy to już leżałabyś pode mną. Spojrzałam na niego spod grzywki, lekko speszona i uśmiechnęłam się przygryzając dolną wargę. I wtedy on powiedział: ale w czym przeszkadza praca? Macie całkiem wygodną windę; za minutę na 2 piętrze. Wstał i poszedł. A ja zostałam z wilgotnymi majtkami. Zawsze kusiło mnie, by przespać się z gościem podczas pracy i zawsze tchórzyłam. Tym razem pomyślałam jednak, że raz się żyje. Wjechałam na drugie piętro i gdy tylko otworzyłam drzwi on wepchnął mnie z powrotem i bez pardonu wsadził mi rękę w spodnie. Poczułam jego palce na moich majtkach i westchnęłam. Pocałował mnie, mocno dociskając do ściany. Poczułam, że mu stoi. Uśmiechnęłam się, a on odwrócił mnie tyłem do siebie i ściągnął ze mnie spodnie i majtki kazał mi się wypiąć i popatrzeć na siebie w lustrze. Zgięłam się w pół wypinając pupę w jego stronę i popatrzyłam w lustro. Wsadził we mnie 2 palce i zaczął posuwać. Westchnęłam. Wtedy odwrócił mnie do siebie i kazał klęknąć. Ledwo zeszłam niżej miałam go w ustach. Trzymał mnie za włosy i rżnął w usta jak dziwkę. Był spory, ledwo się mieścił. Gdy już myślałam, że nie dam rady wyszedł z moich ust i pchnął mnie lekko na plecy. Klęknął i wszedł we mnie. Zaczął mnie pieprzyć. Tak pieprzyć, gdyż robił to tak szybko i mocno, że żadne inne określenie się nie nadaje. Wsunął dłonie w mój stanik i zacisnął je na piersiach. Patrzyliśmy sobie w oczy a on wchodził we mnie tak głęboko i mocno, że cała podskakiwałam. Zaczęłam jęczeć coraz głośniej. Wtedy przyspieszył jeszcze. Nagle wyszedł ze mnie i złapawszy za włosy wepchnął mi fiuta w gardło i spuścił się. Przytrzymywał mi głowę, zatem musiałam połknąć co mogłam. Ale że było tego sporo cześć ściekała mi po policzkach i brodzie. Zlizałam ile mogłam i wylizałam jego do czysta. Wtedy jego palce znów znalazły się we mnie. Doprowadził mnie nimi do mega orgazmu. A potem po prostu wyszedł z tej windy zostawiając mnie tam nagą od pasa w dół. Ubrałam majtki i spodnie na mokrą cipkę. I spojrzałam w lustro. Włosy miałam w nieładzie usta lekko nabrzmiałe po tym co przed chwilą w nich było. Na policzku zasychająca sperma. Doprowadziłam się do porządku i zjechałam na dół. W samą porę, by obsłużyć czekających gości.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anna d
  • Marek spotyka Cypriana

    – Plllllll…

    – Prrrrrrr…

    – Prlprlprlprlprlprlprl…

    Z pupy Marka wydobywały się seriami takie właśnie dźwięki. Gdy kończyła się jedna seria wraz z głośnym pierdnięciem, to po chwili przerwy woda znów z niego tryskała, wydając zabawne odgłosy. Przez kilka minut z jego odbytu wylewał się zabarwiony na brązowo płyn z lewatywy. Mama nagrywała film do kolekcji rodzinnej, a Marta biła chłopcu brawo. Obie nie były w stanie powstrzymać śmiechu. Gdy Marek puszczając ostatniego bąka, wyrzucił z siebie resztę wody, podeszła do niego Marta. Przejechała mu palcem po dziurce od robienia kupki. Upokorzony i czerwony od płaczu Marek wydukał:

    – Z…Zzzostaw mmnie…

    Marta w odpowiedzi na to, wpakowała mu dwa palce głęboko w odbyt, zmuszając Marka do wycia.

    – Żeby była jasność, to nie masz tu prawa głosu!!!

    – Rozumiemy się?! – w dupie chłopaka powoli zaczął się zagłębiać trzeci palec.

    – Nnie… Jasne i pprzepraszam…

    – No i od razu lepiej – mówiąc to Marta nałożyła mydło na rękę i namydliła tyłek Markowi, następnie siusiaka i woreczek, a potem całą resztę. Tak jak wczoraj całego go umyła. Nie obyło się oczywiście bez wzwodu u chłopca. Następnie razem z Asią golusieńkiego zaprowadziły go do łóżka.

    – Synku, ponieważ zachowujesz się, jak rozpuszczony dzieciak, to nie tylko będziesz dostawał lanie. Nie wystarczy też nakładanie przykrótkich spodenek do szkoły. Odtąd każdą noc, aż poprawią ci się oceny, będziesz spędzał w pieluszce i z zaaplikowanym czopkiem. Nie martw się. Jeśli na razie będziesz grzeczny, to nie będzie to czopek wywołujący pieczenie w kuperku. Po prostu będziesz się dzięki niemu załatwiać w trakcie snu. Z rana będę ci zdejmować pampers i wyrzucać. Do szkoły w ogóle nic nie będziesz nakładał na pupę, oprócz krótkich szorcików.

    – Ale mamo! Po co to wszystko?

    – Nie unoś się Mareczku, bo dostaniesz klapsa i “piekący czopek” na noc. To wszystko po to, żeby udowodnić ci, jak bardzo jeszcze niedojrzałym chłopcem jesteś. Jak wiele ci brakuje, by osiągnąć dorosłość.

    – Aha.

    – No, a teraz przyjmij stosowną pozycję, a ja pójdę po pampers. Wrócę z Martą, bo ona też bardzo chciała sobie na to popatrzeć. Może któregoś razu, to ona ci go nałoży… i zdejmie.

    I w ten sposób Marek spędził noc z pieluszką i czopem w tyłku. Czuł się cofnięty w rozwoju o jakieś 13-15 lat. W nocy dręczyły go koszmary. Śniły mu się poniedziałkowe zajęcia w szkole, że wszyscy z niego robią sobie niewybredne żarty. Obudził się nad ranem zlany potem. Do rana już nie zasnął. Chociaż odczuwał coś ciepłego i ciężkiego w pampersie, to nie wolno było mu go zdjąć. Z rana przyszły Asia i Marta, by zmienić mu pieluchę. W pokoju unosił się ciężki do zniesienia zapach kupy. Kobiety wywietrzyły pokój, wyrzuciły pampers z pokaźnym brązowym klockiem przemieszanym ze spermą chłopaka i wytarły Mareczkowi pupę.

    – Dziś niedziela i Marta będzie nas opuszczać. Wcześniej jednak chciałaby jeszcze wymierzyć ci karę, więc zostań w łóżku i porządnie wypnij tyłek.

    Po chwili Marta wpatrywała się w wypięte pośladki Marka. Podeszła bliżej i na oczach Asi, wskazując na nie palcem, udała pierdnięcie ustami. Razem wybuchły śmiechem.

    – Asiu, podaj mi pas, proszę.

    Na wypięte dupsko nastolatka spadło dziesięć porządnych uderzeń.

    – Teraz połóż się na moich kolanach. Chcę jeszcze wymierzyć ci parę klapsów na pożegnanie.

    Marek posłusznie położył tyłek tam, gdzie mu wskazała.

    – I raz!

    Zaczęła odliczanie, a jędrne pośladki chłopca drgały za każdym uderzeniem Marty.

    – No moi kochani. Niestety na mnie już czas.

    – Masz być posłuszny mamie i bezwzględnie wykonywać wszelkie jej polecenia. Ty urwisie jeden ze słodką pupeczką! – mówiąc to, uszczypnęła chłopca w nagi pośladek.

    – Do zobaczenia Asiu! Mam nadzieję, że jeszcze w najbliższym czasie będziemy miały okazję wspólnie zająć się twoim gagatkiem.

    – Na pewno Marto! Uwierz mi, że pod twoją nieobecność go nie zaniedbam. Będę spuszczać mu regularnie porządne manto. No i wielkie dzięki za podsunięcie pomysłu z lewatywą!

    – Nie ma za co! Hej!

    Do końca dnia Marek chodził całkiem goły. Wieczorem otrzymał porządne lanie pasem. Odtąd też dostawał wciry każdego wieczora. Noc wedle zapowiedzi mamy i Marty spędził oczywiście w pieluszce i z czopem w tyłku. Z rana zaś przed szkołą mama wyrzuciła mu brudny pampers, zrobiła śniadanie i ubrała w króciutkie spodenki odsłaniające pupę. By mieć pewność, że Marek nie będzie wagarował, osobiście odwiozła go do szkoły, a potem sama udała się do pracy.

    ==

    15.00. Niedziela. Cyprian po trzech dniach nieustannego baraszkowania z Kasią i Dorotką oraz wujkiem Antkiem był już trochę zmęczony. Z drugiej strony wciąż nachodziła go ochota na coraz to nowe harce. Tymczasem “odpoczywał” już od pół godziny nieprzerwanie całując się z siostrą na łóżku. On całkiem nago. Ona tylko w przewiewnej prześwitującej sukience. Kasia brała prysznic (przy ich intensywnych zabawach częste dbanie o higienę było czymś nieuniknionym). Antek przyglądał się czułym pocałunkom Cyprka i Dorotki.

    – Bardzo ładny widok. Jak z obrazka. Trudno oderwać wzrok.

    W istocie widać było, że ich pocałunki świadczą o czymś więcej niż tylko o dzikim pożądaniu seksualnym. Ewidentnie występowała między nimi silna więź emocjonalna. W końcu padli na łóżko, by znów się kochać. Antek wtedy postanowił sprawdzić, co tam u Kaśki. Oczywiście bez pukania wszedł jej do łazienki. Kasia właśnie się wycierała. Niestarte jeszcze kropelki wody na jej ciele pięknie komponowały się z jasną skórą dziewczęcia. Antek począł się do niej zbliżać, lecz ona widząc to, zakryła się ręcznikiem. On nagi od pasa w górę, zaczął ściągać spodnie. Wtem ona korzystając z okazji, wyskoczyła (nadal okrywając się ręcznikiem) i wybiegła do przedpokoju. Antek gdy już rozebrał się całkiem, pobiegł za nią, majtając wzwiedzionym fiutem na wszystkie strony. Co chwilę częściowo ją doganiał, ale udawało mu się tylko zadzierać ręczniczek z tyłu, odsłaniając śliczne blade pośladki, które po chwili były znów zakryte. Wreszcie dopadł ją w pokoju Cypriana i Dorotki, gdzie właśnie kończyli się piepszyć, o czym świadczyło ich głośne jęczenie i mocno przyspieszone oddechy. Zdarł z niej ręczniczek, a Kasia zakręciła pupką.

    – Po angielsku nazywa się to “bubble butts”.

    Antek słysząc to z jej ust, przyssał się do jej pośladków, całując je i liżąc niczym dzikie zwierzę. Niespodziewanie zaraz stanął obok niej Cyprian i również się wypiął w stronę wujka:

    – A te nie są “bubble butts”? – mówiąc to zakręcił tyłkiem, jak ponętna dziewczyna. Kasia z Dorotą wybuchły śmiechem. Ku ich zdziwieniu Antek przerwał wwiercanie się językiem w analną dziurkę Kasi i przyłożył twarz do pupy Cypriana, liżąc ją, zdawałoby się, z nie mniejszą ochotą.

    – Zbok!

    – Perwert! – krzyknęły kolejno Dorotka i Kasia, po czym znów się roześmiały. Po chwili wujek przyssał się do kolejnego tyłka, gdyż Dorotka też postanowiła wystawić pupę “na pastwę” antkowego jęzora. Gdy rodzinny rimming się skończył, cała czwórka stanęła w kółku i na prośbę Cyprka wystawili języki najbardziej na zewnątrz, jak tylko się da, po czym zetknęli się nimi i urządzili sobie “lizany czworokąt”.  Po kilku minutach Kasia z Dorotką odłączyły się, liżąc się dalej same. Podobnie postąpili Cyprian z Antkiem. W końcu chłopak wziął wujkowi do ust, podczas gdy na zmianę onanizowały go Dorota i Kaśka. Kiedy wujek wytrysnął Cyprkowi do buzi, chłopak nie połknął od razu jego nasienia. Gdy sam doszedł, dziewczyny zebrały mu z kutasa spermę ręką i dały mu do oblizania tak, że ejakulaty Antka i Cyprka się wymieszały w ustach tego drugiego. Potem Cyprian jeszcze przylizał się z Antkiem i każdą z dziewczyn, dzieląc się w ten sposób nasieniem ze swoich ust. Ostatecznie wszyscy połknęli swój przydział. Po tej zabawie Antek niestety musiał już iść, więc ubrał się i opuścił towarzystwo, uprzednio obdarzając każdego gorącymi pocałunkami. Po wyjściu wuja, Cyprian i dziewczyny postanowili się jeszcze raz zabawić przed snem. Następnego dnia czekała ich szkoła.

    – Kurwa! Jak mi się nie chce iść do tej zasranej budy! – narzekały dziewczyny.

    – Wiecie, że musimy. Przecież i tak zrobiliśmy sobie dodatkowych parę dni wolnych w tym tygodniu, np.: w piątek. Zamiast marudzić, lepiej tu chodźcie do mnie.

    Po wypowiedzeniu tych słów, zbliżył się do kasinych warg i z początku delikatnie musnął je swoimi. Całowali się coraz namiętniej. Zaraz znów w ruch poszły języczki i duże ilości ślinki.

    – Ponieważ z tobą już dzisiaj lizałem się cholernie długo, to teraz zajmij się mną tam – powiedział do Dorotki i przyłożył jej twarz do swego przyrodzenia. Z racji tego, że mieli już dzisiaj wiele orgazmów, długo trwało zanim Cyprian spuścił się Dorotce do buzi. Zarówno ją od robienia mu loda, jak Kasię i Cypriana od lizania się, bolały już języki. Wreszcie po dłuższym czasie Cyprian wytrysnął niewielką (jak na niego, więc de facto przeciętną) ilością spermy, którą Dorotka zaraz częściowo rozsmarowała mu na brzuchu. Resztę wtarła sobie w cipkę i dała jeszcze trochę Kasi, by ta postąpiła podobnie. Onanizowały się same lepkimi od nasienia palcami. Wreszcie im także udało się osiągnąć orgazm. Padnięte położyły się po obu bokach Cypriana, który już smacznie spał i zaraz same wpadły w objęcia Orfeusza.

    ==

    Następnego dnia musieli wstać przed siódmą, by zdążyć na lekcje. Chodzili do tej samej szkoły, ale Kasia i Cyprian do pierwszej liceum, a Dorotka do trzeciej (maturalnej). Po kilku nudnych lekcjach udali się do dużej sali, by zjeść razem obiad. W drodze na posiłek stali się jednak świadkami pewnego zajścia. Grupa wyrostków z trzeciej gimnazjum dręczyła jakiegoś ładnego i zabawnie ubranego blondyneczka.

    – Co Mareczku? Przyszedłeś, tak ubrany, bo mamusia cię zbiła?

    – Nie tylko mamusia go zbiła, ale jeszcze lubi najwyraźniej być dymany w kakałko i dlatego przyszedł z prawie gołym tyłkiem!

    Dryblasy śmiały się i popychały biednego chłopca. W pewnym momencie upadł na podłogę i już się z niej nie podniósł. Wówczas podeszły do niego dziewczyny z klasy i poczęły go kopać, śmiejąc się i wykrzykując:

    – Pedał!

    – W dupsko jebany pedarasta!

    – Lubi w pupę!

    Kiedy Cyprian z dziewczynami przyjrzeli się mu, zauważyli, że ma na sobie spodenki tak krótkie, że odsłaniają mu połowę tyłka, pokrytego w dodatku ewidentnymi śladami bicia. Cyprian poczuł, że w majtkach robi mu się potężny wzwód. To najładniejsze męskie pośladki, jakie dotąd widział na żywo. Właściwie to trochę kobiece, ale cóż za kształt!

    – Hej wy! Tak do was mówię! Odpierdolcie się od niego natychmiast, bo nie ręczę za siebie! – mówiąc to Cyprian, obdarzył kolegów z młodszej klasy piorunującym spojrzeniem. W końcu, jak kilkakrotnie powtórzył groźbę, niechętnie się wycofali. Wtedy dziewczyny natychmiast podbiegły do leżącego chłopca.

    – Nic ci nie jest? Czemu masz na sobie to śmieszne ubranie?

    – Nie, dzięki. Nic. A to? To jest temat na dłuższą historię.

    – Zamówiłeś obiad?

    – Tak.

    – No to super! Chodź. Opowiesz nam. Trwa długa przerwa, to mamy sporo czasu.

    I tak udali się wspólnie do jadalni, by wysłuchać opowieści Marka. Cdn.


     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maurycy Pawliński
  • Noc poslubna

    Po długiej podróży dotarliśmy w końcu do mieszkania ciotki. Ślub zaczynał się za pół godziny, a trzeba było jeszcze się przebrać i dojechać do kościoła, więc panował pośpiech. Ja oczywiście w niecałe dziesięć minut byłem już gotowy i się nudziłem, ale mama i siostra jak zwykle stroiły się strasznie długo.

    W mieszkaniu cioci byliśmy tylko ja, rodzice i siostra, ponieważ sama ciocia już dawno była w kościele. To ona brała dziś ślub. Przyjechaliśmy z daleka, a po weselu musieliśmy gdzieś przenocować, więc ciotka udostępniła nam swoje mieszkanie – zostawiła nam klucze, a sama po imprezie miała się udać do domu swojego przyszłego męża (noc poślubna i te sprawy). Tak więc jej mieszkanie było dziś do naszej dyspozycji.

    Jak siostra skończyła się stroić, to wyruszyliśmy. Po ślubie w kościele, jak to zwykle bywa, odbyło się składanie życzeń parze młodej i rodzinne powitania, czego strasznie nie lubiłem, ale musiałem jakoś przez to przebrnąć. Następnie wszyscy udali się w stronę wynajętej sali, na której miało odbyć się wesele.

    Hala była wielka i ładnie ozdobiona, ale moje największe zainteresowanie wzbudzały stroje obecnych pań. Kuzynki, ciocie, a także jakieś nieznane mi kobiety – większość w krótkich sukienkach świeciła swoimi nogami. Od patrzenia aż buzowało w jajach i wiedziałem już, że na tym weselu przynajmniej raz odwiedzę toaletę w celach onanistycznych.

    Nasza rodzina zajęła miejsca przy jednym stoliku. Ja siedziałem koło mojej siostry, bo tylko z nią mogłem się napić i pogadać, picie z rodzicami to żadna zabawa. Podano szampana, którego wychyliłem jednym duszkiem. Następnie poszła kolejka wódki, oczywiście za zdrowie państwa młodych. Walnąłem cały kieliszek i ciepło rozeszło się po moim ciele. Następnie podano różne potrawy, kelnerzy bezustannie krążyli zabierając puste talerze spod naszych nosów i podstawiając pełne. Wódka się lała i na początku było nawet wesoło. Po pewnym czasie jeden z wujków zaczął śpiewać znaną biesiadną piosenkę, zaraz dołączył do niego nasz ojciec, co bardzo rozbawiło mnie i siostrę. Gadałem z nią i śmiałem się, a wódka powoli uderzała mi do głowy.

    Puszczono muzykę. Podeszła do mnie kuzynka i spytała, czy zatańczę. Nie umiałem i nie lubiłem tańczyć, ale głupio było odmówić, toteż wyszedłem z nią na parkiet. Czułem się nieswojo, więc po jednej piosence wróciłem do stołu, skąd popijając wódkę mogłem przyglądać się seksownym paniom na parkiecie, co było o wiele ciekawsze. Nie miałem nawet z kim pogadać, bo siostra też poszła tańczyć. Swoją drogą na niej też można było zawiesić oko, była ubrana w zieloną sukienkę, krótszą niż do połowy uda, a nogi miała śliczne. Przypomniało mi się jak widziałem ją w samej bieliźnie, kiedy przebierała się w mieszkaniu ciotki i kapucyn zaczął mi drętwieć. Niedługo ona także wróciła do stołu.

    Po jakimś czasie zauważyłem, że siostra zrobiła się czerwona na twarzy. Widać było, że się wstawiła, ona też to chyba czuła, bo przestała pić. Ja również postanowiłem trochę przystopować z wódką. Zjadłem dużego szaszłyka i poczułem się śpiący. Zaczęło robić się nudno, więc zapytałem dziadka, który nie pił i robił tej nocy za kierowcę, czy nie odwiózłby mnie do domu cioci, gdyż chciałbym się już położyć. Zgodził się, a siostra powiedziała, że też chce już wracać. Dziadek odwiózł więc mnie i ją, po czym wrócił na imprezę.

    Mieszkanie cioci nie było duże, składało się z dwóch pokoi, łazienki i kuchni. Nie chciało mi już nawet kąpać, postanowiłem umyć się jutro rano. Asia zataczała się, była już nieźle wstawiona. Ja miałem spać z ojcem w jednym z pokoi, a siostra z matką w drugim, lecz nie chcieliśmy by rodzice nas budzili gdy wrócą, więc postanowiliśmy, że przenocujemy w jednym pokoju, a oni niech idą spać razem do drugiego. Zajęliśmy mniejszy pokój, ja szybko pościeliłem łóżko, rozebrałem się do bokserek i się położyłem, lecz mojej pijanej siostrze ścielenie nie szło za dobrze i długo męczyła się z oblekaniem pościeli. W pewnym momencie zrezygnowana usiadła w fotelu i powiedziała:
    – Chyba za dużo dzisiaj wypiłam.
    – No widać po tobie. Ja też się nieźle wstawiłem – odrzekłem.
    – Hehehe, ale trzeba było się napić, inaczej byłoby nudno na tym weselu.
    – Racja.
    Asia wciąż miała na sobie tę króciutką sukieneczkę. Gdy rozmawialiśmy, patrzyłem się na jej nogi. Chyba to zauważyła.
    – Popatrz, jakie oczko mi poszło na rajstopach – rzekła, podwijając spódniczkę do góry.
    Popatrzyłem z zainteresowaniem. Przejechała palcem wzdłuż swojego uda, od kolana prawie do krocza. Z daleka nie za dobrze widziałem to oczko, chciałem już wstać, podejść do niej i przyjrzeć się z bliska, ale ona wstała pierwsza i na powrót zabrała się za ścielenie.

    Nasze tapczany znajdowały się obok siebie. Gdy Asia uporała się z wyrównywaniem prześcieradła z jednej strony, to przeszła na drugą i znalazła się jakieś pół metra od mojego łóżka. Odwróciła się tyłem i pochyliła się nad swoim tapczanem. Jej wypięty tyłek znalazł się bardzo blisko mnie. Zaglądnąłem kątem oka pod spódniczkę i dojrzałem zaczynające się prawie przy samym kroczu przyciemnione wzmocnienie jej rajstop. Krew napłynęła mi do kutasa. Przypomniałem sobie, że w końcu jednak sobie nie zwaliłem. Przesunąłem się cicho na łóżku w stronę siostry, tak by tego nie zauważyła, i znów zajrzałem jej pod sukienkę. Tym razem zobaczyłem nawet różowe majtki, przyciemnione materiałem rajstop. Korciło mnie, by ją tam dotknąć. Mój kutas stał już na baczność i czułem, że pod kołdrą zrobił mi się namiot. Patrzyłem na poruszające się uda Asi i zauważyłem to oczko, o którym mówiła. Naprawdę było wielkie. Dotknąłem palcem do jej kolana i zacząłem wędrować w górę, wzdłuż rozdarcia na rajstopach.
    – Rzeczywiście, olbrzymie oko ci poszło – mówiłem, sunąc po jej udzie – nie wstydziłaś się tak chodzić? I tańczyć?
    – A co niby miałam zrobić? Może nikt nie zauważył, bo dosyć było ciemno…
    Gdy doszedłem palcem w miejsce, gdzie kończyło się oczko, czyli do kroku, siostra obróciła się. Myślałem, że będzie na mnie zła, ale chciała mi tylko pokazać, jak ukryła ową dziurę. Uszczypnęła się obydwiema dłońmi w pechowe udo i złapała materiał rajstop, po czym przeciągnęła je tak, by oczko znalazło się po wewnętrznej stronie uda.
    – Co jakiś czas poprawiałam rajty tak, żeby oczko znalazło się tu… – wytłumaczyła.
    – Tu? – spytałem i mój palec powędrował znów na jej gładką nogę.
    – Tak, tu – odpowiedziała, nieco zdziwiona moim nadmiernym zainteresowaniem tą sprawą, po czym dodała – Już pościeliłam. Idę się wykąpać i zaraz idziemy spać.
    – Ok – rzekłem i patrzyłem, jak wychodzi z pokoju kręcąc tyłkiem.

    Od razu złapałem się za penisa, by wykorzystać tą chwilę samotności, ale Aśka za moment wróciła.
    – Pomożesz mi rozpiąć sukienkę? – spytała. – Nie mogę sięgnąć do tego zamka… – wygięła ręce za plecy, próbując dosięgnąć zapięcia sukienki.
    – Dobra – odpowiedziałem i wstałem, by jej pomóc.
    Dopiero gdy wyszedłem spod kołdry, przypomniałem sobie o namiocie na bokserkach. Siostra niestety też go zauważyła i speszona odwróciła wzrok. Zażenowany zabrałem się za rozpinanie zameczka, który miała na plecach. Włożyłem jedną rękę pod materiał sukienki, a drugą złapałem za zapięcie. Zewnętrzną stroną dłoni, niby niechcąco, cały czas ocierałem się o jej ciepłe plecy. Stała tak blisko mnie, czułem zapach jej włosów, pupą niemal dotykała do mojego namiociku, podniecenie momentalnie się spotęgowało. Nie chciałem tego kończyć, więc specjalnie zaciąłem zamek.
    – Zaciął się, materiał tu wszedł – oznajmiłem.
    – No to zrób coś z tym, sama tego nie rozepnę.
    Usiadłem na swoim łóżku i rozłożyłem nogi, tak by zrobić Asi miejsce pomiędzy nimi. Przyciągnąłem ją za sukienkę.
    – Siadaj, bo to może chwilę zająć – rzekłem.
    Usiadła mi między udami, jej tyłek znalazł się przed moim kroczem, a twarde bokserki dotknęły dolnej części jej pleców. Zacząłem majstrować przy zamku, co chwilę dotykając skóry Asi i znad jej ramienia oglądając siostrzane nogi.

    Gdy uporałem się z zamkiem, postanowiłem zrobić Aśce dowcip i włożyłem ręce do jej sukienki, w miejscu gdzie znajdował się rozpięty teraz zamek. Zacząłem dotykać ją zimnymi dłońmi po ciepłych plecach i brzuchu.
    – Zimnica! – krzyknąłem i zacząłem się śmiać.
    Asia zapiszczała, po czym także roześmiała się. „Zimnica” w dzieciństwie była taką naszą głupią zabawą, polegającą na tym, że kiedy miało się zimne dłonie, to dotykało się nimi czyjejś ciepłej skóry, co było dla tego kogoś nieprzyjemne. Asia zaczęła się wyrywać, lecz moje dłonie trzymały ją mocno. Wciąż się śmiejąc przewróciliśmy się na łóżko. Ja ją ciągle macałem, aż moje ręce ogrzały się od jej ciała, a ona próbowała się wydostać z moich sideł. Penisem przywierałem do uda Asi, przesunąłem się tak, by znalazł się na jej tyłku. Przycisnąłem go do niej. Miałem wielką ochotę rozebrać siostrę i wymacać całe jej rozpalone ciałko. W pewnym momencie, kiedy akurat trzymałem ją za udo, ruszyła nogą do przodu, moje palce zahaczyły o oczko w rajstopach i nieszczęsne rajtuzy zafurczały, rozdzierając się jeszcze bardziej. Obydwoje tylko się z tego zaśmialiśmy.

    Szczypaliśmy się tak i łaskotaliśmy, było nam bardzo wesoło, aż w końcu Asia wstała i zsunęła sukienkę. Została w samej bieliźnie, usiadła na swoim łóżku i zaczęła zdejmować rajstopy. Obserwując ją marzyłem sobie, że po rozebraniu się wskakuje z powrotem do mojego łóżka na dalsze figle.
    – Idę się wykąpać – oznajmiła, wstając i zwijając w kulkę swoje dziurawe rajstopy. – Wywalę te rajty, nic już z nich nie będzie.
    Przeszła mi przez głowę myśl by ją poprosić, żeby nie wyrzucała rajstop tylko dała je mi. Mógłbym sobie walić w nie konia myśląc o tym co zaszło. Na szczęście powstrzymałem się przed tą dziwną prośbą. Asia udała się do łazienki, a ja od razu zacząłem się masturbować. Po kilku chwilach bym doszedł, ale w porę przerwałem. Nie chciałem jak zwykle kończyć dnia trzepaniem konia, była przecież okazja zakończyć go w ciekawszy sposób. Trzeba tylko było coś wymyślić, spróbować dobrać się jeszcze do siostry. Bałem się, nie chciałem wyjść na zboczonego, ale musiałem spróbować. Postanowiłem upić ją jeszcze trochę i zobaczyć jak się sprawy potoczą, może udałoby się wywołać jakąś erotyczną sytuację między nami. Zacząłem przeszukiwać mieszkanie ciotki za jakąś flaszką. Wódki niestety nie znalazłem, za to w kuchni była otwarta zgrzewka piw. Wziąłem cztery puszki i zaniosłem do naszej sypialni.

    Niebawem do pokoju weszła Asia w krótkiej piżamce. Usiadła na swoim łóżku i zaczęła układać się do snu.
    – Może partyjka w pokera? – spytałem ją od niechcenia, nim się położyła.
    – Wiesz co, nie bardzo chce mi się teraz grać. Chodźmy spać.
    – To może w makao? – próbowałem dalej, wiedząc, że Asia uwielbia grać w makao.
    – Hmm, no dobra, w sumie możemy zagrać – odpowiedziała po chwili namysłu.
    Wziąłem z półki talię kart oraz piwo i usiadłem koło siostry na jej łóżku.
    – Skąd masz jeszcze piwo? – spytała.
    – Chcesz też? – uśmiechnąłem się. – Mam jeszcze parę.
    – Nie, ja już za dużo wypiłam.
    – Jak chcesz, ja sobie spiję dla odświeżenia się przed snem.
    – A, to daj mi jednak też – machnęła po chwili ręką i się zaśmiała.
    Wstałem ochoczo, otworzyłem piwo i podałem jej. Rozdałem karty. Zaczęliśmy grać siedząc na brzegu jej łóżka i pijąc piwo. Niedługo jednak zrobiło się niewygodnie, bo siedzieliśmy bokiem do siebie. Asia więc wciągnęła nogi na łóżko i siadła po turecku, ja po chwili zrobiłem to samo. Jak spojrzałem między uda siostry, aż zakręciło mi się w głowie, bo spodenki jej piżamy były tak krótkie, że przy rozłożonych w ten sposób nogach widać było jej pachwiny. Mój członek wciąż stał na baczność i było to widać, ale jakoś już mnie to nie krępowało. W sumie nawet chciałem, żeby Asia to zauważyła. Jednak nawet jeśli to dostrzegła, to nie dawała po sobie nic poznać. Graliśmy jak gdyby nigdy nic. Kiedy co jakiś czas Asia pochylała się, by wziąć kartę ze stosu, zaglądałem w jej luźny dekolt. Zobaczyłem, że do snu nie nosi stanika. Zacząłem za każdym jej pochyleniem unosić lekko głowę, starając się dojrzeć jak najwięcej. W końcu udało mi się zobaczyć brodawkę jej piersi. Niewielka, brązowa kuleczka wieńcząca mały cycek. Kutas mi drgnął. Za którymś razem zdecydowałem się powiedzieć:
    – Cycki ci widać, jak się tak pochylasz…
    – Oj, sory – odparła speszona, prostując się nagle i poprawiając dekolt piżamy.
    – Spoko, mi tam to nie przeszkadza – uśmiechnąłem się wymownie, chcąc dać jej delikatnie do zrozumienia, że mam na nią ochotę.
    Asia zarumieniła się i spuściła wzrok.
    – Swoją drogą to fajne masz te cycki. Nie obraziłbym się nawet gdybyś w ogóle zdjęła tą piżamę…
    Na chwilę zapadło dziwne milczenie i zrobiło mi się głupio. Nie wiedząc co powiedzieć, rzuciłem:
    – Jak chcesz, to możemy zagrać w rozbieranego. Kto przegra, ten się rozbiera…
    – Przestań – przerwała mi, zażenowana moim gadaniem.
    Jakoś już nie mogłem się powstrzymać i moja ręka powędrowała do dekoltu siostry. Pociągnąłem piżamkę w dół, odsłaniając nieco piersi, Asia drgnęła zaskoczona i rozlała sobie piwo na nogi.
    – Teraz muszę to powycierać – oburzyła się.
    – Przepraszam. Daj, ja powycieram.
    Położyłem dłoń na jej udzie i zacząłem rozsmarowywać po nim piwo. Asia siedziała nieruchomo, nie wiedząc jak się zachować. Położyłem drugą rękę na jej drugiej nodze i coraz mocniej masowałem siostrę po udach. Dotykałem ją przy samych pachwinach, a ona siedziała zdenerwowana ze spuszczoną głową, patrząc na moje twarde bokserki. Było już jasne, że mam na nią ochotę, więc brak protestu z jej strony trochę mnie ośmielił. Zacząłem wsuwać kciuk w nogawkę jej spodenek. Obydwoje głośno oddychaliśmy ze zdenerwowania. Poczułem jej włoski łonowe, a następnie szparkę. Zacząłem ją masować, drugą ręką gładząc udo i pachwinę. Piwo wypadło jej z drżącej ręki i odrobina wylała się na pościel, podniosłem je więc i odstawiłem na podłogę. Asia odchyliła się do tyłu i podparła się łokciami o poduszkę. Wyprostowała nogi, dając mi między nie lepszy dostęp. Czułem, jak kutas pulsuje mi z podniecenia. Pochyliłem się i zacząłem lizać ją po udzie. Smakowało piwem. Odciągnąłem krok jej spodenek na bok i pocałowałem ją w łono. Polizałem delikatnie. Oddech siostry zrobił się jeszcze szybszy i głośniejszy. Dłonie wsunąłem pod jej pośladki i zacząłem ugniatać, następnie włożyłem ręce pod bluzeczkę i powędrowałem po biodrach w kierunku piersi, unosząc materiał piżamki. Pocałowałem ją w pępek, a chwilę później Asia została bez bluzki. Przed moimi oczami znalazły się jej różowe piersi ze sterczącymi sutkami. Położyłem na nich dłonie i lekko ścisnąłem. Wypięła się klatką piersiową w moją stronę. Delikatnie jeździłem opuszkami palców po cyckach, co chwilę zahaczając o sutki. Do jednego z nich się przyssałem, ale po chwili siostra pchnęła moją głowę w dół. Powróciłem więc na jej krocze i zacząłem namiętnie lizać. Była cała mokra. Zapach cipki rozbudzał mnie do granic, cały drżałem z podniecenia i czułem, że za chwilę się spuszczę. Popatrzyłem w twarz siostry i zauważyłem, że jest jej dobrze. Miała rozmyty wzrok i lekko rozchylone usta. Sapała z podniecenia, jej piersi unosiły się i opadały w rytm oddechu. Kiedy zobaczyła, jak na nią patrzę, znowu się zawstydziła. Odsunęła moją twarz od swego krocza i powiedziała cicho, jakby nagle się opamiętała:
    – Dobra, przestań, dość… – Idźmy spać…
    Chciałem już tylko chwycić się za fiuta i w końcu sobie ulżyć, a że najlepiej było zrobić to pod osłoną własnej kołdry, spełniłem jej prośbę. Odsunąłem się od niej i przeniosłem się do swojego łóżka.

    Chyba nie oczekiwała, że tak łatwo się poddam, bo wcale nie wyglądała na zadowoloną, iż ją posłuchałem. Przykryliśmy się oboje, zgasiłem światło i opuściłem bokserki. Zacząłem się onanizować.
    – Co robisz? – spytała szeptem Asia, jakby dobrze znała odpowiedź na to pytanie.
    – A jak myślisz?
    – Ja też.
    Kiedy pomyślałem sobie, że ona też właśnie się masturbuje, od razu doszedłem.
    – Rozlałeś mi piwo i przez ciebie mam mokre łóżko – powiedziała po chwili Asia. – Mogę przyjść do ciebie?
    – No spoko – odetchnąłem już zaspokojony. – Tylko uważaj, bo ja też już mam mokre… – dodałem, kiedy siostra wchodziła pod moją ospermioną kołdrę.

    Położyła się na plecach i przez chwilę leżeliśmy w milczeniu, obydwoje nieco skrępowani. Po krótkim czasie poczułem na udzie dłoń siostry. Nieśmiało zaczęła wędrować nią po moim ciele, aż znalazła pod kołdrą moją rękę. Złapała ją i położyła na swoim kroczu. Nie miała na sobie już nawet majtek. Zacząłem masować jej cipkę, ona zaś złapała mnie za ponownie nabrzmiałego penisa i pieściła go rączką. Wierciła się rozkosznie pod moim dotykiem, po chwili obróciła się plecami do mnie i przyciągnęła mnie za fiuta. Położyła go na swoim udzie, a drugim udem przycisnęła go od góry. Zacząłem ruchać ją między nogi, palcami pieszcząc mokrą cipkę.
    – Zróbmy sobie noc poślubną, braciszku – wydyszała podniecona.
    – Mam w ciebie wejść?
    – Nie, rób tak jak teraz… Włóż mi tylko palec…
    Wepchnąłem więc palec w pochwę siostry i penetrowałem ją. Całowałem Asię po ramieniu i po szyi, w pokoju słychać było tylko nasze głośne dyszenie. Niedługo wydała z siebie stłumiony jęk i naprężyła się cała, zaciskając uda na mojej dłoni. Grzebiąc jej w pochwie poczułem, jak mięśnie wewnątrz niej zaczynają pulsować. Po chwili rozluźniła się i odsunęła od siebie moją rękę. Leżała nieruchomo, kiedy ja dalej posuwałem ją między uda, obmacując całe jej ciało. Niedługo też doszedłem, zacisnąłem rękę na jej biodrze i spuściłem się na nogi siostry. Chwilę później odsunąłem się od niej i położyłem się na plecach. Przez parę minut leżeliśmy koło siebie bez słowa, po czym Asia wyszeptała nieśmiałe “dzięki” i wstała. Położyła się w swoim łóżku, a ja udałem się do łazienki po papier toaletowy, żeby powycierać swoją pościel. Przez przypadek zauważyłem w śmietniku rajstopy Asi. Wyjąłem je i postanowiłem zachować sobie na pamiątkę tej nocy.

    Następnego dnia, kiedy już wytrzeźwiałem, było mi trochę głupio, mimo wszystko jednak nie żałowałem tego, co się stało. Wydaje mi się, że Asia czuła się podobnie, ale nie rozmawialiśmy o tym nigdy więcej. Często jednak wspominam sobie tamtą noc, trzepiąc kapucyna w podarte rajstopy swojej siostry.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    kapucyn
  • Badanie lekarskie

    Mając siedemnaście lat byłem wciąż prawiczkiem. Odkrywałem dopiero swoje ciało i nie miałem pojęcia o własnej seksualności. Lubiłem przyglądać się ludziom, patrzeć na nich i czasami zastanawiałem się co kryje się pod ich ubraniami. Oczywiście jak każdy nastolatek onanizowałem się. Można powiedzieć często, nieustannie, nawet po kilka razy dziennie. Zabawiając się swoim ptaszkiem odkrywałem, że przyjemność zwiększa się gdy dotykam różnych części ciała, np. krocza, podbrzusza, sutek. Dużym zaskoczeniem było dla mnie dotknięcie odbytu. Momentalnie poczułem podniecenie. Szybko nauczyłem się, że orgazm może być silniejszy i przyjemniejszy gdy jedną ręką masuje kutasa a druga pieszczę sobie dziurkę. Podczas tych zabaw często łapałem się na tym, że odtwarzam w pamięci widoki z szatni po lekcji wychowania fizycznego. Przypominam sobie kolegów częściowo rozebranych, ich pośladki, nogi albo klejnoty ukryte w slipkach. Wtedy nie miałem jeszcze pojęcia jaka jest moja orientacja seksualna. Byłem prawiczkiem i to miało się wkrótce zmienić w zaskakujących okolicznościach. Słyszałem kiedyś jak koledzy opowiadali o starszym lekarzu pracującym w naszej przychodni rejonowej. Mówili, że łatwo załatwić od niego zwolnienie lekarskie jak się chce uniknąć szkoły na kilka dni. Podobno wystarczy zapisać się do niego na wizytę, powiedzieć wprost o co chodzi i dać się ‘dokładnie’ zbadać. Towarzyszyły tym opowieściom dwuznaczne miny i uśmiechy. Jeden z kumpli skomentował nawet, że to nic wielkiego, ‘dasz się trochę pomacać i tyle’. Miałem dość trudną sytuację z ocenami z języka polskiego a zbliżał się sprawdzian. Oczywiście zawaliłem i nie przygotowałem się na czas. Próbowałem dwa dni przed ale okazało się, że materiału jest bardzo dużo. Szybko przypomniałem sobie opowieść o pomocnym lekarzu. Poszedłem wiec do przychodni i sprawdziłem kiedy on przyjmuje. Idealnie! Następnego dnia na koniec dyżuru miałem umówioną wizytę. Im bliżej tej godziny tym bardziej byłem wystraszony i przejęty. Nie bardzo rozumiałem co mam zrobić, żeby go przekonać, iż potrzebuję tego zwolnienia. W końcu przed godziną szesnastą byłem w rejestracji. Czekałem jeszcze ponad czterdzieści minut bo było jakieś opóźnienie. Serce mi waliło a wstyd i strach paraliżowały. W głowie kłębiły się różne myśli łącznie z tą aby uciec i zrezygnować ale co wtedy? Co zrobię jutro w szkole? Przecież mam sprawdzian i nic nie umiem. Gdy tak walczyłem sam z sobą nagle otworzyły się drzwi. Wyszedł przedostatni na dzisiaj pacjent a męski, niski głos zawołał ‘proszę!’. To było do mnie, teraz moje kolej. Z bębniącym sercem i drżącymi nogami wszedłem, zamknąłem drzwi i stanąłem. Lekarz spojrzał na mnie. Nie wiem czemu ale byłem pewien, że już wiedział po co przyszedłem. To był około pięćdziesięcioletni mężczyzna. Postawny, krępej , solidnej budowy ciała. Zauważyłem duże dłonie o grubych, mięsistych palcach. Miał na sobie biały rozpięty fartuch, dość obcisłe granatowe spodnie i biała koszulę spod której widać było szeroką klatę z gęstym czarnym zarostem. Miał niski i ciepły głos. Silny, wzbudzający zaufanie ale i respekt. Spytał o nazwisko oraz o to w czym może pomóc. Powiedział niepewnym głosem unikając kontaktu wzrokowego, że potrzebuję zwolnienia lekarskiego ze szkoły na kilka dni. Chciałem się zapaść pod ziemię. Słyszałem swój głos, niepewny, wystraszony i dość cichy. ‘Rozbierz się!’ powiedział spokojnie. Szybko zdjąłem t-shirt, spodnie i skarpetki. Stanąłem w samych majtkach zawstydzony odruchowo zakrywając ręką okolice krocza. Podszedł do mnie, badawczo obejrzał mnie całego od góry do dołu. Zaczął od osłuchania stetoskopem. Później zbadał mi gardło, obejrzał ręce i obmacał okolice węzłów chłonnych na szyi i pod pachami. W tym czasie zadawał różne pytania o ewentualne dolegliwości i przebyte choroby. Następnie kazał mi się położyć na leżance na plecach. Sprawdzał koordynację ruchową i oglądał stopy pod kątem wad postawy. W pewnym momencie stojąc obok leżanki odchylił ręką moje majtki i zajrzał do środka. Byłem przekonany, że to część badania. Miałem poczucie winy z powodu wyłudzania zwolnienia lekarskiego. Byłem tez naiwny i pamiętałem o tym co powiedział kolega: ‘to nic wielkiego, dasz się trochę pomacać i tyle’. Chciałem pomóc więc uniosłem biodra i szybko ściągnąłem majtki. Nie wiem dlaczego zdobyłem się na to. Byłem w tamtym czasie niesamowicie wstydliwy. Nie potrafię sobie wytłumaczyć skąd wziąłem w sobie tyle odwagi i śmiałości. Po prostu to zrobiłem. Chcąc mu pomóc w badaniu ściągnąłem majtki do kolan. Zobaczyłem zaskoczenie i uśmiech na jego twarzy ale zachował spokój. Palcami zaczął dotykać mojego wzgórka łonowego. Przez chwile go badawczo obmacywał. Nagle poczułem jak ciepła mięsista dłoń obejmuje moje jądra. Delikatnie zadrżałem. Wiedziałem, że tracę kontrolę nad moimi reakcjami. Pierwszy raz w życiu jakiś mężczyzna dotykał intymnych części mojego ciała. Ciepła dłoń delikatnie otulała mój worek mosznowy, wymacywała w nim jąder, delikatnie uciskając i jakby bawiąc się nimi. Przez chwilę myślałem, że to potrwa krótko i już będzie po wszystkim ale on dokładnie obmacywał moje klejnoty. Czułem przyjemność i ciepło rozchodzące się po całym moim ciele właśnie z tego miejsca, z krocza. Penis był całkowicie poza moją kontrolą. Błyskawicznie stanął twardy jak skała i gotowy do działania. Nasze spojrzenia spotkały się. Miał w oczach ciepło i swojego rodzaju bezczelność połączoną z pewnością siebie. Wciąż mnie badał, obmacywał i uciskał coraz mocniej co sprawiało mi zaskakującą przyjemność. Nagle ta sama ręka objęła penisa i jednym ruchem ściągnęła napletek. Ujął żołądź w dłoń i zaczął masować. To trwało dosłownie moment. Moje ciało wymknęło mi się całkowicie poza moją kontrolę. Nagle poczułem silne skurcze i prądy przechodzące od krocza aż do koniuszków palców, usłyszałem jak bezwiednie pojękuję a na moją klatkę piersiową i twarz poleciał ciepła sperma. Miałem orgazm, mocny, długi, wspaniały. Pierwszy raz w wyniku kontaktu z innym mężczyzną. Poczułem zapach spermy unoszący się w powietrzu. Chciałem zapaść się pod ziemię ze wstydu. Wyszeptałem ‘przepraszam…’ Spokojny głos wprowadził jakieś ukojenie w tej niezręcznej sytuacji: ‘ spokojnie, to normalne podczas badania, zwłaszcza jak młody mężczyzna ma pełne jaja. A poza tym zapewniam cię, że nie masz się czego wstydzić’. Podał mi ligninę abym się wytarł. Jakość zapomniałem o swojej krępującej nagości. Wycierałem się a on patrzył na mnie. Dostrzegłem duże wybrzuszenie w jego spodniach. Byłem ciekaw jak on wygląda nago. Po wszystkim wypisał mi zwolnienie na trzy dni. Patrzył jak się ubieram. Gdy mi podał upragnioną karteczkę papieru powiedział abym przyszedł na wizytę kontrolną w czwartek, najlepiej też na koniec dyżuru, ‘i oszczędzaj swoje jaja do tego czasu, staraj się powstrzymać’. W głowie wirowały mi różne myśli, wstyd, podniecenie, strach ale i zadowolenie. Wspomnienie silnego orgazmu górował nad wszystkim. To było najwspanialsze uczucie jakiego do tej pory doznałem. Przez kolejne trzy dni miałem niemal permanentny wzwód. Starałem się powstrzymać od onanizowania się jak doradził mi lekarz ale nie było to proste. Wytrzymałem pierwszą dobę ale w nocy miałem niespokojny sen i nagle stało się. Obudziłem się czując silny zapach spermy w pokoju, miałem przemoczone slipy i mokrą pościel. Musiałem się przebrać i powycierać łóżko oraz wywietrzyć pokój. Nie powstrzymałem się. Usiadłem na podłodze i zwaliłem sobie konia. Mocno aż do bólu dwa razy. Poszedłem na wizytę kontrolną. Udało mi się powstrzymać od zabawiania ptaszkiem przez ostatnią dobę ale efekt był taki że sterczał cały czas. W głowie miałem tylko jedno: chce mi się walić konia! Zastanawiałem się jak to będzie jeśli lekarz znowu karze mi się rozebrać. Mój kutas będzie sterczał jak armata i nie da się tego ukryć. Gdy wszedłem do gabinetu przywitał mnie miłym spojrzeniem: ‘A… wizyta kontrolna?’ Potwierdziłem. Swoim miłym głosem kazał mi się rozebrać co też zrobiłem ale teraz obiema rękami zasłaniałem krocze. Uśmiechnął się i kazał mi opuścić ręce. ‘O! ładnie to wygląda. Naprawdę nie masz się czego wstydzić’. Kazał mi podejść do leżanki i zdjąć majtki. ‘Muszę cię dokładniej zbadać. Stań w rozkroku i zrób skłon opierając się rękoma o leżankę’. Wyjął z szafki naczynie z wazeliną. Dłonią złapał mnie za jądra od tyłu i przez dłuższą chwilę obmacywał je. Robiło mi się przyjemnie. Wiedziałem, że wcześniej czy później stracę kontrolę nad sobą i znowu wystrzelę. Położył rękę na moich pośladkach, palcami rozsunął je. Poczułem jak palcem nakłada wazeliną na okolice odbytu i delikatnie wsuwa czubek palca do środka. Odruchowo zaciskałem dziurkę. ‘Rozluźnij się! To będzie przyjemne badanie.’ Poczułem jak wsuwa mi palec do środka i bezwiednie jęknąłem. Dłonią wciąż obściskiwał moje jądra. Palec penetrował odbyt coraz śmielej. Po chwili włożył dwa palce a to sprawiło, że jakoś zacząłem pojękiwać przy każdym wejściu i sapać przy wyjściu. Nie wiem ile to trwało bo całkowicie się zatraciłem. Nagle niebywała rozkosz ogarnęła moje ciało. Jęczałem strzelając spermą i czując jak mój odbyt pulsuje zaciskając się na penetrujących go palcach. Kiedy świat przestał wirować opadłem na podłogę. Czułem zapach spermy i niesamowite rozluźnienie. To było naprawdę rozkoszne. Mój kutas lekko tylko zmiękł. Wciąż był gotowy do akcji. Odwróciłem się. On wciąż stał obok mnie i miał dużą górkę w spodniach. Zacząłem rozpinać jego pasek, guzik w spodniach, zsunąłem je. Miał na sobie białe slipy. Szybko je również ściągnąłem. Pierwszy raz w życiu widziałem klejnoty dojrzałego mężczyzny. Miał gęsty czarny zarost, duży ciemny worek mosznowy i grubego kutasa. Był twardy i sterczący ze ściągniętym napletkiem. Miał silny męski zapach co podnieciło mnie jeszcze bardziej. Położył jedną rękę na mojej głowie a drugą złapał mnie za szczękę. Wsunął kutasa do ust. „Ssij go jak smoczek! Ciągnij!’ Starałem się choć był to mój pierwszy raz. Gdy wsadzał głęboko to dławiłem się. Wziął mój palec do ust i pokazał na nim jak mam ssać jego kutasa. Szybko się uczyłem. Nadawał rytm przytrzymując moją głowę i rytmicznie ruszając biodrami. Coraz głośniej oddychał i sapał. Ruchy stawały się szybsze i bardziej stanowcze aż nagle wpakował mi kutasa głęboko w gardło. Rękami trzymał mocno głowę. Cały drżał, sapał a z pulsującego kutasa leciała gęsta, ciepła sperma. ‘Połykaj to! Połykaj! Ciągnij! Jeszcze….’ Gdy było już po wszystkim poklepał mnie po twarzy. ‘Dobry jesteś!’ Mój kutas sterczał jak armata. Zobaczył to i kazał mi się położyć na leżance. Rozsunął moje uda. Szybko poczułem jak dwa palce znowu wsuwają się w mój odbyt. Rozkosz. Nowe doznanie. Przyjemność rozchodząca się po całym ciele. Nagle ciepłe usta objęły moją pałę. Robił to samo co przed chwilą ja jemu. Ssał i brał głęboko do gardła. Wystarczyła tylko chwila i już nie byłem w stanie się powstrzymać. Miałem orgazm. Najsilniejszy w moim życiu. Skurcze były aż prawie bolesne. Całe ciało przenikały jakieś niesamowite prądy. Zagryzałem własną dłoń aby stłumić jęczenie rozkoszy. Odbyt zaciskał się na jego penetrujących palcach co dawało jakieś spotęgowanie przyjemności. Zawirowały wszystkie moje zmysły. Dosłownie odpłynąłem. W ustach miałem jego smak. Smak prawdziwego mężczyzny, samca. Czułem jego zapach. Chciałem aby to trwało jak najdłużej/ Gdy wychodziłem z gabinetu rzucił z uśmiechem ‘Wpadnij jeszcze na jakąś wizytę kontrolną’.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomek
  • Policjant

    Umówiłem się z Markiem na browar o 22. Wyszedłem z domu troszkę wcześniej, żeby zakupić prowiant. Gdy doszedłem w umówione miejsce Marek już siedział na ławce. Przywitałem się z nim i rozpoczęliśmy imprezkę. Popijaliśmy jedno po drugim rozmawiając na różne tematy. Okolica, w której się spotkaliśmy była rzadko uczęszczana przez ludzi zwłaszcza o tej porze. 

     -Panowie nie wiedzą, że spożywanie alkoholu w miejscach publicznych jest zabronione. – usłyszeliśmy głos zza nas. Odwróciliśmy się i dostrzegliśmy, że należy do około 30-letniego policjanta. Zerwaliśmy sie do ucieczki, a policjant za nami.

    -Stać, bo strzelam.- krzyczał dobiegając do mnie.

    W pewnym momencie chwycił mnie za rękę tak, że upadłem na ziemię. Markowi udało się uciec, bo był szybszy ode mnie. Wykręcił mi ręce do tyłu i założył kajdanki. Podniósł mnie z ziemi. 

    – Idziemy.-rzekł o wiele groźniejszym głosem.

    Przeszliśmy kawałek i nagle moim oczom ukazał się policyjny radiowóz. Oparł mnie o niego.

    -Nogi szeroko.- powiedział i zaczął mnie przeszukiwać. 

    Najpierw obmacywał moją klatkę piersiową, a potem przechodził niżej. Gdy był w okolicy pasa chwycił mnie za krocze. Poczułem lekki ból moich jąder. Następnie przeszedł do obmacywania moich nóg. 

    -Jestem pewien, że oprócz piwa coś wciągaliście. Zaraz wszystko znajdę.- rzekł policjant i włożył dłonie w moje kieszenie.

    -Nic nie braliśmy.- zacząłem mu tłumaczyć.

    -Mnie nie oszukasz. W kieszeniach nic nie masz, ale ja sprawdzę każde miejsce, w którym mogłeś coś ukryć. W tym momencie ściągnął moje dresy i zostałem w samych slipach. Przybliżył swoje krocze do mojej dupy.

    -Pewnie tutaj wszystko ukryłeś.- szepnął mi do ucha.

    Zdarł ze mnie majtki i wyciągnął białe, gumowe rękawiczki ze swojej kieszeni. Założył je na dłonie, plunął na nie i zaczął wkładać palca w moją dziurkę.

    -Nie ma pan prawa!- zacząłem krzyczeć.

    -Stul pysk, bo znajdę na ciebie takie dowody, że nie wyjdziesz przez lata z pudła.- odpowiedział groźnie i poczułem mocnego klapsa.

    Policjant przeszedł do dalszej penetracji mojej dziurki, dokładając co chwilę kolejny palec. Czułem silny ból.   

    -Niech pan przestanie- zacząłem jęczeć.

    -Nic tu nie wyczuwam, ale muszę sprawdzić głębiej.-rzekł.

    Wyciągnął z pasa pałkę policyjną i przyłożył mi do ust.

    -Ssij ją tak jakbyś obciągał kutasa.-rozkazał.

    Robiłem co mi kazał, a po chwili zaczął wkładać mi pałkę do dupy. Poczułem jeszcze większy ból aż po policzkach zaczęły cieknąć mi łzy.

    -Będę musiał jeszcze sprawdzić twoje wnętrze innym sposobem. Klękaj.- usłyszałem od policjanta.

    Gdy klęczałem on rozpiął rozporek i wyciągnął swojego stojącego kutasa. Był wielki i gruby. Przyłożył mi go do ust i powiedział:

    -Bierz go po same jaja.

    W ustach mieściła mi się tylko połowa jego przyrodzenia. 

    -Nie słyszałeś co mówiłem. Chcę poczuć twoje migdałki. Bierz się do roboty kurwo.-warknął i w tym momencie chwycił mnie za tył głowy i przycisnął w swoją stronę. Poczułem odruchy wymiotne, a w żaden sposób nie mogłem się od niego odepchnąć, bo miałem skrępowane ręce. Dławiłem się, a z oczu ciekły mi łzy. Po chwili zabrał ręce z mojej głowy, a ja mogłem chwycić oddech.

    -Teraz bierz się za moje jaja! Bierz je do swojego ryja na przemian!

    Robiłem co mi kazał. Podobało mu się, bo słyszałem jego stękanie.

    -Teraz bierz się za moją dupę.-powiedział.

    Odwrócił się i przycisnął moją głowę do swojego rowa. 

    -Co jest kurwa! Bierz się do lizania.- rzucił.

    Wyciągnąłem język i zacząłem jeździć wzdłuż rowa. Później zacząłem pieścić jego dziurkę.

    -Włóż język do środka suko.

    Po chwili oparł mnie o maskę radiowozu, założył gumkę i zaczął wchodzić we mnie. Zaczął ruchać mnie bardzo brutalnie. Co chwilę dostawałem mocne klapsy. 

    -Mam nadzieję, że to cię nauczy niełamania prawa.- rzekł policjant.

    Moja dziurka była na tyle rozluźniona, że ból nie był odczuwalny. Mój kutas zaczął się powoli unosić. Nagle policjant przestał mnie bzykać, wyciągnął swojego kutasa ze mnie i ściągnął gumkę. Kilkoma ruchami ręki doprowadził do wytrysku, zalewając moją dupę i plecy. Następnie mnie odwrócił i klęknął. Wziął mojego kutasa do ręki i zaczął mi trzepać. 

    -Uwielbiam smak spermy niegrzecznych chłopców.-powiedział.

    Zacząłem stękać. Policjant wiedział, że zaraz dojdę, więc otworzył usta. Po chwili zalałem go ciepłą spermą. Ku mojemu zaskoczeniu wszystko połknął. 

    -Dobra z ciebie dziwka.- powiedział rozpinając mi kajdanki.

    Szybko się ubrałem i odszedłem kawałek. Schowałem się za drzewem. Policjant wcale nie miał zamiaru się ubierać. Wziął pałkę policyjną, napluł na nią i zaczął wpychać sobie do dupy jednocześnie waląc konia. Głośno stękał i po chwili trysnął na maskę radiowozu. Potem zaczął wszystko zlizywać. Po skończonej robocie ubrał się i odjechał, a ja wróciłem do domu.

    Na drugi dzień zadzwonił Marek pytając czy dostałem mandat. Powiedziałem, że skończyło się na upomnieniu… 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    rafael
  • Przypadek Michala cz.I

    Zdarzenia, osoby oraz nazwiska pojawiające się w tej oraz kolejnych częściach są całkowicie fikcyjne i powstały w pustym łbie autora.  

    ***

    Niewiele pamiętam z wypadku. Ostatnia rzecz jaką kojarzę, to pojawiający się znikąd bus, a potem… kompletnie nic. Zero. Próżnia. Nie dawano mi wiele szans, a jednak okazałem się twardszy niż przewidywali lekarze. Dwa tygodnie balansowałem na granicy życia i śmierci. Prawie miesiąc byłem nieprzytomny, a jednak dałem radę.  
    Miałem niewątpliwie pecha. Niemal całe dwa miesiące wakacji spędziłem w szpitalu. Jednak rozmiar nieszczęścia był niczym wobec ogromu późniejszego fartu. To nie ostatnie wakacje w moim życiu, a tak właśnie mogło się stać. Cóż, mogłem ich nawet nie doczekać.  
    Teraz czuję się na tyle dobrze, że zamiast ubolewać nad swoim losem, udając, że śpię, spod oka zerkam na krzątającą się koło mojego łóżka pielęgniarkę. Wiem już, że ma na imię Marta. Jest młoda, od niedawna pracuje w szpitalu, do którego przyszła zaraz po studiach. Od dwóch tygodni przeniesiona na ten oddział. Zgrabna, niewysoka z drobnymi krągłościami, co przy jej wzroście sprawia, że wydają się większe. Ma miłą, ładną twarz i blond włosy zebrane z tyłu w krótki ogonek.  
    Jednak nie to najbardziej przykuło moją uwagę. Siostra Marta pochylając się co chwila, sprawia, że moje oczy koncentrują się na biuście, który niezbyt szczelnie ukryła pod luźnym fartuchem.  
    Tak mi się zdaje, że naprawdę jest już ze mną dobrze. W końcu za kilka dni mam wyjść ze szpitala. Tym bardziej myślę o sobie jak o zdrowym człowieku, gdy w głowie pojawiają mi się niezbyt przyzwoite sceny z młodą pielęgniarką w roli głównej. Cóż pomarzyć dobra rzecz, ale ja jestem licealistą, który niedługo będzie zaliczał ostatnią klasę szkoły średniej, a ona młodą, ale już dorosłą kobietą. Do tego całkiem atrakcyjną. Na pewno kręci się przy niej jakiś facet, który ten świetny biust ma na zawołanie. I nie tylko to zapewne.  
    No, ale chociaż sobie popatrzę.  

    Akurat teraz młoda pielęgniarka postanowiła poprawić moją pościel. Poczułem, jej dłonie dotykające tu i ówdzie na krótko moje ciało. Natychmiast robi mi się ciepło, a kutas staje się jeszcze bardziej twardy. Zupełnie niezręczna dla mnie sytuacja. I nagle staje się to czego się obawiałem. Dłoń pielęgniarki natrafia na moje przyrodzenie. Dziewczyna cofa ją, ale zaciekawiona zerka to na mnie, to na nieszczęsny wzgórek na kołdrze. Próbuję to powstrzymać, ale nie potrafię, czerwienię się jak burak, co tylko utwierdza siostrzyczkę w przekonaniu, że nie śpię.  

    – No i co, szczęściarzu? Mało, że cię wyrwali z łap kostusze, to jeszcze jesteś na moim oddziale. – Siadła na brzegu szpitalnego łóżka. – Fajnie tak sobie z poziomej perspektywy pooglądać damskie biusty, prawda?

    – Przepraszam panią, ale to… samo tak jakoś wyszło – Wydukałem z nieszczęśliwą miną. Dałem ciała. Kompletna żenada.  

    – Nie jestem panią. Mam na imię Marta, jestem ledwie osiem lat od ciebie starsza. – Mówiąc to moja opiekunka, rozgląda się po sali. Nie wiem czemu, bo jesteśmy kompletnie sami. Lokal zajmowany przeze mnie przez ostatnie dwa miesiące jest niewielki. Ledwie dwa łóżka, a drugie od tygodnia stoi puste. – Mogłabym być twoją starszą siostrą.  

    – Mam już jedną, ale od przybytku głowa nie boli – przyznaję elokwentnie i grzecznie.

    – Jasne, starszych sióstr nigdy nie za dużo. – Marta przytaknęła wesoło. Ma bardzo miły uśmiech. – Jest kogo podglądać, prawda?

    – Eee, to nie tak…

    – Przestań, nie musisz mnie czarować. – Siostra przerwała moje niezgrabne tłumaczenie. – Ja mam dwóch starszych braci. Podglądałam ich jak tylko mogłam, gdy byłam nastolatką.

    Wyznanie Marty, rzucone cichym, aksamitnym głosem sprawia, że znów mam wzwód. Tym razem jednak, młoda pielęgniarka nie ogranicza się do jego obserwacji. Czuję chłód wdzierający się pod uniesioną kołdrę. Dłoń Marty odnajduje brzeg mojej piżamy, po czym zsuwa ją nieco niżej. W gardle pojawia mi się dziwna suchość, a policzki pieką niemiłosiernie.  

    – Nie wiem, czy powinniśmy… – Mój słaby protest zostaje zduszony przez palce Marty zaciskające się na moim twardzielu. Nie mogę uwierzyć w to co się dzieje. Czy to jakaś alternatywna rzeczywistość?

    – Po głębszym zastanowieniu stwierdzam, że opcja z siostrą nie jest taka fajna, bo wtedy nie mogłabym zrobić… tego na przykład – Marta mruga łobuzerko do mnie. Jej dłoń przesuwa się powoli w dół, ciągnąc za sobą miękką skórę fiuta.  

    – O kurwa! – Wyrzuciłem z siebie emocje, czując, że kolejny taki ruch odsłania żołądź członka.  

    – Nie mój drogi, tylko pielęgniarka, ale będę się starać. – Ten żart rozbraja mnie całkowicie. Zamykam oczy, poddając się woli dziewczyny w bieli.  

    Ruchy siostry Marty przestają być takie leniwie. Zaciśnięta na trzonie kutasa ciepła, kobieca dłoń, przesuwa się szybciej, systematycznie zwiększając tempo. Kołdra na wysokości mojego krocza unosi się rytmicznie, a ja zapominam o nierealności sytuacji. Właściwie mam teraz w dupie realizm. Liczy się tylko to, że siostra Marta robi mi dobrze swoją sprawną łapką. Jestem tak podniecony, że cała zabawa nie trwa długo. Kilka kolejnych ruchów niczym faza księżyca sprawia, że nadciąga przypływ. Potężny ładunek nasienia eksploduje kończąc niegrzeczną zabawę pielęgniarki.  

    Marta bez skrępowania zsunęła ze mnie kołdrę. Spora plama na pościeli wywołuje u mnie durną dumę, bo niemało perlistej mazi spływa po palcach pozbawionej pruderii siostrzyczki. Dowód mojej przyjemności jest naprawdę obfity.  

    – Trzeba ci zmienić pościel i piżamę. Nie możemy zapominać też o zasadach higieny – stwierdziła cicho Marta. Oczy dziewczyny skrzą się zadowoleniem. Nie da się ukryć, że ta sytuacja nakręciła ją bardzo, zapewne podniecając równie mocno jak mnie.  
    Zamoczyła wacik w letniej wodzie i przetarła nim mojego zwiotczałego członka. Powinno mnie to krępować, ale tym razem nie odczuwam zawstydzenia. Zabiegi młodej siostry są przyjemne. Tym bardziej, że obmywanie mojego fiuta ze spermy kończy pocałunkiem złożonym na jądrach.  

    – To na tyle, panie Wanat. – Pochyliła się nade mną. Nie wiem kiedy rozpięła bardziej fartuch, ale jej cycki przytrzymywane przez skąpy biustonosz niemal dotykają mojej twarzy. – Nie myśl jednak, że z tobą skończyłam. Załatwię sobie dziś nocny dyżur.  

    Ta wiadomość sprawia, że cały dzień rozmyślałem o Marcie i nadchodzącym wieczorze. Byłem tak podniecony, że dwukrotnie wychodziłem do łazienki, by zadowolić się ręką. Te przyjemne rozważania przeplatają się z pytaniami. Jak do tego doszło? Czy to zbieg okoliczności i mój fart, że trafiłem na pielęgniarkę – nimfomankę, czy może kryje się za tym coś więcej? Nie umiałem odpowiedzieć sobie na te pytania, ale i tak kłębiły się od moją czaszką, przerywając przyjemne marzenia o wieczorze z siostrą Martą.  

    Gdy bardzo czegoś wyczekujesz, czas dłuży się niemiłosiernie. Rozciąga się niczym guma w znoszonych majtkach. Ostatecznie jednak wieczór nadszedł. Całe szczęście, że go nie odwołano. Zanim jednak Marta spełniła swoją obietnicę, znów musiałem poczekać. Wydawało mi się, że zajrzy do mnie, gdy tylko za oknami zapadnie zmrok i się przeliczyłem.  
    Pojawiła się wtedy, gdy zacząłem przegrywać z sennością, pogodzony z tym, że rzuciła mi obietnicę bez pokrycia.  

    – Jestem wreszcie – powiedziała cicho, zamykając za sobą drzwi. – Tęskniłeś za mną, Michałku?

    Głos ociekał słodyczą i krył w sobie obietnicę, więc od razy poczułem, że robię się twardy w wiadomym miejscu.  

    – Nie inaczej – mruknąłem w odpowiedzi. Moje wcześniejsze niepewność i nieśmiałość znacznie zostały zredukowane przez zachowanie Marty i to co zdarzyło się między nami wcześniej – Zresztą, sama zobacz!

    Odważnie odrzuciłem kołdrę na bok i uchyliłem spodnie od piżamy. Błysk w jej oczach wystarczył mi za wszystkie słowa, jakich się spodziewałem. Rozpięła drżącymi palcami fartuch, odsłaniając niemal nagie ciało. Niemal, bo miała na sobie ten sam skąpy biustonosz i figi.  

    – Jestem pielęgniarką, a ty chorym, więc pozwól, że zadbam o ciebie. – Mówiąc to zsunęła fartuch z ciała, pozwalając mu opaść na podłogę z bladych płytek.  

    Gdy usiadła koło mnie, w jednej chwili pozbyła się biustonosza.  

    – Ściągnij spodnie i usiądź na brzegu łóżka – poprosiła.  

    Uczyniłem to natychmiast, ciekaw co wymyśli. Kucnęła przed mną i zagarnęła półkule swoich piersi. Uwiła gniazdo dla mojego ptaka między cyckami. Sprężysta, miękka skóra otuliła fiuta. Uwięziony, pęczniał i nabierał twardości pomiędzy dwoma gronami biustu.  

    – Skoro tak się wcześniej fascynowały moje piersi, to zacznijmy w ten sposób. – Marta docisnęła cycki bardziej, sprawiając, że mojemu kutasowi zrobiło się ciasno.  

    Dwa razy nie musiała mi tego powtarzać. Szarpnąłem biodrami, wprawiając w ruch fiuta. Pierwszy raz pieprzyłem w ten sposób. Wąski i ciasny przesmyk między piersiami Marty był świetnym stymulatorem. Czułem się w nim doskonale. Ocierając się o cycki, odczuwałem potężne uderzenie podniecenia i żądzy. Gdy by nie to, że pragnąłem odwiedzić kolejne intymne zakamarki ciała Marty, mógłbym tu zostać na dłużej, a nawet tu zakończyć miłosną grę.  
    Wiedziałem jednak, że to tylko preludium. Marta doskonale wyczuła. gdy poczułem ochotę na zmianę. Ściągnęła z łóżka poduszkę i położyła na podłodze, u mych stóp. Klęknęła na niej i ujęła w dłoń członka. Sprawnie, o czym mogłem się przekonać w dzień sprawiła, że pojawiła się sino bordowa żołądź. Gdy łepek kutas rozbłysnął w pełnej krasie zaczęła pieścić go końcem języka. Przejmujący, rozkoszny dreszcz smagnął moje plecy wzdłuż kręgosłupa. Po takim początku mogło być tylko wspanialej. Ciepły język owijał się wokół żołędzi, drażnił napletek, kreślił mokry szlak od czubka fiuta, aż po same jaja. Trwało to dobrą chwilę, doprowadzając mnie do szału i zakończyło w momencie, gdy wilgotny łepek mojego członka zniknął między wargami Marty. Rozkosznie przyjemne wnętrze ust siostry przyjęło go z niezwykłą gościnnością. Pielęgniarka trzymając kutasa u nasady, coraz mocniej ogarniała go ustami, połykając za każdym ruchem głowy kolejny centymetr mojej pały. W chwili, gdy na jadrach poczułem brodę dziewczyny przejąłem inicjatywę. Energicznymi pchnięciami zacząłem wsuwać całe osiemnaście centymetrów nabrzmiałej rozkoszy w usta siostry Marty. Ogarnęła mnie niespotykana euforia. Moje skromne doświadczenia z płcią przeciwną nie czyniły ze mnie demona seksu, a tymczasem teraz posuwałem w usta super dziewczynę, która jeszcze wczoraj wydawał mi się nieosiągalna, dla kogoś takiego jak ja. Żądza rozsadzała mnie od wewnątrz i byłem pewien, że muszę ją zaspokoić, pieprząc chętną siostrzyczkę aż do utraty tchu.  

    Rżnąc Martę w usta zupełnie odleciałem. Nie zwróciłem uwagi, że uwięziłem jej głowę w silnym uścisku moich rąk. Dopiero, gdy zaczęła się krztusić oprzytomniałem.  

    – Sorry, ale jesteś niesamowita – wychrypiałem.  

    – A ty niewyżyty – odparła, dysząc ciężko. Przez chwilę pomyślałem, że moje zachowanie ją odstraszy i zakończy miłosną grę, ale moje obawy były niepotrzebne.

    Najwyraźniej miała już jednak dość seksu oralnego. Podniosła się z kolan i lekko zamglonym wzrokiem spojrzała na sterczącego mi między nogami członka. Oblizała usta, jakby miała ochotę go zjeść. Szybko pozbyła się fig, a ja odgadując jak chce poprowadzić igraszki dalej, złączyłem nogi. Pielęgniarka usiadła mi na kolanach, twarzą zwrócona do mnie. Przez chwilę szukaliśmy się nawzajem, aż poczułem, że zanurzam się w mokrym wnętrzu. Marta wygięła ciało w łuk, wtulając biust w moją brodę i rozpoczęła taniec. Zrazu ruchy bioder dziewczyny były nader spokojne. Drążyłem wilgotną cipkę leniwie i oszczędnie. Dostosowałem się do tego rytmu, hamując siłę żądzy, która chciała bym pieprzył ją bez opamiętania. Marta powoli ulegała jednak podnieceniu, które wyraźnie już teraz naznaczyło jej twarz. Wzrok miała zamglony, wypieki rozlały się po jej policzkach, a usta miała lekko rozchylone, jakby do delikatnego pocałunku. Taki widok podsycał moją samczą dumę. To, że młoda kobieta odczuwała tyle przyjemności z takim chłopakiem jak ja, potęgowało moje zadowolenie.  
    Przyspieszyliśmy. Nasz miłosny taniec przeszedł z fazy walca do rumby. Cały byłem podnieceniem. Czułe je każdym fragmentem ciała. Mój kutas czuł się coraz pewniej w ciasnej i wilgotnej norce siostry Marty. Był coraz bardziej natarczywy. Miłosna rumba przeobraziła się w jazdę bez trzymanki. Szalony, dziki kankan.  

    W szpitalnej sali słychać było jedynie nasze stłumione jęki i odgłos uderzających o siebie ciał. Gdybym tego dnia nie onanizował się dwa razy, a także nie pozwolił Marcie na ręczną zabawę moim fiutem pewnie ta nocna zabawa skończyła by się dla mnie wcześniej. Dzięki temu teraz mogłem z zadowoleniem rżnąć chętną “pigułę”, czując potężną rozkosz i jednocześnie obserwować jak to ona pierwsza dochodzi do spełnienia. Będąc już na granicy ekstazy, jęknęła głośniej i wpiła palce w moje plecy, aż poczułem ból. Dwa kolejne ruchy jej bioder były tak gwałtowne, że niemal zsunęła mi się z kolan. Po drugim zastygła w bezruchu, zaciskając na kutasie mięśnie Kegla i poddała sile orgazmu. Ja jednak jeszcze nie złożyłem ostatecznego podpisu pod tym miłosnym aktem. Gdy ona pozwalała ogarnąć się ekstazie, ja zdwoiłem wysiłki, by zakończyć to równie spektakularnie. Siedząc na mnie Marta ograniczała mi możliwość zwiększenia siły pchnięć, ale robiłem co mogłem. Ona też próbowała odpowiadać, ale przeżyty orgazm zrobił swoje. Nie było w jej ruchach tej gwałtowności co chwilę temu. W końcu poczułem zbliżający się finał. Przebudziła się bestia z lędźwi. Wbijałem fiuta w mokrą od soków cipkę siostry Marty i przestałem się kontrolować. Na szczęście jej wróciła część świadomości. Czując, że za chwilę zostawię w niej niebezpieczny ładunek, zsunęła mi się z kolan i klęknęła obok. Szybko chwyciła trzon kutasa w połowie, przytrzymując go, w oczekiwaniu na nieuchronne. Gdy jęcząc głucho wystrzeliłem salwami nasienia, ona stała się ich głównym celem. Perliste pociski trafiły bezbłędnie w jej zaczerwienioną z podniecenia twarz.  
    Po ostatnim wystrzale opadłem na łóżko. Nigdy nie czułem się tak wypompowany. Ledwie zdołałem poczuć, że Marta wkłada sobie do ust członka, by zabrać z niego resztki spermy. Była niesamowita, ale nie miałem siły jej tego powiedzieć.  
    Po chwili położyła się koło mnie. Naga. Lśniąca od potu. Uśmiechnięta i ledwie żywa.  

    – Nie wiem co się stało. Nie myśl sobie, że każdego pacjenta tak traktuję – wyznała po chwili, gdy już uspokoiła oddech. – Nie jestem taka, ale od kilku dni… tak, od kilku dni właśnie czułam, że muszę zrobić coś takiego. Nie z moim chłopakiem, nie z rówieśnikiem, ani z dzianym starszym facetem, ale właśnie… z tobą. Kompletnie tego nie rozumiem, ale jesteś cudowny i… było mi wspaniale.  

    Mówiąc to pocałowała mnie w okolice lewego sutka. Ja jeszcze bardziej niż ona, byłem ogłupiały. Nie miałem bladego pojęcia co się kryło za tym szaleństwem, którego doświadczyliśmy. W tej chwili miałem to jednak gdzieś. Pulsujące we mnie emocje nie pozwalały na racjonalizm.  

    – Myślę, że nie było ci lepiej niż mnie – wyznałem szczerze. W duchu liczyłem, że ostatnie kilka dni w szpitalu będzie okazją na kolejne odsłony miłosnej gry z siostrą Martą i mną w rolach głównych.  

    Myliłem się. Dniem naszego nocnego szaleństwa był piątek, a weekend Marta miała wolny. Od poniedziałku, ku mojej rozpaczy była na urlopie. Ja wyszedłem ze szpitala w środę.  

    ***

    Facet, który siedział przed mną uratował mi życie. Doktor Marian Jaroszewski. Niemłody, kilka lat przed emeryturą, choć wygląda dziesięć lat młodziej niż ma rzeczywiście. Wychodząc ze szpitala, wstąpiłem do niego, by po raz kolejny podziękować za drugie życie. Uściskał mnie, wiem, że przeżywał mój przypadek i był dumny, że mnie z tego wyciągnął.  

    – Michał, jeszcze chwilę. Wszystko wskazuje na to, że jest dobrze – powiedział, gdy już zbierałem się do wyjścia. – O tym, że czasem mogą się pojawiać bóle głowy już wiesz, ale ludzki mózg to misterna i skomplikowana materia. Nie wiemy tak naprawdę o nim wszystkiego. Będziesz przyjeżdżał do mnie na kontrolę, więc mam nadzieję, że jeśli będą pojawiać się zmiany, to tylko na lepsze. Chcę cię jednak uprzedzić, że mogą się pojawiać objawy czy zachowania, których do tej pory nie miałeś. Zbita została naprawdę duża część twojej czaszki i mózgu, a przy tym taka, którą my ludzie znamy najmniej. Liczę, że wszystko jest ok., ale czuj się uprzedzony przeze mnie, na nieprzewidziane okoliczności.  

    – Rozumiem doktorze. Jeszcze raz dziękuję.  

    Gdy szedłem korytarzem, przechodząc koło swojej sali, przypomniałem sobie noc z siostrą Martą. Przyszła mi wtedy do głowy szalona myśl, z której po chwili sam zacząłem się śmiać. Marta wyznała mi, że od kilku dni przed seksem ze mną intensywnie myślała o tym, żeby to ze mną zrobić. Ja natomiast przyznaję się do tego, że właśnie w tym czasie mocno pracowałem wyobraźnią nad jej osobą. A jeśli uraz mojego mózgu sprawił, że kobiety nie mogą mi się oprzeć, gdy ich zapragnę? Czy rzeczywiście potrafię to sprawić siłą woli, dzięki zmianom powstałym w mózgu? *

    Prychnąłem ze śmiechu, aż obejrzała się za mną jakaś lekarka. Michał, ty durny fantasto!

    c.d.n….

    * – przypadłość bohatera nie jest zaraźliwa, proszę nie szukać z nim kontaktu. Wszelkich poszukiwaczy 100 % realizmu oraz medycznych geniuszy autor uprasza o wyrozumiałość. Problemy Michała są wynikiem wirusa fabularnego. Tylko i wyłącznie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iks
  • MW-Interwal Rozdzial 35 Ich pani

    Joanna (tak ma na imię nauczycielka) ćwiczy i rozmyśla. Najlepiej jej się myśli przy gimnastyce. Ona i jej uczniowie?! Raz z jednym, raz z drugim… A może trójkącik?  Tak to nazywał jej były, do tego ją namawiał, to było ostateczną przyczyną rozstania. Joanna, rozciągnięta w szpagacie, przypomina sobie, jaka była młoda i niedoświadczona, gdy się poznali. To on stopniowo wprowadzał ją w świat seksu. Początki były wspaniałe… Ale jemu wciąż było mało: chciał anala –  nie dała, kupował różne zabawki – pozbyła się ich wraz z nim. Ale jeden wibrator gdzieś się wtedy zapodział, znalazła przy przeprowadzce…

    Nie przerywa ćwiczeń, postanawia go później poszukać w kartonach, jeszcze nie wszystko rozpakowała.

    Na początku kochali się po bożemu, no, brała do buzi, na chwilę. Zażyczył sobie lizania jajek – wylizała. Potem był spust na twarz, obciąganie z połykiem – robiła to wszystko, początkowo z miłości, potem to polubiła, teraz jak o tym myśli… Jej cipka, głodna pieszczoty,  reaguje gwałtownie na dotknięcie. Joanna pociera majteczki, wilgotnieją w miejscu, gdzie wpijają się w szczelinkę.

    Właściwie dlaczego ja ćwiczę w majtkach? I gdzie ten wibrator?

    Już naga – również sportowy stanik wylądował w brudowniku – Joanna grzebie w kartonach

    O jest! Zawinięty w jej starą koszulkę. Hmmm… baterie padły. Kupi nowe. Na razie…

    Kładzie się na macie do ćwiczeń i wraca do wspomnień, jego penis w ustach, wibrator… Wzdraga się, gdy chłodny, sztuczny chuj  wślizguje się do pochwy, wypycha biodra, pieprzy się nim, wspomina… Podniecenie opada, gdy przypomina sobie jego ostatnią propozycję: spotkanie we troje, z jakąś jego znajomą. Znajomą! Od słowa do słowa przyznał się, że ją też posuwa. Tak się wtedy dosłownie wyraził. I jeszcze: nie bądź zacofana, Kotku. A potem próbował ją namówić na dwa baty, przyszli z kolegą, trochę podpici… To było najgorsze, wtedy go ostatecznie wyrzuciła.

    – Nie wiesz, co tracisz, Kotku. Z wibratorem i dwoma kutasami miałabyś prawdziwy odlot…

    Może trzeba było się zgodzić? – Joanna, tak długo sama, zaczyna wariować, kutasa jej trzeba! Dildo w jej dłoni ponownie przyspiesza.

    Nauczycielka wraca myślami do swoich uczniów. Ich dwa fiutki kuszą… A ma ich obu w garści, zrobią, co zechce.

    Na myśl, czego od nich zechce, Joanna szczytuje. A potem, biorąc prysznic, obmyśla plan. Tylko czy odważy się go zrealizować?

    * * *

    Chyba zwariowałam! – Joanna wróciła z ekscytujących zakupów, stoi teraz półnaga przed lustrem, przymierza świeżo nabyty koronkowy komplecik.

    I dla kogo tak się stroję? Dla swoich uczniów?  Musi jednak przyznać, że jej piersi w tym biustonoszu wyglądają świetnie. Bez stanika również; ma je spore, acz samonośne, może je dumnie nosić przed sobą… tylko nie ma przed kim! Pochyla się głęboko, zagląda sobie w dekolt – w koronkowej oprawie bardotki jej cycki wyglądają naprawdę kusząco.

    I te majtki… Przez białą koronkę przebija się ciemna szczecina w kroczu, trzeba będzie ją zgolić. Joanna, będąc sama, stawiała na wygodę i nosiła fryzurkę typu pęknięty jeż. Ale teraz… Tyle zachodu dla dwóch gówniarzy!Chyba zwariowałam!

    Ale jakżeż ją to podnieca! Kontempluje swój tyłek w fikuśnie wciętych majteczkach jeszcze przez chwilę i szybko je ściąga, zanim będą wymagały ponownego prania.

     * * *

    – Wchodźcie, chłopcy – nauczycielka wita ich w uchylonych drzwiach, ubrana w kusy szlafroczek. Chcąc wejść, muszą się o nią otrzeć. Ale i tak są podnieceni, fantazjowali o tej wizycie i w gatkach mają dwa twarde, więcej niż gotowe do akcji kołki.

    – Brr… wzdryga się mimowolnie Joanna, na dworze ulewa, chłopcy są przemoczeni, a teraz ocierają się o jej gołe nogi – szlafroczek sięga jej ledwie do połowy uda. Nie jej wina – na jej wzrost nie szyją…

    Ale za to ma świetny pretekst.

    – Rozbierajcie się szybko, jeszcze się przeziębicie!

    Włączyła ogrzewanie, wraz z deszczem przyszło ochłodzenie, lecz w mieszkanku jest ciepło i przytulnie. Teraz z narastającym podnieceniem przygląda się półnagim uczniom.

    – Chodźcie z tym do łazienki.

    Odbiera od nich przemoczone bluzy i podkoszulki, wiesza na suszarce.

    – Spodnie też! Całe macie przemoczone.

    Gdy siadają na podłodze, by je ściągnąć (nie jest łatwo je zdjąć, gdy są takie mokre) stoi tuż przy nich w tej mikroskopijnej łazience i poprawia ułożenie ich ubrań na suszarce nad wanną. Gdy wyciąga ręce w górę, szlafroczek nie wyrabia. Obaj oczywiście gapią się na jej tyłek.

    – Czyżbyście gapili się na mój tyłek?!

    Rumienią się obaj.

    – Ależ skąd, psze pani!

    Ale już wiedzą, że dupa ich pani opięta białymi, koronkowymi majteczkami wygląda zajebiście. Obaj odczuwają palącą potrzebę zwalenia sobie konia. Trącają się łokciami.

    – Spodnie rozwieście sami. Sięgniecie?

    Suszarka nad wanną ma regulowaną wysokość, ale Joanna podciągnęła ją jak najwyżej. Przy jej wzroście i tak sięga, a suszące się pranie mniej przeszkadza w kąpieli. Teraz to się przydaje – chłopcy muszą stanąć na krawędzi wanny, by sięgnąć. Oni też są tego świadomi – w majtkach spore namioty, a tu nie będzie się jak zasłonić. Wstyd! Odwróceni do pani plecami, wstają, wieszają te spodnie i w ten sam sposób chcą zeskoczyć z krawędzi wanny.

    – Odwróćcie się do mnie, chłopcy!

    Joanna mówi władczym i nie znoszącym sprzeciwu, wyćwiczonym w klasie głosem. Odwracają się automatycznie. O nie!

    Już tylko krok dzieli Joannę od przekroczenia tej niewidzialnej linii, jeszcze może to wszystko obrócić w żart…

    Chuć zwycięża – przeciąga palcem wzdłuż obu prężących się w majtkach penisów. Tak bardzo chce je zobaczyć!

    – Majtki też macie mokre.

    A gdy nie reagują, zamierając w oczekiwaniu, dodaje:

    – Je też wysuszymy.

    I zdecydowanym ruchem ściąga je w dół.

    – Tak już lepiej – mówi, przyglądając się dwóm salutującym jej chujkom. Ma je na wysokości twarzy, wystarczy wyciągnąć język i można polizać. Od obkurczonych jąder po sam czubek… Ale nie, jeszcze nie teraz. Przecież ma plan. Zamiast języka, wyciąga rękę, pstryka po kolei w oba sztywne prącia i patrzy, jak drgają. Drgania szybko zostają wytłumione – chłopcy są maksymalnie spięci.

    – Goliliście kiedyś nogi?

    – Eeee…

    – No przecież nie sobie. Nie? No to się nauczycie.

    Dostają piankę i dwie jednorazówki. Joanna siada na sedesie a oni klęczą u jej stóp. I golą jej nogi. Żeby było im wygodniej, stawia stopy na ich udach, tuż przy wciąż sterczących prąciach. Wystarczyłoby lekko przekręcić stopy i…

    Znów się powstrzymuje. Chłopcy mają dość wrażeń – uda ma rozchylone a mokre od śluzu majtki wiernie oddają kształt świeżo ogolonej cipki. Chłopcy wciąż zerkają jej między nogi, muszą to widzieć. Fantazjowała, jak to oni ją golą, jak przytrzymują wargi sromowe, by dotrzeć w każdy zakątek, jednak nie ma zaufania do ich sprawności, cipka jest taka wrażliwa… Niełatwo dobrze zgolić wszystkie te włoski z tych wszystkich zakamarków. Zobaczy, jak im pójdzie z nogami, może następnym razem.

    Teraz jest wystarczająco podniecona, o czym świadczy ta wilgoć.

    I tak oto Joanna nakręca się wspólnie ze swymi uczniami. Dotarli już z goleniem wyżej kolan. Ich dłonie operują coraz bliżej cipki. Decyduje się nagle.

    – Poczekajcie, chłopcy!

    I pozbywa się majtek na ich oczach.

    Znów siada i rozwodzi uda szerzej, wilży coraz obficiej, za chwilę grawitacja zwycięży, pęczniejąca u wylotu pochwy kropelka się podda i spłynie białawą strużką między jej pośladki. Docierają z maszynkami do pachwin, co chwila któryś niechcący (niechcący?) trąca grzbietem dłoni jej piczkę, przyprawiając ją o rozkoszny dreszczyk.

    – Lizaliście już kiedyś cipkę, chłopcy? Bo z waszych, ekhm… wypracowań, wynika tylko, że wiecie, jak smakuje. A zakładam, że to nie są fantazje…

    – Nie, psze pani.

    Joanna zakłada, ze to odpowiedź na pierwsze pytanie.

    – To który z was odważy się wylizać swoją panią od angielskiego?

    Jak dobrze, że wanna jest taka długa! – sprawdziła to wcześniej, więc teraz śmiało, acz ostrożnie by się nie ześliznąć, staje na jej krawędzi i rozsuwa nogi. Wykonuje pełen szpagat na oczach tyleż zdumionych, co zachwyconych chłopców. Jej pizda szeroko otwiera różowe podwoje.

    I już po chwili nauczycielka wzdycha przeciągle, gdy pierwszy z jej uczniów nieśmiało dotyka jej językiem. Jak bardzo chciałaby zewrzeć nogi! Ale w tej pozycji nie może, taki był plan.

    Wreszcie nie wytrzymuje, odpycha głowę chłopca.

    – Zostaw coś dla kolegi.

    Jacek  zlizał wszystko, ale Joanna wciąż wilży obficie; Wacek też ma co wylizywać spomiędzy rozwartych szeroko warg.

    * * *

    Następny dzień w szkole jest… dziwny. Język angielski mają na drugiej lekcji; pani za biurkiem w niczym nie przypomina lubieżnej suczki z wczoraj, traktuje ich, jak zwykle. Co więcej – surowo ocenia ich z kartkówki. I właśnie woła jednego z nich do siebie.

    – Coś ty tu nabazgrał? Nie mogę doczytać.

    Chłopiec pochyla się nad swoja kartkówką, częściowo zasłonięty biurkiem, a pani… Pani wyciąga rękę i go dotyka. Masuje przez spodnie nabrzmiewające w kosmicznym tempie prącie. Do tego wszystkiego to wcale nie jest jego kartkówka; to jedno zdanie nakreślone przez panią: dzisiaj będę się gimnastykować nago, a ty będziesz mnie trzymał za cipkę!

     Chłopak mamrocze coś niezrozumiale, ale pani kiwa głową.

    – A tak, rzeczywiście. Dobrze, siadaj. A teraz twój kolega.

    I historia się powtarza. Teraz ten drugi wraca do ławki czerwieniąc się i zasłaniając wstydliwie ręką.

    – Strasznie napalona, co?

    – Ciebie też macała?

    – Nie musiała tego robić, wystarczy, że na mnie spojrzy i już mi staje.

    – Mnie też; zaraz sobie przypominam te wszystkie miejsca, gdzie się wczoraj spuszczaliśmy…

    – Weź przestań, bo tu i teraz się spuszczę…

    Chyba za głośno o mówi, bo jedna z siedzących przed nimi dziewczyn ogląda się za siebie i przygląda im się uważnie przez chwilę. Dalszą rozmowę chłopcy odkładają na przerwę.

    * * *

    Duma ich rozpiera, gdy tak spacerują po boisku szkolnym rozmawiając przyciszonymi głosami. Owszem, chodzą plotki, że ten i ów, zwłaszcza z ostatniej klasy posuwa tą czy tamtą. Ale oni posuwają nauczycielkę! No, nie do końca posuwają, ale może już dzisiaj…

    – Mam nadzieję, że na trzymaniu jej za pizdę się nie skończy.

    – Ja też. Strasznie jestem ciekaw, jak to jest z tym ruchaniem.

    Młoda, fakt, że ekstremalnie wysoka, ale piekielnie zgrabna no i ładna nauczycielka jest obiektem fantazji wielu uczniów już od dnia swego pojawienia się w szkole. Akurat im jej wzrost nie przeszkadza, jest wręcz dodatkową podnietą. Te długie nogi plus krótkie spódniczki inspirują. A oni lizali ją w miejscu, gdzie te nogi się łączą. I była tam taka soczysta! Jakże chcieliby móc o tym opowiedzieć. Ale oczywiście nie mogą.

    – No zaraz, przecież temu… Maćkowi możemy jak najbardziej. I tym wszystkim dziewczynom.

    – Jak nas pani tam puści.

    – Oj puści, puści. Sama będzie ciekawa dalszego ciągu.

    Podczas wczorajszego spotkania kazała im dokończyć wypracowania. I przychyliła się do ich nieśmiałej prośby.

    – Tak lepiej wam się pisze? – pytała, trzymając ich za penisy.

    Wtedy przyznali się do pisania jedną ręką.

    – Drugą sobie wtedy masujemy – przyznali wreszcie, doprowadzając ją do wybuchu śmiechu. I trzymała ich wytrwale za te fiutki, póki nie skończyli, a potem doprowadziła do wytrysku. A potem na ich prośbę pokazała, jak się masturbuje. I znów popłynęły soczki – obficie, bo pierwszy raz dogadzała sobie na czyichkolwiek oczach, już nie wspominając o własnych uczniach. A potem znów ją wylizywali. Tym razem musieli sięgnąć językami dalej, aż uroczej, różowej rozetki.

    – Dobrze ją rozliżcie, będziecie mi tam wsadzać te wasze kołki.

    Ale nie wsadzili jej w dupę, nie wytrzymali i spuścili się wcześniej na jej cycki. Po co tak przesuwała się nad nimi, leżącymi na wznak na podłodze,  na czworakach i drażniła ich genitalia tymi wielkimi, wysmarowanymi olejkiem piersiami? A potem zrobiło się późno i musieli wracać do domu.

    * * *

    Dopada ich za budynkiem trafo na końcu boiska, ulubionym miejscu palaczy. Ale dziś akurat chętnych na dymka nie było, mogli tu spokojnie pogadać. Do czasu. Chwilę wcześniej nauczyciel pełniący dyżur zauważył chłopców znikających za rogiem.

    – I znowu… Już nie mam na nich siły…

    – Ja pójdę – zaoferowała Joanna zażywająca opodal wiosennego słoneczka.

    – Wielkie dzięki!

    Zapatrzył się na zgrabne nogi bocianicy (grono nauczycielskie szybko podłapało ksywkę nadaną przez uczniów nowej nauczycielce ze względu na kolorowe, najczęściej ciemnoczerwone rajstopy, w których się lubowała, ale głównie ze względu na długość nóg, które w nie przyoblekała), gdy długimi krokami przemierzała boisko. Już dawno by do niej uderzał, gdyby nie to, że patrzyła na niego z góry – jak i na wszystkich.

    Marne 20 centymetrów więcej i miałbym szansę zapoznać ją z moimi dwudziestoma centymetrami, ech…

     Nie ma pojęcia biedak, że myśli jego koleżanki zaprząta inne dwadzieścia centymetrów, na które składają się dwa uczniowskie prącia…

    Joanna wilży od samego rana. Wystarczy myśl, co z nimi wczoraj wyprawiała.  Nie podejrzewała siebie o taką wybujałą fantazję.

    Jestem jakąś pieprzoną nimfomanką, czy co? Wystarczy chuj, czy dwa w moim zasięgu i już wariuję? Chyba zwariowałam, tak się ubierając do pracy!

    Napędzana taką biegunką myśli, odnajduje chłopców. Zaskoczeni, odwracają się ku niej.

    – No, przynajmniej nie palą!

    – Chyba nie macie mi za złe, że sprawdziłam na lekcji, czy dalej was podniecam?

    Obaj, wprawdzie mieli problem z ukryciem wzwodu przed klasą, ale generalnie są zachwyceni.

    – Bardzo nam się podobało, psze pani!

    Nauczycielka wygląda za róg budynku. Pusto. A ona ma straszną chcicę!

    – Teraz możecie się odwzajemnić. Dotknijcie moich ud. Od wewnątrz!

    Napalonym nastolatkom nie trzeba powtarzać, uda jej drżą, gdy dwie zaborcze dłonie je głaszczą poprzez cienki materiał rajstop.

    – Wyżej!

    Dłonie posłusznie znikają pod sukienką, rajstopy okazują się być samonośnymi pończoszkami i dłonie zamierają natknąwszy się na skrawek nagiego uda.

    – To taka niespodzianka dla was, chłopcy – uśmiecha się lubieżnie Joanna i rozstawia szerzej nogi. Chłopcy zachęceni przez panią, gładzą te, dziwnie śliskie miejsca, nie odważają się jednak sięgnąć wyżej. Joanna wzdycha, zbiera się na odwagę i wypowiada na głos słowa, których się strasznie wstydzi, choć od wczoraj powtarza je w myślach:

    – Pobawcie się moją pizdą!

    Chłopcy odkrywają, że pani nie założyła dziś majtek. Stąd ta wilgoć na udach. Ich palce, śliskie i ruchliwe, przeplatają się ze sobą i z tymi wszystkimi fałdkami w jej kroczu. Chłopcy biorą słowa nauczycielki dosłownie i świetnie się bawią.

    – O tak! – wzdycha Joanna, gdy któryś sięga dalej, do jej odbytu. Obszar igraszek się zwiększa, raz po raz jakiś palec napiera na rozetkę, czasem wślizguje jej się do tylnej dziurki, podczas gdy inne penetrują zakamarki sromu przeszkadzając sobie nawzajem. Ale jej ta młodzieńcza natarczywość i ten tłok w kroczu się podoba. Dyszy ciężko, wilży obficie. Dopiero natarczywy dzwonek na lekcje przerywa te wyuzdane rozkosze.

    – Dokończymy u mnie – Joanna szybko całuje obu chłopców w usta i odsuwa się od nich. Sukienka opada, a ona odchodzi, zostawiając ich z pełnym wzwodem i oklejonymi śluzem palcami. Na wzwód nic teraz nie poradzą, palce oblizują idąc przez boisko.

    – Zawsze lubiłem sardynki – stwierdza Wacek wzbudzając wesołość Jacka.

    – Pani to powiedz!

    * * *

    Mogłaby zabić tym cyckiem, gdyby się nim zamachnęła – duma smętnie jej kolega nauczyciel, obserwując spod oka zbliżającą się szybkim krokiem Joannę. Smętnie, bo te rozkołysane pod bluzeczką, bujne piersi są poza jego zasięgiem. Joanna, jakby czytając mu w myślach, przytrzymuje je ręką. Zmieszany, odchrząkuje i pyta neutralnym głosem:

    – Palili?

    – Nawet nie. Ale i tak palnęłam im umoralniającą gadkę.

    Nauczyciel, mimo, że z nią rozmawia, nie powraca wzrokiem; ani do niej, ani, tym bardziej, do jej cycków. Joanna podąża za jego spojrzeniem.

    – O higienie – dodaje, bo jej kolega przygląda się Jackowi i Wackowi wciąż oblizującym palce.

    – Jedli na spółkę rurkę z kremem, wkładali do niej palce i oblizywali – wyjaśnia Joanna zaciskając uda, bo krem jej wycieka z rurki.

    – Ale chyba nie pomogło!

    Ano nie pomogło! Joanna spóźnia się na następną lekcję. Idzie wpierw do łazienki, podmywa, nie zamierza roztaczać wokół woni klaczy w rui. A tak dokładnie się czuje.

    * * *

    – Rozbierzcie mnie, chłopcy, tylko powoli. Od czego zaczniecie?

    – Eee… od majtek?

    – Słusznie!

    To im w graj, Wacek zadziera Joannie spódniczkę, Jacek wkłada palce za paseczek koronkowych stringów.

    Tyko pamiętajcie, powoli, to ma być zabawa – Joanna postanawia nauczyć chłopców gry wstępnej.

    Więc Wacek przytrzymując spódniczkę w górze, jednocześnie muska dłonią jej pośladki. Jacek naciąga te paseczki na biodrach pani wyżej, po czym wsuwa palce za krawędź niewielkiego skrywającego samą cipkę trójkąta.

    – O właśnie tak! – mówi jego pani, gdy jego palce przesuwają się powoli wzdłuż obu pachwin – tam i powrotem.

    Czuje te palce przesuwające się po obu stronach cipki, czuje narastający w niej żar. A ośmielony jej słowami chłopiec odciąga majteczki na bok, a kontynuuje czynności lubieżne jedną ręką. Cipa ściśnięta między jego kciukiem i palcem wskazującym drży ze szczęścia.

    – Powiedzcie coś, bądźcie wulgarni! Wiem, że potraficie. I zdejmijcie mi już te majtki!

    Chłopcy już odkryli, że ich pani lubi sprośne gadki; teraz też się nie hamują:

    – Zobacz Wacek, jaką nasza pani ma fajną pizdę!

    Wacek zagląda.

    Chciałbym panią wyruchać…

    Możesz mi włożyć palec.. albo dwa, chłopczyku.

    I chłopczyk wkłada, od razu trzy. Joanna się pręży. Jacek ostatecznie zsuwa jej majtki i Wacek musi wziąć rękę; za jego palcami ciągnie się niteczka śluzu.

    – Obliż te palce patrząc mi w oczy – poleca nauczycielka. Lubieżna edukacja chłopców postępuje w najlepsze.

    – Teraz spódniczka!

    Wacek odpina guzik i rozsuwa zamek na tyłku pani. Przytrzymuje spódniczkę, żeby nie opadła zbyt szybko (już załapał, o co w tym chodzi). Zsuwa ją powoli, a jego dłonie suną po nagim tyłeczku i  opiętych pończoszkami udach pani. Przyklęka, głowę ma coraz niżej, teraz na wprost rozgrzanej cipy, oszałamia go jej zapach.

    – Pani piczka ślicznie pachnie, psze pani.

    Joanna go nagradza, przyciągając mu głowę do swego krocza. I odpycha go, z twarzą umazaną piczym śluzem, zanim zdąży choć polizać.

    – Teraz ty powąchaj!

    Cipa pani prześlizguje się po twarzy drugiego z chłopców.

    Joanna występuje z leżących wokół jej stóp majtek i spódniczki. Stoi teraz przed nimi w samych pończoszkach i krótkiej, sięgającej pępka bluzeczce.

    – Co teraz, chłopcy?

    Chłopcy, już śmielsi, nie mają wątpliwości.

    – Chcemy zobaczyć pani zderzaki!

    – Pani bufory!

    – Tak je nazywacie?

    – Wszyscy w szkole tak je nazywają…

    Joanna dumna jest ze swych piersi: duże i jędrne, z wycelowanymi na wprost sutkami, jeszcze ani trochę nie obwisłe. Jeszcze… Więc trzeba korzystać.

    – Możecie się nimi pobawić przez chwilę.

    Podciągają jej bluzeczkę, uwalniają te bufory i przysysają do ich. Nabrzmiałe w podnieceniu sutki, teraz lizane i ssane, są takie wrażliwe… Joanna nie wytrzymuje, sięga sobie do łechtaczki na oczach chłopców.

    – Aaach!

    – Coś robimy nie tak?

    – Nie, nie, bardzo dobrze się sprawiacie – uspokaja ich pani. – Aż musiałam się trochę popieścić. No wiecie, połechtać łechtaczkę.

    – Może nam pani pokazać, gdzie to?

    – Ach, wy ignoranci!

    Lecz w duchu się cieszy, że ma takich ignorantów na swoich usługach i może ich edukować. W końcu edukowanie, to jej zawód.

    Joanna stawia jedna nogę na krześle. Szparkę ma w tej pozycji szeroko rozwartą. Uczniowie klękają między jej nogami, a ona dotyka się tam i daje im lekcję bezwstydnej anatomii.

    * * *

    – Panie dyrektorze, można na słówko?

    – Zamieniam się w słuch.

    – Ja w sprawie pani Joanny, te jej spódniczki…

    – Taak, najdłuższe nogi w ZNP…

    – Panie dyrektorze!

    – A tak, słucham,  więc co z tymi spódniczkami?

    – Z pewnością zauważył pan, panie dyrektorze,  że nosi je coraz krótsze!

    – Wydaje się pani, pani Walczakowa, to pewnie przez te jej długie nogi. A tak poza tym, to nie uważa pani, że przez te trzy lata, które z nami jest, świetnie sobie radzi? Ma doskonałe wyniki w nauczaniu…

    Dyrektor rozważa właśnie powierzenie jej wychowawstwa  po odchodzącej na emeryturę polonistce. Tak, teraz zrobi to niechybnie, choćby na złość tej tu babie.

    Walczakowa tym razem odpuszcza i odchodzi,  a przechodząca opodal Joanna rzeczywiście ma krótszą spódnicę,  niż zazwyczaj. Uwiódłszy dwóch swoich uczniów, znów czuje,  że żyje. A widząc ich autentyczny zachwyt,  gdy się przed nimi obnaża,  postanawia obnażyć się przed innymi,  tak troszeczkę. 

    – Ale dupa!  – wzdycha dyro, jak zwykle zresztą, gdy zdarza mu się zagapić na tyłek Joanny,  czyli prawie codziennie.

    Nieświadoma ķudłatych myśli łysego zwierzchnika  Joanna przyspiesza kroku. Na myśli o czekających na nią chłopcach czuje rozkoszne mrowienie w kroku. Rozkoszny jest zwłaszcza ten bezwstyd, z którym służy im swym ciałem, ta chuć, o którą wcześniej nawet się nie podejrzewała, a której nie musi poskramiać, ani się jej wstydzić – przeciwnie, może ją okazywać otwarcie. I to wobec kogo? Własnych uczniów!

    Ma jeszcze jedną lekcję, z najstarszą klasą. Jest tu paru nad wiek wyrośniętych byczków. Obmacują ją teraz spojrzeniami, a ona udaje, że tego nie dostrzega. Lecz dziś jej to nie drażni. Raczej bawi.

    Ech, żebyście koguciki wiedzieli, kto zyskał dostęp do mojej cipki, to by wam jaja z żałości pękły!

    * * *

    Joanna spóźnia się na schadzkę, ma za to dobrą nowinę dla swoich chłopców.

    – Będę waszą wychowawczynią – oświadcza, wpuszczając ich do mieszkania i sięgając pożądliwie ku ich kroczom.

    – Już nią pani jest.

    – Nie o wychowanie seksualne mi chodzi – odpowiada Joanna masując im przez spodenki sztywniejące gwałtownie pałki. – Od jutra przejmuję waszą klasę od Kuźnickiej.

    – O rany! Będzie pani się spotkać z naszymi starymi! Co im pani powie?

    – Będę chwalić wasze postępy. Rozepnij!

    Odwraca się, a Wacuś rozpina jej spódnicę

    – O właśnie, postępy. Będziemy mogli panią dziś wyruchać, psze pani?

    Joanna uwielbia takie teksty w ich wykonaniu, sama ich do tego zachęca. Lecz musi pokazać, kto tu rządzi.

    – Podnieś – wychodzi z leżącej na ziemi spódnicy, a Jacuś natychmiast spełnia polecenie.

    – Jeśli sobie zasłużycie. Ruchanie swojej nauczycielki, to nie byle co.

    – My zawsze chętni i posłuszni.

    – To spójrzcie – Joanna wypina ku chłopcom krocze opięte majteczkami. – Całe przemoczone. Wacuś, ściągnij je i przepierz, a ty Jacuś wyliż swoją panią.

    Idą do łazienki, żeby Wacek mógł popatrzeć. Joanna kuca na krawędzi wanny z szeroko rozwartymi udami. Wacek pierze te majtki i z zazdrością zerka, jak jego kolega raz po raz zanurza język w różowej szparze Joanny.

    Łazienka jest malutka, Joanna pociąga nosem.

    – Mieliście dziś WF, czy co?

    – Tak psze pani – dobiega stłumiony głos spomiędzy jej ud.

    – Wykąpcie się! Wacek, skończyłeś z majtkami? Napuść wody do wanny.

    Najpierw kąpie się sama. Nie pozwala dotykać się chłopcom, nie tym razem, na razie mogą się rozebrać. Stoją teraz ze sterczącymi dyszlami i przyglądają się swej pani, całej w pianie.

    Teraz wasza kolej. W tej samej wodzie!

    Joanna otula się szlafrokiem, siada na sedesie.

    – Umyjcie się nawzajem!

    – Ale psze pani!

    – Z waszych wypracowań wynika, że nie takie rzeczy robiliście…

    – Chłopcy się czerwienią, ale zabierają za wzajemne mycie genitaliów. Zdaniem Joanny są uroczy.

    – Spłuczcie z siebie pianę.

    – A teraz stańcie na krawędzi wanny. Tylko ostrożnie.

    Ma teraz ich wymyte przyrodzenia na właściwej wysokości. Ssie i liże im po kolei te prącia, liże i zasysa do ust jądra. Sięga językiem dalej, pamięta, że jej chłopak uwielbiał gdy wylizywała mu to miejsce między moszną a odbytem. Wówczas tego nie lubiła, ale teraz… Liże tak zapamiętale, że prawie doprowadza chłopców do orgazmu. Lecz przecież ma inne plany…

    – Dokończcie się sami… nawzajem.

    – Ale psze pani…

    – I spuście się na mnie – dodaje i nadstawia buzię.

    – Tak, psze pani.

    Wacek trafia ją w oko, zdążyła zamknąć w ostatniej chwili. Przeciera je palcem.

    – Jak celowałeś!

    – To nie ja, psze pani!

    Niby racja. Sperma jest Wacka, ale to Jacek wycelował. Wacek za to spryskuje jej nos i policzki, spermą Jacka oczywiście.

    Joanna czuje, jak nasienie chłopców zaczyna jej spływać z twarzy.

    – Idziemy do łóżka.

    Kładzie się na wznak, chłopcy, wsparci na ramionach, zalegają po bokach.

    – Chcę, żeby jeden z was przeniósł całą tę spermę do moich ust. Ale językiem!

    Joanna wilży intensywnie od chwili, gdy to wymyśliła, nie może się doczekać.

    Jacek i Wacek patrzą po sobie. Próbować spermy kolegi?!

    – To nic takiego. Z pewnością próbowaliście już własnej, każda smakuje tak samo.

    Nic.

    Ten, który się odważy, pierwszy mnie przeleci – zachęca dalej.

    To pomaga. Nachylają się obaj, ale Wacek jest szybszy. Nauczycielka naciąga go na siebie. Siada na niej okrakiem, układa kutasa między jej cyckami, nachyla… Joanna mruży oczy, czuje język chłopca na policzku. Głowę Jacka spycha w dół, ku piździe.

    – Nagroda pocieszenia – mruczy.

    Chłopiec mości się między jej udami, po chwili Joanna czuje jego język sunący „po całości”. Drży z rozkoszy, zaciska uda więżąc między nimi głowę chłopaka. Ssie język jego kolegi, zlizuje z niego zmieszane nasienie obu uczniów, czeka na więcej. Gdy język Wacka powraca z kolejną porcją spermy, wychodzi mu naprzeciw. Po chwili liże się namiętnie ze swoim uczniem, uczy go czegoś nowego. Oboje zatracają się w tym lizaniu. W cipie Joanny narasta rozkosz, zaczyna rzucać biodrami, Jacek ledwo utrzymuje język na kursie.

    – Wyliż mi całą twarz!

    Wackowi sperma kolegi już nie przeszkadza, liże panią szerokimi, długimi pociągnięciami języka, a pani pręży się pod nim i dochodzi.

    * * *

    Joanna nie obiecuje sobie wiele po pieprzeniu z uczniami. Ich cienkie jeszcze chujki mają po niespełna 10 centymetrów we wzwodzie; sama im zmierzyła. Dlatego tak zwleka z dopuszczeniem ich do cipy, nie chce przeżyć rozczarowania. Jej były miał 19 centymetrowego drąga, którym nieźle mieszał jej w pochwie… Innych doświadczeń nie miała.

    A teraz nagle ma aż dwóch kochasiów, którzy z młodzieńczym entuzjazmem i brakiem jakichkolwiek oporów spełniają jej dzikie fantazje, ale nade wszystko pragną jej wsadzić…

    Za głęboko nie wsadzą… Ale, z drugiej strony… O właśnie, z drugiej strony!

    Joanna nie dała sobie dotąd wsadzić w odbyt. Patrzyła z przerażeniem na organ byłego, gdy ją namawiał do anala. Rozmiar chłopięcych penisów jest w tym wypadku zaletą.

    Nie ma na co czekać – myśli sobie Joanna, wysuwa się z oplatających ją rąk i nóg i idzie do kuchni. Po masełko.

    * * *

    Dla niej to też będzie pierwszy raz, ale tego chłopcom nie powie. Przeciwnie, odgrywa role doświadczonej. Najpierw bierze w dłoń penisa Wacka i starannie pokrywa go warstewką masła. Po zastanowieniu robi to samo z drugim.

    – Wazelina byłaby lepsza, ale nie mam.

    Nauczycielka, na czworakach, wypina tyłek w ich stronę.

    – Teraz nasmarujcie oczko.

    Przejęci chłopcy dobierają się jej do dupy. Na razie palcami. Niesporo im to idzie.

    – Ciasno, psze pani.

    – Musi pani przeć!

    Joanna prze i przekonuje się, że i od własnych uczniów można się czegoś nauczyć.

    – Jasne, myślałam, że z samym palcem dacie radę – próbuje zamaskować swoją niewiedzę.

    – Teraz wchodzi z palcem w dupie – cieszy się Wacek, trzymając palec w jej dupie.

    – Jakbyś nie wiedział, to sama czuję – mówi Joann lekko poruszając tyłkiem. Palec chłopca ślizga się w jej odbycie.

    – To mogę  już spróbować, psze pani?

    – Dawaj! A ty chodź z przodu.

    Joanna czuje, jak Wacek próbuje cisnąć jej w tyłek swoje prącie. Prze posłusznie. Sięga po drugie – Jackowe, Śliski fiut przesuwa się przyjemnie w dłoni, dostarczając chłopcu mocnych wrażeń. A jeszcze nauczycielka pochyla głowę i drażni czubek językiem.

    W dupie też coś się dzieje…

    – I jak ci idzie?

    – Ciasno… Ale pół już weszło.

    Joannie przypomina się nagle piosenka Kultu. Te słowa:

    „Na głowie kwietny ma wianek
    w ręku zielony badylek
    a przed nią bieży baranek
    a nad nią lata motylek”

    Modyfikuje je nieco w myślach.

    – Szkoda, że nie mam wianka…

    – A po co pani wianek?

    – Bo: w ręku różowy badylek, a w dupie ciasny wentylek!

    Joanna nie może powstrzymać śmiechu. Aż cała dygocze. I nagle Wacek wsuwa się w nią po same jajka. Nawet jej nie rucha, wystarczy, że Joannie tyłek się trzęsie. Jak i ręka. Chłopcy spuszczają się jeden po drugim. Pracując zwieraczem, Joanna wyciska mięknącego chujka z dupy. Nie zmienia pozycji – chłopcy mogą się przyglądać, jak sperma wypływa powoli z odbytu i skapuje na prześcieradło. Z przodu jest podobnie – z rozchylonych ust nasienie Jacka spływa Joannie po brodzie i kropla z kroplą ląduje w zmiętej pościeli.

    – Bezwstydna z pani suczka – komentuje jeden z chłopców, sprawiając swej pani niekłamaną satysfakcję. Obchodzą ją na czworakach, a ona trzyma tyłek wysoko, a głowę nisko. Ale zadartą – chce patrzeć im w oczy. I to ich bardziej podnieca. A najbardziej – gdy jej o tym mówią.

    – Bo, psze pani, jak pani tak na nas patrzy, a z buzi pani sperma kapie, to ja pierdolę!

     – O właśnie, czy to aby nie twoja kolej, żeby mnie wypierdolić?

    Od tego przyglądania się i od tej rozmowy kołki chłopcom znów stężały. Joanna czuje jeden w dupie – Jacek podąża świeżo przetartym i dobrze naoliwionym szlakiem, więc idzie mu lepiej. Drugim się delektuje – miętosi go w buzi i znów nadziwić się nie może kontrastowi między jego twardością a opinającą go aksamitną skórką. Pracując wargami, marszczy tę skórkę na prąciu przyprawiając Wacka o błogostan, a na koniec – orgazm.

    Tymczasem Jacek sam sobie sprawia orgazm, wbijając się raz za razem w jej odbyt. Dwa solidne zastrzyki nasienia wieńczą dzieło. Lecz ich pani wciąż mało. Wykorzystując swą władzę nad chłopcami, liże się z tym, co spuścił się w dupie, a temu drugiemu każe ją sobie lizać.

    – Chyba już nie macie problemu ze spermą kolegi?

    Nie mają. Już nie. Zresztą, skoro mają kontynuować te igraszki ze swoją panią, a na to liczą, muszą się przyzwyczaić.

    Język Wacka, uporawszy się z rozetką, wędruje do pizdy. Joanna obraca się na wznak, podkurcza nogi, podaje mu tę pizdę, jak na talerzu. I dalej całuje się z Jackiem, każąc sobie równocześnie pieścić sutki. Dochodzi szybko. Rzuca się pod leżącymi na niej chłopcami, wreszcie, usatysfakcjonowana, opuszcza nogi, rozrzuca je szeroko, by chłopcu było między nimi wygodnie. Głowę drugiego układa sobie między cyckami i… zasypia.

    Gdy się budzi, obaj twardo śpią: jeden z głową na jej łonie, drugi w dolince między piersiami. Zerka na zegarek… O rany!

    – Pobudka, chłopcy!

    Rozkoszna to pobudka. Żaden z nich nigdy jeszcze nie obudził się przy dziewczynie. Nagiej i świeżo przez siebie zerżniętej. Wprawdzie dużo starszej, ale chłopców w ich wieku takie właśnie jarają.

    Za oknem szarówka.

    – Co my w domu powiemy?

    – Trzeba będzie pomyśleć o sformalizowaniu naszego związku – mówi Joanna.

    – Że co?!

    – Spokojnie, chłopcy! Nie sądzicie, ze przydałyby się wam korepetycje z angielskiego?

    – Przecież mamy piątki.

    – A stać was na szóstki – uśmiecha się ich pani sprawdzając, czy stać ich na trzeci wytrysk dzisiaj.

    Stać. Spuszczają się szybko  w jej dłoniach, pewnie im się do domu spieszy. Ubierają się nie spuszczając wzroku ze swojej pani – wciąż nagiej i wylizującej sobie te dłonie…

    – Smakuje pani nasza sperma?

    – Bardzo – uśmiecha się wyzywająco ich pani. – Ale najbardziej lubię, jak tak na mnie patrzycie chłopcy, gdy ją zjadam – odpowiada szczerze.

    Uchyla drzwi. Wystawia głowę, nasłuchuje przez chwilę. Cisza ją ośmiela – otwiera drzwi szerzej i wychodzi za swymi uczniami na klatkę schodową. Drży; trochę z panującego tu chłodu, ale głównie z emocji – w każdej chwili może ją tu ktoś nakryć, taką gołą.

    – Pożegnajmy się teraz – mówi i wyciąga rękę. Wacek pierwszy chce ją uścisnąć, lecz ona chwyta go za nadgarstek, prostuje mu palce. Taką płaską dłonią pociera sobie cipkę z wyzywającym uśmiechem. Podobnie żegna się z drugim uczniem.

    – Taki pachnący prezencik na pożegnanie – mówi i znika za drzwiami mieszkania.

    Chyba mnie pojebało! – mówi na głos, trochę ochłonąwszy. Oparta o drzwi, powoli dochodzi do siebie.

    Chłopcy wracają do domu, wąchając od czasu do czasu wciąż lepkie dłonie. Niezależnie od siebie postanawiają, że nie będą dziś myli rąk.

    Zastanawiają się, co czeka ich jutro.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski