Category: Uncategorized

  • Pasem po dupie

     

    Miałem wyjątkowo ciężki dzień w pracy. Prowadziłem trudną i skomplikowaną sprawę. Na szczęście godziny pracy dobiegły końca i wreszcie mogłem ruszyć do domu, gdzie powinien już na mnie czekać ciepły obiad i piękna żona. Drogi były wyjątkowo puste, a światła jak na zawołanie zmieniały barwę na zieloną. „To będzie mój szczęśliwy dzień” – pomyślałem.
    – Witaj, kotek – powiedziałem, gdy tylko wszedłem do mieszkania i ucałowałem żonę w policzek. – Co dziś jemy? – zapytałem.
    – Za moment coś przygotuję – odpowiedziała i chciała oddalić się w kierunku kuchni.
    – Chwileczkę, moja droga – zatrzymałem ją, chwytając za nadgarstek.
    – Darek, przepraszam – powiedziała przerażona.
    – Krótkie pytanie, czemu dopiero teraz się za to zabierasz? – zapytałem.
    – Bo dopiero wróciłam do domu. – Widać było, że jej się to wyrwało.
    – A gdzie byłaś? – zapytałem, puszczając jej nadgarstek, ale jednocześnie opierając się o ścianę, aby odciąć jej drogę ucieczki.
    – Na zakupach. – Słychać było, że sama sobie w to nie wierzy. – I w agencji, bo to po drodze. Na chwilkę tam weszłam – dodała pośpiesznie.
    – Jakiej agencji? – zapytałem przez zęby. Nie usłyszałem odpowiedzi, więc zapytałem ostrzej: – Chyba nie towarzyskiej, co nie?
    – Dla modelek – odpowiedziała cichutko, spuszczając ze mnie wzrok na podłogę. – Ten obiad naprawdę zaraz będzie, nie odczujesz różnicy tych pięciu minutek, obiecuję – powiedziała przerywanym głosem.
    – A to dobre, bo ja już odczułem różnicę – odrzekłem i wymierzyłem jej siarczysty policzek, ale nie na tyle silny, by zwalić ją z nóg. – A ty jak? Odczułaś już różnicę czy mam poprawić? – zapytałem cynicznie. Julia mimowolnie przystawiła dłoń do piekącego policzka i spojrzała na mnie z lękiem i łzami w oczach.
    – Przepraszam – wyszeptała. – Naprawdę cię przepraszam – dodała płaczliwym głosem, gdy uniosłem rękę, która w ostateczności nie spadła.
    – Zadałem ci inne pytanie – ponagliłem.
    – Odczułam – odpowiedziała. – Mogę już iść do kuchni? – zapytała i pośpiesznie, bez uzyskania ode mnie odpowiedzi chciała mnie wyminąć.
    Chwyciłem ją za lewe ramię i przyparłem do ściany.
    – Po co byłaś w agencji? – zapytałem. – Odpowiadaj! – ponagliłem ją, gdyż naprawdę nie miałem ochoty czekać godzinami na jej odpowiedź.
    – Podpisałam umowę na miesiąc – odpowiedziała. – Tylko kilka pokazów – dodała błagalnie.
    – Kpisz sobie ze mnie? – zapytałem. – Ty sobie, kurwa, ze mnie kpisz! – odpowiedziałem sam sobie i odsuwając się od niej na krok, zacząłem wyjmować pasek z popielatych, garniturowych spodni.
    – Darek, ja zawsze mogę zrezygnować z tej umowy, po prostu podpisałam na wszelki wypadek – powiedziała, patrząc na mnie z przerażeniem.
    – Zrezygnujesz, ale najpierw sobie coś wyjaśnimy – tym stwierdzeniem sprowadziłem ją brutalnie na ziemię i odebrałem ostatki nadziei. – Nie będziesz mnie tak traktowała, urządzała jakąś samowolkę i śmiała mi się prosto w twarz – dodałem. Wziąłem lekki zamach i trafiłem w jej uda. – Dla własnego bezpieczeństwa się obróć – poleciłem.
    Tym razem usłuchała. Obróciła się przodem do ściany i przyłożyła do niej swoje smukłe dłonie. Nie przejmowałem się jej płaczem, nie zwracałem na niego uwagi zarówno przed rozpoczęciem bicia, jak i w trakcie. W moim mniemaniu było to proste – obrywa, bo zasłużyła. Nie liczyło się teraz, jak bardzo ją kochałem, choć bez wątpienia kochałem jak nikogo innego na tym świecie. Nie liczyłem ciosów, które jej wymierzyłem.
    Starałem się celować w pośladki, ale mimo tego i tak kilka pasów spoczęło na udach. Kilkakrotnie musiałem bić po nogach, bo sama mnie do tego zmuszała, zasłaniając się rękoma. Po którymś razie z kolei Julia zaczęła osuwać się po ścianie coraz niżej, aż w końcu usiadła na podłodze i podkuliła nogi pod pośladki. Zanosząc się od płaczu, błagała mnie, bym już więcej nie bił. Nie miałem w zwyczaju słuchać rozkazów kobiety, ale tym razem było to błaganie, więc zacząłem wsuwać pasek do szlufek spodni.
    – Wstań z podłogi i podaj mi swoje klucze – poleciłem zimno i stanowczo. Wykonała moje polecenie bez marudzenia i jakiejkolwiek dyskusji. Schowałem jej klucze do kieszeni marynarki. – Nie opuścisz tego domu, dopóki ci na to nie pozwolę – dodałem. Udałem się w kierunki drzwi. Nie zapytała, o której wrócę ani czy w ogóle. Ja jednak miałem pewność, że tym razem, gdy przekroczę próg domu, obiad będzie już gotowy i przygotowany do podania. Postanowiłem jednak ułatwić sobie życie, ponieważ nie przepadam za odgrzewanymi daniami. – Wrócę za godzinę. – Nie było to tłumaczeniem się przed żoną, tylko informacją, do której musiała się dostosować.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Szmit

    Powyższe opowiadanie to tylko fragment większej całości. Seria „PDS” liczy sobie kilkanaście części, a każda z nich ma około stu stron.

  • Mineta zrobiona kobiecie z ogłoszenia

    Łukasz był spokojnym osiemnastolatkiem z niewielkim doświadczeniem w sprawach seksualnych. W szkole radził sobie przeciętnie, niczym się nie wyróżniał na tle klasy można powiedzieć, że był zwykłym nastoletnim chłopakiem bez dziewczyny.

    Pewnego razu, gdy był sam w domu poczuł nagle chęć trochę napsocić. Jak powiedział tak zrobił i odpalił Internet w poszukiwaniu jakiegoś dobrego porno. Jego najskrytszym marzeniem było zrobienie kobiecie minety, ale nie takiej zwykłej jaką może strzelić każdy facet tylko dłuuugiej i intensywnej. W momencie w którym znalazł już odpowiedni film natrafił na reklamę serwisu z anonsami erotycznymi, nie myślał długo i dał ogłoszenie, że zrobi kobiecie najlepszą minetę pod słońcem. Nie musiał długo czekać na odzew. Po paru minutach dostał odpowiedź od o rok młodszej Justyny, która jakiś czas temu zerwała z chłopakiem i od tamtego czasu nie miała z kim się bawić. Szybko znaleźli wspólny język i już po prau minutach rozmowy umówili się na następny dzień u niej w domu.

    Następnego dnia Łukasz po lekcjach stawił się u Justyny na umówioną godzinę. Dziewczyna wpuściła go do środka i długo nie czekając zaczęła ściągać z siebie ubrania. Łukasz jak to zobaczył praktycznie natychmiast zaczął robić to samo. Po kilkunastu sekundach zaczęli się całować i nie przestając udali się do sypialni Justyny gdzie chłopak zaczynał całować ją coraz niżej. Najpierw zszedł do szyi, a stamtąd już po kilku całusach zniżył się do piersi gdzie na chwilę się zatrzymał i dokładnie je wypieścił. Gdy znudziły mu się piersi zaczął powolutku zniżać się do jej pięknego płaskiego brzucha, ale spędził tam niewiele więcej czasu niż zajmując się jej szyją. Po kilku minutach takiej zabawy doszedł wreszcie do perełki Justyny. Tam Łukasz dopiero pokazał na co go stać. Zaczął powoli nigdzie się nie spiesząc od delikatnego muskania językiem jej guziczka i dawania kolejnych całusów, Justyna w tym czasie już zaczynała dyszeć i coraz ciężej oddychać pokazując w ten sposób, że jej się podoba. Łukasz w tym czasie nie przestawał coraz bardziej zaskakiwać swoimi umiejętnościami i z każdą kolejną sekundą zaczął coraz bardziej zaznaczać swoją obecność tam na dole, aż w końcu zaczął ją najzwyczajniej w świecie ruchać swoim gibkim językiem. Justyny z każdym kolejnym ruchem języka dyszała coraz głośniej, aż w końcu nie wytrzymała i krzycząc wystrzeliła swoimi soczkami na Łukasza, który jeszcze przez chwilę zlizywał jej soczki z cipki, a potem zaczął wycierać swoją twarz bo Justyna jak się okazało od czasu rozstania z chłopakiem nie czuła żadnej potrzeby zabawy ze sobą.

    Dziewczyna przyznała Łukaszowi, że to była najlepsza mineta jaką ktokolwiek kiedykolwiek jej zrobił, gdy ten się jeszcze wycierał. Po wszystkim ubrali się, a Łukasz zostawiając swój numer telefonu i żegnając się czule z Justyną wyszedł.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jakub

    To moje pierwsze opowiadanie i mam nadzieję, że się spodoba

  • Pierwszy raz cz. 2

    Oczywiście sam w zatracałem się w tych rozważaniach z jednej strony rozpamiętując wszystkie sytuacje jakie się zdarzały i oceniając je jako celowe działanie ze strony mojej matki, mające na celu wzbudzenie we mnie podniecenia z drugiej zaś traktując jako pracę mojej wyobraźni która w nic nie znaczących sytuacjach, słowach czy gestach widziała już pożądanie mojej osoby ze strony matki. Rozważania te nie mogły skończyć się inaczej jak w łazience.
    Rodzice wrócili około 3, oboje nieźle wstawieni, chociaż ojciec chyba nawet bardziej, jak sięgałem pamięcią rzadko po nim było widać że jest wypity (muszę tutaj wspomnieć że jak tylko usłyszałem taksówkę wyłączyłem światło w swoim pokoju i udawałem że śpię) matka chociaż minęło kilka godzin imprezowania i picia wyglądała równie atrakcyjnie jak przed wyjściem. Po chwili rodzice znaleźli się już w sypialni, nie wiem na ile ze względu na wypity alkohol, na ile ze względu na to że myśleli że śpię, ale nie zamknęli drzwi od sypialni, widać było że matka ma ochotę na seks bo ojciec zrzucił garnitur, położył się na łóżku w zasadzie gotowy do snu a matka nawet się nie rozebrała z sukienki (podciągnęła tylko dół do góry), zdjęła majtki i usiadła na ojcu i zaczęła kręcić pobudzająco swoim tyłkiem po majtkach ojca. Można było zauważyć że pomimo wypitego alkoholu działa to na niego i jego członek rośnie. Oczywiście matka też zorientowała się że jej zabiegi przynoszą skutek, ściągnęła ojcu majtki i wsiadła na jego przyrodzenie, w zasadzie to ona była stroną pracującą, ojciec w tej sytuacji był dość mało aktywny. Ogarnęło mnie wielkie zaskoczenie gdy po krótkiej chwili z jego strony było już po wszystkim, zawsze myślałem że wraz z wiekiem, a tym bardziej wypitym w tej ilości alkoholu czas seksu znacznie się wydłuża, jak się okazało może być inaczej. Uciekłem szybko do siebie, ale i tak słyszałem że matka nie była z tego zadowolona, próbowała go pobudzić jeszcze raz ale gdy po chwili rozległo się chrapanie i wiadomo było że to już nic z tego, ojciec spał.
    Drzwi do łazienki były naprzeciw mojego pokoju za chwilę miałem więc okazję zobaczyć moją matkę z podciągniętą sukienką i gołymi pośladkami wchodzącą do łazienki. Pewnie to był wpływ alkoholu ale nie domknęła drzwi, jak tylko usłyszałem że wchodzi do wanny w sekundzie byłem pod drzwiami, wanna co prawda była za drzwiami ale szpara powstała przez niezamknięte drzwi pozwoliła mi i tak całkiem sporo widzieć. Matka ciągle była w podciągniętej sukience, siedziała przykucnięta w wannie i wypłukiwała spermę po stosunku z ojcem, widać było że przy okazji sprawia sobie tym trochę przyjemności, a świadczył o tym dość długi czas mycia i bardzo cichutkie postękiwanie. W chwili gdy wychodziła z wanny ja znowu uciekłem do łóżka, po chwili zobaczyłem matkę w drzwiach łazienki, nie wiem na ile zawahała się na ile zachwiała ale po sekundzie skierowała się do mojego pokoju. Ja oczywiście twardo udawałem że śpię, gdy usiadła na brzegu łóżka sparaliżował mnie strach i oczekiwanie na to co będzie dalej, tymczasem położyła rękę na moim brzuchu, poruszyła nią wymawiając moje imię, ale na tyle cicho że wyglądało to że raczej nie chce mnie zbudzić. Powtórzyła to dwa może 3 razy widząc kompletny brak mojej reakcji zsunęła rękę niżej na moje majtki a tym samym znalazła się na moim członku, myślałem że oszaleję do dzisiaj nie wiem czy trwało to kilka sekund czy kilka minut, ale co było oczywiste po chwili mój członek zaczął rosnąć, ona oczywiście to poczuła i zabrała rękę jakby zaczął ją parzyć. Zamarła bez ruchu, a ja chyba przestałem na tą chwilę oddychać, pewnie coś rozważała ale już po chwili ponownie położyła rękę na mój brzuch i tym razem gwałtowniejszymi ruchami i głośniejszym wołaniem mojego imienia zaczęła mnie budzić. Nie mogłem dalej udawać że się więc wkładając wszystkie siły w grę aktorską udawałem, że się przebudzam i kompletnie zaspany nie wiem o co chodzi, bełkotałem:
    -co chcesz mamo, śpię, daj mi spokój,
    Na co ona wstawionym głosem odpowiedziała:
    -synku, ojciec śpi musisz mi pomóc rozpiąć sukienkę,
    Dalej udając zaspanego powiedziałem, że ok, wtedy matka wstała i stanęła do mnie bokiem, podniosła rękę do góry, tak żeby miał lepszy dostęp do znajdującego się z boku zamka. Ponieważ paliło się tylko światło w korytarzu (matka nie zapaliła wchodząc do mnie) w pokoju cały czas panował lekki półmrok, nie przeszkadzało mi to zupełnie ilość światła była wystarczająca żeby widzieć wszystkie szczegóły jej ciała, jednak z premedytacją wykorzystywałem ten fakt jako utrudnienie w znalezieniu zamka i jego rozpinaniu, chciałem zyskać w ten sposób jak najwięcej czasu, przedłużyć tą chwilę w nieskończoność. Fakt też że matka mi to ułatwiała, głównie dlatego, że wypity alkohol dawał się we znaki i lekko się kołysała, zresztą nie komentowała tego w zasadzie się nie odzywała. Miałem tysiąc myśli na sekundę, zastanawiałem się co dalej, jak to się potoczy, czy jutro będzie pamiętać dzisiejszy wieczór, ale byłem zbyt wielkim tchórzem żeby wykonać jakiś ruch, bałem się oburzenia, krytycznej reakcji gdybym zrobił coś niewłaściwego, więc z tysiącem emocji wewnątrz rozpinałem jak najwolniej potrafiłem zamek. Zacząłem się zastanawiać czy po myciu matka opuściła tylko sukienkę czy założyła również z powrotem majtki. Po chwili zamek niestety się skończył i nie zostało mi nic innego jak powiedzieć „-już”, w tym momencie matka opuściła rękę i sukienka w niespodziewany nawet dla niej sposób pod swoim ciężarem obsunęła się na dół i to na samą ziemię. Nie wyobrażacie sobie mojej wewnętrznej radości i podniecenia, o to miałem przed sobą na wyciągnięcie ręki zupełnie gołą matkę, sytuacja zaskoczyła również mnie z moich ust wydobyło się jakieś zaskoczone „-ojej”.
    Nie było to raczej zaplanowane ale również nie wywołało jakiejś reakcji wstydu czy zakłopotania po jej stronie, po prostu powiedziała żebym podał jej sukienkę bo za mocno kręci się jej w głowie jednocześnie całkiem odwracając się w moją stronę. Stała tuż przede mną jej piersi były jak dwa jabłka, które czekają na schrupanie gdy z pewnym pietyzmem i powolnością schylałem się po sukienkę po chwili na wysokości oczu miałem łono, byłem tak blisko aż poczułem jej zapach, chyba na chwilę się zatrzymałem, trwało to pewnie ułamki sekund ale wystarczyło żeby stało się czymś niezapomnianym. Podniosłem sukienkę podałem jej i powiedziałem proszę mamo, wtedy ona pocałowała mnie w usta i powiedziała dziękuję, niestety nie był to namiętny pocałunek kobiety tylko taki jak całuje matka czy znajoma, powoli się odwróciła i poszła do łazienki, ja w tym czasie wskoczyłem już pod kołdrę aby ukryć to co się działo w moich majtkach w wyniku tej sytuacji. Myślałem, że to już koniec, jednak ta noc jeszcze się nie kończyła, matka zabawiła kilka chwil w łazience i wyszła ubrana w szlafrok. Niestety rzuciła tylko śpij dobrze i poszła na dół, włączyła TV, i sądząc po odgłosach zrobiła sobie drinka. Było słychać jak zmienia ciągle kanały, po kilkunastu minutach przy okazji nalewania kolejnego drinka zawołała z dołu czy śpię, uznałem że lepiej będzie udawać że tak i się nie odezwałem, po kolejnych kilku minutach „latania po kanałach” znalazła jakiś film erotyczny i ewidentnie zaczęła go oglądać, to oczywiście wywołało we mnie reakcję i za chwilę znalazłem się na dole skradając się i chowając za ścianą próbując podglądać co się dzieje.
    Po kilku minutach oglądania filmu matka czy to odruchowo czy w sposób zamierzony zaczęła się masować po rękach, wypity alkohol, film nie dokończony seks z ojcem pewnie wywołał w niej narastające podniecenie ponieważ po jakimś czasie zaczęła wkładać rękę pod szlafrok i ewidentnie masować pierś, w raz z tymi ruchami szlafrok rozchylał się coraz bardziej, widziałem już brzuch i część piersi. Kolejne chwile doprowadziły do tego, że zmieniła pozycję wcześnie miała nogi na kanapie teraz je spuściła na ziemię i usiadła w lekkim rozkroku, to spowodowało że nie przewiązany już szlafrok rozchylił się na boki ukazując jej brzuch, piersi i łono. Od razu oczami swojej wyobraźni jakbym poczuł zapach jej cipki, ten który poczułem wcześniej w pokoju, wywołało to falę takiego podniecenia że spuściłem się w majtki, ale stałem tam dalej jak zaklęty czekając na o co za chwilę musiało się wydarzyć i wydarzyło. Położyła rękę na swoim łonie i delikatnie palcem wskazującym zaczęła je masować, najpierw pobudzała łechtaczkę, to były dosłownie muśnięcia, potem zaczęła przesuwać palec dookoła otworu masując wargi sromowe, w końcu włożyła najpierw nieśmiało, potem coraz głębiej jeden palec, z czasem jej ruchy stawały się coraz szybsze, z czasem używała już dwóch a nawet trzech palców. Chwilę wcześniej miałem wytrysk ale znowu czułem że mój penis sztywnieje. Zaczynała wykonywać już tak energiczne ruchy, że w zasadzie pracowała całym ciałem, od kilku chwil nie potrafiła też już zachować ciszy, z jej ust wydobywały się ciche ale głębokie pojękiwania, widać było że ta chwila zbliża się z każdą sekundą rosło tempo jej ruchów a jęczenie było w zasadzie już nieprzerywane i znacznie głośniejsze niż na początku. Mogę chyba powiedzieć, że doszliśmy w tym samy momencie kiedy ja miałem kolejny wytrysk nie dotykając nawet swojego członka, przez nią przeszedł spazm rozkoszy i w tym momencie wydarzyło się coś niesamowitego, w jęk orgazmu zawołała: „Karol” a to było moje imię. Przerażony uciekłem najciszej i najszybciej jak potrafiłem przed wskoczeniem do łóżka zmieniłem jeszcze majtki, spojrzałem na zegarek była piąta rano, te wszystkie emocje wyczerpały mnie tak bardzo że nie wiem nawet czy zdążyłem przyłożyć głowę do poduszki i już spałem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Nowak
  • Niewolny: 4. Faza na bicie

    W naszych kontaktach następują pewne fazy. W zależności od Pana nastroju koncentrujesz się mój Panie na posuwaniu mnie w dupę, wytryskach na moja twarz, sikaniu, biciu mnie po twarzy, biciu po jajach, fistingu. Niezwykle rzadko masz tyle czasu by spróbować kilku czynności naraz. Szkoda… A może i tak jest dobrze, bo nie czuję na sobie presji mozolnych ćwiczeń, a myśl, ze mam Cię szybko zaspokoić i jestem Twoją, zabawką bardziej mnie podnieca.

    Wyznaczyłeś nowy lokal na spotkanie. Nie była to toaleta w Twoim biurowcu, tylko toaleta w urzędzie w centrum miasta. Obszerna bo dla niepełnosprawnych. Nie wiem, czy prowadziłeś tu jakieś sprawy, ale było Ci wygodnie. Tradycyjnie poczekaliśmy, aż nikt się nie będzie kręcił. Wszedłeś pierwszy, ja po kilkudziesięciu sekundach.

    – Zamknij… – Twoje spokojne polecenie nie zdradzało co mnie czeka – Rozbierz się, zupełnie…

    To polecenie nieco mnie przeraziło. W publicznej toalecie? Zawsze bałem się, że ktoś zacznie dobijać się do drzwi, a ja będę musiał szybko się ubierać. Ale myśl, że możesz mnie tak upokorzyć podniecała. Tak, to dla Ciebie mogę narazić się na wstyd..

    Stałeś przy  muszli z .. listewka w ręku. To było cos nowego: do tej pory używałeś pasa, pałki policyjnej lub plastikowych linijek. Dziś miałeś drewnianą listewkę. Długa tak na pól metra, szeroką na 3 cm. Zauważyłem, że miała przy końcu skórzany uchwyt albo z dermy.

    Skinąłeś na mnie, kiedy rzucałem w kąt ściągnięte właśnie skarpetki. Stanąłeś plecami do muszli  i znów spokojnie rozkazałeś: – Ręce na kark..

    Przesunąłeś końcem linijki po moich piersiach i brzuchu. Szybko pojawiła się gęsia skórka. Sięgnąłeś do kieszeni i wyciągnąłeś plastikowe klamerki.

    – Otwórz mordę..

    Co chcesz zrobić Panie? Klamerki w usta? Język? Na szczęście włożyłeś mi między zęby linijkę. Zacisnąłem. Trzymałem jak pies.

    Chwyciłeś mój sutek, lekko nacisnąłeś aby był wypukły i spiąłeś klamerką. Zabolało. Poczułem szum w głowie i zalew ciepła. Drugi sutek potraktowałeś podobnie, ale tu poczułem ukłucie. Ale cudowne uczucie!

     – Obciągnij… – chwyciłeś linijkę, którą położyłeś gdzieś na muszli.

    Uśmiechnąłem się do Ciebie. To był dla mnie zaszczyt. Uklęknąłem przed Tobą . Kiedy rozchyliłeś marynarkę, złapałem za pasek spodni, rozpiąłem go , potem rozporek. Kiedy lekko zsunąłem twoje slipy penis już był lekko spęczniały.

    – Cudowny – szepnąłem i chwyciłem jego główkę dwoma palcami. Lekko zsunąłem, aby pojawiła się żołądź. Błyszczała Twoim śluzem. Szybko przyłożyłem usta do mokrego czubka i trzymając penisa palcami w połowie, wsuwałem go w usta. Ale był smaczny! Czułem Twój płyn do kąpieli i zapach świeżego podniecenia. Lekka słoność. Kilka intensywnych ruchów głową, masaż ustami i już stał sztywny. W tej fazie nie używałem języka, gdyż chciałem masować Twoją męskość, aby Cię szybko podniecić.

    Położyłem penisa na twarz. Spojrzałem w górę i zobaczyłem, że mnie obserwujesz. Poprawiłeś koszulę, aby nie zasłaniała Ci moich pieszczot. Uśmiechałem się do Ciebie. Podobało Ci się..

    Polizałem go do dołu.. Już nie musiałem trzymać palcami cudownego kutasa. Stał sztywno. Wówczas przyssałem się do główki i wyssałem kolejną porcję lekko śliskiego soczku. Teraz użyłem języka świdrując nim otworek. Słyszałem Twój oddech. Zacząłem szybciej pracować głową, chwyciłem Cię za biodra, aby mocniej dobijać gardłem. Też mój oddech przyspieszył, a kuta już spęczniał.

    Nagle odepchnąłeś mnie gwałtownie.

    – Wstań gnoju! – wysyczałeś mimo przyspieszonego oddechu.

    Spełniłem Twój rozkaz. Podciągnąłeś slipy i zapiąłeś spodnie.

    Stanąłeś za mną. Pchnąłeś mnie w kierunku muszli, tak bym sie oparł o specjalne uchwyty dla niepełnosprawnych. Znów miałeś linijkę w ręku.  Rozchyliłeś ręką uda, zmusiłeś do kucnięcia. . Podsunąłeś listewkę pod krocze i zacząłeś lekko obijać od dołu w jądra, gdyż kutas wciąż mi stał. Biłeś tą płaską stroną. Drgałem, podrywałem się, ale nie przestawałeś.

    Dlaczego nie pozwoliłeś sobie ulżyć?

    Biłeś. Przetrzymałem pierwszy ból, pierwsze zaskoczenie. Wiesz, że to może przekreślić zabawę, dlatego na początku jesteś raczej delikatny.

     

    Podniecił mnie ten Twój nowy instrument. Wyglądał na twardy, a był rozkosznie podniecający w … razach! Nie wiem, czy przypadkiem, czy specjalnie, ale trafiałeś w mój anus. To piekło, ale jednocześnie dawało nowe doznanie. Penis wciąż stał, a ból nie zmniejszył podniecenia, więc miałeś dostęp tylko do jąder. Uderzałeś głownie w prawe, zaczęło mocno boleć… Zauważyłem, że jądra robią sie opuchnięte, jakby napięte, twarde… Nie, to na razie nic złego… Normalna rekcja na nowe bodźce… Nie pozwolisz zrobić ze mnie kaleki. Ale jęczałem. Dostęp do moich jąder nie zadowolił Cię.

    – Wstań! – Twój rozkaz dał mi ulgę, ale na chwilę – na baczność! Ręce do góry!

    Ścisnąłem uda. Penis wyrywał się do przodu. Gruby, pulsujący. Zauważyłeś, ze dziś był bardziej twardy. Uderzyłeś w niego z góry linijką! Och, jak piecze! Teraz z boku. Rzadko tak robisz, ale dziś kutas dostał mocno. Znów uderzenie od dołu, aż odbił sie od podbrzusza. Zasyczałem.

    – Przytrzymaj go na brzuchu, tak za sam czubek.

    Przycisnąłem jego główkę do podbrzusza. Uderzyłeś w jego spód, tak pomiędzy jądrami a jego główką. I to było wszystko co dziś dostał penis. Następne razy padły na jądra, a głównie na prawe. Widocznie bardzie wystaje do przodu. Instynktownie pochyliłem się do przodu.

    – Wyprost! Zamknij oczy! Trzymaj kutasa mocno.

    Szybko wróciłem do przedniej pozycji. Nie wiedziałem co zamierzasz. Słyszałem, że się poruszasz. W końcu dostałem po pośladkach. Och, to lubię , to nagroda dla mnie. Moja okrągła dupeczka uwielbia spank. Biłeś regularnie z dołu do góry. Następny cios padł z przodu na uda i wysunięte jaja! Pojedynczy, precyzyjny. Znów zgiąłem się w pół. Głośniejszy jęk…

    – Zamknij się!

    Pociągnąłeś za włosy. Szybko wyprost, jeszcze mocniej spiąłem uda… Jeszcze raz, teraz najmocniej, znów bardziej oberwało prawe jadro… Wydałem okrzyk. To był znak dla Pana, by na dziś zakończyć.

    – Zwal sobie do sedesu…

    Zawsze po cbt pozwalałeś mi spuścić sobie spermę. Mówiłeś, że to dla mojego dobra, by jadra normalnie pracowały. Kiedy doprowadzałem się do orgazmu pakowałeś listewkę do swojej torby. Wyszedłeś, a ja z przerażeniem dopadłem do drzwi by je zamknąć..

    Dziękuję za Twój smak i razy…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    niewolny
  • Licealne przygody, cz. 2: film

    Joanna powoli zbliżała się do bloku, w którym mieszkał Wojtek. Dwóch mężczyzn przerwało rozmowę i natarczywie przyglądało się przechodzącej nastolatce. Nawet ich nie zauważyła. Zatrzymała się przed domofonem przy klatce, wystukała numer mieszkania.

    – Cześć, szóste piętro, skręć w lewo – chłopak rzeczowo poinformował Joannę i odłożył słuchawkę domofonu.

    – Witam – Wojtek uważnie przyglądał się koleżance stojącej w drzwiach. Była ubrana w ciemnoszarą, krótką sukienkę, cieliste pończochy i szaro-czarne szpilki. Blond włosy kontrastowały z sukienką i wraz z dyskretnym makijażem podkreślały jej urodę, a złoty łańcuszek na szyi i grafitowa kopertówka w dłoni dopełniały strój. Chłopak przełknął ślinę.

    – Wejdź – powiedział przytłumionym głosem i cofnął się. Zrobiła na nim wrażenie! Dziewczyna bez słowa weszła do mieszkania. Na jej twarzy znowu malowała się irytacja. – W prawo – gestem wskazał pokój, z którego dobiegała muzyka.

    Joanna uchyliła drzwi, przekroczyła próg pokoju i rozejrzała się. Na wprost znajdowało się duże okno upiększone kwiatem w doniczce, po prawej: biurko z krzesłem biurowym oraz fotel, o który prawie opierała się, tapczan po lewej – naprzeciwko biurka, po obu stronach drzwi aż do sufitu pięły się jasnobrązowe szafki i regały. Na ścianie nad biurkiem zainstalowano dwie półki. Parkiet pokrywał brązowy dywan, rozjaśniony jasnobrązowymi i białymi szerokimi kreskami, kołami. Było skromnie i czysto, jednak meble miały już swoje lata. – „Ale nora” – podsumowała w myślach oględziny. Na ścianie, nad tapczanem, w antyramie wisiał duży plakat przedstawiający „Golden Gate Bridge”.  

    – To nie ja, to siostra powiesiła – bronił się uśmiechnięty Wojtek, dostrzegając, gdzie najdłużej zatrzymał się wzrok gościa. Jeszcze grał życzliwego gospodarza wobec swojej ofiary.

    *

    – Nieważne. Gdzie mogę usiąść? – zapytała zniecierpliwiona, widząc, że żaden z obecnych trzech chłopaków nie zamierza opuścić tapczanu ani fotela. Patrzyła na gospodarza.

    – Nikt nie każe tobie siadać – głos Wojtka zabrzmiał stanowczo. – Oddaj slipy – zażądał i wyciągnął rękę. Były zawinięte w małą reklamówkę i trzymane pod kopertówką. Bez słowa podała. Chłopak wziął je, podziękował skinieniem głowy, potem siadł na krześle przy biurku i przez chwilę przyglądał się w milczeniu dziewczynie. Joanna stała samotnie na środku pokoju, obserwowana przez cztery pary oczu.

    – O co chodzi? – spytała, nie kryjąc irytacji spowodowanej swoją obecnością w tym mieszkaniu. Nie czuła się skrępowana, wręcz odwrotnie – robiła wrażenie pewnej siebie. Przecież mieli ponieść karę za wczorajszy wybryk w łazience i oddać nagrania. Jeszcze delektowała się swoim planem.

    – Obróć się – szorstki ton głosu Wojtka wyrwał ją z rozmyślań nad planowaną zemstą. Po uśmiechu gospodarza nie zostało śladu.

    – Co?! – jego bezczelność ponownie wzbudziła wściekłość Joanny. – Odbiło tobie… – nie dokończyła zdania, bo osadziło ją ostre polecenie Zbyszka, rozpartego na tapczanie:

    – Obróć się, suko!! – ton głosu był agresywny, ale Joanna nie zamierzała pozostać dłużna. Gwałtownie odwróciła się do Zbyszka. Włosy zamaszyście pofrunęły za ich właścicielką. Wyglądała bardzo efektownie i była tego świadoma. Jednak teraz uroda nie stanowiła jej atutu.

    – Nie mów tak do mnie, rudy gnoju, bo pożałujesz – warknęła, patrząc z pogardą na chłopaka. Zbyszek poczerwieniał, pochylił się w jej stronę gotów do riposty, ale Joanna była szybsza. Już odwróciła się, spojrzała na zegarek, potem na Wojtka i znużonym, spokojnym głosem poinformowała go: – Mam spotkanie i nie chcę spóźnić się. Czego jeszcze chcesz? – zaczęła nerwowo stukać stopą, a wolną rękę oparła na biodrze, przyjmując prowokacyjną postawę. – Spieszę się.

    Wojtek sprawiał wrażenie jakby w ogóle nie słyszał jej słów. Taksował ją wzrokiem nabywcy atrakcyjnego towaru. W końcu podniósł głowę i spojrzał w jej oczy. Wyraz jego twarzy sygnalizował niezadowolenie, będące konsekwencją przerwania ważnej czynności.

    – Umówisz się innym razem – wydął wargi i lekceważąco machnął ręką.

    *

    – „Rudy”… – Wojtek jakby od niechcenia rzucił polecenie i odwrócił się do okna. Zdezorientowana dziewczyna też spojrzała w tym kierunku. Teraz zdarzenia potoczyły się błyskawicznie. Zbyszek prawie bezszelestnie zerwał się z tapczanu. Zanim zorientowała się, stanął przy niej i prawą ręką wyrwał jej kopertówkę, drugą chwycił za włosy i pociągnął w dół. Jej krzyk tłumiło siedzisko tapczanu i poduszka, do których przyciskał głowę klęczącej dziewczyny. Kolanem brutalnie dociskał jej ramię. W tym czasie Jacek z Markiem ściągnęli jej ręce wzdłuż tułowia, a chwilę później kajdankami skuwali je na plecach Joanny.

    – Marek, i jak? – upewniał się gospodarz.

    – Wszystko gra, szefie – uśmiechnął się zapytany, po sprawdzeniu w laptopie jakości obrazów z obydwu kamer – na parapecie i na półce nad biurkiem.

    – Chłopie, skąd ty to wszystko masz? – Jacek nie krył swojej zazdrości i podziwu zarazem.

    – Ojciec mi kupił – odpowiedział Marek, nie odrywając wzroku od ekranu laptopa. Tylko pokiwali głowami.

    – Skarbonka bez dna – skomentował Zbyszek, patrząc na Jacka.

    – Halo, nie zapominajmy o uroczej koleżance, która przyszła pobawić się z nami – słowa Wojtka od razu podniosły temperaturę w pokoju. – Jacek, zamontuj ten kij między nogami – polecił gospodarz, głową wskazując na otwarte drzwi szafki.

    Joanna próbowała podnieść głowę, przekręcić tułów, ale ręce skute na plecach i głowa mocno przyciskana do tapczanu uniemożliwiały to. Ale nie poddała się. Zdołała nieco przesunąć kolana do przodu i z wysiłkiem zaczęła wstawać, opierając się na głowie i ramionach. Z trudem uniosła biodra, odrywając kolana od podłoża. Stanowcze przyciskanie głowy do tapczanu zatrzymało ją w półprzysiadzie. Nie mogąc pokonać naporu ramion Zbyszka, zamarła na ugiętych nogach z wypiętą pupą.

    Wówczas Wojtek podszedł do niej i wysoko podciągnął sukienkę. Chwilę przyglądał się pupie osłoniętej czarnymi, koronkowymi stringami. Wreszcie chwycił je i nieco ściągnął. Z ust Joanny wydobyło się tłumione, rozpaczliwe „Nie, nie!!”. Teraz dziewczyna, z kolei gwałtownie klękając i poruszając skutymi rękoma, próbowała osłonić swoją gołą pupę, ale sukienka, dzięki pomocy Zbyszka, pozostała wysoko podciągnięta. Wojtek pochylił się i z perwersyjną powolnością centymetr po centymetrze ściągał stringi. Wszyscy obserwatorzy tej scenki uśmiechali się wpatrzeni w jej opaloną i obnażaną pupę. Któryś zarechotał, inny zagwizdał, widząc jak gospodarz na chwilę przerwał ściąganie stringów i pogłaskał jej skórę. Dziewczyna krzyczała, balansowała tułowiem, wyginała się, ubliżała im, groziła. Wszystko na próżno. Nikt nie zwracał uwagi na to, co próbowała wykrzyczeć. Siedzisko tapczanu skutecznie tłumiło jej głos. Wojtek pomógł sobie drugą ręką i stringi znalazły się pod kolanami. W nagrodę otrzymał krótkie oklaski.

    Przysiadł na dywanie, obok Joanny, twarzą do widzów, lewym ramieniem mocno objął jej tułów, a między kolana przytrzymywanej blondynki włożył wałek zdjęty z tapczanu i zaczął macać jej krocze. Nie silił się na delikatność. Szarpał wargi sromowe, drapał, ciągnął łechtaczkę, energicznie wkładał i wyjmował, nawilżone śliną, dwa, trzy, cztery palce do pochwy. Po pewnym czasie przerwał tę ekscytującą czynność, wyjął palce i skinął głową w kierunku Jacka. Chłopak pochylił się i wolną ręką wymierzył dwa solidne klapsy w obnażoną pupę. Usłyszeli tłumiony krzyk. Uderzył jeszcze raz. Dziewczyna próbowała skulić się. Na próżno. Chłopcy śmiali się coraz głośniej, widząc bezradność skrępowanej Joanny. Wojtek znowu szarpał, szczypał łechtaczkę, wargi, drażnił odbyt dziewczyny i z uśmiechem patrzył na kolegów. Mimo takich agresywnych pieszczot, ich zabawka zaczęła wilgotnieć. W proteście nadal próbowała rzucać się na boki, jęczała coraz głośniej, krzyczała, ale Zbyszek drugą ręką przykrył jej twarz poduszką.

    – Mało widać – zaprotestował, wyraźnie niezadowolony, Marek.

    Wojtek spojrzał na kamerzystę, wyjął palce z pochwy, wytarł o pupę blondynki i ponownie siadł na krześle, tym razem bliżej jej twarzy. Jego miejsce zajął Jacek, szarpnął stringi w kierunku stóp i mimo oporu wierzgającej dziewczyny, ściągnął z jednej nogi. Odsapnął po szarpaninie, nawilżył palce i gwałtownie wepchnął je do pochwy. Joanna jęknęła przeciągle. Po chwili zaczął rżnąć ją posuwistymi ruchami. Drugą dłonią muskał, głaskał, drapał i uderzał w pośladki. Kiedy przerywał, próbował wkładać palce do drugiej dziurki. Wówczas Joanna reagowała bardzo gwałtownie. Jackowi bardzo się to podobało, więc próbował wkładać palce do odbytu coraz częściej, ale z małą modyfikacją. Wtykał palce coraz głębiej i brutalniej.

    – Widać, że dupa lubi to – po krótkiej obserwacji skonstatował Zbyszek. Potem przekręcił jej głowę w kierunku Wojtka i zaczął rozpinać zamek sukienki.

    – Marek, przynieś wreszcie ten kij – Wojtek powtórzył polecenie, jednocześnie z rozbawieniem przyglądając się podnieconemu Jackowi. Grubasek przyniósł kij oklejony taśmą. Na jego końcach były wkręcone metalowe ucha, z których zwisała linka. Jacek niechętnie przerwał zabawę i pomógł rozsunąć nogi dziewczyny. Kij umieścili na wysokości jej kolan i linką mocno przywiązali do nóg.

    – No, teraz nóżek już nie złączysz, dziwko – Zbyszek z satysfakcją pokiwał głową i odsunął poduszkę z jej twarzy.

    – Obroża i smycz – polecił gospodarz. Marek wyjął gadżety z tej samej szafki i założył klęczącej Joannie.  

    – Jeżeli będziesz grzeczna, to tylko pobawimy się. Tobie też będzie przyjemnie – zapewnił. – To trochę potrwa, więc nie chcę zakładać knebla. Będziesz krzyczeć? – zapytał Wojtek. Dziewczyna głęboko oddychając, pokręciła przeczącą głową. – To fajnie, że jesteś rozsądna – pochwalił.

    – Posadźcie ją – Wojtek uważnie przyglądał się pięknej blondynce. Kiedy tylko usiadła, zaczęła krzyczeć, ale nie zdołała ich zaskoczyć. Jacek momentalnie uderzył ją otwartą dłonią w twarz, a Zbyszek brutalnie pociągnął smycz do siebie, zmuszając Joannę do upadku na tapczan. Krzyk urwał się. Jacek doskoczył i jeszcze raz uderzył leżącą w twarz. W parze ze Zbyszkiem postawili ją, trzymając pod ręce. Sukienka, mimo zabiegów dziewczyny, cały czas tkwiła wysoko nad pupą, obnażając jej krocze i płaski brzuch. 

    – Obiecałaś nie krzyczeć – przypomniał Wojtek i spojrzał na kolegę. Kolejne soczyste uderzenie w policzek w wykonaniu Zbyszka, zaskoczyło blondynkę. Krzyknęła z bólu i wychyliła się do przodu. Wojtek ją przytrzymał.

    – Dokąd? Stój  – kopniak Jacka i szarpnięcie smyczy oszołomiły dziewczynę. Jeszcze przed chwilą podniecała się, teraz była bita. Ból i rosnące poczucie bezradności tym razem jednak stłumiły jej reakcję. Już nie miała siły krzyczeć.

    – Jacek, tam jest bicz – Wojtek ponownie wskazał szafkę.

    Joanna sapała i jęczała, czuła dotkliwy ból, piekły policzki, irytowały skrępowane ręce i w ogóle zachowanie chłopaków. Łzy napłynęły do oczu, była bliska płaczu, chciała coś powiedzieć, ostro zaprotestować, ale tląca się nadzieja na szybkie załatwienie sprawy kazała powstrzymać gwałtowniejszą reakcję.

    Zbyszek ponownie pociągnął smycz i pochylił dziewczynę do przodu. Jacek kilka razy uderzył biczem w pośladki, potem po udach. Dziewczyna drobiła w miejscu, pokrzykiwała, jęczała, wiła się po każdym uderzeniu, cicho prosiła, żeby przestali, ale nie mogła zrobić nic więcej. Później przez sukienkę poczuła razy na plecach. Ponownie w pupę… I nagle w cipkę! Uderzenie nie było mocne, ale zaskoczenie spotęgowało ból. I strach. Krzyknęła i podskoczyła niezgrabnie, blokowana kijem między kolanami. Wybuch śmiechu chłopaków skwitował jej nieporadność. Coraz bardziej podobała się im taka gra wstępna. Nieoczekiwanie kolejny raz spadł na bezbronne krocze. Znowu krzyknęła z bólu, bezwiednie próbowała ścisnąć uda.

    – Suko! Na kolana i do mnie – rozkazał gospodarz. Zbyszek pomógł jej dotrzeć do rozpartego na krześle Wojtka, który wyjaśnił: – Chcemy pobawić się tobą, a ty świetnie nadajesz się do takiej zabawy. Swoim zachowaniem przez lata też zasłużyłaś na to. – W pokoju nagle zaległa cisza. Ton gospodarza sygnalizował, że to nie są żarty. Raczej stanowił dyrektywę na kolejne miesiące. Niesmak widoczny na twarzy Joanny, mimo bólu, jednoznacznie wyrażał opinię o tym pomyśle.

    *

    – Marek, pokaż naszej koleżance film – polecił, widząc jej dezaprobatę. Chłopak kiwnął głową, odstawił napoczęte piwo i nacisnął klawisz ‘enter’.

    Zbyszek skierował klęczącą Joannę w lewo i na ekranie laptopa ustawionego na biurku zobaczyła dziewczynę. Leżała na boku, na barwnym dywanie. Miała na sobie tylko czarne szpileczki okalające paskami stopę przy palcach i na wysokości łydki. Na szyi nosiła wąską czarną obrożę nabitą ćwiekami. Dyskretny makijaż i pomalowane na czerwono paznokcie dopełniały wyglądu. Nad wygoloną cipką można było dostrzec przystrzyżoną kępkę włosów w kształcie kółka. Około 40-letni brunet spółkował z nią w bocznej pozycji od tyłu. Mężczyzna pod tułowiem dziewczyny sięgał do jej lewej piersi. Głaskał ją, drapał, ściskał, ciągnął za sterczącą brodawkę. Prawą dłonią, co jakiś czas, pocierał łechtaczkę albo ciągnął włoski. W tle było widać kilka nagich grupek kopulujących.

    Chociaż pokój był oświetlony jedynie bocznymi światłami i lampkami na stolikach, obraz był bardzo wyraźny, więc o pomyłce nie mogło być mowy. Na dywanie na pewno spółkowała Joanna! Odtwarzanie odbywało się bez dźwięku. Przez uchylone okno dobiegały odgłosy ulicy. Wszyscy podekscytowani w milczeniu wpatrywali się w ekran. Tylko Wojtek z uwagą spoglądał na ich znieruchomiałą koleżankę. Potem spojrzał na ekran i nagle zaczął lekko uśmiechać się. Zwrócił uwagę na szczegół, który musiał umknąć uwadze pozostałych, oglądających ten film po raz pierwszy. Olbrzymia niespodzianka. Gdyby oni o tym wiedzieli…

    Tymczasem na ekranie blondynka odchyliła głowę, miała lekko otwarte usta, co jakiś czas językiem zwilżała wargi, rozpuszczone włosy dotykały dywanu. Brunet miarowo rżnął młodą partnerkę. Jego spory penis w stałym rytmie znikał i wysuwał się z pochwy blondynki. Był silny, więc jej ciało reagowało na każde pchnięcie. Chłopcy jak zahipnotyzowani przyglądali się tej scenie.

    Dla nich scena mogła trwać wiecznie, ale po chwili do pary podszedł szpakowaty mężczyzna z brzuszkiem i chwycił Joannę za sterczącą brodawkę. Wykręcił ją i pociągnął do siebie. Dziewczyna otworzyła usta wykrzywione w grymasie bólu, spojrzała na mężczyznę i szybko uniosła się na ręce, chcąc złagodzić ból. Mężczyzna trzymał brodawkę jeszcze chwilę, wyraźnie rozkoszując się jej reakcją. Wznoszący się kutas potwierdzał tę obserwację. Wreszcie mężczyzna rozwarł palce, blondynka opadła na bok, przyciągana jeszcze przez spółkującego z nią bruneta. Wielbiciel jej sutka wepchnął teraz cztery palce w usta dziewczyny i posuwał ją dłonią. Cały czas miała zadartą głowę i patrzyła mu w oczy.

    Kiedy skończył, zgrabnie wyjął dłoń ociekającą śliną, za to włożył penisa i płynnymi, łagodnymi ruchami zaczął ją rżnąć. Najpierw powoli, wówczas ręce luźno zwisały wzdłuż tułowia. Potem dłonie oparł na pośladkach, jednocześnie wysuwając biodra do przodu. Po chwili chwycił ją za głowę i zaczął energiczniej i głębiej wbijać członek. Z jej usta wyciekała ślina. Dziewczyna próbowała pomagać sobie wolną ręką. Kiedy mężczyzna wreszcie przestał, wyjął penisa i patrząc w jej oczy, powoli natarł go wydzieliną zebraną z jej brody, szyi, a potem sterczącym kutasem uderzył ją kilka razy po twarzy. Ciągle patrzyła w jego twarz, nie cofała się przed uderzeniami penisa. Nawet próbowała dotknąć go językiem. Mężczyzna znieruchomiał, poklepał Joannę po karku. Ona uśmiechnęła się i na chwilę złapała ustami jego penisa. Nie zareagował. Powiedział coś do bruneta i skierował się do mężczyzn zabawiających na kanapie drugą, ale znacznie starszą i o pełniejszych kształtach blondynkę. Joanna chwilę odprowadzała go wzrokiem.

    Kamera pokazała w sumie cztery kobiety w obszernym pokoju. Zgromadzeni przed laptopem doliczyli się 10 mężczyzn w różnym wieku. Scena z ‘ich’ Joanną wywarła na wszystkich ogromne wrażenie. Nie o takie zachowania podejrzewali swoją koleżankę, chociaż w szkole krążyły różne plotki i pogłoski, chociaż nikt rozsądny ich poważnie nie traktował. Ale posłuchać było miło. Tak jak milczeli podczas oglądania, tak w tej chwili chcieli podzielić się wrażeniami. Już otwierali usta, by skomentować obejrzany fragment, gdy usłyszeli:  

    – Panowie! – gospodarz spotkania tym słowem-hasłem momentalnie zdyscyplinował kolegów. Ich uwagę w całości pochłonęła kolejna scena.

    Do Joanny podszedł teraz krępy blondyn, liczący około 25 lat. Bezceremonialnie chwycił ją za włosy i pociągnął za sobą. Na jej twarzy pojawił się grymas bólu, krzyczała i nieporadnie podążała za chłopakiem na czworakach, potem w półprzysiadzie, próbując podnieść się i przytrzymać na przemian swoje włosy i jego rękę.

    Zaskoczony brunet, nagle pozbawiony partnerki, z rozbawieniem spojrzał w kierunku kamery, bezradnie rozłożył ręce i coś powiedział. Potem wstał i z uśmiechem poszedł za nimi na wolny fotel. Blondyn właśnie posadził na nim Joannę, kolanem szeroko rozrzucił jej nogi i jednym płynnym ruchem głęboko wsadził penisa do odbytu. Od razu było widać, że dzisiaj nie była to pierwsza penetracja tej dziurki. Brunet przyglądał się z zadowoleniem, chwilę później stanął na tapczanie i włożył penisa w usta dziewczyny. Po pewnym czasie o coś zapytał blondyna, ten skinął przyzwalająco głową, więc przysiadł przed nim nad dziewczyną i zaczął wkładać penisa do pochwy. Już po chwili w zgodnym tempie ujeżdżali ich koleżankę. Była bardzo podniecona. Co chwila odrzucała głowę na boki. Każdy z mężczyzn trzymał jej jedną nogę, a ona rękoma opierała się o tapczan. Po chwili zaczęła zaciskać dłonie na materiale, przymknęła oczy, obciągnęła palce u stóp, napinając mięśnie nóg, cofnęła ramiona, wypięła biust, była bliska orgazmu. Ciało błyszczało od potu. Tak samo połyskiwały plecy kopulujących z nią mężczyzn.

    – Ale z ciebie zdolna kurwa – zachwycony i podniecony Zbyszek puścił włosy klęczącej Joanny, przycisnął jej głowę do biodra i z uznaniem poklepał po policzku. Według niego taki epitet był komplementem. Szczerym! Jednak dziewczyna zignorowała i gest, i komentarz. Nadal patrzyła przed siebie. Chłopak, nie czekając na reakcję, ponownie chwycił jej włosy i z zainteresowaniem spojrzał w ekran laptopa.

    Łysy, atletycznie zbudowany mężczyzna, w trudnym do określenia wieku, właśnie pożegnał dwóch chłopaków i z prawej strony ekranu zbliżył się, z brunetką nabitą odbytem na członek, do spółkującej trójki. Nakłonił swoją partnerkę do lizania piersi, brodawek Joanny, nie przerywając rżnięcia atrakcyjnej dziewczyny. Joanna pocałowała się z nieoczekiwaną partnerką i zaczęła głaskać jej pierś. Cały strój brunetki stanowiły żółte kabaretki, krwistoczerwone paznokcie i „irokez” nad łechtaczką. Anonimowy kamerzysta przez dłuższą chwilę przybliżał widzom fryzurkę. Pod nią pojawiał się i znikał penis, czasami jądra obijały się o łechtaczkę. Dziewczyna miała jędrne, pełne piersi ze sporymi brodawkami i lekki brzuszek. Uroku dodawała jej opalenizna, z którą kontrastowały dwie plamy białych piersi i jedna znacznie mniejsza, odwzorowująca ślady po majtkach od kostiumu.  

    – Ty, to Kaśka! Ona była w ‘b’! W zeszłym roku zrobiła maturę – z rozbawieniem wykrzyknął Jacek, patrząc na gospodarza. Teraz rozpoznali ją pozostali. W tym momencie atleta zgarnął kręcone włosy Kaśki i zaczął kierować jej głowę do jąder blondyna kopulującego z Joanną. – Świetna z niej dupa – Zbyszek chrapliwym szeptem wyraził swoją opinię. – A może by ją też…

    *

    – OK, dość – szybko przerwał Wojtek, a Marek niechętnie wcisnął przycisk ‘stop’. Powoli, z ociąganiem oderwali wzrok od ekranu i w milczeniu pożądliwie patrzyli na nią. Wszyscy czterej byli już bardzo podnieceni. Mieli ochotę skorzystać z wdzięków Joanny. Pragnęli, pożądali jej, szczególnie, kiedy zobaczyli, co potrafi. Teraz klasowa i szkolna piękność była w zasięgu ich ręki i ich penisów. Jakież to było piękne… Napawali się tą chwilą. Zbyszek nerwowo przełknął ślinę, Jackowi zrobiło się sucho w gardle. Marek czuł jak pocą się jego zaciśnięte dłonie. Tylko Wojtek wydawał się w pełni panować nad swoimi emocjami.

    – Orientujesz się, czego oczekujemy od ciebie, czy chłopcy mają…? – zawiesił głos z niewypowiedzianą groźbą, a przygaszona blondynka pokiwała głową. Była ich. Nie wiedziała, w jaki sposób zdobyli film, ale mogli ją szantażować. Zresztą, nie tylko ją.

    – Odzyskam ten film? – zapytała łagodnym tonem. Klęczała wśród chłopców, ale nie patrzyła na żadnego z nich. Zapomniała, że przyszła tutaj z planem zemsty. Nic z niego nie zostało. Była tak zaskoczona nieoczekiwanym rozwojem sytuacji, że nie liczyła na odzyskanie kompromitującego nagrania. 

    – Tak, po naszej zabawie dostaniesz go, a Marek skasuje kopię – potwierdził Wojtek.

    – No, to zaczynajmy już, jeżeli chcecie… – szepnęła potulnie, opuściła głowę, ale po chwili uniosła ją i wyczekująco spojrzała na nich.

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • MW-Ibiza Rozdzial 39 Osiem i pol dnia

    W tym tramwaju znalazłem się przez Stasia. Wczoraj przyleciał niespodziewanie ze Stanów i mocno namieszał. Ale po kolei…

    Wczoraj ogólnie był dzień niespodzianek. Najpierw Tidżeje odebrali jakiś telefon i wybyli bez słowa wyjaśnienia. Zjawili się po dwóch godzinach w towarzystwie pewnych Japonek.

    – Niespodzianka!

    – Suki! Yuki! – witam się z nimi na dwie ręce.

    – Zapomniałem już jakie macie fajne włosy łonowe, jak szczoteczki.

    – To szybko zapomniałeś!

    Obie szczoteczki poruszają się w mych dłoniach przyjemnie drapiąc ich wnętrze. Mój kutas szybko zmienia kształt, a ja szybko zmieniam temat.

    – Jak u diabła udało się wam je ściągnąć do Warszawy – pytam bliźniaków. Ci dziwnie milczą. Odzywają się Japonki.

    – Te cipy nawet nie próbowały. – I pogardliwie spoglądają na Tidżejów

    – Uznali, że to z góry przegrana sprawa.

    – A my uczymy się w szkole w Danii.

    – Razem z Bliźniaczkami!

    – I nic nie powiedziały! Przecież są tu od tygodnia. Będę musiał z nimi poważnie porozmawiać.

    SukiYuki ignorują ten wtręt. Podobnie, jak i moje sterczące przyrodzenie. Wciąż poruszają lubieżnie biodrami. Zdają się mieć jakąś perwersyjną przyjemność, tak się ze mną drażniąc.

    – Przyjechałyśmy na rok.

    – Dzięki wam.

    – Okazało się że właśnie my dwie z całej klasy najwięcej skorzystałyśmy na zeszłorocznym wyjeździe.

    – Najpełniej poznałyśmy europejską… kulturę i… hmm… obyczajowość – dodaje  Suki z błyskiem w oku poklepując smoliście czarne futerko.

    – Wiążą z nami wielkie nadzieje, mało jest Japończyków, którzy potrafią zrozumieć Europejczyków, dostałyśmy roczne stypendium – podsumowuje Yuki, jak już opanujemy śmiech.

    – A teraz coś, co cię z pewnością zainteresuje. Przekonałyśmy naszych sponsorów, że wśród tych nielicznych kumatych Japończyków praktycznie nie ma takich, co rozumieją słowiańską duszę…

    – I?

    – Przenosimy się do Warszawy!

    – Macie już mieszkanie? – Pyta Maleńka.

    – Jeszcze nie.

    – No to już macie! – Maleńka jest mnie tak pewna, że nawet nie pyta o zgodę, ciepło mi się robi na tej słowiańskiej duszy. Nic nie mówię, tylko ją przytulam i całuję.

    – Fuj, ręce ci się kleją!

    – To wina ich cip i ich libido – wskazuję brodą na zmierzwione i podejrzanie błyszczące futerka Japonek.

    SukiYuki jeszcze się upewniają:

    – To możemy u ciebie zamieszkać?

    – Przecież powiedziałem.

    – Ale to Ala mówiła.

    – To tak, jakbym ja sam powiedział – odpowiadam z premedytacją

    i obserwuję spod oka, jak Ala cała topnieje – kochana Maleńka! Przenoszę wzrok, a potem ręce na pizdy Japonek – będę prawie rok używał do woli na dwóch skośnych cipkach! Ja to mam szczęście. Przeczesuję z lubością palcami te gęste picze kłaczki zastanawiając się, którą przelecieć pierwszą.

    Suki Yuki jakby słyszały moje myśli:

    – Obiecujemy, ze majtki będziemy zakładały tylko do szkoły, a u ciebie zawsze będziemy nagie.

    – I będziesz miał nasze skośne cipki na każde skinienie!

    I oto mam przed sobą dwa wdzięcznie wypięte tyłeczki.

    – Entliczek, pętliczek…

    Wypada na Yuki.

    Suki też nie narzeka, bo dopada ją Staś. On też ma słowiańską duszę.

    * * *

            Następnego ranka budzę się z wtuloną we mnie Maleńką i jakoś mnie to nie dziwi. Nie pamiętam, by była koło mnie, gdy zasypiałem, a zasnąłem chyba ostatni. I tuż po ostatnim wytrysku – sprawdzałem wraz ze Stasiem, czy SukiYuki nie żartowały z tym dostępem do swoich cipek na każde skinienie. Ala w tym czasie poszła pieprzyć się ze Robertem i pewnie z bliźniakami. Ale Maleńka już tak ma, że zawsze mnie w nocy odnajdzie, chyba przez sen. Głaskam ją delikatnie po plecach i szczupłym tyłeczku i się rozczulam, jak zawsze w takiej sytuacji. Ala otwiera oczy, patrzy w moje i szepcze:

    – Kocham cię

    – I ja cię kocham, Maleńka.

    Choć często tak się witamy po obudzeniu, nie są to czcze słowa i Maleńka o tym wie. Ja zresztą też. Przyciągam ją za ten tyłeczek do siebie i delikatnie całuję. Kładę dłoń na drobnej piersi.

    – Daję słowo, że znowu urosły – I Maleńka znowu wie, że nie jest to pusty komplement. Ala mi się wyraźnie zaokrągla, staje się kobietą. Kobietą, która mnie kocha! Jest przy tym bezwstydna i wyuzdana, lubieżna jak i ja, i tak samo uwielbia się pieprzyć. Ja ją pozbawiłem dziewictwa, ja wciągnąłem w świat wyuzdanego seksu. Zastanawiam się czasem, jaka by była, gdyby trafiła na kogoś w rodzaju Janka. Czy ujawniłaby się jej prawdziwa natura, bo przecież widzę, że Ala nie poświęca się z miłości do mnie, ona po prostu to kocha; czy też pozostałaby skromną panienką uprawiającą seks tylko po ciemku, pod kołderką. Na szczęście dla nas obojga, trafiliśmy na siebie. Wiem, że kiedyś tam Maleńka zażąda mnie tylko dla siebie oddając w zamian siebie tylko mnie. A ja to zaakceptuję, bo ją kocham. Ale to dopiero kiedyś. W przypływie czułości, bo szczerzy jesteśmy ze sobą zawsze,  dzielę się z nią cichutko swoimi myślami. Oczy Maleńkiej robią się dziwnie błyszczące.

    – Wiesz, mam czasem podobne myśli! – I dodaje, dalej szeptem:

    – Dwie skośne pizdy z nami w łóżku przez cały rok. Pomyśl tylko co będziemy z nimi wyrabiać!

     Wybucham śmiechem – cała Maleńka!

    – Co wam nagle tak wesoło? – Dopytuje się Majka, stając w drzwiach.

    – A takie tam, nasze wewnętrzne sprawy.

    Majka podchodzi, zerka między nasze uda.

    – Przecież nie jesteś wewnątrz! – Dziwi się naiwnie. Tym razem ryczymy ze śmiechu razem z Maleńką.

    * * *

            Przechodzę poranny młyn wysyłania dziewcząt do szkoły. Tym razem również Staś pomaga. Tidżeje też nie próżnują. Oprócz Ali mam na głowie córki Roberta (on sam jest już w pracy), mieszkającą po sąsiedzku Dorkę, która specjalnie wcześniej wstaje, by tu wpaść i miło zacząć dzień, przebywające z dłuższą wizytą bliźniaczki, Majkę akurat nocującą „u koleżanki” no i oczywiście Japonki. Przynajmniej nikt nie musi stać w kolejce do łazienki, już w środku stoją w kolejce do kibelka; wysikane gonią na moment pod prysznic, gdzie myję je wraz ze Stasiem. Tidżeje wycierają dziewczęta, które zaraz biegną do kuchni na przygotowane wcześniej śniadanie. Przynajmniej dziś odpada szykowanie kanapek – to ostatni dzień szkoły.

    Ubrane na galowo dziewczęta biegną do furtki. Tutaj szybkie pożegnanie: cipka, jajeczka, buzi; cipka, jajeczka, buzi… Na koniec naciągają znienawidzone majteczki i już ich nie ma. DajDaj i SukiYuki też, poszły wraz z nimi. A chłopaków bierze na rozmowę

    – Wydawałoby się, że mieć w domu tyle chętnych panienek, to sama przyjemność. Tymczasem masz mnóstwo obowiązków. No bo jeszcze pomoc w odrabianiu lekcji, korepetycje. Szacun!

    – Dzisiaj ci pomagaliśmy, a jak sobie radzisz na co dzień?

    – Normalnie, to dziewczęta choćby myją się nawzajem, czy szykują śniadanie, dzisiaj was wykorzystały – śmieję się – ja tylko nadzoruję, zresztą polubiłem to.

    – Też bym polubił codziennie się gapić na takie ślicznotki  pod prysznicem!

    – A jak to godzisz z pracą?

    – Jaką pracą? Człowieku, ja teraz w domu pracuję, na całodobowym etacie jestem, sam widziałeś. Trzeba to stadko wyżywić a więc zakupy, zapewnić rozrywkę… Przynajmniej pranie nie jest problemem.

    – No tak, gołe chodzą!

    – A finanse? Wiem, nie powinienem pytać ale..

    – Nieruchomości i inne inwestycje przynoszą stały dochód, to nie problem. Największym problemem staje się zapewnienie godziwej…rozrywki

    – Jak to?

    – Sam pomyśl! Z DajDaj to szóstka dziewcząt, z Suki i Yuki to już będzie osiem. Dodaj te, które praktycznie codziennie tu wpadają,  a ile batów tu mieszka?

    – Fakt, ciężko masz! Dobrze, że lubisz tę pracę.

    – Chłopie! Ja ją uwielbiam, kocham te moje małolaty!

    – Ale Alę jakby bardziej?

    – Maleńka to osobna historia. Najpierw myślałem, że to z jej strony chwilowe zauroczenie, w końcu ja ją rozdziewiczyłem, ja dałem jej pierwszy orgazm… Ale to dużo więcej, w końcu i sam wpadłem.

    – Ona taka młodziutka, niedojrzała

    – To porozmawiaj z nią kiedyś poważnie, bardzo się zdziwisz.

    – Ok, Ok. – Staś zmienia temat – twoich dziewcząt nie ma, Tidżeje właśnie wychodzą, możemy porozmawiać otwarcie.

    Tidżeje są cokolwiek zdziwieni, że wychodzą, niemniej wychodzą zostawiając mnie sam na sam ze Stasiem.

    – Żadne takie! – obruszam się tymczasem – nie mamy przed sobą żadnych tajemnic. Nic o nich, bez nich!

    – A niespodzianki im robisz? – Stasia nie rusza moje oburzenie.

    – No, robię.

    – I pewnie rozmawiasz o nich otwarcie?

    – No, skoro o to chodzi…Wal!

    – Myślałeś, że się wymigasz?

    – Od czego niby?

    – Pokaz, chłopie, pokaz! Mam zamiar zobaczyć te wszystkie ciuszki, które zafundowałem twoim dziewczętom – mówi.

    – Tylko widzisz – dodaje – nie zamierzam organizować tego pokazu mody u ciebie.

    – To gdzie w Warszawie chcesz nam zapewnić zupełną izolację? Przecież to się od razu rozniesie…

    – Czy ja powiedziałem, że w Warszawie?

    – No to w takim razie gdzie?

    – Ibiza! – rzuca tryumfalnie Staś.

    – Zwariowałeś?

    – Też zwariujesz, jak ci podam szczegóły. Wynajęliśmy na tydzień zamknięty ośrodek, bez personelu, z własną plażą, mamy wyczarterowany samolot, polecimy tam i powrotem prosto z Warszawy.

    – Ciekawe tylko, jak zamierzasz porwać dziewczęta na tydzień tak, by ich rodzice się o tym nie dowiedzieli?

    – Dokładnie na osiem i pół dnia. A rodzice dowiedzieli się pierwsi! I wyrazili zgodę – Staś w takich wypadkach zawsze ma gotową odpowiedź – ale ta część planu to już zasługa Bliźniaczek, niech one ci powiedzą.

    Nie mniej coś tam zdradza, a mnie szczęka powoli opada, natomiast powoli rośnie przekonanie, że to się uda. Pytam tylko, kiedy.

    – Jutro rano!

    – A jednak zwariowałeś! Jak ja wytrzymam, żeby się nie wygadać?

    – Dasz radę, zresztą to tylko do jutra.

    Milczę intensywnie, choć na zewnątrz tej intensywności nie widać; milczenie się przeciąga. W końcu Staś macha mi ręką przed nosem.

    – Zawiesiłeś się?

    Nie zawiesiłem, myślę, co z Joanną, Smoczkami i Zuzią. Żal by było…

    – Jest jeszcze jeden drobiazg, mianowicie nie lecę z wami.

    – Co?!

    Opowiadam Stasiowi o Smoczkach i Joannie. Tym razem jemu opada szczęka. A jeszcze nic nie wie o Zuzi. O Zuzi milczę…

    – I co zamierzasz?

    – Przywieźć ich na Ibizę, oczywiście.

    – W przypadku tych chłopców łatwo nie będzie…

    – Przecież wiem. Ale warto spróbować – sprawdzam godzinę. – W takim razie czas na mnie.

    I tym sposobem udaje mi się złapać Joannę jeszcze w tramwaju. Na dwa sposoby.

    * * *

    Wczoraj był zwariowany dzień, dziś nie zapowiada się lepiej. Niczego nieświadome dziewczęta albo tu spały, albo właśnie nadeszły. Prosiłem, żeby przyszły jak najwcześniej, bo trzeba się przygotować do pokazu. Ich starzy wyjątkowo nie mieli obiekcji, że zrywają się z chaty tak wcześnie rano.

    – Idź dziecko, baw się dobrze – mówią tylko coś w tym stylu i uśmiechają się tajemniczo, co wzbudza ich niejakie zaniepokojenie. Ale zaniepokojenie szybko ustępuje podnieceniu – dziś długo oczekiwany pokaz!

    Teraz otaczają mnie różowym wianuszkiem nagich ciał, poprosiłem zresztą wszystkich o uwagę, Staś, Tidżeje i DajDaj zachowują kamienne miny.

    – Dzisiaj wielki, oczekiwany z dawna dzień – pokaz mody. Ogłaszam zawieszenie naszej kardynalnej zasady – dzisiaj wolno się ubrać. A nawet trzeba, pokaz odbędzie się w innym miejscu! I z góry oświadczam, że nie odpowiem na żadne pytanie, to ma być niespodzianka! Mamy godzinę do wyjścia, ubierzcie się dziewczęta przyzwoicie, idziecie między ludzi, przynajmniej chwilowo. I nie zapomnijcie zabrać wszystkich ciuszków, pomożemy wam się spakować.

    – A co to według ciebie oznacza przyzwoicie?

    – No dobrze, na to jedno pytanie odpowiem. Jeśli spod zbyt „skromnej” sukienki będzie coś wystawać, niech to będą przynajmniej stringi a nie goła cipka, staniki nie są wymagane!

    – Cóż takie pojęcie przyzwoitości nawet do ciebie pasuje!

            Po półgodzinie garderoba i jej okolice wyglądają jak pobojowisko, półnagie panienki szamocą się wśród stert ciuszków, powoli tracę nadzieję. Po godzinie na trawniku koło podjazdu leży rząd kilkunastu wielkich toreb, dziewczęta wyglądałyby z nimi, jak handlarki zza wschodniej granicy, gdyby nie ich stroje. Przynajmniej wszystkie są w majtkach. A jest na co popatrzeć, właściwie to pokaz już trwa. Tego się nie da opisać.

            Otwieram pilotem bramę, do środa wtacza się tyłem autobus, kierowca wysiada z zamiarem otwarcia bagażników i zamiera

    z wyrazem zachwytu  w oczach.

    Żebyś ty je zobaczył nago, to byś dopiero umarł! – myślę sobie.

    Kierowca wraca do życia, otwiera luki i niby to pomaga dziewczętom pakować te wielkie torby. Głownie to pakuje wzrok w ich dekolty

    i zagląda pod spódniczki, gdy upychają te torby. Aż mi go żal.

            Jedziemy na Okęcie, uparcie odmawiam odpowiedzi na jakiekolwiek pytania.

    – Pytajcie Stasia, on to wykombinował.

    Litościwie nie wspominam o udziale DajDaj, dopiero dziewczęta by im dopiekły. Wspominam tylko, że oficjalnie są na wycieczce, wszystko jest załatwione, o rodziców nie muszą się martwić. To je dopiero doprowadza do szału.

    Zarzucają teraz biednego Stasia lawiną pytań.

    – Pożałujesz, jak nam nic nie powiesz!

    – No dobrze, jedno pytanie.

    Dziewczęta mają dwa. Muszą zdecydować, chcą spytać gdzie i na jak długo.

    – To na ile jedziemy?

    – Tydzień! – I dopiero teraz je skręca! Jesteśmy coraz bliżej lotniska i dociera do nich, że to raczej nie będzie w Warszawie.

    – Dobrzeście wybrały pytanie, odpowiedź na drugie uzyskacie wkrótce już bez mojego udziału.

            Bagaże na wózkach, dziewczęta na ławeczkach, te w stringach noga na nogę, pozostałe siedzą swobodnie. Robimy wrażenie.

    – Pasażerowie lotu czarterowego na Ibizę proszeni są do odprawy.

    – Idziemy, dziewczęta! Staś rozdaje bilety i dokumenty. Reszta męskiego towarzystwa jest równie zaskoczona, jak one. Tidżeje patrzą na nas wzrokiem, który zabija, Robert podobnie. Choć on akurat został uświadomiony na tyle, że uświadomił sobie potrzebę wzięcia urlopu. Podobnie Łukasz. Tak, tak, właściciel wielkiego krzywego chuja też jest z nami.

    – Wszystko powiem zaraz po przylocie – obiecuje Staś

    – Jeśli jeszcze będziesz żył – powątpiewają dziewczyny i teraz zwracają się ku mnie.

    – Mnie nie pytajcie, ja nie lecę!

     To jest dopiero niespodzianka!

    – Dołączę na miejscu, mam jeszcze coś do załatwienia – tłumaczę. Mam nadzieję, że Maleńka i Tidżeje dochowają tajemnicy. O Stasia się nie martwię, dzielnie sobie radzi. Najwyżej nie dożyje. Inna sprawa, że o Zuzi nie wie nikt oprócz mnie; to będzie taka wisienka na torcie.

    * * *

    W samolocie jednak dają odetchnąć Stasiowi, przyklejają się do okien, widoczność jest wspaniała, ani jednej chmurki, tkwią tak właściwie przez całą drogę. Samolot jest nie tylko nasz, czarterem leci też (a właściwie przede wszystkim) grupa klientów jakiegoś biura podróży, nie wiedzieć czemu nazywana turystami. Biuro miało problem z zapełnieniem samolotu i Staś spadł im, jak z nieba. Teraz niektórzy z panów siedzących w strategicznych miejscach czują się jak w niebie podglądając nasze dziewczęta w przykrótkich spódniczkach przyklejone do okien. I nawet nie pomyślą, jakie piekło zgotują im ich szanowne małżonki po przylocie.

            Z lotniska autobus ma ich przewieźć do nieodległego portu, czeka już tam tramwaj wodny. Staś zmienia jednak plany; bagaże jadą do portu, a wszyscy wysiadają opodal starówki.

    – Przejdziemy się.

    Wtapiają się w kolorowy tłum. Tutaj wyzywające stylizacje dziewcząt nie rzucają się aż tak w oczy. Ibiza jest wszak mekką szukającej intensywnej rozrywki młodzieży płci obojga, wokół pełno długich, gołych nóg i kołyszących się pod luźnymi bluzeczkami cycków.

    Staś ma na to radę.

    – Dziewczęta, ustawcie się w kółeczko.

    I sam staje w środku.

    Happening wzbudza niejakie zainteresowanie. Same śliczne dziewczyny… Do tego kręcą zachęcająco kuperkami. Gdy Staś uznaje, że zgromadził wystarczająca ilość widzów, prosi na środek Alę.

    – Daj mi swoje majteczki!

    – Hahaha!

    Gdybym był na miejscu, spodobałaby mi się reakcja mojej dziewczyny.  Staś bierze od niej te majtki, zwija w kulkę i ciska w tłum. Odsyła Alę do okręgu i kiwa na Natkę. Wokół wyciągają się dłonie.

    – Do mnie! Do mnie!

    Kolejne majteczki trafiają w obce ręce.

     W ten sposób Staś pozbawia majtek wszystkie trzynaście dziewcząt; ostatnia sztuka frunie w otaczający ich zbity tłum. I o to mu chodziło.

    – To już koniec przedstawienia, ale zapraszam wieczorem do Amnesii – rzuca gromkim głosem w ten tłum.

    – Ale dzisiaj w dyskotece jest jakaś zamknięta impreza.

    – No właśnie! – uśmiecha się Staś – hasło do wejścia brzmi „Staś”. Jedynym ograniczeniem jest wiek, nasze dziewczęta nie chcą tam jakichś staruszków po trzydziestce. Tłum się śmieje, tylko paru zatwardziałym playboyom rzednie mina.

    – No i oszczędnie dzielcie się tym hasłem, tam więcej, jak pięć tysięcy luda nie wejdzie! – rzuca jeszcze Staś na pożegnanie wzbudzając ogólny śmiech.

    Nie wszyscy chcą się pożegnać, spora grupa odprowadza ich do portu wpatrzona w tyłeczki dziewcząt, świadoma, że są gołe pod tymi powiewającymi spódniczkami. A wiaterek jest…

            W porcie czeka na nich tramwaj wodny, już z bagażami na pokładzie. Staś jeszcze raz zaprasza odprowadzających na dyskotekę. Odpływają.

    Teraz dziewczęta rzucają się na Stasia, jak wilczyce.

    – Mów wszystko! I o tej dyskotece też! – Żądają.

    – Jedną chwileczkę – odpowiada Staś i podchodzi do młodego Hiszpana przy sterze.

    – Daj, potrzymam, a ty wiesz, co masz robić.

    – Antonio jest właścicielem obiektu, do którego płyniemy, no właściwie synem właścicieli ale prowadzi biznes wraz z nimi. To mój dobry znajomy, nie raz robiłem u niego sesje a i polecam znajomym z branży, wiele pornoli tu powstało – wyjaśnia Staś wszystkim. – Od tej chwili możemy się czuć bardziej swobodnie.

    Dziewczęta słuchają Stasia, patrzą jednak na Antonia, który właśnie pozbywa się ostatniej sztuki odzieży i jak gdyby nigdy nic, znów staje za sterem.

    Teraz również Staś pozbywa się przyodziewku, a za małą chwilkę wszyscy wysłuchują spowiedzi Stasia już kompletnie nadzy.

    – Pomysł był mój, przyznaję. Jak już zlatujemy się tu z całego świata – pomyślałem – to zróbmy to porządnie, W Warszawie byłoby nam trochę ciasno, zacząłem się zastanawiać nad innym miejscem. Pomyślałem o jakimś ciepłym miejscu i w efekcie Antonio sam mi wyszedł.

    W tym momencie wszyscy zerkają na Antonia. Stoi mu, ale zupełnie się tym nie przejmuje. W końcu ma prawo, te wszystkie nagie dziewczyny wokół… A jedna z nich nie wytrzymuje i podchodzi.

    – Mogę posterować?

    Antonio gotów jest przekazać jej koło sterowe. Oczywiście dla bezpieczeństwa przytuliłby się do jej pleców, wtulając penisa między te jędrne pośladki i użył tych jej balonów (bo to Natka) jako dżojstików, by nie stracić kontroli nad łodzią. Tak to sobie przynajmniej zdążył wyobrazić. Natka jednak widzi to inaczej – balony rozpłaszczają się na jego plecach, a dłoń sięga z boku i pewnie ujmuje rumpel. Natka wygina go to w prawo, to w lewo, a Antonio posłusznie skręca sterem. Tylko trochę, bo ster stawi opór podobnie jak jego naprężony do granic członek. A jeszcze dziewczyna szepce mu do ucha coś o nawigowaniu do ciasnej zatoczki…

    – Natka, zachowuj się! Przeszkadzasz panu.

    – Poznaj mojego tatusia – przedstawia Natka Roberta i Antonio nagle wymięka.

    – Widzisz tato, co zrobiłeś?

    Natka szybko odzyskuje kontrolę, mocniej ściska rumpel, drugą ręką masując zwisające u spodu gałki. Antonio wzdycha z rozkoszy i wraca na kurs.

    – Była jeszcze zima – kontynuuje niezrażony Staś – więc wszystko udało się dograć, terminy, nieobecność personelu a także rodziców Antonia – wystarczyło wspomnieć o kolejnym filmie, oni zawsze wtedy robią sobie wakacje.

    – No a jak nas wyrwałeś z objęć rodziny?

    – Tego właśnie długo nie mogłem przeskoczyć, dlatego wracamy przez Kopenhagę.

    Wszystkie oczy zwracają się na DajDaj.

    – Wiedziałyście!!!! Wy…

    DajDaj uśmiechają się niewinnie.

    – Nie mogłyśmy wam nic zdradzić, bo nie byłoby niespodzianki.

    – Poza tym jesteśmy z siebie bardzo dumne.

    – No to jak żeście tego dokonały?

    – Pamiętacie oczywiście nasz poprzedni pobyt w Warszawie, jak was odwiedzałyśmy, nawet spałyśmy u was wszystkich po kolei.

    – A pamiętacie, jak byłyśmy u was przyjmowane?

    – No, raczej entuzjastycznie.

    – Dokładnie. Pomyślcie więc, co się działo, gdy teraz odwiedziłyśmy waszych rodziców. Nawijka była wszędzie podobna:

    – Tak bardzo zaprzyjaźniłyśmy się z państwa córką, chciałybyśmy zaprosić ją na tydzień do siebie, do Danii. Specjalnie przyjechałyśmy, żeby poprosić osobiście. Mamy oczywiście list od rodziców, nawet po angielsku.

    – Wasi staruszkowie miękli jak wosk, pytali tylko, co z kosztami.

    – A my im w odpowiedzi, że rodzice chcą się zrewanżować za serdeczne przyjęcie w Warszawie.

    – Dlatego musicie zahaczyć o Kopenhagę, zrobić parę fotek.

    – A jak już mieliśmy zgodę waszych staruszków, prosiłyśmy ich o pomoc w przygotowaniu niespodzianki. Każda mamusia sama spakowała w tajemnicy swoją córeczkę a my odebrałyśmy bagaże. Z wami miałyśmy się umówić na mieście porwać wprost na lotnisko

    – To teraz wiem, gdzie się podziały moje nowe majtki, podobno były w praniu.

    – U mnie podobnie

    – I dlaczego mnie starzy wywalili z domu o tak nieludzkiej porze!

    – Płyniemy na S’Espardell – przejmuje pałeczkę Staś – to niewielka wysepka, nawet nie kilometr kwadratowy, jest tam tylko hotel Antonia, żadnych innych zabudowań. To nieoficjalna „Naga plaża” Ibizy, możecie się tam poruszać wszędzie w swoich obecnych strojach. My zresztą też. Przypływają tam oczywiście również tekstylni, nawet rodziny z dziećmi, ale ewentualne pretensje mogą mieć tylko do siebie.

    Antonio potwierdza:

    – Były już przypadki, że oburzeni rodzice składali skargi na policji.

    A policja nieodmiennie ich prostowała. Po co się tam pchali.

    A posiadłość z hotelem i plażą jest odcięta od reszty wyspy. W tej chwili przebywam tam tylko ja wraz z paroma przyjaciółmi, którzy społecznie pomogą mi poprowadzić ten interes przez najbliższy tydzień.

    – Ciekawe, jaki mają w tym interes? – Śmieją się panny.

    – Skoro ruch w interesie mają zapewniony, to pewnie chodzi im o interes w ruchu!

    – Chłopaki zaryzykowali, wpakowali swoje interesy w ten interes, tylko od was zależy, czy będą mieli interesy w ruchu – teraz Staś się śmieje.

             Dopływają, na molo widać już sześciu nagich chłopaków.

    – Patrzcie, Niko!

    To kolejna niespodzianka, Niko przyleciał tu bezpośrednio z Aten.

    Wszyscy oni, zapewne z niecierpliwością, naszego przybycia. No bądźmy szczerzy, przybycia dziewcząt. Te ostatnie podejmują szybką decyzję.

    – To co, urządzamy im tradycyjne powitanie?

    Po przycumowaniu kilkanaście nagusek, wśród nich Natka nie wypuszczająca Antonia z ręki, zbliża się gęsiego do oczekującej szóstki i bezwstydnie sięga po klejnoty jednego z nich.

    – Jestem Kaśka. Przywitaj się z moją cipką! – Kaśka zawsze pierwsza.

    Febe nie miała okazji poznać Niko, nie był z nami w Monemvasii i teraz dziewczyny tak manewrują, by trafiła akurat na niego. I trafia.

    – Jesteś wielki – mówi po grecku, nie patrząc mu w oczy, coś innego przyciąga jej uwagę. Niko otwiera szeroko oczy, chce coś powiedzieć, ale gryzie się w język – robi się ciekawie.

    Chłopcy szybko łapią o co chodzi z tym przywitaniem i łapią, za co należy. Ich pałeczki błyskawicznie stają na baczność, a gałeczki tężeją – dziewczęta przekazują sobie te pałeczki i gałeczki z ręki do ręki, komentując otwarcie atuty chłopaków i jak zamierzają te atuty wykorzystać. Nie muszą się krępować, przecież oni ani w ząb po polsku. Zerkają przy tym na Febe i Niko; chłopak robi dziwne miny i zagryza wargi, ale może to dlatego, że dziewczyna cały czas pieści mu delikatnie jądra i penisa. Owszem, to też, ale głównie z powodu tego, co przy tym mówi.

    A mówi ze szczegółami o tych wszystkich miejscach, gdzie ma zamiar umieścić tego penisa, gdy go już dokładnie wyliże, o tym, co będzie jej robił swoim językiem i na ile sposobów zamierza zagospodarować jego spermę. Patrzy mu przy tym w oczy, bo to ją dodatkowo podnieca. Pogrąża się nieświadomie coraz bardziej. Gdyby dziewczęta rozumiały po grecku, już dawno ryknęłyby śmiechem. Niko rozumie i w końcu nie wytrzymuje.

    – Mam też parę własnych pomysłów – mówi, wciąż się śmiejąc. A Febe uszy płoną.

    – Hahaha, a ty ślicznie czerwienisz.

    Febe milczy, nagle zawstydzona.

    – Jestem z Aten, a ty?

    – Tylko skromną prowincjuszką – odpowiada Febe, znów wzbudzając jego wesołość.

    – Fakt, bardzo skromną. Obciągniesz mi teraz?

    Lecz, nim Febe zdąży klęknąć, Antonio pogania całe towarzystwo.

    – Tam nam będzie wygodniej kontynuować – i prowadzi wszystkich na teren ośrodka. Nie pozwala Natce nie wypuszczać z ręki swojego rumpla. – Żebyś się nie zgubiła.

    Penisów jest na tyle, że żadna się nie zgubi.

    – Przygotowaliśmy wam tylko jeden pokój, za to duży, Staś nas poinstruował – mówi  Antonio, gdy goście rozglądają się ciekawie.

    – To pokaż ten jeden!  – Antonio i jego przyjaciele naprawdę się postarali, opróżnili hotelową restaurację oddzieloną od plaży tylko rozsuwaną szklaną ścianą i zespołem basenów. Całą podłogę zaścielili ciasno ułożonymi materacami z prześcieradłami. Musieli je zwlec chyba z większości pokojów. Do przykrycia nie przewidzieli nic, chyba słusznie, przy wyjściu na plażę piętrzą się natomiast sterty ręczników kąpielowych i szlafroków. Obok, na stole sterta wszelakich plażowych kosmetyków. Pod otwartymi natryskami obok basenu podobna sterta różnorakich żeli pod prysznic. A to jeszcze nie koniec. Staś przysiada na stalowej balustradzie nad brodzikiem, jest pusty. No prawie, po lekko pochyłym dnie płynie równomierna tafla wody.

    – Siusiu też macie blisko – cieszy się Staś. Dziewczęta niezwłocznie korzystają, przysiadają rzędem na barierce, strugi siczków lecą do brodzika. Antonio i przyjaciele szeroko otwierają oczy. Staś znowu wesoły:

    – Mówiłem im, żeby przygotowali łazienkę na wolnym powietrzu, ale chyba nie wierzyli, że się przyda.

    Teraz dziewczęta pragną odświeżyć się po podróży, po kolei ciągną nas pod natryski. Antonio dostaje od Natki butelkę żelu.

    – Umyjesz mi plecy?

    – I fajnie, żeście pomyśleli o gąbkach do mycia – dodaje Majka

    – Nasze niedopatrzenie, już przynoszę – mówi przepraszającym tonem kolego Antonia i już chce iść po te gąbki. Majka jednak nie puszcza jego kutasa.

    – Przecież mówię, że fajnie, naprawdę chciałbyś używać gąbki myjąc mi cipkę?

    Po chwili wszyscy faceci myją dziewczętom plecy. To znaczy plecy też. Z wzajemnością. Żel pieni się w kroczach dziewcząt, również w kroczu Febe.

    – Nadal pragniesz mi służyć swoją pizdą? Tak się, zdaje się, wyraziłaś?

    Ręce chłopaka ześlizgują się, jedna po brzuszku, druga po plecach; jedna wślizguje się pomiędzy pośladki, druga prześlizguje po wzgórku łonowym. Spotykają się w okolicach cipki, Niko splata palce, unosi lekko Febe, palce wślizgują się w te rozkoszne fałdki. Kutas jeszcze sztywnieje, pulsuje w dłoni dziewczyny. Wobec takich argumentów Febe jest bezradna.

    – Pragnę go!

    Niko egzekwuje od Febe te wszystkie rzeczy, o których, nieświadoma że ją rozumie, opowiadała… Plus jeszcze trochę. Najpierw jeszcze pod prysznicem, a potem gdzie popadnie. Nie on jeden i nie ją jedną.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Polykaczka w trojkacie

    -Proszę, proszę… kolega taki niepozorny, ale widać nie próżnuje w tej próżni. Miałem nadzieję, że uda mi się z Ciebie skorzystać jako pierwszy, ale widać się spóźniłem. Trudno, płakał z tego powodu nie będę. – mówiąc to zacząłem rozpinać zamek skafandra.

    -Oh Harry, dobrze Cię widzieć, choć tu do nas, ciągle jestem głodna, mam spermowy głód – mówiąc to Połykaczka uśmiechnęła się zalotnie.

    -Spermowy głód powiadasz? Może coś uda się z tym zrobić, moje jądra są przesycone spermą. A jak tam Twoje, Jack?

    -Moje są jak widać trochę wypompowane, już się stąd zabieram, nie będę przeszkadzał.

    -O nie, nie. Będąc dżentelmenem nie można odmawiać kobietą.

    Gdybyśmy byli bliżej marsa mógłbym się zastanawiać, czy jakieś promieniowanie nie działa na Jack’a, bo jego twarz w tej chwili zrobiła się czerwona jak burak.

    -Nasza Pani jest głodna, nikt nie powinien chodzić głodny, prawda Jack? -ciągnąłem wątek.

    -No prawda, postaram się coś jeszcze jej dać.

    -Spotykamy się tu przecież dla przyjemności? Chyba że mam jakieś inne zadania, o których nie wiem? – wtrąciła Połykaczka z zalotną ironią.

    Kurwa, jak ona mnie kręci… Jest idealna. Jeśli będzie obciągać równie dobrze jak wygląda to do końca życia mogę lecieć tym wahadłowcem.

    -Długo jeszcze będziecie tak stać? Mój żołądek nie jest zbyt cierpliwy – mówiąc to Połykaczka starała się zrobić smutną minę.

    Mój przyjaciel który na co dzień mieszka w spodniach lubi takie teksty, lubi takie kobiety. Na sam widok jej nagiego ciała postanowił „rozprostować kości”, jednak dopiero po usłyszeniu tego jej tekstu stał się maksymalnie twardy, zupełnie jak za czasów dojrzewania. Nie sądziłem że po 36 latach życia można się tak podniecić bez seksu. Z Połykaczką wszystko jest możliwe. Jack jest chyba innego zdania, bo z tego co widzę przyjacielowi Jack’a chyba co innego w głowie – wcale nie myśli się prostować. Połykaczka też to zauważyła, a jako że stała bliżej jego niż mnie postanowiła się nim zająć w pierwszej kolejności.

    -To nie sprawiedliwe, teraz moja kolej, Jack’iem już się zajęłaś – wtrąciłem z udawanym oburzeniem, gdy zobaczyłem jak nasza wspólna Obciągarka klęka przed Jack’iem i zasysa główkę jego penisa.

    -Sprawdzam tylko czy coś jeszcze nie zostało, ale możesz tu podejść – przywołała mnie, wyciągnąwszy na chwile główkę Jack’owego penisa z ust.

    Gdy podszedłem bliżej, złapała mnie za jądra nie przerywając ssania jego penisa. Mam wrażenie, mój kutas stał się teraz jeszcze bardziej twardy, choć to chyba nie możliwe.

    -Jack, zaniemówiłeś? Co na to powiesz?

    -Nigdy jeszcze czegoś takiego nie przeżyłem, może najpierw zabawcie się razem? Ja się postaram jakoś doprowadzić go do stanu obciągliwości – mówiąc to Jack delikatnie się odsunął, tym samym jego penis wymknął się z ust Połykaczki. Ta widząc to powiedziała:

    -Tak Ci źle w moich ustach? Nie bój się, nie odgryzę Ci go – jej palce zaczęły się bardziej zaciskać na moich jądrach.

    -Ekhem… Ja tu jestem, nie zapominaj, że ja też mam swoje potrzeby, skoro Jack mówi, że potrzebuje regeneracji to wsadź w końcu mojego kutasa w usta i nie marnuj śliny – starałem się to powiedzieć jak najbardziej poważnie, ale w stanie takiego podniecenia zabrzmiało to chyba bardziej jak prośba.

    -Harry ma rację, zajmij się nim, ja popatrzę, a później Cie jeszcze nakarmię, obiecuje – wtrącił Jack, na potwierdzenie moich słów.

    -No dobra, niech Wam będzie, co dwie pałki to nie jedna – mówiąc to odwróciła twarz w kierunku mojego członka, napluła na niego i od razu wzięła jak głęboko potrafi.

    Głębokie gardło to jeszcze nie jest, ale i tak zrobiła na mnie ogromne wrażenie, mój to uczucie jest boskie, a widok jeszcze lepszy. Zawsze kręciło mnie oglądanie takich rzeczy, teraz widzę tylko 2 centymetry mojego kutasa, reszta jest w jej ustach. Ohh, jak chciałbym się tak głęboko spuścić, jeszcze nie teraz, rzecz jasna.

    -Skarbie, to właśnie będzie moje ulubione zajęcie tutaj – mówiąc to złapałem za tył jej głowy i wcisnąłem mojego kutasa o 2 cm głębiej, tak że już w ogóle go nie widziałem. Połykaczka trochę się zakrztusiła, ale po chwili jej gardło dopasowało się do mojej żołędzi. Gdy puściłem jej głowę w odwecie zaczęła szybko poruszać głową, tak że mój kutas raz po raz wypadał z jej ust, tylko po to żeby zaraz znaleźć się z powrotem. Gdy z powrotem wracał do ust prawie od razu znikał w całości. Gdy zabawa ta trwała może z pół minuty, albo minutę. A może to już dziesięć minut? Nie wiem, kto by się przejmował czasem, gdyby jego kutas miał taką „opiekę”. Każdym razie po jakimś czasie zauważyłem jakąś rękę na głowie naszej Połykaczki – ahh Jack, kto by pamietał.

    Gdy Połykaczka to poczuła, natychmiast wyjęła mojego penisa i przeniosła się z taką samą uwagą na Jack’a, tym sposobem mogłem teraz podziwiać jak to robi z innej perspektywy. Po chwili zniecierpliwiony stanąłem bardzo blisko Jacka, tak że nasze nogi się stykały, złapałem naszą suczkę za głowę i zwolniłem jej tempo. Mam wrażenie, że Jack trochę się zaniepokoił dotykiem mojej nogi, to nawet dobrze, pomyślałem, przynajmniej mam pewność że jest hetero.

    -To tylko noga, nic więcej – wyjaśniłem.

    -Okej – odparł Jack, rozluźniając się.

    -Dasz radę dwa kutasy naraz? – zapytałem podnosząc głowę Połykaczki, tak żeby na mnie popatrzyła.

    Nic nie odpowiadając złapała mojego kutasa i włożyła do swoich ust, ku towarzystwu kutasa Jack’a.

    -Dobra dziewczynka – pochwaliłem.

    Z początku widać było, że Połykaczka ma małe problemy pojemnością ust, po chwili jednak, gdy „wyprodukowała” więcej śliny udało jej się wrócić do szybszego tempa.

    -To już nie jest tylko noga – wtrącił Jack z oburzeniem.

    -Nie mów, że to nie jest przyjemne dla Ciebie.

    -Tego nie powiedziałem – odpowiedział już z mało wrogą miną.

    Bo naprawdę było przyjemne, nawet dotyk innego penisa mi nie przeszkadzał, on jeszcze sprawiał, że w tej wspaniałej buzi było ciaśniej, a jak wiadomo nie ma kutasów które mają klaustrofobie – one lubią ciasne, ciemne, wilgotne miejsca. Przyjemność potęgował widok kutasa ocierającego się o jej policzek, a w zasadzie to o dwa policzki. Tyle że na każdym policzku był trochę inny, nie ma dwóch takich samych penisów.

    -Może mnie zaprosisz do innej dziurki?- Zapytałem z nadzieją.

    Połykaczka nie przerywając kiwnęła głową na znak, że się nie zgadza. I tak ją kiedyś dopadne, nie ma innej opcji.

    -Rozumiem, że się boisz o to że nasienie się zmarnuje w innej dziurce? No dobra, niech będzie i tak zaraz miałem dochodzić – mówiąc to poczułem jak kutas Jack’a zaczyna pulsować, było to nawet widać na policzku Połykaczki z jego strony. Po może czwartym strzale poczułem jak w jej ustach robi się bardzo ślisko, to sprawiło, że mój penis też zdecydował, że właśnie teraz jest ten czas. Eksplodowałem w jej ustach zaraz po tym jak kutas Jacka się uspokoił. To było coś niesamowitego, Połykaczka przełożyła ręce pomiędzy naszymi nogami i docisnęła nasze pośladki w jej stronę, tak że nasze kutasy znalazły się jak najgłębiej się dało. ODLOT! Co ona robi? Mój penis stał się teraz tak delikatny, że czuję każdy jej ruch migdałków. Jack też odleciał, stoi w bezruchu tak jak ja. Gdy trochę ochłonąłem zdałem sobie sprawę, że jej ręka wcale nie opiera się o moje pośladki, jej środkowy palec znajduję się w mojej dziurce. Nigdy tego nie próbowałem, nie sądziłem, że to może być przyjemne, tak jak jest. Widocznie z Połykaczką wszystko jest przyjemne.

    -Dobra, koniec tego, trochę się zrobiło ciasno, nie sądzicie? – mówiąc to miałem na myśli jej buzie, nie mój odbyt.

    -No, jest ciasno – potwierdził Jack. Ciekawe czy jego odbyt też jest tak zajęty? Wole nie wiedzieć.

    W tym samym momencie w którym Połykaczka wypuściła nas z buzi, poczułem też, że moją pupe też opuścił tymczasowy lokator. Jack szybko cofnął się po swoje rzeczy i zaczął się pośpiesznie ubierać. W nieważkości jest trochę trudniej, ale chyba nieźle mu szło.

    -Jesteś dalej głodna? – zapytałem

    -Hmm, biorąc pod uwagę ile kalorii ma „wyciąg” z jednego kutasa muszę przyznać że muszę na chwilę się wstrzymać, bo przytyję, a tego chyba nie chcecie? – zapytała patrząc na nas.

    Jack był tak zajęty ubieraniem, że chyba nie usłyszał tego pytania.

    -Jesteś teraz idealna, niebawem znowu Cie odwiedzę, a teraz muszę spadać, bo miałem tu przyjść tylko po schemat.

    -Może znajdę jakiś wolny termin, gdy już spale te kalorie – wyniośle odpowiedziała.

    -Nie, to ja może znajdę jakąś wolną chwilę, żeby Cie nakarmić – odpowiedziałem podobnym tonem, chyba już tylko do siebie, bo Połykaczka nie czekając na odpowiedź „płynęła” naga w stronę wyjścia.

    Chociaż mój kutas był dopiero przed chwilą wypompowany, widząc to znów zaczął delikatnie sztywnieć.

    -Lepiej dla Ciebie będzie jak sobie pójdziesz, bo widzisz co tu się dzieje? – odwróciwszy się do Jack’a pokazałem palcem w stronę mojego penisa.

    -Już ide – odpowiedział i szybko poleciał w ślad za Połykaczką.

    Głupi myśli, że mówiłem serio, powiedziałem pod nosem…

     

    CDN

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Janek Kowol

    Jest to trzecia część opowiadania. Dla lepszego zrozumienia zapraszam do przeczytania poprzednich. Jeśli Ci sie podoba, zostaw komentarz – to motywuje 🙂

  • Niewolny: 5. Zakaz masturbacji i próba wosku

    Przerwa w naszych bezpośrednich spotkaniach owocuje zakazem masturbacji dla mnie.

    Nie jest to kara, ale coś w rodzaju kolejnej tortury.  Kiedy po raz pierwszy wydałeś polecenie w stylu:

    – Do następnego spotkania gromadź spermę – nie wiedziałem jak to traktować. Zdarzało się, że przy czatowaniu z Tobą obciągałem sobie ręką i tryskałem spermą. Zdarzyło się, że przyznałem Ci się do takich pieszczot pytając głupio, w czym mam gromadzić spermę?

    – Jak to w czym, w jądrach! – odpisałeś, chyba zdenerwowany. – A co robisz?

    Opisałem Ci jak sobie spuszczam, ale chyba nie zwracałeś na to uwagi.

    – Masz wpierdol! I całkowity zakaz spuszczania!

    Poczułem ciepło na podbrzuszu. Czułem Twój gniew i to „wpierdol” pobudziło wyobraźnię. Niemal bezwarunkowo dłonią chwyciłem kutasa, ale uświadomiłem sobie, że się nie zatrzymam i doprowadzę do wytrysku.

    Przez kilka dni byłeś obrażony i zagniewany. Nie odpisywałeś na sms. Dopiero kiedy zapytałem, czy o spuszczanie chodzi zapytałeś:

    – Zwalałeś sobie?

    – Nie

    – Nie wolno Ci tego robić, bez mojej zgody..

    Kiedy znów nie odzywałeś parę dni, myślałem że popadnę w obłęd. Brak zaspokojenia, to dla mnie była olbrzymia psychiczna kara. Nie dość, ze nie mogę czuć bólu z Twojej reki, to też nie zaznawałem odprężenia które zwykle sam sobie sprawiałem. Zacząłem budzić się ze stojącym penisem, ale bałem się go dotknąć , by nie zacząć się pieścić. Tak, chciałem wytrzymać bez tego, bo Ty mi kazałeś!

    Kąpiel robię szybko, by nie pozwolić sobie na pobudzanie. Toaleta też, by wspomnienie naszej toalety nie wzbudziły jakichś perwersyjnych żądz.

    I to Twoje milczenie…

    W końcu napisałeś krótko: – Co robisz?

    – Tęsknię..

    – Sperma?

    – Gromadzę…

    Po tym dialogu zapadło kilka godzin milczenia i znów Twoje pytanie:

    – Chcesz bólu?

    – Bardzo! – odpisałem podniecony z nadzieją na spotkanie. Ale tego nie zapowiedziałeś. Dostałem krótki instruktaż, co mam robić:

    – Załatw zwykłą świeczkę, podwieś tak, aby kapała. Połóż się pod nią i niech kapie na jaja. Przyślij film. Nie wolno Ci obciągać.

    Ależ cudowny pomysł! Wosk nie był mi obcy, ale nigdy do tej pory nie robiłem tego samodzielnie. Dawno, kiedy jeszcze nie znałem Ciebie Panie, doświadczyłem takich zabaw. Wówczas byłem niemal oblewany ze świecy zapachowej umieszczonej w szklanej szklance.. Pamiętam takie 2-3 zabawy, kiedy mój poprzedni Master wylewał mi wosk na piersi, albo na rowek między pośladkami i odbyt. Jaja i penis były wówczas oszczędzone, z uwagi na moje obawy co do bólu…

    Teraz miałem to zrobić samodzielnie.

    Przygotowanie zestawu nie było trudne. Świecę w szkle postanowiłem zastąpić zwykłą podłużną świeczką.  Jedyny problem, to na czym ją zawiesić, oraz gdzie ma kapać wosk, kiedy nie trafi na ciało. Kwestię wieszaka rozwiązałem prosto: miedziany drucik, w miarę elastyczny, aby swobodnie owinąć go wokół świeczki. Z miejscem zawieszenia też nie było problemu – wymyśliłem, iż przyczepię do lampy wiszącej na środku pokoju. Ale co podłożyć pod siebie? W innych „brudnych” zabawach nie było problemu, wystarczyły kafelki w łazience, które się po prostu zmywało. Tu z woskiem mógłby być problem…

    Zdecydowałem się ma papierowy, jednorazowy obrus. W sumie też ładnie wyglądać będzie na filmie!

    Wieczorem zamontowałem zestaw i aparat na statywie tak aby obejmował kadrem świecę i cały obrus. Światło z lampy było wystarczające, ale zapaliłem jeszcze boczną lampkę, aby z boku oświetlała moje krocze. Zwykłą świeczkę białego koloru podwiesiłem tak mniej więcej w połowie, aby wisiała poziomo, nieco niżej od strony knota. Metr nad podłogą. Usiadłem na obrusie mając w ręku włącznik bluetooth i zapalniczkę. Już czułem lekką blokadę na podbrzuszu i pulsowanie skroni. Rozchyliłem nogi, włączyłem aparat i skierowałem ogień zapalniczki do knota …

    Pierwsza kropla trafiła na pachwinę. Piekło, ale myślałem, że będzie gorzej. Chyba ten wosk z takiej zwykłej świeczki ma niższą temperaturę topnienia.. Przesunąłem nieco biodra i kolejna świeca trafiła już na penisa, który zaczynał się prężyć i opadł na podbrzusze. Chwyciłem za kolana i mocno przytrzymałem aby uda były maksymalnie rozchylone. Nieco uniosłem biodra i teraz wosk trafił na lewe jądro! Aż wstrzymałem oddech. Piekło i to było cudowne! Znów kropla, teraz dokładnie na spód penisa. Tak! Cudowne! Penis już zesztywniał..

    Sterowałem tak biodrami, aby krople kapały na jaja, ale kiedy padały na pachwinę tez było cudowne. Kiedy intensywność doznań zmalała –przyzwyczajenie lub warstwa wosku – stwierdziłem, że jeszcze bardziej podniosę biodra i podciągnę uda do brzucha, aby wosk trafił na anus. I to było to! Kiedy gorąca kropla trafiła tuż pod jaja, które teraz zwisały na podbrzusze, omal nie zawyłem z rozkoszy. Ale ten ból podniecał. Kolejna korekta i teraz wosk trafił na odbyt!

    Musiałem krzyknąć, ale nie opuściłem nóg. Znów krople na odbyt! Świeca rozpaliła się bardzie i było ich więcej. Cudownie! Cudownie! Mój Panie! Dla Ciebie! Znów wrażenia się zmniejszyły, w odbycie jakbym poczuł koreczek z wosku. Tak, było go już za dużo.. Kolejny pomysł: wosk na główkę penisa. Opuściłem nogi. Wosk zaczął kapać na brzuch.. Szybko chwyciłem za penisa i zsunąłem skórkę. Odsłonięty, znów manewrowałem biodrami. Krople kapnęły na dłoń i w końcu na czubek. Niesamowite! Cudowne! Ale szum w głowie! Mimowolnie dwa trzy razy ręką przesunąłem po kutasie. Nie, nie wolno mi! Teraz znów poczułem ból. Taki psychiczny. Też podniecający..  Szybko oddychałem, świeca przechyliła się i wosk kapał intensywnie, w końcu pokrył mnie warstwą i kolejne krople już nie sprawiały bólu. Nie, nie dojdę, nie trysnę..

    Opadłem na obrus szybko oddychając. Wosk lał się już na podbrzusze. Cudownie.

    Zdmuchnąłem ogień. Wyłączyłem aparat.

    Moje krocze pulsowało rozkosznym ciepłem.. Szczęśliwy, bo wytrzymałem zakaz masturbacji.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    niewolny
  • Niewolnik na wymianie – czesc 4

    Obudziłem się z samego rana, poczułem, że ktoś jest w pokoju i to w dodatku zaraz między moimi nogami. Zerwałem się i zobaczyłem Paulinę, która nawet nie zareagowała, mój penis nadal był zamknięty w klatce, spróbowałem sięgnąć po niego dłonią, ale z przykrością zauważyłem, że są zapięte do łóżka z resztą nogi również. Paulinka, siedząc między moimi nogami, sadystycznie przyglądała się mojemu penisowi, miała na sobie czarną bluzkę i bardzo krótkie spodenki, standardowo rozpuszczone włosy, zero makijażu była naturalnie piękna. W pewnym momencie sięgnęła dłonią po moje przyrodzenie, szczelnie wypełniało przeźroczystą klatkę, ogromna ilość osocza wewnątrz, potęgowała podniecenie i już po chwili czułem gniecenie i ból. Paulina tylko przewracała go z lewą na prawą stronę i sporadycznie próbowała dotknąć cewki paznokciem przez mały otworek, to mi wystarczałoby się podniecić. W pewnym momencie przestała się interesować penisem i opierając ręce na mojej klatce piersiowej, zbliżyła swoją twarz do mojej, chwile wpatrywała mi się w oczy, po czym mnie pocałowała delikatnie i niepewnie. Zdziwiłem się, ale odwzajemniłem pocałunek. Wstała, uśmiechnęła się i wyszła z pokoju, zostawiając mnie samego. Dopiero teraz dotarło do mnie, co się stało, a rozmyślając o tym, penis jeszcze bardziej prężył się w klatce, to było strasznie ilustrujące, jednocześnie chciałem o tym myśleć, byłem strasznie napalony, ale klatka skutecznie mnie hamowała. Czas ciągnął się w nieskończoność, ale w końcu zobaczyłem Paulinę w drzwiach, miała jakiś sprzęt, którym zapewne planowała utrudnić mi życie. Zaczęła od knebla, którym był kawałek materiału, następnie założyła metalowe klamerki na moje sutki, były bardzo mocne, zaraz po tym spięła moje jądra gumką recepturka tak, że były zbite i nie rozpływały się na boki. Do dłoni wzięła tajemniczy przedmiot, wyglądał jak uchwyt zakończony gumową kulką cos w rodzaju młoteczka tylko okrągłego. Oznajmiła mnie, że przyjmę teraz 30 uderzeń. Na moje klejnoty spadł pierwszy cios, poczułem ból aż po sam żołądek, zaraz po nim spadł kolejny i kolejny mniej więcej z dwu sekundowymi odstępami. Rytmiczność sprawiała, że spinałem ciało za każdym razem, gdy odliczyłem do ciosu, 4, 5 i 10 zacząłem wyć z rozpaczy i spojrzałem na Paulinę, zignorowała mnie, nadal z zabójczą precyzją wymierzała kolejne uderzenia, 11, 12, 13 moje ciało nigdy nie było tak spięte, ból był nie do wytrzymania, 14,15 i 16 już za połową Paula nadal nie przestawała, a ciosy spadały kolejno jeden po drugim 20, 24, 26 jeszcze tylko cztery, zacząłem się wiercić, ale moja Pani szybko mnie uspokoiła, dokładając dodatkowe pięć cisów, znowu zajęczałem rozpaczliwie, ale szybko zamilkłem. Przyszedł czas na kolejne ciosy, które były znacznie szybsze aż do 35, wyłem z bólu, ale Paulina nie skończyła zabawy, wstała i wzięła do dłoni wibrator, a następnie rozkraczając się nad moją twarzą, zaczęła się masturbować. Sięgnęła dłonią po klamerki i gwałtownie zdjęła najpierw pierwsza, a potem drugą kolejna dawka bólu wprawiła mojego penisa w ponowny wzwód, co oczywiście ograniczała nieszczęsna klatka. Po paru minutach słodkie pomruki przerodziły się w głośne wzdychania, a następnie krzyki, poczułem, jak Paulina się spina i z jej muszelki wystrzelił płyn prosto na moją twarz, miała squirt. Paulina zaczęła się śmiać, a ja myślałem, że zaraz rozsadzę tę klatkę. Zrozpaczony zauważyłem, że Paulinka ma w dłoni kluczyk, powoli sięgnęła do klatki i otworzyła ją. Poczułem wolność i ulgę, jakiej dawno nie czułem, penis momentalnie zesztywniał. Paulina zbliżyła swoja twarz do mojego członka i połknęła go całego, perfekcyjnie wykorzystując język, w chwilę doprowadziła mnie do orgazmu, doszedłem w jej ustach, miałem ogromny wytrysk, nic dziwnego po takich przeżyciach. Nie połknęła ani nie wypluła, zamiast tego znowu oparła się na moich piersiach i kolejny raz zbliżyła swoje usta do moich. Posłusznie odwzajemniłem pocałunek, czując jak za sprawą grawitacji, ciepła sperma przelewa się do moich ust, było jej bardzo dużo, Paulina tym razem była bardziej śmiała i namiętna. Po oddaniu całej spermy oddaliła się i kazała mi połknąć spermę, nigdy nie czułem takiego obrzydzenia, ale z wdzięczności połknąłem całość.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anonim5535

    A tak mnie jakoś natchniło :p

  • Santiago Alfons

    Stary Alfons i morze spermy

    Pewnego słonecznego dnia, rybak – alfons Santiago popierdalał sobie rumakiem po polach. Jebał przez wielkie kaniony, bruzdy świeżo zaoranej ziemi. Kiedy zatrzymał się przy „Wzgórzu Orgii” pomedytować, zauważył jelonka ze złamaną nogą. Wrrr, zwierzątko pomyślał, zacierając ręce. Podciągnął jelonka z nadzieją na zamoczenie, ale wtem przybył pasterz. Zapytał:

    • co chciałeś zrobić mojej Halince, chuju?

    • Wypierdolić.

    • Ani mi się waż skurwisynu!

    • No to walka na kutasy w takim razie.

    • Dobrze.

    Pasterz wyciągnął chuja wielkiego jak ręka Santiago. Starzec wiedział, że swoją 5-centymetrową kuśką wiele nie zwojuje, jednak stanął do walki.

    • chodz tu kurwa!

    • WALKA!!!

    Krzyknęli i rzucili się. Pasterz był powolny i zadawał potężne ciosy fiutem, a Santiago był szybki, zręczny i złapał pasterza za kuśkę i mocno ścisnął jednocześnie obracając go o 360 stopni. Pasterz wrzasnął. Jego chuj powoli zmieniał się w flak 90-letniego kurwiarza. Santiago wrzasnął triumfalnie i zatopił fiuta w czeluściach jego odbytu. Pasterz legł martwy na ziemię.

    II

    Kiedy Santiago porządnie wyruchał zwłoki pasterza i żywego jelonka, zakopał ciało pasterza w pobliskim lecie, zlewając obficie spermą a jelonka oprawił i wpierdolił na surowo. Wsiadł na swoją „Strzałę” czyli obsraną damkę po swojej prapraprababci wysoką na 5 metrów i pojebał do domu. Rozpalił w piecu zawartością wychodka i poszedł spać.

    Następnego dnia stary nie poczuł się zbyt dobrze. Przy porannym frandzoleniu zauważył, że jego kuśka spuchła i nabrała fioletowego koloru. Kurwa, a mogłem wziąć skarpetę pomyślał z goryczą. Muszę się udać do aptekarki. Dawno jej już nie jebałem zauważył. „Pójdę po południu”.

    Przeszedł po swoim domu, wziąć wełnianą czapkę w kształcie penisa i poszedł doglądać sieci burdeli. Zaledwie kiedy wszedł do pierwszego, poczuł mocny odór uryny i gówna. Kurwa, znowu się jakiś spierdolił z ekstazy, ja pierdolę. Muszę dopisać do regulaminu coś o słabych zwieraczach. Od progu powitała go burdelmama Stasia:

    • Witaj, nocny jebako. Co cię do nas sprowadza?

    • To ja ty głupia kurwo. Już zapomniałaś, kto jest właścicielem tego burdelu?

    • O, pan Santiago. Burdel rozwija się wyśmienicie. Zarobiliśmy prawie 89 centów. – pochwaliła się burdelmama.

    • Ty jebana idiotko, ile razy mam ci mówić, że za jedna noc kosztuje 90 dolarów, a nie 9 centów? Jebana analfabetko. Chcesz znowu poczuć mój 50-centymetrowy rumpel łodzi? – zapytał z błyskiem w oczach.

    • Nie, panie. Proszę, tylko nie to. Już będę pamiętała, proszę, tylko nie to! Proszę!!!

    • Tym razem nie mam czasu, mam do obskoczenia jeszcze trzy burdele, spelunę i bank spermy. Jeszcze się policzymy, suko. Aha, i pozbądź się zapachu tego gówna, znowu ktos się zesrał podczas wytrysku?

    • Hihi, wielmoża Fernando. Znowu narobił, jak go twoja córka ugryzła w jądro.

    • Ja pierdolę, jak ona się nazywa? Ta moja córka?

    • Twoja kochanka Marysia nazwała ją Odbytnica, ale ja ją nazywał Orgia.

    • Niech będzie i orgia, a ile ma lat?

    • 1,5 roku. Właśnie dlatego ugryzła wielmożę.

    • Wyślij mu najpiękniejszą kurwę jaką tu znajdziesz z przeprosinami. A teraz wychodzę.

    Od emocjonującej jak stare gówno po zimie rozmowy, zachciało mu się srać. Wstąpił do pobliskiej Świątyni Srania i wszedł do Łaźni bogów. Usiadł na żelaznym tronie. Poczuł zimno na półdupkach. Kurwa, znowu jebany Mohamed zapomniał włączyć ogrzewania pomyślał z goryczą. Odprężył się i zaczął intonować modły do wielkiego Onanosa i Onanizy. Na końcu z głośnym pluskiem wielki kawał stolca wylądował na figurce Onanosa i Onanizy złączonych i miłosnych spazmach. Mohamed wie, co dobre. Ten to miał łeb, żeby wymyślić kanalizację. Każdy może czcić naszych bogów gdziekolwiek jest jakaś Świątynia Srania. Wysrał się, zmył resztki kału z poplamionego plamami dupska po skurwiałym raku skóry. Wziął sobie pamiątkowe zdjęcie i poszedł sprawdzać następne burdele.

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Berni Koko