Category: Uncategorized

  • Biale tango – cz. 2.

    Część 2/3.  

    Coś poszło nie tak. Niby wcześniej Jacek wszystko ustalał i weryfikował, a jednak teraz czuła się oszukana. I jednak bała się.

    Leżała na boku i pojękiwała podniecona. Delikatnie dotykała łechtaczki. Drugą ręką trzymała się tapczanu. Od tyłu ruchał ją młody facet, pod 30. i naprawdę dobrze to robił! Trochę zwolnił, ale uderzał mocniej i głębiej. Teraz jęczała znacznie głośniej. Naprawdę potrafił mocno uderzać. Trafiał w macicę i każdorazowo wywoływał silne podniecenie. Dłonią dotykał jej brzucha i chociaż robił to, żeby nie odsuwała się, to z niezrozumiałych powodów odbierała ten gest jako czuły i dodający „smaczku” ich stosunkowi. Brakowało jej takiego silnego i czułego, starszego od niej, mężczyzny. Wtuliła twarz w drugą dłoń mężczyzny, która leżała pod jej głową. Ponadto był dość muskularny, szczupły, opalony i miał owłosioną klatę. Ucieleśniał jej wyobrażenie prawdziwego mężczyzny, który chroni i opiekuje się swoją kobietą.

    – Skoro jebie mnie, to mogę mieć marzenia za odtrutkę – twierdziła, na swój użytek, Asia. Rżnął ją bardzo mocno. Coraz mocniej. 

    – To jeszcze nie eksplozja, ale jak przywali jeszcze kilka razy z taką siłą to odjadę – myślała podniecona i słabnąca Asia.

    Jego kolega czekał aż tamten skończy zmianę. Posuwało ją dwóch facetów! Z Jackiem podobno wszystko ustaliła, a teraz taka zmiana! Spojrzała na Jacka, kiedy tamci weszli do pokoju, ale zrobił tylko grymas bezradnego dziecka i wzruszył ramionami.

    – Na szczęście nie kantują – pomyślała, widząc liczbę banknotów wyciąganych z portfela przez każdego z nich. Obawiała się, że zerżną ją i zapłacą jak za jednego albo zastraszą i zerżną za darmo. Chyba jednak nie wszystko było w porządku, bo Jacek zabrał pieniądze i wycofał się do kuchni.

    – Nie będę wam przeszkadzał – rzucił, zamykając drzwi. Mężczyźni przypuszczalnie wcale nie zwrócili uwagi ani na znikające pieniądze, ani na słowa Jacka. Byli pochłonięci oglądaniem suczki. Kiedy jeden z nich podszedł bliżej, sprawa była jasna. Przed przyjściem wypili. Może dlatego palant zabrał kolegę ze sobą? Bo już poczuł się panem sytuacji?

    – Dobrze, że więcej nie wypił, bo mógł poczuć taką moc, że wyruchałby kolegę – próbowała ironią odreagować stres i złagodzić rosnący strach, jakie zafundował jej Jacek, przyprowadzając takich klientów.

    Kiedy kolega zrobił sobie przerwę, drugi dosiadł jej nawilżonym penisem i zaczął ostro ruchać. Uderzał bardzo mocno. Na początek zbyt mocno. Chwycił ją za włosy, szarpnął, zaśmiał się nieprzyjemnie, gdy jęknęła z bólu i zapytał: 

    – Lubisz być ostro ruchana, co? Ja ciebie tak wyjebię, że nie będziesz stać o własnych siłach! I naszczam ci na łeb, suko, żebyś zapamiętała, kto daje ci zarobić! Pracuj pizdą, suko! Chcę czuć, że ściskasz go!  

    Trzymał dziewczynę za pośladki i uderzał tak mocno, że nie potrafiła opierać się na przedramionach. Upadła głową na tapczan i próbowała zapierać się rękoma. Podszedł kolega, ukląkł przed nią i głęboko w usta wcisnął sterczącego penisa. Prawie wywołał odruch wymiotny. Widząc agresję kolegi, chciał być równie brutalny. I taki był. Dłonią chwycił jej pierś i ścisnął. Wywołał jęk bólu.

    – O, suka lubi takie zabawy! – był zadowolony ze swojego pomysłu. Ścisnął drugą pierś. Zawyła głośno. Nie pozwolił jej wypuścić penisa. Klęczał zbyt blisko jej twarzy i blokował ją. Ruchali ją na zmianę albo razem. W końcu wzięli ją we dwóch. Kiedy starała się zadowolić jednego, ujeżdżając go, drugi zaszedł ją od tyłu i przycisnął do kolegi. Potem dość szybko wszedł w odbyt. Ale bolało! Mimo jej protestów zmienili się miejscami i dalej jebali. Klapsy też były bolesne i uniemożliwiały podniecenie. Na dodatek ściskali sutki albo całe piersi. Jęki wywołane bólem kwitowali śmiechem, ale podniecały ich. Stawali się bardziej brutalni. W rezultacie uderzyli ją kilka razy w twarz. Bili też po piersiach. Pod koniec spółkowania każde ich dotknięcie odczuwała jak ból. Kiedy już opadła z sił, odwrócili dziewczynę i posadzili odbytem na sterczącym członku. Drugi wszedł do pochwy. Znowu rżnęli ją bardzo mocno. Zbyt mocno, żeby odczuła podniecenie. Między ciałami tych dwóch brutali czuła się jak kawałek mięsa rzucony psom do zabawy. Lubili wyżywać się fizycznie na kupionej nastolatce. Traktowali ja jak anonimową dziwkę, za którą zapłacili i o której zapomną, kiedy skorzystają z następnej. Albo jeszcze wcześniej… Była tak przestraszona ich przemocą, że mogli zrobić z nią wszystko. Ze strachu nawet nie mogła płakać. Żeby tylko już skończyli! Najbardziej bała się, że obydwaj zechcą wejść do odbytu. Takiego bólu już by nie zniosła. Wtedy półprzytomna poczuła jak spuszczają się w nią. Na koniec musiała wylizać obydwa członki. Obolała, zmęczona i przerażona, gorliwie spełniła ich życzenie. Kiedy wychodzili z niej, z zamkniętymi oczyma osunęła się na tapczan. Leżała nieruchomo i odpoczywała. Jacek ustalał z nimi kolejny termin spotkania. Włosy, mokre od potu i spermy, przykleiły się do twarzy. Łza spłynęła po wilgotnym policzku. 

    *

    Karolinka bardzo tęskniła za ojcem, za brak taty obwiniała mamę. W rezultacie mama nakłoniła ojca do kilku spotkań z córką. Ojciec zawsze odprowadzał Karolinkę przed ustaloną godziną. Spieszył się. Spotkania odbywały się raz w miesiącu albo rzadziej. Na ogół rzadziej. Nigdy w okresie: czerwiec-sierpień. Mimo to Karolinka była zachwycona. Wybaczała tacie długą nieobecność, brak telefonów i buzia jej się nie zamykała jeszcze następnego dnia po spotkaniu. Tak długo potrafiła zdawać relację ze spotkania z tatą. wówczas była nadmiernie ożywiona, w radosnym nastroju. jeszcze nie potrafiła dostrzec nastroju mamy i siostry. Zazdrościła warunków mieszkaniowych tacie i tamtej „cioci”, która ma fajnego synka.

    – I mogę się z nim bawić! – wykrzykiwała, nieświadomie dając do zrozumienia, że w domu brakuje jej odpowiednich partnerów i pokoju do zabawy jak u taty.

    – Nigdy nie mów o tej kobiecie „ciocia”! Zapamiętaj! – warknęła raz Asia. Aż mama ją uspokajała, tłumacząc, że Karolcia jeszcze niewiele rozumie i nie należy jej uprzedzać do innych. Mama nie chciała potęgować nastroju przygnębienia i prowokować kolejnych kłótni. Czuła się chyba coraz gorzej, ale starała się ukrywać swój stan przed dziećmi.

    *

    „Młoda” mniej więcej dopiero po dwóch latach zrozumiała, że tata nigdy nie wróci i nie ma co liczyć na jego częstsze wizyty. Raczej będą coraz rzadsze albo niedługo w ogóle ich nie będzie. Zresztą w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy widzieli się zaledwie trzy razy. Nadal bardzo brakowało jej taty. Jaki by on dla niej nie był. Tylko ona nie pogodziła się z odejściem i obojętnością taty. Wciąż bardzo to przeżywała. Rodzice i rodzeństwo to były „trwałe składowe” jej rzeczywistości i dziewczynka nigdy nie dopuszczała myśli, że kiedykolwiek może być inaczej. Jednak jej rozterki i wewnętrzny bunt niczego nie zmieniły. Była bezsilna wobec obojętności i nieobecności taty. Niczego nie mogła cofnąć, poprawić. Jej rozpacz potęgowana ową bezsilnością sromotnie przegrywała z konsekwentną obojętnością ojca.

    *

    Karolinka nadal mocno przeżywała tę brutalną zmianę w życiu rodziny. Czyniła to raczej dyskretnie, na ogół nie uzewnętrzniała swoich rozterek, jakby nie chciała przysparzać kłopotów schorowanej mamie i starszemu rodzeństwu. Stała się rozdrażniona, agresywna, kłótliwa, jej nastrój ulegał gwałtownym zmianom. Potrafiła pokłócić się o drobnostki. Po jakimś czasie zaczęła unikać koleżanek. Zawsze uśmiechnięta, gadatliwa, zawsze rozkoszna „przytulanka” dla mamy, niekiedy nawet dla starszej siostry, z czasem stała się małomówna, przygaszona, poważna, smutna, a jeszcze później wręcz milcząca. Uczyła się gorzej. Pedagog szkolna i wychowawczyni zwróciły uwagę na rosnącą konfliktowość dziewczynki i zmienność nastrojów, ale miały poważniejsze problemy, a nikt w szkole jeszcze nie wiedział o rozpadzie związku jej rodziców. Zabiegana, chorująca mama, pochłonięta domowymi obowiązkami i poszukiwaniem pracy, zagubiona Aśka, ulegająca natrętnym żądaniom chłopaka, tym bardziej nieobecny w kraju brat nie zauważyli zawczasu tych zmian. Z czasem „Młoda” zamknęła się w sobie na dobre. Przestała odpowiadać na pytania, rozmawiać, unikać domowników i rówieśniczek, nastrój przygnębienia stał się u niej normą, aż niemal oszalała ze strachu mama zaczęła biegać z dziewczynką po lekarzach. Kiedy wszyscy znajomi odmówili pożyczki, w odruchu rozpaczy, bo prywatne wizyty rzeczywiście sporo kosztowały i burzyły ich skromny budżet, zdecydowała się zwrócić o pomoc finansową do ojca dziecka.

    Aśkę od dawna niepokoiło zdrowie mamy. Pewnego wieczoru, po przypadkowym podsłuchaniu rozmowy telefonicznej, początkowo nawet sądząc, że mama umawia się z lekarzem, zrozumiała, że mama nalega na spotkanie z jej ojcem! Poszła za nią i stała się świadkiem rozmowy rodziców przed blokiem, w którym mieszkał ten człowiek. Mama błagała. Nie, mama żebrała o pomoc finansową dla Karolinki! Ojciec w końcu nie wytrzymał i wrzaskliwym potokiem słów definitywnie zamknął temat:

    – Odpierdol się wreszcie ode mnie ze swoimi problemami! Mam swoją rodzinę! Rozumiesz?! Płacę alimenty i niczego więcej ode mnie nie żądaj! Nie chcę was znać! Dotarło?! Nie potrafisz zająć się dzieckiem?! To nie nadajesz się na matkę! Spierdalaj stąd raz na zawsze!! 

    Asia nigdy nie widziała tak wzburzonego i agresywnego ojca. Nawet, jeżeli po wizycie w szkole miał słuszne pretensje do niej albo do brata.

    *

    Znacznie, znacznie później Asia parokrotnie próbowała, ale nigdy nie zdołała odtworzyć tego, co wówczas się stało. Pamięta tylko, że z dzikim krzykiem wybiegła zza drzewa i dopadła ojca. Ile razy uderzyła go? Jak długo biła? Dłonią? Pięściami? To niemożliwe. Przecież nigdy nie biła się. Krzyczała na niego? Nie pamięta. Biała plama. Mama próbowała ją odciągnąć? Niemożliwe. Nic nie czuła. Ktoś pomagał mamie? Nie wie. Nie zauważyła nikogo. A widziała plamę krwi na chodniku i słyszała sygnał karetki? Chyba. A może migające niebieskie światło? Może. Pamięta tylko, że w pewnym momencie zrobiło się jej słabo i klapnęła na chodnik. Według przypadkowych przechodniów, którymi byli dwaj mężczyźni, wtedy przyjęła cios od ojca.

    Według mamy, ojciec nigdy nie został tak pobity jak wówczas przez córkę. A trochę grał w piłkę nożną i różne rzeczy działy się w trakcie meczów, po meczach, a nawet po treningach w szatni. Bywały bijatyki na podwórku, po szkole. Mama pamięta, bo wychowywali się na tej samej ulicy.

    – Taak, ojciec miał bardzo poobijaną twarz. Biłaś go pięściami, córeczko – uśmiechnęła się do niej, bo doszło do sytuacji, kiedy musiały porozmawiać o tym zdarzeniu. Mama jednak od razu spoważniała, zdając sobie sprawę z niestosowności reakcji. Joasia milczała.  

    – Jeszcze chyba przez tydzień nie wychodził z mieszkania. Czekał aż zejdzie opuchlizna i znikną siniaki. Zresztą wcześniej przeleżał kilka dni w szpitalu. Uderzył wtedy głową o chodnik, stąd ta krew. A skończyło się jedynie na lekkim wstrząśnieniu mózgu.

    Aśka nie była pewna i nie zapytała, ale odniosła wrażenie, że owe „jedynie” i całe ostatnie zdanie mama wypowiedziała jakby z lekkim niedosytem.

    – Nie byłam w stanie ciebie uspokoić! Biłaś pięściami jak cepem! Podbiegło dwóch panów i myślało, że bronisz się, bo ojciec krzyczał i klął! I uderzył ciebie pięścią! Też machał rękoma, ale próbował raczej zasłaniać się. Był za wolny. Niewiele brakowało, a sami by mu dołożyli, ale uprosiłam… – uśmiechnęła się smutno i pokręciła głową na wspomnienie tej sytuacji.

    – I nie trzeba było przeszkadzać tym panom – Joanna smętnie pokręciła głową. Była wyraźnie niezadowolona. 

    – Stałam między wami, więc wyglądało jakbym ciebie broniła przed ojcem. W końcu wyjaśniłam im, że chodzi o kłótnię, że twój ojciec naubliżał mi i pomogli was rozdzielić.

    Asia słuchała w milczeniu. Odtwarzała, a raczej uzupełniała ubogie wspomnienia tamtego zdarzenia. Przed oczyma przesuwały się jakieś pojedyncze obrazy. Skoncentrowała się na słowach matki. 

    – …a twój ojciec stał, coś mówił o policji, o sądzie. Wrzeszczałaś na niego. On, wściekły, też wrzeszczał i chyba jeszcze chciał ci przyłożyć. Wtedy wyrwałaś się do przodu, on zaskoczony cofnął się, zahaczył o ławkę, o własną nogę, próbował odwrócić się i jakoś tak nerwowo upadał, że odbił się od tej ławki i uderzył tyłem czy bokiem głowy o chodnik. Już nie pamiętam. Wszystko działo się tak szybko… Kiedy zahaczył nogą o ławkę, rozerwał nogawkę spodni – westchnęła mama. – Potem wezwałam pogotowie. Kiedy upadał, jeszcze wybił ramię ze stawu. I miał jakieś problemy z łokciem.  

    – Naprawdę?! – szczerze ucieszyła się Aśka.

    – Aniu, proszę! – mama aż wyprostowała się, kładąc dłonie na stole. Była zdegustowana jej reakcją.

    – O co chodzi?! Wroga należy niszczyć wszystkimi dostępnymi środkami! A każdy mały sukces trzeba świętować! – Zobaczyła niezadowolenie malujące się na twarzy mamy. – To podnosi morale żołnierzy. Tak gdzieś czytałam – wyjaśniła spokojnie.

    – W szpitalu twój ojciec powiedział policjantowi, że ty go pchnęłaś i dlatego uderzył głową o chodnik.

    – A to menda!

    – Joanna!

    – No co?! Kłamał! Mam przepraszać mendy? Jeżeli chcesz, to…

    – Dobrze wiesz, o co mi chodzi.

    – Przepraszam, byłam szczera.

    – Taaak. Właśnie zauważyłam. Ale ile w szpitalu się nasłuchałam…

    – Co?! Jeszcze podskakiwał?! Czyli jednak wredna menda!

    – Nie! – mama pokręciła głową, zniesmaczona. – Joasiu, uspokój się!

    Niełatwo przychodziło jej odtwarzanie tamtego zdarzenia. Najchętniej zapomniałaby o wszystkim, ale przecież musiała porozmawiać z córką i wyjaśnić kwestie, których dotychczas nie poruszyły.

    – Nastawiali mu to ramię. Dostał jeszcze jakieś inne środki i nie mogli od razu dać mu kolejnej dawki środków przeciwbólowych. Czekali na wyniki prześwietlenia czy rezonansu. A może tomografii? Sama już nie wiem. Na SOR-ze był naprawdę spory ruch. Lekarze stale zajęci. Jeden, po telefonie, biegł do strefy czerwonej. A twój ojciec żądał nastawienia. Aha. I żądał hospitalizacji! Rozumiesz? Żądał! Teraz wiem, że dokument o hospitalizacji był mu potrzebny w sądzie. – Mama wyraźnie zdenerwowała się wspomnieniami. Mówiąc, zaczęła wymachiwać ręką. – Na Oddziale ciągły ruch, pośpiech, brak wolnych rąk, lekarz ponagla pielęgniarza, przywieźli kogoś z wypadku, jakiś pijak awanturuje się, płacze jakiś chory maluch, a ten żąda! Natychmiast! Ile on wył! Mieli jakieś problemy z nastawianiem. Okropność! – westchnęła ciężko, opuściła głowę, wspominając tamten wieczór. – Inna sprawa, że kiedy lekarze dowiedzieli się o pobiciu córki, to przestali się przejmować jego wrzaskami. Szkoda gadać…

    – Nie, dlaczego? Mnie się bardzo dobrze słucha – Aśka była szczera. – I co? Bardzo cierpiał? Opisz ze szczegółami! – wręcz zacierała ręce.

    – Joasiu… – mama spojrzała na nią zdegustowana. Chwilę milczała. Pokiwała głową i z troską spojrzała na córkę. – Ojciec jednak uderzył cię pięścią i wyrwał kolczyk z ucha, więc miałaś trochę krwi na ubraniu.

    – Tylko bronił się – ironicznie zaznaczyła nagle przygaszona dziewczyna.  

    – Hm, być może… – zasępiona mama nadal patrzyła na córkę. – W rezultacie miałaś podpuchnięte oko, sporego siniaka, otarty naskórek i rozciętą wargę. Lekarz sugerował, że to efekt pobicia. Rozumiesz? Napisał w obdukcji, że nie był to efekt jednego uderzenia, tylko pobicia. Z kolei w przypadku twojego ojca stwierdził, że wszystkie ślady mogą być następstwem upadku. Ani słowa o pobiciu! – zamilkła na chwilę, spojrzała w okno i bezgłośnie stukała palcami w stół.

    – A skąd o tym wiesz? – Asia spojrzała podejrzliwie na mamę.

    – Lekarz „zapomniał”, że siedzę w jego gabinecie i na głos przeczytał swoją opinię. Bardzo zdenerwował się, kiedy usłyszał, że ojciec uderzył ciebie pięścią. Chciał nawet skierować ciebie do szpitala. I od razu wypisał zwolnienie.

    – A w ogóle czemu tam tak długo siedziałaś?

    – Policjanci chcieli zapisać moje zeznanie, więc czekałam i słuchałam jak ojciec podniesionym głosem twierdził, że odda sprawę do sądu. Oskarżał ciebie o pobicie i upadek na chodnik. Tak wrzeszczał, że na korytarzu był słychać. Wtedy zaprotestowałam. Uparł się postawić na swoim. Oskarżył również mnie i groził policjantom.

    – Hojny był! Facet z gestem! – smutno uśmiechnęła się Asia.

    – Policjanci w końcu nie wytrzymali, powiedzieli mu kilka zdań, opisali jego sytuację i trochę uspokoił się. Jednak groźby pod swoim adresem zapisali. Obiecałam potwierdzić i następnego dnia byłam w komisariacie. Złożyłam obszerne zeznania.

    – I co? Nie zabrali mnie?  

    – Dziecko, pomyśl – mimo zmęczenia i złego samopoczucia mama zdobyła się na słaby uśmiech. – Zgodne zeznania złożyłyśmy my dwie i ci dwaj panowie, przypadkowi przechodnie. Oni ruszyli TOBIE na pomoc, bo usłyszeli jak ubliżał nastolatce i widzieli jak znokautował nastolatkę. Czworo przeciwko jednemu! A policjanci mieli uwierzyć dorosłemu mężczyźnie, że powaliła go dziewczyna, nieletnia córka? Ile masz wzrostu i jakiej jesteś budowy? A twój ojciec? Jak ty przy nim wyglądasz, no? Napisali więc notatkę o kłótni rodzinnej i obie podpisałyśmy.

    – Tak? Nie pamiętam tego. I sprawa trafi do sądu? – dziewczyna chciała mieć pewność.

    – Nie. Właśnie dlatego z tobą rozmawiam. Pani Elwira, wiesz, ta z trzeciego piętra, pracuje w sądzie. Dostała do przepisania jakieś dokumenty i skojarzyła nazwisko. No i potem sprawdziła adres. Wniosek zdaje się o umorzenie czy odstąpienie od oskarżenia. Jestem zbyt zdenerwowana. Może nie wszystko zrozumiałam albo coś pokręciłam. Widocznie poza obdukcją ojca do sądu trafiły jednak zeznania policjantów, dwóch świadków i nasze. Pani Elwira coś mówiła o wniosku jego adwokata. Pamiętasz? Najpierw prokurator odmówił wniesienia oskarżenia, teraz jego adwokat go namówił…

    – Możesz przy mnie nie mówić o tym człowieku „ojciec”?

    – Dziecko… – matka ciężko westchnęła, znużona jej uporem i zadziornością.

    Asia kiwała głową. Pamiętała jakieś obelgi ojca. A dokładniej: „tego człowieka” jak od tamtego zdarzenia zaczęła nazywać ojca.

    – A, jeszcze coś. To pogotowie wezwało policję, bo oboje nadal zachowywaliście się agresywnie. Twoje szczęście, że patrol był dwie przecznice od nas. Inaczej nawet ci daj panowie mieliby kłopoty z powstrzymaniem… ojca. – Wyraz twarzy mamy spowodował, że Asia spuściła wzrok. – Jednak zeznania policjantów również świadczą przeciwko twojemu ojcu – dodała po chwili, kiwając głową.

    – O! A to czemu?

    – Naubliżał ratownikowi z karetki czy lekarzowi już na SOR-ze. Nie pamiętam. Tyle się działo! I właśnie ten, któremu naubliżał też złożył skargę, a policjanci byli świadkami. – Mama niespodziewanie uderzyła dłonią w stół. I uśmiechnęła się!

    Asia patrzyła zaskoczona. Nic nie rozumiała.

    – No przecież! Zapomniałabym! Najciekawsze zostawiłam na koniec, zamiast od tego zacząć! Naprawdę, jak w ogóle mogłam o tym zapomnieć?

    – Najcie… Co niby?!

    – No, źle wyraziłam się. Najważniejsze! Ale to jest ciekawe! Pobrali wam krew. Twój ojciec był pod wpływem alkoholu! Miał prawie promil alkoholu we krwi! Na rozmowę przed blokiem wyszedł już z imprezy! Chyba imieniny jego partnerki! Byłam tak zdenerwowana, że nawet tego nie zauważyłam.

    – I…?

    – Przypominam ci: dwaj mężczyźni zeznali, że ratowali ciebie przed agresją ojca! – Mama zamilkła na chwilę. Opuściła głowę i głaszcząc obrus, patrzyła w stół. Westchnęła głęboko. – Policji, a wcześniej tym panom powiedziałam, że podeszłaś i broniłaś mnie przed atakiem i obelgami twojego ojca. – Opuściła głowę, pokręciła nią. – Wstyd mi teraz, że tak postąpiłam, ale wasz ojciec odmówił pomocy swojemu dziecku i zachowywał się…

    – Mamo! Jesteś super!

    *

    Dn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Ciri i jej Konik

    Ciri obudziła się. Powodem tej nagłej pobudki okazał się być Konik, który szarpał zębami jej spodnie. Po chwili zauważyła, że nagle w jednorożcu obudził się popęd seksualny, bo jego penis stał już na baczność. Ciri podniosła się z ziemi i uklęknęła, a zwierzę cały czas patrzyło na nią błagalnym wzrokiem. Jako, że Konik pomógł dziewczynie w trudnych sytuacjach, popielatowłosa wiedźminka postanowiła się mu odwdzięczyć. Na początku z widocznym obrzydzeniem ssała jego sterczącą pałę. Szybko się okazało, że przypuszczenia Ciri co do zapachu i smaku penisa jednorożca okazały się mylne, bo woń nie była nieprzyjemna. Podobnie było ze smakiem – po chwili stwierdziła, że nie smakuje aż tak źle, jak się spodziewała. Ciri z racji młodego wieku nie była zbyt doświadczona w “tych” sprawach, ale starała się wykonywać posuwiste ruchy głową oraz ssać i pieścić językiem główkę penisa.

    Po Koniku było widać, że mu się to podoba, bo zaczął rżeć i lekko przebierać nogami. Ciri widząc reakcję jednorożca, przyspieszyła ruchy głową oraz z większą werwą pieściła penisa językiem. Po kilku minutach pieszczot Konik próbował ostrzec Ciri o nadchodzącym wytrysku, ale dziewczyna nie zrozumiała przekazu i pierwsze salwy lepkiej, słonej cieczy wylądowały w jej ustach. Gdy zorientowała się, co się dzieje, natychmiast wyjęła penisa z ust i następne salwy spermy wylądowały już na jej twarzy. Wiedźminka poczuła smak nektaru jednorożca i połknęła zawartość ust. Wstała, otarła twarz z nasienia i pogłaskała Konika po chrapach. Zwierzę natomiast jeszcze nie miało dość i znów zaczęło ściągać Ciri spodnie zębami. Dziewczyna szybko zorientowała się, co Konik ma na myśli i sama mu pomogła zdjąć spodnie, a następnie bluzkę razem ze stanikiem. Ciri miała duże obawy przed byciem spenetrowaną potężnym penisem jednorożca, ale stwierdziła, że szanse przeżycia na pustyni ma niewielkie i postanowiła zaryzykować. Konik chciał się najpierw odwdzięczyć i tym samym rozpalić nastolatkę, więc zaczął lizać jej cipkę. Wiedźminka chcąc ułatwić zadanie swojemu przyjacielowi, ułożyła swoje ubranie na ziemi, położyła się na nim oraz szeroko rozchyliła nogi.

    Konik swoim długim i szerokim językiem dawał dziewczynie ogromną przyjemność, liżąc na początku jej dosyć małe, nastoletnie piersi, następnie wewnętrzne strony jej ud. Potem powoli zbliżał się do samej cipki, którą lizał bardzo dokładnie, jak miskę po pysznym posiłku. Z czasem Konik przyspieszał ruchy językiem dając Jaskółce jeszcze większą rozkosz. Dziewczyna jęczała bez opamiętania, była to jej pierwsza mineta w życiu. Poza tym nigdy wcześniej się nie masturbowała, gdyż ciągle była pod czujnym okiem Yennefer, co dodatkowo potęgowało rozkosz, którą dawał jej jednorożec swoim językiem. Po kilkunastu minutach intensywnych pieszczot Cirilla wręcz pragnęła poczuć Konika w sobie.

    Jednorożec już był gotowy, jego penis po raz kolejny osiągnął wzwód. Wiedźminka wstała i pochyliła się do przodu, wypinając swoją niewielką, lecz jędrną dupkę. Konik zrozumiał przekaz i zbliżył penisa do szparki nastolatki. Ciri chcąc ułatwić zadanie przyjacielowi, naprowadziła ręką członka na cipkę. Zwierzę – jak to zwierzę – wyczucia nie ma i od razu z dużą siłą wbiło się po kraniec pochwy Ciri. Dziewczyna zajęczała przeraźliwie, bo gwałtowne wepchnięcie penisa do jej cipki sprawiło jej ogromny ból. Po jej udzie zaczęła płynąć cienka strużka krwi. Konik ciągle poruszał się w jej pochwie, co sprawiało, że z minuty na minutę Jaskółka odczuwała coraz mniej bólu, a coraz więcej przyjemności. Po kilku chwilach dziewczyna doznawała już prawie samej rozkoszy, z niewielką dawką bólu. Zaczęła pojękiwać. Konik coraz szybciej poruszał się w jej cipce, dając dziewczynie tylko więcej przyjemności. Po kilku minutach posuwania jednorożec znów ostrzegł Ciri przed wytryskiem, ale jego chęć spuszczenia się w środku zwyciężyła i wypełnił wiedźminkę swoim nasieniem.

    Ciri doszła prawie w tym samym momencie, wydając z siebie donośne okrzyki rozkoszy. Konik wysunął penisa z młodej cipki, a z niej zaczęła wyciekać sperma. Wyczerpana dziewczyna oraz jednorożec położyli się obok siebie i odpoczywali. Po chwili wiedźminka zasnęła. Po upływie około dwóch godzin, gdy słońce jeszcze nie zaszło do końca, znów obudził ją Konik. Tym razem bardziej przyjemnie, bo zaczął lizać jej odbyt. Jaskółka nie spodziewała się takiego obrotu wydarzeń, wyglądało na to, że jednorożec ma ochotę spenetrować jej drugą dziurkę. Jego penis już stał, więc Ciri pomyślała: “Dlaczego nie?” i znów, po chwili pieszczot odbytu wstała i wypięła swoją rozkoszną dupke w stronę Konika. Po raz kolejny pomogła mu naprowadzić penisa, tym razem na jej kakaowy otwór i po raz kolejny zwierzę spróbowało gwałtownie wejść w dziewczynę, ale tym razem jego kutas napotkał dużo większy opór, więc Konik musiał stonować ruchy. Zaczął powoli wsuwać penisa do jej drugiej dziurki, sprawiając przy tym dziewczynie ból. Gdy w końcu wszedł prawie po nasadę penisa, rozpoczął rytmiczne wsuwanie i wysuwanie fiuta z jej dupki, z każdą chwilą sprawiając Jaskółce coraz większą przyjemność. Ciri jęczała, ale tym razem słabiej niż wcześniej, gdyż posuwanie odbytu sprawiało jej mniej rozkoszy niż penetrowanie jej cipki. Ponadto penis w odbycie przysparzał jej bólu. Przyspieszenie ruchów sprawiało obojgu dużą przyjemność, z czasem nawet Ciri przejęła inicjatywę, bo zaczęła się kiwać do przodu i do tyłu, nadziewając się na penisa Konika, który nie wykonywał już żadnych ruchów. Po kilkunastu minutach jednorożec znów wypełnił wnętrze wiedźminki swoja spermą. Ciri tym razem jednak doszła trochę szybciej od niego. Wysunął z niej swoją męskość i znów oboje wykończeni padli na ziemię. Z mocno rozepchanego odbytu młodej dziewczyny wyciekała sperma, zasychając po czasie na jej pośladku.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Morvran
  • Geralt i siostry var Attre

    Strażnik przy wejściu do posiadłości var Attre wpuścił Geralta do środka. Zaprowadził go do sali ćwiczeń, gdzie czekała na niego Rosa var Attre – jedna z kochanek Jaskra. Włosy miała w kolorze ciemnego blondu, z warkoczykiem ułożonym od ucha do ucha górą głowy. Ubrana była w strój ćwiczebny, który – jak się domyślał wiedźmin – mógł ochronić przed niektórymi ciosami drewnianego miecza. Była raczej drobnej budowy. Rosa odezwała się pierwsza: – Witaj. Ty jesteś tym instruktorem szermierki, którego zamówił mój ojciec? – Można tak powiedzieć. – Zatem na co czekasz? Zrzuć z siebie pancerz i te dwie brzytwy z pleców. Teraz będzie ci potrzebny tylko jeden miecz. I to drewniany. Geralt zdjął z siebie ekwipunek, po czym rozpoczęła się walka na drewniane miecze. Po kilku minutach pojedynku Rosa odsłoniła się za bardzo i nie zdążyła sparować uderzenia, którym wiedźmin wytrącił ją z równowagi. – To była dobra walka, Roso. – Dla kogo dobra, dla tego dobra – żachnęła się. – Ja chcę rewanżu! – Spokojnie, spokojnie. Odpocznij najpierw po poprzedniej walce, bo teraz jesteś słaba. Usłuchała. Po kilku chwilach ćwiczebne miecze znów zetknęły się w pojedynku, który tym razem wygrała Rosa – co prawda z lekką pomocą Geralta, ale nie zauważyła tego. – Ha! Tym razem cię pokonałam, teraz to była dobra walka! – Szczęście ci tylko sprzyjało.

    Usiedli razem na ławce przy ścianie sali, odpoczywając. Z czasem Rosa coraz bardziej przysuwała się do Geralta, aż w końcu szepnęła mu do ucha: „Geralt, mam ochotę na coś więcej niż walkę, siostry nie ma w domu” i zaczęła rozpinać swój strój. Biały Wilk nie protestował, dawno nie był z kobietą, brakowało mu tego. Rosa była już tylko w czarnych, koronkowych majtkach i staniku, również czarnym – i również koronkowym. Mimo małych piersi wyglądała pięknie. Jej figura była cudowna, z dobrze zarysowanym wcięciem w talii i szerokimi biodrami. Geralt zrzucił z siebie koszulę, spodnie oraz majtki i zdjął z niej stanik oraz koronkową zasłonkę jej kobiecości. Zbliżyli się do siebie i pogrążyli w namiętnym pocałunku. Po chwili Rosa odepchnęła go i poszła do kantorka, skąd wyciągnęła duży i miękki materac. Wiedźmin podniósł ją i położył na materacu, po czym ochoczo zabrał się za lizanie jej już sterczących sutków. Gdy pieścił jeden sutek zębami, na drugiej piersi położył swoją dużą dłoń i ściskał jej jędrną pierś. Rosa zaczęła pojękiwać. Po chwili pieszczenia cycków zszedł nieco niżej. Omijając cipkę, zaczął od całowania wewnętrznej strony ud, doprowadzając ją do szaleństwa poprzez omijanie jej najbardziej wrażliwego punktu. W końcu ku radości Rosy Geralt zaczął namiętnie lizać jej cipkę. Czubek języka wsuwał głęboko wewnątrz pochwy, wylizując ją od środka. Następnie przeszedł do ssania i pieszczenia jej łechtaczki. Rosa pojękiwała coraz głośniej, z czasem jęcząc tak, że słychać ją było pewnie na górze. Z wnętrza dziewczyny wypływało coraz więcej śluzu, który Geralt ochoczo zlizywał. Po minetce przyszedł czas na pobawienie się paluszkami. Wiedźmin wsunął na dobry początek dwa palce do jej wnętrza, w ten sposób dając jej już dużą rozkosz. Po chwili jednak Geralt dołączył trzeci palec, poruszając rytmicznie nimi wszystkimi.

    Biały Wilk przyspieszał ruchy, z pochwy dziewczyny wydzielało się coraz więcej soczków, a ona sama jęczała głośno. Po kilku minutach palcówki Rosa osiągnęła punkt szczytowy, przed którym próbowała tylko ostrzec Geralta krzycząc: „Wytrysk!”, jednak było już za późno. Salwy lepkiego śluzu z wnętrza dziewczyny strzelały wysoko w górę, pokrywając nim kawałek twarzy Geralta oraz jego klatkę piersiową. Rosa oddychała głęboko, odpoczywając po bardzo silnym orgazmie. Wiedźmin wytarł się z jej soczków, a następnie położył się obok. Jego penis już stał, dzięki widokowi tak ponętnej, młodej dziewczyny, leżącej obok niego. Rosa nie zwlekając ani chwili, uklęknęła przed nim, zbliżając usta do główki penisa. Z trudem wzięła sporą pałę wiedźmina do buzi. Gdy jednak jej się to udało, zaczęła pieścić językiem główkę penisa oraz ssać go intensywnie i wykonywać posuwiste ruchy głową. Sprawiało to wiedźminowi dużo przyjemności, na dodatek Rosa ciągle patrzyła mu w oczy oraz mruczała jak kotka. Po kilku minutach żywiołowego ssania i lizania penisa, Geralt ostrzegł dziewczynę o wytrysku. Rosa wyciągnęła penisa z ust i zaczęła walić potężną pałę swoją niewielką rączką. Salwy ciepłej spermy zaczęły trafiać na jej twarz, włosy i piersi. Gdy Geralt skończył strzelać, Rosa znów wzięła penisa do ust i wyssała resztę nasienia, rozkoszując się smakiem i połykając je. Rosa położyła się obok wiedźmina, kładąc prawą rękę na klatce piersiowej i prawe kolano na jego kroczu. Po kilku minutach dziewczyna przejęła inicjatywę, znów doprowadziła penisa do wzwodu, a następnie zaczęła wprowadzać kutasa do swojej pochwy w pozycji „na jeźdźca”. Penis wszedł dosyć lekko, ale Geralt mimo tego czuł przyjemny ucisk cipki na penisie. Rosa zaczęła poruszać się w górę i w dół, a w tym samym rytmie podskakiwały jej niewielkie piersi.

    Edna, wchodząc do pokoju, zasunęła zasłony na oknach i rozebrała się do końca, odsłaniając trochę większe cycki od piersi Rosy. Kazała siostrze uklęknąć przed wiotkim penisem wiedźmina. Podczas gdy Edna ssała fiuta tym samym sposobem co jej siostra, Rosa zabrała się za lizanie jąder. Gdy obie dziewczyny doprowadziły penisa do wzwodu, Edna kazała siostrze położyć się na łóżku tyłem do ściany, a sama usiadła na jej twarzy i pochyliła się nad jej cipką. Widać było, że siostry nie robią tego pierwszy raz. Dziewczyny zaczęły lizać sobie nawzajem cipki, a Geralt podszedł do wypiętego, jędrnego tyłka Edny i zaczął powoli wsadzać penisa do jej pochwy. Uczucie wewnątrz Edny było podobne do uczucia w środku Rosy. Wiedźmin zaczął od powolnych ruchów wewnątrz pochwy, z czasem jednak przyspieszał tempo. Dzięki temu, że miał już dwa wytryski, mógł ruchać Ednę długo i intensywnie. Obie bliźniaczki pojękiwały, Edna wylizywała cipkę siostry ze spermy wiedźmina, a Rosa dodatkowo lizała i penisa, i pochwę siostry podczas seksu.

    Po kilkunastu minutach wzajemnych pieszczot Geralt ruchał Ednę bardzo szybko i intensywnie, a ta sprawiała wiele przyjemności siostrze. Po następnych kilku chwilach Geralt wystrzelił wewnątrz Edny, a obie siostry zaraz po nim dostały orgazmu wydając z siebie stłumione jęki. Rosa znów dostała wytrysku, który z dziką rozkoszą połknęła jej siostra. Następnie położyli się obok siebie i odpoczywali. Rosa, która po kilkunastu minutach odpoczynku nadal nie miała dość, znowu doprowadziła penisa Geralta do wzwodu, po czym wypięła swoją rozkoszną dupkę do wiedźmina i powiedziała:
    – Geralt, weź mnie w dupę. Na ostro. Proszę
    Wiedźminowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Przed penetracją wziął z szafki nocnej jakiś krem i natarł nim odbyt dziewczyny oraz swojego penisa, po czym wszedł w nią powoli, z czasem dobijając do nasady kutasa. Rozpoczął poruszanie się w niej. Na początku trochę ją to bolało, ale z czasem ból minął i odczuwała już samą rozkosz. Edna, która domagała się wylizania cipki, położyła się przed Rosą, rozchylając nogi i przyciskając jej głowę do swojego łona. Rosa zaczęła wylizywać spermę Geralta z cipki siostry, co sprawiało jej przyjemność. Wiedźmin mocno przyspieszył ruchy biodrami, co spodobało się Rosie, która zaczęła wydawać stłumione jęki. Ruchał ją bardzo szybko i bardzo mocno, od czasu do czasu sprzedając jej mocniejszego klapsa, po którym zostawał czerwony ślad na pośladku. Edna ciągnęła ją za włosy, przyciskając do swojego krocza. Wydawała głośne jęki i paluszkiem prawej ręki dawała sobie rozkosz pieszcząc sobie łechtaczkę. Po kilkunastu minutach ostrego seksu analnego Geralt w końcu wpompował spermę do odbytu Rosy, która doszła chwilę po nim. Wysunął penisa z jej dupy i obserwował, jak Rosa sprawia Ednie rozkosz, oraz jak jego sperma wycieka z odbytu ruchanej przed chwilą siostry i kapie na pościel. Po kolejnym orgazmie Edny wszyscy położyli się na łóżku, a dziewczyny wtuliły się w Geralta. Zasnęli spełnieni i zmęczeni.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Morvran
  • Schwytana przez elfa… cz. 1

    Ten dzień nie zapowiadał się na inny niż zwykle. Co prawda nad królestwem wisiało widmo wojny, jednak w naszej osadzie było względnie spokojnie. Jadłam obiad razem z rodziną, kiedy usłyszałam tętent wielu końskich kopyt. Chwilę później rozległy się krzyki, urywane tak nagle, jakby były ucinane nożem. Zastygłam w bezruchu z łyżką w połowie odległości między miską, a ustami. Ktoś otworzył drzwi do chaty potężnym kopniakiem. Zobaczyłam strzałę ze świstem przecinającą powietrze. Otworzyłam usta w niemym okrzyku, gdy pocisk trafił w głowę mojego ojca. Wypuściłam łyżkę z drżącej dłoni, kiedy kolejna strzała przeszyła pierś matki. Ze łzami w oczach spojrzałam w stronę okrutnego oprawcy, który porzucił łuk na cześć sztyletu. Nie do końca mogłam go ujrzeć, łzy sprawiały, że widziałam jak przez mgłę. Dopadł mojego starszego brata, poszarpał się z nim przez chwilę, jednak bez problemu poderżnął mu gardło. Młodszy brat nawet nie stawiał oporu. Zacisnęłam mocno powieki. Wiedziałam, że przyszła moja kolej. Zdawało mi się, że nawet przez zamknięte oczy widzę złowieszczy błysk klingi, gotowej do zadania śmiertelnego cięcia. Jednak nic takiego nie nastąpiło.

    – Schowaj się – usłyszałam dźwięczny, ale stanowczy głos. Niepewnie otworzyłam oczy. Mężczyzna już był przy drzwiach chaty, które chwilę później się za nim zamknęły. Niewiele myśląc zerwałam się z krzesła i poszłam do sąsiedniej izby, gdzie ukryłam się za szafą. Zakryłam usta dłonią, by nie zacząć głośno szlochać. Cały czas słyszałam krzyki i piski mordowanych z zimną krwią. Już miałam jakąś nadzieję, że wyjdę z tej rzezi cało. Zwłaszcza, gdy ponownie usłyszałam tętent kopyt. Odjechali. Zabrałam dłoń z ust i od razu głośno zaszlochałam. Nie usłyszałam nawet, że ktoś znowu wszedł do chaty. Byłam po prostu w szoku. Chyba jeszcze do końca nie dotarło do mnie to, co się stało. Zabił moją rodzinę. Wymordowali całą wioskę…

    – Chodź – ktoś wydał krótkie polecenie. Ten sam głos, co wcześniej. Podniosłam wzrok, ale i tym razem przez łzy niewiele widziałam. Jakaś rozmazana sylwetka stała nade mną. Poczułam, że złapał mnie za bluzkę i mocno pociągnął. Ja jednak nie bardzo miałam ochotę, by gdziekolwiek iść. Pamiętając, co zrobił mojej rodzinie. Jednocześnie nie miałam siły, by się stawiać. Jednak zirytowany oprawca wyciągnął sztylet. Kątem oka zauważyłam szybki ruch. Po czym osunęłam się w objęcia ciemności.

    Nie wiem, przez jaki czas byłam nieprzytomna. Ocknęłam się i jęknęłam cicho, czując pulsujący ból w skroni. Otworzyłam powoli oczy, próbując przypomnieć sobie, co się stało. Odnotowałam, że leżę na łóżku. W jakimś obcym miejscu. Jego zobaczyłam dopiero po chwili, chociaż siedział tuż obok mnie. I dopiero teraz miałam okazję się mu przyjrzeć. Pociągła twarz, dosyć ostre rysy. Czujne spojrzenie dużych, szmaragdowych oczu, które patrzyły wręcz na wskroś mnie. Gęste, ciemne brwi. Proste, srebrzyste włosy opadające na ramiona. I chyba najważniejszy szczegół: spiczaste uszy.

    – Napatrzyłaś się? – zapytał szorstko, ale na jego twarzy pojawił się dziwny uśmieszek. Zestraszona od razu odwróciłam wzrok. Łzy napłynęły mi do oczu. Elf. Gorzej chyba nie mogłam trafić. Wiele słyszałam o ich okrucieństwie i pogardliwości wobec ludzi. Czego więc ode mnie chciał? Z zamyślenia wyrwał mnie delikatny dotyk, który poczułam na swoim policzku.

    – Nie myśl sobie, że coś dla mnie znaczysz… – powiedział cicho. Przejechał palcami po moich ustach. – Jesteś tylko zwykłą, ludzką suką… – jego dotyk zszedł niżej. Poczułam go na szyi. Spanikowanym wzrokiem podążałam za jego dłonią. Kiedy dotknął moich piersi, na szczęście ukrytych pod ubraniem, poczułam ogarniający mnie lęk. On chyba to wyczuł, bo uśmiechnął się z zimną satysfakcją, pokazując rząd białych, równych zębów. – Ale może będziesz w stanie sprawić mi trochę przyjemności… – powiedział jeszcze, zjeżdżając dłonią coraz niżej. Łzy spłynęły mi po twarzy. Bo już doskonale wiedziałam, czego chciał. Jego dłoń zatrzymała się tuż przed moim kroczem. – Ale teraz… odpocznij – rzucił oschle, po czym zabrał rękę. Uśmiechnął się do mnie dwuznacznie, wstał z łóżka i odszedł.

    Przez długo jeszcze płakałam, starając się przy tym nie szlochać. W końcu jednak znużył mnie płacz i ból głowy po uderzeniu rękojeścią sztyletu. Nie zważając już na grożące mi niebezpieczeństwo, zasnęłam.


    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Easnadh
  • Biale tango – cz. 3.

    Część 3/3.

    Jacek przyprowadził kolejnego mężczyznę na spotkanie. Dość młody, 30-33 lata, wygolony na łyso, dobrze zbudowany, pachniał dobrymi perfumami. Nosił gładką, błękitną koszulę, dżinsy, eleganckie brązowe półbuty i sportową, ciemnoniebieską marynarkę. Całości dopełniał złoty łańcuszek na szyi i bransoletka na przegubie ręki. Na pewno miał pieniądze. Starał się to pokazać. Zaproponował wyższą stawkę, żeby mógł z nią zrobić wszystko, na co będzie miał ochotę. Od razu wyłożył całą kwotę na stół.

    – I jak, Aśka? – zapytał dziewczynę. Siedział na krześle, odchylony z rękoma założonymi na piersiach. Szeroko rozstawił nogi.  

    – Ale nie muszę skakać przez okno? – spytała z cieniem ironii w głosie.

    – Nie! – zaśmiał się swobodnie. Rozbawiła go tym pytaniem. Dla niego zabrzmiało naiwnie, ale on nie wyczuł ironii. Nawet nie znał takiego słowa. Już czuł się panem sytuacji. – Lubię ruchać we wszystkie dziurki, mieć pełną swobodę. Zakazy irytują mnie. I sam decyduję, gdzie spuszczam się. Pasuje ci?

    Asia spojrzała na Jacka. Chłopak kiwał głową, żeby ją zachęcić. Tyle kasy! Spojrzała na faceta. Na Mike’a. Tak kazał zwracać się do siebie.

    – Jasne, Mike. Zgoda, jeżeli nie będziesz brutalny.

    – No, skąd! Jestem silny, ale nie brutalny. Staram się zadowolić kobietę. Moje partnerki nie narzekają na mnie. Przekonasz się! – Zdjął kurtkę i zaprezentował szeroką klatę. – Jeżeli będę z ciebie zadowolony, może wejdziemy w jakiś stały albo dłuższy układ. Lubisz wielokąty? – nieświadomie ignorował Jacka.

    – Nie próbowałam – przyznała.

    – Ej, to musisz! W przyszłym tygodniu organizuję luźne spotkanie ze znajomymi. Same pary. W moim wieku i kilka starszych. W sumie, tak z dziesięć osób. Młode dziewczyny zawsze są mile widziane. Może zechcesz spróbować? Zarobisz więcej niż tutaj. Przywieziemy i odwieziemy ciebie. Tylko zabezpiecz się.

    – Jeszcze zastanowię się – wzrokiem pokazała na Jacka. Mimiką facet sygnalizował, że ma go olać. To nie spodobało się Asi.

    – To może być początek twojego lepszego życia. Mówię szczerze, bo widzę jak wyglądasz. – Podniósł jej spódniczkę i obejrzał nogi. Poklepał po pupie i zanim coś powiedziała, pomacał pierś. – Fajne. Spore i jędrne. Jest co macać. Są panowie, naprawdę dobrze sytuowani, który szukają młodych, atrakcyjnych dziewczyn do spotkań i towarzystwa. Wiesz: wspólne wyjścia na kolacje, urlop za granicą, weekend w spa, seks, oczywiście, ale to przecież wiesz i nadajesz się. Co jeszcze? Wypad za granicę na zakupy w weekend, może jakieś wspólne mieszkanko? Wszystko zależy od tego jak się dogadacie. Możesz znaleźć takiego dyskretnego sponsora. Wierz mi, to nie problem. Dla ciebie też mogę znaleźć jakiegoś faceta – ostatnie zdanie-propozycję Mike skierował do Jacka, patrząc na niego z góry.

    – Nooo, zobaczymy – wydukał chłopak przytłoczony potokiem słów i atrakcyjnymi propozycjami. Nieoczekiwanie źródło jego dochodów mogło nagle wyczerpać się. I to szybko. Zbyt szybko.

    – Jacek, idź do kuchni. Damy sobie radę – Aśka uśmiechnęła się do partnera. Ze zdziwioną miną Jacek powoli wstał, zaskoczony jej sugestią. Zawsze chciała, żeby był obecny. Czuła się pewniej, bezpieczniej. Tak twierdziła.

    – Naprawdę? Jesteś pewna? – wyglądał jak znak zapytania. Asia pokiwała głową.

    – Nie słyszałeś? Zaczekaj w kuchni – Mike wypiął klatę do chłopaka. Jacek próbował spojrzeć nad jego ramieniem na Aśkę, ale ta patrzyła na pośladki mężczyzny.

    – Jasne. Zawołaj, gdyby coś – powiedział do dziewczyny, wyszedł potulny i zamknął drzwi.

    – No, ściągaj ciuchy. Chcę zobaczyć, za co dzisiaj płacę.

    Rozbierała się bez pośpiechu. Lubiła te chwile. Klienci patrzyli na nią z uwagą, w skupieniu. Wiedziała, co będzie dalej, ale przedłużane rozbieraniem chwile oglądania „towaru”, na ogół w milczeniu, czasami przy muzyce, sprawiały jej przyjemność. Oglądali ją, oceniali, doceniali. Podobała się. Każdemu. A potem brali ją. Zawsze byli bardzo podnieceni. Chcieli mieć dupę, bo zapłacili. To nie było zwykłe pożądanie. Nigdy nie dowiedziała się, co Jacek mówił im, kiedy oferował ją tym facetom. Oni zawsze traktowali ją źle, z wyższością, brutalnie, bo uważali, że kurwa musi być ostro traktowana. Za to, że jest kurwą. I na pewno tak lubi. Za to ich nienawidziła. Tak samo jak tego, co robi. Za każdym razem miała nadzieję, że będzie to w miarę normalny stosunek. Może z wytryskiem w usta, na twarz, może ktoś będzie chciał solidnie poklepać ją po pupie, pociągnąć za pierś, odbyć stosunek analny. Z tym liczyła się i tyle wytrzymałaby. Nawet zalanie moczem. A jednak zawsze byli brutalni. I wulgarni. Kiedy spółkowali, była dziwką i kurwą. Po seksie im przechodziło. Łagodnieli.

    – Co za element… – wzdychała w duchu. – Skąd Jacek bierze taki element?

    Pieniądze nie potrafiły złagodzić jej rozczarowania, bólu i strachu. Niewiarygodność Jacka pogłębiała jej rozgoryczenie. Od początku żałowała tego, co robi. Czuła coraz większą niechęć do samej siebie. Wreszcie podjęła decyzję, którą powinna podjąć już dawno. Zachowanie chłopaka tylko przyspieszyło ten krok.

    *

    Była naga. Stała przed mężczyzną w swobodnej, trochę prowokującej pozie. Prawą nogę wysunęła nieco do przodu. Dłonie oparła na biodrach. Na takie spotkania zawsze ubierała szpilki. Wiedziała, że wygląda w nich na pewno atrakcyjniej niż boso. Kupiła kilka par samonośnych pończoch w różnych kolorach i na tym inwestowanie w wygląd na seks-spotkania uznała za zakończone. Pieniądze bardziej potrzebne były w domu.

    Mike siedział rozparty na tapczanie, ręce rozłożył na oparciu, nogę założył na nogę i w milczeniu przyglądał się dziewczynie.

    – Ładnie jesteś wygolona. W dupkę wchodzę od razu czy trzeba rozepchnąć?

    – Musisz nawilżyć i rozepchnąć.

    – Wiesz, podobasz mi się – dalej ją lustrował. – Jeżeli dobrze ruchasz się, to chętnie będę korzystał z twoich usług. Przynajmniej przez najbliższe miesiące. Finansowo nie będziesz narzekać. Odpowiada ci taki układ? 

    Z wdziękiem podeszła do niego, lekko uśmiechnęła się i położyła mu dłonie na ramionach.

    – Jeszcze porozmawiamy. Masz ochotę na seks?

    – Jasne, ale lubię wszystko najpierw ustalić. Po seksie nie mam ochoty na takie sprawy.

    – Wstań, kocie! – rozkazała mu namiętnym tonem. Podniósł się, rozpiął i zdjął koszulę.

    – Ale masz tors! – wysapała głosem pełnym podziwu.

    – Zobacz, suko, co mam w slipach! – stał w rozkroku, dłonie oparł na biodrach i czekał aż rozepnie spodnie.

    – No tak, dziwka, kurwa i jeszcze suka. Podstawowy zestaw określeń niby-samca wobec kobiety – pomyślała zirytowana epitetem.

    Mężczyzna stał w rozkroku, dłonie oparł na biodrach i czekał aż suka wyjmie penisa ze slipek. Rozbierała go niespiesznie, potęgując jego podniecenie. Doceniał to. Był przekonany, że znajdzie jej faceta. Albo sam jej najpierw poużywa. Aż się znudzi.  

    Spojrzała mu w oczy, językiem zwilżała wargi. Rozpięła pasek, spodnie, zamek błyskawiczny. Chwyciła spodnie i slipy, a potem powoli zsunęła, aż sterczący penis wyskoczył z nich i zaczął kołysać się przed jej twarzą.

    – Już! – szepnęła miękkim głosem. – Piękny! Taki duży i twardy… – masowała go delikatnie. Wstała.

    – No, jeszcze zadławisz się. Każda tak ma ze mną! – chełpił się. Pewnym gestem chwycił ją w kroczu i poczuła jak wpycha palce do pochwy.

    Całym ciałem przytuliła się do niego i długo szeptała do ucha. Subtelnie ocierała się nagim ciałem o jego tors i nogi. Dłonią łagodnie głaskała jądra. Czasami lizała brzeg ucha. Coś jeszcze dodała. I lekko ukąsiła koniuszek ucha. Potem zamruczała. Twarz Mike’a już dawno zmieniła wyraz. Wreszcie odezwał się.

    – Pierdolisz!? – Mike wyglądał na wstrząśniętego.

    – Ciii, przecież… – wykonała ruch oczyma.

    – Jasne. Sorry! O kurwa! Nie pierdolisz?!

    – No skąd! Ale nadal mam na ciebie ochotę, jeżeli nie boisz się. Uważałam, że powinieneś wiedzieć. Dla mnie to bez znaczenia. Założysz gumkę i…

    – Kurwa… Zbieram się… – wyszeptał. Rozglądał się uważnie po ścianach i pośpiesznie ubierał. Z kurtką w ręku rzucił się na pieniądze. – Dwie stówy dla ciebie. Wiesz… Współczuję ci. I dzięki za szczerość. Trzymaj się! – wyszeptał. Ostrożnie, przez marynarkę otworzył drzwi od pokoju i zniknął. Trzasnęły zamykane drzwi od mieszkania.

    *

    – Co się stało? – chwilę później Jacek wpadł do pokoju. Chyba był przestraszony. – Straciliśmy takiego bogatego klienta?! Dlaczego?! Tyle go namawiałem!

    – A nic. Po prostu powiedziałam mu prawdę. – Teraz z kolei Joanna szybko ubierała się. Nie chciała stać nago w obecności Jacka. Musiała wyjść stąd jak najszybciej.

    – Jaką prawdę?! Aśka, co się stało?!

    – Powiedziałam mu, że mam HIV, ale chcę uprawiać seks. Wystraszył się – wzruszyła ramionami. Była bardzo spokojna. I zadowolona z podjętej decyzji. Czuła jakby pozbyła się uwierającego ciężaru. Zapinała bluzkę.

    – Co ty?! Naprawdę?! – chłopak był zaskoczony, ale szybko zaczynała narastać w nim wściekłość. Ta dziewczyna chyba oszalała!

    – Jacek! – już stała w drzwiach pokoju. Położyła dłoń na klamce. – Nie będę więcej zarabiać moim ciałem na twoje zachcianki. Uważam to za obrzydliwe. Ja bez wielu zbędnych rzeczy mogę się obejść. A czasami muszę żyć nawet bez tych niezbędnych. Tak bywa, niestety. Bez ciebie też potrafię żyć. Nie dzwoń więcej do mnie. Zresztą, zablokuję twój numer. Nawet w szkole nie musisz mówić mi „cześć”.  

    Już wychodziła, ale jeszcze przypomniała sobie o czymś. Podniosła palec wskazujący i odwróciła się do byłego chłopaka. Zrobiła dwa kroki w jego kierunku.

    – Ach, prawie bym zapomniała… – Pokręciła głową z irytacją. – Jeszcze zasugerowałam klientowi, że właściciel mieszkania chyba nagrywa te spotkania ukrytą kamerą i wrzuca do netu. A ty jesteś zboczony, te filmy ciebie jarają i masz HIV. A potem mnie zaraziłeś. A w ogóle zmuszasz mnie do seksu. Poradziłam mu, żeby nie dotykał dłonią klamki, bo lubisz je lizać. Ot, taka słodka zemsta na tobie. Nie odprowadzaj mnie, żegnam. 

    – COOO?!! Coś ty zrobiła, głupia kurwo?!! Coś ty najlepszego zrobiła!! – chłopak kipiał gniewem.

    Asia przestraszyła się, ale nic nie dała poznać po sobie. Drżącą dłonią poprawiała spódniczkę.

    – Odjebało ci, kretynko?!! Mogliśmy mieć tyle kasy!! Wystraszyłaś go! Jesteś pojebana, kretynko! Rozumiesz?! Po-je-ba-na!! – rozszalały Jacek wrzeszczał jak opętany.

    – Pomyśl, co mówisz. To pleonazm. – Chłopak na chwilę zaniemówił. Patrzył na nią zaskoczony i wściekły.

    – Było uważać na lekcjach. – Dziewczyna spokojnym krokiem skierowała się do drzwi.

    – Aśka, zaczekaj! Jakoś dogadamy się!

    – Jacek! – westchnęła ciężko tonem nie znoszącym sprzeciwu. Zatrzymała się w drzwiach i powoli odwróciła. Była nad wyraz opanowana. – Primo: otrzyj pianę z ust. Secundo: skoro już tak szczerze i otwarcie mówisz o moich zaletach, mam prośbę do ciebie.  

    – Tak? – chłopak momentalnie uspokoił się. Ton jej głosu brzmiał irytująco spokojnie. Nadal był wściekły po tym, co zrobiła jego dziewczyna, ale posłucha jej. Może zechce negocjować, zostawi jakąś furtkę do dalszej rozmowy. Czekał na tę prośbę.

    – Raz na zawsze odpierdol się ode mnie. Zapamiętasz?

    *

    Szybko szła ulicą. Stukała szpilkami o chodnik i uśmiechała się do swoich myśli. Jakiś facet w średnim wieku obejrzał się za nią. Dwaj mijający ją nastolatkowie też przyglądali się nachalnie.

    – To pewnie przez ten mocny makijaż – pomyślała rozbawiona.

    Zwolniła. Dokąd miałaby spieszyć się? W zasadzie nie widziała nikogo. Nie rozglądała się. Wystawy sklepowe nie istniały. Była radosna. Cieszyła się chwilą. Jakby spadł jej jakiś ciężar z serca. Gdyby nie wyglądało to dziwnie, to zaczęłaby śpiewać na ulicy. Od dawna instynktownie czuła, że źle postępuje. Zachowywała się wbrew regułom, które wpoiła jej mama. Jednak widziała radość Jacka, kiedy razem kupowali bilety na koncert. Cieszyła się, kiedy czule dziękował jej za wspólny wieczór. Kiedy całował ją po wyjściu klienta. Właśnie, klienta…

    Kilka razy próbowała z nim porozmawiać o tym sposobie zarabiania pieniędzy, ale on nawet nie chciał o tym słyszeć! Była zszokowana. Frymarczył nią, bo tak jemu było wygodnie! Dotarło do niego, że dla niego stała się głównym źródłem pieniędzy na przyjemności. Dawno zapomniał, że jest jego dziewczyną, partnerką. Uznała więc, że zdecydowane rozwiązanie będzie najlepsze. I dzisiaj zrobiła to, co zaplanowała! A Jacek będzie musiał poszukać innej dziewczyny, która zacznie go utrzymywać.

    Znowu będzie mogła patrzeć w lustro. Latem znajdzie pracę w jakiejś kawiarni za oszałamiające kilka złotych na godzinę. Zrobi wszystko, żeby tylko odciążyć mamę. A może Romek znajdzie jej pracę? W imię wyższych celów braciszek mógłby trochę wytrzymać z siostrą.

    *

    – Niedługo miną trzy lata – zamyślona Aśka patrzyła niewidzącym wzrokiem w okno.

    – O! Tutaj jesteś! – przygaszony głos mamy wyrwał dziewczynę ze smutnych rozważań. Mama w płaszczu i butach weszła do kuchni.

    – W butach do kuchni? Jeszcze nigdy tak nie zrobiła. Coś się stało… – zaniepokojona Aśka z uwagą przyglądała się zachowaniu mamy. Nawet bała się zapytać.

    Niedawno spotkał ich kolejny cios. Już wychodzili finansowo na prostą, kiedy lekarz wysłał mamę na rentę. Serce już nie wytrzymywało obciążenia pracą zawodową i dodatkowo kilkuletnim stresem, będącym następstwem rozwodu i poważnych kłopotów finansowych, w jakie popadli po odejściu ojca. A przecież mama jeszcze „na czarno” dorabiała, do marnej renty, sprzątaniem albo pilnowaniem dzieci.

    Kobieta ciężko usiadła przy stole. Spojrzała na córkę, odruchowo wygładziła obrus, zamyślona popatrzyła w okno.

    – Mamo, stało się coś? – dziewczyna uważnie przyglądała się mamie.

    – Asieńko, cóż… – zamilkła na chwilę. Niektóre wiadomości trudno jest przekazywać bliskim, wiedząc jaka będzie ich reakcja. Starała się zyskać na czasie. Spojrzała na córkę, westchnęła. – Rozmawiałam z waszym ojcem.

    Mimo wszystko Asia poczuła ulgę, ale zaraz zdenerwowała się. Raptownie podniosła głos.  

    – Powiedz mi! Coś o alimentach?! Znowu zamierza wnioskować o ich obniżenie?! Załatwił jeszcze lepsze papiery?! Tyle nas kantuje „biedny” pan architekt i może jeszcze ciebie próbuje teraz urabiać?!

    – Pozwól mi skończyć. Nie, wręcz przeciwnie. Powiedział, że może więcej płacić na dzieci bez chodzenia do sądu, że zobaczę to już na następnym przelewie. I proponował stałe kieszonkowe dla ciebie i Romka. Nawet mu o tym nie wspomniałam.

    Asia, słysząc to, zmrużyła oczy i przechyliła głowę jakby mimiką dawała znać, że nie dowierza mamie. Ona w odpowiedzi położyła dłoń na sercu. Z powagą spojrzała na córkę.

    – Przysięgam! – słowo wypowiedziała ze szczególną mocą.

    – Czyli jednak kasa! Spóźnione prezenty gwiazdkowe! I to hurtem za ostatnie lata… – Po chwili, ale znacznie ciszej i stanowczym, spokojnym tonem kontynuowała. – Mamo, nie chcę jego kieszonkowego. Nie chcę go znać. A co chce w zamian za swoją nagłą szczodrość?

    – Zaproponował również, że sfinansuje wam tegoroczne wakacje. O wycieczce twojej klasy do Hiszpanii też wspomniałam. Zgodził się. Ale daj mi skończyć. To wasz ojciec poprosił o rozmowę.

    – Ja dziękuję za jego pomoc! Hiszpania musi zaczekać. Jak zdołam, to kiedyś sama zarobię na taką wycieczkę, ale pojedziemy razem. Romek też się dołoży. Mamo, tak w ogóle to nie łudź się. Jeżeli ten człowiek nie dostanie tego, co chce, to wycofa się ze swoich obietnic. Tylko tyle mamy pieniędzy, ile sami zarobimy.

    Mama tylko kiwała głową w milczeniu. Zbierała siły na najgorsze. Spodziewała się takiej reakcji córki, a jeszcze nie powiedziała najważniejszego. Asia kontynuowała.

    – Dwa razy jeździłam latem na wieś i mam dość. Więcej już nie pojadę. Teraz znajdę jakąś pracę. A poza tym, jak długo można siedzieć wujkowi na garbie? Ciotka od początku miała nas dość. Od razu to zauważyłam! Myślałaś, że nie? A ten człowiek ma prawny obowiązek utrzymywać swoje dzieci! O-bo-wią-zek! Możesz mu powiedzieć, że jak tylko zacznę zarabiać, to swoje pieniądze będzie mógł włożyć sobie głęboko w…

    – To już nie zamierzasz studiować? – Mama z niepokojem spojrzała na córkę.

    – Studia nie zając – Asia, przezornie unikając wzroku mamy, patrzyła w okno. – Jeżeli Romek załatwi mi jakąś pracę, to po maturze pojadę przynajmniej na wakacje, a może na rok do Anglii. Studia kosztują, więc jeżeli coś zaoszczędzę, to nam będzie finansowo lżej i wtedy będzie mnie stać na studia.

    – Aśka, to jeszcze nie wszystko. Rozmawiałam z waszym ojcem w szpitalu.

    – W szpitalu?

    – Niestety, tak. Miał stan przedzawałowy. Poprosił o rozmowę, więc tym razem poszłam. Uznałam, że w takiej sytuacji powinnam.

    – Ojej! To on ma serce?! Akurat teraz pamiętał o tobie? I czego ten człowiek chce? A w ogóle nie mogłaś rozmawiać z nim przez telefon? Chyba ma komórkę? Wpuścili cię? Przecież teraz nie jesteś jego rodziną i nie chce ciebie znać. Wykrzyczał to kiedyś. Pamiętasz? Bo ja tak. Do sądu nie wnioskował o kontakt z dziećmi.

    – Asiuniu, kochanie! Brakuje mi sił, źle się czuję, ale ciebie jeszcze uduszę. – Kobietę sporo kosztowała ta rozmowa, a najtrudniejsze było dopiero przed nią.

    – Sorki! Wkurza mnie ten… – wściekła spacerowała po kuchni z zaciśniętymi pięściami. Zatrzymała się i odwróciła do mamy. – No, słucham, chociaż z trudem.

    – Wasz ojciec leży w szpitalu. Jego partnerka wyprowadziła się od niego kilka miesięcy temu. Teraz został sam. Rozumiesz, Asiu? Sam. Został sam jak palec. Nie ma nikogo! Tamta kobieta wróciła do swojego mieszkania, które komuś wynajmowała. Rozstali się, a ona związała się z kimś innym. Od kilku miesięcy ojciec nie utrzymuje z nią kontaktu, a do szpitala trafił tydzień temu. Nie prosił jej o pomoc. Nie odwiedza go nikt bliski. Jest sam. W szpitalu podał więc nasz adres i mój telefon jako najbliższej osoby. Dlatego poszłam.

    – Ależ ma tupet! A może coś wciąga? Wiesz, w szpitalu nie takie numery…

    – Asiu, naprawdę… Nie ułatwiasz mi rozmowy.

    – …  

    – Asiulka…, mam jeszcze coś do zakomunikowania. Wasz ojciec miał sporo czasu, więc przemyślał wszystko, co wydarzyło się od naszego rozstania. Problemy zdrowotne chyba zmieniły go. Przeprosił mnie i przeprasza was za swoje zachowanie, wybryki i jak to on określił: błędne decyzje. Wie, że źle postępował wobec nas. Czuje się winny, ale ma nadzieję, że wybaczycie mu. Obiecał zwrócić wszystkie koszty, które pochłonęło leczenie Karolinki!

    – W zamian za co?

    Zapadła cisza. Dziewczyna patrzyła wyczekująco na mamę. Mama milczała i patrzyła w okno. W końcu odpowiedziała.  

    – Wasz ojciec już nie chce żadnych zmian. Docenia rodzinę jaką tworzyliśmy. Teraz… Hmm, no, taak…

    Mama umilkła. Spojrzała w okno, potem na stół, wygładziła niewidoczne zagięcie na obrusie i ponownie podniosła wzrok na córkę. Uśmiechnęła się niepewnie, nerwowo. Dziewczyna ledwie powstrzymywała się, żeby nie popędzać mamy. Czekała. Mama umknęła ze wzrokiem. W końcu nabrała powietrza, spojrzała na córkę i jednym tchem wyrzuciła z siebie:

    – Asiu, kochanie, wasz ojciec prosi, żebyśmy znowu zamieszkali wspólnie. Jak rodzina. Jak kiedyś. Chce wrócić do nas.

    – O kur…

    – Joanna!

    – Mamo! No, przepraszam! Chyba mu do reszty odjebało!! Teraz to ja odjadę na zawał! 

    – Joasiu, źle się czuję…  

    – Cholera, ja też! Już przez tydzień nie muszę pić kawy. Takim newsem wystarczająco podniosłaś mi ciśnienie!

    – Asia, naprawdę źle się czuję. Muszę się położyć.

    – Przepraszam, mamo. Nie, to, to… To przekracza ludzkie pojęcie!! – Aśka wzięła głęboki oddech. Niespokojnie chodziła po kuchni. Kilka razy zacisnęła i rozwarła pięści. Otwartymi dłońmi z rozmachem uderzyła o uda. Zatrzymała się przy drzwiach. Westchnęła, odwróciła się i spojrzała na rodzicielkę. – Dobra! Jestem spokojna.

    – Anusia, usiądź. Przekazałam tobie jego prośbę. Teraz trzeba jakoś przygotować Karolinkę…

    – Mamo, o tej sprawie porozmawiamy innym razem, ale ja i tak nie mam na to ochoty. Wcześniej bardzo chętnie poznam opinię Romka. Koniecznie! Przecież tyle „zawdzięcza” temu człowiekowi! A ty jutro jedziesz do sanatorium i teraz to jest najważniejsze. Masz odpoczywać, a nie martwić się. Musisz dbać o swoje zdrowie.   

    – Tylko zastanawiam się, czy na pewno sobie poradzisz? – Mama spojrzała na nią z troską i smutno uśmiechnęła się, tak jak uśmiecha się kobieta zmęczona, schorowana, nadmiernie przytłoczona problemami, z którymi sobie nie radzi i jeszcze, mimo woli, obarcza nimi dzieci. W odpowiedzi Aśka również uśmiechnęła się, przyklęknęła obok mamy i pogłaskała ją po dłoni.

    – Dzięki, że tak wierzysz we mnie. To bardzo budujące. Potrafisz wesprzeć człowieka – skomentowała z ironią. Mama uśmiechnęła się lekko, słysząc jej reakcję.

    – Mamusiu, przecież od dawna to ja więcej niż ty zajmuję się dzieciakiem. Ty wracasz późnym wieczorem po tych sprzątaniach i opiekowaniu się. Zresztą, „Karolek” też staje się coraz bardziej samodzielna, więc wyjazd mamy traktuje jak wyzwanie w rodzaju „biwak w domu”. W końcu zrozumiała, kim jest tamten człowiek. Odchorowała to. I to solidnie!  

    Mama powoli kiwała głową. Doskonale pamięta, ile ich to kosztowało, a raczej: ile ich to nadal kosztuje, bo ciągle nie oddali wszystkich pieniędzy pożyczonych na terapię Karolinki. Robiła, co mogła, żeby materialnie zminimalizować konsekwencje odejścia ich ojca. I to, szczerze mówiąc, jej się nie udało. Jednak nie sądziła, że dzieci będą potrafiły zachować się tak dojrzale, kiedy ojciec zostawił ich. Podjęcie pracy i stała finansowa pomoc Romka były nieocenione! Mimo tylu wyrzeczeń, przykrości, poważnych problemów bytowych i zdrowotnych, nadal pozostali rodziną.

    Przez twarz dziewczyny przemknął cień.

    – Mamo, zbyt dużo kosztowała nas terapia Karolinki, żeby teraz ponownie wchodzić w takie bagno! Finansowo nie stać nas na kolejne leczenie! Zresztą… Pamiętasz, co mówił terapeuta o następnych gwałtownych zmianach? Sami poradzimy sobie. Musimy! Dzisiaj przyszedł przelew od Romka, więc nareszcie kończymy spłacać zadłużenie! I jemu, i nam będzie lżej! A teraz połóż się. Zrobię ci herbaty, a potem spakujemy twoje rzeczy. Wiesz, latem na pewno znajdę jakąś pracę. A może Romek coś mi znajdzie? Zawsze to będzie trochę więcej pieniędzy. – Poklepała mamę po dłoni, podniosła się, odwróciła i sięgnęła po czajnik.

    – Joasiu…

    – Tak, mamo?

    – Córciu…, ja już podjęłam decyzję. Ostateczną.

    – Taak? – dziewczyna odwróciła się gwałtownie. – No więc słucham.

    – Wiesz, co to jest białe tango?

    – …? Mamusiu! Tak cię kocham! 

    K O N I E C

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Wakacyjna kurewka, czesc pierwsza

    Był to pozornie zwykły dzień. Kolejny raz trzeba było wstać do pracy. Pracuję jako nauczyciel W-F w gimnazjum więc nie zostało mi zbyt wiele dni pracy bo był czerwiec i jakieś 2 tygodnie do końca roku szkolnego. W okolicach godziny 12 prowadziłem lekcję na oddalonym nieco od szkoły orliku. Jako, że był to koniec roku szkolnego to nie było zbyt dużo uczniów w szkole, 6 chłopaków i 3 dziewczyny, więc po prostu dałem im piłkę i poszli grać w nogę. Usiadłem sobie spokojnie i popijałem zimny, jabłkowy napój ku ochłodzeniu. Po jakimś czasie dostrzegłem, że na boisku grają tylko 2 dziewczyny. W obawie o brakującą uczennicę poszedłem szukać jej w obrębie orlika. Sprawdziłem szatnię męską i gdy podchodziłem do żeńskiej usłyszałem ciche jęki przez uchylone drzwi. Cichutko podszedłem i zerknąłem przez szparę. Ujrzałem zaginioną uczennicę. Była to Oliwia, szesnastoletnia dziewczyna idealnej budowy z jędrnym tyłkiem i niewielkimi piersiami. Oczy miała zielone, włosy bujne, koloru kasztanowego, sięgające jej trochę poniżej ramion, zazwyczaj nosiła je rozpuszczone, tak też było dzisiaj. Jednak teraz zobaczyłem ją w dosyć dziwnej sytuacji, siedziała na ławce, do mnie pod kątem, więc mogłem ją bez przeszkód podglądać. Ponadto miała niebieskie spodnie opuszczone wraz z koronkowymi majtkami do kolan oraz lewą pierś wysuniętą ze stanika poza białą, zwiewną bluzkę.

    Prawą ręką masowała sobie cipkę, w lewej natomiast trzymała telefon, na którym, gdy się przyjrzałem, zobaczyłem zdjęcie na oko dwudziestopięcioletniego bruneta z niebieskimi oczami i niezbyt wielką brodą, ubranego w kraciastą koszulę. Jednoznacznie było wiadomo, że to moja podobizna. Wtedy do głowy wpadł mi szatański pomysł. Wyciągnąłem swój telefon i porobiłem kilka zdjęć uczennicy oraz nagrałem krótki filmik przedstawiający jej masturbację. Po tym postanowiłem wejść do szatni, zatrzasnąłem za sobą drzwi. Oliwia, gdy to usłyszała, natychmiast odłożyła telefon, podciągnęła spodnie oraz próbowała schować pierś. Nie wyszło jej to zbytnio, więc zakrywała ją ręką.

     

    – Co pan tu robi?! – spytała rozwścieczona i zakłopotana jednocześnie uczennica. – To raczej ja powinienem spytać co ty tutaj robisz młoda panno – odrzekłem. – Ja… Ja przepraszam. Nie chciałam, aby to tak wyszło… – Powinienem cię zgłosić do dyrektora, który by ci znacząco obniżył zachowanie. Ale możemy to jakoś obejść. Bo widzisz, ja cię obserwowałem od kilku minut. I mam z tych obserwacji pewne zdjęcia – pokazałem jej telefon ze zdjęciami i z filmem – Masz dwa wyjścia: albo ja upublicznię te materiały na portalach społecznościowych, albo zostaniesz moją kurewką na wakacje. Masz 2 minuty na zastanowienie się. Milczała. Czekaliśmy razem w ciszy na jej decyzję siedząc daleko od siebie na ławce. Po dwóch minutach zgodziła się zostać moją kurewką.
    *
    Nadszedł koniec roku szkolnego, Oliwia tak jak wszyscy odebrała świadectwo. Unikała mojego wzroku.
    *

    Nazajutrz rano zjawiła się w umówionym miejscu ze swoim bagażem. Pod pretekstem wakacyjnej, międzynarodowej wymiany młodzieży. Zabrałem ją do swojego domu. Kazałem się jej wypakować w mojej sypialni. Mieszkałem sam. Gdy to zrobiła podszedłem do niej i zacząłem ją dotykać oraz rozbierać. Ona już się chyba pogodziła z myślą zostania kurewką na wakacje, nie opierała się. Zacząłem od bluzki, potem stanik, następnie spodnie i majtki. Miałem przed sobą piękną, szesnastoletnią dziewczynę, ze spuszczoną w dół głową. Rozpiąłem pasek od spodni, zsunąłem je oraz bokserki. Powiedziałem jej, żeby uklękła i zajęła się moim penisem. Nieśmiało ścisnęła go dłonią i zaczęła mi walić. Po jakimś czasie penis był już sztywny, ale nie przechodziłem od razu do seksu. Kazałem jej wziąć go do ust. Odmówiła. Chwyciłem zatem jej głowę i nakierowałem jej usta na penisa. Początkowo próbowała się bronić zaciskając zęby, ale gdy zagroziłem jej biciem, złagodniała i wpuściła penisa do ust. Puściłem jej głowę oraz odgarnąłem jej włosy z twarzy. Ssała penisa oraz wykonywała posuwiste ruchy głową, jej język natomiast pieścił cudownie główkę. Po jakimś czasie znów wziąłem jej głowę w ręce i zacząłem ją ruchać w usta. Krztusiła się, lecz ja nie zwracałem na to uwagi, tylko posuwałem jej gardło. Gdy czułem, że trysnę, wyciągnąłem penisa z jej ust i kazałem nadstawić twarz. Salwy spermy poleciały na jej czoło, oczy, nos, usta i brodę. Usiadłem na łóżku odpoczywając po świetnym lodziku. Zapowiadają się wspaniałe wakacje.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Morvran
  • Wakacyjna kurewka, czesc druga

    Po lodziku kazałem jej się umyć. Zaraz po tym założyłem jej na prawej ręce opaskę, która w momencie gdy dziewczyna odejdzie od nadajnika sygnału na 40m razi ją prądem oraz wysyła mi powiadomienie na telefon z informacją o jej lokalizacji. Dom był zlokalizowany na wsi, na uboczu, dookoła nie było sąsiadów, więc nie miał kto zobaczyć rażonej prądem dziewczyny. Następnie oprowadziłem ją po domu, aby wiedziała co i jak, żeby mi usługiwać. Po oprowadzeniu powiedziałem:

    – Od dzisiaj jesteś moją kurewką i w ciągu najbliższych dwóch miesięcy stąd nie uciekniesz, musisz zatem chodzić po domu nago, rozumiesz?

    – Tak proszę pana. – odpowiedziała potulnie Oliwia

    – A umiesz gotować?

    – Trochę…

    – No to idź do kuchni i zrób nam śniadanie.

    Poszła do kuchni a ja odprowadziłem ją wzrokiem wodząc oczyma za ponętnym tyłkiem szesnastolatki z myślą, że wieczorem go przetestuję. Po upływie jakiś 20 minut zawołała mnie na śniadanie. Zjedliśmy, a następnie ja poszedłem do salonu oglądać telewizję. Po chwili dołączyła do mnie również Oliwia. Dzień upłynął mi szybko na oglądaniu telewizji oraz na czytaniu książek. W trakcie dnia Oliwia ugotowała nam jeszcze obiad, przyrządziła kolację i podawała mi zimne napoje w czasie gdy ja się relaksowałem. Gdy moja piękna niewolnica posprzątała po kolacji przerzuciłem sobie ją przez plecy i zaniosłem do sypialni. Rzuciłem ją plecami na łóżko i zapytałem czy uprawiała kiedyś seks. Zaprzeczyła. Rozebrałem się zatem i znów kazałem jej zrobić mi loda. Tym razem zrobiła to dobrowolnie. Nie musiałem jej w ogóle przymuszać, co mnie cieszyło. Ssała i pieściła mojego penisa tak dobrze jak rano. Prawie doszedłem, ale kazałem jej przestać oraz położyć się na plecach i rozłożyć nogi. Zacząłem ugniatać jej piersi rękoma oraz ssać jej sutki. Słyszałem jej przyspieszony oddech. Schodziłem pocałunkami coraz niżej wciąż jedną ręką pieszcząc lewą pierś dziewczyny. Doszedłem językiem do pochwy, którą zacząłem namiętnie lizać. Z jej wnętrza wydobywało się coraz więcej soczków, które z chęcią zlizywałem. Po kilku minutach intensywnego ssania i lizania jej cipki stwierdziłem, że jest gotowa na mojego penisa. Zapytałem tylko o to czy ma płodne dni. Zaprzeczyła. Mogłem śmiało wkraczać do akcji bez zabezpieczenia. Rozchyliłem nieco jej nogi, nakierowałem penisa na jej dziurkę. Wpychałem go powoli, nie chciałem jej sprawiać dużego bólu za jej pierwszym razem. Napotkałem na drodze swojego tarana przeszkodę, popatrzyłem jej w oczy, ona również to zrobiła. Pchnąłem mocniej i się przebiłem przez jej błonkę. Jęknęła z bólu cicho. Dopchnąłem penisa prawie do końca i zacząłem wyciągać i wsadzać rytmicznie, na początku powoli a potem coraz szybciej i szybciej. Uczucie ciasności wewnątrz jej pochwy było cudowne. Oddech Oliwii jeszcze bardziej przyspieszył. Po chwili usłyszałem pojękiwania, tym razem z rozkoszy. Jedną ręką się podpierałem, drugą masowałem jej pierś. Po kilkunastu minutach seksu jej jęki były dosyć głośne, tak samo jak moje sapanie. Było po niej słychać, że punkt kulminacyjny jest coraz bliżej. Jeszcze bardziej przyspieszyłem ruchy wbijając się w nią po nasadę penisa. Po chwili zaczęła jęczeć jeszcze głośniej, najwyraźniej doszła, rozrzuciła ręce na boki i dyszała ciężko. Ja jeszcze przez chwilę ją posuwałem aż w końcu wbiłem siię w nią do granic możliwości i wypełniłem swoim nasieniem. Wyciągnąłem z niej swojego penisa. Był cały lepki od jej soczków i mojej spermy. Z jej cipki również taka mieszanka wyciekała, widok był piękny. Położyłem się obok niej na plecach i kazałem Oliwii usiąść cipką na mojej twarzy oraz ssać mojego penisa. Zlizywałem z niej mieszankę naszych soczków, a ona czyściła mi penisa. Po kilku minutach takich pieszczot mój penis znów osiągnął wzwód. Powiedziałem jej żeby zeszła ze mnie i się wypięła. Zrobiła to prawie natychmiast. Uklęknąłem za nią i nakierowałem penisa na cipkę. Złapałem ją za włosy i przyciągnąłem do siebie jednocześnie posuwając niewolnicę. Drugą ręką trzymałem ją za biodro i od czasu do czasu dawałem klapsa. Tak samo jak wcześniej spuściłem się w niej, ale tym razem ona doszła trochę po mnie, gdy jeszcze ją posuwałem. Padłem zmęczony na łóżko i znów kazałem jej wyczyścić mojego penisa, tym razem nie liżąc jej cipki. Gdy to zrobiła usnęliśmy nadzy.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Morvran

    Proszę o odzew w komentarzach, czy kontynuować serię, czy wam się to podoba itp.

  • Wakacyjna kurewka, czesc trzecia

    Rano zbudziłem się nadzwyczaj rześki i wyspany. Przeciągnąłem się nieco i spostrzegłem że moja służąca jeszcze śpi. Leżała na plecach z prawą ręką wzdłuż ciała a lewą miała położoną na brzuchu. Wyglądała uroczo we śnie. Postanowiłem sprawdzić jak twardy ma sen. Rozchyliłem nieco jej nogi aby mieć lepszy dostęp do jej kobiecości. Pochyliłem się nad jej kroczem i powoli zacząłem lizać jej wargi sromowe. Nie przyspieszałem ruchów aby nie zbudzić Oliwii. Moim celem było tylko sprawienie, aby z jej wnętrza wydobyło się trochę soczków, aby wejście w nią było łatwiejsze. Momentami wpychałem język do jej wnętrza i świdrowałem w niej przez chwilę, a z jej cipki wydobywało się coraz wiecej śluzu. W końcu była należycie mokra, więc zabrałem się do roboty. Rozchyliłem jeszcze bardziej jej nogi, ale na tyle delikatnie, by nie zbudzić mojej młodej niewolnicy. Pochyliłem się nad nią, by wprowadzić powolnym ruchem swojego penisa do wnętrza jej pochwy. Gdy w końcu wsunąłem członka prawie na całą długość i zacząłem go równie powoli cofać, a następnie rytmicznie powtarzać czynność. Uczucie wewnątrz było bardzo przyjemne, pochwa była przyjemnie mokra oraz miło uciskała penisa. Dodatkowym elementem podekscytowania był fakt, że moja partnerka nadal śpi. Momentami zdawało mi się, że się przebudza, ale w tych chwilach przestawałem ją ruchać aby znów usnęła. Po kilku minutach miałem dość powolnego posuwania i zacząłem wykonywać coraz szybsze ruchy, co podziałało na moją niekorzyść, bo Oliwia się obudziła. Na początku nie do końca ogarniała co się dzieje, ale po chwili dotarło do niej że była posuwana przez sen. Gdy zobaczyłem, że niewolnica się obudziła przyspieszyłem ruchy jeszcze bardziej obserwując jak jej jędrne piersi poruszają sie do przodu i do tyłu w rytm uderzeń moich jąder o jej pośladki. Postanowiłem wprowadzić trochę brutalności do seksu i chwyciłem Oliwię za gardło lekko ją podduszając, co dawało mi uczucie większej dominacji nad moją ofiarą. Po kilku kolejnych minutach takiego seksu gwałtownie wyszedłem ze swojej niewolnicy i szybkim ruchem złapałem ją i obróciłem ją na brzuch. Usiadłem na jej udach i wprowadziłem ponownie penisa do pochwy. Przyciskając służącą do łóżka wykonywałem gwałtowne ruchy biodrami posuwając ją jak szalony. Jedną ręką złapałem za jej włosy i odciągnąłem jej głowę do tyłu. Dyszałem coraz mocniej, jej jęki również były coraz głośniejsze. Po pewnym czasie znów wyszedłem z niej. Zszedłem z łóżka i poszedłem z jego lewej strony klękając obok niego. Obróciłem kurewkę twarzą w swoją stronę, złapałem za głowę i nakierowałem penisa na jej usta. Gwałtownym ruchem wbiłem się w nie po nasadę penisa. Ruchałem jej usta wściekle, slychać było rytmiczne mlaskanie oraz krztuszenie się Oliwii. Po kilku minutach spuściłem się w jej ustach. Niewolnica jeszcze chwile possała penisa po czym go wyciągnąłem, klepnąłem po tyłku służącą i poszedłem do łazienki rzucając krótkie „Grzeczna dziewczynka”.

    *

    Po obiedzie, w okolicach godziny 16:00 poszedłem do sypialni zostawiając moją kurewkę w kuchni. Z sypialni przyniosłem obrożę i przyczepiony do niej łańcuch. Poszedłem z powrotem do kuchni i założyłem mojej niewolnicy tą obrożę. Następnie kazałem jej chodzić na czworakach i poprowadziłem ją, ciągnąc za łańcuch do pokoju obok sypialni, gdzie był usytuowany zestaw komputerowy na szerokim biurku. Kazałem jej uklęknąć pod tym biurkiem. Sam natomiast zsunąłem spodnie razem z majtkami i zasiadłem na wygodnym fotelu, który był tuż przy biurku. Obniżyłem nieco siedzisko, tak aby Oliwia miała dobry dostęp do mojej pały. Grając w różnorakie gry czułem przyjemne ciepło ust na moim penisie oraz język który przyjemnie pieścił główkę mojego penisa. Niewolnica niestety co jakiś czas zwalniała i tak wolne tempo ssania przez co musiałem ją karać gwałtownymi pociagnięciami łańcucha. Po kilkudziesięciu minutach takich pieszczot wstałem z fotela i pociagnąłem za łańuch zmuszając Oliwię do wyjścia spod biurka. Rozkazałem aby nadstawiła twarz i tradycyjnym waleniem doprowadziłem się do wytrysku, który poleciał na jej oczy, czoło, nos, brodę, a nawet na piersi i włosy. Ładny był to widok.  Zlizałem część swojej spermy z twarzy i piersi mojej niewolnicy, a część zbierałem na palec, który dawałem jej do wylizania, a ona z chęcią otwierała usta by go lizać i ssać. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Morvran

    Zostawcie swoje zdanie komentarzach, jestem ciekawy czy podoba wam się taka seria.

  • Wakacje z Jarkiem

    Z Jarkiem poznałam się stosunkowo nie dawno. Po kilku spotkaniach, to u mnie, to u niego, postanowiliśmy wspólnie pojechać na wakacje. Przez tydzień szukaliśmy idealnego miejsca, spokojnego i z małą ilością ludzi. Kiedy znaleźliśmy małą wioskę nad morzem, spakowaliśmy samochód i ruszyliśmy w drogę. Trasa minęła nam dość szybko, szczególnie, że kiedy ja znów stałam się pasażerem, postanowiłam sobie zapalić. Oczywiście na stopie, w lesie. Jarek był zły za to, że on nie może, ale sam mi pozwolił, więc skąd pretensje?

    Po przyjeździe na miejsce Jarek od razu dossał się do szkiełka. Przed wejściem fazy wzięliśmy po piwku i spokojnym krokiem poszliśmy na plażę. Zjarany, lekko podchmielony Jarek postanowił tak zupełnie nago wlecieć do morza. Rozebrał się i pobiegł. A ja stałam jak ta głupia na plaży i pukałam się w czoło.

    – Mamo, debil… No normalnie debil – szepnęłam sama do siebie z szerokim uśmiechem na ustach.

    Długo nie musiał na mnie czekać w morzu. Może i był szurnięty, ale ja też nie byłam szarą myszką. Rozebrałam się tak szybko jak mogłam I pobiegłam do niego. Ten jego spizgany uśmiech nagle zniknął I ustąpił miejsca pożądaniu. Lekko się zarumieniłam, ale nie dałam po sobie poznać, że też bym już chciała go całego.

    – I co się tak patrzysz? – uśmiechnęłam się zalotnie, złapałam za piersi I lekko je ścisnęłam.

    Jarek tylko westchnął, zniżył się trochę I patrząc na mnie spodenki łba zaczął swój wywód – bo widzisz, one są takie urocze. Duże i urocze. Masz najpiękniejsze piersi jakie widziałem, są cudowne i chciałbym ja je tak ściskać, całować, lizać.

    Zaśmiałam się głośno, wiedząc że podziała to na niego uspokajająco i trochę się opanuje. Podziałało. Wyprostował się, złapał mnie za szyję i pocałował w czoło. Popływaliśmy trochę, choć tego co ja robiłam pływaniem nie da się nazwać, ale zabawa była przednia. Nie wiem ile minęło, ale słońce zaczęło chować się za horyzontem. Zaczęłam zbierać się powoli do wyjścia z wody, a Jarek nieśmiało szedł za mną.

    – No chodź ciołku ty, jeden z niewielu domków na nas czeka. – rzuciłam przez ramię i przyspieszyłam tempa.

    Zebraliśmy się tak szybko jak się dało I ruszyliśmy w stronę domku. Po drodze zadzwoniłam do właścicieli, że mieliśmy małe opóźnienie, ale zaraz będziemy. Nie mieli z tym problemu. Okazało się, że domek stoi bliżej plaży niż się zdawało, a ludzi było tyle co nic. Mogłam wcielić swój plan w życie.

    Kiedy już oboje się ogarnęliśmy po wcześniejszej kąpieli, znów wyciągnęłam go na plażę. Tym razem chciałam zapalić razem z nim, wpić się w jego usta i sprawdzić czy jego penis jest tak duży, jak się zdaje. Często było widać stojący namiot u niego, więc było nad czym myśleć. Małych rozmiarów nie był, to na pewno. Na plaży grzecznie rozsiedliśmy się na kocyku, ja wyciągnęłam, dużo wcześniej skręconego jointa, ze stanika. Podałam go Jarkowi, uśmiechnął się.

    – Tylko dziś bez lotu w kosmos, okej? Astronauta ze mnie marny – zaśmiał się, ale wziął I odpalił.

    Po chwili w powietrzu unosił się ten cudowny zapach. Pociągnął jeszcze dwa razy i mi oddał. Bez słowa wiedział jak palimy.

    – Za to ze mnie astronauta idealny, pomogę ci. A dzisiejszy kosmos bardzo ci się spodoba, będziesz nawet chciał więcej. – Mówiąc to zaciągnęłam się porządnie, potrzymałam chwilę w płucach i wypuściłam dym wprost na Jarka.

    Uśmiechnęłam się od ucha do ucha i zbliżyłam się do niego. Ponownie się zaciągnęłam, oparłam na jego kolanach i wpuściłam dym do jego ust. Był w lekkim szoku, ale ogarnął o co chodzi i do czego dąże.

    – Kobietko, czemu ty zawsze nosisz takie cuda w piersiach? – uniósł jedna brew do góry i palcem wskazującym przejechał po przerwie między piersiami.

    – Jak nie mam ze sobą torebki, a tym samym mojego czerwonego etui to nie mam gdzie indziej tego włożyć, a tam jest najbezpieczniej. – Szybkie tłumaczenie, jego szybkie ruchy i byłam już na jego kolanach. – Ej, bo zepsujesz mój cały misternie ułożony plan!

    Zaśmiał się, ale moje słowa mało go obeszły. Wpił się w moje usta z taką zachłannością, że musiałam się oderwać od niego, aby złapać oddech.

    – No i uj, zepsułeś. – Wydęłam dolna wargę i udawałam obrażoną.

    Dałam mu się całować jeszcze chwilę, w końcu przerwał sam.

    – Przepraszam, a teraz sobie zapalimy i znów będziesz robić ze mnie astronaute, wariatka mała – dał mi pstryczka w nos i ściągnął mnie z siebie.

    Odpaliłam w takim razie najpierw papierosa, a gdy go spaliłam wzięłam się za jointa. Wkręciła nam się bardzo przyjemna faza, śmieszki I inne takie. W końcu zastała nas noc, a razem z nią trzeba było wracać do domku. Po powrocie on zaległ w łóżku i cierpliwie na mnie czekał, a przy okazji na skromną kolację. Zjedliśmy romantyczną kolacje według nas, czyli zamiast wina było whiskey. On posprzątał, a ja wkomponowana w łóżko, rozebrałam się do naga pod kołdrą. Zgasiłam światło i czekałam na niego.

    Gdy w końcu przyszedł, sam rozebrał się do naga, położył się koło mnie i przyciągnął do siebie stanowczym ruchem.

    – A teraz spełnimy ten twój plan, a w sumie to nasz. – Ugryzł mnie lekko w ucho.

    Bez zbędnych ceregieli jego ręka znalazła się na moich piersiach, a kiedy odkrył, że nie mam nic na siebie, nawet majtek, poczułam jak jego penis powoli rośnie. Powoli zaczęłam poruszać biodrami, aby narobić mu większej ochoty na siebie, a ręką zaczęłam drapać go po plecach. Jego dłoń z piersi powędrowała na plecy i w ten sposób posadził mnie na sobie. Byłam już mokra, więc gdy zaczęłam ocierać się o niego, on powoli zaczynał we mnie wchodzić. I faktycznie, był sporych rozmiarów. Gdy we mnie wszedł, syknęłam cicho, ale już za chwilę jęczałam mu do ucha. Najpierw cichutko, by za moment być naprawdę głośno. Robił to spokojnie, czasem mocniej pchnął, dociskał moje biodra do siebie.

    Przerwałam naszą zabawę, wyciągnęłam go i chwilę masowałam go ręką. W tym samym czasie pocałunkami schodziłam coraz niżej. A gdy dotarłam do jego penisa, uśmiechnęłam się i odważnie wzięłam go całego do ust. Dłonią pieściłam jego jądra. Wyjęłam go z ust i językiem zataczałam kółka na jego czubku, robiłam też tak palcem. Spoglądając na niego widziałam, że mu się podoba, więc żeby się nie przyzwyczaił, znów zaczęłam go obciągać. Krztusiłam się nim, penetrował całe moje usta. I chciałam go więcej. Widząc po jego reakcji, że pomału zbliża się finał, znów go dosiadłam, przejęłam inicjatywę. Ujeżdżałam go jak rasowa suka, krzyczałam z podniecenia, on zajmował się moimi piersiami, czasem schodził dłonią na łechtaczke. Drugą rękę włożył mi do ust i ssałam jego palce, wkładał je tak głęboko jak ja jego penisa – chciał żebym się krztusiła. Czułam powoli, że zaraz dojdę, I on chyba też był blisko, więc nachyliłam się I wyszeptałam mu do ucha, aby skończył we mnie. Chciałam czuć jego ciepło w sobie aż do samego końca, skończyć razem z nim. I kiedy tak dochodziłam, kiedy i ze mnie się lało, on też doszedł. Słychać było chlupanie przy każdym ruchu. Tak mokrego orgazmu nie miałam dawno. Kiedy oboje finał mieliśmy za sobą, pocałowałam go namiętnie, poruszałam jeszcze chwilę biodrami I zeszłam z niego.

    – A za to, że twój penis tak mnie wypełnił, doprowadził mnie do orgazmu stulecia, możesz mnie zerżnąć jak chcesz. Poddam się tobie, będę twoją uległą. W nagrodę, ale ale! Nie myśl, że tak będzie zawsze – uśmiechnęłam się zalotnie I czekałam na jego odpowiedź.

    A on, ze stoickim spokojem spojrzał na mnie, posadził mnie znów na sobie, włożył go we mnie.

    – Będę cię rżnął całą noc, będziesz mdlała przez każdy następny orgazm. A twoje piersi będą rytmicznie skakały przed moją twarzą. Twój tyłek będzie czerwony od klapsów, wiesz? Chciałem już w ciebie wejść w aucie, jak tylko wsiadłaś. Zająć się twoją cipką I słuchać jak krzyczysz. A, cholera, krzyczysz tak cudownie, że z każdym tym dźwiękiem mi twardniał coraz bardziej.

    Kiedy skończył mówić poczułam, że jego penis znów jest twardy. Zrzucił mnie z siebie, obrócił na brzuch, pociągnął lekko biodra i wszedł we mnie szybkim ruchem. Krzyknęłam, a on robił to coraz mocniej i szybciej. Rżnął mnie jak obiecał. Kończył za każdym razem we mnie, jego sperma I moja plamiła łóżko. Jęczałam w niebo głosy, robiło mi się ciemno przed oczami, a cipka pulsowała szybko – z bólu i podniecenia. Razem ze wschodem słońca skończył we mnie ostatni raz. Tylko już teraz brudziliśmy parapet. Na oknie były odbite moje ręce i piersi. Zrobił to ze mną w każdym możliwym miejscu w domku. Miał tyle energii i spermy, że gdyby teraz spuścił się w moich ustach, część by spłynęla po brodzie. I jakby czytał mi w myślach.

    – Klęknij, w twojej cipce jest już mnie tyle, że usta też muszą to poczuć.

    Posłusznie uklękłam przed nim, bawiąc się piersiami przy tym. Włożył mi go do ust i bez ogródek zerżnął mnie w usta. Doszedł szybko, ciepła sperma rozlała się po ustach, ale starałam się stracić jej jak najmniej. Połknęłam co mogłam, a reszta, która uciekła mi z ust ściekała po piersiach. Wzięłam go raz jeszcze do ust i dokładnie oblizałam, jak lizaka. Jego wielki penis, z kilkoma widocznymi żyłami był cudowny. Gdyby nie zmęczenie possałabym go jeszcze. Wstałam z klęczków, uśmiechnęłam się lekko, złapałam go za penisa I delikatnie kierowałam nas oboje do łazienki.

    Po wzajemnym umyciu się, pieszczeniu mojej cipki I piersi, poszliśmy w końcu spać.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    freehugs
  • Turecka Przygoda

    Był słoneczny dzień, kiedy postanowiliśmy z rodzicami pójść na bazar. Skoro spędzamy cztery tygodnie w Turcji, bazar też trzeba zobaczyć. Szliśmy sobie jedną z alejek mijając sklep po sklepie, zaglądając do tych co ciekawszych sklepów. W jednym były ubrania, pięknie wyszywane damskie burki oraz obrania dla mężczyzn. W kolejnym akcesoria religijne do meczetów. Kawałek dalej dywany, śliczne tureckie dywany. Rodzice w pewnym momencie mnie wyprzedzili, bo zatrzymałam się na chwilę przy sklepie z bransoletkami i innymi pierdołami tego typu. Rodzice byli już dość daleko, gdy podszedł do mnie turecki sprzedawca.

    Brodacz, brązowe oczy, oliwkowa cera, krótko ostrzyżone włosy, na oko mający około dwudziestu pięciu lat, może dwa lub trzy lata mniej. Zapytał się mnie po angielsku czy szukam czegoś i czy nie może pomóc. Odpowiedziałam, że tylko się rozglądam. On natomiast powiedział żebym podeszła do lady, bo tam ma więcej bransoletek, kolczyków i trochę naszyjników. W sumie zaciekawiona wizją obejrzenia reszty asortymentu (znalazłam już dwie ładne rzeczy i ciekawa byłam czy znajdę więcej) podeszłam do lady. On zasłonił żaluzje w witrynie i przekręcił tabliczkę z napisem „otwarte” na „zamknięte”. Myślę sobie: o co chodzi? Turek podszedł do lady, podniósł mnie i położył na blacie. Powiedział spokojnym tonem, że teraz się zabawimy. W tym momencie dotarło do mnie w jakim kierunku to zmierza – zostanę rozdziewiczona przez jakiegoś obcego „Ahmeda”. Pomijam już fakt, że w tym kraju nie ma pojęcia pedofilia, facet może mieć wiele żon, a kobieta jest własnością mężczyzny. Zastanawiałam się czy nie uciekać lub walczyć, chyba dałabym mu radę. Tylko, że ten patafian miał przy pasie pieprzony nóż! Pomyślałam co lepsze: seks z Turkiem i wyjście z tego cało czy walka i możliwa utrata życia lub zdrowia, mojego lub jego. Żaden wariant nie był dobry ale po chwilowym namyśle ten drugi wydawał się być zdecydowanie gorszy. Dodałam sobie w myślach (trochę dla śmiechu, a trochę dla odwagi), że może nie będzie tak źle, może nawet będzie fajnie, mam w sumie skończone piętnaście lat więc jestem legalna, czyż nie? Powiedziałam mu jeszcze tylko, żeby prezerwatywę założył, bo co jak co ale zajść z nim w ciążę nie chcę. On się tylko uśmiechnął. Odwrócił się plecami do mnie, ja leżałam na ladzie mając na sobie sandały, krótkie spodenki i koszulkę wiązaną sznureczkami na plecach. Stwierdziłam, że nie ubieram bielizny, bo po co, nie idziemy na plażę tylko na miasto, a i bez tłumów wokoło i tak było cholernie ciepło. Gdy on stał plecami do mnie, spojrzałam po sobie i zastanawiałam się czy sama mam się rozebrać czy on chce to zrobić (są tacy, których to podnieca) skoro już tu jestem w takiej sytuacji, a nie innej chciałabym wypaść jak najlepiej. Stwierdziłam, że zdejmę tylko buty, resztę zostawię jemu. Jak pomyślałam tak zrobiłam, zdjęłam sandały i położyłam je obok lady. Spojrzałam na niego, zdjął spodnie i bluzkę. Obrzuciłam go wzrokiem od góry do dołu, klatę miał niezłą, prawie gotowy sześciopak, widać, że ćwiczy. Spojrzałam niżej, miał całkiem dużego penisa, może nie za długi (około piętnastu do dwudziestu centymetrów na oko) ale był gruby, a to grubość ponoć się bardziej liczy.

    – Może będzie przyjemnie. – pomyślałam.

    Zbliżył się do mnie i pocałował mnie w usta, odpowiedziałam mu tym samym, potem zaczął schodzić niżej, całował moją szyję odgięłam lekko głowę do tyłu. Poczułam jak kładzie dłonie na moich piersiach (nie powiem, jestem całkiem dumna z ich rozmiarów jak na mój wiek). Owinął jedną rękę na moje plecy i zaczął rozwiązywać sznureczki trzymające bluzkę. Powoli zsunęła mi się z barków, botem spadła na łokcie, zsunęłam ją niżej odsłaniając nagie piersi. On położył na nich obie dłonie. Pocałunkami schodził niżej, zaczął całować moje sutki i robić wokół nich kółka językiem. Poczułam się dobrze, lekki dreszcz przeszył moje ciało – dreszcz podniecenia. Prawą dłonią zsunął się niżej, prosto na moje krocze. Zaczął je masować, poczułam się dobrze. Owinęłam się nogami wokół jego bioder. Prawą dłoń skierował teraz na guzik od moich spodenek, rozpiął go, zaczął wkładać dłoń w moje spodnie kierując się na waginę. Zsuwając dłoń niżej rozpinał mi rozporek, ja swoimi rękami pomogłam mu ściągnąć ze mnie spodenki, nie powiem byłam już podniecona i czułam jak robię się mokra. Spodenki razem z bluzką, znajdującą się do tej pory na moich biodrach, spadły na ziemię. Ja i on byliśmy całkiem nadzy. Zaczął pieścić moją łechtaczkę, cały czas przechodziły mnie dreszcze podniecenia, zaczęłam pojękiwać z cicha. On się uśmiechnął i włożył mi dwa palce do środka, zamknęłam oczy i jęknęłam – poczułam się bardzo przyjemnie. Zaczął ruszać palcami w środku, do przodu i do tyłu, obracał je w środku. Jęczałam mając zamknięte oczy – było zajebiście. Po kilku minutach zabawy wstępnej, przestał i powiedział, że wchodzi. Skinęłam tylko głową. Zapytał się czy jestem dziewicą, odpowiedziałam, że tak. Powiedział, że będzie delikatny na początku. Po głosie wydawał się całkiem miły. Poślinił penisa i powoli, najpierw drażniąc mnie na zewnątrz, zaczął wchodzić we mnie. Powoli aż dotarł do błony dziewiczej wtedy pchnął. Krzyknęłam ale było mi dobrze. Dopchnął do końca i znalazł się cały we mnie. Zaczęłam szybciej i głośniej oddychać, jęcząc co jakiś czas. Zaczął przesuwać się powoli, przód – tył, przód – tył, było mi tak cholernie dobrze. Potem ruszał się coraz szybciej z oddychania i jęczenia co jakiś czas, teraz cały czasz jęczałam. Gdy po dwóch minutach ruszał się już bardzo szybko poczułam jak zalewa moje ciało fala gorąca.

     – Dochodzę! – krzyknęłam do niego.

    Uśmiechnął się, w tym momencie poczułam się tak dobrze i beztrosko, cała była ciepła. Doszłam po raz pierwszy ale to nie był koniec, jeszcze on musiał dojść.

              Wyszedł ze mnie, spojrzałam na jego penisa, był naprężony i jeszcze większy niż na początku. Wiedziałam, że zbliżamy się do końca. Powiedział mi, żebym zeszła z lady i odwróciła się tyłem do niego. Wiedziałam o co chodzi, w końcu oglądało się trochę porno, czyż nie? W filmach to była moja ulubiona pozycja. Zrobiłam co każe, wypięłam seksownie mój tyłek (z niego też byłam dumna) do niego i pokręciłam nim trochę.

     – Bierz mnie! – powiedziałam, chciałam dojść jeszcze raz.

     – Jak sobie życzysz. – odpowiedział śmiejąc się i wszedł we mnie od tyłu.

    Od razu zaczął poruszać się szybko, czułam się zajebiście. Nie oddychałam już od tak sobie, tylko jęczałam i krzyczałam na cały głos, byłam cholernie napalona. Po kilku minutach posuwania mnie, moich jęków i krzyków – doszłam, czując to samo zajebiste uczucie co wcześniej. Po chwili on zapytał się mnie gdzie ma skończyć. Zastanawiałam się, byłam napalona, chciałam aby to skończyło się zajebiście. W sumie mama miała w pokoju hotelowym pigułki antykoncepcyjne ale je chyba bierze się wcześniej. Więc wolałam aż tak nie ryzykować.

     – Spuść się na mnie. – powiedziałam – Na moją dupę.

     – Okey. – odpowiedział. Wyjął penisa, poruszał trochę dłonią wzdłuż niego, jęknął i poczułam jak po moim tyłku spływa ciepła sperma. Odwróciłam się do niego, podziękowałam mu za zajebisty seks i zapytałam gdzie mogę się umyć. Zaprowadził mnie na zaplecze, wzięłam szybki prysznic i po pięciu minutach ubrałam ciuchy, które przyniósł mi ze sklepu. Ubrałam się i wyszłam z łazienki. Jeszcze raz mu podziękowałam, on dał mi w prezencie wcześniej wybrane przeze mnie drobiazgi i pocałowałam go na do widzenia. Wyszłam ze sklepu, zobaczyłam rodziców i podbiegłam do nich. Nie było mnie około dwudziestu minut. Zapytali się mnie gdzie byłam, powiedziałam, że wybierałam drobiazgi w tym sklepie, a że byłam ostatnim klientem, właściciel już zamknął. Oni powiedzieli, że mogłam się przynajmniej pośpieszyć, po kilku minutach narady co dalej, postanowiliśmy wrócić do hotelu. Wracając zastanawiałam się co zaszło (bynajmniej nie ja w ciążę). Zostałam rozdziewiczona przez turka, którego imienia nawet nie znam.

     – Zajebiście – pomyślałam i uśmiechnęłam się.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski