Category: Uncategorized

  • Zakup- cz.1

    Nie będę wspominać przeszłości. Liczy się tu i teraz. A teraz stoję na scenie w czarnej bieliźnie i słyszę jak kolejne osoby podbijają cenę za mnie. Powoli zaczynam się przyzwyczajać- to moja 3 licytacja, a moja cena po kolejnej transakcji wzrasta. Ostatecznie kupił mnie jakiś czarnoskóry, wysoki mężczyzna. Widać że dużo trenuje- ma niesamowite kształty. Poszliśmy na zaplecze, gdzie kazał mi się ubrać. Jego głos… Głęboki, męski… Idealny.  Założył mi kajdanki, ale i tak bym nie uciekła. Wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do czarnego, sportowego samochodu. Jechaliśmy dość krótko. Mężczyzna zaparkował auto w garażu wielkiej willi, wyglądającej lepiej niż niejeden hotel. Poprowadził mnie do jednego z pokojów na piętrze, zamknął drzwi na klucz. Pokój był ogromny. Było w nim podwójne łóżko, garderoba, łazienka… wszystko. Stanął naprzeciw mnie i powiedział:

    -Od teraz jesteś moją suką i masz się słuchać, zrozumiano ?

    -Tak, Panie-odpowiedziałam posłusznie. Mężczyzna nachylił się i szepnął zmysłowo:

    -Dobra sunia.- a po chwili dodał: – ubierz się w to co znajdziesz na łóżku. Gdy zapukam, zejdziesz po schodach. Reszta musi Cię obejrzeć. Jakieś pytania?

    -Jaka reszta?

    -Reszta mężczyzn. No chyba nie myślałaś, że będziemy sami… Twoje zejście po schodach ma być pokazem. Chyba wiesz co robić.

    -Tak, Panie-odpowiedziałam, a on wyszedł. Zapowiadało się ciekawie…

    Ubrałam się i usłyszałam pukanie. Niepewnie wyszłam z pokoju. Bez problemu trafiłam na wspomniane przez ,,Pana” schody. Ostrożnie stawiałam każdy krok. Gdy zeszłam piętro niżej zauważyłam kilkunastu mężczyzn. Kilku ciemnoskórych i kilku białych. 

    Zatrzymałam się przy pierwszym i zmysłowo dotykałam jego klatki piersiowej.

    Przy drugim- ukucnęłam i podniosłam powoli kręcąc biodrami

    Przy trzecim- odwróciłam się i ocierałam się pośladkami o jego krocze.

    Przy każdym starałam się wymyślić coś innego. Widać było, że im się spodobało. Po jakimś czasie doszłam do ostatniego mężczyzny, którego już znałam. Zrobiłam mały ‘pokaz’ i uklęknęłam. Wtedy on wyjął zza pleców smycz i obrożę. Włożył mi drugi przedmiot na szyję, pierwszy doczepił do obroży i pociągnął gwałtownie. Byłam wprowadzana na smyczy jak prawdziwa suka. Zaprowadził mnie do wielkiego salonu z kanapą, telewizorem, fotelami i długim stołem z krzesłami. Wszyscy już tam czekali siedząc. Na środku stołu stała duża klatka, do której kazano mi wejść.

    Zaczęły się obrady.

     

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Julia Julka

    To moje pierwsze opowiadanie. Czy chcecie następną część?

  • Dorotka – Starsza Para

    Po powrocie z Chorwacji i krótkim odpoczynku moja piękna żona stwierdziła, że bardzo jej się podobał układ z Robertem i Niemką, wobec czego chciałaby się spotkać teraz dla odmiany z parą w celu wspólnych zabaw. Z jednej strony myślałem, w jaki sposób chce taką parę poznać to nie była doba Internetu i stron z ogłoszeniami erotycznymi, ale z drugiej wiedziałam, że jak się uprze to dopnie celu. Powiedziała, co pragnie i zapomnieliśmy (tak mi się wydawało) o tym oddając się wychowaniu córki i życiu codziennemu. Seks wieczorami w sypialni z moją żonką był cudowny, chociaż nie pozwalała mi na włożenie członka do jej drugiej dziurki twierdząc, że ona nie dla mnie i bym się nie pchał do jej pupci ze swoim fiutem. Nie powiem, że byłem z tego tytułu szczęśliwy, ale cóż miałem począć.

    Upłynęło pół roku od naszego wyjazdu minęły święta i nadchodził sylwester. Zastanawiałem cóż to moja Dorotka wymyśli tym razem, ale o dziwo załatwiła zaproszenia na bal sylwestrowy od siebie z pracy. Dlatego impreza zapowiadała się bardzo spokojnie i normalnie bez seks ekscesów. Bal był bardzo fajny, sala olbrzymia, na której bawiło się ponad sto par a orkiestra grała pięknie bez fałszu.  Siedzieliśmy przy stoliku z trzema parami, dwiema koleżankami żony z pracy wraz z mężami oraz nieznaną wszystkim starszą parą około 70-tki. Bawiliśmy się wspólnie do rana wspaniale się bawiąc. Od zabawy sylwestrowej minął miesiąc i Dorotka oświadczyła, że w najbliższą sobotę jesteśmy umówieni z parą w celu realizacji jej fantazji. Próba dopytania się prze zemnie o szczegóły kończyła się krótkim stwierdzaniem „zobaczysz”. Nadeszła sobota moja żona poddała się kąpieli i przygotowaniu do wieczornej zabawy. Jak zwykle mnie w tym czasie targały różne uczucia od wielkiej wściekłości po bardzo mocne podniecenie. Moja żona widząc, co się ze mną dzieje stwierdziła krótko: zwal sobie konia, bo mi tu jeszcze zejdziesz. Tak też uczyniłem patrząc na moja nagą piękną Dorotkę.

    Wieczorem wsiedliśmy w taksówkę i pojechaliśmy na drugi koniec miasta gdzie mieszkała poznana przez moją małżonkę para. Weszliśmy na teren posesji wpuszczeni po uprzednim powitaniu przez damski głos w bramofonie, który wydawało mi się, że skądś znam. Zapukaliśmy do drzwi, które otworzyła nam może 30-to letnia dziewczyna ubrana w dżinsy i bawełnianej koszulce. Twarz tej kobiety wydała mi się znajoma, ale nie mogłem skojarzyć skąd. Wyjaśniło się to dopiero po zdjęciu płaszczy i wejściu do salonu gdzie siedziała poznana przez nas starsza para na balu sylwestrowym. Byłem zaskoczony tym spotkaniem na tyle, że przez dłuższą chwilę nie mogłem wydobyć z siebie głosu, co wzbudziło ogólną wesołość. Gospodyni domu jak się później okazało 69-letna Beata była osoba bardzo sympatyczną wesoła o budowie dość puszystej z ogromnym biustem i jak się dokładnie przyjrzałem z bardzo zadbanymi i zgrabnymi stopkami. Gospodarz Zygmunt za to był 72-latkiem szczupłym wysokim i równie sympatycznym jak jego małżonka. Młoda dziewczyna 33 latka (młoda pojęcie względne, bo starsza od nas o 6 lat) była podobna z twarzy do mamy a z figury do taty. Gospodarze zaprosili nas do jadalni na kolację. Usiedliśmy wszyscy przy stole a ja zastanawiałem się, o co tutaj chodzi. Trochę się wyjaśniło po kolacji, gdy córka Beaty i Zygmunta pożegnała nas i pojechała do siebie do domu. Przeszliśmy z jadalni do salonu gdzie usiedliśmy na ogromnym narożniku a gospodarz zrobił nam drinki. Zaczęliśmy towarzyską rozmowę ja z Zygmuntem a Dorota z Beatą. Okazało się nasza nowa znajoma jest emerytowaną prawniczką a Zygmunt również emerytowanym naczelnikiem PKP. Wypiliśmy po drugim drinku w między czasie panie udały się do toalety a my dyskutowaliśmy na jakiś nieważny temat.

    Dyskusję naszą przerwał powrót pań z toalety z tym, że moja żona wróciła nagusieńka. Mnie zatkało a na twarzy Zygmunta widać było wielkie podniecenie. Beata usiadła na narożniku naprzeciw nas a Dorota podeszła do nas by zaprezentować się gospodarzowi. Podeszła blisko prawie dotykając kolan Zygmunta obróciła się kilka razy wokoło a później wypięła do niego zgrabną pupcią. Chwilkę pokręciła tyłeczkiem, po czym podeszła do Beaty i uklęknęła przed nią na dywanie. Mnie ogarnęło wielkie podniecenie a i po spodniach Zygmunta widać było, że jego też. Dorota w między czasie nachyliła się i wzięła do rąk nogę Beaty. Na moment zamarła odwróciła się do nas i powiedziała do mnie: masz być grzeczny i nie wolno ci się do nas dołączyć. Wróciła do przerwanej czynności przyciągnęła nogę Beaty do siebie a ona oparła swoją stopę w szpileczce na piersiach mojej żony. Dorotka rozpięła pasek w szpileczce, po czym zdjęła jej bucika i odrzuciła w moją stronę. Ja złapałem szpileczkę Beaty z wyraźnie odciśniętymi śladami jej stóp a Dorotka przysunęła sobie stópkę do twarzy i zaczęła całować podeszwę. Po chwili całowania i lizania zaczęła całować jej zgrabne paluszki by zaraz po tym wziąć je do buzi i ssać. Tak zrobiła z każdym paluszkiem, po czym zajęła się jej drugą nóżką. Znów szpileczka wylądowała na mnie, nie omieszkałem sprawdzić jak pachną w środku i jak się okazało zapach ten był cudowny. W miedzy czasie Beata postawiła stopy na podłodze a Dorotka wypięła się do nas i całowała jej stópki tym razem od góry. Tą sytuację wykorzystał Zygmunt i już zupełnie nagi ze sterczącym dość sporych rozmiarów fiutem uklękną za moją żoną i zaczął całować i lizać jej cipkę oraz pupcię. Troszkę to trwało, po czym wstał podszedł do ciągle siedzącej na narożniku Beaty, która założyła mu prezerwatywę. Z tak ubranym członkiem uklęknął za Dorotką, która nie przestawała pieścić stópek i wpakował jej członka do cipki posuwając ją rytmicznie. Musiał mojej żonie sprawiać dość dużą przyjemność, bo bardzo szybko zaczęła stękać jęczeć i dostała orgazmu wyginając ciało niczym kocica. Zygmunt nie miał jeszcze dosyć i dla odmiany nawilżył pupcię mojej żony i dość mocno w nią wszedł aż Dorotka głośno krzyknęła. Na chwilę się wycofał, ale już po chwili wpychał całego członka do jej pupy rytmicznie ją posuwając. Trwało to troszkę aż stęknął wbił się w Dorotkę mocno i tak przez chwilę trwał. Po czym wyciągnął członka zdjął prezerwatywę z dużą ilością spermy i podał ją Beacie, która szybciutko wlała jej zawartość do ust. Gospodarz usiadł koło mnie zmęczony by troczę odsapnąć. W między czasie panie zmieniły pozycję. Gospodyni się rozebrała ukazując swoją potężną pupę i duże zwisające piersi zakończone nad wyraz dużymi brodawkami. Położyła się a na nią wlazła moja żona namiętnie się całowały. Następnie Dorotka zajęła się jej ogromnymi piersiami by po chwili lizać jej cipkę. Beacie musiało się to bardzo podobać ba szybko dostała orgazmu. W między czasie do formy wrócił Zygmunt podszedł do pań kazał Dorocie klęknąć na dywanie i w pakował członka w jej usta. Beata położyła się na narożniku rozkraczona w moim kierunku zaczęła pieścić swoją cipkę do mnie powiedziała krótko bym zwalił konia do jej szpileczek. Byłem podniecony, więc szybko skorzystałem z okazji wyciągnąłem kutasa i zacząłem ocierać go szpilkami Beaty. W między czasie Zygmunt trzymając moją żonę za głowę najnormalniej ruchał ją w usta aż się krztusiła. Widząc to wszystko prawie momentalnie spuściłem się do bucika. Podeszła do mnie zabrała szpileczki założyła je na nogi wsuwając stopę w pełnego spermy bucika. W między czasie Zygmunt nie przestawał zabawy z Dorotą. Posuwał ją mocna w usta dając od czasu do czasu możliwość zaczerpnięcia powietrza. Z ust Doroty wyciekało pełno śliny pomieszanej z jego sokami. Jeszcze chwilę popracował i się spuścił wprost do gardła Doroty, która mocno się tym zakrztusiła. Zygmunt za to wytarł ociekającego spermą i śliną Doroty kutasa w jej włosy i udał się do łazienki. Moja żona w międzyczasie opanowała zakrztuszenie i usiadła na narożniku. Nie na długo, bo podeszła do niej Beata wytarła jej twarz swoimi majtkami, po czym złapała za włosy ściągnęła ja z narożnika wyjęła ospermioną stópkę z bucika i kazała wylizać. Moja małżonka posłusznie wykonała jej polecenie. Nie był to koniec, bo gospodyni uklęknęła opierając się na narożniku i kazał jej lizać sobie odbyt rozchylając olbrzymie pośladki, w których prawie zginęła głowa mojej żony. W międzyczasie wrócił Zygmunt odsuną Dorotę i wepchną swojego fallusa w odbyt Beaty. Poruszał nim kilka razy i wsadził znowu w usta Doroty tym razem jednak delikatnie i to Dorota przejęła inicjatywę nad tym lodzikiem. Beata pozostawiona sama sobie zaczęła się pieścić aż doszła do orgazmu. Zygmunt zakończył Dorocie na twarzy widząc finał podeszła do nich Beata położyła moją żonę na podłodze sama klęknęła nad jej twarzą pochyliła się do jej cipki i pozycji 69 doprowadziła językiem moją ukochaną do orgazmu. Zygmunt poszedł się umyć i za chwilę wrócił ubrany po chwili wyszła jego żona i również wróciła ubrana. To samo chciała zrobić Dorota, ale została powstrzymana twierdzeniem, że do końca pobytu ma zostać nago. Gospodarz znowu zrobił drinki a gospodyni przekąskę. Chwilę jeszcze rozmawialiśmy gdzie zadano mojej żonce pytanie czy pozwoliłaby Beata nasiusiała jej na piesi. Powiem wam, że odpowiedź mnie zaskoczyła. Po pierwsze wydawało mi się, że Dorocie nie do końca podobało się spotkanie a po drugie to chyba lekka przesada, po trzecie cały czas czekałem na choćby jedno skinienie Doroty, że ma dosyć i przerwałbym tą zabawę. Tu odpowiedź mnie bardzo zaskoczyła, bo usłyszałem, że chętnie, ale jutro, bo już jest zmęczona. Chwilkę jeszcze pogadaliśmy i cała trójeczka udała się spać do sypialni a ja musiałem się zadowolić narożnikiem i kocem.

    Następnym razem opiszę, co było na drugi dzień.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    feetek
  • Niewolnica – cz. 2.

    Część 2.

    Pociąg wjechał na dworzec z opóźnieniem. Potem zniecierpliwiona czekałam aż ją zobaczę. I nie dostrzegłam. Patrzyłam na wagony i…

    – No, nareszcie jest! – wreszcie ją zauważyłam. Podeszłam. Uśmiechnęła się. Przywitałyśmy się i poprowadziłam ją do ławki. Peron powoli pustoszał. Usiadłyśmy. Pociąg ruszył.

    – Jesteś ubrana zgodnie z opisem? – zapytałam.

    – Tak, proszę pani – wyraźnie ucieszyła się, że nie zapomniałam.

    – Rozstaw szerzej nogi – poleciłam.

    Kiedy wykonała polecenie, manipulowałam jej torbą na kółkach tak, żeby ustawić ją między nogami naszej dziewczyny. Siedziałam na brzegu ławki, prawie prostopadle do niej.

    – Podciągnij spódniczkę.

    Kiedy była powyżej połowy uda, wsunęłam dłoń i sprawdziłam. Nie miała majtek. Pogłaskałam krocze. Na ten gest przymknęła oczy. Na twarzy malowało się zadowolenie. Była gładko wygolona, ale wyczułam pasek włosów. Przesunęłam kilkakrotnie dłonią w prawo i w lewo. Lekko napięła mięśnie. Już podniecała się.

    *

    Po striptizie suczka siedziała w pończochach i szpilkach, słuchając komplementów. Kiedy skończyliśmy ją chwalić, czekała na czworakach i na sygnał podeszła do mnie. Byłam bez majteczek, więc tylko rozsunęłam nogi, a Oliwia zaczęła lizać pochwę. Głaskała mnie po udzie. Najpierw przyglądałam się jej zabiegom, potem wygodnie oparłam się na kanapie i trzymałam ją za głowę. Było mi tak dobrze…

    – Sunia, teraz spróbuj popieścić drugą dziurkę – poleciłam Oliwii.

    Bez słowa przesunęła się niżej, a ja uniosłam nogi. Nasz Pan zaczął mówić o planach na następny dzień. W pewnym momencie sunia tak się rozpędziła, że bez polecenia zaczęła na przemian lizać obie dziurki, dodatkowo używając paluszków. W końcu nie wytrzymałam, przycisnęłam jej głowę i… miałam orgazm! Suka szarpała się, a ja jęczałam, przeżywając rozkosz. Kiedy trochę ochłonęłam, Pan sygnalizował, żebym dała przerwę suce. Spojrzałam w dół: nadal mocno przyciskałam ją do pochwy. Prawie dusiła się. Złagodziłam mój ucisk. Odsunęła się od mojego krocza, wyjęła palec z odbytu, gwałtownie zaczerpnęła powietrza i usiadła z podkulonymi nogami. Ciężko oddychała. Padła na bok i nadal oddychała jak po długim, wyczerpującym biegu. Pochyliłam się i poklepałam ją po policzku.

    – Miałam orgazm. Dobra, zdolna suka.  

    Uśmiechnęła się zadowolona z pochwały i pocałowała mnie w dłoń. Nadal leżała, ciężko oddychając.

    Kiedy wreszcie doszłam do siebie, poszłam do kuchni, wyjęłam miseczkę z lodówki, wzięłam serwetkę z łyżeczką i wróciłam na kanapę.

    – Masz. To dla ciebie – na ławie postawiłam miseczkę z zieloną galaretką przyozdobioną stożkiem bitej śmietany. Na serwetce położyłam łyżeczkę. Stefan uśmiechnął się.

    – O, dziękuję! Co to jest? – zaciekawiła się.

    – Deser w nagrodę za pokaz i służbę. I część szkolenia naszej suni.

    – No, tak, ale chciałam wiedzieć…

    – Nie pytaj suczko, tylko jedz! – przerwałam.

    Kiwnęła głową, posłusznie sięgnęła po łyżeczkę i zaczęła jeść. Podeszłam do Stefana.

    – Dobre! – uśmiechnęła się. – Ma taki inny smak…

    – Właśnie. Jedz! Pogadamy jak skończysz – poleciłam i przytuliłam się do Pana. Patrzyliśmy jak je.

    – Dziękuję! Smakowało! Jest pani dobra dla mnie – skomentowała sunia, odkładając łyżeczkę.

    – To dobrze. Lubię posłuszne.

    – A co to było?

    – Galaretka, ale specyficznego smaku nadał mój mocz – wyjaśniłam. – Jutro dostaniesz kolejną porcję.

    Patrzyła na nas szeroko otwartymi oczyma. Była zaskoczona. Otworzyła usta, ale milczała. Uśmiechałam się. Oblizała usta i odezwała się:

    – Dziękuję! Chętnie zjem kolejną porcję. W ten sposób chcę sprawić pani i panu przyjemność. Proszę tylko o mniejsze porcje, żebym częściej mogła rozkoszować się smakiem – powiedziała podnieconym tonem. Siadła przodem do nas, szerzej rozstawiła nogi, sięgnęła do krocza i zaczęła onanizować się. Spojrzała na nas:  

    – Podoba się państwu?

    – Jasne, ale nie marnuj czasu – włączył się Pan. – Chodź tu.

    Zeszła z krzesła i na czworakach podeszła do kanapy. Patrzyła wyczekująco.

    Stefan chwycił ją za obrożę i przyciągnął.

    – Obsłuż nas! – polecił.

    Dziewczyna uklękła i lewą dłoń oparła na podłożu. Wsunęła dłoń w spodenki Stefana, chwyciła członek prawą dłonią i zaczęła go pieścić. Z poddańczym uśmiechem spojrzała na mnie i pochyliła się do mojego krocza. Delikatnie zaczęła lizać łechtaczkę. Wygodnie rozsiadłam się na kanapie. Suka mocniej przycisnęła język do łechtaczki. Prawie jednocześnie sięgnęliśmy po jej włosy. Teraz głaskała moją cipkę, a ustami pochłaniała penisa. I uważnie obserwowała reakcje Pana na pieszczoty.

    *

    Wyszliśmy z mieszkania i skierowaliśmy się do windy. Suczka uśmiechała się. To będzie dla niej nowe doświadczenie! Ubrała krótką czerwoną elastyczną spódniczkę i czerwone klapki na szpilce. Przylegała do jej ciała, podkreślając figurę. Było dość ciepło, więc na czarną, ażurową bluzkę założyła bolerko w takim samym kolorze. Ciało pięknie przez nią prześwitywało. Kiedy szliśmy osiedlowymi uliczkami niejeden mężczyzna oglądał się za efektowną, opaloną blondynką. To „młode” osiedle, więc również młodzi mężczyźni z dzieckiem w wózku i partnerką. Być może inny element jej stroju przyciągał ich wzrok? Dziewczyna zachowywała się swobodnie, rozmawiając z nami albo idąc przed nami. Jej włosy nie zasłaniały czerwonej obroży, którą musiała założyć przed wyjściem.

    Usiedliśmy na ławkach. My na jednej, ona na drugiej, prawie naprzeciwko nas. Było już dość późno, ale nadal ciepło. Szeroko rozłożyła ręce na krawędzi oparcia ławki. Bolerko rozsunęło się i w całej krasie prezentowała swój nagi biust. Ażurowa bluzka tylko zwracała uwagę na jej brodawki i sutki wyraźnie przebijające się przez delikatny wzór materiału. Stefan co jakiś czas robił jej zdjęcia. Podciągnęła spódniczkę, więc można było zobaczyć część jej tatuażu, ale ciekawszy widok był między jej nogami. Rozstawiła nogi i można było zobaczyć jej nagą pochwę. W pewnym momencie, pozując do kolejnych zdjęć, chwyciła spódniczkę za krawędź między nogami i podciągnęła. Widzieliśmy pochwę i podbrzusze. Była ładnie wygolona z efektownym, wąskim „irokezem”. Pielęgnowała go dla nas.

    Jeżeli ktoś nie spieszył się, to musiał ją dostrzec. Jeżeli był mężczyzną, na dodatek młodym, zwalniał kroku i oglądał ją albo odwracał się, kiedy już minął jej ławkę. Kilkunastu nawet zawróciło. Połowa z nich siadła na ławce i próbowała z nią rozmawiać. Tych, którzy uznali ją za prostytutkę, od razu pożegnała. Odeszli nieco przestraszeni jej gwałtowną reakcją. Niektórzy speszyli się i odchodzili, kiedy żądała zaproszenia żony do rozmowy i spotkania. Robiła tak, gdy zauważyła obrączkę na palcu. Bawiła się kosztem tych kilku odważniejszych napaleńców.  

    *

    Na polecenie Stefana ponownie chwyciła spódniczkę za krawędź między nogami, podciągnęła i palcami drugiej dłoni zaczęła pieszczoty. Ja robiłam zdjęcia, a cały pokaz filmował Stefan.

    Nie zdążyła dojść, bo dosiadł się jakiś podniecony trzydziestolatek. W ogóle nas nie zauważał. Był pewny siebie, miał na nią ochotę, prawił komplementy, głaskał po nodze, podziwiał obrożę, też lubił BDSM i od razu chciał zabrać Oliwkę „do siebie”.

    – Nie mogę – zaprzeczyła. Uśmiechała się. Była rozluźniona.

    – Czemu? W mojej obecności możesz czuć się bezpieczna. Porozmawiamy, lepiej poznamy się – ledwie był w stanie wysiedzieć z podniecenia. – Może zabawimy się?

    – Bo moi właściciele mają mnie na wyłączność.

    – Co? Właściciele? Niby kto? – chyba zaskoczyła go odpowiedzią.

    Potakująco skinęła głową:

    – Yhy, to dwaj mężczyźni. I nie życzą sobie moich kontaktów z innymi mężczyznami.

    – Taak? To gdzie są teraz, skoro ze mną rozmawiasz? – jego głos przybrał zaczepny ton.

    – Tam! – lekko uniosła dłoń, wskazując nią kilka bloków.

    – A konkretnie gdzie? – nagle zainteresował się.

    – Tak dokładnie to nie wiem – obojętnie wzruszyła ramionami. – Wszystko nagrywają na kamerę.

    – No co ty? Żartujesz?

    – Poważnie! Robię, co mi każą. To element tresury. Widziałam nagrania – pokiwała głową. Uśmiechała się. – Mają kilka kamer. Potem filmiki wrzucają do Internetu. A ja lubię obnażać się. Jestem ekshibicjonistką. To dość typowe dla atrakcyjnych kobiet – uśmiechnęła się.

    – No co ty? – rozejrzał się ostrożnie. Wyraźnie stracił na pewności siebie.

    – Podaj swój email, to wyślę ci link – znowu wzruszyła ramionami.

    – Hm, trudno. Dzięki za rozmowę. Cześć! – wstał i odszedł nie czekając na reakcję Oliwki. Z dużej odległości obejrzał się. Parsknęliśmy śmiechem.

    *

    Zabraliśmy sunię do centrum handlowego. Weszliśmy do sklepu z obuwiem i zaczęła przymierzać buty, a Stefan filmował ją. Fajnie prezentowała się, wypinając pupę. Spódniczka podjeżdżała i mogliśmy zobaczyć jej cipkę. Zachęcająco kręciła tyłeczkiem. W pewnym momencie schyliła się i podciągnęła spódniczkę prawie do pasa! Nagraliśmy ten mini-striptease. Zrobiłam fotki. Potem usiadła, żeby przymierzać buty i rozstawiła nogi. Znowu była wszystko widać! Skorzystałam i wykonałam kolejne zdjęcia. Pan wydał jej polecenie i po chwili starała się wsunąć czubek różowej szpilki do pochwy. Nawet sporo zdołała wcisnąć. Starała się. Naprawdę. I zaczęła spółkować ze szpileczką. Kiedy wyjęła ją, cicho sapała, a paski szpilki były pokryte jej śluzem. Pozowała ze szpilką, zlizując z niej śluz. 

    *

    Z centrum handlowego wyszliśmy przed 21. My z zakupami, Stefan z aparatami. Zamiast do bloku, skierowaliśmy się na plac zabaw. Mój partner uznał, że jest za wcześnie i poszliśmy dalej. Przed nami niby „tereny zielone”. Dwie ścieżki na krzyż: kilkanaście drzew, rosnących od paru dekad, których nie wycięto, stawiając bloki. Przed oddaniem budynków do użytku otoczono je sporym pasem krzewów. Ot, i wszystko. Trudno byłoby się tutaj zgubić.

    – Zdejmij bolero i stań przy drzewie – polecił Oliwii.

    Wykonała polecenie. Do zdjęć pozowała na tle dębów i klonów. Potem wykonywała kolejne: rozpięła bluzkę, rozrzuciła ręce, po kolei rozpięła guziki bluzki, obnażając biust. W końcu zdjęła bluzkę. Umiała pozować. I Stefan w końcu nie wytrzymał. Dał mi aparaty. Jeden ustawiłam na zakupach i robił fotki co 5 sekund, a drugim filmowałam ich zabawę. Po pocałunkach i głaskaniu brodawek, sutki nabrały ciemniejszej barwy, a brodawki stały się twarde i sterczące.

    – Klęknij – polecił.

    Zamiast klęknąć, przysiadła w lekkim rozkroku. Faktycznie, wdzięcznie wyglądała na ekranie. Drugi aparat pstryknął kolejną fotkę. Stefan już nie wydał kolejnej komendy. Oliwa sama niecierpliwie sięgnęła do rozporka, rozpięła go i wyjęła sterczącego penisa. Stefan cofnął ręce. Podeszłam, chwyciłam penisa i wepchnęłam go w usta naszej suczki. Oparła się o drzewo, żeby nie upaść. Pan stał nad nią pochylony z lekkim uśmiechem. Suczka musiała sprostać zadaniu. Starała się obciągać najlepiej jak potrafiła. Ślina ze śluzem zaczęła wyciekać wąską strużką z jej ust. Spojrzała błagalnie na swojego pana. Zlitowałam się. Chwyciłam penisa i wyjęłam z jej ust. Ciężko oddychała.

    – Połknij wszystko – poleciłam. Kiwnęła głową i połknęła. Starała się uśmiechać. Palcem zebrała wszystko z brody i włożyła palec do ust. Oblizała go, patrząc na mojego partnera.

    – Wstań, odwróć się i oprzyj o drzewo – nie mieliśmy za dużo czasu. 

    Wykonała polecenie. Kiedy opierała się o drzewo, odwróciła głowę i prowokująco wypięła pupę. Dalej trzymałam Stefana za penisa. Podprowadziłam go, szarpnęłam spódniczkę do góry i wetknęłam penisa do pochwy.

    – Och – wyszeptała namiętnie i opuściła głowę.

    Stefan samodzielnie wepchnął członka głębiej. Sunia znowu jęknęła i wyprostowała się. W oddali ścieżką przechodziła jakaś para. Patrzyli w naszym kierunku. Na pewno widzieli półnagą kobietę. Oliwia z uśmiechem pomachała im. Odwrócili wzrok i przyspieszyli. Stefan w spokojnym rytmie ruchał naszą uległą. Rozkoszując się seksem, pojękiwała i co jakiś czas podnosiła nogę.

    – Kochany, spuść się na twarz suki.

    Podniecony i zajęty spółkowaniem, spokojnie spojrzał na mnie i pokiwał głową. Panował nad swoim pożądaniem. W końcu to tylko tresura uległej z niewielkim jeszcze doświadczeniem, ale całą masą marzeń do spełnienia. Czasami w niej przyspieszał, czasami jedno, dwa uderzenia były znacznie mocniejsze od pozostałych. Czasami dał jej solidnego klapsa. Uległa wyraźnie cieszyła się wszystkimi doznaniami. Kiedy dochodził, chwycił ją za włosy, wyszedł z niej i odwrócił twarzą do siebie.

    – Na kolana! – wydał polecenie chrapliwym tonem.

    Znowu nie uklękła, tylko przysiadła. Szeroko otworzyła usta. Spódniczka zrolowała się w pasie i była tylko szerokim, czerwonym paskiem. Stefan przystawił penisa do jej czoła i nieco cofnął się. Oliwia przymknęła oczy. On stęknął, a wytrysk białawej, lepkiej wydzieliny pokrył czoło, powiekę i policzek naszej uległej. Gdy poczuła wytrysk, wystawiła język i zlizała spermę z kącika ust. Fajna sunia. Lubiłam takie, które naprawdę były uległe. I chciały być tresowane i wykorzystane.

    Stefan w końcu ochłonął i penisem zgarniał spermę do ust Oliwki. Połykała każdą porcję spermy zbieraną penisem. Korzystała z okazji i oblizywała go. Lewą ręką trzymała go za udo, a drugą za kolano. Stefan zgarnął spermę z czoła i powieki, potem wepchnął w usta suni. Oliwka przełknęła kolejną porcję i ustami objęła członka. Aż po nasadę. Nie chciała go puścić. Cały czas patrzyłam w ekran.

    – Puść go, suko! – polecił spokojnym tonem. Pan panował nad sobą.

    – Yy – zaprzeczyła nieznacznym ruchem głowy.

    Spojrzeliśmy na siebie zdumieni. Uległa suka ma czelność protestować?! Rzut oka na nią wystarczył. Drżała. Właśnie dochodziła! Miała orgazm i chciała przeżyć go po swojemu. Najpełniej. Dyskretnie uśmiechnęłam się do Stefka. Kiwnął głową. Zaczekamy… Trzymałam kamerę, ale rozejrzałam się. Nikogo. Pusto. Super.

    Suczka w końcu puściła penisa. Opuściła głowę, oparła dłoń o podłoże i głęboko oddychała. Po dłuższej chwili podniosła głowę, spojrzała na nas i w końcu odezwała się:

    – Przepraszam państwa, ale szczytowałam. To był taki cudowny orgazm! Jestem wdzięczna za niego. Bardzo dziękuję! Naprawdę! Proszę wybaczyć, ale dzięki wam tak wspaniale doszłam! Jeżeli państwo uznacie, że jednak powinnam ponieść karę, przyjmę ją, bo jestem waszą suką.

    *

    Aparat cicho pstrykał zdjęcia, a ja filmowałam zabawę. Oliwia nadal tkwiła w przysiadzie w rozkroku. Świetny widok dla każdego mężczyzny. Dla mnie również. Obiektyw lubił ją, a ona potrafiła „sprzedać się”. Stefan patrzył na tę nagą sukę i wiedziałam, że znowu ma ochotę. Ale opanował się: 

    – Dobrze. Liż mi jądra aż odprężę się. Zabawę dokończymy w mieszkaniu.

    Coś mi nie pasowało, ale czekałam na rozwój wypadków. Oliwia pieściła mosznę. Stefan schylił się i chwycił suczkę za brodawkę. Zaczął się nią brutalnie bawić. Sunia pojękiwała z bólu, ale nie szarpała się. I tak na razie ją oszczędzał. Spojrzał na mnie i uniósł brwi. Zrozumiałam. Podeszłam, nachyliłam się, odtrąciłam jej rękę, którą trzymała kolano naszego Pana i chwyciłam za drugą brodawkę. Już była gruba i twarda. Mmm, podniecające… Ściskałam, delektując się chwilą, i nagle przekręciłam. Jęknęła. Chyba z rozkoszy jakiej właśnie doznała. Cofnęłam kamerę.

    – Ręce w bok – polecił Stefan.

    Sunia trzymała w ustach mosznę i tkwiła w przysiadzie z rękoma w bok. Jęki stały się coraz głośniejsze.

    – Zostaw jądra i wstawaj – rozkazał Pan. – Pomogę ci. – I pociągnął w górę brodawkę.

    Krzyknęła z bólu. Chwilę po nim i ja pociągnęłam za brodawkę. Piękny widok: piersi atrakcyjnej kobiety nienaturalnie wyciągnięte w górę i ona, cierpiąc, z trudem podążająca za nimi. Podniosła się pojękując i sycząc z bólu. Nie zdecydowała się zaprotestować. Stała na palcach. Jęki wzmogły się. Już bardziej nie potrafiła wyprostować się. W jej oczach pojawiły się łzy. Trzymaliśmy brodawki, słuchaliśmy jej jęków i wciąż ciągnęliśmy albo wykręcaliśmy brodawki. Zbliżała ręce do piersi. Palce były rozwarte i maksymalnie napięte, ale nie odważyła się dotknąć piersi ani wyrwać brodawek z naszych rąk. Stefan szarpnął piersią w dół. Zrobiłam to samo i puściliśmy piersi.

    – Nie dotykaj ich – ostrzegł ją. – Ubieraj się.

    Pod wpływem szarpnięcia Oliwia zgięła się wpół. Zastygła na chwilę w takiej pozycji, starając się pokonać ból. Rozcapierzonymi dłońmi ściskała mocno nogi. Tak mocno, że aż pobielała skóra uciskana palcami. W końcu puściła nogi i pochyliła się po bluzkę. Dostała solidnego klapsa w pupę.

    Uniosła głowę. Była zmęczona. Jednak kiedy spojrzała na nas, promieniała.

    – Dziękuję państwu. To było takie… inne. Czekałam na to – wyznała. – Rozkosz granicząca z bólem – stękała z bólu i cedziła słowa, ale uśmiechała się. Była podniecona. Pogłaskała Pana po kroczu, patrzyła na niego pożądliwie, mimo tego nie poprosiła o więcej seksu. Przecież wiedziała, że jest tylko do naszych usług, a przesada sprowadzi na nią kolejną karę.

    – Szybciej – Stefan niecierpliwił się. Mieliśmy jeszcze inne plany. Teraz on rozejrzał się. Nikogo w zasięgu wzroku. I dobrze. Na razie nie zamierzaliśmy jej nikomu ani sprezentować, ani tym bardziej sprzedawać.

    – Tak, panie – cierpienie mieszało się z przeżywaniem rozkoszy. Ba, było rozkoszą, ale mimo to starała się jak najszybciej wypełniać polecenia.

    Dałam jej chusteczki. Najpierw kocimi ruchami obciągnęła spódniczkę i teraz wycierała twarz z resztek spermy i łez.

    – Chusteczki wsadź do pochwy. Nie będziemy śmiecić. Wyrzucisz w domu.

    – Tak, panie – była posłuszna i wydawała się zadowolona z udzielonej lekcji. Ścisnęła chusteczki w kulkę i wepchnęła do pochwy. Spojrzała na nas. Skinieniem głowy zaakceptowałam jej wygląd. Poprawiła spódniczkę i rozpięła guzik przy bluzce. Przesunęła obrożę. Wracaliśmy. Czekały nas nowe wrażenia.  

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Wspollokatorzy

    Ryan, początkowo zszokowany moją inicjatywą nie oddał pocałunku. Jednak gdy już opadł z niego szok oddał pocałunek całym sobą, brutalnie mnie do siebie przyciskając. Nie zważał na swój uszkodzony nos, ani to że nie powinniśmy tego robić. Mnie również było to obojętne. Ryan nie przerywając naszego pocałunku, zrzucił całą zawartość blatu na ziemię. Również kubek który przygotowałam na herbatę, ten roztrzaskał się z hukiem o podłogę. Chłopak cały czas mnie całując posadził mnie na blacie. Wplotłam palce w jego włosy, ciągnąc za nie delikatnie. Jęknął mi w usta, przyciskając się do mnie jeszcze bardziej. Całowaliśmy się gwałtownie, robiąc tylko krótkie przerwy na zaczerpnięcie powietrza. Nie byliśmy w stanie się od siebie oderwać. Wpadliśmy w trans, amok z którego nie potrafiliśmy się wydostać. Miesiące  tłumionego pożądania dały o sobie znać wyrywając się na wolność. Ogień nie miał zamiaru dać się ugasić, nim się wypali. Nasze ręce stały się bardziej rozbiegane. Włożyłam mu dłonie pod koszulkę dotykając jego muskularnego torsu. On swoje ręce ułożył na mojej pupie dotykając ją i ugniatając.  Powoli podnosiłam ręce coraz wyżej, aż zdjęłam mu koszulkę. Ten jęknął mi w usta. To jeszcze bardziej mnie podnieciło. Czułam jak siła pożądania działa za mnie, robiąc rzeczy o których kiedyś nawet bym nie pomyślała. Moje myśli, odczucia nie należały już do mnie. W całości poświęciły się obiektowi mojego pożądania. Sunęłam dłońmi po jego plecach, delikatnie przesuwając po nich paznokciami. Ryan nie pozostał mi dłużny, przejmując panowanie nad sytuacją zdjął mi koszulkę, a następnie rozpiął stanik. Na chwilę oderwał się ode mnie, aby zdjąć mi biustonosz i popatrzyć na moje piersi:
    – śliczne – uśmiechnął się łobuzersko – A w dotyku jeszcze lepsze.
    – Nie gadaj – jęknęłam z frustracji – działaj.
    – Jak sobie życzysz – uśmiechnął się przebiegle. Pochylił się nad moimi piersiami i wziął w usta jeden sutek. Wtedy już żadnemu z nas nie było do śmiechu. Spalałam się z pożądania. Czułam jak drobne impulsy elektryczne przebiegają przez całe moje ciało. Nigdy z nikim nic takiego nie robiłam, a z Ryan’em… Mimo że miałam momenty gdy go nienawidziłam, czułam się z nim teraz bezpieczna i nie wstydziłam się siebie. Czułam się atrakcyjna widząc głodny wzrok, jakim na mnie patrzył i czując dotyk jakim mnie obdarzał, niby nasycony pożądaniem ale delikatny… Jakby bał się że gdy mocniej naciśnie uszkodzi mnie. Jęczałam żałośnie czując jak ssa moje sutki. On sam napawał się moim cierpieniem, czuł jak jestem podniecona.
    – Ryan – jęknęłam
    oderwał się na chwilę ode mnie.
    -Kash,  mam przestać? – spojrzał na mnie cwaniacko – tego pragniesz?
    – Nie! – jęknęłam żałośnie – Po prostu działaj.
    – Co mam zrobić? – przesunął dłoń niżej, na pępek – zdjąć ci spodnie i przelecieć cię tak że zapomnisz jak się nazywasz?
    Szturchnął palcem mój sutek, przez co jęknęłam ponownie. Czułam się, jakbym miała się zaraz rozpłynąć przy jego stopach. Namiętność jaka się we mnie odzywała nie pozwalała mi na wypowiadanie dłuższych zdań. Czułam pulsowanie między nogami.
    – przeleć mnie  – wyjęczałam czując jak łapie oba moje sutki.
    – A magiczne słowo? – wyszczerzył się
    – Proszę! – prawie płakałam z bezsilności.
    – Już, już… – zbliżył dłonie do moich spodni. Najpierw rozpiął spodnie. Powoli zsuwał je z moich nóg.
    Dobrze że ogoliłam nogi…
    Gdy już zdjął moje jeansy i zostałam w samych majtkach zdjął mnie z blatu, postawił na podłodze i obrócił wokół własnej osi.
    – Taka piękna – zamruczał z rozkoszy. Dotknął miejsca na plecach nad moimi majtkami przez co znów jęknęłam. Powoli, znęcając się nade mną zsunął ze mnie majtki. Dopiero gdy byłam całkiem naga obrócił mnie w swoją stronę i dokładnie mi się przyjrzał. Gwałtownie pocałował mnie w usta delikatnie je przygryzając.
    – Ryan, to nie fair… – wyjęczałam zadyszana
    – Co jest nie fair kotku? – wyszeptał w moje usta
    – Ja jestem naga, ty nie – naburmuszyłam się lekko
    –  Już to naprawiamy kotku – i zsunął spodnie.
    Zaparło mi dech w piersiach. Nie nosił majtek.
    Jego penis był w pełnym wzwodzie, podnosząc się i kierując jak kierunkowskaz w moją stronę.
    Ryan nie zwracając uwagi na swoją nagość podszedł do mnie, tak że stykaliśmy się czołami. Czułam jego przyrodzenie przyciskające się do mnie przy pępku. To sprawiało że pulsowanie we mnie było jeszcze gorsze.
    Nagle chłopak wziął mnie na ręce. Kompletnie się tego nie spodziewając wydałam z siebie cichy pisk który szybko zagłuszył pocałunkiem. Przeniósł mnie na kanapę i delikatnie na niej ułożył. Gdy już, naga leżałam obrzucił mnie pełnym aprobaty spojrzeniem. Delikatnie dotknął mojego brzucha i zsunął rękę niżej dotykając mojej cipki. Wsunął palec między płaty i dotknął łechtaczki. Wydałam z siebie gwałtowny dźwięk zaskoczenia. Ryan tylko się uśmiechnął coraz szybciej dotykając mojej łechtaczki. Czułam jak zbliża się orgazm. Gdy już byłam blisko chłopak ustał, z kieszeni porzuconych spodni wyjął prezerwatywę, szybko ją nałożył i  delikatnie położył się na mnie. Powoli, starając się nie zrobić mi krzywdy wsunął się we mnie. Znów gwałtownie wypuściłam powietrze. Chłopak zaczął się poruszać. Czułam jak mój świat rozpada się na kawałki. Ruszał się coraz gwałtowniej, aż skończyłam. Świat wokół mnie zniknął, zostałam tylko ja, on i nasza rozkosz. Ryan jeszcze kilka razy się poruszył i sam doszedł gwałtownie jęcząc. Wyszedł ze mnie, zdjął zużytą prezerwatywę i wrzucił ją do kosza. Przyniósł nam koc z fotela obok, okrył nas oboje kładąc się obok na kanapie. Byłam tak zmęczona i zrelaksowana że nie wypowiedziałam ani jednego słowa. Po prostu zasnęłam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sandra Bekiesz

    Nie jest to opowiadanie od początku do końca, jednak początek jest przydługi i wolałam wstawić tylko tę część. Miłej lektury!

  • Maturzystka – 1.

    Część 1.

    Tata nie chciał już dłużej dojeżdżać do pracy w Warszawie i w końcu przeprowadziliśmy się. Po prawie rocznych staraniach rodzice kupili 4-pokojowe mieszkanie. Sporo musieli dopłacić, bo mieszkaliśmy kawałek od Warszawy i ceny były tam znacznie niższe, ale nie narzekali. Mieszkanie było nieco większe od dotychczasowego. Tata chciał tej przeprowadzki, bo wiązało się to z jego awansem i ze znaczną podwyżką. Rodzice liczyli się z dodatkowymi kosztami. Jednak przede wszystkim cieszyli się. Ja też.

    Mam na imię Grażyna, jestem jedynaczką. Szatynka, noszę proste włosy, prawie do ramion. Na ogół czeszę się z przedziałkiem i grzywką na prawą stronę. Jestem szczupła, ale nie chuda. Ładny, dość duży biust, miseczka C, ale noszę miękkie staniki, więc tego aż tak nie widać. Nie założę push-up. Potrafię inaczej przyciągać chłopaków. Chodzę do ostatniej klasy liceum, dobrze uczę się, więc nie obawiałam się przenosin do nowej szkoły w stolicy. Raczej byłam podekscytowana. Rodzice obiecali mi, że będę mogła chodzić na dodatkowy angielski. W moim miasteczku zostawiałam kilka koleżanek, ale jakoś specjalnie nie martwiłam się. Mamy tyle możliwości kontaktu. Ale przez pierwsze dwa tygodnie żadna nie zadzwoniła… Dopiero, kiedy ja zatelefonowałam do jednej z nich, Roksany, porozmawiałyśmy trochę. Chyba dawne koleżanki zazdrościły mi. Obiecałam Roksanie, że zaproszę do siebie, kiedy sama lepiej poznam miasto. Cieszyłam się z wyjazdu, bo zostawiałam też byłego chłopaka, o którym chciałam zapomnieć. Jak najszybciej.   

    Co prawda klucze do nowego mieszkania odebraliśmy już w październiku, ale rodzice chcieli „sezonować” mieszkanie chociaż przez kilka miesięcy. Dlatego lipiec i jeszcze dwa kolejne miesiące następnego roku upłynęły na remoncie. Przeprowadziliśmy się dopiero w połowie października. Rodzice nie brali kredytu, więc mogli pozwolić sobie na takie wyczekiwanie. Było naprawdę ładnie wykończone. Tata dobrze zarabiał, ale w stolicy mama jednak zdecydowała się podjąć pracę. Tata nie był zadowolony, mama z kolei bardzo, bo wreszcie wróciła do pracy i mieliśmy więcej pieniędzy, chociaż przy cenach w stolicy to nie było aż tak odczuwalne. Kiedy powiedziałam, że w następne lato też chcę pracować, tylko z rezygnacją machnął rękoma. Uznałam to za zgodę na moją pracę.

    Przypadkowo poznałam Olę, dziewczynę z piętra niżej w naszym bloku i czasami odwiedzałyśmy się. Miałam pierwszą koleżankę.

    *

    W drugiej połowie października pojawiłam się w nowym liceum. I nie znalazłam żadnej koleżanki…

    Wychowawczyni weszła ze mną na pierwszą lekcję, przedstawiła mnie, powiedziała, skąd jestem i prosiła, żeby klasa życzliwie mnie przyjęła. Któryś z chłopaków rzucił jakimś dwuznacznym tekstem, inni wybuchli śmiechem, speszyłam się, wychowawczyni usadziła chłopaka eleganckim, ale zgryźliwym komentarzem i kiedy uspokoili się, wyszła.

    *

    – Niezła laska – stwierdził Marek, brunet z ostatniej ławki, patrząc w przestrzeń.

    – Ruchałbym – westchnął jego kolega, Adam, szatyn o atletycznej sylwetce.

    – Czekaj, czekaj, będzie kolejka. Założysz się? – uśmiechnął się Marek.

    – Czyli? – Adam wolniej kojarzył.

    – Hm, dziewczyny też będą chciały się zabawić. Od razu widać, że jest z prowincji, więc najpierw trzeba ją oswoić. A to trochę potrwa. Ale ty chyba masz inne opcje, co? – Marek spojrzał na kolegę.

    – No, taaak, ale chciałbym tę – niechętnie przyznał Adam.

    – Spoko, jeszcze nam się znudzi. Możesz mi wierzyć – uspokoił go Marek.

    *

    Na przerwie podeszło do mnie kilka dziewczyn, przedstawiły się, pogadały chwilę i poszły sobie. Spotkałam Olę. Codziennie widywałyśmy się na przerwach i zamieniałyśmy kilka zdań. Domyślałam się, że zamieszkiwanie w małym miasteczku to może być powód ostracyzmu w Warszawie, ale tym się nie przejmowałam. Do liceum chodzę, żeby uczyć się, za rok matura i więcej tych ludzi pewnie nie spotkam. Przeżyję… 🙂

    Po upływie tygodnia nadal stałam sama na przerwach. Już przyzwyczaiłam się do tego. Ojciec zaprosił kilku pracowników z firmy do nas. Pojawili się z żonami. Ja miałam siedzieć w swoim pokoju. Nawet mi to odpowiadało. Słuchanie staruchów specjalnie mnie nie ekscytowało. Jednak jedna z par przyszła ze swoją córką, Patrycją. Nie pytałam ojca, kim są jej rodzice, ale dziewczyna przesiedziała ze mną bite cztery godziny! Miałam „koleżankę”!

    *

    Jednak w szkole nie wiodło mi się tak, jakbym sobie życzyła. Wyraźnie moje małomiasteczkowe pochodzenie spowodowało niechęć innych do mnie. Jakieś dziewczyny siedziały ze mną na lekcjach w ławce, ale na tym kończył się kontakt z nimi. Nie paliłam, alkohol i narkotyki mnie nie kręciły, na imprezy mnie nie zapraszali, a żebrać nie będę, więc samotnie trwałam na przerwach.

    W drugim tygodniu podeszła do mnie dziewczyna, która wyróżniała się na tle koleżanek w klasie – Ewa. Wysoka, szczupła, biuściasta brunetka. Już zauważyłam, że miała posłuch wśród innych i stałą grupę koleżanek. Rozmawiałyśmy dłuższą chwilę. Zaproponowała wyjście na papierosa. Odmówiłam i podziękowałam. Uśmiech zgasł na jej ustach.

    – Mnie się nie odmawia. Idziemy! – była uparta. Słyszałam złość w jej głosie.

    – Mnie się nie chce palić. W ogóle nie palę – wyjaśniłam spokojnym tonem. Patrzyłam na nią pogodnym wzrokiem. Nie miałam ochoty na jakiś idiotyczny spór, ale czułam, że rozmowa zmierza w złym kierunku. – Idę do sklepiku. Na razie – wolałam zniknąć, niż kłócić się z nią.

    – Jeszcze zobaczymy się – powiedziała złowrogim tonem. Zabrzmiało to jak groźba.

    Kiedy skręcałam za róg korytarza, kątem oka zauważyłam jeszcze jak poddenerwowana rozmawia ze swoimi koleżankami. Hm, z mowy ciała i drobnych gestów wynikało, że jest wściekła. Uśmiechnęłam się. W końcu ktoś dziewczynie dał nauczkę. Reszta dnia minęła bez zakłóceń. Po lekcjach wracałam stałą trasą do domu. W parku usiadłam na ławce. Było ładnie, ciepło, poczytałam sobie książkę. Przejrzałam wiadomości na komórce. Potem wiadomości z kraju i ze świata. Łoł, szok! Nie było nic o Ewie!

    *

    Kolejny dzień w szkole też minął bez niespodzianek. Po ostatniej lekcji spokojnie schodziłam do szatni.

    Kiedy mijałam naszą łazienkę, przechodziły obok mnie dwie dziewczyny z paczki Ewy: Paulina i Bogusia. Ciemna blondynka, Bogusia, miała tendencję do tycia, więc ciągle odchudzała się. Przy kości, ze sporym biustem. Uśmiechnęły się do mnie. Zrewanżowałam się. I wtedy nieoczekiwanie właśnie ona gwałtownie pchnęła mnie w drzwi łazienki! Zaskoczona, nie byłam w stanie szybko zareagować. Siłą rozpędu uderzyłam w przymknięte drzwi i wpadłam do łazienki. Paulina wpadła tuż za mną, zamknęła drzwi i stanęła przy nich. Już nie uśmiechała się. Ręce założyła na piersi. Blondynka, nosiła proste włosy do ramion, wysoka, wysportowana, trenowała piłkę ręczną. Miła dla wszystkich, miała dobre stopnie, cieszyła się sporym zainteresowaniem chłopaków. Lubiana przez nauczycieli i dziewczyny. Przeze mnie już nie.  

    Stałam na środku łazienki. Rozejrzałam się. Gruba Wanda, brunetka o krótko przystrzyżonych włosach, żuła gumę, dwie pozostałe dziewczyny, Alicja i Monika, stanęły przy mnie. Przy ścianie stała Ewa. Towarzyszyła jej Kamila. Drobna, energiczna, zawsze w okularach, niska szatynka, z włosami w „koński ogon”. Takie metr pięćdziesiąt w kapeluszu i na rowerze. Kiedy pedałuje na stojąco… Zaczepna, złośliwa. I żywa jak uciekający zajączek ze sraczką. Może dlatego, że była najniższa w klasie i drobnej budowy to agresją próbowała kompensować niedobór wzrostu. Jedyna, która w tej chwili „chodziła” w miejscu.  

    Od ściany leniwie oderwała się Ewa i podeszła do mnie. Wszystkiego, trzy kroki. Milczała i patrzyła mi w oczy. Jej twarz od mojej dzieliły centymetry. Czułam „woń” papierosów.

    – O co chodzi? – byłam zdenerwowana ich zachowaniem.

    – Mnie się nie odmawia – rzekła z lekkim uśmiechem.

    Nie miałam ochoty dłużej tutaj sterczeć.

    – Chcę wyjść!

    – A ktoś ciebie zatrzymuje? – uśmiechnęła się rozbawiona moim zdenerwowaniem, ale nie ruszyła się z miejsca.

    Minęłam ją i poszłam do drzwi. Trochę uspokoiłam się. Chwyciłam klamkę, nacisnęłam, poczułam lekki opór i pociągnęłam. Stawiały opór. Pociągnęłam mocniej i… Nic się nie zmieniło. Odwróciłam się:  

    – Chcę wyjść!

    – Przecież ja ciebie nie trzymam – Ewa nadal uśmiechała się. Inne dziewczyny milczały, ale też były rozbawione moją reakcją.

    – Ale nie mogę wyjść! Ktoś blokuje drzwi!

    Wanda podeszła do mnie energicznym krokiem. Bez słowa stanęła obok.

    – Nadal nie rozumiem, co ja mam z tym wspólnego – uśmiech nie schodził z ust Ewy. – Ale skoro tu tkwisz, to dokończymy naszą rozmowę.

    *

    Nieoczekiwanie Paulina pchnęła mnie. Zatrzymałam się po dwóch krokach i wściekła odwróciłam do niej. Zbliżyła się, ponownie pchnęła mnie, tym razem uderzając w pierś. Cofnęłam się dwa kroki i wtedy Ewa uderzyła mnie w plecy. Mocno. Odwróciłam się gwałtownie:

    – Czego?!

    – Nie lubię, kiedy ktoś stoi plecami do mnie. Nikomu nie wolno. Nigdy! Zapamiętasz? – uśmiech ulotnił się. Była bardzo poważna.

    Chciałam coś powiedzieć, ale Wanda chwyciła mnie za kark. Była gruba, ale też bardzo silna. Właśnie to udowadniała.

    – Uklęknij – nawet nie musiała krzyczeć. Ból był wystarczający.

    – Co?! Odczep się! – wystękałam, pokonując ból.

    Nacisnęła mocniej. Coś tam krzyknęłam, nie radząc sobie z bólem i w końcu, zmuszona mocniejszym uciskiem na kark, uklękłam.

    – Ewa, przyjebać jej? – kątem oka widziałam jak Kamila podniosła pięść. Prawie skakała nade mną. Ewa machnęła dłonią w jej kierunku jak macha się na uporczywą muchę.

    – Teraz rozumiesz? Dotarło? – Ewa nachyliła się nade mną. – Zapamiętaj: Masz MNIE słuchać. W tej klasie JA decyduję, co będziesz robić. – Patrzyła na mnie z ironicznym uśmiechem: – A może chcesz przenieść się do innej klasy? Może poskarżysz się rodzicom albo dyrektorowi? Spróbuj, ale dopiero wtedy poznasz nasze możliwości. Prawda, dziewczyny?  

    W odpowiedzi wszystkie energicznie i ze śmiechem potakiwały, potwierdzając chęć udowodnienia, na co je stać. Kamila pohukiwała. Wręcz wyczuwało się, jak bardzo czują się pewne swojej przewagi nade mną.

    – Wanda! – Ewa wyprostowała się i uśmiechnęła.

    Wywołana dziewczyna poluźniła ucisk. Ból zmniejszył się. Wstałam. Wściekła spojrzałam na Ewę. Alicja i Monika podeszły i stanęły przy Ewie.

    – Co ty sobie wyobrażasz?! – dłonie zacisnęłam w pięści.

    – Majtki – cicho powiedziała Ewa, ale rozkazującym tonem.

    – Co?!

    – Majtki! – powtórzyła. – Ściągaj majtki.

    – Ty… Ty! Ty chyba zgłupiałaś! – zabrakło mi słów.

    – Wanda! – Ewa wyglądała na znużoną tym dialogiem.

    Wanda puściła mój kark.

    – No! Nareszcie! – pomyślałam z ulgą. Za wcześnie.  

    Wanda chwyciła mnie za rękę i wykręciła. Nie zdążyłam zareagować. Ale ból! Chwilę później stałam pochylona do przodu. Próbowałam kopnąć ją, ale mocniej wykręciła mi rękę, krzyknęłam z bólu i pochyliłam się jeszcze niżej. Żadnej reakcji.

    – Grażynko, ściągaj majtki! To ostatnie polecenie – ostrzegła mnie Ewa. Była poważna, chociaż po jej ustach błąkał się uśmiech. Wiedziała, że ma przewagę i delektowała się swoją „siłą”.

    – Wal się! Chcę stąd wyjść!

    W odpowiedzi Ala chwyciła mnie za drugą rękę i też wykręciła. I zablokowała nogę. Zaskoczyła mnie. Monika zablokowała drugą nogę i sięgnęła pod spódniczkę. Patrzyła mi w oczy i uśmiechała się prowokacyjnie. Paulina zaczęła nagrywać „zabawę” komórką i robić zdjęcia.

    – Zabierz łapy! – wrzasnęłam.

    Wtedy Ewa dłonią zatkała mi usta. Równocześnie Wanda chwyciła mnie za kark. Monika uśmiechając się, mruczała jakiś utwór, poruszała biodrami jak w tańcu i powoli ściągała mi majtki. Czułam jej dłonie na moim ciele. Bawiła się sytuacją, świadomie przedłużała ją, widząc moje grymasy. Pozostałe chichotały. W końcu moje majteczki znalazły się na wysokości kolan. Zrobiłam, co mogłam, więc stanęłam w szerokim rozkroku. Przynajmniej tyle. Powoli słabłam, a dziewczyny mocno trzymały mnie za ręce. Na koniec Monika zrolowała przód spódniczki i wetknęła za pas. To samo Kamila zrobiła z jej tyłem i odskoczyła.

    Monika, widząc mój opór, wzruszyła ramionami i poszła do swojego plecaka. Coś wyjęła, odwróciła się i po chwili stanęła przede mną. Z triumfalnym uśmiechem szczęknęła nożyczkami, dosłownie przed moim nosem, i pochyliła się. Czułam zimno metalu, kiedy powoli głaskała nożyczkami moje krocze. Zawadziła o łechtaczkę. I jeszcze raz. Szukała wejścia do pochwy! Odpychała wargi sromowe. Cofnęłam biodra, ale to niczego nie zmieniło. Dziewczyny obserwowały moje reakcje i znowu chichotały.

    Ewa obserwowała mnie z pogodnym wyrazem twarzy. Moje wrzaski na pewno nie wydostały się poza drzwi łazienki. W końcu Monika przecięła majtki, wyprostowała się i rozbawiona pomachała nimi przed moim nosem. Wreszcie Ewa cofnęła dłoń. Zachłannie zaczerpnęłam powietrza i w tym momencie Monika szybko wsunęła mi uchwyt nożyczek w usta i przekręciła go. Musiałam szerzej otworzyć usta, a Monika już wpychała do nich majtki. Wanda mocniej ścisnęła mi kark, a Ala chwyciła za włosy. Z bólu aż uniosłam ramiona. Nie mogłam ruszyć głową, nie prowokując jeszcze bardziej bolesnej dla mnie reakcji dziewczyn. Lekkie uciśnięcie wykręconej ręki i wyłabym z bólu. Wiedziały o tym. Byłam bezradna. Czułam jak zbiera mi się na płacz.

    Monika skończyła upychanie knebla. Teatralnym gestem rozpostarła ręce, odsuwając się ode mnie z głośnym:

    Voilà, panienki!

    Dziewczyny po raz pierwszy zobaczyły mnie półnagą i głośno zaczęły żartować. Komentowały moją fryzurkę, obfite wargi sromowe, opaleniznę. Kamila gwizdała, któraś klaskała, wszystkie śmiały się. No, ubaw po pachy…

    *

    – Teraz dotarło, że masz być posłuszna? – Ewa znowu łagodnie uśmiechała się. Sięgnęła do mojego krocza i macała mnie. Palcem wodziła po łechtaczce. Potem palce wśliznęły się do pochwy. Cały czas z uśmiechem patrzyła mi w oczy. Dziewczyny parsknęły śmiechem.

    Nie zareagowałam. Nie chciałam dać jej satysfakcji. Jej uśmiech budził we mnie tylko wściekłość. Gdybym w tej chwili zdołała wyswobodzić ręce, to pobiłabym wszystkie. Nic by mnie nie zatrzymało!

    – Kami, sprawdź ją od tyłu! – Ewa wydała polecenie, nie odrywając wzroku od moich oczu. Ciągle uśmiechała się. Też twardo gapiłam się w jej oczy. I wtedy poczułam jak Kamila wtyka palec w moją pupę! Zaczęłam szarpać ciałem! Na próżno. Dziewczyny trzymały mnie, wykręcały mocniej ręce, a Kamila coraz głębiej wtykała palec do odbytu. Czułam, że jest pokryty żelem. Była przygotowana! Czyli wszystko zaplanowały! Kiedy wreszcie wetknęła cały palec, wycofała go.

    – Nareszcie! – odetchnęłam z ulgą i nieco rozluźniłam mięśnie. Uznałam, że to koniec. Odprężałam się. Opuściłam głowę.

    Kamila od razu wepchnęła dwa palce! Z uporem wsuwała coraz głębiej. Aż do ich nasady. Potem dość płynnie wycofała je, a potem… Och! Potem zaczęła nimi poruszać. Tam i z powrotem!  Tam i z powrotem. Tam i z powrotem… Przymknęłam oczy.  

    – No, laski! Grażynka odbywa pierwszy bezpieczny stosunek! Trzeba to będzie uczcić! – Ewa uśmiechała się. Dziewczyny wybuchły śmiechem. Któraś klaskała.

    – To może płukanka albo nurkowanie w muszli? – rzuciła zasapana Kamila. Wyraźnie była podniecona moim cierpieniem. Miała ochotę na znacznie więcej.

    Co za obrzydliwy pomysł! Wzdrygnęłam się. Spojrzałam na Ewę. Byłam przerażona! Moja reakcja rozbawiła wszystkie. Kolejny, znacznie głośniejszy, wybuch śmiechu. Ból wykręconych rąk nie pozwalał mi na szarpaninę. I tak nic by nie dała. Z bezsilności łzy płynęły mi po policzkach.

    – Jutro przyjdziesz do szkoły bez majteczek i w spódniczce. Wejdziesz do szatni, a Wanda sprawdzi, czy wykonałaś polecenie. I nie próbuj kombinować! Rozumiesz? – Ewa głęboko wsuwała palce do pochwy i bawiła się moim przerażeniem.

    Nie zwracałam uwagi na to, że posuwa mnie palcami. Bez sprzeciwu pokiwałam głową. Nie chciałam prowokować kolejnego ataku.

    Ewa wyjęła palce z pochwy, zbliżyła do swoich ust… i uświadomiła sobie, co robi. Dotknęła więc mojego policzka i o niego wytarła śluz. Wtedy Kamila swoje palce wytarła o mój pośladek, dała mi solidnego klapsa, poprawiła w drugi pośladek i poszła umyć ręce.

    – No i co zrobiłaś? – zareagowała Ewa, widząc Kamilę namydlającą dłonie. – Trzeba było dać Grażynce. Chętnie wylizałabyś, prawda? – spojrzała na mnie z ironią.

    – Och! – Kamila wyglądała na rozczarowaną. – To może jeszcze raz ją zerżnę? – już była gotowa do powtórki. Aż przebierała nogami.

    Milczałam. Jakakolwiek odpowiedź, reakcja i tak byłaby pretekstem do dalszego znęcania się nade mną.

    – Innym razem – burknęła Ewa i rozpięła guzik mojej bluzki. Potem drugi. I jeszcze jeden. Powoli powiększała dekolt i uśmiechała się, patrząc mi w twarz. Szarpałam się bez skutku.  

    – Spoko, mała – zamruczała. – Zobaczymy, co tutaj chowasz. Chyba nie masz tajemnic przed nami?

    Dziewczyny były rozbawione. Ewa, widząc, że szarpię się coraz intensywniej, w końcu zanurzyła dłoń w stanik i chwyciła pierś. Mocno trzymała, więc znieruchomiałam.

    – Oo, fajne! Laski, ona ma niezłe cycuszki! Warto by obejrzeć dokładnie, co?

    Wrzeszczałam, na ile potrafiłam i szamotałam się tak, że dziewczyny miały coraz większe kłopoty z utrzymaniem mnie. Ewa patrzyła w mój dekolt, trzymała pierś i wyraźnie bawiła się moim zdenerwowaniem.

    – Ewa, bo ta cipa zaraz… – wystękała Ala, mocując się z moją ręką.

    Ewa spojrzała na nią i spoważniała. Mocniej ścisnęła moją pierś, westchnęła i wycofała dłoń.

    – No, trudno. Odłóżmy tę zabawę na później – uśmiechała się prowokacyjnie i wierzchem dłoni pocierała brodawki przez bluzkę. – Nie martw się. Jeszcze znajdziemy okazję do zabawy – szepnęła mi do ucha, liznęła językiem i władczym gestem poklepała po policzku. Pewność siebie wręcz biła od niej. – Fajnie, że jesteś taka żywiołowa.

    Zlekceważyłam to. To był mój błąd, ale nie potrafiłam wszystkiego przewidzieć.

    Paulina wyłączyła komórkę. Ona i Ewa zabrały swoje rzeczy, podeszły do drzwi i zapukały dwa razy. Drzwi otworzyły się. Wyszły. Alicja z Moniką pchnęły mnie na ścianę, podniosły swoje torby i wyszły razem z Kamilą. Wanda, wychodząc, zmierzyła mnie wzrokiem i zamknęła drzwi.

    *

    Nie ruszyłam się z miejsca. Wyszarpnęłam majtki z ust. Były mokre od śliny. Stałam oparta o ścianę i płakałam. Zmęczyłam się mocowaniem z dziewczynami. Byłam spocona. Wzięłam kilka papierowych ręczników i wytarłam się. Kiedy wreszcie jako tako doszłam do siebie, obmyłam twarz, ręce, papierowymi ręcznikami wytarłam łzy, a szminką lekko pomalowałam usta, żeby choć trochę zatuszować zaczerwienienie policzków i ślady płaczu. Przesiedziałam na korytarzu jeszcze kilkanaście minut nad książką. Musiałam ochłonąć. Gdyby ktoś mnie zobaczył, byłby pewien, że przygotowuję się do zajęć albo na kogoś czekam. Miałam trochę czasu, żeby wszystko przemyśleć. Niepokoiłam się nagrywaniem tego zajścia na komórkę. Po co to zrobiły? I jak zamierzają wykorzystać ten film?

    Poszłam do szatni, zabrałam kurtkę i wyszłam ze szkoły. Aż wzdrygnęłam się. „Gruba” czekała przy schodach. Na mnie! Udałam, że jej nie widzę, ale dziewczyna dogoniła mnie.  

    – Mam ci przypomnieć: jutro masz przyjść do szatni bez majtek i w spódniczce! Przed lekcjami – wysapała i zawróciła.

    Po drodze wrzuciłam pocięte majteczki do pojemnika na śmieci. Czułam się strasznie, idąc do domu w spódniczce i bez majtek. Miałam wrażenie, że każdy mi się przygląda i próbuje zajrzeć pod spódniczkę, bo wie, że nie mam majtek.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Krzysiek i Kinga – Wstep

    Jestem Krzysiek, niedawno skończyłem 16 lat. Jestem szczupłym chłopakiem średniego wzrostu (kilka cm poniżej średniej krajowej) i mam ciemne, krótkie włosy.
    Moja dziewczyna Kinga jest ode mnie nieco wyższa. Jest w moim wieku (tak właściwie jest pół roku starsza, ale rocznik ten sam). Ma długie blond włosy i talię klepsydry.
    Poznaliśmy się w wieku 12 lat na jakimś obozie. Dużo ze sobą wtedy nie rozmawialiśmy, toteż nie utrzymywaliśmy kontaktu. Zmieniło się to na imprezie zorganizowanej przez wspólnego znajomego. Trafiliśmy tam na siebie i oboje wiedzieliśmy, że skądś się znamy, wiec zaczęliśmy o tym rozmawiać.
    Po mniej więcej dwóch godzinach ciągłej rozmowy, przerywanej kolejnymi kolejkami (piła głównie Kinga), blondynka postanowiła mnie gdzieś zabrać. Z początku nie wiedziałem, co planowała, kiedy ciągnęła mnie na piętro, ale gdy weszliśmy do sypialni, wszystko stało się jasne. Kinga szybko przekręciła klucz w drzwiach i rzuciła mnie na łóżko. Zdjęła białą koszulkę i stanik w tym samym kolorze, zostając w czarnej miniówce i balerinach. Następnie rozpięła mi rozporek, czemu się nie opierałem, nie wiem, czy z zaskoczenia, podniecenia czy od alkoholu.
    Kinga zsunęła mi spodnie razem z bokserkami do kostek i ujęła w swoją delikatną dłoń mojego twardego już penisa. Zaczęła poruszać ręką w górę i w dół, robiła to coraz szybciej i wtedy wystrzeliłem prosto na jej twarz i włosy. Ona oblizała się i zauważyła, że mój członek dalej jest twardy. W tym momencie wstała, ściągnęła czarne, koronkowe majtki zostając w spódnicy, po czym popchnęła mnie tak, bym się położył. Weszła na mnie i- przyciskając swoją cipkę do mojej twarzy- wzięła mojego kutasa do ust.
    W pierwszej chwili nic nie mogłem zrobić, ponieważ uczucie, jakie wywoływał jej język tańczący po czubku mojego penisa, było niesamowite, ale po chwili się jej odwdzięczyłem i zacząłem lizać jej szparkę. Gdy doszedłem po raz drugi, tym razem w jej ustach, ona połknęła wszystko. Chwilę później sama doszła, wyginając się do tyłu.
    Nagle usłyszeliśmy głośne pukanie w drzwi.
    -Kinga! Jesteś tam?! Telefon zostawiłaś, twoja mama dzwoni!
    Kinga zerwała się, złapała koszulkę i założyła ją na szybko, zanim otworzyła drzwi. Kiedy je uchyliła i sięgnęła po telefon chłopak, który jej go przekazał, wybuchł śmiechem.
    -Zanim mama po ciebie przyjedzie, wytrzyj twarz.
    Kinga szybko zamknęła drzwi. Zarumieniła się i odebrała telefon. Jej mama przyjechała 20 minut później.
    Dzień po imprezie napisała do mnie na fejsie, że nie może przestać o mnie myśleć i że chce się spotkać. Jako że ja też cały czas o niej myślałem, zgodziłem się z jej pomysłem.
    Od tamtego dnia jesteśmy parą. Jednak jest to tylko preludium do wielu innych, znacznie ciekawszych i pełnych seksu historii.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    IGKLWZ
  • Dorotka – Starsza para cz. 2

    Na następny dzień obudziło mnie szarpanie przez Zygmunta, który kazał mi szybko wstawać
    i zobaczyć co się dzieje.  Posłusznie wstałem i podążyłem za gospodarzem. Zaprowadził mnie do garażu gdzie na rozłożonej foli leżała naga moja żona a obok rozbierała się Beata. Po zrzuceniu ciuszków podeszła do mojej żony i położyła się obok. Podszedł do nich Zygmunt i wyciągając fiuta złapał za stópki Doroty złączył je podeszwami i wsadził członka między nie i zaczął je ruchać. Po chwili zmienił partnerkę i zaczął w podobny sposób ruchać stopy swojej żony szybko kończąc zalewając jej paluszki. Dorota przyglądała się wszystkiemu pieszcząc jednocześnie swoją muszelkę. Beata przywołała mnie do siebie i wyciągnęła ospermioną stópkę w moim kierunku rozkazując bym ją wylizał. Odmówiłem. Jednak Dorota kategorycznie zażądała bym to zrobił. Cóż nie mając wyjścia ująłem w dłonie stópkę Beaty, uklęknąłem przed nią i wpakowałem sobie jej paluszki do ust smakując spermę obcego faceta pomieszaną z wonią stópek. W międzyczasie Zygmunt stanął nad głowami pań i walił sobie konia. Sytuacja ta mnie bardzo podnieciła i ze sterczącym członkiem skrupulatnie wylizywałem spermę ze stópki Beaty. Gdy były już czyste wstała i podeszła do głowy Doroty odsuwając na bok męża. Kucnęła nad jej twarzą i najzwyczajniej zaczęła sikać jej na twarz, do ust i  oczu. Moja małżonka nie spodziewała się tego i zaczęła się krztusić moczem Beaty, który wpadł jej do ust. Właścicielka jednak nie przestała i wysiusiała się do końca. Następnie kazała Dorocie wylizać swoją cipkę do czysta. Byłem wściekły widząc moją ukochaną leżącą nago w urynie Beaty. Jednak było w tym coś podniecającego bo mój członek ani na chwilę nie opadł. Starałem taki nagi ze sterczącym fiutem i smakiem spermy z ustach i oglądałem jak moja żonka dwoi się i troi by sprostać rozkazowi swojej partnerki. Bezwiednie chwyciłem ręką swojego członka i zacząłem walić konia co zresztą nie trwało długo bo podniecony szybko się zlałem zalewając brzuch mojej żony. Zygmunt na mnie nakrzyczał i kazał zlizać to co nabrudziłem. Uczyniłem to wylizując swoją spermę wraz ze słonymi siuśkami Beaty. W między czasie nad Dorotą staną Zygmunt i próbował zrobić na jej twarz to co wcześniej uczyniła jego żona. To nie spodobało się Dorocie bo kategorycznie kazała mu przestać. Stwierdził, że niema sprawy ale jak ja mu zrobię loda. Tego ja odmówiłem, a on stwierdził byśmy się zdecydowali co robimy. Dorota popatrzyła na mnie błagalnym wzrokiem. Więc co miałem robić uklęknąłem przed Zygmuntem wziąłem jego członka do ręki i wpakowałem go sobie do ust. Dziwnie smakował, był lekko słonawy i ciepły. Zacząłem energicznie poruszać ręką jednocześnie ssąc członka Zygmunta. Musiało mu być dobrze bo po chwili naprężył się a ja poczułem wypływające nasienie wprost do mojej buzi. Po wytrysku gospodarz mnie odepchnął podszedł do Doroty podniósł ją wytarł resztki ze swojego fiuta w jej włosy. Kazał się ubierać i wynosić z ich domu. Cóż było robić szybciutko się ubraliśmy i wyszliśmy żegnani zimnym cześć ze strony Beaty. Wyszliśmy na dwór Dorota z mokrą od siuśków właścicielki głową a ja ze śladami spermy właściciela na twarzy. Troszeczkę się przed domem ogarnęliśmy i udaliśmy się na postój taksówek skąd pojechaliśmy do domu.

    Tak odbyła się drugi dzień spotkania ze starszą parą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    feetek
  • Niewolnik mojej eks cz.1

    Rozstałem się z moją dziewczyną, Wiktorią jakieś dwa lata temu. Byliśmy młodzi, oboje po 18 lat, zbytniego doświadczenia w związkach nie mieliśmy. Nie udało nam się, jednak oboje wyszliśmy z tego związku z twarzą. Nikt nie obwiniał nikogo za nic. Związek zakończyliśmy po trzech latach rozchodząc się w zgodzie w swoje strony. Wyjechałem do innego miasta za pracą i od momentu rozstania nie gadaliśmy ze sobą ani razu. Tydzień temu jednak skontaktowała się ze mną po raz pierwszy od dwóch lat.

    Wiktoria napisała do mnie na FB. Miała do mnie sprawę i – jak to określiła – byłem ponoć jedyną odpowiednią osobą. Nie sądziłem, żeby chciała wrócić do związku, ponieważ chwilę po naszym rozstaniu, znalazła sobie innego. Zaciekawiła mnie jednak i następnego dnia pojechałem do miasta, w którym obecnie mieszkała. Spotkaliśmy się jednak na neutralnym terytorium – w jednej z kawiarni. Gdy wszedłem do środka, ona już na mnie czekała przy stoliku. Poznała mnie od razu, ponieważ nie zmieniłem się znacznie od tamtego czasu. Ona z kolei jakby wydoroślała. Usiadłem przy stoliku, z którego machała do mnie. Przed sobą miałem obraz pięknej kobiety, z włoskimi rysami twarzy, oczami koloru brąz i ciemnymi, falowanymi włosami sięgającymi do łopatek.

    Zamieniliśmy parę słówek, po czym zamówiliśmy po kawie i ciastku. W trakcie oczekiwania na zamówienie mieliśmy okazję opowiedzieć trochę, jak potoczyły się nasze losy po rozstaniu. Wiktoria znalazła innego faceta, z którym czuła się szczęśliwa. Skończyła studia i obecnie pracuje w jednej z dużych firm. Nic ciekawego. W końcu kawa została podana.

    Dalsza rozmowa potoczyła się w kierunku wspomnień o naszym byłym związku. Byłem zaskoczony, że rozmowa o tym, co minęło przyszła nam z taką łatwością. Najwidoczniej oboje całkowicie pogodziliśmy się z tym faktem i nie mieliśmy sobie nic za złe – było, minęło. Nie mieliśmy nawet oporów, żeby powspominać nasze przygody łóżkowe – a trzeba przyznać, że choć w związku nam nie wychodziło, to w łóżku byliśmy partnerami niemal idealnymi – bezpruderyjnie realizowaliśmy nasze fantazje seksualne, nawet te najbardziej perwersyjne. W końcu Wiktoria przyznała się, że w swoim nowym związku brakuje im spełnienia w łóżku i że to właśnie jest powodem naszego spotkania.

    -Ale co ja tutaj mogę zrobić, Wiki? – zapytałem nieco zbity z tropu.

    -Michał… Wiesz, że to, co było już minęło, ale jesteś jedyną osobą, która mogłaby nam pomóc. Ja i mój narzeczony Piotrek, chcielibyśmy zrealizować nasze fantazje . Problem tkwi w tym, że do tego potrzebujemy trzeciej osoby – opowiedziała Wiktoria.

    Serce zabiło mi mocniej. Pomoc w spełnieniu fantazji seksualnych mojej byłej? To brzmiało intrygująco. Chciałem znać więcej szczegółów.

    -Tylko ty jesteś odpowiedni, bo byliśmy ze sobą wcześniej, dobrze znasz mnie i wiesz, co sprawia mi przyjemność. No i poza tym nie chciałabym, żeby tą osobą był jakiś obcy facet.

    -A jaki jest w tym wszystkim haczyk? – zapytałem.

    -Jedynie taki, że nie przewiduję penetracji z twojej strony – zdecydowanie odparła Wiktoria, po czym wstała i wyszła na chwilę do łazienki. Jak się oddalała, patrzyłem na jej ciało i śliczny, zaokrąglony tyłek. Zostałem przez chwilę sam. Zacząłem się zastanawiać, czy powinienem się zgodzić. Miałem pewne wątpliwości. A może ona mnie tylko podpuszcza? Ale skoro tak, to w jakim celu? Chyba nie marnowałaby swojego czasu, gdyby nie mówiła poważnie. Wiktoria wróciła.

    -I jak, zastanowiłeś się? – zapytała.

    -Nadal nie znam szczegółów – odpowiedziałem – chciałbym wiedzieć, na co się piszę.

    -Twoja rola miałaby sprowadzać się do bycia samcem beta. Wiesz, o co chodzi. Chciałbyś „poasystować” podczas naszego seksu?

    -Ach, więc to tak – pomyślałem sobie. Niecodzienna propozycja. Zacząłem stresować się bardziej, co chyba zostało zauważone przez nią.

    -Jakby co, nie naciskam. W każdym razie… Przemyśl to i daj mi znać w ciągu paru dni. W razie czego, gdyby nam wszystkim się spodobało to moglibyśmy nawiązać dłuższą „współpracę” – to mówiąc wzięła swoją torebkę i zaczęła szykować się do wyjścia.

    -Ja już muszę spadać, bo mam jeszcze spotkanie służbowe z pracy za godzinę.

    ***

    Minęły dwa dni od tamtego spotkania. Długo myślałem o tym. Po zobaczeniu Wiktorii przypominały mi się wszystkie te rzeczy, jakie robiliśmy w łóżku. Nie mogłem zaprzeczyć, że nadal strasznie mnie ona podniecała. Wizja zobaczenia ponownie nagiego, pięknego ciała Wiktorii powodowała, że w moich majtkach robiło się twardo. Nie byłem do końca pewien, co konkretnie miałbym robić, ale… walić to! Nie zastanawiałem się dłużej. Odpaliłem fejsa, otworzyłem okno rozmowy i wystukałem szybko, póki jeszcze miałem odwagę:

    “ZGADZAM SIĘ”

    Czekałem parę godzin na odpowiedź. W międzyczasie w moim umyśle zaczęły narastać obawy. A co jeśli rozmyśliła się? W końcu jednak usłyszałem dźwięk komunikatora. Serce waliło mi jak szalone. Wiadomość brzmiała:

    -Super! Możemy się spotkać u mnie, kiedy będziesz miał wolny weekend. Kiedy ci pasuje?

    Umówiliśmy się na sobotę wieczór. Pojechałem samochodem w miejsce,  które mi wskazała. Mieszkanie znajdowało się w wysokim bloku, na ósmym piętrze. Wjechałem windą, stanąłem przed drzwiami. Trochę się zestresowałem – nie do końca wiedziałem, co mnie tam czeka. No nic to… raz się żyje. Wziąłem głęboki oddech i zadzwoniłem do drzwi. Otworzyła mi Wiktoria i zaprosiła do środka. Wewnątrz, poznałem Piotrka – narzeczonego Wiktorii. Był lepiej zbudowany ode mnie i wyższy. Pasował do niej. Usiedliśmy na kanapie we troje, a gospodarze zaproponowali mi piwo.

    -Dziękuję, jestem samochodem – odmówiłem – ale chętnie napiłbym się kawy. Wiktoria poszła przygotować napoje, a ja w międzyczasie zamieniłem kilka słów z Piotrkiem. Sprawiał wrażenie ekstrawertyka i dobrze mi się z nim gadało. Wiktoria wróciła i rozmawialiśmy jeszcze przez chwile o różnych pierdołach. Dokończyłem picie kawy, a oni dopijali właśnie ostatnie łyki piwa.

    -No więc – zaczęła Wiktoria – Michał, znasz szczegóły naszej współpracy?

    -Tylko to, o czym rozmawialiśmy wcześniej – odpowiedziałem.

    -Dobrze więc, zrobisz mi masaż stóp – odpowiedziała Wiktoria.

    -Masaż stóp? – myślałem sobie – tego się nie spodziewałem.

    -Na co czekasz, dawaj, dawaj – ponagliła, a następnie zdjęła skarpety.

    -Zgodziłeś się na zostanie naszym służącym – wtrącił Piotrek.

    -O tym nie było mowy – próbowałem odmówić.

    -To jest jeden z warunków naszej umowy – tłumaczyła Wiktoria – oj Michasiu, chciałbyś mnie jeszcze kiedyś zobaczyć nago? To zrób mi posłusznie masaż stópek.

    Faktycznie, nie mogłem zaprzeczyć, że strasznie tego chciałem. Postanowiłem wykonać rozkaz. Zapytałem się, jak mam to robić.

    -Możesz uklęknąć na posadzce przed kanapą i masować mi stopy – poinstruowała Wiktoria.

    Zrobiłem, co kazała. Klęknąłem przed moją byłą i wziąłem jej stopę w dłoń. To była dziwna scena. Klęczałem przed nią, uległy, ona mając władzę nade mną kusiła mnie obietnicą zobaczenia jej „w akcji” z innym mężczyzną. Wiktoria była gorącą laską, więc zapewne było warto. Masowałem jej podeszwy, dotykałem jej palców i uciskałem dłońmi jej kobiece stopy. Jednocześnie czułem delikatny, naturalny zapach stóp Wiktorii.

    -Dobrze, a teraz zrób to samo Piotrkowi – powiedziała.

    -Że co proszę? – myślałem sobie w duchu – mam robić masaż stóp jej facetowi? Nie chciałem się jednak narażać i stracić okazji, więc zamiast odmówić, spróbowałem odwrócić uwagę.

    -Może jeszcze chwilę cię pomasuje, Wiki?

    -Nie, starczy już, Piotrek też chce mieć trochę przyjemności – mówiąc to uniosła nogę, przyłożyła stopę do mojego policzka i skierowała mnie delikatnie w stronę Piotrka, który siedział na kanapie obok. Nie miałem wyboru. Zmuszony byłem wymasować stopy i jemu, co zacząłem robić zacisnąwszy zęby. Podczas masowania, moja była zaczęła gładzić dłonią jego krocze. Po chwili rozpięła mu rozporek i wyjęła z jego spodni wielkiego i grubego penisa, który znajdował się już w stanie wzwodu. Wiktoria pochyliła się nad nim i wzięła jego żołędzia do ust, a następnie ssała go powoli. Po chwili przyspieszyła tempa i obciągała mu szybciej, poruszając głową w przód i w tył, obejmując wargami trzon jego penisa, jednocześnie mrucząc seksownie.Od czasu do czasu spoglądała prosto w moje oczy jakby chciała ze mnie zadrwić i powiedzieć: “patrz, co straciłeś”. 

    Widok mojej byłej obciągającej Piotrkowi spowodował wzwód również u mnie. Wiktoria zawsze była dobra w obciąganiu i kolejny raz udowadniała to, robiąc mu laskę jak profesjonalistka.

    Piotrek w końcu przerwał:

    -Dobra, rozbieramy się – powiedział i zwrócił się do mnie – ty również, do naga.

    Wiedziałem, że akcja zaczyna nabierać tempa. Jako posłuszny sługa tej pary musiałem wyskoczyć ze wszystkich ubrań. Początkowo trochę byłem skrępowany, jednak widząc ich ochoczo zdejmujących swoje odzienia i ja się odważyłem. Piotrek już siedział nagi, a Wiktoria właśnie zdejmowała swoje majtki. Rzuciła je na podłogę przede mną.

    -Masz, możesz sobie powąchać, zboczuchu – powiedziała do mnie. Wiedziała, że to lubię, tak samo jak nazywanie siebie „zboczuchem”.

    Cóż innego miałem zrobić? Wiedziałem, że zaraz może rozpocząć się ostra jazda, co jeszcze bardziej napawało mnie niesamowitym podnieceniem.

    -Podnieś je a potem weź krzesło i usiądź przed nami – zrobiłem co nakazała Wiktoria – wziąłem krzesło stojące nieopodal przy ławie i przysunąłem je obok kanapy, tak, żebym mógł usiąść i oglądać całe to przedstawienie.

    -A teraz weź swojego penisa do ręki i powal sobie podczas wąchania moich majtek – powiedziała.

    Wypełniałem jej rozkazy jak posłuszny pies. Podczas, gdy ona nadal ssała mu fiuta, ja przystawiłem jej bieliznę do nosa i zacząłem napawać się zapachem jej brudnych majtek. Były nadal ciepłe od jej ciała, a miejsce, które stykało się z jej intymnymi częściami ciała, pachniało cipką i lekko moczem.

    Wiktoria na chwilę oderwała się od penisa.

    -Lubisz wąchać brudne damskie majtki, co? – powiedziała – no dalej, nie krępuj się.

    Zachęcony, napawałem się dalej słodkim zapachem mojej byłej. Zapachem, który kiedyś miałem na wyłączność i za którym tak bardzo tęskniłem. Trzepałem sobie konia wdychając jej zapach. Widok ten był zapewne żałosny, ale nie mogłem się powstrzymać, by tego nie robić. Przytkałem sobie jej majtki do nosa tak, aby powietrze, które wdycham przechodziło wyłącznie przez te brudne miejsca i trafiały prosto do mojego nosa, porywając ze sobą cały zapach mojej byłej. Zapragnąłem więcej. Przesunąłem nieco miejsce wąchania i teraz napawałem się zapachem jej tyłka. Był średnio intensywny. Oprócz zapachu intymnego potu Wiktorii mogłem poczuć lekki aromat jej kupki.

    Nie przeszkadzał mi on a wręcz przeciwnie, strasznie mnie nakręcał. W końcu Wiktoria wstała i zabrała mi majtki.

    -Oddaj – powiedziała – bo się jeszcze spuścisz. Otwórz usta.

    Zrobiłem co kazała a ona zwinęła majtki w kulkę i wepchała mi je do ust.

    Haha – śmiała się Wiktoria – a teraz musisz wyprać moje brudne gacie w swojej własnej ślinie. Mają być czyściutkie. A i nie możesz teraz dotykać swojego penisa. Nie chcemy, żebyś doszedł zbyt wcześnie. Zabawa dopiero się rozkręca.

    Wiktoria świetnie sprawowała się w roli dominującej kobiety i wiedziała, że to lubię. Trzymałem jej majtki w ustach i czułem, jak zbierająca się ślina nawilża je coraz bardziej.

    To co dzisiaj robimy, Myszko? – zapytał Piotrek Wiktorię.

    Dziś jestem płodna, więc dawaj anala – odpowiedziała, po czym zwróciła się do mnie.

    -Ty masz nawilżyć mój odbyt tak, żeby penis Piotrka dobrze we mnie wchodził. Masz to zrobić własną śliną. Możesz na chwile wypluć moje majtki.

    Od miętoszenia w ustach bielizny Wiktorii, zebrało się w nich wystarczająco śliny, żeby nawilżyć nie jeden, a nawet parę tyłków. Wiki przysuwając swój tyłek na skraj kanapy wypięła go unosząc nogi ku górze i ukazała swój cudowny, smakowity odbyt. 

    Bez większego wachania ukucnąłem przed nimi zbroczyłem ślinę z języka prosto na jej odbyt.

    -Rozsmaruj ten lubrykant dobrze – instruowała.

    Począłem lizać językiem jej odbyt, w którego już wkrótce miał wejść kutas Piotrka. Smak był bardzo podniecający, słodkawy. Trochę jednak smakował jak… cóż… dupa.

    -W środku też – powiedziała.

    Wsunąłem język głębiej w jej odbyt pokrywając go śliną i wewnątrz.

    -Okej, starczy już. – powiedział Piotrek. Jednak zanim wrócisz do prania majtek Wiki w ustach, powinieneś również nawilżyć i mojego penisa. Więc otwórz usta.

    Tego się nie spodziewałem. Piotrek zamierzał włożyć mi kutasa w usta.

    -Nie moglibyśmy użyć zwykłego żelu? – próbowałem ratować się przed skończeniem z jego penisem w buzi. To jednak nic nie dało.

    -Nie możemy. Nie ma teraz na to czasu. No już, otwieraj usta.

    Wiktoria oczywiście stanęła po stronie swojego narzeczonego. Chwyciła mnie za głowę i rozchyliła moje usta siłą. Była dosyć silna. Ja w porównaniu z Piotrkiem, byłem tylko wątłym, bezbronnym chłopakiem. Nie miałem wyboru. Kiedy już trzymała mnie z ustami rozchylonymi siłą nachyliła się nad moją twarzą i splunęła prosto w moje usta.

    -To za karę. Jesteś tutaj i obiecałeś być nam posłuszny, pamiętasz?

    Zanim zdążyłem odpowiedzieć cokolwiek już miałem ogromnego kutasa Piotrka w swoich ustach. 

    To uczucie było dziwne. Chciałem zapaść się pod ziemię. To był pierwszy raz, kiedy posmakowałem męskiego penisa… i zostałem do niego zmuszony. Był ciepły, twardy, wypełniał moją jamę ustną całkowicie. Piotrek posunął nim parę razy moje gardło, lecz ja zaraz dostałem odruchu wymiotnego. Wyjął penisa.

    -Eee… cienias z niego – wymarudził Piotrek – skąd ty go wzięłaś?

    -Nie gadaj, tylko wkładaj, nim wyschnie – powiedziała Wiktoria, po czym dodała – a ty możesz wrócić do prania mojej bielizny.

    Włożyłem sobie jej majtki ponownie do ust, które już dawno przesiąkły smakiem jej starych, zaschniętych soków z cipki. Teraz, oprócz tego czułem również posmak męskiego fiuta.

    Wiktoria dosiadła jego penisa w pozycji na jeźdźca, odwrócona plecami do mnie. Ja, siedząc cały czas na krześle przed nimi, zakneblowany damską bielizną, niemogący nawet zrobić sobie dobrze (bo mi zabroniono), patrzyłem na całe to przedstawienie. Dojeżdżała go niesamowicie. Jej ciało skakało na nim podniecająco. Najpierw powoli jej penis wchodził w nawilżoną przeze mnie dupkę Wiktorii, lecz szybko przyspieszyli tempa. Piotrek postękiwał cicho z podniecenia, a Wiktoria dużo głośniej jęczała z przyjemności. Oglądałem, jak moja była dziewczyna jest ruchana w dupę przez obcego faceta. 

     

    Patrzyłem, jak jego penis znika w jej odbycie i pojawia się z powrotem. Mój drąg stał jak na baczność, bardzo chciałem sobie zwalić na ten widok. Wiktoria na chwilę zsiadł ze swojego konika, podeszła do mnie i wyjęła mi majtki z ust.

    -I jak, podoba ci się? Lubisz na to patrzeć? – zapytała .

    -Bardzo – odpowiedziałem – czy mogę sobie zrobić dobrze?

    -Hmm… jak myślisz, Piotrek? – zapytała.

    -Będzisz mógł sobie zwalić, ale tylko pod jednym warunkiem. – odpowiedział – Wiktoria poda ten warunek.

    -No dobrze, więc… – zaczęła się zastanawiać  – jeśli wyczyścisz mój odbyt po stosunku analnym, pozwolę ci walić sobie konia.

    -Trudna propozycja – myślałem sobie – ale czy nie do takich rzeczy Wiktoria szukała trzeciej osoby? Chciała mieć służącego, który będzie im służył, a jednocześnie którego mogłaby seksualnie poniżyć. Czy byłem do tego idealną osobą? W końcu kiedyś byliśmy razem. Teraz może w końcu mi pokazać: „Patrz, co straciłeś!”. Ach… walić to! Sam tego chciałem godząc się na ten układ.

    -Okej, zgadzam się – wymamrotałem.

    -Haha. Dobrze więc. Powal sobie tego małego konika – zadrwiła ze mnie.

    Wrócła na Piotrka, aby kontynuować ujeżdżanie, tym razem zwrócona twarzą do mnie.

    -No, powal sobie, zboczuchu – drażniła mnie Wiktoria podskakując na penisie Piotrka.

    Zrobiłem, co kazała i jechałem sobie na ręcznym patrząc, jak się grzmocą. Byłem mega podjarany.

    -O tak! – jęczała Wiktoria. Ruchaj mnie w tyłek! – była bardzo podniecona.

    Ruchali się coraz szybciej a ich jęki stawały się coraz szybsze i coraz głośniejsze.

    -O kurwa, zaraz dojdę – wystękał Piotrek i po chwili zaryczał jak zwierze. Jego penis zaczął pulsować pompując spermę w jej odbyt. Widok mojej byłej zalewanej spermą od środka spowodował, że mój kutas również wystrzelił oblepiając mój brzuch nasieniem.

    Hahaha, o tak!- śmiała się Wiktoria. – A teraz to, co obiecałeś, zboczuchu. Chodź tutaj – powiedziała do mnie. Wciąż połączona z penisem Piotrka kazała mi przyklęknąć niedaleko jej odbytu. Piotrek wysunął swojego penisa pozostawiając w miejscu jej odbytu rozepchaną dziurę z której chwilę potem zaczęła wyciekać sperma.

    -No już, dajesz, wyjedz spermę z mojej dupy, zanim wykapie na podłogę.

    Byłem posłuszny jak pies. Zlizałem spermę, która wyciekła z niej, a potem przystąpiłem do czyszczenia językiem jej odbytu. Wylizywałem resztki spermy z jej dupy. W ustach miałem słony smak ciepłego nasienia Piotrka i dupki Witorii.

    -Smakuje ci, co? – zapytała Wiktoria. – Masz wszystko połknąć a potem zadbać, aby mój odbyt był czysty.

    W rzeczywistości, smak był obrzydliwy, jednak byłem tak podniecony, że chciałem lizać jej brudny odbyt. Nie mogłem się  opanować. Lizałem jej dupę jak pies. Po paru minutach była czysta i wylizana do reszty. Wtedy Wiktoria rzekła:

    -Bardzo dobrze. Wygląda na to, że zdałeś test. I co, chciałbyś to robić częściej? Jeśli chcesz, możesz zostać naszym niewolnikiem. Dzisiaj było lekko i przyjemnie, ale nie zawsze tak by było, więc dobrze się zastanów. Masz tydzień na odpowiedź. Teraz możesz iść się umyć i jechać do domu. Napisz do mnie, gdy się zastanowisz.

    ***

    Jechałem do domu. Był już wieczór. W ustach nadal miałem smak ludzkiej spermy. Tak zaczął się kolejny epizod w moim życiu. Zostałem niewolnikiem mojej byłej…

    Ciąg dalszy nastąpi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    JKLPIJK
  • Maturzystka – 2.

    Część 2.

    Po uroczystej kolacji rodziców odbyliśmy krótką rozmowę w kuchni.

    – Fajna dziewczyna? – spytał ojciec, kiedy po pożegnaniu ostatniej pary pomagał mamie zmywać naczynia. Do mnie należało wycieranie.  

    – Taaa, fajna! – pokiwałam głową. Wolałam nie mówić nic więcej.

    – To świetnie, znowu wpadną do nas za dwa tygodnie.

    Nie podzielałam opinii ojca. Jaka ta dziewczyna była głuuupia! Pomijam to, że miała trudności w formułowaniu swoich myśli, jeżeli w ogóle myślała. Niczego nie czytała. No, niczego poza napisami na prezerwatywach. chociaż tego nie byłabym pewna. Jej świat ograniczał się do modeli komórek, samochodów, ciuchów i seksu. Nie chłopaków tylko seksu. Chyba była nadpobudliwa, bo już w po godzinie pochwaliła się, że uprawiała seks również z kobietami. Chociaż do mnie jeszcze się nie kleiła. Wcale tego nie żałowałam. Naprawdę! Cholera!! Przez dwie godziny praktycznie milczałam! „Hm, yhy, no!, ooo, naprawdę?, no popatrz!, co ty nie powiesz?, poważnie?, wiesz…” Tyle zdołałam wydukać, jeżeli zmieściłam się w jej potok słów, a moimi wtrętami nakręcałam ją do dalszego tokowania. Jeszcze zdołałam zabronić jej palenia, kiedy wyjęła paczkę i bez pytania zapaliła zapalniczkę.  

    – W tym domu nie pali się papierosów – wyjaśniłam z grzecznym uśmiechem.

    Spojrzała na mnie jak na ufoludka, ale zaraz rzuciłam głupi tekst, żeby ją uspokoić:

    – Masz fajną bluzkę. Ażurową. Widzę, że stanik też – taki tam sarkazm, żeby zmienić temat. A ona… Kurde, prawie wycałowała mnie!

    – Wiesz, jesteś zajebista! Mnie te ciuchy tak się podobają! A moim starym nie. W ogóle najchętniej do tej bluzki nie ubierałabym stanika. Nawet moje koleżanki nie zauważyły, że ubrałam taki super ciuch. A ty od razu zauważyłaś! Wiesz, co jest na topie. A ja lubię epatować moim ciałem. Czuję się wtedy wyzwolona – wpadła w nowy temat i schowała papierosy.

    – Skąd ona zna takie słowa? – pomyślałam. – Epatuj, epatuj, w końcu znajdziesz odpowiedniego ogiera! – Ale głośno powiedziałam tylko: – No, w każdym razie taka bluzka jest odważna. Prowokująca. Ale bez stanika chyba nie weszłabyś do szkoły? – zauważyłam.

    – No co ty! W życiu! Szkoła to muzeum i zaścianek obyczajowy! Nasza i każda inna. Zatęchłe średniowiecze…

    – Ale gdzieś na imprezę? Domówkę? – podsuwałam pomysły. Trochę bawiłam się jej głupotą, ale wyobrażałam sobie jej piersi przez ten ażur i mnie się podobały.

    – Wiesz, pójdę na jakąś imprezę, ale jak mnie chłopaki zobaczą w takiej bluzce bez stanika, to będą od razu chcieli ruchać, a ja lubię potańczyć. No, i trochę wypić! – pokiwała głową. – Coś wciągnąć… A potem mogą zacząć ruchać! – wybuchła śmiechem.

    Jeszcze tak trajkotała dłuższą chwilę, mając problem, gdzie obnażyć biust, nie narażając się na nachalne propozycje wyruchania, a potem przeszła do innych spraw. Czyli wróciła do seksu. Nie wiem, jak często spółkowała, ale miała obsesję na tym punkcie. No i znalazła słuchaczkę.

    Naprawdę była ładna, zadbana, ale jak tylko otworzyła usta, czar pryskał. Spoko! Zęby też miała wszystkie i jeszcze białe. Ale jej poglądy… Nieco później zorientowałam się, że nie ma sensu spierać się z nią w jakiejkolwiek sprawie. Ona ma rację i koniec! Gorzej, że używała argumentów, jeżeli w ogóle używała, które wypadało skwitować tylko uśmiechem rozbawienia. Według mnie, należała do tych osobników, o których mówi się: „Nie dyskutuj z głupim, bo sprowadzi ciebie do swojego poziomu i pokona doświadczeniem”. Kurde, dziewczyna niczego nie czytała, bo „męczyła się czytaniem”, ale w przyszłym roku ma zdawać maturę. Jakim cudem?! Odpowiedź była jedna – rodzice.

    Miałam nadzieję, że jej rodzice nie będą zbyt często u nas gościć, więc Patrycja zapomni o mnie i skupi się na innych koleżankach ze szkoły, z dzielnicy, z imprez. Ale i tak wyróżniła mnie:

    – Wiesz, jesteś fajna. Jak będę urządzała imprezę, to zaproszę ciebie. Zachowujemy się swobodnie, więc jest wesoło – uśmiechnęła się i mrugnęła dwuznacznie. „Zatańczyła” biodrami, siedząc w fotelu. – Pełny luz! Rodzice wyjeżdżają do znajomych i wracają na drugi dzień albo nawet w niedzielę, żebym zdążyła posprzątać. Będziesz zadowolona.

    – Dziękuję! To takie miłe z twojej strony – skłamałam.

    – Spoko. Na pewno znajdą się chętni na twoje ciałko – pokiwała głową jak znawczyni.

    *

    W piątek przyszłam w dżinsach. Przezornie nieco spóźniłam się, więc w szatni nikogo nie było. Przeprosiłam nauczycielkę za spóźnienie. Kiwnęła głową i bez słowa wskazała na salę. Usiadłam przy wolnym stoliku pod oknem.

    – Grażynka, jest wolne miejsce obok Moniki – odezwała się nauczycielka, kiedy zobaczyła, że siadam pod oknem przy wolnym stoliku.

    Wykonałam polecenie. Dziewczyna nawet nie zareagowała, kiedy siadałam obok niej. Jedynie znacząco spojrzała na moje spodnie. Lekcje mijały spokojnie, ale podczas przerw pilnowałam się. Stałam zawsze obok jakiejś grupy chłopaków albo blisko nauczycielki, która miała dyżur. Tylko raz, podczas jednej z lekcji, Ewa odwróciła się i z uśmiechem patrzyła na mnie przez dłuższą chwilę. To miał być znak? Kiedy zabrzmiał dzwonek po ostatniej naszej lekcji, odetchnęłam z ulgą. Nareszcie koniec!

    Przerwę spędziłam na boisku, znowu stojąc przy nauczycielkach. Ponieważ nasza wychowawczyni miała dyżur, w końcu spytała mnie, co tutaj robię? Skłamałam, że czekam na koleżankę. Nigdzie nie widziałam ani Ewy, ani jej dziewczyn z paczki. Po przerwie odczekałam jeszcze kilka minut i poszłam do szatni. Woźna gderała, ale otworzyła drzwi do naszego boksu i zabrałam kurtkę. W pogodnym nastroju wracałam do domu. Przeszłam ulicę i teraz szłam asfaltową ścieżką przez park. To był najprzyjemniejszy odcinek trasy do domu. Potem jeszcze tramwaj i pełen romantyzmu ‘spacer’ między blokami.

    Kiedy o tym myślałam, nagle zostałam silnie uderzona w plecy! Krzyknęłam, bardziej z zaskoczenia niż z bólu, i po dwóch chaotycznych krokach upadłam na kolana. Dłonie oparłam o plecak, który spadł mi z ramienia. Odwróciłam się. Za mną stała Wanda. W ręku trzymała swoją torbę. Dyszała, ale była zadowolona. Ewa uśmiechała się. Wokół mnie stały dziewczyny z jej paczki. Też wyglądały na zadowolone. Dzisiaj towarzyszyła im Bogusia. Ta, która wczoraj trzymała drzwi. Obok stała Ilona. Jej nie było w szkole, kiedy doszło do „spotkania” w łazience. Raczej wysoka. Ponoć chodziła na siłownię. Jęknęłam, bolały mnie kolana.

    *

    – Co ty sobie wyobrażasz?! Myślisz, że można lekceważyć moje polecenia?! – Ewa nachyliła się i mówiła do mnie cichym, ale pełnym wściekłości głosem.

    – Odwalcie się ode mnie! – usłyszałam swój głos. Brzmiał tak żałośnie.

    Ewa chwyciła mnie za włosy i zanim zorientowałam się, co chce zrobić, uderzyła mnie w twarz.

    – Och! – krzyknęłam z bólu. Tylko tyle zdołałam. 

    – Następne, jazda! – rozkazała, puściła moje włosy i odsunęła się.  

    Siedziałam na asfalcie i tylko zdążyłam potrząsnąć głową. Podeszła kolejna i uderzyła mnie torbą w głowę. Od kolejnej dostałam w twarz. Następna uderzyła mnie kurtką. Poczułam metalowe guziki na twarzy. Znowu czyjaś torba walnęła mnie w głowę. Prosiłam, krzyczałam, żeby przestały. Bez efektu. Ciosy spadały jeden po drugim. Potem czyjaś pięść uderzyła w moje ręce. Bardzo mocno. Siła uderzenia na chwilę odsunęła moje ramiona od głowy i natychmiast oberwałam czyjąś torbą. Podparłam się ręką, żeby nie paść na asfalt. Potem cios dłonią. Jęczałam, płakałam i nie mogłam wstać. Kiedy próbowałam podnieść się, któraś z nich pchnęła mnie, a druga kopnęła. Znowu usiadłam na asfalcie i głośno płakałam. Dalej biły mnie. Każdy cios wstrząsał moim ciałem. To było straszne! Konsekwentnie chroniłam głowę i twarz. Nagle przestały. W końcu opuściłam drżące ręce, otworzyłam oczy i ostrożnie rozejrzałam się. Monika filmowała całe zajście. Uśmiechała się. Bawiło ją moje zachowanie. Wszystkie czekały na znak Ewy. Szybciej oddychały, zmęczone ‘zabawą’. Poza nami nikogo nie było na tej dróżce. Pochlipywałam.

    *

    – Wstawaj!

    – Nie wstanę! Zostawcie mnie! – płakałam, przerażona brutalnością ich ataku, ale jeszcze protestowałam.

    Dwie dziewczyny chwyciły mnie pod ręce i podniosły. Kiedy chciałam opierać się, wyszarpnąć, czyjaś ręka chwyciła mnie za włosy i musiałam wstać. Ból nie pozwalała na większą swobodę. Znowu byłam posłuszna. Dziewczyny nie zwolniły chwytu i zaciągnęły mnie w krzaki. Daleko od dróżki, więc nikt nas nie widział, chociaż jeszcze mogłam krzyczeć. Byłam tak przestraszona, że nie potrafiłam. Stałam pod słońce, więc nie widziałam zbyt wiele. Opuściłam głowę. Podeszła któraś z nich i przykleiła taśmę do moich ust! Przeraziłam się! Do czego jeszcze są zdolne?! Szarpanina nie zdała się na wiele. Znowu dostałam w twarz.

    Mój opór szybko malał. Nigdy nie biłam się. Rodzice nie stosowali wobec mnie kar cielesnych, a dzisiaj cała siedmioosobowa banda traktowała mnie jakbym była dużą szmacianą lalką!

    Ewa wydała polecenie. Wtedy któraś z nich podeszła, rozpięła i kilkoma szarpnięciami, ściągnęła mi spodnie razem z butami. Mimo wierzgania nogami, poradziły sobie bez trudu. Znowu oberwałam dwa razy w twarz! Uległam. Więcej nie szarpałam się. Wtedy zdjęły mi majtki. Pochlipywałam i stałam boso.

    – Jest w pończochach – zameldowała Wanda, podając majtki Ewie.  

    – No, i bardzo dobrze. Przynajmniej nie trzeba się szarpać. A tak, szybko poszło – stwierdziła przywódczyni. – Mądra dziewczynka – z zadowoleniem uśmiechnęła się do mnie. – W poniedziałek jesteś w spódniczce i w majtkach u Wandy w szatni. Resztę już pamiętasz. Majteczki na razie zabieram.

    Wstyd mi było, że stoję przed nimi taka obnażona. W stopy było mi zimno.

    – A, jeszcze jedno – Ewa odwróciła się i nagle strzeliła z majtek w moje krocze.

    Zabolało! W reakcji na uderzenie mimowolnie wypięłam pośladki. Jedna z trzymających trzasnęła mnie dłonią w pupę, więc wysunęłam biodra, a wówczas Ewa po raz drugi uderzyła w krocze majtkami. Znowu cofnęłam biodra. I znowu oberwałam solidnego klapsa. Ewa zamachnęła się, a ja próbowałam cofnąć biodra.

    Ewa wybuchła śmiechem: 

    – No, tak mogłybyśmy jeszcze długo, cha, cha, cha. Widzisz, co czeka nieposłuszną? Ale to tylko niewinne igraszki. Przy okazji: dobrze, że jesteś wygolona.

    Odeszła i wzięła podaną torbę. Pozostałe dziewczyny chichotały, rozbawione moją bezradnością. Jedna podłożyła mi nogę, druga pchnęła. Dziewczyny puściły moje ręce, zrobiłam krok w tył, ugięłam nogi i upadłam. Podniosły swoje torby i poszły, z rozbawieniem komentując zajście. Nawet nie obejrzały się.

    Zerwałam taśmę z ust. Wstałam i otrzepałam się. Ubrałam spodnie. Wytarłam stopy. Sprawdziłam pończochy, nie podarły się. Tyle dobrego… Założyłam buty. Otarłam łzy, oparłam się o drzewo, wzięłam kilka głębokich oddechów, postałam kilka minut, myśląc o wszystkim i o niczym, aż uznałam, że uspokoiłam się. Podniosłam plecak i wróciłam na ścieżkę. Wracałam do domu. Już nie rozglądałam się.

    *

    Dziewczyna rozejrzała się po pokoju. Wszystko wyglądało normalnie.

    – Kurze pościerane. Wreszcie mogę ją zaprosić – odetchnęła.

    Już niedługo. W następnym tygodniu. A wtedy? Na pewno zgodzi się. Przecież lubimy się. Powoli rozpięła zamek w dżinsach i zsunęła spodnie wraz z majteczkami na tyle, by sięgnąć do łechtaczki. Kiedy to zrobiła, położyła się na tapczanie i oparła głowę o ścianę. Dłonią przez chwilę gładziła podbrzusze. Palcami delikatnie szarpała włoski z fryzurki nad łechtaczką. Drapała wargi sromowe. Palec nawilżyła śliną i zaczęła masować łechtaczkę. Wyobrażała sobie pieszczoty z koleżanką. Może najpierw wypiją trochę alkoholu, a potem zaczną całować się? Pragnęła jej. Może ją całować, a potem pieścić jej kark, uszy, ramiona, piersi… Będzie kąsać jej brodę i sutki. Brodawki postawi językiem i ząbkami. Będą twarde i nabrzmiałe. Wtedy poliże jej brzuszek i sięgnie do łechtaczki. Będzie jej delikatnie dotykać, głaskać aż stwardnieje. Jej soczki zaczną wyciekać z cipki i będzie coraz mocniej pocierać łechtaczkę.

    – Może pozwoli wylizać soczki? Może wtedy zacznie pieścić moją cipkę?

    Dziewczyna coraz szybciej opisywała przyszłe zdarzenia, aż wreszcie krzyknęła i nacisnęła łechtaczkę. Leżała z naprężonymi mięśniami dopóki fala rozkoszy nie zaczęła zanikać. Odprężyła się. Ciężko oddychała. Po dłuższej chwili sięgnęła po chusteczkę. Wycierała krocze, palce. Uśmiechnęła się. Czas umówić się z koleżanką.

    *

    W poniedziałek znowu przyszłam w spodniach. Zostawiłam w szatni kurtkę, zignorowałam Wandę, która wodziła za mną wzrokiem bez jednego słowa, zaskoczona moim zachowaniem. Wstała, ale wówczas pożegnałam ją czułym:

    – Pa, sarenko!

    Kiedy ruszyła w moim kierunku, zrobiłam energiczny krok w jej kierunku. Zdziwiona zatrzymała się, a ja musnęłam jej krocze. Szybko cofnęła biodra. Wykorzystałam zaskoczenie Wandy, minęłam ją i chwilę później po dwa stopnie pokonywałam schody. Weszłam do klasy z wszystkimi.

    *

    Na przerwach ignorowałam dziewczyny, znowu stałam niedaleko dyżurujących nauczycielek. Już nie zwracały na mnie uwagi.

    – Taaa. Jeszcze trochę i będę ich nieodłącznym tłem. Za parę miesięcy beze mnie nie będą w stanie uczestniczyć w dyżurach – pomyślałam z ponurą ironią.

    Odczekałam swoje po lekcjach i wracałam do domu. Żadnej z dziewczyn nie zauważyłam. W parku też żadnej nie widziałam. No, fajnie – uspokoiłam się i ruszyłam żwawszym tempem.

    Właśnie zza zakrętu, osłanianego potężnym dębem, wyszły dwie dziewczyny i zbliżały się do mnie. Zbliżały się dość szybko. Były zajęte rozmową. Zatrzymałam się na moment. Teraz poznałam je. Obie z mojej szkoły, ale z innej klasy maturalnej. Odetchnęłam z ulgą. Dziewczyny nie zwracały na mnie uwagi, pochłonięte dyskutowanym tematem. Żywy gestykulowały. Na wszelki wypadek rozejrzałam się. Nie dostrzegłam żadnej innej dziewczyny na horyzoncie. W ogóle nikogo nie było w zasięgu wzroku. Uspokojona ruszyłam w ich kierunku. Kiedy były jakieś trzy metrów ode mnie, jedna z nich, nie przerywając rozmowy, zdjęła z ramienia torbę. Dwa metry. Wzięła ją w ręce. Metr. Kiedy mijałam je, rzuciła torbą we mnie! Uderzyła mnie w klatkę piersiową. Była ciężka. Straciłabym równowagę, ale w ostatniej chwili zdołałam wyprostować się. Obie były już obok mnie. Brutalnym szarpnięciem chwyciły mnie za ręce. Uderzenie w tył głowy zmusiło mnie do puszczenia torby. Momentalnie wykręciły mi ręce.  

    – Co jest?! Zwariowałyście?! – Byłam oszołomiona i przestraszona.

    Milczały.

    – Pytam was! O co chodzi?! Puśćcie mnie! – zażądałam. Mój głos brzmiał żałośnie.

    – Stul pysk! – rzuciła blondynka. Nie była wściekła, tylko stanowcza.

    – Co?!

    – Zamknij mordę! – warknęła brunetka, a jej koleżanka z liścia strzeliła mnie w twarz. Krzyknęłam z bólu. Zaczęłam płakać.

    – No, nareszcie idą – mruknęła blondynka.

    Moje łzy kapały na asfalt. Podniosłam głowę i od razu zrozumiałam. Ścieżką szybko zbliżała się Ewa i trzy dziewczyny z jej bandy.

    – Weźcie ją w krzaki! W lewo! – usłyszałam z tyłu podniesiony głos Wandy. Po odgłosach domyśliłam się, że nie idzie sama.

    Dziewczyny szarpnęły mnie i ruszyły trawnikiem w głąb zadrzewionej przestrzeni. Podbiegła Kamila. Próbowałam wyrwać się, ale jej cios w brzuch osłabił mój opór. Ból zmusił mnie do jeszcze głębszego skłonu. Nie musiały wykręcać rąk. Cicho płakałam.

    – No, stawiaj się – warknęła zadowolona Kamila, podskakując przede mną. – Chętnie jeszcze ci przypierdolę.

    Milczałam, ale pochlipywałam. Ignorowałam ten karłowaty wypierdek mamuta.

    *

    Cdn.

     

    `

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Przygody Ani

    Po męczącym tygodniu w pracy Ania stwierdziła, że pójdzie do klubu się zabawić. Ubrała jasną lekko prześwitującą bluzkę bez stanika, krótką czarną miniówke, pończochy i czerwone stringi. Do klubu weszła o 21. DJ niestety nie okazał się najlepszy więc długi czas spędziła przy barze. Tam zauważył ją pewien facet na oko koło 30 lat. Wysoki umięśniony i dość przystojny, wytatuowany. Kiedy Ania chciała iść do toalety, bo czuła że jej pęcherz jest prawie pełny, on poszedł za nią. Gdy skręciła w korytarz prowadzący do ubikacji, ten złapał ją od tyłu i przystawił do ust i nosa chusteczkę nasączoną jakąś słodką substancją. Próbowała się bronić ale był od niej prawie 2 krotnie większy, cięższy i silniejszy. Po około minucie szarpaniny opadła z sił i straciła przytomność. Mężczyzna wyciągnął ją przez wyjście na tyłach klubu i wsadził do auta po czym wsiadł na miejsce kierowcy i odjechał. Obudziła się z lekkim bólem głowy w ciemnym pomieszczeniu bez okien, wyłożonym zewsząd pianką wygłuszającą ze studio muzycznego. Pomieszczenie rozświetlała jedna lampa na świetlówki. Jedna z dwunastu w całym pokoju. Kiedy próbowała zrobić krok do przodu odkryła że jej nogi są przywiązane do jakiejś metalowej ramy. Tak samo było z rękami. Ania wpadła w panikę. Nie wiedziała gdzie jest, co się stało, ani jak tu trafiła, a co gorsza nie wiedziała co się stanie dalej. W usta miała włożonego ballgaga który skutecznie uniemożliwiał wołanie o pomoc. Do pomieszczenia prowadziły tylko jedne grube metalowe drzwi zamykane na kilka rygli i bolców. Nie było mowy o ucieczce. Z przerażeniem odkryła że nie ma na sobie nic poza szpilkami na stopach, pończochami oraz parą czerwonych stringów. Zaczęła się szamotać i stękać. Ostatnie co pamiętała to to, że chciała iść do toalety w klubie. Przez panikę kompletnie nie zauważyła, że nadal ma pełen pęcherz, który napełnił się jeszcze bardziej od wydarzeń w klubie. Mimo tego że była prawie kompletnie naga nie było jej zimno. W pomieszczeniu było co najmniej 26 stopni. Nagle usłyszała szczęk otwieranego zamka. Drzwi otworzyły się a przez nie wszedł mężczyzna w którym rozpoznała karka z klubu, którego z marszu skreśliła na samym wejściu jako faceta, który nawet nie powinien poczuć jej zapachu, a co dopiero o seksie mowa. Zrozumiała, że została przez niego odurzona i porwana.

    – Oooo widzę, że moja mała kurewka się już obudziła. Pozwól, że przedstawię się. Jestem Kacper, na najbliższe parę dni twój właściciel. Nie martw się nie zrobię ci krzywdy. Przynajmniej trwałej fizycznej. Za kilka dni najprawdopodobniej cię wypuszczę. Przez te dni będziesz moją małą żywą seks lalką, która będzie gwałcona i wykorzystywana na wszelkie sposoby. Nawet nie masz co liczyć, że dosięgnie mnie sprawiedliwość, bo po pierwsze mam bardzo dobre układy, a po drugie wszystko co tu się dzieje jest nagrywane przez system kamer i jeśli tylko się dowiem, że na mnie doniosłaś, za pośrednictwem jednego guzika wszystkie nagrania zostaną upublicznione na twoim profilu na Facebooku.

    Ania stała osłupiała. Nie mogła się ruszyć, nie wiedziała co zrobić. Czy to jakiś żart? Zawsze fantazjowała o czymś podobnym, ale to były tylko fantazje. Teraz działo się to naprawdę. Podszedł do niej i wyciągnął ballgaga. Od razu zaczęła krzyczeć. Nagle poczuła silne uderzenie w twarz otwartą dłonią.

    – Nie ładnie. Bardzo nie ładnie. Nauczę cię dyscypliny. A o krzyczeniu możesz zapomnieć. Dom jest co najmniej kilometr od najbliższej osoby plus z tej sali nie wydostaje się żaden dźwięk. Kacper podszedł do drzwi i włączył wszystkie światła. Nagle zrobiło się bardzo jasno. Ania od blasku aż musiała przymknąć oczy. Gdy je otworzyła i przyzwyczaiła się do światła zobaczyła na ścianie naprzeciwko siebie, która do tej pory był spowita w mroku widok, który przyprawił ją o dreszcze. Cała ściana była pokryta haczykami i półeczkami. Na haczykach wisiały pejcze, bicze, liny, zapinki, metalowe klamerki, drewniane linijki, baciki, drewniane witki i deseczki. Na półkach stały wibratory, dilda, korki analne, strap-on’y wszystkie w różnych rozmiarach. W rogu stało małe pudełko, które rozpoznała jako urządzenie do elektrowstrząsów.

    – Chcesz tego wszystkiego na mnie użyć? Spytała.

    – Ja nie chce. Ja tego użyje. WSZYSTKIEGO. Zanim cię tu przypiąłem wyczyściłem ci dupkę tak więc nie musisz się obawiać o żadne niespodzianki. Ania drżała. Po części z przerażenia po części z tego, że już ledwo utrzymywała mocz.

    – Zacznijmy o zdjęcia najmniej potrzebnej części garderoby. Sięgnął po nóż i przeciął z boku paseczek stringów. Po czym podniósł je do nosa i powąchał. -Pięknie pachniesz. Będzie z ciebie dobra suka do dymania.

    – Ty jebany zwyrolu wypuść mnie natychmiast! Wstał i podszedł do ściany z zabawkami. Zdjął z niej pejcz, klamerki na sutki i wibrator. Kiedy zapiął klamerki na sutkach Ania zasyczała z bólu. Z kieszeni wyciągnął trzecią a ją obleciał strach. Kiedy poczuła małe metalowe ząbki zaciskające się na jej łechtaczce stęknęła i krzyknęła. Kiedy wsadzał jej w cipkę wibrator była już mokra. Zabezpieczył go głęboko w cipce taśmą klejącą i włączył. Przez jej ciało przeleciał puls rozkoszy. Stanął za nią i powiedział.

    – Masz 25 lat więc 25 razów na każdy pośladek. Usłyszała świst pejcza i poczuła ostry piekący ból na prawym półdupku. Krzyknęła, tym razem głośniej. Kolejny raz w to samo miejsce z lewej strony. Trzeci. Czwarty. Piąty. Krzyczała. Każde kolejne uderzenie wywoływało u niej odruchowy skurcz mięśni, który tylko pogorszał stan jej pęcherza. Kolejne razy spadały na jej czerwony od bólu tyłek. Płakała non stop krzycząc.

    – 25 na prawy… i… 25 na lewy. Ostatnie uderzenia sprawiły że o mało nie popuściła.

    – Muszę do toalety. Powiedziała szlochając.

    – Twoja toaleta jest tutaj. Sikasz tak jak stoisz. Nie mogła w to uwierzyć. Całą sobą walczyła, żeby powstrzymać napór pęcherza na zwieracze.

    – Nie mogę tak. Nie potrafię. Musisz mi dać skorzystać z toalety. Nie mogę sikać na czyichś oczach. Powiedziała cały czas czując piekący ból na tyłku.

    – No to zaraz cię przekonam że potrafisz. Podszedł do szafeczki, z której wyjął tubkę żelu. Nałożył go na jej tyłek, uda piersi i dolne partie brzucha, po czym skierował się po urządzenie do elektrostymulacji. Przykleił elektrody w miejsca wcześniej posmarowane żelem. Ania prosiła go, błagała ale jedyne co dostała to kolejny cios w policzek. Była już teraz cicho. Tylko szlochała. Ku jej przerażeniu kable podpinał nie tylko do elektrod, ale też do klamerek na sutkach i łechtaczce. Przez ten cały czas wibrator włączony na maksa doprowadzał ją do szaleństwa. Ciężko dyszała i czuła, że jeśli dostanie orgazmu to popuści. Kiedy była już w pełni podpięta do aparatury, Kacper podłączył wtyczkę do kontaktu. Na urządzeniu zapaliły się lampki a Ania przysięgła sobie, że nie może się posikać przed obcym facetem bez względu na okoliczności.

    -Zaczniemy od małych impulsów.

    Ustawił jakieś pokrętło i nacisnął przycisk. Ania automatycznie poczuła jak jej mięśnie się kurczą. Uczucie na sutkach było nawet całkiem przyjemne, ale nabrzmiała i bardzo już czuła łechtaczka, zdawała się jakby ktoś ją wykręcił. Zajęczała.

    – Całkiem nieźle się trzymasz. Więc podkręcimy moc i ustawimy żeby kopało cię co 2 sekundy.

    Gdy znowu włączył urządzenie, Ania szarpnęła się i krzyknęła. Wydawało jej się, że jej guziczek był w ogniu. Z każdym kolejnym pulsem czuła, że długo nie wytrzyma. Mimo to udało jej się opanować i nie puściła zwieraczy.

    – Naprawdę dobrze się trzymasz. Musisz być naprawdę zdesperowana. Pulsy co pół sekundy i moc wyższa.

    Anią targnął wstrząs. Czuła jak impulsy przechodzą pomiędzy jej sutkami i spływają do łechtaczki. Po 10 sekundach poczuła jak pare kropel wydostaje się na zewnątrz i spływa po wargach jej cipki. Jakimś cudem udało jej się zapanować na skurczami, ale musiała włożyć w to gigantyczny wysiłek. Sprawy nie ułatwiał ciągle pracujący wibrator. Po dwóch minutach Kacper wyłączył maszynę, przestawił moc na maksa i ustawił tryb pulsowania na ciągły. Wiedziała, że tego nie wytrzyma. Biorąc pod uwagę, że napięcie było 2 razy wyższe niż poprzednio. Nie wiedziała jednak co nastąpi pierwsze. Orgazm czy elektrostymulacja. Była wyczerpana poprzednią dwuminutową sesją. Kacper wstał i podszedł do półki. Wziął z niej metalowy korek analny nasmarował, po czym wsadził jej go w tyłek. Zajęczała. Czuła, że w każdej chwili może zalać podłogę. Ku jej przerażeniu korek też został podłączony do urządzenia. Usłyszała tylko dźwięk przełącznika. Jej ciałem targnął spazm. Poczuła jak wszystkie jej mięśnie, łącznie z mięśniami pochwy i odbytu, kurczą się i rozkurczają w ułamku sekundy, wiele razy na sekundę. Jej łechtaczka była jak rażona piorunem. Zawyła z bólu. Z jej cewki wydobywały się malutkie strużki moczu. Walczyła. Czuła jak jej obolałe mięśnie odmawiają posłuszeństwa. Skurcze odbytu i cipki przyprawiały ją o zawrot głowy. Wtedy poczuła najgorsze. Nadszedł orgazm. Wibrator po 15 minutach pracy w końcu doprowadził ją do wrzenia. Dochodząc nie wytrzymała. Na raz pociemniało, a potem pojaśniało jej przed oczami. Gorąca, mocna struga jasnego moczu wytrysnęła z jej cipki. Po 30 sekundach było już po orgazmie. Czuła, że elektrowstrząsy ustały. Miała całe nogi mokre. Dyszała bardzo ciężko. Była skrajnie wyczerpana. To był najlepszy orgazm w jej życiu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Stonoga

    Ciąg dalszy nastąpi… ciekawe tylko kiedy…