Category: Uncategorized

  • Spelnienie – cz. IX. Zakonczenie

    Część  IX. Zakończenie

    Minęło kilka miesięcy. Do przykrych zdarzeń podczas naszego pobytu w Chorwacji już nie wracałam. Martę i Tadeusza na razie skutecznie omijałam. Mój Robuś już na początku listopada zaczął nudzić terminem wypadu w góry i wyborem miejscowości. Potrafił zepsuć najfajniejszy wieczór, męcząc terminem wyjazdu. Dobrze, że mam synka. Z nim rozmawiam na inne tematy i odpręża mnie wspólne czytanie jego książek i oglądanie filmów dla dzieci. Teraz myślami jestem przy przygotowaniach do Świąt. To jest przecież początek grudnia, a prezenty to największy problem. Nie wypada kupować mężowi kolejnego krawata. A co na urodziny? Jeszcze jeden? Chodziłam po sklepach, szukając pomysłu na prezenty. Do domu wróciłam dość późno, a po chwili podszedł do mnie Robert, rozmawiając przez swoją komórkę.

    – Basia do ciebie. Wiesz, ta z Chorwacji. Masz pozdrowienia od Edka – uśmiechnął się.

    – Wymieniliście się telefonami? – spytałam zdziwiona. Wzruszył ramionami.

    – Będę w gabinecie. – Odsłonił głośnik, pożegnał się i wręczył mi komórkę. Odwrócił się i wszedł na schody. 

    – Dobry wieczór, tu Ela. Podziękuj mężowi za pozdrowienia – powiedziałam głośno, patrząc i czekając aż mąż wejdzie po schodach i usłyszę jak zamyka drzwi gabinetu. Pobiegłam boso, ale jeszcze w płaszczu do kuchni. – O co chodzi? – zapytałam znacznie ciszej.

    – Witaj, Elu! Witaj, nasza suczko – głos Basi nie brzmiał przyjaźnie, ale wesoło. Wiedziała, że ma przewagę i właśnie cieszyła się nią. Tymi słowami dawała mi znać, jaki charakter ma nasza rozmowa. – Podaj swój adres mailowy. Mam przesyłkę dla ciebie.

    – Jaką?

    – Masz słuchać suko, a nie pytać – głos brzmiał ostro, już bez cienia uśmiechu. – Ostatecznie mogę ponownie zadzwonić do męża i jemu wysłać materiał, ale nie wiem, czy jeszcze będzie chciał z tobą rozmawiać.

    – Podaję mój adres – przeliterowałam go.

    – No, za chwilę będziesz mogła powspominać Chorwację. Na razie – rozłączyła się.

    – „Na razie”? – w tej sytuacji brzmiało cokolwiek groźnie. Zapowiadało dalszy ciąg, a nie koniec kontaktów. Pełna obaw zdjęłam płaszcz i pobiegłam oddać telefon Robertowi. Weszłam do sypialni, siadłam na łóżku i na telefonie odebrałam maila. Otworzyłam załącznik. To była dynamiczna kompilacja filmów, na których uprawiałam seks z nimi i tym trzecim! Oczywiście, moja twarz wyraźna w różnych ujęciach, a ich zamazane. Filmik trwał niecałą minutę, ale Barbara napisała, że całe nagranie ma około godziny!

    – No tak, skoro nagrywali z kilku kamer. Ta, kamer! Z komórek nagrywali, kiedy już miałam zasłonięte oczy. No i mała kamera włączona jeszcze przed moim wejściem nago i ruchaniem mnie przez Edka na balkonie – analizowałam materiał. – Musiała być ustawiona na regale między innymi rzeczami, bo nie zwróciłam na nią uwagi. Obejmowała ich dwuosobowe łoże i fragment balkonu. 

    Barbara oferowała mi przekazanie całego filmu do obejrzenia. Za darmo! W drodze wyjątku, jako głównej aktorce.

    – Co za wredna suka! – pomyślałam o niej z wściekłością. – Szantażuje mnie i jeszcze stać ją na takie kurewskie żarty. Oddali mi jeden film, więc nakręcili drugi. Gówno oddali! Na pewno zrobili kopię.

    Już w nic nie wierzyłam. Siedziałam jak skamieniała. Niewidzącym wzrokiem wpatrywałam się w ekran. Kiedy otępienie i złość minęły, zauważyłam jeszcze drugi mail. Z poleceniem wysłania mojego numeru telefonu.

    Zrobiłam to i usłużnie podałam, kiedy najłatwiej można skontaktować się ze mną. Czułam, że moje dłonie pocą się. Poszłam do łazienki. Kiedy wróciłam nadal nie było żadnej odpowiedzi. Musiałam znaleźć sobie jakiś zajęcie. Zaczęłam układać rzeczy w szafie, potem przeglądałam jakiś magazyn. Nie mogłam skupić się na czytaniu.

    Nieco później przyszedł sms od Basi. Podekscytowana szybko sięgnęłam po komórkę:    

    „Lalka, gówno mnie obchodzi, kiedy jesteś dostępna. Nie stawiaj nam żadnych warunków. Jeżeli zadzwonię, odbierasz. Inaczej będziesz żałować. Jesteś od tego, żeby słuchać i wykonywać polecenia. W załączniku mały prezent. B.”

    Szybko otworzyłam go i obejrzałam. Skamieniałam. To były dwa zdjęcia. Na pierwszym siedziałam, przed Edkiem, i onanizowałam się. Na drugim Edek wciskał penisa w Basię i ja między nimi, próbująca językiem lizać jej łechtaczkę. Bez trudu można było rozpoznać moją twarz. Drążącymi dłońmi skasowałam zdjęcia i rzuciłam komórkę na łóżko. Upłynął chyba kwadrans. Znajomy sygnał. Spojrzałam na komórkę. Przyszedł kolejny sms od Basi. Usiadłam na łóżku i czytałam: 

    „Naszym znajomym spodobały się te fotki. Ty również. Obiecałam więc, że będą mogli pobawić się tobą. Zatem do następnego razu, lalka.  B.”

    Skasowałam smsa i odłożyłam komórkę. Wcisnęłam złożone dłonie między uda i zaczęłam kołysać się jak dziecko w chorobie sierocej. Miałam łzy w oczach. Bałam się konsekwencji. Byłam bezsilna. Czego nie zrobiłabym, konsekwencje poniosę ja i moja rodzina.

    *

    – Dzień dobry, mam na imię… Alex. Kiedyś spotkaliśmy się w parku. Po rozmowie, kiedy pan obserwował mnie, zostawił mi swoją wizytówkę. Wówczas czekał pan na ważny telefon. Siedziałam na ławce naprzeciwko.

    – Aaa, już sobie przypominam! Dzień dobry! Cieszę się, że jednak pani zadzwoniła. Naprawdę! Szczerze mówiąc, sądziłem, że nastąpi to jednak znacznie wcześniej – dało się usłyszeć, że naprawdę był ucieszony z mojego telefonu. – Najważniejsze, że jednak pani wreszcie zdecydowała się. Kiedy miałaby pani ochotę na spotkanie i gdzie?

    – Może jutro  o 17. W parku, na tej samej ławce?  

    – Jutro? Dobrze, oryginalny pomysł! – zaśmiał się. – Czy i ja mogę mieć propozycję?

    – Naturalnie, słucham.

    – Mówiłem o przełamywaniu barier i zdobywaniu doświadczenia. Pamięta pani?

    – Tak, pamiętam. Dlatego zdecydowałam się zadzwonić.

    – Dlatego od razu chciałbym zaproponować, nazwijmy to, pierwszą lekcję. Odpowiada pani taki pomysł?

    – Cóż, chyba tak. Proszę go opisać.

    – Chciałbym, aby pani spróbowała wzbogacić swoje doświadczenia już tam, w parku. Proszę nie ubierać spodni. Z przyjemności patrzy się na pani nogi, ale to nie jedyny powód.  

    Zamilkł. Czekał na moją reakcję.

    – A usłyszę coś więcej?  

    – Nie. W tej chwili nie ma potrzeby rozwijania tematu. Wystarczy takie przygotowanie. Do zobaczenia jutro o 17. – Rozłączył się.

    *

    Tak, sam kontakt kosztował mnie długie przemyślenia i sporo nerwów. Nadal nie byłam pewna, czy dobrze zrobiłam, że zatelefonowałam. Dziecko dawało mi dużo radości, ale nawet przy nim nie potrafiłam być w pełni pogodna. I chyba to widziało. W zasadzie nie wiedziałam, dlaczego zdecydowałam się na ten krok. Może tą znajomością próbowałam zapomnieć o intrygach Basi i Edka? Zagłuszyć strach silniejszym bodźcem, który przynosił frajdę? Takie bodziec był bardzo silny i faktycznie, na długo odwracał moje myśli od tej nieprzyjemnej sprawy.

    Z jednej strony jego propozycja, o której nie potrafiłam zapomnieć, wzbudziła moje zainteresowanie, a z drugiej, coś mi mówiło, że nie powinnam korzystać z takiej oferty, bo moje życie może ulec diametralnej zmianie. Akurat tego nie potrzebowałam! Doceniałam stan naszej zamożności i stabilizacji, a z biegiem lat powinno być jeszcze lepiej. Robert powinien awansować, a to miało wiązać się ze znaczącą podwyżką pensji i gwarancją stabilnego zatrudnienia oraz innych profitów. Na rozwój mojego małego biznesu też nie mogłam narzekać.

    Chyba podświadomie rywalizowałam z mężem. Przecież też pracowałam, miałam stałą grupę pacjentów, a dzięki solidnemu funkcjonowaniu i utrzymywanym cenom moje gabinety nie narzekały na przestoje. Wręcz odwrotnie, nawet wydłużył się czas oczekiwania na wizytę. Sygnalizowałam więc konieczność wydłużenia czasu pracy, odpłatnie, oczywiście. Mój „rewolucyjny” pomysł nie spotkał się z entuzjazmem zatrudnionych dentystów, ale tego akurat spodziewałam się. Wiedziałam, że dojdziemy do porozumienia. Nie mogłam zniechęcać klientów i pozwolić sobie na ich utratę.

    Różne myśli miotały mną. Czas wolny chciałam poświęcić na wzmocnienie kondycji, dbałość o wygląd i spełnianie również intymnych potrzeb. Chciałam więcej zarabiać, być bardziej niezależną, mieć większy wkład, również materialny, w przyszłość naszego synka. Przed sobą przyznałam się, że to mnie wewnętrznie napędzało. I nagle refleksja: A jeżeli stracę na tej znajomości? Zaszkodzę naszemu związkowi? Robert już jakiś czas temu zauważył zmianę. Na korzyść:  

    – Wiesz, jakoś zmieniłaś się…

    – A konkretnie, kochany? Schudłam? – Liczyłam na twierdzącą odpowiedź. – Trochę zmieniłam makijaż.

    – Hm, tak? Wybacz, nie zauważyłem, ale to nie to. Nie wiem, ale zyskałaś. Podejdź do mnie.

    Podeszłam, skoro chciał. Rozmawialiśmy w jego gabinecie, a ja przyniosłam świeże kwiaty do wazonu w holu na piętrze. Nasz synek spał. Był już późny wieczór, miałam na sobie spódniczkę i ażurową bluzkę, która ładnie eksponowała biust. W domu nosiłam bardziej rozpięte bluzki niż na ulicy. Na stopach miałam klapki na szpilce. Wiecie, co zrobił? Zaczął mnie całować! Najpierw tak spokojnie, potem bardziej namiętnie i chwycił dłonią za pośladek. Łapczywie, zachłannie. W końcu zerżnął mnie! Jak mocno! Wziął mnie trochę brutalnie. Nigdy tak nie robił. Nie protestowałam, podobało mi się takie zachowanie. Też potrzebowałam seksu. I jeszcze taki dominujący partner…

    Tylko rozpiął rozporek, odwrócił mnie i oparł o biurko. Podciągnął mi spódnicę, szarpnięciami ścignął majteczki, szybko nawilżył penisa i prawie od razu cały wszedł! Nawet nie zdążyłam nic powiedzieć! Musiałam być mokra. Spółkował bardzo energicznie. I mocno ściskał moje biodro. Szarpał pierś! Trochę bolało, a potem, kiedy drżałam, przeżywając orgazm, spuścił się do pochwy  zamarł na chwilę. W końcu zasapany i zmęczony usiadł w fotelu, rozpiął mi bluzkę i macał piersi, a ja delikatnie robiłam mu loda. Jeszcze mu stał, więc bez pytania siadłam na nim i pojeździłam. Wtedy mocnym chwytem trzymał mnie za biodra albo pośladki. Musiał być bardzo podniecony, bo zawsze po wytrysku miał członek nadwrażliwy na wszelkie pieszczoty, a teraz…

    Znowu macał mi piersi. Nie dał rady wytrysnąć drugi raz, ale nie oczekiwałam tego. I tak było super! Kiedy skakałam na nim, przyciągnął mnie i próbował grzebać w mojej pupie, więc zabawa skończyła się. Wiedział, że tak lubię, ale bałam się, że z tych emocji, które wyzwalał takimi pieszczotami, to urwę mu penisa. Wolałam zaczekać na bardziej szałowy seks, gdy Robuś dojdzie do pełni sił. On gderał rozżalony, że skusiłam go na seks. Poszedł wziąć prysznic, nastawił budzik i kiedy się położył, od razu zasnął. Gderał, bo dla nadrobienia zaległości z dzisiejszego wieczoru będzie musiał wstać i popracować od piątej. Byłam pewna, że i tak mi później podziękuje.

    *

    W parku pojawiłam się punktualnie. Warszawa to Warszawa, wszędzie korki, rozkopy, do tego wystarczy jakaś manifestacja, a bez mała pół stolicy przerzuca się na żółwie tempo poruszania. Wyjechałam znacznie wcześniej, więc z przyjemnością posiedziałam w pobliskiej kawiarni przy kawie i tygodniku, a potem spokojnie ruszyłam na spotkanie. Byłam niespokojna, ale również podekscytowana. Usiadłam na ławce i rozejrzałam się. Byłam nieco przed czasem. Mój nowy znajomy podszedł chwilę później, zatem spacerował gdzieś w pobliżu, obserwując miejsce spotkania.

    Podszedł i zmusił mnie, żebym wstała do przywitania. Przywitaliśmy się. Usiadł obok mnie. Bardzo blisko. Rozmawialiśmy o niczym.

    *

    – Jesteś gotowa na pierwszą lekcję?

    – Tak – potwierdziłam. Trochę zaskoczył mnie, kiedy nagle przeszedł do celu naszego spotkania, ale przecież na to czekałam.

    – Przygotowałaś się – stwierdził, po obejrzeniu mojego ubrania. Gazetę przełożył do lewej ręki i prawą położył na moim udzie.

    Zadrżałam, ale powstrzymałam się przed odsunięciem. Przecież domyślałam się, co tutaj może mnie spotkać. Odchylił się w moją stronę i delikatnie pocałował. Oddałam pocałunek. Głaskał moje włosy, plecy, pierś. Nasze języczki szalały. Mruczałam podniecona. Bardziej podniecało mnie miejsce i nieznajomy facet niż sam pocałunek. Ale chciałam czegoś tak szalonego. Gdyby teraz zobaczył mnie ktoś ze znajomych albo któryś z pracowników!

    Ubrałam szeroką spódniczkę w szkocką kratę, z wysokim rozcięciem na udzie. Było dość odważne. Adam pogłaskał mnie po udzie, a potem powoli i delikatnie wsunął dłoń między nogi. Chwilę później obcy facet pocierał wewnętrzną stronę mojego uda. Obcy facet! Obcy!! A ja byłam tym podekscytowana. I to jak!

    Kiedy przyzwyczaiłam się do jego dotyku, powoli przesunął dłoń w górę i dotknął krocza. Napięłam mięśnie. Nikt nas nie mijał. Delikatnie przesuwał palcem po materiale majteczek. Czasami zahaczał o wargi, czasami, mocniej uciskając, o łechtaczkę.

    – Rozsuń nogi – polecił bezbarwnym tonem.

    Bez chwili wahania wykonałam polecenie. O podłoże opierałam tylko palce stóp. Mięśnie nóg miałam napięte. Dłonie oparłam o siedzisko ławki i podekscytowana czekałam. Właśnie całą dłoń położył na moim kroczu. I z większą siłą zaczął pocierać łechtaczkę. To już było zbyt silne doznanie, żebym wytrzymała w milczeniu. Nie jęczałam, ale starałam się tylko cicho sapać. Odchyliłam głowę i czasami bezwiednie rzucałam nią w lewo i w prawo.

    – O, już jesteś mokra – stwierdził mile zaskoczony. Próbował przesunąć majteczki i odsłonić łechtaczkę. Nie udało się. Pociągnął. Bez skutku. – Wstań i zdejmij majtki! – polecił.

    Wstałam i spojrzałam na niego półprzytomnym wzrokiem.

    – Tutaj? Teraz? W parku? – pytały moje oczy. Po prostu bałam się konsekwencji. Spotkanie i zabiegi Adama podniecały mnie, ale gdyby ktoś nas zobaczył, mijając ławkę? Trudno przewidzieć, jak zareaguje, widząc nas w tak intymnej sytuacji. 

    – Szybciej! – widząc moje niezdecydowanie, ponaglił mnie stanowczym tonem. Chociaż tak brzmiał, daleko było mu do Basi i Edka.

    Ochoczo spełniłam polecenie. Usiadłam szeroko rozkraczona. Majtki wyjął mi z rąk i schował do kieszeni. Dłońmi chwyciłam krawędź siedziska. Znowu siadł obok mnie i dłoń wsunął w rozcięcie spódniczki, przesunął nią w górę po udzie i zsunął na krocze. O podłoże opierałam tylko palce stóp. Byłam w botkach, ale w tej chwili mogłabym siedzieć nago, tak gorąco mi było. Całą dłoń przesuwał po wargach, po łechtaczce. I nagle poczułam paznokcie drapiące łechtaczkę. Prawie krzyknęłam. A po chwili rytmicznie ściskał łechtaczkę dwoma palcami. Z podniecenia aż unosiłam biodra! A teraz przesuwała palcami w poprzek łechtaczki. To nie był dotyk. To były delikatne muśnięcia. Bardzo delikatne. Z kolei w tej chwili stały się bardziej jednoznaczne. Wygięłam się, wypięłam piersi i stękałam. Byłam blisko.

    *

    – Chcesz zobaczyć więcej? – na chwilę otrzeźwił mnie ten tekst. Nie rozumiałam, o co mu chodzi. Otworzyłam oczy i spojrzałam na mojego nauczyciela. Nie patrzył na mnie. Na ścieżce stała ładna dwudziestoparoletnia blondynka z kubkiem kawy. Naprawdę ładna, a przy tym odważna. Patrzyła ze sporym zainteresowaniem. Spory dekolt czerwonej bluzki jako tako zakrywał ładny biust. Grafitowa spódniczka nie sięgała kolan, a na nogach miała grafitowe pończochy i czerwone szpilki. Oderwała wzrok od mojego krocza i spojrzała na Adama.

    – Chętnie – odparła prawie bez uśmiechu. Chyba mimo wszystko była zaskoczona i zaintrygowana tak frywolną sytuacją w parku.

    – Podejdź bliżej. Zapraszam – wolną ręką wykonał zachęcający gest.

    Podeszła spokojnym krokiem. Zdjęła torbę z ramienia i położyła na ścieżce. Nie odrywała wzroku od dłoni Adam. On, patrząc na nią, podciągnął spódnicę i odsunął ją. Moja pochwa była odkryta, a Adam zachwalał moją urodę, lekko rozchylając wejście do pochwy.

    – O! Jaka różowa! – miękko westchnęła dziewczyna. – Urocza cipka – dodała nieco ciszej. Chyba była podniecona i na pewno zadowolona, że zatrzymała się. 

    Mój nauczyciel ponownie przyspieszył ruchy palcami. Głupiałam. Spojrzałam jeszcze na dziewczynę. Co za sytuacja! Ja rozkraczona, obca dziewczyna patrzy jak pieści mnie obcy facet! Przymknęłam oczy, odchyliłam głowę i tak trwałam. Nie wytrzymałam długo i krzyknęłam. Doszłam! Fala rozkoszy popłynęła przez ciało, szum w uszach, pulsowanie w skroniach i ciężki oddech. Powoli dochodziłam do siebie. Adam dalej pocierał moją łechtaczkę.

    – Zaraz będę miała drugi – ostrzegłam go, ochrypłym z podniecenia, głosem. Było mi obojętne, jeżeli ktoś jeszcze miałby obejrzeć moją obnażoną pochwę. Byłam podniecona samą obecnością tych dwojga.

    – Dobrze – uśmiechnął się. Odebrał to jako nagrodę za swój trud. – Chcesz spróbować? – zapytał blondynkę. Dziewczyna patrzyła w milczeniu i piła kawę.

    – Mogę? – ton pytania zdradził, że jest bardzo podekscytowana.

    – Jasne! Podejdź!

    Nie patrzyłam, co robią. Odwróciłam głowę na bok. Poczułam inny, delikatniejszy dotyk. Długie paznokcie drapiące podbrzusze. Paluszki wpychające się do pochwy i inne, głaszczące łechtaczkę. Ostatnimi siłami podniosłam głowę i spod przymkniętych powiek zobaczyłam głowę blondynki między moimi nogami. Jej paluszki szalały w mojej rozgrzanej norce i na łechtaczce. Przymknęłam oczy. I poczułam ciepło. Dziewczyna chuchała na moje krocze, kiedy języczkiem posmakowała łechtaczki. Teraz pieściła mnie języczkiem. Znowu palcami. Języczkiem. Drapnęła paznokciami. Napięłam wszystkie mięśnie i… znowu doszłam! Te same oszałamiające, ale spotęgowane sytuacją wrażenia, a ja już byłam osłabiona pieszczotami po pierwszym orgazmie. Opadłam na ławkę. Trwałam w niebycie. Nie wiem, jak długo. Było przyjemnie nawet wówczas, gdy fala rozkoszy powoli znikała. W końcu trochę ochłonęłam, westchnęłam i otworzyłam oczy. Mgła przysłaniała mi błękitne niebo. Zamrugałam oczyma. Widziała już normalnie. Obok siedział Adam i czytał gazetę, a prawą dłonią głaskał moje krocze. Nawet nie zsunął spódniczki. Blondynki nie było w zasięgu wzroku. Nie zorientowałam się, kiedy odchodziła. Poczułam rozczarowanie.

    *

    Właśnie przechodziła para w wieku zbliżonym do blondynki. Chciałam zakryć krocze, jednak Adam gestem powstrzymał mnie. Spojrzał na nich, ale nie przestał mnie głaskać.

    – Chcesz spróbować? – zapytał przechodzących. Tak sformułowanym pytaniem dał szansę obojgu.

    Zwolnili kroku, zaskoczeni widokiem i propozycją. Chłopak spojrzał na dziewczynę. Po chwili wahania wykonał pierwszy krok w naszym kierunku i wysunął rękę, którą nie obejmował partnerki. Był podniecony okazją. Kiedy wykonywał drugi krok, dziewczyna szarpnęła go, przytrzymała, przyspieszyła kroku i we dwoje szybko minęli nas. Przez dłuższą chwilę obserwowaliśmy ich. Nadal słyszałam stukot jej szpilek. Z gestów można było wyczytać, że zaczynają kłócić się.

    – Szkoda, może przeżyłabyś coś więcej – westchnął mój opiekun. – Masz – podał mi majteczki. – Ubierz je teraz. Jeszcze będziesz miała okazję pochwalić się urodą swojej cipki. I nie tylko.

    Nawet nie rozglądałam się. Podniosłam spódniczkę, kiedy ubierałam majteczki. Byłam dumna ze swojej urody. Niech sobie popatrzy. Kolejne ekscytujące chwile.

    *

    Druga lekcja odbyła się późnym wieczorem również w terenie. Czekałam w umówionym miejscu ubrana w płaszczyk. Wsiadłam do samochodu i pojechaliśmy na przedmieścia. Nie znałam tej okolicy. Adam wyjaśnił, na czym polega moje zadanie, wypuścił mnie i z lornetką rozsiadł się w samochodzie. Spacerowałam po chodniku, raz po jednej, raz po drugiej stronie ulicy, tam i z powrotem, trzymając ręce w kieszeniach czerwonego płaszczyka. Na szyi miałam szalik. Czerwony, w delikatną kratę, krótki. Wystarczył do zasłonięcia szyi i dekoltu. Na dłoniach delikatne, czarne rękawiczki. Na nogach czarne, grube pończochy i eleganckie botki w tym samym kolorze. Kiedy, według mnie, nadchodził odpowiedni mężczyzna, miałam grzecznie przywitać się, z uśmiechem wypowiedzieć kilka przygotowanych zdań, rozpiąć przed nim płaszcz i pokazać się. Naga. Zupełnie naga. Do dyspozycji.

    *

    Pierwszy z potencjalnych kandydatów to mężczyzna przed 40. Raczej wysoki, brunet, ze śladami siwizny. Dżinsy, granatowy golf, brązowa, sportowa kurtka. Wyluzowany, pogodny, opalony. Z uśmiechem na twarzy słuchał mnie. Kiedy skończyłam moje trzy zdania, po uśmiechu nie było śladu. Rozejrzał się zaniepokojony i wręcz uciekł, sądząc chyba, że ma do czynienia z dziwką, która ciągnie za sobą wspólników. Miałam efektowny, ale delikatny makijaż, fryzurę. Brzydka nie jestem, więc mógł być zaskoczony tak nagłą ofertą. Dopiero z bezpiecznej odległości obejrzał się. Popatrzył, odwrócił i oddalił energicznym krokiem.

    Drugi, elegancki mężczyzna około pięćdziesiątki, zdenerwował się, kiedy zobaczył nagą kobietę. Zaczął krzyczeć i groził mi pięścią. No, wariat! Szybko minęłam go i spokojnie przeszłam na drugą stronę ulicy. Oddalałam się wolnym krokiem, więc można było odnieść wrażenie, że jakiś szaleniec wygraża światu. Czułam się głupio, kiedy ktoś z mijających, przyjrzał mi się uważnie. Cóż, to uboczny koszt takiej zabawy.

    Po kilkunastu minutach zaproponowałam seks trzeciemu wybrańcowi. Młody mężczyzna, chyba parę lat po 30., lekka nadwaga, uśmiechnął się, włożył ręce do kieszeni kurtki, obejrzał mnie dokładnie, pokręcił przecząco głową i stwierdził, że nie stać go na tak drogą dziwkę. Pożegnał się, minął mnie i odszedł. Nawet nie podałam ceny! Niczego nie zdołałam zasugerować, poza propozycją wspólnej zabawy! A jednak czułam się bardzo pobudzona. Docenił moją urodę. Czułam, że pochwa staje się wilgotna. Już nie bałam się pokazać nago obcemu mężczyźnie. Wręcz odwrotnie, podniecała mnie taka sytuacja.

    *

    Trochę niecierpliwiłam się i w końcu było mi chłodno. Ale głównie stan podniecenia i początki euforii, mimo kolejnych porażek, o których uprzedzał Adam, spowodowały, że jednak błędnie oceniłam czwartego kandydata. Podeszłam do niego, rozchyliłam płaszcz i pokazałam nagie ciało, okryte jedynie czarnymi pończochami i czarnymi botkami na szpilkach. Zostawiłam chwilę na ocenę moich walorów, spojrzałam prowokacyjnie i zapytałam ciepłym, niskim głosem:

    – Zabawisz się ze mną? – z rozpostartym płaszczem, stojąc w lekkim rozkroku, patrzyłam na niego i czekałam na reakcję. Wiedziałam, że na tle czerwonego płaszcza, moje opalone, zadbane ciało robi korzystne wrażenie. Czarne botki i pończochy jedynie potęgowały efekt. Podniecona i obnażona niecierpliwie czekałam na odpowiedź. Ktoś szedł po drugiej stronie ulicy, ale połą płaszcza chyba skutecznie zakrywałam moją nagość. Pod wpływem chłodu sutki były zaczerwienione, a brodawki sterczały.

    – Jasne. Mam nadzieję, że nie jesteś zbyt droga – to mówiąc, podszedł do mnie i objął mocno. Był barczysty, wysoki, z kilkudniowym zarostem, jednak niezbyt czysty i zalatywało od niego alkoholem. Chciał mnie zaciągnąć do jakiegoś mieszkania. Odmówiłam.

    – Tylko tutaj i teraz możemy się zabawić. We dwoje. I za darmo – wyjaśniłam. Głową wskazałam pobliską bramę. Gumki miałam w kieszeni płaszcza. Był agresywny i silny. Zignorował moje wyjaśnienia. Próby wyswobodzenia się z jego uścisków nic nie dały. Naprawdę był silny. Szarpnął mnie, wykręcił rękę i ciągnął w wybranym przez siebie kierunku. Coraz bardziej zbliżaliśmy się do bramy jakiejś obskurnej kamieniczki. Ból wykręconej ręki uniemożliwiał mi skuteczny protest. Ależ się przestraszyłam! Adam usłyszał moje wołanie o pomoc, zanim facet zatkał mi usta. Kiedy podbiegł, mężczyzna zmierzył go nienawistnym wzrokiem i szybko zignorował. 

    – Spierdalaj, chuju! – warknął lekceważąco. Odwrócił się i dalej ciągnął mnie do bramy. Byłam znacznie słabsza, nie miałam szansy wyrwać się z jego ramion, ale mimo to szarpałam się.

    Ooo, Adamowi nie spodobała się taka odzywka! Widziałam to po jego twarzy. Facet popełnił błąd, odwracając się, mimo że był wyższy i silniejszy. A Adam zakręcił się i grzebał w kieszeniach kurtki, zamiast mi pomóc! Nagle coś trzasnęło i uścisk tego chamowatego typa wyraźnie zelżał. Potem opuścił ręce i powoli odwrócił się do Adama. Skorzystałam z okazji i momentalnie odskoczyłam poza zasięg jego łap. Usłyszałam cichy terkot, a chwilę później facet leżał na chodniku i trząsł się. Adam tylko spojrzał na mnie. Teraz nikt nie musiał mnie poganiać. Pobiegliśmy do auta.  

    – Coś ty mu zrobił? – spytałam zasapana, zatrzymując się przy aucie. Ciekawość była silniejsza od strachu i bólu.

    Mój nauczyciel i kierowca odblokował zamki. Sprawnie wsiedliśmy do samochodu. Zawrócił i ruszyliśmy do centrum.

    – W zasadzie niewiele. Najpierw dostał w łeb – Adam pokazał kastet. – A potem… Paralizator. – Mój nauczyciel pomachał małym urządzeniem. – Pamiętaj: wszystkie niezbędne pomoce dydaktyczne zawsze należy mieć pod ręką podczas zajęć. Nie wypada ich szukać podczas lekcji. To wie każdy nauczyciel.

    – A ty jesteś nauczycielem? – zapytałam, skoro użył takiego przykładu.

    – A skąd! – żywo zaprzeczył. – Należę do tych, którzy chcą za ciężką pracę otrzymywać godziwe wynagrodzenie.

    – Pudło – westchnęłam w duchu. Od dawna intrygowało mnie, co robi, gdzie pracuje, czy jest żonaty? Chciałam dowiedzieć się o nim czegoś. Czegokolwiek. Zbywał moje pytania, wskazując na dzielące nas role, które pełnimy podczas spotkań. On wiedział o mnie bardzo dużo. A ja o nim? Hm, w zasadzie nic. Ale potrafił zyskać moje zaufanie.

    Facet nadal leżał. Czasami rzucało nim. Z niepokojem patrzyłam w jego kierunku.

    – Spoko, do jutra dojdzie do siebie – Adam zupełnie nie przejął się stanem mojego niedoszłego kochanka.

    Trzęsłam się z zimna i ze zdenerwowania. Chyba bardziej po tych niespodziewanych przeżyciach. W trosce o mnie, Adam włączył ogrzewanie. W lusterku jeszcze widziałam, jak jakiś przechodzień przezornie szerokim łukiem omija mojego ostatniego kandydata, kiedy ten, z wysiłkiem, próbował utrzymać się na czterech kończynach.

    *

    Mój nauczyciel prowadził jedną ręką. Drugą pogłaskał, a potem lekko wcisnął między kolana. Usiadłam wygodniej. Przymknęłam oczy i rozsunęłam nogi. Pocierał łechtaczkę. Nie potrzebowałam zbyt wiele. Po chwili zaczęłam mruczeć. Dłonie zacisnęłam na siedzisku fotela. Wjechał w jakąś boczną uliczkę i zatrzymał się. Nie wyłączył silnika. Głaskał, pocierał, uciskał i nawet szczypał (!) łechtaczkę. Kilka razy uderzył ją. Trzymałam się fotela, jęczałam, rzucałam głową na boki, wypinałam biodra. Szamotałam się, uważając jednak, żeby nie uciec cipką spod jego palców. Robił to tak długo aż wyrwał ze mnie głośny krzyk. Siedziałam napięta jak struna. Zdusiłam krzyk, rozluźniłam mięśnie, w końcu puściłam fotel, ale jeszcze delektowałam się upływającym uczuciem rozkoszy. Kiedy wyrównałam oddech, otworzyłam oczy. Byłam naga. To znaczy siedziałam w rozchylonym płaszczu. Było widać wszystko, a Adam mógł bez przeszkód oglądać i dotykać moich piersi i krocza. Kiedy mnie obnażył? Nie wiem. Nic nie czułam, więc pewnie tuż przed szczytowaniem. Było mi to obojętne. Już dość dobrze poznał moje ciało i cenił moją urodę, co parokrotnie podkreślił. A to było dla mnie ważniejsze. Szyby były lekko zaparowane, więc z zewnątrz też niewiele można było zobaczyć. W odruchu wdzięczności dotknęłam jego penisa, ale odtrącił moją dłoń.

    – No tak, tylko wtedy, kiedy on mi pozwoli – przypomniałam sobie jedną z reguł. Na razie nie pozwolił. – Dziękuję – szepnęłam namiętnym tonem. Chciałam więcej. Miałam ochotę nawet na seks z nim. Właśnie tutaj. W aucie. W dupie miałam wszystkich widzów.

    – Mała rekompensata za dzisiejsze spacery – odpowiedział z życzliwym uśmiechem.

    Chciałam coś dodać, ale już wpychał palce do pochwy. Długo i rytmicznie posuwał mnie aż wywołał mały orgazm. Cały czas siedziałam, a w zasadzie już półleżałam naga i przypięta pasem. Było mi tak dobrze… Czułam wilgoć wypływającą z pochwy. Adam wyjął palce i śluzem pokrył łechtaczkę. Spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się, niezgrabnie uniosłam na fotelu i pocałowałam go. Opadłam i tkwiłam w bezruchu. Cieszyłam się doznaną rozkoszą. Ciepłe powietrze rozleniwiało i usypiało mnie. Nie przykryłam się płaszczem. Nie wypadało i nie chciałam. Za to chciałam, żeby Adam nadal podziwiał moje ciało. Ładnie wygoloną cipkę z fajną fryzurką, płaski brzuszek, opalone ciało. Miał do tego prawo. Tyle mu zawdzięczałam. I był moim nauczycielem. On ustalał reguły, którym podporządkowałam się.  

    Adam jakby czytał w moich myślach. Pogłaskał pierś, potem drugą. Przez moment językiem pieścił sutek. Nieoczekiwanie podrapał brodawkę. Silny bodziec. Czułam, że znowu zaczyna twardnieć. Teraz paznokciem drapał wargi sromowe, głaskał wejście do pochwy, lekko wsuwał palce i wyjmował. Prowokacyjnie szerzej rozsunęłam nogi. Bez skutku. Przesuwał opuszką palca po napletku łechtaczki i kiedy już przyzwyczaiłam się do tej delikatnej i pieszczoty, nagle paznokciem drapał samą łechtaczkę! Co za rozkosz! Znowu wbił mnie w fotel. Pociągnął za jedną wargę, puścił i zaraz potem pociągnął za drugą. Nie puścił. Pojękiwałam z bólu, patrzyłam na niego błagalnym wzrokiem i prosiłam, żeby przerwał tę torturę. Nie słuchał. Ciągle trzymał delikatny płatek mojej skóry i ciągnął mocno w górę, aż uniosłam biodra, żeby złagodzić ból. Wyżej już nie mogłam unieść się. Dłońmi odpychałam się od fotela. Głośno jęczałam i błagałam.

    – Adam! Zrobię, co chcesz! Wszystko! Tylko puść! – wyłam z bólu. Łkałam. Bałam się szarpnąć biodrami, żeby nie spotęgować bólu. Drżałam z bólu i wysiłku. Czułam łzy pływające po policzkach.

    Puścił. Opadłam na fotel. Ciężko dyszałam. Znowu sięgnął do pochwy. Przestraszona cofnęłam się, ale on tylko zgarnął otwartą dłonią śluz i rozsmarował go na moim brzuchu.

    – Pamiętaj, obiecałaś – przypomniał mi.

    – Pamiętam – szepnęłam zbolałym tonem. Już żałowałam. Jeszcze długo czułam ból, ale… Jakoś spodobało mi się to, co zrobił. Nie potrafiłam tego wytłumaczyć. I nadal nie potrafię. – Przekroczyłam kolejną granicę? Przecież nie przepadam za bólem jako doznaniem w trakcie seksu. Nie jestem masochistką – gorączkowo analizowałam moje odczucia.

    – Trzeba będzie jakoś upiększyć taką atrakcyjną cipkę – mruknął bardziej do siebie niż do mnie, patrząc przed siebie.

    – Cipka to ja czy moje wargi sromowe? Albo łechtaczka? Jak upiększyć? I kiedy? – pytania cisnęły się na usta. Chciałam wiedzieć już, teraz, chociaż w zarysie, jeżeli nie potrafi podać szczegółów, ale nie. Nie odważyłam się zapytać.

    Podał mi mokrą dłoń. Posłusznie wylizałam. Dławiłam się, kiedy znowu wsunął mi cztery mokre palce w usta.

    Gdy ubrałam się, zawrócił i już bez żadnych dodatkowych wrażeń wróciliśmy do centrum. Nie rozmawialiśmy. Tym razem on miał zadzwonić. Wysiadając, podziękowałam za lekcję. Mogłabym zostać z nim dłużej, ale marzyłam o kąpieli, pianie i długim śnie. W głowie szumiało mi od tylu różnych wrażeń. Byłam podniecona, zaniepokojona, podekscytowana, obolała i tak, właśnie: spełniona. Byłam szczęśliwa.

    *

    Czekały mnie jeszcze inne doświadczenia wynikające z kontaktów i szkolenia pod okiem Adama. Ba, jeszcze nawet nie wyobrażałam sobie, jak rozległe będą konsekwencje ostatniego urlopu w Chorwacji i kontaktów z Adamem. I chyba dobrze stało się, że dowiadywałam się o tym stopniowo.

    Ale o tym kiedyś napiszę, wtedy sami ocenicie. Ostatecznie, niektóre konsekwencje zawsze będę wspominałam z radością. Kiedy napiszę? Później… Na pewno napiszę. Takimi przeżyciami warto się podzielić.

    Bo uświadomiły mi i pomogły spełnić moje skryte pragnienia.

     

    KONIEC

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Drugi dzien szkolenia

    Drugi dzień szkolenia miał być bardzo intensywny więc szybko wykapaliśmy się i poszliśmy na śniadanie. Gdy wychodziliśmy z pokoju to z pokoju obok wyszły Kasia i Ania no nie powiem byliśmy trochę zdziwieni i zaskoczeni, bo te głośne jęki dochodziły z za ściany z tego właśnie pokoju. W czasie przerwy obiadowej stwierdziliśmy z Karolem, że pójdziemy do pokoju oddać się przyjemnościom. W kiosku kupiliśmy żel i paczkę gumek. Poszliśmy do pokoju przerwa obiadowa miała trwać 1,5h. Szybko razem wskoczyliśmy pod prysznic. Powoli zacząłem namydlać Karola pieścić jego klatkę, sutki, jajka i fiuta. Karol zaczął cicho pojękiwać i jego fiut stanął na baczność. Mój fiut też stanął na baczność Stanąłem za Karolem i  poczuł mojego sterczącego fiuta na pupie. Ręką zacząłem pieścić fiuta Karola, który szybko odwrócił się do mnie przodem i zaczął szybko oddychać i rytmicznie poruszać biodrami i wtedy zapragnąłem wziąć jego fiuta do ust. Ukląkłem woda leciała z góry było słychać ciche jęki Karola. Jego fiut był czysty i pachnący zacząłem lizać jego główkę, objąłem ją ustami i powoli ssać. Ręka pieściła delikatnie jajka. Zszedłem ustami do jajek i zacząłem je ssać. Ręce pieściły sutki mocno je ugniatając Karol zaczął coraz szybciej pojękiwać. Usta z powrotem wróciły do fiuta powoli obejmując główkę.  Karol złapał moja głowę i zaczął nią rytmicznie poruszać jednocześnie jego fiut jeszcze się powiększył i biodrami wchodził w moje usta po same jaja. Moje ręce objęły pośladki Karola jeden z palców powoli zacząłem wkładać do jego pupy. Po kilku ruchach Karol krzyknął docisnął moją głowę, aż prawie się zakrztusiłem i poczułem u ustach wlewającą się spermę było jej dużo więc musiałem połknąć, a Karol wił się i krzyczał. Gdy skończył szybko się odwrócił i wypiął pupę stwierdził, iż chce bez gumki spróbować jak to jest pod prysznicem. Niestety po wejściu w pupę okazało się, że bez żelu nie jest przyjemnie. Więc szybko przenieśliśmy się na  łóżko.  Byłem strasznie podniecony Karol położył się na plecach zarzucił nogi na pagony posmarowałem dziurkę żelem  i zacząłem go posuwać. Karol rękami pieścił mi sutki, całował je, ssał a ja penetrowałem jego oczko. Fiut wchodził po samej jajka, które obijały się o jego pupę. Po chwili zmieniliśmy pozycję i Karol usiadł na jeźdźca znowu złapał mnie za sutki, podniecenie się wzmogło jedną ręką pieścił sutek a drugą poślinił palec i powoli zbliżał się do dziurki, gdy jej dotknął w tym momencie nastąpił strzał i doszedłem, orgazm był niesamowity.

    Niestety okazało się, że przerwa obiadowa dobiega końca i musimy iść na zajęcia. Był to przedostatni dzień szkolenia więc wieczorem postanowiliśmy się zabawić. Na wieczór kupiliśmy wino i postanowiliśmy, że spędzimy go w naszym pokoju na zabawie. Po kolacji udaliśmy się do pokoju i zaliczyliśmy wspólny prysznic. W łóżku zaczęliśmy pić wino. Karol zaczął opowiadać, iż ze względu na małego członka i że bardzo szybko dochodzi, jego żona ma tylko orgazm łechtaczkowy i to wtedy gdy zaspokaja ją palcami lub językiem a  czasami zdarza się też przy pozycji na jeźdźca.  Ostatnio nawet ma fantazję, iż chciałaby spróbować z dwoma facetami i on się na to zgodził. Umieścili ogłoszenie na jednym z portali i szukają kogoś do seksu, ale na razie albo sami puszyści, albo małolaci albo coś nie pasuje. Zapytał czy ja chciałbym z nimi się zabawić.   Oczywiście trzeba by to zrobić tak, aby jego żona nie wiedziała, że się wcześniej spotkaliśmy. Pokazał jednocześnie fotkę żony, która okazała się bardzo atrakcyjną wydepilowaną blondynką z biustem D.  Od razu się zgodziłem na spotkanie i na samą myśl od razu stanął mi fiut. Karol to zauważył i zaczęliśmy się całować i obopólnie pieścić. Przyjęliśmy pozycję 69 . Zacząłem rytmicznie pompować fiuta Karola jednocześnie włożyłem jemu dwa palce do pupy Karol wygiął się krzyknął i wystrzelił. Rzeczywiście przy odpowiedniej stymulacji dochodził bardzo szybko.

    Ja wstałem Karol ukląkł i teraz on zaczął zajmować cię moim fiutem i jajkami.  Wodził językiem po fiucie, ssał jajka a ręce pieściły sutki. Złapałem Karola za głowę i rytmicznie nią poruszałem jednocześnie wpychając fiuta po same jaja. Ze względu na wielkość fiuta Karol trochę się krztusił. Jak  bardziej docisnąłem jego głowę. Jak już odpowiednio się podnieciłem on ukląkł na  pieska, żelem posmarowałem jego dziurkę i trochę ją rozluźniłem wkładając jeden, dwa i trzy palce. Karol w tym czasie ustami obrabiał mojego fiuta. Jak już rozluźniłem jego dziurkę założyłem gumkę i na pieska wszedłem od tyłu w Karola, który cicho jęknął. Bolała go dziurka po wczorajszej zabawie i w przerwie obiadowej. Ale szybko się rozluźnił i sam nabijał się na fiuta. Po chwili zmieniliśmy pozycję na pagony aby Karol mógł pieścić moje sutki rękami i ustami. Delikatnie je szczypał i przygryzał było to trochę bolesne,  ale jednocześnie niesamowicie podniecające. Przyśpieszyłem i zwiększyłem rytm oraz głębokość wejść, co niestety zwiększyło ból odczuwany przez Karola, czym bardziej go bolało tym bardziej szarpał moje sutki. Niesamowicie mnie to podnieciło i doszedłem. Padliśmy obaj niezwykle wyczerpani.  Orgazm był niesamowity. Okazało się, że Karol tak przygryzł mi sutka, że aż pojawiła się krew.   Próbowaliśmy jeszcze raz tego wieczoru, ale tylko udało się Karola  doprowadzić do orgazmu ja już nie dałem rady. Ale rano zrobiłem Karolowi loda z połykiem a on został zapięty na pieska. Po zajęciach i obiedzie nie było czasu już na zabawę bo przyjechały po nas samochody służbowe. Postanowiliśmy spotkać się w większym gronie z zoną Karola.

     A czy to się udało to ……….. napiszę w następnej części jeśli oczywiście ktoś chce się dowiedzieć, czy doszło do spotkania to niech napisze w komentarzu ….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Kowalski
  • Kurwa tatusia

    Na początek powinienem napisać, że bardzo podnieca mnie mój ojciec. To zaczęło się gdy pewnego razu chcąc się wykąpać, zobaczyłem nagiego ojca pod prysznicem… Który się masturbował… Mój mały od razu stanął na baczność… Od tamtego czasu nie mogę przestać o nim myśleć i o jego ogromnym kutasie…

    Była ciepła i letnia noc. Tatuś wyjechał na imprezę firmową więc pomyślałem że mam chwilę czasu żeby się zabawić, bo zawsze wracał późno. Wyjąłem z kosza na pranie jego brudne bokserki. Zacząłem je wąchać i oblizywać. W mojej głowie od razu pojawiły się myśli o tym jak tatuś nazywa mnie swoją dziwką i jak rżnie mnie ostro. Po chwili już leżałem w jego łóżku cały spocony. W buzi miałem swoje trzy paluszki które ssałem najlepiej jak umie. Drugą ręką masowałem swojego małego bokserkami tatusia. Jęczałem i sapałem głośno. Nie mogłem się powstrzymać i mimo iż nigdy tego nie robiłem, to mocno wbiłem wszystkie trzy paluszki w mój tyłeczek. Krzyknąłem z bólu. W tym samym czasie mój ojciec wrócił. Byłem tak pochłonięty rozkoszą że i tak nie mogłem przestać. Ciągle wbijałem sobie paluszki w tyłek krzycząc z bólu zmieszanego z rozkoszą. Tatuś wbiegł do pokoju słysząc moje krzyki.

    – Co się tu dzie-! – nie dokończył zdania. Patrzył na mnie zaskoczony. To że mój obiekt najskrtyszych fantazji patrzy się na mnie w takiej sytuacji sprawiło że czułem się zażenowany i podniecony jeszcze bardziej. Już prawie nie wytrzymywałem i miałem dojść, lecz poczułem jak ktoś ściska mi penisa i zatyka tak by sperma nie mogła się wydostać. 

    – Dojdziesz wtedy kiedy ja Ci pozwolę suko! – krzyknął mój ojciec stojąc przede mną. – Dobrze Ci tak masturbować się w moim łóżku i za pomocą moich bokserek? – uśmiechną się wrednie. 

    – J-ja przeprasz- – jeszcze zanim dokończyłem zdanie ojciec zdjął ekspresowo z siebie spodnie razem z bokserkami i wepchnął swojego kutasa w moje gardło. 

    – Teraz się nim grzecznie zajmiesz mała dziwko. – uśmiechnął się patrząc na to jak krztuszę się nim. 

    Poruszał biodrami mocno co chwilę wpychając swojego kutasa coraz głębiej do mojego gardła. 

    – Ale z Ciebie jest zajebista szmata synku. – posapywał głośno, jebiąc mnie w usta. 

    Tak mnie podnieciły jego słowa że nie mogłem się powstrzymać i wystrzeliłem mocno swoją spermą. 

    – O ty chuju! Mówiłem że możesz dojść tylko wtedy gdy ci pozwolę! – poczułem pieczenie na prawym policzku. Tatuś mnie uderzył. – Teraz dostaniesz za swoje moja mała suko!

    Wyszedł z moich ust i szybko bez ostrzeżenia, wbił swojego penisa w moją dziewiczą, ciasną dupę. Wszedł aż do końca. Krzyczałem głośno za każdym jego wbiciem się we mnie.

    – O t-tak tatusiuuu!! Uczyń mnie swoją dziwką, rżnij mnie mocno! – jęczałem bez opamiętania. 

    Pociągnął mnie za moje białe włosy, mocno i bez opamiętania mnie pieprząc. Gdy wszedł we mnie najgłębiej jak dał radę, doszedł jęcząc przeciągle. Nadal nie wychodząc ze mnie, opadł zmęczony na moje ciało.

    – Mam nadzieję że od dziś będziesz grzeczną suką tatusia maluszku. – szepnął mi do uszka, obejmując mnie. Usnąłem prawie natychmiastowo, zastanawiając się czy to tylko sen czy rzeczywistość.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maluszek

    Witam. Jestem niskim oraz chudym chłopakiem o białych (farbowanych) włosach. Od jakiegoś czasu zauważyłem że ciągle myślę o moim ojcu i chciałem dać upust moim myślom, przelewając moją fantazję w słowa. Mam nadzieję że chociaż jednej osobie się to spodoba… :3

  • Przygoda nad jeziorem

    Po zakończeniu przygody pod namiotem, jak to później sami z Wojtkiem nazywaliśmy, wróciliśmy do całkowitej codzienności. Nie zmieniło się prawie nic – oprócz tego, że pomiędzy nami nie było już tabu. Było to w pewien sposób podniecające, nie musiałem wcale się ograniczać.

    Każdy dzień to jak zwykle studia, granie na kompie, granie w piłkę, spotkania i piwko ze znajomymi. Fakt, historia namiotu się już nie powtórzyła, nikt nie wpadł już na taki pomysł, a nam samym namiot nie był już potrzebny. Widywaliśmy się prawie codziennie, jak dotychczas. On przychodził do mnie, czy ja do niego, gadaliśmy, oglądaliśmy TV czy po prostu graliśmy na konsoli. Z innymi kolegami miałem podobną sytuację, nie był on w tym wyjątkowy. Tutaj była tylko ta subtelna różnica, wielokrotnie bez żadnych ogródek padało pytanie ni stąd, ni zowąd: “To co może zwalimy?” czy “Kiedy waliłeś?”. Nie trzeba było prawie wcale czekać na odpowiedzi, nie było nigdy odmowy. Przełączaliśmy obraz na pornola, siadaliśmy koło siebie na kanapie czy na fotelach i waliliśmy konia. To było cudowne. Czy u mnie w pokoju, czy w salonie, czy u niego w garażu, w kuchni – były to miejsca normalne i codzienne. Kiedy było trochę więcej czasu i nie istniało ryzyko, że ktoś zaraz wróci do domu, to waliliśmy sobie nawzajem. Konkursy kto szybciej się zleje, albo kto dłużej wytrzyma dawały naprawdę wiele frajdy. Zwykle ciężko było wytrzymać długo. Robiliśmy sobie zawody, np. 7 dni wstrzemięźliwości i potem ostre walenie, nawet i podwójne, żeby zrzucić z siebie pełen zapas spermy. To były ogromne wytryski, niejednokrotnie trzeba było iść się umyć w całości po takim strzelaniu. Uwielbiałem jego rękę na moim kutasie, jeździł z niewiarygodną precyzją po moim grzybie, a towarzyszące temu uczucie trzymania jego kutasa w moich rękach to potęgowało. Do dziś jest to dla mnie nieziemskie wrażenie. Walę konia, ale nie swojego, czuje że mocno ujeżdżam napleta, ale jednak nie czuje na swoim kutasie swojej ręki – zamiast tego jest inna, która robi zupełnie co innego niż ja sam. I to uczucie niezapowiedzianego orgazmu. U siebie czuć, kiedy się zbliża ta chwila, ale u niego tylko na parę sekund przed czuć skurcze penisa i chwilę po tym ciepła sperma zelewała wszystko wkoło. Ja z kolei też go nigdy nie hamowałem, żeby zwolnił czy przestał. Siedziałem a on doprowadzał swoją ręką mnie do końca, ja nic nie musiałem robić, było to tak błogie, strasznie to uwielbiałem. Jego penis prężył się za każdym razem, mój podobnie. W samotności nigdy chyba tak mocno mi nie brzmiał, grzyb był ogromny i purpurowy, śliski od soków, bo na samą myśl o wyciągnięciu kutasów robiło się trochę mokro. Ten moment zawsze był niewiarygodny, chyba nigdy się do niego nie przyzwyczaiłem i mi się nie znudził – ten moment wyciągania kutasów – wyskakujące drągale w majtek, zwykle już sterczące, gotowe do zabawy, z odsłoniętym grzybem, świecącym się od ślinki.

    Na palcach jednej ręki mogę policzyć, że razem się kąpaliśmy, szczególnie po tych akcjach wstrzemięźliwości, kiedy jeden wytrysk to za mało. Wtedy wchodziliśmy jakoś oboje pod prysznic, cali nadzy, nasze kutasy stykały się ze sobą i ocierały o siebie, całe od spermy i soków. Wojtek albo ja wtedy braliśmy je obok siebie w jedną rękę i jechaliśmy dalej. Wtedy pod ciepłym strumieniem wody padającym prosto na nasze gały można było masować je bardzo długo z wielką przyjemnością. Wojtek oparł się o kabinę a ja przejąłem inicjatywę. Dodałem trochę żelu, żeby mieć pełen poślizg, bez obciągania napleta, jeździłem ręką bezpośrednio po naszych grzybach, które patrzyły się w górę na nas. Ciężko było je objąć jedną ręką i czasem wylatywały więc wziąłem je oburącz i porządnie ścisnąłem. I Wojtek i ja dopychaliśmy jeszcze je mocniej, chyba faktycznie ten pierwszy wytrysk był za szybki i to było stanowczo za mało. Drugą ręką ugniatałem co chwilę nasze jajka, oboje mieliśmy wygolone i gładkie jaja, czego dosyć mocno pilnowaliśmy, lubię mieć wygolonego. Czasem nawet wspólnie sobie je goliliśmy maszynką elektryczną – przy sterczącym kutasie jest o wiele łatwiej, bo do tego jaja też sztywnieją. Strzyżenie przez drugą osobę było bardzo wygodne. Pewnego razu on przejął swoją pałę i poruszał delikatnie nim na grzybie, dosłownie minimalne ruchy, żeby utrzymać go w pełni u góry a ja bym mógł zająć się porządnym goleniem. W pewnym momencie ten cwaniaczek poruszył się, jęknął a jego czubka wyleciała gęsta sperma prosto na moją maszynkę: “Sorry, musiałem” – powiedział wtedy Wojtek z wielkim uśmiechem. Nawet nie ostrzegał, a nie sądziłem, że takie małe ruchy go aż tak doprowadzą do szczytu – z resztą mieliśmy zwalić ze świeżo ogolonymi kutasami. “Nie martw się, załatwię Ci też taką miłą rzecz” – powiedział z uśmiechem – “Mam nadzieję” – odpowiedziałem z uśmiechem. I faktycznie, położyłem się na kanapie i on zaczął mi delikatnie masować, dosłownie poruszając napletem po grzybie, delikatnie o pół centymetra, ledwo co było widać główkę, ohhh to było bardzo przyjemne. Nie śpieszył się nigdzie, a ja czułem wspaniałą wolno płynącą rozkosz. Masował właśnie wtedy moje świeżo wygolone jaja, jak ja teraz pod prysznicem. Doszedłem powoli, chciałem żeby przyspieszył pod koniec, ale utrzymał to tempo. Wytrysk był powolny, ale strasznie satysfakcjonujący. Swoją drogą rzadko kiedy zdarzało się, żebyśmy nie walili jednocześnie razem. Wracając do prysznica, to i tutaj wytrysk przyszedł po dłuższej chwili, wystrzelił najpierw on jak wulkan do góry, później ja dojechałem znacznie szybciej i poleciała pełna dawka na jego kutasa. Myślałem, że po dwóch razach opadną nam i będzie można się porządnie umyć, ale nic bardziej mylnego. Dwóch facetów ze sterczącymi pałami, którzy próbują się umyć w małym prysznicu to ciężka sprawa – jest bardzo mało miejsca.

    Przez cały ten czas jakoś temat oralu zaginął, ja jakoś nie chciałem wychodzić z jego propozycją ponowną. Chyba tutaj w tym wypadku przyjąłem strategię pasywną. Wojtek też ani razu o tym nie wspominał. Fakt, mnie nie ciągnęło do tego aż tak bardzo, ale sam lodzikiem bym nie pogardził – szczególnie, że od przygody pod namiotem tylko raz mi się udało nagrać laskę na małe co-nie-co, więc lodzik był bardzo deficytową sprawą.

    W międzyczasie tego wszystkiego, pod koniec wakacji, jakoś na przełomie sierpnia i września kumpel zaproponował wyjazd do domku letniskowego jego rodziców. Z racji tego, że lato było bardzo dobre i długie, nie zastanawialiśmy się za dużo. W sumie wybraliśmy się na 2 samochody, ja z Wojtkiem i ekipą, która nie dotarła pod namiot, i w drugim samochodzie dwóch kolegów i ich dziewczyny. Na miejscu oczywiście było wszystko pięknie, grill wieczorny i mocna impreza. Następnego dnia wybraliśmy się nad jezioro, z całym prowiantem suchym i mokrym. Tego dnia dojechali do nas jeszcze kolejni znajomi. W sumie były 4 pary i nas trzech wolnych strzelców. Wiadomo jak to nad jeziorem słońce było wysoko, temperatura pod 25 st, idealne miejsce i czas na wypoczynek i podleczenie kaca. Na zmianę graliśmy w siatkę plażową, leżeliśmy i opalaliśmy się, i pływaliśmy jedynym pontonem na zmianę. Pierwszy raz zacząłem zwracać uwagę na kąpielówki kolegów zastanawiając się po przygodzie z Wojtkiem co z kolei oni noszą w majtkach. Jedna z par bardzo do siebie pasowała i on i ona byli dosyć przy kości. Fakt, że u niego w bokserkach kąpielowych odznaczał się duży penis.. pytanie tylko jaki byłby jak stanie. Za to jego dziewczyna mimo wszystko przykuwała moją uwagę bardziej – spora, z lekkim brzuszkiem, potężnymi udami i dupą.. a cycki.. mmmmm ideał – nieco wiszące, pełne okrągłe, strój miała dosyć skąpy, a jak grała w siatkówkę to aż bałem się żeby mi nie stanął – było to bardzo nieporządane nad jeziorem, kiedy siedzę w samych majtach. Kiedy jedna tura znajomych przypłynęła pontonem do brzegu, przyszła kolej na nas – ja, Wojtek, Krzysiek i jego dziewczyna Malwina. Niestety jej się odwidziało i koniecznie chciała, żeby Krzysiek nie płynął bo ona chce posiedzieć z nim i się poprzytulać. Ewentualnie chciała nas wykolegować i sama z nim popłynąć pontonem. My się nie daliśmy i szukaliśmy jeszcze dwóch osób do pełnego składu, niestety nikomu się nie chciało wiosłować. Wsiedliśmy wobec tego oboje sami na ponton i powoli dryfowaliśmy. Piwko na pakę i jazda. Odpłynęliśmy tylko kawałek i Wojtek powiedział: “Ty, ale ta Gośka ma wielkie dojce, co? Myślałem, że nie wytrzymam jak skakała za tą piłką. Raz nawet widziałem jak jej sutek wyskoczył na moment, ale zaraz się poprawiła” – “Oj widziałem i bałem się, że zaraz mi stanie na jej widok” – odpowiedziałem – “Za ładna to ona nie jest, ale zazdroszczę Grześkowi, że może sobie macać takie wielkie doje, a chyba też nieźle musi sobie radzić na hiszpana, widziałeś jego gacie?” – zapytał – “Haha też zwróciłem na to uwagę, ale pytanie czy ma takiego, czy jemu samemu też trochę się nie przebudził jak patrzył na nią, podobnie jak nam” – odpowiedziałem. Odpłynęliśmy kawałek i mogliśmy w spokoju ją obserwować z daleka, nikt nie widział z brzegu co obserwujemy przynajmniej, i mogliśmy to nieco komentować: “Niech jej wypadną, niech wyskoczą” – dopingował Wojtek – “Dawno nie widziałem takich dużych, jak się ubiera normalnie tego tak nie widać, strasznie je chowa” – odpowiedziałem – “No widzisz, a my dalej sami jak frajerzy. Byśmy sobie chociaż mogli skołować taką Gośkę chociaż na ruchanie. Jakiś trókąt czy coś, jak już mamy taką sytuację między sobą” – powiedziałem śmiało – “No tak, a może właśnie Gośkę weźmiemy, oni dopiero są ze sobą miesiąc – może by poszła w cug” – powiedział ze śmiechem Wojtek. Przy tej rozmowie widziałem, że jego kutas nieco się przebudził, ja tak samo czułem przepływającą przez mojego sporą ilość krwi, na pewno był pobudzony. “Tutaj przynajmniej możemy podziwiać jej cyce, dobrze, że Malwina z nami nie płynęła bo ona to akurat w ogóle mi się nie podoba, a do tego mnie wkurwia trochę” – dodał uśmiechając się. “No ale wiesz, może jak byśmy popłynęli z samym Krzyśkiem, to przy takiej rozmowie byśmy go przeciągnęli na naszą stronę mocy” – skomentowałem – “Oj nie, ja bym nie ryzykował już takiej akcji chyba – to za duże ryzyko” – powiedział Wojtek i dodał – “A tak w ogóle to chyba znowu rozmowa się podoba naszym kutasom? Ja swojego czuję, a Twojego za to prawie widzę, pokaż go staje już?”. Ja zsunąłem trochę kąpielówki, wziąłem małego do ręki i oglądając go mówię “No widzisz o taki, ni w tą ni w tą” – nie było to u nasz żadną nowością, wyciągaliśmy przy sobie kutasy nawet żeby je obejrzeć czy coś pokazać, nie koniecznie zawsze do walenia konia. “Mój tak samo chyba się budzi” – powiedział Wojtek też wysuwając swojego bokiem przez nogawkę. “Weź spokojnie, bo nas zobaczą z brzegu” – powiedziałem – “No to weź odpłyń jeszcze kawałek to podryfujemy trochę”. Odpłynęliśmy kawałek dalej, praktycznie na środek jeziora, a prąd nas znosił na prawo od naszego macierzystego brzegu. Leżeliśmy tak plackiem z zamkniętymi oczami i kąpaliśmy się w słońcu na środku pontonu, rozmawiając przy okazji o tych laskach które z nami przyjechały. Jednak na samą myśl o Gośce przychodziło ciepło między nogami. Otworzyłem oczy żeby zobaczyć jak nas zniósł prąd i zobaczyłem, że Wojtek leży z nagim kutasem, leżącym na jego udzie, a kąpielówki miał u kolan: “Co Ty robisz?” – zapytałem trochę ze strachem i trochę rozbawiony – “Nie widać nas?” – dodałem. “No spokojnie, przecież burty pontonu nas zasłaniają i tak. Opalam się. A pomyślałem, że fajnie pindola tak wygrzać w słońcu, spróbuj fajna opcja” – powiedział. Rozejrzałem się dookoła, faktycznie nasi znajomi byli małymi punkcikami, a innej plaży nie było widać, ewentualnie jakiś wędkarz mógł się ukrywać w trzcinie – he, trudno to niech sobie popatrzy. Zsunąłem kąpielówki, ale zdjąłęm je całkiem i ległem plackiem. Faktycznie super uczucie, fale nas unosiły a słońce mocno opalało nasze ciała. Nie mogłem się powstrzymać i zacząłem sobie go macać, leżąc tak na plecach. Od razu się poruszył i zaczął wstawać: “A Ty teraz co robisz?” – zapytał nagle Wojtek – “do mnie z pretensją, że zsunąłem trochę gatki, a Ty zdjąłeś całkiem i jeszcze sobie walisz” – dodał. “Nie walę, tylko masuję sobie go” – powiedziałem z uśmiechem w niebo – “No może to nie taki zły pomysł” – Wojtek uniósł się, teraz on speszony, zobaczyć czy nie ma nikogo wkoło. Dosłownie chwilę tak dryfowaliśmy, kiedy doszło do moich uszu pytanie: “Słuchaj, bo tak się zastanawiałem już jakiś czas, a nie było tego tematu – mogę Ci go possać?”. Pytanie na mnie runęło i przeszedł dreszcz emocji, puściłem kutasa, wstałem podparłem się na łokciach, a mój maszt już stał samodzielnie w pionie: “A co to za pytanie, przecież już to w sumie robiliśmy” – odpowiedziałem. “No tak, ale potem nie było tego tematu, więc nie wiedziałem jakie masz do tego podejście” – powiedział – “No nie wiem, dlaczego mam Ci bronić” – skwitowałem z uśmiechem i przekąsem – “Zobacz, jest gotowy, hehe… tyle, że ja nie wiem, czy mam ochotę dziś ssać Tobie” – dodałem. Wpłynęliśmy prawie w trzciny przy brzegu, nie wiem czy celowo, czy całkiem przypadkiem. Wojtek dowiosłował bez słów i wpłynęliśmy w nie mocniej, tak że wystawał tylko kawałek dziobu. Ja cały czas wsparty na łokciach leżałem i obserwowałem co on robi. Odłożył wiosło i bez słów pochylił się nad moim kutasem i wziął go momentalnie całego do ust – AAAAHHHHH ALEEEEE WEESZŁOOOO – uderzyła mnie fala rozkoszy! Niesamowita! Idealna! Opadłem z powrotem na plecy, trzciny szumiały, zamknąłem oczy i w blasku słońca rozpływałem się jak Wojtek ssał mojego kutasa. Brał go odważnie i całego, znacznie lepiej niż wtedy pod namiotem. Może zastanawiał się nad tym dłużej, już wcześniej, może teraz mniej się krępował, może był teraz bardziej napalony. Nie wiem, ale czułem jego usta i język na moim kutasie, jak pieści mojego grzyba i liże go mocno. Ssał i zaciągał go do środka, pomagając przy tym ręką. Ja nadal miałem zamknięte oczy i słyszałem już tylko mlaskanie. On klęczał w pontonie i ładował go prawie całego do ust, wyciągał i wkładał, z góry na dół. Czułem każdy jego ruch, jak mój napletek jest rozciągany do granic możliwości. Otworzyłem oczy na moment, żeby spojrzeć na niego. Obok mnie leżały nasze kąpielówki, a jego kutas wystawał spomiędzy ud, sterczał jak antena. Oślepiony słońcem zauważyłem, że drugą ręką Wojtek masuje swojego kutasa. Ale był nabrzmiały – dawno go takiego nie widziałem. Wyciągnąłem rękę, żeby go złapać, ale ją odtrącił: “Nie ruszaj bo się spuszczę zaraz” – wybełkotał – “A co ja mam powiedzieć?” – wydyszałem. Chwilę przed tym jak doszedł mnie pierwszy impuls zbliżającego się wytrysku Wojtek przerwał i wyprostował się. Co on robi pomyślałem. Widziałem tylko jego kutasa nade mną jak jechał go ostro i jęczał cicho. Nagle STRZAŁ! Spuścił się na mojego kutasa i brzuch, poleciało na ponton, za ponton – wszędzie. To działo się tak szybko, pociągnął jednocześnie moją rękę na swojego kutasa, który był cały mokry od spermy, żebym go masował dalej ostro, aż go wykręcało – takie ostre walenie po spuście daje mocnego kopa. A jednocześnie on się nachylił i wziął do ust mojego kutasa, który był w jego spermie. Parę ruchów i poczułem to – to jest to, zbliża się, już blisko, jestem… tak&… tak.. mhmmmmm.. OHHHHHH! Opadłem na plecy i wystrzeliłem – wspaniałe!!! cały śliski OHHHHHH. Otworzyłem oczy i zobaczyłem coś niewiarygodnego – Wojtek przyjął to wszystko do swoich ust. WZIĄŁ MI Z POŁYKIEM! Zdziwiłem się mocno. Odchylił się na bok za burtę pontonu i wypluł wszystko, biała sperma kapała mu z brody. Wziął trochę wody i przepłukał usta. Ja cały oblepiony spermą leżałem jak zamurowany. “Sorry, musiałem… jakoś tak się nakręciłem mocno” – powiedział – “Myślałem o tym wcześniej, ale się łamałem, a wsiadając do tego pontonu nawet do głowy mi nie przyszło, że może się to tak skończyć” – dodał. “No coś Ty, jest zajebiście”- powiedziałem z uśmiechem, mimo mojego wielkiego zdumienia – “Jestem pod wrażeniem, że odważyłeś się na to. Krzysiek nas zabije za obspermiony ponton haha” – dodałem z uśmiechem. Mój kutas wciąż sterczał na wpół, sperma już zasychała na moim ciele, ale z czubka dalej wylewał się wulkan płynu. Spojrzałem na kutasa Wojtka, on był cały czas w zwodzie: “Trzeba tu ogarnąć, zanim wrócimy” – powiedział. Miałem mętlik w głowie, co się właśnie wydarzyło. Na wyjeździe ze znajomymi, gdzie i faktycznie mi nie przyszło do głowy, żeby robić takie akcje, właśnie Wojtek mi obciągnął – i to pierwszy raz od czasu namiotu. Pomyślałem, że muszę mu się w takim razie zrekompensować, ale to już nie dziś, nie wiem ile czasu nas nie było. Ubraliśmy kąpielówki i nabierając trochę wody zza burty obmyliśmy ponton ze spermy. Ja wskoczyłem do wody, trzymając się burty i tez wymoczyłem wszystko co miałem na sobie. Taki rozgrzany i nagrzany w takiej zimnej wodzie – to był szok. Wojtek też wskoczył i trzymając się pontonu popłynęliśmy kawałek. Wskoczyliśmy na niego po chwili i popłynęliśmy powoli do brzegu, na którym byli nasi znajomi. “Gosia leży, zobacz jak jej te cycki się rozpływają” – powiedział Wojtek kiedy podpływaliśmy już bliżej – “Można by do niej podejść i zlać się na nią jeszcze raz jak tak leży” – dodał. W mojej głowie od razu pojawiło się wyobrażenie tej sytuacji – faktycznie mogłoby być bardzo dobrze.

    Wysiedliśmy z pontonu na brzegu, jak gdyby nigdy nic wpadliśmy na boisko do siatki i zaczął się mały meczyk faceci kontra laski.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mar
  • Bielizna jako prezent…

    W życiu każdego młodego mężczyzny po 20 roku życia pojawiają się nowe fascynacje w sferze intymnej.  Moje pojawiły się w momencie rozwodu matki mojej dziewczyny Andżeliki. 

    Życie Agnieszki po rozwodzie z jej mężem dało pięknej 39 letniej dojrzałej kobiecie ponownie swobodę codziennego dnia bez stresów i przykrości spowodowanych alkoholem. Minęło kilka miesięcy od rozstania, które było przemyślane i nieuniknione po wielu próbach poprawy sytuacji. Lato przyniosło odwilż emocjonalną i spowodowało poprawę humoru pięknej dojrzałej blondynki o długich włosach niebieskich oczach ukrywanych za delikatnymi okularami i ponętnej szczupłej budowie ciała. Relacje w domu miały coraz większą swobodę zwłaszcza w stosunku do mnie, wtedy 24 letniego bruneta o brązowych oczach uwielbiającego codzienne pływanie jako formę relaksu po pracy. Agnieszce mimo wieku uśmiechu oraz ciała mogło pozazdrościć wiele młodszych dziewczyn.

    Po 2 latach bycia razem z Andżeliką postanowiłem zrobić jej wyjątkowy prezent w postaci drogiej i pięknej bielizny. W tym celu wykorzystałem swobodne podejście jej mamy do sfery intymnej. Wyczuwalne było to przy okazji dobrych nastrojów z uwag typu „każdy ma jedno życie i nie powinien niczego żałować”. Postanowiłem porozmawiać w celu uzyskania pomocy odnośnie gustu i przede wszystkim rozmiaru. Oczywiście bardziej niż niewiedzą zaintrygowany byłem reakcją na tą propozycję. Wybór padł na bieliznę, z którą mogłem potrzebować pomocy oraz taką, która mogła trafić w gust kobiety dojrzałej zwłaszcza pragnącej dawno zapomnianych namiętności , poczucia atrakcyjności i podziwu dla jej ciała. Komplet składający się z gorsetu, pończoch oraz majtek w kolorze białym. Łaknienie podziwu dało się wyczuć przez uśmiech nawet przy drobnych codziennych komplementach. Postanowiłem zrealizować pomysł od napisania smsa.

    -Cześć Aga, zbliżają się urodziny Andżeli chciałem kupić jej coś ciekawego ale potrzebuję twojej pomocy przy zakupie.

    -Hej a co to takiego, że jestem Ci potrzebna ? 🙂

    -Myślałem o bieliźnie jednak rozmiary mnie trochę przerastają a chciał bym żeby pasowało wszystko idealnie. Macie podobną budowę więc pomyślałem, że przejedziesz się ze mną.

    Nastąpił dłuższy moment bez odpowiedzi, który wprawił mnie w chwilowy stres, że to jednak była zbyt odważna prośba. Jednak po kilkunastu minutach nadeszła odpowiedz

                    -Myślę, że mogę Ci pomóc jako modelka 😉 To gdzie i kiedy ?

                    -Jutro mam wolne, więc może około 11 podjadę ? Sklep mam wybrany.

                    -Ok widzimy się jutro 😉 będziemy mieć sporo czasu więc na pewno coś kupimy 😉

                    -Dzięki jesteś najlepsza 😉 to do jutra

                    Na drugi dzień spotkaliśmy się w umówionym miejscu, Agnieszka wsiadła do samochodu i ruszyliśmy do sklepu oddalonego około 40km od naszego miasta. Podczas jazdy oczywiście pojawiły się pytania napędzane ciekawością pomysłu.

                    -To podziel się może co mnie czeka tam gdzie jedziemy zapytała z uśmiechem

                    -Możemy trochę czasu spędzić pytanie jak bardzo będziesz  chętna do pomocy. Pomysł jest dość odważny… Gorset pończochy i majtki cały komplet w bieli.

                    – OOOOO to odważnie faktycznie. Myślę, że będę miała co robić ale zobaczymy na miejscu

    Dalsza podróż przebiegała normalnie w śmiechu i dobrej atmosferze. Gdy dotarliśmy na miejsce weszliśmy do sklepu zajmującego się sprzedażą tylko ekskluzywnej bielizny. Ekspedientka była również kobietą w wieku około 40 lat bardzo zadbaną, miła otwartą i znającą się na swoich fachu oraz obsłudze klienta. Przez pomyłkę wzięła nas za parę. Agnieszka uśmiechnęła się i był to moment, w którym mój pomysł na wyjazd został przejęty przez nią w nawiązaniu do uwagi obsługującej nas kobiety. Wywiązała się rozmowa miedzy nimi

                    – Droga Pani poszukujemy wyjątkowej bielizny w postaci gorsetu majtek oraz pończoch w śnieżnej bieli oraz pięknych i ponętnych koronek, które zadziałają na tego młodego mężczyznę rzuciła Agnieszka

                    – Myślę, że będzie miała Pani problem z zdecydowaniem się po tym gdy pokaże Pani co mam do zaoferowania proszę dać mi kilka chwil a przygotuję coś w czym będzie Pani wyglądać powalająco.

    Ekspedientka zniknęła na dobrych parę minut w przestrzeni sklepu czasami pojawiając się aby zawiesić coś w przebieralni. Po powrocie stwierdziła, iż zaprasza do przebieralni i pokazała pierwszą propozycję gorsetu z gładkiego świecącego materiału do tego piękne koronkowe figi i białe pończochy samonośne z standardowej szerokości koronką.

                    – Proszę przymierzyć, jeżeli się Pani krępuje mogę na ten czas zamknąć Sklep

                    – Poproszę jeżeli to możliwe

    Ekspedientka minęła mnie przy ladzie w połowie drogi między przebieralnią i drzwi po czym je zakluczyła. Podeszła do mnie i zapytała

                    – Jak odważne komplety podawać ? Z uśmiechem na ustach dalej będąc w przekonaniu, że to moja partnerka.

                    – Proszę się nie krępować rzuciłem z uśmiechem

                    – Rozumiem odpowiedziała z ponętnym uśmiechem

    Ekspedientka ruszyła szukać kolejnego zestawu, a w między czasie usłyszałem z przebieralni od Agnieszki ciche zapraszam. Odsłoniłem delikatnie zasłonę i ujrzałem piękną blondynkę w rozpuszczonych włosach w gorsecie pończochach i figach z delikatną koronką zakrywającą to co chciał by zobaczyć niejeden. Przybrała pozę z rękoma na biodrach delikatnie przechylona w jedną stronę jak modelka na pokazie.

                    – I jak ? co myślisz ? Rzuciła

                    – Przez chwilę podziwiałem, ale udając niewzruszonego odpowiedziałem, że czegoś brakuje.

                    – Też tak myślę, że trochę za grzeczne żeby się na kogoś rzucić. Poproś Panią do mnie musze jej podpowiedzieć kilka rzeczy dodała Agnieszka.

                    Poprosiłem ekspedientkę do przebieralni i udałem się stronę lady. Po chwili rozmów Pani udała się ponownie na Sklep i wróciła znów z kilkoma rzeczami przewieszonymi przez rękę zasłoniła zasłonę i skierowała się w moją stronę. Gdy się zbliżyła cichym głosem powiedziała

                    -Myślę, że to będzie to z uśmiechem. Poprosiła mnie abym dała wam trochę czasu sam na sam i potrzebuje pomocy z gorsetem.  Idę na zaplecze sklep jest zamknięty zawołajcie gdy będę potrzebna i opuściła główne pomieszczenie.

    Niepewnie podszedłem do obszernej przymierzalni wypełnionej z trzech stron lustrami. Usłyszałem, że mam wejść i przestać udawać zawstydzonego. Odsłoniłem zasłonę ujrzałem ją próbującą odpiąć gorset.

                    – Wejdź i pomóż mi

                    Wszedłem zasłoniłem zasłony bez słowa i pomogłem rozpinać gorset. Wciąż niedowierzając w ciszy, że ta sytuacja tak wygląda rozpinałem kolejne zapięcia aż do ostatniego. Po wszystkim chciałem wyjść jednak Agnieszka odwróciła się i powiedziała

                    – Po co wychodzisz ? Nie widzę sensu żebyś ciągle się krzątał tu i na zewnątrz. Spokojnie nie grajmy świętoszków po to wysłałam naszą przemiłą pomoc na zaplecze.

                    – Dobrze skoro Ci to nie przeszkadza

                    – Ani trochę, z resztą mi też się coś należy z tego wyjazdu powiedziała z uśmiechem. Dlatego też przetestujmy ten komplet w całej okazałości od początku do końca a nie tylko jak  na manekinie.

                    Powiedziawszy to zrzuciła  siebie wcześniej już rozpięty gorset a moim oczom ukazały się piękne drobnych rozmiarów piersi przez chwilę zakrywane dłoniami. Agnieszka weszła w pewien stan subtelności jej mimika nabrała błogości odwróciła się plecami do mnie po czym zaczęła zsuwać z siebie na wyprostowanych nogach majtki do samej ziemi. Siedząc na wysokości jej pośladków im niżej znajdowały się majtki tym bliżej była ona mojej twarzy wpatrzonej w jej delikatnie napinającej się i otwierającej na mój widok kobiecości. Wyprostowała się aby sięgnąć po stringi zrobione tylko z cieniutkiego tiulu oraz koronkowego wykończenia i sytuacja się powtórzyła w drugą stronę dając mi ponownie ten sam piękny widok, który działał jak afrodyzjak. Czułem zapach jej kobiecości wymieszany z perfumami, które uwielbiała. Słodki zapach przecierany zapachem kobiecej intymności. Wyprostowała się zarzuciła swoje długie włosy na plecy i odwróciła się do mnie przodem. Wtedy ujrzałem kobietę, na twarzy której rysowało się pożądanie i chęć zainteresowani jej kobiecymi wdziękami. Popatrzyła się na mnie pogładziła się dłoniami po piersiach nie zakrywając ich, zauważyłem jej piękny zadbany zarost intymny w kształcie trójkąta przez materiał prześwitujących majtek oraz początek jej wilgotnej cipeczki. Patrzyłem na nią podziwiając od góry do dołu zatrzymując się w okolicach pięknej cipki zakrytej delikatnym tiulem. Gdy usłyszałem

                    – widzę, że to będzie działać. Tak chciałam to sprawdzić i przy okazji jak ja mogę jeszcze działać na młodego mężczyznę.

                    – jesteś piękna, ponętna seksowna i  pewna siebie to zawsze jest pociągające w kobiecie.

                    – myślę, że skoro jesteśmy sami to tylko koronki na moich nogach są nam potrzebne powiedziała wkładając oba kciuki za paski na boku stringów.

    Powolnym ruchem zaczęła je ściągać i przybliżyła się do mojej twarzy. Bez dodatkowy słów moje dłonie powędrowały na jej pośladki delikatnie przyciskając jej łono do mojej twarzy rozpocząłem ją pieścić językiem. Rozszerzyła nogi rozciągając majtki, które  zatrzymały się między jej kolanami gdy jej dłonie powędrowały na moją głowę wpijając się w włosy i dociskając głowę do jej łona. Pieszcząc jej słodki guziczek czułem jak drżą jej nogi i oddech staje się głęboki i podniecający. Co jakiś czas wydawała z siebie głośniejsze westchnienie. Do pieszczot językiem dołożyłem jedną dłoń aby spenetrować jej wilgotną myszkę dwoma palcami. Dochodziłem do tylnej ścianki jej cipki aby następnie po kilku głębszych i szybkich pchnięciach zgiąć palce i zacząć pocierać jej wewnętrzną przednią część stopniowo zwiększając tempo. Czułem, jak wzbiera w niej od dawna gromadzone podniecenie, ścianki jej gorącej cipeczki zaczęły zaciskać się na moich palcach aby ostatecznie doprowadzić do skurczu, który spowodował potężny wytrysk wilgoci. Jej nogi zadrżały zaczęły mięknąć oddech stał się płytki i regularny. Gdy otworzyła oczy i opadła na mnie trzymałem ją mocno aby nic jej się nie stało. Gdy doszła do siebie powiedział         a

                    – Co ty mi zrobiłeś… nigdy czegoś takiego nie miałam… wiedziałam, że kobiety tak mogą ale nigdy tego nie przeżyłam… to coś nie do opisania… czułam jak bym traciła zmysły na chwilę… czuje się taka bezbronna po tym… wytrysku… niesamowite… teraz moja kolej

                    Uklękła zdjęła mi spodnie i skierowała mojego nabrzmiałego członka do buzi. Zapomniała tak naprawdę gdzie jesteśmy. Trzymając go jedną ręką wkładała go do ust patrząc mi co pewien czas w oczy aby następnie włożyć go do końca tak daleko jak tylko mogła. Byłem bliski wytrysku gdy wyciągnęła go skierowała na swoją piękną dojrzała buzie i doprowadziła go do szczytowania. Trysnąłem jej na twarz po czym wzięła go do ust i długim powolnym ruchem ściągnęła resztę mojej esencji swoimi delikatnymi wargami. Uśmiechnęła się i stwierdziła.

                    – ten komplet na pewno kupujemy ciężko będzie go tak oddać i zaśmiała się. Zbierajmy się weźmy ten pierwszy jako prezent będzie dobry ten drugi będzie mój.

                    Wyszliśmy z przebieralni po delikatnym ogarnięciu się. Poprosiliśmy Panią aby zapakowała zakupy co uczyniły zapraszając ponownie z ogromnym uśmiechem. Wszyscy wiedzieliśmy co się wydarzyło. W drodze powrotnej śmialiśmy się i wiedzieliśmy, że to nie była jednorazowa sytuacja. Było to widać w naszych oczach i słowach, które wypowiadaliśmy.  Ona chciała doświadczać więcej przyjemności, które ją ominęły w tej sferze a ja nie miałem zamiaru odmawiać jej ponętnemu i chętnemu do eksperymentów ciału. Rozeszliśmy się do domów ale wieczorem przyszedł sms

                    -Chcę to przeżyć jeszcze raz… stoję w łazience przed lustrem w tych majtkach i pończochach… chcę aby znów były tak mokre jak dzisiaj…

                    – a ja chcę abyś znów drżała z rozkoszy i nie mogła się powstrzymać przed falami wilgoci jakie z siebie możesz wyrzucić… na jednym razie nie musi się to skończyć

                    – sprawdźmy … przyjdź na noc do Andżeli… ma mocny sen…

     

    I ta sytuacja będzie się rozwijać

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin xxx

    Jako, że jest to moje pierwsze opowiadanie, nad którym spędziłem mało czasu. Proszę o komentarze jaka jest wasza ocena. Zapraszam do dyskusji i Panie i Panów. Pisać komentować jeżęli się spodoba będziemy pisać dalej jak się rozwiniecie. Teraz wasza kolej 🙂

  • Maturzystka – 7.

    Część 7.

    Cisza. Żadnych oklasków, komentarzy, wybuchów śmiechu, złośliwości. Otwarte drzwi i w pośpiechu kilka dziewczyn opuszcza szatnię. Mimo, że jestem praktycznie naga, pozostałe dziewczyny siedzą z opuszczonymi głowami, unikając mojego wzroku i kończą ubieranie. Inne stoją odwrócone plecami do mnie, pakując swoje rzeczy. Żadna nie próbuje spoglądać w moim kierunku. Teraz w oddali słyszę głos naszej nauczycielki wf: 

    – …i niech ostatnia przyniesie mi zaraz klucz! Pospieszcie się! Czekam!

    Moje ręce nie są skrępowane. Poprawiam stanik. Jeszcze dyszę z wysiłku, ale i po tak emocjonujących przeżyciach. Włosy w nieładzie. Ręce mi drżą. Nadal obserwuję dziewczyny. Wanda i Monika pośpiesznie zdejmują sportowe stroje. Czyli to one wykręcały mi ręce! Podciągam majtki. Nie jestem złośliwa ani przesadnie mściwa, ale jednak mam swoje plany. Biorę głęboki oddech:  

    – Dziewczyny, tak na przyszłość: Jeżeli zamierzacie mnie pieścić, to nie wykręcajcie mocno rąk! Chyba, że którąś z was podnieca zadawanie bólu? Jest tu taka? – cisza. Czekałam dłuższą chwilę. – Nie widzę odważnej. A szkoda. Z tchórzami to żadna zabawa. Hm, pewnie i tak prawie wszystkie fiuta widziałyście jedynie na filmikach w Internecie – mruczę rozbawiona. – Chcę czerpać pełną przyjemność z waszych pieszczot. I w ogóle dzięki za orgazm. Chętnie skorzystam z pomocy tych, które dzisiaj mi dogadzały. Naturalnie nie tutaj, zapraszam do mnie do domu. Potrafię się zrewanżować.

    Cisza. Milcząc albo rozmawiając w parach, wszystkie kończą ubieranie i wychodzą. Chyba nawet w popłochu. Wychodząc, niektóre ukradkiem spoglądały na mnie. I tyle.

    – Co to, koniec konwersacji? Pewnie pierwszy raz widziałyście seks i orgazm na żywo? Tak było, dziewice? – powoli pakuję rzeczy i nadal hardo przyglądam się obecnym. – Czekam na zgłoszenia zainteresowanych. Zapewnię wam lepsze warunki i więcej atrakcji. Zawsze na przerwie możemy pogadać. Raz jeszcze dzięki za miłe przeżycia.

    No, teraz jestem pewna, że na przerwach nie będzie tłoku wokół mnie. Przynajmniej przez jakiś czas.

    Ocieram łzę, rezultat wykręcania rąk, i kończę pakowanie moich rzeczy. Ubrana idę z ręcznikiem do umywalki, nawilżam go i delikatnie przemywając twarz, maskuję jej zaczerwienienia. I oczu. W końcu zbieram się, zamykam szatnię i idę z kluczem do wyjścia. Zaaferowana czymś wuefistka na szczęście koncentruje się na rozmowie z inną nauczycielką i z roztargnieniem odbiera ode mnie klucz. Żegnam się szybko i wychodzę ze szkoły. Jutro sobota. Oddycham z ulgą.

    A mimo to… A jednak… Chyba tak. Chyba już chciałabym być na kolejnym wf-ie.

    *

    Poniedziałek. Dzień jak dzień. Na przerwach przeglądam Internet, czytam kupiony tygodnik. Potem tygodnik dostaną rodzice, jak zwykle. Jest spokojnie. Wiedziałam, że tak będzie. Na przerwie przed ostatnią lekcją podchodzi do mnie Monika. Udaję, że czytam.  

    – Cześć, Grażyna.

    – Cześć… – nawet nie podnoszę wzroku. Nie lubię tej cipy. Jak każdej, należącej do bandy Ewy. Cisza. Podnoszę głowę i przez chwilę mierzymy się wzrokiem. Jakoś dziwnie na mnie patrzy. W końcu nie wytrzymuję:

    – Znowu jakieś polecenie od Ewy?

    – Hm, nie, ale… Słuchaj… To jest ten, no… – prostuje się i wypowiada To jest ta książka, którą chciałaś przeczytać. Zwróć mi za kilka dni. Dodałam ekstra zakładkę. Musisz ją koniecznie obejrzeć.

    Patrzę na nią i nic nie rozumiem.

    – Czy tę dziewczynę popier… Ej, harcerz nie klnie! – upominam siebie i w porę powstrzymuję się. – Co to za intryga? – gorączkowo zastanawiam się i nadal uważnie patrzę na nią. W końcu odzywam się. – Słucham? 

    – Obejrzyj dokładnie zakładkę – podkreśla walor zawartości z naciskiem na słowo „obejrzeć” i nerwowym ruchem wciska mi książkę. Odchodzi. Nie ogląda się.

    – O co jej chodzi? – zastanawiam się. – Znowu jakiś głupi żart?

    Zakładka to przycięta połowa jakiejś widokówki. Przyglądam się i nie potrafię skojarzyć, jakie miasto przedstawia. No nic, może sobie przypomnę. Odruchowo ją odwracam i czytam tekst znajdujący się na rewersie. Do mnie. No, no!! Ale mnie ruszyło! Prawie upadłam z wrażenia! Staram się zachować tak spokojnie, jakbym przeczytała wiadomość o tym, że jutro będzie środa, bo dzisiaj mamy wtorek. Treść na odwrocie widokówki jest jednak zdecydowanie bardziej ekscytująca. Monika podaje numer telefonu. Chce się spotkać ze mną i pogadać o propozycji, którą złożyłam w szatni po lekcji wf!

    Z opuszczoną głową przez dłuższą chwilę kartkuję książkę, żeby opanować emocje. Kiedy już jestem gotowa, podnoszę głowę i ze znudzoną miną ostentacyjnie wkładam książkę do torby. Rozglądam się po korytarzu i odnajduję Monię. Dziewczyna w pewnym momencie spojrzała na mnie, a ja lekko skinęłam głową. Widzę ulgę, a może nawet zadowolenie na jej twarzy. I nagle odwraca wzrok. Bo? Właśnie nadchodzi Ewa.

    – Cóż, chyba przeczytam książkę najpóźniej do czwartku. Muszę – uśmiecham się dyskretnie. Wewnętrznie promienieję. – Mój osobisty urok działa. Ciekawie zapowiada się sobotni wieczór. Rodzice wychodzą na jakąś kolację. Chata wolna…

    *

    – Hej, Grażynko!

    – Cześć, … Nikola – musiałam chwilę zastanowić się, bo jeszcze nie znam zbyt dobrze imion wszystkich dziewczyn z „B”. Z nimi mamy wspólny wf. Ładna blondynka, gęste włosy strzyżone „na irokeza”. Boków nie wygoliła mocno, ale góra, teraz już długa, ładnie uczesana. Efektownie wygląda. Była jedną z tych, którym liceum trochę przeszkadzało w życiu, bo i tak rodzice ją ustawią. Kolejna po Jessice, która powinna wybrać prywatną szkołę. Kiedy Nikola jadła, zawsze widziałam ją z drożdżówką albo jakimś batonem, ale gruba nie była. Tego jej zazdrościłam. Miała ładny, średni biust i w ogóle była szczupła, zgrabna. Oceny poniżej średniej, ale nie wyglądała na zmartwioną marnymi wynikami. Grzeczna, spokojna, miała sporo koleżanek i przyjaciółkę.

    *

    – Słuchaj… Twoja propozycja to na poważnie czy to był tylko żart?

    – Niby jaka propozycja? – trochę zaskoczyła mnie.

    – No, wiesz… – dziewczyna jest trochę skrępowana. Dyskretnie rozgląda się. – To, co powiedziałaś w szatni. Po wf-ie – wyjaśnia nieco ściszonym głosem, ale nie pochyla się.

    – Ach, to… – wydymam lekceważąco usta, patrząc przed siebie, ale kątem oka widzę, jak rzednie jej mina. Nie potrafi ukryć rozczarowania. – Już zapomniałam. Tak, nadal aktualna – patrzę w jej oczy i widzę w nich uśmiech.

    – Och, to super! – reaguje uśmiechem. Widać ulgę na twarzy. – Słuchaj, chętnie spotkam się z tobą. Gdzie wolisz u mnie, u ciebie?

    – Tylko u mnie – odpowiedziałam bez namysłu. I nagle wpadłam na pewien pomysł. – W piątek podam ci godzinę, a spotkanie w tę sobotę. Rodziców nie będzie. Pasuje?

    – Jasne, pasuje! – szeroki uśmiech. Szybko poważnieje. – Ale mam prośbę. Nikomu ani słowa. Szczególnie Marcie. To moja przyjaciółka i wiesz… No, taka szatynka w okularach – od razu wyjaśniła, widząc, że nie mam pojęcia, o kim mówi. – Mogłaby źle zrozumieć mój pomysł spotkania z tobą – dotyka mojego ramienia i delikatnie głaszcze. Naprawdę miła pieszczota.

    – Jasne. Pełna dyskrecja – potakująco kiwam głową. – Akurat! – uśmiecham się w duchu.

    – Dzięki!

    To chyba intuicja. Patrzę z uśmiechem na Nikolę i pytam wprost, ale nieco ostrzejszym tonem:

    – Niki, lubisz być grzeczna i wychowywana, co?

    – No, chyba tak… – jej swoboda i pewność siebie prawie ulatniają się. Uśmiech świadczy o tym, że stąpam po niepewnym gruncie. To walę jeszcze mocniej.

    – A nosisz obrożę?

    – Yyy, Grażynko, pogadamy podczas spotkania, dobrze? – rozgląda się spłoszonym wzrokiem. Niepotrzebnie, nikt nie może nas usłyszeć. Inni stoją za daleko i jest głośno. Jak to na przerwie. Wycofuje się. Chce odejść.

    – Podejdź bliżej – rozkazuję. Nie jestem groźna, nie warczę, ale jestem stanowcza. Dziewczyna uśmiecha się niepewnie. Po chwili wahania lekko wzrusza ramionami i zbliża się do mnie.

    – Przyjdziesz bez stanika i bez majtek. Nie ubieraj spodni. Masz wyglądać efektownie – jak na imprezę. I być posłuszna! W przeciwnym razie szybko pożegnamy się. Zabierz ze sobą niezbędne przybory do zabawy. Wiesz, o co chodzi? – milknę na chwilę i patrzę na nią uważnie. – Pasuje ci?

    – O, tak, moja pa… – nagle zmienia wypowiedź i ton głosu, gdy ktoś mija nas. – Yyy, ten… Tak, tak może być! – Oczy jej się świecą.

    Wyciągam telefon. 

    – Podaj swój numer.

    Bez wahania podaje.

    – Jeszcze dzisiaj zadzwonię i wtedy dowiesz się, o której masz być u mnie w sobotę. Odbieraj telefon! Masz być punktualnie. Windą wjedziesz na ostatnie piętro. Zadzwonisz do drzwi i całkowicie rozepniesz bluzkę. I cierpliwie będziesz czekała aż otworzę drzwi. Zapamiętasz tyle informacji?

    Nieznacznie, a jednak gorliwie kiwa głową.

    – Jeżeli masz pytania, prośby, to dzwoń. Od godziny 16. Nigdy wcześniej! W szkole nigdy nie będziemy kontaktować się, czyli nawet nie podchodzisz do mnie. Jasne?

    Bez słowa skinęła głową i dla wzmocnienia swojej milczącej odpowiedzi, przymknęła oczy. Uśmiech zadowolenia błąkał się po jej ustach.

    – Uciekaj na lekcję.

    Patrzę za nią, kiedy powoli odchodzi.

    – Kurde, mam mokro. Też się podnieciłam! – prawie niedostrzegalnie poruszam nogami. W końcu idę do łazienki, zamykam się w kabinie, ściągam spodnie, majtki i wycieram chusteczką.

    *

    Siedzę jeszcze chwilę, gdy słyszę, że wchodzi jakaś dziewczyna. Nie, dwie. Mimowolnie podnoszę nogi. Jedna z nich wpada do kabiny przy ścianie. Siedzę w środkowej. Druga wchodzi za nią! Szepczą chwilę i… O, kurde! Chyba pieszczą się! Znowu coś szepczą, śmieją się. Ale… Zaraz, zaraz. Ja znam ten głos! To ta mała gnida, Kamila! Już nie szepczą. Sapią i stękają. Włączam komórkę. Ostrożnie i powoli opuszczam telefon. Może coś nagram?

    Kiedy kończą orgazmem tej drugiej, odczekuję chwilę. W łazience nadal nie ma nikogo poza nami. Delikatnie głaszczę spłuczkę i energicznym ruchem spuszczam wodę! Słyszę nerwowe szepty i pośpieszne ruchy porządkujących ubrania. Delektuję się tą chwilą. Podciągam majtki, spodnie i wychodzę z kabiny. Myję ręce. Powoli i dokładnie. Zakręcam wodę. Cisza. Jakbym była sama. Patrzę w lustro na swoją zadowoloną twarz. I mówię głośno, patrząc w stronę kabin.

    – A co tam, umyję łapki jeszcze raz! 

    Nadal cisza. Nie wychodzą z kabiny. Nie chce mi się dłużej czekać, bo właśnie kończy się przerwa.

    – No, suczki! Niech tylko Ewa dowie się, jak spędzacie czas we dwie. No, właśnie! Kamila! Nie powinnaś wylizywać Ewy?

    *

    Spotkanie z Olą musiałam przesunąć, ale umówiłyśmy się na dzisiaj. Zadzwoniłam do drzwi. Uśmiechnięta prawie natychmiast otworzyła.  

    – Cześć! Wejdź! – odsunęła się.

    – Cześć – weszłam z uśmiechem.

    Założyłam czarne sandałki na szpilce, jasne dżinsy i biały T-shirt. Ola, ciemna blondynka, była w błyszczących sandałkach, szerokiej spódniczce i bluzeczce. Ciuchy miała w kolorze pastelowej zieleni.

    – Miałaś być nago! – stwierdziła zdegustowana.

    Spojrzałam na nią zaskoczona. Chciałam odpowiedzieć i właśnie otwierałam usta.

    – Żartowałam! – zaśmiała się i dała mi buziaka.

    – Chodź! – pociągnęła mnie za rękę do swojego pokoju.  

    Plotkujemy. Siedzę na tapczanie z kieliszkiem wina, Ola w fotelu, opierając bose stopy na tapczanie. Czasami rozbawiona głaszcze mnie stopą. W końcu odstawia swój kieliszek i popija wino z butelki. Chyba za dużo wypiła. Ma zaczerwienione policzki. Z laptopa puściła jakąś fajną muzykę instrumentalną. Na ekranie ilustracją dla nich są zmieniające się jasne figury geometryczne na czarnym tle. Wpatruję się w ekran.

    *

    – Wiesz, intryguje mnie, jakie jest twoje podejście do kobiet? – pyta Ola i bierze kolejny łyk wina.

    Wzruszam ramionami.

    – Traktuję wszystkie tak samo.

    – No, tak… A jeśli chodzi o zainteresowanie nimi? Nie chciałaś kiedyś być tylko z kobietą? Wiesz, tak blisko jak z przyjaciółką.

    – W zasadzie… Chyba nigdy nie miałam przyjaciółki – z rozczarowaniem myślę o zakończonych znajomościach w moim miasteczku. – Tylko bliskie koleżanki.

    – A zamieszkać z nią? Żyć z nią? Ze względu na płeć więź z kobietą wydaje się bardziej naturalna. Szybciej rozumiemy siebie i swoje potrzeby. Nie odczuwamy takiej potrzeby dominacji jak mężczyźni, więc obie dbamy o nasz byt i zaspokojenie swoich potrzeb. Jesteśmy wierniejsze niż mężczyźni. Bardziej zapobiegliwe, opiekuńcze, czułe, uczuciowe…

    Patrzę w ścianę. W pokoju panuje półmrok. Już wiem, o co jej chodzi. Wzruszam ramionami.

    – Nie miałam zbyt wielu okazji do takich prób i eksperymentów. W zasadzie w ogóle nie miałam takich okazji. Pochodzę ze stosunkowo małej społeczności, gdzie nie ukryje się żadna tajemnica, bo wszyscy chcą wiedzieć wszystko, również o tobie. I z radością przekażą to innym.

    – A chciałabyś spróbować? – głaszcze mnie po ręce. Już dawno odstawiła butelkę i przytula się do mnie.

    Coś mnie naszło. Może to po winie? Albo potrzeba odreagowania szkolnych przeżyć? Powoli biorę głębszy oddech i odpowiadam w miarę lekkim tonem:

    – Z tobą? Jasne. Chętnie.

    Kiedy Ola przeanalizowała moja odpowiedź, zareagowała jak małe dziecko. Momentalnie uklękła i z uśmiechem chwyciła mnie za głowę, patrząc w oczy.

    – Taką miałam ochotę, żeby właśnie z tobą… – nie kończy zdania, tylko wpija się ustami w moje usta. Chwilę później wpycha swój języczek.

    Sięgam do jej piersi. Miłe zaskoczenie. Jest taka duża, jak na nią, i pełna. Prawie nie czuję ubrania. Założyła bluzeczkę i stanik z delikatnego materiału, więc wrażenie jest niesamowite. Jakbym miała w ręku nagą pierś. Ale istotniejsze, że chciałam z nią spróbować. Od razu wiedziałam, że będzie uległa. Choćby dlatego, że ma ochotę na seks z dziewczyną i żeby nie stracić okazji, podporządkuje się. Ale wyczuwałam w niej tę „miękkość” typową dla uległych. Moje doświadczenie było niewielkie, ale tak rozumiałam uległość, a Ola pasowała do moich wyobrażeń. I miałam rację!

    *

    Mruczała, kiedy masowałam jej sutek. W końcu dotknęła ustami moich ust. A potem stała się bardzo zaborcza. Wepchnęła język w moje usta i nie pozwoliła przerwać pocałunku. Dłonią sięgnęła do krocza. Pociągnęła w górą T-shirt i nie radząc sobie z zamkiem dżinsów, od razu wsunęła rozłożoną dłoń w spodnie i majtki. Zachłannie zaczęła pocierać łechtaczkę. Dreszcz podniecenia szarpnął moim ciałem. Nie byłam przygotowana na tak agresywne pieszczoty. Ale już byłam wilgotna! Miałam wrażenie, że czas oczekiwania na nasze spotkanie spowodował tak zdecydowaną reakcję Oli. Intensywne pieszczoty palcami też mają swój urok. Rozpinam spodnie. Nawet przypadkowe muśnięcia moich wilgotnych warg były ekscytujące, a co dopiero dotknięcia łechtaczki. Po jakimś czasie odsuwam się od jej ust. Mam przymknięte oczy i pojękuję. Słyszę sapanie mojej podnieconej kochanki.

    *

    Dzwonek do drzwi. Obie momentalnie nieruchomiejemy. Patrzymy na siebie. W oczach mamy to samo pytanie: „Przeczekać?”. Patrzymy na siebie w milczeniu. Pochylamy się ku sobie. Za chwilę brzęczy telefon. Moja dziewczyna wyciąga dłoń z moich spodni i odbiera. Poprawiam swoje ubranie.

    – Ola, gdzie jesteś? – słyszę podniesiony głos jej ojca.

    – No, gdzie? W domu, przecież – mruczy Ola, patrząc na mnie i bawiąc się kosmykiem moich włosów.

    – To otwórz drzwi! Natychmiast! – wrzeszczy jej ojciec.

    – Już, już! Idę! Biegnę! Lecę! Tylko zróbcie mi miejsce do lądowania! – Ola energicznie wstaje i rusza z telefonem do drzwi. Widać, że nie za bardzo przejęła się krzykiem ojca.

    Jestem szybka. Zanim otworzyła drzwi, zdążyłam zapalić górne światło w pokoju i włączyć radio stojące na biurku. Potem uchyliłam okno. Kiedy jej rodzice weszli do mieszkania, chowałam butelkę pod biurko. Kieliszki wcisnęłam na półkę biblioteczki, obok książek. Wróciłam na tapczan, złapałam jakąś gazetę i kiedy kładłam nogi na fotelu, do pokoju weszła mama Oli. Szybko zdjęłam nogi i wstałam.

    – Dobry wieczór pani.

    – Dobry wieczór. No, w końcu odwiedziłaś Olcię – uśmiechnęła się i rozejrzała po pokoju. – O, i muzyki można normalnie posłuchać. Zazwyczaj ściany drżą… Nic nie zaproponowałaś koleżance do picia? Żadnej przekąski? Oszczędzasz czy leniuchujesz?

    – W zasadzie dopiero siadłyśmy – pospieszyłam ze wsparciem.

    – Dobrze. Dalej siedźcie. Jakoś poradzę sobie z tatą – to zdanie znużonym głosem skierowała tylko do córki.  

    – Mamo, a co się stało? Mieliście być – Ola spojrzała na zegarek – za trzy godziny albo jeszcze później.

    – Ach. Takie tam… – mama Oli zrezygnowana machnęła ręką – Nie możemy uzgodnić, kto nie zapamiętał daty premiery i zapomniał zabrać klucze. I pieniądze! Czasami trzeba ich używać. Film będzie w kinach dopiero jutro, a ja sądziłam, że tata funduje mi kino i restaurację. A on uważał, że ja zapłacę! A właśnie, do kina jechaliśmy na rezerwie. Córcia – poważnie spojrzała na Olę i westchnęła – jak tu stoję, to obiecuję: nigdy więcej nie wyjdę za mąż za twojego tatę. No, nie przeszkadzam. Idę dalej kłócić się.

    Rozbawiona Ola spojrzała na mnie, wzruszyła ramionami i rozłożyła ręce. Potem spoważniała i uważnie rozejrzała się. Milcząco wskazałam palcem pod biurko i na półkę z książkami. Dziewczyna powiodła wzrokiem za moim palcem i po chwili ze szczerym podziwem pokiwała głową.

    – Łoł! Dobra jesteś. Szacun – potrafiła docenić moją zapobiegliwość i szybkość reakcji.

    Nie chciałam uczestniczyć w rodzinnej kłótni. Posiedziałyśmy jeszcze z kwadrans, między innymi ustalając nowy termin naszego spotkania. Przynajmniej jednego byłam pewna. Za drugim razem będzie ostro. Już wiedziałyśmy, po co spotykamy się i obie czekałyśmy na ten dzień.

    *

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Madzia. Imprezy ciag dalszy.

    Madzia imprezy ciąg dalszy

    Była już prawie północ. Madzia tym razem sama poszła do łazienki. Umyła dokładnie swoje obolałe krocze a potem usiadła na zimnych płytkach i mocno rozkraczyła swoje długie i szczupłe nogi. Spojrzała między nie. Cipka była niemal tak czerwona jak porastające ją skromne włoski. Delikatnie paluszkami rozchyliła fałdki zewnętrznych warg sromowych i bardzo się zdziwiła jak znacznie wydłużyła się szparka wiodąca do jej wnętrza. Kiedyś często patrzyła tam sobie i wiedziała, że jej długość nie była większa niż 3 cm a teraz chyba była dwa razy dłuższa. Rozchyliła szparkę i znowu zdziwienie – zniknęły gdzieś falbanki delikatnego ciałka zasłaniające przedtem wejście do jej wnętrza. “A więc nie mam już błonki i teraz to jestem naprawdę kobietą” – pomyślała – “Jaki fajny jest ten Tomek. To dzięki niemu… Jak będzie chciał to będę z nim chodzić”

    Wyszła z łazienki i z miejsca podeszła do Tomka. Leżał jeszcze na sofie a jego kutas całkowicie wyeksploatowany był miękki i znacznie mniejszy niż ten, który w niej tak ostro harcował.

    – Musimy się ubrać, bo zaraz mogą wrócić starzy a i reszta tu wróci.

    Madzia usiadła obok i zaczęła wciągać majtki a potem założyła stanik. Chłopak też założył slipy i wciągnął spodnie. Po chwili byli ubrani.

    – Tomku? – pytająco spojrzała na niego Madzia.

    – No co chcesz malutka?

    – Czy ty… Czy ty chcesz ze mną chodzić?

    Spojrzał na nią z zaciekawieniem.

    – Bardzo mi się podobasz i chcę… ale…

    – Co ale?

    – Ale ja jestem zdania, że nawet jak ze sobą będziemy chodzić, to seks nie będzie zdradą i o każdym przypadku sobie opowiemy.

    – To tak jakoś dziwnie.

    – Nie chcę odbierać ci przyjemności ruchania się z innymi a i ja bardzo lubię seks, szczególnie z małolatkami. Nawet dzisiaj gdyby inny chłopak chciał się z tobą jebać to nie mam nic przeciwko temu.

    – A ty chcesz to robić z którąś moją koleżanką?

    – Nigdy nic nie wiadomo i nie wiem co dalej planuje moja siorka – wiedział doskonale o planowanych zabawach między innymi w “słoneczko” i dlatego nie chciał Madzi wiązać jakimiś seksualnymi zobowiązaniami.

     

    – Och już jesteście ubrani – Agnieszka rozpromieniona schodziła po schodach a za nią też już ubrany szedł Rafał – Mam bardzo fajną wiadomość. Przed chwilą dostałam s-kę, że starzy wrócą dopiero wieczorem. A więc mamy wolną chatę jeszcze całą niedzielę.

    Tomek spojrzał na siostrę bardzo zadowolony z tej wiadomości. Minęło kilka minut a w salonie pojawiły się pozostałe pary. Chłopacy znowu szybko wychylili po kilka kieliszków a dziewczyny po dużych kielichach wina. Madzi znowu przyjemnie zaszumiało w głowie.

    – To może teraz zabawimy się w „wymiękasz…” – zaproponowała Agnieszka – tylko to trochę urozmaicimy i dołożymy kręcenie butelką. Jeśli szyjka wskaże chłopaka to podchodzi on do wybranej dziewczyny i wskazuje ciuszek, który ta musi zdjąć, jeśli na dziewczynę to postępuje tak samo ale z chłopakiem. Kto nie zdejmie wskazanego ciuszka to przegrywa czyli wymięka.

    Aga jako solenizantka pierwsza zakręciła butelką i wypadło na Patryka-jednego ze studentów. Ten podszedł do Moniki, z którą zniknął gdy zaczęły się wolne tańce i wskazał na jej bluzkę. Monia z gracją pozbyła się tego ciuszka. Potem wypadło na Agnieszkę i Rafał stracił koszulę. Tak po chwili wszyscy byli tylko w majtkach. Tym razem wypadło na Tomka i Madzia była pewna, że podejdzie do niej ale on wybrał swoją siostrę i po chwili Aga siedziała w kręgu całkiem goła. Ona swoje majteczki straciła jako przedostatnia z dziewczyn a podszedł do niej jeden ze studentów, który już wcześniej był goły. Madzia nie mogła oderwać wzroku od jego wyprężonego chuja. Był tak samo gruby jak chuj Tomka i może trochę krótszy ale za to wzdłuż wyraźnie widoczne były grube żyły. Jeszcze tylko dwie osoby i wszyscy byli całkowicie goli i nikt nie wymiękł a więc nie było przegranych. Siedzieli teraz w kręgu z rozłożonymi nogami. Madzia przenosiła wzrok z krocza na krocze i obok siebie wreszcie dłużej patrzyła na kutasa jednego ze studentów. Był to chuj bardzo dorodny. Miał długość chyba z 25 cm i średnicę tak na oko 5 cm. Madzia pomyślała, że wielkością przypominał duże opakowanie lakieru do włosów jaki używała mama. „O kurwa. Jak to dobrze, że ten pierwszy raz miałam z Tomkiem, bo ten to by mnie chyba rozerwał” – pomyślała nastolatka i zaraz spojrzała na pizdę Majki, która z nim była na górze. Kuciapka była mocno zaczerwieniona ale Madzię zainteresowały liczne fałdki warg sromowych, które wypływały aż za zewnętrzne. Ona jeszcze takich nie miała a u reszty koleżanek już je też widziała.

    – To teraz zabawimy się w „tęczę” – zaproponowała Agnieszka przynosząc z łazienki pięć w różnych kolorach szminek.

    Madzi przypadła fioletowa. Były jeszcze zielona, niebieska, czerwona i żółta.

    – Jak ktoś nie wie na czym to polega to niech mówi – Aga spojrzała głównie na Madzię.

    – No ja nie wiem – Dziewczyna zgłosiła się nieśmiało.

    – No więc malujemy sobie usta swoimi kolorami a potem po kolei kucamy przy chłopakach i bierzemy ich kutasy jak najgłębiej do buzi. Wygrywa ta, która najwięcej razy sięgnęła ustami najdalej.

    Chłopacy stanęli w szeregu. Na końcu był ten z największym zdecydowanie chujem. Madzia była jako pierwsza ale w efekcie tylko u Tomka sięgnęła najdalej. Wygrała zdecydowanie Agnieszka, która nawet tego olbrzyma oznaczyła prawie przy samym końcu.

    – To teraz zmyjcie szminki i czas na „Słoneczko” – Agnieszka znowu spojrzała na Madzię i puściła do niej oczko – Rafał puść jakąś muzykę, najlepiej z różnym tempem a my kładziemy się z głowami przy sobie i szeroko otwartymi pizdami. Wiecie, że wygrywa ten chłopak, który spuści się ostatni. Tu są gumki, bo nie wszystkie bierzemy pigułki. Pamiętajcie, że co dwie minuty zmieniamy partnerki.

    Madzia ucieszyła się, że jako pierwszy położył się na nią jeden ze studentów, który miał chyba najmniejszego chuja. Wszedł w nią całym swoim orężem i zaczął jebać w tempie lecącej muzyki.

    Potem był drugi, trzeci, Tomek i zbliżał się ten z olbrzymem. Madzia bała się ale niepotrzebnie bo student wytrysnął wewnątrz leżącej obok niej Pauliny i odpadł z zabawy. Pozostali zaliczyli ją jeszcze po dwa razy ale najdłużej ruchał leżące dziewczyny Tomek i to on wygrał zabawę a spuścił się w swoją siostrę.

    – Madziu czy ty miałaś już w dupce? – Agnieszka wzięła ją na bok.

    – Nie. Jeszcze nigdy – odpowiedziała szczerze.

    – Bo teraz czas na „pociąg” i Tomek stań za Madzią. Teraz wszyscy chodzili jeden za drugim i na hasło „Pociąg” dziewczynki wypinały dupki a chłopacy jebali je analnie. Madzię strasznie bolała ta pierwsza wizyta chuja w jej dupce ale uznała, że w cipce było gorzej i przy trzecim kutasie już czuła ogromne podniecenie a szczyt uzyskała gdy jej dupkę odwiedziła niemal cała ta ogromna pała.

    Tym razem wygrał Rafał, który jako ostatni spuścił się w dupce Madzi.

    – No kochana, ponieważ byłaś ostatnia to siadasz teraz na kutasie – i tu Aga wskazała jednego ze studentów – A Rafał będzie w twojej dupce. Ja dosiądę swojego brata a w dupkę ty mi się wbijesz. Pozostałe dziewczyny zajmą się największym chujem a potem one wybiorą sobie partnerów do zabawy w „ciasteczko”.

    To mówiąc dosiadła Tomka i po kilku wznoszeniach do góry i opadaniu, pochyliła się do przodu i jeden z chłopaków wepchnął jej chuja w dupę. Madzia starała się powtarzać to samo co koleżanka i po chwili dwa grube chuje były w jej wnętrzu. Na początku bardzo ją to bolało ale po kilkunastu ruchach kutasów w jej środku zaczęła odczuwać nieziemską przyjemność. Szczytowała raz za razem i jak Agnieszka wołała żeby jebali ją do końca. Całe szczęście Rafał miał prezerwatywę, bo po kilkunastu minutach tej jazdy chłopacy wytrysnęli w niej niemal jednocześnie a ona przeżyła wtedy chyba największą orgastyczną ekstazę.

     

    Dziewczyny znowu gdzieś zniknęły ze swoimi pierwszymi partnerami a Madzia została w salonie z Tomkiem. Leżała na sofie przytulona do niego. Byli mocno zmęczeni kilkugodzinnym seksem ale Madzia czuła, że jest szczęśliwa.

    – Wiesz już teraz czemu nie chciałem cię wiązać zobowiązaniami pod względem seksu. Jak na pierwszy raz byłaś naprawdę wspaniała i godna miana mojej dziewczyny – Tomek głaskał ją po pośladku mówiąc te słowa a Magda nie wiedziała czy się gniewać czy nie.

    – Dziękuję Ci, że mnie w to wprowadziłeś. Teraz swobodnie mogę brać udział w takich domówkach – uznała, że taka odpowiedź będzie najbardziej odpowiednia.

    – Tak i wygrasz nie jedno „ciasteczko”.

     

    Nawet nie zauważyli kiedy zasnęli. Kiedy się obudzili nikogo jeszcze nie było w salonie. Madzia szybko postawiła chuja Tomka i dosiadła go na jeźdźca a potem wypróbowali jeszcze kilka pozycji, z których najbardziej Madzi przypadła „na pieska”.

     

    c.d.n. Jak będziecie chcieli.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Obozowa przygoda – dzien drugi

    Obudziłem się dość wcześnie, około 7 rano, Kuba jeszcze spał, a na śniadaniu mieliśmy się zjawić dopiero o ósmej. Miałem więc czas na przemyślenie wydarzeń z poprzedniego dnia a było tego sporo. Czy pójdę dziś z Olgą do łóżka? Tydzień temu nawet bym o tym nie marzył, a teraz nabrałem pewności siebie. Co jeśli będziemy gotowi na seks a pokój będzie zajęty przez Kubę i Wiktorię? Czy przez całe trzy tygodnie będę miał takie przygody? Te krótkie przemyślenia przerwało obudzenie się Kuby.

    -Ej, która jest? – spytał przekręcając się z boku na bok

    -Wpół do ósmej, trzeba się zaraz ruszyć

    -Właśnie – zaczął mówić – wczoraj wyruchałem Wiktorię – powiedział, po czym uśmiechnął się zawadiacko

    -Och wiem, wszystko widziałem – powiedziałem zupełnie spokojnie

    -Serio? – spytał wyraźnie zdziwiony – cóż, może ty też sobie kogoś załatwisz

    -Zabawnie, że o to pytasz – zacząłem mówić z pewną dumą – bo kiedy ty kończyłeś bawić się z Wiktorią to pod prysznicem Olga mi obciągała

    -No kto by przypuszczał – powiedział i aż wstał z wrażenia – czyli obie siostry będą u nas często gościć

    -Właśnie, wiesz może dlaczego musiały się wczoraj zbierać? Nie ukrywam, że trochę mi to przeszkodziło w planach

    -Przyjechała mistrzyni – powiedział zupełnie spokojnie – Dobra, dajesz, zbieramy się bo będzie opieprz jak się spóźnimy

     Po tej krótkiej rozmowie wyszliśmy i ruszyliśmy na stołówkę. W oddali zobaczyłem Olę, mistrzynię Polski z naszego klubu, tą o której wspominał Kuba, średniego wzrostu długowłosą blondynkę z genialną dupą, małymi cyckami i fajnej sylwetce. Była dosyć imprezową dziewczyną, więc kilku chłopaków miało okazję się z nią zabawić i krążyła opinia że Wiktoria jest prawdziwą boginią nie tylko na wodzie ale też w łóżku. Przez chwilę przemknęła mi przez myśl próba rozkochania jej w sobie, ale po chwili wróciłem na ziemię, przecież na razie rozwija się sytuacja z Olgą. Z tymi myślami przyszedłem na śniadanie na którym nie wydarzyło się nic ciekawego. Nie widziałem nigdzie Olgi, może zbyt ostro zabalowała z Olą poprzedniej nocy.

     Wracając do domku przypomniało mi się, że nie jestem tu żeby tylko podrywać dziewczyny na lewo i prawo. W gruncie rzeczy był to obóz przygotowawczy, po trzech tygodniach część z nas miała wystartować w mistrzostwach polski. Ja byłem wśród tych szczęściarzy, którzy mieli szanse na medal, więc zdecydowanie musiałem się skupić na treningu. W połowie drogi podszedł do mnie pan Radek, mój trener i powiedział, że za pół godziny wychodzimy na wodę z Kubą.

     Byliśmy gotowi do wypłynięcia i czekaliśmy już w łodzi na trenera, gdy nagle zobaczyliśmy Wiktorię i Olgę idące na pomost, widocznie też przygotowywały się do wyjścia na trening. One na nasz widok zachichotały i poszły po swoją łódkę. Nie ukrywam, że już wtedy miałem namiot w spodniach bo na zewnątrz było naprawdę ciepło i Olga wybrała bardzo krótkie obcisłe spodenki i sportowy biustonosz. Ona doskonale to wiedziała, więc gdy tylko wchodziła na pomost, co chwila jej coś wypadało i schylała się tak, żebym mógł zobaczyć jej atuty w całej doskonałości. Siedziałem tak zapatrzony w nią do momentu gdy trener przywołał mnie do porządku i po ostatnim promiennym uśmiechu Olgi odpłynęliśmy trenować.

     Poszło nam bardzo fajnie i całkiem zmachani przybiliśmy do pomostu. Dziewczyn nigdzie nie było widać, a poza tym naprawdę byliśmy zmęczeni i po odniesieniu wioseł i łódki poszliśmy pod prysznic .Kuba szybko się umył, i poszedł poszukać Wiktorii w wiadomych celach. Tymczasem ja zauważyłem że skończyła się ciepła woda, więc z przyzwyczajenia poszedłem do domku obok, w którym co roku mieszkali nasi koledzy i mogliśmy się tam umyć kiedy u nas coś nie działało. Wszedłem do domku, rozebrałem się i zostawiłem moje ubrania w pierwszym pokoju z brzegu, wiedziałem że dziś w domku będzie pusto, bo cała załoga domku pojechała na zawody do Niemiec. Tak więc nadal naprawdę zmęczony wszedłem pod prysznic i oparłem się o ścianę, była godzina 11, miałem mnóstwo czasu dla siebie.

     Po długim prysznicu wyszedłem z kabiny i w samym ręczniku udałem się do pokoju w którym zostawiłem swoje rzeczy. Otworzyłem drzwi i zamarłem, myślałem że muszę mieć zwidy. Na moich ubraniach leżała Olga, cała naga. Gdy ja tak stałem zastanawiając się co zrobić, na moje szczęście Olga przeszła do akcji. Wstała, zrzuciła ze mnie ręcznik i zaczęła mnie całować. Złapałem ją za pośladki i pchnąłem na łóżko, ona tylko zachichotała, położyła się na brzuchu i wzięła mojego kutasa do ust. Poruszała się swymi ustami w górę i w dół, od główki po moje jaja, patrzyła mi w oczy, a ja tylko stałem delektując się uczuciem. Po chwili odsunąłem ją od siebie, lekko odepchnąłem, i rozsunąłem jej nogi które ujawniły lekko zarośnięta, różową cipkę. Była już mokra z powodu zabawy. Z pewną niepewnością zbliżyłem się twarzą do jej warg sromowych, i po chwili zacząłem je lizać, nie miały żadnego smaku, ale byłem tak podniecony, że smak nie miał dla mnie żadnego znaczenia. Po chwili wsunąłem mój język głębiej do ciasnej dziurki Olgi. Poczułem jak zaciska mięśnie z rozkoszy. Jednak ja chciałem spróbować prawdziwej zabawy. Odsunąłem się więc twarzą od Olgi, aby po chwili z impetem wejść w jej cipkę. Wsunąłem do niej swojego kutasa, poczułem jak jej cipka go uciska i zacząłem ją posuwać. Nie wiedziałem czy skupić się na jej  podskakujących cyckach, czy na twarzy w grymasie bólu i rozkoszy. Zacząłem ją szybciej posuwać. Słyszałem dźwięk moich jajek odbijających się od pośladków Olgi. Czułem jednak że długo jeszcze nie wytrzymam, a jako że nie miałem gumki to skupiłem się na tym by doprowadzić Olgę do orgazmu i potem szybko strzelić jej na twarz. Jak postanowiłem, tak zrobiłem. Gdy tylko usłyszałem głośniejszy krzyk i poczułem drganie całego jej ciała, to szybko wyjąłem kutasa z jej cipki i od razu spuściłem się jej na twarz.

     Padliśmy razem na łóżko, przytuliła mnie, leżeliśmy tam, nadzy, zmęczęni, ale zdecydowanie zadowoleni. Przez dobre 10 minut całowałem ją i ściskałem jej pośladki. Po tym powiedziała, że idzie się umyć, zrozumiałe, gdyby wyszła na zewnątrz z taką twarzą to nietrudno by było odgadnąć co robiliśmy. Tak więc gdy Olga była pod prysznicem ja podniosłem się z łóżka i stałem pośrodku pokoju zastanawiając się nad dalszym dniem. I wtedy zobaczyłem, że drzwi do pokoju są uchylone, a w nich… Ola, z ręką w majtkach. Gdy mnie zobaczyła, zachichotała i szybko wybiegła z domku. Zdecydowałem nie mówić o tym Oldze, jeszcze by zaczęła żałować tego co zrobiliśmy. Gdy wyszła z pod prysznica, pocałowała mnie i poszliśmy do swoich domków, żeby nie wzbudzać nadmiernego zainteresowania.

     Od razu po obiedzie się rozpadało, więc resztę dnia spędziłem w domku z Kubą, głównie graliśmy na Playstation, po czym nadszedł wieczór, prysznic i do łózka, Kuba akurat tego dnia odpuścił sobie igraszki z Wiktorią, ale obaj mieliśmy ogromne nadzieje na nadchodzące dni.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Raúl
  • Tak blisko a tak daleko cz 1: Spotkanie

    “Poszukuję Pana przez duże P: doświadczonego, dojrzałego…” – znudzony, zamknął okno przeglądarki. Dobrze wiedział, że nie było sensu dalej czytać tego profilu. Znał ten typ kobiety (o ile  

    w ogóle po drugiej stronie sieci była kobieta) – standardowa “księżniczka” na portalu o tematyce BDSM. Pojawiał się na takich portalach okresowo od 5 lat. Czasem znalazł kogoś dla siebie i kasował konto, czasem po prostu miał dość. 

    “Dziś był całkiem dobry dzień, parę profili wydało mi się interesujących i wysłałem parę wiadomości” próbował okłamywać się w myślach. Wiedział dokładnie, że nic z tego nie będzie; analityczny umysł oraz doświadczenie w kontaktach z ludźmi i analizie danych to z jednej strony jeden z jego atutów, z drugiej strony jego największe przekleństwo. Rozpoznawał te same wzorce osobowości i zachowania. Jedna dziewczyna, z którą pisał, choć twierdziła inaczej, już znalazła sobie dominującego. Wiedział o tym doskonale, ale przymykał na to oko. Druga, to typ rozgoryczonej “piękności”: w kółko narzekała, jak trudno jest znaleźć prawdziwego mężczyznę. Gdyby nie znał jej wymagań co do faceta, to nawet byłoby mu jej szkoda, ale powiedzmy sobie szczerze: ilu jest wysokich, wysportowanych, umięśnionych, inteligentnych i zabawnych mężczyzn z dobrą pracą, którzy poświęcą wszystko dla kobiety bez zainteresowań, pracy i celu w życiu? Utrzymywał z nią kontakt tylko dlatego, że czasem była zabawna. Trzecia natomiast, lubiła się zabawić każdego dnia  
    z innym, co napawało go pewną odrazą, ale pozwalało spojrzeć na sesję z punktu widzenia kobiety. 

    -Straciłem już dziś wystarczająco dużo czasu – powiedział sam do siebie wstając i podchodząc do okna, by spojrzeć na szare blokowisko, z którego pochodził. Była późna jesień, więc słońce powoli chowało się za horyzontem, a cienie bloków przykrywały ławki i plac zabaw dla dzieci. Już dawno by się stąd wyprowadził do domku na przedmieściach, ale dobra komunikacja i krótki dojazd do miejsca pracy skutecznie go od tej myśli odwodziły. Rozejrzał się po pokoju, na chwilę zatrzymując się na ścianach, które odnawiał; meblach, które sam składał; ogromnej kanapie, którą uwielbiał i w końcu na telefonie, który nieubłaganie migał niebieskim światłem, jasno sygnalizując, że dostał wiadomość. “Ciekawe, kogo to diabli niosą” pomyślał, upijając łyk zimnej już herbaty i podnosząc telefon z stolika, przy którym jeszcze przed chwilą siedział. 
    “Hej przystojniaku, dziś jest zniżka na bilard w klubie. Idziemy?” – wiadomość od Marty. 
    “Ślicznotko, z tobą zawsze :). Widzimy się o 20 na miejscu” – odpisał szybko i poszedł się odświeżyć.  

    Nie musiał czekać na odpowiedź: znali się z Martą od dzieciństwa i doskonale wiedział, że ona już zaczęła się szykować na wyjście. Po kwadransie stał już przed lustrem, zastanawiając się, w co ma się ubrać. Wiedział, że Marta uwielbia elegancko wyglądać, więc by nie odstawać od niej wybrał jasnobłękitną, wyjściową, wysokogatunkową koszulę, (którą, wszyscy brali za tanią szmatę od chińczyka, ponieważ nie widniało na niej żadne znane logo), ciemnobrązowe spodnie, srebrny zegarek i eleganckie półbuty. Do wyjścia zastało mu 10 minut, więc pozwolił sobie na szybką krytykę samego siebie. Miał 25 lat, ale twarz nosiła znamiona długiej i ciężkiej pracy oraz wieloletniego treningu. Choć teraz już więcej spał, dalej można było zauważyć lekko podkrążone i zmęczone piwne oczy. Lubił swój zarost i dwie łyse plamki wokół brody. To, co dla większości ludzi było efektem niedojrzałości lub zaburzeń hormonalnych, w rzeczywistości było świadectwem wielu walk, w których walczył i się nie poddał. Prawie 20 lat spędzonych na macie odcisnęło swoje piętno: poza wytartymi od judogi plamami na brodzie, jego ciało znaczyły liczne blizny po obtarciach, upadkach lub duszeniach. Zdecydowanie nie było to ciało modela, tylko wojownika. Smukłe ręce z silnie zarysowanymi mięśniami przedramienia i bicepsem, rozbudowana obręcz barkowa i duże plecy nie były tym, co można zobaczyć w kolorowych magazynach. To były mięśnie zbudowane do pracy, a nie wyglądu. Normalnie ukryte pod ubraniem, zdradzały swoją siłę, szybkość i wytrzymałość. Brzuch  
    i klatka, na których zaczynały już z powrotem rysować się mięśnie, nie były przesadnie rozbudowane. Skóra nosiła ślady błędów i choroby z przeszłości w postaci rozstępów. Jego życie było bardzo intensywne, przez co stan umysłu nie współgrał z wiekiem. Wiele razy już słyszał, jak ludzie w pracy dawali mu 30 lub 35 lat ze względu na doświadczenie i chwalili go, że się świetnie trzyma. Po pewnym czasie przestał ich wyprowadzać z błędu – to nie miało najmniejszego sensu. 

    Droga minęła mu szybko, a tramwaj przyjechał od razu, przez co na miejscu był przed Martą. Zamówił typowego dla siebie drinka, czyli rum z colą, i spokojnie przyglądał się ludziom, którzy tak jak i on przybyli do tego miejsca by spędzić wieczór w miłej i ciepłej atmosferze. 

    Marty nie dało się przeoczyć, więc spostrzegł ją od razu, jak tylko weszła do budynku. Wysoka, piękna blondynka z włosami upiętymi w kok, o długich, można by było rzec: niekończących się, smukłych nogach. Marzenie każdego mężczyzny. Widział ją już wiele razy, bardziej od sylwetki zaciekawił ją jej ubiór. Wysokie, (pewnie około 12 cm)szpilki sprawiały, że była niewiele niższa od niego. Delikatne pończochy i o wiele za krótka, opięta, błękitna sukienka pobudzały krążenie. Srebrna biżuteria dodawała całemu strojowi agresywności. Wiedział już, że ten wieczór na pewno nie skończy się na bilardzie. Gra szła im sprawnie, a rozmowa (okraszona masą komplementów i sprośnych żartów) zdawała się nie mieć końca. Oboje lubili tę zabawę: udawany flirt, dochodzący czasem do granic absurdu i przyjmujący wręcz karykaturalną formę, rodem z amerykańskich filmów dla nastolatków. Z każdą partią pozwalali sobie na coraz więcej. Ciała stawały się gorące, a niewinny dotyk przeistaczał się w pożądliwe obmacywanie. Kiedy minęła druga godzina gry, dali sobie spokój  
    z udawaniem i wspólnie poszli na tramwaj by czym prędzej dotrzeć do jego mieszkania. 

    Gdy tylko zamek dwukrotnie przekręcił się w drzwiach, oznajmiając zamknięcie za nimi drzwi wejściowych, on silnie złapał ją za długie blond włosy i przycisnął do ściany w przedpokoju. Niewiele zmieniło to, że była wysoka i silna; nic nie dały lata treningu sztuk walki: przy nim czuła się jak mała lalka, zdolna tylko przeciągłego jęku z bólu i podniecenia. Gdyby na sobie miała majtki, na pewno byłyby już całe mokre; teraz jednak wilgoć, jaką produkowała pod wpływem emocji jej mała muszelka, spływała po udach, mocząc jej ulubione, samonośne pończochy. Czuła się jak dziwka, ale  
    w tym momencie i przy nim nie miało to żadnego znaczenia. Jedyne, czego teraz pragnęła to poczuć jego przyrodzenie w sobie. Wiedziała jednak, że to jej nie wystarczy: chciała, żeby ją wziął siłą, pokazał jej, gdzie jest jej miejsce i kto jest jej Panem. W życiu nie pozwoliłaby na to żadnemu facetowi, ale on… On był inny, tylko przed nim czuła respekt. Tylko w jego ustach każda obelga przyspieszała jej bicie serca, tylko jego rękami zadany ból powodował podniecenie. 

    Z rozważań wyrwał ją nagły dotyk między udami, musiała się skupić; on coś mówił do niej –  
    z początku nie rozumiała, co, ale z czasem słowa zaczęły układać się w zdania. 
    -Taka elegancka i poważna, a pod sukienką zwykła kurwa bez majtek. Pytałem cię, suko, o coś. – Nie słuchała go, nie mogła sobie przypomnieć, o co pytał. 
    -O co pytałeś? – zapytała po chwili. 

    Czy był zdenerwowany? W żadnym razie; znał ją i wiedział, że uwielbia walkę i ból. Silnym ruchem oderwał ją od ściany i ustawił na wprost korytarza przed sobą. Puścił włosy i czekał, aż podniesie wzrok. Chciał, żeby widziała, co zrobi. W tym samym momencie, w którym spojrzała mu  
    w oczy, zdzielił ją silnie w policzek. Zapewne, gdyby nie szpilki, z trudem, ale ustałaby na nogach. Teraz jednak zachwiała się od uderzenia i po kilku krokach upadła na podłogę, mimowolnie z oczu pociekły jej łzy. Przyjrzał się jej z zaciekawieniem, spokojnie rozpiął zegarek i odłożył go na półkę. Następnie, pochodząc kilka kroków, ponownie złapał ją za włosy i wykręcił tak, że musiała spojrzeć na niego. 
    -Po pierwsze, suko, nie jesteśmy na “ty”. Dla ciebie jestem Panem – powoli i stanowczo odezwał się do niej. – Rozumiesz? – Zapytał, a gdy nie usłyszał odpowiedzi jeszcze raz zdzielił ją, tym razem  
    w drugi policzek. 
    -Rozumiem, Panie – usłyszał, kiedy jej śliczne policzki napłynęły rumieńcami, a na oczach zaczął się rozpływać makijaż od łez. 
    -Po drugie, pytałem cię: co ty sobie myślisz, chodząc z goła cipą na zewnątrz? – Zadał pytanie jeszcze raz. 
    -Ja… Panie…. Chciałam ci zrobić przyjemność – odpowiedziała łamiącym się, niepewnym głosem. 
    -Ja ci pokażę, jak powinnaś sprawiać przyjemność swojemu Panu- mówiąc to, trzymał ją za głowę 
    i zaczął iść w stronę salonu i jego ulubionej kanapy. Marta mimowolnie musiała iść za nim na kolanach. Czuła się poniżona, sprowadzona do roli zabawki lub zwierzęcia. Najdziwniejsze było to, że jeszcze nigdy nie czuła się tak podniecona i tak dobrze się nie bawiła. Żadnemu innemu facetowi by na to nie pozwoliła. Pan poprowadził ją na środek salonu i tam zostawił. Mogła tam jedynie siedzieć  
    i obserwować, jak pieczołowicie zaciąga zasłony, a następnie nalewa sobie typowego dla siebie drinka. 

    -Chciałaś mi sprawić przyjemność i będziesz miała na to szansę. Liczę na najlepszy pokaz  
    w swoim życiu, a wiele już widziałem– mówiąc to, usiadł na kanapie i wyjął z siedziska dziwnie wyglądające urządzenie: kawałek plastikowego drążka, zakończonego rogami. Nie miała jednak czasu przyglądać się temu; poczuła już raz, co ją czeka za opieszałość w wykonywaniu poleceń. Powoli wstała i spojrzała na swojego Pana. On w tym momencie na swoim telefonie wybierał w aplikacji utwór. Po chwili z stojącej niedaleko mini wieży zaczęła powoli lecieć muzyka, a światła w pokoju delikatnie przygasły i zmieniły kolor na czerwony. 

    “Jak zawsze wszystko dopięte na ostatni guzik, tylko ja wiecznie nieprzygotowana” pomyślała Marta, zaczynając się wić w rytm muzyki, eksponując swoje (średniej wielkości) jędrne piersi i tyłek. Powoli i spokojnie przesuwała ręce po swoim ciele, starając się wyglądać jak najbardziej podniecająco i wyuzdanie. W rytm muzyki jej ręce zjeżdżały coraz niżej, aż do końca sukienki; wiedziała, co teraz powinna zrobić – on chce ją zobaczyć w całości, napawać się widokiem swojej zdobyczy. Z nieopisaną gracją zaczęła zdejmować sukienkę przez głowę, by za chwilę rzucić ją w kąt, jak nic niewartą szmatę. Kręcąc zalotnie biodrami podeszła do niego i nachyliła się, by mógł z bliska przyjrzeć się piersiom. Była jak towar na ekspozycji – musiała się dobrze zaprezentować, bo od tego zależały dalsze losy wieczoru. Czy da jej tę niesamowitą przyjemność, której tak pragnęła, czy ból, na który zasłużyła? Podkreślała walory swoich piersi ujmując je w dłonie i bawiąc się sutkami. Uśmiech na jego twarzy wskazywał na zadowolenie. Odwróciła się tyłem do niego, opuszczając ręce do podłogi i maksymalnie eksponując swój tyłeczek.  

    Poczuła go, poczuła go w końcu na swoim ciele! Dreszcz rozkoszy, który przeszył ją  
    w momencie, kiedy jego dłoń wylądowała na jej pośladku, był niczym ekstaza. Na jedną chwilę poczuła się, jakby świat zniknął, a pozostała tylko przyjemność. Nagły, przeszywający ból delikatnego łona przywrócił jej wszystkie zmysły. To on, przy pomocy swojego narzędzia, przywoływał ją do porządku. Niespodziewany przepływ prądu prawie zwalił ją z nóg. 
    -Podobno chciałaś mi dać przyjemność, a nie sobie, suko – powiedział rozgniewanym tonem. 
    -Tak, Panie – zdołała tylko odpowiedzieć. 
    Z trudem zmusiła swoje nogi do posłuszeństwa i zaczęła się wić na nim najlepiej, jak potrafiła. Walczyła z samą sobą; dotyk jego ciała przy każdym ruchu, choćby przez materiał koszuli, był obezwładniający. Czuła wypukłość w jego spodniach, dotyk jego kutasa. “Pora kończyć część dla dzieci i brać się za prawdziwą zabawę” pomyślała, odwracając się przodem i klękając między jego nogami. 

    -Czy mogę, Panie? – zapytała z najbardziej sprośnym wyrazem twarzy, jaki mogła. Pokiwał tylko głową na znak pozwolenia i czekał na jej następne ruchy. Powoli, krok po kroku, guzik po guziku rozpięła jego koszulę, a następnie, tylko przy użyciu zębów, spodnie i rozporek. Delikatnie wyjęła kutasa z bokserek i z nieukrywaną radością zaczęła lizać jego przyrodzenie. Powoli wodziła językiem od nasady aż po sam czubek penisa, by po chwili wziąć go do buzi jak rasowa kurwa.” Co on ze mną zrobił? Wiję się jak prostytutka na wystawie, a potem obciągam kutasa jak byle dziwka na rogu, a do tego jestem przez to niesamowicie podniecona” karciła samą siebie za to, kim się stała dzisiejszego wieczoru. 
    -Dość – powiedział, odsuwając jej głowę od kutasa. Wstał i szybkim ruchem rozebrał się  
    z reszty ubrań.-Pora się zabawić – rzucił tylko zdawkowo, i chwytając ją za włosy, zaczął miarowo posuwać, nie, pierdolić jej usta. Z trudem łapała małe hausty powietrza, które i tak nie pozwalały jej właściwie oddychać. Powoli dusiła się nim, nie panowała na sobą; ślina ciekła jej po brodzie, spływając na nagie piersi. Z każdym kolejnym pchnięciem ciemniało jej przed oczami coraz bardziej.  
    I nagle, (wybawienie!), dał jej odpocząć: wyciągnął kutasa, by mogła złapać trochę powietrza. Dwukrotnie ją spoliczkował i mówiąc, że “jej usta są stworzone do kutasa”, wsadził ponownie  
    i gwałcił jej gardło. Straciła rachubę czasu: nie odróżniała już kolejnych pchnięć od policzków,  
    a oddech łapała mechanicznie.  

    Odkąd się znali, wiązał ją na wiele wyrafinowanych sposobów, bił rozmaitymi przedmiotami, polewał woskiem i chłodził lodem, ale nigdy nie przeżyła czegoś takiego. Jedyne, co czuła, to niesamowite wręcz podniecenie. Nie była pewna, czy przez seks oralny można doznać orgazmu, ale jeśli można było, to ona właśnie go doświadczała. Nie wiedziała też, ile to trwało, ale kiedy na chwilę odzyskała poczucie rzeczywistości, leżała na stole, z nogami przykutymi do jego końców i wystawioną na penetrację muszelką;on stał między jej nogami i przymierzał się do wejścia.  

    Nie cackał się z nią: pchnął raz, wchodząc w jej małą, wąską brzoskwinkę do samego końca. Przez chwilę napawał się swoją zdobyczą – ciepłem jej łona, rozmazanym makijażem, śliną na brodzie. Była jego szmatą, zabawką na jego kutasa. Nie trwało to jednak długo; nie wziął jej po to, by niczym prawiczek, siedzieć z kutasem w jej cipie. O nie, miał ochotę zerżnąć ją z całych sił, wymęczyć tak, by tę noc zapamiętała do końca życia. Jego ruchy od początku były gwałtowne: wysuwał kutasa, by po chwili z całym impetem, z powrotem w nią wejść; raz za razem skrupulatnie zmieniał tempo, kąt penetracji oraz szybkość. Nie był laikiem; wiedział, jak to robić. Jego ruchy w szybkim czasie dały Marcie drugi z wielu orgazmów tego wieczoru: jej oczy odpłynęły, z gardła wydarł się krzyk rozkoszy, a pochwa zaczęła się kurczyć na jego penisie. Był nieubłagany, nie przerywał penetracji. Kiedy tylko powróciła do niego, złapał ją za szyję, spojrzał w oczy, a w drugą rękę złapał swoje urządzenie i zaczął razić jej ciało. Nie wiedziała, co się dzieje. Pchnięcie, rozkosz, porażenie, ból, oddech niewystarczający. Znowu świat znikał, znowu nie wiedziała, co się dzieje. Rozkosz i ból mieszały się  
    w wyuzdanym tańcu. Nie miała pojęcia, czy był to orgazm, a jeśli tak, to jakim cudem tyle trwał. Powoli wracała do rzeczywistości: czuła ręce, nogi i swoją muszelkę, a w środku niej ciepło.  

    “Skończył we mnie”, pomyślała, ogarnęło ją zadowolenie. Zabezpieczała się, ale to nie miało teraz żadnego znaczenia. Dziś była jego, mógł z nią zrobić, co chciał. Kiedy spojrzała na zegarek, nie mogła uwierzyć, że trwało to ponad 2 godziny. Odpiął jej nogi i pomógł wstać; była cała spocona,  
    a nogi ledwo utrzymywały jej ciężar. Chwiejnym krokiem podeszła do kanapy, a on podał jej szklankę wody. 
    -Złap oddech, jeszcze nie skończyliśmy – uśmiechnął się, a ona tylko przytaknęła głową.  
    On sam oparł się o ścianę i obserwował ją, popijając swojego drinka. “Jest niesamowita i piękna, ale to są jej granice. Nigdy nie będzie niewolnicą, której tak pożądam: nie sprawi jej przyjemności ani noszenie obroży, ani służba. To nie ten typ kobiety…”, rozmyślał nad swoją przyjaciółką i swoim losem. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Konrad
  • Pozegnanie lata – 1.

    Część 1/2.

    Zdarzyło się to przed wieloma laty.

    O komórkach nikt wtedy nawet nie myślał, „wybrańcy” posiadali telefony stacjonarne i wydarzeniem było, jeżeli ktoś kupił drogi czarno-biały telewizor. Kolorowe to była dopiero odległa przyszłość, którą w ogóle trudno było sobie wyobrazić.

    To była druga połowa sierpnia, upalnie. Wówczas najchętniej biegałem na basen albo w większej grupie pakowaliśmy się do autobusu i nad jezioro za miastem! To była wyprawa. Wszyscy po 16, 17 lub 18 lat. Tworzyliśmy raczej luźną grupę znajomych, znaliśmy się ze szkoły, bądź z bloku, z rzadko organizowanych prywatek, ale w tym przypadku chętnie spędzaliśmy ze sobą wolny czas. Przecież podczas roku szkolnego było go znacznie mniej. Tak się złożyło, że było w niej 6 dziewczyn i tyle samo chłopaków, a w tym gronie sześcioro tworzyło 3 pary. 

    Na zakończenie wakacji, a jakże, kara, czyli urlop rodziców! Wyjazd do ośrodka wypoczynkowego nad jeziorem z rodzicami. Dzisiaj taka sytuacja nie byłaby już możliwa, ale wówczas… Większość jechała, bo otrzymała skierowania z naszego zakładu pracy, chociaż z różnych powodów. Ten zakład to był główny pracodawca w naszym regionie i mieście, więc większość pracujących mieszkańców naszego miasta była tam zatrudniona. Inni wykupili sobie taki turnus. Rodzice Anki i Andrzeja pracowali w innym zakładzie, a też dostali skierowanie do tego samego ośrodka. Taki był wybór! Ośrodek nie był przesadnie duży. Dwupiętrowy murowany budynek mieszkalny, takie „pudełko” bez balkonów, plus obszerna stołówka i to w zasadzie była cała infrastruktura. Jednorazowo budynek mieścił chyba około 120 osób w dwuosobowych pokojach. Na tamte czasy raczej luksusowe warunki. Część pokoi była tańsza, bo toaleta i prysznice były wspólne na piętrze.

    *

    Pogoda dopisała, więc sporo opalaliśmy się, pływaliśmy. Ale wszystko co piękne, też ma swój koniec. Ostatnia sobota w ośrodku, więc zabawa w stołówce. Wyjazd w poniedziałek po śniadaniu. Wiadomo, w niedzielę trzeba odespać imprezę. To zasada niezmienna od wieków i niezależna od ustroju. Wszyscy dorośli planowali udział w tej uroczystej pożegnalnej kolacji. Nasze mamy, i nie tylko nasze, szykowały się jakby to miał być zabawa sylwestrowa. Mieli wrócić sporo po północy albo raczej wczesnym rankiem. Ostatnia impreza podczas urlopu i okazja, żeby dobrze zabawić się. Ot, takie huczne pożegnanie z latem.

    My solidarnie zostaliśmy. Zgodnie ustaliliśmy, że nie będziemy siedzieć w sali razem ze staruchami.

    – Może jeszcze poloneza każą nam tańczyć? – zadrwiła Ania. Wszyscy odmówiliśmy, a rodzice, nieoczekiwanie, zgodzili się bez większych oporów.

    Mieliśmy swoje plany. Chcieliśmy zrobić ognisko po drugiej stronie jeziora. Dostaliśmy zgodę, bo obiecaliśmy, że wrócimy najpóźniej o pierwszej w nocy. Komórek wtedy nie było, więc zakładaliśmy, że będziemy wracać nawet z zapalonymi latarkami, żeby na wodzie było nas już widać. Wypożyczając łódki, dostaliśmy lampy naftowe. Prowiant, saperki i drobiazgi zapakowaliśmy do kajaków, na rower wodny i popłynęliśmy. Oczywiście, można było dotrzeć tam pieszo, ale droga była znacznie dłuższa. Nie dość, że przez las i to dosyć daleko od brzegu, to jeszcze po piaszczystym i pagórkowatym terenie.

    – Co to? Bieszczady? Konkurs na sprawność harcerską? – pierwsza zbuntowała się Blanka. – Będę chciała wędrować z bagażem po górach, to pojadę w Bieszczady z siostrzeńcami. I z plecakiem.

    Chyba wszyscy byli jej wdzięczni za szczerość. Nikt nie miał ochoty na taką wędrówkę. No i z tym prowiantem, materacami, kocami? Popłynęliśmy i w dwadzieścia parę minut byliśmy na miejscu. Wędrówka zajęłaby nam około godziny. Jak dwa dni temu przeprawiliśmy się na drugą stronę jeziora, znaleźliśmy miejsce niedaleko brzegu, osłonięte z dwóch stron lasem, a od jeziora szerokim, ale niezbyt wysokim pagórkiem. Poszliśmy zapytać o możliwość rozpalenia ogniska, gospodarz zgodził się. Obiecaliśmy, że posprzątamy po sobie. Celowo wybraliśmy takie miejsce. Gdyby komuś z rodziców zachciało się nas odwiedzić w nocy, w co jednak wątpiliśmy, ogniska nie zobaczyłby od razu, więc nie wiedziałby, gdzie szukać nas. Rodzicom profilaktycznie nie podaliśmy zbyt dokładnej lokalizacji.

    I zaczęliśmy przygotowania do imprezy. Chłopacy zabrali się do budowania ogniska. Stąd te saperki. Przynosili chrust, większe gałęzie łamali na miejscu, jeden nożem przycinał i ostrzył patyki, żeby mieć na co nabijać kiełbasę. Dziewczyny wyjęły jakieś kubki, pieczywo, ziemniaki, sól, musztardę, papierowe talerzyki, podzieliły kiełbasę. Andrzej zaczął, chyba dla żartów, obmacywać Mariolę. Ta urocza blondynka chichotała i nie protestowała! Miła niespodzianka. A wyglądała na taką nieprzystępną… Ale Boguś, jej brat, miał inne zdanie: 

    – Na razie zostaw dziewczynę. Niech najpierw chociaż przygotuje szaszłyki – nie wyglądał na zazdrosnego o dobieranie się do uroków siostry.

    Później zrozumieliśmy, że zwyczajnie żartowała sobie. Dziewczyny wbijały, co się dało, na zdobyte kawałki drutu… Andrzej przyniósł naręcze gałęzi i przy byle okazji obmacywał każdą, którą tylko mógł. A jeszcze nie pił! Gitara Grzesia stała z boku pod drzewem. Jej właściciel przytargał chrust i wlókł jakąś potężną gałąź. Potem wyjął małą siekierę z plecaka i zaczął rąbać gałąź. Anka z Kamą zaniosły do wody alkohol w siatce. To też był ważny powód, żeby wybrać lokalizację utrudniającą nieprzewidzianą, ale możliwą kontrolę rodziców. Był jeszcze jeden istotny powód, ale o tym rozmawialiśmy tylko my, chłopacy.  

    *

    Wokół ogniska dziewczyny rozłożyły koce i materace. Te trzy lampy naftowe okazały się wyjątkowo przydatne. Radek i Andrzej tak je ustawili za nami, że dawały trochę światła, ale nie rozświetlały całego terenu. Nie chcieliśmy rozpalać ogniska wielkiego jak na zrzut dla partyzantów.

    Kiełbasę zjedliśmy, szaszłyki też. Porcje nie były duże. Wiadomo, kupno mięsa to było wyzwanie, a komu chciało się stać w długich kolejkach? Cierpliwie czekaliśmy więc na ziemniaki. Popijaliśmy alkohol i oranżadę. Wszyscy rozsiedli się, albo raczej rozłożyli wokół ogniska na materacach, kocach. Zrobiliśmy przerwę po opowiadaniu żartów. Grzesiek brzdąkał na gitarze, Irka tuliła się do niego. Widać, że alkohol zrobił swoje. Cały czas chyba była nim zainteresowana, ale przez dwa tygodnie trudno było nam zorientować się. Teraz już wiedzieliśmy. Grzesiek tolerował jej czułości.

    Nagle Blanka poderwała się i klasnęła w dłonie: 

    – To co? Idziemy popływać? – i klęcząc, rozejrzała się w poszukiwaniu entuzjastów swojego pomysłu.

    – Świetny pomysł! – Kamila już mogła skakać do wody.

    – A kto ma strój? – Radek, mój młodszy brat, był konkretny i flegmatyczny. Jak zwykle.

    – A ty, co? Listę chcesz robić? – zapytałem.

    – Wojtek, nie zrzędź – Kamila była zachwycona pomysłem. Od wypitego alkoholu świeciły się jej oczy. – Radziu, po co nam kostiumy? Jest ciemno! Nikt nic nie zauważy.

    – Ja będę widział – Radek swoje. Jak zwykle.

    – Ciebie to chyba nam w szpitalu podmienili – pokręciłem głową. Czasami zastanawiałem się, czy ta jego pedantyczność nie była sposobem, żeby innym dopiec? – Mały sadysta… – pomyślałem o nim, ale głośno nic nie powiedziałem. Radek, jak zwykle, milczeniem zbywał moje komentarze.

    – Chłopaki! Rozbierać się! – Blanka pierwsza zdjęła szorty. Potem majtki i T-shirt. W świetle ogniska dobrze był widoczny jasny trójkąt nieopalonego ciała w kroczu i biała część sporego biustu. W jej przypadku nieopalone fragmenty jedynie podkreślały urodę dużych, pełnych piersi. W tej chwili chyba wszyscy gapili się na nią. Inne dziewczyny już szły w jej ślady. Alkohol dobrze wpływał na odwagę.

    Dziewczyny wśród chichotów i żartów szybko rozebrały się, a potem z piskiem, potykając się na nierównościach, pobiegły do wody. Goły Andrzej pokłusował za nimi.  

    – Chodźcie! – wołały, ochlapując się. – Woda jest taka ciepła!

    – Chłopaki! Dawać! – krzyczał Andrzej.

    Jako drugi potruchtał Grzesiek, ale przytomnie zabrał jedną lampę i ustawił ją ze dwa metry od linii wody. Andrzej kleił się do którejś z dziewczyn. Całowali się i razem zniknęli pod wodą. Zabrałem drugą lampę. Postawiłem jeszcze bliżej wody, kilka metrów w bok od pierwszej. Właśnie ruszałem do wody, ale zatrzymałem się i zawołałem do brata: 

    – Te, analityk! Weź lampę i postaw nad brzegiem.

    – Konkretnie, gdzie? – padło pytanie.

    – W du… – westchnąłem ciężko. – Kurde! Sam zobacz, gdzie! Ustaw tak, żebyśmy wracając z wody nie wpadli w żaden dołek. Widziałeś, jak dziewczyny potykały się, biegnąc? Tak? No, to oświetl teren.

    *

    Wygłupialiśmy się w wodzie, nurkowaliśmy. Woda sięgała nam do klatki piersiowej. Andrzej z Mariolą odpłynęli znacznie dalej od nas. Potem my we trzech, splatając dłonie, tworzyliśmy „żywą” trampolinę i pozostali skakali z niej do wody. Wyrzut był bardzo dynamiczny. Skakaliśmy zawsze na głębszą wodę. Dziewczyny piszczały przy tym i śmiały się. My zmienialiśmy się w składzie „trampoliny” i skupialiśmy na oglądaniu wdzięków koleżanek.

    – Ej, Blanka, ale ty masz biust… – westchnąłem z uznaniem, kiedy wynurzyła się. Dobrze obejrzałem go, kiedy wspinała się na nasze ręce. Żałowałem, że nie mogłem jej dotknąć. Jedyna dziewczyna, która wykonywała skok plecami do wody. I świetnie to robiła.

    – Coś ci się nie podoba? – warknęła.

    – No, skąd! Przecież chwalę! Poważnie! – gorąco zapewniłem. Wiedziałem, wszyscy wiedzieliśmy, że jest wrażliwa na tle swojej tuszy. Była grubokoścista, ale nie gruba. Solidne, na razie jeszcze smukłe uda, duże, okrągłe, jędrne cyce… Tylko brać! Musiałem pochwalić! Alkohol zachęcił mnie do szczerości. – Mogę popieścić, jeżeli pozwolisz! – już miałem ochotę pomacać, ale teraz najbardziej zależało mi, żeby nie popsuć klimatu spotkania. Liczyliśmy na znacznie więcej niż wspólna kąpiel.

    – Trzymam za słowo – odpowiedziała spokojniej, udobruchana moimi zapewnieniami.

    Chyba była najsympatyczniejszą dziewczyną w tej grupie. Chociaż były zgrabniejsze i szczuplejsze dziewczyny, w wodzie nie potrafiłem oderwać wzroku od jej kształtów. Dobrze, że ustawiłem lampę nad wodą.

    – Blanka, zapraszamy na powtórkę. Masz gratis skok od nas. To znaczy: poza kolejką. Też muszę przyjrzeć się – Grzesiek naprawdę był ciekaw.

    Blanka skoczyła.

    – No i? – prychnęła wodą.

    – No! Świetne cyce! Poważnie! Blanka, każdego faceta złapiesz na takie atrybuty.

    – Widzisz, nie kłamałem! – musiałem bronić swoich dobrych intencji. 

    – I jeszcze fajnie sterczą! – nadal komplementował Grzesiek.

    – A wam sterczą?

    – Sama sprawdź! – rzucił Zenek. Chyba nie sądził, że dziewczyna poważnie potraktuje pomysł. Chwilę później cienko pisnął.

    – A ty co? – spojrzałem na niego zdziwiony.

    – Blanka szarpie mojego fiuta! – parsknął śmiechem. – Aż się zdziwiłem!

    – Nikogo nie łapię! – usłyszeliśmy Blankę parę metrów dalej. – Jeszcze nie…

    – Co, przestraszyłeś się! – za plecami Zenka odezwała się Anka, prychając wodą.

    – To ty?!

    – Ktoś musiał sprawdzić. Ale nic wam nie sterczy – mruknęła rozczarowana.

    Profilaktycznie zmniejszyłem rozkrok.

    – To teraz Wojtek… – Anka rozpędzała się.

    – Ale w tym celu nie musisz zanurzać się – stęknąłem, bo właśnie „odpaliliśmy” Różę. Kiedy zanurkowała, Kamila zaczęła wspinać się na nasze ręce.

    – A Kamcia ma drobne piersi – Zenek, trzeci w naszej „trampolinie” zabrzmiał, jakby analizował widok pod szkłem mikroskopu. Bezskutecznie próbował złapać ustami sutek, kiedy wspinała się na nasze dłonie. – Za to cipkę masz sporą. O, naprawdę! – wyraźnie zrobiła na nim wrażenie.

    – Ja też chcę! – Mariola szybko podpływała do nas.

    – Skakać? Każdy może… – Zenuś był zdezorientowany.

    – No, co ty! – prychnęła wodą. – Sprawdzić wasze pa-ra-metry! – zachichotała.

    *

    Anka stanęła przy mnie, pogłaskała mnie po plecach, przytuliła się i drugą ręką sięgnęła do krocza. Znalazła członek i zaczęła go masować. Przy tym uważnie patrzyła mi w oczy i uśmiechała się. Miałem splecione ręce, więc i tak nie mogłem nic zrobić. Gdybym chciał. Odwzajemniłem uśmiech. Od momentu jak przytuliła się i dotknęła penisa, czułem jak szybko twardnieje, chociaż po widokach Blanki już lekko sterczał.

    – A wy, gdzie byliście? – Grzesiek spojrzał na Mariolkę.

    – Aaa, o to chodzi? Andrzejkowi zachciało się macanka, więc popłynęliśmy trochę dalej – wyjaśniła Mariola, stojąc w półprzysiadzie na naszych dłoniach. Wyjaśnienia składała opierając dłonie na naszych ramionach. – Też masz ładną cipkę. Takie duże wargi… – zachwycił się Zenek.  

    – Też? Zenuś, więc ty też masz cipkę? – rzuciła rozbawiona Mariola i skoczyła. Nie słyszała naszego wybuchu śmiechu.

    – Niee, no co ty! Porównywałem z cipką Kamy – wyjaśniał zażenowany Zenek.

    Nikt go nie słuchał. Andrzej wszedł na nasze dłonie, potem na moje ramiona i wyprostował się. Wybił się i jeszcze zrobił salto. Podpłynął Bogdan z Irenką.

    – Wojtek, coś ty taki dziwny? – Boguś spojrzał na mnie podejrzliwie.

    – Ja? Nieee – wzruszyłem ramionami. – Anka nadal mierzy długość mojego członka.

    – Na razie jest niewielki – Anka uzupełniła moją wypowiedź. – Ale staram się.

    – No, faktycznie. Niewielki. Nie ma na co patrzeć – z drugiej strony pojawiła się Róża, kiedy puściła moją mosznę. Była delikatna.

    – Noo, dziękuję wam. Jeszcze trochę i będę sprzedawał bilety na to macanie genitaliów.

    – A ja bym chętnie popatrzyła! – Blanka jako pierwsza głośno dała wyraz swoim zainteresowaniom.

    – Oooo! – zabrzmiało w tle chóralne zainteresowanie pomysłem biuściastej brunetki.

    – Ja też!

    – I ja!

    – My też!

    Spojrzałem na Ankę.

    – Pokażesz, co potrafisz?

    – Ja pokażę – rzekła z filuternym uśmiechem – Tylko, czy ty będziesz miał co pokazać?

    Popatrzyłem na nią ciężkim wzrokiem. Pogłaskałem nosem po piersi. Cofnęła się.

    – No, teraz nie bój się. Chodźmy! – powiedziałem.

    Radek właśnie przygotowywał się do wybicia. Nasz trójka rozplotła dłonie, a Radek, dynamicznie prostując się do wybicia, nagle stracił oparcie dla stóp. W nieskładnym półprzysiadzie, jak ropucha na sedesie, wylądował w wodzie. Parę osób głośno zaśmiewało się z tej sytuacji. Jednak znacznie bardziej niż jego skok, wszystkich interesował pokaz umiejętności Anki. Szybko wychodziliśmy na brzeg. Zabraliśmy lampy.

    Z wody z parskaniem wynurzył się Radek:

    – No, leć, leć! Szybko! Żebyś zdążył, zanim zacznie ci zwisać! – brat musiał jakoś odreagować nieudany skok. Zignorowałem go.

    *

    Pół leżałem na piasku. Ogień z ogniska i z trzech naftowych lamp wystarczająco nas oświetlał. Widzowie z kubkami albo butelkami w rękach usiedli przed nami. Grzesiek brzdąkał na gitarze jakiś modny motyw z Jamesa Bonda, ale któraś z dziewczyn pociągnęła go ostrzegawczo za długie włosy i od razu zagrał coś bardziej romantycznego.

    Anka uklękła prostopadle do mnie, twarzą do grupy. Wzięła penisa do ręki i zaczęła go masować. Nikt się nie odzywał. Wszyscy patrzyli na ten teatrzyk. Spoglądałem na mokre ciało Anki. Osiadły na nim krople wody, które spływały albo spadały z ciała przy energicznych ruchach jej ręki. Spojrzałem na piersi. Okrągłe, jędrne i dużymi sutkami. Ich widok podniecił mnie. Jakaś w tym była zasługa oświetlenia. Mój członek rósł. Miałem już pełny wzwód.

    – Ech, gdyby tak jeszcze dorwać cyce Blanki… – nierozważnie rozmarzyłem się.

    Moje myśli przerwały głosy zachwytu widzów.

    – Oooo, Anka!

    – Noo, braa-woo!

    – Bis!! Kto jeszcze?

    Anka uśmiechnęła się, słysząc oklaski. Nawet pomachała dłonią, a potem nieoczekiwanie, jakby wsparta oklaskami, nachyliła się i wzięła penisa w usta! No, tego się nie spodziewałem! Czułem jak członek twardniał. Jeszcze jej włosy dotknęły uda. Ciepły oddech, delikatny dotyk ust, szorujący język… Nie! W tej chwili tego było za wiele! Dzisiejszego wieczoru i w nocy liczyłem na więcej wrażeń. Gwałtownie cofnąłem biodra. Zaskoczona Anka spojrzała na mnie.

    – Dzięki Anka, ale na razie wystarczy! Za chwilę miałbym wytrysk – wyjaśniłem z rozbawieniem. Objąłem ją i przyciągnąłem do siebie. Przekręciłem się na prawy bok. Przytuliła się, kładąc się za mną. Brodę oparła na moim ramieniu. Lewą ręką sięgnęła do przodu, odnalazła penisa i zaczęła głaskać go.

    – Dzisiaj mam nadzieję na dłuższą zabawę. A wy? – zwróciłem się do widzów.

    Odpowiedziały mi gwizdy i oklaski.

    *

    – Ale słuchajcie! Żeby potem nie było wątpliwości – spojrzałem na wszystkich. – Nie ma podziału na pary i pozostałych! Żadnych scen zazdrości i pretensji. Jasne? Czy są jakieś wątpliwości?

    Widziałem jak Róża spojrzała na Radka, a Irenka na swojego Grześka. Kamila pokiwała radośnie głową. Już czekała na początek zabawy. Nawet nie spojrzała na Zenka. W końcu były to pary zawiązane na wczasach. I pewnie jedynie na czas turnusu. Skąd więc zazdrość?

    – No, jak zabawa to zabawa! – Kamila klasnęła w dłonie i rozejrzała się. – Który potrafi zaspokoić kobietę?

    Ożeż ty! Radek! Radek podniósł dwa palce! Szok! W życiu nie podejrzewałbym młodszego brata o takie umiejętności! A raczej o tak wysoką samoocenę. Kurde, domorosły ekspert! Naoglądał się „świerszczyków”, podsłuchiwał starszego brata i teraz… Dalej siedziałem zaskoczony jego zgłoszeniem.

    – Ja! – krzyknął Bogdan i wstał.

    Andrzej podnosił się, ale zaraz przysiadł, widząc entuzjazm kolegów.

    – No, to czekam! – dzisiaj Kama nie należała do cierpliwych.

    *

    Kiedy zaczęły się tworzyć pary i wielokąty, Anka przetoczyła się przeze mnie i położyła się „na łyżeczkę”. Wypięła pupę. Spojrzałem na zdziwiony.  

    – Musisz się tak pchać? – dziwił się mój wzrok.

    – Właź, durniu – szepnęła.

    O nic nie pytałem. Dłonią poszukałem cipki. Dotknąłem wejścia do pochwy. Było mokre. Mnie podnieciła, ale i jej niewiele brakowało. Trochę uniosłem jej nogę, zgiąłem w kolanie i wepchnąłem penisa. Wszedł płynnie. Po tylu pieszczotach…

    – Aaach…! – wyjęczała i opuściła głowę na wyciągnięte ramię. Przymknęła oczy.

    Parę razu lekko uderzyłem biodrami. Położyła się na boku, a dłonią przykryła wejście do pochwy. Kiedy wchodziłem albo wysuwałem penisa dotykała go, jakby chciała spotęgować moje wrażenia albo przedłużyć przyjemność obcowania z męskością we wzwodzie. Chyba upajała się dotykiem, bo zaczęła głośniej jęczeć, gdy przyspieszyłem. Wtedy mocniej dotykała penisa. Bałem się, że wytrysnę  i już do końca zabawy będę biernym obserwatorem.

    *

    Dn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick