Category: Uncategorized

  • Glucha wies, cz. 1 – prolog

    Ja pierdolę.

    Mogłem mieć wszystko. No, prawie wszystko. Chata tylko dla siebie, melanż każdej nocy, hektolitry wódy. A jednak rodzice zdecydowali się pod swoją nieobecność wysłać mnie na najodleglejsze zadupie do starej-kurwy-ciotki-Krystyny. W sumie, nie trafiłem chyba aż tak źle, co? Racja, mogłem co noc imprezować jak gwiazda porno i rano nieść zniszczenie wśród alkomatów na izbie wytrzeźwień, ale czy bliski kontakt z naturą, dwa tygodnie bez internetu i pomoc kochanej ciotce nie jest warta odpuszczenia sobie wartości doczesnych?

    ___

    – Maruś! No, kawaler, kiedy to ty tak wyrosłeś, co?

    Stara kurwa z tym jej głosem stereotypowej wieśniackiej jędzy. No dobra, może jestem trochę surowy. Może to przez te wszystkie emocje. Ciotka Krystyna była zawsze w porządku, jak to ciotka. Mieszkała na chyba najbardziej stereotypowym polskim zadupiu – dwadzieścia domów na jednej ulicy, okrągły rynek z kościołem, sklepem, szkołą i apteką. Dookoła lasy, jedno jeziorko i dwadzieścia kilometrów niczego w każdą stronę.

    – Co tam Maruś u ciebie, zacząłeś już liceum?

    – Zacząłem, sześć lat temu. W październiku zaczynam trzeci rok studiów.

    *westchnięcie słyszalne w każdym domku zadupia*

    – Jeny, sześć lat minęło, ale ten czas leci… A taki malutki jeszcze niedawno byłeś, tu koło jeziorka biegałeś, takie dziecko malutkie… No nic Mareczku, już jesteśmy.

    Wysiadłem ze starego opla ciotki i rozejrzałem się po okolicy. Racja, jest tu ładnie, wszędzie lasy, cicho, spokojnie. Racja, powietrze jest super w porównaniu do dużego miasta. Ale nie zmienia to faktu, że o wiele chętniej spędziłbym te dwa tygodnie sam w domu.

    Ciotka otworzyła drzwi.

    – Dzieciaki! Chodźcie na dół, zobaczycie kogo wam przywiozłam!

    Racja, gówniaki Kryśki. Już w sumie zapomniałem o ich istnieniu. Jeśli dobrze pamiętam, miała dwie małe córki i starszego syna Radka, który kiedyś sprzedawał mi szlugi, gdy jeszcze mieszkaliśmy na tym zadupiu dobre dziesięć lat temu.

    Do przedpokoju nie wszedł jednak Radek, weszły za to dwie dziewczyny w dresach. Starsza wyglądała już dosyć kobieco, miała szerokie biodra i duże piersi, długie ciemne włosy i znudzony wyraz twarzy. Miała na sobie wyjątkowo podziurawione jeansy i czarny sweter, ciasno opinający jej piersi. Młodsza była od stóp do głowy chodzącą reklamą adidasa, wyglądała młodziej, na jakieś wczesne liceum, ale widać było, że powoli nabiera kształtów. Podobnie do starszej siostry jej twarz nie wyrażała szczególnego entuzjazmu.

    – Hej dziewczyny, Marek – rzuciłem, starając się wypaść na maksymalnie wyluzowanego.

    – Hej. – odpowiedziały krótko.

    – Kaśka i Magda – przedstawiła ciotka, uśmiechając się szeroko. – Będą mieszkały tuż obok Ciebie na piętrze, więc postarajcie się znaleźć wspólny język.

    W głowie pojawiła się ciekawa myśl. Jestem na środku zadupia, przez dwa tygodnie będę w jednym domu z dwiema fajnymi, młodymi suczkami. Dla nich jestem bogatym kuzynem z większego miasta. Kto wie, może jeszcze spodoba mi się na tej wsi? Trzeba tylko dobrze rozegrać swoje karty.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Węgliński

    440 słów, tak długiego opowiadania to jeszcze chyba tu nie czytaliście, co? Nie mam absolutnie chęci do pisania, ale za to mnóstwo ciekawych pomysłów. Jeśli ktoś chce, niech da znać. Jeśli choć jedna osoba będzie chciała kontynuacji, to będzie dla mnie warto ją napisać.

  • Tylko kolega z pracy

    Mam na imię Natalia. W zeszłym roku skończyłam trzydziestkę. Pracuję w średniej wielkości biurze tłumaczeń w jednym z większych polskich miast. Nie mam dzieci, nie jestem mężatką.

    Wiesz już kim jestem, ale tak naprawdę nic o mnie nie wiesz. Jeśli więc mamy się poznać, opowiem Ci o sobie coś, o czym prawie nikt nie wie.

    Na studiach miałam kilka przelotnych romansów, ale do tej pory byłam tylko w jednym naprawdę poważnym związku. Bartek jest programistą, więc kimś z zupełnie innego świata, ale przez pierwsze lata dogadywaliśmy się świetnie. Wynajęliśmy wspólnie mieszkanie, przez jakiś czas mieliśmy kota, a choć do małżeństwa nigdy mu się nie spieszyło, zaczęliśmy nawet rozmawiać o dzieciach.

    Z czasem w nasze życie zaczęła wkradać się rutyna, co nie byłoby nawet takie złe, ale na dodatek coraz trudniej było mi dogadać się z Bartkiem. Miał do mnie coraz więcej pretensji, często robił awantury z błahych powodów, był zazdrosny o każdą chwilę, którą spędzałam bez niego. Patrząc z perspektywy czasu myślę, że Bartek, mimo dobrej pracy, ma po prostu niskie poczucie własnej wartości i dlatego przelewa swoje frustracje na mnie.

    Ostatnie miesiące były dla nas bardzo ciężkie, wypełnione kłótniami i wzajemnymi zarzutami. Gdy jeszcze wyszło na jaw, że Bartek nie zawsze był wobec mnie uczciwy i miał całkiem spore grzeszki na sumieniu, sytuacja stała się nie do zniesienia. Ustaliliśmy, że odpoczniemy od siebie. On najpierw wziął urlop i spędził trochę czasu u rodziców w rodzinnej miejscowości, a po powrocie zatrzymał się u kolegi, z którym, jeśli wierzyć ich profilom społecznościowym, spędza szampańskie wieczory w towarzystwie zawsze innych koleżanek.

    Właściwie sama już nie wiem, co mnie łączy z Bartkiem. Oficjalnie mamy tylko przerwę, ale im dłużej jestem sama, tym częściej myślę o tej relacji w czasie przeszłym.

    A Marcin? Zajmuje się w naszej firmie pozyskiwaniem zleceń. Gdy Bartek o niego podpytywał, mówiłam mu, że Marcin to tylko kolega z pracy i właściwie nie mijałam się z prawdą. Lubiłam jego lekko słodkawy zapach, podobały mi się ciemne blond włosy i to, że jest wysoki, ale nie widziałam w nim materiału na partnera. Tak naprawdę nawet za dużo nie rozmawialiśmy twarzą w twarz, za to całe dnie spędzaliśmy wisząc ze sobą na komunikatorze. To zbliżyło nas do siebie, ale jako przyjaciół. A może tylko tak chciałam o tym myśleć…?

    Adam, były kolega z pracy, zaprosił w zeszły piątek ludzi z naszego zespołu do modnej knajpki, bardzo fajnej choć po drugiej stronie miasta. Ponieważ Marcin mieszka w tamtych okolicach, powiedział, że możemy podjechać do niego, bo stamtąd już blisko, a przy okazji się odświeżymy i wprowadzimy w odpowiedni nastrój drinkiem lub dwoma. Zgodziłam się, i tak nie miałam innych planów.

    Jego mieszkanie było nieduże, ale ładne i schludne. Marcin zrobił nam po drinku. Trochę porozmawialiśmy, a potem on mnie przeprosił i poszedł wziąć prysznic, zostawiając swoją szklankę w połowie pełną. Ja piłam szybciej niż on. Chyba podświadomie denerwowałam się tą sytuacją i tym, co może z niej wyniknąć.

    Gdy zniknął za drzwiami łazienki, ja przespacerowałam się po jego salonie. Trochę mnie zaskoczyło, jak poukładany okazał się Marcin. Miał też zainteresowania, których bym się nie spodziewała. Brałam go raczej za luzaka, który płynie beztrosko przez życie, ale jego mieszkanie wydawało się być domem faceta, który wie, czego chce i jak to zdobyć.

    Usiadłam na kanapie zatopiona w myślach. Wzięłam jeszcze łyka i spojrzałam na zegarek.

    – Marcin, my w sumie jeszcze sporo czasu mamy, – zauważyłam.

    – To chcesz już jechać czy może jeszcze chwilę zostaniemy? – odezwał się niespodziewanie.

    Stanął w drzwiach, świeżo po prysznicu, prawie nagi. Miał na sobie tylko ręcznik, którym owinął talię. Zaskoczyły mnie jego szerokie ramiona i umięśnione nogi – na co dzień chodził w bluzach i szerokich spodniach, przez co miałam inne wyobrażenie jego sylwetki.

    – A ty nie powinieneś się ubrać? – zapytałam, nie wiedząc, jak zareagować.

    Zaczął iść w moją stronę. Musiał wycierać się niedbale, bo strużki wody wciąż spływały po jego ciele. Poczułam się nieswojo, wstałam. Unikałam patrzenia na niego. Rozejrzałam się za torebką i sięgnęłam po nią, ale on złapał mnie za rękę. Najpierw ścisnął mocno, ale natychmiast złagodził uścisk.

    – Jeśli tego nie chcesz – zaczął łagodnym tonem, patrząc mi w oczy – wystarczy, że powiesz. Ale muszę to wiedzieć, Natalia.

    Już kiedyś mówił, że mu się podobam. Dla niego było to chyba poważne wyznanie, ale ja je zbagatelizowałam, udawałam, że traktuję to jak zwykłą uwagę bez głębszego dna. Nie chciałam komplikować tej relacji, a poza tym był Bartek.

    Marcin przełożył delikatnie kosmyk moich włosów za ucho. Poczułam dreszcze na karku. Jego usta zbliżały się do moich. Nie wiedziałam, czy tego chcę, ale nie zrobiłam nic, żeby się odsunąć. Objął moje wargi swoimi. Położył dłoń na tyle mojej głowy.

    Nie było już odwrotu. Gdy poczułam, jak jego język wślizguje się coraz głębiej w moje usta, zaczęłam odwzajemniać pocałunek. W podbrzuszu poczułam mrowienie, objęłam go, ale nieśmiało. On odczytał to jako sygnał. Wziął mnie w silne ramiona, objął mocno i stanowczo, a nasz pocałunek stał się jeszcze bardziej namiętny.

    Nie przerywając, Marcin zaczął rozpinać mi koszulę. Od góry, guzik po guziku. Na biodrze poczułam jego rosnącą erekcję. Położyłam dłonie na dolnej części jego pleców, a potem zsunęłam je pod ręcznik, na pośladki. Były twarde i krągłe – nie wiem, czy Marcin ćwiczył, czy po prostu tak miał, ale zaskoczyło mnie, jak dobrze jest zbudowany.

    Przerwał pocałunek i spojrzał mi w oczy. Zrzucił ze mnie rozpiętą już koszulę, po czym przejechał palcem po szyi i w dół, robiąc okrężne ruchy wokół odsłoniętej części piersi. Byłam tak przejęta, że słyszałam tylko nasze oddechy – jego opanowany, mój krótki i szybki. Nie mogłam znieść oczekiwania. Tym razem to ja zainicjowałam pocałunek, napierając na niego. Ręcznik zsunął mu się z bioder, a on zaczął rozpinać mi stanik.

    Nie chciałam żeby zauważył, że patrzę na jego penisa, ale byłam go ciekawa, podekscytowana tym, co mnie czeka. Dotknęłam go więc delikatnie nie przerywając pocałunku, niby przypadkiem. Był rozgrzany od pulsującej w nim krwi. Kiedy Marcin zdjął mi stanik, objęłam jego sprzęt dłonią. Był grubszy, niż się spodziewałam, a przede wszystkim twardy.

    Marcin odepchnął mnie lekko, tak, że znów usiadłam na kanapie. Miałam na sobie tylko spodnie i buty na szerokim obcasie, on stał przede mną całkiem nagi. Wykonał krok w moją stronę, a ja odważyłam się spojrzeć na jego przyrodzenie.

    Było gładkie i proporcjonalne, z główką ciut szerszą od podstawy i lekkim zgrubieniem z jednej strony. Nie chciałam myśleć o Bartku, ale penis Marcina był przynajmniej o kilka centymetrów dłuższy. Trochę mnie to niepokoiło – miałam niewielu partnerów, więc bałam się, że okażemy się niedopasowani. Jednocześnie podniecało mnie oczekiwanie na to, co się wydarzy.

    Schyliłam się i ściągnęłam buty. Gdy uniosłam wzrok, członek Marcina był tuż przy mojej twarzy. Chwyciłam go ponownie i zaczęłam powoli przesuwać po nim ręką. Marcin położył dłonie na swojej głowie, uniósł ją ku sufitowi i westchnął głęboko. Wtedy zrozumiałam, że dla niego to też wyjątkowa chwila, że też jest podniecony jak nigdy i pragnie mnie tak, jak Bartek nigdy nie pragnął.

    Dało mi to poczucie władzy i zachęciło, by sprawić Marcinowi jeszcze większą rozkosz. Choć z innymi za tym nie przepadałam, wsunęłam penisa Marcina do ust, płytko, na wysokość główki. Najpierw lizałam jego żołądź, a potem, zachęcona cichymi jękami, zaczęłam go ssać, ruszając głową w tył i w przód. Nie za głęboko – na to nie byłam gotowa – ale głębiej, niż kiedykolwiek wcześniej.

    Speszyłam się, gdy położył dłoń na mojej głowie – taki gest źle mi się kojarzył. Zaczął jednak delikatnie mnie głaskać. Gdy jego gorący sprzęt pulsował mi w ustach, nasze spojrzenia się spotkały – w jego oczach widziałam tylko ciepło i zaufanie.

    Marcin odsunął się i klęknął przede mną. Rozpiął mi rozporek, a gdy uniosłam pupę, zręcznym ruchem zdjął mi spodnie, odsłaniając majtki. Przejechał po nich dłonią, zatrzymując ją tam, gdzie byłam wilgotna. Spojrzał na mnie z łobuzerskim uśmiechem. Zawstydziłam się, ale też podniecało mnie, że on widzi, jak bardzo go chcę.

    Chwycił moje dłonie i uniósł je, po czym delikatnie przejechał koniuszkami palców najpierw po moich nadgarstkach, potem w dół, aż doszedł do ramion. Stamtąd przeszedł przez grzbiet, uwalniając kolejne porcje dreszczy. Kontynuował przez piersi, przejechał po brzuchu, aż w końcu chwycił mocno majtki u bioder i ściągnął zdecydowanie. Czekałam tylko, aż rozchyli mi nogi… a długo nie musiałam czekać. Jedną spuściłam na podłogę, drugą miałam podwiniętą na kanapie. A między nie wspiął się jego kutas.

    Znów spojrzeliśmy na siebie. Jego wzrok zdawał się mówić, “wszystko będzie dobrze, nie robisz nic głupiego… a jeśli nawet, nie będziesz miała czego żałować.” Ustawił główkę w wejściu do mojej szparki. Czekał na zgodę. Wstrzymałam oddech i skinęłam.

    Wszedł we mnie. Czekałam na to, ale i tak mnie zaskoczył. A kiedy wypełnił mnie najbardziej, jak myślałam, że można, wszedł głębiej.

    Instynktownie dotknęłam podbrzusza, spodziewając się, że poczuję go przez skórę. Jednocześnie dotknęłam biodra Marcina, próbując dać mu sygnał, by się zatrzymał.

    Przestał ruszać biodrami, pozostając głęboko we mnie, i dotknął mojej twarzy. Przejechał zewnętrzną stroną dłoni po policzku, i nie przestając patrzeć w oczy, nachylił się do pocałunku. Gdy nasze usta się zetknęły, jego członek wślizgnął się jeszcze ciut głębiej. Choć było to ledwie kilka milimetrów, poczułam jak prąd przeszywa całe moje ciało.

    Wcisnęłam mu paznokcie w plecy – sama nie wiem, czy w przypływie bólu czy rozkoszy. Granica między tymi dwoma stała się płynna. Dla niego chyba też, bo wbiłam się dość głęboko, a on nie dał po sobie nic poznać. Na pewno zostawiłam mu ślady, ale wtedy nie zaprzątałam sobie tym głowy.

    Wysunął się powoli, nie do końca, ale dostatecznie, bym mogła odetchnąć. Dał mi chwilę, a potem zaczął wykonywać okrężne ruchy biodrami, choć miał mało przestrzeni, bo moja cipka ciasno opinała jego krępy kij. Rozgrzewała się dla niego, a on z każdym ruchem powracał głębiej i głębiej.

    Przez chwilę byłam gdzie indziej. Na wakacjach na wsi… a może w łóżku, w którym masturbowałam się po raz pierwszy? Nie, to było na olimpiadzie językowej, w której zajęłam pierwsze miejsce… chyba, że w domu u Kaśki, z resztą dziewczyn, kiedy po raz pierwszy oglądałam film pornograficzny z kasety.

    Musiałam wrócić do rzeczywistości. Otworzyłam oczy.

    “Marcin mnie pieprzy,” pomyślałam.

    Zarzuciłam mu nogi na ramiona. Czułam już tylko żar, rozpływający się od ud na całe ciało. “Niech pieprzy.”

    Uniosłam głowę ku jego twarzy i dotknęłam jej. Był skupiony, miał zamknięte oczy, przygryzał wargę. Pomyślałam, że nie chce skończyć przede mną.

    – Dość, – syknęłam.

    – Co? – wykrztusił, jakby wyszedł z transu.

    – Wyjdź, – powiedziałam, teraz już zdecydowanie, kierowana instynktem.

    Wyszedł ze mnie powoli, chyba nieświadomie pozwalając docenić każdy skrawek wysuwającej się rozkoszy. Wydawał się zawiedziony; może trochę zmartwiony, że zrobił coś nie tak. Doskonale wiedziałam, jak wybić mu ten pomysł z głowy.

    Teraz to ja pisałam scenariusz. Ułożyłam się wzdłuż kanapy. Położyłam łokcie na oparciu i wypięłam tyłek najbardziej jak umiałam. Nie musiałam długo czekać, aż pufy ugięły się pod ciężarem wdrapującego się na mnie Marcina.

    – Och! – nadział mnie ponownie, na pełną głębokość. Gdy wysunął się do połowy, czekałam na kolejne pchnięcie, ale on jakby zastygł. Byłam zbyt spragniona rozkoszy by czekać, aż weźmie się do pracy. Sama zaczęłam bujać biodrami, z każdym ruchem nabijając się głębiej na jego pulsującego drąga.

    Liczyło się tylko moje ciało; szybko bijące serce, mięśnie zaciskające się w erotycznej harmonii, krew buzująca w żyłach. Zsunęłam tors z oparcia kanapy i położyłam się na płasko, z dłoniami po bokach, dzięki temu mogąc wyżej unieść pośladki. Moja szparka opięła się jeszcze mocniej na twardym penisie Marcina, co na chwilę odebrało mi resztki panowania nad sobą.

    – Tak, – wystękałam, zaskakując samą siebie. Z reguły nie byłam głośna w łóżku.

    Marcina musiało to podniecić, bo na nowo włączył się do gry. Tym razem jego ruchy były bardziej mechaniczne, już nie tak czułe, ale właśnie na to miałam ochotę.

    Marcin z wyczuciem zwiększał tempo wypełniających mnie pchnięć. Klepnął mnie w pośladek, dość mocno, ale spodobało mi się to. Zaczęłam mocniej kołysać dupką, żeby dać mu do zrozumienia, że mi to odpowiada, że chcę więcej. Położył mi dłonie na biodrach i dalej rytmicznie wpychał mnie na szczyt rozkoszy, co i rusz dając kolejnego klapsa, z których każdy doprowadzał mnie na skraj szaleństwa.

    Zapach jego żelu pod prysznic i moich perfum połączył się z wonią naszych soków, tworząc odurzającą, grzeszną mieszankę. Pozbyłam się wszelkich zahamowań, nie słyszałam już własnych jęków… a może krzyków? Wsunęłam rękę pod brzuch i zaczęłam pieścić twardą, nabrzmiałą łechtaczkę. Nie wytrzymałam tego długo. Doszłam.

    Zacisnęłam się tak mocno, że przez chwilę zwątpiłam, czy kiedykolwiek się rozluźnię. To był jeden z najdłuższych i najbardziej intensywnych orgazmów jakie przeżyłam – taki, którego koniec przyjmujesz z ulgą. Marcin stęknął i wysunął się ze mnie. Poczułam pustkę w podbrzuszu gdy go zabrakło, jakby mnie wydrążył. Jego ciepłe, gęste nasienie spłynęło po moich plecach i pośladkach.

    To był udany wieczór dla nas obojga.

    Niecałą godzinę później siedziałam już z naszymi znajomymi w ogródku. Właśnie przyszedł Marcin – umówiliśmy się, że dołączy do nas później, żeby nie budzić niczyich podejrzeń. Przywitał się ze wszystkimi i usiadł naprzeciwko, obok naszej wspólnej koleżanki, której chyba się podobał. Przez resztę wieczoru prawie nie rozmawialiśmy, ale nasze spojrzenia często się spotykały.

    Od tego dnia mieliśmy wspólną tajemnicę. Jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię. A jeśli udowodnisz, że potrafisz dochować tego sekretu, opowiem Ci, co było dalej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miejskie Tęsknoty
  • Gimnazjalna przygoda

              Hej, jestem Nina i mam niewiele lat. Jestem bi. Chyba, ponieważ interesuje się chłopakami, ale również marzę o seksie z dziewczyną. W szczególności podobała mi się taka jedna Ania. Średniej wielkości piersi i mała dupa, bardzo ładna i wysportowana. No i jeszcze Kamil. Gratuluje jeżeli wytrzymaliście ten wstęp.  A teraz przechodzimy do historii.

               W piątek po lekcjach wszystkie dziewczyny były zaproszone na piżama party u Julki. Zapakowałam moją najlepszą piżamkę, koszule nocną w pandy, i wyszłam. Po drodze spotkałam Ankę. Swoje piękne blond włosy związała w kucyk. Rozmawiałyśmy ze sobą, ale ja głownie wyobrażałam ją sobie nago. Poczułam że robię się mokra. Zamrugałam oczami aby to przerwać. 

               Dotarłyśmy do Julki spóźnione o 20 minut bo autobus nam uciekł. Dziewczyny już były w piżamach, więc kazały mi i Ani iść się przebrać.

    – O kurwa, tu jest tylko jedna toaleta – powiedziałam.

    – Nie marnujmy czasu. Wejdźmy razem.

    Serce mi podskoczyło. Czyżbym miała w końcu zobaczyć jej ciało inaczej niż w szatni na wf? Oczywiście nie mogę wyobrazić za dużo. Zaczęłyśmy się przebierać. Powoli ściągałam z siebie ubrania tak aby zobaczyć ją chociaż bez stanika. Założyłam koszule nocną. Odwróciłam się w idealnym momencie. Stała przede mną goła. Jej piersi były takie piękne. Miałam ochotę je ugniatać i całować. A jej cipka była ogolona. Stałam wmurowana. Ania zauważyła że się w nią wpatruję i uśmiechnęła się. 

    – Podoba ci się?

    Zaskoczyło mnie to pytanie, ale zgodnie z prawdą pokiwałam głową. Podeszła do mnie wsadziła mi ręce pod koszule. Kiedy jej zimne ręce dotknęły cycków, wydałam z siebie cichy i krótki jęk. Zaczęła mnie całować. Masowała je dalej a ja starałam się nie wydawać dźwięków. To było takie przyjemne! Ale Ania nie zamierzała kończyć. Zjechała ręką niżej i położyła ją na mojej rozgrzanej cipce. Zaczęła jeździć nią w górę i w dół. Prawię dochodziłam, ale przerwał nam głos którejś z dziewczyn.

    – Długo tam będziecie? Zaczynamy grę w butelkę. – rozpoznałam głos Mai.

    – Już idziemy.

    Zaczęłyśmy grę. Bardzo fajnie nam się grało. Zerkałam co jakiś czas na Anię. Około 23 Julka przyniosła kanapki. Chwilę jeszcze potem gadałyśmy i ustalałyśmy z kim śpimy. Miałam spać z Dominiką. Położyłam się na materacu. Niespodziewanie poczułam dotyk na kroczu. Odwróciłam głowę a tam była Ania. Wyszeptałam:

    – Co ty…?

    – Zamieniłam się z Domą, a teraz ciii. – również szeptała. Oddałam się pieszczotom. W końcu wyszeptałam jej;

    – Ania.. zaraz dojdę.

    Anka przerwała wstała i sprawdziła czy reszta już śpi. Wszystkie spały a od Mai było słychać ciche chrapanie. Wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do łazienki. Zdjęła ze mnie niepotrzebną koszule, położyła mnie na blacie i rozłożyła moje nogi. Kiedy jej język dotknął mojej łechtaczki, jęknęłam głośno. To było takie magiczne. Jej język szalał w mojej muszelce. Doszłam dosyć szybko a był to jeden z moich najlepszych orgazmów. Nie pozostawałam jej długo dłużna. Rzuciłam ją do wanny i położyłam się na niej. Zaczęłam ją całować jednocześnie wkładając ręce pod bluzkę. Jednym szybkim ruchem zdjęłam górną część piżamki i lizałam jej piersi. Cichutkie krzyki świadczyły o tym że jej dobrze ale chce więcej. Zjechałam językiem niżej i napotkałam spodnie. Zirytowana zrzuciłam materiał i rzuciłam się na jej pochwę. Lizałam, całowałam i przygryzałam delektując się smakiem jej nektaru. Coraz głośniej postękiwała i w końcu krzyknęła. Czułam dreszcze jakie przeszły przez jej organizm. Doszła. Po tym przyciągnęła mnie do siebie i namiętnie pocałowała. Ubrałyśmy się i wskoczyłyśmy pod kołdrę. Podniosła moją koszule i położyła rękę na cyckach, drugą zaś na mojej cipie. 

    – Było nieźle ale przyjdź do mnie jutro. Zaznasz prawdziwej przyjemności – powiedziała. W tej pozie usnęłyśmy.

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    tos
  • W klubie Plaza

    Wewnątrz, “klub” Plaza nie różnił się od podobnych mu miejsc. Spory salon, bogato wyposażony bar, kilka wygodnych, czerwonych foteli i kanap, fioletowe lampy nadające pomieszczeniu charakterystyczny klimat. Tym, co odróżniało Plazę od podobnych miejsc były zatrudnione tam pracownice.

    To nie były przeciętne suki, jak w byle burdelu. To były prawdziwe suki z powołania, dziwki, dla których seks był sztuką, której uczyły się od wielu lat. Te kobiety naprawdę znały się na zadowalaniu klientów i nie było dla nich wyzwań, których by się nie podjęły. O tym, jak naturalna była dla nich taka codzienność, świadczył już chociażby fakt, że bez żadnego skrępowania siedziały nago na fotelach i rozmawiały beztrosko o pracy.

    – Mówię wam, facet był naprawdę paskudny… Nos miał chyba dłuższy od kutasa! Ale to stary znajomy szefowej, płaci dziesięć razy więcej niż inni. – plotkowała Lady, reprezentująca chyba wszystkie możliwe stereotypy o blondynkach. Na twarzy miała wyjątkowo ciężki makijaż, do tego była zaopatrzona w chyba największe sucze wargi, jakie można było znaleźć w światku prostytutek. Miała ciało supermodelki, wielkie, niemal idealnie okrągłe piersi z subtelnymi, bladymi sutkami, płaski brzuch z delikatnym zarysem mięśni, wielkie biodra i niemożliwie długie nogi. Paznokcie u stóp i dłoni miała umalowane na drapieżny, czerwony kolor, a na ramieniu wytatuowane serce. Klienci cenili ją jednak najbardziej za stosunkowo niski poziom inteligencji i ogromne oddanie pracy – Lady potrafiła pieprzyć się z największym brzydalem, byle tylko dobrze zarobić.

    Obok Lady siedziała i masowała się po małych piersiach Czarna. Miała o wiele subtelniejszą urodę, delikatny makijaż, choć niemal tak samo wielkie wargi. Pod lewym okiem miała tatuaż – dwie malutkie gwiazdki. Jej piersi były stosunkowo małe (choć i tak większe, niż połowy kobiet niepracujących w branży), nogi krótsze, zakończone malutkimi stópkami z niebieskimi paznokciami. Cipkę miała dokładnie wygoloną, tyłeczek idealnie wyrzeźbiony. Urzekała jednak facetów nieskazitelnie białym uśmiechem, który okazywała zawsze przed braniem ich kutasów w usta – w czym zresztą była mistrzynią.

    Naprzeciwko Lady i Czarnej siedziała malutka Anka – filigranowa suka, miała może 1.55m wzrostu. Natura obdarzyła ją jednak proporcjalnie wielkimi cyckami i tłuściutkim tyłeczkiem. Na twarzy miała niemal tak samo ostry makijaż jak blondi, a nad wygoloną cipką tatuaż przedstawiający serduszko. Klienci poza niskim wzrostem doceniali jej ciasny tyłek i fakt, że Anka uwielbiała seks analny – była w tym po prostu najlepsza.

    Obok Anki siedziała Nowa, która dołączyła do klubu zaledwie kilka dni temu i stawiała dopiero pierwsze kroki w tym biznesie. Nie było łatwo dostać się do Plazy – właścicielka przyjmowała tam jedynie suki, które miały prawdziwe powołanie do zawodu. Nowa miała wielkie, ewidentnie sztuczne cycki, płaski brzuch, wielki, idealny tyłek. Kruczoczarne włosy sięgały jej prawie do ud, na twarzy miała dosyć nieśmiały, lekki makijaż, za to wielkie, sucze, nabrzmiałe wargi. Wyróżniała się tym, że jako jedyna miała na sobie element ubrania – prawie nikt nie widział jej bez wysokich, czerwonych szpilek, z którymi rzekomo nigdy się nie rozstawała. Fascynowało to wszystkich facetów i niejeden oddałby górę pieniędzy, by zobaczyć jej stópki – szefowa domyślała się tego i był to jeden z powodów, dla których Nowa dostała pracę w Plazie.

    Była jednak amatorką w porównaniu do pozostałych trzech suk – owszem, znała się na seksie, ale nie znała się na branży i nie wiedziała, czego oczekiwać. Trzy przyjaciółki jednak były gotowe wprowadzić ją w arkana swojego zawodu.

                                                                       * * *

    – Wy, suki, zbierajcie się! Ostatni klient, potrzebuję do niego szybko dwóch zdzir!

    Do salonu weszła szefowa – wysoka, pociągająca brunetka z krótkimi włosami, odziana od stóp po szyję w ciasny, lateksowy kostium z wycięciem na spore piersi z przekłutymi sutkami oraz odsłoniętą cipką, nad którą znajdował się przystrzyżony pasek włosów. Ciasny kostium świetnie podkreślał jej idealną figurę, płaski brzuch, szerokie biodra i doskonały tyłeczek. Mimo cholernie wyzywającego stroju szefowa rzadko spoufalała się z pracownicami, a jeszcze rzadziej sama przyjmowała klientów.

    – Klient? Teraz? Już prawie północ… – jęknęła Anka. Właścicielka zmrużyła oczy, rozdrażniona.

    – Nie to nie, suko. Coś ci się nie podoba, to uciekaj do pokoju. Nowa, załatwisz to z Blondi. Musisz wykorzystywać każdą okazję, by lepiej poznawać biznes.

    Nowa odpowiedziała tylko wesołym uśmieszkiem. Starała się nie zawieść zaufania, którym obdarzyła ją właścicielka i na każdym kroku dowodzić swoich zdolności. Wstała z fotela, złapała Blondi za rękę i wyszły do pokoju obok, gdzie zwykle czekali już klienci, którzy wchodzili drzwiami od drugiej strony. Zanim jednak przeszły przez drzwi, blondynka złapała Nową za brodę i pocałowała w policzek.

    – Pamiętaj, tak jak Ci pokazywałam – szepnęła.

    Suki weszły do ciemnego pokoju. Było w nim tylko wielkie, dwuosobowe łóżko, za to na ścianie za nim znajdował się szeroki wybór biczy, wibratorów, dild i innych zabawek. Na łóżku, odwrócony do nich siedział nieznany mężczyzna, który wstał, gdy usłyszał otwierane drzwi. Odwrócił się powoli. Był nagi, dobrze zbudowany, umięśniony, między nogami zwisał mu miękki, lecz duży członek z wielką żołędzią. Jego twarz ukryta była w cieniu, Nowa mogła dojrzeć jedynie, że miał krótko przystrzyżone włosy i na pewno nie miał dłuższego nosa od przyrodzenia.

    Suki upadły na kolana i spojrzały wyczekująco w stronę ich nowego mistrza.

    – Rozkazuj nam, Panie – wyszeptała Blondi, przeciągając powoli swe słowa. Nowa wygięła się lekko do tyłu, by pozwolić masterowi na dokładniejsze obejrzenie swego nagiego ciała.

    – Odwróćcie się.

    Dziwki posłusznie odwróciły się od Pana, wypinając tyłki w górę. Pod większością mężczyzn pewnie ugięłyby się nogi, master jednak nie okazał po sobie żadnych emocji. Zdjął ze ściany małe, drewniane wiosełko i zaczął nim delikatnie jeździć po tyłeczku Blondi.

    – Powiedz mi suko… jak się nazywasz?

    Dziwka już zaczęła odpowiadać na pytanie, przerwał jej jednak soczysty klaps wymierzony w pośladek. Dziewczyna jęknęła cicho, była już jednak przyzwyczajona do takich kar.

    – Nie masz imienia… Nie masz tożsamości. Jesteś tylko bezmyślną suką. Zapamiętaj to sobie.

    Master odwrócił się w stronę Nowej.

    – Po co tu jesteś, suko?

    – Ta suka jest tutaj po to, by ci służyć, Panie, jest cała Twoja.

    – Dobrze… – pochwalił ją treser i poklepał delikatnie po tyłku. – Ale zanim będziecie mi służyć, chcę zobaczyć, co potraficie.

    Mężczyzna zdjął ze ściany dwa wielkie dildosy i rzucił je sukom pod nogi. Te nie czekały na dalsze rozkazy i zaczęły nadziewać się na nie ustami. Blondi pieściła plastikową żołądź swoimi nabrzmiałymi wargami, Nowa rozpoczęła od dokładnego wylizania jaj. Zebrała dużo śliny, po czym wypluła całą na dildo i zebrała raz jeszcze, połykając wszystko. Przez chwilę bawiły się z zabawkami, jęcząc jak rasowe kurwy, po chwili odwróciły się do siebie. Blondi odrzuciła swoje dildo na łóżko i przysunęła się do członka Nowej. Obie zaczęły lizać plastikowego kutasa po dwóch stronach, naprzeciw siebie, od jaj aż po żołądź, na końcu każdego liźnięcia całując się, wymieniając się śliną. Po chwili odrzuciły i tę zabawkę i zajęły się sobą nawzajem – walczyły na języki, jęcząc głośno, a pod nimi zebrała się mała kałuża śliny. Nowa schyliła się, nabrała trochę w usta i wypluła wszystko na cycki Blondi, po czym zabrała się za lizanie jej sutków.

    – Wystarczy. – przerwał im Master.

    Obróciły się w jego stronę. Jego członek stał nabrzmiały, długi na przynajmniej dwadzieścia centymetrów.

    – Nawet nie ważcie się go dotykać. Liżcie mi jaja. – rzucił.

    Sukom nie trzeba było powtarzać. Niczym upojone zapachem penisa, jak w transie zaczęły lizać wielką mosznę ich Pana. Blondi wzięła jedno jądro w usta i delikatnie je ssała, Nowa lizała po reszcie moszny i udach tresera, jęcząc głośno i mocno się śliniąc. Blond zdzira wpatrzyła się w wielkiego kutasa mastera niczym zahipnotyzowana, patrzyła z uwielbieniem jak kołysze się pod wpływem ich działań. Nie umknęło to uwadze Pana.

    – Jesteś gotowa, kurwo… Otwórz szeroko.

    Blondi natychmiast otworzyła usta najszerzej jak mogła i wystawiła język, wpatrując się w tresera z uwielbieniem. Ten nie marnował czasu i jednym, pewnym ruchem połowa jego członka znalazła się w gardle suki. Zaczął pieprzyć jej usta z całą siłą, ta zaś nie spuszczała oczu z jego twarzy. Zazdrosna nowa próbowała desperacko lizać mosznę Pana, ten jednak miał inne zamiary.

    – Podejdź do blond suki od tyłu i pieprz ją palcami… A ty suko nawet nie waż się dojść.

    Nowa nie traciła czasu i od razu zagłębiła dwa palce w rozpalonej cipce blondynki, drugą dłonią masując delikatnie jej łechtaczkę. Blond suką wstrząsnął dreszcz i wydała z siebie cudowny, suczy jęk, nie spuszczała jednak oczu z mastera który nadal ostro jebał jej gardło. Nowa zebrała jej ślinę z brody, roztarła na palcach i wsunęła cztery palce w jej suczą cipkę, ostro masując łechtaczkę. Blondynka jęczała coraz głośniej, jej oczy zaszkliły się, dalej jednak posłusznie powstrzymywała się od orgazmu.

    Wreszcie Master wyjął kutasa z jej ust. Ciągnęły się za nim długie wstęgi śliny kurwy, która teraz jęczała tak, że było ją chyba słychać w całym klubie.

    – Czarnulka, przestań na chwilę. Połóżcie się na sobie i liżcie się nawzajem, ale macie zakaz szczytowania dopóki ja się nie spuszczę.

    Dwie suki posłusznie przeszły w pozycję 69 i rzuciły się nawzajem na swoje cipki. Pan tymczasem stanął nad nimi i zaczął się onanizować, oglądając je obojętnie. Nie minęło wiele czasu, gdy dziwki znów zaczęły jęczeć, treser jednak nieubłaganie dalej się masturbował. Wzajemne pieszczoty przerodziły się w pewien konkurs między sukami, jakby chciały pokazać, że są od siebie lepsze, że któraś z nich nie wytrzyma i dojdzie przed mistrzem. Nowa zaczęła dziko masować łechtaczkę Blondi, tamta zaś włożyła cały język w cipkę brunetki i pieprzyła ją bez opamiętania. Nie zdawało się to jednak robić wrażenia na treserze, który potrafił spokojnie kontrolować swój orgazm. Dopiero gdy obie kurwy były już na skraju orgazmu, Master spuścił się na podłogę obok nich, tylko na chwilę przerywając swoją ciszę i delikatnie jęknął. Podziałało to piorunująco na suki, które jednocześnie spuściły się w swoje usta, niemal krzycząc z ekstazy. Wiły się w swoich objęciach przez dobrą minutę, potem jednak odwróciły się w stronę spermy Pana, oblizując się z łakomym wyrazem twarzy.

    – Nawet o tym nie myślcie, kurwy… Możecie tylko patrzeć.

    I patrzyły. Obie suki były bardzo podniecone, wpatrzone w białą, gęstą spermę Mastera, oblizując się, niczym przyciągane przez magnes w stronę nasienia. Rozkaz był jednak rozkazem i musiały się zadowolić fantazjami, jakie przyniosły im myśli.

                                                                                                                                      c.d.n.?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Węgliński

    Jakieś sugestie dotyczące następnych rozdziałów? Coś, co chcielibyście zobaczyć? Dajcie znać w komentarzu. Oceny też mile widziane.

  • Obozowa przygoda – urodziny cz.2

    Drzwi otworzyła mi Olga, była lekko umalowana, miała na sobie czerwone szpilki, jej włosy były upięte z tyłu, ale co najważniejsze, była całkiem naga. Bez wahania wszedłem do środka i zacząłem ją całować, jednak ona po chwili mnie odepchnęła i spojrzała się na mnie zalotnie. Wtedy miałem okazję się rozejrzeć po ich domku i ze zdumieniem stwierdziłem że nie było w nim nic specjalnego. Ten sam salon, typowe pokoje, standardowa łazienka, zacząłem myśleć, że cała niespodzianka Olgi tą ściągnięcie mnie do pustego domku.

     Och, jak bardzo się myliłem. Okazało się, że dziewczyny nie przypadkiem zawsze mieszkały w tym samym domku. Olga wzięła mnie za rękę i zaprowadziła mnie do małego pokoiku za łazienką, wprost niemożliwego do zauważenia. Ja w tym czasie byłem zajęty patrzeniem na jej pośladki kołyszące się przy każdym ruchu. Po chwili jednak zwróciłem uwagę na otoczenie, bo właśnie zeszliśmy do czegoś co wyglądało na ładnie urządzoną piwnicę. Zobaczyłem duży centralny pokój w którym najwyraźniej odbywała się impreza i było dość tłoczno. Przez moment obawiałem się, że jacyś cwaniacy zainteresują się moją nagą dziewczyną, ale wyglądało na to, że każdy był zajęty sobą. Gdy tak stałem Olga zniknęła mi z oczu, a po mojej prawej stronie pojawiła się Ola, nasza mistrzyni z kieliszkiem w dłoni. W normalny dzień bym odmówił, ale to były moje urodziny, więc ochoczo wziąłem drinka i wypiłem go jednym haustem. Paliło w gardle, ale efekt był natychmiastowy, od razu poczułem się żywy, a Ola stojąca obok wydała mi się niesamowicie atrakcyjna. Z jakiegoś powodu pomyślałem też, że dobrym pomysłem będzie danie jej mocnego klapsa, tak zrobiłem, a ona, ku mojemu zdziwieniu zaśmiała się, złapała mnie za rękę i zaczęła prowadzić do drzwi kilka metrów od nas. Otworzyła je, wepchnęła mnie do środka, a ja upadłem na duże łóżko, będące największym, i jedynym meblem w pokoju. Zdjęła wtedy z siebie kusą sukienkę, pod którą nie miała żadnej bielizny i złapała mnie gwałtownie za krocze. Nie muszę chyba dodawać, że odkąd zobaczyłem Olgę mój kutas był twardy jak kamień. Ola zdjęła mi spodnie i natychmiast wzięła mojego penisa do buzi i trzeba przyznać, że wiedziała co robi, poruszała się jak ryba w wodzie, gdy ja zdejmowałem z siebie ubrania. Ssała go rytmicznie, posługując się też językiem, klęczała na łóżku a ja leżałem i patrzyłem jej w oczy. Nagle zaczęła krztusić się moim kutasem, jednocześnie go obśliniając, byłem wtedy tak podniecony, że w ostatnim momencie odsunąłem jej głowę i strzeliłem jej na twarz. Nie wiem, czy był to efekt szampana, czy podniecenia, ale moja sperma zalała jej prawie całą twarz. Ona szybko ją z siebie zlizała, po czym pocałowała mnie i powiedziała “wszystkiego najlepszego Michał”. Byłem w stanie wybąkać tylko “dzięki”, kiedy ona ubrała się i wyszła zostawiając mnie nagiego na łóżku.

     Leżałem tam chwilę i nagle usłyszałem otwierające się drzwi, pomyślałem że jeszcze po coś wróciła, ale nie. To była Olga, nadal naga i piękna, weszła na łóżko, pocałowała mnie i z uśmiechem założyła mi opaskę na oczy. Poczułem wtedy jak siada mi na penisie, który znów stał się twardy i gotowy do działania, poczułem jak jej cipka zaciska się na nim przy każdym jej podskoku, czułem jak jej pośladki uderzają o moje uda. Chciałem ją jednak zobaczyć, zdjąłem więc opaskę i zamiast Olgi, ujeżdżała mnie Wiktoria. Musiałem wyglądać na nieźle zaskoczonego, bo obie się zaśmiały, a Wiktoria mnie pocałowała i jeszcze intensywniej zaczęła mnie ujeżdżać, gdy Olga usiadła mi na twarzy, a ja zacząłem lizać jej cipkę. Okazało się, że Wiktoria była już nieźle podniecona przed wieczorem, bo po chwili poczułem jak po kutasie spływają jej soki. Wtedy siostry zamieniły się miejscami, i Olga, energiczna jak zawsze, szybko doprowadziła mnie do wytrysku głęboko w jej cipce. Wtedy obie się podniosły i zaczęły się całować, a ja tylko przypatrywałem się masując je po pośladkach. Po chwili obie położyły się nagie po moich bokach i powiedziały “wszystkiego najlepszego Michał”. Pocałowałem je, i we troje zasnęliśmy.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Raúl
  • Impreza

    Pewnego razu z koleżanką umówiłyśmy się, żeby iść na imprezę. Miałyśmy iść tylko we dwie, ale ona w ostatniej chwili napisała mi, że idzie z nami K. (jej przyjaciel). Nie byłam z tego faktu raczej zadowolona, bo myślałam, że to będzie babski wieczór, ale się zgodziłam. Spotkaliśmy się przed klubem. Gdy zobaczyłam K. odjęło mi mowę. Facet dokładnie w moim typie. Wysoki brunet, z lekkim zarostem, ubrany tak jak lubiłam najbardziej-koszula w kratę i czarne spodnie. Facet idealny. Ja chyba też mu wpadłam w oko, bo nie odgrywał ode mnie wzroku. Miałam na sobie obcisłą mini i czarne rajstopy. Zapoznaliśmy się i weszliśmy do środka. Typowa impreza, dużo alkoholu, głośna muzyka i dobra zabawa. W pewnym momencie, moja koleżanka powiedziała, że wraca do domu bo źle się czuję, lecz my razem z K. nie chcieliśmy kończyć tak szybko dobrej imprezy, więc zostaliśmy teraz tylko we dwoje. Wypiliśmy stanowczo za dużo. Ok. 3 w nocy postanowiliśmy skończyć imprezę. K. postanowił że odprowadzi mnie do domu, ja się zgodziła, bo dobrze mi się z nim spędzało czas. Przez całą drogę rozmawialiśmy i się śmialiśmy. Gdy byliśmy pod moim domem ciężko było nam się rozstać, więc zaprosiłam go do siebie. Doskonale wiedziałam jak już to się skończy. Nie musiałam zbyt długo czekać, gdy tylko weszliśmy zaczęliśmy się całować. Zaczął rozsuwać mi sukienkę, a następnie wziął na ręce i rzucił na łóżko. Rozerwał moje rajstopy, a majtki przesunął na bok. Zaczął lizać moją cipkę, było obłędnie. Wsadzał mi palce do pochwy, poruszając nimi coraz to szybciej. Miałam wrażenie jak by znał mnie i to co lubię najbardziej. Ściągnął ze mnie resztę ubrań i ściągnął też swoje. Bez ubrań wyglądał jeszcze lepiej. Jego członek był tak duży, że nie mogłam go objąć. Zaczęłam robić mu loda, chyba mu się podobało bo aż słyszałam jego pojękiwanie. Po grze wstępnej, posadził mnie na swoich kolanach i wszedł we mnie swoim przyjacielem. Zaczęłam go ujeżdżać. Krzyczałam i przeklinałam, a on złapał mnie za włosy i przyciągnął moja twarz do swojej. Zaczął mnie całować, w ten sposób starał się mnie uciszyć. Rzucił mnie na łóżko, kazał mi unieść tyłek do góry i wziął mnie na pieska. Trzymał mocno moje włosy, odchylając moją głowę do tyłu. Drugą dłonią trzymał mnie za szyje delikatnie podduszając, co jeszcze bardziej mnie nakręcało. Posuwał mnie tak ostro, że nie miałam już nawet siły krzyczeć. W ostatniej chwili wyciągnął ze mnie swojego przyjaciela i wystrzelił swoją dawkę nasienia na moje ciało. Oboje padliśmy na łóżko zmęczeni. Po chwili odpoczynku powtórzyliśmy to jeszcze raz, a nad ranem umówiliśmy się na kolejne spotkanie. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zimna Suka
  • Wierna suka

    Był ciepły letni wieczór, dopijaliśmy swoje drinki na hotelowym tarasie. Czułam jak alkohol mnie rozluźnia. Patrzyłam na niego wzrokiem pełnym pożądania. Wiedziałam, że tego wieczoru będę jego i zrobi ze mną co zechce. Było mi tak błogo.

    Uśmiechnął się do mnie swoim zajebistym uśmiechem i odstawił pustą szklaneczkę po whisky. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że był to jego ostatni taki uśmiech tego wieczoru.

    – Wracamy do pokoju, suko – powiedział stanowczo, ale na tyle cicho, żebym tylko ja mogła go usłyszeć. Przeszedł mnie dreszcz podniecenia. Ten sam, który czułam zawsze kiedy stawałam się jego suką.

    Wstałam i ruszyłam w stronę windy. Szedł o krok za mną, wiedziałam, że patrzy na mój tyłek w obcisłej, lekkiej sukience. Nie założyłam tego wieczoru majteczek. Czułam, że jestem już mokra.

    Czekaliśmy na windę, razem z nami stał jakiś dobrze ubrany mężczyzna. Wracał chyba z jakiegoś spotkania biznesowego. Rzuciłam mu miły, nic nieznaczący uśmiech. Podniecało mnie, kiedy inni mężczyźni na mnie patrzyli. Wiedziałam, że się im podobam. Jeszcze bardziej lubiłam być własnością mojego Pana. Weszliśmy do winy. Nasz towarzysz jechał na 4 piętro. Zbliżyłam się do mojego Pana i otarłam się delikatnie o jego nogę.

    Dojechaliśmy na czwarte. Mężczyzna w garniturze pożegnał się po angielsku i wyszedł. Przed nami jeszcze 7 pięter. Miał minę niezdradzającą żadnych emocji. Wiedziałam, że dzisiaj będzie bolało. Odwróciłam się do niego i wzięłam jego rękę. Włożyłam ją sobie między nogi i dotknęłam jego palcami swojej cipki. Uśmiechnęłam się. Podniosłam rękę do ust i oblizałam dwa mokre palce. Ssałam je przez chwilę patrząc mu w oczy. Jedenaste.

    Wysiedliśmy z windy, bez słowa poszliśmy w kierunku naszego pokoju. Zamknął drzwi na klucz i mocno chwycił mnie za rękę. Zabolało.

    – Podrywałaś facetów na dole.

    Spojrzałam na niego wzrokiem pełnym niezrozumienia. Już otwierałam usta, żeby powiedzieć coś na swoją obronę, ale przerwał mi.

    – Widziałem jak na nich patrzyłaś, suko. Co, chcesz się z nimi pierdolić? Chcesz dawać dupy innym facetom?

    Alkohol zadziałał. Lubiłam ten stan, kiedy taki był. 

    – Nie, proszę Pana – odpowiedziałam posłusznie. 

    – Nie?

    – Nie – potwierdziłam.

    – To ja Cię nauczę wierności. – spojrzał na mnie surowym wzrokiem. Wystraszyłam się.  – Na kolana przy łóżku, suko. Wypnij dupę i czekaj na mnie.

    Podeszłam do łóżka, uklęknęłam. Moje kolana były już przyzwyczajone do klękania na podłodze. Wypięłam swój tyłeczek. Lubiłam to robić. Wtedy najmocniej czułam jego twardeog kutasa w sobie. Czułam się też wtedy kurwą Pana. Tam było moje miejsce. Na podłodze, z wypiątą dupą. Mógł zrobić ze mną, co chciał. 

    Pan włączył muzykę elektroniczną, którą pewnie sam złożył. Podszedł do mnie. Nie zdążył jeszcze nic zrobić, ale sama jego obecność sprawiła, że przez moje ciało przeszedł dreszcz, a ja cicho jęknęłam. Dotknął mojej cipki.

    – Ale jesteś mokra. Co cię tak podnieciło? Komu będziesz dawać dupy? – zapytał surowo. 

    – Pan proszę Pana. Tylko z panem się pierdolę.

    – Ręce do tyłu – powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu. Z resztą ja wcale nie zamierzałam się sprzeciwiać. 

    Usłyszałam jak rozpina pasek i wyciąga go ze spodni. Chwycił mocno moje ręce i zaczął je wiązać. Byłam teraz jego suką, jego własnością. Klęczałam oparta o łóżko ze związanymi z tyłu rękami. Byłam bezbronna. I podniecona. Bardzo podniecona.

    Poczułam uderzenie na prawym pośladku. Dostałam klapsa. Miał silną rękę. Piekło. Ale to był dopiero początek. Nie wytrzymywałam już z podniecenia, znowu jęknęłam.

    – Co suko? Pewnie chcesz żebym Cię zerżnął?

    – Tak proszę Pana – uwielbiałam czuć jego kutasa w sobie i już nie moglam się doczekać. Wiedziałam jednak, że nie będzie tak łatwo. 

    – Na pewno chcesz? A może chcesz wyjść?

    – Nie. Chcę dać Panu dupy.

    Ledwo to powiedziałam, a poczułam jak jego twardy kutas wbija się w moją dupę. Bez żadnego ostrzeżenia. Tak po prostu. Krzyknęłam głosno, z oczu poleciały mi łzy.

    – Co suko, nie podoba Ci się?

    – Nie proszę Pana. Chcę jeszcze – powiedziałam to i zaraz przegryzłam wargi.

    Był w mojej dupie, strasznie bolało. Lubiłam to uczucie. Ból pomieszany z przyjemnością. Strach z podnieceniem. Posunął się kilka razy i bez ostrzeżenia z niej wyszedł. Nic nie powiedział. Usłyszałam jak idzie do szafy i coś z niej wyciąga.

    – Byłaś dzisiaj bardzo niegrzeczna. Podrywałaś innych facetów – powiedział – Dostaniesz za to karę, będzie bolało – jakby na potwierdzenie tych słów dostałam w dupę palcatem. Bolało kurewsko. – Będziesz liczyć do jedenastu. Jak się pomylisz, zaczynamy od nowa, wiesz o tym suko?

    – Tak proszę pana.

    – Zostajesz? – zapytał, chociaż doskonale znał odpowiedź. 

    – Tak – powiedziałam i od razu poczułam uderzenie na pośladku – Raz.

    Pan pomasował mój tyłek i uderzył znowu. Tym razem się nie pomyliłam. Dzielnie dotrwałam do końca. Łzy leciały mi z oczu. Kiedy Pan skończył lać moją dupę powiedział. 

    – Teraz cię zerżnę.

    Wszedł swoim grubym kutasem w  moją dupę. Wbił się w nią mocno, do samego końca. Pieprzył mnie mocno. Chciałam dotknąć mojej cipki, ale związane ręce mi na to nie pozwalały. Jego nabrzmiałe jaja obijały się o moją cipkę. Uwielbiałam jak mnie pierdolił. Lubiłam być jego suką. 

    Chwycił mnie mocno za ręce i wbijał się jeszcze mocniej, jeszcze głębiej. Wchodził w moją ciasną dupę i rozpychał ją ostro. Kochałam jak mnie rżnął. 

    Wyszedł ze mnie gwałtownie i wyprostował mnie. Wepchnął mi kutasa do ust i spuścił mi się do pyska. Uwielbiałam smak tej ciepłej spermy. Jego kutas pulsował, a on wbijał mi go jeszcze głębiej, tak, żebym się krztusiła.

    Ssałam go i oblizywałam całą spermę. Nie chciałam, żeby się zmarnowała. On oddawał się spazmom orgazmu. Uwielbiałam na niego patrzyć jak dochodzi. Jego ciało cały czas przechodziły dreszcze. Tak fantastycznie jęczał.

    Byłam dobrą suką. Lubiłam robić dobrze mojemu panu. Byłam z siebie dumna, że pan jest zadowolony. Oparł się wyczerpany o biurko i uśmiechnął cudownie.

    – Kocham Cię. – pomógł mi wstać. Nie odpowiedziałam nic, tylko uśmiechnęłam się. Wiedział, co to znaczy i wiedział, co mu odpowiem. Trzęsły mi się nogi, jemu z resztą też. Pocałował mnie delikatnie. Pogładził moją pupę.

    – Boli?

    – Bardzo.

    – Co my robimy? – zapytał i roześmiał się.

    Nie wiem … Nie wiem, co my robimy. Ale wiem na pewno, że to kocham.

    Tego wieczoru, wymęczeni wzięliśmy szybki prysznic, włączyliśmy jakąś angielską telewizję i zasnęliśmy dość szybko. Spało się rewelacyjnie.  

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Julia Kowalska
  • Ciezarna dziwka 8

    Sylwia siedziała na kanapie z rozłożonymi nogami, opartymi o blat stołu. Chwilę wcześniej dokładnie wylizałam jej cudowną cipkę z ostatnich kropelek moczu, a teraz zabierałam się za jej mniejszą dziurkę. Mój język oblizywał dokładnie wejście dookoła, od czasu do czasu napierając na otworek. Dziewczyna udawała brak zainteresowania, czytając książkę, ale słyszałam nieco przyspieszony oddech. Po chwili rozległ się oczekiwany dźwięk dzwonka przy drzwiach. Wyjęłam ze spodni dłoń, pieszczącą moją rozochoconą szparkę i oderwałam się od tyłeczka mojej pani.

    -Mogę ja? – zapytałam.

    -A co? Cipka cię swędzi, suko?

    Pokiwałam głową

    -Leć – usłyszałam.

    Poleciałam szybko do szafki, na której leżał mój dość obcisły, niebieski, ciążowy t-shirt. Zakryłam nim odsłonięte do tej pory piersi. Na dole miałam czarne, elastyczne spodnie z gumką. Może nie najładniejsze, ale za to bardzo wygodne. Nie miałam żadnej bielizny, ale nie przeszkadzało mi to. Podeszłam do drzwi i nacisnęłam na klamkę.

    -Dzień dobry – powiedział zaskoczony Henio. – Jest pani Sylwia?

    -Kąpie się – odpowiedziałam.

    -A panienka kim jest? – zapytał, ale po chwili dodał speszony: – Przepraszam, to nie moja sprawa.

    -Nie nie, wszystko w porządku. Jestem kuzynką Sylwii. Przyjechałam do Krakowa na studia, chwilę tu pomieszkam.

    Pan Henryk lekko rozdziawił usta. W jego przekonaniu, oglądał kuzynki, bezwstydnie ocierające się cipkami w ogródku. Ale przecież nie mógł nic powiedzieć, myślał że nie wiemy o jego podglądaniu. Zaczęłam się zastanawiać, czy dobrze zrobiłam i czy mężczyzna jest bardziej podniecony czy zniesmaczony, a tymczasem Henio, z jeszcze bardziej rozłożonymi wargami, patrzył teraz na mój brzuch.

    -No tak, przytyło mi się trochę – stwierdziłam, udając zasmucenie.

    -Ależ przecież ślicznie panienka wygląda – zaprotestował natychmiast sąsiad. – Naprawdę ma pani bardzo ładny brzuszek.

    Jego ręce drgnęły lekko w moim kierunku. Natychmiast je powstrzymał, ale ten ruch nie uszedł mojej uwadze. “Cholera”, pomyślałam, “gdybym wcześniej wiedziała, że tylu facetów kręcą babki w ciąży…”

    -Chce pan dotknąć? – zaproponowałam, powodując że pan Henio się zaczerwienił.

    Zrozumiał, że zauważyłam jego pragnienie i teraz się speszył, jednak już chwilę później, szybko położył swoją dłoń na moim brzuchu.

    – Proszę zaczekać – dodałam, na chwilę odciągając jego rękę.

    Chwyciłam materiał bluzeczki i powoli zaczęłam unosić ją w górę, odsłaniając mój napompowany brzuszek. Podniosłam celowo materiał jeszcze odrobinę wyżej, sprawiając że spód moich piersi był odkryty. Nie wystawiłam bezwstydnie cycków na wierzch, ale te kilka centymetrów na pewno mogły przyspieszyć puls mężczyzny. Chwyciłam jego dłoń i przycisnęłam znów do gołego teraz brzucha. Henio dłuższą chwilę wpatrywał się w miejsce, gdzie spoczywała jego ręka. Kiedy poczułam, jak zmniejsza nacisk, szybko położyłam własną dłoń na dłoni mężczyzny i zaczęłam wykonywać okrężne ruchy, głaszcząc mój brzuch. Jednocześnie delikatnie naciskałam, kierując wędrującą dłoń coraz niżej. Nie wiem czy był świadomy, że to ja nim kierowałam, czy myślał, że to jego inicjatywa. Kiedy jego palce pierwszy raz zahaczyły o gumkę moich spodni, wykonałam jeszcze jedno pełne kółko i przytrzymałam rękę, kiedy opuszki palców znów znalazły się pod gumką. Puściłam dłoń sąsiada, zamknęłam oczy i czekałam w napięciu. Henryk przez kilka, trwających wieczność sekund, ani drgnął, jednak w końcu poczułam, jak palce zaczynają wędrować w dół, bardzo powoli, milimetr po milimetrze, zagłębiając się w moje spodnie.

    “Już wie, że nie mam majtek”, myślałam podniecona. “Wie, że jestem dziwką, że czekam, aż mnie weźmie. Niech w końcu włoży mi te palce w pizdę. Niech mnie odwróci, zsunie spodnie i zerżnie jak szmatę. Niech każe mi klęczeć i dławić się jego wyposzczonym chujem”. Przygryzłam mocno zaciśnięte wargi. “O Boże. Wszyscy mogą widzieć z ulicy, jak wkłada mi rękę w spodnie. Jak młoda kurwa daje się pieścić staremu, napalonemu sąsiadowi. O Jezu. Niech nie zamyka tych drzwi. Niech mnie wyrucha tak, żeby wszyscy widzieli”.

    Palce były już milimetry od cipki. Otworzyłam usta i wstrzymałam oddech, dusząc jęk rozkoszy, kiedy dotarł do łechtaczki, lekko ją naciskając. Po chwili jednak, szybko wyjął dłoń z moich spodni.

    -Przepraszam – rzucił panicznie.

    Odwrócił się i niemal wybiegł z posesji.

    ***

    Przez cały dzień chodziłam zdenerwowana i napalona. Sylwia doskonale o tym wiedziała i chyba dobrze bawiła się, nie przynosząc mi ulgi. Nie pozwalała mi nawet na pieszczenie jej dziurki, odtrącając mnie, kiedy tylko próbowałam się do niej zbliżyć. Gdy oglądając film, położyłam sobie dłoń między udami, złapała mnie za nadgarstek i powiedziała:

    -Co ty sobie myślisz, suko? Przyjdzie pan, to może cię zaspokoi. Nie jesteś tutaj, żeby robić sobie dobrze.

    Ta dominacja i upokorzenie, podnieciły mnie jeszcze bardziej. Z cipki po prostu mi ciekło. Przez cały czas, przez wiele godzin, myślałam tylko o jednym. Kiedy robiłyśmy obiad, kiedy jadłam, myłam się, sprzątałam, miałam w głowie tylko wizję ostrego jebania. W tamtym momencie dałabym każdemu. Dosłownie, każdemu bez wyjątku. Wypięłabym dupę dowolnemu mężczyźnie, żeby tylko poczuć w końcu twardego kutasa, zaspokajającego moją mokrą cipę.

    Kiedy w końcu, po całej wieczności, usłyszałam samochód Artura, zdjęłam z siebie wszystko, założyłam obrożę, tym razem bez łańcucha i pobiegłam na dół. Kiedy tylko wszedł do środka, zamknęłam za nim drzwi, bez słowa padłam na kolana i zaczęłam dobierać się do jego rozporka. Po chwili wyciągnęłam zwiotczałego fiuta z bokserek i włożywszy do ust, zaczęłam mocno ssać. Artur nie protestował. Kiedy zrobił się już twardy, objęłam go, chwytając za pośladki i kilkukrotnie szybko poruszyłam głową w przód i w tył, biorąc w gardło całą długość nabrzmiałego członka i głośno dławiąc się jak rasowa aktorka porno. Czując, że jest już całkowicie sztywny, wyjęłam go z ust, wstałam i odwróciłam tyłem do Artura. Oparłam dłonie o ścianę, wypięłam dupę, szeroko rozkładając nogi i z całej siły dałam sobie klapsa. Zarzucając włosami, odwróciłam szybko głowę, patrząc w oczy mojego pana, ze zwierzęcym pożądaniem.

    -Wyruchaj swoją szmatę – warknęłam przez zęby.

    Artur długo nie czekał. Złapał mnie za biodra i wszedł jak w masło. Dosłownie po kilku mocnych pchnięciach, zaczęłam jęczeć i doszłam, dostając mocnych skurczów. Spomiędzy tłoczącego się w cipce kutasa, zaczęły wyciekać moje soczki. Pan nie przestawał mnie pieprzyć, a ja też nie miałam dosyć. Zaczęłam szybko poruszać dupą, nadziewając się na twardego kutasa. Wciąż odwracałam twarz w kierunku mężczyzny, jednak do głowy przyszedł mi inny pomysł. Cofnęłam nieco nogi, tak że musiałam wyciągnąć ręce, aby oprzeć je o ścianę i opuściłam głowę, patrząc w podłogę. Całą siłą woli, skupiłam się na wyobrażaniu sobie stojącego za mną Henryka.

    -O tak, pierdol swoją młodą dziwkę – zaczęłam krzyczeć. – Rżnij mnie, rżnij mnie tak jak tego pragniesz.

    Wyobrażając sobie walącego mnie od tyłu sąsiada, po niespełna minucie, doszłam kolejny raz.

    -Tak. Jeszcze. Nie przestawaj – wrzeszczałam

    Henryk zaczął sapać (przynajmniej w mojej głowie).

    -O tak, skończ we mnie. I tak już jestem w ciąży. Możesz się we mnie spuszczać kiedy tylko zechcesz. Zlej się w tę młodą, niedoświadczoną pizdę. Wypełnij mnie spermą. Strzel we mnie. Tak. Tak. Tak!

    Trzeci orgazm targnął moim ciałem. Usłyszałam jak Henryk jęczy głośno, wbijając się do samego końca w moją pulsującą cipkę, po czym poczułam w środku ciepłe nasienie. Długo dyszeliśmy, połączeni ze sobą. Po chwili dostałam kilka lekkich, pochwalnych klapsów.

    -Jeszcze – jęknęłam.

    -Już wystarczy.

    Złapałam u nasady wysuwającego się ze mnie, wciąż twardego kutasa i podnosząc go lekko, nadziałam się szybko, wbijając go w moją dupkę.

    -Nie chcesz wyjebać swojej suki w odbyt? – zapytałam zalotnie, znów się odwracając.

    Zaczęłam mocno poruszać tyłkiem, obijając się pośladkami o miednicę Artura. Położyłam dłoń na łechtaczce i zaczęłam pieścić cipkę, z której powoli wyciekała gęsta sperma. W mojej wyobraźni, zostałam właśnie zalana, przez starszego sąsiada, a teraz Artur, jako drugi, wali mnie w tyłek.

    -Przecież nie płacisz mi za to, żebym leżała i pachniała – powiedziałam. – Tylko za to, żebym była twoją analną kurwą. Twoim workiem na spermę.

    Złapał mnie w talii i zaczął mocno walić. Patrzyłam mu w oczy, uśmiechając się. Widziałam, jak bardzo go to nakręca. Pieprzyliśmy się tak dość długo, głośno jęcząc i rzucając tylko na przemian krótkie “o tak”, albo “rżnij mnie”. Moja cipka miała już dość i nie dałam rady dojść, pieszcząc sama siebie. Nie przeszkadzało mi to jednak. Bardzo podniecała mnie ta sytuacja i gdy zobaczyłam na twarzy Artura grymas zbliżającego się orgazmu, szybko odsunęłam się i uklęknęłam. Pierwsza salwa sperm zdążyła strzelić mi we włosy, jednak szybko wzięłam pulsującego kutasa do ust i pochłaniając go całego, zaczęłam łapczywie łykać resztki nieco mniej obfitego wytrysku. Jeszcze chwilę robiłam Arturowi loda, dokładnie zaciskając usta na główce i mocno ssąc. Pocałowałam na zakończenie sam koniuszek i wstałam, przytulając się mocno do mojego pana.

    ***

    Nazajutrz Artur zawiózł mnie na zajęcia, których postanowiłam przestać unikać. Po części z obowiązku, a po części przez wczorajszą torturę. Przed wyjściem z samochodu, całowaliśmy się namiętnie, a Artur włożył dłoń w moje spodnie i głaskał mnie po pośladku. Zupełnie nie przejmowaliśmy się, przechodzącymi obok parkingu ludźmi.

    -Zerżniesz mnie jak wrócisz? – zapytałam błagalnie.

    -Oczywiście, moja suczko.

    Zbliżyłam się i jeszcze raz namiętnie pocałowałam mojego pana w usta, po czym poleciałam na zajęcia.

    Studia niewiele pomogły na moją chcicę. Miałam niemal równie dużą ochotę, jak dzień wcześniej. Na domiar złego, przyłapałam się na pożądliwym spoglądaniu na wykładowcę retoryki. Był chyba jeszcze starszy od pana Henia, ale bardzo zadbany, wysportowany i elegancko ubrany. Miał sporą łysinę i nosił okulary, a jednak przyłapałam się na myśleniu, że szkoda, że tak dobrze idzie mi jego przedmiot, bo może mogłabym go chwilę pokokietować na konsultacji. Rączka bezwiednie zaczęła wędrować w kierunku moknącej szparki. Zatrzymałam ją na brzuchu, kiedy zorientowałam się co robię. Zaczęłam lekko gładzić mój balonik. Wciąż patrzyłam na wykładowcę, zupełnie nie słuchając tego co mówi i wyobrażałam sobie, że rozpina rozporek i wyjmuję ze spodni swoją wielką pałę, a ja klękam przed nim. “Nie pomagasz”, pomyślałam, ganiąc sama siebie i czując, jak moja cipka pulsuje z podniecenia. Po chwili, bez najmniejszej refleksji, podjęłam chorą decyzję. “A w sumie. Przecież i tak nikt nie zobaczy, chyba że zacznie się schylać”. Zajęcia odbywały się w auli i naprawdę ktoś musiałby dosłownie kucnąć przy mnie, żeby zauważyć, że coś robię.

    Wsunęłam palce pod materiał spodni i zaczęłam sunąć w dół. Szybko namacałam łechtaczkę i zaczęłam się pieścić. Patrzyłam na wykładowcę, chodzącego z jednego końca sali na drugą i tłumaczącego jakieś zagadnienie. Wyobraziłam sobie, że dosiadam go i ujeżdżam jak dziwka, kiedy on ciągnie moje sutki. Zsunęłam palce niżej i wprowadziłam dwa, do kompletnie mokrej cipki. Wygięłam je w mocny łuk, praktycznie łapiąc swoją dziurkę, tak żeby wykonywać jak najmniejsze ruchy i zaczęłam szarpać jak szalona, starając się poruszać samym nadgarstkiem. Usłyszałam bardzo ciche chlupanie, zagłuszane przez materiał majtek i spodni, ale z pewnością nikt, kto celowo nie wsłuchiwałby się z bliskiej odległości, nie dosłyszałby ani nie rozpoznał tego dźwięku. Wiedziałam, że profesor jest żonaty, zawsze chodził z obrączką. “Zdradziłbyś swoją starą, wysuszoną żonę, z taką małą kurwą z brzuchem?”, pomyślałam. Wyobraziłam sobie teraz, że chwytam jego ręce i rozkładam szeroko na boki, kładąc się na nim i dając mu mój przerośnięty ciążowy cycek do ssania. Ściskałam cipkę coraz mocniej, wykonując mniejsze, ale silniejsze ruchy. Praktycznie trzęsłam dłonią w miejscu. Och, gdyby tak mnie wziął jak dziwkę. Mówił mi jaką jestem głupią kurwą, że muszę się puszczać ze starym dziadem, żeby zdać. Ależ bym tego chciała. Żeby mnie upokorzył, wyzywał od tępych szmat. Użył swojej małej kochanki, jak dmuchanej lalki. Żeby nie pytając o zgodę, spuścił się w mojej piździe i zaciągając na nią majtki, klepnął mnie w tyłek i kazał wypełnionej spermą wracać na zajęcia. Byłam już tak blisko. Przez chwilę pomyślałam o dołączającym Arturze, ale szybko zrezygnowałam z tego pomysłu. O nie, nie Artur. Niech to pan Heniu się przyłączy. Niech wezmą mnie razem na dwa baty. Wypierdolą w obie dziury, jak zwyczajną szmatę. Wizje stały się bardzo rzeczywiste. Dzwoni jego żona. On odrzuca. Łapie mnie za szyje i każe swojej kurwie szybciej ruszać dupą. Henryk ładuje mnie od tyłu w druga dziurę.

    Właśnie w trakcie tej wspaniałej wizji, tłumaczący coś klasie profesor, zwrócił wzrok w moją stronę. Dosłownie na krócej niż sekundę, ale moja fantazja już wykreowała jego myśli. “Wiem co robisz, suko. Wiem, że myślisz o moim kutasie”. Otworzyłam szeroko oczy, zagryzłam wargi i wyobrażając sobie dwa chuje, eksplodujące we mnie równocześnie, dostałam orgazmu. Opadłam głową na składany stolik i próbowałam oddychać najwolniej jak potrafiłam. Po jakiejś minucie podniosłam się i znów popatrzyłam na wykładowcę. “Gdybyś tylko wiedział co mi przed chwilą zrobiłeś.”

    Nastrój na robienie szalonych rzeczy nie przeszedł mi całkiem, więc postanowiłam zdziałać jeszcze jedną. Rozejrzałam się na boki, czy nikt nie patrzy, odsunęłam mocno gumkę spodni i majtki, i zrobiłam zdjęcie swojej cipki. Pomyślałam, że przecież i tak nikt by mnie nie rozpoznał po cipce, więc co mi szkodzi. Wysłałam zdjęcie do Artura z dopiskiem: “Tęsknię za Twoim cudownym kutasem. Zobacz jaka jestem mokra”.

    “Nie teraz, mam spotkanie”, odpisał po pięciu minutach.

    Nie poddawałam się. Włożyłam znów dłoń w majtki. Naciągnęłam je mocno nadgarstkiem, żeby dobrze odsłonić szparkę i włączyłam nagrywanie w telefonie. Przez chwilę nagrywałam wykładowcę i studentów, po czym obniżyłam kamerę pokazując jak powoli masturbuję się wyprostowanymi palcami.

    “Nie pragniesz swojej zboczonej kurwy? Nie chcesz, żeby znów się z Tobą puściła?”

    Tym razem czekałam nieco krócej.

    “O kurwa. Kiedy masz przerwę?”

    “Za 50 minut.”

    “Jakaś galeria? Hotel?”

    “Nieee. Przyjedź tutaj i po prostu mnie zerżnij.”

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ania L
  • Agnieszka cz. 2 – Rewanz

    W sobotni wieczór wybraliśmy się z żoną na przyjęcie urodzinowe do naszego kolegi. Gości było około 20 osób. Doznałem lekkiego szoku, gdyż osobą towarzyszącą jednego z gości okazała się moja koleżanka Agnieszka. Jako że moja żona nie wiedziała o naszej znajomości, musieliśmy udawać, że się nie znamy. Zresztą obecny partner Agnieszki też zapewne tego nie wiedział. Impreza typowy przebieg- dużo alkoholu, ludzie coraz weselsi itd. Zauważam, że Aga obserwuje mnie przez większość wieczoru, co mnie trochę peszy. Postanowiłem pójść się na chwilę przewietrzyć, a kiedy wracałem, nagle wpadłem na moją koleżankę korytarzu a wino, które trzymała w kieliszku, wylało się na moje spodnie. Aga wyglądała na nieco zmieszaną, choć mógłbym przyrzec, że dostrzegłem u niej delikatny uśmiech. Nie jestem pewien czy wylanie tego wina to czysty przypadek. Powiedziała, że musimy iść do łazienki to sczyścić, więc poszliśmy tam razem. Kiedy zamknęły się drzwi, wzięła ręcznik i zaczęła wycierać moje spodnie. Ręcznik wędruje w kierunku mojego kroku i kiedy tam dociera, Aga zaczyna to robić wolniej, ale naciska nieco mocniej. Byłem trochę zmieszany, ale ona nie przestawała. Po chwili poczuła, jak zaczynam twardnieć w tym miejscu.

    – już chyba wystarczy- stwierdziłem z lekkim tonem pytającym w głosie.

    – ja dopiero zaczynam- odpowiedziała, patrząc mi prosto w oczy.

    Po tych słowach delikatnie objęła mojego penisa przez spodnie i zaczęła go masować coraz intensywniej. Jednak jej nie wystarczyło, więc rozpięła mi spodnie i wyciągnęła go z majtek. Jej dłoń objęła mojego twardego kutasa i zaczęła się ręczna zabawa. Trwała przez dłuższą chwilę, po czym powiedziałem:

    – powinniśmy iść, ktoś może nas przyłapać.

    – droga wolna, jak chcesz, to idź- odpowiedziała, po czym klękła przede mną i bez krępacji wzięła mojego penisa do buzi. Przeżyłem ogromną rozkosz, ona zaczęła się nim zabawiać coraz mocniej, ssąc go łapczywie. Już mi się wydaje, że zaraz dojdę, ale ona przerywa i mówi:
    – nie tak prędko, teraz ty zrobisz coś dla mnie.

    Odwróciła się do mnie tyłem, ściągnęła spodnie, które wraz z majtkami opadły na podłogę. Oparła się rękami o zlew, wypięła się do mnie i mówi:

    – zerżnij mnie porządnie, a będziesz mógł skończyć, jak tylko chcesz. To jest rewanż za przygodę w lesie.

    Złapałem więc za jej krągły tyłeczek i szybkim ruchem włożyłem penisa w jej wilgotną cipkę. Usłyszałem pierwsze jęknięcie. Zacząłem delikatnie, ale w miarę upływu czasu poczynałem sobie coraz śmielej, dając przy tym porządnego klapsa. Aga z trudem powstrzymała się od głośnego jęczenia. Potem odwróciłem ją przodem do siebie, oparłem ją plecami o ścianę. Patrząc jej w oczy, jedną ręką pozbyłem się jej górnej części ubrania, a drugą ręką zabawiałem się z jej cipką. Po chwili zadarłem jej jedną nogę delikatnie do góry i rozchyliłem, po czym wszedłem w nią od przodu. Zacząłem przy tym całować piersi. Zaczęło się naprawdę ostre rżnięcie. Nasze jęki przerywały jedynie słowa Agusi:

    – błagam, nie przestawaj!

    Trwało to jeszcze kilka minut, ale już nie mogłem dłużej wytrzymać. Po chwili widzę, jak ona zaczyna dochodzić. Nie pozwoliłem jej jednak jęczeć na głos, wpychając jej język w usta. Całowałem ją mocno, kiedy ona próbowała wydawać z siebie jęki rozkoszy. Cała sytuacja sprawiła, że doszedłem w niej, jednocześnie całując ją namiętnie. Najfajniejsza część imprezy dobiegła końca.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Hextor
  • Dziesiec zadan

    Witam opowiem wam moją historię, która wydarzyła się blisko rok temu. Jest dość długa ale warta przeczytania. 

    Wraz z żoną Magdą wybraliśmy się do wspólnego znajomego Roberta do innego miasta na imprezę. Najpierw mieliśmy wypić małe co nieco, pogadać o jego rozstaniu z dziewczyną, podtrzymać go na duchu i na lekkim rauszu ruszyć na dyskotekę. Po dyskotece mieliśmy załatwiony nocleg u niego, więc mogłem się nie przejmować ilością wypitego alkoholu. Przynajmniej taki był plan. Moja żona jest młodsza o 4 lata ode mnie, autentycznie piękną zgrabną i rasową kobietką, taką która przyciąga nie tylko męski, ale i kobiecy wzrok. Ale do rzeczy jak to zawsze z planami bywa potrafią nie wypalić.

    Przyjechaliśmy do znajomego o umówionej porze. Rozgościliśmy się, zjedliśmy późniejszy obiad i otworzyliśmy flaszkę. Ja z kumplem piliśmy kielonki, a żona drinki – fakt drinki, ale robiłem jej troszkę mocniejsze. Żonka ubrana była w krótką luźną letnia sukienkę z dużym dekoltem bez stanika oraz w czerwone szpilki, aż ślinka ciekła na jej widok, lubi prowokować. 
    Po godzince naszej małej imprezki zadzwonił dzwonek do drzwi. Robert poszedł otworzyć. Okazało się że wpadli na flaszkę bez zapowiedzi jego trzej koledzy. Robert przeprosił nas, mówiąc, że nic nie wiedział o ich planach dzisiejszego picia u niego, chcieli zrobić mu niespodziankę i czy nie będzie problemu jak popiją z nami, bo głupio mu ich tak wypraszać. Razem z Magdą zgodziliśmy się nie widzieliśmy w tym problemu. Weszli do pokoju przedstawili się Wojtek, Karol, Kuba. Chłopy w porządku, piliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, opowiadaliśmy kawały. Panowie po kolei prosili ją do tańca widać było że im się podoba. Od czasu do czasu w tańcu któryś to musnął ją po cyckach lub dupeczce. 

    Moja Magda ciągle przykuwała ich uwagę. Przez letnią zwiewną sukienkę lekko prześwitywały jej piersi i sutki, widać był że nie mam stanika, a chodząc w szpilkach po pokoju skupiała na swoich długich nogach i tyłeczku ich wzrok, również jak siedziała i sukienka lekko zaciągała się do góry, to panowie próbowali podglądać i zobaczyć jej szparkę. W końcu po jakimś czasie i paru drinkach sytuacja się rozluźniła, czuliśmy się jakbyśmy się wszyscy znali od dawna no i w końcu pojawił temat kobiet, ich wyzwolenia, seksowności tego jak prowokują facetów . W czasie rozmowy i popijania my faceci stwierdziliśmy, że nieważne ile kobieta jest z facetem i tak by nie rozpoznała dotyku swojego faceta tak samo jak nie ma zmysłu orientacyjnego. Moja żonka troszkę się zbulwersowała tymi stwierdzeniami więc Robert powiedział, że zawsze można to szybko sprawdzić w praktyce, a że mieliśmy wszyscy już troszkę wypite stwierdziliśmy, że zweryfikujemy te twierdzenia.

    Magda spytała się Roberta jak to zrobimy on jej odpowiedział, że zasłonimy jej oczy i ustawimy ją na środku pokoju, każdy z nas będzie jej dotykał np. po ramieniu, dłoni, stopie, włosach uszkach po kolei przez minutę, a potem ma powiedzieć, kiedy dotykał ją jej mąż, czyli ja. Zabawa miała się składać z 10 różnych miejsc do dotykania o miejscach miałem decydować ja. Za prawidłową odpowiedz dostaje się punkt, a za złą pije się kielonka, i że jak się decyduje grać to do samego końca,  do 10 zadania. Wszyscy przystaliśmy na tę grę. Magda była  podekscytowana. Robert poszedł poszukać czegoś czym można by było zawiązać Magdzie oczy, a my strzeliliśmy jeszcze po szybkim. 

    Zadanie numer 1. Zawiązaliśmy Magdzie oczy i postawiliśmy na środku pokoju. Pokazałem chłopakom, że dotykamy jej dłoni. Najpierw Kuba przez minutę głaskał jej dłonie, potem Wojtek, Karol, Ja i Robert. Żona zgadła, który byłem wiec dostała punkt. 

    Zadanie numer 2. Pokazałem, że głaskamy ramiona. Robert podszedł od tyłu do Magdy i zaczął głaskać ją po ramionach, przejeżdżał swoimi dłońmi i palcami z dołu do góry, z góry do dołu wywołując u niej dreszcze, potem tak samo Karol. Widać ze jej się podobało, że miała gęsią skórkę, potem Kuba, Wojtek i ja. Niestety nie zgadła którym byłem więc miała wypić kielonka. 

    Zadanie numer 3. Pomyślałem sobie, że jak się już tak bawimy to czas podnieść poprzeczkę. Tym razem byłem pierwszy, żeby pokazać kumplom co robimy. Podszedłem do żony i pocałowałem ją, był to mokry i mocny pocałunek z języczkiem. Chłopaki jak to zobaczyli to od razu mieli większy uśmiech na twarzy. O dziwo, moja żona nie protestowała, kiedy ze wszystkimi po kolei z każdym przez minutę się namiętnie lizała, pewnie była podniecona nie wiedząc z którym się teraz całuje. Niestety i tę rundę przegrała więc piła kielonka, ale nalałem jej połowę bo wiedziałem że do 10 zadania jeszcze daleko a poza tym dużo jej nie trzeba. My też strzeliliśmy dwa kielonki i ponownie zawiązaliśmy Mojej żonie Magdzie oczy.

    Zadanie numer 4. Chłopaki i moja żona byli ciekawi co wymyśle . Powiedziałem Wojtkowi co ma zrobić. Wojtek podszedł do Magdy od tyłu i z uśmiechem na ustach objął ją tak, że jego ręce wylądowały na jej piersiach, lewa na lewej, prawa na prawej i zaczął ją tak masować przez minutę, widziałem, że żonie się to podoba. Jej wyraz twarzy niezapomniany. Wojtek sam posunął się dalej, bo jego ręce pieszczące piersi mojej żony przez sukienkę powędrowały pod sukienkę bezpośrednio na piersi. Chłopaki byli wniebowzięci, mi też to nie przeszkadzało, a na pewno już nie mojej żonie. Kuba, który ostatni pieścił piersi Magdy tak się zagalopował, przez przypadek pewnie pod wpływem podniecenia wyciągnął jej piersi na nasz widok. Siedzieliśmy na kanapie patrząc jak Kuba pieści jej nagie cycki, które zostały wyeksponowane na nasze oczy. Te straszące suteczki… Widok jak po kolei 4 facetów podchodzi od tyłu do mojej żony i pieści jej piersi jest mocny i podniecający. Zadanie skończone. Żona nie zgadła i piła kielonka, my również. Kuba się pytał czy się na niego nie pogniewała, że przez niego pokazała swoje krągłe cycuszki wszystkim. Ona na to, że nie, nawet jej się to podobało i że się podnieciła. Pomyślałem sobie, że jak się jej to podobało to idę dalej z tą zabawą. 

    Zadanie numer 5. Polegało ono na zrobieniu policyjnego przeszukania. Magda stanęła przodem do ściany, opierając ręce na ścianie, stając w rozkroku i lekko wypinając tyłeczek. Pierwszy tym razem był Kuba. Podszedł do Magdy, zaczynał od rąk, przejeżdżał sowimi dłońmi zaczynając od jej dłoni, następnie ramiona, coraz niżej, coraz niżej zjeżdżał do bioder, potem zewnętrzna strona nóg i do kostek, jego dłonie wracały powoli już po wewnętrznej stronie nóg, wędrowały powoli po udzie podwijając sukienkę ukazując nam jej pośladki, widać było, że nie mógł się powstrzymać by nie musnąć jej cipeczki. Robert zrobił to podobnie jak Kuba z tym, że jeszcze wymacał jej piersi. Później kolej Wojtka, Karola i moja. Widać było, że chłopaki jak i ja mamy coś twardego w spodniach. Po ściągnięciu opaski z oczu Magda zaczął się uśmiechać widząc, że nam stają. Wypiliśmy kielonka, podkręciliśmy troszkę muzyczkę zawiązaliśmy Magdzie oczy. 

    Zadanie numer 6. Dokładnie powiedziałem Wojtkowi na ucho co ma zrobić. Postawił Magdę w takiej samej pozycji jak do przeszukania policyjnego plecami do nas oparta o ścianę, z wypiętym tyłeczkiem i lekkim rozkroku. Kumple myśleli, że robimy tak jak poprzednio ale się zdziwili. Wojtek podszedł do niej od tyłu, widzieliśmy jak drżały mu ręce, kiedy włożył je pod sukienkę powoli macając jej tyłeczek, podwijając sukienkę chwycił paski od stringów i powoli zaczął je ściągać czekając na Magdy reakcje czy powie nie. Ściągnął je z niej i rzucił nam na kanapę widać był, że są mokre, patrzeliśmy jak zamurowani. Jego prawa ręka od tyłu zaczęła macać, pieścić jej cipkę, widzieliśmy jak mu stanął nam zresztą też. Słyszeliśmy jej jęki i szybszy oddech jak macał jej cipkę. W pewnym momencie włożył jej dwa palce w jej mokrą dziurkę i zacząć powoli robić jej palcówkę, a tego nie było w planie. Pewnie nie mógł wytrzymać. Stwierdziłem a co mi tam jedno mamy życie i trzeba kolekcjonować mocne wrażenia. Co za widok, moja żona tyłem do nas z wypiętym tyłkiem, mokrą cipką i obcymi palcami w środku poruszającymi się dość szybko. Chłopaki nie mogli się już doczekać swojej kolejki.
    Ona tylko jęczała, widać, że miała rozkosz. Kolana jej dygotały z podniecenia, ledwo mogła ustać. Kolejny byłem ja, potem reszta, każdy z nas wyciągał z cipki mokre paluszki. Zdjęliśmy jej opaskę, zapytaliśmy jak był ona że bardzo jej się podobała, spojrzała na mnie, powiedziałem, że mi również, że jest super. Wypiliśmy standardowo kolejkę.

    Zadanie numer 7. Moja żona miała już tylko na sobie przewiewną sukienkę i szpilki, jej mokre majtki leżały na kanapie i w ogóle jej to nie przeszkadzało. Zawiązaliśmy jej ponownie oczy ale tym, razem posadziliśmy ją na kanapie i rozchyliliśmy nogi na boki naszym oczom ukazała się mokra gładko ogolona cipeczka z pięknym lekko różowym motylkiem, podniecenie chłopaków chyba sięgnęło zenitu. Już wiedzieli, że będziemy lizać jej cipkę na zmianę, każdy po minucie i tak się stało. Każdy po kolei podchodził, klękał i lizał jej mokrą muszelkę, wkładał swój języczek do jej soczystej młodej dziurki. Podniecała się bardzo szybko, była prawie, prawie kiedy przestaliśmy – nie chcieliśmy jej dać za szybko skończyć. W powietrzu czuć było seks. Znowu kolejeczka, ustalenie wyniku, zawiązanie oczu i do zadania.

    Zadanie numer 8. Powiedziałem Robertowi na ucho dokładnie co i jak ma zrobić, spojrzał na mnie, uśmiechnął się i powiedział po cichu, że to nam się spodoba. Zaprowadził Magdę na środek pokoju postawił przodem do nas, a sam stanął za nią, widać było po niej, że jest na mega podniecona i chętna na wszystko, zresztą alkohol i wcześniejsze pieszczoty dobrze ją nakręciły. Stojąc za nią powoli chwycił jej sukienkę od dołu i zaczął podnosić, a w zasadzie ściągać. Powoli naszym oczom ukazywały się uda, ogolona cipka, biodra brzuch, piersi, aż letnia przewiewna sukienka powędrowała przez ręce i całkowicie z niej zniknęła, wylądowała na głowie Kuby. Moja żona stała przodem do nas całkiem naga bezbronna, podniecona tylko w szpileczkach. Robert żeby nam ja pokazać z każdej strony podniósł jej rękę jak do obrotu w tańcu i powoli zaczęła się obracać jak laleczka z pozytywki. Każdy zastanawiał się co to za zadanie, ale Robert rozwiał wszelkie wątpliwości. Obrócił nagą Magdę bokiem do nas i poprowadził ją do pozycji klęczącej. Moja żona całkiem naga tylko w czerwonych szpilkach klęczała przed naszym kolegą. Z wypiętym tyłkiem i mokrą cipką przed niedawno poznanymi facetami – niesamowity widok. Robert powoli rozpiął pasek, rozporek, zsunął spodnie i bokserki. Naszym oczom ukazała się jego dość spora stercząca męskość. Podszedł bliżej do Magdy tak, że jego penis był przy jej ustach i lekko zaczął je dotykać. Reszta była w szoku ale wiedziała co będzie dalej. Magda też już wiedziała co będzie się działo. Zaczęła ssać, lizać, kręcić kółeczka i posuwać ustami jego nabrzmiałego fiuta. Po chwili dodała rękę robiąc mu loda z jednocześnie pracującą rączką. Na twarzy Roberta malował się wyraz rozkoszy i przyjemności. Nie powiem też mi się taki widok podobał. Obcy penis w ustach mojej żony. Minuta Roberta dobiegła końca, wsunął bokserki, spodnie i siadł na kanapę obserwując dalsze przedstawienie. Wojtek nie mógł się już doczekać, penis mu sterczał zanim podszedł do Magdy. Żona miała sporo pracy aby obsłużyć i obciągnąć wszystkim facetom. Każdy z nas siadł na kanapie z wielkimi pałami stojącymi w spodniach. Ściągnęliśmy Magdzie przepaskę z oczy widać było zadowolenie na jej twarzy oraz, że miała ochotę na więcej. Magda powiedziała, że skoro macaliśmy jej ramiona, piersi, cipkę, wkładaliśmy wszyscy po kolei paluszki w jej mokrą muszelkę, lizaliśmy jej cipkę i prawie doprowadziliśmy do orgazmu, a ona robiła nam wszystkim loda i jest całkiem naga, to sytuacja by wymagała, abyśmy też ściągnęli z siebie ubrania, bo ona z chęcią by chciała zobaczyć nas nago i popodziwiać te wielkie fiuty, które miała w buzi. Rozebraliśmy się posłusznie i stanęliśmy wszyscy przed moją żoną kompletnie nago z uzbrojonymi sprzętami. Mogła podziwiać i lekko podotykać. Pierwszy raz widziała jednocześnie tyle penisów naraz i to całkowicie do jej dyspozycji. Wypiliśmy wszyscy kielonka przedstawiliśmy Magdzie wyniki z których wynikało, że przegrywa. 

    Zadanie numer 9. Przystąpiliśmy do przedostatniego zadania. Zawiązaliśmy jej oczy położyliśmy kompletnie nagą na kanapie. Pewnie już wiedziała co będzie się działo bo sama rozłożyła nogi na boki tak abyśmy mogli wszyscy po kolei w nią wejść naszymi sztywnymi pałami i ją porządnie wyruchać. I nie myliła się. Każdy z nas ruchał moją żonę tym razem przez 3 minuty. Widok zmieniających się facetów i posuwanej żony działał na mnie jak płachta na byka, byłem mega podniecony. 
    Żona kręciła się, zakładała nogi na nasze biodra i obejmowała nas. Jęczała, jej oddech był bardzo szybki, mówiła TAK, TAK, TAK. Wiła się jak rasowa kotka. Leżała tak pod nami w pozie całkowitego oddania z rozłożonymi szeroko udami, pozwalając na maksymalnie głęboką penetrację. Unosiła biodra oddając się jeszcze bardziej, o ile było to w ogóle możliwe.
    Jeszcze nigdy nie widziałem jej w takiej rozkoszy. W sumie miała 15 minut prawdziwego szybkiego rżnięcia, dzikiego i szalonego. Zdjęliśmy jej opaskę widać, że była bardzo zadowolona ale i niezaspokojona, bo chciała jeszcze. Podsumowałem wynik dotychczasowych 9 zadań. Powiedziałem jej, że nie ma już szans na nadrobienie punktów i czeka ją kara. Ona tylko się uśmiechnęła. 

    Zadanie numer 10. Tym razem nie zawiązywaliśmy jej oczu, żeby dobrze wiedziała kto ją posuwa. Położyliśmy ją na środku pokoju, na miękkim dywanie w pozycji na pieska z dość mocno wypiętym tyłkiem i cipką. Została dosłownie sprowadzona do parteru, a prawdziwa całonocna zabawa miała się dopiero zacząć. Ustawiliśmy się w kółko. Wojtek dość mocno posuwał moją żonę od tyłu, Kuba w tym czasie pchał swojego fiuta do jej buzi. Po 2 minutach zmiana. Wojtek wyszedł i czekał w kolejce do loda, bo teraz Robert był obsługiwany ustami. Kiedy ja stałem w kolejce do ruchania, Karol brał ją od tyłu, po dwóch minutach zmiana. Ja posuwam moją żonkę od tyłu, Karol stał w kolejce do loda. Wszyscy ja, Karol, Kuba, Wojtek, Robert co dwie minuty przechodzili po kolei w kółeczku raz do loda, potem czekali na kolejkę do ruchania, potem czekali w kolejce do loda. Każdy z nas bawił się tak długo aż się spuści i to bez znaczenia czy w środku czy w ustach, a z tymi małymi przerwami to zabawa była dość długa, po czym każdy siadał na kanapę i obserwował resztę. Pierwszy odpadłem ja po około 15 minutach, nie wytrzymałem jej loda i spuściłem się żonie w ustach. Siadłem na kanapę i patrzałem jak 4 facetów obsługuje, rżnie moją żonę, a ona im obciąga na zmianę. Karol i Wojtek spuścili się w środku cipki, widać było jak sperma wypływa z jej ogolonej, czerwonej od tego pieprzenia cipki i spływa jej po udzie. Ale z tego co wiem, to Karol chciał dojść w ustach i tam się spuścić, ale już nie wytrzymał. Robert, ja i Kuba uraczyliśmy naszą spermą usta mojej żony. Po wszystkim żona poszła się wykąpać. 

    Była dość późna pora, bo cała zabawa trochę trwała ale i tak poszliśmy na dyskotekę wraz z naszymi nowymi kolegami. Moja żona była tak wyruchana, że przez dwa dni nie mogłem jej dotknąć ale bardzo nam się podobało. Niezapomniane przeżycie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    milach