Category: Uncategorized

  • Transakcja 5

    To opowiadanie jest czystą moją fantazją i nigdy nic takiego miejsca nie miało.

    Jestem dojrzałym i przeciętnym mężczyznom, a do tej pory pracowałem i mieszkałem w dużym mieście w Polsce, w Poznaniu. Tamto życie jednak bezpowrotnie minęło. Mam wymazaną pamięć, więc nie pamiętam mojego poprzedniego imienia, a teraz mam na imię Paulinka i jestem bardzo uległą trans.

    Wróćmy jednak do tego, jak się to wszystko zaczęło.

    Z uwagi na fakt, że bardzo lubię seks, to chętnie spotykam się z różnymi osobami.

    Około miesiąc temu zostałem zaproszony przez pewną parę na seks. Było bardzo miło, ruchaliśmy się w różnych konfiguracjach. Niestety nie zdążyłem na autobus do domu, a do pociągu miałbym chyba z minimum dwadzieścia kilometrów.

    – Bardzo dziękuję Wam za zaproszenie i miłe przeżycia seksualne. A gdzie tutaj teraz najłatwiej złapię jakiegoś tutaj „Stopa”? Muszę wracać do domu.

    – Najłatwiej chyba idź na przystanek autobusowy, jak ktoś pojedzie, to może się uda i Cię zabierze. To ten, na który przyjechałeś. Kiedy znowu będziesz miał ochotę na seks, to zadzwoń, chętnie Cię zaprosimy?

    – Dobrze, to jeszcze raz bardzo dziękuję za miły wieczór.

    Po czułym pożegnaniu, ruszyłem na ten przystanek, żeby tylko mi się udało. Co chwilę trochę pada, ale szczęście, że jest, chociaż wiata i jak nie od wiatru, to chociaż od deszczu mnie uchroni? Siedzę tak już chyba z piętnaście minut. Nagle podjeżdża duży samochód. W środku siedzą jakieś dwie, z wyglądu sympatyczne pary w średnim wieku, wyglądają na bardzo miłych, a do tego nieźle ubrani.

    – Chyba pomyliliśmy drogę, albo ta nawigacja coś źle pokazuje. Dosyć długo już tutaj krążymy. Czy mógłby pan pokazać na drogę?, mamy papierową mapę. A tak na marginesie, ja mam na imię Katarzyna, zwracaj się jednak do mnie Kasiu, a to jest mój mąż Mateusz. Mamy tutaj też jeszcze naszych przyjaciół, moja koleżanka ze szkoły Beata z mężem Rafałem.

    – Miło mi Was poznać, ja jestem Bogdan.

    – Nam także.

    – Ja też tutaj jeszcze nie byłem, a to jest chyba nowa droga i być może nie jest jeszcze wprowadzona do nawigacji. Jesteśmy gdzieś w tym miejscu, pokazuję na papierowej mapie, musicie nakręcić i wjechać na ten wiadukt, to główna droga.

    – A dokąd właściwie chcesz jechać?, masz jeszcze stąd tutaj autobus?

    – Muszę się dostać do Poznania, a ostatni autobus właśnie niedawno odjechał. Właściwie, to czekam na jakiegoś „stopa”.

    – No to Cię chętnie podwieziemy. Dziękujemy za informację i poczęstuj się sokiem, bo duszno jest tutaj coś dzisiaj. Weź jabłkowy, jak lubisz.

    – Tak, dziękuję, jesteście bardzo mili.

    – Ty także.

    – A Wy posuńcie się trochę, jakoś się wszyscy zmieścimy.

    – To wjedźcie na górę, potem w prawo i cały czas prosto. Niedługo się zaczną też drogowskazy w kierunku Poznania.

    Bardzo słodki ten sok. Lubię słodkie, więc bardzo mi smakuje. Nagle robię się senny, zaczyna mi się trochę w głowie kręcić. Osuwam się i opieram na Kasi ramieniu. Mam nadzieję, że zanim do centrum dojedziemy, to trochę mi przejdzie.

    – Chyba zasypia.

    Nie wiem czy słyszę, czy mi się to śni. A więc czy oni chcą mnie uśpić, ale po co?

    – Połóżcie ją na tylniej kanapie i porządnie przykryjcie kocem, niech sobie porządnie pośpi, bo już niedługo, nie będzie się mogła wysypiać. Żeby się tylko nie zaziębiła, potrzebujemy tej kurwy. Teraz już zupełnie straciłem świadomość. Po jakimś czasie czuję, że jedziemy bardzo szybko, więc chyba na autostradzie. Ale po co?, czy to mi się nie śni czasami? Nagle słyszę jakiś głos, to chyba Beata.

    – Ona się chyba przebudza, daj jej jeszcze ampułkę, nie chcemy przecież, żeby się za wcześnie obudziła.

    Poczułem ukłucie w ramię i zaraz odleciałem. Przebudziłem się, jak jacyś mężczyźni wzięli mnie pod ręce i gdzieś prowadzą. Cały czas czuję się jak był bym pijany, chociaż nie piłem przecież nawet kropli alkoholu.

    – Na razie zaprowadźcie ją do Rity i tam niech ją zrobią na bóstwo. Przejrzeliśmy jej ciuszki, chociaż jest już dojrzała, to jednak jest widać bardzo perwersyjną trans suką. Kupimy ją więc od Was, a teraz zapraszam, do naszego biura na drinka i tam sfinalizujemy transakcje.

    – Ok., z pewnością będziecie z niej bardzo zadowoleni, a jak czego nie będzie chciała, to z pewnością solidny pejcz i sala pełna publiczności mocnych wrażeń zaraz ją tego nauczy.

    Więcej już nic nie usłyszałem. Nie wiem jak długo nie miałem świadomości, chociaż teraz właściwie mam także pustkę w głowie. Patrzę, a obok na drugim łóżku przy ścianie leży jeszcze jakaś laska. Chyba mam już zupełnie jakieś przewidzenia. Nawet nie pójdę zobaczyć czy drzwi są zamknięte na klucz. Wiem że stąd nie ucieknę. Zachciało mi się siku, ale jak śpi to nie będę jej przecież budził, sam poszukam gdzie jest tutaj ubikacja. Powoli dochodzę do siebie. Coraz ostrzej widzę. Jestem ciekawy co oni mi tam wstrzyknęli? Pewnie ta substancja kończy akurat działać.

    Spojrzałem w górę, a tam jest jakieś czerwone światełko, a więc to jest kamera, a do tego w głębi tego pomieszczenia, a więc tam też? Wchodzę i oniemiałem, tam też jest kamera, ale to jest przecież łazienka z ubikacją. Do tego nawet nie ma drzwi. Pewnie będą więc kręcić filmiki jak sikam, albo nawet jak robię kupę. Jestem jeszcze trochę osłabiony, więc podnoszę nocną koszulę i siadam do ubikacji. Chce mi się sikać, ale nie mogę znaleźć mojego siusiaka. Malutki, bo malutki, ale jednak zawsze tam był. Wstałem i zrobiłem większe światło i znowu siadam. Kurczę, ja go naprawę nie mam, od pupy, aż do samego przodu mam tylko bruzdę, a z tyłu wychodzi mi tylko jakaś rurka z nałożonym ciaśniejszym kapturkiem. Zdjęłam więc ten kapturek i siuśki mi zaraz poleciały do muszli. Jak skończyło lecieć, to założyłam na powrót ten kapturek. A więc już nie mam peniska, raczej to coś przypomina cipkę. Ciągle mi coś w wyglądzie nie pasowało i nagle wstałem i spojrzałam do wiszącego dużego lustra. Pod moją przeźroczystą, nocną koszulą zwisały dwie ogromne piersi, były takie olbrzymie, że aż mi sięgały do brzucha. To one, więc tak mi ciążyły na brzuchu, jak siedziałem na ubikacji. Nie jestem pewien, ale określiłbym je aż na rozmiar „K”. Tylko czy mogę jeszcze mówić, czy nawet chociaż myślę jak o mężczyźnie?, wizualnie dużo bardziej przypominam kobietę. Czy oni chcą żebym była kobietą?, pewnie już zresztą jestem kobietą. Czego w ogóle będą ode mnie chcieć i wymagać. Idę się jeszcze położyć, bo zaraz tutaj zwariuję od tych wszystkich wrażeń. Wychodzę z ubikacji i widzę, że ta druga kobieta się już też obudziła.

    – Hej laska.

    – No witaj. Ja jestem Rita, a Ciebie tutaj niedawno do nas sprzedali i nadali Ci imię Paulina. To jest burdel, jakbyś się jeszcze tego nie domyśliła Paulinko. A więc witaj w naszym królestwie. Musisz już mówić, a nawet myśleć o sobie jako o kobiecie. To jest burdel o wyraźnym profilu sado – maso. Przeczytaj więc sobie ten regulamin, bo za każdy drobiazg jesteśmy tutaj poddawane bardzo surowym karom, a chłosta jest praktycznie na porządku dziennym. Na razie dopóki się tutaj porządnie nie wdrożysz, to mnie wyznaczyli na Twoją opiekunkę. Staraj się nie podpadać, bo obie będziemy za to ukarane. Acha, no i pamiętaj, że laski wzajemnie sobie pomagają tutaj we wszystkim, a już szczególnie w depilacji. Teraz już jesteś wszędzie zupełnie gładka, wczoraj ogoliłam Cię wszędzie i całkowicie z moimi koleżankami. W szafie masz swoją sexi bieliznę i ciuszki, musimy się ładnie i wyzywająco ubierać, żeby zachęcać klientów. Z tego co jednak słyszałam, to z uwagi, że Ty jesteś już dojrzałą, a więc i doświadczoną suką i masz uczyć świeże trans suki kurewskiego rzemiosła w dawaniu dupy. Sama miałaś mikro siusiaczka, nie szło już z nim nic zrobić, więc te nowe dziwki trans sissi będziesz ruchała przypiętymi, wielkimi straponami. Staraj się, bo jak właściciele nie będą z Ciebie w pełni zadowoleni, to już na okrągło będziesz na liście sądzonych i skazywanych do ukarania, wtedy będą  publicznie katować Ci dupę. Chłosta jest tutaj za każdy drobiazg, jednak raz w miesiącu i tak zostaniesz publicznie, profilaktycznie bardzo wychłostana. Ta tandetna biżuteria i damski zegarek też jak i ciuszki, oraz Twoja bielizna, są Twoją własnością. Jak widzisz, my stąd zupełnie nie wychodzimy, nie ma w drzwiach klamki od naszej strony. Dochodzi skarbie ósma rano, a więc nam zaraz przywiozą śniadanie, potem dbanie o higienę, makijaż itd. Dalej obiad, a kolacje jemy z klientami.

    – A jak w ogóle jest tutaj?, dobrze się tutaj czujesz?

    – No wiesz skarbie, jak za bardzo nie podpadasz, to jest ok. Bardzo lubię się ruchać, więc chętnie daję dupy. Jedzie śniadanie, porozmawiamy więc później.

    Nagle otwierają się drzwi i wjeżdża wózek z dużymi porcjami na śniadanie. Ustawiają wszystko na stole i na środku termos z herbatą. Wchodzi też jakaś para, do tego chyba ochroniarz, bo ma na sobie coś w rodzaju munduru.

    – Witaj Paulinko. Koleżanka już pewnie uświadomiła Ci, że zostałaś sprzedana do naszego burdelu, i nadaliśmy Ci imię Paulina.

    – Tak, mówiła mi już o tym.

    – My jesteśmy właścicielami tego burdelu, ja jestem Pani Greta, a to mój partner Helmut. Kupiliśmy Cię za duże pieniądze, więc mamy nadzieję, że będziesz się tutaj u nas bardzo dobrze czuła i wzorowo wypełniała swoje kurewskie obowiązki w pracy. Gdyby jednak nie, to mamy tutaj specjalne pokoje kar, a po pobycie w takim każda laska staje się od razu wzorową kurewką. Po zadbaniu o siebie będziesz szkoliła, młode kandydatki na sissi trans kurewki, dobrze Ci radzę, staraj się bardzo, żeby każda z nich na egzaminie została oceniona na wzorową kurwę. Paulinko, po śniadaniu zadzwoń, na ten dzwonek przywoławczy, zastaniesz zaprowadzona do jednej komnat spankingu. Tam będziesz porządnie wychłostana, nie jednak za karę, ale po to byś zobaczyła, jak tutaj u nas karane jest każde nieposłuszeństwo. Po niej zostaniesz zaprowadzona do oznakowania i będziesz już w pełni, w całości do nas należała. Spójrz na swoją koleżankę Ritkę, to nie jest jakaś super biżuteria, ale ma ładny zegarek, kolczyki i bransoletki, pierścionki, dba o siebie, jak coś nie wiesz, to pytaj ją o to od razu. Acha, Ritka też nosi obroże, spójrz, Ty masz też już taką samą, zapiętą na szyi. Może ona uchodzić za naszyjnik, są już na stałe zamocowane na Waszych szyjach. Można do niej przypiąć np. smycz, jak i łańcuch oraz zaprowadzić szmatę do klienta, jak ten akurat tak sobie życzy. Dodatkowo ma też w sobie nadajnik, więc w każdej chwili będziemy wiedzieć gdzie jesteś i co robisz, bo są też przecież i wszędzie kamery, a widzieliśmy na monitorach, że dwie z nich też już odkryłaś. Pamiętaj, że masz ze wszystkim zwracać się do Ritki, no i pomagajcie też sobie wzajemnie. A teraz zjedz wszystko, nie chcemy żebyś nam tutaj schudła.

    Po śniadaniu, Ritka podeszła do przywoływacza i powiedziała do mikrofonu.

    – Kurwa Paulina zgłasza się po śniadaniu i prosi o zaprowadzenie na zaplanowaną, zapoznawczą karę chłosty.

    – W ten sposób laska komunikujemy się z centralą, odtąd też masz się tak zgłaszać, i z nimi kontaktować. Zaraz ktoś tutaj przyjdzie po Ciebie.

    – Dziękuję Ritko, że mi tak tutaj szczerze o wszystkim mówisz, a może zostaniemy przyjaciółkami?, ja chętnie Twoją zostanę. Jesteś Ritka ekstra laską.

    – No Ty też Paulinko, więc chętnie zostanę Twoją przyjaciółką. Nawet przybraną siostrą. Jesteśmy tutaj traktowane jak ich córki, ale i bardzo krótko trzymane, coś na wzór rodziców sadystów, którzy katują gołe pupy córeczek, jak i oddają je klientom do katowania i innych tortur, np. przypalania i wyparzania itd.

    Wchodzi ochroniarz.

    – Ty jesteś ta nowa?, Paulinka, tak?

    – Tak, zaprowadzę Cię teraz na chłostę.

    Przypiął mi tylko smycz do obroży, sprawdził bieliznę i ciuszki, założył mi perukę blondynki z warkoczykami bym wyglądała na smarkatą nastolatkę i wychodzimy. Czuję, że zjeżdżamy na dół, ale nie wiem nawet na jakim piętrze byłam i na które jedziemy, bo winda nie ma klawiatury, a ochroniarz wystukał wszystko na swoim pilocie. Gdy stanęła wyszliśmy i przez kilka minut szliśmy jakimś długim korytarze, po obu jego stronach były drzwi. W końcu wybrał jedne i wchodzimy. Wygląda to na pokój jakieś nastolatki, wszystko na różowo. Na sofach siedzi kilka osób, w tym właściciele, tego przybytku bolesnych rozkoszy, gdzie musiałam zamieszkać.

    – Paulinko, to jest pokój kar dla małych, ledwo co nastoletnich dziewczynek. Typowe wyposażenie, łóżko, biurko, szafa i regał, tak jak w standardzie, ale i dodatkowo na ścianie wisi solidny zestaw batów i innych narzędzie kary, na półkach w regale korki analne, wibratory i strapony, wszystko w raczej dużych rozmiarach. Części z tych przedmiotów, zupełnie nie potrafię odgadnąć przeznaczenia. Na środku pokoju ława z jakimiś uchwytami na bokach, w środku szeroki pas, a poniżej na bokach dwa węższe. Paulinko, tutaj przychodzą rodzice, czasami do pomocy z jakimiś wujkami i ciociami, nawet zdarza się przecież, że mają jakieś nieposłuszne dzieci, które w swoich domach nie są karane. Dlatego wszyscy przychodzą do naszej placówki, czasami przyprowadzając, tez te nieposłuszne dzieci by widziały jak wy jesteście karane za ich przewinienia. Zdarzyło się, że właśnie przed chwilą przyjechała tutaj taka rodzina, która chce ukarać solidną chłostą jedną z bezbronnych naszych dziewczynek, za jakieś przewinienie, ich syna. Chłopców jednak nigdy karać nie wolno, w ostateczności córki, lub takie dziewczynki jak Wy tutaj. Pomyśleliśmy więc, że idealnie będziesz się nadawała do tego. Usiądź więc sobie na ławie, a my się już Tobą zajmiemy.

    Założyli mi na ręce i nogi skórzane opaski, oraz położyłam się jak kazali. Przypięli mi ręce po bokach ławy, z tyłu też nogi, a w pasie powyżej pupy tym szerokim pasem, po obu stronach, a także w górnej części uda tymi cieńszymi pasami. Pupę mam całkowicie unieruchomioną.

    – Teraz posmarujemy Ci jeszcze pupę specjalnym olejkiem z maścią rozgrzewającą. Baty dyscypliny będą się lepiły do pupy, a maść rozgrzewająca, będzie jeszcze potęgowała rozgrzewanie katowanej pupy. Śladów nie będą aż tak dużo, a odczuwać to będziesz jakby Ci ktoś na pośladkach ognisko rozpalił. Teraz już nabierz córeczko głęboko powietrza, staraj się równo oddychać i zaczynamy katować Ci pupę.

    Zaczęło się bicie. Jak to strasznie paliło, tym bardziej, że baty kleiły mi się do pupy. Pupę miałam czerwoną jak pomidor.

    – Teraz musimy już zabrać Paulinkę, w następnych dniach będziemy ją mogli do Państwa oczywiście przyprowadzać na tyle czasu ile będziecie chcieli, nawet np. na całą noc, a teraz gdy nie jesteście Państwo jeszcze w pełni usatysfakcjonowani, to chętnie przyprowadzimy inną dziewczynę.

    – Tak, proszę o przyprowadzenie jeszcze jednej smarkuli, zostanie ukarana porządnie jak Paulinka. Nie każdy z nas miał przecież wytrysk w trakcie jak była bita.

    Mnie ochroniarz znowu wyprowadził mnie na korytarz i ruszyliśmy z powrotem w stronę windy, nie jedziemy jednak dalej windą, ale skręcamy w boczny korytarz. Wprowadza mnie znowu do jakiegoś pomieszczenia.

    – Wiemy i widzimy Paulinko, że jesteś bardzo grzeczną i posłuszną dziewczynką, teraz zostaniesz na stałe oznaczona, żebyś już była tylko naszą własnością, rozbierz się proszę zupełnie do naga, pozostaw swoje rzeczy na tej szafce i wejdź proszę do tego pojemnika.

    Weszłam i położyłam się w środku, nagle tylna ściana przycisnęła mnie mocno do dołu, a na wysokości pupy otwarły się jakieś drzwiczki. Spojrzałam na dok i przez otwór w bocznej ściance zobaczyłam w kominku pozostawione jakieś pręty na drewnianych rączkach. A więc mam mieć wypalone jakieś znaki przynależności na pupsku. Nagle ktoś wziął pierwszy z tych prętów i poczułam na pupie niewyobrażalny gorąc. Ocknęłam się po chwili i potem jeszcze raz sytuacja się powtórzyła. Potem zalali jeszcze mi tylko tyłek spirytusem i goła wróciłam na smyczy do mojej celi.

    – No to widzę, że za bardzo się nie śpieszyli. I jak Ci się podobało?

    – No było nieźle, pupa porządnie rzemienną dyscypliną wysieczona, do tego mam też już pupę oznaczoną, a teraz mam mieć ją tylko dwa razy dziennie spirytusem zalewać. Ale wróćmy jeszcze do tej naszej poprzedniej rozmowy, czego szczególnie oczekują?

    – Jak już się wdrożysz zupełnie, to po swojej codziennej toalecie będziesz do obiadu szkoliła nowe trans sissi dziwki. Po obiedzie dołączysz do nas reszty kurewek na jednej z głównych sal. Sale mają różny charakter, bywają sale balowe, ale i wnętrza wiejskich chat, gdzie klient przychodzi, chwyta sobie jedną z takich dziewczynek i ją gwałci do woli. Są także sale SM, dla fanów spankingu, kar termicznych, każdy znajdzie u nas coś dla siebie. Zabawiamy klientów, namawiamy by zamawiali alkohol, no i oczywiście ruchali się z nimi. Mamy minimalny limit trzydziestu stosunków w ciągu doby, a ta która się nie wyrobi jest osądzana, za swój brak aktywności i skazywana w podziemiach na karę publicznej chłosty. Sala jest zawsze widzami zapełniona do ostatniego miejsca, a Ci dużo płacą, za to by móc być uczestnikami procesów, panienek, które miały jakieś przewinienia, głosować czy dana dziwka była winna, proponować dla winnych jakimi karami mają zostać poddane, no i rozkoszować się widokiem biczowanych dziwek. Jakby się więc nie starać, to i tak przynajmniej raz w miesiącu każda z nas jest tam w podziemiach przez „sprawiedliwy sąd” sądzona, a potem solidna chłosta, pupa musi być cała w ogniu, a dla widzów największą radością jest gdy któraś z nas zsika się z bólu, albo jeszcze lepiej sfajda. Jak jednak lubisz się ruchać, to będziesz miała tutaj tego pod dostatkiem. Dodatkowo nasze dziewczęta uczestniczą w pokazach dla chętnych klientów , jak jesteśmy ruchane przez duże psy.

    – Ritko, jeśli o mnie chodzi, to zaakceptowałam damskie ciuszki, no i to że już jestem przecież praktycznie kobietą, a moje cycki widać chyba z odległości kilometra. Lubię też ostry i perwersyjny seks, jestem na niego otwarta. Sama już nie mam kutasa, ale będę przypinała sobie strapona i ruchała, te młode sissi trans dziwki, no i przy tym też oczywiście sama też będę dupy dawała.

    Teraz już jestem prawdziwą, zawodową kurwą, robię striptiz na sali, rucham się z klientami, poddaję różnym zboczeniom, ale sama najchętniej jednak spełniam rolę uległej i smarkatej transseksualnej dziewczynki, do której przychodzą sadyści, „tatusiowie i wujkowie”, wchodzą do mojego różowego pokoiku, biorą bat i tam robią ze mną „porządek”, nie biją swoich dzieci, tylko przychodzą katować pupy, takim jak ja bezbronnym kurewkom.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paulina, transseksualna masochis
  • Pawel & Paulina w burdelu 6

    Na samym wstępie, drodzy czytelnicy, proszę Was byście dawali mi „łapki” i pisali w komentarzach, czy te moje opowiadania podobają się wam, czy też nie, bo jeśli nie to nie ma sensu bym tutaj dalej pisała. To opowiadanie jest zupełnie fikcyjne, chociaż są w nim elementy prawdziwe z mojego życia, szczególnie fascynacja damską bielizną i ciuszkami, a reszta to w większości fantazje. Akcja się dzieje się na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Treść tego opowiadania jest chwilami dosyć mocno wyuzdana, nawet drastyczna, o Sado Maso zabarwieniu. Jeśli to komuś nie odpowiada, to proszę o nie czytanie.
    W szkole średniej zawsze byłam „ofiarą”, kolegów i niektórych koleżanek. Najbardziej drażniło kolegów, to że pod spodniami nosiłam dziewczęce koronkowe majtki, rajstopy. Jak przebierałam się strój na w – f, to w szatni bardzo mi dokuczali. To jednak było silniejsze, czułam jakiś wewnętrzny przymus, żeby tak się ubierać. Z czasem zaczęłam też zupełnie spełniać rolę uległej transseksualnej dziewczyny. Do naszej szkoły w d**giej klasie dołączyło trzech kolegów i dwie dziewczyny, którzy nie dostali promocji i powtarzają d**ga klasę. Byli to sami „łobuzy” i podobne do nich dziewczyny. Terroryzowali słabszych kolegów i koleżanki. Szczególnie mnie upatrzyli sobie jako „ofiarę” klasową, do tego dręczyli jeszcze dwie koleżanki Ritę i Martę. Gdy w klasie nie było nauczyciela, to przy wszystkich opuszczali mi spodnie rajstopy i majtki, i „gwałcili” mnie w pupę kijem od szczotki. Te dwie koleżanki traktowali podobnie. Podnosili im sukienki, opuszczali rajstopy i majtki, gwałcili je też w pupy tym kijem od szczotki, „czochrali bobra”, wyjmowali im na wierzch piersi. W końcu doszło do tego, że kazali nam stać w otwartych kabinach szkolnych ubikacji w rozpiętych sukienkach bez bielizny, żeby każdy mógł je tak zobaczyć. Wstydziły się bardzo, bo były otyłe, z wielkimi piersiami sięgającymi prawie pępka, ale nie miały wyboru, bo te dwie dziewczyny je pilnowały. Ja musiałam także stać w otwartej kabinie ubikacji, z opuszczonymi spodniami i rajstopami, oraz majtkami, jedynie pończoch jak je miałam na sobie nie musiałam opuszczać. Stałam tak też zawsze przez całą dużą przerwę, żeby wszyscy widzieli mojego maleńkiego siusiaczka. Wszyscy śmiali się ze mnie, czasami jednak kazali mi się odwrócić i wypiąć pupę. Wtedy wkładali mi w pupę różne przedmioty, grube pisaki, różne kije, nawet szyjki od butelek.
    Czy to jednak można nazwać gwałtem? Rozmawiałam z tymi koleżankami, i zgodnie stwierdziliśmy, że wszystkie trzy jesteśmy bardzo uległe i lubimy się wstydzić, a nawet chcemy żeby nas tak traktowali, „gwałcili”. Gdyby nam to wszystko nie odpowiadało, to z pewnością szybko byśmy ukrócili te wszystkie praktyki. Wystarczyłoby to oficjalnie zgłosić do wychowawczyni, pani pedagog, czy wprost jeszcze wtedy na milicję. Wszystkie jednak tego wszystkiego pragnęłyśmy. Oni oczywiście na szczęście posuwali się coraz dalej. Po szkole zaprowadzili nas do takiego pustostanu, tam musiałyśmy się same rozebrać zupełnie do naga i po przywiązaniu nas do takich haków suficie byłyśmy poddawane karom chłosty różnymi batami. Potem nas po prostu ruchali, nie można powiedzieć przecież, że gwałcili, bo jednak nie protestowałyśmy i zgadzałyśmy się na to, by być dobrowolnymi ich ofiarami i niewolnicami. Poza tym, ja w domu też jestem często bita, a widząc wielokrotnie w szkole ich pupy, one z pewnością też.
    Następnym etapem było zaprowadzanie naszą całą trójkę na dyskotekę i tam stręczyli za kasę dla nich, jako ich prywatne kurwy.
    – Wiesz co, szkoła to szkoła, ale tutaj musisz mieć jakieś dziewczęce imię, przecież będziesz tu dupy dawać. Od teraz jesteś tutaj Paulina, w szkole by to nie przeszło – usłyszałam wypowiedź przywódcy tej grupy.
    Musiałam oddawać się tym klientom, robić co kazali, także tym którzy mieli wielkie kutasy, także powyżej dwadzieścia centymetrów. Brałam je do buzi, lizałam, ssałam, a nawet musiałam się ładnie wypiąć, rozchylić moją analną pizdę i byłam ruchana po same jaja, także tymi wielkimi chujami.
    Rozmawiałam z tymi koleżankami, właściwie to zawsze trzymałyśmy się razem, bo z nimi też żadne koleżanki nie chciały się bawić, wszyscy się śmiali z ich tuszy. Przy wzroście około metra sześćdziesiąt ważyły po prawie sto kilo i ogromne biusty, miseczki to pewnie D albo nawet E. Mi to jednak zupełnie nie przeszkadzało.
    – A Wy też chcecie się do mnie zwracać Paulina?
    – Sam wiesz, że tutaj musimy, gdybyśmy mówiły nie tak jak każą, to dopiero byśmy wpierdol dostały, ale tylko tutaj, po szkole się to nie rozniesie. Chyba nie jesteś o to zły na nas?
    – No co wy, przecież jesteście moimi najlepszymi koleżankami, ja zresztą dobrowolnie noszę damską bieliznę, nawet czuję się trochę dziewczyną, no i chętnie dupy daje.
    – No nas, to też właściwie nie musieli by zmuszać, lubimy się pierdolić, hi, hi, hi.
    – Niektóre z nauczycielek też wiem, że są „zmuszane” do seksu, a najwięcej to chyba babka od fizyki, zresztą mojego ulubionego przedmiotu. Ona jest bardzo wysoka, ma pewnie aż prawie dwa metry wzrostu i waży chyba że sto pięćdziesiąt kilogramów, do tego ogromny biust. Wuefista ją wołała często do swojego pokoju przy sali gimnastycznej.
    – Ja też nieraz widziałam jak ją opierał tam o stół i ruchał. Też był nieźle zbudowany, ale jakby ona nie chciała, to z pewnością nie udałoby się mu jej oprzeć o stół, opuścić majtki i rajstopy, no i ruchać.
    – Wiemy, że inne nauczycielki też są m*****owane, a nawet „gwałcone” przez innych nauczycieli, tamta jednak była też była bita przez tego wuefistę. Słychać było uderzenia pasa i jej popiskiwanie.
    – Ona się pewnie domyślała, że ja też jestem taka, lubiła mnie, czasami naciągała mi ocenę na wyższą, a jak miałam za odpowiedź dostać gorszą ocenę, to nic mi nie wpisywała, tylko kazała się nauczyć.
    W końcu, też Rita i Marta, powiedziały mi kiedyś, że i ta nauczycielka przyszła kiedyś do ubikacji na tej dyskotece, ten wuefista ją stręczył, miała bardzo pobitą pupę. Mnie wtedy nie było. W następną sobotę „fizyczka” znowu została przyprowadzona, żeby się tam kurwić. Rozmawiały trochę, zdziwiła się tylko, jak jej powiedziały, że Paulinę też stręczą w ubikacji.
    – A która to Paulina? Do której ona chodzi klasy?
    – Nie wie pani?, hi, hi. To pokażemy ją pani, jak potem pójdziemy na góry się bawić.
    Teraz jesteśmy już u góry, tańczymy. Nagle słyszę.
    – Paulina, chodź do nas.
    Spostrzegłam, że siedzą przy barze, podchodzę więc do nich. Nagle słyszę.
    – To jest właśnie nasza Paulina.
    Dopiero teraz zauważyłam nauczycielkę fizyki.
    – Ach, to Ty jesteś Paulinką, mogłam się chyba tego domyśleć. Trzy nierozłączne przyjaciółki.
    – Oni tak go nazwali, bo powiedzieli, że jak ma tutaj się kurwić, to musi mieć jakieś dziewczęce imię. Cieszę się bardzo, że moja ulubiona uczennica jest tutaj wśród nas. Jak z kimś chcę sobie na lekcji o fizyce porozmawiać, to jeszcze najwięcej mogę z Tobą. Ale jak się tak razem trzymacie zawsze ze sobą, to uczcie się też razem na fizykę, z pewnością się bardzo też podciągnięcie.
    – Oczywiście proszę pani, dla mnie mechanika, elektrostatyka, elektronika, optyka itd. nie są większym problem, nauka tego mi dosyć łatwo przychodzi, więc chętnie im pomogę.
    – No, jak Paulinka zgadza się nam pomóc, to my proszę pani bardzo chętnie skorzystamy.
    – Ale dziewczyny, może przejdźmy tutaj na „Ty”, przecież jesteśmy tu wszystkie kurwami. Jak wiecie ja mam na imię Beata.
    – Nas Beato już znasz, a więc Rita, Marta i Paulina.
    – Właśnie, po co tak oficjalnie. Jak zapewne już wiecie Pan Janusz mnie sobie zupełnie podporządkował, muszę mu dawać dupy zawsze jak tylko mu się zachce, nawet w szkole. W dodatku nigdy nawet nie pyta czy ja chcę.
    – No z nami chłopacy też robią zawsze co chcą. Nie skarżymy się jednak, nam to odpowiada. A szczerze mówiąc, to lubimy się wstydzić, nas bracia w domach też przecież podglądają, ale nic z tym nie robimy, bo to lubimy.
    – Tutaj ze względu na naszą figurę, nikt by nas przecież nie chciał podglądać, a przez to że jesteśmy zmuszane do stania z rozpiętymi sukienkami w otwartych kabinach naszych ubikacji na dużych przerwach, każdy z ciekawości i pewnie z przekory przychodzi nas podglądać i potem się śmieją jakie grube jesteśmy.
    – No to bardzo sprytnie to rozegrałyście, gratuluję Wam dziewczyny.
    – Jak wszystkie laski lubimy się przecież pierdolić, tak nikt by nas nie chciał ruchać, ale „gwałcić pod przymusem” to już nas lubią.
    – Ja też już Was wszystkie bardzo polubiłam i cieszę się, że jesteście takie rozgarnięte dziewczyny. Uczcie się jednak w miarę możliwości także z innych przedmiotów razem, dobrze na tym wyjdziecie.
    – Obiecujemy Beato.
    – Zauważyłam, jak Was traktują, postanowiłam jednak nie interweniować. Wiem przecież, że jesteście bardzo rozgarniętymi dziewczynami i same, jak byście tylko chciały, szybko byście się od tych prostaków i nieuków wyzwoliły.
    – Tak z pewnością, nam to wszystko bardzo odpowiada, ale dziękujmy za chęć pomocy.
    – Nasza klasa jest podzielona na dominujących, neutralnych i uległych, z tym że tymi najbardziej uległymi jestem ja razem z Ritą i Martą, wszystkie mamy tendencje by zostać prawdziwymi niewolnicami. Ty Beato też taka chyba jesteś taka bardzo uległa, ale to wśród nauczycieli, pozwalasz się dręczyć i m*****ować innym nauczycielom szczególnie naszemu wuefiście, wykorzystywać także do różnych zboczeń. Większość nauczycieli i nauczycielek, to jednak młodzi ludzie, krótko po studiach, a więc i o dużych potrzebach z seksualnych. Panowie ciągle ze stojącymi i wielkimi kutasami, większości z nich na pewno musisz ulegać. My jednak rozumiemy, że tak musi być.
    – Tak jestem, to wszystko prawda, trzymajmy się więc dziewczyny razem. Pamiętajcie jednak, że zbliża się matura, jak najwięcej więc uczcie się razem, nawet od jutra.
    – Jutro niedziela, możecie więc obie przyjść do mnie do domu po obiedzie, do wieczora sporo lekcji uda się nam powtórzyć.
    – Zgadzam się, ja przyjdę.
    – Ja też.
    – To jesteśmy umówione, powiedzmy o czternastej.
    Szybko zjadłam obiad.
    – Tatusiu, po obiedzie przyjdą koleżanki i będziemy się razem uczyć do matury.
    – Dobrze, to pilnie się uczcie.
    Przyszły razem. Wycałowałam obie i poszłyśmy do mojego pokoju. Przerobiłyśmy oczywiście fizykę, potem robiliśmy i powtarzałyśmy lekcje z matematyki i języka polskiego.
    – Paulina, a może byś włączyła jakąś muzykę.?, bo już w głowie mi się kreci od tych lekcji.
    Włączyłam moją wieżę i piosenki z kaset.
    – Ale co tak cicho, nie będziemy przecież słuchać po omacku, zrób głośniej.
    Zanim podeszłam do wieży Marta już tam była. Zrobiła dosyć głośno. Nie wiem jak mam im powiedzieć, że moim rodzicom przeszkadza taka głośna muzyka i mogę słuchać, ale po cichu. Naraz otworzyły się drzwi i wparowali oboje rodzice, tatuś trzymał już w ręce rzemienną dyscyplinę.
    – Co Ty sobie myślisz, ile Ci razy mamy powtarzać, żebyś tak nie „wył” tą więżą. Szykuj dupę.
    – Dobrze tatusiu.
    Od razu opuściłam do kolan spodnie, rajstopy i majtki. Chciałam się przełożyć na tylnym oparciu fotela.
    – Proszę go nie bić, to ja tak głośno zrobiłam – uczciwie się przyznała Marta. To więc jak już, ja powinnam dostać lanie.
    – No coś Ty, ale to mi było za cicho i poprosiłam żeby zrobić głośniej. Niech już więc mnie pan zbije.
    – Ale on wiedział, że nie macie słuchać tak głośno. Wobec tego całą trójką dostaniecie porządne lanie, szykować dupy!!!
    One szybko zdjęły sobie sukienki i opuściły całkiem majtki, chociaż miały tylko stringi, i pupy miały całkiem gołe, a w środku tylko cienka tasiemka i całkiem nago czekały na lanie. Ja sama szybko, się przełożyłam na tylnym oparciu fotela, ręce położyłam przepisowo na jego bokach.
    – Pamiętaj tylko, żeby w trakcie lania nie oderwać nawet na chwilę żadnej ręki od poręczy, bo lanie zacznę od nowa. Do Was moje panny też się to tyczy, więc też to sobie zapamiętajcie, bo nie lubię się powtarzać. I patrzcie co też Was czeka za chwilę.
    Nie liczyłam, ale dostałam chyba z pięćdziesiąt dyscyplin, wszystkie mocne, całym zamachem. Pupa paliła mnie strasznie. Wreszcie mogłam wstać z oparcia.
    – No to która następna chce dostać teraz wpierdol?
    – Chyba ja powinnam dostać, bo to ja zrobiłam głośniej tą wieżę.
    – No to kładź się tak samo na oparciu.
    – Zasłużyłam na porządne lanie, proszę bardzo mocno mnie zbić.
    – Jesteś jednak widzę bardzo grzeczną dziewczynką, połóż się więc ładnie na oparciu.
    Też była bita bardzo mocno, całym zamachem. Dostała jednak dużo więcej ode mnie.
    – No, koniec lania, możesz wstać.
    Wstała, i zaraz uklękła przy tatusiu, pocałowała go w tą rękę, która ją biła, no i dyscyplinę.
    – Bardzo panu dziękuję, za wymierzenie mi lania, na które sobie zasłużyłam.
    Po chwili do oparcia podeszła Rita.
    – Ja chyba najbardziej zawiniłam, proszę mnie więc też bardzo mocno zbić.
    Od razu przełożyła się tak samo jak Marta. Tatuś bił też ją bardzo mocno i całym zamachem, również dostała dużo więcej ode mnie.
    – Czy dostałaś już Ritko wystarczające lanie?
    – To nie ja powinnam decydować, proszę by to pan podjął decyzję.
    – Jak tak, to dam Ci jeszcze z dziesięć batów, mam nadzieję że będziesz z tego powodu bardzo zadowolona?
    – O tak, jestem bardzo zadowolona. Dziękuję, że jest pan dla mnie taki dobry.
    Dostała jeszcze dziesięć solidnych dyscyplin. Wstała na chwiejnych nogach i też zaraz sama uklękła koło mojego tatusia. Ucałowała też rękę i dyscyplinę.
    – Ja też bardzo państwa przepraszam, że poprosiłam o zrobienie głośniej tej muzyki i obiecuję, że to się już na pewno więcej nie powtórzy. Bardzo też panu dziękuję, za to lanie jakie mi pan dał, wiem że sama sobie zasłużyłam.
    Wstała z kolan.
    – Możecie się już ubrać, widzę że jesteście bardzo grzecznymi i mądrymi dziewczynkami, pozwalamy więc z żoną, byście tutaj przychodziły się uczyć, pamiętajcie tylko bez głośnej muzyki.
    Wreszcie wyszli.
    – Ja Was bardzo przepraszam, przeze mnie mój tatuś tak mocno Was zbił.
    – No nie przesadzaj, to my jednak najbardziej zawiniłyśmy, więc musiałyśmy dostać największe lania. Same zresztą o nie poprosiłyśmy.
    – Ale i tak bardzo mi głupio, że u nas w domu tak bardzo dostałyście
    – Już skończ Paulina ten temat, zasłużyłyśmy to dostałyśmy lanie, w domach obie przecież też tak dostajemy, zdarza się nawet że codziennie. W końcu nic się nie stało, bierzemy się za lekcje.
    Powtarzałyśmy materiał z wszystkich przedmiotów. Potem często przychodziły do mnie się uczyć. Oczywiście lania dalej się zdarzały, moim rodzicom bowiem wiele nie potrzeba, za byle co zaraz jest lanie. Do matury jednak z wszystkich przedmiotów byłyśmy dobrze przygotowane i na świadectwach ukończenia szkoły średniej żadna z nas nawet trójki nie miała, matura też oczywiście dobrze zdana, i to za pierwszym podejściem, żadna z nas poprawki nie miała
    Po szkole zaczęłam szukać pracy. To był już jednak okres narastającego bezrobocia, nie mogłam znaleźć sobie nic znaleźć. Oczywiście, że nie zerwałam jednak kontaktu z tymi klasowymi łobuzami. Miałam już swoich stałych klientów, którym dawałam dupy. Ci znajomi jednak wysyłali mnie na różne imprezy, np. imieniny gejowskie, tam dużo zarabiałam, ale i nieraz jedynie z przerwami na posiłki, cały czas byłam ruchana. Musiałam jednak jakoś sobie radzić. W końcu, zaoferowali że mogą załatwić mi pracę do sprzątania w Niemczech. Zgodziłam się więc chętnie. Powiedzieli tylko, że nie mają paszportu, więc pojadę z ich znajomymi, którzy pojadą z Warszawy przez Poznań do Monachium, zawiozą więc mnie na miejsce. Ucieszyłam się na to bardzo. Mam tylko czekać na nich na dworcu zachodnim za tydzień we wtorek o dziesiątej rano. Oni mnie poznają. Spakowałam więc plecak. Włożyłam też trochę z moich damskich ciuszków i kosmetyków, przecież cały dzień nie będę tam sprzątała, może uda mi się tam kogoś poznać, albo chociaż poderwać i sobie dorobić. Tak bardzo daleko nie jest, ale jakieś jedzenie i coś do picia też muszę wziąć, jest jeszcze ciągle dosyć ciepło. Nikogo nie ma w domu, już wczoraj się z rodzicami pożegnałam.
    Wychodzę na tramwaj, żebym się tylko nie spóźniła, przecież nie będą czekać. Wysiadam za dwadzieścia dziesiąta, pusto jeszcze nie ma żadnego samochodu z Niemiecką rejestracją. Siadam na ławce, muszę napić się trochę oranżady. Kurczę, prawie jedna trzecią mi się wypiło, muszę trochę przystopować. Ciągle ich nie ma, już po dziesiątej, ale czekam cierpliwie. Wreszcie są. Ładny duży Opel. To jakaś para w średnim wieku. Ta babka, bardzo ładna zresztą otwiera mi tylne drzwi.
    – Dzień dobry, państwo pewnie po mnie przyjechaliście.
    – Raczej tak, na imię masz Paulina?, tzn. znajomi mówili że tak Cię nazywają.
    – Tak, koledzy zwracają się do mnie w ten sposób.
    – No to siadaj Paulinko i rozgość się na tylnej kanapie. Mamy trochę jazdy przed sobą.
    – Dziękuję, jesteście państwo bardzo mili.
    – A gdzie do tej pory pracowałaś?, sprzątałaś już gdzieś?, tam chyba są biura do sprzątania, pewnie też sala konferencyjna, poradzisz sobie?
    Kurczę, nie powiem im przecież, że dawałam dupy za kasę, wstydzę się.
    – Nie tak jeszcze nie sprzątałam, jedynie tyle co w domu, ale z pewnością szybko się wszystkiego nauczę.
    – Na pewno sobie poradzisz.
    – Z pewnością.
    Jakoś zgłodniałam.
    – Czy mogę tutaj coś zjeść?
    – Ależ oczywiście, nie krępuj się. My też zresztą coś zjemy.
    Miałam połówkę kurczaka z rożna. Rozłożyłam sobie gazetę na torbie i zaczęłam ucztę. Resztę zawinęłam z powrotem w tą folię i gazetę, oraz schowałam do torby. Wyrzucę gdzieś na parkingu do kosza.
    – Ale Ty masz apetyt. A może chcesz tych ciasteczek spróbować?, takich pewnie jeszcze nie jadłaś.
    – Dziękuję, chętnie się skuszę.
    Rzeczywiście były pyszne.
    – Jedz skarbie, nie krępuj się, mamy jeszcze kilka pudełek, do tego jeszcze inne smakołyki, bo pewnie żelki też lubisz.
    – Żelki to chyba każdy lubi.
    – Masz od razu całą paczkę, jedz i nie krępuj się.
    Kwaśne żelki, nigdy takich dobrych jeszcze nie jadłam. Kurcze, ja do tego jedzenia wypiłam całe picie, jakie miałam na drogę.
    – Nie przejmuj się tym, mamy jeszcze kilka kartonów z sokami, z pewnością do samego Monachium nam wystarczy. Poczęstujemy Cię przecież. Wy w Polsce pewnie jeszcze takich rzeczy nie macie.
    No trochę mamy, ale wstyd mi było się przyznać, że nie kupiłam nic więcej, żeby oszczędzić na kasie.
    – Mamy nadzieję, że wszystko Ci smakowało?
    – O tak, wszystko naprawdę jest pyszne.
    – To jedź na co masz ochotę, naprawdę nie krępuj się.
    – Dziękuję.
    Dojeżdżamy do granicy Polsko – Niemieckiej. Nawet kolejka nie jest długa.
    – Pamiętaj, żeby się nie przyznać, że jedziesz pracować na czarno. Powiedz, że masz trochę wolnego i zabrałaś się z nami do nas na małe wakacje. Jak spytają, na jak długo, to powiedz że np. dwa tygodnie i będziesz na naszym utrzymaniu. O nic więcej z pewnością nie będą pytać. Daj nam jeszcze tylko swój paszport.
    – Dobrze, tak powiem.
    Podeszli celnicy.
    – Czy macie państwo coś do oclenia?
    – Nie, tylko jedzenie i picie na drogę, do tego rzeczy osobiste.
    Mnie się nawet się o nic nie pytali. Obejrzeli tylko nasze paszporty, przybili pieczątki, dali ręką znak i otworzył się szlaban. Po chwili podeszli Niemcy, jakąś para, mężczyzna i młoda kobieta. Coś tam pomiędzy sobą rozmawiali. Ona wskazała na mnie.
    – Jak nie znacie Polskiego, albo chociaż łamanej polszczyzny, to na nic Wam nie odpowie, ewentualnie ja mogę tłumaczyć. Nic nie zna Niemieckiego.
    Uśmiechnęli się tylko i wskazali ręką żeby jechać. Zaraz też szlaban się podniósł do góry.
    Dobrze, że mnie o nic nie pytali. Teraz jak już wjechaliśmy na autostradę, to kilometry szybko u ubywały. Berlin minęliśmy zupełnie bokiem. Droga jednak nam bardzo mile przebiegała.
    – A może chcesz się jeszcze napić Paulinko?, ciepło coś dzisiaj.
    – Jeśli mogę prosić, to się bardzo chętnie napiję. Dostałam następny kartonik soku. Połowę wypiłam prawie od razu.
    – Pij śmiało, jak będzie Ci się chciało jeszcze pić, to dostaniesz następny.
    Opróżniłam więc go do końca. Chyba po około, dziesięciu minutach zachciało mi się spać. Pewnie przez to, ze z tych wrażeń wczoraj usnąć nie mogłam, a i dzisiaj wcześnie wstałam, żeby się tylko nie spóźnić.
    – Przepraszam bardzo, ale coś się senna zrobiłam.
    – To możesz sobie podrzemać, nie krępuj się nas.
    Jacy oni są mili, dobrze że na takich życzliwych ludzi trafiłam. Chyba mi się usnęło. Nagle czuje coś jakby ukłucie w rękę. Chyba stoimy. Słyszę głos jakby z innego świata.
    – Te dwie ampułki, powinny jej do samego Magdeburga wystarczyć.
    Co się dzieje?, to my nie będziemy do Monachium, tylko do jakiegoś Magdeburga? Nic już nie czułam, twardo mi się usnęło. Zupełnie odleciałam. Obudziłam się w nocy, koło mnie też było kilka łóżek, na każdym z nich ktoś spał, prawie same młode kobiety. Jest półmrok, ale nigdzie koło mojego łóżka nie widzę plecaka z moimi ciuchami, ani torby z jedzeniem. Na sobie nie mam piżamy, która była na samym wierzchu, ale moją nocną koszulę, z samego jego dna. W dodatku na szyi czuję jakieś koło, to jest przecież metalowa obroża, a na rękach też mam jakieś obręcze, tylko mniejsze, to wszystko połączone łańcuchami z obrożą na szyi. Gdzie ja właściwie jestem? Najpierw jednak muszę iść się gdzieś wysiusiać, przecież tyle co ja przez drogę napiłam, nie wytrzymam do rana, nie mam zegarka, zabrali mi go. Nagle w kącie spostrzegam neonik w kształcie napisu „WC”. Biorę do ręki ten mój łańcuch i idę tam powoli, żebym tylko nikogo nie obudziła. Pod tym napisem stoi tylko wiadro z przykryciem, a więc do niego się mamy załatwiać. Nie uchwycę w palce mojego malutkiego siusiaka, a więc żeby gdzieś obok nie nasikać, podciągam swoją nocną koszulę, i kucam nad wiadrem jak każda laska. Ale mi się chciało, chyba z pół litra nasikałam. Znowu opuszczam do dołu moją nocną koszulę i wracam na swoją pryczę. Znowu usnęłam od razu, może to co mi tam oni wstrzyknęli nie przestało jeszcze działać. Nagle słyszę jakiś hałas i ruchy koło siebie. Jacyś ludzie wyganiają nas do dużej, mocno oświetlonej sali obok. Tam na podwyższeniu stoi ta para, która mnie tutaj przywiozła.
    – Proszę teraz o ciszę. Od tej chwili wszystkie jesteście niewolnicami. Dobrze Wam radzę, nawet nie próbujcie uciekać, bo to i tak się żadnej nie uda, a za próbę ucieczki baty będą straszne. Ostrzegam. Teraz zostaniecie dokładnie obejrzane i opisane, zrobimy Wam też różne zdjęcia, także bardzo szczegółowe. Potem wystawimy Was na aukcji i zostaniecie sprzedane do różnych burdeli.
    A więc to jest ta moja obiecana praca sprzątaczki w Monachium, ale wpadłam. Ustawili nas przy pomocy bata w równym rządku i każda podchodziła do stołu, gdzie odbywały się nasze oględziny. Wreszcie przyszła i kolej na mnie.
    – Bardzo się wszyscy cieszymy, że dołączyłaś do nas Paulinko. Ciebie postaramy się sprzedać do jakiegoś burdelu, gdzie lubią przychodzić Arabowie, oni bardzo lubią ruchać ciasne pupy transetek, a i lubią batem przed ruchaniem ćwiczyć kurewkę, w takim burdelu nam właśnie najwięcej zapłacą za Ciebie Paulinko. Tak nas wczoraj objadłaś i opiłaś, że muszą się nam zwrócić te koszty, które w Ciebie zainwestowaliśmy. Wiemy jednak, od tych naszych znajomych, że już w szkole lubiłaś się ruchać mała dziwko.
    Rozcinają mi jeszcze moją nocną koszulę, a resztę ze mnie zdarli.
    – Już Ci tutaj nie będzie potrzebna, a tam gdzie będziesz dostaniesz wszystkie nowe ciuszki.
    Ciągle coś tam piszą na kartce, robią mi zdjęcia. Spojrzałam na brzuch, a z szyi zwisała na brzuchu tabliczka z numerem 007583.
    – No teraz jeszcze mały wywiad, tylko mów prawdę.
    – Dobrze, będę mówiła samą prawdę.
    – Czy to jest prawdą, że już na różne sposoby dominowano nad Tobą?, czy byłaś bita i gwałcona?
    – Tak, to wszystko jest prawda.
    – Bardzo dobrze, jesteś więc już doświadczoną, uległą kurwą, super! Większą kasę za Ciebie zgarniemy. Czego nie umiesz, to tam się nauczysz, domyślasz się pewnie, że jest dużo skutecznych metod przyuczania dziwek do wszystkiego.
    – Tak, jestem pewna że są, sama zresztą się też będę bardzo starała, żeby się wszystkiego bardzo szybko nauczyć.
    – No to chyba już wszystko, możesz przejść dalej do sali aukcyjnej. Miło nam było Cię poznać.
    Zostałam na łańcuchu zaprowadzona do tej kolejnej sali. Teraz usiądź się w kącie i czekaj. Chyba po godzinie, ktoś przyszedł po mnie i stanęłam na takim prawie metrowym podium. Przez cały czas jestem już tylko nago, w samej obroży na szyi, a na rękach i nogach obręcze, wszystko połączone łańcuchami. Ten starszy pan, który prowadzi aukcje, w zupełnie nie znanym mi, nawet ze słyszenia języku. Do tego padają pytania z wnętrza sali. Wkoło w fotelach siedzą jacyś dostojni, ładnie ubrani ludzie, w większości mężczyźni, ale jest też sporo kobiet. Skończyli rozmawiać, chyba zaczyna się aukcja. Słyszę z dołu puknięcia młotka. W końcu i to ucichło, a ja nawet nie wiem za ile zostałam sprzedana. Kupiła mnie jakaś kobieta w średnim wieku, koło niej chodzi jakiś młodszy od niej mężczyzna, być może to też jej niewolnik. To on wziął mój łańcuch i wyszliśmy na parking do samochodu. Ja jadę z tyłu, siedzę w osłoniętej że wszystkich stron klatce, nie mam pojęcia jak długo jedziemy. W końcu przystanęliśmy. Po chwili otwarła się też moja klatka. Wyszłam na jakiś dziedziniec, blisko dosyć budynek na wzór pałacu, a wszędzie wkoło wysoki mur. Ta dama, która mnie na aukcji kupiła, rozmawiała z inną kobietą, chociaż ta d**ga, to głównie jej tylko przytakiwała, wkoło kręcili się też jeszcze wkoło inni ludzie, a ja przez cały czas stałam całkiem goła, jedynie z tą obrożą na szyi i obręczami na rękach i nogach, wszędzie łańcuchy, trzymana na łańcuchu przez tego mężczyznę, który mnie przywiózł. Po kilku minutach oddał łańcuch tej kobiecie, która uzgadniała coś z tą panią która mnie kupiła. Ta tylko powtarza.
    – Posłuszeństwo, posłuszeństwo…
    Ja oczywiście kiwam głową, że rozumiem. Idziemy jakimiś korytarzami. W końcu zatrzymaliśmy się przy jednych. Ta z kieszeni wyjęła jakiegoś pilota i coś wystukała. Kilka sekund i drzwi się otworzyły, wchodzimy do jakieś klatki. A więc to pewnie winda. Czy tutaj nie ma schodów?, budynek ma chyba dwa piętra, no może bo bokach na szczytach trzy. Można by tam te któreś piętro przejść pieszo, no chyba że chcą bym nie mogła się zorientować w której części pałacu będę się znajdowała. Moją przewodniczka znowu coś wystukała na swoim pilocie, tak go jednak trzymała, że nie mogłam zobaczyć jakie cyferki przyciska. Ruszamy. Coś mi się jednak wydaje, że my raczej jedziemy w dół, a nie do góry. W końcu ta winda staje, a my wychodzimy do jakiegoś ciemnego korytarza. Nagle zapala się światło, idziemy, zapala się następne, a to z tyłu gaśnie, są więc czujniki ruchu. Widzę też pod sufitem co kilka metrów kamery. Teraz skręcamy w boczny korytarz, widzę że patrzy na drzwi, wszystkie są ponumerowane. Wreszcie stajemy przy jednych, odsuwa zasuwę i wchodzimy do środka. Rozmawia o czymś z będącą tam kobietą, ta tylko kiwa głową. Po chwili zostałyśmy same. Musimy się jakoś porozumieć. Wskazała mi fotel, że mam usiąść, sama usiadła na d**gim. W różnych językach, jak i trochę gestami toczyłyśmy rozmowę.
    – Jak się zapewne domyślasz, zostałaś sprzedana i przywieziona do burdelu. Ja mam na imię Klaudia, a Ty?
    – Ja jestem Paulina, nie jestem jednak 100% kobietą, jestem transseksualna. Miło mi Cię poznać.
    – Mi także, też jestem transseksualna. Mam zacząć Cię tutaj we wszystko wprowadzać. Wybrali mnie, bo dzisiaj nie mogę pracować.
    – Czy dobrze zrozumiałam?, a może masz urlop, lub jakiś dzień wolnego?
    – Nie mogę, u nas nie ma żadnych dni wolnych, ani urlopów. Coś Ci pokażę.
    Wstała z fotela, obróciła się do mnie tyłem, podniosła nocną koszulę i pokazała mi swoją skatowaną pupę. Cała bardzo czerwona i spuchnięta, pocięta też krwawymi pręgami. Odwróciła się do mnie i zobaczyłam jej ogromnego, pewnie ponad trzydziesto centymetrowego kutasa.
    – Paulinko, wczoraj otrzymałam karę chłosty, podobno jakiś klient poskarżył się na mnie, ale nawet nie wiem który i co złego zrobiłam, lub czego nie zrobiłam. U nas jest taki regulamin, że jak klient poskarżył się na Ciebie, to zostajesz wpisana na listę do ukarania. O godzinie dwudziestej trzeciej publicznie jest czytana lista dziewczyn do ukarania, także słychać ją w naszych celach przez głośnik, z którego są też ogłaszane inne komunikaty. Poza tym Paulinko, nawet jakbyś była z klientem i nie słyszała, że jesteś zapisana na chłostę, to w naszych o obrożach, które mamy założone na szyjach bez możliwości zdjęcia, są w środku nadajniki „dzi-pi-es”, w każdej więc chwili widać gdzie jesteś. Koło północy zaczynają się kary, jesteśmy karane chłostą, zawsze batem na gołe pośladki. Potem co godzinę do rana smarują Ci te pośladki jakimiś maściami, żeby pupa się jak najszybciej zagoiła i żebyś mogła jak najszybciej znowu zacząć pracować. Widzisz kochana, ja jestem w nocnej koszuli, bo nasze cele są cały czas monitorowane, klienci nas w nich u góry na salonach oglądają. Każdy może wybrać sobie dziwkę, z której będzie mógł w dowolny sposób korzystać. Jeśli laska w celi ma nocną koszulę na sobie, to znaczy że nie pracuje. Obie dzisiaj nie pracujemy, więc u nas kamera pewnie jest wyłączona. Zauważyłaś pewnie, że jest tutaj bardzo ciepło, to po to żeby się żadna nie przeziębiła śpiąc nago bez przykrycia. W każdej chwili, o każdej porze dnia i nocy musimy być gotowe i chętne na sex. Jak spodobasz się klientowi, to ten Cię wskazuje obsłudze i przychodzi po Ciebie jakiś strażnik lub strażniczka, oraz zaprowadza do pokoju w klimacie jakim klient sobie życzy. Musisz robić wszystko co chce, bo jak się poskarży na Ciebie, to zostaniesz tak jak ja ukarana. Zresztą Twoja pupa dzisiejszej nocy, będzie z pewnością wyglądała podobnie. Ktoś idzie. Wstańmy.
    – Przywiozłam obiad dla tej nowej. Paulina, która to?
    Klaudia wskazała na mnie. Ta zdjęła z wózka ważę i postawiła na stole. Obok głęboki talerz. Dalej talerz z d**gim daniem, jakieś kluski, dużo surówki i kawał mięsa. Do tego dzbanek z kompotem. Po chwili przyszła też pielęgniarka nasmarować Klaudii pośladki maściami. Zaraz też obie wyszły.
    – Paulinko, ja mam pupę często różnymi maściami smarowaną, ma mi się szybko zagoić, żebym mogła wrócić do pracy. Będę tak leżała, aż mi się cała maść w pupę wchłonie, ale mogę z Tobą rozmawiać. Ty musisz zawsze wszystko zjadać, ja Ci nie mogę pomóc, bo mogą monitorować nasza celę, zresztą już wcześniej zjadłam swój obiad. Klienci lubią dobrze odżywione dziewczyny, dlatego tak nas pasą. Jest jednak jeszcze d**gi powód. Jak już Ci wspomniałam dzisiaj zapewne zostaniesz porządnie wychłostana, oni to nazywają „Powitalną chłostą”. To po to, żebyś wiedziała co Cię tu czeka za każde, nawet najmniejsze nieposłuszeństwo. Obie nie pracujemy dzisiaj, tak więc żeby jakiś klient nie mógł Cię wybrać z pewnością nie jesteśmy widoczne na monitorach w salonie „wyboru dziwek”, dlatego ta strażniczka nie kazała Ci ubrać nocnej koszuli. Masz się też oswoić ze swoją nagością. Ty masz „mikro” kutaska, ja mam ogromnego, jednak sama Cię nie wyrucham, gdybym dostała jednak takie polecenie, to musiałabym Cię bez chwili wahania wyruchać, są bowiem klienci lubiący oglądać inne dziewczyny ruchane w ciaśniejszą dziurkę ogromnymi chujami. Z tego co mi ta strażniczka mówiła, to Ty jesteś z kraju Polaco. Szukają dziewczyny, która nie będzie jutro pracowała z Twojego kraju, to ona Cię będzie jutro w Twoim języku we wszystko szczegółowo wprowadzała. Pewnie, więc dzisiaj też dostanie tęgie baty. Pamiętaj, że u nas jest taka zasada, iż każda z nas musi przynajmniej raz w miesiącu otrzymać solidną profilaktyczną chłostę, o ile by jej się jakimś cudem, w przeciągu miesiąca udało takiej uniknąć. To jednak teoria, nie licz raczej na to, że chociaż raz na dwa tygodnie nie otrzymasz chłosty, jeśli nie za karę, to dla przyjemności klienta sadysty. Ale jedz teraz, bo wszystko musi być zjedzone, żeby nie doliczyli Ci jakiś „ekstra batów”. Ja będę mówiła, acha musisz aż tyle jeść i pić, bo klienci bardzo lubią jak dziwka zsika się, a nawet sfajda w trakcie otrzymania chłosty. Wypróżnić się możemy iść się dopiero, gdy po upewnieniu się, że nie ma nas na „liście dziwek do ukarania. Za filarem gdzie jesteśmy chłostane, są kanaliki którymi odpływają nasze siki u kupa. Wokół różnych przyrządów gdzie otrzymujemy chłostę, wszędzie są takie kanaliki. Jest sporo klientów, którzy lubią, jak dziwka się zsika, a nawet sfajda w trakcie chłosty. Co by Ci tu jeszcze z ważnych rzeczy powiedzieć. No widzę, że zjadłaś wszystko, to bardzo dobrze, bo zaraz pewnie znowu przyjedzie wózek, żeby zabrać brudne naczynia.
    Rzeczywiście po małej chwili wózek wjechał po brudne naczynia. Dobrze że zdążyłam z tym obiadem.
    – Jak pracujesz, a nie masz klienta to możesz robić co chcesz, spać, czytać, oglądać jakiś film lub słuchać muzyki, jednak przez cały czas nie wolno jest Ci się w żaden sposób nigdy zakrywać. Musisz się liczyć z tym, że w każdej chwili możesz zostać zabrana do klienta.
    – Czyli leżeć też możemy ile chcemy?
    – Tak, byle się nie zakrywać.
    – No to może bym się położyła, jestem trochę zmęczona.
    – Oczywiście, położymy się, każda na swoim łóżku. Poza tym chcesz pewnie jeszcze odpocząć przed chłostą, która w nocy Cię czeka. Ona jest zawsze widowiskiem dla klientów, którzy zapłacą za możliwość oglądania naszej chłosty na żywo. Teraz może włączę Ci filmiki z orgiami, jakie się tutaj odbywają. Możemy zawsze bez ograniczeń, takie filmiki oglądać, jak i inne porno, by w każdej chwili, każda z nas miała ochotę się ruchać.
    Oglądaliśmy do kolacji, nie powiem – podobały mi się. Na kolację dostałyśmy po połówce kurczaka z rożna i po trzy bułki z masłem, do tego dzbanek herbaty i d**gi z sokiem.
    – A Ty byłaś już chłostana?, jak ją znosisz?, w pupę też już byłaś ruchana?
    – Tak, dobrze znoszę chłostę, a nawet trochę ją lubię. Ten przyjemny gorąc płynący z pupy, taką chłostę jednak jak Ty dostałaś, to nie wiem jak zniosę, a seks analny, też już znam, nawet lubię się ruchać
    – No to bardzo dobrze, będzie z pewnością Ci łatwiej, a do reszty pewnie szybko przywykniesz. Jedz jednak, musimy zdążyć, aż znowu wózek tu wróci. Ja, dopóki mi się pupa nie zagoi, mogę w każdej chwili z ubikacji skorzystać, bo następnej nie dostanę, ale potem, jak wrócę do pracy, to też będę musiała czekać do wyczytana listy, czy nie jestem zapisana na chłostę.
    Na szczęście udało się nam zdążyć. Było pyszne, jestem najedzona. Znowu wjechał wózek po brudne naczynia. Zaraz też jednak przyszła jakąś strażniczka.
    – Paulina, to pewnie Ty jesteś?
    – Tak, proszę pani.
    – Chodź ze mną.
    Znowu wzięła koniec mojego łańcucha i wyszłyśmy na korytarz. Ledwo zdążyłam tylko kiwnąć Klaudii „pa”.
    – Paulinko, zaprowadzę Cię teraz do sali głównej i przedstawimy Cię naszym gościom. Chcemy żebyś zobaczyła z bliska klimat jaki tutaj panuje, niektóre dziewczyny są ruchane na publicznej sali, bo są klienci którzy tak lubią. Acha, Klaudia już Ci z pewnością mówiła, że nie wolno Ci się iść wysiusiać, ani zrobić kupy, ja tylko Ci przypominam. Chcemy żebyś się zsikała i sfajdała w trakcie biczowania pupy, klienci uwielbiają takie widoki.
    Strażniczka znowu pilotem przywołuje windę, tym razem jedziemy oczywiście do góry, ale wysiadamy na innym piętrze, zupełnie nie widzę drzwi wejściowych. Prowadzi mnie na specjalne podium, wchodzę tam po schodkach i stoję tak nago. Nagle podchodzi tą dama, która mnie dzisiaj kupiła. Nagle słyszę w głośnikach jej głos.
    – Moi drodzy i mili goście. Dzisiaj zakupiłam nową kurewkę do naszego domu rozkoszy. Jest bardzo uległą transseksualną dziwką, zapewniono mnie także, że masochistką. Nie oszczędzajcie jej więc. Dzisiaj oczywiście dostanie naszą tradycyjną surową „Chłostę zapoznawczą”, na razie jest jednak tutaj tylko „obserwatorką – nowicjuszką”, nie ma więc jeszcze pośladków „Ochrzczonych batogiem”, nie możecie więc jeszcze jej ruchać, to stanie się dzisiaj, została już wpisana na listę do ukarania. Gdyby ktoś jednak zupełnie nie mógł wytrzymać, to jakąś tam palcówkę może jej zrobić, wszak goście rządzą, jednak dzisiaj jeszcze bez seksu. Sex dopiero jak już się jej pupa wygoi od bicza. Dzisiaj tylko możecie ją macać do woli. Kurewka pochodzi z kraju Polaco. Mam nadzieję, że są tam bardzo namiętne dziwki, tak samo jak Beata, którą dobrze znacie. Obie z tego samego kraju pochodzą. Teraz zapraszam do nieskrępowanego korzystania z naszych dziewcząt.
    A więc polką, jest tutaj też jakaś Beata, to ona pewnie też dzisiaj otrzyma chłostę, obie nie będziemy mogły pracować, ma mnie tutaj we wszystko wprowadzać. Oglądam ta orgie, w sumie bardzo mi się podoba, po raz pierwszy widzę coś takiego na żywo. Dochodzi dwudziesta trzecia, a więc zaraz będziemy wyczytywane.
    – Uwaga dziewczęta, wyczytuje te z Was które dzisiaj zasłużyły na karę chłosty. Wyjątkiem jest tutaj tylko Paulina, która otrzyma dzisiaj u nas „Powitalną chłostę zapoznawczą”. Na chłostę też zasłużyły: Beata, Sandra, Katrin, Olga i Natasza. Wymienione dziewczyny proszone są o zgłoszenie się do sali „Publicznych kar”. Paulinko, Ty oczywiście nie wiesz gdzie się ona znajduje, to zostaniesz tam przez strażniczkę zaprowadzona. Gdyby któraś z pozostałych wyczytanych nie pamiętała też, gdzie jest ta sala, to proszę by sama zwróciła się do któreś ze strażniczek lub strażników i też tam zostanie zaprowadzona. Pozostałe proszę by dalej sumiennie wypełniały swoje kurewskie obowiązki.
    Znowu podeszła do mnie ta sama strażniczka która mnie tutaj przyprowadziła.
    – Ja mam Cię zaprowadzić do tej Sali kar, staraj się jednak zapamiętać na przyszłość gdzie ona jest. No i laska, po chłoście nie oddalaj się nigdzie, tylko czekaj na mnie, ja przyjdę po Ciebie i zaprowadzę do innej celi, na stałe będziesz mieszkała z Beatą, ona jest z Twojego kraju, ona więc Cię we wszystko w Twoim języku wprowadzi. Zależy nam, żeby żadnego przekłamania nie było. Jako pierwsza, właśnie ta Beata będzie wychłostana, a Ty patrz żebyś wiedziała jak to się u nas odbywa, po Tobie reszta wyczytanych Twoich koleżanek.
    – Dobrze, proszę pani.
    – To trzymaj się, jesteś fajna laska.
    Ustawili nas na scenie, oczywiście gołe, w kolejności w jakiej mamy otrzymać chłostę. Było dużo publiczności, chyba z trzysta osób. Pierwsza do filara została właśnie zaprowadzona Beata. Po chwili zobaczyłam, że został włączony bardzo duży telewizor z widocznym w zbliżeniu filarem. Beata została za ręce przywiązana u góry filara. Nogi spięte razem przy obręczach, no i została obwiązana jeszcze liną w pasie. Podszedł jakiś mężczyzna z kapturem na głowie i cienkim, plecionym biczem w ręce. Wziął zamach i na pupie Beatki została czerwona krwawa pręga, ma pulchną pupę, pewnie dużo tych batów dostanie. Potem zaczęły padać następne baty, Beatka wyła, a publiczność cieszyła się i klaskała, wprost biła brawo. Widziałam jej biczowaną pupę w tym ogromnym telewizorze, pupa cała się trzęsła sieczona tym biczem. Polały się też stróżki moczu, i za chwilę z tej bitej pupy wyleciało dużo kupy. A więc tak to z bliska wygląda. Wreszcie pupa była naprawdę bardzo pobita. Teraz doprowadzono mnie do filara. Usłyszałam przez głośniki.
    – Paulinko witamy Cię wśród nas, bardzo się wszyscy cieszymy, że do nas dołączyłaś, z pewnością nie mniej jak my. Powitajmy ja oklaskami.
    Dostałam dużo braw. Teraz do mnie podszedł. Nie wiem skąd, ale czuję że wziął duży zamach, bicz jakby przeciął moje pośladki na pół. Potem były następne. Ja tak długo jak Beata nie potrafiłam wytrzymać, nawet nie wiem kiedy, jak zaczęłam siusiać, trwało to dosyć długo, nawet nie skończyłam i pewnie z nerwów dostałam rozwolnienia, nie potrafiłam utrzymać zwieraczy, trysnęło też z mojej pupy, cała się trzęsłam, publiczność wprost szalała, kątem oka widziałam, że na stojąco bili mi brawo. Jeszcze nigdy nawet podobnego lania nie dostałam, pupa była cała jak „w ogniu”. Już chyba przestałam czuć uderzenia, nie wiem co się dzieje. Wreszcie odwiązują mnie od filara, z obu stron dwóch mężczyzn przytrzymywało mnie. Od razu zaprowadzili mnie na zaplecze i włożyli do wanny z wodą. Jakąś kobieta mnie umyła i zaraz wróciłam z powrotem na scenę, akurat następna laska była chłostana. Jednak zauważyłam, że to wszystko mi się podoba, czuję że będę tutaj bardzo szczęśliwa. Koniec chłosty, wszystkie ukarane dziewczyny już gdzieś wyszły, ja czekam cierpliwie. Wreszcie jest ta moja strażniczka.
    – Już jestem Paulinko. Jakie wrażenia?
    – To moja pierwsza taka chłosta, bolało strasznie, ciągle czuję ogień na pupie, ale czuję że będę tutaj bardzo szczęśliwa.
    – My tak między sobą, też tutaj rozmawialiśmy, i jesteśmy pewni, że kto jak kto, ale Ty idealnie się tutaj nadajesz. Teraz zaprowadzę Cię do Twojej nowej celi, widziałam że moja koleżanka inna strażniczka już tam Beatę zaprowadziła. My Was zawsze zaprowadzimy i przyprowadzamy od klientów, tak samo po chłoście, no i na chłostę o ile jesteście akurat w swoich celach. Tylko przy klientach nie macie naszej asysty, nie chcemy ich stresować, wolimy by czuli się z Wami swobodnie. Mam nadzieję, że nie przeszkadza Ci takie traktowanie?
    – Oczywiście, że nie rozumiem przecież, że jesteście odpowiedzialne tutaj panie za porządek.
    – Muszę Cię uściskać dziewczyno, żeby każda z Was była taka jak Ty.
    Przytuliła mnie i dostałam całusa. Znowu czekamy chwilę na windę. Znowu zjeżdżamy w dół. Trzyma za koniec łańcucha i idzie przodem, znowu gdzieś skręca w jakiś boczny korytarz.
    – To tutaj, mam nadzieję Paulinko, że będziesz się u nas bardzo dobrze czuła.
    – Z pewnością będę.
    Otwiera zasuwę i wchodzimy.
    – Za chwilę przyjdzie jeszcze pielęgniarka porządnie nasmarować Wam pupy maściami. Dobranoc dziewczyny.
    – Hej laska, Ty jesteś pewnie ta nowa?, masz na imię Paulina? Ja jestem Beata.
    – Tak, dokładnie. Miło mi Cię poznać. Najpierw jednak to chciałabym Cię bardzo przeprosić, to pewnie przeze mnie dostałaś to lanie. Naprawdę bardzo mi przykro.
    – No weź przestań, my tutaj jesteśmy bite, też zupełnie bez powodu. Jak usłyszałam, gdy Cię przywieźli, że pochodzisz z kraju Polaco, to zaraz się domyśliłam że jesteś z Polski. Wiedziałam już że z pewnością zostanę wpisana na listę dziewczyn do wychłostania. Takie jest życie.
    – Też widzę jesteś trans, masz jednak normalnego kutasa, bo ja to mam zupełnie „mikro”. Nawet sikam zawsze na siedząco, mój jest taki malutki, że nie jestem w stanie go dobrze uchwycić, nasikałabym na podłogę. Piersi też masz duże, są cudowne. Ja też mam trochę biustu, ale nie taki ładny i duży jak Twój.
    – Też takie będziesz miała, podają nam tutaj hormony, ciągle coś w nie wstrzykują. A jeśli chodzi o Twojego siusiaka, to nie jest wykluczone, że Ci go całkiem amputują, już były tutaj takie wypadki. Jak nie jesteś zmęczona, to możemy rozmawiać, i tak co po chwilę będzie przychodziła pielęgniarka, żeby nam smarować tymi maściami pośladki. Za dużo i tak nie pośpimy. Powinnyśmy założyć swoje nocne koszule, bo jakby omyłkowo włączyli kamery na naszą celę, to gdy będziemy bez nocnych koszul to mogą uznać, że pracujemy i jakiś klient mógłby któraś z nas wybrać, byłby bałagan. Piżamy tutaj nie istnieją. Masz ją w swojej szafie na półce. Tylko musisz pamiętać żeby jej nie opuścić na dół, dopóki maść Ci się w pośladki nie wchłonie.
    Obie ubrałyśmy te swoje nocne koszule.
    – Czyli jak będziemy już pracowały, to musimy obie spać gołe?, bo Klaudia mi tak powiedziała.
    – No nie koniecznie. Ona tak śpi, bo lubi pokazywać wszystkim tego swojego olbrzymiego kutasa, ale pamiętaj, że jesteśmy tutaj kurwami. Wystarczy, że założysz jakąś sexi kurewską koronkową bieliznę, w Polsce jeszcze pewnie takiej nie ma. Powiedzmy sexi koronkową kurewską czerwoną koszulkę i już wiadomo, że pracujesz. Taka bielizna nic nie zakrywa, ale jeszcze podkreśla nasza nagość.
    – Tylko skąd tutaj ją wziąć?
    – Jak będziemy miały już wygojone pupy i ja będę miała wrócić do pracy, a Ty ją tutaj zacząć, to zgłoszę nas że chcemy iść do magazynu odzieżowego i poczekamy aż przyjdzie po nas któraś ze strażniczek, ta nas do niego zaprowadzi. Tam wybierzemy co Ci się będzie podobało, ja też wezmę coś dla siebie i możemy to zabrać do swojej celi. Nawet możesz wziąć jakąś bardzo sexi króciutką sukienkę. W takich ciuszkach możemy iść na spotkanie z klientem. Byle tylko pamiętać, że nocna koszula oznacza, że nie pracujesz. Tak więc następnym razem jedna z nas znowu otrzyma chłostę i na monitorach będzie nasza cela, to klient będzie wiedział, że może wybrać sobie tą która nie ma na sobie nocnej koszuli, lub wybrać dziwkę która mu się spodoba z innej celi.
    – Ale Beatko, zauważyłam że dziwkami nie są tylko transetki, ale także 100% kobiety. Taka mogłaby nadużywać i zakładania nocnej koszuli jak nie ma ochoty się ruchać. Nie słyszałam żeby jakaś kobieta tego nadużywała, wszystko mają zanotowane kiedy i która z nas otrzymała chłostę, tak samo kiedy u której zaczął i skończył się okres, próba oszustwa od razu wyszłaby na jaw.
    – Tak też nie jest. One też mają takie same mocne koszule, które zakładają po chłoście, a gdy mają okres, to też zakładają nocne koszule, ale z naszytym szerokim czerwonym pasem na brzuchu i plecach, wtedy jak klientowi będzie zależało żeby poruchać sobie do pizdy, to jej nie wybierze, chyba że będzie chciał ją ruchać jak nas, albo użyć do jakiś innych zboczeń, to oczywiście będzie mógł.
    – No to już rozumiem to wszystko.
    Znowu wchodzi pielęgniarka z maściami. Kładziemy się obie na brzuchu z podwiniętymi koszulami. Pupy mamy znowu grubo tymi maściami smarowane i wychodzi.
    – Beatko, a jak jest tutaj z depilacją, szczególnie pizdy?
    – Po to w celach jesteśmy we dwie, żeby jedna d**gą mogła porządnie ogolić, to się sprawdza.
    – A co z klientami, którzy mają ogromne kutasy, widziałam też na publicznej sali, jak kobiety ruchały dziewczyny analnie ogromnymi straponami?, czy przy tak rozruchanych zwieraczach nie popuszczacie kupy w ciągu dnia?, przecież wiem, że możemy iść się wypróżnić dopiero po upewnieniu się że nie jesteśmy na liście do ukarania?
    – Paulinko gdy siadamy w ciągu dnia, a szczególnie przy posiłkach, to mamy tylko taborety z umocowanymi pionowo dildami, na nim to trzeba usiąść pupą, on się automatycznie pompuje, stopniowo do coraz większych rozmiarów rozciągając ci pupę i jednocześnie pompuje w Ciebie dużo żelu, który powoduje uelastycznienie zwieracza, także kupę bez trudu utrzymasz w sobie, a mężczyzna z nawet wielkim kutasem czy kobieta straponem wchodzi w Ciebie, dokładnie tak jak w kobiecą pizdę. Trzeba kutasa oczywiście trochę nawilżyć i już wchodzi gładko jak w pipę.
    – Beatko, a Ty masz dużo klientów?, no i kto nas tutaj przeważnie odwiedza?, czego wymagają?
    – Wiesz Paulinko, z tego co wiem jesteśmy drogim burdelem, przychodzą raczej bogaci ludzie, jest dużo Arabów. Ci mają z reguły olbrzymie kutasy, są bardzo wymagający. Wszyscy z reguły lubią różne zboczenia, jednak nasza „burdel mama” twierdzi, że każdego zboczeńca nasze dziwki potrafią w pełni zaspokoić, musimy jak wiesz robić co każą, ale jak się lubisz pierdolić, to będzie Ci tutaj cudownie, trafiłaś idealnie.
    – No pewnie że lubię, każda normalna laska przecież to lubi.
    Znowu pielęgniarka z maściami, szybko zrobiła swoje i zaraz sobie poszła.
    – A jak tutaj jest z tymi pokojami tematycznymi?, bo Klaudia mi coś tylko wspomniała.
    – Jest bardzo dużo różnych pokoi, klient sam wybiera w którym chce się zabawić z dziewczyną. Jest surowy gotyk, barok, wyuzdane rokoko, nawet wystawna sala balowa, wiejska chata. Np klient może chcieć w wiejskiej chacie, chce dziwki przebranej za chłopkę. Taka jest do niego przyprowadzania, może jej kazać uciekać i gonić wiejską dziewuchę, a jak już ja złapie to „gwałci”. Może ją także przy okazji wychłostać, za wszystko płaci. Ta jednak jest wyłączona z pracy, aż jej się pupa nie zagoi. Chłosta jest oczywiście zanotowana w centrali, no i tak jak u nas smarowanie pupy maściami. Jak klient sobie życzy, to można jej zdjąć łańcuchy, także obręcze z rąk i nóg, tylko obroża musi pozostać na szyi, ta bowiem pokazuje gdzie która z nas akurat się znajduje. Obrożę zresztą mamy już założone na stałe, nie można jej zdjąć. Do naszej celi przez głośnik jest podawany komunikat: Paulina, przebierz się za wiejską chłopkę, arystokratyczną damę, czy nawet zwykłą wyuzdaną dziwkę z półświatka. Musisz tak się ubrać i czekać, aż strażniczka przyjdzie po Ciebie. Acha, jeszcze te pokoje Sado Maso, są też w różnych klimatach, np sala tortur, zwykły dom, gdzie mąż biję żonę i wiszą na ścianie różne baty, jest ława, kozioł itd. Wtedy jednak strażnicy czuwają, żeby Ci się naprawdę nic złego nie stało. Nie wolno im też na naszym ciele żadnych trwałych śladów zostawiać. W razie zagrożenia przerywają zabawę, a klient zostaje wpisany na czarną listę. Nie musisz się niczego obawiać, tyle tylko że musisz liczyć się z tym, że pupa będzie znowu nieźle wybatożona, przez to też nie możesz do samego wieczora wypróżnić, żeby móc się zsikać i sfajdać, na życzenie klienta. A jeść i pić musimy sporo, jak sama już o tym wiesz, nic Ci z posiłku nie wolno zostawić. Ale Paulinko, może pójdziemy już spać, zrobiłam się bardzo zmęczona. Pamiętaj tylko, żeby spać na brzuchu z odkrytą pupą, wtedy pielęgniarka nawet nie będzie Cię budziła, posmaruje Ci pupę i pójdzie sobie.
    – Dobrze kochana, to śpimy. Dziękuję Ci bardzo, że mi tak szczegółowo o wszystkim mówisz. Dopóki się nam pupy nie zgoją, to nie będziemy pracowały i możemy o wszystkim rozmawiać. Acha, dopóki, nie grozi nam chłosta, to w każdej chwili możesz iść na ubikacje, potem już nie, bo masz obrożę i zaraz będą o tym wiedzieć, staraj się jednak wstrzymywać wszystko jak najdłużej, żeby przyzwyczajać organizm, potem będzie Ci łatwiej.
    Na takich przyjemnych rozmowach minęło nam kilka dni, pupy mamy już wygojone. Bez żadnego problemu też siadam już na tym dildzie w taborecie, czuję że robi się we mnie coraz większe, no i coraz bardziej rozpycha mi pipę. Niesamowite jest też uczucie z wstrzykiwaniem we mnie tego gorącego, żelu. Coś jakby mi ktoś litry gorącej spermy pakował do pupy. Nawet nie tylko do posiłków na nim siadam, tak bardzo to polubiłam. A w dodatku stolec też już bez żadnego problemu do godziny dwudziestej trzeciej w pupie utrzymuję. Coraz bardziej mi się tutaj podoba.
    – Paulinko, idziemy do tego magazynu odzieżowego, pokaże Ci jak to się załatwia.
    Podeszła do interkomu i wcisnęła guzik przywoławszy. Po chwili usłyszałyśmy.
    – Centrala słucham.
    – Tutaj Beata z Pauliną, prosimy o przysłanie strażniczki, chcemy iść do magazynu odzieżowego.
    – Przyjąłem, czekajcie.
    Po kilku minutach usłyszałyśmy otwierające się drzwi.
    – No, część dziewczyny. Widzę, że stęskniłyście się już za pracą.
    – No rzeczywiście, pizdy już nas swędzą porządnie.
    – Hi, hi. To super, zaraz Was laski zaprowadzę.
    Znowu będziemy gdzieś windą, wysiadamy na wprost tego magazynu, wchodzimy całą trójką.
    – No to buszujcie sobie tutaj swobodnie, a ja idę do koleżanki.
    Obeszliśmy regały, różne stojaki. Beata prowadzi mnie do magazynierki.
    – To jest Paulina, jest u nas nowa. Poproszę o komplet ciuszków dla niej i dodatkowo też jeszcze sobie ekstra wybierzemy.
    – No to chodź dziołcha, muszę Cię dokładnie pomierzyć.
    Po kilku minutach wracamy jeszcze w regały. Wybrałam sobie bardzo sexi kurewską bieliznę i niesamowicie krótką sukienkę. Wracamy. Magazynierka odpisuje, to co wzięłyśmy. Chcemy wymienić jeszcze nocne koszule, te nosimy już kilka dni. Pewnie dzisiaj, lub najdalej jutro dowiemy się, że zaczynamy pracę.
    – Dobrze, to jak tylko skompletuje podstawowy komplet ciuszków, w Paulinko Twoim rozmiarze, zaraz zrobię paczkę i Ci ktoś to do celi podrzuci. To co teraz wybrałaś i przymierzyłaś, jak Ci się podoba możesz od razu zabrać. Zaraz zawołam strażniczkę, to Was odprowadzi.
    Po chwili wracamy, obie w czystych nocnych koszulach, i dodatkowo z małymi paczkami ciuszków. Paczkę moich podstawowych ciuszków przywieźli mi razem z obiadem.
    – Jak zjemy, to sobie poprzymierzamy.
    – Tak, i to koniecznie.
    Też już się na to przymierzanie nie mogę doczekać. Obie zjadłyśmy bardzo szybko obiad i ledwo drzwi się za

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paulina, transseksualna masochis
  • Paulina, we wladzy meza. 7 cz.1

    Na imię mam Paulina. Jestem dwudziestodwu letnią absolwentką technikum ekonomicznego. Mieszkam wraz z mamą i także dorosłą już siostrą w starej kamienicy na przedmieściu Bytomia. Codziennie dojeżdżam do pracy w zakładzie energetycznym w Katowicach.

    To, co zdarzyło się kiedyś, gdy wracałam pociągiem z pracy do domu, zupełnie zmieniło całe moje życie. Było ciepłe kwietniowe popołudnie, zaraz po świętach Wielkanocnych. Zapowiadał się miły weekend. Planowałam, bowiem po obiedzie wyrwać się z domu z koleżankami i ich chłopakami na basen, a w sobotę, także z nimi na dyskotekę, mam nadzieję na miłą zabawę. Nie wiem tylko, co mama na to powie? Pomimo, że od czterech już lat jestem dorosła, to ciągle chciałaby mnie na każdym kroku kontrolować, a jeszcze mówi, że to tylko dla mojego dobra, hi, hi. Czasami jest wprost nie do wytrzymania, ciągle się o coś czepia. Nie bije mnie, ale te jej ciągłe marudzenia doprowadzają mnie do szału. Potrafi mi wypominać nawet jakieś rzeczy z przed pół roku. Tak bardzo chciałabym się usamodzielnić, a ciągle nie mam nawet chłopaka. Powodem jest moja tusza, gdzie przy wzroście 164 cm ważę 103 kg. Podobno jestem bardzo ładna, wszyscy mi to mówią. Mam duży biust 95 E i ładną dużą, pulchną i wypukłą pupę, a pomimo tego nie mogę jakoś znaleźć sobie chłopaka, pewnie przez to, że jestem bardzo nieśmiała i trochę zakompleksiona. Tak sobie rozmyślałam stojąc na końcu pociągu, zawsze tam stoję gdyż stamtąd mam najbliżej na przystanek autobusowy do domu. Wreszcie pociąg ruszył, ma chyba trochę opóźnienia, żebym tylko zdążyła na autobus, ale może się uda. Planuję na siedemnastą zdążyć na basen, trochę się rozerwie po całym tygodniu pracy.
    Tak sobie rozmyślałam, gdy nagle poczułam, że ktoś dotyka mi pupę, a nie ma przecież dużego tłoku. Poczynał sobie coraz śmielej, teraz już otwarcie zaczął macać mnie po pośladkach.
    – Proszę przestać, nie jestem jakąś dziwką.
    – Jesteś za to uległą suką, myślisz że tego nie widać z daleka? Od kilku dni już Cię obserwuje.
    – Myli się Pan, wcale taka nie jestem.
    – Nic mnie to nie obchodzi.
    Zamiast przestać to jeszcze d**gą rękę włożył mi pod spódniczkę i zaczął masować moją „myszkę”, a po chwili odsunął na bok jeszcze majtki i otwarcie masował mój „guziczek rozkoszy”. Myślałam, że umrę ze wstydu, żeby tylko nikt tego nie zobaczył. Rozejrzałam się wkoło, ale chyba nikt nie patrzy. To dobrze, nie chcąc robić sensacji pozwalałam mu na to wszystko. Jeszcze trochę i będzie Bytom, muszę to jakoś wytrzymać. Nagle poczułam jednak, że jakimś przedmiotem dotyka mojej pupy. Na dobre się wystraszyłam. On tym czasem przyłożył mi to do mojej ciaśniejszej dziurki.
    – Proszę przestać, bo zacznę krzyczeć, ja tam nic jeszcze nie miałam. Zresztą jestem jeszcze dziewicą.
    – Możesz krzyczeć, i tak wiem że się nie odważysz.
    – Nie będę krzyczała, ale proszę już przestań.
    On sobie nic z tego nie robił. Nawet poczułam że mam już coś w pupie, kawałek ale jest. O Boże, on mnie publicznie gwałci. Wkładał mi coraz głębiej, a że i przy tym masował mi cipkę, to stałam jak sparaliżowana. Wtedy zaczął jeszcze nim ruszać, wkładał to i wyjmował, to chyba jakieś dildo, on mnie gwałcił, ruchał po prostu. Nagle poczułam w cipce silne skurcze. Doszłam, miałam przy tym orgazm i to o wiele silniejszy od tego jak w domu pod kołdrą sama bawię się cipką.
    – No widzisz mała, jednak to Ci się bardzo podoba!, przecież doszłaś, nie uda Ci się mnie oszukać.
    – Tak, ale ja tego nie chciałam, jestem porządną dziewczyną, a to był gwałt! Jest Pan zboczeńcem!
    – Po co od razu takie mocne słowa, przecież wiem że Ci się podobało.
    – Tak, ale to jednak był gwałt.
    – Widzę, że jesteś uległa, myślałem, że tego chcesz. Zresztą ruchałem Cię tylko małym dildem, wcześniej je bardzo nawilżyłem, robiłem to bardzo delikatnie żeby Cię nie bolało.
    Naraz chwycił mnie za rękę i usłyszałam szczere wyznanie.
    – Jeśli naprawdę tego nie chciałaś, to bardzo Cię za to przepraszam!
    Dojeżdżamy do Bytomia. Nie chciałam rozstawać się z nim w złości, tym bardziej, że jego przeprosiny brzmiały bardzo szczerze. A może rzeczywiście myślał, że ja też tego chce. Pewnie mimo woli wysyłałam mu jakieś sygnały, że jestem uległa. Podniecają mnie przecież filmiki, i zdjęcia oraz różne opowiadania z dominacją nad kobietami. Nie cofnie już się tego, co się stało. Podałam mu rękę na zgodę i mu ją uścisnęłam.
    – W porządku, przeprosiny przyjęte, nie bądźmy wrogami.
    Przytuliłam się jeszcze tylko do niego, by wiedział że już nie jestem na niego zła. Wyszliśmy na peronie w Bytomiu i zaraz pobiegłam na autobus. Na szczęście zdążyłam. Miałam tylko o czym rozmyślać, nie wiem jak mogło dojść do czegoś takiego, tym bardziej w pociągu.
    W domu zjadłam obiad i zadzwoniłam do jednej z koleżanek, czy ten basen jest nadal aktualny.
    – Hej, Beatko. Pamiętasz o basenie?, idziemy?
    – No pewnie, też muszę się wyluzować.
    – No to za godzinę, przed pływalnią?
    – Ok, będziemy na pewno.
    Uszykowałam jeszcze tylko strój, żel do mycia, ręcznik, szampon i szczotkę do włosów. Mogę iść.
    – Mamusiu wychodzę, umówiłam się z Beatą i Karoliną na basen.
    – Ciągle się tylko gdzieś szwendasz, jakbyś domu nie miała.
    Ale ja już nie słuchałam tych jej wykładów, mądrości ludowych, po co mam stracić dobry humor na sam początek weekendu. Zamknęłam cicho drzwi, żeby po powrocie nie miała pretensji, że nawet nie umiem kulturalnie zamykać drzwi i pobiegłam na przystanek autobusowy. Według rozkładu powinien przyjechać za dwanaście minut, więc zdążę na pewno. Założyłam tylko słuchawki i włączyłam moja ulubioną muzę w komórce. Nawet nie zauważyłam jak autobus po chwili podjechał. Nawet ten dzisiejszy incydent w pociągu nie popsuł mi humoru, już mnie nawet zupełnie pupa nie boli. Karolina była już koło pływalni ze swoim chłopakiem, przywitałam się z nimi i czekamy jeszcze tylko na Beatę oraz jej lubego. To są moje koleżanki jeszcze z technikum. Pomimo, że już dwa lata temu wyszłyśmy ze szkoły, to jednak nadal się przyjaźnimy. Wreszcie i oni wysiadają z autobusu. Tradycyjne cmoknięcie w policzek i wszyscy wchodzimy na pływalnię. Teraz tylko do szatni. Zakładam szybko strój i idziemy do wody. Jest fajnie ciepła, tego mi było potrzeba. Trochę popływałam, nurkowaliśmy i wyszłam nieco odpocząć. Nagle słyszę Beatę ze śmiechem w głosie.
    – O Jezu, Paulina, dziewczyno!, coś Ty na siebie ubrała, zobacz wszystko Ci widać!
    Spojrzałam na siebie. To był właśnie nowo kupiony strój w białym kolorze. Po zamoczeniu cała moja zarośnięta cipka była widoczna jak na dłoni, do tego wyszły mi też włosy po bokach kostiumu. Tak samo moje wielkie cycki i stojące ciemne brodawki, wszystko dokładnie widoczne.
    – Będziesz tutaj dzisiaj atrakcją, zobacz jak każdy się gapi na Ciebie.
    – O rany, nie gniewajcie się na mnie, ale ja wracam do domu.
    – No coś ty, i tak już każdy Cię widział, odpuść sobie, zresztą jak jesteś w wodzie to tak, za bardzo nie widać. Na d**gi raz ubierz inny kostium, a teraz pływamy.
    – Może masz rację, nie róbmy z tego afery, a na d**gi raz będę o tym pamiętała.
    – A Wy nie gapcie się tak na te jej wielkie cycki – usłyszałam chóralną przyganę Beaty i Karoliny.
    Zrobiło mi się naprawdę głupio.
    – Przestańcie proszę, nie mam przecież zamiaru odbijać Wam chłopaków.
    Wiem jednak, że zazdroszczą mi moich wielkich cycków. Ci spuścili oczy i potem pływali już tylko razem. Nie chciałam kłótni z nimi, więc za bardzo się im nie napraszałam ze swoim towarzystwem. Zresztą nie mam właściwie im, czego zazdrościć. Co to za partnerzy? Beata owinęła sobie Darka wokół palca, we wszystkim jej słucha. A Tadeusz, jakiego on ma kutasa, jak wyszedł z wody przyjrzałam się mu. Chyba mu stał. Pewnie z dziesięć centymetrów we wzwodzie i jaki cienki. Z pewnością nie większy jak to dildo, którym byłam dzisiaj gwałcona. Nadaje się najwyżej do ruchania w pupę, bo w pipie to ona go pewnie nawet nie czuje. Ale co mi tam, ich sprawa. Jak miałabym mieć takiego chłopaka jak któryś z nich, to wolę nadal być sama. Już bym wolała chodzić z tym moim dzisiejszym gwałcicielem, ten chociaż wie jak postępować z dziewczyną. O Boże, co za „kosmate” myśli mi chodzą po głowie, chyba oszaleje. Rozstaliśmy się jednak w zgodzie, może więc coś z tego będzie? Naraz pojawił mi się wyraźnie jego obraz. Wysoki, dobrze zbudowany i mega przystojny. A jaki opalony, pewnie chodzi na solarium. Ja chyba jestem zupełnie zboczona, żeby tak słodko myśleć o kimś kto jeszcze kilka godzin temu mnie gwałcił. Miło by jednak przedstawić im go jako swojego chłopaka. Dopiero utarłabym im nosa, hi, hi. Wiem, że mu się jednak podobam, widziałam jak na mnie patrzył. Muszę coś z tym zrobić.
    Przy takich rozmyślaniach usłyszałam dzwonek na koniec czasu pływania. Dziewczyny dołączyły do mnie i razem weszłyśmy do naszej szatni. Wzięłam tylko ręcznik, żel, szampon i zaraz pobiegłam pod natrysk póki nie ma jeszcze kolejki. Zdjęłam kostium i namydliłam się cała żelem. O Boże, jaka ja jestem wilgotna, cipka aż się lepi od śluzu. To myślenie o tym gwałcicielu z pociągu mnie jednak nieziemsko podnieca. Umyłam jeszcze tylko włosy. Za chwilę dołączyły jeszcze do mnie Beata z Karoliną. Przypatrzyłam im się uważnie, też były nago. Chociaż miały na pewno, ładniejszą i szczuplejszą figurę, to jednak każdy był wpatrzony w moje cycki. Tutaj będę miała zawsze przewagę. Muszę tylko zbałamucić tego mojego fana z pociągu, chociaż żeby z nim chodzić przez jakiś czas, przedstawić im go, dopiero laski zrobią miny, hi, hi, hi….
    Ale z tym to na później, teraz musze się szybko ubrać, wysuszyć włosy, i zaraz na autobus do domu. Nie chcę żeby mama czekała z kolacją, bo znowu będzie zrzędzić. Zaraz już także też i one dołączyły do mnie w szatni.
    – Paula, może skoczysz jeszcze z nami do klubu, tak dawno się nie widziałyśmy? Było by miło jakbyś i Ty kogoś w końcu poznała.
    – Nie dziękuję, jestem padnięta. Na pływalni to trzeba mieć kondycję, za mało pływam, zresztą wracam do domu na kolację, wiecie przecież jaka jest moja mama, nie chcę żeby zepsuła mi humor swoim gadaniem. Jutro jesteśmy przecież umówione do klubu na dyskotekę, może rzeczywiście tam wreszcie kogoś poznam.
    – To do jutra, widzimy się przed Fantasy Park, tam zawsze jest fajnie.
    – Tak, to jesteśmy umówione.
    Pomachałam im ręką i ruszyłam na swój przystanek. Nie mogłam jednak przestać myśleć o moim nowym nieznajomym. Ja przecież nawet nie wiem jak on ma na imię? Ale nadrobię to. Znowu podłączyłam komórkę do słuchawek i utonęłam w moich ukochanych przebojach. Nawet nie wiem kiedy i wysiadałam z autobusu. Jest jeszcze w miarę wcześnie, ale mama nie byłaby sobą, jakby znowu nie miała do mnie jakiś wyrzutów. Już bym wolała żeby mi wlała zamiast tego ciągłego ględzenia.
    – Nie mogłaś się trochę pośpieszyć?, wszystko zawsze tylko na mojej głowie.
    – Oj mamuś, przecież się śpieszyłam, zaraz po basenie wróciłam do domu, nawet włosów porządnie nie wysuszyłam.
    – Myślisz, że kolacja sama się zrobi?
    – To Ci teraz pomogę, albo zamówię pizze?
    – Nie, usmaż tylko kiełbasę z cebulką, ja zrobię resztę.
    Rzeczywiście popsuła mi humor, jak ona to potrafi, ciekawe czy ona to robi świadomie? Muszę się wreszcie usamodzielnić, bo zwariuje z nią tutaj. Po chwili, także siostra skądś wróciła, jej ukochana córeczka, pupilka i dołączyła do kolacji. Ten basen nieźle dał mi w kość. Byłam głodna jak wilk. Zjadłam jednak szybko.
    – Mamuś, jestem zmęczona tym pływaniem, pójdę się już położyć.
    – Dobrze, tylko nie czytaj zbyt długo.
    Zawsze musi jeszcze mi coś dołożyć, żeby uprzykrzyć życie. Ja jednak nie planuję już dzisiaj nic czytać. Muszę przemyśleć jak usidlić mojego gwałciciela. Tylko czy to wszystko ma sens? Sama nie wiem, ale czuje że muszę zobaczyć ich miny, gdy pokażę na jakiego chłopaka mnie stać. Rozebrałam się szybko, jestem już przecież po kąpieli. Założyłam tylko swoją nocną, koszulę (zawsze śpię bez bielizny), a tym bardziej dzisiaj mam powód, i czmychnęłam pod kołdrę. Zaraz też moja ręka wylądowała na cipce i automatycznie pojawiło się wspomnienie z dzisiejszego gwałtu. Mam nadzieję, że w poniedziałek znowu będziemy wracać tym samym pociągiem. Może mnie znowu zaczepi, a jak tak, to nie wierzę, żeby mnie nie chciał wymacać. Teraz tylko kwestia ubrania, muszę go jakoś zachęcić, tak żeby wiedział, że już nie jestem zła o to co mi zrobił. Ubiorę tą dosyć krótką seksi spódniczkę. Do tego obowiązkowo stringi, pas do pończoch i jakieś ładne cieniste pończochy. Tego jednak nie mam. Obowiązkowo jeszcze ładne szpileczki. Muszę to sobie jutro gdzieś kupić. Może rozjaśnię też sobie włosy? Tylko, że niby jestem grzeczną i porządną dziewczyną, a tutaj taka odmiana! Co on sobie o mnie pomyśli? No, ale nie mam przecież wyboru, muszę go tym zaskoczyć. Jeszcze makijaż, powinien być wyraźny, jednak nie jakiś wulgarny. Kosmetyki też muszę sobie jakieś kupić. Tak rozmyślając zauważyłam, że wargi mojej pipy są już bardzo spuchnięte i rozchylone, guziczek śmiało wysuwa się też do przodu. Moja ręka zaczęła odruchowo intensywnie pieścić pizdeczkę, a najgorsze, że cały czas myślałam tylko o ręce gwałcącej mnie tym dildem. Ja już chyba jestem na maksa zboczona, przecież naprawdę nie chciałam tego, a podświadomie powracam do tych scen, no i rzeczywiście to wszystko nie było dla mnie, aż tak bardzo niemiłe. O czym to świadczy? Nagle znowu dostałam silnego orgazmu. Byłam wyczerpana i zaraz usnęłam. Nie wiem czy mi się coś śniło, ale rękę miałam cały czas pod koszulą na cipce, pewnie i we śnie się brandzlowałam? Wstałam jednak jakoś bardzo wyspana i wypoczęta, pewnie nawet mamie nie uda się mi dziś zepsuć nastroju, hi, hi, hi … .
    Wstałam przed dziesiątą i szybko pod prysznic, pizda znów cała w moich sokach. Zjadłam szybko śniadanie.
    – Mamuś, jadę do galerii, na obiad z pewnością się nie spóźnię. Od razu wybiegłam z domu, żeby nie słyszeć co ma mi do powiedzenia. Byłam w różnych galeriach, plądrowałam w butikach. Wreszcie mam wszystko co chciałam. Tylko czy odważę się to założyć? Kiedyś próbowałam nosić stringi, ale nie czułam się w nich dobrze, paseczek ciągle mi wrzynał się w pupę. Będę jednak musiała się przemóc. Głupio przecież by było jakbym cały dzień w pracy chodziła w figach, a dopiero na koniec ubrała stringi, tym bardziej, że być może już rano do Katowic pojedziemy tym samym pociągiem. Nie mam, więc wyboru, jakoś ten jeden dzień się przemęczę. Gorzej tylko jakby zażądał, bym na co dzień ubierała stringi, wpadłabym więc we własne sidła. Co mam więc zrobić? Chyba nie mam wyboru, niech będzie co ma być!
    Na obiad oczywiście się nie spóźniłam. Nawet pomogłam mamie robić rolady. Przyprawiałam po swojemu, będą chociaż raz dobrze przyprawione, ja przypraw nie żałuje.
    Po obiedzie nie wytrzymałam. Poszłam do swojego pokoju i musiałam wszystko razem przymierzyć. Nawet mi się podobało. Jestem tylko ciekawa, jakie to na nim zrobi wrażenie, ale domyślam się, że będzie zadowolony. Potem usiadłam do komputera i zagłębiłem się w opowiadaniach o dominacji nad kobietami. Na szczęście jest tego sporo, nie nudziłam się. Nie zauważyłam tylko, że dochodzi już osiemnasta. O Boże, a ja jestem umówiona z dziewczynami na tą dyskotekę. Wybrałam więc z kontaktów numer do Beaty.
    – Część laska. Nie przyjadę dzisiaj się bawić, coś głowa mnie boli. Do teraz jeszcze czuję zmęczenie tym wczorajszym pływaniem.
    – Jak chcesz, ale jak nie będziesz nigdzie wychodzić, to jak chcesz kogoś poznać? To jednak Twój wybór. W każdym razie przy innej okazji się spotkamy.
    – Ok, bawcie się dobrze.
    To jedno mam z głowy. Pewnie nawet nie są świadome mojego szatańskiego planu na poniedziałek. Jak wszystko mi się uda, dopiero zrobią miny. Zresztą i tak nie umiałabym się bawić. Dzisiaj tylko to jedno mi w głowie. Do samego wieczora już tylko czytałam i oglądałam filmiki z BDSM, a właściwie to skupiłam się nawet na spankingu i gwałceniu kobiet. Nie wiem skąd mi się to wzięło? Czy ja już jestem do szpiku kości zboczona? Muszę się jednak czymś zająć, żeby tylko wciąż o nim nie myśleć, chociaż nie wiem do czego mnie to doprowadzi? Kolację zjadłam i znowu do siebie. Najpierw jednak wzięłam nocną koszulę i poszłam do łazienki pod natrysk. Umyłam się szybko, założyłam koszulę i wróciłam do komputera. Tym razem znalazłam powieść z BDSM. Tak mnie wciągnęła, że czytałam prawie do rana. Przy śniadaniu oznajmiłam.
    – Mamuś, dzisiaj coś źle się czuję, nie będę wstawała.
    – Żebyś tylko się nie rozchorowała, co Ci jest?, może dać Ci jakąś tabletkę? Mogłaś lepiej wysuszyć włosy, po wyjściu z basenu, jeszcze się jakaś choroba przypląta.
    – Nie, dziękuję. Odpocznę, pośpię trochę i jakoś mi przejdzie.
    Tak to mogłam wysuszyć, ale jakbym wysuszyła i jeszcze później wróciła z pływalni, to bym się dopiero nasłuchała. I tak źle, i tak niedobrze.
    – Dobrze, to idź się położyć.
    Że też musi zawsze o wszystko wypytywać, przecież nie powiem jej o tym co się stało, ani co mi chodzi po głowie. Całą niedzielę prawie przespałam. Oczywiście planowałam różne warianty i sytuację, co się może jutro wydarzyć. Nie wiem do czego mnie to wszystko zaprowadzi, ale już się nie cofnę, tego jestem pewna. Budzenie w komórce, ustawiłam na pół godziny wcześniej niż zawsze. Wstałam i tak jakoś dziwnie wyspana, czułam się bardzo wypoczęta i radosna. Szybko zjadłam śniadanie. Teraz tylko się ubrać i ten makijaż. Nie mam przecież dużej wprawy w robieniu makijażu. Czasami się tam trochę maluję, ale dzisiaj muszę wyglądać „zjawiskowo”. Mam nadzieję, że to doceni. Chyba nieźle mi wyszło, ja w każdym razie jestem zadowolona. Zobaczymy. Nie mogłam już w domu wysiedzieć, pojadę wcześniejszym autobusem na pociąg, a na dworcu będę się pilnie rozglądała, może już rano się spotkamy?
    Wyszłam, więc z domu. Trochę padało i wiało, ale nawet to nie zepsuło mi humoru. Wreszcie jest autobus, kilka minut i wysiadam przed dworcem. Nie wiem, w której części pociągu on jeździ rano?, mi też bardziej rano pasuje jechać z tyłu mam potem bliżej na tramwaj do pracy. Na razie stoję w środkowej części peronu, rozglądam się ciągle na boki. Spoglądam też na innych mężczyzn, czy na pewno moje ubranie wzbudza ich zainteresowanie? Nikt się specjalnie ostentacyjnie nie patrzy, ale chyba może jednak trochę tak. To bardzo dobrze. Zbliża się godzina odjazdu, nie pojedziemy więc pewnie teraz razem do Katowic, trudno, ale i szkoda, tak bardzo bym go chciała zobaczyć, poczekam jednak cierpliwie, jakoś to zaniosę. Może na powrót mi się bardziej poszczęści. Idę na koniec składu i wsiadam. Rzeczywiście nigdzie go nie ma. Trochę posmutniała mi mina.
    Teraz będę musiała zająć się pracą. Niby nic wielkiego, ale ją lubię. Może innym wydawałaby się nawet nudna. Pracuję w Katowickiej elektrowni, w dziale planowania, statystyki i marketingu. Wpisuje tam różne cyferki w Excelu, robię wykresy. Ważne, że co miesiąc niezła kasa jest z tego. Muszę tylko uważać żeby się nie pomylić. Dobrze i szybko mi to idzie, już się wprawiłam, mam więc jeszcze czas poplotkować z koleżankami. Staram się myśleć tylko o pracy, jakoś przeleci do piętnastej. Wreszcie koniec, jakoś przeżyłam. Nie patrząc na pogodę idę na tramwaj. Wysiadam i biegnę na peron. Pociąg już stoi. Na razie go nigdzie nie widzę, ale może też pojedzie. Wsiadam i stoję na swoim stałym miejscu. Zaraz jedziemy. Po chwili pociąg jednak rusza. Naraz go widzę, podchodzi do mnie, a więc jednak mu na mnie jakoś zależy, nie jestem mu całkiem obojętna. To mi ułatwi sprawę.
    – Witaj moja grubasko!, ślicznie dzisiaj wyglądasz.
    Podał mi rękę na powitanie i cmoknął w policzek.
    – Dziękuję, Ty także. Widzę, że ucieszył Cię mój widok?
    – Tak, chociaż nie byłem pewien czy będziesz chciała jeszcze ze mną rozmawiać.
    – Oj przestań, było, minęło. Ja już nie pamiętam.
    – Cieszę się. Mam nadzieję, że nie masz już do mnie urazy, nie było to aż takie przykre?
    – Nie, nie było. Rzeczywiście jestem z natury uległa, ale skąd o tym wiedziałeś?
    – Ja dominuję, uległą rozpoznaję z daleka.
    – Ach tak.
    Znowu pogłaskał mnie po buzi. Jednak po chwili jego ręka zjechała niżej. Przeciągnął mi po moim obfitym biuście, potem głaskał jeszcze po brzuchu. Znowu nie było to niemiłe. Nawet nie zwracałam uwagi, czy ktoś to widzi czy nie. Po chwili zjechał ręką jeszcze niżej i włożył mi ją pod spódniczkę. Oniemiał, gdy poczuł, że mam pończochy na pasku, a jak dotarł stringów i owłosionej pipy, to oczy aż mu się zaświeciły.
    – To dla mnie się tak ubrałaś laleczko?
    – Nie, no coś Ty. Chcę po prostu się czuć atrakcyjna.
    – Tak, tak, bo Ci uwierzę.
    Wyjął mi rękę spod spódniczki i palce powąchał, i zaraz mi też podsunął mi je pod nos.
    – Nie wstydź się, cudownie pachniesz.
    Tutaj mu uwierzyłam. Za chwilę położył też rękę mi jeszcze na pupie, a że nie reagowałam, to włożył mi je jeszcze pod spódniczkę.
    – Jak miło, że także stringi ubrałaś!
    Oczy zaszły mi mgłą. Nic nie widziałam, stałam jak zahipnotyzowana. Nagle wyjął coś z teczki i pomachał mi tym przed oczyma. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że trzyma w ręku wibrator, w wielkości mniej więcej męskiego kutasa. Opuścił zaraz rękę niżej i teraz wyczułam jak odchyla cienką tasiemkę z mojej pupy i poczułam go znowu przy mojej ciaśniejszej dziurce.
    – Widziałem, że znowu pojedziesz tym pociągiem, przez cały weekend o Tobie myślałem. Nie napinaj pupy, wpuść go tam!
    – Nie, proszę nie. Nie gwałć mnie znowu. Ten jest na pewno o wiele większy, nie zmieści mi się tam.
    – Nie dyskutuj, będę delikatny, chyba, że wolisz by bardziej bolało? Dalej rozchyl sama sobie poślady!
    Stałam jak słup soli, nie mogłam się ruszyć.
    – No dalej, wiesz przecież, że to Cię nie minie. Wiem, że to dla mnie tak wypiękniałaś.
    – Tak, masz rację że, dla Ciebie.
    – Jesteś dziewicą, na razie będę więc Cię gwałcił zawsze tylko w tyłek. Teraz szykuj dupę do rżnięcia.
    Bezwiednie rozchyliłam pośladki i wypięłam się trochę. Czuję, że znowu jest nawilżony. Zaplanował, więc to sobie wcześniej i nawilżył dla mnie ten wibrator, byłam mu za to naprawdę wdzięczna. Znowu wkładał mi bardzo delikatnie, z wyczuciem, nie śpieszył się. Nie poszło tak łatwo jak w piątek, ale w końcu jednak wszedł. Z początku bardzo bolało, potem było już jednak coraz przyjemniej. Ruchał mnie nim aż doszłam, śluz kapał mi po udach.
    – No widzisz skarbie, znowu było Ci miło.
    – Tak, ale to znowu był gwałt.
    – Od dzisiaj będę cię zawsze gwałcił, jak tylko będę miał ochotę, czy będziesz tego chciała czy nie. Acha, od jutra masz całkowity zakaz ubierania bielizny, myślę tutaj o staniku jak i majtkach, bo stanik też widzę dzisiaj ubrałaś. Do tego pończochy tak jak dzisiaj, nie muszą być na pasku, mogą być samonośne, albo mogą być też rajstopy, tutaj daję Ci wolny wybór, możesz nosić to co tam sama wolisz.
    – Nie możemy się spotykać, o ile chcesz mnie tak ciągle gwałcić.
    – Możemy, a nawet musimy. W końcu to sama zrozumiesz. A teraz powtórz ładnie, jaki masz zakaz?
    – Od jutra nie wolno mi nosić na sobie żadnej bielizny.
    – No widzisz, jesteś bardzo mądrą dziewczynką.
    – Teraz podaj mi jeszcze swój numer telefonu, może mi czasami się przydać.
    – Mam numer 613 471 833, ale nie zawsze mogę swobodnie rozmawiać, mama jest bardzo wścibska.
    – Ok, nie narobię Ci nigdy kłopotu, bardzo mi na Tobie zależy. A teraz imię, bo nawet nie wiem jak mam Cię zapisać. Dwa razy Cię gwałciłem, a nawet nie znam Twojego imienia.
    – Jestem Paulina.
    – A ja Mateusz, zapisz też mnie sobie, zaraz Ci „głuchnę”
    Po chwili usłyszałam sygnał w mojej komórce. Od razu też go zapisałam.
    – Znam Cię już na tyle, że jestem pewien, że nie wytrzymasz bez brandzlowania się. Nie chcę byś musiała mnie oszukiwać, żądam tylko żebyś wtedy tylko o mnie myślała. Nawet brandzlując się przy filmie myśl tylko o tym że to ja Cię rucham, albo np. bije.
    – Będzie tak jak ustaliłeś.
    – Coraz bardziej mi się podobasz Ty moja śliczna grubasko, będę Cię tak czasami nazywał, mam nadzieję że Ci to nie przeszkadza?
    – Nie, jestem przecież „wieprzowinką”.
    – Acha, nie wolno Ci schudnąć, więc gdybyś myślała czasami o jakieś diecie, to od razu odpuść to sobie. Teraz należysz już tylko do mnie. Jesteśmy stałą parą, obojętnie czy chcesz tego czy nie.
    – Będziemy zawsze wracali tym samym pociągiem do Bytomia?
    – Raczej tak, ja tutaj pracuje, chociaż studiuje jeszcze zaocznie w Gliwicach na politechnice. Kierunek elektryczny, jakby Cię to ciekawiło. Weekendy mam więc jeszcze na razie zajęte, ale pracuję od szóstej do czternastej, jednak muszę jeszcze daleko jechać autobusem, więc wracam też zawsze tym pociągiem, tak samo jak Ty. A gdzie pracujesz?
    – Ja w elektrowni, w biurze. Także wracam do domu zawsze tym pociągiem.
    – Obiecuję, że nie będziesz żałowała tego że do mnie należysz, sama się zresztą przekonasz. A teraz skoro jesteśmy już parą, to odprowadzę Cię dzisiaj do domu, chciałbym zobaczyć gdzie mieszkasz.
    – Dobrze, ale tylko pod dom, mama jest bardzo ciekawska, zaraz by o wszystko pytała, a nie znamy się jeszcze zbyt dobrze, to wszystko jest dla mnie takie nowe, chciałabym to jakoś w spokoju „przetrawić”.
    – To nie nalegam, wystarczy pod dom.
    – Chodźmy więc na autobus. Nie jesteś dziś na mnie zła, że Cię znowu zgwałciłem?, powiedz mi szczerze.
    – Chyba nie, w końcu skoro do Ciebie należę, to masz przecież do mnie prawo.
    – Cieszę się, że tak do tego podchodzisz, nie będziesz żałowała, to Ci mogę obiecać.
    Wreszcie podjechał autobus, wsiadamy więc.
    – Skoro należysz już do mnie, to oddaj mi swoje majtki żebym nie zapomniał.
    – Ale jak mam je tutaj zdjąć, przecież jedziemy autobusem, jeszcze ktoś z mamy znajomych zobaczy i jej przekabluje. Dopiero bym się w domu nasłuchała, ciągle się o coś czepia. Teraz zostałabym jeszcze dziwką w jej oczach. Ona jest jakaś „toksyczna”, ciągle mi o coś dokucza. Nie bije mnie, ale już bym wolała żeby mi wlała niż to ciągłe ględzenie, jaka to jestem nieudana, do tego gruba, nic nie robię tylko tyję.
    – A jedzie tu ktoś z Waszych znajomych?
    – Chyba nie, nie widzę.
    – To ściągnij szybko majtki, przecież lepiej tutaj niż przed domem, nie będą Ci już przecież zupełnie potrzebne.
    Jeszcze raz rozejrzałam się po autobusie, chyba nie ma nikogo ze znajomych. Włożyłam więc szybko ręce pod spódniczkę i zdjęłam majtki, podałam mu je dyskretnie, chociaż i tak nie jestem pewna czy ktoś nie zauważył. On jednak od razu schował je do kieszeni.
    – Pamiętaj też jednak jutro rano i o staniku, bo będziesz musiała go zdjąć przy ludziach w pociągu.
    – Na pewno będę pamiętała, przecież nie zaryzykuję czegoś takiego.
    – Wiesz Paulinko, mam pewien pomysł. Jak już nie będziesz mogła wytrzymać tam w domu z mamą, to możemy zawsze z pociągu jechać do mnie, a do domu będziesz wracała tylko na noc, do spania. Z czasem będziesz się też mogła do mnie zupełnie przeprowadzić.
    – Przemyślę to jeszcze, ale wstępnie się zgadzam, będziesz miał mnie zawsze pod ręką, tylko pamiętaj że jestem jeszcze dziewicą.
    – Ok, na razie niech tak zostanie, nie wszystko na raz.
    Wreszcie wysiadamy. Całujemy się jeszcze chwilę przed domem i w zupełnej już zgodzie rozchodzimy się do domów. Jakoś dziwnie mi się idzie bez majtek. Do czego doprowadziła mnie ta chęć zaimponowania koleżankom, jakiego to mam chłopaka. Przez cały weekend planowałam, jak mam go sobie upolować, a to w końcu on upolował sobie mnie. W co ja się wpakowałam?, nie tylko, że mam zakaz ubierania bielizny, to jeszcze uzyskałam zapewnienie, że będę gwałcona. Do tego zawsze jak tylko będzie miał ochotę. Oszaleć można.
    Już jestem w domu.
    – Wolniej to już wracać nie mogłaś, obiad stygnie. Kto Ci myślisz będzie odgrzewał?
    – Oj mamo, zagadałam się z koleżanką.
    – Żeby Ci tylko ta koleżanka brzucha czasami nie zrobiła.
    Ledwo wróciłam zaczęło się jej ględzenie. Chyba naprawdę będę wracała do domu tylko na noc, bo w końcu przy niej oszaleję do reszty. Muszę na razie jedynie uważać, żeby się jakoś nie domyśliła, że nie ubieram majtek, dopiero bym się nasłuchała. A dodatkowo od jutra nie mogę jeszcze ubierać stanika. Od razu przecież zauważy moje swobodnie kołyszące się wielkie „doje” nie opięte stanikiem, w pracy jakoś sobie poradzę, tam nikt nie robi mi głupich uwag, gorzej w domu. Poza tym szybko się zorientuje, że nie zostawiam brudnej bielizny do prania. Nie mam, więc wyboru. Jutro powiem Mateuszowi, że po pracy będę do niego przyjeżdżała i będziemy razem u niego do wieczora.
    Zjadłam szybko. Od razu poszłam do siebie po nocną koszulę i zaraz pod natrysk. Dosyć tych wrażeń na dzisiaj. Wykąpałam się szybko, tylko czy to ma sens, nie usnę zanim się jeszcze nie wybrandzluję. Wytarłam się i w samej nocnej koszuli wróciłam do swojego pokoju. Siostry jeszcze nie ma, ale jej to pewnie nie spyta: „gdzie się szlajałaś dziwko”? Ją też opieprza, ale mnie jednak o wiele więcej, za byle co.
    Muszę się wyluzować. Dobrze, że mam zgodę na brandzlowanie się. Włożyłam sobie rękę pod koszulę i przywołałem obraz wibratora, którym byłam zgwałcona. Doszłam nadspodziewanie szybko, widać bardzo mnie to podnieca, spodobało mi się to i chyba potrzebuję już właśnie takiego traktowania. Muszę się z tym pogodzić. Jutro się znowu spotkamy, już się nie mogę doczekać. Pewnie znowu mnie zgwałci. Z tą właśnie myślą usnęłam. Rano znowu wstałam radosna i bardzo wypoczęta. Zgarnęłam tylko ciuszki i poszłam do łazienki się umyć, no i trochę umalować. Poszło mi o wiele lepiej niż wczoraj, niedługo zupełnie dojdę do wprawy z tym makijażem. Zaczęłam się ubierać. Ubrałam pasek i pończochy. Zaczęłam szukać majtek i wtedy sobie przypomniałam, że to już koniec z bielizną. Stanik więc odłożyłam do brudów. Już mi jest wszystko jedno, i tak wrócę już dzisiaj dopiero na noc. Zjadłam tylko szybko śniadanie i pobiegłam na autobus, nie chcę żeby mama jeszcze dzisiaj zauważyła, że nie ubrałam stanika. Znowu dzisiaj pada, więc mam na sobie kurtkę, nie widać więc że „zapomniałam” o staniku, ale zupełnie nie wiem jak w pracy inni na to zareagują. Wiem, że są laski które nie noszą stanika, ale która ma takie wielkie „wymiona” jak moje. Już w szkole podstawowej miałam największe, hi, hi. Na szczęście tylko się na mnie popatrzyli i nikt nawet słowem nie skomentował, umarłabym chyba ze wstydu. Dzień więc minął mi znośnie, tylko czym było bliżej piętnastej czułam narastające coraz większe podniecenie, byłam ciekawa co dzisiaj mnie czeka? Wyłączyłam komputer i poszłam na tramwaj. Po kilku minutach już byłam na dworcu. Od razu poszłam na koniec peronu. Po chwili wjechał mój pociąg. Wiedziałam że nie muszę go wypatrywać, sam przybiegnie do swojej „własności”. Rzeczywiście, po chwili pojawił się i Mateusz.
    – Jak minął Ci dzień kochaniutka?
    – W pracy ok, ale w domu od progu mama miała do mnie pretensje, tym razem o to że wróciłam kilka minut później. Już nie chcę wracać zaraz do domu po pracy. Jeśli rzeczywiście Ci to nie przeszkadza, to będziemy zawsze po pracy wracali do Ciebie.
    – Oczywiście, że nie. Jestem dominem, a taki powinien dbać o swoją uległą. Będę się starał, żebyś się u mnie dobrze czuła, no i masz się tam czuć swobodnie, jak u siebie w domu. Nawet lepiej, bo tam nikt Ci przecież nie będzie dokuczał.
    – Dziękuję Ci za to, że się tak o mnie troszczysz, jesteś naprawdę bardzo miły.
    – Drobiazg, tym bardziej że widzę iż mnie posłuchałaś i nie ubrałaś stanika. Majtek też nie masz?
    – Oczywiście, że nie mam. Zresztą i tak wiem, że sprawdzisz. Ale nie dlatego nie ubrałam żadnej bielizny ze strachu, byś mi nie kazał mi jej tutaj zdejmować, po prostu nie chciałam Ci zrobić przykrości.
    – Naprawdę potrafię to docenić, sama się zresztą przekonasz.
    Po chwili jednak i tak włożył mi rękę pod spódniczkę, pogłaskał mi pupę. Zaraz jednak też zaczął szczypać pośladki. Nie protestowałam.
    – Lubisz sprawiać mi ból?
    – Tak, nawet bardzo. Jestem przecież sadystą.
    Nie trwało to długo. Włożył rękę do teczki i wyjął dosyć duży korek analny.
    – Chcę żebyś go zawsze nosiła. Możesz go wyjąć tylko na czas robienia kupy.
    – Ale on jest za duży, nie zmieści mi się w pupie.
    – Zmieści Ci się na pewno, masz go nosić w sobie, bo planuje Cię często gwałcić w pupę. Włóż go więc sobie zaraz.
    – Przestań proszę, przecież nie będę się nim sama dobrowolnie gwałciła.
    – Trudno, sama widzisz, że będę Cię musiał nim zgwałcić, a za nieposłuszeństwo zostaniesz ukarana, jeszcze się zastanowię tylko w jaki sposób. Rozchyl więc sobie chociaż sama pupę, wtedy mniej Cię to będzie bolało.
    Co miałam zrobić, nie chciałam robić w pociągu sensacji, wstydziłam się. Stanęłam więc tyłem do ściany wagonu i dyskretnie rozchyliłam poślady. Na szczęście korek miał już wcześniej nawilżony. Wkładał mi go delikatnie, przez cały czas wyjmował i wkładał coraz głębiej. To mnie zaczęło podniecać, taki praktycznie publiczny i zawstydzający gwałt do pupy. Przecież w końcu może ktoś to jednak zauważyć. Wreszcie wszedł cały.
    – No widzisz, że jednak się zmieścił. On jest przecież przeznaczony do tego, żeby go wkładać w pupę. Może tam zostać na stałe, pamiętaj jednak żeby po zrobieniu kupy od razu go włożyć z powrotem.
    – Dobrze, jak sobie życzysz. Ale kupiłeś mi już tyle rzeczy, najpierw to dildo, wibrator, a teraz jeszcze ten korek analny, to pewnie nie jest tanie. Ja mało nie zarabiam, ale nie stać mnie na takie gadżety. Muszę też przecież mamie dawać z wypłaty jeszcze pieniądze na życie.
    – Tym się nie przejmuj, mnie na to stać, pracuję przecież. Poza tym pomagam też jeszcze tacie w jego warsztacie, a w końcu go jeszcze przejmę. Tylko, że tata naprawia jakieś stare urządzenia elektryczne, same klamoty, nie ma z tego dużych pieniędzy. Gdy przejmę warsztat, to zupełnie zmienię profil. Chcę być serwisantem elektroniki przemysłowej, jest na to duże zapotrzebowanie i dlatego pracuje w firmie która robi takie usługi dla przemysłu, sam też trochę projektuje. To są bardzo skomplikowane rzeczy, automatyka, sterowanie, zabezpieczenia różnych obwodów. Można powiedzieć, że już prawie roboty, maszyna musi wiedzieć sama co, jak i kiedy ma robić. Np. niektóre procesy produkcyjne muszą się odbywać w specjalnych warunkach, w próżni, trzeba więc wypompować powietrze, albo w ściśle określonej temperaturze lub wilgotności. Gdy ktoś ma niezbyt duży warsztat, to nie zatrudnia przecież elektronika, a sam się nie zna na skomplikowanych obwodach scalonych, więc woła serwis. Taką planuję sobie przyszłość po przejęciu taty warsztatu, chociaż już i teraz pieniędzy mi nie brakuje. Nie zaprzątaj więc sobie tej ślicznej główki ile za co zapłaciłem, nie zgodzę się byś oddawała mi za to.
    – Przekonałeś mnie, uważam więc temat za zamknięty, chociaż ten korek ciągle uwiera mnie w pupie.
    – Po to on właśnie tam jest, hi, hi, hi …. .
    Dojeżdżamy do Bytomia, zaraz wysiadamy.
    – Może zrobimy sobie spacer do domu, nie jedźmy autobusem, na ulicy będziemy czuć się dużo bardziej swobodnie.
    – Ale jak to jest daleko?, całą drogę mamy iść pieszo?
    – Tak, możemy iść jeszcze na skróty przez park.
    – To wobec tego chodźmy, nie musimy przecież się śpieszyć.
    – A z kim mieszkasz?
    – Sam, rodzice wybudowali sobie domek na przedmieściu Bytomia, tata ma tam też swój warsztat elektryczny. Tak więc będziemy swobodni, jeśli o to pytasz. Ja mieszkam w starej kamienicy, ale mieszkanie wyremontowane, mam nadzieję że Ci się u mnie spodoba. Zawsze jednak można coś pozmieniać.
    – O to też, ale pytam raczej co z obiadem?, masz coś, musimy coś kupić czy gdzieś iść gdzieś na niego?
    – Mam, tylko odgrzać zupę, lubię gotować. Mam tylko jeszcze nadzieję, że będzie Ci smakowało.
    – Na pewno, nie jestem wybredna.
    – Jesteś mocno głodna?, bo taka puszysta, nawet bardzo, więc pewnie dużo jesz.
    – No sporo, chętnie już bym coś zjadła.
    – Ok, to skręcamy tutaj, pójdziemy przez park, to duży skrót.
    Szliśmy dosyć przytuleni, było naprawdę miło.
    – Paulinko, obiecałem Ci, że będziesz ukarana za to że nie włożyłaś sobie sama, dobrowolnie tego korka do pupy. Teraz Cię ukarze. Zgwałcę Cię w pupę moim kutasem! Nie protestuj, tylko uklęknij wypięta grzecznie na ławce.
    – Proszę, nie. Pupa mnie boli od tego korka.
    – Nie dyskutuj, to jest kara! Sama zresztą wiesz, że byłaś nieposłuszna i zasłużyłaś na karę.
    Mówiąc to rozpiął spodnie i wyjął kutasa.
    – O Boże, jaki on duży i gruby, jeszcze większy niż ten wibrator, i stoi jak drąg, na pewno mi się nie zmieści!, proszę nie torturuj mnie tak.
    – Na pewno się zmieści, obiecuję że będę bardzo delikatny, wypnij się więc ładnie na tej ławce. Wyjmij też sobie sama ten korek analny, pamiętaj też żeby nie zaciskać pupy, bo będzie bardziej bolało. Zwieracz masz już tym korkiem rozciągnięty, na pewno Ci się zmieści.
    – Ale ja nie chcę, znowu chcesz mnie zgwałcić?
    – Jakbyś sama chciała, to nie byłby to gwałt, więc nie dyskutuj, pamiętaj, że to jest kara! Gdybyś była w pociągu posłuszna, to teraz nie musiałbym Cię tak ukarać. Powiedz więc sama, że chcesz być wyruchana w dupę za karę.
    – Wyruchaj mnie proszę w dupę za karę.
    Widząc, że nic nie wskóram, wyjęłam sobie z pupy ten korek, uklękłam na ławce i się mocno wypięłam, rozchylając sobie przy tym pośladki. Czekałam na to co nieuchronne. On tym czasem wyjął z teczki buteleczkę z lubrykantem i porządnie nasmarował nim sobie chuja. Potem nabrał go jeszcze raz i nakład mi go do pupy rozsmarowując mi zwieracz w środku.
    – No mała, bądź dzielna!
    Zaczął delikatnie stopniowo wkładać do pupy. Wreszcie weszła główka, chwilę tak postał bez ruchu i jak już mi się pupa trochę przyzwyczaiła do niego, zaczął mnie ruchać.
    – Sama masuj sobie pizdeczkę tak jak lubisz, wiem że to robisz, każda laska się przecież brandzluje. Będzie Ci wtedy łatwiej, nawet przyjemnie. Obiecuję.
    Rzeczywiście, nie było tak źle. Chyba połowę kutasa miałam już w środku. Byłam coraz bardziej podniecona, czułam że zbliża się orgazm. Po chwili szczytowałam, najdziwniejsze że w trakcie analnego gwałtu. Naraz zaczął mnie energicznie ruchać, a więc miałam już go w środku całego. Przez cały czas byłam bardzo podniecona, doszłam po raz d**gi i poczułam rozchodzące się ciepło w pupie. Chyba nawet i ten anal polubię. Nie było aż tak źle.
    Gdy skończył, od razu ruszyliśmy do domu. Nie było tak bardzo daleko, chociaż trochę w innym kierunku od domu gdzie mieszkam, mam nadzieję, że odprowadzi mnie potem do mnie, do domu. Niezbyt ciekawa dzielnica, zaniedbane domy, wszędzie jacyś pijący się kręcą. Z nim czułam się jednak bezpieczna. Wreszcie wchodzimy do bramy.
    – Teraz na d**gie piętro i jesteśmy w domu.
    – Obejrzyj sobie mieszkanie, rozgość się, a ja skończę z obiadem.
    Wszystko nowe, ładnie urządzone. Będę się chyba dobrze tutaj czuła. Duży salon, ładna sofa, stare jakieś zabytkowe meble. Nagle spojrzałam na ścianę za szafą. O Beże, tam wiszą jakieś baty, dyscypliny, z góry zwisają sznury. Ale wpadłam!, gdzie ja jestem?, to chyba jakiś pokój do tortur. Zaraz wróciłam się do kuchni.
    – Mateusz, widziałam to co tam wisi na ścianie w salonie za szafą, co to ma znaczyć?
    – Tam będziesz karana, gdy uznam że zasłużyłaś na lanie. Moja mama też tam była karana, wiele razy widziałem jak tata ja lał. Teraz, w tym nowo wybudowanym domu jest prawdziwy „Pokój kar”, prawdziwa katownia. Też tam będziesz nieraz ofiarą, ale nie przejmuj się tym, wiem że też to wszystko polubisz. I nie masz się czego bać, wszystko stopniowo. Ufasz mi przecież na tyle, że wiesz że nie zrobię Ci nigdy żadnej krzywdy. Po prostu, to wszystko jest jeszcze dla Ciebie nowe, ale potrzebujesz takiego traktowania, sama się o tym przekonasz.
    – Nie jestem tylko pewna czy tego chce.
    – Chcesz, tylko sama nie zdajesz sobie jeszcze z tego sprawy. A teraz siadaj do stołu, zaraz przyniosę zupę.
    Wiedziałam, że postanowił już za mnie, nie będę więc z nim dyskutowała, żeby nie zasłużyć na następną karę. Jeszcze gotów mi dzisiaj wleje, wiem przecież że jest zdolny do tego. Nigdy nie byłam jeszcze zbita. Siadam więc posłusznie do stołu. Po chwili przyniósł talerze, potem wazę z zupą.
    – Kapuśniak, moja najlepsza zupa. Skąd wiedziałeś, że bardzo ją lubię?
    – Nie wiedziałem, to serce wyczuło. Ale bardzo się cieszę, że ją lubisz, mam nadzieję iż będzie Ci smakowała. Acha, nabierz sobie gęstego od spodu, nie krępuj się, jesteś przecież u siebie.
    Bardzo mi smakowała, nawet wzięłam dokładkę.
    – Cieszę się że masz taki apetyt, zawsze masz dużo zjadać, nawet nie myśl o odchudzaniu.
    – Do tej pory myślałam, ale tylko myślałam. Nie potrafię sobie niczego odmówić, przepadam za słodkim. Biegać, nie biegam. Czasami idę tylko z koleżankami na basen popływać, ale i tak mało pływam, nie mam jakoś kondycji. One mnie tam ciągną za sobą. Czasami idziemy też na dyskotekę potańczyć. Nie mam jednak powodzenia, rzadko mnie ktoś prosi do tańca, jak już to któryś z ich chłopaków, żebym nie czuła się odrzucona. Próbują mnie też z kimś poznać, każda z nich ma chłopaka, tylko nie ja.
    – Ty też masz przecież, już do mnie należysz. Nie wypuszczę Cię z rąk, chociaż byś nawet chciała odejść. A tak na marginesie, chętnie pójdę kiedyś tam z Wami na basen, niech zobaczą, że już nie jesteś sama, dopiero zrobią miny.
    – Nie będziesz się wstydził takiej grubaśnicy?
    – Mojej grubaśnicy jak już. Gdybyś mi się nie podobała, to przecież nawet nie podszedłbym do Ciebie. Zresztą moja mama też jest otyła, a wszyscy ją bardzo kochamy, nie masz się więc zupełnie czym przejmować, a teraz idę po słodkie, skoro też je tak lubisz. Do tego proponuję mrożoną kawę, jest pyszna.
    – To cieszę się, że tak patrzysz na to wszystko. Włącz sobie telewizor, wybierz coś ciekawego, a ja idę do kuchni.
    Był jakiś program historyczny, tak mnie to wciągnęło, że nawet nie wiem kiedy wszystko wylądowało na stole. Opychałam się tym słodkim, aż było mi trochę głupio, jakbym od dawna nic nie jadła.
    – Przepraszam, że się tak objadam, ale wszystko jest takie pyszne, nie mogę sobie odmówić. Co Ty sobie o mnie pomyślisz, pierwszy raz jestem w Twoim domu i wyszło jaki ze mnie łakomczuch. Przepraszam.
    – Nic się nie stało, zresztą nie w moim domu, ale naszym. Prosiłem żebyś czuła się jak u siebie. A to że masz taki apetyt, jedynie bardzo mnie cieszy. Moim rodzicom też się na pewno bardzo spodobasz.
    – Dziękuję, też jesteś słodki, nie tylko to ciasto. A ta kawa z czym jest?, pyszna, jeszcze takiej nie piłam. Czy ona jest z alkoholem?, zimna a grzeje od środka. Nie chcesz mnie czasem upić?, hi, hi, hi… .
    – Tak, ma trochę alkoholu, ale taką ilością z pewnością się nie upijesz.
    – No to ok, tak przecież tylko żartowałam.
    Gdy zjedliśmy wziął mnie za rękę i zaprowadził na sofę. Zaczął mnie wszędzie macać.
    – Proszę, nie rób mi tego. Przecież dopiero ledwo się poznaliśmy, ja tak nie chcę!
    – To nie Ty o tym decydujesz! Za nieposłuszeństwo zostaniesz ukarana, dostaniesz lanie! To Twoje pierwsze przewinienie w tym domu, zbije Cię tylko ręką, będziesz już miała chociaż okazję ją poznać. Lania zawsze będziesz dostawała na gołą pupę.
    Stałam jak sparaliżowana. Przełożył mnie sobie przez kolano, podwinął spódniczka, i pierwsze razy w moim życiu zaczęły spadać na moją pupę, dostałam mocne klapsy. W trakcie tego lania zauważyłam, że to mnie jednak jakoś dziwnie podnieca. Czułam, że zaraz będę szczytowała. On pewnie też to wyczuł.
    – Widzę, że nie jest to dla Ciebie aż tak bardzo nie mile?
    – Tak, przyznaje, chociaż bardzo się tego wstydzę, że doszłam w trakcie lania.
    Nie był to silny orgazm, tylko nieznacznie zwilgotniałam, ale jednak był.
    Gdy miałam już mocno czerwoną i gorącą pupę, wreszcie skończył i postawił mnie na nogi.
    – To teraz będziesz już grzeczna Paulinko, czy mam wziąć którąś z dyscyplin?
    – Będę grzeczna, chociaż tego nie chcę – to nadal będzie gwałt.
    Nic już nie mówiąc położył mnie na sofie i zaczął masować mi pipę. Byłam bardzo spięta, nie mogłam więcej zwilgotnieć. Sam będąc bardzo podniecony i widząc, że nie zwilgotnieje, zaczął mi wkładać chuja do pipy. Jak to bolało! Starał się być delikatny, jednak wciąż byłam tylko trochę wilgotna.
    – Nie, proszę nie! Może innym razem jak zwilgotnieje.
    Jak gdyby tego nie słyszał, wkładał mi coraz głębiej, a jeszcze z d**giej strony miałam w pupie korek analny. Zupełnie nie było tam miejsca. Ruchał mnie tak chyba z dziesięć minut. Nagle poczułam, że tryska we mnie.
    – Co Ty zrobiłeś, ja mam dni płodne, nie biorę tabletek, gotów w ciążę znajdę!
    – To dlaczego nie bierzesz tabletek?, dzisiaj każda laska je przecież bierze. Ja nie lubię ruchać w gumie.
    – Nie biorę, bo nie miałam chłopaka, nikt mnie jeszcze nie ruchał, to po co miałam brać?
    – Od jutra masz zacząć brać tabletki, bo w końcu naprawdę zajdziesz, o ile już nie zaszłaś.
    – Dobrze, niech będzie tak jak chcesz.
    Byłam cała obolała i poobcierana. Nie mogłam ustać na nogach. Cóż, pewnie to moja wina. Może jakbym chciała, bardziej się rozluźniła, to byłoby lepiej i jednak porządnie bym zwilgotniała.
    – Wiesz chyba już pójdę, jestem bardzo obolała, poobcierana, chciałabym się w domu położyć.
    – Wobec tego odwiozę Cię samochodem. Przepraszam, że tak wyszło, ale nie mogłem się opanować, musiałem znowu Cię zgwałcić.
    Zawiózł mnie do domu. Zaraz się poszłam trochę wykąpać i położyć. Oczywiście, mama nie musi o wszystkim wiedzieć.
    – Co Ci jest Paulinko?, gdzie byłaś?, może Ty jesteś chora?
    – Źle się coś czuję mamo, poleżę sobie, nic mi nie będzie.
    Wreszcie poszła do kuchni. A ja całą noc nie mogłam spać, wszystko mnie bolało, szczypało tam w pipie.
    Rano byłam padnięta, miałam temperaturę. Zadzwoniłam więc do kierowniczki, że jestem chora i nie przyjdę dzisiaj do pracy. Wysłałam, też Mateuszowi SMS- a, że jestem chora i pójdę do lekarza.
    Odpisał mi tylko, że ok, przeprasza, i przykro mu.
    Zjadłam tylko śniadanie i pojechałam do ginekologa w przychodni.
    Nie było na szczęście dużej kolejki, więc szybko weszłam do gabinetu.
    – Pani doktor, źle się coś czuję, do wczoraj byłam dziewicą, dzisiaj wszystko mnie boli, czuję że jestem tam bardzo poobcierana.
    – To wejdź proszę na fotel, zobaczymy co tam się dzieje.
    Badanie też było bardzo niemiłe….
    – Widzę co się tam dzieje, nie będę już pani dłużej męczyła, rzeczywiście wszystko bardzo poobcierane, to musiał być naprawdę duży penis, powstał tam już mały stan zapalny, ale poradzimy z tym sobie, proszę tylko regularnie brać lekarstwa, no i delikatnie smarować tam sobie w środku maścią. Do tego jak najwięcej leżeć, odpoczywać. Wypisze na razie dwa tygodnie zwolnienia z pracy. Wszystko będzie dobrze, proszę tylko dbać o siebie. A czy nie doszło czasami do gwałtu?, bo mi to tak wygląda.
    – Nie, po prostu nie udało mi się zwilgotnieć.
    – Proszę więc dobrze nawilżać zawsze pochwę zawsze przed stosunkiem, tym bardziej jak partner ma takiego dużego i grubego penisa. Jak pochwa będzie starannie nawilżona to z pewnością sama dostosuje się i do takiego rozmiaru.
    – Pani doktor, poproszę jeszcze o tabletki antykoncepcyjne.
    – Dobrze, ale przez cały okres leczenia proszę bez stosunków, dopiero jak pozwolę.
    – Tak oczywiście, będę starała się też bardzo dbać o siebie, chciałabym jak najszybciej wyzdrowieć, to jest takie nieprzyjemne, prawie całą noc spać nie mogłam.
    – Leki zaczną działać, z każdym dniem powinno być lepiej.
    – Bardzo dziękuję za pomoc, to dowidzenia.
    Wyszłam i zaraz poszłam do apteki, potem od razu na pocztę wysłać zwolnienie do pracy i od razu do domu. Po drodze zadzwoniłam tylko do kierowniczki, że mam dwa tygodnie zwolnienia, które wysłałam pocztą. Zadzwoniłam też do Mateusza, wiedziałam że na pewno się niepokoi.
    – Mam tam jakiś stan zapalny, muszę leżeć w łóżku, ale dostałam lekarstwa, wszystko będzie ok.
    – Bardzo mi przykro, że to się tak stało, nie myślałem że może do tego dojść. Mam nadzieję, że szybko wyzdrowiejesz.
    – Na pewno, na razie nie możemy się jednak spotykać, nie będę jeździła do pracy. Dostałam na razie dwa tygodnie zwolnienia.
    – To skarbie zdrowiej szybko, powodzenia, bo mam tutaj sporo pracy.
    – Ok, ja już też myślę teraz tylko o łóżku.
    Wreszcie dotarłam do domu. Wzięłam tylko lekarstwa, posmarowałam sobie tylko w pipie i wargi tą maścią i poszłam do łóżka. Na szczęście tabletki przeciwbólowe zaczęły też już działać, nareszcie usnęłam. Nagle słyszę bardzo natarczywy dzwonek. Czy mi się śni, czy naprawdę ktoś dzwoni? Muszę iść zobaczyć. Przed drzwiami stal Mateusz. Zaraz mu otworzyłam.
    – Jak się czujesz?
    – Już lepiej, lekarstwa przeciwbólowe zaczęły działać i mi się usnęło, dlatego nie otworzyłam od razu.
    – No to maszeruj do łóżka.
    – Ale nie zgwałcisz mnie teraz?, proszę. Lekarka mówiła, że seks dopiero jak ona pozwoli.
    – Oczywiście, że nie. Mi też bardzo zależy na Twoim zdrowiu, urwałem się z pracy i trochę różnych smakołyków Ci nakupowałem. Proszę, musisz się teraz dobrze odżywiać.
    – O Boże, ale duża torba, ile tu tego jest. Banany, ananasy, tyle soków, no i kurczak z różna. Naprawdę nie musiałeś.
    – Nie, ale mogłem, przecież to przeze mnie. Gdybym się powstrzymał nie byłoby tego wszystkiego.
    – Już dobrze, przecież nic się nie stało. Poleżę, odpocznę sobie i będzie ok.
    – No to się cieszę. Ja już muszę lecieć, mam masę pracy, tylko na chwilę mogłem się wyrwać tutaj do Ciebie. Zdrowiej szybko. W miarę możliwości będę się starał Cię odwiedzać.
    – Tylko wolałabym przed południem, jak mamy ani siostry nie będzie w domu. Nie chcę żeby snuły jakieś domysły.
    – Ok, to do następnego razu, pa.
    – Pa.
    Trochę od razu sobie podjadłam, zaraz poczułam się lepiej. Z takim apetytem, to na pewno szybko wyzdrowieje.
    Po chwili znowu usnęłam. Śniło mi się, że jestem gwałcona w pupę. Ale ja już jestem zboczona. Mateusz przychodził co jakiś czas. Do tego dzwonił, pisaliśmy też SMS – y. Jakoś to będzie, wszystko się ułoży. Niestety nie dzwonił zbyt często, ma z pewnością dużo pracy. Zależy mu na mnie. Nie znalazł sobie przecież chyba innej laski. W końcu, znowu telefon.
    – Przez jakiś czas nie będę mógł przychodzić, mam nagły wyjazd na praktyki z politechniki. Ty zdrowiej szybko.
    – Ok, będę tęskniła.
    – Ja też, muszę już kończyć, nie jestem jeszcze spakowany, a dzisiaj wyjeżdżam. To pa.
    – Pa.
    Jest już o wiele lepiej. Na kontroli też pani doktor była zadowolona. Dostałam jeszcze dziesięć dni chorobowego i jak wszystko będzie dobrze, to będę mogła iść do pracy. Coś innego jednak bardzo mnie martwi. Boję się, że zaszłam jednak w ciążę. Nie mam okresu, mam mdłości, wymioty, koniecznie muszę iść kupić test ciążowy. Nie mam na co czekać. Mateuszowi jeszcze nic nie mówiłam, po co i on ma się martwić. Powiem mu jak już będę pewna. Albo może z tym jeszcze poczekam. Może to za wcześnie na test i wyjdzie zafałszowany wynik. Zresztą ciągle pada, nie chce mi się nigdzie wychodzić. Kupię po drodze przy okazji, jak pójdę z wizytą kontrolną do lekarki, będzie pewne, i tak nic już tego nie zmieni.
    Chodziłam taka jakaś osowiała po domu, nic mi się nie chce, tylko bym spała, żeby o tym nie myśleć.
    Wreszcie nadszedł dziesiąty dzień, idę na kontrolę. Wszystko chyba ok, więc od poniedziałku do pracy.
    – Dzień dobry pani doktor, u mnie chyba wszystko ok, proszę sprawdzić.
    – Rzeczywiście, dobrze się wszystko pogoiło, to w poniedziałek do pracy. Zapiszę pani jeszcze pigułki, bo już pewnie się kończą. Proszę je brać regularnie, to ważne.
    – Dobrze, dziękuję będę o nich pamiętała.
    Nie chciałam jeszcze jej mówić, niech Mateusz pierwszy się dowie.
    Poszłam do apteki po te pigułki.
    – Poproszę jeszcze o test ciążowy, bo być może nie będą potrzebne.
    – Proszę. Gdyby jednak test wyszedł pozytywny, to proszę iść zaraz do ginekologa.
    – Dobrze, pójdę na pewno. Do widzenia.
    – Do widzenia.
    Do domu szłam całą drogę na ugiętych nogach, nie jechałam tramwajem żeby chociaż odwlec zrobienie tego testu. Zadzwoniłam jeszcze tylko do kierowniczki, że jestem już zdrowa i w poniedziałek przyjdę do pracy. Dochodzę do domu, niech będzie co ma być. Zrobię sobie zaraz ten test dopóki mamy ani siostry nie ma jeszcze w domu.
    Wreszcie jestem. Siadam na ubikacji i drżącymi rękoma podkładam papierek pod pipę, udało się. Sikam. Tylko teraz jaki wynik?
    Nie mam siły spojrzeć, boję się. Wychodzę. Ale nie mogę znaleźć sobie miejsca. Niech już będzie co ma być. Wracam do ubikacji. Biorę papierek i czuję, że chyba zaraz zemdleje. Wynik trochę zamazany, ale są jednak chyba wyraźnie dwie kreski. Wpa

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paulina, transseksualna masochis
  • Paulina, we wladzy meza. 7 cz.2

    – O tak mój Panie i władco!, Twoja niewolnica czeka na lanie, a potem na długi namiętny seks.

    Przełożyłam się mu też zaraz z gołą pupą przez kolana, i czekałam na lanie. Nie bił mocno, ale za to długo, chyba z dwadzieścia minut. Jak zeszłam z jego kolan, to od razu się położyłam na łóżku z rozłożonymi nogami. Pomimo, że w trakcie lania miałam dwa długie i mocne orgazmy i byłam chyba wystarczająco wilgotna, to jednak uklęknął pomiędzy moimi nogami i jeszcze długo lizał mi pizdę. Znowu doszłam.
    – Dopóki pizda nie przyzwyczai Ci się do wielkości mojego chuja, to zawsze Ci ją jeszcze wyliżę, pomimo orgazmów które będziesz jeszcze miała w trakcie lania. Będę też sobie kutasa jeszcze dodatkowo nawilżać. Nie musisz się więc już niczego obawiać. Wstał i nakładł jeszcze sobie żelu na tego wielkiego stojącego drąga, dokładnie całego nasmarował.
    – Wierzę Ci, ja już się nie boję że coś mi się stanie, zupełnie nie czuję przed Tobą strachu.
    Powoli położył mi się pomiędzy nogami. Zaczęliśmy całować się „w ślinę”. Dawał mi dużo swojej śliny, a ja starałam się oddawać mi swoją. Był taki słodki, tak mi z nim było cudownie. Powoli nakierował mi chuja do pipy, wargi już zresztą same się rozchyliły. Bardzo delikatnie zagłębiał się we mnie. Nigdy nie myślałam, że ten cały seks może być taki fantastyczny. Ja że swojej strony starałam się maksymalnie nogi rozłożyć na boki, żeby miał całkowity dostęp. Nie zaciskałam też pipy, przez cały czas starałam się być bardzo rozluźniona. Po chwili poczułam silne skurcze, doszłam. Było cudownie, ale to nie mijało, poczułam następny orgazm, i zaraz potem jeszcze jeden. Nawet nie wiem ile ich było, a może tylko jeden ale ciągły, trwający już przez cały czas, jak tylko był we mnie.
    – Możesz się we mnie spuścić kochany, biorę nadal tabletki dopóki lekarka sama nie potwierdzi tej ciąży, bo to nadal tylko moje zdanie, oparte na tym teście i innych objawach. Najwyżej teraz uszy jeszcze dorobisz. Jaka ja jestem z Tobą szczęśliwa, hi, hi, hi….
    – Co by nie było i tak jesteś moja, należysz tylko do mnie. Jesteś dosyć puszysta, niech więc o wszystkim decyduje lekarka, a przede wszystkim czy powinnaś mieć jakąś dietę, oraz czy można od razu nagle odstawić pigułki. Liczy się tylko, żeby dziecko urodziło się zdrowe.
    – Dieta może być bardzo ważna, zobacz jak ja teraz wyglądam, a jak będę wyglądała za kilka miesięcy na zdjęciach ze ślubu?
    – Dla mnie ile byś nie przytyła, to i tak będziesz prześliczna, ale rzeczywiście chociażby ze względu na zdjęcia, na ślub powinniśmy wybrać możliwie najbliższy termin. Na razie, póki go jeszcze nie znamy, to nie będziemy już przed nikim ukrywać, że zamierzamy się pobrać. Potem poda się konkretną datę.
    – Widzę już miny moich przyjaciółek z technikum, one są niby ładniejsze, mają zgrabniejsze figury, a ja nigdy nie miałam żadnego chłopaka. Pomimo to wyścignę je pewnie do ołtarza, hi, hi… .
    – No to zdziwią się bardzo.
    – Wiesz, jeszcze bym chętnie została, ale jutro na rano do pracy.
    – Zostań jeszcze, zjedz chociaż ze mną kolację.
    – Ok, i tak bym ją zjadła, to mi bez różnicy czy zjem ją tutaj czy w domu. Ale jak mnie odwieziesz i wrócisz, to zrób trochę porządków w szafach, codziennie będę starała się przywieź z domu coś swojego, żeby nie robić od razu wielkiej przeprowadzki.
    – Dobrze, porobię jeszcze wieczorem, a teraz już jedzmy tą kolację, a potem Cię jeszcze raz wykorzystam, hi, hi, hi. Acha, skarbie od jutra masz tutaj w domu całkowity nakaz nagości na stałe, nawet jakby ktoś przyszedł. Ewentualnie pozwolę Ci na bardzo krótki, przyciasny fartuszek, by i tak było Ci wszystko widać.
    – Będzie zawsze ze wszystkim tak jak to Ty zadecydujesz. Bardzo dobrze gotujesz kochany, dawno jadłam tak dobrego bigosu.
    – Cieszę się, że Ci smakuje. Jak zjesz, to przełóż mi się zaraz przez kolana.
    – Bardzo chętnie, teraz już nie ma zupełnie mowy o gwałcie, traktuj mnie proszę jak swoją niewolnicę i korzystaj ze mnie do woli.
    Wstałam i sama, bez mówienia podwinęłam sobie spódniczkę na plecy i przełożyłam mu się, żeby dał mi lanie. Dostałam tylko kilka klapsów i położyłam się na łóżku z rozchylonymi nogami. Znowu zostałam porządnie wylizana, i starannie zerżnięta.
    – Twoja niewolnica dziękuje Ci za to, jesteś naprawdę bardzo kochany.
    – To jest już mój wobec Ciebie obowiązek, ja tak to też traktuję.
    – To odwieź mnie jeszcze do domu i zaraz wracaj. Opróżnij potem tylko w szafie jakąś półkę i też się połóż kochany, jutro do pracy, a Ty wstajesz jeszcze wcześniej ode mnie.
    – Dobrze, postaram Ci się opróżnić chociaż półkę. Do tego zastanowimy się czy nie wymienić jakiś mebli, Ty jesteś tu teraz gospodynią, i w tych sprawach będę się liczył z Twoim zdaniem, nie tak jak w seksie.
    – Tak, ja też chcę żeby tak było.
    Wychodzimy do samochodu, po drodze jeszcze trochę rozmawiamy.
    – Na razie jeszcze nie chcę Cię przedstawiać mamie i siostrze, chociaż nie będę ukrywała, że kogoś mam.
    – Ale w któryś weekend jedźmy do moich rodziców, jestem pewien że im się bardzo spodobasz. Przedstawię Cię już im, oczywiście jako swoją dziewczynę, z nastawieniem na narzeczoną, muszę tylko jeszcze załatwić kilka rzeczy. Tam też wyprawimy uroczyste zaręczyny, muszę tylko jeszcze z tatą porozmawiać odnośnie terminu, tak żeby nam wszystkim pasowało, ja przecież mam jeszcze studia na głowie. Chcę Cię też od razu uprzedzić, że mój ojciec będzie także mógł z Ciebie korzystać do seksu i to nawet nie pytając Cię o to czy chcesz. On też bardzo lubi takie upasione suki jak Ty. Mama także jest bardzo otyła i uległa, pozwala mu zawsze na wszystko, dlatego się z nią ożenił. Ja będę moją mamę nadal bił i ruchał, tak jak dotychczas. Ty jednak będziesz moją pierwszą niewolnicą, mama d**gą. Będziesz też musiała tam zawsze chodzić tylko nago, podobnie jak moja mama. Ona sama mi się kiedyś przyznała, że ledwo tata ją poznał, to prawie od razu zabronił jej ubierać bieliznę, przy nim musiała też być zawsze nago. To widzisz u nas taka rodzinna tradycja. Dodatkowo będziesz musiała tam dawać dupy nie tylko mojemu tacie, ale także innym mężczyznom, którzy tam będą jako goście. To też nie będą jednak gwałty, ja im będę pozwalał, bo będę też ruchał kobiety, które do nich należą.
    – Jeśli chodzi o seks, to będzie zawsze tak, jak to Ty zadecydujesz o tym kochany.
    – Cieszę się bardzo, że masz takie nastawienie do tego. Pamiętaj tylko, że na stałe masz zakaz ubierania spodni, a spódniczki lub sukienki nigdy nie dłuższe niż do pół uda, no i zawsze już tylko bez bielizny. Sukienka na zamek błyskawiczny zapinany od góry do dołu, lub jeszcze lepiej na rzepy lub jeden pasek owinięty wokół pasa, tak żebym jednym szarpnięciem, odwiązaniu paska lub ściągnięcia zamka w dół mógł w każdej chwili rozpinać Twoja sukienkę, jeśli nie masz takich, to jutro pojedziemy Ci je kupić. Masz być zawsze bardzo seksi. Jak tylko wprowadzisz się do mnie na stałe, to zaraz założę Ci „Zeszyt przewinień”, taki sam jak ma moja mama. Będziesz musiała tam pisać szczegółowo o każdym przewinieniu i co piątek będziesz dostawała za nie swoją „Wypłatę – tygodniówkę”, rzemienną dyscypliną na gołą pupę. Obojętnie czy będą jacyś goście czy nie. Mama już od ponad dwudziestu pięciu lat tak jest traktowana, więc jest to też taką naszą rodzinna tradycją. Co piątek wieczorem po kolacji i kąpieli masz położyć kołdrę na ławie i się na niej położyć z poduszką pod pipą, tak żebyś miała ładnie wypiętą pupę. Masz też sobie jeszcze założyć takie specjalne skórzane opaski na ręce i nogi. One mają też specjalne takie karabinki po bokach, za które będę przypinał do haków przy ławie. Dodatkowo przywiąże Cię jeszcze w pasie i górnej części obu ud do ławy, żebyś nie mogła uciekać z dupką na boki w trakcie jak będę Cię lał. Będziesz też musiała mieć zawsze w pupie korek analny, żebyś nie mogła zaciskać pupska w trakcie lania, wtedy trudniej zrobić ślady i będę mógł Ci dużo więcej wlać. To wszystko znam z domu, tam się to sprawdziło, więc i my będziemy kontynuować tą tradycję.
    – To wszystko zapamiętałam i będzie zawsze jak karzesz, od jutra zacznę zwozić do Ciebie swoje rzeczy.
    – No to dojechaliśmy, odprowadzę Cię jeszcze do domu, odejdę jak wejdziesz do mieszkania, pożegnajmy się jednak tutaj.
    Zaczęliśmy się czule całować, oczywiście w ślinę, bardzo mi się to spodobało. Wyszliśmy z samochodu i objęci podeszłyśmy pod bramę. Już nie chcę robić tajemnicy przed nikim, że jesteśmy razem. Otworzyłam bramę domofonem na kod. Weszliśmy i pomiędzy parterem, a pierwszym piętrem pocałowaliśmy się czule. Poszłam do mieszkania, a on wrócił do samochodu.
    Od razu poszłam się tylko wykąpać i zaraz poszłam do siebie. Wyjęłam z szafy mój mały plecak i spakowałam sukienkę, dwie spódniczki i kilka bluzeczek. Było jeszcze trochę miejsca, więc dołożyłam cyfrówkę z ładowarką i komplet akumulatorków. To wszystko wezmę oprócz mojej torebki jutro rano do pracy.
    Rano wstałam wypoczęta i wyspana jak nigdy, ten seks jednak dobrze mi robi. Umyłam się szybko, trochę umalowałam i dzisiaj ubrałam najkrótszą sukienkę jaką mam, rozpinana się z przodu tak jak chciał, zrobię mu nią miła niespodziankę. Zjadłam tylko szybko śniadanie i zaraz pobiegłam na autobus. Nie chcę żeby mama zaczęła mnie znowu rozpytywać dla kogo się tak stroję, to już zupełnie nie jej sprawa. W pracy skupiłam się tylko na moich liczbach i żeby wszystko w dobre rubryki powpisywać. Nagle telefon, patrzę Beata, czego ona znów chce?, na żadne tańce i tak mnie nie wyciągnie, ale odbieram.
    – Część Beata, co tam dobrego u Ciebie?
    – Hej Paula, ok. W czwartek wybieramy się znowu na basen, pójdziesz z nami?
    – No nie wiem, mam już faceta. Nie chcę sama decydować, ale jak się zgodzi to dołączymy do Was.
    – Czy ja dobrze słyszałam?, masz faceta?, nie ściemniasz?
    – Nie, jesteśmy razem.
    – To koniecznie go zabierz, zobaczymy to Twoje ciacho.
    – Ok, powiem mu i dam Ci znać co postanowiliśmy.
    – Dobrze, że siedzę, bo jak to usłyszałam, padłabym pewnie z wrażenia. A przystojny jest chociaż?
    – No wiesz, co za pytanie, z byle kim bym przecież nie chodziła.
    – Hi, hi, zadzwonię do Karoliny, ciekawe czy mi uwierzy? To jesteśmy w kontakcie, pamiętaj od razu dać znać czy do nas dołączycie jak tylko z nim porozmawiasz. Kto by pomyślał, rewelacja sezonu.
    – Ok, dam znać, jak tylko z nim porozmawiam.
    Ale jaja, dopiero się zadziwią, mam przystojniejszego faceta od tych ich gogusiów, hi, hi….
    Wreszcie dochodzi piętnasta, wyłączam komputer i idę na tramwaj.
    Dojeżdżam i zaraz idę na peron. Staje w pociągu na swoim zwyczajowym miejscu. Już prawie czas do odjazdu, a Mateusza jeszcze nie ma. Mam jednak nadzieję że zdąży, bo gdzie pójdę? Muszę poprosić o klucze by mi dał od domu, bez nich przecież nie wejdę. Wreszcie jest, prawie w ostatniej chwili.
    – Przepraszam, ale musiałem jeszcze coś załatwić.
    – Ok, nic się nie stało, ale czy mógłbyś mi dać komplet kluczy od domu?, gdybyś się spóźnił, to nie miałabym gdzie czekać na Ciebie.
    – Oczywiście, nie pomyślałem o tym, po drodze dorobimy komplet kluczy, będziesz miała już swoje. Mam jednak dla Ciebie jeszcze niespodziankę, ale o tym to w domu.
    – A co to za niespodzianka?, powiedz mi proszę.
    – Nie mogę, nie byłoby to już przecież niespodzianką.
    – Ale miła to niespodzianka?, czym chcesz mnie znowu zaskoczyć?
    – Sądzę że miła, nawet bardzo.
    – Ja też mam dla Ciebie niespodziankę, także sądzę że miła. Dzwoniła dzisiaj moja koleżanka jeszcze ze szkoły, ta przyjaciółka Beata. Planują znowu naszą paczką wybrać się w czwartek na basen, chce żebym do nich dołączyła, powiedziałam jej jednak że mam kogoś i bez niego nie pójdę. Zaproponowała, że możemy przyjść razem. Co o tym myślisz?, masz ochotę trochę popływać?
    – Świetny pomysł, też się chętnie trochę rozerwie.
    – Czyli mogę dać jej znać, że razem przyjdziemy?
    – Tak, oczywiście. Chętnie poznam też Twoich znajomych.
    – Wobec tego musimy kupić jeszcze dla mnie strój kąpielowy, mam jeden taki biały, ale jak jest mokry to wszystko mi widać. Poprzednio jak byliśmy, myślałam że umrę ze wstydu. Cała moja zarośnięta pizda była jakby na wierzchu, to samo cycki, ciemnobrązowe brodawki stały na baczność, nie chcę narobić Ci wstydu takim strojem.
    – Wykluczone, chcę żebyś się publicznie wstydziła, żeby było wyraźnie wszystko Ci widać, nie wolno Ci też nigdy ogolić, ani zakrywać sobie pizdy! Pamiętaj że jesteś moją niewolnicą!
    – No jak tak stawiasz sprawę, to będzie jak sobie życzysz kochany, zawsze na basen będę ubierała tylko ten strój. Nie dawaj mi proszę nigdy i nigdzie prawa do wstydu. Jeśli chcesz to możesz mi nawet tutaj rozpiąć sukienkę i pokazać wszystkim, że nie noszę bielizny i jestem zupełnie goła pod spodem. O ile tak lubisz i Cię to podnieca, to możesz mnie zawsze innym ludziom pokazywać nago. Pragnę robić tylko to co Ci się podoba i Cię podnieca.
    – Jesteś naprawdę niesamowita i kocham Cię za to.
    Wreszcie dojeżdżamy. Idziemy jeszcze tylko do tego punktu dorabiania kluczy.
    – Proszę dorobić d**gi komplet z każdego po jednym.
    – Niech da Pan jeszcze do każdego plastikową nakładkę, każdą w innym kolorze.
    – Proszę wybrać sobie kolory, a ja w tym czasie dorobię te klucze, do tego jakieś solidne kółeczko, żeby ich Pani nie pogubiła.
    Wybrałam wszystko. W międzyczasie wysłałam jeszcze SMS – a do Beaty.
    „Dołączymy do Was na basenie”.
    Zaraz też jak dorobił schowałam już swoje klucze do torebki i idziemy na autobus.
    – Ty otwórz dzisiaj wszystkie zamki, musimy sprawdzić czy pasują.
    – Ok, już się nie mogę doczekać kiedy mnie weźmiesz.
    – Dobrze, ale najpierw niespodzianka, potem obiad i dopiero się wezmę za tą Twoją słodką pizdeczkę.
    Jeszcze w autobusie dostałam od Beaty SAMA – a
    „Jesteś naprawdę niesamowita, wszyscy cieszymy się z Tobą. To do zobaczenia przed pływalnią, w czwartek. Idziemy na siedemnastą”.
    Pokazałam go też zaraz Mateuszowi.
    – Fajne masz koleżanki, dobrze że też się cieszą z Twojego szczęścia. Chętnie poznam tą Waszą paczkę.
    – Od pierwszej klasy technikum zaprzyjaźniłam się z nimi, i trwa to do teraz, lubię je. Wiem, było im przykro że nie mam chłopaka, próbowali mnie nawet z kimś poznać. Beata dopiero się zdziwiła, jak jej powiedziałam że mam kogoś. Dobrze jest mieć przyjaciół, ale i tak teraz to Ty będziesz już zawsze najważniejszy.
    – I za to bardzo Cię cenię, naprawdę.
    – Wiem o tym kochany.
    Wreszcie wysiadamy, idziemy szczęśliwi wtuleni w siebie. Nagle się zatrzymał. Rozglądam się co się stało, a on rozpiął mi sukienkę i pokazał mnie wszystkim nago, obrócił zaraz jeszcze tyłem, podniósł sukienkę i pokazał wszystkim moją wielką pupę.
    – Dziękuję Ci za to! Zawsze chcę robić i byś Ty robił ze mną to wszystko, co sprawi Ci przyjemność i Cię podnieci. Jestem Twoją niewolnicą!!
    Ucałował mnie tylko czule, zapiął sukienkę i ruszyliśmy dalej do domu. Wyjęłam te moje nowe klucze, pasują, jeszcze trzeba tylko sprawdzić te od skrzynki pocztowej. Też są ok.
    Wchodzimy do domu. Ja natychmiast ściągam sukienkę i jestem cała nago, dla niego.
    – Teraz Paulinko usiądź się wygodnie w fotelu, zasłonię Ci jeszcze tylko oczy ciemną opaską.
    Zupełnie nic nie widzę, słyszę tylko że odpina suwak. To z pewnością od jego torby. Bierze mnie za lewą rękę, obejmuje ją i zakłada mi coś na nadgarstku, słyszę też jakiś suchy trzask zapięcia. Bierze też jeszcze prawą rękę – podobny odgłos. Niesamowite, chyba skuł mi ręce kajdankami. Tego to bym się nigdy nie spodziewała!
    – Możesz zdjąć teraz z oczu opaskę.
    – Ale jak mam zdjąć?, skułeś mi ręce przecież kajdankami. Nie musiałeś tego robić! Przecież wiesz dobrze, że ja Ci i tak na wszystko zawsze pozwolę.
    – Spróbuj zdjąć tą opaskę, na pewno Ci się uda, hi, hi…
    Posłusznie podniosłam ręce do góry, ale czuje przecież że nie są skute, to jakieś dziwne, co on mi tam więc zapiął? Rzeczywiście, ręce mam wolne, ściągam więc szybko tą opaskę. Patrzę i oczom nie wierzę. Na lewej ręce mam śliczny zegarek, o Boże to przecież „Doxa”, na d**giej cudowna złota bransoletka, a obok na stole jeszcze cztery inne, także są piękne. Odjęło mi mowę, patrzę i oczom nie wierzę.
    – Podobają Ci się kochana?
    – Tak, ale nie mogę przyjąć takiego prezentu, to wszystko musiało być bardzo drogie!, wiesz ile to kosztowało?, przecież ten zegarek to Doxa.
    – Pewnie że wiem. Przecież sam to kupiłem, nie ukradłem. To jest prezent! Ty zresztą nie masz już zupełnie prawa głosu, ja tutaj rządzę, należysz do mnie. Traktuj to, że ja ozdabiam swoją własność, to tak jakbym wieszał ozdoby na choince.
    – Ale nie musiałeś.
    – Wiem, że nie musiałem, ale chciałem. Warta jesteś tego. Przez cały czas, we wszystkim się przełamujesz, zmieniasz się dla mnie tak jak chcę, postanowiłem dać Ci jakiś prezent, a że zauważyłem iż nie masz zegarka uznałem że będzie on doskonałym dla Ciebie prezentem, żebyś jeszcze piękniej dla mnie wyglądała.
    – Wobec tego poddaje się, i bardzo, bardzo Ci za to wszystko dziękuję. A ja głupia myślałam, że skułeś mi ręce kajdankami, hi, hi…
    Rzuciłam mu się też od razu z radości na szyję.
    – Ile to wszystko kochany kosztowało?
    – To jest mój prezent dla Ciebie, nie mogę Ci więc tego powiedzieć. Po prostu dostałem dzisiaj zaliczkę na nowy projekt i postanowiłem, że muszę kupić Ci coś ładnego. Pracy będę trochę miał, to prawda, ale jesteś dla mnie o wiele więcej warta niż te błyskotki.
    – Jesteś bardzo kochany, nigdy bym się nie spodziewała takiego prezentu. A możesz mi powiedzieć co to za projekt?
    – To całe sterowanie, automatyka, zabezpieczenia i sygnalizacja do pieca hartowniczego. Tam wszystko musi działać idealnie. Metalowe obrobione już części, np. jakieś koła zębate wjeżdżają na specjalnym wózku do tego pieca. Cały czas musi tam być stała wyznaczona temperatura, zaraz też automat musi wypompować powietrze, tak żeby części hartowały się w próżni przez dokładnie ustalony czas. Można też jeszcze w miejsce powierza wtłoczyć inny gaz potrzebny do hartowania. Potem wózek z tym wszystkim wyjeżdża do połowy pieca i specjalną windą wszystko zjeżdża do specjalnego zbiornika z olejem, tam ma stygnąć także przez dokładnie wyliczony czas, znowu automaty włączają tą windę i wszystko wyjeżdża na górę, otwiera się specjalna metalowa zasłona i całość wyjeżdża zahartowana na zewnątrz pieca. Przy hartowaniu uwalniają się naprężenia wewnętrzne, a metalowe zahartowane detale uzyskują odpowiednią twardość i wytrzymałość. Mogą też uzyskać nawęglenie ochronne na swojej zewnętrznej powierzchni. Na szafie sterowniczej umieszcza się sporo zegarów i mierników oraz lampek, to wszystko pokazuje przez cały czas wszystko co się dzieje, jaka jest temperatura w każdej części pieca jak i oleju. Obsługa pieca musi dokładnie wiedzieć co dzieje się w każdym momencie obróbki. To wszystko tak w skrócie.
    – Ale to wszystko trudne i skomplikowane, chociaż jednocześnie też bardzo ciekawe
    – Tak, tylko że ja lubię przy takich projektach pracować, mam z tego dużo przyjemności, no i kasy. Dla mnie to nie jest aż tak bardzo trudne, znam się już na tym wszystkim. Nie patrz więc na to, ile wydałem na te prezenty dla Ciebie. Zresztą czekają mnie jak się domyślasz jeszcze inne duże wydatki. Jesteśmy niby parą narzeczonych, a jeszcze Ci się nawet nie oświadczyłem, z gołą ręką sama rozumiesz nie mogę przyjść Ci się oświadczyć. Dostaniesz też i jeszcze inny prezent, ale niech to będzie ciągle dla Ciebie niespodzianką. Muszę to wszystko sam zaprojektować, znam Cię i wiem co Ci się spodoba, a musi być naprawdę super, jeszcze ładniejsze niż mogłabyś sobie sama wyobrazić. Mam kolegę, chodziliśmy razem do podstawówki, on jest jubilerem, dostanę więc rabat, wszystko po kosztach. Ja robiłem mu całą elektronikę do pieca złotniczego, ma wobec mnie pewien dług, więc zrobi to po swoich kosztach, wszystko już ustaliliśmy, więc nie pytaj nawet ile to będzie kosztowało. Pojedziemy kiedyś do moich rodziców i tam Ci się oświadczę, jestem pewien, że będą Tobą zachwyceni. Tam też planuję zorganizować zaręczynowe przyjęcie.
    – Szkoda tylko, że moja mama też nie jest taka. Ona jest bardzo zaborcza, chciałaby mnie ciągle kontrolować, bym zawsze siedziała tylko u nas w domu, z nikim się nie spotykała i zawsze była od niej zależna.
    – Może się kiedyś zmieni, a jak nie to jej strata. W każdym bądź razie należysz na zawsze tylko do mnie.
    – Tak kochany, chcę już na zawsze tylko do Ciebie należeć, być Twoją niewolnicą, żebyś robił ze mną wszystko na co tylko będziesz miał ochotę.
    – Cieszę się, że zrozumiałaś to wszystko.
    – Ale swoją drogą jestem ciekawa min koleżanek jak pójdziemy na basen i zobaczą jakie prezenty mi dałeś, no i koleżanek z pracy. Zawsze tylko taka szara myszka, a takie prezenty dostała. Może nawet pomyślą głupie, że jestem Twoją dziwką, utrzymanką. Będę się czuła jak kurwa, ale to mnie już jakoś dziwnie podnieca. Chcę robić wszystko co Cię podnieca.
    – Może i zrobię z Ciebie dziwkę, będziesz musiała dawać dupy nie tylko mojemu ojcu, czy jego znajomym, ale i sam będę zapraszał znajomych żeby Cię bili i gwałcili, a ja będę Cię wtedy trzymał, albo będę Ci kazał dawać dupy w burdelu, jeszcze zobaczymy, ale podnieca mnie to.
    – Zrobię dla Ciebie wszystko, zawsze będę już taka, jaką będziesz chciał mnie mieć.
    – Wobec tego czas na obiad, bardzo zgłodniałem, Ty pewnie też.
    – Tak, chociaż tyle wrażeń, zupełnie zapomniałam o jedzeniu.
    Wstawił pizzę do piekarnika i poszliśmy do łóżka się pieścić. Gdyby nie dzwonek z piekarnika, to pewnie by jeszcze przed obiadem ze mnie skorzystał, ale to już jego prawo, hi, hi, hi…. .
    Zjedliśmy z apetytem, ja nawet większą część. Sam mi zresztą dołożył, żebym mu czasami nie schudła, ha, ha, ha….
    – Najpierw musisz się jeszcze rozpakować. Mogłoby to zostać nie rozpakowane, ale musisz mieć przecież na jutro znowu wolny plecak. Wystarczą te meble które są, czy chciałabyś coś zmienić?
    – Może na razie niech zostaną, jak się już tutaj sprowadzę na stałe, to się wtedy zastanowimy. Jest jeszcze dużo miejsca. Chciałabym też zostawić tutaj te bransoletki od Ciebie, nie chcę ich trzymać w domu, mama jakby tylko wywęszyła, to zaraz będzie pytać, a co to?, od kogo? To już zupełnie nie jej sprawa. Zegarek i tą chyba najładniejszą wezmę dzisiaj do domu, pokażę też koleżankom w pracy, a te pozostałe niech zostaną tutaj. Zgadzasz się na to?
    – Oczywiście, są przecież Twoje, możesz nosić zawsze te na które masz akurat ochotę. Przyznaje to wszystko jest prześliczne i bardzo mi się podoba, dlatego musiałem Ci to kupić.
    Wreszcie wszystko rozpakowane. Nawet jedna półka nie jest w całości zajęta.
    – Choć skarbie, jesteś czysta ale chcę Cię całą najpierw wykąpać.
    Zaprowadził mnie do łazienki, odkręcił wodę i wlał jakiś pachnących olejków.
    – Ale to ładnie pachnie, cała tak będę pachniała dla Ciebie.
    Byłam przez cały czas nago, więc już bez rozbierania weszłam do wanny pełnej pachnącej piany.
    – Najpierw umyj sobie buzię i włosy, a potem ja zajmę się całą resztą. Super, że w ogóle nie golisz sobie pipy, wygląda jeszcze bardziej seksi i naturalniej, niż byś miała ogoloną.
    – Nie mogę sobie golić, suki muszą mieć przecież sierść na piździe, Ty mój kochany Panie i władco.
    – Tak właśnie jest, masz rację.
    – No ja już skończyłam się myć, oddaję Ci więc całą resztę, umyj mnie wszędzie dokładnie.
    Wstałam, nalał żelu na rękę i zajął się moimi wielkimi dojami. Jakie to przyjemne być tak mytą. Potem umył mi jeszcze brzuch, plecy, nogi i ręce. Usiadłam w wannie, spłukałam się cała i znowu wstałam. Teraz mógł zająć się tym co najważniejsze. Podmywał mnie w nieskończoność. W końcu się znudził przodem, zajął się więc moją i moją pupą.
    – Jaka jest śliczna, taka wielka i pulchna, aż prosi się o bat, ale z tym musimy poczekać, aż urodzisz, chociaż nie będę Ci jej potem oszczędzał.
    – Tak, chcę żebyś regularnie mi ćwiczył ją batem.
    Na razie dostałam tylko kilka klapsów, chociaż mocnych, ale to tylko klapsy, w dodatku jedynie ręką. Na koniec wytarł mnie jeszcze całą dokładnie i zaprowadził do łóżka. Sam usiadł na nim i usłyszałam.
    – Przez kolana.
    Przełożyłam się więc mu posłusznie i znowu mocne klapsy zaczęły spadać na moją pupę. Nie wiem ile dostałam, ale czułam że jest bardzo gorąca, czerwona pewnie też. Udało mi się też szczytować. W końcu przestał i położyłam się z dużą poduszką pod pupą i bardzo rozchylonymi nogami. Zaczął mnie lizać, bardzo dokładnie. Bawił się też wargami, ssał je. Myślałam że zwariuje, byłam już bardzo wilgotna, jednak i tak nawilżył sobie też trochę chuja. Położył się na mnie i znowu bardzo czule całowaliśmy się przez kilka minut. Nakierował też mi kutasa do dziurki, czułam że jestem otwarta dla niego. Wszedł już właściwie bez problemu cały, aż się oboje zdziwiliśmy.
    – Już robię się dla Ciebie taka wilgotna, że nie musisz chyba sobie nawilżać kutasa.
    – Pewnie tak, będę więc już mógł Cię wszędzie ruchać, np. w parku, nie koniecznie w domu, zawsze jak mi przyjdzie na to ochota.
    – O tak, wystarczy że kiwniesz palcem i od razu będę Ci dawała poruchać, tym bardziej że nie ubieram majtek. Wypnę się na ławce do Ciebie i możesz mnie brać.
    – Jesteś moją prywatną kurwą, zawsze mam na Ciebie ochotę.
    – Teraz już sama się sobie dziwię jak mi się mogło wydawać, że mi się cały nie zmieści, zresztą nie tylko do pizdy, ale i chętnie przyjmuję go także w pupie. Tam tylko musisz nawilżyć i jest ok.
    – Już dobrze dajesz poruchać, nauczyłaś pracować się pizdą, tak mi ją przyjemnie zaciskasz na chuju. Pupę też mi zaciskaj jak wychodzę, to wszystko jest takie przyjemne.
    – Polubiłam już bardzo jak mnie ruchasz, ruchaj mnie mocno, zaraz dojdę.
    Kilka ruchów i szczytowałam, jaka to rozkosz, jeszcze nie doszłam do siebie, a już czuję nadchodzący d**gi orgazm. Teraz szczytowaliśmy razem i poczułam gorącą fale wtrysków. Odpoczęliśmy kilka minut.
    – Teraz pupa kochanie.
    Uklękłam więc na łóżku z bardzo rozchylonymi nogami i poczekałam, aż nawilży sobie kutasa i mój zwieracz. Wreszcie odłożył buteleczkę. Wypięłam się jeszcze mocniej i jak tylko mogłam rozchyliłam poślady. Wchodził tam bardzo delikatnie, lecz nie trwało to długo. Zaczął przyspieszać i zaraz prawie jak maszyna chędożył mi moją ciaśniejszą dziurkę. Znowu poczułam zbliżający się orgazm, zaczęłam masować więc sobie jeszcze ręką pizdeczkę. Było mi cudownie. Znowu poczułam nadchodzący silny orgazm, trzęsłam się cała jak w febrze, nagle doszłam. Teraz to już śluz raz za razem kapał mi z pipy na kołdrę. On też doszedł, długo spuszczał się we mnie. Wyszedł ze mnie i padliśmy wyczerpani na łóżko. Gdy doszliśmy jakoś wreszcie do siebie usłyszałam.
    – Czy Ty wiesz, że znalazłem prawdziwy skarb?, dużo więcej jak brylant!, i to Ty nim jesteś. Jeszcze nie dawno nigdy bym nie pomyślał, że istnieje ktoś taki!
    – I wice wersja, kochany! Jak to dobrze, że trafiliśmy na siebie, że mnie tam gwałciłeś w pociągu.
    – Ja też się cieszę. Ale zobacz znowu późno się robi. Nawet nie pytam czy zjesz ze mną kolację, potem odwiozę Cię do domu. Smażoną kiełbasę z cebulką zamawiam, do tego może być kiszony ogórek.
    – Obiorę wobec tego cebulę, a Ty się weź za kiełbasę.
    Szybko nam to poszło. Jedliśmy z apetytem.
    – Boże, ale ja mam apetyt! Jak ja będę wyglądała na ślubie, to przecież dopiero początek ciąży. Jeszcze trochę i w drzwiach się nie będę mieściła, hi, hi…
    – Nie obchodzi mnie jak będziesz wyglądała, dla mnie zawsze będziesz prześliczna, a ludzie mogą sobie gadać, i tak zawsze gadają.
    – Masz rację. Ja zresztą też się sama sobie zaczęłam się już podobać i jestem z Tobą szczęśliwa, to jest najważniejsze.
    Posprzątaliśmy tylko trochę ze stołu i zaraz do samochodu.
    W domu poszłam od razu do łóżka, nawet nie poszłam pod prysznic, taka byłam padnięta. Nagle przypomniałam sobie, że muszę się jeszcze spakować na jutro. Wstałam więc jeszcze. Najpierw schowałam ten mój bezwstydny strój na basen. Do tego kilka innych ciuszków i parę książek. Plecak był znowu pełen. Odstawiłam go tylko pod ścianę i poszłam spać.
    Rano znowu szybko to samo co wczoraj i od razu wychodzę.
    W pracy jakoś dziwnie wszyscy na mnie patrzyli. Co się dzieje?, czyżbym ubrała sukienkę na lewą stronę? Nie, jest przecież ok, o co więc chodzi? Nagle usłyszałam głos kierowniczki.
    – Paulinko, Ty nam codziennie coraz bardziej piękniejesz! Jak weszłaś to jakby słońce zaświeciło, no i ta biżuteria. Zegarek to pewnie oryginalna Doxa, do tego ta bransoletka? Widać, że pewnie złota, nie tam jakiś tombak. Byłaś chora, baliśmy się wszyscy, że przyjdziesz wymizerniała, zmęczona chorobą, a wyglądasz jakby Ci ta choroba służyła, buzia rumiana, tryskasz radością i energią, robisz się tutaj ozdobą naszego działu, jak bukiet żywych kwiatów.
    – Tak to naprawdę wygląda? Jestem zakochana!
    – A ta biżuteria to pewnie od niego?, musi też bardzo Cię kochać, masz na rękach ładnych kilka tysięcy złotych.
    – No to już wszystko jasne, nie ma się czemu dziwić. Gratulujemy Ci więc wszyscy kwiatuszku. Jeszcze niedawno taka szara myszka, cicho siedziałaś, tylko praca i praca, a teraz zupełnie inna dziewczyna. Musi Ci bardzo służyć to zakochanie. Ale już dosyć tego gadania, każda proszę do swojego komputera.
    Dzień minął mi spokojnie, a czułam się jak nowo narodzona. Wiedziałam, że musiało to dużo kosztować, ale żeby aż kilka tysięcy? W dodatku nie widzieli jeszcze wszystkiego. Jutro założę tą d**gą. Nawet nie przeszkadzał mi smak kawy z automatu. Oni ją chyba mieszają z kocimi sikami, nie to co kawusia z ekspresu u mojego Mateusza. A może ona zawsze taka była, tylko ja tego nie zauważyłam, bo po prostu nie miałam porównania? Mogliby aż tak nie oszczędzać, przecież płaci się za nią. Nawet to jednak nie zepsuło mi nastroju. Dochodzi piętnasta, więc wyłączam komputer, zakładam plecak, biorę swoją torebkę i szybko na dworzec.
    W pociągu jak zwykle staję na swoim miejscu i wypatruję lubego. Wreszcie jest widzę jak wsiada, też tak jakoś bardzo zadowolony i uśmiechnięty. Chyba się nam razem ten nastrój udziela.
    – Jak Ci tam minął dzień kochany?
    – Super, nie miałem dzisiaj za dużo pracy, mogłem więc posiedzieć przy projektowaniu tej niespodzianki dla Ciebie, prawie skończyłem jeszcze tylko dopracować szczegóły i mogę wszystko zanieść temu koledze jubilerowi, nie myślałem że mi to wyjdzie aż tak ładnie.
    – Nie pytam, co to będzie, bo wiem że i tak mi nie powiesz, hi, hi…
    – No nie powiem, nie mogę Ci tego powiedzieć, chociaż pewnie już i tak się domyślasz nad czym pracuję, przynajmniej częściowo.
    – Pewnie tak, i już teraz się bardzo cieszę na ten prezent, nie mogę się wprost na niego doczekać.
    – Prezenty, kochana. To będą dwa prezenty, nawet nie wiem który Ci się bardziej spodoba, który sprawi Ci więcej radości. Ale zostawmy ten temat. Co tam u Ciebie dobrego kochana?
    – W pracy szał, wszyscy zauważyli moją odmianę, a ta biżuteria powaliła wszystkich do reszty. Kierowniczka mówiła, że to jest warte aż kilka tysięcy. Nie myślałam, że aż tyle.
    – Tylko tyle kochana, tylko tyle. To wszystko jest przecież dla Ciebie, musi być super lux. Inaczej bym Ci tego przecież nie kupił.
    – Jesteś cudowny, już prawie byłam skłonna uwierzyć mamie, że jestem taka jakaś nie udana.
    – Jesteś żywym złotem, moim skarbem kochanie. Dlatego muszę Cię ciągle zdobić, gwałcić i bić. Musisz mieć surowego Pana i władcę, który wie jak z Tobą postępować.
    – Oj nie mów tak tutaj proszę, bo zaraz dojdę. Dopiero najadłabym się wstydu przy ludziach.
    – Nie jesteś kochana już wolną osobą, jesteś moją niewolnicą, dojdziesz zawsze kiedy będę chciał.
    – Te słowa przeważyły szalę, naprawdę doszłam.
    Spuściłam tylko wzrok, żeby nie widzieć czy ktoś był tego świadkiem, ale on to widział, jestem tego pewna. Cieszę się jednak, że ma nade mną aż taką władzę. Czułam olbrzymi wstyd, ale i olbrzymią wdzięczność dla niego, że nie oszczędził mi tego wstydu i upokorzenia. W dodatku tak publicznie, przy wszystkich w pociągu. Widać, że zna mnie lepiej niż ja samą siebie.
    – Widzę, że jednak doszłaś suczko, Ty moja nimfomanko! Jeszcze nie tak dawno trudno Ci było osiągnąć orgazm, a teraz sama zobacz – wystarczyło tylko kilka słów i jesteś gotowa.
    – Ale mnie zawstydzasz kochany, już jestem pewna, że sam wiesz czego mi tak naprawdę potrzeba, znasz mnie lepiej niż ktokolwiek inny, nawet lepiej niż ja sama siebie. Jestem bardzo Ci za to wszystko wdzięczna.
    Wreszcie pociąg hamuje, już Bytom. Możemy wysiadać.
    – Chodźmy jak najszybciej, nie mogę się doczekać kiedy znowu mnie weźmiesz.
    – Mówisz skarbie i masz, ale skoro nie możesz aż tak się tego doczekać, to znowu pójdziemy dzisiaj przez park i wyrucham Cię w nim opartą o ławkę jak prawdziwą zawodową dziwkę! Na te słowa nogi same ugięły mi się w kolanach i bezwiednie doszłam, nawet nie byłam w stanie tego powstrzymać. A może rzeczywiście nią jestem?, chyba nie jest aż tak trudno zostać kurwą, nie trzeba być nawet specjalnie ładną, widzę że i na takie jak ja, też przecież jest popyt, to raczej trzeba mieć taki charakter bycia dziwką, trzeba po prostu lubić się bzykać. No ważne są też i geny, jak matka była dziwką, to i córka pójdzie pewnie w jej ślady. A właśnie, czy mama kiedyś mogła być dziwką?, pewnie i tak. Podsłyszałam przecież kiedyś przypadkowo jej rozmowę z babcią, myślały że śpię, więc rozmawiały zupełnie otwarcie. Zapamiętałam jedno takie zdanie: „Takiej wyuzdanej i zboczonej kurwy jak Ty, naprawdę ze świecą szukać”. Usłyszałam też jeszcze coś w tym stylu : „Nie wstydzisz się nawet, że obie mają dwóch różnych ojców?, przecież nawet Ty nie wiesz która jest z którym. One też nie widzą, kto jest ich ojcem. Jak przyszedł jakiś mężczyzna do domu, to mówiły do niego wujku. Już zapomniałaś jak było?” Rzeczywiście słyszałam kiedyś takie słowa, pewnie więc była naprawdę dziwką. Ale co mnie to z resztą obchodzi, może nawet i jeszcze ciągle chodzi dawać gdzieś dupy za kasę. Nie spytam jej przecież o to, bo i tak mi prawdy nie powie. Zresztą pewnie też by mi zaraz powiedziała, że ja też jestem dziwką, bo skąd niby miałabym kasę na taki drogi zegarek i biżuterię? Przecież nie z pracy! Całe dnie nie ma mnie przecież w domu, przychodzę tylko na noc się wyspać. A może ja już też rzeczywiście jestem dziwką?, Mateusz mi zapowiedział że będę musiała też dawać dupy teściowi, tak samo jak jemu, że ledwo mu się zachce to będę dawała mu zawsze poruchać, jak i innym mężczyznom, którzy będą akurat w ich domu. Dodatkowo Mateusz też będzie sprowadzał innych mężczyzn, on będzie mnie trzymał, jak oni będą mnie bić i gwałcić. Pewnie będzie też od nich brał za mnie kasę, więc chyba już teraz też jestem dziwką.
    – Widzę, że muszę Cię więcej ruchać!, to pizda już rządzi Tobą. W domu za karę dostaniesz jeszcze porządne lanie dyscypliną, dopiero Cię potem wyrucham. Teraz jednak jeszcze w parku poczujesz mój bolec.
    Przyspieszyliśmy, nawet nie jestem pewna czy nie chcę by ktoś widział jak jestem ruchana, bo chyba naprawdę chcę. Nic na to nie poradzę, nie mam zamiaru się oszukiwać. Wreszcie jest park, podchodzimy do ławki. Nawet nie musi nawilżać tego swojego chuja, taka jestem wilgotna. Z ochotą opieram się kolanami o ławkę, jestem tak bardzo podniecona. Sama zarzucam sobie tył sukienki na plecy i mocno wypinam pupę w jego stronę, czekam kiedy we mnie wejdzie. Nie torturuje mnie czekaniem, tym razem chuj wjechał mu jak „Nóż w świeże masło”. Ale mnie posuwa, taka jestem przy nim szczęśliwa. Trysnął, nawet mnie długo nie ruchał, widocznie też był już na maksa podniecony. Bardzo dużo mu spermy wyleciało. Idziemy do domu już wstępnie zaspokojeni. Patrzę jednak, że każdy kto koło nas przechodzi to się tak jakoś dziwnie na mnie patrzy. Właściwie to nawet nie na mnie tylko na moje nogi. Spojrzałam też w dół i zamarłam z przerażenia, sperma kąpie mi z pipy prosto na buty, już całe są pomazane sperma.
    – Mati, kochanie. Zobacz całe buty mam w spermie, ona ciągle kąpie mi z pizdy.
    – No niezły widok! Na pewno dostarczyłaś dużego podniecenia wielu facetom, a może i jakieś kobiety też się tym podnieciły? Nie wycieraj ich jednak, nie pozwalam, chcę żebyś tak weszła do domu.
    Spuściłam tylko oczy i pokornie szłam już tak do samego domu. Czego ja jeszcze przy nim doświadczę. Ale jazda, nie wstydzę się już jednak niczego zupełnie. Chcę być publicznie poniżana i upokarzana, zaczęłam już tym żyć ze świadomością, że nie chcę by było inaczej.
    Wreszcie jesteśmy w domu. Mateusz poszedł do kuchni szykować obiad, a ja się zajęłam butami. Zdjęłam tylko najpierw sukienkę i odłożyłam ją na szafce w korytarzu. Potem w łazience umyłam je dokładnie nad zlewem. Szybko się z nimi uwinęłam, wzięłam je z sobą i dołączyłam w kuchni do Mateusza, wcześniej wystawiłam je jednak na pa****cie za oknem by wyschły na słońcu.
    – Pomoc Ci może tutaj kochany?
    – Nie już kończę, pozanoś tylko wszystko i poustawiaj na stole w salonie.
    Posłusznie poszłam więc z talerzami zrobić co kazał.
    – Ale mam dzisiaj dzień, nigdy go nie zapomnę.
    – Tak, z pewnością, tym bardziej że po obiedzie dostaniesz jeszcze porządne lanie na gołą, użyję dziś dyscypliny.
    – Dziękuję najdroższy, jesteś taki dobry dla mnie. Tak dbasz o swoją niewolnicę.
    – I już tak zawsze będzie kochanie!
    Ja jadłam jak zwykle dłużej, ciągle mi tam czegoś dokładał, chociaż nie mogłam się też i doczekać na obiecane lanie. Wreszcie wszystko zjedzone.
    – To mi się podoba. Dobrze, że chodzisz po domu nago, nie musimy tracić czasu i czekać aż się rozbierzesz do bicia czy ruchania. Połóż się ładnie zaraz na łóżku, ja tylko wybiorę którąś z dyscyplin i zaraz przyjdę Cię lać. Nie bił nawet mocno, wiadomo że ze względu na ciążę podlegam ochronie, ale i tak cała pupa bardzo mnie piecze. Czuję, że cała jest mocno czerwona i gorąca, tak jednak ma być. Ledwo skończył zaraz położył się na mnie i zaczęliśmy się kochać. Oboje byliśmy niesamowicie tym wszystkim podnieceni, ruchał mnie do samej kolacji. Skąd on bierze na to tyle siły?
    – Na co masz dzisiaj apetyt, Ty moja grubasko?
    – Chętnie zjadłabym talerz flaków jak masz.
    – To moja ulubiona zupa, na pewno znajdę jeszcze te dwa słoiki.
    On je przelał do garnka i podgrzewał, a ja zajęłam się smarowaniem bułek. Mam się przecież czuć tutaj w kuchni gospodynią, a z resztą nie chce żeby musiał sam wszystko robić. Rozlał tylko jeszcze te flaczki na dwa talerze i zasiedliśmy do uczty. Kończyłam, czułam się porządnie objedzona, były też przecież jeszcze bułki, ale że zostało jeszcze trochę zostało, to już sam dolał mi całą resztę do mojego talerza. Nie chciałam z nim o tym dyskutować, bo dyscyplina przez cały czas leżała na stole obok mojego talerza. Ciągle bardzo mnie jeszcze pupa paliła po laniu, które jeszcze nie dawno przed obiadem dostałam. I tak by mi tej zupy nie odpuścił, a dostałabym jeszcze tylko dodatkowe baty. Zjadłam wszystko.
    – Grzeczna dziewczynka, widzę że musisz jednak bać się bata.
    – O tak mój Panie! Byłam już bardzo objedzona, ale bałam się jakby pupa zniosła jeszcze następne lanie. Po poprzednim jeszcze przecież bardzo pupsko mnie pali.
    – Wobec tego super!, już wiem dokładnie jak z Tobą postępować. A teraz ubierz się i do samochodu.
    – Dobrze, zmienię sobie tylko jeszcze bransoletkę i możemy jechać.
    – A plecak?, wysyp wszystko w d**gim pokoju na łóżko, jutro to sobie poukładasz i jedziemy, już późno.
    Uwinęłam się z tym szybko, możemy jechać.
    Po kilku minutach znowu byłam w domu. Tak samo tylko spakować plecak i rano do pracy.
    Jednak naprawdę z przyjemnością mi się dzisiaj wstawało, muszę przecież pokazać wszystkim jeszcze i tą nową bransoletkę. Nie myliłam się, zrobiłam na nich wszystkich ogromne wrażenie. Aż mnie to znowu podnieciło, hi, hi, hi….
    – Paulinko, zadziwiasz nas, i tą bransoletką, ta też jest śliczna.
    – Dziękuję.
    I znowu czekanie na piętnastą. Dzisiaj mi się jeszcze bardziej dłużyło, idziemy przecież na basen, przedstawię im Mateusza. Wskazówki wolno się przesuwały, ale jakoś dobrnęłam do piętnastej. Bez ociągania więc już tylko szybko na dworzec. Tym razem to mój Pan był pierwszy.
    – Już jesteś?
    – Tak, nie mogłem się doczekać kiedy Cię znowu zobaczę. Ale dzisiaj musimy się pośpieszyć jak chcemy zdążyć na ten basen.
    – Tak, wiem. Pochowam tylko te wczorajsze i dzisiejsze ciuszki, Ty zrób obiad, zjemy i możemy jechać.
    Nie chciałam sobie tylko znowu dzisiaj pozwolić na jakieś czułości czy podniecające rozmowy, żeby znowu czasami nie dojść przy ludziach. Jeszcze by się to czasami po Bytomiu rozniosło, dopiero miałabym się czego wstydzić, przecież ciągle mieszkam u mamy, nie chciałabym bardzo żeby takie rewelacje jakoś do niej dotarły. Na takie coś nie mogę sobie jednak pozwolić, chociaż mama i tak się domyśla że kogoś mam. Musiała przecież widzieć ten mój zegarek czy bransoletkę, a wie że sama bym sobie tego nie kupiła. Sądzę jednak że nie zapyta, bo wie że bym jej prawdy nie powiedziała.
    – A co tam u Ciebie w pracy kochany, jak tam projekt.
    – No, dzisiaj miałem trochę więcej zajęć, ale i tak udało mi się go skończyć. Jutro pojedziesz sama do domu, zrób obiad. Ja będę musiał wejść jeszcze do tego jubilera. Czekaj tam na mnie. Ja się pospieszę. Pamiętasz dokładnie który klucz od jakiego zamka?
    – Tak, nic się nie martw, z pewnością sobie poradzę.
    – To dobrze, jesteś bardzo mądrą dziewczynką, Ty mój kwitnący tłuścioszku.
    – Dziękuję, jesteś jak zawsze uroczy. W ogóle mi nie przeszkadza, że tak mnie nazywasz, ale tylko Ty. No może jeszcze Twoi rodzice, jak im pozwolisz, i każdy komu pozwolisz mówić tak do swojej pulchniutkiej niewolnicy. Tylko ci.
    – Oczywiście kochana, tylko Ci. A co tam u Ciebie w pracy moja droga?
    – Dzień jak co dzień, bardzo mi się jednak wlókł czas do piętnastej, nie mogłam się doczekać kiedy Cię znowu zobaczę. A jak chodzi o tą d**gą bransoletkę, to znowu wszystkich zaszokowałam, każdy stwierdził że jest piękna. Jeszcze raz Ci za to wszystko bardzo dziękuję, to takie miłe.
    – Naprawdę jesteś warta tego wszystkiego.
    – Już teraz wiem kochany. Nawet mama wyraźnie spokorniała, tak samo siostra, chociaż Cię nawet jeszcze nie znają.
    Dojechaliśmy do Bytomia. Teraz szybko do domu.
    Ja zajęłam się ciuszkami, musiałam już układać na d**giej półce, tyle tego przywiozłam. Wreszcie koniec i możemy siadać do obiadu.
    – Nie dostaniesz już dzisiaj dokładki, a jak tam pupa po wczorajszym laniu?
    – Nic już nie pali ani nie boli, jest jeszcze tylko trochę czerwoną.
    – Wobec tego tutaj ubierz już sobie ten strój na basen, nie musi każdy widzieć że dostałaś lanie.
    – Masz rację, ubiorę go szybko i jedziemy.
    Trwało to kilka minut i byliśmy koło pływalni, wszyscy już byli. Wypatrywali tylko z którego autobusu wysiądziemy. Beata jednak spojrzała na śliczną srebrną dużą Hondę i aż zamarła z wrażenia widząc jak Mateusz otwiera drzwi od strony pasażera i podaje mi rękę żeby mi pomóc wysiąść. Podeszli zaraz, więc od razu przedstawiłam ich sobie.
    – To jest mój Mateusz, a to koleżanki Beata i Karolina, zaś Ci przystojni panowie to Darek i Tadeusz. To prezentacje mamy już z głowy, możemy więc szybko do szatni.
    Umyślnie powiedziałam przystojni, chociaż wiem że mu do pięt nie dorastają. Widziałam jak obie na niego patrzą, a on jest i zawsze będzie tylko mój. Potem je jeszcze dobiłam, jak poprosiłam szatniarkę o schowanie mojego zegarka i bransoletki do sejfu.
    – O rany Paula, przecież to jest prawdziwa Doxa, do tego jeszcze ta bransoletka. Skąd Ty to masz?, to od niego?, dał Ci to?
    – A co myślicie?, przecież nie kupiłam sobie tego sama. Nieźle zarabiam, ale na takie coś, to na pewno mnie nie stać.
    Wiem, że trochę podśmiechiwały się ze mnie, że taki tucznik, kogo ja mogę sobie znaleźć, ale tym razem to ja byłam górą, i to pod każdym względem. Nie chciałam im oczywiście za bardzo dogryźć, przecież to moje przyjaciółki, ale jednak w końcu każda laska jest taka. Konkurujemy ze sobą przecież o facetów. Tak było przecież zawsze. Szybko zdjęłam sukienkę i będąc już w samym stroju, nie biorąc prysznica czekałam na koleżanki.
    – Nie kupiłaś widzę sobie nowego stroju, Paula jak tylko go zmoczysz, to znowu będzie Ci wszystko widać.
    – Nic na to nie poradzę. Zaskoczyłaś Bea mnie tym swoim nagłym SMS – em, zupełnie o nim zapomniałam. Nie miałam zresztą czasu iść na zakupy. Chodźmy więc do wody, szkoda czasu. Weszłyśmy całą trójką do wody, chłopacy też zaraz dołączyli. Mój Mati ledwo mnie taką gołą zobaczył, od razu chuj mu stanął na maksa. Zauważyłam zachwyt w oczach Karolinki i Beatki. Darek i Tadeusz też oniemieli z wrażenia. Mateuszowi kutas stał jak drąg, bałam się żeby mu nie rozerwał spodenek. Zaczęliśmy pływać. Widziałam po minach jak bardzo mi go zazdroszczą, nie będę okazywała im jednak mojej wyższości, w końcu to jednak moje przyjaciółki.
    – Paula, kto uczył Cię pływać?, robisz podstawowe błędy, przez to tak szybko się męczysz. Popatrz jak ja pływam. Musisz starać się trzymać bardziej prosto, nie bądź też taka spięta. Połóż się swobodnie na brzuchu, ja będę Cię podtrzymywał, nic się nie bój.
    Przytrzymywał mi rękę pod wodą na piździe, d**gą za cycki.
    – Staraj się zataczać rękoma duże swobodne koła, przebieraj też na przemian cały czas równo nogami, tylko stopami poruszaj tak samo, ale w szybszym tempie, nic się nie bój, ja cały czas jestem przy Tobie.
    Coraz lepiej mi szło, nie musiałam wkładać tak dużo wysiłku, a płynęłam szybciej. Potem jeszcze ćwiczyliśmy pływanie na plecach.
    – Połóż się skarbie bardzo wyprostowana i luźna swobodnie na wodzie, cały czas podtrzymuje Cię od spodu, nie bój się, że opadniesz na dno, wyprostuj ręce zupełnie i na przemian zagarniając nimi wodę od tyłu pod wodą.
    To już nawet lepiej mi szło niż płynięcie na brzuchu, wiedziałam że Mati cały czas czuwa nade mną. Potem to już razem z nim pływałam swobodnie. Dołączyliśmy do naszej grupy, pływałam już prawie tak dobrze jak oni wszyscy i nie męczyłam się aż tak bardzo. Zaczęło mi się to pływanie nawet coraz bardziej podobać. Zadzwonił jednak dzwonek, niestety koniec, musimy wychodzić, ale będę już chętniej przychodziła na basen. Idziemy do szatni.
    – Paula, skąd Ty go wytrzasnęłaś?, ale on ma wielkiego kutasa! Często Cię rucha?, widziałam przecież jak swobodnie Cię podtrzymywał za pizdę i cycki! Ale ciacho, jak Ty się czujesz będąc ruchana takim wielkim chujem? Zazdroszczę Ci go.
    – Jest to naprawdę nieziemskie uczucie, czasami nie wiem czy jestem jeszcze na ziemi czy już w niebie. Poza tym bardzo dba o mnie.
    – Nie byłyśmy pewne czy w końcu wreszcie sobie kogoś znajdziesz, a Ty nas wszystkich zakasowałaś. On nawet nie musi pić chyba mleka z gipsem, ale mu stanął! Ledwo zobaczył Cię taką prawie gołą w tym stroju, od razu mu stanął jak sprężyna, musisz go niesamowicie podniecać.
    – Rzeczywiście bardzo podnieca go mój widok, ledwo spojrzy na mnie i od razu mu się chce. Nigdy nie ma dosyć.
    – Gdzie Ty go Paula znalazłaś?, oboje jesteście niesamowici.
    – A tak jakoś sam się znalazł, to chemia zadziałała. Pamiętasz jak proponowaliście mi pójście do tego klubu, że może kogoś tam poznam? Byłam jednak bardzo zmęczona tym pływaniem, nie miałam ochoty jeszcze na tańce i podziękowałam za troskę, oraz obiecałam sobie, że sama sobie kogoś znajdę. Tak jakoś otworzyłam się na ludzi, nową znajomość i jest. Ale to tylko dzięki Wam, Wy mnie zdopingowaliście do szukania i w końcu też mam swojego faceta. Jestem z nim bardzo szczęśliwa.
    Oczywiście nie wspomniałam im jaka jest pomiędzy nami relacja, czego ode mnie wymaga. Oni i tak by tego nie zrozumieli, a nie miałam ochoty im tego tłumaczyć, pewnie pomimo że to moje przyjaciółki, to jednak wstydziłam się trochę.
    – Ja już pędzę, to do następnego razu, część Wam.
    Pobiegłam najpierw do szatniarki po mój zegarek oraz bransoletkę i zaraz do samochodu. Mateusz siedział już w środku.
    – Chyba nie ma w domu nic na kolację, tak bardzo się śpieszyliśmy, że zupełnie zapomniałem coś kupić. Chodźmy więc do restauracji.
    – Bardzo chętnie, też bym zjadła wreszcie coś ekstra i niedomowego. Odpadnie też potem sprzątanie. Jesteś cudowny.
    – No to jedziemy.
    – Wybrałem restauracje w „Rezydencji Lexury Hotel”, na pewno Ci się spodoba. To tylko pięć kilometrów od centrum Bytomia. Byłaś tam kiedyś?
    – Nie nigdy.
    – To chyba najlepsza restauracja w Bytomiu, dla Ciebie musi być wszystko co tylko najlepsze! Ledwo na Ciebie spojrzę, od razu jestem bardzo podniecony.
    – Wobec tego jeśli chcesz to zrobię Ci loda, zjedź tylko gdzieś na bok. Nigdy tego nie robiłam, nie wiem jak mi to pójdzie, ale muszę przecież spróbować.
    Wjechał w jakiś zaułek przy parku, sama rozpięłam mu spodnie i na wierzch wyjęłam stojącego kutasa. Od razu wzięłam do buzi. Wkładałam najgłębiej jak mogłam, lizałam, i ssałam, bardzo się starałam. Chyba nie było tak źle jak na pierwszy raz. Nagle trysnął, połknęłam wszystko, nawet mi smakowało.
    – I jak było?, starałam się.
    – Może nie jeszcze perfekcyjnie, ale podobało mi się. Zobacz, nawet nie dotknęłam się tam na dole, a jestem już cała mokra.
    – Paulina, to nie jest Twój śluz, to jest krew, sama zobacz.
    – Rzeczywiście, ja krwawię. A więc poroniłam?
    – Nie wiem, może nie będzie tak źle, ale musimy jechać szybko do szpitala, innym razem zaproszę Cię do tej restauracji.
    – Masz rację, zawieź mnie szybko do szpitala.
    Od razu zgłosiłam pielęgniarce krwawienie, że pewnie poroniłam. Załadowali mnie na wózek, ledwo zdążyłam dać Mateuszowi całuska i zaraz pojechaliśmy do gabinetu zabiegowego i od razu na fotel. Badanie trwało kilka minut.
    – Nie była pani w ciąży, to jest krwawienie menstruacyjne.
    – Chyba byłam, na teście były dwie kreski. Czy może zawołać pan mojego partnera?
    – Tak, oczywiście. Proszę chwileczkę zaczekać.
    Pielęgniarka wyszła i po chwili mój Mati wpadł jak burza.
    – Co z dzieckiem?, czy da się jeszcze je uratować?
    – Proszę Pana, ona nie była w ciąży, już jej to powiedziałem.
    – A to zatrzymanie okresu, wymioty i mdłości? Do tego test, nie był zbyt wyraźny, papierek był mokry, było to trochę zamazane, ale widziałam jednak dwie kreski.
    – Różne mogą być przyczyny braku okresu, tak samo wymiotów czy mdłości. Może zjadła pani coś niezbyt świeżego. Tym bardziej, że test także nie potwierdzał jednoznacznie ciąży. To wszystko zbieg okoliczności. Do tego może duży stres i przemęczenie, jest pani jeszcze młoda, nie rodziła, zdarza się że okres się może przesunąć.
    – Panie doktorze, ale my już pokochaliśmy to dziecko. Robiliśmy też różne plany uwzględniając tą ciąże.
    – Jest pani jeszcze młoda, z pewnością będzie mogła urodzić jeszcze nie jedno dziecko. W każdym razie ja jestem pewien, że nie było ciąży. Jest też Pani zupełnie zdrowa, normalnie zbudowana, miednica szeroka, nic tylko się cieszyć. Jeszcze będzie mogła Pani urodzić dzieci.
    – A my jesteśmy pewni, że była. Skąd więc nagle to krwawienie?
    – Przyczyn może być bardzo wiele, albo przypadek, że teraz dostała pani okresu. Do tego jakiś stres, czy duży wysiłek fizyczny.
    – Rzeczywiście, śpieszyliśmy się po pracy na basen, ubrałam więc w domu strój, zapomniałam tylko z tego pośpiechu zapakować do torby bieliznę. Mam samą sukienkę zupełnie bez bielizny, mokrego stroju nie założę przecież na siebie – stąd ten stres. No i pływanie, wysiłek był raczej duży, nie pływam często, bo mnie to szybko męczy, ale przyjaciółki napisały że idą całą paczką, dołączyliśmy więc do nich. To mogłoby wszystko tłumaczyć.
    – Wobec tego zrobimy USG, pokażę tam państwu i objaśnię wszystko na monitorze. Upewnijcie państwo się sami.
    – Chętnie zobaczymy.
    – Tutaj jest macica, jej wielkość i kształt wyklucza ciążę, poza tym nigdzie nie widać płodu. To nawet lepiej, że nie nastąpiło poronienie, jest pani zupełnie zdrowa. Dam więc pani tampon, proszę też jeszcze kupić nową paczkę, i niczym już się nie przejmować.
    – To bardzo dziękujemy za badanie, pomoc i wyjaśnienia. Dowidzenia.
    – Dowidzenia.
    Wyszliśmy skołowani tym wszystkim do samochodu.
    – To jednak chyba w sumie dobrze, że nie byłam w ciąży. Nie będzie trzeba przyspieszać ślubu. Gdybym była w ciąży, to ślub musiałby się odbyć jeszcze latem lub wczesną jesienią, a tak możemy przełożyć go na gwiazdkę, można wszystko że spokojem i bez pośpiechu zorganizować i pozałatwiać.
    – Na pewno. Nie będziesz się też denerwować, że poroniła�

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paulina, transseksualna masochis
  • Paulina, we wladzy meza. 7 cz.3

    – O tak kochany, na pewno jeszcze z przyjemnością zniosę te dodatkowe dziesięć witek. To jednak bardzo dobrze, że nie jestem w tej ciąży. Wszystko się lepiej układa, nie będzie pośpiechu.

    – Ślub więc przekładamy na święta gwiazdkowe, ale za rok jak skończę studia, to jednak przestaniesz brać już pigułki. Tak zadecydowałem.
    – Oczywiście, wszystko jak sobie życzysz kochany. Teraz musimy tylko wstąpić jeszcze do marketu i kupić coś na kolację. Do restauracji już nie zdążymy.
    – Tak, zjemy szybko kolację i dostaniesz to obiecane lanie, a potem Cię jeszcze wyrucham no i odwiozę do domu. Jutro przecież znowu rano do pracy. Teraz więc szybko do marketu.
    Kupiliśmy chleb, masło i kaszankę, musztarda na pewno jest jeszcze w lodówce. Wzięłam też jeszcze tylko paczkę tamponów.
    Mateusz obłożył chleb ta kaszanką, a ja wzięłam się za układanie moich rzeczy na półce. Uwinęłam się szybko.
    – Mati, gdzie Ty masz te witki?, pójdę jedną namoczyć, będzie bardziej sprężysta, na dziesięć razów jedna pewnie wystarczy.
    – Leżą koło łóżka, w tym małym pokoju.
    Nalałam na dnie trochę wody i wsypałam torebkę soli do wanny. Spojrzałam na tą zamoczoną już witkę, bardzo się podnieciłam samym jej widokiem, a co dopiero będzie przy laniu?
    Dołączyłam w kuchni do Mateusza, szybko zjedliśmy kolację i zaraz pobiegłam się położyć na łóżku. Mati przyniósł witkę z wanny w łazience i wziął jedną z dyscyplin z wieszaka. Na sam ich widok, od razu doszłam.
    – Tylko kochany bij mnie mocno, całym zamachem, nie jestem przecież w ciąży.
    Naraz baty dyscypliny zaczęły spadać na moją biedną pupcie. Bolało, ale była przyjemnie gorąca. Nie liczyłam, wiedziałam że z pewnością mnie nie oszuka, a gdyby nawet mi więcej wlał, to też by się nic przecież nie stało. Skończył i wziął ta witkę.
    – Po pięć razów z każdej strony kochana dostaniesz.
    – Tak, zbij mnie mocno najdroższy, już nie oszczędzaj mi pupy.
    Paliło jak ogniem, ale byłam szczęśliwa. W końcu skończył, nie było jednak tak źle. W trakcie tego lania doszłam dwa razy. Zaraz już sama uklękłam na łóżku z mocno wypiętą pupą, nie mogłam się już doczekać kiedy we mnie wejdzie. On zresztą też. Szybko więc się rozebrał, nawilżył też sobie kutasa i moją ciaśniejszą dziurkę. Po chwili jego sterczący jak maszt kutas był już w mojej pupie.
    – Ale tam jesteś ciaśniutka, czuję się jak byłbym już w raju.
    – Przez te lania, będziemy mieli zawsze lepszy seks, nawet w pupie. Bardzo mnie już to wszystko podnieca. Ruchaj mnie mocno kochany!!!
    – O tak, ale Ty jesteś suka.
    – Twoja suka i niewolnica.
    Ruchał mnie szybko, po chwili spuścił mi się do pupy.
    – Nie zapominaj tylko o korku, pupa będzie porządnie rozciągnięta.
    – Będę zawsze pamiętała, a teraz już jednak zawieź mnie proszę do domu.
    Zaraz też założyłam sukienkę, byty no i włożyłam w pupcie korek analny. Zmieniłam też sobie znowu bransoletkę, a co mi tam, niech wszyscy wiedzą, że mam ich kilka. Możemy jechać do domu. Dobrze że jutro już piątek i zaraz weekend.
    – Zobacz Paulinko, byłbym zapomniał przez te wszystkie dzisiejsze atrakcje o najważniejszym. W sobotę jadę od rana na uczelnię, mamy zajęcia. Uprzedź więc mamę, że nie wrócisz na noc do domu, i że zostaniesz u mnie do niedzieli wieczora. Jesteś dorosła, więc nie powinna Ci robić z tym problemu, a jak nie będzie chciała to jutro po pracy pojedziemy do Ciebie i to ja już ją ustawię do pionu, niczym nie musisz się już przejmować. Masz mnie.
    – Dobrze, uprzedzę ją.
    Po chwili wysiadam przed domem, jeszcze tylko słodki buziaczek i idę do góry. Tyle dziś wrażeń, żeby tylko udało mi się usnąć od razu, bo się znowu nie wyśpię do pracy.
    Weszłam, nikogo chyba nie ma w domu, wszędzie ciemno, to nawet lepiej. Poszłam tylko pod natrysk. No i musiałam zobaczyć jak pupa wygląda. Była cała czerwona, ale nie miałam pręg, do rana będzie więc znowu już blada. Wzięłam szybki natrysk, chwilę polewałam sobie pupę letnią wodą. Teraz już jest ok. Za chwilę byłam już w łóżku. Tylko ustawie sobie budzenie w komórce. Nawet nie wiem kiedy mi się usnęło. Bałam się że będzie gorzej. Rano wstałam od razu uśmiechnięta. Mamy nie było w domu, tylko siostry buty. A więc mama nie wróciła na noc do domu. Może rzeczywiście jest kurwą i dawała komuś dupy do późnej nocy, albo zupełnie do rana, dlatego nie ma jej jeszcze. Zrobiłam sobie śniadanie, zjadłam je szybko i poszłam do łazienki się trochę umalować. Korek uwiera mnie trochę w pupie, ale i tak go nie wyjmę. Teraz tylko muszę jeszcze napisać mamie ta kartkę.
    „Mamo, nie wrócę dzisiaj na noc do domu, będę chyba dopiero w niedzielę wieczorem. Paulina.”
    Przykleiłam ja taśmą na lustrze w korytarzu. Na pewno ją zauważy. Schodzę szybko na autobus. Na pewno zdążę, mam jeszcze siedem minut, a nie jest daleko. W pracy jak to piątek jak zwykle bardzo mi się dłużyło. Zapowiada się bardzo miły weekend. Wreszcie piętnasta. Wychodzę. Tym razem to znowu ja byłam pierwsza w pociągu. Mateusz jednak po chwili dołączył.
    – Jak tam skarbie w pracy i w domu?, uprzedziłaś mamę, że nie śpisz w domu przez weekend?
    – W pracy ok, dłużyło mi się tylko, ale w piątek to przecież norma. Jeśli chodzi o mamę, to nie spała dziś w domu. Napisałam jej tylko kartkę, że nie będzie mnie w domu przez weekend i przykleiłam na lustrze. Na pewno przeczyta.
    – To super, tak chyba nawet lepiej. A jak tam pupa?
    – Ok, rano była jeszcze tylko trochę zaróżowiona, a teraz to już jest pewnie zupełnie blada.
    – To bardzo dobrze, musi się przyzwyczaić do codziennego lania.
    – Tak, po to ją mam taką wielką i pulchną, żebyś mnie miał po czym lać.
    – Zajmę się nią jak tylko wrócimy do domu, ale teraz najważniejsze, pamiętaj tylko na jutro o kluczach. Jutro zrób tylko zakupy i ugotuj jakiś obiad, to na co masz sama apetyt. Weź moją kartę, dopóki nie załatwiłem Ci w banku osobnej dla Ciebie.
    – Dobrze, a może pójdziemy od razu dzisiaj do banku, dopiszesz mnie do swojego konta, a ja zrobię dyspozycje u mnie w pracy, żeby na nie przelewali pieniądze, po co mamy mieć różne konta i za obydwa płacić, wystarczy nam przecież jedno. Zaraz pójdę u nas w poniedziałek do rachunkowości zgłosić żeby już mi tam przelewali wypłatę.
    – Wobec tego najpierw skoczymy do banku, potem może jakaś pizzeria, bo pewnie jesteś już głodna, nie będziemy się w domu z tym bawić, mamy lepsze zajęcia.
    – O tak, mam okres, ale jest jeszcze awaryjna dziurka, do tego mam jeszcze też buzię, wczoraj Ci się podobało.
    – Jesteś niesamowita Paulinko. Najpierw więc do banku.
    Szybko się tam udaliśmy. Dostałam tylko dla siebie umowę i możemy iść gdzieś coś zjeść. Szliśmy ulicą mocno przytuleni do siebie, całowaliśmy się też co chwilę. Jaki on słodki, mniam, mniam….
    Wybrał pizzerie koło naszej galerii. Nie będzie trzeba nic też sprzątać w domu, zajmiemy się tylko seksem. Wzięliśmy jedną dużą pizzę i dla mnie małe spaghetti. Zjedliśmy, zapłacił rachunek i wracamy do domu.
    – Paulinko, jestem bardzo podniecony, pokaż mi teraz pupę tu na ulicy, jesteś moją niewolnicą, nie możesz mi więc tego odmówić.
    – Nigdy Ci nic nie odmówię, szczególnie jeśli chodzi o seks.
    Odwróciłam się więc do niego tyłem i sama podniosłam sukienkę. Już się w ogóle nie wstydzę, nie obchodzi mnie czy ktoś patrzy, czy nie.
    – Rzeczywiście blada, musi mieć znowu dzisiaj rumieńce. Cieszę się też bardzo, że nie zapominasz o korku, przecież to nasza awaryjna pizda. Zawsze Cię tam będę ruchał w trakcie okresu, ale i po nim też o niej będę pamiętał, musi przywyknąć do mojego kutasa.
    – Już bardzo polubiłam ruchanie także w tą d**gą dziurkę, wiem że nie będziesz jej zaniedbywał.
    Po kilku minutach byliśmy koło domu, już się nie mogłam doczekać na dalszą część tego wyuzdanego seksu. Po nim kolacja, będzie reszta tej wczorajszej kaszanki i zrobimy jajecznicę z cebulką na boczku. Nie musimy nic więcej kupować, z głodu nie umrzemy. Otwieramy drzwi patrzę, a z tyłu idzie jakąś para, oboje trochę podpici, ale to sąsiedzi. Już znam ich z widzenia. Mateusz grzecznie przytrzymuje im drzwi, niech też wejdą, bo pewnie w takim stanie nie wpiszą sami kodu, ani tym bardziej nie otworzą drzwi kluczem.
    – Dziękujemy, dobrze że też idziecie, bo nie wiem jak byśmy weszli.
    – Oki, to drobiazg.
    Idziemy na górę. Nagle słyszę jej głos z tyłu za sobą.
    – Zobacz Rafał jaka zboczona suka, nic się nie wstydzi. Jak ona może takie krótkie sukienki ubierać, całą dupę jej widać. Do tego ten korek w dupie, wstydu nie ma za grosz?
    Zrobiło mi się strasznie głupio i wstyd, ale nic jej nie odpowiedziałam, zresztą Mateusz otwiera już nasze drzwi.
    – Zobacz jaka wredna. Sama nie ma dłuższej spódniczki, a do mojej się przyczepiła.
    – Nie przejmuj się nią zupełnie Paulinko. Znam ją, to porządna kobieta, teraz alkohol przez nią przemawiał, na trzeźwo by Ci złego słowa nie powiedziała. Jest bardzo życzliwa i miła, jednak jak chcesz to pójdę jutro do sąsiada jak wytrzeźwieją i poproszę żeby ją za to surowo ukarał, chociaż dziś też pewnie będzie ją bardzo lał. Zawsze jak jest pijany, to bardzo ją leje. Słyszałaś pewnie nieraz świsty u góry, to on ją leje, mieszkają piętro nad nami.
    – Jak tak mówisz, to nie idź może. Nie chcę zadzierać z sąsiadami, jeszcze pomyśli, że prosiłam Cię o to. I tak pewnie swoją porcję batów dostanie.
    Poszliśmy do kuchni zrobić kawę. Od razu zdjęłam sukienkę, w domu muszę być przecież zawsze nago. Nagle słyszę u góry jakiś hałas.
    – Nie bij, nie bij mnie proszę.
    I słychać znowu serię świstów.
    – Aj nie bij, nie bij to boli.
    – Masz dupę po to żeby Cię bolała Ty głupia kurwo, taki wstyd mi przy sąsiadach narobić, już ja Cię rozumu nauczę gruba dziwko.
    Znowu słychać świsty i jej wycie.
    – Nie bij, błagam już nie bij, poprawie się.
    W końcu przerwa, jest cicho.
    – Pewnie przerwa na obiad i potem znowu będzie ją lał. Jak jest pijany to zawsze ją tak leje.
    – Ale podnieciło mnie to. Proszę wlej mi też trochę, kawa jeszcze gorąca.
    – Dobrze, to przełóż się na taborecie, wezmę dzisiaj pleciony bicz, na to grube pupsko. Przynieś go sama z wieszaka. – Wystawiłam taboret na środku kuchni, poprawiłam poduszkę. Zrobiłam też na niej fałdkę, żeby w trakcie lania masowała bruzdę w pipie i zaraz się na niej położyłam. Przyłożył mi ten bicz do pupy i zaraz poczułam spadające na nią razy. Bił już mocno, całym zamachem, nie jestem przecież „kotna”. Popiskiwałam. Też pewnie u nich słychać z tej kratki od wywietrznika, ale co mi tam. Skończył i po chwili znowu u nich słychać.
    – Już nie bij, proszę nie bij, już dużo dostałam.
    Trwało to kilka minut. W tym czasie wypiliśmy kawę i poszliśmy do łóżka się kochać. Uklękłam na łóżku z rozchylonymi nogami, wyjęłam korek z dupki i czekałam na mojego Pana i władcę, aż przyjdzie i zacznie mnie ruchać. Dobrze, że mam jeszcze tą zapasową dziurę, też mam wtedy silne orgazmy. Chociaż i tak wolę do pizdy, wtedy się więcej podniecam. Jak się spuścił w mojej gościnnej zapasowej pizdeczce, to zaraz poszliśmy do łazienki. Napuścił wody do wanny i włączył hydromasaż. Weszliśmy razem. Poleżeliśmy tak sobie jakiś czas, jak to wspaniale odpręża. Tym razem wzajemnie się umyliśmy. Woda już dosyć ostygła, dopuścił więc jeszcze gorącej. Było bardzo miło. Jednak i to nam się znudziło, wróciliśmy do łóżka się bzykać. Tym razem to ja mu wzięłam chuja do buzi. Instruował mnie jednak co mam robić, by było mu jeszcze przyjemniej.
    – Uczysz się szybko Paulinko, jesteś wspaniałą niewolnicą.
    – Staram się bardzo mój Panie, chcę byś był bardzo zadowolony ze swojej niewolnicy.
    – Nie wiem jak ja mogłem żyć do tej pory bez Ciebie?
    – I ja tak samo, dużo się nauczyłam przy Tobie, na wiele rzeczy otworzyłeś mi oczy, a przede wszystkim nauczyłeś mnie czerpać radość z seksu.
    – Przykro mi tylko że wczoraj zapomniałem o tych jutrzejszych zajęciach na politechnice. Przy Tobie tracę chyba głowę. Chciałem Cię dłużej ruchać, tą Twoją śliczną pulchniutką zlaną dupkę, a będę musiał iść wcześnie spać, żeby się dobrze wyspać na rano. Nie znoszę być niewyspany na zajęciach.
    – Nie przejmuj się tym. Jeszcze na pewno dzisiaj kilka razy ze mnie skorzystasz, a z soboty na niedzielę, będziesz mógł mnie używać do woli, chociażby całą noc. Albo poczekamy aż skończy mi się okres i w następny weekend będziesz mógł mnie ruchać raz w pizdę, potem w dupę i tak na zmianę. Wszystko zależy od Ciebie. Ja będę Ci zawsze dawała poruchać, wystarczy że kiwniesz palcem.
    – Jesteś taka kochana Paulinko, nie traćmy więc czasu. Trochę Ci jeszcze tylko wleję i zaraz ładnie wypnij na łóżku, tą swoją śliczną pulchniutką dupkę.
    Położyłam się zaraz na łóżku, wziął dyscyplinę i znowu zaczął mnie lać. Pupa się znowu rozgrzała, jak ja to polubiłam. Nie trwało to jednak nawet tak długo jak za pierwszym razem. Chuj stał mu już jak drąg. Przestał, nawilżył go, nie zapomniał i o mojej dziurce i zaraz poczułam go w środku całego.
    – Chcę Cię tam dwa razy wyruchać i połóżmy się spać. Pamiętaj tylko o kluczach, bo nie wejdziesz jak wrócisz z zakupami.
    – Pamiętam, w ogóle ich nie wyjmuję z torebki.
    Ruchał mnie mocno, za każdym razem dobijał do końca. Ja w tym czasie masowałam też sobie pizdeczkę, doszłam szybko, potem jeszcze raz. Wreszcie i on trysnął we mnie.
    – Nie wychodź że mnie proszę, ruchaj mnie dalej, tak mi jest z Tobą dobrze.
    Dalej obrabiałam sobie palcami ten mój cudowny brylancik, doszłam. Po chwili on także. Jak już wszystko we mnie spłynęło to dopiero wyszedł ze mnie. Włożyłam sobie jeszcze jeden z moich korków do pupci i mogłam pomyśleć o spaniu. Odpoczęliśmy jeszcze chwilę, dostałam soczystego buziaka i usłyszałam.
    – Dobranoc kochanie, wyśpij się dobrze.
    – Ty także, mam nadzieję że dobrze się wyśpisz na jutro, nie chciałabym bardzo, żebyś był niewyspany na uczelni.
    Wtulił się we mnie i za chwilę już spał. Ale mnie dzisiaj wyruchał, ciągle czuję pulsowanie w pupie, jakby tam nadal był w środku. Nagle słyszę znowu hałas u góry. Spali więc do tej pory i znowu zacznie ją lać. Ale ona dzisiaj dostała. Że do tej pory nic nie słyszałam, albo może nie zwracałam na to uwagi, będąc zajęta tylko moim Mati. Po chwili było tylko słychać jej jęki i wzdychania, a więc też jeszcze ją rucha. Nie wiem jak długo się jeszcze pieprzyli, bo mi już też się usnęło. Rano wstałam wypoczęta i bardzo szczęśliwa. Mateusza już nie było. Tak cicho robił wszystko, że nawet nie wiem kiedy wyszedł. Zrobiłam sobie śniadanie, poszwendałam się jeszcze trochę beztrosko po domu i po wypiciu kawusi ubrałam sukienkę, wzięłam torebkę, torbę na zakupy i wyszłam do marketu. Wracałam nieźle obładowana. Nagle ktoś do mnie pochodzi. Patrzę, a to ta nasza sąsiadka z góry.
    – Chciałabym Cię bardzo przeprosić za to wszystko co wczoraj Ci nagadałem miła sąsiadeczko. Nie wiem co we mnie wstąpiło, jest mi teraz naprawdę strasznie głupio. Idziemy w tym samym kierunku, więc pozwól że pomogę Ci dźwigać te torby.
    – Nie, dziękuję. Poradzę sobie.
    – Ale na prawdę nie ma problemu. Ja kupiłam tylko kawę, to nawet głupio wygląda, jak idziesz taka obładowana, a ja mam tylko w ręce torebkę kawy. Już nie złość się tak na mnie, jeszcze raz Cię bardzo przepraszam. Czy mam tutaj uklęknąć przed Tobą i błagać o przebaczenie?, jeśli tak chcesz to powiedz. Jesteśmy przecież sąsiadkami, nie boczmy się na siebie, proszę. Nie warto przecież się kłócić. Nie planowałam i nie miałam zupełnie zamiaru zrobić Ci przykrości, ani Cię tym bardziej obrazić, to było głupie. Wiem, że też jesteś bardzo uległa, słychać przecież co dzieje się u Was w domu, jak Cię Mateusz traktuje, oni już tacy są. Myślałam, że podniecisz się słysząc jaką jesteś wyuzdaną suką i szmatą. Obie takie jesteśmy, ja też bez gaci chodzę, z korkiem analnym w dupie, jak chcesz to mogę Ci go tutaj nawet na ulicy pokazać, a i spódniczki nie noszę dłuższe jak ta Twoja wczorajsza sukienka. Lubię być publicznie zawstydzana i poniżana.
    Spojrzałam się na nią. Przeprosiny wydały mi się być szczere. Podałam więc jej dwie moje torby, sama także dźwigałam przecież jeszcze dwie. Schowała swoją kawę do jednej z moich toreb i ruszyłyśmy do domu.
    – Może wstąpisz do mnie na pojednawczą kawę, znajdzie się też coś słodkiego. Mój stary gdzieś poleciał z chaty, będziemy same, porozmawiamy.
    – Ok wstąpię, ale tylko na chwilę, Mateusz pojechał na wykłady. Muszę jednak zdążyć z obiadem, nie posiedzę więc długo. Wstąpię tylko do siebie i zostawię torby z zakupami.
    Akurat dochodzimy do naszej klatki. Wpisałam kod i otworzyłam drzwi. Weszłyśmy i teraz szybko na górę, nie mogę się u niej zasiedzieć, nie wiem o której Mateusz kończy zajęcia. Otwieram drzwi. Ona wchodzi ze mną, zakupy zostawiamy w kuchni. Wzięła tylko tą swoją kawę i idziemy na górę. Czekam aż upora się że swoimi zamkami. Otworzyła i przepuszcza mnie przodem. Idziemy do kuchni. Wstawiła wodę, nasypała kawę do szklanek.
    – A może jeszcze coś mocniejszego? Wypijemy „brudzia”?, nawet nie wiem jak ma sąsiadeczka na imię?
    – Ok?, ja jestem Rita, a Ty?
    – Paulina, miło mi.
    – Mi także. Zrobię nam drinki Paulinko. Cieszę się, że udało mi się Ciebie przeprosić, to było bardzo głupie co wczoraj powiedziałam. Nie myślałam, że tak zareagujesz.
    – W porządku, przeprosiny przyjęte. Nie wracajmy do tego tematu. Rozumiem już teraz, że nie mówiłaś tego złośliwie, ani żeby zrobić mi przykrość, po prostu nie zrozumiałyśmy się, wiem że myślałaś że ja tak lubię, po prostu nie zrozumiałam Twoich intencji. Teraz już jest jednak wszystko ok, nie czuję do Ciebie żadnej urazy.
    Nalała wódki i soku do wysokich szklanek.
    – Paulinko, nie pomyśl o mnie źle, ale ja w domu muszę być zawsze tylko nago, jedynie klapki na nogach, mój bardzo się wścieka jak się zapomnę. Zresztą każda kobieta musi być u nas nago. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Ciebie problemem, też się rozbierz bo jakby czasami przyszedł to bardzo się wścieknie, że Cię nie dopilnowałam i jesteś w sukience. Buty oczywiście możesz zostawić na nogach.
    Sama zdjęła sukienkę, też nie miała na sobie żadnej bielizny, stanęła zupełnie nago. Pupę miała jeszcze trochę czerwoną po wczorajszych laniach, a w pupie też korek analny, to też jest jej zapasowa pipa na czas kiedy ma okres. Różnimy się więc tylko wiekiem, ja dwudziesto paro letnia suczka, a ona dojrzała czterdziestokilkuletnia samica. Też więc zdjęłam sukienkę.
    – No to brudzia, ja jestem Rita jak już wiesz.
    – Paulina. Dobrze, że jesteśmy już pogodzone.
    Wypiłyśmy po kilka łyków. Pocałowałyśmy się, nagle poczułam jej język w buzi. Zaczęłyśmy się namiętnie całować. To też było miłe.
    – Wiesz skarbie ja nie jestem lesbą, jak już to może trochę bi. Jednak nie mogę inaczej. Mąż mnie wysyła do pracy w burdelu. Zdarza, się że przyjdzie tam też jakąś kobieta lub para, wtedy też i takiej się muszę oddawać. Mam nadzieję, że ten pocałunek, nie był przykry dla Ciebie?
    – Nie, skądże. Mateusz już też mi coś wspominał, że planuje mnie stręczyć innym u nas w domu jako kurwę, a może i nawet wyśle do pracy w burdelu. Nie jestem doświadczoną szmatą, chętnie się więc czegoś od Ciebie, jako od kobiety nauczę. W seksie z kobietami nie mam żadnego doświadczenia, przyda więc mi się chociaż mały epizod czy nawet taka przygoda.
    – To dobrze, siadajmy do kawy bo wystygnie, częstuj się też ciasteczkami. Pomimo, że jestem bardzo otyła mój mężulek, Rafał nie pozwala mi schudnąć, muszę się więc słodkim opychać.
    – Ja też nie mogę schudnąć, jem dużo i tłusto, słodkim też nigdy nie pogardzę.
    – To dobrze, nie musimy zwracać uwagi na wagę, możemy się więc opychać, częstuj się więc proszę. Czuj się ze wszystkim tutaj jak u siebie w domu.
    – Dziękuję skarbie, wszystko jest pyszne, sama piekłaś?
    – Tak, sama.
    – To muszę przyjść do Ciebie trochę na szkołę, ja jeszcze nic piec nie umiem. Z gotowaniem jakoś sobie radzę, ale z pieczeniem nic a nic.
    – Oczywiście, chętnie Cię trochę poduczę, zawsze Ci pomogę. Możesz śmiało przyjść do mnie z każdą sprawą. Nasz dom jest zawsze otwarty dla Ciebie. Musisz jedynie pamiętać, że u nas wszystkie kobiety muszą być zawsze nago, nie tylko jak jest tylko mój Rafał, ale nawet jak są jeszcze inni goście. To jest nieprzekraczalna reguła. Wiem Paulinko, że już nie gniewasz się na mnie, ale wolałabym żebyś ukarała mnie jeszcze porządnym laniem.
    – No coś Ty Rita, przecież słyszałam jak mąż wczoraj Cię lał. Dostałaś wystarczająco dużo. Przeprosiny przecież przyjęte, karę też odbyłaś.
    – Wiem, wlał mi bardzo, ale lepiej bym się czuła, jakbyś zbiła mnie jeszcze osobiście. To dla mnie jest bardzo ważne. Będę wtedy pewna, że tamto zniknęło, jakby tych słów w ogóle nie było. Zgadzasz się kochana?
    – Oczywiście, jeśli tak to jednak Cię zbije. Będziesz wtedy spokojniejsza. Nie będzie Ci już przykro z tego powodu. Nie mam tyle siły co Twój Rafał czy mój Mateusz, ale się będę starała, żebyś już nie musiała sobie wyrzucać tego wczorajszego zachowania.
    – Wybierz tylko proszę czym mam dostać, cały sprzęt Rafała wisi za Tobą, koło tej dużej szafy. Bądź swobodna, mój stary raczej na pewno nie wróci, obie córki zamężne, mieszkają u Panów mężów, syn z żoną, ta też jest jego uległą suką, rzadko przychodzą, a nigdy bez zapowiedzi.
    – No to super, czuj się zupełnie rozliczona za to przewinienie.
    Wybrałam pięcioramienną dyscyplinę z solidnymi okrągłymi batami.
    – Dostaniesz dyscypliną, mój też dyscypliną mnie leje, jest bardzo skuteczna.
    – Gdzie mam się przełożyć?
    – Chyba najlepiej przełóż się przez tylne oparcie fotela, ręce na bocznych poręczach i nie wolno Ci ich odrywać do końca lania, zabraniam. Będę miała swobodny dostęp z obu stron, równo Ci pupę spiorę.
    – O tak Paulinko, czuję że zostaniemy naprawdę dobrymi przyjaciółkami.
    – Połóż więc skarbie z dupką na tym oparciu, nie musisz liczyć batów, sama będę wiedziała ile Ci wystarczy.
    Posłusznie się przełożyła. Podeszłam i zaczęłam ją lać.
    W zupełnej ciszy przyjmowała tą chłostę, nie wyła tak jak wczoraj. Uznałam wreszcie jednak, że ma już dosyć.
    – Możesz wstać, przykro mi tylko że nie udało mi się doprowadzić Cię do takiego wycia, jak wczoraj mąż, ale jestem kobietą i nie mam aż tyle siły, starałam się jednak naprawdę. Zresztą też jestem uległą, nie umiem i nie chcę nikogo bić. Dla Ciebie się tylko dzisiaj przemogłam.
    – Wiem i dziękuję Ci za to.
    – Ritko, ale mam wyrzuty sumienia. Dostałaś przecież zupełnie niesłusznie. Przeprosiny już wcześniej były przyjęte. Zapomniałam już o tym, a w dodatku Twój Rafał bardzo Cię wczoraj zlał, dokładnie było u nas słychać jak wyłaś. To lanie więc było zupełnie niepotrzebne, i tak nic pomiędzy nami nie zmieniło. Żałuję że dałam Ci się na to namówić. Ja teraz czuję się tylko źle. Uważam że powinnaś mi się zrewanżować i także porządnie wychłostać mój tyłek.
    – To była tylko moja wina, spełniłaś jedynie moją prośbę.
    – Tak, ale będę się lepiej czuła jak i Ty mnie spierzesz, nie daj się prosić. To dla mnie też jest bardzo ważne.
    – Wobec tego niech tak będzie. Dostaniesz lanie tak samo na oparciu fotela i tą samą dyscypliną, ale już naprawdę będziemy kwita.
    – Tak, oczywiście.
    Przełożyłam się tak samo i czekałam na razy. Zaczęła nie bolało tak bardzo, jak od Mateusza, ale wiem że się starała.
    – Masz chyba już dosyć. Możesz wstać.
    Wstałam, podeszłam i przytuliłam się do niej.
    – Dziękuję Ci Ritko, teraz już nie ma pomiędzy żadnego muru.
    – Nie, nie ma.
    Znowu się zaczęłyśmy się całować, bardzo namiętnie, w ślinę i z języczkiem.
    – Nie obraź się laska, ale chcę jeszcze wylizać Ci pipę.
    – Przepraszam, ale dzisiaj nie, mam okres, nie jestem tam teraz smaczna, obiecuję że następnym razem musimy obie porządnie wylizać sobie pizdy. Dzisiaj, jeśli chcesz połóżmy na przemian z nogami pomiędzy sobą w nożyczki i poocierajmy się trochę pizdami.
    – Pewnie że chcę. Połóż się na boku, a ja ułożę się swoimi nogami pomiędzy Twoimi, jak nie możesz dzisiaj minetki.
    Położyłam się. Nagle poczułam jej wilgotną pipę przy swojej. To też było miłe.
    – Ale Ty jesteś tam wilgotna. Tak bardzo się podnieciłaś tym laniem?
    – Tak, ja zawsze wilgotnieje jak mój mnie leje, nawet nie musi mnie lizać, to też go bardzo podnieca, od razu na mnie wskakuje i mnie rucha.
    – U nas też jest tak samo, ledwo Mati sięga po dyscyplinę od razu wilgotnieje.
    Wreszcie znowu doszłyśmy obie.
    – Paulinko, ja mam „Zeszyt przewinień”, muszę w nim pisać o wszystkim. Ten nasz seks był bez jego pozwolenia, ani na męża polecenie, muszę więc o tym napisać. Dostanę za to na pewno lanie, jednak i Ty powinnaś swojemu Mateuszowi o tym powiedzieć. Mój z pewnością zejdzie do Was wieczorem, żeby mu o tym powiedzieć, a głupio by było jakby dowiedział się o tym od niego zamiast od Ciebie.
    – Dobrze, powiem mu o tym zaraz jak przyjedzie, po co ma się wkurzyć. Teraz powinnam już iść, muszę zrobić obiad.
    – Tak, idź skarbie, ja też się zaraz wezmę za swój.
    Nagle odzywa się Rity telefon. Chwilę trwa rozmowa.
    – To dzwonił mój Rafał, popił z kolegą i muszę iść, żeby go przyprowadzić do domu. No to idziemy.
    Każda z nas ubrała tylko swoją sukienkę i schodzimy. Ja weszłam do domu, a Rita zeszła na dół. To jednak jest fajna babka, szkoda że ją wczoraj tak pochopnie oceniłam. Założę też sobie taki „Zeszyt przewinień”. Zaraz też wpiszę w nim o seksie z Ritą. Chociaż też z pewnością solidne lanie za to dostanę. Tak jednak będzie uczciwie. Poszukałam tylko jakiegoś pustego zeszytu w jego skarbach i wszystko dokładnie opisałam. Teraz muszę się wziąć za obiad. Nałożyłam sporą porcję smalcu na spodzie garnka i postawiłam go na małym gazie, pokroiłam kiszoną kapustę na drobne kawałki i dodałam do stopionego smalcu. Dodałam też przypraw od razu, czyli soli, pieprzu, liścia laurowego i ziele angielskie. Teraz tylko obrać pyrki i zmielić na miazgę w malakserze. Niech to sobie postoi, woda odejdzie, a ja podsmażę boczusia, pokroiłam go tylko w kosteczkę i na patelnie. Niech się podsmaży na wolnym ogniu, potem dodam cebulkę, a teraz biorę się za kluski. Masę z pyrek uzupełniłam mąką i dołożyłam jajka. Pozostało mi to tylko wymieszać. Z kluskami jest już ok, na wrzątek będę wrzucała dopiero jak Mati wróci do domu. Kilka chwil i będę je mogła wykładać na talerz. Została mi jedynie kapusta. Sprawdzam jak tam boczek. Jest już usmażony, dokładam więc go razem z wytopionym tłuszczem do kapusty i mieszam. Niech się tam tak jeszcze trochę razem pogotuje. Obiad zrobiony. Moje ulubione „Szare kluchy”. Ciekawe tylko o której Mati wróci? Biorę więc komórkę i piszę SMS – a.
    „Obiad zrobiony. O której w przybliżeniu wrócisz skarbie do domu?”
    „Będę około siedemnastej. Kocham Cię bardzo, Ty moja grubasko”.
    No to jeszcze słaba godzinka. Wykładam plastikowe opakowania z surówkami, teraz przejrzę jeszcze trochę Internet, może są jakieś nowe opowiadania z BDSM, polubiłam je bardzo.
    Raczej nowego nic nie ma, ale szukam, może trafię na jakieś ciekawe. Tak się zaczynałam, że nie zauważyłam kiedy Mateusz już wrócił.
    – Jesteś kochany, usiądź, a ja zaraz podaję obiad. Dzisiaj robiłam moje ulubione „Szare kluchy”, mam nadzieję że Ci będą smakować.
    Powrzucałam tylko zrobione ciasto na wrzątek i za chwilę kluski zaczęły wypływać. Wyłożyłam wszystkie na dużą miskę i razem z kapustą zaniosłam do salonu.
    – Nałóż ich sobie, a do nich tej kiszonej kapusty i razem wymieszaj, taki dziś obiad zrobiłam. Weź też sobie surówki na którą masz apetyt.
    – Te kluchy są przepyszne, można je jeść bez końca.
    Nałożyłam sobie resztę, wyszedł także czubaty talerz. Ale się objedliśmy.
    – A co tam na uczelni?, mam nadzieję że wszystko dobrze Ci poszło?
    – Tak, dziękuję. A co u Ciebie?, co tam robiłaś dzisiaj?
    – Wstałam, poleniuchowałam trochę i poszłam na zakupy. W drodze powrotnej spotkałam tą naszą sąsiadkę z góry. Wiesz tą, która tak zwyzywała mnie wczoraj. Dzisiaj bardzo mocno mnie przepraszała. Pomogła też mi dźwigać zakupy. Potem zaprosiła mnie na pojednawczą kawę i drinka. Jesteśmy już pogodzone i przeszłyśmy na „Ty”.
    – Domyśliłem się że tak będzie, nie myślałem, że tak szybko. To wartościowa kobieta, do tego także uległa, mąż bardzo krótko ją trzyma, zresztą słyszałaś jak wczoraj ją lał. Ale dobrze, że się jednak pogodziłyście. Źle jest jak są kłótnie pomiędzy sąsiadami.
    – Na pewno. Wypiłyśmy po drinku. Ona musi chodzić nago po domu, ja też się rozebrałam. Był mały seks między nami, tzn. trochę całowałyśmy się w ślinę, i ocierałyśmy pizdami w pozycji nożyczek. Acha, wychłostałyśmy się też trochę nawzajem. Nie chcę nic ukrywać przed Tobą.
    – Chcesz żebym Cię za to ukarał?
    – Nie wiem, chcę żebyś to Ty zadecydował, czy zasłużyłam na lanie. Wspomniałeś jednak, że być może będziesz mnie stręczył tutaj jako kurwę, albo będziesz zawoził do pracy w burdelu, pomyślałam więc że przyda mi się jakieś doświadczenie w seksie z kobietą, w burdelu być może będę musiała oddawać się też jakimś kobietom, jak akurat przyszłaby jakaś.
    – Nie wiem czy Cię za to ukarzę, muszę to jeszcze przemyśleć. A najlepiej porozmawiam też o tym z Rafałem, jej mężem. Jeszcze zobaczymy.
    – Porozmawiałam wiesz też sobie z Ritką i ona mi się przyznała, że prowadzi swój „Zeszyt przewinień”, też sobie taki założyłam i wpisałam to przewinienie o seksie z nią, bez Twojej wiedzy i pozwolenia. Acha, wzięłam do tego sobie jeden z Twoich zeszytów, więc jakbyś go potrzebował to dokup sobie.
    – Bardzo się skarbie cieszę, że mówisz mi tak o wszystkim, jeszcze bardziej mi się przez to podobasz. Wiem że mogę bezgranicznie Ci ufać we wszystkim.
    Naraz dzwonek do drzwi, ale to nie jest domofon, więc któryś z sąsiadów. Mati poszedł otworzyć. Przyszedł Rafał i Rita, nasi sąsiedzi z góry. Ritka zeszła to jedno piętro, tak samo jak chodzi po domu, czyli zupełnie nago. Jest więc jeszcze krócej ode mnie trzymana. Mi Mateusz na razie jeszcze nie każe jednak wychodzić nago poza mieszkanie.
    – Mówiła Ci Paulina, co dzisiaj te dziwki robiły?
    – Tak, o ten seks między nimi pewnie Ci chodzi?
    – Tak, nie miała mała dziwka na to pozwolenia, zamierzam ją za to surowo ukarać.
    – Mi się Paulinka do tego przyznała, postanowiłem jej chociaż za to odpuścić.
    – Panie Rafale, my nie chciałyśmy żeby to tak wyszło. Byłyśmy od wczoraj pokłócone, ale Ritka wytłumaczyła mi dzisiaj wszystko, że nie chciała bym poczuła się urażona, nie chciała mnie też obrazić. W końcu doszłyśmy do wniosku, że w końcu nic się nie stało, a to była pomyłka i głupi niezamierzony wybryk, a skoro jesteśmy sąsiadkami, to nie ma sensu o takie coś się kłócić, pogodziłyśmy się, wypiłyśmy kawę na zgodę, a do tego jeszcze drinka, jako „brudzia”, jesteśmy już po imieniu. Dałyśmy też sobie wzajemnie po małym laniu, każda może trochę zawiniła, teraz jednak jest już między nami zupełna zgoda. Przy tym brudziu pocałowałyśmy się, w końcu z języczkiem i żeby przycementować nasza przyjaźń będąc nago poocierałyśmy się trochę pizdami. Nie było nic więcej.
    – Cieszę się że jednak pogodziłyście się jako sąsiadki, nawet zostałyście przyjaciółkami, jednak nie wyraziłem na to zgody. Ja planuję surowo moją Ritę ukarać. Teraz słucham Twojego Mateusz zdania, bo jednak zawiniły obie mniej więcej po równo.
    – Moje zdanie jest takie. Nie popełniły jakiegoś rażącego przewinienia. Jak to dwie suczki zabawiły się tylko trochę. Proponuję więc darować im to przewinienie, tym bardziej że obie się do niego uczciwie przyznały. Nie będzie więc za to lania. Mamy też jednak prawo wlać im zupełnie bez powodu. Powinniśmy je więc bez powodu porządnie wychłostać. Co Ty na to?
    – Niech już tak będzie, ja też się nie potrafię na moją Ritkę długo złościć. Wychłostajmy więc je porządnie witkami, mam w domu takie. Proponuję dla każdej po 150 razów witką, Rita już tak nieraz dostała.
    – Zgadzam się, idziemy więc do Was na górę. Paulinko, Ty też idziesz tam nago, jedynie klapki na nogach.
    Mi też to odpowiada. Gdy szliśmy na górę, otworzyły się drzwi ciekawskich sąsiadów, podnieciło mnie to bardzo, że widzieli jak idę z Ritą do nich zupełnie nago. Niech sobie trochę popatrzą, mi przecież nic z pizdy nie ubędzie.
    – Rita, połóż się pierwsza, przywiąże Cię do tapczanu jak zawsze, a Paulina niech patrzy co ją czeka.
    Wzięli witki po połowie i zaczęli naprzemiennie ją lać. Oj ma już to pupsko wytrzymałe na chłostę. Dostała całe 150 witek. Teraz moja kolej. Pupa pali jak ogniem, a oni ciągle biją. Wreszcie koniec. Jestem tylko ciekawa, jak teraz wygląda moja biedna pupcia.
    – Ale dostałaś, pupa cała czerwona! Chciałbym zobaczyć jak będzie jutro i w poniedziałek wyglądała. Zrób mi kochana w poniedziałek rano fotkę swojej pupci. Przez cały dzień będę bardzo podniecony tym widokiem.
    – Ale mi wlałeś dzisiaj kochany, jeszcze nigdy nie miałam tak bardzo skatowanej pupy. Dziękuję Ci za to najmocniej. Oczywiście, że zrobię rano fotkę i Ci ją wyślę.
    – Jesteś Rafale teraz zadowolony z tego jak je ukaraliśmy?
    – Tak, nawet bardzo. Nie myślałem, że Paulina też to wytrzyma. Obie mają piękne tyłeczki, wprost stworzone do chłosty.
    – To wypijmy jeszcze po kieliszku, Panie oczywiście drinki. Cudowną sąsiadkę nam przygruchałeś. Mam nadzieję, że będziecie bardzo szczęśliwi. Wypijmy więc za nową sąsiadeczkę.
    Wypiliśmy wszyscy. Ja głowę mam raczej słabą. Pierwsza odpadłam, nawet nie wiem kiedy. Ocknęłam się tylko trochę jak mieliśmy wychodzić.
    – To do następnego razu.
    – Miło mi było Was poznać. Nawet pomimo tego lania jakie dostałam. – Znowu wpadniemy do Was kiedyś z Mateuszem.
    – Może w następną sobotę?, na pewno będą miały jakieś przewinienia, będzie więc powód do karania ich.
    – W przyszłą sobotę raczej nie, planuję jechać do moich rodziców, wyprawimy zaręczyny. Problem tylko czy jubiler zdąży ze wszystkim, ale mam nadzieję że tak. Ze ślubem to jeszcze nie jest nic ustalone, chcielibyśmy raczej na gwiazdkę.
    Jaka miła niespodzianka, z tym wyjazdem do rodziców Matiego, na razie jednak ciężko mi jest ustać samej na nogach. Dałam plamę, żeby tak się ululać. Wychodzimy. Jestem ciekawa czy znowu jakieś drzwi się otworzą, idę przecież zupełnie nago, a do tego mam skatowaną pupę.
    – Pójdziemy powoli skarbie. Ja nie trenowałem podnoszenia ciężarów. Będę Cię przez cały czas podtrzymywał, ale zanieść do domu, to już mi się Ciebie nie uda.
    – Tak mi przykro, nie wiem co się stało, przecież dużo nie wypiłam, o wiele mniej niż Wy, a tak mnie ścięło.
    – Nie przejmuj się tym kochana, po prostu mało i rzadko pijesz. Ale mi zaimponowałaś, że wytrzymałaś te 150 razów witką.
    – Dla Ciebie Mati wytrzymałam, dla Ciebie kochany.
    – Dzisiaj nie będę już skarbie Cię ruchał, jeszcze trwa okres, a w taką pobitą pupcie, to chyba za bardzo nie można. Nadrobimy to jednak, całe życie przed nami.
    – Oj nadrobimy, zawsze będę dawała Ci dupy, ledwie Ci tylko się zachce.
    – Ale ledwo spojrzę na Ciebie, to już od razu mi się chce, hi, hi…
    – To bardzo dobrze rokuje, hi, hi, hi….
    Wchodzimy do domu.
    – Teraz od razu do łóżka, sam Cię dzisiaj przebiorę w nocną koszulę, nie przejmuj się niczym.
    Nawet nie wiem kiedy mi się usnęło, spałam do południa.
    – A jak tam dzisiaj z obiadem, zostały może jeszcze te kluski z kapustą od wczoraj, bo nawet tego nie pamiętam.
    – Niestety nic, takie pyszne były, wszystko zjedliśmy. Zadzwoniłem jednak po Catering, zaraz przywiozą.
    – Ale dziś głodna jestem, chyba dwie porcje zjem.
    – Nie martw się, zamówiłem dużo.
    – To dobrze, ja dzisiaj nie mam głowy do niczego.
    Po chwili dzwonek. Nareszcie. Zaraz przekładamy wszystko na talerze.
    Same pyszności, frytki, surówką i duży kawał kurczaka z różna. Nawet mi to wystarczy.
    – Domyśliłem się że będziesz miała taki apetyt, mam nadzieję, że też będzie Ci smakowało. Te wczorajsze kluski z kapustą były wyborne, niby takie proste danie, a takie pyszne. Mam nadzieję, że nie odeszłaś głodna od stołu?
    – Nie, starczyło akurat. Dziękuję Ci też za to doświadczenie z witkami, już myślałam że siku popuszczę. Jeszcze teraz czuję gorąc w pupie. Dobrze, że pogodziłam się z Ritą, to jednak sąsiadka, w dodatku fajna babka. Ale ten mąż ją leje, ma pupę niesamowicie przyzwyczajoną do bicia.
    – Też taką będziesz miała. Obie macie duże i bardzo pulchne pupy. Nic tylko Was lać.
    – Ale i o ruchaniu w nią nie powinieneś zapominać, to też bardzo miłe, szczególnie jak to Ty mnie ruchasz. Polubiłam już to wszystko bardzo.
    – To skończmy ten obiad i wypnij proszę na łóżku dupeczkę.
    – Już się nie mogę doczekać kiedy znowu ugoszczę Cię w sobie. Szkoda tylko że muszę wracać do domu.
    – Niestety, ale i tak będę jeszcze korzystał dziś z Ciebie.
    Jeszcze dwa razy się kochaliśmy po obiedzie, ja już żyć bez seksu nie mogę.
    – A może nie robić dzisiaj kolacji i pójdziemy do restauracji?, wtedy po basenie jakoś się wszystko pokręciło. W sumie jednak się dobrze skończyło, to najważniejsze.
    – Jak chcesz to oczywiście pójdziemy gdzieś, potem odwiozę Cię do domu. Pamiętaj tylko zabrać plecak do samochodu, jutro znowu będziesz mogła coś przywieźć tutaj do tego swojego nowego domu.
    – Postawię go od razu koło drzwi, no i muszę się ubrać, goła przecież na ulicę wyjść nie mogę, to nie jest tylko do sąsiadów na górę. Ale podobał mi się ten wstyd, jak inni sąsiedzi otwierali drzwi, żeby nas gołe zobaczyć, hi, hi, hi…
    – Mi też się to bardzo podobało, lubię Cię zawstydzać.
    – To naprawdę się super dobraliśmy.
    Biorę plecak, torebkę na ramię i wychodzimy. Pojechaliśmy jednak nie do restauracji, a tym razem do pizzerii.
    – Na co mój łakomczuszek ma apetyt?
    – Może spaghetti, cola i mała pizza?
    – Ok, ja wezmę to samo, ale skończysz po mnie jakby było dla mnie za dużo.
    – Oczywiście mój Panie i władco, po to też masz swoją niewolnicę.
    – Najpiękniejszą niewolnicę chciałaś powiedzieć.
    – Tak, oczywiście.
    Nie czekaliśmy zbyt długo. Ale się znowu obżarłam.
    – Gdzie Ty to skarbie wszystko mieścisz? Ważne jednak że mi piękniejesz z dnia na dzień. Ta buzia taka śliczna, okrąglutka.
    – To zanim wysiądę z samochodu, będziesz musiał mi ją jeszcze całą bardzo dokładnie wycałować.
    – Wszystko co tylko będzie można, wycałuję Ci tam dokładnie, cała jesteś przesłodka.
    – To chodź już pójdziemy, jeszcze kawałek drogi do domu, żeby tylko nie było korków. Zaraz się pójdę położyć. Jutro znowu ten kierat.
    Na szczęście nie było specjalnych korków. Zajechaliśmy przed naszą kamienice. Teraz jeszcze ta najprzyjemniejsza rzecz zanim wysiądę. Oczywiście pamiętał. Ledwo się zatrzymaliśmy od razu zaczął całować mi buzię, potem jeszcze szyję i ręce.
    – To na dzisiaj kochana wystarczy, jutro w domu wycałuję Ci resztę.
    – Wiesz, że nawet z chęcią pójdę jutro do pracy, będę myślała tylko o tym co czeka mnie w domu. Lubię oczywiście tą pracę, jednak niestety nie ma tam Ciebie.
    – Też się nie będę mógł doczekać kiedy Cię znowu zobaczę.
    Jeszcze obowiązkowo całusek, oczywiście z języczkiem i w ślinę i mogę iść na górę. Nikogo jakoś nie było, poszłam się więc zaraz położyć. Jutro rano wezmę prysznic i zrobię fotki tej zalanej pupy, zaraz mu też je wyślę. Spałam jak suseł do rana. I znowu ten nieszczęsny budzik. Wstałam jednak szybko, przecież kilka minut mnie nie zbawi, a nie będę musiała się tak śpieszyć. Wzięłam sukienkę i ruszyłam do drzwi. Nagle przypomniałam sobie coś jeszcze. Przecież jeszcze komórka. Obiecałam przecież Mateuszowi pokazać jak dzisiaj jeszcze wygląda moja zlana pupcia. Cofam się więc po komórkę i idę już do łazienki. Nie chciałam zapalać światła, żeby tam któreś nie obudzić. Szłam jeszcze trochę zaspana, nagle czuję pod nogami czyjeś buty. Potknęłam się i prawie upadłam. Szczęście że jest jeszcze szafka, miałam się o co oprzeć. Pewnie siostrunia przyszła nawalona, i zostawiła je tam gdzie zdjęła. Mam nadzieję, że żadna się nie obudziła. Teraz szybko pod natrysk, po chwili wyszłam wykąpana, z ciekawością spojrzałam na pupę. Cała pupa bardzo mocno czerwona poprzecinana fioletowymi pręgami. Mateuszkowi też się z pewnością bardzo spodoba. Odwróciłam się do lustra i zaczęłam pstrykać zdjęcia. Nagle wchodzi mama i to zupełnie bez pukania.
    – Nie możesz zachowywać się ciszej?, obudziłaś mnie niepotrzebnie, muszę siku.
    Nagle zaczęła krzyczeć.
    – O Boże, ale Ty jesteś podbita, kto Cię tak skatował?
    Za chwilę dołączyła jeszcze siostra.
    – To ten Twój?, masz zmasakrowane całe pośladki, musimy to zgłosić na policję! Powiedz chociaż za co tak bardzo Cię pobił?
    – Odczepcie się ode mnie! Zasłużyłam to dał mi lanie, nie Wasza sprawa.
    – Ale tak nie można, dodatkowo robisz jeszcze zdjęcia tych skatowanych pośladków, pewnie temu zboczeńcowi chcesz je pokazać?
    – Można mamo, on może, jemu wszystko wolno i mu na wszystko zawsze pozwolę, a Wy nie interesujcie się tym, to już zupełnie nie Wasza sprawa. Ja wyprowadzam się z domu.
    – Dobrze, mogłaś mi powiedzieć, że lubisz tak bardzo być lana. Od dzisiaj też będę Cię tak biła. Obie Was będę tak lała.
    – Nie trudź się, już ma mnie kto lać. Nie wrócę dzisiaj do domu, nie dzwońcie, nie piszcie SMS – ów, już tak postanowiłam.
    – Córeczko, zastanów się, zobacz na swój tyłek, jest wprost cały zmasakrowany.
    – Mówiłam już, wyprowadzam się z domu. Do niego się wyprowadzam. On mnie przynajmniej naprawdę bardzo kocha. Nie przedłużamy tej rozmowy, bo spóźnię się do pracy.
    Wrzuciłam jeszcze do plecaka trochę ciuszków, laptop z ładowarką, kosmetyki i wybiegłam nawet bez śniadania na autobus. Potem kupię sobie jakieś hot dogi. Teraz nie mam do niczego głowy. Po chwili doszłam do przystanku. Nadjechał autobus. Nie chciałam w ten sposób wyprowadzić się z domu. Dobrze jednak, że mam dokąd pójść. W tamtym domu czuję się naprawdę u siebie, tam jestem naprawdę kochana. Teraz przesiadka na pociąg. Jestem cała roztrzęsiona, muszę się uspokoić. W pracy od razu przejrzę pocztę, zajmę się wydrukami. Acha, zdjęcia. Wyślę mu je teraz, jak zajadę do pracy, to mogę zapomnieć. Wybrałam trzy najładniejsze, ostre i nieporuszone. Z pewnością się ucieszy, że o nim pamiętam. Jak ja go kocham. Poszły.
    Zaraz przyszła odpowiedź.
    – Wyszły cudownie, moja śliczna pulchniutka i zlana pupcia.
    Zaraz poczułam się lepiej. Wszystko będzie ok, przecież na weekend mamy jechać do jego rodziców, tam będą zaręczyny. Oświadczy się mi. Już zapomniałam o poranku, tylko mój Mati się liczy. Do pracy weszłam znowu jak zwykle uśmiechnięta. Zegareczek na ręce, śliczna bransoletka, jestem szczęśliwa. Koleżanka coś jednak zauważyła.
    – Jesteś taka jakaś dziwna, nic się nie umalowałaś, stało się coś?
    Zmyśliłam na poczekaniu.
    – Nie, nic. Wczoraj było seksu trochę za dużo, ledwo wstałam, nawet nie zdążyłam się umalować, nie zjadłam też śniadania.
    Do niej jeszcze kierowniczka się dołączyła.
    – Paczcie na naszą księżniczkę, jeszcze nie dawno taka szara myszka, taka szklana lalka „niewydymka”, a dzisiaj bzykała się pewnie prawie do rana. Paulinko, jak nie jadłaś jeszcze śniadania to szoruj do bufetu, kup sobie jakieś kanapki czy hot dogi, na co tam masz apetyt, nawet nie chce słyszeć, że jesteś głodna, znamy Cię przecież wszyscy i wiemy ile potrafisz zjeść, nie chcemy byś tu nam padła, no już Cię nie widzę. Poszłam, podjadłam sobie porządnie, cztery bułki z szynką i duża kawa, to przecież nawet jak na mnie nie mało, tym bardziej że pójdę w przerwie tradycyjnie na hot dogi. Wreszcie wracam najedzona. Kierowniczka od razu wita mnie uśmiechnięta.
    – Zaraz inna dziewczyna, pomalujesz się później, i tak jesteś jak zawsze ostatnio piękna, widać z daleka że jesteś szczęśliwa.
    Koleżanka też jednak musiała się włączyć.
    – Coś mi się wydaje, że pomału powinniśmy zacząć zbierać na prezent, na kiedy planujecie ślub?
    – Jeszcze nie jest dokładnie ustalone, w sobotę będą zaręczyny, a ślub, to chyba tak jakoś na gwiazdkę.
    – W sobotę zaręczyny, w poniedziałek zaszokujesz więc nas pewnie nowym pierścionkiem?, on musi Cię jednak niesamowicie kochać.
    – No pewnie dostanę tam znowu jakieś świecidełka.
    – Tak, za kilka tysięcy i znowu będziemy Ci wszystkie zazdrościć, ale i tak cieszymy się bardzo z Twojego szczęścia.
    – Dziękuję Wam bardzo, ja tym bardziej się cieszę.
    – To teraz wracajcie wszystkie do komputerów.
    Reszta dnia minęła mi już zupełnie spokojnie. Oczywiście na przerwie poszłam z koleżankami do bufetu uzupełnić wolne miejsce w żołądku.
    – Jak najedzone, to wracamy do pracy.
    Pomimo tego rannego zgrzytu i tak się czuję wspaniale. Fajnie mieć takie koleżanki i życzliwą kierowniczkę. Wreszcie piętnasta. Wychodzimy. Idę na tramwaj i już niedługo zobaczę mojego Mateusza. Wsiadam do pociągu, rozglądam się wkoło, ale jeszcze go nie ma. Czekam jednak cierpliwie, jakby miał się spóźnić to wysłałby mi chociaż SMS – a. Wreszcie go widzę, zaraz wsiądzie.
    – Bardzo dziękuję Ci Paulinko za te fotki, wyszły cudownie, ta Twoja pulchniutka pupcia, jeszcze chyba dodatkowo nadal spuchnięta od lania, cudowny widok. A co tam u Ciebie kochana, jak było w pracy?
    – W pracy ok, ale w domu piekło, mama rano weszła do łazienki i zobaczyła jak robiłam zdjęcia mojej zalanej pupy, narobiła hałasu, obudziła się też przy tym siostra, dołączyła do mamy, marudziły że mam skatowaną, nawet zmasakrowaną pupę i takie tam ich wydziwiania. Postanowiłam więc że sprowadzę się już do Ciebie na stałe, nie będę wracała nawet na noc do domu.
    – Raczej do siebie kochana, mówiłem Ci już byś u nas czuła się jak u siebie. Widzę plecak bardzo wypakowany, ja Ci go dzisiaj poniosę.
    – Nie chcę tam wracać, do mamy i siostry. Trochę dziwnie jeszcze się czuję, ale coraz bardziej ten „u nas”, traktuję jak już mój prawdziwy dom. W nim przynajmniej jestem naprawdę kochana, pomimo codziennych lań, jakie w nim dostaje. Mam już dzisiaj w plecaku prawie wszystkie moje rzeczy. Zostały chyba jedynie zimowe ciuszki, no i może coś jeszcze jak było w praniu. Powiedziałam rano mamie, że definitywnie się wyprowadzam, nie chciała, prosiła żebym się zastanowiła, ale powiedziałam że to już postanowione, nie mają dzwonić ani pisać SMS – ów, bo i tak nie wrócę. Na razie nic się żadna, mama ani siostra nie odezwały. Proszę Cię tylko byś kiedyś przy czasie pojechał jeszcze ze mną, abym zabrała zupełnie do końca wszystko co moje. Cieszę się że w końcu będę już u Ciebie mieszkała na stałe.
    – U nas kochana, u nas. Nawet tam jeszcze Cię zamelduje. Nie myśl już zupełnie o naszym domu „U Ciebie”. Chyba że chcesz dostać lanie, które jednak i tak dostaniesz. Takie porządne, długie, na gołą pupę.
    – Oj lania ani seksu, to mi nigdy nie żałuj. A wiesz, że w pracy wszyscy mówią, że odkąd jestem z Tobą, to w oczach pięknieje, służy mi widać bardzo to wszystko.
    – Tak, bo u nas jesteś na każdym kroku kobietą.
    – Przykro mi tylko, że tak się nadźwigasz tego plecaka.
    – Nic się nie martw, nie jest aż taki ciężki.
    – To cieszę się bardzo. Wiesz, jeszcze trochę krwawię, to dzisiaj jeszcze do pupy, ale od jutra to będziesz mógł mi już w pipę zasadzić.
    – I to codziennie po kilka razy z Ciebie skorzystam moja śliczna grubasko. Pupa jeszcze zlana, ale chociaż delikatne klapsy też będą. A jak tam z zakupami?, co tam na obiad?, chleb, masło, jakąś wędlina, to chyba koniecznie. Teraz już przecież wszystko, także śniadania, porządna kolacja.
    – To odstawimy plecak do domu i chodźmy do marketu.
    Trochę oczywiście musieliśmy dokupić, muszę się zacząć czuć jak prawdziwa gospodyni domowa.
    – A co byś zjadł na kolację?
    – Sam nie wiem, to co zrobisz.
    – To może jakaś ryba?, pstrąga w warzywach z cytrynką duszony w aluminiowej folii, dawno nie jadłam.
    – Jesteś prawdziwym skarbem kuchareczko, sam nie wpadłbym na to. Zrobię, ale musimy się pośpieszyć, teraz mam jeszcze rozpakowywanie i układanie już wszystkiego na dobre. No i buty, mam ich też trochę. Ledwo tylko weszliśmy to zdjęłam od razu sukienkę i poprawiłam sobie korek w pupie. Teraz wyglądam dokładnie tak jak lubi, taka bezwstydna i rozwiązła.
    – Na razie przygotuj wszystko do kolacji, a ja rozpakuję plecak. Potem się jakoś porozkłada i skończysz z kolacją. Już cieszę się na nią, kiedyś jadłem w górach na wakacjach takiego pstrąga, był pyszny.
    – Zawsze będę starała się zrobić Ci coś dobrego, żeby Ci tylko smakowało. A co ze śniadaniem?
    – Do tej pory sam rano robiłem, więc niech tak zostanie. Nie musisz wstawać tak wcześnie.
    – No to biorę się za te ryby. Potem plecak. Jakoś daliśmy radę.
    Robi się późno, muszę wstawić te ryby.
    – To one niech się tam pieką, a Ty chodź do łóżka, na pierwszą rundę, potem Ci jeszcze poprawię.
    Brał mnie w różnych pozycjach, robiłam co kazał, czułam się jak dziwka, jego prywatną dziwka, to chyba moja do tej pory skrywana natura. Nawet sama o niej nie wiedziałam.
    Zjedliśmy wreszcie tą kolację, nawet nie wiedziałem, że aż tak dobrze umiem gotować.
    – Chyba był jeszcze lepszy niż ten w górach, a może przez to że nie umyłeś rąk zanim zaczęłeś przy nim robić i pachniał nie tylko rybą, ale i Twoją pizdą?
    – Z pewnością musiało tak być, hi, hi, hi….
    – To jak pojedliśmy, mogę się wziąć porządnie za Ciebie. Przełóż mi się na kolanach z ładnie wypiętą pupą.
    Z rozkoszą mu się tak przełożyłam. Zaczął mi dawać klapsy, nie mocne, pupa była jeszcze pobita, ale czułam jak się coraz bardziej rozgrzewa. Jakie to miłe. Nawet doszłam w trakcie tych klapsów. Po chwili położył mnie na łóżko z dużą poduszką pod pupą. Nawilżył tylko sobie chuja i wyjął mi korek z dupki, jestem już nieźle tam rozciągnięta. Zaraz mnie zaczął ujeżdżać jak burą sukę. Jak było mi dobrze, tym bardziej że miałam świadomość, iż nie wracam na noc do domu. Już na stałe będziemy spali razem. Trysnął jak z węża strażackiego. Oboje byliśmy spełnieni.
    – Mam ochotę na kieliszek wina, chcesz też trochę?
    – Tak, chętnie. Ale tylko jeden, jutro rano do pracy.
    Wypiliśmy.
    – Wolisz natrysk, czy mam Cię w wannie wykąpać?
    – Wolałabym w wannie i puść te bąbelki. W tamtym domu miałam tylko natrysk, niech się więc wanną nacieszę. Tutaj natrysk tylko jak będziemy musieli się spieszyć, teraz mamy czas.
    – Masz rację, umyję Cię bardzo dokładnie, tam wiesz gdzie.
    – Tak wiem, tam gdzie się kochany. Weszliśmy do wanny. Dolał jeszcze jakiegoś płynu, zrobiło się dużo pachnącej piany. Wreszcie wstaliśmy i zaczął mnie myć. Jeszcze nikt mnie tak nie mył, wkładał w to całe serce. Potem ją jego kąpałam, kutasa myłam mu nawet kilka razy, ale co mi tam, widziałam jaką mu to sprawia przyjemność. Kąpaliśmy się z pewnością ponad pół godziny. Wyszliśmy z wanny, dokładnie wytarł mnie całą i ubrałam moją nocną koszulę. O ile to coś można nazwać jeszcze nocną koszulą. Całą z przeźroczystej i powłóczystej czerwonej koronki, ledwo zakrywała mi pupę. Uszyta zresztą tak by miał do mnie z każdej strony ciągle swobodny dostęp. Innej bym przecież nie ubrała, może mu się przecież w nocy zachcieć poruchać, po to mnie przecież też ma. Potem i ja jego także dokładnie wytarłam. Na razie ubrał samą górę od piżamy i poszliśmy znowu do łóżka się kochać. Tym razem uklękłam na krawędzi łóżka i mocno wypięłam dupkę, rozchyliłam ją też sobie maksymalnie rękoma. Znowu nawilżył sobie chuja i mi zwieracz. Nie mogłam się wprost doczekać kiedy mi tam włoży. Teraz już jestem prawdziwą jego suką. Za chwilę poczułam go w sobie, ruchał mnie jak maszyna, za każdym razem dobijając do końca. Nie wiem jak mogłam przez tyle lat przeżyć bez tego. Doszliśmy jednocześnie.
    – Ustawiłeś sobie komórkę już na budzenie?
    – Nie muszę o tym pamiętać, mam wszystko tak ustawione, że w każdy roboczy dzień na pewno zadzwoni. Tobie też tak jutro ustawie, mam nadzieję że i ona ma tą funkcję, zobaczymy. A teraz śpij słodko kochana, jutro do pracy. Dobranoc.
    – Dobranoc skarbie.
    Wtuleni w siebie zasnęliśmy. Nie możemy zresztą inaczej, łóżko nie jest za bardzo szerokie, nam to jednak zupełnie nie przeszkadza.
    Rano wstałam wypoczęta jak nowo narodzona, aż przyjemnie iść do pracy. Trochę tam koleżanki zachwalały, że przychodzę w coraz lepszym nastroju, że musi mi bardzo służyć te

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paulina, transseksualna masochis
  • Paulina, we wladzy meza. 7 cz.4

    – O tak mój Panie i Władco, Twojej pulchnej niewolnicy bardzo przyda się takie traktowanie. Mam już przecież Twoją niewolniczą obrożę na stałe, należę do Ciebie, traktuj mnie tak proszę.

    – To wobec tego od jutra sukienkę masz ściągać sobie od razu, ledwo wejdziesz do bramy i tak masz wchodzić zawsze po schodach, a i sąsiadom się taki widok bardzo spodoba.
    – Jesteś bardzo kochany, nie śmiałam Cię prosić o taki zaszczyt i wyróżnienie byś wydał mi polecenie, bym musiała iść nago już od samej bramy. Gdy zechcesz to chętnie znowu pójdę do Pana Rafała i Rity po chłostę tymi witkami, albo możesz w domu mi taką przy swoich znajomych urządzać.
    – Rozwijasz się bardzo Paulinko, jestem naprawdę dumny z Ciebie.
    – Jestem Twoją niewolnicą, z radością zrobię wszystko co każesz.
    – To teraz wypnij pupę, jeszcze i ją muszę przecież przed spaniem zaliczyć.
    Znowu uklękłam z ładnie rozłożonymi nogami i rozchyloną pupą. Widziałam nawilżył sobie tylko chuja, a mi zwieracz i zaraz był już w tej mojej gościnnej pupie dla niego, chociaż zdałam też sobie sprawę, że i kutasy innych mężczyzn będę musiała tam wpuszczać do środka. Ale mnie ujeżdżał, spuścił się tyle, że jak wyjął kutasa, to sperma z pupy mi jeszcze kilka minut wyciekała, a potem mieszała się jeszcze z moimi sokami.
    – Cała się lepię, muszę się jeszcze chociaż pod prysznicem wykąpać.
    – No to dołączę do Ciebie.
    Wzajemnie się umyliśmy. Miejsca nie było za dużo, ale było ok. Ubrałam tylko czerwoną, bardzo króciutką nocną koszulę. Mati ubrał się też na boku.
    – Wiesz co, w pokoju za kuchnią zrobimy prawdziwy pokój kar, ta leżanka jest jeszcze całkiem dobra, solidnie zrobiona, ma mocne drewniane boki, do nich przykręcę solidne uchwyty, do których będę Cię wiązał przed chłostą. Do spania musimy kupić solidny i szeroki narożnik, ta leżanka jest jednak trochę za wąska, a chcę żebyś się zawsze porządnie wysypiała.
    – Oczywiście kochany, zresztą zawsze będę spała w bardzo króciutkiej nocnej koszuli, bym była przez cały czas dla Ciebie dostępna. Obudź mnie proszę nawet w nocy, zawsze jak tylko Ci się zachce.
    – Wiem o tym, chętnie będę z tej możliwości korzystał, myślę jednak, że będziemy musieli przejechać się do sklepu meblowego na poważne zakupy, nie tylko ten narożnik, ale nie pomieściły się jeszcze przecież wszystkie ciuszki z domu, a nie przywiozłaś jeszcze wszystkich swoich butów, i nic z zimowej odzieży.
    – No chyba musimy coś jeszcze dokupić, albo niech jakiś stolarz porobi szafy. Pokój jest wysoki, zobacz ile jest jeszcze miejsca od szafy do sufitu?
    – To tutaj niech będzie tak jak jest, a w małym pokoju garderoba z samymi szafami od góry do dołu. Stolarz niech to wszystko porobi. Tak chyba będzie najlepiej. Jednak narożnik i tak musimy kupić, ciągle mi chodzi po głowie, by mieć solidną leżankę do wiązania i chłostania Cię na niej, tak jak u góry, u sąsiadów. To wszystko jednak dopiero po zaręczynach, teraz nie mam głowy do tego.
    – Tak pamiętam, ta leżanka u nich jest solidnie przystosowana do chłosty, Rita jest pewnie na niej regularnie wiązana i bita. Teraz też chyba słychać u nich jakieś świsty, może ja zakneblował.
    – Mati, ale jak masz ochotę, to też możesz mi jeszcze wlać.
    – Dzisiaj już nie, porządnie dostałaś, jutro znowu bardzo wcześnie wstajesz do pracy.
    – W każdym razie ten narożnik jest teraz najważniejszy, szafy mogą jeszcze trochę poczekać. Ważne przecież żebyś i Ty się mógł porządnie wyspać, tak wcześnie musisz wstawać kochany. Ja staram się nie rozpychać, ale i tak przecież masz mało miejsca.
    – Nie myśl dziś o tym kochana, zaraz po zaręczynach zajmę się tym, pojedziemy wybrać coś ładnego ze sklepu. Teraz dobranoc, wyśpij się dobrze.
    – Tobie też dobranoc, śpij dobrze.
    Położył na mnie swoją rękę, tym bardziej czułam że do niego należę. Usnęłam prawie od razu.
    Rano znów ten okropny budzik. Wstałam zaraz, zrobiłam sobie trzy bułki z szynką i pomidorek. Wstawiłam ekspres do kawy i poszłam do łazienki. Szybki prysznic, zaraz się lepiej obudziłam. Wzięłam jedną bułkę i zaczęłam się malować, mam już wprawę, teraz d**ga bułka i kawa, koniec malowania. Jakoś dziwnie się teraz bym czuła, wychodząc do pracy nie umalowana, jeszcze niedawno nie zwracałam na takie rzeczy uwagi. Trzecia bułka, kawa i muszę się zacząć ubierać. Tylko w co? Muszę kupić sobie znowu jakąś ładną sukienkę, no i wystrzałowa kreacja, na te zaręczyny u teściów, tym bardziej że ma tam być jakaś impreza. W końcu wybrałam bluzeczkę w kolorowe duże kwiaty z dosyć dużym dekoltem i krótką spódniczkę. Jest ok. Teraz która z bransoletek będzie pasowała do tego nowego naszyjnika? Zegarka już nie zmieniam, noszę ten prezent od Mateusza. Wybrałam tą, która mi się jednak najbardziej podoba, niech będzie ta. Nie mogę się tylko tutaj tak grzebać. Zamykam drzwi na górny i dolny zamek i mogę iść na autobus. Ciekawe czy koleżanki zauważą ten naszyjnik, jest taki ładny. Jest mi zupełnie obojętne, że może uchodzić za obrożę. Wreszcie przesiadam się na pociąg, potem jeszcze kawałek tramwajem i będę w pracy.
    – Paulina, znowu masz nową błyskotkę, musiała też sporo kosztować.
    – No, nie wiem ile, to też prezent.
    Nagle przypomniałam sobie o sukience. Wysłałam Matiemu SMS – a.
    „Pomyślałam sobie, że muszę mieć jakąś super kreacje na wyjazd do Twoich rodziców. Tym bardziej, że mają tam być zaręczyny, a nie jakąś zwykłe odwiedziny. Czy mogliśmy pochodzić dzisiaj po sklepach i kupić jakąś super sukienkę?, tutaj w Katowicach albo w Bytomiu.”
    Po chwili otrzymałam odpowiedź.
    „Oczywiście, dobrze że o tym pomyślałaś, ja nie mam głowy do takich rzeczy. Czekaj na mnie przed dworcem w Katowicach, na pewno coś ładnego kupimy.”
    Zaraz mu też odpisałam.
    „Będę czekała w Katowicach, przed głównym wejściem, buziaki, Twoja Paulina”
    Przejrzę sobie tylko w Internecie co tam teraz jest modne.
    Jest tego sporo, musi być tylko jeszcze mój rozmiar. Musi być wizytową, jednak konieczne możliwie krótka, najwyżej do połowy uda. Mam przecież świadomość, że i tam pojadę zupełnie bez bielizny, nawet już nie mam takiej. Tego zakupu nie możemy odkładać na ostatnią chwilę.
    Wreszcie koniec, idę na tramwaj. Rozglądam się, ale jeszcze go nie ma, stanęłam więc przed wejściem. W końcu jest. Najpierw oczywiście słodki buziaczek.
    – To chodźmy do sklepu. Tak sobie jednak pomyślałam, że nie wiem jak z Twoim garniturem, koszulą, nie przytyłeś za bardzo?
    – Chyba nie, mam kilka garniturów, zresztą chodzę na co dzień w tych ciuszkach co dawniej i są ok.
    – No to tylko dla mnie tą sukienkę.
    Chodziliśmy po różnych butikach, galeriach. Nie ma nic co by mi się naprawdę bardzo podobało, jak już by coś było to za małe. Wreszcie Mateusz wpadł na genialny pomysł i zapytał sprzedawczyni.
    – Czy macie tutaj jakąś krawcową, która by od ręki poszerzyła jedną z sukienek, podoba się nam, ale jest trochę za ciasna, może wystarczyłoby wszyć jakąś ładną koronkę po bokach.
    – Krawcowa jest, ale to ona musiałaby sama ocenić czy jest to w stanie zrobić od ręki. Proszę poczekać, zaraz ją zawołam.
    Była jedna sukienka, mi i jemu się podobała, jednak trzeba by ją w sumie poszerzyć po bokach po ok 10 cm. Nie wiem czy to się uda.
    Wreszcie przyszła tą krawcowa, podałam jej wybraną sukienkę. Pomierzyła ja wkoło, potem mnie i wreszcie.
    – Nie będzie wyglądała jak szyta na miarę, ale wstawiłabym po bokach jakąś delikatną koronkę, powinno to wyjść ładnie.
    – Sukienka z przeróbką i koronka do wstawki wyjdzie ok 100 złotych drożej, a następnym razem proszę zamówić lepiej szycie wcześniej u krawcowej na miarę. Nie ma pani zbyt typowej figury, ciężko będzie znaleźć coś ładnego i gotowego.
    – To dzisiaj weźmiemy tą z przeróbką, o której godzinie możemy przyjść ją odebrać?
    – Za godzinę będzie gotowa, możecie teraz zapłacić, a potem tylko odebrać.
    Mateusz zapłacił kartą przy kasie.
    – Dobrze że tak się udało, ale zgłodniałam, może jest tu jakaś pizzeria? Nie było. Piętro wyżej był jednak Mc Donald. Poszliśmy więc tam, Mati wziął Hamburgera, a ja trzy hot dogi z surówką. Na razie mi starczy.
    – Jest bardzo ładna, wizytową, a jednocześnie seksi. Żeby tylko dobrze leżała.
    – Jak nie, to będzie poprawiała aż do skutku, tak długo aż będzie ok.
    Minęło ponad pół godziny, pomału schodzimy do tego sklepu z sukienkami. Podchodzimy znowu do tej sprzedawczyni.
    – Jak tam daleko z tą naszą sukienką
    – Proszę zaczekać, pójdę zapytać.
    Po chwili wraca.
    – Wyszła bardzo ładnie, gotowa będzie za kilka minut.
    Siedzimy z boku jak na igłach. Wreszcie wyszła do nas krawcowa z tą sukienką.
    – Wyszło super, jakby ktoś nie wiedział, to pomyśli że tak miało być od początku. Proszę jeszcze przymierzyć.
    Weszłam do kabiny. Rzeczywiście, leży idealnie. Wyszłam więc się im pokazać. Mi się bardzo podoba. O to mi chodziło.
    – Jest idealnie, ma pani złote ręce.
    – Bardzo dziękuję, jakby miała pani coś jeszcze do uszycia z materiału, lub by się jej przytyło, to tutaj jest moja wizytówka. Polecam się na przyszłość.
    – My też ślicznie dziękujemy. Będziemy o Pani pamiętać. Teraz jeszcze tylko buty, torebka i będę wyglądała jak modelka, hi, hi, hi… .
    – Na pewno każdy się za panią obejrzy.
    – Dziękuję, jest pani bardzo miła.
    Buty i torebka, jak już mam sukienkę, to poszło naprawdę migiem. Nareszcie możemy wracać do domu.
    Na szczęście długo nie musieliśmy czekać na pociąg.
    – A co na kolację?, bo jestem padnięta.
    – To ja zagrzeje kiełbasy, do tego bułki, tyle się najemy, ważne że te zakupy już są zrobione.
    – Najważniejsze, że nie musisz odwozić mnie już do domu, tylko zjemy i zaraz do łóżka się kochać. Oczywiście jeszcze lanie, z pewnością będziesz miał ochotę mi wlać i zaraz mi włożysz, już się nie mogę doczekać.
    – Ja też nie. Chyba że chcesz być jeszcze tutaj w pociągu zgwałcona.
    – To od mojego Pana i władcy zależy.
    – Jakoś nie, już potrzebuję lepszych warunków, łóżka, jak to się łatwo do dobrych rzeczy przyzwyczaja, ale najważniejsze że zawsze jesteś chętna.
    – Oj tak, lubię jak mnie bijesz, a potem ruchasz. Nic się z tym równać nie może. Zatem przyjedziemy i szybko do domu.
    – A jak zaraz nie będzie autobusu, to nawet taksówką.
    Na szczęście był. Zakupy też zrobiłam, więc od razu do domu.
    – Zrobię nam herbatę, taką jak lubisz, a Ty zagrzej tylko te kiełbasy i posmaruj bułki. A może wziąć sobie jakiś urlop na poniedziałek, co tam planujecie?, jutro już piątek, musiałabym szefowej powiedzieć.
    – To weź sobie może lepiej, ja też wezmę. Nie będziemy musieli w niedzielę wracać do domu.
    – Super, wreszcie trochę pośpimy.
    Kiełbasa już gotowa, moje herbaty też. Wzięliśmy po dwie duże kiełbasy, ale pewnie będę musiała jeszcze po nim zjeść jak zwykle, smakowała mi jednak, więc nie przymuszam się, do tego trzy bułki. Tego było mi trzeba. Odniosłam resztę do zlewu i wzięłam dyscyplinę z wieszaka, wiem z doświadczenia, że się dużo bardziej podnieci jak najpierw mi wleje.
    – Chcesz mój Panie wychłostać jeszcze najpierw dupkę swej niewolnicy?
    – Oczywiście, że najpierw zleję jeszcze ten pulchniutki tyłeczek.
    Przełożyłam się mu na tylnym oparciu fotela i zaczął mnie lać. Nie dostałam dożo, chyba tylko około pięćdziesiąt dyscyplin, ale i tak pupa przyjemnie paliła. Na szczęście zdążyłam dojść, ja już teraz przy każdym laniu szybko dochodzę.
    – A teraz biegnij na łóżko.
    Już sama bez mówienia położyłam się na poduszce z uniesionymi i rozchylonymi na boki nogami. Czekałam kiedy włoży mi chuja. Stał mu jak drąg, i po chwili już cały był w swojej niewolnicy. Ale mnie walił, jak maszyna, a mam przecież jeszcze d**gą dziurkę do obróbki.
    – Na dzisiaj skarbie mam dla Ciebie miłą niespodziankę. Najpierw Ci włożę do pizdy duży wibrator, a potem jeszcze dodatkowo Cię w dupę wyrucham.
    Tak też zrobił, włożył mi z przodu wielki wibrator do pizdy i włączył na maksymalne wibracje.
    – Teraz przytrzymaj go sobie ładnie w pipie.
    Stanął za mną z tyłu, nawilżył sobie kutasa, po chwili poczułam też palec w zwieraczy z chłodnym żelem. Za chwilę miałam go już w sobie. Z przodu takie wielkie coś drgające w pipie, a z tyłu jego duży chuj wypełniający cały mój odbyt. Nic by się tam już nigdzie więcej nie zmieściło, byłam z obu stron wypełniona po brzegi. Nigdy jeszcze czegoś takiego nie przeżyłam. Dwa razy mi spuścił się w dupie, a ile ja miałam orgazmów, to już po czwartym sama straciłam rachubę. Ale dziś byłam ujeżdżania. Wreszcie wyszedł ze mnie.
    – Muszę kochany odpocząć zanim się pójdziemy wykąpać, nie uda Ci się mnie niestety zanieść do wanny, musiałbyś mnie tam chyba zakulać, ale daj mi jeszcze chwilę odpocząć i dojdę do siebie.
    – To napuszczę wody czekam na Ciebie w wannie ślicznotko.
    Po chwili jakoś doszłam trochę do siebie. Weszłam do łazienki, zamknęłam drzwi i wchodziłam tak, żeby miał dokładny cały widok na mnie od dołu.
    – Ale Ty tam jesteś naprawdę piękna, pewnie jeszcze raz Cię tu wannie zaliczę.
    Chuj znowu stał mu na maksa. Wszędzie wkoło dużo pachnącej piany. Do tego z każdej strony bąbelki, ale miłe się w tym wypoczywa.
    – Umyj mi najpierw buzię, szyję ręce i nogi, potem jeszcze raz Ci się wypnę, bo widzę kutas stoi Ci bardzo. Sam sobie wybierzesz dziurkę w którą mnie zerżniesz.
    Umył mnie tam gdzie miał dostęp i mu się z ochotą wypięłam.
    – Miałaś okres, więc pipa była trochę zaniedbana, do pipy więc Ci poprawie, a potem całą dokładnie umyję.
    Tak też zrobił. Potem ją umyłam też jego. Chuja i jajka, to nawet kilka razy. Spłukał się i jeszcze się wytarliśmy. Wypuścił tylko wodę, a ja się w tym czasie nasmarowałam czekoladowym balsamem. Potem przetarłam jeszcze tylko wannę i ubrałam nocną koszulę. Lubię ją bardzo, wyglądam w niej jeszcze bardziej nago, jakbym nie miała nic na sobie, wiem że go prowokuje, ale chcę żeby mnie brał zawsze jak mu się tylko zachce. Mati już leżał, ale gdy mnie tylko zobaczył, to znowu zdjął spodnie od piżamy i ledwo się położyłam, od razu położył się na mnie. Zaczęliśmy się bardzo namiętnie całować, dawał mi dużo swojej śliny, ja oddawałam mu swoją. Oczywiście bez trudu znowu wszedł we mnie. Ruchał mnie długo i powoli, za każdym razem dobijał do końca. Doszłam dwa razy, on też spuścił się we mnie.
    – To już mamy spełnione chyba nasze obowiązki przed małżeńskie, śpij teraz malutka, jutro do pracy. Nie wiem jak Ty wstaniesz po tym wszystkim?
    – Ja to ja, ale Ty musisz wstać przecież pierwszy niestety. Przytul się tylko mocno do mnie i śpij. Dobranoc Mati, kochanie.
    – Dobranoc, Ty też wyśpij się dobrze.
    Usnęłam zaraz. Wydawało mi się, że nic nie spałam, a znowu słyszę mój budzik. Jestem jednak na szczęście jakoś w miarę wyspana i wypoczęta. Ostatni dzień do pracy przed tym chyba najważniejszym dotychczasowym w życiu weekendem. Muszę sobie jakoś poradzić. Jestem też pewna, że mój Mati w każdej chwili będzie stał po mojej stronie. Zdaję sobie sprawę jaki jest jego ojciec, wiem czego będzie ode mnie wymagał. A jaka jest mama? Muszę z nim dzisiaj o tym wszystkim porozmawiać. Na razie jednak do pracy. Automatycznie już robię sobie śniadanie i włączam ekspres do kawy, potem szybki prysznic, malowanie i jedzenie na przemian. Jakoś zdążę. Nie mam już dylematu z biżuterią, biorę tą samą co wczoraj. Wreszcie wychodzę. W pracy jestem jak zwykle trochę przed czasem. Ledwo przychodzi kierowniczka, zaraz jej mówię o urlop na poniedziałek, po co mam czasami zapomnieć.
    – Jak to coś ważnego, to na wtorek też możesz dostać, nie ma problemu.
    – No to dobrze, też się mi przyda.
    Siedziałam w pracy, ale robiłam wszystko bardziej jak automat. Dobrze, że nic się nie działo, nie musiałam podejmować żadnych ważnych decyzji. Jest więc nareszcie piętnasta. Wychodzę. Teraz szybko na tramwaj i do pociągu. Czekam na Mateusza. Wreszcie jest.
    – Jakoś dziwnie dzisiaj wyglądasz aniołku, stało się coś.
    – No niby nie, ale jutro taki ważny dzień. Nie wiem jakie wrażenie zrobię na Twoich rodzicach?
    – Jak tylko to, to nic się nie przejmuj, bądź tylko sobą, staraj się być naturalna.
    – Teraz tak sobie myślę, to pierwsza moja wizyta. Może powinnam kupić kwiaty dla mamy? A dla taty, co miałabym tacie kupić, może jakiś dobry alkohol? Co Twój tata piję? Pomożesz mi wybrać. No i kiedy właściwie planujesz jechać? Tak się tym wszystkim denerwuje, żebym tylko jak najlepiej wypadła.
    – Ja będę cały czas przy Tobie, zupełnie się niczym nie przejmuj. Alkohol dla taty sam kupię, Ty wybierz jakieś ładne kwiaty. Myślę że powinniśmy iść dzisiaj prędzej spać, wyjazd koło dziewiątej, jak się wyśpimy. Niczym nie zaprzątaj sobie tej ślicznej główki. Masz być tylko wyspana i wypoczęta. Nic więcej.
    – Naprawdę Mati?, a ja się tak wszystkim przejmuję.
    – To wszystko przez to, że masz takie dobre serduszko, jesteś szczera. Oni też to wyczują i bardzo Cię pokochają, już moja w tym głowa.
    – No to kamień spadł mi z serca. Kupmy jeszcze tylko te upominki dla Twoich rodziców, może coś na kolację i zaraz do domu.
    – Tak, za chwilę dojeżdżamy, to już prawie Bytom, teraz na autobus, do marketu i od razu do domu.
    Wybrałam śliczny bukiet kwiatów dla mojej przyszłej teściowej, już jestem spokojniejsza. Mateusz wybrał dla taty butelkę jakiegoś alkoholu, nawet nie wiem jakiego bo i tak przecież na nich się nie znam.
    – Na kolację kupmy flaki, bardzo je lubię, a w dodatku tylko podgrzać, nie mam dzisiaj głowy żeby coś gotować.
    – To może na obiad pójdziemy do tej restauracji, gdzie kiedyś planowałem Cię zabrać. Dobrze tam gotują, podjemy sobie, wyluzujesz się.
    – Ok, to zakupy do bagażnika i jedźmy tam.
    – To jest restauracja „Czapla”, przedmieście Bytomia, ale szybko dojedziemy.
    Rzeczywiście, piętnaście minut i byliśmy na miejscu. Zamówił jakieś zupełnie nieznane mi danie, nawet nazwy nie mogę wymówić, ale smaczne było wszystko. Podjadłam sobie porządnie. On też jest zawsze zadowolony jak widzi że jestem najedzona. Potem na kolację tylko te flaki.
    – Tak, i to wystarczy. Śniadanie tylko jakieś symboliczne. Mama już tam pewnie od kilku dni przy garnkach, wie przecież że przyszła synowa przyjedzie.
    – Jak tak to Super czuję się spokojniejsza. Możemy więc wracać do domu.
    Zapłacił i zaraz wróciliśmy do samochodu. Potem to tylko zakupy z bagażnika na górę.
    – Przymierz tylko koszulę, garnitur, w których butach chcesz jechać?
    Przymierzył, było ok.
    – Mati, a może ja musiałabym iść do kosmetyczki, fryzjerki?
    – Nie wymyślaj, jesteś piękna, bądź tylko sobą. Wystarczy jak się jutro od rana wykapiesz, nasmarujesz, tymi pachnidełkami, będziesz cudowna. Włosy dzisiaj możesz umyć i uczesać, jutro tylko poprawisz.
    – Jak tak mówisz to idę się kąpać i zrobię też sobie te włosy. Potem kolacja i wcześnie spać. Pukniesz mnie tylko jeszcze przed spaniem, wtedy zawsze lepiej się wyśpię.
    Poszłam pod natrysk, umyłam włosy i wróciłam do pokoju, żeby się zająć ich układaniem. Prawie skończyłam, a tutaj znowu dzwonek. Kogo tam niesie, w taki dzień. Po chwili razem z Mateuszem wszedł Rafał i jego Ritka. Dobrze, że to oni. Ci mi nie przeszkadzają.
    – My Mateusz tylko na chwilę. Pomyśleliśmy, że i tak będą dwa wolne miejsca w samochodzie, możemy zabrać się z Wami?, po co mamy się wlec autobusami.
    – Oczywiście, że możecie. Zejdźcie przed dziewiątą, na dziewiąta planuję wyjazd. Będzie super impreza, już mój tata się o to postara, znacie go przecież. Cieszę się, że też będziecie.
    – Wiem, że będzie super, nawet nie będę bił dzisiaj Rity, jutro porządnie dostanie, jak zresztą każda.
    – Ja więc będę tam jutro główną atrakcją? Czyli Mati dzisiaj oszczędzisz też i moją pupę, dyscyplina jej nie pokąsa? Czyli mogę liczyć jedynie na małe ruchanko i zaraz spać?
    – Dokładnie tak Paulinko, jutro tą Twoja śliczna pulchniutka pupa będzie aż pewnie ubiczowana, ale jestem pewien że pragniesz tego.
    – Tak, pragnę! Szczególnie przy dużej widowni. Widzę, że bardzo już dobrze znasz mnie kochany.
    – To my już nie przeszkadzamy, widzę że macie dużo szykowania. Do zobaczenia więc jutro przed dziewiątą, będziemy na pewno.
    Poszli.
    – Nie mówiłeś mi że to będzie oprócz naszych zaręczyn jeszcze jakąś większa orgia sado – maso. Cieszę się jednak bardzo, że mam tam być główną atrakcją, nigdy jeszcze nie brałam w czymś takim udziału, już się nie mogę na to wszystko doczekać.
    – Jest nas grupa wielbicieli seksu sado – maso, latem są organizowane złoty SM ludzi z całego Śląska. To nieformalna grupa, jednym z założycieli jest mój tata. My też tam będziemy, dotychczas nie brałem w tym udziału, nie miałem swojej uległej, byłem tylko z rodzicami jako obserwator. Jestem pewien, że to wszystko bardzo Ci się spodoba.
    – Jak Tobie się podobało, to i mi się na pewno spodoba. Teraz skończę te włosy, a Ty wstaw już flaki. Zaraz po kolacji chciałabym iść już spać. No i jeszcze po tym jak wykorzystasz mnie w łóżku.
    – Na pewno tak będzie.
    – Ja skończyłam jeszcze tylko z tymi włosami. Jutro rano jeszcze tylko poprawie i zepnę je w kok.
    Wróciłam więc do kuchni i smarowałam bułki, podczas gdy Mati wylewał zupę na talerze. Wszystko mi smakowało wybornie, jaka jestem szczęśliwa. Już nawet nie boję się jutrzejszego dnia.
    Zjedliśmy wszystko z apetytem. Od razu poszliśmy do łóżka. Mateusz zaraz położył się na mnie, też był bardzo podniecony. Usnęliśmy po chwili zaspokojeni. Budzik nastawiłam na siódmą. Teraz tylko kąpiel, włosy i całą reszta.
    – Mati, wystarczy nam dzisiaj chyba sama jajecznica na śniadanie.
    – Tak, zrobię dla nas jajecznicę, a Ty jak zgłodniejesz to najwyżej porwiesz jakąś kiełbasę z lodówki. Teraz jednak się szykuj, wiem że chcesz się zrobić na bóstwo.
    No pewnie ma rację i porwie kiełbasę z lodówki, jak on mnie dobrze już zna. Poleżałam chwilę w wannie. Umyłam dokładnie się cała. Nasmarowałam balsamem i teraz makijaż. Wyszedł mi nawet ładnie, wyglądam seksi, ale nie za bardzo wyzywająco. Do tego poprawić włosy. Teraz śniadanie, może jeszcze nie wystygło. Zjadłam szybko i mogę się zacząć ubierać. Najpierw pasek do pończoch i pończochy, na to już tylko sama sukienka. Korek analny w pupę i mogę odpocząć.
    – A Ty Mateusz jak jesteś daleko?, może pomóc Ci w czymś?
    – Nie dziękuję, zaraz też będę gotowy. Dochodzi dziewiąta, pewnie Rafał z Ritą też zaraz zejdą.
    Po chwili zeszli. Jacy wystrojeni. Rita w wizytowej bardzo krótkiej seksi sukience, dodatkowo z obrożą na szyi i prowadzona na przypiętej do niej smyczy przez swojego Rafała.
    – Bardzo się cieszę, że też jedziecie z nami. Nie znałabym tam przecież nikogo, no oczywiście oprócz Matiego. Pierwszy raz ich zobaczę, żebym tylko czegoś nie palnęła, nie mam przecież zupełnie doświadczenia w tych wszystkich praktykach BDSM, obejrzałam kilka filmów z tego rodzaju, praktyki jedynie tyle co tutaj z nami. Jak oni wszyscy mnie przyjmą.
    – Nie przejmuj się Paula tym wszystkim zupełnie, będziesz przecież tam najważniejszym VIP – em. Dziewczyna i po niedługim czasie przemianowana na narzeczoną młodego Panicza, nikt nawet krzywo na Ciebie nie spojrzy.
    – Ale czy się jeszcze im spodobam, szczególnie rodzicom Mateusza?
    – To na pewno. Jesteś śliczna, jego tata też gustuje jedynie w grubaskach, Twoja przyszła teściowa też jest otyła. Do tego jesteś bystra, miła, inteligentna, i z poczuciem humoru. Jestem pewna, że Cię tam wszyscy zaakceptują oraz bardzo polubią.
    – Wobec tego bardzo się cieszę, uspokoiłaś mnie zupełnie.
    – Jesteśmy już gotowi, teraz torba i możemy schodzić do samochodu. Masz wszystko spakowane Paulinko? To jeszcze tylko przypnę Ci smycz.
    – Chyba tak, kilka razy sprawdzałam. No to schodzimy.
    Wsiedliśmy wszyscy i ruszamy, dobrze że Ritka uspokoiła mnie, będę tam swobodniejsza, chociaż troszkę tremy, to jeszcze mam.
    Wyjechaliśmy już na dalekie przedmieścia.
    – Paulinko, weź mój telefon i z ulubionych kontaktów wybierz ten zapisany jako „Tata”, oraz wyślij tam SMS – a, o treści „Dojeżdżamy”
    Wysłałam jak kazał. Poczułam rumieńce na policzkach. Naraz w oddali widzę otwierającą się jedną z bram. Tam właśnie wjeżdżamy. Wysiadamy. Nagle zauważam mężczyznę w średnim wieku ubranego bardzo elegancko i prowadzącego na smyczy nagą bardzo puszystą kobietę. Mati szepnął mi tylko, to moi rodzice. Kiwnęłam tylko, że zrozumiałam. Najpierw Mateusz przywitał się z rodzicami. Zaraz też przedstawił im mnie.
    – Mamo, tato – poznajcie to jest właśnie Paulina, moja dziewczyna. Paulinko, to są moi rodzice, tata Marek i mama Marta.
    – Miło nam Cię poznać Paulinko, Mateusz nam dużo mówił o Tobie, ale nie myśleliśmy że jesteś aż taka śliczna, widzieliśmy Cię tylko na zdjęciach, widocznie jednak fotograf był marny.
    – Bardzo dziękuję, cieszę się że Wam się aż tak podobam. Państwo też wyglądacie super.
    Rodzice Mateusza też przywitali się jeszcze, ze swoimi poprzednimi sąsiadami, Rafałem i Ritą.
    – Cieszę się, że też przyjechaliście. Pozostali goście także już są. Idźcie się teraz przebrać i zaraz wszystkim przedstawimy nasza uroczą przyszłą synową.
    Poszliśmy do Pokoju Mateusza, gdzie śpi gdy zdarza mu się nocować u rodziców. Rita rozebrała się do naga, została tylko w samych pończochach na pasku i wysokich szpileczkach. No i ta obroża ze smyczą. Ja ubrałam bardzo elegancka seksi sukienkę, jednak i tak wszystko było mi widać. Po chwili rodzice przyszli po nasza czwórkę i zaprowadzili nas do dużego salonu, gdzie oczekiwała już reszta zaproszonych gości.
    – Przedstawiam Wam dziewczynę młodego Panicza, przyszłą synową, będziecie bowiem wszyscy świadkami ich zaręczyn na zorganizowanej z tej okazji imprezie. Poznajcie ją, to jest Paulina. A Ty Paulinko od tej chwili czuj się już tutaj jak u siebie w domu. Bawcie się wszyscy dobrze, a tymczasem moja żona zaznajomi ją z naszym domem, pokażę wszystko i przekaże co powinna wiedzieć o swojej tutaj roli, obowiązkach jak i przywilejach. Potem nastąpią uroczyste ich zaręczyny. Idź teraz Paulinko do domu z moją żoną.
    Poszłyśmy.
    – Najpierw Paulinko zwiedzimy sobie dom. Od tej chwili cały jest do Twojej dyspozycji, nie ma w nim miejsca, gdzie nie miałabyś wstępu.
    – Proszę Pani, ale czy ja zasłużyłam od razu na takie względy?, tyle zaufania?
    – Przede wszystkim żadna, ze mnie Pani, przyzwyczajaj się zwracać już do mnie mamo. Poza tym jestem taką samą suką i niewolnicą jak i Ty. Obie byśmy zostały bardzo surowo ukarane, gdyby któryś z mężczyzn usłyszał, że tytułujesz mnie Panią. Twoje obowiązki tutaj, to bycie pierwszą niewolnicą swojego Pana, a d**gą mojego Pana męża. Mateusz będzie mnie miał tak jak dotychczas za swoją d**gą niewolnicę, mąż pierwszą. Będziesz też równą mi tutaj gospodynią we wszystkim, razem będziemy przygotowywały posiłki, gdy tutaj przyjedziecie. Pamiętaj jesteśmy obie równe sobie, w takiej samej hierarchii. W każdej chwili masz prawo wziąć sobie z lodówki, to wszystko na co tylko będziesz miała ochotę, możesz jeść zawsze wszystko i tyle ile chcesz. Nawet np. kilo szynki, o ile byś miała na nią ochotę.
    – Mamo, ale przecież właściwie mnie nawet nie znacie, czy nie obdarzyliście mnie zbyt dużym zaufaniem?, nie boicie się np. że Was okradnę?
    – Oj Paulinko, czy Ty myślisz, że powierzyłabym swojego Mateuszka komuś obcemu i nie godnemu zaufania? Jesteś bardzo dokładnie rozpracowana, mamy swoich informatorów, wiemy o Tobie wszystko. Chyba znasz tylko Rafała i Ritę, jest jeszcze koleżanka z Twojej pracy Justyna. Widziałaś ją pewnie wśród zaproszonych gości, klęczała z obrożą na smyczy po lewej stronie koło swojego Pana męża. Innych pewnie nie znasz, ale notowania Twoje tutaj są bardzo wysokie i ciągle szybko rosną, nawet lawinowo rosną. A jestem pewna, że jutro po zaręczynach będą już na samym szczycie. Każdy tylko bardzo Cię chwali. Wiem że z nikim nie romansujesz w pracy, jesteś pilna i bardzo pracowita, zawsze pogodna i uśmiechnięta. Miałam ciągle zdawane relacje od Justyny. Na każdym kroku byłaś obserwowana nawet o tym nie wiedząc. Wiemy o Tobie z pewnością nie mniej niż Ty sama o sobie. Nie dziw się więc, że tak zostałaś tutaj przyjęta. Nawet wiem, że obrożę na opcję stałą, bez możliwości uwolnienia się już z niej przyjęłaś po kilku chwilach, gdy mój Mateuszek zapiął Ci ją na pierwszy zatrzask. Ja na ten krok zdobyłam się dopiero po tygodniu od założenia mi przez męża, obie jesteśmy już dożywotnio ich uległymi i niewolnicami. Rita wiem, że ma tylko skórzana obrożę zdejmowaną po naszych imprezach czy zlotach. Wiem też wszystko dokładnie o tym jak się poznaliście, jak pozwalałaś mu się gwałcić publicznie w pociągu, o tej niby ciąży i że za nic, nie zdobyłabyś się na zamordowanie Waszego dziecka, a naszego wnuka lub wnuczki. Odpowiedz więc sobie sama szczerze, czy za mało Cię poznaliśmy? I jeszcze jedno, pewnie nawet najważniejsze. Jestem pewna, że przy Waszym ślubie nie stracę synka, ale zyskam jeszcze dodatkowo przeuroczą córeczkę. Jesteś tutaj pełnoprawną gospodynią w swoim domu. Wiem też, że nie poszłaś na łatwiznę, nie kupiłaś mrożonych pierogów z marketu, tylko sama zrobiłaś pyszne dla Naszego Mateuszka. To chyba wszystko jest już dla Ciebie zupełnie jasne? To wszystko dokładnie świadczy o Tobie jaka jesteś Paulinko. Masz może jeszcze jakieś pytania?
    – Nie mam mamusiu, znam tutaj swoją rolę, muszę być przede wszystkim całkowicie posłuszna Mateuszkowi, potem Twojemu mężowi. Oni za mnie we wszystkim decydują.
    – Dokładnie tak, cieszymy się, że jesteś taką bardzo rozgarniętą dziołchą. Pamiętaj, że chłostę otrzymujemy tutaj często, czasami zupełnie bez powodu, zawsze nago. Zresztą tylko na początku możesz być tutaj w cokolwiek ubrana, nie chcieliśmy Cię od razu przy tylu gościach zawstydzać, jednak od chwili gdy przyjmiesz oświadczyny, to będziesz już tutaj zawsze tylko nago. Nie ma limitu w ilości stosunków, w każdej chwili masz mieć ochotę na seks, i to taki jaki Mateusz lub mój mąż, a także osoby którym będziesz do seksu oddana będą mieli ochotę. Na ich życzenie, będziemy musiały także między sobą uprawiać seks lesbijski. Mam nadzieję, że Ci się podobam i nie będzie to dla Ciebie żadnym problemem?
    – Oczywiście mamusiu, że mi się podobasz, będę robiła z Tobą wszystko co każą. Zresztą wiesz też z pewnością, że miałam taki mały epizodzik lesbijski z tą naszą sąsiadką Ritą.
    – Oczywiście, że wiemy i o tym. Wszystko więc już sobie wyjaśniłyśmy w każdej chwili zresztą, gdybyś czegoś nie wiedziała, możesz się mnie o wszystko zapytać, wymienimy się też potem numerami telefonów. Teraz możemy chyba już wracać do gości. Mateuszek zaraz Ci się oświadczy. Sprawę z obrożą mamy już całkowicie zamkniętą, jesteś już na zawsze jego uległą i niewolnicą. Pozostały tylko oświadczyny i będziemy mogli oficjalnie i na poważnie zacząć przygotowania do Waszego ślubu i wesela. Jak pewnie wiesz wstępna data jest wyznaczona na święta Bożego Narodzenia.
    – Tak mamusiu, chodźmy już więc do gości, bo pewnie się niecierpliwią.
    Idziemy więc do głównego dużego salonu.
    – Wyjaśniłam jej wszystko bardzo dokładnie, zresztą to bardzo bystra dziołcha, w lot wszystko pojmuje. Możemy więc zaczynać. Stanęłam na środku salonu, mile się uśmiechając do wszystkich. Mój Mati podszedł do mnie. Przyklęknął i usłyszałam.
    – Paulinko, kochana moja, czy zgadzasz się wyjść za mnie?, zostaniesz moją żoną?
    – Chcę, oczywiście że chcę, Ty mój Mateuszku kochany.
    Wstał i wyjął z kieszeni małe pudełeczko, otworzył i ukazał się śliczny złoty pierścionek z zielonym oczkiem. Był naprawdę prześliczny. Zaraz też miałam go już na palcu. Otrzymaliśmy gromkie brawa.
    – Dziękujmy bardzo wszystkim za przybycie, że byliście świadkami naszych zaręczyn i wraz z nami cieszycie się z naszego szczęścia. Korzystając z okazji, chcemy was powiadomić, że ślub planujemy na święta gwiazdkowe. Za rok, gdy skończę studia, Paulinka przestanie brać pigułki i liczymy, że powiększy się nasza rodzina. Na teraz zaplanowałem, żeby każdy z obecnych dał mojej żonie i mamie tyle mocnych klapsów na gołe pupy ile sami będziecie chcieli, po nich zostaną umocowane w dybach i przeze mnie i mojego tatę porządnie wychłostane rzemienną dyscypliną. Potem chętni będą mogli je ruchać, podczas gdy pozostałe obecne tutaj niewolnice zajmą się kończeniem przygotowania i podawaniem obiadu. Paulinko, teraz zupełnie zdejmę już z Ciebie to kuse wdzianko i będziesz wraz z mamą podchodziła do każdego z obecnych mężczyzn nago po solidne klapsy. Gdy dostaniecie od wszystkich, to stań przy dybach, zostaniesz w nich unieruchomiona i porządnie wychłostana, po Tobie mama.
    Zdjął ze mnie te ostatnie łaszki i zostałam już na zawsze naga. Podchodziłam do każdego z obecnych, dostawałam dłońmi mocne klapsy w tą moją pulchniutką dupkę. Na koniec pupa była już cała bardzo czerwona i gorąca. Byłam jak w jakimś transie, nie kontaktowałam za bardzo co się dzieje. Stanęłam przy dybach. Zostałam przez Mateusza i tatę porządnie do nich przywiązana i zaczęło się lanie, bili całym zamachem. Ale nie czułam już bólu, tylko olbrzymie podniecenie i trochę wstydu, ale ja już bardzo polubiłam się wstydzić. Miałam też w trakcie tego lania kilka błogich orgazmów. Było cudownie. Nagle przestali mnie bić. Kątem oka dostrzegłam mamę stojącą przy dybach, ona też czekała na swoją porcję batów, widziałam jej zamglony wzrok, też pewnie za bardzo nie wiedziała co się z nią dzieje. W międzyczasie zostałam odwiązania i mogłam odpocząć w miękkim, wygodnym fotelu. Po chwili widziałam jak sieczą całym zamachem mamy pulchniutką wielką pupę. Powoli dochodziłam do siebie. W tym czasie skończyli z mamą i mogła odejść uwolniona z dybów. Zaraz ustąpiłam jej miejsca w fotelu. W tej chwili też Mateuszek kiwnął na mnie palcem, że mam podejść.
    – Teraz Paulinko zostaniesz tutaj porządnie zaraz wyruchana. Ja zacznę od pipy, a w tym czasie tata będzie ruchał Cię w tyłek, jak obaj spuścimy się w Tobie, to będzie zmiana, tatuś do pizdy, a ja w tą zlaną i gorącą pupę.
    W międzyczasie tata nawilżał sobie chuja, a Mati wjechał mi na stojąco w pipę, po chwili tatuś załadował mi chuja z d**giej strony do pupy. Tak byłam z obu stron ruchana, ledwo stałam na nogach, a z pipy to śluz kapał mi już przez cały czas. Gdyby mnie nie przytrzymywali z dwóch stron, to pewnie bym upadła. Cała byłam jednym pulsującym orgazmem. Wreszcie spuścili się we mnie jednocześnie. Wyszli i zostałam odwrócona. Po chwili usłyszałam.
    – No córeczko, kochana, nareszcie będę mógł skorzystać z Twojej gościnnej pizdeczki.
    Byłam całkowicie otwarta, nawet nie poczułam kiedy już cały był we mnie i zaczął mnie ruchać. W tym czasie Mateusz nawilżył sobie tego swojego wielkiego chuja, chociaż nawet nie wiem czy była taka potrzeba, w pupie już też byłam zupełnie mokra od wlanej tam spermy. Znowu zaczęli razem mnie ruchać, całować, zaczął się jeden wielki orgazm, odchodziłam od zmysłów. Wreszcie znowu skończyli, to był chyba taki mój chrzest w nowym domu.
    – Teraz Paulinko idź do pozostałych czekających na Ciebie Panów, każdemu masz się dać naruchać do woli, i to w dziurę, która on sam wybierze. Mama już z pewnością odpoczęła, więc teraz ja weźmiemy pomiędzy siebie. Funkcjonowałam chyba jak po jakiś narkotykach, zupełnie nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Przez cały czas byłam ruchana, czasami w jedną, a innym razem w obie, a nawet trzy dziury. Byłam też jeszcze w międzyczasie bita po dupie. Przestali gdy pozostałe niewolnice zaczęły znosić obiad na stoły. Mateuszek wziął mnie za rękę i zaprowadził do jednego z foteli przy głównym stole. Usiadłam, a on też zaraz usiadł na d**gim.
    – Mam nadzieję kochana, że to wszystko bardzo Ci się podobało, jestem naprawdę dumny z Ciebie. Teraz musimy się jednak posilić, jedz skarbie wszystkiego do woli, na co masz tylko apatyt. Co Ci nałożyć najdroższa?
    – Bardzo mi się to wszystko podobało, jestem przeszczęśliwa, że zorganizowałeś to wszystko dla mnie z tatusiem. Czuję się w pełni zaspokojona i wykorzystana, tak właśnie jak lubię. Też już bardzo zgłodniałam, muszę nabrać sił by dalej Wam służyć. Nałóż mi proszę tego ryżu z sosem grzybowym, do tego z każdej sałatki po trochę spróbuję i kawał tego apetycznego prosiaka z różna. Do tego kieliszek czerwonego wina poproszę.
    – Cudownie kochana, bardzo się cieszę, że czujesz się tutaj tak swobodnie, pamiętaj że jesteś u siebie. Odepnę Ci teraz tą smycz, żeby Ci w jedzeniu nie przeszkadzała. Bardzo lubię jak jesz tak wszystko z apetytem.
    Wszystko było przepyszne. Nigdy takich smakołyków nie jadłam. Gdy kończyliśmy tatuś wstał i zadzwonił łyżeczką o brzeg garnuszka.
    – Moi mili goście, mam nadzieję że wszystkim bardzo smakowało, wznieśmy teraz toast za naszą nową uległą i jednocześnie narzeczoną Panicza Mateusza. Obrożę dostała wcześniej, już w domu. Nie odbyło się to tutaj przy Was, ponieważ jej Pan zadecydował, że to jest ich bardzo prywatna, osobista i intymna sprawa, jednak od tamtej chwili jest jego uległą, przyjmijmy więc ją tutaj do naszego grona uległych. Sami się już zresztą przekonaliście, że zna doskonale swoją rolę jako uległa. Byliście też świadkami ich zaręczyn. Od tej chwili jest tutaj pełnoprawną gospodynią.
    To chyba tyle w celu wyjaśnienia, a teraz wypijmy za naszą Paulinkę i cieszmy się ich szczęściem.
    – Gorzko, gorzko, gorzko.
    Mateusz wziął moją buzię i zaczęliśmy się bardzo czule i namiętnie całować. Oczywiście z języczkiem i w ślinę. Wreszcie i Mateuszkowi zabrakło powietrza. Wzięliśmy kieliszki i wypiliśmy ten toast. Oczywiście zaraz też znowu uzupełnił nasze kieliszki i wzniesiono lody. Apetyt miałam wyborny, te lody też były z jakimś alkoholem, ale wszystko bardzo dobrze dobrane i pyszne. Nie mogę się jednak aż tak teraz objadać, podwieczorek kojarzy mi się przecież z tortem. Nareszcie obiadek jakoś dotarł do końca.
    – Jak wszyscy wiecie Paulinka dopiero od niedawna zaczęła zdawać sobie sprawę, ze swojej potrzeby bycia uległą i nie ma w tych sprawach dużego doświadczenia. Proponuję by teraz zrobić dla niej pokaz. Niech każdy tresuje po kolei swoją niewolnicę, tak jak najbardziej lubi, a Paulinka niech dokładnie to wszystko obserwuje i się uczy. Wiem jednak że ktoś może dojść do takiego podniecenia, że chciałby jeszcze i z niej skorzystać, wolno mu. Nastawmy się jednak na to, że będzie to jednak głównie dla niej pokaż, bądźmy sobą, nie wstydźmy się jej, ani tego co robimy, ona jest już jedną z nas. Zaczął się pokaz, mnie to wszystko też już bardzo podnieca, nawet takie rzeczy bardzo rzadko spotykane. Wszystko oglądałam z dużą ciekawością i podnieceniem. Wreszcie przyszła też kolej na tą moją koleżankę z pracy, Justynę. Była bardzo zawstydzana i poniżana. Miała przy wszystkich zrobiona lewatywę na dużej folii rozłożonej na podłodze. Potem jej Pan zaczopował jej pupę dużym korkiem analnym z ogonkiem, oraz prowadził ją pomiędzy obecnymi. Co chwilę dostawała jeszcze przy tym mocnego klapsa w pupę. Po około dziesięciu minutach Pan kazał jej odwrócić się tyłem do wszystkich i wyjął z pupy korek analny. Fontanna wody wraz z kupą zaczęła wypływać na folie, a gdy wszystko wypłynęło.
    – Teraz usiądź się kurwo w tych gównach, które przed chwilą wysrałaś.
    Jedliśmy przez cały czas dużo, więc i dużo kupy z jej pupy wyleciało. Po chwili usiadła na samym środku tej kupy, tam gdzie jej było najwięcej.
    – Jeźdź teraz dupą w tych gównach, ugniataj je zadem mocno.
    Ale mi się to spodobało. Będę musiała poprosić Mateuszka, by i mi zaaplikował takie doświadczenie publicznie, przy widzach w czasie zlotu. Ale też wstydu się tam najem przy wszystkich. Będzie cudownie.
    Były też i inne pokazy, np. z wyparzaniem pośladków, przypalaniem ich, dotykaniem – prasowaniem gorącym żelazkiem, czy przypalaniem papierosami, dużo polewania woskiem. Byłam niesamowicie tym wszystkim podniecona. Dobrze, że i mnie co jakiś ktoś czas przekładał mnie sobie przez kolano i bardzo lał po gołej dupie, do tego byłam jeszcze kilka razy wyruchana. Wreszcie koniec.
    – Myślę, że z tych wszystkich wrażeń każdy porządnie zgłodniał, zapraszamy do tortu.
    Dwie z niewolnic szybko pokroiły tort.
    – Ja też chciałabym wznieść toast za moją przyszłą nową uroczą córeczkę. Nigdy nie marzyłam sobie nawet, że Mateuszek znajdzie sobie aż taką cudowną i bardzo uległą dziewczynę, urodzoną masochistkę. Cieszcie się proszę wszyscy moim szczęściem, no i mojego synka też, cieszmy się ich miłością. Wypijmy za Paulinkę i Mateuszka.
    Zaraz usłyszeliśmy jeszcze.
    – Gorzko, gorzko, gorzko – tak długo, aż pozwolimy Wam przestać.
    Mateusz przywarł ustami do moich ust, język mi włożył głęboko do buzi. Jednocześnie całując się z języczkiem włożył mi przy wszystkich palec do pizdy, ja stanęłam trochę w rozkroku, żeby ułatwić mu głęboką penetrację mnie. Przez cały czas całowaliśmy się, a jednocześnie brandzlował mi pizdę. Doszłam na oczach wszystkich.
    – Pocałunek zaliczony, możemy wznieść toast.
    Wypiliśmy i dobrałam się do tortu. Nie był mdły, kawowy, taki jak lubię. Mateusz zorientował się że mi bardzo smakuje, od razu dołożył mi więc sam jeszcze d**gi kawałek. O boże, wiem że na kolację jeszcze będzie golonka. Chyba pęknę. Ale i tak jem dalej, za bardzo mi smakuję.
    – Teraz poprosimy fotografa, to będą pierwsze tutaj zdjęcia przyszłej młodej pary.
    Zaczęła błyskać lampa, a ja z pełną buzia, kremem na ustach. Prawdziwy paczuszek. Będzie miła pamiątka.
    – To teraz może znowu trochę seksu. Proponuję by niewolnice zaczęły uciekać, chować się gdzieś po kątach, a jak któryś z Panów taką złapie, to niech ją rucha do upadłego. Pisków i śmiechów nie było końca, a w końcu z każdej strony było słychać jęki ruchanych suk. Jak ktoś był niezadowolony, to suka lądowała w dybach i brała tęgie baty w pupsko. Tak zeszło nam do kolacji. Ten seks znowu spowodował że zgłodnieliśmy. Ledwo usiedliśmy przy stole i od razu półmisek z golonkami znalazł się koło nas.
    – Szkoda, że nie wpadłam na pomysł by dzisiaj zważyć się w domu, jestem bardzo ciekawa ile przybrałam na wadze, hi, hi, hi….
    – Może tam odrobinę, wcale tego nie widać. Zresztą ślicznie i kwitnąco wyglądasz, przecudnie i te dwa wielkie doje leżące przed Tobą na stole. Koniecznie muszę mieć takie zdjęcie jak tutaj razem siedzimy.
    – Zawołaj więc tego fotografa, niech nam zrobi, a potem je damy oprawić i powiesimy gdzieś w kuchni.
    – Tato, przyprowadź proszę fotografa, niech nam tak tutaj jeszcze zrobi fotkę, jak się opychamy tą goloneczką, i z Paulinki wielkimi wymionami leżącymi swobodnie na stole.
    Zrobił kilka, potem wybierze się to najlepsze.
    Zjadłam oczywiście całą.
    – Jak wszyscy zjedli, to i ja chciałbym wznieść toast, za tą moją śliczną narzeczoną. Paulinko, dziękuję Ci że jesteś. Bądź radością nas wszystkich. Wypiliśmy już bez całowania.
    – Jak wszyscy są najedzeni, to zapraszamy na zabawę przed domem. Będą sztuczne ognie, fajerwerki i ganianie gołych bab batami po sadzie, do tego dużo pisków, śmiechu i odgłosów chędożonych dziwek. Ja także goła wybiegłam do sadu, próbowałam się schować za drzewem, ale mnie oczywiście znaleźli i dyscypliną wysiekli mi tyłek. Potem oparta o drzewo musiałam jeszcze dawać dupy, każdemu kto jeszcze miał siłę i ochotę. Znalazło się kilku, do domu wracałam już zupełnie po ciemku na ugiętych nogach, ale było warto. Impreza dobiegała końca.
    – Teraz może ja jeszcze chciałabym wznieść ostatni toast. Wypijmy za Was wszystkich, za to że przyjęliście zaproszenie i zjawiliście się tutaj. Chciałabym Wam za to gorąco podziękować, a także że tak chętnie przyjęliście mnie do Waszego grona, że mogę być jedną z Was. Niestety wszystko co dobre zbyt szybko się kończy, ale mam nadzieję że niedługo się znowu spotkamy. Wasze zdrowie mili gospodarze i goście.
    Znowu wypiliśmy. Każdy był widać zmęczony dzisiejszym dniem, ale na pewno szczęśliwy i zadowolony. Pomału zaczęliśmy się żegnać że wszystkimi. Prawie po każdego ktoś przyjechał, pojutrze przecież do pracy. Tylko niewielu wracało taksówkami.
    Wreszcie podeszła też do mnie i Justyną, ta koleżanka z pracy.
    – Tylko nie mów w pracy jak przyjdziesz, że też byłam u Ciebie na tych zaręczynach. Zaraz by się wszyscy pytali jak było, a ja bym chyba umarła że wstydu, jakby się wydało, że musiałam usiąść pupą w swojej kupie. Wiedziałam, że to będą Twoje zaręczyny, ale mąż zadecydował że przyjedziemy. Z czasem zaczęłam się domyślać, że to chyba Ty wchodzisz do tej rodziny, aż nagle mąż kiedyś pokazał mi Twoje zdjęcie i kazał mi śledzić Cię w pracy, dowiedzieć jak najwięcej o Tobie. Przepraszam Cię bardzo, że Cię szpiegowałam, ale musiałam, takie dostałam polecenie. Twoja przyszła teściowa bardzo się rozpytywała wszędzie o Tobie, chciała wszystko wiedzieć. Znałam Cię już jakiś czas, wszystko dokładnie powiedziałam, ale i nadal śledziłam. Zauważyłam jak bardzo się zmieniasz, jaka jesteś szczęśliwa w tym związku, widziałam ile dla siebie znaczycie. W samych superlatywach wypowiadałam się o Tobie, że lepszej kandydatki na synową, to już z pewnością nie znajdzie. Zresztą wszyscy o Tobie mieli podobne zdanie. Bałam się tylko tego spotkania tutaj. W pracy nie dajmy poznać po jaka tajemnica nas łączy. Po co mają się o tym dowiedzieć, i tak tego nie zrozumieją.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paulina, transseksualna masochis
  • Paulina, we wladzy meza. 7 cz.5

    – Oczywiście Justynko, że nic nie powiem. Rozpracowałaś mnie przecież, więc wiesz jaka jestem. Możesz spać spokojnie. A tak swoją drogą, to bardzo spodobała mi się ta lewatywa i ta cała reszta, łącznie z Twoim siadaniem w kupie. Bardzo się tym podnieciłam i obiecuję Ci że poproszę mojego Mateusza, by też poddawał mnie takim praktykom. On jest naprawdę kochany, zrobi dla mnie wszystko i obiecuję Ci, że na zlocie zobaczysz mnie publicznie w takiej samej sytuacji. Musimy się jeszcze tylko wymienić telefonami. Byłoby mi miło, jakbyś co jakiś czas wpadała do nas z mężem. Nad nami zapewne wiesz mieszka Rafał z Ritą. Możemy się czasami wspólnie spotykać na dręczenie, bicie i poniżanie niewolnic, bo o gwałtach nie wspomnę.

    – Cieszę się że taka jesteś, wiem że mogę spać spokojnie, chociaż nie wiem jak ja się po tym wszystkim wyśpię, pojutrze przecież do pracy.
    – No to Ci szczerze współczuję, ja jutro i wtorek mam wolne. Wiem, że zostaniemy naprawdę dobrymi przyjaciółkami, chociaż w pracy, to tak raczej stopniowo zacieśniajmy nasze koleżeństwo, nie muszą wszyscy o wszystkim wiedzieć. My śpimy tutaj, dopiero w poniedziałek planujemy wrócić do domu. Wiem, że mój przyszły teść będzie chciał jeszcze się bardzo nacieszyć też swoją nową, chociaż jako jego d**gą niewolnicą. Dzisiaj już pewnie za dużo nie zwojują, ale jutro to już pewnie z pizdy zrobią mi wiatrak. Dopilnuję też byś dostała na e-maila fotki z dzisiejszej imprezy na których jesteś.
    – To jeszcze raz dziękuję Ci bardzo za wszystko kochana.
    – No ja Tobie też, szczególnie za Twoje opinie na mój temat, które do teściowej trafiły.
    – Nie musisz, mówiłam zresztą samą prawdę, tak samo jak inni. To głuchnij mi teraz i zapiszemy w komórkach swoje numery.
    – Robi się kochana, zapisz od razu i wyśpij się na pojutrze do pracy, a potem mi zadzwoń co było w pracy, bo pewnie będą komentować, jak tam się Paulinka bawi na imprezie, że dopiero w środę do nich dołączy.
    Wreszcie pojechali wszyscy. Ale jestem padnięta.
    – Paulinko, córciu. Dzisiaj dajmy już sobie spokój ze sprzątaniem. Powłóczyłam Wam świeżą pościel. Pamiętasz który jest pokój Mateuszka. Łóżko nie jest za szerokie, ale się tyle wyśpicie, a jutro pojedziemy kupić nowy szeroki narożnik i jakieś meble. Musisz mieć tu też przecież kilka półek i jakąś szafę dla siebie. Tylko pamiętaj przyjdę obudzić Cię rano, musimy ogarnąć tutaj porządki, a teraz tylko prysznic i idź już też do spania.
    – To jeszcze raz bardzo dziękuję za Wszystko mamusiu i dobranoc.
    Podeszłam i ucałowałem ją jeszcze. Dała mi jeszcze tylko mocnego klapsa w pupę i poszła do siebie. Ja też od razu do naszego pokoju po nocną koszulę.
    – No jesteś już skarbie, czekałem na Ciebie. Chodźmy tylko pod prysznic i zaraz do spania.
    Tym razem tylko szybko wzajemnie się umyliśmy i wytarliśmy. Ubrałam nocną koszulę, on samą bluzę od piżamy i wyszliśmy z łazienki. Mama akurat czekała, aż wyjdziemy bo też się chciała wykąpać. Spojrzała, że ja jestem w samej króciutkiej nocnej koszuli z koronki, on jedynie w bluzie od piżamy, ale nie skomentowała tego. Ja zresztą też się domyśliłam, że za punkt swojego honoru będzie chciał ten cudowny dzień skończyć w mojej pipie. Ale co mi tam, pizda nie mydło, nie wymydli mi się przecież. Niech sobie jeszcze porucha, ja zresztą też nigdy nie mam dosyć. Położył się na mnie, pomiędzy moimi nagimi i zaraz ten jego stojący drąg miałam już w środku. Całowaliśmy się jeszcze i po pięciu minutach czułam się znowu wyruchana. Jak on to robi, że mi tak zawsze dogodzi? Jeszcze poleżał na mnie chwilę i położył się obok.
    – To był dzisiaj cudowny dzień, wyśpij się dobrze kochana. Dobranoc.
    – Ty też. Ja też Ci bardzo dziękuję za niego. Dobranoc.
    Musiałam obrócić się na bok. Wtedy przytulił się do mnie i usnął z ręką na mojej pipie. Też zresztą po chwili już spałam.
    Rano obudziłam się porządnie wyspana i wypoczęta. Po chwili weszła teściowa.
    – Wyspałaś się dobrze kruszynko?
    – Tak mamo, dziękuję. Ja może będę znosiła wszystko do kuchni, Ty opłucz z wierzchu i układaj w zmywarce. Potem poznosimy całą resztę wszystkiego do kuchni.
    Zdjęłam koszulę i obie nago poszłyśmy do kuchni. Pomogłam jej tylko trochę poustawiać wszystko na szafce żebym miała gdzie resztę ustawiać i z tacą poszłam do salonu zbierać co tam jeszcze zostało. Obróciłam tak jeszcze kilka razy.
    – Umyj podłogę, tata już się obudził, woła mnie bo chce sobie poruchać.
    – Dobrze mamo idź, ja tutaj sobie poradzę.
    Nabrałam wody do wiadra, wlałam trochę płynu, zmoczyć mopa i wzięłam się za mycie. Naraz słyszę świsty, do tego ciche pojękiwanie mamy, boli, boli, boli. A więc najpierw jeszcze ją leje. Nie będę jednak przecież podsłuchiwała. Chyba z dziesięć minut i podłoga już była cała umyta. Akurat jak wylewałam wodę z wiadra, ledwo usiadłam na chwilę odpocząć weszła mama.
    – Idź jeszcze teraz Ty do taty, Ciebie też chce.
    Poszłam więc zaraz. Dyscyplina leżała na stole koło fotela.
    – No jesteś już córeczko, teraz Ty też przełóż się na oparciu fotela z ładnie wypiętą pupą, najpierw jeszcze Cię spiorę.
    Byłam nago, więc od razu przełożyłam się jak kazał z rękoma na oparciach i czekałam na baty. Zaczął mnie bić.
    – Ach tato, boli, boli. Ale mnie bijesz, tak boli.
    Nie zważając na moje narzekania lał mocno pupsko, aż znowu chuj porządnie mu stanął.
    – Połóż się teraz na łóżku z dużą poduszką pod dupą, wtedy chuj głębiej Ci wejdzie.
    Położyłam się dokładnie tak jak kazał. Uniosłam mocno na boki rozchylone nogi i położył się na mnie. Od razu miałam w środku chuja. Wiedział że jestem już wilgotna po laniu jakie mi dał. Mati też zawsze lubi mnie tak ruchać, pewnie nie raz widział jak tato rucha mamę, a i sam też na niej z pewnością ćwiczył swojego kutasa. Zrobił mi dobrze, od samego rana już doszłam dwa razy. Zszedł ze mnie, a ja poszłam pomóc mamie przy śniadaniu. Tyle wszystkiego zostało, że tylko odgrzewać. Po śniadaniu jeszcze raz musimy załadować zmywarkę. Śniadanie jest już na stole.
    – Marku chodź jeść, póki wszystko jest jeszcze ciepłe.
    – A Ty Paulinko nie budzisz Mateuszka?
    – Nie mamuś, niech sobie śpi. Jak wstanie to mu odgrzeje.
    – Bardzo się nam podoba, że tak dbasz o niego. Trafił lepiej z Tobą, jak milion w totolotka.
    Zjedliśmy i poszłam zobaczyć czy już wstał. Nie spał, leżał tylko sobie.
    – O widzę, że już od rana pupa znowu czerwona.
    – Tak skarbie. Tata dał mi lanie i mnie już od rana wyruchał.
    – No to i ja Cię po śniadaniu zaliczę. A Ty już zjadłaś kochana?
    – Tak, ubierz się tylko i przyjdź do kuchni, zaraz Ci coś zagrzeje.
    Odgrzałam mu kawał kiełbasy, do tego dałam jeszcze chleba z masłem i pomidorem. Zjadł szybko.
    – Teraz skarbie jeszcze tylko Cię spiorę i wyrucham. Potem pojedziemy kupić ten narożnik i jakieś porządne meble, mama już z resztą w kuchni sobie poradzi. Przynieś mi tutaj dyscyplinę i kładź się na taborecie. Pobiegłam do naszego pokoju po dyscyplinę i zaraz byłam z powrotem. Ułożyłam tylko poduszkę na taborecie i zaraz przełożyłam się na nim. Dostałaś już widzę trochę, ale Ci jeszcze poprawię.
    Zaczął mnie lać. Znowu doszłam, ledwo poczułam pierwsze baty.
    – To usiądź mi się teraz na chuju i jedź.
    Ale on ma dużego, wypełnia mnie całą. Doszedł po chwili.
    – Ubierz się i zaraz jedziemy.
    Poszłam ubrać jedną z moich nowych sukienek. Bałam się tylko czy mi nie będzie widać pupy. Nie przepadam, żeby tak paradować po sklepach z pupą na wierzchu, tym bardziej, że jest jeszcze czerwona, świeżo po dwóch laniach. Matiemu akurat to się jednak w tej sukience bardzo podobam.
    – Tato jedziesz z nami?
    – Nie, jestem zmęczony. Kupcie sami to, co się Wam będzie podobać. Ja sobie odpocznę.
    Pojechaliśmy więc. Wybór był duży, ale mi akurat jeden szeroki narożnik się bardzo podobał. Potem poszliśmy rozejrzeć się za jakimś kompletem mebli. Wszystko wybrane. Zapłacił za wszystko i poszliśmy zamówić transport. Mają przywieźć za około pięć godzin. Wracamy więc szybko do domu, żeby zrobić miejsce w pokoju. Dobrze, że nie trzeba gotować obiadu, odgrzeje się tylko golonki z kapustą i do wyboru ryż albo makaron. Z tym mama sobie poradzi. My musimy tylko wynieść tą starą leżankę i szafę gdzieś na dół do piwnicy. Ta szafa przyda się jeszcze Mateuszowi na narzędzia, leżankę też się wstawi do warsztatu, jak Mateusz czy tata będą chcieli sobie którąś z nas poruchać, to będą mogli nas tam brać od razu. Tak sobie zaplanowali. Jakoś do obiadu udało się nam wszystko poznosić. Oni tam jeszcze w piwnicy wszystko ustawiali, a mi zostało zrobić porządek w pokoju. Dokładnie wszystko pozamiatać, umyć podłogę i ściany, szczególnie tam gdzie stała leżanka i szafa. Wszystko dokładnie umyłam, otworzyłam okno i drzwi żeby porządnie przeschło. Potem poszłam do mamy zobaczyć jak tam stoi daleko z obiadem, czy nie muszę jej w czymś pomóc.
    – Ja już mamo skończyłam w pokoju, nie muszę Ci jeszcze w czymś tutaj pomóc?
    – Nie Paulinko, ale bardzo się cieszę, że tak potrafisz myśleć o wszystkim. To bardzo dobrze świadczy o Tobie, że pytasz czy nie potrzebuje pomocy.
    – No przecież jestem tu też gospodynią, robię więc wszystko jak w swoim domu.
    – To dobrze, że tak już się tutaj tak czujesz, to też jest przecież Twój dom, nie tylko ten gdzie teraz mieszkacie. Widzę, że umiesz sobie wszystko zorganizować. Powiedziałam Ci wczoraj, że do dzisiaj Twoje notowania w tym domu osiągną maksymalny pułap i widzisz, nie pomyliłam się. Ja znam się na ludziach. Nie pomyliłam się co do Ciebie.
    – Nawet nie myślałam już teraz pod tym względem, ale rzeczywiście masz rację.
    – No i bardzo do nas pasujesz. Pomimo, że od rana dostałaś lanie od ojca, to po śniadaniu przełożyłaś się jeszcze Mateuszkowi bez słowa protestu, żeby i on Ci wlał. Jesteś też urodzoną suką, dajesz dupy na kiwniecie palcem. Ja w Twoim wieku byłam dokładnie taka sama. Teraz zresztą też ciągle bardzo lubię się ruchać. Wiesz też po co masz tyłek.
    – Tak mamuś, moja pulchna pupa jest wprost do bata stworzona.
    – Tak samo i to, że pupa musi być codziennie bita, nawet po kilka razy dziennie. U nas zawsze tak było.
    – Ja z pewnością nie zmienię tej tradycji. Mam też już tak jak i Ty słyszałam swój „zeszyt przewinień”, wszystko bardzo dokładnie w nim zapisuję, o każdym i to nawet najmniejszym przewinieniu. Gdy natomiast nie uda mi się zapełnić minimum pół strony, to zmyślam jakieś, tak bym zawsze w sobotę wieczorem miała ich chociaż pół strony. U Rafała i Rity z góry także jest „Zeszyt przewinień”, Rita mi swój kiedyś pokazała, stąd wiem jak ma to wyglądać. To bardzo dobry pomysł z tym zeszytem, u nas też idealnie się sprawdza.
    – To są nasze zasady, od zawsze u nas panują. Pomysł z tym zeszytem, to oni mają od nas. Widzę, że Mateuszek uczył się od taty, jak ma ze swoją babą postępować. Ale dobrze na tym wychodzimy, nie mamy nigdy „cichych dni”. Gdy tylko Markowi się coś nie podoba, to po prostu bierze rzemień i „robi ze mną porządek”. Bardzo go kocham za to wszystko.
    – Ja też Mateusza bardzo kocham. Do tego dba o nas. Jestem za wszystko mu, tak samo jak i Wam bardzo wdzięczna.
    – Paulinko, ale już chyba można wykładać obiad, zejdź po nich na dół, a ja wykładam już wszystko na talerze.
    Gdy zeszłam na dół, to obaj popijali sobie jakąś wódeczkę.
    – Mati, tatusiu, chodźcie na obiad. Wszystko jest już na stole, musimy się pośpieszyć, bo niedługo przyjadą z tymi meblami.
    – No tak kochana, rzeczywiście te meble. Musimy też zrobić przejście w korytarzu żeby je mogli pownosić, pamiętaj jednak że nigdy w tym domu nie wolno Ci być ubraną, zawsze nago, nawet jak idziesz do kurnika po jajka, wtedy jedynie gumowe buty zakładasz. Nie wolno też Ci nigdy niczego sobie zasłaniać.
    – Oczywiście kochany, o wszystkim pamiętam, nie zrobię Ci wstydu, żebym się miała z czymś zapomnieć.
    Zaraz poszliśmy też całą trójką na górę, obiad był już na talerzach. Zjadłam pełen talerz zupy, cztery pyzy drożdżowe, surówkę, mięso i kompot.
    – No, synowa z takim apetytem to się nam naprawdę bardzo podoba.
    – Paulinko, potem przypomnij jeszcze, że w zamrażarce zostawiłem jeszcze wczorajsze lody, starczy dla wszystkich, nie tylko Mateuszek, ale i ja też o Tobie pamiętam, wiem że lubisz.
    – Dziękuję, cieszę się że tak się o mnie troszczycie, by mi niczego nie brakowało.
    Nagle dzwonek. Wyjrzałam przez okno, podjechał samochód ciężarowy, a więc to meble. Mateusz poszedł otworzyć i pokazał gdzie mają wnosić i skręcać szafy. Ja też poszłam, żeby pilnować by wszystko poustawiali tak jak ma stać. Zupełnie się nie wstydziłam, że jestem całkiem nago. Teściowa zresztą też tak chodziła po domu. Gdy wreszcie skończyli wzięliśmy się za te lody i musimy porozkładać te z moich rzeczy, które wczoraj przywieźliśmy. Jest tego trochę, nocna koszula na zmianę, buty, seksi ciuszki, które na mamę są już za małe. Jutro od rana wracamy do domu, jest trochę do załatwiania.
    – Mateusz, pamiętajcie tylko, że pod koniec czerwca jest pierwszy zlot BDSM, musicie koniecznie być na nim, o konkretnej dacie dam znać. Mam nadzieję, że będziesz już po egzaminach?
    – Raczej tak, zawsze staram się zdawać na bieżąco.
    – Siadajcie do kolacji, jak chcecie już jutro wracać, ale pamiętajcie żeby co jakiś czas przyjeżdżać, też chcemy się Wami nacieszyć.
    Po kolacji tylko małe, ok. dwugodzinne bzykanko i do spania. Jak ja już tego potrzebuje, chyba nie przestaje wilgotnieć.
    Rano wstałam, jak usłyszałam że mama krząta się już po kuchni.
    – Dzień dobry mamo, jak Ci się spało?
    – Zupełnie bez stresu, jestem taka spokojna jak na Was patrzę.
    – No ja też się wyspałam, najgorzej to tak wstawać rano do pracy, w tygodniu zawsze chodzę niewyspana. Tutaj to co innego.
    – A co byś zjadła na śniadanko?
    – Chyba jajecznicę na boczku i z cebulką, kiełbasą, wkroimy też pomidory jak są. Mateuszkowi taka jajecznica bardzo smakuje.
    – Tak to nigdy nie robiłam, pokaż jak Ty to robisz.
    Uwinęłam się szybko i za chwilę wszystko już było na talerzach.
    – Jajecznica jest dużo lepsza, jak się jeszcze tych pomidorów dołoży, też tak odtąd będę robiła.
    Zjedliśmy wszystko, wzięliśmy torby z wałówkami i do samochodu.
    – To jedźcie do domu, tylko ostrożnie. No i weźcie się już też za załatwianie formalności związanych ze ślubem. Tylko gdzie wesele?, tutaj będzie swobodniej, ale pewnie nie będzie aż tyle miejsca, a w zajeździe nie będziemy mogli tak swobodnie egzekwować naszych słusznych praw od niewolnic, jest tam przecież obsługa, kelnerki. Zaraz by się wszystko po Bytomiu rozniosło.
    – To może tatusiu wypośrodkować? Do rana wesele w zajeździe, a rano niby koniec, ale wybrani goście i tak tutaj do nas przyjadą. Może tak być?
    – No, Ty to jesteś dziołcha, Mateuszek z Tobą nie zginie, dokładnie tak będzie. Trzeba tylko ustalić listę gości, tych oficjalnych, jak i tych na dalszą część imprezy. Ale tym to już my się zajmiemy. Wy tylko pozałatwiajcie w urzędzie wszystko do ślubu, ma być tylko w kościele, potem oczywiście fotograf i ekipa filmowa, ale Ci to muszą już być zaufani, z naszego kręgu. Do wielebnego ja pójdę zaklepać tylko ślub na pierwszy dzień świąt gwiazdkowych, Wy potem pójdziecie tylko potwierdzić. On zresztą już pewnie wie, że Panicz Mateuszek się żeni, taka feta tu wczoraj z tymi sztucznymi ogniami była, że wszyscy wkoło wiedzą.
    – No to jedziemy, dowidzenia mamo, tato.
    – Dowidzenia, bardzo mi było miło Was poznać. Cieszę się, że Mateuszek ma takich wspaniałych rodziców.
    – No a my, że nam taką ekstra dziołchę na synową skołował, hi, hi, hi.
    Wyjeżdżamy. Ja jestem już jednak w sukience. Na podwórku, przed wejściem do samochodu ją założyłam.
    – Dzisiaj, od rana musimy się wybrać do urzędu, a po obiedzie Paulinko jedźmy do galerii zobaczyć dla nas ten narożnik.
    – Ok, ale ta meblościanka w dużym pokoju zostaje, ona mi się bardzo podoba. Zamów tylko stolarza, żeby w tej małej klitce garderobę z samymi szafami i szafkami do sufitu zabudował. Potem jak już to będzie, przywieziemy całą resztę moich rzeczy.
    – Tak będzie chyba najlepiej, miejsca wystarczy. Odpada już przecież duża szuflada z Twoją bielizną. Będziesz miała tylko ten strój na basen, przez który i tak wszystko Ci widać, hi, hi, hi… .
    – Ja się naprawdę cieszę, że wprowadziłeś mi ten zakaz ubierania bielizny, to mnie tak przyjemnie zawstydza. Zdaję sobie przecież sprawę, że w pracy wszyscy widzą, iż nie noszę stanika i te moje wielkie doje kołyszące się swobodnie na boki. To chyba przez grzeczność, żeby nie sprawić mi przykrości, nikt tego przy mnie nie komentuje, ale dowiem się od tej Justyny, która też była na imprezie, co było mówione w pracy na temat moich cycków bez stanika. Jak to dobrze jest mieć swoich informatorów, hi, hi ,hi … .
    – Mnie też bardzo podniecasz bez stanika, bez przerwy mi się chce. Teraz nie, ale w drodze powrotnej, potem z urzędu to chyba z Ciebie skorzystam.
    – Będzie mi bardzo miło kochany. A swoją drogą, to zupełnie nie spodziewałam się, że jestem tak rozpracowywana. Twoja mama mogłaby pracować w kontrwywiadzie.
    – Sprawiła się nieźle.
    – Z d**gie strony to się jednak nie dziwię, nie mam jej tego za złe. Wiadomo, że zawsze każda mama będzie chciała jak najlepiej dla swojego syneczka, chociażby ten miał już nawet dwadzieścia lat. Robiła, to przecież dla swojego małego Mateuszka. Dla niej zawsze będziesz kochanym syneczkiem. Nie mam zamiaru im Ciebie odbierać, a widzę przy tym, że jestem traktowana jak rodzona córeczka. Ciągle tylko słyszałam …„jedz, jedz córciu, żebyś głodna nie była”…., oni też dla mnie chcą jak najlepiej, ja to bardzo szanuję.
    – Właśnie Paulinko, przez to że jesteś taka szczera i bezpośrednia wszyscy od razu Cię bardzo polubiliśmy i pokochaliśmy.
    Zajechaliśmy do domu tylko się przebrać i zaraz pojechaliśmy do tego urzędu stanu cywilnego zgłosić zawarcie związku małżeńskiego. Wypełniliśmy tylko jakieś tam druki i oświadczyliśmy, że weźmiemy tylko ślub kościelny z potwierdzeniem jego zawarcia przez księdza w urzędzie. Nie chcemy brać d**giego ślubu tutaj, a cała uroczystość jest zaplanowana na pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia.
    – Wobec tego urząd przyjął Waszą oświadczenie chęci zawarcia związku małżeńskiego. Z uwagi na to, że nie chcecie brać dodatkowo ślubu w urzędzie, nie musimy rezerwować u nas terminu. Proszę, więc tylko dostarczyć do księdza od nas dokument o zarejestrowaniu Waszej decyzji. Reszta należy już do księdza w kościele, którego obowiązkiem potem będzie tylko poświadczenie u nas, że ślub się odbył i będziecie mogli odebrać akt zawarcia związku małżeńskiego. Wszystko zostało pozytywnie załatwione.
    – To teraz z tym kwitkiem do księdza i jedno, nawet to najważniejsze mamy z głowy. Jedźmy więc do plebana, niech to jedno będzie załatwione do końca.
    – Dobrze, ale wejdziemy jeszcze do rodziców. Zapytamy czy może chcieli by iść z nami do proboszcza.
    Jedziemy więc z powrotem do rodziców mojego Mateuszka. Wjeżdżamy więc na podwórko.
    – Tatusiu, my tylko na chwilę, w urzędzie mamy już wszystko załatwione. Czy chcesz też z nami jechać do proboszcza?
    – Pewnie, że chce.
    – No to tato, jedźmy tam wszyscy razem, mamę też przecież zabierzemy.
    Ksiądz odpoczywał w fotelu, ale chętnie jednak nas przyjął u siebie.
    – Najpierw to witam śliczną nową parafiankę. Domyśliłem już co się szykuje, a te sobotnie strzały na wiwat to tylko mnie w tym utwierdziły. Na kiedy mam więc zarezerwować datę, ślubu?
    – Pierwszy dzień świąt gwiazdkowych, mamy już też potwierdzenie zgłoszenia w urzędzie stanu cywilnego.
    Podałam mu je razem z Mateuszem.
    – Dobrze się spisaliście, wszystko już macie, a więc szykować się na wesele. Przyjmijcie ode mnie szczere gratulacje i życzenia wszystkiego najlepszego dla młodej pary. Zapraszam jeszcze tylko na malutki poczęstunek, mam jeszcze trochę tej pysznej wiśniowej nalewki, Pan Marek oświadczył, że sam ją robił. A więc zdrowie przyszłej nowej pary.
    – Dziękujemy bardzo za życzenia. Wiemy, że bardzo pasujemy do siebie, i jesteśmy pewni że będziemy bardzo szczęśliwi ze sobą.
    – Wszyscy Wam tego bardzo życzymy.
    – Dziękujemy. Tatusiu zostaniecie tu jeszcze, czy podrzucić Was do domu?, bo my musimy wracać.
    – Nie, jedzcie sobie, tylko ostrożnie. My chętnie pieszo wrócimy ten kawałek do domu.
    – To dowidzenia.
    Wracamy do domu, ale jestem dziś podniecona.
    Wreszcie jesteśmy w domu.
    – Co powiesz na kebab z ryżem na ostro? Bardzo bym chciała, żeby Ci to smakowało.
    – Tak, to zrób go koniecznie. Zjemy szybko i jedźmy do galerii po ten narożnik.
    Zjedliśmy i po chwili znowu wychodzimy z domu. Dojeżdżamy już do galerii, teraz tylko znaleźć miejsce do parkowania. Jakoś się udało, akurat ktoś wyjeżdżał. Idziemy do działu z łóżkami. U nas zdecydowanie także narożnik. Wreszcie wybrany, poszliśmy zapłacić z przywózką dzisiaj na dziewiętnastą. Wracamy do domu.
    – Przypomnij mi Paulinko, żebym się jeszcze dzisiaj w Internecie rozejrzał za jakimś stolarzem, a teraz zjeżdżamy do parku, bo jaja mi eksplodują, szybki numerek, ale muszę się spuścić.
    Wjeżdżaliśmy w jakiś zagajnik, a ja w tym czasie rozkładałam do poziomu mój fotel, chce żeby mu było wygodnie. Oparłam tylko rozchylone nogi o podsufitkę. Wargi pipy już mi się same rozchyliły, a mój brylancik ciekawie wyglądał ze środka. Pizdę miałam całkowicie mokrą, włosy świecące i posklejane. Nie mógł na mnie długo patrzeć, od razu mi wjechał do środka, ale mu stoi, i taki wielki. Kilka chwil i było po wszystkim, ale i tak bardzo obojgu nam tego brakowało.
    – No to teraz możemy spokojnie już jechać do domu, jesteśmy po małej rozgrzewce.
    – Też myślę, że to rozgrzewka, bo liczę dzisiaj na prawdziwy maraton, już na tym nowym narożniku, musimy spermą go ochrzcić. Porządnie mnie znowu spierz kochany, a potem przeruchaj jak sukę.
    – Będę Cię dzisiaj lał i ruchał na zmianę, do samego wieczora, Ty moją śliczna pulchna nimfomanko.
    Wreszcie wysiadamy. Tak jak już wcześniej ustaliliśmy zaraz po zamknięciu drzwi zdejmuję sukienkę i przez całą klatkę schodową idę nago, jedynie w szpilkach i pończochach na nogach. Bardzo podnieca mnie świadomość, że może to ktoś zobaczyć, a nie mam pewności że nie podglądają przez wizjery. Na samą już myśl pizda mi wilgotnieje.
    – Mateuszku, kochanie. Najpierw załatw tego stolarza, a potem to już tylko zajmuj się swoją niewolnicą. Na kolację nic nie musimy robić, taką wałówkę dostaliśmy, że starczy pewnie na tydzień. Zresztą słyszałam jak mama mówiła.
    – Dzisiaj więcej, bo jest Was dwoje, moje dzieci kochane.
    Cieszę się, że o mnie myśli i pamięta.
    Wykładam wszystko do lodówki, a Mati w tym czasie w necie szuka stolarza. Znalazł coś.
    – Czy dodzwoniłem się do Pana Balcerka, stolarza?
    – Tak, słucham?
    – Chciałbym zlecić zabudowę pokoju w samych szafach od góry do dołu, taką garderobę. Po środku z przesuwaną wkoło solidną drabiną, bo narzeczona trochę dużo waży, ma być wszystko solidnie zrobione. Kiedy Pan może przyjechać pomierzyć?
    – Nawet jutro, a o której godzinie?
    – Powiedzmy około dwunastej. Gdyby nie było mnie w domu, to proszę zrobić wszystko, tak jak moja narzeczona Panu powie, niech ona te szafki rozplanuje i o wszystkim zadecyduje. Ja i tak nie będę się w to wtrącał.
    – Ok, jesteśmy więc umówieni na dwunastą. Po zrobieniu pomiarów pojedziemy do sklepu wybrać okleinę mebli i wszystkie inne dodatki.
    – Czyli do jutra, dowidzenia. Proszę jeszcze jutro potwierdzić telefonicznie, że Pan przyjedzie.
    – Dobrze, to dowidzenia.
    – Stolarz też już jest załatwiony, teraz więc zajmę się moją niewolnicą, szykuj więc najpierw pupsko.
    Będąc przez cały czas nago, przełożyłam się od razu przez oparcie fotela.
    – Nie żałuj mi tylko pupy kochany, jak ja już polubiłam to lanie.
    Bił mocno, cała pupa aż pulsowała mi mocno, czułam że jest już mocno spuchnięta. W czasie tego lania doszłam tylko raz, nie bił długo niestety, tak był podniecony, że musiał zaraz wejść we mnie, ale nie przejmuję się tym. Wiem, że do wieczora czeka mnie jeszcze kilka lań i dużo bzykanka. Jak on mnie tym wszystkim podnieca.
    – Ale mnie dziś wymęczyłaś kochana! Ty nigdy nie masz dosyć, bardzo się z tego cieszę. Chcę narobić Ci jutro dużo wstydu, przy tym stolarzu, przez cały czas jak on u nas będzie, Ty będziesz leżała na moich kolanach. Będziesz dostawała mocne klapsy i będę Cię lał dyscypliną. Chciałabyś tak?
    – Oj tak kochany, to mnie tak cudownie bardzo upokorzy. Zaprowadź mnie z kuchni do pokoju gołą, w obroży i na smyczy. Niech przez otwarte drzwi pokoiku widzi jak leżę na Twoich kolanach z gołą i śliniącą się pizdą. Wtedy będę miała chyba nigdy niekończący się orgazm.
    – Rozumiem Cię doskonale i życzę Ci tego, jutro postaram się tak to zaaranżować. Zaproponuję mu też, że jak da nam jakiś rabat to pozwolę mu Cię wyruchać. Tylko ubierz się jakoś ładnie, tak bardzo seksi. Teraz Ty weź się za kolację, a ja zrobię porządek w tej graciarni, żeby jutro była zupełnie pusta i gotowa do zrobienia pomiarów, oraz montażu szaf. Sam nie wiem po co te wszystkie starocie zbierałem, teraz będę musiał iść to wszystko powyrzucać.
    – To baw się z tym, a ja zrobię odgrzeję coś na kolację.
    Po kolacji długo się jeszcze kochaliśmy, po raz ostatni na tej starej leżance i czekaliśmy aż przywiozą nowy narożnik. Wreszcie przywieźli. Przenieśli też nam ją do małego pokoju, a w jej miejsce ustawili nowy narożnik. Od jutra na leżance po odpowiedniej przeróbce, będę miała już tylko wymierzane chłosty. Wyspaliśmy się porządnie, by rano po śniadaniu ładnie się ubrać i czekać na naszego stolarza.
    Naraz telefon.
    – Chciałbym potwierdzić, że przyjdę na dwunastą, jestem stolarzem, z którym się Państwo wczoraj umawialiście. Czy to jest nadal aktualne?
    – Tak, oczywiście. Zapraszamy.

    Zajęłam się kuchnią, muszę coś zrobić na obiad, może on też da się poczęstować? Jestem już podniecona na maksa. Całkiem nago, jedynie w czarnych szpilkach, czerwonych pończochach samonośnych i czerwonych koralach? Szykuję obiad, ale ciągle tylko myślę o tym stolarzu. Wreszcie skończyłam.
    – Mati, kochanie. Choć, zobacz jak wyglądam?
    Jak wszedł, to aż oniemiał z wrażenia.
    – Nie wytrzymam, Już teraz muszę Cię sprać i wyruchać, najwyżej nas przy tym zastanie. Nie uwierzę, żeby ten stolarz nie dał nam rabatu za możliwość korzystania z Ciebie. Żeby już nie przedłużać sama przełożyłam się na taborecie, a Mati wziął dyscyplinę i zaczął mocno mnie lać. Dostałam jednak tylko kilka razów i zaraz musiał wejść we mnie. Naraz dzwonek.
    – Ty idź otworzyć, bo jak ja pójdę, to pomyśli, że trafił do burdelu.
    – Ok., ale potem zaprowadzę Cię tam na smyczy.
    – Dzień dobry.
    – Witamy Pana. Postanowiliśmy lepiej wykorzystać miejsce w takim malutkim pokoiku i całkowicie go zabudować. Narzeczona zrobiła wstępny szkic, jakby było coś niejasnego, to proszę pytać. Ona była dziś nieposłuszna i teraz stoi w kuchni w kącie, ale zaraz ją przyprowadzę. Ja będę dawał jej dalsze lanie, ale proszę sobie nie przeszkadzać, wszystko pomierzyć i rozrysować dokładnie.
    Mati dopiął smycz i zaprowadził mnie do dużego pokoju.
    – Dzień dobry panu. Proszę zrobić wszystko w miarę dokładnie tak jak na rysunku.
    Patrzył jak oniemiały. Mateuszek przełożył mnie sobie przez kolano z pizdą w jego stronę i kolanem pomiędzy moimi nogami, całą trochę rozwartą pizdę z mokrymi i posklejanymi włosami miałam zupełnie na wierzchu. Po chwili na moją pupę znowu zaczęły spadać mocne klapsy. Czuję, że robi się coraz bardziej gorąca, jest też więc i mocno czerwona.
    – No, to koniec pieszczot, zacznę lanie. Wziął dyscyplinę i całym zamachem lał mnie po pupie. Widziałam kątem oka, że „namiot” bardzo mu stoi.
    – Czy wszystkie drzwiczki mają być przesuwane, czy także jakieś otwierane na zawiasach?
    Wstałam z kolan Matiemu i wybraliśmy które i jak się mają otwierać.
    – Czy zrobimy jakieś duże lustro, na któryś z drzwi szafy?
    – Tak, zdecydowanie na drzwiach tej środkowej szafy?
    – A czy wewnątrz jakieś szafy lub szafek zrobić jakieś oświetlenie?
    – Zależy ile to będzie kosztowało?, a w ogóle wstępnie na ile oblicza Pan tą pracę?
    – Myślę, że ok. tysiąc złotych.
    – Trochę dużo, a może jakiś rabat? Podoba się panu moja dziewczyna?
    – Oj tak, jest bardzo ładna, do tego bystra, no i bardzo Panu posłuszna.
    – Tak, słucha się suka, musi. Jak nie to wpierdol. Co by pan powiedział na dwudziestoprocentowy rabat, w zamian za możliwość bicia i ruchania jej w trakcie pracy?
    – Sądzę, że to korzystna propozycja, chętnie skorzystam.
    – Proszę tylko kiwnąć palcem i już sama wchodzi na chuja.
    Rzeczywiście kiwnął na mnie i zaraz dałam mu się wyruchać.
    To teraz jedziemy do sklepu wybrać cały materiał. Tam się też wszystko potnie i możemy przywieźć do domu skręcać.
    – To jedźmy już proszę, żeby to jak najszybciej skończyć.
    Ubrałam tylko krótką sukienkę i możemy wychodzić. Widziałam, że zdziwił się bardzo, iż ja jak prawdziwa suka, bez gaci i stanika chodzę. Ale mnie to niesamowicie podnieca. Powybieraliśmy wszystko co było potrzeba, pocięli mu tam też deski maszyną na wymiar i zanosiliśmy wszystko do samochodu dostawczego tego stolarza.
    – Najpierw zje pan z nami obiad, narzeczona wszystko przygotowała. Potem prosimy by zaczął pan wszystko skręcać, oczywiście gdy będziemy mogli być w czymś pomocni, to proszę wołać. Może też pan robić sobie przerwy, by używać Paulinę.
    Praca szła mu dobrze i szybko, widać że ma w tym wprawę. Do wieczora praca była chyba mniej więcej w połowie skończona, reszta jutro. Przy okazji, trzy razy jeszcze ze mnie skorzystał. To już byśmy mieli tak prawie wszystko po robione.
    Mati, w tygodniu jedźmy może jeszcze po resztę moich ciuszków. Bardzo chciałabym mieć to już za sobą.
    – Może od razu w środę?, też wolę już mieć to z głowy, no i wszystko w szafach na dobre poukładane.
    Skończył o dwudziestej pierwszej, zjadł jeszcze z nami kolację. Nie było sensu by jeszcze coś robił, niech lepiej jutro przyjdzie od rana. Bardzo się cieszę na ten nowy narożnik. Jedno, że wyśpimy się do pracy swobodnie, a d**gie że będzie mnie brał na nim w każdej możliwej pozycji. Kochaliśmy się jak szaleni, aż Rita z góry zaczęła już pukać w podłogę, że chcą już spać, bo jutro do pracy. Ale niech już tak będzie, pójdziemy się przecież jeszcze wykąpać, więc znowu mnie tam bzyknie.
    Wreszcie przytuleni do siebie zasypiamy w nowym łóżku. Budzik na wpół do ósmej. O ósmej stolarz przyjdzie na śniadanie. Już widzę, że to bardzo dobry pomysł z tą zabudową. Przyjechał punktualnie. Trochę się zdziwił, że ja tak ciągle nago.
    – To wygodne, mój Mateuszek ma mnie zawsze pod ręką, bierze mnie jak tylko mu się zachce. A tak na marginesie, to ja też tego chce. Chyba nie przeszkadza to panu?
    – Nie chociaż mnie to dziwi, moja starucha w ogóle nie lubi seksu. Zawsze chodzi szczelnie poubierana.
    – No, według mnie to jest co najmniej nie mądre. Ale trudno. W każdym bądź razie, mnie tak samo jak wczoraj może pan mnie używać do woli. Zjedliśmy szybko i znowu wziął się do pracy. Coraz lepiej było już widać gotowy efekt. Super to wyszło. Gdy będziemy mieli jakieś prace stolarskie, to pamiętamy o panu. Mamy nadzieję też, że dobrze się panu u nas pracowało.
    – O tak, miła u Was atmosfera, jesteście też tacy swobodni i naturalni.
    – To się cieszymy. Teraz muszę opuścić już pana i wziąć się za obiad, jakby co to proszę wołać.
    Zrobiłam pyrki, gołąbki, sos i surówkę. Wystarczy, każdy się naje. Rzeczywiście tak jak obiecał skończył wszystko do wieczora.
    – Czyli tak jak się umówiliśmy, osiemset złotych za prace.
    – Tak, bardzo chętnie dałem Wam ten rabat, ma pan przeuroczą narzeczoną, nie to co moja stara.
    – Dziękuję, jest rzeczywiście cudowna, we wszystkim idealna.
    Skończył do kolacji. Nie możemy za długo dziś baraszkować, jutro od rana do pracy. Potem po resztę moich ciuszków.
    Justyna nie dzwoniła. Jestem ciekawa co tam o mnie rozmawiali. Tym bardziej więc się śpieszę, żeby jak najszybciej dojechać. Wreszcie jestem, Justyna jakby się domyślała, że też chcę z nią bez świadków rozmawiać.
    – Jak było?, o czym rozmawiali?
    – Wiesz Paula, tak normalnie, nic specjalnego o Tobie, tak tylko ogólnie, nic konkretnego, dlatego nie dzwoniłam. Miałaś dobrze, mogłaś się wyspać, dłużej pokochać z narzeczonym, ja ledwo wstałam rano.
    – A to że, nie noszę stanika?
    – Przy mnie nie. Ja przecież też nie noszę, to trochę tak jakby i o mnie rozmawiali. Ja w każdym razie nie słyszałam nic z tych tematów. Może tylko tyle, że wszyscy Ci go i tych prezentów trochę jednak zazdrościmy, ale to też przecież ludzka rzecz. Ten zaręczynowy pierścionek też przecież jest śliczny, a obroże traktują jako naszyjnik, tylko ja wiem, co on oznacza, nikt z pewnością się nie domyśla.
    – To dobrze. Acha mamy już ustaloną datę ślubu na pierwszy dzień świąt. Jak ja się cieszę.
    Potem jeszcze tylko wszyscy oglądali mój nowy pierścionek, rzeczywiście robi wrażenie. Dzień minął spokojnie, będąc taką szczęśliwą, o wiele lepiej i łatwiej mi się pracuje. Jestem teraz zupełnie inną dziewczyną, chociaż w pipie ogień ciągle nieugaszony. Ale to dobrze, nie narzekam. Nastrój tylko mi psuje konieczność jazdy do poprzedniego domu. Ale będę to miała już z głowy. Pogoda deszczowa, też mi się nic nie chce. Ze smętną miną idę na tramwaj, potem od razu do pociągu. Mateuszek już był.
    – Jak tam w pracy?
    – Wszystko dobrze, nikt mnie nie obgadywał, tam też mam życzliwe osoby, zresztą jak prawie wszędzie. Zaraz po pracy jedźmy po te ciuszki, na obiad dzisiaj spaghetti i małą pizzę zamawiam, jak już będziemy wracać, reszta się jakoś ułoży.
    – Dobrze, że jesteś pozytywnie nastawiona, pamiętaj że ja będę tam zawsze z Tobą. Weź wszystko co swoje i wychodzimy.
    – Ale muszę przecież jeszcze mamę i siostrę zaprosić na ślub, nie mogę inaczej. Najwyżej nie przyjdą, to najbardziej jeszcze mnie boli.
    – My zaprosimy, czy przyjdą, to już ich sprawa.
    – Dziękuję, uspokoiłeś mnie. To teraz tylko do domu po samochód i niech mam już to za sobą.
    Otwieram drzwi na kod, potem od mieszkania jeszcze kluczem, wchodzimy. Widzę w otwartych drzwiach siostrę pokoju, jak leży przełożona przez taboret, a mama leje ją skakanką. Całą pupę ma już w pręgach.
    – Przepraszam mamo, przyjechaliśmy tylko po resztę moich rzeczy, nie chcemy przeszkadzać.
    – Nic się przecież nie stało, skończę ją lać jak wyjdziecie. Ona ma swojego partnera, jest też jej Panem, moim zresztą też. To on polecił mi wymierzyć jej tą chłostę. Obie zresztą jesteśmy regularnie poddawane bardzo ostrej chłoście i tresurze. Jesteśmy też ubezwłasnowolnione przez niego, teraz słuchamy tylko mężczyzn.
    – Wszystko mam spakowane, możemy jechać. Chcielibyśmy Was jeszcze tylko zaprosić na nasz ślub, mamy nadzieję, że dacie nam jednak błogosławieństwo i przyjedziecie na nasz ślub?, planujemy go na pierwszy dzień świąt gwiazdkowych.
    – Tak oczywiście, że nie będziemy robiły Wam przeszkód i raczej przyjedziemy. Nie mamy zamiaru robić z siebie idiotek, a to czy przyjedziemy będzie zależało od naszego wspólnego Pana, musicie go zresztą tak samo jak i nas zaprosić.
    – No to nie przeszkadzamy, tutaj mamo są moje klucze.
    – Zostawcie te klucze, to przecież jest nadal Wasz dom. Zresztą jak zachce Ci się siku, a będziesz w pobliżu, to przecież nie pójdziesz w krzaki, gdyby nas w domu nie było. Nie przesadzajcie z tymi kluczami.
    – Dobrze, mamo, to dowidzenia. Ślub odbędzie się w pierwszy dzień świąt, dokładną godzinę i wszystko podamy jak będzie to już dokładnie ustalone.
    – Dobrze, dowidzenia. A Ty kładź się na taborecie.
    Jedziemy do domu, jakoś łatwo nam poszło to wszystko.
    – Zobacz, wystarczy że mają Pana, są krótko trzymane i od razu inne kobiety.
    – Tak, nas trzeba bardzo krótko trzymać i wszystko jest ok., taką już mamy naturę. Wszystko się jednak dobrze skończyło. Jedźmy do pizzerii, pomimo wszystko jestem głodna jak wilk.
    – No jak to Ty kochana, nie byłabyś sobą.
    – Masz rację, cała ja.

    KONIEC

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paulina, transseksualna masochis
  • Rekompensata, 7.

    Część 7. *

    Kolejny dzień, kolejne spotkanie, kolejna okazja do zrekompensowania mojego ubogiego życia. Może kiedyś mąż zrozumie swoje błędy…

    Czekałam na ulicy równoległej do tej, przy której mieściła się ‘nasza’ kawiarnia. Henryk podjechał, już chciał parkować, ale szybko podeszłam i wsiadłam. Jeszcze szybciej przywitaliśmy się i ruszył. Nie minęło 10 minut, a już byliśmy za miastem. Spory ruch, wiadomo – piątek, ale szczęśliwie nie wpadliśmy w żaden korek. Jechaliśmy w sumie pół godziny, aż wreszcie zjechał z drogi i zatrzymał się przed okazałym zajazdem. Restauracja prawie pełna. Trochę spieszył się, ale dobrze rozumiałam go. Najpierw tłumaczył, że musi być o dwudziestej w domu, bo jeszcze z żoną wychodzą do znajomych. A potem… A potem przestał spieszyć się. Ale po kolei.

    Bo ja wiedziałam swoje. Ubrałam błękitną spódniczkę z rozcięciem z przodu. Jest dość wąska, więc kiedy wsiadałam, podciągnęłam ją, żeby wygodnie siedzieć. Do tego niebieskie klapki na szpilce, które efektownie podkreślają urodę moich zadbanych stóp i smukłych nóg oraz ażurowa, ciemnoniebieska bluzeczka. Na taki ciepły dzień jak znalazł. Stanik w cielistym kolorze był mocno wykrojony, więc kiedy prezentowałam śmiały dekolt, wyglądałam jakbym niczego nie miała pod bluzką. Mijając mnie, paru mężczyzn dociekliwie wpatrywało się w mój dekolt. Tak samo reagował Heniek podczas jazdy.

    – Patrz na drogę – co jakiś czas upominałam go poważnym tonem.  

    – Twoja wina – tłumaczył się i po chwili znowu zerkał w dekolt. Reagował jak pies, który widzi smakowitą kość i nie może doczekać się momentu, kiedy ją dostanie. Brakowało tylko, żeby zaczął się ślinić.

    *

    Jednak w połowie drogi, już spory kawałek za miastem, poległ. Trzymając kierownicę jedną ręką, drugą wsunął pod stanik. Zachłannym gestem złapał i miętosił pierś.

    – Zwariowałeś?! Uważaj na drogę! – zareagowałam nerwowo i trzepnęłam go po ręce. Zaskoczył mnie swoim zniecierpliwieniem.

    – Spokojnie, kobieto. Pokazujesz i pokazujesz atrakcyjne opakowanie, dlatego chciałem sprawdzić zawartość – w jego głosie pobrzmiewało rozbawienie moją nerwową reakcją.  

    – Od ostatniego spotkania termin przydatności nie uległ zmianie, więc nic się nie zepsuło – rzuciłam cierpko, ale byłam zadowolona. Obawiałam się, że już nasycił się mną i chce taktownie, na osobności zakończyć znajomość. Teraz jedynie przypomniałam mu, że nie dba o mnie.

    W odpowiedzi na mój komentarz zaśmiał się głośno:

    – Świetnie wyglądasz, więc musiałem chociaż skosztować.

    Milczałam. Faktycznie, mąż też zauważył, że lepiej wyglądam.

    – Pewnie seks tak na mnie działa – myślałam, pamiętając o zabawie u Romka we troje. Heniek też czasami dbał o mnie. Mężowi powiedziałam, że to efekt naszego ostatniego seksu. Był zadowolony z mojego komentarza. Przecież wziął mnie wtedy tak solidnie, że jemu pewnie na kwartał starczy. Ale nie mnie…

    *

    Jechaliśmy w milczeniu, coraz bardziej spowalniani rosnącą liczbą samochodów i w pewnym momencie przekornie postanowiłam trochę podrażnić Henia.

    – Niech się pomęczy, samiec jeden… – odgrażałam się w myślach. Przecież sam nalegał na regularne spotkania.

    Podciągnęłam spódniczkę. Od razu zaczął zerkać na mnie. Nie jechał zbyt szybko, ale tempo niedzielnej rowerzystki to też nie było. Musiał uważać. A ja jeszcze bardziej podciągnęłam spódniczkę. Rozcięcie umożliwiło mi teraz pokazanie prawie całych opalonych nóg. Prezentowały się efektownie, stwierdziłam to obiektywnie! Zresztą, w porównaniu z jego żoną i tak wypadałabym korzystniej nawet wówczas, gdybym nie dbała o siebie. A jemu, na widok moich nagich nóg, głowa zaczęła chodzić jak wskazówka w metronomie. Chciało mi się śmiać z Henia.

    – Może zrobimy przerwę? – zaproponował trochę chrapliwym głosem.

    – Po co? Przecież od kiedy ruszyliśmy, jedziemy zaledwie dwadzieścia minut – udałam zdziwienie, patrząc na zegarek. – Z samego miasta wyjeżdżaliśmy z dziesięć minut. – Nie był tego świadom, ale największy cios dopiero go czekał.

    Nie odpowiedział, skupił się na drodze. Po chwili zerknął na moje nogi i na biust. Znowu patrzył na drogę i zacisnął dłonie na kierownicy. Nie był zadowolony. Ponownie zerknął.

    *

    – Dla mnie jest tu niezbyt wygodnie – stwierdziłam z dezaprobatą i ostentacyjnie zrzuciłam szpilki. Zsunęłam się na siedzeniu, podniosłam nogi i bose stopy oparłam o deskę. Czerwony lakier połyskiwał na paznokciach, zadbane i opalone stópki zachęcały do pieszczot, a paluszki zalotnie drobiły na desce rozdzielczej. Odchyliłam fotel i po raz ostatni podciągnęłam spódniczkę.

    – O, cholera! – krzyknął tak głośno, że nawet ja drgnęłam. Wyraźnie zwolnił i wpatrywał się w moje wystrzyżone krocze. Rozumiałam go. Nie założyłam majteczek. Za to powoli, zmysłowo masowałam wewnętrzną część ud. Blisko krocza. „Wskazówka metronomu” znacząco zwiększyła rytm.

    – Heniu, panuj nad sobą. Dostaniesz kręczu szyi albo zawału – ostrzegłam go. Z trudem ukrywałam rozbawienie.

    – Zosia, musimy gdzieś stanąć! – prawie wpadł w błagalny ton.

    – Daj spokój… – mój głos był uosobieniem nudy. – Wytrzymałeś tyle czasu beze mnie, to i teraz jeszcze popościsz.

    Spojrzał na drogę, nieznacznie pokręcił głową, a potem bez słowa nacisnął gaz.

    *

    Dochodziła godzina 17. Wojtek już dawno zjadł odgrzany obiad, pomacał chętną żonkę, ale nie miał ochoty na seks i teraz drzemał. To znaczy on nie miał, ale ja miałam ochotę. Pomny wydarzeń, kiedy po prowokacji zerżnął mnie przed obiadem jak rozpłodowy buhaj i długo nie mógł dojść do siebie, dzisiaj skończył na macaniu moich piersi i drapaniu łechtaczki. Naiwniak, sądził że nie dam mu rady…

    Zanim zdążył zaprotestować, rozpięłam mu rozporek i już wyciągałam miękkiego fiuta. Trochę bawił go mój upór, jednak złagodniał, kiedy wyciągając fiuta, tak przesunęłam slipki, że przygniotły mu jądra. Zapiszczał, ale od razu podniósł się, rozpiął i opuścił spodnie ze majtkami. Masowałam miękkiego kutasa. Lizałam, kiedy zaczął sztywnieć i wreszcie podrażniłam go, najpierw obnażając napletek i wreszcie, przesuwając palcem po szwie pod członkiem, na mosznie aż do odbytu. Delikatnie przesunęłam kilka razy, bawiąc się reakcją męża. Brało go. Nawilżyłam opuszkę palca i parokrotnie powtórzyłam pieszczotę. Syczał i kurczowo trzymał się krzesła.

    W końcu przestałam się nad nim ‘znęcać’. Wstałam, ściągnęłam majtki, zadarłam spódniczkę, nasze spojrzenia spotkały się, prowokacyjnie kołysałam biodrami i… wreszcie usiadłam na nim. Zniecierpliwił się! Patrzyłam mu w oczy z lekkim uśmiechem. Ale on koncentrował się tylko na ruchaniu, ech… Pociągnął mnie za biodra i docisnął do siebie, jakby chciał mnie przebić twardym kutasem. Łoł! Spodobała mi się taka pierwotna energia u męża. Poczułam miły dreszczyk po tym ruchu. Chyba niechcący trafił kutasem w punkt. Krzesło zatrzeszczało, ale oboje na to nie zważaliśmy. Zaczęłam go ujeżdżać.

    – Ręce! – polecił chrapliwym tonem.

    Podniosłam ręce do góry. Przed chwilą rozpiął, a teraz ściągał mi spódnicę przez głowę. Gdybym nawet chciała z niego zejść, nie pozwoliłby! Nieco przyśpieszyłam rytm. Niecierpliwymi ruchami rozpiął mi guziki w bluzce i z głośnym stęknięciem chwycił za gołe piersi. W domu rzadko chodzę w staniku.

    – Może to błąd? Może za dużo widzi i oswaja się z moim ciałem? Może – zastanawiałam się. Teraz brał jak dziki, wygłodniały zwierzak. Łapczywie, zachłannie, wręcz wściekle. Tak ścisnął biust, że aż chciałam zaprotestować. Otworzyłam usta i zamknęłam. Co tam… Niech ma. Jeszcze nie bolało, a ja też byłam podniecona, więc czekałam na więcej.

    *

    Opierałam dłonie na jego ramionach, a on szarpał piersi i w ten sposób narzucał coraz szybszy rytm spółkowania. Musiałam dostosować się. Głośno stękał i zaciskał zęby. Wiedziałam, że za chwilę będzie szczytował. Mnie też było dobrze.

    – Nawet nie zapyta, czy może spuścić się we mnie – przemknęło mi przez myśl. Czekałam na wytrysk we mnie. Tak lubiłam najbardziej.  

    – Och, tyyyy… dziwko! – rzucił głośno. Podczas seksu lubił różne określenia, które deprecjonowały mnie. Pozwalałam. Napiął mięśnie, szarpnął piersi w dół i złapał mnie za kark. Trzymając mnie w taki sposób, nabitą na twardego kutasa, próbował podnieść i wtedy wytrysnął. Napięte mięśnie twarzy, wystające żyły na szyi i skroniach świadczyły, jak mocno przeżywał orgazm.

    I wtedy doszłam. Fala rozkoszy rozpłynęła się po ciele. Odchyliłam głowę, przycisnęłam Wojtka do siebie, a on opadł na krzesło. Rzęziłam, rozkoszując się przyjemnością, która mnie pochłonęła. Moje usta poruszały się bezgłośnie, a orgazm trwał. Zawsze miałam dłużej niż on. Sam wytrysk też sprawiał mi ogromną przyjemność. Wulgarne epitety również. Nigdy mu nie powiedziałam, jakie pieszczoty doprowadzają mnie do orgazmu. I to bez spółkowania!

    – Niech się postara – pomyślałam. Przytomniałam, kiedy fala rozkoszy i wywołane przez nią ciepło powoli odpływały, a oddech stopniowo wracał do zwykłego rytmu.

    Wojtek grzebał przy pochwie. Kiedy trochę spermy wyciekło, zgarnął ją palcami i roztarł mi na piersi. Znowu sięgnął do pochwy i wilgotnego członka, a zebraną spermą posmarował mi twarz.

    – Najlepsza maseczka – uśmiechnął się.

    – Chciałeś zdrzemnąć się, ogierze – pierwszą częścią zdania osadziłam go, ale drugą wbiłam w dumę. Wiedziałam, że będzie pamiętał jedynie o komplemencie. Kolejną porcję spermy wtarł mi w drugi policzek i podsunął dłoń do wylizania. Grzecznie spełniłam jego życzenie. Chwycił za pierś, przyciągnął mnie do siebie i drugą ręką poklepał po pupie. Po chwili zdjął mnie i poszedł pod prysznic.

    Wieczorem ponoć był umówiony z szefem, żeby prywatnie omówić jakiś projekt. Zamierzali sami wnioskować, w ramach konkursu, do władz miast o jego sfinansowanie (powiedział „aplikować”, ale odesłałam gada do słownika). Gdyby uzyskali dotację, zarobiliby przynajmniej dwa-trzy razy więcej (!) niż jako pracownicy firmy państwowej, w której byli zatrudnieni. Ponoć nie ryzykowali swoimi miejscami pracy, ponoć nie był to konflikt interesów. Ponoć…

    W każdym razie, jeżeli wybierał się na dziwki, o co go podejrzewałam, to po zabawie ze mną będzie mógł tylko popatrzeć.

    *

    – Aaa, cześć! Siedzicie sobie przy kawce? – na widok Ulki, Wojtek był nieco zaskoczony. Wcześniej obudził się, był już odświeżony i ubrany, ale nas nie słyszał, bo siedziałyśmy w kuchni. Ściana skutecznie odgradzała nas od pokoju i łazienki. Wolałyśmy, żeby do jego uszu nie dotarła treść naszej rozmowy.

    – Cześć! Podobno wychodzisz? – Ulka patrzyła zdziwiona na mojego męża.

    – Tak, a czemu pytasz?

    – Myślałam, że odwiedzę was oboje.

    – Tak wyszło – Wojtek zmarszczył czoło. – Faktycznie, nie uprzedziłem Zosi, ale zaproszenie od szefa dostałem dopiero dzisiaj. Pogadamy innym razem. Biorę samochód, nie będziemy pić. Cześć, dziewczynki! – pożegnał nas uśmiechem. Dzisiaj był w dobrym humorze.

    – To moje dzieło – pomyślałam z zadowoleniem.

    – No, to zostałyśmy same – stwierdziła z ulgą koleżanka.

    – Chodźmy! – zabrałam kawę, ciasto i ruszyłam do pokoju. Usiadłyśmy, poczęstowałam Ulę alkoholem. Wiedziałam, że potrzebuje wsparcia, żeby powiedzieć o tym, czego już dawno domyślałam się.

    – Wiesz, tak myślałam o tym, co usłyszałam od ciebie – zaczęła niepewnie.

    *

    W duchu bawiłam się jej zmieszaniem. Więcej wiedziałam o prywatnych i intymnych sprawach Uli niż jej mąż. Dlatego domyślałam się, co chce powiedzieć, a jednak tylko siedziałam z życzliwym wyrazem twarzy i cierpliwie czekałam aż wyduka swoją propozycję. A znałyśmy się tyle lat!

    – Ale zołza ze mnie – skrytykowałam się w myślach. – I dobrze mi z tym!

    – Wiesz, chciałabym spróbować seksu w trójkącie! – wypaliła znienacka. Ulga na twarzy wskazywała, że mimo naszej długoletniej znajomości, krępuje się otwarcie rozmawiać ze mną o swoich preferencjach seksualnych.

    – To nie jest mentalność dzisiejszej młodzieży – westchnęłam w duchu, widząc ulgę na jej twarzy. – No, możemy spróbować – odpowiedziałam głośno. Nie zamierzałam przedłużać zabawy jej kosztem. – Tylko nie wykręć mi jakiegoś numeru w trakcie imprezy – zastrzegłam się.

    – No, co ty! – obruszyła się. – W końcu mam jakieś doświadczenie.

    – Jakieś ograniczenia? – byłam konkretna.

    – Niee, raczej nie – odpowiedziała z pewnym wahaniem.

    – A może wolisz trójkącik z dwoma facetami? – siedziała naprzeciwko mnie, więc zsunęłam klapek i bosą stopę zanurzyłam pod jej spódniczkę. Drgnęła, usztywniła się, ale nieznacznie rozsunęła nogi.

    – Nooo, na początek my z nim – była trochę zaskoczona moją propozycją. – Przecież nie znam faceta, więc i tak będę skrępowana – wyjaśniła. Niepewność mijała.

    – E tam, łykniesz trochę alkoholu i zaczniesz frygać jak nastka – wydęłam usta. Stopa przesuwała się głębiej. Ulka była skrępowana moją natarczywością, ale nie komentowała. Na razie.

    – No co ty! – żachnęła się. – Seks wolę przeżywać bez wspomagania. Wtedy mam dokładniejsze wspomnienia – uśmiechnęła się. Dłonie oparła na poręczach fotela.

    Stopa dotknęła jej krocza.

    – Ej! – zaprotestowała, ale nie odepchnęła mnie.

    Paluszkami pocierałam materiał majteczek.

    – Ej… – ponownie zaprotestowała, ale nieco ciszej i mniej pewnie. Patrzyła w moje oczy.

    *

    Wytrzymałam jej wzrok. Co więcej, teraz ja intensywnie wpatrywałam się w jej oczy:

    – Rozepnij bluzkę.

    – Co?! – głośny szept. Była bardzo zaskoczona.

    Powtórzyłam polecenie. Lekko uśmiechnęła się. Podjęła grę. Widocznie i jej spodobał się mój pomysł. Zaczęła rozpinać bluzkę. Kiedy rozpięła ostatni guzik, z pogodnym uśmiechem spojrzała na mnie i szczodrym gestem rozchyliła bluzkę. Wypięła biust. Była przekonana, że teraz ona dominuje. Siedziała w szerokim, wulgarnym rozkroku, a jej palce w szpileczkach z wyciętym przodem ledwie dotykały podłoża. Moje paluszki intensywniej drapały krocze.

    – Stanik.

    Uśmiech stopniowo znikał. Rozmarzone spojrzenie stało się pytającym.

    – Zosiu, żartujesz? – brzmiała niepewnie.

    – Chcesz iść na imprezę, a krępujesz się koleżanki? – spytałam pewnym siebie głosem. Pytałam wręcz nonszalancko. – Będą inni faceci i co? Nagle wycofasz się i pożegnasz, bo nie zdejmiesz ciuchów? – ostro prowokowałam.

    – No nie, ale wiesz…

    – Stanik – przerwałam ten wywód. Teraz podbiciem stopy uciskałam jej krocze. Mocno! I chyba trafiałam.

    Ulka przełknęła ślinę. Kremowe szpileczki kołysały się na jej stopach. Perłowy lakier na paznokciach lśnił. To zapamiętałam. Uśmiechnęła się niepewnie, nieznacznie wzruszyła ramionami i sięgnęła do zapięcia na plecach. Kiedy rozpięła stanik, opuściła dłonie na poręcze fotela i z zadowoleniem spojrzała na mnie. Spojrzenie wzbogaciła kolejnym pogodnym uśmiechem.

    Teraz ja byłam zaskoczona:

    – No, na co czekasz? – w głosie było słychać zniecierpliwienie i irytację. I cień rozbawienia. – Zdejmij wszystko!

    – Wszystko? Zosiu, przecież…

    – A co? Będziesz się wachlować bluzką? Ściągaj!

    Próbowała wstać, ale stopą ucisnęłam krocze. Widać skrępowanie stonowało jej podniecenie. Kiedy uświadomiła sobie, że ciągle macam ją stopą, zawstydziła się. Szybko zdjęła bluzkę, stanik i odłożyła na stolik. Usiadła wyprostowana w fotelu, jak na rozmowie kwalifikacyjnej, i poważnie spojrzała na mnie. Czułam, że to tylko pozory. Już poddała się, ale ja chciałam jeszcze pobawić się jej emocjami. W końcu później przeżyje więcej takich sytuacji. Znacznie bardziej ostrych, upokarzających i wyuzdanych. Przecież po to spotykamy się.

    *

    Moja pieszczota robiła swoje… Jej kolana lekko poruszały się w rytmie uciskania stopy. Już nie protestowała, posłusznie oddawała się. Podobała mi się taka zależność.

    – Zeszmacić koleżankę? – nagle zaświtał mi taki pomysł. – Za jakiś czas mogłabym mieć własną dziwkę – z wrażenia aż zaschło mi w gardle. Sama podnieciłam się taką okazją. – O, majteczki zaczynają wilgotnieć – zamruczałam do niej łagodnym tonem.

    – Taak – przyznała cicho. Dłonie zacisnęła na poręczach, głowę odchyliła do tyłu.

    Kilka silniejszych ruchów stopą i:

    – No, podejdź do mnie – poleciłam rozkazującym tonem, cofnęłam stopę. Spojrzała na mnie zaskoczona. Nie takiego zakończenia spodziewała się, ale była posłuszna. Wstała i podeszła do mnie. Siedząc w fotelu, zanurzyłam dłoń pod spódniczkę i sięgnęłam do krocza. Trochę ‘drobiłam’ palcami, a Ulka przymknęła oczy i stanęła w szerszym rozkroku. W końcu złapałam krawędź majteczek i kilkoma szarpnięciami ściągnęłam do kolan. Nie dbałam o jej komfort.

    – Co ty robisz? – szepnęła.

    – Zdejmij je – poleciłam.

    Po chwili wahania posłusznie wykonała polecenie. Majteczki przełożyłam do drugiej ręki.

    – Teraz ustaw się „na pieska”. Pupą do mnie.

    – Zosiu…

    – Ulka, nie przedłużaj – rzuciłam znużonym tonem. Wiedziałam, że potrzebuje presji. W ten sposób usprawiedliwiała się sama przed sobą. Wiedziałam też, że następnym razem pójdzie nam znacznie łatwiej.

    Po chwili uklękła obok fotela. Jej wypięty tyłek miałam w zasięgu ręki. Rozpięłam, pociągnęłam, szarpnęłam i jednym ruchem ściągnęłam spódniczkę do kolan. Zobaczyłam jej gołą, równomiernie opaloną pupę. Pogłaskałam, poklepałam.

    – Zdejmij ją. Opalasz się nago?

    – Tak, na działce mam warunki. Zresztą na balkonie też. Najwyższy blok, więc trudno mnie dojrzeć, a poza tym ludzie są w pracy. Dopiero po 17. robi się bardziej tłoczno na balkonach, ale wtedy już zmykam do mieszkania. To za długo – rozgadała się. Nie odwracając głowy, zdejmowała spódniczkę. Mówiła pośpiesznie, nerwowo.

    – Nieważne – westchnęłam znużona. To tylko pozory. Też byłam podniecona sytuacją. Bez ostrzeżenia wepchnęłam dwa palce do pochwy.

    – Och!

    – Spokój – szepnęłam władczym tonem.

    *

    Koleżanka zamilkła. Oparta na przedramionach, pochyliła głowę i cicho stękała. Włosy zakrywały jej twarz. Pupa sterczała wypięta w moim kierunku. Nie cofnęła się pod naporem energicznej penetracji palcami. Wepchnęłam trzy palce. Stęknięcia stały się nieco głośniejsze. Poruszałam energicznie ręką. Spore piersi kołysały się miarowo. Ulka szeroko rozsunęła palce obu dłoni, aby nie przesunąć się. Zrozumiałam, że moje uderzenia palcami są już bardzo silne. Nawet tego nie dostrzegłam! Zmniejszyłam tempo penetracji. W końcu dłoń znieruchomiała. Wysunęłam ją.

    – Odwróć się.  

    Wykonała polecenie. Spojrzała na mnie i usiadła na gołej pupie. Elegancko podwinęła nogi.

    – Już? – zapytała z lekkim rozczarowaniem. Jeszcze miała przyśpieszony oddech.

    – Na dzisiaj wystarczy – uśmiechnęłam się i wytarłam mokrą dłoń o jej nagą pierś. – Mały test jedynie stanowi przedsmak większych wrażeń – obiecałam.

    Podniosła się i przysiadła na swoim fotelu. Już nie wstydziła się swojej nagości. Roztarła śluz osadzony na piersi, sięgnęła po stanik i spojrzała na mnie: 

    – A majtki?

    – Dostaniesz następnym razem – uspokoiłam ją, leniwie machając dłonią.

    – To jak pójdę… – zaczęła nerwowym tonem.

    – Normalnie. Bez majtek – przerwałam jej. – Doświadczysz, jakie to ekscytujące – wydęłam wargi w uśmiechu. – Ulka, czeka cię sporo nowych wrażeń. Baw się nimi, a docenisz moje pomysły. Carpe diem, moja droga…

    *

    – Romek? Cześć, tu Zosia. Czekałam, ale żaden z was się nie pojawił. Nieładnie. Jeszcze będziecie żałować – mój głos brzmiał poważnie. – Chyba powinnam dać na mszę, że w ogóle raczyłeś odebrać, co? – ironia zadziałała, niezgrabnie próbował protestować.

    – Wybacz, to nie tak jak myślisz. I ja, i kolega byliśmy nieco bardziej niż zwykle zajęci w pracy, stąd ograniczenie kontaktów towarzyskich i moje milczenie – tłumaczył się pośpiesznie. – Marcin też nie zadzwonił? Popatrz, jak to nie można ufać młodym – już zaczął odzyskiwać rezon.

    – Jasne, i dlatego nie chcieliście zmarnować nawet kwadransa, żeby spotkać się i ustalić nowy termin? – westchnęłam ciężko. Od razu zamilkł. – Słuchaj, dzwonię z konkretną propozycją – z drugiej strony słyszałam tylko oddech. – Koleżanka, w moim wieku, jest zainteresowana spotkaniem. Dziewczyna otwarta na nowe pomysły, bezpruderyjna, a w ogóle miła, sympatyczna, towarzyska.

    Zaczął pytać o jej związek, stęknął coś o dyskrecji.

    – Tak, jest mężatką. Potrafi być dyskretna. I słowna! Nie to, co ty i Marcin – wbiłam delikatną szpilę. – Ale do rzeczy, chcemy spotkać się. Tym razem tylko z tobą. Masz ochotę i czas? Sprostasz dwóm kobietom?

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick

    *Do osób, które wyraziły swoje zniecierpliwienie pod poprzednią częścią:

    Piszę kilka opowiadań równocześnie i siłą rzeczy jedno bądź drugie z nich czasami musi poczekać dłużej. Ale słusznie, że pytaliście. Nie zorientowałem się, że przerwa była tak długa. Niestety, ten portal nie powiadamia o nadchodzących mailach, więc przypadkowo natknąłem się na Wasze pytania. Teraz będę bardziej uważał 🙂

  • Emocjonujacy wieczor

    Mąż, Krzysztof, miał wrócić późno i dopiero jutro, w niedzielę. Pojechał odwiedzić swoich rodziców. Nie miałam ochoty przebywać znowu w obecności jego matki. Nie po raz pierwszy, zresztą. Jesteśmy młodzi, oboje mamy po 30 lat, więc jego matka uważa, że ma prawo ingerować w nasze sprawy i pouczać nas. Ja uważam inaczej i dlatego unikam spotkań. Krzysztof ponoć pojechał do nich w odwiedziny, ale pewnie miał im pomóc w remoncie mieszkania. Dzieci jeszcze nie mamy i to też temat dla matki Krzyśka. Jego ojciec był znacznie bardziej taktowny i dyskretny. Miał empatii za siebie i za żonę. Z nim mogłabym nawet jeździć na ryby i grzyby. I jeździłam!

    – Niech on słucha dobrych rad o tym, jak zapłodnić żonę i dlaczego powinniśmy mieć przynajmniej trójkę dzieci, a potem przenieść się na wieś – ze złośliwą satysfakcją myślałam o monologu teściowej i cierpliwym Krzyśku, udającym wsłuchiwanie się w rady rodzicielki. 

    *

    Kiedy mąż oznajmił, że wyjeżdża do rodziców, od razu postanowiłam odreagować. Taka myśl już od jakiegoś czasu kiełkowała w mojej głowie. Decyzję podjęłam praktycznie od razu. W pracy wybrałam numer telefonu: 

    – Cześć, tu Mirka. Masz czas w tę sobotę?

    – Czeeeść. Mogę mieć. A o co chodzi? 

    Cicho westchnęłam. Janusz na ogół reagował bardzo spokojnie, wręcz flegmatycznie. Nawet jeżeli cieszył się, to i tak trudno było wykrzesać z niego zewnętrzne objawy entuzjazmu. Kiedy oglądał mecz naszej reprezentacji, trudno było orzec, patrząc na jego twarz i ruchy, czy nasza drużyna wygrywa, czy przegrywa?  

    – Mam ochotę na wycieczkę – zamilkłam na chwilę. Więcej nie musiałam tłumaczyć. Jedynie czekałam aż informacja dotrze do jego mózgu. W końcu to tylko facet. – Ty… byłbyś kierowcą.

    – O! Dziękuję. Nareszcie zdecydowałaś się – westchnął, jakby kamień spadł mu z serca. Ożywił się. – Chętnie! Chętnie służę swoją pomocą! Z twoją urodą… Jak zwykle mam zapewnione niezapomniane wrażenia! – był naprawdę podekscytowany, a jego komplement szczery. Nie żartował, tym bardziej, że miał być bierny. – Naprawdę, bardzo się cieszę, Miruś. Ale sprawiłaś mi niespodziankę! To potrafisz robić! – I jeszcze dodał po chwili, kiedy zaczął rozumować racjonalnie: – Broń zabrać?

    – Wyłącznie bazookę.

    Tylko ja wiedziałam, że mój przyjaciel prowadzi dość rozwiązłe życie i stara się przekonać do podobnego zachowania wszystkie swoje koleżanki, znajome i nieznajome. Również mężatki. Czynił to mniej lub bardziej dyskretnie. Z reguły bezskutecznie. Niezależnie od wieku, wszystkie nagabywane kobiety szybko orientowały się, że chodzi mu tylko ‘o jedno’.  

    Mąż, poinstruowany przeze mnie, uznawał Janusza za mojego kolegę ze studiów, z którym czasem wiązały mnie zawodowe obowiązki. I tak rzeczywiście było.

    – Bądź u nas w sobotę o 20. Wystarczy?

    – Taaak, powinniśmy mieć dość czasu.

    – Nie obawiaj się. Męża nie będzie…

    – A! To fajnie! Na pewno będę punktualnie. Czy też mogę liczyć na małe…?

    – Tak, możesz liczyć na małe ciasteczka. I na kawę. Jak szaleć, to szaleć!

    – Do zobaczenia, moja piękności – zabrzmiał ponuro i rozłączył się.

    W mieszkaniu pojawił się z dziesięć minut wcześniej. Jednak nie potrafił zmusić się do spaceru. Przypadkowo spojrzałam przez okno, gdy zatrzymywał się pod moim blokiem.

    – Jasne! Jest tak podniecony, że woli pooglądać moje nogi niż odkurzyć deskę rozdzielczą w swoim oplu – uśmiechnęłam się.

    Napalony bidulek w samochodzie wytrzymał ledwie pięć minut i szybkim krokiem podszedł do domofonu.

    *

    Janusz, mój kolega siedział ze mną i popijaliśmy bezalkoholowe drinki. To znaczy, ja już zdecydowałam się na coś mocniejszego. Czekał mnie tak atrakcyjny i intensywny wieczór, że musiałam wzmocnić się. To nie był mój pierwszy raz. Myślałam o przebiegu wieczoru i nieświadomie założyłam nogę na nogę. Po chwili spostrzegłam, że Janusz wpatruje się w moje nagie udo.

    Koniec sierpnia, jeszcze jest ciepło, więc uznałam, że oszczędzę na pończochach, bo nie sądziłam, że po zabawie będą nadawać się do czegoś więcej niż kosz. Byłam ładnie opalona. Jasną spódniczkę z dżinsu uznałam za najwygodniejszą na taką eskapadę, ale założyłam do nich czarne sandałki na szpilce. Spojrzałam w lustro i uznałam swój wygląd za bardzo seksi. Ubrałam białą bluzkę z rękawami w biało-niebieskie pionowe pasy. I ładnie, i seksi. Biel podkreślała opaleniznę, więc wybór uznałam za trafny. Bluzki, oczywiście, nie zapięłam zbyt wysoko, a biały stanik ładnie eksponował mój biust. Wiedziałam, że piersi są moim atrybutem, więc nie mogłam ich ukrywać przy takiej okazji.

    Ostatecznie nie założyłam łańcuszka na szyję. Trudno było przewidzieć, co się stanie. Ale nie potrafiłam zrezygnować z kolczyków. Założyłam duże koła. No, błąd, ale co tam. Wiedziałam, że pasują mi. Blond włosy ściągnęłam czarną tasiemką w ogon. Efektownie eksponowałam kolczyki i uznałam, że włosy nie będą spadać mi na twarz. Delikatnie podkreśliłam oczy. Do tego jasnoczerwona szminka. Janusz zanim wszedł i przywitał się, stał w drzwiach i z przyjemnością oglądał mnie.

    – No, świetnie wyglądasz! – aż rozłożył ręce. – Łoł! Jeżeli masz jakieś uprzedzenia wobec mnie, to powiedz, ile bierzesz od klienta, a ja chętnie skorzystam.

    – Właź! – szarpnęłam go i wpadł do mieszkania. Wkurzył mnie takim tekstem i to na klatce schodowej. Sąsiedzi mogli usłyszeć. – Zapamiętaj sobie: jeżeli kiedykolwiek wpadłabym na taki pomysł, to i tak jestem poza twoim zasięgiem. Czy to jasne?

    – Nooo… Jasne! – poprawiał kurtkę. – Ale dlaczego?

    – Nie, bo nie! – spojrzałam mu prosto w oczy.

    – No tak. Przy tak wyczerpującej argumentacji nie mam o czym dyskutować. I co? Gotowa?

    – Prawie. Jeszcze muszę coś wypić.

    – O, to ja też!

    – Ty dostaniesz najwyżej herbatę.

    – Obiecałaś kawę i ciasteczka. Ale chętnie zjadłbym jakieś kanapki.

    – Przestań żebrać.

    *

    Jechaliśmy już za miastem kilkanaście minut. Janusz nagle skręcił i wjechał w jakąś leśną ścieżkę. Za chwilę okazało się, że po przejechaniu kilkudziesięciu metrów jest spory parking z jednej strony otoczony lasem i polami z drugiej. Droga prowadziła między polami. Gdzieś w oddali widziałam kontury pojedynczych domów, w oknach paliły się światła. Parking nie był oświetlony. Stało na nim może z dziesięć samochodów i każdy miał włączone światła. Nie dostrzegłam żadnej kobiety. Wszyscy mężczyźni kłębili się przy dwóch samochodach, które stały w dość dużej odległości od siebie.

    – Też pójdziemy pooglądać? – zapytałam, przyglądając się sylwetkom kilkunastu mężczyzn.

    – Chyba żartujesz – prychnął zdegustowany Janusz.

    Podjechał samochodem nieco bliżej i ustawił się równolegle do jednego z nich. Z odległości około 10 metrów nie widziałam zbyt wiele. Głównie męskie plecy. Kierowca otworzył dach w samochodzie i usłyszałam dudniącą muzykę. Wszyscy usłyszeli. Na siedzeniach stanęła blondwłosa dziewczyna i zaczęła poruszać się w rytm muzyki. Kierowca włączył jakieś światła, których strumień padał na blondynkę. Gwałtownie poruszała głową na boki, a proste, długie włosy omiatały jej twarz. Potem powoli rozpięła i w takt muzyki zdjęła bluzkę.

    – Ja mam większy biust – od razu zauważyłam.

    Dziewczyna pomiętosiła piersi i rozpięła stanik. Zrzuciła go. Gwizdy, oklaski, okrzyki. Nie widziałam zbyt wiele, ale nieco później w górę wystrzeliła ręka, w której trzymała spódniczkę. Reakcja równie żywiołowa jak przy ściąganiu stanika. Chwilę później w strumieniach światła pojawiła się wyciągnięta ręka, z której coś poleciało w górę i zaraz dziewczyna złapała spadający skrawek materiału.

    – Majtki – sapnął Janusz.

    Dziewczyna jeszcze tańczyła i powoli znikała w aucie. Mężczyźni kłębili się przy aucie.

    – Co się dzieje?

    – Zaczęła się licytacja – wyjaśnił podniecony Janusz. Wyglądał, jakby chciał dołączyć do nich. Prawie było mi go żal.

    Mężczyźni stojący przy drugim aucie zachowywali się coraz głośniej. I nie tylko oni. Jakiś mężczyzna jęczał coraz głośniej, ale towarzyszyły mu postękiwania kobiety. Po wyjątkowo głośnym westchnieniu pojęłam, że mężczyzna doszedł. Kobieta jeszcze głośno kwiliła. Reszta przyjęła to ze śmiechem i skwitowała rubasznymi komentarzami. Potem zaczęli wspólnie wydawać rytmicznie jakiś okrzyk.

    – Dopingują kolejnego faceta – domyśliłam się.

    – Nooo… – Janusz kręcił głową, próbując zobaczyć cokolwiek spoza muru męskich pleców. Daremnie.

    *

    Podałam mu płytę. Wsunął do odtwarzacza. Chciał włączyć odtwarzanie, ale w ostatniej chwili zrezygnował.

    – Ruszamy? – spojrzałam na niego.

    Janusz bez słowa kiwnął głową, usiadł wygodniej, włączył silnik, ale nie zapalił świateł. Zablokował wszystkie drzwi. Cofnął kilka metrów, zatrzymał, zatrąbił i błysnął kilka razy wewnętrznym światłem. Wszyscy na moment odwrócili się do nas, a kilku mężczyzn ruszyło w kierunku naszego auta. Sięgnął do schowa i wyjął jakiś przedmiot, który położył sobie na kolanach. Nie zdołałam zobaczyć, co to jest. Cofnęłam fotel i odchyliłam oparcie. Po chwili mężczyźni otoczyli samochód. Janusz włączył klimatyzację, muzykę oraz silną latarkę, którą nastawił ją na szybkie, regularne pulsowanie i ułożył obok kierownicy. Przekręcił się w fotelu w moim kierunku, wygodnie oparł o drzwi. Uśmiechał się i czekał.

    Odwzajemniłam uśmiech. Wsłuchałam się w muzykę i zaczęłam kołysać się w jej rytm na fotelu. W aucie zrobiło się jeszcze jaśniej. To obserwujący mnie mężczyźni włączyli latarki i telefony. Powoli rozpinałam bluzkę, a twarze i dłonie widzów przykleiły się do szyb auta. Janusz nieznacznie otworzył przednie szyby. Nie wcisnęliby palca, ale teraz wszyscy słyszeli głośną, dynamiczną muzykę, do której poruszałam się na fotelu. Pulsujące światło pasowało do jej rytmu. Kiedy rozpięłam bluzkę, prowokująco poruszałam ramionami, a Janusz pomógł mi ją zdjąć. Po chwili leżała na jego kolanach.

    Poruszając się w rytm muzyki, powoli rozpięłam stanik. Trzymałam przyciskałam go do piersi, odwróciłam się w jedną stronę, w drugą. Słyszałam zachęcające komentarze. Wtedy zgasło światło… Dosłownie po kilku sekundach Janusz ponownie włączył światło, a ja siedziałam bez stanika, zwracając się w lewo i w prawo. Słyszałam słowa zachwytu na widok mojego biustu i nadal poruszałam się, wsłuchując w muzykę.

    *

    Odchyliłam się i wygodnie półleżałam w rozłożonym fotelu. Pokazałam jedną nogę, oparłam ją o podłogę i pokazałam drugą. Zdjęłam sandałki i stopy wylądowały na desce rozdzielczej. Mężczyźni mogli podziwiać moje wypielęgnowane stopy i pomalowane paznokcie. Opuściłam stopy, odwróciłam się, ustawiłam na fotelu prawie na czworakach. Zakołysałam nagimi piersiami.

    Poczułam dłonie Janusza na mojej pupie. Pośpiesznie rozpinał spódniczkę i wreszcie zsuwał ją. Poruszałam biodrami, ułatwiając mu jej zdejmowanie. Ale on był zachłanny, więc jednocześnie ściągał mi stringi.

    – Szkoda, chciałam zdjąć je oddzielnie – pomyślałam, ale na protest było za późno.

    Wreszcie spódniczka i majtki znalazły się nad kolanami. Wtedy zgrabnie odwróciłam się, znowu półleżałam w fotelu, a Janusz schylił się i zdjął ze mnie ostatnie fragmenty ubioru. naga rozłożyłam ręce i w powietrzu zgrabnie przebierałam nóżkami. Widziałam twarze przyklejone do szyby, koła pary na szybie, rozcapierzone dłonie. Przełknęłam ślinę. Byłam bardzo podniecona. Położyłam się na prawym boku i pokazałam jak wkładam palec do cipki. Komentarze na zewnątrz stawały się coraz głośniejsze i coraz bardziej wulgarne. Położyłam się na lewym boku, uniosłam nogę i pokazałam rozwartą cipkę. Znowu wsunęłam palec. Komentarze i gwizdy przybrały na sile, a utwór powoli dobiegał końca.

    *

    Janusz jeszcze bardziej otworzył okno po mojej stronie i nachylił się nade mną:

    – Jeden, któremu pani obciągnie – rzucił propozycję.

    Hałas wzrósł. Komentarze stały się głośniejsze. Domyśliłam się, że propozycja rozczarowała oglądających.

    – No, w końcu ja też nie jestem maszyną – mruknęłam pod nosem, reagując na odgłosy niezadowolenia zgromadzonych widzów.

    Wreszcie do szyby podszedł wybrany albo wylosowany mężczyzna, który rozpiął rozporek i wyjął sterczącego, sporego penisa. Szyba zjechała jeszcze niżej, a ja złapałam go swoją dłonią i powoli masowałam.

    – Dziewczyno, obciągaj, bo zaraz wytrysnę! – ostrzegł mnie anonimowy koneser moich wdzięków i umiejętności.

    Dwoma palcami ściągnęłam napletek i zobaczyłam żołądź. Lekko ścisnęłam członek i pojawiły się pierwsze krople. Facet syknął. Pewnie ostatkiem sił bronił się przed wytryskiem. Pewnie sporo zdążył się naoglądać. Opuszką palca rozmazałam kropelki i paznokciem drugiej dłoni przejechałam pod członkiem, wyczuwając jego miękkość aż dotarłam do moszny. Delikatnie przytrzymałam ją i wzięłam penisa w usta. Facet odetchnął z ulgą. Ciepło ust i dłoni nieco złagodziły podniecenie. Intensywnie poruszałam językiem. Nie chciałam zbyt długo bawić się z tym facetem. To głównie on czerpał satysfakcję, chociaż też byłam mokra. Poruszałam głową, przesuwając ustami po członku. Momentami uciskałam go ząbkami, więc facet znowu syczał. W pewnej chwili nie wytrzymał i złapał mnie za głowę. Zaczął nią rytmicznie poruszać aż wytrysnął mi w usta. Drgnęłam, kiedy poczułam tryskającą spermę. On głośno i przeciągle westchnął. Znieruchomiał. Wykorzystałam jego zadowolenie i wysunęłam penisa z ust. Wyplułam spermę obok niego i cofnęłam się. Nacisnęłam przycisk i zamknęłam okno. Otarłam usta.

    *

    Janusz znowu nachylił się nade mną i nieznacznie spuścił szybę:  

    – Uwaga! Zapraszam dwóch panów na tylne siedzenie, od strony pani! – zapowiedział i od razu podniósł szybę. Wszyscy wiedzieli, o co chodzi. Ruszyli do drzwi. Patrzyłam z niepokojem.

    – Tylko dwóch panów! – głośno krzyknął Janusz nad moim uchem. Odblokowane drzwi otworzyły się energicznie i wpadło dwóch rozochoconych facetów. Za nimi pchali się kolejni. Sytuacja stawała się groźna. Za moimi plecami Janusz wychylił się do drzwi i wysunął rękę z przedmiotem, który trzymał na kolanach. Zaterkotał paralizator i dwóch niedoszłych adoratorów z krzykiem gwałtownie cofnęło się i upadło. Kolejni, zaskoczeni i przestraszeni, zatrzymali się.

    – Zamykać drzwi! – krzyknął Janusz do mężczyzn siedzących z tyłu. Momentalnie wykonali polecenie. Janusz ruszył na wstecznym. Po kilkunastu metrach zahamował, skręcił i ruszył drogą w kierunku nielicznych domów. Zatrzymał się po przejechaniu, ja wiem?, czterystu metrów. Zgasił silnik, świateł nie było widać, więc spojrzeliśmy do tyłu. Nikt za nami nie biegł, nie jechał samochodem.

    *

    – Panowie, kobieta jest wasza. Macie gumki?

    Mieli. Klęli, kiedy z trudem wyskakiwali z samochodu i prawie wyrwali mnie z siedzenia. Ledwo zdążyłam założyć sandałki. Były na szpilce, więc za chwilę ładnie wypinałam pupę. Już nie przeklinali. Rozpięli rozporki, ustami pomogłam założyć im gumki i masowałam penisy, chociaż już tego nie potrzebowali, ale starałam się zadbać o ich doznania. Jeden z nich, bardziej zniecierpliwiony niż kolega, nie wytrzymał, podniósł mnie i odwrócił tyłem. Oparłam dłonie o maskę samochodu, wdzięcznie wypięłam pupę, a już po chwili wszedł we mnie.

    – Oj! – krzyknęłam. Byłam mokra, jednak impet, z jakim wszedł, zaskoczył mnie. Ale jaki był przyjemny!

    – Ściskaj chuja! – warknął podniecony. Drugi z nich stał z boku, masował penisa i macał moją pierś.

    Starałam się pracować pochwą tak, żeby ją poczuł. Nie było to zbyt trudne. Miał grubego penisa. Naprawdę grubego.

    – No, potrafisz! – odezwał się z uznaniem. Rżnął mnie bardzo mocno. Był silny, czułam to, kiedy chwycił mnie za biodra. Bałam się, że mogą być kłopoty, kiedy będzie niezadowolony. Janusz nie zdołałby przeciwstawić się temu osiłkowi. Nagle pchnął mnie na maskę.

    – Teraz ty ją weź – zdyszany stęknął do kolegi.

    Drugi wszedł we mnie spokojnie, ale też silnie uderzał. Robił to rytmicznie przez dwie, może nawet trzy minuty, aż ja nie wytrzymałam. Fala rozkoszy, jaka mnie zalała, spowodowała, że nic do mnie nie docierało! Na pewno jęknęłam przeciągle, ciesząc się spełnieniem. Facet nadal rytmicznie szarpał mnie, wyrywając ze mnie rytmiczne stęknięcia, ale ja przeżywałam niesamowitą ekstazę! Chciałam w niej trwać jak najdłużej. Nogi ugięły się pode mną, a kochanek potraktował mnie jak mięso. Rzucił na maskę i dalej rżnął. Chłód maski nie orzeźwił mnie. To był silny bodziec, ale trwający błogi stan był znacznie silniejszy. Z głupawym uśmiechem leżałam na masce auta, przesuwałam po niej policzkiem, rzęziłam i smakowałam moją euforię. Cokolwiek i gdziekolwiek by mi włożył, nie miałoby znaczenia. Niczego nie słyszałam, niczego nie dostrzegałam. Chłonęłam orgazm…  

    *

    Kiedy wrócił mi słuch, spadło ciśnienie, trochę otrzeźwiałam, ten pierwszy stał przy mnie i próbował wcisnąć penisa w usta. Ponaglał mnie. Otworzyłam usta i… miałam go całego. Ależ mnie wypełniał! Prawie dławiłam się. Obciągałam coraz bardziej energicznie. Prezerwatywa też mi smakowała. Gruby penis zaczął wypychać mój policzek.

    – Zmiana! – sapnął do kolegi. Ten bez oporu przeszedł do moich ust. Obciągałam mu od razu. Nawet chwyciłam w rękę. Ten z grubym wsadził mi do pochwy i dwa palce wepchnął do odbytu. Zrobił to dość delikatnie, więc nie oponowałam. Potem wcisnął trzeci palec, a członek szalał w pochwie. I wtedy miałam lekki odjazd! Chyba straciłam świadomość na dwie-trzy sekundy, bo facet wpychający penisa w usta szarpnął mnie za głowę i ponaglił:

    – No, obciągaj! Później odpoczniesz!

    Stwierdziłam, że moja ręka, w której przed chwilą trzymałam penisa, luźno zwisa wzdłuż ciała. Nie wiem, kiedy ją opuściłam. A facet z tyłu zaczął wpychać penisa do odbytu!

    – Ej, tylko nie tam! Nie zmieścisz! – zaczęłam głośno protestować.

    – Spoko! Dasz radę! – wysapał i nie przestawał wpychać penisa.

    – Nie chcę! Zostaw mnie! – protestowałam rozpaczliwie. – Janusz!

    Kolega, cały czas tylko przyglądający się, ruszył w naszym kierunku.

    – Nie radzę! Stój tam, gdzie stałeś! – ostrzegł go, a w ręku tego, któremu obciągałam błysnął nóż.

    Tak się przeraziłam, że zatkało mnie. Mechanicznie i ze strachu obciągałam mu, ale nie potrafiłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Jednak ten z grubym penisem już nie próbował wejść do pupy. Janusz został przy samochodzie, a oni odciągnęli mnie na trawę. Zmusili mnie, żebym ustawiła się na czworakach. Gruby penis wbił się do pochwy i wściekle walił. Czekałam aż skończy. Bałam się. W końcu wyszedł, ściągnął gumę, chwycił mnie za włosy, żeby podnieść głowę i obficie spuścił się na moją twarz. Nie mogłam odwrócić głowy. Trzymał mnie lewą ręką, a ja miałam wrażenie, jakbym tkwiła w imadle. Sperma ściekała po policzku, więc odwrócił nieco twarz i penisem wepchnął ją do ust:

    – Połknij, a potem wyliż go – polecił spokojnym, opanowanym głosem.

    Gorliwie wykonałam polecenie. Ależ bałam się! Jego kolega korzystał z okazji i rżnął mnie od tyłu. Zamek od spodni boleśnie wbijał się w moje pośladki, ale teraz nie miało to znaczenia. Chciałam, żeby już skończył. Zaczęłam pojękiwać, udając rozkosz i chyba podnieciłam go. Wyszedł ze mnie, zdjął gumkę i spuścił się na drugi policzek. Na wszelki wypadek zaczęłam mu obciągać. Syczał, szarpnął mnie i kazał delikatniej obciągać. Pochłonęłam go ustami i masowałam językiem. Kiedy skończyłam, cofnął się. Śluz, ślina i resztki spermy pociekły na trawę.

    *

    – Przypilnuj go, a ja jeszcze wezmę ją na chwilę – powiedział siłacz. Szarpnął mnie za kark i podniósł z czworaków. Jego kolega coś mruknął, kiwnął głową, zapiął rozporek i znowu wyjął nóż. Trzasnęła sprężyna i był gotowy. Facet stał i patrzył. Janusz nawet nie drgnął. Nieporadnie szłam obok siłacza, który cały czas trzymał mnie za kark. Stanęliśmy po kilku krokach przy pierwszych drzewach.

    – Uklęknij i obciągaj!

    Wykonałam polecenie. Już nie trzymał mnie za kark, ale nachylił się i złapał piersi. Miętosił je, ciągnął w górę, ale nie szarpał. Pieścił trochę inaczej i gdyby nie sytuacja, to nawet odczuwałabym satysfakcję. Moje rozważania przerwało kolejne polecenie:

    – Połóż się na plecach! Ręce w bok!

    – Tutaj chce spółkować? Na trawie? Oszalał? W aucie byłoby wygodniej – myślałam, zaskoczona poleceniem, które szybko wykonałam.

    Stanął na moich rękach! Ależ mnie bolało! Ludzie!! Jęknęłam i zachłysnęłam się. Sikał na mnie! Sikał na moją twarz! Próbowałam odwrócić głowę, ale silny strumień nadal spadał na mnie! Oblał mi całą głowę! Wierzgałam nogami, jednak nie mogłam dosięgnąć go. Kiedy skończył, westchnął z ulgą. Był zadowolony. Zszedł z moich rąk.

    – Wstawaj!

    Z wysiłkiem podniosłam się. Już nie chciał dotknąć mojego karku. W końcu od tyłu wsadził mi palce do pochwy i tak trzymając, poprowadził do auta. Nie protestowałam. W ogóle nie odezwałam się. Szłam na palcach, żeby nie skręcić nogi w szpilkach. Jakimś cudem nie spadły mi podczas tych brutalnych ‘harców’.

    *

    – Masz swoją kobietę – facet wytarł dłoń o moje plecy i pchnął mnie w kierunku Janusza. – W zasadzie jesteśmy zadowoleni, ale na przyszłość nie baw się paralizatorem i nie ograniczaj liczby chętnych. Tamte dziewczyny zostały solidnie wyruchane. Bez racjonowania. Po to przecież przyjechały. A ty co? Ludzi straszysz paralizatorem? System kartkowy chcesz wprowadzać? Akurat na swoją kobietę?

    Chowając nóż, jego kolega parsknął śmiechem:

    – Ta też powinna być używana bez ograniczeń. Wiecie chyba, jakie są zasady? Jak się nie podoba, to więcej nie przyjeżdżajcie – po tych słowach ruszyli w kierunku parkingu. Kiedy już zniknęli w ciemnościach i zasłonięci przez drzewa, jeszcze słyszałam ich głosy i śmiech.

    Wsiadłam do auta. Drżałam. Z pewnością ze zdenerwowania, bo noc była ciepła. Dochodziła 23. Zdzierałam z rolki papierowe ręczniki i wycierałam, co mogłam. Zużyte rzucałam na podłogę. Janusz później posprząta. Był do tego przyzwyczajony.

    – Rola sprzątającego dobrze mu zrobi. Doceni pracę zwykłych ludzi – skonstatowałam z sarkazmem, sama nie wierząc w swoje słowa. 

    W końcu musiał ‘zapłacić’ za możliwość oglądania mnie w akcji. Jako kierowca nie przemęczał się i nie ponosił zbyt wysokich kosztów, a lubił oglądać moje ciało. Jako ochroniarz mógłby odganiać co najwyżej małolaty, a i to nie jest pewne. Kiedyś onanizował się przy mnie, kiedy ja zrobiłam dla niego striptiz. I na tym skończyliśmy. Znałam go, nie był w moim typie i nie miałam ochoty na seks z nim. Chyba, żebym kiedyś musiała ciałem zarabiać na utrzymanie… Na szczęście, na razie mąż gwarantował stabilny byt.

    *

    Jechaliśmy w milczeniu. Janusz nie pędził, nie musieliśmy śpieszyć się. Zamyślona patrzyłam przez okno. Mijaliśmy coraz więcej budynków, oświetlonych okien.

    – Tak, podniecała mnie zdrada! Ale nie taka zwyczajna z wytypowanym facetem. Chciałam zawsze z lekkim dreszczykiem, z poczuciem zagrożenia, niebezpieczeństwa, zawsze oryginalnie, w innym otoczeniu, z perwersjami, anonimowo, w aurze tajemniczości. Inny mężczyzna, mężczyźni. O, tak! Kilku! Przymus, wymuszona uległość, pożądanie i zachłanność, której mi brakowało, a której nie doznałam w małżeństwie. Obcy mężczyźni zawsze rzucali się na mnie. Zawsze było im mało. I byli perwersyjni! Mąż szybko nasycił się mną. Dla mnie zbyt szybko. A poza tym był tradycjonalistą. 

    Janusz już nie cofał. Pojechał w kierunku domków i jadąc wzdłuż osiedla, w końcu wrócił na główną drogę. Jechaliśmy w milczeniu. Okno miał otwarte, było ciepło, ale pewnie śmierdziało ode mnie moczem. W trakcie jazdy założyłam spódniczkę i bluzkę. Podwiózł mnie pod blok. Wysiadłam, zabrałam torebkę. Umówiliśmy się na telefon następnego dnia.

    Długo myłam się pod prysznicem, potem jeszcze leżałam w wannie w morzu piany. Wcześniej wychyliłam dwa kieliszki wódki:

    – Przeżyłam świetne orgazmy, ale zakończenie było jak z kryminału! Przeraziłam się na widok noża – analizowałam zdarzenie. – Przecież nie takie rzeczy już robiłam, „złoty deszczyk” też lubię, ale nie pod takim przymusem! – delikatnie dotykałam obolałych przedramion. Już zdecydowałam:

    – Trzeba wybrać inne miejsce, o lepszej reputacji albo wracać do jednego z poprzednich, bo takich facetów nie mam zamiaru spotykać. Niech Janusz martwi się. Pojebane bydlaki! Gdyby nie zakończenie, to mogło być naprawdę fajnie…

     

    K  O  N  I  E  C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Meskie masaze

    Rozpocząłem drugi etap studiów. Wyjechałem do innego miasta i wynająłem stancję z dwoma obcymi kolesiami, którzy dopiero zaczynali swoje pierwsze przygody ze studiami. Filip i Radek są o trzy lata młodsi, ale całkiem fajni. Obaj na ratownictwie medycznym, obaj ogarnięci i towarzyscy. Często trafia się na dziwaków albo narkomanów, więc miałem dużo szczęścia i cieszyłem się, że to właśnie z nimi mieszkam. Zauważyłem jednak, że… obaj są gejami. Jestem tolerancyjny i absolutnie nie przeszkadzało mi to, że coraz częściej okazywali sobie uczucia w mojej obecności.

    Pewnego razu zaczęliśmy rozmawiać o seksie. Opowiadałem im o swoich byłych dziewczynach. Mówiłem, jak to było z okazywaniem uczuć, czułościami i niegrzecznymi zabawami z moją ostatnią dziewczyną i jak mi tego brakuje. Zapytałem, czy któryś z nich miał w przeszłości dziewczynę, czy na sto procent są gejami. Temat wracał dosyć często. Nieco zaskoczyły mnie różnice w poglądach na kwestie uczuciowe, ale i tak było całkiem spoko. Zauważyli, że jestem dla nich tolerancyjny i postanowili przedstawić mi jeszcze jednego swojego kolegę z uniwerka, też geja – Konrada, który wkrótce również z nami zamieszkał. Z powodu braku innych miejsc, musiałem go przyjąć do swojego pokoju, ale nie było źle.

    Chłopaki całkiem spoko, bez żadnych dziwactw, stonowani, uprzejmi, dbający o wszystkich, miło mi się z nimi mieszka. Czasami wypytywali o moje obecne życie towarzyskie, ponieważ zauważyli, że nie jestem zbyt szczęśliwy. Za każdym razem musiałem im odpowiadać, iż nie jestem gejem, więc żadne ewentualne zabiegi matrymonialne nie leżą w kręgu moich zainteresowań i nie mogą mi w żaden sposób pomóc, póki sam sobie nie poradzę. Pewnego razu po piwku wyżaliłem się jednak, że od dłuższego czasu brakuje mi obcowania cielesnego i marzę o erotycznym masażu ciała. Temat przycichł, ale po trzech miesiącach wspólnego mieszkania, przy niepoprawiającej się sytuacji towarzyskiej, pomyślałem, że choć to szaleństwo, to jeszcze raz rzucę hasło tego masażu i zobaczymy, co będzie.

    Powiedziałem, iż marzy mi się kompleksowy masaż całego ciała, przy którym nie byłbym skrępowany, mógłbym się wyciszyć, zrelaksować, skupić na samym sobie i na doznaniach płynących z mego ciała. Moja dziewczyna zrobiła mi taki dawno temu i znów o takim śnię. Niestety, zupełnie nie mam nikogo, kto mógłby go powtórzyć. Oczywiście, byłby to zwyczajny masaż, bez żadnych seksualnych elementów, tyle tylko, że musiałbym być całkowicie nago tak, jak robi się to profesjonalnie na wschodzie. Z Filipem i Radkiem mieszkamy pod jednym dachem już dosyć długo, a z Konradem dzielę nawet swój pokój, więc widzimy się w różnych sytuacjach, choć jeszcze nigdy całkiem na golasa. Niektórzy powiedzieliby, żeby uważać na gejów, bo mogą ci zrobić krzywdę, zgwałcić i czymś zarazić. W naszym przypadku szanujemy się wzajemnie i nie istnieje atmosfera wzajemnej seksualności, gdzie każdy z każdym uprawiałby seks wszędzie, gdzie się da, podglądał wzajemnie i całował z zaproszonymi kolegami. To zupełnie nie tak. Ci ludzie nie są jakimiś niewyżytymi zboczeńcami i mamy do siebie dużo zaufania. Ponadto, prawdę mówiąc, jestem ciekawy, jakby to było z chłopakiem, ponieważ w życiu lubię eksperymentować i być otwartym na nowości. Początkowo trochę się wstydziłem w ogóle o tym mówić, ale oni są gejami, więc propozycja wzbudziła ich zainteresowanie.

    Szukaliśmy wspólnego rozwiązania. Tak, jak sądziłem, spodobał się im pomysł, żeby to któryś z nich robił mi masaż, a jako ratownicy medyczni, są obeznani z ludzkim ciałem, znają fajne techniki i nie są wstydliwi. Ja wolałbym to jednak robić z dziewczyną, aczkolwiek nie mam nic do stracenia, a bardzo mocno chcę. Nasuwa się ciekawa okazja do zupełnie niepowtarzalnego przeżycia, więc można by skorzystać. Źle chyba nie będzie. Rozważaliśmy różne opcje; czy miałbym być nago, czy niekoniecznie, gdyż najważniejszy jest mój komfort. Stwierdzili, że dla nich to bez różnicy, gdyż po prostu chcą mi pomóc. Wydawało mi się jednak, że każdy z nich pragnął to zrobić. Wybór był trudny. Jeśli rzeczywiście chciałem tego masażu, miałem tę jedną szansę i musiałem się przełamać.

    Powiedziałem wreszcie: – Hej, chłopaki! Wiecie co? Skoro wszyscy chcemy, to zróbmy to teraz. Będzie ciekawie. Nie było sensu dłużej nad tym rozmyślać, postanowiłem więc, że tu i teraz zgodzę się na masaż. Zgodziłem się być całkowicie na golaska, choć to nie było łatwe. Stwierdziłem też, że jak się bawić, to na całego – niech wszyscy trzej robią mi ten masaż jednocześnie. Nikt nie miał nic przeciwko temu. Co prawda, żadnego ryzyka nie czułem, ale mimo wszystko mam im oddać całe swoje ciało, chłopakom, gejom, pierwszy raz w życiu. Nie wiedziałem, co mnie czeka, czy będzie mi wstyd, czy też poczuję się swobodnie tak, jak tego pragnę; czy będzie mi dobrze, a może mnie wyśmieją. Lęk miałem ogromny, a w moich oczach zapewne dało się zauważyć zawstydzenie, no ale decyzja została już podjęta. Nic mi się nie stanie. Przecież to nic wielkiego. Zapewne będzie fajnie i wesoło.

    Byliśmy gotowi. Tylko jak zacząć? Dało się odczuć speszenie. Konrad zaproponował, że wszyscy wyjdą i gdy będę gotowy, to ich zawołam i zaczniemy pojedynczo albo wszyscy na raz. Ale co to za rozwiązanie, skoro i tak mam być nago? Zawstydziłbym się sytuacją, w której leżąc roznegliżowany, widziałbym zbliżającego się do mnie kolesia. Trochę jak w szpitalu. Filip wyskoczył z pomysłem, żebym zaczął się powoli rozbierać. Nie jestem striptizerem i nie chcę robić z tego szoł. Mijały minuty i wyszło z tego straszne lamusiarstwo. Bez przesady, jesteśmy dorośli. Nieśmiało powiedziałem: – Trzech dorosłych facetów, a ja mam się przy was rozbierać, jak na komisji wojskowej? Po prostu się położę, a wy mnie rozbierzcie do naga i lecimy!! Fajne z was chłopaki, do dzieła!

    To była moja ostatnia chwila w ubraniu. W niecałe dziesięć sekund leżałem już zupełnie goluteńki. Bez ubrania czułem się jak kura bez głowy. Wykrztusiłem z siebie tylko: – Ale szybkie z was chłopaki i westchnąłem, a oni na mnie spoglądali. To było bardzo dziwne doznanie ani miłe, ani nie miłe, po prostu szokujące. Patrzyłem na nich, patrzyłem na swoją nieśmiało podkuloną kiełbaskę. Nie miałem pojęcia, że odczuję to tak mocno. Przecież to tylko moi koledzy oraz moje ciało. Żałowałem, bo mogłem zostać w gaciach. No ale cóż… Nigdy mi nie powiedzieli, co wtedy czuli, ale ja byłem w totalnym szoku. Zupełnie obnażony fizycznie i czerwony jak burak. Znad leżącego penisa widziałem trzech kolesi stojących przy łóżku, na którym spoczywam cały ja i wszelka moja intymność. Mocna chwila, trwająca tylko kilka sekund, ale zapamiętana przeze mnie na zawsze.

    Ogarnąłem się jakoś. Dłonią przetarłem twarz. Od razu zaczęli mnie dotykać po całym ciele. Oczywiście, tak, jak sobie życzyłem, z dala od krocza. Widzieli, że bardzo się spiąłem, więc zaczęli ze mną rozmawiać, masując najpierw kończyny, a następnie tors. Między nogami również czułem czasami czyjeś ręce, ale zamknąłem oczy i skupiłem się wyłącznie na relaksacyjnym ciepełku ich dłoni. Po woli odrzucałem krępujące myśli i zacząłem się odprężać. Nie czułem już nagości ani presji. Po kilkunastu minutach w ogóle przestałem czuć skrępowanie. Zapomniałem, że dotyka mnie trzech facetów i nawet penis zaczął mi stawać, raz po raz dotykany czyimiś dłońmi. Trochę drażniły mnie i rozpraszały męskie głosy, wolałbym kobiece. Było przyjemnie. Chłopaki rzeczywiście znali się na masowaniu.

    Pół godziny później przewrócili mnie na brzuch i pieścili moje plecy oraz pupę. To było najprzyjemniejsze, choć ktoś próbował sięgać głębiej. Dotykanie najintymniejszych części nie było zbyt miłe. Obawiałem się trochę o to, że ktoś może mi wsadzić, ale na szczęście tylko ja byłem goły, a żaden z nich nie próbował ze mną robić niczego, na co nie wyraziłem zgody. Gdy znudziło mi się leżenie na brzuchu, znowu się odwróciłem. Jeden zajął się moim karkiem i barkami, drugi usiadł tak, żebym założył na niego nogi i wraz z trzecim kolegą masowali moje podudzia, odbyt krocze i brzuch wraz z torsem. Masaż trwał już chyba z godzinę, więc prawie odpłynąłem i przestałem być wrażliwy na bardziej bardzo intymny dotyk. Cały czas miałem zamknięte oczy i skupiałem się wyłącznie na doznaniach, aż zasnąłem. Było mi tak lekko, przyjemnie, byłem rozmarzony.

    Nie wiem, kiedy skończył się masaż. Gdy się obudziłem, leżałem nago w łóżku, a moi koledzy rozmawiali sobie, siedząc przy stoliku obok. Muszę przyznać, że zrobili to profesjonalnie. Czułem wyłącznie przyjemność, żadnych negatywnych myśli ani zawstydzenia. Nie było żadnego seksu ani masturbacji. Nie miałem do nich żadnych obiekcji nawet wtedy, gdy po skończonym masażu pozostawili moje ciało bez okrycia, patrząc na mnie, jak śpię. Mogli mnie przecież ubrać. Przez jakiś czas leżałem sobie tak beztrosko goły, ale w końcu zwyciężyło poczucie zniesmaczenia i skrępowania. Po woli się ubrałem. Miałem wrażenie, że im się podobam, ponieważ często na mnie patrzyli.

    W następnych dniach rozmawialiśmy o tym w miłej atmosferze. Nie chciałem już więcej grupowych masaży. Niespodziewanie źle to zniosłem na początku i miałem traumę. W późniejszym czasie korzystałem jeszcze z indywidualnych masażów Konrada i Radka. Filip nie chciał i był dosyć mocno zazdrosny o Radka. Domyślam się, że w ich pokoju działy się fajniejsze rzeczy. Radek masował mnie dwa razy. Zawsze jednak samego peniska szczelnie zakrywałem ręcznikiem. Nie chciałem z nim obcować intymnie. Nie kręciło mnie to, a wręcz peszyło. Mimo to świetnie się z nim czułem. Fajny chłopak, z którym można pogadać o wszystkim i wspaniały masażysta. W przyszłości mógłbym korzystać z jego usług bez wahania. Nie chciałem jednak rozbijać jego przyjaźni z Filipem, więc dlatego tak szybko sobie odpuściliśmy. Z Konradem było inaczej. Mieszkaliśmy w jednym pokoju i spaliśmy na sąsiednich łóżkach. Widziałem, jak czasami sypiał nago i niby przez przypadek odkrywał się nad ranem, ukazując swoje klejnoty. Przyznam, że był całkiem niezły. Gdyby miał podobną do siebie siostrę w tym wieku, spodobałaby mi się. Ja także sypiałem nago, ale raczej nigdy nie pokazywałem mu niczego w sposób celowy. Owszem, czasami zdarzało się, że się odkrywałem, przebierałem, lub wychodziłem nago spod prysznica i któryś z kolegów mógł coś widzieć, ale to naturalne, gdy mieszka się w męskim gronie. Ku mojemu zniesmaczeniu, podobnie było z Radkiem, szczególnie we wspólnej łazience. Tylko Filipa nikt nie widywał nago. Nie to, co mnie, którego doskonale widzieli wszyscy. Kilka razy Radek wchodził nam do pokoju, gdy spaliśmy, a czasami – zwłaszcza po kilku piwach – byliśmy odkryci. Raz weszliśmy z Konradem do pokoju Radka i Filipa. Okazało się, że przystawili łóżka tak, żeby spać razem i faktycznie sypiali ze sobą nago, choć członki mieli schowane.

    Polubiłem Konrada. Nie był tak fajny, jak Radek, ale miał w sobie coś, co kochałem platoniczną miłością. Oczywiście nie był w moim typie ani nie zamieniłbym żadnej dziewczyny na niego, ale w pewien sposób podobały mi się pewne jego cechy. Korzystałem z jego masażów bardzo często i w ponad połowie tych przypadków było to też dotykanie mojej kiełbaski. Nie wiem, czemu się zgadzałem, ale było mi po prostu dobrze. On też często bywał goły. Nigdy nie uprawialiśmy seksu ani nawet masturbacji, ale przez trzy lata wspólnego zamieszkiwania pokoju, wpadliśmy w rutynę nagiego obcowania ze sobą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr