Category: Uncategorized

  • Alicja z Krainy Marzen

    Był chłodny październikowy poranek. Otworzyłem oczy. Przypomniałem sobie naszą wczorajszą wieczorną rozmowę z Alicją.

     

    Poznaliśmy się rok temu na czacie erotycznym. Pomimo tego, że przez ten czas widzieliśmy się tylko dwa razy przy okazji jej pobytu w mojej miejscowości, miałem wrażenie, że znamy się od zawsze i że wszystko możemy sobie powiedzieć. Rozmawialiśmy o seksie, naszym życiu, trudach i radościach dnia codziennego.  W trakcie przechodzenia ze snu na jawę widziałem oczyma wyobraźni jak Ala uśmiecha się do mnie filuternie patrząc ze zdjęcia na messengerze.

     

     Czułem jej zapach, smak ust umoczonych w czerwonym winie, a także aksamitny dotyk jej gładkiego ciała. Jaka szkoda, że dzieliła nas wczoraj wieczorem odległość kilkuset kilometrów. To była bardzo miła rozmowa….

     

    Chętnie poleżałbym jeszcze w łóżku przypominając sobie każdy element naszej wczorajszej pogawędki. Czas jednak było wstawać do pracy. Wziąłem jednak do ręki telefon i napisałem do Ali „dzień dobry”. Uśmiechnąłem się do siebie i odsłoniłem kołdrę . Byłem całkiem nagi. Z pościeli i z mojego ciała unosił się zapach wczorajszej zabawy. Bardzo żałowałem, że jest to tylko mój zapach. Przypuszczam że we śnie gościła u mnie Ala. 

     

    Wstałem z łóżka i poszedłem pod prysznic. Ciepła woda spływała po moim ciele zmywając ostatnie ślady wieczornej rozmowy. Żel do kąpieli tworzył coraz większą pianę na wszystkich częściach mojego ciała. Znów przypomniałem sobie nasze słowa i przesyłane poprzedniej nocy zdjęcia. Lekko przymknąłem oczy i gąbką namydliłem swoją klatkę piersiową, kark i pośladki. Przypominałem sobie jak cudownie było widzieć wczoraj jej rozchylone usta, odsłonięte piersi i gładką szparkę pokrywającą się z każdą chwilą naszej rozmowy coraz większą ilością wilgoci. Wyobraziłem sobie mokre paluszki Ali pocierające jej łechtaczkę. Czułem jakby to była mija dłoń.

     

    Poranny ciepły prysznic i wspomnienia czatu sprawiły, że nie tylko ja się rozbudziłem. Otworzyłem oczy i zobaczyłem, że mój penis mocno sterczy, dotykając pępka. Moje wczoraj ogolone podbrzusze napięło się. Wśród piany widać było wyraźnie błyszczącą główkę spragnioną ust i dłoni Alicji.

     

    Delikatnie dotknąłem gąbką pociemniałego od napływającej krwi czubka penisa. Poczułem w całym ciele jakby to delikatne dłonie Ali z kolorowymi pazurkami przesunęły się po mojej męskości. Palcem powoli przesunąłem od główki, w dół do samych jąder i z powrotem. To było takie miłe wyobrażać sobie jak w ten sposób dotyka mnie swoim językiem…

     

    …Otworzyłem oczy. Zdałem sobie sprawę, że moje ciało pragnie długich i namiętnych pieszczot, że moje dłonie chcą dotykać i masować najbardziej wrażliwe części mojego ciała, że mój penis chce długo utrzymywać się w stanie ekscytacji aby w końcu wystrzelić z olbrzymią siłą – a to wszystko sprowokowane moimi myślami o Ali. Niestety, czas nieubłaganie mijał, musiałem spieszyć się do pracy na poranne spotkanie z Klientem…

     

    Spotkanie przebiegło w bardzo przyjemnej atmosferze. Klientka okazała się być zadbaną trzydziestolatką  o  przeuroczym uśmiechu. Nie mogłem jednak skupić się na rozmowie. Cały czas w twarzy pani Agnieszki  widziałem Alę. Przez chwilę przebiegła mi nawet przez myśl fantazja że na miejscu pani Agnieszki powinna być Alicja. A ja, siedząc naprzeciw w tej eleganckiej restauracji, opowiadałbym jej o swoich porannych emocjach.

     

    Spotkanie nie trwało długo, do domu wróciłem jednak zmęczony koniecznością  ciągłego odwracania uwagi od swoich myśli i wyobrażeń i kierowania koncentracji we właściwą stronę. Z ulgą zdjąłem marynarkę i krawat i włączyłem ekspres do kawy. Aromat czarnego napoju zaczął wypełniać całe mieszkanie. Spieniłem mleko. Idealna trójwarstwowa latte stanęła na stoliku. Uśmiechnąłem się. Przecież to klasyczny napój podczas moich spotkań z Alą, pomyślałem. Uruchomiłem komunikator i wysłałem Ali zdjęcie kawy…

     

    Czekałem czy odpisze. Wiadomość nie nadchodziła. Włączyłem muzykę, składankę chilli jazz i przymknąłem oczy. Zmęczony przedpołudniowymi wrażeniami zapadłem w drzemkę. W mieszkaniu unosił się zapach kawy a z głośników sączyła się nastrojowa muzyka.

     

    Obudził mnie dźwięk przychodzącej wiadomości. Otworzyłem oczy. Było już ciemno, musiałem spać ok. dwóch godzin. W świetle sączącym się z ulicznych latarni wymacałem na stoliku telefon. Uśmiechnąłem się. To była wiadomość od Niej, odwzajemniająca zdjęcie z kawa. Tylko że to zdjęcie, poza filiżanką, zawierało zmysłowo przykryte szlafrokiem nogi i kolorowe pazurki.

     

    Pomyślałem sobie, że cudownie byłoby być podrapanym po plecach tymi zadbanymi dłońmi. Sięgnąłem po kawę, była zimna. Stwierdziłem, że mam ochotę ma kieliszek wina. Zapaliłem lampkę nocną i podszedłem do barku. Wyjąłem do połowy pełna butelkę czerwonego wina przywiezionego niedawno z Węgier. Rubinowy płyn w kieliszku przyjął cudowną barwę. Zerknąłem na komunikator. Żadnych nowych wiadomości…

     

    Zacząłem przeglądać archiwum naszych rozmów. Przypomniałem sobie to uczucie kiedy szczytowałem słysząc jej głos wyrażający równie dużą rozkosz. Spojrzałem na zdjęcie z początku tamtej rozmowy. Była wtedy ubrana w swój szlafrok w grochy erotycznie rozchylający się na wysokości klatki piersiowej i zmysłowo odsłaniający fragment cudownego dekoltu. Ach, jak bardzo chciałbym teraz pocałować Alę, poczuć jej zapach. Wsunąć ciepłą dłoń pod szlafrok i poczuć delikatność aksamitnej skóry oraz doskonałe wybrzuszenia sutków pod moimi palcami.

     

    Moje pragnienie bycia z Alicją narastało z każdą sekundą. Zacząłem przeglądać kolejne zdjęcia z naszej rozmowy coraz śmielej odsłaniające jej ciało. Zaczęło mi się robić bardzo ciepło. Rozpiąłem koszulę. Poczułem delikatny chłód wydobywający się z kierunku uchylonego okna. Przymknąłem oczy. Delikatny podmuch wiatru na klatce piersiowej przywodził mi na myśl oddech Alicji wydobywający się spomiędzy cudownych warg. Spojrzałem na kolejne zdjęcie, na którym widać było tylko jej uda i podbrzusze przykryte kremowym kocykiem. Moja wyobraźnia zaczęła działać. Poczułem niezwykle przyjemne mrowienie w całym ciele. Jego centrum znajdowało się poniżej mojego pasa i rozchodziło się we wszystkich kierunkach. Zdałem sobie sprawę, że moje spodnie, dość mocno opinające nogi i podbrzusze, stały się zbyt ciasne…

     

    Nagle pojawiła się wiadomość. Bardzo się ucieszyłem. Znowu uśmiech zagościł na mojej twarzy. Rozmowy z Alą wzbudzały u mnie olbrzymie poczucie radości. Zerknąłem na wiadomość. Ala pisała mi w niej że właśnie wyszła spod prysznica i jest wilgotna od wody. Moje poczucie pożądania Alicji wzrosło jeszcze bardziej.

     

    Zapragnąłem dotknąć teraz jej ciała, pocałować usta i szyję. Chciałbym żeby moje ręce zaczęły pieścić jej całe ciało. Dotykać brzucha, piersi, podbrzusza. Poczułem jak robi się coraz cieplej a penis coraz bardziej nabrzmiewa. Tak chciałbym żeby ona była obok. Chciałbym żeby jej dłonie dotknęły teraz mojego podbrzusza, rozpięły rozporek i zaczęły dotykać mojej męskości. Niestety nie było jej przy mnie. Zrobiłem to sam. Powoli rozpiąłem pasek, rozporek i lekko zsunąłem spodnie.

     

    Przymknąłem oczy. Moje napięte bokserki w całej okazałości prezentowały rozmiar mojego penisa. Objąłem go dłonią przez czarny delikatny materiał. Czułem jak cały pulsuje. Wyobraziłem sobie że to dłoń Alicji.

     

     Zacząłem przesuwać po nim delikatnie. Poczułem jak skórka odsłania główkę. Zerknąłem na telefon. Znów wiadomość od niej. Uśmiechnięta buzia i wiadomość ze mnie lubi. Odpisałem że marzę o Ali, jednocześnie ściągając koszulę, spodnie i bokserki. Byłem całkiem nagi. Chciałem, żeby dreszcz rozkoszy ogarnął moje ciało. Zrobiłem sobie zdjęcie mojej twarzy i klatki piersiowej i wysłałem. Od razu napisała, ze lubi jak mam zarost. Nie wiedziała, że w tym czasie moja druga dłoń pieści moje jądra i penisa kiedy myślę o niej.

     

    Przesuwałem dłonią po penisie. Pieściłem go powoli od samej nasady aż po odsłoniętą główkę. Jednym, dwoma palcami przesuwałem wzdłuż niego. Dostałem kolejne zdjęcie. Dało się na nim zauważyć fragment Twojej kształtnej pupy. Zamarzyłem o tym, żeby zaczerwieniła się od moich klapsów…

     

    Poczułem, że mój penis osiągnął maksymalny. Odsłonięta główka dotykała pępka. Wydobywały się z niej kropelki wilgoci. Błyszczała w przytłumionym świetle jak zwilżona językiem Ali. Objąłem go  swoją niewielką dłonią, która delikatnie go ścisnęła. Był tak gruby, że miałem wrażenie, iż mniejsza dłoń nie byłaby go w stanie objąć w całości. Naciągnąłem mocniej skórkę. Przez głowę przeszło mi pragnienie dzikiego pieprzenia się z Alą. Tu i teraz…

     

    Zacząłem przesuwać po nim ręką w szalonym tempie, wyobrażając sobie ze jestem w Ali. Że trzymam ją za włosy a moje podbrzusze obija się o jej pośladki. Tak chciałbym jej dać kilka klapsów. Wydawało mi się, ze słyszę odgłosy naszego pieprzenia, jej wilgoci i coraz głośniejszych jęków. Było mi doskonale. Nieco zwolniłem; za to ruchy stały się bardzo zdecydowane. Tak jakbym chciał pokazać Alicji, kto w tej chwili decyduje o tym co się dzieje.

     

    W tym momencie odezwał się telefon – rozmowa głosowa na messengerze. Odebrałem będąc w pełni ekscytacji. Usłyszałem cichy szept i pojękiwania. Byłem przekonany, ze jest jej dobrze. Chciałem, żeby ciało Ali wiło się z rozkoszy, a jej palce żeby pieściły ją do samego wybuchu energii.

     

    „Dojdźmy razem”, powiedziałem – „tak, jakbyśmy teraz się pieprzyli”. Odpowiedziała, ze chce już.

     

    Zacząłem poruszać biodrami. Mój penis chował się i ukazywał na powrót w mojej dłoni. Usłyszałem wzmożony i głośny jęk Alicji. Wyobraziłem sobie jak jej cipka zaciska się teraz w rozkoszy, jak jej wilgoć wypływa z ciasnej szparki. To było tak podniecające… Tak bardzo, ze moim ciałem również zaczęły wstrząsać konwulsje. Sperma kilkoma strzałami zalała moje ciało. Od brzucha po samą szyję. Jeszcze przez kilkanaście sekund cały penis pulsował tak, jakby chciał oddać Ali ostatnie kropelki gęstego białego płynu….

     

    Było mi wspaniale. Moje ciało było pokryte lepkim gorącym płynem. Marzyłem o tym, żeby mógł on zalać piersi Ali, jej brzuch, pośladki. Żeby mógł zmieszać się z jej wilgocią i zostawić ślady na prześcieradle. Wiedziałem, że to niemożliwe. A może jednak? Marzenia są od tego, żeby się spełniać.

     

    Podziękowałem jej za wspaniały wieczór i poszedłem wziąć długi prysznic. Tak, marzenia są po to, żeby je spełniać!

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotrek
  • Jubileusz

    Blok w miasteczku, niedaleko Warszawy. Tutaj mieszkam z rodzicami.

    Znajomi moich rodziców obchodzili srebrną rocznicę ślubu, więc wynajęli jedyną dużą salę na taką imprezę, która mogła pomieścić nawet 300 osób. Kiedyś to był fabryczny magazyn, a teraz… No właśnie. Loftem się nie stał. Raczej jest to miejsce wystaw, zebrań, uroczystości. Właściciel chyba chciał urządzić hotel i restaurację, ale skończyło się na przestronnej sali z barem i kilkoma mniejszymi pomieszczeniami zaadaptowanymi na pokoje. Jednak hotelem bym tego nie nazwał. Jeżeli w weekend nie działo się nic szczególnego, w rodzaju: wesele, urodziny, to odbywała się tam impreza dla młodzieży. Na ogół cieszyła się sporym powodzeniem. Nic dziwnego, w naszym miasteczku to było jedno z niewielu miejsc i okazji, żeby pochwalić się ciuchami, dziewczyną albo chłopakiem, autem, ewentualnie „zaistnieć” w jakimś konkursie. Zjeżdżało się sporo chętnych z okolicznych miejscowości. Chciałem tam urządzić swoją ‘dwudziestkę’, ale w końcu uznałem, że szkoda pieniędzy. Teraz miałem tam być jako gość.

    W pracy spokojnie, w miasteczku nuda i nagle informacja, że na imprezie będzie kilka dziewczyn z Warszawy. U nas? To stolica już za mała? Chcą dowartościować prowincję? Nie wiem, ile w tej plotce było prawdy, ale ponoć córka jubilatów, Julia, zaprosiła swoje koleżanki. W każdym razie żadna z zaproszonych osób nie odmówiła i według mojej mamy w sobotę miał stawić się komplet gości na imprezie. Ojciec nie był zachwycony, ale w piątek wieczorem w milczeniu prasował białą koszulę.

    Wpływowi znajomi moich rodziców wprost uwielbiali robić wokół siebie zamieszanie. Zamożni i, szczególnie ona, goniący za lokalną popularnością, bo na więcej nie mogli sobie pozwolić. Przed laty, kiedy jako pierwsi wylatywali na egzotyczne wakacje, chyba w miasteczku nie było osoby, która nie znałaby trasy ich podróży, a po wszystkim i tak każdy znajomy został zmuszony do obejrzenia zdjęć, slajdów, filmów i wysłuchania ich ‘pasjonujących’ wspomnień. Po raz pierwszy cieszyłem się, że jestem „tylko” w wieku ich córki. Mój ojciec, z natury pracuś i domator, wolał oszczędzić sobie traumy ‘podziwiania’ ich filmów i zdjęć z nadchodzącej uroczystości, więc zgodził się na wyjście.

    – Przynajmniej zjem przyzwoitą kolację – mruknął do mnie.

    Jednak nie wyglądał na faceta, który musi zjeść ekstra kolację. Na jego nieszczęście mama to usłyszała, więc jeszcze prasował jej elegancki pastelowy, lawendowy żakiet. Cokolwiek to znaczy. I bluzkę też wyprasował. Więcej nie komentował wyjścia. Aż do powrotu z imprezy.

    #

    W pokoju Andrzej tulił dziewczynę, językiem delikatnie pieścił jej ucho. Z 50-calowego telewizora dobiegała przyciszona muzyka. Rozstawione głośniki robiły odpowiednie wrażenie. Wypity alkohol również. Dobiegająca czterdziestki blondynka o długich, kręconych włosach odchyliła głowę, przymknęła oczy i z otwartymi ustami czekała na kolejne pieszczoty. Andrzej był niecierpliwy. I bardzo podniecony. Jedną dłoń wsunął za bluzkę i złapał pełną pierś. Lubił takie duże, obfite. Kobieta westchnęła namiętnie. Język wsadził w jej usta i mocno całował. Druga dłoń w końcu wcisnęła się między uda i powoli zbliżała do celu.

    – No co ty? – kobieta jednak nie wytrzymała. Wyprostowała się i nieznacznie odsunęła od chłopaka.

    – Co? Już nie masz ochoty? – naprawdę był zdziwiony.

    – Mam, ale… Ale jesteś taki…, taki nachalny! I gwałtowny!

    – Daj spokój! – prychnął. – Dzisiaj mam ochotę na ostre ruchanie! – podchmielony Andrzej zawsze był szczery. Nachylił się i próbował przycisnąć kobietę.

    – Ruchanie?! – blondynka prawie podskoczyła. Była wzburzona jego prostackim zachowaniem, a teraz jeszcze zniesmaczona jego słownictwem. – Ruchanie?! – ze stanika wyciągnęła dłoń chłopaka i położyła na jego kolanie. Potem szybko poprawiła stanik i bluzkę. Drugą dłoń wyciągnęła spomiędzy swoich ud i rzuciła na pierwszą.

    Andrzej patrzył na nią ze spokojem. Nawet był nieco rozbawiony reakcją kochanki.

    – Dzisiaj popracuj sam tą rączką! – poklepała go po dłoni i wstała. Poprawiła majteczki i obciągnęła dżinsową spódniczkę. Na stopy wsunęła niebieskie szpilki. – Miłej zabawy! – na pożegnanie posłała mu sztuczny uśmiech i wyszła energicznym krokiem.

    – Wracaj do męża! – mruknął pod nosem, kiedy usłyszał trzask zamykanych drzwi. – Co za charakterek… Nie ty, to znajdzie się inna – stęknął, sięgając po butelkę. Nalał sobie kolejnego drinka, zapalił cygaro. Położył się na kanapie i oglądał telewizję.

    #

    No, impreza była zorganizowana z rozmachem. Nawet liczna ochrona pilnowała porządku. Ale największe wejście, oprócz pary jubilatów, miały koleżanki Julii. Łoł! Trzy szczupłe laski zajechały autami. Jedna w mercu, druga w audi, a trzecia z tą pierwszą. Najnowsze modele. Samochodów, bo dziewczyny… Włosy do ramion, delikatny makijaż, bluzki z odważnymi dekoltami, staniki eksponujące piersi, spódniczki krótkie, torebki z oznaczeniami znanych, światowych firm, drogie szpilki, złota biżuteria wszędzie, gdzie można, tatuaże. I sporo samoopalacza.

    – Nooo, jest co oglądać. I będzie co jebać – usłyszałem jakiegoś zachwyconego karka z boku. Nie spojrzałem na niego. Czekałem aż mu łańcuch zabrzęczy.

    Hałaśliwe zachowanie dziewczyn, przesadna wesołość, głośne nawoływanie się były zbędne. Modelami samochodów już zagwarantowały sobie odpowiednio liczną widownię.

    – Ale dupy… – szczerze stęknął ktoś za moimi plecami.

    Chciałem policzyć, ile kosztowało to, co miały na sobie, ale gdy dotarło do mnie, że jedna torebka może kosztować nawet kilkanaście tysięcy – odpuściłem.

    Z Julką przywitały się przesadnie głośno. Przesadne wrzaski sugerowały, że widzą się po raz pierwszy od zakończenia wojny. Chwilę później musiały opędzać się od natrętnych adoratorów. Ale spokojnie dawały sobie radę z chłopakami i mężczyznami, którzy nie przypadli im do gustu. Czyli w zasadzie ze wszystkimi.

    – To niby przyjechały tylko pogadać z Julką? – z dystansu przypatrywałem się tym manewrom. Spytałem bardziej siebie niż innych obserwatorów.

    #

    – Ej, a może my pójdziemy zachwycić dziewczyny naszym towarzystwem? – Andrzej solidnie klepnął mnie w plecy.

    Tak mnie jebnął, że aż coś chrupnęło w plecach. Powoli prostowałem się z grymasem na twarzy.

    – Kurwa, jebnij mnie tak jeszcze raz, a wyląduję na SOR-ze – stęknąłem po chwili.

    W ogóle nie przejął się moim narzekaniem. Takie zachowanie było u niego normalne, kiedy był podchmielony i podniecony. Jeżeli podniecił się czyimś prowokacyjnym zachowaniem, to szykował się do bójki. Zadyma gwarantowana. Jeżeli podniecił się widokiem jakiejś dziewczyny, to szykował się do błyskawicznych zalotów. Ruchanie gwarantowane. Chyba, że dziewczyna była rozsądna i uciekła już na początku rozmowy. Chłopak nudził się na bezrobociu, ale ojciec miał warsztat samochodowy, a drugi warsztat nadzorował w sąsiednim miasteczku, więc Jędrek biedy nie klepał, a czymś musiał się zająć. I miał mieszkanie na drugim końcu miasta. Miał gdzie ściągać złowione laski. Nie to, co ja. Pracowałem w urzędzie gminy, studiowałem zaocznie i mieszkałem u rodziców. Perspektywy, że hej… Chociaż i tak wiele osób zazdrościło mi takiej sytuacji. No, głównie spokojnego etatu.

    – No, chodź! – Andrzej ciągnął mnie za połę marynarki.

    – Daj spokój, nie moja kategoria – wyszarpnąłem marynarkę. Zawsze byłem realistą.

    – Idziemy! – objął mnie ramieniem i już nie puścił. Nie szarpałem się. I tak był znacznie silniejszy ode mnie.

    Rad nie rad poszedłem. Andrzej roześmiany od ucha do ucha, ja z niepewną miną prawie wleczony przez kolegę.

    – Przecież nie będę szarpał się przy ludziach. I to z kolegą – tłumaczyłem samemu siebie. – Wyjdę na dzikusa. Gdy Jędrek zacznie się do nich ślinić, to ja się ulotnię.

    #

    Julka stała w większym gronie. Kiedy nas spostrzegła, przyjaźnie pomachała dłonią. Odmachaliśmy i podeszliśmy do blondynki, która wysiadła z merca i jej rudej koleżanki. Ruda miała zieloną spódniczkę w białe grochy, zielone, błyszczące sandałki na szpilce i ażurową seledynową bluzkę, a pod nią cielisty stanik. Jednak przez delikatny materiał stanika widać było duże, ciemne sutki. Nie wiedziałem, gdzie patrzeć, żeby nie wyjść na napaleńca. Przełknąłem ślinę. Andrzej uważnie oglądał auto. I nadal mocno ściskał moje ramię.  

    – Jędrek, przecież nie ucieknę – skłamałem.

    Udał, że mnie w ogóle nie słyszy. Lekko chwiał się i podziwiał samochód. W zasadzie w takim momencie był odporny na wszelkie bodźce. Prawie wszystkie. Pod wpływem alkoholu stawał się nadwrażliwy na urok kobiet i nowych modeli aut. Ciężarowe nie jarały go. Ciężarne też nie.

    Blondynka ruchem głowy odgarnęła włosy. Zadzwoniły duże złota koła, które wpięła w uszy. Świetnie wyglądała z takimi kolczykami. Biała bluzka z niebieskim kołnierzykiem i ciemnoniebieska spódniczka w delikatne jasne prążki podkreślały jej urodę i szczupłą, opaloną sylwetkę. Niebieskie klapki na szpilce, czerwone paznokcie, zadbane stopy. Przyjemnie było na nią popatrzeć.

    – Ciekawe, jak ona prowadzi wóz w takich szpilkach? – zastanawiałem się i patrzyłem na biust tej rudej.

    – Słucham, panowie – blondynka wyraźnie niecierpliwiła się. Słowa skierowała do nas, ale patrzyła gdzieś w bok, jakby w ogóle nie interesując się nami.

    – Część, dziewczyny! Jestem Andrzej, to mój kolega Olek.

    – Miło nam, cieszymy się niezmiernie – słowa zabrzmiały jednak tak, jakby wypowiadała odmienną opinię. Patrzyła nad naszymi głowami. – Anka i Natalia – nieznacznym ruchem samej dłoni wskazała na rudą. – Słuchajcie, można się tutaj czegoś napić? – nadal nie spojrzała w naszym kierunku.

    – A na co macie ochotę? – pierwszy zapytałem, widząc szansę na wyrwanie się z tego towarzystwa. Obydwaj łakomie gapiliśmy się na dziewczyny. Ja przynajmniej miałem powód.

    – Dowiedz się, jakie drinki obecnie się pija i przynieś dwa – burknęła Anka, wreszcie spoglądając na mnie. Wyraźnie zdegustowało ją moje pytanie.  

    Andrzej wcisnął się między dziewczyny i chwalił ich wygląd. Słysząc taką odpowiedź, pośpiesznie oddaliłem się. Kolega rzucił jakimś żartem, którego nie dosłyszałem i dziewczyny wybuchły śmiechem.

    #

    – Proszę! – podałem obu chłodne szklanki.

    – A co to? – Anka patrzyła nieufnie na ciecz, potem na mnie.

    – Barmanka nie zna aktualnych, modnych drinków, ale przygotowała coś ekstra dla pań – wyjaśniłem pośpiesznie. Andrzejowi i sobie przyniosłem takie same drinki.

    – E, dobre – kolega posmakował. Spojrzał na mnie z aprobatą. – Taka, yyy, mocniejsza oranżada. Weźcie duży łyk. Będzie lepsze wrażenie po degustacji.

    Anka ruchem kącika ust, zdradzającym irytację, wyraziła swoje wątpliwości, Natalia uśmiechnęła się niepewnie, ale obie prawie jednocześnie pociągnęły solidny łyk.

    Szeroko otwarte usta, wytrzeszczone oczy, nerwowe łapanie oddechu, krztuszenie się, pokasływanie. Tak wyglądały kolejne chwile dziewczyn w naszym towarzystwie. Na dalszy ciąg przygotowywałem się w milczeniu.

    – Dobre, co? – Andrzej wydawał się zachwycony ich reakcją. Czekał na pochwałę. Jakby w tym pomyśle była jakaś jego zasługa. Podchmielony tracił samokrytycyzm, ale włączały mu się samouwielbienie i nachalność. Wzrastał również popęd seksualny. I to znacząco! 

    – Co to było?! – wreszcie wykrztusiła jedna z nich. Pozostałe patrzyły z wyrzutem. Chyba nadal nie były w stanie mówić.

    Uznałem, że po tak obiecującym początku znajomości, najrozsądniej będzie oddalić się niepostrzeżenie.

    #

    – Jędrek na pewno nie zginie beze mnie – byłem o tym głęboko przekonany. – Wygadany, bywały w świecie, z domu zamożny, więc nie takie laski zdobywał. Poradzi sobie – uspokajałem sumienie, powoli wycofując się.

    Kolega zachwycał się smakiem soków rozcieńczonych spirytusem, próbując łagodzić reakcje zaskoczonych dziewczyn. Zaczął opisywać jakieś drinki, koktajle. Laski nawet próbowały go słuchać.

    – Zapamiętały, czym je poczęstowałem, więc ulży im, kiedy zniknę – zadowolony z siebie byłem już trzy kroki od nich, inne osoby przechodziły przede mną. Zatrzymałem się, rozluźniłem. Obie dziewczyny wcale się za mną nie rozglądały. Wykonałem szybki zwrot przez ramię, energiczny krok w przód i wpadłem na coś miękkiego.

    – Och! Ty, uważaj! – ostry ton trafionej w biust dziewczyny osadził mnie w miejscu.

    Schowałem rękę. Przez moment stałem speszony. Obawiałem się, że obca mi dziewczyna zrobi awanturę. Wyglądała na wściekłą.

    – Najmocniej przepraszam! To tylko przypadek! Nie zamierzałem macać, eee, ten, dotknąć takiej jak ty. To znaczy nie takiej. To znaczy ciebie – wzziąłem głęboki oddech. – Nie zamierzałem dotknąć ciebie. Yyy, to znaczy pani… No, przepraszam – plątałem się, speszony sytuacją.

    Sporo osób patrzyło na mnie, niektórzy rozbawieni, inni zniesmaczeni. Na takiej imprezie kilka osób już przy powitaniu gospodarzy wyglądała na podchmielonych, płeć nie grała roli, więc wietrzono pierwszą awanturę.

    – Kurde, część artystyczna imprezy zaczyna się od występów klauna… – jęknąłem w duchu, zażenowany skupianiem uwagi otoczenia na sobie.

    – Dobra! Ty, słuchaj, gdzie tutaj są… – rozglądała się. – O, już widzę! – dziewczyna minęła mnie jak mgłę i energicznym krokiem podeszła do swoich koleżanek. Andrzej opowiadał kolejną anegdotę.

    – Cześć! Oliwia! – przerwała mu, przedstawiając się.

    – Cześć, Andrzej – uścisnął podaną dłoń. Taksował dziewczynę wzrokiem i uśmiechał się dwuznacznie.

    – Co pijecie? – szatynka zdawała się nie zauważać ani wzroku, ani wyrazu twarzy śliniącego się Jędrka.

    Dziewczyny chętnie wymieniły walory drinków i podzieliły się swoimi. Oliwia, zgodnie z sugestią, wzięła spory łyk. Jej reakcja była podobna do tej, którą koleżanki zaprezentowały przed kilkoma minutami. Obie świetnie bawiły się, obserwując krztuszącą się Lilę.

    #

    Cofnąłem się i z bezpiecznej odległości przyglądałem się dziewczynie. Szatynka, szczupła jak koleżanki, z ładnym biustem. W różowej, cienkiej bluzce i białej spódniczce prezentowała się świetnie. Białe sandałki na szpilce i spódniczka eksponowały jej opaleniznę. Spod krótkiej spódniczki na lewym udzie wystawał tatuaż. Złoty łańcuszek na szyi, złoty nad kostką, złota bransoletka, złote kolczyki. Z pępka też błyskało coś złotego. No, chodzący jubiler, normalnie. Każdy mężczyzna dyskretnie bądź wręcz nachalnie przyglądał się dziewczynom. A było na co popatrzeć! Na prośbę Andrzeja jakiś chłopak przyniósł drinka dla Oliwii. Teraz obydwaj adorowali przyjezdne. Nachalnie. One niby cieszyły się z ich zainteresowania, ale nie okazywały tego zbyt wylewnie. W zasadzie rozglądały się…

    I w końcu nadeszła Julka. „Łoł! Julka! Jesteś! Cześć! Hej!” Hałaśliwe ponowne powitanie zwróciło uwagę każdego, kto miał uszy. Chichy, śmichy, głupawe komentarze, jeszcze głośniejsze wybuchy śmiechu i wreszcie córka jubilatów zgarnęła dziewczyny. Krzykliwa grupka powoli ruszyła w kierunku budynku. Na twarzach przyjezdnych lasek malował się wyraz szczerej ulgi.

    – Kurde, ale muły z tych waszych chłopaków! – zbyt głośno westchnęła jedna z nich, kierując komentarz do Julki.

    – No, myślą wolniej niż ciężarna żółwica – zawtórowała druga przyjezdna. Zachichotała cała trójka.

    – Widziałyście te twarze? Takie mogłaby pokochać tylko ich matka! – zaśmiała się trzecia. Wszystkie trzy wybuchły przesadnie głośnym śmiechem.

    Julka drgnęła, ale nadal milczała i tylko nerwowo uśmiechała się. W końcu pochodziła z tego samego środowiska co my, dosadnie krytykowani jej koledzy. Dzięki rodzicom była o niebo zamożniejsza od nas. Jednak Andrzej i pozostali wciąż stanowiliśmy grono jej znajomych. Nie wyparła się nas. Jeszcze nie. Nie powiedziała ani słowa komentarza, ale spojrzała na nas, jakby mniej przychylnym wzrokiem.

    – Wiadomo, finansowo nigdy jej nie dorównamy. A taka bieda jak my, to tylko obciążenie w życiorysie – stwierdziłem, kiwając głową. Powoli rozejrzałem się. Nikt mnie nie słyszał.

    W dużej sali rozbrzmiewały dźwięki muzyki. Dziewczyny zmierzały w tamtym kierunku. Wreszcie przywitały się z gospodarzami, wręczyły kwiaty i jakieś zapakowane upominki.

    #

    Był już późny wieczór, większość miała w czubie i zachowywała się hałaśliwie albo wylewnie. A to ktoś obmacywał płochliwą, ale podlaną zwierzynę, wreszcie dającą oznaki malejącego oporu. Ktoś klepnął żonę kolegi w pupę, w towarzystwie mąż pomacał biust żony i pochwalił ją, w tańcu kobiecie wysunął się biust ze stanika. Podstarzały kapeć, w euforii spowodowanej nadmiarem alkoholu, spróbował wykonać w tańcu szpagat. Właśnie żona kapcia i trzy inne osoby bezskutecznie starały się podnieść go. Jakaś para mizdrzyła się w cieniu, za rogiem budynku. Na ławce przed budynkiem, ale zasłoniętej samochodami, chłopak łamał ostatni opór partnerki. Chyba swojej. Pojękiwała,  szarpała się, ale nikt nie zwracał na to uwagi.

    Oddychałem świeższym powietrzem, stojąc przed budynkiem. Dwóch chłopaków, mnie więcej w moim wieku, za drugim rogiem budynku, w cieniu, macało przynajmniej trzydziestoparoletnią blondynkę o kręconych, długich włosach. Dokładnie jej nie widziałem. Brunetka, ich rówieśniczka, w milczeniu filmowała zabawę. Blondyna stała w dużym rozkroku w złotych sandałkach na szpilce. Stała na palcach, co jeszcze podkreślało, jak bardzo była podniecona pieszczotami. W ogóle nie zwracała uwagi na otoczenie.

    – Ale wygłodniała suczka! – nie mogłem wyjść z podziwu dla jej odwagi. W końcu w takim miasteczku nic się nie ukryje. Nie miałem pojęcia, kto to jest. 

    Jasnożółta spódniczka była wysoko podciągnięta, a białe, koronkowe majteczki ściągnięte do pół uda. Posapywała coraz głośniej. Z rozpiętej białej bluzki, opierając się na delikatnym, białym staniczku, wystawała pierś. Właśnie cała zniknęła w dłoni jednego z niecierpliwych adoratorów. Brunetka skończyła nagrywanie i przylgnęła do pleców chłopaka, który macał pierś blondynki. Teraz odwrócił głowę i zaczął się całować z brunetką. Poznałem ich! Znajomi z osiedla. Kiedyś razem chodziliśmy do szkoły, ale do innej klasy. Obok, przy ścianie stała butelka wódki opróżniona do połowy. Cała czwórka wydawała się zadowolona z przebiegu zabawy. Majtki zjechały jeszcze niżej, spódniczka odsłoniła białą pupę blondynki, a chwilę później usłyszałem jej głośno westchnienie. Rozkosz i ulga w jednym. Właśnie drugi chłopak wszedł w nią. Ruchał ją i zauważył mnie, więc cała czwórka przesunęła się nieco dalej. Zniknęli w mroku. Odwróciłem głowę.

    #

    Przy wejściu do budynku dwóch pijanych mężczyzn coraz intensywniej spierało się o kolejność wchodzenia. Każdy trzymał otwartą butelkę. Nieco dalej inna dwójka groziła sobie bójką. Dwupłciowa grupka, paląc papierosy, pijąc wódkę i wino, z zainteresowaniem przyglądała się potencjalnym pięściarzom. Ochroniarze gdzieś zniknęli. Krótko mówiąc, robiło się swojsko. Jak na dużym weselu. Jubilaci nie żałowali pieniędzy na imprezę. I za to szanowali ich znajomi.

    Trochę wypiłem, jak każdy, skoro wnosiliśmy obowiązkowe toasty, więc pooddychałem świeżym powietrzem. A teraz wracałem na główną salę, ale ciekawość zwyciężyła. Z holu zawróciłem do tych pomieszczeń, niby-gościnnych pokoi. Sprawnie zamknąłem drzwi i znalazłem się na wewnętrznym korytarzu. Sam. Ku mojemu zaskoczeniu ściana dobrze tłumiła odgłosy zabawy. Poruszałem się powoli, nie chciałem, żeby mnie usłyszeli. Gruby chodnik tłumił moje kroki. Było dość cicho, więc słyszałem dźwięki dobiegające z jednego pomieszczenia.

    – Kurde! Jakieś małolaty parzą się! – prawie parsknąłem śmiechem, słysząc namiętne i niecierpliwe szepty. 

    Drzwi były uchylone. Podszedłem bliżej. Chyba dostrzegłem jakiś cień. A może ruch? Jednak pomyliłem się. Dźwięki, które słyszałem, dobiegały zza tego pomieszczenia, czyli już zza rogu. Spora wnęka. Koniec „ślepej uliczki”. Podkradałem się po cichu. Na szczęście w tym miejscu nie było żadnej lampy, więc nikt nie mógł dostrzec mojego cienia. Oparłem się o ścianę i powoli wychyliłem.

    – Ożeż ty! Piękny widok… – aż zaparło mi dech w piersiach. Czegoś takiego się nie spodziewałem. Stałem z otwartymi ustami i gapiłem się.

    #

    Na podłodze leżała stara wykładzina, w kącie tkwił stary, szeroki fotel z podartym materiałem na oparciu i porysowanymi, drewnianymi podłokietnikami. Najwięcej miejsca zajmował szeroki stół, który dziwnym trafem jeszcze stał na czterech nogach. Mimo to, bardziej, niż stary stół, chwiał się chłopak ze spodniami opuszczonymi do kostek. Trochę go rozumiałem. Półnaga dziewczyna leżała na stole na boku i obciągała mu. Jej spore piersi rozlały się i efektownie prezentowały na tle ciemnego blatu. Półnaga, bo widziałem tylko szpilki na stopach i zrolowaną spódniczkę zakrywającą fałdkę tłuszczu. Obciągała chłopakowi i pojękiwała. Była bardziej podniecona od niego! A ten głaskał ją po włosach, klepał po policzku, macał piersi. I poruszał biodrami. Niezbyt energicznie, ale jego kutas i tak cały znikał w jej ustach.

    – Chyba jeszcze finał daleko przed nimi – prorokowałem. – A potem ja! – marzyłem.

    Pikanterii scenie dodawały efekty świetlne z głównej sali. Przez szybę, gdzieś ze dwa metry nad naszymi głowami, rytmicznie pobłyskiwało światło. Niebieskie, czerwone, żółte, zielone. Właśnie ‘leciał’ jakiś ostry kawałek. I te światła… Niebieskie, czerwone, żółte, zielone.

    Patrzyłem jak zauroczony na piersi efektownej blondynki. Pełne, obfite z dużymi sutkami. Jaśniały na tle opalonej reszty ciała. Kontrast sprawiał, że wydawały się jeszcze większe niż w rzeczywistości. Dziewczyna nie wstydziła się swojej nagości.

    – Nic, tylko brać – przemknęło mi przez myśl. Cicho przełknąłem ślinę. Dłonie zacisnąłem w pięści. Już byłem gotowy na seks. Nawet chciałem ruszyć w kierunku nieznajomych. Właśnie wtedy odwrócił się chłopak… Andrzej.

    – No tak! A któż by inny? Andrzej! – westchnąłem rozczarowany. Jakoś nie zdziwił mnie jego sukces. Zawsze znajdował atrakcyjne dziewczyny do seksu.

    – Oooo! Olek! – ucieszył się na mój widok. Łagodnym ruchem głaskał dziewczynę po piersi.

    Ta nie zwracała na mnie uwagi. Jakby mnie tutaj w ogóle nie było! Dalej namiętnie pieściła jego sterczący członek. Mieszanka śluzu i śliny kapała na zniszczoną wykładzinę. Jej stopy z pomalowanymi czerwonym lakierem paznokciami były w ciągłym ruchu. Niebieskie klapki na szpilce ledwie trzymały się stóp. Złote koła wpięte w uszy cicho pobrzękiwały.

    – Anka! To jest Anka! Koleżanka Julki! – w końcu zidentyfikowałem kochankę Jędrka.

    – Olek, chodź do nas! – szerokim gestem zapraszał Andrzej. – Miejsca wystarczy! – mówiąc to, przesunął się przy partnerce i sięgnął do jej krocza.

    Do mnie dotarł cichy, ale namiętny jęk. Anka uniosła stopę w  szpilce i trzymała ją w powietrzu. Bardzo przeżywała nową pieszczotę.

    #

    Już chciałem coś powiedzieć, gdy za moimi plecami wyczułem jakiś ruch. Odwróciłem się, ale za późno. Nad głową zobaczyłem butelkę wina. W obronnym odruchu przygarbiłem się i ręką zasłoniłem głowę.

    – Ach, to ty… – z ulgą i nonszalancją westchnęła rozczochrana brunetka. To była Julia! Córka jubilatów! Też była podchmielona. I naga! W tej chwili jej ubranie stanowiły jedynie szpilki. Piersi kołysały się w rytm energicznych ruchów rąk. Opuściła butelkę, pociągnęła łyk i machnęła na mnie wolną ręką. – No, chodź! – ponaglała mnie.

    – Niby dokąd? – bezwiednie wyszeptałem. Zaschło mi w gardle. Stałem zaskoczony tym, co oglądałem. – Cholera! Naga Julka! Naga! – patrzyłem na nią. Pierwszy raz widziałem ją nagą. I bez cienia wstydu gapiłem się na jej piersi. A było na co. – Może nie będzie drugiej okazji? – moje myśli brzmiały proroczo.

    – Chodź! Chodź! – rzuciła Lulka. Dalej tkwiłem w miejscu, więc zniecierpliwiona złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą.

    Weszliśmy do pierwszego z pomieszczeń za rogiem. Do tego, w którym były uchylone drzwi. Na tapczanie leżała jakaś postać. Biała pościel, błyskające, kolorowe światło z głównej sali, szczupła, naga sylwetka, rozrzucone nogi… Opalone ciało ładnie kontrastowało z bielą pościeli.

    – Też bym wyruchał – pomyślałem. Teraz każda z nich mi się podobała. 

    Postać poruszyła się i odwróciła w naszym kierunku. Od razu ją poznałem. Na tapczanie leżała ta ruda. Natalia. Jej szpileczki i ubranie leżały w nieładzie obok tapczanu. Jedną nogę spuściła na podłogę. Wtedy Julka usiadła między nimi. Kochance podała butelkę. Czekając, aż napije się, delikatnie głaskała jej cipkę. Znowu widziałem duże, ciemne sutki piersi Natalii, ale teraz nie były okryte żadnym materiałem. Natalka odstawiła butelkę na podłogę obok tapczan i z rozkosznym westchnieniem wygodnie ułożyła się, jeszcze bardziej rozsuwając nogi. Prawą rękę podłożyła pod głowę, a lewą złapała pierś kochanki. Łagodnie uśmiechała się. Tak reagowała na intensywną penetrację pewnej siebie koleżanki.

    #

    – Co się tutaj dzieje?! – różne myśli kołatały się w mojej głowie, ale trzeźwiałem błyskawicznie.

    – No, przyłączysz się do nas? – zaczepnie spytała Julka. Nieznacznie przeciągała sylaby. Robiła to w sposób typowy dla kogoś, kto był na rauszu. Energicznie poruszała dłonią w kroczu kochanki. Przynajmniej jeden palec znikał w pochwie rudej! Ale cały czas patrzyła w moim kierunku.

    – Dziewczyna ma już wprawę i doświadczenie – dotarło do mnie. – Eee… Chętnie pooglądam – głośno odpowiedziałem na pytanie Julki.

    – Pooglądasz sobie w necie! – warknęła Julka i drugą dłonią chwyciła mnie za genitalia. Stęknąłem z bólu. To był mocny chwyt.  

    – Ale podzielimy się? – szepnęła podpita Natka, też sięgając do mojego krocza.

    – Jasne! Starczy dla nas obu!

    – Kurde, dzieli się mną, jakbym był jej własnością! – byłem zdumiony jej pewnością siebie.  

    – Fajny chłopak – sapnęła podniecona Natka.

    Aż się zdziwiłem na taki komplement. I wtedy… Olśnienie! Dotarło do mnie, że ona wcale mnie nie poznała! Po przyjeździe krytykowała nas, a teraz pasowałem jej jako facet do spółkowania! W ogóle nie skojarzyła mnie z facetem, który poczęstował ją mocnym drinkiem.

    – Albo jest tak nawalona, że już nie rozróżnia rysów twarzy – przemknęło mi przez myśl. – Ale w obecnej sytuacji to zaleta.

    Julka układała się na leżącej na wznak Natalii. Zaczęły się całować. Namiętnie, gwałtownie. Objęły się. Nieznacznie poruszały się, ściskając. Znieruchomiały na chwilę. Lulka odchyliła się z uśmiechem. Obie głęboko oddychały. Zafascynowane sobą, wpatrywały się w siebie. Julka odchyliła ramiona i jej pierś zsunęła się na bok. Obok pojawiła się pierś Natki. Dziewczyny lubieżnie poruszały biodrami i pojękiwały z pożądania. Przytuliły się. Nie widziałem twarzy. Dłońmi zachłannie błądziły po ciałach.

    #

    – Nie istniałem dla nich! – zdumiony patrzyłem na Julkę. – Znaliśmy się, ale nigdy bym jej nie podejrzewał o skłonność do dziewczyn! A ona wyraźnie lubiła taki seks i na pewno nie bawiła się w ten sposób po raz pierwszy! I jeszcze na imprezie rodziców! Kuźwa, nawet nie zamknęły drzwi! – akurat to złożyłem na karb alkoholu. Już rozumiałem, dlaczego te pomieszczenia są tak zadbane.

    Dziewczyny nie przerywały namiętnych pieszczot. Zupełnie nie pasowałem do nich. Milczałem, patrzyłem, a one tak rozkosznie postękiwały.

    – Lulka rucha się z dziewczyną… – nadal nie otrząsnąłem się ze zdumienia. Kręciłem głową. Mój stan nie podobał się innym.

    – Olek, nie udawaj inwalidy! Wsadź w końcu! Przynajmniej jednej! No, już! – zażądała poirytowana Julka, nie odrywając rąk od kochanki. Potem pochyliła głowę i znowu zaczęły się całować.

    Przysunąłem się do tapczanu, patrząc na nie jak zahipnotyzowany. Dwie nagie dziewczyny, pożądające seksu. Młode, jędrne ciała, już połyskujące od potu, poruszające się tak zmysłowo. Dwie podniecone kobiety, bez skrępowania prezentujące swoją nagość, jęczące pod wpływem pieszczot, którymi raczyły się tak obficie.

    – Teraz są do mojej dyspozycji! Czekają na zaspokojenie! Przeze mnie! – potrząsnąłem głową. – Pora obudzić się! To tylko sen! – wykrzyczałem w duchu.

    – Ty! Ogier! No, rusz się wreszcie! Cze-ka-myy! – warknęła Natka, ale chwilę później naprężyła się, unosząc plecy wygięte w łuk i opierając się na głowie. Cicho zawyła. Dochodziła.

    Julcia energicznie pracowała dłonią. Słyszałem znajomy odgłos. Chlupotało w cipce Natki.

    – Ech, ty! Najchętniej wyjebałabym cię jakimś kijem! – stęknęła czule do kochanki, poruszając dłonią. – Bo nie mam strapona – wyjaśniła chłodnym głosem, patrząc na  mnie.

    – No, no… – zdołałem wyrwać z siebie jedynie taki przejaw akceptacji dla jej poglądów. Nawet nie kiwnąłem głową.

    – Ależ ona ma dużą pochwę! – Julka odchyliła się, podnosząc nogę Natki ugiętą w kolanie i cofnęła dłoń. – No, zobacz! – rzuciła niecierpliwym tonem, widząc mój brak zdecydowania, mimo tak otwartej i lubieżnej zachęty. Moje zdumienie i opór w wykonywaniu poleceń zaczynały irytować kochanki.

    #

    W końcu przełamałem się i wsadziłem w Natkę palce. Dziewczyna jęknęła przeciągle. Powoli poruszałem dłonią.

    – Rozpychaj suczkę, ile tylko chcesz! – śmiała się podniecona Lulka. – Pokaż dziewczynie, co potrafisz z nią zrobić!

    Wsadziłem trzeci palec. Jedna jęczała coraz głośnie, a druga śmiała się, coraz bardziej podniecona takim widokiem. Potem wcisnąłem czwarty palec. Natka prawie poderwała się! Partnerka przycisnęła ją swoim ciałem, objęła nogami w szpileczkach, zręcznie mijając moją rękę, więc Nacia wiła się i jęczała, prosząc, nie!, już błagając, żebym przestał! Julka, zdecydowanym ruchem głowy i surowym spojrzeniem, zabroniła mi przerywania pieszczoty, a potem długim pocałunkiem zamknęła usta kochanki. Teraz obie tuliły się i wiły. Byłem pod takim wrażeniem, że z mojego penisa wyciekał śluz. Czułem, że slipy są mokre.

    – A co tam… – zdecydowałem po krótkiej chwili wahania.

    Wolną lewą rękę położyłem na pośladku koleżanki. Był taki rozgrzany… I jędrny. Z przyjemnością głaskałem, a chwili później miętosiłem go. A ona jeszcze poruszała pupą i rozsunęła nogi. Płynnym ruchem szybko wcisnąłem dwa palce do pochwy. Weszły bez żadnego oporu! Taka była mokra!

    – Zwiększam wymagania – ostrzegłem Julkę, ale chyba nie słyszała mnie. Poruszała pupą, nadziewając się na moją dłoń. Niewiele później nie wytrzymałem i wcisnąłem w nią jeszcze dwa palce. Zassała powietrze, potem westchnęła przeciągle i oparła się na przedramionach. Prawa pierś zsunęła się po boku jej kochanki. Tkwiłem palcami w dwóch pochwach! Spocony i zasapany podziwiałem ciała dwóch oddanych mi dziewczyn.

    – Dalej! Na co czekasz?! – z trudem ponagliła mnie chrapliwym głosem Natalia.

    – Ależ ona jest podniecona… – kręciłem głową.

    Zniecierpliwiona brakiem reakcji, szarpnęła dłoń tkwiącą w jej pochwie.

    – No! Ruszaj się! – zażądała.

    Bez słowa kiwnąłem głową. Z nosa spadła mi kropla potu. Straciłem sporo sił, a chciałem jak najdłużej cieszyć oczy widokiem tych dziewczyn.

    Julka kręciła głową. Przymknęła oczy i z lubieżnym uśmiechem czekała na kolejną dawkę pieszczot.

    Poruszyłem palcami. Jęknęły i poruszyły się. Czekały na więcej. Po jakimś czasie, kiedy już rytmicznie ruchałem je dłońmi, patrzyłem i słuchałem jęków, westchnień, namiętnych posapywań. Pierwsza doszła Julka. Rozrzuciła ręce na bok i jęczała przez chwilę jak zarzynane prosię. Potem zamilkła i ciężko oddychała. Lizała sutek kochanki, gdy Nacia znowu wygięła się i przeciągle zawyła. Odczekałem chwilę, wyjąłem z niej dłoń, złapałem dłoń Julki i wsadziłem jej palce. Odsunąłem się. Teraz Lulka agresywnie rżnęła kochankę. Natka rzucała głową na boki, szarpała się, ale Julka chwyciła ją za włosy i dalej energicznie rżnęła. Dziewczyna próbowała szamotać się i wyrwać z uchwytu. Bezskutecznie. Jednak uśmiech błąkający się na ustach dowodził, że akceptowała taką zabawę.

    #

    Chwilę później wycofałem się. Zwyczajnie uciekłem stamtąd.

    Jeszcze słyszałem, jak Jędrek dogadzał swoje kochance. Fotel skrzypiał, ona charczała i pokrzykiwała, a on sapał. Ich odgłosy nabierały szybszego tempa.

    – Zaraz któreś dojdzie – profilaktycznie wycofałem się, stąpając na palcach po wykładzinie. Niech Jędrek zbiera zaszczyty po udanym seksie całej czwórki. 

    Nie widziałem Oliwii. I nie musiałem. „Po angielsku” wyniosłem się do domu. Uznałem, że taka formuła opuszczenia imprezy będzie najrozsądniejszą. Potem dowiedziałem się, że Oliwka spędziła udany wieczór w towarzystwie koleżanek Julki. Już nie dociekałem, co w jej przypadku oznaczało „udany” wieczór.

    Za kilka tygodni moja dziewczyna przyjedzie na krótki urlop z zagranicy i wtedy na pewno (!) znajdzie się ktoś ‘życzliwy’, kto dokładnie opisze moje ‘seks-występy’ podczas jej nieobecności. Mirka pracowała w hotelu w Niemczech, dobrze zarabiała, zanosiło się na to, że i ja przeniosę się za nią.

    – Nie każda kobieta akceptuje alkohol jako wystarczające usprawiedliwienie zdrady – westchnąłem głośno. Wcisnąłem więc koszulę w spodnie, poprawiłem pasek i ruszyłem do domu.

    Głośna muzyka, brzęk tłuczonej butelki, cichnąca kłótnia, coraz głośniejszy nowy spór, grupa znajomych pary jubilatów bawiąca się przed budynkiem. Pijak sikający pod drzewem, niedopałek papierosa przelatujący nad głowami biesiadników okupujących ławkę. Stałe składowe każdej dużej imprezy. Ta trwała w najlepsze.

    – Dłuugi spacer dobrze mi zrobi – zarzuciłem marynarkę na ramiona. Robiło się chłodniej, więc ruszyłem szybkim krokiem.

    Takich jak ja nikt nie szuka.

     K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Uklad, cz. 1.

    Część 1.

    Z naszej firmy na te wczasy wybrało się 20 osób, czyli dziesięć par. Ja pojechałam razem z mężem. Zaoferowano nam autokar, więc zrezygnowaliśmy z wyjazdu naszym autem. Ośrodek nad jeziorem w Warmińsko-Mazurskiem. Na miejscu czekał na nas piętrowy, murowany budynek po przeróbkach, więc toaletę i prysznic mieliśmy w pokoju. Poza tym nic wyszukanego. Na parterze i piętrze po 18 pokojów, więc budynek mieścił 72 osoby w 2-osobowych pokojach. Oddzielny budynek stanowiła stołówka wraz z pokojami jej personelu i administracji. Ze stołówki wychodziło się na rozległy taras, który przy ładnej pogodzie stanowił część stołówki albo miejsce do tańczenia podczas wieczornych imprez. Obok naszego budynku i przed stołówką stało jeszcze osiem starych drewnianych domków, które idealnie nie pasowały do krajobrazu. Z zewnątrz obskurne, z odpadającą farbą, ale wszystkie też zajęte. Według kierowniczki na ich miejscu za rok stanie drugi budynek, podobny do tego, w którym mieszkamy. Nie inwestowano zatem w ich konserwację, ale z nich było zaledwie kilkadziesiąt metrów do jeziora.

    I to się najbardziej liczyło! Tego mi brakowało! Jezioro, cisza, dookoła tylko zieleń: lasy, łąki, pola. Ktoś skosił trawę, więc tuż po przyjeździe stałam i wdychałam ten urzekający zapach. Kojarzył mi się z wakacjami u dziadków na wsi, kiedy zaczęłam chodzić do szkoły. Nad jeziorem mogłam siedzieć godzinami, gapiąc się w fale, opalając się, pływając. Takie lenistwo najszybciej mnie regenerowało. Żadnych sms-ów, laptopów, maili, ostatecznych terminów, zero pośpiechu, nerwowości i haseł w stylu: “Uwaga! Zmieniamy koncepcję! Mamy tylko 24 godziny!”. Marzyły mi się długie spacery po lesie, wieczorne kąpiele w jeziorze i nagi Jurek obok mnie na tapczanie… Tylko ze względu na rodziców nie wyłączyłam telefonu.

    Podczas naszego pobytu było sporo osób z południa kraju, głównie ze Śląska. W dwóch pokojach mieszkało czterech górników. Solidnej postury, w sile wieku i nigdy nie wiedziałam całej czwórki trzeźwej. Na piętrze mieszkały dwie rodziny z dwojgiem dzieci w wieku szkolnym. Przedział wiekowy dzieciaków 8-11 lat. Te dały nam popalić! Wieczorem, po kolacji, kiedy każdy chciał nacieszyć się ciszą, posiedzieć przy lampce wina na balkonie, porozmawiać albo obejrzeć jakiś film w telewizji, dzieciaki zaczynały zabawy na korytarzu. Grały w piłkę, bez strachu waląc nią we wszystkie drzwi, goniły się, rywalizowały w jakichś zabawach, w których walczyły na plastikowe miecze itd. Hałas, piski, krzyki, wybuchy śmiechu, płacz, kłótnie po upadku albo zderzeniu.

    Uspokajanie nic nie dawało. Rodzice ich nie pilnowali. Ponoć ktoś zwrócił uwagę rodzicom, ale usłyszał w odpowiedzi, że „dzieci też mają wakacje”. Wieczorem dzieci nie chciały, a rodzice nie pozwalali im bawić się przed naszym budynkiem. Na terenie ośrodka był plac zabaw, pokryte piaskiem boisko do piłki nożnej i kort tenisowy. Ale z nich dzieci w ogóle nie korzystały. Uroki walki z dzieciakami psuły wszystkim pierwszy tydzień pobytu. Poza ich rodzicami.

    #

    Nasza grupa przyjechał najwcześniej. I pewnie dlatego spokojnie zjedliśmy smaczny, obfity obiad i wylegiwaliśmy się w ciszy w pokojach przy otwartych drzwiach balkonowych, a potem nad jeziorem. Plaża nie była zbyt duża, ale wystarczająca na potrzeby mieszkańców ośrodka i nawet zadbana.

    Drugiego dnia odbywał się wieczorek zapoznawczy. Jakieś dwie godziny po kolacji stołówka przybrała zupełnie inny wygląd. Wszyscy znali plan pobytu, więc panie zabrały trochę ciuchów, wiedząc o takich atrakcjach. Czas do wieczorku większość kobiet poświęciła na przygotowania. Jakimś cudem udało się pomieścić prawie 90 osób przy 6-osobowych stołach w stołówce, a obszerny taras służył za miejsce do tańca. W pomieszczeniu zaczęła panować duchota, więc wszystkie drzwi prowadzące na taras zostały otwarte. Tam za konsoletą stał didżej, tam ustawiono bar, więc spragnieni darmowego alkoholu i tańczący więcej czasu spędzali na tarasie.

    Kierowniczka zaskoczyła nas. Miejsce do tańca zostało dobrze oświetlone, w kilku miejscach ustawiono świece w specjalnych kloszach i nagle taras zmienił klimat na znacznie bardziej przytulny, prawie intymny. Nawet krzyki pierwszych podchmielonych gości nie raziły. Wraz z mężem nie jesteśmy jeszcze zbyt starzy, od kilku lat po trzydziestce, ale to znacznie starsi od nas byli najbardziej aktywni. I w tańcach, i przy barze.

    Kierowniczka zachwalała jakieś miejscowe wino, które wszyscy degustowaliśmy. Wino o intrygującym owocowym smaku, według mnie niepotrzebnie doprawione spirytusem, ale szefowa ośrodka wiedziała, co robi. Dwie duże szklane bańki, wypełnione po brzegi, zostały opróżnione jeszcze na długo przed końcem imprezy. Chłopak obsługujący część bufetu z darmowymi alkoholami, aż do wyczerpania zapasów nie miał chwili przerwy. Też wysłałam męża po dolewkę, jednak swój napój sączyłam do końca zabawy. Przynajmniej tak mi się wydaje. Na każdym stole stały jeszcze dwie półlitrowe butelki. Też wliczone w koszt imprezy. Na jedzenie nikt się specjalnie nie rzucał. Ale na  darmowy alkohol… Jak spragniony turysta na pustyni, który po dwóch dniach wędrówki bez kropli wody nagle widzi źródełko.

    Z niesmakiem przyglądałam się tej przepychance przy barze.

    #

    – Mariolka, gdyby ludzie byli bardziej pijani, to tam doszłoby do bójek – z rozbawieniem, obserwując długą kolejkę, mruknął do mnie Jurek, mój mąż. Ruchem podbródka wskazał miejsce obserwacji.

    – O tak, mało kto umie bawić się bez alkoholu – potwierdziła Regina, nasza sąsiadka przy stoliku.

    Jej mąż, Stefan, solidnie zbudowany mężczyzna z brzuszkiem i siwą, bujną czupryną, w milczeniu pokiwał głową. Z kpiącym uśmiechem przyglądał się kolejce prawie walczącej o darmowe, podrasowane wino.

    – Jest tyle możliwości świetnej zabawy bez wspomagania – z uśmiechem mrugnął do żony. Renia pokiwała głową. Nieznacznie uśmiechnęła się.

    Oboje prawdopodobnie dobiegali 50. Prawdopodobnie, bo o ile Stefan wyglądał naturalnie, Renia starała się strojem, kosmetykami zaniżać swój wiek. Ale muszę przyznać, że wyglądała atrakcyjnie. Chociaż miała nadwagę, to w dżinsowych spodenkach i żółtym tiszercie zwracała na siebie uwagę. Blond włosy uczesane w modnego boba, delikatny makijaż. Na nogach miała złote sandałki na szpilce. Do tego złoty łańcuszek na szyi i drugi na przegubie dłoni. Była ładnie, równomiernie opalona, a nie spalona „na brąz”, więc opalenizna dodawała jej uroku, a nie postarzała. No i atrybut, o którym zapomniałabym! Duży biust. Nadwaga nie tonowała wrażenia, jakie robiły jej piersi. Każdy mężczyzna ‘tam’ spoglądał, mijając ją. Do tego kobieta pogodna, uśmiechnięta. Swoim usposobieniem wręcz zachęcała panów do nawiązywania kontaktów. Stefan w ogóle nie reagował, kiedy widział innych mężczyzn śliniących się do niej w trakcie tańca bądź rozmowy.

    Kacper i Kinga siedzący przy naszym stoliku byli młodsi od nas. Może nie o dziesięć lat, ale o pięć na pewno. Dobiegali trzydziestki i chyba nie byli małżeństwem. Ona tuliła się do niego, całowała go, on był bardziej zdystansowany, ale oddawał pocałunki, rewanżował się krótkimi pieszczotami. Wyraźnie nie lubił publicznego okazywania uczuć. Kinga również była efektownie ubrana. Dość wysoka, więc nie założyła szpilek, ale w delikatnych sandałkach o jasnobrązowym kolorze wyglądała, jakby była boso. Szczególnie w tańcu ta iluzja robiła wrażenie na oglądających ją mężczyznach. Krótka błękitna spódniczka, błękitna bluzka związana wysoko nad pępkiem dodawały je uroku, świeżości i odejmowały lat. Była szczupła, bez fałd tłuszczyku, więc mogła sobie pozwolić na taki ubiór. Proste włosy jasnej szatynki spięte w „koński ogon” jedynie podkreślały młody wiek ich właścicielki. Renia patrzyła na nią z kobiecą zawiścią. W duchu śmiałam się z jej zazdrości. 

    #

    Po pierwszej godzinie imprezy nastrój się tak zmienił, że towarzystwo przy stoliku mijało się jak przy bufecie. Ciągle nowe twarze, kolejni zapraszający do tańca. Ponieważ nasze dwie butelki alkoholu już były puste, więc nie było obaw, że ktoś będzie żebrał o kieliszek alkoholu. Sporo tańczyłam, Jurek również korzystał z okazji. W ogóle od pewnego momentu miałam wrażenie, że jest na imprezie więcej osób niż było nas na samym początku. Nie myliłam się. Nie usłyszałam komunikatu, ale po drugiej stronie jeziora też były domki, z których przyszło sporo osób, aby potańczyć. Przynajmniej ze dwa tuziny.

    Właśnie szalałam z jakimś facetem na tarasie, kiedy dałam mu znak, że już dłużej nie wytrzymam bez picia. Byłam tak spragniona. Podprowadził mnie w kilku krokach na bok, tam stali jego koledzy.

    – Panowie, coś ekstra dla pani, jest bardzo spragniona, a wodą nie poczęstuję! – zawołał do kolegów.

    Po chwili trzymałam w ręku kieliszek z jakimś musującym płynem.

    – Co to jest? – spytałam lekkim tonem. Nie chciałam wyjść na przesadnie podejrzliwą, a byle czego też nie chciałam pić.

    – Proszę spróbować! – życzliwym uśmiechem zachęcał mój partner od tańca. Chyba miał na imię Juliusz, bo dla własnej wygody, ochrzciłam go mianem: Cezar. Miał taki kędziorek z przodu. Cezar dalej reklamował: – To miejscowy, naturalny specyfik. Orzeźwiający, ale ma moc wina. I na pewno będzie smakował – zapewnił.

    Mimo zapewnień połknęłam jedynie mały łyczek. Nic. Połknęłam znacznie większy i spodobał mi się smak.

    – Jakiś owoc i ten aromat… – spojrzałam na nich. – Smaczne. Dziękuję – uśmiechnęłam się. Wypiłam resztę płynu, oddałam kieliszek.

    – Byle czym byśmy nie częstowali – zapewnił jeden z nich nieco urażonym tonem.

    Tańczyliśmy jeszcze chwilę i nagle poczułam, że odcina mi prąd. Próbowałam coś powiedzieć, ale nie słyszałam własnych słów. Mój partner spojrzał na mnie i coś do mnie mówił. Nic nie rozumiałam. Wziął mnie pod rękę i sprowadził po schodach poniżej tarasu. Stało tutaj kilka ławek, kilka osób paliło papierosy. Poszliśmy w bok. A raczej wlokłam się za nim, bo gdyby mnie puścił, upadłabym. Znalazł ławkę, którą od tarasu osłaniały świerki. Żadnego oświetlenia. Chwiałam się i chciałam usiąść, a najchętniej położyłabym się. Ten facet szarpał mnie za rękę, a ja chciałam usiąść.

    Wtedy chwycił mnie w pół i nieco uniósł. Fajne uczucie… Patrzyłam w ciemność i czułam się, jakbym leciała. Zakręciło mi się w głowie. To on gwałtownie odwrócił mnie. Staliśmy za ławką.

    – Ale ja chcę usiąść! – zażądałam. Dziwnie brzmiał mój głos. Jakby mówił ktoś inny.

    Nie miałam siły w rękach, więc na oparcie ławki padłam brzuchem. Piersi znalazły się nad siedziskiem. Ktoś mnie uspokaja. Coś mówi do mnie i głaszcze mnie po plecach, po wypiętej pupie. Inne głosy cicho chichoczą. Ktoś klepie mnie po pupie, ale pod spódniczką! Czyjaś ręka dotyka mojej piersi. Próbuję złapać ją, ale nie mam siły podnieść ręki.

    – Muszę odpocząć! – nie słyszałam wypowiadanych słów. Wiem, że je wypowiedziałam, a one jedynie huczą w mojej głowie. To nie było miłe uczucie, a jeszcze miałam wrażenie, że język mi się plącze. Zgięta w pół widziałam deski ławki, brakowało mi tchu. Słyszałam jakieś śmiechy, szepty, ktoś szarpał mnie za nogi, więc próbowałam kopnąć go. Obraz stawał się coraz mniej wyraźny. Słyszałam coraz mniej, moje ruchy stawały się coraz wolniejsze. Aż w końcu… Czarna dziura. Straciłam przytomność.

    #

    Ból. Coś mnie tak boli, że aż otwieram oczy. Leżę w pokoju na tapczanie. Leżę na lewym boku i uciskam rękę. Jakoś daję radę i przetaczam się na plecy. Boli mnie głowa, w ustach sucho, absmak. Otwieram oczy. W pokoju jest ciemno, na oknie wisi rozciągnięta zasłona. Nawet nie wiem, czy świeci słońce, czy pada deszcz.

    – Ojjj. Źle! – wszystko wiruje. Zamykam oczy. Kiedy trochę przyzwyczajam się, otwieram oczy i rozglądam się. – Gdzie ja jestem? – przez chwilę koncentruję wzrok na jednym obrazie. Na tapczanie pod drugą ścianą śpi jakiś facet! Aż wzdrygnęłam się, tak przestraszył mnie ten widok. – Gdzie ja jestem, do cholery?! – krzyczę w duchu i dalej patrzę na niego.

    Facet śpi. Leży bez butów, ale jest ubrany. Na dłoni widnieje charakterystyczna blizna.

    – O! To Jurek! – oddycham z ulgą. I powoli przypominam sobie. Jesteśmy na wczasach. W ośrodku i wczoraj była impreza. Wieczorek zapoznawczy. Sporo tańczyłam, wypiłam trochę.

    Jurek chrapie. Właśnie przewraca się na plecy i dopiero teraz zaczyna chrapać! Widzę, że ma rozpięty rozporek.

    Sięgam ręką do krocza i prawie trzeźwieję. Wszędzie wyczuwam strupy…

    – Krew?! Skąd krew?! – podrywam się gwałtownie.

    Jeszcze kręci mi się w głowie, ale daję radę. Robię sporo hałasu w drodze do łazienki. Zapalam światło, oglądam się. Rozpięta i pognieciona bluzka. Na niej zaschnięta sperma! I na twarzy! A pod rozpiętym stanikiem kołyszą się piersi. Nie przypominam sobie, żebym próbowała rozbierać się… Jestem bezsilna i skołowana. Nie wiem, co się działo, ani gdzie! Chce mi się płakać. Z pokoju dochodzi chrapanie. Jurek mówi coś przez sen.

    – Cholera! To sperma! Ale skąd?! – nerwowo obmywam się i cały czas gorączkowo zastanawiam, z kim byłam na tarasie? Z kim tańczyłam albo rozmawiałam? Próbuję przypomnieć sobie przebieg ostatniego wieczoru. Bezskutecznie. Słyszę dźwięk telefonu. To sms. Wracam do pokoju.

    Otwieram telefon. Czytam: „Cześć! Tu Renia i Stefan! Po raz trzeci prosimy: obejrzyj filmiki, umyj się i przyjdź do nas, nr 22. Mamy o czym porozmawiać…”. Zmroziło mnie.

    #

    Oglądam wysłany filmik. Oglądam filmik z otwartymi ustami i chyba wytrzeszczam oczy. Skóra mi cierpnie z przerażenia. I z zażenowania! Widzę siebie. Stoję oparta o ławką i facet rżnie mnie w towarzystwie obserwujących i dopingujących kolegów. Jęczę, stękam, rzucam głową na boki. Może jestem pijana, ale nie protestuję! Kiedy skończył we mnie, nagle, z pomocą kolegów, pośpiesznie sadza, a w zasadzie kładzie mnie na ławce i momentalnie znika. Zostaję sama.

    Jeszcze widzę, jak do ławki chwiejnym krokiem podchodzi mój mąż. Kamerzysta musi być w bezpiecznej odległości, bo kamera nawet nie drgnie. Jurek szarpie mnie, ale ja leżę na ławce i w ogóle nie reaguję na szarpanie. Bezradny małżonek siada koło mnie. No, w zasadzie na mnie. Zza kamery dobiega cichy chichot. Koniec nagrania.

    Teraz dopiero do mnie dociera coś, co już wcześniej mnie niepokoiło, ale nie potrafiłam tego określić, mianowicie:

    – Gdzie są moje majtki?! – szepczę i słyszę swój wściekły głos. Kiedy facet mnie rżnął nie miałam ich na sobie, ani pod stopami, ani nigdzie obok ich nie widziałam.

    Na korytarzu jakiś hałas. To smarkacze wyszły z piłką i już trenują przed wieczornym, czyli głównym występem. W tej chwili wyjątkowo ignoruję ich zachowanie. Piłka uderza o czyjeś drzwi. Potem o kolejne. I jeszcze jedne. Śmiech, chichot, krzyki. Nagle ktoś wypada na korytarz i wściekłym, ale tubalnym głosem ‘strofuje’ dzieci. Po tym nieoczekiwanym wrzasku dorosłego, słyszę tupot nóg dzieciaków na schodach. I zalega kojąca cisza… Niecierpliwie wracam do przeglądania załączników.

    – Jest drugi filmik! – z niezrozumiałych powodów moje zdenerwowanie rośnie.

    #

    Początkowo obraz jest chaotyczny. Ściana, podłoga, sufit, spódniczka, jakaś ręka, drzwi, lampa na suficie, ściana w powiększeniu. Oczopląs. Filmujący szarpie kamerką. Kiedy wreszcie stabilizuje obraz, ktoś zapala światło w pomieszczeniu…

    – Cholera! Nasz pokój! – ze zdenerwowania zagryzam wargi. Patrzę i bezwiednie zaczynam ogryzać skórkę przy palcu.

    Najpierw obiektyw na mojego męża. Stefan prowadzi go.

    – Muszę do toalety! – domaga się Jurek i próbuje zwrócić.

    – Przestań! Przed chwilą sikałeś na trawniku – upomina go Regina.

    – Ja? – dziwi się Jurek i rozgląda półprzytomnym wzrokiem. – Aaa, faa, faa-ktyszńe…

    – Ale fiutka to masz małego, chi, chi. Czym ty ją zaspokajasz, chłopie? – mruczy rozbawiona Renia i delikatnie klepie go po rozpiętym rozporku. – Kijem? A może koledzy pomagają?

    Siedzę zdegustowana i zaskoczona. Do naszej sąsiadki nie pasuje taki wulgarny i prostacki komentarz. Tego nie spodziewałam się akurat po Reni! Aż trudno mi w to uwierzyć… Domyślam się, że to ona pomagała mu przy oddawaniu moczu i teraz rewanżuje się.

    Stefan doprowadza mojego męża do tapczanu i sadza. Potem zdejmuje mu buty i cofa się. Jurek, z zamkniętymi oczyma, kładzie się na boku, wciska poduszkę pod głowę i w zasadzie od razu zasypia! Stefan rzuca na niego rozłożony koc.

    – Jest gotowa? – pada pytanie zza kamery.

    – Jest, jest. Sam zobacz… – słyszę zirytowany głos Reni.

    Kamera kieruje się na mnie. Leżę na swoim tapczanie na lewym boku. Pupa wypięta, nogi razem, jeszcze w szpilkach, ale mam potarganą fryzurę i pomiętą bluzkę. I coś mamroczę.

    – No, to ruszaj, Teo! – wesoły głos zza kamery popędza kolegę.

    – Już wiem! Ten za kamerą to facet, który wykorzystał mnie na ławce! – zdenerwowana prostuję się. – Cezar!

    #

    Nie widzę twarzy mężczyzny, który podchodzi do mnie, ale oświetlenie jest dobre. Kamera jest za jego plecami. Podciąga moją spódniczkę i widzę swój goły tyłek!

    – No, solidnie ją zerżnąłeś! – śmieje się Teo, gładko uczesany brunet w kolorowej, ‘hawajskiej’ koszuli. Teraz zauważam takie szczegóły. Pozostali również śmieją się. Renię też bawi jego komentarz, wyraźnie słyszę jej śmiech. Mężczyzna powoli rozpina rozporek, słychać charakterystyczny trzask zamka.

    – Staram się! – odpowiada mój ‘tancerz’ Cezar.

    Brunet rechocze i śliną nawilża penisa, potem wejście do pochwy. Obrywam solidnego klapsa.

    – Zobaczymy, do czego się nadajesz! – mruczy i wciska we mnie penisa.

    Poruszam się nieznacznie. W tym stanie na pewno nic nie poczułam.

    – Oooch! Fajna, dość wąska! – sapnął zadowolony brunet. Zaczął rytmicznie uderzać biodrami.

    Kamera wykonała zbliżenie. Dokładnie widzę jak penis znika w mojej pochwie. I wysuwa się. Powoli i znowu znika. Mężczyzna czasami mocno uderza, ale nie uzyskuje żadnej reakcji. Odchyla się, dłoń chowa za swoją głową i znowu rytmicznie mnie rżnie.

    Spojrzałam w róg ekranu. Mój mąż nadal twardo spał. Nawet nie ruszał się. Zawsze tak reagował na alkohol. Nieważne, czy wypił jeden kieliszek, czy pół litra.

    Mężczyzna sapał i rżnął mnie w tym samym rytmie. Czasami tylko widzowie ponaglali go, albo złośliwie komentowali moje zachowanie. Po prostu świetnie bawili się moim kosztem. Gdy już nieco przywykłam do tego obrazka…

    – Czekajcie! Mam pomysł! – rzucił brunet. Szarpnął mną jak kłoda drewna i założył sobie moją prawą nogę na ramię.

    – E, ładnie wygolona cipka! – Stefan docenił moje starania.

    Zagryzłam wargi. Czerwienię się. Mimowolnie objęłam się rękoma. Byłam zażenowana. Nie mam natury ekshibicjonistki. Moje potrzeby wstydu, poniżenia i ekscytacji w zakresie obnażania wystarczająco zaspokaja ciekawski mąż.

    – No, teraz patrzcie! – brunet podniósł głos i wszyscy ucichli. Znieruchomiał, wyjął penisa i po chwili wpychał go ponownie. Jednak tym razem wyraźnie natrafił na opór. Stękał. Ja też.

    – I co, wchodzi? – ciekawska Renia dała głos.

    – Wchodzi, wchodzi! – potwierdził Cezar zza kamery.

    – O, cholera! On wchodzi do odbytu! – aż krzyknęłam, kiedy to dotarło do mnie. Niespokojnie spojrzałam na Jurka, ale, na szczęście, nadal twardo spał.

    Już wiedziałam, dlaczego czułam taki ból. Smutno pokręciłam głową i ciężko westchnęłam. 

    – A ja, naiwna, myślałam, że podczas wczorajszej imprezy upadłam na pupę…

    – Proszę! – szczeknął z dumą brunet. – Wszedł cały! – chwilę później rżnął mnie rytmicznie. Reszta kibicowała mu głośno. Wszyscy świetnie bawili się moim kosztem. Jeszcze widziałam, jak moja zadbana stopa w szpilce podrygiwała na jego ramieniu.

    #

    Facet był w dobrej kondycji. Od kilku minut rżnął mnie w szybkim, równym tempie. Już był bez koszuli, jego skóra połyskiwała od potu. Ruszałam się pod nim, próbowałam podnieść, ale za każdym razem podbijał rękę, na której opierałam się albo po prostu pchał mnie na tapczan.

    – Dokładniej obejrzymy dziewczynkę – sapnęła Renia i podeszła do mnie. Nachyliła się, a kamera zarejestrowała błysk białego materiału w jej kroczu. Krótkie spodenki o szerokich nogawkach umożliwiły taką obserwację. Ciche “O!” kamerzysty dowodziło, że jemu spodobał się ten widok. Renia rozpięła mi bluzkę, stanik i podciągnęła do góry. Uwolnione piersi wypadły z niego.

    – O, ma ładne cycki! – głos kamerzysty.

    – No, będziecie mieli czym pobawić się! – śmieje się Renia.

    – Dupę też ma niezłą! – wystękał Teo.

    Podszedł Stefan i złapał mnie za cycki. Bawił się nimi, ciągnął, miętosił, ściskał brodawki. Potem wykręcił brodawki. Gdybym była przytomna, pewnie wyłabym z bólu. Ścisnął piersi, szarpnął, puścił je i otwartą dłonią klepnął je solidnie. To naprawdę nie był pieszczotliwy klaps. Było słychać głośne uderzenie. Spojrzał w dół i sięgnął do mojej cipki, oglądał i macał ją chwilę. Potem jeszcze… uderzył mnie w twarz! Lekko stęknęłam z wrażenia.

    – Cholera, nie daliście jej za dużo? – z głosu Stefana przebijał niepokój, kiedy wycierał o mnie wilgotną dłoń.

    – Nie! Spoko! Miała dostać normalną porcję, a wypiła tylko jeden kieliszek – uspokajał kamerzysta.

    – Uwaga! Finiszuję! – wystękał zasapany i spocony brunet.

    – Teo! Czekaj! – Renia poderwała się i chwyciła mnie za głowę. Ucisnęła szczęki i otworzyła mi usta.

    – Co jest? – brunet nadal mnie rżnął, ale musiał zapytać.

    – No, Teo, pokaż, jak się zlewa prawdziwy mężczyzna! – zachichotała Renia.

    Brunet jednym ruchem wyszedł ze mnie, stanął przy mojej twarzy. Pochylił się, oparł na jednej ręce, a drugą masował penisa.

    – No, spuszczaj się! Teo! – niecierpliwiła się rozbawiona Renia, trzymając mnie za szczęki.

    Brunet bez słowa wsadził masowanego penisa do moich ust i nagle głośno, przeciągle stęknął. Ciężko oddychał przez chwilę, a reszta w milczeniu się przyglądała.

    – Posmakuj swoją dupę! – sapnął zadowolony z siebie i zamieszał sterczącym penisem w moich ustach.

    Mężczyźni zaśmiali się z aprobatą. Blondyna im wtórowała.

    #

    – Jest! Brawo! – śmiała się Renia. Puściła moje szczęki i klaskała. Była tak ożywiona w trakcie oklasków, aż jej piersi ‘skakały’ pod tiszertem.

    – Renia, ależ ty masz świetne cycki! W ogóle świetnie wyglądasz! – kamerzysta był szczerze zafascynowany. Sterczące brodawki wyraźnie wypychały materiał.

    – I pewnie chcesz więcej zobaczyć? – zapytała prowokacyjnie.

    – Nooo…, jasne!

    – Dobra! – szybko zgodziła się. – Ale innym razem! Musisz zasłużyć na nagrodę! – zaśmiała się i wygięła zalotnie. Zaczęła podciągać tiszert. Nie miała stanika, więc już widzieli fragment jej nagich, obfitych piersi. Zatrzymała obnażanie piersi, gdy było widać może ich czwartą część.

    Wręcz czułam, jak mężczyźni wyczekiwali na pokazanie sutków. W pokoju panowała cisza.

    – Coś dla fetyszystów! I nie tylko… – pomyślałam. Jurek też zachwycał się dużymi, zadbanymi biustami. Mój nie był tak duży, ale miałam spore sutki. To też bardzo go podniecało. Podobnie jak sterczące brodawki podczas seksu. Musiałam uważać, żeby mi ich nie odgryzł… Ale teraz patrzyłam i słuchałam tego dialogu z otwartymi ustami. – Renia nie ma żadnych zahamowań! – dotarło do mnie. Przy stole zachowywała się zupełnie inaczej.

    Kiedy wydawało się, że zacznie zdejmować tiszert, nagle opuściła go i jednocześnie powiedziała, wskazując na mnie:

    – O! Zobaczcie! Ale Teo się spuścił!

    Z moich otwartych ust wylewała się strużka spermy. Wciąż leżałam na boku. Wyglądałam jak zmięta, zużyta lalka.

    – Nooo, Teo! Mariola będzie zadowolona, kiedy się obudzi! Ha, ha, ha!

    – Spust na parę gardeł!

    – Brawo, chłopie!

    – Pewnie każda by się ucieszyła… – wyzywająco dodała Renia. Stała nade mną i macała moją pierś.

    Film skończył się. Gdzie w nim padło imię Reni, ale nie sfilmowano ich twarzy. Za to moją widać dokładnie. Również podczas wytrysku.

    – Gdzie pokażę taki film, skarżąc się i nie narażając na śmieszność albo, co gorsza, na poniżenie? – zastanawiałam się. Z ponurego zamyślenia wyrwał mnie sygnał telefonu. Przyszedł kolejny sms. Otworzyłam go i przeczytałam:

    – „Hej, Mariolka! Mamy nadzieję, że już nie śpisz i obejrzałaś filmiki. Przyjdź do nas jak najszybciej! To w Twoim interesie! Filmiki możesz skasować, wyślemy na maila. S/R”. 

    Rozebrałam się do naga i poszłam pod prysznic.

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Marta, mloda nimfomanka cz.2

    Nazajutrz ubrana w żółte leginsy, niebieski topik i żółte tenisówki wsiadłam na rower. Bielizny nie ubierałam a strój kąpielowy też uznałam za zbędny, włosy zaplotłam w jeden warkocz .Kiedy przyjechałam do ich domu okazało się że prócz Wiktora, Ewy i Kasi była ich przyjaciółka Caro czyli Karolina. Ładna, szczupła szatynka około 30 lat z ładnymi cyckami które ochoczo prezentowała. Była podobnie jak Ewa w stringach. Ewa powiedziała że ma okres i dzisiaj unika słońca. Faktycznie, cały czas kryła się pod parasolem. Kasia golutka jak w dniu narodzin z całym swym dziecięcym wdziękiem czarowała. Spytałam czy nie będą miały nic przeciwko abym i ja opalała się nago podobnie jak Kasia. Absolutnie nie, rób jak uważasz, powiedziała Ewa. To świetnie, odparłam bo i tak nie mam stroju kąpielowego. To mówiąc, zdjęłam z siebie ubranie w którym przyjechałam i położyłam się na leżaku. Posmarować cię? Zapytał Wiktor który się właśnie pojawił. Poproszę, odparłam ale może w tym celu położę się na kocu. OK, kładź się. Najpierw położyłam się na brzuchu i wtedy Wiktor zaczynając od nóg, poprzez uda dotarł do pośladków które smarował z wyjątkową przyjemnością by zakończyć na moich pleckach i rękach. Kiedy zakończył to poprosił o obrócenie się na plecy. I tym razem zaczął od nóg, ud i okolic cipki którą smarował z wyjątkową przyjemnością dla siebie i dla mnie wkładając delikatnie paluszek do środka gdzie z całą pewnością wyczuł że robię się wilgotna. Dalej smarował brzuszek i moje piersiątka którym też poświęcił chwilkę. Troszkę mnie to podnieciło ale seksu tak bardzo mi się jeszcze nie chciało. Podziękowałam Wiktorowi i położyłam się  na leżaku. Słońce grzało niemiłosiernie toteż ochlapałam się pod prysznicem i wskoczyłam do wody. Wspaniale czułam się pływając nago. Chwilkę po mnie do wody wskoczyła Kasia i zaczęłyśmy się ścigać , bawić, chlapać, śmiać i podtapiać. Kasia świetnie pływa i nurkuje.  Zauważyłam że Caro zdjęła swoje stringi i wskoczyła do nas do basenu by się z nami pobawić. Nurkowałyśmy łapiąc się jedna drugą, było bardzo wesoło. Zmęczone i zadowolone wyszłyśmy  z basenu i wytarłyśmy się ręcznikami. Caro już pozostała nago podobnie jak ja i Kasia. Wiktor siedział na leżaku i widziałam niezły namiocik na jego szortach. Pomyślałam że chętnie bym się popieściła i przeżyła jakiś orgaźmik. Ewa, czy mogę wypożyczyć twojego męża? Zapytałam, puszczając oko do Wiktora. Jeśli tylko ma ochotę to proszę bardzo bo ja nie jestem dysponowana. Wiktor, jak tam kutasek czy gotowy na jakieś ruchanko? Zapytałam. Nawet bardzo, jak patrzę na takie nimfy jak wy to trudno nie być. To chodźmy na górę , powiedziałam. Z przyjemnością, odparł Wiktor. A ja, czy mogę tylko popatrzyć? Zapytała Kasia. Jasne odpowiedzieliśmy zgodnie z Wiktorem. Obie nagie szłyśmy objęte ramionami a za nami szedł Wiktor który już na schodach zdjął bokserki i prężył swojego kutasa. W sypialni od razu przystąpiłam do pieszczot jego penisa. Obciągnęłam napletek i śliniąc czerwoną główkę jego kutasa włożyłam do ust, zaczęłam regularne obciąganko.  Robiłam to naprawdę chętnie bo Wiktor ma fajnego i zadbanego członka a przy tym jest przystojny, męski i zawsze pięknie pachnie a jego sperma smakuje wybornie. Ja też chcę ci dać trochę przyjemności powiedział i wyjął swego kutasa z moich ust wziął na ręce i położył na łóżku na plecach. Najpierw położył się na mnie opierając cały swój ciężar na łokciach ,całował mnie namiętnie w usta, potem pieścił piersiątka i mój brzuszek by na końcu skupić się na mojej cipulce. Pieścił ją, rozkoszując się smakiem i zapachem. Wkładał język do środka i ssał łechtaczkę. Chwalił jak jest malutka i ciaśniutka. Powiedziałam mu że teraz jak będzie chciał we mnie wejść to musi używać prezerwatywy bo zabrakło mi tabletek. Ok, powiedział a założysz mi? zapytał. Mogę Ustami? Jeśli potrafisz to chętnie. Sięgnął do  szufladki przy łóżku i wyjął gumkę wręczając mi. Zerwałam opakowanie iwkładając  do ust nasunęłam ją na jego penisa. Wow, powiedziała z uznaniem  Kasia z kącika która siedziała cichutko i nas obserwowała. Też musze się tego nauczyć. Wiktor ustawił mnie teraz na pieska i rozpoczął rucianko. Chwilkę to trwało by powrócić do pozycji klasycznej. Jesteś taka śliczna i lubię się z tobą całować oraz patrzeć jak reagujesz na doznawane przyjemności. Kasia podeszła do łóżka i od tyłu zaglądając między nasze połączone organy przyglądała się jak kutas jej tatusia wnika w moją cipkę. Czułam że orgazm nadchodzi, zaczęłam głośno oddychać i nagle nadszedł wywołując fale nieziemskiej przyjemności. Zaraz za mną finiszował Wiktor. Chwilkę jeszcze tak leżeliśmy i ostrożnie przytrzymując gumkę wysunął się ze mnie. Kasia ostrożnie zdjęła ją z członka swojego taty i czule wylizała go do czysta. Potem pocałowała mnie ustami pachnącymi spermą swojego taty. Szczęśliwy i zaspokojony Wiktor również namiętnym pocałunkiem podziękował mi za doznane rozkosze.Wzięliśmy szybki prysznic i zadowoleni wrócili nad basen. W tym czasie pojawił się Bartek który marudził i nakłaniał Caro na bzykanko. Głaskał ją po udach i próbował dostać się do jej cipki ale się opędzała od niego jak od natrętnej muchy. Kiedy zobaczył mnie i Kaśkę to zaskoczony aż zaniemówił. Myślałem że tata zabawia się z Kaśką a okazuje się że zabawiał się z dwiema. Fajnie miał. Caro zobaczyła nasze zadowolone miny i powiedziała “no dobrze choć mały, ale masz mnie pieścić a ja nic nie będę robić”.OK chodź ciociu bo strasznie jestem napalony na  ciebie. Caro wstała, wzięła małego za rękę i nago poprowadziła młodego do jego pokoju. Siedzieliśmy teraz na leżaku kiedy przeszedł Seba. Zobaczył mnie, czule się przywitał i zapytał czy wszystko OK. Tak odparłam dzisiaj kochałam się już z twoim tatą i teraz odpoczywamy. Ale młody obraca teraz ciotkę Caro. Naprawdę? Zgodziła się, to może do nich dołączę bo lubię się kochać z Caro.Tak, powiedziała Kasia, ciotka wpada do nas od czasu do czasu na małe ruchanko. Tutaj wszyscy ze wszystkimi już się kochali a nawet ja, powiedziała Kasia. Chodźmy na górę zobaczyć co robią chłopaki z ciotką Caro. Podchodzimy pod otwarte drzwi a tam Seba leży na łóżku Caro na nim o od tyłu Bartek zapina ciotkę w dupcie . Tak myślałam, obracają ją na dwa baty. Ona to lubi. Wróciłyśmy nad basen i od razu wskoczyliśmy do wody. Posiedziałam u nich jeszcze do 17 i wróciłam do domu. Caro zaprosiła mnie do siebie. Posiada stadninę koni i obiecała nauczyć mnie jeździć na koniu. Kiedy nazajutrz do niej przyjechałam, Caro przywitała się ze mną jak ze starą kumpelką. Pokazała mi konika na którym miałam jeździć. Była to biała spokojna klacz idealna dla początkujących adeptów jeździectwa. Wyposażyła w strój do jazdy konnej w który się przebrałam. Pomogła mi wsiąść na konika i pomalutku krok po kroku zaczęłam jeździć. Bałam się bo zdawało mi się że siedzę bardzo wysoko i w każdej chwili mogę spaść i coś sobie zrobić.  Nauka trwała około  godziny i z każdą chwilą czułam się trochę pewniej ,tyłek trochę bolał ale bardzo mi się podobało. Czułam że polubię jazdę konną. Potem siedziałyśmy popijałyśmy kawkę i rozmawiałyśmy. Opowiedziałam, jak to się stało że wylądowałam u Wiktora w domu. Ona z kolei  opowiedziała jak to wyglądało w jej przypadku. Zaczęło się od sexu z Wiktorem za zgodą Ewy. Opowiadała że po sexie z nim w sypialni pojawił się Seba który na prośbę Wiktora też się z nią kochał. Była dla niego drugą kobietą i jak przyznał bardzo mu się to podobało do tego stopnia że zrobili to dwukrotnie raz po raz. Jeszcze raz zdarzyło jej się z nim kochać, nawet tutaj we własnym domu. Kiedyś przyjechał na konie a potem tak jakoś wyszło ze wylądowaliśmy w łóżku. Było na tyle dobrze ze został do dnia następnego i praktycznie nie wychodziliśmy z łóżka.Bzykaliśmy się jak króliki. Ja spragniona męskiej bliskości, on szalejące hormony. Ostatni raz było wtedy co się poznaliśmy u Ewy i Wiktora. Kochałam się z dwoma jednocześnie. Mają fajne kutaski i robią to na tyle dobrze że mam kilka orgazmów jeden po drugim. Po za tym bardzo ich wszystkich lubię. Jak to jest że tak atrakcyjna kobieta jak ty jest sama? Spytałam. Byłam dwukrotnie w związkach ale to nie byli faceci tylko dupki. Na szczęście dobrze mi się wiedzie i nie muszę liczyć na nikogo. Teraz cię zostawię na chwile bo muszę zajrzeć do koni. Dobrze a ja sobie tutaj posiedzę i zobaczę co na fejsie. Minęła godzina a Caro nie wraca. Pomyślałam żeby zobaczyć co z nią. Idę w stronę stajni i słyszę jak ktoś jęczy. Otwieram drzwi i widzę jak Caro na czworakach z głowa przy ziemi, tyłek wypięty a z tylu rucha ją jak szalony jej pies Jack. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Piękna kobieta uprawia sex ze swoim pupilem. W szoku , stałam nieruchomo zaskoczona, zdziwiona i co ciekawe, podniecona. Wycofałam się na tyle że byłam niewidoczna ale mogłam obserwować. Wyjęłam komórkę i zaczęłam nagrywać. W pewnym momencie pies znieruchomiał i  stał by pomału obrócić się do niej tyłem tak że byli tyłek w tyłek jak psy po kopulacji. Teraz Caro podniosła się z łokci i wsparta na rękach coś do psa mówiła. Przestałam nagrywać i niby przypadkiem weszłam do stajni. Spojrzałam na Caro niby zaskoczona i podeszłam bliżej przyglądając się czerwonej jak burak kobiecie której wstyd było spojrzeć mi w oczy. Podeszłam do nich i nie zadając żadnych pytań pogłaskałam po głowie i pocałowałam w usta. Żeby nie przedłużać jej zażenowania wyszłam ze stajni bo nie był to moment żeby na spokojnie o tym porozmawiać. Wróciłam do domu i tam czekałam na powrót właścicielki. Po półgodzinie przyszła, dalej zawstydzona nie wiedziała jak spojrzeć mi w oczy i co powiedzieć. Podeszłam do niej, przytuliłam i powiedziałam że jej nie oceniam, dając buziaka.  Po chwili powiedziała że kiedyś była w fatalnym stanie psychicznym, lekko pijana, wiec najpierw pozwoliła natrochę a później na więcej aż doszło do pełnego sexu. Nie sądziła że może być aż tak świetnie. Jak długo to trwa? Spytałam. Od pół roku niemal codziennie Jack i ja uprawiamy sex. Jack, nigdy nie odmawia, zawsze zaspokaja  i nikomu nie powie. Myślałam o tym i chociaż trochę się boję to sama bym spróbowała, powiedziałam. Naprawdę chcesz? Spytała. Jeśli nie masz nic przeciwko a Jack chciałby przelecieć kolejną laskę to nawet chętnie. Ciekawa byłam zawsze a teraz jestem nawet nieźle podekscytowana  tą możliwością. Caro od razu lepiej się poczuła słysząc o moim pomyśle. Oczywiście kiedy tylko zechcesz, odrzekła. Jeśli można to od razu, zawołaj Jacka. Caro wychyliła głowę przez okno i zagwizdała. Po chwili do domu wpadł jak burza Jack. Był to duży pies rasy golden rethriver o żółtej sierści świetnie utrzymany i bardzo wesoły. Miałam na sobie niebieski topik i dżinsowa krótka spódniczkę. Zdjęłam majtki i zauważyłam że były mokre od mojego podniecenia i moich soczków. Jack od razu wyczuł że będzie ruchanko bo zbliżył się do mnie i wsadził łeb pod moja spódniczkę.  Poczułam jego język na mojej cipce. Robił to tak umiejętnie ze od razu miałam ogromna ochotę na sex. Zdjęłam spódniczkę i bluzeczkę i nago stałam teraz na środku pokoju a Caro obierała długie skarpety na przednie łapy psa. To po to żeby cię nie podrapał, wyjaśniła. Jack podszedł teraz do mnie i znowu zaczął lizać po cipce. Pogłaskałam  go po głowie i uklękłam podpierając się na łokciach w pozycji jaką widziałam u Caro w stajni. Jack podszedł od tyłu, jeszcze chwile lizał mi cipkę by po chwili łapiąc mnie przednimi łapami za biodra zbliżył swego już sterczącego członka do mojej cipki i wszedł jakby to była najłatwiejsza rzecz pod słońcem. To był dowód że robił to wielokrotnie ze swoją panią.  Jego członek nie był jakoś szczególnie duży ale intensywność ruchów imponująca. Niesamowity był też kontakt jego owłosienia z moimi plecami i fakt z kim to robię. Rozkosz przyszła niespodziewanie jedna po drugiej. Nigdy w swoim  krótkim erotycznym życiu tego nie doświadczyłam. Nie dziwiłam się teraz Caro że to jej tak się podobało. Nie liczyłam ile razy doszłam ale nagle ten jego penis zaczął robić się odczuwalnie grubszy i teraz bardziej wypełniał moja cipkę. W którymś momencie był już taki gruby że zaczęłam się o siebie bać. I właśnie wtedy poczułam jak Jack tryka we mnie swoim nasieniem co spowodowało kolejny orgazm. Zatrzymał się stał tak jakiś czas i po chwili przerzucił jedną tylną nogę nad moimi pośladkami i teraz staliśmy do siebie tyłkami jak suka z psem po kopulacji. Wiedziałam że jest po wszystkim i teraz muszę zaczekać aż jemu kuśka się skurczy by mógł się wysunąć. Jack robił się trochę niecierpliwy i chciał już sobie pójść toteż ciągnął mnie w swoja stronę. Musiałam złapać go za nogi żeby tego nie robił bo mnie bolało. Na szczęście do pomocy przyłączyła się Caro uspokajając go. Minęło może 10 minut kiedy poczułam że robi się mniejszy i pomalutku zaczął się ze mnie wysuwać by wreszcie z głośnym chlupnięciem opuścić moja obolałą cipulkę. Wraz z nim wypłynęła spora porcja jego nasienia na moje uda i na podłogę. Caro podeszła do mnie i pocałowała. Pomogła wstać a ja na chwiejnych nogach jak stałam poszłam do łazienki wziąć prysznic. Odświeżona i zadowolona wróciłam do Caro opowiedzieć jej swoje wrażenia. Było bardzo ciepło więc niczego na siebie nie ubierałam. Caro miała na sobie jakąś króciutką tuniczkę pod którą nie miała niczego. Kiedy opowiedziałam jej o swoich odczuciach i doznaniach niespodziewanie Caro zaproponowała mi abym przymierzyła jej czerwone szpileczki. Kiedy je włożyłam i spojrzałam w lustro to przyznaję wyglądałam świetnie, nieskromnie mówiąc. Swoje długie rude włosy upięłam w fikuśny koczek. Zaczęłam tak spacerować, naga, zaspokojona i szczęśliwa. Chciałabym abyś tak chodziła po moim domu ,chyba że szpilki są niewygodne. Dobrze, chętnie ale co jak do ciebie ktoś przyjdzie. Nic, bez zmian. Nawet dzisiaj za chwilę przyjedzie do mnie koleżanka. Zachowuj się tak jak byś była ubrana. Jak widzisz sama jestem prawie nago. OK, odparłam. 15 minut później podjechał samochód i wysiadła z niego kobieta około 30 lat bardzo zadbana, szczupła, może niezbyt ładna ale super zgrabna. Jak zauważyłam miała świetne nogi. Brunetka z włosami zawiązanymi w koński ogon, krótka szeroka jasna spódniczka biała bluzeczka i niebieskie szpilki. Caro zawołała mnie i przedstawiła swojej koleżance niczego nie wyjaśniając. Było widać że jest zaskoczona moim brakiem ubrania a ja nie zważając na nic podałam rękę przedstawiając się. Roma przedstawiła się. Caro zapytała mnie czy mogłabym zrobić kawy dla nas wszystkich. Tak odpowiedziałam i poszłam do kuchni. Kiedy wróciłam z kawa znajoma zapytała dlaczego jestem nago. Lubię tak, odrzekłam. Potem siedzieliśmy przy stoliku i popijając kawę rozmawiałyśmy. Przeprosiłam i wyszłam z pokoju a u siebie zdjęłam szpilki i ubrałam tenisówki. Chciałam zobaczyć co się dzieje w stajni. Po otworzeniu drzwi podbiegł do mnie Jack i od razu zaczął się do mnie łasić i na mnie skakać. Ponieważ byłam nago od razu zaczął mnie lizać po cipce i skuczeć prosząco. Wiem czego chcesz zbereźniku, powiedziałam. Skomląc, domagał się większego dostępu do mnie tak skutecznie że sama zapragnęłam żeby mnie znowu przeleciał. Nie chciałam robić tego na środku stajni toteż weszliśmy do pustego boksu ze świeża słoma. Opadłam na kolana i podparta na łokciach wypięłam tyłek. Jack nie czekał na żadne słowa zachęty. Od razu podszedł od tylu i najpierw szybciutko wylizał mi cipkę a chwilę później już mościł się we mnie swoim kutasikiem. Znowu zaczęła się szybka jazda. Trwało to tym razem krócej i kiedy poczułam jego pęczniejącego kutasa a chwile po tym trykanie nasieniem do mojej cipki. Orgazmy nadchodziły kaskadowo, jeden za drugim aż ustały wraz z jego ruchami. Znowu odwrócił się do mnie tyłem w oczekiwaniu na rozłączenie .Trwaliśmy znowu z 10 minut i właśnie nastąpiło nasze rozłączenie kiedy usłyszałam głosy Caro i jej koleżanki wchodzących do stajni. Jeszcze chwila i widziałyby mój moment zespolenia z Jackiem. Zdążyłam się już wyprostować ale nie zdążyłam się lepiej ogarnąć i ze słoma przyklejoną do kolan i z nasieniem wypływającym z mojej cipki stałam bezradnie. Nie wiem czy koleżanka domyślała się co tutaj przed chwilą się działo ale Caro na pewno. Roma oglądała stajnie oraz zaglądała do boksów gdzie stały konie. Czuć było zapach siana i koni. Jack siedział w kąciku i lizał swojego ciagle pobudzonego penisa. Roma spojrzała na niego potem na mnie i chyba coś zajarzyła ale nic nie mówiła. Otrzepałam kolana ze słomy i wróciłam do domu wziąć  3 prysznic tego dnia. Zrobiło się nieco chłodniej i tym razem nie paradowałam już na golasa ale w krótkiej żółtej koszulce i ciagle eksponując swoją młodzieńcza cipkę. Pomyślałam że jeszcze raz zajrzę do stajni zobaczyć co tam porabiają dziewczyny. Kiedy wyszłam na podwórko zobaczyłam że dziewczyny dosiadły koni i sobie jeżdżą po padoku. Pomyślałam że dołączę. Weszłam do stajni, ubrałam długie buty do jazdy konnej i  zamocowałam siodło i przygotowałam konika do jazdy.Zdjęłam z siebie podkoszulek i rozpuściłam swoje długie włosy i niczym lady Godiva nago wyjechałam ze stajni. Dziewczyny brawami przyjęły moje zachowanie. Czułam się piękna, młoda, i podziwiana. Caro która miała na sobie tylko tunikę też się jej pozbyła. Teraz dwie nagie amazonki niczym dzikuski, jeździłyśmy roześmiane po padoku. Roma ubrana w strój do konnej jazdy tylko nam towarzyszyła i spytała czy odważymy się pojechać dalej. Ja nie znałam terenu ale Caro owszem i powiedziała ze brzegiem strumienia a potem lasu nikt nie chodzi i tamtędy przez nikogo niepokojone mogłybyśmy pojechać. Bardzo mnie ten pomysł się spodobał i podniecił. Nie zwlekając zatem Caro pojechała przodem, ja za nią a na końcu Roma. To było niesamowite jechać tak bez niczego, nie czuć żadnego skrępowania od ubrania tylko wiatr na całym ciele. Droga zawiodła nas nad brzeg niewielkiego jeziorka gdzie był piaszczysty brzeg. Caro zaproponowała szybka kąpiel w jeziorze. Romie pomysł od razu przypadł do gustu więc czym prędzej zrzuciła swoje obranie i nago wbiegła do wody a my za nią. Chlapałyśmy się jedna drugą, pływały i nurkowały niczym nimfy wodne. Szczęśliwe wyszłyśmy na brzeg by się osuszyć. Teraz mogłam z bliska popatrzeć na doskonałą figurę Romy. Przyznała że uprawia pilates i biega dlatego jest w takiej formie. Miała idealne nogi, fantastyczne pośladki i super cycki.Cipka była tak wydepilowana ze wyglądała jak u dziecka  a wargi sromowe zupełnie niewidoczne. Suche tym razem już wszystkie trzy nagie dosiadłyśmy  koni i wróciłyśmy do domu. W stajni zdjęłam buty, ubrałam tenisówki i miałam już wychodzić kiedy pojawił się Jack. Zaraz zainteresował się moją cipką i pewnikiem by chciał znowu sobie poruchać. Skakał, skomlał biegał wokół mnie jak szalony ale tym razem zostawiłam go i wróciłam do domu a właściwie kuchni żeby coś zjeść. Zaraz za mną pojawiła się Caro i powiedziała że ma zapiekankę i zaraz ją podgrzeje to sobie zjemy. Zapytałam o Romę , czy już idzie. Za chwilę dołączy odrzekła ale jak powiedziała chciała jeszcze zostać sama w stajni. Chyba wiemy nawet po co, prawda? Popatrzyłyśmy na siebie ze zrozumieniem i nagle obie zapragnęłyśmy sprawdzić czy nasze podejrzenia się potwierdzą. Odczekałyśmy jeszcze chwilę i po cichutku zbliżyłyśmy się do drzwi stajni. Uchyliłam drzwi, patrzymy a na środku stajni klęczy na kolanach podparta na łokciach a z tylu rucha ją jak szalony, Jack. Uruchomiłam nagrywanie na komórce i czekałyśmy na rozwój wypadków. Roma nie widziała nas bo była twarzą skierowana w druga stronę. Głośna reakcja na doznawane przeżycia świadczyły że było jej bardzo przyjemnie. Kiedy wreszcie przestał się ruszać i obrócił się do niej tyłem wiadomo było ze teraz musi czekać aż jego penis na tyle się skurczy aby mógł wyjąć. Roma chyba o tym nie wiedziała bo bardzo chciała się z tej krępującej sytuacji uwolnić. Właśnie wtedy weszłyśmy do środka zastając ją w tej dla niej kompromitującej pozycji. Jak nas zobaczyła to nie wiedziała gdzie ma się schować i co powiedzieć. Cały czas nagrywałam a Roma nie mogła mi tego zabronić chociaż nie chciała bym to robiła. Powiedziałam że to na pamiątkę. Jack zaraz cię uwolni tylko jeszcze chwilkę jak mu kutasek się skurczy. Caro pochyliła się i pocałowała ja czule i powiedziała że my też to robiłyśmy z Jakiem i żeby nie myślała że jest  jedyna. Przerwałam nagrywanie i poszłam pozbierać ubranie Romy by je zabrać do domu a ona żeby chodziła między nami na golasa. Kiedy już byłam w domu i trochę się ogarnęłam przyszła Caro i teraz podgrzała te zapiekankę. Roma dalej zawstydzona tym co robiła z Jackiem siedziała potulnie przy stole i czekała na jedzenie. Ponieważ było mi już trochę chłodno ubrałam sobie swój króciutki do pepka topik ale majtek nie ubierałam. Caro w swojej tunice podgrzała zapiekankę postawiła na stole i podała talerze i sztućce. Kiedy już jedliśmy ktoś zadzwonił do drzwi. Caro wyjrzała przez okno i uspokajającym głosem powiedziała że to tylko chłopaki. Jak to chłopaki przecież jestem gola zaprotestowała Roma. Zaufaj nam dalej uspokajała Romę Caro. Podeszła do drzwi i wpuściła chłopaków do środka. Kiedy weszli najpierw przywitali się z gospodynią pocałunkiem w usta zarówno Seba jak i  Bartek. Potem podobnie przywitali się z mną. Szczególnie zaskoczyła Romę wylewność powitania z Bartkiem.  Co tu się dzieje? Widzisz my dwie z tymi chłopakami byliśmy już bardzo blisko, spaliśmy ze sobą. Nawet z tym młodym? Spytała zaskoczona Roma. Jasne jest świetny. Przyjechaliśmy pojeździć na koniach. Powiedział Seba a może nie tylko. Wiedziałam jak przepadał za seksem z Caro i na pewno na to też liczył. Nie wiedział jednak że będzie nas tutaj aż trzy. Kiedy Roma zjadła wstała od stołu pokazując chłopakom swoją nienaganna figurę. Chociaż ja i Caro też jesteśmy niezłe łaski to Roma jest naprawdę super. Powiedziała że zaraz wraca tylko musi się ochlapać. Nie mówiła przecież że po seksie z Jackiem ale po jeździe konnej. Chciała pewnie też pochwalić się swoją figura. Tymczasem młody siedząc koło mnie zaczął się do mnie dobierać. Byłam tylko w samym topiku bez majtek tak że dostęp do cipki miał ułatwiony ale chciałam się z nim jeszcze trochę podroczyć. Tymczasem Seba jak sądzę był na dobrej drodze do kolejnego zaliczenia Caro bo całowali się namiętnie i po chwili robiła mu loda. Kiedy Roma wróciła, ciągle była nago i teraz mogła zobaczyć jak Caro siedząc przodem do Seby nadziana na jego kutaska, buja się góra-dół. Ja zaś, ściągałam z Bartka spodenki i zamierzałam zrobić mu lodzika. Co tu się dzieje chciała powiedzieć Roma ale usiadła tylko i obserwowała.  Seba na prośbę Caro podszedł do Romy i pomógł wstać po czym objął ją w pasie i zaczął całować. Oddawała pocałunki dając tym samym sygnał że też ma ochotę na sex. Seba usadowił się na krześle i podobnie jak z Caro zaczął się z nią kochać. Młody już nie mógł się doczekać żeby mi włożyć swego kutaska toteż oparłam się łokciami o stół i wypinając tyłeczek nastawiłam się do ruchania. Młody tylko na to czekał, szybciutko naciągnął prezerwatywę i  śliniąc ją wprowadził swego kutaska do mojej piczki. Teraz obaj bracia pracowali wytrwale żeby nas zadowolić. Ja doszłam dość szybko ale młody jeszcze potrzebował trochę czasu. Widząc to Seba spuścił się do cipki Romy dając znak bratu że teraz może go podmienić. Roma była bardzo ciekawa jak to jest kochać się z takim dzieciakiem wiec się zgodziła bez problemu. Możesz zdjąć gumkę powiedziała, na co przystał z ochotą. Oparła się łokciami o stół wypinając i pozwoliła mu wejść od tyłu. Młody chwilę sobie poruchał ale chciał popatrzeć na jej ładne cycki i śliczna cipulkę. Ciekawy też był jak to by było pocałować się z nią z języczkiem. Rzucił koc na podłogę i poprosił żeby się położyła a on najpierw przyssał się do jej cipki a potem ssał jej śliczne piersi by po włożeniu kutaska do cipki zacząć się z nią całować. To był fajny widok zobaczyć nagiego młodego chłopca miedzy udami dorosłej kobiety. Jego ruchy cechowała duża wprawa a ruchał ją jak szalony. Kiedy się spuścił Roma powiedziała że to było niesamowite przeżycie mieć takiego dzieciaka na sobie i w sobie. Po wszystkim usiedliśmy przy stole i rozmawialiśmy o przeżytych chwilach. Zadowoleni z obietnicą powtórki rozjechaliśmy się do domów.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tiba 40
  • Szantaz, czy jednak sama tego chcialam? Czesc IV

    Mój doradca chyba był zadowolony z wyzwolenia jakie we mnie zaszło gdyż od dawna nie odezwał się. Na początku czułam się strasznie opuszczona ale jak to bywa czas wyleczył mnie z obsesji pokazywania swojego ubioru przed telewizorem. W ferie postanowiłam pojechać na narty, zresztą prawie jak co roku. Jestem wykwalifikowaną instruktorką narciarstwa a możliwości dorobienia nigdy nie powinno się odrzucać. Zgłosiłam się do jednej z polskich firm organizującej wyprawy w Alpy dla studentów. Przeszłam pozytywnie proces rekrutacji i tak lądujemy na tydzień przed wyjazdem. Czas było skompletować całe niezbędne wyposażenie, jak i poznać się z resztą kadry na mniej oficjalnym spotkaniu niż te organizowane w celach informacyjno organizacyjnych. Jak każda kobieta pragnęłam zrobić dobre wrażenie więc subtelny makijaż podkreśliłam białym golfem i bordowymi spodniami. Gdy przyszłam do knajpki w której byliśmy umówieni przeżyłam nie mały szok. Okazało się, że na 15 osób jest jeszcze tylko jedna kobieta. Chciałabym móc powiedzieć, że od razu w ramach kobiecej solidarności przypadłyśmy sobie do gustu ale było dokładnie odwrotnie. To był taki typowy lachon pragnący być w centrum zainteresowania facetów. Więc na dzień dobry rozpoczęłyśmy rywalizację którą z nas będą lepiej wspominać i szerzej się uśmiechać witając. Jakby tego było mało to rozpoznałam jednego chłopaka, w gimnazjum był strasznie we mnie zakochany, ale ja parokrotnie odrzuciłam jego anonse. Nie zachowywał się jakby mnie poznał więc i ja nie wybiegałam przed szereg. Ogółem atmosfera była luźna, sami studenci, wszyscy zakochani w nartach. Liczne wspomnienia pokonanych tras wraz z liczbą wypitych butelek zaczęły ustępować innym tematom. Kilku chłopaków jeżdżących od lat z tą firmą zaczęło nas wtajemniczać w różne zwyczaje które panują na miejscu. Za dnia mamy być na tyle trzeźwi by być w stanie jeździć a wieczorami ogarniać atrakcje jak i tych bardziej pijanych. Utworzyliśmy konfe na jednym z portali społecznościowych i rozeszliśmy się do domów. Po dwóch dniach ożyła.

    Gdy po zajęciach spojrzałam na powiadomienia było jedno zdjęcie i parędziesiąt komentarzy. Klara wysłała zdjęcie jak przymierza kostium kąpielowy z dopiskiem „jak myślicie, przyda się do sauny czy będzie można bez?”. Wiadomo, że od razu 13 głosów zaczęło się prześcigać w zapewnieniach, że nie będzie jej on wcale potrzebny… Jeśli chce się tak bawić to nie wie na jaką rywalkę trafiła. Szybko wróciłam do domu i założyłam odpowiednio uszytą spódniczkę uczennicy i białą koszulę. Zamiast ją zapiąć przywiązałam jej dół ze sobą by nie była całkiem rozchylona i zaczęłam eksperymentować z pozycją do zdjęcia. Zależało mi by było jasne, że nie mam na sobie stanika oraz tak ułożyć nogę by rozcięcie w spódniczce całkowicie spływało z mojego uda trzymając bok jedynie na agrafkę. Po chwili miałam co chciałam i wysłałam z dopiskiem „mamy w planach jakiś konkurs przebierańców?”. I już wszyscy panowie byli moi, zapewniali, że żaden konkurs nie potrzebny bo mogę tak chodzić ubrana kiedy tylko chce i że mam cudowne ciało. Komplementom nie było końca tak wiec jeden – zero dla mnie. Musicie wiedzieć, że strasznie kocham zwierzęta, sama mam dwa koty i często wpłacam jakieś zbywające pieniądze na schroniska czy pomagam jako wolontariusz. Podesłałam im stronę jednego ze schronisk i zaproponowałam konkurs. Ten kto do jutra przeleje największą sumę na schronisko otrzyma możliwość wybrania mi ubioru na dyskotekę. Chłopakom pomysł bardzo się spodobał ale zaraz zaczęli proponować kolejne konkursy. Umówiłam się z nimi, że co 24 godziny będzie startował następny ale by jego wynik był ważny to suma datków musi przekroczyć 1000zł. Byłam ciekaw reakcji Klary i czy spróbuje znów być na piedestale ale chwilowo zamilkła. Gdy minęła umówiona godzina sprawdziłam wpłaty i przekroczyły one 2 tysiące złotych. Byłam bardzo zadowolona ze swojego pomysłu jak i chłopaków. Wysłałam odpowiednią wiadomość do zwycięzcy i zarzuciłam kolejny cel „wybierz mi strój w którym będę jeździła przez jeden dzień”. Ten pomysł nie cieszył się już takim zainteresowaniem bo uzbierał równiutko 1000zł. Dla zwierzaków to i tak dużo więc nie powinnam narzekać. A studenci nigdy nie śmierdzieli groszem więc i tak cud, że podjęli ze mną tę zabawę. Uznałam jednak, że konkursy które bardziej rozpalą ich zmysły przyciągną więcej wpłat. Postanowiłam podnieść poprzeczkę cenową i erotyczną. No to następny temat który zaproponowałam brzmiał „strój ze zdjęcia przez 24 godziny, za wpłaty 5000zł na zwierzaki”. Byłam bardzo ciekawa ile są w stanie zapłacić za to. Jest różnica między ciemnym klubie a śniadaniem w hotelu.

    Następnego dnia nie dowierzałam, to był istny szok. Wpłaty przekroczyły 11 tysięcy, tyle tylko, że chłopaki zmobilizowali do tego chyba wszystkich swoich znajomych. Na taka kwotę zeszły się wpływy z ponad 70 rachunków. Widocznie obiecali dobre zdjęcia i filmiki w zamian za pomoc z osiągnięciem kwoty. Postanowiłam całkowicie zaszaleć i bić żelazo póki gorące „życzenie niespodzianka. Ty mówisz, ja je spełniam”. Gdy po następnej dobie sprawdziłam wpłaty trochę się zaniepokoiłam. Wygrała Klara która do tej pory nie brała udziału w zabawie. Sama przelała ponad 4000zł więc będąc honorowa napisałam jej, że wygrała. Po cichu liczyłam, że będzie chciała mi dopiec a nikt nie potrafi być gorszy od kobiety. Po cichu liczyłam, że jej wredny plan może sprawić mi co nieco erotycznej przyjemności. Uznałam, że fundusze donatorów powinny być już bardzo uszczuplone, zresztą zostały już tylko półtora dnia do wyjazdu więc wymyśliłam konkurs z założenia nie mający się cieszyć dużą popularnością „pierwszy taniec na każdej z dyskotek”. W planach wyjazdu były trzy, ale czym jest pierwszy taniec na czymś takim przy zabawie do rana. Miałam racje, tym razem nie było nawet 500zł. Napisałam im, że jestem zawiedziona, że nie chcą ze mną tańczyć a tylko się patrzeć. Zaczęli zaprzeczać i mówić, że to z braku już pieniędzy czy innych powodów. Do wyjazdu zostało już Tylko paręnaście godzin i napisałam, że chyba w takim razie nie ma sensu zaczynać kolejnego, szczególnie, że podobno nie mają już pieniędzy i nie wpłacą więcej. Tutaj jednak podniosła się wrzawa, że miały być do samego wyjazdu więc oni chcą jeszcze jeden. No normalnie jak z małymi dziećmi, jeden cukierek to za mało. Muszą zjeść całą paczkę albo będą płakać. Moją propozycją był konkurs do 10 rano bym miała czas policzyć wszystko, dopakować się i pojechać na dworzec autobusowy. Mając już problem z wymyśleniem czegoś na co będą chcieli przelać pieniążki zapytałam się czy mają jakieś pomysły. Mieli, różne, bardzo. Większość z nich brzmiała jak pomysły napalonych gimnazjalistów i z chęcią bym na nie przystała ale jednak nie chciałam jechać tam z łatką kurwy (chyba, że już mi ją dali). Okej, niby wszystkie te konkursy można by pod to podciągnąć, bo sprzedawałam swój czas czy ciało za pieniądze które w dodatku nie szły dla mnie, ale jednak to była tylko lekka forma prowokacji. Wybrałam pomysł Dawida, który znów zaproponował przebieranki. Trzy komplety ubraniowe na trzy dni, wybrane przez zwycięzcę przy obostrzeniu, że skompletowanie ich będzie należało do niego a nie do mnie. Podam swoją rozmiarówkę i on od około 11 do 16 będzie musiał się z tym uporać. Konkurs ruszył a ja zdałam sobie sprawę, że raptem przez 4 dni będę chodzić w swoich ubraniach, z czego 2 to dni podróż. Okej, wyrzucić mnie w trakcie raczej nie wyrzucą a za rok pojadę z inną firmą jak pojawią się skargi za deprawowanie młodzieży. Wygrał pomysłodawca a konto schroniska przez tydzień zostało zasilone ponad 20 tysiącami złotych. Byłam bardzo z siebie zadowolona i miałam nadzieje, że cena jaką przyjdzie mi za to zapłacić, nie będzie zbyt wygórowana. Jako, że wydarzenia zaczną nabierać tempa zmienię trochę formę opowieści

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Taniel
  • Uklad, cz. 2.

    Część 2.

    Wzięłam długi prysznic. Posiedziałam w pokoju, bezmyślnie gapiąc się w okno. Przyszedł kolejny sms. Zignorowałam go. Spojrzałam na Jurka. Nadal w najlepsze chrapał.

    – Jemu też był potrzebny taki wypoczynek – pomyślałam o nim, bo wiedziałam, w jakiej firmie pracuje. Trochę było mi go żal. Odurzyli go tym samym płynem co mnie, więc po przebudzenie będzie narzekał na złe samopoczucie. 

    W końcu zdecydowałam się. Zrobiłam makijaż, ubrałam spódniczkę, mniej reprezentacyjną bluzkę, klapki na szpilce, bo wygodne, i zapukałam do pokoju nr 22.

    Po chwili słyszałam słaby kobiecy głos: 

    – Proszę! 

    Weszłam i zamknęłam drzwi. Minęłam wąski korytarzyk, znalazłam się w pokoju, spojrzałam i stanęłam jak wryta.

    – Och! Przepraszam! – patrzyłam na nich zdeprymowana. Nie wiedziałam, gdzie utkwić wzrok. – Może… Może przyjdę trochę później?

    #

    Leżeli na jednym tapczanie, głowami w kierunku okna. Renata leżała na lewym boku, Stefan za nią i przed chwilą przerwali spółkowanie. Byli nadzy, a tuż przed moim wejściem przykryli się prześcieradłem. Materiał ledwie zakrywał kobiece piersi, ale nóg już nie i widziałam jej krocze. A w nim penisa wetkniętego w pochwę. Grubego, wilgotnego penisa. Renia była ładnie wygolona, ale nad łechtaczką zostawiła wąski pasek, krótko przystrzyżonych włosów pofarbowanych na perłowo. Stefan nieporadnie próbował przykryć ten widok, jego żona zupełnie się tym nie przejmowała. Sprawiała wręcz wrażenie zadowolonej z takiej prezentacji.

    Stałam w tym samym miejscu. Nie mogłam ruszyć się. Kompletnie zaskoczyli mnie takim widokiem i zachowaniem. W końcu przełknęłam ślinę. Starałam się zachowywać w miarę normalnie. Jednak nigdy wcześniej nie znalazłam się w takie sytuacji! Chociaż na studiach, w akademiku, i nie tylko tam, widziałam sporo różnych rzeczy. Dziewczyny też potrafiły zaszaleć.

    Wciąż patrzyłam na nich, a z wrażenia serce biło mi jak młot. Było w tym widoku coś podniecającego. Kontrast opalonych ciał z bielą pościeli wywarł na mnie silne wrażenie, a poza tym w ich pokoju panował półmrok, ponieważ otwarte okna, mimo późnej pory, nadal pozostawały zasłonięte żaluzjami. Klimat tego miejsca prowokował do odważnych zachowań, a Stefan jakby czytał w moich myślach.

    – Renia jest ekshibicjonistką, więc twoja obecność bardzo jej służy. Jak widzisz, ja nadal reaguję w tradycyjny sposób – wyjaśnił i uśmiechnął się. Moja obecność wcale go nie krępowała.

    Ona też uśmiechała się do mnie, ale inaczej. Prowokująco? Zalotnie? Jakoś tak.

    – Widziałaś filmiki? – Renia przeszła do konkretów. Nadal uśmiechała się.

    Stefan cały czas lekko poruszał biodrami. Ona też. Była taka lubieżna. Patrzyła na mnie i nie mogła odrwać się od męża. Dotykała go, dociskała do siebie…

    #

    – Łoł! Rozmawiają ze mną i wciąż spółkują! – wreszcie zrozumiałam. Zaskoczyli mnie. Nie tak wyobrażałam sobie ich małżeństwo. Chwilę trwałam w milczeniu, wolno trawiłam to, co do mnie dotarło. W końcu otrząsnęłam się: – Tak, widziałam. I oczekuję, że zostaną skasowane! Zostałam podstępem odurzona i wykorzystana! Za takie postępowanie kodeks karny przewiduje…

    – Mariolka, uspokój się! – łagodnie, ale stanowczo przerwała mi Renata. – Nie zamierzamy kłócić się z tobą, ani szantażować, ale rzeczywiście, przyznaję, nadarzyła się okazja zabawy z tobą, podobasz się nam, więc wykorzystaliśmy ją.

    Spojrzała na męża. Skinieniem głowy, skierowanym do mnie, potwierdził jej słowa. Słuchał jej, ale pod prześcieradłem obmacywał. Powolne ruchy bioder sprowokowały jej dreszcz. Renata opuściła na moment głowę, zagryzła wargi, znieruchomiała naprężona. Po dłuższej chwili westchnęła, podniosła głowę, potrząsnęła nią, uśmiechnęła się promiennie i przerywając milczenie, rozpromieniona, ożywiona kontynuowała:

    – I jeszcze chcemy wykorzystać taką okazję! Fakt, filmiki są mocnym argumentem, żebyś zgodziła się na nasze warunki. Och… – walczyła z pożądaniem, bo Stefan nie przerywał spółkowania. – Za parę godzin nie będzie śladu w twojej krwi po tym napoju, więc nawet w laboratorium nie wiedzieliby, czego szukać. A wtedy my w rewanżu wysłalibyśmy filmiki do twoich znajomych. Reszty się domyślasz… – zawiesiła głos. Przymknęła oczy, zagryzła wargi. Zacisnęła dłoń na pościeli.

    – Nie wierzę, że taki szantaż byłby aż tak owocny dla was.

    – No, oczywiście, za przyjemności trzeba płacić. Zakładamy, że mielibyśmy kłopoty. Ale ty znacznie większe – triumfujący uśmiech pojawił się na twarzy blondynki. Zrobiła dwa głębokie oddechy. Patrzyła gdzieś nade mną. – I określona opinia ciągnęłaby się za tobą przez lata. O problemach z mężem lepiej nie wspominać. Marioluś, opłaci się? Pomyśl… – położyła głowę na pościeli. Zamknęła oczy. Nerwowo oblizała usta.

    – Spędzisz trochę czasu z nami, więc twój wypoczynek będzie znacznie bardziej ekscytujący niż w towarzystwie męża – dodał Stefan. – Wystarczy być dyskretną i otwartą na nasze propozycje.

    – To jakiś żart?! – byłam tak wściekła, że podeszłam do ich tapczanu. Pochyliłam się nad nimi z groźnym wyrazem twarzy. Dłonie miałam zaciśnięte w pięści.

    – Nie, wręcz odwrotnie. Konkretna, poważna propozycja. A jeżeli odmówisz nam… – Stefan udawał zakłopotanie i smutek. Renata była nieobecna. Wbiła twarz w pościel i miętosiła ją w dłoniach. On energiczniej poruszał biodrami. – Hm, cóż, zmusisz nas do wykorzystania fragmentów filmików, żeby nakłonić ciebie do zmiany zdania – poważnie spojrzał na mnie i pokiwał głową.

    Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Sugerowali, że to będzie moja wina!

    – Bezczelne chamy! – krzyczałam w duchu. Ze zdenerwowania nie potrafiłam odezwać się. Wściekła stałam nad nimi i nadal wrogo patrzyłam na nich.

    #

    Nie sprawiali wrażenia przestraszonych. Zresztą, on był znacznie silniejszy ode mnie. Nie stanowiłam dla nich przeciwnika, gdyby nasz spór przybrał bardziej ‘fizyczną’ postać.

    – Może idź do siebie, przemyśl naszą propozycję i odezwij się, kiedy będziesz w lepszym nastroju i gotowa na spotkanie z nami – Stefan przemawiał łagodnym tonem. Próbował dotknąć mojego uda w geście uspokojenia, ale cofnęłam się poza zasięg jego ramion. Uśmiechnął się: – Wybacz, że nasza propozycja nie obejmuje twojego męża, ale Renia ma już tylu adoratorów, że na zaplanowane wieczorki brakuje nam jedynie kobiet. Mamy dość alkoholu, miejsca, pomysłów i muzyki.

    Renia roześmiała się, ciesząc się z niezamierzonego komplementu. Wyraźnie sprawił jej przyjemność. Stefan kontynuował, pieszcząc żonę:

    – Szukamy kolejnej pani. Otwartej, szczerej, zadbanej, z poczuciem humoru, bezpruderyjnej. Doświadczenia nie wymagamy. Wiek też nie jest istotny. Oby tylko była aktywna – uśmiechnął się. – Mimozy cieszą nas, ale wśród roślin. Może ty miałabyś dla nas jakąś propozycję albo chociaż sugestię? Przecież też obserwujesz wczasowiczów i widzisz, jak się zachowują.

    Udałam, że nie zauważyłam ironii w jego pytaniu.

    – Gnojek, prowokuje mnie! – pomyślałam, a głośno dodałam: – Nie mam ochoty na dalszą rozmowę. Wychodzę.

    – Nie ma sprawy. Czekamy na ciebie. Zapraszamy o każdej, dogodnej dla ciebie, porze. Dla ciebie nasze drzwi są zawsze otwarte! – zapewnił Stefan łagodnym tonem, ramieniem obejmując piersi partnerki. Ta z zadowoleniem pomrukiwała, namiętnie głaszcząc jego udo. Twardy, gruby penis cały czas poruszał się w niej.

    #

    Ich zachowanie deprymowało mnie, ale jednocześnie, gdzieś tam, głęboko, pod warstwą wściekłości i rutyny pojawiło się podniecenie. Zobaczyłam coś, czego jeszcze nie doświadczyłam. Wbrew woli i z zaskoczenia stałam się świadkiem innego zachowania, którego ani ja, ani Jurek nie dopuszczaliśmy do naszej obyczajowości seksualnej.

    Stałam na środku naszego pokoju i intensywnie zastanawiałam się. Jurek nadal spał. Czasami chrapał. Wiedziałam, że jeszcze długo będzie spał. Nawet kilka godzin. Podjęłam decyzję.

    Kilka minut od wyjścia ponownie zapukałam do pokoju nr 22.

    Po chwili usłyszałam męski głos:

    – Proszę! 

    Weszłam. Zamknęłam drzwi, odwróciłam się, minęłam korytarzyk i znowu stanęłam zaskoczona. Para leżała przodem do siebie i spółkowała. Stefan unosił nogę partnerki i z impetem wbijał penisa. Renia starała się tonować jęki. Zamknęłam oczy. Słyszałam uderzenia ciała o ciało, jęki, sapanie. Chciałam wyjść.

    – Chwila! – stęknął Stefan. Zatrzymał się i wysunął z żony. Sprawnie odwrócił ją na drugi bok i ponownie wszedł od tyłu.

    Teraz bez żadnych osłonek widziałam, jak gruby penis wsuwa się do pochwy i wysuwa. Przełknęłam ślinę. Czułam się nieswojo. Porno-teatrzyk mnie nie interesował.

    – Proszę, usiądź w fotelu. Słuchamy cię! – zachęcił mnie, kiedy usiadłam.

    Głowy nie dałabym sobie uciąć, ale miałam wrażenie, że kiedy mówiłam, oboje próbowali zajrzeć mi pod spódniczkę.

    Stefan ramieniem objął piersi Reni i ciągle poruszał biodrami. Z kolei ona wypięła pupę, tuląc się do niego i ściskała dłoń ręki, obejmującej biust. Czasami przymykała oczy, lekko otwierała usta. Wtedy penetracja pochwy była zdecydowanie silniejsza od pokusy zaglądania pod moją spódniczkę.

    Kiedy mówiłam, patrzyłam przed siebie. W ogóle starałam się na nich nie patrzeć. Koncentrowałam się na moich słowach. Bawili się, ale słuchali. 

    #

    Zawarliśmy układ. Miałam spotykać się z nimi i bawić podczas ich imprezek. Wiedziałam, że chodzi o seks w większym gronie, ale miałam nadzieję, że imprezy nie będą zbyt długie i raczej sporadyczne. W rewanżu skasują filmiki i obiecali, że żadnego ze mną już nie nagrają.

    – No, na pewno… – ponuro uśmiechnęłam się do swoich myśli. Nie wierzyłam im, ale byłam świadoma konsekwencji wysłania filmiku do moich przełożonych. Po prostu bałam się, że stracę pracę. Z kolei oni zdawali sobie sprawę, że obecność męża będzie przeszkodą w naszych kontaktach. I na to liczyłam. Jednak nie przejmowali się tym.

    – Ten kłopot bierzemy na siebie – zapewnili beztrosko. – Mariolka, mamy sprawdzone grono znajomych. Wszyscy są zdrowi, ale ty zabezpieczasz się we własnym zakresie.

    Tym się w ogóle nie martwiłam. Brałam tabletki. O moich znajomych nie martwiłam się specjalnie. Część z nich na pewno była znaczne bardziej swobodna seksualnie niż ja. Gdyby zobaczyli filmik ze mną, na pewno dostałabym kilka propozycji seksu z nimi, ale nikt z nich nie robiłby afery z mojej pozamałżeńskiej aktywności. Jednak nie miałam wątpliwości, że mąż i tak, wcześniej czy później, dowiedziałby się o filmie. A potem…

    #

    – Mariola, rozbieraj się! – na koniec rozmowy ożywił się Stefan.

    – Teraz? Po co? – spytałam, zaskoczona poleceniem.

    – Chcemy skorzystać, a jest okazja. Mąż pewnie jeszcze śpi, prawda?

    Kiwnęłam głową. Zaprzeczanie nic by nie dało. Jedno z nich mogło pójść ze mną i przekonać się, czy mówiłam prawdę.

    – Wcześniej nie było okazji, żeby dokładnie obejrzeć sobie twoją sylwetkę – Stefan litościwie posłużył się eufemizmem. Nie chciał mnie przestraszyć. – Nie musisz robić striptizu.

    Zagryzłam wargi i powoli rozebrałam się. Rzeczy kładłam na fotelu. Na polecenie odwróciłam się, nawet wypięłam tyłek, potem obróciłam się i patrzyłam na nich. Oboje rzucili jakimiś komplementami pod moim adresem. Renia chyba tylko jednym i mruczała, kiedy moją urodę chwalił jej partner. Kobieca zazdrość wzięła górę. W ogóle nie była zadowolona z jego zachwytów nade mną. Ich opinie nie robiły na mnie wrażenia. Wiedziałam, że chcą mnie oswoić ze sobą i zachęcić do większej aktywności. Nie zamierzałam ułatwiać im zadania.

    – Proszę, usiądź wygodnie – Stefan dłonią wskazał drugi fotel. – Wysuń nieco biodra do przodu i rozchyl nogi.

    Już chciałam zaprotestować, ale na dzisiaj miałam dość dyskusji z nimi.

    – Jak chcą, niech patrzą – zdecydowałam zmęczona i zniechęcona negocjacjami.

    – A teraz my pokażemy, jak bawimy się we dwoje. Chyba, że dołączysz do nas?

    Przecząco pokręciłam głową. Bez zainteresowania, raczej ze wstydem patrzyłam w ich kierunku. Stefan w tej samej pozycji, na boku od tyłu, rżnął żonę. I znowu widziałam aktywnego, grubego penisa, który lśnił od śluzu Reni. Wchodził w nią i wysuwał się. Ten widok z czasem zaczął mnie podniecać. Widok, a nie możliwość spółkowania ze Stefanem. Oboje sapali. Ona szamotała się, masowała pierś, łechtaczkę, trzymała męża za udo, jęczała z rozkoszy. Wciskała pięść w usta, a kiedy już nie wytrzymywała, wciskała głowę w poduszkę. Tylko wtedy pozwala sobie na krzyki.

    #

    – Jolka… – stęknął Stefan – pobaw się swoją cipką. Nam będzie przyjemnie pooglądać, a i tobie będzie fajniej nas obserwować.

    Spochmurniałam. Zero intymności. Wszystkie potrzeby seksualne wystawione na widok publiczny. Bez słowa sięgnęłam do łechtaczki. Co mi pozostało, skoro i tak zawarłam z nimi układ? Powoli głaskałam łechtaczkę. Palce przesuwały się wzdłuż, potem w poprzek. Miłe uczucie, które trochę łagodziło mój podły humor. Nawet nie patrzyłam na nich i skoncentrowałam się na onanizowaniu. Kiedy rozpędziłam się, wsunęłam palec do pochwy, przymknęłam oczy. Teraz ja ciężko oddychałam. Szczytowałam!  

    – Uwaga! Dochodzę! – Stefan prawie krzyknął do ucha żony. Szybko wyjęła penisa i jeszcze zdążyłam zobaczyć, jak obfita struga spermy pryska spomiędzy jej nóg na brzuch, a pojedyncze krople na piersi Reni. Była zadowolona z wytrysku. Oboje ciężko oddychali. Kiedy on doszedł do siebie, Renia uklękła, nachyliła się nad nim i łapczywie pochłonęła ustami wilgotnego penisa. Duże piersi kołysały się nad jego brzuchem.

    – Ależ namiętność w tym wieku… – dziwiłam się, przyglądając ich pieszczotom.

    – Wyliżesz Renię ze spermy? – Stefan spojrzał na mnie. Jego klatka unosiła się gwałtownie. Był zmęczony.

    Przecząco pokręciłam głową.

    – A mnie obciągniesz?

    Też pokręciłam przecząco głową

    – Przecież Renia ciebie obsługuje.

    – To może wyliżesz jej cipkę? – był cierpliwy i uparty.

    – Nie chcę.

    – To chodź do mnie – wyciągnął do mnie rękę.

    #

    Kiedy podałam swoją rękę, przyciągnął mnie i objął. Nie miałam wyjścia, traciłam równowagę, więc usiadłam na tapczanie, nachyliłam się, a on zaczął całować mnie w usta. Szamotałam się, próbując odsunąć, ale mocno obejmował mnie i trzymał za głowę. W końcu uległam. Oddawałam pocałunek. Wciągnął moje nogi na tapczan. Po raz pierwszy nie oponowałam… Przylegałam do niego i czułam jeszcze twardego penisa na podbrzuszu. Stefan nagle przerwał pocałunek. Patrzyłam na niego, nic nie rozumiejąc. Odwrócił mnie na drugi bok i chwilę później…

    – Oooch! – głośno stęknęłam. Jednak nie poczułam bólu. Gruby penis wchodził we mnie powoli, ale płynnie. Byłam wilgotna po moim szczytowaniu. Wszedł! Cały. Naprawdę był gruby.

    – Jeszcze trochę pojeżdżę w tobie – stęknął podniecony.

    Spółkował ze mną w wolniejszym rytmie niż z żoną, ale odczuwałam rozkosz. I to jaką! Nigdy nie widziałam i nie miałam w sobie tak grubego penisa! Dotykałam go, dotykałam pochwy, jakbym chciała upewnić się, że wszedł we mnie. Kiedy obawa przed bólem minęła, wzrosło podniecenie. Już sam dotyk tego ‘grubasa’ potęgował wrażenia. Tak działał na moje zmysły… Przesuwał się pod moimi palcami. Wchodził, wysuwał się. Był mokry od śluzu. Wyczuwałam nierówności. Miałam ochotę wyrwać go z pochwy i zassać! I pogryźć!

    Rżnął mnie w równym tempie. Uderzenia czasami były mocniejsze. Wtedy zaciskałam usta, żeby nie krzyknąć z rozkoszy. Przy tej grubości penisa każdy ruch, nawet najdrobniejszy, odczuwałam bardzo mocno. Starałam się cicho stękać, aż w pewnym momencie Stefan uniósł moją nogę. Zagryzłam wargi, czując jak penis zmienia ustawienie w pochwie. Ten ucisk… Byłam oszołomiona. Usłyszałam, że na podłogę spadł mój klapek. Z podniecenia zaciskałam palce stopy. 

    – Kochanie, dołącz do nas – usłyszałam, jak zaprasza żonę. Ton jego głosu zdradzał duże podniecenie.

    Również położyła się na boku jak do pozycji „69”, więc nagle miałam przed oczyma jej pochwę. Przylgnęła do mnie i ocierając się, na całym moim ciele roztarła spermę. Chwilę później jej język masował mi łechtaczkę. Stęknęłam. Przymknęłam oczy i oddałam się rozkoszy. Dzięki języczkowi i penisowi miałam jeszcze jeden mały orgazm. Nie krzyczałam, nie szamotałam się, ale miałam.

    – Resztki wytrysku zostawiłem tobie – uśmiechnął się Stefan, kiedy wyszedł ze mnie. – Nie byłem w stanie ponownie wytrysnąć, ale strzeliłem tym, co od razu nie wyciekło. Jeżeli chcesz, Renia wyliże ją z ciebie.

    Nie chciałam.

    #

    – Może wyruchamy Jolkę jej szpileczkami? – Renata rzuciła pomysłem, wodząc szpilką klapka po mojej łechtaczce. Z każdym ruchem ucisk powiększał się.

    Oczy przymknęłam, bo pieszczota była nieoczekiwana i intrygująca. Mimo przeżytej rozkoszy, ciało nadal było gotowe na przyjęcie kolejnych podniet. Zaskakiwałam samą siebie.

    – Innym razem – uśmiechnął się mąż. – Dzisiaj sporo już przeżyła. Odłóż je.

    Renia teraz klęczała obok tapczanu i gorliwie zlizywała spermę z mojego sutka. Jakby chciała przypodobać się mężowi. Ja byłam oszołomiona i podniecona pieszczotą, zaciskałam uda. Stefan nie zwracał na nas uwagi, zamyślony bawił się moją łechtaczką. Nie potrafiłam zignorować jego dotyku, leżałam, napinając mięśnie, zagryzałam wargi, zaciskałam oczy, prawie szarpałam pościel. 

    – Jolka, chciałbym żebyś jutro po śniadaniu, powiedzmy, punktualnie o 10.00, urządziła nam pokaz: siedzisz na balkonie i bawisz się cipką. Aż dojdziesz.

    – Słucham?! – aż podniosłam głos. Gwałtownie odwróciłam się do niego. Wiedziałam, jaki ma argument, ale mimo to musiałam zaprotestować.

    – Nie bój się. Tylko dla wtajemniczonych – w uspokajającym geście podniósł dłoń. – Dzisiaj tak ładnie się bawiłaś… – uśmiechem chciał wzmocnić wagę komplementu. – Chciałbym, żebyś powtórzyła ten pokaz. Inne mogłyby uczyć się od ciebie.

    – Mój mąż będzie na miejscu – uśmiechnęłam się bezradnie, dając do zrozumienia, że nie przewidział podstawowego kłopotu.

    – Nie będzie – w odpowiedzi obdarzył mnie delikatnym uśmiechem.

    – Dlaczego? – już nie uśmiechałam się.

    – Nie wiesz? Dziwne… – udawał zaskoczonego. – Wczoraj umówił się z tutejszym wędkarzem i płyną łódką kilka kilometrów dalej. On wypożycza Jurkowi wędkę, a Jurek płaci za paliwo. Może wróci na obiad. O, właśnie, Mariolka! Zapytaj go, czy będzie na śniadaniu!

    #

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Dom, gdzie istnieja dwa swiaty – gdzie ciemnosc oznacza seks i zdrade.

    Kiedy przechodziłem obok łazienki, której swoją drogą szukałem dobre 5 minut, usłyszałem głos mojej żony. Kręciło mi się strasznie w głowie. Impreza była mocno zakrapiana. Żona też dużo wypiła. Nie wiedziałem na początku, czy się przesłyszałem, czy nie. Drzwi nie były domknięte. Można było je otworzyć, nie zwracając uwagi osób znajdujących się w środku. I tak by nie usłyszeli, bo w salonie na dole leciała głośno muzyka. Zrobiłem krok do tyłu i przyłożyłem ucho do drzwi.  
    – Mówiłam przestań ! – to na pewno głos mojej żony.
    Uchyliłem delikatnie drzwi i spojrzałem przez powstałą szparę. Ania opierała się o umywalkę. Kamil stał przed nią i od tyłu przylgnął do niej swoim ciałem. Widziałem jak jedna jego ręka trzyma żonę za pierś. Ania, bo tak ma na imię moja żona, strzepnęła jego dłoń i obróciła się do niego przodem.  
    – Nie będę się powtarzać. Bo zacznę krzyczeć.
    – Myślałem, że chciałaś – powiedział.
    – Chciałam tylko poflirtować i tyle. Nie myślałam, że się tak nakręcisz.
    – No faktycznie, chyba źle myślałaś, bo jesteś strasznie seksowna.
    – Przestań to była pomyłka. Mąż na mnie czeka na dole.
    Dłoń Kamila wsunęła się do spodni żony. Zrobił to szybko i gwałtownie.  
    – Kurwa, co jest z Tobą nie tak ?! – ostrzegła Ania odpychając go.
    – Jakoś nie czuję, że ci się nie podoba.
    Wyciągnął dłoń na wprost jej twarzy. Z pomiędzy jego palców było widać nitki śluzu z krocza mojej żony.  
    Wszedłem do środka gwałtownie otwierając drzwi. Oboje podskoczyli ze strachu.
    – Szukałem Cię kochanie, co tu się dzieje ?
    – Nic, Kamil pomylił pomieszczenia, mówiłam, że toaleta jest na końcu korytarza a łazienka tutaj.
    – Sorrki moja wina – powiedział Kamil szybko wychodząc, lekko szturchając mnie przy tym swoim barkiem.
    Co za gnój, pomyślałem. Mógłbym mu mordę obić. Byłem wyższy i silniejszy o niego. Przynajmniej wtedy tak się czułem.  
    – Co tu się wydarzyło ? – zapytałem.
    – Nic kochanie, nie ważnie, idziemy na dól się pobawić ?
    Zablokowałem drzwi i podszedłem do Ani.  
    – A może szybki numerek ? – zaproponowałem.
    – Tu i teraz ? Nie mam ochoty, może później ?
    Chwyciłem żonę za pośladki i podniosłem do góry podsadzając ją na pralce, która stałą obok umywalki.
    Zacząłem całować ją po szyi. Czułem zapach jej perfum i słony smak skóry. Nasze wargi się spotkały. Ciepło ust i smak języka doprowadziły mnie do silnej erekcji. Moja ręka automatycznie powędrowała do guzika spodni. Sprawnie go rozpiąłem, zamek pociągnąłem na dół. To samo zrobiła Ania z moimi spodniami, które opadły na dół.
    – Zdejmij bokserki – wyszeptała do ucha.
    Kiedy to zrobiłem, jej chłodna dłoń chwyciła za mojego członka. Zimno jej dłoni i ciepło kutasa … to zderzenie dwóch ciał o innej temperaturze, tak przyjemne i podniecające, o mało co nie doprowadziły do wytrysku. Jej palce i delikatny uścisk oraz ruch w górę i dół. Moja dłoń natomiast powędrowała do jej krocza. Palce zagłębiły się pomiędzy wargi sromowe. Wilgotność i gorąc to pierwsze uczucie i chęć zagłębienia się tam moim członkiem. Ania jakby wyczytała moje myśli. Uniosła obieg nogi opierając stopy o skraj pralki. Idealnie na wysokości moich bioder. Pociągnęła za mojego penisa przyciągając mnie bliżej siebie i naprowadzając go prost do wejście pochwy. Jej rozchylone wargi, czerwone i nabrzmiałem mówiły “BŁAGAM”. Czubek penisa zagłębił się w dziurkę. Ania chwyciła mnie za pośladki powodując wbicie się w nią. Nasze oddechy i ruchy przyspieszyły. Poczułem jak zaraz dojdę. Ania objęła mnie jedną ręką wbijając pazury w mój kark. Czułem, że właśnie zaczyna szczytować. Ja w tym samym momencie zalewałem jej cipkę spermą. Nasze ruchy spowolniły. Przytuleni dyszeliśmy ze zmęczenia. Nie chciała żebym wychodził, więc zostałem w niej w takiej pozycji. Tą magiczną chwilę ktoś przerwał dobijając się do drzwi i szarpiąc za klamkę. Żona przeprosiła mnie i szybko założyła spodnie. Zrobiłem to samo. Razem wybiegliśmy z łazienki do salonu, gdzie impreza trwała na całego.  
    Pojawiło się kilka nowych osób. Kamila już nie było. Chyba zrozumiał, że tu jest spalony i pewnie pojechał do domu, lub podrywać inne mężatki na jakiejś imprezie.  
    Poznałem kilka nowych par. Żona bawiła się razem z innymi dziewczynami na środku salonu. Mężczyźni siedzieli i przyglądali się swoim żona, choć jestem pewien, że bardziej innym dziewczyną niż swoim wybranką. Atmosfera kipiała od hormonów i seksu. Czuło się to w powietrzu. Poszedłem do kuchni. Stało tam kilka osób. Przeprosiłem je, żeby dostać się do lodówki. Z niej wyjąłem Jacka Danielsa. Nalewając sobie, poczułem na sobie czyiś wzrok. Rozjarzałem się do okola. Na wprost mnie w półmroku stał oparty o ścianę jakiś facet. Nie widziałem go wcześniej w domu. Przyglądał mi się chwilę po czym podszedł.
    – Mogę też ? – zapytał, wskazując na trzymaną przez mnie butelkę.
    – Jasne – odpowiedziałem.
    – Jestem Darek. Przyjechałem tu z żoną Malwiną.
    – Nie widziałem Cię wcześniej …
    – Przyjechaliśmy niedawno.
    – Ja jestem Mariusz – odpowiedziałem.
    – Sam ?
    – Nie z żoną Anią. To ta co tańczy obok tej dziewczyny w czerwonej sukience.
    Darek spojrzał w wskazane przez mnie miejsce.
    – Może zabierzemy drinki i przedstawimy sobie nasze żony ?
    – No jasne dlaczego nie – odpowiedziałem.
         Malwina okazała się niską blondynką. Nie chciałem pytać o wiek, ale chyba była młodsza ode mnie i mojej żony. Darek był starszy. Było widać to po rysach twarzy i lekko siwych włosach. Okazało się, że faktycznie on ma 45 lat ona 34, to nie wielka różnica, bo ja mam 36 a żona 37.
    Darek, jak się okazało, prowadził własną działalność. Malwina pracowała z nim. Nie byli chętni do zabawy bo mało wypili. Za to chętni byli do rozmowy. Gdzie tylko udaliśmy się z żoną tam oni się pojawiali i zagadywali nas. Na początku mnie to denerwowało, ale zauważyłem, że żonie to odpowiada. Słuchała go z pełnym skupieniem. Faktycznie Darek miał coś w sobie. Coś władczego co przyciąga ludzi i zmusza do słuchania go. Malwina za to, była jego cieniem. Cicha. Nieśmiała. Ale nie skryta jak szara myszka. Raczej nie uczestniczyła w wykładach męża. Widać, że chciała się po prostu dobrze bawić, ale bała się jakby reakcji męża. Wyszliśmy wszyscy razem na zewnątrz, gdzie nie przeszkadzała nam już muzyka i tłum ludzi. Usiedliśmy razem i przegadaliśmy chyba tak z godzinę. Malwina powiedziała, że idzie poszukać WC. Powiedziałem, że wiem gdzie jest i pokaże jej. Zgodziła się. Darek jakby dał zgodę kiwnięciem głowy. Nie chciałem zostawiać żony samej, ale widziałem, że słucha Darka z zachwytem. Weszliśmy z Malwiną do środka. Światła przygasły. Zrobiło się klimatycznie. Muzyka była już bardzo głośna. Z głośników leciał deep house. Nagle uderzyło w mnie ogrom ludzi znajdujących się w środku. Skąd oni się zabrali ? Kiedy przyjechali ?
    – To gdzie ta ubikacja ?- zapytała Malwina.
    – Na górze w lewo. Znajdziesz na pewno.
    Nie było jej przez chwilę. Pomyślałem, że potańczę z innymi ludźmi. Alkohol i muzyka wprowadziły mnie w lekki trans. Kątem oka zauważyłem jak Malwina schodzi po schodach. Podbiegłem i automatycznie chwyciłem za jej dłoń. Zdziwiła się bo myślała, że to ktoś inny.
    – Co się stało ? – zapytała, próbując przekrzyczeć grającą muzykę.
    – Choć zatańczyć.
    – Nie chcę.
    – Przecież widziałem, jak zerkasz co chwilę w stronę bawiących się ludzi, no nie daj się prosić.
    Zanim odpowiedziała, chwyciłem ją ponownie za dłoń. Nasze palce się splotły. Nakreślimy się w samym środku kilkudziesięciu otaczających nas ludzi. Na początku Malwina była speszona. Jakiś facet podszedł do niej od tyłu i chwycił ją za biodra. Inny stanął z przodu i w trójkę tańczyli z nią ocierając się o nią. Widać, że tego nie chciała. Podszedłem do jednego i pokazałem palcem przecząco. Zapytał co jest. Wyszeptałem mu coś do ucha i odszedł. Drugiemu też.  
    – Co im powiedziałeś ? – zapytała zdziwiona Malwina.
    – Żeby się odjebali od mojej żony.
    W ciemności było ciężko to zauważyć, ale chyba widziałem uśmiech jej idealnie białych zębów i zadowolenie w błękitnych oczach.  
    Muzyka zwolniła. Nie wiem dlaczego, ale gdy nasze spojrzenia się spotkały, przybliżyłem się do Malwiny i jedną ręką chwyciłem za jej biodro. Jej ręce uniesione w górę zataczały subtelne ruchy w powietrzu. Moje udo znalazło się pomiędzy jej nogami. Kręciliśmy razem biodrami. Kilka razy poczułem jak ociera się o mnie swoim kroczem patrząc się w tym momencie w moje oczy. Poczułem podniecenie i więź jaka budzi się między nami. Niestety muzyka przyspieszyła, a my otrzeźwieliśmy jakby wylali na nas kubeł zimnej wody. Uświadomiłem sobie, że minęła chyba godzina od naszego wyjścia do toalety.  
    Zaproponowałem Malwinie, aby wyjść na zewnątrz i wrócić do swoich partnerów. Był to fatalny pomysł bo gdy doszliśmy do miejsca gdzie ostatnio staliśmy, już nikogo tam nie było. Darek z Ania gdzieś poszli. Miliony myśli przeleciały mi przez głowę. Po Malinie też było widać zaniepokojenie.
    – Idę poszukać Ani.
    – Idę z tobą – odpowiedziała.
    Obeszliśmy cały dom w koło. Bez rezultatu. Weszliśmy do środka. Wpadłem na Jacka jedynego znajomego. Spytałem czy widział moją żonę. Odpowiedział, ze 10 minut temu mijał ją na pierwszym piętrze. Powiedziałem to Malwinie i poszliśmy tam razem. Serce biło mi jak młot. Sprawdzaliśmy każdy pokój. Wszystkie drzwi były otwarte, a w pokojach nikogo nie było. Ubikacja i łazienka też były otwarte i wolne. Zdecydowałem, aby poszukać po prawej stronie. Ostatnie drzwi były uchylone. W środku była osobna impreza. Nie spodziewałem się tego. Był to chyb kolejny ogromny salon. W środku panowała ciemność. W tle było słychać chillout i rozmowy wielu osób. Nagle  ktoś zaświecił projektor i na ścianie pojawiły się psychodeliczne scenki. Dało to trochę światła, ale tylko w centralnym punkcie salonu. Po bokach panował mrok, a im głębiej, tym panowała tam totalna czerń. Chwyciłem Malwinę za rękę. Wpadaliśmy w ciemności na różne osoby. Nawet nie chciałem wiedzieć co te osoby robiły. Zrezygnowany chciałem zawrócić, ale usłyszałem śmiech Ani.
    – Malwina, słyszę chyba Anie i Darka.
    – Ja nic nie słyszę.
    – Podejdźmy bliżej, chyba w tamtą stronę, ale nic nie mów.
    – Dlaczego.
    – A jestem ciekaw o czym tak dyskutują.
    Stali niedaleko, może dzieliły nas 3-4 metry. Myślałem, że nas usłyszeli gdy się zbliżyliśmy, ale nie przejęli się tym. Podeszliśmy jeszcze bliżej. Teraz wyraźniej było słychać głos Darka. Obok nas stały inne osoby i też prowadziły rozmowę. Nie było opcji, żeby dowiedzieli się o naszej obecności. Zbyt ciemno i zbyt dużo innych osób stało wokół nich. Muzyka zmieniła się, a obrazy na ścianach zmieniły się w akty erotyczne. Zapanowała cisza na sali. Gdzie ktoś się śmiał. Inna osoba na głos powiedziała, że w końcu konkrety i swingers party. Faktycznie, akty erotyczne przedstawiały seks grupowy, seks wielu facetów z jedną kobietą. Czułem, że jesteśmy blisko Darka i mojej żony. Malwina trzymała mnie dalej za rękę. Była cicho, też chciała wiedzieć o czym gadają.
    – I jak ci się podoba ? – zapytał Darek moją żonę.
    – Tajemniczo i dziwnie.
    – Jak chcesz możemy wyjść.
    – Myślę, że ludzie tutaj zaczną za chwilę się parzyć – zachichotała Ania.
    – Myślę, że masz rację, ale to mi nie przeszkadza. To co ludzkie nie jest mi obce.
    Faktycznie głosy przycichły. Było słychać jak ktoś się całuje, zaraz obok mojego ucha. Jak ktoś inny jęczy. Zrobiło się mocno erotycznie. Ludzie się nie patyczkowali. Było ciemno, więc mogli pozwolić sobie na coś szalonego.
    – No zaczyna się robić dziwnie – odpowiedziała Ania do Darka.  
    – Zaczekaj, wsłuchaj się w odgłosy tych ludzi.
    – Nie bawi mnie słuchanie orgazmów, jak już, wolę to widzieć co ze sobą robią.
    – Ooo, teraz to mnie zaskoczyłaś, wolisz oglądać i patrzeć, brawo. Ale kiedy widzisz, to nie nie odczuwasz innych bodźców. Słuch i wyobraźnia inaczej działają w ciemności.
    – Może masz rację, ale mi się średnio to podoba bez męża.
    – Ja tu jestem, może nie jestem twoim mężem, ale nie masz czego się obawiać. Chyba mi ufasz ?
    – Ufam, ale może chodźmy poszukać Mariusza i Malwinę ? – zapytała.
    – I co później tutaj z nimi wrócimy ?
    – Może. Nic nie jest przesądzone.  
    Nie daleko od nich, jakaś dziewczyna zaczęła szczytować. Było słychać, jak ktoś w nią wchodzi. Nie wiem dlaczego, ale faktycznie, było to bardzo podniecające. Wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach, inaczej niż oglądając porno. To nowe doświadczenie.  
    – Poczekaj – powiedział Darek.
    Pociągałem Malwinę za sobą, staliśmy chyba metr od Darka i Ani. Czułem ich oddech nawet jak mrugają oczami.  
    – Na co mam czekać Darek.
    – Na to, spójrz na projekcję. Podoba ci się ?
    Spojrzałem również. Obrazy przedstawiały scenę kobiety dociśniętej do ściny przez dwóch mężczyzn, którzy ją rozbierali. Ona się opierała, ale nie miała z nimi szans.
    – Czy mu oglądamy gwałt, czy co ? – zapytała Ania.
    – Raczej oddanie. Niby tego nie chce, ale przyjrzyj się. Ona w głębi serca tego pragnie. Widać to po wyrazie jej twarzy.  
    – Co robisz ? – zapytała Ania.
    Nie wiedziałem co się dzieje.  
    – Stoję blisko Ciebie i chcę cię pocałować. Jestem za stary dla Ciebie, za mało atrakcyjny ?
    – Nie, nie o to chodzi, jesteś ok, i dobrze wyglądasz na swój wiek, ale wiesz …
    – Próbowałaś kiedyś z kimś innym niż twoim mężem ?
    – Tak.
    – Serio ?
    – Serio, ale to moja prywatna sprawa.
    – A z kimś takim jak ja, w takim wieku ?
    – Nie Darek, nie o to chodzi. Jesteś przystojny, nawet seksowny. Ale nie chodzi mi o pieprzenie się w tym pokoju z ledwo co poznanym facetem.
    – Ja cię nie chcę pieprzyć a pocałować.
    – Od tego się zaczyna Darek.
    – To mogę, czy nie, bo jak nie to faktycznie może wyjdziemy na zewnątrz, ale szkoda, bo nie będę ściemniać. Jesteś mega seksowna i chcę poczuć smak twoich ust i tyle. Kiepsko by było po prostu wyjść i się pożegnać.
    – Ok, wiesz co całus i spadamy. Jak ma ci przybyć przez to kilka siwych kolejnych włosów.
    – Auć, to zabolało.
    – No to co, bo zaraz zmienię zdanie.
    Nastała cisza. Ktoś obok wyszeptał “Dawaj koleś. Pocałuj ją jest twoja”.  
    – Obiecuję, że nie będę cię później napastować.
    – Wiem, że o wiele proszę, ale to miejsce działa na mnie magicznie. Sama widziałaś jak dobrze bawi się Mariusz z moją żoną.
    – Oj zamknij się w końcu – powiedziała Ania.
    Było słychać całus. Trwało to trochę dłużej niż tylko pocałunek. Stałem i przestałem oddychać, chciałem wyłapać każdy szczegół. Każdy dźwięk. Obraz sam budował się w głowie, z dźwięków, które do mnie dochodziły. Wyobraziłem sobie jak ich usta się spotkały, a Darek objął ją w pasie i nie pozwolił uciec. Jego język pewnie wsunął się do środka, spotykając języczek mojej żony. Pewnie Ania była zdziwiona, ale na pewno o tym też myślała, czy jest dobry, jak smakuje. Ta długa przerwa to pewnie taniec obu języków. Nie mogłem być na nią zły. Kurde, faktycznie Darek miał rację, wspominając Ani, o naszej zabawie bez nich na środku salonu. Z boku mogło to wyglądać jakbyśmy byli parą. Jednak jest różnica pomiędzy tańcem a wsuwaniem języka w czyjeś usta. Zdenerwowało mnie to, ale nie zaprzeczę, że wtedy też chciałem coś więcej od Malwiny. Chciałem poczuć zapach jej ciała, smak jej potu i skóry. Słyszeć jak jęczy. Jak patrzy na mnie podczas seksu tymi swoimi dużymi niebieskimi oczami. Ciarki przeszły mi po plecach na samą myśl. Odczucie te wzmocnił fakt, że stała blisko mnie, teraz w ciemności i trzymała mnie za rękę.  
    Moje serce biło, Malwina mocniej ścisła moją dłoń, wyobraziłem sobie jak bieleją jej kostki.  
    Znowu usłyszałem pocałunki 1,2,3,4,5,6,7,8 … sekund nie przestawali.  
    – Proszę Darek … muszę wrócić do męża.
    Znowu pocałunki.  
    – Mam przestać ?
    – Tak. Nie. Nie wiem.
    – Teraz powiedz co czujesz ? Było aż tak źle ? – wyszeptał Darek.
    – Było idealnie, kurde co ja mówię. Było dobrze, dobrze całujesz. Masz przyjemny zapach skóry.
    – Podnieciłem cię ?
    – Że co ?
    – Czy chociaż odrobinę poczułaś się podniecona tak jak ja teraz. To uczucie w brzuchu i miedzy nogami.
    – Świnia – odpowiedziała Ania, lecz nie brzmiało to jak oburzenie, lecz ucieczka od faktu.
    – No choć tu do mnie, wiem, że chcesz więcej, czułem to, gdy tylko naszego języki się spotkały.
    Znowu pocałunki.
    – Proszę, Darek, zostaw mnie. I nie dotykaj mnie tam bez pozwolenia. Bo nie jestem byle szmatą co na to pozwala.
    Krew we mnie zawrzała. Czy on właśnie przed chwilą macał moją żonę po jej muszelce? Nie wiem dlaczego tego nie przerwałem, ale przylgnąłem do Malwiny. Chyba nie spodziewała się tego, bo stała spięta jak struna. Wsunąłem w nią język. Choć nie czułem, żeby chciała tego do końca. Całowałem jej szyję. Nie odpychała mnie więc kontynuowałem. Przykucnąłem i zacząłem całować jej brzuch. Już myślałem, że mnie odtrąci. Moje usta zaczęły wędrować do jej piersi. Wtedy mnie odepchnęła. Skupiłem się nie na tym, co się stało przed chwilą, a na tym co się dzieje obok mnie. Było słychać tylko szybki oddech Ani. Jako pierwszy odezwał się Darek:
    – Nie uważam cię za szmatę, jak tak to odebrałaś, to przepraszam. Bardzo mi się podobasz i wiem, że chcesz tego, chcesz przygody. I wcale nie chcesz, żebym przestał, a pragniesz żebym to zrobił jeszcze raz. Dotykał cię tam i czuł jak jesteś mokra. Bo jesteś mokra z podniecenia i to z mojego powodu. I zrobię to jeszcze raz. O tak właśnie. Czuję jej ciepło. Nie bój się. Nie ściskaj tak ud.
    – O tak rozluźnij się, chcę wejść tam do środka, chcę żebyś czuła tam moje palce.  
    – Przestań daj mi spokój. Jestem mokra bo mnie macasz tam.
    – Daj spokój, to czemu mnie nie odepchniesz, nie pobiegniesz do swojego męża. Może go znajdziesz jak się bawi, a może pieprzy teraz moją żonę. Pomyśl. Dlaczego ich tak długo nie ma, dlaczego nas nie szukają ?
    – O tak, właśnie, rozluźnij się, przytul. Czujesz jak jestem w środku ? To tylko palce, nie gwałcę cię moim kutasem. Jest przyjemnie ?
    – Przestań bo kurwa … o kurwa Darek przestań.
    – Na to liczę Ania. Liczę tylko na to i sobie pójdę. Liczę, że przeżyjesz i będę spełniony.  
    Zszokowało mnie to jeszcze bardziej. Moje myśli przerwała Malwina, która chwyciła za moje włosy i skierowała do sowich piersi. Stała teraz bez bluzki, nie wiem kiedy to zrobiła, bo byłem odłączony od rzeczywistości. Byłem skupiony tylko na tym co mówi Darek.  
    Piersi Malwiny były jędrne, ale małe, to normalne bo Malwina była drobna i wysportowana. Poczułem ich zapach i sterczące sutki. Ssałem je i przygryzałem. Zataczałem koła wokół sutków. Badałem na co mi pozwoli. Całowałem jej pachy. Chciałem poczuć wszystko, poznać każdy jej zakamarek nagości. Nie protestowała. Lizałem brzuch czubkiem języka, całowałem delikatnie okolice pępka. Całowałem delikatnie skórę na której poczułem gęsią skórkę. Chciałem zejść niżej. Już trzymałem ręce na guziku jej spodni. Wtedy poczułem jak ciągnie mnie do góry za brodę. Wstałem. Poczułem jej dłonie na moich spodniach. Wiedziałem, że teraz ona klękła. Odpięła guzik i zamek. Spodnie opadły do kostek. Bokserki po chwili również. Poczułem jej oddech blisko penisa na moim łonie. Nie wkładała go jakby sprawdzała jak pachnę. Czułem tylko oddech na ciele. Skupiłem zmysł słuchu na tym co się dzieje obok nas, choć ciężko było się skupić. Nie pomógł głos mojej żony.  
    – Nie Darek, wyciągaj palce proszę.
    – Pozwól mi na więcej.
    – Nie chcę, czuję się brudna i nie wiem co ja robię.
    – Ja cię poprowadzę, czuję smak twojej cipki na swoich palcach. Jest pyszna, chcę czuć ją bliżej, chcę lizać cię tam językiem, czuć z bliska smak i zapach.
    – Nie i już !
    – To zrób to ze mną.
    – Że co mam ci loda zrobić, czy myślisz, że pozwolę ci się wydymać ?
    – A zrobisz to ?
    – Nieee.
    – Założę kondoma.
    – Nie wiem Darek, nie robię obcym loda nawet w gumce, chyba poniosła cię fantazja, tym bardziej seks.  
    Usłyszałem szelest. Wiedziałem, że Darek właśnie otwiera opakowanie i zakłada kondoma.
    – Co robisz ? – zapytała Ania.
    – Zakładam prezerwatywę.
    – Nie zrobię ci loda, mówiłam.
    – To zrób mi dobrze ręką, jak ja tobie robiłem palcami.
    – Tylko to i spadamy, ale masz trzymać gębę na kłódkę, żadnych oczek, uśmieszków przy Mariuszu ? Masz szybko się spuścić.  
    – Obiecuje, tylko zrób to teraz.  
    Po chwili.
    – O tak … czujesz ? Powiedz coś. Cokolwiek – zapytał Darek.
    – No jest taki twardy i duży, mam problem go objąć ręką – powiedziała moja żona.
    – Mów dalej, wiem że nie mówisz prawdy, ale i tak mnie to podnieca. Mów dalej sprośne rzeczy.
    – No dobra, czujesz moją dłoń na nim ?
    – O tak czuję.
    – Nic nie widzisz, ale wyobraź sobie, że mam otwarte usta i czekam na wytrysk.  
    Słychać było jak trzepie Darkowi. Robiła to szybko i gwałtownie.
    – Chyba oszaleję.
    – O tak wytryśnij we mnie.
    – O kurwa, kochanie wolniej, liż go czubkiem języka.
    – O tak czujesz jak liżę, czujesz ?
    – Nie czuję, kurde poliż tylko gumkę, proszę tylko przez chwilę.
    – O kurwa zrobiłaś to serio ? O ja pierdole. Ania nie przestawaj.  
    – Nie dociskaj mojej głowy – powiedziała Ania – głębiej go nie wsadzę.
    Wtedy poczułem usta Malwiny na moim penisie. Zacisnęła je mocno. Poskoczyłem ze zdziwienia. Językiem drażniła przez chwilę moje jądra. Czułem, że dojdę. Nie chciałem w taki sposób, gdyby nie to co dzieje się z boku to chyba już bym doszedł.  
    – Wstań – usłyszałem jak mówi Darek do mojej żony.
    – Coś nie tak ? – zapytała Ania – I tak na dużo ci pozwoliłam.
    – Nic, robisz to idealnie, a ja nie chce przeżyć tak szybko.
    Kurde, myślimy tak samo i jesteśmy w takiej samej sytuacji, na wyciągnięcie ręki, nie wiedząc o swojej obecności. Co za popierdolona sytuacja, ale jednak podniecająca. Myśli przeskakiwały z tego, co robi ze mną teraz Malwina, a tym, że Ania właśnie ssie Darkowi jego kutasa. Wcześniej robił jej palcówkę. Ale by było dziwnie, jakby ktoś teraz zapalił światło.  
    – Nie chcę być egoistą, mogę ją polizać ? – zapytał Darek.
    – Nie pozwolę jestem brudna, przepocona, i to może robić tylko mój mąż. A ty miałeś dojść w moich ustach w gumce i koniec. Albo robimy tak jak wcześniej, albo idę. Słuchaj obca ledwo poznana dziewczyna robi ci loda, a ty nie przeżywasz, na dodatek mężatka. Co jest z tobą nie tak ?
    Chyba Darek nie posłuchał, bo usłyszałem, jak żona go prosi, żeby przestał. Powtórzyła to 5 razy, po czym prośba zamieniła się w jęki. Wyobraziłem sobie jak Ania stoi a Darek klęczy i liże ją po łechtaczce. Jednak to tylko moja wyobraźnia, bo tam co się działo, wyglądało całkiem inaczej.
         Darek klęczał, chwycił moją żonę za pośladki i przyciągnął do siebie. Jej brzuszek znalazł się na wysokości jego ust. Wbił się w niego. Ania napięła mięśnie brzucha. Wyszeptała, żeby przestał, nawet ja tego nie usłyszałem. Jego język przesunął się niżej do jej majteczek. Ania wpatrywała się w wyświetlany film na ścianie. Jak jedną dziewczynę obrabia kilku facetów, krzyczy i oddaje się rozkoszy.  
         Ania poddała się również. Chciała jego pieszczot od początku, w głębi duszy tego chciała od początku. Widziała, że przegrała, gdy weszła z nim do tego pokoju. Wiedziała, że specjalnie ją tam zaprowadził, że to nie przypadek, i że będzie chciał w tej ciemności flirtować z nią. Nie spodziewała się dotykania i tego wszystkiego. Chciała się grzecznie opierać, robić z siebie damę. Naprawdę, wierzyła, że to tylko flirt i zabawa. Ale gdy ją pocałował, a palce nagle i gwałtownie znalazły się na jej majtkach, jeden z palców dokładnie na łechtaczce, nie wiedziała co ma robić, ale wiedziała, że na tym się nie skończy. To wszystko ją podnieciło, jego palce w niej, był delikatny, penetrował ją dotykając punkt G, a później ten jego kutas. Pachniał idealnie, zadbany, umyty, czuć było jakiś balsam do ciała na jego łonie, udawała, że nie chce go dotknąć, ale chciała.  Jego kutas z gumce stał na baczność i wiedziała, że to z jej powodu. To było kwestia czasu, aż wsunie się w jej usta a ona będzie chciała poczuć jego pulsowanie, gdy skończy we niej. Wiem, że to jest płytkie i pewnie wielu by mnie nazwało kurwą, ale chwiałam tego, może dlatego tak mnie to podnieciło. Zabrana jak ta dziewczyna na filmie. Siłą.  
         Darek rozpiął jej spodnie nie ściągnął majtek moje żony, a całował jej łono przez materiał. Szorstki język zostawił mokry ślad. Wtedy Ania sama zdecydowała, że to zrobi. Chwyciła za stringi i je zsunęła.
    – Na pewno tego chcesz ? – zapytał.
    – Tak.  
    Chciałem zrobić to samo z Malwiną, też ukląkłem. Teraz razem byliśmy na dole. Położyłem ją na podłodze i ściągnąłem jej spodnie i majtki.  Malwina nic nie chciała mówić, żeby nie zdradzić naszej obecności, ale poczułem jak mnie odpycha. Położyłem się na niej. Czekałem, aż mi pozwoli na kolejny krok. Leżeliśmy i szybko oddychaliśmy. Zacząłem ją całować. Jej uścisk zelżał. Pozwoliła. abym też ściągnął swoje spodnie. Mój penis przylgnął do jej łona. Nogi miała wyprostowane, więc nie było mowy o penetracji. Czułem delikatne włoski łonowe. Nasze języki teraz na poważnie się splotły. Wiły się jak dwa walczące węże. Jej biodra się uniosły, Przystawiła usta do mojego ucha i wyszeptała “wejdź we mnie”. Nie pytałem nawet o prezerwatywę. Wszedłem. Kurwa to było coś niesamowitego. Poczułem mocny opór nie dlatego, że była sucha, wprost przeciwnie. Ale miała bardzo mocne mięśnie kegla. Może była zbyt spięta. Czułem się jakby to był jej pierwszy raz. Jej pochwa dosłownie zaciskała się na moim penisie. To było coś fantastycznego. Zaciskałem zęby, żeby szybko nie wytrysnąć. Nie chciałem tego. Chciałem być w niej całą noc. Malwina położyła swoje stopy na moich lędźwiach unosząc biodra jeszcze bardziej do góry. Wszedłem w nią głębiej, a że była drobniutka poczułem jak czubkiem penisa dotykam wejście do macicy. Ugryzła mnie delikatnie w ucho. Palce i tipsy wbijały się w moje ramiona. Wtedy ponownie Ania z boku zajęczała. Słyszałem tylko jak język Darka pracuje. Jak jest tam mokro.  
    – Darek dochodzę, o tak o tak, ooo taaak.
    – A ja ?
    – Wejdź we mnie i to zrób szybko ale w gumce.
    – Zrób mi dalej ustami dobrze.
    – Jak chcesz, ale możesz mnie mieć.
    – Chcę żebyś mi go ssała.  
    Słyszem jak robi mu loda. Jak ssie jego kutasa. Robiła to 5 minut. Nie wiedziałem jedynie, czy w gumce, czy nie. Z Malwiną leżeliśmy przytuleni. Delikatnie całowaliśmy się w usta i powoli ruszałem biodrami, gdy chciałem przyspieszyć wyszeptała, że chce się tym rozkoszować. Znowu zacisnęła mięśnie. Mocne tarcie i opór. Nie wytrzymałem. Wyszeptałem do ucha, że nie dam rady dalej. Powiedziała, ok , zrób to, we mnie. Wytrysk trwał wieczność. Penis pulsował nie chciał przestać. Do tego doszły mnie kolejne szepty Darka.
    – Nie przeżyje w kondomie, kurwa nie dam rady.
    – To go ściągnij ? – zapytała Ania.
    Zrobił to jednym szarpnięciem. Po czym wsadził ponownie do ust moje żony.
    – O tak Ania ssij go, nie przestawaj.
    Wiedziałem, jak to się skończy.
    – Aaa o kurwa aaaaaa – Darek krzyczał, starał się być cicho, ale słyszałem, jak zalewa usta żony.
    – Zadowolony ? – Zapytała żona.
    – Przepraszam nie tak się umawialiśmy, ale …
    – Spoko, sama tego chciałam i ci pozwoliłam.
    – Wyplułaś ?
    –  Nie i niech to będzie tajemnicą.
    – Na pewno, masz moje słowo.
    Wtedy zsunęła mnie Malwina z siebie i wstała. Podeszła w stronę gdzie stał Darek i Ania.  
    – Cześć kochanie – powiedziała do Darka.  
    – Malwina ?
    – Co jest kochanie zaskoczony ?
    – Ja ja ja…
    – Wszystko słyszałam, stoję tutaj od kilkudziesięciu minut.
    – Wszystko ci wyjaśnię.  
    – Przestań mnie też musisz zaspokoić jak Anię. Liż moją cipkę.
    – Że co ?
    – Liż moją cipkę, teraz.
    – Przepraszam, serio ja straciłem głowę.
    – Liż albo zrobię scenę zaraz.  
    Nie było długo czekać. Słuchać było lizanie krocza Malwiny. Dziwne to było, bo przed chwilą w niej byłem i tam zostawiłem sporo swojej spermy. Może to kara pomyślałem. Mogła poprosić go o seks a nie orala. Myślę, że jednak to była przemyślana kara. Pewnie po wszystkim mu powie, że wylizał moją spermą, bo ją rżnąłem i jej się bardzo podobało.  
    Ania zaczęła wstawać z podłogi, po omacku zakładając spodnie, gdy chwyciłem ją za rękę znieruchomiała.  
    – Co jest, kto ty ?
    – To ja kochanie.
    – Mariusz ?
    – Też zdziwiona ?
    – To on zaczął … a ja za dużo wypiłam, uległam.
    – A Darek cię zadowolił ?
    – Nie.
    – Ja słyszałem, że tak i to językiem, co może udawałaś ?
    – Nie.
    – A może mnie będziesz ujeżdżać ?
    – Co ? To ty nie jesteś zły ?  
    – Będę jak tego nie zrobisz. No dalej.  
    Położyłem się na plecach. W ciemności ktoś chwycił mnie za rękę. Wiedziałem, że to Malwina, która leży obok mnie z Darkiem między jej nogami, a raczej jego głową. Ania usiadła na mnie okrakiem. Mój kutas wsunął się w nią. Była cała mokra pewnie od śliny Darka i jej soków. Było inaczej niż z Malwiną. Ania podskakiwała. Moja wolna dłoń wylądowały na jej piersiach. Sutki sterczały, a nabrzmiałe piersi podskakiwały. Pocierpła łechtaczką o moje łono i wtedy przeżyłem jeszcze raz. Opadła na mnie zdyszana. Chciała przepraszać, ale zabroniłem, przykładając palec do jej ust.  
    – A ty kochanie ? Czy już Darek zrobił to tak idealnie, że nie przeżyjesz.
    – Ja nie dam rady, przepraszam.
    – A może poprosić go żeby cię wyruchał.
    – Przestań. Rozumie już. Możemy o tym pogadać z dala od tego miejsca i od tego domu.
    – No ok, ale serio, nie jesteś chętna, żeby cię wypieprzył?
    – Mówiłam, że mam dość, jakbym chciała przeżyć, to bym przeżyła z tobą jak to robię od kilkunastu lat w naszej sypialni.
    – Malwina co ty na to żeby Darek zrobił to z Anią.
    – Oboje przestańcie – powiedział Darek – Rozumiem, macie ubaw teraz.
    – Nie do ciebie było pytanie – odpowiedziałem szorstko.
    – Dobra i tak mam dość i muszę siku.
    – A ja idę się napić – powiedziałem.
    Wyszliśmy razem. Darek i Ania siedzieli i nie odzywali się do siebie. Ania zaczęła zbierać ubrania z podłogi. Poczuła jak Darek ją chwyta za nadgarstki i kładzie na podłodze.
    – Przestań, chyba nie mam ochoty na igraszki, zjebaliśmy oboje.
    – Wiem, i mieli ubaw z nas choć sami się dymali obok nas.
    – Jak to ?
    – Rozegrali to dobrze, ale nie przewidzieli jednego, że jestem bi i miałem przygodę z facetami kiedyś.
    – Serio ? A … a co to ma do rzeczy.
    – To, że wiem jak smakuje sperma, a twój mąż zostawił jej sporo w cipce mojej żony.
    – Hahhahaha.
         Ania zaczęła się śmiać. Darek na początku nie wiedział z czego. Położył się na niej i śmiech przycichł. Jego penis szybko znalazł wejście do pochwy i wszedł w nie. Ania nic nie powiedziała, nie opierała się. Chciała znowu żeby to zrobił i tyle, ale ciągłe ocieranie i rytmiczne ruchu jego bioder doprowadziły do kolejnego orgazmu. Robiła wszystko, żeby nie dać po sobie poznać, że przeżyła. Nie chciała tego. Darek nie zwrócił na to uwagi, przyspieszył po czym znieruchomiał. Poczuła pulsowanie jego członka w obolałej już i tak cipce. Odepchnęła go na bok, szybko pozbierała ubrania. Wybiegła z pokoju potykając się o leżących tam ludzi. Kiedy otworzyła drzwi oślepiło ją światło. Na dole w salonie ludzie tańczyli w ubraniach i bawili się, inni stali i się śmiali do siebie, rozmawiali między sobą. Jakby wróciła z jebanej porno Narnii. Co za pojebany dom pomyślała. Muszę znaleźć męża i stąd uciekać. Muszę, albo zwariuję.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariusz Nowak
  • Wakacje w Egipcie cz. 1

    Dzień był piękny, ostatni dzień szkoły, koniec gimnazjum. Jak na skrzydłach pobiegałam pod byłą już szkołę, przywitałam się ze znajomymi, odebrałam świadectwo, pożegnałam się z wychowawczynią. Wieczorem moja klasa umówiła się w centrum handlowym na takie ostatnie, pożegnalne spotkanie, ale ja od razu wiedziałam, że mnie nie będzie. Wcześnie rano wyjeżdżałam z rodzicami na dwutygodniowe wczasy do Egiptu, obchodzili oni rocznicę ślubu i postanowili ten czas spędzić tam, z pewnością najlepiej byłoby im beze mnie, ale nie za bardzo mieli co ze mną zrobić, a samej zostawić mnie nie chcieli – trochę żałowałam, ale byłam też zadowolona z wakacji, na dodatek w Egipcie, nigdy nie byłam w tym kraju. Natomiast żałowałam tego, że nie mogę sama zostać w domu, bo ostatnio stałam się bardzo napalona i korzystając z tych nielicznych sytuacji, gdy rodziców nie było w domu, uwielbiałam rozbierać się do naga i pieścić się długo i namiętnie. W przeciągu ostatniego roku mocno dojrzałam i się zmieniłam – zaczęłam często się dotykać, oglądać filmy porno i trochę kusić facetów swoim wyglądem, a kusić miałam czym. Miałam 165 cm wzrostu, byłam szczupła, a jednocześnie miałam duże i jędrne piersi, które sporo urosły w przeciągu ostatniego roku, miałam blond włosy, niebieskie oczy, w przeciągu tego roku “zmian” zauważyłam, że bardzo podobam się facetom i pomimo zerowych doświadczeń z płcią przeciwną zaczęłam ich prowokować swoim wyglądem i ruchami. 

    Wieczorem spakowałam się w sporej wielkości walizkę i wzięłam długą kąpiel, po której wydepilowałam się dokładnie – robiłam to często, podczas moich zabaw lubiłam czuć się kompletnie gładka. Wyjechaliśmy na lotnisko o 6, później odprawa, lot. Oszczędzę Wam całości, ale w hotelu byliśmy dopiero po godzinie 13. Egipt przywitał nas rzecz jasna słońcem i przejrzystym niebem. Gdy tylko się rozpakowaliśmy postanowiliśmy zejść na dół, poleżeć trochę nad basenowym hotelem i odpocząć. Miałam straszną ochotę założyć bardziej kusy strój, ale przy rodzicach mogłam o tym zapomnieć. Zza okularów przeciwsłonecznych spoglądałam na innych gości hotelowych, zazwyczaj były to rodziny z dziećmi, czasami jakieś pary, gdzieniegdzie przewijały się również lokalne osoby z obsługi. 

    – chodź Maja, idziemy na obiad – usłyszałam i spojrzałam na mamę, która właśnie wyszła z ojcem z basenu

    – idźcie sami, nie chce mi się jeszcze jeść, jestem zmęczona po podróży, poleżę tu – powiedziałam zgodnie z prawdą

    – no dobrze, pójdziemy się przejść do miasta, za godzinkę powinniśmy być, pamiętaj, że jakbyś zgłodniała, to obiad w hotelu jest za 30 minut

    – mhm – mruknęłam tylko i obserwowałam, jak rodzice kierują się do hotelu, a następnie znikają w korytarzach. Odczekałam 10 minut i miałam już pewność, że musieli dojść do naszego pokoju, przebrać się i wyjść z hotelu. Przeniosłam się wówczas na drugą kondygnację hotelowego kompleksu, bliżej wejścia, był tu trochę mniejszy basen, ale tu nikt mnie nie kojarzył z rodzicami i w ogóle odniosłam wrażenie, że jest tu więcej par, a mniej rodzin z dziećmi. Znalazłam wolny leżak, który postanowiłam zająć. Specjalnie “poprawiłam” stanik tak, żeby moje piersi były bardziej widoczne, a część materiału majtek włożyłam sobie pomiędzy pośladki tworząc prowizoryczne stringi. Tak ubrana przyjmowałam różne pozy i chociaż nie widziałam, żeby ktoś na mnie specjalnie spoglądał, to czułam się strasznie podniecona. Po 30 minutach postanowiłam wejść do lobby hotelowego, gdzie znajdował się między innymi bar z darmowymi napojami. W przejściu minęłam się z pracownikiem hotelu, nie wiem czym dokładnie się zajmował, ale miał hotelowy uniform. Był śniady, miał około 40 lat i pokaźny brzuch, oboje byliśmy skupieni na czymś innym, więc przechodząc przez bruk zderzyliśmy się delikatnie. Spojrzał na mnie i poczułam, jak obcina mnie wzrokiem, zalałam się rumieńcem i przeprosiłam

    – nie przejmuj się, księżniczko  – odpowiedział i odszedł oglądając się na mnie. Jego wygląd mnie nie pociągał, ale sam fakt, że na kogoś tak działałam sprawił, że zrobiło mi się jeszcze bardziej przyjemnie.

    W końcu przeniosłam się na stare miejsce, żeby rodzice mogli mnie znaleźć. Wrócili po około godzinie, poleżeliśmy jeszcze nad basenem, poszłam zjeść obiado-kolację, a następnie razem poszliśmy się zdrzemnąć do naszego pokoju – podróż jeszcze dawała nam się we znaki. Mieliśmy dwa pokoje, które miały łącznik zamykany na drzwi, w zasadzie był to jeden pokój, przedzielony ścianką. Niestety próba drzemki nie powiodła się – klimatyzacja nie działała, było za gorąco. Tata poszedł zgłosić to do recepcji, a ja wzięłam prysznic. 

    Była godzina 17:30

    – kochanie, idziemy dzisiaj z tatą na romantyczną kolację – mama uśmiechnęła się do mnie – na pewno wrócimy późno, nie będzie ci smutno?

    – skąd, mamo, w ogóle nie powinnam być tu z Wami, bawcie się dobrze!! – odpowiedziałam gorączkowo i pomyślałam, że będę mogła spędzić ten wieczór tak jak lubię

    – super – mama uśmiechnęła się do mnie szeroko i zaczęła się szykować, podobnie jak tata, który właśnie wrócił z recepcji

    Minęło 20 minut zanim sobie poszli, odczekałam chwilkę i zrzuciłam z siebie ciuszki. Stanęłam nago przed lustrem w przedpokoju, bardzo już napalona i spojrzałam na szczupłą blondwłosą laskę o niebieskich oczach

    – jak aniołek – mruknęłam sama do siebie i spuściłam dłoń niżej. Popieściłam się chwilkę stojąc i przeszłam z przedpokoju do pokoju rodziców, mieli dużo większe łóżko. Puściłam muzykę z telefonu i położyłam się na łóżku, zaczęłam delikatnie dotykać się po brzuszku i schodzić niżej. Pomimo prysznica było mi niesamowicie gorąco, klimatyzacja nadal nie działała, bawiłam się tak dwie-trzy minuty. Wydawało mi się, że coś słyszę, ale po chwili wahania wróciłam do zabawy. Przymykając oczy wkładałam palec coraz bardziej, ale wówczas wyraźnie usłyszałam otwieranie drzwi i kroki. Wszystko działo się błyskawicznie, zdążyłam tylko podskoczyć skulona na łóżku, zaczęłam rozglądać się za ubraniami, ale spodenki, majtki i koszulka zostały w moim pokoju. Zobaczyłam jak w drzwiach staje ten sam facet, z którym minęłam się w przejściu w hotelowym lobby. Z podkulonymi nogami starałam się zasłonić piersi i cipkę.

    – proszę wyjść, proszę wyjść!! – krzyknęłam

    – przyszedłem naprawić klimatyzację, dostaliśmy zgłoszenie, pukałem – odpowiedział niezrażony i spojrzał na mnie

    – proszę wyjść z naszego apartamentu, zaraz Pana zawołam! – mówiłam gorączkowo

    Mężczyzna spojrzał na mnie, musiał coś widzieć, fragmenty moich sutków, może też cipkę. Wtedy zamiast się cofnąć zaczął zbliżać się do łóżka, usiadł na nim, a ja poczułam, jak materac ugina się pod jego ciężarem.

    – spokojnie, aniołku – powiedział i położył dłoń na mojej stopie

    – proszę wyjść – powtórzyłam i jeszcze bardziej podkuliłam nogi

    – przecież widziałem, jak się wyginasz nad basenem – tym razem położył dłoń na moich podkurczonych kolanach i używając siły zaczął zniżać dłoń wzdłuż ud

    – ja, nieprawda… – urwałam w pół zdaniu czując dotyk grubej dłoni na moich delikatnych udach. Mężczyzna zszedł bardzo nisko, ale dalszą drogą zasłoniła mu moja ręka – przecież tego chcesz – znowu siłą przesunął moją dłoń i dotknął mojej różowej cipki, a ja zwariowałam z nadmiaru emocji

    – wiedziałem, jesteś cała mokra – mężczyzna uśmiechnął się i masował moją cipkę, ale nie wkładając do niej palców

    – wstań, pokaż mi się – wstałam i stanęłam przed nim, mogłam wtedy uciec z pokoju, ale stałam jak sparaliżowana

    – jestem Kamal – powiedział i również wstał, zaczął się rozbierać. Najpierw zdjął górę uniformu, która była zwyczajną polówką, miał pokaźny, owłosiony brzuch. Następnie zdjął buty, pasek i spodnie, a w końcu zsunął na podłogę bokserki. Skóra Kamala była śniada, ale jądra i penis były dużo ciemniejsze, kutas zwisał spokojnie, ale i tak był bardzo duży. Podszedł do mnie, ścisnął moje piersi i zaczął mnie całować głęboko, te pieszczoty trwały około minuty i w końcu Kamal wyraźnie poirytowany moim brakiem inicjatywy wziął moją dłoń i skierował na swoje przyrodzenie. Gdy zaczęłam go dotykać poczułam jak kutas rośnie, jak grubą ma główkę i wielkie jaja. Stojąc na palcach odwzajemniałam pocałunki i masowałam jednocześnie jego kutasa, był już dużo większy, wówczas Kamal nakazał mi klęknąć, co uczyniłam i przed moimi oczami znalazł się jego penis, otworzyłam buzie i znalazł się we mnie, pachniał bardzo pociągająco, ale nie miałam za dużo czasu nad tym myśleć, bo członek zaczął rosnąć i nie mieścić się w moim gardle.

    – patrz na mnie – usłyszałam i spojrzałam w górę, brzuch trochę zasłaniał twarz Kamala, ale widziałam jego błogość, lizałam jego penisa kilka chwil, był już całkiem twardy, a ja nie mogłam wyjść z podziwu, jak wielka jest jego główka, za każdym razem gdy moja usta osuwały się na członku czułam jej rozmiar. W końcu Kamal wyciągnął kutasa z mojej buzi.

    – o której wracają twoi rodzice?

    – późno, jeszcze długo ich nie będzie

    – a jak w ogóle masz na imię? 

    – Maja

    – wstań Maju i przejdź na łóżko

    Zrobiłam co kazał, wiedziałam, że zaraz dobierze się do mojej gładkiej cipki i przeszedł mnie dreszcz podniecenia, jakiego jeszcze tego popołudnia nie zaznałam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    kaja04
  • Poczatek.

    Jest to pewna relacja moich przeżyć,  odczuć. Umieściłem ją kiedyś na innym portalu. Postanowiłem  teraz umieścić  ją tutaj. Przynajmniej pierwszą część-  reszta jeśli uznacie, że warto, że kogoś interesuje co było dalej.

    Witajcie. Zawsze chciałem to opisać, opowiedzieć co wówczas się działo, co przeżywałem, jakie emocje się we mnie kłębiły. No właśnie emocje, opisy faktycznych zachowani, przebieg tego wszystkiego też tu się znajdzie. Nie jest on jednak najważniejszy. Najistotniejsze jest to co się działo w mojej głowie. No ale może wreszcie zacznę. To było kilka lat temu. Mieliśmy wówczas po 36 lat, już chyba troszkę wypaleni, zmęczeni. Mieszkanie, praca, dzieci, klasyczny układ gdy wieczorami niewiele się do siebie odzywaliśmy ze zmęczenia. Trudno było uzgodnić wspólne wyjście do kina, nie mówiąc o  kolacji. Zajęci codziennymi sprawami zapominaliśmy o przyjemnościach. Żona Monika – atrakcyjna drobna blondynka potrafiąca się podobać, od jakiegoś czasu przestała podkreślać swoją kobiecość. Spódniczki zostały zastąpione przez spodnie, a fajne bluzeczki wyparte przez swetry zasłaniające jej piersi. Sex?. No cóż…, to wówczas zaczynał być już faktycznie „obowiązek małżeński”. Wykonywany w niedzielny poranek, raczej dla statystyki niż przyjemności. Pamiętam iż wówczas robiłem wszystko by zadowolić Monikę ręką, palcami, licząc iż nie będę wówczas musiał wkładać jej w cipkę kutasa. Dlaczego?. Zazwyczaj wówczas leżała jak kłoda, nie pozwalając się pocałować. Skupiałem się więc  na tym by nie uleciał nastrój i by choć trochę była wilgotna, co by pozwalało na w miarę normalne pieprzenie, na wznak oczywiście. Chyba też oddychała z ulga czując jak się w niej spuszczam. W konsekwencji żadne z nas jakoś nie naciskało na sex,  był on rzadszy z każdym miesiącem. Nie wiem czy to typowe problemy par w tym wieku ale nas to dopadło. Pewnie by to trwało jeszcze długo gdyby nie zmiana pracy przez żonę. Przez lata pracowała  w domu przy komputerze, raz na tydzień dostarczając tylko do firmy wyniki swojej pracy. Było to wygodne przy małych dzieciach. Gdy jednak trochę podrosły żona stwierdziła, iż poszuka sobie innego zajęcia. W konsekwencji od nowego roku rozpoczęła prace w firmie handlowej. Zmuszona była wiec chodzić do biura na konkretne godziny, czasem zostawać dłużej, przynosić prace do domu. Wymagało to też zmiany stylu ubierania. Przebywała wszak wśród ludzi,  miała interesantów, kontakty z innymi biurami. Od tego rozpoczęła się jej przemiana. Zaczynało jej ponownie sprawiać frajdę chodzenie w szpilkach, eksponowanie nóg krótka spódniczką, czy biustu fajnym dekoltem. Monika ma się czym pochwalić, ale ja wówczas tego nie dostrzegałem. Wzrósł też jej apetyt na sex, zaczęła trochę prowokować, siadać mi na kolanach, próbować gładzic po udach, kroczu . Ja jednak bylem zazwyczaj zajęty, zaprzątnięty czym innym. Nie widziałem tego, nie dostrzegałem jej potrzeb. Chciała też byśmy gdzieś zaczęli wspólnie wychodzić, cos razem robić. Jednak jedyne co nam się udawało to kino raz na kilka miesięcy. Zaczęły się pretensje o to, iż jestem zmęczony, że ciągle cos jest ważniejsze a brak nam czasu dla nas. Nic wiec dziwnego, że zaczęła być tez dla mnie złośliwa. Ona zaś odżywała, była w euforii związanej z nowa praca, nowym otoczeniem, a ja nie potrafiłem wówczas w tym jej towarzyszyć. Pewnie by to wszystko spowodowało rozejście się naszych dróg , stało się jednak inaczej – za sprawą jednej imprezy firmowej.  Był upalny  czerwiec. Firma Moniki świętowała jakiś kontrakt. Z tej okazji zorganizowali grilla. Miałem też na nim być ale wymigałem się jakaś pilna robota. Z uwagi na to, że planowali spożywać alkohol zawiozłem ja pod posesje jej szefa. Widząc nadjeżdżające inne samochody szybko się ewakuowałem bojąc się, iż będą mnie namawiali na pozostanie. Umówiłem się z Monika, iż zadzwoni po mnie jak  będzie się wszystko kończyło. Czy byłem zazdrosny widząc jak ubiera białe majtki, dopasowany stanik i letnia zwiewna sukienkę do kolan?. Chyba mi przemknęło przez myśl, iż chyba liczy na „ruchanie”. Przepraszam za wulgaryzm ale on najbardziej oddaje moje ówczesne nastawienie. Myśląc tak wtedy nie odczuwałem niczego, było mi obojętne czy ktoś dobierze się do jej majtek, czy może będzie lizała jakiegoś kutasa. Myślałem o tym ze spokojem, jakby nie dotyczyło to mojej żony. Dziwne. Po powrocie do domu siedziałem przed telewizorem oglądając jakieś idiotyczne filmy, latając po Internecie. Od pewnego momentu, gdzieś po godzinie, zacząłem otrzymywać od Moniki smsy. Nigdy tak nie robiła. Nie pisała do mnie z pracy czy wyjazdu. Teraz zaś otrzymywałem szczegółową relacje. Nie odpisywałem, lub podpisywałem jednym słowem, zdaniem. Ona zaś pisała, iż jest dużo ludzi, że pije drinka, że faceci opowiadają dowcipy. Czuć było, że dobrze się bawi. Tylko po co mi o tym pisze?. O co jej chodzi?. Po 3 godzinach nawet w smsach czuć było, iż jest pod wpływem alkoholu. Mówiła, tj. pisała teksty typu „nogi mnie już bola od tańca” , „Wojtek fajnie tańczy”. Opisywała mi też,  iż widziała jak jedna z jej koleżanek trzymała rękę w spodniach Marka. Nie podpisywałem już wówczas nic. Czułem, iż jest pijana, nakręcona, ale szczęśliwa, zadowolona. Gdy zapytałem czy mam już po nią jechać odpowiedziała, iż odwiezie ja Andrzej. Andrzej to jej szef u którego była impreza. Do tej pory nie była z nim na „ty”.  Hmmm. Czyżby cos się zmieniło?.  Wówczas poczułem delikatny niepokój. No jak to ją odwiezie?. Nie pije na imprezie firmowej we własnym domu?. Troszkę dziwne. Czekałem już wówczas z niepokojem. Sen odleciał daleko, napięcie nie dawało spać. Ona tam lekko pijana, rozgrzana atmosferą, wraz z facetem który wszystko kontroluje. Około 3 w nocy dostałem smsa „Jedziemy”. Delikatnie odetchnąłem i zacząłem się zastanawiać dlaczego się denerwowałem, o co?. Wszak nigdy nie była „puszczalska”, a ponadto przecież jeszcze kilka godzin temu obojętnie myślałem o tym iż  ktoś ja „wyrucha” . Kurczę…. Gdy wiec usłyszałem parkujący pod blokiem samochód nie zareagowałem. Nie wstawałem z lóżka, nie włączyłem światła. Sądziłem, iż wejdzie za chwile do mieszkania. Po kilku minutach ciszy niepokój jednak powrócił. Spotęgował go dźwięk smsa. „Jesteś?” Dziwne pytanie. Dlaczego nie wchodzi?. Po chwili otrzymałem kolejną wiadomość.  „Wyjdź na balkon i patrz. Nie zapalaj światła”. Serce podchodziło mi do gardła…., ale zrobiłem co  mówiła. Po chwili stałem na balkonie gapiąc się na parking. Bezpośrednio pod nogami stal Citroen C 4, z dużą panoramiczna szybą. Ktoś włączył światło i zobaczyłem …….Nie zapomnę tego widoku….Monika siedziała na fotelu pasażera, obok niej Andrzej. Jej sukienka podciągnięta do bioder eksponowała cudowne opalone uda. Jej białe majteczki odznaczały się na ich tle – tak samo jak jego ręka  muskająca jej skórę ….cdn.

    Jeśli uznacie, że warto, zamieszczę dalsze części…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Krak

    Jest to relacja…poproszę o szczere opinie – a nie kurtuazyjne. Jeśli uznacie, że warto zamieszcze kolejne częsci, dopisze zakończenie.

  • Poczatek. Czesc 2.

    OK. Skoro chce to ktoś czytać to opisze co było dalej. Stałem wówczas w spodenkach od piżamy oraz koszulce na balkonie, ściskając z całych sił balustradę. Kilka metrów niżej, bezpośrednio pode mną moja żona rozchylała uda przed łapami jakiegoś typa. No właśnie, dlaczego stanęli tutaj?. Przecież jeśli chciał ją wymacać, czy pieprzyć, mógł po drodze stanąć w jakiejś bocznej uliczce, czy nawet lasku. Mógł tam w bardziej komfortowych warunkach dobrać się do jej majtek, cipki. Stanął jednak bezpośrednio pod naszym balkonem, choć parking przed blokiem był raczej pusty. Mógł wybrać każde inne miejsce. Tylko,  że on nie wie gdzie mieszkamy, które okna są nasze. Więc to ona zdecydowała się zrobić spektakl, ona kazała mu stanąć w konkretnym miejscu wiedząc, iż będzie się do niej dobierał, że będzie chciał ją pieścić. Od początku musiała więc to zaplanować, to była jej zemsta za to jaki byłem, jak ją traktowałem, za to iż nie chciałem iść dzisiaj na imprezę. Chciała mi pokazać, iż nadal jest atrakcyjna, że nadal potrafi przyciągać wzrok facetów, że mogą ją pożądać. Ona tego potrzebowała a ja idiota nie widziałem tego. Jak mówiłem powinienem dostrzec jak się zmieniła przez ostatnie miesiące. To już nie była zabiegana kura domowa tylko kobieta świadoma swej seksualności i potrzeb. Teraz zaś delektowała się nie tylko łapami tego faceta ale też moim wzrokiem, tym że siedzę kilka metrów dalej i się gapie. Dlatego mnie dzisiaj nakręcała smsami, dlatego sprawdzała czy nie śpię  i po to kazała wyjść na balkon i patrzeć. No właśnie „patrzeć”. Jak mam zareagować gdy facet swoją dłoń posuwa coraz wyżej, gdy jego ruchy już nie są takie delikatne, gdy to nie jest już tylko muskanie uda ale bardziej jego pocieranie…wyżej i wyżej, gdy  zahacza czasem o skraj majteczek. Pochyla się nad nią zasłaniając mi jej twarz. Obejmuje go ramionami, zapewne wiec zaczyna ją całować. Trwa to jakiś czas. Jego dłoń nie przestaje buszować po jej udzie. O ile mogę dostrzec w tych warunkach to wsuwa się nawet pod majteczki i jej ruchy przybierają inny charakter. Przestaje ją całować a usta schodzą niżej, całuje i pieści jej szyje, obojczyk, schodzi na piersi, ugniata je drugą dłonią, przyciska do nich swoje usta, wreszcie uwalnia je ze stanika, dekoltu. Widzę jak bieżę jeden z sutków do ust i zaczyna ssać. Monika wygina się delikatnie, prawie słyszę jak głęboko oddycha. Ma zamknięte oczy i delikatnie rozchylone usta. Jest w tym momencie śliczna…moja Monika. Moja?. No właśnie – jakiś obcy facet pieści ją, ugniata piersi, pieści cipkę, a ja staje jak skamieniały i nie reaguje. Czy jest wiec nadal moja?. Czy mogę tak ją traktować?. Przecież nie polecę na dół by wyciągnąć faceta i dać mu w mordę, bez względu na to czy ona przez to straci prace czy nie. Tak powinienem się zachować ale nie potrafię, nie potrafię tego przerwać bo moja głowa wrze. Wiem z jednej strony, iż powinienem im przeszkodzić, ale z drugiej strony jestem tym za bardzo zafascynowany. Moja cudowna żonka, grzeczna, miła, troskliwa oddaje swoją cipkę innemu. Rozchyla uda i nie protestuje gdy ten odchyla jej majtki i pociera palcem jej łechtaczkę. Cudowna żonka wyginająca się i wypychająca biodra po to byt facet mocniej i mocniej ją pocierał, fantastyczna Moniczka, w tym momencie wilgotna, wręcz mokra i otwarta dla innego faceta. Nic wiec dziwnego że nie reaguje tylko nadal patrzę, chce by to trwało, by była dalej tak mu uległa, by pozwoliła mu na więcej, by potrafiła mu się oddać całkowicie. Gdy wiec jeden a później drugi palec tego faceta wnika w jej cipkę  mimowolnie moja dłoń z bariery wędruje za gumkę spodenek. Dotykam swojego kutasa. Jest twardy i nabrzmiały. Kurwa….,kurwa…,kurwa….., podnieciłem się widząc jak inny facet pieprzy palcami moją zonę. To jest chore, wiem to, wiem i czuje się podle, ale mój kutas sądzi inaczej, chce się rozerwać, eksplodować, prawie że mnie boli z podniecenia. Biorę go miedzy palce i ściskam, ściągam troszkę spodenki. Trzymając kutasa w dłoni ciągle patrzę oszołomiony. Andrzej w tym momencie odrywa usta od jej piersi. Palce wysuwają się z jej mokrej cipki a dłonie przesuwają na jej biodra podciągając jeszcze bardziej sukienkę. Pomaga mu unosząc delikatnie biodra. Chwyta skraj jej majteczek i jednym ruchem zsuwa w dół. Upadają zapewne gdzieś na podłogę. Ma teraz swobodniejszy dostęp do jej cipki. Leży bezwstydnie na fotelu z rozchylonymi udami, prawie naga, jedynie z sukienką na biodrach. Piersi także swobodnie dyndają uwolnione ze stanika i sukienki. Jego ruchy zaczynają być już nerwowe, to już nie jest delikatne pieszczenie jej wdzięków, tylko nerwowe poszukiwanie zaspokojenia. Odrywa ręce od jej cipki i rozpina pasek swoich spodni, zsuwając je do kolan wraz z majtkami. Jego uwolniony kutas wyskakuje na wolność. Porusza kilka razy po nim dłonią a następnie bierze jej dłoń i kładzie na jego główce. Widzę, iż spogląda na niego zafascynowana – tak mi się przynajmniej wydaje. Jest większy niż mój, grubszy. Ponownie czuje ukłucie zazdrości gdy zaczyna się nim bez skrępowania bawić, do pierwszej dłoni dołącza druga, dotyka jego jąder, głaszcze jak delikatny skarb. Prawie czuje jej dłonie, ale na moim kutasie zaciskają się moje palce a nie jej delikatne paluszki. Moje jądra teraz ciężkie nie są pieszczone przez jej opuszki palców, ona zajmuje się jego chujem. Kurwa, kurwa,….mówiłem, iż na co dzień nie jestem wulgarny, ale w tym momencie widząc jak jest mu uległa chciałem to krzyczeć na całe osiedle, prosząc jednak w duchu by nie przerywała, by robiła mu dobrze, by go zadawalała, by była w tym jak najlepsza. Paradoks?. W tym momencie Andrzej widząc jak bawi się jego kutasem, delikatnie się uśmiecha. Sięga po coś, jego dłonie znikają pod kierownicą z mojego pola widzenia. Początkowo nie zwróciłem na to uwagi zafascynowany jej dłońmi na jego kutasie, jej kurewskim uśmiechem. Delikatnie otrzeźwiło mnie wibrowanie telefonu. Cholera, gdzie ja go mam? Trudno mi było się oderwać od tego co się odgrywało kilka metrów niżej. Zdezorientowany oklepuje spodenki by wreszcie w kieszonce koszulki odnaleźć telefon. Sms? Od niej? Z jej numeru, ale przecież widzę iż ma zajęte dłonie. Może jakiś spóźniony przekaz ?. Jego tekst rozwiewa jednak wątpliwości. Kurwa, kurwa, kurwa ja pierdole. Znów chciałem krzyczeć gapiąc się w wyświetlacz. „Patrzysz? Podoba Ci się? Masz niezłą sukę”.A wiec to on mi kazał stać na balkonie, to on, a nie żona, kazał mi wyłączyć światło i to on specjalnie podjechał pod balkon bym mógł widzieć jak ja pieści, jak mu ulega, jak staje się jego kobietą, a teraz z jej telefonu przesyła mi smsa delektując się tym wszystkim. Chciał przez to zniewolić nie tylko ją ale także i mnie. Musiał wiedzieć jaki jestem od żony, jak reaguje, kim się stałem. Nie wystarczyło mu iż rżnie moją żonę, chciał jeszcze mieć władze nade mną, nad moimi odczuciami. Drżącymi dłońmi odkładam telefon, W głowie totalny mętlik, chce biec i dać mu w ryj, ale wiem, iż tego nie zrobię bo….bo….kurwa, bo mi to się podoba, bo mi to pasuje, bo przecież stoję teraz z nabrzmiałym kutasem w dłoni patrząc jak moja żona bawi się jego chujem, jak on odłożywszy telefon, spojrzawszy na chwile w górę, wyciąga dłoń i wplata palce w jej włosy. Delikatnie acz stanowczo przyciąga jej głowę w kierunku swojego krocza. Nie protestuje. Zasłania mi widok, ale nie trudno się domyślić, iż bierze jego kutasa do ust. Mi wzięła może z dwa razy w życiu, raczej bez przekonania. Teraz z jej ruchów głowy przebija zaangażowanie, entuzjazm. Widać, iż pragnie go zadowolić, że chce by jej facet był szczęśliwy. Nie dba o własną rozkosz tylko o odczucia tego typa. Nie jest istotne że patrzę, że może patrzy jakiś sąsiad. Ona po prostu chce być uległa. Jej ruchy są kierowane jego rękę na głowie. Widać, iż w pewnym momencie przyśpiesza, a jego palce zaciskają  się na włosach. Odciąga jej głowę i widzę jak sperma uderza w jej twarz, włosy, spływa po policzkach, kącikach ust, nosku…A moja w tym samym czasie wyrywa się z nabrzmiałego kutasa i lecąc w dół rozbryzguje o przednią szybę auta. Widząc to czuję iż wszystko się zmieniło.

    Ciąg dalszy nastąpi- o ile uznacie, że warto.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Krak

    Dajcie znać co o tym sądzicie.