Category: Uncategorized

  • Rozterki Sophie

    To miały być ten weekend. To miał być ten wieczór i ta noc. Alex wszystko dokładnie zaplanował. Zaproponował Sophie wspólny wyjazd do domu w lesie, który wynajął kilka tygodni wcześniej. W piątek wieczorem, gdy Sophie wróciła z pracy, on już czekał z ich spakowanymi rzeczami.

    -Co my tam właściwie będziemy robili? -zapytała wsiadając do samochodu.

    -Na pewno wyśpimy się za wszystkie czasy -odparł Alex przekręcając kluczyk w stacyjce.

    Kiedy dojechali na miejsce była już noc. Domek był wychłodzony, dlatego Alex napalił szybko w kominku.

    -Dobrze ci idzie -stwierdziła Sophie obserwując z kanapy jego wysiłki.

    Wiedziała, że Alex po raz pierwszy rozpala ogień. Wychował się w mieście, gdzie palenie drewnem w kominku nie było czymś czego nauczano chłopców. szczególnie tych którzy wychowali się bez ojca.

    -Zdradzić ci sekret mojego sukcesu? -zaproponował Alex. -Obejrzałem film instruktażowy na YouTubie.

    Sophie roześmiała się radośnie. Domek bardzo spodobał się kobiecie. Co prawda był pozbawiony wielu podstawowych wygód, ale płomienie trzaskające w kominku i bijące od nich ciepło, sprawiły że poczuła się szczęśliwa.

    -Gdzie jest sypialnia? -zapytała.

    -Siedzisz na niej -odparł Alex rozbawiony.

    -Jest tylko ta kanapa? -zapytała dla potwierdzenia.

    Sophie miała nadzieję na wygodniejsze łóżko, ale postanowiła nie narzekać. W końcu był to weekendowy wyjazd do lasu, a nie do luksusowego hotelu. Wspólnie rozłożyli i zaścielili lózko.

    -Może ty będziesz spała od ściany? -zasugerował Alex. -Ja będę w nocy wstawał, żeby dorzucić drewno do kominka.

    Zgodziła się. Po prostu chciała już iść spać. Była zmęczona po kolejnym intensywnym tygodniu pracy.

     

    Gdy rano obudziła się, Alexa nigdzie nie było. W kominku trzaskał wesoło ogień, co oznaczało, że został niedawno rozpalony. Ubrana tylko w krótką czarną koszulkę nocną, która ledwo zasłaniała to co powinna, podeszła do okna, żeby sprawdzić czy Alex nie znajduje się gdzieś przed domem. Okazało się jednak, że nie ma, ani Alexa, ani samochodu.

    -Gdzie on się podział? – zaniepokojona zapytała w myślach.

    Zanim jednak zdążyła sięgnąć po swój telefon, usłyszała dźwięk auta wjeżdżającego na posesję. Po chwili, cicho otwierając drzwi, do środka wszedł Alex z torbami na zakupy.

    -O! Już nie śpisz? -zauważył. -Pojechałem po coś na śniadanie.

    -Chyba nie tylko na śniadanie? -stwierdziła Sophie widząc 3 reklamówki wypełnione po brzegi.

    -Zamierzam zrobić coś dla nas na kolację -zadeklarował Alex uśmiechając się.

    -Niech zgadnę. Przepis z YouTube? -zapytała sarkastycznie.

    Alex spojrzał na nią. Stała obok stołu kuchennego. Spod czarnej koszulki nocnej wystawała prawnie niezauważona kępka ciemnych włosów łonowych. Alex, choć widział je już nie raz, poczuł charakterystyczne wzburzenie. Podszedł do Sophie i obejmując ją w tali, pocałował prosto w usta. Od jakiegoś czasu, było to jego zwyczajem. Ona nie protestowała. Zamknęła oczy i otworzyła usta wpuszczając do środka jego język.

     

    Wieczorem, już po kolacji, Sophie relaksowała się na kanapie z kieliszkiem wina w dłoni. Obserwowała Alexa zmywającego naczynia. Ten wyjazd oraz samodzielnie przygotowana kolacja, zrobiły na niej spore wrażenie.

    -To dobry materiał na męża -pomyślała robiąc się nieco senna.

    Alex zakręcił kran i odtoczył z powrotem rękawy koszuli. Sophie podziwiała jego elegancję tego wieczoru. Nie mogła sobie przypomnieć, żeby kiedykolwiek widziała go podobnie ubranego w domu. Z kieliszkiem w ręku, Alex usiadł obok niej i objął ją ramieniem.

    -Chciałabyś mieć drugie dziecko? -zapytał prosto z mostu.

    -Za późno -odparła wtulona w niego Sophie. -Jestem już na to za stara. Poza tym, samotne wychowywanie dzieci to dobre dla młodych dziewczyn, które mogą liczyć na swoją matkę lub w ogóle na rodziców.

    -Przecież ty masz dopiero 38. lat -zauważył. -Dzisiaj kobiety rodzą pierwsze dzieci w twoim wieku.

    Przez chwilę, w ciszy siedzieli oboje przytuleni do siebie, wpatrując się w gasnący w kominku ogień.

    -Mogłabym mieć jeszcze córeczkę -stwierdziła rozmarzona.

    Alex uśmiechnął się w duchu, słysząc odpowiedź Sophie.

    -Za miły wieczór -postanowił wznieść toast resztką wina i stuknął w kieliszek swojej towarzyszki. -Chyba czas spać?

    -Dobry pomysł -odparła.

    -Ja pościelę i napalę w kominku, a ty idź się przebrać -zasugerował.

    Sophie bez słowa wstała i nieco chwiejnym krokiem ruszyła do łazienki.

    -Zawsze miała słabą głowę -pomyślał Alex, widząc jak kobieta próbuje trafić w drzwi.

    Kiedy 10 minut później Sophie opuszczała łazienkę, łóżko było już pościelone, a Alex w samych slipkach zamykał drzwiczki kominka. Jego smukła, ale wyraźnie umięśniona sylwetka, oświetlona przez ogień, spowodowała u niej uczucie podniecenia, które ją zawstydziło. Zacisnęła uda i próbowała ściągnąć w dół, zbyt krótką koszulkę nocną. Chciała zasłonić swoje intymne części.

    -Spakowałeś mi majteczki do tej koszulki? -zapytała zawstydzona. -Nigdzie nie mogę ich znaleźć.

    -Nie wiem. Wziąłem to co zostawiłaś w szufladzie -odpowiedział, ale jakby niepewnie.

    Sophie wskoczyła szybko do łóżka. Tak jak poprzedniej nocy, położyła się przy samej ścianie. Alex tymczasem pogasił lampy w pokoju i również przyszedł do łóżka. Zanim jednak położył się, ściągnął slipki. Na tle płomieni, Sophie zobaczyła uniesionego penisa w pełnym wzwodzie. Choć widziała go już nie raz, kiedy spał lub kąpał się, to nigdy nie widziała go w takich okolicznościach. Przerażona, podciągnę kołdrę pod samą szyję.

    -Zimno ci? -zapytał Alex kładąc się obok niej.

    -Może trochę -odpowiedziała drżącym głosem.

    -Zaraz cię rozgrzeję -powiedział przysuwając się bliżej.

    Zanim zdążyła odpowiedzieć, pocałował ją namiętnie w usta. Język Alexa wszedł głęboko do środką. Całował ją w ten sposób już od kilku miesięcy. Od początku wiedziała, że jest w tym jakieś niebezpieczeństwo, ale dotychczas nie zareagowała. Myślała, że on tak okazuje jej swoje przywiązanie. Zresztą, lubiła to. Zdarzało się, że w domu wieczorami, oboje leżeli na kanapie przed telewizorem i wtuleni w siebie, całowali się bitą godzinę. Dotychczas jednak nic więcej się nie wydarzyło. Aż do tej nocy.

    Sophie spodziewając się tego do czego może dojść. Dlatego niczym mała dziewczynka uniosła kolana, aż pod brodę, zasłaniając się nogami jak tarczą. Co prawda, w tej pozycji Alex miał dostęp do tych części jej ciała, które go interesowały, ale chciał znaleźć się pomiędzy jej nogami, w klasycznej pozycji dwojga kochanków. Dlatego włożył lewą rękę między jej uda. Łokciem starał się rozchylić kolana, ale napotkał zdecydowany opór. Ona wyraźnie nie chciała takiego zbliżenia. On natomiast wiedział, że bez użycia siły lub podstępu, nie dostanie tego, czego pragnie.

    Sophie starała się wydać z siebie jakiś odgłos sprzeciwu, ale język Alexa w jej gardle uniemożliwiał to. Taka zresztą była jego strategia. Uniemożliwić sprzeciw. Jeszcze przez chwilę Alex walczył z jej nogami, ale postanowił zmienić sposób. Wykorzystał metodę, którą podpowiedział mu kolega ze studiów. Połaskotał Sophie w krytycznym miejscu pomiędzy pośladkami. Efekt był błyskawiczny. Jej ciało wyprężyło się w spazmie, a nogi rozłożyły się same. Gdyby to nie zadziałało, Alex miał w zanadrzu jeszcze jeden sposób, choć trochę brutalny. Na szczęście obyło się bez niego. Wykorzystał chwilę jej słabości i gwałtownie wślizgnął się między piękne, kobiece uda. Próbowała zatrzymać go rękami, ale nieskutecznie. Jego penis wylądował między jej pośladkami. Żeby trochę podrażnić się z nią, otarł jego czubkiem o małą dziurkę, którą tam miała. Nacisnął ją całym sobą, żeby przestraszyć kobietę, że to właśnie tutaj rozegra się cała akcja. Na czubku penisa poczuł, że dziurka się się otwiera.

    -Dlaczego mi to robisz? -pomyślała w rozpaczy Sophie, pozbawiona swojego głosu.

    Z oczu kobiety popłynęły łzy. Wtedy Alex prawą dłonią chwycił swojego członka i przesunął go do pobliskiej waginy. Była to pochwa, pięknej, dojrzałej kobiety, schowana za wspaniale utrzymanym żywopłotem. Penis zaczął podróż do środka, przedzierając się przez kręcone czarne włoski. Sophie czuła rozrywane po drodze, splątane kosmyki. Miała wrażenie, że coś jej pęka tam na dole, choć nie czuła żadnego bólu.

    -Szkoda, że ona nie jest już dziewicą -Alex żałował, że nie jest jej pierwszym mężczyzną. Wiedział jednak, że było to niemożliwe.

    -Bez prezerwatywy!? -Sophie poczuła w sobie niezabezpieczonego penisa. -Oszalał!

    Alex jednak wiedział co robi. Nie bez powodu wybrał ustronne miejsce jakim była leśna chata. Chciał mieć spokój z dala od kogokolwiek, kiedy posiądzie Sophie. Przez 3 ostatnie miesiące uważnie ją obserwował i dokładnie określił jej cykl menstruacyjny. Wiedział kiedy będzie płodna.

    Czubek penisa Alexa dotarł do macicy Sophie. Pomimo poczucia strachu i wstydu, jej ciało przeszył pierwszy orgazm tej nocy. Alex poczuł jak z cipki wypływa i sączy się po jego jądrach, treść jej wytrysku. Nic dziwnego. Członek schował się całkowicie wewnątrz i szczelnie wypełnił pochwę. W tym momencie postanowił dać jej chwilę oddechu, uwalniając jej usta. Pomimo to, nie powiedziała, ani słowa. Zamknęła tylko oczy i załkała cichutko. Jej ciało rozluźniło się, a nogi opadły swobodnie na łóżko.

    -Złamałem ją? -zapytał w myślach.

    Alex położył się na niej i odpychając się stopami od łóżka, zaczął powoli, ale rytmicznie, ruszać swoimi biodrami. Stopniowo robił to coraz szybciej. Schowane pod nocną koszulką piersi, falowały od uderzeń jego ciała.

    -W następnej rundzie trzeba oswobodzić twoje cycuszki -powiedział do Sophie, czując coraz większą pewność siebie.

    Kiedy zbliżał się szczyt, Sophie oplotła go swoim nogami. Śluz produkowany przez ścianki jej pochwy, dawał mu coraz lepszy poślizg. Alex czuł, że zaraz dojdzie do wytrysku, ale powstrzymywał się od uwolnienia. Chciał zaznać rozkoszy razem ze swoją kochanką. Nagle poczuł spazmy przechodzące przez jej ciało. Sophie wyprężyła piersi przed siebie, jednocześnie głęboko wzdychając. Wtedy Alex wsunął członka jak najgłębiej, żeby wypuścić nasienie wprost do jej macicy. Kobieta poczuła ciepło wypełniające jej podbrzusze, co dodatkowo zwiększyło doznania.

    -Co on najlepszego zrobił? -pomyślała wstrząśnięta Sophie.

    Oczami wyobraźni, Alex widział już swoje plemniki penetrujące jej komórkę jajową.

    Oboje wciąż dochodzili do siebie po szczytowaniu. Ich serca biły szybko, niczym po przebiegnięciu maratonu, a oddech był częsty i płytki. On wyciągnął penisa i w świetle płonącego ognia, podziwiał jak nadmiar spermy wypływa z cipki na zewnątrz. Spojrzał też na twarz Sofie, która zakryła oczy lewym przedramieniem. Znajdowała się w głębokim szoku. Jeszcze 20 minut temu, spokojnie piła z Alexem wino, a teraz wewnątrz czuła jego przelewające się nasienie. Przypomniała sobie podobną sytuację sprzed 20. lat, kiedy wkrótce po stosunku ze swoim ówczesnym chłopakiem, poczuła jak zachodzi w ciążę. Była wtedy młodziutką, 18-letnią dziewczyną, która dopiero wchodziła w dorosłość. Ta jednak szybko się o nią upomniała, czyniąc z niej samotną matkę. Pomimo to zdała maturę i z dzieckiem na ręku ruszyła na studia. Czy teraz ten scenariusz się powtórzy? Czy Sophie, będzie matką karmiącą ukradkiem dziecko w godzinach pracy?

    -Zaraz wrócę -powiedział Alex wstając z łóżka.

    Udał się do łazienki, za potrzebą. Nie zamknął jednak drzwi za sobą. Sikając obserwował leżącą w łóżku Sophie. Kobieta leżała spokojnie. Obróciła się twarzą do kominka i spoglądając w płomienie, włożyła prawą dłoń między nogi. Nie zamierzała jednak masturbować się. Palcami badała swoją pochwę oraz ilość zgromadzonego w niej nasienia. Nabrała trochę na dłoń i oblizała językiem. Alex widzą to, poczuł, że jego penis znowu zaczyna twardnieć. Szybko podszedł do umywalki, aby umyć członka i jądra z zalegających na nich wydzielin. Następnie ruszył z powrotem do łóżka.

    -Zdejmiesz koszulkę? -zapytał, choć mógł sam ją ściągnąć.

    Sophie bez słowa usiadła na krawędzi łóżka i zdjęła ją, odsłaniając swoją piękną, krągłą sylwetkę, zwieńczoną przez obfite piersi. Alex usiadł obok niej i pieszcząc  dłonią jej prawą pierś, pocałował ją w usta. Poczuł na nich charakterystyczny słony smak.

    -Nie było tak źle, prawda? -zapytał z uśmiechem, szczypiąc ją w sutek.

    -To wszystko nie było potrzebne -zaczęła smutno Sophie. -Mogłeś mi szczerze powiedzieć czego pragniesz…

    Kobieta wstała z łóżka i podeszła do kominka. W świetle trzaskających płomieni, Alex zobaczył między jej nogami błyszczące stróżki nasienia spływające po udach.

    -Gdybyś mi powiedział, że mnie pragniesz… -zaczęła ponownie. -…oddałabym ci się. Położylibyśmy się w domu na kanapie, tak jak to robimy. Po prostu, nie skończylibyśmy na pocałunkach.

    Sophie odwróciła się przodem do Alexa i oparła o półkę nad kominkiem. W ciemności leśnej chatki, ogień pięknie zarysował jej ponętną sylwetkę.

    -Ja zdjęłabym majteczki, a ty założyłbyś prezerwatywę… -mówiła dalej. -…i kochalibyśmy się dopóki tylko starczyłoby nam sił. Choć to niewłaściwe, ja bym ci to dała.

    Alex wstał i podszedł do niej, ale nie za blisko, żeby jej nie przestraszyć.

    -Zrobiłem ci krzywdę? -zapytał nieśmiało.

    -Zgwałciłeś mnie… -odparła ze łzami w oczach, po czym rozpłakała się. -…i chyba zrobiłeś mi dziecko.

    Rozżalona Sophie skryła twarz w dłoniach, chcąc ukryć się przed całym światem. Wstyd jaki czuła był nie do zniesienia. Nie winiła jednak Alexa. On miał dopiero 19 lat. Był młodym chłopakiem, którym kierowały nieuświadomione jeszcze popędy. Kobieta czuła, że to właśnie ona powinna była je rozpoznać i odpowiednio wcześnie zatrzymać. Tymczasem, pozwalała mu na coraz więcej. Najpierw, już jako nastolatek, zaczął sypiać w jej łóżku. Latem, kiedy noce były upalne, oboje sypiali nago. Nie raz, Sophie budziła się z lepkimi plecami lub brzuchem, od jego nocnych wytrysków. Większość stwierdziłaby, że to obrzydliwe, a dla niej było to słodkie zachowanie dorastającego chłopca. Później zaczęły się całusy prosto w usta, które szybko przerodziły się pocałunki z języczkiem. Ich wspólne wieczory na kanapie wyglądały jak igraszki kochanków. Wtedy już bez żadnego skrępowania, Alex wkładał jej ręce pod ubranie, a w końcu również w majtki. Nie raz okręcał sobie jej włosy wokół dłoni, żeby ciągnąc za nie, odchylić jej głowę do tyłu i pocałować w szyję. Kładł się na niej i uderzając w jej krocze swoimi biodrami, odgrywał stosunek seksualny. To wszystko już wtedy było jasne.

    -Jak mogłam tego nie zauważyć? -zapytała wciąż płacząc.

    Alex podszedł bliżej i przytulił ją. Nie odepchnęła go. Wtuliła się w jego ramiona.

    -Teraz już wiem dlaczego przestałeś mówić do mnie mamo -stwierdziła zrozpaczona.

     

    Minął rok. Sophie siedziała na ławce, w miejskim parku. Korzystała z wczesnego kwietniowego słońca, żeby trochę zarumienić się po zimie. W prawej dłoni trzymała telefon, w którym przeglądała firmowy kalendarz, a lewą ręką kołysała dziecięcy wózek. W środku spała malutka, 3-miesięczna dziewczynka o imieniu Daria. Nikt nie wiedział, kto jest ojcem dziecka. Koleżanki z pracy plotkowały, że może nim być dawny chłopak Sophie, jeszcze z czasów liceum. Pojawiały się również opinie, że to któryś z żonatych kolegów z biura. Kiedy potwierdziło się, że Sophie jest w ciąży, obawiała się, że dziecko może urodzić się chore, ze względu na pokrewieństwo ojca i matki. W trakcie ciąży, ani też po porodzie, żadne wady jednak nie ujawniły się. Dziewczynka rozwijała się normalnie, choć nie wiadomo było jaka będzie jej przyszłość.

    Wspólnie z Alexem, Sophie postanowiła, że choć będą razem wychowywali małą to dla dziecka i dla świata, pozostanie on wyłącznie jej bratem. Ujawnienie jego ojcostwa, spowodowałoby, że chłopak trafiłby do więzienia, a Sophie zostałaby publicznie uznana za dziwkę, nie mówiąc nawet, o tym czego doświadczyłaby ich córka w przyszłości. Dlatego Sophie musiała za wszelką cenę, uchronić ich wspólne życie.

    Kobieta znalazła również psychiatrę, który zgodził się, utrzymując tajemnicę jej relacji z synem, poprowadzić ich terapię. Chciała, żeby Alex w swoim dorosłym życiu, potrafił znaleźć sobie partnerkę i zbudować z nią normalną relację. Sama natomiast, potrzebowała przestać myśleć o nim jako o mężczyźnie. Zrozumiała bowiem, że wpuszczając go kiedyś do swojego łóżka, pozwoliła mu stopniowo zająć miejsce, o którym Sophie nawet nie wiedziała, że w ogóle istnieje w jej życiu. Oboje musieli nauczyć się okazywać sobie czułość, ale bez budowania napięcia seksualnego. Nie wiedziała jednak czy jest to w ogóle możliwe. W trakcie terapii zrozumiała bowiem, że gdyby nie gwałt, prawdopodobnie dzisiaj uprawiałaby bezpieczny seks z Alexem, nie widząc w tym problemu. Wcześniej nie potrafiła sama przed sobą, przyznać się do tego. Dzisiaj wiedziała jednak, że podświadomie również dążyła do seksu z własnym synem.

    Od czasu tamtej niesławnej nocy, Sophie i Alex wciąż miewali chwile słabości. Już po porodzie kochali się bez jakiegokolwiek zabezpieczenia. Na szczęście dla niej, był to czas kiedy jej płodność jeszcze nie powróciła. Choć Alex nie chciał się do tego przyznać, celowo nigdy nie miał prezerwatyw. Ona, zresztą też nie potrafiła wybrać się do ginekologa po tabletki antykoncepcyjne. Wiedziała, że musi zapanować nad sobą i nad nim. Inaczej, jeszcze przed czterdziestką urodzi kolejne dziecko.

    -Mogliśmy zostać na zawsze w tamtej leśnej chatce -pomyślała z rozrzewnieniem Sophie. -Nikt by nas tam nie znalazł…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pietheo Barabar
  • W goraca letnia noc

    Nadeszła już wreszcie upragniona wakacyjna wolność. Możesz cieszyć się słońcem, ciepłem i młodością. Postanawiasz zatem wykorzystać te okoliczności i udać się na letnią imprezę, żeby w ten sposób uczcić początek wakacji. 

    Ubierasz się w taki sposób, aby idealnie podkreślić swoją kobiecość. Zakładasz zwiewną letnią sukienkę i sandałki-rzymianki, które tworzą z nią doskonałą całość. Do tego delikatna, zmysłowa biżuteria i kilka kropel perfum. Czujesz się piękna, seksowna i pełna powabu. Czujesz magię tej nocy – gorącej czerwcowej nocy, kiedy na niebie jest mnóstwo gwiazd, a w powietrzu unosi się ten odurzający zapach lata.  

    W klubie spotykasz mnie. Jestem dla Ciebie tylko tajemniczym nieznajomym, ale mam w sobie coś takiego, że od razu czujesz, że Cię pociągam. Nie umiesz powiedzieć, co to tak naprawdę jest. Ale już po chwili, kiedy mnie zobaczyłaś, poczułaś jakieś dziwne wibracje, które pojawiły się między nami. Zaskoczyło Cię to, ale z drugiej strony poczułaś, że nie potrafisz się temu oprzeć. Starasz się zwrócić moją uwagę. Lubisz prowokować mężczyzn. Lubisz czuć na sobie ich wzrok pełen pożądania. Ale dziś – tej magicznej letniej nocy pierwszy raz od bardzo dawna to Ty patrzysz takim rozmarzonym wzrokiem na jakiegoś mężczyznę. Dziwi Cię to co czujesz, ponieważ nagle tracisz część pewności siebie. Zaczynasz się trochę wahać. Trochę obawiać. Gdzieś znika Twoja spontaniczność, ponieważ myślisz nad tym, jak mnie sobą zainteresować. Jak mnie uwieść. Jak mnie rozpalić. Kiedy wchodzę na parkiet szybkim krokiem udajesz się w moją stronę. Nie możesz przecież pozwolić, by jakaś inna kobieta Cię uprzedziła. Chcesz przecież, abym był Twój i tylko Twój.  Tańczymy razem. Czujesz zapach mojego ciała zmieszany z zapachem perfum. Nie wiesz, dlaczego, ale czujesz w stosunku do mnie pewnego rodzaju magnetyczne wibracje. Niezwykły pociąg. Tymczasem ja wydaję się być znudzony, co jeszcze bardziej Cię kręci, ponieważ starasz się mnie podniecić. Starasz się zwrócić moja uwagę na siebie. Starasz się mnie rozpalić. Chcesz tego. Pragniesz tego, coraz mocniej. Początkowo robisz to bardzo dyskretnie: – patrzysz mi zalotnie w oczy, delikatnie przygryzasz wargę. Ale kiedy widzisz i czujesz, że to na mnie nie działa, wówczas zaczynasz posuwać się do bardziej stanowczych gestów. Byle bym tylko na Ciebie spojrzał… byle bym tylko Cię zapragnął. Podczas tańca ocierasz się biodrami o moje krocze. Przysuwasz się do mnie bardzo blisko. Prowokujesz mnie każdym ruchem. Każdym gestem. Wyzwalasz w sobie pewne emocje. Tak silne, że aż sama się im dziwisz. Wydają Ci się być nawet w pewien sposób niestosowne. Ale są tak silne… tak pociągające… tak nowe…

    Nagle bardzo się dziwisz, gdy podchodzi do mnie kilku moich kolegów. Każdy z nich jest z dziewczyną. Widzisz, że zaczynam rozmawiać z nimi i wskazywać na Ciebie. Do Twoich uszu dobiegają strzępki słów – …ale ta Suka jest tylko moja… 

    Czujesz się dziwnie. Te usłyszane słowa trochę Cię przeraziły. Poczułaś na plecach zimny dreszcz. Chcesz uciec stamtąd jak najszybciej. Jednak gdzieś w Tobie. Głęboko w Tobie. Obudziły się uczucia, których do tej pory nie znałaś. Rodzaj pewnej satysfakcji. Pewnego spełnienia. Pobudzenia. Podekscytowania, które upaja. Które rozprasza. Które pociąga. Nie umiesz nazwać tych uczuć. Nie potrafisz ich zrozumieć. Uzasadnić. Ganisz siebie za to, co czujesz. Ale zarazem wciąga Cię to. Wciąga z każdą chwilą. Wciąga coraz mocniej. Decydujesz się zostać w klubie. Przecież w każdej chwili możesz wyjść. Tak Ci się wydaje…

    Jednak początkowo nic się nie dzieje. Zabawa zaczyna się rozkręcać. Tańczysz ze mną, ale teraz już bardziej się hamujesz. Kontrolujesz się. Troszeczkę wytrąciło Cię z rytmu przybycie moich znajomych. Po kilku wspólnie przetańczonych piosenkach podchodzę do Ciebie bardzo blisko. Nachylam się nad Tobą, a Ty przez chwilę masz dreszcze, bo sądzisz, że zaraz Cię pocałuję. Tymczasem ja nachylam się nad Twoim uchem. Jestem tak blisko Twojej skóry, że choć jej nie dotykam, to czujesz iskry, które między nami przeskakują. Mówię Ci, żebyśmy usiedli i napili się czegoś. Mówię. Nie pytam, nie proponuję, tylko po prostu to oznajmiam. A Ty przyjmujesz to bez sprzeciwu, choć sama się sobie dziwisz, jak to jest możliwe, że w ogóle nie oponujesz. Poddajesz się moim słowom. Poddajesz się mojej woli. Ale jest Ci z tym dobrze. Podoba Ci się to uczucie, że możesz zrobić to, co mówię. Chcesz tego. 

    Siadamy wszyscy przy stoliku i zamawiamy drinki. Kiedy kelnerka podchodzi po zamówienie chcesz zamówić piwo, ale ja patrzę na Ciebie z pobłażaniem i z uśmiechem proszę kelnerkę, aby przyniosła do stolika absynt. Już po chwili cała butelka tego trunku stoi na naszym stoliku. Jego moc bardzo szybko idzie Ci do głowy. Atmosfera zaczyna się rozluźniać. Robi się coraz bardziej przesycona unoszącym się w powietrzu seksem… dziewczyny moich kolegów siadają im na kolanach. Wulgarnie i prowokująco ocierają się swoimi pośladkami o ich krocza. Mają tak krótkie spódniczki, że niemal widać ich majteczki. Do tego liżą się z nimi ostentacyjnie. Z jednej strony krępuje Cię to. Nie znasz tych ludzi. Widzisz ich pierwszy raz w życiu. Jednak cała ta atmosfera zaczyna Cię podniecać. Nie wiesz, jak zareagować. Nie wiesz, co ze sobą zrobić. Wtedy ja patrzę Ci w oczy i jednym gestem dłoni przywołuje Cię do siebie. Nie wiesz sama, dlaczego, ale już po chwili potulnie idziesz w moją stronę. Tymczasem ja wskazuje na moje kolano… dziwisz się samej sobie, ale od razu na nim siadasz. Na kolanach obcego faceta. Którego poznałaś przed kilkudziesięcioma minutami. W dodatku w otoczeniu obcych osób. Siadasz na moim kolanie i myślisz sobie, że to wszystko na co mi dzisiaj pozwolisz. Że już więcej dziś od Ciebie nie dostanę. Że więcej już nie chcesz. Nie możesz. Tylko czy aby na pewno…

    Już wkrótce zamawiam kolejnego drinka dla Ciebie. Gdy patrzysz na mnie masz dziwne wrażenie, że daje kelnerce jakieś tajemnicze sygnały. Ale to pewnie tylko złudzenie. Widzisz jednak, że gdy już przynosi dla Ciebie tego drinka to dyskretnie wyręczam jej duży napiwek. Bardzo duży. 

    – wypij, Maleńka – zwracam się do Ciebie tymi słowami jednocześnie patrząc na Ciebie w taki sposób, że wyczuwasz w moim spojrzeniu ukrywane rozbawienie. Dziwnie się czujesz i początkowo nie chcesz pić. Ale ja patrzę Ci w oczy w taki sposób, że wiesz już, że nie możesz mi odmówić. Nie potrafisz się sprzeciwić. Nie teraz. Nie mnie. Pijesz drinka, ale gdzieś w sobie czujesz się, jakbyś piła jakąś truciznę… 

    Po kilku minutach czujesz, że zaczyna się z Tobą dziać coś dziwnego. Siedzisz tylko na moich kolanach i nawet nie zwracam na Ciebie wielkiej uwagi, natomiast Twoje ciało zaczyna się cholernie podniecać. Zaczynasz tracić nad nim kontrolę. Nie bardzo wiesz, co się z Tobą dzieje. Oddech przyspiesza. Staje się coraz płytszy. Taki rwany. Szarpany. Chaotyczny. Zaczynasz nabierać takich krótkich haustów powietrza, jakbyś miała zaraz utonąć. Twoje oczy zachodzą taką delikatną mgiełką. Mrużysz je, choć sama nie wiesz, dlaczego. Czujesz, że Twoje ciało staje się ciepłe… gorące… rozpalone. Czujesz, jak krew zaczyna krążyć w Twoich żyłach coraz szybciej. Jak zaczyna rozchodzić się po całym Twoim ciele. Po każdym jego fragmencie. Czujesz, jak zaczyna napływać do okolic intymnych. Czujesz, że Twoje piersi stają się nabrzmiałe. Z każdą chwilą robią się coraz bardziej pełne, coraz cięższe. Zaczynają wypychać dekolt Twojej sukienki. Poza tym czujesz, jak całe ciepło z Twojego ciała zaczyna gromadzić się w podbrzuszu. Jak to wszystko tam się zbiera. Całe ciepło. Całe pożądanie. Wszystkie te emocje. Wypełniają Twoje łono. Sprawiają, że Twoja skóra staje się napięta. Wrażliwa na każdy dotyk. Na choćby najlżejsze muśnięcie.  Kolana ci miękną. Zaczynasz drżeć. W ustach zaczyna brakować Ci śliny. Zupełnie nie wiesz, co się z Tobą dzieję. Tymczasem ja to wyczuwam. Wyczuwam to bardzo dokładnie. Patrzę na Ciebie i widzę to, co przeżywasz. Delektuję się tym widokiem, ponieważ dobrze wiem, co on zwiastuje. 

    – Panowie, czas już zmienić lokal. Mówię do kolegów i z lekko szyderczym uśmiechem patrzę na Ciebie. 

    Biorę Twoja delikatną, drobną dłoń w moją silną i męską, i zaczynam Cię prowadzić przez tańczący tłum, zaś Ty czujesz, że w tej chwili nie jesteś w stanie mi się sprzeciwić. Czujesz, że dzieje się z Tobą coś, czego jeszcze nigdy wcześniej nie doświadczyłaś. Już sam dotyk mojej dłoni na Twojej sprawia Ci rozkosz. Nie umiesz tego nazwać ani opisać, ale nieprawdopodobnie działa na Ciebie sam dotyk mej dłoni. Jej kształt. To jak obejmuje Twoją dłoń. Ten dotyk Cię podnieca. Rozpala. Idąc ze mną pierwszy raz w życiu czujesz, jak podczas chodzenia pracują Twoje uda. Jak napręża się Twoje łono. Twoje podbrzusze. Jak o materiał Twoich majteczek ociera się Twoja rozpalona muszelka. Idziesz ze mną i czujesz, jak po udach zaczynają spływać Ci soki. Nie wiesz, co się dzieje. Chcesz wydać z siebie jakiś głos sprzeciwu, ale z Twoich ust wychodzi tylko przeciągły jęk… jęk rozkoszy. 

    Przed klubem czeka na nas limuzyna. Wsiadamy do niej. W środku czeka szampan. Kierowca rusza bez słowa. Dziewczyny od razu wskakują na moich kolegów i siadają na nich okrakiem. Ty zaś próbujesz się kontrolować. Widzę, jak ze sobą walczysz i uśmiecham się pod nosem, gdy patrzę na te niezdarne próby powstrzymania tego cholernego podniecenia. Patrzę na to, jak dyszysz. Jak się przeciągasz. Jak zaciskasz uda. Bawi mnie ta Twoja chęć walki. Podnieca mnie. Dotykam Twojego policzka i patrzę Ci w oczy. Próbujesz uciec spojrzeniem, więc biorę Twoją twarz w moje dłonie i patrzę w nie głęboko. Nic nie mówię. Po prostu patrzę. Czuję przy tym, jak z każdą chwilą zaczynasz coraz mocniej drżeć. Drżeć na całym ciele. Gładzę kciukiem Twoje usta, a Ty w tej chwili pojękujesz. Jesteś już tak cholernie podniecona, że nie możesz wytrzymać. Ale zarazem cholernie podniecasz mnie.

    Jednak jazda nie trwa długo. Już po chwili dojeżdżamy do dużego domu położonego na obrzeżach miasta. Wysiadając z limuzyny chwiejesz się. Ktoś mógłby pomyśleć, że jesteś pijana. Ale tym, co teraz dzieje się w Tobie i co się w Tobie pojawia jest po prostu ogromne podniecenie. Rozbudzone. Rozpalone. Które cały czas się wzmaga. 

    Wchodzimy do domu. Od progu dziewczyny zaczynają się rozbierać. Póki co zostają w samych majteczkach. Moi koledzy idą w ślady swoich koleżanek i już po chwili chodzą po domu w stroju Adama. Ja także zaczynam się rozbierać. Patrzę Ci głęboko w oczy. Ty zaś zupełnie nie wiesz, co masz teraz zrobić. Jeszcze ostatkiem sił próbujesz z sobą walczyć. Próbujesz się nie poddać. Ale kiedy widzisz wybrzuszenie na moich bokserkach nie wytrzymujesz. Widzę, jak pęka w Tobie ostatnia tama. 

    – rozbieraj się Suczko – mówię do Ciebie niskim władczym głosem

    – ju…juuu… już !!!! – krzyczysz i zaczynasz na głos jęczeć

    Na te słowa patrzysz mi błagalnie w oczy. Chcesz zachować resztki wstydu. Resztki intymności. Jednak w tym momencie ja ściągam bokserki. Kiedy widzisz mojego penisa. Wzwiedzionego. Sterczącego. Pokrytego żyłami. Z odkrytą główką. Wtedy zaczynasz się w niego wpatrywać. On Cię hipnotyzuje. Zaczynasz dyszeć, a z Twoich ust zaczyna lecieć ślina. Tak zwierzęco go pragniesz. Tak cholernie. Tak kurewsko. 

    – do naga – mówię znowu, lecz Tobie już nie trzeba tego drugi raz powtarzać. 

    – daj mi swoje majteczki, chcę Cię powąchać – 

    – taakk… już je daję

    – przynieś mi je w zębach. Suczko

    Czujesz, że Twoje majteczki są ciężkie od soczków, które wciągnęły w  siebie… od Twojej wilgoci. Wahasz się, trochę się brzydzisz. Ale jednocześnie tak kurewsko pragniesz mojego kutasa, że bierzesz je w końcu do buzi. Czujesz ten mdły… lekko słonawy zapach… kręci Ci się w głowie. Ale zaczynasz iść w moim kierunku.

    – na kolanach Suczko. Na kolanach. Tak chodzą Suczki. 

    Kolejna bariera upokorzenia zostaje przekroczona. Klękasz. W tej chwili jest Ci wszystko jedno. Wszystko jest Ci obojętne byle tylko go dostać. Byle tylko go poczuć, byle tylko móc się nim cieszyć. 

    Biorę od Ciebie majteczki. Przykładam je do ust. I zaczynam wąchać. Jakbym wąchał butelkę wina, którą właśnie otworzyłem. Jakbym chciał poczuć wszystkie jej aromaty. Cały jej bukiet. Delektując się już samym tym zapachem i robiąc sobie apetyt na to, jak będę to wino kosztować. Ty zaś czujesz… jak śluz z Twojej cipki zaczyna spływać na podłogę. 

    Z kątów pokoju dochodzą Cię odgłosy obciągania. Przez chwile zapomniałaś w ogóle, co się dzieje wokół Ciebie, ale te charakterystyczne dźwięki są tak intensywne, że na moment wyrywają Cię z tego letargu.

    – jak widzisz Suczko koleżanki moich kolegów już pracują. Czas na Ciebie. 

    Początkowo te słowa do Ciebie nie docierają. Dochodzą bowiem jakby z daleka. Jakby zza mgły. Wtedy chwytam Twoją twarz w dłoń. Podnoszę Cię niemal brutalnie i patrząc Ci z bliska w oczy mówię:

    – czas na Ciebie. Rozumiesz co to oznacza Suczko ?

    Nakierowuje Twoją twarz na mojego kutasa i niemal siłą wpycham go do Twoich ust. Dusisz się nim. Zaczynasz się krztusić. Dławić. Ale już po chwili uświadamiasz sobie, że oto spełniło się Twoje marzenie. Więc chwytasz go swoją drobną rączką (ja mam duże dłonie, ale nie zawsze jestem w stanie objąć mojego kutasa, dlatego sądzę, że Ty możesz mieć z tym problem) i zaczynasz wpychać go sobie w gardełko. W Twoich oczach widać rozkosz. Widać spełnienie. Widać satysfakcję.

    Zaczynasz go obciągać jak jeszcze nigdy tego nie robiłaś. Drugą rączkę kierujesz między swoje uda. Przecież Twoja cipka aż pulsuje. Taka jest podniecona.

    – nie wolno Suczko – mówię do Ciebie i daję Ci klapsa w dłoń. Nie wolno. Musisz sobie uświadomić, czyja przyjemność się tutaj liczy. Rozumiesz ?

    Wołam do siebie kolegów. Każdy z nich przyprowadza swoją koleżankę. Wszyscy otaczają nas okręgiem.

    – spójrzcie jaki zapał ma ta Suczka – mówię do nich, a wszyscy zaczynają się śmiać.

    Kiedyś nie byłabyś w stanie sobie nawet wyobrazić takiej sytuacji. A teraz nie obchodzi Cię to, że obcy ludzie patrzą, jak obciągasz obcemu facetowi. Co więcej. To Cię stymuluje. Zaczynasz ciągnąć mocniej. Łapczywie. Zachłannie. Ale ja nagle zabieram kutasa z Twoich ust. Klęczysz nago przede mną, a między moim kutasem a Twoimi usteczkami utworzył się most ze śliny pomieszanej z moim śluzem. Klęczysz otoczona obcymi, nagimi osobami. Z cipki spływają na podłogę Twoje soki. A Ty jesteś nago. Zupełnie nago. Rozpalona. Naga. Bezbronna. I kurewsko podniecona. 

    – wiesz, że mogę Cię oddać każdemu z nich, prawda Suczko ? – zwracam się do Ciebie patrząc Ci w oczy

    Nie wiesz, jak to się dzieje, ale po krótkiej chwili milczenia spuszczasz wzrok i cichutko mówisz: – wiem. 

    – Nie słyszę Suczko. Wiesz czy nie ?

    – wiem. 

    – chcesz, żebym Cię im oddał ?

    – ………… cisza……nie potrafisz…. Nie jesteś w stanie wydobyć z siebie głosu

    – nie bój się Suczko. Nie oddam Cię im, bo należysz do mnie i tylko do mnie. Rozumiesz ?

    Uśmiechasz się słysząc te słowa. Klęcząc naga i poniżona pośród zupełnie obcych osób odczuwasz rozpierającą radość słysząc takie słowa. 

    – rozumiesz Suczko ?

    -……tak…. Mówisz z uśmiechem….taak…. Panie

     

    II.

     

    Tamten wieczór był dla Ciebie niczym sen. Kiedy dzisiaj o nim myślisz nie jesteś nawet pewna, czy to wszystko co się wydarzyło, działo się naprawdę. Wszystkie wspomnienia z tamtej niezwykłej nocy wydają się być przesłonięte tajemniczą, gęstą mgłą, w której wszystko zdaje się być takie rozmyte… rozproszone… nieprecyzyjne. Obudziłaś się w swoim domu. Leżałaś w łóżku. Naga. Zmęczona. Rozpalona. 

    Minęło trochę czasu. Twoje życie powoli zaczęło wracać do normy. Aczkolwiek cały czas czujesz się nieco dziwnie. Zupełnie nie wiesz, jak masz myśleć o tamtych wydarzeniach, w jakich kategoriach je traktować. Bardzo wstydzisz się tego, co się wówczas wydarzyło. Przeraża Cię to, co wtedy robiłaś. Myślisz o sobie źle, uważasz, że zachowałaś się, jak dziwka. Jednak… gdzieś w Tobie… głęboko w Tobie… rodzi się tęsknota. Pragnienie by ponownie poczuć tamte emocje. Tamtą namiętność. Tamtą bezwolność, która przeradzała się w błogość i poczucie bezpieczeństwa. Nigdy w życiu nie byłaś tak wyuzdana jak wtedy, ale równocześnie nigdy nie byłaś tak zaspokojona. Tak spełniona. Tak usatysfakcjonowana.

    Jednak obecnie po tamtych uczuciach nie ma już w zasadzie śladu. Twoje dni zdają się być tak szare, banalne i tuzinkowe, jak to tylko możliwe. Łapiesz się na tym, że wieczorami, przed zaśnięciem rozmyślasz o tamtej nocy i marzysz o tym, aby mogła się ona powtórzyć. Chcesz bowiem znowu mieć Pana. Znowu czuć, że do kogoś należysz, że sensem Twojej egzystencji jest to, by wypełniać czyjeś rozkazy… moje rozkazy. Początkowo czułaś się zagubiona. Tak ogromna gama uczuć i emocji sprawiała, że nie umiałaś sobie z nimi poradzić. Miałaś wyrzuty sumienia, że tak Ci się to podobała. Czułaś się winna. Jednak z czasem takie myśli poczęły ustępować z Twojej głowy. Ich miejsce zajęła tęsknota. Zajęła nostalgia za tym, co się wtedy działo. Za tym, jak nieprawdopodobne było to dla Ciebie doświadczenie. Myślałaś o mnie. Każdego dnia. W każdej chwili. Kim jestem. Co robię. Dlaczego tak na Ciebie podziałałem. Czy mi się podobasz. Czy jeszcze się spotkamy. Nawet wykonując zwyczajne codzienne czynności łapałaś się na tym, że zastanawiałaś się, czy byłbym z Ciebie zadowolony. Szczególnie intensywnie myślałaś o mnie, gdy za każdym razem brałaś prysznic. Wtedy myjąc się wyobrażałaś sobie, że to moje dłonie Cię dotykają. Przypominałaś sobie mój dotyk. Moje spojrzenie. To jak moja skóra dotykała Twojej. Te myśli Cię wypełniały. Były przy Tobie codziennie, niczym zawstydzający towarzysze. Nie mogłaś się ich pozbyć. I tak naprawdę nie chcesz się ich pozbyć. 

    Któregoś dnia, jednego z tych kolejnych zwyczajnych wakacyjnych dni, przychodzi do Ciebie tajemnicza przesyłka. Jest na niej tylko Twój adres, za to nie ma adresu nadawcy. W paczce jest długi skórzany płaszcz, list oraz komplet czarnej seksownej bielizny. Oglądasz tę bieliznę ze zdumieniem, ponieważ chyba nigdy jeszcze nie widziałaś tak zmysłowego kompletu. Składa się on z bardzo delikatnego czarnego staniczka, który wydaje się być stworzony dla Twoich piersi. Jest z jednej strony bardzo skromny i klasyczny, ale może właśnie dlatego jest również w niewypowiedziany sposób pociągający. Z przezroczystymi wstawkami, przyozdobiony koronką. Wygląda bardzo, bardzo kusząco. Do tego czarne cienkie, koronkowe stringi z tak misternym paseczkiem, który idealnie wciśnie się między obfite i kobiece półkule Twoich pośladków. W komplecie znajduje się jeszcze pas do pończoch wraz z pończochami oraz taki duży, stylizowany na męski, zegarek z bransoletą. 

    Otwierasz list. W liście są tylko takie słowa: ,, załóż to wszystko na siebie i czekaj w tym stroju przy skrzyżowaniu dzisiaj o 19. 

    Jesteś rozemocjonowana. Zupełnie nie wiesz, co o tym wszystkim sądzić. Przeraża Cię to i pociąga. Wzbudza w Tobie strach i ogromne, cholerne podniecenie. Bijesz się z myślami. Nie wiesz, jak się zachować. Zastanawiasz się nad tym, czy rzeczywiście powinnaś ubrać na siebie te rzeczy, czy też może jednak powinnaś wyrzucić całą tę paczkę i udawać, że nigdy jej nie dostałaś. Czas upływa, a Ty ciągle rozmyślasz na ten temat. Twoje myśli krążą wyłącznie wokół tego, co było w paczce. Nie możesz się na tym skupić. Próbujesz schować wszystkie te rzeczy gdzieś głęboko na samo dno szafy, ale już po chwili je wyciągasz i oglądasz. Przystawiasz do siebie. Wyobrażasz sobie, jak będziesz w nich wyglądać. Boisz się ich zakładać, ale z drugiej strony jest w nich coś, co ogromnie Cię pociąga. Coś, co Cię kusi. Nęci. Wabi. 

    Nagle słyszysz dźwięk dzwonka swojego telefonu. Dzwoni do Ciebie jakiś zastrzeżony numer. Niepewnie odbierasz, a do Twoich uszu dobiegają te oto słowa:

    – Suczko, załóż dzisiaj na siebie ten komplet, zegarek i jakieś szpilki. Później nałóż płaszcz. Masz mieć rozpuszczone włosy i delikatny makijaż. Punktualnie o 19 masz stać na skrzyżowaniu przy Twoim domu. Punktualnie. Podjedzie po Ciebie samochód, do którego wsiądziesz. Zawiezie Cię na miejsce. Zawiezie Cię na ucztę. Na której będziesz głównym daniem. Masz nie zadawać żadnych pytań. Jeśli nie pojawisz się na skrzyżowaniu o 19, to już nigdy się do Ciebie nie odezwę, także to Twoja jedyna szansa. Do zobaczenia… Suczko. 

    Po tych słowach połączenie jest zakończone. Nie zdążyłaś nawet nic powiedzieć… nie byłaś w stanie wydobyć z siebie słowa. 

    Usłyszałaś go. Tak. To był ten sam głos. Ten sam głos, co wtedy. Głos jego. Głos… Twojego Pana. Słysząc go czułaś, jak brakuje Ci śliny. Czułaś jak przechodzą Cię dreszcze. Nie byłaś zdolna do tego, by się odezwać. Nie mogłaś wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Ale każda sylaba, którą słyszałaś w słuchawce rozpalała Cię do czerwoności. Jednocześnie jesteś przerażona, ponieważ nie sądziłaś, że on może mieć numer Twojego telefonu. Poza tym, przecież on zna Twój adres. Przeraża Cię to. Sprawia, że zaczynasz się rozglądać wokół siebie, czy nikt Cię nie widzi. Po chwili uświadamiasz sobie, jak głupio się zachowujesz. Przecież możesz nie pojawić się na tym spotkaniu. Możesz nie przyjść, a on już nigdy się do Ciebie nie odezwie. Da Ci spokój. Odejdzie z Twojego życia. Na zawsze. Na zawsze… na zawsze ? nie! Nie może. Nie może odejść. Nie może Cię zostawić. Nie chcesz tego. Ale nie chcesz też przyjść. Boisz się. Drżysz. Ale równocześnie dźwięk jego głosu rozbudził w Tobie wspomnienia. Doprowadził Cię momentalnie do ogromnego podniecenia. Chociaż cała ta sytuacja wydaje się być z jednej strony groźna i przerażająca, a z drugiej kompletnie irracjonalna do tego stopnia, że zastanawiasz się, czy to, co się przed chwilą wydarzyło, zdarzyło się naprawdę, to jednak pierwszą Twoją myślą jest to, że masz ochotę się teraz pieścić. To czujesz. Tego pragniesz. Sama myśl o Twoim Panu. Sam dźwięk jego głosu. Wspomnienie o nim, sprawiło, że jesteś mokra. W całej tej sytuacji. W całym przerażeniu czujesz, że powinnaś się zająć teraz tym popędem, który się w Tobie obudził. To nielogiczne. To bezsensowne. Ale tylko to możesz teraz zrobić. Tylko tego pragniesz. Nie możesz się powstrzymać… nie chcesz się powstrzymać. Kiedy już gwałtownie zaczynasz rozpinać spodnie i chcesz się łapczywie dorwać sama do siebie z tego amoku wyrywa Cię kolejny dźwięk telefonu. Znowu dzwoni zastrzeżony numer. Czy znowu usłyszę Pana – zastanawiasz się. Może będę mogła się pieścić słysząc jego głos – myślisz rozradowana. 

    – Suczko. Nie wolno Ci się pieścić. Wiem, że masz na to ochotę, ale masz być wyposzczona przed dzisiejszym spotkaniem. Jeśli uznam to za stosowne, to sam Cię zaspokoję. 

    To przerażające, jak Pan zna Twoje myśli. Jak zna Twoje popędy i pragnienia. Także te najdziksze. Również te najskrytsze. W tym momencie masz jeszcze większą ochotę na to, by się pieścić. By rozłożyć nogi i zaspokoić swoje rządze. Przecież wiesz, że on tego nie zobaczy. Możesz mu nawet zrobić na złość i specjalnie dojść. Specjalnie. Z premedytacją. Ale nie… bo co będzie, jeśli Pan będzie się o to gniewać. Jeśli się na Ciebie zdenerwuje. Tego przecież nie chcesz. Chcesz być mu posłuszna. Chcesz mu służyć. Być jego Suczką. Te myśli wzbudzają w Tobie tak cholerne podniecenie, że jesteś niemal na skraju orgazmu i to bez żadnego dotykania. To nieprawdopodobne co się z Toba dzieje pod wpływem choćby samej myśli o Twoim Panu. Ale przecież słyszałaś, że Pan nie pozwolił Ci się zaspokajać. Pan będzie się gniewał. Będzie się gniewał na swoją Suczkę. Suczka nie chcę zawieść swojego Pana. Nadludzkim wręcz wysiłkiem woli powstrzymujesz się od pieszczot. To cholerne wyrzeczenie, bo jesteś rozpalona, spragniona, mokra. Dyszysz. Ale powstrzymujesz się. Wiesz, że Twój Pan byłby z Ciebie teraz dumny. To poczucie Ci wystarcza… póki co. 

    Jest. Widzisz go. To musi być on. Punktualnie o 19. Podjeżdża do Ciebie. Cieszysz się, bo przecież jest środek lata, a Ty stoisz w długim skórzanym płaszczu na środku skrzyżowania. Trochę to dziwnie wygląda, kiedy wszyscy kierowcy się w Ciebie wpatrywali. Ciekawe, jakby zareagowali, gdyby wiedzieli, że pod tym płaszczem jesteś tylko w bieliźnie. I to bardzo prowokującej bieliźnie.

    Serce bije Ci bardzo szybko. W gardle zrobiło się sucho. Dobrze, że siedzisz w aucie, bo gdybyś musiała w nim stać, to chyba kolana by się same pod Tobą ugieły. Chociaż w płaszczu jest bardzo gorąco, to jednak czujesz, jak przenikają Cię dreszcze. 

    Na szczęscie podróż nie trwa długo. Znowu podjeżdżacie pod wielki dom. Jednak tym razem jesteś sama. Po wyjściu z samochodu ktoś, nie wiesz kto, bo wszystko dzieje się tak szybko, podchodzi do Ciebie od tyłu i zakłada Ci na twarz maskę, która zasłania Twoje oczy. Później bez słowa bierze Cię pod rękę i prowadzi. Bardziej czujesz niż wiesz, że zbliżacie się do domu. Słyszysz dźwięk otwieranych drzwi. Nagle ktoś przystawia Ci do ust szklankę.

    – wypij to. 

    Nie wiesz zupełnie co to za napój, ale posłusznie pijesz bez słowa. Jednym duszkiem, jakby to był jakiś pyszny nektar. Choć sama ciecz ma dziwny, chemiczny smak. 

    Ktoś nadal prowadzi Cię za rękę, lecz już po chwili przestajesz czuć na skórze czyjkolwiek dotyk. Stoisz sama. Jesteś pewna, że ktoś jest wokół Ciebie, ale nie możesz tego zobaczyć, więc zupełnie nie wiesz, kto to jest i ile jest tych osób. 

    – Suczko… widzę, że jednak zdecydowałaś się przybyć na nasz dzisiejszy… seans. 

    – tak, to głos mojego Pana – niemal krzyczysz z radości w myślach. Tak, wreszcie, jest tutaj ze mną.

    – teraz bądź grzeczną Suczką i rozłóż ładnie nogi oraz ręce… i nie bój się. 

    Już po chwili czujesz, jak na wszystkich Twoich kończynach zaciskają się ciężkie metalowe bransolety. Słyszysz brzęk łańcuchów i zaczynasz się trząść ze strachu. Jednak nie masz czasu by dłużej o tym myśleć, bo nagle łańcuchy napinają się i unoszą Cię do góry.

    – dzisiaj Suczko zabawię się Tobą. Tak, jak jeszcze nikt się Tobą nie bawił. Jeśli będziesz grzeczna i posłuszna to wyniesiesz z tej zabawy dużo rozkoszy. Płyn, który wypiłaś, to narkotyk. Pomoże Ci on bardziej delektować się tym, co Cię czeka. 

    Łańcuchy unoszą Cię tak, że wisisz ponad podłogą…. Co będzie dalej ? co się wydarzy ? co Twój Pan z Tobą zrobi ?

     

     

    III.

     

    Wydaje Ci się, że potrafię czytać w Twoich myślach, że znam Twoje najskrytsze upodobania. Pragnienia. Fantazje. Wisisz nad ziemią. Bezwolna. Całkowicie zdana na moją łaskę i niełaskę. Z jednej strony jesteś rozpalona. Rozemocjonowana. Rozbudzona do granic możliwości. Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że w tym momencie absolutnie wszystko zależy ode mnie. Że to ja całkowicie panuję nad tą sytuacją. Panuje nad Tobą. 

    Tymczasem ja powoli do Ciebie podchodzę. Muskam palcami Twoje ciało. Wzdłuż linii kręgosłupa. Muskam Twoje naprężone uda i napięte pośladki. Dotykam Twoich piersi. Oglądam Cię i podziwiam. A jednocześnie przedłużam Twoje niespełnienie. Rozbudzam Cię jeszcze mocniej. Jeszcze bardziej. Doprowadzam Cię na sam skraj pożądania. Pragnienia. Łakniesz mego dotyku. Jakbyś była na pustyni, a ja bym był kroplą wody. Jakbyś tonęła, a ja bym był powietrzem. 

    Biorę w dłonie Twoje nogi… zaczynam je miziać palcami. Głaszczę je. Masuje. Ugniatam łydki. Wkładam do ust Twoje palce…

    Zaczynam je lizać… ssać je powoli…pieszczę językiem ich poduszki. Wsuwam język między te szczelinki. Czuję jak zaczynasz dyszeć. Słyszę jak pojękujesz. Zaczynam całować Twoje uda. Liżę je. delikatnie gryzę. 

    Zaczynam lizać wewnętrzną stronę Twoich ud… Całuję je… Namiętne… Z pasją… Zaangażowaniem. Chcę Cię jeszcze bardziej rozbudzić i rozpalić. Chcę Cię doprowadzić na skraj szaleństwa. Do granic Twojej wytrzymałości. 

    Chce żebyś całkowicie zatraciła się w moich pieszczotach. W moim dotyku. Wsrod moich ust i dłoni. 

    W pewnej chwili czujesz, ze cos Cię wypełnia. Ze cos w Ciebie wnika. Ale wbrew Twoim oczekiwaniom i pragnieniom nie jest to mój kutas. Jest to coś w miarę miękkiego i soczystego. Przeraża Cię to. Usiłujesz zacisnąć mięśnie i nie wpuścić w siebie tego obcego ciała. Ale jesteś tak mokra. Tak podniecona . Tak złakniona pieszczot, ze nie potrafisz się obronić.

    Ale nagle czujesz w środku siebie ogromne gorąco. Czujesz jak coś zaczyna Cię ogrzewać. Nie tylko, ze Cię wypełnia, ale wręcz rozpala. Czujesz ogromny ogień. Żar. Płomień. Wijesz się. Jęczysz na cały głos. Dyszysz. Ale jest Ci tak dobrze. Tak gorąco. Naraz czujesz takie same uczucie w drugiej ze swoich dziurek. Czujesz jak tam także coś wnika. I jak tak samo Cię rozpala. W tym momencie wijesz się jak kotka. Dyszysz i krzyczysz . Jesteś tak gorąca i mokra jak jeszcze nigdy wcześniej. Czujesz skurcze pochwy i skurcze odbytu. Wszystko to Cie pochłania. Rozpala. Doprowadza Cię do spełnienia. Do rozkoszy. Do orgazmu . Czujesz jeden ciągły, permanentny orgazm. Jedna rozkosz. Cale spełnienie

    …………………………………………………………………………………………………………………………………….

    Jesteś półprzytomna. Czujesz tylko jak biorę Cię na ręce i zanoszę do łóżeczka. Zasypiasz wtulona we mnie z moimi pocałunkami na ustach i czole.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    mangan90

    To moje pierwsze opowiadanie, więc proszę o szczere opinie, bo jestem ich bardzo ciekawy. Pozdrawiam.

  • Pierwszy raz Aleksandry

     

    Część I. Poranek

     

                Blask słońca… ciepły…delikatny…tak lekko spada z błękitnego nieba i pada wprost na Twoje policzki, by musnąć je niby pędzel wiedziony dłonią impresjonisty. Nie ma w nim jeszcze nic rozbudzającego… jest bardzo delikatny i onieśmielony Twoją urodą. Ale w swojej niewinnej psocie sprawia, że Twoje rzęsy rzucają  ulotny cień na biały gładki atłas Twojej twarzy przez co staje się ona jeszcze piękniejsza w tej efemerycznej…nieuchwytnej ozdobie…. Usta masz bardzo delikatnie rozchylone, jakby zamarłe w oczekiwaniu na pocałunek. Śpisz jeszcze. Beztrosko… spokojnie. Nie jesteś tego świadoma, ale uśmiechasz się przez sen. Czujesz się tak błogo.  W pewnym momencie przesuwasz się w łóżku i po omacku…instynktownie zaczynasz w nim poszukiwać mnie. Ja tymczasem z uśmiechem w oczach i sercu patrzę na to i nie pozwalam, byś zbyt długo mnie poszukiwała. Bardzo delikatnie i czule Cię obejmuje. Jakbym miał w moich dużych silnych dłoniach taki kruchy, ale bardzo drogocenny Skarb, którego chcę  zawsze strzec i bronić.

                Czujesz mnie. Czujesz, że jestem obok i tak podświadomie wtulasz się we mnie. Czujesz się tak bezpiecznie. Tak…kompletnie. Ten krótki moment takiego delikatnego rozbudzenia już się zakończył i znowu zapadasz w sen. Z uśmiechem na ustach. Z uśmiechem w sercu.

                Jest poranek. Pozornie tak zwyczajny i standardowy, ale w rzeczywistości tak niezwykły. Poranek po najpiękniejszym z dni. Poranek po najpiękniejszej z nocy. Poranek.

     

    Część II. Poranek

     

     

                Budzi Cię dźwięk telefonu. Jest już siódma rano, czyli pora, kiedy sen  za wszelką cenę chce jeszcze pozostać i dlatego tak dyskretnie i cicho zaczyna mieszać się z jawą. Otwierasz oczy i nie musisz nawet patrzeć na wyświetlacz, bo już wiesz, kto do Ciebie dzwoni.  Chociaż mogłabyś czuć zdenerwowanie, że oto on znowu wyrwał Cię ze snu, to jednak lubisz to. Lubisz mieć świadomość tego, jak się obudzisz. Stało się to takim codziennym porannym rytuałem i kiedy ten rytuał nie może się czasem dopełnić, wtedy czujesz się trochę dziwnie.  Już za chwilę w słuchawce usłyszysz kolejny raz ten sam ciepły, niski głos. Głos, który budzi Cię do życia tego pięknego poranka. Głos, który w nocy odprowadził Cię do snu. Można więc powiedzieć, że był to ostatni głos, który usłyszałaś wczoraj i pierwszy, który usłyszysz dzisiaj. Ale to wszystko tak się ze sobą miesza…tworzy się taka jedna przyjemna mozaika. Mozaika ze wspomnień i marzeń… ze  snów i słów.

                Takie to myśli masz w głowie nim jeszcze usłyszysz to charakterystyczne powitanie, na które tak czekasz:

    – witaj Oleńko

    – Dzień dobry

    – miło mi jest słyszeć Cię w ten piękny, rześki poranek, choć zawsze kiedy budzę się bez Ciebie, to przebudzenie nie jest aż tak miłe, jak mogłoby być

    – no ja też za Tobą tęskniłam – mówisz tak uroczo zaspanym głosem

    – wiem 🙂

                W tej krótkiej rozmowie padają krótkie, miłe  słowa. Słowa, które choć są czułe i ciepłe, jak pierwsze krople letniego deszczu, to jednak wszystko co najważniejsze kryje się w tej ciszy, która oddziela od siebie poszczególne zdania. W tym niedopowiedzeniu, które jest ustawicznie dopowiadane poprzez uśmiech. Przez marzenie. Przez taką ciepłą, cichą i piękną tęsknotę.

                 Bo są takie chwile i takie poranki, że nie trzeba wiele mówić, bo cała esencja tego, co by się chciało powiedzieć i co, by się chciało usłyszeć ukryta jest w ciszy. To  jest właśnie jeden z takich poranków.

    – uwielbiam mówić Ci na zakończenie naszej rozmowy do zobaczenia, Oleńko,

    – ja też to uwielbiam i nie mogę się doczekać aż Cię dzisiaj zobaczę.

    – ja też, Oluś, ja też,

    -wiem 🙂

                Cały dzień…jeszcze cały długi dzień przed Tobą. Jednak u progu tego dnia masz na ustach piękny i szczery uśmiech. Bo przeczuwasz, czym się ten dzień zakończy. Bo gdzieś tam wewnątrz siebie wiesz, że tego chcesz. Wiesz, że jesteś na to gotowa i wiesz, że chcesz to zrobić.

                Zadziwiające jest to, jak wiele zmieniło się przez ostatnie miesiące w Twoim życiu. Wszystko bowiem wydaje Ci się być teoretycznie to samo, ale już zdecydowanie nie takie samo.

                Jak to jest, że teraz budzisz się i zasypiasz z uśmiechem na ustach. Że wiele uczuć i emocji pojawiło się u Ciebie pierwszy raz. Że o wielu emocjach i uczuciach do tej pory nawet nie wiedziałaś, a teraz czujesz je tak często. I zastanawiasz się niekiedy, jak kiedyś wyglądało Twoje życie. Jakie było inne. Oczywiście niekiedy jeszcze się boisz. Boisz się, że to sen, z którego się kiedyś brutalnie obudzisz. Ale wtedy on bierze Cię w ramiona i przytula. Mocno przytula. I w takich chwilach odchodzą od Ciebie wszystkie lęki, smutki i złe wspomnienia. Pierwszy raz w życiu czujesz się tak w pełni akceptowana. Czujesz to, że on chce Cię taką, jaka jesteś naprawdę. Ze wszystkim, co w Tobie jest i w każdej Twojej odsłonie. I wiesz, że dzisiaj mogłabyś spotkać się z nim nawet w dresie, a on i tak patrzyłby na Ciebie z uwielbieniem. Jednak w takim dniu, jak dziś chcesz się poczuć wyjątkowo kobieco i postanowiłaś tę kobiecość jeszcze bardziej podkreślić poprzez Twój dzisiejszy strój. Bo choć jest dopiero poranek, to Ty już bardzo dokładnie wiesz, co będziesz mieć na sobie wieczorem…co będziesz z siebie wieczorem ściągać…co on będzie ściągać z Ciebie…

     

    Część III. Dzień

     

                Jak to jest, że są takie dni kiedy tak naprawdę cały świat się do Ciebie uśmiecha. Kiedyś było raczej tak, że to Ty uśmiechałaś się do świata, ale od pewnego czasu się to zmieniło. Bo oczywiście nadal witasz świat z uśmiechem, jednak on zdecydowanie częściej Ci odpowiada. I z każdą minutą odczuwasz większą ekscytację na myśl o zbliżającym się wieczorze. Starasz się o tym nie myśleć, ale czujesz, jak praktycznie każda Twoja myśl ucieka Ci właśnie w tamtą stronę…ku wieczorowi…ku nocy…

                I jeszcze te wiadomości na messengerze… wiesz, że on z pełną premedytacją stara się jeszcze bardziej Cię rozbudzić…oczywiście robi to bardzo subtelnie…poprzez różnorodne aluzje…delikatne podteksty, pozornie niewinne uwagi. Ale to działa na Ciebie jeszcze bardziej. Niekiedy dziwisz się temu, jak ktoś może działać na Ciebie tak bardzo intensywnie. Jak ktoś może doprowadzać Cię do aż takiego stanu. Kiedy Twój oddech przyspiesza, kiedy oczy zachodzą Ci mgłą…kiedy Twoje ciało wymyka się spod kontroli…kiedy czujesz taką błogość…taką…rozkosz…. stop, Ola, stój – sama siebie strofujesz, jednak uśmiech nie znika Ci z ust…poczekaj do wieczora – mówisz sobie….i łapiesz się na tym, że uśmiech nie opuszcza Twoich warg…

                Dzień pracy szybko mija. I chociaż starałaś się w nim tak samo, jak zawsze, to jednak po wyjściu z pracy miałabyś bardzo duże problemy z tym, aby przypomnieć sobie, co właściwie się tam dzisiaj działo. Ale tak naprawdę w tej chwili to w ogóle się nie liczy. Liczy się magia, która Cię otacza. Taka niesamowita aura. Wracasz autobusem do mieszkania
    i patrzysz zza szyby na ten piękny świat. Bo od jakiegoś czasu świat wydaje Ci się być piękniejszy niż dawniej. Znacznie piękniejszy. Wchodzisz do mieszkania i idziesz się odświeżyć. Z każdą chwilą jest bliżej wieczoru. Kiedy krople wody padają na Twoje nagie…smukłe ciało…wtedy uświadamiasz sobie, że wyobrażasz sobie jego dłonie…a kiedy myślisz o jego dłoniach…wtedy znowu się uśmiechasz. Nawet Twoje mieszkanie wydaje Ci się być inne. Jakby bardziej ciepłe, przytulne i ładniejsze. Kwiaty na parapecie urosły, a cienie na ścianie są dzisiaj jakieś takie bardziej przyjazne…jakby trzymały za Ciebie kciuki i Ci kibicowały. Choć  przecież tak nie lubisz bezczynności, to jednak od pewnego czasu zdarza Ci się zapatrzeć na to, co Cię otacza i zamyślić się. Lecz te myśli są już dzisiaj zupełnie inne niż były dawniej. Jest w nich więcej spokoju, choć zarazem i więcej jakiejś takiej tajemnicy…pasji…a nawet namiętności. Mozaika myśli, uczuć, wspomnień i marzeń tworzy w Twojej głowie jeden niesamowity upajający koktajl, który odurza Cię swoją mocą i smakiem.

                Naga wychodzisz spod prysznica i kierujesz się do pokoju. Mijasz lustro i stajesz przed nim. Kiedyś być może taka scena by Cię zawstydziła i onieśmieliła, ale dziś te uczucia wydają Ci się obce. Nie chodzi o to, że zamiast nich pojawiła się w Tobie jakaś nieprzyjemna wulagarność. Zupełnie nie o to chodzi. Po prostu obecnie czujesz się na każdym kroku bardzo kobieco i dużo bardziej się sama sobie podobasz. Stałaś się znacznie bardziej zalotna, kusząca i uwodzicielska. Ale wszystkie te cechy odsłaniasz tylko dla niego.

                Do wieczora coraz bliżej, więc czas się ubrać. Zakładasz swoją ulubioną czarną bieliznę. Kiedy patrzysz na nią, to przychodzi Ci do głowy, może pierwszy raz, że chcesz, aby dzisiaj widział ją oprócz Ciebie ktoś jeszcze. Dlatego cieszysz się z tego, jaki komplet wybrałaś. Jest ona bowiem bardzo zmysłowa, ale pozbawiona jakiegoś wyuzdania. Jest raczej wysmakowana i doskonale podkreśla Twoją kobiecość. Wiesz, że przyjdzie dzisiaj moment, że zostaniesz tylko w niej…i już teraz wyobrażasz sobie to, jak on wówczas będzie na Ciebie patrzył. Tyle razy widziałaś zachwyt w jego oczach. Zadziwiające jest w nim to, że on za każdym razem patrzy na Ciebie, jakby widział Cię pierwszy raz. Jakby chciał Cię otoczyć takim pierwszym zachwytem, który wydobywa się z jego oczu. I jest tak bez względu na to, co masz  wdanej chwili na sobie. To także Cię fascynuje. Bo przecież wcześniej bywało tak, że w takim domowym, zwyczajnym stroju, czułaś się wygodnie i swobodnie, ale w żadnym razie nie kobieco. Tymczasem przy nim potrafiłaś się tak poczuć nawet wówczas, gdy byłaś przeziębiona i on przyszedł do Ciebie, aby się Tobą zaopiekować w tym stanie. I dawniej byś się wówczas zawstydziła i krygowała, a wtedy nie tylko nie poczułaś skrępowania, ale nadal widziałaś w jego oczach skryty ten sam zachwyt. Dlatego dzisiaj chcesz się dla niego ubrać jak najbardziej kobieco i seksownie. Dla niego, ale też i dla siebie. Bo tak naprawdę czujesz, że pierwszy raz wszystkie takie rzeczy, jak ubiór czy inen tego typu kwestie możesz naprawdę robić również dla siebie. Bo chcesz to robić. Nie czujesz się do tego jakoś zachęcana, czy przekonywana. Nie robisz tego z poczucia winy czy też jakiegoś obowiązku. Nie robisz tego z chęci rewanżu albo dlatego, że tak w danej chwili wypada. Po prostu chcesz to zrobić. Chcesz wyglądać kobieco, seksownie, zmysłowo. Chcesz, aby nie tylko Cię uwodził, ale i podziwiał. Aby kolejny raz się Tobą zachwycił.

                Na bieliznę zakładasz sukienkę, która idealnie podkreśla Twoje kształty i tak pięknie komponuje się z latem, które panuje za oknem. Wyglądasz bowiem, jak esencja tego lata. Piękna, smukła i wysoka. Z ogniem w swoich brązowych oczach, w których zakamarkach czai się uśmiech pomieszany z oczekiwaniem…wymieszany z lekką nutą pożądania. Do tego stroju dochodzą jeszcze lekkie szpilki, które jeszcze bardziej podkreślają Twoją smukłość oraz zegarek. Z satysfakcją przeglądasz się w lustrze, choć tak naprawdę marzysz o tym, aby przejrzeć się w jego oczach. Choć do Waszego spotkania pozostało jeszcze trochę czasu, to Ty jesteś już gotowa i nie możesz usiedzieć na miejscu. Ale wiesz, że tego wieczoru znajdziesz się kolejny raz w tym mieszkaniu i że on będzie Ci wówczas towarzyszyć.

     

    Część IV. Wieczór

     

    …Chodź połóż się obok mnie, chcę w księżycu, w księżycu tulić Cię…kochać, kochać, kochać tak. Bez pojęcia. Ale odrzuć siebie, którą nosisz w dzień. I pomóż bym i ja tak uczynić mógł…

                Kolacja była pyszna, a wino upajające. Jednak choć czas upłynął Wam, jak zawsze, bardzo naturalnie i szybko, to jednak dzisiaj było w powietrzu czuć coś wyjątkowego. Delikatną nutę oczekiwania. Bo wszystko…każdy gest…każdy drobny, pozornie nic nie znaczący dotyk krył w sobie taki kuszący podtekst. Podtekst i obietnicę. Obietnicę, która wkrótce się dopełni. Wracacie do mieszkania. Tulisz się do niego i czujesz się bezpiecznie. Czujesz się szczęśliwa. Wchodzicie do mieszkania. Tyle razy wyobrażałaś sobie ten moment, tyle razy przeżywałaś go w myślach, że w tym momencie, kiedy jest już do niego tak blisko, to pojawiło się w Tobie takie delikatne napięcie i odrobina niepewności. Ale on kolejny raz zadziwia Cię tym, jak potrafi wyczuć Twoje najtajniejsze myśli. A przede wszystkim tym, jak potrafi spontanicznie i naturalnie odpowiedzieć na Twoje obawy. Bo oto bierze Cię za rękę.
    I patrzy Ci głęboko w oczy. Tak głęboko, jak chyba jeszcze nikt wcześniej w nie nie spoglądał. Że jesteś jeszcze w ubraniu, ale pod wpływem tego spojrzenia czujesz się naga. Jednak nie jest to nagość cielesna, lecz nagość duszy. Jednak on tę Twoją piękną, czystą, nagą duszę bierze teraz delikatnie w dłonie. I ogrzewa swoim ciepłym, kojącym oddechem.
    I przytula Cię mocno, a Ty przestajesz się obawiać. Przestajesz się lękać. Wiesz, że on Cię nie skrzywdzi. Że nie zrani Cię. I choć wszystkie ubrania są jeszcze na Waszych ciałach, to w tym momencie Ty już czujesz się tak niewymownie kobieco. Uczucie to upaja Cię niczym wino pite podczas kolacji. Ale w tym momencie wszystkie Twoje zmysły są tak maksymalnie wyostrzone. Tak podatne na każdy, nawet najmniejszy bodziec. I tak tych wszystkich bodźców złaknione. I może nawet przeszło Ci przez myśl, przez jedno mgnienie oka, że chciałabyś, by on teraz zerwał z Ciebie ubranie, bo tak pragniesz jak najszybciej poczuć go
    w sobie. Jednak wiesz, że on Cię poprowadzi teraz inną ścieżką. Taką, która będzie zdecydowanie bardziej odpowiednia i taką, na którą tak naprawdę chcesz wejść.

                Bierze Cię za rękę…i sadza na swoich kolanach. W pokoju panuje taki delikatny półmrok, który jest podsycany światłem świec. Światło i cień igrają ze sobą leniwie na wszystkich powierzchniach. A blask świec odbija się w Twoich oczach…choć tak naprawdę to blask w Twoich oczach przyćmiewa to światło świec. Pocałunki są takie spokojne…powolne….niespieszne…ale nieprzerwane…

                Twoja głowa delikatnie spoczywa w jego dłoniach, a Wasze wargi błąkają się po skórze…jest dotyk. Ciepłe muskanie wargami. Jest miękko…gładko….delikatnie…zamszowo…kiedy krople jego pocałunków spadają na aksamit Twojej twarzy… nie pochłania Cię to, ale się w tym zatracasz. Bo choć te pocałunki są tak spokojne i delikatne…tak w pewien sposób wyważone, to jednak właśnie dlatego jest w nich znacznie więcej takiej ukrytej namiętności, niż gdyby były tylko zachłanne i wygłodniałe. Dodatkowo on Cię tymi pocałunkami bardzo zaskakuje, bo często potrafi całować te miejsca, których się nie spodziewasz, a które dopiero wtedy okazują się być tak bardzo tych pocałunków spragnione. Czujesz się przy nim pewnie i kobieco. Czujesz się teraz zarazem jego Partnerką, jak i Kochanką. Ale w głębi duszy bardzo Ci się podoba to, że wiesz, że w pewien sposób, to on teraz kontroluje tę całą sytuację. Bo potrafi na przykład na chwile odsunąć swoją twarz od Twojej i znowu spojrzeć Ci w oczy. A Ciebie takie zachowanie wręcz hipnotyzuje i działa na Ciebie magnetycznie. Bo wiesz, że każdy jego gest, ruch i dotyk jest obliczony na to, aby sprawić Ci jak największą przyjemność. Aby jak najmocniej Cię teraz uwieść. Jak najgoręcej rozpalić. I płoniesz teraz tak, jak nigdy nie płonęłaś. Bo ogień ten nie jest już czerwony i drgający na wietrze, lecz jest już biały – jeszcze gorętszy
    i niewzruszony. Nic go nie ugasi, dopóki Cię nie strawi bez reszty. Ale chcesz spłonąć. Chcesz …oddać ciało swe na strwon owemu snowi, co Cię kusi...a jego pocałunki otaczają Cię ciepłem. Otaczają Cię przyjemnością. Otaczają Cię bliskością. I nagle wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Nie liczy się już bowiem nic więcej. Nie liczy się teraz czas. Dzień. Noc. Krzyk. Szept. Nie ma przeszłości i nie istnieje przyszłość. Jest tylko teraz. Jest tylko tu. Tylko ta chwila. Tylko ten moment. Tylko to. Tylko Wy. I dotyk. I bliskość. I skóra przy skórze. I skóra pod wargami. I smak na końcu języka. Jego smak. Twój smak. I trwasz w tym. I choć wiesz, że to zaledwie uwertura do tego, co jeszcze się wydarzy, to tak naprawdę to preludium już samo w sobie jest skończonym  dziełem. Bo te pocałunki nie mają być teraz jedynie wprowadzeniem. Nie mają pełnić roli zaledwie zwiastuna późniejszych wydarzeń. One stały się odrębnym bytem. Czymś samym w sobie. I czas się zatrzymał. Albo to my straciliśmy jego rachubę…

                Ale w pewnej chwili on podnosi Cię z kolan. I znowu patrzy Ci w oczy. Patrzy w nie, jakby widział Cię pierwszy raz. Widzisz w tych oczach zachwyt. Ale widzisz i pożądanie. Widzisz, czujesz i wiesz, jak na niego działasz. I to także wzmaga w Tobie tę lawinę uniesienia. On zaś bardzo delikatnie i niezwykle powolnymi, choć zarazem i pewnymi ruchami, rozpina Twoją sukienkę, która lekko zsuwa się z Twoich ramion. I patrzysz na niego. A on patrzy na Ciebie. I wszystko w tym momencie wiecie. I nie trzeba słów, bo żadne słowa nie oddadzą teraz tej chwili. Choć jednak nie, jednak coś słyszysz. Widzisz, że on przełyka ślinę, bo tak zaschło mu w jednej chwili w gardle i takim niskim, lekko zachrypniętym w tym momencie głosem mówi do Ciebie cicho:

    – Ale Ty piękna jesteś…

                Ty zaś uśmiechasz się do niego oczami. I zamierzasz zrzucić z siebie już wszystko. Ale on delikatnie Cię powstrzymuje:

    – poczekaj…proszę….chcę na Ciebie patrzeć…

                I znowu sadza Cię na kolanach…. on też jest już w samych bokserkach…więc Wasze nagie skóry są teraz tak blisko siebie i wreszcie możecie się nimi dotknąć. I pocałunki rozpoczynają się na nowo. Jakbyście się całowali pierwszy raz. Nie tylko pierwszy raz ze sobą, ale pierwszy raz w życiu. To wszystko jest tak delikatne…miękkie…łagodne…niespieszne…a jednocześnie, a zarazem tak przesycone namiętnością. W końcu spadają z Waszych ciał ostatnie zasłony. Lecz nie ma między Wami wstydu. Jest ciepło. Czule. On podnosi Cię na rękach i delikatnie kładzie Cię na łóżku. Widzisz w każdym jego ruchu, geście i pocałunku cześć, którą Ci teraz oddaje niby pradawnej, potężnej starożytnej Bogini. I zaczyna okrywać kocem pocałunków całe Twoje ciało. Bo pod wpływem jego warg ono się ogrzewa. Ono staje się jakby odrębnym bytem. Jesteś teraz w jego dłoniach i ustach. Wiesz, że jego dłonie są duże i silne, a jednak dotykają Cię z zadziwiającą delikatnością. Taki właśnie dotyk zawsze Ci się marzył. Kiedy czujesz się w jego dłoniach jak dojrzały owoc, który ktoś bardzo pieczołowicie zrywa z drzewa i czule układa w koszyku. Kiedy czujesz się, jak drogocenne misternie wyrzeźbione skrzypce, które muzyk bierze w dłonie z największą delikatnością i czcią. On pieści Cię tak, że czujesz się tym zadziwiona. Bo nagle okazuje się, że miałaś na swoim ciele tyle miejsc, które są tak podatne na pieszczoty. Tak ich złaknione. Tak spragnione dotyku…ust…warg…dłoni…on się Twoim ciałem delektuje. Nie spieszy się. Nie jest zachłanny i powierzchowny. Lecz z rozmysłem daje Ci poczuć to, jak mu się podobasz. Co jakiś czas powraca do Twoich ust, by później ponownie odkryć, jakiś niezbadany i niecałowany wcześniej kawałeczek Twojej skóry. I Twoje oczy tak zmysłowo się teraz mrużą….a Twoje ciało pręży się na łóżku i wije się w takich cudownie nieskoordynowanych ruchach. Oddech Ci przyspiesza i czujesz obezwładniające gorąco, które kumuluje się przede wszystkim w Twoim podbrzuszu. A stamtąd poprzez żyły i tętnice rozchodzi się po całym ciele,  by Cię ogarnąć…by Tobą zawładnąć…w końcu on ustami zbliża się do owego pulsującego miejsca….lecz póki co omija je…. jedynie owiewa je ciepłym oddechem…zaś jego usta spoczywają teraz na wnętrzu Twoich ud…a Ciebie przechodzą dreszcze…a Ty cichutko pomrukujesz….i jesteś teraz jak kielich słodkiego nektaru…jak najpiękniejsza czara, w której rozlane jest najsłodsze z win….a on się ewidentnie z Tobą droczy.,..prowokuje Cię…wiesz, że jemu też jest ciężko wytrzymać, a jednak stara się jeszcze trochę przeciągnąć to….mizia Cię nosem….i znowu delikatnie owiewa ciepłym oddechem…. i zbliża się do Ciebie wargami….by pozostawić Cię w takim niedosycie, który jest wręcz bolesny….przeginasz się tak, aby przybliżyć się łonem do jego ust…aby wreszcie jego usta dotknęły brzegu tego cudownego pucharu…już po prostu nie kontrolujesz swoich ruchów….nie kontrolujesz swoich słów, kiedy z tego pożądania decydujesz się powiedzieć mu…w zasadzie to wyszeptać drżącym głosem…

    – zrób to…

                I odpowiedzią na te słowa jest dreszcz, który Cię przenika. Kiedy czujesz tam…na swojej rozgrzanej kobiecości, jego miękkie, ciepłe usta…kiedy czujesz, jak on poznaje Cię tam… swoim wilgotnym, ale zarazem ciepłym i miękkim językiem. Kiedy liże Cię tam tak miękko, delikatnie, ale zarazem tak namiętnie. I kładziesz wtedy ręce na jego głowie. Bo
    w tym momencie chcesz tego, chcesz więcej i bardziej. Chcesz. Wiesz, że on się teraz Tobą zaopiekuje. Wiesz, że zaprowadzi Cię teraz do krainy spełnienia. I pragniesz tego tak, że nic innego w tym momencie się nie liczy. Dotyk. Pocałunki. Pieszczoty. Lizanie. Ssanie. Miękkość. Ciepło. Ślina. Nektar. Wszystko to splata się w jeden taniec. W powolne tango,
    w którym jednak dominujący jest rytm. Jego dotyk jest delikatny na tyle, że nie czujesz takiego dyskomfortu, który kiedyś się mógł w takich chwilach pojawiać. On wie, jak Cię pieścić, aby pokazać Ci, że oto jesteś teraz jego Skarbem. Przede wszystkim robi to bardzo delikatnie i niezwykle rytmicznie. Powoli. Ale rytmicznie. Jego język porusza się po Tobie. Kiedy już się z Tobą zapoznał. Kiedy wniknął do Twojego wnętrza. Kiedy poznał Twoje ciepło i Twój smak, wówczas rozpoczyna to tango, w które Cię zabierze. W którym się teraz zatracisz. Tracisz kontakt z rzeczywistością. Twoje uda drżą, ale on oparł je o  swoje szerokie barki, więc przestajesz o nich myśleć. Pieści Cię. Rytmicznie. Powoli, ale rytmicznie. Jednostajnie, lecz właśnie Tobie tej jednostajności najbardziej teraz potrzeba. Dotyk. Pieszczota. Rytm. Dotyk. Język. Ciepło. Czułość. Namiętność. Pasja. Dotyk. Rytm. I po prostu nagle czujesz, że wchodzisz na tę ścieżkę. Na drogę do celu. Że cel jest tak blisko. Na wyciągnięcie ręki. Rytm. Dotyk. Cel. Droga. Światło. Cień. Wszystko. Teraz. Rytm. Razem. Dotyk. Ty . on. Już prawie. Czujesz rytm. Jeszcze chwilę. Czujesz rytm. Jeszcze prawie. Czujesz rytm. Już zaraz. Czujesz rytm. Już. Czujesz rytm. Tak. Czujesz rytm. Taaaak. Czujesz rytm. Taaaaaaaaak. Taaaaaak taaaaaaak. Toniesz. Przez chwilę nie wiesz, gdzie jesteś. Nie wiesz, kim jesteś. Bo jest tylko ciepło. Po chwili przychodzi taki nieskoordynowany i gwałtowny haust powietrza. I jęk. Jeden niesamowicie seksowny jęk, który brzmi tak pierwotnie i prawdziwie. Dalej trzymasz ręce na jego głowie, a on podnosi oczy by na Ciebie spojrzeć. Zaś Twoje spojrzenie jest teraz tak błogie i tak cudownie zdezorientowane. Ale kiedy patrzysz w jego oczy, to już wiesz, że wszystko jest na swoim miejscu. Zaś on znowu Cię całuje. Tym razem bardziej namiętnie… żeby Wasze języki się splotły. Żebyś poczuła na jego języku swój własny smak. Żeby między Waszymi wargami stworzył się taki magiczny…i delikatnie perwersyjny most ze śliny….

    – chcesz jeszcze ?

    – tak, wiesz, że tak

    – wiesz, że Cię nie skrzywdzę ?

    – tak, wiem, jestem tego pewna….kochaj mnie…

    – będę Cię teraz kochać….

    – kochaj mnie

                Te słowa padają tak szybko…są takie nieskoordynowane i takie najprawdziwsze i najszczersze. On patrzy Ci głęboko w oczy. I czujesz, że zaczyna Cię delikatnie wchodzić w Ciebie swoją męskością. Bardzo powoli. Bardzo troskliwie. Bardzo bardzo bardzo delikatnie. Cały czas patrzy w Twoje oczy i reaguje na Twój najmniejszy gest. Chce, żebyś się do niego przyzwyczaiła. Żebyś się teraz oswoiła z tym, że tworzycie w tej chwili jedno ciało. Czujesz, jaki jest twardy…śliski….i gorący. Czujesz go w sobie. W swoim wnętrzu. Jak jeszcze nigdy nikogo nie czułaś. Ale czujesz zarazem, że to będzie teraz jego miejsce. Że chcesz go tam gościć. Chcesz go wpuścić i przyjąć. Chcesz go czuć. Mieć i czuć. Mieć, być i czuć. On patrzy Ci w oczy i bierze Twoją dłoń w swoją.

    – zaufaj mi, jestem tutaj i proszę zaufaj mi

    – dobrze

                I teraz następuje ten moment. On powoli, jednostajnym spokojnym ruchem porusza biodrami i …wchodzi w Ciebie. Cały czas patrząc Ci w oczy i trzymając Cię za rękę. I nie ma już bólu. Nie ma strachu i lęku. Czujesz go. Czujesz takie niezwykłe…nieznane Ci wcześniej wypełnienie. I on tak przez chwilę trwa. Trwa w Tobie. Kiedy możesz pierwszy raz go tak poczuć. I delikatnie się z Ciebie wysuwa. Całuje Cię.

    – byłaś cudowna i bardzo dzielna

    -…kochaj mnie teraz…bo jestem Twoja…kochaj mnie

                I on odpowiada na te słowa jedynie oczyma, bo w języku ludzkim nie ma na takie słowa odpowiedzi, która byłaby równie piękna, co one. I czujesz go znowu. Powoli. Nie kładzie się na Tobie, lecz delikatnie i czule podnosi Twoje uda w swoje ręce i w ten sposób Cię otwiera. Patrzy Ci cały czas w oczy i zaczyna Cię teraz zdobywać. Spokojnie. Powoli, ale rytmicznie. Delikatnie, ale i namiętnie. I księżyc zapatrzył się na Was i gwiazdy. Bo jest noc, kiedy tylko światło księżyca i gwiazd może dostrzec Waszą największą intymność. I tak naprawdę dopiero teraz to wszystko ma sens. Dopiero teraz jest kompletne. I nagle patrzysz na wszystko zupełnie inaczej. I w tych chwilach nie liczy się już nic innego. Wszystko jest jasne. Wszystko jest. Wszystko.

    …………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………..

                Toniesz w jego objęciach. Tak jak zawsze czujesz się przy nim tak Drobna, Delikatna i Krucha. Ale dzisiaj jest w tym coś jeszcze. Coś więcej. I nawet nie wiesz, kiedy zapadasz w sen, do którego on kolejny raz Cię odprowadza.

    Część V. Poranek

                Budzisz się przy nim. I jest uśmiech. I jest radość. I jest kolejny piękny dzień, jakich jeszcze będzie przed Wami bardzo, bardzo, bardzo wiele. I już wiesz, kto Ci dzisiaj zrobi śniadanie oraz kanapki do pracy.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    mangan90

    Proszę o szczere opinię i konstruktywną krytykę. Pozdrawiam. 

  • Zdrada do ktorej sam doprowadziłem

    Z moją żoną Asią poznaliśmy się 6 lat temu. Od początku zaiskrzyło między nami. Szybko zostaliśmy para. Później ślub i od 3 lat jesteśmy małżeństwem. Od razu dodam że Asia ma 29 lat jest elegancka brunetką średniego wzrostu i o zgrabnym ciele. Biust miseczka C ale co najbardziej mi się w niej podoba to wspaniały duży jędrny tyłeczek. Widzę z jakim pożądaniem patrzą na nią moi koledzy. Pracuje w księgowości dużej firmy. Często opowiada mi jak to jakiś kolega z pracy próbuje ją bajerować. Oczywiście bezskutecznie. Byłem o nia bardzo zazdrosny od samego początku. W zasadzie większość kłótni tyczyło się mojej nieuzasadnionej zazdrości. Była jednak bardzo powściągliwa w sprawach łóżkowych. Bylem jej pierwszym partnerem seksualnym co w wieku 26 lat jest raczej rzadkością. Jednak tak została wychowana- pochodzi z bardzo wręcz ortodoksyjnie katolickiej rodziny. Ja to uszanowałem w końcu bardzo ją kocham. Seks był jednak bardzo nudny. Ona czerpała pełnymi garściami z tego co ja dawałem jednak sama niewiele dawała od siebie. Niestety przez to zdarzyło mi się parę razy skoczyć w bok. Jednak nigdy bym nie przypuszczał to ja w końcu skończę jako rogacz.

    Moje zainteresowanie tą tematyką zaczęło się już jakiś czas temu. Raz oglądać popularna stronę z filmami pornograficznymi w proponowanych wyskoczyło mi film o nazwie cuckold wodę. Zaciekawiony odpaliłem i się zaczęło. Zobaczyłem dojrzała kobietę-żonę zabawiającą się z młodym umięśnionym chłopakiem na oczach zadowolonego męża. Odleciałem. Tak naprawdę uświadomiłem sobie że ta moja zazdrość to tak naprawdę była chęć wepchnięcia żony w ramiona innego. Od tej pory zacząłem interesować się ta tematyką. Czytałem fora, portale randkowe gdzie ludzie szukali partnerów do spełnienia tej fantazji oraz oglądałem coraz to bardziej wyszukane filmy o tej tematyce. Marzyłem tylko żeby zobaczyć swoją żonę w takiej sytuacji. Tylko jak to zrobić. Ona przecież taka pruderyjna, grzeczna… Parę razy próbowałem zagadywać w żartach o tematykę swingers, cuckold to jednak zawsze urywała temat. Raz nawet zapytałem czy kiedyś zdecydowała by się na coś takiego jednak stwierdziła że nigdy i dla niej jest to niedopuszczalna zdrada. Czułem że sytuacją jest beznadziejna jednak zatracałem się w tym dalej.

    Zacząłem pisać z różnymi facetami na popularnym portalu. Chciałem mieć namiastkę tego czego pragnę. Większość z nim to byli napaleńcy z przyrodzeniem na zdjęciu profilowym który pisali jak to by nie “wyruchali we wszystkie dziury moją żonę a na końcu zalali by jej pizdę” oraz tacy którzy chcieliby zdjęcia najlepiej z widoczną twarzą, cyckami i cala resztą. Oczywiście zapewniając że są one u nich bezpieczne…  Powoli traciłem już nadzieję. Jednak jednego dnia  na mój kolejny żaląco- pytający o radę post odpowiedział pewien człowiek – Robert. Był starszy parę lat od nas – miał 35 lat. Był inny niż wszyscy.  Biła od niego duża mądrość i doświadczenie życiowe. Miał już za sobą taka relację. Widać było że wiedział jak rozmawiać z kobietami.  Stał się moim doradcą życiowym albo wręcz przyjacielem. A wygląd?  Ideał mojej żony. Wysoki umięśniony brunet z 3 dniowym zarostem.  Nie miałem do niego podjazdu chociaż podobno też mi niczego nie brakuje.  Wysłałem mu nawet zdjęcie mojej żony. Bardzo się mu spodobała. Wiedziałem, że lepszego kandydata nie znajdę. Tylko jak przekonać żonę?  Doszliśmy do wniosku, że najlepsza będzie metoda małych kroczków. 

    Zacząłem o nim wspominać jako o nowym koledze z pracy. Opowiadać jakiego świetnego gościa zatrudniliśmy. Trwało to jakiś czas, aż w końcu postanowiłem go zaprosić do nas. Spotkanie było udane. Widać było, że spodobał się jej zarówno pod względem fizycznym jak i z charakteru. Zresztą widać było, że z wzajemnością. Następne  spotkania były tylko kwestia czasu. Widać było, że złapali wspólny język. Odzywał się do niej na fb jak i często dzwonił po poradę w różnych sprawach. Próbował z nią flirtować. Stali się sobie bliscy. Plan wchodził powoli w życie.

    Po pewnym czasie jak ich relacja była już bardzo przyjacielska zorganizowaliśmy mała posiadówkę we trójkę. Było dużo alkoholu atmosfera stała się bardzo swobodna. Razem z Robertem zaczęliśmy wchodzić na tematy związane z seksem i erotyką. Asia już rozluźniona przez alkohol podjęła temat. Ja wtedy zacząłem bez skrępowania wchodzić na temat cuckold. Żona bardzo się oburzyła że nadal o tym wspominam i że nigdy do czego takiego nie dojdzie. Wtedy ja urządziłem wielka awanturę. Zacząłem ją wyzywać i wypominać jak jest beznadziejna w seksie. Poszło na noże. Asia bardzo płakała a Robert się tylko przysłuchiwał. Zdenerwowany poszedłem się przejść. Trzasnąłem drzwiami. Wtedy on zaczął ja pocieszać.  Ona wypłakiwała się mu na ramieniu jednak kiedy spróbował ja pocałować ona go odepchnęła. Wtedy zagrał va bank. Powiedział jej o naszym planie. Była w szoku jednak alkohol i złość na mnie spowodowała mętlik w jej głowie. Była zła na mnie i na Roberta jednak chęć odegrania się jak i pewne podniecenie wzięły górę. Zaczęli się całować. Wtedy on rzucił wziął ja na ręce i przeniósł do naszej sypialni. Zaczęli się rozbierać. Została  samej bieliźnie. Odsłonił jej sterczące sutki jednak nie ściągnął do końca czarnego stanika. Był bardzo dominujący. Kazał jej uklęknąć. Ona podniecona, jak w amoku wykonywała wszystkie jego polecenia. Wyciągnął kutasa i kazał jej ssać jednocześnie gładząc jaja. Wtedy ja po cichu wszedłem do mieszkania. Nie słyszeli mnie tak byli zajęci sobą. Zacząłem ich podglądać z ukrycia. Widok był nieziemski. Moja do tej pory bardzo grzeczna i wierna żona obciąga kutasa innego faceta. A był on spory- miał chyba z 18 cm. Widać było po jej oczach i ruchach i sterczących sutkach, że jest bardzo podniecona.  Wtedy postanowiłem się ujawnić. Wtedy ona się przestraszyła. Jednak Robert szybko złapał ja za głowę przycinał do swojego kutasa i powiedział, że mam w końcu czego chciałem teraz będę oglądał ich zabawę. Ona tylko mu przytaknęła. Była w jakimś amoku. Kazał jej wypiąć tyłeczek. Ściągnął z niego majteczki. Jak już wspomniałem był on duży i bardzo podniecający. Zaczął lizać jej obie dziurki. Nie widziałem jeszcze jej w takim stanie. Trwało to chyba z 10 minut. Wtedy on stwierdził, że jest ona już dostarczenie podniecona i mokra na przyjęcie jego kutasa.. Ja już siedziałem rozebrany na fotelu obok z nabrzmiałym kutasem w ręce. Założył gumkę i wszedł w jej cipkę od tyłu. Zaczął delikatnie by zaraz przyśpieszyć. Ona się tylko na mnie popatrzyła. Widziałem w jej oczach jak jej dobrze. Widziałem również złość i niechęć do mnie. Robił to bardzo intensywnie. Robert tylko pytał jej czy mąż Cię tak dobrze pieprzy a ona tylko dawała radę niewyraźnie potwierdzać podczas jęczenia.  Wtedy postanowili zmienić pozycję. On się położył ona usiadła na nim. Zaczęli pozycję na jeźdźca – moją ulubioną. Mówiłem mu o tym – on to wykorzystał. Zaczęła podskakiwać na jego dużym kutasie w bardzo szybkim tempie. On palcami drugiej ręki stymulował jej druga dziurki. Jęczała bardzo głośno, on dyszał równie mocno i głośno. Widać że się dobrze bawili. Jej pośladki tak pięknie podskakiwały. Zaczęli się bardzo namiętnie całować. Nie powiem poczułem uderzenie zazdrości.  Wtedy ona doszła. Takiej jej jeszcze nigdy nie widziałem. Jej orgazm był bardzo intensywny. To chyba go bardzo podnieciło ponieważ szybko z niej wyszedł. Nastawił kutasa nad jej twarz i wytrysnął. Kazał jej wszystko wyczyścić a ona posłusznie to wykonała. W tym czasie również ja doszedłem. Nie powiem tak cudownego orgazmu nigdy nie miałem. Zajęty sobą nie zauważyłem jak oni po tym wszystkim się namiętnie całują i przytulają. Postanowiłem to zakończyć stwierdzając, że to był wspaniały wieczór i na pewno kiedyś to trzeba powtórzyć jednak jest już późno i pora zakończyć zabawę. Wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Robert z pogardą popatrzył na mnie i powiedział, że kim ja jestem żeby im mówić co mają robić i mam iść spać na kanapę. Teraz on zajmuje moje miejsce w naszym łóżku. Ona tylko mu przytaknęła. Powiedziała: kochanie przecież tego pragnąłeś. Poczułem się dziwnie: upokorzenie  mieszało się z podnieceniem. Posłusznie jednak wykonałem to polecenie. Kazali zamknąć za sobą drzwi. To byłą długa bezsenna noc – pełna jej jęków i jego pogardliwego śmiechu dochodzącego z sypialni. Była też początkiem relacji która trwa do dzisiaj.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    brent999
  • Qiyana ucieka z Ixtal

     Szósta rano. Krzyki i hasła protestów walczą z komendami i czytanym na prędce protokołem zatrzymania. Była księżniczka Qiyana obudziła się ze strachem, że ją znaleźli i dziś to do niej zapukają. Niestety, po inwazji Noxusu w krainie Ixtal to był typowy poranek dla każdego mieszkańca getta. Spędzono tu wszystkich służących z pałacu królewskiego, by zdobyć od nich informacje o miejscu pobytu dziewięciu księżniczek. Większość nie wiedziała, część była analfabetami i nie rozumieli Noxiańskiego, inni wiedzieli ale nie chcieli mówić. Kobiety były bezpieczne, mogły swobodnie chodzić ulicami i nie groziły im nawet pogardliwe spojrzenie Noxian. W końcu każdy z nich liczył, że ta serdeczność zaprocentuje.
     Qiyana, księżniczka krainy Ixtal, nie znała miejsca pobytu swoich sióstr. Miała przetrwać trzy dni w obskórnym mieszkaniu służby w gettcie, po czym ktoś miał się nią zająć. Wszystko byłoby naprawdę w porządku, gdyby nie fakt, że minał tydzień a żadnego kontaktu nie było.
     Wstała z łóżka. Umyła twarz wodą z wiadra i zaczęła wprowadzać w życie plan ucieczki. Teraz żołnierze wyjadą z pojmanymi ludźmi poza granice miasta, a ochrona będzie nieco uszczuplona, to najlepszy moment aby użyć fałszywych dokumentów. Poszła do bramy miasta, wcześniej zasłaniając swoją brązowawą skórę duża ilością ubrań. Nie mogła narazić szlachetnej skóry na poparzenia.

    – Dzień dobry!
    – Dobry. Chyba dla ciebie. Ty wychodzisz z getta, a ja będę tu siedział jeszcze cały dzień. A to bardzo piękny dzień… dokumenty, szybko.
    Zaskoczona nagłą zmianą tonu głosu strażnika, Qiyana szybko podała dokumenty, całkowicie zapominając o strachu. Pech chciał, że celnik usłyszał brzęk złotych bransolet… wyjęła te dokumenty zbyt szybko.
    – A co my tu mamy? Przemyt?
    – Nie nie, to… pamiątki rodzinne…
    – Oj tak, pamiątki rodzinne. Zapraszam panią na przeszukanie, jeżeli okaże się, że ma pani przy sobie czyjąś poszukiwaną biżuterię, to porozmawiamy dużo oschlej.
    Położył jej dłoń na ramieniu i wręcz pociągnął do pokoju na tyłach budynku.
    – Pan nie może mnie tak przeszukiwać! Mogą to robić tylko kobiety, mam do tego prawo!
    Strażnik chwycił ją mocniej i powiedział bardzo zmęczonym tonem:
    – Nie mamy tutaj żadnej kobiety, a innym dzikusom przecież nie pozwolę cię przeszukiwać, bo z jednego złodzieja zrobi się dwóch. Przestań marudzić, przecież cię nie zgwałcę, wyobraź sobie że cenię swoją pracę.
     Gdy weszli do pomieszczenia, celnik nakazał jej się rozebrać. Pozwolił jej nie zdejmować stanika, a mimo to Qiyana starała się zakryć. Było to na swój sposób urocze, a fakt że przy tym się rumieniła działał na strażnika jak afrodyzjak. Gdy przeszukał ubrania, znalazł paręnaście złotych bransoletek i diadem ze szmaragdami.
    – Skąd to masz?
    – Mówiłam już, to pamiątki rodzinne. Nie kłamię, niech pan sprawdzi czy ktoś nie zgłaszał zaginięcia.
    – No widzę że nikt nie zgłaszał, dlatego się pytam. To nie jest możliwe aby zwykła… brudna wieśniaczka mogła mieć takie… mówiłaś że to pamiątka rodzinna?
    Księżniczka zdała sobie sprawę z tego, jak bardzo ma przejebane. Jeżeli ten tuman domyśli się, kim jest, będzie musiała uciekać albo pokonać go siłą, najlepiej oba naraz… tylko jak daleko uda jej się uciec? A gdyby tak… Qiyana zbliżyła się do strażnika.
    – Załóżmy, że tak. Moja biedna rodzina od pokoleń zbierała takie błyskotki, podobno tylko one są coś warte w wielkim, gorącym świecie – mówiąc to, wypięła pierś do przodu i stanęła lekko bokiem, eksponując niemalże wszystkie swoje kształty. Uznała, że to nie wystarczy, więc spojrzała się strażnikowi głęboko w oczy, jednocześnie przygryzając górną wargę.
     Strażnik chyba zorientował się, kogo właśnie zaaresztował, bo szybko rzucił się do drzwi. Qiyana skoczyła za nim, próbując skoczyć na jego plecy i go obezwładnić, ten jednak tylko zasunął zasuwę i się odwrócił. Zrobił to w tak niefortunnym momencie, że wskoczyła mu na klatę, obejmując go całego.
    – Oh… cóż… spodziewałem się, że nie będziesz aż tak chętna… ile już dni żyjesz bez mężczyzny? – mówiąc to, strażnik mocno ścisnął jej pośladki, a ona lekko jęknęła.
    – Zdecydowanie za dłu… aaa!- nie skończyła, wydała z siebie mimowolny jęk rozkoszy, mężczyzna jedną ręką pieścił jej pośladek, drugą zajął się jej cyckiem, ustami zaś całował jej szyję tak mocno, jakby chciał sprawdzić czy brązowawy odcień to skóra, czy makijaż. Po chwili wsunął dłoń w jej majtki.
    – To tak jak ja… – mówiąc to, złapał ją za dłonie i – dalej całując jej szyję – położył ją na stole. Trochę się przeraziła, gdy prawie rozerwał jej majtki, chcąc dostać się do jej cipki. Taki był napalony, że żal było psuć jego nastrój, ale uszczypliwy charakter dziewczyny wreszcie dał o sobie znać. – Też tęsknisz za mężczyznami? Nieźle się mną zająłeś, jak na peda…mmm! – znowu przerwał jej wypowiedź, tym razem wsadzając jej dłoń do ust. – To nawet nie było śmieszne, następnym razem jak się odezwiesz, powiedz coś miłego.
     Lekko uklęknął przed stołem i nie wyjmując pierwszej dłoni z jej ust, zaczął wsadzać palce drugiej dłoni do środka. Qiyana była tak napalona, że od razu zmieścił dwa palce, a ona wydała z siebie jęk, którego nie powstydziłaby się najlepsza Noxiańska dziwka. – Proszę, jednak umiesz wydawać ładne dźwięki! – wyjął jej dłoń z ust i potarł nią cipkę. Była tak mokra, że trudno było odróżnić ślinę od soków.
    – Nie! Poczekaj!
    – Czemu?
    – To było… niezłe. Chcę ci się odwdzięczyć…
    Mówiąc to, Qiyana ominęła nogami całe ciało mężczyzny i niemal tanecznym ruchem zeszła ze stołu. Nawet nie zauważył, kiedy przygniotła jego ciało do ściany i zaczęła masować jego krocze udem.
    – Podoba ci się? Dawno tego nie robiłam… – głośno dysząc, dziewczyna wsadziła dłoń w majtki mężczyzny i chwyciła jego jądra. Ten zamiast odpowiedzieć, mocno złapał ją za jej perłowe włosy i odchylił jej główę do tyłu, jakby chciał sprawdzić wytrzymałość jej szyi. – Co ty robisz, nie widzę co robię… – znowu przerwał jej w pół słowa. Tym razem wreszcie pocałunkiem w usta, który tak ją zaskoczył, że aż puściła jego kutasa. Celnik wykorzystał chwilę wolności, by rozpiąć rozporek. Przestał ją całować i obniżył jej głowę do poziomu jego krocza, gdzie już na nią czekał kutas. Jego rozmiar zdziwił ją bardzo, mimo pewnego doświadczenia ze służącym z pałacu wręcz bała się go dotknąć.
     Gdy lekko otworzyła usta, mężczyzna mocna pociągnął jej włosy, ale nie udało jej się zmieścić go całego. Zaczęła się krztusić i chciała odsunąć głowę, ale w odpowiedzi mężczyzna tylko mocniej ją przyciągał.
    – Nie bój się, nie ugryzie cię, uspokój się i zacznij ssać jak dobra księżniczka.
    Te słowa nie pomogły, ale gdy zauważyła że protesty nic nie dają, oddała się mężczyźnie. Ten zauważył okazję i zaczął rżnąć jej gardło, na początku lekko, ale gdy kutas rytmicznie wchodził w coraz głębsze części, przyśpieszał, a dziewczyna przyjmowała coraz to bardziej wygiętą pozycję, w celu ułatwienia mu zadania. Mężczyzna zamknął oczy – O boże, tak dawno tego nie czułem… Jesteś świetna, księżniczko, pójście z tobą na ugotę to był wspaniały pomysł… Po niemalże minucie ruchania jej gardła, cała czerwona na twarzy Qiyana zaczęła walić ciało strażnika pięściami, sygnalizując stan krytyczny jej oddechu. – Już… wytrzymaj… – powiedział mężczyzna, nie otwierając oczu. Nie wytrzymała. Wyrwała się z uścisku i kaszląc nabierała powietrza, dłonią opierając się o jego sterczącą pałę.
    – Byłem tak blisko…
    – Ja też! Prawie mnie udusiłeś! – krzyknęła Qiyana tak głośno aby pokazać wkurwienie, ale na tyle cicho, aby nie usłyszała jej cała ulica. Ze zdziwieniem zauważyła, że machinalnie zaczęła w czasie wypowiedzi masować jego kutasa.
    Spojrzała się na celnika, jeżdżąc jego fiutem po swoich ustach. Samym czubkiem ust złapała go i mocno ssała, jedną ręką ciągnąć jego jaja a drugą masując członka. – Co powiesz na drugą szansę? Moich cycków raczej nie udusisz. Usiądź sobie – To mówiąc, zdjęłą stanik jedną ręką, nie przerywając masażu członka. – Możemy spróbować. – z uśmiechem odpowiedział, siadając na krześle. Dopiero teraz zauważył, jak zmęczony był, propozycja hiszpana spadła mu z nieba. Dziewczyna podeszła tak blisko jak mogła, chwyciła sztywnego członka obiema piersiami na raz, zaczęła jeździć w górę i w dół. Jedną dłonią trzymała kutasa u nasady, lekko go masując i wprowadzając go między piersi, drugą zaś pieściła jądra mężczyzny. Celnik nie mógł znieść pięknego spojrzenia Qiyany, z tymi szerokimi, zielonymi oczami było niemalże tak podniecające jak zmienne ruchy jej rąk, jak kształt jej piersi. Wsadził jej kciuk do ust, a ta go ssała, lekko pojękując i dalej patrząc się w jego oczy, jakby był ostatnim serkiem danio w lodówce, gdy budzisz się o trzeciej rano. – Księżniczko… dochodzę… – Mówiąc to wstał i złapał ją za włosy jak wcześniej. Przybrała wcześniejszą pozycję, a on po parunastu posuwistych ruchach spuścił się tak głęboko, że czuła brodą mimowolne ruchy jego jaj. Cicho jęcząc potrzymała jego kutasa w ustach jeszcze przez chwilę, po czym oblizując go całego wyciągnęła go na zewnątrz.
    – Jak często mówią ci, że świetnie ssiesz? – po chwili odpoczynku spytał mężczyzna.
    – Jestem księżniczką, idioto. Gdyby ktoś tak powiedział… przed tym… to mogłabym go ściąć.
    – Rozumiem. Ale świetnie ssiesz.
    – Dziękuję. – Nachyliła się do niego od tyłu, kładąc swoje spocone już dłonie na jego klacie. – A ty chyba możesz podziękować mi w inny sposób. Wiesz, dalej jestem mokra.
    Tyle wystarczyło, aby siły wróciły do celnika. Podniósł dziewczynę jedną ręką i oparł ją o stół, tak że była do niego wypięta i już miał wsadzać do środka, gdy ona mu przerwała:
    – Język. Chcę poczuć jeszcze twój język. Świetnie poradziłeś sobie z palcami, ciekawe jaaAAAa! – nie skończyła mówić, gdy on uklęknął, objął jej nogi ręką i podnosząc Qiyanę, zaczął lizać jej cipkę.
    – Thk Dbsze?
    – Taaaak… – oceniła Qiyana, opadając na stół i zatapiając wzrok w nieokreślonym punkcie na zagrzybionej ścianie posterunku. – Czy możesz wreszcie mnie zerżnąć? – pół wyszeptała, pół wyjęczała dziewczyna. Strażnik nie potrzebował drugiej prośby. Odłożył Qiyanę na ziemię, zdjął z siebie przepoconą koszulę i zaczął wciskać się do środka. Sprawiało to na początku problemy, aż dziewczyna musiała zagryźć wargi, ale z czasem rozluźniła się i pozwoliła mężczyźnie całkowicie zawładnąć swoim błyszczącym od potu ciałem. Co chwilę powtarzane, rzucane coraz mniej świadomie “Tak”, “Mocniej” i “Proszę” niesamowicie podniecały mężczyznę. Znudziła mu się pozycja na korpo-pieska, złapał dziewczynę za włosy i zaczął ruchać ją na stojąco, od przodu. Całował ją jednocześnie w usta, a gdy przestał, zobaczył że oczy uciekają jej pod powieki.
    – Ale jesteś piękna, ale zaraz zemdlejesz.
    – Włosy… proszę, ciągnij mi włosy, sługo..
    Lekko ten “sługa” wyprowadził go z równowagi, ale zauważył że dziewczyna pewnie nie wie, gdzie się teraz znajduje. Posłusznie spełnił jej polecenie, szarpnął za włosy i oparł ją twarzą o ścianę, podnosząc jedną z jej nóg, aby ułatwić sobie dostęp do jej cipki. Rżnął ją, a ona dalej jęczała losowe słowa, nie mogąc zrozumieć co się z nią dzieje.
    – Mała, jestem blisko.
    – W środku… to rozkaz…
    – Jak chcesz, szmato – zręcznie odpowiedział strażnik i po paru mocniejszych szarpnięciach doszedł. Leżeli potem przez dłuższą chwilę razem.
     – To było niezłe, księżniczko. Ale niedługo przyjedzie moja zmiana, sądzę że powinnaś uciekać. Pieczątki masz na stole, razem z rozpiską co i jak. Ja sobie tutaj odpocznę.
    – Dzięki… dziękuję panu bardzo. Jeszcze jedno – pocałowała go w usta – byłeś świetny. Aż żałuję, że muszę uciekać.
    – Przestań pierdolić. Uciekaj, w końcu jesteś tylko niewinną dziewczyną.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Więcek

    Pierwsze opowiadanie, proszę o sugestie! Piszę dla zabawy, nudzi mi się na kwarantannie. 

  • Najwieksi wrogowie

    Mecz quidditch skończył się wygraną Hogwartu. Zwycięska drużyna gratulując sobie dobrej gry, szli do szatni przebrać się i umyć pod prysznicem. Ron Weasley jak zawsze został trochę dłużej po meczu, żeby poćwiczyć latanie na miotle. Nie potrzebował tego dodatkowego treningu, zwłaszcza, że w meczu dał z siebie wszystko i teraz czuł się wycieńczony, ale nie chciał razem z chłopakami barć prysznic. W Hogwarcie nie było oddzielnych kabin, była jedna duża łazienka, gdzie nadzy chłopcy stali koło siebie. Zawsze po meczu wymyślał jakąś wymówkę, czekał aż reszta drużyny skończy i wyjdzie. Jego kutas, w porównaniu do reszty chłopaków, był dużo większy, wyglądał jak jakieś dziwadło z wielkim czymś dyndającym między nogami. Raz kiedyś, jak Harry go zawołał, wszedł do łazienki, gdzie cała drużyna stała koło siebie i namydlali się pod lecącą wodą. Stał tak i patrzył jak ręce chłopaków przesuwają się po ich nagich ciałach, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa. Lewy skrzydłowy, John, akurat czyścił swojego fiuta, jednak robił to tak dokładnie, że się podniecił i w tym momencie stał w całej swojej okazałości. Ron nie mógł oderwać wzroku od tego pięknego drąga. Patrzył jak ręka chłopaka jeździ góra dół, namydlając członka, a na buzi chłopaka pojawił się grymas rozkoszy. Poczuł, że sam robi się twardy i zaraz jego kutas wyskoczy na zewnątrz.
    Zawstydził się, zasłonił kroczę ręką i wybiegł z łazienki. Od tamtej pory zawsze czeka aż będzie sam i wtedy idzie się umyć.
    Tak też było dzisiaj.
    Nie musiał czekać długo. Po wygranym meczu, mieli iść świętować wygraną, także każdy szybko zrobił, co miał zrobić i poszedł na imprezę. Nasłuchiwał cały czas, tak żeby usłyszeć ostatnią osobę wychodzącą z szatni. W końcu , sam, mógł w spokoju wziąć prysznic. Zdjął koszulkę, spodnie, i kiedy już miał ściągać majtki usłyszał odgłos otwieranych drzwi.
    – nie możliwe, żeby tak wygrali, muszą używać jakiegoś dopingu – usłyszał głos kogoś wchodzącego.
    – przeszukamy ich szatnię, na pewno coś tu znajdziemy – ktoś odpowiedział. Znał ten głos doskonale, nienawidził go, to na pewno był on,Draco Malfoy.
    Szybko starał się założyć spodnie i  się schować, zanim go zobaczą. Byli szybsi. Zastali go, stojącego tyłem do nich, w samych majtkach.
    – o kogo my tu mamy – Vincent, grubszy chłopak, jeden z pupili Malfoya, pokazał palcem na Rona.
    – o, Pan Weasley, jeszcze tutaj, myśleliśmy, że wszyscy Gryfindorczycy poszli już świętować – skomentował, jak zawsze ze swoim szyderczym uśmiechem Malfoy.
    Ron odwrócił się twarzą w stronę slytherinów. Stał w samych bokserach, starając się zasłonić krocze, jednak jego ręce nie były wstanie zasłonić całego kutasa, przez co dobrze odznaczał się przez cienki materiał. Trójka gości od razu skierowała swój wzrok na tę wypukłość na majtkach Weasleya i wpatrywali się z otwartymi ustami.
    – wyjdźcie i zostawcie nas samych, przesłucham go i wyciągnę potrzebne informację – po długiej przerwie, która dla Rona wydała się wiecznością rozkazał Malfoy. Chłopaki z lekkim ociąganiem posłusznie wykonali rozkaz swojego lidera.
    Draco nie odrywając wzroku od wielkiej pały, czekał aż pozostała dwójka wyjdzie.
    – widzę, że Pan Weasley cały czas ukrywał takie piękno przed nami – odezwał się kiedy już zostali sami. Ron nie widział o czym Draco mówi. Nic nie odpowiedział, wpatrywał się w niego i czekał na rozwój wydarzeń.  Byli swoimi największymi wrogami, nie wiedział co ma zrobić i co zamierza przeciwnik. Do pasa przypiętą miał różdżkę, w każdej chili mógł sięgnąć po nią i użyć przeciwko niemu. Zamiast tego podszedł do niego i przejechał palcem po jego nagim torsie. Ron poczuł jak lekki dreszcz przeszedł mu po plecach. Postanowił poczekać na rozwój wydarzeń.
    – masz tu pięknego kutasa – Draco, teraz już stał bardzo blisko. Szepnął mu do ucha a zaraz potem lekko ugryzł koniuszek. Ręka Slytherina wylądowała na fiucie Rona i zaczął go masować przez bokserki. Chciał się cofnąć, odskoczyć, ale Malfoy chwycił go mocno drugą ręką za głowę i pocałował namiętnie. Ich języki się spotkały i zaczął się taniec. Całowali się tak przez chwilę. Draco włożył rękę w majtki Rona i wyciągnął wielkeigo fiuta na zewnątrz, ważąc go w ręce.
    – masz pięknego kutasa, taki duży, chcę go possać – mówiąc to uklęknął przed Ronem i nie puszczając fiuta z ręki skierował go sobie do buzi. Pocałował końcówkę. Przez ciało Rona przeszedł dreszcz rozkoszy, jęknął głośno.
    – widzę, że podoba Ci się – włożył sobie końcówkę do buzi. Język zaczął poruszać się i polerować główkę. Mimo że włożył samą końcówkę w usta, wypełniała prawie całe wnętrze. Draco zaczął ruszać głową, nie wypuszczając wielkiego kutasa z ust.  Próbował włożyć sobie jak najwięcej, ale dochodził maksymalnie do połowy członka i potem zaczynał się krztusić. Ron poczuł jak fala ogromnej rozkoszy przechodzi po całym jego ciele. Zaczął poruszać dupą, jakby posuwał Malfoya w usta. Patrzył jak jego fiut wchodzi i wychodzi z ust kolegi, co sprawiło mu jeszcze większe podniecenie. Draco nie wypuszczając fiuta z ust, drugą ręką sięgnął po swoją pałę i zaczął się masturbował. Nie dorównywała wiekością kolosowi, który wypełniał całą jego buzie. Wyciągnął fiuta z ust, wstał i przyłożył swojego kutasa do kutasa Rona. Ślizgał się swoim po fiucie kolegi porównywał dwa członki.
    – chcę tego twojego kolosa poczuć w mojej dupie – powiedział, pocałował w usta Rona i odwrócił się plecami do niego, pochylił się i wystawił Dupę. Weasle nie wiedział, co ma zrobić, stał i wpatrywał się w tyłek kolegi. Malfoy, nadal w tej pozycji, chwycił członka Rona i nakierował na swój otwór w dupie.
    – pchnij aż cały zniknie.
    Weasley złapał obiema rękami za pośladki i powoli wsuwał w odbyt. Na początku wsadził tylko główkę. Malfoy jęknął z rozkoszy, co dało Ronowi odwagę do posunięcia się dalej. Pchnął mocniej aż połowa jego członka zniknęła  w odbycie. Draco aż krzyknął z rozkoszy. Cofnął fiuta tak, żeby tylko główka się chowała i zaraz pchnął znów, ty razem mocniej. Oboje  naraz poczuli, jak dreszcz rozkoszy przeszedł przez całe ich ciała. Ron zaczął powtarzać te ruchy. Posuwał tak Malfoya coraz szybciej i za każdym razem starając się włożyć swojego kutasa coraz głębiej. Draco czuł jak wielki fiut kolegi porusza się w jego dupie, co sprawiało mu fale rozkoszy za każdym razem, kiedy Ron wpychał go w jego odbyt. Chwycił ręką swojego i się masturbował. Szybko jego rozkosz sięgnęła zenitu i poczuł jak orgazm przechodzi po całym jego ciele i eksplodował  spermą na swoją rękę i na posadzkę szatni. Nie przerywał walenia konia, a sperma wystrzeliwała na ziemię. Ron nie przestawał ruchać go w dupę przyspieszając, a jego ruchy stały się mocniejsze. Za każdym następnym posunięciem starał się głębiej włożyć. Wciskał jak najdalej, jednak udało mu się maksymalnie schować połowę olbrzyma  w odbycie. Poczuł, że zbliża się orgazm i zaraz wystrzeli spermą. Draco wyczuł to i wyciągnął fiuta z swojej dupy, uklęknął przed Ronem i zaczął mu obciągać. Wkładał do buzi, lizał główkę członka i spijał soki.
    – dochodzę – jęknął Ron i salwa spermy wystrzeliła w usta Malfoya. Biała ciecz wpadła do buzi chłopaka, trochę wylądowało na policzkach i nosie. Starał się spić wszystko, włożył sobie członka do buzi i ssał wypływające soki. Czuł jak sperma spływa mu do gardła, jednak było tego aż tyle, że nie nadążał spijać i części uciekała bokami ust kapiąc na tors. Ron wydając jęki rozkoszy, trzymała fiuta w ustach kolegi, aż sperma nie przestała płynąć z jego członka. Draco przełknął, to co napłynęło do jego gardła i dobrze wylizał członka z pozostałości, które na nim zostały. Obaj oddychali ciężko z podniecenia.  Wielki kutas Weasleya, mimo że już opadnięty, pięknie zwisał przed twarzą Malfoya.
    – jeszcze nigdy nikt mnie tak nie zerżnął – powiedział Draco i wstał nie wypuszczając z ręki miękkiego już fiuta Rona.
    – nie myśl, że coś to zmienia między nami, nadal jesteśmy wrogami – mówiąc to masował członka. Weasley nic nie odpowiedział, podobało mu się, jak ręka kolegi poruszała się po jego przyrodzeniu.
    – musimy to kiedyś powtórzyć – powiedział i pocałował Rona w usta. Założył spodnie i wyszedł nie odwracając się na kochanka. Weasle został sam, nagi. Zauważył spermę Draco na posadzce. Starł na palec, oblizał i się uśmiechnął.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    ewdardo
  • Wbija się w mokra Ciebie od tylu

    Leżycie beztrosko po rozkosznym numerku, wtuleni rozmawiacie o rzeczach jakie przydarzyły wam się w minionym tygodniu. Paznokciami jeździsz po umięśnionej klatce, od czasu do czasu całując twarz ukochanego. Plany na wakacje, morze na lenia czy góry na sportowo. Zaczynacie rozmowy o fantazjach erotycznych… Opowieści o tym jak kiedyś kochałaś się z kobietą wpływają podniecająco na Twojego partnera. Chce znać więcej szczegółów. Chciałby mieć was tu obie…

    Ręka, która Cię trzymała wędruje na biodro i mocno się zaciska. Cholera skąd on ma tyle siły na kolejny seks. Teraz już nie pyta. Łapie Cię mocno za biodro i obraca na brzuch. Tym ruchem powoduje, że już jesteś tam mokra. Jest taki seksowny, kiedy robi to na co ma ochotę. Przylgnął do ciebie swoim ciałem i mocno pociąga za sutki, przez co już nie umiesz utrzymać równowagi. W tej chwili jesteś bliska orgazmu. Nie zdążył nawet ściągnąć z ciebie stringów, równocześnie czujesz, jak jego penis wciska się między twoje pośladki i jest coraz twardszy, przez co jesteś jeszcze bardziej podniecona… 

    Dociska ją swoim ciałem do łóżka, nie masz, jak się ruszyć, choć przez chwilę chcesz uciec. Łapie za pośladki, drugą ręką ciągnie za włosy, zagłębia się w tobie tak mocno, że nigdy czegoś takiego wcześniej nie czułaś. Wijesz się i jęczysz cicho, podtrzymuje cię i nie przestaje. Mocnym ruchem bioder wbija się w mokrą ciebie od tyłu. Czuje na nich obijające się o niego pośladki a ręce trzyma zaciśnięte na szyi. Takiego orgazmu nie przeżyło nigdy, żadne z nich. Słodkie ślady po dłoniach mężczyzny były nie tylko na biodrach, pupa i piersi nie mówiąc o porysowanych plecach, które jeszcze przez długi czas czuły co działo się tej nocy. 

    Może jednak wprowadzisz tą drugą do swojego łóżka?

    cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Avensis
  • Historia Pewnej Kasi – Czesc I – Początek

    Witajcie,
    Mam na imię Kuba i mam 16 lat ( a w zasadzie – miałam wtedy). Właśnie skończyłem szkołę podstawową i jestem w trakcie wybierania szkoły średniej. Mieszkam z mamą i starszą siostrą Patrycją. Geny bez wątpienia odziedziczyłem po mamie: niski wzrost – 171 cm, szczupła sylwetka, długie rzęsy, kobiece rysy twarzy. Z racji tego, że przez długi czas towarzyszyłem siostrze na fitness, posiadam też zgrabnie wyrzeźbioną pupę. Gdy zapuszczałem włosy byłem często mylony z dziewczyną. Może to dziwnie zabrzmi ale podobało mi się to. Zostałem wychowany w towarzystwie samych dziewczyn, więc siłą rzeczy nabrałem ich cechy charakteru.
    Jako dziecko byłem wręcz zmuszany by bawić się z Patrycją lalkami, oglądać romanse. Siostra była i nadal jest bardzo rozkapryszoną dziewczyną, u której zawsze wszystko musi być po jej myśli, bo staje się nie do zniesienia. Najbardziej podobała mi się zabawa w księżniczki. Siostra przebierała mnie w sukienki, rajstopy, robiła mi makijaż. Nie widziałem wtedy w tym nic złego. Nawet jak byliśmy już trochę starsi, Patka ćwiczyła na mnie make-up wspólnie z koleżankami. Chyba właśnie stąd wzięła się moja fascynacja uległością i feminizacją.
    Pierwszy raz odczułem radość z noszenia damskich ciuszków 2 lata temu. Jako 14 latek zwróciłem uwagę na brudne majteczki mojej siostry w koszu na pranie. Była wtedy 17 letnią dziewczyną, której seks nie był już chyba obcy. Wziąłem do ręki jej bieliznę i przystawiłem sobie do nosa. Woń zapachu jej cipki był dla mnie czymś nieziemskim. Nie myśląc długo postanowiłem założyć je na siebie. Były wprost skrojone na mnie. Lekko wżynały mi się w pupę co tyko potęgowało napływ krwi do mojego penisa. Zacząłem bawić się moim małym przypominając sobie dawne zabawy z siostrą. I wtedy usłyszałem pukanie do drzwi. Szybko się ogarnąłem i schowałem jej majteczki do kieszeni w nadziei na niejedną zabawę. Tyle tytułem wstępu.

    Piątkowy wieczór, wakacje. Od tamtego czasu sporo się zmieniło. Bawiłem się tymi majteczkami nieraz, jednak z biegiem czasu rozwijałem swoją pasję nie tylko na bieliznę, ale też sukienki, rajstopy, a nawet podkradałem Patce kosmetyki.

    Moja mama szykowała się do wyjścia na nocną zmianę do pracy. Patrycja była dziś umówiona na wyjście ze swoimi koleżankami, a ja postanowiłem zostać w domu i trochę poświntuszyć i przeglądnąć garderobę siostry. Gdy nie było już nikogo nie wahając się z radością wtargnąłem do pokoju Patki. Miała burdel jak zawsze, musiałem uważać, żeby nie wdepnąć w jej wszędobylskie spinki. Nie musiałem długo szukać kreacji. Znałem ten pokój jak własną kieszeń. Dziś padło na czarne koronkowe figi, sportowy stanik, sportowe legginsy i lekka przewiewna koszulka na ramiączkach. Dobrałem do tego jej stare vansy. Przy czym najpierw zaciągnąłem się boskim zapachem jej stópek. Widziałem jak wczoraj wychodziła w nich na siłownię. Postanowiłem zabawić się w pozowanie. Miała wielkie lustro, więc ustawiałem się do niego w przeróżnych pozycjach. Zrobiłem sobie nawet kilka zdjęć, by poczuć się jak prawdziwa dziewczynka z instagrama. Gdy zasłaniałem twarz, nikt nie byłby w stanie domyślić się, że wewnątrz moich koronkowych majteczek znajduje się niespodzianka. Wyglądałem po prostu bosko! Za każdym razem żałowałem, że nie urodziłem się dziewczynką. Miałbym w życiu może trochę łatwiej? Kusiłbym swoimi niegrzecznymi fotkami napalonych chłopaków, a oni byliby w stanie zrobić dla mnie wszystko. Szkoda. Jestem chłopakiem i muszę z tym żyć.
    Położyłem się na wyrko siostry. Nawet nie wiecie jak bardzo podnieca mnie jej charakterystyczny zapach. Prawie wszystko w tym pokoju było różowe i takie dziewczęce. Na pewno bycie dziewczyną jest atrakcyjniejsze. Mi pozostało tylko smucić się, że nie będzie mi dane nigdy powiedzieć komuś co tak naprawdę czuję i kim tak naprawdę jestem. Leżąc w ciuszkach siostry, bawiąc się swoim małym i rozmyślając nad wyższością płci żeńskiej od męskiej poczułem dyskomfort pod głową. Odsłoniłem poduszkę i znalazłem, co, jak myślicie? Tak. 17 cm sztucznego kutasa. No ładnie – pomyślałem. Wziąłem go do ręki. W dotyku był prawie nie do odróżnienia od prawdziwego. Nigdy nie myślałem, że taki widok rozpali moje podniecenie do maksimum.

    – W końcu jestem teraz dziewczynką – powiedziałem do siebie i zacząłem przybliżać go do swoich ust. Na początku delikatnie okrążyłem jego główkę językiem, dałem mu parę całusów i spróbowałem włożyć go sobie do buzi. – Ciekawe ile razy znalazł się w cipce mojej siostry – pomyślałem. Nie musiałem być geniuszem, żeby stwierdzić, że sporo. Smak dildosa bez wątpienia miał smak jaki zapamiętałem, gdy pierwszy raz wąchałem majteczki Patki.
    Czułem, że mój orgazm będzie legendarny, ale nie chciałem zbyt szybko kończyć. Wtedy stało się coś co zdecydowało o mojej przyszłości raz na zawsze.

    – CO TU SIE… KUBA!
    – Patka ja prze… nie wiedziałem, że… – jąkając się – wystrzeliłem potężną dawkę nasienia na jej koszulkę i legginsy.
    – BRAWO GÓWNIARZU! Dopilnuję, że zliżesz mi te plamy, a teraz ogarnij się chłopie bo przychodzą moje koleżanki.
    – Ale przecież miałaś być na mieście…
    – Spójrz za okno debilu, od godziny pada. One poszły do sklepu po alko, a ja wróciłam by posprzątać w pokoju.
    – Patka, ja przepraszam, wybacz mi, nie mów nikomu, zrobię wszystko, proszę!
    – Na razie ogarnij mi pokój
    – Tylko się przebiorę…
    – Nie. Z chęcią pokażę moim koleżankom jakiego mam pojeba w domu.
    – Ale Patrycja proszę…
    – Zamknij się! – dostałem plaskacza – masz mnie słuchać, bo nie tylko one się o tym dowiedzą, rozumiemy się?!
    – Tak…
    -TAK, PANI! -powtórz!
    – Tak Pani Patrycjo, przepraszam.
    – I tak ma być do końca wieczoru – mówiąc to zamknęła za sobą drzwi i poleciała po koleżanki.
    Zimne poty oblewały całe moje ciało. Byłem krok od zawału, mówię wam. Sprzątałem jak najęty, uwinąłem się w jakieś 10 minut. Nie wiedziałem co ze sobą robić. Posłuchać się jej, czy zamknąć się w pokoju i pod żadnym pozorem nie pokazywać się dziewczynom. Wybrałem to d**gie. Uciekłem do swojego pokoju i zamknąłem drzwi.

    Po 5 minutach wróciły. Patka i jej dwie koleżanki – Ania i Gosia. Zapowiedź ich nadejścia poprzedzały śmiechy na klatce i dźwięk stukających się ze sobą butelek. Poszły od razu do salonu. – więc po co kazała mi sprzątać swój pokój – pomyślałem. Nieważne. Trzęsłem się cały będąc nadal w ubraniach swojej siostry. W dodatku mocno poplamionymi ubraniami.

    – KUBUŚ CHODŹ DO NAS! – usłyszałem donośny głos Patrycji wołającej mnie z salonu.
    – Kuba? Przecież mówiłaś nam, że to będzie babski wieczór… – powiedziała smutnym głosem Ania.
    – I będzie, zobaczycie, haha! – skwitowała Patka.

    Wstydziłem się pokazać w tym stroju. Z d**giej strony wiedziałem, że jak tego nie zrobię to mogę już się chyba wynosić z miasta, bo Patka mi nie odpuści.

    – KUBUŚ, POWIEDZIAŁAM, ŻEBYŚ PRZYSZEDŁ!
    – Daj spokój, może nie chce gadać z nami na babskie tematy hihi – uspokajała Gosia.
    – KUBA ZOSTAWIŁEŚ TELEFON W MOIM POKOJU, WIDZĘ NA NIM BARDZO CIEKAWE ZDJĘCIA. KIM JEST WERONIKA, BO WŁAŚNIE WYSŁAŁAM JEJ TWOJĄ FOTKĘ HAHA!

    O nie, nie, nie, nie, nie. W Weronice podkochiwałem się przez 3 lata, wszystko na marne…

    – Jaką fotkę? – zapytała Ania
    – Właśnie, pokaż nam – Gosia

    I nagle salwy śmiechu wypełniły cały dom. Patka pokazał im moje pozowane fotki w jej ciuchach swoim koleżankom. Na dodatek wysłała je Werce. Byłem skończony, nie miałem nic do stracenia. Postanowiłem wyjść.

    – Teraz już wiem, o co chodziło, jak mówiłaś, że szykuje nam się babki wieczór – powiedziała Gosia śmiejąc się z moich fotek.

    Wyszedłem i stanąłem w drzwiach do salonu. Dziewczyny ujrzały mnie w całej okazałości, łącznie z plamami po spermie na lewym udzie legginsów.

    – Ulalala
    – Ale niezła dupcia – powiedziały koleżanki
    -Słuchajcie dziewczyny, to jest właśnie mój braciak Kuba, który chyba postanowił być dzisiaj naszą dziwką, prawda Kubuś?
    – Tak, Pani Patrycjo.
    – Pani?! Hahaha nieźle go już sobie wytresowałaś – powiedziała Gosia – Z tym, że Kuba to nie jest dobre imię dla naszej księżniczki. Macie jakieś pomysły?
    – Kasia, Lenka, Ula, Sylwia, Magda, Roksi, Monia? – zaproponowała Ania
    – Niech będzie Kasia, pasuje do niej jak ulał! – Gosia
    – Zatem niech będzie, Kasiu zdejmij z siebie te brudne legginsy – Powiedziała Patka
    Bez słowa zdjąłem je ze swoich nóżek i ich oczom ukazały się dotąd ukryte koronkowe figi. Dziewczyny nie mogły przestać się śmiać już od ponad 5 minut, chociaż dla mnie czas jakby zastygł w miejscu.
    Patka wzięła legginsy i założyła na swoje jeansy.
    – Kasiu klęknij!
    Zrobiłem to posłusznie.
    – Czy od dziś będziesz moją posłuszną siostrzyczką?
    – Tak Pani Patrycjo, po prawdzie chyba zawsze wolałem być dziewczyną. – powiedziałem długo ukrywaną przeze mnie tajemnicę tak po prostu przy niej i jej koleżankach. Nie miałem już chyba nic do stracenia.
    – Mówisz poważnie Kasiu? – zapytała Gosia
    – Tak, nie czuję się zbyt dobrze w roli chłopaka. Zawsze byłem delikatny i bardziej kobiecy. Podniecają mnie damskie ciuszki. Czuję się w nich komfortowo. Zawsze zazdrościłem Ci Patrycjo takiej atencji wśród płci przeciwnej. Też chciałbym czuć się adorowany i podziwiany przez chłopców.
    Zrobiło się trochę smutno. Patrycja i jej koleżanki chyba zrozumiały, że mówię poważnie. Przestały się śmiać, a z ich oczu widać było współczucie.
    – No dziewczyny, mamy za zadanie nauczyć dziś naszą Kasię, jak stać się stuprocentową laską – powiedziała Patka.- ale zanim zaczniemy musisz uprać to, co ubrudziłaś. Klęknij Kasiu i zliż swoje nasienie z moich ud.
    Posłusznie wykonałem to polecenie. Zlizałem własną spermę oblizując usta językiem
    Następnie Pati rozsmarowała resztki spermy na stópkach Ani i Gosi. Nie musiała mówić nic więcej. Stopy dziewczyn to zaraz po feminizacji mój ulubiony fetysz. Delektowałem się wonią stópek Ani, całując każdy jej paluszek z osobna. Patrycja chwyciła moją głowę i kazała rozszerzyć usta. Pół boskiej stópki Ani znalazło się w moich ustach. Mówiąc krótko rżnęła mnie swoją stópką w usta. Wszystkiemu towarzyszyły oczywiście śmiechy pozostałych dziewczyn.
    Zniecierpliwiona Gosia sama przystawiła mi stopę pod nos. W przeciwieństwie do Ani, Gosia miała na sobie skarpetki. Zapach jej stópek i myśl, że jestem teraz szmacony przez własną siostrę i jej koleżanki sprawiały mi niesamowitą radość.

    – Zuch dziewczyna! Widać, że ma potencjał – Skwitowała całe zajście Gosia.
    – Kasiu, a powiedz mi, podobają Ci się może jacyś chłopcy? – zapytała Ania
    – Niee… jeszcze nie myślałem…
    – MYŚLAŁAM, dziewczynki mówią MYŚLAŁAM – poprawiła mnie siostra
    – Jeszcze nie myślałam nad chłopakami…
    – Masz już 16 lat, możesz już się spotykać hihi – żartowała Gosia
    – Chłopaka może nie, ale moja siostrzyczka zabawiała się dziś moją zabawką – Powiedziała Pati
    – Żartujesz?! Słuchaj Kasiu, jako prawdziwa dziewczynka powinnaś potrafić zaspokoić chłopców. Pokaż nam jak to robisz – prosiła Ania
    Patrycja bez zastanowienia poszła do pokoju i przyniosła swoją zabawkę. Przystawiła ją sobie w okolicy krocza, jak strapon i przyłożyła mi go do ust. Zacząłem, a w zasadzie ZACZĘŁAM to, co chyba potrafię najbardziej. Najpierw okrążyłam główkę języczkiem i powoli wsuwałam go do środka. Z salonu dobiegały śmiechy, doping, klaskanie i zapach pitego alkoholu, jednak ja byłam zamknięta w swoim świecie. Chyba po raz pierwszy poczułam się wolna. Chyba po prostu tego mi brakowało. Chyba doszłam już w tym do perfekcji. Mieściłam go całego w swoich ustach. Po tak znakomicie zrobionej robocie, siostra poklepała mnie po główce i pogratulowała. Nawet nie wiecie jaka byłam wtedy szczęśliwa. Po wszystkim Patrycja dała mi tę zabawkę na własność.

    Wieczór upłynął na rozmowach w babskim gronie, litrami wypitego alkoholu, oglądaniu przystojnych chłopaków. Dopiero po 3 godzinach Ania zorientowała się, że wygląd Kasi można jeszcze poprawić. Dziewczyny zrobiły mi ekstremalną depilację całego ciała, mocny makijaż, a Pati wygrzebała z szafy długą czarną perukę kupioną kiedyś na festiwalu. Na koniec ubrały mnie w nylonowe czarne rajstopki, krótką mini spódniczkę koloru czerwonego i śliczną różową koszulkę na ramiączkach odkrywająca połowę brzucha. Czas leciał jak szalony. Pokochałam bycie sobą. Bycie Kasią. Postanowiłem zostać nią już na zawsze. Nie spodziewałam się jednak, że los ułoży się po mojej myśli i dane mi będzie zostać wytresowana na prawdziwą, uległą dziewczynkę. Około 4 rano postanowiłam z Pati odprowadzić pijane dziewczyny kawałeczek. Nie bałam się wyjść w miasto w mojej kreacji. Zaakceptowałam już siebie, a widok oglądających się pijanych panów za moją pupą tylko mnie upewniały w tym, że to bardzo mądra decyzja.

    Wybiła 6 rano. Wróciła mama i zobaczyła mnie i Patrycję
    – Hej, Mamo! Poznaj proszę moją siostrzyczkę Kasię… – powiedziała Pati.

    Zszokowana patrzyła na mnie z niedowierzaniem…

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Monika Monika

    jeżeli macie pomysł co mogłoby się potoczyć dalej z kasią i czy chcecie, aby trafiła do szkoły, w której nauczą ją bycia uległą kurewką – to piszcie do mnie śmiało!
    zachęcam także do komentowania!
    buziaki :*
    za wszystkie propozycje, wiadomości i komentarze – bardzo wam dziękuję :*

  • Przygoda w Pewnej Szkole

    Witam,
    Mam na imię Michał i chodzę do liceum. Z zewnątrz zwykły chłopak, w środku totalny zboczony typ. Moim największym fetyszem są kobiece stopy i wszystko co z nimi związane: buty, skarpetki, rajstopy, zapach. Jak już wspomniałem chodzę do liceum, a więc na brak widoku na dziewczęce stópki nie narzekam.
    W klasie zajmuje ostatnie ławki i nie po to by rozrabiać, ale dlatego, że miejsce to daje mi niesamowity widok na każdą z dziewczyn. W klasie mam 3 chłopaków i 24 dziewczyny. Niejednokrotnie musiałem wychodzić w trakcie lekcji do ubikacji, żeby sobie ulżyć. Tak też było i tym razem.

    Lekcja polskiego. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Moja 32- letnia polonistka rozpoczęła właśnie omawiać wiersze z epoki baroku, a moja głowa całą lekcję skierowana była w jeden punkt – stopy Martyny. Martyna była niską dziewczyną, miała zaledwie 161 cm wzrostu, długie włoski, okulary – typ kujonki, którą zresztą była. Nie wiem jak was, ale podniecają mnie takie dziewczynki. Udają takie cnotki a w głębi marzą o tym aby ktoś je brutalnie zerżnął. To by do niej pasowało. Strasznie się ze mną drażniła na tej lekcji. Jakby wiedziała co mi chodzi po głowie. Na nóżkach rajstopy, a na stópkach zwykłe trampki. Siedziała przede mną pochylona tak, że widziałem jak wystają jej paseczki od majteczek. Ale nie to było wtedy najważniejsze. Najważniejsze było na ziemi. Wyjmowała swoją boską stópkę z trampka i natychmiast potem ją wsadzała. Może to taki tik nerwowy, a może podejrzewa, że mnie to podnieca? Nieważne. Wiedziałem, że nie wytrzymam. Zrobiłem jej skrycie zdjęcie stóp i podniosłem rękę, aby poinformować, że idę do łazienki.
    – A nie wytrzymasz jeszcze 5 minut? – zapytała Pani – Lekcja przecież zaraz się skończy.
    – Po prawdzie to muszę wykonać ważny telefon, a następne zajęcia mamy w tej sali, więc przepraszam, ale muszę wyjść – odrzekłem.
    – W porządku, do zobaczenia na następnej lekcji.

    Uff udało się. Wstałem z ławki i zmierzałem do wyjścia. Odwróciłem się i spojrzałem na nią. Nasze oczy się spotkały. Patrzyła na mnie jak na swoją zdobycz. To było dziwne. No nic, wyszedłem na korytarz. Normalny człowiek poszedłby do męskiej, ale mówiłem wam, że jestem ostrym zboczeńcem. Wybrałem żeńską toaletę, żeby spotęgować orgazm. Rozglądnąłem się kilka razy na korytarzu, czy na pewno jestem sam. Wszedłem do damskiej toalety.
    – o cholera ktoś tu jest – pomyślałem i schowałem się w jednej z kabin. Po chwili z kabiny obok wyszła Kasia- dziewczyna z równoległej klasy. Wysoka, czarnowłosa piękność. Gra w reprezentacji naszej szkoły w siatkówkę i pewnie miała teraz trening, bo rozmawiała z kimś przez telefon. Szybko umyła rączki i opuściła toaletę. Szybko zmieniłem kabiny w łazience i poszedłem tam, gdzie przed chwilą była Kasia. Dotknąłem sedesu. Był jeszcze ciepły od nagiej pupci Kasi. W powietrzu unosił się charakterystyczny zapach kobiecego ciałka. Pocałowałem deskę, na której przed chwilą siedziała po czym sam na niej usiadłem, odpaliłem zdjęcia zrobione na lekcji i zaczynałem robić swoje.

    Dźwięk dzwonka oznaczał przerwę – a co za tym idzie multum dziewczyn w łazience. Jakie to cudowne uczucie móc masturbować się metr od tylu dziewczyn, na dodatek słysząc ich śmiechy i obgadywania. Weszło chyba 5 dziewczyn na raz, ale nie poznałem ich po głosie. Marudziły coś o nudnych lekcjach i nauczycielach. Wtedy jeden głos udało mi się rozpoznać. Była to Iza. Dziewczyna z mojej klasy. Ładna, ale bez przesady, za to nadziana. Ubiera się w najdroższe ciuchy, na pewno znacie taki typ dziewczyn z doświadczenia. Każdy miał taką księżniczkę w klasie.
    – Nie mogę się doczekać, po tym co było wczoraj ciarki nadal mnie przechodzą – mówi Iza do którejś koleżanki.
    – Ale dałaś mu się namówić na anal? – zapytała ją Martyna – tak ta Martyna dzięki której siedzę teraz w tej łazience.
    – Jeszcze nie, ale jak kupi mi jeszcze kilka ciuchów to pomyślę, na razie cały czas całuje mi stopy- opowiada Iza
    – Stopy? To musi być przyjemne, co nie? Też chciałabym mieć takiego adoratora – mówi Martyna
    – Taaa, nie wiem co faceci w tym widzą, ale strasznie szaleją. Ten mój kupił mi bilety na koncert specjalnie po to by móc je polizać, porażka, nie? – Iza
    – Haha, można na tym nieźle skorzystać.
    – Dobra Martynka, chodźmy już na lekcję bo znowu zacznie mnie ochrzaniać
    – Idź, ja jeszcze muszę do łazienki – odpowiedziała Martyna.

    Usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi. W łazience zostałem tylko ja i Martyna. Nagle słychać było dźwięk dzwonka. Cholera minęło już 10 minut? A ja nadal sobie nie zwaliłem. Teraz muszę poczekać aż sobie pójdzie. Nagle usłyszałem kopanie w moje drzwi od kabiny. Nie reagowałem.
    – Otwórz, wiem, że tam jesteś!
    Nie odezwałem się. Serce biło mi jak szalone. Cholera, wszystko się wyda. Nagle Martyna zajęła kabinę obok, wstała na sedesie i spojrzała na mnie z góry
    – Akuku! – powiedziała
    Spojrzałem na nią w górę trzymając w ręce swojego penisa a obok telefon ze zdjęciem jej stóp.
    – Otworzysz mi, czy mam powiedzieć Pani o twoim ważnym niby telefonie – zaszantażowała mnie
    Posłusznie otworzyłem drzwi. Weszła ona, która nie była nawet zdziwiona moim zachowaniem. Zamknęła kabinę od środka i wymierzyła mi siarczystego plaskacza.
    – Auaaa, za co?
    – Jeszcze sie pytasz? Pokaż mi ten telefon! Ha! cała galeria zapchana moimi zdjęciami. Pozwól, że ja też zrobię tobie zdjęcie.
    Wyjęła telefon i zrobiła mi zdjęcia, gdzie widać było na nim mojego ptaka, a mało tego widać, ze jest to damska toaleta.
    – To jak będzie? Zrobisz co Ci każę?
    – Przecież wiesz, że muszę. Martyna proszę nie rób mi tego. Mam pierdolca na punkcie twoich stóp i Ciebie.
    – To wiem, przecież widzę.
    – Martyna proszę…
    Znowu dostałem plaskacza.
    – PANI MARTYNA, jak już. Powiem Ci coś. Nigdy nie miałam chłopaka. Codziennie muszę słuchać jak moje koleżanki dymają się z jakimiś fagasami. Chciałabym to zmienić. Przyjdziesz do mnie po lekcjach i chce przeżyć z Tobą w końcu mój pierwszy raz. A teraz zejdź z sedesu!
    Posłusznie zszedłem i ustąpiłem jej miejsca. Nie mogłem uwierzyć w jej słowa. Miałem bzyknąć Martynę dziś po szkole? Nigdy się tego nie spodziewałem, a na pewno nigdy, że sama mi tak ochoczo to zaproponuje.
    – Klęknij!
    – Tak Pani Maryno.
    Przysunęła mi swoją boską stópkę w trampkach pod nos.
    – Chyba wiesz co robić
    Zacząłem rozwiązywać jej bucik, ale dostałem kopniaka w twarz.
    – Całuj buciki!
    Posłusznie zacząłem obsypywać całusami każdą stronę jej buta. Lizałem je jak najęty nadal nie mogąc uwierzyć w moje szczęście. Martynka obejrzała chyba niejeden pornol, bo swoje paluszki wepchnęła do swojej dziurki. Myślałem, że chce sobie zrobić dobrze, że podnieciła ją ta sytuacja, ale ona wyjęła paluszki z cipki i wysmarowała swoimi soczkami czubki swoich butów. Następnie rozsmarowała je po mojej twarzy i włożyła mi palce usta. Jej soczki były nieziemskie. Smakowały jak ambrozja. Nigdy bym się nie spodziewał, że taka kujoneczka, która udaje tylko grzeczną dziewczynkę może rozpalić mnie do maksimum. Zlizałem każdy soczek jaki rozsmarowała Martyna. Dziewczyna zdjęła but i przystawiła mi go do twarzy dociskając go drugą nóżka. Zapach jej buta był niesamowity. Klęczałem tak przed nią, wąchając jej buta totalnie upodlony i zeszmacony. Potem włożyła mi jeszcze swoją stópkę w rajstopach do buzi. Słonawy posmak jej potu dodawał tylko oliwy do ognia mojemu podnieceniu.
    – Na teraz wystarczy. Niech to będzie tylko zaliczka na to co będzie czekało Cię dziś wieczorem. Jak się dobrze postarasz to… – mówiąc to znowu zanurzyła paluszki w swojej dziurce i wepchnęła mi je do buzi – to może będziesz miał okazję posmakować jej całej. – dokończyła.
    W ciężkim szoku ogarnąłem się ze wszystkiego. Ale wciąż nie zdążyłem sobie zwalić. Podniecenie narastało, a Martyna kazała mi wracać z nią do klasy. Posłusznie wykonałem jej polecenie. Weszliśmy spóźnieni o kilka minut.
    – Znowu się spóźniłeś Michał, a obiecałeś że przyjdziesz na czas! – powiedziała zdenerwowana polonistka – zostaniesz dziś po lekcji Michałku razem z Martyną.
    – Ale proszę Pani, to moje pierwsze spóźnienie! – rzekła oburzona Martyna
    – Bez dyskusji – ucięła temat pani polonistka…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Monika Monika

    WIADOMOŚĆ DO CZYTELNIKÓW/CZYTELNICZEK !! Jeżeli macie jakiś pomysł co mogłoby się zdarzyć dalej z Michałem, Martyną i polonistką – to piszcie do mnie śmiało! Zachęcam także do komentowania! Postaram się rozważyć każdy pomysł! Buziaki :* ZA WSZYSTKIE PROPOZYCJE, WIADOMOŚCI I KOMENTARZE – BARDZO WAM DZIĘKUJĘ :* C.D.N.

  • Skarpetki Daniela cz. 2

    -Mogę Ci to wyjaśnić! – powiedziałem.

    -Co ty sobie w ogóle wyobrażałeś?! – odparł nieźle już zdenerwowany Daniel.

    -No przepraszam… po prostu nie mogłem się oprzeć twoim skarpetom. Są cudowne. 

    -Jest jeden sposób żebym przyjął twoje przeprosiny. – powiedział Daniel, który podszedł do drzwi.

    -Tak? – spytałem pełen nadziei na wybaczenie.

    -Kładź się na ziemię! – rozkazał mój kolega, a od teraz mój pan, jednocześnie zamykając drzwi na klucz.

    Lekko zszokowany rozkazem patrzyłem na niego, ale wiedziałem, że to jedyna szansa, aby on mi wybaczył to.

    -Na co czekasz? Kładź się psie!!! – ponownie rozkazał Daniel.

    Położyłem się posłusznie na ziemi. Daniel podszedł do mnie i stanął przy mojej głowie. W jednej chwili zdjął prawego buta i przystawił mi swoją brudną od spodu i mokrą oraz śmierdzącą białą skarpetkę (nie zmienił jeszcze na czarne, bo widocznie już wiedział co się stanie). Momentalnie zacząłem chłonąć zapach jego spoconych stóp.

    -Na czarne skarpety, które tak lubisz jeszcze przyjdzie pora. – powiedział zadowolony Daniel. -A tymczasem… liż!!! – usłyszałem rozkaz.

    Niezwłocznie zabrałem się za lizanie. Mój penis już był cały twardy od podniecenia. Takiego obrotu spraw się nie spodziewałem. Właśnie lizałem skarpety mojemu koledze ze szkoły. Spełnienie marzeń. Daniel chyba zauważył mój wzwód, bo się uśmiechnął. Ja cały czas posłusznie lizałem jego prawą stopę z brudną białą skarpetką. 

    W końcu Daniel uznał, że sobie usiądzie i rozkazał mi, abym zaczął lizać jego drugą nogę. Zająłem się więc lewą stopą mojego kolegi. Ponownie wąchałem jego cudowne przepocone białe skarpety. Byłem wniebowzięty. Lizałem je już dobre pięć minut, gdy nagle Daniel powiedział:

    -Dobra, koniec tych pieszczot! Pora na coś lepszego. Psie, zdejmuj mi te mokre skarpety. 

    Wykonałem posłusznie polecenie. -Co teraz? – spytałem.

    -Teraz będzie prawdziwa zabawa. Jedną skarpetę wsadź sobie do ust! 

    -Tak jest! – zrobiłem to bez problemu.

    -Weź swojego buta! 

    -Po co? Przecież twoimi pięknymi stopami się zajmuję. – odparłem zdziwiony.

    -Zaraz usłyszysz po co. Zdejmuj gacie i załóż drugą skarpetę na swojego kutasa! 

    -Co?! Nie zrobię tego! Nie rozbiorę się przed Tobą! – wykrzyczałem.

    -Czyli chcesz, aby cała szkoła dowiedziała się o twoich zabawach w szatni? 

    Nic na to nie odpowiedziałem.

    -Tak też myślałem. – odparł Daniel, który ponownie rozkazał to samo. 

    W końcu musiałem to zrobić, bo nie chciałem żeby prawda wyszła na jaw. Zdjąłem więc spodnie i majtki. Daniel zobaczył mojego penisa. -Całkiem niezły. -skomentował. Założyłem więc jego skarpetę na kutasa i wsadziłem go do buta. Również ponownie umieściłem jedną skarpetę w ustach, bo musiałem ją wyjąć, aby wyrazić swój nieudany protest. Byłem już gotów do zabawy.

    -Super! Możemy więc zaczynać. -powiedział Daniel. Po czym wziął swoje czarne skarpety do ręki i mi je przekazał. 

    -A teraz piesku w ramach przeprosin zwalisz mi, rozumiesz? 

    Pokiwałem głową potwierdzająco. Wiedziałem, że dalszy protest nie będzie miał sensu. Daniel zdjął najpierw swoje spodnie i zaraz od razu majtki. Moim oczom ukazał się jego penis. Był naprawdę duży, bo już stał z podniecenia. Nawet mi się trochę spodobał.

    -No na co czekasz? Bierz skarpetę i zaczynaj! – rozkazał pan swojej szmacie.

    Zbliżyłem się do jego pytona i poczułem zapach spoconego penisa młodego faceta. Nieziemski. Zachęciło mnie to do działania. Gdy założyłem Danielowi skarpetę na drąga on poczuł się jak w niebie. Zacząłem walić. Chyba mu się to spodobało, bo aż zamknął oczy. Ja sam miałem już wprawę – często waliłem. Poczułem, że i mój drąg odczuwa co się dzieje. Zabawa trwała już jakiś czas. Daniel zaczął dyszeć, a ja z resztą też. Wykonywałem płynne ruchy w górę i w dół. W końcu miałem ma czym. Jego penis był tak niesamowicie duży. 

    W pewnym momencie Daniel powiedział:

    -O matko! Dochodzę! Przygotuj się! 

    Ja byłem już gotowy od kilku minut. Po paru sekundach usłyszałem jęk mojego kolegi i potężna salwa spermy zaczęła zalewać jego czarną skarpetkę. Ja czując, że moja ręka robi się wilgotna od jego nasienia, sam strzeliłem dużą dawką soku do jego białej skarpetki wewnątrz mojego buta. Nasz orgazm trwał naprawdę długo. Gdy Daniel ochłonął, rozkazał mi zdjać skarpetkę z jego penisa i wytrzeć nią resztki spermy na jego pałce. Zrobiłem to posłusznie. Jego czarna skarpeta była masakrycznie ciężka od tak potężnej dawki spermy. Nawet było widać jak krople białego soku przeciekają przez czarny materiał. Z białą skarpetką było to samo, ale z niej wyciekała moja sperma. Zadowolony Daniel powiedział:

    -Chyba nie muszę mówić co masz z tym zrobić? 

    Zrozumiałem wszystko. Zabrałem się za czyszczenie skarpet. Najpierw z jego czarnej skarpety wyssałem i zlizałem nasienie. To było cudowne. Czułem się jakbym spijał soki z czyjegoś penisa. Skarpetka była już cała mokra oraz czysta więc zabrałem się za drugą, białą (z moją spermą) i ponownie uczyniłem z nią to samo. Nigdy nie wypiłem tyle spermy co teraz. 

    Daniel w tym czasie się ubrał. Te białe skarpetki, które najpierw lizałem, a później się w jedną spuściłem miałem założyć na nogi Daniela. Zrobiłem to, a później wsadziłem na nie jego buty. To było coś. Daniel założył skarpetkę w którą się spuściłem. Ja byłem jeszcze w połowie rozebrany. 

    -To było naprawdę przyjemne. Przeprosiny przyjęte! A w nagrodę masz tu prezent.

    Daniel dał mi swoje czarne skarperki. Ucieszyłem się niesamowicie. Teraz będę miał dopiero frajdę. 

    -A więc psie Szymonie, dzięki za zabawę! Pamiętaj, że to nie koniec…

    Daniel wyszedł z szatni pełen zadowolenia, a ja zostałem sam w szatni pół nagi ze spermą na ziemi do posprzątania. Było warto, ciekawe co będzie teraz? – pomyślałem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Czarne skarpetki