Category: Uncategorized

  • Przypadek Michała cz.XIX

    ****

    Dwa dni poświęciłem, żeby zrozumieć naukowy bełkot ze zdjęć, które zrobiłem w mieszkaniu Sandry Novak. Poszło mi średnio. Wiedziałem trochę więcej, ale wciąż była to dla mnie magia. W końcu oderwałem się od tego, bo lekcje, nauka plus abrakadabra Otisa to było zbyt wiele. Miałem zresztą doskonały powód.  

    Minął niemal miesiąc od wypadku Zuzy. Tyle się działo, że nie zwróciłem uwagi jak szybko przeleciał ten czas. Tymczasem dziewczyna wydobrzała na tyle, że wypuszczono ją do domu. Niezwykle mnie to ucieszyło, ponieważ czułem się pośrednio odpowiedzialny za to nieszczęście.  

    Na drugi dzień po powrocie Zuzki w domowe pielesze postanowiłem ją odwiedzić, korzystając z okazji, że była sama. Towarzyszyła mi Kamila, która – w przeciwieństwie do mnie – odwiedzała przyjaciółkę w szpitalu bardzo regularnie.

    Po wylewnych powitaniach, rozsiedliśmy się w salonie małego mieszkania Kownackich, otaczając kanapę na której leżała Zuza. Niby była w piżamie, ale zwinięta pod kocem bardziej wyglądała na leniucha niż rekonwalescentkę po ciężkim wypadku.  

    – Nie powinnaś zakopać się w wyrku? – spytałem z troską.  

    – Słodki jesteś Michałku i kochany, ale odpuść. – odparła młoda gospodyni, strojąc przy tym śmieszne miny. – Tyłek zrobił mi się płaski od leżenia. Muszę trochę się poruszać, bo oszaleję. Zresztą lekarze mówili, że naprawdę jest już dobrze, mam się tylko nie forsować.

    – Ok., ja tylko się martwię o ciebie. – Poddałem się szybko.  

    – Wiem. Opowiadajcie, co tam nowego!

    – Przecież Kama jeździła do ciebie przynajmniej raz w tygodniu. – Wzruszyłem ramionami. – Jesteś raczej na bieżąco.  

    – Naprawdę nic ciekawego nie zdarzyło się przez tydzień?

    W myślach przyznałem się przed sobą, że dzieje się mnóstwo, ale to były sprawy, którymi nie chciałem się dzielić akurat z nimi. Zrobiłem więc niewinną minę i pokręciłem przecząco głową.  

    – Skoro jesteśmy w takim gronie, to mogę zdradzić świeżego newsa – Odezwała się milcząca do tej pory Kamila. – Emilka naraiła belferce dwie nowe dziewczyny, które mają uzupełnić brak Zuzki. Nie wiem skąd je zna, ale są już po debiucie i zachwyciły naszych klientów.  

    – No proszę – westchnąłem. – Nie miałbym nic przeciwko, żeby teraz wam odpuścili.  

    – Zuzie może tak, ale nie mnie – stwierdziła Kamila. – Ciekawe, że do tej pory Banaś i jego kumple pilnowali tego, żebyśmy były po osiemnastych urodzinach, a przy tych siksach zupełnie odpłynęli. Jedna z nich będzie miała osiemnastkę dopiero w maju, a druga za trzynaście miesięcy. Rozbrykali się totalnie i czują się bezkarni.

    – Sorry, ale dla mnie to dobra wiadomość – przyznała Zuza, spoglądając niepewnie na przyjaciółkę. – Rzeczywiście jest szansa, że mnie skreślą z listy.  

    – No tak, a ja muszę dać się przejechać. żeby móc mieć szanse na to samo – uśmiechnęła się blado Kama.  

    – No co ty…! – Gwałtownie zareagowała Zuzka.  

    – Puknij się w czoło! Najlepiej czymś twardym – oznajmiłem oburzony, w duchu myśląc, że czas bezkarności przejrzałych amantów dobiega końca.  

    – Skończmy już z tym burdelem – zarządziła panna Kownacka. – Głodna jestem, może zorganizujecie jakieś kanapki, a ja korzystając, że was mam i czuję się bezpieczniej, wskoczę pod prysznic, bo mam wrażenie, że pachnę niezbyt ciekawie.  

    – Przesadzasz – pocałowałem Zuzę w usta, chłonąc zapach jej skóry. Na potwierdzenie swoich słów.

    – Niemniej jednak tak zrobię – Dziewczyna z żalem oderwał się od moich ust.  

    Jak sobie umyśliła, tak zrobiła. Nie pozostało nam z Kamilą nic innego, jak zastosować się do słów młodej gospodyni. Do pewnego momentu szło nam sprawnie, ale pod koniec Kamie włączyły się pretensje. Gdybyście mieli wątpliwości, wiadomo o co.  

    – Kiedy zamierzasz łaskawym okiem spojrzeć na mnie i dogodzić mi jak tylko ty potrafisz? – zapytała nagle, gdy po raz kolejny otarliśmy się o siebie.  

    – Kami, mam ostatnio sporo do ogarnięcia. – Uderzyłem w żałosne tony. – Staram się i pamiętam o tobie, ale…

    – Nie wpadaj w panikę. Czuję się teraz jak nawiedzona narzeczona. – Prychnęła wesoło Kamila. – Zdaję sobie sprawę, że masz własne życie i nie jesteś maszyną. A skoro kochanek u ciebie więcej, na co się oczywiście godzę, to masz prawo być… znużony. Jednak ostatnia przerwa doskwiera mi wyjątkowo.  

    W myślach przekląłem doktora Otisa i jego asystentkę. Narobili mi zamieszania z tymi swoimi eksperymentami. Aczkolwiek nie była to najlepsza chwila na złorzeczenie ich w duchu. Po pierwsze należało jakoś zareagować na słowa dziewczyny, a po drugie….  

    No właśnie, zwłaszcza drugi aspekt sytuacji nie sprzyjał rozmyślaniom. Stęskniona bliskości ze mną Kamila, bez skrępowania sięgnęła do mojego krocza, by po chwili zacząć pocierać je dłonią.  

    Od razu poczułem uderzenie podniecenia. Wzdrygnąłem się jednak, myśląc o Zuzce za ścianą, pod prysznicem.  

    – Kami, nie teraz! – jęknąłem cicho.  

    – Tylko troszeczkę, proszę – poprosiła dziewczyna, wtulając się w moje plecy. – Naprawdę, brakowało mi ciebie strasznie. Nie bądź taki!

    – Jaki!? Przecież Zuza jest…

    – Daj spokój! Wiele we dwie razem przeszłyśmy – Ofuknęła mnie panna Jarosz, rozpinając mi spodnie i rozporek. Fala ciepła wypełniła mnie od środka. – Nie jesteśmy o siebie zazdrosne, a do tego, gdy Zuzka leżała w szpitalu często prosiła mnie, żebym opowiadała jej jak się bzykamy.  

    – Poważnie!? I robiłaś to?

    – Nie odmawia się przyjaciółce. Tym bardziej w takim stanie – Mrugnęła figlarnie Kamila, dobierając się do ukrytego w slipach kutasa, który stwardniał w jednej chwili.  

    – Ale, Kami… – Westchnąłem cicho, gdy dziewczyna obróciła mnie przodem do siebie, uwalniając fiuta z niewoli spodni i bielizny. Zapierając się o kuchenny blat zdałem sobie sprawę, że stoję na straconej pozycji. Przegrywałem z żądzą i samczym instynktem.  

    – Ciii…, pozwól mi proszę. – Zdążyła powiedzieć Kamila, nim otuliła wargami penisa. Wywróciłem zrezygnowany oczami, poddając się niemal bez walki.

    Dziewczyna nie próżnowała. Jej usta i dłonie stały się jednością. Wspaniałym narzędziem zaspokajania żądzy. Patrząc na kiwającą się głowę Kamy, nie potrafiłem powstrzymać rosnącego podniecenia. Nie umiałem z nim walczyć. Mogłem tylko go czuć, chłonąc kolejne doznania. Subtelną grę miękkości i stanowczości w wykonaniu ciepłych warg i sprawnych palców. Im dłużej to trwało, tym bardziej zatracałem poczucie rzeczywistości. Zapomniałem gdzie jestem.  

    Nie zdałem się jednak całkiem na partnerkę, wśród kolejnych porcji przyjemności, zdobywając się na inicjatywę. Przerwałem na chwilę cudowne zabiegi Kamili i – niczym książę z bajki – wziąłem ją na ręce, by przenieść do salonu. W połowie dystansu przyszło mi do głowy, że w bajkach bohaterowie rzadko w takich sytuacjach potykają się o własne portki. Do tego świecą gołą dupą i sterczącym fiutem. Rozbawiło mnie to strasznie, ale powstrzymałem wybuch śmiechu.  

    Na kanapie w dużym pokoju mieszkania Kownackich nastąpił dalszy ciąg rozpoczętej w kuchni akcji. Oboje z Kamą pozbyliśmy się dolnej warstwy ciuchów, kontynuując grę zmysłów. Oparty na kanapie, półleżąc dopuściłem ponownie dziewczynę do swojego członka. Tym razem panna Jarosz leżała jednak wygodnie, wyciągnięta niczym struna z głową przy moim kroczu. Uniosła i podkuliła jedną z nóg, bym mógł swobodnie dostać się do ukrytego w czeluściach jej ud skarbu. Skorzystałem skrzętnie z tej dogodności, zatapiając palce we wnętrzu cipki.

    Nie wiem co sobie w tym momencie myśleliśmy. Pewnie niewiele, zważywszy na emocje, ale stało się to, co musiało się stać. Podnosząc w pewnym momencie głowę ujrzałem stojącą nad nami niezadowoloną Zuzkę, owiniętą jedynie w kąpielowy ręcznik.  

    W odruchu obronnym odsunąłem od siebie Kamilę i ze skruchą zacząłem się tłumaczyć.  

    – O kurwa, Zuza przepraszam… nie powinniśmy, ale… to jakoś tak samo wyszło – wybełkotałem mało składnie.  

    – Nabrałam cię, co? – Mina młodej gospodyni zmieniła się w jednej chwili. Dziewczyna uśmiechała się szeroko. – Jedyne co mnie lekko wkurza, to, że nie poczekaliście na mnie. Teraz będę musiała was doganiać.

    – O nie! Nie ma mowy o żadnych wspólnych zabawach! – Zaprotestowałem gwałtownie. – Jesteś świeżo po wyjściu ze szpitala. Cholera wie, jak by ci to zrobiło!

    – Wyluzuj Michałku! Będzie dobrze – stwierdziła Zuza z przekonaniem, odwijając ręcznik. – Nie mów, że nie tęskniłeś za tym ciałem.

    Po prawdzie to miałem tyle partnerek, że nie miałem czasu na tęsknoty, ale prawda nie zawsze wyzwala to co powinna. Czasem może to być burza z piorunami. Zaprzeczyłem więc, starając się unikać wzrokiem blizn na ciele Zuzki. Sam miałem jedną taką podobną, ale nie była tak świeża i ładnie się zrosła.  

    – Zuzka, głupio zrobiliśmy, proszę odpuść – podjąłem ostatnią próbę.  

    – Zwariowałeś!? Po tym co zobaczyłam – prychnęła młoda gospodyni. – Teraz wy dogońcie mnie w rozbieraniu i zabieramy się do figli!

    Mówiąc to, dopadła moją koszulę i zaczęła ją rozpinać. Ubawiona setnie całą sytuacją Kamila ściągnęła z siebie bluzkę oraz biustonosz. Po chwili cały nasz tercet był niczym Adam i dwie Ewy w raju. Z pominięciem, oczywiście liści figowych. Po co komu zielsko, gdy zanosi się na świetne pieprzenie?

    – Zuza, ale bzykanko sobie daruj, dobrze? – zaproponowałem polubownie.  

    – Ok., ale strasznie dziś marudzisz – zgodziła się panna Kownacka. – Idziemy do mojego pokoju. Na łóżku będzie nam wygodniej.  

    Zadowolony z częściowego zwycięstwa posłusznie ruszyłem za dziewczynami, z przyjemnością patrząc na ich gołe tyłki. Po chwili siedzieliśmy na łóżku. ty Przedstawicielki płci piękniejszej trochę się pieściły, ale szło im nieporadnie. Wyraźnie każdy z nas pragnął jak najszybciej przejść do bardziej konkretnych doznań.

    – Moja myszka tęskniła za tobą – wyznała Zuza, odrywając się od przyjaciółki i kładąc na środku wyrka.  

    Przekaz był prosty i jasny. Na takie zaproszenie nie wypada marudzić czy zbytnio się ociągać. Nie zamierzałem tego robić. Bez słowa rozchyliłem nogi dziewczyny, by sięgnąć palcami do jej krocza. Gdy ja pieściłem różowe płatki, Kamila przycupnęła z boku, ssąc i obściskując piersi przyjaciółki.  
    Zuza była mocno wyposzczona po długim leżeniu w szpitalu. Tyle przyjemności naraz sprawiło, że niemal wybuchła podnieceniem. Drżąca, wiła się między nami, pojękując coraz głośniej.  

    Po tym krótkim wstępie, zaatakowałem cipkę Zuzki ustami. Przyssałem się do niej, językiem odnajdując guzek łechtaczki.  

    – Kurczę, jak dobrze – usłyszałem jęk zadowolenia właścicielki łóżka.  

    Skupiony na swoim zadaniu, zerkałem jednak co pewien czas ponad łono Zuzy. Kama wciąż pieściła piersi przyjaciółki, przykładając się do tego wyjątkowo. Musiała myśleć podobnie jak ja. Oboje chcieliśmy chociaż częściowo zrekompensować Zuzce cierpienia i rozłąkę.  
    Wspólna gra naszej trójki była tak ekscytująca, że moje podniecenie zaczęło się upominać się o swoją daninę. Dziewczyny były na tyle doświadczone, to wyczuły ten moment.  
    Nie chcąc mi się narażać Zuza zastosowała się do moich słów. Nie próbowała wbijać się na siłę na mojego fiuta. Po prostu, w pewnym momencie zostałem odstawiony od krocza partnerki. Zastąpiła mnie Kamila, wypinając wdzięcznie tyłek w moją stronę. Przez chwilę zdezorientowany, ale i zauroczony gapiłem się na ten widok.  

    – Potrzebujesz większej zachęty? – Cicho zapytała Zuzka, między jednym, a drugim głębszym oddechem. Miała rację. Aż prosiło się, żeby wsunąć się od tyłu w miękkość skarbu Kamy.  

    Zrobiłem to bez zbytniej zwłoki. Przytrzymując u nasady twardego kutasa, osadziłem go w wilgotnym gnieździe pieszczącej przyjaciółkę dziewczyny. Kamila zadrżała, jęknęła, ale nie przerwała swoich zabiegów. Ponad jej plecami mierzyliśmy się zamglonymi spojrzeniami z Zuzką, delektując głębokimi doznaniami. Parłem coraz mocniej w głąb szparki Kamy, czując, że wrze we mnie podniecenie. Przekroczyłem granicę, za którą jakiekolwiek znaczenie ma otaczająca rzeczywistość. Przebudzone raz demony nie chciały wrócić do leży bez zaspokojenia swoich apetytów. Żądza napędzała mnie, powodując, że coraz gwałtowniej wbijałem się w cipkę Kamili.  

    Zacisnąłem szczęki, starając się powstrzymać zbyt wczesne zakończenie. To Kama miała pierwsza odpalić fajerwerki. Jej ciało wysyłało sygnały, że jest tego bliska. Wreszcie, nastąpił ten moment. Nie mogąc sprostać sile ekstazy, opadła na łono przyjaciółki, poddając się mocy moich sztychów. Przed samym orgazmem zastygła, wyginając plecy w łuk, a Zuzka mocniej przytuliła ją do siebie. Rozpalone żądzą, drżące ciało Kamili poddało się w końcu sile orgazmu.  

    Zadowolony z siebie, spojrzałem z miną zwycięzcy w stronę Zuzy. Stan dziewczyny zdradzał, że była potwornie rozpalona. Fascynacja w jej oczach, ledwie przebijała się przez mglistą zasłonę podniecenia.

    – Proszę, zrób mi to – wyszeptała błagalnie.  

    To nie było mądre, ale kto w takim momencie bywa rozsądny. Jedynym przejawem moich skąpych przemyśleń, było to, że obawiając się o stan Zuzki, postanowiłem, że będzie na wierzchu.  
    Oderwałem się od zaspokojonej Kamy, która bezwolnie opadła na łóżko, wciąż kontemplując przeżyty orgazm. Pomogłem unieść się Zuzce i położyłem obok jej przyjaciółki. Sterczący kutas był odpowiednią zachętą dla wyposzczonej i napalonej dziewczyny. Nadziała się na niego, by rozpocząć lubieżny taniec.

    – Nie szalej – poprosiłem cicho, czując, że moja podrażniona żądza nie pozwoli nam na zbyt długą zabawę.  

    Na szczęście miłosna gorączka Zuzy była równie silna. Po kilku gwałtownych ruchach bioder zsunęła się za mnie i znieruchomiała. Jęcząc głucho, przyjęła uderzenie orgazmu. Niemal równo z nią dopadła mnie własna bestia. Przytrzymywany za kutasa przez Zuzkę, szarpnąłem ostatni raz biodrami, pozwalając popłynąć strumieniowi spełnienia. Uwolniłem strugi nasienia, które poszybowały w przestrzeń. Po krótkim locie, pokryły perlistymi śladami nasze ciała. Dopiero wtedy panna Kownacka opadła na mnie, nie mogąc znaleźć miejsca dla siebie na zbyt małym łóżku.  

    – Świetnie, że wpadliście. Jeszcze lepiej, że zaczęliście tą zabawę – wymruczała zadowolona Zuza, gdy minęła już największa ekscytacja. – Taka terapia czyni cuda.

    Nie byłem o tym przekonany, czy akurat w jej przypadku, takie wygibasy są wskazane, ale nie chciałem psuć nastroju. Zresztą, dwie świetne dziewczyny obok mnie były zaspokojone i szczęśliwie. Ja też czułem się wspaniale. Rachunek wydawał się łatwy do ogarnięcia.  

    W myślach przywołałem ankietę i z satysfakcją, odhaczyłem przy każdym z nas krzyżyk w polu “świetny seks i spełnienie”.  

    ****

    Kolejny dzień przyniósł nowe doświadczenia.  

    Jeszcze w szkole, przed ostatnią lekcją dostałem wiadomość na telefon od panny Novak.  
    ” Koniecznie musimy się spotkać. Zapraszam na 18.00.”  

    Sandra, chcąc uzmysłowić mi ważność tego spotkania, wyraz “koniecznie” i godzinę napisała drukowanymi literami, grubą czcionką, dodatkowo je podkreślając. Ok., Amerykanko, rozumiem przekaz. Będę, bo też ciekawi mi co cię tak nakręciło.  

    Kilka minut po osiemnastej byłem na Białołęce, pod znanym już sobie adresem. Przyznam szczerze, że celowo niezbyt się spieszyłem i stąd mały poślizg czasowy. Asystentka Otisa zasługiwała jednak na choćby szczątkową formę kary. Jej konszachty z szefem budziły mój niepokój, a tego co przeżyłem niedawno właśnie tutaj, na pierwszym piętrze prędko nie zapomnę. Niemniej byłem przygotowany na różne scenariusze, bo też usilnie skoncentrowałem kilka razy swój dar wobec osoby Sandry. Biorąc pod uwagę co robiła ze mną w ramach terapii Otisa, miałem gdzieś jej amerykańskiego narzeczonego i status naukowy, wojskowy czy jaki tam jeszcze. Panna Novak była atrakcyjną młodą kobietą, a ja miałem na nią ochotę i plan, by ją ukarać w ten sposób.  

    Gdy tylko przekroczyłem próg mieszkania Amerykanka nie omieszkała mi wypomnieć spóźnienia.

    – Autobus mi uciekł – wytłumaczyłem, częściowo zgodnie z prawdą, pomijając fakt, że wyszedłem z domu zbyt późno i nawet przez chwilę nie przyspieszyłem kroku.  

    – Ok., nie będę sobie zawracać głowy pierdołami, skoro są ważniejsze sprawy do omówienia. – Machnęła ręką Sandra w geście rezygnacji. – Przejdźmy do salonu, to porozmawiamy!

    Ruszyłem więc za nią, gapiąc się w jej zgrabny tyłek. Mijając niewielki pokój, który służył za sypialnię, zerknąłem w bok, wiedziony ciekawością. Tak jak reszta apartamentu (oprócz części robiącej za gabinet lekarski) było tam elegancko. Sporo łóżko przykryte było lekko skotłowaną, elegancką narzutą z nowojorskim motywem. Między fałdami nakrycia rzucił mi się w oczy zaskakujący przedmiot. Przejście obok tego pomieszczenia trwało moment, stąd przez chwilę mózg przetrawiał to co zarejestrowały moje oczy, ale charakterystyczny kształt i kolor nie pozostawiały wątpliwości, co leżało na łóżku. Realistyczny sztuczny penis. Uśmiechnąłem się pod nosem, wyobrażając sobie, że chwilę przed moim przyjściem gospodyni mogła się zabawiać w taki sposób.  

    – Siadaj! – Sandra wskazała mi pierwsze z brzegu krzesło. – Jestem mega wkurzona, więc nie będę bawiła się we wstępy. Zapytam i chcę szczerej odpowiedzi. Zaglądałeś do mojego laptopa, prawda?

    Coś musiało się wydarzyć, że Amerykanka doszła do takich wniosków. A skoro tak się stało, nie było sensu się wypierać jak żaba błota.  

    – Owszem.  

    W odpowiedzi dostałem w twarz. Zaraz potem panna Novak zreflektowała się, że być może nieco przesadziła, ale nie najwyraźniej nie zamierzała przepraszać. Nadrabiała miną, a poza tym rzeczywiście była wzburzona.

    – Gnoju śmierdzący czy ty wiesz w ogóle co robisz!? – Naskoczyła na mnie. – Wiesz, co to własność prywatna!? I kto za mną stoi!?

    – Trzy razy tak – odpowiedziałem spokojnie, bo miałem swoje powody, żeby nie ulegać asystentce Otisa.  

    – Trzy razy gówno – warknęła Amerykanka. – Jak to sprytnie sobie pan Wanat wymyślił. Niby nieprzytomny, a tu zaraz zwiad w laptopie, gdy tylko zniknęłam w łazience. Nie poznałabym się, bo zostawiłeś go na tej stronie, na której był, gdy podszedłeś, ale…

    – No właśnie, ale…?

    – Przymknij się! – Sandra była nakręcona złością. – Po czasie dotarło do mnie, że, odeszłam od niego zaznaczając bardzo specyficzny akapit tekstu. Gdy wyszedłeś z mieszkania nie wpadłam na to od razu, ale ostatecznie odkryłam twoje szpiegowanie. Co ty na to!?

    – Co ja na to? Otóż, moja droga pani naukowiec… – Na moich oczach rosło jej wzburzenie, gdy spokojnie, ze zjadliwym uśmieszkiem zacząłem swoje tłumaczenie. -… byłbym zapewne wystraszony i ze skruchą przepraszał za swoje złe zachowanie, ale jest mały szkopuł.  

    – Więc nie zamierzasz nawet się pokajać!?

    – No właśnie nie, bo jak zaraz ci wykażę obydwoje jesteśmy siebie warci – stwierdziłem z przekonaniem. – Tyle, że ja nie igram z ludzkim życiem. Pamiętnego dnia mojej pierwszej wizyty u ciebie zrobiłaś ze mną coś strasznego i…

    – Przeprosiłam. Sama byłam zaskoczona, to nie była moja wina – Moje wyrzuty lekko ostudziły wściekłość gospodyni.  

    – Ok., nie wnikam, nie znam się, ale nie było to przyjemne. – Podsumowałem. – Chodzi o moment późniejszy. Przebudziłem się wcześniej niż myślisz i usłyszałem twoją rozmowę z Otisem. Byłem zły na was i stąd decyzja, by zerknąć do twojego laptopa. Normalnie takich rzeczy nie robię. Swoją drogą, dlaczego go zostawiłaś włączonego? Możesz tak robić?

    – To był błąd, ale nie jestem przecież Jamesem Bondem – żachnęła się Sandra. – Dobrze udawałeś, więc pomyślałam, że zafunduję sobie szybki prysznic i wrócę do czuwania, aż się przebudzisz.  

    – To szczegóły, olejmy je – Machnąłem ręką na jej tłumaczenie. – Chciałbym natomiast wiedzieć, co knujecie względem mojej osoby, bo to co usłyszałem nie napawało mnie optymizmem. Delikatnie mówiąc.

    Asystentka Otisa przez dłuższą chwilę nie odpowiadała, przetrawiając to co usłyszała. To patrzyła mi prosto w oczy, to unikała mojego spojrzenia. Zdecydowanie była zaskoczona moim atakiem i dopadły ją dylematy.  

    – Dobrze. Miałeś prawo być zły. – Zaczęła niepewnie. – Niemniej źle się stało, że zajrzałeś do mojego laptopa. Widziałam, że przeleciałeś kilka stron. Niewiele pewnie z tego zrozumiałeś, ale to był błąd.  

    – A ty znowu swoje – stwierdziłem lekko poirytowany. – Skończ już z tym laptopem, a zacznij mi tłumaczyć się z twoich i Otisa planów wobec mnie!

    – Michał, to nie jest takie proste…

    – Pomiń banały, skup się na konkretach! – Teraz ja robiłem się napastliwy. Wkurzało mnie to kluczenie.  

    – Ok., masz rację. – Sandra wzruszyła ramionami zrezygnowana. – Nie będę cię zanudzać naukowymi teoriami i hasłami. Trochę ci już przekazałam między wierszami. Twój dar jest bardzo silny. Jeszcze o takim nie słyszałam. Zabieg, który zastosowaliśmy działał w poprzednich wypadkach, ale u ciebie przebiegło to zupełnie niewyobrażalnie. Mało się nie posikałam ze strachu, że stanie ci się krzywda. Uwierz proszę, że zależy mi na twoim dobru.  

    – Muszę przyznać, że może być trochę ciężko – przyznałem.

    – Wiem i rozumiem cię, ale postaram się odzyskać twoje zaufanie – oznajmiła panna Novak. – Otis to inna sprawa. On jest ukierunkowany na sukces za wszelką cenę, a mi to się nie podoba. Skoro mówisz, że nas podsłuchałeś, to zapewne nie uszło to twojej uwadze. Mamy różne zdania i wciąż nie jestem pewna, czy powinnam mu ulegać. Długo jednak pracowałam na swój status, chcąc dorównać ojcu. Zmarł kilka lat temu, wiele lat był kolegą Otisa i uznanym naukowcem. Zależy mi na karierze, a on odgraża się, że mi ją skomplikuje, więc… jest jak jest.  

    – To uznajmy, że sobie wyjaśniliśmy pewne kwestię i zacznijmy od początku – oświadczyłem polubownie. – To oczywiście nie oznacza, że zgadzam się na rolę królika doświadczalnego, ale chodzi mi o nasze relacje.  

    – Niech tak będzie – Uśmiechnęła się blado Amerykanka. – Będziesz jednak musiał coś zdecydować. Otis nie odpuści.  

    – Wiem, ale na razie przeciągajmy sprawę. – Zgodziłem się z rozmówczynią. – Powiedz mu, że zły jestem za nieprzewidziane skutki zabiegu i zwlekam z decyzją.

    – Ok.. Tak zrobię.

    – Chciałbym jednak jeszcze usłyszeć od ciebie dwa wyjaśniania – wyznałem. – Co to jest “materiał skondensowany” i jak działa antidotum?

    – Coś jednak jak widzę zostało ci w głowie – westchnęła Sandra. – Antidotum to mówiąc najprościej lekarstwo na nieprzewidziane stany wywołane przez dar taki jak twój. Prawie go nie używany, bo coraz lepiej poznajemy tę przypadłość. Ja użyłam go osobiście pierwszy raz na tobie. Jednak z opowiadań Otisa poprzednie razy przebiegały łagodnie i antidotum radziło sobie bez problemów. U ciebie stało się inaczej i musiałam zużyć kilka dawek środka.  

    – Ciekawe. A co z tym materiałem skondensowanym?  

    – To znowu są specjalne próbki pobrane od dawców, osób z podobnym do twojego darem na przestrzeni wielu lat – wyjaśniła panna Novak. – Wzbogacone specjalnymi substancjami są przydatne do naszych badań, ale też niebezpieczne w nieodpowiednich rękach.  

    – Czemu?

    – Podane bezpośrednio do krwi potrafią wywołać u zupełnie przypadkowej osoby określone stany. – Asystentka Otisa dobrze się czuła w roli wykładowcy. – Wystarczy osoba z darem, która właściwie bez uaktywniania zdolności może dowolnie wpływać na człowieka będącego pod wpływem tego środka. Jednym słowem robisz zastrzyk i przez pewien czas masz wykonawcę swoich poleceń. Próbki są silniejsze i słabsze. Oznaczamy je odpowiednio kolorami. Fiolki z żółtą nalepką są najsłabsze, czerwone najmocniejsze, a pomarańczowe średnie.  

    – No to już wiem o co chodzi – odparłem zadowolony.  

    – Świetnie, ale ja też mam pytanie, które dręczy mnie od dawna. Bardzo zasadnicze. – przyznała Sandra. – Jak działa twój dar? Jak wpływasz na ludzi?

    – Przyznam szczerze, że nie do końca wiem i dlatego dziwi mnie wasz entuzjazm wobec mojej osoby. – Starałem się brzmieć wiarygodnie. – Chyba nie odkryłem jeszcze swoich możliwości, bo nie zauważam żadnych rewolucji w swoim życiu. No może czasem w szkole, nauczyciele są mi bardziej przychylni, ale raczej bym się przy tym nie upierał.  

    Dziwiłem się sobie, jak gładko przyszło mi kłamanie w tej sprawie. Naprawdę byłem z siebie dumny. Zabrzmiałem mocno wiarygodnie, co potwierdziły słowa Amerykanki.

    – Może tak być. Jedna z osób, o której opowiadał mi Otis odkryła swój dar po pięćdziesiątce – podsumowała Sandra. – Może ja ci pomogę poznać twój?

    Przyjemne obrazy natychmiast wypełniły mój zaśmiecony łeb. Tak, zdecydowanie mogłabyś pomóc mi z moim darem, panno Novak. Nie miałbym nic przeciwko temu.  

    – Może, bo jeśli nie to do pięćdziesiątki trochę mi jeszcze zostało. – Zażartowałem, odganiając lubieżne projekcje. – O ile jej doczekam i nie dam wykończyć dwojgu szalonych naukowców.  

    – Michał, to nie tak, ale fajnie, że potrafisz z tego żartować – oświadczyła Sandra.  

    – Co mi pozostało – stwierdziłem filozoficznie.  

    – Nie bądź pesymistą – Gospodyni podniosła się, zerkając na zegarek. – Jestem umówiona w uczelni na spotkanie, więc muszę cię przeprosić.

    – Rozumiem.

    – Wkurzyłam się na ciebie strasznie, ale masz rację, byłam bardziej nie w porządku niż ty – przyznała, odprowadzając mnie do wyjścia.  

    Chciałem ponownie zerknąć na erotyczny gadżet w sypialni, ale idąca przede mną Sandra chyba sobie o nim przypomniała, bo przymknęła drzwi do pokoju.  

    – Buziak na zgodę?

    Nie miałem nic przeciwko i nie żałowałem tego. Pocałunek był jeszcze bardziej namiętny niż poprzedni. Jeszcze jedne przeprosiny, a skończy się tak, że zastąpię sztucznego członka.  

    ****

    Kolejny dzień przyniósł przełom w sprawie Banasia i jego kumpli. Ale po kolei…

    Chrobry zgarnął mnie z ulicy, gdy wracałem ze szkoły. Wsiadłem do jego auta i pojechaliśmy do niemal pustego w środku tygodnia. o tej godzinie klubu. Marcin przekazał cicho kilka poleceń dwóm osiłkom siedzącym przy barze i zaprowadził do kanciapy, robiącej za prowizoryczne biuro.

    – Na początek Młody, pytanie mam – Chrobry zajął miejsce za biurkiem. – Co nabroiłeś, że Spacja nie chciała ci nakreślić sytuacji osobiście tylko ja musiałem fatygować swoje drogocenne dupsko?

    – Marcin, chcesz wierzyć czy nie, zupełnie nic jej nie zrobiłem. Nie powiedziałem ani nie spojrzałem nawet krzywo – wyznałem z rozbrajającą miną. Zasadniczo była to prawda, ale…. Ten gość pomimo mojej sympatii, nie musiał poznawać zawartości czerepu Michała Wanata.  

    – Poważnie nic a nic? Dziwne, bo to dziewczyna, która bez powodu nie stroi fochów… – Ni to stwierdził, ni zapytał Chrobry.  

    – Ok., Marcin ostatnio wspominała coś, że dziwnie się przy mnie czuje – wyznałem młodemu gangsterowi. – Podobam jej się czy co?  

    – Ty!? Podobasz!? – parsknął śmiechem Chrobry, raniąc moje męskie ego. – Sorry Młody, za ten wybuch śmiechu, ale to było ode mnie silniejsze. Fajny z ciebie koleżka i naprawdę niczego ci nie brakuje, ale – po pierwsze – szczyl jesteś według niej, a – po drugie – ta dziewczyna ma naprawdę poukładane w głowie. Trzyma się swoich zasad i planów. Miała podobno jakiegoś faceta, za którym szalała, ale, że stał okoniem wobec jej życiowego master planu to zrezygnowała z niego. Więc jakim sposobem miałaby zainteresować się tobą?

    – Na pewne sprawy nie mamy wpływu. Czujemy je, są i tyle – stwierdziłem przemądrzale.  

    – Taaa, i zaraz mi zacznij pieprzyć o motylach w bebechach, przeznaczeniu i innych bzdetach – prychnął lekceważąco Chrobry. – Daj spokój Młody z głupotami i ogarnij się z lekka. Chcesz wiedzieć coś o wzniosłości i potędze uczuć. Dam ci bardzo bieżący przykład. Banaś ma młodą, drugą żonkę, za którą powinien świata nie widzieć, jego kumple mają swoje połówki, nad którymi pieją przy różnych okazjach. Jednym słowem idealne środowiska dla miłości, a mimo to dmuchają młode uczennice ze szkoły. Rżną je na wiele sposobów, mając w dupach miłość, rodziny i przyzwoitość. Tak więc Michał podsumowując, bo mnie gęba świerzbi od zbyt długiego gadania, weź dużą poprawkę na ten cały syf zwany kochaniem.

    – Nie wierzysz w miłość? – spytałem, choć odpowiedź narzucała się sama.  

    – Wierzę w to, że jest mała garstka ludzi na świecie zdolnych do niej, takiej, jaką chcielibyśmy aby była – Chrobry pacnął ręką w blat biurka. – I na tym poprzestańmy, a skupmy się na celu naszej wizyty.  

    – Mianowicie…

    – Znamy termin i miejsce najbliższej schadzki naszych milusińskich – oświadczył Chrobry. – Trwają przygotowania, by uwiecznić ją dla naszych celów. To nie potrwa już długo, Michał.  

    – Świetnie.  

    – A pewnie, że tak. Dojebiemy zbokom, a zwłaszcza Banasiowi! – Uśmiechnął się szeroko mój rozmówca. – Ty będziesz miał zaliczoną swoją misję ratowania świata, mój szef będzie zadowolony, że ma skurwieli w garści, a ja będę się delektował zemstą. Wspominałeś, że chciałbyś jeszcze dodatkowo przywalić Banasiowi. Zdradzisz jak?

    – Myślałem o jego córce, która działa wszystkim w szkole na nerwy, ale na razie to tylko pomysł. – odparłem. – A propos zaś twojego delektowania, bylebyś się tylko nie zachłysnął. – Zażartowałem.  

    – W tym wypadku mogę się nawet udławić, Młody – wyznał radośnie Marcin. – Rozumiesz, wreszcie dam skurwysynowi popalić! Pomysł z córką niezły, daj znać jak się zdecydujesz.  

    – Czaję. Jesteś cały happy – skwitowałem jego nastrój. – A wracając do naszego wcześniejszego tematu, powiedz mi, czy ciebie, Cara albo któregoś z twoich kumpli łączy coś ze Spacją?

    – A co ciebie tak wzięło na nią?

    – Podoba mi się. Jestem jej ciekawy, to zabronione? – wyznałem.  

    – Nie, ale posłuchaj starszego kumpla, ona i ty to jest niemożliwe – stwierdził Chrobry. – Skoro jednak tak cię pyli, to zdradzę ci, że żadne uczuciowe sprawy między nią a moim otoczeniem nie mają miejsca. Chcesz to startuj do niej, ale musisz wiedzieć, że szanuję tą dziewczynę i jeśli odwiniesz jakiś paskudny numer, to zapomnę o dawnych długach.  

    – Doskonale zrozumiałem przekaz. – Potwierdziłem. – Dziwi mnie jednak jak bronisz tej dziewczyny.

    – Posłuchaj Młody, szanuję ją podobnie jak ciebie – cicho oznajmił młody gangster. – Ją nawet bardziej. Do twojej wiadomości i gębą na kłodkę. Ojciec naszej czarodziejki technologii był pracownikiem Cara, bandziorem jak ja. Kiedy zmarła ich matka osiem lat temu nie mógł sobie poradzić z wychowaniem dwóch córek, bo jest jeszcze młodsza siostra Spacji. Dziewczyna gardziła jego robotą i z trudem go tolerowała. Gdy tylko skończyła osiemnaści lat usamodzielniła się, zajmując siostrą, na co stary gangster przystał bez wahania. Gdy trochę później znaleziono go z kulką w czole, córki nie rozpaczały po nim. Spacja ma jasny plan. Chce zarobić tyle, żeby móc wysłać młodszą siostrę na studia i żyć potem na odpowiednim poziomie.  

    – Niezła historia – mruknąłem z podziwem. – Tylko dlaczego związała się na powrót z wami, skoro nie cierpiała ojca gangstera?

    – Tylko my gwarantujemy jej dużą ale zarazem szybką kasę – stwierdził Chrobry. – Trzyma siostrę na dystans od wszelkiego brudu, bo jak twierdzi, wystarczy, że ona we nim siedzi. Jestem jednak przekonany, że, gdy tylko na koncie pojawi się zadowalająca ją suma, zrezygnuje w jednej chwili.  

    – Łał! Jestem pod wrażeniem – skwitowałem krótko opowieść Marcina. – A ona ma jakieś imię?

    – Ma. Jak każdy – roześmiał się Chrobry.

    – Co cię tak bawi? – spytałem.  

    – Chcesz znać jej imię, to jasne – mało odkrywczo oświadczył gangster. – Mnie nie pytaj, bo ci nie powiem bez jej zgody. Mnie też nigdy go nie wyjawiła, a dowiedziałem się w inny sposób. Dlatego nie używam go ani przy niej, ani mówiąc o niej. Chcesz poznać imię Spacji to jej zapytaj.

    – Już to zrobiłem – odparłem markotny.  

    – Widzę po minie, że dostałeś kopa w dupę. – Zaśmiał się Chrobry. – Wyluzuj Młody! Spacja to świetna dziewczyna, ale nie będzie miedzy wami nic więcej. Ciesz się jak się z tobą zakoleguje, bo przeważnie ucina takie znajomości chwilę po zakończeniu sprawy.  

    – Ok.. Rozumiem, że dasz znać jak pojawi się rezultat podglądania trzech erotomanów? – powiedziałem niezbyt ucieszony jego słowami.  

    – Jasne. Masz to jak w banku.  

    – To ja będę leciał.  

    – Trzymaj się młody i nie wierz za mocno w miłość – mrugnął łobuzersko do mnie Chrobry na pożegnanie.  

    To nie była jednak kwestia wiary, ale siły mojej przypadłości. Byłem ciekaw czy opór Spacji przed wiązaniem się z facetami jest na tyle duży, że da sobie radę z moim darem. Teraz, gdy wiedziałem, że Spacja nie ma za sobą związanego z nią niebezpiecznego mężczyzny, zamierzałem to sprawdzić.

    C.d.n….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iks
  • Weronika (cz. 2, jestem dupkiem)

    Po powrocie z Berlina nie mogłem się otrząsnąć. Moja ukochana, piękna Weronika została ostro zerżnięta przez murzyna, a ja na to wszystko patrzyłem. Upokorzenie i poniżenie najwyższego poziomu. Nie umiałem spojrzeć jej w oczy, czułem, że nie jestem już dla niej takim mężczyzną jak kiedyś. Jednocześnie na samo wspomnienie tamtej sytuacji czułem podniecenie i leciałem do kibla zwalić konia.

    Weronika dla odmiany zachowywała się, jakby nic się nie stało. Szczebiotała jak dawniej, po wspólnym śniadaniu wychodziliśmy razem do pracy jak dawniej, nawet wieczorami przymilała się i próbowała mnie kokietować jak dawniej. Ale za każdym razem jak robiła słodkie minki przypominałem sobie jak się namiętnie z nim całowała. Za każdym razem jak sugerowała igraszki przypominałem sobie jej spazmatyczne jęki jak ją posuwał. Wyszukiwałem ciągle jakieś wymówki, że mnie głowa boli, że się źle czuję, że mam jeszcze pracę do zrobienia na kolejny dzień… Po prostu nie umiałem się przełamać, a do tego po ciągłej masturbacji pewnie mój fred byłby za miękki.

    Trwało to dwa tygodnie. W końcu nadszedł weekend. W sobotę wieczorem Weronika przygotowała kolację, z winem i świecami. No i oczywiście zaczęła mnie kokietować w wiadomym celu. Gdy znowu zacząłem marudzić, Weronika zaczęła krzyczeć, że ma już dość moich fochów i dąsów, że się zgodziłem na tamten wyjazd do Berlina, że nawet sam ją zawiozłem. Kłótnia była krótka, ale intensywna, jednak to napięcie musiało jakoś z nas zejść. W końcu ona się rozpłakała, a ja wyszedłem się przejść. Zahaczyłem jeszcze o bar, wypiłem dwa piwka na uspokojenie, siedząc tam zastanawiałem się jak wyjść z tej sytuacji: czy ją przeprosić, czy może raczej nie dać się znowu poniżać.

    Gdy po 1,5h wróciłem do domu, Weroniki nie było. Szybko sprawdziłem w szafce, kluczyków od auta też nie było. Od razu domyśliłem się, że jedzie do Berlina. Aż mi w głowie zawirowało od wściekłości, zazdrości, poniżenia, nie wiem czego jeszcze. Serce mi waliło jak głupie, nie wiedziałem co robić: wziąć auto z wypożyczalni? Jechać tam, pewnie i tak nie zdążę. Samolot? Bez sensu. Taksówka? To będzie kosztować fortunę. Zacząłem wydzwaniać do niej, ale nie odbierała. Chodziłem po całym mieszkaniu, nie mogłem usiąść z tych nerwów. I wtedy przyszła od niej nagrana wiadomość na Whatsappie:

    Marcin. Pewnie się domyślasz do kogo jadę. Uważam, że nie zachowujesz się fair w stosunku do mnie. Ja nic nie zrobiłam wbrew tobie, nie oszukałam cię, niczego nie ukrywałam. Jeszcze raz, zgodziłeś się na to i sam mnie tam zawiozłeś. A teraz się boczysz, robisz mi wyrzuty, awantury, fochy, odmawiasz mi czułości i seksu. Sorry, ja potrzebuję czułości, romantyzmu. I zasługuję na dobry seks. Nie zamierzam żyć w celibacie tylko dlatego, że mój mąż nie radzi sobie ze swoją chorą zazdrością i odreagowuje to na mnie. Wrócę jutro to pogadamy. Dzisiaj do mnie już nie dzwoń, mam ochotę na miły wieczór. Ty lepiej sobie to dobrze przemyśl.

    No i wszystko jasne. Pojechała się dupczyć znowu z tym murzynem. Łzy cisnęły mi się do oczu, język zatkał gardło. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. W końcu siadłem, otworzyłem flaszkę whisky i colę. Zacząłem pić drink za drinkiem, co chwilę puszczając sobie tą wiadomość od niej. W końcu jak to bywa po alkoholu, zacząłem pisać do niej sms-y. Że jej nienawidzę, że jest dziwką, szmatą, że wypieprzę jej wszystkie rzeczy na ulicę, że jutro składam pozew o rozwód, że powiem wszystkim znajomym i rodzinie, że puszcza się z murzynem… W końcu się uchlałem i zasnąłem. Obudziłem się rano na potwornym kacu. Na początku zobaczyłem dwie wiadomości na Whatsappie, a konkretnie dwa filmiki. To był szok.

    Na pierwszym ona trzyma telefon przed sobą, a on ją mocno pieprzy od tyłu na pieska. Ona zagryza poduszkę i jęczy, wszystko się trzęsie, tak ją mocno dupczy. Po dwóch minutach dochodzą, ona z głośnym, spazmatycznym jękiem rozkoszy. Na drugim filmiku leży już pod kołdrą, włosy potargane, widać że świeżo po tym seksie, i mówi: no cześć, widziałeś teraz jak wygląda prawdziwy seks. Chcesz rozwodu? Proszę bardzo! Nawet lepiej. Ty na pewno nie umiałbyś mnie tak przelecieć, swoim małym, miękkim kutaskiem. Już chyba wiem skąd masz te kompleksy, hahahaha! Powiesz wszystkim, że puszczam się z murzynem? To ja im powiem, że to dlatego, że ty masz małego pindora i po prostu nie umiałeś mnie bzykać, hahaha!

    Wtedy przeczytałem swoje sms-y do niej z wieczora i teraz dotarło do mnie, że ją naprawdę tracę. Zrobiłem z siebie ostatniego dupka, w momencie gdy należało o nią walczyć, konkurować z tamtym, a nie się użalać nad sobą i wypisywać takie hejterskie wiadomości.

    Ogarnąłem się jakoś, ubrałem, i poszedłem go Galerii. Kupiłem naszyjnik z diamentem i pięć wielkich bukietów róż. Poszły na to wszystkie moje oszczędności, ponad 5 tysięcy. Wróciłem do domu i czekałem na Weronikę zastanawiając się jak ją przeprosić. Chwilę po 13-stej przyjechała. Weszła do mieszkania i widać było jej zaskoczenie na widok tych róż. Podszedłem do niej z futeralikiem w ręku. Głos mi się łamał, ale miałem to wszystko przećwiczone, i zacząłem ją przepraszać:

    – Kochanie. Chcę Cię przeprosić. Zachowywałem się jak skończony dupek. Teraz to do mnie dotarło. Przepraszam, byłem zazdrosny i małostkowy. Przepraszam za te wczorajsze sms-y…

    W tym momencie Weronika przywaliła mi z plaskacza w twarz.

    – wiem, zasłużyłem. Zasłużyłem nawet na gorszą karę. Ale proszę Cię, wybacz mi, daj mi jeszcze jedną szansę.

    Weronika rozpłakała się. Udało się. Powiedziała mi, że jestem skończonym dupkiem, ale mnie kocha i daje mi ostatnią szansę. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin B.
  • Wielka dupa wakacyjnej sasiadki

    To były wakacje zaraz po maturze, gorące, nudne wakacje, w trakcie których bałem się o swoją przyszłość, myślałem o studiach i o tym, że nigdzie się nie dostanę. Nie chciałem ciągle zaprzątać sobie tym głowy, potrzebowałem odpocząć od tej całej nauki i negatywnych myśli. Był lipiec, więc postanowiłem wyjechać do dziadków nad jezioro, zawsze do nich jeździłem, już od małego spędzałem tam po kilka dni. Zadzwoniłem do nich, a oni jak zwykle ucieszyli się na wiadomość o tym, że przyjadę. Spakowałem się i pojechałem pociągiem. Na miejscu byłem wieczorem.

    Usiedliśmy przy piwku i zaczęliśmy gadać. Dziadek lubił opowiadać i tylko czasami w żartach opowiadał mi o ich sąsiadce, o tym jaka to jest gorąca mamuśka, prawdziwa “matka-polka” mawiał. Do tego chodziły słuchy, że w tych sprawach, nigdy nie była zbyt konserwatywna…

    Dopiero kiedy po raz pierwszy ją zobaczyłem, zrozumiałem, że mam do czynienia z wyjątkową kobietą.

    Pływałem w jeziorze już od jakiejś godziny, kiedy to spostrzegłem jak na plaże idzie jakaś dojrzała kobieta. Szła w samym tylko stroju kąpielowym i zatrzymała się obok mojego ręcznika, kładąc na piasku swój. Zaczęła się chyba opalać. Podpłynąłem, żeby jej się lepiej przyjrzeć.

    – Dzień dobry – krzyknęła do mnie, kiedy znalazłem się odpowiednio blisko.

    – Dzień dobry.

    Wyszedłem z wody i zacząłem iść do swojego ręcznika. Przez ten cały czas przyglądałem jej się. Było w niej coś dziwnego i podniecającego, nie miała figury modelki, raczej konkretnej mamuśki, nie grubej, ale seksownie zbudowanej, pełnej i solidnej. Cała opalona, brązowa wręcz od słońca, potężne uda i duże łydki, wyraźny brzuszek oraz wielkie piersi. Twarz miała miłą, ładną, a włosy ciemne i długie. Stałem tak i gapiłem się na nią. Odezwała się w końcu.

    – Co tak na mnie patrzysz?

    – Nie, nic takiego.

    Zamierzałem wziąć swój ręcznik i pójść sobie, speszyła mnie ta sytuacja. Ja i półnaga kobieta…

    – Idziesz już? – zapytała zaskoczona.

    – Chyba.

    – Może byś mnie posmarował, co?

    Popatrzyłem na nią. Krem z filtrem leżał tuż obok jej piersi.

    – To jak? – powiedziała i obróciła się na brzuch. Miała również wielkie, okrągłe i opalone pośladki, tak duże, że materiał cały się w nich schował. Nic, tylko te wielkie, cudowne półkule.

    – No dobrze.

    Klęknąłem przy niej, wziąłem krem i polałem jej plecy.

    – Poczekaj chwilę – rzuciła i szybkim ruchem odpięła stanik. – Teraz smaruj.

    Popryskałem jeszcze tym białym kremem jej brązową skórę i zacząłem powoli go wsmarowywać. Od słońca miała bardzo gorące plecy. Masowałem ją tak kilka minut, bojąc się zjechać niżej, chociaż cały czas obserwowałem jej wielką dupę. Miałem ochotę dotknąć tych pośladków, miałem ochotę sprawdzić jak miękkie mogą być. I ona jakby o tym wiedziała.

    – Nogi i tyłek też chcę sobie opalić, wiesz?

    Zacząłem teraz smarować jej wielkie łydki i uda, nie był tłuste, konkretne, fakt, ale silne i zdrowe. Jeździłem z góry na dół, lekko zahaczając tylko o pupę. Nagle stanęło mi serce. Ona uniosła się lekko i zaczęła ściągać swoje majtki, tak, że przez chwilę widziałem kawałek jej ogolonej cipki. Wielka, okrągła dupa, a w środku niej kawałek pulchnej cipki. Mój penis od razu zareagował.

    – Wymasuj mi pupę – rozkazała.

    Złapałem za krem i nerwowo go nacisnąłem. Na tej brązowe pośladki strzeliła masa białego kremu, a część wpadła nawet do rowka, być może zalepiając brązowe oczko. Myśl o tym sprawiła, że mój kutas zaczął pulsować – nigdy tak wcześniej nie miałem.

    Położyłem prawą, potem lewą, dłoń na jej dupie i zacząłem masaż. To było coś cudownego, to uczucie jakie miałem teraz pod palcami. Jej pośladki były tak samo gorące jak plecy, ale miękkie i takie delikatne. Masowałem je i zacząłem poczyniać coraz śmielej, wykonując pewniejsze ruchy. Moje palce jeździły bliżej jej pusi. Musiała to wyczuć, bo nieznacznie wykonała ruch, podnosząc się tak, żebym miał lepszy dostęp. Wstrzymałem oddech i dotknąłem jej pulchnych warg. Miałem pod palcami raj.

    Zacząłem powolutku masować jej cipkę, aż w końcu moje palce znalazły drogę do dziurki. Poczułem wilgoć i zaraz zrozumiałem. Jej pizda była cholernie mokra. Skierowałem tam teraz swoje wysiłki i zacząłem robić jej palcówkę, instynktownie, nigdy przecież wcześniej tego nie robiłem. Ona znów lekko uniosła pośladki. Teraz miałem całkowity dostęp do jej skarbu. Wkładałem i wykładałem palec, potem dołączyłem drugi, ale czułem, że to za mało. Miałem ochotę pocałować jej mokrą cipę. I ona znów wyszła naprzeciw moim myślom.

    – Na co czekasz? – Usłyszałem. – Wyliż ją!

    Nie czekając ani chwili zatopiłem usta w jej rozgrzanej piździe, a mój nos wylądował w jej kakaowym oczku. Zacząłem całować jej dziurkę, potem zacząłem po prostu ją lizać, pieścić, kochać. Całowałem się z jej cipką. Połykałem litry dojrzałych soków, które i tak uciekały, płynęły mi po brodzie. Chwyciłem zaraz za dwa wielkie półdupki, ścisnąłem je i wbiłem usta z językiem najgłębiej jak tylko mogłem. Jadłem i piłem z tej misy obfitości, kiedy nagle poczułem jak napiera na mnie z większą siłą.

    – O kurwa! – wykrzyczała. – Kurwa dochodzę!

    Całe jej ciało przeszedł nagły dreszcz, wierzgnęła kilka razy, jej kolana ugieły się i opadła ciężko na ręcznik. Przez chwilę trwaliśmy w ciszy.

    – Lizałeś już kiedyś cipkę? – spytała bez ogródek.

    – Nie – odparłem. Mówiłem prawdę.

    – A z kobietą byłeś?

    – Też nie.

    – Czyli jesteś prawiczkiem?

    – No…

    Obróciła się i podniosła. Patrzyła mi w oczy. Miała duże, zielone oczy. Potem spojrzała na mój wzwód w kąpielówkach i uśmiechnęła się.

    – Przyjdź jutro o tej samej godzinie – oznajmiła i zaczęła wkładać majtki.

    – Po co?

    – Przekonasz się. A teraz idź. Chcę się trochę poopalać.

    Wziąłem swój ręcznik i ruszyłem plażą w kierunku domku dziadków. Serce mi waliło, cały czas myślałem o tej kobiecie i o tym co jutro może się wydarzyć. Byłem prawiczkiem, ale czułem, że nie na długo.

    Jutrzejszego dnia wybrałem się tam o tej samej godzinie. Usiadłem na plaży i czekałem. Długo czekałem. Pomyślałem już, że nie przyjdzie. Zrobiła sobie ze mnie żart, wykorzystała mnie wczoraj i tyle, młody zrobił dobrą robotę, a teraz pewnie wróciła do męża. Zdziwiłem się, kiedy ujrzałem jak idzie w moim kierunku. Tak samo ponętną jak wczoraj.

    Stanęła nade mną. Zacząłem podziwiać jej na swój sposób boskie ciało. Pragnąłem tego dojrzałego ciała, pragnąłem kochać się z tą kobietą jak nigdy niczego wcześniej.

    – Przyszedłeś – stwierdziła z uśmiechem.

    – Oczywiście.

    – Nadal tak strasznie napalony?

    Nie musiałem odpowiadać. Mój wzwód schowany w kąpielówkach był zacznie lepszą odpowiedzią.

    – No dobrze – zaczęła. – Zobaczymy co ty tam masz.

    Rzuciła swój ręcznik na bok i klęknęła przy mnie. Chwyciła mnie za kutasa przez majtki i zaczęła go powoli masować.

    – Uuu – jęknęła. – Widzę, że tutaj już trzeba brać się do roboty.

    Chwyciła za moje kąpielówki i szybkim ruchem je ściągnęła. Mój młody, dziewiczy kutas wyskoczył z nich jak sprężyna. Lgnął do niej jak opętany.

    – No, no – powiedziała. – Chyba będę miała z ciebie pożytek.

    Nagle chwyciła mnie z wyczuciem za penisa i zaczęła delikatnie zsuwać z niego skórę, jeździła góra-dół, góra-dół, chowając i odkrywając bordową od podniecenia żołądź. Siedziałem jak zahipnotyzowany, patrząc na jej pracującą dłoń. Nie mogłem, nie chciałem przecież, się ruszyć, było mi dobrze, tak dobrze, czułem przyjemne ciepło rozchodzące się w całym kutasie. Miałem potężny wzwód, chyba najpotężniejszy w swoim życiu, grzyb wyglądał jakby miał zaraz pęknąć. Chyba to zauważyła, na pewno widziała w moich oczach jak mi dobrze, bo zaczęła przyspieszać. Bałem się, że zaraz dojdę, chciałem dojść, ale nie chciałem, żeby to wszystko skończyło się tylko w taki sposób. Ale ona jakby o tym wiedziała.

    – Chcesz już skończyć? – spytała, przerywając na moment trzepanie.

    – Jeszcze nie – odparłem, lekko dysząc.

    – To dobrze.

    Spojrzałem jak kładzie się na plecach, tuż obok mnie. Poderwałem się, nie wierząc w swoje szczęście, czując tam na dole ogromne ciśnienie. Miałem przed sobą prawdziwą kobietę, prawdziwego milfa i za chwilę miałem w nią wejść, wejść w jej gorące wnętrze, zrobić to po raz pierwszy.

    – Zacznij trochę wolniej, dobrze?

    – Dobrze.

    Położyłem się na niej i łapczywie zacząłem ssać różowy sutek ogromnej piersi. Potem drugi. Mój kutas lekko ocierał się o jej cipkę. Czułem jaka była mokra i rozgrzana. Sąsiadka położyła dłoń na moim pośladku, jakby mnie do siebie dociskając, tym samym wiedziałem już, że mam pozwolenie. Spojrzałem jej głęboko w oczy i powoli wszedłem. To było coś niesamowitego, nie do opisania. Mój penis leniwie wdzierał się w jej dojrzałą cipę, czułem każdy centymetr i to było jak raj. Byłem w raju. Wycofałem się i ponownie pchnąłem, teraz szybciej, mocniej. Była mokra, śliska i ciepła. Zacząłem wchodzić i wychodzić z jej przytulnego gniazdka. Wpadłem w cug. Zacząłem ją zwyczajnie pieprzyć. Jej pizda przyjmowała z wdzięcznością każde moje pchnięcie. Po chwili całowałem szyję mojej kochanki, a ona odpowiedziała mi jak prawdziwa kocica. Zaczęła mruczeć, a po chwili postękiwać. To pobudziło mnie jeszcze bardziej, zacząłem jebać ją jak prawdziwy wariat, a im szybciej i mocniej ją brałem, ona odpowiadał coraz głośniej. Nagle poczułem uda na mojej tali, objęła mnie silnie nogami, a ja wszedłem w nią jeszcze głębiej. Tego było za wiele. Oderwałem usta od jej opalonej szyi i pocałowałem ją. Odpowiedziała mi. Włożyłem język i zacząłem wiercić nim jak szalony, czułem jej język, to był istny taniec pożądania. Choć trwało to zaledwie dwie, trzy minuty, nie mogłem dłużej wytrzymać, poczułem nadchodzący orgazm. Pomyślałem, żeby wyjść, ale trzymała mnie nogami, przycisnęła nagle jeszcze bardziej do siebie. Gorąco wypełniło mojego kutasa i to musiało się stać. Wystrzeliłem, wykonując kilka potężnych pchnięć, jakby chcąc wedrzeć się, spuścić w niej jak najgłębiej. Zlałem się kilkoma salwami prosto w jej gorącą cipę, a ona, trzymając mnie za pośladki, przyciskała raz za razem, jakby chcąc pochłonąć to wszystko. Wykonałem jeszcze kilka silnych, nerwowych ruchów, oderwałem swoje wargi od jej warg i wyślizgnąłem się z pochwy. Spojrzałem na jej cipkę. Biała, gęsta maź wylała się z dziurki i ściekała strużką w kierunku odbytu.

    – Szybko ci poszło – stwierdziła, nie podnosząc głowy.

    Nie wiedziałem czy jest na mnie zła. W końcu zajęło to tylko chwilę, a na dodatek tego spuściłem się w niej.

    – Za to też doszłam – powiedziała i podniosła się. Spojrzała na swoją pizdę i dotknęła się tam, włożyła palec, wyjęła go i zaczęła powoli rozcierać spermę. Posłała mi krótki uśmiech. – Zdrowy z ciebie ogier widzę.

    Przypatrywałem jej się chwilę, nagiej, leżącej w rozkroku, z cipką pełną mojego nasienia. Nagle poczułem, że mój penis ponownie zaczyna twardnieć.

    – Och… – rzuciła przeciągle i podniosła się, potem pochyliła nad nim i patrząc mi w oczy wysunęła język. Po chwili zaczęła delikatnie drażnić nim moją żołądź, na której były resztki spermy. Starła palcem pozostałe krople nasienia, a potem przestała się nim bawić i otworzyła usta, delikatnie obejmując cały grzybek. Czułem jak zaczyna go nieśpiesznie ssać i czułem jak mój kutas momentalnie rośnie w jej ustach. Puściła go nagle i powiedziała władczym tonem.

    – Kładź się.

    Zrobiłem to natychmiast. Usiadła na mnie okrakiem i złapała mnie za kutasa, by wcelować nim w swoją cipkę. Poczułem jak powoli zaczyna na mnie siadać, jak mój drąg ponownie wsuwa się do jej wnętrza. Zaczęła nieśpiesznie, lekko ruszając biodrami. Przyspieszała z pchnięcia na pchnięcie. Opadała na mnie coraz mocniej i pewniej, a jej wielkie cycki zaczęły bujać się do rytmu. Złapałem za jednego z nich, a drugą ręką chwyciłem za wielki pośladek i ścisnąłem go. I dopiero teraz zaczęła mnie ujeżdżać. Robiła to z dzikością i furią, a ja czułem jak mi coraz lepiej, jak znów zaczynam dochodzić. Galopowała na mnie, ale to było za mało. Nagle puściłem jej pierś, chwyciłem porządnie za dupę i zacząłem ją walić. Aż jęknęła.

    – Tak jak teraz, tak jak teraz, nie przestawaj kurwa! – Wykrzyczała.

    Robiłem co mogłem, ruchałem ją z całych sił unosząc biodra, aż poczułem jak płoną mięśnie moich nóg. To był wyścig, ona albo ja. Ona, albo ja…

    W końcu krzyknęła jeszcze raz, przeciągle.

    – Taaak!

    Opadła na mnie zmęczona, mokra, ciężko dysząc. Pocałowałem ją, raz, drugi. W końcu otworzyła oczy.

    – To było to – powiedziała.

    – Yhmh – mruknąłem tylko.

    – Nie mam już siły. Chodź, położę się, a ty znów we mnie wejdziesz, tylko teraz musisz wyjść. Mam dopiero czterdzieści lat…

    Zeszła ze mnie i położyła się znowu na plecach, ale ja miałem lepszy pomysł, pomysł, który był moim marzeniem od młodziaka. Uwielbiałem wielkie, dojrzałe dupy i cały czas masturbowałem się oglądając filmiki z perspektywy kolesia, który wali od tyłu takie właśnie dojrzałe dupsko.

    – Możesz się dla mnie wypiąć? – spytałem.

    – Chyba wiem o co ci chodzi – odparła i zaśmiała się. – Tylko się nie przeraź. Jestem tam trochę za gruba…

    Podniosła się nieśpiesznie na czworaka, ugięła jedno, a potem drugie kolano i wypięła w moją stronę. Miałem przed sobą najwspanialszy widok na świecie. Prawdziwy widok. Ogromne dwa pośladki uśmiechały się do mnie, brązowe pośladki, z bledszym paskiem w miejscu noszonych majtek. Nie mogłem dłużej czekać. Musiałem ją mieć, już, teraz, zaraz!

    Klęknąłem za nią i chwyciłem za kutasa. Delikatnie wycelowałem główką w jej otworek i zacząłem powoli wsuwać. Po chwili wszedłem w nią cały, jej wielka dupa przyjęła mnie ciepło. Wyszedłem trochę i znowu naparłem. Była mokra i śliska. Mogłem robić swoje.

    Moje biodra zaczęły taniec. Pchałem i odbijałem się od tych wielkich pośladków, które zaczęły cudownie odpowiadać na moje ruchy; wysokie fale zaczęły przepływać przez całą ich długość, powracając zaraz i znowu sunąc do góry. Patrzyłem na to i przyspieszałem i rżnąłem ją już na tyle szybko, że do moich uszu zaczęło dochodzić to słodkie klaskanie jej tyłka o moje podbrzusze. Fale i ten słodki dźwięk jebanej tłustej dupy. Jej dupsko wręcz tańczyło, robiło to do czego zostało stworzone. A ja tonąłem w raju.

    Złapałem ją mocno za biodra i po prostu oddałem się cały. Była w tym momencie moja, tylko moja, moja prywatna wielka, dojrzała dupa. A ona zaczęła jęczeć i wiedziałem jak bardzo jej się to podoba, jak bardzo podoba jej się bycie braną przez takiego młodzieńca. Była dojrzałą suką, a ja młodym niewyżytym psem. Starszą klaczą, braną przez jurnego ogiera. Oboje o tym wiedzieliśmy. I to właśnie sprawiało, że byliśmy tak bardzo napaleni.

    Nagle poczułem jak w moim kutasie zbiera się gorąco i nie miałem zamiaru wychodzić, nie chciałem wychodzić, chciałem spuścić się w jej gościnnym wnętrzu, oznaczyć jako swoją własność, wykorzystać jak zwykły zbiornik na moje młodzieńcze nasienie. Zacząłem dochodzić.

    Krzyknąłem z rozkoszy. Zlałem się chyba jeszcze potężniejszą salwą niż wcześniej, wbiłem mocno, wpychając najgłębiej jak tylko się dało, wbiłem ostro między te opalone, szerokie pośladki, a sperma zalewała strumieniem jej łono. Była moja. Należała do mnie.

    – Mówiłam przecież, że masz wyjść… – zaczęła, ale ja nie miałem zamiaru jej słuchać. Ani kończyć zabawy. Spuściłem się, ale mój kutas był nadal twardy jak stal. Zamierzałem wziąć ją w ten sposób jeszcze raz. Nie wyszedłem z niej, dalej ją posuwałem.

    Wymierzyłem jej solidnego klapsa i chwyciłem za włosy. Jęknęła. Ale nie z bólu. Podobało jej się to. Podobało bo była moją suką.

    Nie wiem jak szybko mężczyzna może ponownie dojść po spuście, ale ja w tej pozycji i trzymając ją za włosy i raz za razem wymierzając solidnego klapsa, nie potrzebowałem długo. Boska miękkość tych pięknych, falujących pośladków sprawiła, że doszedłem trzeci, ostatni raz.

    – Znowu dochodzę! – ryknąłem.

    – Wyjdź… – Zdołała tylko wystękać.

    Ani myślałem ją słuchać. Wbiłem się w nią, zalewając po raz ostatni swoim gorącym nasieniem, a ona krzyczała, bo miała najmocniejszy orgazm jaki kiedykolwiek mogła mieć. Potem zszedłem z niej, a sperma pociekła z jej pizdy jak z kranu.

    – Miałeś we mnie nie dochodzić – rzuciła, kiedy w końcu odzyskała głos.

    – Żałujesz? – spytałem.

    – Nie. Nie żałuję.

    Patrzyłem na nią, a ona na mnie. Uśmiechaliśmy się do siebie.

    – Chcesz to jutro powtórzyć? – zapytałem.

    – Chcę – odparła.

    – Pragniesz tego?

    – Pragnę.

    Pocałowałem ją. Robiliśmy to długo, namiętnie. Potem się odezwałem.

    – A co na to twój mąż?

    – Nic. Moja cipka jest już tylko twoja – powiedziała. To była prawda, była moja, tylko moja. Ona, jej cipka, dojne cycki i potężna pupa. Były już tylko moją własnością. Na zawsze.

    Następnego dnia znów brałem ją jak swoją sukę na plaży, dwa dni później rżnąłem ją w ich małżeńskiej sypialni, na trzeci dzień zmusiłem, aby po raz pierwszy połknęła męską spermę, co spodobało się do tego stopnia, że co jakiś czas musiałem kończyć w jej ustach. Zerżnąłem też jej kakaowe oczko, co polubiła równie mocno jak ja. Później powiedziała mi, że chciałaby zostać w końcu matką, a z mężem jej nie wychodziło…

    Kochaliśmy się więc codziennie, codziennie składałem wizytę tym boskim pośladkom i codziennie zalewałem jej łono ogromną ilością spermy. Trwało to cały miesiąc, przez cały miesiąc uprawiałem jej gościnny ogródek, pokrywałem ją jak jakieś hodowlane zwierzę, byłem jak ogier rozpłodowy i podobało mi się to. Bywały nawet dni, kiedy mąż był w domu i wpadałem tylko na kilka minut zerżnąć moją sąsiadkę od tyłu, nawet przy zmywaniu czy w trakcie sprzątania, zostawiałem w spragnionej pusi swoje płodne nasienie i wracałem, wcale nie przejmując się jej orgazmem i przyjemnością.

    A potem dostałem wiadomość, że przyjęli mnie na wybrane studia i musiałem wyjechać od dziadków, wrócić do domu. To była ciężka rozłąka.

    Po dwóch tygodniach dostałem od niej telefon. Powiedziała mi, że jest w ciąży i to na pewno moje dziecko, bo z mężem kochała się tylko raz czy dwa. Mąż ucieszył się na wieść o nowym potomku, nie miała zamiaru się przyznawać, oboje uznaliśmy, że tak będzie lepiej, w końcu tego chciała. Wyznała mi, że cieszy się, że nasze spotkania tak zaowocowały, bo będzie miała po mniej najwspanialszą pamiątkę w życiu i patrząc na to dziecko, będzie wspominać wszystkie słodkie chwile jakie razem spędziliśmy. Obiecałem odwiedzić ją jeszcze i ponownie wziąć to co moje. Też wyraziła taką nadzieję, bo była tylko moją suką, moją własnością, pierwszą kobietą, którą miałem. A miałem ich później całą masę, ale o tym napiszę innym razem…

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel
  • Pierwszy raz z alkoholem

    Nie lubię opowiadać o tym innym, ponieważ reakcje są naprawdę różne. Mój pierwszy raz nei był z ukochanym czy ukochaną. Zdarzyło się to na imprezie chłopaka, w którym się podkochiwałam. Miałam wtedy 16 lat, mimo że zawsze unikałam alkoholu, narkotyków czy prowokujących ubrań, tym razem zrobiłam inaczej. Na imprezę, która miała być  w piątek wieczorem, ubrałam dość krótką spódniczkę, croptop, pod spód nie założyłam nic, jeszcze przed domówką napiłam się trochę wódki u przyjaciółki, miałam nadzieję, na coś więcej z Michałem (bo tak się nazywał ten chłopak). Około 20 byłam już pod jego drzwiami, zadzwoniłam dzwonkiem, otworzył on, okazało się, że byłyśmy pierwsze. Nie wiem ile czasu rozmawialiśmy w ogrodzie, szybko to minęło i już ludzi było znacznie więcej. Czułam wzrok na sobie, nie tylko Michała. Siedząc w kuchni powoli piłam z jakimś chłopakiem, nie myśląc już jedynie o Michale a ogólnie o zabawie. Po chyba czwartym drinku urwał mi się film, pamiętam jedynie, że Michał zaciągnął mnie do pokoju i zostawił. Kiedy się obudziłam leżałam naga, cała mokra i obolała w ogrodzie. Były porozrzucane moje rzeczy wszędzie, widziałam na niektórych białe plamy, dość duże. Nie miałam siły wstać, leżałam tak nie wiem ile, ale widziałam jeszcze wychodzących gości, również moją byłą przyjaciółkę robiącą loda Michałowi. Leżałam tak długo, kiedy w końcu jakoś wstałam, przyszedł Michał. 
    Oj Oliwka,  byłaś niezła.. – podszedł do mnie i złapał mnie za tyłek.
    Dziękuje.. – cicho odpowiedziałam, nawet nie pamiętając co się stało. Ręką ruszył do mojego krocza, zaczął masować moją cipkę. Poczułam, że robię się mokra.

    A może chciałabyś być moja? – zapytał wkładając jeden palec do środka. Zdziwiłam się.
    Jak to twoja? – cicho zapytałam
    No, wiesz, tak jakby moją dziewczyną, na każde zawołanie, czasami byś nocowała tu u mnie. – odpowiedział.
    Pomyślę, okej? – odparłam.
    Okej, ale teraz i tak się ładnie wypnij – powiedział lekko popychając mnie w stronę stolika, który miał w ogrodzie. Grzecznie się wypięłam, wszedł we mnie dość mocno. Jęknęłam. Mimo tego, że byłam obolała podobało mi się to, bardzo mi się podobało. Szybko zaczęłam pojękiwać. Doszłam po około 5 minutach, a on ciągle mnie ruchał, po jakoś 10 minutach zmienił dziurkę i wszedł w mój tyłek, o dziwo byłam rozepchana, już wiem tyle, że dałam się mu zabawić albo i wszystkim na imprezie. Ruchał mocno, doszłam drugi raz.  A on po tych kilku minutach ruchania znowu wszedł w moją cipkę, dość szybko w niej doszedł. 
    Grzeczna dziewczynka – powiedział i dał mi mocnego klapsa. – Napiszę do Ciebie później przypomnieć o mojej propozycji. – odszedł w swoją stronę, powoli się ubrałam, moje wszystkie ubrania były mokre, brudne. Również torebkę mi pobrudzili, dość długo szukałam kluczy, tamponów i reszty rzeczy. Kiedy znalazłam zapytałam go czy mogę jeszcze zostać, zezwolił. Chciałam wyjść wieczorem, jednak przed tym chciał bym zrobiła mu loda, zgodziłam się. Trochę się krztusiłam, doszedł w mojej buzi, połknęłam. Pochwalił mnie i pocałował. Kilka minut się całowaliśmy, az w końcu oderwałam się i wyszłam, już w domu, po wykąpaniu się, odświeżeniu przejrzałam telefon. Znalazłam tam dużo filmików, od filmiku w sypialni do filmiku w ogrodzie, zostałam spenetrowana przez każdego na imprezie, nawet przez moją byłą przyjaciółkę, za którą nie przepadałam. Nie wiedziałam co myśleć, niby było przyjemnie, ale jednak zostałam spenetrowana przez każdego, a to był jeszcze mój pierwszy raz. Przed położeniem się spać napisałam mu, że dziękuję za tą imprezę. Następnego ranka zgodziłam się zostać jego. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oliwka

    Trzecie opowiadanie, mam nadzieję, że się dobrze przyjmie.

  • Brat chlopaka

    Wydarzyło się to w wakacje, przyjechałam wtedy do chłopaka na jakieś dwa tygodnie albo więcej. Miałam 15 lat a on 17, miał brata, który miał 20 lat, uważałam zawsze, że był ładny. Czasami masturbowałam się do zdjęć jego brata, a nie jego samego. Starałam się jakoś pokazać Adrianowi (tak miał na imię brat mojego chłopaka – Karola.), że jest ładny, a ja napalona. Przez pierwsze kilka dni nic nie okazywał, jednak pewnego ranka, jak obudził się jako drugi, zauważył mnie w kuchni, w samej bieliźnie zaniemówił. 
    O, hej Adrianku – powiedziałam zauważając go, bardziej się wypięłam w jego stronę. 
    Cześć Oliwka – odpowiedział, zauważyłam na jego spodniach namiot. Powoli zaczęłam zsuwać swoje majtki, a po majtkach zdjęłam stanik. Kiedy podszedł do mnie zaczął się ocierać kroczem, podnieciło mnie to, odwróciłam się i klęknęłam. Wyjęłam go i wzięłam do buzi, kilka minut trwało zanim doszedł we mnie, wszystko połknęłam. Wstawałam i usiadłam na blat, rozkładając nogi, podszedł i zaczął mnie całować, ręką masowałam jego penisa, żeby znowu stanął. Czułam jak jego przyrodzenie twardnieje, strasznie mi się to spodobało, w końcu we mnie wszedł, ruchał mnie dość mocno, na początku strasznie mnie to bolało, jednak zmieniło się w przyjemność. Po kilku minutach wyszedł ze mnie, kazał mi się wypiąć. Znowu we mnie wszedł i ruchał mnie coraz głębiej, miałam całego penisa w sobie, a miał nie wiem, z 20 centymetrów może. Na pewno był strasznie długi i gruby. Dochodząc wyszedł ze mnie, bez żadnego słowa wszedł w mój tyłek, krzyknęłabym z bólu, gdyby nei zasłonił mi ust. Chwile powoli się ruszał w mojej dupie, w końcu przyśpieszył, zaczęłam pojękiwać, dość głośno. Po jakoś 15 minutach doszedł w nim, pocałował mnie w usta i wyszedł. 
    Cudowna jesteś – powiedział cicho.
    Dziękuję, ty też jesteś cudowny  – uśmiechnęłam się. – powtórzymy to kiedyś? – kontynuowałam. 
    Oczywiście – odpowiedział. – A teraz idę się wyszykować do pracy, miłego dnia maluchu – pocałował mnie jeszcze raz i odszedł w kierunku swojego pokoju. Ja byłam zmuszona posprzątać, ponieważ zauważyłam swoją krew oraz jego spermę, wzięłam prysznic i tak się skończył ten ranek. Jeszcze wiele razy powtórzyłam to z Adrianem, a z Karolem po jakimś czasie też to zrobiłam. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oliwka

    To moje czwarte opowiadanie, mam nadzieję, że się przyjmie dobrze 😀 (fikcja)

  • Praca za granica

    Był taki okres, że postanowiliśmy z żoną jechać za granicę żeby zarobić trochę więcej pieniędzy. Wyjechaliśmy do Holandii na szklarnie w listopadzie. Pracowaliśmy na te same zmiany, więc widzieliśmy się dziennie normalnie tak jak w Polsce. 

    Pewnego dnia wpadł do nas kolega z hotelu do pokoju o graliśmy w monopoly i piliśmy piwko, Kasia trochę się upiła, ale normalnie kontaktowała co się dzieje, powiedziała mi po cichu, że jest podniecona i wspomniała, że pamięta jak mówiłem że fajnie byłoby zobaczyć jak jej dobrze z kimś innym. 

    Była godzina 23 00 i nasz kolega się upił, ale też kontaktował, 

    Musiałem iść się wysikać do ubikacji która była na dole więc poszedłem zostawiając ich, zajęło mi to około 10 minut, gdy wracałem stanąłem przed drzwiami i usłyszałem mlaskanie..

    Gdy wszedłem zobaczyłem coś co mnie z jednej strony zdenerwowało, a z drugiej podnieciło, kolega leżał z zamkniętymi oczami mrucząc, a moja Kasia obciągała, gdy mnie zobaczyła to na chwilę przestała wtedy powiedziałem, że ma dokończyć i połknąć wszystko co jej wpadnie do buzi, więc zaczęła ssać jajka jednocześnie waląc konia i mrucząc widać było, że jest zadowolona. Później powiedziałem, że ma lizać główkę powoli dookoła razem z dziurką po 5 minutach kolega zaczął dochodzić, Kasia połknęła spermę na 2 razy podeszła do mnie i powiedziała, że jeśli pozwolę to może częściej komuś zrobić loda nawet jeśli nie będzie mnie obok, pozwoliłem jej i do dzisiaj czasami bierze do buzi inne zawsze z połykiem. Przez ten czas zdarzyło jej się jeszcze  w aucie po zmianie popołudniowej, gdy wracała rozpięła komuś rozporek, następnie powiedziała, że zdjęła swoje spocone majtki wsadziła mu w buzie  i spuściła kolejnemu nasienie. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Znajomy
  • Male kuzynki i ich kolezanki cz.2

    Małe kuzynki i ich koleżanki cz.2 Rzeczywiście powiedział prawdę. Swingująca impreza bardzo przypadła mu do gustu. Ciekaw był tylko czy jeszcze inni goście uczestniczą w nich w domu Krystyny i Mirka, i jak się zachowują jego kuzyneczki. Był koniec sierpnia i właśnie tego dnia miały wrócić dwie nastoletnie bliźniaczki Ola i Madzia a na następny trochę młodsza od jebanej przez niego poprzedniego wieczora i potem jeszcze w nocy i nad ranem dziewczyna, kuzynka Monika. Był ciekaw czy i ona bierze udział w tych mocno seksualnych imprezach. Dziewczynki miały przyjechać dopiero wieczorem i postanowił koło południa wyskoczyć sobie na Płock. Był bardzo ciepły sierpniowy dzień. Szedł deptakiem na Tumskiej w kierunku schodów, po których schodziło się do plaży miejskiej nad Wisłą. Miał ze sobą duży ręcznik i kąpielówki a więc mógł nawet pokusić się o kąpiel. Tak doszedł do Sobótki i nagle zdębiał. Na dwóch kocach zobaczył towarzystwo złożone z trzech lasek i dwóch facetów, w którym prym wiodła Mariola, nastolatka która tak dobrze ugościła jego kutasa wczorajszego wieczoru i kilka razy w nocy. Dziewczyny wyglądały jak dwie siostry, z których jedna mogła być w wieku znanej mu już laski a druga może o rok od niej młodsza. Faceci zaś wyraźnie byli starsi nawet od niego. – Cześć piękna… – rzucił w kierunku Mariolki, która wyraźnie ucieszyła się gdy go zobaczyła. – O Wojtek… Fajnie, że jesteś… Właśnie opowiadałam dziewczynom i panom o wczorajszym cudownym wieczorze i nocy – dziewczyna wyraźnie na wspomnienie tego co się działo potarła swoje krocze, ukryte jedynie pod skąpymi figami, zawiązywanymi z boku na tasiemki. – To jeśli można przysiądę się do was – powiedział stanowczo. – Oj tak… Zapraszamy – Mariola swoją radość z tego tytułu okazała promiennym uśmiechem – Pozwólcie: to jest Wojtek a to moja koleżanka z klasy Majka i jej młodsza siostra Kinga. A panowie to Krystian i Tomek. Poznałam ich na GG i tu się spotkaliśmy. Rozłożył ręcznik obok koca dziewczyn i teraz mógł przyjrzeć się dokładniej świeżo poznanym siostrzyczkom. Starsza Majka, podobnie jak Mariola, miała już dosyć ładne cycuchy, cudownie sterczące swoją młodością i rozłożyste biodra, co powodowało ładną, krągłą pupcię. Młodsza Kinga, wchodząca wyraźnie dopiero w okres dojrzewania, pomimo że miała staniczek, to nie był on jeszcze wypełniony tak jak u starszych dziewczyn. Obydwie siostry były dosyć wysokie, ponieważ miały powyżej metra siedemdziesiąt. Kinga jednak była znacznie szczuplejsza od siostry a jej ładne uda, po złączeniu kolan tworzyły wąską, podłużną szczelinę. Obydwie siostry podobnie jak Mariolka były blondynkami i tak jak ona niezwykle urokliwe na buzi. – To co może wskoczymy popływać, jeśli to oczywiście możliwe – zaproponował spoglądając na kąpielisko, w którym było gęsto od ludzi. Dziewczyny zerwały się i całą szóstką po chwili byliśmy w wodzie. Gdy wróciliśmy, utworzyły się pary. Starszy Krystian wyraźnie przyssał się do Mariolki, Tomek do starszej z sióstr a dla mnie pozostała Kinia. Nagle nad Wisłą pojawiła się ciemna chmura, która zbliżała się dosyć szybko. – Mieszkam tu dosyć blisko, to może schowamy się przed burzą do mnie – zaproponował Krystian. Ku mojemu zdziwieniu dziewczyny zgodziły się natychmiast i po kwadransie wchodziliśmy w podwórze kamienicy. Mieszkanie Krystiana było dosyć przestronne. Składało się z trzech pokojów: salonu, sypialni i jakby pracowni. Do tego na wprost z korytarza była przestronna łazienka z wanną i prysznicem oraz oddzielny kibelek. Rozsiedli się w salonie i gospodarz zaproponował alkohol. Tylko Kinia miała obiekcje ale i ona zgodziła się na kieliszek szampana. Rozmowa na początku się nie kleiła ale po wypiciu sporych porcji alkoholu, wszystko zaczęło być o wiele bardziej kolorowe. – A może pobawimy się w rozkazy? – zaproponowała rozochocona już mocno Mariola. Wszyscy przystaliśmy na jej propozycję a młodszej siostrze, która nie jarzyła na czym to polega wyjaśniła zasady Majka. Siedliśmy w kółku i pierwszy pustą butelką zakręcił gospodarz. Wypadło na Mariolę i za polecenie dostała wypić duszkiem szklankę wina. Wykonała bez słowa i zakręciła butelką. Wypadło na Wojtka. Spojrzała przeciągle i rozkazała mu zatańczyć taniec brzucha. Śmiechu było co niemiara i teraz on zakręcił flaszką. Tym razem Majka miała wejść na stolik i też zatańczyć. Następnie Tomek musiał zdjąć koszulkę, ukazując swój dosyć mocno umięśniony i owłosiony tors. Żeby było ciekawiej to pierwsza na pomysł rozbieranek wpadła najmłodsza, siedząca koło mnie, Kinia. Nie minęło pół godziny a cała szóstka była całkowicie goła i wypadło jemu dać rozkaz dla Majki. Chwilę pomyślał ale chyba bardziej dla zbudowania napięcia i rozkazał jej zrobienie mostka. Po chwili wszyscy mogli podziwiać jej dokładnie wygoloną pizdeczkę, która w tej pozycji lekko otwierała się jak kielich kwiatu, ukazując różowiutkie ścianki jej nastoletniej szparki. Potem prezentacji swojej cipki dokonała Mariolka a za nią w podobnej pozycji zaprezentowali swoje kutasy wszyscy trzej panowie. Chuj Wojtka, chociaż osiemnasto-centymetrowy był z prezentowanych najmniejszy. Całkiem dużym, największym, bo około dwudziesto-pięcio centymetrowym do tego najgrubszym chujem dysponował gospodarz Krystian i gdy wyeksponował go robiąc mostek, jego pała całkiem już twarda i sztywna, sterczała jak krzywa wieża w Pizie. Na koniec swoją niegoloną jeszcze, małą, z krótką szparką pizdeczkę zaprezentowała Kinia. Dalsze rozkazy miały charakter bardziej ręko i języko dzieła. I tak Majka miała branzlować i lizać kutasa Tomka, Mariolka zająć się chujem Krystiana i mała Kinia miała zrobić loda Wojtkowi. W międzyczasie Wojtek wylizał kuciapkę starszej z sióstr, Krystian niemal profesjonalnie walił minetę młodszej a Tomek rozgrzewał cipę Marioli. Wreszcie doszło do ostatniej fazy. Krystian wylosował chyba najbardziej doświadczoną Mariolkę i po chwili dziewczyna klęczała jak suczka na dywanie a on wbijał się w jej cipę swoim potężnym kutasem. Obok na fotelu siedział Tomek a oparta o siedzisko kolanami Majka nabijała się na jego sztywnego chuja. – Ale ja jeszcze nigdy… – szepnęła cicho, przerażona Kinia, gdy mościł się między jej szeroko rozrzuconymi, szczupłymi nogami. – To nic… Będę delikatny… – dyszał podniecony Wojtek i oparł głowicę swego chuja o jej ciasną szparkę. Obok dochodziły jęki, piski ruchanych nastolatek i sapania mężczyzn. Wzięła jego sztywnego kutasa w swoją drobną rączkę i przytrzymała przy najszerszym miejscu otwierającej się cipeczki. Pchnął biodrami dosyć mocno. – Aaaaa… To booooliiii… To taaakieee… dużeeee… – wśród jęków rozkoszy rozległy się krzyki wystraszonej Kini. Jednak nie zwracał już na nie uwagi. Był strasznie najarany i wędrował swoim kutasem coraz dalej w głąb małolatki, czując po drodze jak rozciągają się cudownie ścianki jej szparki i dalej dziewiczej pochwy, która jeszcze nigdy nie gościła w sobie kutasa. Nie była to jego pierwsza dziewica. Ruchał już i młodsze laseczki. Dlatego niszcząc po drodze błonkę wdzierał się coraz głębiej. Kinga zaciskała zęby na dolnej wardze i głośno krzyczała, próbując chwilami odepchnąć go, zrzucić z siebie. Nie zwracał na to uwagi. Parł coraz głębiej wykorzystując poślizg na ogromnej ilości dziewczęcych soczków podniecenia. Wreszcie cały jego oręż był w niej w środku a porośnięty pierwszymi włoskami wzgórek łonowy dziewczęcia zwarł się z jego podbrzuszem. Chwilę przytrzymał chuja w bezruchu i gdy przestała krzyczeć a jedynie sapała, zaczął ją jebać. Najpierw pomału delikatnie, bez pośpiechu. Jednak coraz szybciej i gwałtowniej, dopychając kutasa do końca, do dna jej pizdeczki. Obok ruchane dziewczyny szczytowały wielokrotnie. On wiedział, że ten pierwszy raz może się to Kini nie udać. Dlatego ruchał ją jak szalony, chcąc dopełnić tego pierwszego razu. Nagle poczuł, że jego chuj zaczął pulsować, że zbliża się koniec. Szybko go wyszarpnął i zalał pierwszą salwą jej brzuszek, tak, że cała mokre były i drobne, dopiero kształtujące się cycuszki i aż do brody. Szybko klęknął koło jej buzi i następna salwa zalała jej cudną twarzyczkę. Otworzyła buzię i wpakował głęboko pulsującego chuja, zalewając aż się krztusiła jej gardło. Kutas kurczył się i miękł. Był spełniony. Położył się na plecach a Kinia przywarła do niego całą sobą, zarzucając mu swoją szczupłą nóżkę na owłosione udo, tak, ze czuł na nim zimne, mokre włoski a właściwie dopiero puszek, porastające jej twardy wzgórek łonowy. – Czy to zawsze będzie tak bolało? – spytała szeptem. – Nie kochanie. Tylko ten pierwszy raz. Czy nadal cię boli? – spytał czule gładząc ją po boku i sięgając aż do gładkiej pupy. – Tak. Teraz już mniej ale bolało bardzo – westchnęła. – Ale teraz jesteś już małą kobietką – pocieszył ją i pocałował w jedno i drugie oczko, wyczuwając słone łezki, które jeszcze w nich stały. – Dziękuję – szepnęła cichutko. – To raczej ja tobie dziękuję, że oddałaś mi swoje dziewictwo – szepnął i tym razem pocałował ją w śliczne usteczka. Leżeli chwilę w bezruchu wsłuchując się w odgłosy ostrego jebania pozostałych dwóch par. – Chodź do łazienki – szepnął znowu – Musimy zmyć krew z mojego chuja i twojego krocza. Szła za nim posłusznie a w łazience dała obmywać się prysznicem. Gdy wrócili pozostałe pary też już skończyły i leżeli teraz wtuleni przeżywając ostatnie chwile. Tego wieczoru Wojtek wyruchał jeszcze ostro Majkę i Mariolę. Mała Kinia nie gościła już w sobie więcej kutasów a jedynie ostrymi lodami doprowadziła do orgazmów pozostałych dwóch panów. Na Radziwie wrócił po północy. Wszyscy już spali i po cichu wśliznął się do swojego pokoju. C.d.n.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Sauna z nieznajoma przyjaciolka (Czesc I: “GRA WSTEPNA”) – opowiadanie dla kobiet.

    Parę miesięcy temu na jednym z portali społecznościowym poznałem Aleksandrę. Nasza znajomość zaczęła się nietypowo, ponieważ to ona napisała do mnie jako pierwsza. Na początku nie byłem zbyt zainteresowany, ponieważ nie wdawałem się w rozmowy z osobami, które nie miały swojego zdjęcia w profilu, ale jednak pojawiła się jakaś nić porozumienia, dzięki której chciałem poznać ją bliżej.

    Nasza rozmowa zaczęła się całkiem niewinnie I zupełnie różniła się od pozostałych rozmów, które prowadziłem dotychczas na tym portalu. Jak dotąd spotykałem tam bezpruderyjne kobiety, które otwarcie potrafiły wysłać zdjęcie swojego biustu- z nią było inaczej, powoli, z rosnącym napięciem. W miarę jak się poznawaliśmy, Ola stawała się coraz bardziej otwarta. Ona opowiadała mi, że chciałaby przeżyć seks z facetem, który będzie umieć ją zdominować. Ja opowiadałem jej o tym, że chciałbym zrobić to w miejscu publicznym takim jak przedział pociągu PKP.

    Po kilku dniach rozmowy, kiedy już nabraliśmy do siebie zaufania, postanowiliśmy wymienić się zdjęciami. I wiecie co? To, co zobaczyłem, przerosło moje, najśmielsze oczekiwania. Ta dziewczyna była bardzo urodziwa i jednocześnie jej uroda była niezwykle naturalna. Ola miała długie, połyskujące jasno-brązowe włosy oraz ogromne piwne oczy. Jej twarz miała delikatne, słowiańskie rysy i niezwykłe, namiętne, pełne usta, które przyprawiały moją wyobraźnię o bardzo grzeszne sceny. Z twarzy wyglądała jak istny anioł. Poza tym jej sylwetka działała na mnie równie mocno- zgrabne nogi, seksowny tyłeczek i duże, pełne piersi to tylko niektóre z jej atutów. Spodobaliśmy się sobie oboje i wcale tego nie ukrywaliśmy. Nasze rozmowy stawały się coraz bardziej pikantne.

    Nasza znajomość trwała dobrych parę miesięcy, planowaliśmy nawet spotkanie, ale okazało się, że ona w międzyczasie poznała chłopaka. Namawiałem ją na spotkanie, ale pomimo tego, że oboje byliśmy na siebie napaleni, a ona nie chciała zdradzać chłopaka. W końcu udało mi się zaprosić ją na kolacje, z takim zastrzeżeniem, że do niczego nie dojdzie i że będzie to czysto “kumpelskie spotkanie”. Zgodziła się, ale ona taka jak ja uwielbiała ryzyko. Umówiliśmy się, że spotkamy się w jednym hoteli, leżącym w połowie drogi między naszymi miastami. Ustaliliśmy, że będziemy udawać nieznajomych, ale będziemy kontaktować się przez SMS-y. Uwielbialiśmy się kokietować i mieliśmy do tego idealne warunki.

    Po przyjeździe umówiliśmy się, że spotkamy się na basenie. Leże na leżaku i czekam na nią.

    [SMS]

    – Gdzie jesteś? Mam nadzieję, że wzięłaś strój kąpielowy na basen.

    – Właśnie w niego wskakuje. Już możesz położyć się na brzuchu, bo jak mnie zobaczysz to mogą Ci napęcznieć bokserki.

    Ola uwielbiała kokietować. Wreszcie moja długo wyczekiwana piękność weszła na basen. Była ubrana w biały, jednoczęściowy strój. Wyglądała nieziemsko, zerknęła na mnie, uśmiechnęła się lekko i zaraz odwróciła głowę, idąc w kierunku basenu. Jej tyłeczek wyglądał tak niesamowicie, że odprowadziłem ją do samego końca. Zresztą, kiedy weszła na basenie, skupiła nie tylko moją uwagę. Nie tylko ja musiałem leżeć na brzuchu.

    [SMS]

    -Ale Ty jesteś cholernie seksowna. Od pół godziny oglądałem pośladki innych dziewczyn, ale Ty wprowadziłaś tu nową jakość. Chciałbym dać Ci takiego klapsa…

    -Chodź na saunie, kochanie. Chcę zobaczyć co Ty tam…

    Co jakiś czas zerkaliśmy na siebie spod telefonu i czułem jak rośnie miedzy nami, te seksualne napięcie. Sauny były koedukacyjne. W środku już były ostatnie dwie osoby. Zabrałem swój ręcznik i poszedłem nagi pod prysznic. Kiedy wychodziłem spod prysznica, akurat weszła Ola- zerknęła na mojego penisa, który jeszcze wisiał i lekko się uśmiechnęła. To mnie trochę zawstydziło, ale raz się żyje. Wskakuje do sauny. W środku nie było nikogo. Usiadłem na ręcznik, a mój fiut zwisał swobodnie.

    -Dzień dobry- przywitała się Ola, a ja nie mogłem oderwać wzroku od jej ust.

    -Dzień dobry- uśmiechnąłem się.

    Ola usiadła naprzeciwko mnie i zaczęła wpatrywać się na mnie wzrokiem, takim jakby miała zaraz na mnie się rzucić. Poczułem w brzuchu, jak motylki zaczynają poruszać skrzydełkami. Ona siedziała jeszcze szczelnie owinięta ręcznikiem.

    -Nie będzie Panu przeszkadzało?- zapytała dziewczyna o buzi anioła i zaczęła rozplątywać swój ręcznik powoli.

    -Nie absolutnie, niech się Pani nie krępuje- już czułem jak krew z mojego ciała zaczyna spływać w jedno miejsce.

    Ola zaczęła powoli zdejmować z siebie ręcznik, odsłaniając swoje delikatne ramiona oraz jędrne i krągłe piersi. Mój penis momentalnie stanął na baczność. I widziałem w jej oczach, że niezwykle ją to usatysfakcjonowało. Chyba podobało jej się, że podnieca tak faceta.

    -Jest Pani piękną kobietą, Pani chłopak ma wielkie szczęście- powiedziałem, odgrywając rolę nieznajomego.

    Ola spojrzała się na mnie, uśmiechnęła się, a następnie skierowała wzrok na mojego sterczącego fiuta.

    -Pana dziewczyna też ma się z czego cieszyć- uśmiechnęła się.

    Ola wtedy wstała, zrzucając z siebie ręcznik na ziemie. Ze szła z drewnianego siedziska i schylając się wypięła w moim kierunku swój tyłeczek. Muszę przyznać, że jej tak kurewsko seksownego dupska nie widziałem w swoim życiu nigdy. Mój fiut nabrzmiał jakby miał zaraz eksplodować. A ona dalej tańczyła swój kokieteryjny taniec. Rozłożyła ręcznik na drewnianym siedzisku, a następnie usiadła na nim, odchyliła swoją głowę do tyłu i rozłożyła przede mną nogi. Wyglądała bosko- na jej ciele połyskiwały strużki potu. Jej rozpalone ciało oraz wypieki na twarzy wywoływały we mnie dzikie pożądanie. Jej cipka wyglądała cudownie. Była gładka i przypominała świeżo zerwaną brzoskwinie. Nie mogłem się powstrzymać i zacząłem masować swojego kutasa, dyskretnie patrząc na jej ciało. Ona dostrzegła to kątem oka, uśmiechnęła się lekko i jej dłoń już zmierzała powoli w kierunku jej cipki, by zacząć ja pieścić kiedy…

    Kolejna część niebawem.

    Jeśli chcesz pomóc w powstaniu kolejnej części- napisz do mnie na GG (numer w BIO na profilu)

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Wiktor Gawajew

    Pisze głównie opowiadania dla kobiet. Największą przyjemnością jest dla mnie myśl, że jakaś kobieta czytając moje słowa dostaje wypieków na twarzy. 

  • W dzien urodzin mojej dziewczyny wyruchałem jej matke

    Mam na imię Mariusz i chodzę do pierwszej klasy liceum. Moja dziewczyna Monika chodzi do ósmej klasy, a więc o umoczeniu mogłem sobie jedynie pomarzyć. Mama Moniki była bardzo seksowna, jeszcze zanim z nią byłem fantazjowałem o niej, ponieważ była moją nauczycielką w gimnazjum. 

    Był listopad zbliżały się urodziny Moniki, wraz z jej przyjaciółmi postanowiliśmy zrobić jej niespodziankę z okazji urodzin. Mama Moniki Maja dała mi i Anastazji(przyjaciółka Moniki) klucze od mieszkania. Gdy już wszystko przygotowaliśmy Maja była już w domu i szykowała dla nas obiad, a my musieliśmy czekać jeszcze pół godziny na Monikę, ponieważ musiała zostać dodatkową godzinę na próbie do jasełek. W pewnym momencie Anastazji przypomniało się, że zapomniała wziąć prezentu dla Moniki, więc poszła po niego do domu, do którego miała 10 minut drogi w jedną i drugą stronę. Gdy Anastazja wyszła to ja zacząłem się przyglądać Mai miała na sobie legginsy i jej tyłek wyglądał niesamowicie seksownie. Szybko zrobił mi się namiot w spodniach, a Maja to zauważyła i się na mnie dziwnie spojrzała, ale nie przejęła się tym zbytnio, ponieważ chwilę później niespodziewanie złapała za mojego nabrzmiałego kutasa i zaczęła mi robić loda. Przez pierwsze chwilę pomyślałem, że to nieetyczne, ale potem oddałem się przyjemności. Szybko doszedłem patrząc na to jak robi mi loda, a jest w tym mistrzynią. Gdy się odwróciła i chciała odejść do innego pokoju ja uklęknąłem za nią zdjąłem jej spodnie razem z mokrymi stringami i zanurzyłem się w jej ogromnej jędrnej pupci, której żadna dziewczyna by się nie powstydziła. Jak robiłem jej minetę mój kutas znowu stanął i bez chwili zastanowienia wszedłem w nią bez pytania ruchając ją od tyłu na pieska. Zmieniliśmy pozycję parę razy aż w końcu doszedłem po raz kolejny razem z nią. Moja sperma spływała teraz z jej cipki szybko dałem jej coś do wytarcia, ho widziałem jak Anastazja jest już na chodniku. Powiedziałem do niej:

    – Mam nadzieję że to będzie nasz mały sekret i że jeszcze kiedyś to powtórzymy.

    – Masz mój numer i dzwoń kiedy tylko chcesz.

    W tym momencie napisała mi na swoich stringach swój numer i podała mi je do ust. Było to nieziemskie uczucie. Gdy już potem wszyscy razem siedzieliśmy przy stole znowu mi stanął. Przeprosiłem na chwilę i powiedziałem, że muszę udać się do łazienki. W łazience zacząłem walić sobie konia do wspomnień z przed godziny i do widoku dupci Mai. kiedy to robiłem nawet nie zauważyłem jak Maja wchodzi do toalety (nie zamknąłem jej za sobą) i siada na moim kutasie. Teraz to ona zaczęła nadawać tempo i szybko doszła, a wraz z nią ja wróciłem na dół i znowu usiadłem przy stole wraz z Anastazją i Moniką. Gdy Maja schodziła to zauważyłem białą plamkę na jej czarnych legginsach. Na szczęście dziewczyny jej nie zobaczyły, ponieważ były zbyt zajęte robieniem sobie paznokci i obgadywaniu takiej jednej dziewczyny z ich klasy. Kiedy szliśmy już na górę powiedziałem jej żeby zmieniła spodnie bo ma białą plamkę a jej mąż może to już zobaczyć. W tym momencie powiedziałem dziewczyną, że ja coś jeszcze zjem zanim do nich dołączę. Automatycznie zrobił mi się namiot w spodniach a ja nie mogłem wytrzymać i wepchnąłem kutasa prosto do buzi Mai. Tym razem tylko chwilę mi possała a potem odwróciłem ją zdjąłem jej spodnie i szybko wylizałem cipkę i tym razem też dupkę. Powiedziała, że jak chcę to mogę tam wejść tylko musi mi jeszcze naślinić kutasa. I tak znowu wzięła go do buzi tym razem już tylko na parę sekund a potem ja wsadziłem jej mojego członka prosto w dupę i tak po paru minutach znowu doszliśmy w tym samym momencie a moja sperma znowu spływała po jej kroczu. Powiedziałem jej żeby wyprała spodnie bo ma już tam jedną białą plamę. Gdy wróciłem na górę do dziewczyn zapytały się mnie co tak długo na co ja odpowiedziałem, że poprosiłem mamę Moniki żeby mi podgrzała obiad.

    Napiszcie proszę w komentarzu czy wam się podobało to może jeszcze coś napiszę.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tile 40
  • Wizyta u Pani Stomatolog

    Jak co miesiąc zbliżała mi się kolejna wizyta u mojej ortodontki. Musiałem zwolnić się ze szkoły, by zdążyć na wizytę. Moja wychowawczyni nie była tym zachwycona, ponieważ zbliżały się egzaminy końcowe i nakładała nacisk na naukę. Rozumiem, że chciała, byśmy najlepiej zdali nasze egzaminy, ale szczerze mówiąc, nie za bardzo mnie obchodziło to, o czym ona gadała. Specjalnie wybrałem przedmioty, które są dla mnie zrozumiałe i z którymi nie mam żadnych problemów.

    Zwolniłem się z matematyki i poszedłem do domu. Szedłem przez jakieś 10 minut, co wydawało mi się wiecznością, ale w końcu stanąłem przed drzwiami mojego domu. Wyjąłem klucze z kieszeni, włożyłem do zamka i przekręciłem. Po chwili znalazłem się w pustym domu – rodzice byli w pracę i wrócić mieli dopiero w nocy.

    Spojrzałem na zegarek wiszący na ścianie w salonie. Była dopiero 13:00, a wizytę miałem umówioną na 13:30. Miałem sporo czasu. Poszedłem do swojego pokoju i włączyłem muzykę, a następnie zdjąłem przepoconą koszulkę i wrzuciłem ją do kosza na brudne pranie. Zrobiłem to samo ze spodniami, skarpetkami i bokserkami. Nagi poszedłem do łazienki i wziąłem szybki prysznic. Po jakichś pięciu minutach byłem czysty i pachnący. Nałożyłem czyste ciuchy, które wcześniej przyszykowałem i je założyłem. Spojrzałem na telefon, by zobaczyć która godzina. Miałem jeszcze niecałe 15 minut do wizyty.

    Znowu poszedłem do łazienki, ale tym razem w celu umycia zębów. Zajęło mi to jakieś dwie minuty. Potem jeszcze się załatwiłem i poszedłem ubierać. Założyłem buty i kurtkę i wyszedłem. 

    Droga zajęła mi niecałe pięć minut, bo klinika znajdowała się kilka przecznic od mojego domu – niecałe pięć minut drogi. Gdy znalazłem się przed kliniką, spojrzałem przez wielką szybę, by zobaczyć czy ktoś jeszcze czeka na wizytę. Na szczęście nikogo nie było, więc pomyślałem, że im szybciej wejdę, tym szybciej wyjdę. Ale nie było też pani sekretarki, która zazwyczaj siedziała przy biurku, jednak uznałem, że pomaga pani doktor, bo często tak robiła.

    Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Przywitałem się, ale odpowiedziała mi jedynie cisza.  Przez myśl mi przeszło, że pomyliłem daty. Żeby się upewnić, iż wizytę miałem umówioną na dzisiaj, spojrzałem na telefon. Był 15 października, dochodziła 13:30. Nie, nic nie pomyliłem. Godzina i data się zgadzały, ale wciąż nie wiedziałem dlaczego nikogo nie ma. 

    Postanowiłem to sprawdzić i zabawić się w detektywa. Sprawdziłem toaletę, ale w niej nikogo nie było, następnie pomieszczenie gospodarcze, ale w niej również pustki. Nie licząc różnych przyborów: szczotek, mopów, papierów ręcznikowych i wielu innych, które leżały porozrzucane po całym pomieszczeniu. Jedynym pomieszczeniem, którego nie sprawdziłem, był gabinet pani doktor, o którym wcześniej nie pomyślałem. Podszedłem do drzwi i zapukałem. Zza drzwi dobiegały jedynie piski urządzeń. Wziąłem głęboki wdech i otworzyłem drzwi.

    – Dzień dobry. Czy jest ktoś… – zacząłem mówić, ale przerwałem w pół zdania, gdy zauważyłem panią Scott, wychodzącą z zaplecza, które znajdowało się w jej gabinecie.

    – Dzień dobry, Conrad. – powiedziała z uśmiechem – Przepraszam, że musiałeś czekać, ale pani Carol zachorowała i musiałam zająć się umawianiem wizyt – mówiła, zakładając fartuch na elegancką, czerwoną suknię. 

    – Rozumiem – odpowiedziałem, układając usta w uśmiech – A czy wizyta nadal aktualna?

    – Tak, tak… Oczywiście. Usiądź na fotelu, a ja zaraz przyjdę. Muszę przygotować sobie kawę. – wraz z tymi słowami, wyszła z gabinetu.

    Zrobiłem to, co powiedziała. Usiadłem w fotelu i nie wiedząc co zrobić, zacząłem rozmyślać. Rozmyślać o pani Scott. Pani Scott miała około 45 lat (chociaż nigdy się tego nie dowiedziałem, ale całkiem prawdopodobne jest, że trafiłem). Miała blond włosy, sięgające ramion, które okalały jej okrągłą twarz. Miała mały nos, pełne usta i niebieskie oczy, ukryte za szkłami okularów. Nie była rasową pięknością, ale była atrakcyjna. Zawsze miała na sobie lekki makijaż, chociaż podejrzewam, że bez makijażu też byłaby ładna. Była lekko pulchna, ale nie było tego prawie w ogóle po niej widać. Miała całkiem duże piersi, które zawsze ukryte był za obszernymi bluzkami. Była również posiadaczką dużego, zgrabnego tyłka. Zawsze wyobrażałem sobie ją nago, ale nigdy nie udało mi się podejrzeć nawet skrawka jej dekoltu, bo zawsze nosiła zapinane bluzki. 

    Ale dzisiaj wyglądała inaczej. Za każdym razem, od ponad roku, gdy przychodziłem na wizyty, zakładała jakieś luźne bluzki oraz czarne spodnie. Dzisiaj jednak założyła coś innego, coś czemu można nadać miano seksownego. Mianowicie, założyła czerwoną, elegancką sukienkę z dekoltem. Sukienka sięgała nieco wyżej kolan i miała krótkie rękawy. Na nogach miała czarne pończochy i czerwone szpilki na wysokim obcasie. Mimo to i tak nie była wyższa ode mnie, bo bez szpilek mierzyła jakieś 165 centymetrów, a ze szpilkami 170 centymetrów. Sukienka opinała się jej na piersiach i na pośladkach, co cieszyło nie tylko wzrok, ale i kolegę w bokserkach. 

    Powoli zacząłem czuć jak mój penis zaczyna się unosić do góry i stawać się twardym. Wyobrażałem sobie ją nagą, tak jak robiłem to od dłuższego czasu. Pani Margaret była najczęstszym obrazem w mojej głowie, który towarzyszył mi podczas masturbacji. Teraz jednak nie było czasu na zabawę. Pani Scott lada chwila mogła wejść i zobaczyć rozstawiony namiot w moich spodniach. 

    Jak na złość, chwilę później weszła pani Scott, w ręku trzymając kubek z parującą kawą. 

    – Przepraszam, że znowu musiałeś czekać. Ekspres się zaciął. – powiedziała, zakładając lateksowe rękawiczki. Zmieniła pozycję mojego fotela tak, by bez problemu zrobić to, co musiała zrobić z moim aparatem. – No dobra, zobaczmy… – powiedziała cicho, przyglądając się moim zębom. – Zdejmiemy gumki i zmienimy drut. Masz szczoteczkę?

    – E… Mh… mm – wydałem z siebie dźwięk, mający być potwierdzeniem na jej pytanie.

    Zaczęła zdejmować gumki z górnego, a później dolnego łuku i wyjęła druty. Po skończonym zabiegu, odsunęła się trochę, bym mógł przejść do łazienki. Przeszedłem obok niej, niemalże ocierając się moim kroczem o jej plecy. Czułem narastający wzwód, napierający na moje bokserki, dlatego jak najszybciej udałem się do łazienki i tam zdjąłem spodnie, a następnie bokserki, zamykając za sobą drzwi na klucz. Puściłem wodę z kranu dla niepoznaki i zacząłem się masturbować, wyobrażając sobie nagą panią Scott. Siedząc na fotelu, próbowałem ukryć swój wzwód, próbując go jakoś zakryć, a teraz w toalecie poruszałem szybko dłonią w górę i w dół mojego penisa, myśląc o mojej ortodontce. Byłem bliski wytrysku, gdy nagle usłyszałem odgłos szpilek, uderzających o płytki na zewnątrz toalety. To była pani Scott. Przestałem się masturbować i szybko założyłem spodnie, starannie zapinając zamek i pasek. Umyłem ręce i zacząłem myć zęby.

    Po umyciu zębów, wyszedłem z toalety, wciąż z widoczną erekcją. Starałem się zrobić wszystko, by nie było jej widać, ale bez skutku. Miałem nadzieję, że pani Margaret tego, co działo się w moim majtkach. 

    Powoli otworzyłem drzwi gabinetu i wszedłem do środka. Pani doktor spojrzała na mnie zza biurka z uśmiechem, trochę dłużej zatrzymując wzrok na moim kroczu. Usiadłem z powrotem na fotelu i znowu przykryłem wzwód ręką. Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Szybko uwinęła się z założeniem nowego drutu i gumek. W pewnej chwili, nachyliła się, lądując swoim biustem na mojej twarzy. Mój penis miał kolejny powód, by się nie uspokajać. Doktor Scott nie była tym wcale przejęta, więc pomyślałem, że zrobiła to specjalnie. Wiedziała, że mnie podnieca i chciała to wykorzystać. 

    Zrobiła jeszcze jedną rzecz, która zaskoczyła mnie bardziej od poprzedniej. Mianowicie, złapała mnie za penisa, którego wybrzuszenie było widoczne przez materiał moich spodni. 

    – Jesteśmy tu sami… Wiesz co to znaczy? – wyszeptała, ściskając mojego penisa mocniej i uśmiechając się kusząco.

    – T-tak… Chyba tak… – wydukałem, bo nie wiedziałem co odpowiedzieć. 

    – Pozwól, że ci podpowiem. Możemy zrobić to, o czym zawsze marzyłeś. – teraz to już zaparło mi dech w piersiach. Skąd ona mogła wiedzieć, czego ja chciałem? Skąd mogła wiedzieć, że chciałem uprawiać z nią seks? Nie potrafiłem znaleźć na te pytania odpowiedzi. Poza tym, nie miałem na to nawet czasu. Byłem zajęty czymś innym.

    – Może pomożesz mi się rozebrać, co? – zaczęła rozpinać górne guziki fartucha, wstając ze swojego krzesła, które stało obok fotela.

    Jak najprędzej wstałem z fotela i do niej podszedłem. Jej mądre, niebieskie oczy schowane za szkłami okularów, spoglądały na mnie uważnie. Prawą ręką zatrzymałem jej ręce, które odpinały kolejne guziki fartucha. Chciałem zrobić to sam. Chciałem przejąć inicjatywę. Po kilku odpiętych guzikach i po kilku sekundach potem, jej fartuch leżał na podłodze u naszych stóp. 

    Postanowiłem ją pocałować. Była niższa ode mnie, więc musiałem się schylić by moimi ustami dotknąć jej ust. Gdy to zrobiłem, lekko westchnęła. Jej język odpowiadał bardziej zapalczywie niż mój. Wiem, że sama tego pragnęła. Nie była to sytuacja jednostronna. 

    Jedną rękę położyłem z tyłu jej głowy, a drugą krążyłem po całym jej ciele. Chciałem poczuć każdy możliwy skrawek jej ciała. Dotykałem jej miękkiej szyi, jej blond włosów. Gładziłem ją po plecach i ściskałem jej pośladki oraz piersi. Piersi i tyłek były naprawdę duże i jędrne. Chciałem zobaczyć je bez ubrania. Miałem nadzieję, że wyglądają tak świetnie bez ubrania jak i w ubraniu.

    Nie przerywając pocałunków, wziąłem ją na ręce i posadziłem na biurku, zrzucając przy tym akta pacjentów. Siedząc na biurku, miała lekko rozłożone nogi, co sprawiło, że sukienka podwinęła się jej wyżej, eksponując ciemniejszą część jej pończoch. Obdarowywałem pocałunkami jej szyję i dekolt widoczny przez wcięcie jej sukienki. 

    Postanowiłem pójść o krok dalej. Sięgnąłem ręką do jej krocza. Gdy dotknąłem jej cipki, okazało się, że nie ma na sobie majtek. Pod dotykiem mojej dłoni, czułem busz kręconych włosów łonowych. Trochę mnie to zaskoczyło. Myślałem, że będzie miała ogoloną cipkę i że założy majtki. Tak ją sobie wyobrażałem, ale naturalnie wyglądająca cipka była o wiele bardziej podniecająca. Po chwili namysłu włożyłem palec w jej cipkę i poczułem jaka jest mokra. Musiałem jej spróbować. Nie mogłem zaprzepaścić takiej okazji.

    Klęknąłem między jej nogami i pierwszy raz zobaczyłem jej waginę na oczy. Moje marzenie się spełniło. Tak jak wyczułem wcześniej, nie była ogolona a ciemne włosy łonowe tworzyły gęsty busz. 

    Pani Scott nie wytrzymała napięcia i podniecenia, które jej towarzyszyły, bo powiedziała:

    – Proszę cię, Conrad. Zrób to wreszcie. Bardziej podniecona być nie mogę.

    Te słowa przywołały mnie do rzeczywistości i zrobiłem coś, co widziałem na wielu filmach porno. Pochyliłem głowę i językiem dotknąłem jej waginy. Gdy to zrobiłem, zadrżała z przyjemności. Kontynuowałem dalej i włożyłem język głębiej. Po kilku ruchach językiem, zacząłem bawić się jej łechtaczką. Musiało jej to sprawiać wiele przyjemności, bo głośno jęczała. Nie bałem się, że ktoś może nas usłyszeć, bo nikogo nie było w przychodni a klinika znajdowała się na prywatnej posesji. 

    Gdy próbowałem podnieść głowę, by zobaczyć twarz pani Scott, ta złapała mnie za głowę i przyciągnęła mnie bliżej swojej cipki. Przyciągnęła mnie tak blisko, że nosem dotykałem jej podbrzusza, na którym rosły jej włosy, drażniące mój narząd węchu. 

    – Nie przestawaj! Nie przestawaj… – jęczała, zaciskając uda wokół mojej głowy, nie pozwalając mi wyjść. Jedyne co mi pozostało, to robić to, co ona chciała.

    I właśnie to zrobiłem. Mocniej i szybciej poruszałem językiem w jej cipce. Mimo że jej uda zakrywały mi uszy i tak słyszałem jej ciężkie sapanie i jęki. Mój nos wciąż był przyciśnięty do jej podbrzusza, przez co ciężko mi się oddychało, ale pani Scott na szczęście to wyczuła, bo zmniejszyła nacisk swoich ud i ręki na moją głowę. Chociaż umrzeć, robiąc minetę dojrzałej, atrakcyjnej kobiecie, która w dodatku jest moją ortodontką, byłoby najmniej bolesnym sposobem na śmierć – jednak wolałem tego uniknąć. Gdy odsunęła swoje uda, wykorzystałem okazję i wyswobodziłem głowę i spojrzałem do góry, na panią Scott.

    Pani Margaret zsunęła sukienkę tak, że jej duże piersi zwisały wolno. Miała głowę odchyloną do tyłu, zamknięte oczy i lekko rozchylone usta, z których dobiegały ciche jęki. Ręką, która wcześniej przytrzymywała moją głowę, gładziła swoją prawą pierś. Jej piersi były przede wszystkim duże. Nie wyróżniały się wielkością, ale na pewno były większe niż cycki moich koleżanek. Były również śnieżnobiałe, jak jej cera, z jasnobrązowymi obwódkami, na środku których sterczały jej twarde sutki. Była tak zajęta sobą, że nawet nie zauważyła, iż stałem przed nią i patrzyłem na to, co robi.

    Dopiero po kilku sekundach, otworzyła oczy i spojrzała się na mnie z uśmiechem. Na jej twarz wystąpił czerwony rumieniec. 

    – Wiem, że chcesz pobawić się moimi piersiami. Podejdź tu i zrób z nimi, co tylko chcesz. – wypowiadając te słowa, mocniej zaczęła gładzić swoje piersi, wkładając palec wskazujący do środka swojej cipki.

    Chwilę stałem w bezruchu, wpatrzony w panią Scott. Mimo, że minęło dobre pół godziny, nadal nie mogłem uwierzyć w to, co robimy. Jej ręka, masująca pierś oraz druga pracująca w jej pochwie, działały na mnie hipnotyzująco. 

    Dopiero po dobrej chwili, ocknąłem się i podszedłem do dużego, mahoniowego biurka, na którym siedziała pani Scott. Usadziłem się obok niej, przy okazji zrzucając kolejne dokumenty, do kolekcji tych, które spadły wcześniej, zrzucone jednak przez panią doktor. Pani Scott była tak zajęta sobą, że nawet tego nie usłyszała ani nie zauważyła. 

    Zawsze chciałem zobaczyć i dotknąć cycków pani Scott, a teraz miałem na to okazję. Powoli podniosłem rękę i położyłem na jej piersi. Ścisnąłem. Była jędrna i nie mieściła mi się w dłoni. Postanowiłem lekko uszczypnąć jej sutka między moimi palcami, co sprawiło, że pani Scott lekko się uśmiechnęła. Chyba to lubiła. Zrobiłem to jeszcze kilka razy, na przemian całując jej sutka i szczypiąc go, aby potem przygryźć go zębami. Był naprawdę twardy. Musiała być nieźle napalona. 

    Ssałem jej pierś przez dobre pięć minut. Czułem się jak dziecko. Ostatni raz robiłem coś takiego, gdy byłem małym szkrabem a teraz mogłem sobie przypomnieć jakie to uczucie. Tylko, że wtedy to była pierś mojej mamy, a teraz ssałem pierś mojej ortodontki, która prawdopodobnie też ma dziecko. Wiedziałem, że sprawiam jej tym przyjemność, bo z minuty na minutę jej oddech coraz bardziej się urywał. Byłem tak zatracony ssaniem jej cycka, że zamknąłem oczy. Nie chciałem przestać. 

    Gdy otworzyłem oczy po dobrych kilkunastu sekundach, zauważyłem, że pani doktor patrzy się na mnie z uśmiechem. To był jej urok. Zawsze, ale to zawsze się uśmiechała, a jej uśmiech sprawiał, że kolana miałem jak z waty. Do tego jej dźwięczny głos, który zawsze brzmiał wesoło.

    – Widzę, że naprawdę się w to wczułeś, co? – zapytała. – Jednak czuję się źle z tym, że to ty robisz wszystko, bym ja poczuła przyjemność. Teraz moja kolej… Rozsiądź się wygodnie. – powiedziała pani Margaret, patrząc mi prosto w oczy. Zrobiłem, co mi kazała i próbowałem usiąść wygodnie na jej biurku, podczas gdy on klęknęła między moimi kolanami. 

    Sięgnęła dłońmi w kierunku guzika moich spodni i spoglądając mi w oczy, zaczęła je zdejmować. Gdy moje spodnie wylądowały u moich stóp, dopilnowała, by bokserki znalazły się w tym samym miejscu, co moje spodnie – na wysokości moich kostek. 

    Kiedy mój penis był na wolności, w pełni swoich sił, złapała go w dłoń i zaczęła nim lekko poruszać w górę i w dół. Jej dotyk działał na mnie pobudzająco, bo niedługo potem, z mojego penisa wydostał się przezroczysty preejakulat, którego pani Scott szybko się pozbyła, zlizując go. Margaret, jak kazała mi na siebie mówić pani doktor, zwiększyła tempo i poruszała swoją ręką jeszcze szybciej. Musiałem zareagować, bo jeszcze kilka ruchów wprawiających mojego penisa w ruch, a musiałaby zmywać spermę ze swojej dłoni.

    – Proszę… proszę pani… znaczy… Margaret… Niech pani przestanie… Zaraz… dojdę… – wyjęczałem, próbując złapać oddech. Margaret spojrzała się na mnie z dzikością w oczach, ale przestała. 

    – Mam nadzieję, że się nie obrazisz, jeśli wezmę go do buzi… – powiedziała. Gwałtownie poruszałem głową na boki, co miało oznaczać, że nie. Wręcz przeciwnie, bardzo chciałem, ba! pragnąłem, by wzięła go do buzi. 

    Pani Scott nachyliła się w stronę mojego penisa i zaczęła lizać najpierw jego końcówkę, a potem przejechała językiem po jego całej długości. Chwilę potem poczułem jej język na swoich jądrach, a jeszcze później wzięła jedno z moich jąder do buzi, ssąc je. Czułem się jak w niebie. Jeszcze nigdy żadna kobieta mi tak nie robiła, dlatego odczuwałem każdy ruch jej języka i ust sto razy bardziej.

    Kiedy skończyła ssać moje oba jądra, w końcu przeszła do ssania mojego członka. Na początku brała go do buzi powoli i nie tak głęboko. Ale gdy złapała rytm, zaczęła ssać go jeszcze szybciej, co sprawiało, że wślizgiwał się głęboko do jej gardła. Podniecony i napędzony jej inicjatywą, postanowiłem zrobić to, co często widziałem w filmach pornograficznych. Złapałem ją za głowę i gdy jej usta były daleko na moim członku, przytrzymałem ją tam, sprawiając, że zachłysnęła się śliną. Zrobiłem tak kilka razy, zanim odsunąłem jej głowę całkiem od mojego penisa. Przerwałem głównie dlatego, że jeszcze chwila, a bym doszedł, a tego nie chciałem. Pragnąłem znaleźć się w jej cipce. Gdy na nią spojrzałem, miała łzy w oczach, które sprawiły, że lekko rozmazał się jej makijaż i ślinę, która skapywała z jej podbródka na jej piersi. Ale się uśmiechała.

    – Nie wiedziałam, że lubisz takie rzeczy. Zaskoczyłeś mnie. – powiedziała, ale widząc, że się czerwienię, dodała. – Oczywiście w pozytywny sposób…

    Po tych słowach podeszła do fotela dentystycznego i obniżyła jego oparcie tak, że znajdowało się całkowicie poziomo. Potem podeszła do lampy i przyrządów dentystycznych i odsunęła je, by nam nie przeszkadzały, gdy będziemy uprawiali seks. Następnie zdjęła sukienkę, pozostawiając czarne rajstopy i czerwone szpilki na sobie. Klęknęła na fotelu na czworakach i spojrzała na mnie uwodzicielsko.

    – Chodź tu i zrób to, o czym zawsze marzyłeś… – powiedziała, puszczając do mnie oko. 

    Podszedłem chwiejnie na nogach i ustawiłem się za nią. Na szczęście fotel był szeroki i zmieściliśmy się na nim we dwójkę. Miałem nieodpartą ochotę włożyć swojego penisa w otwór, który znajdował się powyżej jej cipki, ale stwierdziłem, że mogę zrobić to następnym razem (o jeśli jeszcze jakiś będzie). Złapałem swojego penisa w dłoń i ustawiłem go kilka milimetrów za jej cipką, a po chwili naparłem biodrami, sprawiając, że mój penis zanurzył się w jej (o dziwo) ciasnej, mokrej cipce. Mój ruch sprawił, że pani doktor cicho jęknęła. 

    Zacząłem się powoli poruszać, wprawiając w ruch jej piersi (które odbijały się od siebie) i pośladki (które uderzały o moje uda). Torując sobie drogę przez jej cipkę, mój penis sunął coraz głębiej w niej. Margaret zaczęła poruszać swoimi pośladkami w przód i w tył, dając mi znak, że chce, bym poruszał się szybciej. Zrobiłem dokładnie to, o co mnie poprosiła. Napierałem swoimi biodrami mocniej na jej pośladki, co doprowadziło do tego, że przesunęła się dalej na fotelu, niemal z niego spadając. Poruszałem się w stałym rytmie, czując jak wzbiera we mnie fala gorąca, która zwiastowała nadejście orgazmu.

    Chciałem przeżyć najlepszy orgazm w życiu, dlatego, gdy poczułem, że już dłużej nie wytrzymam, zacząłem poruszać się szybciej. 

    – Zaraz dojdę! – krzyknąłem w kierunku pani Scott.

    – Tylko nie do środka!”, krzyknęła spanikowana. – Skończ na moich piersiach.

    Lekko się zawiodłem, ale nie chciałem by zaszła w ciążę, więc zrobiłem, tak jak mi kazała i jak najszybciej wyszedłem z jej cipy. Margaret położyła się na plecach, a ja stanąłem obok niej, na wysokości jej piersi i zacząłem poruszać ręką w po całej długości mojego siedemnastocentymetrowego penisa. Niedługo potem z mojego penisa wystrzeliła biała, ciepła sperma, która wylądowała na piersiach pani doktor.

    – Gdzie są jakieś chusteczki? Musi się pani wytrzeć. – powiedziałem do mojej pani stomatolog.

    – Są na zapleczu… – odpowiedziała pani Scott z uśmiechem. 

    Poszedłem na zaplecze i chwilę mi zajęło zanim znalazłem coś, czym pani Scott mogła wytrzeć moje nasienie ze swojej klatki piersiowej. Wróciłem do niej i wręczyłem rolkę ręcznika papierowego, na co ona zareagowała uśmiechem.

    – Dobry z ciebie chłopak, Conrad… – powiedziała do mnie pani doktor, na co odpowiedziałem uśmiechem.

    Kiedy Margaret wytarła moją spermę ze swojego ciała, wstała i do mnie podeszła. Stanęła na palcach i pocałowała mnie w policzek.

    – Dziękuję ci za to wszystko. Naprawdę tego potrzebowałam. Jestem w trakcie rozwodu, więc o seks jest naprawdę ciężko, zwłaszcza, gdy się jest starą, szpetną kobietą…

    – Niech pani nawet tak nie mówi. – oburzyłem się. – Jest pani atrakcyjną kobietą z seksownym ciałem. Wielu mężczyzn dałoby wszystko, by zrobić to samo, co zrobiła pani ze mną.

    – Oh, dziękuję, Conrad. – teraz to ona się zaczerwieniła. – Lepiej się ubierzmy. Już jest 14:30, a za chwilę mam kolejną wizytę. – po tych słowach w pośpiechu założyła stanik i sukienkę, rozczesując palcami rozczochrane włosy. Ja także się ubrałem i poczekałem aż usiądzie za swoim biurkiem, przy okazji podnosząc akta pacjentów, które wcześniej zrzuciliśmy.

    – No to… – zacząłem. Pani Scott spojrzała na mnie z konsternacją. – Kiedy mam kolejną wizytę?

    – Ah, kompletnie o tym zapomniałam. Możesz przyjść za miesiąc – 20 listopada, albo jutro – kończę pracę o 17:00. I jak? – dokończyła ściszonym głosem.

    – Myślę, że przyjdę jutro. – uśmiechnąłem się do niej. Odpowiedziała mi tym samym. 

    – Cieszę się, naprawdę. W takim razie do zobaczenia jutro… – pożegnała mnie, puszczając do mnie oko.

    Gdy wyszedłem z jej gabinetu, zastał mnie przerażający widok. W poczekalni siedziała kobieta, na oko w wieku pani Scott, która gdy mnie zobaczyła, tylko się uśmiechnęła. Poczułem suchość w ustach. Nie wiedziałem od jak dawna tam była ani ile słyszała. Przeszedłem obok niej, nie patrząc się w jej stronę i jak najszybciej wybiegłem z przychodni, kierując się w stronę swojego domu.

    Mimo wszystko nie mogłem się doczekać następnego dnia. Dnia, a raczej wieczoru, spędzonego z panią Scott.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    conradomoreno

    Pierwsza moja opublikowana opowieść na tym portalu. Mam nadzieję, że się podoba. Jeśli macie jakieś pomysły na kolejne opowiadania, piszcze w komentarzach! A jutro wstawię kolejną opowieść, tym razem przetłumaczoną przeze mnie z języka angielskiego.
    Postać pani Scott wzorowałem na prawdziwej ortodontce, do której mam przyjemność uczęszczać.