Category: Uncategorized

  • Vansy Oli

    Było nudne poniedziałkowe popołudnie. Ostatnie lekcje dobiegały końca. Ja oraz parę osób z równoległych klas musieliśmy jeszcze zostać na zajęciach dodatkowych z fizyki, bo szykowaliśmy się na olimpiadę. Gdy zadzwonił ostatni dzwonek, udając się na ów zajęcia dodatkowe ujrzałem smutny widok. Wszyscy moi znajomi już radośnie wychodzili do domu. Po co mi była ta olimpiada – pomyślałem. Przechodząc obok wyjścia zobaczyłem akurat wychodzącą Olę, moją koleżankę z klasy równoległej

    -Hejka, już do domu? -Spytałem.
    -Tak, na szczęście. -Odpowiedziała Ola.
    -No to do zobaczenia jutro!
    -Do zobaczenia i powodzenia na dodatkowych!

    Uścisnęliśmy się z Olą na pożegnanie i ona wyszła, a ja poszedłem dalej w swoim kierunku. Po tym humor mi się tak jakoś poprawił i aż z lekką przyjemnością wszedłem do klasy. Zajęcia skończyły się po dwóch godzinach. Były nieźle wycieńczające. Przez bite dwie godziny również nie sprawdzałem telefonu, więc po zakończeniu zajęć sprawdziłem go. Okazało się, że dostałem sms-a od Oli:

    “Hej, zapomniałam zabrać spod szafek swoich butów z wf-u. Mógłbyś mi je przynieść po drodze do domu?”

    W sumie Ola mieszkała niedaleko mnie, więc odpisałem, że jej podrzucę te buty. Natychmiast mi odpisała:

    “Super, dziękuję! Bądź około 18-tej. Tylko uważaj, bo jako ostatni miałam wf i żebyś mi na ulicy nie zemdlał od ich zapachu. ;)”

    Odpisałem, że będę uważać, po czym zmęczony udałem się pod szafki. Gdy dotarłem na miejsce, zobaczyłem jej Vansy. Jak ona mogła je zostawić w tak widocznym miejscu i o nich zapomnieć? – pomyślałem. Zbliżyłem się do nich żeby je podnieść. Najpopularniejszy model Vansów. Widać, że już w nich długo chodziła. Ich wkładka wewnętrzna świeciła się od potu. Przyglądając się im poczułem w spodniach wzwód. Podnieciłem się. Od dwóch lat jestem fetyszystą stóp, butów i skarpet. I jak do tej pory nie podniecały mnie buty innych osób. Początkowo zignorowałem mojego penisa i podniosłem jej Vansy żeby wsadzić je do torby. Stało się. Poczułem ich zapach. Był nieziemski. Taki podniecał mnie najbardziej. Zawsze po powrocie do domu uwielbiałem wąchać swoje buty. Czasem nawet waliłem konia do ich smrodu. Zatrzymałem się na chwilę i delikatnie zbliżyłem nos do wnętrza butów. Zapach tak mnie podniecił, że aż zamknąłem oczy.

    Dobra, zrobię to. – pomyślałem po czym udałem się do najbliższej toalety. Wszedłem do kabiny, zrzuciłem torbę na ziemię i usiadłem na przymkniętej toalecie. Vansy Oli trzymałem przez chwilę w rękach, a zaraz później zacząłem się dosłownie zaciągać ich zapachem. Był on słodki od jej perfum i jednocześnie kwaśny od potu. Mój kolega w spodniach stanął na maksa. Rozpiąłem więc rozporek i zsunąłem spodnie do kolan. Nie ma na co czekać. -powiedziałem na głos i powoli zacząłem wsuwać mojego penisa do środka prawego Vansa Oli. Gdy dostałem się prawie do czubka buta, poczułem coś miękkiego. Wsadziłem więc rękę do niego, żeby sprawdzić co w nim jest. Wyciągnąłem czarną stopkę z Nike. Była jeszcze mokra od potu. Skarpetka pachniała niesamowicie.

    To nie może być naprawdę. Ola, średniego wzrostu, chudziutka blondynka będąca obiektem westchnień całej męskiej części szkoły stała się w moich oczach jeszcze piękniejsza i podniecająca. Poczułem się jak szczęściarz, że to właśnie ja mam okazję wąchać jej Vansy i mokre, spocone skarpetki. Ola nosiła rozmiar 37. Do 18-tej została mi godzina, więc szybko policzyłem ile mam czasu na zabawę z jej bucikami a ile na dojście do jej domu. Zabrałem się więc do zabawy. Zachciało mi się założyć jej skarpetkę na penisa. Zrobiłem to i okazało się, że mój drąg może zmieścić się w całą jej skarpetkę. Chwile tak powaliłem sobie w tej skarpetce. W między czasie wziąłem drugiego buta i znalazłem w nim drugą skarpetkę. Zmienimy trochę plan. -powiedziałem w głowie. Zdjąłem czarną stopkę z kutasa i wstałem. Jednego Vansa postawiłem na muszli, jedną skarpetkę wsadziłem sobie do buzi (słony smak był niesamowity), a drugą zostawiłem w ręce i cały czas wąchałem. Moja pała stała jak największe drzewo na świecie. Przykucnąłem przy sedesie, członkiem skierowanym w stronę buta. Momentalnie zacząłem wpychać w niego swojego kolegę. Miałem już wprawę, bo robiłem tak z własnymi butami. Rozkręciłem się całkiem nieźle. Dosłownie ruchałem tego buta. Wkładka była miękka więc tym milej się dymało. Wyobrażałem sobie jakbym uprawiał seks z prawdziwą Olą. Po pięciu minutach wyciągnąłem skarpetkę z buzi i wsadziłem ją do dymanego przeze mnie buta. Miłe uczucie, gdy członek zahacza o coś mokrego i miękkiego. Gdy miałem zaraz dojść wziąłem drugiego Vansa Oli przystawiłem go sobie do nosa i wciągnąłem jego smród z całej siły. Nagle fala gorąca zaczęła przeze mnie przechodzić i wielką salwą spermy trysnąłem w spoconego buta. Widok białej lepkiej cieczy na czarnych butach był nieziemski. Oczywiście skarpetki też dostały swoją porcję nasienia.

    Trzeba było w końcu jednak posprzątać, wziąłem trochę papieru toaletowego i starłem nim wnętrze buta oraz skarpetki. Czarno-białe już teraz stopki mojej koleżanki postanowiłem sobie zabrać na pamiątkę. I tak nie zauważy. -pomyślałem. Ścieranie spermy z wnętrza Vansa zajęło mi trochę dłużej, bo nasienia było dużo. Ponieważ buty miały czarną wkładkę, to pozostał na niej lekki biały ślad. Pomyślałem, że Ola nie zwróci nawet na to uwagi. Po wyczyszczeniu na deser jeszcze raz wywąchałem butki Oleńki i wsadziłem je do torby po czym szybko opuściłem toaletę i szkołę. Miałem tylko 15 minut na dojście do domu Oli więc trochę musiałem pobiegać. Wiadomo, że do dziewczyny nie wypada się spóźniać.

    Gdy dotarłem pod jej dom, Ola otworzyła mi drzwi rozpromieniona. Wręczyłem jej buty, a ona mi podziękowała i poczęstowała szklanką wody za mój bieg. Zabawne, bo na nóżkach miała również czarne stopki z Nike, czyli takie same skarpetki w jakie się spuściłem parę chwil temu, i które cały ten czas miałem w kieszeni spodni. Podniecił mnie ten widok.
    Po wszystkim szybko się pożegnaliśmy i ja wróciłem do swojego domu. Poczułem się jak zwycięzca posiadając skarpetki mojej koleżanki ze szkoły, która po minionych wydarzeniach stała się obiektem moich marzeń.

    C.d.n.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Czarne skarpetki

    Witajcie, zachęcam do komentowania. Od razu zapowiem, że będą kolejne przygody z Olą, Danielem oraz w późniejszym czasie również z nowymi postaciami. 🙂 

    Miłego czytania!

  • Niewolnik Pana – czesc 1.

    Urodziłem się w mieście Ikos, wiodłem spokojne życie, z rodziną. Byłem najmłodszy w rodzeństwie, dlatego pomagałem w roli. Byłem dobrze zbudowany jak na 18 latka. Silne ramiona, średni wzrost  długie ciemne włosy. Władca był dobry, choć zaczynały się pogłoski, że przeciwko naszemu państwu ma być wytoczona wojna. I tak się stało. Cała rodzina, została zabita, a ja wzięty w niewolę. Trafiłem najpierw do więzienia, ale z powodu braku miejsc dla prawdziwych zbrodniarzy, przewieziono mnie na targowisko dla niewolników. Tam zostałem związany, zmierzony, a następnie przykuty łańcuchami do ściany, a żeby jeszcze nas poniżyć rozebrano nas do naga. Dwa razy dziennie dostawaliśmy jedzenie. Trafiłem na dobrą cele bo za kratą było widać piękne góry. W drugim dniu powieszono na szyi  na ciężkim łańcuchu informacje dotyczące mojego ciała, oraz informacje do jakich prac mógłbym zostać wzięty. Było paru chętnych, ale ze względu na silne mięśnie obawiano się że będę się buntować. I tak spędziłem tydzień.

    Pewnego ranka, przyszedł On. Mężczyzna koło 30 dobrze zbudowany. Kiedy mnie zobaczył było widać wyraźne zainteresowanie. Ze względu na to że spędziłem tu tydzień broda dość mocno mi urosła.

    – Możecie go ogolić? – zapytał dość twardo. Natychmiast przybiegł jeden ze straży i zabrał się za golenie twarzy.

    Gdy zgolono brodę i wąsa mężczyzna powiedział:

    – całkiem ciekawy. Ile za tego?

    Kierownik więzienia i zarazem targowiska dla niewolników odrzekł:

    – jest młody, wzięty z Ikos, dobrze zbudowany. 10 tys szelingów.

    Mężczyzna bez wahania podpisał czek i stał się moim właścicielem.

    Wpuszczono go do celi. Wszedł z walizką. Odkutu mnie i oznajmiono mi że zostałem kupiony. Mężczyzna wyprosił pracownika targu i kazał nas zostawić samych. 

    – Jak masz na imię? – zapytał mężczyzna.

    – Romek, proszę Pana.

    – Stań w rozkroku, ręce do tyłu i głowa spuszczona – gdy ja przyjmowałem pozę zadaną przez Pana poczułem on wyjął kajdanki po czym stanął za mną i skuł ręce. – od dzisiaj będziesz moim niewolnikiem jeśli się spiszesz przez rok dostaniesz wolność. Mały domek z rolą i będziesz pracować. Do tego czasu będziesz dla mnie nikim. Zrozumiano?

    – Tak Panie. – nadzieja na wolność po roku sprawiła, że z chęcią chciałem robić wszystko co będę musiał. Na szyi poczułem skórzaną obroże i po chwili zobaczyłem smycz.

    – Teraz idziemy do domu. – po czym szybkim i zdecydowanym krokiem ruszył. Szliśmy tak przez miasto aż wyszliśmy na obrzeża. Tam ukazał się duży dom z wielkim ogrodem. – Ot teraz to twoje miejsce pracy.

    -Dobrze proszę Pana. – wchodząc przez ogród widziałem pracowników którzy pracowali i było widać że są szczęśliwi.

    Pan zatrzymał się przed wejściem:

    – Od dzisiaj, po tym domu poruszasz się jak pies na czworaka. Robisz wszystko co każe, sprzeciw lub źle wykonane zadanie wiąże się z karą.

    Natychmiast bez słowa uklęknąłem a Pan rozkół kajdanki. Przyjąłem postawę psa. Pan chwytając smycz pociągnął mocno i weszliśmy do domu. 

    – Nie będziesz pracować. Będziesz mnie zaspokajać. Będziesz moją zabawką. – splunął Pan na ziemię – liz to. – natychmiast pochyliłem się i zlizałem jego ślinę.

    -Za mną. – Pan zaczął iść na dół do piwnicy. Posłusznie szedłem na czworaka za nim. Przed wejściem kazał położyć się na plecach i poczułem że coś zakłada na mojego członka. Gdy kazał się podnieść potwierdziło się. Pas cnoty. – Od dziś koniec z zabawianiem, ty zabawiasz mnie.

    Otworzył ciężkie drzwi. Ukazała się moim oczom Wielka sala tortur. Chciałem uciec na widok tego co mnie czeka, ale wtedy nie byłoby szans na wolność. 

    Pan stanął przede mną tylko w bokserkach. Usiadł na krześle – dokładnie wycałuj mi stopy. – nigdy nie byłem gejem więc nie chętnie pochyliłem się pocałować jedną, drugą stopę i tak na zmianę dopóki nie kazał przestać.

    -wskakuj na stół i kładź się na brzuchu. 

    Posłusznie wszedłem na stół i położyłem. Pan mocno szarpnął za nogi i przykuł w okowy. Podobnie ręce. Stanął przed moją twarzą i z sunął bokserki. Ukazał się wielki penis koło 22 cm, po chwili po czułem na twarzy złocisty deszczyk, chciałem się odwrócić ale Pan chwycił ostro za włosy tak że usta otworzyłem by wydobyć jęk ale poczułem jak jego mocz wpływa do ust. Gdy poszła ostatnia kropelka bez wahania włożył mi członka w usta i zaczął ostro nim posuwać. Bardzo długo dochodził i a kiedy doszedł w sunął mi z impetem całego do ust. Zacząłem się dusić. Po wyjęciu z ust poszedł Pan do stołu obok. Wrócił trzymając w ręku knebel, położył go obok głowy. Następnie podniósł z ziemi pejcz i kazał mi go ucałować.

    – Każde uderzenie licz na głos.

    Poczułem pierwsze uderzenie w plecy, później nogi ręce tyłek 

    – Raz.., dwa..,………. Dwieście. – czułem się wykończony, płynęły mi łzy. Wtedy Pan stanął na stole rozchylił moje pośladki i ostro bez ostrzeżenia wszedł w odbyt ruchał o wiele mocniej i dłużej niż w usta. Gdy poczułem w sobie spermę, Pan wyjął go z tyłka, podszedł do mnie spojrzał w oczy :

    –  Nie sądziłem że taki grzeczny będziesz. Na dziś koniec, jutro zabawy ciąg dalszy. – po czym założył knebel i poszedł. A ja zostałem sam. Skuty w ciemnym pomieszczeniu tortur. Cisza. Po wspomnienia domu zasnąłem. Obawiając się jutra. 

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Szympo
  • Szybki na slubie Anki

    – Anka wyłaź już! Za chwilę pierwszy taniec będziemy mieć! – Usłyszała głos swojego świeżo poślubionego męża, który dochodził zza zamkniętych drzwi łazienki.

    – Chwila! – rzuciła krótko, bo musiała złapać głębszy oddech. – Idź, za chwilę przyjdę!

    – Dalej no! Wszyscy czekają tylko na ciebie!

    – Trzy minuty!

    Mąż najwidoczniej odszedł, bo po drugiej stronie drzwi nastała cisza. Za to tę ciszę zaczęło wypełniać coraz głośniejsze, szybsze klaskanie nagiego ciała o drugie ciało i dzikie męskie sapanie. Obróciła głowę w stronę lustra i zobaczyła w nim siebie, trzymającą silnie framugi, wygiętą i wypiętą, z podciągniętą białą kiecą, obnażonymi udami i pośladkami, które rytmicznie odbijały się od podbrzusza półnagiego kochanka. Przez chwilę patrzyła jak facet za nią z grymasem rozkoszy na twarzy obraca jej zgrabny, opalony tyłek. Wiedziała jak mu dobrze pomiędzy tymi dwoma wysportowanymi pośladkami, wiedziała, bo każdy facet, który brał ją od tyłu, dochodził w kilkanaście sekund, wypompowywał się momentalnie jak jakiś pryszczaty nastoletni prawiczek.

    Właściwie nie miała pojęcia kim był ten wysoki, hojnie obdarzony brunet, chyba jakimś kuzynem pana młodego czy też dobrym kolegą, ale nie miało to właściwie znaczenia, mógł być nawet bratem, teściem czy też księdzem. Ważne, że jego zarośnięty, gruby chuj robił dobrą robotę w jej spragnionej pusi. Mieli trzy minuty, on ciężko dyszał, a ona jeszcze nie doszła. A przecież ona się tylko liczyła.

    – Mamy trzy minuty – powiedziała i obróciła się do niego przodem, przerywając na moment rżnięcie. Wskoczyła zwinnie na umywalkę i rozłożyła przed nim nogi – jej wygolona na zero cipka zaczęła się do niego zachęcająco uśmiechać. – Bierz się do roboty!

    Facetowi nie trzeba było powtarzać dwa razy, przecież nie zawsze zdarza się okazja wypieprzenia panny młodej jeszcze na jej weselu. Wjechał swoim grubym kutasem w jej mokrą cipkę jak w masło. Anka jęknęła z rozkoszy. Tego jej było trzeba. Grubego, długiego chuja między nogami. Niczego więcej.

    Złapał ją mocno za tyłek i zaczął pierdolić z całych sił, raz po raz całując jej szyję. Anka zamknęła oczy i zaczęła odpowiadać na jego ruchy. Skakała po jego drągu, jeździła po nim z furią. A on cały czas rżnął ją jak obłąkany. To była miłosna synergia. Idealne połączenie dwóch napalonych ciał, spragnionego samca i samicy. Przybliżyła się do jego twarzy i polizała go po uchu. Wchodził w nią po całości, było jej cudownie, kurwa, było jej zwyczajnie zajebiście! – jej mąż, przy jego rozmiarach, nie miał nawet szans być tak głęboko w jej wnętrzu. Zaczęła powoli odpływać…

    Czuła ten słodki, wytęskniony nadchodzący orgazm, czuła jak dłonie faceta ściskają coraz zajadlej jej pośladki, czuła jak jego brutalny kutas jest na skraju wytrzymałości. Lizała facetowi ucho, potem ugryzła je nagle i mruknęła jak kotka.

    – Chcesz się spuścić w mojej pusi?

    – Chcę – wysapał krótko facet.

    – To powiedz to! Powiedz: Spuszczę się w twojej słodkiej cipce!

    – Spuszczę… – zaczął, ale zaraz wydał z siebie tylko głośny jęk. – Dochodzę kurwa!

    – Tak… – wydusiła z siebie Anka. Przez jej ciało zaczął przechodzić dobrze znany prąd, kiedy tylko poczuła jak w jej wnętrzu rozlewa się gorące nasienie obcego faceta. Było jej dobrze, tak dobrze, to było to. Solidny orgazm, na który czekała od dawna.

    Facet niezgrabnie wbił się jeszcze kilka razy w rozgrzaną cipkę, chcąc, aby cały jego ładunek został w pannie młodej. Dawno nie miał takiego ruchania, dawno nie rżnął żadnej kobiety i nie myślał, że dane mu będzie zalać spermą nową żonę swojego kierownika. Podobało mu się to. Jej chyba również. Wyślizgnął się i spojrzał na Ankę. W jej oczach malowało się zadowolenie. Z jej cipki zaś wydostawała się biała, gęsta maź.

    – Dobra – powiedziała i zeskoczyła z umywalki. – Ty tu poczekaj jakąś chwilę, a ja idę zatańczyć po raz pierwszy ze swoim kochanym mężem.

    Zaczęła poprawiać kiecę, podciągnęła stanik, ułożyła gorset i przejrzała się w lustrze. Makijaż tylko trochę jej się rozmył. Musiała za to poprawić usta. Wyjęła szminkę i zaczęła jeździć po swoich pełnych wargach ostrą czerwienią.

    – Powtórzymy to jeszcze? – spytał facet, patrząc jak ta odczynia czary przy lustrze. Była świetną dupą, cholernie seksowną kocicą. Długie blond loki, duże niebieskie oczy, krwiste usta, figura modelki, tyłek miss…

    – Kiedy? Dziś? – rzuciła, kończąc się poprawiać.

    – Może być nawet dziś…

    Podeszła do niego, położyła rękę na jego penisie i zaczęła lekko gładzić go po obnażonym grzybku, a on poczuł jak znowu otwierają bramy raju.

    – Może…

    Otworzyła drzwi i wyszła z łazienki. Kiedy zmierzała zgrabnym krokiem na parkiet do tych zebranych w kółeczku ludzi, czekających na pierwszy taniec, cieszących się na jej widok, kiedy szła w objęcia szczęśliwego męża, nagle poczuła, jak po wewnętrznej stronie prawego uda spływa ku pończochom ciepła, mokra, obfita strużka…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel
  • Sprawy miedzy facetami

    UWAGA: OPOWIADANIE ZAWIERA MOCNĄ, WRĘCZ POKURWIONĄ TREŚĆ I MOŻE ODPOWIADAĆ TYLKO OSTRYM ZAPALEŃCOM. 

    Kategoria: gejowskie / BDSM / stopy

    „Nigdy nie sądziłem, że tak nagle się to zmieni. Od zwykłych szkolnych kolegów, sporadycznie mówiących „siema”, przez kumpli dzielących się fetyszami, do…”

    Wszystko zaczęło się, gdy miałem 16 lat. W technikum, wiadomo, zupełnie inaczej niż w gimnazjum. Człowiek dorasta, pojawiają się nowe znajomości, również pierwsze doznania w seksie. Z tym, że w czasie gdy wszyscy chłopcy uganiali się za cipami koleżanek, nosili kwiatuszki, czekoladki, i inne badziewne rzeczy żeby zachwycić dziewczyny, mnie interesowało zupełnie co innego.

    Wpadł mi w oko już pierwszego dnia. Od razu widać było, że wyróżnia się wśród innych. Nadprzeciętnie jak na ten wiek rozwinięte mięśnie, gęste brwi i długie rzęsy sprawiły, że pomimo że był średnio wysoki, już wkrótce każda jaką chciał była jego. Trzy, cztery lata później, kiedy poszerzyły się jego bary – a na nich pojawiły tatuaże, ujędrniły poślady i zapewne – domyślam się – powiększyły jaja a razem z nimi potrzeby samca, to już każdy w szkole wiedział, że jak Kacperek się uweźmie, to żadnej dupy sobie nie odpuści. Laska za laską, mało która potrafiła się mu oprzeć. A gdy tylko ją zaciągnął do łóżka, a ona zaczęła coś do niego czuć, stawała się zaliczonym celem. Zmieniał laski jak kondomy, inne oczarowane jego urokiem, nie słuchały się rad koleżanek. Taki już był.

    Prawie całe technikum spędziłem niestety tak samo jak za każdym razem – marząc i waląc konia. Nikt nigdy nie był dla mnie tak upragnionym, jednocześnie niemożliwym celem jak Kacper. Zawsze mogłem tylko marzyć o jego byczych barach gniecących moje plecy, łapach dociskających moją głowę do ziemi, fiucie ocierającym się o moją mordę w czasie gdy on dobiera się do moich majtek. Tak niedostępny, zakazany owoc jak on nigdy nie był mi pisany. Ale takie jest już życie geja. Można tylko patrzeć i podziwiać, bo taki facet nigdy się nie zainteresuje drugim mężczyzną. Gdyby tylko chciał spróbować, może zmieniłby zdanie?

    W podziwie Kacpra, w pierwszej klasie technikum zacząłem pływać. Nigdy nie byłem specjalnym chuderlakiem, ale wtedy zapragnąłem mu dorównać, może w ten sposób bym mu zaimponował?

    Wybrałem basen, bo nigdy nie byłem fanem siłowni. Pobyt tam zawsze kończył się dla mnie, pobudzonego hormonami nastolatka, spodenkami wypełnionymi sterczącym kutasem i powrotem do domu. Pływając potrafiłem się skupić bardziej na ćwiczeniu, niż gapieniu na spoconych facetów. Po dłuższym okresie intensywnych ćwiczeń moje ciało nabrało zadowalającej masy, której może by i nawet się nie powstydził mój obiekt fantazji. Na basenie poznałem również znajomą, Basię. Zostaliśmy dobrymi przyjaciółmi i kompanami – razem wychodziliśmy pływać. Była jedyną osobą, która wiedziała że jestem gejem i podoba mi się Kacper. Co śmieszniejsze, ja jej nie powiedziałem o swojej orientacji – sama to wyczuła i mnie spytała. Powiedziała, że od samego początku była tego pewna. Ot, takie wyczucie.

    W pewną sobotę w czwartej klasie, wyszedłem z Basią, ale okazało się że tego dnia basen jest zamknięty z powodu badań technicznych. “Kurwa! Że też nie powiadomili o tym wcześniej?” Powiedziałem zawiedziony do Basi. Okazało się jednak że ogłoszenie wisiało już od kilku dni, jedynie żadne z nas go nie zauważyło.

    Postanowiliśmy zamiast tego iść na siłownię. Chociaż ogólnie tego nie lubiłem, to nie chciałem zmarnować reszty dnia na siedzeniu w domu i wolałem poćwiczyć. Basia również podeszła do tego pomysłu pozytywnie i powiedziała, że skoro basen zamknięty to trzeba szukać alternatyw. Oboje nie lubiliśmy dużych siłowni z dużą ilością osób, dlatego wybraliśmy na mapie w telefonie najmniej tłoczne miejsce.

    Pierwsze wrażenie nie było pozytywne. Siłownia nie wyglądała zbyt estetycznie. Budynek był stary, całość nie wyglądała w ogóle nowocześnie a gdy weszliśmy do środka wrażenie nie było wiele lepsze. Ale cóż, skoro już tu przyszliśmy to nie opłaca się iść gdzie indziej.

    Zapłaciliśmy i weszliśmy. Zaczęliśmy od rozgrzewki, robiliśmy różne ćwiczenia a później skorzystaliśmy z rowerów.

     

    – Siema – usłyszałem znajomy głos. Niemało się zaskoczyłem. Spojrzałem przed siebie, a przede mną stał nikt inny jak on. Kacper.

     

    – No siema – podałem mu dłoń. Zatrzymałem się na rowerze i zaczęła się się pogawędka. Jak tam leci, i tak dalej, nic ciekawego. Spytałem czy często tu przychodzi, odpowiedział że prawie codziennie.

     

    – Przyszliście tu razem? – spojrzał na Basię a ja oparłem że tak. Ta poznała z kim ma do czynienia, bo nie raz pokazywałem jej jego zdjęcia.

     

    – Jestem Basia – uśmiechnęła się lekko, a on jej odpowiedział:

     

    – A ja Kacper – nagle na jego twarzy się znalazł szeroki uśmiech – fajne masz imię, jest taka piosenka o Basi… – natychmiast na myśl przyszły mi Wilki i ich “Baśka która miała miała fajny biust”. Basia też załapała to nawiązanie i oboje się zaczęliśmy śmiać, ale raczej bardziej z żenady niż… inteligencji tego porównania.

     

    Po chwili rozmowy poczułem że muszę iść do toalety się odlać. Gdy wróciłem Basia powiedziała że będzie musiała już lecieć, bo zrobiło się dość późno. Pożegnaliśmy się i zostałem z Kacprem, a ten zaproponował żebyśmy jeszcze popodnosili sztangę.

    Zaczął pierwszy, a ja go asekurowałem. Nie ukrywam że erekcja była niepowstrzymana. Nie sposób było jej również ukryć, a szczególnie że moje krocze znajdowało się dosłownie nad jego głową, ale w tym momencie było mi to obojętne. Skoro on jest na tyle odważny żeby otwarcie mówić Basi że ma fajne cycki, to dlaczego miałbym się bać mieć przy nim erekcję? Zawsze mógłbym powiedzieć że to od myślenia o laskach. Nawet jeśli chuj mi sterczy z powodu samca który właśnie przede mną leży i pompuje sztangę.

    Następnie nadeszła moja kolej. Położyłem się na leżaku i bez trudu, z odrobiną wysiłku podniosłem ten sam ciężar co mój równie zboczony co ja (chociaż niezainteresowany mężczyznami) kolega.

     

    – Niezły jesteś – powiedział z podziwem – nie wiedziałem, że ktoś w szkole mi dorównuje, a widać mógłbyś być dla mnie niezłą konkurencją – cały on, jak zwykle temat sprowadza się do suk. Takiemu to tylko dziewczyny w głowie. Przewróciłem oczami i cisnąłem dalej. Przysunął się do mnie bliżej, a mnie coś rozproszyło – zauważyłem przez nogawkę od jego spodenek, że nie ma na sobie bielizny, a moje nozdrza natychmiast wypełnił ostry zapach pały. Mój mały natychmiast się wzdrygnął i sztanga upadła w dół, co sprawiło, że Kacper przybliżył się jeszcze bliżej i mi pomógł ją podnieść. Z tej pozycji ujrzałem jego kutasa w pełnej okazałości. A najbardziej wzbudziło moją uwagę to, że stał niemal na baczność, w gęstej kupie łonowców, z dojebanym tatuażem, podobnym do tych które ma na barach i klacie i krwisto czerwoną, domagającą się pieszczot żołędzią.

    W szoku odłożyłem sztangę i usiadłem chwilę odetchnąć. Nie spodziewałem się jednak, że to co mi się właśnie przytrafiło to dopiero początek zajebistości które dzisiaj zobaczę.

    Otóż właśnie kończyliśmy nasz trening i przyszła pora prysznicu. Gdy tylko wszedłem do łazienek zobaczyłem, że w tej starej siłowni są prysznice grupowe. W tej chwili pomyślałem że nie dziwię się że Basia zrezygnowała z ich skorzystania, ale dla mnie to było błogosławieństwo – zaraz miałem być z Kacprem, całkowicie nago, w jednym pokoju. O tej godzinie prawie zamykali, i oznaczało to również mały ruch, więc byliśmy we dwójkę. Stanąłem do niego tyłem, aby przypadkiem nie zauważył jaki jestem podjarany, a on też się rozebrał.

    Już w gimnazjum nie pogardziłem widokiem fajnej męskiej dupy, ale to doświadczenie przewyższyło wszystko co widziałem w pornolach. Stał obrócony tyłem, a ja potajemnie postanowiłem zwalić konia zerkając na niego, bo byłem na tyle podniecony że wystarczyło tylko kilka ruchów. Trzepałem dyskretnie udając że się myję, już prawie miałem orgazm, aż nagle usłyszałem za plecami:

     

    – Ej Maciek, co cię łączy z tą Baśką? – mój drąg się natychmiast skurczył. Obróciłem się w jego stronę i spokojnie odpowiedziałem:

     

    – No coś tam kręcimy, czemu pytasz?

     

    Chyba nie zauważył. Chwała Bogu, że brałem udział w zajęciach z aktorstwa. Gdyby nie to, nie wiem, czy wybrnąłbym z tego tak łatwo. Z tym kręceniem to oczywiście kłamstwo wymyślone na poczekaniu, żeby stwarzać pozory.

     

    – Podoba ci się ona?

     

    Namyśliłem się moment.

     

    – No… trochę. Fajna dupa. A tobie?

     

    – Kurwa Maciek, już kurwa myślałem że jesteś pedałem. Też myślę że fajna dupa. Taką to można byłoby we dwójkę poruchać. Zauważyłem że ją lubisz. Cały trening ci fiut sterczał, a teraz na samo wspomnienie stanął ci jak żołnierz na baczność – zorientowałem się, że stoję przed nim ze sterczącym chujem na wierzchu. Biedak nie był na tyle inteligentny żeby załapać, że wcale nie chodzi o żadną Baśkę z fajnymi cycami. Lekko się zmieszałem.

     

    – Twój też był twardy jak pierdolona skała. Myślisz że nie widziałem przez te spodenki? Niezły masz tatuaż – zaśmialiśmy się oboje – Poza tym skoro już mówimy o takich rzeczach, to czemu nie nosisz gaci?

     

    – Po prostu nie lubię – od razu zwrócił – Tak mi wygodnie.

     

    – To jakiś fetysz?

     

    Zawahał się chwilę, czy odpowiedzieć czy nie.

     

    – Nikt z facetów o tym nie wie, i myślałem żeby o tym nie mówić… Ale chuj, skoro jesteśmy razem goli i wesoli z pałami na wierzchu, to nie widzę powodu żeby się powstrzymywać… No ta, to fetysz. Lubię tak chodzić wietrząc se faję. A ty masz jakiś fetysz?

     

    Zrobiło mi się gorąco. Ale nie od wrzątku lecącego mi po plecach.

    – Noo… Mnie trochę jara dominacja.

     

    – Że lubisz dominować nad babą?

     

    – Nie… Ja lubię być tym uległym.

     

    – O kurwa, serio? Jesteś jednym z tych których jara jak laska ich bije?

     

    – No…

     

    – No nieźle… Chcesz przyjść do mnie jutro na piwo?

     

    – O której?

     

    – Ósma wieczorem. Ja stawiam.

     

    – Jasne, będę.

     

    Nie chciałem przeginać i ciągnąć dalej tego tematu, więc wróciłem do mycia się.

     

     

    *** 

     

     

    Następnego dnia była niedziela, a ja byłem umówiony na piwo z nowym kumplem samcem. Chuj! Chuj wie, co tam się wydarzy. Nie opowiadałem o niczym co się stało Baśce. Szczerze nie chciałem, bo to są sprawy między facetami. Chuj z tym, że będziemy pić w niedzielę wieczorem. W tej chwili nic nie liczyło się dla mnie tak, jak męska przyjaźń.

    Podjarany wyszedłem z domu i po drodze kupiłem sześciopak piwa, na wypadek gdyby nie wystarczyło. W końcu nie wiedziałem, ile kupił Kacper. Zapukałem do drzwi, a on otworzył w samych szortach. Zaprosił mnie do środka.

    Powiedział że zamówił żarcie i niedługo przyjdzie. Otworzyliśmy po piwie i rozsiadliśmy się na kanapie. Odpalił jakiś film w TV. Po krótkiej pogawędce przyszła pizza. Nażarliśmy się a temat znowu przeszedł na dupy.

     

    – Ostatnio rozdziewiczyłem pizdę tej Dębickiej że ja pierdolę… Jęczała w chuj, a na końcu błagała o spermę, to zdjąłem kondoma i jej po mordzie! A ja parę dni potem do Grochowskiej. Nawet nie musiałem przepraszać a ta dalej planuje ślub i dzieci. Rozumiesz? Nawet im imiona powymyślała!

     

    Nie miałem żadnej historii do opowiedzenia, więc zostało mi tylko z podziwem słuchać wyczynów Kacpra.

     

    – Inna powiedziała że ona tylko w dupę, bo się w cipę boi. A to se wyobraź jak w dupę ostra jazda była, jeszcze bez kondoma.

     

    Zauważyłem, że fiut wystaje mu lekko ze spodenek.

     

    – Od tego gadania o babach chyba krew zaczęła ci się pompować.

     

    – No w chuj! Dawaj, obejrzymy coś mocnego.

     

    Włączył pornola. Chłop leżał przywiązany do łóżka z opaską a laska ściskała mu małego butem. Kacper zdjął spodenki. Teraz usiadł obok mnie całkiem nagi. Był już widocznie wstawiony po tych piwach, ja zresztą też.

     

    – Oglądałem ostatnio i powiem że nie są złe te twoje klimaty. Pa jaki twardy – chwycił w rękę i mi przedstawił swojego na oko 20-centymetrowego, wytatuowanego fiuta, prostego jak drut – Wyjmij swojego to porównamy.

     

    Rozebrałem się do naga a mój kumpel dokonał oględzin z bliska.

     

    – Kurwa sorry że to powiem, ale małego masz. Ile on ma? Może z 15 centymetrów?

     

    – No… 13. Ja jestem uległy, pamiętasz?

     

    – Nie dziwię się. Dziewczyny po prostu lubią duże fiuty. Może to i lepiej że jesteś suką…

     

    Spojrzałem na mojego małego fiutka. Faktycznie był w chuj mały. Zdałem sobie sprawę, że nieważne ile bym nie ćwiczył i starał się o piękne ciało, to w jednym nigdy bym nie przezwyciężył mojego kumpla – wypełnieniu gaci. Albo spodenek, w jego przypadku. Miał stuprocentową rację. Chciałem być suką, zupełnie to do mnie pasowało i mi odpowiadało.

     

    – Ty masz w ogóle jakieś gacie w domu? – śmiałem się.

     

    – Swoich nie mam. Tylko to co laski zostawią – odparł z nieukrywaną dumą – Chcesz zobaczyć?

     

    – Dawaj.

     

    Zaprowadził mnie do sypialni i otworzył szufladę. Zobaczyłem kilka par damskich stringów i… o dziwo męskich bokserek.

     

    – Ale zajebioza – powiedziałem – Tylko mówiłeś że nie masz żadnych swoich gaci, to co to jest?

     

    – A to czasami kumple zostawiają. Tylko nie myśl że jestem pedałem. Po prostu czasem jak nie ma cipy pod ręką to i pomoc kumpla się przyda, kumasz?

     

    – Pewnie… Rozumiem ziomek. Mnie też jarają męskie dupy czasami.

     

    – Laska to jest laska, ziomek to jest ziomek, a pedał to pedał. Laska może się starać, ale dobry kumpel zawsze będzie najlepiej wiedział jak obsłużyć pałę ziomka. A rasowy pedał, jebiący się na co dzień z innymi pedałami, nigdy nie będzie prawdziwym facetem. Nigdy nie potraktuję pedała tak jak laskę albo kumpla, bo pedalstwo trzeba tępić.

     

    – To wykorzystaj mnie jak jednego z nich – zaproponowałem.

     

    – Serio tego chcesz?

     

    – Nie mogę już dalej udawać… Przez cały czas byłem pedałem. Na siłowni jak mi sterczał chuj… To nie przez żadną Baśkę. To przez ciebie. Nie jarają mnie żadne dziewczyny. Trzepałem kapucyna za twoimi plecami pod prysznicem. Doprowadzasz mnie do nocnych orgazmów odkąd tylko cię poznałem.

     

    Z twarzy Kacpra czytałem zaskoczenie, jakiego jeszcze nigdy u niego nie widziałem. Widocznie w ogóle się po mnie tego nie spodziewał.

     

    – Kurwa, od początku wiedziałem że jesteś pedałem – powiedział, a na jego twarzy pojawił się szyderczy uśmiech – Klękaj kurwa!!

     

    Pociągnął mnie za włosy, a moja morda natychmiast znalazła się przy jego kutasie.

     

    – Jednak jesteś jebaną pindą – jego siur powędrował głęboko w moje gardło i zacząłem się dławić. Nie zwracał jednak na to uwagi. Ruchał se mój przełyk jak chciał, jęcząc i sapiąc przez jakieś 5 minut. Potem wrócił do salonu, rozjebał się na kanapie, a dla mnie oznajmił „Do nogi!”.

     

    Na ekranie leciał ten sam pornol, a kobieta trzymała stopę przy mordzie faceta.

     

    – Też tak chcesz? Tylko że od faceta, pizdo?

     

    – Tak, chcę Kacper.

     

    – Dla ciebie „Pan” pedale – powiedział sprowadzając mnie do ziemi i dociskając mi stopy do mordy. Sam oglądał pornola macając się powoli po chuju i popijając piwo.

     

    – Przynieś mi mój pas z szafy. W mordzie, na czworaka – natychmiast posłuchałem się go. Kogoś, kto jeszcze niedawno był moim kolegą, potem stał się kumplem, a aktualnie jest moim Masterem – Panem i Władcą.

     

    – Kara za oszukiwanie mnie. Uderzenia liczysz i za każde jedno dziękujesz.

     

    Zaczął od dziesięciu plaskaczy ręką w ryj. „Jeden! Dziękuję Panie! Dwa! Dziękuję Panie! Trzy!…”.

    Potem wstał, kazał się skulić i następne 25 przekazał mi wprost na moją gołą pedalską dupę, pasem, stojąc przy mojej mordzie. W ramach podziękowania, między odliczeniami z własnej inicjatywy jęczałem ulegle i całowałem jego stopy.

     

    – Faktycznie w chuj uległa z ciebie suka. Zaraz przetestuję to, co w szmacie najważniejsze. Ale najpierw kładź się na plecy.

     

    Położyłem się, a Kacper, jak się okazało, usiadł mi dupskiem na ryju. Wylizałem dupę heteryka, a gdy była już bardziej przygotowana do jebania niż moja, powiedział że mam się ustawić jak pies. Podekscytowany, ale przestraszony wypiąłem się. Przecież ten facet mnie zerżnie jak zechce. Splunął najpierw na fiuta, potem na dziurę i rozsmarował. O gumie oczywiście nawet nie było mowy. Zacisnąłem zęby przygotowując się na ból, a on zamiast się wpierdalać na całość, zaczął wolno napierać na moją dziurę. Co prawda trzymał moje ręce na plecach i rzucał co chwilę kilka poniżających wyzwisk, ale rozdziewiczał mnie ostrożnie, a przy tym stanowczo i bez cofania się.

     

    – A teraz powiedz, jesteś pedałem? Lubisz w dupę?

     

    – W chuuuj – odpowiedziałem jak pijana szmata którą dla niego byłem.

     

    Pobudził mnie plaskacz jakiego dostałem po ryju.

     

    – Jeszcze raz, ładniej cwelu.

     

    – W chuj lubię być jebany kutasem faceta.

     

    – Jakiego faceta?

     

    – Pana. Uwielbiam być rżnięty przez Pana.

     

    – Ładnie suko – wszedł głębiej, jebał mnie już połową fiuta.

     

    Naśliniał moją dziurę bardziej, pluł i pluł, a z mojego małego lały się soki. Ale wiedziałem, że nie mam prawa go dotknąć dopóki Kacper nie skończy. Ledwo zmieścił całego, a już zaczynał ostre jebanie. Nie zamierzałem narzekać, bo Pan i tak okazał mi łaskawość. Teraz byłem ostro, i boleśnie trzeba przyznać rżnięty, ale to nie moja przyjemność się liczyła.

    Nagle wyszedł, poszliśmy do łazienki i kazał mi się położyć plecami na pralce. Szybko jaja znów obijały się o moją suczą dupę, a on patrzył a to w moje oczy, a to na mojego kutasa, który domagał się pieszczot, których i tak nie dostanie. Sapał jak oszalały, do tego akompaniamentu dochodził dźwięk jaj obijających się o moją dupę i moje własne jęki. Ale nawet taki facet nie może wytrzymać przez wieczność. Wyszedł ze mnie i natychmiast przed nim klęknąłem. Trzepał jak pojebany, a ja z jęzorem na wierzchu czekałem na upragniony ładunek. Nagle niespodziewanie odwrócił się ode mnie bokiem i na moich oczach spuścił się do kibla, odsuwając ręką moją łapczywą mordę. Łapczywie próbowałem dorwać się do samczego nektaru, na co tylko dostałem w mordę.

     

    – Nie jesteś godny.

     

    Poczułem ogromny zawód. Żadne plaskacze, żadne lepy na ryj, i żadne lanie pasem nie równało się takiej karze. Oglądaniu jego nektaru marnującego się w kiblu. Spojrzałem mu prosto w oczy błagalnie, na co tylko usłyszałem:

     

    – Nie jesteś jeszcze wystarczająco dobrą szmatą. Nie jesteś jeszcze doświadczony i nie zasługujesz na moją spermę. Bądź dobrym lachociągiem, przychodź na zawołanie i dawaj mi dupy kiedy chcę, to kiedyś, jak będę z ciebie zadowolony, dostaniesz ode mnie nagrodę. Bardzo mi się spodobało że domyśliłeś się żeby nie dotykać swojego małego. W nagrodę możesz sobie teraz zwalić.

     

    Jak pokurwiony złapałem za moją mini faję i zwaliłem ją kilkoma ruchami ręki, w tym czasie liżąc kutasa Kacpra do czysta. Potem musiałem zlizać swoją własną spermę z podłogi.

    Po wszystkim wzięliśmy razem prysznic, tam Kacper już mnie traktował „normalnie”. Było nawet prawie romantycznie, ja umyłem go, a on mnie. Cały czas był bardzo stanowczy. Bardzo mnie to pociągało. Nie planowałem zostawać na noc, ale mimowolnie zasnąłem w jego ramionach, ja i on razem nago.

     

    KONIEC.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K. J.
  • Wakacyjny wieczor

    Było lipcowe, deszczowe, późne popołudnie. Czwórka znajomych chowała się przed ulewą, pod daszkiem umieszczonym nad wejściem do klatki. Rafał, Karol, Oliwia, i ja – Leon. Czas mijał, a my jak kołki staliśmy na deszczu.

    – To chyba dzisiaj się nie skończy. Podsumował Rafał.

    – Właśnie, zawijamy? Zapytał Karol.

    – Raczej nie posiedzimy już na placu, każdy pójdzie w swoją stronę. Odparłem.

    Trójka chłopców, żegnała się przed pójściem do domów. Rafał i Karol pobiegli szybko w kierunku swoich domów przez ulewę. Gdy miałem już odchodzić, poczułem uścisk na dłoni. Gdy zdezorientowany spojrzałem co mnie trzyma, ujrzałem Oliwię, która po chwili wydusiła :

    – Leon, odprowadzisz mnie do domu? Zapytała cichym głosem.

    Niby chciałem już wracać, ale w końcu nie wypada zostawiać dziewczyny samej, szczególnie na deszczu.

    – Okej, to niedaleko prawda? 

    Przytaknęła, po czym przygotowaliśmy się do biegu przez deszcz. Biegliśmy, cali mokrzy. Pociliśmy się, a do tego litry wody spadały na nas obu. Na chwilę jednak, wbiłem wzrok w moją koleżankę. Gdy deszcz spływał po jej szatynowych włosach, na jej delikatną skórę twarzy, wyglądała na swój sposób pięknie. Jej biały, materiałowy top przesiąknął wodą, co podkreśliło jej piersi. Było nawet widać zarys sutków. Nagle, coś przerwało moje myśli. Był to głośny huk pioruna. Przyspieszyliśmy i po chwili byliśmy pod klatką Oliwii. Deszcz się nasilał. Otworzyła drzwi, i przekroczyła próg. Gdy byłem gotowy wracać, powiedziała :

    – Chcesz tam biec? Zostań u mnie chociaż na chwilę.

    Nie byłem do tego przekonany. Ale po namyśle postanowiłem skorzystać z jej gościnności. Gdy wychodziliśmy po schodach na piętro gdzie mieszkała, różne myśli przechodziły mi przez głowę. Nie lubiłem chodzić w gości.

    – Twoi rodzice nie będą mieli nic przeciwko, jeśli na chwilę zostanę? Zapytałem wzdychając.

    – Rodziców nie ma, pojechali w góry na weekend. Odparła przekręcając klucz do mieszkania w zamku.

    Weszliśmy do środka, było tam trochę zimno, ale i tak lepiej niż na zewnątrz.  Mieszkanie nie było specjalnie nowoczesne, ale za to całkiem przytulne. Pierwsze co zrobiła Oliwia po wejściu, to włączyła kaloryfery po czym pokierowała się do kuchni.

    – Chcesz herbatę? Zapytała.

    – Jasne, najlepiej zieloną. 

    Ponownie przytaknęła lekko się uśmiechając. Wszedłem do salonu. Nie chciałem siadać na kanapie, żeby jej nie zmoczyć. Usłyszałem z kuchni głos Oliwii.  

    – Włącz telewizor, pilot leży na stole.

    Zrobiłem co kazała, po czym cały, czas na stojąco z zafascynowaniem zobaczyłem, że na CN lecą Wojny Klonów. Po wyjściu z kuchni, Oliwia zajrzała do salonu.

    – Wiem że to może zabrzmieć dziwnie, ale może zdejmiesz  ubranie a ja położę je na kaloryferze. Wtedy wyschną szybciej. Zaproponowała Oliwia.

    Byłem zaskoczony, ale chciałem to ukryć. Ale z drugiej strony co ja jej będę wszystko moczył.

    – Żeby było Ci raźniej, ja też mogę zdjąć. Po wypowiedzianym zdaniu, zrzuciła z siebie top i krótkie dżinsowe spodenki, zostawiając na sobie tylko stanik i cienkie, białe majteczki. Widok mojej przyjaciółki w takim stroju, niesamowicie mnie podniecił. Żeby chamsko nie zostawić jej samej w takiej sytuacji, ja też zdjąłem swoje ubrania. Były na mnie tylko czarne bokserki. Gdy spojrzała w dół, zalotnie się zaśmiała. Gdy ja spojrzałem w to samo miejsce, zobaczyłem spore wybrzuszenie w moim kroczu. Zarumieniłem się że wstydu. Ona zaśmiała się zalotnie, ja z zażenowania. Nagle czajnik w kuchni zaczął piszczeć, co odwróciło uwagę Oliwii ode mnie. Po chwili wróciła z herbatą i razem usiedliśmy na kanapie, ciesząc się serialem. Gdy obejrzeliśmy dwa odcinki, było gdzieś koło dziewiętnastej. Jednak podczas oglądania, co jakiś czas Oliwia spoglądała na moje krocze. Jeśli chodzi o mojego penisa, to nic niezwykłego. W tamtym momencie miałem 15 lat, więc pewnie miał jakieś 15 cm. Przy napisach końcowych, Oliwia rzuciła mi propozycję.

    – Obaj śmierdzimy jak mokre psy, wiem że nie będziesz fanem tego pomysłu.

    Ale może się wykąpiesz, a ja po tobie?

    Po tym co usłyszałem mnie zamurowało. Nie wiedziałem już co myśleć. Mój mózg mówił nie, jednak moja odpowiedź brzmiała :

    – Okej.

    Po prostu okej. Sam Nie wierzę że to zrobiłem. Słysząc to Oliwia się uśmiechnęła. Poszliśmy do łazienki gdzie podała mi ręcznik i zostawiła mnie  tam samego. Chciałem to zrobić szybko. Zdjąłem bokserki, odkręciłem ciepłą wodę i wskoczyłem do wanny. W końcu mogłem się zrelaksować. Oparłem głowę o ściankę wanny i zamknąłem oczy. W moich marzeniach zobaczyłem…Oliwię. Kiedy biegła przez deszcz, a jej piersi podskakiwały odbijając się od siebie. Rozebrała się przede mną, widziałem ją prawie nagą.

    Prawie, może więc wyobraźnia coś podziała. Wyobraziłem sobie ją nago. Spore jak na jej wiek cycki, jej ciasną cipkę, jej gładką dupcię. Chciałbym jej dotknąć. Po chwili jednak wróciłem do świadomości. Spojrzałem w dół. Mój kutas stał i pulsował jak nigdy. No cóż, trochę się pobawię. Chwyciłem za niego i zacząłem walić konia. Robiąc to, wyobrażałem sobię jak rucham Oliwkę w dupę. Zacząłem cicho dyszeć, żeby mnie nie usłyszała. Nie byłem nawet blisko, kiedy usłyszałem otwieranie drzwi. Spojrzałem w ich stronę, i zobaczyłem tam dziewczynę, o której myśląc przed chwilą się masturbowałem. Z różnicą, że była naga. Tym razem naprawdę. Gdy na nią patrzyłem, byłem cały czerwony na twarzy. Wyglądała dosłownie tak, jak sobie ją wyobrażałem. Po długim milczeniu, powiedziała :

    – Dołączę do Ciebie, bo długo ci to zajmuje. 

    Z tamtego miejsca dostrzegła jednak, że w mojej ręce tkwi mój twardy penis.

    – Och, widzę że poniosłeś się przyjemnością, nie przeszkadzaj sobie. Powiedziała zawstydzonym głosem. 

    Gdy wypuściłem członka z dłoni, Oliwia weszła do wanny. Chwilę się pomoczyła, po czym położyła się na mnie. Było mi tak gorąco. Nie mogłem nic powiedzieć, ani nic zrobić. Nagle, poczułem dotyk na moim penisie. Oliwia właśnie pieściła go w swoich dłoniach. Bawiła się nim, obciągała skórkę, miziała po jądrach.

    Byłem w siódmym niebie. Głośno dyszałem z rozkoszy. Gdy skończyła, odwróciła się do mnie i położyła na brzuchu. Ni stąd ni zowąd wetknęła kutasa między swoje piersi. Poruszając nimi w górę i w dół, robiła mi dobrze. Gdy westchnięcia zamieniły się w jęki, dopiero się zaczęło. Wzięła główkę do ust, robiąc mi loda oraz kontynuując pracę cycuszkami. Gdy poczułem że zaraz trysnę, wyjęczałem.

    – Dochodzę!

    Oliwia wyjęła chuja z ust i z pomiędzy cycków. Stanęła przede mną w rozkroku, i po chwili kucnęła nad moim małym. Rzuciwszy mi spojrzenie pełne rozkoszy, usiadła na nim. Nie jestem w stanie opisać przyjemności jaką wtedy czułem. Cały mój kutas znajdował się w środku jej cipki. Zaczęła po nim skakać. Obaj głośno jęczeliśmy. Robiła to cały czas szybciej, nie mogłem się opanować. Jak jednak wspomniałem wcześniej, byłem bliski wytrysku. Znowu poczułem to samo. Znów ja poinformowałem, ale jej reakcja była zgoła inna. Wyjęczała:

    – Dojdź w środku !

    Nie wiedziałem, czemu miałbym to zrobić. Przecież ona zajdzie w ciążę. Mamy obaj po 15 lat, nie jesteśmy gotowi na bycie rodzicami! Zamiast jednak przejmować się tymi myślami, włożyłem wszystkie siły w wytrysk. Cały środek jej cipki był pełen kremowej, białej spermy. Zdyszani wyszliśmy z wanny, wytarliśmy się i wróciliśmy do salonu. Leżeliśmy wtuleni w siebie na kanapie.

    – Ale teraz, przecież zajdziesz w ciążę. Powiedziałem zmęczonym głosem.

    – Niekoniecznie. Odparła Oliwia wstając, i idąc do sypialni jej  rodziców. Wróciła z opakowaniem leków w ręce. Wszystko jasne, tabletka po. 

    – To oznacza, że możemy to zrobić jeszcze ile tylko razy chcesz. Powiedziała dość pewnie. 

    Z uśmiechem wstałem i podszedłem do niej. Pocałowaliśmy się, po czym Oliwia zeszła na kolana i klęknęła przede mną. Wzięła mojego wiszącego penisa do rąk, a następnie do ust. Dokładnie ssała każdy centymetr, a języczkiem jeździła po główce. Tym razem jednak nie będę chciał dochodzić podczas gry wstępnej. Kazałem Oliwii wstać. 

    – Proszę, wybierz pozycję. Powiedziałem stanowczo.

    Po chwili namysłu, moja ukochana podbiegła do kuchni, i oparła się dłońmi o blat kuchenny. Wiedziałem już czego chcę. Włożyłem penisa w jej cipkę, i pchałem bez opamiętania. Ciągle byłem w tym nowy, więc szybko poczułem że dochodzę. Ale tym razem, mogę zrobić to jeszcze kilka razy. Bez ostrzeżenia trysnąłem spermą w środku. Oliwia zachichotała. Odeszła od blatu, i podbiegła do sypialni rodziców. Pobiegłem za nią. Gdy przekroczyłem próg sypialni, ona leżała na łóżku z rozłożonymi nogami. Bez namysłu wskoczyłem przed nią, i zacząłem ją ruchać. Tym razem, akcja trwała dłużej. Ponownie skończyło się wytryskiem w środku. Oliwia sięgnęła do szuflady nocnej, i wyjęła z tamtąd sporych rozmiarów dildo oraz lubrykant. Polała lubrykant na jebadło, i bez problemu wsadziła je w swoją szparkę.

    – Teraz ładuj w tu! Rozkazała wskazując palcem w jej odbyt.

    Teraz ona pełniła rolę dowódcy. Podoba mi się to. Gdy ją jebałem, robiła sobie dobrze dildem. Czyli tak nastoletnie dziewczyny zabijają nudę. Zanim zdążyłem dojść, Oliwia znów wydostała się z moich objęć, i pognała do innego pokoju.

    Leżała Na kanapie w salonie. Podniosła lewą nogę do góry. Wkroczyłem na pozycję, założyłem jej podniesioną nogę za moją szyję i gdy wyjęła jebadło ze swojej norki, załadowałem tam mojego chuja. Łącząc swoje ciała, zaczęliśmy się namiętnie całować. Patrzeliśmy sobie w oczy. Tego dnia nie zapomnę nigdy. Ostatni akt zakończył się kremowym wypełnieniem cipki mojej ukochanej. Gdy skończyliśmy doszło do nas że już nie pada, a ubrania już wyschły.

    – Będę już chyba spadał. Powiedziałem wciąż dysząc.

    Przed wyjściem pocałowaliśmy się ciepło. Wchodząc do tego mieszkania byłem chłopcem, ale po tym czułem się już jak mężczyzna. Od tamtego momentu ja i Oliwia jesteśmy razem po dziś dzień. Wyznała mi nawet, że następnego dnia używała jebadła czternaście razy myśląc o mnie. Zapewniam że to nie  był ostatni taki raz, jeśli chodzi o nasze zabawy…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mało istotne

    Dziękuję za przeczytanie.

  • Tlusta zdzira z czatu dz.1

     

    Na wstępie nadmieniam:), że wydarzenia tutaj opisane miały miejsce w rzeczywistości, zostały jednak podkoloryzowane o moje dodatkowe wyobrażenia związane z przedstawionymi faktami. Imiona są zmienione ale jeśli byś poznała w tej opowieści swoją historię to napisz;).

    Historia przydarzyła się, kiedy byłem 23 latkiem.  Poznałem kobietę na czacie z którą uprawiałem seks wirtualny. Aneta pokazała mi się na kamerce a ja rżnąłem ją słowami, onanizując się. 

    Aneta była w średnim wieku, matka 2 dzieci, nauczycielka w szkole i mąż jeżdżący tirem. Rzadko uprawiali seks więc, szukała ona wrażeń w Internecie.  A że miała duże potrzeby seksualne i była bardzo perwersyjna to nasza znajomość internetowa a potem telefoniczna trwała cały rok lub dłużej. W końcu wiedzieliśmy o sobie wszystko. Aneta miała 165 cm wzrostu i ważył 120 kg, miała duży brzuch, wielkie kurwa cycki i ogromną dupę. Tak samo  cipsko miała również spore.

    Zajeżdżałem ją telefoniczne przez okrągły rok nawet gdy mąż był w domu i już spał, ona wychodziła do łazienki lub na swój fotel do pokoju i zabawialiśmy się.

    Lubiła też żeby pieprzyć ją przy mężu kiedy spał ale wtedy musiałem pisać smsy gdy ona masturbowała się przy nim.

    W końcu udało się. Wszystko tak się złożyło że mogłem przyjechać do Niej do Lublina. 

    Aneta powiedziała mężowi że mają spotkanie z nauczycielami z innych miast i że będzie musiała przenocować jedną osobę. Nakłamała mu że każdy z jej znajomych nauczycieli będzie również zabierał po jednej osobie do siebie na swoistą wymianę.

    Przyjechałem do Lublina w sobotę i spotkałem Anetę tam gdzie się umówiliśmy na parkingu przy restauracji. Trochę zdenerwowany podjechałem, pokiwałem do Niej i wysiadła. Przywitaliśmy się lekko speszeni buziakiem. Poszliśmy coś zjeść i rozmawialiśmy. Później wyszliśmy z restauracji i wsiedliśmy do jej auta. Tam od razu zacząłem ją namiętnie całować z językiem i włożyłem jej rękę pod dekolt. Miała tak fantastyczne cycki że od razu mi stanął. Widziałem kątem oka że jakiś facet spojrzał na nas kiedy wsiadł do samochodu ale w ogóle mnie to nie obchodziło. 

    Ja: Aneta kurwa wreszcie już nie mogłem się doczekać

    Aneta: O kurwa ja też. Jestem taka napalona ohhh

    Aneta: Jedziemy do hotelu dodała chcę się poruchać na dobre przywitanie.

    Ja: – ok – odpowiedziałem. 

     

    Poszedłem do auta i pojechaliśmy. Rozpakowałem się przed hotelem i zaniosłem wszystko do pokoju a zrobiłem też spore zakupy spożywcze i drogeryjne.

    Aneta: Wynajmij na noc, dziś do domu nie wracam.

    Uśmiechnąłem się i zapłaciłem za dobę hotelową. 

    Poszliśmy do pokoju a że była ładna pogoda to stwierdziła że wyskoczymy na drinka i słodkie po seksie A potem wrócimy.

    Ja: Aneta ale mnie tak bolą już jaja z podniecenia że nie mogę  wytrzymać.

    Rozpiąłem guziki od dżinsów a kutas wystrzelił z majtek jak sprężyna.

    Ja: Całą drogę mi stał przez to całowanie.

     

    Ona natychmiast usiadła na kanapie.

    Aneta: O tak uwielbiam takie młode kutasy? szczególnie twojego mmm  daj mi go.

    Ja: Wyjmij cycki przez dekolt.

    Wyjęła cycki górą, które fantastycznie zwisały

    Rozpięła też pasek, guziki, rozporek, wstała i opuściła majtki po czy usiadła .że spodniami i majtkami spuszczonymi do kolan. A moim oczom ukazała się wielka, wilgotna cipa i brzuch. Była puszczalską zdzirą ale nie wiedziałem jak bardzo.

    Aneta:  Chodź wyjeb swoją nauczycielkę tym nabrzmiałym kutasem.

    Podszedłem do niej A kutas zahaczył jej o brodę.  Złapała go ustami i zaczęła wulgarne ssać, ostro połykać, krztusząc się i dławiąc pluła na niego, śliniła i masowała jaja. 

    Aneta: Mmmm tak wreszcie uwielbiam Ci obciągać  jak suka. Wreszcie dajesz mi poczuć jaką jestem dziwką  na żywo….Mmmm kurwa tak dopychaj moje gardło mocniej, ciągnij za włosy i bij po gębie i po cyckach swoją kurwę…no dalej rżnij mnie rżnij moje gardło chcę się dusić twoim kutasem.

    Ja: Aneta jesteś najlepszą suką puszczalską szmatą jaką spotkałem pierdoloną mamuśką która myśli tylko o ruchaniu wszystkich jej dziur.

    Aneta: tak mów tak gwałć mnie, jestem kurwą uwielbiam się puszczać. Gdybym była twoją żoną też bym się puszczała podoba ci się to podnieca Cię że uwielbiam się kurwić? Chcę żebyś przeruchał mnie z kolegami przy mężu rozumiesz?

    Mój kutas tymczasem rozciągał jej policzki a ja rozciągałem kciukami jeszcze mocniej jej gębę i ruchałem kutasem na maksa jej gardło, a że jej ślina ciekła na cycki z kącików ust i z brody.

    Wtedy stwierdziłem że nigdzie dziś już nie wychodzimy i wyjąłem Oliwkę po czym zacząłem oblewać jej włosy twarz i mojego kutasa aż była cała mokra jak zmoczona kurwa. Rozmazałem jej szminkę na twarzy tymczasem Aneta wciąż nabijała się gardłem na pałę aż chlapało wszędzie. Tylko że teraz krzyczała.

    Aneta: A kurwaaa!!!! Co robisz ja pierdole jestem cała ojebana, mój sweter i spodnie aaaa ale kurwa wspaniałe Ty zboczeńcu tak nie przestawaj ahhh kurwa mać moje oczy.

    Oliwka zalała jej oczy a nadal ona na ślepo obrabiała kutasa.

    Po czym zatkałem jej nos, waliłem ile wlezie az charczała.

    Ja: Błagaj mnie o spermę Aneta

    Aneta: błagam o spermę no mój kurewski ryj proszę cię spuść się na mnie zalej swoją dziwkę błagam Zrób to teraz zrób to błagam cię. Pragnę twojej spermy. Oblej mnie nią bo już nie mogę wytrzymać Oblej mnie jak rasową dziwkę. Wtedy wystrzeliłem jej potężną ilość spermy na twarz. Zalało jej oczy usta i nos a ona zaczęła się oblizywać i rozmazywać wszystko po gębie. Teraz wstań mówię, nigdzie dziś nie idziemy. A ty masz chodzić tak ospermioma na twarzy cały czas dzisiaj.

    Aneta: Tak zrobię wszystko co każesz. 

     Przetarłem jej palcem jedno oko powiedziałem że reszty ma nie ruszać.

    cdn…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Merdacz Niedzielski
  • Intelekt to nie wszystko

    Nurt rzeki łagodnie opływał jej uda. Krople wody, kapiące z włosów, ściekały po gładkiej krągłości nagich piersi, po różowej miękkości brodawek. Miniaturowe strumyczki obmywały napiętą skórę brzucha. Odkąd zanurzyła się cała, odkąd pływaniem rozgrzała trochę swoje młode ciało, kontakt z wodą nie wywoływał już dreszczy ani cierpnięcia skóry. Oswojona z rzeką, delektowała się teraz dotykiem lustra wody, pieszczotliwie muskającego łono. Przyjechała tu na wakacje, chcąc przez kilka tygodni odciąć się od miasta, uczelni i znajomych, aby przemyśleć parę spraw.
    Chłopak nie pierwszy raz, sam się kąpiąc, podglądał przy tym dziewczynę w kąpieli. Choć jej akurat wcześniej nie widział – musiała być spoza wsi. Ale to nawet nie ta nowość robiła na nim wrażenie. Panny z sąsiednich wiosek też czasami przychodziły tu, by się kąpać. Było w tym miejscu w miarę głęboko, a zarazem lokalne poszerzenie koryta sprawiało, że nurt nie rwał tu tak, jak gdzie indziej. Często zatem, zwłaszcza w niedziele, widywał z ukrycia nieznajome. Sam nie wiedział, dlaczego widok nagich ciał dziewczęcych tak zapiera mu dech, sprowadza zawrót głowy. Jeszcze mniej rozumiał reakcję swego członka, który stawał się dużo większy, niż normalnie, i wrażliwszy na dotyk. Ale tym razem… Nigdy jeszcze nie widział takiej cudnej dziewczyny! Jej brzuch, choć ładnie zaokrąglony, był mniejszy niż u tamtych i bardziej kształtny. Piersi nie obwisały, lecz osadzone wysoko, zaledwie delikatnie bujały się przy każdym poruszeniu. Pośladki, mimo szerokich bioder, też miała bardzo zgrabne, a i uda nie za grube. Przede wszystkim jednak urzekły go delikatne rysy twarzy dziewczyny. Nieduży nos, nie zapadnięte, ale i nie nalane policzki, usteczka nie za duże, nie za małe, i te chabrowo błękitne oczy… To one sprawiły, że zapomniał się. Zamiast, jak zawsze, siedzieć cicho w ukryciu za zaroślami, jak zahipnotyzowany wychynął goły naprzeciw niej.
    Nie od razu uświadomiła sobie, co się dzieje. Przez wodę w uszach nie dosłyszała nawet szelestu krzaków. Dopiero głośny chlupot kroków, dopiero poruszenie gałęzi, zza których wylazł całkiem nagi… Zobaczyła! Powinna była uciec z piskiem jak najprędzej, jak najdalej. Wiedziała, że powinna. A jednak, zamiast tego, stała niby sparaliżowana, wpatrzona w niego. Wzrokiem, zupełnie wbrew własnej woli, przebiegała to na jego twarz, to znów o wiele niżej, tuż nad taflę wody. Oblicze nie pozostawiało najmniejszych wątpliwości, do kogo należy. Podczas praktyki w szpitalu psychiatrycznym napatrzyła się na fizjonomie osób umysłowo upośledzonych. Jako studentka medycyny wiedziała i to, że ich genitalia pozostają w niedorozwoju i są nienaturalnie małe… Ten chłopak był jednak wyjątkiem. Jego ogromne prącie sterczało dumnie ponad wodą. Jak ono mogło mieć aż taką długość?! Ile centymetrów mierzyło w obwodzie?! Równie wielkiego penisa nie widziała nawet na ilustracjach medycznych w podręczniku. Takiego cuda nie miał również żaden z tych paru kolegów, z którymi zdarzyło jej się przespać. Owszem, dwóch czy trzech natura obdarowała szczodrze, lecz nie aż tak! Moszny nie dostrzegła – chłopak prawdopodobnie miał równie znikome jądra, jak wszyscy podobni nieszczęśnicy; pewnie schowały się całe pod tym fascynującym penisem. Poza tym nieznajomy zbudowany był tak sobie, ani dobrze, ani źle, tylko ten jego… Stała oszołomiona, przestrach mieszał się w jej głowie z mimowolnym zachwytem. Z transu wyrwała się dopiero, kiedy niepewnie ruszył w jej stronę. Chciała krzyknąć, ale tylko wydusiła z gardła krótkie “nie!”, wyskoczyła z wody, wrzuciła na mokre ciało letnią sukienkę w kwiaty i pobiegła, sama nie wiedząc dokąd, byle dalej od tego widoku, od tego nagłego podniecenia, każącego jej pozostać na miejscu, zgodzić się na wszystko…
    Chłopiec stał nieruchomy, nadal nie mogąc ochłonąć. Choć jego podniecenie z wolna opadało, oczy ciągle miał pełne nagości tej nieskończenie pięknej dziewczyny. Wiedział, że nigdy jej nie zapomni. Tego jednego był pewny, chociaż sam nie miał pojęcia, kiedy się urodził i ile ma lat. Dzisiaj nazwano by go “upośledzonym umysłowo w stopniu umiarkowanym”. Wtedy, pod koniec lat czterdziestych dwudziestego wieku, o takim jak on mówiono krótko: imbecyl. Niegdyś, jako mały chłopiec, mieszkał w niedużej, ale schludnej chacie ze swą matką. Ojca nie pamiętał – we wsi mówili, że uciekł na pierwszy widok nowo narodzonego syna… Matka umarła, a chłopiec dalej zamieszkiwał w odziedziczonej chatce, z roku na rok popadającej w ruinę. Jadł to, co znalazł, albo co dali mu wieśniacy. Wojnę jakoś przetrwał, w razie potrzeby – ostrzegany przez sąsiadów – chowając się w lesie przed Niemcami. Ci na szczęście rzadko odwiedzali wioskę – była za mała, by rozwinęła się w niej konspiracja, a i partyzanci jakoś omijali tę okolicę. Po wojnie wciąż tolerowano jego obecność. Jedynie profilaktycznie odganiano go od dziewczyn, odkąd zaczął się nimi interesować.
    Dziewczyna, mimo upływu kolejnych dni, wciąż nie była w stanie przyjść do siebie. Wstręt, który starała się w sobie wzbudzić, walczył w niej z niemożliwym do stłumienia podnieceniem, pożądaniem. Wyobrażała sobie jego tępą, wyłupiastą twarz, usiłując odpędzić zupełnie inne wspomnienie. Nie była pruderyjna, a potrzeby seksualne miała znacząco powyżej przeciętnej – dziś najprawdopodobniej nazwano by ją nimfomanką. Zaraz po przyjeździe nawet spróbowała położyć się na sianie z jednym, drugim miejscowym chłopakiem, ale zniechęciła się. Nawet nie o to chodziło, że nie miała z nimi za bardzo o czym rozmawiać. W końcu nie przyjechała tutaj szukać partnera na stałe, tylko odpocząć przed kolejnym rokiem nauki. Problem w tym, że oni dbali tylko o własną przyjemność, a ona nie miała siły użerać się o to. Być może tutejsze wieśniaczki szybciej dochodziły, może nauczyły się ich doganiać… Później już radziła sobie sama. A teraz nie wiedziała, jak sobie poradzić z tym, co zobaczyła pewnego ranka podczas kąpieli w rzece.
    On też nie umiał o niej zapomnieć. Nawet nie próbował; miał zbyt prosty umysł, by w ogóle wpaść na pomysł podjęcia walki ze wspomnieniami. Chodził co rano w to samo miejsce, chował się w krzakach, czekał na nią. Przychodziły, ale inne. Wiejskie dziewczyny o grubych udach, masywnych pośladkach, wypukłych brzuchach, obwisających piersiach, grubo ciosanych twarzach. Podniecały go, choć nie znał tego słowa, lecz żadna nie wzbudzała w nim takiego nieodpartego, obezwładniającego zachwytu.
    W tej jedynej, która wzbudziła w nim ów zachwyt, samorzutnie dojrzewała pewna decyzja. Oczywiście sama dziewczyna robiła wszystko, by nie zdać sobie z tego sprawy. Nie zamierzała ulec temu, co wbrew jej woli narastało w umyśle, wolno acz nieubłaganie przejmując nad nim kontrolę. Nieraz wieczorami stawała przed szybą okna, w blasku świecy stającej się lustrem, tylko po to, by ostentacyjnie popukać się w czoło. Przecież nie będzie spółkowała z imbecylem! Ale podniecenie jakoś nie chciało jej słuchać, a masturbacja pomagała tylko na krótko. Później już wcale nie pomagała, bo wspomnienie znad rzeki nadpływało tuż przed orgazmem, tylko go przyspieszając. “A gdyby nawet, gdyby nawet – przychodziło jej do głowy coraz częściej – to co się stanie? Przecież nikt nie musi wiedzieć. A jak się ktoś domyśli?… A jeśli nawet, jeśli nawet – to co? Tutaj nikt mnie nie zna, niedługo i tak stąd wyjadę. Na uczelni nikt się nie dowie, chyba żebym sama opowiedziała… a przecież nie jestem głupia”. Jeszcze nie chciała się przed sobą przyznać, że już postanowiła. Mimo to zaczęła rozpytywać się o chłopaka. Dla niepoznaki tłumaczyła przy tym, że pisze pracę o upośledzeniach umysłowych i chce go zbadać.
    Był zaskoczony, znów widząc dziewczynę, od tamtego pamiętnego ranka wciąż nawiedzającą go w snach. Odnalazła go upalnym popołudniem, kiedy siedział przed swym na wpół zrujnowanym domkiem. Miała teraz na sobie inną sukienkę, białą i sięgającą do kostek – jakoś tak pomyślało mu się o sukniach, w których panny szły do ślubu… Zaczęła z nim rozmowę, przedstawiła się. Spytała też, jak on ma na imię. Nie umiał powiedzieć. “Ja to ja” – tyle zdołała z niego wyciągnąć. Kiedy spytała o jego życie, pokazał ręką na zniszczały dom i to było całą odpowiedzią. Później zaproponowała “spacer” – nie zrozumiał. “No, żebyśmy się przeszli!” – wyjaśniła z odrobiną zniecierpliwienia. Posłusznie ruszył za nią.
    “Co ja najlepszego robię?!” – myślała dziewczyna, prowadząc go leśną ścieżką coraz dalej od wioski. “Przestań, co ty wyprawiasz?!” – mówiła sobie, choć od dawna przeczuwała, że ta perswazja przegrywa – i musi przegrać – z podnieceniem. “Daj spokój! Co w ciebie wstąpiło?!” – karciła samą siebie czując, jak na jej majtkach rośnie wilgotna plama i jak materiał sukienki drażni stwardniałe brodawki piersi. Chociaż sama przed sobą nie chciała się jeszcze do tego przyznać, od dawna nie było już odwrotu. To, co miało się stać, musiało się stać; nie miałaby dość siły, by się wycofać.
    A on podążał za nią urzeczony. Gdzieś tam dzięcioł stukał w pień sosny, skądś dobiegał trzepot skrzydeł sójki, zza drzew szumiała rzeka, a dla niego nie istniało nic oprócz dziewczyny. Patrzył, jak ona lekko stawia kroki, jak przy tym kołyszą się jej biodra, jak tańczą kosmyki długich, jasnych włosów odgarniętych za uszy. Kiedy czasem odwracała się ku niemu, spoglądał na jej piersi, których kształt wyraźnie rysował się pod sukienką. Wciągając powietrze nosem, chłonął jej woń. Był teraz jeszcze bardziej zahipnotyzowany jej obecnością, niż wtedy, przy kąpieli w rzece. Poszedłby za tą dziewczyną, dokądkolwiek by chciała. Czuł, że należy do niej całkowicie, jak niewolnik, choć nigdy nie słyszał o niewolnikach.
    Już wiedziała, że nie ucieknie przed tym. Już sama sobie szczerze wyznała, że wcale nie chce uciec. Znalazła niewielką, odludną łączkę. Usiedli razem na miękkiej trawie, tak, że jego biodro dotykało jej biodra. Była gotowa na wszystko, byle tylko przekonać się, jak to jest przyjąć do pochwy tak wielką męskość… Próbowała jeszcze o coś zagadywać, sama nie wiedząc, o co.
    Nie odpowiadał, tępo patrząc w trawę przed sobą. Wciąż obawiał się, że ona znów zerwie się z krzykiem i ucieknie. Zapach dziewczyny wprawiał go w stan bliski zamroczeniu. Jego członek rozpychał połatane spodnie, aż bolało. Nie wiedział, czym jest to, co czuje, ani co z tym zrobić. Narząd, który w jego pojęciu służył wyłącznie do sikania, znowu w niezrozumiały sposób rósł i było to tyleż uciążliwe, co przyjemne… Poczuł, że dziewczyna trąca go w ramię. Nieśmiało na nią popatrzył, omal nie mdlejąc – słońce przeświecało przez jej blond włosy, jakby miała świetlisty welon wokół głowy. “Gorąco, nie?” – usłyszał jej głos. “No…” – wybąkał; istotnie, upał był niemały. “Może się rozbierzemy?” – spytała z uśmiechem. Nim zdążył cokolwiek odpowiedzieć, jednym ruchem ściągnęła sukienkę. Zaraz potem pozbyła się majtek. Roześmiał się widząc, że prawie całe są mokre – myślał, że tylko malutkie dzieci moczą majteczki. Potem już się nie śmiał. Bezwolnie wlepiał wzrok w jej ciało, zachwyt odbierał mu mowę. “Ty też się rozbierz” – usłyszał. Niepewnie ściągnął koszulę. Policzki zapłonęły mu ze wstydu, kiedy zaproponowała, by zdjął spodnie. Obawiał się, że wystraszy dziewczynę swoim ogromniejącym… “Ach, to? – zaśmiała się, wskazując wydęte jego wzwodem płótno. – To normalne. Tak się zawsze dzieje z chłopakiem, kiedy dziewczyna mu się podoba”. A więc to, co go zawsze tak kłopotało, nie było niczym nienormalnym? Poczuł ulgę.
    Pomogła mu zdjąć spodnie. Już sam widok wielkiego penisa zmącił jej myśli w głowie. A kiedy doleciał do jej nozdrzy jego zapach – w pełni zdała sobie sprawę, że cała należy do upośledzonego chłopca; że może on zrobić z nią, co zechce. Niestety, przez dłuższą chwilę nie robił nic. Leżeli tylko obok siebie na trawie, patrząc jedno na drugie. “Chodź! – ponagliła go. – …Nie, nie, chodź do mnie!” – dodała widząc, że chłopak chce wstać. “Ale jestem przy tobie!” – nie zrozumiał. Przyciągnęła go do siebie. Poczuła jego twardy wzwód na swym udzie; soki pociekły z niej jeszcze obficiej, aż pomiędzy pośladki, lekko drażniąc odbyt. Była teraz tak podniecona, że nawet źdźbła trawy zdawały się pieścić jej uda, pośladki, plecy… “Pocałuj mnie!” – poprosiła. Musnął wargami jej policzek. Przytrzymała głowę chłopaka. Zamknąwszy oczy, przywarła ustami do ust. “A teraz tu” – przesunęła jego głowę tak, by usta trafiły tuż pod ucho, a potem na szyję. Całował ją niezdarnie, dziecinnie, ale jej teraz to wystarczyło. Uszy wypełniał jej szum krwi, łomot tętna. Przesunęła go jeszcze niżej, tak aby dotknął ustami jej piersi. “Jak dzidziuś?” – zdziwił się, ale zaczął “ssać” sutek dziewczyny. Trzeba przyznać, że ta pieszczota wychodziła mu po mistrzowsku; najwyraźniej nie zapomniał odruchu z niemowlęctwa. Jej piersi przebiegł dreszcz, który spłynął niżej, na brzuch i jeszcze dalej… Poczuła silny skurcz pochwy. Wiedziała, że już dłużej nie wytrzyma, że to musi stać się teraz, zaraz. “Zrób to, proszę cię” – wyszeptała. “Ale co?” – nie zrozumiał. “To, co chłopak z dziewczyną, którą kocha” – spróbowała wyjaśnić. “Chcesz się znów całować?” – Oderwał usta od jej piersi. “Nie, to co robi z nią w łóżku… To znaczy na sianie, w stodole…” – plątała się. Pożądanie gmatwało jej mowę, a jasność myśli odebrało już dawno. “Chcesz spać?” – zdziwił się. O nie! Zatem w ogóle nie wiedział nic o tych rzeczach?! Kompletnie nie zdawał sobie sprawy, do czego może się przydać jego gigantyczny narząd?! Szukała w ogarniętej gorączką głowie jakiegoś wytłumaczenia, które by mógł pojąć. “No, zrób tak, jak piesek z suczką! – wymyśliła nareszcie. – Jak piesek z suczką, kiedy na nią włazi!” – dodała.
    Aha, więc chce, żeby się pobawili? Zastanowił się. Ona rzeczywiście jest jak mała dziewczynka – moczy majtki, chce się bawić w pieski… Nieważne, był nią tak zauroczony, że mógłby robić z nią wszystko, co by tylko chciała. “No to stań jak suczka!” – powiedział wesoło.
    Zawahała się. Słyszała o takiej pozycji przy stosunku, ale jakoś nie miała do niej na tyle przekonania, by spróbować, choć koleżanki opowiadały niestworzone rzeczy o rozkoszach, jakie może dać. Jednak skoro to jedyny sposób, żeby przekonać chłopaka do seksu… Posłusznie stanęła na czworakach, uwodzicielsko wypinając pośladki. “A teraz wejdź na mnie!”.
    Okraczył ją, przywierając bezwłosą klatką piersiową do jej pleców. To było przyjemne, jeszcze nigdy nie znalazł się tak blisko żadnej dziewczyny… Tuż koło swojej twarzy miał jej jasną głowę, blond włosy tak cudnie pachniały, że aż mroczyły, a gdy przybliżył do nich nos, połaskotały go po nim. Poruszył kilka razy biodrami, naśladując psie ruchy kopulacyjne. Nagle poczuł jej dłoń na końcu członka. Chwyciła go i wyraźnie wsunęła dokądś… w jakieś wilgotne miejsce, chyba to nie… Uczuł tę samą dłoń na pośladku, popchnęła go zachęcająco. Podążył za tym ruchem.
    Aż krzyknęła. W jednej chwili wypełnił ją całą, do dna! Przez ułamek sekundy nie uświadamiała sobie, czym jest to nowe, nieznane uczucie przyjemności tak silnej, że niemal bolesnej. Zaraz zrozumiała. Dość znała anatomię, by pojąć, że to żołędź penisa uderzyła w szyjkę macicy. Dreszcz ogarnął całe jej ciało. Klatka piersiowa, skronie, nozdrza zawibrowały niby poruszone struny.
    “To cię boli?” – zapytał troskliwie, gotów się wycofać. “Nie – jęknęła pod nim. – Dziewczyna tak… tak robi, kiedy jest jej bardzo, bardzo, bardzo dobrze… Rób to dalej, dalej!” – zawodziła błagalnie. Powtórzył ruch. Jego członek ciasno otulało wilgotne wnętrze dziewczyny. Poruszenie wywołało u niego przyjemność, więc poruszył się znów, a potem jeszcze raz, jeszcze, jeszcze, aż nie potrafił już przestać. “To tak się zabawiają te pieski! – pomyślał. – One wcale nie są głupie!”.
    Przed jej oczami tańczyły trawy i kwiaty poruszane lekkim powiewem, gałęzie świerków falowały jak morze… Nie, to ona falowała, to jej głowa bezwolnie wykonywała wahadłowy ruch, to jej plecy, nogi, ręce poddawały się rytmowi poruszeń chłopca. Każde jego pchnięcie wydobywało z jej gardła nowy jęk na granicy krzyku; na każde cofnięcie reagowała radosnym wyczekiwaniem. Nie panowała już nad oddechem, rytm wdechu i wydechu dyktowały ruchy rozpychającego ją penisa. Z każdym uderzeniem czuła na pośladkach dreszcze, które biegły dalej wzwyż, wzdłuż kręgosłupa, wypełniały płuca rozkosznym łaskotaniem, wypełniały piersi rozkosznym drżeniem… Cała była pod władzą jego rytmicznych pchnięć, pod ich dyktando pulsował jej odbyt, cewka moczowa i jeszcze ta jedna, ta najważniejsza teraz dziurka… Dziewczyna całkowicie zatraciła się w tym pulsowaniu, fale orgazmu zalały jej wnętrze, jej ciało, jej mózg, na długą, nieskończenie długą chwilę zagłuszając wszelkie myśli, tak, że cała stała się jednym wielkim szczytowaniem. Nie wiedziała, nie mogła wiedzieć, ile chwil upłynęło, zanim znów zdała sobie sprawę, kim jest, gdzie jest i że w ogóle jest… A on ciągle się w niej poruszał, jakby nigdy nic. Zatem trafił jej się skarb, o którym koleżanki marzyły, o którym snuły nieraz fantazje nad kieliszkiem wódki… Chłopak był “długodystansowcem”! Czekała na kolejną ekstazę, która już, już w niej wzbierała, pulsowała jej kobiecość, dreszcze niby mrówki przebiegały po pośladkach, plecach, piersiach, brzuchu, znów rosło w niej falowanie… I oto znowu na chwilę przestała istnieć, bo przez tę chwilę nie mogło istnieć nic prócz rozkoszy.
    Chłopiec ruszał biodrami coraz szybciej, coraz mocniej. Już nie umiałby przerwać, choćby ta cudowna dziewczyna błagała go o to. Ale ona błagała, by nie przerywał. Jeszcze raz czuł na sobie jej skurcze, domyślał się, że i dla niej musi to być przyjemne, usłyszał, jak wydała z siebie jeszcze jeden jęk… i jego samego ogarnęła przyjemność, której dotąd nie znał. To uczucie miało w sobie coś z ulgi, coś z błogości, a może i coś z bólu… ale jeśli nawet, to nie oddałby tego bólu za nic – wolałby, żeby to trwało wiecznie. Dopiero później miał się przekonać, że w takich chwilach z jego członka tryska biała, gęsta substancja – dotychczas zdarzało mu się to jedynie przez sen. Teraz czuł tylko, że coś przez niego przechodzi, że od czegoś się uwalnia. Opadł piersią na jej plecy, przez moment nie mając siły na nic więcej. Jego penis powoli malał, aż całkiem wymknął się z dziewczyny. Oboje osunęli się na trawę i długą chwilę leżeli zwróceni ku sobie, oddychając coraz spokojniej. Chłopak sukcesywnie odzyskiwał zdolność racjonalnego myślenia – na tyle, na ile było mu ono dostępne – aż wtem coś sobie przypomniał. “O nie! – Walnął się pięścią w czoło. – Przecież mama mnie uczyła: nie zabawiaj się z dziewczynami! Bo twoje dzieci będą… tego… spóźnione, czy coś… Ale gdzie spóźnione? Może do szkoły?”. Dziewczyna popatrzyła na niego uważnie. “To bez znaczenia – powiedziała i w tej samej chwili łzy napłynęły jej do oczu. – Ja i tak nie mogę… I tak nie mogę mieć dzieci” – dokończyła i słone strugi pociekły po policzkach. Chłopcu zrobiło się jej żal. Jego matka tak się nim cieszyła, tak go przytulała, całowała… I nawet kiedy na krótko pogniewała się na niego, to później znów głaskała go po głowie, całowała w policzki i uśmiechała się, taka szczęśliwa… A tej cudownej dziewczyny, tej najpiękniejszej ze wszystkich dziewczyny nigdy nie spotka taka radość? Jak by tu ją pocieszyć? “No nie martw się – poprosił. – Ja będę twoim dzieckiem, chcesz?”. Ucałował ją czule w oba policzki, a potem… Potem na nowo zaczął udawać, że ssie pierś.
    Rozczulił tym dziewczynę. “Widocznie – pomyślała – ile natura poskąpiła mu inteligencji, tyle wynagrodziła w uczuciach”. W jego tępawych, wyłupiastych oczach nagle dostrzegła autentyczną troskę. A później, po jakimś czasie, zdała sobie sprawę, że jego usta, zapamiętale przysysając się do sutka, na nowo budzą w niej podniecenie. Tym razem nie było tak gwałtowne, jak poprzednio. Rosło powoli, mogła delektować się każdą kolejną przepływającą przez jej ciało falą, od maleńkich do coraz wyższych, coraz mocniejszych, zwiastujących jeszcze jeden sztorm. Spojrzała odruchowo na krocze chłopca – prącie znowu zakwitało! Przygarnęła go do siebie, głaskała po karku, plecach, tyłku, w końcu po mosznie. Zgodnie z jej przypuszczeniem, jądra miał nieproporcjonalnie małe, jak u kilkulatka. To też ją roztkliwiło, ale nie zgasiło w niej pożądania. “Zróbmy to jeszcze raz – rzekła – ale teraz tak!” – Rozłożyła ugięte nogi, przyciągając uda do piersi, by ułatwić mu penetrację. Ponownie poprowadziła koniec jego penisa, umieszczając go w sobie.
    Już wiedział, jak to robić. Znowu poruszał się w znanym już sobie, miłym wnętrzu dziewczyny. Po paru minutach takich ruchów niespodziewanie coś zaświtało mu w głowie. Pojął to, co nieraz widywał, podglądając miejscowe pary w stodole. Aha, to po to chłopcy kładą się na dziewczynach! “Czy to jest… jebanie?” – zapytał, nie przerywając.
    “Tak! – wybełkotała, znów ogarniana falami nadchodzącej przyjemności. – Jebanie… Pieprzenie… Pierdolenie… Ruchanie… – wyrzucała z siebie w rytmie jego pchnięć. – Walenie… Dupczenie… Pukanie… Posuwanie… Bzykanie… Pipkowanie… Rżnięcie… Grzmocenie… – Ciągnęła tę seksualną litanię, która jeszcze bardziej ją podniecała, przybliżając to, co i tak musiało przyjść. – Spółkowanie… Stosunek… Kopulacja… Seks… Kochanie…” – więcej nie mogła już mówić, bo oddech ponownie przestawał jej być posłuszny, i tylko jęczała, wzdychała, i tylko jej stopy, skrzyżowane nad plecach chłopaka, ponaglały go do jeszcze mocniejszego ruchania, dupczenia, pukania, kopulacji, i tylko jej piersi kołysały się w rytmie bzykania, jebania, walenia, stosunku, aż utonęła w błogim pulsowaniu, doszła. On tym razem doszedł dopiero, kiedy szczytowała po raz czwarty.
    – Ale byłyśmy głupie! – szepnęła miejscowa dziewczyna do drugiej, razem z nią schowanej w krzakach nieopodal. – Oby tylko nie zabrała go ze sobą!
    – Oby tylko zabrała go ze sobą! – szepnął miejscowy chłopak do drugiego, razem z nim ukrytego w koronie topoli za rzeką, skąd obserwowali wszystko przez poniemiecką lornetkę wojskową. – Inaczej żadna dziewczyna już na nas nie spojrzy!
    Spełniło się życzenie chłopców.
    Później, już w mieście, koleżanki nieraz wypytywały ją, po co taka inteligentna dziewczyna, najlepsza absolwentka z całego roku, trzyma w domu “takiego imbecyla”. Zawsze wtedy milczała przez moment, po czym, tajemniczo uśmiechnięta, mówiła:
    – Nie powiem, bo jeszcze któraś z was mi go ukradnie!
    Kolegom na podobne pytania odpowiadała z równie nieprzeniknionym uśmiechem:
    – Intelekt to nie wszystko…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pisatiel

    Mojej Najdroższej dziękuję za fachową konsultację, niezbędną przy pisaniu “kobiecych” fragmentów tekstu!

  • Przed sobotnim sniadaniem

    Mieszkam z żoną w bloczysku. Taki mrówkowiec na jakieś pięćset mieszkań. Może nie ma tu specjalnych udogodnień i stylu też niewiele, ale ogólnie jest dość przyjemnie i mamy blisko do pracy. Mamy sąsiadkę Agatę – samotną dziewczynę między dwudziestką a trzydziestką. Niby „dziewczyna z sąsiedztwa”, taka, którą mija się w windzie, zamienia się kilka słów o niczym i idzie dalej – ale… Nie raz i nie dwa razy widziałem ją w takich strojach, że na samą myśl byłem w pełni gotowy.

    Ostatniego sobotniego poranka robiłem naleśniki na śniadanie i nagle stwierdziłem, że braknie mi mąki. No i – albo któreś z nas odwiedzi sąsiadów i coś załatwi, albo trzeba będzie biegać do sklepu, to znaczy ubierać się i narazić na wiosenny przekładaniec pogodowy. Ewentualnie – zrezygnować z naleśników, co w ogóle nie wchodziło w grę. Gosia zdecydowała się zrobić rundkę po piętrze. Narzuciła coś na siebie i zniknęła. Po jakichś dziesięciu, piętnastu minutach, kiedy się nie pokazała, zacząłem się niepokoić. Nie chciało mi się, ale wypełzłem z kuchni i udałem się na poszukiwania.

    Oczywiście od razu skierowałem się do najbliższej sąsiadki – czyli Agaty. Zapukałem. Raz, drugi… Nikt nie otwierał, więc nacisnąłem klamkę. Otwarte. Wszedłszy, już w korytarzu usłyszałem jęk. Powoli, ostrożnie zajrzałem przez drzwi do pokoju.

    Leżały na podłodze – Gosia bez majtek, z szeroko rozrzuconymi nogami, Agata, na boku, podparta na łokciu, z zapałem wsysała się w cipkę mojej żony, a palcami wolnej ręki ostro ją pieprzyła. Zupełnie zszokowany, nie wiedząc, co czynić, wycofałem się i wróciłem do mieszkania.

    Gosia pojawiła się kilka minut później, z wypiekami na twarzy, przesadnie, sztucznie uśmiechnięta. Podeszła do mnie i zarzuciła mi ręce na szyję. Całowała z pasją. Ciągle w szoku, nie bardzo wiedząc, co mówię, zapytałem o mąkę. Jak się okazało, przyniosła. Mogłem dokończyć naleśniki.

    Ledwo zdążyłem przełknąć ostatni kęs, Gosia dorwała się do mnie. Praktycznie mnie zaatakowała. W trakcie cały czas miałem przed oczami sąsiadkę, pożerającą jej cipkę. Nie mogłem pozbyć się obrazu tej kobiety między jej nogami. Gosia nigdy nawet nie wspomniała o erotycznej fascynacji jakąkolwiek kobietą, i teraz nie wiedziałem, jak sobie to wszystko tłumaczyć. Jedno trzeba przyznać – była, jak zawsze, bardzo gorąca. A nawet bardziej. Rzucała się po całym łóżku – a kiedy odleciała, prawie krzyczała z rozkoszy.

    Jedno mnie w tym wszystkim zastanawia – co mam z tą sytuacją zrobić?…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fantaxje.pl
  • Naderwana wiez. Czesc pierwsza.

    Z dedykacją dla Agnieszki.

    Ten majowy poranek był zupełnie niż te, które wszyscy znamy. To nie była definicja wiosny, zapach kwitnących kwiatów nie unosił się w powietrzu, a słońce ukrywało się za kłębiastymi cumulonimbusami z których padał deszcz.   Pogoda idealnie odzwierciedlała moje drugie oblicze, które zawładnęło mną bezwzględnie w ciągu ostatnich tygodni. Nazywam się Paulina i mam 27 lat. W pracy jestem nauczycielką przyrody, a w domu suką Pana Roberta. Pana, którego zamierzałam zdradzić. Oto moja historia.

     Nasza wspólna relacja, związek czy jakkolwiek to nazwać trwała już od trzech lat. Był oparty w 100% na relacji Pan-Uległa. W przeciągu tego okresu Pan Robert zdołał mnie wychować na wydawałoby się grzeczną suczkę. Wcześniej, przed Nim nie miałam kontaktu z bdsm, on praktycznie też przez co czuliśmy, że połączyła nas niezwykła więź. Rok temu zamieszkaliśmy razem i od tego czasu przeżywaliśmy wzloty i upadki ale w ciągu ostatnich miesięcy było więcej kryzysów niż udanych momentów. Po prostu coś przestało między nami grać, wiedzieliśmy o tym oboje. Przeżywałam także kryzys wiary w swoją uległość. Nie chciałam jednak zakończyć bezpowrotnie mojej niewoli.   Znajdowałam się więc w ślepym zaułku.  Wtedy poznałam Pawła, nowego nauczyciela w szkole. Uczył języka polskiego. Był miły, łagodny i miał podejście do dzieci. Zawsze potrafił mnie rozśmieszyć i widać było dobro w jego oczach.  Zupełne przeciwieństwo mojego Pana. Oczywiście nie powiedziałam mu o istnieniu Roberta. Zaczęliśmy wymieniać zalotne spojrzenia na przerwach, a w pokoju nauczycielskim coraz śmielej flirtowaliśmy. Nawet raz musnął dłonią mój pośladek. Od razu zrobiłam się mokra na myśl o ujeżdżaniu jego konia.  Pewnego dnia Paweł zaproponował mi obiad u siebie w mieszkaniu. Oczywiste było to do czego to wszystko zmierza. Po mimo wszystko zgodziłam się i tu dochodzimy do tego deszczowego majowego dnia kiedy przekroczyłam cienką granicę wierności. Wzięłam urlop w pracy i pojechałam prosto do niego. Pod płaszczem miałam na sobie bluzkę na ramiączkach z lekkim dekoltem i obcisłe dżinsy. Nie wiem jak to się stało ale zamiast robić obiad siedzieliśmy na jego bordowej sofie i całowaliśmy się gwałtownie jak para nastolatków. Jego ręka wylądowała na mojej średniej wielkości piersi, a ja masowałam mu coraz twardsze krocze. Po chwili upadłam na kolana, i już rozpinałam spodnie zamierzając possać mu kutasa. Wtedy stało się coś niezwykłego. Lipne drzwi od mieszkania zadrżały. Bum! I jeszcze jedno uderzenie, a potem następne, aż wyleciały z zawiasów. Zostały wyważone przez Roberta, mojego Pana. Od zawsze wiedziałam, że jest silnym mężczyzną. Chodził regularnie na siłownię oraz miał czarny pas w karate jednak to co zrobił w tamtym momencie zdumiało mnie do reszty. Pewnym krokiem wszedł do pokoju. Od wejścia patrzył tylko i wyłącznie na mnie. Jego ciemnobrązowe oczy cały czas skierowane były na moją twarz. Kruczo czarne włosy ułożone perfekcyjnie, a marynarka jak zwykle dopasowana, cały on. Tylko buty miał jakieś nietypowe. Trapery czy coś w tym rodzaju. Od razu pomyślałam, że pewnie dokona nimi zbrodni dokopując niewinnemu w gruncie rzeczy Pawłowi. On jednak powiedział tylko pewnym tonem.

    – No, tego to się nie spodziewałem. Do auta suko. A to za drzwi kolego.

    I rzucił na stół plik banknotów dwustuzłotowych, a ja jak zaklęta wstałam z kolan i z opuszczoną głową wyszłam z mieszkania. Nauczyciel polskiego oczywiście był w szoku tak jak jego kutas, który od razu sflaczał z wrażenia. Robert wyszedł tuż za mną. Jadąc windą wciąż wbijał wzrok tylko we mnie a ja czułam się przygnieciona pod wpływem Jego spojrzenia. W oczach miałam łzy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max Kirm
  • Blady tylek mojej kuzynki

    Patrzyłem w jej zielone jak szmaragdy oczy i widziałem w nich jej dziwkarską naturę, bo oczy to przecież jebane zwierciadło duszy. Potem spojrzałem troszeczkę niżej. Jej wielkie, czerwone jak krew wargi obłapiały napęczniałą żołądź mojego kutasa. To był piękny widok, jej słodkie usta, na moim śmierdzącym, spoconym grzybie.

    – Ale on jest kurwa słony – powiedziała, kiedy tylko na moment wyjęła go z ust. – I śmierdzi jak stara polędwica.

    – Lubisz takie, nie? – spytałem, patrząc jej głęboko w oczy. Uśmiechnęła się i pocałowała sam czubek.

    – No pewnie, że lubię – odparła lubieżnie.

    – No to bierz się do roboty – rozkazałem. Zamruczała i zaczęła go łapczywiej ssać.

    Ta zielonooka kurewka, która ssała mi teraz pałę, była moją pierwszą kuzynką. Mieliśmy po szesnaście lat. Właśnie wybraliśmy się na rowery; taka była oficjalna wersja. A tak naprawdę rowerami dojeżdżaliśmy do pobliskiego lasku i się pieprzyliśmy. To był nasz któryś raz, trwały wakacje i jakoś tak wyszło. Zawsze czuliśmy do siebie pociąg. Ja wysoki, dobrze zbudowany blondyn, ona brunetka, z wielkim, krągłym jak na jej wiek dupskiem, niedużymi cyckami i ogólną lekką nadwagą, seksowną nadwagą.

    Poczułem jak nagle wpycha go sobie głęboko do gardła. Po chwili miała go po same kule. Musiała to lubić. W końcu puściła, wyjęła go z ust i głośno stęknęła. Błyszczące nitki śliny ciągnęły się od kutasa do jej pełnych warg.

    – Masz gumki? – spytała mnie, trzymając cały czas za chuja. Masowała go lekko, trzepała delikatnie, z wyczuciem.

    – Mam.

    – To wkładaj.

    Wyciągnąłem z kieszeni spodenek kondoma, wyjąłem go i sprawnym ruchem wsunąłem na śliskiego od śliny chuja. Moja kuzynka była już gotowa – robiąc mi loda, miziała paluszkami swoją pusię. Teraz kucała tylko w samej bluzce, pod czarnym materiałem zrobiły jej się dwie urocze fałdki na brzuszku. Nogi, uda, kolana miała blade jak papier; była typem, który się nie opala.

    – Kładź się – rzuciłem.

    Zrobiła to. Położyła się na plecach, na kocu i rozłożyła dla mnie swoje nóżki. Jej ciemniejsza niż reszta skóry, ogolona cipka, patrzyła na mnie zachęcająco. Uklęknąłem, położyłem się na niej i zaraz wszedłem. Była mokra jak diabli.

    – O tak! – wystękała. – Uwielbiam go mieć w sobie!

    Zacząłem ją walić. Zwyczajnie, ordynarnie i po chamsku walić. Oparłem się mocniej na kolanach, by mieć lepszy dostęp i siłę. Moj kutas opadał na nią z furią, a ona przyjmowała go całego, pełna wdzięczności. Jęczała i wiła się pode mną. Poczułem na swoim brzuchu jej spocony brzuszek, który lekko wyskoczył spod bluzki. Nie zdjąłem jej. Miała małe cycki. Prawie mnie nie podniecały. Za to podniecało mnie jej blade, tłuste dupsko, do którego chciałem się jak najszybciej dobrać. Poskakałem na niej jeszcze chwile, moje jaja obijały się o jej ściśnięte pośladki.

    – Dochodzę! Dochodzę! – wykrzyczała.

    Pchnąłem mocniej kilka razy, a ona zawyła. Czułem jak targają nią dreszcze. Potem znieruchomiała na moment.

    – Skończyłeś też? – spytała mnie z nadzieją, kiedy odzyskała głos.

    – Nie – odparłem.

    – Dlaczego nigdy nie kończysz ze mną?

    Wyszedłem z niej i ze sterczącą fujarą obok jej kolana, zacząłem na nią patrzeć, w jej oczy, na jej figurę. Była po prostu w moim typie – te zaokrąglenia tu i tam, blada skóra, pociągła twarz. Kręciła mnie jak cholera.

    – No co? – zapytała.

    – Bo za bardzo lubię twój tyłek – odpowiedziałem. – Obróć się.

    Podniosła się nieśpiesznie i zaczęła powoli obracać. Była przez moment na kolanach, tyłem do mnie, tak, że widziałem jej dwa białe pośladki w pozycji wyprostowanej. Odstawały. Znacznie odstawały i były szerokie. Były na niej też kilka małych, maleńkich bruzd – to chyba był cellulit. Może to dziwne, ale podniecało mnie to.

    – Nie nudzi ci się to? – spytała mnie i zrobiła to co uwielbiałem, kiedy robiła. Pochyliła się, wsparła na łokciach i wypięła w moją stronę.

    – Nigdy mi się to nie znudzi – odparłem i zbliżyłem się do niej na kolanach. Byłem teraz za nią. Przed sobą miałem wielką, bladą dupę, osadzoną na dwóch silnych udach. Między jej szerokimi pośladkami, tuż nad brązowym oczkiem, miała zaczerwienione wgłębienie. Tak właśnie się prezentowała. Od tyłu. Tak prezentowała się dla mnie.

    – Serio, co to jest, że ty tak lubisz na pieska? Przecież ja mam wielką, tłustą dupę. – wyznała. Nie patrzyła na mnie, nie odwróciła głowy.

    I kiedy ona mówiła, ja po cichu zdjąłem prezerwatywę. Już wcześniej się do tego szykowałem, chciałem uśpić jej czujność, grzecznym zakładaniem i robieniem tego w gumie. Próbowaliśmy raz czy dwa bez, w innej pozycji, trochę tylko, żeby sprawdzić jak to jest i powiedziała mi, że nie czuła różnicy. Zamierzałem to dziś wykorzystać.

    – Lubię brać cię od tyłu, bo twój tyłek jest po prostu idealny. Miękki, przytulny… – zacząłem i wsunąłem kutasa do jej mokrego otworka i to było właśnie to, przeszedł mnie po chuju przyjemny dreszcz. Przylgnąłem do jej dupy i poczułem lekki chłód bijący od jej pośladków. Były spocone i zimne. Poczułem nagle ogromną przyjemność – …i taki spocony.

    Powoli zacząłem odbijać się od jej miękkiej dupy, a mój kutas wchodził jak w masło. Czułem, że to jest znacznie lepsze bez gumy, czułem każdy centymetr jej pochwy. Ona chyba niczego nie zauważyła.

    – Serio to lubisz?

    – Nie – odparłem i wbiłem się w nią mocno, aż stęknęła. – Ja to kocham.

    Zacząłem przyspieszać i po chwili przeszedłem już do zwykłego rżnięcia. Uwielbiałem rżnąć ją od tyłu, patrzeć jak te cudowne, blade pośladki w kształcie ogromnych łez, trzęsą się jak galaretka pod moim naporem. Złapałem ją w talii i zacząłem słuchać trzaskania jej jebanego dupska. To było to, to co uwielbiałem najbardziej na świecie. Obrabiać tyłek mojej kuzynki. Ona też to lubiła.

    – O kurwa! – wystękała. – Uwielbiam, kiedy rżniesz mnie jak sukę!

    – Jesteś moją suką! – wyznałem, ciężko dysząc. – Jesteś moją klaczą rozpłodową!

    – Kim? – jęknęła, ale zaraz poddała się moim miłosnym pchnięciom.

    Była klaczą rozpłodową, a ja jurnym ogierem, zawsze gotowym ją pokryć.

    Jej blady tyłek sprawiał, że wpadałem w obłęd. Plask, plask, plask! Patrzyłem na nią zamglonym wzrokiem, na jej falujące pośladki i słyszałem tylko te miłosne klaskanie jej tyłka. Plask, plask, plask!

    Puściłem prawą dłonią jej plecy i wymierzyłem solidnego klapsa. To był dopiero trzask! Zaraz poprawiłem. Trzask! I znowu. Trzask! Plask! Plask! Plask! Trzask! To było jak operowa aria, jak rockowa ballada. Byłem muzykiem, a ona i jej tyłek moim instrumentem, na którym grałem.

    Biała skóra na pośladku zaczęła się czerwienić. Jej dupa tańczyła, falowała, trzęsła się jak szalona. Była taka miękka, mokra od potu i klejąca się. Uwielbiałem to, kochałem to.

    I nagle nie wytrzymałem. Poczułem nadchodzący orgazm i wiedziałem, że muszę w niej skończyć. Oznaczyć ją, jej słodką muszelkę, jej boski tyłek, jako swoja własność.

    – Dochodzę! – oznajmiła nagle. – Nie przestawaj!

    – Zaraz się zleję! – wyrzuciłem.

    – O taaaaak!! – krzyknęła. A ja razem z nią.

    Wbiłem się mocno w jej cipkę, docisnąłem do bladego tyłeczka i przytrzymałem ją, tak, by nie mogła mi się wyrwać. Nigdy nie miałem takiego orgazmu.

    Salwy gorącej spermy, jedna po drugiej, zaczęły zalewać jej wnętrze. Wcisnąłem się najgłębiej jak tylko mogłem, chcąc, by moje nasienie dotarło jak najdalej, zalało po brzegi jej przytulne łono. Szczytowałem i ona szczytowała. Wykonałem jeszcze kilka nerwowych szarpnięć, chcąc by wyleciało z mojego kutasa wszystko, co do ostatniej kropli. A ona milczała. Trwała na zgiętych kolanach, zapięta przeze mnie od tyłu, będąca moją własnością. Milczała.

    W końcu oderwałem się od niej – skóra głośno odkleiła się od skóry na jej tyłku – i wyciągnąłem kutasa. Z jej cipki zaczęła spływać biała, gęsta maź. Moja sperma. Jej wnętrze musiało być jej pełne.

    – Zadowolony? – spytała mnie. Chyba była zła.

    – Pewnie.

    Wciąż wypięta do mnie swoją śliczną dupcią, z cipką nadzianą nasieniem, odwróciła głowę w moją stronę. Jej zielone oczy płonęły.

    – Wiesz kurwa, że mam dni płodne? – wyrzuciła.

    – Trudno.

    – Jak kurwa trudno? Spuściłeś się we mnie i mówisz trudno? Zabiję cię jak będę w ciąży.

    Zaśmiałem się i klepnąłem mocno jej pośladek.

    – Nic ci nie będzie.

    Nie odzywała się do mnie przez jakiś czas. Minął tydzień, może dwa. Wiedziałem, że w końcu do mnie napisze. Napisała mi esemesa. Uśmiechnąłem się pod nosem czytając go. Moja kuzynka znów chciała się ze mną spotkać, chociaż dobrze wiedziała jak od teraz będą kończyć się nasze spotkania…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel