Category: Uncategorized

  • Sasiadka bosa sekretareczka cz.2

    Minęło sporo czasu od ostatniego spotkania z Justyną, oprócz kilkukrotnego pomachania i krótkiego „cześć” w stronę balkonu na którym ją widziałem. Oczywiście musiała kusić opalonym dekoltem. Raz nawet poznałem ją tylko po nogach i stopach, które były oparte o zakończenie balustrady na balkonie. Miły widok gdy się wraca z pracy, ale trzeba przyznać ze to też rozpala wyobraźnie i na dłuższą metę jest męczące, gdy czujesz jak Cię wierci w kroczu. Lipcowy ciepły dzień, kolejny powrót z pracy. Człowiek głodny jak wilk. Znów kierując się w stronę klatki spotykam sąsiada Mirka. Uśmiechnięty jak zwykle, szczerze. O takich ludziach mówi się że można ich polubić od razu, bez wymiany słów. -Cześć sąsiedzie. -Witam, witam, jak mija dzień? -Całkiem dobrze, może trochę męczy sąsiadka z góry bo ciągle drze koparę (tu ściszył głos) -Ta, słyszałem, niereformowalna baba. -Mniejsza, słuchaj – powiedział Mirek – potrzebuje pomocy i dodatkowo na własne uszy słyszałem że masz wiertarkę… -No mam, chodź do góry to Ci dam, nie ma problemu -Właśnie tu jest problem, nie mogę się przez plecy mocno odchylać do tyłu, a chciałem Justynie przywiesić huśtawkę na balkonie, wiesz taki kosz. -Yhm..- odburknąłem w sumie niegrzecznie ale głodny człowiek… sami wiecie. -Musisz poczekać – obiad to jedyne o czym teraz myślę. -O widzisz! Zróbmy to szybko, zajmie nam to 10 minut, dobrze wiesz. A i zapraszam na pierogi Justyny, akurat wróci z pracy i zjemy razem. -Pieróg Justyny – parsknąłem w myślach – Niech będzie. Uśmiechnąłem się, przecież Mirek to spoko gość, nie jego wina ze mam sklerozę i nie wziąłem nic do pracy do jedzenia. Pobiegłem szybko do mieszkania – Justyna miała wrócić za 30 minut. Wszedłem do Mirka jak do siebie ze sprzętem, drabina czekała, dobrałem wiertło pod kołek z hakiem, wywierciłem, wkręciłem i zawiesiłem. -Muszę przyznać ze sam chyba bym takie chciał -Hah zobaczysz jak Justyna będzie zadowolona. Siedzieliśmy na kanapie gdy Justyna weszła do mieszkania. Oczy wywaliłem na wierzch. Krótka spódniczka już rozpięta do połowy na tyłku, wyciągnięta koszula, buty na koturnie, podkreślające nogi. -Oooo cześć, nie wiedziałam ze mamy gości… Mirek, musisz mnie uprzedzać, było mi tak gorąco i nie wygodnie ze już na korytarzu się uwolniłam od tego – gniewnie się tłumaczyła. -Myślisz ze sąsiad widział tyłki np na plażach, zawsze dziwi mnie to oburzenie na coś oczywistego. -Głupi jesteś. Zniknęła w pokoju obok, Mirek udał się do kuchni szykować obiad i talerze. Szybko się ze wszystkim uwinął, zawołał po chwili czekania, usiadłem przy ścianie, on obok, a Justyna naprzeciwko. Jedliśmy w ciszy, każdy głodny jak wilk. Po obiedzie, od razu kawa, jak lubię. Rozmowy o wszystkim i o niczym. Nie daliśmy po sobie poznać, że poprzednim razem, mieliśmy bliższe spotkanie. W sumie było to dawno, a pozory trzeba zachować dla dobra wszystkich. Oczywiście pochwaliła huśtawkę, Mirek zrobił ze mnie bohatera, mimo że nie chciałem, ale buziak w policzek dostałem. -Nie przesadzaj Justynko bo będę zazdrosny! -Przecież to wiesz że Ciebie kocham. -Wiem, wiem -A właśnie nie chwaliłam się byłam u kosmetyczki! Patrzcie jakie cuda mam – szybko zmieniła temat. -Faktycznie! Zgodnie stwierdziliśmy widząc dopieszczone paznokcie u dłoni. -I tu! Podniosła nogę i bez ogródek oparła łydkę na stole, w kierunku męża, który odsunął się. -Co Ty robisz, nogi na stole ! -I co? Ładne nie ? Patrzyłem jak zaczarowany, piękny czerwony kolor, gładkie, smukłe stopki. -Cudowne.. Uśmiechnęła się i zagryzła wargę, widząc że ten widok zrobił na mnie wrażenie. -Jeszcze pewnie nie umyte po pracy! – krzyknął Mirek, co zbiło z tropu Justynę i posmutniała. -Nie znasz się wiesz… Michał się zna, umie docenić piękno. Też się uśmiechnąłem, głęboko zaglądając w jej w oczy. Wiedziała już po ostatniej wizycie, najwidoczniej co ja doceniam. Powrót do zwykłych tematów. Nagle poczułem coś co doprowadziło mnie prawie do zawału. Poczułem, delikatny dotyk na swojej łydce. Czułem, jak paluszki muskają mnie i wędrują z góry do dołu. To była ona. Kutas momentalnie zareagował, ale nie dałem po sobie nic poznać, tak samo jak ona. -Przepraszam na chwile, wstałem szybko, kierunkowo, żeby ukryć namiot który się pojawił mimo, ze starałem się ułożyć tak przyjaciela w spodniach żeby nie wierzgał. Nie udało się, zobaczyłem kątem oka, jak Justyna spogląda w tym kierunku. Wracając już z łazienki po opanowaniu sytuacji, znów usiadłem na swoim miejscu. Ten sam dotyk, ale tym razem wędrujący do góry, aż w końcu paluszki spoczęły na kroczu. Masowała mi kutasa, co jakiś czas spoglądając znad okularów jak sekretarka która chce zerżnąć swojego szefa. Myślałem że eksploduje. Miałem ochotę wywrócić stół i zacząć lizać jej stopki a potem szybko przejść do minetki, słuchać jak mruczy i błaga o więcej. -To ja uciekam już powoli. Wstałem pewny siebie, chwytając skrzynkę z wiertarka którą zakryłem spodnie. -Dobrze, nie zatrzymuje Cię, jeszcze raz dzięki, możesz tez na mnie liczyć. -Masz może cukier ? Zapytała Justyna znienacka. -Chciałam zrobić ciasto, a nie chce mi się wsiadać do auta i jechać. Jutro oddam po pracy. -Pewnie, zaraz przyniosę. -Przestań nie wygłupiaj się, pójdę z Tobą a Miruś pozmywa w tym czasie. -Ok – ciśnienie mi skoczyło do granic możliwości. Poszliśmy 2 piętra wyżej, bez słowa, otwarłem drzwi i zaprosiłem do środka. Wszedłem do kuchni, zacząłem grzebać w szafie. -Hej! – szła w moim kierunku na palcach. Stanęła na przeciwko. Pocałowała mnie. Całowaliśmy się, bez szaleństw, jak głodni siebie, starzy wyjadacze a nie szczeniaki. Bez słowa, zeszła w dół, ściągnęła mi spodnie i bokserki. Uwolniła kutasa, napawając się widokiem. Szybko wsadziła go do ust, spojrzała na mnie. Chwyciła za rękę i położyła je sobie na głowie. Zrozumiałem, chce byś posuwana w usta. Kutas znikał w jej buzi, miała na prawdę głębokie gardło. Nie przesadzałem z tempem, nie chciałem żeby wróciła do domu rozszarpana. Trwało to może 15 sekund. -Ale pyszny, jądra tez muszę possać… ale to następnym razem. Wzięła szybko krzesło, usiadła na nim, podniosła nogi i chwyciła stopami mojego kutasa. -To lubisz? Ja też… dogadamy się w tym temacie. Waliła mi konia stopami, jak profesjonalistka. Myślałem ze odlecę do innej galaktyki, ale znów szybko przerwała. -Dość, muszę wracać daj cukier i uciekam bo Mirek będzie coś podejrzewał. Dałem o to o co poprosiła, wciąż bez słowa. Nie umiałem nic z siebie wydusić. Odwróciła się na pięcie i już ruszyła w kierunku drzwi. Szybko złapałem ja za rękę, oparłem siłą o ścianę, klęknąłem. Ściągnąłem spódniczkę, tym razem zwykłą, na gumce, więc poszło bardzo szybko. Rozchyliłem jej pośladki i po dwa razy przeciągnąłem językiem po jej dziurkach. -Ohhhhh taaaak, uwielbiam to… wyliż je jeszcze, proszę. Bez słowa przerwałem, wciągnąłem jej spódniczkę na tyle ile mogłem, resztę ona i klepnąłem w pupę. -Jesteśmy kwita. -Przez Ciebie muszę teraz biec na dół, żeby pomyślał że się zmęczyłam schodami. Zniknęła. Wiedziałem ze to nie koniec. Za bardzo polubiłem smak jej cipki i tyłka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał
  • Nie zagladaj kolezankom pod spodniczke!

    Opowiadanie to czysta fikcja. Różni się od pozostałych moich opowiadań. Nie ma tu penetracji, mimo to mam nadzieję, że te krótkie opowiadanie spodoba się wam.

     

    Nie zaglądaj koleżankom pod spódniczkę!

    Łuki, bo tak wołali do niego koledzy, był beztroskim, nierzucającym się w oczy nastolatkiem w pewnym małomiasteczkowym gimnazjum. Nie był specjalnie urodziwym chłopcem. Trzymał się z dystansem od swoich wyższych i przystojniejszych kolegów, mimo to nie przeszkadzało mu to w jego ulubionej zabawie. Zaczepianie słabszych od siebie dziewczyn w szkole i z zaskoczenia podnoszenia im spódniczek w celu dokładnego przyjrzenia się im majtkom. Nie, nie myślcie, że Łuki był jakimś małym fetyszystą, że to go podniecało itd. Dla niego była to dobra zabawa, jego głównym celem było zobaczyć, jakie wzorki ma dana dziewczyna na majtkach. Im śmieszniejsze według niego, tym większa zabawa i dokuczanie ofierze. A swoje ofiary dobierał umiejętnie. Młodsze samotne dziewczyny, poruszające się pojedynczo, takie, które nic nie mogły mu zrobić, poza krzykiem, nieprzynoszącą rezultatu skargą, a nawet niewzruszającym Łukiego płaczem.

    Jak w co miesiąc w naszej szkole przyszedł dzień, gdzie grupka uczniów z całej szkoły została specjalnie wyselekcjonowana do sprzątania klas i korytarzy. Oczywiście nieprzypadkowo jednym z nich był Łuki. Jeden z największych kolekcjonerów skarg w szkole. Wiecznie uśmiechnięty, niemający najmniejszego sumienia co do swoich występków. Do grona sprzątających wybranych zostało jeszcze kilka dziewczyn i chłopców.

    – Drodzy kochani-Proszę wszystkich o sumienne i dokładne posprzątanie klas. Macie wszystko, czego potrzebujecie, podzielcie obowiązki i narzędzia, tylko błagam was, nie pozabijacie się! – Powiedziała zastępczyni Dyrektora szkoły i oddaliła się w kierunku pokoju nauczycielskiego.

    – Hey! Łuki. Idziesz z nami do sali gimnastycznej? Posprzątamy tam i przy okazji może uda się parę razy piłkę pokopać.

    – Nie mogę. Za karę mam sprzątać klasę matematyczną.

    Oczywiście było to kłamstwo. Łuki w ogóle nie miał zamiaru sprzątać. Upatrzył sobie świetną ofiarę. W klasie matematycznej była dziewczyna z pierwszej klasy. Nieduża śliczna dziewczynka w kucykach, a co najważniejsze miała spódniczkę.
    Zawiedzeni koledzy odeszli, ale mimo kłamstwa uwierzyli w wymyśloną bajeczkę, bo kto jak kto, ale Łuki to jeden z tych, którzy mogli taką karę dostać.

    Łuki-zwyczajny chłopak, żartowniś w bluzie z kapturem zabrał się do dzieła.

    – Spódniczka do góry hop!

    Tak ją przestraszył, że aż podskoczyła. Spontanicznie złapała za spódniczkę i próbowała mu ją wyrwać z rąk.

    – Nie wierzę! Masz króliczka na majtkach?! Hahaha.
    Jesteś taką małą dziewczynką, że zakładasz bieliznę z króliczka? Hahaha.

    Prawda jest taka, że chłopcy nigdy nie odczują tego zawstydzenia co dziewczyny, którym podnosi się bieliznę czy klepie po tyłkach. Ci chłopcy nie wiedzą, co czują ich ofiary, które często robią dobrą minę do złej gry i udają, że ich to za bardzo nie ruszyło, ale w tym przypadku było inaczej. Łuki trafił na bardzo wrażliwą dziewczynę.

    – Co robisz? Proszę! Puść, nie patrz!

    Łuki nie odpuszczał. Dziewczyna zarumieniła się, a w oczach pojawiły się szklanki.

    Hahaha Majtki w króliczki! Majtki w króliczki!

    Dziewczyna zalała się łzami.

    – Proszę! Puść mnie! Dlaczego to robisz? Nic ci nie zrobiłam.

    – Majtki w króliczki! Majtki w króliczki!

    – Hey gówniarzu! Co ty robisz?

    Tuż przed nimi pojawiły się dwie dziewczyny. Były dużo starsze od Łukiego. Dziewczyny z ostatnich klas. Prawdopodobnie sprzątały w klasie obok i usłyszały płacz. Skonsternowany Łuki puścił dziewczynę, a ta schowała się za starszymi koleżankami.

    – Czego się wtrącacie?! To tylko zabawa. Wracajcie lepiej do swoich fajeczek, które tak kopcicie za szkołą.

    Łuki miał rację. Te dwie starsze dziewczyny odrabiały kare za palenie papierosów za szkołą, złapane i podkablowane wcześniej przez inne koleżanki.

    – Ty mały wredny smarku. Dzisiaj ci nie odpuścimy. Zapłacisz, za to, co robisz. Nie będziesz podnosił dziewczynom spódniczek. Jesteś jakiś zboczony czy co? A może masz coś z głową?

    – Głupia! Chcecie się bić? Wy ze mną? Dziewczyny?

    – Zapłacisz za wszystko!

    – W czym masz problem cipo? Nie jestem zboczeńcem. To tylko zabawa! Wy nie macie poczucia humoru. Dlatego nie lubię dziewczyn!

    – Poza tym, czym się przejmujecie? Powiedzmy sobie szczerze, co to za wstyd pokazać majtki. Nie przesadzacie?

    W tym momencie jego ofiara, która cichutko zaszła go od tyłu, szybkim i zdecydowanym ruchem ściągnęła mu spodnie.

    – Pośmiej się z tego!

    Ich oczom ukazały się białe slipki i małe ledwo widoczne wypuklenie w nich. Wszystkie trzy wybuchnęły śmiechem. Dziewczyna, która niedawno płakała, rozpromieniła się. Czuła się teraz odważna wśród swoich starszych koleżanek.

    hahaha. Słyszałyście ten pisk?! Niesamowite jak dziewczynka. Hahaha

    – Czekajcie! Co wy…..

    Dziewczyny szybko ściągnęły mu całe spodnie. Jedna go trzymała za ręce, a druga je ściągnęła z nóg. Był chłopakiem, ale młodszym i słabszym od tych dwóch wysportowanych palaczek.

    – Pojebało? – Wykrzyczał czerwony jak burak.

    Skulił się w swoich majtkach i starał się zasłaniać krocze bluzą.

    – Zmieniłeś zdanie? Podobno pokazywanie majtek nie jest takie złe i zboczone.

    – Nie jest zboczone. Po prostu mnie zaskoczyłyście głupie. – Łuki był w potrzasku. Z jednej strony trzymał bluzę, żeby nie pokazywać swoich gatek a z drugiej nie mógł odzyskać spodni. One się bawiły z nim i wiedziały, że mają nad nim przewagę.

    – Serio? To co powiesz na to?

    Znowu go złapały i prawie że przewróciły. Nie musiały w to włożyć dużo siły, żeby ściągnąć mu bluzę razem z podkoszulkiem.

    – Jesteś taki słaby. Sama już nie wiem, czy nie jesteś jedną z nas.

    – Jesteście nienormalne. Oddajcie mi ubrania! Powiem wszystko nauczycielce!

    Hahaha nie wierzę! Ty nas straszysz, że poskarżysz? Jesteś żałosny! Podoba ci się to, jak teraz wyglądasz? Fajnie tak paradować w samych majtkach, gdy inni cię widzą?!

    – Odpowiecie za to! Głupie pizdy! Nie daruję wam.

    – Sam tego chciałeś. To za spódniczki!

    – Nie! Czekaj.

    Stało się to, co miało się stać. Planowały to już na samym początku. Łuki został golusieńki, jak go pan Bóg stworzył. Ich oczom ukazał się mały penisek. Jego ręce związały z tyłu jego bluzą.

    Hahaha. Co to jest? Gąsienica? Jaki żałosny i jak dynda. Dziewczyny śmiały się do rozpuku. Łuki cały czerwony powstrzymywał łzy, był bezsilny wobec nich. Ciągle bezskutecznie próbował rozwiązać ręce z tyłu.

    – Przestańcie! Jesteście nienormalne!

    – I co fajna zabawa? Jak to jest pokazywać ptaszka dziewczynom? Widzicie, jak skacze, w górę i w dół? O matko! Podskakuje jak szalony.

    – Nie błagam tylko nie to! Proszę, nie patrzcie!

    Łuki był rozwalony psychicznie, ale trzeba pamiętać o tym, że był dorastającym nastolatkiem. Jego penis zaczął sztywnieć ku zaskoczeniu jego i dziewczyn. Odwracał się do nich tyłkiem, ale szybko go odwracały, by stał frontem do nich.

    – Jesteś obrzydliwy! Stanął ci?! Boże co za zboczeniec. Nic dziwnego, że łapałeś za spódniczki. Pewnie później trzepałeś sobie w kiblu!

    – Jak to możliwe? – Pomyślał Łuki. Nie teraz! Tylko nie teraz!

    Jedna ze starszych dziewczyn, ta mniej wygadana. Podeszła bliżej i zaczęła dotykać go palcem. Wyglądała, jakby ekscytowała się jakimś eksponatem muzealnym.

    – A więc to jest wzwód? To staje się wtedy, gdy chłopcy się podniecą?

    – Podnieciłeś się, bo cię rozebrałyśmy ty mały zboczku?

    – Nie podnieciłem się! Przestań! Odwiąż mi ręce! Przegięłyście!

    Ta mniej wygadana ewidentnie zaintrygowana penisem, którego pierwszym w życiu widziała, bawiła się nim. Nieumiejętnie ściskała i odkrywała uroki podnoszenia i opuszczania napletka.

    – Słyszałam od starszej siostry, że oni to lubią.

    – Ty serio się nim bawisz wariatko? Jesteś odważna, ja bym tego nawet kijem nie dotknęła.

    – Łuki wiercił się, udało mu się odwrócić i oprzeć o ławkę. Stał lekko skulony do nich tyłem. Wyglądał teraz jak krowa dojona przez młodą mleczarkę.

    – Przestań! Puść go! – Nie wiedział jak ubrać to w słowa. Ptaszek czy kutas były dla niego zbyt upokarzające.

    – Może uda się go wydoić? Hahaha. Widać nawet jego dziurkę w tyłku.

    Trzymała jego ptaszka, poruszając zaledwie dwoma palcami. Poczuł drżenie, prąd przeszedł całe ciało. Nie wytrzymał i spuścił się na ich oczach.

    – Pierwszoklasistka była zdegustowana i zarazem zaciekawiona.

    – Czy to sperma? Poruszaj jeszcze, wylatuje jej więcej.

    Łuki odpłynął. Przytulił się twarzą do ławki. Stał na samych palcach.

    – Wyglądasz żałośnie. Jak mogłeś się przy nas zlać? Gdyby tylko twoja matka się dowiedziała, jakiego ma syna zboczucha.

    Ta bardziej wygadana złapała go z tyłu za ręce i mocno pociągnęła do siebie.

    – Nie proszę! Przestańcie! Zrozumiałem. Już nie będę robił tego dziewczynom. Przepraszam!

    – Widzisz tę glistę? Spróbuj, może wydoisz go jeszcze raz.

    – Nie mam ochoty go tam znowu dotykać, ale chętnie zrobię to stopą.

    Wbiła się impetem stopą, w jego kroczę. Łuki zawył z bólu. Wgniatała się w niego. Unieruchomiony nie miał jak się bronić. Złapała go za obie nogi i jeszcze bardziej wgniotła się w jego przyrodzenie.

    – Znowu ci stoi? Po tym, jak stopą ci go miażdżę? Masz coś z głową?

    Im bardziej wwiercał się nogą, tym bardziej go stymulowała. Ku zaskoczeniu wszystkim znowu doszedł, tym razem w tej pozycji wystrzelił jak z butelki szampana.

    – Jesteś zły do szpiku kości. Taki zbok na pewno nie będzie przyzwoitym facetem.

    – Przepraszam. Nie wiem, jak do tego doszło. Proszę was, już nie będę.

    – Wyleciało więcej niż za pierwszym razem. Bidulek ma ją na brzuchu, nawet po tych jego małych jajeczkach bez włoska mu spływa.

    Wiedziały, że zbyt dużo czasu już tu są. Na koniec podeszły wszystkie trzy i torturowały go po całym ciele gilgotkami. Smyrały go, nie mógł wytrzymać, kręcił się, a one nie przestawały. Jego reakcją na niekończące się smyranie było to, że posikał się z tego wszystkiego. Leżał na podłodze klasy matematycznej w swoim moczu i spermie. Płakał, twarz zakrywał rękoma.

    – Poszczał się. LOL! Masz nauczkę. Nigdy więcej nie chcemy cię widzieć takim aroganckim i masz szanować wszystkie dziewczyny w szkole. Kapujesz?

    – Tak. Prze…przepraszam.

    – Zróbmy mu fotkę. Na wyświetlaczu telefonu ukazał się nagi chłopiec rozkraczony, leżący na podłodze w kałuży moczu ze spermą na brzuchu, zasłaniający twarz.

    – I co wybaczysz mu? Powiedziała starsza do najmłodszej dziewczyny w kucykach.

    – Nigdy w życiu! Odpowiedziała, wymachując fakami w jego kierunku.

     

    Koniec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elio Perlman
  • Latwa czarnulka z Tindera

    Leżała na plecach, na stole, a ja trzymając ją za obie nogi, dojeżdżałem z rozkoszą. Wchodziłem w nią po całości, penetrowałem cipkę, odbijając się raz za razem od jej nagich, gorących ud. Miała ciasną i cholernie mokrą, a czarne włoski nad nią dodawały uroku i sprawiały, że byłem strasznie napalony. Cipka też była ciemniejsza, łechtaczka brązowa tak, jak wystające sromowe wargi. Pierdoliłem ją tak, że cały ten stół latał. A ona rozkosznie jęczała. Była seksowna jak diabli, cholerna czarnulka z mojego roku. Oczy miała zamknięte, głowę odchyloną. Zgrabne cycki z ciemnymi sutkami falowały, odpowiadając na moje ruchy. O Boże jak dobrze było pieprzyć taką cudną dziewczynę! Kutas był twardy jak stal. Ta kurwa zasługiwała przecież na najlepsze co mogłem jej dać. I dawałem.

    Zobaczyłem jak jedna z jej rąk wędruje w okolice cipki. Zaczęła paluszkami miziać się po łechtaczce. Robiła szybkie, okrężne ruchy. Po chwili jakby szarpała ten swój dzyndzelek, robiła to z furią. Musiała być blisko szczytu.

    – Włóż mi palec w usta – powiedziała, a właściwie wydyszała i otworzyła oczy.

    O cholera! O CHOLERA! Wielkie, czarne jak bezgwiezdna noc oczy! Umarła gwiazda! Śmierć! I było w tym spojrzeniu jeszcze coś, coś z najgorszej kurwy. Widać było, że to lubi.

    Wsadziłem jej kciuk do ust, a ona zaczęła od razu ssać, jakby był to jakiś inny penis, robiła to z oddaniem i wyczuciem. Zacząłem mocniej w nią wchodzić, ślizgałem się w jej pochwie jak wariat, a ona zaczęła szybciej miętosić się po piździe. Kutas penetrował ją jak zły, a ona odpowiadała na to jękami. Wiedziałem, że za chwilę dojdzie. Doszła.

    Najpierw poczułem, że przygryza mój kciuk, a dopiero później jej cipka zaczęła zaciskać się na moim sztywnym drągu. O kurwa mać! Dygotała cała, całe jej pieprzone, ostre ciało dygotało szaleńczo, wiło się jak wąż! Pochwa zaciskała się raz za razem na chuju. Dziewczyna musiała mieć orgazm życia. Rękę bawiąca się przed chwilą pizdą opadła bezwiednie. Głowę opuściła na twardy blat. Leżała chwilę ciężko dysząc. A ja delikatnie w nią wchodziłem.

    – O tyłu? – spytała nagle, otwierając oczy. Patrzyła na mnie tym swoim dziwkarskim spojrzeniem.

    – Okej. Wypinaj dupsko – rzuciłem i wyszedłem z niej. Kutas wciąż był nabuzowany, żołądź bordowa z podniecenia.

    Podniosła się i odwróciła do mnie plecami i po chwili już wypinała do mnie swoją słodką, brązową pupę. Pośladki miała konkretne, sprężyste i opalone. Ciało jak klepsydra, cudne wcięcie w talii i szerokie biodra. Kobieta marzeń.

    Bez ceregieli zapakowałem jej w cipkę i począłem ruchać jak pies. O kurwa jak dobrze było mi między jej dupskiem! Klepałem o jej poślady jak wariat. Dojeżdżałem ją jak sukę, a ona poczęła z jękami brać co dla niej miałem. Zatraciłem się w niej. Nigdy nie było mi tak dobrze jak dziś.

    – Złap mnie za włosy – wystękała rozkosznie, zupełnie mnie zaskakując.

    Ale nie musiała powtarzać dwa razy.

    Złapałem za te jej falowane, brązowe włosy i odciągnąłem głowę w tył. Szarpnąłem lekko. A ona, o matko, jak ona wtedy jęknęła! Teraz dopiero brałem ją jak swoją klacz. Rżnąłem ją od tyłu i przyciągałem za kudły. Rżnąłem, waliłem, pierdoliłem najmocniej jak umiałem. A ona stękała jak jakaś porno gwiazdka. Długo to nie trwało. Znowu doszła suka jedna!

    – O kurwa! – wyryczała.

    Wbiłem się nią mocno i mocniej, i jeszcze mocniej, a ona szczytowała, nogi jej się ugięły, ledwo mogła ustać. Przytrzymałem ją i waliłem dalej, bo też byłem bliski finału. Brakowało niewiele.

    Nagle poczułem jej rączkę na swoich dyndających jajach i to było to. Masowała mnie po worze, a ja młóciłem ją od tylca. Czułem zbierającą się falę gorąca. Lada moment miałem się spuścić.

    – Zaraz dojdę – oznajmiłem. Kilka chwil.

    – Spuść mi się na twarz! – powiedziała z entuzjazmem, może nawet błaganiem.

    Trzy. Dwa. Jeden.

    – JUŻ!

    Wyskoczyłem z niej błyskawicznie, a ona prędko osunęła się na kolana. Pierwsza salwa nasienia poszła za wysoko – trafiła na jej włosy i tylko trochę zahaczyła o czoło. Przed drugą, dziewczyna zdążyła wysunąć seksownie języczek i zaśmiać się słodko. Tak więc druga trafiła już w prawy policzek, trzecia salwa poszła obok na oko, czwarta i piąta spadła na czoło, a ostatnich kilka spazmów z kutasa trafiło wokół ust i na wyciągnięty język. Potarmosiłem jeszcze penisa, resztki spermy otarłem o jej usteczka, które złożyły się do pocałunku. Sprzedała mi kilka buziaków na czubku kuśki. Rozchyliła też wargi i delikatnie poczęła spijać resztki nasienia wyciekające z chuja.

    Zebrała spermę z prawego oka, otworzyła je i spojrzała na mnie tymi swoimi czarnymi oczyma. To był satysfakcjonujący widok, czułem spełnienie. Śniada czarnulka o ślicznej buzi pokrytej moją spermą, klęczała przede mną na kolankach. Coś zajebistego.

    Potem się ubraliśmy, pożartowaliśmy – poszliśmy razem do kibla, ona zmywała z twarzy spermę, a ja patrzyłem – i umówiliśmy na powtórkę w bibliotece. Widywałem ją później codziennie, bo przecież razem studiowaliśmy. Zabawialiśmy się jakiś czas. Zawsze była chętna. Mnie to pasowało.

    No i pomyśleć, że gdyby nie ten głupi Tinder, nie wiedziałbym, że mam na roku takiego zajebistego kurwiszona…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel
  • Dalam sie zerznac murzynowi

    Ostatnio w moim życiu wydarzyło się tyle, że sama nie wiem, od czego zacząć…

    Może od tego, że nazywam się Sandra. Mam 21 lat i obecnie studiuję teatrologię w dużym mieście. Cóż, jestem typem kujonki. Nie ukrywam tego. Od zawsze bardziej niż na spotkaniach ze znajomymi zależało mi na dobrych stopniach, dlatego zakuwałam, ile wlezie, zwłaszcza w okresie liceum. Dopiero na studiach trochę wyluzowałam. Zaczęłam być nawet stałym gościem imprez i dyskotek. Jak to mówią: poszło. Coś we mnie pękło i poczułam, że muszę nadrobić stracony czas.

    A jak wyglądam? Na pewno jak szara myszka. Długie, kasztanowe włosy, urocza buzia, przez którą wszyscy myślą, że jestem młodsza niż jestem, pełne policzki, duże usta, na nosie okulary. Pomimo pełnych policzków jestem bardzo szczupła, mam zgrabny tyłek i duże piersi. Kiedyś duże piersi mnie krępowały, zwłaszcza w gimnazjum, ale teraz… zdecydowanie są moim atutem.

    Po co piszę Wam o tym wszystkim? Żeby się do czegoś przyznać. Konkretnie do zdrady. Tak, zdradziłam swojego chłopaka z murzynem. Czy żałuję? Absolutnie nie!

    Z chłopakiem nie układało mi się już od jakiegoś czasu, choć to naprawdę przystojny facet. Do tego miły, romantyczny i wysportowany. Poznałam go na jednej z imprez. Okazało się, że studiuje na Akademii Wychowania Fizycznego. Zainteresowało mnie to. Zaczęliśmy się spotykać, jednak po jakimś czasie odkryłam, że czegoś mi w nim brakuje. Chodziło o seks. Chyba oczekiwałam czegoś innego… On wolał romantyzm, kochanie się wieczorem, w półmroku, przy delikatnej muzyce. Było miło, jednak w tej cichej myszce, którą jestem, drzemie niezaspokojona suka… Tak to sobie tłumaczyłam. Próbowałam go przekonywać do nieco odważniejszych prób, ale zawsze coś nie wychodziło.

    W łóżku uwielbiam. „dirty talk”. Kocham mówić niegrzeczne rzeczy, nazywać samą siebie „suką” i od faceta oczekuję wejścia w tę grę. A mój chłopak… Cóż, jego było stać najwyżej na kilka klapsów, gdy brał mnie od tyłu. Klapsów, które ledwo czułam. Tak, bał się że zrobi mi tym krzywdę.

    Pomimo wszystko lubiłam się z nim spotykać. Wyjścia do kina, na jakiś obiad, czy po prostu na spacer były naprawdę przyjemne. Jednak coś się we mnie zmieniło tamtego dnia.

    Często przychodziłam po niego na AWF. Zwykle musiałam jeszcze długo czekać, aż skończy swoje zajęcia (zaczynał później niż ja), więc siadałam w holu i po prostu czytałam książkę.

    Któregoś razu nie mogłam skupić się na czytaniu. Miałam fatalny dzień, zwieńczony oblaniem jednego z egzaminów. Moja wewnętrzna kujonka sprawia, że czas sesji egzaminacyjnej jest dla mnie koszmarem. Zawsze zakuwam dzień i noc, ogromne się stresując. Tym bardziej cieszyłam się tamtego dnia na spotkanie z chłopakiem.

    Musiałam być naprawdę zamyślona, bo gdy szłam przez hol jego uczelni, zderzyłam się z jakimś mężczyzną. Poczułam, jakbym uderzyła w ścianę. Dopiero po chwili podniosłam wzrok i zorientowałam się, że zderzyłam się z murzynem. Przypominał mi Izu Ugonoha, naszego czarnoskórego boksera. Podobna twarz, ta sama posągowa postura.

    Podał mi okulary, które upadły na podłogę.

    – Przepraszam. To moja wina – powiedział z topornym akcentem.

    – Nic się nie stało – wydukałam zaskoczona.

    Uśmiechnął się i poszedł dalej. Musiałam się za nim obrócić, chociaż wiem, że na pewno wyglądałam wtedy jak idiotka. Ale nie mogłam od niego oderwać wzroku. Ubrany w eleganckie spodnie i białą, ciasną koszulkę. Wysoki, szczęka kanciasta, wszystkie mięśnie wyraźnie zarysowane, jakby był posągiem. Uda grube, wielkie. Wyglądał jak bokser wagi ciężkiej albo koszykarz NBA.

    Do dziś pamiętam, że jedyne, co mi wtedy siedziało w głowie, to jego kutas. Siedziałam zaskoczona całą sytuacją, zastanawiając się, jak wielkiego penisa musi mieć takie zwierze. Cóż, zdecydowanie polepszyło to mój kiepski dzień.

    Musicie wiedzieć, że czarni kręcą mnie od zawsze. Wulgarni, umięśnieni, zwierzęcy, z wielkimi kutasami. Od zawsze oglądałam praktycznie same pornosy z czarnymi. Oczywiście mojego chłopaka nigdy nie udało mi się namówić na wspólne oglądanie. Przekonywałam go, żeby odpalił porno, a ja mu będę namiętnie obciągać w trakcie oglądania – uwielbiam takie zabawy. Raz nawet spróbowaliśmy, ale jak sam powiedział: „czuł się nieswojo”. Od miesięcy czułam się cholernie niezaspokojona.

    Tamtego wieczoru długo masturbowałam się w łóżku, myśląc o czarnuchu, z którym zderzyłam się na korytarzu.

    Czarnuch… Boże, to brzmi cholernie seksownie.

    Za każdym razem, gdy przychodziłam na uczelnię po mojego chłopaka, tak naprawdę wypatrywałam tamtego widoku. Chciałam jeszcze raz zobaczyć tego mężczyznę, przypominającego jakiś perwersyjny posąg, którego autor mocno przesadził z wielkością. Wielka szczęka, wielkie ręce, wielkie mięśnie, wielkie nogi… Wszystko tak niewyobrażalnie większe niż ja – drobna kujonka, która ukrywa swoje duże piersi pod materiałem swetra.
    Wreszcie nie wytrzymałam i zapytałam o niego mojego chłopaka.

    – Andre? Przyjechał z Francji już ze trzy lata temu. Całkiem nieźle mówi po polsku.

    Mruknęłam tylko na potwierdzenie, a później zmieniłam temat. Bałam się zdradzić z moją fascynacją.

    Muszę przyznać, że kompletnie zawróciło mi to w głowie. Niczym jakaś gówniara ubierałam się w krótkie spódniczki i szłam pokręcić się po uczelni chłopaka, wypatrując gdzieś Andre. A wieczorami oglądałam porno, w którym czarnuchy pieprzyły białe, szczuplutkie laski przypominające mnie.

    Wreszcie szczęście się do mnie uśmiechnęło.

    Mój chłopak zaprosił mnie na imprezę do ich akademika. Gdy w żartach zapytałam, czy będzie tam Andre, odpowiedział, że ten gość jest duszą każdej imprezy. Serce zabiło mi mocniej.

    Szykowałam się naprawdę długo. Użyłam swoich najdroższych perfum. Założyłam ulubiony komplet bielizny: czerwony, koronkowy stanik push up, który ciasno opinał moje duże piersi i czerwone, wysoko podciągnięte stringi, które podkreślały mój tyłek. Na to ciasny sweterek, czarną spódniczkę przed kolano, a na nogi długie, białe zakolanówki. Okulary na nosie tylko dopełniły strój seksownej kujonki. Tak się czułam i było mi z tym cholernie dobrze.

    Sama impreza z początku mi się dłużyła. Dużo osób, dużo alkoholu, głośna muzyka – typowy klimat akademika. Poznałam kilka nowych osób, sporo wypiłam, ale prawda jest taka, że nie mogłam się skupić na zabawie. Wypatrywałam Andre.

    Gdy w końcu przyszedł, w pokoju aż zawrzało. Faceci zaczęli wydawać jakieś okrzyki radości, od razu witając go kieliszkiem. Wystraszyłam się, że przez cały wieczór nawet się do niego nie dopcham… I przez większość czasu tak było. Siedziałam trochę struta, ale na tyle uśmiechnięta, żeby nie zwracać na siebie niczyjej uwagi. Nie jestem atencjuszką, wręcz przeciwnie… Chyba wtedy moja dusza cichej myszki znów zaczęła dawać o sobie znać.

    Wreszcie przyszedł tamten moment. Wymknęłam się razem z większą grupą na papierosa. Widziałam, że Andre też idzie. Alkohol pulsujący w głowie tylko mi pomagał.

    Gdy paliliśmy na zewnątrz, modliłam się w duchu, żeby zostać z nim sam na sam. Gdy ostatnia osoba poszła i zostaliśmy sami, zaczęliśmy jakąś typową gadkę o swoich kierunkach, uczelniach itd. Z każdą chwilą czułam, że alkohol coraz mocniej uderza mi do głowy. Wreszcie przerwałam mu w połowie zdania, pytając:

    – Chcesz mnie zerżnąć?

    – To jakiś żart? – zapytał.

    Zrobiło mi się gorąco. Sama nie wiem, czy z nerwów, z podniecenia, czy po prostu ze wstydu.

    – Sam się przekonaj – szepnęłam i weszłam do środka.

    Postawiłam wszystko na jedną kartę. Z nerwów bolał mnie brzuch. Bałam się, że się ośmieszę. Albo, że Andre powie o wszystkim mojemu chłopakowi.

    Tak się jednak nie stało. Już po chwili wszedł do środka. Czekałam na niego. Gdy mnie zobaczył, zmierzył mnie z góry do dołu, przesuwając palcem po swoich wargach. Ja stałam oparta o ścianę. Powoli rozchylałam nogi, zapraszając go do siebie. Przygryzałam wargę, czekając na to, co zrobi.

    Wziął mnie za rękę i zaczął prowadzić po schodach na ostatnie piętro. Tam szybko przekręcił klucz w zamku i po chwili byliśmy w jego pokoju.

    Usiadł wygodnie w fotelu. Szeroko rozłożył nogi. Na jego spodniach widziałam potężne wybrzuszenie.

    Z szuflady wyciągnął skręta. Zapalił go i mi podał. Po dwóch pociągnięciach zaczęłam kaszleć, więc mu go oddałam. Uśmiechnął się i sam wziął potężnego bucha, po którym pokój wypełnił się dymem.

    Byłam jednocześnie cholernie podniecona i zdenerwowana. Nie wiedziałam, czego się spodziewać. Nie jestem typem duszy towarzystwa. Podrywaczka też ze mnie marna. Siedziałam więc na łóżku, wpatrując się w jego umięśnione ciało. Podziwiałam, jak pali. Połączenie alkoholu i dużej ilości dymu wytworzyło jakąś dziwną atmosferę… Zaczęłam się rozluźniać. Zwłaszcza gdy Andre puścił muzykę.

    Przypomniałam sobie żart, który kiedyś widziałam w Internecie: jeśli widzisz, że laska ma bieliznę od kompletu, to znaczy, że to ona zaciągnęła cię do łóżka. Uśmiechnęłam się na tę trafną myśl.

    Siedząc na łóżku, rozchyliłam uda, odsłaniając koronkowy materiał bielizny. Andre siedział w fotelu, jak władca, zaciągając się skrętem, a ja polizałam swoje palce i zaczęłam powoli masować się przez cieniutki materiał majtek. Jednocześnie patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Z każdą chwilą byłam podniecona mocniej i mocniej.

    Zdjęłam sweter. Widziałam, że moje duże piersi, które dodatkowo uwydatniał czerwony, koronkowy stanik push up, zrobiły na nim wrażenie. Poprawiłam okulary i opuściłam się na podłogę. Niczym kotka zbliżałam się do niego na kolanach. Gdy byłam przy nim, zaczęłam powoli gładzić jego nogi. Pod materiałem jeansów czułam twarde jak skała mięśnie. Górował nade mną jak olbrzym. Poczułam się jeszcze mniejsza, a jednocześnie jeszcze seksowniejsza i bardziej niewinna.

    Wciąż będąc na kolanach, masowałam dłońmi jego uda. Wreszcie pod materiałem spodni wyczułam grubego kutasa. Penis tak wielki, że wyglądało to, jakby miał zaraz rozerwać spodnie. Od razu poczułam, że chcę go uwolnić z tej klatki. Rozpięłam mu pasek, później rozporek. Zdjęłam spodnie, później bokserki. Wciąż przede mną siedział, ale teraz jego oswobodzony kutas wprost górował nad moją głową. Wyglądał jak nabita, tłusta, mięsista kaszanka, zakończona gęstymi, kędzierzawymi włosami. Otworzyłam szeroko usta z wrażenia. Podobało mu się to.
    Wzięłam go w obie dłonie. Powoli przesuwałam w górę i w dół. Czułam jego duży ciężar. To było coś tak niewyobrażalnie innego, tak niewyobrażalnie większego, grubszego i cięższego niż penis mojego chłopaka… Trudno w ogóle w to uwierzyć. Sam widok tego wyżyłowanego potwora sprawiał, że byłam mokra.

    Zaczęłam go lizać z góry do dołu, wciąż patrząc mu w oczy. Jego władczy wzrok nakręcał mnie mocniej. Wreszcie odważyłam się wsunąć go w usta. Nie było to łatwe, ponieważ potężny żołądź ledwie mi się w nich mieścił.

    Obciągałam mu powoli, wsuwając go na tyle, na ile mogłam. Intensywnie pracowałam nad nim językiem. No i patrzyłam mu w oczy, cicho pojękując.

    Wreszcie wysunęłam go z ust i wyszeptałam:

    – Kocham ciągnąć twojego czarnego fiuta.

    Własne słowa nakręcił mnie jeszcze mocniej. Kochałam dirty talk.

    Jakby w odpowiedzi na te słowa, chwycił mnie za włosy, okręcił je sobie wokół nadgarstka i zaczął posuwać moje usta coraz szybciej. Delikatnie się krztusiłam, ale cholernie mi się to podobało. Wreszcie mnie puścił. Wyjęłam go z ust, żeby wziąć głęboki oddech. Dyszałam, patrząc na największego kutasa, jakiego w życiu widziałam.

    – No dalej, zerżnij swoją białą sukę.

    Na te słowa Andre wstał i z łatwością wziął mnie na ramiona. Czułam się przy nim lekka jak piórko. Był silny jak byk.

    Rzucił mnie na łóżko. Jednym ruchem zdjął koszulkę. Widziałam go teraz w pełnej okazałości. Wszystkie mięśnie brzucha układające się w kamienne dzieło sztuki…

    Zerwał ze mnie spódniczkę i uklęknął przede mną. Zarzucił sobie na ramiona moje nogi, opięte na białych zakolanówkach do połowy uda. Zaczął mnie lizać swoim szerokim językiem przez materiał majtek. Od razu chwyciłam go za głowę, żeby przycisnąć mocniej. Jego język był tak silny, że zaczęło mi się wydawać, że zaraz zrobi dziurę w moich majtkach. Na szczęście po chwili je rozchylił, wsuwając język głęboko we mnie.
    Jęczałam z rozkoszy, gdy robił mi minetkę.

    – Liż mnie, proszę – jęczałam.

    A on lizał mnie bez opamiętania. Byłam pewna, że za moment dojdę, więc przyciskałam go mocniej i mocniej. On jednak podniósł się i zarzucił moje nogi wyżej na swoje umięśnione ramiona. Otworzyłam szeroko usta, czując, jak powoli wsuwa się we mnie to wielkie, czarne bydle. Jęczałam, zaciskając się na nim kolejnymi skurczami. Myślałam, że eksploduję, a to był dopiero początek.

    Posuwał mnie z góry jak jakąś zabawkę. Byłam przy nim taka drobna, malutka i lekka… Wchodził i wychodził ze mnie, a ja musiałam mocno gryźć się w wargi, żeby nie zacząć krzyczeć.

    Wreszcie jedną ręką rozpiął mój stanik, odrzucając go w kąt. Wciąż leżałam na plecach z nogami wysoko w górze, gdy wchodził ze mnie z ogromną siłą. Patrzył, jak moje duże piersi palują w rytm kolejnych uderzeń.

    – O tak, jestem twoją białą ździrą – szeptałam, cholernie napalona.

    Po tych słowach zrzucił z siebie moje nogi. Z łatwością odwrócił mnie jednym ruchem, jak szmacianą lalkę. Natychmiast się wypięłam, prezentując swój zgrabny tyłek z wysoko podciągniętymi, czerwonymi stringami.

    Najpierw dał mi kilka klapsów. Później ostrożnie we mnie wszedł, żeby już po chwili pieprzyć mnie tak mocno i intensywnie, że łóżko zaczęło skrzypieć i jeździć po podłodze, stukając w ścianę.

    – Mocniej… Jestem twoją białą szmatą. Pieprz mnie, czarnuchu – sapałam.

    Jakby rozjuszały go te słowa, bo wchodził we mnie coraz szybciej i mocniej.

    Nagle ktoś zapukał do drzwi. Andre nie przestając mnie pieprzyć, dyszącym głosem krzyknął:

    – Fuck off!

    Gość wyraźnie słyszał, co się dzieje w środku. Andre dyszał, a ja jęczałam jak oszalała. Do tego stukanie łóżka o ścianę… Więcej razy nie usłyszeliśmy pukania do drzwi. Wyobraziłam się, że to mój chłopak mnie szukał. Że usłyszał, jak Andre mnie pierdoli. Nagle poczułam, że chcę, żeby wszedł do środka i zobaczył, jak wielki czarnuch posuwa mnie od tyłu. Chciałam, żeby wyraźnie słyszał moje jęki i krzyki. Niestety nikt do środka nie wszedł, chociaż jestem przekonana, że to właśnie mój chłopak wtedy pukał do drzwi. Zwłaszcza że kolejnego dnia przestał się do mnie odzywać.

    A Andre posuwał mnie dalej. Mój tyłek raz po raz obijał się o jego biodra. Czułam na nim mocne klapsy. Jęczałam z bólu i rozkoszy. Wiedziałam jak moja ciasna cipka opina jego wielkiego kutasa. Wiedziałam, jak mu dobrze.

    – Jestem Twoją białą zdzirą – jęczałam, wysoko wypinając tyłek.

    Gdy wreszcie doszłam, jakby nigdy nic wyszedł ze mnie i poszedł osiąść na fotelu. Znów zapalił. Wiedziałam jednak, że nie ma dosyć. Ja też chciałam wykorzystać tę sytuację do końca. Kto wie, czy kiedyś przydarzy mi się w życiu coś podobnego…

    Wstałam, założyłam okulary, które spadły mi z nosa w trakcie pieprzenia, i wolnym krokiem podeszłam do niego. Uklęknęłam i znów zaczęłam mu obciągać. Tym razem odważniej i głębiej. Jakby coś się we mnie zmieniło. Ciągnęłam mu, jak rasowa suka.

    Wreszcie dosiadłam go. W tej pozycji czułam, jaki jest wielki. Z jednej strony wypełniał mnie po brzegi potężny, wyżyłowany i gruby kutas, z drugiej miałam tuż przed sobą jego wielką, umięśnioną klatkę piersiową. Położyłam na niej obie dłonie i zaczęłam go ujeżdżać. Co jakiś czas dawał mi klapsa, żebym przyspieszyła. Dostawałam kolejnych skurczów, ale nie przestawałam go pieprzyć.

    Po wszystkim długo leżałam obolała. Musiałam zostać u niego na noc.

    Szybko zaczęliśmy się spotykać. Nie liczę na to, że ten związek przetrwa. Nie szukam miłości. Ale za to cholernie mocno czekam na przyjazd najlepszego przyjaciela Andre. Mój nowy facet zapowiedział, że razem pokażą mi, co znaczy ostre pieprzenie białej szmaty. Trójkąt z dwoma czarnuchami? W chodzę w to.

    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oliwka W.

    Cześć, jestem Oliwka. Niektórzy tutaj już mnie znają 🙂 Zapraszam do komentowania mojego kolejnego opowiadania!

  • Poczatek cz.5

    Ta noc była jakże odmienna od poprzedniej, całowałem ,tuliłem moją żonkę, pieściłem i słuchałem cały rozemocjonowany, szczęśliwy bo wróciła w pewnym sensie do mnie. Choć w sumie tych opowieści niewiele było. Opowiedziała mi wszystko nim się w nią wbiłem, nim mój żal i poprzedni stan przygnębienia wypłynął z moją spermą. No tak mi się przynajmniej wyglądało. Tak to chyba tylko jest w opowiadaniach erotycznych, gdy za jednym zamachem wszystko zmienia się o 180 stopni i nieświadomy facet nagle przekonuje się do kochanka żony, zostają kumplami i idą na piwo. Nie wiem czy tak bywa w rzeczywistości. U mnie na pewno nie. Wówczas tuląc ją, oglądając nagą, zastanawiając się od kiedy w sumie goli cipkę, cieszyłem się iż jej nie straciłem. Ze nie odeszła, że nie powiedziała „to koniec”. Może tak by było najlepiej? Tak przynajmniej sobie wówczas myślałem. Ciesząc się że jest ,zastanawiałem się jak to będzie. Widząc bowiem jej jakąś w sumie „skruchę” , jej radość gdy jej dotknąłem, zacząłem pieprzyć, gdy poczuła w środku moją spermę, wiedziałem, iż gdybym wówczas zażądał by to skończyła, zerwała z nim, zakończyła znajomość, zmieniła prace, to by tak zrobiła. Widziałem to w jej minie. Może była suczką, może odpowiadała jej ta rola, ale przecież to była kobieta poddawana przez lata konwenansom. Mąż, dzieci, niedzielne obiadki, rodzinne grille i pogaduszki. Tego się nie zmienia z dnia na dzień. Gdybym wiec tego zażądał wszystko by wróciło do normy. Czułbym się znów „panem domu”,  facetem panującym nad wszystkim i…nudnym gościem. No i ile by to trwało? Aż ponownie by zapragnęła mocniejszych emocji niż niedzielne poranne bzykanie?. Nim by zapragnęła innego kutasa czy po prostu emocji związanych z poznawaniem innego faceta, flirtem, oddawaniem mu się fizycznym i emocjonalnym?. Może i przy kolejnym czy jeszcze następnym bym potrafił ją utemperować, osadzić, zmusić, ale….siłą rzeczy za każdym razem byłoby gorzej i gorzej. To co teraz było to nie był jakiś tam romans w pracy, tylko wyraz jej natury, potrzeb. A ona potrzebowała dużo. Czy więcej niż inne kobiety? Nie mam zielonego pojęcia. Nie mam jakiegoś porównania. Gdy wiec tak leżałem obok niej i patrzyłem jak unoszą się jej piersi…wiedziałem, iż muszę się zgodzić na ten jej wyjazd do Krakowa.

             Następny dzień, poniedziałek, przywitał nas w innym wiec nastroju. Ciągle była napięta, skruszona ale stanowcza. Ja zaś lekko uśmiechnięty. Dostrzegłem bowiem,, po raz kolejny w życiu jak uroczą i atrakcyjną mam żonę. Drobna blondynka z kręconymi włosami do ramion, z fantastycznym uśmiechem. Z biustem średnim ale fajnie sterczącym pod bluzką, no i cudownym krąglutkim tyłeczkiem. Faceci zawsze się za nią oglądali, no może w mniejszym stopniu gdy te wdzięki zaczęła przykrywać workowatymi ubraniami. Mnie to wówczas denerwowało ale teraz doszedłem do wniosku, iż to może i dla mnie być frajda. Widok innego faceta gapiącego się na tyłek żony, ta świadomość iż on może tylko popatrzeć, powyobrażać sobie co jest pod tą spódniczką, jakie ma majteczki, a ja to mogę sprawdzić. Gdy on będzie patrzył, ja mogę zaś gładzić ten tyłek dłonią. Wsuwać ją miedzy jej uda, a ona mi na to pozwoli. Te rozmyślanie przerwał delikatny zgrzyt- świadomość iż nie tylko ja, że jest inny facet któremu na to pozwala, że chce jechać z nim do Krakowa. No cóż….iskierka zazdrości się tliła, Kłamałbym gdybym powiedział iż byłem tą myślą tylko podniecony, rozradowany. Tak nie było. Złość jednak powolutku ustępowała rozsądkowi. Zapewne znacie ten stary dowcip o tym jak mąż ze spokojem dowiaduje się iż żona ma 4 kochanków?. Zdziwionemu brakiem jego reakcji rozmówcy tłumaczy, iż przecież lepiej mieć 20% w dobrym interesie niż 100% w kiepskim. Pewnie wówczas nie myślałem o tym dowcipie, ale powolutku przekonywałem się do takiej wizji, no powiedzmy świadomości tego że mam tylko 50 % .

     

    -Więc co z tym Krakowem?- to już nie było stwierdzenie takie stanowcze jak wczoraj gdy się w nią wbijałem. Gdy jej cipka ściskała mojego kutasa. Teraz była raczej potulna, prosząca a nie tylko zawiadamiająca mnie o decyzji. – Andrzej chce wiedzieć co ty na to .Hmm. Czyli co? On także zdaje się na mnie, liczy się moje zdanie? .Przyznam się iż miło było odzyskiwać kontrole. No może w dziwny pokręcony sposób ale jednak. Popatrzyłem na nią z delikatnym uśmiechem, może smutnym, ale jednak uśmiechem. Przemknąłem wzrokiem po jej bluzce, zakrywającej już teraz dekolt, ale eksponującej fajnie cycuszki, na jej spodniczkę , szpilki. Była już przygotowana do pracy. Zapewne chciała tam już szefowi zakomunikować jaka jest moja decyzja. No właśnie. Czy już ją podjąłem?. Nie chce już walczyć? Akceptuje to?. Akceptuje to, że moja żona będzie miała oficjalnego kochanka? Czy nie chciałbym raczej by to było poza mną?. Czy nie lepiej bym udawał, że nic nie wiem, że tylko po prostu dłużej siedzi w pracy, że musi czasem wyjechać służbowo, może na jakąś konferencje, czasem w weekend? Że musi nawet czasem w niedziele podjechać do szefa dostarczyć pilnie papiery?. Wszak to taka praca. No i nie powinno mie dziwić, że jadąc do niego dobiera bieliznę, zakłada fajne body, a spódniczka trochę mało służbowo eksponuje pośladki. Nie lepiej udawać, że nie dostrzega się spermy na majtkach?. No chyba nie. Myślę iż to by mnie jeszcze bardziej pogrążyło, jeszcze bardziej rozwaliło emocjonalnie. Skoro nie mogę jej mieć tylko dla siebie, skoro wiem, iż nie dam rady jej utrzymać, to chcę wiedzieć, chce w tym uczestniczyć choć troszeczkę. No i może nawet mieć z tego satysfakcje. Wówczas może znalem hasło „swingers” ,czy „cuckold”, ale pewnie za dużo nie miałem o tym pojęcia. Raczej działałem wiec instynktownie mówiąc

     

    -Dobrze, zgoda, ale …..chce wszystko wiedzieć, chce byś mi wszystko opowiadała.

    I znów ta jej radość, ten uśmiech, to przytulenie się do mnie i szczebiotanie. Ta promienna twarz wyrażająca ulgę, ulgę iż mnie nie traci. Jej zapewnienia, że wszystko mi opowie że jeśli bym uznał, iż nie chce by cos zrobiła, nie zdecyduje się na to, że mnie kocha i że to tylko jej emocje, potrzeby, że teraz odkrywa swoja naturę i że tez jest troszkę tym zaskoczona, że dziękuje mi za to. Że zawsze jest i będzie moja, a to to tylko sex.

    Wybiegła z domu rozradowana. Byłem przekonany ze Andrzej ja zerznie, że ściągnie jej majtki, oprze o biurko i będą świętowali moja zgodę wpychając jej kutasa, i będzie miętosił piersi opowiadając jak to będzie w Krakowie.

       Tego dnia miałem wolne. Siedziałem wiec w domu mając przed oczami tą wizje. Starałem się cos tam robić do pracy ale szło mi to marnie. Moje napięcie seksualne wzrastało z każda minuta. Każda scenka która sobie wyobrażałem z udziałem mojej żony wzmagała to odczucie. Przestałem wiec z tym walczyć i włączyłem na komputerze pornosa. No co? Czasem musiałem odreagować. Nie mówcie mi wiec, iż sami tego nie robicie. Oglądając pornosa powolutku wyciągnąłem swojego penisa, moje ruchy stawały się bardziej mocniejsze Nie dane mi było jednak doznać zaspokojenia. Z tego stanu wyrwał mnie dźwięk telefonu. Monika? Lekko zdenerwowany odbieram telefon.

    – Kochanie…eee, jestem u Andrzeja. -słyszę jej lekko ochrypły glos. – Powiedziałam mu iż się godzisz….eeee, że pojadę z nim do Krakowa. Jak mu to powiedziałam, zaczął mnie całować, pieścić. Zamknęliśmy się..Rozpiął mi spódniczkę i opadła na ziemie, kurde, mam nadzieje iż się nie pobrudzi . eeee. Andrzej , weź ja połoz na fotelu – proszę,….. to akurat było do niego. – Teraz masuje mi cipke. No wiesz, odchylił majtki. Jestem już troszkę mokra…eeee, Siedzę na biurku, mam rozchylone uda…bawi się nią. Kochanie….czy mogę się pieprzyc z Andrzejem? Mam ochotę na jego kutasa…..

           Wiem, iż bez względu na to co bym nie powiedział, co bym nie zrobił i tak by ja zerznął. W tamtym momencie chcieli jednak dać mi odrobine władzy, świadomość iż mogę choć częściowo decydować. Byli zbyt napaleni, co słyszałem w jej glosie, by zaakceptować mój sprzeciw . Wyszeptałem jednak –Tak-

     

    -Dziękuje kochanie, – odłożyła słuchawkę nie kończąc polaczenia.

     

    Tak jak uprzednio- proszę o uwagi- od nich zależy ciąg dalszy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Krak

    Poproszę o komentarze

  • Poczatek cz. 6

    Czego wysłuchałem? No oczywiste. Do dzisiaj w sumie nie wiem czy to było przypadkowe, czy przez niedopatrzenie nie wyłączyła telefonu i mogłem usłyszeć jak wsuwa jej kutasa, czy też to było specjalnie wyreżyserowany po to by mnie nakręcić, uświadomić, iż może stanowić to dla mnie frajdę. Słyszałem mlaskania które skojarzyłem z pocałunkami, delikatne piski świadczące o wsunięciu jej palca w cipkę , jego prośbę by założyła mu gumkę, mlaskanie świadczące iż robi to ustami, jak dziwka. Najbardziej jednak zapamiętałem jej płytki jęk który znalem tak dobrze z dawnych czasów, a którego nie słyszałem już kilka lat. Jęk dogadzanej kobiety, która wciąga na siebie faceta, rozchylając jak szalona uda,, licząc iż pochłonie go całego, a nie tylko jego rozpychającego ją kutasa. Szczytowałem razem z nim słysząc jego jęki, klaskanie bioder o jej uda, co raz szybsze oddechy, jej spazmatyczny szloch. Zalałem spodnie wyobrażając sobie jak jego kutas strzela do jej cipki chronionej cieniutka gumkom prezerwatywy.

     

                   Czekałem na jej powrót rozemocjonowany. Tym jednym telefonem dała mi więcej niż wieloma godzinami tłumaczenia, objaśniania. Jeden eksperyment a tak wiele wniósł. Zapewne gdybym przypadkowo usłyszał taką rozmowę , był niejako świadkiem jak moja kochana żonka daje dupy innemu, szalałbym z rozpaczy. Tak jak było po sobotniej nocy. Teraz do tego zostałem zaproszony, nawet poproszony o zgodę. Zaproszono mnie do gry. Nie byłem już statystą tylko pełnoprawnym graczem mogącym oczekiwać frajdy z meczu i ja odczuwający. Całe popołudnie wyobrażałem sobie ją w jego gabinecie, jak go kusi swoimi nogami, tyłeczkiem, jak mówi o mojej zgodzie, jak on reaguje. Zastanawiałem się jak wygląda to biurko na którym ją pieprzył, i gdzie wyrzucili gumki by nie wydawać się przed innymi. Gdy wiec moja kochana Moniczka powróciła do domu już od progu ja zgarnąłem. Pomogłem z zakupami zastanawiając się czy w rozsiewanej przez nią woni wyczuje zapach jego spermy. Wiem iż to głupie ale wyobrażałem sobie, iż ja czuje. Monika była zrelaksowana ale jednak niepewna. Gdy wiec ja tak ochoczo powitałem z radością zaczęła na moja prośbę opowiadać. Słyszałem już co się stało, ale liczyły się dla mnie jej emocje. Czułem wiec razem z nią ponownie te chwile gdy szła podekscytowanego do jego gabinetu gdzie musiała z oficjalna mina czekać aż zostaną sami, to jak podobał się jej jego wzrok, taki władczy i zachłanny, jego rękę na udzie sprawdzająca majtki i jego satysfakcje gdy poczuł,, iż jest troszkę wilgotna. W jej relacji dominowała frajda z zadowolenia faceta, z tego iż może mu się podobać, podniecać go. Uszczęśliwiała ją świadomość tego, że oddaje się innemu facetowi, za zgodą męża. Przyznała się, iż wcześniej to ją blokowało, że mnie krzywdzi, rani. Jasne że czuła frajdę mając jego kutasa w cipce, jak ją pierdolił, jak wypinała przed nim tyłek, ale zawsze gdzieś tam z tylu głowy miała to, że ja jestem jej facetem w stosunku do którego powinna być lojalna. Wiec gdy usłyszała moją zgodę, wszystko z niej spłynęło, dopiero teraz w pełni mogła oddać się temu facetowi, dać wybuchać bez wyrzutów sumienia.

         Moja wyobraźnia buzowała, moja fantazja uśpiona przez lata domagała się kolejnej dawki, kolejnych emocji. Zacząłem się wiec zastanawiać nad tym jak to będzie w Krakowie, co się wydarzy…co to raczej wiadomo, ale jak to będzie przebiegało. Gdy się dowiedziałem, iż planują iść do jednego z klubów poczułem już ekscytacje. Igiełka zazdrości ciągle kłuła, ale ona już teraz dodawała tylko smaku głównemu daniu. Po zjedzonym objedzie zaproponowałem cos co jeszcze kilka dni temu wydawało mi się szalone i niedorzeczne. Zaproponowałem mojej cudnej kobiecie wybranie się na zakupy. Chciałem jej kupić jakąś sukienkę. Miała ich teraz sporo, ale pragnąłem by właśnie do tego klubu wybrała się w stroju wybranym i zaakceptowanym przeze mnie. Bym oczami wyobraźni mógł widzieć jak w niej tańczy, jak jest spocona, jak ja obejmuje w tańcu, pieści….a później zdejmuje ją z niej. Monika była uradowana pomysłem. Nie tyle możliwością zdobycia kolejnej sukienki, tylko tym, iż właśnie przez to akceptuje jej wyjazd, zachowanie, oddanie innemu facetowi.

           Wypad do centrum handlowego był rewelacyjnym przeżyciem. Nigdy nie lubiłem towarzyszyć jej na zakupach. Tym razem jednak świadomość, iż będzie to ubierać dla niego, że będzie w tym kręcić przed nim pupą ,eksponować biust, spowodował, iż te zakupy były jedną wielka przygodą. Gdy przymierzała kolejne sukienki, gdy je komentowaliśmy, gdy zaglądałem do przymierzalni widząc ją w bieliźnie, byłem ciągle podniecony. Wybrałem czarną obcisłą sukienkę ze sporym dekoltem. Nigdy bym jej nie pozwolił w niej pójść na spotkanie rodzinne czy do pracy lub nawet przejść się po mieści. Przypominała bowiem raczej strój zaczepiającej klientów kurewki niż ubiór gustownej damy. Teraz jednak jechała do obcego miasta, do klubu, po to by dać się uwieść facetowi. ( kurczę ale staroświeckie określenie – czy nie lepiej i precyzyjnie powiedzieć „dać dupy”? )Uznałem wiec, iż to on musi mieć z tego frajdę, że to jest dla niego…no i troszkę też dla mnie. Mój rozporek napęczniał jednak mocniej.  Później  wybraliśmy się do sklepy z bielizną. Uznałem bowiem, iż chce by w hotelu po imprezie zaprezentowała się w stroju kupionym przeze mnie. By zaprezentowała się wychodząc w nim z łazienki. Nigdy z nią nie byłem kupować bielizny. Teraz zaś wybierałem dla innego faceta. Znów nutka zazdrości zaczęła szwendać się po mojej głowie. Co ja do cholery robię?. Przygotowałem wszak właśnie dla tego typa prezent w postaci własnej żony. Teraz zaś go pięknie opakowuje, by mógł nabrzmiałym kutasem go rozpakowywać. Eksponuje dla niego jej walory. Dobieram koszulkę w czerwonym kolorze eksponującym jej nogi, podkreślającym biust, by bardziej mu się podobała, by bardziej ją pragnął, mocniej zarżnął. …Po chwili jednak przychodzi refleksja. Nie robię tego dla niego tylko dla niej. On jest tylko środkiem do uszczęśliwiania jej. Po to by czuła się kobieca, atrakcyjna , pełna seksapilu. By wypięła przed nim tyłek wiedząc, iż ma nad nim władze…..,tak jak i nade mną. By miała świadomość, iż jej krzyk rozkoszy mnie uszczęśliwia. Nawet jeżeli bezpośrednio spowodowany jest kutasem innego faceta .

    Tak jak uprzednio- proszę o uwagi- od nich zależy ciąg dalszy.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Krak

    Poprosze o komentarze

  • Poczatek cz. 7

    Kraków…miasto pełne uroku, klimatu, potrafiące zauroczyć i zachwycić nie tylko Polaków. Znane z wycieczek szkolnych, słynne głównie z uwagi na Zamek na Wawelu, Rynek, Kazimierz. Zapewne większość naszych rodaków choć raz tam było. W ramach obowiązków czy dla przyjemności. My też tam kiedyś spędziliśmy kilka dni szwędająca się z dziećmi po zabytkowych uliczkach by wieczorem wrócić do hotelu i paść na twarz ze zmęczenia. Teraz gdy Monika się tam wybierała byłem jednak świadom, iż zacznie je poznawać troszkę z innej strony. Byłem wówczas co prawda laikiem jeśli chodzi o nocne życie tego miasta, jednak coś niecoś o nim słyszałem. Wiedziałem o klubach usytułowanych w samym centrum, ulicach pełnych młodych i troszkę starszych ludzi potrafiących korzystać w pełni z życia. (Choć niewątpliwie część naszych rodaków mogła by uznać, iż jest to już przejaw sodomy i gomory). Ja jakoś wówczas specjalnym purystą nie byłem, ale brak szczegółowej wiedzy na temat planów Andrzeja troszkę mnie niepokoił…..,ale i podkręcał. Mogłem się tylko domyślać iż nie będą zwiedzać Zamku Królewskiego , a jeśli udadzą się w jego rejony to w innym celu. Moja wiedza na temat klubów ograniczała się do tej wyniesionej z czasów studenckich – była wiec dosyć „archaiczna” i byłem tego świadom. Chciałem się dopytać Moniki co zamierzają ale ona również  nie znała szczegółów. Była ze mną szczera. Po ostatnich przeżyciach zbliżyliśmy się ponownie do siebie, opowiadała mi o takich intymnych szczegółach , nie było wiec powodu by coś ukrywała. Gdy wiec zbliżył się piątkowy poranek i wynosiłem jej walizki pod blok skąd miał ją zabrać Andrzej, mój niepokój ciągle mieszał się z ekscytacja. Wiedziałem jedno – Andrzej jest poważnym biznesmenem, osobą usytułowaną, bogatą. Gdy wsiądzie do jego samochodu najgorsze co ją może spotkać to tylko to, iż zostanie wyruchana kilka razy, ze może również jej tyłek ugości jego kutasa. Pewnie tydzień temu uznałbym to i tak za koniec świata, teraz zaś po zaakceptowaniu jej zachowania, potrzeb, po prostu przez chwile martwiłem się tylko o jej bezpieczeństwo, o to czy Andrzej jej np. nie wywiezie do burdelu w Niemczech uznając iż potrafi się świetnie pieprzyc i może uzyskać dobrą cenę. Przyznam się, iż gdzieś tam  naczytałem takich rzeczy i taka obawa mi przemknęła przez głowę. Pewnie, że głupia, bez sensu ale była. Jasne że Andrzej to nie tego typu osoba, nie musi dorabiać w takim interesie, ale ja wówczas po prostu martwiłem się o żonę. Jeśli uznacie to za głupie pewnie będziecie mieli racje, ale tak wówczas rozmyślałem stojąc w pochmurny poranek z walizkami, patrząc jak pod blok podjeżdża jego auto. Andrzej wysiadł, podał mi normalnie jak by nigdy nic rękę, otworzył bagażnik. Gdy wkładałem tam walizki przywitał się z Moniką pocałunkiem w policzek. Ot, zwykły wyjazd służbowy – mąż odprowadza żonę która udaje się na konferencje, targi czy innego tego rodzaju „fuchę”. Byłem mu wdzięczny za to, iż tak to rozegrał. Gdyby nawet któryś z sąsiadów przyglądał się wyjazdowi Moniki nic by nie mógł podejrzewać. Nie miałby pojęcia, iż właśnie przed chwilą dozorowałem jak żona ostatnim rzutem oka sprawdza zawartość bagażu, ustala czy jest tam ta kusa koszulka, majtki, sukienka. Pakuje do kosmetyczki tabletki antykoncepcyjne. A ja tym wszystkim się jaram, wiedząc, iż będzie za kilka godzin ubierać to wszystko i kusić innego faceta. Ze zmieni swoją osobowość jak za dotknięciem różdżki. Może nie tyle zmieni co przestanie udawać, pozwoli swoim emocjom się wyrwać na zewnątrz, rozkoszować się w obcym mieście swobod, anonimowością. Gdy wiec całowała mnie w usta przed wejściem do samochodu, gdy delikatnie wsunęła mi język i chwile bawiła się moim, żaden z potencjalnych obserwatorów nie mógłby podejrzewać, iż właśnie jedzie się pieprzyć na dwa dni, a ja sam ją tam wysyłam. Chyba nawet najwredniejsza sąsiadka nie miała by podstaw do rzucania kretyńskich ,ale w tym przypadku zgodnych z rzeczywistością, wulgarnych dowcipów o „kurewce jadącej na gościnne występy”. Moja żona generalnie w bloku uchodziła i uchodzi za życzliwą, uczynną kobietę. Troskliwą i odpowiedzialną mamę, udzielającą się w różnych komitetach szkolnych . Gdy wiec auto ruszyło odetchnąłem troszkę – bałem się bowiem odrobinę występu Andrzeja, tego żże jakoś będzie chciał tak jak poprzednio zaakcentować, i to publicznie, czyją własnością jest Monika, na co może sobie z nią pozwolić. Przed blokiem nawet delikatne muśniecie pupci mojej żony mogło by nie ujść uwadze co niektórych wścibskich obserwatorów i przysporzyć nam kłopotów. Pozwolenie żonie na pewne ekscesy a robienie z nich „publicznej tajemnicy” czy chwalenie się nimi to inna sprawa. Andrzej okazał się jednak facetem na poziomie. Kurde, czy ja przed chwilą pomyślałem, powiedziałem o nim z sympatią? No właśnie. To nie był już wróg numer jeden, facet który „pieprzy moją żonę” tylko …hmmm, facet który się nią opiekuje, dba o nią i…ją „pieprzy”, zaspakajając potrzeby. Przewrotne? No chyba tak.

        Wróciłem do mieszkania. Czekało ich kilka godzin jazdy. Zapewne po podróży będą zmęczeni. Uznałem wiec, iż pierwsze jakieś informacje uzyskam od Moniki dopiero wieczorkiem. Umówiliśmy się bowiem, iż w miarę możliwości będzie mi relacjonowała przebieg „wypadu”, czy to w czasie rozmów telefonicznych czy po prostu poprzez smsy. Jak powiedziałem bałem się o nią, a po drugie wiedziałem już że mnie to kręci, iż tego typu kontakty pozwolą mi razem z nią przeżywać to wszystko. Ona zresztą też potrzebowała mojej „obecności” wsparcia, przyzwolenia, po to by móc w pełni się oddać temu facetowi, pozwolić wyruchać i móc czuć z tego frajdę. Siadłem przy biurku i rozpocząłem swoją walkę z kolejnymi kartkami zestawień, licząc, iż uporam się z tym do 12. Miałbym wówczas cały weekend wolny na przeżywanie tego wszystkiego z Moniczką. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk smsa. Odruchowo sięgnąłem po telefon otwierając wiadomość. Dopiero widok którzy rzucił mi się na oczy ostatecznie mnie oderwał od wykonywanej pracy, pomieszał rzeczywistość i walnął obuchem jak nieprzygotowanego szczeniaka. Nie był to bowiem sms tylko mms zawierający jedną fotkę z podpisem „Andrzej sprawdza czy zabrałam majtki”. Na zdjęciu widziałem zaś uda mojej Moniki z opuszczonymi spodniami i bielizną. Nie widać było dokładnie jej cipeczki – zakrywała ją bowiem męska dłoń. Jej ułożenie, a przede wszystkim ilość widocznych palców wskazywał iż jeden z nich znajduje się w niej w środku. Moja żona musiała wiec być już niezłe wilgotna. Mimo tego była w stanie złapać smartfona i zrobić fotkę. Dbała wiec o moje odczucia, o emocje. Byłem dla niej ważny. Kurcze, właśnie to mi wówczas przemknęło przez głowę. Nie licząc oczywiście narastającego podniecenia i galopu myśli związanego z analizą gdzie stanęli, czy to jakaś leśna droga, parking, czy przypadkiem obok nie przechodzą jacyś ludzie, czy ma orgazm, czy wypina swoje biodra a on ja pieprzy palcem, czy będzie ją tam ruchał ,czy zadowoli się jedynie wyjebaniem jej właśnie palcami. Na część tych pytań odpowiedz dała kolejna fotka. Zawierała ona penisa Andrzeja. Widziałem jak ściska go u nasady. Trudno było mi ocenić ile ma centymetrów, ale na pewno jego właściciel mógłby być z niego dumny. Tym razem ukłucie zazdrości było już umiarkowane, zdecydowanie przytłumione zadowoleniem, iż właśnie takim sprzętem przez najbliższe dwa dni Moja żonka będzie ruchana. No i delikatną obawą o jej tyłeczek. Zdjęcie było podpisane krótko „mniam”,  dodany był też uśmieszek. Widząc go wyobrażałem sobie minę Moniki zabierającą się do lizania tego kutasa, to jak delikatnie dotyka go języczkiem, jak powolutku wprowadza sobie jego główkę do ust, bierze miedzy wargi. Jak wyjmuje go i patrzy jak błyszczy nawilżony jej śliną. Jak ponownie się na nim nachyla a paluszkami gładzi, muska delikatnie jego moszne, jajeczka. Jak on twardnieje bardziej i bardziej, jak kładzie dłoń na jej włosach zmuszając delikatnie by wzmocniła ruchy, wprowadziła chuja głębiej, by objęła go mocniej. Jak jej ruchy połączone teraz z ssaniem wpadają w harmonie z jego ruchami bioder aż do samego strzału. Moje domysły potwierdza kolejny mms przedstawiający uśmiechniętą żoneczkę. Teraz musiał zrobić ją jej telefonem Andrzej. Jej powiększenie pozwoliło mi się delektować widokiem jego spermy na jej policzkach, powiece, nosku, ustach…..

          Nic wiec dziwnego, iż już przed wyjściem do pracy nic nie zrobiłem. Nie byłem w stanie. Mój organizm wrzał a myśli towarzyszyły im w aucie. Nawet po tym jak mi już napisała, że jadą teraz grzecznie autostradą, że dotarli do hotelu, że przebrała się w strój służbowy i idą na targi. Był to bowiem faktycznie wyjazd służbowy. Monika nie była tam co prawda potrzebna, firma bez jej udziału by nie upadła ale „oficjalnie” musiała przed kolegami i koleżankami udawać, że nie jechała tam tylko w jednym celu. By dawać dupy znudzonemu szefowi, by go odprężać po ciężkich negocjacjach. Wrócili do hotelu około 18. Nic wówczas się nie działo. Monika powiedziała mi bowiem, iż są zmęczeni i idą się po prostu zdrzemnąć. Każde w swoim pokoju. Później mają zaś udać się do jednego z klubów. Nie znała szczegółów. Umówili się iż przyjdzie już przygotowana do niego o 22. Czytając to też postanowiłem się zdrzemnąć by móc jej „towarzyszyć” całą noc. Zapowiadała się bowiem interesująco i tajemniczo. Moje przypuszczenia miały się zacząć powolutku potwierdzać. O 22 dostałem bowiem msms którego Monika zrobiła sobie w lustrze w swoim pokoju. Widać było jak stoi przed nim z uśmiechniętą , rozemocjonowaną buzią, ze zrobionym starannie makijażem, dosyć mocnym i przyznam trochę „kurewskim”, takim jakiego nie robi się na imprezy rodzinne, wesela. Ubrana była w sukienkę którą jej wybrałem, jej gołe szczupłe nogi robiły zajebiste wrażenia, odsłonięte do połowy uda wręcz kusiły by je spróbować rozchylić, linia bioder zapowiadała zajebiste atrakcje. Teoretycznie to było zwykłe zdjęcie, które można było umieścić na feceboku, czy NK, pochwalić się rodzinie. Ja wiedząc jednak gdzie i w jakich okolicznościach zostało zrobione mimowolnie sięgnąłem i zacząłem masować swoje krocze. Odpisując jej, iż wygląda zajebiście wyciągnąłem nawet kutasa i zacząłem delikatnie się nim bawić. Po chwili o mało nie eksplodowałem czytając jej smsa ,,Andrzej kazał mi zdjąć i zostawić u niego majtki. Kocham Cię,,

    Tak jak uprzednio- proszę o uwagi- od nich zależy ciąg dalszy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Krak

    Poproszę o komentarze

  • Wyznianie szkolnej kurwy

    To nie jest zwykłe opowiadanie, a raczej wyznanie. Wyznanie zwykłej kurwy. Nie widziałam gdzie i z kim mogę się nim podzielić.

    Jestem kurwą. Tak, jestem zwyczajną kurwą.
    Z zegarkiem na dłoni wyczekiwałam, aż wybiją moje 18 urodziny. Doczekałam się. Od tamtej pory mogę sama decydować o swoim życiu. Nigdy nie ukrywałam, że jestem nimfomanką. Kręci mnie bycie poniżaną, opluwaną, byciem przedmiotem i tanią dziwką w rękach kogokolwiek kto potrafi zeszmacić mnie do poziomu, w którym wstydzę się, że żyję. Zarabiam na życie mając cipę. Nic więcej. Chodziłam do dobrego liceum. Obecnie jestem na dobrych studiach. Na wszystko zapracowałam swoją cipą. Chodziłam do najlepszego liceum w mieście. Miałam średnią 5.20. Myślicie sobie, nie taka głupia nie? Otóż głupia ze mnie dziwka. Jedyne co potrafiłam to kusić swoją aparycją nieśmiałych chłopców i wykorzystywać ich na sprawdzianach. Nie powiem. Jestem ładna. Jestem kurewsko ładna. Długie nogi, szczupła sylwetka, dużego rozmiaru piersi. Wszystko to o czym marzą nastoletni chłopcy. Nie muszę dodawać, że “koleżanki” z klasy mnie nie lubiły. Jasne, że nie. Mogłam mieć każdego chłopca w tej szkole i one o tym doskonale wiedziały. Potrafiłam być dominująca dla nieśmiałych spermiarzy prawiczków i uległą suką dla przystojnych chłopców.

    Chyba już wiecie jak załatwiałam dla siebie te piątki ze sprawdzianów. Każdy miał w klasie jakiegoś kujona lub kujonkę. Ja miałam obu z nich. Byłam dla nich baaaardzo miła. Jak? Bardzo prosto. Kujoni zazwyczaj są nieśmiali. Nigdy nie mieli kontaktów z dziewczyną. A ja do brzydkich przecież nie należałam ;). Starałam się siadać z nimi na każdym trudnym przedmiocie. To oni rozwiązywali także moje zadania domowe, Do chłopaka, a miał na imię Mateusz wystarczyło się tylko uśmiechnąć i szepnąć mu parę sprośnych rzeczy do uszka, żeby uwierzył, że może mnie zaliczyć. Zwykle było tak, że gdy siedzieliśmy ze sobą to moja ręka wodziła po jego udzie. Patrzyłam mu wtedy prosto w oczy. Widziałam jak jego penis podnosi się w spodniach i zaraz nie wytrzyma. Taki frajer był gotów zrobić dla mnie wszystko. Chyba żadnej pracy domowej nie robiłam ja. Przeznaczałam ten czas na zabawę i ewentualnie puszczanie się z kimś po klubach bo taką miałam fantazję. Mateusz co przerwę znikał z korytarza i pojawiał się dopiero na lekcji. Zaciekawiło mnie to, więc postanowiłam go śledzić. Otóż okazało się, że gdy siedział ze mną, a moja ręka ugniatała mu udo szybko znikał do łazienki w wiadomym celu ;). Chciałam go na tym przyłapać by móc go jeszcze bardziej szantażować. Więc przed końcem lekcji udałam się do toalety, oczywiście tej męskiej i czekałam na dzwonek oznaczający przerwę. Gdy zadzwonił Mateusz oczywiście przybył do łazienki i otworzył tę kabinę, w której na niego czekałam. Złapałam go za koszulę i popchnęłam na sedes. Zdjęłam mu spodnie, później majtki i zaczęłam brać do buzi jego członka. Oczywiście przez chwilę, aby poczuł przyjemność i oszalał na moim punkcie jeszcze bardziej. Później zdjęłam majteczki i włożyłam mu do ust mówiąc że to prezent ode mnie za pomoc na lekcji ;). Myślę, że nadal je trzyma, a jeżeli to czytasz to z całego serca Cię pozdrawiam Pysiu ;*

    Inna rzecz była z kujonkami. Były zwykle z biedniejszych rodzin. Upodobałam sobie taką Olę. Była mojej postury, więc zaczęłam się z nią zaprzyjaźniać i oferować swoje ciuchy. Oczywiście nie za nic 😉 Ola również odrabiała za mnie prace domowe i różne projekty. Gdy się bliżej poznałyśmy okazało się, że podobają się jej kobiety i chciałaby być przez kobietę wykorzystana. Nie miałam nic przeciwko. Zapraszałam ją do mojego domu i zmuszałam do różnych rzeczy. Miała się przede mną rozbierać, tańczyć erotycznie, obciągać dildo, wkładać je sobie potem w cipkę. W każdej dziewczynie jest trochę zboczuszki 😉 Po Oli się chyba tego najmniej spodziewałam. Kazałam jej lizać swoje stopy, wąchać moje trampki. A za wszystko płaciła mi swoją wiedzą na egzaminach. Kiedy była u mnie ostatnio kazałam jej rozebrać się do naga i całować moje brudne najki. Zdjęłam je i przycisnęłam jej do nosa. Podniecało ją to. Chyba też lubiła być traktowana jak kurwa, ale była typem kujonki i chyba nie wypadało jej być wyzwoloną. Całowała moje stopy namiętnie. Jej język wirował wśród moich paluszków. Zbliżyłam jej usta do mojej cipki, a ona swoim językiem potrafiła zdziałać cuda. Pomagałam sobie jeszcze wibratorem, ale widok Oli liżącej moją cipkę był bezcenny 😉

    Mieliście u siebie organizowaną imprezę szkolną “Miss szkoły”? Otóż ja miałam. I bardzo zależało mi na tej nagrodzie. Chciałam pokazać tym głupim sukom z klasy, że jestem od nich o niebo lepsza. Konkurs polegał na tym, że każda dziewczyna mogła zgłosić swoją kandydaturę. Głosy oddawali wszyscy uczniowie szkoły podpisując się na kopertach i wrzucając do skrzynki z głosami (miało to przeciwdziałać oszustwom tj. jedna osoba oddaje więcej niż jeden głos). Zgadnijcie kto wygrał? Hah JA. A wiecie w jaki sposób? Kilka dni po ogłoszeniu wyników poszłam porozmawiać z Dominikiem (3 klasa liceum, grał w reprezentacji szkoły w koszykówkę). Był mega samcem alfa. Pociągała mnie jego osobowość. Widziałam, że jeżeli chce osiągnąć sukces muszę zwrócić się z prośbą do niego. Jeżeli on zagłosuje na mnie to większość chłopców też tak zrobi. Nie myśląc długo wyjawiłam mu swoje zamiary. Byłam bardzo zdeterminowana aby osiągnąć swój cel. On oczywiście wiedział jak wiele to dla mnie znaczy. Wiedział, że potrafię być kurwą jeśli trzeba. Wiedział, że jestem w stanie zrobić wszystko. Zaprosił mnie więc o 17:30 do męskiej szatni. Kończyli wtedy trening kosza. Miałam być ubrana w lateksową spódniczkę i buty na obcasach. Po szkole migiem pobiegłam do sexshopu po niezbędne atrybuty. Miałam pokazać mu i reszcie chłopcom jak on to ujął “jak bardzo zależy mi na ich wsparciu”. Około 17:20 byłam na miejscu. Klucz od szatni wisiał na zamku. Szybciutko weszłam do środka. Byłam ubrana w lateksową kieckę, czerwone szpilki. Dodatkowo mój makijaż był po prostu świetny. Stylizowałam się na kurwę i wyszło mi fantastycznie. Czerwona szminka, długie czarne rzęsy, trochę brokatu na powiekach i policzkach. Uklęknęłam przed drzwiami i pokornie czekałam na powrót chłopców z sali.

    Po chwili drzwi otworzyły się. Pierwszy wszedł a jakże Dominik trzymając jeszcze piłkę od kosza. Zauważył mnie i z uśmiechem powiedział:
    – Ooo a jednak! Jest nasza mała kurewka Monika! – przybliżył się do mnie i poklepał mnie po buzi – Chodźcie chłopaki! Dziś musimy się nią zająć.
    Czułam się jak kurwa i było mi z tym dobrze. Klęcząc widziałam przechodzących obok i spoglądających na mnie chłopców. Wiedziałam, że po meczu koszykówki hormony będą biły im na maksa. To był dobry moment by oddać się im w całości.
    – Chłopaki! Oto Monika! Monika chce zdobyć miano Miss Szkoły i dlatego zdecydowała się poprosić mnie o wsparcie. Chyba wszyscy tu wiemy, że Monia to zwykła sprzedajna szmata co nie robi nic bezinteresownie. A zatem, proszę was aby w najbliższych wyborach zagłosować na naszą kurwę, a ona mam nadzieję się nam teraz odwdzięczy! – wygłosił przemowę Dominik. W trakcie mówienia czułam na dziurce ostre mrowienie. Moja cipka nie mogła się doczekać tego upodlenia. I ja sama. Chłopaki ustawili się w kółku i spoglądali na mnie jak na zdobycz. przybliżali się do mnie coraz to bliżej trzymając się za swoje fiuty. Jeden z nich zdjął spodenki i przystawił mi swojego kutasa do buzi. Byłam wtedy w transie. Szybko złapałam jego fiuta i włożyłam go sobie do buzi. Poruszałam językiem wokoło jego fiuta, on wzdychał, chyba mu się podobało. d**gi też wyciągnął swojego kutasa. Złapałam go ręką i waliłam mu jednocześnie obciągając innemu. Taki był mój obraz w tej szkole. Wszyscy wiedzieli do czego jestem zdolna. Z gracją obciągałam każdemu chłopcowi, który tylko do mnie podszedł. Dominik zawołał też WF-istę. Był to ok 40 letni Pan Marek. Dobrze mnie znał, chodziłam do niego na siatkówkę i wiecie co? Grałam zawsze w pierwszym składzie. Możecie domyśleć się dlaczego. Pan Marek z ochotą przybył na wezwanie. Podniósł mnie z ziemi i postawił na koźle do przeskakiwania. Rozszerzył mi nóżki i zaczął lizać moją cipkę. Dwóch innych kolesi upodobało sobie moje stópki. Ssali moje paluszki z rozkoszą. 6 chłopców obcowało ze mną tego dnia. Naraz. Wszyscy mogli podziwiać moje ciało. Każdy kto chciał mógł mnie upodlić. A wszystko to w imię konkursu, który musiałam wygrać. Dominik zdjął mnie z kozła i oparł mnie o niego. Wypięłam dupkę, a za mną ustawiła się kolejka. Każdy z sześciu chłopców ruchał mnie we wszystkie możliwe dziurki jeszcze przez pół godziny. A ja jak zwykła kurwa wyłam z rozkoszy tłumiona ręką przez chłopców. Na koniec uklęknęłam. Oni otoczyli mnie wokół. Każdy z nich wylał na moją buzię ogromną ilość spermy. Niektórzy robili mi zdjęcia, inni śmiali się i wyzywali mnie od dziwek. Nie przeszkadzało mi to. Byłam z siebie dumna. Posłusznie zlizałam z każdego fiuta resztki spermy.
    – Możesz liczyć na naszą pomoc, co nie chłopaki? – zapytał Dominik i strzelił mi parę razy plaskacza.
    – NO PEWNIE -krzyknęli razem.

    I tak oto wygrałam ten konkurs i pokazałam tym sukom gdzie ich miejsce. To ja byłam prawdziwą DIWĄ w tej szkole. To do mnie wzdychali wszyscy chłopcy i spermiarscy kujoni. Dostawałam od nich wszystko. Wszyscy starali się o moje względy a ja ich po prostu wykorzystywałam jak przedmioty. I wiecie co? Mam 21 lat. Liceum skończyłam 3 lata temu i niczego nie żałuję 😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Monika Monika
  • Z deszczu pod rynne.

    Z deszczu pod rynnę
    W bidulu było beznadziejnie ale gorzej było w domu. Ojciec awanturnik i alkoholik a matka neurotyczka wiecznie chora na prochach. Na matkę nigdy nie można było liczyć bo dla niej ona była najważniejsza. Zawsze była bieda i brak zainteresowania dziećmi. Wreszcie brat i ja zostaliśmy oddani do bidula jak matka zmarła a ojciec poszedł do więzienia na 12 lat za napad z bronią w ręku. W bidulu chociaż było co jeść ale poza tym to była walka o wszystko. Wychowawcy też potrafili być wredni ale najgorszy był ksiądz. Nie to że molestował bo to też, ale pierniczył takie smutki że chciało mi się rzygać. Koleżanki z grupy to psycholki dla których im większa rozróba to najlepsza tym większa beka. Zero spokoju. Ciągle myślałam jak się z tego urwać. Wreszcie naprawdę miałam dość. Oliwy do ognia dodał mój brat który za handel dragami wylądował w poprawczaku. Zaliczyłam szkołę na niezłych ocenach i w wakacje urwałam się nad morze stopem. Normalnie uciekłam i wylądowałam w Szczecinie. Włóczyłam się po mieście i nie mając gdzie spać spotkałam kolesia który mnie przygarniał. Miał mieszkanie po babci gdzie było 4 pokoje. Mieszkało z nim jeszcze 5 chłopaków. Trzech zajmowało największy pokój. Mieszkali tam :Rudy, Kuba i Misiek. Był tam też był telewizor. W mniejszym mieszkało 2 to jest Czarny i Ziko. W kolejnym mieszkał sam szef a czwarty najmniejszy był dla mnie. Stała tam szafa z półkami, łóżko, szafka z szufladami przy łóżku. Na szafce stało lusterko. Na oknie wisiała firanka i zasłonka. Pokój był odświeżony w kolorze brudnego różu. Na podłodze leżał niewielki dywanik. Była jeszcze komoda a na niej mały zestaw stereo z głośnikami. W szafce koło łóżka w górnej szufladzie były jakieś kremy, żele. W drugiej leżały szczoteczki do zębów i pasta. W trzeciej co mnie zaskoczyło było chyba ze sto prezerwatyw. W ostatniej na dole jakieś erotyczne gadżety. Tworzyli rodzaj bandy. Szef był najstarszy, miał 19 lat i mówili na niego szef. Reszta to chłopaki od 18 do 19 lat. W dzień gdzieś znikali a wracali wieczorami. Zawsze coś przynosili, czasem coś do jedzenia a czasami kasę. Ja tam sprzątałam i starałam się coś gotować. Kiedy skończyłam 15 lat wyprawili mi urodziny z tortem i winem. Tak w ogóle to jestem Łucja, mam 15 lat jestem ruda, trochę piegowata, szczupła ale mam niezły biust. OK mam kapitalne cycki. Podobno ładna ale nie wierze w to. Często robię sobie koczka na głowie. Tego dnia mówili o uświadamianiu. Kazali mi się rozebrać ale się wahałam dlatego rozebrał się sam szef. Zrozumiałam że rozkaz jest wymierzony nie tylko we mnie. Ufałam im. Ufałam nawet jeśli nie wiedziałam co będzie dalej. Kazali się położyć i rozłożyć nogi. Wiedziałam co to znaczy. Poczułam ból i krzyknęłam a za mną chłopaki. Krzyczeli, śmiali się, lali spienione wino na nasze pośladki a potem podchodzili kolejno według wieku, na końcu ten najmłodszy który też miał 15 lat ale jemu odmówiłam. Uderzył mnie w twarz i wiedziałam że jemu się też należy i po raz 6 rozwarłam swe uda. Nazajutrz przyszedł szef, leżałam pod kocem obolała. Spytał jak się czuje, powiedziałam że lepiej. Wsadził rękę pod koc i zaczął mnie macać po piersiach. Moja rękę położył na swoim kutasie i przez szorty czułam jego sztywność. Wyciągnął go na wierzch i biorąc mnie za kark zbliżył moja głowę do swojego krocza mówiąc ssij. O robieniu laski jedynie słyszałam a teraz właśnie to robiłam. Czuć go było moczem ale trudno, szef to szef jemu się nie odmawia. Nadawał rytm moim ruchom głowy aż usłyszałam przyspieszony oddech i poczułam w ustach jego wytrysk. Przytrzymał go tam mówiąc połknij to i to zrobiłam. Wyjął go, dobra robota, powiedział, schował go i poszedł sobie. Wytarłam usta wierzchem dłoni i pomyślałam że tak różowo to tutaj nie jest. Poszłam do łazienki a tam Rudy brał akurat prysznic nie chciałam mu przeszkadzać ale jak mnie zobaczył to powiedział, właź. To weszłam i zdejmując koszulkę myłam sobie zęby po akcji z szefem, robiąc poranną toaletę. Rudy wyszedł z kabiny i wycierając się patrzył na mnie i na moje cycki. Kutas zaraz mu stanął i podszedł do mnie od tyłu. Miałam co prawda majtki ale to mu nie przeszkadzało. Ocierał się o mnie i chciał mi włożyć ale się odsunęłam mówiąc że mnie boli po wczorajszym tramwaju. OK powiedział to zwal mi konia ręką. Dałam za wygraną i biorąc kutasa do ręki zwaliłam mu gruchę. Spuścił się szybko i miałam go z głowy. Potem takie sytuacje się powtarzały w tym domu a także innych a nawet pod gołym niebem za miastem, w bandzie stało się zwyczajem. Nie przejmowali się moimi odczuciami. Zapewniali dach nad głowa, jedzenie, ochronę i chcieli coś za to. Dawałam im dupy kiedy chcieli a chcieli codziennie. Nie zawsze wszyscy, ale jak jeden już mnie ruchał a drugi zobaczył to nabierał ochoty i czekał aż kolega skończy. Zawsze używali prezerwatyw tak że cipka nie była zalewana spermą i każdy następny miał czysto a jedynie luźniej. Czasem nie mogli się doczekać i wsadzali mi kutasa do buzi a innym razem miałam naraz 3, jednemu siedziałam na kutasie drugi mi wsadził w dupę a jeszcze jeden do buzi. Jak się pojawił 4 to trzepałam mu ręką żeby i tego mieć z głowy. Szef to lubił mnie walić sam u siebie na spokojnie. Zabierał mnie do swojego pokoju gdzie się sama rozbierałam i wtedy musiałam go najpierw possać a potem wsadzał mi miedzy cycki a na końcu do cipki. Nikt nie chciał żebym zaciążyła dlatego dbali o zabezpieczenie. Żeby ich nie prowokować zawsze byłam ubrana w spodnie i sweter żeby jak najmniej pokazywać. Dla nich już sam fakt że jestem w pobliżu było powodem by się do mnie dobierać. Wiedziałam że takie młode chłopaki to myślą kutasem i seks to pierwsze co im chodzi po głowie. Szef widział że mam mało ciuchów to kiedyś w sobotę zabrał mnie do miasta na zakupy. Kupił trochę bielizny, kilka bluzeczek, jakieś spódniczki, trampki i kapitalne czerwone szpileczki. Po powrocie oczywiście musiałam wszystkim się pochwalić i przymierzając zaprezentować. Największą furorę zrobiły czerwone szpileczki. Ubrałam spódniczkę, bluzeczkę, uczesana w koczek a na nogach szpilki .Szefowi przyszło do głowy że bardzo dobrze będę wyglądać tylko w szpileczkach. Nie chciałam, bo wiedziałam że znowu ich podniecę i będą mnie wszyscy ruchać. Ale szef się uparł i tak zrobiłam mając złudną nadzieję że tak nie będzie. Jak spojrzałam w lustro to faktycznie szpilki wydłużyły mi nogi przez to wyglądały na szczuplejsze ,cała sylwetka się wydłużyła, koczek podniósł głowę a cycki poszły do przodu. Naprawdę się sobie podobałam. Rozległy się brawa, poklepywania po tyłku i stało się tak jak myślałam. Szef powiedział żebym się położyła na łóżku w szpilkach. Zrobił mi kilka fotek a ja przybierałam różne pozy. Tak jak się domyślałam najpierw przeleciał mnie szef a za nim reszta. Dostępność laski która pomoże się rozładować szybko i łatwo było rozwiązaniem idealnym. Jak byliśmy za miastem też mnie posuwali. Czy byłam gwałcona. Nie, na swój sposób to akceptowałam ale czasami było tego za dużo jak dla takiej młodej dupy jak ja. Ta duża ilość prezerwatyw w szufladzie topniała w oczach. To znaczy że często do niej sięgali kiedy chcieli się ze mną kochać. Za miastem, nad jeziorem jak tylko przyjeżdżaliśmy to cały czas musiałam być na golasa. Nie było ważne czy obok są ludzie czy nie tak miało być i nie było o czym gadać. Sama to rozpoczęłam. Kiedy pierwszy raz tam pojechałam zapragnęłam jednolitej opalenizny na całym ciele, bez białych plam po opalaczu. Byliśmy sami, wokół żywego ducha to po prostu zdjęłam kostium kąpielowy i opalałam się nago. Chłopakom tak się spodobała moja odwaga że jak weszłam do wody to całe ubranie zanieśli do auta. Po kąpieli, wróciłam wytarłam się ręcznikiem i na nim położyłam. Leżałam na plecach i opalałam przód kiedy usłyszałam jakieś obce głosy. Obok nas zainstalowali się jacyś chłopcy z dziewczynami. Byli to ludzie około 20 lat, dwie dziewczyny i dwóch chłopaków Lekko spanikowana chciałam założyć kostium ale go nigdzie nie było. Powiedzieli mi że jest mi tutaj niepotrzebny. Zaczęłam się z nimi kłócić i prosiłam o kluczyki do auta żeby tam pójść i przynieść ubranie. Nic z tego, byli nieubłagani tłumacząc że tak piękne ciało jak moje powinno być pokazywane w pełnej krasie. Połechtało to moją próżność i poddałam się. Sąsiedzi a zwłaszcza chłopcy od razu zorientowali się że laska obok jest nago i cały czas gapili w naszą stronę chcąc mnie zobaczyć. Specjalnie wstawałam i pokazywałam się czerpiąc jakąś ekshibicjonistyczną przyjemność. Ich laski to też były fajne dziewczyny i najpierw odważyły się na zdjęcie biustonoszy a potem również majteczek. Oddaleni byli od nas jakieś 10 metrów i je dobrze widziałam, ale wieśniary nie miały wygolonych cipek. Innym razem jak przyjechaliśmy to od razu kazali mi ściągać wszystko, mimo tego ze 7 metrów od nas byli inni plażowicze. Moja nagość była dla nich tak normalna jak ich szorty których nie ściągali. Wyjątek stanowił najmłodszy Kuba i zawsze był ze mną solidarnie nagi. On tez najczęściej pierwszy się do mnie dobierał. Czasami chciał nawet dwa albo trzy razy się kochać. Był strasznym napaleńcem na seks. Doszło do tego że już w drodze nad jezioro ściągali ze mnie ubranie obmacując przy okazji. Raz nawet w aucie zrobiłam Czarnemu szybkiego lodzika. Kiedyś brakowało nam benzyny i trzeba było zatankować a ja już byłam nago i w takim stanie kazali mi zatankować samochód. Wyszłam, wzięłam pistolet dystrybutora i wlałam do baku benzynę. Jak tylko przyjechaliśmy to już na miejscu, gdzie parkowaliśmy moje zdjęte wcześniej ubranie zostawało w samochodzie bo jak mówili nie będzie mi potrzebne. Protestowałam i złościłam się na nich ale to nie pomagało. Tak sobie myślę że oni po prostu lubili patrzeć na mnie gołą. Zwłaszcza na moje cycki. Dzisiaj na naszym miejscu był dziadek z wnuczkiem .Zajęliśmy miejsce może 5 metrów dalej. Kiedy chłopaki chcieli zapalić, okazało się że nikt nie miał zapalniczki i nie było jak zapalić fajek wiec kazali mi iść do tego wędkarza po ogień. To poszłam. Dziadek specjalnie długo szukał zapalniczki a jak wiecie, te wędkarskie ubrania maja mnóstwo kieszonek i nim wszystkie sprawdził to i zdążył sobie mnie dokładnie obejrzeć. Wnuczek miał chyba 8 lat i też miał niezły widok patrząc na mnie .Padła propozycja pójścia na spacer. Jak szliśmy? oni w szortach a ja goła tylko w japonkach. Szłam prezentując się w całej okazałości, z kołyszącymi się piersiami i wygoloną cipką. Często klepali mnie po tyłku. Dobrze chociaż że natura wyposażyła mnie w niezłe ciało i nie musiałam się wstydzić. Czasem spotykaliśmy ludzi, wiedzieli że to mnie krępuje, ale złośliwie, potrafili przytrzymywać mi ręce z tyłu i pokazywać tym ludziom moje cycki i ogoloną cipkę. Czerwieniłam się ze wstydu a on się śmiali i mówili że to taki zakład. Oczywiście na każdym takim wyjeździe na łono natury nie obywało się bez seksu. Zawsze mnie dymali. Każdy na takim wyjeździe to ze mną robił, jeden po drugim a czasami dwóch naraz. Bolała mnie potem cipka a kiedy narzekałam to kazali mi zaspokajać ich robiąc loda albo trzepać konia. Rudy przez lornetkę wypatrzył w oddali znajomka i koniecznie chciał się z nim widzieć. Było do niego z 500 m brzegiem. Powiedział, Łucja idziemy do niego. Zwariowałeś przecież tam są jacyś ludzie. To nic, nie masz czego się wstydzić. Ubrałam czapkę bejsbolówkę , wypuściłam z tyłu kucyk, klapeczki i w drogę. Szedł z nami jeszcze Misiek i we trójkę zmierzaliśmy do tego ziomala. Na miejscu faktycznie to był ten koleś o którym myślał. Znali się ze szkoły. Przedstawił mnie i kolegę a on zdziwiony że jestem goła nie spuszczał ze mnie wzroku, chwaląc figurę. Było z nim jeszcze kilku kumpli i jedna laska. Zaprosili mnie bym siadła z nimi przy stole i dawali browar ale odmówiłam mówiąc że jestem nieletnia. W takim razie dostałam cole a moi towarzysze popijali browarek. Przyszła do mnie ta laska co z nimi była. Miała chyba 30 lat ale była spoko. Nie, nie była naga ale miała na sobie tylko bezrękawnik z dużymi wycięciami na ramiona przez które było widać jej cycki i kiedy siadała dostrzegłam że nie nosi majtek. Zapytała dlaczego chodzę nago. Odparłam że koledzy zabrali mi ubranie i zmuszona jestem tak chodzić. Nie obchodzi ich że się krępuje i że nie chcę. Mają racje, nie potrzebujesz ubrania z taką figurą bo jest co pokazać. To mówiąc, pomacała mnie po piersi i powiedziała ale fajne masz cycki. Mogę cię pocałować ? Nachyliłam się i dałam jej buzi. Dzięki, miła jesteś. Jeszcze chwilę tam posiedzieliśmy i wróciliśmy do swojego grajdoła. Na miejscu poszłam trochę popływać bo było bardzo gorąco. Jak wyszłam z wody to położyłam się na kocu i chciałam troszkę się poopalać. Niestety kolegów zebrało na amory i jeden zaczął się do mnie przystawiać . Głaskał mnie po plecach i pośladkach a kiedy jego paluszek zjechał do cipki nie miałam złudzeń jakie ma intencje. Spojrzałam na jego kutaska i zobaczyłam że ma już gumkę założoną. Leżałam na brzuchu a on kładąc się na mnie wsadził mi do cipki i sobie dogadzał. Chciał żebym klękła by mógłby wejść głębiej. Zrobiłam jak chciał. Widziałam jak wędkarz od którego pożyczałam zapalniczkę obserwuje nasze miłosne zmagania. Nawet mały się przyglądał a dziadek mu pozwalał na to. Po chwili kiedy następny był we mnie zobaczyłam chłopca jak z bliska patrzy co my robimy. Kiedy mój kochanek skończył gotowy był następny i ten mnie dymał w tej samej pozycji. Zobaczył chłopca i zapytał chcesz pobzykać młody? Ale młody zaczerwienił się i poszedł. Jeden z nich niemiał gumki wiec zaspokoiłam go ustami. Szybko doszli obaj. Pozostali na razie mi odpuścili i mogłam się w spokoju poopalać. W drodze powrotnej cały czas nadal byłam na golasa i nawet na miejscu już do domu tak wchodziłam. Po powrocie do domu zjedliśmy obiad i poszłam zrobić pranie bo mi się uzbierało. Nastawiłam pralkę i wróciłam do pokoju robić porządki. W trakcie tych zajęć przyszedł szef i powiedział żebym przyszła do niego. Na miejscu spytał czy czegoś nie potrzebuję bo jedzie później do miasta z kolegą. Powiedziałam że brakuje kilku produktów spożywczych to je zapisał i spytał jak było nad wodą. Powiedziałam że ok. Chcieli coś więcej od ciebie. To co zwykle, odparłam uśmiechając się. Chyba im pozazdrościł bo przysunął się bliżej i zaczął mnie całować i macać po piersiach. Uwielbiam te twoje buforki ,powiedział. Wierz co, rozbierz się. Miałam w planie inne rzeczy do zrobienia ale wiadomo szef to szef. Obowiązkowo musiałam go postawić robiąc loda, później on wycałował mi piersi i cipkę by ubrany w gumkę rozpoczął regularne dymanko. Chwilę to trwało i byłam akurat na nim kiedy do pokoju wszedł jakiś facet którego nie znałam. Miał chyba z 50 lat. Zdeprymowana, czerwona ,chciałam przerwać ale szef mnie przytrzymał mówiąc, jeszcze chwilę i dojdę a do kolegi daj nam minutkę. Spoko odparł tamten, usiadł na fotelu i patrzył jak się kocham z szefem. Cała ta sytuacja że robię to przy obcym nieznanym facecie tak mnie podnieciła że doszłam i to było widać. Doszedł też szef. Kiedy skończył ostrożnie wyjął kutasa z prezerwatywą ze sperma. Fajną masz dziewczynkę, chyba małoletnia. Zazdroszczę ci. Szef spojrzał na niego i powiedział, jak chcesz Łucja też ci da, prawda, kochanie. Spojrzałam zdziwiona na niego co on wygaduje ale potaknęłam tylko głową nic nie mówiąc. Gostek szybko zdjął spodnie a ponieważ kutas jeszcze wymagał przygotowania to go zaczęłam trzepać żeby stanął ale szef doradził wziąć do buzi. Skutek był natychmiastowy. Kiedy był w pełnej gotowości to robił wrażenie. Jakieś 18 cm. Szef włożył mi do ust prezerwatywę i kiwnął głową. Uklękłam i ustami mu ją nałożyłam. Szacun mała. Powiedział że prawdziwy skarb tutaj mamy. Położyłam się na plecach a koleś położył się na mnie i wspierając się na łokciach pomalutku wprowadził swojego zaganiacza we mnie. Po szefie ten kutas naprawdę robił różnice. Popatrzył na mnie, delikatnie mnie pocałował a ja oddałam pocałunek. Czułam jego ruchy najpierw delikatne a potem coraz mocniejsze i głębsze. Całował mnie też mocniej i bardziej przygniatał. Nie było pewnie mnie z pod niego widać. Wystawały tylko moje rozłożone nogi. Spojrzałam co robi szef a ten drań nagrywał nasze zbliżenie na komórkę. Nic nie powiedziałam ale się z dezaprobatą zmarszczyłam i odwróciłam głowę. Gościu wysunął się i położył na plecach zachęcając mnie bym się na niego nadziała. Poprawiłam na nim gumkę i pomału na niego siadłam wprowadzając go w siebie. Patrzył z zachwytem jak go ujeżdżam a moje piersi się kołyszą w trakcie. Kilka ruchów i czułam że dochodzę, zaczęłam ciężej oddychać i ciało moje weszło w znaną sobie wibracje zwiastujące orgazm. Kiedy to nastąpiło zatrzymałam się odbierając przyjemność i wiedząc że mój partner tez właśnie doszedł.To było fantastyczne. Nagrałem cię jak chcesz na pamiątkę to ci prześle filmik jak posuwasz tę małą. Chętne odparł. Zdjął gumkę z swoim nasieniem i wrzucił do kosza. Łucja jesteś kapitalna, chętnie bym to kiedyś powtórzył. Uśmiechnęłam się tylko, powiedziałam cześć i wyszłam.W niedzielę wymyślili tak że jak nie ma pogody na jezioro to mam chodzić po domu zupełnie nago ale na szpilkach. Oczywiście nie obywało się bez klepania po tyłku. Do tego doszła zabawka która kupił szef dla mnie. Chodzi o koreczek analny z kitką. Ta kitka była dość puszysta, ruda w kolorze moich włosów. Miała jeszcze tę właściwość że trochę odstawała jakby była w erekcji. Wkładałam ją chodząc na szpilkach. Podobno wyglądałam obłędnie i bardzo podniecająco. Kiedyś przyszła sąsiadka z jakąś prośba a ja jej otworzyłam zapraszając do środka. Odwracając się od niej tyłem zaprezentowałam swoją kitę. Poprosiłam żeby usiadła i zaproponowałam kawę. Sąsiadka była w takim szoku że odebrało jej mowę. Zawołałam szefa i czekając na niego, kiedy kawa robiła się w ekspresie, odwrócona przodem do niej rozmawiałam. Patrzyła na moje cycki i wygolona cipkę i nie mogła się skupić na rozmowie. Chwaliła szpileczki. Moja bezwstydność tak ja szokowała że nie wiedziała gdzie patrzeć. Pojawił się szef i też poprosił o kawę . Kiedy była gotowa podałam im i wyszłam zostawiając ich samych. Kiedy się tak na mnie patrzyli zawsze kończyło się to seksem z wszystkimi. Zapowiedziałam im że tak dłużej być nie może i nie mogę być na każde ich zawołanie bo nie jestem płatną dziwką tylko takim samym lokatorem jak oni. Od teraz owszem chętnie będę chodzić nago jak ich to tak kręci ale na seks to muszą sobie zasłużyć.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tiba 40
  • Ty jestes poje…

    „Ty jesteś poje…”

    Nie będę ściemniał, że ta historia wydarzyła się naprawdę, bo tak nie było, jednak część z niej jest prawdziwa. Reszta to już moje fantazję, które zainicjowały wydarzenia, które postanowiłem spisać, ale może po kolei…

    Jestem brunetem, ciemne oczy, średniego wzrostu, raczej dobrze zbudowanym. W młodości przerzuciłem trochę żelastwa. Coś tam pozostało do dnia dzisiejszego, jednak do „chłopaka z plakatu” już mi daleko. W historii, która opiszę brały udział dwie kobiety: Kasia – moja ówczesna dziewczyna oraz Dominika – Jej matka. (imiona zmienione dla świętego spokoju).

     Kasia – jeśli chodzi o wygląd również brunetka, długie proste włosy sięgające, aż do pośladków, duże zielone oczy – „kocie oczy”, bo tak lubiła je podkreślać. Była dość wysoka jak na dziewczynę, bo zaledwie 3 cm niższa ode mnie, ale to zapewne przez zgrabne, długie nogi (po mamusi). Piersi rozmiaru 85 C, jędrne i młode. Miała wtedy 21 lat. Piękny bajkowy opis, ale Ona właśnie była bajkowa, takie 10/10 i tu nie przesadzam. Miss szkoły, gdy się poznaliśmy w pracy słyszałem tylko „Co, chciałbyś mieć taką dziewczynę nie? Za wysokie progi kolego” i tym podobne. Po którymś z kolei takim tekście pomyślałem sobie „a co ja garbaty? Potrzymaj mnie to piwo” i tak w raczej nieśmiałym młodym facecie obudził się tiger. Po jakimś miesiącu byliśmy parą i to mówiąc szczerze nie przez nowo odkryte zdolności uwodzenia, po prostu zaiskrzyło. To co mnie w Niej urzekło, to właśnie prostota i skromność. Pomimo że raczej bozia nie poskąpiła Jej urody, to i na rozum starczyło. Piękna, mądra, skromna, wyluzowana, pełna życia. Zwykła dziewczyna z bloku, ale nie mylcie proszę z „Karyną”.

     Dominika – cóż, zaskoczeniem nie będzie jak napiszę, że jak na swoje lata (52) była piękną kobietą. W końcu z czegoś Kasie ulepiono i to raczej było ksero mamusi. Niestety życie Jej nie oszczędzało, samotnie wychowywała Kasie, pracując nieraz po 20 h dziennie w tym zdarzały się weekendy. Po twarzy było to już widać, choć zawsze starała się uśmiechać. Miała czarne, lekko kręcone włosy sięgające do ramion i ciemne oczy. Jednak jeśli chodzi o figurę to czasami zastanawiałem się, która ma lepszą. Matka, czy córka. Z tego, co pamiętam w młodości Dominika była tancerką, co zapewne ukształtowało Jej sylwetkę. Naprawdę zgrabne nogi i pośladki, nie wiem, czy nie najzgrabniejsze jakie wówczas widziałem w swoim życiu (przynajmniej w realu). Piersi dość skromne, raczej miseczka B, a na pewno mniejsze, niż Kasi. Do pracy ubierała się elegancko, a to mi się zawsze podobało. Koszula, garsonka, krótka spódniczka i szpilki – to był Jej styl. Z charakteru najukochańsza teściowa jaką mogłem wymarzyć. Zawsze imponowała mi Jej mądrość życiowa i pozytywne nastawienie mimo trudności losu. Przykładowo dość szybko zacząłem nocować u Kasi (nie współżyliśmy jeszcze wtedy). Dominika stwierdziła, że nie ma z tym problemu, bo jeśli będziemy chcieli się ze sobą przespać to i tak to zrobimy, ale byśmy się zabezpieczali, bo na dziecko nie jesteśmy gotowi.

    Życie nam się jakoś wiodło. Byliśmy już ze sobą blisko 2 lata, mieliśmy wspólnych znajomych, z którymi spędzaliśmy wolny czas, swoje miejsca. Zamieszkałem u Kasi, a raczej powinienem napisać u Dominiki, gdyż w sumie to było Jej mieszkanie, ale spędzała w nim tylko kilka godzin na sen. Praktycznie z teściów ka widywałem się jedynie w weekendy, ponieważ wstawała przed nami, a i wracała często, gdy już spaliśmy. Mój związek z Kasią można by uznać za wzorcowy. Oczywiście kłóciliśmy się jak każda para, mieliśmy jakieś swoje fanaberie, ale są uczucia – są emocje. Przydługi wstęp, wiem, wiem, ale chciałem Wam dać pełniejszy pogląd na to co wydarzyło się pewnego wieczoru. Standardowo – po imprezie, po alkoholu. Ile to już losów pozmieniam ten. Magiczny płyn, ale dobra po kolei.

    Było to po imprezie z okazji urodzin Marty, jednej z najlepszych przyjaciółek Kasi. Kasia, Marta i Wiola – święta trójca. Od dziecka nierozłączne, trzy wariatki jak z babskich komedii. Postanowiliśmy wspólnie pojechać na pobliską dyskotekę, jakieś 70 km za miasto. Oczywiście całość było poprzedzona 3 godzinnym „wypindrzeniem”. Moje szykowanie trwało może z 20 min (biała koszula w drobny wzór, czarne spodnie i eleganckie buty). Usiadłem na kanapie, oglądałem TV i zerkałem jak Kasia się krząta. Paradowała z jednego pokoju do drugiego mając na sobie jedynie białe koronkowe stringi. Po takim czasie spędzonym razem robiła to bez najmniejszej krępacji, a ja uwielbiałem patrzeć na jej zgrabne piersi, czy kształtną dupkę. Byłem tam również potrzebny do rozstrzygnięcia odwiecznych dylematów młodej kobiety.

    – No weź zobacz. Mam iść w tych czarnych, czy tych cielistych na platformie?

    – Kurcze nie wiem, a weź się przejdź w tych cielistych ( uwielbiałem je, a i tak wiedziałem, że wszystko zależy od sukienki, której nawet jeszcze nie wybrała). Założyła buty i przespacerowała się po pokoju, a ja podziwiałem jak pięknie podniosły Jej pośladki.

    – Mogą być?

    – Kurcze nie wiem, a weź się przejdź jeszcze raz.

    – Spadaj, nie mam teraz czasu na głupoty, nie wkurzaj mnie!!!

    – Dobra, dobra, co się pieklisz, pokaż mi je… wstałem z kanapy i podszedłem do Niej. Złapałem za tyłeczek i podniosłem tak by oplotła mnie Swoimi nogami, po czym z uśmiechem zabrałem do łóżka.

    – Czas się znajdzie na wszystko, daj mi całe dwie minuty. Położyłem Ją i zaczęliśmy się namiętnie całować, jednak po krótkiej chwili odepchnęła mnie i usiadła na mnie okrakiem… uwielbiałem ten widok, idealne piersi lekko zwisające nade mną.

    – Dobra starczy i kurwa weź się uspokój, bo ja naprawdę nie mam czasu rozumiesz?! Wypowiedziawszy te słowa wstała i odeszła… zatrzymała się jednak w drzwiach, spojrzała na mnie z diabelskim uśmieszkiem, wypięła tyłeczek i zsunęła majteczki na wysokość kolan. – Ale jak będziesz grzeczny to Ci dzisiaj dam… powiedziała pośpiesznie i uciekła nim dałem Jej klapsa. Wróciłem na kanapę i przyglądałem się dalszej ceremonii. Kasia wiedząc, że jestem napalony droczyła się ze mną. Po wybraniu butów kolejnym etapem była sukienka, jednak tu decyzja zapadła szybko. Ubrała białą, obcisła sukienkę bez ramion z zakrytym dekoltem i wycięciem na plecach, sięgającym prawie do samych pośladków. Pięknie opinała Jej kształty i podkreślała kobiecość. Wykonała rundkę po pokoju, po czym stanęła przede mną z miną słodkiej dziewczynki i rękoma splecionymi za plecami.

    – Może być ta od Ciebie? – zapytała.

    – Świetny wybór, Ty to się jednak znasz widzę – odparłem. Popatrzyła na mnie z lekkim uśmieszkiem, a jej wyraz twarzy mówił „nie cwaniakuj”. Oparła stópkę ( paznokietki miała już pomalowane na biało, tak by zgrały się z dzisiejszą kreacją) o ławę stojąca przed kanapą w taki sposób, że mogłem dostrzec Jej majtki i zza pleców rzuciła na blat pończoszki (mój słaby punkt, chyba jedyny fetysz jaki mam). Były cieliste z koronkową, kwiecistą aplikacją. Szeroką na około 10 cm. Nie zwracając na mnie uwagi zaczęła je ubierać baaardzo powoli. Poprawiała je kilkukrotnie, wiedząc, że w końcu nie wytrzymam i będę chciał dotknąć tych cudnych nóżek, co uczyniłem, jednak szybko odtrąciła moją dłoń.

    – Zostaw… (powiedziała to spokojnym, stonowanym głosem.)… mówiłam Ci, że nie mam teraz czasu, bo się szykuję i masz mi nie przeszkadzać. Wypowiadając te słowa położyła drugą stópkę na oparciu kanapy. Było ono nieco wyżej, niż ława, przez co sukienka podwinęła się tak, że mogłem podziwiać nóżki i majteczki w pełnej krasie. Złapałem się za głowę, nie wiedziałem już co mam ze sobą zrobić.

    – Haha… oj jaki bidulek, oj jak Ty się męczysz.

    – Jeszcze kurwa zobaczymy, nie tknę Cię, ale jak wrócimy to będziesz biedna, zobaczysz.

    – Ale Ty grozisz, czy obiecujesz?… mówiąc to usiadła na ławie vis-a-vis mnie rozchylając szeroko nogi…- bo ja w sumie to się już wyszykowałam iii… naśladując pewnego prezentera z programu rozrywkowego, wskazała na mnie palcem, po czym z uśmiechem rzekła „masz minutę”. Roześmiałem się, ale nie musiała mi dwa razy powtarzać. Wstałem czym prędzej, podszedłem do Niej, rozpiąłem pasek, guzik, rozporek. Chwyciłem za spodnie i bokserki by je zsunąć. Ledwo poruszyłem, a już wyskoczył z nich twardy kutas, który teraz dumnie sterczał. W tym samym czasie Kasia odchyliła majteczki na bok, splunęła na dłoń i rozsmarowała ślinę po szparce, tak by łatwiej było mi wsunąć się w Jej wnętrze. Zrobiłem mały kroczek, chwyciła jeszcze mojego członka by nawilżyć go resztką śliny na dłoni. Oparła się rękoma za plecami i odchylając głowę do tyłu oddała mi się cała. Chwyciłem Jej krągły tyłeczek w dłonie i naparłem kutasem na szparkę. Wślizgnąłem się w nią bez najmniejszego oporu. Była wilgotna i przyjemnie ciepła. Przypomniało mi się, że przecież czas tyka, więc zacząłem ją szybko pieprzyć.

    – Spokojnie sprinterze, ja żartowałam z tą minutą… roześmiała się i położywszy dłoń na moim barku popchnęła na kanapę. Dosiadła mnie okrakiem praktycznie robiąc to z marszu. Moje dłonie podwinęły sukienkę i ściskałem mocno za Jej tyłek. Ona oparła Swoje na mych ramionach i ujeżdżała dziko i namiętnie. Naprawdę dawno tak ostro tego nie robiła. Po chwili złapała mnie za nadgarstki i splotła nad moją głową. Pochyliła się nade mną i zaczęła kołysać się w inny sposób. Powolne, długie, ale rytmiczne ruchy jej miednicy spowodowały, że byłem już bliski finału. Wyczuła to chyba, bo nagle się zatrzymała.

    – A może jednak nie żartowałam… szepnęła mi do ucha i zeskoczyła na podłogę.

    – No chyba jesteś w szoku! Chodź tu!… zaprotestowałem.

    – Koniec tego dobrego i tak dostałeś gratisowe minuty za free. Byłem z jednej strony wściekły, z drugiej jednak zadowolony. Raczej nie układało nam się w tej materii, rzadko tak się bawiliśmy, a to było fajne. Postanowiłem zadziałać w inny sposób:

    – chcesz mi niewiasto powiedzieć, że chcesz mnie puścić do klubu pełnego seksownych laseczek z pełnymi jajcami?

    – W sumie masz rację, cóż za taktyczny błąd bym popełniła. „Ha, mam ją” pomyślałem. Kasia zbliżyła się ponownie i klęknęła przede mną. Wzięła mojego jeszcze sterczącego członka i zaczęła masować. Lubiłem patrzeć jak Jej drobna, zgrabna rączka zaciska się na moim sprzęcie. Trzepała go miarowo. Po krótkiej chwili robiła to już dość mocno i wzięła go do buzi. Czerwone od szminki usteczka wędrowały raz w górę, raz w dół razem z Kasi dłonią, barwiąc trochę mojego kutasa. Poczułem, że to już ten moment, że za chwilę eksploduję. Odchyliłem głowę i przymrużyłem powieki. Poczułem, że naglę przestała. Spojrzałem. Kasia w jednej dłoni dzierżyła mojego chuja, drugą ze szatańskim uśmieszkiem pokazywała mi środkowy palec.

    – BU-JAJ-SIĘ… wyartykułowała i odchodząc klepnęła się jeszcze w pupę, jakby chciała powiedzieć bym ją tam pocałował.

    – No i zobaczymy. Teraz to ja nie wiem, co zrobię jak jakaś cycata, niebieskooka blondyna będzie chciała postawić mi drinka. Nie wiem, nie wiem, ale pretensję do siebie moja droga.

    – A rób se co chcesz, nikt Ci przecież nie broni, ale tego (wskazała na swoje ciało) to Ty już w życiu więcej nie posmakujesz. Tym podobne przekomarzania, przerwał nam telefon od Wioli, z pretensjami gdzie my jesteśmy, bo już jest gotowa. Kasia zapewniła Ją, że za chwilę będziemy. Ogarnęliśmy się i poszliśmy do auta.

    Przypadła mi najgorsza funkcja – kierowca na imprezie, jednak nie miałem z tym problemu, nie ja dziś byłem najważniejszy. Najpierw zajechaliśmy po Wiolę. Czekaliśmy pod jej domem około dwudziestu minut, co nie ukrywam podirytowało mnie, bo przecież miała już być gotowa. Kobiety – pomyślałem, ale gdy zobaczyłem „gwiazdę”, uznałem, że mogę Jej wyjątkowo wybaczyć spóźnienie. Wiola była rówieśniczką Kasi, miała jasne, kręcone blond włosy, które sięgały Jej do wysokości łopatek, niebieskie oczy, zgrabną, zadbaną figurę, ale nie wyglądała jak typowa barbie. Wzrostem i rozmiarem piersi zbliżona do mojej Kasi. Na moją łaskawość wpłynął jednak fakt, że Wiola ubrała się dziś lekko mówiąc „kurewsko”, a to zupełnie nie było w Jej stylu. Ubrała czarne muszkieterki, kabaretki z drobnej siateczki, czerwoną spódniczkę mini (baaardzo mini bym powiedział), białą, luźną bluzkę z nietypowym wycięciem na dekolcie. Nawet nie wiem jak to opisać, ale bez najmniejszego trudu, podczas wsiadania do auta ujrzałem w lusterku, że ma dziś jasno czerwony, aksamitny stanik. Pomyślałem, że pewnie bieliznę musi mieć dopasowaną i poczułem jak mi twardnieję. Zerknąłem w bok i wiedziałem, że mam przejebane. Patrzyliśmy z Kasią na siebie, która widząc moją „aprobatę” poczerwieniała i sprzedała mi kuksańca pod żebra.

    – Te lalunia, a Ty przypadkiem dzisiaj nie przesadziłaś?… rzuciła Kasia odwracając się do Wioli.

    – Nie! Odparła szorstko i zapadła dziwna cisza…-przepraszam, dodała po chwili…-rzucił mnie dziś ten frajer.

    – Ej, ej, ej, tylko mi się tu nie rozklejaj…

    – Uuuu to ja już wiem, co się tu dziś święci, idą dziewczynki w tany… nie myśl o nim dziś tylko się bawcie, a on pewnie kiedyś tego pożałuje. – Pożałuje i to jeszcze dziś, bo mieliśmy iść razem, już się poustawiał z kolegami w klubie to nie odpuści, na bank przyjedzie.

    – To zapowiada się naprawdę ciekawy wieczór… odparłem i ruszyliśmy po Martę.

    Po około dziesięciu minutach podjechaliśmy pod domek, w którym mieszkała. Wysiedliśmy z auta i zabrawszy prezenty ruszyliśmy do drzwi. Od progu przywitaliśmy Ją gromkim sto-lat. Marta stała, kołysała głową rytmicznie na lewo i prawo, przewracając przy tym oczami. Chyba każdy solenizant czuję się głupio w takiej chwili. Najpierw życzenia złożyła Wiola wręczając małą torebeczkę, następnie Kasia i na końcu ja, wręczając prezent od naszej dwójki. Oczywiście nie odmówiłem sobie okazji do sprzedania kilku całusów. Marta zawsze mi się podobała. Gdybym nie poznał Kasi, to pewnie bym wziął się za Nią. Mieszkaliśmy blisko siebie, więc szansa była, że gdzieś nasze drogi by się splotły, ale to tylko takie luźne gdybania. Z Kasią było mi dobrze, więc nawet do głowy mi nie przyszły jakieś krzywe akcje. No, ale dobra o Marcie. Była niska, około 155 cm wzrostu i troszkę przy kości, co pewnie wpływało na to, że była trochę nieśmiała. Nie była gruba, ale od przyjaciółek z trójcy odstawała. Czarne, proste, długie włosy podobnej długości co Kasia. Niebieskie duże oczy i pełne usta. Pamiętam w szkole nie mogła opędzić się od chłopaków, bo nie bez znaczenia było to, że miała naprawdę duże piersi. Na moje oko DD, a mówimy o „człowieku mikrusie” (tak sobie dokuczały). Pochodziła z bogatej rodziny ( wojskowy i prawniczka), była dobrze wychowana, zawsze miła, dystyngowana, ale tylko przy rodzicach lub w nowym towarzystwie. Przy dziewczynach stawała się inną osobą, gdy mogła sobie pozwolić na trochę luzu. Zawsze ładnie pachniała drogimi perfumami. Ubrała się skromnie, zresztą chyba inaczej nie mogła, bo w domu byli Jej rodzice (miny rodziców Marty, gdy ujrzeli Wiolę – bezcenne). Czarna sukienka, jednak pozwoliła sobie na dekolt, czarne szpilki i czarne rajstopy. Pożegnaliśmy się z rodzicami Marty i wsiedliśmy do auta. Marta zmierzyła Wiole wzrokiem.

    – ktoś tu chyba chce dziś zaruchać…-rzuciła.

    – i to chyba nie raz…-dodała Kasia, po czym się roześmiały. „Ja tam bym żadną nie pogardził”, pomyślałem i ruszyliśmy.

    Podróż minęła nam bardzo szybko. Może dlatego, że dziewczyny dziabnęły już coś w aucie i było głośno i wesoło. Trochę zajęło nim znaleźliśmy się w klubie. Była to spora dyskoteka, na samym parkingu mieściło się ok. 200-250 aut, więc przed naszym wesołym autobusem była spora kolejka. W końcu zapłaciłem za wjazd, parkingowy pokierował mnie już chyba na sam kraniec. Rozmiękłe, nieutwardzone pole. Pomyślałem – zajebiście, ciekawe, czy stąd wyjadę jeśli zacznie padać, ale dobra później będę się martwił. Wysiedliśmy i stanęliśmy w następnej kolejce, tym razem do wejścia. Około 20 minut minęło nim znaleźliśmy się w środku. Dziewczyny w tym czasie zdążyły spalić po 3 fajki. Co ciekawe wszystkie są na co dzień niepalące, ale na imprezę muszą mieć Malboraski. Kobiety nie zrozumiesz, nawet nie próbuj 🙂 Po wejściu do środka udaliśmy się do loży, gdzie czekali już na nas znajomi, a mianowicie siostra Kasi, czyli Karolina ( tak, kolejny klon Dominiki, ale już nie będę Jej opisywał, gdyż nie jest istotna w tej historii), Jej chłopak Mateusz i Damian, Andrzej, Kamil – koledzy Mateusza, których już dobrze znaliśmy. W ich grupce zaszczytną rolę drivera otrzymał Mateusz, także dosiadłem się obok, bo wiedziałem, że zaraz z resztą towarzystwa sobie nie pogadam. Czas mijał według tego samego schematu: alko-tańce-alko-wyjście na fajkę-alko-tańce-alko-wyjście na fajkę. Po którejś z kolei takie rundce dziewczyny były już trochę sponiewierane, więc powiedziałem:

    – dobra załogo, rundka do auta na przewietrzenie i wracamy za chwilę. Nie protestowały, nawet do ich pijanych główek dotarło, że tak będzie lepiej.

    – Za mną! Krzyknęła Marta i ruszyła dość chwiejnym krokiem przed siebie.

    – Eee Pani kapitan, ale Pani łajba jest tam.

    – Ale ja doskonale o tym wiem, ja tylko ee… i tu Marta wybeblotała coś niezrozumiale, ale kurs obrała właściwy. Kasia z Karoliną usiadły z przodu, ja z tyłu pomiędzy Martą i Wiolą. Reszta stała przy aucie paląc papierosy i rozmawiając.

    – I jak tam moje najebuski? Zmęczone?…-zagadałem.

    – Dopiero zaczynamy!…-krzyknęła Marta.

    – No nie sądzę, Pani to już chyba podziękujemy…-odparłem.

    – A weź spierdalaj, nie mów mi jak mam żyć…-zaśmiał się mikrus i wyciągnąwszy buteleczkę z torebki wyzerowała całą zawartość.

    – Dobra, ale żebyś mi jutro nie stękała czemu Ci na to pozwoliłem.

    – Jebać konsekwencję!… krzyknęła Wiola trochę szyderczo.

    – I pamiętajcie (odwróciła się Karolina), co się dzieje w Vegas – zostaję w Vegas.

    Rozmowy trwały może jeszcze z pół godziny. W końcu Kasia zwróciła się do wszystkich i oznajmiła, że czas wracać do klubu.

    – Wy może i wracacie, ale królowa balu raczej zostaje…- mówiąc to roześmiałem się i wskazałem na Martę, która w najlepsze zaczynała chrapać na moim ramieniu.

    – Nooo nie…-wyjęczały dziewczyny chórem…- to już pobalowane, zbieramy się?…-zapytała Wiola.

    – Nie no spoko, idźcie się bawić, ja z Nią zostanę, w końcu zgodziłem się dziś na role szofera i niańki.

    – Nie, bo to tak głupio, jak będziesz tak sam siedział…-powiedziała Wiola.

    – Idźcie, idźcie, jeszcze nie jest tak późno, ja tu się może chwile kimnę z naszą gwiazdą to dobrze mi zrobi przed powrotem, bo Wy w drodze powrotnej pewnie będziecie spać, a ja muszę jeszcze Was porozwozić…-tylko Mati pilnuj mi tej zgrai, bo trzech takich nie zniese. – Na pewno?…-zapytała Kasia.

    – Won! Wole zostać jak się obudzi, bo jeszcze mi tu wszystko zapaskudzi (zażartowałem machając rękoma niczym raper), a Ty masz jeszcze misję do wykonania…-zwróciłem się do Wioli, puszczając oczko. Wesoła ekipa wysiadła z auta, tylko Kasia cofnęła się jeszcze na chwilę.

    – Dziękuję, kochany jesteś…-powiedziała i pocałowała namiętnie…-wynagrodzę…-szepnęła mi jeszcze do ucha, chwytając przy tym za krocze i wróciła do reszty. Śmiechy stawały się coraz cichsze, oczywiście było słychać muzykę z klubu, ale przy zamkniętych drzwiach nie było to jakoś szczególnie uciążliwe, by przeszkadzało w drzemce. Zastanowiłem się tylko, czy kimnąć się z tyłu, czy iść na przednie siedzenie. „Walić to” pomyślałem, bo nie chciało mi się ruszać szczerze mówiąc, więc ściągnąłem buty, położyłem nogi na podłokietniku pomiędzy przednimi fotelami i tak pół siedząc, pół leżąc po chwili zasnąłem.

    Nie mam pojęcia jak długo mogłem spać. Obudziło mnie pukanie do drzwi. Otworzyłem i wsiadła Kasia. Była już dobrze wstawiona. Uśmiech nie schodził z Jej twarzy, a ruchy straciły płynność.

    – Proszę, proszę jak sobie śpią gołąbeczki…-zażartowała.

    – Jak tam? Gdzie masz Swoją paczkę?

    – A byliśmy na fajce, oni wrócili do klubu, a ja chciałam sprawdzić co u Ciebie.

    – Jeszcze dycham, a Marta śpi… wypowiadając te słowa zerknąłem na Nią. Leżała z głową na moim brzuchu, skierowaną w stronę maski. – Biedna…-Kasia pogładziła Martę po włosach przez chwilę spoglądając na śpiącą przyjaciółkę. Następnie pochyliła się w moją stronę, położyła rękę na moim udzie i wyszeptała do ucha…

    -więc może jakoś odwdzięczę się za Twoje dobre serduszko, tak jak Ci obiecałam. Dłoń Kasi powędrowała do mojego krocza, gdzie chwyciła jeszcze sflaczałego penisa. Szczerze spodobał mi się ten pomysł, ale wolałem zapytać:

    – taaak? A co zrobisz, jeśli obudzi się w trakcie?

    – O to się raczej martwić nie musisz. Zobacz jakie to są zwłoki. Marta jakby na znak protestu przewróciła się nagle na plecy. Leżała teraz na płasko. Wyglądało na to, że się budzi, ale ziewnęła tylko zakrywając przy tym usta dłonią. Mlasnęła dwa razy po czym jej ręka opadła bezwiednie, a Marta kontynuowała drzemkę. Pech lub szczęście ( nazwijcie to jak chcecie) chciał, że nim ręka Marty opadła, to przetoczyła się po torsie i jakoś tak szczęśliwie/nieszczęśliwie zahaczyła o dekolt w ten sposób, że odsłoniła całą jedna pierś. Zobaczyłem cały nagi cycek Marty. W półmroku, bo jedyne światło padało z pobliskiej parkingowej latarni. Był to największy cycek, jaki w życiu widziałem i był dokładnie taki, jak sobie go wyobrażałem. Blady, delikatny z dość sporą obwódką wokół kuszącego sutka. Kutas stwardniał mi momentalnie. Dla przypomnienia – kutas, którego Kasia trzymała w dłoni. Spojrzałem na Kasie. Była cała purpurowa. Milczeliśmy przez chwilę. Nie wiedziałem, czy mam za to przeprosić. W gruncie rzeczy przecież nic nie zrobiłem. To chyba normalna sytuacja, każdy zdrowy facet by tak zareagował. Z drugiej jednak strony było mi strasznie głupio.

    – To mówisz jarasz się moją przyjaciółeczką tak?… mówiąc to poczerwieniała na twarzy jeszcze bardziej.

    – Nie no co Ty, to tak samo, przepraszam… wypaliłem szybko. Jej dłoń zacisnęła się mocno na moim sprzęcie.

    – Byś chociaż nie kłamał, bo Twój fiut mówi co innego… więc? Zapadła cisza. Byłem zupełnie skołowany. Nie miałem pojęcia co robić, a Kasia patrzyła na mnie i czekała na odpowiedź. Mam się przyznać, że kręci mnie Marta? Przecież to może być gwóźdź do trumny naszego związku. Mam Jej kłamać prosto w oczy gdy oboje znamy prawdę? Nie było dobrego wyjścia z tej sytuacji.

    – Więc?

    – Co więc? – Jarasz się moją Martą?

    – Tobą się jaram kochanie… próbowałem wybrnąć jakoś w ten sposób. – To ja wiem „kochanie” (zaakcentowała to słowo z przekąsem), pytam się, czy podnieca Cię ten mikrus?

    – Marta to bardzo ładna dziewczyna, przecież wiesz, że podoba się facetom.

    – Debilu, jebany (powiedziała to wolno, zupełnie bez złości). Ja nie pytam innych, nie interesują mnie inni. Pytam Ciebie po raz ostatni. Czy jarasz się Martą?

    – Tak! To chciałaś usłyszeć? Jaram się, gdyby nie to, że jestem z Tobą to pewnie bym ją teraz wyruchał. Kasia znów zrobiła się purpurowa. Przez myśl przeszło mi tylko jedno: „jesteś debilem”, ale nie wytrzymałem z tego wszystkiego i palnąłem szczerze. Kasia rozpięła mi spodnie i odrobinę zsunąwszy bokserki wzięła go teraz bezpośrednio do ręki.

    – A możesz mi powiedzieć co tak Ci się w Niej podoba?

    – Ty mi się podoooo… nie zdążyłem dokończyć, gdyż Kasia w tym momencie ścisnęła moje jajka.

    – Czy Ty masz dzisiaj problem z odpowiadaniem na proste pytania?

    – No to ładna dziewczyna jest i miła, oczy ma ładne np.

    – Ale chyba nie na widok oczu Ci stanął prawda? Roześmiała się Kasia. Oboje popatrzyliśmy na biust śpiącej Marty.

    – No dobra, cycki to ma kozackie.

    – Dlaczego?

    – Takich dużych jeszcze na żywo nie widziałem i takie jędrne i delikatne.

    – Skąd wiesz, że jędrne i delikatne?

    – Widzę przecież. Kasia przez chwilę patrzyła w moje oczy, po czym powoli pochyliła się nad nieprzytomną przyjaciółką. Delikatnie prawym policzkiem musnęła pierś Marty, następnie lewym uczyniła to samo. Zbliżając się w kierunku sutka, wyciągnęła język i subtelnie zmierzała ku niemu. Łagodnie wzięła go do ust. Bawiła się nim czulę, aż lekko stwardniał. Robiła to tak bym wszystko dokładnie mógł obserwować. Po chwili podniosła się uśmiechając i powiedziała:

    – fakt, jędrne i delikatne. Moje podniecenie sięgnęło apogeum. Nawet masturbując się nigdy wcześniej nie pomyślałbym o takiej akcji. Nie z temperamentem mojej dziewczyny. Będąc w lekkim szoku patrzyłem na dalszy rozwój wypadków. Kasia trzymając mój sprzęt pewnie wyczuła moje podniecenie, bo pochyliła się nad nim i cały zniknął w Jej gardle. Oparła jedną dłoń o siedzenie, drugą włożywszy do majtek zaczęła się masturbować. Nieziemski widok. Moja dziewczyna trzaskała mi lodzika, tuż przy twarzy niczego nieświadomej przyjaciółki, masturbując się przy tym i pojękując.

    – No dotknij sobie… szepnęła przerywając na chwilę.

    – No nie wiem, wspominałaś mi kiedyś, że jest dziewicą, więc raczej nie powinienem. Kasia spojrzała na mnie ni to ze zdziwieniem, ni to z zażenowaniem.

    – Serio kurwa? Od 10 minut gapisz się na Jej cycki, od 5 minut napierdalam Ci przy niej loda, a Ty się zastanawiasz, bo jest dziewicą? Nie można było odmówić trafności tego argumentu. Kasia wróciła do obciągania, jednak teraz robiła to wolniej i zerkała co zrobię. Nieśmiało wyciągnąłem dłoń by chwycić pierś Marty. Niestety. Chyba nikt na świecie nie ma takich dłoni by być w stanie je objąć. Były mięciutkie, a skóra delikatna niczym aksamit. Blade, ponieważ chyba niespecjalnie Mikrus lubił je eksponować. W Jej sferach nie wypadało. Wsunąłem dłoń pod dekolt by wyciągnąć drugą pierś. To dopiero był cudowny widok. Dwa wielkie balony, którymi zacząłem się bawić, lekko je podrzucając i ciągnąć za sterczące już sutki. Ledwo oderwałem wzrok od tego anielskiego widoku, by spojrzeć na Kasie. Czerwona na twarzy właśnie robiła sobie ostrą palcówkę i dysząc wyginała się w pałąk. Ściskając te wielkie cyce obserwowałem jak dochodzi i wtedy, i do mnie dotarło.

    – Ty się tym jarasz! Słysząc co powiedziałem Kasia uśmiechnęła się tylko i jęcząc opadła zmęczona.

    – Brawo Sherlocku… odpowiedziała z ironią.

    – Myślałem, że masz taką chcicę, bo sobie popiłaś, albo że kręci Cię świadomość, że Marta może się obudzić, ale Ciebie jara, że chce wyruchać Twoją przyjaciółkę… Ty jesteś pojebana…-dodałem śmiejąc się.

    – Sam jesteś pojebany!!!…-ściskając moje jajka odpowiedziała z gniewem…- inny facet by się cieszył w Twojej sytuacji, która kobieta by swojemu facetowi na to pozwoliła? No która? Zamiast dziękować to jeszcze mnie obrażasz zjebie. Fakt. To co się właśnie działo było chore, ale i niezdrowo podniecające. Temat Taboo. Sekret i odmienność, sytuacja nieszablonowa która była nawet nie do pomyślenia w normalnym życiu, a jednak się stało. Na dodatek właśnie mi się to przytrafiło. Baraszkowałem z moją ukochaną, tuż przy Jej śpiącej przyjaciółce, a na dodatek to Ją właśnie nakręcało. Zastanowiłem się chwilę i w sumie miała rację. Stało się. To już za daleko zaszło. Nie wiadomo, co będzie jutro, czy nasz związek przetrwa, a skoro tak to muszę wykorzystać tę chwilę w pełni.

    – Dobra, za dużo dziś gadamy, a powinniśmy się pierdolić…-chwyciłem Kasie za włosy i nakierowałem na kutasa. Nie protestowała. Sprawnie wzięła go do buzi, a Jej usta wędrowały z góry na dół. Zadarłem Jej sukienkę by dać klapsa i ścisnąć tyłek. Od tej chwili jedną dłonią ugniatałem tyłek mojej dziewczyny, która mi obciągała, a drugą ściskałem piersi Jej najlepszej przyjaciółki. Moja luba ciągnęła jak nigdy wcześniej. Teraz wiedziałem co tak naprawdę ją kręci. Było mi tak błogo, a im częściej myślałem jakie to chore, tym byłem bliżej wytrysku. – Ale połknij proszę.

    – Nie.

    – No proszę, choć ten raz byś mogła.

    – Nie…-znasz dwie zasady…-nie połykam i nie w dupę.

    – To przestań, bo ja już… Przestała. Usiadła obok i przez chwilę patrzyła na mnie. Widziałem po minie, że o czymś myśli. Po chwili przeszła nade mną i usiadła z drugiej strony, przy Marcie. Uniosła Jej nogi i wślizgnęła się pod nie tak, że teraz leżały na Kasi brzuchu. Zsunęła majtki na ziemię, rozchyliła nogi szeroko kładąc jedną na oparcie przedniego fotela. Wzięła palce do ust by je naślinić i przyłożyła do cipki.

    – Spuść się Mikrusowi na cycki. Słysząc te słowa już prawię to zrobiłem, więc nie zamierzałem zwlekać. Pochyliłem się nad Nią i zacząłem wodzić kutasem po piersiach Marty. Były cudowne w dotyku. Mój grzyb zaczął pulsować i wiedziałem, że zaraz trysnę. Kasia w tym czasie nie próżnowała. Odgłos chlupania i rumieniec na twarzy świadczył, że chyba jest zadowolona. Wodziłem twardym fiutem po obu sterczących sutkach. Spróbowałem również wsadzić go pomiędzy. Hiszpan byłby idealnym zwieńczeniem tej zabawy, jednak próbując go zrobić zahaczyłem o kawałek sukienki Marty.

    – Nie mogę tego zrobić, bo całą sukienkę zapaskudzę, a czarnego nie dopierze… no i co Jej powiemy jak wstanie?

    – To spuść się Mikrusowi do buzi, przecież to Ci się marzy. Klęknąłem przed twarzą Marty. Wsunąłem rękę pod głowę i mocno chwyciłem za włosy na potylicy. Nabrzmiałym kutasem naparłem na Jej wargi, które się lekko rozchyliły. Zupełnie jakby tego właśnie chciała.

    – Kurwa nie mogę chyba.

    – Bo co?

    – Bo cycki to cycki, a to jednak będzie sex, oralny, ale sex, a mówiłaś, że jest dziewicą, nie powinienem… Kasią zachichotała szczerze.

    – Kurwa i teraz masz opory, bo jest dziewicą?…-kochanie nadal nią będzie, ale dobra…- chyba mam coś, co rozwieje Twoje wątpliwości…- dziewicą powiadasz taaa?…-to patrz na swoją niewinna dziewice. Kasia ściągnęła nogę z oparcia przedniego fotela. Podkurczyła nogi Marty w taki sposób, by sama mogła usiąść na kolanach, zwracając się w moją stronę. Złapała Martę za kolana i docisnęła oba do siebie. Pochyliła się nad nimi i patrząc mi w oczy ucałowała raz jedno, raz drugie. Pogładziła je delikatnie. Dłonie Kasi bez pośpiechu gładziły uda Marty, zmierzając ku biodra. Wsunęła Je pod sukienkę by ja lekko odchylić, a moim oczom ukazał się piękny, koronkowy pasek gruby na ok. 10cm. Odruchowo wpakowałem się cały pomiędzy Marty usteczka, a Kasia zmysłowo pocierała szparką o stópkę przyjaciółki.

    – Wiedziałam, że nie wytrzymasz…- powiedziała z zadowoleniem…-niewinne dziewczynki raczej nie noszą seksownej bielizny, a już na pewno nie zapominają o majteczkach. Jednym szybkim ruchem podciągnęła sukienkę Marty, aż do pasa i chwyciwszy za jedno z kolan, popchnęła je w stronę przednich foteli. Z uśmiechem patrzyła na mnę, gdy Jej najlepsza przyjaciółka właśnie się przede mną rozkraczała i obserwowała jak wzbiera we mnie podniecenie. Zupełnie bezwiednie zacząłem dziko posuwać śpiąca Martę wpatrując się w lekko owłosione łono. Nigdy jakoś szczególnie mi się to nie podobało. Kasia zawsze była dokładnie wygolona i gładka. Właśnie taka cipka ocierała się teraz o stópkę Marty, pozostawiając mokry, lepki znak na jej czarnych pończoszkach. Spojrzeliśmy sobie z Kasią głęboko w oczy. Uśmiechnęliśmy się i pokiwaliśmy z dezaprobatą. Tak jak byśmy chcieli sobie powiedzieć „ale to jest chore” i chyba właśnie świadomość tego sprawiła, że niemal równo eksplodowaliśmy. Kasia wygięła się mocno i jęczała, a ja chwyciłem Martę za pierś i pierdoliłem ile sił. Czułem szorstkość Jej języczka, co potęgowało doznania. Ścisnąłem chyba za mocno, być może ten chwyt pozostawił ślad na cycku Marty, ale nie to było ważne w tym momencie. Strzeliłem. Raz… drugi… trzeci… czwarty… być może piąty i szósty… nie wiem. Odchyliłem głowę i odleciałem. Gdy ekstaza dobiegła końca popatrzyłem w dół. Mój kutas drgał jeszcze w Jej ustach, a z kącików ust spływało nasienie. Byłem spełniony. Zanurzyłem go jeszcze kilkukrotnie, powoli rozkoszując się tym widokiem. Wiedziałem, że to już się nie powtórzy, więc czerpałem z tej chwili. Mój sprzęt powoli się kurczył, robiąc więcej luzu w ustach Marty, przez co zaczęła z nich spływać gorąca sperma.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Rafał Brzozowski

    Od autora do czytelniczek.

    To moje pierwsze opowiadanie, jeśli się podobało fajnie byłoby wiedzieć co konkretnie. Może pokusiłbym się o kontynuację i wiedziałbym w którym kierunku zmierzać. Chętnie również przyjmę naoczne “dowody uznania”, a jeśli czytając moje opowiadanie zrobiłaś Sobie dobrze, to nawet jesteś mi to winna 😉 Enjoy

     

    Kontakt:

    [email protected]

    gg 71639630