Category: Uncategorized

  • Ruchliwa Ilona

     To była końcówka studiów, wyjechał na praktyki studenckie do małego miasteczka na zachodzie kraju. Pojechali we dwóch – Jan i jego kolega z roku, Krzysztof. Praktyka – jak to praktyka – nic specjalnego. Od poniedziałku zaczęli pracować, poznawać zupełnie nowe dla siebie środowisko. Ważny był czas wolny. Małe knajpki oferowały raczej to samo – kawa, herbata i jakiś alkohol. Do tego zasuszone ciastko, albo kawałek placka. Najważniejsze jednak były dancingi!

    Odbywały się dwa razy w tygodniu – w środy i soboty. Pierwszy raz był taki sobie – rozglądali się po sali, wypatrywali ewentualną zdobycz, jednak nic ciekawego się nie wydarzyło. Wypili kilka kieliszków zimnej wódki, zjedli kolację (konsumpcja była wliczona w cenę wejściówki) i wrócili na kwaterę. W ciągu kilku dni pomału poznawali załogę Zakładów, poznali też kilka osób z pionu kierowniczego. Atmosfera „na zakładzie” była bardzo dobra, pracownicy odnosili się do siebie z szacunkiem i sympatią, wszyscy mówili sobie po imieniu. Jeden z ważnych kierowników – Leszek – pomału wprowadzał ich w tajniki produkcji. Nadeszła pierwsza sobota. Po odpowiednich przygotowaniach pojechali do znanej już sobie restauracji z dancingiem. Okazało się jednak, że wszystkie stoliki były zajęte. Mieli już odchodzić, kiedy usłyszeli znajomy głos.

    – Cześć, chłopaki, przyszliście się zabawić? – to był kierownik Leszek!

    – Tak, ale nie ma wolnych miejsc.

    – No to chodźcie do mojego stolika, jest jedno wolne miejsce, a drugie krzesełko się dostawi, zmieścimy się wszyscy.

    Pani sprzedająca wejściówki nie miała nic przeciwko sprzedaży dodatkowych biletów. Dosiedli się do Leszka i Joli, jego żony. Razem z nimi siedziała trzecia osoba – dziewczyna. Nie rzucała się w oczy, ubrana raczej skromnie, choć z pewną elegancją. Jej uroda i figura nie odbiegały od średnich standardów – miła, uśmiechnięta buzia, zgrabna pupa i dość duży biust.

    – Ilona – przedstawiła się chłopakom. Uścisnęli jej dłoń, a Jan pociągnął Ilonę na parkiet.

    – Przepraszam, że tak nagle i bezpardonowo cię tu zaciągnąłem, ale nie lubię tracić czasu, przecież przyszedłem tutaj na potańcówkę, a nie na nasiadówkę. – tłumaczył się w tańcu zaskoczonej pannie.

    – Nic się nie stało, tym bardziej, że ładnie grają. – uśmiechnęła się do niego – Zawsze jesteś taki stanowczy?

    – Raczej nie, ale są sytuacje, kiedy trzeba…

    – Bardzo ładnie tańczysz – dorzucił po chwili.

    – Ty też! – cały czas się uśmiechała. – I masz piękne oczy!

    – Mama mnie uczyła – to była prawda, jeszcze przed studniówką mama udzieliła swoim dzieciom kilka lekcji tańca. Później już sami doskonalili tę umiejętność. – A oczy to też jej sprawka.

    – Serio? No to cię dobrze nauczyła. I pięknie obdarowała!

    – Hmmm, tata też miał w tym swój udział, no i nie tylko tym mnie obdarowali…

    – A czym jeszcze? – uśmiechnęła się filuternie.

    – Może kiedyś się dowiesz i przekonasz, że byli hojni…

    Tak sobie rozmawiając nawet nie zauważyli, że orkiestra przestała grać. Wrócili do stolika, kelner podał już kolację. Zjedli z apetytem i kilkoma małymi kieliszkami wódki. Iwona tańczyła praktycznie cały czas, trzej mężczyźni od stolika nie dawali jej odpocząć. Jola również prawie nie siadała. Była to bardzo sympatyczna i miła, duża, trochę puszysta kobieta, stanowiła absolutne przeciwieństwo swego męża – chudzielca. Ruszała się jednak lekko i z wdziękiem. Wieczór niestety, nieubłaganie dobiegał końca. Ubierając się w szatni umówili się na następny dzień, u Leszka w domu. Krzysztof musiał z żalem odmówić, był już dużo wcześniej umówiony z jednym z pracowników Zakładów. Tajemnicą poliszynela było, że tenże pracownik ma interesującą siostrę, którą koniecznie chciał wyswatać, a Krzysztof był dobrym kandydatem na potencjalnego szwagra.

    – Ty też będziesz? – Jan popatrzył na Ilonę.

    – A mam być? – uśmiechnęła się zalotnie.

    – No tak, oczywiście, jeśli Jola i Leszek nie mają nic przeciwko.

    – Ona jest u nas codziennie, nie potrzebuje zaproszenia – Jola objęła dziewczynę – mieszkamy prawie obok siebie.

    Niedziela ciągnęła się jak flaki z olejem. Mimo, że późno wstał, odsypiając dancingowy wieczór i tak dzień był bardzo długi. Kiedy nadeszła wreszcie odpowiednia godzina – był gotów. Raźnym krokiem maszerował do domu znajomych, mając nadzieję, że może choć poflirtuje z Iloną. Czekali już na niego, dziewczyna była ubrana zupełnie inaczej, niż wczoraj. Krótka spódniczka odkrywająca – jak się okazało – całkiem niezłe nogi, ładna bluzeczka z dużym dekoltem, z którego wychylał się opalony biust. Rozpuściła włosy, miała ostrzejszy makijaż, wyglądała teraz tak … drapieżnie, aż poczuł pewne poruszenie w kroku. Rozmawiali praktycznie o wszystkim i niczym, poruszali wiele różnych tematów, których nie brakło. Leszek był amatorem – bimbrownikiem, ze swej malutkiej aparatury uzyskiwał naprawdę dobry alkohol, który skutecznie rozwiązywał języki.

    Ilona siedziała wygodnie po drugiej stronie ławy, na kanapie, Jan w fotelu mógł niekiedy zauważyć delikatną koronkę jej bielizny. Dziewczyna chyba celowo lekko rozchylała uda niby sięgając po coś z talerzyka stojącego na ławie, żeby miał lepszy widok i bardziej się napalał. Później dowiedział się, że już pierwszego dnia znajomości miała na niego chrapkę. Wyczuwała, że jemu też się podoba; kiedy w tańcu przytulał ją mocniej do siebie czuła coś twardego na swym udzie i nie były to klucze. Wieczór szybko dobiegł końca, Jan musiał wyjść wcześniej, czekał go wyjazd z jednym z pracowników do Wrocławia, mieli jechać przed szóstą. Umówił się z Iwoną na następną potańcówkę w środę. Znowu niecierpliwie czekał na spotkanie. Bawili się znakomicie, wręcz szaleli na parkiecie. Odprowadził dziewczynę do domu. Siedzieli jeszcze długą chwilę na ławce pod drzewem rosnącym obok bloku, wieczór był bardzo ciepły. Objął Iwonę ramieniem, przycisnął do siebie, pocałował w usta. Oddała pocałunek, wsuwała język głęboko, ruszała nim i delikatnie kąsała ząbkami. Położył dłoń na jej biuście, uścisnął lewą pierś.

    – Auć, nie tak mocno – to raz. A dwa – jesteśmy pod mym blokiem, a z moich okien widać, że tutaj siedzimy

    – Tylko chciałem sprawdzić…

    – Czy ja tobie sprawdzam? – ręka Ilony zawędrowała na jego krocze – No tak, jednak szkoda, że nie sprawdziłam – zacisnęła palce na nabrzmiałym penisie.

    – Dość tego, idę, ojciec już mnie widział – wstała pospiesznie z ławki bojąc się, że mogą zabrnąć za daleko.

    – No trudno – cmoknął ją w policzek – to pa!

    Pomału wrócił na kwaterę. Spotykali się niemal codziennie, ale po za ukradkowymi pocałunkami, niby przypadkowym dotykom – nic między nimi nie było. Aż do którejś soboty… Umówili się już w czwartek, że w sobotę pojadą sobie do lasu, ponoć była cała masa grzybów. Pociąg z prędkością dorożki zawiózł ich na stacyjkę w środku lasu (Jan nie miał wtedy jeszcze samochodu), z wagonów wysypał się spory tłum takich jak oni grzybiarzy. Rzeczywiście, grzybów było zatrzęsienie, nawet duża liczba zbieraczy nie przeszkadzała. No, może tylko w tym, że nie mogli sobie pozwolić na jakieś większe pieszczoty. Wracali jeszcze przed południem, następne połączenie było dopiero wieczorem. Nie mieli zbyt dużo ciekawych okazów, ale wiele prawdziwków było na medal, poza tym kilka kilogramów podgrzybków stanowiło całkiem dobry efekt ich zbieractwa. Zanieśli grzyby do Iwony do domu, po tych kilku tygodniach znajomości jej ojciec pomału zaczął go tolerować. Jedyne, co miał za złe, to to, że był młodszy od jego Iwonki o trzy lata, a przecież to była jego ukochana jedynaczka! Ale ogólnie chłopak robił dobre wrażenie. Tak – wrażenie… Wysypali grzyby na stół, gdzie zajęli się nimi rodzice dziewczyny, zjedli szybki posiłek i prawie wybiegli z domu.

    – Zapomniałam ci powiedzieć. – Iwona przystanęła – Idziemy jutro do kina, mam już bilety. A na dancing dzisiaj nie mam ochoty. Połazimy trochę po mieście, a potem pójdziemy do Joli i Leszka.

    – Do Joli i Leszka? Przecież wyjechali wczoraj rano!

    – Tak, musimy tam wpaść i podlać kwiaty, Jola prosiła.

    – No to na co czekać? Chodź teraz, potem połazimy po mieście – miał ochotę na bliższe poznanie dziewczyny, ale był cierpliwy.

    – No dobrze, idziemy – zgodziła się bez problemu. Otworzyła drzwi, weszli do przedpokoju.

    – Zobacz, czy w łazience leci ciepła woda, dobrze? Jeśli nie, to podrzuć trochę węgla do kolumny (kiedyś były takie urządzenia do grzania wody!) i przynieś mi z łaski swojej konewkę do podlewania, stoi koło wanny. – Iwona wydała polecenia.

    – Mam konewkę, woda jest ciepła, ale dołożyłem szufelkę węgla, wystarczy?- zameldował po chwili.

    – Pewnie wystarczy, chodź tutaj!

    Złapał naczynie, napełnił wodą i wszedł do pokoju. Stanął w progu jak wryty. Ława stała przy rozścielonym łóżku, na ławie zapalone świece, dwa kieliszki, butelka z winem i prawie gotowa- kolacja.

    – A to co? – Jan nie krył zaskoczenia – spodziewasz się kogoś?

    – Nie kogoś, a czegoś. I nie spodziewam się, a jestem wręcz pewna, że jesteś dobrym kochankiem, inaczej bym tego nie zorganizowała! A teraz siadaj, otwórz wino i bierzemy się za jedzenie.

    Nie wiedział co powiedzieć, był bardzo zaskoczony całą sytuacją. Iwona oczywiście mu się podobała i choć była od niego trzy lata starsza – nie zauważał różnicy. No i imponowało mu to, że w sumie tak dojrzała kobieta zainteresowała się młodszym chłopakiem. Kolacja przebiegła bardzo szybko. Butelka wina skończyła się, zanim poszli do łazienki. Ilona pomyślała jednak o wszystkim. Po wspólnej kąpieli w bardzo obszernej wannie i wesołych igraszkach znaleźli się wreszcie w łóżku. Jan nalał wina z nowej butelki, trącili się kieliszkami.

    – Za co pijemy?- zapytał.

    – Za nas! – Ilona przysunęła się bliżej – Za nas i za fantastyczny seks, na który mam ochotę!

    Pocałowała chłopaka w usta i złapała za penisa. Odwróciła się do niego tyłem, nie puszczając sterczącego przyjaciela

    – Jaki okaz! Mam nadzieję, że mnie zadowoli! Wiedz, że nie odpuszczę wam obu!

    – Czego nie odpuścisz?

    – Jak to, czego? Liczę na kilka fantastycznych orgazmów!

    – No to nie przeliczysz się! – odwrócił Ilonę do siebie i wepchnął język w jej usta, odstawił kieliszek.

    Prawą ręką objął jej pierś, lewą wsunął między gorące, rozchylone uda dziewczyny. Wyczekujące łono czekało w gotowości na pieszczoty.

    – Zaczniemy od początku… – Możesz się nie stresować, mam bezpieczne dni, poza tym nie lubię w prezerwatywie, wolę czuć w sobie kawałek żywego, drgającego mięcha! – Iwona uśmiechała się szelmowsko. – No i jeszcze jedno. Chcę wiedzieć i widzieć, co chcesz wciskać w mą ciasną, niemal dziewiczą cipeczkę, choć już miałąm okazję…

    – Jak to, co? Poczujesz w sobie mego przyjaciela kutasa.

    – Poczekaj, jestem z zawodu budowlańcem, muszę znać wszystkie wymiary, bo on jest naprawdę duży, możesz mnie rozerwać!

    – Mam nadzieję, że cię jednak nie rozerwę! Poza tym nie gadaj tyle, tylko ty teraz pokaż, co tam kryjesz między nogami!

    Jan siedział na skraju kanapy, między jego rozchylonymi udami usiadła tyłem do niego Iwona, wtulając się plecami w jego klatkę piersiową. Trzymał w prawej dłoni jędrną pierś, lewą drażnił bardzo mokrą cipkę. Wsunął w nią palec, potem drugi. Zaczął rytmicznie poruszać dłonią. Z rozkoszą wsłuchiwał się w cichutkie z początku, ale z czasem coraz głośniejsze jęki dziewczyny. Położyli się obok siebie, nie przerywał pieszczot. Iwona masowała mu członka, robiła to bardzo delikatnie, z wyczuciem. Podniósł się, uklęknął nad dziewczyną. Ujął penis w dłoń i zaczął pocierać o jej sutki, drugą ręką ciągle drażniąc cipkę. Odwróciła głowę, wsunęła członka w usta, wessała go głęboko. Nie czekał, usta, czy pipka – i tam i tu było miło… Pochylił się nad dziewczyną, patrzył na różową szparkę pipki, ruchał ją w usta, do granicy orgazmu.

    Wysunął się, choć łapczywie próbowała zatrzymać go w buzi. Jan zsunął się niżej liżąc lekko zaokrąglony brzuch i zadbany, wypielęgnowany wzgórek Wenery. W tamtych czasach depilacja okolic bikini nie była jeszcze powszechna, choć niektóre dziewczyny starały się, żeby włoski nie wychodziły spod majteczek, czy kostiumów kąpielowych; tak robiła Ilona. Leżeli obok siebie, jego głowa znalazła się między udami dziewczyny. Rozchylił dłońmi wargi sromowe i zaczął ssać łechtaczkę. Ciało Ilony wygięło się w łuk, zaczęła cała drżeć. Jan wcisnął naśliniony palec w cipkę, poruszał nim delikatnie. Z ust kochanki wydobyło się głośne westchnienie, przechodzące w rytmiczne sapanie stłumione ciągle tkwiącym w ustach penisem. Nie czekał dłużej, opuścił gościnną buzię, odwrócił się i sterczącego kutasa wcisnął w mokrą szparkę. Jego ruchy przypominały działanie młota pneumatycznego. Nie miał okazji kochać się już kilka tygodni, teraz próbował nadrobić zaległości. Cała „akcja” nie trwała dłużej, niż parę minut; z głośnym westchnieniem spuścił się w dziewczynę. Opadł bez sił obok niej.

    – Jesteś super! – wydyszał – ale to nie koniec, mam ochotę zaruchać cię do bólu!

    – Chwalipięta i samolub! – Ilona uśmiechnęła się podpierając głowę na ramieniu, drugą ręką drażniąc łechtaczkę – jestem ciekawa, kto pierwszy powie „dość”!

    – Ja nie! Ale cipkę masz słodką! I taką gorącą!

    – Masz jej dosyć? – masowała jądra kochanka – Spuściłeś się, a ja co? Nie możesz już więcej?

    – Jeszcze poprosisz, żebym odpuścił!

    – Nigdy, jestem nie do zdarcia.

    – Ale do solidnego wygrzmocenia – tak! Czuł, że po wcześniejszym wytrysku penis znowu podnosi głowę. Ilona patrzyła na niego z zainteresowaniem, podtrzymywała dłonią potężniejący organ

    – Ale on jest rzeczywiście duży! Mierzyłeś go kiedyś? Jaki jest wielki?

    – Nie mam pojęcia, nie sprawdzałem, najważniejsze, że podoba się kobietom. A co, dla ciebie za mały? – Jan roześmiał się rozbawiony.

    – Zwariowałeś? To kawał drąga, jeszcze takiego nawet nie widziałam, nie mówiąc o czymś takim w sobie… Mogę go zmierzyć? – spytała nieśmiało.

    – Proszę bardzo, a masz czym?

    – Mam! Przypadkowo mam w torebce miarkę, zaraz się dowiesz, czym dysponujesz.

    – OK, ale musisz go trochę pomasować, bo zaczyna opadać!

    Ilona najpierw wsunęła łeb kutasa w usta, masowała go dłonią, kiedy już dobrze stał przystawiła miarkę do brzucha Jana, rozciągnęła taśmę do końca penisa, później owinęła ją wokół jego środkowej części.

    – No, no! Tego się nie spodziewałam! To naprawdę kawał… chuja! Przepraszam, ale nie umiem tego inaczej nazwać!

    – Nie szkodzi, ale co ci powiedziała miara?

    – Już mówię. Twój… kutas ma dwadzieścia sześć centymetrów od brzucha do końca łebka, a w obwodzie osiemnaście! Powinieneś grać w filmach porno!

    – Wolę być tutaj i w tobie. A do tego chcę sprawić, żebyś do niego tęskniła…

    Odwrócił Ilonę na brzuch, podniósł jej biodra. Rozchylił pośladki, wsunął język w mokry od soków z cipki odbyt, zaczął lizać, wsuwał w niego naślinione palce. Iwona zaskoczona nie wiedziała, jak zareagować, jednak po chwili jeszcze bardziej wypięła pupę w jego stronę. Lizał ją zapamiętale, palce zagłębiając też w cipce. Podniósł się na kolana, napluł na penisa i pomału zaczął wciskać go w tyłek dziewczyny.

    – Co ty robisz? – odwróciła głowę, nie odsuwając pupy – Jeszcze nigdy tak się nie kochałam!

    – No to czas najwyższy spróbować.

    – Trochę się boję, że będzie bolało, on jest taki wielki!

    – Nie masz powodu, będę bardzo ostrożny i delikatny. No i on też jest elastyczny, choć wydaje się, że bywa twardy jak z drewna…

    – Ale jak zaboli, to przestaniesz, tak?

    – Obiecuję!

    Ponownie naślinił główkę penisa i delikatnie zaczął wchodzić w pupę Iwony. Nie spieszył się, pomalutku wsuwał go między pośladki, czuł ciasną dziurkę obejmującą jego przyjaciela. Minął zwieracz, potem było łatwiej.

    – Nie boli? – spytał szeptem.

    – Nie, jest dobrze – odpowiedziała z westchnieniem.

    – Ale zaraz będę trochę bardziej ostry!

    – Tylko rób to na początku pomału, wytrzymam!

    Wszedł cały w dupkę Ilony. Powoli zaczął się z niej wysuwać, aby chwilkę później znowu w nią wejść. Powtarzał te ruchy coraz szybciej, coraz mocniej penetrując penisem wnętrze jej tyłeczka. Dziewczyna oddychała coraz szybciej, poddawała się się jego ruchom, wychodziła im naprzeciw. Niespodziewanie dla samej siebie poczuła narastającą falę podniecenia, wywołaną przez tego wielkiego, mierzonego przed chwilą kutasa, bezwolnie poddawała się rytmowi, podniecenie narastało falami, osiągając apogeum w chwili, kiedy Jan spuścił się w nią… Położył się na Ilonie, wtulił w jej plecy.

    – Złaź ze mnie, chcesz mnie udusić? – dziewczyna stęknęła pod jego ciężarem – połóż się obok, chcę cię obejrzeć, nie co dzień moja dupka jest tak używana. Podoba ci się tak?

    – Oj, nawet nie wiesz, jak bardzo – Jan był zachwycony – a wiesz, że bardzo niewiele dziewczyn to lubi?

    – A ty skąd to wiesz – popatrzyła na niego podejrzliwie.

    – Jak to, skąd? Koledzy mi opowiadali! Przecież nigdy się tak nie kochałem!

    – Akurat, nigdy! Już ci wierzę! A teraz to co?

    – Teraz chciałem zobaczyć, jak to jest!

    – No i?

    – Co „no i”?

    – I jak to jest?

    – Jest super! Cipkę masz fajnie ciasną, ale dupka jest jeszcze ciaśniejsza; jak u dziewicy!

    – Bo też czuję się jak zdeflorowana dziewica, nikt przed tobą nie wchodził do mej zgrabnej pupy! -klepnęła się w pośladek.

    – No to żałuj, jest fajna!

    – Nie żałuję, wolę czuć cię w cipce. – Ilona zawiesiła głos – Ale prawdę mówiąc, w pupę też jest super! Ale ten twój kutas jest niesamowity, czułam go wszędzie, momentami myślałam, że mam go nawet w gardle!

    – Tam też będzie, nie sądzisz chyba, że poprzestaniemy na tym jednym razie? Był w twoich ustach, teraz będzie jeszcze głębiej.

    Kochali się przez całą noc. To niewiarygodne, ale do obiadu Ilona doliczyła się szesnastu stosunków, wszystkie zakończone obustronnym orgazmem! Tylko jeden raz nie do końca było po jej myśli. Leżeli w łóżku, telewizor był włączony, zaczęli się znowu przytulać i pieścić. We włączonym cichutko telewizorze nadawali serial dokumentalny „Historia rocka”, akurat puścili odcinek o czarnym rocku. Jan usiadł na brzegu kanapy, naciągnął kołdrę na plecy i nie zwracał uwagi na dziewczynę.

    – No co ty? – masowała jego penisa – a ja?

    – Ty jesteś tutaj, a film zaraz się skończy – choć to był początek godzinnego odcinka.

    Ilona delikatnie zaczęła go pieścić, masowała jego członek, w końcu wzięła go w usta. Przesuwała głową w górę i w dół, aż osiągnął normalne rozmiary we wzwodzie. Lizała jego główkę, masowała jądra, lekko wsuwała palce w jego odbyt. Nie trwało to długo. Mimo zainteresowania filmem – Jan nie potrafił oprzeć się zabiegom dziewczyny. Przymknął oczy i pomrukiwał z rozkoszy. Położył się na kanapie, prawą dłonią głaskał kręcone włosy Iwony, dociskając ją lekko, żeby głębiej „wchłaniała” jego narząd. Tak spędzali całą noc….

    W niedzielne popołudnie poszli do kina, ale Jan nie pamiętał nawet tytułu filmu – spał od napisów do napisów. Po powrocie z kina do domu Joli i Leszka kochali się jeszcze dwa razy. Więcej już nie mógł – bał się, że odpadnie mu jego przyjaciel… Spotykali się codziennie. Jeśli tylko była możliwość kochali się namiętnie, albo to był szybki numerek gdzieś w parku, albo spuszczał się w gorące usta dziewczyny na seansie kinowym, jednocześnie pieszczotami pipki też doprowadzał ją do orgazmu. Ilona chyba opowiedziała Joli, co było między nimi, bo kobieta jakoś inaczej patrzyła na chłopaka. Po pewnym czasie, krótko po ich erotycznych uniesieniach dziewczyna zaczęła się jakoś inaczej zachowywać… Chodziła zamyślona, jakby nieobecna. Trwało to ponad tydzień. Jan miał okazję pojechać do domu, do rodziców, więc odprowadziła go na dworzec. Była dziwnie podniecona i radosna.

    – Co się dzieje? – Jan był zdziwiony

    – Ile mamy czasu do odjazdu? – odpowiedziała pytaniem na pytanie

    – Jakieś piętnaście minut

    – To chodź do przedziału i zasłoń okna.

    – Ale po co?

    – Po nic. Pociąg i tak jest pusty, więc nie musimy nigdzie chodzić. Wsunęła rękę w jego spodnie, złapała za penisa, drugą ręką rozpięła rozporek, wydobyła prężącą się pałę na zewnątrz. Uklęknęła przed chłopakiem i już po chwili ssała rosnący członek.

    – Ale co jest? – nie wiedział, o co chodzi.

    – Cicho, daj skończyć – trzymała sterczącą pałę w ręce, liżąc jej główkę – zaraz ci wszystko powiem.

    – Ale … Auć! – krzyknął lekko ugryziony we wrażliwy łepek

    – Mówiłam, zaraz wyjaśnię – mlaskała Ilona. – cicho bądź, nie gadaj! Po chwili spijała jego nasienie, którym wystrzelił jej w gardło, zlizywała ostanie krople, których nie była w stanie połknąć od razu. Wytarła usta, wstała i mocno pocałowała Jana.

    – Pamiętasz, jak chodziłam przez ubiegły tydzień taka struta?

    – Pamiętam, aż się dziwiłem, co się stało

    – A ja nie chciałam powiedzieć, w czym rzecz. No to wiedz, że myślałam, że jestem w ciąży z tobą.

    – CO??? –

    Tak, myślałam, że jestem w ciąży. Przez ostanie pół roku nie kochałam się zbyt często, a jeśli już do tego doszło, to kochałam się tylko z tobą…

    – No i??? – Chłopak był oszołomiony

    – No i nic, to tylko okres mi się spóźnił, widocznie tak mnie zerżnąłeś wtedy, że mi się wszystko przestawiło.

    – No a teraz…

    – A teraz jest wszystko w porządku, dostałam okres i to taki, jak nigdy. Nie będzie dzieci z naszego seksu, możesz być spokojny.

    – Przecież zapewniałaś, że możemy spokojnie się kochać, że nie trzeba uważać!

    – Tak mówiłam, ale nie przypuszczałam, że wpompujesz we mnie tyle spermy! Cipka i pupa bolały mnie przez trzy dni! Ale jednak to był przyjemny ból. Jak źle siadłam na krześle, czy kanapie i coś tam w środku się odezwało – zaraz przypominałam sobie, jak byłeś we mnie i jak mi było dobrze…

    Był spokojny. Do tego stopnia spokojny, że upił się w pociągu piwem kupionym od biegających po wagonach handlarzy. Trzy dni później wrócił z domu na kwaterę i do Zakładów.

    Praktyki i czas wolny przebiegały spokojnie i pomyślnie, według ustalonego rytmu. Praca, spotkanie z Iloną, odpoczynek, praca… itd. Wyjechał na tydzień do filii Zakładów, nie wiadomo dlaczego przydzielili Jana do pracy w magazynie, choć nie żałował tego. Udało się zerżnąć duży tyłek pani Moniki, szefowej magazynu. Ale wrócił „na stare śmieci” z radością, wszak Ilonka ciągle czekała na niego i jego kutasa… Aż nadszedł ten wieczór. Bardzo późno wracali z terenu. Jan wiedział, że będą przejeżdżali obok bloku Ilony, poprosił więc kierowcę, żeby tam go wysadził. Wiedział też, że mimo późnej godziny nie będzie niepożądanym gościem, bo i tak domownicy chodzili spać około północy, a ojciec Iwony już go akceptował. Posiedzieli chwilę we czwórkę, potem jej rodzice poszli do swej sypialni. Jan siedział z Iloną w kuchni, byli rozluźnieni i jak zwykle zwykle, kiedy przebywali w swym towarzystwie humory im dopisywały. Ilona była już wcześniej przygotowana do spania, była po gorącej kąpieli, ubrana w ciepły szlafrok, na sobie nic więcej poza nim nie miała. Usiadła chłopakowi na kolanach, zaczęli się całować. Korzystając z sytuacji Jan nie próżnował, sprawdził „namacalnie” biust dziewczyny, po chwili już palcował mokrą, złaknioną pieszczot cipkę. Kutas stał mu jak maszt na żaglowcu, Ilona nie pozostawała bierna, masowała go, po chwili klęczała przed chłopakiem i robiła rewelacyjnego loda. Jan popchnął ją, przewrócił na podłogę, podwinął poły szlafroka i wszedł w gorącą, oczekującą go pipkę. Ilona westchnęła cichutko, biodrami odpowiadała na jego ruchy. W tym momencie do kuchni weszła jej matka. Jan wstał błyskawicznie z podłogi, ale zanim zdążył schować swojego penisa w spodniach dostrzegł dziwny błysk w oczach matki dziewczyny. Z pewnym wahaniem zareagowała na zastaną sytuację.

    – Ojciec, chodź szybko – wrzasnęła, w głosie słychać było przejęcie, zdziwienie i zaskoczenie.

    Sekundę później był przy niej jej mąż

    – A tu kurwa, co się dzieje? – wrzeszczał na całe gardło – co ty, kurwa jesteś? – to dotyczyło córki – wypierdalajcie z mojego domu, ty kurwiarzu, tak robisz z moją córką? – Doskoczył do Jana z rękami, zaczął nimi wymachiwać przed jego nosem.

    – Wypierdalać mi stąd! – Znowu zaczął wymachiwać rękami. – nie będę kurwy trzymać w domu. – Jego ręce znalazły się niebezpiecznie blisko przed twarzą chłopaka.

    Nie chcąc robić jakiejkolwiek krzywdy ojcu swej kochanki – złapał go wpół i kilka razy uderzył nim o ciężką, dębową szafę. Facet trochę zmiękł, już się tak nie darł, więc Jan jeszcze dwa razy profilaktycznie walnął nim o szafę i puścił. Złapał Ilonę za rękę i wybiegli z mieszkania. Dziewczyna była w szlafroku, na bosych nogach miała jakieś kapcie, a na dworze było bardzo zimno… Pobiegli do Joli i Leszka. Opowiedzieli całą historię, Jola stwierdziła, że dziewczyna będzie spała u nich, póki jej ojcu nie minie złość. Wtedy właśnie Ilona wpadła na „super pomysł”!

    – Wiem, jak ich udobruchać! – oznajmiła radośnie. Trzy głowy zwróciły się w jej stronę.

    – Jak? – spytali niemal chórem

    – To proste! Powiemy im, że chcemy się pobrać! – tym razem trzy głowy zwróciły się w kierunku Jana.

    – Hmmm… Co prawda nie jestem na takie coś przygotowany, ale moja odpowiedź jest jednoznaczna i nieodwołalna…

    – Jaka??? – trzy pytania zlały się w jedno.

    – NIE! Nie będzie żadnego ślubu!

    Po kilku dniach rodzice pozwolili wrócić Ilonie do domu. Spotkał ją jeszcze dwa razy, ale tylko towarzysko, oboje nie chcieli kontynuować znajomości. Po kilku latach przypadkowo spotkali się na mieście. Była z mężem i dwoma córeczkami. Trochę się zmieniła fizycznie, ale nadal była atrakcyjną kobietą…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Mama i jej corki cz. 2

    Zbyszek, jej chłopak, podszedł do tańczącej pary, ujął Beatę pod rękę i odprowadził do stołu. Sam też był bardzo wstawiony, więc stwierdził, że pora opuścić imprezę, póki nic nie wywołało jakiegoś skandaliku. Zaczął ciągnąć swą partnerkę; z oporem, ale poszła. Po kilku minutach była jednak z powrotem przy stole, oznajmiając, że Zbyszek śpi. Zabawa trwała nadal, większość świetnie się bawiła, niektórzy odchodzili do swych pokoi, żeby chwilkę odsapnąć, czy odświeżyć toaletę. Jan nie widział nigdzie Justyny, widocznie wyszła ochłodzić się do patio. Siedział przy stole, pomaleńku sączył swego drinka. Stoły były duże, na kilka osób, nakryte obrusami długimi do samej podłogi, bardzo pomysłowo upiętymi. Chłopak lustrował wygląd pań, oceniał ich urodę. Nie miał już ochoty na tańce, czuł się trochę znużony całym dniem, a jeszcze chciał zachować trochę werwy na noc, którą miał nadzieję spędzić obok Justyny, na niej i w niej. Nagle poczuł na kolanie jakiś dotyk, drgnął zaskoczony

    – Siedź spokojnie, to ja, Beata – stłumiony głos dochodził spod stołu – muszę cię mieć, muszę cię poczuć w sobie i to teraz, kiedy Zbychu nawalony śpi na górze.

    – Zwariowałaś kobieto? Zabieraj te ręce!

    – Dobrze, ale zaraz pójdziesz do męskiej toalety i wejdziesz do drugiej kabiny.

    – Nigdzie nie idę.

    Poczuł gorącą dłoń wciskającą się w jego spodnie. Przysunął się bliżej stołu, przypomniała mu się studencka zabawa „w żabę”. Polegała ona na tym, że kilku chłopaków bez spodni siadało przy dużym stole nakrytym długą serwetą i zaczynali grać w karty. Pod stołem była jedna, dwie lub trzy dziewczyny które „obrabiały” po kolei ich penisy. Kto mimiką lub gestem zdradził, że akurat on jest „obrabiany”, ten odpadał z gry. Zwycięzca miał prawo do całej nocy z dziewczyną, lub z dziewczynami. Dwa razy zdarzyło się, że Jan wygrał i miał potem fantastyczną nockę… Teraz siedział blisko stołu, przechylony, jakby chciał coś z niego sięgnąć. Zwinna dłoń masowała jego sterczącego już penisa, po chwili poczuł na nim ciepło jej ust. Przesuwała głowę w górę i w dół, aż do zakrztuszenia. Odepchnął ją przez obrus.

    – Przestań, bo się spuszczę i nic z tego, co chcesz, nie będzie. Idę do kibelka.

    – Pamiętaj, druga kabina!

    W toalecie było pusto, jednak profilaktycznie otworzył wszystkie drzwi, upewniając się, że jest sam. Przysiadł na sedesie, rozpiął rozporek, zaczął masować opadniętego kutasa. Trzasnęły drzwi wejściowe, usłyszał stukot obcasików. Beata weszła do środka, zablokowała klamkę. Nie mówiąc słowa uklęknęła przed chłopakiem i ustami w których kutas ledwo się mieścił doprowadziła go do pełnego wzwodu. Ciągle nie odzywając się wstała, podciągnęła sukienkę, wypięła pupę w jego stronę, pochyliła głowę. Podniesiony penis bez problemu trafił na kakaowe oczko, wszedł w nią jednym ruchem, tym bardziej, że zauważył przezorność Beaty – była wysmarowana jakimś kremem, czy żelem, nie miała na sobie majteczek. Jan również nie odzywał się, chwycił mocno wypięte biodra i podjął akcję. Początkowo Beata zagryzała dłoń, nie chcąc krzyczeć, ale teraz opierała się rękoma o przepierzenie między kabinami i cicho postękiwała. Jan przyspieszył, nie zważając na nic, rżnął kobietę maksymalnie mocno. Chciała? To ma! Zacisnął zęby, wytrysk przyszedł niespodziewanie szybko, Beata doszła sekundę później. Osunęli się na podłogę. Chłopak popatrzył na jej gołe pośladki. Z pupy wypływał strumyczek spermy, ale dziwnie zmieniał barwę na brązową…

    – Wstawaj, siadaj na kibel – podniósł klapę i posadził dziewczynę

    – Ale co jest? – była jeszcze trochę nieprzytomna

    – Siadaj i tu siedź – poczuł już to, czego się spodziewał

    Nieprzywykła do seksu analnego Beata nie wiedziała, jak się do tego przygotować, poza tym nie miała ku temu warunków, ani czasu. Anal podziałał na nią jak lewatywa, gorąca sperma przyspieszyła proces wypróżniania. Jan spojrzał na twarz dziewczyny i wybuchnął śmiechem.

    – Ale masz minę!

    – Podobało mi się, wiesz? – powiedziała rozmarzona – Ilona jednak nie kłamała. Ty naprawdę jesteś ruchacz-jebaka! I to jaki!

    – Dobra, siedź tutaj, gdyby ktoś cię spytał co tu robisz, powiedz, że do damskiej byś nie zdążyła. Wracam na salę, a ty idź już do łóżka. Wyszedł z kabiny, poprawił spodnie, przygładził długie włosy, popatrzył na swe odbicie w lustrze.

    – Ruchacz – jebaka.. Fajne określenie – zamruczał pod nosem

    – Co mówiłeś?

    – Nic, nic, sraj spokojnie – wyszeptał.

    Na sali nie ubywało zabawowiczów, wszyscy wesoło imprezowali. Justyna siedziała przy stole, opuściła głowę, jakby czegoś szukała na podłodze.

    – Hej, złotko, co jest? – uśmiechnięty podszedł do niej

    – Nie mam pojęcia, źle się czuję – podniosła głowę – chyba czymś się zatrułam.

    – Za dużo wypiłaś?

    – Nie, nawet ostatniego drinka nie dopiłam, dziwnie smakował. Po dwu łykach odstawiłam i źle się czuję.

    – Może pójdziemy do siebie, już i tak jest późno

    – Dobrze, ale nie męcz mnie, bardzo proszę. Naprawdę kiepsko się czuję.

    Objął ją w pasie i prawie zaniósł do pokoju. Przechodząc obok męskiej toalety zobaczył wychodzącą Beatę. Była blada, ale uśmiechnięta. Puściła mu oczko.

    – Dobrej nocy, kochani

    – Dobranoc, Beatko, dobranoc.

    Dlaczego odniósł wrażenie, że to „oczko” było skierowane raczej do Justyny? W pokoju położył dziewczynę na łóżku, zaczął ją rozbierać Zdjął sukienkę, rzeczywiście pod nią nic nie miała. Odpiął naszyjnik, zdjął klipsy, rozpiął jej włosy. Leżała na wznak z rękami rozrzuconymi nad głową. Jedną nogę zgięła w kolanie odsłaniając w pełni różową pipkę. Poczuł, że kutas znowu mu staje, nic dziwnego, miał przed sobą naprawdę śliczną, ponętną, młodą, nagą kobietę

    – Justysiu, muszę wejść w ciebie, nie wytrzymam. Albo zrób to choć ręką, proszę…

    – Daj mi chwilkę, nie mogę się ruszyć. Cipki nie dotykaj, nie wiem, czy skończyły się dni niepłodne, a nie zabrałam pigułek.

    – Kochanie, delikatnie wsadzę ci w pupę, potem zaniosę pod prysznic, umyję i położę do łóżka, dobrze? Kutas mi zaraz zęby wybije… Pomału, leniwie przewróciła się na brzuch.

    – Ale nie spiesz się, proszę, pomalutku… – podniosła lekko biodra, ułatwiając dostanie się do dupki.

    Nie czekał dłużej. Pod podniesione biodra podłożył zrolowaną poduszkę, kremem z nocnej szafki posmarował ponętną pupę. Niespiesznie wszedł między pośladki, słuchał cichego pomrukiwania dziewczyny. Jego ruchy były bardzo wolne, jak w zwolnionym tempie. Zaskoczyło go, że im wolniej się ruszał w szczupłym tyłeczku – tym bardziej narastało jego podniecenie. Justyna też jakby się ożywiła troszeczkę, w pewnej chwili zacisnęła zęby na prześcieradle i wydała z siebie przeciągły jęk. Tego było za wiele, Jan nie zatrzymał orgazmu. Znowu wyrzucił w pupę kolejną porcję swego nasienia. Tak jak obiecał – umył dziewczynę, położył do łóżka. Spała zwinięta w pozycję embrionalną z dłońmi pod policzkiem – młoda i piękna. Jan usnął niemal natychmiast, kiedy tylko okrył oboje kołdrą; miał piękny, erotyczny i podniecający sen, który okazał się rzeczywistością. Justyna, chcąc w jakiś sposób zrekompensować swemu kochankowi w sumie beznamiętną noc, leżała między nogami chłopaka i zapamiętale ssała jego wielkiego penisa. Całowała go, lizała, pomagała sobie dłońmi, podniecająco przy tym pomrukiwała, spoglądając Janowi w oczy. Nie musiała długo czekać na wynik swych działań, bo kilka chwil po przebudzeniu chłopak ryknął nakrył się poduszką i wystrzelił w namiętne usta… Powrót do domu odbył się w milczeniu, oboje byli zmęczeni wczorajszą imprezą; Justyna nie czuła się jeszcze dobrze. Wysadził ją pod blokiem, nie chciała jego pomocy przy wnoszeniu ciężkiej walizy. Umówili się dopiero na wtorek, w poniedziałek Jan miał dużo zajęć, kończył drugą zmianę bardzo późno. Wreszcie nadszedł oczekiwany wtorek. W tym samym miejscu co zwykle czekał na swą przyjaciółkę. Spóźniła się trochę, ale jej czarujący uśmiech zredukował do zera czas oczekiwania. Nie siedli w kawiarni. Była bardzo ładna pogoda, ociepliło się nagle, poszli więc na spacer. W parku objął ją w pasie i przycisnął do swego boku.

    – Jak się czujesz? Bo jest mała afera.

    – Jaka afera? A czuję się całkiem normalnie.

    – Okazało się, że ktoś dosypywał do drinków jakieś świństwo, musiałaś też to wypić.

    – Na szczęście nie wypiłam całego drinka. No i uratowałeś mnie. Obrócił ją do siebie, zaczął całować po szyi, policzkach, w końcu ich usta złączyły się w zwariowanym tańcu języków. Jan odsunął się trochę.

    – Co jest? – spytała zdziwiona dziewczyna

    – Nic, wydawało mi się… Nie, wszystko ok. Mam propozycję.

    – Jaką?

    – Idziemy do mnie. Kolega pojechał na kilka dni do domu, mam całą kwaterę dla siebie. No i chciałbym sobie przypomnieć, jak wyglądasz!

    – Przecież patrzysz na mnie.

    – Ale widzę tylko ciuchy, nie ciebie. Po kilku minutach całowali się w przedpokoju jego mieszkania. Zrzucali w pośpiechu odzież, rozbierali się nawzajem. Justyna była… trochę inna, jakby lekko zawstydzona, czegoś niepewna… Nie miał prysznica, więc wskoczyli do wanny. Patrzył na dziewczynę i zauważył kolejną małą zmianę. Małą, ale bardzo zaskakującą, bo nie było to częstym zjawiskiem w tamtych czasach; w zasadzie nie widział jeszcze czegoś takiego. – Ogoliłaś się! A mi się podobała ta grzywka nad cipką! – Zgoliłam, żeby ciągle nie przystrzygać. Gdzieś wyczytałam, że na Zachodzie robi tak większość kobiet, no i sama spróbowałam. Kochali się długo w noc… Jan leżał na plecach, Justyna usnęła na jego piersiach, zarzucając nogę na biodra chłopaka. Obejmował ją czule, ale coś go intrygowało. Choćby ten pieprzyk na pupie, wcześnie go nie zauważył… No i dzisiaj inaczej reagowała na pieszczoty, z początku jakby z obawą i dystansem. Coś tu nie pasowało… Musiał wyjechać na kilka dni „w delegację” – fabryka miała swój oddział w innym mieście, przełożeni uznali, że dobrze będzie, jeśli zapozna się z tamtejszymi warunkami. Choć czas w hotelu nie dłużył się niemiłosiernie, to jednak chciał już być ze swoją Justysią. Na szczęście miał dużo pracy, więc czas w podległym zakładzie jakoś zleciał. Wolne chwile po pracy też upływały błyskawicznie, bo już pierwszego dnia „dogadał się” z pewną uroczą, samotną mężatką, której mąż pracował na Zachodzie, a która miała ogromne potrzeby łóżkowe. Przez kilka wieczorów zadowalał namiętną kobietę; nawet spędził u niej dwie noce, w końcu wrócił do macierzystego zakładu. Spotkali się z Justyną jak zwykle w tej samej knajpce. Dziewczyna patrząc chłopakowi w oczy zaproponowała rezygnację z kawy i ciastka; miała wielką ochotę na seks. Jakoś nie protestował, szybko przeszli do mieszkania – kwatery, zamknęli się w jego pokoju. Kolega Krzysztof tylko patrzył zazdrosnym wzrokiem, taksując figurę dziewczyny, kiedy przechodzili do łazienki i z powrotem do pokoju. Jan niemal rzucił się na Justynę, popchnął ją na łóżko, rozchylił nogi i przywarł ustami do cipki. Poczuł w ustach … włosy!

    – Jak to jest, tydzień temu miałaś cipkę wygoloną, a teraz znowu grzywka? – zdziwiony popatrzył w jej oczy – zdążyła odrosnąć?

    – Tak, te kilka dni wystarczyły. Nie widzisz, jakie króciutkie?

    – No widzę – odwrócił ją na brzuch – A gdzie twój pieprzyk na pupie?

    – Jaki pieprzyk, przecież widziałeś mnie już nie raz od tyłu…

    – Nie gadaj – przerwał – ostatnio widziałem na twym tyłku taki mały pieprzyk!

    – No coś ty! Musiało coś mi się przykleić. Dość tych dziwnych pytań, kochamy się, czy nie? Daj mi go wreszcie, stęskniłam się za nim – ujęła twardego kutasa w rękę i zaczęła pomału masować.

    – Za nim się stęskniłaś, a nie za mną? – Jan udał oburzenie.

    – Jesteście ze sobą mocno zrośnięci, więc jeśli on jest, to ty przy okazji też. Do której godziny chcesz tak gadać? Ile mam czekać, aż się mną zajmiesz?

    Nie czekała długo na odpowiedź. Po długiej chwili zmęczeni, spoceni, leżeli obok siebie pieszcząc się delikatnie… Nadszedł piątek. Znowu czekał na kochankę przed kawiarnią, choć wolał spotkać się u siebie, na kwaterze. Nie chciała, stwierdziła, że woli na mieście, chce mu coś pokazać. Z oporami, ale nie miał wyjścia, musiał się zgodzić, zresztą właśnie nadchodziła. Odwrócił się do szyby wystawowej kawiarni, żeby sprawdzić swój wygląd w odbiciu i … zobaczył Justynę siedzącą przy stoliku! Znowu gwałtownie odwrócił się w stronę ulicy. Przecież dopiero nadchodziła! Nie wiedział co się dzieje, bo ona była już w środku! Dziewczyna stanęła przed chłopakiem z uśmiechem na ustach i iskierkami w oczach.

    – Zdziwiony, prawda? Nie odpowiedział, patrzył na nią oniemiały – Nie stercz tak, wchodzimy – niemal wepchnęła go do środka – i poznaj moją siostrę Alicję. Bliźniaczkę Alicję – stanęły obok siebie.

    Były identyczne! Dosłownie identyczne, jak odbicie w lustrze! Ciągle nie wiedział co powiedzieć. Wezbrała w nim fala niesamowitej złości na nie, że tak nim manipulowały, bo nie ulegało wątpliwości, że zamieniały się rolami – zauważył przecież różnice – i na siebie, że dał się tak nabrać. Zacisnął zęby, złapał za klamkę i wychodząc rzucił tylko przez zęby:

    – Cześć! – wcisnął ręce w kieszenie kurtki i odszedł ze spuszczoną głową.

    To dlatego nie zapraszała go do swego domu (ale która z nich?), dlatego spotykali się z dala od jej rejonu. Ciekawe, ilu facetów tak wyrolowały, wiedział, że nie jest pierwszy, dziewczyny miały wszystko perfekcyjnie zorganizowane i wyreżyserowane. Musiały się przy tym dobrze bawić, widząc jego zaangażowanie i podniecenie… Po powrocie do domu Jan długo się nad tym zastanawiał, wreszcie doszedł do wniosku, że jednak trochę głupio postąpił, powinien inaczej zareagować. Teraz na własnej skórze poczuł to, co odczuwały te wszystkie dziewczyny, które znienacka zostawiał, które rzucał i wystawiał do wiatru. Musiał przyznać, że nie było to miłe… Po długim namyśle postanowił naprawić swój błąd w niedzielę po obiedzie. Znalazł czynną jeszcze kwiaciarnię, kupił dwie identyczne wiązanki, w sklepie nabył butelkę dobrego wina i pomaszerował na osiedle, gdzie mieszkały. Drzwi klatki schodowej były otwarte, wiedział, do którego numeru mieszkania się kierować – kilkakrotnie widział, jak Justyna (a może Alicja?) wciskała klawisz domofonu. Jan patrzył na wychodzącego z bloku mężczyzną, skorzystał z okazji, wszedł na klatkę schodową, wbiegł na drugie piętro, stanął przed mieszkaniem dziewczyn. Dzwonek był bardzo głośny, alarmujący, ale nikt nie otwierał. Zadzwonił jeszcze raz, usłyszał szczęk zamka. W drzwiach stanęła kobieta po czterdziestce, bardzo podobna do Justyny, a raczej Justyna była podobna do kobiety. Alicja też, oczywiście.

    – Dzień dobry, zastałem…

    – Nie – przerwała – dziewczynki pojechały na kilka dni w góry.

    – A pani jest …

    – Ich matką. – znowu przerwała Janowi. – Wejdź, proszę, musimy porozmawiać.

    Trochę zaskoczony podążył za nią do mieszkania. Zdjął kurtkę, powiesił na wieszaku, wszedł do pokoju. Mieszkanko nie było duże, gustownie urządzone, widać było w każdym kąciku kobiecą rękę. Drugi pokój należał chyba do Alicji, Justyna mówiąc o studiach nie wspomniała, że siostra jest razem z nią. Potem dowiedział się, że pracuje już, nie podjęła studiów, skończyła na liceum i maturze. W trzecim, najmniejszym pokoju, stało łóżko, pościel nie była schowana.

    – Napijesz się czegoś? – kobieta wychyliła się z kuchni – A może otworzysz to wino, które przyniosłeś? Tu masz korkociąg.

    Podała przyrząd patrząc na chłopaka zmrużonymi oczami. Postawiła na stole dwa kieliszki, zabrała kwiaty.

    – Wsadzę je do wazonu, niech biedne nie więdną. Dwa bukieciki? – zdziwiła się.

    – Dwa, bo nie wiedziałem, że pani jest w domu, kupiłem je dziewczynom, gdybym wiedział, były by trzy…

    – Gentleman z ciebie, nalej wino, niech pooddycha troszkę. Wyszła z kuchni z talerzykiem pełnym ciastek. – Częstuj się, sama piekłam.

    Zaczął przyglądać się kobiecie. Była w wieku około czterdziestu pięciu lat, przynajmniej na tyle wyglądała; podobnie jak córki miała śniadą cerę i całkiem niezłą figurę. Na twarzy znać było trudy wychowania dzieci, ale delikatne zmarszczki wokół oczu świadczyły, że nie jest pozbawiona poczucia humoru; dodawały jej ciepła i uroku.

    – Jak widzisz, dziewczynki wyjechały, ale wiele mi o tobie opowiadały. Aaa, mogę mówić ci po imieniu? Skinął głową. – No to ja mam na imię Marianna, mówmy sobie na ty. No więc jak wspomniałam, dziewczynki już dawno opowiadały mi o tobie, ale same ogólniki. Pewnego dnia jednak udało mi się je podsłuchać, nie zamknęły drzwi od pokoju, a mówiły dość głośno śmiejąc się przy tym. No, no, dowiedziałam się kilka ciekawostek…

    – A konkretnie? – Jan był zaskoczony słowami Marianny, czuł, że się rumieni.

    – Konkretnie to zaciekawiły mnie twoje możliwości łóżkowe, dziewczynki opowiadały o tym z zachwytem. No i opowiadały z podnieceniem, jak na nie patrzysz. Rzeczywiście, masz niesamowite oczy!

    – No co pani… coś ty, to tylko opowieści dziewczyn! – zarumienił się już po koniuszki włosów.

    – Ciekawe, ciekawe… Bzykałeś obie moje córki i to tylko opowieści? Posłuchaj uważnie. Jestem dojrzałą kobietą, kilkanaście lat bez męża, kilka lat bez mężczyzny w łóżku i między nogami. Mam swoje potrzeby, marzenia, mam niekiedy ochotę na seks, taki normalny, radosny, pełen uniesień i orgazmów, ale nie koniecznie chcę się zakochać. Wiem, że też to lubisz, mówię teraz o seksie, więc chodźmy do łóżka! Przecież nie na darmo ochrzciły cię dziewczyny mianem „ruchacz – jebaka”, prawda?

    – Ja chyba zwariowałem i nie słyszę tego, co słyszę – chłopak był w szoku, szybkość następujących po sobie wypadków absolutnie go zaskoczyła.

    – Dziwi cię moja bezpośredniość? Nie jestem małolatą, która kryguje się przed pierwszym pocałunkiem. Jestem dojrzałą, doskonale znającą swoje najskrytsze pragnienia i potrzeby kobietą. A może nie podobam się tobie? – ujęła dłońmi biust i lekko go podniosła.

    – One też ci się nie podobają? Nie są obwisłe, dbam o nie, sam sprawdź – podciągnęła w górę bluzkę i stanik.

    Rzeczywiście, zobaczył piękne, dojrzałe, o dziwo bardzo elastyczne i zgrabne piersi, trochę większe, niż u córek, ale chyba dlatego leciutko opadały, a mimo to dumnie patrzyły sterczącymi sutkami. Przysunęła się do Jana.

    – Złap je, zobacz, jakie są. I wiedz, że cię stąd nie wypuszczę do czasu, aż uznam, że mnie zaspokoiłeś – zbliżyła usta do jego ucha – Już dawno kombinowałam, jak cię tu sprowadzić, na szczęście sam przyszedłeś – upiła łyk wina – chyba nie odmówisz starszej, spragnionej dzikiego seksu pani?

    Penis chłopaka już dawno temu podniósł głowę, Jan pomyślał, że „zaliczyć” córki i matkę to może być niezły numer! Odważnie pochylił się w stronę Marianny, objął jej twarz dłońmi i pocałował w usta. Jej język natychmiast splótł się z jego językiem, poczuł też na kroczu głaszczącą go przez spodnie dłoń. Nie pozostał dłużny, po chwili był już ręką na jej cipce. Nie była wydepilowana, jak cipki córek, ale włoski łonowe były krótkie i bardzo miękkie. Rozchyliła kolana, ułatwiła dostęp do swej dziurki. Wsunął w nią palec, potem drugi, zaczął ją drażnić, masować łechtaczkę. Kobieta westchnęła głęboko, potem drugi raz, jęknęła cicho. Wsadziła rękę ze pasek spodni, chwyciła pałę przez bokserki, znowu jęknęła z rozkoszy raz i drugi; nagle odepchnęła go od siebie, opadła na kolana.

    – Wstań – nakazała – muszę go zobaczyć!

    Gorączkowo rozpinała pasek, zsunęła suwak od rozporka, szarpnęła spodnie wraz z bokserkami i ściągnęła je do kolan. Przed nią dumnie sterczał twardy już i nabrzmiały organ. Objęła go dłonią, zaczęła przesuwać rękę w górę i w dół, zbliżała do niego rozchylone usta.

    – Poczekaj, pójdę się odświeżyć! – przytrzymał ją – nie lubię tak. Co prawda przed wyjściem kapałem się, ale…

    – To nic, – przerwała tłumaczenie chłopaka – chcę poczuć wreszcie zapach i smak normalnego, podnieconego faceta; najwyżej jutro poboli mnie trochę wątroba, bo…

    Reszty słów nie zrozumiał, bo usta miała wypełnione jego kutasem. Robiła to po mistrzowsku, córeczki powinny brać u niej lekcje fellatio. Jęcząc cichutko z rozkoszy, pochylił się nad kobietą. Rozpiął jej stanik, gładził po plecach. Ujął ją pod pachy, podniósł, zdjął jej bluzkę, odrzucił rozpięty biustonosz, ściągnął spódniczkę, potem figi. Teraz on klęczał, mając przed oczami jej cipkę. Tak, jak czuł ręką – włoski łonowe były bardzo delikatne, raczej nie musiała ich usuwać, nie przeszkadzały, kończyły się tuż nad pipką, która były ich pozbawiona. Zbliżył twarz do łona Marianny, palcami rozsunął różowe wargi sromowe, polizał delikatnie. Trochę przeszkadzał mu pomieszany lekki zapach moczu, potu i jej soków, ale tylko trochę. Kobieta znowu westchnęła głęboko, obiema dłońmi przycisnęła do siebie jego głowę. Nurkował jak oszalały językiem w cipce, drażnił wargi, ssał łechtaczkę, w dziurkę kapiącą sokami znowu wsunął palce i szybko nimi ruszał. Poczuł jeszcze mocniejszy uścisk dłoni na swej głowie, napięcie mięśni ud, usłyszał chrapliwy oddech, po chwili cichy skowyt. Odepchnęła go gwałtownie, w oczach miała obłęd. Szybko oddychała przez rozchylone usta, szczerzyła zęby, jakby chciała nimi zaatakować. Pociągnęła go do najmniejszego pokoju.

    – Choć tutaj, na łóżko i natychmiast wejdź we mnie! – położyła się na plecach, wysoko wznosząc uda – Natychmiast! Twój kutas musi być za sekundę cały w mej pipie – podniosła i rozłożyła szeroko nogi.

    Jan ruszył natychmiast w stronę łóżka, opuszczone do kostek spodnie zablokowały jego kroki, runął z impetem między oczekujące, rozwarte uda. Dziwnym trafem w tej samej chwili był w Mariannie, dosłownie wbił się w nią po same jądra. Wrzasnęła głośno, wystraszył się, wycofał trochę zmieszany.

    – Nie, natychmiast wchodź z powrotem! – złapała go za pośladki i przyciągnęła do siebie – ruchaj mnie, pierdol, grzmoć, rób, co chcesz, masz mnie porządnie zerżnąć, rozumiesz? Rozumiesz?! Wyruchaj mnie jak starą dziwkę!!!

    Objęła go nogami i rękami, przydusiła do siebie, dyszała mu prosto w ucho. Trzymała mocno, miał trochę utrudnione ruchy, ale poradził sobie. Po krótkiej chwili jeszcze mocniej przycisnęła chłopaka, potem znieruchomiała, zaczęła się trząść, podrygiwać, podrzucać biodrami. Szybko zsunął się z brzucha kobiety. Rozrzuciła na boki ręce i nogi, oczy miała zamknięte, z ust wydobył się najpierw cichy, potem coraz głośniejszy wrzask, całym ciałem rzucały spazmy orgazmu. W miarę mijania napięcia cichła i już po kilkunastu sekundach leżała spokojnie bezgłośnie łkając, przygryzała prawą dłoń. Otworzyła oczy, popatrzyła na niego, uśmiechnęła się leciutko.

    – Byłam na innej galaktyce, – wyszeptała – jak to zrobiłeś?

    – To tylko twoja zasługa, jesteś bardzo namiętną kobietą.

    Przyglądał się leżącej na wznak nasyconej seksem kochance. Ładna twarz, super biust, dość płaski brzuch z lekkimi fałdkami, które pokazywały się, kiedy się odwracała; zgrabne, długie nogi. Teraz wiedział dokładnie, po kim córki odziedziczyły urodę. Była trochę niższa od nich, ale wszystkie trzy były piękne. Patrzył na Mariannę rozkoszując się widokiem spełnionej w seksie kobiety, masował swego przyjaciela. Orgazm kobiety przyszedł bardzo szybko, sam nie zdążył się rozładować, był daleki od tego. Pocałował delikatnym muśnięciem sterczący sutek, potem drugi, cmoknął ją w pępek, językiem powędrował do mokrej, gorącej i jeszcze drżącej pipki. Polizał ją, zaczął ssać łechtaczkę.

    – Poczekaj jeszcze chwilkę, teraz jest za wrażliwa i nawet takie ssanie boli – delikatnie odsunęła się od kochanka – ale to tobą trzeba się zająć.

    – No, myślę, że nie jesteś samolubem! Zobacz jak patrzy w twoją stronę, dasz mu buzi?

    – Oczywiście, tym bardziej, że bardzo mi się podoba. Hmmm… Dziewczynki nie przesadzały, jest naprawdę śliczny. No i nie mieścisz się w średniej krajowej, znacznie ją podwyższasz!

    Bawiło go określenie „dziewczynki” w odniesieniu do jego poprzednich kochanek. Rżnęły się na potęgę, wymieniały partnerami, robiły sobie z nich pośmiewisko, ale dla matki to cały czas były „dziewczynki”… Marianna pocałowała błyszczący łeb, podniosła się z posłania i siadła na biodrach chłopaka. Jan mógł teraz popatrzeć na nią z innej perspektywy. Biust sterczał, na brzuchu dostrzegał te małe fałdki, ale poza tym – okaz urody kobiety w średnim wieku. Marianna zdawała się potwierdzać ogólnie panującą opinię o „ryczących czterdziestkach”, o ich wysokich umiejętnościach, możliwościach i potrzebach seksualnych. Była nienasycona, ujeżdżała go jak dzikiego mustanga, podnosiła wysoko biodra, by potem szybko opaść na niego, wbijającego się głęboko w cipkę, wzdychała przy tym i sapała. Cały czas podnosiła tempo swych ruchów, biodra niemal wirowały na kutasie. Oparła dłonie na jego piersiach, patrzyła na chłopaka coraz bardziej zamglonym wzrokiem. Znowu zaczęła cała drżeć, nadchodził kolejny orgazm. Jan też czuł, że za moment eksploduje, przyspieszył mu się oddech, jego penis spęczniał jeszcze bardziej. Doświadczona kochanka wyczuła te zmiany. Zatrzymała się, nie poruszała całym ciałem, tylko mięśniami w cipce pobudzała pulsujący w niej organ. Eksplodowali jednocześnie… Kilka minut później usiedli na łóżku, sięgnęli po kieliszki z winem.

    – Ale z ciebie ogier – Marianna była pełna uznania dla jego umiejętności łóżkowych – teraz wiem dokładnie, skąd to zadowolenie u dziewczynek. A wiesz, że ostatnio, zawsze, jak wieczorem sobie o tobie opowiadały, a mówiły wszystko z detalami, to się zabawiały sobą?

    – Co???

    – Jak to, co? – uśmiechnęła się – robiły sobie wzajemnie minetkę, albo palcóweczkę. Widziałam na własne oczy, kiedy nie domykały drzwi.

    – Ale przynajmniej teraz wiem, po kim są takie gorące! Przecież ty też masz ogień w cipie – pogłaskał ją po łonie – dawno się nie kochałaś, prawda?

    – Przecież już mówiłam, kilka lat… dokładnie pięć!

    – Z takim temperamentem wytrzymałaś pięć lat? Nie wierzę.

    – Wytrzymałam, wytrzymałam, choć niekiedy pomagał mi taki sztuczny koleś, który mieszkał w szafie, musiałam jakoś rozładowywać napięcie, prawda?

    – Mieszkał? Nie masz go tutaj?

    – Nie, można powiedzieć, że się zużył, że zaruchałam go na śmieć! – nawet wulgaryzmy z jej ust nie były rażące.

    – Mam nadzieję, że ja jakoś przeżyję – upił łyk wina – Mogę cię trochę pomasować, masz spięte barki.

    – Oj, tak, zrób mi mały masaż.

    – Masz delikatne dłonie, świetnie to robisz – chwaliła go po chwili.

    Położyła się na brzuchu. Jan przysiadł na jej biodrach, wziął ze stolika jakiś krem i zaczął ugniatać i masować ramiona. Patrzył na jej ciało, zgrabną, lekko sterczącą pupę; penis znowu okazał oznaki życia, znowu się podniósł. Jan masował coraz niżej, barki, plecy, lędźwie, potem tyłek. Ugniatał pośladki, wsuwał ręce coraz bliżej ciemnej dziurki, drażnił. Kutas znowu sterczał jak maszt na żaglowcu, pulsował. Marianna wzdychała cichutko z rozkoszy, poddawała się jego pieszczotliwym zabiegom, rozsunęła lekko nogi.

    – Posmaruj ją trochę i wejdź tam wreszcie! – uniosła wyżej pupę – nie widzisz, że mój zadek puszcza ci oczko?

    – Widzę, ale nie wiem, czy tak lubisz. – nabrał kremu na palce i zatrzymał dłoń nad kakaowym oczkiem.

    – Najprościej będzie sprawdzić, nie sądzisz? No, natłuść ją tym kremem, jest bardzo dobry do tego celu, sprawdziłam to z moim byłym… mieszkańcem szafy!

    Nałożył jeszcze trochę kremu na penisa, ponownie posmarował odbyt. Niespiesznie wsuwał się w ciasną dziurkę, wsłuchując się w sapanie kobiety. Podrzuciła pupą w górę, sama nadziewając się na kutasa. Zaczął pracować biodrami, ciągle podziwiając jej ciało i dziwiąc się swojej kondycji… „No cóż, trening czyni mistrza” – pomyślał i uśmiechnął się w duchu. Jego penis pompował tyłek coraz głośniej oddychającej Marianny która mocno stymulowała łechtaczkę. Zwolnił ruchy, teraz bez pośpiechu wchodził w nią i wysuwał z niej sterczącą pałkę.

    – Nie zwalniaj, rżnij mnie! – krzyknęła – ruchaj mnie szybciej, już dochodzę! Tak, szybciej i mocniej, rozpierdol mi dupę, rżnij mnie, ruchaj, tak, tak… Dochodzę… dochodzę… dochoooooooo – nagle zamilkła.

    Rzeczywiście, znowu opanowało ją konwulsyjne drżenie całego ciała, wygięła się w łuk i opadła na poduszki. Chłopak nie zamierzał skończyć w pupie, wyszedł z niej, odwrócił kobietę na plecy, przesunął się do przodu i wtargnął w jej usta. Łapczywie ssała żylasty kawałek mężczyzny, połykała go prawie. Pomalutku wciskał się w gardło, chcąc sprawdzić, ile jest w stanie wytrzymać. Kobieta chyba wyczuła jego intencje, poprawiła się na pościeli, obróciła lekko głowę i… wchłonęła go całego! Tkwił w przełyku, ściskany rytmicznie jakimś sposobem przez jej gardło, wydawało się, że czuje migdałki. Doznanie było niesamowite, nadchodziła fala gorąca, Jan wiedział, że zaraz się spuści, ale nie wysunął się z łapczywych ust. Zacisnął zęby, żeby nie wrzasnąć i wytrysnął prosto w pulsujące gardło. Marianna wyczuwając nadchodzący wytrysk odsunęła się nieco, nie puszczając pały z buzi, połykała cały ładunek spermy. Było tego bardzo dużo, mimo starań nie była w stanie przełknąć wszystkiego, smużka nasienia i jej śliny pociekła z kącika ust kapiąc na szyję, na biust. Wreszcie skończył, opadł obok niej, objął kobietę ramieniem, przytulił do piersi. Zarzuciła nogę na jego biodra, ręką bawiła się opadającym penisem.

    – On naprawdę jest fajny… – wyszeptała.

    Zmęczeni usnęli oboje. Obudził się pół godziny później, zegarek wskazywał prawie północ. Marianna leżała na boku, odwrócona do niego plecami, wypinając w jego stronę swą ładną pupę. Jan patrzył na to cudo, podziwiał znowu jej kształty, które, mimo urodzenia bliźniaczek, były niemal idealne. Zaczął masować kutasa; w momencie, kiedy ten osiągnął odpowiedni rozmiar i twardość delikatnie, bez pośpiechu zaczął wciskać go w ciągle mokrą pipkę. Wszedł do końca, nie przyspieszał ruchów, przy okazji palcował pupę. Usłyszał głośny oddech Marianny, dobiegło go jej postękiwanie i cichutkie piski. Złapała dłońmi pościel, zacisnęła na niej palce, twarz wcisnęła w poduszkę. Jan doszedł szybciej, niż się spodziewał, ale kobieta nie została w tyle – szczytowali jednocześnie. Nie wychodził z pipki, przytulił się do pleców i pupy kochanki, bardzo szybko usnęli znowu. Ponownie przebudził się pierwszy, ostrożnie wyszedł z łóżka, okrył kobietę kołdrą, która spadła na podłogę i po cichu przeszedł z pokoju do korytarza. Zadowolony z udanego wieczoru ubrał się i wyszedł na chłodną ulicę. Następnego dnia, po pracy, dziarskim krokiem Jan pomaszerował do Marianny. Kupił piękny bukiet kwiatów, wino i radośnie zadzwonił do drzwi. Długo dzwonił, pukał, nikt nie otwierał. Już miał odejść, kiedy z mieszkania obok wyglądnęła sąsiadka.

    – Pan do dziewczyn, prawda?

    – Tak, ale chyba nikogo nie ma w domu – udał, że nie wie o ich wyjeździe.

    – Tak, dziewczyny wyjechały kilka dni temu, a pani Marianna dołączyła do nich dzisiaj, w południe miała pociąg.

    – A mówiła, kiedy wracają?

    – Tak, mówiła, że ma dziesięć dni urlopu i cały chce wykorzystać na wypoczynek po za domem w towarzystwie córek. A ja opiekuję się jej mieszkaniem, to taka miła i sympatyczna osoba. A wie pan, że ona…

    – Przepraszam – przerwał jej – ale muszę już lecieć, kolega czeka w samochodzie – znalazł wytłumaczenie

    – Proszę, te kwiatki dla pani, za to, że zajmuje się pani ich mieszkaniem. Do widzenia i proszę pozdrowić panią Mariannę i dziewczyny! – zbiegał po schodach zostawiając zaskoczoną sąsiadkę.

    No to się skończyło… A tak było fajnie – pomyślał. Szkoda… Tym bardziej szkoda, że za dwa dni wracał z praktyk do siebie, na uczelnię. A to były tak udane zawodowe zajęcia praktyczne… No, może nie tylko zawodowe…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Kochana Krysia

     Jakiś czas po przygodzie z dawną miłością pojechał z podwładnymi na delegację na Pomorze, w okolice Szczecina. Mieli tam być miesiąc, byli ponad dwa. Wykonywali jakieś prace na rzecz różnych firm państwowych, ale nie przepracowywali się. Jan nadzorował swoich podwładnych razem z Zenkiem, kolegą wyznaczonym do pomocy. Mieli masę czasu, podwładni doskonale radzili sobie bez ich obecności, więc „nadzorcy” szukali sposobów na zabicie nudy. Najlepsza pora na to „zabijanie” to wieczór. W mieście była interesująca restauracja oferująca dobre jedzenie, spokój i całkiem niezły zespół muzyczny przygrywający na dancingach. Wybrali się więc na tańce, mając nadzieję, że może uda się kogoś interesującego poznać. Rzeczywiście – zespół grał bardzo dobrze, solistka miała rewelacyjny głos, solista też był bardzo dobry. Wypili po kilka kieliszków wódki na poprawę humoru, rozglądając się po sali. Zatańczyli z dziewczynami, które siedziały przy stolikach same, opuszczone przez swoich mężczyzn i ciągle szukali wzrokiem kogoś interesującego.

    Jan zaczął zwracać baczniejszą uwagę na towarzystwo przy stoliku obok. Siedziały tam trzy osoby – dwie kobiety i mężczyzna. Starsza z pań pasowała wiekiem do mężczyzny, druga kobieta była znacznie młodsza. Burza kruczoczarnych włosów okalała ładną twarz, bardzo zgrabna figura i niezbyt wielki, ale pasujący do całości biust składały się na obraz niezwykle interesującej, atrakcyjnej kobiety. Miała około trzydziestu lat, ciągle się uśmiechała. Poprosił ją do tańca, zagadnął. Przetańczyli kilka kawałków, odprowadził dziewczynę do towarzystwa. Po chwili znowu tańczyli, rozmawiali. Zaprosiła nowo poznanego mężczyznę do swego stolika, przesiedli się obaj z Zenkiem, zamówili butelkę wódki, nalali do kieliszków – pierwsze lody zostały przełamane.

    To była bardzo udana noc, skończyła się praktycznie rankiem następnego dnia. Kolega gdzieś zniknął, a Jan odprowadził swoją partnerkę do domu. Przed blokiem zastanawiała się tylko chwileczkę, zaprosiła go do siebie na herbatę. Poszedł z wielką ochotą, dziewczyna bardzo mu się podobała. Po wejściu do mieszkania poprosiła, żeby nie hałasować. Pomyślał, że ma nadwrażliwych i przeczulonych sąsiadów, więc mówił ściszonym głosem. Poszedł do łazienki, na półce pod lustrem były dwie szczoteczki do zębów, pędzel i maszynka do golenia… Dało to dużo do myślenia – z kim ona jest? Gdzie jest jej facet? Nie zadawał pytań, nie wiedział, czy ta znajomość rozwinie się, czy skończy na tej jednej nocy… Miała na imię Krystyna. Mieszkała w bloku, dwa pokoje z kuchnią były pomysłowo i funkcjonalnie urządzone. Co prawda widział tylko jeden z pokoi, ale drugi zobaczył później. Teraz jednak siedział w fotelu i pił smaczną herbatę. Rozmawiali o wszystkim i niczym. Krysia była zmęczona nocnym szaleństwem na parkiecie, zaproponowała, żeby się na chwilkę położyć. Przystał na to z ochotą, miał dużo czasu, nie musiał jechać z ludźmi do pracy – była już niedziela. Położyli się obok siebie na kanapie, Krysia usnęła płytkim, ciężkim snem. Oddychała z niejakim problemem leżąc na brzuchu z nosem w poduszce. Jan wprawnym ruchem przez bluzkę rozpiął jej stanik. Poderwała się, popatrzyła na Jana zdziwiona.

    – Co robisz?

    – Nic, rozpinam ci stanik, tak chyba lepiej, prawda?

    – Tak, znacznie lepiej – uśmiechnęła się i ponownie położyła głowę na poduszkę.

    Nie zrobił nic więcej. Leżeli jeszcze chwilkę obok siebie, Jan przymknął na chwilkę oczy, a kiedy je otworzył zobaczył stojącego przy kanapie chłopca. Mógł mieć 9-10 lat, był bardzo zaspany i zdziwiony widokiem obcego mężczyzny.

    – Mamo, dobrze, że już jesteś – zamruczał – siku mi się chce!

    – No to idź do łazienki i potem wracaj do łóżka, jest jeszcze bardzo wcześnie. Wyśpisz się, wstaniesz i pójdziemy do babci. Zmykaj! Chłopiec zniknął za drzwiami toalety.

    – To mój syn, Marek – wyjaśniła lakonicznie. No tak. Druga szczoteczka w łazience to pewnie Marka, ale pędzel i maszynka do golenia?

    Później dowiedział się, czyją były własnością, kto ich używał. Teraz jednak nie dociekał tego, wstał i zaczął zbierać się do wyjścia. Krysia bardzo mu się podobała, nie chciał jednak do niczego jej namawiać, ani tym bardziej zmuszać

    . – Przyjedziesz jeszcze do mnie? – kobieta stała w drzwiach pokoju oparta o futrynę.

    – A chcesz, żebym przyjechał? – spytał przekornie.

    – Tak, bardzo. – uśmiechnęła się nieśmiało.

    – No to będę. O której mogę wpaść?

    – Róża i Jacek będą około 17.30, może bądź przed nimi?

    – Będę.

    Ubrany stał w drzwiach. Podeszła do Jana, objęła i bardzo namiętnie pocałowała, a języczek miała bardzo sprawny…

    – Czekam więc – i wypchnęła mężczyznę za drzwi.

    Po powrocie do hotelu Jan bez wchodzenia w szczegóły opowiedział swemu koledze, co się stało, wypytał, gdzie on zniknął po imprezie. Okazało się, że Zenek wyszedł przed końcem dancingu z chętną panią, której mąż zalał się w trupa. Pojechali z pijanym do ich domu taksówką, tam ułożyli nieprzytomnego w łóżku, a sami oddali się gorącemu seksowi na podłodze, na kuchennym blacie, a na koniec na łóżku, obok śpiącego męża!

    – Wiesz, jak to jara, jak rżniesz kobietę, której mąż śpi obok? – podniecał się ciągle Zenek – Dzisiaj spotykamy się znowu, jej stary gdzieś miał jechać z kumplami na dwa dni!

    – Żebyś się nie wpierdolił w kłopoty – Jan przestrzegał kolegę, ale ten tylko wzruszył ramionami.

    – Co mi może zrobić? Najwyżej damy sobie po pysku i po historii, przecież jestem sam, nie będę miał innych problemów!

    – No tak, a ja nie jestem samotny… Hmmm, wiesz co? Tutaj też nie mam zamiaru być sam, dlatego umówiłem się na popołudnie i teraz idę się wyspać, padam z nóg.

    – To zasłoń okna, też muszę choć trochę pokimać – Zenek nakrył się kocem i natychmiast usnął.

    Po dłuższej drzemce Jan wykąpał się, ogolił i odświeżył. Założył czystą bieliznę, odprasowaną koszulę, wyczyścił buty. Po obiedzie i półgodzinnej sjeście poszedł na przystanek autobusowy i zgodnie z instrukcjami Krystyny pojechał do niej. Przywitała go radośnie, przytuliła się do niego, pocałowała. Marek – syn – patrzył na obcego podejrzliwie, nieufnie. W ciągu kilkunastu minut zjawili się Róża z Jackiem. Posiedzieli, pośmiali się, poopowiadali sobie różne przypadki z życia. Późnym wieczorem znajomi wyszli, Krystyna nie chciała wypuścić nowo poznanego, przystojnego i bardzo miłego mężczyznę; prosiła, żeby został. Miała rozkład jazdy autobusów, sprawdził; mógł dojechać do hotelu długo przed wyjazdem jego ludzi do pracy. Spełnił prośbę dziewczyny, nie poszedł na przystanek… Nie wiedział, czy przewidziała jego obecność, czy miała więcej szczoteczek do zębów; w każdym razie dostał nową, o odpowiedniej twardości. Maszynka do golenia była Krysi, służyła jej do depilacji nóg (wtedy nie było jeszcze specjalnych maszynek dla kobiet), więc wyjaśniła się kolejna zagadka. Pościeliła Janowi w dużym pokoju, sama poszła spać do syna. Trochę się zdziwił, ale nie nalegał, żeby spała razem z nim, wiedział, że i tak nadejdzie moment, kiedy będzie jego… Już prawie usypiał, kiedy usłyszał szmer otwieranych drzwi; stała w nich Krysia, ubrana tylko w bardzo zwiewną nocną koszulę.

    – Nie mogłam wytrzymać, musiałam przyjść – wyszeptała.

    – A Marek? – spytał trochę zdziwiony.

    – Marek już śpi…

    Przygarnął ją do siebie, przytulił, zaczął całować. Oddawała pocałunki, całym ciałem przylgnęła do mężczyzny. Czuł przez materiał małe, twarde piersi ze sterczącymi sutkami. Zsunął rękę wzdłuż szczupłego biodra, podciągnął koszulę, poczuł pod palcami gorącą, jędrną skórę. Pomału zmierzał w kierunku łona, ale nagle złapała jego dłoń i odsunęła od siebie.

    – Nie, proszę, nie dzisiaj – wyszeptała nie przestając całować.

    Był posłuszny. Po dłuższej chwili odsunęli się od siebie, włączyli światło, zapalili papierosy. Czuł, że jądra za chwilkę eksplodują, znowu bolały go tym jakże znanym bólem. Zawsze tak miał, kiedy był niesamowicie podniecony i dłuższy czas nie mógł wyrzucić z siebie nasienia. W takich wypadkach bardzo często pomagał sobie sam, spuszczał się do ubikacji, albo w papier toaletowy. Teraz też zaczynał cierpieć, bolało go każde poruszenie.

    – Musisz mi pomóc, pomożesz? – odwrócił się w stronę Krystyny. Tak już kiedyś zwracał się do jakiejś dziewczyny… No tak, Hania nad rzeką…

    – Pomóc? W czym? – była zdziwiona jego pytaniem.

    – Musisz zrobić TO choćby ręką, bo mi jajka urwie, a bolą mnie niesamowicie.

    – Mam cię onanizować? I to ci pomoże?

    – Oczywiście, inaczej bym cię o to nie prosił… Już trzymała w garści jego członek, energicznie nim poruszając

    – Auuuuuu!!!! – prawie zawył, na szczęście w poduszkę – Nie tak mocno, bo mi wacka urwiesz, delikatnie musisz to robić, pomalutku. Tylko co zrobimy z…

    – Zrobisz to na moją koszulę, i tak ją jutro wypiorę – jej ruchy stały się powolne, delikatne, masowała członek z małą wprawą, nie bardzo wiedziała, czy dobrze to robi.

    Objął jej dłoń swoją i pokazał, w jakim tempie ma go masować, jakie ruchy jej ręki sprawiają największą przyjemność. Krystyna szybko pojęła, na czym polega taka „pomoc”, robiła to z większym wyczuciem, uważnie przyglądała się ciągle powiększającemu się narządowi.

    – Ale on jest duży i jeszcze rośnie! Czy ty myślisz, że mi go kiedyś wsadzisz? Chyba tylko do ręki! Mam nadzieję, że dobrze robię?

    – O tak, tak jest super! Zaraz dojdę, rób to pomalutku, delikatnie… Taaaak, taaak… – krzyk uwiązł mu w gardle, na szczęście znowu nakrył się poduszką.

    Strzelił spermą jeszcze kilka razy, zapaskudził Krysi połowę koszuli. Nie zwracała na to uwagi bacznie obserwując jego reakcję i zachowanie masowanego penisa.

    – Ale on stwardniał; w momencie kiedy miałeś wytrysk, był jak z drewna, a teraz w oczach maleje! Ale i tak bardzo mi się podoba. – nachyliła się i cmoknęła malejący łeb.

    Zdjęła mokrą koszulę, z lekkim zawstydzeniem popatrzyła na Jana, ale zaraz, naga, ułożyła się obok, położyła głowę na jego piersi, objęła ramieniem.

    – Janku, na tym poprzestaniemy dzisiaj, dobrze? Proszę!

    – Kochanie, przecież zgodziłem się być grzeczny, więc będę – wyszeptał. – Poza tym jestem wypompowany i zmęczony, na dobrą sprawę jeszcze nie odpocząłem po wczorajszej imprezie. Śpijmy więc, bo rano trzeba wstać…

    Pocałował ją w czoło, ułożył się wygodnie i… zasnął w kilkanaście sekund. Rano Jan niemal nieprzytomny i zdezorientowany wyskoczył z łóżka, nie mógł przez kilka sekund uprzytomnić sobie, gdzie jest. Uśmiechnął się do siebie na wspomnienie wczorajszego wieczoru. Teraz Krysi przy nim nie było, bo w kuchni szykowała swemu gościowi śniadanie do pracy! Ubrana w koronkowe figi i prześwitującą muślinową koszulkę wyglądała bardzo pociągająco i kusząco. Nie miał jednak czasu na pieszczoty, pożegnali się więc czule i wyleciał z mieszkania jak z procy. Obiecał, że dzisiaj też będzie, zaraz po powrocie z pracy trochę ogarnie się w hotelu i przyjedzie. W autobusie jeszcze raz przeżywał tę dziwną noc. Był z bardzo ładną, atrakcyjną kobietą w łóżku, leżała koło niego naga, masowała jego przyjaciela i to wszystko. I to wszystko? Tak, to wszystko. Może dzisiaj będzie coś więcej? Wysiadł przed hotelem, Zenek już się niecierpliwił.

    – Gdzie byłeś całą noc?!? Już cię chciałem na milicję zgłosić, że zaginąłeś!

    – Zenuś, jaką miałem nockę, nie uwierzysz!

    – Bzykałeś się z tą czarnulką z dancingu! Ładna dziewucha, a ciało ma jak modelka. Pewnie rakieta w łóżku, co?

    – Przestań, nie było nic z tego.

    – Pierdolisz! Co mi tu, Jasiu, kit ciśniesz, nie wierzę w to.

    – Serio, nie kochaliśmy się. Ale dzisiaj też jadę do niej… A ty jak? Mężatka zadowolona?

    – Nawet bardzo, dzisiaj zostaję u niej na noc!

    – No proszę, tylko żebyś rano nie przywitał się serdecznie z jej mężem i nie przyszedł z pizdą pod okiem! – roześmiali się obaj.

    Czas w pracy płynął jak krew z nosa, zegarek stał w miejscu. Wreszcie służbowy autobus zawiózł całą ekipę do hotelu. Tam w ekspresowym tempie Jan przebrał się, wykąpał i już po kilkunastu minutach nie jedząc obiadu był w autobusie. Wiedział, że Krystyna skończyła pracę godzinę wcześniej od niego, powinna być już w domu. W miejskim autobusie stał w niesamowitym tłoku, panowały upał i duchota, w kilka chwil spocił się cały – No i po co się kąpałem? – pomyślał. Nie ujechali daleko. Po kilku przystankach autobus zatrzymał się i kierowca wyłączył silnik. Przed nimi droga była zblokowana przez dwa auta, które miały kolizję, nie zanosiło się, że ruch zostanie szybko przywrócony. Milicjanci jak wszędzie tak i tutaj mieli masę czasu, oni byli wtedy władzą. Wyskoczył z autobusu, wolał resztę drogi przebyć pieszo, zakładał, że i tak będzie szybciej. Pamiętał, że wracając z dancingu szli jakimś skrótem, który teraz przypominał sobie patrząc na mijane budynki. Już był przy bloku Krystyny, już dzwonił do drzwi. Otworzyła je natychmiast, wciągnęła go do mieszkania, pocałowała. Na głowie miała turban z ręcznika, widocznie myła głowę.

    – Poczekaj chwileczkę, zaraz wychodzimy, tylko dosuszę włosy.

    – Wychodzimy? – Jan był bardzo zawiedziony – a dokąd?

    – Do mojej mamy.

    – Gdzie? Do twojej mamy? A tam w jakim celu?

    – Odbierzemy Marka ze szkoły, zaprowadzę go do mamy i wracamy tutaj. Jest jeszcze w szkole, bo miał dzisiaj SKS i kółko matematyczne.

    – Kiedy odbierzemy Marka od mamy? – spytał z troską Jan.

    – Nie musimy, rano pójdzie do szkoły od niej, mają jakiś spektakl teatralny, nie musi mieć podręczników, a ciuchy na przebranie sam będziesz niósł.

    – Tak tylko pytam, bo chciałem wiedzieć, ile czasu mamy dla siebie…

    – Nie przejmuj się, mamy dużo tego czasu.

    – A ja po co tam mam iść z tobą, nie będą zdziwieni?

    – Nie, nie będą. Mama wie, że poznałam jakiegoś interesującego mężczyznę i cieszy się, że nie jestem sama.

    – Tak, mówiłam też, że nie wiem, jak się to skończy, ale mamuśka jest bardzo wyrozumiała. Bracia też są ciekawi potencjalnego kandydata na szwagra.

    – Nie dostanę od nich po pysku?

    – Spokojnie, oni są bardzo pokojowo usposobieni.

    Prawie pobiegli do babci Marka, zostawili chłopca pod jej opieką i trzymając się za ręce prędko wrócili do mieszkania Krysi. Jan nie poznał braci dziewczyny, wyszli obaj kilka minut przed ich przyjściem, ale mama przyglądała się chłopakowi z zainteresowaniem.

    – Chyba spodobałeś się mamie, jak wychodziliśmy mrugnęła do mnie porozumiewawczo! – Dziewczyna objęła Jana w pasie i cmoknęła w policzek.

    – Dobrze, że nie było chłopaków, bo przyznam się tobie, że trochę się obawiałem tego pierwszego spotkania – oddał całusa

    – Nie gadaj już tyle, puść wodę do wanny. A może wyniesiesz śmieci?

    Nie protestował. Złapał wiadro i pomaszerował do śmietnika. Było już prawie ciemno, więc zanim znalazł kubeł minęła dłuższa chwila, a on chciał jak najszybciej być z Krysią. Bardzo podobała mu się ta dziewczyna. Bardzo zgrabna, ładna, miała ciemną karnację skóry, czarne oczy i burzę kruczoczarnych, długich włosów na głowie; taki typ latynoski. Wbiegł na górę, postawił wiadro w kuchni.

    – Wejdź do wanny, ja się już wykąpałam – Krysia wyszła w podomce z łazienki – na wieszaku masz ręcznik.

    Kąpiel trwała kilkanaście sekund. Wytarł się do sucha, owinął w ręcznik i wszedł do pokoju. Zdziwił się bardzo. Okno było zasłonięte, światło zgaszone, na półkach i na segmencie pozapalane świeczki. Obok świeczek na stole zobaczył otwartą butelkę Martini i dwa kieliszki zapełnione do połowy. Wcześniej pochwalił się, że bardzo lubi ten rodzaj alkoholu, widocznie dziewczyna zapamiętała. Krysia w pięknym komplecie koronkowej bielizny, podpierając się na łokciu leżała na boku na rozścielonym łóżku i zalotnie uśmiechała się do Jana.

    – Niespodzianka – wyszeptała, poklepując prześcieradło obok siebie – chodź tutaj, na co czekasz?

    Nie czekał. Z uśmiechem skoczył w jej stronę, w locie zdarł z siebie opasujący go ręcznik. Porwał dziewczynę w objęcia, obsypał pocałunkami. Nagle zatrzymał się w tej szalonej wycieczce ustami po jej ciele. Delikatnie odsunął ją od siebie, popatrzył w oczy. Uśmiechnęła się zażenowana

    – Nie podobam się tobie? Ten komplecik kupiłam dzisiaj specjalnie na dzisiejszy wieczór!

    – No coś ty, jesteś rewelacyjną dziewczyną! Fantastycznie w tym wyglądasz! Szkoda, że za chwilkę zdejmę wszystko z ciebie, a przecież to bardzo ładna bielizna.

    – Więc co się stało? Nie musisz się obawiać, zabezpieczyłam się – ciągle nie wiedziała, w czym rzecz.

    – Nic się nie stało, tylko nie chcę się śpieszyć, chcę się tobą… hmmm… delektować.

    Zniżył się do niewielkich, jędrnych piersi, jego język wirował wokół sterczących sutków, to delikatnie je trącał, to ssał. Zaczął zsuwać się niżej, dotarł do maleńkiej kępki miękkich włosów w kroczu. Pachniały dobrym mydłem i jej kobiecością. Jan zanurzył palec w bardzo mokrej i zadziwiająco ciasnej szparce, potem delikatnie, acz z pewnymi trudnościami z powodu ciasnoty wsunął drugi. Krysia westchnęła głośno, jej ciało wyprężyło się z rozkoszy. Lizanie szparki, ssanie delikatnych płatków cipki doprowadzało ją do granic przyjemności. Ciało dziewczyny drżało, jęczała głośno, przygryzając kciuk. W pewnym momencie wcisnęła swoją dłonią jego palce w mokrą szparkę, aż syknął z bólu, zacisnęła mocne uda. Pomyślał, że połamie mu penetrujące pipkę paluchy, nie mógł wyrwać zakleszczonej ręki. Zaczęła podrzucać biodrami, ciągle ściskając udami jego dłoń. Wreszcie opadła na poduszki.

    – Jezu, co to… co to było? – jej głos drżał, połykała końcówki wyrazów, oddychała bardzo szybko i bardzo głęboko.

    – Nie wiesz? To się nazywa orgazm. – Jan roześmiał się rozradowany, że tak szybko udało mu się podniecić dziewczynę.

    – Jak się nazywa to wiem, ale nie miałam pojęcia, jak się to przeżywa – uśmiechnęła się nieśmiało, jakby z zawstydzeniem.

    – Że co? Przecież nie masz piętnastu lat, kochałaś się chyba nie raz, więc musiałaś to poznać!

    – Niestety. Mój były niby-mąż był moim pierwszym i – czego bardzo żałuję – niestety jedynym mężczyzną, do tego był kiepski w łóżku, nie umiał się mną zająć, a jak zmajstrował Marka to już zupełnie przestał się mną interesować. Po porodzie, bywało, że kochaliśmy się – o ile to można nazwać kochaniem – może trzy razy, ale to był koszmar. On wolał rżnąć panienki przed dwudziestką, a ja byłam od sprzątania, prania i gotowania obiadów – mówiąc te słowa cały czas całowała leżącego Jana po całym ciele, trochę dłużej zatrzymując się przy jego nabrzmiałym, pulsującym penisie

    – Hmmm, współczuję. Ale to był wstęp, teraz poznasz prawdziwą rozkosz… – mężczyzna delikatnie odsunął Krystynę od siebie.

    Przeturlał ją na plecy, podniósł do góry smukłe nogi i rozwarł je szeroko. Dziurka rozchyliła się zapraszająco. Sterczący członek trafił bezbłędnie na swoje miejsce. Wcisnął się prawie połową długości do środka, ale nie spodziewał się, że będzie aż tak ciasno! Wszedł trochę głębiej, przytrzymał jej ręce, zaczął rytmicznie poruszać się, patrząc w zamglone oczy dziewczyny. Nie wchodził cały w gorącą szparkę, nie chciał sprawić bólu swej kochance, tak była ciasna; liczył, że z czasem rozciągnie pipkę na tyle, że będzie mógł penetrować gorące wnętrze całą długością! Wiedział, że teraz nie potrwa to zbyt długo, bardzo dawno nie wykorzystywana cipka niesamowicie podniecała Jana. Kilkanaście sekund później Krystyna zaczęła wrzeszczeć, nakrył ją szybko poduszką, po krótkiej chwili sam zwalił się całym ciałem na dziewczynę, zawył w tą samą poduszkę, podrzucały nim dreszcze orgazmu; dysząc ciężko położył się obok kochanki.

    – Matko, co mi zrobiłeś? Zaraz się rozsypię, tak mną w środku trzęsie! – ledwo wysapała Krystyna – jeszcze nigdy w życiu nie przeżyłam takiego czegoś!

    – To ty doprowadziłaś mnie na szczyt! Masz tak ciasną cipkę, jakbyś była dziewicą! – Jan ledwo zipał.

    – Co się dziwisz, kilka lat nie używana. Niekiedy robiłam sobie dobrze, ale teraz wiem, że bardzo nieudolnie, bo nigdy nie doprowadziłam się do orgazmu. Kiedy czułam, że robi się fajnie – przerywałam.

    – Nauczę cię, jeśli chcesz, jak zająć się sobą, a jak facetem. Chcesz?

    – No pewnie! Od czego zaczniemy naukę?

    – Poczekaj, daj mi odsapnąć, wypompowałem się do ostatniej kropli.

    – Nie widzę, a zdaje się, że kutasek podnosi główkę, więc jesteś gotów? – pogłaskała powstającego penisa.

    – Z tobą zawsze! Ale teraz ty zajmiesz się mną, ok?

    – A co mam robić? – uśmiechając się, delikatnie masowała sterczącego rumaka.

    – Pomyśl, wykaż jakąś inwencję! Pochyliła się, liznęła główkę rosnącego ciągle penisa.

    – Mogę? – lubieżny uśmiech zagościł na jej twarzy.

    – Też pytanie! Jestem cały do twojej dyspozycji, działaj!

    Polizała go znowu ostrożnie, ustami objęła główkę, wsunęła go sobie głębiej. Czuła, że członek jeszcze bardziej rośnie i twardnieje; rośnie do tego stopnia, że zaczęła mieć problem z objęciem go całego, po chwili już krztusiła się, odsunęła głowę.

    – Słodki – wyszeptała i objęła ustami.

    Tym razem poszło lepiej, już się nie dławiła. Zajęła się nim tak, jak przedtem. Patrząc Janowi w oczy zaczęła go onanizować pomagając sobie ustami i językiem; najpierw bez pośpiechu, pomału, za chwilę z każdym ruchem zwiększała tempo. Chwycił ją za dłonie odsunął je od siebie, mogła to robić tylko ustami. Przesuwała głowę do przodu, do tyłu i znowu do przodu, włosy falowały w tym dziwnym rytmie, piersi podskakiwały zachęcająco, więc je ujął w dłonie. Znowu zbliżał się do wytrysku, był ciekawy, jak Krysia zareaguje na spermę w buzi. Chwycił więc mocno jej głowę, przytrzymał, sam zaczął prawie gwałcić namiętne usta. Doszedł. Nie był to tak potężny wytrysk, jak pierwszym razem, ale i tak duża ilość spermy opuściła jego nabrzmiałe jądra. Nie odsunęła głowy. Cienki strumyk gorącego nasienia popłynął z kącika ust, nie była w stanie wszystkiego połknąć. Przestał się ruszać, to ona przejęła inicjatywę. Ssała jeszcze zawzięcie przez chwilkę, aż poczuł lekki ból. Ostrożnie odsunął się od Krysi, uśmiechnął się.

    – Jesteś mistrzynią! I ty mówisz, że nigdy tego nie robiłaś? Nie wierzę.

    – Daję słowo, to był mój pierwszy raz, naprawdę! Chyba nie będę jadła kolacji, tak mnie nakarmiłeś. Jesteś taki… słodko – kwaśny. Od czego zależy smak spermy? Chyba od diety, prawda?

    – Chyba tak, nie zastanawiałem się nad tym. A teraz moja kolej. Tylko mi głowy nie urwij!

    Zanurkował między rozwartej uda. Lizał, ssał, masował jej cipkę, po chwili znowu krzyczała w poduszkę…

     Usiedli przy stole, wypili po łyczku Martini. Kochali się tego wieczoru jeszcze kilka razy, aż w końcu zmęczeni usnęli wtuleni w siebie. Budzik rano przywrócił ich do rzeczywistości. Jan jako drugi pomału wstał, błędnym wzrokiem szukał swej namiętnej kochanki. Usłyszał odgłosy krzątania w kuchni, więc powlókł się w tym kierunku. Krysia stała przy stole, kroiła chleb coś przy tym nucąc pod nosem. Chłopak patrzył na nią ubraną w jego koszulę, spod której wystawała krągła pupa. Nie wytrzymał. Wykorzystując poranny wzwód prawie podbiegł do dziewczyny, przycisnął ją do siebie jedną ręką, drugą naprowadził sterczącego kutasa na ciasną pipkę i popchnął energicznie. Wszedł w nią bez problemów, Krysia odłożyła chleb i nóż i pochyliła się nad stołem, jeszcze bardziej wypinając pupę, długie, ciemne włosy zasłoniły uśmiechniętą twarz. Tempo, z jakim zajął się dziewczyną zasługiwało na uznanie, króliki mogły brać z niego przykład. Dziewczyna krzyknęła, zgrabne nogi ugięły się w kolanach i prawie uklękła. Twardy drąg wyskoczył z pipki, zaczął bujać się między udami chłopaka, ale sekundę później był już w namiętnych usteczkach. Wystrzelił porcję nasienia, potem następną, sam też niemal klęczał.

    – Takie śniadanie, to rozumiem – Krysia patrzyła na chłopaka rozmarzonym wzrokiem – ale zbieraj się, autobus ci ucieknie!

    – Masz ogień w pipce… – nie wiedział, co powiedzieć.

    Spotykali się każdego dnia, Jan praktycznie przestał nocować w hotelu, zamieszkał u Krysi. Po krótkim czasie zaprzyjaźnił się z Markiem. Chodzili w trójkę do kina, na ciastko do kawiarni, spacerowali w parku. Sąsiedzi już go poznawali, kłaniali się sobie na schodach, czy przed blokiem. Niekiedy przychodził do nich Zenek, wychodzili gdzieś w trójkę, bawili się. Krysia poznała go ze swoją samotną koleżanką, też Krystyną, bywało więc, że w dwie pary szli na potańcówkę, czy na jakiś ciekawy film. Kochali się z Krysią wszędzie, gdzie tylko się dało. Nie ważne, czy to sypialnia, łóżko, kuchnia, piwnica, kiedy zeszli tam po słoiki, czy nawet balkon w środku nocy – wszędzie było im dobrze. Krystyna potrafiła ubrać się w taki sposób, że sam jej widok wystarczył, żeby kutas podnosił swą głowę. Niekiedy Jan budził się w nocy po bardzo erotycznym śnie, ale okazywało się, że to nie sen, to Krysia dosiadała go, albo ssała sterczącego członka. Jan też w rewanżu wciskał się w jej cipkę w czasie snu. Jednego mu było żal – „marnowała się” druga dziurka. Bardzo przecież lubił seks analny, nie wiedział jednak, jak zaproponować to dziewczynie. W końcu postanowił coś z tym fantem zrobić, dłużej tak być nie mogło. Sobota wieczór, nastrojowe światło, jak zwykle Martini, Marek u babci. Jan wyszedł z wanny, jeszcze mokry przytulił się do Krysi. Odskoczyła od niego z piskiem.

    – Przestań, już się kąpałam!

    – To nic, wytrzesz mnie? – podał jej ręcznik.

    Kochali się bez pośpiechu, delikatnie, z czułością. Postanowił działać. Pieszcząc jej cipeczkę przesuwał palce w stronę drugiej dziurki. Nabrał żelu i pomalutku, delikatnie zaczął wsuwać palec w jej pupę, przy braku negatywnej reakcji z jej strony; po chwili wycofał się. Liżąc łechtaczkę znowu wsunął palec w pupę, tym razem głębiej, też nie zareagowała, wręcz przeciwnie, wydało mu się, że westchnęła lekko. Był odważniejszy, wcisnął cały palec, lekko nim poruszając. Krysia odsunęła się od Jana.

    – Chcesz w ten sposób się kochać?

    – Tak, bardzo.

    – Jak chcesz wcisnąć w moją ciasną dupkę taką wielką pałę? Przecież to nie jest wykonalne, to niemożliwe!

    – Zapewniam cię, że jedno i drugie jest możliwe, a jeśli będziesz miała dość, albo zaboli, to powiesz! Przecież pierwszej nocy nie wierzyłaś, że zmieszczę się w twojej cipce, a zobacz, co teraz wyprawiamy! Podobnie będzie z pupą, jest elastyczna, zmieści mnie bez problemu. Tak sądzę! – dodał po cichu.

    – Hmmm, brzmi sensownie i przekonująco… Tylko proszę, bądź ostrożny, wiesz, że nie mam doświadczenia w seksie, a co mówić o TAKIM seksie. Poza tym nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek odważę się na to, tym bardziej, że nie miałam z kim… No i ten twój drągal…

    Stanęła na czworakach, wypięła swoją zgrabną, szczupłą pupę w stronę mężczyzny. Jan nabrał żelu, posmarował penisa i najpierw wszedł w cipkę. Poruszał trochę biodrami, wysunął się z ciągle ciasnej szparki i zaczął atakować odbyt. Nie spiesząc się nałożył znowu żelu, popchnął biodrami niezbyt mocno, nie chciał, żeby odczuła jakikolwiek ból, mogła się zniechęcić i później byłby problem na ponowne namówienie dziewczyny do tego rodzaju seksu. Głowica wskoczyła cała, Krysia syknęła, ale nie odsunęła się.

    – Zabolało? – spytał z troską w głosie.

    – Troszeczkę, ale to nic, do wytrzymania, ale nie spiesz się.

    – OK, teraz nie powinno już boleć.

    Kutas stwardniał jak klocek, więc jeszcze bardziej zwolnił ruchy. W pewnym momencie Krysia sama natarła pupą nadziewając się na sterczącego członka. Cichutko krzyknęła, ale nie wycofała się.

    – Wsadziłeś już cały łepek? – odwróciła się do kochanka

    – Jeszcze nie, ale pomału będzie cały – uśmiechnął się w duchu patrząc na szczupłą pupę z kutasem tkwiącym w niej po jaja.

    Jan zatrzymał się, poczekał chwilkę i znowu ruszył. Po chwili zaczęła z nim współdziałać, nabijała się na niego z całych sił, jęczała z rozkoszy. Przydusił dziewczynę do materaca, położył się na niej, natarł mocno, czuł, że nadchodzi szczyt. Krystyna wrzeszczała w poduszkę, trochę się obawiał, że może ją boleć, ale nie przestawał. Po kilku ruchach wstrząsnęły nimi dreszcze orgazmu, kilka sekund później leżeli obok siebie.

    – To było niesamowite, zupełnie, jakbym ponownie straciła dziewictwo, ale nie bolało. Nie myślałam, że to takie fajne. A wiesz, że kiedyś próbowałam sobie coś tam wsunąć w pupę, ale jakoś to nie było to.

    – Super, że ci się podobało, od teraz nie będę męczył tylko twojej cipeczki, pupa trochę ją „odciąży”.

    – Ale nie myśl, że tylko w pupę będziesz mnie rżnął, bo tego przecież nie można nazwać kochaniem się. Ty mnie teraz najnormalniej w świecie zerżnąłeś w dupę! Teraz nawet nie będę mogła się obrazić, jak ktoś mnie będzie wyzywał i powie „ty w dupę jebana”! – roześmiała się perliście – Ale spróbujesz wsadzić całego? To chyba musi boleć!

    – Prawda? I jakie to było fajne! A całego miałaś w sobie cały czas, aż jajka odbijały mi się od pipki!

    – Serio? Nie wiedziałam… – patrzyła na mężczyznę wielkimi oczami.

    A więc dopiął swego. Kochali się często, choć już nie tak, jak kiedyś, nasycili się sobą, teraz stawiali na jakość, nie ilość. Przez pierwsze dni znajomości praktycznie nie wychodzili z łóżka, bzykali się jak króliki; Jan dopadał Krysię kiedy tylko wiedział, że Marek nie nakryje ich na tym; dziewczyna nie miała nic przeciwko tym niespodziewanym atakom. Teraz było inaczej. Nie, żeby nie kochali się codziennie, w wolne dni nawet kilka razy, ale woleli delektować się sobą, zaczęli niemal celebrować seks… Od długiego czasu męczył Jana pewien problem, ale usuwał go ze swych myśli. Do czasu… Kupił dziewczynie wibrator, model przypominający wielkością i kształtem jego członek. Teraz dla urozmaicenia kochali się „na kanapkę”. Jak? To proste. Wsuwał wibrator w cipkę, sam wciskał swego ogiera w pupę. Krysia leżała na plecach, więc wsuwając swego przyjaciela, podbrzuszem wciskał wibrator. Sama stwierdziła, że ma wrażenie, jakby kochała się z dwoma partnerami, bardzo ją to podniecało. No i nadszedł ten dzień, właściwie sobotni wieczór… Poszli na imprezę do Jacka i Róży. Było jak zwykle bardzo wesoło, wypili pewną ilość alkoholu. Noc była bardzo ciepła, wracali przytuleni do siebie, co kawałek zatrzymywali się i całowali namiętnie. W niewielkim parku niedaleko bloku, w którym mieszkała Krystyna usiedli na stojącej w głębokim cieniu drzewa ławce. Pusta ulica, ławki nie oświetlała żadna latarnia, położył się na niej, głowę oparł na udzie Krysi. Problem powrócił… „Teraz, albo nigdy” pomyślał.

    – Jestem żonaty, mam córkę… – wyszeptał.

    Nie była zaskoczona, przynajmniej takie sprawiała wrażenie.

    – Domyślałam się tego, ale nie dopytywałam; domyślałam się, ale czekałam, aż sam powiesz.

    – Wreszcie zdobyłem się na odwagę… Teraz koniec? Mam wracać do hotelu?

    – Dlaczego? Skoro tobie to nie przeszkadzało, a ja się domyślałam, i mimo to byliśmy ze sobą tyle czasu i pieprzyliśmy się jak króliki – dlaczego mam kończyć? Zanim wyjedziesz przeżyję przynajmniej kilka fajnych orgazmów. A co potem? Kto to wie? Nachyliła się nad nim, pocałowała w czoło

     Rozpięła rozporek jego jeansów, wyciągnęła ze slipów powstającego penisa. Pomasowała go delikatnie, potem wzięła w usta. Chwilkę ssała, podniecała go drażniąc nabrzmiewające jądra. Czując zbliżający się wytrysk wyprostowała się nagle.

    – No coś ty! – zaprotestował – Jeszcze chwilka!

    – Żadna chwilka, to kara za ukrywanie faktów. Jeśli chcesz – skończ sobie sam.

    Wstali z ławki. Nagle złapał Krysię w pół, odwrócił plecami do siebie, pochylił do przodu, tak, że dłońmi trzymała się oparcia ławeczki. Podniósł do góry spódniczkę, odsunął na bok mokre od śluzu figi i gwałtownie wdarł się w jej cipkę. Krzyknęła cicho i wypięła mocniej w jego stronę. Po kilku ruchach było po wszystkim, orgazm był tak silny, że ugięły się pod Janem kolana. Wrócili do domu. Tej nocy kochali się jak nigdy do tej pory. Zmysły stępione lekko alkoholem dawały im takie wrażenia, jakich jeszcze nie doznali. Po wszystkim, już rano, myślał, że jego pracowity przyjaciel mu odpadnie, a Krysia nie pozwoliła dotknąć cipeczki i pupy. Usiedli w kuchni przy stole popijając gorącą kawę.

    – Ale wczoraj był ogień! – dziewczyna nie mogła wyjść z zachwytu – boli mnie cała cipka, nie wiem, czy się wypróżnię przez ten obolały tyłek, ale myślałam, że zupełnie zwariuję z rozkoszy… A ty, Janku, nie miej wyrzutów sumienia, nauczyłam się być sama. Dzięki tobie miałam przynajmniej kilka tygodni normalnego życia, miałam możliwość bycia w normalnej, kochającej się rodzinie, tak to czułam, miałam faceta, który pieprzył mnie kiedy i gdzie się dało. I wiesz co? Podoba mi się to, rozumiesz? Przynajmniej przez chwilę czuję się kobietą, do tego kobietą docenianą przez mężczyznę, który zaprzyjaźnił się i znalazł wspólny język z moim synem, z moimi braćmi. Taka normalność nie spotkała mnie od wielu lat, tak miałam tylko przez pół roku po ślubie, póki nie zaszłam w ciążę. Potem już byłam sama, zawsze i wszędzie. Nie miałam żadnych przyjemności, nie mogłam się bawić, tańczyć, miałam tylko dom i syna na głowie, do tego obsługę obcego faceta, nazywanego mym mężem. W końcu odcięłam się od tego i żyłam sama z Markiem. Aż zjawił się ktoś, kto pokazał i dawał mi liczne dowody na to, że jestem wartościową kobietą, że jestem atrakcyjna, seksi, że umiem i lubię się kochać, zjawił się mężczyzna, który pokazał mi co to w ogóle jest seks, co to przyjemność z seksu; że to jest super rzecz, a nie przykry, bolesny obowiązek. Jestem wdzięczna losowi, że postawił cię na mej drodze, więc ty też nie żałuj niczego, tylko żyj dalej w radości i wreszcie zerżnij mnie znowu, bo choć mnie cipka boli, to aż z niej kapie na myśl o rozkoszy z tobą, na myśl o twym wielkim, twardym kutasie w mej pupie. A teraz dawaj, muszę go possać na początek. Oooo! Popatrzcie państwo on już stoi jak wieża, a ty nic nie mówisz. Dawaj go, Krysia jest znowu napalona i rządna poczuć twego ogiera w cipce.

    Przyssała się do niego, zacisnął zęby, żeby nie krzyknąć z bólu. Po chwili to przykre uczucie minęło, rozmasowała go dobrze. Odwróciła się, wypięła swój zgrabny tyłeczek bez majtek, złapała pałę i wsunęła w mokrą pipkę. Znowu kochali się bez opamiętania…

    Pobyt na Pomorzu Zachodnim kończył się. Wracali do siebie. Okazało się, że nie tylko Jan znalazł sobie przyjaciółkę. Zenek kilka dni narzekał na bolące kolana, okazało się, że nie chwaląc się nikomu, często bzykał koleżankę Krysi, tę samą Krystynę, z którą go wcześniej poznali. Robili to najchętniej… wszędzie, bywało, że na podłodze wyścielonej bardzo szorstką wykładziną. Obtarł sobie kolana i łokcie do krwi, nawet przenosiny do łóżka nie pomogły. Mimo tego nie żałował, Krystyna Druga okazała się bardzo gorącą kobietą, niezwykle namiętną kochanką, z którą mógł wyczyniać takie harce, które wcześniej były dla Zenka tajemnicą. Na dworcu żegnała ich całą ekipę dość liczna gromadka atrakcyjnych dziewczyn. Nie wypatrywał Krystyny, pożegnali się wcześniej, nie chciał, żeby tam była (potem okazało się jednak, że z daleka obserwowała jego odjazd). Wrócił do domu, do żony, do córki, do normalnych obowiązków, do codzienności. Jego podwładni długo jeszcze wspominali czasy delegacji na Pomorzu…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Zaliczenia w delegacji cz. 1

    Czas biegł nieubłaganie, mijał dzień za dniem, wszystko wróciło na normalne tory. Na adres firmy, w której pracował przyszło do Jana jeszcze kilka listów od Krystyny, ale pomału korespondencja wygasła. Minął kolejny rok. Znowu wyjechał w delegację ze swoimi ludźmi, tym razem do Jakubkowa na północnym wschodzie kraju. Podobnie jak kilka lat wcześniej mieli być miesiąc, a skończyło się prawie po trzech… Pomagali w żniwach, w innych pracach polowych, na fermach hodowlanych. Poznali się z miejscowymi, polubili, szczególnie, gdy zaraz pierwszej niedzieli poszli gromadnie na mecz lokalnej drużyny piłkarskiej, której zawzięcie kibicowali, co zaowocowało tym, że zostali przez miejscową męską społeczność zaakceptowani.

    Po meczu poszli wszyscy razem do Jakubianki na piwo, gdzie przy pełnym kuflu bardzo mocno zacieśniły się więzy między przybyłą ekipą, a miejscowymi. Cała grupa zamieszkała w hotelu zakładowym, ładnym, wygodnie urządzonym, położonym niedaleko zakładów produkcji rolnej. Stołówka na parterze serwowała naprawdę smaczne, domowe jedzenie, a to za sprawą dwóch przesympatycznych pań – pani Geni i pani Werze. Genia rządziła w kuchni, Wera na sali, obie doskonale się uzupełniały. Jan zżywał się z pracownikami kombinatu, lubił z nimi rozmawiać.

    Często zapraszał go do swego domu jeden z traktorzystów, Krzysztof, facet mniej więcej w tym samym wieku, który mieszkał nieopodal hotelu w którym byli zakwaterowani. Pierwszy raz Jan poszedł do nowego znajomego z flaszką dobrej wódki w kieszeni i kwiatkami dla gospodyni, którą okazała się miła, interesująca blondyneczka Ela; ujął ją tymi kwiatami. Od tamtego wieczoru zapraszany był niemal codziennie, a raczej co wieczór. Tutaj trzeba zaznaczyć, że Jan i jego ludzie byli małą ciekawostką w sennym życiu wioski, gdzie wszystko przebiegało według dawno temu ustalonego rytmu.

    Po kilku dniach pobytu żeńska część lokalnego społeczeństwa opowiadała o przystojnym mężczyźnie o niesamowitych oczach, wysokim, długowłosym, mądrym, umiejącym z każdym porozmawiać na każdy temat, uśmiechającym się do wszystkich, co tutaj nie było zbyt częstym zjawiskiem. Opowiadali też o innych fajnych, sympatycznych i interesujących chłopakach, którzy z nim przyjechali. Wracając do zaproszenia Krzysztofa i Eli. Przychodziła do nich dość często ich sąsiadka, postawna szatynka z dużym biustem i indiańskimi rysami twarzy, która zawsze miała taką samą fryzurę – zaplecione w długie warkocze kruczoczarne, mocne włosy, co jeszcze bardziej nadawało jej indiańskich cech. Ela zapraszała ją, żeby – jak mówiła – było do pary.

    Mąż Magdy, bo tak miała na imię urocza sąsiadeczka, pracował na saksach w Niemczech, w domu bywał dwa razy w roku, przywoził pieniądze, prezenty, kupował materiał na budowę ich nowego domu i wracał pod Monachium. Magda nie miała jeszcze trzydziestki, potrzebowała mężczyzny nie tylko od święta, więc na widok naszego bohatera aż tarła kolanami. Na pierwszym spotkaniu w tym poszerzonym o sąsiadkę gronie Ela postanowiła jakoś przełamać pierwsze lody. Podczas piątkowego wieczoru zakrapianego pewną ilością alkoholu, bo przecież nazajutrz była sobota, więc dzień wolny, zaproponowała grę w rozbieranego pokera. Propozycja została przyjęta owacyjnie, zaraz też zaczęła się rozgrywka.

    Obaj panowie, Jan z Krzysztofem dyskretnie dawali sobie znaki, wymieniali między sobą karty, tak, że w niedługim czasie leciutko skołowane alkoholem panie siedziały w samych majtkach, panowie tylko w bokserkach i podkoszulkach. Ale i to nie trwało długo, po kilku minutach panie nie miały już czego zdjąć. Jan podziwiał obfity, ale zadziwiająco sterczący biust Magdy, nie mógł oderwać od niego wzroku; Krzysztof zresztą też. Zaczęło się „wykupowanie fantów”. Czego to nie musieli robić! Wierszyki, piosenki, pocałunki, lizanie biustów, sprośne dowcipy. Doszło do wykupienia majteczek. Wyrok był srogi – każda z pań musiała jednemu z mężczyzn wyssać penisa! Najpierw burzyły się trochę, ale odpowiednio wcześniej „podlane” kolejnymi porcjami alkoholu nie wzbraniały się zbyt długo. Jedynym zastrzeżeniem było, że nie będą się wzajemnie widzieć, nie chciały czuć się… skrępowane! Było już bardzo późno, dzieci spały, a panie klęcząc przed panami miały „pełne usta roboty”.

    Ten wieczór skończył się w łóżku Magdy, która nie wyobrażała sobie, że „skoro ona mogła obciągnąć jego wielkiego kutasa, to on może też ją wylizać”, jak na pożegnanie wyszeptała chłopakowi do ucha, kiedy wracała do siebie. Jan jakoś nie zastanawiał się zbyt długo przed wejściem do sąsiedniego mieszkania. Wskoczyli razem do wanny, skąd po kilku drobnych pieszczotach przenieśli się na łóżko. Nie tylko wylizał gorącą cipkę, ale też sprawdził, jak reaguje na obecność w niej twardego, kształtnego penisa. Reagowała prawidłowo, bardzo szybko doszła raz, za chwilkę drugi, potem trzeci. Jej soki zmoczyły połowę prześcieradła, a on nie przestawał, ruchał interesującą kobietę jak automat. Po kolejnym orgazmie Magdy też nie wytrzymał i wytrysnął na jej sterczące dumnie piersi. Rozmazała spermę po biuście, wsunęła mokre nią palce do ust. Położyła się na boku, głowę położyła na zgiętej w łokciu ręce, drugą głaskała długie włosy kochanka, patrzyła długo w niezwykłe oczy. Uśmiechała się, w końcu wyszeptała:

    – Jesteś niesamowity! Możesz ruchać do końca, raz, że mam niepłodne dni, a po drugie nawet gdybym zaszła, to i tak pójdzie na jego konto, mego męża, dwa dni temu wyjechał, więc nie obawiaj się… Ciekawe, jak by wyglądały nasze dzieci? Ale powiem ci, że bardzo dawno nikt mi tak nie dogodził. Mój stary zjawia się raz na pół roku, tylko mi wsadzi, już kończy, potem cały czas tylko kumple i wóda. Nie mam sposobu, żeby go skłonić do lepszego seksu, nawet chciałam, żeby mnie wyruchał w tyłek, bo to ponoć facetów bardzo podnieca, ale on nic… A twój kutas wie, co robić, żeby dziewczyna i jej piczka były zadowolone!

    – Lubisz w tyłek? – Jan wrócił do usłyszanego przed chwilką zdania.

    – Próbowałam, ale mój stary nim mi wsadził, już się spuścił i było po sprawie. – wyznała szczerze, rozplątując swe warkocze. Potrząsnęła głową, burza czarnych loków rozsypała się wokół głowy.

    – Może teraz się uda? – Jan obrócił ją na brzuch, dłońmi rozchylił pośladki.

    – Ale jak zaboli, to przestaniesz, tak? – dziewczyna odwróciła głowę, patrzyła spod długiej grzywki na chłopaka; co tu dużo mówić, podobał jej się ten facet, umiał doprowadzić do orgazmu w kilka chwil, nie to, co jej ślubny…

    – Oczywiście – sapnął Jan i wsunął swego rumaka w cipkę, popchnął. Pupę miała całą mokrą po ostatnim orgazmie, ale chciał, żeby był bardziej śliski. Nasmarowany śluzem z pipki członek naprowadził na kakaową dziurkę i lekko nacisnął. Pomału, bez pośpiechu napierał na ciasną pupę, wszedł bardzo miękko, bez oporu. Magda tylko westchnęła głośno, poprawiła się na pościeli, uniosła lekko biodra nadziewając się jeszcze bardziej na kutasa, palcami stymulowała łechtaczkę, żeby pogłębić doznania.

    – To miłe – zamruczała – ale proszę, nie bądź brutalny, podoba mi się to, nawet nie wiesz, jak bardzo mi … się… to… pooooodooobaaaa!!!

    Po małej chwili wcisnęła twarz w poduszkę, żeby stłumić krzyki rozkoszy, z drażnionej dłonią pipki poleciała fontanna mocząca do reszty prześcieradło i jego krocze. Wyskoczył z pupy Magdy, odwrócił ją na plecy i wcisnął się w jej usta. Posuwając ją w buzię doprowadził się do wytrysku, opadł obok niej. Tym razem połknęła sporą porcję spermy, oblizała się.

    – Fajnie ruchasz, podoba mi się – przeciągnęła się rozmarzona – i ten twój chuj taki wielki, czuję, jak mnie tam, w środku rozpycha, to bardzo przyjemne uczucie, musimy to jeszcze nie raz powtórzyć. Mówiłam ci, mój stary zwykle po kilku piwach włazi na mnie, wpycha swego chujka w moją pisię, a kiedy po trzech sekundach jest po wszystkim to albo zaraz zasypia, albo idzie dalej do kumpli, bo uważa, że swój małżeński obowiązek wzorowo wypełnił. A przecież potrzebuję czuć faceta w sobie, chcę, żeby niekiedy ktoś porządnie mnie wyruchał, wytarmosił za broszkę… Zrobimy to jeszcze, prawda? – patrzyła na mężczyznę wyczekująco, lekko się przy tym uśmiechając

    – Prawda, prawda, jeśli podoba ci się moje bzykanie to super, ale muszę iść, niedługo świt, jeszcze ktoś mnie zobaczy i będą plotki.

    – Ale jeszcze kiedyś powtórzymy taki wieczór? – upomniała się jeszcze raz, podniosła na łokciu, oparła głowę na dłoni. Piersi tylko troszeczkę zmieniły swój normalny kształt, nawet w tej pozycji sterczały wyzywająco.

    – Jakie ty masz zajebiste cycki! Taki biust powinnaś nosić na wierzchu, żeby wszystkie baby widziały!

    – Tak, żeby mnie zajebały, bo ich chłopy patrzyli by jak psy za suką – uśmiechnęła się uradowana z komplementu.

    – Robiłaś coś z nimi? Przyznam, że nie widziałem jeszcze takiego biustu!

    – Bardzo dbam o nie, codziennie minimum pół godziny ćwiczę, żeby utrzymać szczupłą figurę i żeby cycki takie były – dodała – a ten mój stary dureń nie potrafi tego docenić… Na szczęście trafiłam na ciebie – pogłaskała Jan po twarzy

    – No i są rewelacyjne! Ty jesteś rewelacyjna! Teraz spadam, zamknij za mną drzwi – wyszeptał od progu.

    Wrócił do hotelu, padł na łóżko. Co za wieczór, pomyślał. Ale ona ma biust… I z obrazem jędrnych piersi w oczach – usnął. W Jakubiance poznał też innych miejscowych. Jak to chłopy w knajpie, przy piwie opowiadali o miejscowych kobietach, dziewczynach, niemal z adresami informowali która chłopu daje chętnie, która mniej, do której bez kija się nie da podejść. Słuchał uważnie, szczególnie zainteresowały Jana ciekawe historie o pewnej młodej dziewczynie, miała siedemnaście lat, a ponoć nadstawiała tyłek każdemu, kto się odrobinkę postarał. Według opowieści przeleciało ją więcej, niż połowa chłopaków w wiosce.

    Jagoda była chudą laseczką z małym, biustem, bardzo kształtnym i twardym tyłeczkiem; miała całkiem ładną, dziecinną niemal buzię i burzę blond loków. Patrzyła na świat dużymi, niebieskimi oczami jakby wszystkiemu się dziwiła… Rzeczywiście, nie była trudną zdobyczą, wystarczył Janowi jeden wieczór i była w jego pokoju hotelowym. Nie umiała się kochać, była taką „cielęcinką do dymania”, wystarczyło, że mogła się położyć i rozłożyć nogi. Jak mawiał jego przyjaciel – takie dziewczyny są bardzo potrzebne. Do czego? Ano do tego, żeby pipki mogły być przetrzymywane w ciepłym miejscu, między ich nogami, bo faceci lubią wpychać swe kutasy w coś ciepłego. Taka właśnie była Jagoda. Kładła się jak chciał, wciskał kutasa jak chciał, czy to delikatnie obrośnięta miękkimi, ale nadspodziewanie długimi włoskami pipka, czy usta – obojętne, wszystkie te miejsca nie wywoływały w niej żadnej emocji.

    Pewnego razu, kiedy kazał, tak, kazał jej przyjść do siebie i po wspólnym prysznicu wydymał ją niemal do utraty sił (jego sił, oczywiście, Jagoda nie znała jeszcze takiego czegoś, jak orgazm, myślała, że to jest to, kiedy jest jej dobrze z jakimś chujem w środku) spytała, czy się spuścił, bo ma dziwnie wilgotno w pipce. O dziwo, chyba zaczęła jakoś reagować na bodźce, ale musiał naprawdę długo ruchać młodą cipę… Kiedy po pierwszym razie wyszła z jego pokoju, nie trafiła zaraz do domu. Na korytarzu złapał ją jeden z podwładnych Jana, bez problemu zaciągnął do pustego, niezamkniętego pokoju i też zerżnął. I znowu nie wróciła do siebie, po znalazł się kolejny amator jej wdzięków. Rano okazało się, że wydymało ją na zmianę kilku chłopaków, a jej było to obojętne…

    Zupełnie inna była Ewa. Dziewczyna dwa lata starsza od Jagody, bardzo kobieca, wszystko miała takie, jak trzeba – odpowiednia tusza, biust, ładna buzia i długie włosy. Pulchniutka, ale w sposób bardzo apetyczny dla mężczyzn, ani grama za dużo w każdym miejscu. Poznał ją przypadkowo w kawiarni. Drugiego, lub trzeciego popołudnia w Jakubkowie Jan nudził się trochę, postanowił pooglądać okolice miejsca, gdzie mieszkali. Przechodząc obok niewielkiej kawiarni stwierdził, że można sobie odpocząć przy kawie i lampce wina. Lokal był praktycznie pusty, poza dwoma dziewczynami siedzącymi przy stoliku w kącie. Jedną z dziewcząt była właśnie Ewa.

    Siedziała z koleżanką, zajęte były rozmową. Mężczyzna zauważył, że bardzo ładna dziewczyna przygląda mu się ukradkiem, ale kiedy on sam popatrzył w jej stronę – spuszczała wzrok. Poprosił kelnerkę o ciastka i po lampce wina dla obu dziewczyn. Zdziwiły się bardzo, podziękowały z uśmiechem. Zaprosił je do swego stolika, zaczął wypytywać o miejscowość, ciekawostki, które tu można spotkać, pytał, co jest interesującego poza kościołem i knajpą. Odpowiadały ochoczo, ze śmiechem prześcigając się w opowiadaniu miejscowych ploteczek, historyjek i anegdotek. Po dłuższej chwili koleżanka musiała pójść do domu, zostali we dwoje. Miło się gawędziło, nie zauważyli, że nadszedł czas zamknięcia lokalu. Jan poprosił kelnerkę o rachunek, zapłacił i wyszli. Już na dworze zasugerował, że odprowadzi ją do domu. Zgodziła się chętnie, choć nie mieszkała daleko.

    – A może pokażę ci nasz park? Teraz jest posprzątany, są bardzo ładne alejki, postawili ławki, latarnie, park ma taki swój klimat, a o tej porze dnia jest tam pięknie – zaproponowała Ewa.

    – Chętnie zobaczę, tym bardziej, że słyszałem już o nim, a wieczorem musi tam być fajny nastrój, prawda? – zgodził się natychmiast.

    – No to prowadź.

    Szli wolniutko obok siebie, trzymając ręce w kieszeniach. Park rzeczywiście był bardzo ładny, nie tylko im się podobał, bo widzieli jeszcze kilka par, spacerujących, lub siedzących na ławkach. Objął Ewę ramieniem, nie oponowała, przytuliła się do niego. Poszli w ciemniejszy rejon parku, usiedli na samotnej ławeczce. Jan nie pytał o nic, posadził sobie Ewę na kolanach, przytulił i pocałował w usta. Oddawała pocałunek z zaskakującą zachłannością, przyciskała do siebie głowę chłopaka. Czuł, że penis podnosi głowę, pręży się w spodniach. Ona też go poczuła, odsunęła się trochę od niego i popatrzyła w dół, skąd spoglądał na nią swym jednym oczkiem sterczący zza paska kutas.

    – Tak cię podniecam? – spytała zalotnie.

    – Niesamowicie, jesteś klasa dziewczyna – pocałował ją za uchem – nawet nie wiesz, jaką mam ochotę na ciebie!

    – Ale jak? Chcesz to tutaj zrobić?

    – Co jak? Co… Chcesz się kochać? – spytał trochę zdziwiony, raczej zaskoczony.

    – Bardzo, ale nie mam dzisiaj zbyt dużo czasu, żeby pójść do ciebie – jej odpowiedź zaskoczyła Jana

    – Nie szkodzi, poczekam, jestem cierpliwy i …

    Przerwał, bo Ewa szybkim ruchem wyciągnęła jego penisa ze spodni. Chwilkę patrzyła zadziwiona, ale zaraz wstała, podciągnęła sukienkę, szybkim ruchem zdjęła figi i tyłem siadła Janowi na uda, nadziewając się na sterczący członek. Krzyknęła cichutko, kiedy wszedł w pipkę.

    – Jaki on duży – wyszeptała – czuję go w całej cipce!

    – Taki już jest, chyba nie masz mi tego za złe? – spytał z uśmiechem

    – Coś ty, ale on chyba jeszcze rośnie! Jeszcze bardziej mnie rozpycha! Oparła się plecami o piersi Jana. Mrucząc z rozkoszy pomału falowała biodrami do przodu, do tyłu i na boki. Myślał, że zwariuje, tak silne było to doznanie, tym bardziej, że absolutnie nie spodziewał się takiego zakończenia wieczoru. Przyspieszyła ruchy, zaczęła szybko oddychać, z ust wydobył się jęk. Podnieciło go to jeszcze bardziej. Już miał wytrysnąć, gdy nagle Ewa wstała i odwróciła się do niego.

    – Nie spuszczaj się jeszcze, zrobię ci dobrze ręką – ujęła delikatnie pulsujący wałek mięsa i wytrzepała go, odskakując z piskiem przed wystrzeliwanymi stróżkami spermy.

    – Ale dużo tego było! No tak, ten twój… taki duży, to i ładunek też odpowiedni. Odprowadzisz mnie do domu? – zapytała z uśmiechem, wkładając zdjęte wcześniej figi w kieszeń sukienki

    – Oczywiście, teraz idziemy prosto do twego domu – Jan roześmiał się rozradowany.

    Chwycili się za ręce i prawie pobiegli. Kilka metrów od furtki szybko cmoknęła go w policzek.

    – Jutro o osiemnastej na tej samej ławeczce? – uścisnęła lekko krocze chłopaka.

    – Będę – musnął dłonią gołą pipkę.

    Poszedł do hotelu, wykąpał się i położył do łóżka. Jak zwykle, kiedy sam mieszkał w pokoju, spał nago. Wziął książkę, zaczął czytać, ale wspomnienie wieczoru nie dawało mu się skupić nad czytanym tekstem. Zasypiał z uśmiechem na twarzy, kiedy posłyszał lekkie drapanie do drzwi. Zdawał mu się? Chyba tak. Jednak nie, drapanie powtórzyło się. Nie zakładając nic na siebie, całkiem nagi wyskoczył cichutko spod kołdry, bezgłośnie podbiegł do drzwi, czekał. W momencie ponownego hałasu gwałtownie otworzył. Stała w nich… Ela, żona Krzysztofa!

    – Chyba cię nie obudziłam? – niepewnie uśmiechała się, spuszczając wzrok.

    Jan obserwował, jak oczy kobiety robiły się coraz większe na widok zwisającego między jego nogami przyrodzenia. Nie widziała go podczas pamiętnego pokera; obie panie nie chciały, żeby się wtedy widzieć.

    – Nie, jeszcze nie spałem. – gestem zaprosił Elę do pokoju – Co cię sprowadza o tej porze? Wejdź, proszę, nie będziemy rozmawiali w drzwiach.

    – Wiesz, jak ty wtedy z Magdą, to ja… też chciałam, ale… no wiesz, przyszłam, bo Krzysztofa nie ma, wróci pojutrze, więc… Po prostu też chcę się z tobą kochać! – opuściła głowę, cały czas stojąc w drzwiach.

    – Zwariowałaś? Jesteś żoną kolegi, a one są nietykalne, nie bzyka się żon przyjaciół! Takie są zasady i trzeba się ich trzymać. Wejdź wreszcie, zanim ktoś cię tu zobaczy.

    Weszli do środka, dziewczyna rzuciła się Janowi na szyję.

    – Zróbmy to, proszę, i tak już wyszłam w twoich oczach na dziwkę! Wyruchaj mnie, chcę tego!

    – Ela, przestań, nawet tak nie myśl. Absolutnie nie uważam ciebie za dziwkę, wręcz przeciwnie i nie licz na żaden seks.

    – Nie chcę przestać! Patrzysz na mnie takim wzrokiem, że mi ciarki przechodzą po plecach, a pipka robi się mokra, co ty masz w tych swoich ślepiach?

    Nie wiedział, co zrobić. Zanosiło się na problemy z pozbyciem się dziewczyny, tym bardziej, że poczuł od niej alkohol. Nagle olśniło go!

    – Wiem co zrobimy, żebyśmy oboje byli zadowoleni, a ja nie złamię zasad.

    – Co? – spytała z nadzieją w głosie.

    – A to! – wstał z krzesełka, na które z wrażenia po pierwszych słowach dziewczyny usiadł.

    Podnoszący głowę, powstający wałek mięsa dumnie kołysał się między nogami. Ela w dwie sekundy była rozebrana, pod sukienką nic nie miała. Widział ją gołą, kiedy grali w rozbieranego pokera, wtedy, w przeciwieństwie do Magdy, pipkę miała solidnie obrośniętą, nawet ucieszył się, że to nie on ma ją wylizać, tylko Krzysztof, któremu nie przeszkadzały krzaczory na łonie żony; miał to przecież na co dzień. Jednak posłuchała Jana, jak kiedyś mówił, że kobieta powinna depilować sobie bikini, bo i o higienę łatwiej i ładniej wygląda; teraz zobaczył tylko wąziutki paseczek przyciętych włosków nad małą, różową cipką. Położyła się na łóżku, rozchyliła nogi, podnosząc je wysoko w górę. Jej pipka spoglądała na Jana swym ślepym oczkiem, dziurka odbytu zachęcała do wdarcia się w nią i spenetrowania ciasnego wnętrza.

    – Nie, nie w ten sposób. Na kolana! – Jan wskazał palcem na podłogę, rzucił na nią poduszkę, żeby dziewczyna miała wygodniej.

    – Jak chcesz? Mam go wziąć do buzi?

    – Nie domyślasz się?

    Uklęknęła przed nim, chciała jeszcze coś powiedzieć, ale wepchnął się w nią aż do przełyku. Krztusząc się zaczęła masować kutasa.

    – Chciałaś tak jak z Magdą? No to masz okazję to zrobić. Ale może boleć!

    Chwycił Elę za włosy, mocno przycisnął jej twarz do swego krocza, poczuł, że kobieta dławi się, traci oddech. Wyszedł z niej, dał jej złapać trochę powietrza i powtórzył to samo jeszcze kilka razy. Czuł, że zaraz wytryśnie, więc przytrzymał ją znowu za włosy i wyrzucił z siebie cały ładunek do jej gardła, nie pozwalając nic wypluć. Znowu dławiąc się i krztusząc połykała wszystko bez protestu, ale i tak spora porcja wypłynęła z ust na bodę i piersi. Rzucił ją na łóżko, rozchylił brutalnie nogi, prawie wgryzł się w jej cipkę. Zawyła, ale nie był to krzyk bólu, tylko rozkoszy. Dał jej solidnego klapsa, znowu krzyknęła.

    – Bij, to takie podniecające, bij, byłam niegrzeczna, zasłużyłam na karę – Ela to łkała, to krzyczała na zmianę – Bij, zdradzam swego męża, ukarz mnie!

    Znowu przydała się poduszka, nakrył nią jej twarz, żeby nie obudziła połowy hotelu. Miał wielką ochotę ją normalnie zerżnąć, ale niepotrzebnie gadał o tych żonach kolegów, więc duma nie pozwoliła mu na nic innego. Osiągała orgazm za orgazmem, chyba trzy razy wspinała się na szczyt, wrzeszczała, aż ochrypła. Wylizał ją, dał kilka klapsów i wygonił z pokoju. Nie odprowadził, nie miała daleko. Było mu trochę głupio, ale… sama tego chciała. Po krótkiej chwili i dużym drinku sumienie uspokoiło się i Jan wreszcie zasnął.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Nastoletni sen 2/3

    Obudził mnie promień słońca wpadający przez ono wprost na moją twarz. – Co za niefart – pomyślałem widząc, że większą część nieba przesłaniają chmury.
    Dziewczyny spały jeszcze dość mocno, regenerując siły po upojnej nocy. Uniosłem lekko głowę wciąż jeszcze nie dowierzając temu co działo się tu jeszcze tak niedawno. Ich wciąż nagie ciała pięknie prezentowały się ledwo okryte prześcieradłami. Noc była ciepła więc grube pierzyny były zupełnie zbędne. Mój wacek pomimo nocnych przygód stał mocno pobudzony jak to miał w zwyczaju o tej porze. Unoszący się w powietrzu zapach i otaczające nas cudowne, nagie dziewczyny dodatkowo to wzmogły. Po mojej prawej, zupełnie odkryta spała na brzuchu Natalia, twarz miała zwróconą w moją stronę. Po mojej lewej, lekko przytulona leżała Anka. Jej ręka spoczywała na moim boku, a pierś dotykała mojej klatki. Za nią wtulone w siebie znajdowały się Kamila i Dominika.
    Nie chcąc zbudzić dziewczyn sięgnąłem najdelikatniej jak to możliwe po mój telefon, który szczęśliwie leżał na ziemi w zasięgu mojej ręki. Była 6 nad ranem. Zgodnie z tym co wspominała Natalia mieliśmy jeszcze sporo czasu, rodzice mieli pojawić się dopiero koło 10.
    W mojej skrzynce znajdowało się kilka pijackich i do tego dość świeżych smsów od kumpli. Z pewnością będą jeszcze długo spać. Uspokoiło mnie to nieco i postanowiłem jeszcze chwile zdrzemnąć się. Niestety, gdy odkładałem telefon musiałem wykonać zbyt gwałtowny ruch, gdyż poczułem jak poruszyła się Ania. Jej oczy powoli otworzyły się, najpierw było w nich sporo dezorientacji. Minęło kilka długich sekund zanim dotarło do niej gdzie jest i jak się tu znalazła.
    Gdy tylko otrzeźwiała spojrzała mi w oczy i uśmiechnęła się cudownie. Na jej twarzy zagościła ta sama błogość, którą widziałem wczoraj podczas naszych zabaw.
    Bardzo delikatnie obróciłem się w jej stronę i odwzajemniłem uśmiech. Objąłem ją ręką i lekko pomasowałem przymykając oczy.
    Ani jednak najwyraźniej spanie nie było w głowie, musnęła mnie lekko nosem, a gdy spojrzałem na nią jeszcze raz, w jej oczach dojrzałem iskierki. Znów lekko trąciła mój nos swoim, dając jasny sygnał, nie musiała robić nic więcej. Zaczęliśmy się całować, bardzo delikatnie i zupełnie bezgłośnie. Ileż namiętności było w tym delikatnym muskaniu. Przycisnąłem jej miękkie ciało mocniej do siebie i masowałem jej plecy oraz pośladki. Druga ręka powędrowała w stronę piersi. Moja partnerka błądziła rękoma po moim ciele, aż w końcu jedna z nich zjechała w dół i mocno zacisnęła się na moim sztywnym przyjacielu. Zaczęła masować go powoli, a ja zająłem się jej skarbem.
    Pozostałe dziewczyny spały głęboko nie mając pojęcia o naszej wspólnej intymnej chwili i to chyba podniecało mnie jeszcze bardziej.
    Leżeliśmy tak przytuleni do siebie całując się i delikatnie, powoli dając sobie niespotykaną rozkosz.
    Trwaliśmy tak kilkanaście minut, aż w końcu Ania zacisnęła wargi i mocno wbiła paznokcie w moje ramię. Doszła po raz kolejny, tym razem w moich ramionach. Gdy wróciła do siebie zaczęła intensywniej mnie pieścić. Niedługo potem i ja tracąc kontakt z rzeczywistością osiągnąłem szczyt, strzelając na jej nagi brzuch i łono. Pocałowaliśmy się ponownie i przytuliliśmy do siebie zasypiając.

    Kolejna pobudka nastąpiła nieco ponad godzinę później. Tym razem to Dominika śpiąca na samej krawędzi przebudziła się niemal spadając z łóżka.
    -Która godzina – wymamrotała nieprzytomnie Natalia podnosząc głowę z prześcieradła.
    -Już po siódmej – odpowiedziałem odkładając telefon
    -Trzeba się zbierać powoli – Kamila obróciła się z boku na plecy zrzucając z siebie prześcieradło – a tak mi się nie chceeeeeę – ziewnęła
    -No, dobrze się spało jak nigdy- dodała siedząca już Dominika.
    -Miałam na plażę dzisiaj iść, ale chyba pójdę dalej spać – Anka też odczuwała skutki niewyspania.
    -Ja też nie wiem jak to dziś będzie – powiedziałem uśmiechając się i chwytając wzrokiem każdy skrawek nagich dziewczyn.
    -To była najlepsza impreza w moim życiu – rozmarzyła się Kamila zakładając dłonie za głowę – fajnie, że wpadłeś – zwróciła się do mnie
    -Całą przyjemność po mojej stronie – odpowiedziałem
    -Oj, akurat przyjemności to było pełno po wszystkich stronach – uśmiechnęła się Natalia
    -To były najlepsze urodziny ever, dzięki dziewczyny za wspaniały prezent – mówiąc to Anka popatrzyła na mnie i powiodła palcem po mojej klatce piersiowej i brzuchu.
    Dziewczyny zaśmiały się i powoli zaczęły się zbierać.
    -Jeśli zbierzecie się na plażę to bądźcie tam gdzie wczoraj, ja też tam będę ze znajomymi – zaordynowałem
    -Tymi co wczoraj nie? – Zainteresowała się Kamila
    -Nie, dzisiaj z innymi. Oczywiście, że z tymi samymi, a co zainteresowana jesteś? – uśmiechnąłem się
    -No fajni byli, a wybacz, ale we czwórkę Tobą jednym się nie możemy cały czas dzielić – pokazała mi język i zaśmiała się – dlatego muszę mieć coś na oku bo ja tu widzę, że Ty to już jesteś zaklepany – rzuciła wymowne spojrzenie w stronę Natalii, a ta pokryła się rumieńcem.
    -Nie wiem co Ty bredzisz, ja nikogo nie klepałam – niezdarnie próbowała się odgryźć gospodyni
    -Dobra, dobra, ja tu wszystko widzę – Kamila ponownie wystawiła język z grymasem uśmiechu.
    Nie wiedziałem jak interpretować te słowa, ale coś czułem, że nawet jeśli moim kumplom nie poszczęściło się tej nocy, to kolejnej nie spędzą samotnie.
    Dziewczyny powoli kończyły się ubierać, ja też po chwili byłem niemal gotowy do wyjścia.
    -To my się pewnie jeszcze zobaczymy na plaży – uśmiechnęła się przy wyjściu Natalia.
    -Oby – rzuciłem z dwuznacznym spojrzeniem – dziękuję jeszcze raz – dodałem na pożegnanie i korzystając z tego iż nikt nas nie widział przyciągnąłem dziewczynę do siebie i skradłem pocałunek.

    W naszym pokoju zastałem śpiącą resztę ekipy. Chrapali głośno, a na hałas jaki zrobiłem wchodząc zareagowali jedynie przewaleniem się na drugi bok i niezrozumiałym mamrotaniem.
    Zrobiłem sobie śniadanie i wskoczyłem pod letni prysznic. Stałem pod nim chwilę wciąż wspominając wydarzenia nocy. Strumień wody ożywił mnie i sprawił, że na dobre się przebudziłem. Byłem jak nowo narodzony, a na zegarku nie było jeszcze nawet dziewiątej.
    Gdy wyszedłem z łazienki Przemek leżał z otwartymi oczami patrząc w sufit, a Grosz siedząc na skraju łóżka chował twarz w dłoniach.
    -Siemano – rzuciłem najbardziej entuzjastycznie jak się dało, aby wywołać lekką irytację w zmęczonych kolegach – jak tam? Pomelanżowane ładnie?
    -Dobrze było, nie Groszu? – Głos Przema był potwornie zachrypnięty
    -Chyba tak, w sumie od połowy nie pamiętam za wiele. Ty żeś coś wyrwał zdaje się, nie?
    -No poderwałem taką blondynkę fajną, ale w sumie nie wiem co się potem z nią stało – Przemek był wyraźnie zawiedziony
    -Czyli co, w sumie nic nie wyhaczyliście za bardzo wczoraj? – zapytałem dla pewności
    -No nie, a cożeś taki dociekliwy?
    -A tak, zbierajcie się na plażę, może tam wam się poszczęści – odpowiedziałem tajemniczym tonem.
    -Najpierw muszę się ogarnąć, to chwile zajmie – odpowiedział Grosz – a Ty co taki rozanielony z rana? Z kimżeś się tam dziwczył całą noc?
    -A powiedzmy, że trafiło się ziarno – postanowiłem się przesadnie nie chwalić, szczególnie, że całą sytuacja mogła zabrzmieć jak bajka – Dobra, to ja się zbieram na plażę, zajmę wam miejsca, a wy się ogarnijcie i wbijajcie jak dacie rade, będzie?
    -No spoko, dzięki
    -Przyznaj się, wyrwałeś tę córkę gospodyni? – Przemo nie dawał za wygraną – widziałem jak się wczoraj kręciliście koło siebie na plaży, co? – W jego tonie słychać było tę żartobliwą złośliwość.
    -Powiedzmy, że w jednej czwartej masz rację – rzuciłem tajemniczo, chwyciłem spakowaną torbę i wyszedłem na plażę.

    Miałem szczęście pojawić się tuż przed największym tabunem ludzi. Rozłożyłem ręczniki i rzeczy tak, żeby miejsca było dość nie tylko dla nas, ale także i dziewczyn jeśli się zjawią.
    Leżałem tak czytając książkę w samotności dobrą godzinę zanim dołączyła do mnie reszta ekipy, oprócz moich współlokatorów pojawił się Mati z dwoma kumplami i jakimiś dwoma dziewczynami, które najwyraźniej poznali wczorajszej nocy. Rozłożyli się nieco z boku, gdzie było odrobinę więcej miejsca, wciąż pozostawiając sporo przestrzeni przy naszych ręcznikach.
    Niedługo później dostrzegłem zbliżające się dziewczyny. Gdy tylko nas spostrzegły szybko ruszyły w naszym kierunku. Natalia dość niespodziewanie podeszła do mnie i cmoknęłą w policzek. Teraz już na pewno niczego się nie wyprę – pomyślałem. Oprócz niej była jeszcze Kamila z Dominiką i Gośka, kolejna urocza brunetka o ładnej figurze i niedużych ale kształtnych piersiach. Ta trójka ułożyła się za Groszem i Przemkiem natomiast Natalia wybrała miejsce po drugiej stronie – koło mnie.
    Dzisiaj już nikt nie kwapił się do gry w siatkówkę, leżeliśmy więc i opalaliśmy rozmawiając.
    Dziewczyny nie musiały się zbytnio wysilać, aby zwrócić na siebie uwagę chłopaków.
    Po tym co powiedziałem rano przed wyjściem, szybko postanowili nawiązać kontakt z nastolatkami.
    Już po chwili cała ekipa była pochłonięta dość swobodną rozmową, podczas, gdy nasza dwójka, leżąc nieco na uboczu opalała się w milczeniu. Co chwila zerkaliśmy tylko na siebie ze śmiechem, gdy z gwaru rozmowy dochodziły do nas co odważniejsze bądź głupawe teksty.
    -Wspominałeś coś swoim kumplom? – Zapytała w końcu Natalia, tak, aby nikt inny ans nie słyszał
    -O naszej nocy ani słowem – odpowiedziałem szczerze – zasugerowałem tylko, żeby pojawili się na plaży, bo może tutaj im się poszczęści – mrugnąłem okiem.
    -Hah, sprytnie ich nakierowałeś, jak znam Kamile to zaraz się tu zaczną obmacywać przy ludziach – zaśmiała się brunetka.
    W pewnym momencie usłyszeliśmy podniesiony głos Dominiki
    -Nie wiem jak wy, ale ja idę do wody – reszta towarzystwa zawtórowała i zaczęła się zbierać. Rzuciłem okiem na Natalię, ale nie miała zamiaru się ruszać. Zdawało mi się, że w jej oczach widzę prośbę abym i ja został.
    -A wy co gołąbki? – rzuciła do nas Kamila
    -Nie mam siły, wolę jeszcze poleżeć – odpowiedziałem a Natalia potwierdziła skinieniem głowy i dodała, że popilnujemy rzeczy.
    -Dobra, dobra, tylko rączki przy sobie – zaśmiała się blondynka
    -I kto to mówi – odparowała moja towarzyszka powodując rumieniec na twarzy koleżanki i zaciekawione spojrzenia moich kumpli.
    Po chwili cała głośna zgraja chłodziła się w Bałtyku.
    -Ale się wczoraj porobiło – odezwała się Natalia – szczerze to nie spodziewałam się tego, że z nami zostaniesz… wiesz, babski wieczorek… eh, było fantastycznie – obróciła się w moją stronę i podpierając dłonią głowę patrzyła mi w oczy. – tylko nie myśl sobie, że ja tak….
    -Nic sobie nie myślę – przerwałem jej – trochę wypiliśmy i jakoś tak wyszło. W Twoich oczach widać, że jesteś wyjątkową dziewczyną. W życiu nie przytrafiło mi się nic lepszego. – dodałem grzebiąc palcem w piasku. – Mam nadzieję, że Ani się podobały urodziny.
    -Bardzo, gadałam z nią – na moment zawiesiła głos – Wiesz, Anka bardzo Cię polubiła. Byłeś dla niej wczoraj wspaniały.
    -Aj tam, wspaniały. Zająłem się nią tak jak na to zasłużyła. Nie tylko przez urodziny, to po prostu fajna dziewczyna.
    -Ale wiesz, ona nie miała żadnych doświadczeń wcześniej z chłopakami. Strasznie nieśmiała jest bo przez jej figurę chłopaki zupełnie nie zwracają na nią uwagi, co najwyżej, żeby jej dogryźć…
    -Wiem o czym mówisz, przykre to jest…
    -No właśnie, a Ty wczoraj byłeś dla niej taki… czuły. Opowiedziała mi co robiliście rano, była wniebowzięta, sama jej trochę zazdroszczę – uśmiechnęła się. – Nie dość, że w końcu tak się nią ktoś zajął to jeszcze takie ciacho – lekko trąciła mnie pięścią w bark.
    -Oj, już mi tak nie słódź. Zresztą z was też są niezłe laski.
    Naszą rozmowę przerwał głośny pisk dochodzący znad morza, odwróciliśmy się i zobaczyliśmy Grosza trzymającego na rękach wierzgającą Kamilę. Widać, że zabawa musiała być przednia bo udając niewinne przepychanki obłapiali się dość bezwstydnie jak na tak krótką znajomość.
    -Oho, chyba dziewczyny dopięły swego – zwróciła uwagę Natalia
    -I chłopaki też – dodałem
    -Będziemy mieć więcej czasu dla siebie – rzuciła z dużą kokieterią w głosie – a właśnie, planujemy dzisiaj z Anką babskie pogaduszki przy winie w tym samym pokoju co wczoraj. Pomyślałyśmy, że może zechcesz do nas dołączyć, w końcu jeden babski wieczór całkiem Ci się spodobał – uśmiechnęła się figlarnie
    -No cóż, przemyślę… zastanowię się – w żartach udawałem opór
    -Anka bardzo liczy, że się pojawisz. Chyba ma ochotę na coś więcej – uśmiechnęła się
    -A Ty? – zapytałem niby od niechcenia.
    -A ja? Nie wiem, przemyślę… zastanowię się – zaśmiała się cudownie.
    -Dobra, to o której i jakie wino kupić?
    Leżeliśmy obserwując pozostałych bawiących się w wodzie i po chwili sami zdecydowaliśmy się do nich dołączyć. Chłód Bałtyku zdecydowanie dobrze nam zrobił, odrobina ruchu również.
    Dziewczyny zdążyły już oczarować moich kumpli i sparowani gruchali sobie słodko rozważając plany na wieczór. Nie uniknęliśmy licznych docinek, gdy zasygnalizowaliśmy, że zamiast iść na miasto czy piwo na plaży, wolimy spędzić ten wieczór na osobności.
    Ledwie dotarło do mnie co wydarzyło się wczoraj, a już przed oczami miałem kolejny cudowny wieczór. Cóż za to będzie za wyjazd – pomyślałem.

    -Ta Kamila to niezły aparat chyba jest – zaczął rozmowę Grosz, gdy znaleźliśmy się już w swoim pokoju – strasznie szuka bolca, jak bawiliśmy się w wodzie to co chwila niby przypadkiem wciskała tyłek w mojego małego, generalnie strasznie się pchała w moje łapy. I kilka razy świeciła przede mną cyckami jak niby przypadkiem jej się stanik zsunął i że się nie zorientowała.
    -Żalisz się, jakby Ci to przeszkadzało – powiedział Przemo – Dominika też mogłaby być taka bardziej… bezpośrednia. Trochę się chyba wstydziła – Turas, przyznaj się, maczałeś w tym palce jak Cię wczoraj nie było?
    -Maczałem. – zrobiłem krótką pauzę – i to nie tylko palce.
    -No nieeee, nie gadaj, że coś z nimi robiłeś – westchnęli niemal jednocześnie
    -Wolałem, żebyście wiedzieli. Od razu zaznaczam, że ja nie mam nic przeciwko – dodałem z uśmiechem.
    -Eh, w sumie co mi tam, fajne są obydwie i już wyhaczone… W sumie dzięki, że się przyznałeś – Przemo nie stracił rezonu.
    -No racja, kogo ja próbuję oszukać, i tak bym nie odpuścił takiej napalonej małolaty – zaśmiał się Grosz. – a tak w ogóle, to gościu! Weź Ty lepiej gadaj co tam się wczoraj odjebało w takim razie!
    Opowiedziałem chłopakom w skrócie i bez wdawania się w szczegóły całą sytuację i poprosiłem o dyskrecję. Wiedziałem, że mogę na nich liczyć, a męska solidarność nie dała mi ich ot tak puścić bez wspomnienia, że sam wcześniej się z nimi bawiłem.
    -A jak tam Mati? – zapytałem
    -Skumał się z tą Gośką chyba, te dwie dziewczyny co były dziś to z tamtymi typami, jak oni się nazywali? Rafał?
    -Rafał i Wojtek chyba
    -No możliwe, no to oni idą z tymi laskami, Matim i Gośką na miasto- odpowiedział Przemo
    -A Wy?
    -My ciśniemy z dziewczynami na romantyczny wieczór na plaży przy winie, a co będzie potem to się okaże – uśmiechnął się Grosz
    -No i spoko, mnie też dziś czeka wino z dziewczynami – oznajmiłem
    -Dziewczynami? – Przemo mocno zaakcentował ostatnią sylabę – znowu?
    -Tym razem tylko dwie – zaśmiałem się triumfalnie.
    -Dobra, nie chce już tego słuchać – Przemo mimo wszystko również był rozbawiony.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Radzimir Dębski

    Po 3 latach zorientowałem się, że opowiadanie jest uciętę, postanowiłem więc wrzucić w trzech częściach.

  • Nastoletni sen 3/3

    Jeszcze kończyłem się przygotowywać, gdy chłopaki wyszli spotkać się z nowymi koleżankami. Miałem chwilę czasu więc wyszedłem w spokoju zapalić fajka przed budynkiem. Rozparłem się na ławce z której rozpościerał się widok na podwórko i ulicę. Minimalnie zachmurzone niebo przybierało różne odcienie pomarańczy i czerwieni. Lekki i ciepły wiatr niósł od morza ten charakterystyczny jodowy zapach wakacji i zewsząd dało się słyszeć stłumione dźwięki bawiącej się młodzieży. Gdzieś ze strony centrum dochodziły basowe odgłosy muzyki mieszające się z szumem lasu i wrzaskiem mew. Kocham ten klimat – pomyślałem i wyrzucając niedopałek do popielniczki ruszyłem w pełni zrelaksowany w kierunku sklepu. Wiedziałem, że dziewczyny już są w sąsiednim budynku.
    Po wydarzeniach ostatniej nocy postanowiłem, że tym razem do moich zakupów dołączą również prezerwatywy. Ot tak, na wszelki wypadek, gdyby Natalia nabrała ochoty, aby pójść o krok dalej.
    Cudownie odprężony po raz kolejny ruszyłem tymi samymi schodami w kierunku znajomego pokoju.
    Natalia otworzyła mi ubrana lekki biały podkoszulek na ramiączkach i bawełniane szorty, była zupełnie bosa. Ania miała na sobie czarną koszulkę z krótkimi rękawami i sporym dekoltem oraz krótką spódniczkę w takim samym kolorze.
    Tym razem obydwie siedziały przy stoliku. Ucałowałem obie na powitanie i usiadłem wyciągając wino.
    -Czekaj, wyciągnę kieliszki – Natalia podniosła się kręcąc seksownie pupą i ruszyła w stronę szafki
    -Cieszę się, że wpadłeś – odezwała się Anka – wczoraj nie było okazji tak po prostu na spokojnie pogadać.
    -To fakt – zaśmiałem się – skupiliśmy się na czymś innym.
    -Oj tak – lekko się zarumieniła – wszystko potoczyło się bardzo szybko – ale bardzo mi się podobało – wbiła wzrok w podłogę.
    -Cieszę się, mi również – chłonąłem ten obraz błogiego zawstydzenia – szczególnie ta nasza przygoda o poranku – dodałem szeptem, tak by myślała, że nie wiem, że Natalia wie. To wywołało chyba jeszcze większe zawstydzenie, ale przy tym ogromna radość pojawiła się na twarzy pulchnej brunetki.
    -Naprawdę? – Zapytała w końcu spoglądając na mnie nieśmiało
    -Naprawdę – odpowiedziałem patrząc jej z uśmiechem w oczy
    -Co naprawdę? – wtrąciła nagle Natalia wracając ze szkłem do którego momentalnie zacząłem nalewać czerwony płyn.
    -A nic, tak sobie plotkujemy – odpowiedziała Ania
    -To, dobrze. Dzisiaj mamy więcej czasu na plotki i całą resztę – uśmiechnęła się sugestywnie patrząc na nas – Nigdzie Ci się chyba nie spieszy? – Zapytała, bez skrępowania kładąc bosą stopę na moim kolanie.
    -Ależ skąd, całą noc zarezerwowałem wyłącznie dla was – jedną rękę położyłem na stopie Natalii a druga na nagim kolanie Ani – i dziś również jestem cały dla was – uśmiechnąłem się do dziewczyn.

    Zaczęliśmy od niewinnej rozmowy. Dziewczyny sporo wypytywały o mnie, i to czym zajmuję się na co dzień. Same też się nieco otworzyły. Szczególnie Anka, która opowiedziała nieco więcej o swoich ciężkich relacjach z chłopakami, i o tym jak cieszy się, że trafiła na kogoś takiego jak ja.
    Dotychczas kręcili z nią wyłącznie sporo starsi od niej goście, starsi ode mnie o co najmniej dwa, trzy lata. Do tego od razu wyczuwała o co im chodzi, zupełnie brakowało im subtelności i okrzesania, nawet, żeby zbałamucić niewinną nastolatkę. Niektórzy sprawiali wręcz wrażenie desperatów.
    Wysłuchiwałem tych opowieści wykazując pełne zrozumienie. Czasami sam się zastanawiałem czy ja, aby na pewno, aż tak różnię się od tych pozostałych zważywszy na to w jakich okolicznościach się poznaliśmy.
    Czy to ta wewnętrzna i szczera chęć zrozumienia jej sytuacji wzbudzała takie zaufanie i spokój? Czy po prostu wyczuwała, że naprawdę zależy mi na tym, aby po prostu czuła się dobrze?
    Moje rozważania nagle przerwała Natalia uśmiechając się szelmowsko.
    -A ja tu coś mam – podniosła się z krzesła – pomoże nam się jeszcze bardziej rozluźnić.
    -Da się jeszcze bardziej? – zapytałem rozpierając się teatralnie na fotelu – to wino już mnie nieźle rozluźniło.
    -Oj da, zaraz zobaczysz – podeszła do drzwi wiodących na balkon i otworzyła je szeroko. Do pomieszczenia wdarł się strumień świeżego nadmorskiego powietrza. Pomimo wieczornej pory wciąż było bardzo ciepłe, ale wiszący w nim jod i zapach sosnowej żywicy dodawał mu świeżości.
    Dziewczyna zniknęła na moment za ścianą by po chwili pojawić się z czymś w ręku.
    Było to niewielkie zawiniątko i szklana lufka.
    -No piękne rzeczy – rzuciłem z niby karcącym tonem – to ja musze śmigać po sklepach i alkohol montować a tu dziewczyny na własną rękę narkotyki zażywają po kątach!
    -Żeby kupić trawę nie potrzebuję dowodu, w przeciwieństwie do wina – Zaśmiała się Natalia
    -Też prawda, no dobra, mnie namawiać specjalnie nie trzeba – rzuciłem badawcze spojrzenie na Ankę
    -Mnie też nie, palacz ze mnie żaden, ale raz na jakiś czas można – rzuciła pulchna brunetka.
    -No to jedziemy – Natalia rozpakowała zawiniątko i nabiła lufkę.
    Zapaliliśmy niedużo. Dość, aby poczuć błogie odprężenie, ale nie tyle, aby zupełnie odlecieć.
    Mieliśmy w zasięgu trochę słodyczy i napoje bez alkoholu, więc jak widać wszystko było perfekcyjnie zaplanowane.
    Po chwili dość chaotycznej rozmowy przerywanej licznymi chichotami Anka wyszła z inicjatywą.
    -Ale mi teraz dobrze. Ale wiem jak będzie lepiej! – urwała i wpatrywała się w nas w milczeniu.
    -No? – wydusiłem po chwili
    -Na łóżku! – znów zapadła chwila ciszy.
    -Boooże, Anka, Tobie jedno w głowie – rzuciła Natalia i zaczęła się śmiać.
    -Ty, no, ale serio – nie ustępowa Ania
    -Jak dla mnie dobry pomysł – rzuciłem – będzie turbo wygodnie.
    -No w sumie może – łamała się gospodyni – ale nie chce mi się ruszyć dupska z krzesła – podparła głowę na ręce.
    -To ja idę z Anką, a Ty tu siedź – powoli zacząłem się podnosić pokazując jej język i puszczając oko do Anki.
    Obydwie zaśmiały się i z mozołem również ruszyły w stronę łóżka. Już po chwili leżeliśmy we trójkę obok siebie i patrzyliśmy w sufit.
    -Ale wiecie co – odezwała się Natalia – do dupy się tak leży w ciuchach.
    Mówiąc to podniosła się lekko i zaczęła zdejmować kolejno spodnie i bluzkę. Była w samej bieliźnie, gdy my również podchwyciliśmy pomysł i podnieśliśmy się w celu zrzucenia odzienia.
    Po chwili Natalia zrzuciła również stanik zostając w samych koronkowych czarnych figach. W tym stanie rzuciła się z powrotem na łóżko kładąc ręce pod głową i eksponując nagie piersi. Nasza dwójka również poszła za jej przykładem pozostając w takiej samej konfiguracji. Na widok ich cudownych cycków krew ponownie we mnie zabuzowała powodując wyjątkowo powoli, ale bardzo intensywnie narastającą erekcję. Zawsze tak miałem po trawie, ale jeszcze nigdy nie leżałem między dwoma tak pięknymi półnagimi młodymi dziewczynami. Po swojej prawej miałem Natalię a po lewej Ankę.
    W tym stanie leżeliśmy i rozmawialiśmy jeszcze chwilę wypalając kolejną mała porcję.
    W końcu nie wytrzymałem i objąłem dziewczyny tak, że mogłem masować ich ramiona. One zareagowały przybliżając i odwracając się bardziej w moim kierunku. Prawa pierś Ani spoczęła na moim torsie, a głowy dziewczyn znalazły się na moich barkach. Gładziłem je po plecach wciąż rozmawiając. Dłonie dziewczyn rozpoczęły powolną wędrówkę po moim i swoich ciałach. Mój penis już bardzo sztywny, błagał o uwolnienie z materiału. Dziewczyny to zauważyły i wymieniły porozumiewawcze uśmiechy. Po chwili zbliżyły się do siebie i zaczęły namiętnie całować tuż przed moimi oczami.
    Podziwiałem to cudowne widowisko wciąż gładząc ich ciała, gdy poczułem, że ich ręce powoli zjeżdżają w dół, zahaczając o mojego wacka i badając go przez materiał bokserek.
    Powoli osunąłem się nieco w dół i przyłączyłem się do leniwego pocałunku. Dziewczyny odwróciły się całkiem na bok, tak, że teraz mogłem swobodnie masować ich pośladki.
    Ania chyba też poczuła mocną falę podniecenia. Założyła swoją nogę na moje i mocno docisnęła swój skarb do mego biodra. Zaczęła powolutku ocierać się o mnie, tak, że czułem ogromne ciepło i narastającą wilgoć jej cipki nawet przez materiał jej fig. Natalia widząc to chwyciła koleżankę za krągły pośladek i mocno, wręcz brutalnie ścisnęła, po czym puściła i dała jej naprawdę solidnego klapsa. Dźwięk musiał rozejść się bardzo wyraźnie po okolicy przez otwarte okno balkonowe.
    Ania skrzywiła się i lekko jęknęła, by po chwili z powrotem wrócić do intensywnego ocierania się o mnie i pocałunków, ale tym razem mocno miętosząc w ręce pierś koleżanki.
    Moje dłonie z pośladków powędrowały nieco niżej zatapiając się między udami i w dość karkołomny sposób próbując dostać się do ich rozgrzanych szparek. W obecnej pozycji niestety nie było to łatwe. Dziewczyny wyczuwając moje zamiary na moment przerwały pocałunek i pozwoliły ułożyć ręce tak, abym teraz mógł swobodnie je pieścić.
    I tak leżeliśmy masując się wzajemnie i zupełnie zapominając o bożym świecie. Już po chwili mój penis został uwolniony i dumnie prężył się w rękach swoich wybawicielek. Był wyjątkowo pokaźny i twardy jak skała. Pieszczoty, które otrzymywałem cudownie rozchodziły się po całym ciele, a każdy dotyk naszych ciał odczuwałem całym sobą. Wszystko to było rozkosznie leniwe a ja zupełnie zatraciłem się tracąc kontakt z rzeczywistością.
    W pewnym momencie Natalia, dość niespodziewanie, zaczęła dawać oznaki zbliżającego się szczytowania. Ania widząc to oderwała się od jej ust i przyssała do jednej z piersi. Ja całowałem jej szyję i równym tempem drażniłem jej guziczek. Dochodziła bardzo powoli, ale wyjątkowo intensywnie. Przynajmniej tak nam się zdawało, bo wskazówki zegara stanowiły dla nas obecnie jedynie abstrakcyjny wymysł.
    Ciało naszej tymczasowej bogini zaczęło wyprężać się w rytmicznych skurczach, by w końcu zastygnąć na długie sekundy wygięte w łuk. Jej przyspieszony oddech zatrzymał się na moment na pełnym wdechu, a z ust dobył się stłumiony przeciągły jęk rozkoszy.
    Po chwili rozluźniła się i opadła otwierając oczy.
    -Nigdy, tego nie robiłam w tym stanie – jej głos łamał się – to było… to było wspaniałe….
    -To był dopiero początek – uśmiechnąłem się i obdarowałem ją pocałunkiem.
    Na chwilę cała nasza trójka zwolniła z pieszczotami, aby dać złapać oddech Natalii. Nasze ciała wciąż ogrzewały się wzajemnie i ocierały się o siebie, ale byliśmy bardziej skupieni na naszym potrójnym pocałunku.
    Gdy w końcu doszła do siebie nasze wysiłki skierowaliśmy w stronę drugiej z dziewczyn. Natalia zmieniła miejsce tak by móc swymi ustami objąć w opiekę mocno nabrzmiałe sutki naszej koleżanki.
    Moje z kolei całowały jej usta i szyję. Ręka delikatnie pieściła ją przez materiał fig, które w końcu powoli zacząłem usuwać, kierując jednocześnie swoje usta coraz niżej.
    Twarz moja i Natalii po chwili spotkały się na wysokości pokaźnego biustu. W jej oczach widziałem jak bardzo jest nim zafascynowana. Pieściła go z olbrzymią werwą i namiętnością. Zasysała jej brodawki z taką mocą, że całe ciało reagowało drganiem. Widząc reakcję, również postanowiłem zintensyfikować swoje działania, zarówno tu na górze jak i na dole. Nasze usta kilka razy spotkały się w trakcie wymieniając zmysłowe pocałunki zmieszane z podgryzaniem warg i języków. Znów poczułem jej rękę zaciskającą się na moim penisie, który przez moment czuł się nieco osamotniony.
    Byłem w niebie, ale postanowiłem wykonać kolejne kroki.
    Ania pomimo bardzo intensywnych pieszczot wciąż jeszcze nie zbliżała się do finału.
    Przeniosłem uwagę dalej w kierunku jej brzucha wciąż masując całą powierzchnię jej cipki i wsuwając palec między jej miękkie wargi i pieszcząc najbardziej wrażliwe strefy. Drażniłem również wejście do jej cipki, choć z czułością, tak, aby nie uszkodzić jej dziewictwa.
    Dziewczyny u góry były bardzo zajęte, gdy po raz kolejny nie wytrzymałem i potrzeba zanurzenia ust w jej cudownej różyczce wzięła górę. Byłem upalony, więc po kilku niewinnych pocałunkach dość niespodziewanie i bardzo łapczywie przyssałem się do niej penetrując językiem i wargami każdy zakamarek.
    Anka, aż podskoczyła i jęknęła głośno odchylając głowę do tyłu. Lizałem ją i ssałem czerpiąc przy tym niesamowitą frajdę. Powoli czułem jak skurcze jej mięśni stają się coraz bardziej intensywne. To był dobry znak, dziewczyna odpływała.
    -Tomuuuś – wyjęczała – Kochaj się ze mną, proszę…
    To zdanie nieco mnie zaskoczyło. Tak, że na moment oderwałem się od swojego zajęcia.
    -Ale przecież… Ty…
    -Tak, wiem, jeszcze tego nie robiłam… ale chcę… z Tobą…
    -Jesteś tego pewna? Jestem tu tylko przez kilka dni, potem zniknę… Nie chcesz tego zostawić dla…
    -Dla kogo? Dla jakiegoś napaleńca, który mnie przeleci dla własnej przyjemności i zostawi? – Jej głos był słaby, ale bardzo zdeterminowany – Ja chcę Ciebie. Wiem, że z Tobą będzie mi dobrze i nigdy tego nie zapomnę… proszę, kochaj się ze mną.
    Podniosłem się na rękach i powoli zacząłem gramolić się w górę jej ciała. Natalia odsunęła się nieco na bok i obserwowała całą sytuację pieszcząc dłońmi swoje piersi.
    Moja twarz w końcu znalazła się nad twarzą Ani. Widziałem w jej oczach ogromne pożądanie.
    -Jeśli tak bardzo tego chcesz… to będzie dla mnie zaszczyt – wyszeptałem nieco zbyt patetycznie i pocałowałem ją namiętnie. Jej ręce oplotły moje plecy, i przywarliśmy do siebie.
    Na chwilę przerwałem pocałunek i popatrzyłem jej w oczy.
    -Ale nie możemy się kochać od tak bez…
    -Bez tego? – Natalia przerwała mi w pół zdania sięgając ręką gdzieś pod łóżko i po krótkiej gmeraninie wyciągając paczkę prezerwatyw.
    -Tak, dokładnie, to miałem na myśli – uśmiechnąłem się z podziwem – widzę, że jesteście nieźle przygotowane
    -Trzeba być przygotowanym na wszystko – zaśmiała się Natalia.
    Na twarzy Ani z kolei wystąpił jeszcze większy rumieniec.
    Mój kutas stał sztywny i pulsujący, więc bez wahania, uklękając przed moją partnerką założyłem na niego gumkę i ponownie pochylając się objąłem jej szyję i delikatnie gładząc policzek kciukiem spojrzałem prosto w oczy.
    -Na pewno tego chcesz? – zapytałem jeszcze raz, choć w oczach widziałem odpowiedź
    -Tak… bardzo… – wyszeptała
    -Nawet nie wiesz jak cieszę się, że spotkałem tak wspaniałą dziewczynę i mogę przeżyć z nią jej pierwszy raz – moje słowa były całkiem szczere i błogo uśmiechnąłem się całując ją w usta.
    -Zrelaksuj się i rozluźnij – dodałem – to twój wieczór i zrobię wszystko, żeby było Ci cudownie.
    Bardzo zależało mi, aby dziewczyna czuła się swobodnie i nie była spięta. Dzięki temu doświadczy dużo mniejszego bólu.
    Nasze usta znów połączyły się w pocałunku. Moja lewa ręka splotła się w uścisku z jej dłonią, druga natomiast zaczęła masować jej piersi. Natalia leżała obok zwrócona w naszą stronę. Jedną ręką podpierała głowę łapczywie chwytając wzrokiem każdy detal tej sceny, drugą chwyciła Anię za jej drugą dłoń.
    Przywarłem do niej całym ciałem, a mój gorący penis odnalazł miękką i ociekającą sokami szparkę moszcząc się wygodnie między jej wargami. Zacząłem poruszać biodrami aby jeszcze bardziej nas pobudzić, nasze najbardziej intymne części ocierały się o siebie zwiększając i tak bardzo mocne doznania. Nasze ciała zaczęły rytmicznie falować, aż w końcu poczułem jak Ania rozchyla nogi i zaplatając je na moich plechach przyciska mnie mocno do siebie. Wydała delikatny jęk i spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem. To był jasny sygnał, oderwałem rękę od jej biustu i delikatnie nakierowałem nią mojego przyjaciela na wejście do jej szparki. Gdy w końcu znalazł się we właściwe pozycji znów chwyciłem ją delikatnie za szyje i przysunąłem mój nos do jej, tak, że patrzyliśmy sobie w oczy z najbliższej możliwej odległości.
    Ścisnąłem jej rękę, delikatnie pocałowałem i lekko zacząłem napierać swoim kutasem. W końcu poczułem pierwsze pęknięcie, a główka w całości znalazła się w środku.
    Ania delikatnie jęknęła i zamknęła oczy wbijając lekko paznokcie w moje plecy. Znów delikatnie ją pocałowałem zastygając w obecnej pozycji. Po chwili otworzyła oczy i delikatnie skinęła głową.
    Zacząłem bardzo powoli poruszać się w przód i w tył. Każdy ruch miał zaledwie kilka milimetrów, i z każdym kolejnym pchnięciem, czułem jak przedzieram się w głąb swojej wspaniałej partnerki.
    Ona w tym czasie mocno oplatała mnie rękami i nogami i cicho pojękiwała.
    Nasze twarze wciąż znajdowały się naprzeciwko siebie i patrzyliśmy sobie głęboko w oczy wymieniając delikatne muśnięcia warg. W jej spojrzeniu widziałem jedynie lekkie oznaki bólu. Była rozluźniona i coraz bardziej podniecona. Jej ciało powoli zaczęło falować, samodzielnie nadając ton. Dostosowałem się do niego, a po chwili nasze ruchy stały się coraz śmielsze, mój wacek zaczął pracować wewnątrz całej jej cipki. Kochaliśmy się wciąż bardzo powoli, ale niesamowicie namiętnie. Jej ciasna szparka dawała mi niespotykane wcześniej doznania. W naszym upaleniu po prostu odpłynęliśmy w inny stan świadomości, połączyliśmy się ze sobą czerpiąc niemal tantryczną rozkosz z naszych ruchów.
    Natalia obserwując wszystko z boku znów zajęła się swoimi piersiami i cipką. Leżała naga i czerpiąc inspirację z oglądanej sceny pieściła się powoli cicho pojękując. Raz po raz jej dłoń wędrowała w naszym kierunku masując to pierś Ani, to moje plecy czy uda.
    Po długiej chwili moja partnerka zaczęła dawać oznaki zbliżającego się szczytowania. Jej nogi zacisnęły się mocniej, a ręce gwałtownie z moich pleców przesunęły się na ramiona. Już nie patrzyła mi w oczy, jej oczy były zamknięte, a głowa odchyliła się do tyłu.
    Lekko uniosłem się na rękach, tak by móc lepiej podziwiać to cudowne widowisko. Aktualne pozycja pozwalała mi również na nieco śmielszą pracę moim przyjacielem. Pchnięcia stopniowo i delikatnie stawały się coraz głębsze i szybsze. Jej nogi rozluźniły uścisk i rozpostarły się tak, że mogłem je chwycić i jeszcze intensywniej kochać cudną brunetkę. Byłem już niemal wyprostowany, a Ania odpływała coraz głośniej jęcząc i mocno wpijając swoje paznokcie w pościel. Coraz intensywniejsze ruchy sprawiały, że przed moimi oczami całe jej ciało falowało, a dwie olbrzymie piersi raz po raz podskakiwały to w przód to w tył. Była niesamowicie mokra, każde zetknięcie naszych ciał powodowało głośne mokre klapnięcie. Moje ruchy były stanowcze i głębokie. Czułem, że i ja, pomimo wciąż mocnego upalenia zaczynam dochodzić. Musiałem zebrać w sobie sporo siły, aby do tego nie dopuścić. Nie chciałem jeszcze kończyć tej zabawy. Na szczęście Ania uprzedziła mnie na czas.
    Gdy nieco przyspieszyłem tempa nagle zamarła i wygięła się do góry. Wydała z siebie niemy krzyk i opadła głośno dysząc. Jej ręce momentalnie powędrowały w stronę moich ramion przyciągając je do siebie. Opadłem przywierając moim ciałem do jej ciała i obejmując ją. Znów zaczęliśmy się całować przytuleni do siebie bardzo mocno. Poczułem jak, tym razem delikatnie oplata mnie nogami.
    -To było cudowne… dziękuję – wyszeptała mi zmęczonym głosem do ucha.
    -To ja dziękuję, jesteś wspaniała – pocałowałem ją w czoło i przytuliłem mocno.
    Leżeliśmy tak chwilę wtuleni w siebie i wciąż połączeni.
    -To było piękne – w końcu usłyszeliśmy z boku – nie mogłam od was oderwać wzroku.
    -To było cudowne – dodała rozmarzona Anka odrywając się ode mnie.
    Dałem się jej oswobodzić, kładąc się na boku i jeszcze raz całując w usta.
    Leżała z nieprzytomnym wzrokiem wbitym w sufit. Na jej twarzy malował się uśmiech.
    -Tak, to zdecydowanie była świetna decyzja – dodała i obracając się w moją stronę z uśmiechem ucałowała mnie w policzek i przytuliła. Odwzajemniłem gest i ucałowawszy ją w czoło lekko pogładziłem po plecach.
    -Teraz ja jestem mokra jak cholera – Natalia uniosła się na rękach – ale w sumie może jeszcze zapalimy jedną małą, co wy na to?
    -Jak dla mnie spoko, ale potem będę musiał iść ogarnąć ten ambaras – faktycznie, pierwszy raz Ani pozostawił po sobie niezłe pobojowisko. Anka zniknęła w toalecie podczas, gdy my z Natalią uprzątnęliśmy pościel i nabiliśmy kolejną lufkę. Po powrocie naszej koleżanki zapaliliśmy i tym razem to ja udałem się z wciąż lekko stojącym wackiem do toalety.
    Spędziłem tam chwilę doprowadzając się do porządku i kontemplując całą sytuację w stanie błogiego upalenia. Gdy wyszedłem czekał na mnie najwspanialszy z możliwych widoków.
    Dziewczyny bawiły się ze sobą na łóżku tuż naprzeciwko wyjścia z łazienki.
    Anka leżała na plecach z lekko rozchylonymi nogami skierowanymi w moją stronę. między nimi energicznie pracowała ręka Natalii. Ona z kolei klęczała mocno wypięta nad swoją koleżanką ssąc jej piersi. Jej wyeksponowana naga dupka była tuż na wprost mnie a między jej nabrzmiałymi wargami również pracowały palce koleżanki. Słysząc zamykające się drzwi oderwała na chwile usta od ciała koleżanki i spojrzała w moją stronę. Lubieżnym wzrokiem i zupełnie bez słów popatrzyła i figlarnie zamachała swoim cudem w zapraszającym geście.
    Poczułem jak krew po raz kolejny zaczyna tłoczyć się w moim narzędziu. Bez chwili zawahania podszedłem do niej i uklęknąwszy zatopiłem twarz w jej łonie chwytając obiema rękami za pośladki.
    Po takiej prezentacji miałem w sobie jeszcze więcej pasji, choć wcześniej sądziłem, że to nie możliwe.
    Nastolatka zaczęła lekko wierzgać i jęczeć, przytrzymałem mocno jej tyłek i lekko zwolniłem pieszczoty, tak, aby nie skończyć jej za szybko.
    Była tak wspaniała, że chciałem się z nią bawić jak najdłużej. Przeciągałem całą grę dopóki cipka dziewczyny nie zamieniła się w mały wodospad. Gdy jej soczki zaczęły obficie ściekać po udach, i mojej brodzie postanowiłem, że to najwyższa pora.
    Uklęknąłem za Natalią i uprzednio nałożywszy gumkę delikatnie zacząłem drażnić czubkiem swojego naganiacza jej muszelkę. Była bardzo niecierpliwa i wręcz chciała się na niego nabić wierzgając w tył i przód, ale skutecznie kontrolowałem sytuacje.
    W końcu nakierowałem go na cel i delikatnie zacząłem wciskać.
    Nigdy wcześniej, ani później w swoim życiu nie doświadczyłem czegoś równie wspaniałego. Jej szparka była tak cudownie ciasna, że czułem każdy skrawek jej gorącego wnętrza. Byliśmy do siebie idealnie dopasowani, ale dzięki jej niespotykanej wilgoci mój penis znalazł się w środku z niebywałą łatwością. Moja kochanka w jednej chwili zamarła w głową odchyloną do tyłu. Jej otwarte usta nie wydały jednak żadnego dźwięku, a jedynie lekko zachłysnęły się powietrzem.
    -O Boże – jęknęła w końcu i opadła policzkiem na poduszkę z piersi Anki.
    Ja powoli zacząłem penetrować ją swoim tłokiem każdorazowo rozpychając jej ciasne wnętrze z którego wyciekały kolejne strugi jej soczków. Przyspieszając tempo mocno chwyciłem jej pośladki przyciągając je do siebie przy każdym pchnięciu, tak, że od mocnych i głośnych klaśnięć jej pupa szybko zaróżowiła się. Nie omieszkałem dać jej również kilka lekkich klapsów po których cicho jęczała.
    Jęki w końcu zaczęły wydobywać się z jej gardła dość obficie, bo po zaledwie kilkudziesięciu sekundach nadszedł orgazm. Dość cicha jak dotąd nastolatka wpiła paznokcie głęboko w pościel i zaczęła delikatnie pokrzykiwać trzęsąc pupą w spazmach rozkoszy. Nie przestawałem jej pieprzyć. Trwało to dobre kilka sekund po których nagle zamarła wyciągając głowę do góry i otwierając szeroko usta. Kolejna fala obezwładniła ją na kolejne kilka sekund, aż w końcu wydała przeciągły jęk i opadła całkiem na koleżankę ciężko dysząc.
    -O Boże – powtórzyła – nie mogę złapać oddechu.
    Dałem jej chwilę wytchnienia masując jej pupę i cipkę Ani, lecz już po chwili jej biodra znów powędrowały do góry a jej słodka buzia odwróciła się do mnie z błagalną miną.
    -Jeszcze raaaaaaz, proszęęęę… – wyjęczała niczym kociak, machając przy tym swoim opalonym tyłkiem.
    Bez wahania chwyciłem ją po bokach i dość mocno przyciągnąłem do góry, do wygodnej dla mnie pozycji.
    Anka międzyczasie pieściła się ręką i ssała piersi Natalii obserwując całą akcję od dołu.
    Mój wciąż sztywny jak skała penis prędko znalazł się ponownie w szparce mokrej niczym amazońskie lasy.
    Nastolatka jęknęła i ponownie opadła głową na swoją koleżankę.
    Zacząłem powoli i z wyczuciem, delektując się każdym kolejnym pchnięciem. Mocno skupiałem się na odczuwanej rozkoszy, dotyku jej skóry, jej gorącego wnętrza. Obserwowałem jak w będąc w totalnym odlocie, z zamkniętymi oczami przyciska swoją twarz do głowy koleżanki. Pieściłem jej pośladki co chwila mocno je ściskając. W końcu wraz z lekkim klapsem nieco zwiększyłem tempo i intensywność. Moje ruchy stały się bardziej pewne a po jej pośladkach z każdym kolejnym uderzeniem rozchodziła się fala. Głośne klaśnięcia po chwili zaczęły robić się coraz bardziej wilgotne, by w końcu jej obficie wypływające soczki zdominowały akustykę naszego zbliżenia. Rumieniec na jej policzkach nabrał niesamowitej intensywności gdy pieprzyłem ją tak bez wytchnienia. Gdy po raz kolejny zwiększyłem siłę swoich ruchów powoli odwróciła głowę w moją stronę i z otwartymi ustami obdarowała mnie nieprzytomnym spojrzeniem, które mówiło „Nie przestawaj”.
    Nie miałem zamiaru, czułem niesamowitą rozkosz i dzięki zbawczej mocy trawy w cale nie zbliżałem się jeszcze do końca. Widząc jej zamglony wzrok nie mogłem się opanować, chwyciłem jej długie ciemne włosy i zdecydowanie, choć z wyczuciem przyciągnąłem do siebie nie zwalniając tempa. Wyginając się jak struna uniosła się do góry tak, że mogliśmy zacząć zapamiętale się całować. Nasze języki zaczęły wirować podczas gdy wciąż mocno trzymając jej włosy penetrowałem jej skarb z szaleńczą pasją. Ania w tym czasie również lekko się unosząc jeszcze intensywniej zajęła się jej piersiami. Nie mogąc się skupić, Natalia oderwała się od moich ust i zamykając oczy po prostu nachyliła głowę odsłaniając kark i sygnalizując, że tam właśnie chce, abym ją pieścił.
    Zastosowałem się do jej sugestii, a ciągnąc za włosy sprawiłem, że jeszcze lepiej wyeksponowała pole dla moich pieszczot. Efekt był niemal natychmiastowy, już po chwili zauważyłem, że dziewczyna zaczyna łapać coraz płytsze, łapczywe oddechy. Nie minęło nawet pięć minut od poprzedniego orgazmu, gdy jej ciałem zaczął wstrząsać kolejny. Mocniej przyciągnąłem ją do siebie i wbiłem się w jej cipkę z dużą siłą te kolejne kilkanaście razy dopóki ustanie skurczy na moim penisie nie zwieściło końca kolejnego długiego szczytu. Wypuściłem z rąk jej włosy, a ona ponownie opadła. Tym razem jednak nie wyszedłem z niej nawet na moment. Zwolniłem tempo i penetrowałem ją bardzo delikatnie tak by dać chwilę na złapanie oddechu, ale od razu, gdy zaczęła dochodzić do siebie na nowo w moje poczynania wstąpiło zdecydowanie. Byłem niesamowicie podniecony i chciałem skończyć w niej. Miarowo zwiększałem obroty, ale i siłę z jaką rozpychałem ciasną cipkę nastolatki. Chcąc w końcu skupić się bardziej na swoich potrzebach zamknąłem oczy i rozkoszowałem się wszystkimi pozostałymi zmysłami. Oprócz cudownych doznań dotykowych i mocnych dźwięków ostrego rżnięcia, w powietrzu roznosił się hipnotyzujący zapach młodych dziewczęcych ciał i seksu. Sam nie wiem ile tak ją pieprzyłem, zupełnie zatraciłem poczucie czasu, ale w końcu poczułem, że zbliża się finał. Mocno zacisnąłem palce wpijając się w jej pośladki i po raz ostatni zwiększyłem tempo. Natalia jak na zawołanie zaczęła przeżywać swój trzeci orgazm. Skurcze jej cipki tylko zwielokrotniły moje doznania, po chwili wystrzeliłem cały pokaźny ładunek stopniowo zwalniając.

    Gdy obydwoje doszliśmy do siebie rzuciłem się na plecy tuż obok dziewczyn. Natalia wciąż leżała lekko oszołomiona wtulając głowę w Anię, ta z kolei gładziła ją po plecach drugą ręką majstrując przy swojej cipce.
    – Nawet nie wiecie jaka napalona znowu jestem przez was – rzuciła.
    Odpowiedziało jej długie milczenie, a właściwie głośne dyszenie naszej dwójki. Dopiero po chwili odezwała się jej koleżanka.
    – Spokojnie, zaraz się tym zajmiemy – Powoli podniosła się całując brodawkę masywnej piersi. –
    Ale najpierw muszę się czegoś napić.
    – Ja też – dodałem odruchowo, odwracając się jednak w jej stronę i masując jej miękki brzuszek.
    Natalia w tym czasie podniosła się i pociągnęła kilka łyków wody z butelki stojącej koło łóżka, po czym położyła się na boku po mojej lewej stronie tak, że znów znalazłem się w środku. Również upiłem kilka łyków po czym udałem się do toalety doprowadzić się do porządku. Po moim powrocie w ruchu była kolejna niewielka lufka, ściągnąłem kolejkę i położyłem się w wygodnej pozycji między dziewczynami. Niemal bez słowa wróciliśmy do wzajemnych pieszczot. Byłem już nieco wyeksploatowany, więc mój przyjaciel dość leniwie zabierał się do życia, ale nigdzie nam się nie spieszyło, a namiętne pieszczoty z dwoma ślicznymi nastolatkami w końcu musiały postawić go do pionu. Z racji tymczasowej niemocy większą uwagę skupiłem na oralnych pieszczotach piersi co wyraźnie przypadło ich właścicielce do gustu. Leżała z dłonią wplecioną w moje włosy, podczas gdy druga delikatnie masowała łechtaczkę. Druga z dziewczyn przytulona do moich pleców ślepo wodziła rękoma po moim torsie, brzuchu i penisie masując wszelkie powierzchnie do jakich mogła sięgnąć. Nie szczędziła również pieszczot swojej koleżance, raz po raz sięgała dalej by zaczepnie podrapać ją po udzie czy brzuchu. Po chwili oderwała się i jednym szybkim susem znalazła się na wysokości mojej miednicy, zanim się obejrzałem zaczęła łapczywie ssać mojego ledwo wzwiedzionego penisa. Robiła to z niespotykaną pasją, do tego stopnia, że ciężko było mi się skupić na moim zadaniu.
    Już po chwili mój wacek był sztywny jak stal, a Anka zauważywszy to również poderwała się i dołączyła.
    – Mmmm – zamruczała najpierw pochłaniając sporą część mojego sprzętu powoli ją następnie uwalniając – chcę go w sobie jeszcze raz. – dodała po chwili, zerkając ukradkiem na koleżankę. Ta z kolei uśmiechnęła się bez słowa i odsunęła się nieco na bok teatralnym gestem zapraszając ją do zabawy. Ania wypuściła go z ust i powoli wdrapała się wyżej w moim kierunku. Tym razem to ona była na górze. Założyła gumkę i usiadła na mnie lekko pochylając się do przodu, tak, że jej olbrzymie piersi zaczęły muskać moją twarz. Odruchowo przyssałem się do nich a ona w tym czasie nakierowała mojego przyjaciela na wejście do jej cipki. Powolutku zaczęła się na mnie nadziewać. Wciąż widać było, że czuje lekki dyskomfort, ale było go mniej niż przy poprzednim razie. Już po chwili złapała delikatny rytm i pochłaniała mnie prawie w całości. Jej piersi falowały ocierając się o moją twarz, a ja łapczywie ssałem je i podgryzałem na zmianę. Ręce mocno tarmosiły jej dużą miękką pupę. Boże, ta dziewczyna była tak cudowna w dotyku, że dosłownie odchodziłem od zmysłów. Pieściłem i masowałem jej pulchne ciało odczuwając przy tym niebywałą rozkosz z penetracji jej ciasnej szparki.
    Anka dość szybko zaczęła tracić kontakt i odruchowo przyspieszać. Jej cipka była mokra i gorąca jeszcze bardziej niż za pierwszym razem. Nie minęło więcej niż minuta, może dwie gdy napalona nastolatka zaczęła podrygiwać w spazmach rozkoszy. Faktycznie była mocno rozpalona. Gdy tylko nieco doszła do siebie wyprostowała się, prezentując już zupełnie bez cienia wstydu swoją sylwetkę. Nie dając za długiej chwili wytchnienia zaczęła poruszać biodrami na wszystkie strony tak, że czułem jak dokładnie ją wypełniam. Odchyliła się nieco do tyłu podpierając się rękami na moich kolanach i kontynuowała swoją przejażdżkę to lekko podskakując, to kręcąc tyłeczkiem w różne strony. Widać, że zupełnie jej się nie spieszyło, delektowała się chwilą, zupełnie jak ja. Natalia w tym czasie leżała na boku podpierając się pod głowę i obserwowała nas pieszcząc drugą ręką nasze ciała. Po chwili chwyciła jedną z poduszek, wsadziła między swoje nogi i mocno ściskając przycisnęła do łóżka. Jej biodra zaczęły wykonywać delikatne ruchy, a sama ręka wróciła do poprzednich pieszczot. Moje tymczasem nie mogły oderwać się od piersi podskakujących tak blisko. To było ponad moje możliwości. Gdy napięcie w biodrach mojej kochanki zaczęło rosnąć znów wyprostowała się, podparła się na mnie i zaczęła nieco żwawiej ujeżdżać. Celowo puściłem jej cycki by móc podziwiać jak podskakują w tym truchcie. Trucht zresztą, po chwili, zaczął zamieniać się w cwał, a ten z kolei w galop. Dziewczyna zupełnie zatraciła się w pędzie do rozkoszy. Z zamkniętymi oczyma poskakiwała w szybkim tempie nadziewając się każdorazowo z olbrzymim impetem na moją dużą, twardą i gorącą pałę, rozrywającą jej miękkie wnętrze. Odgłos naszych uderzających o siebie ciał wzmacniany był dźwiękiem jej jędrnych piersi odbijających się o siebie w rytm naszego sexu. Była boska, gdy tak odrywała się od otaczającego się świata, mógłbym oglądać ją w tym stanie godzinami, ale już po kilku minutach zajęczała głośno i mocno zaciskając drżące uda na mych biodrach opadła szukając swoimi ustami moich. Przytuliłem ją i zacząłem namiętnie całować. Potrzebowała chwili aby dojść do siebie, ale wiedziałem, że to nie koniec. Już po chwili jej biodra znów rozpoczęły swój taniec, a ciało zaczęło unosić się, aby móc mocniej nadziewać się na mój sprzęt. Natalia widząc miejsce jakie nagle się pojawiło postanowiła nie próżnować. Spojrzała na mnie z iskrą w oczach i wstając wypięła swoją nagą pupę i znów obficie ociekająca śluzem cipkę w moją stronę. Nie zdążyłem nawet sięgnąć ręką, gdy jej noga przeleciała nad moją głową, a rozpalona szparka znalazła się zaledwie centymetry od mojej twarzy. Natalia usadowiła się na niej wygodnie, a ja bez chwili namysłu chwyciłem ją za biodra i przysunąłem jej kwiatuszek wprost do mych ust delektując się jej smakiem. Łapczywie spijałem jej soki, ssałem i lizałem każdy zakamarek jej muszelki doprowadzając ją do szaleństwa. Mogłem wyraźnie słyszeć jak dziewczyny w tej pozycji padły sobie w ramiona i całowały się namiętnie, niestety nie widziałem za wiele poza cipką Natalii, więc skupiłem się na dawaniu jej jak największej rozkoszy. Dzięki temu łatwiej było mi kontrolować się, więc gdy Anka znów przyspieszyła tempo nie miałem obaw, że skończę przed jej kolejnym orgazmem. Czułem jak raz po raz nabija się na mnie z impetem, podczas, gdy tyłek Natalii zaczyna falować w dokładnie tym samym tempie. Moje oralne pieszczoty również dostosowałem do ich ruchów. Nasz trójkąt stopniowo i powoli rozpędzał się. Gorące ciała splecione w uścisku ocierając się o siebie generowały dodatkowe doznania. Doznania zmysłowe mieszały się ze sobą, dźwięk ich jęków i podskakujących ciał zlewał się z widokiem jędrnego tyłka i smakiem młodej cipki. Na zmianę mocno miętosiłem pośladki i piersi dziewczyn czerpiąc jak najwięcej z każdej sekundy. Po kolejnych kilku minutach poczułem nadchodzący szczyt, nasze wspólne tempo sprawiło, że dziewczyny zbliżały się w niemal tym samym momencie. Wyczuwając to zamknąłem oczy i zacisnąłem mięśnie z zamiarem dołączenia do nich. Mocno chwyciłem za pośladki Anki i wymusiłem szybsze i głębsze ruchy, jednocześnie mocniej skupiając się na guziczku Natalii. Dziewczyny zareagowały natychmiastowo wydając głośny jęk. Po kilkunastu sekundach zaczęło się, cała nasza trójką jak na zawołanie, niemal równocześnie zaczęła szczytować. Po mojej brodzie pociekła spora stróżka soków i kolejny mój ładunek znalazł się na zewnątrz. Poczułem jak tyłek dotychczas zapamiętale falujący tuż przed moją twarzą zaczyna samowolnie podskakiwać, by nagle zeskoczyć na bok, gdzie nogi mocno zacisnęły się na drżącej cipce. Anka w tym momencie znów opadła na mnie, złapała kilka oddechów by po chwili sturlać się na drugą stronę łóżka. Tylko ja pozostałem na swoim miejscu wciąż nie do końca będąc pewnym, czy wydarzenia ostatnich 48 godzin to przypadkiem nie sen. Te wakacje już były najlepszymi w moim życiu, a to był dopiero początek. Leżałem zaspokojony, w błogim stanie z dwójką cudownych nagich dziewczyn, a w perspektywie miałem kolejnych kilka wspaniałych nocy. Po zaledwie kilkunasty minutach wyczerpane Ania i Natalia zasnęły przytulone po moich bokach, a ja wciąż leżałem patrząc na nie i chłonąć chwilę.
    A może to był tylko sen?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Radzimir Dębski

    Po 3 latach zorientowałem się, że opowiadanie jest uciętę, postanowiłem więc wrzucić w trzech częściach.

  • Iga pierwszy raz

     Siedzę z Krzychem w barze, popijamy smacznego drinka, gadamy sobie o pierdołach. Po jakimś czasie stwierdziliśmy, że pora zmienić lokal, może coś się uda wyrwać. Szliśmy sobie z nogi na nogę, pomalutku, spacerkiem. Było jeszcze bardzo jasno, choć zbliżał się wieczór, było ciepło, wiał lekki, orzeźwiający wiaterek. Wsadziłem łapy w kieszeń i… zamyśliłem się.

    – Nad czym tak dumasz? – pytanie Krzycha sprowadziło mnie na ziemię. – A, tak, o wszystkim i niczym.

    – Może trochę konkretniej? – nie dawał za wygraną.

    – Jak by ci to powiedzieć…

    – Najprościej, nie mam zamiaru nadwyrężać dzisiaj swoich biednych komóreczek, tym bardziej, że ponoć są szare.

    – OK, myślałem o dupach – wypaliłem.

    Krzysztof to mój kolega jeszcze z czasów liceum, przyjaźnimy się kilkadziesiąt lat, znamy jak przysłowiowe łyse konie. No i muszę przyznać, że Krzychu to pies na baby!

    – Hmmm, bardzo wdzięczny temat do rozmyślań. Zdarza ci się myśleć niekiedy o czymś innym? A konkretnie, to o czym myślałeś? – Krzysio był nadspodziewanie uparty i dociekliwy.

    – Jak by ci to powiedzieć najprościej, żebyś zrozumiał… Uruchomiłeś ich kilka?

    – Uru… O czym ty, kurwa gadasz? – patrzył na mnie zdziwiony.

    – O twoich komórkach, chyba już niewiele ci ich zostało w tej szarości!

    – Aaaa! Nie ma obaw, te, które pozostały, doskonale się sprawują. No to?

    – Wiesz, zastanawiałem się, czy można mieć każdą laskę. To znaczy, czy można przelecieć każdą dziewczynę, nie ważne, czy znasz ją rok, czy pięć minut. Doszedłem do wniosku, że można, to tylko kwestia kasy i dobrego bajeru.

    – Eeee, chyba nie. Nad dupeczką trzeba trochę popracować, żeby wskoczyła do łóżka, nie da się ot, tak, z marszu – odezwał się w nim sceptyk.

    – TY to mówisz? Ty? Ruchasz wszystko, co ma dziurę między nogami i nie wierzysz, że da ci każda? – roześmiałem się głośno, aż przystanąłem.

    Krzysiu wątpi w swoje możliwości! Ten, który ma na rozkładzie dziesiątki dupek, dziewczyn, kobiet; ten, który zaliczył kilka prawdziwych dziewic!

    – Co z tego, nie każda da ci zaraz dupy – nadąsał się trochę.

    – Każda! Mogę założyć się z tobą o kilka złotych – wyciągnąłem w jego stronę dłoń.

    – OK, o ile zakład? – teraz on się śmiał.

    – To poważna sprawa, więc kwota nie może być śmieszna. Albo zakładamy się o jednego złotego, albo o pięć tysięcy! – wypaliłem.

    – Pięć tysięcy? Zwariowałeś? – na chwilkę zamilkł – Pięć tysięcy… Dobra, zakład stoi. Ale ja wybieram laskę, którą będziesz musiał przelecieć. No i musisz to jakoś udowodnić, jakoś nie wierzę ci na słowo.

    – Nie ma problemu. Zobaczysz przecież, z kim będę próbował zagadać, zrobię jej zdjęcie z… nie wiem, z czym chcesz?

    – Cwaniak jesteś. Zdjęcie OK, ale na fotce będzie to, co wyślę ci sms-em chwilę po tym, jak z nią odejdziesz i dasz mi cynk, że już. Jako tło do tego zdjęcia ma być jej pipka, rozumiemy się?

    – Oczywiście. No to co? Ruszamy na łowy? Ale jeszcze jedno. Wiek dupy nie może przekraczać trzydziestki, a im młodsza, tym lepiej. Trudniej taką zbałamucić, ty masz większe szanse wygranej, a ja trochę rozrywki. No i musisz dać mi około godziny na wyrwanie i zerżnięcie laseczki. Pasuje?

    – Oczywiście. Zaraz pokażę ci dupeczkę, którą będziesz musiał przelecieć. Ale pamiętaj, bez fotki jesteś przegrany! – Krzysztof zacierał ręce, mając nadzieję na mały zastrzyk gotówki.

    – Będzie fotka, tylko najpierw pokaż mi dziewczynę.

    Dłuższą chwilę łaziliśmy ulicami miasta szukając potencjalnej ofiary moich przyszłych zabiegów. Krzychu co chwilę wpadał w zachwyt, widząc kolejną zbliżającą się do nas dziewczynę, ale mina mu rzedła, kiedy laska przechodziła obok nas i uśmiechała się do mnie zalotnie. Wreszcie po dłuższej chwili zobaczył tę, którą szukał! W najbliższym bankomacie wypłaciłem trzy tysiące, byłem gotów do podjęcia wyzwania. Przed wystawą sklepu z ciuchami stała ładna, nawet zgrabna młoda dziewczyna w okularach, z zainteresowaniem oglądająca jakąś kolekcję wystawioną w witrynie ekskluzywnego sklepu z damskimi ciuszkami. W dłoniach trzymała gruby pakiet, potem okazało się, że to ulotki, które miała roznosić. Patrzyłem na nią z zainteresowaniem, podziwiałem ładne, bardzo długie, zaplecione w grube warkocze włosy, szczupłe nogi, kształtny tyłeczek – to była właśnie ta, którą wybrał mój wieloletni przyjaciel. Ubrana bardzo skromnie, ale nie ubogo, przyglądała się ciuchom za szybą. Podobała mi się, dobrze, że nie wybrał jakiegoś kaszalota!

    – To ona! – Krzychu był bardzo podekscytowany – to właśnie ją masz wydymać. Ile potrzebujesz czasu? – w jego głosie brzmiała nutka triumfu.

    – Tak jak mówiłem, około godziny, może kilka minut dłużej.

    – Działaj, a ja obserwuję. Daję ci dwie godziny, ani minuty więcej. Tylko nie próbuj mnie zrobić w chuja, pamiętaj!

    – Szykuj kasę, wkraczam do akcji!

    W ciągu kilkudziesięciu sekund obmyśliłem zarys planu zdobycia nieznajomej. Pewnym krokiem podszedłem do wystawy, przed którą stała.

    – Dzień dobry – zagadnąłem – jestem Jan. Bardzo cię proszę, zanim dasz mi w pysk, albo uciekniesz stąd, wysłuchaj mnie do końca, dobrze?

    Dziewczyna odwróciła się, patrzyła na mnie wielkimi oczami, aż otworzyła usta z wrażenia, na szczęście nie ruszyła się z miejsca, przyciskała do piersi nieszczęsne ulotki.

    – Powiem tobie wprost – kontynuowałem – Jesteś niezwykle piękną, atrakcyjną dziewczyną i bardzo, ale to bardzo mi się podobasz. Musisz mi uwierzyć na słowo, nie mam innych możliwości przekonać cię, że mówię prawdę. Mam dla ciebie propozycję, jak mówi klasyk – propozycję nie do odrzucenia. Przepraszam, że mówię tak wprost, tak bezpośrednio, ale nie umiem inaczej. Nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo chciałbym się z tobą kochać, a jeśli nie wchodzi to w rachubę – zrób mi, proszę fajnego loda! Twoje ewentualne starania jestem w stanie wynagrodzić pewną określoną kwotą pieniędzy. Powiedzmy za loda dostaniesz dwieście złotych, za pogłaskanie pipki stówę, za wylizanie pipki pięćset, a za normalny numerek dam tobie tysiąc złotych. Po wszystkim spokojnie rozstajemy się i zapominamy o sobie!

    – Ale jak…??? Co… jak, gdzie? Co ty… pan… do mnie mówi? – chyba była w szoku, nie potrafiła z wrażenia złożyć jednego, sensownego zdania.

    – Proponuję tobie szybki seks, za który odpłacę się odpowiednią kwotą. Uprzedzając twoje słowa mówię: nie, nie traktuję cię jak dziwkę, absolutnie! Moim zdaniem to taka mała umowa o dzieło. Ty wykonujesz jakąś czynność na moją rzecz, a ja płacę za twoją usługę. Jeśli moje propozycje nie są satysfakcjonujące, to podaj swoje warunki. Popatrz, tutaj mam dwieście złotych, tyle proponuję za loda – wyciągnąłem rękę z pieniędzmi w stronę dziewczyny – dokładam jeszcze osiem setek i mamy tysiąc za szybki numer gdzieś tutaj, niedaleko…

    – Pan chyba zwariował, a ja śnię! – zaskoczona dziewczyna mówiła to podniesionym tonem. – Mam chłopaka, chmmm… miałam chłopaka, ale mimo to nie jestem dziwką na zawołanie! Co pan sobie wyobraża! – ciągle miała opory, ale nie słyszałem w jej głosie tego oburzenia, jak przed chwilą.

    – Pracujesz? Uczysz się? – zmieniłem szybko temat i uśmiechnąłem się najmilej, jak umiałem.

    – Uczę się, studiuję i pracuję…

    – Zdradzisz mi, ile zarabiasz miesięcznie? – ciągle się uśmiechałem.

    – To nie tajemnica, mam trochę ponad tysiąc, do tego parę groszy z napiwków. – mówiła już normalnym głosem. – Pracuję jako kelnerka, a teraz roznoszę te nieszczęsne ulotki i też dostanę za to dwie stówki…

    – No widzisz, a ja proponuję tobie tysiąc za kilkanaście minut chmmm… nazwijmy to pracy, chyba nawet dość przyjemnej. Więc jak? – przerwałem dziewczynie, potrząsnąłem plikiem banknotów – za pół godziny te pieniądze mogą być twoje. Zostaw te pierdoły, wyrzuć do tego kosza i chodź ze mną – wskazałem pojemnik na śmieci.

    – No, nie wiem… Mam skrupuły, przecież mój chłopak… Liczę na to, że jeszcze wróci do mnie, choć po tym, co mi zrobił to już sama nie wiem, czy chcę tego… No i te ulotki muszę roznieść, inaczej nie dostanę kasy.

    – Chłopak nie musi nic wiedzieć – przerwałem dziewczynie – wyobraź sobie, jaką piękną bieliznę będziesz mogła kupić i jak już się pogodzicie, ubierzesz się specjalnie dla niego! Lubi chyba takie coś, prawda? A ulotki? Olej je, zapłacę za nie.

    – Mam w nosie ulotki, a mój chłopak… Lubi oglądać mnie w seksi bieliźnie, ale… Ten skurwiel mnie zdradził! Przypadkiem podsłuchałam jego rozmowę z jakąś laską, kiedy z detalami opowiadał, co jej zrobi, jak się spotkają i pójdą do łóżka. Mi czegoś takiego nigdy nie proponował, drań jeden! Ale mimo to… Bo ja go… No, nie wiem. – wahała się jeszcze, ale widziałem, że patrzy na kasę łakomym wzrokiem – Nie, nie, chyba nie…

    – OK, dokładam jeszcze dwie setki jako rekompensatę za twą dzisiejszą stratę.

    – Ale gdzie pan by chciał… Mamy się bzykać tu, na ulicy? – po dłuższej chwili patrzyła na mnie zupełnie zdezorientowana, jednak widziałem, że propozycja szybkiego zarobku w sumie niewielkim nakładem „pracy” kusi ją niesamowicie.

    Wygrałem! Jeśli już zastanawiała się nad miejscem oznaczało to tylko jedno. Ona już wydawała te zarobione szybko i dość łatwo pieniądze! Teraz tylko miejsce, miejsce… Mój wzrok padł na odbijającą się w szybie wystawowej sklepu reklamę po drugiej stronie ulicy. Hotel! No to mamy wszystko.

    – Jeśli się odwrócisz, zobaczysz neon przyjemnego hotelu, tam będziemy się kochać.

    – Jak pan chce to załatwić? Przecież…

    – Nie przejmuj się, moja w tym głowa, żeby wszystko było OK. – złapałem ją za opaloną rękę i pociągnąłem delikatnie w stronę jezdni.

    Zaskoczona dziewczyna nie stawiała oporu, tylko cały czas patrzyła na mnie zdezorientowana. Po kilku chwilach byliśmy w recepcji. Dyskretnie podana stówa rozwiązała problem pokoju, kolejny banknot o odpowiednim nominale w ręce pokojowej zapewnił bezproblemowe posprzątanie po naszej wizycie. Nie liczyłem się z kosztami, wygrany zakład pokryje wszystko z nawiązką. Pokoik był przytulny, schludny, bardzo czysty, widać, że załoga hotelu dbała o swoje miejsce pracy. Usiedliśmy, przyglądałem się nowo poznanej dziewczynie. Siedziała skromnie na brzegu łóżka, wzrok miała spuszczony, była lekko zaczerwieniona; rumieniec tylko dodawał uroku miłej buzi. Delikatnie ująłem ją pod brodę i podniosłem śliczną twarz na wysokość swoich oczu. Cały czas uśmiechałem się, nie chciałem, żeby czuła się skrępowana, lub – nie daj Boże! – żeby się mnie obawiała!

    – Przedstawiłem się tobie, pamiętasz? Jestem Jan – wyciągnąłem dłoń w stronę dziewczyny

    – Iga – nieśmiało uścisnęła mi rękę. No to pierwsze lody przełamane. Długi czas przyglądałem się tobie, wpadłaś mi w oko. Jesteś bardzo ładna, naprawdę, ale przecież wiesz o tym, bo pewnie każdy chłopak tak ci mówi, prawda? – gadając tak bez sensu zdjąłem jej okulary, położyłem na stole, zacząłem rozpinać guziki bluzeczki.

    Zarumieniła się jeszcze bardziej, patrzyła na mnie wielkimi oczami wystraszonej sarny. Rozpiąłem bluzeczkę, zdjąłem ją ze szczupłych ramion. Na szczęście nie stwarzała problemów, nie reagowała żadnym gestem. Niezły, wcale nie mały biust ukrywał się w przeźroczystym, koronkowym staniczku. Mogłem dostrzec maleńkie, jasnobrązowe talerzyki na szczycie piersi i drobne suteczki. Nie ukrywam, jestem wielbicielem małych sutków w przeciwieństwie do Krzysztofa, według którego cycki powinny być ozdobione sutkami wielkości podstawek pod szklankę. Wiedziałem jednak swoje i oto miałem przed oczami to, co uwielbiam! Przyciągnąłem dziewczynę do siebie, objąłem ramionami, pocałowałem leciutko w zgrabny nocek, cmoknąłem pełne usta… Rozpiąłem stanik, zdjąłem, położyłem obok bluzki. Pochyliłem się, żeby polizać ładne, młode piersi, gdy niespodziewanie Iga objęła mą głowę i mocno przytuliła do siebie. Objąłem ją również, przewróciliśmy się na łóżko. Zacząłem zachłannie lizać i ssać twardniejące brodawki, lizałem rowek między piersiami, całowałem smukłą szyję, brodę, pieściłem językiem jej uszy, wreszcie nasze usta połączyły się w namiętnym pocałunku, języki zaczęły wyczyniać dzikie harce… Odsunęła się nagle, popatrzyła mi w oczy.

    – Nie zrobi mi pan… nie zrobisz mi krzywdy? – spytała szeptem.

    – Iguniu, nie masz absolutnie żadnego powodu do obaw; chcę dać nam trochę radości i rozkoszy, a nie powodować twój smutek! Poza tym, jak mógłbym skrzywdzić tak czarującą istotkę, jak ty! – również szeptałem, nie chcąc psuć nastroju.

    Wtem znieruchomiałem. Jak mogłem o tym zapomnieć, co za idiota ze mnie! Na samo słowo „obca, młoda dupa” wyłącza mi się myślenie, czy co? Kurwa mać! Z tego wszystkiego zapomniałem o prezerwatywach! Chciałem porządnie wyruchać fajną laskę, a skończy się na lizaniu pipki i na lodzie. Iga zauważyła, że coś mnie stropiło, bo patrzyła pytającym wzrokiem.

    – Przepraszam, ale jestem stary dureń, nie mam prezerwatyw… Mogę cię najwyżej wylizać, a bardzo bym chciał, żebyś znalazła się na…

    – Nie ma problemu – przerwała mi ze śmiechem – zupełnie przypadkowo, naprawdę przypadkowo, mam paczuszkę w torbie. Ostatnio, kiedy byłam u swego, teraz to już chyba byłego chłopaka, pokazywał mi, jakie kondomy kupił i położył opakowanie na stole. Nagle weszła jego mama, więc szybko złapałam gumki, wsadziłam do torby i tak je od kilku dni noszę. Proszę bardzo to one – położyła prezerwatywy na stoliku przy łóżku.

    – Ale ja potrzebuję… – przerwałem, spoglądając zaskoczony na leżące opakowanie – O! XXL, skąd masz taki rozmiar?

    – Boisz się, że będą spadały? – roześmiała się, ale nagle spoważniała – Ten skurwiel Maciek ma takie przyrodzenie…

    – OK, chodź do łazienki, odświeżymy się – patrzyłem na laskę zaskoczony.

    Jeszcze trochę zawstydzona rozebrała się do bielizny, spoglądając na moje krocze. Uśmiechnęła się na widok mego kutasa, nieśmiało pogłaskała podnoszącą się głowicę. Po chwili, w łazience rozebraliśmy się do naga i po szybkim prysznicu, gdzie ciągle patrzyła na mego niezawodnego przyjaciela osiągającego swój roboczy rozmiar, znaleźliśmy się w łóżku. Położyłem dziewczynę na wznak, sam stojąc podziwiałem jej fantastyczne ciało. Była naprawdę ładna, miała świetną figurę. Szczupła, nie chuda, długie nogi, jak na młodą laskę przystało jędrny biust, smukła szyja, ładnie, na gładko wydepilowane bikini; wszystko to sprawiało miłe wrażenie, podobała mi się. Dobrze, że wybór Krzysztofa padł na nią, a nie jakieś straszydło… Właśnie, Krzysztof! Czekałem na jego sms z poleceniem, jaką fotkę wysłać. No i kolejny problem – jak przekonać laskę do zrobienia tej fotki! Pochyliłem się nad Igą, rozłożyłem na bok zgrabne nogi, ułożyłem się między nimi, choć od wejścia w różową pipkę byłem daleki. Zacząłem znowu całować jej twarz, oczy, lekko zadarty nosek, brodę, szyję. Zsuwałem się coraz niżej, teraz pieściłem cycuszki, ssałem sutki; przyszła kolej na brzuch, pępek i wreszcie zanurzyłem jęzor w bardzo już wilgotnej cipce. Iga drgnęła, chwyciła mnie za włosy, przycisnęła mocno do łona.

    – Wyliż mnie mocno, bardzo to lubię, wsadź palce w pizdeczkę, rób tak, rób, proszę – wydyszała bardzo już podniecona – uwielbiam takie pieszczoty… Tak, tak, liż mnie, proszę w środku cipki, tak, oooo tak…

    Nagle podniosła się na łokciach, potrząsnęła głową, popatrzyła na mnie wielkimi oczami.

    – Co ja, kurwa robię, przecież nie jestem dziwką! – wysyczała z wściekłością, ale ta złość była skierowana w jej stronę; wyzywała sama siebie, chyba odezwało się jej sumienie z jakimś wyrzutem…

    – Nie jesteś dziwką – potwierdziłem wstając – jesteś młodą, bardzo ładną laseczką, która ma ochotę na fajny, radosny seks, a przy okazji chce zapracować na parę groszy.

    – Najgorsze w tym wszystkim jest to, że podoba mi się twój penis, masz niesamowite oczy, podoba mi się to, co robisz, uwielbiam seks i pieszczoty. Jestem wściekła sama na siebie, że ci uległam… – słyszałem w tonie głosu zawahanie – Przecież musiałam coś zrobić, żeby ten skurwiel wiedział, że nie jestem gorsza… Kurwa, co ja gadam, przecież ten gnojek nigdy się o tym nie dowie… Ale ja…

    Już klęczała przed stojącym chujem i lizała go po długości, delikatnie masowała zwisające smętnie jaja. Patrzyłem z góry na jej poczynania i podziwiałem, jak głęboko wchłaniała mego przyjaciela. Lodzik w tym wykonaniu był naprawdę rewelacyjny, czułem coraz większe podniecenie. Później powiedziała, że jej były chłopak ma kutasa podobnego do mojego, dlatego nie zareagowała na jego widok, ten rozmiar był dla niej codziennością. Ująłem Igę pod ramiona, podniosłem, popchnąłem na łóżko, zadarłem w górę nogi dziewczyny, oparłem je sobie na ramionach, błyskawicznie założyłem prezerwatywę i wjechałem w rozwartą pipę. Ruchałem dziewczynę mocno, tak, żeby długo pamiętała tego starszego faceta, który ją wydymał. Położyłem się na plecach, Iga siadła na mnie, nabijając się na chuja. Zaczęła anglezować jak doświadczona amazonka! Odchylona do tyłu, oparła ręce na mych udach, przymknęła oczy i mruczała z zadowolenia. Ruszała szybko biodrami, przygryzając ząbkami dolną wargę. Zmieniła trochę pozycję, teraz opierała się na mych piersiach, szybko ruszała się do przodu i do tyłu. Patrzyłem z zachwytem na podskakujące w rytm ruchów cycuszki, które po chwili miętoliłem z wielkim zadowoleniem. Śmiała się radośnie, patrzyła mi w oczy; widziałem w nich zachwyt i podniecenie, widocznie choć na chwilę, w tym momencie, zapomniała o przykrym rozstaniu z chłopakiem… Wytrzymałem tak kilka minut, potem dosłownie przycisnąłem dziewczynę do siebie, przekulnąłem się i już miałem ją pod sobą. Laska westchnęła głęboko, podkurczyła nogi, złapała je pod kolanami i przyciągnęła do piersi. Miałem idealny dostęp do gorącej cipy i bez trudu mogłem zaatakować wypiętą dupę. Wykorzystałem to. Wjechałem w dupsko bez ceregieli, choć nie gwałtownie. W miarę, jak zagłębiałem pytę w ciasnym odbycie, na twarzy Igi malowały się najpierw obawa, potem strach, po chwili widziałem jej radość i podniecenie. Potem przyznała się, że była dosłownie fanką seksu analnego, wolała ruchańsko w dupę od walenia w cipę! To właśnie od ruchania dupy zaczęła się jej przygoda z seksem, a że dawało to Iguni wiele przyjemności – polubiła ten sport. Teraz ruchałem tę młodą dupcię, czułem, że niedługo skończę, na szczęście (bo wolę, kiedy laska dochodzi pierwsza!) już po chwili Igę opanował niesamowity orgazm. Przyznam, że nie widziałem nigdy czegoś takiego. Nie rzucała się na łóżku, nie ściągała zaciśniętymi dłońmi prześcieradła, nie zsunęła się z kutasa, przeciwnie, nabiła się na niego ile tylko mogła i znieruchomiała. Nie drgnęła jej nawet powieka, oczy miała półprzymknięte, nie oddychała, trwało to ponad dwadzieścia sekund! Kurwa, udusiłem laskę, czy co? Dlaczego tak zamarła? Tysiąc myśli przelatywało mi przez głowę, patrzyłem zaskoczony, cały czas jednak wpychając się w gorącą pipkę, gdy nagle wzięła głęboki wdech, napięła się cała, czułem, jak tężeją wszystkie mięśnie młodego ciała i zaczęła dygotać, ciągle nie wydobyła z siebie żadnego dźwięku! Drżała tak kilka sekund, a ja ruchałem jak opętany. Teraz nie hamowałem się, wystrzeliłem w prezerwatywę spory ładunek spermy i z rykiem wsadziłem gębę w poduchę. Leżeliśmy obok siebie, spoceni, nasyceni, dyszący, patrzyliśmy sobie w oczy. Pogłaskałem śliczną buzię, przytuliłem jeszcze drżącą, gdy usłyszałem sygnał z telefonu. Krzysztof wysłał sms. Treść była krótka „Fotka taka laska robi ci loda, na twoim kutasie od góry ma dwa palce wskazujący i mały lewej ręki!” No tak, teraz jak namówić na zdjęcie leżącą dziewczynę.

    – To niesamowite, jak przeżywałaś orgazm, bo chyba dobrze odebrałem twoje zachowanie? – wyszeptałem.

    – Orgazm? To, co się działo ze mną nie umiem nawet opisać! – uśmiechnęła się, głaszcząc mi kutasa, z którego zdjęła prezerwatywę. – Ale tego wystrzeliłeś, wystarczyło by na kilka numerków. Takie coś, jak teraz, miałam przedtem raz w życiu… Ciekawostka, bo oba te momenty nie były z Maćkiem! Dobre, co?

    – Dobre, może on tak nie umie?

    Nie odpowiedziała, zapatrzyła się w sufit. No ok, ale ja muszę tę pipkę jakoś namówić do zdjęcia. Tylko, kurwa, jak?

    – Iguniu – zacząłem – chcę mieć pamiątkę naszego spotkania.

    – Mam ci dać moje majtki, albo stanik? – zdziwiła się cały czas oglądając zdjętą wcześniej prezerwatywę. – Ale tego wylałeś z siebie, Janie, patrzę i ciągle nie mogę wyjść z podziwu. Jak kobieta robi tobie loda to połyka wszystko? – zainteresowała się nagle.

    – Zwykle dużo z siebie wyrzucam. Niekiedy połykają, niekiedy nie, różnie. Wracając do pamiątki… Nie rajcuje mnie bielizna, chcę zrobić zdjęcie.

    – Zwariowałeś? Potem będę się oglądała gdzieś w necie, co?

    – Chyba ty zwariowałaś! Na fotce nie będzie twojej twarzy, możesz się zasłonić.

    – No to co chcesz?

    – Moją pipkę?

    – Pipkę też. Będziesz robić mi loda, ale kutasa musisz trzymać w sposób, jaki ci pokażę.

    – Jak mam robić loda, żeby twarzy nie było widać?

    – Mówiłem, możesz ją zasłonić, choćby ręcznikiem.

    – Ale pokażesz mi, co pstryknąłeś?

    – Oczywiście, przekonasz się, że nie będzie tam widać twojej ślicznej buzi.

    Wstałem, rzuciłem poduszkę na podłogę, Iga już na niej klęczała. Narzuciła sobie na głowę ręcznik w taki sposób, że widać było tylko czubek nosa i usta obejmujące chuja. Szukałem ujęcia na którym poza mym kutasem w namiętnych usteczkach można było zobaczyć ładną, gołą pipkę, takie były ustalenia. W końcu jakoś udało się ustawić aparat telefonu. Odpowiednio ułożyłem na kutasie małą rączkę i pstryknąłem zdjęcie, za chwilkę drugie. Cyknąłem jeszcze kilka fotek dla siebie, bo naprawdę podobało mi się to zgrabne ciałko. Zgodnie z obietnicą nie było na żadnym zdjęciu jez buzi. Odrzuciłem telefon na fotel, cała ta sytuacja bardzo mnie podnieciła, kutas zaczął hardo podnosić głowę, wykazując gotowość do działania. Nagle dziewczyna wstała, podeszła do torebki, wyciągnęła swój telefon.

    – Ja też chcę mieć pamiątkę! Pstryknij mi kilka fotek, może być na nich moja twarz, przecież nie będę sama siebie gdziekolwiek umieszczać! – z szerokim uśmiechem pozowała do zdjęć trzymając kutasa w dłoni, w ustach, po chwili przyłożyła go do biustu, po chwili już leżała radośnie roześmiana, wsuwając pytę w cipkę.

    Jakość zdjęć była bardzo dobra, wszystkie szczegóły anatomiczne wyraźne, w naturalnych barwach.

    – Jak mnie nie przeprosi ten skończony drań, to ja też udowodnię, że mogę spotykać się z innymi chłopakami i przeżywać podniecające przygody; na przykłąd z panami w średnim wieku!

    – No, jak zobaczy te fotki, to na pewno się pogodzicie! – roześmiałem się – Chyba czegoś nie dokończyłaś, prawda?

    Znowu miałem kutasa w namiętnych usteczkach, wiedziała, co robić, podniecała mnie ta laska niesamowicie. Ten nasz seks rajcował mnie, jak nie pamiętam kiedy! Igę chyba też, bo obrabiając mego chuja ustami i ręką, drugą dłonią masowała sobie łechtaczkę. Poprosiłem, żeby wstała i położyła się na brzuchu, wypinając pupkę. Zaległem na dziewczynie podpierając się na łokciach, wszedłem w ładnie wyeksponowaną dupę, jedna ręka pod cycki, druga pod cipkę i jazda! Ruchałem w ciemną dziurkę, brandzlowałem paluchami pizdę, miętoliłem cycki. Nie trwało to długo, Iga znieruchomiała tak, jak poprzednio, a ja doszedłem kilkanaście sekund później. Nie skończyłem wyrzucać z siebie nasienia, kiedy poczułem, jak dziewczyna wyślizguje się z mych objęć, a na kutasie poczułem gorące usta wysysające do końca wszystko, co z niego się wydobywało. Znowu leżeliśmy zdyszani obok siebie. Iga uśmiechała się nieśmiało, głaskała opadającą kuśkę.

    – Co poradzę, że lubię seks. – wyszeptała – Ty też, widzę to i czuję.

    – Kochanie, jestem normalnym mężczyzną, więc seks to część mego życia!

    – Wiesz co? Muszę to powiedzieć… Źle się czuję…

    – Co ci jest – zaniepokoiłem się. – Boli cię coś? Coś ci zrobiłem?

    – Nic, tylko zachowuję się jak płatna kurwa, daję ci dupy za kasę.

    – To zrobimy to inaczej – wymyśliłem rozwiązanie.

    – Jak jeszcze chcesz się kochać? – zaniepokoiła się. – Ja mam chyba dosyć na dzisiaj! Pisia mnie troszeczkę pobolewa, nie wspomnę o zdewastowanej pupie! Ale to było takie słodkie… – uśmiechnęła się promiennie.

    – Kochać możemy się jak tylko chcesz i ile chcesz; oczywiście, jak mi wystarczy sił! Wyobraź sobie, że wymyśliłem, że kochałaś się ze mną dla przyjemności, a ja nie dam ci za to żadnej kasy…

    – Ale… – Iga zaskoczona patrzyła na mnie marszcząc śmiesznie nosek i czoło, co tylko dodawało czaru ślicznotce, której buzia i tak była rozpłomieniona naszym namiętnym seksem.

    – Nie przerywaj. Seks była dla nas, dla naszych doznań, dla zaspokojenia chuci i dla czystej przyjemności. Pieniądze poprostu pożyczę tobie na bardzo długi termin. Oddasz, kiedy będziesz chciała, lub mogła. Widzisz więc, że nie dawałaś dupy jak dziwka, tylko kochałaś się dla własnej przyjemności, bo chciałaś poznać, jak to jest ze starszym, nieznajomym facetem.

    – Jesteś Janku kochany. Trochę mnie to uspokoiło, tylko nie wiem, kiedy będę mogła oddać kasę, jednak to dla mnie spora kwota…

    – Nie przejmuj się, z głodu nie umieram – wyszedłem do łazienki.

    Dołączyła do mnie, pod prysznicem popieściliśmy się jeszcze trochę, ale było bardzo mało miejsca. Chuj znowu podniósł głowę, a ja nabrałem ochoty na następny numerek. Podobała mi się ta laska, nie dość, że ładna, to jeszcze do tego bardzo zgrabna i umiejąca pierdolić się, jak mało która! Wróciliśmy do łóżka. Położyłem piękne ciało na brzuchu, pod biodra podłożyłem zwiniętą w wałek poduszkę. Wspaniała, kształtna i bardzo apetyczna, jędrna dupka sterczała przed moim spragnionym jej kutasem. Naplułem na ciemną dziurkę, pośliniłem chuja i pomalutku zacząłem wciskać w oczekującą go dziurkę. Po chwili ruchałem młode dupsko jak umiałem najlepiej. Nie zawracałem sobie głowy prezerwatywą, wszak ruchałem w dupę, a nie w pipę! Nie trwało to długo. Iga podniosła się, odwróciła i popchnęła mnie na plecy. Sekundę później siedziała na mnie odwrócona plecami z kutasem tkwiącym głęboko z zgrabnej dupci. Podskakiwała na kutasie, a ja podziwiałem trzęsące się radośnie jędrne, jedwabiście gładkie pośladki. Położyła się na mej klacie nie przestając podnosić i opuszczać bioder. Robiła to w naprawdę zawrotnym tempie! Laska tak mnie tym podniecała, że po chwili wystrzeliłem w nią z całą mocą! Odnosiłem wrażenie, że siła wytrysku zrzuci ją z chuja, ale jakoś nie… Ucieszyłem się, bo wszystko wskazywało na to, że Iga też miała super orgazm! A przecież bardzo lubię dawać rozkosz każdej kobiecie, tym bardziej takiej pięknej, młodej i atrakcyjnej, jak moja obecna, niesamowicie „ruchliwa”, oczywiście we wiadomym znaczeniu, jednorazowa kochanka! Leżeliśmy zmęczeni obok siebie, przyglądałem się temu młodemu ciału, bo, jak ciągle wspominam podobała mi się ta dziewczyna. Szkoda, że nie jestem młodszy… Iga przeciągnęła się leniwie, jak syta kotka, popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się słodko.

    – Janku, dałeś mi naprawdę wielką porcję rozkoszy, nie miałam pojęcia, że mężczyźni w wieku mojego taty są tacy… namiętni! Ciekawe, czy on też…

    – Zwariowałaś? Teraz powiesz, że chętnie byś spróbowała, jak by to było właśnie z nim? – udałem oburzenie.

    – Chyba ty zwariowałeś! Jak to, bzykać się z własnym ojcem? To przecież absolutna patologia!

    – Zgadzam się z tobą. Rozchyl trochę swe kształtne uda – zanurkowałem do słodkiej pipeczki, po chwilce Iga okręciła się i ssała kutasa.

    Kolejne orgazmy osłabiły mnie zupełnie. Miałem dość seksu na dzisiaj, przytuliłem dziewczynę do siebie i chwilę poleżeliśmy w absolutnej ciszy, zatopieni we własnych myślach. Opuszczając pokój dałem Idze zapracowane i zasłużone pieniądze, dołożyłem jeszcze trochę, powinna dostać premię. Przed rozstaniem wysłałem jeszcze na jej telefon zrobione na moim zdjęcia, które też chciała zachować jako pamiątkę i rozstaliśmy się. Do Krzysztofa zadzwoniłem kilka chwil później. Czekał na mnie w pobliskiej restauracji, wsuwał kolację popijając piwem. Dosiadłem się, zamówiłem to samo. Po smacznym posiłku zamówiliśmy drinki i pokazałem zdjęcia.

    – No, kolego, pełen szacunek, miałeś rację. Ale dupeczka niczego sobie, naprawdę!

    – No i powiem tobie, że umiejętności ma też wysokiej klasy!

    – Poradziła sobie z twoim kutasem?

    – Spokojnie. Wyobraź sobie, że jej chłopak ma podobnego.

    – Niesamowite… Chmmm, jutro jestem z kasą, wygrałeś.

    Leżąc później we własnym łóżku przeżywałem w myślach miniony wieczór. Nie ma co gadać, fajna laseczka, wie, co to seks i jak dogodzić sobie i mężczyźnie. Te miłe rozmyślania przerwał sygnał z telefonu, przyszedł jakiś sms. Krzysztof wycofuje się z zakładu? Niemożliwe, nie on. Tak, to nie był on. Wiadomość przyszła ze znanego mi od kilku godzin numeru i było tam tylko jedno słowo “Dziękuję”.

    Wiedziałem od kogo…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Zaliczenia w delegacji cz. 2

     Nazajutrz po pracy spotkał się z Ewą w parku. Czekała na niego, zauważył wyraźne zmiany w jej wyglądzie – ładna bluzeczka z dekoltem eksponującym jej piękny biust, spódniczka mini ledwo zasłaniająca pośladki, buciki na obcasie, delikatny makijaż, ułożone włosy.

    – Wyjątkowo pięknie dzisiaj wyglądasz – pochwalił.

    – Dla ciebie tak się wystroiłam, podoba ci się?

    – Bardzo – cmoknął ją w policzek. – Idziemy gdzieś, czy do mnie?

    – Do ciebie, nie ma na co czekać! – złapała go za rękę i lekko pociągnęła. – Mam nadzieję, że mocno i dobrze mnie wyruchasz tym swoim olbrzymem, co go chowasz w spodniach.

    W hotelu przemknęli do pokoju, Jan wolał, żeby nikt jej tutaj nie widział, zamknął drzwi na klucz, nie chciał niespodziewanych wizyt.

    – Jeśli chcesz się odświeżyć – zapraszam do łazienki, tutaj masz świeży ręcznik, mydełko znajdziesz na półce pod natryskiem.

    – Chętnie, ale wykąpiemy się razem, dobrze? Jan i tak miał wziąć prysznic, więc bez zwłoki rozebrał się i nagi wszedł pod strumień ciepłej wody.

    Penis sterczał już całkiem nieźle, ale nie była to jeszcze pełnia jego możliwości. Ewa stanęła za Janem, namydliła dłonie i zaczęła myć jego plecy. Powolnymi ruchami masowała całe ciało, coraz to niżej i niżej. W końcu dotarła do pośladków. Niby przypadkowo wsunęła palec w jego odbyt. Odskoczył.

    – Coś ty, co robisz?

    – Myję ci plecy, nie widzisz? Ale tam już nie mam pleców!

    – A, tak mi się zachciało sprawdzić, czy wiesz, jak to jest. Widzę, że nie wiesz, a ja próbowałam już tego. Ale coś ci sterczy tutaj z przodu, muszę się nim zająć, jest przecież taki fajny, wielki…

    Nachyliła się nad członkiem, popatrzyła na niego i delikatnie objęła ustami. Woda z prysznica pryskała jej na twarz, delikatny makijaż spływał ciemnymi stróżkami, stojący kutas ledwo mieścił się w pełnych ustach, ale Ewa nie zwracała uwagi na te niedogodności. Przymknęła oczy i z lubością masowała sterczącego już na maksa penisa. Przerwała lizanie, wyprostowała się i uśmiechnęła. Teraz twoja kolej. Zaczął myć jej plecy, potem przesunął ręce do przodu, mocno ujął obfite piersi. Uniósł je lekko i zaczął drażnić sutki. Gładził dłonią krocze dziewczyny ozdobione kępką miękkich włosków na łonie. Po chwili rękę wsunął między nogi pulchnej laseczki i pomalutku pomasował lekko sterczącą łechtaczkę. Ewa jęknęła cichutko raz i drugi, wypięła swą okrągłą pupę w jego stronę, ocierała nią o nabrzmiały członek. Nie posunął się jednak dalej, spłukał oboje z piany, wyłączył wodę.

    – Już koniec? – nie kryła zawodu.

    – Nie, to dopiero początek! Wytrzyj się i do łóżka! Nie do mojego, to tego drugiego! Połóż się wygodnie i czekaj, aż się tobą zajmę, mam na ciebie naprawdę wielką ochotę. Na ciebie, na twą różowiutką pipkę i na.. – nie dokończył zdania.

    Ewa leżała na plecach z rozłożonymi nogami, między udami klęczał Jan wsysając się w cipkę. Lizał, ssał, przygryzał wargi sromowe, wsuwał język w szparkę cipki, palec wsadził w tyłek. Dziewczyna sapała, piszczała, zaciskała palce dłoni na prześcieradle. Chłopak podniósł się, wsadził kutasa w pipkę i zaczął swoją jazdę. Widząc dochodzącą do szczytu kochankę przerwał, wyciągnął kutasa z gorącej norki i wsadził go jednym ruchem w tyłek. Ewa wrzasnęła, ale zaraz uspokoiła się i wyrównała swoje ruchy z rytmem bioder Jana. Nie trwało długo, kiedy głośne jęki i sapanie kochanki poinformowały go, że ma super odlot. Nie przestawał ruchać tyłka pulchniutkiej laseczki; kiedy doszła drugi raz też nie powstrzymywał się, wystrzelił w pupę gejzerem spermy… Kochali się prawie do świtu, potem odprowadził dziewczynę pod furtkę jej domu, sam przespacerował się trochę po parku, żeby uspokoić emocje i wreszcie położył się do łóżka.

    Był to już niedzielny ranek. W czasie całego pobytu w Jakubkowie spotykał się z Ewą wiele, wiele razy, kochali się w jego pokoju hotelowym, w parku, w ruinach starego pałacu, na łące… Pojętna dziewczyna szybko nauczyła się rozumieć jego potrzeby, doskonale wiedziała, w jaki sposób sprawić Janowi największą przyjemność. Mówił jej o tym otwarcie, sam też dopytywał, co i jak lubi najbardziej, jakie pieszczoty sprawiają jej największą przyjemność. Poznał ciało Ewy i jego potrzeby do tego stopnia, że niekiedy potrzebował tylko kilkudziesięciu sekund, żeby doprowadzić ją do super orgazmów. Było im dobrze ze sobą. Dziwił się trochę, kiedy Ewa – osiągając kolejny orgazm – niekiedy szeptała “Och, tak, tak, Hubert, rób tak dalej! Tak, Hubert, kocham cię!” Nie miał pojęcia, dlaczego nazywała go tym imieniem; dopiero później dowiedział się, że Hubert to jej chłopak służący w tym czasie w wojsku… Jako że Jan bardzo lubił seks analny wykorzystał kilka razy drugą dziurkę dziewczyny, ale nie wzbraniała się przed tym, nie mówiła, że jeszcze nie teraz, że jeszcze nie jest gotowa… Była zawsze gotowa na radosne harce ze starszym kilka lat mężczyzną.

    Pewnego dnia będąc na sobotniej imprezie z licznym towarzystwem u Krzysztofa i jego żony, Jan zauważył, że starsza siostra Ewy, Marysia, trochę dziwnie się zachowuje. Patrzyła ciągle na niego, miała czerwone oczy, była jakoś dziwnie zamyślona. W pewnym momencie zniknęła. Znalazł ją w pokoju obok salonu, leżała na łóżku i płakała w poduszkę. Siadł obok, pogłaskał po głowie.

    – Co się dzieje? Stało się coś?

    – Nic się nie stało, daj mi spokój – odtrąciła jego rękę, patrzyła na niego oczami pełnymi łez, na policzkach pojawiły się smugi po rozmytym tuszu do rzęs – Wracaj sobie do niej!

    – Do kogo? Przecież siedzimy tam wszyscy.

    – Jak to do kogo? Do mojej kochanie, młodszej siostruni! Czeka tam na ciebie, czeka żebyś ją znowu wyruchał, tak, jak zawsze to robisz!

    – Ale o czym ty mówisz? – nie miał pojęcia, z jakiego powodu Maria tak nagle naskoczyła na niego i swą młodszą siostrę.

    – Jak to o czym? Spotykacie się, spacerujecie, całujecie w parku! Kiedyś poszłam za wami do hotelu i wszystko słyszałam! Ruchałeś ją, a ona stękała i jęczała jak suka!Widziałam was w parku, ruchałeś ją na ławce w dupę. Na zamku też ruchałeś ją na stojaka w dupę, a potem ona zrobiła tobie laskę z połykiem, widziałam dobrze, byłam tuż obok was! Ja jestem sama i nikt się mną nie interesuje, a przecież nie jestem gorsza od Ewy!

    Rzeczywiście, nie była gorsza. Starsza o trzy lata, odrobinę wyższa, szerokie biodra, mocne uda – zbudowana podobnie do swej siostry – wszystko „na swoim miejscu”, niczego za dużo, ani za mało. Ładna buzia i długie, kręcone, ciemnoblond włosy dopełniały całości bardzo sympatycznego obrazu.

    – Marysiu, przestań, proszę, jesteś bardzo ładną, sympatyczną dziewczyną, musisz podobać się chłopakom, pewnie wielu leci na ciebie.

    – Chyba jednak nie, a i ty mną się nie interesujesz!

    – Jak to nie? Słyszałem, że masz chłopaka, więc nie zawracałem ci głowy. Bardzo mi się podobasz, masz fantastyczne, apetyczne ciało, nawet nie wiesz, jak często myślałem o tobie, o tym, jak bym cię zerżnął… – skłamał, ale w dobrej wierze – Naprawdę, chętnie bym cię wyruchał w pipkę i w dupę, nawet, jeśli tego jeszcze nie robiłaś. Ty musisz podobać się mężczyznom, tylko głupek, albo eunuch by tego nie zauważył…

    – Nie mam żadnego chłopaka, zerwałam z nim już ponad miesiąc temu! A ty jesteś zapatrzony w Ewę i nie zwracasz na mnie żadnej uwagi – pomału przestawała płakać, zaczerwienione, załzawione oczy przetarła wierzchem dłoni.

    Spoglądała błagalnie na chłopaka, oczekując, że da jej jakiś znak, jakiś sygnał, że też jest nią zainteresowany, że zechce się z nią spotkać, może nawet będzie miał ochotę na seks ze starszą siostrą. Jan patrzył na dziewczynę, kiwał głową, zastanawiał się, co odpowiedzieć desperatce. „To dobrze, przynajmniej jedna skończyła ze swoim facetem jeszcze przed naszym przyjazdem” pomyślał. W kilku przypadkach inne dziewczyny zrywały ze swoimi sympatiami dopiero po poznaniu kogoś z ekipy Jana…

    – Co mam zrobić, żebyś mi uwierzyła, że bardzo mi się podobasz i jak bardzo mi się podobasz? – spytał, znowu nie przestając gładzić ją po włosach.

    – Umów się za mną! – wyszeptała przez łzy.

    Położył się obok dziewczyny. Przytuliła się do Jana i ponownie wyszeptała całując go w policzek.

    – Umów się ze mną…

    Objął ją ramieniem, mocno przytulił, znowu pogłaskał po głowie, pocałował w usta, wsunął dłoń pod spódniczkę na krocze dziewczyny, delikatnie pogłaskał przez majtki bardzo mokrą cipkę, druga ręka pod stanikiem lekko ściskała pełną pierś. Dziewczyna pomału uspokoiła się, jeszcze raz otarła zapłakane oczy, chwilę po Janie wróciła uśmiechnięta do towarzystwa. Spotkali się następnego dnia. Ewa pojechała do miasta, do ciotki, wiedzieli więc, że nikt im nie będzie przeszkadzał. Po krótkim spacerze – a jakże! – w parku, niemal pobiegli do hotelu. Kochali się prawie do bladego świtu. Był zaskoczony, bo choć nie była już dawno dziewicą – miała dużo mniejsze doświadczenie od swej młodszej siostry. Może to kwestia dopasowania, tak jak miało to miejsce w przypadku Ewy, z którą baraszkował już od pewnego czasu? Nie zastanawiał się jednak zbyt długo nad tym. Praktycznie uczył Marię sztuki kochania, prawie wszystko było dla niej nowe. Owszem, kiedy ją rozebrał i po kąpieli poszli do łóżka nie okazała zawstydzenia swą nagością. Położyła się na wznak i rozłożyła szeroko długie nogi czekając, aż wejdzie w nią, tak, jak praktykowała to do tej pory ze swoim chłopakiem. Jan postanowił wykorzystać nieczęstą okazję i nauczyć dziewczynę kilku rzeczy. Przecież bardzo lubił seks analny, więc wytłumaczył Marysi (to była druga połowa lat osiemdziesiątych!), że to dobry sposób, żeby osiągać orgazmy bez obawy zachodzenia w ciążę. Podobnie jak siostra, dziewczyna była bardzo pojętną uczennicą. Już po trzech wspólnych wieczorach w łóżku nie musiał nic mówić, dziewczyna sama wiedziała, czego od niej oczekuje. Wiedziała też, że mówiąc chłopakowi, czego od niego oczekuje, Jan dogodzi jej tak, jak jeszcze nikt w jej krótkim życiu erotycznym. Po kolejnym wieczorze, po odprowadzeniu Marysi do domu, w drodze powrotnej, spotkał niedaleko od hotelu Ewę. Wyglądało to, jakby na niego czekała, do tego Jan skonstatował, że jest troszeczkę wstawiona, czuł od niej woń alkoholu. Patrzyła na chłopaka uwodzicielsko, uśmiechała się radośnie.

    – Gniewasz się na mnie? – spytała.

    – Skąd ci taki pomysł przyszedł do głowy! Oczywiście, że nie.

    – Pytam, bo nie umawiasz się już ze mną, a Maryśka przychodzi do domu coraz później i jest taka… bardzo rozanielona…

    – No to musisz spytać siostrę, skąd u niej taki nastrój. A ty masz czas teraz? Może pójdziemy do mnie? Chcesz tego, prawda?

    – Dla ciebie zawsze mam czas. Nawet jestem tuż po kąpieli i chcę się kochać z tobą do rana, albo i dłużej. – objęła Jana w pasie – Nie, nie chcę się kochać! Chcę, żebyś mnie mocno wyruchał!

    W pokoju rzucił Ewę na łóżko, niemal zdarł z niej ubranie. Wąski paseczek majteczek, okrywający pipkę odsunął na bok i gwałtownie wcisnął kutasa w rozpaloną i – o dziwo – podgoloną i już mokrą cipkę. Po kilku powolnych, głębokich i mocnych ruchach wyszedł z niej, położył Ewę na brzuchu, zdarł z niej figi, uniósł jej biodra tak, że leżała z wypiętą pupą, wymierzył solidnego klapsa, aż dupsko zatrzęsło się po wpływem uderzenia. Podniosła głowę, popatrzyła zaskoczona do tyłu, wzrokiem pytając, za co otrzymała takiego klapsa, który jednak nie był zbyt przyjemny. Jan wcisnął twarz dziewczyny w poduszkę.

    – A teraz będzie po mojemu – mocno ujął jej wypięte biodra, przyciągnął do siebie.

    Rozchylił jej pośladki, mocno namoczył śliną twardą dzidę i gwałtownie wtargnął w pupę. Krzyknęła. Znowu ją przydusił, przytrzymał za kark.

    – Zamknij się, nie wrzeszcz. Teraz zrobię sprawdzian, czy z ciebie prawdziwie doświadczona kobieta! Będziesz się mogła chwalić koleżankom, że spróbowałaś wszystkiego, łącznie z przyjmowaniem kutasa w każdej dziurze! – w jego głosie słychać było jakąś zawziętość, złość, których Ewa przelękła się, nie wiedząc, co ją za chwilę spotka.

    Przez moment próbowała go zrzucić z siebie, ale po kilku chwilach uspokoiła się. Jan wystraszył się trochę, pomyślał, że może ją trochę za mocno poddusił, ale to była ta chwila, kiedy zaczął podobać się Ewie ten nowy Jan, dający odrobinę brutalnego seksu. Dał jej kolejnego, solidnego klapsa w pulchny pośladek

    – Masz pamiętać, kto tu jest panem! – znowu uderzył dłonią pulchną pupę, tym razem znacznie mocniej i jeszcze energiczniej rozpychał jej odbyt.

    Patrzył na kołyszące się piersi, bo dziewczyna podparła się na rękach, patrzył na grymasy podniecenia na ładnej buzi, tym razem pogłaskał czule pośladki, między którymi wbijał swego przyjaciela, słuchał cichego klaskania jąder odbijających się o mokrą pizdeczkę. Podniecało go to, chciał jak najdłużej ruchać tę młodą, atrakcyjną laskę, ale skróciła te piękne chwile. Ewa zaczęła głośno sapać, potem jęczeć, wreszcie z jej gardła wydobył się przeciągły krzyk, na szczęście mocno stłumiony poduszką, w którą – żeby nie obudzić połowy hotelu – znowu zdążył wcisnął jej twarz.

    – Jezu, co to było? – spytała po chwili, trzęsąc się jeszcze z podniecenia. Jej pulchne, apetyczne i seksowne ciało aż podskakiwało na materacu, trzęsła się z rozkoszy, nie mogła tego opanować.

    – Gdzie ja teraz znowu byłam? – nie potrafiła utrzymać wzroku w jednym miejscu, rzucała głową na boki, nie mogła tego stanu powstrzymać, skurcze brzucha pomału uspokajały się, oddech regulował.

    – Jak to gdzie? W siódmym niebie! – uśmiechał się Jan, trzymając kutasa w dłoni – musisz jeszcze skończyć to, co zacząłem w twej okrąglutkiej dupce. Miałem ochotę na więcej, ale jeśli tak… Musisz więc skończyć!

    – To znaczy?

    – Zacząłem coś, ty byłaś w siódmym niebie, a ja mam być w którym? – nie przestawał masować penisa

    – Chyba nawet w piętnastym!!! Ewunia pokaże ci, jaka jest sprawna i umie zrobić dobrze swemu Janowi – opadła na kolana, zabrała się za kutasa i po chwili spijała tryskającą spermę, część rozsmarowując sobie na piersiach.

    Odprowadził ją do domu. Następnego dnia wracając do hotelu po krótkiej wizycie w „Jakubiance” spotkał Jagodę. Jak zwykle uśmiechnięta, wesoła, ubrana w sukienkę z dużym dekoltem, który ledwo osłaniał jej niewielki biuścik. Patrzył na nią; nie przeszkadzało Janowi, że miała w sobie tyle kutasów, wiedział, że chyba żaden żaden z nich nie był taki, jak jego, wiedział, że Jagoda przyjmuje go w sobie z wielką ochotą. Nabrał chęci na to młodziutkie, jędrne, gładziutkie ciało, chciał znowu wsadzić swego ciągle spragnionego kutasa w młodą, i o dziwo! ciasną, owłosioną i zawsze gotową pipkę.

    – Wpadniesz do mnie? – spytał.

    – A chcesz mnie jeszcze widzieć? – chyba była zaskoczona, ale roześmiała się radośnie.

    – Oczywiście, inaczej bym nie pytał. Mam ochotę na fajny seks. Bądź u mnie o 20.30, tylko punktualnie!

    Była. Przyszła odrobinę spóźniona, ale usprawiedliwiła się kąpielą przed wyjściem z domu. Rzeczywiście pachniała świeżością i dobrymi kosmetykami. Jan już wcześniej zauważył, że tutejsze kobiety, jeśli chcą – bardzo dbają o siebie. Używają kosmetyków niedostępnych dla większości Polek, bo przysyłanych przez mężów, czy innych członków rodziny pracujących za granicą. Teraz bez ceregieli rozebrał dziewczynę i zaczął pieścić. Lizał jej „ozdobioną” kępką miękkich włosków cipkę, ona ssała jego penisa. Wszedł w nią energicznie, ale po kilku chwilach wysunęła się spod niego

    – Co jest? – nie wiedział, dlaczego nie chce się kochać.

    – Ja chcę inaczej – wyszeptała.

    – Jak inaczej?

    – Rozmawiałam z Maryśką i ona opowiadała, jak to jest przyjemnie, kiedy facet rżnie dziewczynę w tyłek! – opuściła oczy, jakby zawstydzona.

    – W tyłek to możesz zaraz dostać siarczystego klapsa!

    – To też jest przyjemne…

    – A skąd Maryśka wie, jak to jest?

    – Opowiadała mi, że miała faceta, który ją w ten sposób ruchał.

    Jan domyślił się, że Marysia nie chciała przyznać się do dyskretnych spotkań z nim.

    – Jeśli chcesz możemy tak spróbować, ale może trochę boleć, pierwszy raz jest najgorszy. Ale jesteś przekonana i pewna, że chcesz tego? Masz małą, wąską dupkę, jak wejdę w ciebie swoim twardym kutasem, to może być nawet bardzo bolesne, no i nie wiem, czy cię tam w środku nie uszkodzę, jesteś naprawdę drobną dziewczyną. Możemy spróbować, najpierw pomalutku, troszeczkę, potem zobaczymy, co dalej. Ale pamiętaj, jak tylko bardziej zaboli, zaraz mów, dobrze? No to jak? Chcesz?

    – Przecież mówię, że chcę spróbować! – ucieszona wystawiła do Jana swą chudą dupeczkę.

    Nie namyślając się długo położył Jagodę na brzuchu, rozchylił jej maleńkie, twarde pośladki, zmoczył odbyt śliną i wsunął się w nią. Wpierw tylko łeb, który wskoczył nadspodziewanie szybko. Obserwował reakcję dziewczyny, ale nie powiedziała słowa, tylko zmrużyła oczy, zacisnęła zęby i czekała na ciąg dalszy.

    – Może być? Nie boli? – spytał szeptem.

    – Tak rób, nie boli – też wyszeptała – ale jesteś wielki, rozpychasz mnie…

    – Nie napinaj posladków, będzie łatwiej.

    Posuwał się kilka milimetrów do przodu, potem wycofywał i znowu głębiej i zpowrotem Doszedł do połowy kutasa i nie widząc negatywnej reakcji wszedł prawie cały. Też nic, pchnął więc do końca. Tak jak się domyślał – najpierw krzyk, potem chwila ciszy, a po niedługim czasie już tylko jęki rozkoszy. Jagoda podniecała go, właściwie z niewiadomych powodów podobała się Janowi ta młoda laseczka, miała w sobie kobiecy wdzięk, ale podszyty świeżością dziewczęcego ciała, co jeszcze bardziej go podniecało. Czuł do niej jakiś dziwny pociąg… Patrząc na dziewczynę, na ledwo podskakujące, maleńkie piersi, na ładną buzię, spoglądającą na niego ukradkiem, podniecił się do granic, jego penis stwardniał jakby cały był z drewna. Jan doszedł bardzo szybko, wyrzucił strumień spermy na jej plecy, nie chciał spuszczać się do środka, nawet, jeśli była to dupa. Dziewczyna zareagowała tak, jak zwykle, z uśmiecham głaskała opadającego już penisa i sprawdzała palcami pipkę.

    – Jak ty to robisz? Jeszcze tak nigdy nie miałam – zdziwienie Jagody było ogromne – ruchasz mnie w tyłek, a z cipki mi kapie. Spuściłeś się w nią?

    – Nie, zwariowałaś? Przecież byłem w twoim tyłku, nie czułaś? Chyba wreszcie zaczynasz odczuwać podniecenie i rozkosz w czasie seksu. Przecież przedtem byłaś zimna jak kamień, miałaś ciągle suchą cipę na którą zużyłem kilka tubek kremu, ale teraz pomału poznajesz, co to prawdziwa przyjemność. Ubieraj się i do domu – wygonił laskę z pokoju.

    Jan zastanawiał się jak ją ożywić, postanowił coś z tym fantem zrobić. Po dwóch dniach ponownie zaprosił Jagodę do siebie, przedtem poczynił przygotowania do tej wizyty. Kupił butelkę martini, bukiecik małych różyczek, od praktykantek ze śląskiej Akademii Rolniczej, które mieszkały na tym samym piętrze pożyczył jedwabne apaszki, z kurnika przyniósł długie, miękkie kogucie pióro. Tuż przed umówioną godziną zgasił światło, zapalił świeczki, czekał, Jagoda była zwykle punktualnie, tak było też i tego wieczoru. Weszła i zatrzymała się nagle, rozglądając po pokoju. Na powitanie delikatnie cmoknął ją w policzek, z uśmiechem patrzył na zdziwiona minkę, wprowadził dziewczynę do środka. Jak zwykle chciał zamknąć drzwi na klucz, ale miał do realizacji pierwszy punkt programu dzisiejszego wieczoru, podał kwiatki.

    – Jakie ładne różyczki – zachwyciła się wręczanym bukiecikiem.

    – To dla ciebie. – Dziękuję bardzo, co to za święto? – nie kryła zaskoczenia.

    – Żadne święto, chcę ci pokazać, że seks to nie tylko ostre ruchanie, że seks to może być fantastyczne przeżycie, a nie pierdolenie w krzakach.

    – Seks to seks – skwitowała, rozbierając się.

    –  Chodź pod prysznic – nie wdawał się w dyskusję.

    Gorąca woda rozgrzała ich i tak już rozpalone ciała.

    – Musisz coś zrobić, coś bardzo ważnego.

    – A co? Mam ci kutasa wziąć do buzi? Wsadzić sobie w tyłek?

    – Nie, masz ogolić sobie cipkę, wszystko przygotowałem.

    – Zwariowałeś? Jak będę wyglądała? Słyszałam, że tylko dziwki się tam golą! Nie chcę! – nie kryła oburzenia.

    – Nie dziwki, tylko nowoczesne, młode kobiety, które bardzo dbają o siebie, o swój wygląd i higienę. Poza tym nie lubię, jak mi włosy wchodzą między zęby, bo mam zamiar wylizać tę twoją wygoloną pizdeczkę. Poza tym popatrz na mnie. Jestem mężczyzną, a też mam wygolone jajka. Nie podoba się tobie?

    – Bardzo, nie spotkałam jeszcze faceta z łysymi jajami, jesteś jedyny. Już na naszym pierwszym spotkaniu podziwiałam twego kutasa, nie tylko dlatego, że duży, ale też spodobało mi się to, jaki był gładziutki… Ale żebym ja… pipkę…

    Niechętnie, ale zgodziła się. Jan wydepilował małą cipkę zostawiając wąski pasek na wzgórku. Nie musiał się wysilać, miała bardzo miękkie, delikatne włoski, po wszystkim, po nakremowaniu (jego kremem po goleniu) okolice bikini miała gładkie i pięknie przystrojone paseczkiem z „grzywką”. Spodobały się Jagodzie jego zabiegi. Przesunęła dłonią po kroczu.

    – Ale ona gładziutka! Zupełnie, jak twój kutas! Fajna ta fryzura…

    Popieścili się trochę, szybko przeszli do pokoju. Nie zauważyli, że przez małe okienko w łazience, z niewiadomych powodów wychodzące na korytarz hotelowy podgląda ich jedna z praktykantek, studentka z Katowic mieszkająca w pokoju na tym samym piętrze. Teraz Jan przekręcił klucz w zamku drzwi, nie chciał żadnych niespodzianek w postaci niezapowiedzianej wizyty; na dzisiejszy wieczór miał już zaplanowane coś innego… Nalał martini, stuknęli się szklaneczkami (kieliszków nie było), wypili. Pocałował Jagodę namiętnie w usta, odtrącił rękę dziewczyny buszującą w jego kroczu.

    – No coś ty! Nie chcesz? – zdziwiona odsunęła się od mężczyzny

    – Chcę, ale mówiłem, że dzisiaj będzie inaczej! Połóż się, proszę.

    Zsunął ręcznik z jej szczupłego, młodego ciała, popatrzył chwilkę na zgrabną kobietkę, podobała się Janowi jej dziewczęca świeżość. Popchnął ją lekko na pościel.

    – Podnieś ręce nad głowę – nakazał.

    Posłusznie złapała się poręczy łóżka. Przywiązał dłonie apaszkami. Jedną chustą zawiązał oczy.

    – Co ty robisz? Nie mogę ruszać rękami! Co…

    – Rozchyl nogi! – przerwał Jagodzie.

    Znowu była posłuszna. Klęczał przy łóżku, delikatnie łaskotał ją od stóp w górę piórem koguta. Łydki, wewnętrzna strona ud, cipka, brzuch. Wyprężyła się cała, westchnęła.

    – Co mi robisz?

    – Ciiiiii….

    Całował ją całą, muskał językiem zaróżowione płatki pipki, lizał jej usta. Próbowała oddawać pocałunki, ale nie pozwalał. Nabrzmiałym penisem klepał ją po policzkach, wsuwał go leciutko to w rozchylone usta, to w różową, oczekującą, o dziwo wilgotniejcą szparkę, znowu łaskotał piórem. Nalał troszeczkę martini w zagłębienie pępka, wylizał wszystko, łącznie z kilkoma kropelkami spływającymi w dół. Drażnił ją, łaskotał i podniecał długi czas. Dziewczyna początkowo reagowała dość gwałtownie na coś absolutnie nieznanego, ale po pewnym czasie jej odruchy były zupełnie inne. Przyspieszony oddech, ciche pojękiwania i westchnienia rozkoszy przekonywały Jana, że obrał dobrą drogę do sukcesu, którym miał być dla Jagody chyba pierwszy w życiu, prawdziwy orgazm… W pewnej chwili poczuł na języku, który zagłębił w świeżo ogoloną cipkę, smak czegoś nowego, czegoś, czego nie widział a przede wszystkim nie czuł u niej nigdy. Z rozpalonej norki wypływały strumyczki śluzu i „soków”. Jan podniósł głowę, popatrzył na uśmiechniętą, ładną buzię, z zawiązanymi ciągle oczami. Oddychała bardzo szybko, rozchylonymi ustami łapała powietrze. Przesunął się bliżej Jagody, podniósł wysoko do góry zgrabne, szczupłe nogi i pomalutku wszedł w nią na całą długość kutasa. Westchnęła głośno, nakrył jej usta dłonią. Jagoda wysunęła język, którym pieściła palce mężczyzny. Lekko cofnął dłoń, chwyciła duży palec ustami i zaczęła ssać, jęcząc cichutko. Nie przestawał ruchać coraz bardziej mokrej pipki, robił to jednak nieśpiesznie, bardzo wolno, delikatnie, po chwili przerwał, wyszedł z niej.

    – Nie przestawaj, to jest fantastyczne – wyszeptała błagalnie.

    Wcisnął kutasa w jej usta, zanim jeszcze skończyła mówić. Wepchnął go prawie do końca, ale szybko wycofał, widząc, że dziewczyna zaczyna się krztusić i dławić. Znowu lizał całą, pieścił, znowu wszedł w coraz bardziej mokrą cipkę. W pewnym momencie osiągnął to, do czego dążył cały wieczór. Ciało Jagody wyprężyło się w łuk, opadła na łóżko, znowu się wyprężyła i z gardła wydarł się krzyk przechodzący w dziki wrzask. Na szczęście jak zawsze poduszka była pod ręką… Jan był absolutnie zaskoczony jej reakcją. Ciałem dziewczyny miotały drgawki, konwulsje, wrzeszczała, charczała i wyła w poduszkę. Z cipki wytryskiwały strumienie oblewające pościel i podłogę koło łóżka. Przez kilka długich chwil leżała jak w jakimś transie, ciężko oddychała, spod delikatnego materiału już niedokładnie zasłaniającego oczy, dostrzegł jej nieruchomy wzrok, zdawało się, że patrzyła w jeden punkt na suficie, płaski brzuch drżał rytmicznie co kilka sekund. Wreszcie podniosła głowę, zsunął do końca apaszkę z oczu. Dziewczyna wzrok miała rozbiegany, jakiś nieobecny, oczy zamglone… Dłuższą chwilę patrzyła na niego, pokręciła głową.

    – Coś ty ze mną zrobił? Jestem cała mokra, zsikałam się z podniecenia, myślałam, że się rozpadnę!

    – Jagódko, to był orgazm, czyli coś, czego chyba do tej pory nie miałaś zbyt często. Nie chcę tutaj mendzić, bo nie jestem twoim ojcem, ale właśnie zobaczyłaś, że seks to nie tylko częste dawanie dupy byle komu, byle gdzie; to nie tylko zwykłe ruchanie się w krzakach, czy w kiblu na zabawie. Podobało się? No to teraz ciąg dalszy, ja jeszcze nie skończyłem – odwiązał jej ręce.

    Położyła się na brzuchu, podniosła biodra.

    – Ale delikatnie, bo mnie wszystko boli! Zrobiłeś dzisiaj ze mną chyba wszystko!

    – Nie wszystko, dzisiaj tam jeszcze nie byłem – lekko klepnął dłonią wypiętą pupę.

    Chciała uciec, ale mocno trzymał za szczupłe biodra. Naprowadził pałę na ciemną dziurkę, przedtem nabrał w palce jakiegoś kremu, nałożył go na pulsującego penisa, resztą posmarował pupę. Wszedł w ciasny tyłeczek kilka centymetrów, zatrzymał się, obserwował reakcję dziewczyny. Jęknęła tylko, nie próbowała więcej uwolnić się z uchwytu Jana, zdawało się, że czeka na ciąg dalszy. Mężczyzna wciskał się w podniecająco ciasny odbyt, wreszcie wszedł cały. Poczekał chwilkę, chciał zacząć pompować przyjazną dziurkę, kiedy laseczka sama rozpoczęła taniec na twardym drągu tkwiącym w jej pupie. Nabrzmiały kutas pół nocy czekał na taką chwilę, więc nie potrzebował zbyt wiele czasu, żeby eksplodować. Już miało to nastąpić, kiedy Jagoda błyskawicznie bardzo zwinnie wysunęła się spod niego, złapała penisa i objęła go ustami jednocześnie mocno masując. Sekundę później czuła jeszcze bardziej twardniejącego kutasa, który w nią wystrzelił, duża ilość spermy spłynęła na brodę i biust, wystrzelił trochę na uśmiechniętą twarzyczkę, zalał przymrużone oczy.

    – Ale tego naprodukowałeś! Próbowałam połykać, ale nie dałam rady – popatrzyła Janowi w oczy, zarumieniła się, spuściła głowę i zaczęła szeptać.

    – Dziękuję za to wszystko…

    – Za co? – przerwał Jagodzie.

    – Za wszystko, nie przerywaj, daj mi powiedzieć do końca. Jestem normalną, zwykłą dziewczyną z wiochy, ani mądrą, ani głupią. Rucha mnie każdy, kto chce, bo lubię to. Dzięki tobie poznałam, co to jest seks, a nie pierdolenie, jak mówiłeś – w krzakach, żeby pokazać, jaka jestem fajna i wyluzowana. No i ty pierwszy nie potraktowałeś mnie jak dziwkę, udowodniłeś to dzisiaj. Co poradzę, że lubię mężczyzn, lubię patrzeć im w oczy, jak się spuszczają, lubię słuchać, jak jęczą. Ale to, co pokazałeś mi dzisiaj to jest coś zupełnie innego, nie miałam pojęcia, że tak też może być. Widziałam takie coś tylko na filmach, a i tak nie pokazują przecież wszystkiego. Nigdy nie myślałam, że mogę to nie tylko dokładnie zobaczyć, ale nawet przeżyć… No i jeszcze te kwiaty… Pójdę już do domu…

    Wydała mu się jakaś inna, jakby bardziej dojrzała, bardziej kobieca… Nie zatrzymywał jej. Po wyjściu Jagody siedział chwilę na łóżku, przeżywał jeszcze raz cały ten wieczór. „Fajna, zagubiona dziewczyna” pomyślał. Wiedział, że i tak niewiele się zmieni, ale choć spróbował, pokazał jej, że można żyć i kochać się inaczej. Wstał, pogasił świeczki, zapalił nocną lampkę stojącą na stoliku przy łóżku, nalał sobie pełną szklankę martini, włączył radio, wygodnie rozsiadł się w fotelu, ponownie zaczął myśleć o tej w sumie fajnej, sympatycznej dziewczynie. Popatrzył w dół na swego ciągle całkiem nieźle sterczącego przyjaciela, uśmiechnął się do siebie. Znowu go nie zawiódł. Pukanie do drzwi było tak ciche, że prawie niedosłyszalne. Z początku myślał, że się przesłyszał, ale ponowiło się. Złapał leżący na podłodze ręcznik, owinął nim biodra. Popatrzył na „namiot” sterczący z przodu. Nie miał pojęcia, kto to o tej porze może być, wszak północ minęła już bardzo dawno temu. Otworzył drzwi, za którymi się schował nie chcąc pokazywać się komukolwiek ze stojącym kutasem i zdumiał się. W drzwiach stała… praktykantka z Katowic, Wioleta.

    – Dobry wieczór, nie przeszkadzam? – miała na sobie różowy szlafrok z rysunkami prosiaków.

    Jan parsknął cichym śmiechem

    – Dobry wieczór, ale masz twarzowe wdzianko! Nie przeszkadzasz, co sprowadza? – gestem zaprosił dziewczynę do środka.

    – Podglądałam was w łazience… – patrzyła na Jana z lekkim uśmiechem.

    – O! I co? Podobało się? – zażenowanie próbował pokryć śmiechem, nie spodziewał się tego, był przekonany, że są zupełnie sami, na piętrze, w czasie kiedy golił Jagodę.

    – Tak, podobało mi się… Podsłuchiwałam was też tutaj, w pokoju.

    – No i? No i też tak chcę! Nawet wygoliłam się tak, jak ona.

    – A czym się goliłaś?

    – No… twoją maszynką… wiesz, tą samą co…

    – Aha, to ją sobie już zatrzymaj. – przerwał dziewczynie ze śmiechem. – Wejdź wreszcie, proszę. Napijesz się martini? Ale tylko ze szklanki, nie mam kieliszków.

    – Bardzo chętnie – usiadła na skraju krzesła stojącego przed łóżkiem.

    Na szczęście Jan nie miał nazajutrz żadnych zadań, mógł sobie pospać, więc nie spławił dziewczyny, tym bardziej, że zaciekawił go dalszy rozwój sytuacji. Naprawdę przyszła do niego, żeby się z nim pobzykać? Po wyjściu Jagody miał jeszcze ochotę na seks, myślał nawet o samozaspokojeniu, ale teraz nadarzała się zupełnie niespodziewana okazja, więc dlaczego nie skorzystać!

    – Pokażesz, jak się wygoliłaś? – wskazał dłonią na brzuch Wioletki.

    – Trochę się wstydzę… Bo wiesz… Ja…

    – Śmiało, pokaż, – przerwał dziewczynie – przecież nie przyszłaś tutaj, żeby sobie pogadać o moich dokonaniach, prawda? No, pokaż swoją fryzurkę – zachęcił dziewczynę gestem ręki.

    Rozwiązała pomału pasek śmiesznego szlafroka, zsunęła go z siebie, lekko rozchyliła kolana. Zarumieniła się, zawstydzona spoglądała na chłopaka. Uklęknął przed dziewczyną, pogłaskał jej łono, rękoma rozchylił szczupłe nogi na boki. Siedziała teraz przed nim, zaczerwieniona po same uszy, w pozycji pozwalającej zobaczyć i ocenić jej umiejętności depilacji własnej cipki, której wielkość i wygląd zaskoczyły Jana. Pipka Wiolety była mała, wyglądała jak bułeczka z której połówek odrobinkę wystawały delikatne, różowe, leciutko pomarszczone wargi sromowe.

    – Ładnie, równo to zrobiłaś, podoba mi się – pocałował ją w brzuch, podniósł z krzesła, przesunął w stronę pachnącego jeszcze Jagodą łóżka; popchnął, żeby położyła się na wznak.

    Objął dłońmi chłodne pośladki, wcisnął twarz między uda. Językiem dotarł do łechtaczki, zaczął ją drażnić. Wioletka westchnęła z rozkoszy, wygodniej ułożyła się na łóżku rozchylając jeszcze szerzej nogi.

    – Wejdź we mnie, proszę. – palcami rozchyliła cipkę, ukazując pulsującą z oczekiwania szparkę.

    Nie musiała prosić. Wtargnął w nią z całą mocą, aż krzyknęła zaskoczona jego brutalnością. Nie sądziła, że z bliska jego kutas prezentuje się znacznie okazalej, niż to, co podpatrzyła przez szparkę w okienku łazienki. Podniósł wysoko nogi dziewczyny, zarzucił sobie na ramiona, zaczął posuwać pulsującą cipkę z częstotliwością i siłą młota parowego. Nie zwracał uwagi na reakcje Wioli, chciał się wreszcie rozładować, od tego wstrzymywania narastających emocji z Jagodą bolały go już jądra. Dziewczyna wiła się pod nim, stękała i jęczała, ale nie odpuszczał, trzymał ją mocno. Po krótkiej chwili uspokoiła się, dostosowała ruchy bioder do rytmu Jana. Odwrócił ją na brzuch, ponownie uruchomił swój tłok. Nagle dziewczyna znieruchomiała i zamilkła. Uniosła biodra, sama mocno nabijała się na jego sterczącą pałę. Schowała twarz w poduszkę (ile fajnych odgłosów świat by słyszał, gdyby nie poduszki!), zaczęła w nią wrzeszczeć. Wyskoczył z jej cipki, spróbował wejść w odbyt. Nie pozwoliła, uciekła z pupą, odwróciła się i złapała pulsującego kutasa w rękę, masując aż do bólu. Wytrysnął strumieniem spermy. Skierowała ją na twarz, na swe usta oblizując się przy tym, potem wyssała go do końca. Opadł na materac obok dziewczyny, chciał ją objąć, ale natychmiast wstała, podniosła szlafrok z podłogi i przecierając oczy zalane ciepłą spermą wybiegła z pokoju.

    Wreszcie zasnął…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Natasza

     Buszowałem w necie, poznając jego tajemnice najczęściej na czacie. Szukałem babeczek chętnych na seks. Skutek tych poszukiwań był różny, bywało, że po kilku zdaniach umawiałem się skutecznie i było jakieś fajne ruchanko, ale bywało też, że gadałem z babą trzy dni i… nic! Tym razem miałem szczęście, bo już po niedługiej internetowej rozmowie umówiłem się z zainteresowaną spotkaniem kobietą. Nie wiedziałem, jak wygląda, ale było mi wszystko jedno, chciało mi się ruchać! W niedzielę zaraz po obiedzie wskoczyłem pod prysznic, dokładnie, starannie ogoliłem sobie jaja i wczesnym popołudniem świeżutki, czyściutki i pachnący podjechałem pod wskazany adres, bo – o dziwo – kobitka umówiła się u siebie w domu. Może tam czuła się bezpiecznie? Pojechałem, a nie mogąc znaleźć adresu zaparkowałem dość daleko od jej bloku i po kilkunastu minutach spaceru dzwoniłem do drzwi. Mieszkanie na trzecim piętrze, właścicielka około czterdziestki, no, może trochę po, syn około dziewiętnastu lat, patrzył na mnie zdziwiony. Natasza, bo tak miała na imię, okazała się niewysoką brunetką z włosami do ramion, miała troszeczkę za dużo tu i ówdzie, ale bez przesady, za to biust miała zajebisty! Można było tymi cyckami obdzielić jeszcze trzy inne kobiety, a i tak sporo by zostało! Ładna buzia i bardzo miły, ciepły uśmiech.

    – Miło, że przyjechałeś, wejdź proszę.

    – Dzień dobry, też się cieszę.

    Wlazłem do środka, rozejrzałem się po ładnie urządzonym mieszkanku, zdjąłem kurtkę.

    – Usiądź, zjesz rosół z makaronem?

    – Rosół zawsze, ale nie za wiele, jestem po obiedzie. Ładnie mieszkasz – pochwaliłem.

    – A gdzie zaparkowałeś? Widać z okna?

    – Nie mam pojęcia, te bloki to istny labirynt – podeszliśmy do okna.

    Natasza wypatrywała mego auta, a ja wpatrywałem się w jej imponujący dekolt i nie wytrzymałem. Objąłem ją od tyłu za te wielkie cyce i pomiętoliłem je trochę. Odwróciła się do mnie, uśmiechnęła przepraszająco.

    – Nie teraz, syn jest w domu.

    – Mam nadzieję, że niedługo pójdzie do kolegi. Albo dam mu może na bilet do kina?

    – Spokojnie, idzie do koleżanki, zwykle siedzi tam dwie, trzy godziny, będziemy mieli dość czasu dla siebie.

    Usiadłem do stołu w kuchni, wciągnąłem bardzo smaczny rosół. Natasza poprosiła, żebym popatrzył chwilkę w telewizor, musi jeszcze coś zrobić. Akurat była transmisja za skoków narciarskich, Małysz jak zwykle lał wszystkich przeciwników, więc z przyjemnością się oglądało. W tym czasie młody wyszedł z domu, ale kobieta też zniknęła z pola widzenia. Gapiłem się więc na skoczków, w domu panowała cisza, chyba nawet zdrzemnąłem się przez chwilkę, bo nie wiedziałem, skąd nagle zrobiła się taka dziwna klasyfikacja zawodników.

    – I co? Jak Małysz? – usłyszałem od drzwi pokoju.

    – Jak zwykle, wygrał – popatrzyłem w jej stronę.

    Stała w drzwiach niby taka sama, ale jednak trochę inna… Aaaa, zdjęła biustonosz, nie było widać jego zarysów pod bluzeczką, tylko próbowały się przebić przez cieniutką tkaninę sterczące sutki zwieszonego biustu. O, rajstop też nie miała już na sobie. Oceniłem wzrokiem to, co widziałem i poczułem, że kutasowi też się to podoba, bo drgnął i zaczął podnosić głowę. Natasza siadła obok, przysunęła się bliziutko i oparła głowę o me ramię. Po chwili zsunęła się niżej, położyła głowę na udzie, gapiąc się w telewizor. Wsadziłem łapsko pod bluzeczkę, zacząłem pieścić delikatnie suteczki, które cały czas hardo spoglądały na świat. Biust trzeba przyznać miała naprawdę dorodny, ale, o dziwo! bardzo jędrny i elastyczny, po prostu rozkosz pod dłonią. Druga ręka powędrowała w okolice pupy, lekko wypiętej, bo dziewczyna podkuliła nogi. Podciągnąłem kieckę, nie miała bielizny, więc od razu namacałem gorącą dziurkę cipy i oczywiście władowałem w nią paluchy. Brandzlowałem ją chwilkę, czekałem na reakcję. Kobieta westchnęła głęboko, lekko uścisnęła dłonią moje udo. Czułem, że kutas już wyszedł ze spodni, ale nie było go widać, bo był jak zwykle zasłonięty wypuszczoną na wierzch koszulą. Natasza odwróciła się w moją stronę, cały czas jej głowa leżała na mym udzie. Uśmiechnęła się, patrząc mi w oczy i uniosła prawe kolano, ułatwiając dostęp do mokrej już pipy. Podniosła brzeg mojej nowej, starannie wyprasowanej koszuli i zrobiła naprawdę wielkie oczy. Takiego czegoś, co zobaczyła chyba się nie spodziewała, jej mina jednoznacznie na to wskazywała. Uśmiechnęła się jeszcze bardziej i polizała wystający ze spodni łeb, aż mnie dreszcz przeszedł. Rozpięła rozporek, wydobyła całego chuja, przyglądała się temu, co za moment będzie miała w sobie.

    – Ładny, takiego jeszcze na żywo nie widziałam – polizała znowu łeb – muszę go mieć, to chyba niesamowite uczucie być ruchaną przez taki sprzęt!

    – Będziemy się starali – roześmiałem się – Masz gorącą i mokrą pipkę, chciałbym ci ją wylizać.

    – Śmiało, właśnie wyszłam z wanny, a ty też chyba kąpałeś się przed wyjściem, bo ładnie pachniesz. Podoba mi się taka gładka skóra wokół penisa, nie lubię tych kłaków!

    – Ja też nie, dlatego często golę sobie jajka, żeby kobieta z którą jestem nie odczuwała dyskomfortu. – w czasie rozmowy cały czas wierciłem paluchami w coraz bardziej mokrej cipie.

    Natasza ciągle trzymała głowę na mym udzie, wsuwała sobie w usta łeb chuja. Pomagała sobie ręką, masowała go, lizała i trzepała dłonią. Kutas rósł cały czas, w końcu nie miała jak go lizać. Kobieta wstała, zdjęła z siebie bluzeczkę, wreszcie mogłem zobaczyć te imponujących rozmiarów piersi. Tak, jak ona nie widziała na żywo chuja takiego, jak mój, tak samo ja nie widziałem na żywo takich wielkich cyców! Olbrzymie balony podtrzymywała dłońmi, choć wcale nie wisiały jak worki i co dziwne, pasowały do jej pulchnej figury. Ująłem obie piersi w dłonie, co ja mówię, ująłem! Próbowałem, ale nie było szansy, wylewały się w każdą stronę. Natasza już klęczała trzymając w ustach pulsującego kutasa. Bawiła się lekko nabrzmiałymi jądrami, lizała je i ssała. Masowała ręką chuja, aż osiągnął swój normalny, „roboczy” rozmiar; oglądała go z wielkim zaciekawieniem i zainteresowaniem z każdej strony. Wsuwała pałę do ust, dławiła się, krztusiła, ale znikał w nich tylko do połowy.

    – Nie dam rady – stwierdziła ze śmiechem – za wielki. Mój były miał dość duży sprzęt, ale przy twoim wysiada.

    – Dzięki za uznanie, ale to zasługa taty i mamy – wstałem, przytuliłem Nataszę, wsuwając chuja między jej nogi.

    Położyłem ją na kanapie, rozchyliłem kolana i zanurkowałem głową między udami, do cipy. Zaskoczyła mnie swym zapachem, bo wyczuwałem nie tylko jej naturalną woń cipki, ale rozpoznałem delikatną nutę piżma. W każdym razie pachniała wspaniale. Rozchyliłem wargi większe, przyglądałem się delikatnym, różowym płatkom okalającym małą łechtaczkę. Szparka pulsowała, jakby chciała mnie połknąć. Polizałem mały guziczek, drażniłem wargi, ssałem je i leciutko kąsałem samymi ustami. Wsunąłem palec w tę pulsującą dziurkę, kciuk tak jakoś wjechał do dupy. Reakcja Nataszy rewelacyjna – głośne westchnienie i ciche „tak”. Brandzlowałem ją dalej, waliłem minetę najlepiej, jak umiałem. Nie czekałem długo na efekty. Oddech kobiety stawał się coraz szybszy i głębszy, pojękiwała i postękiwała cichutko, zagryzała wargi, albo niespiesznie je oblizywała. Trzymała mą głowę dwoma rękoma, co raz dociskając ją do pipki, tak, że po kilku chwilach miałem całą gębę mokrą od jej soków. Przyspieszyłem ruchy dłonią, język niemal wirował na jej cipie, jęki stały się coraz głośniejsze, w pewnej chwili uniosła biodra, zatrzęsła się króciutko, z westchnieniem opadła na prześcieradło.

    – Masz sprawny jęzor, chyba dużo trenujesz, prawda? – spytała z uśmiechem.

    – Jakżeby inaczej, przecież trening czyni mistrza, nie wiesz? – położyłem się obok niej.

    Zwarliśmy się w pocałunku, nasze języki wywijały znowu dzikie harce, drażniliśmy rękoma swoje krocza. Doszedłem do wniosku, że też przecież muszę mieć trochę przyjemności. Klęknąłem, znowu kolana poszły na boki, a mój kutas chciał wtargnąć w głąb wylizanej pipy. Wtedy usłyszałem to pytanie:

    – Masz prezerwatywy?

    Kurwa! Kurwa! Kurwa mać!!! Zostawiłem je w aucie, w schowku! Klęczałem z chujem na wierzchu przed rozebraną babą świecącą swą gołą pizdą i… nie miałem gumek! No chuj by to strzelił! Zrobiło mi się głupio i żal samego siebie.

    – Nie, nie mam, myślałem, że można, albo, że ty masz – zacząłem się głupkowato tłumaczyć.

    – Po pierwsze nie można, po drugie nie mam, bo nie potrzebuję ich na co dzień.

    – A może młody ma? – spytałem z nadzieją w głosie.

    – Oszalałeś? On jeszcze nie bzyka panienek!

    – No to może bzyka mężatki i ma kilka gumek? – rozbawiło mnie przekonanie Nataszy o dziewictwie jej syna.

    – Daj spokój, nie wygłupiaj się. Tragedii też nie ma, przecież poza cipką mam jeszcze pupę!

    – Lubisz anal? – głupio spytałem zaskoczony jej gotowością do mego ulubionego seksu, czyli krótko mówiąc – do ruchania w dupę.

    – A czy uciekłam z tyłkiem, kiedy wsadziłeś mi w niego palucha i energicznie mnie tam palcowałeś?

    – No nie, nawet chyba sprawiało ci to przyjemność, tak to odczułem.

    – No widzisz. Na co czekasz? Twój ogier chyba opada, muszę się nim jeszcze chwilkę zająć – otoczyła ustami łeb chuja.

    Bez pośpiechu ruchałem ją w usta, aż kutas stał naprawdę dobrze, chciałem odwrócić Nataszę na brzuch, ale nie dała się, tylko wysoko uniosła nogi, eksponując obie dziury. Chciałem niby przypadkowo wcisnąć się chujem w pipę, ale nakryła ją dłonią i nie pozwoliła. Pokazała wzrokiem tubkę żelu leżącą na stoliku przy kanapie, poczekała, aż się nim posmaruję, potem wycisnąłem trochę w wystawione do ruchania dupsko. Oparłem podniesione nogi o swe ramiona i natarłem. O dziwo, wskoczyłem w śliską dziurkę bez najmniejszych problemów, po sekundzie ruchałem ją bez opamiętania. Natasza cały czas trzymała dłoń na pipie, zasłaniała nią różową szparę, na którą miałem niesamowitą ochotę, ale do której wstęp był wzbroniony. Trzymając rękę na cipce pomagała w sprawianiu sobie przyjemności drażniąc łechtaczkę, ale szpary nie odsłoniła. Pompowałem trzęsące się dupsko, doprowadzając kobietę do kolejnego orgazmu. W tym szale namiętności, który ją opanował zakryła obiema dłońmi twarz, po sekundzie wplotła palce we włosy, zaraz potem znowu zasłoniła twarz i nakryła się poduszką, żeby stłumić krzyki rozkoszy. A ja ciągle nie doszedłem, wkurwiony na siebie za te gumki, które zostały w aucie! I wtedy zobaczyłem! Zobaczyłem otwartą drogę do zakazanej szpary! Nie wahałem się nawet pół sekundy, w mig byłem w niej po same jaja!. Tu znowu zaskoczenie. Była bardzo ciasna, jakby nie używana od naprawdę długiego czasu, nawet pomyślałem, że Natasza nie ma wibratora, ani innego dildo do sprawiania sobie przyjemności. Znowu zacząłem ruchać ją bez opamiętania, obserwując reakcje kobiety. Co to się pode mną działo! Próbowała się wyrwać, żeby wyrzucić z siebie pracującego kutasa, ale on dawał jej tyle rozkoszy, że chwilami nieruchomiała, żeby potem znowu odpychać mnie od siebie. Kiedy prawie wychodziłem z ciasnej szpary przyciągała mnie, obejmując nogami. Po sekundzie znowu chciała mnie zrzucić i tak przez dłuższy czas. Wzrok miała zamglony, rzucała głową na boki, usta wykrzywił jej jakiś grymas, trzęsła się cała, szeptała, albo wykrzykiwała swe emocje.

    – O, tak, tak, ruchaj mnie tak, tak…. tak… NIE, nie w cipę, spierdalaj z niej, nie, nie, zostań, dalej, mocno, mocno, wyskakuj ze mnie, gnoju, oooooo, ruchaj mnie tak, tak… Matko, jaki on jest wielki, tak…tak… tak, tak, zabierz tego kutasa, sam jesteś kutas, miałeś tam nie…. tak, jeszcze, jeszcze… Pierdol mnie zasrańcu, miałeś w dupę, tak…tak… dlaczego jesteś w piździe, taaaaaak!

    No i tak w kółko. W końcu doszła do takiego szczytu, że nie mówiła nic, tylko wyła w poduchę, rzucała całym ciałem, tak, że zrzuciła mnie z kanapy, wyginała się, ugniatała obiema rękami swe wielkie cyce, szarpała sutki, prawie rwała sobie włosy z głowy. Wreszcie uspokoiła się, błędnym wzrokiem rozglądała wokół.

    – Matko, zabiję cię, Jan, zabiję jak psa! Ale ty jesteś jebaka, wyruchałeś mnie, to nie miało nic wspólnego z seksem, to było ruchanie pomieszane z jebaniem. Dlaczego wlazłeś mi do cipki, prosiłam… Ale dobrze, że nie posłuchałeś, miałam lata świetlne orgazmu – zamilkła, przyglądając się memu kutasowi, który ciągle sterczał.

    – Co ty robisz, że tak długo możesz? – kontynuowała dotykając śliski łeb – normalnie tak chyba się nie da! O matko, jak ty umiesz dogodzić kobiecie! Wiesz, że jeszcze nikt mnie tak dobrze jak ty nie zerżnął? Ruchasz jak by to był twój zawód… Łykasz jakieś prochy?

    – Nic nie łykam, to kwestia treningu i nastawienia. Jeśli bym chciał, to mogę spuścić się w pół minuty, albo po pół godzinie – pogładziłem ją po twarzy – a z tobą chcę się kochać jak najdłużej.

    – Mam nadzieję, że nie spuściłeś się cipkę, bo jest bardzo mokra – pomacała okolice dziurki, wsunęła w nią palec, wsadziła go potem do ust – smacznie tam jest, ale już cię tam więcej nie wpuszczę.

    – Nie musisz, wykorzystam twoją pupę i buzię. Pomogą też twoje cycorki. Popchnąłem Nataszę na prześcieradło, uklęknąłem nad nią rozkrokiem, tak, że prawie usiadłem na jej brzuchu; wycisnąłem trochę żelu między rozlane piersi, zagarnąłem je rękoma, wsunąłem między nie kutasa i zacząłem poruszać się do przodu i tyłu, po chwili chuj na tyle wysuwał się spomiędzy cyców, że swobodnie mógł wchodzić do rozchylonych ust kobiety. Miałem więc klasycznego hiszpana z oralem! Natasza sama przytrzymała swoje wielkie piersi, jak nie przyjmowała mego rumaka w buzi – odwracała ją na chwilkę, liżąc brodawki i sutki, a ja mogłem palcować jej pipę. Czułem, że pomału zbliżam się do finału. Odwróciłem kobietę na brzuch, wszedłem w lekko wypiętą, okrągłą pupę, oparty na kolanach i łokciach prawą ręką objąłem miękkie cycki, lewą wsunąłem między jej nogi, dłonią ująłem pizdeczkę, znalazłem łechtaczkę i zacząłem akcję. Ruchałem na maksymalnej prędkości, mój kutas pracował w pulchnym dupsku jak tłok maszyny parowej, dobijałem do samych jaj, ciągle drażniąc pipę. Doszliśmy oboje, tym razem ja wyłem w poduchę, Natasza głośno jęczała i stękała, przyjmując w swej chętnej pupie olbrzymią porcję spermy wyrzuconej z siłą gejzera. Padliśmy bez sił obok siebie, sapiąc, dysząc, patrząc sobie w oczy. Minutę później spływała z nas woda z prysznica, po kąpieli usiedliśmy przy kuchennym stole. Chwilkę później wszedł do kuchni syn Nataszy. Popatrzyliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem; zdążyliśmy z naszym seksem dosłownie pięć minut przed jego powrotem!

    Nie pojechałem do niej więcej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Ostra Honorata

     Buszowałem po internecie w poszukiwaniu jakiejś dupeczki. Na jednym z portali randkowych zobaczyłem zdjęcia ładnej blondynki przed czterdziestką. Co miałem do stracenia? Nic, napisałem więc do niej kilka słów, krótko i treściwie ująłem to, co czego od niej oczekiwałem. Prawdę mówiąc nie była zaskoczona, chciała tylko mój numer telefonu. Podałem, zdzwoniła.

    – Cześć, czego tu szukasz?

    – Cześć. Tak jak pisałem, szukam seksu z fajną dziewczyną, na przykład taką, jak ty.

    – Szczery jesteś i bezpośredni, nie ma co! Jestem Honorata – przedstawiła się.

    – Jan, miło mi. No to jak? Spotkanie? Jeszcze nie jest późno, dopiero dziewiętnasta!

    – Powiem wprost, tak, jak ty. Tak, chcę seksu, ale tylko tego, żadnych zobowiązań, miłości, ani jakichkolwiek wyznań, interesuje mnie seks w czystej postaci. Oczywiście z mężczyzną czystym i zdrowym, no i rzecz jasna z dyskretnym! Dojedziesz do dwudziestej?

    – Hmmm, tak, jakbyś czytała moje myśli, bo chcę dokładnie tego samego. No, może poza tym, że ja wolę kobietę czystą i zdrową od takiego mężczyzny… Gdzie chcesz się spotkać? Może podjechać po ciebie?

    – Nie musisz podjechać po mnie, tylko przyjechać do mnie! – podała adres

    – OK, no to nie ma co dłużej czekać, wskakuję pod prysznic i za małe pół godziny jestem.

    – Czyścioszek z ciebie, to dobrze. Też wskakuję do wanny i czekam. Drzwi będą uchylone, więc nie dzwoń, sąsiedzi mają uszy, jak nietoperze. Acha! Wyślij mi jeszcze swoje zdjęcie, nie chcę głupiej niespodzianki.

    Cyknąłem fotkę, wysłałem, po sekundzie odebrałem „OK”. Szybki prysznic, kontrola owłosienia, świeża bielizna i odjazd. Zatrzymałem auto pod blokiem, rzeczywiście, drzwi do mieszkania były otwarte. W pokoju czekała dziewczyna ze zdjęć, choć w naturze była ładniejsza, fotki nie oddawały walorów jej urody. Buzia ładna, włosy do łopatek, miły uśmiech, sylwetka też niczego sobie. Biust niezbyt wielki, potem okazało się że nawet mały, nogi przeciętne, pupa ładnie zaokrąglona. Na sobie miała szczelnie zawiązany szlafrok; okazało się, że nie miała pod nim nic więcej. Siedliśmy na kanapie i zaczęła się rozmowa praktycznie o niczym. Po kilku minutach tej jałowej wymiany zdań popatrzyła na mnie zdziwiona.

    – Przyjechałeś pogadać? – spytała.

    – Nie, nie tylko…

    – To na co czekasz? – złapała mnie za głowę, przyciągnęła do siebie i wdarła się w me usta.

    Nie powiem, pocałunek był bardzo głęboki i namiętny. Sięgnąłem pod szlafrok, uścisnąłem lekko małą, bardzo twardą pierś, rozwiązałem pasek, szlafrok zsunął się na podłogę. Rozebrałem się błyskawicznie, po za dresem nie miałem nic więcej do zdjęcia. Honorata patrzyła wielkimi oczami na kutasa zwisającego między nogami i podnoszącego się pomału.

    – Nie pochwaliłeś się, że masz takie… coś!

    – To nie jest takie coś, tylko mój kutas, albo ładnie mówiąc – mój penis. Zajmiesz się nim, czy mam sam go sobie pobudzić?

    – Nie, daj spokój, przynajmniej przyjrzę się z bliska temu… penisowi – już klęczała przede mną i lizała łeb.

    Zabrała się za mego chuja z wielką wprawą, błyskawicznie doprowadziła do stanu używalności. Trzymając go w ręce pociągnęła mnie na łóżko, popchnęła, upadłem na plecy. Honorata klęczała nade mną, stojącą pałą drażniła sobie pipę, z której już kapało! Wsunęła go sobie w tą kapiącą sokami cipę i pomalutku nasuwała się na chuja, robiąc przy tym dziwne miny; od zaskoczenia, przez zmieszanie, oczekiwanie, na końcu ogarnęła ją jakaś błogość, bo minę miała, jakby anioła zobaczyła.

    – Ale jest wielki, ledwo się we mnie mieści – wyszeptała, patrząc na mnie przymkniętymi oczami

    – Chyba nie sprawiam ci bólu? – też wyszeptałem.

    – Nie, czuję go w całej cipce, jest doskonały – zaczęła falować biodrami do przodu, do tyłu.

    Leżałem cierpliwie, czekając, kiedy też będę mógł się nią zająć. Ujeżdżała mnie tak dłuższą chwilę, wyprostowana opierała się dłońmi o moją klatę, mogłem najwyżej miętosić jej cycuszki. Pochyliła się w końcu, zwarliśmy się w pocałunku, przeturlaliśmy się, tak, że teraz ja byłem nad dziewczyną. Obejmowała mnie cały czas nogami, dostosowała ruchy bioder do moich. Nagle złapała mnie za szyję, przyciągnęła do siebie, objęła mocno ramionami, nogami trzymała mnie jak w imadle i zaczęła szaleńczą galopadę własną pupą. Ruszała się, jakby napędzał ją jakiś wibrator! Nie powiem, podobało mi się, ale nie trwało to długo. Zatrzymała się, znieruchomiała, przez zaciśnięte zęby zaczęła najpierw syczeć, potem jęczeć, na koniec sama nakryła się poduszką i zaczęła w nią wrzeszczeć. W końcu uspokoiła się, otworzyła oczy, patrzyła na mnie błędnym wzrokiem.

    – Kurwa, czułam go wszędzie, w cipce, w tyłku, w żołądku, chyba nawet w gardle, – wyszeptała, ciągle ciężko dysząc, jak po długim, szybkim biegu.

    – To chyba dobrze, co? Chciałem sprawić ci przyjemność, ale teraz mam nadzieję, że mi się odwdzięczysz!

    – Bardzo chętnie, ale złaź ze mnie – roześmiała się. Matko, ale mnie zerżnąłeś, jak mi było dobrze – dodała z rozmarzeniem w głosie.

    Klęknęła na poduszkę, chwyciła kutasa w dłonie i zaczęła go brandzlować, pomagając sobie ustami. Też chciałem coś mieć przed sobą, podniosłem dziewczynę, położyłem na kanapie, wsunąłem chuja w buzię, a sam zacząłem lizać pipkę. Depilowała się na całym łonie, nie miała ani jednego kłaka, choć powinna już się odświeżyć, bo zaczynała drapać mnie w twarz; zamiast golić się, powinna zastosować kremy depilujące, nie powstaje po nich twardy zarost, jak po maszynce… Cipka nie była duża, małe, różowe wargi były gładkie, szparka niezbyt wielka, choć widać było wyraźnie wpływ mej pały na jej rozmiar. Lizałem tę różową szparkę, drażniłem łechtaczkę, spijałem wypływające soki. Honorata fachowo obrabiała mego kumpla, czułem coraz większe podniecenie.

    – Zaraz się spuszczę, bądź gotowa – ostrzegłem dziewczynę.

    – Nie wiblen żansyi – wybełkotała zajętymi ustami.

    Nie mam pojęcia, co mówiła, w każdym razie bałem się, ze jak wystrzelę w nią w tej pozycji, to się zakrztusi i udławi. To byłby numer – zginęła zadławiona spermą! Wstałem, znowu podniosłem zdziwioną kobietę, przymusiłem ją do klęknięcia i pomogłem w doprowadzeniu się do orgazmu. Nadszedł bardzo szybko, przytrzymałem Honoratę za głowę, żeby poznała, co by ją mogło spotkać, gdybyśmy nie zmienili pozycji. Wyrzuciłem z siebie część ładunku w jej gardło, reszta wytrysnęła na twarz i biuścik dziewczyny. Chwilę kaszlała, ale szybko jej przeszło, patrzyła zdziwiona na ilość białawej substancji na sobie.

    – Masz możliwości, to niesamowite, ile z siebie wylałeś, dobrze, że nie w pipkę.

    -Nie zakładałem gumy, więc pomyślałem, że tak będzie bezpieczniej – poczochrałem Honoracie włosy.

    – Lepiej nie, choć niby dni są bezpieczne. Idę się umyć, nie odchodź nigdzie!

    – Nie mam zamiaru, jeszcze nie skończyłem z tobą.

    Poszedłem do łazienki za Honoratą, drzwi nie były zamknięte, więc wszedłem. Siedziała na sedesie i sikała, popatrzyła na mnie zaskoczona.

    – Co mnie podglądasz?

    – Nie podglądam, tylko się przyglądam, podobasz mi się, poza tym też chętnie skorzystam z prysznica; może wzajemnie umyjemy sobie plecy? – zaproponowałem.

    – Nie widzę problemu, kabina jest wystarczająco duża – siedząc ciągle na sedesie złapała mnie za kutasa i zaczęła go znowu ssać i lizać.

    Trzymałem w dłoniach głowę polerującej mi kutasa dziewczyny, miarowo wpychałem go w usta namiętnej dupeczki. W końcu weszliśmy pod natrysk. Puściłem strumień wody na dziewczynę, potem na siebie. Namydlaliśmy się wzajemnie, myliśmy ze śmiechem intymne części ciała. Próbowałem palcem wjechać w tyłek, ale odskoczyła i trzepnęła mnie po łapie.

    – Tam nie masz dostępu, zapamiętaj sobie – niemal wysyczała.

    – OK, OK, czego się złościsz, chciałem tylko sprawdzić!

    – No to już wiesz i koniec tematu! Koniec.

    Spłukałem nas oboje, i kiedy chciałem już wyjść – Honorata złapała mnie za fujarę.

    – A ty dokąd? Jak to, dokąd? Do łóżka, chyba nie skończyliśmy jeszcze prawda?

    – No nie, ale myślałam, że chcesz już jechać…

    – Nie, nie, mam dużo czasu i ciągle ochotę na ciebie!

    Położyliśmy się w łóżku, teraz ja przejąłem inicjatywę. Zaległem wygodnie między jej nogami i zacząłem walić minetę. Musiało chyba dobrze mi to wychodzić, bo po krótkiej chwili usłyszałem jęki i sapanie dziewczyny. Jęzor zagłębiałem w piczkę, lizałem ją i ssałem, delikatnie szarpałem jej srom ustami. Rozszerzyłem kciukami wargi, znowu lizałem, wsadziłem w dziurkę dwa palce i zacząłem ją brandzlować, nie przerywając lizania. Nie było to zbyt wygodne, ale jakoś sobie poradziłem. Honorata wiła się i jęczała już dość głośno; złapała mnie za włosy i pociągnęła. Znowu leżałem na niej, nasze języki niemal splatały się we wzajemnej pieszczocie pocałunków. Odwróciłem ją na brzuch, podciągnąłem w górę biodra. Zaprotestowała gwałtownie.

    – Mówiłam, że w tyłek nie chcę, nie pamiętasz?

    – W jaki tyłek, chcę cię ruchnąć w pipkę, na pieska!

    – Na pieska możesz, bardzo to lubię. Ale w cipkę, nie w tyłek, tam nawet nie próbuj. – wdzięcznie wypięła się w moją stronę.

    Wiedząc, jak szybko robi się mokra nie czekałem, nie śliniłem, tylko pomału wjechałem w gorącą pipę. Honorata jęknęła, sama zaczęła ruszać tyłkiem, nabijała się do końca. Oparła się na łokciach, głowę położyła na poduszkę, odwróciła się tyle, ile mogła i patrzyła na mnie. Oczy pomału przymykała, przez półotwarte usta wydobywał się jęk rozkoszy. Popychałem cisną pizdeczkę zapamiętale, wsłuchując się odgłosy dobiegające z dołu. Mocno złapałem za biodra i zacząłem ostre ruchańsko, ładowałem kutasa do samego końca, wysuwałem prawie całego i znowu wpychałem mocno w pipę. Dziewczyna ściskała w dłoniach prześcieradło, schowała twarz w poduszkę i już nie stękała, ani nie sapała w nią, tylko dosłownie wyła! Popychałem cały czas, aż w końcu upadła na pościel. Czułem, że zbliża się mój moment, więc tradycyjnie – prawa ręka po cycki, lewa pod brzuch na pipę, opierałem się na łokciach i kolanach, miętoliłem drobne cycuszki, drażniłem łechtaczkę i ładowałem z całej mocy kutasa w rozciągniętą psiochę! Nie opiszę tego, co robiła Honorata, to trzeba przeżyć, żaden opis tego nie odda, więc go pominę. W końcu wystrzeliłem w pipkę cały ładunek, nie zwracając uwagi na nic, nie byłem w stanie zapanować nad tym. Sam też wyłem w pościel, orgazm był niesamowity. Co dziwne, dopiero po chwili odpoczynku Honorata złapała się za cipę i popatrzyła zdziwiona na mokrą dłoń.

    – Spuściłeś się we mnie? Kiedy? – patrzyła na mnie z wyrzutem w oczach.

    – A jak sądzisz, kiedy to mogło być? Wczoraj?

    -Miałeś uważać, bo nie jestem pewna, czy to czasem już ten czas, kiedy można!

    – Myślisz, że panowałem nad sobą? Tak samo jak ty odleciałem, ocknąłem się, jak było po wszystkim.

    – Ale się zlałeś w tę moją biedną pipeczkę, jeszcze z niej wypływa strużka spermy. Gdzie ty to masz, już pytałam, przecież przed chwilą też się mocno spuściłeś! – przyglądała się memu opadającemu drągalowi.

    – Nie mam pojęcia, może to kwestia treningu i odpowiedniej diety?

    Przytuliła się do mnie, położyła głowę na mej klacie, nogę zarzuciła mi na biodra, objęła mnie mocno i cmoknęła w policzek.

    – Byłeś niesamowity, muszę trochę odpocząć. Nakryj nas, sięgniesz do kołdry.

    – Leż, odpoczywaj, jestem tutaj, nigdzie się nie spieszę, sam też chętnie odsapnę.

    Zarzuciłem na nas kołdrę, cmoknąłem Honoratę w czoło i po chwili oboje usnęliśmy. Spałem naprawdę mocno, czułem się zmęczony i… wypompowany. Dziewczyna wierciła się trochę, przebudziła mnie, ale nie miałem zamiaru jeszcze wstawać; leżałem w półśnie, w takim fantastycznym błogostanie… Po jakiejś chwili Honorata podniosła się, siadła na łóżku i popatrzyła w moją stronę.

    – Co ja głupia będę, kurwa, czas traciła! – usłyszałem.

    – Co jest? – głupio spytałem przez sen.

    – Nic, śpij, tylko połóż się na wznak i nie ruszaj się.

    Ułożyłem się wygodnie, ręce założyłem pod głowę i przypatrywałem się działaniom mej „ruchliwej” gospodyni. A ona nie próżnowała. Zajęła się moim zwiędniętym chujem bardzo stanowczo, tak, że zaczął błyskawicznie odżywać. Podnosił się wspomagany jej dłońmi i ustami. Czekałem ciekaw, co będzie dalej, bo dziewczyna przymierzała się do niego w różny sposób. Wreszcie, nie zwracając uwagi, że jest jeszcze miękki i nie do końca stoi, wcisnęła go w pipkę i zaczęła jazdę.

    – Poczekaj, – mówię – niech stanie normalnie.

    – Nie będę na nic czekała, dopiero teraz wiem, jak to jest kiedy taki wielki chuj rośnie i pęcznieje w cipie – wysapała.

    Nie skomentowałem. Dogalopowała do końca, znowu zlałem się w pizdę, nie zeszła ze mnie, chyba tylko dlatego, że zanim ja doszedłem – ona miała chyba trzy orgazmy. Znowu padła obok mnie bez życia.

    – No, wreszcie czuję się dobrze wyruchana i zaspokojona na długi czas…

    – Jak to, na długi czas? – zaprotestowałem – miałem nadzieję, że jeszcze mnie przyjmiesz nie raz i nie dwa!

    – Przyjmę, przyjmę… A może … może…

    – Co „może”? Wydukaj w końcu – ponaglałem.

    – Może… Może zostaniemy parą? – w końcu spytała nieśmiało.

    – Hmmm… To wbrew naszym ustaleniom, nie pamiętasz? Żadnych zobowiązań, czysty seks! Co ci przyszło do głowy?

    – Nic, tak tylko spytałam…

    Popieściliśmy się jeszcze trochę, ubrałem się i wróciłem do domu. Był prawie ranek. Z Honoratą spotykałem się regularnie raz w tygodniu przez prawie pół roku! Każde spotkanie wyglądało prawie tak samo, jak to pierwsze, z tym, że już nie spałem u niej, tylko wracałem do domu. Jeszcze raz spytała o możliwość bycia razem, ale bagatelizowałem to. Kontakt jakoś tak się urwał, przestaliśmy się widywać.

    Do czasu, ale to już jest inna historia…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek