Rafał siedział w swoim pokoju przed komputerem ze słuchawkami na uszach. Grał. Na ekranie walczył z potworami swoim ulubionym bohaterem, Geraltem. Zatracał się całkowicie w tym wymyślonym świecie, który poznał dużo wcześniej, czytając książki Andrzeja Sapkowskiego. Nawet nie zauważył, kiedy stanęła za nim jego przybrana mama, ciocia Teresa. Chwilę przyglądała się zmaganiom syna, potem delikatnie dotknęła jego ramienia. Zapauzował grę, zdjął słuchawki i spojrzał na mamę. Obleczona w szlafrok odsłaniający, co nieco, ale według niego, zbyt mało, powiedziała:
– Idę położyć się trochę wcześniej.
– Źle się czujesz? – zapytał.
– Nie skądże. Po prostu potrzebuję trochę odpocząć – powiedziała. – Nie siedź za długo. – dodała.
– Oczywiście. Jakbym był ci potrzebny, to zawołaj – odpowiedział.
– Wiem, że mogę na ciebie liczyć – odparła, całując go w czoło. – Dobranoc.
Kiedy Teresa wyszła z pokoju, powrócił do grania. Pograł jeszcze chwilę, ale nie szło mu za dobrze, gra nie przebiegała już tak płynnie jak dotychczas. Nie mógł się skoncentrować, jego myśli odpływały w zupełnie innym kierunku. Rafał zatrzymał grę. Był zbyt zajęty myśleniem o mamie, jego myśli krążyły coraz bardziej wokół od dawna absorbującej go sprawy. Zauważył już dawno, że zaczął spoglądać na nią w zupełnie inny sposób. Była w typie innej bohaterki „Wiedźmina”, czarodziejki Yennefer. Przynajmniej w jego głowie tak wyglądała. I tak często sobie ją wyobrażał. Coraz częściej łapał się na tym, że stawała się obiektem jego westchnień, jego erotycznych wyobrażeń, jego erotycznych pragnień. Właśnie mama, a nie koleżanki z klasy czy szkoły. Nie interesowały go pod względem erotycznym jego rówieśniczki. Dla niego atrakcyjniejsze były starsze kobiety. Fantazjował niekiedy na temat swoich nauczycielek, ale najczęściej w jego umyśle pojawiała się mama. Zawsze spoglądał na nią inaczej, mieli ze sobą fantastyczną relację.
Zamieszkał z nią i jej mężem krótko po niespodziewanej śmierci swoich rodziców. Wypadek samochodowy zakończył ich wspólne życie. Kilkuletnim wtedy chłopcem zaopiekowała się siostra jego zmarłej mamy, Teresa właśnie.
Wujostwo, Teresa i jej mąż, starali się jak najlepiej zastąpić mu zmarłych rodziców. Otaczali go opieką, rodzicielską opieką, jednocześnie pielęgnując w nim pamięć o swoich zmarłych rodzicach. Wujek był kierowcą ciężarówki, dużo czasu spędzał poza domem, w ciągłych rozjazdach, w życiu Rafała był raczej chwilowym opiekunem. Niemniej w tych momentach jego obecności w domu, mógł na niego zawsze liczyć. Im Rafał był starszy tym coraz częściej doceniał ich starania. Wraz z upływem lat zaczął traktować ich jak swoich przybranych wprawdzie, ale jednak rodziców.
Dzięki ich otwartości wychowywał się w spokojnej, rodzinnej atmosferze, w której nie było niewygodnych pytań, niedopowiedzeń czy uprzedzeń. Nagość nie była dla niego czymś niespotykanym czy wstydliwym, była normalną rzeczą. Zdarzyło się, że widział wujka i ciocię nago, bądź w samej bieliźnie, częściej Teresę z oczywistych powodów. Oni widywali jego. W tym domu było to normalne. Ale skoro z Teresą spędzał zdecydowanie więcej czasu, to z nią miał lepszą, bliższą relację. Bardziej przyjacielską niż w konwencji macocha-syn. Odkąd sięgał pamięcią, mógł polegać na swojej drugiej rodzicielce. Odpowiadała na każde, nawet najgłupsze, pytanie. I nieważna była treść pytania. Nauka czy film, sport czy książka, przyjaźń czy miłość. Żaden temat nie był zakazany, żaden nie pozostawał bez odpowiedzi. Nawet jeżeli pytał o sprawy dotyczące ludzkiego ciała, dorastania, zmian w nim zachodzących. Teresa odpowiedzi dostosowywała do wieku, w którym zadawał pytania i otrzymywał właściwe odpowiedzi bez względu na to, jak szczegółowe były to pytania. Odpowiedzi zawsze były szczere i prawdziwe. Mama cieszyła się z tego, że syn tak bardzo jej ufa, że przychodzi do niej z każdym nurtującym go pytaniem. I z każdym kolejnym rokiem jego rozwoju widziała, jak rośnie, jak dojrzewa, jak się rozwija.
Na pewnym etapie już nastoletniego życia oboje powiedzieli mu, że kiedy będzie chciał być sam, nie będzie chciał, aby ktokolwiek mu przeszkadzał, to wystarczy zamknąć drzwi pokoju, i tyle. Teresa powiedziała wtedy:
– Nie interesuje nas, co będziesz wtedy robić. Czytać, grać, robić lekcje, uczyć się czy też może zgłębiać tajniki swojego ciała np. poprzez masturbację.
– Przestańcie tak mówić – zaprzeczał niezbyt udanie.
– No nie patrz tak na nas – dodawał niezrażony jego słowami wujek. – Wiemy doskonale, że dojrzewasz, sam zdajesz sobie z tego sprawę. Sam obserwujesz jak zmienia się twoje ciało. Rozmawialiśmy przecież wielokrotnie na ten temat, i doskonale zdajemy sobie z mamą sprawę, że masz chęć na poznawanie swojego ciała. Dorastające dzieci tak mają, a zwłaszcza dorastający chłopcy. Masturbacja jest jednym ze sposobów na takie poznawanie. Nie mamy nic przeciwko, nie zabraniamy. Cieszy nas, że rozwijasz się, dojrzewasz. I przecież naturalnym jest też chęć bliższego poznania własnego ciała. I bardzo dobrze. Nikt w domu nie będzie ci przeszkadzać. A jeśli będziemy w domu, to pamiętaj tylko o zamknięciu drzwi, powieś ręcznik na klamce czy cokolwiek innego. Będzie to widomy dla nas znak, że nie chcesz, abyśmy ci przeszkadzali.
Oczywiście sam Rafał, jako młody chłopak, odkrył już uroki masturbacji i wielokrotnie doświadczył onanizmu. Zaczęło się zgoła niewinnie. Kiedy wkroczył w okres dojrzewania, organizm sam poinformował go o tak ważnej części ciała mężczyzny, jaką posiada, jak penis. Budził się z naprężonym prąciem, ale dzięki wcześniejszym rozmowom z przybranymi rodzicami, wiedział doskonale, że jego ciało zaczyna się zmieniać, przeistaczać. Przypominał sobie, że obserwował już wcześniej u siebie bezprzyczynowe wzwody, ale wtedy jeszcze nie kojarzył tego stanu z przyjemnością seksualną. Będąc dojrzewającym chłopakiem, coraz więcej interesował się zarówno swoim ciałem, jak i ciałami innych osób. Z wujkiem, kiedy tylko miał okazję, zawsze porównywał się i zazdrościł mu wielkości penisa. Jak był sam w domu, to oglądał się, stojąc nago przed lustrem, cieszył erekcją, dotykał, onanizował. Wieczorami, w zaciszu swojego pokoju zazwyczaj kończył dzień masturbacją, czasami słysząc wujostwo uprawiające seks, kiedy akurat wujek był w domu. Podniecał się, słuchając ich, trzepał kutasa wsłuchany w odgłosy dochodzące z ich sypialni. I coraz częściej chciał być na miejscu wujka.
Rafał im był starszy, tym coraz częściej zaczynał traktować Teresę nie tylko, jako ciocię, opiekunkę, mamę, ale także, jako kobietę, obiekt jego westchnień i seksualnych pragnień. Pojawiała się często w jego erotycznych marzeniach, jako jego kochanka. Podczas masturbacji wyobrażał sobie jej nagość, jej piersi czy tyłek.
Doskonale pamiętał, jak będąc jeszcze dzieckiem, kąpali się razem. Nie pamiętał tylko, dlaczego te kąpiele się skończyły. Kiedy o to zapytał, Teresa mu powiedziała, że ich wspólne kąpiele zakończyła z chwilą, kiedy pochwalił się jej swoją pierwszą erekcją. Stwierdziła wówczas, że czas zakończyć ten etap w jego życiu, skoro syn zaczyna dojrzewać. Nie chciała prowokować go swoją nagością, tak to tłumaczyła wtedy. A on im był starszy, tym bardziej interesował się sprawami intymnymi. Mama podsuwała mu do czytania odpowiednie książki, dowiadywał się z nich o zmianach zachodzących w jego ciele. Przeglądał zamieszczone w nich ilustracje, porównywał, weryfikował. Sam przeszedł etap codziennego mierzenia linijka penisa, odkrycia masturbacji i poddawaniu się jej z coraz większą wprawą. Nie przestał tego robić aż do tej pory z większą lub mniejszą częstotliwością. Bo i dlaczego miałby tego nie robić. Mama powiedziała mu przecież, że to normalne, że każdy lub większość przechodzi taki, masturbacyjny, etap w swoim życiu. I przecież miał z tego dużo przyjemności.
Wracał do chwil, kiedy zdarzało się widzieć ją w negliżu, myślał o dotykaniu i pieszczeniu jej ciała. Ciała, które go fascynowało, które oczywiście próbował również podglądać. Starał się wykorzystać każdą nadarzającą się do tego okazję. Zerkał w dekolt, kiedy się pochylała, łypał na jej pośladki, kiedy stała odwrócona. Wyobrażał sobie, jak wygląda nago, kiedy miał okazję obserwować ją w samej bieliźnie, kiedy się przebierała przy nim. Podczas nieobecności Teresy w domu, nie raz i nie dwa, przeglądał szufladę z jej bielizną. Oglądał jej majtki, dotykał staników, 85B, te liczby miał już wdrukowane w głowie, taki był ich rozmiar. Z kosza na bieliznę wyciągał jej majtki, zabierał do swojego pokoju i owijając wokół kutasa, w nie się czasami spuszczał.
Starał się jak najczęściej ją podglądać. Nie jedną chwilę przeleżał pod drzwiami łazienki, kiedy brała kąpiel. Zerkając przez kratkę u dołu drzwi, mógł czasami dostrzec jej piersi lub tyłek. Potem leżąc w łóżku, wracał myślami do tych momentów, oczywiście masturbując się. Ale najchętniej wspominał chwilę, kiedy zobaczył przez kratkę jej łono. Okazało się wtedy, dla niego odkrywcze, że jego mama ma wygolone włosy, dzięki czemu mógł zobaczyć początek jej szparki. Pamiętał, że mało się wtedy nie spuścił, leżąc na podłodze.
Tylko z drugiej strony to przecież jego macocha, jego opiekunka. Tak przecież nie można, bił się wielokrotnie z takimi myślami. Matka nie może być obiektem seksualnych fantazji syna. Ale popęd był jednak silniejszy, ulegał mu i swoje myśli kierował nieustannie w jej stronę.
I jeszcze dzisiaj nakryła go masturbującego się na łóżku. Nie zauważył od razu, że stoi w drzwiach. Niezgrabnie próbował się zakryć. A ona po prostu powiedziała: „przepraszam” i wyszła. Potem na spokojnie porozmawiali o tej sytuacji. Wszystko wróciło do normy.
***
Rafał siedział w swoim pokoju przed komputerem ze słuchawkami na uszach. Grał. Na ekranie walczył z potworami swoim ulubionym bohaterem, Geraltem. Zatracał się całkowicie w tym wymyślonym świecie, który poznał dużo wcześniej, czytając książki Andrzeja Sapkowskiego. Nawet nie zauważył, kiedy stanęła za nim jego przybrana mama, ciocia Teresa. Chwilę przyglądała się zmaganiom syna, potem delikatnie dotknęła ramienia Rafała. Zapauzował grę, zdjął słuchawki i spojrzał na mamę. Obleczona w szlafrok odsłaniający, co nieco, ale według niego, zbyt mało, powiedziała:
– Idę położyć się trochę wcześniej.
– Źle się czujesz? – zapytał.
– Nie skądże. Po prostu potrzebuję trochę odpocząć – powiedziała. – Nie siedź za długo – dodała.
– Oczywiście. Jakbym był ci potrzebny, to zawołaj – odpowiedział.
– Wiem, że mogę na ciebie liczyć – odparła, całując go w czoło. – Dobranoc.
Wychodząc z pokoju chłopaka, jeszcze raz spojrzała na niego. Wyrósł na przystojniaka, pomyślała. A pamiętała, jak jeszcze nie tak dawno temu siedzieli razem w wannie, kąpiąc się, ochlapując pianą i myjąc swoje ciała. Był wtedy taki malutki, a tu proszę, już prawie dorosły mężczyzna. Wyraźnie widziała jak przeistacza się, jak zmienia się, przechodząc z chłopięcości w męskość. Wróciła do swojego pokoju, zdjęła szlafrok i położyła się do łóżka. Wróciła myślami do Rafała. Kiedy on zdążył dorosnąć? Dobrze, że nie mam i nigdy nie miałam, z nim żadnych kłopotów. Dobrze się uczy, uprawia sport. Przystojny, młody chłopak. Dziewczyny pewnie za nim się uganiają lub wkrótce będą to robić.
Przypomniała sobie, jak będąc młodym chłopcem, wszedł do jej pokoju, kiedy się ubierała. Zdążyła już wtedy założyć majtki i odwróciła się w jego kierunku, stojąc z obnażonymi piersiami. Zobaczyła wpatrzone w nią szeroko otwarte oczy młodego chłopca i natychmiastową reakcję w jego spodenkach. Ile mógł mieć wtedy lat, jedenaście-dwanaście? Trochę speszony zapytał, o co chciał, a ona nie przestając się ubierać, odpowiadała na jego pytanie. Im był starszy, tym częściej zauważała jego coraz większe zainteresowanie seksem, przejawiające się, chociażby w zadawanych pytaniach i miała wrażenie, że zaczyna inaczej ją postrzegać. Widziała i czuła jak ją obserwuje, jak próbuje zaglądać w jej dekolt. Miała świadomość, że kiedy bierze kąpiel, Rafał podgląda ją, leżąc pod drzwiami. Robił przy tym zbyt dużo hałasu, aby się nie domyśliła. Nie robiła z tego afery. Nie miała mu tego za złe, normalne, że interesował się płcią przeciwną. Tylko, że była przecież jego opiekunką, druga mamą. Czyżbym stała się obiektem jego seksualnych fantazji, myślała. Pewnie tak. Przecież na jakimś etapie życia, każda matka dla syna jest tą jedyną, tą ukochaną. Ilu synów mówiło swoim mamom, że zostaną ich żonami, pewnie setki tysięcy. Nie tak dawno chwalił mi się pierwszym wzwodem, a teraz pewnie masturbuje się, jak większość chłopców w jego wieku. Skąd o tym wiedziała? Kilkakrotnie zdarzyło się, że jej brudna bielizna nosiła ślady używania, nie tylko przez nią. Gdy wrzucała ubrania do pralki, znajdowała swoją bieliznę w koszu poplamioną jego nasieniem. Początkowo nie wiedziała, co tak ją brudzi, była zdziwiona lekka sztywnością brudnej bielizny, ale z czasem odkryła jego sekret.
A dzisiaj, trochę wcześniej, zaskoczyła go podczas masturbacji. Teresa weszła do pokoju syna.
– Zapomniałam ci powiedzieć… – zaczęła i zatrzymała się w pół słowa.
Rafał leżał na swoim łóżku, masturbował się. Widziała, jak szybko przesuwa dłonią wzdłuż wzwiedzionego penisa. Wydawało jej się, że słyszy, jak szepcze: „Teresa, Teresa”. Kiedy ją zauważył, przestał, niezgrabnie zarzucił na siebie prześcieradło, okrywając się i spojrzał w jej kierunku. Czerwony na twarzy, mocno zaskoczony obecnością kobiety, głęboko oddychający. Przed chwilą widziała syna trzymającego odsłoniętego, nabrzmiałego penisa w dłoni. Teraz leżał, starając się zasłaniać przyrodzenie. I, szczerze mówiąc, nie bardzo mu się to udawało, wzwiedziony penis w charakterystyczny sposób wybrzuszał okrywający go materiał. W takim stanie i w takim wieku przecież nie sposób skutecznie ukryć erekcji.
– Przepraszam. Nie wiedziałam, co robisz – szybko powiedziała.
– Sorry – zażenowany odpowiedział.
– Dokończ, co zacząłeś – powiedziała Teresa, zamykając drzwi. – Nie można przecież przestać w takim momencie.
Wyszła i usiadła w pokoju. To ci niespodzianka. Domyślała się, że to robi, ale wiedzieć i zobaczyć to naocznie, to zupełnie dwie różne sprawy. Co najdziwniejsze, stojąc tą chwilę w drzwiach i patrząc na syna, poczuła lekkie wibracje w brzuchu. Co się z nią dzieje? Nie zobaczyła teraz swojego Rafałka, tylko młodego mężczyznę mocno ściskającego członek podczas masturbacji. I szczerze mówiąc, był to nie byle, jaki członek. Gruby i dość duży. Spora jego część wystawała ponad zamknięte i przesuwające się na trzonie palce. Wróciła myślami do tego widoku, mrowienie nie ustawało w podbrzuszu. Podnieciła się tym widokiem?
Niemniej, teraz musi się uspokoić. Uspokój się kobieto, pomyślała, to przecież twój wychowanek. Pomyśl lepiej, co zrobić z tą sytuacją? Jak z tego wybrnąć? Trzeba znaleźć dobre rozwiązanie. Po czasie otworzyły się drzwi pokoju Rafała. Wszedł do łazienki, potem do kuchni. Na końcu przyszedł do niej. Usiadł obok, przytulił. Siedzieli chwilę w ciszy.
– Jeszcze raz przepraszam. Zapomniałem się i cię zaskoczyłem.
– Nic się nie stało. Po prostu nie spodziewałam się, że zastanę cię w takiej sytuacji. Drzwi były uchylone, więc śmiało weszłam. Normalne przecież jest, że dojrzewasz, rozwijasz się i czasami musisz sobie ulżyć – mówiła w miarę spokojnie. – Po prostu nie zapominaj o zamknięciu drzwi, to nie będę cię zaskakiwać. Wiesz, że nie wejdę, kiedy są zamknięte.
– Mam nadzieję, że za dużo nie zobaczyłaś – uśmiechnął się, lekko uspokojony słowami mamy.
– Coś tam zobaczyłam. Nie powiem, że nie – odpowiedziała Teresa.
– Sorry, to było silniejsze ode mnie.
– Z drugiej strony dobrze, że nie weszłam trochę później.
– To znaczy?
– No, kiedy już byłoby za późno, abyś przerwał – powiedziała z uśmiechem.
– No weź, to byłby dopiero obciach.
Zadowolony z rozluźnienia atmosfery, z tak korzystnego obrotu sprawy, przytulił się do Teresy.
– Jeszcze raz przepraszam – powiedział, wstając.
Wrócił do swojego pokoju. Teresa posiedziała jeszcze chwilę. Myślała o mężu będącym daleko od niej, o masturbującym się chłopaku. Mogła teraz na spokojnie pomyśleć, przetrawić ostatnie dni, sytuacje, które wydarzały się wcześniej, i tą ostatnią, która wydarzyła się dosłownie przed chwilą. Szczerze przyznała przed samą sobą, że podniecił ją widok masturbującego się Rafała. Czy on faktycznie szeptał w trakcie moje imię? Raczej dobrze słyszałam. Czyli onanizując się myśli o mnie? Co on, nie ma innych, młodszych kobiet?
Sama Teresa była coraz bardziej niezadowolona, sfrustrowana i drażliwa. Doskonale wiedziała, jaka jest tego przyczyna. Już jakiś czas mąż był poza domem. Od ostatniego odbytego stosunku z mężem minęło już sporo czasu, była niespokojna i czuła narastające w niej pragnienie wynikające z braku jego bliskości, braku seksu. Niezaspokojone podniecenie dawało o sobie coraz bardziej znać. I znała tylko jeden sposób na rozładowanie tego napięcia. Miała ochotę na masturbację. Chciała masturbacji, chciała namiastkę rozładowania, chciała orgazmu. Od samego rana czuła, że dzisiejszego wieczoru na pewno będzie się masturbować. Z tą myślą przetrwała cały dzień. A wieczorem trafił się jeszcze taki widok. Bonus w postaci onanizującego się syna.
Poszła do łazienki. Zanurzyła w gorącej kąpieli. Leżała w wodzie delikatnie się pieszcząc. Ciekawe czy Rafał leży już pod drzwiami? Pewnie tak. Wróciła myślami do widoku masturbującego się syna, coraz bardziej podniecona, a pod koniec kąpieli już trochę zaspokojona. Niemniej jednak nie była do końca usatysfakcjonowana. Wycierając się powoli dawała Rafałowi czas na ewakuację spod drzwi. Założyła przygotowaną wcześnie piżamę i przeszła do sypialni. Położyła się, narzuciła kołdrę i sięgnęła po ostatnio czytaną książkę. Leżała tak, czytając i wczytując się w treść, myślała, że nawet bohaterka książki, którą czyta, właśnie jest w trakcie tego, czego aktualnie jej brakuje, seksu. Zaczytując się w erotyczny fragment książki, intuicyjnie sięgnęła dłonią do swojej piersi. Fragment był na wskroś podniecający, autorka umiejętnie opisywała erotyczne fragmenty, wprawił Teresę ponownie w odpowiedni nastrój. A właściwie otworzył na nowo. Nastrój, który zmierzał tylko w jednym, wytyczonym już wcześniej w jej głowie kierunku. Odłożyła książkę na bok, wstała i podchodząc do drzwi sypialni zgasiła jeszcze tylko duże światło, zostawiwszy zapaloną małą lampkę na szafce. Ale byłaby afera gdyby Rafał stał pod drzwiami. Wróciła do łóżka, położyła i zaczęła się dotykać. Obie dłonie zanurzyła pod górę od piżamy, dotykała i pieściła swoje piersi, tak jak lubi, muskała palcami po brodawkach, ściskała je, kiedy się już napięły. Zdjęła górną część piżamy. Usiadła, opierała się plecami o wezgłowie łóżka. Oswobodzone piersi lekko zafalowały. Siedziała teraz naga od pasa w górę. Wróciła do swoich cycuszków, dotykała, pieściła, nakręcała się. Szkoda, że nikt nie poliże moich sutków – pomyślała. Trudno, jak mąż wróci to się nadrobi. Nie ustawała w pieszczocie. Czuła, jak jej pochwę zaczyna znowu zraszać wilgoć, jak powoli narasta w niej napięcie, jak powoli wkracza w dobrze znane sobie rejony podniecenia. Sięgnęła w dół. Wsunęła dłoń pod gumkę spodni, dotknęła wilgotnej już szparki. Westchnęła. Odrzuciła całkowicie kołdrę na bok, zdjęła szybko spodnie i wróciła do przerwanej pieszczoty. Szybko odnalazła właściwy dla siebie rytm. Co kilkadziesiąt ruchów wsuwała palce w cipkę, po czym wracała na nabrzmiałą łechtaczkę i pieściła się coraz głośniejszymi jękami akcentując kolejne fazy narastającego podniecenia. W pewnym momencie do jej uszu dobiegł jakiś dźwięk. Dźwięk, który zakłócał w jakiś sposób ciszę panującą w mieszkaniu. Przerwała na chwilę, uniosła głowę, spojrzała w kierunku niedomkniętych drzwi. Cholera, zapomniałam zamknąć drzwi. Wydawało jej się czy faktycznie zobaczyła jakiś ruch. Czyżby Rafał mnie usłyszał i teraz stoi pod drzwiami, podgląda mnie? – pomyślała. Wstanę i zamknę? Ale wtedy, jeżeli faktycznie stoi pod drzwiami, nakryję go i będzie afera. Z drugiej strony? Podniecenie zwyciężyło. A co mi tam, jeśli stoi pod drzwiami to niech ma, niech ogląda, widziałam ja jego, niech on zobaczy mnie.
Aniołek w głowie odezwał się: O czy ty kobieto myślisz? Przecież to twój syn!!! A diabełek szybko odpowiedział: jaki syn, to młody jurny chłopak. Z pięknym kutasem. Na dodatek na wyciągnięcie ręki. Rewanż mu się należy. Urządź mu mały pokaz.
Walczyła z myślami, ale podniecenie było większe, narastające dodatkowo zaistniałą sytuacją. Wróciła do przerwanej masturbacji. Czuła, że ta hipotetyczna, a może i realna, sytuacja jeszcze bardziej ją podnieca. Świadomość, że za drzwiami może stać jej syn i podglądać ją, wzmogło poziom jej podniecenia. Zaprzestała myślenia o tym. Musiała tylko pamiętać, aby za często nie zerkać w stronę drzwi.
Mokra mocno pochwa pozwalała na swobodną penetrację, wsuwała i wysuwała z niej palce, jeden, dwa, trzy. Czuła jak podniecenie osiąga moment, w którym nie będzie już miała możliwości przerwania. Będzie, niejako zmuszona przez swoje ciało, dążyć do orgazmu. Znała swoje ciało bardzo dobrze, wiedziała, kiedy nastąpi ten moment i miała świadomość, że to już niedługo. A potrzebowała jeszcze tylko zwiększenia, zwielokrotnienia dostarczanych sobie bodźców. Przerwała, sięgnęła do szuflady stolika przy łóżku. Wyciągnęła sztucznego fallusa, prezent od męża.
– „Jak będę daleko, to używaj zamiast mnie” – powiedział, wręczając kiedyś ten prezent.
Dostała wtedy zarówno sztucznego członka, jak i wibrator. I zdarzało się, że używała prezentów, nawet obu naraz. Oba od tamtej pory leżały na dnie szuflady. Korzystała z nich wiele razy. Dzisiaj miała ochotę użyć sztucznego członka. Nie miała ochoty włączać wibratora. Plan nie przewidywał używania go skoro Rafał był w domu. Jednak wyglądało na to, że akurat stoi pod drzwiami i przypatruje się z ukrycia swojej mamie. Ze sztucznym członkiem w dłoni zmieniła swoją pozycję, odwróciła się tyłem do drzwi. Aby mu ułatwić obserwowanie, a sobie nie zaprzątać głowy niekontrolowanym do końca zerkaniem w tamta stronę, uklęknęła, pochyliła się do przodu, opierając na łokciach. Kiedy odwracała się, szybko, aczkolwiek bardzo dyskretnie, rzuciła okiem w ich kierunku. Były otwarte, wydawało jej się, że szerzej niż wcześniej, czyli na 100% Rafał stał pod drzwiami. Miała świadomość widoku, na jaki wystawia się chłopakowi, podniecało ją to jeszcze bardziej. Mocno wypięta pupa, ukazywała jego oczom wilgotną szparkę, na dodatek świeciła w jego stronę także wyżej umiejscowiona druga dziurka. Dłoń z fallusem sięgnęła pomiędzy szeroko rozstawione nogi. Dotknęła czubkiem łechtaczki, przesunęła całą długością po szparce zwilżając go swoimi sokami. Teresa oparła głowę na poduszce, drugą dłonią mocno rozchyliła płatki wejścia i wsunęła dildo w siebie. Mocno, do samego końca, aż dotknęła palcami trzymającymi go cipki. Zaczęła się ponownie masturbować, tym razem głęboko wsuwając i wysuwając członka. Z jedną ręką zaciśniętą na fallusie i rytmicznie się nim penetrującą, a drugą na łechtaczce coraz szybciej zbliżała się do finału. Nie interesowało jej w tej chwili czy syn ją obserwuje, potem będzie się tym martwić. Najważniejsza w tej chwili była jej rozkosz. W momencie orgazmu wsunęła głęboko w siebie członek, nie przestając drażnić łechtaczki. Mocno zacisnęła na nim mięśnie pochwy. Zbyt mocno, ponieważ nie utrzymała go do końca w sobie. Rytmiczne, orgazmiczne skurcze pochwy wypchnęły dildo z niej. Wysunął się, a właściwie został wypchnięty siłą mięśni i wylądował na łóżku. Z dłonią cały czas pieszczącą „guziczek rozkoszy” opadła na łóżko. Skurcze stawały się coraz słabsze, orgazm powoli ustępował zmęczeniu, uspokojeniu ulegał też oddech. Czuła jak bardzo jest spocona, mokra od podniecenia, z mokrymi włosami przyklejonymi do twarzy. Odwróciła się na plecy, dłonie przesunęła wzdłuż wewnętrznych części ud, wracając, delikatnie dotknęła źródła swojej rozkoszy. Mokra cipka powoli zamykała się. Zlizała z palców swoją wilgoć. Usiadła na łóżku. Wstała, przeciągnęła się rozkosznie. Spojrzała w kierunku pokoju syna, drzwi były zamknięte, poświata monitora oświetlała szybę w drzwiach. Zauważyła na podłodze kilka świeżych, białych kropli. Pochyliła się, dotknęła palcem. Nasienie. Czyli faktycznie, nie myliła się, Rafał ją podglądał. Na dodatek podniecił się tak mocno, że nie opanował swojego ciała i wytrysnął. W sumie nie zdziwiła się, przy takim widoku. No cóż, mnie też było miło. Po chwili przeszła do łazienki. Szybkim prysznicem doprowadziła się do porządku, wróciła do łóżka. Nie ubierała się, położyła do łóżka, przykryła się tylko, leżała, zastanawiając się nad zaistniałą sytuacją.
A może faktycznie dopuścić Rafała do siebie. Ciekawe, jakie to uczucie, gdy wypełnia cię penis syna. Albo, kiedy jego język penetruje twoje ciało, będzie lepszy niż ojciec? Można ich porównywać? Z tym pytaniem w głowie zasnęła.
***
Rafał siedział w swoim pokoju. Intensywnie myślał. Minął już dłuższy czas, odkąd wujek wyjechał, ciocia wydawała mu się czasami niespokojna, rozdrażniona. Składał to oczywiście na karb ich rozłąki. Ale z drugiej strony, wiedział także z przeprowadzanych wcześniej rozmów, że oboje tworzą bardzo namiętny związek i okresy rozłąki są dla nich męczące i frustrujące. Na dodatek jeszcze dzisiejsza sytuacja. Sytuacja, kiedy go przyłapała z ręką na kutasie. Ciekawe jak długo spoglądała w moją stronę? Podobało jej się? A może to tylko moje życzeniowe myślenie?
Postanowił, że musi spróbować znowu podejrzeć Teresę, tym razem spróbuje, kiedy będzie spała, może coś zobaczę. Słyszał, jak się kąpie, oczywiście spróbował podejrzeć ją przez kratkę, a potem weszła do sypialni. Odczekał dłuższą chwilę. Rafał powoli, starając się zachować ciszę, podszedł do sypialni wujostwa. Drzwi były lekko uchylone, światło sączyło się przez szparę. Zerknął bojaźliwie, nie wiedział, czy jest widoczny od strony pokoju. Zaryzykował jednak spojrzenie, ciotka leżała na łóżku i czytała książkę. Stał tak jakiś czas i obserwował. Nic się nie działo, leżała i czytała. Już miał się znudzony wycofać do swojego pokoju, kiedy zauważył, jak podczas czytania, ręka Teresy układa się na górnej części piżamy, a właściwie na cyckach. Dotyka je, przesuwa dłonią dookoła. Widząc to, natychmiast się zatrzymał. Skupił wzrok z powrotem na kobiecie. Kobieta odłożyła książkę, wstała i zbliżając się do drzwi zgasiła światło. Uff, było blisko. Ale by była afera jakby mnie teraz zobaczyła. Wróciła do łóżka, leżała wsunąwszy dłonie pod piżamę, zaczęła się ponownie dotykać. Stanął tak, aby mieć lepszy, szerszy widok na leżącą kobietę. Ona w tym czasie zdążyła zdjąć górną część piżamy. Widział teraz wyraźnie, dzięki pozostawionej zapalonej lampce, jak pieści swoje piękne piersi. Widział, jak ściska brodawki, widział, jak bardzo zrobiły się twarde i wystające. Pod wpływem tego widoku jego ciało oczywiście zareagowało. Nie musiał nawet spoglądać w dół. Czuł, jak jego nabrzmiały penis wypełniał spodnie piżamy, mocno naciągając materiał. Czubek kutasa wychylał się z rozporka. Patrzył szeroko otwartymi oczami przed siebie, w głąb pokoju. Nie chciał nic stracić z okazji, która mu się trafiła. A kobieta właśnie odrzucała kołdrę. Doskonale widział, jak zdejmuje i odrzuca spodnie, jak kładzie się na łóżko i ponownie wraca do pieszczot. Widział jej rozsunięte nogi, połyskującą wilgoć podniecenia i palce poruszające się rytmicznie na cipce. Sięgnął ręką do spodni, rozpiął do końca guziki rozporka uwalniając kutasa. Ujął go w dłoń i powolnymi ruchami zaczął się masturbować. Drugą ręką chwycił drzwi, jeszcze bardziej je uchylając. Skrzypnęły lekko, na co ciocia zareagowała, przerywając masturbację. Uniosła głowę i spojrzała w ich kierunku. Szybko odskoczył do tyłu. Jeśli mnie zobaczyła to mam przechlapane, a jak wstanie, aby je zamknąć to już po mnie – zdążył tylko pomyśleć. Na jego szczęście nic się nie stało. Teresa wróciła do przerwanej czynności, do pieszczot. Zadowolony z takiego obrotu sprawy, odważniej zaczął spoglądać, obserwując z uwagą rozwijającą się sytuację. Stał w niewielkim oddaleniu od uchylonych drzwi, oparty o ścianę. Obserwował, jak się pieści, jak znikają w jej pochwie palce. Najpierw jeden, potem dwa, a nawet trzy. A kiedy zobaczył, że odchyliła się, sięgając do szuflady i chwytając w rękę sztucznego członka, wiedział, że będzie świadkiem sceny, której nigdy nie zapomni do końca życia. Na dodatek jeszcze odwróciła się do niego tyłem, wypinając pośladki. Widział wyraźnie mocno zaczerwieniony rowek z dwoma dziurkami. I palce od spodu dotykające łechtaczki, oraz zbliżający się do nich trzymany w drugiej ręce plastikowy penis. Zsunął uwierające i przeszkadzające mu spodnie. Majtały się teraz w okolicy jego stóp. Stał przed drzwiami sypialni, opierał się o ścianę, trzymając w dłoni sterczącego członka, masturbował się, cały czas obserwując Teresę. A ona zaczęła właśnie wsuwać w siebie tego sztucznego wacka. Rafał nie wytrzymał już dłużej, silnymi pociągnięciami dłoni dokończył masturbację. Nasienie wytryskiwało z jego członka, zdobiąc na wpół otwarte drzwi, podłogę i jego dłoń. Zerknął czy swoim zachowaniem nie pozwolił Teresie na dostrzeżenie go, na szczęście była pochłonięta całkowicie sobą, kontynuowała pieszczoty. Po swoim orgazmie mógł skupić się tylko na tym, co widzi. I patrzył, i obserwował, i zapamiętywał każdy szczegół. Nic nie mogło mu umknąć. Słyszał, jak jęczy. I widział, jak przeżywa orgazm, przestraszył się nawet trochę, kiedy ujrzał wyskakujące z niej dildo. Jakże chciałby być na jego miejscu, jak bardzo chciałby, aby to jego kutas wsuwał się teraz w jej pipkę, pragnął tego z całego serca, odkąd tylko miał świadomość tej myśli.
Patrzył na spocone, pełne erotyzmu, zaspokojone ciało dojrzałej kobiety. W międzyczasie zdążył podciągnąć swoje spodnie i trochę wytrzeć nimi pozostawione przez siebie mokre ślady. Szybko wycofał się do swojego pokoju. Usiadł na łóżko, sięgnął po chusteczki, doprowadził się do jako takiej czystości. Słyszał, jak ciocia wraca z łazienki, słyszał, jak kładzie się do łóżka. Wiedział na pewno, że pragnie jej. Bardzo chciał o tym jej powiedzieć tylko, że… jak to zrobić? Pomimo otwartości i szczerości w ich relacjach jakoś nie potrafił się przemóc. Muszę coś z tym zrobić. Z tą myślą zasnął.
Przez cały następny dzień głowił się, co musiałby zrobić, aby kochać się z ciocią. Bardzo tego pragnął, chciał wsunąć w nią swojego kutasa, spuścić się na jej cycki albo poczuć jej język na penisie. Musi coś z tym zrobić, powie jej.
– Teraz albo nigdy – Rafał głośno wyraził swoją myśl i poszedł do leżącej w pokoju Teresy.
Stanął w drzwiach i spojrzał na Teresę.
***
Następny dzień Teresa myślała o sytuacji, która miała miejsce poprzedniego wieczoru. Wieczorem leżąc w łóżku ponownie zaczęła analizować zaistniałą sytuację. I właśnie wtedy w drzwiach sypialni stanął Rafał. Kiedy odwróciła w jego kierunku wzrok, odniosła wrażenie, że stoi zdeterminowany, ale jednocześnie przestraszony. Jakby czegoś bardzo pragnął, ale bał się wyrazić to na głos. Nie wiedziała do końca czy chce wejść głębiej, czy tylko stać w drzwiach, a może bał się czegoś.
– Nie stój tak w drzwiach. Chodź do mnie – zachęciła. – Nie śpisz jeszcze, coś się stało? – spytała.
Rafał podszedł do niej, usiadł.
– Bo wiesz, mamo… – zaczął nieśmiało.
– Mów synku śmiało, co się stało?
– Bo ja cię podglądałem i wiem, co wczoraj robiłaś – wypalił, szybko odwracając wzrok.
Teresa doskonale wiedziała, o czym mówi, przecież sama o tym myślała. Widziała na jego twarzy wyraz konsternacji, jakby wstydził się tego, co przed chwilą powiedział, przyznając się, że ją podglądał. A na dodatek czuła i słyszała, jak ciężko przyszło mu wypowiedzieć te słowa, bał się zapewne jej reakcji.
– Rozumiem, że widziałeś mnie, jak się masturbuję, tak?
– Tak, i jak używasz sztucznego penisa. I jak miałaś orgazm.
– I masz z tym problem? Dlaczego? Przecież wiesz, że dorośli też się masturbują, zwłaszcza wtedy, kiedy są w takiej sytuacji jak wujek i ja.
– Wiem, rozmawialiśmy o tym. Wujek też sam mi powiedział, że się masturbuje, i ty też. To akurat nie jest problem. Chodzi mi tylko o to, że widziałem, jak to robisz.
– Przepraszam, że zobaczyłeś mnie w takiej sytuacji. Następnym razem bardziej będę bardziej uważać. Skoro chcę, abyś zamykał się w pokoju, to i ja powinnam zamknąć drzwi. Z drugiej strony, cieszę się, że mi o tym powiedziałeś. Nie mamy przed sobą tajemnic. Jakbyś mnie spytał o to wcześniej, to uzyskałbyś taką samą odpowiedź. No, może bez prezentacji. Tak, masturbuję się. Tak jak tata, tak jak ty. Tylko, że ty robisz to, poznając swoje ciała, ucząc się jego reakcji, a ja bardziej z tęsknoty, z potrzeby rozładowania napięcia spowodowanego rozłąką. I z miłości do sobie nawzajem, bo lepsza jest masturbacja niż zdrada. I oczywiście dla przyjemności, bo jak doskonale wiesz, masturbacja to także przyjemność.
– Pamiętasz, jak wujek wyjeżdżając, powiedział, że mam ci pomagać i we wszystkim go zastępować? – zapytał Rafał.
– Pamiętam – odpowiedziała Teresa.
– Chcę… chcę się z tobą kochać.
Po tych słowach wstał i szybko wyszedł z pokoju, zostawiając Teresę z tymi rezonującymi w głowie słowami.
– Rafał… – jej słowa zostały niedopowiedziane.
Teresa miała w głowie różne myśli i obrazy, które pojawiały się po tych słowach. Przecież sama o tym pomyślała. Ręka Rafała zaciśnięta na penisie, jego ręka na jej piersiach, ściskająca pośladki. Jego penis wsuwający się w jej cipkę. Jej dłonie, jej usta zamykające się na członku Rafała. Nie mogła się skupić.
Co my z tym zrobimy?
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Zapraszam do lektury. Czytajcie, podniecajcie się, komentujcie.