Category: Uncategorized

  • Nastolatek na wycieczce rowerowej

    Jestem Karol mam 16 lat. Opowiem historie, która przytrafiła mi się w ostatnie wakacje. Był to zwykły, ciepły oraz słoneczny dzień. Postanowiłem pojechać na krótką wycieczkę rowerową do lasu. Wziąłem telefon, słuchawki, wyjąłem rower z garażu i pojechałem. Po jakimś czasie zatrzymałem się postawiłem rower i stwierdziłem, że to idealny moment by zwalić sobie konia. Robię to często i stwierdziłem, że w lesie będzie ciekawie. No i tak stojąc odpaliłem porno i zacząłem robić sobie dobrze. Po jakichś 5 minutach zauważyłem, że z jednej strony drogi ktoś szedł. Był już całkiem blisko jak się zorientowałem. Wystraszony szybko przestałem się masturbować i trochę się ogarnąłem. Z przerażeniem zastanawiałem się, czy zauważył, co robiłem. Zacząłem udawać, że robię coś na telefonie. Na moje nieszczęście zaczął do mnie podchodzić. Przyjrzałem się mu i stwierdziłem, że jest to mężczyzna około 30 lat. Podszedł i powiedział:

    -cześć.

    -dzień dobry. – odpowiedziałem.

    -jak tam mija dzień?

    -Dobrze, dziękuję.

    Zastanawiałem się, czemu do mnie podszedł i zaczął rozmowę? Nawet, jeśli mnie widział to po co ze mną rozmawia? Spytałem:

    -potrzebuje pan czegoś?

    -nie, zagadałem, bo zauważyłem jak robiłeś sobie dobrze.

     
    A więc jednak widział-pomyślałem sobie. Wystraszyłem się. Co teraz? I czemu mi to mówi? Muszę szybko zakończyć tą rozmowę i pojechać stąd. mówię do niego:

    – a o to chodzi. Najmocniej pana przepraszam, nie zauważyłem, że pan tu jest.-wyjaśniłem załamanym głosem- ja będę już jechał. Do widzenia-powiedziałem i zacząłem się szykować.
     
    -nie tak szybko-to zdanie zmroziło mi krew w żyłach- pokazałeś mi już jak się bawisz i mnie podnieciłeś, a teraz chcesz mnie zostawić samego.

    -przepraszam, ale naprawdę się śpieszę.

    Mówiąc to chciałem wsiąść na rower i odjechać jak najszybciej, ale on mnie złapał bardzo mocno i powiedział:

    -nigdzie nie pójdziesz. Zanim podszedłem do ciebie zrobiłem ci kilka zdjęć, jeśli uciekniesz lub zrobisz coś głupiego wstawię któreś zdjęcie do Internetu, a to by nie było najlepsze dla ciebie.

    Jaki ja jestem głupi-pomyślałem sobie-przecież to jest oczywiste, że ktoś mógł mnie przyłapać. No i teraz mam za swoje, ale jeszcze spróbuję go przekonać może pozwoli mi pójść:

    -proszę, ja naprawdę nie chce. Proszę, mogę sobie pójść?

    -oj nie. Mam już inny plany związku z zaistniałą sytuacja. Najpierw ustalmy jedną zasade, jesteś mi absolutnie posłuszny, rozumiemy się?

    -tak-powiedziałem z trudem, bo strach odjął mi mowę.

    Poczułem ból na policzku  To on wymierzył mi liścia w policzek.

    -masz mówić do mnie per pan.

    -tak panie.

    -szybko się uczysz. Będzie z ciebie dobra suczka. Daj swój telefon na początek.

    Podałem swój telefon nie wiedząc, po co mu on. Wziął go i coś zaczął na nim robić przez około 3 min, po czym wyjął swój telefon i na nim też coś robił przez 4-5 minut, po czym schował oba telefony. Wystraszyłem się, że mi nie odda mojego telefonu. Spojrzał się na mnie i chyba zrozumiał, o czym myślę, bo powiedział:

    -spokojnie dostaniesz go z powrotem jak skończymy.

    Z jednej strony ucieszyłem się, że stwierdził, iż skończymy, a to oznacza, że w końcu mnie wypuści, ale z drugiej strony, co będziemy mieli kończyć?

    -skończymy? Co skończymy? – powiedziałem i tknięty przeczuciem dodałem-panie?

    – zobaczysz, ale sądząc po tobie spodoba ci się. A teraz weź swój rower i pójdziemy trochę w głąb lasu, bo nie będziemy przecież stać na drodze, gdzie mogą pojawić się ludzie. I pamiętaj co się stanie jeśli spróbujesz uciec.

    -tak panie.

    Z każdą minutą byłem coraz bardziej przerażony. Idziemy w głąb lasu, a w dodatku on coś planuje. Teraz dopiero zacząłem się zastanawiać, co pomyślą rodzice, gdy wrócę później niż powinienem. Stwierdziłem, że powiem to temu mężczyźnie chodź nie sądzę by to coś dało.

    -moi rodzice będą się martwić, jeśli wrócę później niż planowałem.

    -już napisałem w twoim imieniu do twojej mamy, że spotkałeś kolegę i będziesz trochę później.

    Tak jak myślałem, nic to nie zmieniło. Nie szliśmy długo, gdy kazał mi się zatrzymać i postawić rower. Nie było stąd widać drogi. On odstawił plecak, który cały czas miał ze sobą, a do niego włożył telefony. Ja stałem nie wiedząc, co się wydarzy w najbliższej przyszłości.

    -stań w rozkroku.

    Wykonałem jego polecenie. Stanął przede mną i wymierzył mi mocne kopnięcie w krocze. Ugięły się pode mną nogi i upadłem.

    -jesteś prawiczkiem?-spytał mnie.

    -tak panie.

    -teraz całuj moje buty.

    -ale…-nie zdążyłem nic powiedzieć, bo dostałem mocnego liścia w policzek.

    -żadnych “ale”. Zrozumiano?

    -tak panie-poszedłem i pocałowałem jego buty 3 razy po czym dostałem pytanie.

    -widziałeś kiedyś innego kutasa?

    -nie- odepchnął mnie nogą.

    -co powiedziałeś?

    -nie panie.-zrozumiałem co zrobiłem źle.

    -tak lepiej, dobra daje ci minutę na ogarnięcie emocji itp.

    Starałem się uspokoić, ale było to ciężkie biorąc pod uwagę w jakiej sytuacji się znalazłem. Zacząłem się rozglądać. Po chwili stwierdziłem, że jedyne co mnie tu trzyma to te zdjęcia, a telefon znajduje się w plecaku, który na moje szczęście znajdował się teraz bliżej mnie. Postanowiłem, że postaram się dostać do plecaka wyciągnąć telefon i usunąć wszystkie zdjęcia. Wtedy będę mógł uciec. A więc zmieniłem powoli pozycję tak by nie wyglądało to podejrzanie i po chwili wstałem podbiegłem do plecaka, wziąłem jego telefon i usunąłem wszystkie zdjęcia, na których byłem.  On wyglądał na spokojnego co mnie zdziwiło i równie spokojnie powiedział:

    -nic ci to nie da. Wysłałem te zdjęcia na swojego maila i mam je też na komputerze. Odpuszczę ci to, ale spróbuj uciec, a zaraz po powrocie do domu roześle te zdjęcia po Internecie.

    Sprawdziłem czy tak faktycznie było. Niestety mówił prawdę. Jak mogłem o tym nie pomyśleć.

    -odłóż mój telefon do plecaka

    -dobrze panie.

    -dobra jak już nie zamierzasz robić nic wbrew mojej woli to rozbierz się do naga.-Zatkało mnie. Nie wiedziałem, co o tym myśleć, ale musiałem to zrobić. Nie bałem się, że będzie mi zimno w końcu było lato, ale trochę się wstydziłem-no, nie ociągaj się.-powiedział zniecierpliwiony.

    Zacząłem od koszulki, później zdjąłem buty, spodnie i na koniec majtki, przy czym ukazał się mój penis.

    -ulala no nieźle.-pochwalił mnie-wiesz co, sikać mi się chce.

    Pomyślałem, że po prostu odejdzie niedaleko i się wysika, ale on miał nieco inny pomysł.

    -ale po co będę tak po prostu sikał, w końcu mam nagą suczkę, której na pewno przyda się ciepły, złoty prysznic. Połóż się na ziemi, otwórz usta i połykaj wszystko co do nich wleci. Pamiętaj czym skończy się nieposłuszeństwo.

    -dobrze panie.

    Byłem zestresowany, nie chciałem, by ten mężczyzna się na mnie zsikał i nie chciałem części jego moczu połykać. Pomimo to położyłem się i otworzyłem usta. Po chwili zaczął sikać, jego mocz był ciepły. Zaczął na brzuchu potem przeszedł wyżej pierwsze krople wpadły mi do buzi następnie o wiele więcej moczu zalało mi usta. Poczułem słono-gorzki smak. Nie było to smaczne, a żeby przełknąć musiałem powstrzymać odruch wymiotny, ale udało mi się i wypiłem wszystko, co wleciało mi do buzi. Przestał sikać i powiedział:

    – nieźle sobie poradziłeś. Masz tu ręcznik ,otrzyj się trochę.- wyjął z plecaka ręcznik i mi podał-A teraz podziękuj swojemu panu, że ci zorganizował taki prysznic i powiedz czy ci smakowało.

    -tak smakowało mi, dziękuję panie.-skłamałem, ale mu to nie przeszkadzało pomimo, że chyba wiedział, że kłamie.

    -dobra, już się ogarnąłeś?

    -tak panie.

    -to dobrze. No, więc przejdźmy teraz do czegoś innego. Skoro jesteś moją suczką to musisz poznać mojego małego przyjaciela.-to mówiąc pokazał mi swoją pałę, wcześniej jej nie zobaczyłem, bo gdy na mnie sikał miałem zamknięte oczy. Jego penis był bardzo dość duży.-podoba ci się?

    -tak, panie.

    -no to skoro ci się tak podoba to mam nadzieję, że dobrze się nim zajmiesz. Zrób mi loda. Kto wie, może ci posmakuje. Tylko się postaraj.

    Nie wiedziałem, co robić. Wiedziałem, że muszę zrobić, co każe, ale nie chciałem tego robić. Pomimo to wziąłem jego penisa w rękę i zacząłem mu robić dobrze ręką. Po 2 minutach wiedziałem, że jeśli nie wezmę go zaraz do buzi to on się zdenerwuje, więc wziąłem go do ust. Najpierw główkę, którą w środku pieściłem też językiem, potem wziąłem jego penisa głębiej. Czasami brał moją głowę i nabijał mnie na jego kutasa najbardziej jak mógł, a ja wtedy się krztusiłem. Miałem go wtedy naprawdę głęboko. W tym czasie powiedział:

    -będziesz musiał połknąć całą spermę, rozumiemy się?

    -tak panie.-nie byłem z tego zadowolony, ale przynajmniej się cieszyłem, że mogłem spokojnie odetchnąć, gdy odpowiadałem, choć nie trwało to długo, ponieważ już po chwili wziął moją głowę i po raz kolejny nadział mnie na swojego fiuta. Obciągałem mu jeszcze jakiś czas i wtedy wepchnął mi w gardło swojego przyjaciele tak głęboko jak jeszcze nigdy dotąd. Poczułem jak sperma zalewa mi gardło. Część poleciała prosto do żołądka, a część została w buzi. Tą drugą część oczywiście połknąłem. Sperma była smaczniejsza od moczu choć też musiałem się zmusić, żeby ją połknąć.

    -no powiem szczerze, że nieźle się spisałeś. Odpocznij sobie, bo odwaliłeś kawał dobrej roboty.- pochwalił mnie

    -dziękuję panie .-odpowiedziałem siadając na ziemi.

    -smakował ci mój kutas?-zapytał po chwili

    -tak panie, był bardzo smaczny.-powiedziałem, bo już wczułem się w rolę.

     

    -a sperma, która zalała ci buzie?

    -była wyśmienita.-odpowiedziałem już bez panie, ale mu to nie przeszkodziło. Chyba stał się trochę milszy po tym jak sprawiłem mu taką przyjemność. On zajął się robieniem czegoś na telefonie, a ja siedziałem analizując ostatnie zdarzenia.

    Po jakimś czasie powiedział:

    -no dobra ostatnie zadanie i będziesz mógł iść. Chociaż będzie to dotychczas najtrudniejsze zadanie.- mówiąc to wyjął z plecaka sznurek. Był on dość gruby i wytrzymały-jak dobrze, że akurat mam go ze sobą. Zwiąże cię, ale to tylko dla zabawy, bo wiem, że i tak nie uciekniesz.

    -dobrze, panie.-odpowiedziałem zastanawiając się, co on wymyślił.

    Najpierw związał mi ręce i przywiązał do drzewa, a potem związał nogi i połączył ze wcześniej zawiązaną częścią sznurka. Takim sposobem unieruchomił mnie prawie całkowicie. Podszedł do mnie od tyłu i rozchylił moje pośladki.

    – bardzo fajna dziurka.- powiedział, po czym napluł na nią i rozsmarował ślinę palcem.-Masz potencjał.

    Gdy skończył rozsmarowywać włożył mi tam palca. Nie było to bolesne, ale dziwnie się czułem z tym, że ktoś mi penetruje odbyt. Pokręcił trochę palcem i powiedział:

    -całkiem dużo tam miejsca.-w końcu wyjął go.-ale nie przedłużając, bo widzę, że jesteś całkiem gotowy, to może przejdziemy do czegoś większego?

    -proszę nie rób tego – powiedziałem choć nie sądziłem, że zmieni zdanie.

    -chcesz żebym ci czymś zatkał buzie? Jak nie to się nie sprzeciwiaj i daj mi się rozkoszować tą chwilą. No i sam możesz się rozkoszować.

    Po tych słowach byłem już cicho, a on wziął swoją pałę w rękę i przystawił ją do mojej dziewiczej dziurki. Bałem się, bo miał naprawdę dużego. Zaczął napierać na mój odbyt, ale musiał użyć sporo siły, bo mój zwieracz stawiał opór. Gdy jego główka penisa się przedarła poczułem ból i przyjemność w jednym momencie, co mnie zdziwiło. Wtedy też cicho jęknąłem. Nagle poczułem, że jego penis zagłębia się dalej. Znów poczułem pomieszanie bólu i przyjemności. W końcu poczułem, że pała przestała wchodzić głębiej. Okazało się, że już weszła cała. Byłem w szoku ze tyle centymetrów znajduje się w moim tyłku. Czułem penisa aż w brzuchu, mogę się założyć, że jakbym przyłożył rękę do brzucha to poczułbym go. On też był pod wrażeniem, bo powiedział:

    – niespodziewałem się, że wejdzie cały. Trzeba przyznać, że jesteś pojemny. Jak ssiesz to też wchodzi ci bardzo głęboko. Jestem pod wrażeniem. Nadajesz się do tego. Cieszę się, że to ciebie przyłapałem.

    Po wypowiedzeniu się zaczął mnie po prostu ruchać w dupę. Raz szybciej, raz wolniej. Czasami dociskał go jak najmocniej mógł. Trwało to z 5 min. Po tym czasie wyjął ze mnie swojego fiuta i przyglądał się na reakcję mojego zwieracza. Myślałem, że już skończył i zaraz da mi sobie pójść, ale on miał inny plan. Podszedł do mnie od przodu i powiedział:

    -masz naprawdę świetną dupę. W każdym bądź razie masz mi teraz possać.

    -ale on był przed chwilą w moim tyłku.

    -wiesz co uważam o jakichkolwiek “ale”.

    Czyli nie było wyjścia. Musiałem possać mu pałę, która była we mnie. Przystawił mi do ust swojego penisa, a ja otworzyłem je, po czym on wepchnął mi całego bez chwili zawahania. Ssałem mu przez 2-3 min, po czym wrócił do obrabiania mojego tyłka. Tym razem jak wchodził nie wywołał dużego bólu. Znowu zwyczajnie mnie ruchał.

    -spuszczę ci się w dupie.-po 5-10 min poczułem, że jego penis pulsuje i wystrzeliwuje fala po fali ogromne ilości gorącej spermy. Było jej naprawdę bardzo dużo. W końcu przestał i wyjął go z mojego odbytu.

    Po chwili  mnie rozwiązywał i podał mi ubrania. Ja ubrałem się i podszedłem do roweru.

    -dobra robota. Świetnie robisz loda i masz super dupę. No i połykasz co ci się wleje do buzi a to dobrze, suczko. No dobra no to chyba musimy się pożegnać. Chociaż ucałuj jeszcze mojego małego przyjaciela na koniec. A i weź sobie swój telefon.-podszedłem schyliłem się, pocałowałem, wziąłem telefon i wsiadłem na rower.- no to cześć.

    Do widzenia – odpowiedziałem i odjechałem.

    Poczułem, że boli mnie tyłek no ale nic dziwnego biorąc pod uwagę, że ten mężczyzna tak mnie wyruchał. Cieszyłem się, że to wszystko się skończyło. Z drugiej strony wydawało mi się, że całkiem mi się to podobało. Trochę mnie to niepokoiło w końcu wydawało mi się, że podobało mi się jak jakiś facet mnie zgwałcił. Ale z drugiej strony, aż tak mnie to nie dziwiło w końcu seks jest przyjemny. Gdy dojechałem do domu mamy nie było. Był tylko mój brat który i tak siedział w pokoju. Poszedłem się umyć. Później jeszcze coś robiłem, ale o tym już nie będę mówił. Tak minął mi ten dzień.

    Dwa dni po wydarzeniach opisanych wcześniej dostałem pewną wiadomość. To był ten sam mężczyzna, który mnie zgwałcił dwa dni wcześniej.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Franek Nowak

    Zachęcam do oceniania tego opowiadania. Chętnie poczytam opinie co się podobało, a co można by poprawić. Nie wiem czy zrobię kontynuację, ale jeśli ktoś by chciał to rozważę napisanie dalszej części historii.

  • Dziewczyny Erica 7 – Laureen

    #Futro #Fetysz 

     

       Kilka tygodni później wrócił zadowolony do domu. Udało mu się upolować lisa, piękny okaz, idealny do nowego futra dla dziewczyn. Tak bardzo napaliła go wizja Angeli w czarnych lisach masującej mu ptaszka swoimi ciężkimi skarbami, że zapragnął skorzystać z nich już teraz.

       Wrzucił wyprawioną skórę do pracowni, gdzie prawie gotowych było kilka nowych futer i wszedł do domu, szukając blondynki. Jednak zobaczył tylko plecy Laureen, która stała przy kuchni.

    – Cześć, – zaczął. – gdzie Angela?

    – Nie ma jej. – odparła, nie odwracając się. – Poszła do lasu, zbierać chrust.

    – A Melody?

    – Poszły obie. Sam przecież mówiłeś, żebyśmy nie chodziły tam same.

    – Kiedy wrócą?

    – Nie wiem, może za dwie godziny… – odwróciła się i spojrzała na niego swoimi ciemnymi oczami. – A ty… Masz ochotę, prawda?

       Kiwnął potakująco głową.

    – To może… Może ja zrobię ci dobrze? – zapytała nagle.

    – Naprawdę chcesz tego? – zdziwił się.

    – Przecież nie będziesz siedział tutaj przez ten cały czas i czekał na nie, pożerając mnie wzrokiem. Mam zupę do dokończenia. Zrobię ci rączką, dobrze?

    – Ubierzesz futro? – zapytał.

    – Oczywiście. Wiem jak na ciebie działa. Zdejmę też suknię, byś mógł dotykać moich piersi. Bardzo to lubisz robić, gdy Angela cię masuje…

       Na samą myśl o tym, że wreszcie Laureen sama zaproponowała mu masaż była ekscytująca. Do tej pory robiła to zaledwie kilka razy, tylko na szkoleniu Melody. 

       A co tego będzie tylko w wilkach! Jak bardzo mu się w nich podobała! Kształtne, coraz większe piersi, częściowo ukryte pod puszystym futerkiem. Aż poczuł przyjemny skurcz z podniecenia, które było chyba większe niż przy pierwszym razie z Angelą… 

       Ściągnął spodnie i usiadł na łóżku, patrząc na brunetkę, która zdjęła przez głowę sukienkę i nago podeszła do wiszących futer.

    – Które mam ubrać? – zapytała, głaszcząc swoje.

    – Twoje wilki. – pewnie odparł Eric. – Wyglądasz w nich pięknie.

    – Dziękuję. – podsłuchała jego wyboru.

       Ubrała ciężkie futro. Mimo że nie okazywała tego Ericowi, bardzo je lubiła. Czuła się w nim bezpieczna, nawet gdy było rozpięte, a podniecony myśliwy ssał jej piersi. 

       Teraz przejrzała się w lustrze. Czarne, błyszczące włosy pięknie kontrastowały z bielą i szarością wilków. Cudownie w nich wyglądała i nic dziwnego, że tak bardzo mu się w nich podobała. 

       By jeszcze bardziej zwiększyć efekt, do futra dołożyła toczek. Teraz cała była otoczona puszystością. Lubiła ten stan i dlatego często, gdy kochała się z Angelą, nosiła wilki tylko dla swojej przyjemności. A teraz sprawi ją Ericowi w taki sposób jaki może… 

       Zostawiła lustro i po chwili była już obok niego. Najpierw rozsunęła poły futra by mógł obejrzeć jej coraz bardziej dorosłe ciało. On niecierpliwie wyciągnął ręce do jej piersi.

    – Wiedziałam, że ci się spodobają, od kiedy Melody powiedziała, że chciałbyś między nimi trysnąć. – rzekła, klękając tuż przed nim, tak że mógł głaskać i dotykać zarówno miękkich wilków, jak i jej piersi. – Ale nie dziś, nie dziś. Dzisiaj tylko rączka i usteczka jak będziesz dochodził.

       Złapała za jego sztywną pałę i powoli naciągnęła skórkę, odsłaniając purpurową główkę. Z jej czubka wypłynęła kropla gęstego śluzu.

    – No, no… Jesteś mocno podkręcony. – rzekła, przyspieszając. – Muszę cię niestety szybko skończyć, bo obiad się przypali… Gotowy?

       Wrzuciła nagle ostre tempo, że Eric prawie krzyknął z ekstazy. Laureen ścisnęła mu ptaszka z całych sił, tak że zadrgał z przyjemności na granicy bólu. Najszybciej jak mogła poruszała ręką, tak że raz żołądź była maksymalnie wysuniętą, a po chwili cała schowana w napletku. Jednocześnie drugą ręką złapała za woreczek i zaczęła bawić się jądrami. Efekt był piorunujący. Żadna inna dziewczyna tak szybko nie doprowadziła go do granicy. I wcale nie zwolniła! Zaczął się usztywniać…

    – Tylko mi powiedz kiedy będziesz dochodził. Nie chcę byś spryskał mi wilki tak samo jak regularnie ochlapujesz wiewióreczki Angeli… 

    – Ja… już… – wychrypiał, ostatkiem sił powstrzymując potężną erupcję.

    – No chodź do usteczek Laureen. Są dla ciebie…

       Wzięła czubeczek penisa między wargi i poczuła jak napręża się i tryska wewnątrz jej ust potężnym chluśnięciem. Zgodnie z pobraną nauką, zwolniła, pilnując by ani kropla płynu nie wydostała się na zewnątrz i nie ubrudziła futra.

       Eric jęczał z rozkoszy, pompując spermę w usta kochanki. Nigdy nie była taka chętna na igraszki, nigdy nie mówiła też takich rzeczy, które podniecały go nie mniej niż jej ciało otulone wilkami. Teraz zaciskał palce na okrytych puszystym futerkiem ramionach dziewczyny i raz za razem buchał w jej wciąż trzymające go w uścisku usta.

       Gdy skończył strzelać to brunetka wstała i wyszła na zewnątrz. Usłyszał jak energicznie wypluwa jego nasienie na ziemię. Czyli nie połknęła, jak zawsze robiły to Melody i Angela. Szkoda… Potem wróciła do domu, powiesiła wilki i toczek na miejsce i ubrała sukienkę. Jak gdyby nigdy nic wróciła do gotującego się obiadu. Niby wszystko wróciło do normy, ale… Może mu się tylko wydawało, ale czy nie wypinała w jego kierunku pupy? 

       Laureen stała przed kuchnią i głęboko oddychała. Nie chciała pokazać Ericowi w jakim jest stanie. Niech myśli, że wszystkie jest w porządku. “Oddychaj, dziewczyno, oddychaj “ – powtarzała w duchu. To tylko trochę nasienia. 

       Kilka głębokich wdechów pomogło. Ręce przestały drżeć, oddech się uspokoił. Dobrze poszło jak na pierwszy raz. Następne będą łatwiejsze. Bo na pewno będą, może i za chwilę. 

       Myśliwy siedział na łóżku, wciąż przeżywając orgazm. Jego napięcie wcale nie opadło, wręcz się powiększyło. Nie chciał prosić Laureen o powtórkę, ale jej spokojne krzątanie się przy palenisku coraz bardziej go kręciło. Już miał wstać i podejść do niej, gdy nagle otworzyły się drzwi.

       Do środka wpadły roześmiane dziewczyny z naręczami gałęzi.

    – Cześć! – krzyknęła Melody i dojrzała jego sztywną pałę. – Czekasz na mnie? Jeszcze chwilkę, tylko umyję rączki…

       Po chwili, już w srebrnych lisach i toczku, była na nim. Siedziała mu na udach i bawiła się sztywnym członkiem. 

    – Wiesz, rozmawiałam o tobie z Angelą. To dobrze, że jesteśmy w trójkę. Bałam się, że nie zdołasz nas obie zaspokoić, ale jak widzę świetnie sobie radzisz. 

       Podniosła się i poprawiła pozycję. Teraz czubeczek penisa był zaledwie milimetry od jej szparki. 

    – Dlatego gdy dołączy do nas Laureen to nie będę zazdrosna. We trzy sprawimy ci masę przyjemności. Nigdy nie będziesz się z nami nudzić. 

    – Ale ja nigdy się z wami nie nudzę… 

    – Wiem. 

       I opadła na niego powoli. Poczuł ciepło i wilgoć jej wnętrza jak zawsze była gotowa na jego wizytę. Idealna kochanka w idealnym futrze… 

       Nabiła się na niego aż po sam korzeń i zachichotała. 

    – Co? – zapytał zaskoczony. 

    – Popatrz tam. – wskazała na kuchnię. 

       Ujrzał jego dwie pozostałe dziewczyny w miłosnym uścisku. Namiętnie się całowały, a niecierpliwe palce Laureen rozwiązywały tasiemki przy dekolcie Angeli. Po chwili suknie opadły na ziemię i obie piękności były już nagie. 

    – Najlepsze przed tobą. – rzekła Melody. – Patrz i delektuj się widokiem. Ja zajmę się fizyczną przyjemnością. 

       Powoli ruszyła. Uniosła się tak wysoko, że aż prawie z niej wypadł, a potem wsunęła w siebie całego. Znowu uniosła i znowu opadła. Delikatnie i powoli. 

       On jednak patrzył na scenę przy kuchni. I z zaskoczenia szeroko otworzył oczy. Bo Laureen sięgnęła po wiewiórki i otuliła nimi Angelę. Po chwili założyła swoje wilki i toczek. 

    – Odkryłam to dwa dni temu. – mówiąc to rudowłosa, ani troszkę nie przyspieszyła jeźdźca. – Niedostępna, kruczowłosa piękność podziela nasze zamiłowanie do futer. Nie tylko sama je nosi do seksu, ale chce tego też od Angeli. 

       Kochanki znów połączyły się w miłosnym uścisku. Jednak teraz blondynka bawiła się piersiami przyjaciółki, gdy ta stała wyprostowana i głaskała ją po wiewiórkach. Wyglądały jak dzieło sztuki, otulone w puszystość. 

       Ta pozycja nie pozwalała jednak na obopólne dawanie i odbieranie przyjemności. Dlatego Laureen oderwała Angelę od swoich piersi by zaprowadzić ją do łóżka. 

    – Hej hej! – krzyknęła Melody, wciąż powoli ujeżdżając Erica. – Może skorzystacie z naszego? Jest tu sporo miejsca… 

       Po chwili były już obok nich. Zaledwie kilkanaście centymetrów od twarzy Erica spoczęła zarumieniona blondynka. Szeroko rozsunęła poły wiewiórek, prezentując mu swoje ogromne piersi. 

    – Są piękne… – szepnął.    

       Niestety za długo nie mógł nacieszyć oczu ich widokiem. Bo na Angeli usiadła Laureen w takiej pozycji, że tuż nad twarzą kochanki znajdowała się jej wypięta pupa. Podciągnęła wilki i myśliwy ujrzał jak zwinny język blondynki dotyka napuchniętej łechtaczki. 

       Jednocześnie ciałem dziewczyny wstrząsnął dreszcz. Traper domyślił się, że w tym samym momencie to język i palce brunetki rozpoczęły pracę nad orgazmem przyjaciółki. 

       Mógł dokładnie obserwować jak kobieta daje rozkosz kobiecie. Jak język wędruje od łechtaczki aż po okolice węższego otworka. Jak wsuwa się między wargi i drażni okolice otworka. Ale to co zobaczył później znów go zaskoczyło. 

       Nagle Angela złapała za pupę Laureen i mocno rozchyliła pośladki. Zobaczył jak węższy otworek rozszerza się. I ona zaczęła go lizać! Powolnymi, metodycznymi ruchami. 

       Usłyszał głośnie jęknięcie brunetki. To jeszcze bardziej zmotywowało jej przyjaciółkę do działania. Teraz dokładnie nawilżyła wejście i przysunęła do niego palec wskazujący. 

       Gdy zaczęła go wsuwać do środka, to Laureen aż krzyknęła. Ale z rozkoszy, a nie bólu. Angela wsunęła palec aż do połowy i zaczęła nim poruszać. W przód i tył, w przód i tył… 

       Nie spodziewał się reakcji. Ciało brunetki aż zesztywniało, a potem wyprężyło się w gwałtownym orgazmie. Krzyknęła tak głośno, że nie spodziewał się że ma tyle siły w płucach. 

       Zrozumiał, że Laureen właśnie dotarła do tej magicznej krainy rozkoszy. Widok tego był strasznie podniecający. Tym bardziej, że Melody wcale nie przestała być jego ulubioną amazonką. 

       Spojrzał na nią. Rudowłosa też obserwowała miłosne zapasy swoich przyjaciółek. Ale nie zapomniała o swojej przyjemności. Regularnie unosiła się i opadała na jego sztywny członek, jednocześnie ściskając swoje rosnące piersi, które wreszcie były czymś więcej niż tylko guziczkami. 

       Tuż obok Angela właśnie dochodziła, bo Laureen odzyskała kontrolę nad swoim ciałem i zdwoiła wysiłki. A on sam też już był na ostatniej prostej, wąska norka rudej tak mocno go otaczała, że nie miał żadnych szans. 

       Gdy blondynka jęknęła, oznajmiając swój orgazm, to on nie mógł już nawet zacisnąć mięśni. Poczuł niekontrolowany skurcz i wystrzelił w łono Melody. 

       Ta zaśmiała się głośno, czując w sobie siłę jego wytrysku. Aż ją podrzuciło do góry. Jej norka wsysała w siebie każdą kroplę jego płynu. Ale nie dotarła do mety, za wolno go ujeżdżała by sama dojść. Dlatego potrzebna będzie druga runda. 

    – Wszyscy mieliście orgazm, a ja nie. – udała płaczliwy ton. – Czy pomożecie naszemu Ericzkowi dojść drugi raz? 

       Po chwili myśliwego z każdej strony otaczały futra. Angela położyła się po jego lewej stronie, prawą zajęła Laureen. Obie teraz tuliły się do niego i głaskały puszystymi rękawami. A Melody ruszyła w galop… 

     

       Trzy dni później wrócił z pracowni i znów w domu zastał tylko Laureen. Stała naga w lustrze i obserwowała swoje ciało. 

    – Gdzie dziewczyny? 

    – Naprawdę to cię teraz interesuje? – zapytała, prezentując mu się w całej okazałości. 

       Wyglądała jak córka Królowej Śniegu. Od momentu wyjazdu z sierocińca nie ścinała włosów, więc sięgały jej już do połowy pleców. Były tak czarne, że aż widział błyski niebieskiego między nimi. Teraz w zimie skóra stała się prawie biała, nie mógł dojrzeć ani jednej skazy na jej ciele. Biodra się zaokrągliły, piersi urosły. Była kobietą. 

       Z haka zdjęła swoje wilki i toczek. Podeszła do Erica i uśmiechnęła się. 

    – Dziewczyny wrócą za jakieś 15 minut. Chcesz do tego czasu trysnąć mi do buzi? 

       Nie odpowiedział, więc wręczyła mu jego fetysz. 

    – Ubierzesz mnie? 

       Odwróciła się do niego plecami, a on otulił jej ciało puszystością. Westchnęła, czując na ciele dotyk futra i jego ciężar. Złapała Erica za rękę i zaprowadziła do łóżka, sadzając na jego brzegu. 

    – Dotykaj mnie. – poleciła. 

       Był całkowicie zaskoczony jej zachowaniem. Przez tyle czasu była taka niedostępna. Tylko obserwowała jego zabawy z pozostałymi dziewczynami, najwyżej pozwalając by ssał jej twarde piersi i głaskał wilki. A teraz… To ona była stroną aktywną. 

      Jego ręce zaczęły błądzić po jej ciele. Dotykał biustu, gładził puszyste futro. Laureen przymknęła oczy i cicho mruczała. Tak samo robiła, gdy pieściła ją Angela. Czyli było jej tak samo przyjemnie jak z nią! 

       Nagle poczuł jak jej zwinne dłonie uwalniają penisa od spodni. Sztywny członek wyskoczył na wolność, a palce brunetki zatańczyły na główce, delikatnie ją muskając. Reakcja była natychmiastowa, silny skurcz wypchnął na zewnątrz porcję śluzu. 

    – Widzę że wyrobimy się o wiele szybciej niż te 15 minut. – rzekła i jej głowa opadła mu między nogi. 

       Dziś jej usta od razu zaczęły dawać mu przyjemność. Poczuł ciepło i wilgoć oraz silny ucisk warg. Nauki Melody nie poszły w las. 

       Jednocześnie do pracy ruszyły dłonie. Złapały go za korzeń i wspólnie ruszyły by wystrzelił jak najszybciej. A to nie było za daleko, tym bardziej że puszyste rękawy zaczęły dotykać jego ud i woreczka.

       Znowu masowała go najszybciej jak mogła. Nie ruszała głową, tylko język drażnił mu więzadełko. Jeszcze nikt nigdy go tak mu nie robił. Zdążył zaledwie położyć ręce na okryte puszystymi wilkami ramiona klęczącej, a już poczuł że dochodzi. 

       Brunetka otworzyła usta i uwolniła gotującego się do wystrzału ptaszka. Teraz drgał na jej wysuniętym języku i nic już nie mogło powstrzymać eksplozji. 

       Oboje patrzyli jak penis kurczy się i raz za razem wyrzuca z siebie strugi białego płynu. Niektóre buchnięcia były tak silne że od razu znikały w jej ustach, inne tworzyły skomplikowany obraz jego rozkoszy, który niedługo zniknie. 

       Gdy skończył strzelać, to przez chwilę potrzymała jego nasienie na języku. Potem zwinęła go w rurkę i schowała w ustach. I głośno przełknęła. 

    – Ty… – nie dokończył. 

    – Połknęłam? – uśmiechnęła się. – Wiem że to lubisz. I nie będę bez przerwy wychodzić na podwórko… 

       Wstała z klęczek, a on znów mógł oglądać jej posągowe ciało. Żeby jeszcze lepiej widział, poparła się pod boki. 

    – Mam do ciebie jedną prośbę. Mówiłeś, że chcesz mi uszyć futro na urodziny. 

    – Tak, brązowe norki. Choć nie mam jeszcze wystarczającej ilości skór. 

    – Czy możesz je uszyć krótsze niż inne? Tak by mi sięgało nie do kostek, tylko trochę za pupę? 

    – Ale wtedy będzie ci zimno w nogi… 

    – Nie martw się o moje nogi… Zresztą to prezent dla mnie, prawda? Powinien być taki jaki ja chcę… 

    – Dobrze, będą krótkie. 

    – Jesteś taki miły… – uśmiechnęła się. – Jak chcesz to możesz zrobić duże wywijane mankiety. Bardzo duże… 

     

       Siedział w pracowni i szył. Dziś zajmował się czarnymi lisami, na które wreszcie zebrał odpowiednią ilość skór. Zima była dość lekka, więc część zwierząt w ogóle nie zmieniła koloru. 

       Angela była blondynką i czarny idealnie kontrastował z kolorem jej włosów. A do tego futra doda też duży kaptur, będzie mogła cała schować się w puszystości. Ale mimo tego i tak zrobi toczek. 

       Uśmiechnął się. Dziewczyna zapałem do seksu nie odbiegała od Melody. Nie dość, że rano go ujechała, to jeszcze zaledwie godzinę temu odwiedziła go tu, w pracowni. Niby by obejrzeć czarne lisy, ale widząc ją w rudych wiewiórkach, wiedział co się stanie. 

       I nie mylił się. Angela zaledwie rzuciła okiem na stół kuśnierski, a potem podeszła do niego. Rozchyliła poły futra tak, że jej ogromne piersi wyskoczyły na wolność. 

    – Dziś jeszcze między nimi nie kończyłeś… – wyjaśniła. 

       Po chwili klęczała już u jego stóp, a jego gwałtownie sztywniejący ptaszek był delikatnie masowany. A gdy osiągnął twardość stali, to znalazł się pomiędzy ciepłymi kulami blondynki. 

       Powoli ruszyła, pozwalając by wykonały całą pracę. Nawet nie musiała ich ściskać, tak do siebie przylegały. W zamian głaskała mu uda wywiniętymi mankietami. 

       Jak zahipnotyzowany patrzył na jej pracę. Stała się ekspertem w miłości hiszpańskiej i bezwzględnie to wykorzystywała. Jak teraz. Minęła najwyżej minuta, a on już był na granicy. 

       Nie chciał przedłużać zabawy, miał lisy do uszycia. Dlatego zaczął głaskać puszyste wiewiórki. Ciężkość była już za duża… 

       Penis skurczył się i wyrzucił na dekolt dziewczyny strugę białego płynu. Ale dwa kolejne strzały były tak silne, że uderzyły w szyję, rozpryskując się na boki i brudząc kołnierz. Kolejny raz tak zareagował na jej piersi… Ale jak miał reagować inaczej na taki masaż? 

       Blondynka zachichotała się, widząc z jaką siłą buchał między jej piersiami. Była z nich dumna, oraz z faktu że Melody w tej technice nie była dla nią żadną konkurencją. 

       Mimo wytrysku dalej masowała penisa. Lubiła czuć jak ociera się o jej ciało. A powoli spływające po dekolcie nasienie było dowodem, że potrafi zaspokoić Erica nie tylko oferując swoją norkę. 

       Na pożegnanie pocałowała go w usta i zostawiła ubrudzone futro. Leżało sobie na krześle jak znak, że po raz kolejny było świadkiem ich miłości. 

     

       Głęboko odetchnął, przypominając sobie zbliżenie sprzed godziny. Cudowny biust blondynki… Nagle skrzypnęły drzwi. Czyżby wróciła po swoje wiewiórki? I na kolejną rundę? 

       Odwrócił się uśmiechnięty i zastygł z zaskoczenia. Bo w drzwiach stała Laureen. Jeszcze nigdy nie była w pracowni. 

    – Cześć. – rzekł nieśmiało. – Przyszłaś po futro Angeli?

    – Cześć, przystojniaku. – odparła. – Może… 

    – Jest tam. – wskazał na krzesło.

       Odwrócił się do stołu i wznowił szycie. Musiał zmienić projekt, lisy będą mieć też ogromne, wywijane mankiety. Już wiedział ile mu sprawią przyjemności w trakcie hiszpanki… 

       Tymczasem brunetka podeszła do krzesła i pogłaskała wiewiórki. A potem szybkim ruchem zdjęła sukienkę i ubrała futro, dokładnie się nim otulając. Było miłe w dotyku, ale wolała swoje wilki. Ale do tego co planuje będą idealne. 

       Cicho podkradła się do Erica. Był tak skupiony na pracy, że w ogóle jej nie zauważył. Zaskoczony drgnął, gdy objęła go w pasie. 

    – Laureen… – zaczął. 

    – Ciii… – już majstrowała mu przy rozporku. 

       Odwrócił się i oparł o stół. A dziewczyna już klęczała u jego stóp. Pewnie za chwilę weźmie do ust, a ręce szybkim masażem doprowadzą go do kolejnego już dzisiaj strzału. Skończy na jej wysuniętym języczku… 

       Dopiero teraz zauważył, że ma na sobie wiewiórki. Ale po co je ubrała? W pracowni były też złote szopy, które Melody zawsze tutaj nosiła i prawie gotowe kasztanowe norki, prezent na urodziny Laureen, które były już tuż tuż. Ale ona ubrała futro Angeli. Czyżby chciała? Nieśmiała myśl zakiełkowała w jego głowie. 

       Brunetka zaczęła głaskać po główce naprężony członek. Odpowiadał na pieszczoty skurczami. 

    – Wiesz, – rzekła. – lubię patrzeć jak kochasz się z Melody. Jak cię ujeżdża, jak bierzesz ją na stole i na stojąco od tyłu. Ale najbardziej lubię, gdy jesteś między piersiami Angeli. Widzę jak ci się tam podoba, jak trzymasz ją za ramiona i z jaką siłą buchasz na jej dekolt. I zastanawiam się jakby to było, gdybyś to zrobił ze mną. Spróbujemy? 

       W odpowiedzi tylko kiwnął głową. 

    – Wiedziałam, że też o tym marzysz… 

      Złapała penisa od spodu i przejechała palcem po kanaliku, wypompowując śluz, który roztarła sobie na rowku między piersiami. A następnie przysunęła się trochę do Erica. 

       Zastanawiał się jak jej się uda. Angela miała ogromny biust i bez problemu otaczał ptaszka ze wszystkich stron. Laureen był o wiele mniejszy. Czy uda się jej doprowadzić go w ten sposób do wystrzału? Szybko przekonał się, że potrzeba jest matką wynalazków. 

       Brunetka docisnęła piersi do siebie przy pomocy nadgarstków, zaś dłonie splotła ze sobą, całkowicie więżąc penisa w środku. Zrobiła to tak umiejętnie, że wydało mu się, że wszędzie otacza go biust. 

    – I jak? – uśmiechnęła się. – Nie trzeba mieć wcale dużych, prawda? 

       Ruszyła, tak jak lubiła. Szybko i bez chwili odpoczynku. Jej piersi były twarde i stawiały mu silny opór. A do tego patrzyła mu cały czas w oczy. 

    – O tak. – mówiła przez zaciśnięte zęby. – Zabrałeś nas z sierocińca. Pomogłeś nam. A my odwdzięczamy się tobie jak potrafimy. Nosimy dla ciebie futra, oferujemy dłonie, usta i szparki. Oraz nasze piersi. Jak teraz. Lubisz to, prawda? Lubisz jak klęczymy ci u stóp i pracujemy biustem. Lubisz? Więc pokaż jak bardzo to lubisz. Pokaż. Pokaż! Spuść się na mnie. Spuść! Zalej mi szyję fontanną spermy. Teraz. Teraz!!! 

       Jej słowa podnieciły go jeszcze bardziej niż hiszpanka. Nie sądził, że może być aż tak bezpośrednia. I piękna. Nie miał szans… 

      Złapał ją za okryte puszystymi wiewiórkami ramiona i dołączył do ruchów kochanki. Ta wciąż patrzyła mu w oczy. 

    – Co robisz? Wciąż ci za mało? Za mało cię podniecam? Już byś obryzgiwał Angelę. No dalej. Chluśnij na mnie. Z całej siły. Chcę być cała w twoim płynie! 

       Przyspieszył. Już był na granicy, jeszcze tylko kilka ruchów. A ona nagle zmieniła język. 

    – Jak cudownie jest czuć cię między piersiami. Jak pracujesz, jak moczysz się. To już niedługo, prawda? Dojdź tam, strzel mi na dekolt, spryskaj futerko. O, tak. Właśnie tak. Strzelaj! 

       Spełnił jej polecenie. Z całych sił zacisnął palce na wiewiórkach i buchnął z taką siłą, że już pierwszy strzał rozbił się na jej szyi. 

       Krzyknął z orgazmu, który zaczął opanowywać jego ciało. Czuł jak kolejne skurcze wyrzucają na zewnątrz takie ilości płynu, że aż zdziwił się skąd go ma aż tyle. A wraz z nimi po całym ciele rozlewa się przyjemność… 

       Laureen nie przerywała pracy. To dopiero był wytrysk, a ona była jego sprawcą. Nic dziwnego, że futro przyjaciółki tak często musiało być czyszczone, czuła jak raz za razem kolejna salwa uderza ją w podbródek i ochlapuje kołnierz. 

       Eric ostatni raz jęknął. Hiszpanka Angeli była świetna, ale to co zaserwowała mu brunetka… Skąd ona się tego nauczyła? 

       Laureen wstała, w żaden sposób nie zabezpieczając wiewiórek. I tak cały kołnierz był opryskany. Spojrzała na myśliwego, który wciąż przeżywał swój orgazm. 

    – Do zobaczenia wieczorem. – rzekła i skierowała się do drzwi. 

       Patrzył jak wychodzi. Co to było? Z nieśmiałej panny przeistoczyła się nagle w prawdziwego wampa. Nie żeby narzekał, ale skąd taka zmiana? 

       Wzruszył ramionami. Wolał ją taką, jaką była chwilę temu. I ten masaż. Cudowny. 

       Podciągnął spodnie i wrócił do pracy. Czarne lisy same się nie uszyją. 

     

       Wróciła do domu i zaczęła czyścić siebie i wiewiórki z nasienia Erica. Ale miał ogromny wytrysk. Musiało mu się podobać, skoro tak ją ochlapał. I krzyczał z orgazmu. 

       Gdy skończyła czyszczenie, to odwiesiła futro na miejsce. Obok wisiały wilki. Najpierw je pogłaskała, ale nie mogła się opanować i ubrała je. Było jej w nich tak dobrze. Ciepło i przytulnie. 

       Położyła się na łóżku i zaczęła delikatnie pieścić sobie norkę. A potem pupę. Aż drżała z żądzy. 

       Jednocześnie czuła jak triumfuje. Udało się jej. W zaledwie kilka dni pokonała swoje zahamowania. To co przeżyła w sierocińcu było tylko wspomnieniem, złym snem. Była już gotowa, by mu o wszystkim opowiedzieć. I oddać mu się w taki sposób, jaki nigdy się nie spodziewa. 

       Jęknęła przeciąga, wsuwając palec w wąski otworek… 

     

       Późną wiosną obchodzili 18 urodziny Laureen. W ramach prezentu dziewczyny zostawiły go tego dnia w spokoju, oddając solenizantce. Ta jednak nie kwapiła się do zabaw z nim, tylko raz, widząc że jest maksymalnie podniecony, ubrała wiewiórki i pozwoliła by spryskał jej szyję i futro. 

       Cały dzień (poza chwilą w wiewiórkach) nosiła dla niego swój prezent, kasztanowe norki. Tak jak prosiła, były krótkie i ledwo zasłaniały pupę. Oczywiście były rozpięte, a koronkowy gorset tylko uwidaczniał, jak przez ten prawie rok urósł jej biust. Była piękna i kusząca, ale niedostępna. Eric bez zażenowania oglądał jej ciało i rozmyślał co mu szykuję, bo to było pewne, że ma jakiś plan. Czyżby chciała by ją rozdziewiczył? 

       Po wczesnej kolacji Angela i Melody poszły spać. Młodsza lekko narzekała, wiedziała że Eric ma spore zapasy sił, a ona z przyjemnością by mu pomogła w upuszczeniu nadmiaru pary. Ale przyrzeczenie to przyrzeczenie, dziś należał do Laureen. 

       Wieczór był w miarę ciepły, siedzieli na zewnątrz, przytuleni do siebie, a Eric co pewien czas głaskał futro lub włosy pięknej dziewczyny. Nie minął nawet rok od kiedy przybyła do jego domu, a ogromnie wydoroślała. Nie była już tą dziewczynką, błagającą by je zabrał z sierocińca. Była młodą kobietą, choć jeszcze bardzo nieśmiałą. Przynajmniej z zasady… 

       Nagle poruszyła się i spojrzała na Erica. 

    – Pamiętasz jak na początku pytałeś nas dlaczego tak bardzo chciałyśmy wydostać się od Skanske? Chyba jestem gotowa by ci powiedzieć. 

    – Nie musisz, jeśli nie chcesz. – zapewnił ją. 

    – Nie, nie muszę. Ale chcę ci powiedzieć. Bo tylko wtedy zrozumiesz. I… – przerwała. 

    – Tak? 

    – Nie, powiem ci to później. Teraz sierociniec. 

       Mocniej wtuliła się w Erica i poprosiła:

    – Dotykaj mnie. Chcę czuć twoje dłonie na moim ciele, tylko wtedy będę mogła… 

       Spełnił jej prośbę. Gdy pogłaskał jej piersi, Laureen cicho jęknęła i zaczęła opowiadać. 

    – Wiesz co stało się z moimi rodzicami. Miałam rodzeństwo, młodszego brata i siostrę, ale szkarlatyna też ich zabrała. Zostałam sama. Żadnej rodziny, przyjaciół, rodziców, opiekunów… Ojciec był marynarzem i jego towarzysze z okrętu nie mogli się mną zająć. No bo kto by wziął 14-latkę na statek pełen brudnych niewolników i obleśnych marynarzy, prawda? Odesłano mnie do Skanske. I to co tam przeżyłam… Wolałabym trafić na okręt piracki. 

       Eric mocniej ją do siebie przytulił, a ona kontynuowała:

    – Na początku było dobrze. Nie głodowałyśmy, nie byłyśmy bite za byle co. Poznałam Angelę, jest moją pokrewną duszą, rozumiemy się bez słów… Chłopcy byli w drugim skrzydle i czasami ktoś zabierał jednego z nich. Nas nigdy nikt nie odwiedzał, nikt nie chciał dziewczynki. Starsze koleżanki opowiadały o jakieś rudej Ani, która została wysłana daleko, ale im nie wierzyłam. 

    – Pani Skanske była surowa, ale sprawiedliwa. Tylko, że nie tylko ona prowadzi sierociniec. Ma męża. On… On jest potworem! 

    – Na początku nie wiedziałam o co chodzi, dopóki nie trafiłam do starszej grupy. Nimi zajmował się Skanske, jego żona rzadko się wtrącała do jego metod wychowawczych. A te… Pobudka na jutrznię, ciągłe rozmowy o grzechu i nieczystości. Musiałyśmy z pamięci wymieniać litanię grzechów, nie główne, tylko te które on wymyślił. Za błędy karał linijką, a niektóre z nas zabierał na prywatne lekcje czystości. 

    – Zauważyłam, że zawsze najmocniej karał te same dziewczęta. Zabierał je do swojego pokoju i nie wychodzili przez kilka godzin. A gdy wracały… Miały czerwone oczy, jakby długo płakały. Gdy się pytałam co tam robią, nigdy nie odpowiadały. 

    – Raz jedna z nich miała ubrudzony kołnierzyk. Jakąś substancją, myślałam że klejem. Ale teraz wiem, że było to coś innego… 

    – Wreszcie zauważyłam, że mnie obserwuje. Jego oczy… Płonęły ogniem… Bałam się go i unikałam, ale on przecież był opiekunem… 

    – Nie wiem co wtedy zrobiłam, ale po kolacji kazał mi pójść ze sobą. Zabrał mnie do swojego gabinetu. Były zasłonięte okna, ale zauważyłam, że jest prawie pusty. Biurko przy oknie i nic więcej. Myliłam się. Na środku jeszcze stało krzesło. Kazał mi na nim usiąść, a sam zapalił kilka lamp i świec. 

       Laureen przerwała na chwilę. Wzięła głęboki oddech i kontynuowała. 

    – To nie było zwyczajne krzesło. Miało pasy. Skanske skrępował mnie nimi, ręce i nogi. Bym nie rzucała się w czasie egzorcyzmów, tak powiedział. I zaczął mówić, mówić i mówić. Jakie kobiety są grzeszne, jak deprawujemy dobrych mężczyzn. Prawił o Ewie i jabłku, jak skazałyśmy ludzi na poniewierkę po Ziemi. Gadał bardzo długo, a ja starałam się go słuchać. Bo mógł potem mnie przepytać. Wreszcie mnie odwiązał i wypuścił. 

    – To nie było nic strasznego, naprawdę dziwiłam się czemu inne płakały. Przecież nic nowego nie powiedział, całe dni potrafił przegadać o grzechu. Ale potem… 

    – Byłam w jego gabinecie trzeci raz. I znów było o jabłku i innych występkach kobiet. Mówił tak monotonnie, że ja po prostu przysnęłam. A on… Wściekł się i uderzył mnie w twarz. Wrzeszczał, że mnie nauczy, że wypali ze mnie grzech. Zaczął mnie dotykać, w różne miejsca. I sapał. Nagle zadrgał i jęknął. Oczy mu się wywróciły. Odwiązał mnie i kazał się wynosić. 

    – Następnym razem od razu mnie dotykał, już bez kazania. Widziałam gulę w jego spodniach, często ją pocierał. A gdy znów zaczął drgać, to tam pojawiła się ciemna plama i wybrzuszenie zniknęło. 

    – Zostałam jego ulubienicą. Dlaczego? Chyba dlatego bo nigdy nic nie mówiłam. Nie krzyczałam, nie płakałam. Mógł robić ze mną to co chciał. Nie oponowałam nawet jak wyjął ze spodni penisa i go masował aż do wytrysku. 

       Laureen odwróciła głowę i spojrzała na Erica. 

    – Tak. To nie twój ptaszek był pierwszym jakiego widziałam. Ale tamten był żałośnie mały w porównaniu z twoim. Jednak działał tak samo, ruchy ręką i wystrzał tej białej wydzieliny, spermy. Skanske zawsze strzelał na podłogę, dochodził stojąc za mną. Ale nie zawsze zdążył się schować, więc wiedziałam wszystko. I dlatego, gdy ty i Melody ujawniliście się… Dlatego się pytałam czy musimy robić to z tobą. 

    – Ale teraz… – zaczął Eric. 

    – Z tobą jest inaczej. Nie naciskasz. I jesteś dla nas dobry. Choć i tak długo się bałam by go dotknąć. Wiesz, jak byliśmy sami. Gdy obok jest Angela, to jest inaczej. Ale słuchaj dalej, to nie jest koniec. Tylko nim zacznę, możesz delikatnie masować mi wzgórek i okolice pupy? 

       Zrobił to o co poprosiła. Przesunął palcami po gęstym runie wokół jej łechtaczki i wyczuł napuchnięty guziczek. Zaczął delikatnie go głaskać. Drugą ręką zajął się pośladkami. 

       Brunetka zaczerpnęła powietrze by kontynuować, ale zauważyła wybrzuszenie w jego spodniach. 

    – Wytrzymaj jeszcze chwilkę. Potem będę twoja, w pewien szczególny sposób… Wytrzymaj, proszę… 

    – Nigdy nie postawiłam się Skanske. Bo i po co? Na pewno by mnie bił. A tak to tylko dotykał. Wracałam do pokoju i starałam się o tym nie myśleć. Nie powiedziałam też jego żonie. Nie było sensu mówić. Wiedziała o wszystkim. Bo raz, kiedy już doszedł, to weszła do jego gabinetu. Rozmawiali półgłosem, ale to na pewno była ona. 

    – Zakochałam się w Angeli. Nie mogłabym bez niej żyć. Razem tworzyłyśmy plany co będziemy robić po opuszczeniu sierocińca. Gdzie się udamy, najlepiej jak najdalej od Skanske. To dla niej chodziłam do gabinetu. By ona nie musiała. Ale Angela piękniała, robiła się kobietą. On też to dostrzegł. I wodził za nią oczami. Wiedziałam że to tylko kwestia czasu. 

    – I wtedy zareagowałam. Nim zabrał ją do pokoju, to przestałam być bierna. Rzuciłam się na niego, nim po raz kolejny mnie przywiązał do krzesła. Szarpaliśmy się, on pobił mnie, ale tak że nie było widać. Ale ja też mu zadałam bobu. Ostro go podrapałam, całą twarz miał we krwi. Dlatego ci się nie pokazał, gdy przyjechałeś, wciąż miał rany.

    – Skanske oczywiście natychmiast się dowiedziała. I postanowiła mnie ukarać. Mnie i Angelę bo wiedziała o co poszło. Tylko nim coś wymyśliła, to przyjechałeś ty i nas zabrałeś. Uratowałeś nas. 

       Eric był jak skamieniały. Gdzieś w połowie opowieści przestał pieścić Laureen. 

    – Skurwysyn. Ja go dorwę i… – ale dziewczyna mu przerwała:

    – To już temat zamknięty. Skanske jest tam, ja jestem tutaj. I jestem szczęśliwa, choć… nie potrafię dać ci takiej przyjemności jak Melody i Angela.

       Uśmiechnęła się do niego i kontynuowała:

    – Za każdym razem gdy myślę, że mogę rozłożyć nogi i cię przyjąć w sobie, to czuję skurcz. Nie z przyjemności. Zaciskają mi się tam mięśnie i nawet penis Skanskego by się nie zmieścił, nie wspominając już o twoim. Gdy Angela mnie liże to jest inaczej, ale wystarczy że ty się pojawisz, to zawsze tak jest. Jak ci ssałam, jak robiłam rączką, jak tryskałeś mi na piersi… Nawet teraz, jak mi głaskałeś… Eric, my nigdy, razem… Przepraszam. 

    – Laureen, naprawdę nie musisz… 

    – Muszę. Bo cię kocham. Tak samo jak Angelę. Chciałabym byś wytrysnął we mnie, chciałabym ujechać ciebie jak robi to Melody. Naprawdę, pragnę tego. Ale nie mogę. Wybacz… Ale mogę dla ciebie nosić futra, tak często jak chcesz. Może to wystarczy by odpłacić ci za twoją dobroć…

    – Laureen… 

    – Nic nie mów. Musisz to usłyszeć. Potrafię dojść w inny sposób. Parę miesięcy temu kochałam się z Angelą. Jak zawsze ssała mi łechtaczkę. Ale chyba się jej trochę nudziło, bo zaczęła lizać mi inne miejsca. I dotarła do pupy. To było bardzo przyjemne. Tak przyjemne, że chciałam więcej. Poprosiłam ją by włożyła mi tam paluszek. To było cudowne. Następnym razem użyła oleju i włożyła mi głębiej. I… I ja doszłam. Bez lizania. Spróbowałam potem sama i znów doszłam. Wiele razy. 

    – Widziałem jak potraficie się bawić.. 

    – Mam bardzo wrażliwą pupę. Prawie tak samo jak inne kobiety myszki. Tak samo reaguje na stymulacje i tak samo na palce w środku. I pomyślałam, że mogę ci nią sprawić przyjemność, która inne ci nie dają.

       Patrzył na nią bez słowa, powoli rozumiał o co jej chodzi.

    – Eric, chcę byś mi włożył go w pupę. Do końca. I tam trysnął. Nie mogę dać ci norki, ale możesz być w moim tyłeczku. Chciałbyś?

    – Doskonale wiesz, że tak. 

    – To spróbujemy? Teraz? 

       Nie czekając na odpowiedź, poszła do domu. Wróciła z olejem. Stanęła przy stoliku i wypięła pupę. 

    – Nawilż mi otworek. I swego ptaszka. I powoli wsuń. 

       Nim skończył nawilżać pupę, to stał mu maksymalnie. Norki miały idealną długość, w sam raz do tego typu zabaw. Kilkoma ruchami roztarł olej na penisie. Stanął tuż za wypinającą się Laureen, złapał ptaszka w dłoń, nakierował i powoli wsunął między pośladki. 

     

       Wejście było malutkie, wszedł tylko na centymetr, ale westchnięcie brunetki dodało mu pewności. Głębiej pchnął, wycofał się trochę i ponownie pchnął. Gorące ścianki otoczyły go ściśle, a on z każdym ruchem był coraz głębiej i głębiej. 

    – Szybciej. Proszę… – wyjęczała dziewczyna. – Wsuń się do końca…

       Wszedł w nią cały. Złapał ją za biodra i ruszył. Z każdym kolejnym jękiem kochanki był coraz bardziej pewny, że sprawia jej przyjemność, a nie ból. Był w najwęższym otworku świata i to, oraz widok hebanowych włosów na brązowym futrze, sprawiło, że doszedł szybciej niż powinien. Nie zdążył nawet zwolnić… 

       Jęknął, pompując nasienie w pupę Laureen, a ta odwróciła głowę i spojrzała na niego zdziwiona. 

    – Już? Tak szybko? Ja dopiero zaczęłam się dobrze bawić. Nie wychodź, proszę. Spuść się tam jeszcze raz… 

       Został w jej anusie. Powoli penetrował go, patrząc na norki. Pogłaskał je, były piękne. Wiedział już dlaczego chciała takie krótkie, już od dłuższego czasu chciała mu się tak oddać. 

       Gdy chciał dotknąć jej piersi to odkrył, że Laureen cały czas masuje sobie łechtaczkę. Pozycja była dla niej lekko niewygodna, on brał ją od tyłu, ona musiała trzymać się stołu jedną ręką, a drugą masować. Bardzo by teraz przydałaby się Angela i jej język. Ta myśl spowodowała, że podniecił się i przyspieszył. 

    – O, tak… – jęknęła Laureen. – Nie przedstawiaj, zaraz coś ci pokażę… 

       Wystarczyło kilka ruchów by jej ciało zaczęło wibrować. Wiedział co to znaczy, właśnie doszła. Zwiększył głębokość pchnięć, chcąc do niej dołączyć jak najszybciej. 

    – Ale jesteś wielki… – stwierdziła. – Czy ty znów… 

       Nie zdążyła skończyć, gdyż przytulił się do jej pleców i ponownie strzelił w jej pupę. Orgazm był potężny, sam musiał złapać się stołu, by nie przewrócić siebie i jej. 

    – I co powiesz? – zapytała, gdy leżeli przytuleni razem już w jego łóżku. 

    – Było cudownie. Ten otworek jest taki mały i tak tam miło.

    – Melody się zdenerwuje bo zabiorę jej trochę twoich wytrysków. Zresztą, nie powinniśmy złączyć łóżek? To trochę głupie, że one śpią za rogiem… 

       Miała rację, następnego dnia przenieśli łóżko, co oczywiście skończyło się małą orgią. Eric cieszył się, że wszystkie trzy dziewczyny stały się takie jakie chciał, otwarte, wyuzdane i kochające futra jak on. Ale nie przewidział tego co jeszcze mogą wymyślić…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Martin Kigalison

    Trochę to trwało, ale pierwotna wersja kompletnie mi się nie podobała i musiałerm bardzo dużo zmienić.

  • Czesc trzecia: Iwona, odcinek trzeci.

    Iwona wpadła na mnie ponownie ledwie dzień po przygodzie w wannie. I “wpadła” nie jest tu żadnym nadużyciem. Ale po kolei.

    Po powrocie z pracy mam zwyczaj brać od razu kąpiel, przebierać się w inne ciuchy i wypadać na miasto. Zakupy, obiad, czasem kawa.

    Lubię to robić zwłaszcza gdy Beata, moja partnerka, ma drugą zmianę. Mogę sobie wtedy swobodnie, bez pośpiechu połazić po sklepach. Z Beatą jest to męczące, ona chce oglądać damskie szmatki, ja preferuję bardziej elektronikę, zegarki, sport. Taki mały męski świat.

    Tak i zrobiłem tego dnia. Powrót do domu, chłodny prysznic, odrobina Hermesa na skórę, ciuchy też zmieniłem kompletnie bo planowałem pozwiedzać przymierzalnie, miałem zachciewajkę na nową koszulę. Szybki rzut oka w lustro – może być. Jakiś Adonis to ja nie jestem i latka też lecą, ale ogólnie wstydu nie ma. Wyszedłem z mieszkania, zamknąłem drzwi za sobą i zszedłem do garażowca.

    I w wejściu do niego wpadłem właśnie na Iwonę. A sumie to ona na mnie. Wchodziła oglądając się na tego swojego Bentleya i nie patrzyła gdzie idzie no i bęc. Złapałem ją w obawie aby nie upadła. Szpilki miała jeszcze wyższe niż zazwyczaj.

    – No cześć.

    – Cześć świnio – powiedziała niby ze złością, ale aktorką nie jest najlepszą. Jednocześnie zerknęła mi za plecy, pewnie sprawdzając, czy idę sam.

    – A skąd takie obelgi?

    – Zostawiłeś mnie wczoraj jak jakąś zabawkę.

    – Zabawkom nie funduję orgazmu, wbij sobie do głowy.

    – Zaskoczyłeś mnie, nie spodziewałam się tego – zbliżyła się do mnie, w tych szpilkach byliśmy prawie równi wzrostem. Oj, te usta, po całym dniu już prawie bez szminki, ale dalej kuszące…

    – Tak to bywa w życiu, dobra, leć do domu, ja w drugą stronę.

    – Zakupy?

    – Jakbyś zgadła – nagle poczułem jej rękę wciskającą się w moje spodnie, członek od razu zareagował wypełniając jej dłoń twardością.

    – Łał, jak szybko – westchnęła i lekko pocałowała mnie w usta.

    – No zdarza mu się – kokieteryjnie mrugnąłem okiem i zabrałem jej rękę z moich majtek, choć wcale nie miałem na to ochoty – ej, ktoś może nadejść.

    – No może. Nie to nie – zrobiła małego dąsa – czyli zakupy?

    – Tak, jadę zjeść coś i poszwendać się po galerii.

    – To baw się dobrze, ciao – lekko cmoknęła mnie w policzek, tak aby nie zostawić śladu i kołyszącym krokiem odeszła w stronę schodów. Stuk stuk stuk. Obcisła spódnica, lakierowane na błysk szpilki i płaszczyk. Do diabła z tobą kobieto, wiesz jak wyglądasz z tyłu? I co narobiłaś mi w bokserkach?

    Zniknęła w górze schodów a ja rozejrzałem się dla pewności po korytarzu do garażowca – ufff, tu kamer nie ma.

    W galerii handlowej zacząłem od zjedzenia obiadu, rzadko gotujemy w domu, brak czasu i chęci.

    Potem na cel wziąłem sklepy z ciuchami. Jeden, drugi, trzeci. Nic.

    W czwartym znalazłem koszulę, która wydawała się wzorniczo w moim guście. Wziąłem dwa rozmiary i skierowałem się do przymierzalni.

    Ledwo zasunąłem za sobą kotarkę ta nagle się odchyliła i zobaczyłem Iwonę. Zdębiałem.

    – No w końcu cię namierzyłam, nieźle się chowasz – i bezceremonialnie wpakowała się do kabinki.

    – Co ty tu robisz?

    – Jak to co, laskę mojemu panu – i mówiąc to błyskawicznie rozpięła mi pasek i rozporek po czym zsunęła trochę spodnie i bokserki. Nawet nie zdążyłem zareagować, ledwie tylko próbowałem przytrzymać spodnie.

    Iwona objęła palcami członka, który po raz trzeci dzisiaj (licząc poranny wzwód) stanął na baczność.

    – Uuu, znów sprinter – wyszeptała Iwona. Dopiero teraz zauważyłem, że ma mocno wymalowane usta, tak jak lubię.

    – Tylko nie dotykaj głowy, nie chcę wyjść potargana – powiedziała po czym podciągnęła spódnicę, kucnęła i mój kutas dosłownie zniknął w jej ustach.

    Szminka od razu pokryła jego skórę. Poczułem błogie ciepło i wilgoć i choć wiedziałem, że dużo ryzykujemy, to nie chcę aby przestała.

    Iwona zaczęła robić mi laskę jak profesjonalna diva (o tym w innej opowieści, takie historie też mam za sobą). Powoli, z zaangażowaniem.

    Na przemian patrzyła mi w oczy albo bawiąc się członkiem patrzyła na nasze odbicie w lustrze. Muszę przyznać, że taka laska kucająca w szpilkach u moich stóp, z moim kutasem w krwistoczerwonych ustach to jest widok, który potrafi zagotować krew.

    Zapomniałem się i złapałem ją za włosy, upięte zgrabnie w taki zygzak, ale natychmiast skarciła mnie wzrokiem i mruknięciem. Zabrałem rękę, ale w rewanżu i ona została “pozbawiona” rąk. Naparłem na nią ciałem zmuszając ją do oparcia się plecami o ścianę kabiny, która zadrżała lekko pod naszym naporem. Trudno, granica już została przekroczona. Kabinka lekkim skrzypnięciem zaprotestowała, na szczęście w sklepie z głośników sączyła się jakaś muza, więc nie było tego skrzypnięcia aż tak słychać.

    Ale jeśli ktoś był w kabinie obok to musiał coś zauważyć. Trudno.

    Złapałem Iwonę za nadgarstki, podniosłem jej ręce nad głowę i zacząłem regularnie posuwać w usta. Nie za mocno, w sam raz. Zacząłem czuć, że robiąc to w tym tempie dojdę w ciągu 30 sekund, nie więcej.

    Kabina lekko protestowała, skrzyp skrzyp, skrzyp. A chuj z tym.

    Poczułem, że Iwona chce wyswobodzić jedną rękę, puściłem uścisk drugą rękę jednak ciągle trzymając przyciśniętą do ściany kabiny.

    Odepchnęła mnie lekko łapiąc cicho oddech, potrzebowała chwili na odsapnięcie. Ale nie pozostawiła mojego kutasa ot tak sobie. Pieściła go uwolnioną dłonią, powoli, jakby czując, że potrzebuję spowolnienia bo zaraz wystrzelę. Przesuwała dłonią po skórze z góry na dół, czasem zaciskała dłoń tak aby nabrzmiały członek przesuwał się w skórze, w końcu złapała dłonią za czubek przyrodzenia i ugniatając lekko zaczęła przesuwać koniuszkiem języka po skórze jąder. Dobrze, że dzień wcześniej się wydepilowałem. Jądra z rozkoszy ścisnęły się w twardą pomarszczoną kulę, Iwona wciągnęła oba do ust, delikatnie je ssąc. Po chwili oswobodziła je, teraz mokre i śliskie. Powiodła językiem po członku od jąder w górę, aż do czubka. Żołądź pięknie błyszczała teraz w świetle halogenów. Moja kochanka pieściła czubek członka, liżąc go na przemian całym językiem i ledwo trącając koniuszkiem języka.

    Zorientowałem się, robi to teraz bez udziału wolnej ręki. Spojrzałam w dół i trudno było stwierdzić gdzie podziewa się dłoń, spojrzałem w lustro i jaka radość dla oczu – Iwona pieściła się między nogami lekko ruszając biodrami. Zauważywszy że patrzę w lustro odchyliła jedną nogę tak, abym w odbiciu widział jej cipkę. Nie ma majtek, szelma jedna! Nawet z tej odległości widziałem, że jest mokra, błyszczące wargi sromowe dodatkowo rozchylone zgrabnymi paluszkami były mocno różowe. Kiedyś zrobię jej dobrze ustami. Albo czymś innym ale z twarzą przy jej cipce, chcę zobaczyć z bliska jak wilgotnieje a potem spływa śluzem rozkoszy.

    Wróciła do regularnego obciągania, kosmyk włosów opadł jej na czoło i odruchowo podniosła dłoń aby go poprawić. Na czole pozostała wilgotna smużka wilgoci z jej cipki. Nie dałem zetrzeć, złapałem rękę i bez problemu jedną swoją ręką uwięziłem nad jej głową oba jej nadgarstki. Wolną ręką pogłaskałem ją pieszczotliwie po policzku a potem uważając na to aby nie zburzyć jej fryzury objąłem za szyję z tyłu. To dało mi dodatkową kontrolę nad jej głową. Teraz mało że posuwałem ją w usta to jeszcze dociągałem jej głowę do swoich lędźwi. Pchnięcie i jednocześnie pociągnięcie. Pchnięcie i pociągnięcie, i tak coraz mocniej bacznie obserwując czy nie za mocno. Nie wyglądało na to, że za mocno, nie wyczułem jakiegoś protestu.

    – Skończyć w ustach? – zapytałem szeptem w razie czego. Mrugnęła oczami potwierdzająco.

    Nie przestawałem posuwać jej w usta, było fantastycznie. Przyjemna faktura jej warg, niemal już pozbawionych szminki, jej oczy wpatrzone w moje, konieczność zachowywania się cicho jak się da, adrenalina. To wszystko robiło robotę, z jednej strony było mi tak dobrze, że nie chciałem kończyć, z drugiej zaś strony podobała mi się wizja spuszczenia się w usta Iwony i patrzenia jak połyka. Bo chyba połknie? Wizja tej dupeczki połykającej spermę z mojego błyszczącego od śliny i szminki kutasa spowodowała nabrzmienie żyły idącej wzdłuż mojego przyrodzenia. Rychły koniec zbliżał się nieubłaganie.

    “Jeszcze trochę, jeszcze trochę” – zmuszałem umysł do mówienia tego w kółko jakby to miało opóźnić orgazm.

    Spojrzałem w dół, Iwona ciągle patrzyła w górę, poruszała lekko głową mimo tego, że ja robiłem główną robotę, jakby jej było mało, za płytko, za wolno. Obciągać to ona umie, muszę jej przyznać. Jak przed naszym “poznaniem” uważałem ją za przeciętną, teraz muszę przyznać, ze jej podejście do seksu sprawiło, że stała się dla mnie petardą. Piękne oczy podkreślone delikatną kreską, zgrabny nos, ładnie wykrojone usta pozbawione już szminki a dalej ładne, równe, zadbane i białe zęby czasem przebłyskujące gdy łapie oddech – poezja.

    Zresztą bądźmy szczerzy – ileż to razy człowiek szedł do łóżka z fajną dupą i wyszedł zniechęcony. Albo w drugą stronę – ryzykował sapera z przeciętniarą a ta okazywała się seksmaszyną, która łóżkową robotą rekompensuje z nawiązką niedoskonałości urody/figury?

    Spojrzałem znów na nas w lustro – jak w filmie porno, tylko główny aktor ma moje ciało i twarz. Bajka. Sztywny kutas raz po raz znikający w ustach laski w pełni oddanej i zgadzającej się na użycie jej ust jako czegoś do ruchania. Oczy wpatrzone w górę, jakby mówiły “sponiewieraj mnie, jestem twoja i oddam ci się jak zechcesz”. Hmmm, sponiewieram cię maleńka innym razem jak los pozwoli.

    Byłem już na skraju wytrzymałości, ścisnąłem mocniej nadgarstki Iwony dając znak, że ma się przygotować. Ale to nie było konieczne. Ta sucz wiedziała co się święci, miała jakąś taką nieopisaną wprawę. Patrzyła mi w oczy gdy nadeszła fala orgazmu. Moim ciałem wstrząsnęły skurcze, nogi zaczęły drżeć, oddech drastycznie się skrócił a cudo u moich stóp wysunęło głowę do przodu pochłaniając niemal całego kutasa i przyjęła wytrysk prosto do gardła. Przyciskała głowę jak mogła nie zważając na brak oddechu. Kutas pulsował intensywnie jeszcze chwilę, wyrzucając z siebie resztki spermy. Iwona w końcu się poddała i wypuściła wciąż jeszcze naprężonego członka z ust.

    Krople spermy zmieszanej z jej śliną kapnęły na podłogę.

    Iwona odruchowo głośno wciągnęła oddech, lekko przyduszona i od razu zakryła usta ręką, próbując stłumić dyszenie.

    Wstała z kucków z lekkim grymasem bólu, ta pozycja musiała być niewygodna zwłaszcza w takich szpilach.

    Potrzebowałem chwili aby ochłonąć, dojść do trzeźwego myślenia, jednak Iwona lubiła pogrywać.

    Złapała jeszcze dość twardego członka i pieściła go powolnymi ruchami. Sięgnąłem do jej krocza, ale cofnęła biodra.

    – Zostaw, to kara za wczoraj.

    No jak tak chce mnie karać, to ja bardzo uprzejmie proszę o surowy wymiar kary, proszę panią…

    Nagle zrobiła coś co widziałem dotąd tylko w filmach porno – otworzyła usta pokazując, że ma w nich jeszcze resztki spermy wymieszanej ze śliną. Kutas magicznie lekko powiększył swoją objętość. Zaczęła się bawić zawartością ust, mieszać językiem, przelewać z prawej na lewą i z powrotem, przed zęby i za zęby. W końcu postanowiła przestać i połknęła ostentacyjnie wszystko co miała w ustach, po czym szeroko je otworzyła demonstrując, że nic nie zostało. Dopiero teraz zauważyłem, że muzyka jest wyraźnie głośniej.

    Cicho powiedziałem:

    – Wyuzdana łobuzerka z ciebie.

    – To przez ciebie, zaczęłam ostro fantazjować i wydaje mi się, że ci się podoba – odpowiedź padła równie cicho.

    – Podoba. Ktoś mógł zauważyć, wiesz?

    – Trudno, jego problem. Mi się podobało.

    – Mi też. I co dalej?

    – Nic. Ja idę do domu zrobić sobie dobrze zanim wróci Radek a ty chyba coś masz do przymierzenia.

    – Już w sumie chyba nie mam głowy – powiedziałem a w głowie zmaterializował się obraz Iwony robiącej sobie dobrze.

    – Uspokój się, fajna jest, kup ją sobie. Kiedyś mnie w niej przelecisz. Tylko w niej. Albo ja ci kupię.

    Mówiąc to podciągnęła mi z ud bokserki i upchnęła w nich członka.

    – Sobie lepiej coś kup. Bieliznę jakąś, ale nie za drogą, żeby nie było szkoda, jak ją z ciebie zerwę.

    – Uuuu, nie strasz. No dobra, resztę sobie ogarnij sam – spojrzała w lustro sprawdzając czy z ubraniem i fryzurą wszystko w porządku. Poprawiła podciągniętą w górę spódnicę, starła z niej kroplę przypadkiem na nią kapniętą, odetchnęła głęboko.

    – Lecę, pa, jesteś słodki. Dosłownie. Tu i ówdzie. I ładnie pachniesz. Też tu i ówdzie – mrugnęła okiem i pocałowała mnie w usta jednocześnie wyraźnie obserwując moją reakcję czy pozostałości mojej spermy w jej ustach mnie nie odrzucą. Nie ze mną takie numery, brzydzenie się własnej spermy, która chwilę temu była przełykana przez kochankę byłoby lekko nie fair. Przyjąłem pocałunek wsuwając język głęboko w usta Iwony.

    – Faktycznie jestem słodki.

    – Coraz bardziej mnie kręcisz, jesteś popaprany – uśmiechnęła się jakby chcąc załagodzić wydźwięk słowa “popaprany”.

    – Lecę, pa – rzuciła po czyn nawet nie sprawdzając czy ktoś na zewnątrz nie stoi wyszła z kabiny mimo, że ciągle stałem niby w bokserkach ale z jeszcze dość stojącym w nich kutasem i z opuszczonymi spodniami. Zasunąłem błyskawicznie kotarkę i usłyszałem przeklęte “stuk stuk stuk…

    Starłem z podłogi chusteczką krople spermy, nieładnie byłoby to tak zostawić.

    Dokończyłem przymierzanie koszuli, choć teraz nawet jakby była beznadziejna to bym ją kupił – “kiedyś mnie w niej przelecisz” zrobiło swoje. Jednak nie była taka zła, więc utwierdzony w chęci zakupu przejrzałem się jeszcze w lustrze czy wszytko ok i wyszedłem z kabiny kierując się do kasy. Rzuciłem okiem na kabinę obok mojej – wygląda na to, że nikt nie korzystał, ufff.

    Okazało się jednak, że nasze igraszki nie uszły jednak uwadze obsługi.

    Kasjerka w kasie nie wiedziała, gdzie oczy podziać. Już wiem, dlaczego muzyka grała głośniej. Cała w pąsach wzięła ode mnie koszulę, drżącymi rękoma nabiła na kasę i podała kwotę.

    Unikała kontaktu wzrokowego jak mogła, śliczna dziewczyna, trochę może młodsza od Iwony, ale zupełnie inny typ – taka sporty girl, bardzo wysoka, zgrabna, ubrana w jeansy plus t-shirt i adidasy, zatrudniona po warunkach fizycznych ewidentnie. Za to z twarzy prześliczna, delikatna, bez modnego teraz napieprzania kolczyków czy dziar gdzie popadnie. Jedynie co na minus to krótkie paznokcie, nie przepadam. Ale to jest coś co można przecież zmienić…

    Na tabliczce przypiętej na piersi – Iza. Ładnie.

    Celowo nie zareagowałem po podaniu kwoty, czekając na jej reakcję. W końcu chcąc nie chcąc spojrzała mi w oczy ale natychmiast uciekła wzrokiem.

    – Iza, spójrz na mnie – dołożyłem wszelkich starań aby mój głos zabrzmiał ciepło i kojąco.

    Drgnęła zaskoczona, ale spojrzała. Chyba nie zorientowała się skąd znam jej imię.

    – Nic się nie działo, OK? – spytałem łagodnie, jednocześnie leciutko się uśmiechając.

    – OK – bąknęła pod nosem kasjerka i znów oczy w adidasy.

    – Poczułaś się niekomfortowo? Przepraszam. Ale patrz na mnie.

    – Nie, jest OK, bałam się tylko czy ktoś nie zauważy i nie zgłosi szefowi – podniosła wzrok i czerwień z jej twarzy pomału odpłynęła.

    – Zauważył?

    – Nie.

    – To jest dobrze, tak?

    – Tak.

    – Podobało ci się? – nagle zapragnąłem wydusić z niej to co czuła.

    – Ale dlaczego…

    – Pytałem czy ci się podobało – przerwałem jej stanowczo ale łagodnym tonem.

    – Szczęściara… – wydukała i znów poczerwieniała a wzrok zaczął szukać wszystkiego tylko nie kontaktu ze mną.

    – Tego nie wiem, nie mi oceniać. Czysty sport, nie jesteśmy ze sobą.

    No, udało mi się przykuć jej uwagę.

    – To jak…

    – Normalnie, ja przyszedłem po koszulę, a ona przyszła mnie przelecieć, co poradzę – chciałem powiedzieć “zerżnąć” ale ugryzłem się w język, może za ostro?

    – Nie moja sprawa, mogę skasować koszulę? zaraz kolejka się zrobi.

    Rozejrzałem się po sklepie, jedna osoba, daleko, niezainteresowana podejściem do kasy.

    – Jasne, że możesz. Ale to też była twoja sprawa, brałaś udział poniekąd, podsłuchując nas – zaryzykowałem stwierdzenie i uśmiechnąłem się szeroko pokazując jednocześnie kartę.

    Po jej minie widziałem, że jednak trafiłem, musiała podsłuchiwać. Klientów w sklepie zero, więc to nie było trudne.

    Podała terminal, machnięcie kartą, pin, gotowe. Wrzuciła koszulę i paragon do torby.

    – Przepraszam, nie chciałam.

    – Chciałaś. Muzykę też ty podkręciłaś?

    – Ja, głośni jesteście.

    – Nie słyszałaś nas w łóżku – powiedziałem może trochę niepotrzebnie, widać było, że jednak trochę jest skrępowana, więc postanowiłem dać jej już spokój.

    Wziąłem torbę, podziękowałem i skierowałem się do wyjścia.

    – Przepraszam! – padło zza pleców.

    Odwróciłem się.

    – Skąd mnie znasz?

    Zaśmiałem się lekko i wskazującym palcem popukałem się w pierś, dokładnie te same miejsce, w którym miała przyczepioną plakietkę.

    Bez słowa znów podążyłem do wyjścia.

    – Przepraszam!

    Co znowu? Odwróciłem się. Była jeszcze czerwieńsza niż wcześniej, aż przerażająco.

    – Tak? – lekko się uśmiechnąłem udając, że nie widzę tego pąsa.

    Podniosła wzrok, spojrzała mi prosto w oczy i wykrztusiła:

    – Podobało mi się. Bardzo – wytrzymała moje spojrzenie – nie kupiłbyś czegoś jeszcze kiedyś?

    Spojrzałem pieszczotliwie jakbym się zastanawiał, ona jest naprawdę ładna. Pokręciłem głową, ale nie w stylu “nie kupię” tylko “jesteś niemożliwa”, odwróciłem się i wolnym krokiem wyszedłem.

    W drodze do samochodu przyszło mi do głowy, że za mocno przesuwam granicę – za małe jest moje miasto na takie historie.

    Po powrocie do domu wziąłem prysznic. W mojej głowie przyszła do mnie Iwona i pieściła mnie żelem pod prysznic. I dołączyła do niej Iza. Pieściły się nawzajem, a ja sobie wyobraziłem że moja ręka na kutasie to ich ręce, piersi i usta. Finał nadszedł szybko, świeże przeżycia, fantazje i ciepła woda ze śliskim żelem zrobiły swoje.

    Może kupię sobie jeszcze jakąś koszulę?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści (poprzednie części:

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2L https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Na razie tyle, bo odzew na poprzednie części średni.
    Jak będzie jakiś odzew to opublikuję kolejne (jest tego kilkanaście rozdziałów, pojawiają się też inne bohaterki).

  • Nowy rower

    Kolejna historia z życia wzięta. Wydarzyła się miniony weekend. Od jakiegoś czasu, chodził mi po głowie zakup nowego roweru. Mój stary rower miejski lata świetności ma już za sobą, i za namową znajomych z pracy postanowiłam wymienić go na nowy model. Wiedziałam, że czasem w weekendy robią sobie wycieczki, więc czemu by nie? Poza tym, przyda mi się trochę ruchu i może uda mi się przy okazji, zrzucić kilka kilogramów. Kolega doradził mi popularny model MTB z damską ramą, pojeździł ze mną po sklepach, i po kilku dniach mogłam cieszyć się nowym rowerem. Zakup roweru pociągnął za sobą, rzecz jasna, kolejne wydatki, bo nie mogłam przecież wyglądać na nim byle jak. Kupiłam więc ciuchy na rower. Szare leginsy, koszulkę i bluzę, z kolorowymy akcentami pasującymi do roweru. Do tego kask i rękawiczki. Byłam gotowa na pierwszą jazdę. W mojej okolicy jest dużo fajnych ścieżek rowerowych, niby środek miasta, a dużo zieleni i miejsc żeby oderwać się od codzienności i odpocząć. Pierwsze wrażenia z jazdy były bardzo pozytywne, choć nowe dla mnie. Na miejskim rowerze siedziałam wyprostowana, a tu pochylona do przodu, co zachęcało do bardziej dynamicznej jazdy. Drugą różnicą było siodełko, byłam przyzwyczajona do szerokiego, miękkiego siodełka, a nie sportowego. Po jakimś czasie zaczęło mnie uwierać i szukałam odpowiedniej pozycji. Wypięłam bardziej tyłek i przesunęłam się lekko do przodu. To było to. Wreszcie wygodnie, mimo że przód siodełka mocno uciskał cipką. Nie sprawiało mi to dyskomfortu, a wręcz przeciwnie. Wraz z przejechanym dystansem odczuwałam coraz większą przyjemność. Przyłapałam się na tym, że poruszam biodrami, by jeszcze bardziej spotęgować doznania. Jechałam blisko za jakąś dziewczyną, wpatrzona w jej nieziemsko kształtne pośladki i smukłą sylwetkę. Wyobrażałam sobie jak wygląda nago. Miałam straszną ochotę wsadzić sobię rękę w majtki i wzrokiem szukałam miejsca gdzie mogłabym zatrzymać się, i rozładować narastające z każdą chwilą podniecenie. Dochodzę szybko bawiąc się nawet przez majtki, więc nikt nie zauważy, gdy przysiądę na chwilę gdzieś na trawie. Było jednak za późno, uderzyła mnie fala orgazmu. Niezbyt silnego, ale z tych, które długo trzymają. Odruchowo zahamowałam, zjechałam że ścieżki na trawnik i zaskakując z roweru zaryłam tyłkiem w murawę. Próbowałam niezdarnie się pozbierać i uspokoić urywany oddech.

    – Nic Ci się nie stało? – usłyszałam czyjś głos.

    To była dziewczyną, która jechała przede mną. Kucała obok, kładą mi dłoń na ramieniu, i wpatrując się we mnie badawczo.

    – Nie, nie – wydukałam, próbując opanować oddech i delikatne drgawki po moim szczycie.

    – Na pewno? Nie uderzyłaś? Nic Cię nie boli? – dociekliwie pytała, oglądając z każdej strony.

    – Nie, nie – jąkałam się

    – Możesz wstać? Pomogę Ci – mówiła łagodnie

    Teraz przyjrzałam się jej dokładniej, miała śliczną, delikatną buzię, a spod kasku wystawały kosmyki blond włosów. Obcisła bluza skrywała pokaźny biust. Wstała i wyciągnęła rękę. Chwyciłam jej dłoń i niezdarnie próbowałam się podnieść. W tym momencie spojrzałam w dół i z powrotem klapnęłam na dupę, zaciskając ponicznie uda. W kroku miałam wielką, mokrą plamę, wyraźnie widoczną na szarym materiale. Ona też to zauważyła. Spojrzałam na nią, wielkimi z przerażenie oczami, i poczułam, że robię się czerwoną jak burak.

    – Zdarza się – powiedziała jak gdyby nigdy nic, bez cienia drwiny w głosie – dlatego jeżdżę w czarnych spodenkach – dodała z szerokim uśmiechem i puściła oko.

    – Ja tylko… – próbowałam coś powiedzieć stając przed nią.

    – Wiem, wiem – zachichotała, poklepując mnie po ramieniu – masz źle ustawione siodełko, to znaczy dobrze, ale nie do jazdy, i tak się dzieje – dodała z uśmiechem.

    Mówiła to tak otwarcie i szczerze, że wstyd prawie całkiem zniknął.

    – Magda jestem – odważyłam się powiedzieć coś sensownego.

    – Klaudia – odpowiedziała z uśmiechem

    Usiadłyśmy na pobliskiej ławce i gadałyśmy jeszcze trochę. Na pożegnanie zapisała mi na ręku numer swojego telefonu.

    – Napisz, jak dotrzesz do domu – puściła oko

    Napisałam, jak tylko przekroczyłam próg mieszkania.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magda z biura
  • Na delegacji 2

    W delegacji cz. 2 Od Oli i Ani rozpoczęły się moje przygody w czasie delegacji. Niektóre z nich przedstawię czytelnikom w tym cyklu. Minął miesiąc od ostrego jebania z siostrzyczkami na Podlasiu. Tym razem musiałem pojechać odwiedzić zaprzyjaźnione zakłady w okolicach Gdańska. Był to początek lipca a więc nocleg zamówiłem sobie na prywatnej kwaterze w Stegnie. To mała miejscowość na początku Mierzei Wiślanej. Wybrałem tą właśnie miejscowość z powodu jej centralnego położenia. Mogłem z niej jeździć na Warmię i na Pomorze. Z autostrady zjechałem na Malbork i potem już podrzędną drogą przez Nowy Dwór do Stegny. Ledwo minąłem dużą stację benzynową, gdy zauważyłem na poboczu dwie laseczki, z której jedna intensywnie łapała mnie na stopa. Na ogół nie zatrzymuję się w takich sytuacjach ale tym razem uznałem, że przecież dwie nastolatki nie zrobią mi żadnej krzywdy. Szczególnie, że były to bardzo ładne laseczki. Wyższa, która mogła mieć 170 cm wzrostu, była szczupłą blondynką, o wyraźnie zaznaczających się na t-shirtce cyckach, które mogły nawet mieć rozmiar C i dosyć krągłych biodrach. Do tego trzeba dołożyć długie nad wyraz nogi, z cudownie pełnymi udami i naprawdę ładną buzię z lekko zadartym noskiem i pełnymi, jakby stworzonymi do całowania ustami, aby otrzymać jej naprawdę śliczny obraz. Druga dziewczyna przy blondynce wyglądała jak kurczak, z tym, że bardzo czarny pisklak a to z powodu kruczoczarnych włosów i bardzo ciemnej karnacji skóry. Była niska i drobniutka. W odróżnieniu od blondi jej koszulka tylko troszkę odstawała tam gdzie miała małe piersiątka. Krótkie, jeansowe spodenki opinały niewielkie biodra. Włosy miała krótkie, obcięte na pazia a twarzyczkę drobniutką. Gdy zwalniałem, obejrzałem je obie i blondyna działała bardzo mocno na mojego stęsknionego do jebania kutasa. Zresztą ona usiadła obok mnie a czarnulka z tyłu i mogłem teraz podziwiać cudowny kształt jej uda, gdy założyła nogę na nogę. Dojechaliśmy do Stegny i dziewczyny poprosiły o wysadzenie ich w centrum tej turystycznej miejscowości, ponieważ miały zrobić jakieś tam zakupy a potem poszukać sobie jakiegoś noclegu. Ja też pojechałem na swoją kwaterę i po rozpakowaniu walizki, usiadłem w fotelu i sączyłem dosyć mocnego drinka. Potem poszedłem zjeść sobie jakąś rybkę i ponieważ było strasznie gorąco z samym tylko ręcznikiem i małą torebką, w której był tylko portfel, komórka i krem do opalania z dosyć mocnym filtrem zszedłem na bardzo ładną plażę. Zdziwiłem się, że było bardzo dużo ludzi. Pomimo jednak tego tłoku z miejsca zauważyłem obydwie nastolatki poznane w podróży. Leżały na kocu a ich już nieźle opalone ciała świeciły się od jakiegoś środka chroniącego przed ostrym słońcem. – Mogę koło was się rozłożyć? – spytałem. – O fajnie – ucieszyła się blondynka – Zapraszamy do nas na koc. Dziewczyny jak na komendę zrobiły mi miejsce między sobą. – Mam jeszcze jeden problem. Czy możecie mnie nasmarować? – wyciągnąłem z torebki krem. Obydwie natychmiast usiadły i po chwili czułem na plecach czworo dziewczęcych rączek, które równiutko rozprowadzały krem. Straszliwie mnie to podniecało i czułem jak mój kutas wykorzystując miękkość piasku pod kocem dźwiga się, sztywniejąc i rosnąc do swoich ponad dwudziestu centymetrów. Szczególnie, że jedna z nich uniosła lekko gumkę moich slipek i nagle poczułem jej rączkę prawie na pośladkach i rowku między nimi. – Czy brzuch panu też posmarować? – spytała blondi. – Nie panu. Tylko mam na imię Wojtek – odpowiedziałem i w obawie żeby nie wydało się moje podniecenie, podziękowałem i zaproponowałem, że później. – Ja jestem Madzia a moja koleżanka ma na imię Natalia – szybko odpowiedziała odważniejsza wyraźnie blondynka. Leżeliśmy tak chyba z pół godziny, gdy nagle Madzia zaproponowała żebyśmy poszli do wody. Kutas zmiękł mi i mogłem śmiało wstać. Biegiem ruszyliśmy w kierunku morza, nie zwracając zbytnio uwagi, że mogliśmy narzucać piasek na leżących plażowiczów. Biegłem ostatni i specjalnie odpuściłem dziewczyny na kilkanaście metrów, żeby przyjrzeć się ich cudownym tyłeczkom. Madzia to typowy typ figurki – klepsydra a Natka raczej prostokąt. Blondynka była jakby starsza i znacznie bardziej rozwinięta a czarnulka jakby bardzo niedawno wkroczyła w wiek, kiedy co miesiąc trzeba się martwić o krwawienie z pizdeczki albo jeszcze go nie miała. Przecież dziewczyny dojrzewają różnie. Miesiączkę mają w wieku 9 lat aż do 14 a czasami po 15 roku życia. Z lubością patrzyłem na cudownie jędrny i krągły tyłeczek i już charakterystyczny trójkąt u góry między niezwykle zgrabnymi i ładnie umięśnionymi udami wyższej dziewczyny. Brunetka niższa chyba o jakieś piętnaście centymetrów, znacznie drobniejsza nie miała takich walorów jak jej koleżanka ale i jej dupka chociaż znacznie szczuplejsza bardzo mnie pociągała i nie wiem czy czasami nie bardziej niż Madzi. Wpadliśmy z impetem do morza. Woda była zimna, szczególnie na nasze rozgrzane słońcem ciała. Wbiegliśmy jakieś kilkadziesiąt metrów. Mnie woda zaczęła sięgać do brzucha ale mniejsza z dziewczyn miała ją prawie po szyję. – Dalej już nie, bo ja nie umiem pływać – powiedziała lekko poddenerwowana czarnulka. – Przestań głupia. Ja też nie – szybko dopowiedziała Madzia. – To mogę was trochę nauczyć – zaproponowałem zbliżając się do blondynki. – Oj tak – zakrzyknęły niemal jednocześnie. Podszedłem blisko Madzi i wyciągnąłem przed siebie ręce zgięte w łokciach. – Wskakuj tak żebyś opierała się brzuszkiem i piersią na moich dłoniach – powiedziałem. Odbiła się mocno i po chwili leżała a jedna moja dłoń wyczuwała jej niezwykle jędrne cycki a druga twardy jak kamień wzgórek łonowy. – O tak. Bardzo dobrze – byłem niezwykle zadowolony gdy poczułem jej łono i piersi na dłoniach – Teraz machaj nogami i chlap a rękoma przebieraj tak jak pływa piesek. Ledwo to zrobiła a zauważyłem, że bez mojej pomocy unosi się na wodzie. Coraz mniej ją przytrzymywałem i nagle była na wodzie sama. Dobrze, że były małe fale i nie zalewały jej ust. Pomogłem jej tylko gdy chciała stanąć. Potem rzucała się na wodę, płynęła dwa – trzy metry i znowu stawała. – Ty musisz odbić się nieco mocniej – zwróciłem się do Natalii – Albo zrobimy inaczej. Obejmij mnie rączkami za szyję i podnieś nogi tak żeby uda znalazły się na moich biodrach. Potem cię obrócę i tak jak Madzię przytrzymam. Wykonała jak kazałem i po chwili jej krocze opierało się o mojego całkiem sztywnego kutasa. Położyłem ją na wodzie i podłożyłem dłonie jak u Madzi pod malutkie cycuszki i drugą jeszcze dalej, tak że dłonią czułem jej mięsistą i niezwykle twardą cipkę. – Teraz chlap machaj rękoma a zobaczysz, że też popłyniesz – powiedziałem i przełożyłem rękę tak, że znalazła się między jej nogami a dłoń trzymała całkowicie za młodziutką pizdeczkę. Po kilku minutach obydwie dziewczyny rzucały się na wodę i płynęły pieskiem po kilka metrów a ja klasycznym delfinem odpłynął w głąb morza. Wróciłem po kilku minutach i postanowiliśmy wyjść z wody. Ledwo położyliśmy się na kocu a Madzia zagadnęła nieśmiało: – Kurcze. Chce mi się siku a nie wiem czy na plaży jest jakaś ubikacja. – Trzeba było zrobić w wodzie – odrzekłem. – Kiedy ja tak nie umiem – speszyła się wyraźnie. – To mam pomysł. Ja mam pokój z łazienką w tym kompleksie u góry nad plażą. Możemy iść do mnie i tam sobie zrobisz. A tobie się nie chce? – zwróciłem się do czarnulki. – Nie. Ja zrobiłam do morza – odpowiedziała i wyraźnie się zaczerwieniła. – To chodźmy a Natalia przypilnuje nam miejsca. Szła przede mną a że piasek był miękki i stopy się w nim zapadały z lubością mogłem podziwiać jak kręciła swoim pięknym tyłeczkiem. Po pięciu minutach odkluczyłem drzwi i weszliśmy do dosyć przestronnego jak na jedynkę pokoiku. Nawet łóżko jakby było dwuosobowe, ponieważ miało 2 m szerokości. Dodatkowo była szafa, dwa fotele, ława i telewizor i to nie mały a 55 cali. Zaraz przy wejściu były drzwi do łazienki, w której standardowo była ubikacja, umywalka i kabina prysznicowa. W rogu był mały aneks kuchenny z kuchenką mikrofalową i niewielką lodówką. Madzia weszła nieśmiało i z miejsca poszła do łazienki. – Czego się napijesz. Może być pepsi? – spytałem głośno i do dużej szklanki litrowej wlałem 100g wódki a resztę uzupełniłem colą. – Może być – odkrzyknęła ku mojej uciesze. – Jakiś dziwny smak ma ta pepsi – powiedziała wypijając pół szklanki. – Oj bo teraz mniej słodzą żeby uniknąć podatku – szybko skłamałem. – I tak jakoś mi się lekko w głowie kręci – nastolatka rozsiadła się w fotelu, nie dbając już o przyzwoitość z szeroko rozrzuconymi nogami. – To mówisz, że nauczyłaś się pływać? – zmieniłem szybko temat. – Oj. Jak fajnie. Jak wrócimy to nauczysz mnie żabką? – spojrzała na mnie swoimi niebieskimi oczami i zauważyłem w nich coś czego przedtem nie dostrzegałem. Oczy Madzi jakby stały się większe i zaczęła rzucać powłóczyste spojrzenia a w nich samych pojawiły się iskierki, które w swoim środowisku nazywałem chujkami. Drink, który jej przyrządziłem pozostawał już jedynie na dnie szklaneczki a ona była coraz bardziej wyluzowana. – Nauczę cię żabką i kraulem ale nie za darmo – rzuciłem od niechcenia. – Ale my nie mamy kasy – usta dziewczynki złożyły się lekko w podkówkę. – A kto mówi o pieniądzach? Są przecież inne sposoby – odpowiedziałem z uśmiechem. – To co mam zrobić? – spytała naiwnie. – Jesteś bardzo ładną dziewczyną, może trochę młodą ale to lepiej i chyba wiesz jak możesz pomóc samotnemu mężczyźnie – postanowiłem przystąpić do ataku. – No tak. Ale ja jeszcze nigdy – jęknęła i znowu pojawiła się podkówka. – Jesteś bardzo ładna i masz już cycuszki a i cipeczkę co czułem ręką masz odpowiednio twardą. Taką w sam raz dla mojego diabełka – atakowałem dalej. – To tego też mnie nauczysz? – w jej oczach znowu pojawiły się iskierki. – Chodź do mnie na kolana. Całować się chyba potrafisz? Wstała i lekko chwiejnym krokiem podeszła do fotela, na którym siedziałem. Chwyciłem ją za przegub dłoni i po chwili siedziała na moich kolanach bokiem do mnie. Jej młodziutkie ciałko pachniało olejkiem do opalania i morzem. Obróciła głowę w kierunku mojej i po chwili nasze usta zwarły się w pocałunku. Rzeczywiście całować się potrafiła. Ledwo wepchnąłem jej język do buzi a z miejsca poczułem jak ssie go bardzo mocno. Była tylko w bikini i straszliwie mnie podniecała. Musiała czuć na swoim kroczu jak mój dorodny kutas wędrował ze swojej siedziby na jajkach ku górze, cały cza rosnąc i sztywniejąc. – Czy ty widziałaś kiedyś męskiego kutasa? – spytałem. – Tylko u kolegów i jak jeden pan sikał w parku – odpowiedziała zażenowana. – Oj to widziałaś tylko małe chuje. Umówmy się, że zanim cię nie wyrucham, nie będę ci pokazywał swojego. Tak żebyś się nie stresowała jego wielkością. Chociaż przecież czujesz go, ponieważ siedzisz na nim swoją pizdeczką – zaproponowałem i sprawnie rozwiązałem wstążeczkę podtrzymującą jej staniczek. Z miejsca przeniosłem pocałunki na jej niezwykle jędrne cycki i chwytałem ustami, ssałem i lekko przygryzałem jej twarde sutki. Odchyliła się do tyłu i szybko oddychała w swoim dziewczęcym podnieceniu, zarzucając mi rączki na plecy i gładząc je bezwiednie. Podłożyłem dłonie pod pupę i dźwignąłem się z nią do góry. Jej krocze opierało się na moim brzuchu i czułem na nim jaka tam jest mokra. Tak zaniosłem ją na łóżko i położyłem w poprzek tak, że pupa była na skraju materaca. Teraz ustami i językiem wędrowałem po jej piersi, cyckach, brzuchu aż do porośniętego pierwszymi włoskami wzgórka łonowego. Znowu rozwiązałem tasiemki, tym razem podtrzymujące skąpe majteczki i te opadły swobodnie na podłogę. Uniosła do góry nogi i szeroko je rozrzuciła. Tak dotarłem do jej skarbu, do tej cudownej, dziewczęcej muszelki, porośniętej pierwszymi włoskami, jeszcze do połowy bialutkimi ale dalej już przybierającymi kolor ciemnego blond. Delikatnie rozchyliłem palcami jej zewnętrzne wargi sromowe i moim oczom ukazała się lekko otwarta, niewielka, bo może o dłuższym promieniu z cztery centymetry dziewicza szparka z lekkimi wypustkami łechtaczki, które mogły świadczyć, że nastolatka wielokrotnie trenowała swoją pizdeczkę paluszkami. U góry tej różowiutkiej, podłużnej dziurki, na co dzień schowana w pokrowcu ze skórki, teraz na skutek podniecenia wychylała się ze swojej kryjówki, Malutka perełka żołądzi łechtaczki. Z miejsca dopadłem do niej i zacząłem trącać czubkiem języka i wsuwać go coraz głębiej w bardzo gładką i śliską otchłań młodziutkiej pochwy, rozchylając jej ścianki i docierając aż do fałdek błonki dziewiczej, które doskonale czubkiem języka wyczuwałem. Cała ta dziurka wypełniona była niezwykle smacznymi i aromatycznymi soczkami dziewczynki. Zacząłem je spijać z lubością. Moje karesy nie pozostawały bez echa. Przyspieszony oddech dziewczyny przechodził w ciche jęki, które świadczyły, że jest ona gotowa coraz bardziej na ostre jebanie, które miało ją niedługo spotkać. Szparka też się mocno rozciągnęła a i komora pochwy, która miała przyjąć pierwszy atak też jakby się powiększyła. Znowu przeniosłem swoje pieszczoty na cudowną, różowiutką perełkę i potem ponownie na wzgórek łonowy i coraz wyżej wędrując ustami aż do szyi dziewczyny. Tak kładąc się na niej, jedną ręką się podpierałem a drugą ściągnąłem swoje kąpielówki, uwalniając gotowego do ostrego jebania kutasa, który wiedziałem, że do ułomków nie należy. Nasze usta zwarły się znowu w pocałunku. Wisiałem teraz nad Madzią jak jastrząb czekający odpowiedniego momentu, żeby opaść na ofiarę, oparty o podłogę palcami stóp i na wyprostowanej lewej ręce, biodrami ocierając się o jej śliczne uda wzniesione do góry i powodując, że jeszcze bardziej się rozchylały. W prawą dłoń chwyciłem swojego twardego jak konar dębu kutasa i zacząłem przesuwać ogromnym łbem, odartym ze skórki po jej różowiutkiej szparce. Miała zamknięte oczy i ponownie cicho jęknęła, co potraktowałem jako zaproszenie do dalszego działania. Przesuwając żołądzią chuja po szparce, zacząłem coraz mocniej naciskać w miejscu gdzie była najszersza. Wreszcie w pewnym momencie, główka kutasa w kształcie podłużnego łepka grzyba pomału wśliznęła się w głąb kipiącej soczkami pizdeczki dziewczynki. Opadłem ustami na jej, tłumiąc jęk pierwszego bólu rozdziewiczania. Na chwilę zatrzymałem atak mojego chuja w głąb Madzi, pozostawiając łepek w środku. Po kilku sekundach uderzyłem mocno, pchając sztywnego kutasa w jej wnętrze i tak niemal jego połowa znalazła się w gorącej cipeczce nastolatki. – Aaaa… Iii… Yyy… – pomimo zamknięcia moimi wyrywały się okrzyki bólu z gardła dziewczyny. Zacisnęła powieki a jej paznokcie zaczęły się wbijać w moja plecy. Znowu zatrzymałem atak a nawet lekko cofnąłem wbitego w nią na kilka centymetrów chuja. Uścisk dziewczęcych ud na moich biodrach zesłabł znacznie i wtedy pchnąłem znów bardzo mocno. Teraz kilkanaście centymetrów mojego kutasa było w pizdeczce Madzi a jęki nie były już tak bolesne i naprężenie dziewczynki też jakby zelżało. Cofnąłem chuja i znowu zaatakowałem. Ruchy były powolne ale bardzo stanowcze. Unosiłem pupę powoli i opadałem znacznie gwałtowniej a mój sztywny kutas, coraz bardziej rozpychał dziewiczą pochwę i wchodził głębiej i głębiej. Wreszcie poczułem jak moje jajka dotknęły jej pupy. Była niezwykle ciasna ale i gorąca w środeczku. Wyciągałem niemal całego chuja by natychmiast wbijać w nią całego opadając gwałtownie jak jastrząb na swoją ofiarę. Moje ruchy były coraz szybsze i gwałtowniejsze. Postanowiłem coś zmienić i teraz tylko troszeczkę wyciągałem chuja, by natychmiast zawrócić i mocno wbić go do końca. Wyglądało to teraz jakby wróbelek podskakiwał w miejscu i dziobał ziarenka wśród trawy. Znowu wyciągałem chuja i wbijałem. Cały czas zmieniając tempo, głębokość i kąt penetracji. Uwolniłem jej usta i teraz wydobywały się z nich nie jęki bólu a coraz większej rozkoszy. Wiedziałem, że chociaż to rzadkie, to dziewczynka ma szansę przeżyć swój pierwszy orgazm w czasie ruchania. Przyspieszyłem ruchy jeszcze bardziej i nagle poczułem jak jej ciasna i gorąca pochwa zaczęła pulsować a z ust wydobyły się jęki ekstazy. To wszystko spowodowało, że i ja zacząłem dochodzić. Szybko wyrwałem chuja z jej gościnnej pizdeczki i pierwszą salwą zalałem płaski brzuszek dziewczynki. Strzał był tak mocny, że duże krople doleciały aż do buzi dziewczynki, pozostając też na jej twardych cycuszkach. Druga i następne salwy spermy były już na jej buzię a jak rozchyliła usta to też do środka. Kutas trzymany w mojej garści, którą go onanizowałem pomału zaczął tracić swój wigor, maleć i mięknąć. Jego trzon był cały we krwi dziewczynki i dlatego nie chciałem żeby to zobaczyła. Szybko chwyciłem swoje majtki i tak go zasłaniając pobiegłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic i już się nie zasłaniając wyszedłem do pokoju. Leżała nadal na plecach. Miała tylko otwarte oczy i patrzyła w sufit jakby ciągle przeżywając to swoje pierwsze jebanie. Z cipki wypływały jej soczki , mocno zabarwione krwią z defloracji. Potem ona znikła na chwile w łazience żeby zmyć moją spermę. – A wiesz. To na początku bardzo bolało ale potem było mi tak och i ach – powiedziała cicho, kładąc się obok mnie na boku z głową uniesioną do góry. – To tylko pierwszy raz tak boli. Później jest tak jak powiedziałaś och i ach nawet kilka razy w czasie jednego ruchania – powiedziałem kładąc się obok dziewczynki. – To to było we mnie i najpierw zadało mi ból a potem ogromną radość, że pragnęłam żeby tam pozostawał na zawsze – wzięła w dwa palce mojego zwiotczałego chuja, który wyraźnie odpoczywał skurczony, miękki i lekko oślizły od dziewczęcych soczków. – Tak. Tylko teraz odpoczywa po jebaniu i potrzeba trochę czasu żeby urósł i zrobił się twardy jak wtedy gdy cię ruchałem – odpowiedziałem spokojnie gładząc jej rękę bawiącą się moim skurczonym kutasem. – A ile to czasu potrzeba? – spytała zdziwiona. – Jak tak dalej będziesz go maltretować to za chwilę a tam zostawiliśmy samą Natalkę. Poza tym straciłaś dzisiaj cnotę, bo przebiłem ci błonkę dziewiczą i teraz kilka dni najlepiej żeby nie odwiedzał twojej norki – wyjaśniłem spokojnie. – Te kilka to znaczy do jutra? – spytała zerkając na twardniejącego pomału chuja. – Lepiej może do pojutrza – odpowiedziałem. – I teraz zawsze już będzie tak och i ach? – Bardzo rzadko się zdarza żeby cnotka przy defloracji przeżywała orgazm. Ty byłaś to rzadko. Później w miarę jak będziesz nabierać doświadczenia doświadczysz różnych form orgazmu. Dzisiaj miałaś łechtaczkowy a dużo mocniejszy jest pochwowy. Dzisiaj raz a będziesz miała wielokrotne i wreszcie ciągłe, trwające kilka minut – instruowałem małolatkę. – O zobacz. Już urósł i zaczyna zerkać w kierunku naszych głów – Madzia chwyciła mego chuja w garstkę i zaczęła nią poruszać wzdłuż grubiejącego i twardniejącego trzonu. Te karesy musiały doprowadzić do wzwodu i po chwili mój kutas osiągnął pełne rozmiary i gotowość do jebania. – I to takie wielkie całe weszło we mnie? – jęknęła Madzia. – Ręczę ci, że spotkasz i dużo większe i mniejsze kutasy, i wszystkie bardzo gościnnie będziesz przyjmować w swojej pizdeczce. – Ale ja chcę tylko twojego – szepnęła – Co mam teraz zrobić żeby znowu opadł? – Możesz go polizać, wziąć daleko do buzi i mocno ssać. Czyli możesz mi zrobić loda – powiedziałem ciągnąc ją na siebie. Z miejsca przesunęła głowę do mojego krocza i po chwili czułem jak liże mi odsłoniętą żołądź, potem całego chuja, jak chwyta w usta i lekko ściska moje jajka, jak wraca językiem z drugiej strony i jak wreszcie bierze mocno kutasa do buzi. Cały czas jednocześnie onanizując go rączką. Zamknąłem oczy oddając się tym karesom. Po kilkunastu minutach chuj zaczął pulsować i czułem jak płynie w nim sperma. Jeszcze zaciskałem żeby zwiększyć ciśnienie i nagle trysnąłem prosto do gardła dziewczynki, Tak, że aż się zachłysnęła i następne strzały znowu zalały jej buzię. Patrzyła na mnie zdziwiona i szybko wzięła do buzi chuja, ssąc bardzo mocno, jakby chciała wyciągnąć z niego całe moje nasienie. Kutas po wytryskach znów się zaczął kurczyć i flaczeć. – No musimy iść. Przecież tam Natalia… – nie dokończyłem, bo nagle ospermionymi usteczkami przywarła do moich. – Dziękuję ci, że mnie tego nauczyłeś – szepnęła i zawiązała wprawnie staniczek a potem majteczki. – Byłaś bardzo dzielna Madziu i to ja tobie dziękuję. Uwielbiam rozdziewiczać takie młode dziewice. Będzie z ciebie niezła ruchawica i nie jednemu facetowi zrobisz przyjemność. Idź jeszcze opłucz buzię i idziemy do twojej przyjaciółki. C.d.n.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    Cykl

  • Korki u Paulinki

    Paulina była studentką trzeciego roku na wydziale matematycznym, nie pochodziła z bogatej rodziny. Więc aby wesprzeć chociaż trochę rodziców. Postanowiła, udzielać korepetycji. Jej ogłoszenie zrobiło furorę, masa pozytywnych komentarzy ułatwiało jej życie na studiach. Może trochę o niej jest to niska dziewczyna o czarnych zazwyczaj związanych w kucyk włosach. Posiadała piękne brązowe oczy, na których często można, było zauważyć okulary. Mały zadziorny nosek dodawał jej urody. Była szczupłą dziewczyną o dość skromnym biuście, lecz, wcale nie przeszkadzało to w jej sylwetce. Jędrny wyćwiczony tyłeczek to był jej atut. Zazwyczaj nie ubierała się wyzywająco, zazwyczaj można było na nie zauważyć przylegające jeansy, legginsy. Lubiła podkreślać nimi swój tyłeczek, na górę T-shirt bluza, a na stopach trampki. Dzisiejszego dnia miała uczyć Adriana. Chłopak miał 16 lat i ciężko było z opanowaniem materiału. Paulina uczyła go chętnie, nie sprawiał problemów. Typowa lekcja trwała 60 min, na niej odrabiali wspólnie lekcje oraz powtarzali materiał ze szkoły. Uczyła go 2 razy w tygodniu zazwyczaj o godzinie 18, lecz tym razem mieli się spotkać wcześniej. O godzinie 11 Paulina usłyszała dźwięk dzwonka.

    – O kurde … , na śmierć zapomniałam.

    Szybko podniosła T-shirt z krzesła i pobiegła w kierunku drzwi. Miała na sobie krótkie spodenki, które ledwo zakrywały jej połowę ud oraz koszulkę na ramiączkach z dekoltem. Otworzyła drzwi, a w nich stał Adrian.

    – Przepraszam, zapomniałam całkowicie o dzisiejszym spotkaniu, wybacz, że tak nie wyjściowo wyglądam.

    Mówiąc to, zaczęła się śmiać, chłopak przekroczył próg drzwi i zaczął ściągać buty.

    – Nic nie szkodzi.

    – Daj mi chwilkę, przebiorę chociaż koszulkę, usiądź w pokoju.

    Paulina weszła do toalety i szybko ubrała stanik oraz biały T-shirt, na jej nieszczęście stanik prześwitywał. Gdy weszła do pokoju, Adrian już siedział na narożniku, a na stole był jego zeszyt podręcznik oraz długopis. Przysiadła się obok niego.

    – Jak sprawdzian poszedł ?

    – Zdałem jako nieliczny, co prawda na trójkę, ale mnie to w zupełności wystarczy.

    – A masz może przy sobie ten sprawdzian ? Przepracujemy zadania, na których poległeś.

    – Zaraz sprawdzę.

    Teraz Adrian mógł się z bliska przypatrzeć na nogi Pauliny oraz jej drobne bose stopy. Widział je już w wielu kombinacjach, ale nigdy bosych. Zawsze wyobrażał je sobie podczas wieczornych masturbacji. Miał lekki fetysz stóp, nie da się ukryć, Paulina trafiała w jego gust. Uwielbiał na nią patrzeć, często bywała w jego wieczornych fantazjach. Podniecało go, jak patrzyła na niego w okularach, w nich wyglądała uroczo oraz seksownie.

    – Mam. Paulina spoglądała na sprawdzian a Adrian na nią, miał ochotę ją wziąć tu i teraz.- Czy mogę skorzystać z ubikacji ?

    – Proszę, nie krępuj się. Wiesz, gdzie jest. Chwilkę mi zajmie sprawdzenie. Jak wrócisz, bierzemy się do pracy. Adrian wstał i zmierzał w kierunku toalety.

    Gdy już przekroczył próg, jego wzrok padł na jego ulubione miejsce w toalecie, a mianowicie kosz na pranie. Już nie raz wąchał majtki czy skarpetki Pauliny. Raz nawet wrócił do domu ze zdobyczą w postaci jej stringów. I tym razem przeszukiwał kosz, lecz teraz był pusty. Zawiedziony wrócił do pokoju gdzie, czekała na niego Paulina.

    – Gotowy ?

    – Oczywiście, Paulina, ale znajdziesz czas na lekcje ? Bo nie ogarniam tego tematu, a z Tobą wszystko wydaje się proste.

    – Pewnie Adrian siadaj.

    Ostatnie spojrzenie trafiło na jej koszulkę. Zauważył, że jej stanik prześwituje, to był dla niego ostateczny bodziec, szybko usiadł, aby zamaskować, powoli pojawiający się namiot w jego spodniach. Czas mijał, a oni w spokoju odrabiali lekcje, wszystko o przerwało dzwonek telefonu.

    -Przepraszam na chwilę. Sprawdzę, kto dzwoni.

    – Nie ma problemu.

    Paulina wstała i powoli odchodziła od stołu. Adrian wykorzystał tę chwilę, by móc napatrzeć się na jej tyłeczek. Jeszcze bardziej się napalił, gdy zobaczył jak, ona się schyla.

    – Przepraszam na chwilę, ale pilny telefon muszę odebrać.

    – Okej nie musisz się tłumaczyć.

    Gdy wychodziła z pokoju, Adrian nie wytrzymał. Złapał się za krocze i masował się przez materiał spodni. Cała ta sytuacja bardzo go podnieciła, namiot w jego spodniach była trudny do ukrycia, mało brakowało, aby się spuścił. Gdy nagle wróciła Paulina. Chłopak przerażony szybko odłożył ręce, chyba został niezauważony.

    – Przepraszam Cię najmocniej, ale muszę szybko uciekać, może przełożymy resztę korepetycji na późniejszą godzinę, pasuje Ci 20 ?

    – Hmm raczej tak, dam znać jakby coś wypadło okej ?

    – Dobrze to zadzwoń do mnie, a ja szybko idę się przebrać. Przepraszam, że Cię nie odprowadzę, ale naprawdę się śpieszę.

    – Nie ma problemu Paulina, spakuję się i spadam.

    Gdy już wychodził, zauważył, że Paulina nie domknęła drzwi do końca, dyskretnie podszedł do nich. To, co w nich zobaczył, przerastało jego największe oczekiwania, szybko bez namysłu wyciągnął telefon, i zaczął nagrywać rozbierającą się Paulinę. Widok był nieziemski, dziś nie odpuszczę sobie walenia konia, oraz wąchania jej stringów. Pomyślał. Podszedł do drzwi wejściowych i udał ich zamknięcie, po czym szybko się ukrył. Chciał ją jeszcze nagrać może uda się zobaczyć coś jeszcze. Nie mylił się, Paulina rozebrana kierowała się w kierunku toalety. Pewna, że jest sama, nie zamykała drzwi. Adrian poczekał chwilę i skierował się w jej kierunku. Gdy usłyszał strumień kapiącej wody, postanowił nagrać ją podczas kąpieli. To, co zobaczył, jeszcze bardziej go podniecało. Widok nagiego ciała Pauliny sprawił ogromny ból, miała zamknięte oczy, a on mógł podziwiać jej małe nagie piersi oraz jej łono, na których widniał mały pasek czarnych włosków. W tej chwili wpadł na pomysł podebrania jej bielizny z pokoju. Nie mylił się, leżały obok łóżka. Nie wiele myśląc, podniósł je, i powąchał. Pachniały cudownie. Zabrał je i dyskretnie opuścił mieszkanie. W domu masturbował się jak oszalały, film, który nagrał, znał na pamięć, a majtki wywąchał tak, że mógłby robić za psa śledczego. Czasami liżąc miejsce, gdzie najbardziej przywierają do cipki. Do korepetycji czas się zbliżał nie ubłaganie, postanowił się wykąpać, przebrać i pędzić do Pauliny. Po drodze wpadł na pomysł i postanowił go zrealizować. Gdy jednak doszedł do mieszkania i zadzwonił dzwonkiem, dopadł go stres. W głowie mnóstwo myśli zaczął bardziej panikować, rezygnował z planu, który tak szczegółowo zaplanował. Do momentu otwarcia drzwi a w nich była ona, ubrana była w skórzane spodnie idealnie przylegające do jej nóg oraz białą koszulą na stopach miała szpilki. Delikatny makijaż oraz ponętne czerwone usta. Na nosie okulary. Ten widok rozwiał jego wszystkie wątpliwości.

    – Teraz bardziej wyjściowo. Hehe. Dopiero co wróciłam z uczelni. Zapraszam, dokończymy tą przerwaną lekcje.

    – Wyglądasz super, teraz studiów się doczekać nie mogę jak wszystkie dziewczyny, wyglądają jak Ty.

    Paulina lekko oszołomiona, bo pierwszy raz usłyszała jakieś uwagi do jej wyglądu od Adriana. Zaprosiła go i ręką wskazała pokój. Gdy już usiedli, Adrian wyciągnął telefon.

    – Paulina włącz BT, wyślę Ci zabawny filmik.

    – Okej. Tylko szybko, bo chcę dokończyć z Tobą lekcje i odpocząć. Na 23 umówiłam się z koleżankami do klubu. Filmik dotarł i Paulina go odtworzyła, widać było przerażenie wraz ze złością na jej twarzy.

    – Co to kur** jest ? Skąd to masz ? Masz to wykasować ! Bo…

    – Co ?

    Dokończył Adrian, a na jego twarzy pojawił się uśmiech.

    – Teraz Paulina zrobimy tak, owszem usunę filmik, ale przez godzinę jesteś moja i robię z Tobą, co chce. Inaczej film trafia do netu. Twoja decyzja.

    – Ty mały skuwy***, czego chcesz ?

    -Idź i się przebierz, chcę Cię w jakiejś seksownej kreacji zobaczyć.

    Gdy Paulina wstawała, on dał jej klapsa w ten jędrny tyłeczek. Ona tylko złowrogo na niego spojrzała, ale wiedziała, że jest w sytuacji bez wyjścia. Nie chciała publicznego ośmieszenia w necie. W pokoju przebrała się czerwone body, a na nogi założyła cieliste pończochy. Gdy wróciła do pokoju, Adrian już siedział bez spodni oraz majtek, a sam dotykał się po kutasie.

    – Teraz uklęknij i zrób mi loda.

    Paulina chciała mieć to już za sobą, uklękła. Złapała jego kutasa w dłoń i powoli wkładała go sobie do ust. Na początku samą główkę. Nagle poczuła dłonie na swej głowie. Wiedziała, czego ten smarkacz oczekuję, więc posłusznie oddała się jego woli. To on nadawał tępo. To on dyktował, jak głęboko ma go połykać.

    – Teraz go ssaj.

    Paulina posłusznie zaczęła go ssać, nadal czuła ręce Adriana na jej głowie. Słychać było jego mruczenie. Widać było, że jest mu dobrze.

    – Przyłóż się do tego, bo z godziny zrobią się dwie.

    Paulina wyciągnęła kutasa z ust i z oburzoną miną spogląda na Adriana.

    – Czy Ty myślisz, że zrobię Ci loda jak swojemu facetowi ?

    – Mam taką nadzieję. Inaczej film trafi tam, gdzie powinien.

    Słysząc to, Paulina zmartwiona wróciła do ssania. Teraz robiła to dynamiczniej, chciała jak najszybciej sprawić mu dobrze, aby tylko wyszedł, a film znikł. Drażniła go językiem podczas ssania, robiąc nim kółka wokół główki. Adrian oddawał się przyjemności, jego oddech stał się głębszy. Odciągnął ją od kutasa, a sam ze sterczącym wstał.

    – Teraz się wypnij.

    Paulina się wypięła, a on stanął za nią. Uklęknął za nią i rozpiął jej body, teraz jego oczom ukazała się jej myszka. Przybliżył do niej usta i delikatnie jeździł językiem po całej długości. Jej smak był cudowny, z czasem do zabawy dodał paluszek. Była gorąca w środku. Rzucił ją na narożnik, teraz leżała na plecach. Rozchylił jej nogi, a sam łapczywie dobrał się do jej cipki, przyssał się do łechtaczki. Robił językiem na niej kółka. Paulina mimowolnie zajęczała. Teraz gdy była wilgotniejsza, ponownie wsadził jej palca, i robił jej nim dobrze. Coraz szybciej nim poruszał, a Paulina głośniej oddychała. Postanowił dołożyć palec, nie zwalniał. Czuł jak Paulina, porusza stopami na jego barkach, co jeszcze bardziej go podnieciło. Ponownie przyssał się do jej cipki, lecz teraz zlizywał z niej soczki, smakowały obłędnie. Oddalił się i ze spodni wyciągnął prezerwatywę.

    – Chyba śnisz ! Nie pozwalam, myślę, że wystarczy Tobie. Usuń ten filmik !

    – Możesz mnie uszczypnąć, sprawdzimy. Myślę, że mało masz do powiedzenia. A usunę jak, spełnisz to, co chcę.

    Adrian nałożył gumkę i zbliżył się nim do jej cipki, delikatnie smyrał ją nim po jej całej długości. Nałożył jej nogi na barki i w końcu się w niej zanurzył. Była ciasna i bardzo gorąca w środku. Delektował się tą chwilą. Chciał, aby trwała wieczność, powolnymi ruchami zagłębiał się w jej wnętrzu. Wkładał jej go coraz głębiej, aż wsadził całego. Wtedy zmienił taktykę, chciał ją teraz po prostu wypieprzyć. Jego ruchy stały się szybsze, a Paulina delikatnie jęczała, chyba w końcu odczuwała przyjemność. Teraz posuwał ją bez opamiętania, a jego jaja przyjemnie obijały się o jej pośladki. Czuł, że zaraz będzie finiszował, więc na chwilę zwolnił tępo. Nie chciał kończyć w tej pozycji.

    – Wypnij się.

    Paulina posłusznie wykonała polecenie, a on zabrał się za dokończenie swojego dzieła. Ta chwila trwała jeszcze moment widok jędrnych pośladków Pauliny spowodowało, że doszedł.

    – Zawsze o Tobie marzyłem.

    Powiedział i zaczął się ubierać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Reck
  • Zabawy z siostra cz.2 “Dyskoteka”

    Mijały kolejne dni. Minął tydzień, a później dwa. Rok szkolny wreszcie dobiegł końca i wreszcie byliśmy „wolni” na całe dwa miesiące. Niestety dla mnie, między Klaudią i mną nie wydarzyło się nic więcej. Wręcz przeciwnie. Siostra zrobiła się jakaś nieobecna, nieosiągalna, a nawet oziębła w stosunku do mojej osoby. Zastanawiałem się, co może być tego przyczyną. Nie potrafiłem rozgryźć tego problemu. Sam też nie naciskałem. Bałem się, że po prostu coś spieprzę, a z czasem zacząłem myśleć, że to wszystko było snem. Pięknym, ale jednak tylko snem. Minęły jeszcze trzy dni i wreszcie znowu zostaliśmy sami w domu. Rodzice w pracy, a Dawid gdzieś się ulotnił.

    „Nie możemy ryzykować” tylko tyle mi powiedziała. Nie zdążyłem wydusić z siebie słowa, gdyż jej słodkie usta przywarły już do moich. Całowała mnie tak namiętnie, jakby był to pierwszy, a zarazem ostatni raz. Niewiele myśląc chwyciłem ją w pasie i podniosłem, sadzając ją na blacie kuchennym. Objęła mnie nogami. Tak bardzo jej pragnąłem, jednak z tyłu głowy miałem jej słowa, że nie możemy ryzykować, z którymi zgadzałem się w stu procentach. Więc tylko całowałem ją I gładziłem jej nogi. Musiałem coś wymyślić, żeby móc być z nią nieco dłużej. Aż wreszcie mnie olśniło. Przerwałem nasz pocałunek, żeby jej o wszystkim powiedzieć. Ku mojej wielkiej radości zgodziła się na mój plan.

    Dyskoteka. To był mój chytry plan. Tak też przedstawiłem go rodzicom, prosząc jednocześnie o samochód, ponieważ z naszego Zadupia Dolnego, do Zadupia Górnego, w którym znajdowała się dyskoteka było ładnych parę kilometrów. O dziwo zgodzili się bez większego problemu, pod warunkiem, że obiecam, że nie będę pił, oraz, że wrócimy o w miarę normalnej porze, gdyż jutro mieliśmy jechać na urodziny babci Krysi. Przyszło mi to z łatwością, ponieważ nie miałem takiego zamiaru. Nawet przez myśl mi to nie przeszło. Na szczęście nasz brat był trochę dziwny i odosobniony, więc nie musieliśmy się obawiać, że do nas dołączy. Zapowiadał się zatem piękny wieczór.

    Dyskoteka tego dnia musiała sobie poradzić bez nas. Nie dotarliśmy tam, a przynajmniej nie od razu. Celem naszej podróży okazał się mały lasek kilkanaście kilometrów od naszego domu. Już w samochodzie nie mogłem utrzymać rąk przy sobie. Dłonią krążyłem od jej kolana, wzdłuż całego uda. Chciałem już być na miejscu, by wreszcie móc zrobić więcej.

    Chyba zawsze lubiłem na nią patrzeć. Gdzieś tam od dzieciństwa mi się podobała, co nie może dziwić, gdyż była jedyną w moich okolicach ładną dziewczyną. Dzisiaj jednak przeszła samą siebie. Obcisły top, odsłaniający brzuszek, schowany pod jeansową kurteczką, a do tego białe legginsy. Wyglądała zjawiskowo. Gdy wreszcie wysiedliśmy z auta, korzystając z długiego letniego dnia po prostu gapiłem się na nią, podziwiając jej kształty skryte pod obcisłymi ciuszkami. Nie przeszkadzało jej to. Wręcz przeciwnie. Rozpięła kurtkę, odsłaniając brzuszek , oraz obfity biust. Moje oczy pobiegły niżej, na rozcięcie między jej udami. Legginsy mocno wrzynały się w jej cipkę. Obróciła się, prezentując mi swój duży tyłek. To mi wystarczyło. Mój fiut zaczął budzić się do życia, co z początku było nawet trochę nieprzyjemne, gdyż źle „ułożył” się w moich majtkach. Korzystając z chwili, gdy Klaudia stała do mnie tyłem szybko go poprawiłem, po czym podszedłem do niej i obróciłem do siebie. Przytuliłem się do niej, a ona na szczęście odwzajemniła mój uścisk. Zaczęliśmy się całować. Jej miękkie usta znowu smakowały cudownie. Od razu wepchnąłem język między jej zęby, w poszukiwaniu jej języczka. Złapałem za jej jędrny pośladek i przyciągnąłem ją mocniej do siebie. Oderwałem od niej usta i natychmiast zacząłem całować jej szyję. Czułem, jak szybko jej serce pompuje krew poprzez tętnice. Moje zresztą biło równie szybko.

    Życie ludzkie składa się ponoć z liczby oddechów. Podobno każdy z nas ma odgórnie przypisaną ich ilość. W tym jednak momencie nie przeszkadzało mi zupełnie to, że Klaudia nader szybko wykorzystuje swój „limit”. Wręcz przeciwnie. Jej szybki oddech sprawiał, że moje podniecenie rosło z każdą chwilą. Lewą rękę wciąż trzymałem na jej tyłku, prawą natomiast wślizgnąłem się pod jej top. Z radością odkryłem, że znowu zapomniała założyć stanika. Uwielbiałem patrzeć na nią, gdy chodziła. Jędrny biust falował wtedy obłędnie, wodząc na pokuszenie. Jednak jeszcze bardziej lubiłem dotykać tych cudownych piersi. Podniosłem jej bluzeczkę do góry i przejechałem językiem po skórze między piersiami. Chwyciła mocno za moje włosy, gdy zacząłem ssać jej sutki. Od razu zrobiły się twarde. Mógłbym tak trwać wiele godzin, a nawet dni, jednak ona postanowiła przejąć inicjatywę. Odepchnęła mnie nieco od siebie. Zaraz jednak przywarła do mnie z powrotem. Tym razem to ona całowała moją szyję, brodę, uszy Nigdy bym nie pomyślał, że może to być aż tak przyjemne, gdy ktoś wsadza Ci język w ucho. Dłonie włożyła pod koszulkę i podniosła ją do góry. Ułatwiłem jej nieco i zdjąłem ją. Pochyliła się i zaczęła lizać moją klatkę, schodząc systematycznie coraz niżej. Obróciłem się i oparłem o bok auta. Kucnęła przede mną i wciąż całując mój brzuch rozpięła guzik, a następnie rozporek moich spodni. Gwałtownym ruchem zerwała je ze mnie. Stałem przed nią w samych majtkach. Włożyła dłonie od spodu w nogawki bokserek i złapała mojego kutasa. Po chwili jej zęby zacisnęły się lekko na moim wciąż uwięzionym w majtkach kutasie. Nie trwało to jednak długo. Bokserki dołączyły do spodni, oplatając moje kostki. Cieszyłem się, że wczoraj, idąc za jej radą wreszcie zgoliłem ten busz, który miałem wcześniej między nogami. Klaudii chyba też się to podobało. Chwyciła mnie dłonią, a językiem zaczęła jeździć po moich jajach. Umierałem z rozkoszy. Kutas pulsował w jej dłoni, a ona prześlizgnęła się po całej jego długości, by wreszcie zacisnąć na mnie wargi. Zaczęła ssać. Poczułem się tak, jakbym włożył fiuta w rurę odkurzacza. Chwyciłem za jej długie, czarne włosy i docisnąłem ją bardziej do siebie, wchodząc w nią głębiej. Ochoczo przystała na mój zabieg i w następnej chwili niemal cały schowałem się w jej ustach. Wiedziałem, że długo tego nie wytrzymam. Złapała mnie za jądra i ścisnęła delikatnie. Znów poczułem to cudowne zasysanie na moim grzybie. To mi wystarczyło. Nie wytrzymałem dłużej i trysnąłem w jej ustach. Przestała na chwilę, wciąż jednak trzymając mojego kutasa w ustach. Popatrzyła na mnie tymi swoimi pięknymi zielonymi oczami, uśmiechnęła się do mnie delikatnie i wróciła do ssania, jakby chciała wydrzeć ze mnie ostatnią kropelkę spermy. Byłem w niebie. W końcu uwolniła mojego fiuta z tych rozkosznych męczarni. Wstała i wciąż ściskając dłonią moje jądra pocałowała mnie. Nigdy wcześniej nie kosztowałem swojej spermy, ale jej smak, w połączeniu ze śliną siostry nie stanowił dla mnie żadnego problemu.

    Gdy już wreszcie ubrałem znowu spodnie i koszulkę Klaudia zadecydowała, że jednak chce jechać na tą dyskotekę. Z jednej strony nie robiło mi to różnicy, bo również lubiłem się bawić, z drugiej jednak wiedziałem, że nie prędko znowu będzie okazja, by przeżyć coś takiego, jak przed chwilą. Doprowadziliśmy się więc wzajemnie do jako takiego ładu i udaliśmy się na zabawę.

    Dyskoteka okazała się być… zwykłą dyskoteką. Oboje przetańczyliśmy kilka kawałków, oczywiście nie w swoim towarzystwie, gdyż to mogłoby dla innych wyglądać co najmniej dziwnie. Siostra wypiła dwa, czy trzy drinki, postawione jej przez wyraźnie napalonych na nią gości z sąsiedniej wiochy. Cały czas jednak miałem na nią oko i około drugiej w nocy postanowiliśmy wrócić do domu.

    Tej nocy, oprócz kilku pocałunków w drodze powrotnej nie wydarzyło się między nami już nic więcej.

    Postanowiłem, że prysznic wezmę dopiero rano, gdyż wciąż czułem jej usta zaciskające się na moim penisie, co stanowiło podwaliny do nocnego bicia konia. Zaspokojony szybko zasnąłem.

    Ranek przywitał nas ponurą deszczową pogodą. Idealny dzień, na spęd rodzinny.

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Wielicki
  • Klub Gang Bang – Rozdzial Osmy – Coraz bliżej swieta

    W następny poniedziałek wieczorem Krzysiek, Kuba i Edek czekali na Bociana w osiedlowym barze. Dochodziła dziewiąta trzydzieści, dosyć późno jak na niego. Zazwyczaj po pracy jechał do domu, zjadał obiad i nie później niż wpół do ósmej wpadał do baru. Dochodziła dziesiąta kiedy wszedł, zobaczył kumpli przy stoliku w rogu, ale nie przywitał się nawet z nimi, tylko od razu podszedł do baru. Zamówił setkę i piwo, wypił ją szybko przy barze i z butelką w ręku ruszył w stronę ich stolika.

    – No to mamy zimę chłopaki – powiedział, zdejmując kurtkę i wieszając ja na oparciu krzesła.

    – Co tak późno? – zapytał go Krzysiek.

    – Nadgodziny. Pieprzone święta, pieprzony świąteczny szał zakupów i pieprzone nadgodziny  – odpowiedział pociągając kolejny łyk piwa.

    – Przejebane – stwierdził Krzysiek.

    – Nigdy nie odmawiaj nadgodzin – powiedział Bocian tonem nauczyciela udzielającego lekcji w szkole. – To zawsze dodatkowy hajs, a tego nigdy za dużo.  Dzięki temu mogę zapłacić rachunek w barze i kupić parę rzeczy na święta.

    – A te nie będą zbyt radosne. Mam złe wiadomości – powiedział Krzysiek. – Wujek wyjechał na weekend na polowanie, a po powrocie powiedział, że potrzebuje naszego lokalu na jakiś czas.

    – Skurwysyn – warknął Bocian, odstawiając butelkę.

    – Ej no wiesz, trafili mu się jacyś kolesie handlujący choinkami, którzy potrzebują miejsca na magazyn. Sam powiedziałeś, że przed świętami każdemu przydaje się ekstra kasa.

    – Kiedy musimy się wynieść?

    – Do piątku trzeba wysprzątać biuro – odpowiedział Krzysiek. Szybko też dodał – Wujek dał mi klucz do tego pustego garażu i możemy tam przechować nasze graty do świąt.

    – Będziecie musieli poradzić sobie z tym sami… w tym tygodniu pracuje codziennie do późna – stwierdził Tomek.

    – Spoko nie ma sprawy – zapewnił go Kuba. – Po prostu szkoda rezygnować z takiej miejscówki.

    – Ile ci kolesie płacą twojemu wujkowi? – zapytał Tomek. – Może damy mu tyle samo i nie będziemy musieli się wyprowadzać.

    – Już go o to pytałem, ale nie chodzi tylko o kasę. Obiecał to tym facetom, a to jacyś jego znajomi, z którymi poluje.

    – W takim razie do świąt będziemy musieli ograniczyć działalność – podsumował Tomek.

    ***

    W następną niedzielę wszyscy mieli parszywy humor. Większość członków klubu po południu spotkała się w barze, w nadziei na wymyślenie jakiegoś rozwiązania problemu. Niestety, nawet mała salka na zapleczu była w tej chwili zajęta, a główne pomieszczenie głośne i zatłoczone. Wtedy podjechały Gośka i Tereska. Nowy barman popatrzył na młodą dziewczynę i stwierdził, że jest za młoda na zabawę w takim lokalu i po krótkiej kłótni całe towarzystwo wyszło na zewnątrz.

    – Nasza piwnica jest lepsza niż odmrażanie tyłka na tym mrozie – zaproponował Krzysiek, kiedy kulili się pod murem. – Ale musimy być tam cicho, żeby ojciec nas nie złapał.

    Propozycja została szybko zaakceptowana, a Krzysiek poprowadził ich do swojego bloku. Otworzył drzwi i wpuszczał ich po dwie-trzy osoby w kilkuminutowych odstępach, nakazując zachowanie ciszy. Kiedy wszyscy wcisnęli się w końcu do małej piwniczki, Tomek stwierdził, że nie jest w niej dużo lepiej niż na ulicy, czym mocno uraził uczucia Krzyśka.

    Po kilku minutach narzekań na stratę miejsca, w którym mogli organizować swoje orgie, rozpoczęła się dyskusja nad pomysłami na znalezienie nowej miejscówki. Okazało się, że nie mają żadnych dobrych pomysłów. Sylwia zaproponowała wynajęcie pokoju w motelu na najbliższy weekend, ale Kuba wyśmiał tę sugestię.

    – Jasne na pewno nikomu nie będzie przeszkadzać wynajęcie pokoju naszej skromnej gromadce…

    – A może hotel i jakiś apartament?

    – Nie ma szans. Jest nas za dużo na takie pomysły. Musimy po prostu przystopować na te kilka tygodni.

    – A może wynajmiemy inny lokal do świąt? – zapytała Gośka.

    – Mówiłem już, że myślałem o tym i nie ma na to szans – powiedział Tomek, ale zauważył, że większość grupy milcząco popiera Gośkę. Co za bezmózgi, pomyślał i odezwał się, tłumacząc im sytuację. – Gdzie znajdziemy takie biuro, jak to które mamy? Co powiemy właścicielowi, gdy zapyta, co chcemy w nim robić? Jak ktoś zobaczy, że zasłaniamy okna albo spostrzeże nas wieczorem, nabierze podejrzeń. W połowie imprezki czeka nas wizyta policji. Wyczują kadzidło i stwierdzą, że to trawka. Wszyscy wiecie, jak traktują nas gliniarze. Za nic lądujemy na komisariacie. Chcecie, żeby rodzice znowu was z niego odbierali?

    Wszyscy zamilkli i patrzyli po sobie ponuro. Ktoś rzucił jeszcze kilka bezsensownych sugestii, ale po kolejnym kwadransie towarzystwo zaczęło się rozchodzić. Wychodzili tak jak weszli, w małych grupkach po 2-3 osoby naraz. Tereska uczepiła się ramienia Bociana i wyszła razem z nim.

    – Tęsknie za tobą – szepnęła, kiedy wyszli na ulicę. – Nie możemy pojechać gdzieś, gdzie będziemy mogli to zrobić?

    – Gdzie? – zapytał ponuro Tomek. – Mamy ten sam problem jako para, co jako grupa –  brak odpowiedniego miejsca.

    Kiedy odprowadzał dziewczynę do domu, oboje czuli pożądanie rozpalające ich lędźwie. Tomek wiedział jak to rozwiązać. Trzeba było zostawić Tereskę i wrócić do baru. Trzy albo cztery setki zmieszane z piwem odwrócą jego uwagę od problemu sztywniejącego obecnie w jego spodniach. Okazało się, że większość grupy wpadła na ten sam pomysł, bo kiedy dotarł do baru, zastał ich na miejscu.

    ***

    Gośka została w piwnicy z Krzyśkiem i Kaśką, szukając rozwiązania problemu, nawet gdy reszta ekipy opuściła spotkanie. Jednak Krzysiek coraz bardziej koncentrował się na teraźniejszości, a nie na tym, gdzie spotkają się za tydzień. Zaczął się dopierać do Gośki, a gdy ta usadziła go szybko na miejscu, przerzucił się na swoją siostrę.

    – Tutaj jest za zimno na takie rzeczy – powiedziała Gośka, patrząc jak jego dłonie, buszują po krągłościach Kaśki.

    – To chodźmy do kotłowni – powiedział Krzysiek. – Jest za mała dla całej ekipy, ale dla nas powinna być ok.

    Kaśka zgodziła się z nim i poprowadziła Gośkę w głąb piwnic, gdzie znajdowała się kotłownia. Krzysiek poszedł w róg pomieszczenia po małą papierową torebkę, którą schował tam wcześniej, a potem ruszył za nimi. W niewielkim pomieszczeniu z piecem było przyjemnie ciepło i od razu nastroje całej trójki uległy poprawie. A kiedy Gośka zobaczyła, jak Krzysiek wyciąga z papierowej torebki słoiczek wazeliny, uśmiechnęła się lekko.

    – Jeśli pozwolisz mi przylać ci parę razy w tyłek, to ja pozwolę ci wsadzić go w moją dupę – powiedziała do chłopaka.

    – Ktoś mógłby nas usłyszeć, gdybyś zaczęła mnie tłuc – powiedział Krzysiek, patrząc na siostrę wzrokiem sugerującym, że to ona będzie obiektem jego działań.

    – Och w porządku – przyznała szybko Gośka, nie chcąc przegrać rywalizacji z Kaśką i zostać jedynie widzem w trakcie najbliższych minut.

    – A co ja będę z tego miała – Kaśka wyślizgnęła się z objęć brata, nie chcąc by wsadził jej w tyłek, ale i ona nie chciała zadowolić się rolą obserwatorki wydarzeń.

    – Chcesz, żebym zajęła się twoją cipką? – zapytała Gośka. – Mogę ją lizać, kiedy Krzysiek zajmie się moim tyłeczkiem.

    – Chyba tak – powiedziała lekko nadąsana Kaśka.

    – Zróbmy to ostrożnie na wypadek, gdyby ktoś tu wszedł. Zdejmijcie majteczki i schowajcie je do torebek. W ten sposób, gdybyśmy kogo usłyszeli, po prostu opuścicie spódnice i nikt nie zobaczy co tu się dzieje.

    – Ale co wtedy powiemy? – zapytała Kaśka podobnie jak brat zaniepokojona wizją złapania w piwnicy, przez któregoś z mieszkańców bloku.

    – Powiemy, że Gośka chciała pożyczyć twój stary rower dla swojej siostry.

    – Ok to dobry pomysł – powiedziała Kaśka. Krzysiek wyszedł z pomieszczenia i po chwili wrócił z damskim rowerem, który oparł o ścianę.

    Teraz kiedy zabezpieczyli się przed złapaniem, uspokojeni z większym entuzjazmem skoncentrowali się na sobie. Krzysiek patrzył z uśmiechem, jak obie dziewczyny zdejmują majtki i chowają je do torebek. Jego kutas zesztywniał i chłopak z trudem powstrzymywał się, żeby nie wyjąć go ze spodni. Dreszczyk emocji towarzyszący perspektywie pieprzenia się z dwoma dziewczynami w piwnicy bloku, rekompensował pewne niedogodności miejscówki. W sumie to kręciło go to nawet bardziej niż zabawa w klubie, gdzie tylko skrawki czarnego materiału okrywały ich nagie ciała. Łapczywie wpatrywał się w nie, kiedy zdejmowały bieliznę, ale zrobiły to tak sprawnie, że nie zobaczył nawet małej zapowiedzi czekających go rozkoszy.

    Gośka pokazała Kaśce, żeby usiadła na starej drewnianej skrzyni na węgiel, obejrzała się przez ramię i przywołała Krzyśka ruchem dłoni. Uniosła spódnicę Kaśki, odsłaniając jej cipkę. Ponieważ Krzysiek wciąż tylko przypatrywał się obu dziewczyną, Gośka nie spieszyła się i napawała ciałem nastolatki. Jej palce zaczęły gładzić cipkę Kaśki, jednocześnie rozchyliła szerzej jej pulchne i białe uda. Jej palce poruszały się po wilgotnej i rozgrzanej szparce, by wkrótce wsunąć się między wargi.

    Po kilku minutach oglądania jak jego siostra wije się pod dotykiem Gośki, Krzysiek postanowił sam włączyć się do zabawy. Sięgnął ręką i uniósł spódnicę Gośki, odsłaniając dwa rozłożyste pośladki. Ta pochyliła się, unosząc tyłek w górę, aby mógł zobaczyć więcej. Ostrożnie odsunął spódnicę na plecy dziewczyny, cofnął się i rozpiął spodnie. Uwolnił nabrzmiałego kutasa i zaczął masować go, wpatrując się w ten hipnotyzujący widok. Po chwili Gośka poczuła jego palce nasmarowane wazeliną na swoim rowku. Czuła jak rozsmarowują wazelinę i przygotowują jej tyłek do akcji.

    Kaśka jęknęła głośno, kiedy dłonie Gośki wsunęły się pod jej pośladki i uniosły biodra w górę. Usta Gośki zakryły cipkę dziewczyny, całując ją i liżąc. Aby stłumić własne jęki, Kaśka wsunęła kciuk w usta i zaczęła go ssać. Ssąc, jęczała coraz mocniej, czując język Gośki ślizgający się po swojej rozgrzanej i wilgotnej cipce. Gdy język rozchylił jej wargi, wślizgnął się do środka i zaczął swoją pracę w jej wnętrzu, wbiła dłonie w wieko skrzyni i przygryzła wargi z rozkoszy.

    Krzysiek rozłożył pośladki Gośki i gwałtownym pchnięciem wsadził kutasa w tyłek dziewczyny. Patrzył z otwartymi szeroko oczami jak pulsująca główka kutasa, znika w wąskim tunelu, nie mogąc uwierzyć, że wreszcie osiągnął to, o czym marzył od dłuższego czasu. Powolnym ruchem zaczął wpychać fiuta w głąb tego ciasnego tunelu, który wydawał się wciągać go do środka. Kiedy cały kutas zniknął wewnątrz, wypuścił pośladki dziewczyny, które z klaśnięciem uderzyły u jego uda. Mięśnie dziewczyny uciskały go mocno, wsysając coraz głębiej, aż chłopakowi zaczęło brakować tchu. Poruszył się ledwie kilka razy, gdy jego fiut wystrzelił pierwszy pocisk w głąb tyłka dziewczyny. Jęknął głośno, złapał ją za biodra i zaczął pieprzyć w najszybszym możliwym tempie, jednocześnie opróżniając swoje jaja z kolejnych porcji spermy. Muskularny tunel uciskał i doił go, powodując orgazm, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczył.

    Na drugim końcu splecionego kłębowiska ciał Kaśka poruszała się i jęczała w rytm kolejnych fal orgazmu powodowanego zręcznym językiem Gośki, która lizała, ssała i biczowała jej cipkę mocnymi uderzeniami języczka. Nawet gdy wyczerpana opadła na skrzynię łapiąc gwałtownie oddech, język wciąż wwiercał się w nią, zlizując kolejne krople soków z jej rozpalonej pizdeczki. Trudno było ocenić czy Gośka również osiągnęła orgazm, nawet jeśli tak było, to nie okazywała żadnych zewnętrznych oznak. Po prostu koncentrowała się na cipce nastolatki i zaciskaniu mięśni na wiotczejącym kutasie Krzyśka. Po chwili wysunął się z niej, a Kaśka zmusiła ją do oderwania się od jej wyczerpanej szparki.

    ***

    Niepokój, nuda, pożądanie i poczucie beznadziei z każdym kolejnym dniem dręczyły Bociana coraz mocniej. Odkrył, że robi dokładnie to, za co krytykował wcześniej swoich kolegów – gdybał. Gdybym tylko miał samochód, gdybym mieszkał sam, gdybym miał pieniądze… lista “gdyby” ciągle rosła. Frustracja spowodowana niemożnością rozwiązania problemów logistycznych doskwierała mu niemal tak samo, jak niemożność zaspokojenia rozbudzonych żądzy. Jego umysł mówił mu, że da radę. W końcu obywał się bez seksu kilka miesięcy, a teraz miałby nie wytrzymać trzech tygodni?

    Postanowił poradzić się kolegów z pracy, którzy wydawali się nie mieć takich problemów w relacjach z kobietami jak jego kumple z osiedla.

    – Gdzie zabrać laskę na szybki numerek? – zapytał jednego.

    – Do samochodu.

    – Nie mam auta.

    – No to do ciebie.

    – Nie da rady, matka siedzi całymi dniami w domu.

    – No to do niej.

    – Tam jest jej matka.

    – Może do parku?

    – No co ty w grudniu? Za zimno.

    Kolejne propozycje kumpli z pracy wiązały się ze zbyt dużym ryzykiem. Niezależnie czy chodziło o znalezienie na parkingu niezamkniętego auta, czy o pieprzenie się na klatce bloku, szansa przyłapania była zbyt duża.

    Rozmowy zawsze kończył deklaracją, że wynajmie pokój w hotelu. I pewnie by tak zrobił, gdyby miał jakąś fajną i atrakcyjną laskę. Ale płacić za pieprzenie Tereski? No i  co zrobi, jeśli ktoś zainteresuje się wiekiem dziewczyny.

    Ale w środę rano, kiedy szedł na przystanek, zobaczył Tereskę nadchodzącą z drugiej strony. Plecak sugerował, że szła do szkoły, ale wolny krok i spuszczony wzrok sugerowały, że nie była zachwycona tą perspektywą. Na jej widok kutas drgnął mu w spodniach, a w jądrach poczuł ból pożądania.

    Zatrzymali się na chwilę, żeby porozmawiać i kiedy miał już ruszać dalej, w nagłym impulsie zapytał ją, czy nie chce się zabawić. Dziewczyna ożywiła się, a jej twarz rozświetlił uśmiech. Powiedziała mu, że podskoczy tylko do sklepu na rogu, gdzie pracuje koleżanka Gośki, u której zostawi plecak. Umówili się w parku obok.

    Tomek chodził niespokojnie, czekając na Tereskę pobudzony i zdenerwowany, że tak głupio zareagował na jej widok. Teraz będzie musiał zadzwonić do szefa, wziąć wolne. Przepadną mu nadgodziny, a on nawet nie wie, gdzie ma ją zabrać? Popełniłeś straszny błąd, mówił sam do siebie. Ale wtedy zobaczył nadchodzącą Tereskę i jego umysł wypełnił tylko obraz jej rozkosznego nagiego ciała.

    Przeszli kilka ulic nie odzywając się zbyt często, do restauracji którą Bocian uznał za bezpieczną przystań przed mrozem. Ale idąc, ciągle rozglądał się czy nikt ich nie obserwuje, a na widok przejeżdżającego radiowozu aż podskoczył. Posiłek w restauracji przyniósł tylko chwilową ulgę, pobudzając jednocześnie ochotę na kieliszek lub dwa.

    Tymczasem Tereska byłą szczęśliwa i zadowolona. Jadła, rozmawiała i nie przejmowała się szkołą, ani tym, że może wpaść w kłopoty czy o to, kto może ich zobaczyć. Samo przebywanie razem z Bocianem napawało ją poczuciem bezpieczeństwa. O co miała niby się martwić? Była z najinteligentniejszą osobą jaką znała, dużo mądrzejszą od nauczycieli, których znała ze szkoły.

    Tomek przeprosił ją na chwilę, wyjął komórkę i zadzwonił do biura. Bał się rozmowy z szefem, ale o dziwo ten był w świetnym humorze i słysząc jego bajeczkę o zatruciu pokarmowym, kazał mu odpocząć i pojawić się w pracy jutro. Skończył rozmawiać i wyszedł do toalety.

    To właśnie w trakcie odcedzania kartofelków wróciła mu pewność siebie. Pieprzyć to, przemycę ją do siebie, pomyślał.

    – Cóż myślę, że możemy spróbować pójść do mnie – powiedział, siadając przy stoliku.

    – Myślisz, że damy radę to zrobić? To najlepsza wiadomość dnia… najszczęśliwszego dnia w moim życiu.

    – To nie takie proste. Musimy jakoś ominąć moją matkę, która jest czujniejsza od psów strażniczych. Zaczął objaśniać jej swój plan przemycenia ją do pokoju na piętrze.

    Co za życie myślał kilka minut później, wchodząc do domu. Zakradam się do siebie jak jakiś złodziej.

    – To ja mamo – zawołał, otwierając drzwi. Widział światło święcące się w kuchni.

    – Co się stało Tomeczku? – zawołała zdziwiona matka.

    – Szef zadzwonił, że mamy jakąś kontrolę i żebym dzisiaj nie przychodził. Idę do siebie – powiedział, wbiegając po schodach na górę.

    Wbiegł na górę, rzucił w kąt kurtkę i rozejrzał się po pokoju. Podszedł do biurka i z kosza stojącego pod nim wyjął worek ze śmieciami. Zszedł po schodach na dół.

    – Wyrzucam śmieci mamo – stwierdził, zaglądając do kuchni i obserwując, jak kobieta miesza coś w garnku. – Masz tu coś do wyrzucenia?

    – Nie, byłam przed chwilą ze śmieciami – powiedziała matka, nie odwracając głowy od kuchenki.

    Wyszedł na podwórko i wyrzucił szybko śmieci. Wracając, złapał za rękę dziewczyny skulonej i przytulonej do ściany obok drzwi. Szybko przebiegli do schodów, Tomek tupał głośno, żeby matka nie usłyszała, że po schodach wchodzi więcej osób. Weszli do pokoju, a Tomek z ulgą zamknął drzwi. Włączył głośną muzykę, żeby matka ich nie słyszała.

    – Fajnie mieszkasz – szepnęła Tereska, rozglądając się po pokoju. Tymczasem Tomek niecierpliwie złapał ją i przyciągnął do siebie. Jego pożądliwe dłonie zsuwały jej spodnie i majteczki, by złapać drobne i jędrne pośladki. Masował je, a jego kciuk wsunął się pomiędzy nie i zaczął pieścić otworek pośrodku.

    Podeszli do łóżka, chłopak zaczął ją całować, wsuwając język w usta dziewczyny. Kiedy się całowali, uniósł ją w górę i jej mokra cipka otarła się o wybrzuszenie w jego spodniach.

    To będzie pierwszy raz, kiedy zerżnę jakąś laskę we własnym pokoju, pomyślał Bocian. Wypuścił tyłek Tereski i zaczął się rozbierać. Dziewczyna nie potrzebowała zachęty, sama zrzuciła resztę ubrań i wskoczyła na jego łóżko, czekając na niego. Tomek wsunął się do łóżka od strony nóg. Zaczął całować i lizać stopy dziewczyny powoli przesuwając się w górę. Jego usta i język sunęły powoli po jej skórze. Gdy dotarł między jej uda, rozchylił je szeroko i zaatakował gwałtownie jej młodziutką cipkę. Tereska poruszyła się i zajęczała. Lizał i całował jej szparkę, brzuch, a potem drobne piersi. Ssał jej twardniejące suteczki i lekko je przygryzał, pokazując dziewczynie nowe źródła przyjemności. Jego usta zakryły jej, język wsunął się między wargi, kiedy połączyli się w namiętnym pocałunku. Równocześnie jego kutas rozchylił drugą parę warg, wsuwając się głęboko w jej gorące wnętrze. Jego usta blokowały jęki, jakie wydawała, czując pierwszy w tym dniu orgazm.

    Bocian wbijał w nią swojego fiuta powolnymi i rytmicznymi ruchami, które doprowadziły ją do rozkoszy dużo wcześniej, nim on sam eksplodował w jej rozgrzanym wnętrzu. Z każdym ruchem wsuwał go troszkę głębiej, ciesząc uszy chlupiącym odgłosem poruszania się w mokrej norce dziewczyny i odgłosem swoich jaj uderzających o jej skórę. Jego nozdrza rozszerzały się, czując podniecający zapach nastoletniej, rozgrzanej cipki. Dziewczyna, szczytując poruszała się pod nim doprowadzając go do wybuchu.

    Tomek zsunął się z niej, łapiąc oddech, opadł na plecy i uspokajał się pokryty potem i mieszaniną soków będącą efektem ich zapasów. Ale Teresce wciąż było mało. Uklękła i złapała jego lekko oklapłego fiuta. Zaczęła oblizywać go ze śladów, jakie na nim zostawiła. Jej język dokładnie wylizał całego kutasa, by po chwili zająć się jego jajcami, które wsunęła głęboko w usta. Dla dziewczyny była to prawdziwa miłość. Być z kimś, mieć kogoś, kto robi to, na co ma ochotę i otrzymywać od niego tyle przyjemności, o których jeszcze niedawno nawet nie marzyła. Nie widziała pod sobą chudego, kościstego okularnika – leżał tam jej kochanek i żeby zatrzymać go dla siebie musiała go zadowolić.

    Złapał ją za kostki i wciągnął na siebie, aż usiadła okrakiem na jego brzuchu. Podciągnął ją w górę, a jej mokra szparka znaczyła jego skórę mokrym śladem, kiedy ciągnął ją w stronę swoich ust. Jego język wystrzelił spomiędzy warg, atakując jej cipkę i dupcie. Lizał i pieścił jej dziurki. Dziewczyna jęczała i zacisnęła uda na głowie Bociana, jeżdżąc po jego twarzy, dopóki nie osiągnęła kolejnego orgazmu. Potem rzucił ją na łóżko, usiadł na niej i wepchnął znów sztywnego kutasa głęboko w jej usteczka. Tereska dławiła się, ale on nie przestawał, wpychając go coraz głębiej w jej gardło.

    Pomyślał, że wpychanie kutasa na siłę w jej usta podnieciło go jak mało co. Póki nie złapała odrobiny powietrza i nie zaczęła oddychać nosem, z przyjemnością obserwował strach widoczny w jej oczach. Jakby tonęła, nie mogąc złapać tchu. Był prawie rozczarowany, kiedy uspokoiła się i rozluźniła, ułatwiając kutasowi wślizgnięcie się w głąb gardła. Ale szok i przerażenie znów pojawiły się na jej twarzy, gdy eksplodował w środku, wypełniając ją spermą. Znów się dławiła, a strumyk nasienia wyciekał jej z kącika ust, spływając po policzku. Zmusił ją, by ssała go do ostatniego wystrzału i ostatniej kropelki. Potem uśmiechnął się do niej, patrząc, jak przełyka jego prezent, starając się odzyskać oddech.

    Przez chwilę leżeli na łóżku zadowoleni i wyczerpani, rozmawiając szeptem. Potem ubrał się i przyniósł z dołu coś do jedzenia. Pieścili się, całowali i cieszyli sobą przez kolejne godziny. Kiedy zaczął zbliżać się czas powrotu ze szkoły, dziewczyna postanowiła poczuć go raz jeszcze zanim pójdzie po plecak z książkami. Czując nagłą potrzebę, postanowiła poczuć go jak za pierwszym razem – ujeżdżając jego drąga. Tym razem wszedł gładko i bez bólu. Ujeżdżała go jak doświadczona dziwka, a nie nieśmiała nastolatka. Czuła jego dłonie na pośladkach i rozpływała się w przyjemności, jaką dawał jej ten cudowny dzień nieustających rozkoszy.  Dla niej klub mógł nie istnieć dopóki tylko miała swojego najcudowniejsze mężczyznę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OlkaLa

    Czakam na wasze uwagi i opinie, buziaki Olka :*

  • Sasiadka Lidka

    To już kolejne moje opowiadanie a więc o sobie pisał nie będę, natomiast parę słów o Lidce mojej sąsiadce której ta historia będzie dotyczyć. Lidka to 45 letnia kobieta o normalnej figurze średnich piersiach oraz mega seksownych nogach i pupie, ciemne proste włosy do ramion, mieszkamy w jednym bloku ona piętro wyżej niż ja. Od zawsze mnie strasznie kręciła od zawsze fantazjowałem o seksie z nią.

    Był sobotni poranek ładna pogoda świeciło słonko, byłem w domu sam, żona w szkole, córka u babci. Postanowiłem wykorzystać ładna pogodę i pojechać na myjkę umyć i posprzątać samochód, a więc ubrałem się i poszedłem na dół do auta. Po wyjściu z klatki zobaczyłem nerwowo chodzącą obok swego auta oraz krzycząca do kogoś przez telefon sąsiadów Lidkę, ubrana była w kurtkę do pasa oraz niebieskie obcisłe jeansy które opinały się na jej sexi pupie uwidaczniając jej apetyczność. Auto Lidki było zapakowane obok mojego. Gdy podszedłem bliżej zrozumiałem czemu Lidka tak nerwowo chodziła i rozmawiała po prostu miała kapcia w przednim kole. Cóż było robić trzeba było zaproponować swą pomoc oczywiście Lidka bez żadnego problemu się na nią zgodziła. A więc szybko wziąłem się do roboty i już po paru minutach koło było zmienione. Lidka ładnie podziękowała wysiadła w Auto i pojechała podobnie jak i ja. Pojechałem na myjkę zrobiłem co zrobić miałem i wróciłem do domu. Zaparkowałem auto i poszedłem na górę. Wszedłem na górę otworzyłem dr, wi i wszedłem do mieszkania. Nie zdążyłem jeszcze dobrze się rozebrać kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi, doszedłem do nich zerknąłem przez wizjer i zobaczyłem iż moimi drzwiami stoi Lidka, otworzyłem drzwi a ona uśmiechnęła się i powiedziała

    – co porabiasz sąsiad, chciałem Ci się odwdzięczyć za pomoc i zaprosić na kawę

    Byłem bardzo zdziwiony ale zgodziłem się bez wahania

    Założyłem szybko buty zamknąłem drzwi i poszedłem za Lidka piętro wyżej czyli do jej mieszkania. Miała na sobie biała koszulowa bluzkę z pod której prześwitywał czarny stanik i niebieskie obcisłe jeansy, ciapcie i białe skarpetki. Idąc po schodach na górę nie mogłem oderwać wzroku od jej seksi pupy a w spodniach już mi się ciasno robiło. Po chwili byliśmy już na górze weszliśmy do środka Lidka zaprosiła mnie do salonu usiadłem na kanapie przy której stała ława a Lidka wyszła do kuchni zrobić po kawę po chwili z nią wróciła postawiła na stole i sama usiadła obok mnie na kanapie. Na początku rozmowa się nie kleiła ale z biegów czasu złapaliśmy wspólny temat i było już lepiej, śmialiśmy się i rozmawialiśmy w sumie o wszystkim i o niczym i tak mijały minuty. W pewnym momencie Lidka zapytała czy moglibyśmy przejść na Ty, oczywiście zgodziłem się. Wtedy zapytała a właściwie stwierdziła iż musimy wypić w takim razie tradycyjnego brudzi. Po czym wstała podeszła do szafki wyjęła butelkę z nalewka oraz dwa kieliszki które postawiła na stole i nalała do pełna. Wtedy wstałem każde z nas wzięło swój kieliszek no i wypiliśmy tradycyjnego brudzia łącznie z 3 trzema buziakami w policzek. Lidka stwierdziła iż trzeba na drugą nóżkę wypić a więc jak powiedziała tak zrobiliśmy. Następnie usiedliśmy i zaczęliśmy dalej rozmawiać w pewnej chwili zadzwonił telefon mej sąsiadce przeprosiła mnie odebrała i wyszła do kuchni porozmawiać. Po kilku minutach wróciła do pokoju usiadła na kanapie obok mnie. Widać było że jest zdenerwowana. Bez słowa polała następna kolejkę i powiedziała zdrówko sąsiad następnie wypiliśmy po kieliszeczku. Po wypiciu Lidka zaczęła rozmowę, muszę przyznać że jej temat mnie mocno zdziwił. Zaczęła opowiadać jak bardzo jej brakuje męskiego towarzystwa szczególnie w sypialni, że jest jeszcze młoda kobieta i ma swoje potrzeby. Siedziałem i grzecznie słuchałem choć w rozporku robiło mi się coraz ciasnej marzyłem aby wykonała jakiś gest jakiś ruch i żebyśmy się mogli kochać że sobą jak szaleni długo i namiętnie. Lidka dalej kontynuowała swoją wypowiedź lecz w pewnym momencie przysunęła się bliżej do mnie i położyła swą dłoń na mym udzie. Pomyślałem to musi być to, byłem już gotowy na wszystko mój penis sterczał jak opętany. Lidka nie przerywając tego o czym opowiadała zaczęła gładzi mnie delikatnie swą dłonią po udzie aż w pewnym memencie przysunęła swą głowę do mojej i dała mi buziaka w policzek po czym powiedziała Kubuś a może ty chciałbyś sprawić żebym znów poczuła się kobieta i zalotnie uśmiechnęła się puszczają do mnie oczko. Chwilowo mnie zatkało ale wydusiłem z siebie o niczym innym teraz mocniej nie marzę. Wtedy byłem już pewny wiedziałem co będzie dalej.

    Złapałem Lidkę za głowę a właściwie za kark i przysunąłem do swojej nasze usta były blisko siebie a my patrzyliśmy sobie w oczy, w jej oczach widziałem podniecenie, porządnie. Nasze usta się zbliżyły najpierw zwykły buziak aby dosłownie po sekundzie już nasze usta i języki tańczył w miłosnym uniesienia, my się nie całowaliśmy  się normalnie lizaliśmy jak opętani. Lidka jedna Ręką zaczęła się dobierać do mojego paska i rozporka po chwili odpięła pasek oraz guziki od rozporka wsadziła rękę w me bokserki i zaczęła głaskać i poruszać mym sterczącym penisem. Nie byłem dłużny również odpisałem jej guziki od rozporka i wsadziłem rękę za jej czarne koronkowe majteczki było w nich strasznie mokro a jej cipka zdawała się być wzorowo wydepilowana, głaskałem ja wkładając delikatnie palec w jej muszelka natomiast druga ręką zacząłem odpinać guziki od jej bluzki, już po chwili moja kochanka była w samym staniki gdyż jej koszula wylądowała na ziemi. Całowaliśmy lizaliśmy się dalej rękami pieszcząc nasze intymne strefa ciała. W pewnym momencie Lidka oderwała swe usta od moich i powiedziała chodźmy do sypialni tam będzie nam wygodniej. Wstaliśmy Lidzia wzięła mnie za rękę i zaprowadzi ska do pokoju gdzie na jego środku stało duże dwu osobowe łóżko. Stanęliśmy na środku zaczynając znowu się namiętnie całować odpisałem jej stanik przez co jej piersi wydostały na się na zewnątrz teraz przyssałem się ustami do jej brodawek lizałem je i ssałem delikatnie przegryzając następnie zacząłem obiema rękami zdejmować jej spodnie z lekka pomocą mej kochanki po chwili były już na ziemi Lidka została w samych czarnych koronkowych majteczkach. W tym momencie odwróciła mnie i delikatnie pchnęła mnie na łóżko położyłem się na plecach a ona szybkim ruchem zdjęła moje spodnie oraz bokserki i w końcu mój penis wydostały z ciasnych majtek. Teraz Lidka weszła na łóżko usiadła na much nogach a następnie pochylił się i zaczęła całować me usta szyję a następnie wzięła się za zdejmowanie mej koszulki uniosłem ręce 8 po chwili byłem już nagi a Lidka nie przedstawiała dalej całowała lizała i pięścią me ciało schodząc coraz niżej, szyja klatka piersiowa skutki brzuch aż w końcu dotarła do mego penisa wzięła go do ust całego językiem pieszcząc i delikatnie lizać ma żołądź robiła to idealnie dawno już nikt nie robił mi takiego loda, lizała go delikatnie i namiętnie co chwila poruszając głowa do góry i do dołu a ja odlatywałem było mi cudownie delikatnie trzymałem ja za włosy żeby nie przedstawiała jęczałem z rozkoszy, a ona nie przedstawiała teraz językiem lizała czubek mego kutas pomagając sobie ręką normalnie waliła mi konia. Było cudownie czułem się jak w niebie, i w pewnym momencie w pełnej ekstazie i z mega orgazmem trysnąłem jej gorąca ława nasienia prosto w twarz, zalałem cała, dosłownie calutka, wtedy Lidka wstała poszła do łazienki by dosłownie po chwilę wrócić do mnie ale już bez mej spermy w buzi. Położyła się obok mnie na boku zarzuciła swą nogę na moje i zapytała podobało Ci się kochanie, odparłem oczywiście że tak byłaś cudowna wtedy przyciągnął jej głowę do swoje i zaczęliśmy się ponownie całować. Po chwili Lidka położyła się na plecach a ja nie chcąc być jej dłużny uklęknąłem na łóżku między jej nogami rozłożyłem je na bok złapałem za koronkę jej majtek Lidka uniosła biodra do góry a ja szybkim ruchem zdałem jej majtki, teraz oczom mym ukazała się piękna różowiutka idealnie wygolona i strasznie mokra cipka. Wsadziłem głowę między jej uda i zacząłem najpierw delikatnie na zewnątrz pieścić ustami i językiem jej kobiecość pomagałem sobie przy tym palce wkładając go w jej cipkę i rytmicznie nim w niej poruszać. Następnie rozchyliłem palcami jej wargi Sromowce aby językiem zacząć pieścić i lizać jej cipkę tym razem od środka robiłem okrężne ruchy językiem a Lidka dosłownie wiła się z rozkoszy. Trwało to wszystko dłuższą chwilę aż w pewnym momencie Lidka zaczęła dosłownie krzyczeć co mogło oznaczać tylko jedno doszła dostała orgazmu. Nie przestawałem i jeszcze przez chwilę dalej pieściłem jej cipkę. A po chwili podniosłem się i położyłem obok Lidki. Leżeliśmy tak przez chwilę aby po jej upływie zacząć się znowu całować, lizać. A w pewnym momencie zapytała czy mam ochotę na jeszcze odpowiedź mogła być tylko jedna, pewnie ze chciałem jeszcze chciałem wejść swym penisem w jej cipkę. Wtedy Lidka powiedziała poczekaj chwilkę i wyszła z pokoju po chwili wróciła z prezerwatywa w ręku, uśmiechnęła się i powiedziała gumką potrzebna bo tabletek nie biorę a kłopoty nam nie potrzebne. Weszła na łóżko i położyła się obok mnie, położyliśmy się na boku twarzami do siebie i zaczęliśmy ostro całować. Jednocześnie Lidka bawiła się mym kutasem, który powoli się podnosił a ja wkładałem swego palca w jej kobiecość. A krótkiej chwili takich zabaw Lidka przewróciła mnie na plecy a sama otworzyła opakowanie z gumką wyjęła ja i szybkim sprawnym ruchem nałożyła ja na mego sterczącego już kutasa. Następnie nacelowała mego penisa w swą dziurkę i nabiła się na niego jak na pal w pozycji na jeźdźca. Poruszała się najpierw powoli w górę i w dół a ja palcem masowałem jej łechtaczkę, a Lidka powoli przyspieszają tempo by po chwili zwolnić porostu ujeżdżała mnie. W pewnym momencie zaczęła normalnie na mnie skakać ujeżdżać mnie na maksa. Zacząłem czuć że nadchodzi moment orgazmu że za chwilę trysnę sperma w gumkę. Nie myliłem się nadszedł orgazm mega orgazm porostu odleciałem. Ale Lidka dalej mnie ujeżdżała aż po chwili krzyknęła i odchyliła swe ciała do tyłu, widać było iż ja też opętała fala ekstazy. Położyła się obok mnie przytuliliśmy się i tak chwilę leżeliśmy po czym oby dwoje się ubraliśmy pożegnaliśmy buziakiem i poszedłem do siebie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Nowak
  • Niezapomniane wakacje (I-III)

    Odetchnąłem z ulgą i spojrzałem na zegarek, który uświadomił mi, że jest już po północy. W końcu udało nam się zakończyć pakowanie i przygotować wszystko na wyjazd. Nie miałem pojęcia, że to może być tak męczące. Pozostało się wykąpać i przespać, bo za niecałe pięć godzin mieliśmy wyruszyć do rodziny na tydzień. Rodzice myśleli o tym jeszcze przed zakończeniem roku szkolnego. Stwierdzili, że skoro oni mają jeszcze urlop do wykorzystania, to wszyscy razem pojedziemy najpierw na ponad tydzień do rodziny, a potem na weekend nad morze. Wciąż w myślach odtwarzałem naszą rodzinną rozmowę sprzed miesiąca i argumenty rodziców: „W tym roku praktycznie wszyscy się mijaliśmy. My w pracy, ty w szkole, a ty na uczelni. Powinniśmy spędzić, chociaż trochę czasu razem, bo zaraz wy też będziecie jechać na swoje wakacje.”. Pomysł średnio przypadł mi do gustu, chciałem spędzić początek wakacji ze znajomymi. Tym bardziej, że wszyscy później gdzieś wyjeżdżali i byśmy się nie widzieli. Z drugiej strony, pomimo zniechęcenia, nie mogłem odmówić rodzicom, bo mieli rację. W tym roku rzadko na siebie wpadaliśmy, nawet w weekendy. Cały czas się mijaliśmy. Prawdę powiedziawszy, to byłem trochę podekscytowany. Spędzimy razem wakacje. I w dodatku nie widziałem się z chrzestnym i pozostałymi od paru lat. Nie mogłem się doczekać, żeby ich zobaczyć.

    Ledwo, co się położyłem, a już musiałem wstawać – przynajmniej tak mi się wydawało, pomimo tego, że spałem parę godzin. Jak zwykle nie obyło się bez sprzeczki o nic nieważną pierdołę z Łukaszem – moim bratem. Jednak tym razem, gdy zobaczyłem ten błysk wściekłości w jego oczach, wolałem ustąpić i się nie narażać. Pomimo, że był szczupły, to miał skubany siłę. W dodatku był wyższy ode mnie, co często przechylało szalę na jego stronę. W szczególności, jak usiłowała się z nim rozprawić taka „pchełka” jak ja – metr siedemdziesiąt w kapeluszu o wadze piórkowej nie było dla niego wyzwaniem. Oczywiście przez resztę podróży usiłowaliśmy się nie drażnić albo raczej starałem się go specjalnie nie prowokować. Czasami z nudów wpadałem na strasznie głupie pomysły, a siedmiogodzinna jazda samochodem z trzema przerwami może być naprawdę nudna…

    W końcu, koło południa dojechaliśmy do Bydgoszczy.

    Od progu powitała nas Zmora skacząc na nas, liżąc i wymachując radośnie ogonem. Z trudem utrzymałem się na nogach, gdy oparła się łapami o moją klatkę piersiową.

    – Dosyć Zmora, daj im wejść! – zagrzmiał stojący w przedpokoju wujek.

    Nic się nie zmienił, tak samo ciotka stojąca obok niego. Z pokojów wyszli kuzyni, Artur i Daniel, prawie ich nie poznałem. Artur był w wieku mojego brata, sześć lat starszy ode mnie. Z niskiego i przy tuszy nastolatka zrobił się wysoki, dobrze zbudowany dwudziestolatek. Byłem zdziwiony, jak bardzo się zmienił. Słyszałem, że przeszedł na dietę i ćwiczył na siłowni, ale nie podejrzewałem takiej zmiany. Czarne, średniej długości włosy i ciemne oczy wraz z tym kilkudniowym zarostem i bladą skórą robiły wrażenie. Daniel, starszy ode mnie o dwa lata, także się zmienił. Identycznie jak Artur wyskoczył do góry, chociaż sylwetką przypominał bardziej Łukasza. Tylko ja i mama różniliśmy się wyglądem od reszty. Czasami żartowałem z rodzicami, że chyba tato się nie starał, bo praktycznie większość cech wyglądu odziedziczyłem po mojej mamie. Jasne włosy i zielone oczy, a także delikatniejsze rysy twarzy niż u reszty mojej rodziny. Naprawdę, wyglądałem tam jak jakiś podrzutek.

    Przez dobre parenaście minut witaliśmy się i komentowaliśmy, jak to się zmieniliśmy, urośliśmy,…

    Łukasz szeptał z Arturem w kącie i po chwili już wiedziałem, o co chodzi. Oznajmili, że idą na miasto, chociaż wiedziałem, tak samo jak Daniel i wujek, którzy się uśmiechali, że próbują uciec przed wylewnością mojej cioci. Na moje nieszczęście, zostałem sam na linii boju. Ciotka od razu zaczęła mnie ściskać i przytulać, niczym pluszaka. Prawie zabrakło mi oddechu. Wodząc wzrokiem zauważyłem kuzyna, który stał jak gdyby nigdy nic i przypatrywał się moim usilnym staraniom, żeby wyrwać się z uścisków cioci. Nie ukrywał, że bardzo go to bawi. Od razu zmroziłem go wzrokiem. Poskutkowało.

    – Mamo, daj mu odetchnąć. – Złapał mnie za rękę i wyrwał z rąk cioci. – Weź torbę i chodź. Pokażę Ci, gdzie śpisz.

    – Bawiło Cię, gdy Twoja mama pozbawiała mnie powietrza, co? – powiedziałem z wyrzutem, gdy tylko znaleźliśmy się w jego pokoju.

    – Wybacz, ale to naprawdę śmiesznie wyglądało.

    – Nie, nie wybaczę – próbowałem być poważny, ale jego figlarny uśmiech i oczy mnie rozbroiły – Wszyscy, jak tylko mnie widzą, to mają ochotę mnie tarmosić i miętosić, a ja nie jestem żadnym pluszakiem.

    – Cóż, to nie Nasza wina, jesteś słodki.

    – Słodki?! – od razu złapałem za najbliższą rzecz, która okazała się małą poduszką.

    – Hola, hola! – powstrzymał mnie, wymachując rękami przede mną – Co się pieklisz. Sam powiedziałeś, że wyglądasz jak maskotka – wystawił mi język i rzucił się na łóżko uciekając przed nadlatującym jaśkiem.

    – Ciesz się, że nie trafiłem.

    – Krzywdy mi nie zrobisz, pchełko – przedrzeźniał mnie. Wiedziałem o tym i chciałem mu się odszczeknąć, ale jakoś zabrakło mi słów. Odwróciłem od niego wzrok, udając obrażonego. Dopiero teraz przyjrzałem się pokojowi. Mały pokój, wręcz pokoik. W jednej ścianie, naprzeciw drzwi była wnęka. W większości wypełniała ją zabudowana szafa z przesuwanymi drzwiami i dużym lustrem. Resztę zajmował mały, podłużny (od podłogi do sufitu) regał z książkami, magazynami i płytami. W rogu przy oknie znajdowało się narożne biurko z laptopem. A przy ścianie z drzwiami stało jednoosobowe łóżko.

    – Czekaj, a gdzie ja będę spał?

    – Jak to gdzie? W łóżku.

    – Przecież zmieści się na nim tylko jedna osoba.

    – Nie przesadzaj, jakoś się zmieścimy.

    – Dobra, ale ja zajmuję sobie miejsce przy ścianie. – widząc jego minę, dodałem – Śmiałeś się ze mnie i nie starałeś się mi pomóc, więc musisz mi pozwolić.

    – Niech Ci będzie – westchnął – Ciuchy możesz włożyć do szafy. Jest tam parę wolnych półek. Albo wcisnąć torbę w kąt. Tak w ogóle, grasz? Bo mam w szafie konsolę i telewizor.

    – Z chęcią, a co masz?

    – Przejrzyj płyty na trzeciej półce i coś wybierz, a ja podłączę telewizor i konsolę. – rozsunął drzwiczki szafy i zaczął ustawiać wszystko. Miał niezłą kolekcję gier, ale także albumów muzycznych. Większość z nich sam miałem w swojej kolekcji.

    – Słuchamy tych samych zespołów.

    – To świetnie, w takim razie puszczę coś z laptopa, bo wieża niestety się spaliła, ostatnio.

    Części gier w ogóle nie znałem, więc wybrałem coś na chybił trafił i zaczęliśmy grać. Zleciało nam całe popołudnie na graniu i rozmawianiu. Okazało się, że z Danielem łączy mnie dużo rzeczy, chociaż nie mogłem zrozumieć jego zamiłowania sportem, a zwłaszcza piłką nożną, za którą nie przepadałem. Zeszło nam tak, aż do osiemnastej. W międzyczasie wujek przyniósł nam obiad. Byłem już zbyt zmęczony, więc poszedłem wziąć szybki prysznic. Gdy wróciłem, do pokoju łóżko było już zaścielone. Od razu wskoczyłem pod kołdrę, przepraszając siedzącego przy laptopie kuzyna, że nie mam już sił. Zasnąłem snem kamiennym, jak tylko przyłożyłem głowę do poduszki.

    Przebudziło mnie lekkie sapanie i jęczenie. W pokoju panował półmrok. „Pewnie od lampki albo laptopa” – pomyślałem przewracając się na drugą stronę, żeby móc rozejrzeć się po pokoju i zlokalizować źródło dźwięków. Znieruchomiałem. Przy biurku siedział prawie całkowicie nagi Daniel. Poruszał prawą ręką, ugniatając nią dosyć dużą wypukłość w bokserkach. Po torsie spływały mu kropelki potu, które kierowały się w dół – po brzuchu, po ścieżce rozciągającej na podbrzuszu od pępka, aż w końcu ginęły w gąszczu wystających z bielizny włosów. Twarz miał bardzo zarumienioną, a powieki półprzymknięte. Zamglonym wzrokiem wpatrywał się w ekran laptopa. Dopiero po chwili, po otrzeźwieniu się z lekkiego szoku, uzmysłowiłem sobie, że patrzę na masturbującego się kuzyna… i, o zgrozo, jestem nieziemsko podniecony widokiem.

    Z łóżka nie widziałem dokładnie, co wyświetlało się na ekranie. Zdołałem, bez zwracania na siebie uwagi, zauważyć tylko dwie poruszające się postacie. Wolałem się za bardzo nie poruszać. Pomimo, że miał na sobie słuchawki, wciąż istniało ryzyko, że przyłapie mnie na podglądaniu.

    Wsunąłem dłoń we własne bokserki, ciasno obejmując nieźle już nabrzmiałego penisa. Powoli poruszałem ręką, w górę i w dół, nie spuszczając z Daniela wzroku, który zaczął wyjmować swojego, odpinając guziki w bokserkach i rozwierając szerzej rozporek. Twardy, z połyskującą główką penis praktycznie wyskoczył, jakby chciał się wyrwać z bokserek. Do moich nozdrzy doszedł piżmowy zapach, od którego zaschło mi w gardle. Daniel wziął z biurka butelkę o owalnym kształcie. Domyśliłem się, że to lubrykant, który zaczął już rozprowadzać po swoim dosyć dużym penisie. Gdy skończył smarować śliniącą się główkę, zjechał dłonią wzdłuż penisa i zajął się moszną. Widziałem, jak bawi się każdym jądrem z osobna, lekko uciska i masuje, cały czas cicho wzdychając i zwilżając usta. Sam, wgryzając się w poduszkę powstrzymywałem wydawanie jakichkolwiek dźwięków. Do akcji wkroczyła druga dłoń – lewa delikatnie masowała główkę, a prawa wędrowała jeszcze niżej. Daniel podniósł prawą nogę i oparł ją o biurko, wtedy spostrzegłem, że schowane w bokserkach palce poruszają się, co chwilę robiąc małe wybrzuszenia. Jego oddech przyśpieszył, tak samo jak oplatająca ciasno główkę penisa dłoń i znikające, pojawiające się palce. Nim zdołałem się zorientować, cała klatka piersiowa, brzuch, bokserki, uda, dłonie, a nawet biurko było pokryte w spermie. Cholera, co za rozbryzg – pomyślałem i usłyszałem lekko zachrypnięty głos – Mam nadzieję, że podobało Ci się show, słodziaku.

    Zaniemówiłem. Wprost oniemiałem. Momentalnie poczułem się speszony, niezaprzeczalnie zażenowany. Tylko nie wiedziałem, czym bardziej. Tym, że podglądałem własnego kuzyna, czy tym, że zostałem złapany na gorącym uczynku. Daniel wstał z krzesła zabierając z biurka jakąś ścierkę. Zaczął zmierzać w moim kierunku wycierając swoje ciało albo raczej w nie wcierając mieszaninę spermy i potu. Całkowicie nie przejmując się zjeżdżającą mu po nogach bielizną.

    – Daniel, ja… naprawdę… przepraszam… – głos mi się łamał, cały drżałem, a na policzkach poczułem pieczenie. Spuściłem wzrok, mając nadzieję, że zbliżający się do mnie kuzyn nie zauważy mojej erekcji.

    – Nie masz za co przepraszać. Naprawdę. – powiedział lekko rozbawionym głosem. Stał przede mną w całej swojej okazałości – nagi, bez bokserek, które zostały porzucone gdzieś na podłodze. Miękki już penis wciąż prezentował się wspaniale – wyglądał, jakby spokojnie odpoczywał sobie na poduszce, którą była moszna. Z otworu na jego krwistoczerwonej główce wydobywała się długa strużka niestrzepniętej spermy, zwisająca bezwiednie w powietrzu, niczym ślina wydobywająca się z ust. Roznoszący się wokół zapach potu i spermy bardzo skutecznie otumaniał mój mózg. Nie potrafiłem wydobyć z siebie słowa. Uniosłem głowę jeszcze wyżej, dostrzegając pomiędzy jego sutkami małą kępkę ciemnych włosów, by spojrzeć na jego rozbawioną twarz. Uśmiechał się figlarnie i tak jakby zadziornie.

    – Nie dokończyłeś prawda – wskazał wzrokiem na rzucającą się w oczy wypukłość – Może pomogę, co? – dokończył zwilżając zalotnie usta.

    – Yyy, yh… – wydałem z siebie nieartykułowane dźwięki, a on zaczął zsuwać ze mnie kołdrę. Widząc moją minę, powiedział – Widziałeś mnie całego, więc sprawiedliwie będzie, gdy też sobie na Ciebie popatrzę, prawda? – To nie było pytanie, a raczej stwierdzenie. Zresztą nie potrafiłem wydobyć z siebie ani słowa, cała sytuacja wydawała się nierealna.

    Po chwili nieokrywająca mnie już kołdra znalazła się wokół kostek. Daniel usiadł obok, na skraju łóżka, a jego ręka zaczęła głaskać moje łydki i powoli sunęła ku górze. Gdy dotarł do mojej bielizny, bezceremonialnie zdjął ją ze mnie, mówiąc:

    – No, no, masz tutaj naprawdę ładny skarb.

    Prawą ręką odsunął moją, która wciąż obejmowała penisa, chociaż już nie tak mocno, jak wcześniej i samemu złapał za sączącą się erekcję. Najpierw tylko ją dotykał, jakby starał się dobrze zapamiętać ciężkość, twardość, ciepłotę. Później przejechał palcami od nasady do żołędzia, akcentując silniejszym dotykiem każdą widniejącą żyłę. Pod wpływem tego pieszczotliwego dotyku uciekały z moich ust ciche westchnienia. Lewą dłonią, do tej pory masującą moją wewnętrzną stronę uda, objął mosznę i delikatnie miętosił. Nagle pozostawił penisa bez dotyku, spojrzałem na niego zdezorientowany i łaknący dotyku. Wpatrując się we mnie, oblizywał kciuk. Wciąż masując mi jądra zaczął nawilżonym palcem zataczać kółka na główce, co jakiś czas drażniąc wędzidełko. Penis zaczął mi pęcznieć, a biodra podrygiwać. Właśnie w tym momencie poczułem na żołędzi coś bardzo wilgotnego. Daniel lizał mojego penisa niczym najsłodszego lizaka, by po chwili objąć go całego ustami i ssać. Przymknąłem oczy napawając się jego dotykiem, praktycznie w ekstazie. Czułem drżenie moich nóg i skurcz wszystkich mięśni dłoni, palców wpijających się w pościel.

    – Daniel, zaraz dojdę. – ledwo wydyszałem te parę słów, a już zacząłem strzelać w ustach kuzyna, który jeszcze bardziej zasysał moje prącie i połykał całą spermę.

    Gdy już przestałem wić się z rozkoszy, ośmielony spojrzałem na niego uśmiechającego się do mnie trochę zagadkowo, trochę złośliwie.

    – Widzę, że Ci się podobało. – pogłaskał mnie pieszczotliwie po penisie, udach. Wciąż patrzył się na mnie z tym figlarnym uśmiechem i chochlikami w oczach. Przyglądał się mi, jakby widział we mnie coś, czego sam nie potrafię dostrzec, jakby przejrzał zakamarki mojego umysłu, mojej duszy. Czułem się dziwnie, byłem całkowicie zmieszany. Z jednej strony pociągała mnie cała ta sytuacja, odczuwałem napięcie, które między nami powstało. Z drugiej strony obawiałem się tej nowo poznanej rozkoszy, tego, co może się wydarzyć, co mógłby teraz planować.

    – Wstawaj, pójdziemy pod prysznic. – wyrwał mnie z zamyślania. Złapał za moje dłonie i podciągnął.

    – Ale… Jak? Tak, teraz. Nago? – zacząłem, ale Daniel, nie zwracając uwagi na moje wahania podszedł do szafy i wyciągnął z niej dwa ręczniki. Jeden poszybował w moją stronę zatrzymując się na mojej głowie.

    – Tak. Teraz i… nago. Nasi rodzice już śpią, na dole. A Łukasz z Arturem wrócą dopiero nad ranem, więc nie masz czego się obawiać. – przerzucił ręcznik przez ramię i zaczął mnie popędzać – Dawaj, dawaj, słodziaku.

    Jeszcze dobrze nie zdążyłem obwiązać ręcznika wokół bioder, a już znalazłem się w przedpokoju. Zostałem sprawnie wyminięty przed Daniela, który w pełnej krasie, lekko kołysząc biodrami prowadził mnie przez korytarz do łazienki. Wraz z każdym krokiem, jego kształtne pośladki napinały się i subtelnie podskakiwały, co hipnotyzowało. Wydawało mi się, że jestem w transie.

    Gdy, niespodziewanie dla mnie, odwrócił się, żeby otworzyć i przytrzymać mi drzwi do łazienki, omiotłem spojrzeniem jego do niedawna miękkiego penisa, który aktualnie wyglądał ospale, jakby się budził z bardzo miłego snu, wlepiony w puchate poduszki. Przełknąłem ślinę, która napłynęła mi na samą myśl o tym, jak pachnie, smakuje. Potrząsnąłem lekko głową, mając nadzieję, że zapanuje nad rozbieganymi myślami i szalejącym we mnie podnieceniem, ciepłem.

    Starając się skupić, na czym innym, zacząłem przyglądać się łazience. Na pierwszy rzut oka widać było, że łazienka jest świeżo po remoncie. Kremowo-białe kafelki, a pomiędzy nimi, w połowie ściany, ciemnobrązowe listewki. Dodatkowo srebrne elementy podkreślające wystrój. Jedynym mankamentem była mini kabina prysznicowa – jedno-, półtoraosobowa.

    Jakoś daliśmy radę wcisnąć się we dwójkę pod prysznic, wtedy zauważyłem przy umywalce szklany półmisek wypełniony kolorowymi mydełkami.

    – Mydło w kształcie delfina? – zapytałem – Skąd masz?

    – Dostałem w prezencie od znajomej, ale ona chyba je podwędziła z hotelu. – podniósł słuchawkę od prysznica jeszcze wyżej, kątem oka zerkając na moje pośladki – Jeśli chcesz, to możemy jedno wykorzystać.

    – Oczywiście. Weźmy to, ładnie pachnie – chwyciłem za różowe i zamknąłem za sobą szklane drzwiczki.

    – Ale się pieni.

    – Masz większą frajdę niż ja. – powiedziałem udając lekko naburmuszone dziecko – To nie fair, zaraz tupnę nogą. – i wyszczerzyłem się niczym w reklamie pasty do zębów.

    – Chcesz? Tak? W takim razie łap delfina – ścisnął mydło od dołu, żeby wystrzeliło do góry. – O cholera! Łap, to mydło.

    Próbowałem złapać, ale mi także się wyślizgnęło. Wystrzeliło jeszcze bardziej do góry.

    – Ups! Wybacz, śliskie jest. – powiedziałem z przepraszającą miną. Delfin w tym czasie wystrzelił do góry i wyleciał po za kabinę prysznicową. Obaj zaczęliśmy się śmiać, jak tylko zanurkował do otwartej muszli klozetowej.

    – To teraz sobie popływa! I nie będzie już zabawy. – Daniel wydął usta, jak małe, obrażone dziecko.

    – Jak my się teraz wykąpiemy?

    – Na dole jest żel, ale nie wiem, jak my go weźmiemy, ledwo się mieścimy w tej mini kabinie.

    – Czekaj, może uda mi się sięgnąć – odpowiedziałem i zanim, o czymkolwiek pomyślałem, to już kucałem, żeby móc podnieść flakonik z żelem.

    W ten właśnie sposób moja głowa znalazła się na wysokości jego bioder. W ogóle nie zwracałem uwagi, w jakim miejscu są moje usta, policzki, dopóki nie otarłem się wargami o nabrzmiałą główkę z ciasno opiętym napletkiem. Zapach spermy i potu znów mnie zniewolił. W ustach rozchodził się delikatny, słony posmak spermy. Bezbarwna, ale lekko błyszcząca nitka zawisła pomiędzy moimi wargami, a dziurką na główce, z której wyciekała niczym sączący się, wolno spływający nektar.

    Rozchyliłem usta popychany ciekawością, zaślepiającą moje myśli i podnieceniem rozpływającym się we mnie gdzieś na wysokości podbrzusza. Daniel skwapliwie skorzystał z zaproszenia całkowicie wślizgując się jednym ruchem w moje gardło. Zachłysnąłem się i dosłownie przez moment chciałem uciec, odsunąć się, żeby złapać oddech. Na szczęście pod delikatnym naporem dłoni mojego kuzyna znalazłem odpowiedni kąt nachylenia. Gdy tylko usłyszałem: „Tak będzie wygodniej”, to wiedziałem, że czeka mnie długa, może nawet bardzo ostra jazda. Wbrew pozorom to przeczucie napełniało mnie jeszcze większą ekscytacją i zapałem. Daniel raz za razem rozpychał się w moim gardle, przez co w łazience rozbrzmiewał klekot jąder odbijających się od mojego podbródka i chlupot śliny coraz intensywniej zbierającej się w ustach. Powoli odchodziłem od zmysłów odurzony intensywnym, piżmowym zapachem. Czułem się obezwładniony i było mi z tym bardzo dobrze, odkrywałem w sobie nową stronę, nowego siebie, o którym dotąd nie miałem pojęcia. Odpływałem. Z każdą minutą bardziej zachłannie obejmowałem sprzęt Daniela, powoli przejmując inicjatywę. Z coraz większym zaangażowaniem lizałem, ssałem, połykałem. Miałem poczucie, jakbym został do tego stworzony, całe moje ciało i dusza krzyczały z radości…

    Delikatne szarpnięcie, spowodowane mocniejszym uchwytem dłoni wplątanych w moje włosy, przystopowało moje ruchy. Przywrócony do rzeczywistości, usłyszałem:

    – Zwolnij, młody, bo zaraz skończymy zabawę, a ja nie chcę jeszcze kończyć. – nie byłem w stanie uwierzyć w ten widok nade mną. Przypatrywałem się kroplom wody, potu spływającym po ładnie wyrzeźbionym torsie. – Doskonale sobie radzisz. Gdybym Cię nie znał, słodziaku, to nie pomyślałbym, że jest to Twój pierwszy raz. – wciąż trzymając w ustach potężny skarb mojego kuzyna wpatrywałem się w Jego lekko zamglone oczy – Teraz ja będę prowadził, więc postaraj się wytrzymać. – z tymi słowami Daniel zaczął wbijać się w moje gardło. Najpierw powoli, nie śpiesząc się, ślizgał się po moim języku. Nie zmieniając wolnego tempa znowu zaczął mocniej i głębiej wdzierać się w usta. Jego ruchy wprowadzały mnie w lekki dyskomfort. Miałem wrażenie, że nie bez przyczyny rozpycha się i przyzwyczaja moje mięśnie. Jakby przyzwyczajał je do chaotycznych, brutalnych wepchnięć, które za niedługo miały się rozpocząć.

    Wzmocnił uścisk swoich dłoni. Miałem lekko przekrzywioną głowę i oczy zwrócone do góry. W ten sposób mógł obserwować, jak bez problemu jego penis całkowicie znika w moich ustach, a oczy szklą się od tymczasowego, chwilowego braku powietrza. Po przymkniętych powiekach i przygryzionych ustach mogłem śmiało stwierdzić, że zatracił się w akompaniamencie moich odgłosów ciężkiego przełykania śliny i dławienia. Przyśpieszył swoje tempo i zgubił rytm, przez co poruszał biodrami mniej precyzyjnie i uderzał czubkiem w podniebienie oraz migdałki. Dziwiłem się, że bez przeszkód mogę wytrzymać tak mocne, nieregularne pchnięcia. Było mi niezaprzeczalnie dobrze.

    Gdy momentalnie zwolnił i pochylił się nade mną zacząłem zastanawiać się, co się stało, ale on tylko wędrował dłońmi po moich plecach, wysuwając powoli penisa z ust. Tym razem poczułem przesuwającą się dłoń pod moimi pośladkami i zanim się zorientowałem miałem w sobie jego palec, a nawet dwa! Przeszło mi przez myśl: „Jak on to zrobił?”, mając na uwadze tą ciasną kabinę.

    Domagający się uwagi, nieustannie pulsujący penis wsunął się jeszcze głębiej do gardła. Wraz z moim jęknięciem oszołomiło mnie uczucie poruszających się we mnie palców, wbijających się i rozciągających moją dziurkę. Po jakiś kilku minutach oprócz westchnień usłyszałem:

    – Dłużej nie mogę, jesteś wspaniały, słodziaku. – Podniósł się wysuwając delikatnie ze mnie swoje palce. – Zaraz skończę, więc przesuwaj językiem po czubku, kiedy dojdziesz do góry, dobrze? – Skinąłem tylko głową znowu wpatrując się w jego twarz, oczy. – Ooo, tak, właśnie tak, słodziaku. – Jedną ręką opierał się o kabinę, a ja z zapałem ssałem i lizałem główkę jego członka, towarzyszyły mi tylko jęki i dźwięk urywanego oddechu. – Wysuń język! – Odezwał się ochryple przesuwając dłoń z tyłu mojej głowy przez policzek, aż do ust i objął swojego oślinionego kutasa. Posłusznie wykonałem polecenie, wysuwając język. Podczas, gdy głaskał i pieścił dłońmi ten młodzieńczy, naprężony do granic wytrzymałości osprzęt wzięło mnie na rozmyślania. Myślałem o tym, że ta gładka, całkowicie napięta, różowa skóra na samym czubku jest szczególnie miła i delikatna w dotyku, gdy tak napiera na mój język. Jego dłoń nabrała szybkości, aż rozmyła się i wkrótce patrzyłem, jak przez całe ciało Daniela przechodzą konwulsje, gdy pochylał się nade mną stękając. Usłyszałem szybkie, urwane westchnięcie, ostry wdech. Objąłem ustami główkę, oblizując ją, a potem oplatając językiem aksamitną w dotyku skórę. Po chwili w moich ustach rozszedł się delikatny słodko-kwaśny, a zarazem słony smak.

    Nieprzerwanie ssałem i połykałem wypływający nektar. Byłem, jak uzależniony, nie potrafiłem się opanować. Daniel cały się telepał, przy czym głośno oddychał przytrzymując się kafelek i kabiny. Można było zauważyć, że trzyma się na nogach ostatkami sił. Mięśnie nóg i pośladków, które obejmowałem bez przerwy drgały, a dłonie ześlizgiwały się w dół. Ostre syknięcie i dłoń na moim podbródku wyrwały mnie z transu.

    – Chodź tu… chodź do mnie. – Ochrypły, wycieńczony głos kuzyna rozszedł się po kabinie. – Chcę Cię…

    Przyciągany jego słowami i dłonią spróbowałem wstać, ale nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Były całe odrętwiałe od przebywania w jednej pozycji. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, jak długo klęczałem oraz jak bardzo byłem skupiony na dawaniu przyjemności, że nawet nie odczuwałem bólu, czy mrowienia nóg. Z niemałą pomocą kuzyna udało mi się wstać i utrzymać na nogach. Nasze starania, żebym podniósł się musiały wyglądać przynajmniej komicznie, a na pewno żenująco.

    Daniel od razu wpił się w moje usta, jakby z utęsknieniem. Zaczął niespiesznie mnie całować, co chwilę zlizując resztki spermy na mojej twarzy, czy ślinę spływającą mi z kącików ust. Delikatnie wpychał język, za każdym razem głębiej, zapraszając do wspólnego tańca zmysłów. Lewą ręką obejmował mnie na wskroś, trzymając dłonią pośladki, które zaczął masować. W tej pozycji nasze podbrzusza, torsy całkowicie się skleiły. Napierał na mnie całym swoim ciałem, wciskając mnie w kabinę.

    Poczułem na sobie strumień wody. Musiał prawą ręką odkręcić prysznic – pomyślałem i zaraz z powrotem wróciłem do rozkoszowania się przerywanym krótkimi, szarpanymi oddechami pocałunkiem. Jego palce zaczęły drażnić moją dziurkę, w tym samym momencie wplótł w moje włosy drugą dłoń i łagodnie pociągnął je, kierując moją twarz w stronę wody. Składał namiętne pocałunki na mojej szyi, zaczynając od ssania jabłka Adama, a kończąc na podgryzaniu płatków uszu.

    – Spisałeś się na medal, Młody. – poczułem, jak swoim językiem wkrada się do mojego ucha. Stęknąłem. – Dawno nikt mnie tak zachłannie nie połykał. Byłeś, jak zawodowiec. – tym razem na chwilę przyssał się do kawałka skóry za moim uchem – Aż trudno uwierzyć, że to Twój pierwszy raz. – schodził ustami coraz niżej.

    Nasze ciała złączyły się. Zachowywały się, jakby wiedziały lepiej od Nas, co powinny zrobić. Moja lewa noga podniosła się, a prawa dłoń Daniela od razu puściła moje włosy, spłynęła w dół po moich żebrach, biodrze i ją pochwyciła.

    – Podnieś drugą nogę. Obejmij mnie nimi, będę Cię trzymać. – jak poprosił, tak zrobiłem. Zaplotłem nogi wokół jego bioder. Lewą ręką obejmował mnie mocno w pasie. Zaś wolną dłonią jeździł po udzie, głaskał albo raczej tarmosił moje pośladki. W końcu wślizgnął się Nią pomiędzy nasze sklejone podbrzusza i pochwycił mojego penisa. Niemo westchnąłem, próbując nie zakrztusić się wodą. – Dzisiaj Ci się szybko odwdzięczę, ale jutro… – i znowu umilkł wbijając w moją skórę zęby, a później liżąc i całując dane miejsce. Wiedziałem, że jutro będę musiał wymyślić sposób na zakrycie tej części ciała. „Jak dobrze, że to obojczyk” – kołatało mi się w myślach, po czym oddałem się w pełni szybkim ruchom dłoni Daniela obciągającą mojego członka. W górę i w dół. W górę i w dół. Jednostajne pociągnięcia stawały się szybsze, ale wciąż tak samo pewne, mocne. Tarcie na dole, ciepło oddechu i dotyk języka na ciele wywołało we mnie niesamowite uczucie. Miałem wrażenie, że uderzenia mojego serca rozchodzą się w kabinie. Ścisnęło mnie w podbrzuszu, mięśnie zaczęły mimowolnie drgać, a palce stóp zwinęły się. W ustach mi zaschło, tak mocno, że ledwo wychrypiałem: Daniel, ja… zaraz… do…

    … Odpłynąłem.

    Minęła minuta, może dwie,… Jak przez mgłę pamiętam dzisiaj oddech na swojej skórze, czy ciepło drugiego ciała.

    – Wróciłeś? – zapytał Daniel delikatnie całując mnie w czoło – Za chwilę Cię puszczę. Dasz radę ustać na nogach? – dałem radę wystękać tylko potakującą monosylabę albo raczej coś, co miało ją przypominać – Wychodzimy, co? Bo już wystarczająco dużo wody zmarnowaliśmy, no i, cały się trzęsiesz, plus w ogóle nie kontaktujesz…

    To była prawda. Nogi mi drżały, mięśnie brzucha również, nawet dłonie. „Czy powinienem się tak trząść? Co to było?” – myślałem intensywnie, zanim zdałem sobie sprawę, że najzwyczajniej w świecie jest mi zimno.

    Szybko się uwinęliśmy i cicho czmychnęliśmy do pokoju. Po chwili oboje byliśmy w łóżku, nadzy, zakryci od stóp do głów kołdrą. Daniel przykrył mnie jeszcze swoją, a później przyciągnął do siebie w taki sposób, że kompletnie się w Niego wtuliłem. Przytłoczony wszystkimi wydarzeniami powoli zasypiałem zamknięty w jego ramionach.

    Było to takie właściwe.

    Chociaż czułem się inaczej, jakby ktoś otworzył we mnie puszkę Pandory wypełnioną pożądaniem, o którym nie miałem pojęcia, a które miało bez reszty mnie pochłonąć i totalnie mnie zmienić.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    YGray