Category: Uncategorized

  • Sasiadka spod jedynki

    Po dwóch epizodach krakowskich, opowiem Wam historię, która wydarzyła się bardzo niespodziewanie w swoim mieście. Jak każdego piątkowego popołudnia, siedziałem w busie jadącym do mojego rodzinnego miasta, aby odbyć trening i być do dyspozycji trenera na weekendowym meczu.

    Była połowa mają, dosyć ciepło, bus zapchany i mało komfortowy, jak zwykle słuchałem swojej muzy. Nagle usłyszałem wibracje w telefonie – napisała do mnie Aneta, koleżanka z bloku, w którym mieszkałem od dzieciństwa. “Hej, Co u Ciebie? Jak studia?” – napisała, a ja pomyślałem o co jej chodzi? Nigdy z Aneta nie utrzymywaliśmy jakiś bliskich kontaktów ot kilka zdań na klatce jak w szkole i sporcie – chodziła na balet. Nigdy nie patrzyłem na nią jak na obiekt pożądania chociaż brzydka nie była. Aneta miała wtedy 19lat, była niska mierzyła jakieś 155cm do tego kasztanowe włosy i dziewczęca twarz dawały efekt nieletniej. Odpisałem z grzeczności, że u mnie wszystko w porządku i wracam do siebie na trening i weekend. Z grzeczności zapytałem co u niej.  

    Po treningu  zobaczyłem kolejna wiadomość “u mnie średnio, skończyłam związek, ale też zmieniłam dziś pracę z czego jestem dumna”. Odpisałem jej, że w takim razie czemu nie świętuje lepszej pracy i statusu singielki?  Od słowa do słowa wyszło tak że na 20 byliśmy umówieni na krótki spacer po okolicy. Spacerowaliśmy gadając o tym jak nam się układa, i co planujemy. Po spacerze zachciało nam się jeść więc wsiedliśmy do mojego auta i udaliśmy się do restauracji z wielkim M na szyldzie. Podjechaliśmy pod driva, zamówiliśmy jakieś zestawy i mieliśmy nadzieję, że zjemy gdzieś na parkingu. Jednak jak to w piątkowy wieczór pod większością M jest tłoczno nie znaleźliśmy żadnego miejsca. “Zjemy w domach” – rzuciłem. “Nie, jedzmy na parking nad pobliskie jezioro, jest piękna noc popatrzymy na gwiazdy” powiedziała Aneta, a ja grzecznie ruszyłem w kierunku parkingu.

    Po 10 minutach byliśmy na parkingu oddalonym o 20m od pięknego leśnego jeziorka. Było przeraźliwie ciemno i tylko księżyc z gwiazdami rozświetlał wąska ścieżkę prowadzącą nad jeziorko z licznymi ławkami. W milczeniu jedliśmy zamówione zestawy, słuchaliśmy pohukiwania sów i spoglądaliśmy raz za razem w bezchmurne majowe niebo.

    “Wiesz, że zawsze mi się podobałeś Naimad?” – rzuciła mi stąd ni z owąd Aneta.

    “Też jesteś ładna, ale nigdy nie myślałem o Tobie w ten sposób. Znamy się praktycznie od dzieciństwa i traktuje Cię bardziej jak kuzynkę niż obiekt pożądania” – odparłem.

    “No weź, mówią że nawet z kuzynką to nie grzech, mi niczego nie brakuje no i przede wszystkim oboje w końcu jesteśmy wolni. Namiad od zawsze czekałam, aż zakończysz związek z Magdą i od zawsze chciałam Ci to powiedzieć. Chciałabym z Tobą spróbować coś stworzyć. Zrobisz co będziesz chcieć teraz chodźmy do auta, jedzmy do domu bo już późno”

    Bez słowa wstaliśmy i udaliśmy się w stronę samochodu rozświetlając ścieżkę latarkami. Aneta szła przodem ja pilnowałem jej pleców raz po raz oświetlając jej zgrabny, lekko odstający tyłek przypominający gruszkę. Było ciepło więc Aneta miała na sobie czarny t-shirt i legginsy opinające pięknie jej pupkę. Widać było przez nie wciskające się między pośladki stringi. Pomyślałem co mi w sumie zależy, idę na całość.

    Weszliśmy do auta, ja za kierownicę, Aneta jako pasażer. Od razu powiedziałem do niej “nie zapinaj pasów”, zdążyła tylko powiedzieć “czemu?”. Więcej nie powiedziała bo miała już mój język u siebie w ustach. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Nie trzeba tłumaczyć że mój penis po chwili zajął całe wolne miejsce w krótkich jeansach, które miałem na sobie, myślałem, że je rozerwie. Oderwałem usta od Anety, szukając oddechu i milimetrów wolnego miejsca w spodniach. Aneta jakby wiedziała co się dzieje gdyż od razu odpięła guzik w spodniach i wyłożyła penisa ku górze, tak aby czubek wychodził poza obręb spodni. “Lepiej?”- zapytała, “zdecydowanie” po czym wróciliśmy do pocałunku. Moja ręka wędrowała już po pośladkach Anety, raz po raz pocierając jej cipkę przez materiał, a jej zwinne palce muskały czubek penisa. “Chcesz?” – zapytałem. Ona bez odpowiedzi ściągnęła topik oraz stanik ukazując swoje naprawdę piękne piersi. Każde cycki są ładne jednak to były najładniejsze cycki jakie w życiu widziałem. Od razu zacząłem całować je i lizać raz po raz twarde sutki. Po chwili oderwała mi głowę na siedzenie auta. W międzyczasie czułem jak sprawnie ściąga ze mnie spodnie i majtki. Wyrzucając na zewnątrz moje 18cm “nieźle sąsiedzie, nieźle go uchowałeś, nie dziwię się, że ta franca się Ciebie tyle czasu trzymała” – powiedziała, usiadła na kolanach na swoim siedzeniu, wypinając tyłek do okna  i od razu połknęła go w całości w swoich niewinnych ustach. Ta z wyglądu 16-letnia suczka mogłaby chyba nawet giganta połknąć – takie miałem wrażenie. Przy lodziku brakowało jej techniki, mimo iż ssała mocno i głęboko. Jednak było mi niesamowicie przyjemnie. Ja w tym czasie zabawiłem się jej muszelka, która już przez legginsy była mokra. Coraz szybsze westchnienia Anety dawały znać że jest jej równie przyjemnie jak mi. “Chce Cię poczuć w sobie” powiedziała, ja natomiast w konsternacji, bo nie miałem gumek ze sobą. Ale raz się żyje. “Chodź” powiedziałem i wyszliśmy z auta spotykając się przed maską auta. Ja ze spodniami u kostek ona bez bluzki i w legginsach. Oparłem niewiniątko o maskę, zdjąłem legginsy ze stringami jednym ruchem, dodałem swojej śliny na jej wygolona cipkę i zacząłem ją posuwać w na parkingu w pobliżu jeziora przy świetle księżyca. Nie zważając na konsekwencje i ewentualnych gapiów. Po chwili walenia od tyłu Anety opartej o maskę mojego auta poczułem jej dreszcze na sobie  i śluz ociekający po moim penisie. Obróciłem niską gówniarę, chwyciłem za włosy i już według mojego uznania dokończyłem walić konia jej ustami. Wszystko grzecznie połknęła i oblizała się przy tym bezczelnie. “Wracajmy” powiedzieliśmy niemalże jednocześnie. I wróciliśmy do bloku żegnając się jeszcze na klatce, obiecując kolejne spotkanie.

    Tej samej nocy znajomy urządzał domówkę, na której wstąpiłem i wygadałem się ziomkom o przygodzie. Okazało się, że sąsiadeczka jest dosyć znana, z krótkich epizodów. Nie wkurzyłem się jakoś bardzo, bo nigdy nie chciałem się z nią wiązać.

    Nazajutrz spotkałem się z Aneta po raz kolejny i otwarcie jej powiedziałem, że możemy się tylko spotykać na ruchanie i to na moich zasadach (nikogo poza mną nie obraca) ale nic poza tym. Powiem Wam- był to świetny romans … Przychodziła na moją mini siłownie, żeby się wygrzmocić o 9 rano, potrafiła wysłać smsa z piwnicy, że czeka gotowa, nie zliczę epizodów w aucie i na klatce, nie miała bólów głowy czy problemów z miesiączką (miesiączka no to lodzik). Maszyna do ruchania, o twarzy dziecka.

    Pewnego dnia czekała przy Judaszu (to oczko w drzwiach wejściowych) i czekała aż moja mama wyjdzie do pracy. Wyleciała na górę i powiedziała, że chce spróbować analu. Od razu mi się przypomniała Emilka z Krakowa. Nie musiała mnie długo namawiać. Dorwaliśmy lubrykant, i jechaliśmy równo z jej dupkiem niekiedy nagrywając amatorskie filmiki na własne potrzeby. Lubiła bardzo ten sport, jechaliśmy jeszcze przez pewien czas we wszystkie jej otwory. Jednak jak szybko romans rozkwitł tak szybko umarł, Anetka znalazła faceta, z którym wiązała przyszłość, szczerze mi o tym powiedziała nie chcąc mnie oszukiwać. Pożyczyłem szczęścia i kontakt już nie wrócił. Wiem, że jest szczęśliwa i ma 2 brzdąców, ale jestem pewien, że niekiedy wraca wspomnieniami do sąsiada podczas gorącej kąpieli.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Wiśniewski
  • Czesc siedemnasta: Wiktoria, odcinek drugi, czesc I

    Na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy wyjeżdżałem służbowo do Warszawy znacznie częściej. Kontraktów przybywało, więc takie wyjazdy nikogo nie dziwiły.

    Jeśli tylko był czas i sposobność korzystałem z usług opisywanej już w części dziewiątej Wiktorii. Na rynku oferowanych przez nią usług oczywiście nie można narzekać na brak ofert, ale jak pisałem – po sprawdzeniu kilku innych zostałem przy Wiktorii, pasowała mi podejściem. No i wyglądem. Kto by nie chciał sypiać z fotomodelką, która ma poukładane w głowie i wie o co chodzi w łóżku? Nie była tania, ale w pełni rekompensowała ubytek w portfelu swoim podejściem. Doszło do tego, że Wiki miała mnie zapisanego w numerach stałych klientów. Oczywiście nie wiedziała, że karta SIM z tym numerem telefonu na co dzień ukryta jest głęboko w moim biurku. Dzięki temu nawet jakby zachowała się nieprofesjonalnie i napisała lub zadzwoniła to nic by się nie stało. Ale Wiktoria była w pełni profesjonalistką i nie dzwoniła.

    Dwa dni przed kolejnym wyjazdem siedząc za biurkiem i popijając świeżą kawę włożyłem wspomnianą kartę do telefonu.

    “Będę od piątku w Warszawie, masz ochotę na spotkanie?” – wystukałem na ekranie. Prawda była taka, że spotkanie miałem dopiero w sobotę w południe, ale chciałem pojechać wcześniej. Odpowiedź nadeszła po kilku minutach.

    “Oczywiście kociaku, na którą dokładnie?”

    “Zależy ile mnie będzie kosztować cały wieczór i noc z Tobą” – odpisałem natychmiast nie siląc się na kurtuazję.

    Do tej pory korzystałem z jej usług na godziny, z czasem zyskałem sobie u niej renomę i kasowała za godzinę, ale spędzaliśmy ze sobą trochę więcej czasu i to niekoniecznie w łóżku, okazywała się być świetną rozmówczynią ze znajomością wielu tematów.

    “Dzień spędzę z Tobą za darmo, noc już płatna” – na końcu podała kwotę, jak na jej stawki zaskakująco niewielką. Poprawił mi się humor, myślałem, że zaboli mnie w kieszeń a tu taka miła niespodzianka. Zaboli ale mniej.

    “OK, przyjadę po Ciebie o osiemnastej, zapraszam na kolację. Adres ten sam?”

    “Ten sam.”

    Wiedziałem, że zaczyna swoją pracę właśnie o tej godzinie, więc miałem pewność, że będę jej pierwszym tego dnia. Zresztą – wiedziała, że mam na tym punkcie lekkie skrzywienie i nie przyjmowała innych danego dnia przede mną. A przynajmniej tak twierdziła.

    W piątek Beata rano chciała się do mnie dobrać, ale wyłgałem się koniecznością szybkiego wyjścia. Nie miałem po prostu na nią ochoty. Od czasu spotkania z Magdą przyłapuję się na niechęci do Beaty, owszem, jest świetna w łóżku, ale czegoś mi brakuje. Tego dreszczyku emocji towarzyszącego skokom w bok? A może mam jej już po prostu dość i to co łączyło nas kiedyś uleciało? A może coś jeszcze?

    Szybko się spakowałem, pojechałem na kilka godzin do firmy. Tego dnia Małgosia znów pokazała klasę w kwestii ubioru i makijażu. Czasem żałowałem, że nie zabieram jej ze sobą, moglibyśmy spędzić rozkosznie pobyt w innym mieście, praktycznie bez ryzyka wpadki. Może kiedyś?

    Poprosiłem o kawę i kilka chwil później zjawiła się w moim gabinecie zgrabnie niosąc małą tacę. Miło mi się na nią patrzyło – czerwony komplet spódnicy z żakietem współgrał z czernią zamszowych botków. Włosy luźno opadające łagodną falą, wielkie koła kolczyków i łagodna czerwień uwydatniająca usta wyglądały jak milion dolarów. Całość zamknięta była dwiema czarnymi bransoletami wokół nadgarstków. Ile ona spędza przed lustrem zanim wyjdzie z domu? Przyłapałem się, że myślę o niej cieplej od jakiegoś czasu, zresztą i ona jak spostrzegła, że nie traktuję jej wyłącznie jako obiektu seksualnego okazała się całkiem inna niż się spodziewałem. Owszem – kiedy wiedziała, że może sobie pozwolić to potrafiła być wyuzdana i sprośna. Ale zazwyczaj była po prostu elegancka i profesjonalna a jednocześnie luzacka i ciepła, bardzo fajne połączenie.

    – Kiedy jedziesz? – zapytała.

    – Koło dwunastej się zbieram.

    – Dwunastej? Przecież spotkanie masz jutro chyba.

    – Tak, ale dziś chcę spotkać się jeszcze z kimś.

    – Uuuuu, z kim?

    – Jem kolację z babką, która może zostać naszym przedstawicielem.

    – Eche, akurat – zadrwiła Gośka i wykonała gest jakby brała członka od ust jednocześnie wypychając językiem środek policzka.

    – No i dobra – podjąłem tę grę – ty nie chcesz to sobie jakoś muszę radzić.

    – Kto mówi, że nie chcę? Zapraszam cię do siebie i tylko nie i nie. A tu nie ma jak. I nie chcesz.

    Poczułem, że krew zaczyna szybciej krążyć.

    – Nie kuś nie kuś, bo faktycznie cię odwiedzę.

    Stanęła tyłem do drzwi i się o nie oparła. Wyglądała naprawdę fajnie.

    – A chciałbyś? – spytała niespodziewanie poważnie.

    – Chciałbym – odparłem po chwili zastanowienia.

    – Mogłoby być miło… – zawiesiła głos.

    Machnąłem od niechcenia ręką.

    – Może tak a może nie. Przyjdę i na drugi dzień złożysz wypowiedzenie.

    Zamyśliła się.

    – Dlaczego ty taki jesteś?

    – Jaki?

    – Nie pracuję tu dla pieniędzy. Jestem tu dla ciebie – odrzekła smutno.

    Zaskoczyła mnie kompletnie, nie spodziewałem się takiego wyznania.

    – Przecież wiesz, że nie jestem singlem?

    – No i? To zawsze możesz zmienić, nie macie dzieci, zobowiązań, nawet psa nie macie, tak ją kochasz?

    Co miałem odpowiedzieć na tak zadane pytanie? Spojrzałem w oczy Gosi, ewidentnie widziałem w nich smutek i nadzieję. A uwaga o psie mnie zabolała, bo bardzo chciałbym go mieć.

    – Sam nie wiem – zdobyłem się na szczerość – nie układa się nam ostatnio.

    – Czyli mam szansę – pisnęła i klasnęła w dłonie jak mała dziewczynka i już jej nie było. Co to miało być? Umie grać na emocjach, albo po prostu droczy się ze mną. Lubię to w niej. I siebie w niej też lubię, ha!

    W południe wsunąłem “lewą” kartę sim do telefonu.

    Zalogowałem się do sieci i wysłałem do Wiktorii SMS.

    “Przypominam – o osiemnastej jestem.”

    “Pamiętam i czekam :-*” – przyszło od razu.

    “Ubierz się w coś szykownego, zabiorę Cię na kolację, zjemy w dobrej restauracji”

    “Oczywiście.”

    Na tym wymiana SMSów się urwała. Wychodząc minąłem Gosię, jak zwykle wyprostowaną za biurkiem jak struna, uśmiechnąłem się tylko do niej. Odwzajemniła się jadowitym “baw się dobrze” i powtórzyła gest robienia laski. Ale w jej oczach nie widziałem żartu…

    Zameldowałem się w warszawskim hotelu kilka godzin później. Czas przyjazdu skalkulowałem tak, aby mieć czas na przygotowanie się do spotkania z Wiktorią. Tym razem hotel również był o klasę wyżej niż zazwyczaj, mogłem sobie na to pozwolić, dodatkowo nie wiedziałem, gdzie skończymy – u niej czy u mnie. Wolałem w hotelu mimo wszystko i chciałem zrobić wrażenie.

    Wyjątkowo długi czas poświęciłem na przygotowania do spotkania, z jednej strony z chęci dopięcia wszystkiego na ostatni guzik, z drugiej z braku lepszego zajęcia. Może to głupie, ale chciałem na prostytutce zrobić jak najlepsze wrażenie. Pretty Woman mi się zachciało. Tyle, że Richard Gere pomykał zdaje się Ferrari, a ja tu zwykłym autem niemieckiej produkcji…

    Niemniej pół godziny przed umówionym spotkaniem stałem czysty, pachnący i ubrany w drogi garnitur przed hotelowym lustrem. W odbiciu widziałem dobrze ubranego, pewnego siebie faceta. Obiektywnie (jak tylko mogłem) oceniłem, że niejedna by się na ulicy obejrzała. Może nie za twarzą, ale za ogólnym wyglądam na pewno.

    W hotelowym garażu wsiadłem do samochodu i niecałe pół godziny później zjawiłem się pod jej apartamentowcem, zdążyłem jeszcze zajechać do kwiaciarni.

    Adres już dobrze znałem, wcisnąłem guzik domofonu, niemal natychmiast usłyszałem “chodź na górę” i rozległ się dźwięk zwalnianego zamka.

    Tuż za mną weszło do budynku jakieś małżeństwo, przynajmniej tak wyglądali. Otaksowali mnie wzrokiem jakby próbując wydedukować do kogo jedzie taki wymuskany goguś z bukietem. Ich ciekawość została niezaspokojona, bo wysiedli kilka pięter szybciej niż ja.

    Prawie punktualnie o umówionej godzinie stanąłem przed drzwiami numer 54 i wcisnąłem klawisz dzwonka.

    Usłyszałem szybkie kroki, dźwięk przekręcanego zamka i drzwi się uchyliły.

    – Nosz kurwa – padło w moją stronę, nie było to coś co chciałem usłyszeć.

    Za drzwiami stała Wiktoria, totalnie zaskoczona.

    – Wchodź – rzuciła krótko, posłusznie wykonałem polecenie.

    – Nie spodziewałam się – otwartą dłonią wskazała na mnie z góry na dół.

    Fakt – wyglądaliśmy zupełnie odmiennie. Ja odwalony jak na galę Oscarów, ona elegancko ale bardziej luzacko – obcisłe jeansy, buty z siateczki i zielona koszula w kwiaty. Włosy spięte w kok. Całość spójna ale nie pasująca do mnie.

    – Daj spokój, wyglądasz super – wyciągnąłem rękę z kwiatami, ale odepchnęła.

    – Idź do kuchni, zaraz wracam, zaczniemy jeszcze raz – popchnęła mnie do kuchni a sama zniknęła w sypialni.

    Poszukałem jakiegoś wazonu, ale nie znalazłem, więc bezczelnie zacząłem przeszukiwać szafki kuchenne w poszukiwaniu czegoś w czym mógłbym postawić kwiaty. Poczułem się trochę jak poszukiwacz skarbów i trochę jak domownik. Bynajmniej nie czułem jakiegoś zawstydzenia z powodu grzebania po kuchennych szafkach. W pierwszej znalazłem równo poukładane pudełka ze spożywką, w drugiej różnej maści szklane naczynia. Uznałem pokal do piwa za wystarczający do umieszczenia w nim kwiatów.

    Kwiaty dostały wodę a ja usiadłem na krześle przy stole obracając je przodem do drzwi sypialni, miałem chwilę na rozmyślania. Czy mógłbym się związać z kimś takim jak Wiktoria jeśli rzuciłaby zawód? Jeśli tak to czy z czasem nie wróciłyby demony tego czym się zajmowała? Miała przepiękne ciało ale również w głowie miała dobrze, weszliśmy na taki poziom, że zdążyła mi o sobie co nieco prywatnego powiedzieć. Skończyła dobrą szkołę i nawet krótko pracowała w zawodzie, ale za namową koleżanki weszła w seks biznes i okazało się, że w tym może dzięki urodzie zarobić w rok tyle, co w zatrudniającej ją firmie w pięć, może nawet sześć lat. Wykalkulowała sobie, że popracuje ile może, poprawi co musi i gdy straci zainteresowanie klientów odejdzie na “emeryturę” i znajdzie inną pracę, nawet przez łóżko.

    Moje rozmyślania przerwał szczęk naciskanej klamki. W drzwiach sypialni pojawiła się Wiktoria w wydaniu, w jakim nie miałem okazji jej do tej pory oglądać.

    Na wprost mnie stała czysta emanacja elegancji, która dodatkowo chyba wiedziała jak wygląda, bo stanęła w drzwiach jak hollywoodzka gwiazda na czerwonym dywanie, pozwalając nacieszyć oczy.

    Piękna sukienka luźno opadała z opalonych ramion zaczynając bladoróżowym odcieniem i kończąc tuż nad kostkami krwistoczerwonym materiałem. Czarne sandałki na wysokim obcasie podkreślały smukłość jej stóp a maleńka torebka w tym samym kolorze uwydatniała długość palców jej dłoni i cielisty odcień lakieru do paznokci. Rozpięte teraz włosy luźno opadały na ramiona skrywając w cieniu jej piękną twarz. Nie dało się nie zauważyć pod materiałem sukienki pełnych piersi spod ręki chirurga, nieskrępowanych żadnym stanikiem.

    – Chyba jednak nigdzie nie pójdziemy – uśmiechnąłem się szeroko.

    – Dlaczego? – mówiąc to podeszła do mnie na tyle blisko abym poczuł słodki zapach jej perfum. Pachniała obłędnie, zero tandety. Co taka kobieta robi w tym zawodzie?

    Stanęła przede mną, podciągnęła lekko sukienkę i usiadła mi okrakiem na udach. Przez głowę przeszła mi myśl czy ma na sobie bieliznę czy nie ma. Wsunąłem dłonie pod materiał, powiodłem palcami po łydkach, udach aż do pośladków. Nie miała żadnej bielizny.

    – Wszyscy paparazzi w tym mieście się zlecą robić ci zdjęcia, pomyślą, że Angelina Jolie zawitała do miasta. A ja nie bardzo Brad Pitt jestem.

    – Ona już nie jest z Pittem, orientuj się. Ale dziękuję za komplement – objęła mnie dłonią za policzek, pochyliła się cofając lekko i pocałowała w drugi – a z jakiej okazji te kwiaty? Są piękne.

    – Jak zabieram na kolację to kwiaty są obowiązkowe – skłamałem, zazwyczaj uważam to za zbędny wydatek.

    Przez moment myślałem, aby dać sobie spokój z kolacją i zostać już z nią w jej apartamencie, ale zwalczyłem ten pomysł.

    Chwilę później otworzyły się przed nami drzwi windy.

    Niespełna godzinę później zaparkowałem pod restauracją w centrum, zupełnie nie wiem jak ludzie mogą mieszkać w Warszawie, mnie te korki doprowadzają do szału. Stolik zarezerwowałem dzień wcześniej, więc wystarczyło zadzwonić z samochodu, że trochę się spóźnimy, stolik mają trzymać. Na restauracyjnym parkingu otwierając drzwi Wiktorii czułem się niemal jak James Bond, czułem na plecach spojrzenia zazdrosnych facetów i wkurwionych ich partnerek. Wszystko działo się jak w zwolnionym tempie, szliśmy pewnym krokiem wzdłuż sali restauracyjnej jak w Cassino Royale, tyle, że tam wszyscy byli ubrani podobnie, tutaj my kładliśmy wszystkich na łopatki. W środku dusiłem śmiech – oni z zazdrością patrzyli na nas a tak naprawdę szedł wyrachowany puszczalski łajdak i prostytutka, taka była prawda. Ale jak miałem się dzisiaj przekonać tym razem o prostytucji mowy nie było. Ale nie uprzedzajmy faktów.

    Spędziliśmy w restauracji niemal trzy godziny, przeplatane rozmowami, jej stopą między moimi nogami, przelotnymi pieszczotami w korytarzu restauracyjnym, robiliśmy i mówiliśmy wszystko co tylko podkręcało atmosferę. Nasze przystolikowe dialogi były przesycone seksem i na tyle głośne aby usłyszeli nas goście przy sąsiadujących stolikach. Bawiły nas te niby zgorszone spojrzenia.

    Po kolacji podjechaliśmy bliżej centrum i poszliśmy na spacer na Stare Miasto. Przyjemnie to wyglądało, modelka i jakiś koleś, luksusowo ubrani przechadzający się wśród rozbawionych ludzi, w większości studentów.

    Miałem nadzieję, że Beata nie wynajęła detektywa. Jeśli tak by było nie miałby za wiele pracy, nie kryliśmy się z Wiktorią za bardzo. A jeśli nawet jakiś detektyw nas obserwował to może stałoby się lepiej, rozwiązałoby to moje rozterki.

    Znaleźliśmy wolne miejsce na murku i trzymając się za ręce jak para zakochanych podziwialiśmy iluminację Zamku Królewskiego i Kolumny Zygmunta.

    – Dlaczego akurat tak? – spytała

    – Ale co “tak”?

    – Dlaczego tak wygląda nasze spotkanie, nie łóżko i seks tylko kolacja, spacer…

    – Bo mam to w gratisie. A seks? To może później.

    Spojrzała na mnie uważnie.

    – Dzisiaj wzięłam sobie wolne.

    – Co to znaczy – nie zrozumiałem.

    – To znaczy, że dzisiaj nie pracuję. Całą noc nie pracuję.

    Chwilę musiałem przetrawić informację, którą właśnie dostałem.

    – Czyli… – chciałem uściślić sytuację ale zeskoczyła z murku, stanęła naprzeciwko mnie między moimi nogami i objęła mnie delikatnie patrząc mi w oczy.

    – Czyli chodź do sklepu po jakiś dobry alkohol i kochaj się ze mną całą noc.

    Zdecydowałem, że lepszą jednak opcją jest jej mieszkanie, po co mi problemy z hotelem, ponadto jej apartament był bardzo komfortowy. No i z pewnością Wiktoria będąc u siebie będzie czułą się bardziej pewnie.

    Przez całą drogę drażniła się ze mną, podciągała wysoko sukienkę – nie na tyle aby pokazać za dużo, ale wystarczająco aby rozpalić moją wyobraźnię. Odsłaniała niby od niechcenia piersi, zasłaniając ją tylko, gdy staliśmy na światłach.

    Niemal godzinę później w windzie wtopiłem się w jej ciało, nie czekałem aż dojedziemy na jej piętro, już w windzie całowaliśmy się namiętnie, miałem gdzieś czy ktoś nas przyłapie, nie byłem u siebie. Wiktoria też wyraźnie nie miała problemu z ryzykiem przyłapania, obnażyła okrągłą pierś delektując się moimi ustami na twardym sutku. Zanim winda dotarła na miejsce mój członek był twardy jak kamień i spragniony wnętrza tej kobiety. Nikt jednak o tej porze do windy się nie dosiadł, po krótkiej walce z zamkiem znaleźliśmy się w mieszkaniu Wiktorii.

    Chyba obojgu nam pilno było do zbliżenia, nie czekaliśmy tylko od razu w holu odstawiłem delikatnie butelkę, Wiktoria zdarła ze mnie marynarkę i zaczęła rozpinać koszulę. Oparłem ją o ścianę, na jej jasnym tle wyglądała obłędnie. Szyk i elegancja połączona z pożądaniem, seksem i wyuzdaniem. Rozchyliła rozpiętą już koszulę i paznokciami przeciągnęła delikatnie po skórze.

    – Żadnych śladów – ostrzegłem.

    – Nie obiecuję – wyszeptała, choć wiedziałem, że nie pozwoli sobie na taki nieprofesjonalizm.

    Przylgnąłem do niej i zsunąłem ramiączka sukienki. Materiał trzymał się teraz na dwóch pięknie ukształtowanych przez chirurga piersiach, pomogłem mu trochę i opadł w dół aż do pasa. Jej cycki wyglądały obłędnie, duże ale bez przesadnego wulgaryzmu, perfekcyjnie zrobione z idealnie sterczącymi sutkami aż prosiło się je pieścić i umieścić między nimi kutasa, który stał tak mocno, że miałem wrażenie, że wyszedł górą zza paska spodni.

    – Kosztowały fortunę – przypomniała Wiktoria widząc mój wzrok pełen podziwu.

    – Wiem, warto było, są idealne – pochwaliłem i przywarłem do jednego ustami. Był gorący, Wiktoria objęła moją głowę i przycisnęła ją mocno do siebie.

    Sięgnąłem do jej sukienki, podciągnąłem jej materiał do góry chcąc poczuć pod palcami skórę jej ud. Oplotła mnie prawą nogą, moja dłoń automatycznie powędrowała pod jej udo a potem powoli wzdłuż niego. Wiktoria wypchnęła lekko do przodu biodra i nie mogła nie poczuć twardości kutasa. Oderwała ciepłymi dłońmi moją głowę od piersi i zatopiła język w moich ustach. Moja dłoń wędrująca wzdłuż jej uda dotarła do miejsca, w którym zazwyczaj trafia się na materiał majteczek, ale przecież wiedziałem już że jest naga pod sukienką. Świadomość tego, gdy przechadzaliśmy się tak wśród ludzi burzyła mi krew w żyłach. Dotknąłem palcami gorących płatków jej warg sromowych, drgnęła lekko i zamruczała. Rozchyliłem lekko fałdki jej cipki i nie miałem wątpliwości, że jest gotowa. Nie przestając się z nią całować sięgnąłem do rozporka i go rozpiąłem. Wydobyłem twardego członka na zewnątrz, podwinąłem sukienkę jeszcze wyżej, złapałem jej drugą nogę i podniosłem Wiktorię do góry. Nie była ciężka, zgrabne wysportowane ciało nie miało prawie wcale tłuszczu no i adrenalina zrobiła swoje. Przycisnąłem ją ciałem do ściany aby odciążyć rękę, sięgnąłem w dół, nakierowałem kutasa i powoli opuściłem na niego Wiktorię. Westchnęła czując zagłębiający się w niej gorący pręt, objęła mnie ramionami dookoła szyi odciążając trochę moje ręce.

    – Kochaj się ze mną, pragnę cię – wyszeptała.

    – Ja ciebie też, brakowało mi takiego wieczoru.

    Lekkim falowaniem bioder wchodziłem w nią delikatnie, zupełnie nie przeszkadzało mi to, że jest prostytutką i za to co się teraz dzieje normalnie musiałbym zapłacić. Jej sterczące sutki ocierały się o moją pierś, zsunięta lekko koszula krępowała trochę moje ruchy. Całowałem jej szyję i dekolt, starałem się dotrzeć ustami gdzie tylko mogłem.

    – O tak, dobrze, jakie masz ciepłe usta, pieść mnie… – szeptała Wiktoria i miałem wrażenie, że po prostu dawno nie zaznała takiego seksu.

    Wplotłem palce w jej włosy i delikatnie przyciągnąłem jej głowę do siebie. Zazwyczaj wplatam palce w kobiece włosy w zupełnie innym celu, ale dziś póki co nie widziałem aby chciała mocniejszego seksu. Całowałem się z nią namiętnie, uwolniłem jej głowę i pieściłem doskonałe ciało kochanki błądząc dłońmi po całym jej ciele, piersiach, szyi, ramionach, udach, łydkach…

    Tylko oczyma wyobraźni mogłem dostrzec jak bajecznie musiały wyglądać jej długie nogi w tych seksownych sandałkach za moimi plecami. Przemknęło mi przez głowę, że ma praktycznie identyczne stopy jak Iwona, która tę części ciała jak dla mnie ma wzorcowe. Na wspomnienie Iwony poczułem coś dziwnego. Trudne do opisania uczucie, coś na granicy wręcz wstrętu do siebie. Dziwne i nietypowe uczucie szybko utonęło w odmętach pożądania.

    Wsunąłem dłonie pod jej pośladki dla lepszego rozłożenia ciężaru bo poczułem, że słabnie a nogi opadają nie mając siły utrzymać się na wysokości mojego pasa. Wchodziłem w jej mokrą cipkę raz za razem, podnosiłem ją najwyżej jak mogłem bez ryzyka, że z niej wyjdę. Gdy tylko znajdował się w niej tylko czubek kutasa robiłem małą pauzę i opuszczałem ją wypełniając jej zaskakująco ciasną cipkę twardym kutasem.

    Poczułem, że już nie ma siły trzymać nóg tak wysoko, pozwoliłem jej opuścić nogi co przyjęła z ulgą. Kutas chcąc nie chcąc wyszedł z jej rozżarzonego wnętrza i stał teraz naprężony, śliski i mieniący się w przytłumionym świetle. Materiał sukienki opadł i teraz Wiktoria stała przede mną naga znów tylko od pasa w górę. Miała naprawdę świetnie zrobione cycki, duże ale jednocześnie harmonijnie pasujące do reszty ciała. Oplotła palcami członka, kilka razy poruszała jego skórą wzdłuż jednocześnie nim lekko pokręcając. Ostatecznie przejechała długimi paznokciami po cienkiej skórze od nasady aż do lekko fioletowej główki. Przeszedł mnie dreszcz, uczucie czegoś tak twardego i zabójczego na członku było ciekawe.

    – Czas na deser – mówiąc to kucnęła, członek znalazł się na wysokości jej twarzy. Podciągnęła sukienkę ile tylko mogła odsłaniając uda, niewiele zabrakło a byłoby widać miejsce, gdzie się łączą.

    Oparłem się ręką o ścianę dla zachowania równowagi i pochyliłem ciało do przodu. Nie wzięła jednak od razu członka do ust. Bawiła się nim, jakby delektowała jego wypielęgnowaną gładką skórą i twardością. Muskała ustami cienką skórę, nie zapominając też o jądrach. Jak już myślałem, że zniknę w jej ustach to ledwie muskała czubek ustami i znów wracała do zabawy. Pozwalałem się tak bawić wg jej uznania, mi też to sprawiało przyjemność, nigdzie się absolutnie nie śpieszyłem.

    W końcu się doczekałem, zamknęła usta na kutasie i powoli, centymetr po centymetrze pochłaniała go metodycznie. Patrzyłem z góry jak jej usta przesuwają się i zaciskają. Wiktoria miała fajny sposób układania ust, są kobiety, które chowają wargi całkowicie przyjmując kutasa do ust. Ona wręcz przeciwnie, robiła wszystko, żeby usta wyglądały dobrze na członku, wydatne wargi tworzyły jędrne kółko wokół przyrodzenia, przesuwając się po nim zostawiały warstewkę śliny. Nie dopychałem, pozwoliłem jej sterować, choć nie ukrywam opanowanie przychodziło z trudem, chciałem aby pochłonęła go całego. Jedyne na co sobie pozwoliłem to delikatne, niemalże czułe głaskanie jej po włosach. Nie śpieszyłem się, przyjemność płynąca z lędźwi była niezmiernie satysfakcjonująca. Usta kochanki czule pieściły mojego kutasa, czasem z pomocą zgrabnych palców, czasem bez ich pomocy. Czasem znikałem w jej ustach ledwie na kilka centymetrów, czasem niemalże cały, mimo zawodowej zdawałoby się wprawy nie była w stanie zmieścić mnie całego. Widok na nią z góry był niesamowity – wpatrzone we mnie oczy, zgrabny nos i te usta obejmujące kółkiem członka, poniżej opalone ramiona, zdawałoby się z tej perspektywy jeszcze bardziej okrągłe piersi i na samym dole odsłonięte napięte uda. Sięgnąłem w dół, złapałem krawędź materiału sukienki i powoli ściągnąłem ją w górę z ciała Wiktorii. Wypuściła mnie z ust na moment, podniosła wysoko ręce i sukienka wylądowała na krześle stojącym nieopodal. Zanim zdążyła opuścić ręce, złapałem jej nadgarstki i unieruchomiłem wysoko nad głową przyciskając je do ściany. Wiktoria kucała teraz przede mną zupełnie naga jeśli nie licząc tych obłędnych sandałków na obcasie, jej piersi podniosły się jeszcze bardziej wskutek napięcia mięśni ramion. Otworzyła szeroko usta patrząc mi wyczekująco w oczy. Wsunąłem nieśpiesznie członka w rozwarte wargi a te od razu się na nim zamknęły. Chwilę delikatnie aby nie zrobić jej krzywdy kochałem się z jej ustami czerpiąc szalenie podniecającą satysfakcję z jej oczy wpatrzonych we mnie i mówiących “bierz mnie”. Chwilę później uwolniłem jej dłonie, rozpiąłem klamrę paska i guzik spodni, które zsunęły się powoli na kostki nóg, kochanka wsunęła palce pod materiał moich bokserek i zsunęła je w ślad za spodniami.

    – Łał, jaki wygolony – wyszeptała, dopiero teraz dotarło do mnie jak cicho jest w jej mieszkaniu. Zaleta życia na wysokim piętrze…

    Fakt, w hotelu mocno nad tym popracowałem i teraz zbierałem żniwa. Nie odpowiedziałem na komplement tylko zgiąłem się wpół i pocałowałem namiętnie w usta, wciąż kucała, była taka bezbronna.

    Podałem jej dłoń i lekkim pociągnięciem zasugerowałem aby się podniosła, zrzuciłem swoje buty i posłałem je w niebyt wraz ze spodniami. Szybko pozbyłem się skarpet, uważam nagiego faceta w skarpetkach za coś tragicznego.

    Zupełnie naga i w butach na wysokim obcasie mogła śmiało startować na rozkładówkę magazynu dla facetów.

    Przytuliła się do mnie ciepłym ciałem, mój członek swoją twardością wrzynał się w jej wysportowany twardy brzuch. Odwróciła się, oparła dłonie o ścianę wysoko nad głową i spojrzała do tyłu oczekująco. Cofnąłem się o dwa kroki, na tyle pozwalał niewielki hol jej apartamentu i podziwiałem to co miałem przed sobą. Wyglądała nieziemsko. Zgrabne nogi z podkreślonymi wysokimi obcasami łydkami, napięte pośladki przechodzące piękną krzywizną w talię, długie wgłębienie kręgosłupa znikające pod włosami i długie ramiona zakończone pięknie zrobionymi pazurkami – naprawdę największy malkontent nie znalazłby wady w tym widoku. Odwróciła mocniej głowę.

    – A ty co?

    – Delektuję się, wyglądasz pięknie. W sukience i bez niej. Przodem i tyłem. I nie zdejmuj proszę butów, są świetne.

    I była to najprawdziwsza prawda. Przylgnąłem do jej pleców, odgarnęła włosy pozwalając moim ustom mieć dostęp do jej karku. Członek automatycznie wcisnął się między wysportowane pośladki, miała jędrny tyłek, siłownia nie szła na marne. Sięgnąłem do przodu, jej piersi znalazły się w moich rękach, mimo, że mam spore dłonie nie byłem w stanie objąć ich w całości. Cienka skóra opinała implanty, były naprawdę profesjonalnie zrobione.

    – Wejdź znów we mnie – poprosiła. Nie pozostawiła mi wyboru, sięgnąłem w dół, złapałem kutasa, lekko ugiąłem nogi, wycelowałem w jej wypiętą cipkę i wszedłem od razu do samego końca.

    – O tak… – wyszeptała.

    Odgiąłem ciało w tył aby w półmroku mieć lepszy widok, jakby czując to Wiktoria pochyliła się bardziej wypinając tym samym  tyłeczek. Automatycznie jej biodra się poszerzyły a talia zwęziła atakując moje zmysły z podwójną siłą, taki widok żadnego faceta nie pozostawi obojętnym. Żyła wzdłuż mojego kutasa zrobiła się olbrzymia, wysuwając się z cipki Wiktorii raz za razem widziałem błysk różu jej wnętrza.

    – Trzymaj mnie, trzymaj mocno za biodra – poprosiła a ja spełniłem tę prośbę.

    – O tak, trzymaj, nie przestawaj – wydyszała.

    Nie zmieniałem tempa ani siły, delikatnie posuwałem ją w tej pozycji aż poczułem, że nogi się pod nią uginają. Dostosowałem się do niej również obniżając tułów i nie przestawałem jej posuwać aż doszła. Stało się to w niemal zupełnej ciszy, towarzyszył temu tylko cichy stłumiony pisk, drżenie nóg i ciężki urywany oddech. Zwolniłem niemal całkowicie się zatrzymując, ale udało mi się z niej nie wyjść. Wyprostowała się i sięgnęła ręką za głowę obejmując moją szyję dłonią. Przycisnąłem ją lekko do ściany całując jej szyję i błądząc dłońmi po jej ciele.

    – Chodźmy stąd, masz tu wygodniejsze miejsca – zarządziłem chwilę później, gdy doszła do siebie.

    Wyszedłem z niej i nie czekając na reakcję chwyciłem ją pod kolanami i podniosłem w górę. Krzyknęła wesoło.

    – To dokąd? – spytałem.

    – A gdzie zechcesz.

    – To bierz flaszkę i idziemy – podszedłem do butelki, którą ze sobą przynieśliśmy, kucnąłem a Wiktoria domyślnie ją złapała.

    – Zaschło mi w ustach, trzeba to naprawić – podniosłem się i zaniosłem panienkę do kuchni.

    Ciąg dalszy w kolejnej części, w jednym kawałku się nie mieści J

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści:

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678

    Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687

    Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715

    Część 9: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4767

    Część 10: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4798

    Część 11: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4803

    Część 12: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4828

    Część 13A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4838

    Część 13B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4841

    Część 14A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4880

    Część 14B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4881

    Część 15A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4948

    Część 15B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4949

    Czesc 16A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5000

    Część 16B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5001

  • Czesc siedemnasta: Wiktoria, odcinek drugi, czesc II

    Ciąg dalszy części pierwszej tego rozdziału.

    Bezceremonialnie posadziłem ją na blacie, bez skargi zniosła chłód laminatu na udach i tyłeczku. Z ciągle sterczącym przyrodzeniem otworzyłem lodówkę jakbym był u siebie, zlustrowałem jej zawartość, sok ananasowy i cytryna pasowały do alkoholu.

    – Czy ma pani ochotę na hawana beach? – starałem się brzmieć jak barman.

    – Brzmi dobrze, cokolwiek zrobisz to wypiję – wyraźnie cieszyła ją ta sytuacja.

    – A shaker pani ma?

    – Pani ma, w szafce obok zmywarki.

    Erekcja ustępowała, znalazłem shaker, napełniłem go częściowo lodem, sokami i rumem i po kilkukrotnym wstrząśnięciu rozlałem do dużych trójkątnych kieliszków. Nie wyglądał efektownie, ale za to jak smakował!

    – Ymmmm – Wiktoria pociągnęła łyk – kurczę, dobre!

    – Niedobrego bym pani nie dał, pani Wiktorio.

    – Nie wygłupiaj się, wiesz przecież, że nie mam tak na imię, mógłbyś sobie darować.

    – Oj tam, pasuje do ciebie.

    Fakt, kiedyś w przypływie szczerości zdradziła mi swoje prawdziwe imię. Zachowałem jednak dla siebie, że jej prawdziwe imię jest identyczne jak mojej sekretarki. Nie chciałem utożsamiać ich ze sobą. Niech Gośka zostanie Gośką a Wiktoria Wiktorią.

    Na szafce w kuchni stało małe radio, szybkie oględziny i zorientowałem się jak działa. Włączyłem je, wyszukałem pierwszą lepszą stację z muzyką, ściszyłem tak aby stanowiło ledwie przełamanie ciszy w mieszkaniu.

    – Ojej, oblałam się – spojrzałem na Wiktorię i zobaczyłem niewinną minkę, strużkę drinka cieknącą od piersi aż do cipki i szeroko rozwarte uda, między którymi utworzyła się mała kałuża. Na pewno nie oblała się niechcący. Chłód płynu spowodował u niej silną gęsią skórkę. Wyeksponowana cipka lśniła teraz jej sokami i drinkiem, pozbawiona choćby najmniejszego włoska zachęcała do przyjrzenia się jej z bliska. Znów poczułem mrowienie w kroku i wiedziałem, że członek zaczął wracać do formy.

    Pociągnąłem mały łyk i odstawiłem kieliszek. Zbliżyłem się do Wiktorii i pocałowałem w usta. Odwzajemniła się, ale oswobodziłem język i powiodłem nim wzdłuż strużki alkoholu na jej ciele. Centymetr po centymetrze zlizywałem wilgotny ślad pochylając się coraz bardziej aż poczułem zapach jej cipki, wymieszany teraz z ananasem. Przysunęła się bliżej krawędzi blatu i odchyliła w tył opierając się na łokciach. Miałem teraz jej muszelkę dosłownie kilka centymetrów przed oczami. Błyszczące, różowe wewnątrz wargi sromowe, ładna mała łechtaczka i żar bijący od niej kazał mi zatopić weń język. Smakowała doskonale, słodko a jednocześnie pikantnie. Seksem i drinkiem. Rozchyliła szerzej nogi, złapałem ją pod kolanami i pociągnąłem w górę zmuszając ją do położenia się na plecach na blacie. Lekko drgnęła czując jego chłód, ale zniosła to bez słowa skargi.

    Miałem teraz przed oczami wyeksponowaną cipkę i odbyt. Członek urósł z powrotem niemal do pierwotnych rozmiarów. Muskałem lekko końcem języka płatki jej warg, zatapiałem język w głąb jej cipki, lizałem całą powierzchnią języka. W pewnym momencie w przypływie emocji zagalopowałem się i trąciłem koniuszkiem języka jej odbyt. Spięła się i podniosła.

    – Nie – stanowczo wyraziła dezaprobatę – najpierw prysznic, jeśli masz w głowie takie igraszki.

    Złapałem jej stopę i powoli, delektując się widokiem jej starannie wypielęgnowanych paznokci wyswobodziłem ją z buta, potem to samo zrobiłem z drugą nogą.

    – Ale później założysz mi je z powrotem? – zamrugała oczami przygryzając paznokieć kokieteryjnie, wiedziała, że buty to mój fetysz.

    – Z przyjemnością.

    Zeskoczyła z blatu, złapała kutasa, odgięła go w dół, wspięła się na palce i przytuliła się do mnie więżąc go między udami. Twarde piersi napierały na mnie, gdy znów całowała mnie namiętnie. Zebrałem jej włosy w garść i odciągnąłem delikatnie jej głowę w tył. Popatrzyłem z bliska prosto w oczy.

    – To chodźmy, z chęcią cię umyję – puściłem ją i lekko klepnąłem w pośladek.

    Bez słowa odwróciła się i poszła do łazienki. Po chwili usłyszałem szum wody, wziąłem kolejny łyk drinka, uzupełniłem kieliszki resztą alkoholu z shakera, dorzuciłem do nich po dwie kostki lodu i poszedłem za nią niosąc w obu rękach szklane naczynia.

    Wiktoria stała już w strugach wody. Cała mokra wyglądała jeszcze lepiej, woda spływała po jej ciele, odbijała się od piersi podkreślając ich obłe kształty. Postawiłem szkło na szafce, wyciągnąłem z jednego kielicha kostkę lodu i dołączyłem do Wiktorii. Woda miała odpowiednią temperaturę, była ciepła na tyle, aby nie powodować dyskomfortu. Przyłożyłem otwartą rękę z lodem do jej piersi. Nie spodziewała się że mam w niej zimną kostkę, odruchowo krzyknęła i odsunęła, ale moja ręka podążyła za nią, nie pozwalając na utratę kontaktu ze skórą piersi.

    – Zwariowałeś? – w jej głosie było słychać zaskoczenie, nie gniew.

    – Przyjemne, prawda?

    – Przyjemne – przyznała po chwili namysłu. Jej słowa potwierdzały sterczące i twarde jak kamień sutki.

    – Daj mi ten lód – zakomenderowała.

    Podałem jej szybko topniejący twardy kawałek lodu. Wzięła go i dotknęła nim mojego członka. Nie dałem rady nie drgnąć.

    – I co, fajnie tak? – spojrzała mi wyzywająco w oczy, krople wody rozbijały się o nasze ciała i chlapały na boki.

    – Zajebiście, ty to wiesz co dobre – przekomarzałem się z nią, ale już nie czułem zimna tam na dole.

    Upuściła małą już kostkę, która spadła na dno brodzika z głuchym cichym stuknięciem. Sięgnęła po gąbkę wyglądającą na nowiutką. Nacisnęła kilkukrotnie dźwignię pojemnika z mydłem i na gąbce pojawiła się pachnąca, błękitna i pieniąca się plama. Metodycznie zaczęła mnie myć gąbką jednocześnie masturbując mnie wolną ręką. Odebrałem jej gąbkę, nałożyłem nową porcję mydła i to ja zacząłem myć ją.

    Piana podniecająco spływała po jej piersiach i brzuchu, zdjąłem słuchawkę prysznica z uchwytu i ledwie kawałek jej ciała został skrupulatnie umyty to spłukiwałem go usuwając wszelkie plamy piany.

    Kucnąłem i zarzuciłem sobie jej nogę na ramię, spojrzałem do góry, wiedziała co ją czeka, bo zaparła się rękami o ściany kabiny. Mój język ponownie zawitał do jej cipki, teraz już nie smakowała tak intensywnie, na języku czułem gorycz niedokładnie spłukanego mydła. Przyciskała moją głowę do krocza sugerując jak ją pieścić, poruszała lekko biodrami w takt liźnięć.

    Wstałem  i odwróciłem ją przodem do ściany. Od razu wypięła się i rozstawiła nogi. Gąbka zawitała w rowek pomiędzy pośladkami, dokładnie ją tam wyszorowałem, spłukałem obficie wodą, kucnąłem i wylizałem ją dokładnie od cipki aż po odbyt. Przyjmowała tę formę pieszczot bez słowa protestu, wręcz miałem wrażenie, że dociska tyłek do mojej twarzy.

    Nagle uciekła do przodu biodrami, odwróciła się i pociągnęła mnie lekko do góry sugerując abym wstał.

    – Chodź, sypialnia czeka.

    Wzięła mnie za rękę, zakręciła wodę i nie myśląc w ogóle o wycieraniu się poprowadziła w głąb mieszkania, do sypialni. Po drodze zdążyłem złapać kieliszki a Wiktoria nie zapomniała o butach.

    Znałem oczywiście już jej sypialnię – duże łoże i ogromne okno do samej pdłogi. Rzuciła buty na łóżko, podeszła do okna i stanęła do niego przodem oczekująco. Odstawiłem kieliszki na stolik, wziąłem buty i stanąłem tuż za nią. Z okna rozciągał się nocny widok na okolicę, niemal zupełnie niezabudowaną, jej okna wychodziły na peryferia dzielnicy. W oddali powoli przesuwały się światła samochodów. Klęknąłem po drodze zatrzymując głowę w okolicy przejścia jej pleców w tyłeczek. Pocałowałem ją w te miejsce dodatkowo owiewając skórę ciepłym oddechem. Wiktoria westchnęła głośno i lekko wypięła pośladki. Całowałem je i ugniatałem chwilę. W końcu moje dłonie zawędrowały w okolice jej stóp, posłusznie podniosła jedną nogę pozwalając założyć jeden but, potem to samo zrobiliśmy z drugą.

    Wstałem i przylgnąłem do niej, musiała dotknąć piersiami zimnej tafli szkła bo cofnęła się odruchowo. Pozwoliłem jej odsunąć się od szyby, nie chciałem jej dręczyć. Wszedłem w jej ciągle mokrą cipkę, pochyliła się i oparła o framugę okna. Jeśli byłby to dzień i ktoś z dobrym wzrokiem zadarłby wysoko głowę z pewnością by ją widział. Kochałem się z nią chwilę w tej pozycji po czym podniosłem i delikatnie rzuciłem na łóżko. Pisnęła i natychmiast wypięła dupkę do pozycji na pieska. Ukląkłem za nią i bez chwili zwłoki wbiłem się w nią po same jądra.

    Jęknęła cicho i głowa opadła jej na poduszkę, zaparła się rękoma o zagłówek. Posuwałem ją rytmicznie, ale nie za mocno, nie miałem tej nocy ochoty na nic mocniejszego a i ona wydawała się cieszyć takim traktowaniem. Nigdy nie pytałem jej o pracę, ale na pewno trafiali się jej klienci, którzy lubią traktować divy jak szmaty do ruchania. Ja zawsze traktowałem ją i jej koleżanki z szacunkiem, mimo, że zdarzały się także panny grające nie fair wobec klienta. Do takich po prostu się nie wraca i wystawia na odpowiednim portalu opinię.

    Delektowałem się jej cichym rozkosznym pojękiwaniem, droczyłem się z nią, posuwałem do samego końca, po czym zmieniałem metodę penetracji zanurzając w niej jedynie żołądź i delikatnie nim poruszając, czasem wychodziłem zupełnie i mokrym kutasem przesuwałem po łechtaczce.

    – Zamorduję cię, jesteś sadystą – wysapała.

    – A co, coś nie tak robię?

    – Nie, jest OK, ale jak powiem żebyś nie zmieniał to nie zmieniaj, OK?

    – OK.

    Wróciłem do regularnego wchodzenia w nią i wychodzenia, odpowiedziała mi wypychaniem dupki do tyłu, powoli cofała biodra aby w momencie najgłębszej penetracji docisnąć się mocniej z głośnym klaśnięciem naszych ciał o siebie.

    – Trzymaj mnie za tyłek, mocno, lubię to – podobną prośbę już z jej ust słyszałem dzisiaj. Zwiększyłem uścisk na jej biodrach, wyraźnie lubiła czuć taką lekką dominację, zaczęła mocniej dobijać biodrami, mnie też to podkręcało, czułem, że długo to już nie potrwa.

    – Masz piękne ciało, lubię się z tobą kochać maleńka – wyszeptałem – wiesz co lubię i mi to dajesz.

    – Ja z tobą też kociaku, szanujesz mnie i podoba mi się to.

    – O zobacz jak ja cię szanuję – powiedziałem żartobliwie i wymierzyłem lekkiego klapsa w pośladek.

    – Co tak słabo – nie wiem czy mówiła serio czy zażartowała, ale nie powtórzyłem tego. Czułem zbliżający się orgazm, nie chciałem jeszcze kończyć, ale czułem, że nie dam rady tego odwlec zbyt długo, seksualne napięcie całego wieczoru skumulowało się i szukało ujścia.

    – Zaraz dojdę – ostrzegłem Wiktorię.

    – Wytrzymaj jeszcze chwilę, ja też – głośnej prośbie towarzyszyło szybsze i silniejsze nabijanie się na kutasa – jeszcze, jeszcze, jeszcze, nie zmieniaj, o tak, tak, ta-ak, ta-ak, ta-ak, taaaak, taaaaaaakkkkkk!

    Poczułem falę wilgoci na kutasie, szarpnęła się do przodu, odwróciła błyskawicznie i zaczęła kompulsywnie trzepać mi ręką.

    – Spuść się na mnie, chcę poczuć twoją spermę na sobie – wyszeptała i w tym momencie wystrzeliłem. W ciemności nie widziałem gdzie poleciał mój ejakulat, ale czułem, że było go sporo.

    – Już, zwolnij – złapałem ją za nadgarstek wymuszając zatrzymanie trzepania – daj odsapnąć.

    Przesunęła się lekko na łóżku i ległem tuż obok ciężko dysząc.

    – Nachlapałeś – zaśmiała się, podniosła i zapaliła lampkę na stoliku. Jej brzuch i piersi pokryte były strużkami spermy. Wyglądała niesamowicie.

    – No trochę, gorszy dzień mam – starałem się zachować powagę.

    – Żartujesz?

    – No pewnie – zaśmiałem się i pocałowałem ją – rzadko mi się taki wytrysk zdarza, ty tak działasz.

    – Miło.

    Chwilę leżeliśmy w ciszy czekając aż nasze oddechy wrócą do normy. Moja dłoń błądziła po jej ciele starając się uniknąć mokrych plam na skórze. W końcu trafiła między jej nogi, palce musnęły jej cipkę.

    – Zostaw – zaprotestowała ale bez przekonania.

    – Dlaczego, masz problem z wielokrotnym orgazmem?

    – Nie, ale nie ręką…

    – No chwilowo na nic innego nie możesz liczyć – rozbawiłem ją tą odpowiedzią, rozłożyła lekko nogi ułatwiając mi penetrację palcami.

    – Ale tak delikatnie, z wierzchu, jeszcze czuję orgazm… – wyszeptała i zamknęła oczy.

    Posłusznie dotykałem ją jak chciała ale znałem ten mechanizm – niby nie, bo wymęczona ale po chwili gotowa. Tak było i tym razem.

    Pieściłem ją palcami aż wyczułem rytm jej bioder, jakby na potwierdzenie wyszeptała:

    – O tak, tak rób.

    Muskałem więc miarowo jej jędrną cipkę, odpowiadała kołysaniem bioder i cichym przyśpieszonym oddechem. Chwilę trwało zanim poczułem, że przyśpiesza, dostosowałem ruchy dłoni do jej bioder, aż w końcu sięgnęła w dół i wepchnęła sobie moje palce do środka. Przyssałem się do jej sutka i pieściłem go językiem dopóki nie skończyła szczytować. Moja dłoń spływała jej śluzem.

    – O boże – pacnęła się dłonią w policzek – płonę.

    – I prawidłowo.

    Oddychała ciężko i przyjemnie się patrzyło w bladym świetle lampki jak falują jej piersi. Po chwili uspokoiła oddech, przekręciła się w moją stronę.

    – No pościel będzie do prania, definitywnie.

    – Masz chyba pralkę? – dotarło do mnie, że nie widziałem tego sprzętu nigdzie.

    – No pewnie. W kuchni.

    Domyśliłem się, że musi być schowana w jednej z szafek, do których nie zdążyłem zajrzeć. Podniosłem się, oparłem o zagłówek i podałem jej kieliszek.

    – Zmywarkę też mam. I odkurzacz, wyobrażasz to sobie? Jaki przepych, nie? – ciągnęła złośliwie.

    – Ale telewizora nie masz – wypunktowałem.

    – A po co mi on?

    W sumie miała rację, ja też ostatnio rzadko korzystałem z tego urządzenia.

    – Idę pod prysznic, potrzebuję małej przerwy – wychyliła trunek do dna a ja swój tuż za nią.

    – Idę z tobą.

    – To chodź.

    Podniosła się zręcznie i stukając obcasami oddaliła się do łazienki a ja posłusznie za nią. Po chwili rozległy się dwa stuknięcia butów spadających na podłogę i szum wody.

    Paręnaście minut później ponownie leżeliśmy w łóżku popijając świeżo zrobione drinki, rozmawiając o wszystkim i niczym. Wiktoria leżała na boku przytulona do mnie i kręciła mi paznokciem kółka na brzuchu. Końce długich pazurków delikatnie muskały moją skórę, przyjemnie łaskocząc. Moje palce błądziły po jej plecach i żałowałem, że nie mam dłuższych ramion bo nie sięgałem do tyłeczka.

    Wiktoria musnęła paznokciem spód jąder, zareagowały natychmiast gwałtownie się kurcząc. Nie przestawała tej specyficznej pieszczoty, pomału powiodła paznokciem wzdłuż penisa, który zaczął rosnąć w oczach. Gdy już był niemal całkowicie twardy objęła go delikatnie palcem wskazującym i kciukiem odwiodła od brzucha do pionu i pomału kółko z palców zaczęło się przesuwać w górę i w dół. Żołądź na przemian wysuwała się i chowała w fałdzie skórnej napletka. Wiktoria zmieniła styl pieszczot i teraz już całą dłonią obejmowała członka. Chwilę tak się nim bawiła po czym uniosła się lekko, zsunęła w dół i chciała wziąć mnie do ust, ale ją powstrzymałem.

    – Zapal większe światło, chcę na ciebie patrzeć.

    Bezczelnie kłamałem, po prostu lubię jak moja pała znika w ustach kobiety, taki fetysz.

    Posłusznie wstała, zapaliła górne światło i szybko je lekko przyciemniła, żeby nie raziło w oczy i wróciła do łóżka. Zanim zajęła tę samą pozycję co wcześniej podciągnąłem się do góry, do półsiedzącej pozycji. Tym razem już nie protestowałem i objęła mnie ustami rozlewając falę rozkoszy. Czułem wyraźnie szorstki język na skórze penisa, miękkie usta masowały go intensywnie a zarazem czule. W bok wbijała mi się pierś Wiktorii, teraz wyraźnie czułem jej twardość. Przerwała na moment i zmieniła pozycję. Teraz leżała na wprost mnie na brzuchu między moimi nogami. Patrząc mi w oczy przyciągnęła kutasa do siebie, otworzyła szeroko usta i pomału wysunęła głowę do przodu, nie spuszczając ze mnie oka. Kutas po krótkiej chwili prawie cały zniknął w jej ustach, zacisnęła lekko zęby i wolno wycofała głowę. Taka ryzykowna pieszczota mi się podobała, wiedziałem, że Wiktoria nie zrobi mi krzywdy, ale lekki stres jednak był.

    Ewidentnie nigdzie się nie śpieszyła, bawiła się kutasem, lizała go powoli od jąder po koniuszek, zasysała jądra do ust, ocierała się nim po twarzy jak w filmach pornograficznych. Próbowała też go pochłonąć całego, nie udało się, gardło stanowiło barierę nie do przebycia.

    – Nie dam rady – wydyszała po dłuższej próbie a z jej ust pociekła strużka śliny.

    – Nie musisz, jest świetnie.

    Wykorzystałem moment i uciekłem spod niej. Przewróciłem ją na plecy i klęcząc u jej głowy podałem jej kutasa do ust.

    – Mmmmm – wymruczała z aprobatą. Leżała przede mną z rozrzuconymi na pościeli włosami, przekręcona głowa przyjmowała raz za razem kutasa, widok jej doskonałego ciała powodował szybsze krążenie krwi. Nie przestając posuwać jej ust wygiąłem się lekko i moje ręce powędrowały do cipki i cycków. Pacnęła mnie po ręku penetrującej jej krocze, ale nie zważałem na to, robiłem swoje. Poddała się i rozsunęła lekko nogi.

    Nie dałem w takiej pozycji za długo rady, pochyliłem się do przodu, zostawiłem pierś w spokoju i oparłem się wolną ręką o łóżko. Wisiałem teraz nad nią penetrując jej cipkę palcami i posuwając delikatnie w usta.

    Choć kutas stał porządnie czułem, że za szybko nie dojdę, zmęczenie i alkohol robiły już swoje. Ale było mi to na rękę, chciałem ją zaspokoić, była tego warta i w jej przypadku wiedziałem, że taka inwestycja się zwróci. Skupiłem uwagę na dłoni w jej cipce, starałem się powtórzyć to co zrobiłem poprzednim razem, tym razem już nie musiała zmuszać do tego aby moje palce zniknęły w głębi jej cipki. Odniosłem wrażenie, że chce mocniej, zgiąłem palce wewnątrz niej i zacząłem ją posuwać z lekko większą siłą. Chyba trafiłem w sedno.

    – O boże, tak, nie przestawaj – wypuściła kutasa z ust, chwyciła go ręką i chaotycznie zaczęła walić mi konia. Nie zważałem na to, mocno posuwałem ją palcami, do rżnięcia było daleko, ale nie było to delikatne na pewno. A obiecałem sobie, że mnie nie poniesie. Ale ona wiła się tak rozkosznie, rzucała teraz biodrami nabijając się na palce jeszcze bardziej, jej piękną twarz wykrzywiał teraz grymas napięcia, podniosła głowę i spojrzała w dół na rękę robiącą jej dobrze, piersi podskakiwały rytmicznie. Patrzyła na mokrą rękę jak zahipnotyzowana. Chwilę później spojrzała mi prosto w oczy i dałbym sobie rękę odgryźć, że zobaczyłem w jej oczach piekło wymieszane z niebem. Patrzyła na mnie tak, jak chciałbym aby każda kobieta na mnie patrzyła.

    – Trochę mocniej, proszę, mocniej, o tak, mocniej, o, o, oooooooo – teraz już wręcz krzyczała, wygięła się w łuk, machnęła ręką niechcący uderzając mnie boleśnie w ramię, ale nawet tego nie zauważyła. Poczułem falę wilgoci na dłoni i potężne rozluźnienie. Opadła na pościel ciężko dysząc, złapała mnie z siłą jakiej się nie spodziewałem za nadgarstek i wypchnęła mnie ze swojego wnętrza. Przez moment przez jej twarz przemknął grymas jakby chciała się rozpłakać, ale szybko zniknął.

    – Zajedziesz mnie, jak boga kocham, zajedziesz mnie… – wysapała.

    Ująłem jej dłoń, skierowałem na swojego ciągle twardego kutasa i zacisnąłem jej palce na nim.

    – Może i tak, ja jeszcze nie skończyłem. Ale jaka to będzie piękna śmierć…

    Zaczęła śmiać się perliście a jej ręka znów przesuwała się po skórze członka.

    – Daj mi chwilę, zaraz się tobą zajmę, ale nie wkładaj już palców, proszę.

    Nie minął dłuższy czas i stałem na łóżku oparty o chłodną ścianę a Wiktoria klęczała przede mną robiąc mi laskę. Nieśpiesznie, z wyczuciem, znów się nim bawiła.

    – Chcesz spróbować głębokiego gardła? – spytałem po jakimś czasie.

    Zanim odpowiedziała oceniła wielkość członka mierząc go wzrokiem.

    – Nie wejdzie – zawyrokowała.

    – Oj tam nie wejdzie, nawet nie spróbowałaś.

    – No dobra, ale nie pchaj na siłę – oblizała usta.

    – Nie będę, chyba, że pozwolisz – pogłaskałem ją po policzku uwiarygadniając własne słowa.

    Odczekała chwilę, jakby opracowując strategię i wzięła mnie ponownie do ust. Wsunęła go najdalej jak mogła, zabrakło kilku centymetrów. Walczyła z gardłem przez chwilę ale się poddała i wypuściła mnie z ust. Z kutasa wisiała cienka nitka śliny, zlizała posłusznie.

    – Robiłeś to już kiedyś?

    – Głębokie gardło? Jasne – nie widziałem powodu by kłamać. Przypomniała mi się sadystyczna przygoda z Izą nad jeziorem.

    – Ale tak na siłę?

    – Uuu, nie wiesz o co prosisz. Robiłem, jest ryzyko, że zrobi ci się niedobrze.

    – Zaryzykuję. Jak dam ci znak to spróbuj, ale znów dam to przestań natychmiast, rozumiesz?

    Pochyliłem się i pocałowałem czule w mokre usta. Nie byłem pewien, ale chyba dojrzałem w jej oczach strach.

    – Nie bój się, to nic strasznego. Nie zrobię ci krzywdy.

    – A miałeś kiedyś kutasa w gardle? – rozbroiła mnie.

    – Masz rację, nie miałem i nie planuję.

    – No właśnie. OK, spróbujmy…

    Wzięła głęboki oddech i wsunęła kutasa najgłębiej jak mogła. Udało jej się może z centymetr głębiej niż poprzednio, ale nadal brakowało.

    Oddychała ciężko przez nos patrząc mi w oczy. Wciągnęła powietrze, zamknęła oczy i poczułem ucisk jej dłoni na moim udzie.

    Objąłem jej głowę i wcisnąłem kutasa do samego końca. Początkowo opór był spory, na twarzy Wiktorii pojawił się grymas dyskomfortu ale nie przerwała tego. Dociskałem dalej aż w końcu jej usta pochłonęły mnie w całości.

    Klepnęła mnie w nogę po kilku sekundach, puściłem ją a ona wypluła kutasa z ust kaszląc i śliniąc się obficie. Otarła ślinę z brody i wytarła w pościel.

    – Łał, fajnie – zaskoczyła mnie tą oceną – jeszcze raz!

    I znów kutas znalazł się w jej ustach. Sama wciąż nie potrafiła przemóc ściskania gardła i musiałem jej pomóc.

    Tym razem już nie zamknęła oczu i wytrzymała dłużej. Nawet nie klepnęła tylko cichym “ymmm” z głębi gardła dała znać, że mam wyjść.

    Znów musiała zetrzeć nadmiar śliny, nie krępowało jej to wcale.

    – Spróbuj mnie przelecieć w gardło – zaproponowała.

    – Dziewczyno, nie musisz mnie prosić.

    Wpakowałem kutasa tym razem bez żadnego prawie problemu do samego końca, przytrzymałem jej głowę i lekkimi ruchami bioder posuwałem jej gardło. Czułem je na żołędzi, kilkanaście posunięć i oswobodziłem jej głowę.

    – Fajnie ale wystarczy na pierwszy raz – zawyrokowała – może wprowadzę to do oferty?

    – Lepiej nie, trafisz na jakiegoś idiotę i zrobi ci krzywdę, to nie zabawa. A jak wprowadzisz to poproszę tantiemy za naukę.

    – Ha ha ha, nauczyciel się znalazł.

    Boże, jak jej charakter mi się podobał…

    Przybliżyłem się do niej, kucnąłem i mój kutas znalazł się między jej cyckami, zrozumiała intencję i położyła na nich dłonie tworząc ciasny twardy tunel. Patrzyła w górę jakby oceniając moją reakcję, ja z kolei patrzyłem jej w piękne oczy widząc jednocześnie poniżej mojego kutasa pojawiającego się co chwilę spomiędzy okrągłych piersi.

    – Chcesz się jeszcze kochać? – zapytałem

    – Chcę, ale ja już ostatni raz, wymęczyłeś mnie, nie wiem czy dojdę.

    – Jasne, chcę cię u góry. I postaram się, żebyś doszła.

    Wypuściła mnie spomiędzy piersi, położyłem się wygodnie.

    – Przodem czy tyłem – zapytała rzeczowo.

    – Przodem, chcę widzieć twoją twarz – skłamałem, chciałem widzieć jej cycki, choć gdyby dosiadła mnie tyłem widziałbym tyłeczek. Ale cycki wygrały.

    Stanęła w rozkroku nade mną i powoli kucnęła, pozwoliłem jej skierować kutasa do jej dziurki. Poczułem znów żar i wilgoć jej cipki, obniżyła się jeszcze bardziej i kutas wślizgnął się w nią całkowicie. Była rozluźniona, ale wciąż dobrze ją czułem.

    – Och – westchnęła – twardy jest.

    To była kurtuazja z jej strony, na początku dzisiejszych igraszek był twardszy, teraz zmęczenie brało górę. Ale miękki też nie był.

    W tej pozycji, kucając nade mną, jej biodra zdawały się być kosmicznie szerokie, a talia wąziutka. Wiktoria oparła się nad moją głową o zagłówek i zaczęła taniec bioder na kutasie. Jej zwarte piersi dyndały nad moją twarzą, brakowało kilkunastu centymetrów aby dosięgnąć ich ustami, więc zająłem się nimi rękoma.

    – Nie, za biodra trzymaj – wyszeptała.

    Posłusznie złapałem ją za biodra i poddałem się jej ruchom, nie sterowałem. Tylko mocno trzymałem. Wiktoria dalej opierała się o ścianę jedną ręką, drugą zaczęła ściskać na zmianę własne sutki. Spojrzałem w dół i zobaczyłem śliski pal stojący w pionie i jej cipkę miarowo pracującą na nim, znikał i pojawiał się w szybkim tempie.

    – Dojdź maleńka jeszcze raz, pragnę dać ci rozkosz, dojdź…

    Wyprostowała się i sięgnęła obiema dłońmi do krocza, palcami mocno rozchyliła płatki warg, teraz widziałem jak na dłoni róż jej wnętrza.

    Przytrzymałem ją w pasie mocno aby nie straciła równowagi.

    Po dłuższej chwili takiej jazdy jej biodra opadły na mnie i zamiast podnosić się i opadać zaczęły przesuwać się w przód i tył, ocierając łechtaczkę o moje podbrzusze. Pochyliła się nade mną i już nie musiałem jej trzymać, ręce powędrowały wysoko, przez piersi, szyję aż do głowy, muskałem palcami jej wargi, płatki uszu, wplotłem delikatnie palce we włosy. Wiktoria tańczyła biodrami na moim członku, ruchami głowy sterowała gdzie mają trafić moje ręce. W pewnym momencie przylgnęła do mnie, wykorzystałem moment i przetoczyłem się z nią na łóżku i teraz ona była pode mną. Wyszedłem z niej w czasie tego manewru, ale od razu mój członek znalazł drogę z powrotem do jej wnętrza.

    Podpierałem się lewą ręką, prawą wodziłem po jej gładkim ciele, sięgałem gdzie mogłem nie przestając się z nią kochać.

    Po kilku minutach zepchnęła mnie z siebie i znów dosiadła.

    Już nie kucała, usiadła po prostu na mnie, wbiła w siebie członka, odchyliła do tyłu i oparła na rękach za plecami, głowę odchyliła tak, że czułem jej włosy na nogach. W tej pozycji nie mogłem dosięgnąć piersi, które wskutek napięcia jej ciała widziałem dwie wielkie kule ze sterczącymi sutkami. Błądziłem dłońmi po jej talii, brzuchu, udach i pośladkach.

    Czułem zbliżający się orgazm, nie dało się dłużej wytrzymać. Uniosłem ją lekko do góry i ruchami własnych bioder szybkim tempem penetrowałem jej cipkę. Zaskoczyła mnie, przerzuciła ciężar ciała na jedną rękę a palcami drugiej objęła mojego kutasa i ścisnęła. Wiedziała co robi, ekstaza sięgnęła apogeum, płożyłem otwartą dłoń na jej podbrzuszu i kciukiem intensywnie pocierałem łechtaczkę. Na efekt nie dała długo czekać, targnęła się lekko i spięła dochodząc, jej nogi zadrżały. Dosłownie trzy sekundy później wyzwoliłem w nią ładunek spermy. Przycisnąłem swoje lędźwie do niej jak najmocniej, dłoń zamknęła się na jej udzie, ale nie dała po sobie poznać, że mogło ją zaboleć. Przechyliła się do przodu i położyła na mnie dysząc mi prosto do ucha.

    – Co ty ze mną robisz…

    – Tylko to na co mi pozwolisz i o co poprosisz – odparłem również szeptem gładząc ją delikatnie po głowie.

    – Wiesz, że pozwoliłabym ci na dużo więcej?

    – Nie obiecuj, źle ci było – mówiąc to pocałowałem ją długo i namiętnie aby uniemożliwić jej kontynuację dialogu.

    Chwilę leżała jeszcze na mnie, zsunęła się potem ze mnie, przytuliła i okryła część ciała rogiem kołdry.

    – Nie, nie było źle. Nie powiem ci jak było bo nie chcę ci słodzić – wyszeptała niespodziewanie po chwili ciszy.

    – Chyba nie za bardzo ci się jednak podobało – rzuciłem prowokacyjnie.

    – Dlaczego?

    – Bo pamiętam, że po dobrym seksie lubisz zapalić, to twoje słowa.

    – Aaaa – wymamrotała cicho – rzuciłam.

    – Brawo, cieszę się.

    – Dobrze ruchasz – wyszeptała wulgarnie i dosłownie sekundę później miarowo oddychała już przez sen.

    Leżała na poły na mnie więc nie chcąc jej budzić nie wstałem aby zgasić światło, mi ono nie przeszkadzało. Spojrzałem na zegarek na szafce koło łóżka, dochodziła czwarta rano. Zamknąłem oczy, chłonąłem zapach jej włosów i chwilę później też już spałem.

    Obudziłem się rano z wtuloną ciągle we mnie Wiktorią cicho posapującą przez sen. Przyszło mi do głowy, że mogłem nie brać hotelu, wyszłoby taniej i prościej. Spojrzałem na zegarek – było już dobrze po dziewiątej, czas się zbierać.

    Poruszyłem się lekko, otworzyła oczy i uśmiechnęła się, jakie to przyjemne uczucie być tak witanym, dawno tego nie czułem.

    – Długo nie śpisz? – wymruczała zaspanym głosem.

    – Dopiero co się obudziłem.

    – A gdzie śniadanie? – zapytała z udawanym oburzeniem.

    – Na to nie mam już czasu ślicznotko. Praca czeka.

    – Tak, praca, praca, praca – podniosła się i usiadła na łóżku. Nawet potargana wyglądała świetnie.

    – Właśnie, a to co mówiłaś na Starówce, że masz wolne – co miałaś na myśli?

    – Że masz nie wyciągać portfela.

    – Na pewno? Nie chcę uszczuplać ci budżetu.

    – Na pewno. Nie uszczuplisz – zaśmiała się – cała przyjemność po mojej stronie.

    – Właśnie że po mojej – rzuciłem się na nią przewracając na łóżko. Członek stanął mi momentalnie, poranne wzwody są szybkie i mocne.

    Wsunąłem się między jej nogi, nie protestowała, oplotła mnie nimi i pocałowała.

    – Naprawdę musisz iść?

    – Naprawdę, ale mam jeszcze kilka minut – mówiąc to wsunąłem lekko członka w jej cipkę, już była lekko wilgotna i wyraźnie chętna.

    – To nie zmarnuj ich – szepnęła i zręcznie przerzuciła nogi nad moimi rękoma i oparła je na moich ramionach. Wyprostowałem się i kochałem się z nią mając jednocześnie przed sobą jej zgrabne ciało i piękną buzię. Bawiła się piersiami powodując dodatkową podnietę.

    Złapałem ją za kostki nóg i rozszerzyłem je szeroko, teraz widziałem błyszczącą łechtaczkę i cipkę, w której raz za razem znikał mój kutas. Była już porządnie wilgotna.

    – O tak, wiesz jak nim kierować, o tak – jej ręka powędrowała do cipki i zaczęła intensywnie pocierać łechtaczkę. Zaskakująco krótką chwilę później była gotowa do finiszu.

    – O tak , trzymaj mnie tak, nie przestawaj, zaraz, zaraz – spięła się lekko, ręka szalała po łechtaczce i ledwie sekundę później z cichym jękiem opadła bezwładnie na poduszkę, jej nogi wciąż trzymane przeze mnie drżały. Nie zwolniłem nawet na moment aby nie wybić się z rytmu, po kilkunastu sekundach poczułem, że zaraz dojdę. Wiktoria też to poczuła.

    – Skończ mi w ustach, obiecałeś śniadanie.

    Nic nie obiecywałem, ale dwa razy powtarzać mi nie trzeba. Wyskoczyłem z niej, natychmiast dopadła do kutasa i pochłonęła go gwałtownie niemal w całości. Przypomniało mi to nocną naukę głębokiego gardła i podnieciło jeszcze bardziej, trysnąłem wewnątrz jej ust, poczekała grzecznie aż skończę i uważając aby nie uronić ani kropelki zlizała wszystko i połknęła.

    – Szurnięta jesteś.

    – A co, źle było? – wybuchnęła dziewczęcym śmiechem.

    – Było niesamowicie, możesz mi wierzyć. Odkąd wczoraj wszedłem w twoje drzwi.

    – Wierzę, znam się na tym. Nie tylko w drzwi wszedłeś.

    Chciałem wstać, ale mnie powstrzymała.

    – Poczekaj… – widać po niej było, że walczy z myślami – myślisz, że mógłbyś się związać z kimś takim jak ja?

    – Co to znaczy “kimś takim jak ja”? Co ty tam w tej pięknej główce o sobie myślisz? – stuknąłem ją żartobliwie w czoło i wysunąłem się z jej objęć, rozmowa zmierzała w złym kierunku.

    – Nie, nic, tak tylko pytam – w jej głosie dało się wyczuć żal, ale udałem, że go nie słyszę i poszedłem do łazienki. Prawda jest taka, że jaką wspaniałą osobą by nie była, to jeśli los związałby nas ze sobą to zawsze miałbym z tyłu głowy fakt, że oddawała się wielu facetom za pieniądze. Nawet jeśli to lubi to wciąż za dużo jak dla mnie.

    Piętnaście minut później jechałem już do hotelu tylko po to aby wziąć dokumenty i bagaż. Na odpoczynek, śniadanie czy kawę nie miałem już czasu.

    W międzyczasie przyszedł od niej SMS. “Gdzie byłeś zanim wpadłam w ten zawód? Zawróciłeś mi w głowie, już tęsknię.”

    Nie wiedziałem co odpowiedzieć, wydostałem kartę SIM z telefonu i wrzuciłem do schowka w samochodzie.

    Kilka godzin później byłem już w drodze do domu, miałem dużo czasu na przemyślenia. Otworzyłem schowek w podłokietniku, wyłuskałem mały biały kawałek plastiku. W głowie miałem SMSa, jakiego od niej dostałem. Obracałem kartę chwilę w palcach walcząc z myślami, uchyliłem lekko okno i SIM poleciał w niebyt. Postanowiłem zakończyć przygodę z Wiktorią, to zaszło za daleko.

    Dochodził wieczór, gdy dojechałem do rodzinnego miasta. Nie pojechałem od razu do domu. Przemyśleń było więcej niż czasu po drodze. Nadłożyłem więc parę kilometrów i zajechałem na punkt widokowy za miastem, z którego widać było wieczorną panoramę. Usiadłem na ciepłej masce auta i przetrawiłem wszystkie za i przeciw. Spoglądałem na pogrążone w mroku miasto poprzecinane wstążkami ulic i rozświetlone reflektorami samochodów. Gdzieś w oddali wyła syrena, policja a może karetka, nie odróżniam. Po kilkudziesięciu minutach wiedziałem już co muszę zrobić. Wsiadłem za kierownicę i pojechałem na nowe małe osiedle niskich nowoczesnych domów, po kilka mieszkań każdy. Odszukałem właściwy adres, wszedłem na klatkę schodową, odnalazłem drzwi których szukałem i nacisnąłem dzwonek.

    Zupełnie nie wiedziałem czego się spodziewać, czułem się jakbym miał znów kilkanaście lat i szedł na pierwszą randkę. Wydarzyć mogło się wszystko.

    Usłyszałem szmer za drzwiami i domyśliłem się, że ktoś po drugiej stronie zerka przez wizjer.

    Drzwi się otworzyły, za nimi stała Małgosia zupełnie zaskoczona moim widokiem. Wyglądała dokładnie tak jak to ona mogła wyglądać – piżama, ale wciąż szykowna i elegancka.

    Nie zważałem, że jest w piżamie, przestąpiłem próg, objąłem ją mocno i pocałowałem. Nie zaprotestowała, nie dałem jej czasu do namysłu, nawet na odwzajemnienie pocałunku nie miała chwili.

    – Tęskniłem – rzuciłem cicho, obróciłem się i zanim zdążyła cokolwiek wydusić zbiegłem po krótkich schodkach i już mnie nie było.

    Następnego dnia rano rozstałem się z Beatą. Nie rozpaczała, nie płakała. Przynajmniej nie w mojej obecności. Czas pokazał, że nie miała powodu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści:

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678

    Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687

    Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715

    Część 9: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4767

    Część 10: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4798

    Część 11: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4803

    Część 12: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4828

    Część 13A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4838

    Część 13B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4841

    Część 14A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4880

    Część 14B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4881

    Część 15A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4948

    Część 15B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4949

    Czesc 16A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5000

    Część 16B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5001

  • Jednonocna Angela

    Grając w 4 lidze mieliśmy, jako kopacze w naszym mieście ten przywilej, że żaden kibic, po wygranym meczu nie powiedział złego słowa na naszą obecność z kuflem piwa, w którymkolwiek z lokali. Ot klimat małego miasta. Małego miasta, w którym jednak kibiców było sporo, do tego duża część agresywna i szukająca zaczepek, dlatego lepiej było nie igrać z ogniem.

    Po którymś z meczy wybraliśmy się w kilku do jednego z klubów, zamówiliśmy piwo, usiedliśmy przy stole i cieszyliśmy podniebienie trunkami i uszy muzyką. Po jakimś czasie przy stoliku większość znajomych siedziało już z partnerkami. Ja, jako singiel musiałem zadowolić się piwkiem, które jak wiadomo szybko się kończy.

    Podszedłem do baru, przy którym kręcili się nasi kibole, a wraz z nimi ich koleżanki. Podszedłem pod bar jednak w bezpiecznej odległości od nich i czekałem w kolejce. “Naimad, Naimad naszym przyjacielem jest” zaczęli insynuować, “chodź na jednego, dobry mecz”- zawołał ich guru. Podszedłem wypiłem z kibolami kilka kolejek, śmiejąc się i rozmawiając o meczu. Była przy nich dziewczyna, która trzymała się za rękę z jednym z kiboli. Jednak miałem dziwne wrażenie, że cały czas napastuje mnie wzrokiem. “Zaszumiało mi w głowie, idę na parkiet, dzięki za wsparcie na meczu” powiedziałem i już chciałem odejść, kiedy guru krzyknął, że też idą na parkiet rozruszać towarzystwo. I tak ok. 40 osób (w tym kobiety) spod baru ruszyło na parkiet. Wbrew pozorom impreza przebiegała kulturalnie, tańce, hulańce i ta dziewczyna cały czas wpatrzona i uśmiechająca się zalotnie…

    Po jakimś czasie spędzonym na parkiecie podszedłem pod murek, na którym można było odłożyć piwko i odpocząć. Wziąłem łyk piwa i przed moimi oczami ukazała się ona. Dziewczyna dosyć wysoka, mierzyła jakieś 175cm, 22-24 lata, brunetka z zalotnym spojrzeniem i uśmiechem, o ładnych rysach twarzy. “Ooo Pani uśmiechająca się” powiedziałem. Bez słowa podeszła do mnie, odłożyła moje piwo i pocałowała.

    “Zwariowałaś?! Nie chce problemów z Twoim chłopakiem i kibolami”- rzuciłem agresywnie,

    “Angela jestem, nikt nas nie widzi, już na meczu Cię zauważyłam” – odpowiedziała i wyciągała mój telefon z kieszeni.

    “Co robisz? Oddaj!”

    “Jeszcze moment. Masz tu mój numer zadzwoń lub napisz jutro” – wsadzając telefon do spodni pocałowała mnie w policzek.

    Pojebana akcja pomyślałem, wypiłem piwo i wróciłem na parkiet. Do końca clubbingu zerkałem na Angelę, która cały czas obracała się tyłkiem w moją stronę, zalotnie kręcąc przy tym biodrami, w obecności nieświadomego chłopaka. Na sobie miała czarną sukienkę do kolan, jej tyłek wyglądał bardzo apetycznie. Penis w spodniach zaczął twardnieć… „Nie potrzebne Ci problemy, wracaj do domu” – szybko pomyślałem i wyszedłem.

    Po drodze jednak alkohol uderzył do głowy i idącą za tym nieśmiertelność. Napisałem Angeli smsa “ładnie kręcisz biodrami, dzięki za numer, dobranoc:*”. Rano wstałem na lekkim kacu, sprawdzam telefon i widzę smsa wysłanego o 4 rano “do zobaczenia wieczorem bądź pod galerią o 19”.

    Cały dzień chodziłem skołowany przez smsa Angeli. Kac szybko przeszedł. Leciała godzina po godzinie. “Nie jadę, wkręca mnie, po co mi problemy” – myślałem raz po raz, z drugiej strony jednak miałem myśl “sama się pcha, jest ładna, czemu nie”. Wybiła 18.30. SMS “ja już w drodze, widzimy się na miejscu”. Wiedziałem, co się świeci, więc nie ubierałem majtek, założyłem szare dresy, koszulkę i bluzę, wsiadłem w auto i pojechałem na parking w galerii, niech się dzieje, co chce.

    Podjechałem na parking, wysiadłem przed auto i czekałem na rozwój wydarzeń. Podjechał na parking autobus komunikacji miejskiej, z którego wyszła jedna osoba – Angela.

    Włosy miała spięte w kucyk, biała bluzeczka z koronkowymi wstawkami wsunięta w kolorową spódnice do wysokości ud. Na nogach miała czarne szpilki, które podkreślały jej długie nogi. Zobaczyła mnie praktycznie od razu, szeroko się uśmiechając i machając w moją stronę.

    Podeszła bliżej, zbliżyła się do mojego ucha i wyszeptała “nie tylko Wy możecie zaliczać, kogo chcecie, Ty mi się podobasz i chcę żebyś mnie wyruchał”.

    Pomyślałem sobie, co za suka, “a Twój chłopak?” – Odpowiedziałem, chociaż za bardzo się nim nie przejmowałem, nie ja inicjowałem zbliżenie.

    “On udaje twardziela, a w bzykaniu jest miękki jak pluszak. Chce sportowego penisa. Jedziemy nad Wisłę” mówiąc to już miętosiła przez dresik mojego nabrzmiałego penisa.

    Wsiedliśmy do auta, odpaliłem silnik, ledwo ruszyłem i usłyszałem “nie tak szybko, jeszcze spodnie”.

    “To chyba niebezpieczne ” odpowiedziałem, ale szybko opuściłem spodnie w dół. Wrzuciłem bieg i ruszyłem, a Angela jak grzeczna suka zaczęła robić mi gałe podczas jazdy. Mieliśmy do wyznaczonego przez Angelę parkingu jakieś 10 minut. Ciężko mi było skupić się na prowadzeniu, gdy ledwo poznana dziewczyna ciągła mi fiuta jak opętana. Po kilku minutach nie wytrzymałem i strzeliłem jej gorącą sperma do gardła. Zakrztusiła się odskakując na swój fotel jednak ładnie wszystko połykając.

    “Zrobiłam to, zdradziłam Darka” powiedziała zadowolona. Z obślinionym penisem dojechaliśmy do miejsca docelowego.

    “Macie z Darkiem jakieś zawody, kto, kogo ile razy zdradzi?” Zapytałem.

    “Hahaha ależ skąd, ja go rozprawiczyłam i ze mną zostanie, choćby nie wiem, co. Jest wierny jak piesek, ale mi brakuje pikanterii” odpowiedziała pełna entuzjazmu.

    “W takim razie wskakuj na tylne siedzenie, dam Ci pikanterii” odpowiedziałem.

    Angela ściągnęła sukienkę i bluzkę zostając w szpilkach i komplecie koronkowej bielizny z figami na tyłku. Dołączyłem do niej składając uprzednio fotele i robiąc maksymalnie dużo miejsca z tyłu.

    Zaczęliśmy się całować, ona trzepała mi przy tym ręka gotowego do akcji penisa, ja znowu rozpiąłem jej koronkowy stanik, odkrywając sportowy biust takie większe B.

    “Zrób, mnie tej nocy swoją kurwą” powiedziała schylając się do obrabiania gały.

    Nie miałem doświadczenia w tego typu zabawach, ale wyjechałem jakby z automatu “nie trzeba Cię kurwą robić, bo już nią jesteś spotykając się ze mną za plecami chłopaka” kończąc zdanie podniosłem jej twarz na moją wysokość i delikatnie uderzyłem ją z liścia. Nie zrobiło to na niej chyba wrażenia – pomyślałem, bo zaraz po tym wróciła bez słowa do ssania penisa.

    Chwyciłem jej włosy, stanąłem za przednim siedzeniem w miejscu na dywanik samochodowy na wpół wyprostowany uniosłem jej głowę przed mojego penisa “otwieraj mordę” krzyknąłem i wepchnąłem jej penisa w usta.

    “Chcesz być kurwą to proszę” – zacząłem rżnąć ja w usta, Angela strasznie się dławiła, z jej oczu leciały łzy zmieszane z tuszem, nie mogła złapać oddechu. Szczerze po chwili zrobiło mi się jej żal i przestałem.

    “Wypnij się” powiedziałem stanowczo, ale w głowie miałem fakt, że przed chwilą chyba przeholowałem.

    Angela grzecznie oparła się rękoma o tylne siedzenie wypinając tyłek z koronkowymi figami, ciężko przy tym łapiąc powietrze. Odchyliłem figi i bez namysłu wsadziłem jej język między dwa różowe płatki ociekającej od soków cipki. Pieściłem ją językiem najlepiej jak umiałem jednak nie trwało to dłużej niż 5minut, przez szybki oddech wykrzyczała wręcz “bierz mnie jak kurwę, nie jak żonę”.

    Pomyślałem, co za pojebana wariatka, ma kibola w domu, a piłkarzyk ją musi szmacić. Kolejna myśl, jaka mnie naszła to ta, że drugiej takiej już mogę nie spotkać…

    Podniosłem się z tylnej wnęki na dywanik, ściągnąłem lepiące się figi i strzeliłem ją najmocniej jak umiałem w lekko opalone dupsko. Chwyciłem ją znowu za włosy tym razem zbliżając swoją twarz do jej twarzy. “Będę miał ochotę Cię lizać, to Cię wyliżę suko, a Tobie nic do tego. Jeszcze raz tak odwarkniesz to pożałujesz”.

    Wyciągnąłem wcześniej przygotowane prezerwatywy z kieszeni, odpakowałem i wsadziłem jej w usta mówiąc “kurwy zakładają gumki ustami, do dzieła” szło jej mizernie. Każda nieudaną próbę lub chwilę zawahania umilałem liściem w jej twarz. Podobało jej się. W końcu Angela ubrała żołnierza, położyłem ją na plecy i zapakowałem jej penisa po same jaja w ciasna cipkę.

    “Ten Twój ma rzeczywiście małego, jak na kurwę to nie rozjebana jesteś” wydusiłem z siebie rżnąć ją jak najmocniej potrafiłem. Czułem że zbliża się finał, patrzyłem w jej rozmazane, ale szczęśliwe oczy cały czas posuwając. Dochodząc chwyciłem ja za szyję przyduszając z wyczuciem wtedy ona też zaczęła drgać i jednocześnie doszliśmy. Wyszedłem z niej z gumką pełną spermy i wróciłem na drugie siedzenie. Ona leżała chwilę śmiejąc się cichutko pod nosem.

    “Dziękuję tego mi było trzeba” powiedziała podnosząc się z fotela.

    Przez moją głowę przeszła najdziwniejsza myśl w moim życiu. Mam jeszcze 2 gumki, niedoruchaną szmatę trzeba kuć żelazo póki gorące.

    Chwyciłem ją za kark podsuwając do siebie “co Ty myślisz, że wydałem 15 zł na gumki dla tak mizernego dymania. Nie wracasz dziś do chłopaka” i wepchnąłem jej język do gardła, co szybciutko odwzajemniła.

    “Wyczyść mi penisa z resztek spermy i jedziemy dalej. Teraz Ci suko Pan pozwala czerpać przyjemność z ujeżdżania, zaraz wskoczysz i będziesz galopować jak szalona”. Angela wyczyściła berło znakomicie po same migdałki, sama krztusząc się kilkukrotnie. Założyła gumę na penisa i zaczęła ujeżdżać, była w tym dobra, jej biodra poruszały się jak na parkiecie i naprawdę nie dużo jej było trzeba żeby doszła. Ja w tym czasie bawiłem się jej piersiami i policzkowałem, jednak rzadziej niż wcześniej.

    Dochodząc opadła bezsilnie na mnie i wydusiła “już mnie wszystko boli, nigdy nikt mnie tak nie wyruchał”.

    Chwytając ja za pośladki i unosząc lekko do góry, tak żebym teraz ja od dołu popracował,  powiedziałem “jeszcze nie wszystko Cię boli kurwo, noc dopiero się zaczyna”.

    Po tych słowach jebałem ją od dołu, aż jaja klaskały o jej dupkę, Angela w tym czasie głośno krzyczała. Zmieniliśmy pozycję, wziąłem szmatę od tyłu kilkanaście mocnych pchnięć i skierowałem penisa bez gumy prosto w jej śliczną twarz, na którą się spuściłem.

    Oblizała się dookoła ust, wytarła spermę z jednego oka, oczywiście zjadając i usiadła bezsilna w fotelu. Otwarliśmy Red Bulle, Angela zapaliła papierosa. Posiedzieliśmy chwilę w ciszy rozkminiając co się przed chwilą stało.

    Spojrzeliśmy na siebie i zobaczyłem znowu ten bezczelny zawadiacki uśmiech z klubu. “Wiem o co Ci chodzi kurwo, została jeszcze jedna guma. Bierz go i postaw na nogi”

    Angela wypięła tyłeczek do okna i zaczęła tym razem delikatnie ustami i językiem obrabiać pałeczkę “podoba Ci się Naimad?” Zapytała z kutasem w ustach.

    “Podoba, ale nie Naimad, tylko panie kliencie- szmato. Czekaj poliżesz mi dupkę” mówiąc to kilkukrotnie dopchałem penisa po jej migdałki, z jej oczu po raz kolejny poleciały łzy. “

    Płaczesz ? Zaraz będziesz płakać” powiedziałem i wypiąłem swoją dupę w jej stronę. Angela grzecznie wsunęła język między moje pośladki, raz po raz próbując włożyć język w dupę.

    “Wystarczy, wypinaj się” – grzecznie wykonała polecenie. W tym czasie założyłem ostatniego kondoma, chwyciłem ja od tyłu za gardło i denerwowałem jej cipkę penisem. Na jej policzku jednak zobaczyłem resztkę spermy z poprzedniego wytrysku, wziąłem ją na swój palec, pokazując ją przed jej oczyma.

    Angela wyciągała język chcąc ja zlizać, jednak ja powiedziałem “o nie, gardzisz moją spermą to teraz zobaczysz”.

    Zacząłem ospermionym palcem jeździć wokoło jej odbytu, splunąłem dwa razy na jej dupkę, wsadzając wskazującego palca w jej ciasną dziurkę.

    Przybliżyłem się do niej jak wcześniej trzymając za gardło i powiedziałem “Teraz będziesz rasową kurwą z full opcją w zanadrzu”, w odpowiedzi usłyszałem

    “Naimad ja nigdy…” W tym momencie byłem już zapakowany do połowy w jej dupie.

    “Chciałaś być kurwą tej nocy? Mówiłem, że będziesz rozjebana jak nigdy dotąd” kończąc to byłem już cały w Angeli.

    Stanąłem okrakiem nad Angelą trzymając ją za gardło i dopychając raz po raz fiuta w jej jelita. Krzyczała, że jest kurwą, głośno przy tym sapiąc. Nie wytrzymałem długo, wyciągnąłem penisa i wystrzeliłem resztki spermy, trzecia salwa trafiła na jej plecy.

    Ubraliśmy się w milczeniu, odwiozłem Angelę w ciszy pod klatkę, w której mieszkała z chłopakiem. Była niedziela grubo koło 3:00 w nocy. Rzuciła “Dziękuję, nigdy tego nie zapomnę” i weszła do klatki.

    Z Darkiem są po dziś dzień szczęśliwą parą, posiadająca córeczkę, niedawno wzięli ślub, chyba im się układa 😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Wiśniewski
  • Ferie u Chrzestnej

    Historia, którą opowiem wydarzyła się parę lat temu, kiedy miałam 15 lat. Byłam skromną dziewczyną w zaawansowanej fazie dojrzewania, niezbyt wysokiego wzrostu o zgrabnym ciele i delikatnej cerze podkreślonej blond włosami opadającymi do łopatek. W okresie ferii zimowych wybrałam się do mojej chrzestnej, która mieszkała w Jeleniej Górze w małym i przytulnym domku. Przyjechałam do karkonoskiego miasta pociągiem skąd odebrała mnie ciocia zabierając do siebie. Chrzestna była młodszą siostrą mojej mamy, z różnicą wieku pięciu lat, wtedy akurat przeżywała swoją 32 zimę. Ciocia była samotna, co mnie młodą dziewczyną dziwiło, gdyż była i pozostaje naprawdę piękną kobietą, która wyglądała idealnie prawie w każdej kreacji. Jej szczupłej figury modelki mogłaby pozazdrościć niejedna nastolatka, twarz miała gładką i ładną jak dwudziestoparolatka a brunatne i cieniowane średniej długości włosy dodawały uroku. Muszę przyznać, że za każdym razem gdy się z nią widziałam to onieśmielała mnie swoją urodą.
    Wielokrotnie się z nią widywałam czy to u niej w Jeleniej Górze, czy u nas w domu. Była dobrą chrzestną, poświęcającą swój czas jak mogła swojej siostrzenicy. Bardzo ją lubiłam. Podchodziła do życia z luzem, należała do osób o przyjaznym charakterze ze szczerym uśmiechem. Zawsze lubiłam spędzać z nią każdą chwilę, kiedy miałam okazję się z nią spotkać. Mogłam z nią szczerze porozmawiać na wszelakie tematy, zwłaszcza o tym czego rodzicom nie zawsze się mówi. W czasie tego pobytu spędzałyśmy wspólnie czas na pogawędkach, grach i filmach. Ciocia, co prawda pomiędzy naszymi wspólnymi zajęciami urywała się na parę godzin do pracy w swoim biurze, w końcu musiała zarabiać. Pogoda była typowo zimowa i nie pozwalała na częstsze przebywanie na dworze, więc przesiadywaliśmy głównie w domu, w którym było bardzo ciepło i przyjemnie co było zasługą dobrego ogrzewania i kominka. Chciało się chodzić w samej bieliźnie lub bardziej luźniejszym ubiorze co też od czasu do czasu było czynione co chrzestna tłumaczyła, że będąc same nie musimy się wstydzić swoich ciał, w końcu obie jesteśmy kobietami. Była w tym racja tylko, gdy chodziła po domu okazując swoje atrakcyjne ciało, które mi się bardzo podobało, wprawiało mnie w to skrępowanie, gdyż na jego widok wzbierało we mnie uczucie podniecenia co starałam się ukrywać, choć powabność sama przykuwała wzrok. Uroda cioci wpływała na moje hormony w zasadzie od kiedy weszłam w okres dojrzewania. Z resztą dla mnie to nic dziwnego, bo kobiety mnie bardziej pociągały…Chrzestna była od zawsze obiektem moich westchnień numer jeden, ale jako że niezbyt śmiała ze mnie osoba na nich się kończyło.

    W jednym z kolejnych dni pobytu jak ciocia była w pracy, korzystając z tego, że pogoda się poprawiła, postanowiłam pójść na długi spacer do rynku, gdzie przy okazji zaszłam do knajpy na obiad. Później błąkałam się jeszcze trochę odwiedzając miejsca, w których dawno nie byłam. Zaczął padać później jednak intensywnie śnieg, więc zdecydowałam się wrócić do domu. Gdy pojawiłam się w domu był już wieczór. Zdjęłam kurtkę i buty, udałam się do łazienki i otwierając drzwi zobaczyłam nagą ciocię siedzącą na krawędzi wanny i pielęgnującą się olejkiem po kąpieli co spowodowało, że na sekundy zamarłam. Mimo, że chrzestna zareagowała spokojnie z uśmiechem na twarzy, speszyłam się i zamknęłam szybko drzwi mówiąc na odchodne:

    – Przepraszam ciociu… –

    i poszłam prędko do pokoju, w którym byłam goszczona. Położyłam się na łóżku i myślałam o tym co przed chwilą ujrzałam, nagą chrzestną czując przy tym wypieki na twarzy i wilgoć w kroczu. Teraz dostrzegłam w całości jej piękne okazałości, nieduże ale kształtne piersi, jędrne i powabne biodra i zadbane, wygolone krocze to wszystko działało na moją wyobraźnie w której pojawiały się wizje, że kochałam się z własną chrzestną, jak całuję jej usta i zatapiam się w niej, we wspólnych objęciach . Nakierowałam rękę na rozporek chcąc samodzielnie zaspokoić pragnienie które mną kierowało, gdyż tylko tyle mogłam. Usłyszałam jednak krok cioci pod drzwiami , więc przewróciłam się na bok i udawałam, że śpię. Przez lekko uchylone powieki zauważyłam światło z korytarza i ciocię już ubraną, w białą jedwabną koszulę nocną sięgającą ciut ponad kolana. Widząc, że śpię poszła przymykając drzwi, choć pewnie domyślała się, że udaję. Próbowałam zasnąć przewracając się z boku na bok, ale wciąż miałam chrzestną przed oczami. Wróciłam do czynności, którą przerwała mi ciocia wsuwając dłoń w jeansy i masturbowałam się wyobrażając siebie z ciocią. Trwało to dłuższą chwilę i gdy skończyłam, pełna satysfakcji i przerażenia zasnęłam. Rankiem obudziłam się w ubraniu ,którego nie zdjęłam i rozmyślałam trochę o mojej fantazji i innych rzeczach. Wstałam jednak z łóżka i wychodząc z pokoju zorientowałam się, że jestem sama, ponieważ ciocia poszła do pracy, więc postanowiłam się zając trochę sobą biorąc pierw prysznic. Weszłam do wanny z funkcją prysznicową i stojąc odkręciłam wodę. Będąc już pod strumieniem ciepłej wody dokładnie się wymyłam, lecz nagle odczułam chęć zrobienia sobie dobrze. Odtworzyłam, więc w umyśle wizerunek mojej nagiej cioci i masowałam swoje nastoletnie piersi pieszcząc je okrężnymi ruchami jakbym to robiła z jej. Oparłam się o ścianę, ręką wzięłam za słuchawkę prysznica i dużym strumieniem polewałam swoje łono od brzucha schodząc koliście niżej. Rozchyliłam wargi sromowe i fundowałam im biczowy masaż czując jak robi mi się ciepło w podbrzuszu. Czułam się mocno pobudzona. Dołączyłam do zabawy palce pocierając łechtaczkę. Te zabiegi w połączeniu z myślami o mojej chrzestnej, w odstępie czasu doprowadziły mnie do niemałego orgazmu aż upadłam pośladkami na podłogę. Siedziałam jeszcze chwile pod strumieniem aż uczucie uniesienia minęło. Wykaraskałam się ostatecznie z pod prysznica i osuszając się ubrałam w łososiową bieliznę i biały podkoszulek. Przez cały dzień krzątałam się po domu zajmując się sobą bez celu. Próbowałam czytać książkę, obejrzeć telewizję ale nic nie dawało mi frajdy, więc z nudów uszykowałam obiad. Towarzyszyły mi przy tym myśli o zajściu z dnia poprzedniego. Obawiałam się trochę reakcji cioci, ale z drugiej strony nie wiedziała o tym że o niej fantazjowałam, więc mózg podpowiadał mi, że nie powinnam się niczym martwić. Było już popołudnie gdy skończyłam i kwadrans później wróciła z pracy ciocia. Słysząc jak wchodzi lekko zamarłam przypominając sobie sytuację z poprzedniego wieczora, lecz mimo tego wyjrzałam wychylając głowę z kuchni kierunku przedpokoju i spostrzegłam pochyloną tyłem ciocię, która zdejmowała się z siebie kurtkę i buty zimowe pozostając w jeansach i pomarańczowym obcisłym golfie, który idealnie podkreślał jej figurę. Gdy zaczęła się obracać natychmiastowo schowałam się i zabrałam się za nakładanie obiadu. Ciocia weszła do kuchni witając się:
    – Cześć.
    – Hej – odrzekłam nie patrząc w jej kierunku
    – Co na obiad? – zapytała podchodząc bliżej mnie i ocierając golfem o moje ramię. Reagując trochę nerwowo na jej otarcie wyjąkałam z siebie, że
    – Risotto z kurczakiem i warzywami – ciocia widząc moje zachowanie dociekała, kładąc rękę na moim barku, poczułam przepływ prądu przez moje ciało
    – Wszystko w porządku kochanie?
    – Tak – odpowiedziałam niepewnie unikając jej spojrzenia.
    – Na pewno ? – zaczęłam słyszeć troskę
    – Tak – powtórzyłam potwierdzając. Choć tak nie było. No bo co miałam odpowiedzieć, że mnie kręci i na jej widok się wszystko we mnie wywraca?
    – Mam nadzieję – zabrała rękę i wzięła swoją porcję siadając do stołu i po chwili do niej dołączyłam siadając naprzeciwko. Nie odzywałyśmy się do siebie podczas konsumpcji chociaż chrzestna szukała nieubłaganie moje wzroku, którym starałam się uciekać. Po jedzeniu ciocia zapytała czy mam ochotę na film. Uznałam, że nie ma nic lepszego do roboty i żeby zachować się z kulturą, bo to ja w końcu do niej przyjechałam i poświęca mi swój czas zgodziłam się. Zaproponowała abyśmy obejrzały u niej w sypialni aby było nam wygodniej, nie protestowałam. Poprosiła mnie abym poszła już wybrała repertuar a ona po chwili przyjdzie. Czując ciągłe zakłopotanie udałam się do sypialni i podeszłam do półki z płytami. Wybrałam pierwszy lepszy repertuar z gwiazdorska obsadą wsadzając go do DVD. Położyłam się na białej pościeli czekając na ciocię, która po chwili weszła w samej białej bieliźnie, koronkowym staniku i figach, aż odebrało mi dech w piersiach. Nie było to nic nowego w jej ubiorze domowym jak wcześniej wspominałam, ale z każdym kolejnym dniem pobytu moje młodzieńcze hormony się coraz bardziej nakręcały na moją ciocię. Wyglądała w tej chwili zjawiskowo, aż poczułam jak wykręca mi się w żołądku, krew zaczyna mocniej pulsować a w majtkach czułam delikatną wilgoć. Ciocia uśmiechnęła się ciepło do mnie i położyła obok mnie na wpół bokiem podpierając się łokciem nad moją głową wcześniej okrywając nas dużym kocem i wzięła ode mnie pilota powodując tym drgawki na brzuchu i włączyła film. Tyczył on się kobiety podejrzewającej męża o romans i żeby to sprawdzić wynajęła prostytutkę, z którą sama miała później romans. Pomyślałam wtedy „No pięknie, ale wybrałam! Jeszcze ciocia pomyśli, że to próba jakiegoś podtekstu”. Nadeszła scena, w której obie kobiety zwieńczyły swoje żądze namiętnym stosunkiem. Oglądając tę krótką scenę zaczęłam delikatnie wiercić udami pod kocem co dostrzegała ciocia poznając moje emocje. Po chwili wyłączyła i zapytała mnie:
    – Co się dzieje skarbie?
    – Nie… Nic – odparłam próbując uchylić się od odpowiedzi
    – Przecież widzę – czułam jak krew we mnie buzowała z podniecenia ,ale nie wiedziałam jak to powiedzieć i miałam wątpliwości czy to będzie korzystne. Uciekałam wzrokiem to na jej ciało, to na pościel. Ciocia widząc moje rozdygocenie podjęła sama temat
    – Dziwnie się zachowujesz od wczorajszego wieczora w łazience. – odczekała chwilę, położyła dłoń na mojej ręce, z pokerową twarzą dociekała wprost – Podobam Ci się? – i trafiła. Byłam zaskoczona tym bezpośrednim pytaniem, czemu nie trzymała się kwestii filmu i ewentualnego podniecenia do określonej sceny. Nie potrafiąc odpowiedź jednoznacznie na te wątpliwość, myślałam już tylko co powiedzieć i się zachować. Pragnęłam jej, ale bałam się tego wyznać, w obawie przed popsuciem naszych dobrych relacji. Była w końcu również moją najbliżej spokrewnioną ciocią, ale nie obchodziło mnie to w tym momencie. Patrzyłam na nią jak na kobietę, za którą moja wyobraźnia i uczucia szalały. Naszedł mnie jednak przypływ szczerości, w którym postanowiłam rzucić wszystko na jedną szalę. „Trudno najwyżej będę miała przejebane pomyślałam i odpowiedziałam nieśmiało ze spuszczonym wzrokiem uruchamiając słowotok.
    -Tak ciociu… Wybacz, ale ostatnio od momentu przyjazdu myślę tylko o Tobie, a od wczoraj zwłaszcza, że chcę się z Tobą kochać…Jesteś ciociu moim marzeniem od kiedy dojrzewam. Nigdy mi się to jeszcze tak daleko idące fantazje nie przytrafiły…

    Zrobiłam się czerwona jak burak i obróciłam lekko głowę w kierunku jej twarzy doszukując się reakcji na te słowa. Jej twarz dalej miała kamienny wyraz, ale zobaczyłam jak wyciąga w moim kierunku palec kładąc go na podbródku i unosząc do góry. Patrzyła mi teraz głęboko w oczy i uchylając kącik ust zaczynała się pogodniej uśmiechać, i nic nie mówiąc przybliżyła swoją cmokając delikatnie w usta i odsunęła się z powrotem patrząc na mnie. Położyła swoją dłoń na moim podkoszulku i ponownie zaczęła mnie całować. Przymknęłam oczy i czułam jak delikatnie muskała moje wargi i powoli rozkręcała tempo. Po kilkunastu sekundach całowała już namiętniej i ze zmysłem wdzierając się językiem w moje wnętrze. Nie pozostając bierna wyciągnęłam swój jeżyk plącząc go z językiem cioci. Byłam w tym momencie w siódmym niebie, spełniając swoje pragnienie z chrzestną co dodało mi dużej siły. Nie wierzyłam jednak, że to dzieje się naprawdę i staję się faktem. Ale nie, ku moje radości to nie była mara senna tylko prawdziwe doznanie. Ciocia zrzuciła z nas koc, który nie był już potrzebny, ponieważ atmosfera zrobiła się wystarczająco gorąca. Wyciągnęłam rękę obejmując ciocię za głowę i głaszcząc jej włosy, na co w odpowiedzi czułam jak jej dłoń wodziła po moim nagim udzie. Wpijałyśmy się mocniej w siebie ustami wspólnie jeżdżąc dalej wolnymi dłońmi po sobie. Odeszłam od jej ust na szyje, którą ciocia od razu odchyliła, lecz trwało to krótko, gdyż przewróciła mnie na siebie dając mi swobodę działania. Ku mojemu zdziwieniu przekazała mi inicjatywę, gdzie nie miałam większych doświadczeń w tych sprawach, ale podążając za wznoszącym uczuciem zamierzałam dać jej rozkosz. Pragnęłam jej gładkiego ciała i jej samej. Leżałam na niej z przełożonymi nogami i wróciłam do ust rozkoszując się nimi. Schodziłam kolejno niżej wsuwając rękę pod jej plecy całowałam jej dekolt i lizałam brzuch. Podniosłam wzrok na ciocię, która wyciągnęła do mnie ręce i ponownie ją pocałowałam będąc mocno obejmowana. Oderwałam się od jej ust i całowałam z drugiej strony jej szyje co róż wracając do ust jednocześnie kierując dłoń do krocza, które zaczęłam pieścić przez materiał fig. Ciocia cały czas szybciej wzdychała przytrzymując mnie za włosy, ja napierałam dalej wkładając rękę pod majtki, gładziłam jej łono i później pocierałam palcami jej wargi sromowe do momentu gdy mrucząc odchyliła się mocno do tyłu. Cofnęłam się i lizałam jej pępek łapiąc oburącz za biust przez stanik i ugniatałam go wraz z ciocią, która chwyciła moje ręce. Podniosłam się wyżej i oddałyśmy ponownie chwili krótkiego pocałunku. Uniosłam się na klęczkach przed ciocią, która wpełzła na mnie okrakiem usadawiając kroczem na moich udach podpierając z tyłu ręką. Trzymałam ją za plecy aby nie opadała, a ona ocierała się o mnie w górę i w dół jednocześnie mnie całując. Przerywając na chwilę zdjęła ze mnie podkoszulek i biustonosz i wróciła do ocierała się na udach, którymi ją unosiłam i opadałam z jej lekkim ciałem. Byłyśmy mocno w siebie wtulone i wykorzystując to odpięłam jej stanik, który sama chwilę później zdjęła. Odchyliła się lekko do tyłu i mocniej ją obejmując całowałam jej piersi, które były cudowne. Czułam na sobie mocniejszy oddech cioci, która wciąż się o mnie ocierała. Pocałowała mnie nagle i opadła wraz ze mną. Od razu kontynuowałam zajmowanie się jej ciałem liżąc i zniżając . Dotarłam do jej łona przesuwając się do tyłu i zdjęłam z niej figi. Ciocia rozszerzyła uda i wiedziałam co ma dalej robić. Przywarłam ustami do jej nabrzmiałej i pachnącej myszki będącej dla mnie jak wulkan rozkoszy. Wodziłam dłońmi po jej brzuchu i wylizywałam jej rowek , który smakował jak ambrozja ze spływającym nektarem. Biodra cioci rytmicznie falowały, która zapierała się rękoma za głową o poduszki. Otwierała szeroko usta jakby chciała krzyczeć, ale wydawała z siebie tylko ciche jęki, choć po ruchach wiedziałam, że zaczyna dostawać orgazmu, który nastąpił lada moment a ciocia wygięła się na bok a na jej ciele były widoczne drgawki. Podciągnęłam się i tuż nad nią oparłam się rękoma o łóżko czekając na reakcję cioci, która ujęła mnie delikatnie za poliki i namiętnie całowała. Obsunęła jedną dłoń wkładając ją w moje majtki wilgotne od potu i podniecenia. Zareagowałam z gwałtownym jękiem i energią, kiedy jej dłoń pieściła moją wrażliwą kobiecość. Zaczęła pocierać palcem moją łechtaczkę, aż przygryzłam wargę. Ciocia przewróciła mnie na plecy nie wyciągając ręki z moich majtek dalej mnie pieszcząc. Przysunęła się twarzą do moich młodych piersi i drugą wolną ręką masowała je i krążyła po nich językiem. Rozsmakowując się moim biustem zjeżdżała od niego w dół cofając się po drodze zdejmując ze mnie majtki. Wyciągnęła ze mnie palec i nachyliła się nad moim skarbem całując go. Chwyciłam się za piersi i oddawałam się cioci w największej rozkoszy. Jej szorstki język pobudzał jeszcze bardziej mój narząd zagłębiając się w jego wnętrze. Było mi błogo i co chwila przewracałam głowę na boki. Nagle przerwała wkładając dwa palce w moją wąską pochwę i powolnym ruchem posuwistozwrotnym przyśpieszała swoje palce. Zaczynałam odczuwać przyjemne skurcze, a moje ciało całowane przez ciocie odchylało się samoczynnie do tyłu. Zniżyła usta i zajmowała się moim koralikiem nie wyciągając palców z mego wnętrza. Dostałam ogromnego orgazmu powijając się na pościeli. Chrzestna obserwując co się ze mną dzieje przytrzymała mnie za uda i mój organizm zaczął się uspokajać. Unosząc się w moim kierunku sunęła pionowo językiem po moim ciele od łona przez brzuch i dekolt docierając do moich ust, na których złożyła ognisty pocałunek. Zatopiłam się w niej bez pamięci wsuwając palce we włosy i jeżdżąc dłonią po jej aksamitnym ciele. Długo się od siebie nie odrywałyśmy chcąc wydłużyć każdą sekundą tę wspaniałą chwilą. Przerywając popatrzyłyśmy sobie w oczy, w których były prawdziwe żądze i namiętność. Będąc wciąż nade mną pochylona usadowiła się kroczem na moim przyciągniętym udzie i zaczęła posuwając się na nim kręcić biodrami ruchem falistym. Nieustannie mnie całowała, obejmowałam ją mocno. Z każdym posunięciem jej szybsze ruchy zaprowadziły ją na szczyt, do którego doszła. Ze strony cioci sił jednak nie ubywało, ale mimo wszystko zwolniła tempo obracając mnie na brzuch i pochylając nad moimi plecami pieściła je oralnie oraz dotykiem od po pośladków po kark co dawało mi spokojną, lecz bardzo dużą przyjemność. Zatrzymała się ustami na mojej szyi, do której się przyssała jak sum, aż zaczęłam się delikatnie śmiać. Przygryzła moje uszko i dalej zajmowała się moim tyłem po nim błądząc. Zniżyła się trochę i lizała moje pośladki zataczając na nich raz mniejsze a raz większe okręgi drażniąc przy tym moją szparkę końcówkami palców. Obróciłam się chcąc jeszcze raz zająć się ciocią, która położyła się wyprostowana na brzuchu. Lizałam jej pośladki podobnie jak robiła to ona wędrując językiem w górę ocierając się biustem o jej ciało. Położyłam się lekko unosząc przodem na cioci przylegając łonem do jej jędrnych pośladków i kręciłam się na nich niezbyt szybko. Złapałam ją dłońmi za dłonie plecąc na nich palce, które ciocia przyciągnęła do swojego biustu i go masowała. Pochylałam się nad je szyją, którą dokładnie całowałam widząc przy tym jak ciocia odchyla usta z uśmiechem, gdyż dawałam jej rozkosz. Poruszając się kroczem o pośladki cioci doprowadziłam nas do szczytu, z którego siły nasze zwolniły i opadły. Powoli zsunęłam się na bok z przylegając wciąż do chrzestnej słysząc mocne wzdychanie cioci z syczeniem, które po chwili cichło. Objęłam ciocię pod ramię, które całowałam na co ciocia obróciła się na plecy. Objęła mnie za głowę i całowała wieńcząc stosunek. Długo nasycałyśmy się tym pocałunkiem, po którym spojrzałam cioci w jej szmaragdowe oczy i dostrzegałam w nich pełną satysfakcję z tego co się stało. Wsunęłam rękę pod jej szyję i utuliłam się w nią skulona i usnęłam.

    Następnego ranka ciocia obudziła mnie gorącym pocałunkiem. Przez cały dzień nie wychodziłyśmy prawie z łóżka spędzając go na wspólnym dogadzaniu. Ciocia nie poszła do pracy poświęcając czas nam. Podczas naszych wylegiwań odbyłyśmy szczerą rozmowę jak to miałyśmy w zwyczaju i wyznała mi, że jej samotność jest wynikiem jej zainteresowania kobietami. Przyznałam jej, że „to chyba rodzinne”. Dla mnie po tym co zaszło było głębsze zrozumienie tego. Do końca ferii robiłyśmy to minimum raz dziennie oczywiście przy wzajemnej chęci. Ciocia była pierwszą osobą, z którą poznałam co to seks. Od tego czasu jeździłam do chrzestnej przez kolejne cztery lata na każde ferie, wakacje podobnie jak ona przyjeżdżała do nas na święta, urodziny itp. podczas, których zawsze znajdowałyśmy czas i miejsce sam na sam, by wzajemnie się zadowolić bliskością naszych ciał .

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Lustrzane odbicie

    Na imię mi Bogna i mieszkam w wojewódzkim mieście w bloku wraz z rodzicami i siostrą bliźniaczką, Bereniką. Z siostrą zawsze trzymałam się blisko i zawsze sprawiałyśmy wiele kłopotów naszym rodzicielom, z reguły na wesoło choć zdarzały się i mniej przyjemne momenty zwłaszcza we wczesnym stadium okresu dojrzewania. Obecnie mamy po 20 lat, zdaną maturę, okres studencki i kolejne etapy życia przed sobą. Nieskromnie mówiąc wyrosłyśmy na piękne dziewczyny co nie jest dziwne, gdyż miałyśmy po kim dziedziczyć zwłaszcza po naszej mamie. Jak na bliźniaczki jednojajowe przystało jesteśmy do siebie bardzo podobne, ale wiadomo są pomiędzy nami drobne różnice jak np. w przypadku naszych blond miodowych włosów, które ja mam bardziej kręcone a Bera całkowicie proste. Obie jesteśmy wzrostu 1.65 o błękitnych oczach, mające filigranową sylwetkę, zgrabne pośladki, piersi pełne i jędrne w rozmiarze 32C i ciała w jak największej ponadprzeciętnej normie. Jeżeli chodzi o nasze podboje miłosno-seksualne to również się tutaj różniłyśmy. Ja jestem dziewczyną, którą raczej nie pakowała się długoterminowe związki, raczej przelotne nastoletnie romanse zarówno z chłopakami jak i dziewczynami, nie robiło mi to różnicy. Berenika była moim przeciwieństwem, stawiała raczej na monogamię, związała się z pewnym chłopakiem, z którym rozstała się po 4 latach , pół roku przed maturą. Bardzo to odczuła i chociaż na pierwszy rzut oka nie pokazywała tego po sobie to wiedziałam, że mocno to na nią działało i zauważałam jak zaczyna się zmieniać. Berenika nie była duszą towarzystwa, ale nie sprawiało jej to problemu w spotkaniach ze znajomymi itp., lecz z czasem bywała bardziej introwertyczna, jako osoba sympatyczna zaczęła być mniej przyjazna dla otoczenia poza paroma wyjątkami jak ja m.in, jedyne co w niej pozostawało to pewna skromność. Starałam się ją wspierać najmocniej  jak potrafiłam, bo bardzo ją kochałam i bolało mnie jej sercowe cierpienie. Potrafiła się jednak chwilami mimo wszystko rozerwać i dowodem jest to do czego to doprowadziło.

    Po maturach z mojej inicjatywy postanowiłyśmy trochę się zabawić ze znajomymi, była to też moja kolejna próba wyrwania Bereniki z dołka. Jak się okazało plan szybko spalił na panewce, bo większość z nich albo udała się od razu po egzaminach na wakacje lub do pracy. Dni były ciepłe i słoneczne, więc zamierzałyśmy je same w jakiś sposób wykorzystać. Zdecydowałyśmy, że jeden dzień spędzimy we dwie na działce naszych dziadków. Czerwcowego dnia wybrałyśmy się realizować nasz plan. Pogoda na zewnątrz była słoneczna z i z wysoką temperaturą, krótko mówiąc upalną, gdzie lepiej byłoby wybrać się w tym czasie nad wodę, ale trzymałyśmy się kurczowo planu. Ubrałyśmy się z przyzwyczajenia podobnie, w granatowe jeansowe szorty i obcisłe wiśniowe bluzki odkrywające pępki a pod nie oczywiście rzecz jasna bielizna. Dochodziło południe i będąc gotowe do wyjścia zabrałyśmy do plecaków to co potrzebne, wraz kluczami zapasowymi na działkę, które wraz z rodzicami dostaliśmy od dziadków na wszelki wypadek czy to podlać, czy inne tego typu sprawy. Wyszłyśmy z mieszkania i udałyśmy się na przystanek autobusowy. Po drodze wstąpiłyśmy do sklepu kupując jakieś przekąski, napoje i cydr. Zaszłyśmy pod wiatę i wyczekiwałyśmy na autobus, który lada chwila nadjechał. Wsiadłyśmy do niego i usiadłyśmy znajdując wolne miejsca w środkowej części autobusu. Po ponad 20 minutach dojechałyśmy prawie, że na miejsce. Wysiadłyśmy z autobusu i poszłyśmy przez park, który dawał trochę cienia w ten upalny dzień, który dawał się we znaki. Bluzki zaczęły się do nas kleić od potu. Przechodząc przez park dotarłyśmy na miejsce, do wielkiego terenu ogródków działkowych. Nie czekając na nie wiadomo co, weszłyśmy do środka. W tym dniu, o tej porze nie było wielu działkowiczów, co nie było zaskakujące przy takiej pogodzie, a jeżeli ktoś się trafił to raczej nie spędzał tego czasu aktywnie przy uprawie tylko wypoczywając i opalając się na słońcu. Przemieszczałyśmy się zielonymi alejkami wśród pięknych domków aż doszłyśmy do ogródka dziadków znajdującego się na drugim końcu od głównej bramy. Miejsce można to przedstawić jako może nie bajkowe, ale blisko temu znaczeniu, po prostu piękne. Ogródek był otoczony z dwóch stron iglastymi drzewami o wysokości ponad metra, wewnątrz pełno upraw, roślin, warzyw i owoców. W tym wszystkim znajdował się mały drewniany domek zadbany z zewnątrz, a w wewnątrz ładnie urządzony z dużą kanapą i stołem, do którego były też dodatkowe krzesła. Wydawał się mały, ale w środku było dość sporo przestrzeni. Weszłyśmy do domku i rozgościłyśmy się wypakowując swoje rzeczy. Uchyliłyśmy okna, żeby nie było duszno, włączyłyśmy muzykę z głośnika bezprzewodowego z odpowiednią głośnością, żeby nikomu nie zaburzać spokoju, chociaż w bliskim promieniu działki dziadków nie było nikogo. Zdjęłyśmy z siebie przepocone koszulki, zostając w samych stanikach i szortach. Zasiadłam na kanapie myśląc o wypoczynku a Berenika poszła do ogródka i po paru minutach wróciła z zebranymi owocami w wiadrze. Przesypała część ich do przezroczystej miski z szafki, w której znajdowały się rzeczy na grilla bądź ognisko. Zawiesiłam się na chwilę, wpatrując się we własną siostrę. Widok jej w samym staniku i szortach, jej ciała mokrego od wywołanego upałem potu, mocno mnie podniecił. Czyli tak jakby widok mnie samej mnie podniecał. Nieraz fantazjowałam o mojej bliźniaczej siostrze i seksie z nią. Atrakcyjność naszych, takich samych ciał pławiących się w intymnej rozkoszy wielokrotnie rozpalała mnie. Gdy Berenice zdarzało się chodzić w samej bieliźnie, tudzież nago po pokoju, zawsze wprawiała moje zmysły o zawrót głowy. Nie zbliżyłam się jednak do tej fantazji, gdyż uznałam, iż byłoby to zbyt duże przekroczenie granicy, a miałam dalekie granice nieprzyzwoitości erotycznej. Wyrwała mnie z tej zadumy siadając obok mnie z miską, w której były truskawki, maliny i czereśnie. Zajadałyśmy się owocami popijając napojami i rozmawiałyśmy szczerze jak siostry o życiu, naszych pragnieniach i problemach. Berenika zawsze była skryta, z naszej pary klonów to ja byłam ta otwarta. Jednakże przede mną potrafiła się otwierać. Byłam chyba jej najbardziej zaufaną osobą. Podczas rozmowy pojawił się także poruszony przeze mnie temat niedawno zakończonego związku Bereniki, lecz ona szybko go ucięła co było zrozumiałe a ja widząc jak traci wyraz na twarzy nie naciskałam dalej. Przez chwilę obie nic nie mówiłyśmy, było miło do czasu wspomnianego przeze mnie wątku, ale widziałam że siostrze nie wracał szybko humor, więc chcąc trochę rozweselić atmosferę i poprawiając jednocześnie samopoczucie mojej siostrze nalałam nam po kubku cydru i chwilę po tym zaproponowałam jej abyśmy potańczyły. Po jej minie wnioskowałam, że nie była chętna, ale byłam nieugięta i wzięłam ją za rękę podnosząc ją z kanapy i zaprowadzając na środek „parkietu”. Puściłam parę żywszych kawałków, do których zaczęłyśmy tańczyć jak na dyskotece, bawiłyśmy się i wygłupiałyśmy co róż się o siebie muskając się wzajemnie. Na twarzy Bereniki dostrzegłam poprawiający się humor co mnie bardzo cieszyło. Wyginała swym ciałem, bardziej żywiołowo wpadając w trans, z którego nie można było jej zatrzymać i zamiast tańczyć bardziej przyglądałam się ruchom siostry, które wprawiały mnie w zdumienie. Muzyka przestała grać co było znakiem, że lista odtwarzania się skończyła, ale na Berenice nie robiło to wrażenia, gdyż nie przerywała swoich wygibasów co mnie trochę zaniepokoiło, chciałam podejść do stolika ustawić kolejną listę, ale mimowolne chwyciłam Berenikę za ramiona i przestała tańczyć, ale była cała zgrzana i mokra co czułam na jej skórze. Miała kamienną twarz i grymas niezadowolenia z zepsutej zabawy a w jej oczach dostrzegałam iskierki jakich nigdy wcześniej u niej nie dostrzegłam . Nie wiedząc dlaczego i w którym momencie nagle mnie pocałowała mocno wpijając się w moje usta. W głowie mi zaszumiało, mimo tego że agresywnie to przyjemnie całowała, ale w głowie zaświeciła mi się lampka i odepchnęłam ją mocno aż poleciała z metr dalej. Zaczęłam na nią krzyczeć „zwariowałaś”. Nastała niezręczna cisza, Berenika miała opuszczoną głowę jak zbity pies, a ja starałam się szybko przeanalizować to co przed chwilą zaszło. Było to dla mnie zaskakujące i wątpliwe, gdyż była moją siostrą do tego bliźniaczką, o której z resztą fantazjowałam nie raz. Choć do stosunków kazirodczych miałam luźny stosunek co potwierdza, że swego czasu przespałam się bliskim wujkiem, bratem naszego taty i innym razem z daleką kuzynką. Ot zepsuta, bezpruderyjna, zboczona i rozwiązła ze mnie dziewczyna w młodym wieku… Nie spodziewałam się jednak, że może dojść do czegokolwiek z siostrą, że przekroczymy tę granicę. Chwilę zastanawiałam się w niezręcznej ciszy, może minutę, może dwie dlaczego w ogóle to zrobiła, Berenika dalej miała spuszczoną głowę w obawie przed moimi reakcjami. Z drugiej strony, czułam jak przez moje ciało przechodzi fala podniecenia. Ponowna fantazja o stosunku z własną siostrą bliźniaczką była intrygująca i podniecająca jakby to robić z własnym odbiciem lustrzanym. Machnęłam metaforycznie ręką i stwierdziłam przed sobą „niech się dzieje wola nieba” cytując klasykę. Podeszłam do niej i podniosłam jej głowę kładąc dłonie na szyi i zaczęłam ją całować. Berenika natychmiastowo objęła mnie kładąc ręce na plecach i oddała pocałunek wdzierając się i otwierając wargi językiem gwałtownie, ale łagodnie. Nie przestając się wzajemnie całować przeniosłyśmy się na kanapę uklęknęłyśmy podkulone i przylgnęłyśmy do siebie. Czułam jak jej mokra skóra ocierała się o moją mokrą skórę. W głowie już mi nie świeciła się czerwona lampka tylko pragnienie interesującego doznania. Zwalniałam trochę tempo i całowałyśmy się namiętnie, ale powoli i bez pośpiechu, . W tym pocałunku była duża nuta ciekawości i delikatnej rozkoszy. Przerwała na chwilę patrząc na mnie, w jej oczach było pragnienie czułości i błysk pożądania. Trzymałam ją za lekko trzęsące się uda, na których pojawiła się gęsia skórka, wyczułam że nie wierzy w to co się dzieje i że nie jest pewna czy dobrze czyni. Nie pozostawiając jej złudzeń pocałowałam ją łapczywie dając jej do zrozumienia, że chcę kontynuować to co zaczęłyśmy. Powoli robiła się luźniejsza, moje dłonie wodziły po całym jej ciele. Miała taką jedwabistą, taką niewinną skórę różniącej się ciut trochę od mojej, którą mogłam pieścić i pieścić, co nieraz robiłam ale w formie siostrzanych zabaw, a nie w sposób erotyczny, którego uczucie jak wiadomo jest bardziej przyjemne. Zdejmowałam powoli jej stanik rozpinany z przodu, złapałam ją za pierś, pocałunkami schodziłam niżej po szyi i docierając do piersi. Sutki miała bordowe i sztywne z podniecenia, które bez większego namysłu lizałam. Berenika lekko westchnęła i z każdą moją koleją pieszczotą powtarzała westchnięcia, które były coraz bardziej głębokie. Powracałam pocałunkami w górę odnajdując usta, którymi się rozkoszowałam. Rękoma sięgnęłam do tyłu rozpinając biustonosz, który pośpiesznie dokańczała zdejmować siostra. Chwyciła mój biust oburącz i masowała, ustami przemieszczała się całując mnie po podbródku, szyi i rowku pomiędzy piersiami, które po chwili pieściła językiem. Robiła to słodko i nieśmiało mimo ostrego początku, zachęciłam ją do śmielszego działania dociskając ją i głaszcząc po włosach. Ssała je z wyraźnym zaangażowaniem, chociaż nie spodziewałam się po Berenice takich żądz. Dłonie siostry od tyłu wsuwały się w moje szorty gładząc moje pośladki i przyciągając mnie bardziej do siebie. Czułam jak robiło mi się cieplej, uniosłam jej twarz palcem aby pocałować jej cudowne usta, które świetnie i czule całowały. Jedną ręką przekierowała na przednią część szortów rozpinając rozporek. Wtedy oderwałam się od ust zdejmując spodenki i położyłam się na plecach przed Bereniką i przyciągałam palec, dając tym znak by się mną zajęła. Pochyliła się nade mną i pieściła oralnie moje piersi zataczając niewielkie okręgi w międzyczasie wodząc delikatnie dłońmi po moim ciele, schodziła niżej liżąc brzuch, pępek ozdobiony w kolczyk. Twarz jej znalazła się nad moim łonem, popatrzyła na mnie i przybliżyła całując, odsunęła się cofając, zdjęła ze mnie cieliste majtki rozłożyłam nogi jedną opuszczając na podłogę, drugą przyciągając i opierając o oparcie kanapy. Byłam cała podniecona i czułam jak moja wygolona brzoskwinka była już cała mokra i robiła się większa. Berenika zanurkowała i całowała, lizała moje uda po ich wewnętrznej stronie zbliżając swoje usta do rozgrzanej brzoskwinki, delikatne muśnięcie koniuszkiem języka wystarczyło aby wywołać u mnie reakcję, gorąc rozlał się po moim ciele. Jej usta i cieplutki język zaczęły pracować od razu bardzo zwinnie i zmysłowo, otwierałam usta szybciej oddychając, moje ciało się lekko unosiło, ręką dociskałam ją bardziej bawiąc się jej włosami. Suwała językiem po rowku w górę i w dół, i na boki pobudzając mnie coraz bardziej. Rozpalała moje wnętrze co mnie bardzo rajcowało, nie potrzebowała zbytnio nauki, wiedziała dokładnie czego potrzebuję. Największy przepływ gorąca odczuwałam w chwili gdy łatwo i delikatnie wsadziła dwa palce w moją pochwę a języczkiem wirowała na łechtaczce. Pieściła mnie jednocześnie palcami i ustami. Poruszała szybko i sprawnie w moim wnętrzu swoimi paluszkami a ja przeciągałam jak najdłużej tę rozkosz, aż w końcu eksplodowałam a z mojej brzoskwinki wypłynęły soczki. Wyciągnęła palce ze mnie i je oblizała przykładając je następnie do moich ust, z których spijałam resztki mojej wilgoci. Podnosząc się chwyciłam ją za twarz i całowałam pragnąc jej ust, gdyż to było dla mnie zawsze najpiękniejsze w stosunku z kobietą, a siostra całowała naprawdę doskonale, położyłam ją przygniatając ciężarem swojego ciała. Byłyśmy zatopione w pocałunkach i własnych objęciach, nasze ciała wzajemne się ocierały , przerwałam jednak tę słodką chwilę przesuwając się w tył i zdejmując spodenki z majtkami z uniesionych do góry bioderek siostry. Pochyliłam głowę nad piersi Bereniki, które i podobnie jak ona przed paroma chwilami powoli lizałam schodząc niżej zanurzając się w jej futerkowe łono. Złapałam ją za uda opierając je o moje barki. Wsunęłam język rozchylając palcami wargi sromowe i szusowałam po jej szparce delektując się i dając przyjemność siostrze, która błogo mruczała. Smakowała jak ambrozja spływające soczki jak miód. Ciało Bereniki samoczynnie się poruszało, przyssałam się do jej guziczka i cmokałam. Czułam jak była rozgrzana, wydostałam się spod ud siostry i wsunęłam się bokiem przysuwając się wyżej składając pocałunek a ręką pieściłam jej gniazdko zataczając kręgi wokół łechtaczki, włożyłam palec w jej wnętrze potem drugi pobudzając jej najczulsze punkty w jej pochwie. Poruszałam nim rytmicznie wolnym badawczym tempem i z każdą kolejną sekundą coraz ostrzej ją penetrowałam. Patrzyłam z radością jak Berenika rozkoszowała się moim dotykiem i jak tułów siostry falował, a głowa wykręcała na boki co było pięknym widokiem. Pochyliłam głowę całując jej pierś, palce zanurzałam głębiej Berenika cicho pojękiwała do momentu gdy doszła, a na palcach poczułam lepki i gęsty śluz, który roztarłam na jej udach. Przejeżdżałam wolno palcem po jej twarzy i wardze, pocałowałam jej dłoń, którą mnie objęła, głośno oddychała. Przybliżyłam twarz do niej, po której mnie całowała, obsunęłam usta i pocałowałam ją. W następnym kroku przerwałam wstając aby zamknąć okiennice i drzwi na wszelki wypadek, choć w okolicy nie było żywego ducha i ciężko dostrzec wnętrze domku spoza ogródka, ale nigdy nic nie wiadomo czy nie trafi się jakiś podglądacz. Wróciłam na kanapę wiedząc, że to jeszcze nie koniec i ponownie całowałam się z siostrą, która się podniosła, obniżyła swoje usta i z wyciągniętym językiem lizała po szyi. Drapałam jej ciało, ale po chwili zaproponowałam Berenice zmianę pozycji. Podniecenie nie ustępowała, tylko narastało, wspólny każdy dotyk, każdy pocałunek naszych bliźniaczych ciał był słodką rozkoszą. Przysiadła nad podłogą zgodnie z sugestią opierając się plecami o tapczan ja zaś przyklęknęłam w odwrotną stronę na części do leżenia tak, że znajdowałam się kroczem nad twarzą siostry. Nie czekając na zaproszenie Berenika zaczęła mnie wylizywać chwytając mocno za pośladki. Wodziła językiem mój rowek, czułam jak zabrała jedną rękę widząc, że wkłada ją sobie we własne wnętrze. Nakierowałam dłoń na łono i pocierałam łechtaczkę, Berenika energiczniej mnie wylizywała aż zaczęłam się sama ocierać ruszając biodrami o jej usta. Dostałam kolejnego orgazmu i lekkiego zawrotu głowy opadając bokiem na kanapę. Jednak siostra nie dawała mi chwili wytchnienia siadając mi na twarzy i sama pochylając się nad moją brzoskwinką w pozycji 69. Pieściłam jej skarb wylizując ją kręcąc językiem, wbijałam paznokcie w jej biodra, jednocześnie czułam jak Berenika zaś ustami ssała moją łechtaczkę i wkładała w moją rozgrzaną szparkę palce, to było niesamowite. Wspólnymi pieszczotami doprowadzałyśmy się do błogiego stanu. Doszłyśmy niemal równocześnie, nasze ciała były całe mokre i zgrzane, potrzebowałam chwili odpoczynku co rozumiała siostra i obracając się przytuliła się do mnie kładąc. Składała delikatne pocałunki, dotykałam jej wilgotnej skóry rozkoszując się tym. Nie sądziłam, że siostra ma w sobie takiego żądnego demona, ale podobało i podniecało mnie to. Czując, że powoli wracały mi większe siły i mogłam dalej działać chcąc wykorzystać wciąż unoszący się gorąc naszych ciał przystępowałam do kolejnego etapu zaspokajania siostry sama sobą. Zepchnęłam ją z siebie na stronę z oparciem, podniosłam się na klęczkach, obróciłam siostrę, która wypięła w moją stronę pośladki jak pies. Chwyciłam za nie rozchylając je lekko i przybliżyłam język do drugiej dziurki i jego końcem lizałam ją po odbycie. Berenika reagowała cichymi jękami, spostrzegłam jak naprowadzała ponownie rękę na swoją kobiecość by pieścić palcami łechtaczkę. Przyprawiając o większą ostrość włożyłam palce do jej szparki i palcowałam w jej rozgrzanym wnętrzu. Językiem pełzałam po jej odbycie, jednocześnie dalece się zagłębiając. Berenika wyginała szyję patrząc przez ramię na moje poczynania, uśmiechałam się do niej żądnie. Kolejne ruchy spowodowały, że dostała orgazmu opadając głowa w kanapę pozostając z wypiętymi pośladkami. Przerwałam tuląc się do jej pleców i składając pocałunki na karku i ramionach. Włożyłam dłoń pod brzuch, gładziłam jej piersi, brzuch i myszkę. Wciąż słyszałam jej zdyszany głos, gdy się u normalizował wsunęłam się pod nią krzyżując nogi i obniżyłam jej pozycje, aż nasze mokre sromy się o siebie stykały. Zwiększyłam nawilżenie śliną i powoli zaczęłam poruszać biodrami ocierając się o siostrę, ta nie była bierna tylko dotrzymywała mi kroku wydając z siebie ciche jęki. Wystarczyła chwila aby nasze ciała się zgrały. Zaparłam się ręką o leżysko unosząc tułów i mocniej napierałam na nią, czułam jej i swoją wilgoć między nogami, ślizgałam się o jej cipkę. Berenika przykładała pierw twarz do leżyska, potem wykręcała głowę i złapała mnie za pośladek dociskając mnie bardziej do siebie i sama zaczęła falować. Ze mnie też wydobywały się stęki, patrzyłam na siostrę i nasze ruchy, to wystarczyło abym napływała kolejna fala szczytowania. Berenika przerwała odłączając się, ale to było tylko chwilowe do zmiany pozycji przodem i znów z nożycowała ze mną nogi kontynuując ślizg. Dokładniej widziałam jej pożądanie w oczach i rozwarte usta. Poruszała gibko biodrami, chwyciła mnie ręką za łydkę, drugą zapierała się o boczny kant kanapy. Napierałyśmy na siebie mocno i rytmicznie. Domek wypełniały głośne oddechy i jęki. Doszłyśmy niemal jednocześnie wpadając sobie w objęcia składając pocałunki. Przez mój organizm przechodziły przyjemne dreszcze, chwilę pieściłyśmy się wzajemnie, ale ja chciałam jeszcze więcej. Nie miałyśmy dosyć. Wstałam i wzięłam siostrę za rękę, która wstała razem ze mną obróciłam ją plecami do siebie w kierunku kanapy. Pocałowałam ją wodząc dłońmi po mokrym ciele, po czym pchnęłam jej tułów na oparcie, za które złapała się oburącz. Stała teraz pod kątem prostym, przybliżyłam się do niej przylegając wilgotnym kroczem do jej pośladków chwytając ją mocno za biodra. Zaczęłam przeć na nią posuwisto zwrotnie kręcąc i ocierając się sromem o jej pośladki. Poruszałam się energicznie posuwając ją, czułam jej ciepło i wilgoć, zarzucałam włosami, które opadały mi przed twarzą. Pochyliłam się nad nią dysząc, składam pocałunki na jej plecach i kierowałam dłoń na jej myszkę pieszcząc palcami łechtaczkę i wargi sromowe. To wystarczyło aby doprowadzić ja ponownie do orgazmu, sama również doszłam po paru mocniejszych pchnięciach. Opadłyśmy z sił na tapczan. Przyłożyłam dłonie do jej dłoni splatając je palcami, położyłam się na niej złączając nasze bliźniacze ciała w jedno i całując się. Wtulone w siebie całe mokre i usatysfakcjonowane usnęłyśmy…
    Wstałyśmy z godzinę po zajściu, ubrałyśmy się i wróciłyśmy do domu. W drodze powrotnej zdecydowałyśmy, że więcej się to nie powtórzy, gdyż wiedziałam, że w pewien sposób Berenika pocieszyła się tym po rozstaniu. Jednak jak to w życiu bywa, powtórzyłyśmy to nie raz. Od momentu tego zdarzenia ciągnęło nas mocno do siebie, bo seks był wspaniały a sama myśl o nim, że bliźniaczy dodatkowo podniecała, więc nie trwało to długo, gdy to ponowiłyśmy…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Rocznica Slubu Rodzicow: Bratowa

    Przygoda, która mi się przytrafiła nastąpiła niecałe 7 lat temu, czyli kiedy przeżywałam 22 rok życia i w zależności od okazji trwa ona można stwierdzić, że do dziś. Na początku zaprezentuję swoją postać w chwili gdy to się wydarzyło, choć w kwestii fizycznej za wiele się nie zmieniło, oczywiście na moją korzyść, z której nie jestem niezadowolona, to w pozostałych kwestiach nastąpiła ewolucja chociażby, że chodziłam wtedy na studia mieszkając z rodzicami, a teraz pracuję mam własne mieszkanie etc. ale do rzeczy. Byłam ładną blondynką z włosami prawie, że do pasa, ze zgrabnym opalonym ciałem przy wzroście ledwo 1,6 m i niebieskich oczach, która miała już pewne doświadczenia seksualne, ale nie równały się z tym czego doświadczyłam podczas rocznicy ślubu moich i mojego brata rodziców.

    Rodzice byli wtedy 30 lat po złożeniu przysięgi, sądzę że na swój sposób byli szczęśliwi. Mieli dużo pracy robiąc w interesach z czego mieli sporo pieniędzy, ale zawsze przy tym natłoku obowiązków potrafili znaleźć czas dla siebie, dla mnie i mojego starszego o 6 lat brata nie rozpieszczając nas przy tym forsą. Z bratem, Kamilem nie byłam za bardzo zżyta, ale jako siostra kochałam go i że nie trzymaliśmy się blisko siebie, to w ważnych momentach jedno z nas zawsze stawało murem za drugim, bądź sobie pomagało, nic w tym dziwnego w końcu to były kwestie ewolucyjne. Cieszyłam się, że trafiła mi się taka rodzina, chociaż miała pewien defekt w postaci nadużywania alkoholu podczas imprez familijnych i balowania do samego rana. Nie inaczej miało być tym razem, co mnie w jakiś sposób odpychało, ale muszę też być ze sobą szczera, że zawsze tego typu wydarzenia choć zakropione alkoholem i muzyką disco polo, która nie jest codziennym repertuarem moich rodziców, to odbywały się z dużą kulturą i głośną zabawą. Zapewne sytuacja społeczna nie pozwalała na nic więcej, ale też rozumiałam potrzebę oderwania się raz na jakiś czas od biznesowego życia. Mnie jednak po prostu takie ewenty nie rajcowały, lecz na wszystkich się pojawiałam.

    Nastał dzień obchodzenia rocznicy, weekend majowy, pogoda dopisała i wszystko było przygotowane na tip top. Rodzice wynajęli pałac sto kilometrów od domu, za który sporo zapłacili, ale kto bogatemu zabroni. Na uroczystość została zaproszona cała najbliższa rodzina i znajomi, dziadkowie, wujkowie, ciocie, kuzynowie i kuzynki etc., którzy również lubili sobie popić na takich wydarzeniach. Mnie pozostało tylko uszykowanie się, lecz nie zamierzałam jakoś wystawnie się prezentować, więc ubrałam się “skromnie” z podkreślaniem moich walorów w beżową koszulową sukienkę z pasem odsłaniającą moje powabne uda, na nogi włożyłam eleganckie kowbojki, a na wierzch do tego narzuciłam na siebie jeansową marynarkę. Założyłam także biżuterie w postaci szerokiej złotej bransolety na lewy nadgarstek i złoty naszyjnik z ptakiem opadającym na rozpięte guziki przy dekolcie. Czekałam już tylko na brata, który miał po mnie przyjechać wraz ze swoją żoną, bo rodzice byli wcześniej na miejscu, żeby wszystkiego dopilnować. Ok. godziny 16 otrzymałam telefon od niego, że wyczekuję na mnie pod blokiem, więc szybko się zebrałam i zeszłam do samochodu. Usiadłam z tyłu, bo z przodu siedziała jego małżonka, której za bardzo osobiście nie znałam, ponieważ brat się wyprowadził gdy się ożenił i zjawiał się w domu tylko na święta. Tyle co o niej wiedziałam, że była dwa lata młodsza od mojego brata czyli o cztery starsza ode mnie, pracowała dobrze zarabiając w marketingu i że była atrakcyjną, młodą kobietą i na tym kończyła się moja znajomość. Podróż trwała długo przez weekendowe korki, aż poczułam potrzebę przekimania się, więc też tak zrobiłam. Obudziłam się akurat jak dojechaliśmy na miejsce. Zerknęłam na prawy nadgarstek, na którym był zegarek, który dostałam na komunię i droga zajęła nam ponad dwie godziny, ale nie zajmując się tym bardziej skupiłam się na widoku pałacu, który wyglądał przepięknie. Z frontalnej strony był żwirowy podjazd i idealnie przystrzyżona trawa z rzadkimi okazami roślin, a z tyłu był park z gruntowymi, ubitymi ścieżkami prowadzącymi do niewielkiego stawiku, ledwo widoczny z parkingu przez zasłaniające bujne drzewa, rzec można że to miejsce wyglądało poetycko. Kończąc rozglądanie i analizy terenu udałam się do przydzielonego mi pokoju. Dostałam dość sporą kwaterę łączoną z jeszcze większą sypialnią brata i jego żony co jakoś nie wprawiało mnie w zadowolenie, ponieważ wolałam dzielić pokój sama ze sobą, ale trudno darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Rozpakowałam się, zajęłam się sobą słysząc przy tym przez zamknięte drzwi jak brat z żoną sobie dogadzali, pokiwałam tylko kpiąco głową i wróciłam do swoich zajęć, później wyszykowałam się poprawiając makijaż i uczesanie i gdy dochodziła godzina 20 udałam się na uroczystość.

    Impreza rozpoczęła się od toastu, po którym wszyscy zasiadli do wykwintnej kolacji. Po spożyciu posiłku zaczęła się popijawa i tańce w rytmie disco polo, które trwały do samego rana. Po jakiś dwóch, trzech godzinach większość była wstawiona lub pijana poza niepijącymi prawie paroma nieznanymi mi osobami pewnie z pracy, mną i bratową, która ciągle spoglądała wyzywająco się uśmiechając i puszczając oko co pewien czas co mnie trochę dziwiło i krępowało, ale zdarzały się też porozumiewawcze spojrzenia, że męczy ją przebywanie w tej atmosferze co już mniej dziwiło. Zdecydowałam się opuścić sale, gdy dwóch pijanych wujków po kolei zaczęło się do mnie dobierać choć z pewnym umiarem, że nie wzbudzało to niczyich podejrzeń, ale nie podobało mi się to mimo tego że jeden i drugi wujek byli przystojni, lecz nie lubiłam igraszek po pijaku, po paru rozluźniających kieliszkach w porządku, ale nie po czymś takim. Stanowczo to ucinałam zabierając łapy z moich ud i wyszłam na zewnątrz chcąc odetchnąć świeżym powietrzem. Usiadłam na kamiennym stopniu przed wejściem do pałacu obserwując gwiaździste przejrzyste niebo rozświetlone księżycem, noc była rześka ale wystarczająco ciepła by nie zmarznąć. Siedziałam sama z pięć, dziesięć minut i spostrzegłam, że przy kolumnie przy drugim końcu schodów stanęła żona brata, która wyciągnęła papierosa następnie go zapalając. Ukradkiem przyglądałam się jej, patrzyła przed siebie jakby zamyślona. Wpatrując się w nią uznałam, że mój brat to ma szczęścia, ponieważ Emilia, bo tak miała na imię druga połowa mojego brata była bardzo seksowną i atrakcyjną kobietą, niższą ode mnie pomimo, iż na nogach miała wysokie srebrne sandałkowe szpilki, które idealnie pasowały do jej zgrabnych nóg i ubioru. Nigdy nie przyglądałam się bratowej, ale baczniej się przypatrując w owym momencie dostrzegłam doskonałość jej budowy. Wszystko miała w jak największej normie, piękna twarz z zielonymi oczami, ładne brązowe włosy sięgające za ramiona, ogromny biust, szczupła sylwetka, biodra i pośladki jak dla mnie doskonałe. Do tego w tym dniu była kusząco i elegancko ubrana w skórzaną spódniczkę i błękitną koszulę z białymi paskami. Przyglądając się jej poczułam jak robię się mokrawa , pierwszy raz zdarzyła mi się taka reakcja na widok i myśl o kobiecie, nawet nie myślałam o nich w ten sposób aż do tej chwili. Nagle Emilia odwróciła głowę w moim kierunku i widząc moje niewielkie zmieszanie przyjacielsko się uśmiechnęła i podeszła siadając obok mnie zagadując:
    – Czemu siedzisz tutaj sama?
    – Potrzebowałam świeżego powietrza
    – Naprawdę? A myślałam się, że masz dosyć tego nastroju panującego na imprezie i namolnych wujaszków? – wyraz twarzy jej zmienił się jej na nieco przeszywający moje wnętrze z nutą ponętności, ale skupiając się na odpowiedzi:
    – Też
    – Nie martw się! Mnie też się takie imprezy nie leżą -i szturchnęła mnie barkiem o bark i popatrzyłam z lekkim niezrozumieniem. Dodała po chwili – ładna noc, masz ochotę się przejść? – Czemu nie pomyślałam, więc odparłam:
    – Chętnie
    Obie wstałyśmy, Emilia dopaliła papierosa i poszłyśmy za pałac idąc parkowymi ścieżkami oświetlanymi przez blask księżyca. Kroczyłyśmy w milczeniu co jakiś czas wymieniając spojrzenia, które były tajemnicze i uwodzicielskie, które wzbudzały u mnie nieodkryte dotąd pragnienia. Zatrzymałyśmy się przy drzewie nad stawem skąd nie było widać pałacu tylko światła wydobywające się z okien, od tafli wody odbijał się księżyc, wokół nas było cicho i ani żywej duszy. Oparłyśmy się o dojrzałego dęba, nasze ręce od styku dzieliły milimetry. Odezwałam się nagle przerywając tę ciszę:
    – Trochę smutno, że tak się impreza potoczyła a my tutaj same we dwie…
    – Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, we dwójkę też można miło spędzić czas… – zerknęłam na nią i widziałam jej ponętny wzrok mierzący mnie i przygryzającą seksownie wargę, wiedziałam, że oznaczało to adorację, zaczynałam się podniecać patrząc jej w oczy, więc odwróciłam głowę
    – To prawda, a co masz dokładnie na myśli? – próbowałam dociekając wymusić dokładniejszą odpowiedź i nagle prosto z mostu zapytała
    – Czy robiłaś to kiedyś z kobietą? – spojrzałam na nią z powrotem nie ukazując zaskoczenia, które w rzeczywistości było duże i zaczęłam podejrzewać ją o nimfomanię, gdyż nie tak dawno bzykała się z Kamilem, ale odpowiedziałam szczerze niepewnym głosem, że nie
    – Nie…
    – Ja też nie, a od dłuższego tego pragnę spróbować jak to jest, a Ty jesteś taka ładna. Masz ochotę ze mną sprawdzić tę fantazję? – wtedy poczułam jak nie czekając na moja odpowiedź muskała palcami dłoń i miałam wrażenie jakby przepłynął przeze mnie prąd w postaci przyjemnego dreszczu. Zaczęła się do mnie przysuwać i obracać przybliżając swoją twarz do mojej, czułam w brzuchu motylki i podniecenie, lecz na chwilę otrzeźwiałam reflektując się i kładąc rękę na jej wargach.
    – A mój brat?
    – Woli się bawić tam niż zajmować się żoną, a my możemy przyjemniej wykorzystać ten czas – też fakt, nie wiedział co traci nie zajmując się nią w tym momencie
    Uśmiechnęłam się a Emilia mnie pocałowała wsuwając rękę we włosy, drugą kładąc na tali. Robiła to delikatnie rozsuwając usta, powoli pobudzając zmysły i rozpalając żądze w moim ciele, które robiło się wilgotne zwłaszcza w dolnych partiach. Nie byłam bierna, złapałam ją za pośladki masując je, wsuwałam język w jej usta, od razu odpowiedziała, nasze języki się spotkały co podziało mocno na mój rozgrzewający się organizm. Całowałyśmy się tak paręnaście minut tracąc poczucie czasu aż świat przestawał dla nas istnieć. Byłam mocno pobudzona, że przestałam się frasować w tym momencie, że całowałam się ze swoją bratową. Emilia przejmowała coraz bardziej inicjatywę przypierając mnie bardziej do drzewa, wsunęła się obejmując udami moją nogę, o którą się delikatnie i powolnie ocierała, była naprawdę podniecona. Uniosłam rękę nad głowę, za którą złapała mnie w nadgarstku dociskając do kory drugą skierowała na moją kobiecość masując ją. Pocałunki stały się coraz bardziej łapczywe, wolną ręką trzymałam ją za włosy nie chcąc odrywać od niej ust. Fala rozkoszy napełniała moje ciało będące coraz bardziej spragnione jej. Emilia odstąpiła od mych ust przechodząc do całowania szyi, która mimowolnie się wyciągała ku górze dając jej więcej miejsca, robiła to zmysłowo i obsuwała się coraz niżej całując każdy skrawek mojego rozgrzanego ciała, i rozpinając guziczki od mojej koszulowej sukienki powodując tym u mnie ciche jęki. Przez głowę przeszła mnie obawa, że ktoś może nas zobaczyć wchodząc na podobny spacer jak my, ale myśl o tym jeszcze bardziej mnie podniecała. Emilia rozpieła całą moją sukienkę, odsłaniając biust bez stanika. zatrzymała się na dłuższą chwilę przy moim biuście pieszcząc go. Językiem zataczała kręgi wokół piersi, przez chwilę drażniła i całowała każdy z sutków. Zakończyła wizytę na górzystym przystanku i sunęła dalej językiem po brzuchu rozpinając dalej guziki i pas otwierając całkowicie mnie przed sobą. Chwyciła za dolny komplet bielizny powoli ją obsuwając. Przysunęła twarz do mojego kwiatuszka i językiem wodziła po moich wargach sromowych. Chwyciłam się za piersi spoglądając na nią w dół, czułam wypieki na swoich policzkach. Przygryzłam wargę, pragnęłam jej ust i chwytając ją pociągnęłam do góry. Całowałyśmy się namiętnie, Emilia zdejmowała ze mnie marynarkę pozostawiając jednak na mnie rozpiętą sukienkę. Nie próżnując rozpinałam jej koszulę, którą obsunęłam z ramion, moim dłoniom ukazał się piękny ogromny biust wprawiający w zdumienie. Dotknęłam ręką jej piersi i opuszkami palców pieściłam sutki, na co przerwała pocałunki słodko się uśmiechając. Ponownie jednak przyklękła przed moim kwiatem, rozchyliłam nogi a ona przywarła ustami do warg sromowych całując je i wsuwając język w moje wnętrze. Zaczęłam mruczeć i wodzić biodrami na boki. Pieściła mnie z prawdziwą fascynacja, której do tej pory nie zaznałam wprawiającą w zawrót głowy, więc sprawiało mi to ogromną przyjemność i zadowolenie z tego co się wyprawiało. Każde kolejne zagłębienie języka w mój kwiat doprowadziło mnie do sporego orgazmu. Nogi mi się chwiały, byłam cała mokra a po ciele przechodziły dreszcze. Natychmiastowo Emilia podniosła się i pocałowała, krótko ale przyjemnie. Sięgnęła po rzeczy i złapała mnie za rękę prowadząc na ławkę z 10 metrów za drzewem. Z ubrań zrobiła podgłówek i ułożyła się na plecach zdejmując spódniczkę, odchyliła nogi i gestownym ruchem ręki zaprosiła mnie do rewanżu. Nie odwlekałam i położyłam się na niej kontynuując pocałunek. Wsunęła dłonie pod materiał rozpiętej sukienki, wodziła palcami po plecach. Nasze ciała się o siebie ocierały, jedną rękę obsunęła na mój kwiat masując ją ponownie go pobudzając, ale nie tym razem, teraz to ja chciałam kosztować jej. Przyszła kolej na mój marsz ku dołowi. Schodziłam niżej pocałunkami delektują się jej jędrną i gładką skórą. Przesuwając się dalej złapałam oburącz jej ogromne i pełne piersi, byłe miękkie i wspaniałe w dotyku, lecz moje niewielkie rączki nie obejmowały ich w całości. Widziałam jak Emilia przechodziła powoli w fazę odpływania a mimo tego zadałam jej pytanie:
    – Jaka to miseczka?
    – E – odpowiedziała na głębokim wydechu
    – Masz piękne piersi
    – Dziękuję
    Pieściłam je dłońmi i ustami ssąc jej ładne i nabrzmiałe brodawki. Zjeżdżałam niżej językiem docierając do jej myszki w podkulonej i trochę niewygodnej pozycji wypinając pośladki, spojrzałam na nią i widząc jej spragniony tej pieszczoty wzrok, rozpoczęłam ją. Sunęłam językiem wzdłuż rowku drażniąc jej wargi rozpalając moją bratową nie odrywając się od niej pomimo niedogodnej pozycji. Zaczęłam lizać jej łechtaczkę zagłębiając jednocześnie palce w jej gorące wnętrze. Posuwałam nimi rytmicznie, nadawałam im odpowiednią prędkość, jej oddech stał się szybki i głęboki. Pracowałam może z minutę dwie dając jej orgazm. Na jej ciele pojawiła się seria drgawek, położyłam się na niej ponownie i oddałyśmy się chwili pocałunku. Po oderwaniu od siebie ust, leżałyśmy jeszcze pewien okres czasu wpatrując się wzajemnie w siebie wodząc palcami po naszych ciałach. Robiło się chłodno i po zerknięciu na zegarek dochodziła pierwsza w nocy. Wstałyśmy i ubrałyśmy się.
    Wracałyśmy do pałacu nie rozmawiając o tym co się wydarzyło. Wchodząc do środka i będąc w nim natknęłyśmy się na mojego brata i jednego z pijanych wujków wcześniej się do mnie przystawiających przy wejściu od sali. Po Kamilu też było widać, że nie wylewał za kołnierz, który widząc nas zaczął gadkę z bełkocącym akcentem, choć poza tym to po alkoholu miał zawsze weselszy humor:
    – Oo, dziewczyny! Jak się cieszę, że Was widzę. Gdzie Was poniosło? – spojrzałyśmy po sobie i Emilia odpowiedziała za nas obie
    – A pochodzić
    – A gdzie? – dopytywał
    – Gdzie tu można chodzić? Po parku – odpowiadała dalej Emilia.
    – A co Ty je tak przesłuchujesz? Przecież raczej nie poszły się pukać – odezwał się nagle dowcipnie wujek, co spowodowało, że zamarłam, ale poczułam jak ręką gdzieś dyskretnie dotyka mnie abym zachowała spokój, ale również postanowiła być bardziej dowcipna
    – A nawet jeśli, to jakiś problem? – rzuciła pewnie a ja myślałam, że się zapadnę pod ziemię przed bratem
    – Łohoho, widzę Kamilku, że masz rozrywkowa żonę – brat jednak nie wtrącał się do rozmowy obserwując przenikliwie nas, ale wujek dalej kontynuował – To może coś zainscenizujecie nam?
    – O takich widokach możesz sobie wujku pomarzyć – odparła Emilia
    Wujek trochę jakby zgaszony jeszcze popatrzył i dodał
    – Dobra, ja wracam do zabawy – i poszedł, Emilia popatrzyła na mnie i brata rzucając żartowanie
    – Ehh, wesoły wujek – w tym momencie chciałam się śmiać, ale się powstrzymałam tylko symulowanego kichnięcia. Kamil podszedł do nas i położył ręce na naszych barkach, czuć od niego było alkohol i tak po prosu stwierdził jakby nie słuchał co było mówione
    – Kocham Was wiecie? – oparł głowę na naszych ramionach a ja pomyślałam wtedy o tym co się chwilę wcześniej stało i trochę mina mi zrzedła
    – Wiemy, wiemy. My Ciebie te, ale chyba przydałby Ci już sen – Emilia odpowiedziała poklepując go po włosach
    – Masz rację kochanie, wracajmy do pokoju
    Objął nas obie i poszliśmy chociaż to wyglądało jakbyśmy go niosły, znaleźliśmy się w pokoju i położyliśmy brata w łóżku, który lada moment zasnął. Spojrzałam na Emilię robiąc butem kółko po podłodze i nie wiedząc jak się zachować powiedziałam po prostu:
    – Dobranoc
    – Dobranoc i dziękuję Ci za miły wieczór
    – Nie ma za co – uśmiechnęłam się i pośpiesznie wyszłam z ich sypialni zamykając za sobą drzwi.
    Po tym wszystkim poszłam wziąć zimny prysznic aby spłukując swoje ciało ochłonąć. Zastanawiałam się nad słusznością tego co zrobiłam z bratową, ale nie potrafiłam siebie oszukiwać, że było zniewalająco przyjemne i pragnęłam jej, jej dotyku, ust i namiętności i tego aby ponownie stało, ale się wahałam się ze względu na brata. Wyszłam z pod prysznica i nałożyłam na siebie niebieski szlafrok frotte i poszłam do łóżka. Położyłam się i próbowałam zasnąć, ale nie mogłam, przewracałam się z boku na bok zanurzona w swoich myślach, spojrzałam na zegarek i było pięć po drugiej. Wstałam z łóżka podchodząc do okna przez które wpadało światło księżyca, ciągle myślałam o tym co zaszło między mną a bratową. Było to dla mnie wspaniałe doznanie, którego ciało domagało się powtórki, ale wiedziałam że w jakiś sposób była to zdrada mojego brata. Układając sobie to wszystko w głowie, usłyszałam jak drzwi się od sypialni się otwierają. Zobaczyłam, że to Emilia ubrana w krótki czarny prześwitujący peniuar , zmierzała w kierunku łazienki, ale widząc mnie zapytała:
    – Nie śpisz?
    – Nie mogę zasnąć – zmieniła kierunek i podeszła do mnie obejmując od tyłu na wysokości pasa dając buziaka w szyję wyciągając się na palcach.
    – Wszystko ok? -dopytywała
    – Myślę o nas…
    – To znaczy ? – czułam w tym momencie jak całowała mnie po szyi a ręce rozwiązywały szlafrok. Pobudziłam się szybko
    – Nie powinnyśmy…
    – Dlaczego? Nie dobrze Ci było? – nie przerywała pocałunków i rozbierania
    – Nawet nie wiesz jak dobrze, ale mój brat…
    – Do rana w tym stanie będzie spał – obsunęła szlafrok z ramion całując mnie po nich
    – Ale… – próbowałam walczyć z podnieceniem
    – Co ale?
    – Czuje się jakbyśmy go krzywdziły.
    – Dopóki się o tym nie dowie, to tak jakby tego nie było. Poza tym wszystko zostanie w rodzinie. Wiem, że tego pragniesz
    – Ale… – próbowałam coś jeszcze negocjować, ale odwróciła mnie przodem do siebie i pocałowała gwałtownie, zniechęcając do dalszej dyskusji i osłabiając obawy, tylko sprawiając chęć do podążania za pragnieniem. Nie opierając się więcej zarzuciłam ręce na jej szyję i oddałam się jej bez pamięci. Zdjęła ze mnie całkowicie szlafrok zsuwając go na ziemię i wodziła palcami po całym moim ciele. Dotknęła mojej piersi i wsunęła dłoń na mój kwiat. Rozpalała moją kobiecość powolnymi i rytmicznymi ruchami nie przerywając gorącego pocałunku i pieszczot. Sama także pozbawiłam jej peniuaru, przybliżyłam się bardziej napierając na łóżko, na które obie padłyśmy we wspólnych objęciach. Całowałyśmy się namiętnie i zmysłowo ocierając się o siebie ciałami, czułam jak moje sutki i jej sztywnieją. Pocałunkami schodziłam niżej z wyciągniętym językiem po szyi, krążąc następnie nim po piersiach Emilii. Uruchomiłam ręce ściskając je i gładząc. Kierowałam się jednak do jej myszki nie opuszczając po drodze ani milimetra jej ciała oraz kontaktu wzrokowego. Zanurzyłam swe usta w jej myszce którą pieściłam chwytając pod uda z zamiarem powtórzenia doprowadzenia jej do orgazmu jak na ławce. Kręciłam i wiłam językiem najróżniejsze wiry, powolne i szybkie w rytm podniecenia Emilii. Otwierała szeroko usta, z których wydobywały się stęki. Chciałam przerwać, ale wtedy zagryzła wargi i docisnęła moją głowę do siebie, wylizywałam jej szparkę dynamiczniej, udało mi się dołączyć dłoń pocierając jej łechtaczkę. Momentalnie dostała orgazmu, jej ciało się wyginało, oddychała głęboko, wyglądała pięknie i niewinnie w momencie uniesienia. Pozbierała się szybko i ujęła moją twarz łaknąć pocałunków, które były łapczywe. Obróciła mnie na plecy kładąc się na nich. Całowała mnie po karku i szyi, szła powolnie pocałunkami ku dołowi, długo wodziła językiem wzdłuż kręgosłupa. Palcami delikatnie drapała mnie po skórze jak kotka, zamruczałam. Zahaczyła o pośladki ściskając i pieszcząc dotykiem, znów wracała w górę by ocierać się naga o moje nagie ciało. Sięgnęła ręką pod mój brzuch docierając do łechtaczki, pieściła ją powolnie i rytmicznie. Znów schodząc w dół całowała mnie parku i ramionach, po plecach aż moje wnętrze robiło się coraz bardziej wilgotne. Docierając do pośladów zataczała na nich delikatne kręgi, wyciągnęła rękę spod brzucha i przejechała nimi po pośladkach dotykając rowka na co automatycznie uniosłam lekko biodra. Palcami wdarła się w moje wnętrze, które było rozpalone i wilgotne. Weszła głęboko trzymają je moment w środku składają pocałunki na pośladkach. Zaczynała się nimi poruszać we mnie pierw powoli, następnie dynamicznie. Wierciłam się z rozkoszy jaką mi dawała, zagryzałam wargi aby nie jęczeć. Jej ruchy zaniosły mnie na szczyt całkowicie tracąc kontrolę nad własnym ciałem. Powracała pocałunkami w górę, wyszeptując do ucha:
    – Żałujesz? – odpowiedziałam na wydechu,
    – Absolutnie nie! – choć zastanawiałam się jakby zareagował mój brat gdyby to zobaczył
    Odchyliłam głowę i pocałowałam ją. Zapominając o bożym świecie, jednak czujne ucho wprawiło, że zamarłam szybko odrywając usta od niej mówiąc:
    – Cii – spojrzałyśmy obie w kierunku sypialni skąd dobiegały dźwięki przemieszczania się. No nie! Brat się obudził! – Chowaj się pod kołdrę! – nakazałam.
    Tak też zrobiła, a ja się, nas okryłam kołdrą pod samą szyję i zobaczyłam jak klamka się otwiera i wszedł mój brat. Trochę się rozglądał i wtedy mi serce mocniej zabiło w obawie, że zobaczy nasze rzeczy przy oknie, ale udał się w kierunku łazienki, więc były już poza zasięgiem wzroku. Zobaczył za to, że mam otwarte oczy i wtedy pomyślałam „Koniec! Wpadłyśmy!”, zatrzymał się i odezwał:
    – Czemu nie śpisz?
    – Jakoś nie mogę zasnąć – ta sama odpowiedź co do Emilii…
    – Aha. A nie widziałaś Emilii, bo nie ma jej w pokoju? – robiło się coraz bardziej stresowo
    – Nie, byłam niedawno pod prysznicem. Może poszła na papierosa…
    – No może tak być. Dobra trzeba się odlać i spać dalej
    Poszedł do łazienki i byłam w szoku, że tak łatwo poszło. W tym czasie Emilia znalazła sobie pozycję i lizała mnie po moim rowku natychmiastowo pobudzając. Miałam ją opieprzać, ale z łazienki wyszedł brat.
    – Dobranoc – powiedział
    – Dobranoc siostra – odpowiedziałam i trzasnął drzwiami.
    Spod kołdry wynurzyła się uśmiechnięta Emilia. Od razu na nią naskoczyłam mówiąc oczywiście szeptem:
    – Zgłupiałaś?
    – Wybacz, nie mogłam się powstrzymać
    – Och Ty – i sama zaczęłam się uśmiechać
    – Mówiłaś, że miał spać do rana
    – Zapomniałam, że zdarza mu się przebudzenie w środku nocy po imprezie….
    – Mogłaś uprzedzić wcześniej!
    – Ale sobie poradziłaś
    Przeraziła mnie ta sytuacja ,ale jednocześnie jeszcze bardziej podnieciła i chciałam kontynuować nasze igraszki.
    – Teraz już będzie spał? – upewniałam się
    – Na pewno, jak chcesz mogę sprawdzić?
    – Nie musisz
    – Ale zrobię to dla Ciebie – dała mi buziaka i poszła do sypialni.
    Już po otwarciu drzwi było słychać głośne chrapnie brata co mnie uspokoiło, zamknęła z powrotem drzwi i wróciła do łóżka.
    – Widzisz? – mówiła wciąż szeptem
    – Tak widzę, a raczej słyszę
    Położyłam dłonie na jej włosach i pocałowałam. Całowałyśmy się namiętnym tańcu naszych języków i bez większego pośpiechu pieszcząc się wzajemnie. Nasze ciała były wystarczająco mokre i nawilżone, czułam jak przeze mnie przechodzi kolejny gorąc podniecenia i wylewający się ze mnie, Emilia odsunęła się ode mnie krzyżując ze mną nogi. Czułam wilgoć jej myszki między swoimi nogami, zaczęła się ocierać o mnie, jej seksowne ciało poruszało się niesamowicie giętko co jeszcze bardziej mnie rozpalało, jak ona samą siebie. Nie spuszczałam z niej wzroku, niebiańska rozkosz przechodziła przez nasze ciała. Napierała coraz mocniej, zagryzałam dolną wargę podobnie jak bratowa aby nie krzyczeć. Równocześnie dostałyśmy orgazmu. Padłyśmy sobie w objęcia, wtulała się we mnie mocno. Pocałowała mnie czule i rozkosznie, pieściłyśmy już tylko dotykiem nasze splątane wspólnie ciała. Wiedziałyśmy obie, że dobiega koniec naszych igraszek, które były jeszcze bardziej zmysłowe i podniecające niż za pierwszym razem. Uniosłam jej głowę patrząc w jej oczy, przerzedziłam jej włosy za uszy i tym razem ja zebrałam się na podziękowania:
    – Dziękuję za tę wspaniała rozkosz
    – Mnie też było dobrze – odparła
    Zerknęłam na zegarek i była za pięć wpół do czwartej.
    – Jest po trzeciej
    – Muszę się zbierać
    Posmutniałam w tym momencie, ale wiedziałam, że tak trzeba. Widząc moje zasmucenie Emilia rzekła:
    – Jutro też jest dzień…
    Dała mi gorącego buziaka w usta i poszła zabierając swój peniuar i zniknęła za drzwiami sypialni. Okryłam się kołdrą i jeszcze chwile myślałam o tym jak było mi z nią dobrze tej nocy, że nikt do tej pory nie rozpalił mnie jak ona, a muszę przyznać, że raczej moje stosunki z reguły były namiętne, ale bez porównania z tym, co zdecydowanie przekonało mnie do seksu z kobietą. Byłam radosna z tego, że tak potoczyła się dla mnie rocznica rodziców pomimo pewnych rozterek moralnych, i w takim stanie zasnęłam…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Romans z nastoletnia sasiadka

    Witam! Jestem 38 letnią i zamężną kobietą, która wraz z mężem zamieszkała 12 lat temu w pięknej podwrocławskiej wsi. Sama miejscowość krajobrazowo jest dla mnie wspaniała, gdzie jest cisza i spokój od tego miejskiego zgiełku, zaś gorzej bywa z otoczeniem, które jest dość zgorzkniałe i mocno konserwatywne dlatego cieszyłam się, że nasz dom usytuowany był daleko od centrum w nowo powstałej uliczce na końcu wsi. Z mężem nie było nam źle chociaż z kolejnymi latami pojawiały się problemy a ja bywałam sama w domu, gdyż znalazł lepsza posadę wiążącą się z ciągłymi wyjazdami. Największe apogeum nastąpiło sześć lat później, gdy musiał wyjechać na rok. Odwiedzał mnie co prawda na święta i inne weekendy, ale to nie było to samo i nawet się o to pokłóciłyśmy i od tego momentu mąż zabrał swoje rzeczy i byliśmy i jesteśmy w separacji do dnia dzisiejszego. Mieszkam od tego czasu całkowicie sama, w międzyczasie na naszej ulicy wybudowało się kilka domów z rodzinami. Czułam się lekko zaniedbana choć mimo wszystko byłam pewną siebie kobietą z dobrą pracą, w której liczył się intelekt i kreatywne pomysły oraz pozwalająca się utrzymać. O urodę póki co też nie musiałam co się martwić, gdyż moja gładka i opalona, i w miarę szczupła figura wiolonczeli trzymała się dobrze, a wyrazista cera nie posiadała zmarszczek. Jak każda kobieta miałam swoje potrzeby, ale rozładowywałam je jedynie masturbacją. Po czasie zmieniłam trochę styl z typowej „biurowej pracownicy” na mieszankę łączącą młodzieżowe kreacje z elegancją wraz z nowym makijażem oraz rozpuściłam przy tym swoje zawsze upięte w kok kruczo czarne włosy sięgające ramion. Od razu popłynęły na mnie spojrzenia wprawiające mnie w zadowolenie. Potrzebowałam tego może nie dlatego, że chciałam zaliczyć przygodny numerek tylko dla wiedzy, że znów się podobam. Mijały kolejne dni i czułam się z każdym lepiej i zapominałam powoli o swoich problemach. Po pracy spędzałam czas głównie w domu i ogrodzie od czasu do czasu orientując co się dzieje w sąsiedztwie i świecie.

    Pewnego niedzielnego razu będąc w domu usłyszałam dzwonek do drzwi. Podniosłam się z kanapy i poszłam aby otworzyć drzwi, w których stała młoda, nastoletnia dziewczyna z brązowymi falistymi włosami mniej więcej mojego wzrostu. Na oko mogła chodzić do szkoły średniej. Była to córka sąsiadów, którzy wybudowali się naprzeciwko z jakieś trzy lata temu. Często ją widywałam na naszej ulicy z koleżankami, z którymi spędzała czas dosyć energicznie i nietypowo jak na jeżdżeniu na deskorolce czy graniu w piłkę, która wpadała nie raz na moje podwórko. Poprosiła mnie tym razem o cukier, gdyż wiejski sklep był zamknięty. Oczywiście z sąsiedzką przysługą pożyczyłam. Dziewczyna podziękowała i poszła. Patrzyłam przez chwilę jak zmierzała do domu i jak w połowie drogi się obracając się w moim kierunku uśmiechała się wdzięcznie. Obróciła się z powrotem i powędrowała dalej znikając w drzwiach od swojego domu. Zamknęłam drzwi i poszłam do kuchni po kieliszek i butelkę białego wina. Udając się do salonu usiadłam skulona na kanapie przed kominkiem i pochłonęłam się rozmyślaniu. Przez głowę przewinęła mi się ta nastolatka z sąsiedztwa, której kaukaska uroda, smukła postura oraz dziewczęca, ładna twarz z długimi rzęsami szczerze mówiąc trochę mnie fascynowała a także jej przebojowy charakter znany z ulicy. Po ostatnich posuchach i braku jakiekolwiek bliskości z kimkolwiek mimo tego że nie czułam się lesbijką to miałam ochotę jak to jest i ją schrupać jednocześnie się jej oddając i nie miałabym nic przeciwko gdyby tak się stało, ale nie było ku temu okazji, nawet jej nie znałam. Dlatego też skończyłam fantazjować nim w ogóle zaczęłam i resztę dnia spędziłam w nadganianiu pracy.

    Mijały tygodnie i nastała jesień, i nie była to niestety polska złota jesień. Pogoda była szara lub deszczowa typowo depresyjna, ale starałam się nie ulegać takim nastrojom. Pewnego mocno ulewnego dnia wracałam wcześniej z pracy do domu i gdy znalazłam się na odcinku pomiędzy miastem a wsią zauważyłam idącą dziewczynę w kierunku wsi, więc zatrzymałam się aby zaproponować podwózkę uznając, że to w końcu po drodze i można zachować się jak człowiek. Uchyliłam okno i zobaczyłam, że to dziewczyna od cukru, która była cała przemoczona i powiedziałam jej, żeby wskakiwała do samochodu. Z poczuciem ulgi, że nie musi iść dalej wsiadła do samochodu dziękując i pojechałyśmy dalej. Postanowiłam rozruszać trochę milczącą atmosferę
    – Ze szkoły?
    – Tak
    – Czemu wędrujesz w taką ulewę? – zapytałam spoglądając na nią
    – Autobus mi uciekł – odpowiedziała patrząc przed siebie
    – A kolejny?
    – Dopiero za 1,5 godziny i nie chciałam czekać.
    – To dobrze, że chociaż trafiłaś na mnie – stwierdziłam przyjacielsko się śmiejąc
    – To prawda. Jeszcze raz dziękuję Pani. – dostrzegając w głowie kuszący plan wiedząc że jej rodzice pracują do późna odpowiedziałam następująco, że
    – Nie ma za co, ale w zamian za tę przysługę i jeszcze nieoddany cukier – uśmiechnęłam się – zapraszam na gorącą herbatę i miskę zupy – spojrzałam i widziałam, że nie wie co odpowiedzieć, więc dodałam
    – Nie przyjmuję odmowy
    – Widzę, że nie mam wyboru – wypowiedziała się jakby niepewnie i jakby podjęła grę
    – Owszem – miała, ale innej opcji nie dopuszczałam
    – No, dobrze – odpowiedziała
    Po 5 minutach dojechałyśmy na naszą ulicę parkując samochód na moim podjeździe. Weszłyśmy do domu otrzepując buty i zdejmując kurtki. Nastawiłam szybko wodę na herbatę i dałam na gaz zupę. Nastolatka stała dalej w przedpokoju trzymając się za ramiona i rozglądając się badawczo po domu. Popatrzyłam na nią i zaproponowałam jej zdjęcie mokrych ubrań i danie suchych.
    – Zdejmij ubranie! Dam je do suszarki oraz przyniosę Ci suche rzeczy i ręcznik.
    -Nie chcę robić kłopotu
    – Żaden kłopot – wykonałam gest ręką, aby się rozebrała zalotnie się uśmiechając.
    Widać, że robiła to niechętnie, ale zaczęła zdejmować z siebie przemoczoną odzież. Obserwowałam to bacznie czując się jakbym oglądała striptiz. Od tego widoku od razu się rozgrzałam. Zsunęła na podłogę swoją ciemną kraciastą spódniczkę, rozpięła granatową koszulę zdejmując ją zostając w samych ciemnych rajstopkach i bieliźnie, których też się pozbyła. Wzrokiem napawałam się jej nastoletnim, jędrnym i trzęsącym się z zimna ciałem. Jej spory biust wylewający się ze stanika jak na tak młodą dziewczynę wywoływał u mnie chęć w nim zatopienia, aż lekko się oblizałam co zauważyła dziewczyna i popatrzyła na mnie z niepokojącym zdziwieniem pytając przy tym
    – Czemu mi się Pani tak przygląda
    – Wybacz, ale wyglądasz doskonale – na polikach dziewczyny pojawiły się rumienie. Zdjęłam z siebie czerwony, długi i rozpinany od przodu sweterek i dałam go jej aby się nim okryła. Podała mi rzeczy, które zaniosłam do suszarki. Wróciłam przynosząc dziewczynie suche rzeczy i ręcznik. Wzięła je ode mnie i wycierała się ręcznikiem, a następnie ubrała na siebie zielone spodenki i różową koszulkę, które były ciut przyduże, w końcu była szczuplejsza i zgrabniejsza ode mnie. Dalej jednak się trzęsła, więc nałożyła z powrotem mój sweterek a ja nie zwlekając udałam się do kuchni szykując obiecaną zupę i herbatę, które były gotowe po chwili. Zaniosłam je do salonu, gdzie dziewczyna siedziała już przy stole będąc zapięta po szyję. Rozstawiłam napełnione naczynia i usiadłam naprzeciwko niej. Widząc jak się zajada trochę ją wypytywałam o podstawowe sprawy.
    – Widujemy się w miarę często na ulicy a w ogóle się nie znamy. Jak masz w ogóle na imię?
    – Agnieszka
    – A mnie Magda i możesz się tak też do mnie zwracać.
    – Nie wiem czy będę potrafiła.
    – Nie musisz się krępować – odpowiedziałam posyłając jej wyzywające spojrzenie
    – Dobrze…, Magdo… – wycisnęła z siebie przez zaciśnięte zęby
    – Ile masz lat?
    – 17 – dostrzegając u niej dyskomfort pozwoliłam jej kontynuować konsumpcję . Zjadła i pila powoli herbatę.
    – I jak? Cieplej? – odezwałam się
    – Tak, dziękuje – pełna kultura pomyślałam, ale widziałam że jest wciąż spięta. Z resztą nie dziwiłam się jej. Obca kobieta zaprasza ją, karmi, poi i rozbiera, bo mogła to wszystko zrobić sama u siebie w domu naprzeciwko, ale żebym nie była z tego faktu niezadowolona, że stało tak a nie inaczej. Zaproponowałam jej masaż
    – Wyglądasz na spiętą. Zrobię Ci masaż – Agnieszka od razu się ożywiła i wypowiedziała z siebie, że
    – Nie trzeba proszę Pani.
    – Magdo! – poprawiłam ją
    – No tak…
    – Jesteś moim gościem i chcę abyś czuła się jak u siebie – przekonywałam ją
    – Ale wzorowo mnie pani… znaczy, ugościłaś… i nie musisz – mając przed sobą lekki opór wstałam i podeszłam stukocąc o podłogę skórzanymi kozakami na szpilkach za jej plecy i wyciągnęłam ręce dotykając jej ramion co sprawiło, że podskoczyła na krześle.
    – Nie denerwuj się, będzie przyjemnie. Zrelaksuj się
    Przychodziło jej to z trudem, więc chwyciłam jeszcze raz i sama podjęłam się tego. Masowałam jej ramiona i kark. Mięśnie miała mocno napięte, ale z czasem moich poczynań czułam jak robią się luźniejsze aż uczucie sztywności przeminęło.
    – Przyjemnie? – zapytałam
    – Tak, bardzo – w jej głosie usłyszałam weselszą barwę. Odchyliłam kawałek swetra odsłaniając barki i szyję, które powoli gładziłam wpatrując się zarazem przez ramię w jej półnagie nogi i nie mogłam jej się oprzeć a nawet nie chciałam. Mając ją zamierzałam pójść na całość i wykorzystać nadarzającą się okazję. Nachyliłam się ustami na wysokości jej ucha i wyszeptałam:
    – Masz ochotę na więcej przyjemności – przesunęłam dłonie w kierunku biustu i głowę na bok do odwracającej się Agnieszki, w której spojrzeniu była aprobata z domysłem co zamierzam. Trzymając ją delikatnie za piersi wyraźniej wyczuwałam przyśpieszone bicie serca. Pozwalając jednak na oddanie się żądzom przystąpiłam, więc do działania. Wzięłam jej rękę wsadzając sobie we włosy, drugą ogarnęłam jej włosy i zbliżając usta do jej szyi zaczęłam ją delikatnie i powoli całować. Czułam jak drży, obawiałam się, że się spłoszy i odsunie mnie od siebie, ale nie przerywała mi. Dałam jej długiego buziaka w policzek i przykucnęłam bokiem do niej i patrzyłam na nią przerzedzając jej grzywkę z czoła aby widzieć jej ładną buźkę i oczekując na właściwą reakcję. Błądziła oczami w zakłopotaniu, aż spojrzała nimi na mnie i stopniowo pogodniała i przybliżała swoją twarz, aż oparła się czołem o moje czoło a jej usta dzieliły milimetry od moich. Przyłożyłam dłoń do jej delikatnego i ciepłego polika a ona popatrzyła jeszcze chwilę i pierwsza wykonała większy krok muskając moje wargi. Przerwałam na chwilę kładąc obie ręce na jej rumianych polikach i usiadłam na jej udach okrakiem szepcząc
    – Kręcisz mnie od jakiegoś czasu i chcę to z Tobą zrobić zaprowadzając nas na szczyt –
    I nie dopuszczając jej do głosu zaczęłam ją całować z odwzajemnieniem. Całowałyśmy się ciepło i namiętnie z udziałem języków, które wirowały w naszych wnętrzach. Jej mięciutkie usta były cudowne jak brzoskwinka a język, aż chciało się ssać. Czułam jak z każdą chwilą, każdą sekundą narasta pożądanie, którego żadna z nas nie chciała zatrzymywać. W gorącym pocałunku nasze dłonie wodziły po sobie aby następnie zająć się odzieżą. Nie przerywając pocałunków zdejmowałam z mojej nastoletniej sąsiadki ubranie, które przecież niedawno jej dałam, aż ponownie została w samym staniku i spodenkach. Wsadziłam dłoń w jej spodenki i masowałam jej łono a ona oderwała się ode mnie odchylając lekko głowę do tyłu i lekko wzdychając. Zaczęłam, więc również powoli schodzić niżej całując jej szyję i dekolt dając w międzyczasie gorące buziaki na ustach. Zawędrowałam rękoma na plecy aby rozpiąć jej granatowy stanik, który w mgnieniu oka poleciał i zaczęłam ściskać jej spore piersi. Przesunęłam się lekko do tyłu i przybliżyłam twarz do nich, na których zataczałam językiem delikatne kręgi wokół nabrzmiałych i twardych brodawek, które po chwili ssałam i śliniłam. Agnieszka czochrała moje włosy a jej gorący oddech czułam na sobie, więc wiedziałam że jest jak należy. Jeszcze chwilę bawiłam się jej biustem na przemian liżąc i ściskając. Po chwili sama dorwała się do moich wrażliwych piersi opuszczając w dół materiał mojej gorsetowej czarnej, koronkowej bluzki aż cicho jęknęłam. Z łapczywością połykała moje cycki co jak było widać sprawiało jej ogromną frajdę a mnie ogromną przyjemność powodującej intensywniejszy przepływ krwi i wilgoć w kroczu. W chwili, gdy się nasyciła popatrzyłam na nią wymownym spojrzeniem i zeszłam z niej przyklękając pomiędzy jej nogami, z których zdjęłam spodenki i opierając się łokciami o jej udo pochyliłam się nad jej cudeńkiem zakrytym wilgotnym materiałem od majtek. Otwartą dłonią masowałam jej krocze czekając aż Agnieszka będzie gotowa na kolejny krok. W momencie gdy dostrzegłam na jej twarzy gotowość to dłużej nie zwlekając odchyliłam na bok materiał majtek dostrzegając jej młodą, mokrą i wydepilowaną małą myszkę, która była piękna w różanych barwach. Nie czekając przystąpiłam do wylizywania jej. Pieściłam językiem wodząc po bokach jej warg sromowych, lecz po chwili zajęłam się tym co mnie bardziej interesowało czyli jej śliniącą łechtaczką, którą wyglądała jakby mnie prosiła abym się nią zajęła. Obsunęłam majtki w dół aby mieć łatwiejszy dostęp i chwyciłam pod uda. Powoli się rozkręcając lizałam jej łechtaczkę co od razu zadziało na Agnieszkę, która się wierciła pojękując. Wylizywałam ją intensywnie rozsmakowując się jej kwiatuszkiem, od którego nie chciałam się odrywać. Ciało Agnieszki jak i ona sama drgało oraz unosiło się i opadało. Widok ten podniecał mnie jeszcze bardziej. Agnieszka doszła wypinając się do przodu, lecz ja nie przestawałam i dalej mój język pracował. Przerwała mi jednak nachylając się do mnie na co ja się uniosłam i pocałowałyśmy się. Zdjęłam z niej opuszczone majtki i wstałam biorąc ją za ręce. Stojąc naprzeciwko siebie wymieniałyśmy się krótkimi pocałunkami a ja prowadziłam ją do przodu kręcąc tanecznie rękoma. Usadziłam ją na kozetce, która znajdowała się na trasie i oparłam się wyprostowana przed nią kolanami w rozkroku. Objęłam ją w szyi i spoglądałam w jej źrenice. Zapytała mnie ze zgrywem, który był wynikiem śmiałości z dogadzania:
    – Zawsze uwodzisz w ten sposób nastolatki – mając ochotę się śmiać odparłam
    – Tylko Ciebie skarbie! I nikogo innego
    – Miło mi słyszeć, że jestem wyjątkowa – ciągnęła dalej ten dialog
    – No, zaraz zobaczymy jak bardzo – uśmiechnęłam się i pochylając się zatopiłam swoje usta w jej ustach delektując się wzajemnie językami. Podciągała do góry moją koszulkę i oderwała się na chwilę ode mnie zdejmując ją ze mnie i kontynuowała pocałunek kładąc dłonie na moim napalonym ciele, które pieściła dotykiem. Był to dotyk, który rozumiał moje ciało i potrzeby, którego mi brakowało przez tyle lat w aktywności małżeńskiej i po jej braku. Jej małe i delikatne palce jeżdżące po mojej skórze powodowały, że przechodziły przeze mnie przyjemne dreszcze. Ręce jej znalazły się na moim biuście, który masowała. Odsunęła się od ust i wyciągając się całowała mnie po szyi. Schodziła niżej zajmując się ponownie lizaniem znajdujących się na wysokości jej twarzy moich piersi, które i sterczących od dłuższego czasu sutki, które przygryzała i ssała co powodowało, że stękałam przymykając oczy. Tak dawno nie odczuwałam takiej przyjemności, choć było to nieporównywalne z moimi doświadczeniami gdyż było bardziej zmysłowe i namiętne aż dostałam przedwcześnie mały orgazm. Wtedy Agnieszka dobrała się do moje czarnej sztruksowej spódniczki, rozpinając pasek i rozporek obsuwając ją w dół i wsadziła mi rękę w czerwono-czarne figowe stringi i rozchylała moje płatki pieszcząc palcami moją szparkę. Coraz mocniej wzdychałam, ale młoda nie próżnowała tylko szła za ciosem. Wsadziła palec w moją nagrzaną cieknącą pochwę i penetrowała moje wnętrze. Jęknęłam głośno z rozkoszy a Agnieszka pocałowała mój dekolt i wsuwała i wysuwała głębiej swój palec świdrując nim. Miałam wrażenie, że nie robiła tego po raz pierwszy. Nastolatka dała mi kolejny orgazm, aż wygięłam się do to tyłu. Straciłam na chwilę kontrolę i potrzebowałam momentu aby dojść do siebie, na co jednak nie czekała Agnieszka, która lizała moje ciało. Ogarniając się dałam jej, krótkiego buziaka i pchnęłam aby się położyła a ja wstałam zdejmując z siebie opuszczoną spódniczkę i stringi zostając w samych pończochach i kozakach. Postanowiłam się odwdzięczyć mojej młodej sąsiadce, która leżała opierając się głową o podgłówek i przykładała dłoń do ust patrząc na mnie z pożądaniem i oczekiwaniem. Przełożyłam kolana pomiędzy nogi i pochyliłam się nad nią całując jej gładkie ciało od dołu do góry. Dostrzegając jej śnieżny uśmiech działałam dalej wkładając palec wskazujący do jej ciepłej muszelki i poruszałam nim energicznie. Agnieszka jęczała coraz głośniej i wzdychała coraz bardziej nieregularnie. Jej podniecenie podniecało mnie i jeszcze bardziej nakręcało. Zamknęłam jej usta pocałunkiem rozkoszując się jej ustami i sytuacją. Momentalnie doszła a z jej kwiatuszka wypłynęły soki, które roztarłam sobie po ciele i zlizywałam z palców. Przemieściłam się wyżej na klęczkach rozszerzonymi nogami nad Agnieszką tak, że moja muszelka znajdowała się nad jej twarzą. Złapała mnie za biodra i wsunęła swój wilgotny język w moją szparkę rozchylając nim płatki. Kolejna fala rozkoszy mnie wypełniała. Zagłębiała się dalece nieustannie namiętnie mnie liżąc. W głowie mi wirowało, traciłam jakąkolwiek kontrole. Czując, że odpływam Agnieszka mocniej mnie trzymała. Jej zmysłowość doprowadziła mnie do eksplozji. Opadłam na chwilę z sił plecami na jej brzuch i nogi, ale nie chciałam jeszcze kończyć z resztą podobnie jak ona. Zsunęłam się kroczem na jej krocze krzyżując wspólnie nogi. Przyciągnęłyśmy się do siebie oddając chwili krótkiego pocałunku. Przerywając go odchyliłyśmy się obie do tyłu tak, że nasze myszki się o siebie ścierały. Podpierając się rękoma o kozetkę i wpatrując się cały czas w siebie zaczęłyśmy się o siebie ocierać. Nasze ruchy były powolne lecz z każdą sekundą coraz szybsze i dynamiczne. Zaczynałam odczuwać przyjazne mi skurcze. Trwało to bardzo długą chwilę aż szczytując doszłam o dziwo przed Agnieszką, która jeszcze chwilę kręciła biodrami. Ja opadłam całkowicie z sił odczuwając całkowite zaspokojenie w przeciwieństwie do Agnieszki, która usiadła mi na piersiach i chciała abym zajęła się raz jeszcze jej kwiatuszkiem. Nie miałam już siły mimo tego, że przed chwilą jeszcze ich było, ale zamierzałam dać z siebie wszystko. Wylizywałam jej słodki rowek, którym suwała się falując na mojej twarzy i do tego jedną ręką pocierała ostro swoją łechtaczkę a drugą ugniatała piersi. Po długim okresie wylizywania dostała orgazmu, po którym jej ruchy zdecydowanie zwolniły i opadła wtulając się bokiem do mnie. Leżałyśmy tak dłuższy czas pieszcząc rękoma swoje ciała i całując. Przyłożyła swoją dłoń do mojej dłoni rozszerzając palce i odezwała:
    – Wiesz co Magda?
    – Hmm?
    – Cieszę się, że nie zdążyłam na autobus mogąc dzisiaj trafić na Ciebie – na jej ustach pojawiał się uśmiech
    – I ja też, bo jesteś wyjątkowa – odpowiedziałam uradowana
    Pocałowałyśmy się wieńcząc stosunek. Agnieszka splotła nasze dłonie i obróciła się na bok tyłem do mnie przyciągając do siebie po czym usnęłyśmy. Obudziłam się dopiero wieczorem. Agnieszki już nie było za to wiadomość zapisana na kartce z podziękowaniami za „podwózkę” i sugestią na powtórkę.

    To co się wydarzyło było dla mnie nowym doznaniem i przygodą, która pokazała jak wspaniały i zmysłowy może być seks z kobietą, w tym wypadku z dziewczyną. A z moją nastoletnią sąsiadką od tego czasu regularnie się spotykamy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Cioteczny romans

    Te wakacje były wyjątkowe. Zaczęły się kiepsko, gdyż od informacji, że rodzice wylatują na tydzień do Bułgarii i niestety nie chcą mnie wziąć ze sobą. Byłem w takim wieku, że na spokojnie mogłem zostać sam w domu, ale rodzice bez mojej wiedzy postanowili, że mam wyjechać na ten czas na wieś – do wujka. Początkowo byłem podirytowany, gdyż planowałem już imprezę na nieobecność rodziców, ale szybko przyswoiłem się z myślą, że pomieszkam trochę na wsi. Największym plusem wakacji u wujka, była jego córka. Z Moniką widziałem się raczej rzadziej niż częściej, ale znałem ją nawet dobrze. Była rok młodsza ode mnie, niższa, miała blond kręcone włosy, sylwetkę klepsydry, duże piersi i pupę, ale przede wszystkim mocno zwariowany charakter. Zawsze mnie pociągała. Kiedyś, jak byliśmy dziećmi, nie mogłem za nią nadążyć w zabawach, teraz fantazjowałem o niej nocami. Pomimo, że obecnie nie widywałem się z nią często, a jej zdjęcia na Instagramie nie zawsze były w dobrej jakości, to chyba była osobą, o której najczęściej myślałem podczas masturbacji. Dlatego też myśl o spędzeniu wspólnie tygodnia bardzo mnie ucieszyła. Ostatnio widzieliśmy się rok temu. Od tamtego czasu trochę się zmieniłem i miałem nadzieję, że jeśli ona też, to tylko na lepsze.

    Jadąc pociągiem na wieś myślałem tylko o Monice. Nie mogłem się doczekać jej wyglądu i luźnego podejścia do życia. Przypominałem sobie nasze najlepsze momenty: gdy pływaliśmy w rzece i mogłem ją choć trochę podotykać w pretekście wyrzucania z wody. lub gdy zdarzało się nam wspólnie spać na stogach siana. Jednak najlepszym wspomnieniem było te sprzed roku. Byłem wtedy na weekend u niej i jej ojca w domu. Jednego wieczoru poszedłem tylko z nią po krowy na łąkę. Rozmawialiśmy o szkole, o życiu towarzyskim, aż w końcu rozmowa przeszła na temat partnerek. Osobiście miałem w życiu jedną dziewczynę. Raz po pijaku uprawialiśmy seks, lecz nie wspominałem tego dobrze. Monika już wtedy miała o wiele więcej chłopaków i kochanków łóżkowych. Jak to ona, bardzo się otworzyła i wspominała mi swoje ekscesy łóżkowe z wieloma mężczyznami. Nie tylko mnie podniecała. W pewnym momencie spojrzała na moje spodnie i księżycowym świetle zobaczyła, że jestem mocno podniecony. Faktycznie wyobrażanie sobie jej w łóżkowych sytuacjach zmusiło mojego penisa do przyjęcia pozycji na baczność. Wiedziałem, że Monika ze swym wylewnym charakterem będzie musiała to skomentować.

    – Podniecam cię? – zaśmiała się głośno jak szczekające w tle psy. Monika ustawiła się przede mną z rozradowaną miną i nagle uklękła. Zaraz, zaraz, zrobisz mi loda, dziewczyno? – myślałem. Nie mogłem uwierzyć, że taka dupa jak ona zaraz mi obciągnie. – Naprawdę nieźle sterczy …

    Monika chwilę patrzyła się na mój namiot. Miałem wtedy małe, lecz dobrze rozciągliwe spodnie, nie miałem majtek, przez co kształt penisa był dobrze widoczny i odstający. Ma siostra cioteczna nagle wzięła mojego fiuta do ust. Gdyby zdjęła spodnie, może dałaby radę wziąć do ust więcej, ale na start to też było przyjemne. Zaczęła z całej siły ssać. Było mi przyjemne, ale wiedziałem, że gdybym nie miał teraz na sobie dresów, byłoby jeszcze lepiej. Stałem wyprostowany, delektowałem się jej ssaniem i nie mogłem się doczekać, aż me spodnie spadną na ziemię. Nagle jednak Monika oderwała się od chuja i wstała na równe nogi. Od razu zdjąłem spodnie. Moja wybranka spojrzała na moje przyrodzenie i skomentowała:

    – No no no. Duży i ładny…

    Nagle wybuchła śmiechem i odwróciła się do mnie tyłem i kontynuowała drogę. Szybko założyłem spodnie.

    – Monika, czekaj, skończmy, proszę!

    – Chcesz się ze mną ruchać? – rechotała. – Nie, no co ty, jestem twoją siostrą.

    Podbiegłem do niej i zaszedłem jej drogę.

    – Tylko cioteczną.

    – Ślubu byśmy wziąć nie mogli.

    – Nie musimy od razu brać ślubu. Po prostu sprawimy sobie trochę przyjemności – powiedziałem.

    – Nie. Nie, nie tym razem.

    – Chcę cię. Zróbmy to teraz.

    – Może za rok… – wymamrotała pod nosem.

    – Naprawdę?!

    Monika już nie odpowiedziała, tylko wybuchła śmiechem. Jeszcze na tamtym wyjeździe prowokowała mnie parę razy. Na przykład gdy kąpaliśmy się raz w rzece, nagle podpłynęła do mnie i ściągnęła w wodzie moje kąpielówki. Wiedziałem wtedy, że do niczego nie dojdzie, gdyż byliśmy otoczeni rodziną, ale nie mogła powstrzymać się od uszczypnięcia mnie w jaja. Oczywiście potem odpłynęła roześmiana.

    Teraz mijał rok od tamtego wydarzenia. Liczyłem na bardzo wiele, tym bardziej, że dwa miesiące po tamtym wydarzeniu w środku nocy dostałem od niej wiadomość. Była to głosówka na Messengerze, w której Monika wyznała, że marzy o seksie, a raczej jak ona to wtedy ujęła w słowa – pierdoleniu się ze mną. Nie był to koniec nagrania, gdyż później było słychać charakterystyczne mokre odgłosy masturbacji i jej pojękiwania. Na koniec nagrania powiedziała „Chcę cię” Było słychać po jej głosie, że jest pijana i następnego dnia od razu to sprostowała i usunęła nagranie. Ja jednak je zapisałem i słuchałem całą drogę.

    Wujek odebrał mnie z peronu i przywiózł do domu, gdzie mieszkał z córką.

    Przyjechaliśmy na miejsce. Monika stała przed domem i czekała na nas. Nie wyglądała jak wiejska dziewczyna – miała krótkie spodenki leginsowe, uwydatniające jej kształtną pupę i bluzkę odkrywającą piękny pępek. Od razu poczułem mrowienie w spodniach.

    – Cześć tato – powiedziała. Gdy ojciec z bagażami ją minął i wszedł do domu, podbiegła do mnie i przytuliła się. – Hej, Dawid!

    Odwzajemniłem uścisk. Była bardzo delikatna. Spodziewałem się, że może być lekko speszona, pamiętając filmik, który mi wysłała, jednak zupełnie się to nie sprawdziło.

    – Cześć – powiedziałem cały czas w uścisku. Miała na tyle krótką bluzkę, że przytulając ją, głaskałem ją po plecach. Chyba jej się to podobało, gdyż nie chciała tego przerywać. Ja też nie chciałem przerywać, więc staliśmy przytuleni już jakieś pół minuty. Jej ciało było bardzo delikatne. Moja prawa dłoń zjechała niżej. Złapałem ją za pośladek.. Był miękki jak pluszowy miś. Monika się zaśmiała. Mój penis od razu stanął. Byliśmy mocno przytuleni, więc siostra cioteczna to poczuła. Mimo wszystko dalej mnie przytulała. Właśnie zrozumiałem, że w tym roku mogę sobie pozwolić na więcej. Moja lewa dłoń od razu powędrowała na drugi pośladek. Ten także był bardzo przyjemny w dotyku. Zacząłem delektować się dotykiem jej tyłka. Ściskałem, ugniatałem i podrzucałem jej pośladki. Chciałem więcej. Nie liczyłem się, czy jej ojciec nie patrzy teraz na nas przez okno i wsadziłem prawą dłoń w jej leginsy. Udało się ominąć jej majtki i dłoń stykała się teraz z samym pośladkiem. Był ciepły i aksamitny. Monika nadal nie protestowała. Zacząłem wkładać drugą dłoń, aż nagle zostałem odepchnięty.

    – Zabawny jesteś, wiesz? Chodź, pokażę ci twój pokój – powiedziała. Widziałem, że jest czerwona na twarzy. Oj, możesz mówić, że nie chcesz, ale twój organizm aż błaga o seks ze mną.

    Poszliśmy do domu. Musieliśmy wejść schodami na górne piętro. Monika pognała podskakując szybciej ode mnie. Mogłem przez to podziwiać jej trzęsącą się dupę. Była jeszcze lepsza niż rok temu. Siostra, gdy weszła na szczyt, spojrzała na mnie, uśmiechnęła się, klepnęła w pupę i ruszyła dalej. Takie prowokowania działały na mnie mobilizująco.

    Monika weszła przede mną do mojego pokoju i usiadła na łóżku. Wyglądała bardzo wyzywająco. Będę cię tu ruchał, myślałem. Była tak apetyczna, że w myślach przeleciałem ją już z dziesięć razy.

    – Tutaj będziesz mieszkał. Ja mieszkam za ścianą, tata zaś na dole.

    Usiadłem obok niej na łóżku i złapałem ją za udo.

    – Jesteśmy sami na górze? – nie mogłem uwierzyć.

    Monika wybuchła śmiechem.

    – Ach, zbereźny jesteś.

    – Nic nie powiedziałem jeszcze.

    – Ale pomyślałeś.

    – Ty też.

    Zaczerwieniła się. Wstała z łóżka i skierowała się ku wyjściu.

    – Nie tym razem, phah. Miłego mieszkania.

    Nie tym razem? Wiem, że mnie chcesz, kochana, myślałem.

    Monika była w swoim pokoju przez resztę dnia. Ja się rozpakowywałem i pomagałem wujkowi w wiejskich pracach.

    W końcu przyszedł wieczór.

    – Dawid, pójdziesz może po krowy? Jestem już zmęczony – powiedział ojciec dziewczyny, o której właśnie fantazjowałem.

    Ucieszyła mnie ta propozycja.

    – Jasne, skoczę po Monikę.

    Poszedłem do jej pokoju. Zapukałem i gdy usłyszałem zezwolenie, wszedłem. Leżała na łóżku i przeglądała internet na telefonie.

    – Idziemy po krowy.

    – Okej – odparła i wręcz zeskoczyła z łóżka. Wyjęła bluzę z szafy i narzuciła na siebie. – Wyprzystojniałeś od poprzedniego roku. Nie wiem, czy nie powinnam zmienić majtek, są całe mokre.

    – Zdejmiesz je, gdy wrócimy. Teraz chodźmy, zanim nie będzie za ciemno.

    Domyślałem się, że dałbym radę ją teraz przelecieć, ale byłem na tyle pewny siebie, że przełożyłem nasz seks na później.

    Poszliśmy we dwójkę po krowy. Tym razem nie rozmawialiśmy o niczym. Monika cały czas była przede mną, a ja podziwiałem jej pośladki. Myślałem jednak nadal o jednej rzeczy…

    Gdy doszliśmy do miejsca, gdzie Monika trzymała rok temu mojego chuja w ustach, nie powstrzymałem się postanowiłem zacząć działać.

    – Monika?! – zawołałem.

    Od razu się odwróciła.

    Byłem blisko niej. Raz się żyje, pomyślałem. Złapałem ją za głowę i pocałowałem. Odwzajemniła pocałunek. Całowaliśmy się namiętnie przez kilka długich sekund. Złapałem ją za piersi. W życiu nie dotykałem niczego tak przyjemnego. Gdy przestaliśmy się lizać, Monika spojrzała w dół i zobaczyła mój zwód.

    – Pamiętasz, co było rok temu – powiedziałem.

    – Pamiętam.

    – Trzeba kończyć, co się zaczęło.

    – Nie, jesteśmy rodzeństwem. To był żart.

    – Jesteśmy rodzeństwem chcącym się ruchać. To nie był żart. Chcesz mi obciągnąć, a ja chce cię wylizać.

    Milczała.

    Zdjąłem koszulkę.

    – Nie możemy.

    Złapałem ją za głowę.

    – A chcesz tego?

    Zawahała się. Patrzyła mi prosto w oczy.

    – Bardzo.

    Użyłem trochę siły, kierując ją w dół. Monika nie stawiała oporu i sama uklękła. Zdjąłem spodnie. Mój twardy penis sterczał jej przed twarzą, obijając jej nosek.

    – W takim razie powtórz to, co zrobiłaś mi rok temu. Tylko tym razem do końca.

    Monika już nic nie odpowiedziała, tylko wzięła mojego chuja do ust. Miała połowę w ustach.

    – Ssij – powiedziałem. Wykonała polecenie. – Zajebiście…

    Rozluźniłem się i delektowałem dobrym obciąganiem.

    Monika dobrze wiedziała, jak sprawić mi największą przyjemność. Złapała mnie za pośladki i do ssania dołączyła ruchy do przodu i do tyłu. Ciężko mi było w to uwierzyć. Oj wujku, jak twoja córka świetnie obciąga mi chuja… Niedługo będę pierdolił ją w jej młodą cipkę, myślałem. Monika była delikatna, ale i szybka w swych ruchach. Nie zagłębiała głęboko chuja, lecz wystarczająco, bym czuł rozkosz przez cały czas. Gdy brakowało jej tchu, wyjmowała go z ust i poprawiała piękną dłonią. Co jakiś czas też przejeżdżała językiem po całej długości fiuta. Nawet raz possała moje jaja. W pewnym momencie zaczęła uciskać palcem prawej ręki w miejscu pomiędzy odbytem a jajami. Było to wspaniałe. Podczas brania powietrza i walenia mi ręką, powiedziała.

    – Kończ już. Nie może nie być nas za długo.

    – Ach, kurwa. Jesteś wspaniała.

    – Wiem. Ty też – powiedziała i znowu wzięła mnie do ust.

    Stwierdziłem, że Monika ma rację, co do czasu, więc złapałem ją za głowę i narzuciłem jej własny rytm. Może nie było to głębokie gardło, ale zdecydowanie ciężej jej było. Fantastyczne było czucie języka cały czas odwijającego i zawijającego skórki.

    Zacząłem dochodzić. Nie uzgodniliśmy gdzie mam się wyładować, więc samolubnie postanowiłem dać jej trochę spermy. Gdy zacząłem strzelać, wbiłem jej głowę najgłębiej dzisiaj. Niesamowite było ładowanie kolejnych dawek spermy wprost w gardło najlepszej dziewczyny, którą znałem.

    Gdy skończyłem, oderwałem się od niej. Lekko pokasłała.

    – Ja pizgam, jesteś niesamowita.

    – Dziękuję. Chodźmy po te krowy.

    Odwróciła się i poszła w stronę zwierząt. Nie protestowałem, gdyż wiedziałem, że w nocy będzie się jeszcze działo.

    Doszliśmy do domu w ciszy. Także w tej ciszy poszliśmy do swoich pokoi. Wujek już spał, więc czułem się swobodnie.

    Dobra, czas na świetny seks, myślałem. Była godzina dwudziesta czwarta. Rozebrałem się do naga, wyjąłem z torby prezerwatywy i spryskany perfumami wyszedłem z pokoju. Stałem goły przed drzwiami Moniki. Stresowałem się, ale byłem też bardzo gotowy i napalony. Bardzo chciałem jej cipkę. Na samą myśl o niej, stawał mi na baczność.

    Pomyślałem, że tym razem nie zapukam. Wszedłem do środka. Monika siedziała przed biurkiem. Była w swojej krótkiej koszulce, tym razem bez stanika, zaś na dole miała same majtki. Trzymała w nich dłoń.

    – Masturbujesz się – powiedziałem.

    Wiedziałem, że na pewno myślała teraz o mnie.

    – No wow? A ty co odpierdalasz? Też zaraz będziesz jechał na ręcznym, wyjdź i się ubierz.

    Zamknąłem drzwi za sobą i podszedłem do niej.

    – Chcę cię.

    – Zrobisz mi minetkę?

    – Mogę. Ale wolę się z tobą kochać – Podszedłem do niej. – Namiętnie – Schyliłem się do niej i złapałem ją za policzki. – Bardzo namiętnie, moja kochana.

    Pocałowałem ją. Odwzajemniła pocałunek. Był namiętny jak seks, który zaraz mieliśmy uprawiać. Jej język był tym, czego potrzebowałem do szczęścia. Złapałem dłonią za jej kroczę. Poczułem, że jej majtki są całe mokre i cieplutkie. Zacząłem pocierać tamto miejsce, sprawiając jej przyjemność. Nawet wygięła się lekko do tyłu. Sama złapała mnie za sterczącego chuja i zaczęła powoli mi walić. Gdy trochę przyśpieszyła, zdjąłem jej bluzkę, odsłaniając jej piersi.

    Gdy już miałem zdejmować jej majtki, nagle odepchnęła mnie.

    – Nie. Stop, nie możemy.

    Zdziwiłem się.

    – Co?

    – Nie będziemy się ruchać. Zabawy ustami mogą być, ale nie będziemy uprawiać normalnego seksu. Jesteś moim rodzeństwem.

    – Monika… – uklęknąłem przed nią. – już to przerabialiśmy. Będziemy tylko sobie sprawiać przyjemność. Mam prezerwatywy, wszystko będzie bezpieczne.

    – Nie o to chodzi…

    Przesłodko wyglądała z odsłoniętymi cyckami.

    Wziąłem w usta jej majtki i zacząłem je zdejmować. Mój nos zahaczył o jej cipkę. Poczułem jej zapach. Był intensywny. Pierwszy raz zobaczyłem jej cipkę. Była piękna i mokra. Pocałowałem ją. Smakowała słonawo.

    – Dlaczego mamy się ograniczać. Monika, wiem że chcesz spędzić ze mną cały tydzień, nie schodząc z góry i kochając się całymi godzinami.

    Wstałem i podniosłem ją z krzesła. Położyłem ją na łóżku i ustawiłem się nad nią. Miałem jej twarz przed sobą, zaś penis smyrał ją lekko po cipce. Złapałem ją jedną ręką za pierś. Była niesamowita.

    – Znasz smak mojej spermy. Ja znam smak twojego sromu. Nie jesteśmy normalnym rodzeństwem. I nigdy już nie będziemy. Monika, zapytam cię jeszcze raz. Czy chcesz tego?

    Chwilę się zastanawiała.

    – Chcę.

    Gdy tylko ją usłyszałem, wbiłem chuja w jej cipkę. Jęknęła. Wyjąłem go.

    – Powtórz – poprosiłem.

    – Chcę.

    Znowu go włożyłem całego i wyłożyłem.

    – Tak? –pytałem.

    – Tak.

    Ponownie w nią wbiłem i wyjąłem.

    – Niedosłyszałem.

    – Chcę – włożyłem i wyłożyłem. – Chcę – włożyłem i wyłożyłem. – Chcę! – zrozumiała grę. – Chcę! Chcę! Chcę! Chcę! Chcę! – Zaczęła szybko powtarzać, więc seks nabrał szybkiego tempa. – Chcę! Kurwa! Bracie! Kurwa! Tak!

    Jako, że był to nasz pierwszy raz, trochę się zapomnieliśmy. Uderzałem w nią ciałem często i głośno, łóżko cały czas skrzypiało, a Monika coraz głośniej wołała. Wiedziałem, że powinna zamilczeć, lecz podobał mi się jej krzyk. Kochaliśmy się na misjonarza, lecz był to chyba najlepszy seks w tej pozycji na całym świecie. Za każdym razem wyjmowałem całego chuja i z całej siły wbijałem się w nią, okropnie przy tym hałasując. W końcu zaczęliśmy dochodzić. Fartownie w tym samym czasie osiągnęliśmy szczyt. Zacząłem strzelać, a Monika krzyczała najgłośniej dzisiaj.

    Po skończonej zabawie leżeliśmy na łóżku. Mój penis już opadał, a nasze oddechy się uspokajały.

    – Było wspaniale – powiedziała.

    – Rozumiem, że to powtórzymy.

    – Napisz od razu do mamy, że nie wrócisz w wyznaczonym terminie, bo musisz ruchać siostrę. Może zrozumie?

    – Nie wiem, czy wujek się zgodzi.

    – Dla niego to możesz nawet cały rok tu siedzieć.

    – Ile czasu zostało do końca wakacji?

    – Prawie cały sierpień.

    – Wspaniale… O Boże.

    – Co się stało?

    – Nie założyłem prezerwatywy.

    – Wiem. Ale cieszy mnie to. Łykam tabletki, a fakt, że pływa we mnie twoja sperma jest wspaniały.

    – Pamiętasz jak bawiliśmy się razem w dom?

    – Będziemy się w niego bawić tak długo, jak tu będziesz. Ja jestem twoją żoną, a ty moim mężem.

    Przytuliła się do mnie. Zasnęliśmy.

    Gdy otworzyłem rano oczy, ujrzałem Monikę ssącą mojego kutasa. Pogłaskałem ją po twarzy. Gdy zobaczyła, że się obudziłem, przestała robić loda. Wstała, po czym usiadła na moim chuju.

    – Może wezmę cię ze sobą do domu. Z takim budzikiem życie stałoby się lepsze.

    Monika buchnęła śmiechem. Położyła ręce na mojej klatce piersiowej. Zaczęła wykonywać ruchy podobne do jazdy na koniu. Przyjemność, którą właśnie odczuwałem, nie mogłem do niczego porównać. Nigdy się jeszcze nie czułem tak dobrze, jak kochając się z Moniką. Była cała gorąca. Jej cycki pięknie się kołysały. Czy ja właśnie rucham swoją siostrę? – uświadomiłem sobie to dopiero teraz. O kurwa, rucham właśnie swoją siostrę. Złapałem ją za piersi. Były mistrzowskie. Widziałem, że jest jej równie dobrze, co mi. Spojrzałem na miejsce łączenia naszych ciał. Jej biodra poruszały się tak majestatycznie i rytmicznie. Wiedziałem, że Monika potrafi jeździć konno i teraz świetnie to udowadniała. Póki co jej ruchy były powolne i dokładne, ale po dwóch minutach zaczęła przyśpieszać. Wsadziłem jej palca do ust. Zaczęła go ssać. Skąd się biorą takie cuda jak ona? – myślałem.

    Monika cały czas przyśpieszała, aż nagle zaczął dzwonić jej telefon leżący na półce przy łóżku. Sięgnęła do niego, nie schodząc ze mnie nawet na sekundę. Złapała moją rękę, wyjęła ją z ust i położyła na swojej piersi. Siostra nie przestawała mnie ujeżdżać. Cały czas była rytmiczna i dokładna. Jej ruchy były boskie, każdy pojedynczy dawał mi mnóstwo rozkoszy.

    – Tata do mnie dzwoni – powiedziała.

    – Odrzuć.

    – Nie. Nic nie mów przez chwilę, włączę na głośno-mówiący – odebrała telefon, po czym położyła go na mojej klatce piersiowej. – Halo?

    – Cześć, córcia.

    – Cześć, tato.

    – Co słychać u ciebie?

    – A bardzo dobrze. Ćwiczę trochę teraz.

    Ku mojemu zdziwieniu, Monika w ogóle nie zwolniła ruchów, a wręcz przyśpieszyła.

    – Ach, córcia, wakacje masz, odpuść może?

    – Nie, tato, sprawia mi to baardzo dużo przyjemności.

    Ta, mi też, pomyślałem. Uśmiechnęła się do mnie.

    – No dobrze… A noc dobrze minęła? Słyszałem huki jakieś.

    Monika cały czas ujeżdżała swojego brata, rozmawiając z ojcem. Podniecała mnie sytuacja, w której się znalazłem. Zrozumiałem, że chcę doprowadzić siostrę do orgazmu w trakcie rozmowy z ojcem. Złapałem ją za biodra i nadałem jeszcze szybszy rytm.

    – Długopis wpadł mi za szafkę. Musiałam ją odsunąć.

    Spojrzała na mnie. Otworzyła usta w szoku.

    – Lepiej nie pisz w nocy, oczy sobie popsujesz, córcia.

    – Dobrze, tato.

    – Zejdziesz na dół mi pomóc?

    Widziałem, że jest jej dobrze. Bardzo. Nie potrafiła otworzyć ust, by odpowiedzieć.

    – Oh – jęknęła. – Zejdę niedługo.

    – Wszystko dobrze?

    Wujek usłyszał jęk swej córki.

    – Tak, ooch, muszę kończyć.

    Teraz jęknęła jeszcze dłużej. Nie potrafiła zapanować nad uczuciami. Zaczęła kiwać głową na boki. Chciała dać mi do zrozumienia, że zaraz dojdzie.

    – Na pewno?

    – Tak! Ciężkie ćwiczenie teraz. Kończę! – krzyknęła. Zamknęła mocno oczy i wygięła się. Powiedziała tacie prawdę, zaczęła przechodzić orgazm. Otworzyła szeroko oczy. Ja jeszcze bardziej przyśpieszyłem. Miałem wrażenie, że ojciec może usłyszeć dźwięki seksu.

    – No dobrze, to nie przeszkadzam. – Poczułem orgazm. Zacząłem strzelać spermą we własną siostrę. – Kocham cię, cześć.

    – KOCHAM CIĘ! – wykrzyczała wręcz. Złapała za telefon, rozłączyła się i rzuciła nim w głąb pokoju.

    – Ja pierdole – powiedziałem.

    – No, pierdolisz, pierdolisz, braciszku. – zeszła ze mnie i położyła się obok. Złapała mnie jeszcze za chuja i lekko mi waliła. – Kurwa, nigdy więcej nie odbiorę telefonu w trakcie seksu.

    Wstała z łóżka. Była piękna naga, ale musiała się ubrać. Założyła spodenki na mokrą w spermie cipkę.

    – Szkoda, że jesteś tylko cioteczną siostrą. Chciałbym cię mieć na co dzień.

    – Możesz mieć. Może wyjedziemy na studia. A może przeniosę się do jakiegoś liceum u ciebie w mieście i zamieszkam z wami?

    – Świetny pomysł – powiedziałem.

    Monika założyła koszulkę. Podeszła do mnie, schyliła się i wyssała resztkę spermy z penisa.

    – Idę do taty. Jak wrócę, jeszcze się pobawimy.

    Wyszła. Nie powiedziałem, że na jej spodenkach w miejscu krocza utworzyła się mokra plama.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Gierczinio
  • Moj sasiad III

    Arek zaprowadził mnie do sypialni i pchnął mnie na łóżko. Rozebrał się i położył na środku łóżka.

    – Na co czekasz suko?

    Zbliżyłem usta do jego krocza i zacząłem masować ustami jego grubą pałę, czułem jak rośnie pod moim dotykiem, włożyłem czubek penisa do buzi. Wtedy poczułem dłonie mojego sąsiada na głowie docisnął ją tak mocno, że jego pała znalazła się głęboko w moim gardle. Zacząłem się krztusić i nie moglem złapać oddechu. Złapałem go za ręce. Arek nawet nie zwrócił uwagi, że próbuję go powstrzymać. Ruszał moją głową w górę i w dół kilkanaście razy. Czułem, że się duszę i za chwilę zwymiotuje. Z moich oczu zaczęły cieknąć łzy. Arek nagle puścił moja głowę a ja oderwałem się od jego kutasa kaszląc i próbując złapać oddech.

    – Wracaj tu suko. – powiedział Arek po chwili gdy złapałem już oddech.

    Jego pała była cała mokra od mojej śliny. Czułem, że korek w moim tyłku zaczyna się wysuwać. Schyliłem się a on znowu złapał mnie za włosy, ale tym razem przycisnął moją twarz do swojej pachwiny. Zacząłem lizać skórę obok jego jąder. Arek sięgnął do mojej dziurki i wcisnął korek analny z powrotem do środka. Sięgnął po coś za siebie a moją głowę docisnął niżej, lizałem i ssałem jego skórę poniżej jąder. Zobaczyłem że sąsiad ma w ręce aparat fotograficzny i robi mi zdjęcie. Próbowałem zasłonić twarz i lekko się odsunąłem ale Arek złapał mnie za nadgarstek i uderzył mnie dłonią w twarz.

    – Co ty sobie myślisz suko! – wrzasnął na mnie.

    – Jesteś mój i masz mi kurwo się nie stawiać! Wracaj do ssania mi kutasa i patrz na mnie!

    Bałem się, że coś mi zrobi więc zacząłem ssać jego pałę i patrzyłem jak robi mi zdjęcia. Po jakimś czasie odłożył aparat i podciągnął mnie za szyję wyżej na łóżku. Położył mniej obok siebie na łóżku, brzuchem do dołu. Usiadł na moich nogach, złapał za korek i powoli go wyciągnął. Poczułem zimny żel na swojej dziurce i pośladkach a po chwil jednego, dwa a potem trzy palce rozciągające mój tyłek. Bawił się mną przez chwilę. Czułem jego wielkiego, twardego kutasa na moim udzie. Arek przesunął się wyżej i czułem jak jego żołądź wciska się we mnie. Nie bolało tak bardzo jak myślałem, z początku czułem jak jego gruby penis rozpycha się we mnie ale gdy zaczął poruszać i poczułem jak sąsiad kładzie się na mnie coraz bardziej, przez moje ciało przechodziły fale gorąca. Arek dyszał nade mną, po jakimś czasie przygryzał mi ucho i całował po szyi. Pierwszy raz ktoś całował mnie w tym miejscu i nie wiedziałem, że jest to aż tak przyjemne. Objął ręką moja szyje, która opierała się o wewnętrzną stronę jego łokcia i czułem, że lekko mnie przydusza. Im bardziej mój sąsiad przyspieszał tym mocniej naciskał i robił się jeszcze twardszy. Czułem jak z mojego małego cieknie i mimo, że był miękki miałem wrażenie, że za chwilę będę miał orgazm. Arek wyszedł ze mnie obrócił mnie na plecy i wszedł we mnie ponownie. Moje nogi oparł o swoje ramiona. Dzięki temu widziałem jego umięśniona klatkę, całe ciało i to jak śluz z mojego małego ścieka mi na brzuch. Moje nogi zaczęły się trząść, oparłem stopy o jego ramiona. Arek zsunął moje stopy ze swoich ramion i położył się na mnie. Wsunął swoje palce w moje włosy i pocałował. To był mój pierwszy pocałunek w życiu. Druga ręka złapał mnie za szczękę, rozchyliłem usta i poczułem jak jego język wchodzi pomiędzy moje wargi. Arek dyszał coraz mocniej i przyspieszał. Położył się na mnie całkowicie, przed twarzą miałem jego szyję i obojczyk, z własnej inicjatywy zacząłem go lizać i całować. Moje nogi obejmowały go w pasie, jego brzuch ocierał się o mojego penisa, czułem jak po moim ciele przechodzą fale gorąca, jedna za drugą. Arek stęknął głośno, jego gruby penis pulsował we mnie i wypełniał mnie spermą. Czułem ciężar jego ciała na moim, leżał tak na mnie dysząc dłuższy czas a jego pała powoli wysuwała się ze mnie. Poczułem, że wypływa ze mnie jego sperma. Arek pocałował mnie znowu, lekko uderzył w policzek ale było to bardziej czule a potem powiedział.

    – Dobra z Ciebie suka. – wstał i poszedł do łazienki a ja zostałem na łóżku dochodząc do siebie.

    CDN ~ jeśli chcecie?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    PP

    Piszcie czy wam się podoba i czy chcecie więcej