Category: Uncategorized

  • “Czlowiek”, akt 1: Poczatek lipca (2/3)

    Szóstego lipca, po śniadaniu, jak zawsze pożegnałem Deirdre pocałunkiem, pogłaskałem po głowie Astrid obiecując coś fajnego wieczorem, jeśli przez cały dzień będzie grzeczną i spokojnym truchtem pobiegłem do żółtej strefy. Dzień miał być pogodny i ciepły, a ja już miałem na niego zaplanowane kilka rzeczy, ale nie uprzedzajmy faktów.
    Już o siódmej dwie przyszła informacja, że mam się zgłosić w recepcji po kartę do drzwi i zostanę odprowadzony do swojego „nowego biura”, co też uczyniłem niezwłocznie. Podobny do urzędnika typ pocący się w garniturze zaprowadził mnie trzema korytarzami w głąb żółtej strefy, jakoby Anita życzyła sobie, bym nie był za blisko centrum zdarzeń. Spróbowałem odegrać zdziwienie i przejęcie, że pod drzwiami ktoś na mnie czeka, kiedy garniak mruknął, że to tutaj.
    – Dopiero mam zamiar otwierać. – powiedziałem, pokazując kartę w ręce – Jeśli czegoś trzeba, zapraszam później, pewnie farba nawet jeszcze nie wywietrzała. – po czym wypowiedziała kwestię, której jakiejś formy oczekiwałem od dwóch dni i przygotowałem wszystko, by odpowiednio ją obsadzić
    – Pani Anita stwierdziła, że może się przydać panu pomoc. – zawisło w powietrzu
    A dokładniej, napisała do Leny, że skoro już tak bardzo spierdoliła sprawę, ma znaleźć jej wśród rybek jakiegoś „rekina, który będzie go kąsał w dupę, kiedy się da” i pięciokrotnie podkreśliła, jak istotne jest, by był to mężczyzna by jeszcze bardziej mnie zdenerwować, bo (raczej) nie gustuje w tej samej płci co moja – najlepiej większy, silniejszy i ładniejszy, chociaż ona się na tym nie zna całkowicie.
    Kilogram pierogów i prawie dwadzieścia minut łkania, że już nawet bym zdolny był zabawiać się z facetem, jeśli miałby odpowiednio okrągły zadek lub był dokładnie ukształtowany, tak brakuje mojego cukiereczka, odwróciłem to nie tyle na korzyść, co wstępnie usunąłem potencjalne straty wynikające z próby odwetu. Kilka łgarstw na temat mojego wstrętu do chudzielców tylko jeszcze bardziej przekonały Lene w jej pewności o tym, że to ona po cichu wysuwa się na prowadzenie. Zastanowiłem się, czy uda mi się to później wykorzystać jako dodatkową broń przeciwko cesarzowej.
    Niemniej, pod moimi drzwiami stała nawet nie chuda, co anorektycznie szczupła dziewczyna o długich włosach, chociaż przez moment nie zastanowiłem się, póki nie usłyszałem jej głosu, że to chłopiec po blokerach. Buntowniczą stylistykę podkreślało wiele widocznych tatuaży, również na twarzy. Odnotowałem w głowie, by pokazać ją Dei i spróbować coś z niej wyciągnąć więcej, acz póki co, mogła służyć co najwyżej jako potencjalne źródło nagród dla Astrid. Pomyśli się.
    – Oh, miłe z jej strony. – powiedziałem, przeciągając kartę – Czy będziesz miała coś przeciwko, że zadam parę pytań w środku? – nacisnąłem klamkę i wskazałem zapraszającym gestem
    – Nie. – wsunęła się, do środka i przystała zaraz za progiem rozglądając się – Oh…
    – Tak, też się bałem, że będzie to wszystko źle wyglądać, ale cóż… – położyłem plecak na stole i odsunąłem krzesło – Właśnie, obiecałem, że zaproszę Mię.
    Na liście planów z szóstego lipca, to była trzecia pozycja. Druga naturalnie było odebranie mojego „anioła stróża” i przetestowanie biura. Zasadniczo, tutejszych ludzi ciężko czymś zaskoczyć, bo wszystkim co pokazywano był element czegoś szokujące, jeśli zbytnio się w to wgłębiało.
    Oglądane przez nas kilka dni temu krycie Aurory, które polegało na podwiązaniu jej za ręce i nogi do specjalnego stelaża, a następnie wprowadzenie do dróg rodnych specjalnie dopasowanej mieszanki feromonów, która sprawiała, że wytresowany do tego koń uznał „klacz” za klacz w rui i miał dążyć do wykonania zadania przedłużenia swojej linii gatunkowej. Stelaż służył głównie do utrzymania ważącego ponad tonę zwierzęcia, ale też niwelował częściowo różnice anatomiczne, co pozwalało krytej na znacznie wyraźniejsze doznania. Kiedy pół miesiąca później, już nie jako Aurora, a Jannet Wilgerfald, w bluzie jakiegoś uniwersytetu wpadnie do mojego gabinetu podziękować, za to jak wyjątkowo wspaniały był dzięki mnie, Astrid i Deirdre pobyt tutaj i wyrazić nadzieje, że znów się spotkamy ze smutkiem przyzna coś, o czym będzie mówiła mi każda inna wracająca petgirl:
    – Dlaczego znów muszę być człowiekiem? Czy nie może pan jakoś sprawić, bym już nigdy nie zdjęła podków, mogła galopować radośnie przez łąki, płytką wodę i rozkoszowała się każdą kostka cukru? Że kiedy Legwar zostawi we mnie swoją spermę, to za kilka miesięcy urodzę jego potomka? – a ja kręciłem głową, odpowiadając
    – Bo niestety, też nim tylko jestem, nawet jeśli każdy sądzi inaczej.
    Chodź skończyła obchód, to usiadła z otwartymi ustami, nadal się rozglądając, jakby znajdując kolejne elementy w moim najbliższym otoczeniu, któremu poświęci kolejne dwa miesiące. Można by było ją wyposażyć w jakieś ładne ciuszki, zafarbować włosy. Widziałbym ją w granatowym. Spotykałyby się głównie tutaj, raczej by pomagała Astrid w nauce.
    – Mam Ci wybrać imię, czy Anita jakieś Ci nadała? – zapytałem, otwierając plecak
    – Może pan wybrać. – odparła układając dłonie na kolanach i przyglądając mi się
    – Dobrze. Nie traktuj tego, jako coś osobistego, ale w mojej głowie będę myślał o tobie jako mężczyźnie, a tym samym mogę mówić i traktować Cię w ten sposób. Miałem nadzieje, że jeśli Anita się zdecyduje na taki krok, da mi jakiegoś silnego, twardego chłopa, z którym będę się siłował na rękę. Nie lubię słabości. – doskonale grała obojętność, albo brnąłem w złą uliczkę – Tak więc, jeśli mam Cię szanować, chcę czuć w tobie nie dziewczynkę, której będę w stanie sobie wyobrazić jak wsadzam do cipy kciuk albo obsmaruje twarz spermą tylko mężczyznę, który jedynego fiuta jakiego ogląda to własnego przy sikaniu. Takiego, któremu powierzę swoje tajemnice i troski. – tym razem dało się dostrzec lekko widoczny ruch, który oznaczał, że mimo wszystko będzie on działał na dwóch frontach – A przynajmniej wtedy, gdy pracujemy tutaj razem. Zero słabości, masz być tak silny, że wzrokiem będziesz w stanie zagotować wodę. Radzę Ci się szybko tego nauczyć albo załatwić mi elektryczny czajnik bezprzewodowy. Na czym to ja…
    – Chciał mi pan nadać imię. – przypomniał mi przyszły lizacz cipki mojej suni, kiedy z Dei zdołamy go ogarnąć by charakter miał sprzeczny do wizerunku – Męskie.
    – A tak. Skoro masz być twardy, będziesz Lead. – odparłem, kładąc tablet Dei na stół, po czym wyjąłem klucze z biurka i przedzieliłem je na pół – Jeden jest twój. Czasem będę szybko potrzebował coś, będąc w terenie, to zawsze będziesz mógł mi to przynieść. – kiwnął głową, ale mikroskopijny ruch kącikiem ust oznaczał zadowolenie i fakt, że połykał haczyk wzorcowo – Dobrze. Napiszemy do Mii, że jak ma chwilę, to może wpaść a potem zabieramy się za prawdziwą robotę. – powiedziałem, uruchamiając urządzenie – Po południu musimy być na kryciu suczki, która się opiekuje. – wyjaśniłem mu – Trzeba też zaplanować wznowienie warsztatów z shibarii dla początkujących i sprawdzić, ile będzie chętnych by ułożyć grupy. – udałem zamyślenie – Jeśli to by się przyjęło, moglibyśmy poprowadzić też inne podobne warsztaty. Znasz się na seksie oralnym?
    – Obciągałam kilku fac… – zaczął, po czym przełknął ślinę jakby przypomniał sobie o tym co powiedziałem – Parę razy przelizałem jakąś niunię, proszę pana. Raczej nie było narzekań.
    – A pochwały? – zapytałem, nadal stukając palcami o blat – Włącz sobie dowolny film, laska bierze fiuta do pyska i po chwili leci sperma, więc myślą, że jak dotkną językiem to już w następnej chwili jest gotowa jak jedzenie z mikrofali. O, mikrofalówka też się nam przyda. – wywołałem komunikator i podyktowałem wiadomość na głównym czacie – Heji, Mii. Właśnie odebrałem mój pokój i jest doprawdy cudowny. Mam nadzieje, że nadal będziesz chętna by być moim gościem numer jeden? Jeśli tak, to czekam na Ciebie. – zrobiłem pauzę, by zdążyło wysłać poprzednie zdania – Samą. – zgasiłem czat, po czym znów zwróciłem się do Leada – Dzisiaj nie będzie na to czasu, ale jutro przygotuj się na poprawienie wizerunku. Poproszę kogoś by Cię zabrał do fryzjera i sklepu z ubraniami, które będziesz musiał tutaj nosić. Jeśli masz ze mną pracować, nie chce Cię widzieć w durnym mundurku i…
    – Myśleć wyłączenie, jakby mógł pan mnie rozebrać i wykorzystać. – kiwnął głową – Czy poza kursami i opieką nad petgirlkami ma pan jakieś większe plany?
    – Na razie poczekajmy na Mię, później możemy otworzyć drzwi i mieć nadzieje, że przyjdzie ktoś kto zada odpowiednie pytania, byśmy mu udzielali pomocy. – odparłem, wyciągając z torby książkę z zakładką – Gdyby Anita była tak miła i powiedziała mi, co jeszcze mogę robić lub pozwalała mi na więcej eksperymentów to może by było inaczej. – odparłem, po wróciłem do przerwanej książki nazwanej przewrotnie „Wszystkie sekrety Konrada, o których wie tylko Wiktor i ja” i jako autorka była wpisana Deirder, jednak problemem był fakt, że tytuł został zapisany w najtrudniejszym języku świata, a więc moim ojczystym i najwyraźniej Lead uznał, że to nic ważnego
    Ledwo jednak otworzyłem książkę, komunikator wypluł dwie nowe wiadomości. Wbrew pozorom, pierwsza nie należała do Mii, ale Negan, druga zaś pochodziła od Dei. Zacząłem od drugiej, bo domyślałem się, że o ile ja nie powinienem wiedzieć o czymś, co prześmiewczo określaliśmy „radą trojga”, to dość jawnie wiedzieli o mojej dziewczynie, ale nie jej roli w grze. Nie zmieniało to faktu, że raczej obserwują nasz przesył wiadomości. Ustaliśmy proste frazy, które stanowiły odpowiednik większych zdań.
    „Astrid bardzo smakowało śniadanko, teraz uczy się robić stójkę” co należy rozumieć, że na drugim czacie właśnie musiały się rozgrywać drateńskie sceny i żałowałem, że nie mogę od razu na nie spojrzeć.
    „Przykro mi, Konrad, nie sądzę, że powinieneś spotykać się sam z Mii. Mam nadzieje, że zrozumiesz, że przyjdziemy do Ciebie we dwójkę” napisał Negan
    „Kiedy powiedziałem Wiktorowi, że najpiękniejszy z jego promyczków ma zamiar mnie odwiedzić i to wyłącznie sam, niezmiernie się ucieszył, bo oznacza to, że jego najlepszy przyjaciel i ukochany benjaminek będą mieli szanse dobrze się poznać. Jeśli jednak tak Ci zależy, możesz również przyjść później sam i pogadać, jak facet z facetem” wysłałem wiadomość
    Niecałe pięć minut później przyszła kolejna od Dei „Nie uwierzysz, jak dobrze jej to idzie. Będziesz z niej niezmiernie dumny”
    Godzinę później rozległo się pukanie i pokazałem Leadowi, by otworzył drzwi. Do środka, w długiej jedwabistej sukience pod którą prześwitywały sutki drobniutkich piersi i kapeluszu o szerokim rondzie chroniącym bladą skórę przed słońcem weszła rudowłosa. Wyglądała jak jakaś nimfa lub inna leśna boginka. Nie rozglądała się, od razu podeszła do krzesła dla gości i usiadła w milczeniu. Zamknąłem książkę i również oparłem łokcie o blat, obserwując ją.
    – Mam białe majtki. – powiedziała wreszcie, patrząc na mnie i nie zaprzątając sobie głowy jakimiś formułkami powitalnymi – Lubie jasną i pastelową bieliznę, a nie ciemną. Negan uważa, że powinnam nosić czarną, bo wtedy jestem seksowniejsza.
    – Kiedy rano ubieram Astrid, bo przecież ile można patrzeć na gołą cipkę, też ubieram też dobieram jej jasną. Macie podobnie jasną karnacje, chociaż ona nie jest ruda, więc jak łapie tylko troszkę słońca to jej ciało nabiera pięknego odcieniu, który jest przez nią podkreślany. – odpowiedziałem, równie spokojnym tonem
    – Negan uważa, że jest odwrotnie i to czarny podkreśla moje ładne cechy. – nadal nie urywała oczu od mojej twarzy – Musimy robić wszystko razem. Śpimy, jemy, kąpiemy się, wychodzimy, masturbujemy się wzajemnie… Nie chciał nawet, żebym przychodziła, ale powiedziałam, że chce iść sama.
    – Przecież nie nosisz obroży. – odparłem, nadal naśladując jej obojętność i spokój – Chyba, że o czymś nie wiem. Może Negan traktuje Cię jak ja Astrid?
    Nie odpowiedziała na moje pytanie, bo zaczęła się dopiero teraz rozglądać. Spostrzegła siedzącego z boku Leada, ale zaraz potem odwróciła od niego wzrok i przemieszczała go po ścianach, umeblowaniu i reszcie wyposażenia. Wreszcie znów spojrzała na mnie.
    – Ładnie tutaj. Cicho. – powiedziała – Tatuś też zawsze lubił, jak było cicho. Dlatego zawsze używaj knebla i zatyczek do uszu.
    – O kneblu słyszałem, ale patent z zatyczkami sobie pożyczę. – odparłem – Napijesz się czegoś?
    – Tak. – kiwnęła głową, a ja zamiast pytać „kawy, herbaty, soku, coli” i posłać po to Leada, wyjąłem blaszany termon przygotowany rano i szklanki spod stołu – Co to?
    – Domowy napój z mojego kraju. Nie martw się, nie ma alkoholu. – przelałem do szklanek przygotowany kilka dni dni wcześniej kwas chlebowy, który specjalnie schłodziłem i przelałem do termosu by nadać mu jeszcze lepszego smaku – Proszę, spróbuj.
    Niepewnie wzięła dużą szklankę i powąchała zawartość. To wywołało pierwszą, jakąkolwiek reakcje na jej buzi, bo nawet słodząc Wiktorowi miała tą samą sztywną minę, co opowiadając o swoim doborze bielizny. Wypiła mały łyczek, a potem naraz opróżniła szklankę i postawiła ją z powrotem. To było za łatwe.
    – Dolewkę? – kiwnęła głową i przelałem więcej – Smakuje?
    – Mama mi go zawsze robiła latem. – powiedziała, biorąc szklankę – Lubiłam lato, bo wtedy tatuś miał dla mnie najwięcej czasu. A potem tatuś miał mało czasu, a Negan powiedział, że teraz on będzie się mną opiekował. Pytałam, czy umie zrobić ten napój, ale nie wiedział jak się nazywa. – znów opróżniła całą szklankę i obtarła usta – Mogę Cię częściej odwiedzać?
    – Zawsze. – odparłem, uśmiechając się – Zdradzę Ci mały sekret. – pochyliłem się lekko, a Lead wychylił głowę starając się podsłuchać – Wiktor ucieszyłby się, jakbyś chciała się przenieść do willi. Mogłabyś z nim codziennie jeść kolację, a ja załatwiać Ci szklankę czegoś co uprzyjemni te wieczory.
    – Negan się nie zgodzi. – odparła, znów wracając do poprzedniego tonu – On się mną opiekuje, a nie lubi jeździć do domu.
    – Może ja bym mógł? – powiedziałem – Co prawda, pewnie jedynie byśmy jedli razem i czasem wychodzili, ale w czwórkę. Musiałabyś się więc sama kąpać, miałabyś swoje łóżko no i zadbać o swoje potrzeby. A jak będzie Ci z tym źle, znajdziesz sobie kogoś jak moja Astrid i wypełni tą lukę. – popatrzała tęskno na pustą szklankę, więc błyskawicznie napełniłem ją ostatnią częścią napoju – No, ale to ty decydujesz. Nie ja, ani Negan. – przyjęła ją w ręce i długo trzymała
    – Dlatego tatuś Cię lubi. – nie brzmiało w tym pytanie, a stwierdzenie – Naprawdę byś mi pomagał?
    – Myślę, że nie tyle pomagał, co wspierał. – odparłem – W końcu jest czas, kiedy można decydować jakiego koloru majtki się założy. Nawet jeśli będą w kropki. – uniosła oczy na mnie – Mam przekazać Juli, by wstępnie wyszykowała pokój i niedługo będziemy mieli kolejną osobę na kolacji?
    – Porozmawiam z Neganem. – powiedziała, opróżniając szklankę, po czym wstała i bez pożegnania wyszła, zostawiając otwarte drzwi
    – Widzisz Lead. – powiedziałem wstając zza biurka – Czasem nawet taka kobieta musi podjąć trudne decyzje. – podszedłem do nich – A co my faceci mamy powiedzieć, skoro oczekują, że będziemy z nimi w nich zgodni?
    Konwersacja publiczna milczała od czasu mojej ostatniej wiadomości do Negan, za to jakiś czas później Dei przysłała mi „Pozwoliłam sobie ją nagrodzić bez twojej pomocy, ale niecierpliwimy się na twój powrót”, co oznaczało tyle, że właśnie kolejny zakład padł przegrany. Wyłączyłem urządzenie i przyjąłem pozę antycznego dyskobola, stojąc w trawie.
    – Jana, Rock łap. – cisnąłem freesbie w głąb trawy a białowłosa golaska od razu pognała w jego kierunku
    Mająca niespełna półtora metra wzrostu sunia była starsza o dziesięć lat i miała cycki większe nawet od Astrid, przy tej samej budowie ciała, które kołysały się, kiedy biegała za rzucanym plastikowym talerzem przez trawę. Prywatnie była gwiazdką socjalmediów, której zdarzały się mniej pruderyjne zabawy niż pozowanie w bieliźnie lub zakrytym topless. Powie mi o tym, że tworzy ustawione zabawy fiutami i wibratorami przed kamerami dla pieniędzy, by prawdziwe uczucia mieć ganiając nago po trawie w obroży, czując się wolną. W tej chwili jednak była wyłącznie przesłodkim labradorem, podobnie jak ganiający z nią Rock. Różnica polegała na tym, że (jeszcze) nie miała prawdziwego ogona a jej ciało nie pokrywała sierść. Rock próbował jej odebrać talerz swoimi zębami, ale była uparta i to ona mi go wręczyła, za co pozwoliłem oblizać jej swoją dłoń i wręczyłem dwa biszkopty w kształcie kostek. Cisnąłem plastik jeszcze mocniej i oboje ścigali się, chociaż Rock był wytresowany na to, by dawać fory swoim mniej sprawnym partnerkom.
    – Odwal się od mojej siostry. – rozległo się za moimi plecami głosem, który słyszałem tylko raz i mówił wtedy krótkie „cześć tato”
    W ciągu kilku sekund zobaczyłem ostrze noża, które leciało w stronę mojego gardła, ale raczej jako straszak niż by poderżnąć je. Cóż, uznajmy, że jak się bawić to się bawić, bo złapałem za pięść trzymającą go i przekierowałem srebrną powierzchnie w swoje ramię, wbijając głęboko, a potem szarpnąłem czarne, silne ramię i wykorzystałem znajomość poznanych jako siedmiolatek chwytów judo, by przerzucić przez ramię oprawcę.
    Negan padł mocno na tyłek i wydawał się zdziwiony, że już nie trzyma swojej zabawki, tylko ta tkwi w moim barku, a koszula pokrywa się krwią. Patrzał na mnie przez otwarte usta, a jego dziewczęce rysy zdradzały smutną prawdę kim jest. Jana i Rock zdążyli zacząć wracać z dyskiem, ale na widok tej sytuacji, zamiast wyjść z roli, suka upuściła plastikową zabawkę i zaczęła umiejętnie naśladować dźwięki szczekania. Rock, którego uczono, by dołączał w tych chwilach, również zaczął wydawać dźwięki.
    – Spokój. – powiedziałem, unosząc dłoń w stronę zwierząt, ale jeszcze chwilę szczekały – Po pierwsze, jak ktoś zaprasza Cę na rozmowę, to idziesz do niego bez noża. – powiedziałem, wyciągając motylkowe ostrze z ramienia – Po drugie, jak już zachodzisz go od tyłu, to nie drzesz się na całą japę o tym, że idziesz. – złożyłem go i schowałem do kieszeni – To sobie zatrzymam, może mi się przydać.
    – Nie wiem, kim jesteś, pierdolony kutasie… – zaczął leżący na ziemi mulat, patrząc na mnie z wściekłością, a ja uniosłem rękę w tym samym uciszającym geście
    – Chcesz ze mną rozmawiać, to jutro w moim pokoju. Teraz zajmuje się psami. – wskazałem na Jane i Rocka – Chyba obaj nie chcemy, żeby Anita była na mnie zła, że Jana złożyła skargę o to, że w czasie jej zajęć załatwiam sprawy osobiste. – odszedłem od niego i znów rzuciłem upuszczonym talerzem hem daleko, a psy od razu ruszyły radośnie za nim – Zresztą, nic jej nie zrobiłem. Jeśli nie wierzysz, zapytaj Leada, mojego asystenta. Cały czas widział i słyszał, jak rozmawiamy. Gdybym miał gdzieś w pokoju kamerkę, pokazałbym Ci nawet z niej nagrania. – stałem do niego tyłem – Jeśli naprawdę chcesz rozwiązać problemy jak facet, to będę czekał na Ciebie jutro. Gdyby nie ona… – wskazałem sukę – Chętnie bym załatwił sprawy teraz, bo nie lubię jak ktoś niszczy moje ubrania.
    Piętnaście minut później, Jana nie chciała przestać lizać mnie po twarzy, przewracając mnie na podłogę i obwąchując moje kieszenie, czy nie mam więcej biszkoptów, które by mogła mi zabrać. Z rezygnacją wyjąłem dwa ostatnie z kieszeni i jej wręczyłem, co dodatkowo ją uradowało.
    – A teraz do klatki. – powiedziałem – Jutro możemy iść na długi spacer, przez las. Weźmiemy Aurorę i sobie pochodzimy. – pogładziłem jej głowę a ona radośnie szczeknęła na mnie – Tak, śliczna sunia jesteś. – zdjąłem jej obrożę – Najpiękniejsza. – pogładziłem ją – No, na miejsce, bo muszę iść. – sunęła się za kraty i zamknąłem drzwi, po czym powiesiłem obroże obok, wyszedłem na zewnątrz i odczekałem kwadrans, by po chwili wyszła już w krótkich spodenkach i różowej bluzeczce
    – Jest pan chyba jedynym opiekunem, który wie, co robi. – powiedziała patrząc przed siebie – Jana jest panu bardzo wdzięczna za to.
    – Drobiazg. – powiedziałem, machając ręką – Jak ją znów spotkasz, przeproś za ta sytuację z tym typkiem. Nadgorliwość niektórych bywa potworna. – mruknąłem wyciągając zakrwawioną szmatę spod koszuli i spoglądając na dziurę – Wiesz, że najgorsze jest nie to, że to zrobił ale to, jak sztucznie próbował mi podkreślić, że jest do tego zdolny? – zaśmiałem się cicho – To trochę tak, jakby Jana zamiast na niego zacząć szczekać, jako, że to ktoś obcy zaczęła krzyczeć i panikować. Więc to jej należą się pochwały, jak cudownym jest wzorem dla psowatych.
    – Poradzi sobie pan? – zapytała, nadal patrząc przed siebie
    – Cóż, bardziej boli, że mi zniszczył koszulę. – odparłem, podnosząc się z ławki – Anita, to jest zarządzająca wszystkim, niechętnie przydziela mi nowe zadania, a i jeszcze pozwala na takie cyrki. – cmoknąłem – Wybrałaś dla niej dzień na kolejne igraszki z Rockem?
    – Myślę, że poczekam na szczytowy dzień swojej menstruacji. – odparła – Nie ma to większego sensu, co mnie boli, ale…
    – Osobiście dopilnuje, żeby było jej jak najlepiej. – odpowiedziałem – Tymczasem, do zobaczenia.
    – Jeśli pan jest w stanie to obiecać, osobiście wstawię się za panem u pani Anity! – powiedziała mi, im odszedłem
    „Uważa, że tatuś będzie szczęśliwszy, jeśli zamieszka u niego. Chce mnie tak po prostu zostawić, rozumiecie? Mnie, zostawić” pisał Negan w czasie między wyjściem z mojego pokoju Mii i przyleceniem na mnie z nożem
    „Mówiłam, że ten skurwiel jest jak wrzód na dupie. Wstyd pokazać, ale samemu nie sięgniesz. To twoja wina, Le…” pisała Anita
    „Oj, przecież to głupiutki, słodki chłopczyk. Nie rozumiem, gdzie widzicie w nim zagrożenie jakiekolwiek… Ostatnio pokazałam mu tylko kostki, to tarzał się po dywanie jak prawiczek” pisała gruba, przed długą przerwą
    „Ani, przepraszam…” zaczynała się wiadomość od Negan „Poniosło mnie zbytnio, po tym jak rozmawiał z Mii i…”
    „Co zrobiłaś?” pytała najstarsza
    „Był na spacerze z jedną z suk i pomyślałem, że go nastraszę, podsunę mu nóż do gardła i spotulnieje, a zamiast tego odwalił jeszcze gorszy cyrk przy klientce… Wszystko widziała, a on ubrał to w taką narrację…”
    „Której suce?! Tylko nie pisz, że miała białe włosy i bawiła się z czarnym labradorem, dobra?!”
    „Dokładnie tej…” odpisał Negan
    „Kurwaaaaaaa, Czarny, mogłeś zrobić mu cokolwiek, gdziekolwiek ale musiałeś wybrać najgorsze miejsce i czas?”
    – Auaa. Mamo! – jęknąłem, odrywając się od lektury – Trochę delikatności wobec swojego dziecka.
    – Nie jęcz, muszę to zaszyć. – powiedziała Julia, kręcąc głową – Ciesz się, że się nie wykrwawiłeś.
    – Trzymałem zapasy krwi w strategicznym miejscu. – odparłem, obserwując jak nadal zszywa dziurę w moim barku – Co na kolację?
    – Dla moich skarbów same pyszności. – powiedziała, ucinając żyłkę i nakładając opatrunek – Acz zastanawiam się, czy nie dać mniejszych porcji, żeby złapać was w nocy przy lodówce.
    – Na mnie nie licz, może Dei się skusi. – odparłem – Mam tyle na głowie, że nie będę w stanie się skupić.
    – Ojejku. – zmartwiła się, chowając przybory do szycia – Myślałam, że masz wakacje.
    – Powiedzmy, że znalazłem na nie dorywczą pracę. – drzwi od łazienki się otworzyły i Dei uśmiechnęła się na mój widok bez koszulki, prowadząc świeżo wykąpaną Astrid, która rumieniła się po czubki uszu – Miałaś rację z tą stójką. Wygląda doskonale.
    – Prawda? A tak się bałeś, że nie będzie umiała tego robić. – podeszła i położyła się obok, po czym pstryknięciem przywołała psiaka, który położył się na nas obojgu – Bardzo boli?
    – Czasem trzeba dać iluzję wygranej, by podbijać zakłady. – odparłem, gładząc jasne pukle naszej pieszczoszki
    – Jak na was teraz patrzę… – powiedziała mama – To nie wiem, która ma tutaj najlepiej. – pokręciła głową – Zawołam was na kolację. – wyszła, zostawiając nas samych
    – Przyjdziecie do mnie jutro, najlepiej około obiadu. – powiedziałem, dalej głaszcząc włosy – Obiecałem Aurorze i Jane wycieczkę nad staw, więc Astrid może znów pojeździć na koniku.
    – Taaak! – mruknęła sunia, radośnie
    – A ja? – zapytała Dei, patrząc na mnie z tą swoją miną łobuziary – Kto o mnie zadba?

    – Będziesz miała specjalne zadanie. – odparłem – Spodoba Ci się. – nadal się uśmiechała, po czym położyła rękę na mojej klacie – Jednak, jedno, że widzieliśmy ruch w okolicach wnyków, pytanie czy w środku coś się trafiło i się nie przestrzeliłem.
    – No, ciekawe. – mruknęła, po czym pociągnęła moją głowę i przytuliła do biustu – Teraz odpocznij, chociaż chwilę. Nawet ty potrzebujesz regeneracji.
    Przy posiłku z Wiktorem jak zawsze omawialiśmy proste kwestie, raczej techniczne, które nie były frapujące dla pań. Dei pogrążyła się w rozmowie z Julią na temat zabiegów związanych z poprawą wyglądu i innych babskich sprawach, Astrid na przemian tuliła się to do mnie, to do niej, w zależności na to, przez kogo miała być ochotę głaskaną.
    – Właściwie to miałem dzisiaj dwie dziwne rozmowy telefoniczne. – powiedział Wiktor, jak zwykle szczerząc swoje zębiska – O tyle dziwne, że jeden z rozmówców nigdy do mnie nie dzwonił, a drugi nie robił tego osobiście przeszło piętnaście lat…
    – O. – powiedziałem, odgrywając zaskoczenie i nawet panie wydawały się tym zaintrygowane nagle
    – Tak. – mruknął Wiktor, przeczesując siwiznę na swojej głowie – Najpierw zadzwonił do mnie mój malutki promyczek. Zazwyczaj to Negan do mnie dzwonił i mówił w jej imieniu, a tym razem sam wybrał mój numer i rozmawiał ze mną. Zapytał, czy nie miałbym przeciwko, jakby chciała zająć jeden z pokoi w willi. Powiedziałem, że jej brat zawsze miał coś przeciwko, a bez niego nigdzie się nie rusza. – kiwnąłem głową – Stwierdziła, że jednak by chciała być bliżej mnie i co najwyżej, będzie jakoś dojeżdżać albo spacerować do Głębi, jak będzie potrzebna, ale teraz właściwie jest tam pusto i nie ma co robić. A co najważniejsze, Negan nie może jej tego zabronić. Powiedziałem, że jeśli naprawdę tego chce, będę bardzo uszczęśliwiony, że będziemy mogli spędzać więcej czasu.
    – No zobacz. – kiwnąłem głową – Mądra i odważna z niej dziewczyna. A drugi telefon?
    – Odwrotnie, dzwoniła najstarsza. – powiedział to z powątpiewaniem – Co prawda, ona mnie odwiedzała, ale tylko jeśli musieli przyjechać wszyscy, nigdy sama z siebie. Zawsze tylko ktoś mi podrzucał raport, albo nagrania i do zobaczenia. A dzisiaj zadzwoniła zapytać, czy nie chciałbym przyjść do niej na kolację. – jeszcze bardziej się rozszerzył – I zapytała, czy nie mógłbym „wziąć tego swojego przyjaciela, bo chce, żebyśmy w trójkę mogli coś omówić na osobności”. Powiedziałem, że omówimy to wspólnie i wtedy podam jej termin.
    – Doskonały pomysł, Wiktorze. – znalazłem pod stołem dłoń Dei i ścisnąłem – Dam Ci znać najpewniej jutro, jak ułożę sobie grafik na tydzień i wtedy ustalimy odpowiedni termin.
    Późno, w środku nocy otworzyłem delikatnie oczy i spojrzałem na wchodzącą po ciemku nago Dei. Wsunęła się delikatnie pod cienką kołdrę i przytuliła do mojej klatki piersiowej.
    – Będąc szczerą, trochę nam Ciebie brakowało. – szeptała tak, by nie obudzić śpiącej w kojcu Astrid – Może nie nieprzesadnie mocno, ale stanowiłbyś tą wisienkę na torcie.
    – Sama mówiłaś, że mam oszczędzać siły. – objąłem ją ramieniem w tali i przytuliłem nos do włosów pachnących słodko – Skoro chce widzieć mnie i Wiktora, może chcieć przystąpić do kontrofensywy. A muszę utrzymać gardę przed jej braciszkiem, bo cios ma trafić do celu.
    – Wiem, kochanie. – szepnęła znów – Po prostu ciesze się, że dobrze Ci idzie.
    – Nam, kochanie. – odparłem – Musimy utrzymać przed nimi iluzję wygranych bitew okupionych stratami, a potem strategicznie szarpnąć ku sobie. – kiwnęła głową – Jak przyjdziesz, przedstawię Ci Lead. Stwórz z niej dobrą oprawę, ja przygotuje klejnot do wnętrza. – znów kiwnęła głową – Musi z końcem lipca potrafiła co najmniej to, co Astrid teraz, więc będziemy je sobie nawzajem podsuwać. Większym proritetem jest to, że w ciągu najpóźniej dziewięciu dni musimy też zidentyfikować i przejąć Leah.
    – Uda się nam. – powiedziała jeszcze sennie – Znajdziemy ją, przetworzymy na konia trojańskiego, zdetronizujemy tą głupią sucz i będziemy się kochać. – zachichotała cicho – A wiesz czemu musi się nam udać? Bo nie mam się ochoty roztyć tak bardzo, żebyś błagał mnie o możliwość wyruchania, chociaż bardzo tego chce.
    Lead otworzył drzwi i po chwili do pokoju wszedł znajomy mulat. Próbował, podobnie jak jego siostra wczoraj, nie rozglądać się zbytnio na wstępie, ale mimowolnie ruszał oczami oglądając wnętrze. Luźne ubrania skrywały jego prawdziwą sylwetkę, a chyba miało być odbierane jako wrogie, było pozbawione pewności. Wyjąłem jego nóż i położyłem na stole.
    – Przepraszam za wczoraj. – powiedział zanim usiadł – Poniosło mnie i chyba źle zaczęliśmy.
    – Racja. – odparłem, kiwając głową – Chociaż Jana podobno była zadowolona z tego, że nagle pojawił się ktoś, na kogo mogła poszczekać. – jego twarz przeszył niesprecyzowany wyraz – Mniejsza o to. Wróćmy do kwestii, która krzyczałeś. „Odwal się od mojej siostry”. Z tego co wiem, masz trzy siostry. – zgrywałem głupka – Jeśli martwisz się o Anitę, to uwierz, nie jestem tym, który nawraca lesby przy użyciu fiuta. Lena, owszem, jest urocza, ale nie ma dla mnie czasu nigdy. Jeśli zaś chodzi o Mię.
    – O nią. – powiedział, nadal stojąc – Nie zrozum mnie źle, ale bardzo ją kocham i mocno dbam o jej bezpieczeństwo.
    – To zrozumiałe. Jesteś jedynym prawdziwym facetem w tej rodzinie, a ona ulubienicą taty. – kiwnąłem głową – To, czego nie rozumiem, to fakt, że myślisz, że mam zamiar coś z tym robić. Jestem tu na wakacjach, Wiktor wierzy w moje zdolności, dlatego zaproponował mi bym pomagał najstarszej w najodpowiedzialniejszych zadaniu. Tymczasem co się dzieje? – powiedziałem, wyciągając ostrze z składanej rączki – Jedynie Lena traktuje mnie z sensem, chociaż gdy usłyszałem, że Wiktor ma dwóch synów, to w nich pokładałem wiarę. Omijam już Wolfgana, to tłusty debil, który zejdzie na atak serca jeśli wyłączą klimę na chwile w jego pokoju, ale ty? Biegniesz za jakąś mrzonką, że mam zamiar Ci odebrać kobietę, tak głupio, by zaatakować mnie nożem? Zrozumiałbym, jakbyś przyszedł z flaszką, naprulibyśmy się i poobijali sobie mordy w niezgodzie, ale potem zostali najlepszymi kumplami. Myślałem, że ktoś, kto kontroluje tutaj najniebezpieczniejszy obiekt tutaj będzie jak ogar piekielny, a widzę piszczącego z torebki chiuaue, sikającego pod siebie ze strachu i ledwo mogącego ustać na swoich króciutkich nóżkach. Daj mi powód, bym nie uznawał Cię za mniej żałosnego od niego. – wskazałem Leada, który stał z rękami założonymi na piersi koło drzwi
    Mulat długo milczał i patrzył na mnie. Garda, która przygotowałem na atak, była jak gruba tarcza, na której miał połamać swoje dziewczęce piąstki. Najwyraźniej natychmiastowo to zrozumiał i się wycofał, rozumiejąc, że nie ma sensu mnie atakować. Groza ustąpiła miejsca zwątpieniu i braku pewności.
    – Napijesz się ze mną piwa? – zapytałem wstając zza blatu i podchodząc do ukrytej za jednym z paneli lodówki, wyciągając dwie butelki – Jest taki upał, że da się jaja smażyć na asfalcie, a moje przynajmniej przykleiły mi się do uda. – otworzyłem je przy użyciu wciąż pokrytego zaschniętą krwią ostrza i wręczyłem mu butelkę, którą przyjął wciąż nie wiedząc co powiedzieć – Wieczorem gra Barcelona i Bayern. Od lat kibicuje Niemcom, więc z chęcią skorzystam z tego gigantycznego telewizora w willi Wiktora. Dokopią Hiszpanom jak małym chłopczykom.
    – Nie ma szans. – mruknął mulat – Duma Katalonii zrobi z nich szwabskie wursty. – odpił piwa
    – Prędzej Czerwoni zrobią z nich chorizo. – odpowiedziałem, opierając się o blat i sącząc łyka
    – Stawiam dukaty przeciwko orzechom, że rozgromią ich w pierwszej połowie. – wskazał mnie szyjką butelki, jakby zapominając o tym, jak przed chwilą po nim jechałem – Jeśli znajdziesz w jakiejś szufladzie swoje jajca i wpadniesz, możemy obejrzeć razem.
    – Skoro taki pewny swego, to przyjdę i nawet się założę. – powiedział, znów pociągając z butelki – Jaka stawka? Co masz najcenniejszego?
    – Astrid. – odparłem – Wygląda jak cytata trzynastolatka, więc w tej waszej Głębi zrobi furorę jak kawał mięsa rzucony wygłodniałym psom. – kiwnął głową zgadzając się – Serce się kraja, ale jak się bawić, to się bawić na całego. Co ty postawisz?
    – Właściwie nie wiem. – odpowiedział, zastanawiając się przez moment – Ale masz rację, jak się bawić to się bawić. Zrobię absolutnie cokolwiek powiesz. A, żeby nie być frajerem, jak z tą akcją z nożem… – wyciągnął rękę – Przyjmuje zakład w ciemno, ale dopiero jak poznam wyniki chce poznać karę.
    Uścisnąłem zakład i kazałem Leadowi go przeciąć na potwierdzenie, biorąc go na świadka, na słowa Negan. On nie połknął przynęty, on pożarł cały spławik i wyciągnął rękę do kołowrotka, by się wyłowić. Jego ignorancja, o której wiedziałem od Julii i Leny kosztem całej blachy sernika z dodatkami dosłownie wypłynęła na wierzch jak przy erupcji wulkanu. Ignorancja tak wielka, że nawet nie sprawdził, czy rzeczywiście to dzisiaj będzie nadawany na żywo mecz Gwiazd Południa i Barcy, który leciał wczoraj w nocy. Gdybym miał kamerę, chciałbym kręcić cały pokaz emocji, jaki przechodzi przez jego czarną twarz, gdy nagrane spotkanie kończy się wynikiem 3:0 zera dla Szkopów, ale jeszcze piękniejszą, kiedy powiedziałem co będzie musiał zrobić w ramach przegranej naszego zakładu.
    Oto, kiedy on stał zasapany uderzaniem w moją gardę, ja wymierzyłem cios, który gnał prosto w jego słodką buźkę. Rozkwasić ją i spowodować nokaut miał jednak znacznie później, póki co był koszmarnym widokiem, uświadamiającym go, że za późno na unik.
    Dei, kiedy opowiadałem jej o tym w łóżku, śmiała się tak długo i głośno, że Astrid aż się obudziła i zaczęła popiskiwać, by pozwolić jej przyjść się poprzytulać. Z ochotą się zgodziliśmy, a nawet z pomocą moich pocałunków, palców swoich i Dei otrzymała odpowiednią nagrodę by lepiej usnąć.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michalina Korcz

    Bardzo dziękuje za pozytywny odzew na moje opowiadania.
    Mam nadzieje, że dalsze części przygód równie przypadną do gustu i będę starała się publikować jew miare regularnie (przewiduje uwerturę, 4 akty i epilog).
    Jeśli chodzi o pytanie o profil Konrada, który mnie inspirował (i mam nadzieje, że nie gniewa sie, że mój bohater nosi jego imię)to wystarczy wyszuać “Kocie wspomnienia”; “Wspomnienia Kota” lub “Właścicielkę” lub prościej zmienić końcówkę adresu w polu profil na/1728/konrad-milewicz/

  • “Czlowiek”, Akt 1 “Poczatek lipca” (3/3)

    Termin do piętnastego lipca był kluczowy w planie, ale nie było mowy o wielkich ułatwieniach. Czas dzieliłem między zajęcia dla par wpisujące się w kolejne dni, które chętnie pojawiały się na zajęcia, gdzie nie brałem aktywnego udziału. Zostało docenione, bo inni instruktorzy „zachowywali się, jakby to było dla nich, a nie dla nas”, wyjaśniła mi osiemnastoletnia dziewczyna wycierająca spermę z cipki po tym jak wyjaśniłem im w jakiej pozycji najlepiej odczuje znajdującego się poniżej średniej fiuta swojego tatusia, a jemu jak odpowiednio długo opóźniać wytrysk. Zajmowałem się też Janą i Aurorą, które ochoczo chodziły na długie wyprawy w naszym towarzystwie, a nawet z wdzięcznością przyjmowały możliwość ochłodzenia się w stawie a nie tylko podstawionym na szybko baseniku.
    Lead nie pytał, dlaczego skoro wyraźnie dałem mu do zrozumienia, że chce mieć w biurze faceta ma nosić różową koronkowa bieliznę, a jej długie kłaki zostały zafarbowane na kolor atramentu zamiast obcięte tak jak u Negan. Przeciwnie, szybko stało się tak, że kiedy tylko pojawiała się w moim towarzystwie Astrid, zachowywał się jak zakochany chłopczyk i ochoczo siadał z nią w okrągłym płaskim legowisku, by móc się całować i dotykać, a nie zawracać mi głowy co mojej suni również odpowiadało, ale jeśli posuwali się zbytnio w dal, wystarczyło jedno pstryknięcie by uspokoić oboje, by jednak już po chwili słyszeć znów odgłosy delikatnych westchnień i pomruczków.
    Dei pomagała mi w ostrej selekcji, ale to nadal było za trudne, a ta informacja była kluczowa dla jutrzejszej konfrontacji twarzą w twarz z Anita od czasu, kiedy oberwała od mnie po dupie w domu tymczasowym. Przedwczoraj podjęliśmy decyzję, że jeśli nie uda się to do ostatniego dnia, wprowadzę do gry kartę, której miałem zamiar uniknąć. Kiedy rano wychodziłem, zamiast pocałunku, pogładziła mnie jedynie po policzku i przytuliła usta do mojego czoła.
    – Wynagrodzimy to sobie, kochanie. – powiedziała, uśmiechając się – Tylko ty i ja. Nie będzie Astrid, mamy i nikogo, kto będzie nas rozpraszał.
    Pukanie do drzwi i Lead niechętnie podniósł się na czworaka, po czym musiała się odwrócić, bo Astrid trzymała jego majtki w zębach, nie chcąc puścić, więc uniosłem palce i pstryknąłem. Po chwili otworzył je i wpuścił gościa, który zagwizdał z zachwytem, rozglądając się. Nie była umówiona, a w dodatku wyłącznie sama, co kazało mi przypuszczać, że znam jej tożsamość.
    Brunetka, która wyglądała jak nauczycielka wczesnoszkolna świeżo po skończeniu studiów i mająca zaraz wejść do swojej pierwszej klasy, przechadzała się po moim pokoju, wyraźnie zainteresowana wszystkim, łącznie z obejmującymi się Astrid i Lead, którzy również patrzeli na nią z poziomu podłogi. Wreszcie usiadła na fotelu dla gości i przyglądała mi się długo i badawczo.
    – Niech mnie pan zaskoczy. – powiedziała wreszcie, po długiej ciszy
    – Samice torbaczy mają dwie macice, które mogą być zapłodnione niezależnie od siebie. – odparłem, przeglądając papiery na stole
    – Żartowniś. – mruknęła, zakładając nogę na nogę w szeleszczących rajstopach – Podobno jest pan tutaj najlepszy, a ja chce tego, co najlepsze.
    – Ja chciałbym wypić wreszcie moją kawę, ale Lead nadal nie wstawił wody, zbytnio zajęty trzymaniem cycków Astrid. – odparłem – Może więc w ramach kolejnego zaskoczenia podniesiesz czajnik, pójdziesz do łazienki na końcu korytarza, napełnisz go wodą, poczekasz aż się zagotuje i przyniesiesz mi kubek z kawą?
    – Czy będę mogła go wylać na pana krocze? – zapytała
    – Jeśli pijesz kawę w ten sposób, to przestań, w końcu sobie uszkodzisz od tego cipkę. – odparłem, po czym złożyłem papiery – Mam pokazać, gdzie jest czajnik?
    – Nie. – odparła, rozsiadając się wygodnie – Nie jestem służącą, ani jedną z tych tutaj nudnych służek, które robią na zawołanie, co się im każe. Ja jestem tą, która wydaje polecenia. Każe panu mnie zabawić.
    – Mogę opowiadać dowcipy, znam kilka fajnych. – wzruszyłem ramionami – Na przykład ten. Jocelyn Cloud, jedynaczka osierocona jako dziecko, dziedziczka wielkiej fortuny wchodzi do mojego pokoju i myśli, że mnie to obchodzi.
    – Poskarżę się Anicie. – powiedziała, nadal dumna z siebie – Wywali pana, albo ukara.
    – Cały się trzęsę. – odparłem, znudzony jak mops – Ale to raczej niedobór kawy. Ale czekaj, ten dowcip idzie dalej. Od dziecka była tak rozpieszczana, że właściwie jadła wyłącznie posiłki z jadalnym złotem, nosiła ubrania projektowane wyłącznie dla niej i nigdy nie miała żadnych trosk i zmartwień. Dowiaduje się, że istnieje pewno wspaniałe miejsce, które jest dla wybranych, więc tam jedzie. Korzysta z wszystkiego, co tylko się nawinie. Uprawia seks z kobietami, mężczyznami najróżniejszych kolorów i kształtów. Potem taki, który jest bardziej fantazyjny, próbuje się bawić w dominację i bycie uległą. Bierze udział w różnych konfiguracjach i ilościach osób. Przenosi się do żółtej strefy, szuka swojego przeznaczenia jako petgirl, bo z powyższych względów, nie może się odnaleźć w drugiej wersji bycia Nartnikiem. Myśli, że widziała i spróbowała wszystkiego, bo jej się należy, ale tak naprawdę robi to z innego powodu. Wiesz, jaki problem ma Jocelyn?
    – Chce wszystkiego? – powiedziała, przykładając pięść do ust
    – Powiedziałbym, że chroniczny brak bolca, ale po tylu próbach pewnie jest z wszystkich stron wyślizgana jak łożysko. – odparłem, smutno zaglądając do kubka – Założę się, że jakbym zdjął jej majtki, to mógłbym włożyć oba ramiona i klaskać w środku. Tak naprawdę, nasza malutka Jocelyn nigdy nie osiągnęła dobrego, porządnego orgazmu i nigdy tego nie zrobi. To pewnie przez to picie kawy oblewając sobie majtki.
    – Cóż, skoro jest pan taki dobry i mądry, co stoi na przeszkodzie, by zmienić ten stan rzeczy? – powiedziała, unosząc brwi, ale z jej tonu dało się zrozumieć, że zaliczyłem trafienie jak i zobaczyła, że pozbawiłem jej możliwości riposty, dlatego jej szuka krążąc w powietrzu – A może jednak opowieści są przesadzone?
    – Mogę… – wyjąłem notes – Wpisać Cię na polowe sierpnia, albo za jakieś dwie godziny. Jeśli ma być na teraz, będę miał bardzo mało czasu, więc będziemy działać ekspresowo i musisz być gotowa robić dokładnie co chce. Ustalmy, że od momentu, jak za te dwie godziny włączę stoper, do czasu jak go z powrotem zatrzymam, calutkie ciało Jocelyn należy tylko i wyłącznie do mnie. Żadnych słów bezpieczeństwa, oporów czy naprawdę żałosnych stwierdzeń o tym, że „poskarżę się szefowej” w tym czasie. Stajesz się, jakby to ująć, pasażerem i tylko mój palec naciskający guzik przywróci Cię na miejsce kierowcy. Jeśli zaś wybierzesz termin sierpniowy, będziemy mogli nad tym popracować jak na kursie jazdy, pouczyć się jeżdżenia.
    – A co jeśli w którymś momencie się wykruszę? – zapytała, zaciekawiona
    – Zapewnię Ci błyskawiczną i bezbolesną śmierć. – odparłem, wzruszając ramionami – Nazwijmy to bardziej fantazyjnie, jak chcesz. Zaprzedajesz swoją duszę diabłu, podpisujesz z nim cyrograf. Jeśli go złamiesz, umrzesz. – dopiero teraz na nią spojrzałem wprost, w jej niebieskie oczy – To najlepsze, co mogę Ci zapewnić. Pytanie, czy jesteś gotowa?
    Bez słowa wstała i wyszła, przywykłem do tego. Nie była konieczna do zabawy, którą prowadziłem, a jedynie drugim z Jokerów w tali, którego warto mieć w swojej ręce w ostatniej rozgrywce. Podobnie jak wczoraj w obliczu czarnoskórego, zdecydowałem się grać na jej ego, ale bez żadnej presji czy pewności, że wynikną z tego oczekiwane korzyści. Niemniej, przygotowałem małą miseczkę, stalówkę oraz pergamin, który nadał całości powagi jakiegoś obrządku, a nie wymienionych naprędce kilku zdań z nadzieją, że blefuje i kiedy jaśnie pani się nie spodoba, to powie „Stop” i wróci do bardziej zaawansowaną wersją cesarzowej. Dokładnie pięć minut przed wyznaczonym czasem Lead, cały różowy na buzi, otworzył jej drzwi.
    – Ma pan moją uwagę i zainteresowanie. – powiedziała – Niech pan je odpowiednio wykorzysta.
    – Nie. – odparłem, pokazując pergamin – To ty zdaj sobie sprawę, że z tym podpisem i naciśnięciem guzika, jesteś o jeden oddech, jeden ruch od zostania wymazaną z tego świata i nawet mnie to nie ruszy. – podniosłem nóż murzyna – Podpiszesz krwią, to będzie dowód, że rozumiesz. – nawet dając jej kilka większych kropelek do miseczki, maczając stalówkę w niej i składając zamczysty podpis
    – Spodziewałam się, że… – przetarłem palcem zaschnięty podpis i po chwili rozpalił się on lekkim płomykiem – Właśnie tego. To jakaś sztuczka?
    – Przecież uprzedzałem, że sprzedajesz duszę diabłu. – odparłem zwijając pergamin, dziękując w głowie miłości do chemii, jaką posiadała Dei i wyciągając stary czasomierz z kieszeni – Wiesz, co jest dla mnie najpiękniejsze?
    – Nie? – powiedziała
    – Nie zapytałaś, jak długo będzie pracował mój stoper. – pokazałem go jej i nacisnąłem guzik, a wskazówka ruszyła – Zwykle mierzą sekundy, może minuty, godziny. Ten potrafi mierzyć całe lata. – otworzyła szerzej oczy – Naprawdę myślałaś, że pozwolę Ci zrezygnować po dziesięciu minutach? Godzinie? Dwóch? A może, że na koniec dnia po prostu wrócisz do swojego pokoiku, by dać odzew, że „było całkiem fajnie, ale mam zastrzeżenia co do…” Litości. – otworzyła usta, a ja uniosłem palec – A, a, a. Nie pozwoliłem Ci mówić. A jak się odezwiesz, to wsadzę Ci ten nóż w oczodół, głęboko do mózgu. No, zawsze możesz to sprawdzić i się odezwać. Jeszcze nie upłynęła minuta, a już byś była martwa. – cmoknąłem – Zacznijmy od czegoś łatwego. – usiadłem na blacie – Rozbierz się. – chwyciłem rękojeść noża
    Po chwili zastanowienia zrzuciła najpierw bluzkę na wąskich ramiączkach, a potem spódnicę. Potem bielizna. Była wygolona. Astrid i Lead niepewnie obserwowały to z swojego miejsca. Podszedłem trzymając w dłoni nóż i zakładając ramię na ramię. Obszedłem ją.
    – Większość osób, gdy staje się uległymi szukającymi nowych doznań liczy na pewien rodzaj seksu, który po skończeniu zmieni się w regeneracje. Są też takie, jak na przykład tutejsze panienki z zielonej strefy, które nie powiedzą słowa, jeśli w ramach kaprysu ogolę im głowę na łyso, mimo że zapuszczały włosy długie pięć lat lub sprowadzę na skraj bolesnej krzywdy, ale są z nią oswojone, bo kiedy się znudzę, wrócą do pokoju i odpoczną. – znów ją obszedłem – Potem jest jeszcze poziom Głębi. Tacy, którzy pragną naprawdę ekstremalnych doznań i mają tam ludzi gotowych im je zapewnić. Przypalanie cygarem, tworzenie trwałych tatuaży na całe ciało, okaleczenia… Któż, jak nie oni, marzą o wyrwaniu gałki ocznej swojej ofierze i wyruchanie w powstałą dziurę? Ale spokojnie, ona przeżyje, będzie miała się dobrze i zawsze stanowi nową atrakcję. Szefostwo o to zadba, by przeżyły i mogły wypoczywać. – przyłożyłem czubek noża do jej brzucha – Czas na ostatni kawałek dowcipu. Jocelyn Cloud w dążeniu, do tego co najlepsze, jest pierwszą, jaka podpisuje pakt z diabłem. Całkowicie traci władzę nas swoim ciałem, ale czy rozumie co to oznacza? Tego nie wiem, ale gdyby ktoś mnie zapytał, co bym zrobił, gdyby ktoś dał mi taką władzę, opowiedziałbym mu długą, dziwną historyjkę o dominacji i tym, jaką ma formę w Głębi. Jej puenta by brzmiała „a teraz wyobraź sobie, że tkwisz w niej dopóki oddychasz, nie ma nawet sekundy wytchnienia, a klient, który Cię wykupił nie jest kimś normalnym. Ponieważ to on Cię kontroluje, może wszystko. Jak bardzo wszystko? Co powiesz na to, by amputowano Ci ręce w łokciach i nogi w pachwinach, tak, byś była grzecznie leżącym kadłubkiem z głową, cipą, dupą i cyckami? Że Cię wysterylizuje? Pozbawi języka i zębów? Zaklei oczy? Przetnie nerwy z tyłu twojej głowy? A co gorsza, nie możesz odmówić, bo wtedy Cię po prostu zabije, na to się przecież zgodziłaś.” – w jej oczach malowało się nagle przerażenie, którego potrzebowałem znacznie mocniej tego dnia – „Może jednak można coś z tym zrobić, jakoś odwrócić to?” Nie. Stałaś się nie niewolnikiem jego, ale czasu. – cofnąłem nóż, po czym odwróciłem się i wyjąłem spod stołu paciorkową bransoletkę na rzemyku – Druga, prosta rzecz. Nie zdejmuj jej. Nie ważne, czy śpisz, kąpiesz się czy cokolwiek robisz, ma być na twojej kostce lub nadgarstku, jak wolisz. Jeśli dowiem się, że je zdjęłaś, uznam to za złamanie umowy, a wtedy. – przeciągnąłem nożem pod gardłem, po czym ją jej wręczyłem, a ona w pośpiechu wciągnęła na lewy nadgarstek. – Trzecia rzecz. Ubierz z powrotem buty. Tylko i wyłącznie buty. Potem weź czajnik, idź go napełni i uruchom. Kiedy to zrobisz, usiądziesz tam w kącie i poczekasz na panią Deirdre. Jest moim współwykonawcą twojego twojego cyrografu, jeśli byś go przeczytała, to byś o tym wiedziała. Dałem jej odpowiednie instrukcje, co do Ciebie. – przytuliłem nóż do warg – Nie kombinuj z próbą ucieknięcia z włości lub prób skarg na to, co się stało. Mam dwoje świadków, twój podpis, nagrania i znasz zasady ośrodka. I zwróć uwagę, że ani razu nie powiedziałem, żebyś ubrała się z powrotem.
    Piętnaście minut później raczyłem się spokojnie kawą, ostatni raz dając sobie nadzieje, że jednak uda mi się, ale zagranie było przesądzone, a karta konieczna w dalszej strategii. W jakiejś fizycznej lub cyfrowej wersji, ta konkretna byłaby podpisana „Zadaj sobie trzy punkty obrażeń, a piętnaście wrogowi”. Pięciokrotna różnica, ale nadal ból. Mój słodki, irlandzki rudzielec przyszedł z swoim koszyczkiem po naszą sunie i rzucił okiem na nasz nowy nabytek, cmokając i kręcąc nosem.
    – Nawet imię ma głupie. – powiedziała, kiedy się do niej przytuliłem – Pasuje do rozpieszczonej, bogatej kurewki z suchą cipką.
    – Nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy nadali jej nowe. – odparłem, obejmując ją – Jak będziemy na nią mówić?
    – Podoba mi się Hannah. – odparła – Pasuje do tego, że wygląda jak nauczycielka podstaw angielskiego, która pochyla się przed twoim nosem pisząc na dole tablicy kredą i widzisz prześwitujące białe majtki przez rajstopy wychodzące spod tej króciutkiej spódniczki i czujesz nieznane jeszcze świdrowanie w cipce, a potem pigwiny ją przyłapują na robienia loda parałatowi i wywalają, więc w zamian dostajesz grubą siwą babę, która sepleni i pluje jak mówi. Co myślisz?
    – Wspaniale. – po czym wskazałem palcem stojącą w kąciku ofiarę – Słyszałaś, jesteś Hannah. – kiwnęła głową – Kiedy ktoś powie Hannah, jesteś gotowa na wszystko, jakby… Oh, zapomniałem, Ciebie naprawdę będzie to kosztowało życie. – znów zwróciłem się do rudzielca, bardziej na jego uszko – Mama albo Wiktor coś mówili, kiedy ich pytałaś?
    – Zdziwiła się, z nim nie udało mi się pogadać. – wzruszyła ramionami – Stwierdziła jednak, że skoro w tym domu jest trzydzieści różnych sypialni, których na razie nikt nie używa, to nie będzie problemu. W sensie niby jeden będzie, ale to dopiero pod koniec tygodnia, ale to chyba tylko ona tak o nim myśli.
    – Mmm? – zapytałem zaciekawiony
    – Wiktor rano jej powiedział, że Mia się ma zamiar wprowadzić. Podobno Negan jest ostatnio strasznie rozdrażniony i rozważa, by go tymczasowo opuścić. – odparła – Ot, głupie ploteczki, acz cesarzowa podobno szykuje na jutro ciężkie działa. – znów pocałowała mnie w policzek – Bądź ostrożny. Zarówno dzisiaj, jak i jutro. – wysunęła się z moich objęć – Astrid, pożegnaj swojego chłopca i idziemy do domu. Pani ma niespodziankę.
    – Taak? – zapytała, gdy Lead wciąż ją obejmował i nie chce puścić
    – Ponieważ zamieszka z nami teraz Hanah, to będziemy mieli większy pokój i jak będziesz grzeczna, to możemy czasem zapraszać twojego chłopaka, tyle tam będzie miejsca. – powiedziała Deirdre, zgodnie z planem by Lead wciąż składający raporty Anicie – Ale drugą część niespodzianki dostaniesz dopiero jak będziemy w domku. Aż mi będzie żal, jak powiesz, że Ci się nie będzie podobała. – puknęła nosek naszego skarbu, który się do niej przytulił, po czym spojrzała na wciąż nagą Hannah – Idź przodem, czeka nas długi spacer.
    Też wolałbym długi spacer, po rozgrzanych tłuczonych szkłach ostrzeliwany przez ciężki karabin maszynowy. Nie mogłem sobie pozwolić na stratę w tak ważnym momencie, więc to zagranie było deus ex machina, w przyszłości mogące odwrócić całą partię. Jeśli go nie użyje, dam wrogowi przewagę i ostatecznie uniknięcie tej straty trzech punktów teraz może kosztować znacznie więcej, nawet posiadając na ręku jokera. Zajrzałem pod wieko koszyka i głębi duszy kolejny raz podziękowałem za Dei, jako mojej przewadze. Może kiedyś, gdy wszystko będzie już przestawione do naszych zasad, poproszę ją o rękę? Staruszek nie musi poznawać szczegółów, ucieszy się, że mam tak dobrą partię.
    Starannie wywołałem wszystkie dobre wspomnienia, od pierwszego pocałunku z Dei, każdej namiastki orgazmu u Astrid i uczuć, jakimi wypełniały mnie noce u mamy. Potem myślami wyskoczyłem daleko naprzód, ku wizji, jak trzymam Deirdre za rękę i otwieram metaforyczną furteczkę, pokazując co wygraliśmy. Co jest nasze. Czym ta rana będzie się różnić od wymuszonego na sobie ciosu z noża zadanego przez czarnoskórego?
    – Cu-kie-re-czku. – powiedziałem, zaraz po przekroczeniu progu automatycznych drzwi, tuląc do siebie koszyk – Nie wytrzymam już dłużej. Nie ma na tym świecie siły, która mnie teraz zatrzyma. Nie obchodzi mnie, czy ktoś zaraz przyjdzie i nam przerwie, zablokuje nawet windę i wyrzucę telefon przez okno. Ja muszę. Po prostu muszę, rozumiesz?
    Lena wydawała się zaszokowana, nabierając powietrza. Nie pozwoliłem się jej jednak odezwać, bo wepchnąłem jej język w usta. Wnętrze było tak słodkie, że aż mnie mdliło, jakby dopiero co skończyła jeść cukierki. Szybkimi ruchami silnych ramion rozciągałem elastyczny materiał sukienki, by go wprost zedrzeć z jej ciała, a przynajmniej poniżej linii ramion. Rozerwałem czarne miseczki stanika i wsadziłem sobie jej cycki do ust i ssałem, kolanami opierając się o kanapę lub zwały tłuszczu. Znów wróciłem do pocałunków i rwałem dalej, odsłaniając bliskie nienaturalności pokłady zimowych zapasów. Kiedy materiał został całkowicie zniszczony, znów się urwałem od jej warg.
    – Muszę, rozumiesz? – powiedziałem, a ona z przejęciem pokiwała głową, po czym usiadłem pod kanapą i zarzuciłem sobie jej uda na barki, równie sprawnie rozrywając gigantyczne majtki i odnajdując najmniejszą z fałd jej podbrzusza, w której zagłębieniu tkwiła jej cipka, na oślep sięgając do koszyka i wyciągając przygotowane przez Dei pomoce dla mojej szczęki, chociaż na szczęście, nie śmierdziało a nawet ktoś pomógł jej usunąć włosy
    Wspólnymi siłami mojej biednej twarzy, akumulatorowej różdżki o mocy udaru, który sprawiał, że trzęsły mi się ręce i dwóch fioletowych wibratorów przez piętnaście minut udało mi się wykrzesać z niej przewyższające przynoszone jedzenie. Ale mój cios miał przebić się przez olbrzymie piersi i trafić do samego serca, co kosztowało jednocześnie cząstkę mnie. Rozpiąłem spodnie i przewracając ją na plecy, rozciągając te uda, wsunąłem się do tłustego wnętrza, jeszcze raz wskrzeszając myśli sprzed wejścia. Nawet odgłosy, które wydawała przy tym, jak bujałem fiutem w jej ciele, równocześnie nadal korzystając z różdżki na fałdce i udem dopychając wibrator w jej dupsku, przypominały odgłosy jakiegoś zwierzęcia. Na szczęście, wystarczył raz, chociaż po wszystkim poczułem się jak pasywny gej, którego ujeżdżała najpiękniejsza kobieta świata. Zmęczony i zniszczony. Odsunąłem się, gdy leżała, dysząc spocona i nadal pojękując.
    – Nie zasypiaj, kochaniutka! – powiedziałem, ciągnąc ją za sutek – Mam dla Ciebie jeszcze twoje ukochane pierożki.
    – Nie… Mam… Siły… Jeść… – dyszała, leżąc na plecach z trzęsącym się cielskiem – Oni… Wszyscy… Mają… Rację… Prawdziwy… Z… Ciebie… Diabeł…
    – Było aż tak źle?! – zapytałem, przerażony – Jak mogłem tak zawieść mojego cukiereczka. Głupi, powinienem powstrzymać swoje żądze, błagać, by Anita mi powiedziała, jak mam to robić lepiej. – zsunąłem się z kanapy i udawałem rozpacz – Ona jest doskonała. Przecież sama mówiłaś, że ma dziewczynę, która potrafi doprowadzić ją z zegarkiem do orgazmu… O ja głupi, pewnie tylko spuściłem się w Ciebie jak w szmatkę… Powinienem wyjąć go na czas, albo w ogóle nie wsuwać…
    – Leah… – dyszała – Leah… Jest… Z… Klasy… Premium… – brzmiała nadal – Oni… Mają… Numery… Do… Stu… Tak… Jak… Twoja… Astrid… – dlatego nie było jej w rejestrze rybek – Mieszka… W… Północnym… Skrzydle… Ona… Ona.. To… To… Siedemdziesiąt Siedem… – drugi efekt karty zadziałał bez zarzutu – Poszukaj… Poszukaj… Tam… Sobie… Kogoś… To… Nagroda… – wskazała mi leżącą na krześle kartę, dając mi odczucie, że to było trafienie krytyczne – Powiedz… Powiedz… Że… Ci… Pozwoliłam… – po czym pokój wypełniło głośne chrapanie
    Ubrałem się szybko, porwałem kartę i koszyk, przelewając tylko smakołyki na talerz i kreśląc karteczkę „Dziękuje, cukiereczku, liczę, że szybko to powtórzymy XOXOXOXOXO” w akompaniamencie pił łańcuchowych i szybko zjechałem na dół, starając się iść spokojnie, ale kiedy tylko dopadłem zamykanych drzwi kabiny w kiblu, od razu się zrzygałem wszystkim, co było w środku.
    Kochana nie zadawała pytań, kiedy wpełzłem do naszej nowej sypialni. Nie rzuciła się z agresywnymi „podoba Ci się?” „może pomalujemy ściany na turkusowy”, jedynie w milczeniu objęła mnie i pociągnęła do łazienki, gdzie była nowa wanna – ogromna, wolnostojąca wanna, w której nie przy odrobinie szczęścia ścisnęłyby się dwie dwie mniejsze osoby, ale można było całkowicie się zanurzyć i relaksować. Od razu odkręciła wodę i nasypała czegoś, a potem zaczęła mnie rozbierać, jakbym był Astrid albo Hannah. Nie przeszkadzało mi to, przeciwnie, posłusznie wyczekiwałem, aż skończy. Wepchnęła mnie do ciepłej wody i sama się rozebrała, ale nawet nie miałem siły patrzeć. Usiadła na mnie, ale tak, by pośladkami docisnąć mojego fiuta do ud, by przypadkiem nie pomyślał, by go wsunąć. Zamiast tego objęła moją głowę ramionami.
    – Bez całowania, przez najbliższe dwa dni. – powiedziała, stanowczo – Będziesz płukał usta tak długo, aż zejdzie w nich cała tkanka.
    – Dłużej. – odparłem, relaksując się i kładąc ręce na jej nerkach – Chyba każda jej noga ważyła z co najmniej trzydzieści kilo…
    – Mój biedulek. – powiedziała – Powiedz, że chociaż coś zdobyłeś?
    – Wiem, że do naszej rodzinki dopiero co dołączyła Hannah… – odpowiedziałem
    – Ano, przesłodka z niej cipusia. – powiedziała – Astrid rozważała, czy „kiedy pan Konrad mówił, że znajdziemy kogoś, kto będzie mnie uczył miał na myśli panią Dei czy kogoś innego, bo przecież Lead mimo że wygląda jak dziewczynka jest chłopcem, ale z nim też nie mogę… A mogę z Hannah?” i zastanawiałam się nad nauczeniem jej korzystania z strap-ona i zabawek, bez przebijania plomby, skoro już ją mamy.
    – Pomyślę, o tym jak odpocznę, ale w sumie Hannah to nie będzie przeszkadzało, a Astrid może opanować nowe talenty po państwu. – oboje się do siebie uśmiechnęliśmy – Powiedzmy, że będziesz musiała przetransportować dla mnie niebezpieczny ładunek i dokonać kilku zmiennych, ale musisz być w tym bardzo dokładna.
    – Podoba mi się to, mów dalej. – nadal się uśmiechała
    – Północne skrzydło, Siedemdziesiąt Siedem…. – mówiłem dalej
    – Ej, to tylko głupia legenda. „Jeśli osiągniesz odpowiedni próg, przenoszą Cię do klasy premium, w północnym skrzydle”. – odpowiedziała, wywróciła oczami – Nic tam nie ma.
    – Jest. – odparłem – Astrid stamtąd wyszła i za pomocą Wiktora trafiła tutaj. Według naszego Moby Dicka, siedem siedem to Leah. – Dei rozszerzyły się oczy – Co lepsze, dostałem oficjalną zgodę, by wyprowadzić stamtąd dowolny numer. Plan więc jest następujący…
    Tym razem nie korzystaliśmy z wózka golfowego, ale eleganckiego mercedesa, który dłuższą, okrężną drogą dotarł do żółtej strefy. Żałowałem, że nie mogłem wziąć ze sobą Dei, ale najwyraźniej rozmowa u Anity miała być naprawdę prywatna. Zastanawiałem się, czy będzie na tyle dziecinna, by udawać głupią, że nie wiedziała o moich nawykach żywieniowych.
    – Kiedyś, gdy byłem młodszy, wraz z matką były związane z zieloną strefą. Kiedy Świetłana nas zostawiła, dla jeszcze lepszego miejsca niż to, Anita wyprosiła, bym przeniósł ją do żółtej. – powiedział Wiktor w drodze – Miała dobry kontakt z ludźmi, więc się zgodziłem. Przez kolejne jedenaście lat zdołała dokonać wielu dobrych, przynajmniej na nasze standardy, rzeczy. Zasługuje na to, by być, jak tą określasz, Cesarzową.
    – Gdybym uważał, że nie zasługuje, nie powiedziałbym tak o niej. – odparłem – Ktoś powinien jednak jej pokazać, że zbliża się wielki imperator, a ona może mu się poddać i zostać dobrodusznie oszczędzona jako część jego haremu, albo rzucona jako normalna kobieta wojakom, którzy dawno jej nie mieli. W tym królestwie, wiele jest takich decyzji, które w końcu zostaną lub już zostały przywołane.
    – Wierzę, przyjacielu. – odparł, uśmiechając się – Pamiętaj, że nie mogę grać ani z tobą, ale też przeciw tobie. Za to doskonale się bawię obserwując twoją rozgrywkę i jak płynne są zagrania, a moje biedne dzieci w nich błądzą i głupieją.
    – Przekonajmy się, czego chce cesarzowa. – powiedziałem, kiedy się zatrzymaliśmy pod jedną z bocznych części gmachów
    W przeciwieństwie do przesłodzonego pokoju swojej młodszej siostry, Anita postawiła na nowoczesny wystrój apartamentu. Wszędzie szkło, metal i gładkie marmury. Nawet zegar, który wisiał na ścianie, był nowoczesny. Przywitała tatę tak samo, jak wtedy, gdy przyjechała na kolacje. Trzema pocałunkami. Mi, bez słowa uścisnęła rękę i zaprosiła nas to stołu.
    – Julia wspominała, że jesteś wegetarianinem. Pozwoliłam sobie więc przygotować dla wszystkich coś bez mięska, mam nadzieje, że nie gniewasz się tatku? – powiedziała, uprzejmie – Chciałam, żeby twój przyjaciel nie czuł się pokrzywdzony, że nie może spróbować twojego ukochanego combertu z jelenia z prawdziwkami i…
    – Nie przejmuj się, przywykłem do tego. – powiedziałem bardziej do Wiktora, niż do niej – Powiedz w towarzystwie „nie jem mięsa”, zaraz wszyscy podają wymyślne nazwy potraw, o których słyszysz jedynie w telewizji oglądając programy kulinarne. Też tak potrafię wymyślać wegańskie dania.
    – Niemniej. – powiedziała – Dobrze, was widzieć. Miałam nadzieje, że uzgodnimy raz na zawsze pewne kwestie, by pobyt Konrada u nas przebiegał znacznie lepiej…
    – Naprawdę? – zapytałem, patrząc na nią i unosząc brew – Aż tyle skarg na mnie idzie?
    – Nie chodzi o to… – powiedziała – Przeciwnie, z lewej i prawej, kiedy rozmawiam z naszymi gośćmi, pada „a czy słyszała pani o tym, że pan Konrad…” „czy pan Konrad nie mógłby…” „wie pani, pan Konrad powiedział…”. – cmoknęła – Mam wrażenie, że tata bardzo Cię uwielbia, a równocześnie nikt nie wie, kim jesteś i po co. No, może Lena ma dobre zdanie o tobie, podobno często ją odwiedzasz. – uśmiechnęła się pod nosem, jakby chcąc dać mi do zrozumienia „wiem, co robiłeś wczoraj po południu” – Natomiast to tylko jedno z pięciorga i raczej, hm, nie najważniejsze. Miałam nadzieje, że wyjaśnimy więc, ja, tata i ty parę bardziej nurtujących kwestii….
    – Oczywiście. – odparłem, nalewając sobie wody – Może zaczniemy od tego co chcesz wiedzieć?
    – Co tutaj właściwie robisz i czego oczekujesz? – walnęła z grubej rury
    – Wiktorze, dlaczego zaprosiłeś mnie na wakacje i czemu oczekuje od nich trochę zabawy? – zwróciłem się do niego, spokojnym tonem
    – Oh, dobre pytanie. – odparł, mój gospodarz, mlaszcząc w zamyśleniu – Pewnie dlatego, że gdybym nie rozmawiał z twoim tatą, który zapytał, czy nie będę Ci obciągał i mnie jebał w dupsko jakbym był najpiękniejszą dziewczyną, do czego dałem Ci Astrid, sądziłbym, że jesteś moim szóstym dzieckiem, o którym nie wiedziałem. – odpowiedział, kiwając głową – A czemu oczekujesz od tych wakacji zabawy, to nie wiem. Pewnie jesteś młody, a młodzi się lubią bawić.
    – Może, ujmę to inaczej, skoro tak to załatwiacie. – odparła Ani, wyraźnie zniecierpliwiona, chociaż widać było rozbawienie na twarzy Wiktora – Kim właściwie jesteś, Konradzie? Kiedy na Ciebie patrzę, widzę wysokiego typka… Ile masz wzrostu?
    – Sto dziewięćdziesiąt jeden. – odparłem – Sto sześć wagi, jeśli to też ważne, ale głównie przez masę mięśniową. Gdyby nie była to elegancka kolacja, a ty wolała panie, to bym Ci nawet rozpiął koszulę, spodnie i mógł Ci odwalić Magic Mike czy coś.
    – A słuchając, słyszę idiotę. – dokończyła wreszcie – Jednak, potem inni mi opowiadają o tobie rzeczy, których w życiu bym o tobie nawet pomyślała… Pytam więc, kim jest człowiek o imieniu Konrad?
    – Żeby człowiek. – zaśmiał się Wiktor, chowając usta w szklance – Pomacaj mu łeb, pewnie ma tam rogi, a w bokserkach spiczasty ogon.
    – Nie zapomnij o raciczkach w adidasach. – dodałem – Dei zaproponowała, bym ubrał stringi, ale przypomniałem jej, że Ani woli kobiety. – obaj się zaśmieliśmy głupio
    – Może przestańcie być dziecinni i odpowiesz na moje pytanie. – wyraziła się obrażona, gdy kelner w białym uniformie zaczął podawać kolację
    – No dobrze, niech Ci będzie. – odparłem, znów łykając wody – Strasznie będzie mi zasychało w gardle, bo nie lubię tyle gadać. – Nazywam się Konrad, tak jak ustaliśmy. Moje nazwisko brzmi Kusy, możesz poszukać, ale właściwie poza kontem na Spotiffy nic nie znajdziesz. – odparłem, spokojnie – Osiemnaście lat temu, dwudziestego drugiego czerwca, w niewielkim szpitalu kobieta urodziła przez cesarskie cięcie chłopca, a potem zostawiła go ze swoim mężem, żądając rozwodu. Tyle dobrego, że mogła się mnie zrzec w szpitalu, wtedy by naprawdę Wiktor mógł myśleć, że jestem jego bękartem. Dużo ich masz? – zwróciłem się do niego, a on wzruszył ramionami – Nie liczył, więc jeszcze jest szansa. W dzieciństwie ćwiczyłem judo, potem zacząłem chodzić na treningi, by zbudować sobie muskulaturę i robię to dalej. Od jedenastego roku życia nie jem mięsa. Lubie hazard, koncepcję dominacji jak mój przyjaciel i biologię. Moją ulubioną książką jest Gambit Królowej, a filmem „Kong”. Noszę rozmiar buta czterdzieści siedem, a ulubioną pozycją jest jak kobieta mnie dosiada. Mówić dalej czy głowa boli? – popatrzałem na Ani, jak rozciera sobie skronie
    – Tato, powiedz prawdę, czemu dostałam takiego idiotę do pomocy? To jakaś kara? Sprawdzian? – powiedziała, wskazując na mnie – Wczoraj ruchał się z Leną. Zrobił Neganowi coś tak okrutnego, że biedak nakrzyczał na Mię, a ją samą nakręcił na coś dziwnego. Działa mi na nerwy i się z tego cieszy. Dlaczego, tato? Dlaczego się pytam?
    – Naprawdę pieprzyłeś się z Leną? – zapytał Wiktor, patrząc na mnie zdziwiony
    – Wpiszę sobie w CV „Nadziałem największego humbaka na swojego fiuta”. – wzruszyłem obojętnie i zabrałem się do jedzenia
    – Obraża nas przy tobie. Zapominasz, że to my jesteśmy twoimi dziećmi i… – mówiła dalej Ani, co raz bardziej wściekła
    – Ani, córeczko. – zaczął Wiktor, kładąc dłoń na jej ręku – Rozumiem, że może Ci nie odpowiadać obecność Konrada, ale to mój przyjaciel i miałem nadzieje, że się jednak zaprzyjaźnicie. Mia i najwyraźniej Lena potrafiły, czemu ty nie spróbujesz?
    – Bo to idiota. Głupi dzieciak, który przyjechał z jakiegoś gównianego kraju, nie ma nawet na sobie jakiś dobrej jakości ciuchów, stanowi całkowitego ignoranta, a rozkłada wszystkich po kątach, jakby był kimś więcej! – krzyczała, wściekła
    – A czemu mu na to pozwalasz? – zapytał, patrząc na nią – Mogłem się tego spodziewać po Lenie, Wolfgana to by przeturlał gdzie chce z swoimi mięśniami, ale tobie i Negan? Z tego jak wpłynął na Mię cieszę się niezmiernie, ale skoro tak was irytuje, to może to wy macie problem, nie on.
    – Dobrze gada, polać mu. – powiedziałem, wciskając do ust jakoś fantazyjnie przygotowane placki ziemniaczane z batatów – Dobre. – spojrzałem znów na Anitę – Przecież nie robię krzywdy twoim interesom, prawda? A może jest odwrotnie?
    – Nożesz… – warknęła, wstając – Jednak to był głupi pomysł. Miałam nadzieje, że go jakoś pociągniesz do odpowiedzialności tato i…
    – Ale za co, kruszynko? – powiedział zdziwiony Wiktor – Naprawdę zrobił jakieś straty? Zepsuł coś? Ktoś przez niego wyjechał?
    – Nie, on, on…. Argh! – wyszła z pokoju wściekła
    – Naprawdę Lenę? – zapytał, również przymierzając się do dania
    – Dei była na tyle łaskawa, że każe mi tylko spać na podłodze i dała szlaban na całowanie. – odparłem – Karty po powrocie?

    – Karty po powrocie. – odparł, wsuwając odrobinę do ust – W sumie, rzeczywiście, całkiem niezłe.
    Po skończeniu posiłku, na który Anita nie wróciła i miałem nadzieje, że dzięki wyznaczonym Dei zadaniom właśnie przeżyła kolejny szok, zjechaliśmy z powrotem na dół i ruszyliśmy do domu w milczeniu. Przywołał Julie, już w koszuli nocnej, prosząc o buteleczkę czegoś naprawdę mocnego, bo „Konrad musi zabić pewien zły smak w ustach”, po czym zaczęliśmy pierwszą rundę.
    – Sprawdzam. – powiedział wreszcie – Kareta.
    – Para. – odparłem, odkładając karty przed siebie
    – Nawet się nie starałeś i odniosłeś porażkę. Mogłeś wygrać albo zredukować straty… Dziwne, jak na Ciebie. – powiedział Wiktor, ściągając żetony ze stołu
    – Akurat co jak co, ale jesteś ostatnią osobą, po której bym się spodziewał tej kwestii. – uśmiechnąłem się, pociągając ze szklanki – Straciłem tylko kilka żetonów, które przywiozłem, gdy zaczynaliśmy grę, ale nadal pomnażam swoją pulę. – a Wiktor przyjrzał się i musiał mi przyznać rację
    – Jednak to twoja pierwsza porażka. Boli? – zapytał, uśmiechając się
    – Nie nazwałbym tego porażką. – odparłem, zastanawiając się – Twój najmłodszy promyczek najwyraźniej jest gotów się ze mną zaprzyjaźnić, wystarczy, że dokończę mu budować odpowiednie łóżeczko, w którym będzie się czuł bezpieczny i odsunął od stołu. Powiesiłem i rozbujałem ostrze Damoklesa nad głową twojego synka, o czym on wie i tylko czeka, aż uderzy i bardzo chce wierzyć, że utnie mu to co najwyżej ucho, a nie go zabije, więc gdzieś się schronił przed kolejnym losowaniem. Twoja środkowa córeczka właśnie zbliża się do progu bankructwa i biega, rozpaczliwie szukając jeszcze dodatkowych pieniędzy do zakładów. Prosiaczek nadal leży i ślini się na stole, nie stanowiąc żadnego zagrożenia. Zaś cesarzowa. – cmoknąłem – Cesarzowa teraz pokazała, że jest gotowa zagrać all-in i liczy, że odegra sobie wszystkie wcześniejsze porażki.
    – Przewidujesz, że może wygrać? – zapytał
    – Jedyną wygraną, na jaką może obecnie liczyć to litość, że zostanie jej trochę grosza na telefon, bo będzie stała na ulicy w nocy, nago. Problem będzie, do kogo wtedy zadzwoni. – powiedziałem, kończąc rozdawać karty – Bo może się okazać, że wszyscy, którzy by mogli ją uratować stoją obok niej i trzęsą, może zastanawiając się nad zrobieniem orgii, by się rozgrzać. Kiedy jednak wybierze numer i zacznie łkać do słuchawki… Wtedy lepiej, byś miał gotową moją zapłatę. – spojrzałem na rękę – Od ilu chcesz zacząć?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michalina Korcz

    Bardzo dziękuje za pozytywny odzew na moje opowiadania.
    Mam nadzieje, że dalsze części przygód równie przypadną do gustu i będę starała się publikować jew miare regularnie (przewiduje uwerturę, 4 akty i epilog).
    Jeśli chodzi o pytanie o profil Konrada, który mnie inspirował (i mam nadzieje, że nie gniewa sie, że mój bohater nosi jego imię)to wystarczy wyszuać “Kocie wspomnienia”; “Wspomnienia Kota” lub “Właścicielkę” lub prościej zmienić końcówkę adresu w polu profil na/1728/konrad-milewicz/

  • Uratowane malzenstwo

    Z Agatą chodziłem 2 lata. Oświadczyny i ślub. Nie była śliczna, ale miała ładne piersi. Uwielbiała namiętne pocałunki i pieszczoty. Przynajmniej tak myślałem. Po dwóch latach małżeństwa i jako takiego seksu, byliśmy bezdzietni.

    Rodzina dopytywała się o potomka, ale my zbywaliśmy ich rożnymi wymówkami.

    W seksie nie było już namiętności ale raczej przypadkowe spotkania. Moja żona zamiast spędzać ze mną każdy wieczór, coraz częściej uciekała na spotkania z przyjaciółkami. Nie gotowała obiadów, ale zamawiała. Siedząc całe dnie w domu nie miała czasu… .

    Wyjechałem na integrację na mazury bez niej. Moi kumple opowiadali o swoich dziewczynach i żonach. Z biegiem czasu tematy stały się bardziej świńskie i pojawiały się szczegóły dotyczące alkowy. Nie były to miłe opowiadania i ludzie się wykruszali.

    Pora była późna więc rozeszliśmy się do pokoi.

    Wieczorem przyszły do nas dwie koleżanki. Ja i Artur mieliśmy spory pokój z aneksem kuchennym (którego i tak nie używaliśmy). Wszyscy byliśmy już po późnej kolacji z alkoholem. Ale koleżanki przyniosły Bolsa 1L. Z pytaniem czy im pomożemy go wypić.

    To był pretekst, bo po kolejnym kieliszku siedziały na naszych kolanach.

    Stał mi i moja Anielka to czuła. Starałem się nic nie robić, nie dotykać jej. Miałem wyrzuty sumienia, że zdradzam żonę. Starałem się myśleć że jestem rozgrzeszony. To ona rozpięła mi spodnie i wyjęła sprzęt. Przyszła bez majtek. Nadziała się na mojego fiuta i zaczęła się orgia. Mój kolega również był w identycznej sytuacji.

    Spojrzeliśmy na siebie i daliśmy się ponieść rozkoszy.

    Nasze dziewczyny zeszły z nas by zdjąć z siebie kilka ciuchów i z nas spodnie i koszule. Polały obficie alkohol i wypiliśmy kolejny toast. Za rozkosz by jej nam nie zabrakło. Stałem z kieliszkiem nagi. Patrzyłem na Artura. Pięknego dwudziestopięciolatka z dzidą sterczącą niemal pionowo. Z seksownym dobrze przystrzyżonym owłosieniem. Nie miał zbędnego zarostu. To co zbyteczne było wydepilowane. A co konieczne przycięte do odpowiedniej długości.

    On patrzył na mnie z szelmowskim uśmiechem w niemal czarnych oczach. Wysoki z metr dziewięćdziesiąt o śniadej skórze. Nie miał śladu bladej skóry na pośladkach, więc opalał się często nago.

    Ja miałem na pupie wyraźnie jaśniejsze ciało.

    A nasze panie również były całe opalone. Obie szczuplutkie z pięknym biustem. Cipki wygolone na zero. Włosy na chłopczyce, więc nie będą nic zasłaniać, a będzie za co trzymać. Do tego wyluzowane. W pracy są zupełnie inne. Zdystansowane i chłodne. Zarządziły zamianę partnerów i zażądały abyśmy byli niegrzeczni. Artur był mocno wstawiony.

    Roześmiał się i zapowiedział: ok,

    drogie panie. Więc będzie jebanie bez gumki. Do pełna. W każdą dziurkę.

    Zgadzacie się?

    Koleżanki też były wstawione, więc może dlatego, albo właśnie dlatego przytaknęły.

    Artur chwycił obie za włosy i piszczące zaprowadził na łóżko. Rzucił silnie  nagie na pościel i każdej wymierzył klapsa z całej siły. Przynieś paski od spodni, krzyknął do mnie. wyjąłem je ze swoich i z jego i przyniosłem.

    Łóżka były kute z metalu i każda została umocowana do metalowego zagłówka przy pomocy paska. Śliniłem się już na sam widok. Zajął pozycję za Anielką i kiwnął bym obok zajął się Anetą. Napluł na penisa, roztarł ślinę i podłączył swoją wtyczkę w jej gniazdko. Nie czekałem na ponaglenia. Zrobiłem to samo. nasze niewiasty stękały a my jechaliśmy na naszych rumakach jak wygłodniali do miski.

    Rozkosz jaką odczuwałem potęgowało to, że w takiej sytuacji seksu grupowego nie byłem nigdy. Mój seks był bardzo intymny i delikatny. Bez wyuzdania. Co prawda, ostatni rok bez gumki, ale bez dzikiej jazdy.

    Artur ciągnął za pośladki Anielki, bił ją. Sięgał po biust i ciągnął i brutalnie gniótł. Próbowałem go naśladować, ale nieco delikatniej. Gdy się zorientował, odepchnął mnie i zajął moje miejsce. Ja zająłem jego i jechałem dalej. Byłem tak podniecony, że musiałem zwolnić, lecz Artur widząc to chwycił mnie za sutka jedną ręką a drugą doparł do pośladków. To spowodowało, że eksplodowałem w cipie Anety.

    Po wystrzale wyszedłem z cipki i moje miejsce zajął Artur. Wbił kilka razy  wymierzył dwa klapsy na raz i znieruchomiał. Miał orgazm. Siedział w niej i delektował się. Wyjął fiuta i spojrzał na mnie. Jedna zaliczona kolego. Dawaj teraz druga.  To powiedziawszy zmienił pozycję i przystawił dopiero co wyjętego mokrego sterczącego nadal fiuta do cipki Anieli.

    Patrzyłem z boku na seks, który zwykle oglądałem na sex filmikach. Do tego że był on na żywo, to jeszcze z ludźmi , których znam.

    Kutas stał mi dalej. Podniecenie wynikające z sytuacji, było tak ogromne, że alkohol nie miał tu znaczenia. Intymność, którą obserwowałem nigdy nie miała miejsca w moim życiu. Nie sądziłem, że dam się uwikłać w coś takiego, lub podobnego. Z ludźmi, których znam na co dzień. Po orgazmie, miałem ochotę na więcej. I za chwilę miałem zmienić kolegę.

    -Teraz ty- usłyszałem. Nie żałuj tej pizdy. Zaraz jej dogodzimy. To mówiąc. gdy tylko wsadziłem swoje prącie w  mokrą mocno rozluźnioną pochwę pełną nasienia kolegi, poczułem jego dłoń, która pieściła łechtaczkę . Druga jego ręka dotykała moich jąder i dodatkowo mnie to podniecało.  Byłem zdziwiony, że orgazm nadszedł tak szybko. Wbiłem się i znieruchomiałem. Moje ciało przeszywała fala rozkoszy. Trzęsło mną. A dodatkowo Artur chwycił mnie za jaja i masował. Robiłem wszystko by zatrzymać rozkosz, lecz w końcu opadłem z sił i gdy  mój kutas przestał drgać z przykrością opuściłem ciepłą miejscówkę.

    Artur zajął moje miejsce i chwyciwszy za włosy Anieli a drugą ręką chyba z całej siły za jej cyc dobijał jak opętany szaleniec. Wydawał z siebie dźwięki jakby za chwilę miał skonać. Dziewczyna była w nienaturalnej pozycji. Uwiązana paskiem za dłonie z wypiętą dupą pokornie znosiła wszystko. Gdy ochłonął wyjął swojego fiuta. Nie stał mu jak do tej pory. Zwisał. Podszedł do zagłówka i odpiął paski. A teraz dziewczynki 69 i pokazik dla nas.

    Stałem po jednej stronie a on po drugiej. Dziewczyny zajęły pozycję i grzecznie leżąc na boku lizały sobie cipki. Nasza wymieszana sperma w ich cipach mocno zwilżyła pościel i ich ciała. A Artur lekko masując sobie zwisającego penisa patrzyła jak nawzajem wylizują sobie cipki z naszej spermy. Byłem mocno pijany i myślałem o odpoczynku. Gdy koleżanki nieco się uspokoiły i wylizały, Artur zarządził: Na dziś koniec. Dobranoc. Idziemy spać. Nie obyło się  bez namawiana na powtórkę. Wisiały nam i byliśmy mocno pijani. Panie to zrozumiały i jako tako się ubrały opuściły nasz pokój by po chwili wrócić…. po klucz do swojego pokoju.

    Nie mam sił się myć powiedział do mnie Artur i rzucił się na łóżko. Ja też nie mam. Jestem strasznie pijany. I rzuciłem się na drugie.

    Noc minęła. Obudziłem się  i zastanawiałem gdzie jestem. Otworzyłem oczy i widziałem ścianę. Odwróciłem głowę i zobaczyłem śpiącego Artura. Owinięty w kołdrę w biodrach a tors i nogi nagie szeroko rozłożone. Zacząłem się zastanawiać co ja tu robię. Skąd się wziąłem. Próbując odnaleźć telefon otworzyłem kołdrę i spostrzegłem że jestem nago. Zakryłem się, bo mój fiut stał na maksa. Głupio, żeby kolega to zobaczył. Spodnie leżały daleko od łóżka i w nich najpewniej był telefon. Musiałem wstać. Podszedłem nagi do spodni i wyjąłem z nich telefon. Była 05:15. Zbyt wcześnie by wstawać. wygrzebałem z torby nowe bokserki. Nałożyłem i poszedłem się odlać. Artur gdy wyszedłem z łazienki też otworzył oczy. Ja też się odleję- powiedział – i bez ceregieli nagi poszedł do kibla. Jemu też stał. Więc, nie było co się wstydzić pomyślałem. Wrócił i legł zagrzebując się w pościel.

    Do ósmej mieliśmy czas by pospać. Od ósmej było śniadanie. Nie mogłem zasnąć. Myślałem o swojej żonie. Zdradziłem ją. I to w taki sposób.  Z drugiej strony, dziki sex i wyuzdanie bardzo mi się spodobały. A gdyby tak zrobić taką sesję z żoną? Myśli biegały mi po głowie jak szalone. Ciekawe, czy by się zgodziła na takie zabawy. Nie, raczej nie. Przecież by mi powiedziała czego chce.

    Kolejny dzień szkoleń minął. Właściwie nie ma o czy opowiadać, choć na końcu każdego wykładu był zachwyt i oklaski.

    Tacy jesteśmy… tak wypada. Ankiety też wykazały 100 procent wszystkiego. Ale odczucia pozostawiamy sobie jakie są.

    Wziąłem klucz do pokoju od Artura i poszedłem do pokoju się umyć. Lubię mieć zawsze czyste ciało. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy.  Gdy wyszedłem z łazienki przyszedł Artur z Kasią, oniemiałem.

    Kaśka to otwarta kurwa. Wulgarna. Dla niej liczy się kasa. Podepcze wszystko i każdego. Nie chciałem mieć z nią nic do czynienia. Z drugiej strony ładne ciałko. Chętnie bym ją wydymał.

    Postanowiłem jednak tego nie robić. Kto wie czy po pewnym czasie szczegóły tego spotkania nie byłyby powszechnie znane.

    Nastawiłem nagrywanie w telefonie. Wyciszyłem dźwięki. Włożyłem telefon do torby by nagrywał z ukrycia całe spotkanie i wyszedłem do baru.

    W barze było sporo osób. Poprosiłem o piwo i barman zaraz mi podał szklankę. Po chwili dołączył do mnie Jacek z Kasią. Pili wino. Zapytali czy mogę do nich przyjść teraz. W pokoju jest lepsza atmosfera do rozmowy.

    Nie odmówiłem.

    Wzięli dwa wina do pokoju. Wiedziałem że są parą od jakiegoś czasu. Ciągle są razem. Razem na wyjazd, razem urlop. Pewnie chcą pogadać o weselu pomyślałem. Wiadomo, doświadczenie jest dopiero po a nie przed wydarzeniem.

    Weszliśmy do ich pokoju. Siedliśmy wygodnie i wino zostało polane. Jacek zapytał, czy mogę przysiądz, że nie zdradzę niczego co się tu wydarzy. Że nie powiem nikomu o tym co się tu stało.

    Oczywiście przysiągłem.

    Imiona i inne fakty zmieniłem, by nie wydać ich tajemnicy.

    Ale co się stało było piękne i świat niech to zobaczy, by inni też mogli się cieszyć czytając tę historię. Sam lubię czytać intymne opowieści doprowadzając się do orgazmu. Nie raz zmoczyłem gatki i prałem je ukradkiem, by nie wydało się przed żoną. Więc, cieszmy się, kto lubi i może.

    Jacek sączył wino tuląc Kasię i zapytał…: Byłeś kiedyś w trójkącie?

    Zamurowało mnie ale moja odpowiedź padła – tak.

    Byłem raz w czworokącie, wczoraj- pomyślałem, więc to kłamstwo, ale odpowiedź padła.

    -Mamy do ciebie zaufanie – wypowiedzieli oboje.

    Chcemy byś patrzył na nasz seks. Jeśli chcesz, możesz do nas dołączyć.

    Bardzo nam się podobasz, więc nie ma znaczenia którą stronę z nas wesprzesz, a może i  byłoby najlepiej jakbyś był uniwersalny…..Oczywiście nie musisz. Nic nie musisz.

    Zapadła cisza.

    Zamarłem w bezruchu. Jak to obie strony?

    OK wypowiedziałem dopijając szklankę wina i odstawiając ją na podłogę.

    Jacek podniósł butelkę i polał nam wino do pełna.

    Piliśmy ze szklanek.

    “uniwersalny”- wypowiedziałem

    Kasia uśmiechnęła się i poprosiła:

    nie protestuj gdy będziesz musiał dotykać Jacka. Potraktuj to jak darowiznę bez wskazania beneficjenta.

    Zrób to dla idei która buduje tę chwilę.

    Nie zrozumiałem o co chodzi ale przytaknąłem.

    Wypiliśmy do dna. Rzadko tak piję.

    W głowie zaczęło mi się kotłować.

    Nie rozumiałem co się dzieje.

    Rozmawialiśmy o czymś jeszcze, o pracy… ale nie pamiętam.

    Pamiętam natomiast jak na moich oczach

    a leżałem na podwójnym łóżku rozbierali się Jacek i Kasia. Całowali się namiętnie. Ocierali się o mnie. Byłem wyluzowany. Patrzyłem na ich orgię. Patrzyłem jak moje dłonie dotykają ich intymnych miejsc. Całowałem ich intymne miejsca. Całowałem ich ciała. Ich usta. Stałem się częścią ich seksu. Pamiętam jak brałem w usta penisa Jacka i po chwili ssałem cipkę Kasi. Pamiętam jak na zmianę Kasia i Jacek wysysali ze mnie soki orgazmu. Pamiętam jak na zmianę Jacek z Kasią dosiadali mnie ciesząc się i rozkoszując moim orgazmem.

    Pamiętam wiele szczegółów, które mogę opowiedzieć  w innym opowiadaniu. W opowiadaniu, które również ujawni nagranie z pozostawionego telefonu w hotelowym pokoju.

    Seks musiał być udany.

    Nie wróciłem do swojego pokoju na noc.

     Spaliśmy w trójkę.

    Gdy się obudziłem, Jacek leżał za mną i trzymał rękę na mnie. Dłoń zakrywała mi penisa.

    Kasia leżała tyłem. Gdy się obudziłem stał mi.

    Penis celował między jej uda. A dalej była szczelina którą kocha każdy facet.

    Cofając biodra natknąłem się na opór z tyłu.

    Był to penis Jacka.

    Jacek obudził się i wycelował fiuta w moją dziurkę.

    Dotykał mnie.

     To powodowało, że mój penis zbliżał się do cipki Kasi.

    Kasia obudziła się i chwyciła za mojego.

    Wypięła się i nadziała na mnie. A z drugiej strony Jacek czymś maścił mój odbyt. Kasia kręciła biodrami a Jacek przyłożył się i naciskał.

    Czułem rozkosz płynącą z zanurzonego w piździe Kasi fiuta. I dziwne podniecenie z nacisku fiuta kolegi.

    Gdy jednak siła nacisku fiuta Jacka pokonała opór zwieracza poczułem taką rozkosz, że nic nie przypomina mi tego, co do tej pory przeżyłem. Ruchałem i byłem ruchany. We troje przestaliśmy zwracać uwagę no zależności, układy, zasady. Braliśmy sex ile się dało. Nie ważne kto kogo całował. Kto w kim był. Działaliśmy jak jeden układ. Układ produkujący rozkosz. Nasze dłonie szukały intymności. Dotykały by dać rozkosz. Tak samo było z ustami i każdym członkiem ciała.

    Noc była miła. Poranek jeszcze milszy.

    Gdy ochłonęliśmy po orgazmach Kasia poszła do łazienki.

    Jacek polał znów wina i podał mi szklankę. Siadł koło mnie i patrząc na mnie siedzącego nago na łóżku obok niego. Sięgnął do mojego penisa i trzymając go w dłoni zapytał:

    Mogę go possać ostatni raz?

    – Tak – odpowiedziałem automatycznie,

    Trzymając szklankę z winem patrzyłem jak z wielką namiętnością bierze w usta mojego obwisłego już ptaszka starając się by wstał.

    Wisz co – zagadnąłem. Chyba eliksir który mi podałeś już nie działa.

    Wyprostował się i zmieszany zapytał:

    Czy to znaczy, że mnie wydasz, zdradzisz?

    Nie – odpowiedziałem.

    To było ciekawe przeżycie. Szczególnie poranne. Z wieczora wiele nie pamiętam.

    – Bałem się że się nie zgodzisz na taki układ. Podałem ci środek z ziela które do dziś rośnie dziko.

    Przepraszam cię. I proszę, zachowaj wszystko w tajemnicy.

    Dobrze. Ale z waszej strony też liczę na całkowitą tajemnicę.

    I tak będzie. Mówiąc to klęczał i ściskał moją dłoń.

    Po jakimś czasie Kasia wyszła z łazienki i wskazał na mnie bym poszedł się myć.

    Jacek nagi pozostał siedząc na łóżku.

    Umyty wyszedłem nagi z łazienki. Ubrałem swoje ubrania i poszedłem na śniadanie.

    Tego dnia miało być jeszcze podsumowanie i po obiedzie wyjazd do domu.

    Kochanie, wróciłem!

    W domu była cisza. Gdy zdjąłem buty i wszedłem do pokoju, moja kochana żona czytała gazetę. Nie patrzyła na mnie. Podszedłem i siadłem koło niej. Przytuliłem się mocno, lecz nie poczułem od niej nic. Żadnego uczucia.

    Nie czekałaś na mnie? -spytałem

    -Przecież wiem że dziś wracasz.

    Mam ochotę na ciebie. – wyszeptałem niskim głosem.

    Nie jestem przygotowana.

    Chwyciłem ją za włosy i odchylając głowę do tyłu zbliżyłem swoje zęby do jej szyi mówiąc niskim beznamiętnym głosem… to błąd. Nie czekasz na swego ukochanego……. więc zostaniesz ukarana. To mówiąc dopiąłem pasek i chwyciwszy jej dłonie omotałem go wokół nadgarstków koniec, dawniej zwany kutasem włożyłem w jej dłoń szepcząc:

    -trzymaj go.

    Spodnie opadły mi na kostki i zbliżyłem swoje napięte bokserki do jej ust. Patrzyłem na nią z góry starając się by  mój wzrok był groźny i beznamiętny. Nadal trzymała koniec paska w dłoniach. Patrzyła jednak z ciekawością. ocierałem się o jej twarz swą męskością i mocno ściskałem jej pierś. Gniotłem jej sutka. Udając zimnego łobuza. Zsunąłem bokserki i kutas uwolniony zatańczył przed jej twarzą. Chwyciła go w usta i połknęła ile zdołała. przygniotłem znów jej sutka w palcach wyrywając z ust fiuta.

    Powoli. Najpierw języczek. Popatrzyła na mnie i jakby zmieniła się w tej właśnie chwili. Wysunęła język i czekała na zbliżenie. Podsuwałem jej fiuta pozwalając na coraz mocniejsze pieszczoty. Sięgnąłem do jej krocza. Gdy włożyłem tam palec czułem już śluz. Nie zdążyła się rozplątywać pasek. Odwróciłem ją tyłem do siebie i ściągnąłem do kolan dres i majtki. Patrzyłem na piękną cipkę mojej żony która już była lekko nabrzmiała. Pośliniłem palec i popieściłem łechtaczkę. Znienacka wymierzyłem jej klapsa. – Nie podglądamy! krzyknąłem i poprawiłem raz jeszcze. A mój palec wyjęty z cipki pośliniłem i przystawiłem do ciemnej dziurki.

    -No co ty!? – usłyszałem

    Na to pytanie przywaliłem jej centralnie w pośladka klapsa.

    Bądź grzeczna,  bo ja dziś mam ochotę być niegrzeczny. -to mówiąc dobiłem palec w jej dupę do końca. Zajęczała i popatrzyła na mnie w taki sposób jak patrzyły podczas wczorajszego seksu moje koleżanki. Rozwiercałem jej dziurkę  wkładając teraz dwa a za chwilę trzy palce. Pokornie wypinała się naga gdy zsunąłem z siebie dolną odzież i zacumowałem w jej dupie. Było ciasno.

    Ledwie wessała moja żołądź ale czułem cudowne uczucie. Moja żona zmieniła swe zachowanie i starała się odbierać rozkosz którą dostawała. To był nasz pierwszy anal w naszym małżeństwie. Prułem ją na maksa i delektowałem się jej jękami, które były głośne i dzikie. Miałem nadzieję, że tak mnie czuje. Że nie jest to udawany sex. Po ostatnich dniach byłem zaspokojony seksualnie, lecz po powrocie jakbym doznał resetu. Moje podniecenie i popęd wrócił do normy. Trzy minuty ostrego jebania w dupsko i wielki finał z wypełnieniem okrężnicy spermą.  Tego nie przeżyłem nigdy ze swoją zoną. Ona ze mną też nie, choć kto wie czy nie robiła tego z innym.

    Mój kutas lekko opadł. Siadłem na fotelu a moja żona rozluźniła się z paska i chwyciwszy mnie za wiotkiego kutasa poprowadziła mnie pod prysznic. Zdjęliśmy z siebie pośpiesznie ubrania i wepchnęła mnie do kabiny. Najpierw chłodna potem ciepła woda z deszczownicy. Myła moje przyrodzenie delikatnie jak noworodka. Gdy już to zrobiła klękła i doprowadziła mnie do ponownego wzwodu. Nie musiała się wysilać. Nadzy, mokrzy, całując się dotarliśmy do łózka.  Klękła na nim, złożyła ręce na pośladkach jakby sugerując swą uległość. Chwyciłem ją mocno za włosy i powaliłem jednocześnie wchodząc mocno w jej waginę.

    Brutalnie, napierając z taką siłą, jakby była manekinem. Trzymałem to za złączone dłonie i za włosy napierając mocno. Bolały mnie jądra od klepania nimi w jej ciało. Wcześniejsze wyczyny też miały znaczenie. Jednak napięcie, podniecenie sprawiało, że to mnie motywowało do kolejnych pchnięć. Stał mi nadal i czerpałem radość z uległości żony. Sprawiałem jej radość. Tyle lat kochaliśmy się z namiętnością, lecz nigdy nie wyjawila mi swoich pragnień. Wymierzałem jej kolejne klapsy. Miętoliłem brutalnie sutki i piersi. Drażniłem łechtaczkę. Wkładałem jej palec w odbyt naciskając przez ścianki odbytu penisa. Dotykałem jej punktu “G”  Jęczała jak nigdy. Teraz była sobą w seksie.

    Znęcając się nad nią uwalniałem jej marzenia, które się spełniały. Byłem brutalny jak tylko umiałem. Do chwili, gdy poczułem silny orgazm. Niespodziewany. Zaskoczony nic nie mogłem zrobić. Za to ona, wiedziała jak wyssać ze mnie każdą wyprodukowaną kroplę spermy. Jak wydobyć ze mnie każdego nawet najmniej gotowego do wyjścia ze mnie plemnika. Jej pochwa stała się ruchliwa jak usta, które wysysaj włożonego do nich penisa. Poruszała się tak że nie mogłem nic zrobić. Mój orgazm nie wygasł. Trwał i trwał. Aż ostatni plemnik opuścił moja mosznę i wydostał się do jej wnętrza.  Targały mną drgawki jakbym tracił życie. Nic nie mogłem. Byłem ubezwłasnowolniony i unieruchomiony. Gdy nasz akt się odbył Ni stąd ni z zowąd przyłożyłem jej klapsa. Z za ucha. Palce się odznaczyły na pośladku. I powiedziałem: Niegrzeczna dziewczynka. Za szybko skończyliśmy…. .

    Odwróciła się i ku mojemu zdziwieniu odpowiedziała: Odpocznij, następnym razem będę czekać grzecznie kochany.

    Kolejny raz postanowiłem wykorzystać jej usta i wyruchać ją aż do zrzygania.  Gdy się już przymierzaliśmy poprosiła:

    Możesz sobie ogolić? Jak poczuję włosy będę musiała wymiotować.

    -A nie chcesz tego? – zapytałem z nuta ciekawości.

    -Wolę z przyjemności nie z musu.

    ok. Powiedziałem i pomaszerowałem do łazienki. Wyjąłem maszynkę do golenia i na zero ogoliłem jaja i kutasa, nie omijając przyległości.

    Ciąg dalszy nastąpi jeśli będzie zainteresowanie. Ale z powodów ograniczających komunikację poprzez portal publikujący, pewnie nie będzie pytań i ciągu dalszego. Bo komu się chce odpowiadać na jakieś pytania … zadawane przez portal….. …

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate

    Jeśli się podoba daj znać.

    Jeśli komentarz jest zbyt skomplikowany, by go napisać, powiadom o tym portal.

    Może coś z tym zrobią…..

  • Prezent od Mikolaja

    starszy i młodszy / nastolatek / podglądanie / klapsy / robienie loda / anal /

    Zeszłej zimy znalazłem dorywczą pracę w galerii handlowej. Ponieważ nadchodziły święta, galeria szukała osób, które przebrane za pomocników Świętego Mikołaja, będą zapewniały rozrywkę dzieciom, których rodzice akurat biegają po sklepach szukając prezentów na ostatnią chwilę. Dla nastolatka takiego jak ja, był to szybki i nietrudny sposób na zarobienie kilku złotych.

    Ja sam pracowałem przebrany za elfa. Nie chwaląc się, uważam że pasowałem do tej roli idealnie. Byłem niski i szczupły, a opinający mnie strój jeszcze bardziej to podkreślał. Spod zielonej czapki, wychodziły mi blond włosy średniej długości, a na nosie i policzkach miałem delikatne piegi.

    Oprócz mnie i kilku osób w moim wieku, pracował tam też oczywiście on – Mikołaj. Nie wiem jak naprawdę nazywał się gość, który się za niego przebierał. Wszyscy wołali na niego po prostu Pan Mikołaj.

    Skłamałbym, jeśli powiedziałbym, że nie wybrałem tej pracy ze względu na Mikołaja. Na sam jego widok robiło mi się gorąco, a krew napływała do kutasa. Mikołaj był idealny do swojej roli. Był zadbanym mężczyzną po 40–tce o srebrnych włosach i gęstej, równo przystrzyżonej i niezbyt długiej brodzie. Był wysoki i postawny. Na pewno miał ponad 190 cm wzrostu, a jego mięśnie idealnie dopasowywały się do stroju, w którym chodził podczas pracy. Miał widoczny wystający brzuszek, ale przez swoją muskulaturę i wzrost nie wydawał się gruby.

    Już od pierwszego dnia pracy wydawało mi się, że Mikołaj spogląda na mnie znacząco, ale uznałem, że nadinterpretuję i to tylko moje fantazje chcą, żeby rzeczywistość wyglądała inaczej niż jest naprawdę. Zacząłem myśleć, że coś jest na rzeczy dopiero w szatni, gdy przebierałem się w strój elfa i nie mogłem zapiąć suwaka znajdującego się z tyłu, na plecach.

    – Widzę, że chyba to pomocnik Mikołaja potrzebuje tym razem mojej pomocy. – zaproponował Mikołaj i uśmiechnął się lekko.

    – Byłbym wdzięczny. – odpowiedziałem spokojnym głosem, mimo że czułem, że hormony już zaczęły intensywniej pracować.

    Szatnia była mała, więc Mikołaj przysunął się blisko mnie i złapał za zamek. Zaczął poruszać nim w górę i w dół, ale wydawało się, że zamek ani rusz.

    – Wygląda na to, że coś się zacięło. Pochyl się trochę do przodu, będzie go lepiej widać w świetle. Może coś tam podeszło.

    Pochyliłem się i poczułem jak Mikołaj zbliżył się do mnie jeszcze bardziej. Na swoim tyłku czułem jak przyciska do mnie swoje krocze. Czułem uwypuklenie, które z każdą sekundą było coraz większe i twardsze. W stojącej przede mną metalowej szafce widziałem odbicie jego twarzy – lekko rozchylone usta i delikatnie oblizujący je język.

    Byłem przestraszony, że maca mnie starszy i dużo silniejszy facet, ale podniecenie brało górę i zaćmiewało zdrowy rozsądek.

    Ocierał się tak o mnie, próbując zapiąć suwak kilka sekund, po czym powiedział:

    – Gotowe.

    – Dziękuję. Sam pewnie nie dałbym rady.

    Mikołaj zaśmiał się pod nosem.

    – Gdyby jeszcze trzeba było coś Ci zapiąć daj znać. – powiedział mrugając okiem, a ja poczułem, że przeszywa mnie fala gorąca. Uśmiechnąłem się zawstydzony i opuściłem delikatnie głowę.

    – Chodź na salę. Za 10 minut otwierają sklepy. – powiedział i wyszedł z szatni.

    Była środa i w galerii nie było aż tak dużo ludzi. Na całe szczęście, bo pierwsze pół dnia spędziłem myśląc o tym, co wydarzyło się w szatni, a drugie pół powstrzymując się od zbytniego podniecenia, które na pewno byłoby zauważalne w moim obcisłym stroju. Mikołaj też w tym nie pomagał, bo zdarzało się mu mnie “przypadkowo” dotknąć albo przelecieć wzrokiem. Raz nawet powiedział:

    – Mój drogi pomocniki, idź do tego nieśmiałego dziecka i wręcz mu prezent. – po czym wypchnął mnie delikatnie jednocześnie osuwając dłoń i muskając mnie w pośladki.

    W pewnym momencie na sali był chłopczyk, który bał się podejść do Mikołaja. Większość dzieci podchodziła śmiało i siadała mu na kolanach, ale akurat nie było żadnych dzieci w pobliżu, więc Mikołaj poprosił mnie:

    – Elfie, podejdź tu i usiądź mi na kolanach, żeby pokazać temu chłopcu, że nie musi się bać.

    Ze względu na postawność Mikołaja, dzieci mogły usiąść na jego nogach jednocześnie będąc do niego zwróconymi twarzą w twarz, więc i mnie tak usadził. Usiadłem na nim okrakiem, patrząc się mu w oczy i mając ręce wokół jego szyi. Na chwilę zapomniałem o swojej pracy i czując pod moimi pośladkami wciąż miękkie, a jednak wystarczająco duże wzniesienie w mikołajowych spodniach, straciłem kontrolę. Czułem, że mi stoi i tylko to, że nie miałem zbyt wielkiego kutasa sprawiło, że strój się nie rozerwał.

    Mikołaj zauważył to. Skierował wzrok w dół i obejrzał przez chwilę co zrobił, po czym popatrzył mi się głęboko w oczy z bezczelną pewnością siebie i zadowoleniem. Zeskoczyłem z jego kolan i stanąłem za ozdobą zrobioną z prezentów, żeby zakryć się od pasa w dół. Byłem tak oszołomiony wszystkim, że nawet nie wiem jak dotrwałem do końca pracy.

    Skończyliśmy o godzinie 15. Tego dnia wypadał akurat mój dyżur na sprzątanie sali, więc poszedłem się przebrać kilkanaście minut później.

    Kiedy poszedłem do szatni, usłyszałem, że ktoś ciągle w niej jest. Mikołaj właśnie się przebierał. Założył już na siebie ciemne, opinające jego tyłek jeansy i właśnie zakładał jasną koszulę. Schowałem się za szafką, żeby nakarmić oczy tym widokiem.

    Nagi tors Mikołaja był szeroki, umięśniony i dość mocno owłosiony. Włosy schodziły do brzucha tworząc charakterystyczny pasek, który prowadził do spodni. Miał szerokie barki i umięśnione duże ręce, które właśnie szukały czegoś w szafce.

    – Nieładnie tak podglądać. – powiedział jednocześnie odwracając głowę w moją stronę.

    Zamurowało mnie. Nie wiedziałem co zrobić. Uciekać? Stać bez ruchu?

    – No podejdź.

    Zrobiłem tak jak powiedział.

    – Chyba mamy tu niegrzecznego chłopca. Zasłużyłeś na rózgę, a nie prezent.

    Patrzyłem na niego i znów nie wiedziałem, czy jestem bardziej przestraszony, czy podniecony.

    – Byłeś niegrzecznym chłopcem i zasługujesz na klapsa, tak? Powiedz to.

    – Byłem niegrzecznym chłopcem i zasługuję na klapsa. – powiedziałem nieśmiało.

    Pokazał ręką, żebym podszedł i tak też zrobiłem. Usiadł i przełożył mnie przez kolano. Wtedy poczułem pierwszego klapsa.

    – Ał! – wydobył się ze mnie cichy dźwięk. Nie byłem przyzwyczajony do klapsów, bo rodzice mnie nie bili.

    – Wiem, że boli. Ale musisz dostać w tyłek za karę.

    Drugi klaps. Był trochę mocniejszy, ale wciąż nie bolał aż tak bardzo. Mimo to, odskoczyłem delikatnie.

    Poczułem jak Mikołaj zsuwa mi spodnie i majtki. Zaczął miziać moją pupę po czym zaczął równo, w dość szybkim tempie dawać mi klapsy. O ile pojedyncze nie były takie złe, wymierzane raz za razem zaczęły boleć.

    – Ała! Już, proszę! Wystarczy! – prosiłem.

    – Byłeś niegrzeczny i musisz się nauczyć, co wolno, a czego nie.

    Poczułem kilka kolejnych klapsów, po których nastała chwila przerwy. Już myślałem, że to koniec, ale poczułem, jak Mikołaj łapie mnie za jaja, ściska i ciągnie tak, żebym musiał wypiąć się bardziej. Zaczął wymierzać kolejne klapsy, a ja zacząłem skomleć niczym pies.

    – Już, już. Jeszcze tylko kilka. Wystaw pupcie i będzie po wszystkim. – powiedział spokojnie nie przestając bić i ciągnąć mnie za jaja.

    Po około 40 klapsach łącznie skończyła się moja kara i Mikołaj kazał podciągnąć mi majtki i spodnie.

    – Mam nadzieję, że dostałeś nauczkę i wiesz już, że nie można podglądać jak ktoś się ubiera.

    – Tak, przepraszam…

    – Zniosłeś karę bardzo dzielnie, więc chyba dostaniesz jeszcze prezent. – powiedział i podszedł do mnie. – Klęknij.

    Posłuchałem i klęknąłem, a Mikołaj złapał się za pasek od spodni jedną ręką, drugą złapał za moją głowę i przysunął ją do swojego krocza. Poczułem jego zapach i zamknąłem oczy. Widząc, że mi się podoba, Mikołaj uśmiechnął się zadziornie.

    – No otwórz prezent od Mikołaja. – powiedział i rozpiął pasek.

    Przez chwilę klęczałem nieśmiało bez ruchu, więc nakierował moje ręce na swoje krocze. Czułem wybrzuszenie, tym razem większe niż wtedy, kiedy siedziałem u niego na kolanach. Nie musiałem widzieć go nago, żeby wiedzieć, że pod rozporkiem skrywa się ogromny kutas.

    Zacząłem masować go przez spodnie, a Mikołaj wziął głęboki oddech i zamruczał. Napaliło mnie to strasznie. Złapałem za rozporek i rozsunąłem go, a wybrzuszenie w majtkach zaczęło rozpychać się jakby natychmiast chciało wyjść na wolność. Rozpiąłem guzik spodni i osunąłem majtki Mikołaja, a moim oczom ukazał się wielki, prosty i stojący na baczność kutas. Patrzyłem się na niego przez chwilę z otwartymi z podziwu ustami.

    – No nie wstydź się. Złap go. – powiedział miłym głosem, który jednocześnie miał w sobie nutę rozkazującego tonu.

    Dotknąłem kutasa najpierw palcem, później całą dłonią. Zacząłem powoli jeździć nią w górę i w dół i widziałem, że podoba się to mężczyźnie.

    – Mmm… Nie przestawaj… – zawiesił głos.

    – … Kuba. – dodałem

    – Nie przestawaj Kubuś.

    Patrzyłem na zmianę na jego kutasa i na jego twarz. Nie wiem, gdzie było widać lepiej zadowolenie.

    – Bądź grzecznym chłopcem i weź go do buzi.

    Zawahałem się ale po momencie otworzyłem usta i wsadziłem jego penisa do ust. Nigdy tego wcześniej nie robiłem, a wielkość kutasa sprawiała, że mogłem go wziąć tylko do jednej trzeciej. Zacząłem rytmicznie poruszać głową w przód i w tył, co chwilę robiąc przerwę na wzięcie oddechu, co nie podobało się Mikołajowi. Wyciągnąłem go na moment żeby zaczerpnąć trochę powietrza.

    – Do kutasa, bierz go do ust!

    – Chwilę, muszę tylko …

    – Bierz go do buzi, już!

    Jeszcze nie zdążył dokończyć słowa, a już chwycił mnie za włosy i nadział na swoją pałę. Trzymał moją głowę i ruszał nią szybko w przód i w tył.

    – O tak, ssij pałę Kubuś. Właśnie tak… Dobry chłopiec. – mówił, jęcząc.

    Czułem, że już dłużej nie wytrzymam bez wzięcia oddechu.

    – Ciągnij go, rób Mikołajowi lodzika, tak…

    Wyrwałem się na chwilę zachłystując się niemal powietrzem.

    – Wracaj tutaj i bądź grzecznym chłopcem bo spiorę Ci tyłek. – powiedział stanowczo, ale nie agresywnie.

    Wróciłem na swoje miejsce i wziąłem kutasa raz jeszcze do ust. Czułem, że nie brakuje mu już dużo. Był gorący, twardy i pulsował. Podniecało mnie to i nabierałem wprawy, więc robiłem loda coraz szybciej. Jednocześnie lizałem kutasa, że aż język zaczął mi drętwieć.

    – O tak, Kubuś! Nie przestawaj! Zaraz dojdę!

    Ssałem mu pałę coraz szybciej i czułem, że moja też zaraz eksploduje.

    – Zaraz spuszczę Ci się do ust! – powiedział, po czym złapał mnie za głowę i przycisnął do swojego krocza i kilkoma rytmicznymi ruchami docisnął kutasa do końca mojego podniebienia.

    Czułem, jak sperma zalewa mi gardło i słyszałem tłumione, choć niezbyt skutecznie, okrzyki rozkoszy. Spermy było na tyle dużo, że mimo że w części ją połknąłem, wyleciała mi z ust i spłynęła po brodzie. Mikołaj wziął leżący w szatni ręcznik i wytarł mi brodę.

    – Miał być prezent dla Ciebie, a to chyba był bardziej prezent dla mnie, co? – uśmiechnął się. – Chodź. Byłeś dobrym chłopcem to teraz zajmiemy się Tobą. – powiedział, po czym podniósł mnie z kolan i zaczął ściągać ze mnie ubranie.

    Zdjął ze mnie najpierw górną część i odsłonił wszystko od pasa w górę. Zaczął mnie dotykać po ramionach, klatce piersiowej i brzuchu, a ja czułem tylko, że zaraz eksploduję z podniecenia. Mikołaj złapał mnie za sutki i zaczął się nimi bawić. Przybliżył się i jedną ręką złapał mnie za brodę, a drugą ręką zaczął zjeżdżać w dół. Pocałował mnie jednocześnie łapiąc przez materiał za stojącego już kutasa. Zacząłem jęczeć z rozkoszy.

    – Komuś się chyba podoba.

    – Yhym… – powiedziałem dalej go całując.

    Mikołaj wsadził mi rękę w majtki. Złapał mojego penisa i zaczął ruszać nim w górę i w dół. Po kilku ruchach poczułem, że dochodzę. Przeszła mnie fala kilku dreszczy po czym wystrzeliłem sporą dawką spermy. Zawstydziłem się, że zajęło mi to tylko ledwie minutę. Mikołaj popatrzył na mojego kutasa z uśmiechem.

    – Szybki jesteś. Podnieciło mnie to. – powiedział i nakierował moją dłoń na jego znów stojącego kutasa. – Oprzyj się o tę ławkę i wypnij się.

    Byłem tak podniecony i chciałem więcej, więc nie myślałem długo i zrobiłem to, o co mnie prosił. Oparłem się o ławeczkę stojącą w szatni, zdjąłem z siebie resztę ubrań i wypiąłem się w stronę Mikołaja kręcąc swoim jeszcze czerwonym od klapsów tyłkiem.

    – Mmm… Dobry chłopiec. Zaraz Mikołaj zerżnie Cię w dupę.

    Podnieciło mnie to na tyle, że poczułem jak całe moje ciało rozluźnia się, a tyłek jest w stanie przyjąć nawet największą pałę. Poczułem zimny żel. Mikołaj nałożył go palcem i zaczął masować moją dziurkę. Najpierw ruszał nim dookoła niej, a później zaczął ją masować od góry do dołu. Po chwili nałożył więcej żelu i wsadził mi palca w tyłek. Zamruczałem mimowolnie. Był delikatny. Najpierw wsadzał go niezbyt głęboko. Po chwili, gdy poczuł, że jestem rozluźniony i że mi się podoba, włożył go głębiej i zaczął poruszać nim szybciej. Mój kutas znowu stał twardy jak skała.

    Po chwili Mikołaj wyciągnął palca. Zacząłem kręcić zachęcająco tyłkiem, który był tak rozluźniony, że mogłoby go wyruchać wszystko.

    – Chcesz żeby Cię przelecieć?

    – Tak, proszę…

    – Tak, proszę, co?

    – Proszę, wyruchaj mnie w dupę!

    Nie musiałem dużo czekać, kiedy poczułem twardą pałę mężczyzny ocierającą się o moją dziurkę. Kutas wszedł we mnie z niemałym trudem. Jeden palec to było jednak nic przy wielkim chuju Mikołaja. Po chwili czułem, że główka jest w środku. Zacząłem głośno jęczeć, bo kombinacja bólu i podniecenia była nie do zniesienia. Odruchowo cofnąłem trochę tyłek.

    – Wystawiaj dupę! – usłyszałem rozkaz, po czym dostałem klapsa w prawy pośladek.

    Mikołaj złapał mnie za ramiona i zaczął we mnie wchodzić coraz głębiej i coraz szybciej. Zacząłem krzyczeć w rytm wchodzącego kutasa, głosem cienkim jak dziewczynka.

    – O tak! Dobry chłopiec! Podoba Ci się?

    – Tak, podoba mi się! Rżnij mnie, proszę!

     – Tak, Kubuś! Ale masz ciasną pizdę! Wyrucham Cię, że nie usiądziesz do jutra!

    – Kurwa, jaki wielki kutas! Jeb mnie, błagam!

    Czułem rytmiczne uderzenia na swoich pośladkach. Chuj Mikołaja uderzał o moją prostatę i mimo, że chciałem żeby trwało to wieczność, czułem, że długo nie wytrzymam i dojdę. Kiedy już niedużo mi brakowało, Mikołaj wyjął kutasa i obrócił mnie w drugą stronę. Teraz on siedział na ławce, a ja siedziałem u niego okrakiem na kolanach, tak samo jak podczas pracy w galerii. Nadział mnie na swojego chuja bez chwili zastanowienia, a ja krzyknąłem, że chyba całe miasto mnie słyszało.

    Zacząłem skakać i nabijać się na jego twardego chuja. Mój kutas stał i ocierał się o brzuch Mikołaja, który teraz wstał i siła grawitacji sprawiła, że jego penis wszedł we mnie jeszcze głębiej. Zaczął mną podrzucać jakbym w ogóle nic nie ważył. Złapałem się za swojego kutasa, żeby w końcu dojść, ale Mikołaj złapał mnie wtedy stanowczo za rękę i położył ją na swojej szyi, dając do zrozumienia, że nie mogę się dotykać i mam dojść od samego ruchania w dupę.

    Rżnął mnie tak przez kilka minut, po czym położył mnie na plecach na ławeczce w szatni i zaczął ruchać mając moje nogi na swoich ramionach. Oboje byliśmy na skraju wytrzymałości.

    – Zaraz spuszczę Ci się w dupę! – powiedział i złapał mnie za jaja. Ścisnął mnie za nie, bo chyba widział, że za niedługo dojdę.

    Kiedy był kilka sekund od orgazmu, puścił moje jądra i złapał mnie za chuja, którego zaczął masturbować. Nie potrzebowałem nawet chwili, żeby wytrysnąć spermą na pół szatni. Jęczałem przy tym jak oszalały. W tym samym momencie słyszałem krzyki Mikołaja i poczułem, jak ciepła sperma wypełnia mój obolały od ruchania i klapsów tyłek.

    Mikołaj opadł na mnie i leżeliśmy tak dobre kilka minut żeby dojść do siebie. W końcu wstaliśmy i poszliśmy wspólnie wziąć prysznic, gdzie jeszcze całowaliśmy się parę minut.

    Mikołaj podszedł do mnie, pogłaskał po głowie i powiedział:

    – Grzeczny chłopiec. – uśmiechnął się. – Do zobaczenia jutro w pracy, Kubuś.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tony Pe

    Wątki:  / starszy i młodszy / nastolatek / podglądanie / klapsy / robienie loda / anal / 

     

    Mam nadzieję, że się podobało. Komentarze mile widziane.

    Jeśli czas pozwoli, wkrótce kolejne opowiadanie. Jeśli są jakieś fantazje, o których chcielibyśice poczytać, piszcie w komentarzu – być może uda mi się je uwzględnić w kolejnej historii.

  • Mama Szymka

    Ostatni mecz sezonu przypieczętował nasz awans do wyższej ligi. Było duszne czerwcowe popołudnie, na trybunach dużo ludzi, fajna atmosfera i wynik 2-0 dla nas. Po wygranym meczu jak to mieliśmy w zwyczaju szliśmy do jednego z dwóch klubów muzycznych, które funkcjonowały w naszym małym mieście.

    Przed klubem spotkałem grupkę znajomych ze swojego osiedla, którzy zastanawiali się czy wchodzić do środka. Był wśród nich Szymon, który nie był jakimś moim super znajomym – kojarzyliśmy się i mówiliśmy sobie “cześć”. Szymon nalegał żeby nie wchodzić do środka bo w tym klubie bawi się jego mama i dziwnie by się czuł być na jednej imprezie że starą i jej koleżankami. Po krótkiej rozmowie cała grupa ruszyła do innego klubu, natomiast ja z kolegami z boiska weszliśmy do środka.

    W klubie było dużo ludzi w tym nasi kibice, którzy gratulowali wygranej i awansu. Udaliśmy się prosto do loży, zamówiliśmy wódeczkę i rozmawialiśmy. W loży obok siedziała mama Szymona z koleżankami. Dziewczyny piły drinki i głośno śmiały się ze swoich konwersacji. Mama Szymona była może 45 letnią kobietą, miała 160-165 cm wzrostu, wychowywała Szymona sama, bo z mężem rozeszli się kilka lat wcześniej. Była zadbana jak na swój wiek, miała swój gabinet tatuażu i dwa razy byłem jej klientem stąd mieliśmy okazję już wcześniej się poznać. Niemal od razu złapaliśmy kontakt wzrokowy, skinąłem głową i uśmiechnąłem się w jej kierunku, na co ona odwzajemniła uśmiech i pomachała w moim kierunku. Na jej zachowanie zareagowały koleżanki, z którymi siedziała, które rzucały spojrzenia na naszą grupkę i widać było, że nie jedna ma chrapkę na moich kolegów.

    Czas leciał bardzo szybko, tańczyliśmy i piliśmy. Byłem już dość mocno wstawiony. Wyszedłem do łazienki, po drodze wpadłem na Martę -mamę Szymona. Miała na sobie obcisłą zieloną sukienkę, która podkreślała jej talię. Nie jedna nastolatka zazdrościła jej figury i tyłka. Na nogach miała szpilki, które były dopełnieniem całości.

    – dzień dobry – powiedziałem,

    – hej Naimad, kiedy wpadniesz na kolejną dziarę?

    – mogę nawet dzisiaj – odpaliłem,

    – dzisiaj nie bo wstawiłam się i ręką mi drży może z tego nic nie wyjść – odpowiedziała śmiejąc się,

    – żartowałem Pani Marto, ale na pewno w tym roku jeszcze się odezwę w tej sprawie do Pani – zapewniałem,

    – jaka Pani? Nie jestem jeszcze stara! Tyle razy Cię prosiłam żebyś mówił mi po imieniu. Jeszcze raz mi powiesz per Pani to dostaniesz po dupie. – rzuciła,

    – dobrze Marta nie denerwuj się, jak impreza ? – zapytałem,

    – elegancko, ale moglibyśmy połączyć nasze loże, moje dziewczyny ślinią się na Twoich kolegów i nie wiedzą jak ich podejść – zaproponowała,

    – dobrze, skorzystam z WC i złączymy stoliki.

    Po skorzystaniu z toalety, przedstawiłem pomysł Marty wśród znajomych i po chwili nasze łoże stały się jedną. Momentalnie zaczęliśmy się poznawać z nowymi koleżankami. Wszystkie były ubrane bardzo kusząco. Sukienki, szpilki, wszystkie Panie zadbane, z dobrymi perfumami. Czas mijał na konwersacji i tańcach. Złapałem dobry kontakt z Lidką, koleżanka Marty ze studiów. Miała jak Marta 45 lat i była dyrektorem ds. kadrowych w dużej korporacji. Miała krótkie rude włosy, okulary kujonki, duży dekolt w czarnej sukience, który skrywał dwa dorodne melony. Podczas rozmowy widać było, że lubi mieć wszystko pod kontrolą, była silną, majętną kobietą.

    – Lidka to może weźmiesz mnie tam do siebie do pracy, będę Twoim asystentem lub męska sekretarka? – zapytałem, gdyż wtedy nie pracowałem nigdzie oprócz kopania w piłkę,

    – a co potrafisz, kochasiu? – podpalała flirt,

    – hmm Lidka, szybko się uczę, zrobię co każesz jeśli tylko dasz mi szansę – powiedziałem przysuwając się do Lidki tak, że nasze uda stykały się ze sobą,

    – nie głupi pomysł, masz tu moja wizytówkę i odezwij się w tygodniu – odpowiedziała kładąc wizytówkę na moim udzie.

    Zabierając i chowając wizytówkę do portfela czułem jak Lidka chwyciła moje udo dłonią, ściskając je kilkukrotnie. Odwróciłem głowę i uśmiechnąłem się w stronę kokietki. Nagle jak grom wpadła Marta …

    – co tu się wyrabia? Lidka ładnie to tak młodzież wykorzystywać, co na to Twój mąż by powiedział? – wygrzmiała śmiejąc się Lidka,

    – Martusiu, Naimad szuka pracy więc może zaproszę go w tygodniu do mnie na rozmowę i nic poza tym. Męża w to nie mieszaj – odpowiedziała widocznie zmieszana Lidka,

    – dobra, dobra wiem, że zjadłabyś takie młode ciastko – rzuciła Marta śmiejąc się przy tym,

    – oj Marta, Marta mówisz tak bo sama nie masz niczego do schrupania – rzuciła opryskliwie Lidka,

    – dziewczyny nie kłóćcie się – wtrąciłem dwa grosze,

    – Naimad za długo się znamy żeby kłócić się o mężczyznę, chociaż pewnie słodkiego – powiedziała, przygrywając wargę Lidka,

    – no nic, środek nocy, wracam do męża. Naimad mówię poważnie, odezwij się w tygodniu. Uciekam, trzymaj się kochana – rzuciła w stronę Marty Lidka.

    Dziewczyny pożegnały się ściskając się czule. Lidka wyszła z imprezy. Byłem zawiedzony, że kobieta, z którą tak fajnie mi się rozmawiało wyszła z imprezy i ma męża.

    – Ty serio pójdziesz do niej na rozmowę? – zapytała nagle Marta,

    – A co mi szkodzi? Wydaje się miła, może uda się nawiązać współpracę. Chciałbym w końcu zacząć robić coś normalnego – odpowiedziałem Marcie,

    – Uważaj na nią, widziałam jak flirtowała z Tobą nie mówiąc nic o mężu i dzieciach. To typ tygrysicy. Bierze co chce i nie zostawia jeńców – ostrzegała Marta,

    – Widocznie nie miała potrzeby się chwalić mężem i dziećmi przed nowopoznanym chłopakiem – odparłem,

    – Długo zostajesz na imprezie jeszcze Naimad? – zapytała Marta,

    – Nie Martuś, zaraz będę się zbierać, a Ty kiedy chcesz wracać? Może razem wrócimy taksówką wszak mieszkamy kilka bloków od siebie ? – zapytałem,

    – świetny pomysł zbierajmy się.

    Pożegnaliśmy się z pijanym towarzystwem, zamówiliśmy taksówkę i wróciliśmy na osiedle cały czas rozmawiając i śmiejąc się. Na miejscu zapłaciłem za taryfę i odprowadziłem Martę pod klatkę.

    – Wejdziesz na górę? – zapytała Marta,

    – po co ?

    – na herbatę głuptasie, przyda Ci się na wytrzeźwienie – zaśmiała się Marta,

    – nie no Marta, co na to Szymon powie, że jego znajomy z mamą w środku nocy herbatkę sobie piją?

    – Szymon napisał, że wróci pojutrze, chodź! – rzuciła Marta otwierając klatkę.

    Weszliśmy do mieszkania na pierwszym piętrze bloku. Rozgościłem się w salonie, Marta w tym czasie postawiła wodę na herbaty. Salon w skandynawskim stylu w chłodnym biało-czarnym wystroju. Jedyną ciepłą rzeczą w pomieszczeniu był średniej wielkości włochaty biały dywan na środku pokoju. Po chwili Marta weszła do salonu z herbatami w ręku.

    – mogę się przebrać w coś wygodniejszego? – zapytała Marta,

    – no pewnie, czemu się mnie o to pytasz? Pomóc Ci? – odpowiedziałem, śmiejąc się,

    – jak możesz to rozepnij mi sukienkę – powiedziała, odwracając się do mnie plecami i zgarniając swoje jasne włosy.

    Podszedłem do Marty, w spodniach poczułem, że moje 18cm już stoi. Pomyślałem sobie kurwa to jest koleżanka mojego kolegi, nie myśl o niej w ten sposób. Chwyciłem suwak na jej plecach w dwa palce i pomału zjeżdżałem nim w dół rozpinając zamek, który kończył się praktycznie na pośladkach. Drugą ręką chwyciłem jej bark, na co zareagowała westchnieniem i zbliżyła swoją kształtną dupę do mojego krocza.

    – ooo, jesteś już twardy! – stwierdziła odwracając się twarzą do mnie,

    Nie zdołałem nic powiedzieć, a jej sukienka zsunęła się na ziemię odkrywając dwie piersi, które wziąłem w dłonie. Wielkościowo były jak wyrośnięte pomarańcze. Ściskając jej cycki oglądałem tatuaże, które miała na ciele. Kolorowe tatuaże nadawały jej niesamowitego uroku, miała wytatuowane praktycznie całe plecy i jedną rękę. Mimo wielkości tatuaży, w klubowej sukience były one niewidoczne. Momentalnie bez słowa nasze usta spotkały się. Całowałem matkę kolegi, która mogłaby być moją mamą i co najdziwniejsze podobało mi się to niemiłosiernie. W trakcie pocałunku jedna ręką rozpiąłem swoje spodnie i wyciągnąłem penisa. Marta spojrzała na niego, później na mnie, uśmiechnęła się i uklękła. Nie musiałem jej tłumaczyć co ma robić. Robiła laskę perfekcyjnie, dbając o odpowiednią ilość śliny.

    45 letnia matka kolegi o zajebistej figurze i tatuażach, o jakich marzą nastolatki robiła mi loda na włochatym dywanie na środku salonu. Chwyciłem jej długie blond włosy jedna ręką i dopychałem jej głowę na mojego penisa. Zdziwiło mnie, że tylko kilkukrotnie się zakrztusiła. Koleżanki ze studiów po lekkim dociśnięciu miały odruch wymiotny. Po raptem kilkunastu sekundach czułem, że zbliża się fala białej czekolady. Pomyślałem, że nie mogę się tak szybko spuścić żeby nie zawieść doświadczonej partnerki. Przerwałem Marcie ciągnięcie fujary i położyłem ją na dywanie. Delikatnie centymetr po centymetrze schodziłem niżej po „schodkach” jej wspaniałego ciała delektując się jej aksamitem. Doszedłem do wzgórka rozkoszy i zabrałem się za całowanie jej płatków róży przez cienkie stringi, które miała na sobie. Nie ściągnąłem ich. Przez chwilę droczyłem się z mamą kolegi widząc, że chce, abym wsunął jej swój język w szparkę. Po chwili odchyliłem rąbek stringów żeby dobrać się do jej słodkiej i mokrej od soków doświadczonej szparki. Miała świeżo wygolony pasek nad nią i pomyślałem, że stara Szymka wiedziała po co idzie do klubu. Podnieciło mnie to jeszcze bardziej. Wsadziłem jej język w szparkę, była słodko – słona, czuć było, że spociła się w klubie jednak nie było to odpychające. Kręciłem językiem kółka w środku, jakbym jadł danonka bez łyżeczki. Raz po raz przechodziłem języczkiem na jej guziczek. Na tyle się to podobało starszej koleżance, że ta zaczęła głośno jęczeć. Jęczała i wiła się po dywanie ok 4 nad ranem więc jedną ręką zakryłem jej usta żeby nas nikt nie usłyszał w bloku, a druga zacząłem ją palcować. Najpierw wsadziłem jeden palec, a po chwili dołożyłem drugi. Trzeciego próbowałem dołożyć ale nie chciał wejść. Po dłuższej chwili i kilku dreszczach przeszywających ciało mojej partnerki zaproponowała żebyśmy przeszli do  69 i powiem Wam, że było to najszybsze 69 w moim życiu. Byłem niesamowicie podniecony, dodatkowo Marta ciągła jak odkurzacz, intensywnie i mocno. Widać, że była minetką już nieźle nakręcona, a ja z każdą sekunda czułem, że wystrzał jest coraz bliżej. Przerwałem lizanie cipki, zacząłem głośno oddychać i spuściłem się bez słowa ostrzeżenia matce kumpla prosto do gardła. Trzy salwy nasienia poszły prosto w jej doświadczone usta. Tym razem Marta zakrztusiła się, jednak po wszystkim całość połknęła i podziękowała. Przyniosła nam ręcznik papierowy i ogarnęliśmy się w ciszy. Marta założyła z powrotem na tyłek stringi, ubrała krótkie spodenki i top na swoje ciało. Dopiliśmy herbaty w milczeniu i bez słowa siedzieliśmy prawie 30 minut analizując w głowach co się przed chwilą stało.

    Siedziałem tak przy tym stole w bokserkach i T-shircie. Bokserki podczas analizowania wydarzeń zrobiły się pełne i mój penis znów był w gotowości. Marta to zauważyła i bez słowa poszła na dywan, zdjęła spodenki i wpięła śliczny tyłek w moja stronę kręcąc nim powabnie.

    Chodź tu i bezczelnie zrób swoje – rzuciła,

    Podszedłem do niej, chwyciłem ja za włosy jedna ręką, druga nakierowałem penisa do wejścia pochwy. Marta nabiła się na sztywny pal wydając przy tym głośny jęk. Moje pchnięcia były długie i silne, wręcz brutalne jednak mamuśce podobało się to bo jęczała coraz głośniej w miarę uderzeń moich bioder o jej pośladki. Rżnąłem tak matkę kolegi jakieś 5 minut. Marta była strasznie głośna, w głowie miałem obraz podsłuchujących nas sąsiadów. Doszedłem na jej twarz, zalewając niechcący jej jedno oko. Zlizała z twarzy resztki nasienia, wytarła oko chusteczką i kazała mi się zbierać, bo jak stwierdziła jest już późno. Pocałowałem ją w czółko na pożegnanie i obiecałem umówić się w tygodniu do niej na tatuaż.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Wiśniewski
  • Delicje

    Wyszedłem ze szkoły, idąc do domu nie umiałem się skupić, w moich uszach tkwiły słuchawki ale nawet nie włączyłem żadnej piosenki.

    W moim podbrzuszu czułem cholerne stado motyli a nie jakieś tam, motylki a to wszystko przed ostatnią lekcję która był basen. Gdy już skończyłem pływać mieliśmy się zbierać i iść do domu, ale to była moja ostatnia lekcja i postanowiłem wygrzać się jeszcze w jacuzzi, jak na złość wszystkie tuby były zajęte, więc postanowiłem iść na strefę saun. Mam karnet ucznia i 18 lat skończone więc mogę na basenie siedzieć nawet i cały dzień.

    Wziąłem prysznic, zrzuciłem kąpielówki i czując luz między nogami zawinięty w ręcznik poszedłem.

    Wskoczyłem do jacuzzi i już wiedziałem że to dobra decyzja po całej godzinie zajęć. W jacuzzi siedziała starsza para i ja. Po chwili dziadek z babcią wyszli a w ich miejsce weszło trzech facetów. Dwóch około 40 lat jeden około 25 lat.

    Odprężony siedziałem i czułem jak ciepłe strumienie wody delikatnie masują moje pełne jaja i zawsze chętnego do zabaw kutasa. Dostałem lekkiego wzwodu.

    Uchyliłem powieki i w moje oczy rzucił się widok którego się nie spodziewałem. Młodszy z tych trzech facetów siedział z rękami pod wodą a dwóch starszych z błogim minami i rękami za głową, miało zamknięte oczy. Było widać że ręce środkowego delikatnie się ruszają. Oczywiście nie było widać pod wodą co robi.

    Mój Kutas od razu stwardniał, wtedy jeden z nich za bardzo wygiął plecy i jego kutas wychylił się znad wody i trysnął raz spermą ponad wodę. Spod przymkniętych powiek widziałem że drugi też doszedł.

    Chwilę później oboje wyszli z jacuzzi, ich kutasy już na wpół opadły. Młodszy został, pewnie miał ten sam problem co ja, twardego kutasa z którym wstyd wyjść i pokazać wszystkim wokół.

    Nasze oczy się spotkały ale szybko odwróciłem wzrok. Po chwili spojrzałem ponownie i on nadal na mnie patrzył. Wtedy przesunął się w moją stronę gdyż do jacuzzi weszła jakaś para.

    Jego dłoń musnęła moje udo, mimo że woda była gorąca dostałem gęsiej skórki. Chwilę później jego dłoń przesunęła się po moim udzie. Założyłem ręce za głowę i udawałem że nic się nie dzieje. Wtedy chwycił mojego kutasa, zdecydowanie zaczął ruszać nadgarstkiem i brandzlować mnie. Para wyszła, świecąc mokrymi cyckami kutasem lekko stojącym i tyłkami. Ten widok podniecił mnie jeszcze bardziej. Kutas stwardniał jeszcze bardziej wiedziałem że zaraz dojdę. Byliśmy w tubie tylko we dwóch i tuż przed tym jak miałem dojść mój towarzysz nachylił głowę, zanurkował tuż pod powierzchnią i cały mój ładunek spermy wziął do ust. Chwilę później podniósł głowę i na moich oczach połknął wszystko.

    Patrzyłem na niego lekko zaskoczony. Uśmiechnął się, i powiedział

    – już za dużo spermy by tu pływało. Jak chcesz się odwdzięczyć jestem w łazience.

    I wyszedł.

    Siedziałem jeszcze chwilę dysząc ciężko. Patrzyłem jak wychodzi ale zrobił to tak że nie widziałem jego kutasa.

    Poszedłem po chwili do łazienki nie myśląc ani nie kontaktując. Wszedłem do kabiny i usiadłem na zamkniętej toalecie. Wtedy drzwi się otworzyły i wszedł on w ręczniku.

    Zdjął go i moim oczom ukazał się gruby lekko wzwiedziony kutas a pod nim wygrzane luźno wiszące jaja. Patrzyłem jak urzeczony, chwycił go w rękę i zaczął się brandzlować patrząc na mnie z góry. Chwilę później zrobił krok w moja stronę, tuż przed moimi oczami była żołądź w napletku. Wtedy otwarłem usta a on wsadził mi go i zaczął tryskać spermą. Nie myśląc nawet chwili co robię, połknąłem wszystko.

    Odchylił głowę do tyłu westchnął lekko i zmierzwił mi włosy potem wyszedł.

    Smak jego spermy czuję w gardle pisząc to opowiadanie… Chcę tam wrócić.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom7
  • Studenckie cipki

    Było to na studiach. Jedna z nielicznych imprez zrobionych na roku. Kolega z grupy organizował andrzejki. Po zajęciach przybyliśmy do akademika. Trzeba było się zameldować, zgłosić nocleg i opłacić. Potem już tylko zrzucić ubrania do pokoju i na salę. Sama impreza była średnia. Na początku trochę drętwo, potem się rozruszaliśmy. Kolega, u którego miałem spać tak się schlał, że nawet nie dotarł na piętro i wylądował w najbliższym pokoju naszych znajomych. W tym pokoju miały spać dwie koleżanki, niestety nie w smak im było z totalnie zalanym gościem spędzać noc. Więc zaproponowałem, żeby przesiedzieć tam, gdzie ja miałem nocować. Co prawda było jedno łóżko, ale obiecałem, że zdrzemnę się na fotelu. Po imprezie nie mieliśmy jednak ochoty na spanie. Przynieśliśmy trochę tealightów z sali i w dobrych humorach rozmawialiśmy. Były trochę speszone. Ja w sumie też. Okazało się, że jesteśmy w trójkę podobni. Spokojni, trochę nieśmiali, ale też skrywający tajemnice. Do tego okazało się, że zapomniały zabrać ze sobą piżam i paru innych rzeczy. Spytały się, czy nie będzie im przeszkadzać, jak rozbiorą się do bielizny i tak będą spać. Odpowiedziałem, że ja też nie mam niczego i też będę w majtkach. Jak chcą, mogę zdjąć koszulkę, żeby było im raźniej. Uśmiechnęły się, a że alkohol trochę szumiał nam w głowach, zgodziły się. Usiedliśmy na łóżku i jakoś zeszło na tematy damsko-męskie i cielesne. Zapytały mnie, czyje piersi mi się bardziej podobały. Powiedziałem, że nie wiem, bo po pierwsze jest trochę ciemno, a po drugie są w stanikach. Miałem obiecać, że nikomu ani słowa o dzisiejszym wieczorze i zdjęły staniki. Przypatrywałem się trochę, a potem wzięły po dłoni i położyły na swojej piersi. Sprawdź dokładniej, prosiły. Delikatnie masowałem i naciągałem sutki. Oparły się lekko w tył na rękach, odwróciły głowy do siebie i zaczęły całować. To mnie rozochociło. Przysunąłem się bliżej i delikatnie musnąłem językiem jedną pierś. Nie protestowały. Zmieniałem piersi w ustach i rękach. Położyły się na plecach. Ukląkłem na wysokości ich bioder. Ich ręce położyłem na ich piersiach. Ściskały je i masowały. Byłem pomiędzy dziewczynami. Moje ręce powędrowały przez brzuszek do majtek. Delikatnie masowałem przez majteczki. Wyczułem, że ich cipki są wygolone. Gdy lekko wciskałem paluszki, rozchylały nogi. Szybko zrobiły się wilgotne. Ściągnęły majtki i zupełnie nagie oddawały się masowaniu łechtaczki, a potem palcówce. Gdy były bardzo podniecone, ustaliły, która będzie pierwsza. Założyłem gumkę i wszedłem w śliską cipkę. Była bardzo rozpalona. Dziewczyny się całowały. Posuwałem jedną do orgazmu, sam o mało go nie osiągając. Potem się zmieniły. Tym razem mój penis był już nieco znieczulony takim posuwaniem i bez problemu doprowadziłem drugą do szczytowania. Po wszystkim kazały mi się położyć na plecach. Postanowiły doprowadzić mnie do szczytowania swoimi cipkami. Jednocześnie sobie wzajemnie dogadzały w tzw. tribbingu. Ściskały swoimi cipkami mojego kutasa. Pocierał główką o ich łechtaczki. Widziałem, jak nabrzmiewały. To wyraźnie ich podnieciło. Gdy mój kutas mocno naprężył się, przyśpieszyły ruchy i sapanie. Zacząłem pulsować, sperma wystrzeliła w gumkę. Już prawie miałem dosyć, a one jeszcze chwilę poruszały biodrami. Także doszły do drugiego orgazmu. Po wszystkim przytuliły się z dwóch stron, okryłem nas kołdrą. Zasnęliśmy tak do rana, by potem jeszcze sobie dogadzać przed śniadaniem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Wyruchana przez siostrzenca

    Święta w naszej familii są zawsze bardzo rodzinne. Wszyscy zjeżdżamy się na te 2-3 dni z różnych krańców Polski, by spędzić ze sobą czas. Nasza rodzina jest duża, więc zwykle jest to prawie trzydzieści osób w jednym tylko domu siostry mojego męża. Pijemy, jemy, śmiejemy się, rozmawiamy i właściwie to lubię ten nasz wspólny świąteczny czas. Ale nigdy, przenigdy nie myślałam, że wydarzy się coś takiego.

    To było Pierwsze Święto Bożego Narodzenia, już wieczór, każdy sobie trochę popił i ja też byłam po którejś lampce winka. Wszyscy siedzieliśmy głównie w ogromnym salonie z dużą choinką. Przez większość czasu rozmawiałam z Kamilą – czyli siostrą seniorką męża – i teściową. Nie ma co chyba zanudzać szczegółami o czym gadałyśmy zanim przeszłyśmy na temat syna Kamili – Eryka. Eryk był dwudziestoletnim chłopakiem, bardzo wysokim i dobrze zbudowanym, a do tego strasznie przystojnym – nie podobnym wcale do matki ani ojca; przez co śmialiśmy się wszyscy w rodzinie, że to może po listonoszu. W każdym razie między mną, a Erykiem nigdy nic nie było, nigdy nie pomyślałam nawet, że mogłoby coś być, Boże! – przez myśl mi nie przeszedł on jako obiekt seksualny. To wyszło tak dziwnie, nagle i niespodziewanie.

    Wszyscy mieliśmy już nieźle w gazie i Eryk podszedł do mnie. Rozmawialiśmy o jakiś duperelach i widać było po nim, że jest mocno pijany. W naszej rozmowie wtrącał zaskakujące komentarze na mój temat. Mówił, że jestem jego ulubioną seksowną ciotką, prawił mi też komplementy na temat mojej urody. Dziwiło mnie to, ale brałam to za żarty i zbywałam ze śmiechem. Trwało to może godzinę czy dwie – te jego osobliwe podchody. Kiedy poszłam do kuchni po kolejną butelkę wina – też już mocno wcięta – zorientowałam się, że Eryk wszedł za mną. Nagle podszedł do mnie i zaczął mnie przytulać do swojej męskiej piersi – sięgałam mu ledwo ramion. W trakcie tych dziwnych czułości jeszcze raz składał mi świąteczne życzenia oraz prawił, że musi mnie kiedyś odwiedzić. Śmiałam się i też złożyłam mu życzenia raz jeszcze. Potem nagle tak jakoś głupio wyszło – nie wiem z czyjej winy – on chciał mi chyba dać całusa w polik i ja jemu i nagle naszu usta dotknęły się miękko. Wprawiło mnie to w zakłopotanie, ale Eryk…

    Nagle jego wargi ponownie musnęły moje, a potem jeszcze raz i jeszcze i po prostu zaczęliśmy się całować. Ja jego ciotka, starsza o dwadzieścia lat, w domu pełnym rodziny! To było jak obłęd, ale jakoś nie potrafiliśmy przestać. Całowaliśmy się kilka chwil i czułam się niesamowicie. Jego język wił się niczym wąż. Smakował – pomimo odoru alkoholu – naprawdę świeżo i męsko. Kiedy nagle przerwaliśmy, bo usłyszeliśmy, że ktoś idzie, Eryk szepnął do mnie:

    – Chodźmy do mojego pokoju.

    W pierwszej chwili stanęłam jak wryta i myślałam, że się przesłyszałam. Czy on zgłupiał? Do jego pokoju? I co niby chce tam robić do cholery?

    Jakiś dalszy kuzyn pozdrowił nas i dobrał się do lodówki. Eryk wciąż na mnie patrzył i pokazał mi, żebym poszła za nim. Wyszedł z kuchni, a ja zostałam. Nie odwrócił się. Przecież wiedziałam gdzie jest jego pokój. Sama nie wiem co mnie podkusiło, żeby do niego iść. Chyba ciekawość. To na pewno było to.

    Kiedy weszłam do jego pokoju i zamknęłam drzwi w pierwszej chwili go nie spostrzegłam. Nagle chwycił mnie mocno od tyłu, obrócił do siebie, jakbym była lalką i ponownie dorwał sie do moich ust. Znów się całowaliśmy, tym razem jeszcze dłużej i namiętniej. Poczułam jak jego dłonie wodzą po moich biodrach i pośladkach. Nagle oderwałam się od niego.

    – Eryk do cholery jasnej! Co my wyprawiamy! – rzuciłam gniewnie. Ale zła tak naprawdę byłam na siebie.

    – Nie wiem – przyznał powoli Eryk. – Ale nie chcę o tym myśleć.

    I zanim zdążyłam się odezwać jego język ponownie penetrował moje usta. O Boże, myślałam sobie. Co my najlepszego wyprawiamy. Ale chwilę później jakoś przestało mnie to obchodzić. Przestałam myśleć o Eryku jako o moim siostrzeńcu, którego kiedyś nosiłam na rękach. Teraz miałam przed sobą mężczyznę, który był cholernie napalony. Czułam jego pożądanie, czułam odór jego podniecenia. Działało to na mnie cholernie. Był przecież samcem, a ja tylko chętną samiczką…

    Jakoś instynktownie moje dłoń zjechała na jego krocze. Kiedy poczułam niezwykłą twardość między jego nogami byłam zaskoczona i dla pewności ścisnęłam go tam mocniej. Chłopak syknął. Spodobało mu się to, a ja już wiedziałam – Eryk musiał mieć naprawdę potężnego penisa. I nagle przeszliśmy na jego łóżko. Usiadłam na skraju i zaczęłam – jak jakaś tania sucz – dobierać się zniecierpliwiona do jego rozporka. Szybko poszło. Po chwili jego penis wyskoczył mi tuż przed oczami.

    – O Jezu… – wystękałam z wrażenia.

    Penis Eryka był ogromny. Gruby i długi, bardzo blady, mocno zarośnięty czarnym włosem. Bez chwili zwłoki chwyciłam go swoją małą dłonią i od razu poczułam jak ciężki jest to kawał mięcha. Odciągnęłam skórkę napletka, odsłaniając tym samym napęczniałą, bordową żołądź. I spoglądając na twarz Eryka wzięłam go w usta. Ledwo dałam radę obłapić go wargami. Poczęłam delikatnie pracować głową. Ssałam mu powoli i z wyczuciem, skupiając się tylko na grzybku, który i tak był cholernie za wielki. Ale dawałam radę. Widziałam to w oczach chłopaka. Był w niebo wzięty. Jego penis smakował z początku niezbyt dobrze. Czuć było słonawy pot, a także specyficzny zapach – coś jak polędwica – i czuć to było głównie w zagłębieniu pod żołędzią. Ale przemogłam się i powoli spijałam wraz ze swoją śliną ten dziwny, pierwotny eliksir. W końcu wyczyściłam go do cna i czułam już tylko sam smak męskiej skóry. Kiedy zacząłem pomagać sobie rączką, Eryk ryknął rozkosznie i wyciągnął penisa z moich ust. Nie wiedziałam o co chodzi. Ale po chwili już to się działo.

    Chłopak przewrócił mnie na plecy i szybkim ruchem ściągnął ze mnie majtki, zostawiając mnie w sukience. Podwinął ją tylko na brzuch, dobierając się do mojej cipki. Złapał za moje uda i rozszerzył je. Wiedziałam, że moja mała jest już zdana na jego łaskę. Zdążyłam jeszcze zerknąć na jego wielkiego penisa, który po chwili wypełnił mnie brutalnie do granic. Poczułam wielki ból, kiedy Eryk tak mocno we mnie wtargnął, ale zamknęłam oczy i zacisnęłam zęby. Zaczął od razu mocno, nie bawił się w podchody. Ja z sekundy na sekundę czułam się jednak coraz lepiej. Moja pochwa zaczynała dostosowywać się do tego potwora wewnątrz. Muszę przyznać, że Eryk nie miał ochoty na lekkie zabawy. To co ze mną teraz robił można było nazwać tylko i wyłącznie pierdoleniem. Wchodził i wychodził ze mnie z siłą i szybkością pneumatycznego młota. Trzymał mnie za nogi i raz za razem dobijał do brzegu, powodując u mnie tym samym wybuchy stęknięć i jęków. Naprawdę miał ogromnego chuja, największego w moim życiu. Bałam się, że moja pochwa pęknie czy coś takiego po naporem jego maczugi. Z drugiej jednak strony fakt, że penetrował mnie taki olbrzym tylko bardziej mnie nakręcał.

    Eryk nagle pochylił się i chwycił dłonią moją pierś. Pomacał ją przez sukienkę i po sekundzie zanurkował pod materiałem – miałam sukienkę z dużym dekoltem. Chwilę zajęło mu wypuszczenie moich dwóch nagich piersi na zewnątrz. Ściskał mocno prawą, ugniatał ją, drażnił twardy sutek, patrząc mi głęboko w oczy. I ani na moment nie przestawał mnie jebać. Pracował jak maszyna, pieprzył mnie jak maszyna. Jego biodra działały przód tył, jego penis pracował we mnie jak dobrze naoliwiony tłok. Musiałam przyznać, że nikt nigdy dotąd mnie tak nie potraktował – mąż nawet w połowie nie rżnął mnie tak mocno jak Eryk. Łóżko pod nami skrzypiało i dudniło jak dzikie, moje stęknięcia i jęki były głośne jak cholera, a pod nami bawiła się rodzina, słychać dobrze było melodie kolęd i raz po raz wybuchy śmiechu ludzi. A my nad ich głowami się pierdoliliśmy. Tak po prostu. I nikt o niczym nie miał pojęcia.

    Spojrzałam Erykowi w oczy. Patrzył na mnie z wyraźnym zadowoleniem na twarzy. Byłam pewna, że podoba mu się to. Podoba, że może poruchać swoją ciotkę i jej czterdziestojednoletnią cipkę. Zaczęłam zastanawiać się którą kobietą jestem w jego życiu. Sprawiał wrażenie dosyć doświadczonego, ruchy miał pewne i mocne. Ale mimo to nie potrafił się jeszcze opanować, bo po chwili położył się na mnie i pocałował mnie czule. Wiedziałam o co chodzi. Znałam przecież mężczyzn aż za dobrze, mimo że nie było ich zbyt wielu.

    Kiedy jego język wbił sie w moje usta, poczułam drgania jego penisa w środku. Po chwili poczułam też nagłe gorąco rozlewające się w mojej cipce. Eryk zaczął spuszczać mi się do środka. Raz za razem czułam jak kolejna salwa obija ścianki mojej pochwy. To było mega przyjemne, tym bardziej, że chyba nigdy nie miałam w sobie tak potężnego ładunku spermy. Miałam wrażenie jakby ktoś lał mi tam z węża ogrodowego. Kiedy chłopak spuścił się co do ostatniej kropli, podniósł na mnie oczy. Wyglądał jakby był w raju.

    – Ciociu przepraszam, że skończyłem w tobie, ale było mi tak dobrze…

    – W porządku. Nic nie szkodzi. To było bardzo przyjemne.

    – Ale chyba nie zrobię ci dziecka, co?

    – Daj spokój…

    Zaśmiałam się i potem uśmiechnęłam, ale po chwili przeraziłam się. Bo dopiero teraz to do mnie dotarło. O Boże! Moja mina zrobiła się kwaśna, co Eryk od razu zauważył. O cholera, pomyślałam sobie. Gdzie ja miałam kurwa głowę! Przecież mam te dni, Boże! Przecież nie mogę sobie zrobić dziecka z siostrzeńcem do cholery jasnej!

    – Eryk?! – Usłyszeliśmy nagle głośne wołanie Kamili, matki Eryka.

    W przerażeniu zaczęliśmy się pospiesznie ubierać. Eryk wciągnął szybko spodnie i zapiął pasek, a ja wsunęłam majtki na mokrą od męskich soków cipkę i schowałam piersi za sukienką. Poprawiłam szybko włosy i podeszłam do okna – pełna improwizacja. Sekundę później Kamila wparowała do pokoju.

    – A tu jesteście – oznajmiła z ulgą. – Zosiu chodź, pomożesz mi z pieczenią.

    Poszłam za nią i pomyślałam, że ona chyba niczego nie zauważyła. W sumie – kto przy zdrowych zmysłach pomyślałby o tym co tutaj robiliśmy. Kiedy wychodziłam, posłałam Erykowi czułe spojrzenie. On patrzył na mnie tak samo. Miałam wrażenie, że ogląda się za mną z jeszcze większym pożądaniem. Ta sprawa z dzieckiem nie dawała mi jednak spokoju. Zachowałam się jak gówniara…

    I kiedy schodziłam po schodach, do reszty rodziny, do tego gwaru i zapachów, nagle poczułam jak majtki przeciekają mi spermą. Poczułam jak strużka nasienia zaczyna płynąć po wewnętrznej stronie uda w dół. A mój mąż siedział przy stole i patrzyłam na niego, on podniósł głowę i uśmiechnął się do mnie. Też się do niego uśmiechnęłam. Choinka świeciła jasno ferią barw, kolędy naparzały z głośników, a ja przed chwilą ruchałam się ze siostrzeńcem. Podeszłam do mojego męża. Pocałowałam go. A po udzie spływała mi gęsta i lepka sperma należąca do innego samca. Tutaj siedział mój mąż, przytuliłam go, a moja pochwa wypełniona była młodą spermą…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel
  • Upojna

    Siedziała na przeciwko mnie, wystrojona, wpatrzona we mnie. Moja żona – Monetta, wydawała się całkiem zadowolona z kolacji którą przygotowałem z okazji naszej rocznicy. Byłem na nie lada rozdrożu, z jednej strony przyzwoitość kazała mi patrzeć w jej brązowe oczy, natomiast moje podjudzone już alkoholem podniecenie mówiło by tonąć wzrokiem w jej kształtnych, jędrnych piersiach którymi to tak lubi się chwalić.

    Jej spodniczka wiernie przylegała do jej ciała. Kupiłem ją jej już jakiś czas temu, rzadko co ją ubierała bo uważała że jest zbyt odważna. Mimo to chyba tylko jej opinia. Mi jej odsłonięte nogi, ciasno opięte pośladki oraz duży dekolt nie przeszkadza.

    Niżej były jej buty, czarne szpilki z zapięciem na kostkach, kupiła je sobie niedawno. Charakteryzowało je charakterystyczne stukotanie, wiadomo, jak to szpilki. Ale te były inne, takie pełne gracji i seksapilu. Tak specyficzne że odrazu wiedziałbym że to moja Monettka kręci się gdzieś w pobliżu.

    Ja z kolei mógłbym być uznany za żałobnika, ale co mogę poradzić, czarne ubrania zawsze mi pasowały i to w nich czułem się najlepiej. Tak było i tym razem.

    Popatrzyłem na nią, wzięła łyk wina. To był już jej trzeci kieliszek a że Monetta nigdy nie miała głowy do picia a wino było dość mocne, postanowiłem ją spytać czy może aby nie za dużo wypiła.

    – Mmm, spokojnie, i tak już nie zamierzałam pić więcej… – odpowiedziała mrukliwie – poza tym, zorganizowałeś wspaniały wieczór kochanie.

    – Hm, a to tylko początek wieczoru, wiesz o tym? – odpowiedziałem

    Monetta zmarszczyła delikatnie brwi mówiąc – niby jak?

    -Wiesz, jedno małżeńskie przysłowie mówi że każda dobra kolacja powinna kończyć się jeszcze bardziej udanym orgazmem. -odpowiedziałem szarmancko.

    -Ahh, rozumiem… W sumie to wiesz, dawno tego nie robiliśmy, zwłaszcza w takim stanie.

    -Uwierz mi, stan naszej trzeźwości ma tu niewiele wspólnego. – mówię z uśmiechem.

    Mometta wstała z krzesła i zaczęła kierować się w moim kierunku. W tym stanie nawet zacząłem się martwić czy na tych szpilkach się nie wywróci ale nim się obejrzałem, już siedziała na moich kolanach. Zaplotła ręce wokół mojej szyi i zaczęliśmy się całować dość namiętnie.

    Pozwoliłem sobię zjechać swoimi rękami w okolice jej pośladków by móc trochę ich po dotykać podczas gdy nasze języki intensywnie się ze sobą bawiły. Po chwili lewą dłoń położyłem na jej udzie i zacząłem w tych okolicach zmierzać do jej pupy.

    Monetta z kolei postanowiła położyć swoją prawą dłoń na moim kroczu by już zacząć sprawiać mi konkretniejsze pieszczoty. Uznałem więc że jest to oficjalne zaproszenie do sypialni. Postanowiłem wstać i zanieść swoją żonę do łóżka.

    Po chwili znaleźliśmy się już u siebie w sypialni wciąż nie oddzielając swoich języków od siebie. Ona była na dole, ja zaś i góry. By pomóc Monettcie, postanowiłem zdjąć jej szpilki. Zdjąłem jedną potem drugą. W Ku mojemu zaskoczeniu, odrazu po zdjęciu jej butów, zaczęła masować stopami moje krocze przez spodnie. A że nigdy nie odmawiam takich przyjemności jak footjob, szybko rozpiąłem rozporek, opuściłem spodnie i dałem Monettcie działać.

    Chwyciła go dosyć mocno i zaczęła masować. Przez chwilę szło to dość opornie zważywszy na brak poślizgu, ale gdy tylko trochę bardziej się podnieciłem, problem rozwiązał się sam. W międzyczasie zdjąłem resztę swoich ubrań by móc oddać się przyjemności. Gdy jednak po chwili zaczęło robić mi się trochę za dobrze, postanowiłem by zadbać trochę o swoją kobietę również.

    Wyjąłem swojego członka z pomiędzy stóp Monetty z lekkim żalem że muszę przerwać tą boską pieszczotę. Pomogłem Monettce się rozebrać by odkryć że pod tą obcisłą spódniczką chowa komplet czarno czerwonej bielizny.

    Pozbyłem się wpierw biustonosza. Ukazały mi się jędrne piersi z charakterstycznie stojącymi skutkami. Następne w kolejce były już lekko wilgotne figi. Odrzuciłem je w bok poczym postanowiłem zabrać się do rewanżu za tego footjoba.

    Postanowiłem zrobić Monettce porządną minetę. Jej cipka była ogolona na gładko, naprawdę przygotowała się na ten wieczór. Zbliżyłem się do już cieknącej cipki i szybkim Chapnięciem rozsmakować się w niej.

    Monetta krótko po tym zaczęła się wić, jęczeć i mruczeć z rozkoszy. Mimo to kontrolowałem by nie doszła za prędko.

    Będąc już po chwili samemu całkiem podniecomym, chciałem wejść w swoją partnerkę i tak skończyć tą noc. Przestałem więc robić Monettce dobrze i podniosłem się by wziąść prezerwatywę i założyć ją na swojego sterczącego penisa. Monetta jednak w pewnym momencie powiedziała:

    -Możesz skończyć w srodku, wzięłam tabletki.

    Słysząc to uradowałem się że będę mógł kochać się z Monettą bez zabezpieczenia.

    Nie zwlekając długo, wszedłem w jej cipkę dość gładko. Była ciasna i mokra, idealna. Zacząłem ją penetrować. Oddychała głęboko  oraz jęczała głośno, prawie że do ucha. Po chwili i ja nie szczędziłem głosu i zacząłem stękać co któreś pchnięcie.

    Po chwili postanowiłem przyspieszyć tempa z racji że oboje zbliżaliśmy się już do szczytowania. Pchałem coraz to głębiej aż nagle uderzyła mnie fala orgazmu, w jednej chwili zaczęłem wystrzeliwać swoje nasienie w głąb ciasnej również przeżywającej orgazm cipki mojej Monettki.

    Potrzebowaliśmy chwili by do siebie dojść. Chwilę po tym wyciągnąłem swojego już opadłego członka który ociekał jeszcze delikatnie spermą. Obtarlem go w chusteczkę gdyż nie miałem siły by iść się odswiezyc.

    Nie można było jednak tego powiedzieć o mojej żonie która po tym jak już otrząsnęła się z orgazmu, wstała i poszła wypłukać moją gęstą spermę ze swojego wnętrza.

    Po chwili Monetta wróciła do łóżka i widocznie już zmęczona tym upojnym orgazmem wtuliła się we mnie i usnęła. Ja czując jej wciąż sterczące sutki napierające na moją klatkę piersiową zasnąłem niedługo potem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nermięt

    Oto moje pierwsze opowiadanie. Oceń jak ci się podobało. 

  • Sasiadka w potrzebie XXVII (Zakonczenie lata)

    Wakacje minęły intensywnie i szybko, chociaż ja jako student miałem jeszcze cały miesiąc wolny od uczelni. Ostatnia niedziela spędzona z Martą minęła bez ekscesów, wróciłem do domu, pogadałem z Natalką i resztę dnia spędziłem leniwie. Początek roku szkolnego przypadał na środę, tak akurat kalendarz wskazywał 1 dzień września. Do pracy szedłem dopiero w środę właśnie, więc pierwsze dwa dni nowego tygodnia nie zapowiadały się fascynująco. W poniedziałek wieczorem dostałem sms-a od Elizy. Już prawie o niej zapomniałem, wiedziałem, że ma jakiegoś chłopaka więc nie spodziewałem się kontaktu z jej strony:

    „cześć! Tu Elizka, mógłbyś wpaść do moich rodziców jutro tak ok. 11 w południe?”

    „Tak, mam wolne, a o co chodzi?” – próbowałem ustalić

    „Mam delikatną sprawę, chodzi o przysługę, ale dostaniesz coś ekstra”

    Zdziwiłem się, ale z drugiej strony byłem ciekaw co te małolaty znów wymyśliły. Następnego dnia punktualnie zameldowałem się u jej drzwi. Matka jak zwykle była gdzieś w rozjazdach służbowych, ojciec na delegacji w Czechach. Otworzyła mi lekko zdenerwowana Eliza. Ubrana w domowe szare spodenki z materiału i białą koszulkę z kaczorem donaldem, pod którym zarysowywały się jej obfite piersi pozbawione stanika piersi:

    „Poczekaj chwilę w salonie” – rzuciła bez emocji

    Siadłem, słysząc nadchodzące z drugiego pokoju głośne krzyki i wyzwiska, ewidentnie jakaś nerwowa sytuacja miała miejsce w sypialni. Dwa głosy rozpoznałem, to najbliższe kumpele Elizki, czyli Pati i Paula, trzeci głos kobiecy był mi obcy. Dziewczyny się kłóciły i wyzywały, słychać było też jakąś szarpaninę i uderzenia, chyba w twarz. Trochę mnie to zbiło z tropu.

    Po paru minutach weszła Patrycja mówiąc:

    „Chodź do sypialni”

    Kiedy poczłapałem za nią moim oczom ukazał się dość dziwny widok. Na łóżku jak na skazaniu siedziała załzawiona, młoda siedemnastoletnia dziewczyna z poszarpanymi włosami w kolorze jasnego blond z dodatkiem kilkunastu wyrazistych fioletowych pasemek. Miała mocno umalowane oczy, z których makijaż w dużej mierzę rozmazał się na jasnych policzkach. Była naprawdę śliczna, szczupła, dość wysoka. Ubrana w czarną krótką do połowy ud sukienkę z półprzeźroczystego materiału, do tego czarne wysokie rajstopy za kolano, oczywiście specjalnie potargane, na rękach pełno koralików, uszy poprzekłuwane dużymi kolczykami typu tunel. Podobała mi się w tym stylu emo. Nad nią wydzierały się dziewczyny, krzycząc coś na zmianę. Spytałem co się dzieje, wtedy głos zabrała Eliza:

    „Ta szmata pierdolona chciała dołączyć do naszej paczki, ale wiesz co ten pierdolony szlauch zrobił? Przespała się z moim chłopakiem!” – krzyknęła, szarpiąc ją kolejny raz za rozpuszczone do ramion włosy.

    „Eliza, to nie tak do końca, byliśmy pijani to on się do mnie dobierał, ja nic od niego nie chciałam, nie psujmy naszej znajomości o faceta” – próbowała się bronić.

    Zastanawiałem się co ja tu robię, dlaczego Elizka zaprosiła mnie, żeby prać swoje brudy w mojej obecności. Gospodyni szybko wyjaśniła sytuację zwracając się do zahukanej dziewczyn:

    „Lubisz dawać dupy nie swoim facetom? To teraz dasz dupy mojemu znajomemu, skoro tak się lubisz pierdolić to chyba się powinnaś cieszyć?”

    „Eliza, ale ja nie daje dupy każdemu, już Ci wyjaśniłam, przeprosiłam za wszystko…” – łkając mówiła.

    „Jeśli to ma zamknąć spór między nami to miejmy to już za sobą” dorzuciła ze smutkiem

    „No to dobrze, jest akcja, jest reakcja, przyjmiesz kare z godnością, to pomyślę czy wejdziesz do naszej grupy” – dodała Eliza, wymierzając jej soczystego liścia prosto w twarz. Patrycja splunęła na jej policzki, po czym złapała ją za włosy i prowadząc do dużej łazienki tak jak się prowadzi psa na smyczy krzyczała:

    „suko na kolana!” zniknęły za drzwiami łazienki. Za nimi poczłapała Paula.

    Eliza spojrzała na mnie z uśmiechem, zdejmując koszulkę i spodenki, zostając w samych zwykłych białych majtkach w czarne paski, który ładnie podkreślały jej duży, kobiecy tyłek. Poprawiła swoje wielkie cycki, spięła czerwone włosy do tyłu klękając przede mną mówiąc:

    „Kiedyś Ci pomogłam, teraz masz szansę się odwdzięczyć” – kończąc zdanie zaczęła mi obciągać kutasa w typowy dla siebie sposób, robiąc to intensywnie i szybko. W zasadzie cała ta sytuacja mnie mocno podniecała, więc zanim włożyła go do ust byłem w pełni sztywny. Złapała mnie za kutasa i tak prowadząc dotarliśmy do znajdującej się obok łazienki. Na środku ogromnej, pięknie wykończonej łazienki klęczała pozbawiona ubrań dziewczyna, Pati również była naga. Prawą stopę opierała o krawędź wanny, będąc w tak dużym rozkroku trzymała blond włosy swojej ofiary, manipulując jej głową, tak aby za pomocą jej języka dogadzać sobie wedle uznania. Paulina ściągała swoje ubrania, szykując się jako druga. Kiedy Pati doszła, Elizka spojrzała na nią:

    „Jak skończyłaś to przynieś z mojej torebki prezerwatywy, cholera wie z kim ta szmata się rżnie”

    Wtedy podeszła do niej Paulina, złapała obiema dłońmi jej głowę, przysuwając ją do swojej cipki:

    „powąchaj ją kurewko, czujesz jak ładnie pachnie? To teraz dokładnie ją wyliżesz” po czym robiła dokładnie to samo co jej koleżanka chwilę wcześniej, wyprężając się przed jej twarzą w taki sposób aby eksponować cipkę.

    Elizka cały czas masowała mi dłonią kutasa, jakby zapewniając abym nie opadł. Jednak na to nie było szans, bo podniecenie było na najwyższym poziomie. Po krótkiej chwili do łazienki wróciła Patka z paczką gumek w ręku. Uklęknęła przede mną, biorąc kutasa do ust, chcąc go poczuć na chwilkę zanim założy prezerwatywę. Eliza szepnęła mi do ucha, tak aby dziewczyna nie słyszała:

    „Żadnego wchodzenia w cipkę, od razu wciskaj go w dupsko, suka ma Cię poczuć tam, gdzie się tego nie spodziewa. Po wszystkim spuszczasz się jej na ryja. Nie zawiedź mnie”

    W międzyczasie Paula zdążyła sobie dogodzić jej sprawnym językiem, Patka natomiast sprytnie założyła kondoma na mój sprzęt, podeszła do dziewczęcia, podnosząc ją brutalnie za włosy, opierając na markowej pralce, tak, żeby była wypięta do mnie tyłem. Położyła się na jej plecach, aby ograniczyć ruchy:

    „No Justynka, teraz Twoje pięć minut, musisz się spisać” kończąc puściła do mnie oko, dając znać, abym zaczynał. Podszedłem od tyłu i zgodnie z instrukcją usłyszaną chwilę temu na ucho, natychmiast przyłożyłem kutasa do ciasnego otworu, mocnym i zdecydowanym ruchem wbijając się w jej ciasny odbyt:

    „Ała, tylko nie tam” – krzyknęła przerażona dziewczyna próbując się odruchowo wyrwać.

    Szybko dopchnąłem kutasa do końca, zatrzymując się na chwilę.

    „W cipkę to żadna kara, myślałaś, że Cię tu zagłaskamy?” – odpowiedziała Eliza.

    „Byle szybko, chcę to mieć z głowy” – odpowiedziała szeptem, zamykając oczy. Zacząłem ostro pierdolić ją w ciasny tyłek, co chwilę z trudem powstrzymując się przed wytryskiem. Po kilkunastu pełnych ostrzejszych ruchach. Już nie było szans na to abym wytrwał, wyszedłem więc z niej w pośpiechu, co spowodowało, że Patka zlazła z niej, szarpiąc ja za włosy zmuszając do ponownego klęknięcia. Justyna wykonała polecenie pokornie otwierając usta w oczekiwaniu aż w nich skończę. Potężna dawka spermy wylądowała na jej twarzy, drugi strzał celnie dotarł do gardła, trzecia stróżka ozdobiła czoło i blond włosy. Po wszystkim jeszcze włożyłem kutasa kilka razy w jej usta. Kiedy skończyłem, myśląc, że to już wszystko, do dziewczyny wolnym krokiem podeszła Elizka, łapiąc ją dłonią za brodę naciskając na policzki tak aby spojrzała do góry z uchylonymi ustami. Powoli wypuściła z buzi ogromną porcje śliny, która skapnęła na jej usta:

    „Pobrudziłaś się kochanie” – powiedziała zatroskanym matczynym głosem pełnym dobroci i ciepła.

    „Ale nie martw się, poradzimy sobie z tym” – dodała, łapiąc ją za włosy i ciągnąc w stronę prysznica, który znajdował się naprzeciw dużej, eleganckiej wanny. Kiedy Justyna znalazła się pod prysznicem, Eliza, zsunęła z siebie majtki, stanęła przed nią w rozkroku, naprężając mięśnie wypuściła z siebie silny strumień przeźroczystego moczu, „zmywając z jej twarzy resztki nasienia pomieszanego z makijażem. Kiedy skończyła odwróciła się do dziewczyn ze słowami:

    „No dalej dziewczynki, pomóżcie koleżance się umyć” po tym pozostałe dziewczyny wykonały tą samą czynność, sprawiając, że Justyna była cała mokra, łącznie z włosami. Widząc to miałem dziwne uczucia, jednak w jakiś sposób mnie to podniecało do tego stopnia, że od samego patrzenia, znów zrobiłem się twardy. Nie uszło to uwadze pani domu, która ze zdziwieniem spojrzała na mój sprzęt:

    „znowu jesteś gotowy?” oparła się tyłkiem o pralkę, stając w rozkroku:

    „Chodź” – dała znać ruchem głowy

    Podszedłem do niej wkładając kutasa w jej miękką i wilgotną cipkę. Zacząłem posuwać ją patrząc jej prosto w oczy, drugą ręką bawiąc się jej wielkimi cyckami, ugniatając je na przemian.

    „Skończ we mnie” – zarządziła, a ja natychmiast przyśpieszyłem swoje ruchy, chcąc drugi raz dobiec do mety. Po kilkunastu solidnych pchnięciach strzeliłem niewiele mniejszą dawką lepkiego nektaru, szczelnie wypełniając jej wnętrze. Gdy skończyłem, Elizka ścisnęła delikatnie swoje wargi sromowe dwoma paluszkami i ostrożnie poczłapała do wciąż siedzącej na środku brodziku kabiny prysznicowej Justyny:

    „To ostatnie zadanie, otwieraj pysk” – powiedziała spokojnie aczkolwiek stanowczo

    Dziewczyna uchyliła usta pokornie przyjmując wyciekającą porcje spermy. Językiem wyczyściła wilgotną cipkę swojej „koleżanki”, która na koniec złapała ją za włosy cedząc przez zęby:

    „Chciałaś do nas dołączyć, ale popełniłaś fatalny błąd, nie ruchasz się z naszymi facetami za naszymi plecami. Teraz należysz do nas, ogarnij się i wypierdalaj, napiszę Ci kiedy masz się zameldować po raz kolejny. Jesteś śliczna, ale dużo się musisz nauczyć, pierwszą lekcję masz gratis, nie spierdol niczego więcej”

    Rzuciła jej ręcznik pod nogi i wszyscy opuściliśmy łazienkę. Ja w lekkim szoku, zebrałem się w sobie, ubrałem się i wróciłem do domu. Nie wiedziałem co o tym wszystkim mam myśleć, byłem naprawdę zmęczony i zdezorientowany. Po powrocie do mieszkania resztę dnia spędziłem w łóżku. Sam ze swoimi przemyśleniami.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam

    Jeśli Ci się podoba to co piszę, daj znać komentarzem, to mnie motywuje do częstszych i dalszych prac, Dzięki!