Category: Uncategorized

  • Ex w pojedynke 3

    Minęły może 3 albo 4 tygodnie i mam dopiero następne widzenie z moją byłą. Potrzebowała żebym ją podrzucił na imprezę, taki zwykły babski wieczór. O dziwo tym razem nie potrzebowała nikogo do opieki, bo małego dała do koleżanki na noc.
    Przyjechałem po nią o wyznaczonym czasie, czekała na mnie już na parkingu i od razu, gdy ją zobaczyłem, pomyślałem, że to nie jest wyjście na babski wieczór, ale na ostry podryw. Ubrana była lekki płaszcz krótką spódniczkę i bardzo przewiewna bluzkę. Wsiadła do samochodu, gdy tylko się zatrzymałem. Zobaczyłem, że miała bardzo krzykliwy i ostry makijaż, co raczej nie oznaczało, że będzie to spokojny babski wieczór. Pojechaliśmy pod wskazany przez niego adres, po czym ja wróciłem do domu i czekałem na wiadomość od Moniki, kiedy mam ją odebrać i zabrać do domu. Zadzwoniła do mnie dość późno, było już grubo po trzeciej nad ranem. Pojechałem po nią, a gdy dojechałem, zauważyłem, że stoi na zewnątrz na ulicy, a w domu, gdzie odbywała się impreza, było kompletnie ciemno.
    Podjechaliśmy na parking i zauważyłem, także w trakcie jazdy autem, że była po prostu mocno pijana i ledwo się trzymała na nogach. Gdy otworzyła drzwi od auta, zapytałem: -Potrzebujesz pomocy, by dojść do domu?
    -Potrzebuję pomocy, by dojść- powiedziała patrząc na mnie- to na pewno.
    Wyszedłem z samochodu, stanąłem koło niej i pozwoliłem złapać się pod rękę, po czym odprowadziłem ją do domu. Już po drodze zapytała czy mam może ze sobą klucz do mieszkania, bo ona nie da rady otworzyć sobie sama drzwi. Tak jak przypuszczałem, była naprawdę mocno pijana, jeśli nie byłaby wstanie sama sobie otworzyć drzwi do domu. Otworzyłem więc drzwi i wszedłem do środka, żeby pomóc jej ze znalezieniem wszystkiego, co potrzebne, w szczególności żeby zapalić światło i poszukać jakiegoś koca, bo wiedziałem, że na piętro do swojej sypialni to ona nie da rady tym razem wejść.

    Wszedłem do środka i zacząłem szukać po omacku kontaktu, za mną usłyszałem trzask zamykanych drzwi. Gdy zapaliłem wreszcie światło, moim oczom ukazała się Monika stojąca całkiem naga. Na nogach miała tylko buty, w których przyszła, a płaszcz, który jeszcze przed chwilą miała na sobie, leżał za nią na podłodze.
    -Dlaczego ostatnio za każdym razem spuszczałeś się na moją twarz i cycki?- zapytała mnie patrząc mi prosto w oczy. Odpowiedziałem jej, że jak zasnęła zaraz po przyjściu do domu, to jedyne co mi pozostało, to zwalić konia ręcznie i iść do domu.
    -Trzeba było sobie poruchać każdą dostępną dziurę, były jak najbardziej do użycia – odpowiedziała bezczelnie się śmiejąc- Za to dzisiaj możesz sobie poruchać każdy otwór, który tylko chcesz, bo jakoś ci się muszę odwdzięczyć za pomoc w moim imprezowaniu.
    Odwróciła się do mnie plecami i pochyliła się tak, że oparła się rękoma o kanapę, a ja zauważyłem, że między jej pośladkami sterczy zabawka, którą bardzo dobrze znałem: był to korek analny, który kiedyś jej kupiłem. Z jej cipki wychodził sznurek, na końcu którego było kółeczko. Już wiedziałem że były to kulki gejszy, które też jej kiedyś kupiłem, ale nigdy nie widziałem by je używała. Mój kutas sam zaczął się budzić do życia, więc podszedłem do niej złapałem za kółeczko i za podstawę korka, po czym wyciągnąłem obydwie zabawki z jej dziur w akompaniamencie mlaśnięcia mięśni cipki i odbytu.
    -Kutas gotowy, czy mam ci possać?- zapytała Monika
    -Gotowy, ale możesz possać, jeśli masz ochotę.

    Monika która była oparta rękoma o kanapę, odwróciła się i ciężko usiadła na brzegu mebla, rękoma oparła się o swoje szeroko rozstawione kolana i tak nachylona ze zwisającymi do przodu cyckami odparła szeroko usta w oczekiwaniu na twardego kutasa. Ja nie namyślając się podszedłem i nakierowałem twardy trzon prosto w jej rozchylone wargi, złapałem obiema rękoma jej głowę i wprowadziłem kutasa aż po same jaja, po czym usłyszałem jak Monika się lekko zaczęła krztusić po tak frontalny ataku w gardło. Poruchałem ją może minutę w usta i wyjąłem kutasa.
    -Mokra?- zapytałem.
    W odpowiedzi Monika odchyliła się i położyła na kanapie kurcząc nogi do siebie, przez co zobaczyłem na tapicerce mokrą plamę oraz jej wygoloną cipę która się ładnie błyszczała. Wiedziałem, że jest strasznie napalona i mokra. Monika chwyciła się rękoma pod kolanami i tak zwinięta z wypiętą dupą na brzegu kanapy leżała naga i czekała na następny mój krok.
    Podszedłem do brzegu kanapy i uklęknąłem. Włożyłem kciuk w jej cipkę w całości, po chwili wyciągnąłem i wdepnąłem go w jej odbyt. Drugą ręką nakierowałem kutasa na cipkę i bez żadnego zastanowienia wepchnąłem go aż po same jaja w jej niewyżytą i gorącą, ociekają śluzem szparę. Nie czekając na nic zacząłem ją ruchać niemalże jak królik. Moje zmęczenie i podniecenie robiły swoje, chciałem jak najszybciej skończyć i iść spać. Kutas wiercił się w pijanej właścicielce i rozpychał jej cipkę, palec wiercił jej odbyt, a ona dalej leżała na boku trzymając się pod kolanami w pozycji embrionalnej.

    W krótkim czasie poczułem, że jestem blisko. Powiedziałem do mojej byłej, że zaraz się spuszczę, a ona tylko coś mruknęła niewyraźnie. Kilka pchnięć więcej i z mojego kutasa zaczęła wypływać sperma w cipkę Moniki. Gdy skończyłem, wycofałem kutasa i wyciągnąłem palec z jej dupy. Wstałem i popatrzyłem jak moja ex, totalnie pijana i wyruchana leży i śpi na kanapie w pozycji embrionalnej. Poszedłem do łazienki wymyłem ręce i kutasa, schowałem sprzęt w majtki i zapiąłem spodnie. Poszedłem w stronę drzwi wejściowych i spojrzałem jeszcze raz na Monikę. Kompletnie nie zmieniła pozycji, więc domyśliłem się, że po prostu zasnęła totalnie zamroczona alkoholem. Jedyne, co się zmieniło w czasie, gdy ja byłem w łazience, to z wyruchanej cipki wypłynęła moja sperma i ściekała przez pośladek na tapicerkę kanapy. Wziąłem koc i przykryłem tę wiecznie niewyruchaną i niewyżytą kobietę, wyszedłem i zamknąłem za sobą drzwi.

    Gdy byłem w drodze do samochodu przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł. Wróciłem więc i wszedłem do mieszkania. Podszedłem do szafki, w której zawsze chowaliśmy zabawki do naszych zabaw, wziąłem do ręki gildo w kształcie podkowy i wepchnąłem je w cipkę, po czym wyciągnąłem, obróciłem dildo o 180 stopni i włożyłem jeszcze raz, tym razem mokrą od soków i spermy końcówkę włożyłem w Moniki odbyt, a tę drugą końcówkę umieściłem w jej cipce. Przykryłem jej ponownie kocem i tym razem wyszedłem już do siebie do auta i pojechałem do swojego mieszkania…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Sasiadka w potrzebie XXIV (Podnozek Joanny)

    Poniedziałek rozpocząłem od pokazania Natalce wszystkiego po kolei. Zawiozłem ją na warsztaty, oprowadziłem po mieście. Po wczorajszej sytuacji cały czas podśmiewała się ze mnie i bacznie mi się przyglądała, ale postanowiłem to ignorować. Po intensywnym dniu oboje byliśmy mocno zmęczeni. Zjedliśmy wspólnie obiad, wypiliśmy kawę i każdy wrócił do swoich zajęć. Kiedy siedziałem przed kompem dostałem sms-a od Joanny:

    „możesz rozmawiać?”

    Upewniłem się, że Natka jest u siebie w pokoju i odpisałem, że mogę.

    Zadzwoniła do mnie mówiąc:

    “Cześć, jak Ty pracujesz jutro i w środę?”

    “jutro wolne w środę na dopiero 19 idę do pracy” – odpowiedziałem zgodnie z prawdą

    “doskonale, zabieram Cię na wycieczkę, bądź jutro gotowy o 7 rano po Ciebie przyjadę. Zabierz rzeczy na jedną noc, mam wynajęty pokój w hotelu.

    Zgodziłem się, chociaż miałem wrażenie, że zaczyna za bardzo ingerować w moje życie i układać mnie pod swoje zachcianki.

    Tak czy inaczej spakowałem podstawowe rzeczy w plecak, oraz coś bardziej wyjściowego, biała koszula, pikolaki, spodnie od garnituru i marynarkę. Na wszelki wypadek. Poinformowałem kuzynkę, że muszę pilnie wyjechać w interesach. Oczywiście skwitowała to uśmiechem.

    Rano punkt 7 wypatrywałem służbowej octavii z Joanną na pokładzie. Podjechała a ja zapakowałem się do środka.

    “cześć, krótko i informacyjnie; jedziemy do Łodzi na konferencję, bo wprowadzamy nowy lek. Będzie cała firma w której pracuje. O godzinie 12 jest początek, dwie godziny część oficjalna, później uroczysty obiad i lampka wina. Zawieziesz mnie moim autem, a później przyjedziesz po mnie ok. 19 i wrócimy razem do hotelu. W ciągu dnia masz czas wolny i moje auto do dyspozycji. Najpierw zameldujemy się w pokoju. Z Łodzi powinniśmy wrócić do miasta ok. południa, więc zdążysz do pracy na spokojnie.”

    Po 2 godzinach z haczykiem podjechaliśmy pod hotel. Szybkie zameldowanie się w eleganckim dużym pokoju, Joanna poszła pod prysznic i przygotować się do uroczystego wyjścia.

    Kiedy już wyszła w pełnym makijażu ujrzałem jej dojrzałe, kobiece piękno. Ciemnokasztanowe, gęste włosy upięte były w efektowny kok. Miała elegancką, klasyczną, czarną sukienkę do kolan. Dość dobrze opinającą jej kształtne kobiece ciało. Głęboki dekolt podkreślał ogromne piersi. Do tego czarne pończochy ze szwem z tyłu oraz czarne błyszczące szpilki. Od razu zmieniłem nastawienie i już nie marudziłem, że jestem jej zabawką. Nie mogłem się doczekać wieczoru i nocnych igraszek. Zawiozłem ją pod wskazany adres i do godziny 19 kiedy miałem po nią przyjechać, kręciłem się trochę po mieście, zwiedzając mało znane mi łódzkie uliczki.

    Tuż przed planowaną godziną przyjazdu po Joanne, wróciłem do hotelu, wziąłem prysznic, ubrałem się w eleganckie ciuchy i pojechałem ją odebrać. Chwilę po 19 zobaczyłem jak dość chwiejnych krokiem wychodzi z ogromnego 3 piętrowego centrum konferencyjnego, gdzie w restauracji odbywała się cała impreza. Z tym, że nie wychodziła sama, towarzyszyła jej jakaś elegancko ubrana para zadbanych 50 latków. Otworzyła drzwi wchodząc na miejsce pasażera. Podrzucimy moich znajomych, to po drodze. Małżeństwo usadowiło się na tylnej kanapie. Naprawdę zadbana, ładna para, widać, że majętni ludzie.

    „To jest Pan Tomasz, dyrektor handlowy, jedna z najważniejszych osób w firmie, oraz jego urocza małżonka Sabina” – dodała wyraźnie podchmielona.

    Wszyscy byli dość mocno wstawieni, czyli impreza się udała. Zrzuciliśmy ich po drodze, zostawiając pod innym hotelem w którym mieli nocleg i pojechaliśmy do siebie. Ponieważ mieszkaliśmy na półpiętrze, Joanna postanowiła pójść schodami, kręcą przy tym swoją sporą dupą. Wyglądała obłędnie, a ja momentalnie zrobiłem się twardy.

    Kiedy weszliśmy do pokoju, Joanna od razu padła na łóżko, nawet nie zdejmując szpilek. Legła byle jak, spojrzała na mnie zalotnie wymalowanymi oczami i palcem wskazującym dała znak abym do niej podszedł. Kiedy dotarłem do brzegu łóżka, oparła swoją stopę o moją klatkę piersiową, w taki sposób, że mimowolnie rozchyliła nogi pokazując mi czarne satynowe majtki i kończące się w połowie ud koronkowe wykończenie pończoch, od których odchodziły charakterystyczne paseczki pasa do nich dedykowanego.

    „Lubisz kobiece stópki? Tak mnie bolą od tych tańców. Chyba potrzebują masażu, zdejmij mi szpilki” – dodała

    Powoli ściągnąłem pierwszego buta. To musiał być jakiś makowy model, zapewne bardzo drogi, wykończony miękką jasnobeżową skórą w środku. Nigdy wcześniej nie widziałem w sobie tego fetyszu, więc nie wiem dlaczego, kiedy go zdjąłem, odruchowo przyłożyłem jego wnętrze do twarzy, mocną zaciągając się ich zapachem. Odkryłem w tym coś podniecającego.

    „Podoba Ci się? Chciałbyś się do nich spuścić? Nie wstydź się, ale teraz rozmasuj mi stopy” – zażądała

    Powoli ująłem jej stopy w obie dłonie i zacząłem delikatnie ugniatać. Joanna wydawała się być bardzo zadowolona, zamknęła oczy i rozkoszowała się chwilą.

    „Śmiało, nie krępuj się, wiem, że chcesz je wylizać” – dodała nie otwierając oczu.

    Uklęknąłem przed nią na łóżku, najpierw delektowałem się zapachem, a następnie przejechałem językiem po szwie, wędrując od pięty do paluszków, a kiedy do nich dotarłem, każdego po kolei pieściłem ustami. Cały ten schemat powtórzyłem z drugą stopą. Byłem już całkiem twardy.

    „Wędruj wyżej” – rzuciła krótko.

    Drobnymi pocałunkami wspinałem się po nylonowych pończochach, co jakiś czas zaznaczając swoją obecność językiem. Kiedy dotarłem do połowy pełnych, krągłych, bardzo kobiecych ud, Joanna podciągnęła obcisłą sukienkę tak, aby ułatwić mi dostęp do swojej cipki. Wtedy ujrzałem jej czarne, satynowe figi Victoria Secret, wykończone u samej góry niewielkim, błyszczącym kryształkiem. Zauważyłem, że są mocno wilgotne do tego stopnia, że na ich środku jest widoczna plama. Pomyślałem, że znów miała kulki gejszy na spotkaniu i zwyczajnie jak kiedyś bardzo się podnieciła. Złapałem za elegancką bieliznę i ściągnąłem je rzucając obok nas na łóżko. Ucieszył mnie widok jej zadbanej cipki z charakterystycznym, przystrzyżonym paseczkiem włosów na środku. Kiedy ustami dotarłem do jej warg, wwiercając się językiem najgłębiej jak to tylko możliwe, poczułem ogrom soków, które aż się z niej wylały na moją brodę. Zacząłem się zastanawiać czy to ta zabawa z lizaniem stop tak ją podnieciła. Nie myślałem nad tym jednak zbyt długo, tylko ochoczo do penetracji jej słodko-słonej cipki swym sprawnym językiem. Joanna złapała mnie za włosy i dynamicznymi, dość agresywnymi ruchami nadawała prędkość i intensywność ruszając moją głową we wszystkich kierunkach. Po kilku chwilach wypuściła moje włosy, odpychając mnie.

    „Rozbieraj się” – rzuciła mocno napalona, sama zdejmując sukienkę i biustonosz, zostając w samych pończochach i pasie biodrowym.

    Ustawiła się tyłem do mnie na czworaka, mocno wypinając tyłek do góry, opierając swe ogromne piersi na ułożonych przedramionach.

    „Tyłek, zajmij się nim” – zarządziła

    Momentalnie pozbyłem się ciuchów, klęknąłem za nią, dłońmi rozchyliłem dwa ogromne pośladki i wsunąłem język w ich sam środek, dokładnie penetrując kakaową dziurkę. Po chwili zerwała się, obróciła przodem do mnie, dłonią pchnęła mnie na łóżko tak, że usiadłem odruchowo. Złapała mnie za kutasa, zaczynając mocno stymulować go ręką. Spojrzała na mnie nie przestając walić mi konia:

    „Poproś” – rzuciła krótko

    „Bardzo Panią proszę” – odpowiedziałem natychmiast

    Wtedy momentalnie wpakowała sobie końcówkę penisa w usta i dalej ręcznie go pobudzała, robiąc jednocześnie okrężne ruchy językiem wokół żołędzi. Co jakiś czas przestawała go walić i za pomocą samych ust, pochłaniała go niemal całego, omiatając na końcu moje pełne spermy jądra. To było niesamowite. Po chwili takiej intensywnej zabawy, wypuściła go z buzi, dynamicznie na niego splunęła i bez zbędnego ociągania się siadła na kutasie w pozycji na jeźdźca. Fiut bez żadnych oporów zniknął w jej mokrej cipce, a ona zaczęła ostry, niczym niepohamowany galop. Ujeżdżała mnie wyjątkowo mocno i w szaleńczym tempie. Jedną ręką opierałem się o łóżko, drugą zacząłem na przemian gnieść jej wielkie, falujące piersi, które sama zaczęła podtrzymywać rękoma. Postanowiłem działać spontanicznie, więc pochyliłem się w jej kierunku, złapałem ją za twarz i namiętnie wwierciłem się językiem w jej usta. Szybko odwzajemniła pocałunek, co chyba było dobrym pomysłem, ponieważ poczułem zaciskające się mięśnie cipki na swym kutasie, Aśka zaprzestała galopu, zastygła w miejscu i głośnym jęknięciem dała znak, że udało jej się dość. Zrobiła kilka ruchów biodrami chcą się nieco uspokoić, a kiedy wyrównała oddech zeszła ze mnie, znów zbliżyła usta do członka mówiąc:

    „szarpnij mnie lekko za włosy jak będziesz dochodził” – po tych słowach prawą ręką objęła moje jądra, zaś ustami rozpoczęła szaloną jazdę, obciągając jak rasowa, wygłodzona kurewka. Nie byłem w stanie dłużej się powstrzymywać, po 3 minutach ciągłego rżnięcia ustami, bo tak należałoby to nazwać, dałem jej umówiony sygnał. Joanna wypuściła mokrego fiuta, przykucnęła okrakiem nad pensem umieszczając jego samą końcówkę w ociekającej śluzem cipce, po czym kilkunastoma szybkimi i sprawnymi ruchami ręką doprowadziła mnie do strzału. Kiedy wytrysnąłem w niej pierwszą i drugą salwą, przy trzecim wyrzutem spermy usiadła na nim całkiem ujeżdżając chwilę aby całkiem opróżnić moje jajka. Kiedy wstała, z pomocą mięśni waginy ogromny sopel z nasienia skapnął na powoli wiotczejącego kutasa. Myślałem, że to koniec zabawy, ale ona jeszcze postanowiła wziąć go do ust, aby pochłonąć lepki nektar. Tego się nie spodziewałem. Kiedy wszystko udało się jej zebrać i połknąć, uśmiechnęła się mówiąc:

    „Skosztowałam was obu jednocześnie” po czym padła na łózko śmiejąc się sama do siebie.

    „co masz na myśli?” – zapytałem zdziwiony

    „Pamiętasz Tomasza i jego małżonkę, których dziś podwoziliśmy do hotelu? Tomasz od lat na każdej imprezie na mnie poluje, zawsze go olewałam, ale dziś postanowiłam dać mu dupy. Kiedy jego żona piła przy stoliku czerwone wino, zajadając się krewetkami, Tomasz rżnął mnie w szatni na ostatnim piętrze budynku. Nie trwało to zbyt długo, po prostu podciągnęłam kieckę, przesunęłam majtki w bok i nastawiłam mu się jak młoda kurewka, a on wszedł we mnie i po kilkunastu ruchach strzelił w środek. Nie powiem, było dość przyjemnie, ale mogło być dłużej. I tak doszłam, bo sam anturaż był podniecający. Można powiedzieć, że liżąc mnie miałeś okazję spróbować odrobiny jego mleczka” – zadrwiła

    „chyba żartujesz, nie możesz robić mi takich rzeczy, to obleśne” – krzyknąłem w złości

    „a jak ja łykam Twoją spermę to jest fajnie? Jest jeden do jednego, a teraz Idź pod prysznic, no i wracaj zaraz, mamusia się Tobą tak zajmie tak, że będziesz bardzo zadowolony” – dodała

    Wskoczyłem pod prysznic, letnia woda pomogła mi ochłonąć. Dokładnie wymyłem swe ciało i wróciłem do sypialni. Joanna płasko leżała na brzuchu z lekko wyeksponowaną ku górze pupie.

    „wchodź we mnie, postaraj się, żebym szybko doszła, ale sam się nie spuszczaj to dostaniesz niespodziankę”

    Ponieważ widok jej kobiecego ciała, odzianego tylko w seksowne pończoch z pasem, leżącego z wypiętym tyłkiem podziałał na mnie pobudzająco. Zanim przeszedłem do działań właściwych, uklęknąłem tuż za jej stopami, unosząc je lekko ku górze, włożyłem pomiędzy nie swojego już gotowego do działań kutasa, delikatnie posuwając nim w powstałej szczelinie. Wtedy odkryłem, że coś mnie ciągnie do tych stópek i kiedyś wrócę do tematu. Po kilku chwilach ułożyłem się na niej wciskając fiuta w ciągle mokrą cipkę. Zacząłem wolno, ale szybko przyśpieszałem tempo, aby po chwili znów je zmienić. Taka dynamika działań wyraźnie jej się podobała, bo kilka razy niemal doszła, ale brakowało momentu kulminacyjnego. Złapałem ją więc jedną ręką za włosy, drugą mocno ścisnąłem jej duży, blady pośladek i maksymalnie zwiększyłem prędkość rżnięcia. Pomysł był dobry, bo nie minęło wiele czasu kiedy znów naprężyła całe ciało, jęknęła głośno po czym opadła z sił. Mimo tego nie przestawałem jej ruchać, jedynie wyraźnie zwolniłem nie chcąc dojść.

    „Dobra, ja już, wyjdź ze mnie, czas na niespodziankę” – wyszeptała kiedy już wyrównała oddech.

    „ustaw się na czworaka i wypnij się porządnie” – zadecydowała

    Trochę mnie to przeraziło, bo zupełnie nie wiedziałem czego się spodziewać. Mimo to podjąłem ryzyko, ustawiając się w pozycji, którą wskazała.

    „Teraz zobaczysz jak mamusia dba o to żeby było Ci dobrze” dodała przeciągając

    Kiedy czekałem tak z wypiętym tyłkiem, poczułem jej dłoń zaciskającą się na moim stojącym fiucie. Rozpoczęło się przyjemne dojenie. Najpierw wolno, później już z szybszym tempem. Miłe uczucie. Nagle poczułem coś niespodziewanego. Jej wirujący i mokry język wylądował wprost na moim tyłku, penetrując wejście. Miałem już niewielkie doświadczenie w rimmingu, jednak było ono niewielkie. Magda kiedyś coś próbowała no i Patrycja. Było to dla mnie dziwne, ale jednocześnie podniecające uczucie. Im szybciej wirowała językiem tym szybciej pobudzała mojego penisa dłonią. Czułem, że za chwilę mogę nie wytrzymać, moje ciało zdawało się dawało odpowiednie sygnały, bo w pewnej chwili Joanna oderwała język od mojego tyłka, błyskawicznie zmieniła ułożenie swego ciała, kładąc się pode mną na plecach w ten sposób, aby mogła włożyć kutasa w swoje usta. Objęła dłońmi moje pośladki i znów swymi ustami zaczęła mnie rżnąć, dojeżdżając niemal do końca. Nie dałem rady już dłużej się powstrzymywać, kiedy moje ciało zadrżało, Aśka dostała sygnał, że dochodzę, wtedy też zmieniła technikę, lewą ręką złapała mnie za jądra, zaś prawą doiła mnie wykonując silne, stanowcze ruchy tak jak faktycznie doi się wymiona. Wystrzeliłem wprost w jej usta, ale ona nie przestawała dopóki całkiem nie skończyłem lać.

    Padłem obok niej. Byłem totalnie zajechany. Nawet nie wiem kiedy usnąłem. Nazajutrz zjedliśmy śniadanie w hotelowej restauracji i wróciliśmy do domu.

    CDN?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam

    Każdy komentarz motywuje mnie do pisania, jeśli Ci się podobało i chcesz więcej, daj znać!

  • Czyja sperme chce

    Chcę wam opowiedzieć historię, która jest wzorowana na tym co zrobiłam. Myślę, że dla wielu z was okaże się ciekawa i podniecająca.

    Zaraz po maturze umawiałam się z Krystianem. Chłopak był wiele lat ode mnie starszy, bardzo potężnie zbudowany. Podobała mi się jego zadziorność i pewność siebie. Nie dawał sobie w kaszę dmuchać. Z charakteru był trudny, miewał napady złości, potrafił mnie nieźle zwyzywać. W takiej sytuacji byłam trzy lata.

    Zerwaliśmy z dwóch powodów, po pierwsze, poznałam Juliana. Julek był dla mnie dobry, miły. Chętnie umawiał się na spotkania i brał po uwagę co myślę. Kompletne przeciwieństwo Krystiana, który najpierw myślał o sobie, dopiero potem o mnie. Po drugie, szala goryczy się przelała, gdy usłyszawszy, że spotykam się regularnie z Julkiem Krystian zwyzywał mnie od kurwy.

    Prawdą jest, że w tym okresie z Julkiem nic mnie nie łączyło, nawet za dłonie się nie złapaliśmy, choćby przez przypadek. Poczułam się więc mocno zraniona i odeszłam.

    Dalsza historia wydaje się już oczywista. Zaczęłam umawiać się z Julkiem, w tym czasie Krystian, który był kibicem jednego z polskich klubów trafił do więzienia za rozboje i ustawki. To jedyne co o nim widziałam w tym czasie.

    Tak minęło kolejne pięć lat. W międzyczasie zaręczyliśmy się z Julkiem i planowaliśmy wspólne życie. Podobała mi się wizja białej, ślubnej sukni przed ołtarzem, później otoczona gromadką dzieci przy ich ojcu.

    Brzdęk. Przy tej myśli pierwszy raz poczułam, że coś mi się nie zgadza, ale myślałam, że to po prostu strach przed nowością.

    Julian był wysokim i przystojnym mężczyzną. Długie blond włosy strasznie mi się podobały. Również na życie łóżkowe nie narzekałam. Potrafiłam z nim dojść nawet z pięć razy podczas jednego stosunku. Całował mnie, głaskał, ssał sutki. Miał nieziemski język, potrafił mnie samą minetką doprowadzić do szaleństwa.

    W końcu spytałam się go, co myśli bym przestała brać antykoncepcję. Dotąd zawsze byłam na tabletkach. Zgodził się, stwierdził, że zawsze chciał ze mną dzieci, ja również.

    Tego samego wieczoru kochaliśmy się. Zaczął się rozbierać, ja także, zagryzając wargi z niecierpliwością. Wyjął swojego sterczącego, całkiem dużego kutasa, a ja opadłam na kolana i zaczęłam go lizać, jednocześnie paluszkiem smyrając się po łechtaczce. Wsadziłam jego penisa całego do ust, czułam jak pulsuje pod dotykiem mojego języka. Nie chciałam jednak, by doszedł mi w usta, plan był przecież inny.

    Po chwili więc wstałam i położyłam się na kanapie, rozkładając szeroko nogi.

    Widziałam jak klęka przede mną i zaczyna lizać mi łechtaczkę, potem resztę cipki, próbuje językiem dostać się do środka pochwy. Z rozkoszą złapałam go za włosy i docisnęłam mocniej, wyjąc z zachwytu. Po chwili, nie wiem jak długiej, ale wystarczyło bym doszła z dwa razy, wstał, a ja poprowadziłam ręką jego penisa do mojej pipki. Poruszał najpierw miarowo, potem co raz szybciej, ruchając mnie na misjonarza. Jęczałam, szepcząc mu do ucha:

    – Kocham cię, jestem twoją, tylko twoją kobietą.

    W pewnym momencie poczułam, że jest na granicy, niedługo dojdzie. Na chwilę przed spytał się jeszcze:

    – Na pewno do środka, gdzie chcesz?

    Nie wiem co się w tym momencie stało, ale momentalnie odparłam:

    – Na cycki, spuść mi się na cycki.

    Julek wyjął nabrzmiałego do granic możliwości penisa w ostatniej chwili i trysnął. Miało być na cycki, ale trafił też w brzuch i siłę.

    Przestraszyłam się? Dlaczego w ostatniej chwili zmieniłam zdanie? Do dziś nie potrafię do końca odpowiedzieć na to pytanie.

    Tak minęły trzy tygodnie, a ja za każdym razem prosiłam by wyjąć. Oczywiście Julian zawsze mnie słuchał, nigdy nie okazał, że nie chce wyjąć.

    Po tym czasie jednak stało się coś niezwykłego. Jak zwykle po południu stałam w kolejce w Lidlu gdy nagle zobaczyłam Krystiana. Stał z siatką warzyw i owoców parę osób przede mną. Po chwili zobaczył mnie, uśmiechnął się i po zrobieniu zakupów poczekał na mnie przed sklepem.

    – Hej, co u Ciebie, lata Cię nie widziałem.

    Zauważyłam od razu, że na ramieniu dorobił się nowych tatuaży, jakieś celtyckie krzyże. Już wcześniej miał smoka na plecach, ale to była dla mnie nowość. Tak samo jak to, że ściął krócej włosy, na wojskowego jeża. Ale uśmiech, twarz nadal wyglądała tak samo.

    Odprowadzałam go do samochodu opowiadając o pracy, szkole i narzeczonym, gdy spytał, czy może chcę zajechać do niego na kawę. Julian wtedy pracował na drugą zmianę, więc stwierdziłam, że bez problemu zdążę jeszcze zrobić obiad, nim wróci przed nocą.

    Mieszkał nie aż tak daleko ode mnie, więc nic dziwnego, że spotkaliśmy się w sklepie. Wynajął małą kawalerkę pół roku wcześniej i mieszkał sam.

    Wypiłam kawę, naprawdę miło nam się rozmawiało, było to naprawdę odświeżające. Zwłaszcza, że przez te lata wydawał się uspokoić. Później obejrzeliśmy film w telewizji i nagle zrobiła się dziewiętnasta. Patrząc na zegarek powiedziałam, że już muszę wyjść, ale Krystian złapał mnie za rękę.

    – Sylwia, proszę, mogę? – zapytał.

    Nie wiedziałam o co mu chodzi, ale zaczekałam, a on spojrzał mi w oczy. Znów w nich utknęłam. Jak tsunami wróciły mi wszystkie uczucia sprzed lat, chociaż w tyle głowy pojawiała się myśl “dziewczyno, on nazwał cię kurwą”. Mimo to, nie odepchnąłam jego dłoni, a gdy zbliżył twarz, odwzajemniłam pocałunek. Wsunął mi w usta język, a ja zaczęłam masować go swoim. Po chwili zaczął masować mi piersi, lekko szczypać sutki. Wsunął rękę pod stanik i masował. W końcu, nie mogąc znieść ciśnienia odsunęłam się kawałek, by zdjąć bluzkę.

    Chciałam go już, teraz. Patrzyłam z żądzą na jego tors, później pierś gdy zdjął koszulkę. Zrobiłam krok w przód w jego stronę i zaczęłam dotykać go po piersi, później ssać jego sutki. Zdjęłam spódnicę, tak że wkrótce majtki były moją jedyną częścią garderoby. Uklękłam i rozpięłam mu spodnie, z zamiarem wzięcia jego kutasa do ust i postawienia go na sztywno. Spojrzałam w górę, a w jego oczach widziałam wyraz triumfu. Zaraz po uporaniu się z rozporkiem odsunął się na dwa metry. Uśmiechnął się, po czym powiedział:

    – Suka wróciła do pana?

    Na dźwięk tych słów przeszło mnie mrowienie. Przełknęłam tylko ślinę i bez słowa skinęłam głową.

    – Wiesz jak psy zaznaczają terytorium suko? – spytał, po czym wyjął swojego kutasa. Nigdy nie porównywałam narzędzi mojego narzeczonego i byłego, ale tym razem musiałam. Były ogólnie podobnej długości, czyli trochę powyżej średniej, Krystiana był jednak bardziej prosty i grubszy.

    – Nieee … – odparłam, na klęczkach starając się zbliżyć do niego. W tym momencie na cyckach poczułam coś ciepłego, mokrego. Spojrzałam przed siebie z zgrozą i zobaczyłam, że Krystian zaczyna na mnie sikać. Zapach moczu zaczynał rozchodzić się po pokoju, gryzący, kwaśny. Czułam jak płyn spływa mi po brzuchu, nasiąkają nimi majtki. Chyba nigdy nie było mi tak gorąco jak wtedy. Nie wytrzymując napięcia włożyłam dłoń w majtki i zaczęłam naciskać wpierw delikatnie łechtaczkę, później co raz mocniej. Co prawda sikanie dla mnie było nowością, ale już wcześniej robiliśmy parę, trochę ekstremalnych rzeczy.

    Przez myśl przemknęła mi myśl, że muszę coś z majtkami zrobić, bo nie będę jak miała do domu wrócić. Zdjęłam je, i włożyłam sobie palec do dziurki. W międzyczasie złoty potok się skończył. Patrzyłam maksymalnie podniecona jak ostatnie krople spadają Krystianowi z czubka penisa na drewniane panele. Szybko włożyłam do podwójnie mokrej cipki dwa palce i pchnęłam najdalej jak mogłam, powtarzając to raz po raz aż po raz pierwszy tego wieczoru doszłam.

    Uczucie było niesamowite, pełne perwersyjnej rozkoszy, jaką nie czułam od lat, zdążywszy się przyzwyczaić do tradycyjnych bodźców. Czułam aż niesamowite ciepło rozpływa się po moim ciele, palce zwijają a usta zaciskają, wydając ciche, stłumione jęki. Po chwili, czując lekkie osłabienie emocji, nie wytrzymując tego więcej, na kolanach dostałam się do stojącego członka Krystiana i wzięłam do ust. Z początku skrzywiłam się od kwaśno gorzkiego smaku pozostałości z jego moczu.

    – Taaaak -wymruczał – suczka czyści psa alfa.

    Po krótkim momencie złapał mnie za brodę i pociągnął do góry, tak że patrzyłam swoimi szarymi oczami prosto w błękit jego. Wziął końcówki blond włosów z mojej twarzy, naciągnął mi je za ucho i powiedział:

    – Jesteś znów moja, pachniesz mną. Masz się dziś nie myć, rozumiesz? Ma czuć mój zapach kładąc się spać koło ciebie. Ma czuć mój zapach z twoich ust, całując cię. Rozumiesz?

    Kiwnęłam ulegle głową. Oczywiście, że zaraz po powrocie pójdę do wanny, ale ten moment wymagał bym się na to zgodziła.

    Wróciłam do ssania. Delikatnie lizałam go od nasady po grzybka, później biorąc go do ust i ssąc jak największego lizaka świata. Czułam pod językiem jak jego stojący kutas twardnieje pod nim. Pokrywałam go jak najmocniej śliną. Nie chciałam jednak by doszedł mi w ustach. Musiałam go mieć w sobie. Po prostu musiałam, inaczej byłabym całkowicie niezaspokojona.

    Rozejrzałam się uważnie po pokoju, zauważając kanapę. Wstałam i skierowałam się do niej, trzymając za dłoń byłego chłopaka. Usiadłam na kolanach, wypinając tyłek do tyłu, a rękoma trzymając się oparcia. Już miał zamiar wkładać, czułam jak ocierał się o moją mokrą pipkę, by pokryć go sokami. W tym momencie jednak zapaliło się światełko i przypomniało, że jestem tuż przed owulacją, w najbardziej płodnym momencie cyklu. Woląc być szczera powiedziałam:

    – Nie biorę tabletek.

    – Mam iść do sklepu?

    Pamiętałam, że nie najlepiej reagował na prezerwatywy, więc tylko cicho mu odpowiedziałam:

    – Nie. Po prostu wyjmij długo przed czasem.

    – Ok.

    I w tym momencie poczułam jak wszedł cały, od samiutkiego końca. Zaczął ruszać się miarowo, co raz szybciej i szybciej. Zaczęłam co raz głośniej jęczeć. Czułam jak naciska mi na wejście do macicy. Sięgnęłam ręką do łechtaczki i zaczęłam ją ocierać, co spowodowało że natychmiast doszłam. Wydałam z siebie głośne krzyki. Krystian pchał co raz mocniej, i mocniej. W ogóle nie patrzył czy jest delikatny w tym co robi.

    – W pace codziennie waliłem do twojego zdjęcia Sylwia.

    Może się to wydawać dziwne, ale w tym momencie poczułam jakby to był najlepszy komplement na świecie.

    Nagle poczułam uderzenie w pośladki. Miałam budowę gruszkową, więc piersi raczej małe, ale od pasa w dół, uda i pośladki bardzo duże. Nigdy nie wiedziałam dlaczego, ale obydwu moich kochanków moja pupa bardzo podniecała. Zresztą bardzo lubię klapsy, więc gdy on co raz mocniej nawalał w to samo miejsce, aż bolało i zrobiło się czerwone, ja co raz mocniej wpychałam się pośladkami w jego krocze. W końcu, przy którymś mocniejszym klapsie wyskoczyłam do przodu, a penis wyskoczył z mojej waginy. Aaał, pisnęłam.

    Już po chwili jednak, role się zamieniły. On położył się na kanapie, a ja dosiadłam go i zaczęłam ujeżdżać. Co raz szybciej i szybciej kołysząc pośladkami w przód i w tył, przerywając tylko na kolejne orgazmy, od których mieszało już mi się w głowie. Chcąc jeszcze mocniej przyspieszyć, jeszcze głębiej go poczuć, stanęłam na palcach i zaczęłam skakać po jego kutasie. Pchałam do granic możliwości, aż złapał mnie za udo, a ja, wyrwana jakby z transu spojrzałam w dół, na twarz mojego byłego.

    – Zaraz dojdę, wstań – powiedział.

    Na słowo dojdę zrobiło mi się gorąco w środku. A co jeśli? Gdzieś w sercu jednak, wbrew rozumowi zrodziła się myśl: chcę jego dzieci, nie Julka, chcę silnego syna lub córkę, który w przyszłości ma być taki jak ojciec. Groźnych, ale pewnie kroczących przez świat.

    Usiadłam na kutasie, wbijając się jeszcze głębiej, po same jaja.

    – Dojdź we mnie – wyszeptałam. Poczułam uczucie wstydu, wyrzuty sumienia, ale było na to za późno. Już zdecydowałam.

    – Co jeśli zajdziesz? – spytał niepewnie.

    – To urodzę panu szczenięta – mruknęłam, gryząc go w ucho. Zaraz po tym złapał mnie za szyję i lekko przydusił, a ja poczułam jednoczenie jak ciepło spermy rozpływa się po mojej cipce, wpływa do macicy, inna część wypływa mi prosto na jego krótkie włosy łonowe.

    – Jesteś już moja, moja suka, zrobię ci bachora – wydusił w spazmie swojego orgazmu.

    Leżeliśmy potem przytuleni jeszcze chwilę, a ja myślałam nad konsekwencjami tego co zrobiłam. Nadal chcę by Julian wychowywał moje dzieci, ale nie chcę by były jego. Nie wiem czy mi się uda, pewnie nie. Może się przyznam, tak będzie lepiej. A wtedy zostanę samotną matką albo wrócę do Krystiana.

    Jak możecie się domyślać, przez następne kilka tygodni odwiedzałam mojego ex kilkukrotnie, za każdym razem kończył we mnie, więcej nawet nie spytał czy może. Czułam się niesamowicie, gdy jak to mówił “zapładniał swoją sukę”. Po prostu robił ze mną co chciał. Z kolei z Julkiem rzadziej uprawiałam seks, starając się go omijać w płodnym okienku, a także cały czas prosząc by dochodził wszędzie tylko nie do środka.

    Dzisiaj za to jestem w dziesiątym tygodniu ciąży, najszczęśliwsza na świecie. Głaszczę się po brzuchu wiedząc, że będę mieć najwspanialsze dziecko na świecie. Bo to jego, Krystiana, i moje geny będzie mieć. I już dzisiaj wiem, że nieważne z kim będę, to jego dzieci chcę w życiu rodzić i wiem, że kiedyś wrócę po więcej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    balajka
  • Nauczycielka anglika z podstawowki

    Zawsze najbardziej jarały nas lekcje angielskiego z Panną Agnieszką. Dzień mógł być bardzo zły, pogoda słaba, dziewczyny nie chciały dawać się bawić, ktoś ze starszej klasy dał w zęby, ale kiedy kończyło się wszystko zajęciami z nią, reszta mogła iść w niepamięć. Wszyscy się nią napalaliśmy, każdy z chłopaków w klasie. Panna Agnieszka była najgorętszą nauczycielką w szkole – co tam w szkole, na świecie! – a może i najbardziej gorącą kobietą jaką przyszło nam spotkać w życiu. Kiedy wchodziła do klasy, momentalnie robiło się cicho i w powietrzu, poza jej cudnymi perfumami, można było wyczuć ogromne napięcie, wręcz namacalną, gęstą mgłę jej aury. Zapierało nam dech, kiedy eter wypełniał stukot jej szpilek czy też innych obcasów. Na bezdechu obserwowaliśmy każdy jej hipnotyzujący ruch. Kiedy siadała a robiła to z niezwykła gracją – jej spódnica zwykle podjeżdżała wyżej, odsłaniając nam całe i pełne, opalone uda oraz kolana, mogące przyprawić o wzwód wpadające przez wielkie okna promienie słońca. Ci co siedzieli z przodu, w pierwszej ławce, czasami mogli zobaczyć o wiele więcej. Zabijaliśmy się z chłopakami o to miejsce przy samym nauczycielskim biurku. Pamiętam, że wtedy wypadło na mnie i mojego przygłupiego kolegę, Janka. Jak nam się to udało nie bardzo pamiętam.

    – Dzień dobry klasie – rzuciła serdecznie, rozglądając się po nas wszystkich z magicznym błyskiem w niebieskich oczach.

    Ciemne blond włosy, które wiły się i kręciły z elegancją, opadały miękko i sięgały jej za ramiona. Twarz miała jak anioł, jasną i szczupłą, symetryczną, usta pełne i czerwone, nos za to mały. Kiedy na ciebie spojrzała i posłała ci jeden ze swoich uśmiechów, miałeś ochotę wyskoczyć przez okno z radości. Nie mówiąc już o tym, że pewnie wszyscy siedzieliśmy przy swoich ławkach z potężnymi suchostojami. No i oczywiście dziewczyny nie przepadały za Panną Agnieszką – była wszystkim tym, czym chciałyby się stać za dziesięć lat, ale doskonale wiedziały, że taka jak ona trafia się raz na milion. My więc ją uwielbialiśmy, a one nienawidziły.

    Poza nogami Panna Agnieszka posiadała również piersi i to nie byle jakie piersi, z tym, że zwykle były one skrzętnie ukryte pod jakimś golfem czy innym gównem, które dzieliło nas od tych cudowności. Ale teraz było lato i Panna Agnieszka ubrała białą koszulę z guzikami. Dwa górne były odpięte, przez co przy odrobinie szczęścia dało się zobaczyć kawałek jej dekoltu, tych słodkich piersi, jak miarowo falowały i opadały, kiedy nauczycielka oddychała.

    Tak więc to był upalony, czerwcowy dzień, praktycznie koniec szkoły. Panna Agnieszka siedziała i czytała nam coś po angielsku, chyba jakąś książkę. Usiadła na środku klasy, założyła nogę na nogę, a my zamiast słuchać jej głosu, to gapiliśmy się podnieceni na jej nóżki. Miała je naprawdę długie i pełne, nie posiadały żadnej skazy, były idealnie gładkie i opalone – piękne niczym czyste, południowe słońce. Ale najlepsze było to, że kiedy co jakiś czas przekładała je z prawej na lewą, dosłownie sekundę, ułamek chwili, było widać jej niewinne różowe majtki. Ja miałem wtedy najlepszy widok, bo siedziałem najbliżej. Myślałem, że mój wtedy naprawdę mały pęknie w spodniach z tego ciśnienia, byłem tak nabuzowany, że aż rozbolały mnie jądra. Cholerna, seksowna Panna Agnieszka. Zacząłem myśleć o tym jak byłoby to z nią robić – nie miałem żadnego doświadczenia w tych sprawach jako dwunastolatek, ani nie widziałem za dużo porno. Ograniczyłem się, więc w wyobraźni do całowania jej i dotykania miejsc intymnych. A to i tak było za dużo. Wiedzieliśmy wszyscy, że Panna Agnieszka miała narzeczonego, raz czy dwa przyjechał po nią pod szkołę. Co to był za frajer, musicie wierzyć. Nie mogliśmy zdzierżyć tego, że taki palant obraca taką kobietę, kiedy nam pozostawało marnie fantazjować. Dobrze wiedzieliśmy, że kiedy dorośniemy żaden z nas nie zdobędzie nigdy takiej cizi i to było podłe uczucie.

    Pamiętam to doskonale, to, kiedy Panna Agnieszka wstała ze swojego miejsca i podeszła do tablicy, chcąc coś zapisać kredą. Patrzyliśmy na jej sylwetkę od tyłu, chłonęliśmy to ciało bogini i nie mogliśmy oczekiwać więcej. Była jak posąg, jak Wenus z Milo – perfekcyjna, ale niedostępna dla śmiertelników. Niespodziewanie stało się potem więcej i omal nie zemdleliśmy. Nagle kawałek kredy wypadł z dłoni Panny Agnieszki, co skwitowała uroczym śmiechem – głos miała jak słowik. Kobieta schyliła się po nią, pół wypinając, pół klęcząc, tak że jej tyłek idealnie wypełnił szarą spódniczkę. Co to był za widok, Jezu! Jak Bóg mógł stworzyć coś tak wspaniałego, chyba naprawdę musiał być Bogiem, tworząc Pannę Agnieszkę. A kiedy nagle szew na materiale puścił i dwa duże pośladki wyskoczyły ochoczo, ukazując nam przy tym różowe majtki Panny Agnieszki, byłem pewien, że część chłopaków w klasie spuściła się mimowolnie w spodnie. Kobieta jęknęła z rozpaczy, zakryła dłonią swą boską dupcię, rzuciła coś, że przeprasza i wybiegła z sali. Kiedy zniknęła zrobiło się cicho. Strasznie cicho. Nie wierzyliśmy w to co przed chwilą się wydarzyło, nie mogło przecież. Nagie pośladki Panny Agnieszki. Nie, to nie mogła być prawda.

    A potem doszło nas wszystkich dziwne stukanie, coś jak uderzenie dłonią o blat. Miarowe i głuche. Rozejrzeliśmy się po klasie. To był Michaś, klasowy grubas, debil i leń. Michaś zaczął walić konia pod ławką z tego wszystkiego. Nie wytrzymał nerwowo, odpadł. Było to dla nas za dużo, ktoś musiał przecież odpaść i trafiło na niego. Nikt mu nic nie powiedział, nie mieliśmy odwagi. Kiedy skończył, kiedy się chyba zlał, znowu zrobiło się cicho. A Panna Agnieszka już więcej niestety nie wróciła uczyć naszej klasy. To był jeden cudowny dzień, ale zapłaciliśmy za niego straszliwą cenę. Czasami zastanawiam się co porabia Panna Agnieszka, co u niej. Chciałbym ją kiedyś spotkać, pogadać, mógłbym nawet wziąć ją do łóżka, to byłoby spełnienie marzeń chłopaka z podstawówki. Jestem pewien, że wciąż jest najgorętszą kobietą na ziemi. Pewnie wy też macie gdzieś w pamięci taką swoją Pannę Agnieszkę. Każdy chyba ma.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel
  • Niewolnica Prolog

    Kiedyś strasznie mnie obrzydzał. Wiem, że gdyby dowiedział się o prawdziwych uczuciach jakimi go darzę, spoliczkował by mnie i czerpał z mojego ciała jak zawsze. Bez wątpienia straciła bym jego przychylność. Nie mogłam na to sobie pozwolić. Uczciwie muszę przyznać, że zawdzięczam mu wiele. To, że kazał mi założyć gorset który nie zakrywał moich intymnych części ciała, zarówno tych dolnych jak i górnych to drobiazg.

    – Podejdź tu proszę na czworaka i klęknij przede mną moje dziecko. – Powiedział tonem pełnym dobroci. Zupełnie nie współgrającym z jego prawdziwymi intencjami.

    Posłusznie wykonałam rozkaz, i będąc tuż przed nim podwinęła jego szaty i włożyłam przyrodzenie do swoich ust.  Poruszałam się powoli, ale połykałam głęboko, mimo to złapał mnie za głowę i  dociskał ją do siebie.  Miałam już w oczach łzy, lecz siłą woli powstrzymałam się, aby nie próbować się uwolnić.  Nauczyłam się, aby tego nie robić z uwagi na konsekwencje i karę która może mnie czekać.  Przyciskając mnie najmocniej jak tylko mógł wstrzymał mój ruch. Nie wiedziałam jak długo wytrzymam zanim nie zabraknie mi powietrza, ale nie wierzgałam się. Nie wiem po jakim czasie delikatnym ruchem odstawił moją głowę od swojego przyrodzenia, raczej ze znudzenia niż litości nade mną. Lekko się schylił i wytarł z mojego biustu jedną z wielu łez które zawierały w sobie ciemną barwę makijażu.  

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Trystian
  • Kuzynka w wielkim miescie cz. 1

    Wiktoria po kilku miesiącach zdecydowała się rozpocząć w Poznaniu studia na wydziale polonistyki UAM. Egzaminy poszły jej bardzo dobrze, po czym, przy naszej dyskretnej pomocy, znalazła sobie mieszkanko w fajnej okolicy, 15 minut jazdy od naszego domu. Z oczywistych powodów zależało jej aby mieszkać bez współlokatorów, a że dla nas jej obecność w mieście była czystą przyjemnością, to wspomogliśmy ją na początek finansowo oraz zorganizowaliśmy pracę dorywczą w naszej firmie. Już po kilku miesiącach zrozumieliśmy jakiego potwora sprowadziliśmy na szacowny uniwersytet. Wiki zaczęła od przespania się z połową swojego roku, następnie zabrała się za wykładowców płci obojga, a ukoronowaniem jej seksualnej kariery była organizacja swego rodzaju uczelnianego burdelu, na którym studenci i studentki mogli poprawiać oceny i uzyskiwać zaliczenia pieprząc się z uczelnianą kadrą. O tym być może opowiem szerzej później.

    Widywaliśmy się mniej więcej raz na 2-3 tygodnie, w różnych konfiguracjach, nie zapominając również o naszych sąsiadach, najczęściej u nas. W trakcie jej drugiego semestru jednakże to Wiki zaprosiła nas na imprezę, którą organizowała dla ludzi ze studiów. Oczywiście nie miał to być zwykły balet z piciem, tańcami i muzyką z youtuba… Nie ukrywam, że oboje z Monią byliśmy mocno podekscytowani perspektywą wieloosobowej orgii z młodymi studentami. Wiki przed imprezą wypożyczyła jeszcze od nas trochę zabawek erotycznych i butelki z alkoholem, oraz poprosiła, żebyśmy przyszli koło 20:30, o tej godzinie wszyscy inny uczestnicy powinni już być na miejscu i będziemy mogli zaczynać.

    Mieszkała w starej kamienicy w rejonie dworca. Wchodząc do środka minęliśmy na schodach jakąś babinkę, która zmierzyła nas wzrokiem i splunęła na ziemię mamrocząc coś o Sodomie i Gomorze. Wyglądało na to, że kuzyneczka doczekała się już w swoim lokum odpowiedniej reputacji.

    Wiki zajmowała mieszkanie składające się z pokoju dziennego, sypialni i niewielkiej łazienki, posiadającej jednak zarówno wannę, jak i prysznic, a także balkonu z widokiem na podwórko. Zadzwoniliśmy do drzwi spod których słychać było muzykę i szmer rozmów, dość cicho jednak. Prawdopodobnie Wiktoria nie chciała dodatkowo denerwować sąsiadów, w obliczu hałasów, które miały pojawić się później. Otworzyła nam naturalnie gospodyni, pięknie umalowana i uczesana, ubrana w króciutką sukienkę z dużym dekoltem i buty na obcasach. Od razu wprowadziła nas do pokoju, w którym siedzieli i stali już pozostali goście. Część była w pełni ubrana, część jednak zdążyła już doprowadzić się do przynajmniej lekkiego negliżu.

    Wiki dokonała od razu formalnej prezentacji. Martyna była jej najbliższą koleżanką, o której słyszeliśmy już to i owo od kuzynki, głównie dlatego, że dorównywała jej podobno upodobaniem do perwersyjnych zabaw. Była wysoką, szczupłą brunetką o małych, zgrabnych piersiach, widocznych doskonale z racji tego, że siedziała już w samej prześwitującej bieliźnie. Jej rozmówcą był dobrze zbudowany szatyn, elegancko ubrany w koszulę i marynarkę, który jak się dowiedzieliśmy miał na imię Karol. Pod ścianą stały dwie panny ubrane w bardzo wyzywające szorty i rozpięte koszulki, w zasadzie nie zasłaniające im piersi. Wyższa z nich miała na imię Adrianna i była piękną brunetką o długich nogach, lekko dziecięcej twarzy i sporej pupie. Niższa szatynka przedstawiła się jako Sylwia i była znacznie masywniejsza, miała jednak usta stworzone do ssania i lizania oraz doskonały, duży biust i pełne biodra. Była bardzo opalona i w myślach obiecałem sobie, że przed końcem wieczoru mój kutas musi zagościć pomiędzy jej piersiami.

    Przy kuchennym stole stało z kolei dwoje starszych uczestników imprezy – wysoki, lekko siwiejący facet koło pięćdziesiątki, doskonale jednak wyglądający w garniturze i krawacie, oraz zgrabna, na oko czterdziestoletnia blondynka, rozebrana już do koronkowego body, ukazującego piękne, dojrzałe ciało. Miała zaraźliwy, wesoły uśmiech i drobną twarz, a nazywała się Aneta. Jak się okazało zarówno ona, jak i jej rozmówca, Michał, prowadzili zajęcia na filologii polskiej i zostali zwerbowani do imprezowego grona w ten sam sposób – dając się uwieść naszej drogiej Wiktorii.

    W naturalny sposób zaczęliśmy rozmawiać właśnie z nimi, z racji bardziej zbliżonego do nas wieku, oraz faktu, że nie znaliśmy nikogo na imprezie. Było to pierwsze uczelniane spotkanie w tak dużym gronie, chociaż Aneta wspomniała, że zdarzało im się już spotykać w 3-4 osoby. Popijając wino opowiedziała nam o swoim mężu, z którym całkowicie straciła już kontakt i pozazdrościła nam, że oboje możemy wspólnie realizować swoje erotyczne fantazje. Michał był rozwodnikiem, który odkąd porzuciła go żona, nie zdecydował się na żaden stały związek, a jedynie zaspokajał żądze podczas przelotnych przygód, najczęściej z młodymi studentkami.

    W czasie rozmowy zadzwonił jeszcze dzwonek i po chwili Wiki wprowadziła ostatnich uczestników imprezy. Ewa i Hubert studiowali razem na drugim roku i byli parą już od liceum. Mimo młodego wieku ochoczo eksperymentowali z różnymi formami seksu. Nasza kuzynka stwierdziła wręcz, że to oni, usłyszawszy o jej erotycznej karierze, poderwali ją i zaproponowali wspólny seks w trójkącie. Przyjrzałem się im. Ewa była niesamowicie szczupłą brunetką o prostych włosach i pięknej, bladej twarzy ze zmysłowymi rysami. Jej chłopak, również szczupły, miał zmierzwione, gęste czarne włosy i dość delikatny wyraz twarzy. Zauważyłem, że kiedy tylko Wiki nam ich przedstawiła, od razu wlepił lubieżnie wzrok w obfite piersi mojej żony, ku jej niemałemu zadowoleniu. Zdaje się, że nie tylko ja miałem dziś ochotę na hiszpańskie klimaty…

    Wiki przygasiła światło i powitała wszystkich na imprezie, którą uważa od teraz za otwartą. Zaznaczyła, że nie musimy się nigdzie spieszyć i jeśli ktoś potrzebuje czasu na rozluźnienie i poznanie współtowarzyszy to jak najbardziej będzie to mile widziane. Pod ścianą stał zaimprowizowany barek z winami i mocnymi alkoholami, a także bateria kieliszków. Obok, na podłodze rozłożone zostały materace, do tego dochodziła rozkładana kanapa oraz duże łóżko w sypialni, no i naturalnie łazienka. A także kilka pudełek z gadżetami erotycznymi, prezerwatywami i żelami.

    Jeśli ktoś oczekiwał, że wszyscy uczestnicy od razu się na siebie rzucą w seksualnym szale to musiał się srogo rozczarować. Pierwszą godzinę wykorzystaliśmy na lekkie zapoznanie się i zrobienie podejścia do pierwszych konfiguracji. Na boku ustaliłem z Moniką, że ma ona największą ochotę na muskularnego Karola oraz śliczną Ewę, natomiast mnie zdecydowanie wpadła w oko Sylwia o pełnych kształtach, oraz dojrzała, wesoła Anetka. Po niecałej godzinie większość uczestników była już rozebrana do bielizny. Zabawę rozpoczęła Martyna, która po chwili flirtu z Hubertem zdjęła stanik i dosiadła go na kanapie, całując i ściągając mu spodnie. Widząc to, Monia wzięła za rękę Ewę i delikatnie, chociaż stanowczo pociągnęła na materac pod ścianą, zdejmują jej po drodze bluzkę.

    Ja w tym czasie rozmawiałem z Anetą i kiedy nasze spojrzenia spotkały się spytałem ją czy ubranie nie uwiera za bardzo jej pięknego ciała. Blondynka roześmiała się głośno i powiedziała, że z przyjemnością zwiedzi ze mną sypialnię gospodyni, póki łóżko jest jeszcze wolne. Wziąłem ją za rękę i pociągnąłem tam, a przy drzwiach podbiegła do nas jeszcze Ada, która spytała z uśmiechem czy nie mamy jednego wolnego miejsca. Żadne z nas nie miało nic przeciwko przyłączeniu się długonogiej brunetki do zabawy. Wychodząc z pokoju, kątem oka dostrzegłem jeszcze Michała rozbierającego do naga Wiktorię oraz Sylwię, klęczącą przy już sterczącej pale Karola.

    W sypialni błyskawicznie rozebraliśmy się nawzajem, po czym oboje z Anetą zaczęliśmy całować Adę, od czasu do czasu spotykając się językami i ustami na jej delikatnej skórze. Anetka była wyraźnie zafascynowana tyłkiem naszej kochanki, gładziła go i po chwili przesunęła się za studentkę, ustami wodząc po jej pełnych pośladkach i rowku. Ja ssałem na zmianę jej piersi, a Adrianna rączką masowała mi kutasa. W pewnym momencie Aneta rozkazała nauczycielskim tonem:

    – Pani Adrianno, proszę szerzej rozstawić nogi.

    Na co studentka odpowiedziała pokornym tonem – Oczywiście pani doktor. Czy byłaby pani tak dobra i wylizała mi teraz pupę?

    – Naturalnie. Może pani teraz pochylić się do przodu i zacząć ssać pałę naszemu koledze. Proszę sprawić, żeby uczelnia była z pani dumna.

    Ada posłusznie weszła na łóżko i nachylając się nade mną wzięła mojego kutasa pomiędzy swoje ładnie wykrojone wargi. Zaczęła wolno jeździć po nim ustami, biorąc go stopniowo coraz głębiej, a na wyjściu omiatając mi żołądź języczkiem. Widziałem za jej tyłkiem, że pani doktor z rozmarzonym wyrazem twarzy liże jej pupę, ręką pieszcząc łechtaczkę. Przesunęła się na chwilę w moją stronę, dając mi swój palec wskazujący do oblizania, po czym cofnęła się i nawilżony śliną wsunęła Adzie w pupę. Studentka jęknęła głośno, wypuszczając na chwilę z ust mojego fiuta, na co Aneta powiedziała jej:

    – Pani Adrianno, na jaką ocenę chciałaby pani dzisiaj zdawać? Proszę dokładnie przemyśleć swoją odpowiedź.

    – Aaaachhh… Pani doktor, myślę że na dzisiaj zadowolę się czwórką… Oooooch – stęknęła.

    – Skoro jest pani tego pewna…- powiedziała Anetka i przyciągnęła do siebie głowę Ady, najpierw całując ją namiętnie, a następnie wsuwając jej w usta cztery palce, z których jeden tkwił przed chwilą w jej dupie. Następnie z powrotem ułożyła ją na klęczkach i metodycznie zaczęła wpychać jej w tyłek kolejne paluszki, co jakiś czas liżąc dziurę. Studentka próbowała cały czas mnie ssać, ale kiedy w jej dupsku wylądowały już wszystkie palce poza kciukiem to szarpnęła głową i zawyła z rozkoszy i bólu. Aneta przewróciła ją na plecy, spojrzała jej głęboko w oczy i spytała:

    – Pani Adrianno, wydaje mi się że ma pani potencjał na lepszą ocenę. Czy nie chciałaby pani spróbować uzyskać zaliczenia na piątkę?

    – Taaaaaaaarrrgggkkk – wydyszała brunetka – paanii doktoooor taakkkhh, proszę mnie zaliczyyyyyć na pięęęć! –

    Aneta z diabelskim wyrazem twarzy ponownie dała jej wyjęte prosto z dupy palce do wylizania, po czym składając je wszystkie w koszyczek zaczęła wciskać całą rękę w jej odbyt. Patrzyłem jak urzeczony, jeszcze nie widziałem w życiu na oczy analnego fistingu, a cały układ wykładowczyni-studentka dodawał temu niesamowitej pikanterii. Obie panie były chwilowo zbyt zajęte, aby poświęcić mi więcej uwagi, więc jedynie złapałem dłoń Ady i położyłem na swoim fiucie, aż niemal bezwiednie zaczęła mnie walić. Jej twarz była wykrzywiona w niebywałym grymasie rozkoszy połączonej z bólem, aż w końcu zobaczyłem jak drobna rączka pani doktor znika aż po nadgarstek w dupie jej studentki. Ada zawyła, ale dzielnie przyjęła tę niesamowitą penetrację jej wnętrza. Aneta odczekała moment, po czym zaczęła delikatnie kręcić ręką, wywołując u swojej studentki kolejne spazmy. Brunetka jęcząc masowała sobie piersi lub po prostu waliła dłońmi w zmiętą pościel przy każdym ruchu dłoni pani doktor. Aneta dłuższą chwilę stymulowała ją w ten sposób, po czym spojrzała na mnie i powiedziała:

    – Żal byłoby żeby tak wzorowo rozepchnięta dupa się zmarnowała. Zapraszam do skorzystania z tyłka pani Ady, jest przygotowany na maksymalną ocenę.

    Nie musiała mi tego powtarzać dwa razy, rozsmarowałem sobie na fiucie odrobinę żelu i błyskawicznie zająłem jej miejsce. Umieszczając sobie długie nogi brunetki na ramionach wszedłem jej w dupę bez najmniejszego oporu. Nieprawdopodobne było jak bardzo dłoń Anety rozepchnęła jej dziurę. Pierwszy raz w życiu byłem w stanie jednym płynnym ruchem wepchnąć się cały w pupę, aż moje jaja uderzyły z głośnym klaśnięciem o pośladki studentki. Pocałowałem ją mocno i długo, po czym zacząłem pierdolić z całej siły. Ada ciskała się niesamowicie z rozkoszy, i po jakimś czasie doszła potężnie, bez najmniejszego dotykania cipki. Prawie w tym samym momencie i ja wystrzeliłem w jej tyłek, opadając na nią wyczerpany.

    Uśmiechnięta Aneta przysunęła się do nas i poprosiła, żeby jedno z nas wylizało ją do orgazmu. Rzut oka na skonaną od analnej zabawy Adriannę wystarczył, abym ja zgłosił się na ochotnika, tym bardziej, że zanurkowanie pomiędzy zgrabne nogi pani doktor i skosztowanie jej cipki było czystą przyjemnością. Była zadbana i niesamowicie wilgotna, toteż kiedy zacząłem ją lizać i palcować wystarczyło jedynie kilka minut na to by doszła, jęcząc mocno.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Falco
  • Kuzynka w wielkim miescie cz. 2

    Zaspokojeni, zeszliśmy z łóżka, rozmawiając. Okazało się, że obie panie dzieliły ze sobą fascynację analnymi zabawami, a kiedy i ja przyznałem się, że te klimaty nie są mi obce, Anecie wyraźnie zaświeciły się oczy. Na razie jednak przeszliśmy z sypialni zobaczyć jak bawi się reszta uczestników imprezy.

    W łazience Michał posuwał intensywnie pod prysznicem Wiktorię i sądząc po częstotliwości ich jęków zbliżali się już do finiszu. Ada została im potowarzyszyć i umyć swój lekko zdewastowany tyłek, natomiast my z Anetą przeszliśmy do dużego pokoju, skąd dobiegały odgłosy głośnego grupowego seksu.

    Pierwszym co zobaczyłem była moja żona, która drżała leżąc na plecach na kanapie, posuwana intensywnie przez Karola. To co mnie zaskoczyło, to fakt, że za nim klęczała zwiewna, eteryczna Ewa, z zaciętą miną ruchając jego muskularny tyłek straponem. Nie wiem jak długo pierdolili się już w ten sposób, ale Karol miał czerwoną twarz i kapał z niego pot, a moja żona prawie omdlewała z rozkoszy. Na jednym z materacy leżał wyczerpany Hubert, a obok niego Martyna ssała piękne piersi Sylwii, ręką pocierając jej nabrzmiałą cipkę. Sama była wyraźnie zaspokojona i teraz starała się jedynie doprowadzić do orgazmu swoją towarzyszkę.

    Zdecydowaliśmy się rozdzielić. Aneta stanęła za Ewą i zaczęła od tyłu lizać jej szyję i pieścić cipkę, stając się już czwartym ogniwem tego łańcucha. Ja natomiast podszedłem do dziewczyn i zaproponowałem pomoc, na co obie chętnie przystały. Martyna zsunęła się niżej i zaczęła językiem delikatnie trącać guziczek szatynki, podczas gdy ja zająłem się resztą jej ciała. Z olbrzymią przyjemnością bawiłem się dużymi piersiami Sylwii, liżąc jej twarde sutki, następnie szyję i usta. Czułem jak jej bujne kształty zaczynają drżeć i w końcu dochodzi, krzycząc gwałtownie. Usiedliśmy i patrzyliśmy jak kończy ludzki łańcuszek na kanapie, najpierw z rozkoszy zawyła Monika, potem cały czas penetrowany w dupę Karol spuścił się w mojej żonie, a na końcu doszła Ewa pieszczona od tyłu przez Anetę.

    Uznaliśmy to za koniec pierwszej rundy zabaw i sygnał do odpoczynku. Część nalała sobie wina, a kilkoro z nas udało się do łazienki oczyścić się z pozostałości po seksie. Martyna usiadła na toalecie, kompletnie nieskrępowana zabierając się do sikania, ale potem zmieniła zdanie i weszła pod prysznic.

    – Komu chce się pić? – zapytała poważnym tonem.

    W lekkim szoku popatrzyliśmy po sobie, kiedy Ada podeszła i klęknęła pod stojącą na rozkraczonych nogach brunetką. Martyna uśmiechnęła się zbereźnie, pogładziła ją po twarzy, a potem złapała się za swoje dolne wargi i napięła mięśnie. Pierwszy strumień trafił na piersi Ady, spływając strużkami po jej brzuchu i nogach. Drżącymi rękami rozsmarowała sobie płyn po ciele, w czasie gdy manewrująca swoją cipką Martyna skierowała siki na twarz i do otwartych ust koleżanki. Adrianna przymknęła jedynie oczy i pozwoliła, żeby złoty deszcz napełniał jej usta. Wyraźnie bardzo podniecona przyjęła na siebie wszystko, aż do ostatniej kropelki, po czym wstała i pocałowała mocno mokrymi od moczu wargami swoją piękną koleżankę. Martyna oddała pocałunek i zaczęła dłońmi gładzić wilgotne ciało Ady. Potem dziewczyny zamknęły się pod prysznicem i zaczęły obmywać, pieszcząc się jednocześnie.

    Podekscytowani tym perwersyjnym widowiskiem przeszliśmy z powrotem do salonu, gdzie Hubert wziął za rękę Monię, jednocześnie szukając wzrokiem mojej aprobaty. Biorąc pod uwagę kompletny brak zahamowań wszystkich uczestników orgii nawet mnie to rozbawiło, ale z poważną miną skinąłem głową, dając mu przyzwolenie na zerżnięcie mojej małżonki. Sam podszedłem do Sylwii i objąłem ją, pieszcząc ponownie jej duży biust. Uśmiechnęła się do mnie i pocałowała mnie, po czym przenieśliśmy się na rozłożoną w międzyczasie kanapę. W tle widziałem jak Karol bierze się za Wiktorię, a Aneta klęka i zaczyna ssać fiuta Michałowi.

    Sylwia zsunęła się na podłogę i pełnymi wargami objęła mojego kutasa, rozpoczynając robienie loda. Przymknąłem oczy, czując jej gorący dotyk, a dookoła słysząc odgłosy orgii, ocierające się i uderzające o siebie ciała, pojękiwania, którąś z dziewczyn (Wiki? Monika?) proszącą o jeszcze mocniejsze rżnięcie. Nagle przez te odgłosy przebił się delikatny stukot drobnych stóp zbliżających się w naszą stronę. Otworzyłem oczy i zobaczyłem nad sobą smukłą sylwetkę nagiej Ewy, która uśmiechnęła się delikatnie i spytała mnie:

    – Nie chciałabym przerywać wam zabawy, ale czy myślisz, że mogłabym usiąść na twojej twarzy?

    – Oczywiście, o ile Sylwia nie ma nic przeciwko temu. – Pulchna studentka pokiwała jedynie głową, nie wypuszczając z ust mojego fiuta – a czy wolałabyś, żebym wylizał ci cipkę czy pupę? – spytałem.

    – Zacznij proszę od mojej szparki – nie myślałem nigdy że można w dystyngowany sposób usiąść komuś na twarzy, a jednak ciemnowłosa piękność zrobiła to niesamowicie elegancko. Przycisnęła mi swoją młodą cipkę do ust, a ja zacząłem językiem wbijać się w nią, rękami obejmując jej pośladki. Smakowała doskonale, a zadzierając wzrok widziałem od spodu jej szczuplutki brzuch i drobne, kształtne piersi. Głowę odchyliła do tyłu i z przymkniętymi oczami zaczęła wolno jeździć po mojej twarzy. W tym czasie Sylwia bardzo intensywnie robiła mi loda, a że chciałem jeszcze przećwiczyć obie panny na inny sposób, po kilku minutach zdjąłem z siebie Ewę i zaordynowałem zmianę.

    Ułożyłem Sylwię na plecach, a sam okrakiem kucnąłem nad jej twarzą. Ścisnęła dłońmi swoje duże piersi, a ja wcisnąłem pomiędzy nie stojącego fiuta i zacząłem miarowo posuwać. Miała biust stworzony do miłości hiszpańskiej, duży, naturalny, a jednocześnie odpowiednio twardy i jędrny. Było mi cudownie, zwłaszcza że szatynka po chwili wysunęła język i zaczęła mi lizać jaja i rowek.

    Ewa w tym czasie założyła ponownie strapon, który jak potem przyznała uwielbiała używać, po czym rozłożyła uda Sylwii. Przez chwilę lizała ją zapamiętale, a następnie podniosła się i weszła w nią, zadzierając jej wysoko nogi. Jak na tak drobną figurę potrafiła posuwać niesamowicie mocno. Jej pchnięcia tak poruszały ciałem koleżanki, że jednocześnie jej piersi tarły o mojego kutasa i język poruszał się wzdłuż rowka. Ewa pierdoliła ją z delikatnym półuśmiechem, patrząc cały czas głęboko w moje oczy. Czułem się jakbyśmy oboje uprawiali seks jedynie ze sobą, używając ciała naszej kochanki jako przekaźnika. To było niesamowite i nie mogłem się doczekać aż zapytam Monikę czy jej zabawa ze szczupłą studentką dostarczyła podobnych wrażeń. Trwało to dłuższą chwilę, aż zmęczona Sylwia dysząc poprosiła mnie o zmianę.

    Zszedłem z niej i podszedłem z tyłu do Ewy, która nie przerwała w żadnym momencie ostrego posuwania koleżanki. Stanąłem za nią wdychając piękny zapach jej włosów, po czym obróciłem ku sobie jej twarz, całując ją mocno. Nasze języki splotły się, po czym przesunąłem dłońmi po jej aksamitnym ciele i złapałem za biodra, jednocześnie wchodząc płynnym ruchem w jej cipkę. Uwielbiałem ten rodzaj trójkąta, a po pięknej buzi Ewy widać było, że i jej sprawia ogromną przyjemność jednocześnie budować w sobie i we mnie nadchodzący orgazm i nadziewać na siebie ponętne ciało Sylwii. Mina leżącej studentki również wskazywała na to, że niedługo dojdzie, zwłaszcza że zaczęła jęcząc prosić Ewę, żeby ta posuwała ją jeszcze szybciej. Czułem jak napręża ona mięśnie i zwiększa tempo, jednocześnie wzmagając u mnie zbliżający się wystrzał. Tym razem ja nie wytrzymałem pierwszy i spuściłem się w piękne ciało mojej kochanki. Na szczęście pobudzony kutas nawet po strzale stał twardo i niedługo potem najpierw szczyt osiągnęła Sylwia, a na końcu Ewa, prawie omdlewając na moim fiucie.

    Ochłonęliśmy i rozejrzeliśmy się wokół, jako że w zapamiętaniu kompletnie umknęło nam to co działo się w mieszkaniu. A działo się całkiem sporo – Wiktoria z Anetą leżały pod ścianą splecione w ciasnym 69, liżąc sobie cipki, a Michał z Karolem posuwali je na przemian, wpychając kutasy między języki kochanek. Zajrzałem do sypialni i ujrzałem Huberta pierdolącego Adę, która lizała długimi pociągnięciami cipkę Moniki. Na twarzy mojej żony siedziała Martyna, dając jej do wylizania dupę, podczas gdy swoją drugą dziurkę pieściła sobie wibratorem, pożyczonym zresztą przez Wiki od nas. Ewa podeszła i siarczyście klepnęła Martynę po dupie, całując ją potem mocno w usta. Lizana przez Monię dziewczyna zadygotała i z głośnym jękiem stoczyła się na łóżko, dociskając sobie mocno wibrujący sprzęt do cipki. Monika popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się, przymykając oczy i również dochodząc pod wpływem drążącego ją języczka i palców Ady.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Falco
  • Kuzynka w wielkim miescie cz. 3

    Zostawiliśmy jeszcze Adriannę i Huberta na ich wielki finał i wróciliśmy do salonu, gdzie reszta uczestników siedziała popijając drinki. Wypompowany wyraźnie Michał oświadczył, że bardzo dziękuje za imprezę, ale musi się już zbierać. Dołączyła do niego Aneta, która nie mogła zostać zbyt długo, aby nie wzbudzić podejrzeń męża. Przed wyjściem wziąłem od niej numer telefonu, ponieważ oboje mieliśmy jeszcze ochotę na wspólną zabawę, a Monika nie miała okazji zakosztować w czasie orgii jej ciała. Zebrali się również Karol i Sylwia, którzy musieli wcześnie rano wstawać do pracy. Muszę powiedzieć, że o ile przed imprezą zrobiła ona na mnie duże wrażenie, to nie miałem specjalnie ochoty na powtórkę z rozrywki. Niesamowicie zafascynowała mnie natomiast Ewa, i po krótkiej rozmowie z Monią okazało się, że ma podobne odczucia. Wymieniliśmy się wobec tego namiarami, aby umówić się wkrótce na zabawę we czworo. Podeszła do nas uśmiechnięta Wiki, wraz z Martyną pytając jak dotychczasowe wrażenia.

    – Wiesz – powiedziała Monika – to była chyba najlepsza taka impreza jaką przeżyliśmy, prawda kochanie?

    – Zdecydowanie tak – potwierdziłem. – Będziemy musieli to powtórzyć i następnym razem to my proponujemy nasz dom.

    – Och, przy większym metrażu to na pewno znajdę jeszcze przynajmniej kilka chętnych osób do zabawy – wyszczerzyła się Martyna patrząc na mnie.

    – Cóż, im więcej tym weselej – roześmiałem się. – Może pobijecie jakiś uczelniany rekord? W końcu Mickiewicz, patron waszej uczelni, był znany z rozwiązłości i olbrzymiej ilości kochanek.

    – Myślisz, że przychylnie spojrzałby na nasze zabawy? – parsknęła śmiechem Monia.

    – Na pewno tak – stwierdziłem poważnie.

    – W takim razie – spytała Martyna oblizując wargi – w ilu kobietach udało ci się dzisiaj zagościć? Myślisz, że jest to ilość zdolna zaimponować wieszczowi?

    Po szybkiej kalkulacji uznałem, że jeśli podliczyć wszystkie części ciała to mam dzisiaj na koncie cztery bliskie spotkania.

    – Uważam, że powinniśmy popracować jeszcze nad zwiększeniem tej liczby – Martyna przysunęła się do mnie, kładąc mi rękę na piersi. – Kochana, czy mogę przed wyjściem wziąć szybki prysznic z tobą i twoim mężem? – spytała Monikę.

    – Oczywiście skarbie – Monika pogłaskała ją po policzku, jakby była niewinną pensjonarką, a nie perwersyjną zdzirą, która ledwie kilkadziesiąt minut temu zsikała się do ust swojej koleżance. – Chodźmy.

    Wiktoria klepnęła ją na odchodne w goły pośladek i podeszła do Ewy. Sądząc po minie, miała dość niedwuznaczne zamiary.

    Nasza trójka szybkim krokiem udała się do łazienki, gdzie wcisnęliśmy się do kabiny prysznicowej. Nie była zbyt wielkich rozmiarów, ale miała poręcz i małą ławeczkę do siedzenia, co dawało bardzo pożądane możliwości oparcia. Monika przyciągnęła brunetkę do pocałunku i spytała, czy często zdarzają się jej zabawy ze złotym deszczykiem. Martyna odpowiedziała, że prawie wcale, ale podczas takich orgii jaki dzisiejsza lubi zrobić coś zupełnie szalonego i strasznie podniecało ją to, że wszyscy na nią wtedy patrzyli.

    – Czy w takim razie możemy oboje na ciebie nasikać? – spytała delikatnie moja żona.

    Martyna zaczerwieniła się trochę, ale potem zdecydowanym ruchem usiadła w brodziku i przymykając oczy powiedziała, że jest cała do naszej dyspozycji. Monia, której nigdy nie podejrzewałem o tego typu skłonności, rozstawiła szeroko nogi i uwolniła na młodą studentkę cały nagromadzony z wieczora ładunek.

    Perwersyjność całej sytuacji sprawiła, że rozchodzący się w powietrzu zapach podniecił i mnie, więc skierowałem mojego półsztywnego kutasa na plecy i kark Martyny i strzeliłem na nią złotym strumieniem. Monika sikała na śliczne piersi młodej dziewczyny, a ja obszedłem ją i stając koło mojej żony zeszczałem się studentce prosto w twarz. Martyna nie otwarła ust, ale wygięła się i zaczęła gwałtownie pocierać sobie cipkę. Kiedy skończył się nam obojgu zapas moczu, pocałowałem gwałtownie małżonkę, patrząc na zbezczeszczoną brunetkę masturbującą się u naszych stóp. Wziąłem do ręki słuchawkę i spłukałem ją dokładnie, po czym złapałem za łokieć, podniosłem i usadziłem na ławeczce. Rozłożyłem jej nogi i bezceremonialnie wszedłem w jej młodą, wilgotną cipkę. Martyna jęknęła, ale usta zatkała jej Monika, podając do ssania piersi. Ruchałem jak szalony, nie kontrolując się zupełnie, ale zanim doszedłem, moja żona oderwała mnie od studentki i sama wsunęła się pomiędzy nas, zaczynając ręką pieścić cipkę kochanki, a mnie nadstawiając dupy. Wszedłem w nią i patrząc na jej piękny tyłek, zacząłem posuwać w równie ostrym tempie. Po kilku minutach spuściłem się w mojej żonie, a dziewczyny rękami niewiele później doprowadziły się do orgazmu.

    Po umyciu i wytarciu się wróciliśmy do salonu, gdzie pozostała czwórka, uwaga, robiła sobie pamiątkowe zdjęcia. Fotografką była klęcząca nago z telefonem Ewa, a aktualne ujęcie przedstawiało się następująco: na materacu siedziała oparta o ścianę Ada, miała na biodrach założony strapon, na który nadziany był Hubert, a na jego fiuta z kolei nabita była Wiktoria. Chłopak postękiwał unosząc się na sztucznym kutasie, a Wiki ujeżdżała go z przymkniętymi oczami. Ewa krążyła wokół pierdolącej się trójki, co jakiś czas utrwalając jakiś szczególnie interesujący moment.

    – Szkoda, że nie było cię w łazience – zaśmiała się do niej Monika.

    – Oj, przykro mi bardzo – zatroskała się szczerze szczupła brunetka. – Ale dopiero przed momentem wpadłam na pomysł, że możemy sobie utrwalić jakoś nasze dzisiejsze zabawy. – W tle rozległ się głośny jęk jej posuwanego w dupę chłopaka. – Ale stańcie w jakiejś fajnej pozycji to i was uwiecznię.

    Przyciągnąłem do siebie Monikę i Martynę i połączyliśmy się w potrójnym pocałunku. Chwilę później Monia klęknęła i wsunęła język w pupę naszej niedawnej kochanki, a ta pochyliła się i wzięła do ust mojego chuja. Ewa przysunęła się i z najbliższej odległości zarejestrowała nasze połączone ciała. Podnosząc się, pocałowała mnie jeszcze swoimi zmysłowymi ustami, a spod ściany usłyszeliśmy jęki gwałtownie dochodzącej Wiktorii i Huberta.

    Po ubraniu się i miłym pożegnaniu, rozpaleni wyszliśmy z Monią na wiosenne powietrze. Zamiast zamówić taksówkę przeszliśmy się na długi spacer, mimo że zmęczenie seksualnym wysiłkiem dawało nam już znać o sobie. Opowiedzieliśmy sobie nawzajem o naszych doznaniach, z czego na mojej żonie szczególne wrażenie zrobił opis analnego fistingu Ady. Stwierdziła, że to zdecydowanie nie na jej tyłek, ale w zasadzie chętnie spróbowałaby z jakąś kobietą fistingu swojej cipki. Uśmiechając się domyślnie powiedziałem, że Ewa ma bardzo ładne, drobne dłonie.

    – Ależ ta dziewczyna robi wrażenie – westchnęła Monika. – Wyobraź sobie, że kiedy poszedłeś do sypialni bawić się w wyższą uczelnię – zaśmiała się wesoło – to my usiadłyśmy na materacu i chyba przez 15 minut tylko całowałyśmy się i pieściłyśmy dłońmi. To było po prostu magiczne. Dopiero po chwili zobaczyłam, że Martyna z Hubertem porywają sobie do trójkąta Sylwię i spytałam Ewę, czy możemy zaprosić Karola do nas. Trochę w trójkę się polizaliśmy i podotykaliśmy, a potem poprosiłam go, żeby mnie zerżnął. I wtedy Ewa z tym swoim delikatnym uśmieszkiem spytała nagle biednego faceta czy może go wyruchać w dupę. Dokładnie takim tekstem!

    – Tak – zaśmiałem się. – Dziewczyna umie łączyć niską i wysoką kulturę. A jej chłopak? Dobrze się tobą zajął w sypialni?

    – Bardzo! Najpierw wylizał mi cipkę, tak że prawie doszłam już wtedy, a potem poprosił o hiszpana. Więc uklęknęłam przed nim i wzięłam mu fiuta pomiędzy piersi. Myślałam z kolei, że on się spuści już wtedy na moje cycki, ale do sypialni wpadły dziewczyny i trochę pomieszaliśmy konfigurację. No, ale musimy się koniecznie spotkać z Hubertem i Ewą tylko we czworo.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Falco
  • Trojkat

    Historia, która za chwile poznacie, zmieniła całkiem świat pewnego 19-latka.  Tomek, bo tak na imię miał bohater tego opowiadania, był normalnych chłopakiem z przedmieść średniej wielkości miasta. Był dobrze zbudowanym młodym mężczyzna. Od ponad 2 lat był w związku z Paulina. Paulina to 18-letnia dziewczyna o długich blond włosach świetnych krągłościach i słodkiej niewinnej twarzy. Para tych dwojga była bardzo zgrana, świetnie dogadywali się w łóżku, lubili spędzać ze sobą każda wolna chwile.  Często razem z przyjaciółmi imprezowali, choć tej imprezy nie zapomną do końca życia. W swoje 19 urodziny Paulina spontanicznie zgrała się ze swoją przyjaciółka Izą. Dziewczyny nie miały ochoty na klub czy inne imprezy wiec od Tomka padła propozycja, żeby dziewczyny piły w aucie a on je powozi po mieście. Już kilka razy tak robili, głównie dlatego, że Iza bardzo mu się podobała mimo to, że był z Pauliną. Każda okazja była dobra, by spędzić trochę czasu  z przyjaciółką swojej dziewczyny. Opis Izy nawet w połowie nie opisze tego jak ta dziewczyna prezentowała się na żywo. Jej kręcone włosy gładka śliczna i drobna twarz z dużymi seksowymi ustami, wysportowana sylwetka krągła pupa i solidny biust nie raz wpadały w fantazje erotyczne Tomka. Iza była dużo bardziej otwarta na każdy temat nie było dla niej tematów tabu, co kręciło Tomka jeszcze bardziej. Paulina była raczej bardziej nieśmiała nie lubiła rozmawiać na tematy seksu. Wracając do tego dnia, dziewczyny już były dobrze zrobione, grała głośna muzyka. Dziewczyny piszczały, śpiewały w aucie Tomka.  Iza była już pijana do tego stopnia, że, zaczynała całować Paulinę, Zdjęła buty i przekładała nogi na Tomka. Paulinie trochę się to nie podobało, ale z każdym łykiem wina coraz bardziej się rozwijała i otwierała. Tomek, widząc co się dzieje był bardzo podniecony, Paulina już nie opierała się pocałunkom Izy,a Iza dosłowne zaczynała się rozbierać na tylnej kanapie. Robi się naprawdę  gorąco -powiedział lekkim żartem Tomek Zazdrość Pauliny jednak wzięła górę. – Jedzmy już do Izy, odstawimy  ją do domu. Powiedziała Paulina pijanym głosem. Tomek się zgodził i jechał w stronę domu Izy.  – Kochanie ja zostanę z Izą na noc, zaopiekuje się nią, bo u niej nikogo nie ma a ona się upiła. Tomek nie miał nic przeciwko, odwiózł dziewczyny do Izy, odprowadził i wrócił do siebie.  Nasz bohater po prysznicu dostał wiadomość od Pauliny. -Czy już dojechałeś ? PAULINA -Tak kładę się zaraz do łóżka. TOMEK Paulina zadzwoniła na kamerce do Tomka. -Zobacz Iza już się ogarnęła po kąpieli  powiedziała Paulina  – No widzę spoko odparł  Tomek  Iza zaczęła opowiadać, jak to jest napalona i że nie ma się kto nią zaopiekować. Tomek pół żartem pół serio rzucał teksty o trójkącie. Iza była jeszcze dobrze pijana i podkręcała atmosferę co kawałek próbując włożyć swój język do ust Pauliny.  Tomek był bardzo podniecony całą tą sytuacją i zaproponował, że, może by przyjechał i też został na noc z Pauliną.  – Tak super odpowiedziała Paulina.  – Wezmę jeszcze wino i przyjeżdżam, odparł Tomek i zaczął się szykować Kilkanaście minut później pił już wino z Paulina i z Izą. Dziewczyny siedziały w samej bieliźnie przykryte kocem.  Tomek co chwile mógł podglądać przyjaciółkę swojej dziewczyny, bo ta już nie zwracała uwagi co jej widać. Iza czuła się bardzo swobodnie po dużej ilości wina, i zaczęła całować równie pijaną Paulinę. Tomek podniecony nie był w stanie wydusić z siebie słowa. – Podoba Ci się? Pytała Iza – Bardzo odpowiadał Tomek  Paulina na co dzień spokojna i wstydliwa dziś dała upust swoim emocjom. uhhh- wzdychała Iza po tym jak Paulina zaczęła krążyć kółka palcem po jej majteczkach  Penis Tomka stał bardzo mocno, a sam chłopak był oszołomiony tym, co widzi. Dziewczyny  coraz bardziej puszczały wodze swojej fantazji. Iza nie wiele myśląc ściągnęła  koc z Pauliny, siadając jej na kolanach i cały czas namiętnie ją całować. Przyjaciółki masowały się wzajemnie. Tomek nie mógł się dłużej powstrzymywać, wyjął penisa przez rozporek, powoli go waląc. Iza widząc to podeszła do Tomka łapiąc go za sterczącego fiuta.  Ej ej ej  stop zaczęła protestować  Paulina.  Podejdź tu i patrz -Iza wstała i przyciągnęła z łóżka Paulinę Klęknij Paula powiedział Tomek  Paulina ulegle klękła, sama była już podniecona i pijana, w tym samym czasie Iza napluła na penisa Tomka. Dziewczyny lizały, ssały pałę Tomka, na zmianę jęcząc i piszcząc przy tym jak rasowe suczki.  Połóżcie się na łóżku! Krzyknął  stanowczo Tomek, łapiąc za stopy dziewczyn. Wkładał swojego nabrzmiałego fiuta miedzy palce swoich dziewczyn, stojąc nad nimi i parząc jak się całują na dole.  Teraz zmiana powiedziała Iza, robiąc 69 ze swoja przyjaciółka.  Tomek, korzystając z pozycji podszedł do Pauliny i zaczął  wkładać swojego fiuta w jej cipkę. Coraz szybciej i szybciej obijały się jaja Tomka o dupę Pauliny.  Iza odepchnęła Tomka i Paulinę i dosiadła leżącego Tomka.  Ostro ujeżdżała Tomka na Jeźdźca, A Paulina usiadła mu na twarzy, żeby lizał jej cipkę.  Wszyscy oddali się erotycznym uniesieniu. Zmieniali pozycje. Tomek na zmianę posuwał raz Paulinę raz Izę. Gdy jego penis miał eksplodować, kazał dziewczyna klękać i na zmianę pakował im swojego penisa do ust, aż zalał ich twarze gorącą sperma. Wszyscy we troje po tym trójkącie padli ze zmęczenia.    

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    AAAA

    Witajcie czytelnicy to moje pierwsze opowiadanie więc prosze o wyrozumiałość. Od tego opowiadania zaczne dodawać nowe część z nich bedzie przedstawiała własne przeżycia a inna część historie usłyszane opowiedziane przez kogoś bądz po prostu wymyslone. Jeśli chciałbyś zebym opisał Twoją historie zapraszam do kontaktu w komentarzach.
    POZDRO 

  • “Czlowiek”, uwertura (1/3)

    Pierwszy dzień wakacji był już upalny, co miało oznaczać, że lato będzie jeszcze gorsze. Konduktor sprawdzający mój bilet i legitymacje szkolną złożył mi życzenia. Może powinienem szykować się właśnie do swojej imprezy z okazji osiemnastki, a nie siedzieć w rozgrzanym jak piekarnik pociągu. Tam jednak dokąd zmierzałem, całe wakacje miały być imprezą całego milenium, a jeśli mi się spodoba, to po krótkiej przerwie mogły trwać do końca życia.
    Po tacie odziedziczyłem brak subtelności. Staruszek trzy razy upewnił się, że chce jechać i od swojego gospodarza usłyszałem, że zaczął rozmowę z nim od „mam nadzieje, że nie jest pan jednym z tych bogatych pedałów, którzy przyciągają młodych, ładnych chłopaków swoimi pieniędzmi”, co wzbudziło w nas obu rozbawienie. Przestrzelił się tak bardzo, że kula prawie trafiła jego samego. Nie mogłem go winić, byłem jedynakiem, ale w pewnym momencie naszego życia stwierdziliśmy, że nie będziemy sobie wchodzić w drogę, jedynie czasem na niej przystawać by pogadać. Miałem nadzieje, że w końcu znajdzie jajca, których namiastkę wciąż posiadał i pozna jakąś kobietę, która go będzie uszczęśliwiać. Nawet jeśli nie będzie gorącą macochą, którą wali się analnie pod jego nieobecność. Wierzyłem w niego.
    Obiecałem wyłącznie, że wrócę z końcem wakacji na ostatni rok liceum, napiszę maturę, nie wplącze się w narkotyki ani też nie przywiozę brzuchatej dziewoi – tak, droga wolna, możesz sobie palić i pić, byle z umiarem, ufał mi na tyle i wiedział, że nie jest to na wskroś. Miał jednak wątpliwości do Wiktora, pewnie dlatego go o to zapytał. Kiedy poznaliśmy się dwa lata temu przed internet, też bym nie pomyślał, że dzisiaj będę jechał na drugi koniec kraju, a jeszcze kilka razy przekroczę różne granice państw.
    Zabrałem swoją sportową torbę, w której było trochę ciuchów i wyszedłem na małym dworcu w miejscowości, której nazwy nawet nie próbowałem wymawiać. Oczy piekły mnie od słonego potu, a ubrania kleiły się do skóry. Czarny mercedes S-klasy czekał na mnie z kierowcą obok niego, który na mój widok otworzył drzwi do klimatyzowanego wnętrza. Witamy w Edenie, pomyślałem, siadając na skórzanych fotelach i rozciągając nogi.
    Znaliśmy się prawie trzy lata i poznaliśmy się na stronkach dla miłośników BDSM. To, co odróżniało nas od wymieniających się zdjęciami obwiązanych dziewczyn i żon typów, które zgodziły się pozować lub fantazjujących na ten temat osób było to, że widzieliśmy w tym styl życia a nie jego krótkotrwałe urozmaicenie. Byłem przekonany, że z odpowiednimi środkami można pozwolić sobie na wszystko, czego się zechce. Spotkaliśmy się w Warszawie, pół roku po wymianie wiadomości. Rozwiał moje obawy, że mogę być zbyt śmiałym szczeniakiem o wybujałym ego, a przeciwnie, nawet traktował jak równego sobie, mimo znacznej różnicy wieku między nami. Wiktor nawet nie mógł być moim ojcem, a co najmniej dziadkiem. Jego zaufanie było na tyle duże, by kilka miesięcy temu przedstawić przed mną nie tyle wizję, a faktyczny stan i zaprosić do siebie, w czym jedyną przeszkodą było to, że musiał odbyć rozmowę z moim ojcem.
    Kierowca zatrzymał się przed wspaniałą posiadłością, otoczoną rozległym terenem z różnymi zabudowaniami. Takie widzi się jedynie w filmach lub gdy mówią o gwiazdach, które mają własne pałace z siedemnastoma łazienkami. Otworzył mi drzwi i wyjął moją torbę z bagażnika. Po stopniach wolno schodziła kobieta po czterdziestce, ubrana w letnią sukienkę.
    – Dzień dobry. – powiedziała z uśmiechem – Z pewnością Konrad?
    – Jeśli to pytanie oznacza, że Wiktor zaprosił jeszcze kogoś, to uwierz, mogę jechać z powrotem te dwadzieścia godzin do domu. – odparłem, patrząc na nią
    – Oh, nie, nie… – nadal się uśmiechała na swojej już lekko podstarzałej twarzy – Kazał przeprosić, że nie może Cię przywitać osobiście, ale ma pewne obowiązki w mieście. – kiwnąłem głową – Jestem Julia, tutejsza… Hm, gospodyni to najlepsze słowo.
    – Miło mi. – podniosłem torbę z ziemi – I tak jestem padnięty jak koń po weesternie, więc nie mam z tym problemów. – również kiwnęła mi głową
    – Pozwolisz więc, że pokażę Ci twój pokój. – powiedziała, zachęcając do wejścia po schodach -Zostałam poinstruowana co do twoich preferencji żywieniowych… Jeśli pozwolisz, trochę to ironiczne względem tego po co tu jesteś.
    – Oh, czyli jedzenie mięsa niewinnych stworzeń jest lepsze niż znęcanie się nad ludźmi ku własnej satysfakcji? – powiedziałem idąc obok niej – Cóż, gdyby nie choroby mogące z tego wyniknąć, bezsprzecznie zostałbym ludżoercą. – nawet na moment nie traciła uśmiechu – Jeśli to dla Ciebie taki problem, mogę sobie w mieście załatwić dietę pudełkową czy coś, tylko będę potrzebował jakoś ją odbierać.
    – Nie problem, skąd. – pokręciła głową – Lubie wyzwania, a nauczyć się czegoś nowego będzie z pewnością wspaniałym doświadczeniem. – prowadziła mnie wypełnionymi przepychem korytarzami, aż na piętro, gdzie stanęliśmy przed jednymi z masywnych drzwi – Mogę Ci jeszcze jakoś pomóc?
    – Jeśli zasnę, to obudź mnie na kolację. – odparłem, po czym jednak zastanowiłem się – Chociaż, jeśli będę się czuł samotny w nocy, które drzwi są twoje?
    – Oh, na standardy twoje i Wiktora pewnie jestem raczej nudną, dojrzałą kobietą. – pochyliła się lekko, że poczułem słodką woń jej perfum na szyi – Nie mam jednak problemów z połykaniem i seksem analnym. – rozprostowała się – Jeśli jednak naprawdę by tak było, mój pokój jest na parterze, ale nie sądzę, by miało się tak stać. – odeszła, zostawiając mnie samego
    Otworzyłem drzwi, wchodząc do środka. Pokój był dość skromnie urządzony, ale nadal czuć było aurę bogactwa. Meble, poczynając od łóżka, przez szafę, komodę, szafkę nocną i duże biurko były z litego, czarnego drewna – żadna płyta i Ikea. Drugie drzwi prowadziły pewnie do prywatnej łazienki, co miałem zamiar sprawdzić już za chwilę. Uniosłem brew, patrząc na ubraną w czarną, koronkową jednoczęściową bieliznę blondynkę, o buzi niewinnego dziecka, która machała w powietrzu stopami patrząc na mnie. Kiedy zobaczyła moją minę uniosła się na łokciach, pokazując ładne krągłości biustu i nadgarstek z kokardką.
    – Dzień dobry, jestem prezent. – powiedziała po angielsku
    – Cześć prezent, jestem Konrad. – odpowiedziałem, rzucając torbę obok niej i zaglądając przez drugie drzwi by potwierdzić, że jest tam łazienka, cała w marmurach i złoceniach – Po za tym masz jakieś imię?
    – Takie, jak będzie pan chciał. – powiedziała, siadając i ukazując lepiej opięte czarną satyną ciało
    – Zawsze chciałem mieć sukę o imieniu Astrid. – odparłem, zamykając drzwi – Tak więc Astrid, co chcesz od mnie?
    – Tego, co pan będzie od mnie chciał. – odparła, wciąż zadowolona z siebie – Mogę wszystko, czego on chce.
    – Tak? – przyjrzałem jej się – Czyli mówisz, że jeśli rozepnę spodnie, złapię Cię za te jasne kłaki i wepchnę fiuta głęboko do gardła, to nawet nie będziesz stawiać oporu, tylko będziesz czekać aż dojdę, a potem rozerwę Ci to ubranko i wsadzę w dupę tak głęboko, aż na czubku będą resztki twojego wczorajszego obiadu? – pokiwała głowa z entuzjazmem, jakby powiedział, że może zjeść całą tabliczkę czekolady, nawet na moment nie tracąc uśmiechu – Świetnie! Więc teraz idę się umyć i przebrać, a ty poszukasz Juli, załatwisz u niej z dwie, trzy kanapki i przyniesiesz coś do picia, najlepiej z dużą ilością lodu. Jeśli nadal będę pod prysznicem, to możesz ułożyć moje ubrania do szafy. – otworzyła usta, jakby chciała zaprotestować – Mam Ci to zapisać na ręce czy zrozumiałaś?
    – Myślałam o czymś innym… – zaczęła
    – Ja o prysznicu i czymś do jedzenia. – wskazałem palcem drzwi wyjściowe – Biegusiem, bo pan będzie niezadowolony i Astrid nie dostanie nagrody.
    Kiedy wróciłem opatulony ręcznikiem w pasie, znów leżała na łóżku, trzymając w jednej ręce talerzyk, w drugiej szklankę wypełnioną po czubek lodem. Miała wyraźnie zawiedzioną minę, ale potem to ona uniosła swoje wyrównane brwi i kilka razy na przemian otwierała i zamykała usta. W pół leżącej pozie usiadłem na łóżku i wyjąłem jej z rąk naczynia. Odwróciła się po butelkę i napełniła szklankę wodą, nadal na mnie patrząc. Po odstawieniu jej, nieśmiało wyciągnęła palce by dotknąć mojej gołej piersi.
    – Pozwoliłem? – zapytałem, a ona gwałtownie cofnęła dłoń – No, ale spisałaś się, więc możesz dostać coś od Pana. – uniosłem ramiona – Możesz przytulić głowę. – ochoczo położyła się na mnie, obejmując, a ja oparłem talerz o jej głowę – O, jaki wygodny stolik.
    – Jest pan dziwny. – powiedziała, a raczej wyburczała pod nosem
    – Mhm, nie śpię od trzydziestu godzin, czuje się jakbym wypocił cały staw i ostatnią rzeczą jaką jadłem była sałatka w dworcowej restauracji wczoraj wieczorem. – odpowiedziałem, gryząc kanapkę – Jeśli wszedłbym do pokoju i zobaczył twoją wypiętą w moją stronę dupę z kartką „wejście obowiązkowe”, to byś zarobiła w nią kopa, lądując na podłodze a potem płakała, że nabiłem Ci guza. Myślisz, że jechałem tutaj tak długo, by mieć rozszerzoną formę masturbacji?
    – Nie… – mruknęła spod talerza – To jak pan się zachowuje to jedno, ale pana wygląd. Kiedy powiedziano, że pan przyjedzie spodziewałam się kogoś innego…
    – Smutne. – odparłem, od razu zabierając się za drugą – Jak będzie kolacja, to zapytam Juli, czy nie ma gdzieś pod ręką jakiegoś grubasa z kudłatym kutasem, byś mogła mu possać wyglądające jak kokosy jajka, skoro na tym Ci zależy. Zgaduje, że byś to zrobiła jakbym Ci kazał.
    – Nie mogę odmówić… – burknęła znów a ja przełożyłem talerzyk na stolik nocny i palcem wskazującym przekręciłem jej twarz do siebie – Jeśli nie jest pan ze mnie zadowolony, to…
    – Przyniosłaś mi kanapki i chyba ułożyłaś ubrania, więc na razie jest spoko. – odparłem – Tylko, Astrid, nawet ja nie jestem takim zwyrolem by umieszczać swojego fiuta w psie. – znów otworzyła buzię – W drugą stronę wygląda to czasem ciekawie i zabawnie, zwłaszcza jak korzysta się z feromonów i kto wie, może w ciągu kilku kolejnych tygodni będziemy mieli okazję sobie to oglądać na żywo. – opróżniłem szklankę z zimną wodą – Na razie chce się zdrzemnąć, też możesz. Jak będziesz naprawdę grzeczna, to może wieczorem pozwolę Ci pokazać, co umiesz sama z swoimi paluszkami, ale nie licz na to, że będę Ci pomagał. – wydawała się naprawdę zaszokowana – Teraz śpij.
    Obudziło mnie pukanie i informacja „kolacja”. Blondynka nadal spała, kuląc nogi do brzucha, przytulona do mojego ciała z błoga miną. Obudziłem ją, sunąc palcem od policzka przez ramię aż do linii pośladka. Zamrugała parę razy i uśmiechnęła się. Usiedliśmy po dwóch stronach łóżka, ubierając plecami do siebie. Zapiąłem jedną z swoich koszul i dżinsy, a Astrid ubrała ładną, żółtą sukienkę. Kiedy wychodziliśmy, pozwoliłem się jej trzymać za ramię.
    Wiktor przywitał mnie zadowolonym okrzykiem, uścisnęliśmy sobie dłonie i złożył mi życzenia, kilka razy mówiąc o tym, że dobrze mnie widzieć. Odsunąłem krzesło obok siebie i rzuciłem krótkie „Astrid, siad” i blondynka usiadła grzecznie na nim.
    – Mam nadzieje, że spodobał Ci się mój prezent powitalny. – wskazał ją palcem – Te nieśmigane są najtrudniejsze do zdobycia i chłopcy byli gotowi wziąć ją w obroty, by sprawdzić czy ma w sobie ten ogień, ale powiedziałem, że nie ma mowy. Dla mojego Konrada ma być to co najlepsze. – dziewczyna zarumieniła się, chowając wzrok w talerzu – Jak tam podróż?
    – Męcząco. – odparłem zgodnie z prawdą – Upadł, tłumy…
    – Spokojnie, kiedy mnie będziesz opuszczał będziesz miał odpowiednie dokumenty i własny samochód. – powiedział zadowolony, siwy mężczyzna – Wszystkiego dopilnuje Julia.
    Jak na zawołanie kobieta wjechała z wózkiem, na którym były ustawione talerze. Wiktor i ja dostaliśmy różne posiłki, ale ona i Astrid identyczne. Przy posiłku rozmawialiśmy raczej niewiele, głównie o sprawach nudnych i codziennych, gdy obie z kobiet milczały. Julia jeszcze na chwilę zniknęła, by wrócić po chwili z ciastem. Szarlotka w amerykańskim stylu.
    – No, ale prezent powitalny to jedno. – powiedział, spoglądając na moją towarzyszkę – Ten urodzinowy powinien być znacznie bardziej wyjątkowy, niż coś, co możesz sobie tak po prostu wziąć. – nabiłem odrobinę ciasta na widelec, ale przekręciłem dłoń i niczym samolocik skierowałem w stronę swojej suni, która wyraźnie się zdziwiła, ale przyjęła łakoć – Co jeszcze mogę dla Ciebie zrobić, Konrad?
    – Robisz już znacznie więcej, niż trzeba Wiktor. – odparłem, znów nabierając kolejną porcję, tym razem śmietanki – Astrid jest słodka, a jej otworek śliczny i ciasny. – znów jej podałem widelczyk – Zdaje się jednak, że to czego naprawdę gdzieś w głębi siebie bym chciał jest nawet poza twoim zasięgiem i porównywalne do tego, że dach zaraz się zapadnie pod wpływem kilku tonowego meteorytu z diamentów.
    – Powiedz, a ja to ocenię. – uśmiechnął się
    – Właściwie, nie proszę o to dla siebie, ale w imieniu mojego staruszka. – powiedziałem, tym razem samemu połykając kawałek placka, by mieć czas na ubranie tego w słowa – Osiemnaście lat temu nagle jego świat runął, gdy został z beczącym niemowlakiem i papierami rozwodowymi. Dosłownie, moja mama wyszła z porodówki po to, by mu je wręczyć. – odłożyłem widelec – Zawsze byliśmy więc sami. Kilka lat temu ją znalazłem, chciałem zapytać, czemu mu to zrobiła, w końcu to dobry facet. Mieszkała z jakimś nudnym fagasem, ale na szczęście, nie zrobili mi rodzeństwa, bo uważała, że „dzieci są obrzydliwe i żałuje, że byłem zdrowy, by mogła mnie wyskrobać”, a on cieszył z tego japę jakby oglądał najlepszy kabaret życia. Kiedy wróciłem do taty i mu to powiedziałem, pierwszy raz widziałem jak ten człowiek płacze. Objął mnie i płakał długo. Tamtego dnia zrozumiałem, że jestem w połowie sierotą. Ja nie miałem matki. – znów podniosłem widelec – Czego bym chciał? Dorwać oboje. Z niego zrobiłbym kurewkę, a potem podrzucił typkom gotowym na wszystko, by napełniali go z obu stron ile im pary starczy w jajkach, aż by się przelewało i krwawił. – ująłem odrobinę frykasu i skierowałem ją w prawo – Potem bym to wyciągał strzykawkami i szedł do niej. Tam moja słodziutka Astrid zapewniała by jej doznania, na które w żadnym razie nie zasługuje, ale chce by jej ciało było możliwie jak najbardziej przygotowane. – znów nakarmiłem przerażoną dziewczynę – Napełniałbym ją tą mieszanką i powtarzał, tak długo, aż zobaczę pozytywny test ciążowy. Wtedy obserwował jak dzieje się to, co ją przeraża. Przechodzi kompletny proces ciąży, jak jakaś maciora albo krowa i świetnie się przy tym bawił. I nie, to nie byłby mój braciszek czy siostrzyczka, bo ona to nie moja matka.
    Przy stole zawisło milczenie, które trwało długą chwilę. Wreszcie Astrid położyła się na moich kolanach, jak łasy pieszczot szczeniak. Julia patrzała na mnie z mieszanką przerażenia i fascynacji. Jedynie Wiktor patrzał za mnie z żywym rozbawieniem.
    – Wspaniałe, doprawdy, wspaniałe… – powiedział wreszcie – Za to Cię tak uwielbiam, Konrad. – rechotał radośnie – Julia, przynieś no nam buteleczkę, musimy to opić.
    Reszta wieczoru upłynęła na opróżnianiu kryształowej karafki z brązową whiskey. Była smaczna, ale mój brak rozeznania w alkoholu, który do końca wakacji miał zniknąć doprowadzał do tego, że nie byłem pewny jak drogi jest ten trunek. Było już późno, gdy udaliśmy się wszyscy na spoczynek. Astrid znów zaprezentowała swoją bieliznę, zdejmując sukienkę. Przygryzła wargi, obserwując jak zdejmuje spodnie i w samych bokserkach układam się w łóżku.
    – Teraz ma pan ochotę na mnie? – zapytała, niepewna – W sensie kłamał pan tam na dole i…
    – Kłamałem? – zastanowiłem się i wyciągnęłam rękę pod jej brzuchem, rozpinając guziczki na kroczu i podciągając – Widzę tylko piękną, gładką różyczkę. A skoro nikt jeszcze jej nigdy nie penetrował, z pewnością ciężko będzie mi wepchnąć do niej więcej niż dwa palce.
    – Chce pan sprawdzić? – pewność, która towarzyszyła jej kiedy tu przyszedłem uleciała
    – A naprawdę jesteś dziewicą? – zapytałem patrząc w jej oczy
    – Tak. Lekarz, który nas badał zasugerował, że może to zmienić, ale pan Wiktor powiedział, że lepiej jak zostanie w ten sposób. – zarumieniła się
    – A dotykałaś się kiedyś? Bawiłaś prysznicem czy coś? – położyłem palec na nieskazitelnie gładkim wzgórku – Nie trzeba do tego wpychać ich głęboko…
    – Jestem duża, więc tak… – odparła patrząc na moje palce – Było… Dobrze.
    – Nie. Dobrze to mogło Ci być, jak dawałem Ci ciasto i pozwoliłem Ci spać na sobie. – oderwałem je – Zaczniemy więc od podstaw. Od teraz masz czas na naukę, jak doprowadzić Cię do stanu zawrotów głowy i bezsilności, w której błagasz wyłącznie o więcej bez zanurzania palców dalej niż o czubki. Masz coś więcej na ciele niż to. Na początek próbuj sama, może na dniach znajdziemy Ci kogoś, kto doda Ci dodatkowych palców i języka. Kiedy będziesz wiedziała, dopiero wtedy Ci to odbiorę. Liczę, że nie będzie to kostka czekolady jaką masz znaleźć, ale droga na szczyt nieba i wykrzyczenia, że nazywasz się Astrid i należysz tylko i wyłącznie do mnie. – patrzała na mnie, jak Julia przy kolacji po tym co powiedziałem o swoim marzeniu – A teraz bądź grzeczna, wejdź pod kołderkę i śpij. – podniosłem się z łóżka
    – A pan dokąd pójdzie? – zapytała niepewna
    – Skorzystać z kogoś, kto ma wprawę. – odwróciłem się do niej – Możesz iść ze mną, ale sądzę, że będzie to raczej fakultet posiadany przez nas naturalnie. Będzie nudno i spokojnie.
    Julia otworzyła drzwi już w koszuli nocnej, przez którą prześwitywały jej duże, okrągłe cycki. Od razu wyciągnąłem rękę i wsadziłem między uda, wciskając twarz w jej szyje niczym wampir i sącząc słodką woń perfum, poruszając palcami to w górę to w dół. Nie stawiała oporów, kiedy prowadziłem ją w ten sposób tyłem do łóżka, a potem na nie popchnąłem. Podciągnąłem jej halkę w górę i złapałem za niebieskie majtki, zdzierając je z jej ciała. Chwyciłem pod udami i zbliżałem twarz.
    – Nie musisz. – powiedziała cicho, łapiąc mnie za włosy
    – Pytałem, co mogę? – odparłem jeszcze i wcisnąłem usta w jej cipkę
    Miała rację, co do tego, że seks z nią nie będzie jakiś ekscytujący, ale był seksem. Coś jak jajecznica z pomidorami na śniadanie, względem obiadu w pięciogwiazdkowej restauracji z wymyślnymi smakami, acz znalezienie takiej o profilu bez mięsnym często graniczyło z cudem. Było na tyle dobrze, że powtórzyliśmy to z niewielkimi przerwami trzy razy, gdzie za ostatnim pozwoliłem jej nawet być na górze i przypuściłem, że nawet doprowadziłem ją tym do orgazmu. Położyła się obok i zanurzyła palce w swoim wnętrzu, oblizując palce ze spermy.
    – Jak robię to ponad dwadzieścia lat, jeszcze nie trafił mi się taki zdolny. – powiedziała, znów gmerając w swojej cipce jakby moje nasienie było jakimś miodkiem – A miałam i okazję spróbować parę razy z prawdziwym rasowym ogierem, czystej krwi arabem. To ta dieta czy co?
    – Może. – powiedziałem, obserwując ją – Tego konia czuć w luzach. – odparłem
    – Oh, u góry została ciasna dziewczynka, jak masz takie wymagania. – spojrzała na swoje palce z smutkiem, że źródełko uschło
    – Powiedzmy, że mam dobry dzień i mogę nawet czwarty raz, ale tym razem mam ochotę na lodzika. – odparłem – Co na to powiesz? Maseczka na zmarszczki?
    – Powinnam się obrazić. – odparła – Ale jesteś na tyle fascynujący, że nie pozwoliłabym Ci wyjść z tego pokoju, póki tego nie zrobię. Nieskromnie przyznam, w tym jestem najlepsza.
    Była. Ubrałem z powrotem bokserki i jeszcze raz rzuciłem okiem na jej ciało, które dalej kusząco zapraszało do zabawy. Ale jej twarz, z której już zdążyła zetrzeć ostatki mojej siły wydawała się zamyślona. Jakby chciała o coś zapytać.
    – Mów. – powiedziałem, opierając się o drzwi
    – Naprawdę byś to zrobił? – powiedziała wreszcie – W sensie to wszystko co opisałeś Wiktorowi jako swoje największe marzenie…
    – Znasz mit o Edypie? Wyruchał swoją matkę i urodziła mu czwórkę dzieci. – kiwnęła głową – Powiedzmy, że do szóstki z biologi brakuje mi zaparcia by startować w konkursach. Nie ma więc problemu z tym, by syn zapłodnił matkę, ojciec córkę albo brat siostrę. Rody królewskie to robiły by zachować czystość krwi, niektórzy hodowcy zwierząt praktykują takie dalej te zagrania by utrzymać doskonałą pule genetyczną. Problemem jest ruletka genetyczna, że ostateczny produkt wyjdzie wadliwy.
    – Masz na myśli, że byłbyś gotów… – zaczęła
    – Nie, za bardzo mnie brzydzi jako człowiek i kobieta, więc skorzystałbym z mieszanki i potencjalny tatuś mógłby być jednym z kilkudziesięciu jeśli nie kilkuset facetów. – odparłem, uśmiechając się pod nosem – Mogę sobie sprawić inną rozrywkę, taką idealną na teraz. Kiedy będę miał na to ochotę, będę przychodził do kobiety, która wygląda do niej podobnie i ją rżnął, a na końcu spuszczał się na nią. Nie jest to to samo, ale nawet tutaj nie można mieć wszystkiego.
    – Wiktor miał rację. Ty jesteś diabłem. – powiedziała, kręcąc głową – Czyli…
    – Od chwili, gdy zeszłaś po schodach jak wysiadałem z samochodu. – odpowiedziałem – Używasz nawet tych samych perfum. Chyba Ci to nie przeszkadza?
    – Przecież powiedziałam, że pierwszy raz od bardzo dawna było aż tak. – odparła – Gdybym się nie zgodziła, Wiktor by z chęcią doprowadził do stanu, gdzie będę błagała o dobicie, zbytnio Cię uwielbia. Zostanie mi zapytać, jak często czujesz się samotny w nocy, chociaż podarowaliśmy Ci… jak ją nazwałeś?
    – Astrid. – odparłem, nadal patrząc na nią
    – Astrid. – powtórzyła – Więc?
    – Zdarza się, że nawet w ciągu dnia mogę się taki poczuć. – odparłem, puszczając jej oko – Wolisz bym ruchał słodką sunię czy oszczędzał siły dla Ciebie?
    – Powiedzmy, że będę miała oczekiwania co do drugiego. – też puściła mi oko – Czy mogę coś jeszcze dla Ciebie zrobić…. Synku?
    – Oh, tak, mamusiu. – odparłem – Pewnie Wiki będzie chciał mi wszystko pokazać osobiście, ale podejrzewam, że macie coś w stylu rejestru, listy, katalogu i ogólnych informacji o okolicy… Nie wiem jak to nazwać. Jeśli byś miała tego kopię do względu dla mnie, to wiele mi ułatwi. – kiwnęła głową – Dobranoc mamusiu.
    – Dobranoc, skarbie. – odparła
    Świtało, gdy obudziłem się z raczej krótkiego snu po długich i mocnych doznaniach. Astrid znów skuliła się obok mojego ciała, ale tym razem nie budziłem jej, tylko zabrałem ciuchy do treningu i ręcznik, by pójść do siłowni zamieszczonej na terenie posiadłości. Wyjście z formy było ostatnią rzeczą, na jaką mogłem sobie teraz pozwolić. Byłem już w połowie, gdy przyszła z urażoną miną, w ogrodniczkach i luźnej bluzce. Usiadła obok, obserwując bujające się ciężary.
    – Szukałam pana. – burknęła – Myślałam, że będzie chciał pan, bym ubrała coś konkretnego, by mu się podobać.
    – Jest dobrze. – powiedziałem, kończąc serię – Ćwiczyłaś już?
    – Nie, a mam? – powiedziała rozglądając się po pomieszczeniu
    – Nie mówię o tym. – pokręciłem głową – Robiłaś sobie dobrze rano?
    – Wieczorem, jak pan poszedł… – zaczęła nieśmiało – Logika mówi, że to proste, jedna ręka na pierś, druga między uda i pocierać, ale… Miał pan rację, że jakby czegoś w tym brakowało, jakby myśli uciekały gdzieś dalej a nie potrafiła skupić na tym…
    – Nie spiesz się. – odparłem – Po obiedzie zobaczymy, czy nie uda nam się znaleźć jakiejś ślicznej buzi do trójkącika. – otworzyła usta – Masz być wobec niej całkowicie pasywna. Możecie się całować, trzymać za ręce lub nożyczkować ale jeśli kiedykolwiek zobaczę jak jej liżesz cycki albo wkładasz palce w któryś z otworków, zrobię z niej twojego chłopca do bicia i to takiego, że będziesz sikać pod siebie z radości, że nie jesteś na jej miejscu, a potem wepchnę jej twarz najpierw do tej kałuży, a potem w twoją cipę by wylizała wszystko do sucha. Rozumiesz mnie?
    – Jak pan każe… – zadrżała – Czy ma pan jakąś supermoc, że czasem bywa pan tak przerażający bez bicia?
    – Kto powiedział, że nie stosuje przemocy? – parsknąłem – Oj, Astrid, Astrid. To będą długie wakacje.
    Po śniadaniu, w czasie którego podawania Julia oparła się piersiami o tył mojej głowy, a ja poprowadziłem rękę w górę jej uda, zrobiliśmy z Wiktorem obchód, a właściwie objazd elektrycznym wózkiem, bo jego włości były nie tyle duże, co rozległe. Mogły uchodzić za miniaturową dzielnicę, a przynajmniej osiedle. Astrid towarzyszła nam cały czas, tuląc się do mnie jak żądający uwagi szczeniak. Budynki w najbliższym otoczeniu były raczej standardowe dla jego statusu, to jest prywatna stajnia, niewielka psiarnia z kilkoma psami myśliwskimi i skromna winnica, którą jak sam określił “prowadził raczej z potrzeby serca, niż kaprysu”. Jakiś dłuższy czas później zatrzymaliśmy się na wzgórzu, skąd malował się obraz na trzy budynki podobne do hoteli.
    – Nie zrozum mnie źle, Konrad. – powiedział, gasząc silnik – Wszystko zawsze jest dla ludzi, doskonale to wiesz ty i ja. W przeciwnym razie byśmy tu nie byli. Przez lata nauczyłem się wyróżniać ich trzy rodzaje, myśląc o seksie i jego granicach jako wodzie. Tych, którzy chcą popływać, takich co chcą sprawdzić czy uda im się stanąć i przejść po wodzie i ostatnich, co chcą batyskaf by zanurzyć się w jej głębinach. – uśmiechnął się – Pływacy, czyli pierwsza grupa są najliczniejsi i najmniej wymagający. – wskazał średniej wielkości budynek po lewej – Szukają przygody, ale nie wykraczają poza pewien poziom. Kobieta marząca o trójkącie z dwoma murzynami, facet chcący być obsikiwanym przez Azjatkę, czy małżeństwo chcące swingu, ale homoseksualnego. Ja to im zapewniam przy pomocy takich Juli i dziewczyn pokroju twojej Astrid. To ludzie, których dusza została przez mnie kupiona i toporniej lub mniej nauczyłem ich, że słowo nie mogą używać jedynie w odpowiedzi na “czy będzie Ci to przeszkadzało”. Ponad pół tysiąca ludzi, którzy stwierdzili, że nie chcą żyć jak wszyscy inni i trafili tutaj. – przesunął palec w prawo, na najmniejszy budynek – Nurkowie głębinowi. W osiemdziesięciu procentach to faceci, pedofile, pozostałe dwadzieścia jest niesprecyzowane, chociaż to czego chcą wykracza poza granicę legalności i to częściej oni są powtórnymi klientami, szukając więcej. Powtórzę, nie zrozum mnie źle, jestem nadal człowiekiem z zasadami.
    – Nie wątpię. – zapewniłem go – To trochę jak z okaleczaniem zabawek. Bawi, ale potem nie możesz na nią patrzeć.
    – Dokładnie. – przyznał mi rację – Wykorzystujemy to jako nasza poduszkę powietrzną lub proste sidła o stu procentowej skuteczności. – przesunął palec na środkowy, ledwo odrobinę mniejszy od pierwszego i inaczej ukształtowany budynek – Nartniki. Najbardziej fascynujący i zarazem najbardziej specyficzna grupa, do której trzeba mieć najlepszą rękę, ale kiedy dopniesz swego dostajesz najciekawszą nagrodę. Dam Ci prosty przykład. Dziewczyna, młoda, dżokejka. Idzie do psychologa i mówi, że ma fantazje seksualne z swoim ogierem. “Za dużo pani z nim przebywa, a za mało z ludźmi, niech pani sobie znajdzie chłopaka, rachuneczek, następny proszę”. Ta sama dziewczyna znajduje to miejsce, ryzykuje i przyjeżdża. “Mam fantazje seksualne z końmi” “Niech się pani cieszy, że nie z gorylami albo dzikimi kotami. Wstępnie przez dwa tygodnie będzie pani żyła jako klacz, może pani zrezygnować kiedy chce, opuścić teren posiadłości i całkowicie o tym zapomnieć. Jeśli wytrzyma pani dwa tygodnie jako ona, pozwolimy pani spróbować swoich sił.” Myśli, pojebani, no ale dobra. I tak dwa tygodnie żyje sobie jak kucyk, chodzi na czworaka w specjalnych butach, szorują ją jak konia, śpi w boksie, biega na padoku, ba raz nawet zapinają ją do wózka i ciągnie wózek wraz z inną mającą ochotę na taką zabawę. Trzynasty dzień, ostatnia szansa, by zrezygnować, no ale dotychczas było dobrze. Dzień czternasty, przełamuje swoje wewnętrzne opory i dylematy, a wielki koński fiut penetruje jej środek jakby była prawdziwą klaczą. Następnego dnia prowadzą ją do pokoju, może się wykąpać, przebrać, zdać kartę i jeśli się nie podobało, to ma podpisać niebieski formularz. Nie robi tego, ale miesiąc później rezerwuje trzy miesięczny pobyt jako “Karmelowa Wichura”. Wraca i powtarza wszystko z regularnością. – zaśmiał się – Pomyślisz, ah, pewnie zoofile jedynie, może jakieś pieskowate czy coś. To częste u nartników, ale nie najbardziej. Znacznie częściej są to rodziny i nie na zasadzie “wujek, mąż siostry mamy”, ale nawet rodzeństwa czy rodzice z dziećmi. Jedna strona fantazjuje o czymś, ale nie wie co na to druga. Proponujemy tak zwany system trzydniowy wtedy, weekendowy chciałoby się rzec. Przyjeżdżają w piątek, w sobotę ustawiamy im wszystko tak, jakby nie byli dla siebie w żaden sposób bliscy, w niedziele decydują i wyjeżdżają, jakby nigdy nic wracając do swojego dawnego życia. Ale tak jak Wichura, są tacy, co chętnie wracają i zostają na dłużej. Coś, jakby mogli pozbyć się tutaj krępującego oporu, rozumiesz?
    – Tak. – wpatrywałem się nadal w budynek – Dajesz im to, czego chcą, ale boją się dotknąć. Raczej nie sądzę, żebyś sam był w stanie wszystkiego dopilnować, więc pewnie jest cały sztab ludzi?
    – Tak, a oni podlegają pod mniejszy i jeszcze mniejszy nad którymi pieczę sprawują moje dzieciątka. – uniosłem brwi na wieść, że ma dzieci – Lena i Wolfgan zajmują się pływakami. Jeśli chcesz coś jeszcze do ogrzewania łóżka, daj mi znać, powiadomię ich by kogoś Ci dali. – przesunął palec – Anita, moja najstarsza córka, zajmuje się nartnikami. Chce, żebyś z nią pracował i mam nadzieje, że znajdziecie język porozumienia. – przesunął palec na koniec – Głębia to królestwo Negana i Mii, mojego najmłodszego promyczka. Bywa temperamentna. – znów odpalił wózek i zawrócił gładko wróciliśmy w stronę posiadłości
    Po powrocie kazałem Astrid zostać w pokoju, a sam ruszyłem do kuchni. Julia kroiła warzywa dużym nożem, gdy otworzyłem lodówkę i wyjąłem karton mleka.
    – Zaraz będzie obiad, synku. – zażartowała, tnąc pomidory na ćwiartki – Pyszna lasania raguli z tofu…
    – Brzmi cudownie. – powiedziałem, znajdując szklankę i przelewając zawartość – Nigdy nie wspominał o dzieciach.
    – Oh, powiedzmy, że bardziej niż krew łączą ich pieniądze. – odparła, nie przerywając krojenia – Wszystkie go nienawidzą za jego styl życia, ale same taki prowadzą. – wzruszyła ramionami, a ja podszedłem i przycisnąłem się do jej ciała – Mmmm?
    – Jak dobrze sobie radzisz z nożem? – zapytałem
    – Kiedyś byłam szefem kuchni w trzygwiazdkowej restauracji, więc myślę, że dobrze… A kogo mam dźgnąć? – zachichotała
    – Nie, zobaczymy czy na pewno go dobrze kontrolujesz i opowiedz mi o nich. – powiedziałem, kucając i wsuwając ręce pod spódnicę i wyciągając jej majtki, a potem wkładając tam rękę – Zacznijmy od góry, czyli Anita.
    – Mhmmm… – mruknęła – Anita, trzydzieści jeden lat, matka była Rosjanką. Zatwardziała lesbijka, więc nie myśl o tym, by dobrać się jej do majtek. Uwielbia biżuterie, drogie kreacje i samą siebie. Potem są Wolfgan i Lena. On dwadzieścia osiem, ona dwadzieścia sześć lat. – dołożyłem kolejny palec do wsuwających się i wysuwających z stającego się wolno wilgotnym miejsca – Ich matka była Brytyjką. Nie da się ich z nikim pomylić, ważą po sto kilka kilo każde. Wolfgan to jedynie figurant, myśli, że ma charyzmę tatusia, ale tak naprawdę dziewczyny nazywają go prosiaczkiem i traktują doprowadzenie go do orgazmu jak osiągnięcie, bo zmęczy się zdejmując majtki. Lena zaś uważa, że jest najsłodszą istotą na świecie, zachowuje się więc jak małe dziecko. Od słodyczy kocha tylko bardziej mieć robioną minetę, ale jak już uda się znalezienie wśród tłuszczu jej cipy to trzeba mieć nadzieje, że ją umyła… Argh… – zbiłem palce w grot i wepchnąłem mocno, by dłoń wsunęła się do środka – Negan i Mia, dwadzieścia jeden i dziewiętnaście lat. On to transeksualista, właściwie córka Sengalijki, ona Polki. Żyją ze sobą jak nartniki. Mia to przeciwieństwo Lenny, wygląda jakby miała się popłakać, gdy spróbujesz ją dotknąć, ale gdy tylko spróbujesz zdjąć przy niej spodnie urżnie Ci kutasa patrząc w oczy… Co za ruchy… – jęknęła, a ja ostrożnie wyciągnąłem dłoń i wytarłem o bieliznę – Czemu przestałeś, synku?

    – Bo mam co chciałem, mamo. Zresztą, nie skończyłaś jednak kroić pomidorów. – powiedziałem smutno – Chce obiadek. – odwróciłem się do wyjścia
    – Rano Wiktor prosił, bym Ci przygotowała tablet. – powiedziała za moimi plecami – Jest w salonie na stole. Korzystaj ile chcesz, a jak czegoś nie będzie pytaj o to mnie… I Konrad… – zatrzymałem się – Wiem, że jesteś tu dopiero jeden dzień, ale kiedy Wiktor nazywał Cię diabłem, myślałam, że przesadza. Teraz zaczynam mieć wrażenie, że mówił za mało.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michalina Korcz

    Kiedyś (kilka lat temu) na sex opowiadaniach udzielał się niejaki “Konrad Milewicz”. Stworzył on intrygujące w moim odczuciu cykle Kota i Właścicielki, które odbiegały dla mnie od sztampowej formuły opisów prostych fantazji seksualnych i przedstawienie swoistej “erotycznej powieści” z pewną głębią twórczą.
    Zainspirowana jego eksperymentem, postanowiłam zacząć własny – “Człowieka”, z nadzieją, że jeśli nadal funkcjonuje (od dawna nie pojawił się obiecany vol 9) to tym wywołam go do tablicy. Mam nadzieje, że jeśli dobrneliście aż tutaj, to zostawicie komentarz.