Category: Uncategorized

  • Smocza magia cz.1

    Zafascynowany Krates siedział nagi przy stole, wertując starą księgę. I gdy tak poszukiwał rozwiązania swojego problemu, jakim było wypalenie magiczne, to naga i młoda dziewka leżąca w jego łóżku nie mogła już dłużej tego wytrzymać.

    – Kratesie, chodź tu do mnie, zostaw tę księgę – powiedziała z namiętnością Ida.

    – Już wiem, co mi pomoże – powiedział jakby do siebie. – Smocze jajo.

    Ida niecierpliwiła się coraz bardziej. W końcu wstała z łóżka i podeszła do młodzieńca. Podczas każdego kroku, jej jędrne piersi podskakiwały, a nabrzmiałe sutki sterczały. Ale mężczyzna nie mógł tego ujrzeć, bo siedział do niej tyłem. Ida zaszła za jego plecy i nachyliła się tak, by móc spojrzeć przez jego ramię.

    – Nie rozumiem, czym tu się podniecać – prychnęła niezadowolona z faktu, że stara księga była dla młodego maga bardziej fascynująca niż jej nagie ciało.

    – Smocze jajo ma w sobie magiczną moc.

    – Nadal nie rozumiem, do czego ci to ma posłużyć. Mniejsza z tym, no choć już do łóżka – powiedziała prawie błagalnym głosem i oplotła się wokół jego szyi, tak by muskać ciało maga sterczącymi sutkami.

    – Jajo może posłużyć do stworzenia magicznej mikstury przywracania many – ciągnął dalej podekscytowany Krates, ale jego ekscytacja nie wynikała z faktu, że do jego ciała kleiła się naga dziewka.

    – No choć już do łóżka, no chyba, że chcesz robić to na stole – na jej ustach pojawił się filuterny uśmiech.

    Ida, widząc, że jej próby nie robią wrażenia na mężczyźnie, postanowiła spróbować siłą. Złapała za nadgarstek swojego kochanka, próbując pociągnąć Kratesa w stronę łóżka. Ten, niewzruszony siedział twardo. Dalej wpatrywał się w starą księgę.

    – Już widzę miny tych wszystkich… – Rozmarzony mag nie dokończył zdania, gdy Ida wyciągnęła najcięższe działo, złapała go tam, gdzie najbardziej lubił.

    – Kratesie, przecież wiem, że tego chcesz – wyszeptała w jego ucho, stojąc za jego plecami.

    – Ida, ja muszę… – umilkł nagle, gdy ścisnęła mocniej.

    – Nie – wyszeptała. – To ja muszę oderwać cię od tej przeklętej księgi.

    – Ale… – Nawet nie zaczął, gdy Ida znalazła się głową między jego udami. – Nie… Teraz… Ja muszę… – próbował coś powiedzieć.

    Dziewka pokiwała palcem, ale nie odrywała się od czynności, którą tak bardzo lubiła robić mężczyznom.

    – Prze… stań… –  Krates walczył sam ze sobą. – Nie mogę… teraz… – wypowiadając te słowa, złapał Idę za włosy i tym samym jej przerwał.

    Ida zrobiła zdziwioną minę. Jeszcze nigdy jej się nie zdarzyło, by ktoś jej odmówił.

    Dziewka zaczęła szybko się ubierać. Narzuciła na siebie szaty, zapięła przepaskę na biodrach i włożyła buty.

    – Zrozum, mam ważniejsze sprawy w tym momencie. Później mogę… – nie dokończył gdy mu przerwała.

    – Tak?! To od teraz będziesz zabawiał się sam! – wywrzeszczała cała czerwona na twarzy, bo jeszcze nikt jej tak nie upokorzył.

    Wyszła z komnaty, trzaskając drzwiami, które mało nie wyleciały z futryny.

    Krates tylko westchnął ciężko i wrócił do studiowania księgi, oczywiście cały czas siedząc nago.

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    erofan
  • Gruba

    Paweł miał 25 lat i pracował w małym biurze jako agent ubezpieczeń, nie był jeszcze przez swój wiek w hierarchii zbyt wysoko. Od jakiegoś czasu przychodziła do niego w celu znalezienia najlepszego ubezpieczenia na oko 30 letnia Sonia. Była ona ładną dziewczyną, ale grubą, ważyła około 100kg. Wiedział, że ma dwójkę dzieci i męża. Pawłowi Sonia się podobała, chociaż lubił on szczupłe i seksowne kobiety, to Ostatnio zaczął się interesować grubymi kobietami (BBW), a Sonia jakoś szczególnie spodobała. Mieli się umówić na ostateczny wybór ubezpieczenia. Jednak on pracował tylko do 17stej, a ona mogła wyjść dopiero jak wróci jej mąż, który zostanie z dziećmi. Paweł poczuł w tym swoją szansę i zaprosił ją do swojego mieszkania na 20stą. Kiedy przyszła i zdjęła pierwszy raz kurtkę przyjrzał się jej. Wyglądała jak typowa matka Polka w zwyczajnej bluzce i jeansach, które ledwie mieściły jej gabaryty i tłuszcz, lekki makijaż i czarne włosy w nieładzie spięte w ogon i do tego ładna twarz z ładnym noskiem i ślicznymi niebieskimi oczami. Zanim przyszła przejrzał jej FB i zobaczył, że w liceum i na studiach była z niej super laska o idealnych wymiarach. Zaczęli omawiać oferty i Sonia w pewnym momencie poszła do toalety. Kiedy wróciła i chciała usiąść z całej siły klepnął ją w dupę, aż ta zasprężynowała. Co Pan robi !!!- krzyknęła oburzona i zaczęła iść w stronę drzwi. Dogonił ją i zastąpiwszy drogę ponownie dał klapsa. Nie idź, będzie fajnie- Ona dalej parła do wyjścia i pocałował namiętnie, nie reagowała, ale zaraz odwzajemniła pocałunek. Złapał ją mocno za rękę i zaciągnął do sypialni. Na kolana i do miecza suko !! – Stawiała opór, więc trzymając ją jedną ręką za głowę drugą wydobył swojego sterczącego kutasa. Kiedy go zobaczyła zrobiła wielkie oczy, bo był gruby i długi z wielkimi jajami. Przystawił go do jej ust, ale nie chciała ich otworzyć. Pomyślał, że będzie musiał nauczyć ją pokory i spełniania rozkazów. Nacisnął ją mocno za nos tak, że musiała otworzyć usta w celu złapania powietrza i wtedy go jej wepchnął i zaczął posuwać. Ugryź, a pożałujesz, że się urodziłaś suko !! – Zagroził jej. Widział, że stara się mu obciągać, chociaż z tak wielkim kutasem widać nie miała jeszcze do czynienia. Językiem drażniła główkę, a dłonią gładziła jądra. Czuł, że w obciąganiu ma doświadczenie. Złapał ją mocno za głowę i zaczął napierać na jej gardło, aż w końcu wszedł pomimo jej krztuszenia i dławienia nie wypluła go. Teraz było tylko słychać dźwięk uderzania jąder o jej pod brudek. Patrzył z zadowoleniem jak kutas znikał w jej ustach aż po nasadę, bo nie każda była w stanie brać go całego. Odepchnął ją silnie i ściągnął jej bluzkę spod, której wylał się wielki tłusty brzuch i ogromne cyce opięte różowym stanikiem. Ale tłusta jesteś !! – Paweł widział, że jest jej wstyd ile waży. Popchnął ją na podłogę i ściągnął adidasy wraz z białymi skarpetkami i teraz zsunął jeansy z jej grubej dupy. Została teraz w różowej bieliźnie. Rozpiął jej stanik i wylały się z niego wielkie, obwisłe cyce z dużymi jak wentyle i stojącymi już na baczność sutkami. Zaczął mocno ssać i podgryzać, drugiego w tym czasie podszczypując. Sonia pomimo bólu jaki jej sprawiał wydawała jęki podniecenia. Puścił sutki i zaczął uderzać z liścia każdą z piersi, aż zrobiły się czerwone jak melony. Wypnij się kurwo !! – Sonia z trudem podniosła swoje ciało i obróciła się. Paweł zsunął jej do kolan różowe wielkie majtki i zobaczył piękną, wielką i tłustą dupę w, którą z przyjemnością dał klapsa. Takie grube dupsko wyhodować, to naprawdę trzeba się postarać – ii z uznaniem dał jej kolejnego klapsa i patrzył urzeczony jak jej czerwieniąca się dupa trzęsie się. Spojrzał od dołu i zobaczył grubą, ale ładną cipę ze średniej wielkości zarostem z, której aż ciekł śluz widać taka była podniecona. Wsadził jej do środka dłoń i zaczął mocno ją drażnić. Sonia zaczęła jęczeć. Przerwał i zabrał się za lizanie jej o dziwo małego i zaciśniętego kakaowego oczka. Wwiercał się w nie i mocno je ślinił, zaraz dokładając palce. Odsunął się wysmarował jej sokami z cipy dupę i kutasa, po czym przystawił go do wejścia. Nieee, proszę !! Ja jeszcze tego nigdy nie robiłam, a ty masz wielkiego – i dodała ja dzisiaj to robiłam ! Mi to nie przeszkadza – i naparł mocno na jej dziurę. Sonia jęknęła i zaczęła uciekać dupą. Złapał ją mocno i zamachnął się z całej siły i wszedł do połowy. Sonia zawyła, ale on nie przerywając zaczął ją z całej siły jebać w zad. Kiedy usłyszał jęki zadowolenia złapał ją mocno za włosy, uniósł się nad nią i zaczął jebać ją jak prawdziwą kurwę, teraz wchodząc już po same jaja. Było słychać tylko jej wycie i dźwięk jaj uderzających o pośladki. Czuł się dobrze jak nigdy. Wyszedł i złapał ją (co nie było łatwe, bo z jej ciała lał się pot powodując jego śliskość). Pchnął ją na łóżko, które aż zatrzeszczało od jej ciężaru. Zrzucił jej do końca majtki i klęknąwszy zaczął wylizywać jak pies jej pizdę z, której soki zalewały mu twarz. Wstał i dopiero teraz spojrzał na kutasa, że nie jest do końca czysty. To ho zdenerwowało i wbił się w jej cipę, jednak co go zdziwiło nie wszedł do końca. Jej cipa była o dziwo ciasna i miał problem z dobiciem do końca. Pomyślał, że ruchały ją same małe kutasy. Poruszał się szybko, ale płytko, co po chwili sprawiło, że cipa się przyzwyczaiła i dobijają czuł macicę. Sonia zaczęła głośniej jęczeć, a ci pa mocniej kurczyć. Zdołała tylko wychrypieć Wyjdź, błagam !! – i zaczęła szczytować. Jej orgazm był potężny, a jej cipa mocno zacisnęła się na kutasie. To spowodowało u Pawła kulminację i zaczął potężnymi ilościami strzelać w jej pizdę, która chętnie przyjmowała jego nasienie. Wyszedł i zobaczył, że ma całe mokre podbrzusze, bo Sonia musiała dostać wytrysku. Wszedł na łóżko i usiadłszy na jej cycach przystawił go do ust. Sonia z chęcią wzięła go i dokładnie wylizała, również pod napletkiem. Miałeś wyjść !! – Nie chciałem, na następny raz załatw sobie tabletki – A co jak zajdę ? – To trudno – Od następnego razu masz mieć zawsze sukienkę, cieliste rajstopy i wysokie szpilki oraz mocny makijaż – Ale ja nie mam takich rzeczy, a z moją masą nie umiem chodzić w szpilkach – To idź na zakupy i się naucz !! – Napiszę Ci kiedy masz być i tylko mi nie schudnij, bo będzie koniec zabawy. Możesz najwyżej przytyć – Pocałowali się namiętnie i Sonia wyszła. Pomyślała, że musi się wybrać na zakupy i czeka ją ciężka lekcja uczenia się chodzić w wysokich szpilach, ale wiedziała, że dla takiego pieprzenia warto.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    jan niezbedny
  • Mloda Bezdomna

    Opowiadanie bardzo ostre, więc uwaga Paweł miał 30 lat i pracował w dużej korporacji na stanowisku managera. Jego 50 letni kolega z biura Krzysztof miał 16 letnią córkę Jessice. Zawsze byli dobrą, tradycyjną rodziną, ale jak wynikało z opowieści Krzysztofa jego córka nie była zbyt inteligentna, pomimo, że jej rodzice pochodzili z wyższych sfer. Pewnego dnia Krzysztof przyszedł zaaferowany do pracy, ponieważ okazało się, że jego córka upiła się na jakiejś imprezie i zaliczyła wpadkę z jakimś obcym kolesiem, a w dodatku to był jej pierwszy raz. Oboje z żoną wściekli się i wyrzucili ją z domu – Mamy jej dość, jak się smarkuli zachciało seksu i to po pijaku to niech ma za swoje, my bękarta utrzymywać nie będziemy ! Dostanie 500 złotych na miesiąc i niech się jej nie pokazuje. Dodatkowo okazało się, że to już 5 miesiąc. Paweł często podróżował pociągami i pewnego razu zauważył na dworcu centralnym żebrającą dziewczynę w zawansowanej ciąży, była zaniedbana i brązowa od solarium ale widać było, że kiedyś musiała być zadbana, a jej zużyte ciuchy były markowe. Od tego czasu Paweł zaczął chodzić na dworzec w poszukiwaniu tej dziewczyny, bo podejrzewał, że to jest córka Krzysztofa. Któregoś razu zauważył ją też na libacji w parku Reagana jak ćpała z innymi. Kiedy następnym razem był na dworcu zauważył jak Ona niepostrzeżenie wyciąga jednej Pani biznesmen czekającej na pociąg portfel z torebki. Paweł zaczaił się i kiedy poszła w innym kierunku zaczepił ją – Zaczekaj ! – Tak ? – widziałem co zrobiłaś, masz iść ze mną Ona dalej stała osłupiała. – no chodź, kupię Ci coś do jedzenia Poszli do Mcdonalda gdzie kupił jej kanapkę, kiedy jej podał zaczęła ją połykać jakby tydzień nie jadła.– Jesteś córką Krzysztofa J., prawda ? – Bo co, czego chcesz – odburknęła – Grzeczniej ! – Bo co ? – Bo zaraz zawołam policję i opowiem im co zrobiłaś. – Byłam głodna i potrzebowałam pieniędzy na jedzenie ! – Chyba raczej byłaś na głodzie, wiem, że ćpasz ! Jesteś córką Krzysztofa ? – Tak, jestem na głodzie i muszę mieć na działkę ! Jestem córką Krzysztofa – Świetnie, zatem przyjdziesz jutro o 18 pod Mariotta, a ja Cię stamtąd zabiorę w jedno miejsce – A jak nie będę ? – To pójdę na policję, wiem gdzie Cię znaleźć ! Następnego dnia Paweł podjechał swoją Panamerą pod hotel i zobaczył, że na niego czeka. Podszedł do niej i powiedział – Za 15 minut wjedziesz windą na 15 piętro i przyjdziesz do pokoju 810 – Mnie nie wpuszczą pewnie – Tym wejściem omijasz ochronę i masz być Paweł wjechał do swojego pokoju i po 15 minutach usłyszał pukanie do drzwi i poszedł otworzyć To była Jessica, podobała mu się. Długowłosa Blondynka o zielonych oczach, skórę miała spaloną od solarium, figurę miała niezłą, widać było, że kiedyś była zadbana ale życie na ulicy i ćpanie od dwóch miesięcy już odcisnęło piętno na jej skórze, ale mimo bezdomności była mocno wymalowana. Ubrana była w biały za duży top, który i tak ledwo mieścił jej wielki brzuch w 7 miesiącu, na nogach miała jakąś starą spódnicę i białe kozaki. Kazał jej wejść i zdjął swoją marynarkę i koszulę ukazując swoje wyćwiczone mięsnie. Złapał ją za włosy i zepchnął ją na kolana. – Ssij mi kutasa dziwko !! Próbowała jeszcze uciec głową, ale silnie ją złapał, także zrezygnowana rozpięła mu spodnie, zsunęła bokserki z, których wyskoczył twardy, sterczący i wielki kutas, który pierdolnął ją prosto w twarz. Na co czekasz kurowo, ssij !! I Jessica zaczęła powoli mu obciągać jego pytonga, a on złapał ją za głowę i zaczął ją dopychać, żeby wejść do samego gardła. Zaczęły jej lecieć łzy ale widać było, że jej się to podoba i patrzyła mu głęboko w oczy. Po chwili przytrzymał jej głowę z kutasem w gardle i zatkał jej nos. Kiedy zaczęła się dusić puścił ją, a Ona opadła z zaślinioną twarzą i rozmytym makijażem. Podniósł ją, ściągnął jej top pod którym był jej wielki brzuch i cycki opięte stanikiem nie pierwszej świeżości. Dał jej z Plaskacza w twarz i rzucił Ją na łóżko. Ściągnął jej kozaki, białe skarpetki i spódnicę. Została teraz w samej różowej, nieświeżej już bieliźnie. Kiedy rozpiął jej stanik wyskoczyły z niego dwie nabrzmiałe półkule, których sutki zaczął gryźć i szarpać zębami czując smak potu i nieświeżej skóry, a ona cicho kwiliła z bólu. Skończył, otarł jej kropelki krwi z sutków i ugryzł ją w brzuch a Ona zapiszczała. Po czym ściągnął jej figi, jej cipa była mocno zarośnięta i było czuć, że jest rzadko myta, ale zaczął ją lizać czując intensywny niemal odrzucający zapach z niej, Jessica zaczęła jęczeć i robić się mokra z rozkoszy, po chwili przeniósł język na jej drugą również śmierdzącą dziurkę i chwilę ją polizał. Wstał, kazał jej się odwrócić i wypiąć, złapał ją mocno za pośladki i z całej siły spróbował wbić kutasa w jej czekoladową dziurkę, a ona wydarła się na cały głos z bólu, niestety wszedł tylko kawałek, więc wyszedł i z jeszcze większą siła wbił się tym razem po same jaja w jej dupę, a ona zaczęła kwiczeć jak świnia. Paweł nie zwalniając ani na chwilę złapał za jej tłuste blond włosy i ciągnąc jej głowę z całej siły dalej ją jebał, wszedł nawet na łóżko, żeby móc maksymalnie się w niej zagłębiać, a jej wrzask po chwili zmienił się w jęk podniecenia. Kiedy poczuł, że dochodzi dobił na maksa i obficie zalał jej dupę. Po chwili go wyciągnął i stwierdził z wściekłością, że jest cały brązowy. Odwrócił ją na plecy, usiadł na jej napiętym brzuchu i powiedział –widzisz jak go pobrudziłaś, masz go teraz ładnie wyczyścić i przyłożył go jej do ust, a Ona gwałtownie zaczęła energicznie uciekać głową. Chwycił za nią rozgniewany – ssij dziwko, Ty go tak uświniłaś, a jak mnie ugryziesz to zobaczysz i Jessica chcąc nie chcąc zaczęła go z obrzydzeniem obciągać i lizać, a on cały czas trzymał jej głowę. Po chwili odpoczynku chwycił ją za włosy spięte w koński ogon i na czworakach idącą zaprowadził do łazienki, tam wsadził ją pod prysznic, stanął nad nią i ku jej przerażeniu zaczął na nią sikać – pij dziwko ! I Jessica nie mając wyjścia otworzyła usta i zaczęła połykać. Kiedy już się wysikał i kazał go sobie wylizać, włączył wodę i zerżnął ją jeszcze mocno w cipę obficie się spuszczając. – No, moja klacz rozpłodowa, pokój jest opłacony do rana ze śniadaniem – O, jejku ! – Jeszcz to powtórzymy Wychodząc zostawił jej 200 złotych i swój numer z opiskiem zadzwoń.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    jan niezbedny
  • Policjantka

    Paweł miał 35 lat i był prezesem dużej firmy informatycznej, chociaż spoglądając na niego sprawiał wrażenie cichego i spokojnego pracownika na podrzędnym stanowisku, a sytuacji tej pomagał fakt, że miał on drobne problemu zdrowotne, przez, które był dosyć zamknięty w sobie. Pewnego dnia Paweł odpoczywał w domu po pracy, kiedy nagle usłyszał straszny huk i do jego domu wpadła krzycząc – na ziemię! Policja! brygada antyterrostyczna, którą dowodziła kobieta. Ona pierwsza błyskawicznie powaliła Pawła boleśnie na glebę i wygiąwszy ręce skuła kajdankami leż pierdolony skurwielu, złodzieju pierdolony! To jakieś nieporozumienie! Ryj kurwa! To powiedziawszy wstała i brygada zabrała go na komisariat. Następnego dnia Martyna została wezwana w trybie natychmiastowym do komendanta. Pani komisarz, co Pani wyprawia ! Aresztowała Pani człowieka, który obsługuje informatycznie naszą komendę i ma nieposzlakowaną opinię, a w dodatku jest super człowiekiem ! Tak nam wyszło w rozpoznaniu, a ono się nie myli. Słabe rozpoznanie, a dodatkowo spowodowałaś u niego kontuzję, więc pójdziesz go przeprosić albo zostaniesz zawieszona ! Co, za co, dobra pójdę No, mam nadzieję Następnego dnia wieczorem pojechała do niego w złym humorze, bo przepraszanie kogokolwiek nie przychodziło jej łatwo. Zadzwoniła i po chwili drzwi otworzył jej Paweł o kuli O ! Kogo ja widzę ! No sorry, głupio wyszło, ale to złe rozpoznanie kurwa i nie moja wina ! Tak, tylko szkoda, że rozwaliłaś mi nogę i muszę teraz chodzić długo o kuli No wiem, przepraszam, ale dla przestępców jestem bezwzględna, a nie wiedziałam o pomyłce Wybaczę jeżeli jutro wieczorem wpadniesz na drinka i zapomnimy o sprawie Niech Ci będzie, będę o 20stej. Następnego dnia Paweł z niecierpliwością oczekiwał na spotkanie z piękną Panią komisarz, ale również się tego spotkania obawiał, ponieważ z kobietami nie miał za dużo doświadczenia, a zwłaszcza tak pięknymi i o mocnym charakterze jak Martyna. Przyjechała punktualnie i Paweł jej otworzył i zaprosił do środka. Ubrana była zwyczajnie jak zawsze do pracy w skórzaną kurtkę, obcisłe jeansy i masywne wysokie buty, a wszystko to podkreślał nieodzowny mocny makijaż i mocno podkreślone czarną szminką usta, to wszystko idealnie komponowało się z jej bardzo jasnymi blond włosami spiętymi jak zawsze w kucyk. Pawła na jej widok ścisnęło w dołku. Cześć, przyszłam na tego drinka i spadam, bo miałam ciężki dzień. Paweł przygotował im po drinku i podał do stołu na, którym stały już przekąski i paliły się świece. Martynę trochę to zdziwiło nie spodziewała się aż takiego przyjęcia, a starała się nie okazywać, że jest romantyczką. No to zdrowie stuknęli się szklaneczkami i pijąc zaczęli rozmawiać. O dziwo Martyna pomimo swojej wszech obecnie znanej niechęci do mężczyzn i związków uznała, że Paweł jest fajnym i miłym facetem, aż ją te myśli zdziwiły, że się pojawiły i nawet pewne Pawła Ułomności zdrowotne jej nie przeszkadzały. Dziwiło ją to, bo od zawsze lubiła napakowanych, ostrych chłopców. Paweł zrobił im kolejnego drinka i kontynuowali rozmowę. Martynie nie chciało się wcale wychodzić. W pewnym momencie potrącił niechcący ze stresu swoją szklankę i oboje chwycili ją w tej samej chwili, a ich dłonie i oczy spotkały się. Martyna spojrzała na niego i pocałowała go. Paweł zaskoczony zesztywniał, ale kiedy Martyna się nie odsunęła odwzajemnił jej pocałunek. A po chwili splotły się ich języki. Martyna szybko pozbyła się swojej kurtki i jego koszuli. Ściągnęła swoją bluzkę i zobaczył ładny sportowy stanik w kolorze czarnym. Mocno pchnęła go na kanapę usiadła na jego kolanach. Przycisnęła go do oparcia i zaczęła całować, dodatkowo drapiąc go swoimi ostrymi pazurkami. Teraz zaczęła całować jego tors i podgryzać sutki. Paweł wzdychał głośno. Martyna nie mogła już na nim wysiedzieć, bo jego kutas w spodniach tak się wyprężył. Widziała, że siedząc na jego napiętym kutasie sprawia mu ból, ale lubiła to robić i widziała, że on dzielnie daje radę. Chciał ją złapać i zanieść do sypialni, ale na takie rzeczy jeszcze sobie nie pozwalała. Dała mu po łapach i sama wstała. Zaciągnął ją do sypialni. Tam klęknęła i zabrała się za rozpinanie jego spodni. Czas wreszcie wypuścić bestię – Ściągnęła mu spodnie i bokserki z, których wyskoczył wielki i gruby kutas z dużymi jajami. O ! Kurwa, no proszę proszę, jednak warto było Cię aresztować dla takiego kutasa ! – I wzięła go w usta i zaczęła mocno obciągać językiem co chwila drażniąc wędzidełko językiem, a paznokciami drażniąc jądra. Paweł złapał ją za głowę i mocno dociskał swojego kutasa napierając na ściankę jej gardła, aż wreszcie wszedł. Martyna lekko zaczęła się krztusić, ale nie wypuściła go z gardła, tylko jeszcze złapała Go za pośladki i wbiła w nie swoje paznokcie i przyspieszyła obciąganie. Teraz było tylko słychać dź jaj uderzające o jej pod brudek. Paweł ledwo już wytrzymywał, więc wyciągnął go, a z jej ust wyciekło może śliny i ściekło na brzuch i stanik. Paweł podniósł ją i rzucił na łóżko. Szybko ściągnął jej masywne buty, niebieskie skarpetki oraz obcisłe jeansy. Wtedy Martyna szybko wstała i zrzuciła swój stanik. Zobaczył śliczne małe piersi z zadartymi sterczącymi sutkami i wreszcie mógł zobaczyć całość jej tatuaży, które pokrywały cały jej umięśniony brzuch i szły aż pod stanik. Zaczął kąsać i podszczypywać jej sutki, a cycki masował. Czuł satysfakcję, że nieprzystępna Pani policjant teraz zaczęła jęczeć i tulić jego głowę do swoich cycków. Chciał zsunąć jej sportowe figi, ale złapała go za rękę. Uklęknij – kiedy opadły zobaczył sterczącego średnich rozmiarów kutasa zakończonego ładnymi małymi jądrami. Śmiało można powiedzieć, że nie jeden facet miał mniejszego od niej. Ucieszył ją fakt, że Paweł bez najmniejszego oporu zaczął ssać jej kutasa i drażnić jądra. Złapała go za głowę i kilka razy docisnęła mocniej, jednak zaraz przestała, że nie wepchnąć za mocno na pierwszy raz. Odepchnęła go i wypięła się na łóżku. Uklęknął i zaczął językiem starannie penetrować jej kakao. Masował je i pieścił, a ręką obciągał jej dyndającego kutasa. Wziął palec i zaczął wpychać go do środka zaraz dołączając drugi, bo dziurka była mocno zaciśnięta, a kutas duży. Martyna chociaż bardzo tego nie chciała zaczęła donośnie jęczeć. Paweł widział, że nadchodzi jej orgazm analny, dlatego wyciągnął palce i wstał. Kurwaaa !! Jeszcze raz przerwij, a Cię zabiję !! – Paweł splunął na jej dziurę i swojego kutasa, po czym naparł na wejście, ale zwieracze stawiły silny opór i nie wszedł. Ponowił, więc i z zamachu wbił się w jej dupę taranując zwieracze i wszedł do połowy -Kurwaaaa !! – krzyknęła Martyna z bólu, jednak on nie zatrzymał się i od razu zaczął ją jebać jak szmatę. Jechał coraz szybciej i coraz dalej, aż wreszcie dobił po same jaja. Teraz jebał ją w dupę aż było słychać dźwięk jaj uderzających o pośladki. Wszedł na łóżko i stanąwszy lekko nad nią mocno chwycił za włosy spięte w ogon, odciągnął jej głowę do tyłu i ponownie zaczął ruchać. Jednak kiedy poczuł lekkie skurcze w jej odbycie spowodowane masażem prostaty szybko wyszedł i położył się na łóżku – znowu przerwałeś, pamiętaj, że ze mną nie ma żartów – i siadając na niego okrakiem – Tylko nie spuść mi się w środku, bo pożałujesz – Opadała na niego, a on tylko złapał ją i docisnął za barki, tak, że wbiła się od razu do samego końca, aż po kule -Ałałała !! Kurwa !! – Zaczęła go ujeżdżać w szybkim tempie, a on jak urzeczony patrzył jak jej małe cycki podskakują , a kutas za każdym razem z dużą siłą uderza w jego brzuch. Ledwo wydyszała nie przerywając ujeżdżania – Pamiętaj ! Spuścisz się w mojej dupie, to Ci go utnę !! – To powiedziawszy jeszcze zwiększyła tempo. Patrzył jak jej kutas wiruje niczym wiatrak na wietrze, a pot ścieka z jej ciała. To wszystko była dla niego za dużo złapał ją mocno za sutki i dobił maksymalnie, po czym zaczął strzelać swoim najobfitszym wytryskiem w życiu wypełniając jej dupę. Martyna to poczuła i z mordem w oczach na niego spojrzała, ale on złapał tylko jej kutasa i zaczął mocno trzepać. Nie trzeba jej było dużo, bo po kilku szybkich ruchach zawyła głośno i zaczęła strzelać zalewając obficie jego brzuch i twarz oraz swoje cycki, a trochę strzeliło na sufit. Martyna cięż ko dysząc opadła na niego wyczerpana – Ja pierdole, miałeś nie kończyć w środku ! – i zaczęła zlizywać swoją spermę z jego twarzy, a później zsunęła się i zlizywała niżej, aż do tarła do jego kutasa, którego starannie wylizała. Przykryli się i leżeli wtuleni w siebie. Paweł uśmiechnął się sam do siebie – Z czego beka ? – Pomyślałem sobie jakie, by to było niezwykłe zobaczyć Ciebie w zwyczajnej kolorowej sukience, np. w kwiaty i wysokich szpilkach – Ja pierdolę, chyba Cię pojebało. Myślisz, że ja bym chociaż raz w życiu założyła takie coś ? – Myślę, że niestety nie – To dobrze myślisz – Wtuleni w siebie zasnęli. Rano kiedy Paweł się obudził Martyny już nie było i bardzo żałował, że to było pewnie ich jedyne spotkanie. A było wyjątkowe, to wiedział. Martyna pierwszy raz w życiu poczuła coś takiego. Z Pawłem było jej dobrze i o dziwo nie mogła tego spotkania i ich czułości zapomnieć. Dziwiło ją to, bo nie był on facetem w typie z, którymi spotykała się dotychczas. Dostała od niego kilka grzecznościowych smsów, co jeszcze utrudniło jej zapomnienie. W piątek tęsknota zwyciężyła. Paweł nie mógł o niej zapomnieć, chociaż wiedział, że u takiej kobiety nie ma szans. W piątek Paweł siedział w domu i pogrążony w myślach pił drinka. W pewnym momencie usłyszał dzwonek do drzwi, zdziwiony poszedł otworzyć i o mało nie oblał się drinkiem, bo w drzwiach stała Martyna, ale jaka: w czerwonej sukience w białe kwiaty, cielistych pończochach i wysokich czarnych szpilkach. zerżnij mnie – Z przyjemnością – uśmiechnął się szczerze Tylko najpierw zanieś mnie do sypialni, bo założyłam dla Ciebie te jebane szpilki i nie mogę kroku zrobić – Mówiłaś, że jeszcze się taki nie urodził co by Cię mógł wziąć na ręce – To się ciesz i nie pierdol tylko mnie zanieś wreszcie – Rok później została jego żoną i sama była tym zaskoczona.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    jan niezbedny
  • Kasia

    Paweł miał 20 lat, wysoki, dobrze zbudowany brunet, ale miał również pewne delikatne ułomności. Był miły i lubiany. Mieszkał w bliźniaku z rodzicami, a ich sąsiadami była Kasia jego dawna nauczycielka wraz z rodziną. 55 letnia Kasia była najlepszą przyjaciółką jego matki, poznały się i polubiły kiedy Paweł by jeszcze jej uczniem w gimnazjum, a z czasem okazyjnie kupili budowanego niedaleko szkoły bliźniaka. Kasia miała męża i dwoje dzieci w wieku licealnym. Zawsze lubiła Pawła, bo dobrze się uczył i nie sprawiał problemów w szkole, chociaż teraz kiedy tak wyrósł trochę żałowała, że mieszkają koło siebie, bo z Pawła wyrósł piękny mężczyzna i wpadł jej w oko, a to nie było zbyt dobre. Pawłowi Kasia z czasem również wpadła w oko, kiedy dorósł zaczął się interesować głównie młodszymi kobietami, ale Kasia miała w sobie coś takiego, że pomimo swojego wieku i bycia prawie 10 lat starszą od jego matki, to kiedy ją widział nie mógł się na niczym skupić i czuł ruch w spodniach, dlatego starał się jej unikać. Pewnego dnia kiedy wracał do domu zobaczył jak Kasia próbuje sama wnieść do domu coś dużego i dosyć ciężkiego, wiedział, że powinien jej pomóc, ale na jej widok znowu przyszło podniecenie i chciał szybko wejść do domu. Niestety Kasia go zauważyła i zawołała: Hej Pawełku, możesz mi trochę pomóc z tym wielkim pudłem ? Nie miał wyjścia i poszedł krzycząc: już idę! Paweł idąc przyjrzał się Kasi, wyglądała jak zwykle pięknie, delikatny makijaż, ciemne, krótkie włosy starannie ułożone, miała dla Pawła idealną figurę, szczupła, ze smukłymi długimi nogami i sporym biustem. Ubrana była w kremową bluzeczkę, szarą spódnicę i jak zawsze co Pawła strasznie kręciło rajstopy (dzisiaj cieliste) i szpilki, to zestawienie powodowało, że jej nogi wyglądały super i były ładnie podkreślone. Paweł podbiegł do swojej Pani profesor i wziął od niej całe ciężkie pudło i zaniósł do jej salonu. W ramach podziękowań zaprosiła go na kawę przez co Paweł miał problem z ukryciem wzwodu. Zaczęli rozmawiać na ogólne tematy, dowiedział się, że pudło, to prezent dla syna, który ma dzisiaj urodziny. Paweł postanowił się zbierać i kiedy wychodził spadł jej na podłogę telefon. Schylili się po niego równocześnie i ich dłonie się spotkały, podnosząc razem telefon spojrzeli sobie w oczy, ich wzrok mówił wszystko. Krótka chwila i zaczęli się całować, to były najlepsze pocałunki jakie Paweł miał w życiu, a jej usta smakowały malinową pomadką, zaraz dołączyła język, który delikatnie zaczepiał jego oraz penetrował usta. Trwali tak, aż usłyszeli na podjeździe samochód jej męża i Paweł szybko wyszedł, krótko się z nim witając. Zamknął się w swoim pokoju i rozmyślał o najlepszej chwili jego życia tak brutalnie przerwanej. Kiedy tak leżał pogrążony w myślach był początek kwietnia i już zmierzchało, nagle dostał SMSa: o 20 nad Kaczą przy mostku. I aż nie mógł uwierzyć, wiadomość była od Kasi. Spojrzał na zegar na dotarcie nad lokalną rzeczkę, a właściwie strumyk miał 15 minut. Szybko wybiegł z domu wymyślając jakąś historyjkę na poczekaniu. Rzeczka zaczynała się zaraz po wejściu do lasu koło jego domu, ale mostek ukryty był w ustronnym i odludnym miejscu chwilkę spaceru dalej, przebiegł ten odcinek i ją zobaczył. Stała pod mostkiem owinięta płaszczem i czekała na niego. Podszedł do niej, krótko spojrzeli sobie w oczy i zaczęli się namiętnie całować. nie mogłam przestać o Tobie myśleć i o tym co się dzisiaj wydarzyło. Paweł zrzucił jej płaszcz, a następnie bluzkę. Zobaczył, że dostała gęsiej skórki z zimna w końcu było tylko 12 stopni. Miała teraz na sobie duże korale z bursztynu i czarny stanik. Jej brzuszek był już lekko pomarszczony z kilkoma fałdkami tłuszczu. Paweł szybko rozebrał się i został w samych mocno wypiętych bokserkach. Zaczęli się całować, a później posadził ją pod drzewem i zaczął całować jej szyję ramiona i brzuch. Złapała go za rękę i podniosła, po czym zsunęła jego bokserki z, których wyskoczył piękny i sterczący już kutas. Zrobiła wielkie oczy, bo jego kutas był olbrzymi, długi i gruby. Zaczęła go delikatnie całować pomalowanymi czerwoną szminką ustami, zaraz wzięła go głęboko w usta i zaczęła obciągać, a językiem drażniła główkę i wędzidełko. Paweł myślał, że odleci i zaraz się spuści, bo tak magicznie i dobrze robionego loda nie miał jeszcze nigdy. Paweł złapał ją mocno za głowę i zaczął dopychać dotykając jej gardła, a Kasia przyspieszyła obciągając już jak rasowa dziwka, dodatkowo zimną dłonią złapała go za jaja i zaczęła je delikatnie masować. Tego było już dla Pawła za wiele i szybko go wyciągnął, żeby nie strzelić. Próbował rozpiąć jej stanik, ale ręce mu drżały, więc Kasia mu pomogła i zobaczył dwie wielkie i ciężkie, na wpół obwisłe piersi z dużymi brodawkami i dużymi grubymi sutkami. Zaczął je z przyjemnością lizać i obciągać, delikatnie je podszczypując, Kasia głośno wzdychała. Paweł skończył masować jej piersi, pocałował ją czule. Uklęknął i zdjął jej spódnicę, przyłożył nos do jej krocza, które było już całe mokre od soków. Rozdarł mocnym ruchem jej rajstopy na cipie i zobaczył czarne koronkowe figi z, których aż kapało, odsunął ich pasek i zobaczył cudo, piękną owłosioną mocno cipkę, była duża, szeroka, delikatnie pomarszczona i cała mokra. Z ochotą zaczął ją lizać, drażniąc co chwila łechtaczkę i wkładając palce do środka, smakowała wybornie, a on też uwielbiał zarośnięte cipki. Wstał, przymierzył i z całej siły pchnął, a kutas wszedł aż po same jaja. Kasia tylko głośno krzyknęła, a on nie dając jej ani chwili wytchnienia zaczął z całej siły ją jebać. Ruchał ją z całych sił, dopychając do końca jak zwykłą kurwę. Dodatkowo zrzucił jej szpilki i zaczął ssać i całować jej stópki oraz palce obleczone w nylon. Poczuł, że dłużej nie wytrzyma takiego tępa, więc tylko ryknął i zaczął strzelać prosto w jej macicę spermą, takiego wytrysku i ilości spermy nie miał jeszcze nigdy. Pocałował ją namiętnie i poszedł do rzeczki obmyć kutasa. Woda była strasznie zimna, więc szybko mu zmalał. Kasia to zobaczyła i wahała się tylko chwilę, po czym również weszła do rzeki. Ukucnęła w zimnej wodzie i zaczęła mu ponownie obciągać, przy takiej wprawie raz/dwa mu znowu stanął. Paweł ruchał ją ostro w gardło trzymając ją za głowę, a dodatkowo czasami ładował jej między olbrzymie cycki na, które co jakiś czas mocno chlapał wodą przez co sutki się skurczyły, a na skórze piersi pojawiła się gęsia skórka. Possał chwilę oba sutki, żeby je ogrzać i delikatnie popchnął ją w nurt rzeki. Klęknął za nią: wypnij się kotku, zrobiła to i klęknął za nią. Rozdarł jej mocniej rajstopy na dupie, ale też przeszkadzały mu figi, więc również je rozerwał. Zobaczył piękną i mocno zaciśniętą kakaową dziurkę, którą zaczął zachłannie lizać. Stanął nad nią zaparłszy się mocno o dno rzeki i splunął na jej dziurkę i swojego kutasa, szepnęła: bądź delikatny tygrysie, ja jeszcze tego nigdy nie robiłam, a ty masz wielkiego. dobrze kotku Przystawił kutasa do jej wylizanej ciasnej dziurki i zaczął napierać, zwieracze stawiały jednak silny opór, więc machnął mocniej i weszła główka, a zaraz dopchnął do końca aż dobił po same jaja. Kasia zawyła, więc na chwilę przerwał i po chwili ponownie zaczął jechać przyspieszając, aż do szybkiego jebania Kasi w dupę. Zaczęła mocno piszczeć i jęczeć z podniecenia, aż nagle zawyła i zatrzęsła się z dopadającego ją orgazmu, przez co mocno zacisnęła się jej dupa na kutasie co spowodowało jego ponowny wytrysk w jej środku. Wyciągnął kutasa, był leciutko ubrudzony. Kasia obróciła się i wzięła jego kutasa do buzi i wylizała dokładnie. Zaczęli się całować, a Paweł polizał jej cipkę o, którą uderzała lodowata woda. Paweł nie mógł się powstrzymać i jeszcze raz zaczął lizać jej stópki obleczone w mokre nylony. Kasia stanęła w wodzie i zaczęła obficie sikać, a Paweł patrzył jak urzeczony. Kiedy skończyła Paweł podszedł i zaczął wylizywać dokładnie jej cipkę. Ich romans trwał w najlepsze przez ponad rok, aż niestety zostali przyłapani. Przez co Paweł musiał się wyprowadzić, ale bardzo za nią tęsknił i napisał do niej list miłosny po, którego przeczytaniu Kasia wyprowadziła się do niego zostawiając rodzinę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    jan niezbedny
  • Przylapany przez matke 1/25

    PRZYŁAPANY PRZEZ MATKĘ

    Matka i syn, czyli traktat o onanizmie

    Rozdział I

    Jesteśmy zgodną rodzinką – matka, ojciec i ja. Taką typową. Idealnie nie jest, bo tak się nigdzie nie dzieje, ale na tle innych ludzi z osiedla czy liceum oceniam nas i tak wyżej średniej. Pomijając „twoich głupich kolegów, Misiaczku”, jak zwykle mama mówiła o kumplach ojca, i jego czasami zbyt częste wyjazdy na ryby, raczej nie miała zmartwień w małżeństwie. Oczywiście klepaliśmy może nie biedę, ale standard życiowy „mocno średni” jak większość ludzi teraz w naszym kraju, a ostatnio pozbyliśmy się nawet tego trupa, który do niedawna można było nazywać samochodem, ale on aż tak bardzo nie był nam potrzebny.

    Ojciec od czasu powrotu do korzystania z komunikacji miejskiej stracił nawet parę kilo na wadze, co korzystnie wpłynęło na ich pożycie łóżkowe. W tym miejscu opowiadania mam siedemnaście lat, mieszkamy w dwupokojowym mieszkaniu w bloku i w nocy niestety wszystko słychać. To znaczy dla kogo niestety, a dla kogo „stety”. Nie jestem marudzącym nastolatkiem, ale jedna rzecz kładzie się cieniem na mojej młodości. W naszej rodzinie i w naszym mieszkaniu muszę się kłaść wcześnie spać. Zupełnie jak dzieciak. Godzina dziesiąta wieczorem i… szlaban. Mycie, ostatnie porządki i przygotowania na jutro, i jeżeli góra dziesiąta piętnaście nie zgaszę światła w pokoju, matka zaczyna być marudna i przykra. „Sam rozumiesz, chcemy z tatą też sobie pomieszkać jak dorośli ludzie i mieć chwilę dla siebie. Nie musisz wszystkiego oglądać w telewizji, a wszyscy lekarze mówią, że organizm jest najbardziej wydajny fizycznie i intelektualnie, gdy utrzymuje racjonalny cykl dobowy”. Matka jest pielęgniarką.

    Komp mamy wspólny, stoi w pokoju rodziców. Ojciec robi sporo kosztorysów na budowę, a z racji wymogów oprogramowania inżynierskiego, musi to być dość silna stacja robocza. W zaistniałej sytuacji na drugą „zabawkę”, jak twierdzą rodzice, nas nie stać. Oczywiście loguję się tam na swoje konto, żeby zrobić na przykład coś do szkoły, ale o oglądaniu pornografii nie ma mowy, nawet nie próbuję. Zresztą mamy potężnego firewalla, żeby komp nie dawał powodów do obniżenia swojej mocy jakimiś wirusami czy innymi trojanami. Poza tym nie chcę ryzykować ewentualnej afery z porno na kompie rodziców.

    Co robić? Mam siedemnaście lat i nadal czytam pod kołdrą z latarką, nie tylko „Autostopem przez galaktykę”, ale nawet lektury szkolne. Przez ten cholerny terror „dziesiąta piętnaście” stałem się jednym z lepszych uczniów, to znaczy na pewno najlepiej przygotowanych, a że siłą rzeczy wstaję już o szóstej rano, i to bez budzika, to lekcje zdążę przygotować, a nawet rano z nudów powtórzyć. Taki los – osoby częściowo wykluczonej cyfrowo.

    Wspomniałem, że ojciec od czasu jeżdżenia autobusami spadł na wadze. No i, co w sumie było do przewidzenia, łomotają się teraz z matką na łóżku wieczorami prawie codziennie. I te tłumione krzyki matki… Współczuję, że musi się tak pilnować. Oficjalna wersja jest taka, że mam iść wcześnie spać, bo oni chcieliby sobie połazić wieczorem w samych gaciach po mieszkaniu, a matka dodatkowo w halce, co przy mnie stanowi dla nich dyskomfort.

    Poza tym matka udaje, że nie wie, że czytam pod kołdrą, ani że leżę w ciemnym pokoju ze słuchawkami na uszach. Znaczy coś tam przebąkiwała, że nie powinienem tego robić, kilka razy wparowała do pokoju ze „zdecydowaną prośbą”, żebym już kończył, ale w końcu stanęło na tym, że udaje, że o mojej nocnej działalności nic nie wie. Zazwyczaj żegna mnie wieczorem słowami „Zaśniesz zaraz. Prawda?” i czule całuje w czoło.

    Gdy byłem młodszy, uwielbiałem te pożegnania, bo zawsze przytulała mnie swoim biustem. Przyciskałem się wtedy na chwilę do jej ciepłych cycków, które były akurat na wysokości mojej głowy. Potem, gdy zacząłem dojrzewać, jej biust trafiał co wieczór w mój nos, zatrzymując się na policzkach, a ja dość wcześnie zacząłem postrzegać moją matkę jako ideał kobiecego seksu. Teraz musi już stawać na palcach, aby pocałować mnie w czoło, ale robi wciąż to samo i tak samo, nie orientując się, jakie wrażenie musi na mnie robić jej biust. A może udaje?

    Pewnego razu przyśniło mi się, że mam trzy metry wzrostu, skórę pokrytą łuską, a matka, w typie fantastycznej amazonki, obejmując mnie przed snem, ma swój biust na wysokości moich jąder. Ja byłem gigantyczny, jej biust jeszcze większy, wszystko miałem monstrualne – skutek lektury komiksów fantasy z bohaterami typowymi dla chłopców w pewnym wieku.

    Od tamtego czasu, jeśli walę konia, to tylko z myślą o mojej matce. Z początku przybierała wygląd kolejnych żeńskich postaci moich rysunkowych lektur, z czasem zaczęła funkcjonować w mojej wyobraźni wyłącznie realistycznie. Pieprzyć te suki z mojej klasy, uważające się za towar z górnej półki. Są laskami, ale w moich fantazjach erotycznych jest wyłącznie matka, zlana jak do tej pory zapewne hektolitrami spermy. Zresztą, mówiąc na trzeźwo i spokojnie, matkę mam zadbaną i naprawdę ładną. Przede wszystkim od tego latania po szpitalu ma rewelacyjną figurę, choć ona sama twierdzi, że to raczej z powodu nerwowej pracy. Co by nie było przyczyną, figurę ma jak po fitnessie. A cycki idealne – nie za małe, nie za duże.

    No więc dziesiąta, idę się myć, dziesiąta piętnaście, gaszę światło, i jeśli nie zasnę, bo coś czytam pod kołdrą, to w końcu słyszę z pokoju rodziców łomotanie. Podejrzewam, że ojciec też musi coś tam postękiwać, ale ja słyszę wyłącznie głos matki, nawet gdy są to tłumione westchnienia szczęścia. Zasypiam wtedy w erotycznych majakach.

    Można powiedzieć, że kocham teraz moją matkę podwójnie – jako syn i jako dojrzewający nastolatek.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucjusz
  • Przylapany przez matke 2/25

    Rozdział II

    Acha, trzeba wrócić do tych „głupich kolegów ojca” i do ryb. Sam ojciec się tłumaczy, że innych kolegów nie ma, z nimi się wychował na tym osiedlu od urodzenia, są tacy, jacy są, i on tego nie zmieni. Uciążliwi nie są oprócz tego, że tradycją, którą pamiętam od dzieciństwa, były co parę tygodni „wódeczki”, po których ojciec wracał sponiewierany, aczkolwiek grzeczny i spokojny. Matka i tak twierdzi, że wygrała los na loterii, bo mogło być gorzej. Jedynym problemem jest wtedy bijący od ojca zapach, którego nienawidzi, stąd od dzieciństwa matka w takie nocki chodzi spać do mnie do pokoju.

    Łóżko mam wielkie, zajmuje pół pokoju, zabytkowe, po babci i nigdy nie było problemu, żeby się tam zmieściły dwie osoby z oddzielnymi kołdrami. Matka zresztą sypiała z głową tam, gdzie moje nogi. To znaczy, gdy byłem mały, mniej więcej raz na trzy tygodnie zasypiałem w maminych cyckach, ale od dwunastego roku życia to się zmieniło. Chyba sama stwierdziła, że taka bliskość jest już „niezdrowa”.

    Ojciec do tych wypadów matki do mnie do pokoju co którąś noc tak się przyzwyczaił, że nadal nie widzi w tym niczego zdrożnego. Zresztą przez te „wódeczki” ma chyba jakieś wyrzuty sumienia. Przypomnę – matka pielęgniarka. U nas można podawać obiad nawet na gołych kafelkach w łazience, tak jest sterylnie. Tak więc matka szła do mnie, gdy już spałem, a wstawała i tak o świcie (szpital to gorzej niż fabryka).

    Nie wiem, czy udawała, ale gdy teraz wchodziła do naszego łóżka, a było to w sumie zaraz po mnie, nigdy nie sprawdzała, czy rzeczywiście już śpię. Może nie chciała burzyć tabu, że grzecznie zasypiam, gdy oni się za ścianą łomocą, a może po prostu wykorzystywała te nocki do lepszego wyspania się. Powinna przecież zakładać, że jako dojrzały nastolatek wiem, co jest grane i co się u nich dzieje za jakby nie było cienką ścianą małego mieszkania. Ale o seksie nigdy ze mną nie rozmawiała. Ojciec tym bardziej.

    Oczywiście, że nie spałem! Szczególnie od pewnego razu, gdy przez przypadek zasmakowałem gładkiego i śliskiego chłodu jej halki, która kiedyś wysunęła się spod kołdry. Wyobrażałem sobie, że cała jej skóra jest tak jedwabista. Wycwaniłem się i od tamtego czasu zawsze starałem się wysunąć kawałek halki spod jej kołdry i gładzić dłońmi, a jeśli dało się wyciągnąć ciut więcej, wsuwałem koniec pomiędzy moje uda i pocierałem. Na szczęście zasypiała natychmiast.

    A ja… można powiedzieć, że wtedy onanizowałem się myślami i tak zasypiałem, najczęściej budząc się potem w nocy. Wiecie, co to są nocne zmazy? Budzicie się w momencie wytrysku. Jest to niesamowicie przyjemne. Orgazm z pełnego zaskoczenia. Nawet nie musicie mieć przy tym snów erotycznych, ani żadnych. Po prostu czysty, kliniczny, biały, świetlisty orgazm. Potem do rana śpi się już jak kamień.

    Z czasem w moich perwersjach poszedłem krok dalej. Matka kładzie się i zaraz zasypia, mnie w tym samym momencie staje, czekam chwilę, aż zacznie głęboko oddychać, podnoszę się, pochylam nad nią, jej włosy przyjemnie drażnią moją twarz, a ja wciągam zapach u nasady jej szyi. Pały nie śmiem tknąć, ale stoi teraz jak latarnia.

    Pewnego razu pozwoliłem sobie na jeszcze więcej. Musiałem w nocy wstać do łazienki. Gdy wróciłem, jej kołdra zsunęła się na bok, a halka odsłoniła pośladki. Nie wytrzymałem. Chwila odczekania dla bezpieczeństwa, czy nadal śpi, następnie zgiąłem się w pałąk i najdelikatniej, jak umiałem, przysunąłem moją twarz do przerwy, którą miała u styku nóg z biodrami. A biodra miała szerokie. Poczułem ciepły, kwaskowy i lekko drażniący zapach. Musiałem chyba dotknąć jej włosków nosem, bo zaraz poruszyła się przez sen i poprawiła, a ja z bijącym sercem wróciłem twarzą na poduszkę. Może mi się zdawało, a może ten zapach naprawdę przykleił mi się do twarzy, ale… wtedy szybko nie zasnąłem, a w głowie kręciło mi się jak cholera. Oczywiście rączki na kołderce. Nie ryzykowałbym afery nawet w takiej sytuacji, zresztą zakładałem, całkiem sensownie, że pierwszy raz, gdy matka odkryje moją fascynację jej ciałem, będzie jej ostatnią wizytą w moim łóżku. I co? Spałbym od teraz z ojcem? Czy na podłodze?

    Zresztą raz zdarzyło się coś mniej więcej w tym stylu. Miałem świeżo skończone osiemnaście lat, mój pierwszy oficjalny alkohol na jakiejś uroczystości rodzinnej, nie mogłem się oprzeć urokom dorosłości i piłem nie wino, tylko wódkę i to w takim tempie jak reszta biesiadników. Nie powiem, żebym stracił przytomność, ojciec nawet wydawał się być ze mnie dumny, ale… po powrocie to ja wylądowałem w łóżku z ojcem. A raczej matka mnie tam zaciągnęła, rozebrawszy uprzednio, bo szczerze mówiąc, końcówkę i powrót do domu to już słabo pamiętam.

    Rano matka z boleściwym matczynym wzrokiem patrzyła na mnie przy śniadaniu. Oczywiście przy podwójnej rzadkiej jajecznicy i jakichś wyciskanych cytrusach. Kac? Może ojciec miał, ja nie. Wyspałem się przy chrapiącym ojcu i otwartym oknie, ale udawałem kaca. No a co miałem powiedzieć? Że jest mi cholernie żal, tak strasznie żal, że tym razem nie „miałem” jej w łóżku? W dodatku ojciec znalazł wymówkę od najbliższej wódeczki z kolegami (jednak nie był alkoholikiem), przez co nie „miałem” matki dobre półtora miesiąca.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucjusz
  • Praca inzynierska

    Był najprzystojniejszym profesorem na wydziale. Nie było studentki, która by się nie obejrzała za jego osobą. Wysoki brunet, dobrze zbudowany z lekkim zarostem. Zawsze zadbany, z ułożoną fryzurą, w garniturze, który opinał jego ciało i podkreślał każdy mięsień. A dodatkowo był bardzo inteligentny, skoro w wieku 35 lat został kierownikiem katedry. Właśnie u niego zdecydowałam się pisać swoją pracę inżynierską ale w tamtym momencie nie podejrzewałam, jak ta historia się potoczy…

    Nie jestem modelką, mam przeciętny wzrost, przeciętną budowę ciała. Twarz też taka sobie ale jednak gdy ubiorę coś innego niż zwykłe jeansy, sweter i adidasy przyciągam uwagę mężczyzn. Tego dnia idąc kolejny raz do swojego promotora miałam podły nastrój, cały czas były problemy z moją pracą. Był listopad i mimo zimna ubrałam botki na wysokim obcasie, cieniutkie rajstopy i obcisłą czarną sukienkę, która podkreślała pośladki zbudowane na treningach. Modliłam się w duchu aby tym razem spotkanie z Nim było bezproblemowe. Gdy tylko przyszłam do jego gabinetu zwrócił na mnie uwagę. Widziałam, jak dokładnie mnie ogląda skupiając się na każdym centymetrze ciała. Nie sądziłam, że aż tak przykuję Jego uwagę ale w końcu pierwszy raz byłam tam w sukience.

    -Pięknie Pani dziś wygląda- powiedział z uśmiechem. Grzecznie podziękowałam i zapytałam o czym chciał ze mną rozmawiać tym razem.

    -Zwróciłem uwagę na kilka nieścisłości w Pani pracy ale to drobnostka, proszę się tym nie przejmować- po czym dodał z szelmowskim uśmiechem – Ale na Pani widok powstał jeden i to bardzo poważny

    -Przepraszam ale nie rozumiem- odpowiedziałam. Wtedy spojrzał mi prosto w oczy i wprost powiedział: – Chcę Cię zerżnąć na moim biurku.

    Nie wiem co miałam wtedy w głowie, powinnam natychmiast wstać i wyjść, uciec jak najdalej. A jednak zostałam, jak zahipnotyzowana patrzyłam jak wstaje zza biurka i idzie w moją stronę. Materiał między nogami był nabrzmiały, widziałam jak  podniecił go sam mój widok.

    -Jesteś taka seksowna, daj się zerżnąć, zostań moją suczką- wyszeptał tuż nad moim uchem. Jego ciepły oddech na moim ciele podziałał jak impuls. Odwróciłam głowę w Jego stronę i pocałowałam go jednocześnie dotykając Jego krocza. -Mmm, jaki duży- pomyślałam, a przecież nie był jeszcze w pełni podniecony. Nasze pocałunki były coraz bardziej intensywne. Posadził mnie przed sobą na biurku łapczywie całując szyję i obojczyk. Jedną dłonią złapał za moją pierś ściskając ją przez materiał. Druga ręka powędrowała wzdłuż uda pod sukienkę, gdzie zaczął drażnić moją łechtaczkę. Zdążyłam tylko pomyśleć “Boże co ja robię”, a już czułam jak robię się coraz bardziej mokra. Zaczęliśmy się rozbierać, a gdy zostaliśmy nadzy uklęknął między moimi nogami i zanurzył we mnie swój język. Zaczął lizać całą cipkę, nie pomijał żadnego wrażliwego miejsca. Czułam jak narasta we mnie pożądanie, a On nie przestawał, sprawnie wkładał we mnie swoje palce zajmując się jednocześnie łechtaczką. Nie wytrzymałam długo i krzyknęłam dochodząc. – To jeszcze nie koniec- powiedział.- A za to, że już doszłaś, czeka Cię kara. Połóż się całkiem na biurku i rozłóż nóżki. – Posłusznie wykonałam jego polecenie, a On w tym czasie wyjął z zamkniętej na kluczyk szafki żel nawilżający. -Rozluźnij się- mówił polewając moje krocze żelem. Wzdrygnęłam się na zimno jakie poczułam ale zaraz poczułam też jak On wkłada we mnie swoje palce. Dwa, trzy, cztery. Robił mi palcówkę jakiej nikt inny do tej pory mi nie zrobił. Wtedy poczułam ból rozpierania, nie wiedząc kiedy włożył w moją cipkę całą swoją dłoń… Nie byłam gotowa na takie doznania. Ruchał mnie ręką szybko i intensywnie więc zaraz miałam kolejne orgazmy. Wiłam się spazmatycznie, a On nie przestawał. Miałam już dosyć ale nigdy jeszcze nie przeżyłam nic podobnego. Wreszcie wyjął ze mnie rękę i powiedział – Jeśli dasz radę to wstań i oprzyj się o biurko, ułatwisz nam zadanie. – Próbowałam wstać ale nogi miałam jak z waty, więc wziął mnie na ręce jak lalkę i sam ułożył jak chciał. Mimo, że byłam cała w żelu dołożył jeszcze trochę i bez ostrzeżenia wszedł w mój tyłek.

    -Ała! To boli!

    -To nic, przejdzie Ci. Sama rozumiesz, że Twoja cipka musi trochę odpocząć po zabawie, dlatego wybrałem Twój tyłeczek.

    Rozumiałam. Doskonale wszystko rozumiałam, a On w tym czasie ostro rżnął mój tyłek. – Jesteś moją pełnoprawną suką. W dodatku zajebistą.- mówiąc to dał mi klapsa tak siarczystego, że dźwięk odbił się głuchym echem po całym gabinecie. -Dobrze, że nikogo teraz nie ma na uczelni. Profesorom nie wolno się zabawiać ze studentkami, a szkoda- dodał. Po poprzednich orgazmach nie miałam siły na kolejny, a mimo to się zbliżał nieuchronnie. -Zaraz dojdę!- usłyszałam i fala ciepła zalała mnie wewnątrz, co spowodowało mój kolejny orgazm. -Jesteś cudowna! Nigdy nie miałem takiego orgazmu w dupci. Przepraszam jeśli Cię bardzo bolało- powiedział zsuwając nas z biurka na krzesło. Wciąż we mnie był przez co było mi niewygodnie ale po tak intensywnym seksie nie miałam siły się poprawiać. Oparłam się o niego i siedzieliśmy tak przez chwilę w milczeniu odpoczywając.

    -To co teraz, Panie Profesorze?- zapytałam odwracając głowę w jego stronę.

    -A co ma być? Widzimy się niedługo na kolejnych konsultacjach- powiedział uśmiechając się.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    anna babab
  • Czarujaca i sliczna K

    Poznałem ją przez Internet. Z początku nie chciało mi się wierzyć, że na serio piszę z kimś takim. Zaskoczyło mnie, że Karolina lubi tyle rzeczy, co ja, i że jest tak zboczona. Od momentu jak ją zobaczyłem w mojej głowie pojawiało się wiele myśli oraz wyobrażeń. Co najlepsze wygląd jej ciała był identyczny jak sobie wyobraziłem. Ogromne piękne piersi, seksowne uda, wspaniały brzuszek, pupa, no po prostu synteza idealnej większej kobiety.

    Stała się dla mnie bodźcem, wystarczyło, że zobaczyłem wiadomość od niej i już miałem sprośne myśli.

    Wyobraziłem sobie jakby to było się spotkać.

    Układałem sobie w głowie, co bym zrobił, by sprawić jej przyjemność. Nic na mnie tak nie działa jak myśl, że mogę komuś sprawić przyjemność.

    Była ubrana w koszulę nocną. Wyglądała olśniewająco. Ogromne piersi opinały się na koszuli co powodowało, że dało się zauważyć sutki . Zacząłem powoli ściągać z niej , to co miała na sobie. Powoli zsunąłem ramiączka. Ukazały mi się dwie ogromne piersi ze sterczącymi sutkami. Rozbierałem ją dalej, kiedy całkiem zdjąłem koszulę myślałem, że oszaleję na widok jej ciała. Pocałowałem ją w pępek a następnie przesunąłem się i zaczęliśmy się całować. Następnie oboje zaczęliśmy pieścić piersi. Ja jedną ona drugą. Usłyszałem, że lekko przyspieszył jej oddech. Po pewnym czasie znów zaczęliśmy się całować, ale ja równocześnie zacząłem masować jej łechtaczkę. Była tak mokra, że aż ściekało. Pomyślałem, że przecież to nie może się marnować. Położyłem ja na plecach i zbliżyłem się do cipki. Czuła na niej mój oddech. Czekałem cierpliwie, aż w końcu sama przysunęła się tak, że moje usta zatopiły się w niej. Zacząłem na spokojnie, nie chciałem się spieszyć. Delikatnie ssałem jej wargi sromowe. Po chwili zrobiłem przerwę i przejechałem językiem od odbytu do łechtaczki gdzie się zatrzymałem. Zacząłem drażnić ją językiem. W tym samym czasie masowałem drugą dziurkę. Po jakimś czasie poczułem, że jest już bardzo rozluźniona, wziąłem, więc jej czarne dildo, nawilżyłem lubrykantem i powoli zacząłem jej wsadzać w dupcie. Wziąłem również pingwinka i zacząłem jeździć nim po łechtaczce, natomiast językiem zasysałem jej wargi i wkładałem do środka. Zaczęła się lekko wyprężać i chwyciła się pościeli. Byłem bardzo podekscytowany, że przyczyniam się do tego, że czuje się przyjemnie. Po paru minutach takiej zabawy powiedziała, że jest już blisko. Poczułem jak doszła. Twarz miałem całą od śluzu. Delikatnie wyciągnąłem z niej dildo i na sam koniec znów ją pocałowałem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    BBWLover

    To moje pierwsze opowiadanie. Mam nadzieję że się spodoba.

  • Jola i jej historia cz.3

    Poznałam Jarka…

     Jak łatwo się to pisze, a ile musiałam włożyć wysiłku, żeby się mną zainteresował! Co dziwne (przynajmniej w moim przypadku) nie poznałam go w Galerii, a na jakiejś bardzo dużej imprezie.

     Wyobraźcie sobie dziewczynę, mającą za sobą już naprawdę wiele kontaktów seksualnych, niemal dojrzałą fizycznie, ale ciągle dziewczęcą, a przede wszystkim spragnioną uczuć… Starzy, niestety, ciągle zajęci sobą, swoimi firmami i biznesami, nie byli zbyt mocno zainteresowani, co robi ich jedynaczka, widzieli, że w szkole idzie mi bardzo dobrze, idąc na imprezki wracałam z nich trzeźwa, nie tułałam się po nocach i to wystarczyło, żeby myśleli, że jest OK. Niestety nie było. No i zjawił się on…

     Jaki był? Zewnętrznie? Uruchomcie swą wyobraźnię i zobaczcie sobie skrzyżowanie George’a Clooney’a i Brada Pitta zmieszane z urokiem Kapitana Sparrowa! Wysoki dobrze ponad sto osiemdziesiąt, niesamowicie przystojny, piękny, atrakcyjny, młody mężczyzna. Kiedy go zobaczyłam, tam, na przyjęciu, omal nie zakrztusiłam się pitym sokiem. Tak, to był ON! To był mój mężczyzna, na niego czekałam, jego wyśniłam.

     Pozbierałam w sobie całą nabytą w Galerii odwagę, podeszłam do faceta, pachniał zajebiście, wprost zniewalał zapachem kosmetyków, wyciągnęłam rękę.

    – Cześć, jestem Jola – uśmiechała się uwodzicielsko – Ty naprawdę istniejesz? Jednak marzenia się spełniają – zaczęłam gadać jakieś bzdury, bo kiedy na mnie spojrzał, cała odwaga uciekła mi w pięty.

    – Cześć, Jarek… miło mi… – był zupełnie zdezorientowany – Czy my…

    – Nie nie widzieliśmy się, nie znamy się i przepraszam za to głupie gadanie – czułam, że jestem czerwona, jak pomidor, myślałam, że spalę się ze wstydu – Chciałam cię poznać i nie wiedziałam, jak zacząć…

    – No i zaczęłaś rewelacyjnie, jeszcze żadna dziewczyna mnie nie podrywała, tym bardziej w tak zabawny sposób – śmiał się głośno, ale nie słyszałam w jego głosie złośliwości.

    – Jeszcze raz przepraszam, zachowałam się jak gówniara – nie podnosiłam głowy.

    – Nie przejmuj się wszystko jest OK. Wypijesz drinka?

    – Chętnie, ale niezbyt mocnego.

    Podeszliśmy do baru, Jarek skinął na barmana, po chwili sączyłam smaczne Mohito. Chłopak przyglądał mi się uważnie, czułam, że ocenia każdy skrawek mego ciała. Dobrze, że ubrałam się wyjściowo na imprezę, ani wyzywająco, ani suczo, ale seksownie i pociągająco. Patrzył na me nogi, dłużej zatrzymał wzrok na biuście wyłaniającym się z odpowiedniej wielkości dekoltu, wreszcie, cały czas uśmiechając się spojrzał mi w oczy.

    – Jesteś bardzo ładna, wiesz?

    – Wiem – wypaliłam – każdy mi tak mówi.

    – I co? Pewnie nie możesz opędzić się od chłopaków, mam rację?

    – Kilku chciało by czegoś, ale jestem cały czas sama, uczę się, za rok matura, nie mam czasu na głupoty.

    – O, matura? A wyglądasz dużo młodziej!

    – Nie żartuj, słyszałam przeciwne opinie.

    – Nie, jesteś bardzo interesującą laseczką. Może…

    – Co „może”?

    Nie usłyszałam odpowiedzi, bo muzyka zagłuszyła słowa chłopaka, który skinął głową i… poszedł sobie! Zobaczyłam go po chwili otoczonego wianuszkiem lasek i kumpli, Jarek śmiał się, klepał dziewczyny po tyłkach, chłopaków po plecach, a ja stałam, jak wmurowana. No tak, facet trochę starszy, w dupie ma małolatę taką, jak ja. Nie mogę się jednak poddać, musi być mój.

    Kilka kolejnych dni poświęciłam wywiadowi na temat Jarka. Przyjechał do miasta całkiem niedawno, wrócił z całą rodziną z zagranicy, jego ojciec był tam na placówce dyplomatycznej, a terza rozkręca jakieś biznesy. Wiem, gdzie mieszka, dowiedziałam się, że ma dwadzieścia trzy lata, gdzie teraz studiuje, co lubi, no i gdzie można go spotkać! Ta ostatnia informacja była najważniejsza. No, może jeszcze to, że nie ma dziewczyny! Nie pozostało mi nic innego, jak tylko wziąć sprawy w swoje ręce.

    Wcześniej, co wieczór robiłam pożytek z Adama, tego w szufladzie, choć to był już jego drugi brat, tamte dwa pierwsze normalnie zużyły się. Wyobrażając sobie sytuacje, kiedy Jarek jest we mnie osiągałam takie orgazmy, jakich wcześniej przy pomocy wibratora nie miałam. Wiedząc, gdzie mogę się natknąć na Jarka, przychodziłam tam niby przypadkiem; to spotkaliśmy się w korytarzu, a to przy wyjściu, albo u wspólnych znajomych.

    Co tu dużo gadać, dostałam na jego punkcie jakiejś obsesji! Łudziłam się, że skoro już wie o moim istnieniu i w sumie chyba spodobałam się, to może coś z tego wyniknie. Nie myliłam się. Zaskoczył mnie, kiedy zobaczyłam jego auto przed szkołą, a on stał obok i patrzył w stronę wyjścia; nawet nie pomyślałam, że przyjechał tu po mnie.

    – Cześć laseczka, masz ochotę na przejażdżkę? – uchylił drzwi od strony pasażera.

    – Nie wiem, czy pamiętasz, ale mam na imię Jola, nie laseczka. – udałam oburzoną.

    – Nie nadymaj się tak, przecież żartowałem. Wsiadasz?

    – No, jeśli tak bardzo chcesz tego – uśmiechnęłam się i zajęłam miejsce w aucie.

    Popatrzyłam na boki, obserwowałam z satysfakcją głupie miny moich koleżanek, wśród których bardzo popularna była wiadomość, że pojawił się nowy,atrakcyjny chłopak. Próbowały niektóre jakoś go podejść, dowiedzieć się czegoś, ale bez większego efektu. Teraz to ja wsiadałam do jego samochodu, a one niech zzielenieją z zazdrości. Zapięłam pas, usadowiłam się wygodnie w fotelu i popatrzyłam na Jarka.

    – Dokąd chcesz mnie porwać?

    – Niespodzianka, pod warunkiem, że masz trochę czasu – położył mi rękę na kolanie.

    – Mam jakieś dwie godziny, mów, gdzie jedziemy – zdjęłam ciepłą dłoń z kolana.

    – Zobaczysz, gdzie lubię sobie posiedzieć, kiedy chcę coś przemyśleć w ciszy i spokoju.

    – No, zaciekawisz mnie. I co potem?

    – Okaże się.

    – A tak w ogóle, to dlaczego przyjechałeś po mnie?

    – Powody są dwa. Pierwszy to taki, że zaczynasz mi się coraz bardziej podobać, jesteś bardzo interesującą dziewczyną.

    – A drugi powód?

    – Wytłumacz mi proszę, dlaczego tak się mną interesujesz, momentami odnoszę wrażenie, że mnie śledzisz… – spojrzał na mnie z poważną miną.

    Zrobiło mi się głupio, nie mogłam przecież przyznać się, że zwariowałam na jego punkcie, że tylko on i żaden inny…

    – No bo… No… Ty też jesteś bardzo interesującym facetem, bardzo chciałam cię poznać bliżej… – czułam że się rumienię.

    – No to masz okazję – roześmiał się.

    Jechaliśmy dość długo, Jarek prowadził auto szybko, ale bardzo pewnie i bez brawury, w końcu zajechaliśmy nad nieznane mi jezioro. Wysiedliśmy z samochodu, chłopak chwycił mnie za rękę i poprowadził wzdłuż brzegu. Po chwili weszliśmy na skarpę porośniętą wysokimi drzewami, ale to nie był cel naszej wędrówki. W końcu znaleźliśmy się na polanie, teraz zalanej światłem zachodzącego słońca, które odbijało się migotliwie w lustrze wody. Stanęłam zdumiona.

    – Matko, jak tu pięknie – wyszeptałam

    – Prawda? Trafiłem tutaj przez przypadek i też mi się spodobało.

    – Romantyk z ciebie – usiedliśmy na pniu zwalonego drzewa.

    Długą chwilę nic nie mówiliśmy, w milczeniu patrzyłam na ten niecodzienny widok. Słońce skrzyło się w falach, wiał leciutki, bardzo ciepły jak na tę porę wiaterek. Bezwiednie oparłam głowę na ramieniu Jarka, on objął mnie i nadal siedzieliśmy bez słowa. Gapiłam się przed siebie jak zahipnotyzowana, prawdę mówiąc chyba nie widziałam jeszcze takiego zjawiska.

    Poczułam, że chłopak przycisnął mnie mocniej do siebie, odwróciłam głowę w jego stronę i nasze usta spotkały się w namiętnym pocałunku. Ujęłam w dłonie głowę Jarka, jeszcze mocniej wpiłam się w niego. Pocałunek był żarliwy, gorący, wtem poczułam dłonie mężczyzny na plecach i pośladkach. Plecy OK, ale żeby zaraz łapał mnie za tyłek? Może jeszcze zechce pomacać mój biust? Nie skończyłam o tym myśleć, kiedy ciepła dłoń wsunęła się pod sweter.

    – Hej! – odsunęłam się szybko – na ten miód trzeba sobie zasłużyć, ale jesteś na dobrej drodze – wstałam z pnia. Wracajmy, robi mi się zimno – potarłam ramiona, myślałam, że mnie przytuli, ogrzeje swym ciepłem, nawet bardzo tego chciałam, byłam gotowa na wszystko.

    – Nie ma problemu, wracajmy – nie skomentował w żaden sposób tego, co było kilka sekund wcześniej.

    Dostaliśmy się do auta, Jarek stanął za mną i objął mnie od tyłu, jego dłonie czułam pod biustem, usta na karku. Całował mnie i coś szeptał, ale byłam tak podniecona, że nie docierały do mnie żadne jego słowa. Chciałam, żeby zadarł mi spódniczkę, odsunął na bok figi i wszedł we mnie gorącym, twardym kutasem, czekałam na tę chwilę drżąc z pożądania.

    Facet przerwał swe pieszczoty, pewnie pomyślał, że dygoczę z zimna, bo otworzył drzwi i delikatnie popchnął mnie do środka. Wróciliśmy do miasta, Jarek odstawił mnie pod dom, cmoknął w policzek i pojechał…

    Kilka dni czekałam, aż znowu się pojawi, ale się nie doczekałam. Zadzwonił po tygodniu.

    – Cześć laseczka, masz czas w najbliższy weekend?

    – A jeśli mam, to co? – aż usiadłam z wrażenia i radości.

    – To to, że zapraszam cię na imprezkę do mnie. Oczywiście zakładam, że jeśli możesz, to…

    – To?

    – To z noclegiem – wypalił.

    – Spytam wieczorem staruszków, ale chyba nie będzie przeszkód – aż podskakiwałam z radości – jutro do południa dam ci odpowiedź.

    – Mam nadzieję, ze będzie pozytywna., trzymaj się, pa.

    I rozłączył się! Przez kilka sekund nie wiedziałam, co mam zrobić, aż w końcu uporządkowałam myśli. Wiedziałam, że staruszkowie nie będą mieć nic przeciwko temu, bo znowu mają jakąś imprezę na drugim końcu Polski. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko zacząć przygotowywać się do soboty, zostały tylko trzy dni!

    Wreszcie nadszedł oczekiwany dzień. Wystrojona, ufryzowana, pachnąca i oczekująca wysiadałam z taksówki pod domem Jarka. Chyba wypatrywał przez okno, bo zanim nadusiłam na dzwonek przy furtce, chłopak stał już w drzwiach. Wyglądał jak młody bóg, patrzyłam na niego jak na nieziemskie zjawisko, czułam wilgoć i mrowienie w cipce, nie mogłam doczekać się chwili, kiedy utonę w jego ramionach.

    – Cześć, laseczka – przywitał mnie jak zwykle – fajnie, że jesteś. Wchodź, proszę – wskazał dłonią kierunek.

    – Cześć, też się cieszę.

    Zamknął drzwi wejściowe, a ja niemal rzuciłam się na chłopaka. Oplotłam go ramionami, podskoczyłam, objęłam swymi udami szczupłe biodra, zasypałam twarz pocałunkami.

    – Momencik, poczekaj, udusisz mnie zaraz – śmiał się radośnie – może najpierw coś zjemy i wypijemy?

    – A gdzie reszta gości? – jakoś ogarnęłam się w końcu i rozglądałam po pustym salonie.

    – Są już wszyscy!

    – Gdzie?

    – Popatrz w lustro, widzisz ich?

    – To tylko ja sama?

    – Tak, tylko ty, Jolu, bo bardzo chciałbym poznać cię zupełnie blisko – pocałował mnie za uchem – usiądźmy do stołu, wiem, że lubisz tylko czerwone wino, innych alkoholi unikasz, prawda?

    – Skąd to wiesz?

    – Wiem o tobie dużo. Nasze zdrowie – stuknęliśmy się kieliszkami.

    Wino było pyszne, deser i owoce również. Usiadłam Jarkowi na kolanach, ujęłam jego twarz w dłonie, pocałowałam namiętnie w usta, odsunęłam się troszkę. Teraz jedną ręką objęłam go za kark, druga powędrowała w kierunku rozporka, z którym uporałam się bardzo szybko i już trzymałam w dłoni jego penisa. Popatrzyłam w dół. Nie był gigantem, ot, taki normalny, przeciętny, jeśli chodzi o rozmiar, ale za to twardy jak klocek i… bardzo ciemny, w pierwszej chwili myślałam, że jest czarny! Zsunęłam się na podłogę, objęłam twardy ogór ustami, wsunęłam go bardzo głęboko, do końca, aż nos oparł się o podbrzusze. Na szczęście chłopak też depilował się, nie miałam problemu z kłakami. Zaserwowałam najlepszego loda, na jaki było mnie stać, a Jarek też nie próżnował. Rozebrał mnie w tym czasie z bluzeczki i staniczka, rozpiął suwak spódniczki i tyle ile mógł sięgnąć pieścił mój biust i cipkę. Czułam, że zaczyna dochodzić, przerwałam pieszczoty. Popatrzył zdziwiony, ale nie powiedział słowa, wziął mnie na ręce i zaniósł do swej sypialni. Teraz rozebraliśmy się do końca, zostałam tylko w pończochach i podtrzymującym je pasku, Jarek był całkiem goły.

    Leżałam na plecach, na cipce czułam ciepły oddech liżącego mnie mężczyzny, na łechtaczce jego język. Muszę przyznać, że był bardzo sprawny, szybko osiągnęłam silne podniecenie. Pociągnęłam faceta na siebie, rozchyliłam najmocniej, jak mogłam swoje zgrabne nogi. Wyczuł moje intencje bezbłędnie, bo zaraz był tym swoim klockiem w pipce, którą zaczął ostro posuwać. To było to, na co tyle czasu czekałam. Mój wyśniony mężczyzna był we mnie, ruchał mnie zapamiętale, a ja czułam, że wznoszę się nad ziemią i odlatuję coraz wyżej i dalej…

    Orgazm był nieziemski, kiedy doszłam do siebie pierwsze co zobaczyłam to wystraszone oczy mojego kochanka. Uśmiechnęłam się, przyciągnęła go do siebie i mocno ucałowałam.

    – Ale mnie zaniepokoiłaś! Myślałem, że coś ci zrobiłem – wyszeptał, kiedy już oderwał się ode mnie.

    – Tak, zrobiłeś – też szeptałam, bo jeszcze nie mogłam mówić normalnie – zabrałeś mnie w kosmos rozkoszy, chyba nie miałam jeszcze takiego orgazmu…

    – No to cieszę się, że to było to, bo już…

    – Nic się nie stało, poza tym, że ty jeszcze nie odleciałeś, a myślałam, żebyś zajął się moją drugą dziurką.

    – Lubisz ruchanie w pupę? – chyba był zdziwiony.

    – Bardzo, a ty?

    – Ja też! – zanim skończył mówić, już leżałam na brzuchu z wypiętym tyłeczkiem.

    Jarek napluł w ciemną dziurkę, rozsmarował po niej ślinę, tak samo zmoczył łebek kutasa i pomalutku zaczął wpychać się do środka. Ponieważ nie miał giganta między nogami, nie czułam żadnego dyskomfortu, wręcz przeciwnie, od momentu, kiedy zaczął się wsuwać się we mnie ogarniała mnie znowu niewyobrażalna rozkosz. Kiedy tylko wszedł cały zaczął pracować. W cipkę ruchał mnie dość szybko, ale to, co wyprawiał w pupie było szybsze do kwadratu. Nagle znieruchomiałam. Dostałam takiego klapsa w tyłek, że zamarłam, bo naprawdę zabolało.

    – Ochujałeś? Co ty wyprawiasz? Na sado-maso nie mam najmniejszej ochoty!

    – Przepraszam, zagalopowałem się, ale tak mnie rajcujesz, że nie panuję nad sobą – nawet na sekundę nie przestawał ruchać dupki – już nie będę.

    Dotrzymał słowa, nie uderzył mnie więcej, ale zaczął też wykorzystywać cipkę. Twardy korzeń to wpychał się do pupy, to penetrował pipeczkę, na zmianę. Podobało mi się to, ale chciałam, żeby też już skończył, bo ten twardziel zaczął sprawiać mi lekki ból. Sięgnęłam do tyłu, pod siebie, poczułam w dłoni nabrzmiałe jądra i jeszcze coś! Kiedy robiłam Jarkowi loda nie zajmowałam się jądrami, nie zauważyłam, że w mosznę ma wpięty kolczyk!. Uśmiechnęłam się w duchu, ona ma kolczyk na jajach, a ja w łechtaczce! Popieściłam chwilę jądra, pomasowałam je lekko i wreszcie poczułam, że ruchy chłopaka stają się wolniejsze, nieregularne, oddech przyśpieszył, mocniej trzymał mnie za biodra i wreszcie doszedł. Odczekałam chwilkę, wywinęłam się szybko spod chłopaka, chwyciłam pulsującą pałkę w rękę, objęłam żołądź ustami. Ostatnie strzały połknęłam, był słodki!

    Leżeliśmy zmęczeni obok siebie, patrzyłam z zachwytem na to młode, wysportowane, męskie ciało. Jarek był bardzo dobrze zbudowany, umięśniony, choć bez przesady; moim zdaniem tak powinien wyglądać każdy chłopak. Popatrzyłam na klapniętego penisa, teraz wydawał się jeszcze ciemniejszy, niż wcześniej. Pogłaskałam go, drgnął, zaczął podnosić głowę. Chciałam znowu plizać powstającą pałkę, ale Jarek przytrzymał mnie mocno.

    – Teraz nie dotykaj go, proszę, jest nadwrażliwy po wytrysku – pogłaskał mnie po twarzy – jesteś niesamowita w te klocki, naprawdę fajnie się ruchasz.

    – To komplement, czy nagana?

    – Oczywiście, że komplement. Pocałuj mnie…

    Do rana praktycznie nie wychodziliśmy z łóżka w innym celu, niż toaleta. Rżnęliśmy się tyle razy, że straciłam rachubę. Drewniany kutas Jarka tak mnie przeorał, że po obudzeniu się rano nawet nie pomyślałam o jeszcze jednym numerku; a kiedy chciałam go wylizać, ten niemal mnie odepchnął, twierdząc, że chyba jest zatarty! To co ja mam powiedzieć?W południe, na bardzo miękkich nogach dotarłam wreszcie do domu.

    Nasza znajomość rozwijała się. Spotykaliśmy się dwa, trzy razy w tygodniu, nie tylko na seks. Bywaliśmy w klubie, w kinie, nawet pojechaliśmy do teatru, który bardzo lubię. Pomału zaczynali uważać nas za parę, co absolutnie mi nie przeszkadzało, bo sama tego chciałam, to był mój ideał mężczyzny. Oczywiście zrezygnowałam zupełnie z „pracy” w Galerii, co w znacznym stopniu zubożyło mój budżet, ale nie żałowałam, miałam przecież swego Jarka. Klarysa i Nela chyba mi zazdrościły, bo tak jakoś niby przypadkiem wspominały coś, że to nie jest facet dla mnie, że powinnam na niego uważać i inne takie bzdety. Nie zwracałam na to uwagi. Niestety…

    Leżeliśmy przytuleni do siebie po zajebistym seksie, patrzyłam Jarkowi w oczy, głaskałam tę męską twarz. On też wpatrywał się we mnie, zabawiał się moimi włosami, w końcu odezwał się.

    – Nie myślałaś o jakimś urozmaiceniu?

    – Jakim urozmaiceniu, co ci nie pasuje?

    – Pasuje wszystko, myślałem o jakiejś zmianie w naszym seksie.

    – Jeśli mówisz o jakiejś perwersji typu SM, to odpada.

    – No coś ty, nie jestem sadystą, a tym bardziej masochistą!

    – No to co? – oparłam głowę na ręce.

    – Może… – przerwał na chwilę – Może by zaprosić kogoś do nas?

    – Zaprosić? Do nas? O czym ty mówisz?

    – O tym, że możemy spróbować seksu w trójkącie – wypalił.

    – Ty naprawdę zwariowałeś! – aż usiadłam na łóżku – to ja ci nie wystarczam?

    – Sorry, to taka nieprzemyślana propozycja.

    – Zaraz, zaraz. Jestem pewna, że kogoś konkretnego miałeś na myśli. Tylko nie kombinuj!

    – No dobrze, myślałem o Piotrze, albo o Karolu, znasz ich przecież.

    – No to może zamiast niego zaprosimy Nelę, albo Klarysę? Znasz je przecież!

    – Też możemy, jaki problem.

    – No wiesz, nie spodziewałam się tego po tobie! Ubieraj się i spierdalaj, mam focha!

    – No ale…

    – Wypad! – wstałam z łóżka i poszłam do łazienki.

    Wieczorem leżąc w łóżku myślałam o słowach Jarka. Trójką z drugim facetem… Przecież już tego próbowałam z Adamem i Gwidonem w Stokrotce, więc to żadna nowość, tym bardziej, ze nie spodziewałam się, że Karol, czy Piotr ma kutasa, jak Gwidon, bo przecież jarkowego znałam. Nie było mowy o trójkącie z którąś z kumpelek, bo bałam się, że mi chłopaka odbiją, widziałam, jak na nie patrzy. Piotr jakoś nie przypadł mi do gustu, taki drobny cwaniaczek, ale Karol… Znałam go trochę, wydawał się normalnym, fajnym facetem; i jak zwykle znowu ciekawość zaczęła brać górę. Poza tym dla mojego Jareczka zrobię chyba wszystko… Popatrzyłam na zegarek, było grubo przed północą, sięgnęłam po telefon. Odebrał po dłuższej chwili.

    – Słucham? – głos miał taki… niepewny.

    – Foch minął, zgadzam się.

    – Co? Naprawdę? A kto…

    – Karol – przerwałam połączenie.

    Rano niemal pobiegłam do szkoły, wiedziałam, ze Jarek będzie po lekcjach czekał na mnie z wiadomością, jak zorganizował nasze spotkanie z Karolem. Nie myliłam się. Wszystko ustawił, umówił, załatwił. Ustaliliśmy pewne granice, których nie chciałam przekroczyć, miał uświadomić chłopaka, co może, czego nie. Ubrana jak tania dziwka wsiadłam do auta i pojechaliśmy do pewnego motelu za miastem. Nie chciałam spotkać się w Stokrotce, tak, jak sugerował Jarek, łączyło mnie z tym miejscem zbyt wiele wspomnień, no i nie chciałam być rozpoznana, jako stała bywalczyni tego przybytku.

    Karol czekał już na nas, praktycznie gotów do działania, był zupełnie nagi! Przyglądałam się jego sylwetce, był zbudowany podobnie jak Jarek, tylko jego penis był odrobinkę większy. Podeszłam do chłopaka i natychmiast wzięłam podnoszącego głowę kutasa w usta, rozbierając się jednocześnie. Nie trwało długo, kiedy osiągnął swój największy rozmiar, ssałam go i pieściłam językiem, pomagałam sobie dłońmi.

    – Nawet nie przywitasz się? – Jarek był zaskoczony moim postępowaniem.

    – Przecież Karolek nie przyjechał tutaj na imprezę powitalną, tylko zerżnąć młodą, śliczną i bardzo chętną dupeczkę – zrobiłam kilka sekund przerwy w robieniu laski – mam rację? – popatrzyłam na Karola.

    – No… Tttak… – przycisnął mą głowę do swego krocza.

    Jarek w tym czasie też zdążył się rozebrać, poczułam ciepłe dłonie na biodrach, chwilkę później jego twardziej siedział w mej dupce. Nie trwało długo, kiedy znaleźliśmy się na łóżku. Leżałam na plecach, Jarek ruchał mnie tym razem w pipkę, a Karolowi ciągle robiłam loda. Był bardzo najarany na to spotkanie, bo wytrysnął niespodziewanie szybko, połknęłam całą porcję jego słonawej spermy. Jarek nie przestawał, pompował mą cipkę, przyglądałam się, jak sapie i ciężko oddycha. Zmienił dziurkę i znowu posuwał mnie w tyłek. Karolek pobudzał się dłonią, pomagałam ustami podnieść opadniętą pałkę, za chwilkę był znowu gotowy.

    Teraz Jarek leżał na plechach, ja na nim, z jego kutasem w pipce przyciskałam swoje cycuszki do szerokiej klaty, a sprytny Karolek pomalutku wchodził w wypiętą dupkę. Chłopcy jechali na dwa baty, aż miło, doszłam dość szybko. Spazmy orgazmu podrzucały mną, czułam silne skurcze w brzuchu, ale oni nie przestawali. W końcu jeden po drugim zlali się we mnie i znieruchomieli. Podniosłam się, popatrzyłam na lekko zmaltretowane krocze, obserwowałam strużki moich soczków zmieszanych z ich spermą spływające po udach; poszłam do łazienki. Szybki prysznic, przegląd w lustrze i gotowa byłam do dalszej akcji.

    Bez wdawania się w szczegóły powiem tylko, że ciąg dalszy był bardzo podobny do wcześniejszych działań. W końcu zmęczeni usnęliśmy, całą trójką przytuleni do siebie. Ranek obudził mnie jakimś ruchem w łóżku. Otworzyłam oczy, popatrzyłam na głowę Karola poruszającą się między mymi udami, spojrzałam w bok i twardy kutas Jarka niemal wszedł mi w oko. Chłopak uśmiechnął się, pogłaskał mnie po twarzy, rozchylił mi usta, wsunął w nie palec, który zaczęłam ssać i lizać, by po chwili robić to samo z jego penisem. Cipka troszkę mnie bolała po wczorajszych manewrach, ale Karol był bardzo delikatny, pieścił mnie z wyczuciem, pomagał sobie palcami, które czułam i w pipce i w pupie; miał talent w dawaniu rozkoszy kobiecie. Jarek też nie próżnował, ruchał mnie w usta, miętosił cycuszki, w palcach masował twardniejące sutki. Czułam, że za moment odlecę, a chciałam znowu być mocno zerżnięta. Wstałam nagle, zaśmiałam się z głupich min chłopaków.

    – No co? Wstawajcie, no już, już – zakomenderowałam.

    -No co ty, jeszcze nie skończyliśmy – Jarek był zupełnie zdezorientowany.

    – Wiem, ale skończymy w inny sposób, wstawaj.

    Podeszłam do chłopaka, objęłam go za szyję, popatrzyłam na Karola, który nie wiedział, co ma robić i gapił się tylko na mnie. Ręce Jarka przesunęłam sobie na pupę, podskoczyłam lekko i objęłam udami jego mocne biodra. Zrozumiał natychmiast, do czego dążę, chwycił mnie mocno, jego jak zwykle twarda kuśka sama znalazła drogę do cipki.

    – Na co czekasz? – popatrzył na Karola – stań za nią i jazda w dupala!

    Jakoś nie trzeba było chłopakowi więcej zachęty, sekundę później czułam go w tyłku. Posuwali mnie zapamiętale, a ja wtulona w mego Jarka czekałam na kolejny orgazm. Przyszedł nagle i zespołowo. Kiedy zaczynałam jęczeć i stękać, poczułam strumień ciepłej spermy wpierw w pipce, za chwilkę w pupie i sama też odleciałam. Ocknęłam się, kiedy leżeliśmy na łóżku; okazało się, że panowie mieli tak silne doznania, że nie byli w stanie ustać na nogach. Nasz miłosny trójkącik praktycznie na tym skończył swoją działalność, jeszcze tylko wylizałam opadające kutasy i po kąpieli Jarek zawiózł mnie do domu.

    Na początku pisałam, że zabieram swój głos, żeby przestrzec inne dziewczyny… Tak, taki cel mi przyświecał, kiedy zabrałam się za te wspominki. Zaraz dowiecie się, dlaczego…

    Moja wielka miłość do Jarka rozwijała się z każdym dniem, z każdym dniem byłam w stanie zrobić dla niego jeszcze więcej, niż wcześniej. Chłopakowi spodobały się te trójkąty, ja też lubię przecież seks, więc takich imprez było więcej. Bzykaliśmy się w tych różnych układach praktycznie co weekend, miałam w sobie dużo różnych kutasów. Moje przyjaciółki patrzyły na mnie jakoś dziwnie, ale początkowo nie zwracałam na to uwagi. Do pewnego czasu. Zupełnie zaniechałam przygód w Galerii, choć ponoć panowie pytali o mnie, ale Nela i Klarysa wytłumaczyły im, że już zrezygnowałam ze spotkań z mężczyznami.

    Jednego dnia wracałyśmy razem z basenu, były już wakacje, nie śpieszyło się nam nigdzie, tym bardziej, że jakoś ostatnio nie spotykałyśmy się zbyt często.

    – Jolka, musimy poważnie porozmawiać – odezwała się Nela, kiedy siadłyśmy przy stoliku w kafejce – i to bardzo poważnie!

    – Co się stało? – patrzyłam na zatroskane miny przyjaciółek.

    – Jola, musisz skończyć z Jarkiem – wypaliła Klarysa.

    – Zwariowałyście chyba! Zazdrościcie mi takiego faceta, dlatego tak mówicie – podniosłam głos z oburzenia.

    – Nie, kochana, nie zazdrościmy ci tego skurwiela.

    – No to już za wiele – wstałam od stolika.

    – Siadaj! – Nela niemal siłą mnie usadziła na krześle.

    – O co wam chodzi, mówcie szybko, bo naprawdę zaczynam się wkurzać!

    – Jolu – tym razem głos dziewczyny brzmiał bardzo łagodnie – To poważna sprawa…

    – Jaka znowu sprawa? – przerwałam dziewczynie.

    – No dobrze, widzę, że nie można z tobą inaczej, jak tylko walnąć cię mocno w łeb – Klarysa nie wytrzymała – Czy ty nie widzisz, że ten facet cię wykorzystuje?

    – Jak to, że mnie wykorzystuje – zdziwiłam się – przecież robimy wszystko razem i jest nam fajnie… – aż wstałam.

    – Otwórz wreszcie te swoje ślepia – niemal wrzasnęła Nela – on robi na tobie kasę!

    – Co ty pierdolisz, pogięło cię?

    – Ona mówi prawdę – pokiwała głową Klarysa, a ja z wrażenia z powrotem siadłam.

    – Dobrze, mówcie więc, ale jeśli to jest jakaś ściema, to koniec z naszą przyjaźnią.

    No i zaczęło się. Dowiedziałam się, że mój Jareczek nie dość, że mnie zdradza na prawo i lewo, że każdej z nich proponował wspólny weekend gdzieś za miastem, że opowiada wszystkim, jak to potrafię się ruchać, to jeszcze robi coś znacznie gorszego. Wszyscy faceci, z którymi robiliśmy trójkąty płacili temu człowiekowi całkiem niezłą kasę za możliwość zerżnięcia mej pipki, czy tyłka! Nie chciałam uwierzyć w to, co dziewczyny mówiły, jednak miały dowody w postaci zdjęć mojego ukochanego w objęciach różnych lasek, nawet udało się Neli nakręcić filmik, jak dymał jakąś małolatę na ławce w parku.

    Byłam w absolutnym szoku. Jak to, zakochałam się w takim skurwysynu? Zapewniał, że tylko ja jestem w jego życiu, że wreszcie znalazł tę, na którą czekał, że jestem jego wszystkim i inne takie, jak się okazało, banialuki, a ja głupia we wszystko wierzyłam, zgadzałam się na wszystko, co proponował. Nawet kiedy zaczęło mnie to zastanawiać, że dając dupy w tych trójkątach zaczynam zachowywać się jak kurewka, to i to wrażenie ugasiłam swą miłością do niego i chęcią dawania wszystkiego memu mężczyźnie. Teraz dotarł do mnie jeden fakt, kiedy rżnęliśmy się z jakimś jego „kolegą”. Wychodziłam akurat z łazienki, kiedy usłyszałam fragmencik rozmowy o pieniądzach, o które dopominał się Jarek. Widząc mnie natychmiast zmienili temat, a na pytanie o co chodzi odpowiedzieli niemal chórem, że omawiali zwrot pożyczki. Łyknęłam to jak młody pelikan rybę i nie myślałam o tym więcej.

    Teraz, kiedy w końcu wysłuchałam dziewczyn, wszystkie klocki zaczęły się układać. Teraz wiem, dlaczego było go stać na drogie knajpki, prezenciki, choć tłumaczyłam to bogatymi rodzicami. Poprosiłam przyjaciółki, żeby przesłały mi te wszystkie fotki, na których obściskiwał się z obcymi dziewczynami i filmik Neli. Trzęsły mi się ręce, kiedy je znowu oglądałam, w oczach latały mi mroczki, tym bardziej, że większość tych lasek znałam. W kilka minut mój świat runął i rozsypał się jak kryształ na milion kawałków. Ledwo dotarłam do domu, dobrze, że dziewczyny mnie odprowadziły.

    Siedziałam na łóżku w swoim pokoju, nie miałam pojęcia, co dalej. Staruszków nie było, nie mogłam wyżalić się matce, ojciec i tak by nie zrozumiał, nie wiedząc do końca, co robię walnęłam potężnego drinka, po chwili poczułam przyjemne mrowienie i rozjaśnienie myśli. Nie! Tak być nie może, muszę wziąć się w garść i skończyć ten związek… Zawiązek? Chyba jednak bardziej pasuje tutaj tytuł filmu. „Fatalne zauroczenie”, tak to chyba było. Powyciągałam wszystkie błyskotki, które dostałam od tego zdrajcy. Teraz, kiedy miałam inne spojrzenie, mogłam wreszcie dostrzec, że to, co wydawało mi się niezwykłymi kosztownościami okazało się jakąś jarmarczna tandetą, a ja tego wcześniej nie widziałam.

    Zebrałam wszystko w jakiś woreczek, pojechałam do Galerii, ale tylko w celu wywołania zdjęć, które miałam w telefonie. Odbitki dołączyłam do badziewia w woreczku i tak wyposażona czekałam na jutro, kiedy mieliśmy się znowu spotkać. Jarek jak zwykle podjechał pod dom, czekał, aż wsiądę. Cmoknął mnie w policzek, wrzucił bieg i pojechaliśmy. Nie pytałam dokąd, bo było mi to zupełnie obojętne.

    – Mam fajny pomysł – zaczął rozmowę.

    – O, co wymyśliłeś? – udawałam wielki zainteresowanie.

    – Szykuje się fajna impreza, będzie kilka fajnych osób, może byśmy spróbowali… – przerwał.

    – Co masz na myśli?

    – No… Jak by ci powiedzieć…

    – Mów najprościej, jak się da, kochanie.

    – Mam na myśli seks grupowy, no wiesz, swingersi i takie tam…

    – Super pomysł!

    – Naprawdę? – chłopak był bardzo zdziwiony moją zgodą.

    – Serio! Możesz zatrzymać się przed tym sklepem? Akurat jest wolne miejsce.

    Zatrzymaliśmy się koło jakiegoś spożywczaka, obok była drogeria i sprzęt AGD.

    – Mam nadzieję, że zaprosisz na tę imprezę – zaczęłam wyciągać zdjęcia – Kaśkę, Justynę, Dorotę, Maryśkę i te nieznajome? – z każdym imieniem rzucałam fotkę zaskoczonemu Jarkowi na kolana.

    – Coś ty… co…

    – Gówno, łajdaku. Kochałam cię całym sercem, a ty okazałeś się ostatnim skurwielem! – nie wytrzymałam, darłam się na cale gardło – To ja dla ciebie wszystko, a ty co? Ruchałeś mnie kiedy, gdzie i jak chciałeś, dawałeś mnie swoim kumplom i znajomym za kasę, dawałeś jakieś plastikowe i szklane gówna, a ja ślepa widziałam w tym brylanty! – cisnęłam w niego woreczkiem.

    -Ale kochanie, to…

    – Żadne, kurwa, kochanie!!! Nie znam cię skurwysynu – zaczęłam wychodzić z auta, kiedy doszły do mnie jego słowa:

    – A ty nie dawałaś dupy za kasę, a do mnie masz pretensje? Dziewica orleańska?

    Znieruchomiałam. Odwróciłam się w jego stronę, naplułam mu w pysk i wysiadłam. Nie wiedziałam, dokąd pójść, co zrobić z sobą. Popatrzyłam na oddalające się auto i rozpłakałam się. Nigdy, przenigdy bym nie przewidziała, że tak się to wszystko skończy, że mnie tak wykorzysta ten, który wydał mi się mężczyzną mojego życia. Otarłam oczy, podniosłam głowę. Nie pozwolę, żeby taki nic powodowało moje łzy, niedoczekanie. Z drugiej strony… No cóż, muszę się do tego przyznać, nagle poczułam pustkę, ale taką raczej fizyczną, nagle zachciałam poczuć w sobie faceta, krótko mówiąc zachciało mi się ruchać, jak nie pamiętam kiedy! No cóż, od czego jest Galeria…

    No i tak to się znowu potoczyło. Wróciłam do Galerii, najbardziej ucieszyły się moje laseczki; choć chyba bardziej radowała je satysfakcja, że udało im się zakończyć moją znajomość z Jarkiem. Spotykałam się ze swoimi dawnymi klientami, puszczałam się na prawo i lewo. Byłam w raczej średnim stanie psychicznym, a dobiła mnie wiadomość, że jednym z najlepszych ruchaczy, jakich dziewczyny znają, to mój ojciec… Jak to, facet, który zanim zajął się matką i dobrze ją zerżnął, o ile to możliwe, bo ciągle ją dopytywał, czy jej nie robi krzywdy, czy sprawia jej przyjemność, co niejednokrotnie słyszałam z ich sypialni, okazał się wielkim jebaką młodych dupeczek. To był stały klient Klarysy, to właśnie jego widziałam kiedyś, nie poznałam z daleka, choć wydawał mi się znajomym. Nela też często zaliczała mojego tatusia, no chyba, że akurat wyjechała z Cezarym. Jeszcze tylko brakuje, żeby moja macocha puszczała się na prawo i lewo i mamy absolutną patologię w rodzinie.

    Używałam sobie do woli, do tego, co robiłam doszedł alkohol, co prawda w niezbyt wielkich ilościach, ale zawsze po kilku szotach puszczały mi hamulce i hulałam na maksa. Potrafiłam na jednej imprezie zaliczyć trzech, a zdarzyło się, że i czterech facetów; w dupie miałam, co ludzie o mnie myślą. Jedno szczęście to to, że nie “posmakowałam” w narkotykach…

    Puszczałam się na prawo i lewo, aż zaczęły się kłopoty w szkole, a to już była klasa maturalna. Starzy to zauważyli, odbyliśmy bardzo ważną, poważną rozmowę. Pomogło, udało mi się zerwać z całym towarzystwem, oczywiście poza Nelą i Klarysą. Poprawiłam oceny w budzie, definitywnie skończyłam z Galerią. Wiosną czułam, że wracam do emocjonalnej równowagi, wreszcie życie zaczęło toczyć się w pomyślnym kierunku.

    Teraz studiuję na Politechnice w dużym mieście i jak wcześniej wspomniałam mam swoje mieszkanie i samochodzik. Jestem szczęśliwa.

    Piszę to wszystko jako ostrzeżenie dla innych dziewczyn. Od dobrobytu, w każdej postaci, do upadku można naprawdę przejść bardzo szybko, to krótka i prosta droga, trzeba bardzo uważać. Choć teraz na brak adoratorów nie narzekam, odrzucam wszystkie propozycje spotkań, to od jakiegoś czasu zauważam, że zainteresowanie moją skromną osobą wykazuje pewien nieśmiały asystent. To bardzo miły i przystojny mężczyzna.

    Może…???

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek