Category: Uncategorized

  • Igraszki z siostra cz.9

    Ostatni tydzień lipca postanowił nam wynagrodzić wcześniejszą dosyć słabą pogodę falą upałów. Temperatura nawet nocą nie schodziła poniżej dwudziestu pięciu stopni. Dosłownie i w przenośni żar lał się z nieba. W odległości około pięciu kilometrów od naszego domu przepływała niewielka rzeczka, która w dni takie jak te była spełnieniem naszych marzeń. Miejsce to, z racji małej popularności było wręcz idealne. Większość ludzi wybierała kąpielisko, które znajdowało się w sąsiedniej miejscowości.

    Przez pierwsze trzy dni atmosfera między naszą trójką była nie wiedzieć czemu dosyć napięta, więc tylko leżeliśmy na trawie opalając się i chłodząc co chwilę ciała w rzece. Czas upływał nam leniwie, na zwykłych pogawędkach. Gdyby jednak sytuacja ta trwała dłużej, nie miałbym tu o czym pisać. Wszystko zmieniło się czwartego dnia, gdy wreszcie po przybyciu na miejsce Klaudia zamiast zostać w spodenkach, tak jak przez kilka wcześniejszych dni, rozebrała się do stroju kąpielowego. W jasnobłękitnym stroju jej opalone ciałko wyglądało obłędnie. Poczułem, że mój kutas zaczyna rosnąć. Dawid również nie mógł oderwać od niej wzroku. Wyciągnęła z torebki krem do opalania i patrząc na nasze napalone facjaty zażądała, żebyśmy ją nasmarowali. Byliśmy sami, więc nie musiała nas namawiać. Wypuczyła nam na dłonie sporą ilość kremu. Od razu kucnąłem przed nią i zaczynając od stóp zacząłem rozsmarowywać krem na jej nogach. Dawid zaś zajął się plecami i rękami. Szybko jednak uporał się z tym zadaniem i jego dłonie nakładały już krem na brzuchu. Nałożyłem sobie więcej kremu na dłonie i wcierałem go w jej pośladki. Gdy podniosłem wzrok zauważyłem, że Dawid liże szyję Klaudii, a jego ręce zniknęły pod stanikiem. Rozchyliłem nieco jej nogi i zacząłem wąchać jej cipeczkę przez materiał stroju. Jak zwykle pachniała cudownie. Widziałem, że włożyła dłoń w spodenki Dawida i bawi się jego kutasem. Ja tym razem musiałem zaspokoić się swoją dłonią. Szybko doszedłem, spuszczając się w spodenki. Z przyjemnością patrzyłem, jak Klaudia doprowadziła również Dawida do orgazmu. Zdążyła w ostatniej chwili, gdyż z oddali dobiegały już głosy grupki dzieciaków, które również postanowiły poszukać ochłody nad naszą rzeczką. Klaudia nasmarowała jeszcze kremem twarz i szyję oblizaną przez Dawida i położyła się na kocu. My natomiast weszliśmy do wody, by ostudzić emocje. Nie przychodziło mi to jednak łatwo, bo nie potrafiłem odwrócić wzroku od błyszczącego na słońcu ciała siostry. Również Dawid co chwilę zerkał w jej kierunku. Tego dnia jednak musieliśmy się zadowolić już tylko spojrzeniami. Również w domu musieliśmy się powstrzymać, że względu na obecność starszych.

    Nazajutrz postanowiliśmy się wybrać nie nad rzekę, a na wspomniane kąpielisko. Chcieliśmy popływać, a niestety nasza rzeczka nie dawała takiej możliwości. Wiązało się to jednak z tym, że dzisiaj musieliśmy być grzeczni. Ledwo udało nam się znaleźć skrawek wolnego miejsca. Nie przypuszczałem, że w naszych okolicach żyje aż tak dużo ludzi. Rozłożyliśmy ręczniki. Chwilę później oniemieliśmy. Mikroskopijny strój kąpielowy Klaudii nie pozostawiał wiele dla wyobraźni. Dwa cieniutkie sznurki związane na karku, przechodzące przez piersi i ledwo zakrywając sutki małymi kawałkami materiału, łączyły się między jej nogami, zakrywając szparkę równie malutkim skrawkiem materiału. Wzgórek łonowy był całkowicie odsłonięty. Stąd przez rowek wychodziła już tylko jedna cienka nitka, łącząca się z tymi związanymi na karku. Z dalszej odległości pewnie wyglądała na zupełnie nagą. Usiadłem szybko, żeby nikt nie zobaczył wzwodu w moich gatkach. Tym razem musiała sama nasmarować swoje ciało. Ja pomogłem jej tylko z plecami. Ułożyła się na ręczniku i opalała swoje piękne ciało. Po około trzydziestu minutach podniosła się i powiedziała, że idzie do basenu. Wstała i ruszyła w kierunku wody. Z uwielbiałem patrzyłem, jak kręci tym swoim dużym tyłeczkiem. Dawid również z wywalonym językiem gapił się na prawie nagie ciało siostry. Zauważyłem, że nie tylko on. Spora część męskiej populacji, która tego dnia zawitała na basenie odprowadzała głodnym wzrokiem Klaudię nad brzeg basenu. Było widać, że podoba jej się ta atencja. Przystanęła na brzegu basenu i stopą mąciła wodę. Coraz więcej napalonych samców pożerało ją wzrokiem. Usiadła i spuściła nogi do wody. Chwilę później było już przy niej dwóch typów. Z uśmiechów i gestów było widać, że mogliby ją przelecieć tutaj na brzegu tego basenu. Jednak na niej chyba nie zrobili wielkiego wrażenia, gdyż po kilkunastu minutach wstała i prężąc ciało wskoczyła na główkę do wody, a następnie odpłynęła na drugi brzeg. Oboje z Dawidem postanowiliśmy również wskoczyć do wody. Zagęszczenie ruchu w miejscu, w którym była nasza siostra było znacznie większe, niż w pozostałej części basenu. Nie dziwiło mnie to wcale. Udało nam się jednak nawet trochę pościgać w basenie. W końcu jednak po dość długiej kąpieli wyszliśmy z basenu. Klaudia lubiła prowokować i była w tym świetna. Gdy wróciliśmy na swoje miejsce osuszyła swoje ciało ręcznikiem, a następnie zaczęła znowu wcierać w siebie krem do opalania. Robiła to tak zmysłowo, że mógłbym go z niej zlizać. Szczególną uwagę poświęciła piersiom. Wcierała w nie krem, nie pomijając żadnego kawałka skóry. Jej twarde sutki wyraźnie sterczały pod mikroskopijnym strojem. Następnie posmarowała brzuszek, oraz idealnie wygolony wzgórek łonowy. Kolejna porcja kremu wylądowała na pośladkach. Dając wielu facetom, którzy jej się przyglądali powód do pamięciówki, zaczęła coraz mocniej się pochylać, smarując kremem nogi. Nie sądzę, żeby ta cieniutka nitka w jej rowku cokolwiek zasłoniła, gdy wreszcie dotarła do kostek, a później i stóp. Wreszcie kończąc swoje show położyła się na ręczniku. Podniosła nogi w kolanach, a następnie rozchyliła je nieco. Pożądałem jej. Nie tylko ja. Widziałem mnóstwo napalonych, a nawet zazdrosnych spojrzeń. Jestem pewien, że moja siostrzyczka zagościła dzisiaj w niejednej galerii telefonów. Jestem również pewien, że przez nią wyleje się dzisiaj morze spermy. Nie tylko mojej i Dawida. Rozważając te myśli zauważyłem, że Klaudia zmieniła pozycję, prezentując światu swoją piękną dużą dupę. Usiadłem i po prostu i przyglądałem jej się z coraz większym apetytem. Chciałem znowu schować twarz między jej pośladkami. Wiedziałem, że muszę to zrobić. Powoli więc zacząłem układać sobie plan w głowie. Wiedziałem, że nikt z naszej trójki nie będzie miał nic przeciwko.

    Około szesnastej zacząłem narzekać, że sporo tu ludzi, że gwarno, woda za ciepłą i ogólnie do dupy. Zaproponowałem, żebyśmy wrócili nad naszą rzeczkę, bo tam jest lepiej i spokojniej, a o tej godzinie pobliskie drzewa rzucają już nieco cień, co sprawi, że nie będzie nam już tak gorąco. Ku mojej wielkiej radości zgodzili się niemal od razu. Szybko więc pozbieraliśmy swoje graty, Klaudia jeszcze raz odstawiła pokaz, tym razem podczas ubierania spodenek, kolejny raz wypinając się zmysłowo w stronę gapiów. Po krótkiej chwili wychodziliśmy już z terenu kąpieliska. Myślę, że w krótkim czasie po nas spora część ludzi także opuściła basen. Byliśmy na rowerach, więc czekała nas godzinka z lekkim hakiem pedałowania w stronę naszej miejscówki. Nie przeszkadzało mi to. Tradycyjnie już puściłem siostrę przodem i delektowałem się jej widokiem. Całą drogą modliłem się o to, by nikogo tam już nie było. Gdy kwadrans po siedemnastej dotarliśmy wreszcie na miejsce ucieszyłem się, bo moje modły zostały wysłuchane. Nie czekając na nic więcej rozłożyłem swój ręcznik na ziemi, a następnie zabrałem się do rozbierania Klaudii. Nie było z tym zbyt wiele zachodu, zważywszy na to, że Dawid również ochoczo się dołączył. Po chwili nasza kochana siostrzyczka stała przed nami w samym stroju. Ściągnąłem sznurek z jej lewej piersi I zacząłem ssać jej sutek. Dawid postąpił tak samo z prawym cyckiem. Kątem oka dostrzegłem, że jego dłoń powędrowała już między nogi Klaudii i pieści jej cipeczkę. Zachęcony tym widokiem i dyszeniem Klaudii jeszcze mocniej zacząłem ssać jej sutek. Wiedziałem, że długo nie wytrzyma i dojdzie w ciągu kilku chwil. Nie myliłem się. Już po kilku minutach ciałem naszej siostry zaczęły targać spazmy rozkoszy. Z racji niezbyt bezpiecznego miejsca nie mogliśmy tracić czasu. Usiadłem więc na ręczniku i powiedziałem, żeby usiadła na moich nogach. Gdy schylała się, by to zrobić, jej tyłek znalazł się blisko mojej twarzy. Cierpliwie czekałem jednak na swoją kolej. Gdy już na mnie usiadła, złapałem za jej nogi i szeroko rozłożyłem. Przesunąłem w bok jej mikro strój i czekałem, aż Dawid wbije się w nią swoim kutasem. Nie trzeba było go namawiać. Zsunął spodenki, uklęknął i wszedł w nią. Z początku wchodził i wychodził z niej samą główką, jednak po chwili zaczął wpychać swojego wielkiego kutasa coraz głębiej w jej ciasną cipkę. Zacząłem pieścić jej łechtaczkę. Z każdym jego ruchem jęczała coraz głośniej, wypychając w jego kierunku biodra. Kolejny orgazm przyszedł jeszcze szybciej, niż poprzedni. Błądziłem dłońmi po jej spoconym ciele, czekając aż Dawid skończy. Tym razem nie wyciągnął z niej kutasa i zalał spermą jej gorące wnętrze. Zdyszany wyślizgnął się z jej szkatułki. Na to tylko czekałem. Złapałem Klaudię w pasie I sprawnym ruchem wyszedłem z pod niej. Powiedziałem, żeby uklękła i oparła się dłońmi o ziemię. Była uległa… Jak zawsze. Wreszcie mogłem oddać się swojemu największemu fetyszowi, a w zasadzie zboczeniu. Zacząłem szaleńczo całować jej pośladki, ledwo rejestrując w głowie to, że Dawid włożył swojego jeszcze twardego kutasa w jej usta. Zbłądziłem ustami w kierunku jej mokrej cipki, która rozkosznie pachniała seksem. Przez chwilę zlizywałem jej soki zmieszane że spermą. Jednak nie tego dzisiaj pragnąłem. Położyłem dłonie na jej plecach i docisnąłem do ziemi. Dawid również usiadł na ziemi, oddając się w dalszym ciągu ustom Klaudii. Rozkosznie wypięta pupcia wołała mnie do siebie. Zanurzyłem twarz w raju, między tymi ogromnymi pośladkami. Od jej dupci dzielił mnie tylko sznurek stroju, co jeszcze mi nie przeszkadzało, bo chciałem najpierw nacieszyć się jej zapachem. Zapach kremu do opalania, zmieszany z chlorem z basenu, oraz jej własnym zapachem sprawił, że moje pożądanie sięgnęło zenitu. Złapałem za sznureczek stroju i odsunąłem go aż na bok pośladka. Przejechałem nosem wzdłuż całej dupci, od pleców, aż po cipeczkę, a następnie zacząłem całować jej delikatnie spocony od seksu i upału rowek. Nieco słonawy smak jej potu sprawił, że nie mogłem się już pohamować. Zasypałem pocałunkami cały jej tyłeczek, obejmując wreszcie ustami jej słodkie zwieracze. Zacząłem je lizać jak oszalały, próbując wedrzeć się w tą piękną dupcię. Pomogłem sobie nieco dłońmi, rozciągając jej zwieraczki. Różowa dziurka czekała już na mój język. Wdarłem się w nią głęboko. Wiedziałem, że jej się to podoba. Zaczęła jęczeć z rozkoszy, jednocześnie kręcąc nieco tyłkiem. Poczułem, że ciasne dotąd zwieracze nieco się rozluźniły, ułatwiając mi jeszcze głębszą penetrację. Przyjemność, jaką jej to sprawiało nie mogła się jednak równać z tym, co przeżywałem ja. Kwadrans później, gdy jej dupcia była już całkiem rozluźniona i nawilżona moją śliną, wszedłem w nią kutasem. Wsunąłem się całą swoją długością w jej odbyt. Poczekałem chwilkę, patrząc jak pała Dawida niknie w jej ustach. Poczułem, że zaczyna się na mnie zaciskać, co było sygnałem do wysunięcia się. Wyszedłem cały. Gdy pchnąłem drugi raz, jej dupcia nie stawiała oporu. Przyjęła mnie ochoczo. Znowu wbiłem się na całą długość. Klaudia przejęła inicjatywę i sama zaczęła się poruszać, raz za razem uwalniając nieco mojego kutasa, to znowu pochłaniając go całego. Robiła to coraz szybciej i gwałtowniej, zaciskając się na mnie za każdym razem nieco bardziej. W końcu nie wytrzymałem i eksplodowałem w jej dupie. Korzystając z tego, że mój fiut tak łatwo nie chce zmięknąć jeszcze przez jakiś czas pieprzyłem ją ostro, patrząc jak Dawid spuszcza się w jej ustach. W końcu zwiotczałem na tyle, że wyślizgnąłem się z jej odbytu. Podciągnąłem nieco spodenki i upadłem na ręczniku. Klaudia położyła się obok, nie zawracając sobie głowy tym, by poprawić swój mikro strój kąpielowy. Chwilę tak poleżeliśmy, by odsapnąć. Dawid pierwszy podniósł się z ziemi i poszedł w kierunku wody. Wciąż z gołymi piersiami, muszelką i pupcią Klaudia zerwała się z ziemi i pobiegła do rzeki. Wyglądała jak bogini, gdy biegła. Ratowniczki z wiadomego amerykańskiego serialu nie mogły się z nią równać. Nie pozostało mi nic innego, jak dołączyć do nich. Zimna woda przyjemnie ochłodziła rozgrzane ciało. Rzeczka była na tyle głęboka, że można było w niej spokojnie usiąść, a woda sięgała ledwie do ramion. Gdy już się usadowiłem wygodniej obok rodzeństwa, Klaudia powiedziała nam, że chce więcej. Więcej i ostrzej. Oboje z bratem potraktowaliśmy to jako żart i obiecaliśmy ze śmiechem, że zrobimy wszystko, by sprostać jej oczekiwaniom. Wiedziałem, że możemy się pieprzyć ile wejdzie, bo jakiś czas temu Klaudia powiedziała mi, że nigdy nie będzie mieć dzieci. O przyczynie tego stanu nie chciała rozmawiać, więc nie drążyłem tematu.

    Gdy temperatura naszych ciałach wreszcie spadła postanowiliśmy wracać do domu. Zrobiło się już całkiem późno. Wyszliśmy na brzeg i wysuszyliśmy się ręcznikami. Oczywiście nasza siostra została wytarta, przez swoich kochających braci. Rozwiązała sznurki, które rzekomo miały pełnić rolę stroju kąpielowego i wyciągając go spomiędzy nóg rzuciła w moją stronę. Dobrze wiedziała, że lubię zabawiać się z jej bielizną, więc mikro bikini też może nadać się do tego celu. Strzeliłem jej za to klapsa w tyłek, po czym powoli pomogłem jej ubrać spodenki.

    Zbliżały się jej urodziny, a ja jeszcze nad rzeką wpadłem na pomysł na prezent dla niej. Musiałem wszystko obgadać z Dawidem. To w sumie od niego tylko zależało, czy mój plan wypali. Byłem podekscytowany na maksa…

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Wielicki
  • Noc, poranek z siostra

    Gdy nasi rodzice nas zaprosili nas na kanapę wiedzieliśmy bardzo dobrze, o co chodzi, gdy weszliśmy laptop był podpięty pod telewizor, gdy usiedliśmy na kanapie puszczoną nam całe nagranie z naszych nocnych zabaw po około 8 minutach nagrania za pauzowali nagranie i się nas rodzice spytali -co to jest i co to ma znaczyć pierwsza noc co jesteście sami i takie coś się dzieje nic nie odpowiedzieliśmy byliśmy cicho nasi rodzice, iż widzieli nasze reakcję powiedzieli nam, że z tego, co widzą to nam głupio i skoro się siebie nie wstydzimy a, że my to widzieliśmy co robicie to zapraszam zróbcie to, co na filmiku nie wiedzieliśmy co mamy robić, ale rodzice nas poganiali i zaczęliśmy rozpoczęliśmy wspólną kąpielą pod prysznicem nawzajem się myjąc międzyczasie się całować i przytulać, gdy skończyliśmy pod prysznicem nasi rodzice powiedzieli, że teraz wanna jak powiedzieli tak było i tak samo, jak w nagraniu, gdy zaczęliśmy nalewać wodę Klaudia zaczęła mi robić loda, dopóki wanna nie była pełna. Weszliśmy do wanny I usiedliśmy tak samo, jak w filmiku ja przy boku a Klaudia się o mnie opierając nagle nasi rodzice wyszli z łazienki my postanowiliśmy to wykorzystać I przez 5 minut się ruchaliśmy i masowałem i cycuszki było wspaniałe wytarliśmy się nawzajem I wyszedłem z Klaudia nabitą na mojego chuja z łazienki do jadalni zdziwiłem się, bo byli tam nasi rodzice, którzy byli nadzy i się ruchali tak jak ja z siostrą zauważyli nas i powiedzieli co tak szybko, że chcieli sprawdzić stół, tak jak my powiedzieli nam, że mamy iść do ich sypialni i się zamkną na klucz zrobiliśmy, tak poprosiłem siostrzyczkę o masaż nury, czyli nagim ciałem położyłem się na plecach i obrazu zaczęła jeździć cyckami po moim cielę od stóp do głowy pocierała też tyłkiem po 5 minutach skończyła tył teraz była lepsza część moja klata zaczęła od pasa, gdy jej cycki były u mojej głowy, to cipa na moim chuju zrobiła 10 takich powtórzeń się na mnie nabiła patrzyłem, że jej cipka jest mokra i ciepła w pierwszej minucie było ciasno, ale jej cipulętka się dopasowała i było już lepiej po 6 minuta krzyknąłem, że dochodzę ona na to nic i znowu dochodzę, ale było już za późno i odpowiedziała to, co z tego, gdy skończyliśmy słyszeliśmy głośne jęki z salonu więc otworzyliśmy drzwi I zerkaliśmy rodzice się nie ruchali, ale pierdolili zamknęliśmy drzwi nie przeszkadzając i postanowiłem zrobić minetkę i tak zrobiłem po 10 minutach, gdy skończyłem i cały czas były jęki salony Klaudia postanowiła zrobić mi loda robiła to, jak prawdziwa kuria po 5 minuta postanowiliśmy wyjść i powiedzieć, że skończyliśmy, ale naszym rodzicom było dobrze i powiedzieli, że się zamieniamy, że mama mi robi loda u tata Klaudii wyliże cipkę nie wiem czemu się zgodziliśmy, ale było fajnie aż nagle mama się na mnie nabiła i mnie ujeżdżać, gdy to tata zobaczył postanowił ruchać moją siostrę było widać, że ją boli prosiła, żeby delikatnie a tata jeszcze mocniej po 7 minutach i skończyłem w mamie a tata wyjął chuja I się spuścił na twarz Klaudii. Zamieniliśmy się ponownie tata za mną a mama z siostrą nawet się nie obejrzałem a tata zaczął mi robić loda był taki nie za dobry, ale lepszy był od Klaudii Po 3 minutach kazał mi się wypiąć tyłem założył gumę na hula I zaczął mnie ruchać od tyłu przez pierwszą minutę był straszny ból, ale później go już nie było mama z siostrą nawzajem lizały sobie cipka mnie tata ruchał po 5 minutach, gdy skończyliśmy wszyscy rodzice powiedzieli, że teraz wspólną kąpiel. C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Brząkalik
  • Moja przemiana (Wydalo sie)

    W końcu nadeszła ta sobota. Moi rodzice Wyjechali już o 6, by nie utknąć w korkach.
    Ja jeszcze na chwilę wróciłem do łóżka, próbując zasnąć przecież była sobota i nie musiałem wstawać do szkoły. Niestety nie udało mi się zasnąć cały czas od wyjścia Alicji i Artura z domu planowałem, jak spędzę ten czas Leżałem tak do 10, oglądając film przygodowy, poszedłem zrobić sobie na śniadanie jajecznicę. Po śniadaniu postanowiłem wyskoczyć na miasto zrobić małe zakupy na wieczór przecież mam chatę wolną. Kupiłem Colę trochę ciastek chipsy, pośród moich zakupów znalazł się mały zestaw do makijażu, w którym znajdowała się czerwona szminka, jasnoniebieski lakier do paznokci z brokatem, puder, tusz do rzęs i kredka do oczu w kolorze jasnego błękitu.

    Po powrocie do domu znalazłem poradnik w internecie jak robić make up. Podczas zakupów wpadłem na pomysł zrobienia mini pokazu mody, więc od razu zacząłem przygotowywać salon do pokazu.
    Na środek skierowałem lampkę, która miałem na biurku tak by oświetlała środek pokoju. Przyniosłem laptopa i podłączyłem go do głośników od kina domowego oraz stworzyłem playlistę utworów do pokazu mody. Postanowiłem połączyć pokaz mody z występem karaoke. Wiec podłączyłem dodatkowo do laptopa telewizor i przyniosłem mikrofon, który również podłączyłem do kina domowego. Na koniec poszedłem do garderoby rodziców, by wybrać kilka kreacji na ten wieczór. Na ten czas przybrałem dwa damskie imiona Nikola oraz Natalia i stałem się dziewczyną.

    Pierwszy komplet, jaki wybrałam to Czarna lekka sukienka w czerwone kwiaty sięgała mi do kolan do tego dobrałam moją czarną bieliznę stringi wraz z stanikiem push-up w rozmiarze 80b który bardzo dobrze na mnie pasował i podnosił moje piersi. Dodatkowo założyłam bardzo ciemne rajstopy i jasnoczerwone szpilki z brokatem.
    Kolejny zestaw to biała sukienka sięgająca delikatnie dłuższa od poprzedniej odkrywająca ramiona z ozdobną koronką z długimi rękawami do tego dobrałam Białe wysokie błyszczące szpilki i białe rajstopy. Wybrałam biały biustonosz z koronką bez ramiączek i koronkowe figi.
    Trzeci ostatni komplet składał się z niebieskiej rozkloszowanej sukienki z tiulem i usztywnianym gorsetem z dość głębokim dekoltem na ramionach i plecach miała śliczną koronkę, sięgała mi do połowy ud. Do tej sukienki wybrałam również niebieski komplet bielizny koronkowy prześwitujący, ale bardzo dobrze podnoszący piersi biustonosz do tego majtki z koronkowym przodem oraz modelujące cielesne błyszczące rajstopy ładnie podnoszące pupę. Wybrałam niebieskie wysokie srebrne błyszczące szpilki.

    Gdy wszystkie kreacje były już przygotowane w pokoju rodziców poszłam wziąć kąpiel używałam płynów do kąpieli Alicji, muszę przyznać bardzo pięknie pachniały. Wysuszyłam perukę
    wytarłam się ręcznikiem Alicji i się w niego zawinęłam tak jak to robią kobiety. I pobiegłam do pokoju rodziców.
    Zrobiłam makijaż tak jak to było na poradniku w sumie nawet mi wyszedł. Rozczesałam swoją blond perukę tak by opadała mi na ramiona była dość długa. Ubrałam pierwszą kreację, w salonie już leciała muzyka dodatkowo na wprost ( wybiegu ) ustawiłam kamerę by nagrać swój pokaz.
    Wyszłam z pokoju dość niepewnie w końcu pierwszy raz szłam w szpilkach, w miarę szybko opanowałam tę sztukę i starałam się iść jak najbardziej kręcąc biodrami. Na koniec zaśpiewałam piosenkę. Przyszła kolej na zmianę kreacji wyszłam z pokoju starając nadal jak najlepiej kręcąc pupą. Tak by dobrze wyglądać w kamerze. Gdy byłam w pokoju rodziców próbowałam jak najszybciej zmienić ubiór tak jak to robią modelki. I wróciłam na wybieg powtarzając układ jaki wykonałam za pierwszy razem.
    Ubierając ostatnią niebieską sukienkę miałam problem z zapięciem gorsetu przydała by mi się z tym pomoc. W końcu uporałam się z zamkiem na plecach ubrałam buty i wyszłam na wybieg. Ta kreacja najbardziej mi się podobała. Tym razem, zamiast zaśpiewać postanowiłam zatańczyć przed kamerą w pewnym momencie zaczęłam tak się obracać że sukienka się podniosła odsłaniając moją pupę. Bawiłem się w ten sposób pół nocy.

    Postanowiłem, że pójdę spać do pokoju rodziców. Położyłem się tak jak byłem ubrany na łóżku rodziców i zasnąłem. W pewnym momencie obudziło mnie zapalone światło.
    To byli moi rodzice.

    – Co ty robisz! – Krzykną Artur -.

    – Spokojnie, może nam to Paweł wytłumaczy. – Powiedziała Alicja.

    Ja przez ten cały czas stałem w tej niebieskiej sukience i spuszczoną głową.

    – Marsz do swojego pokoju – zarządziła – ja z ojcem muszę porozmawiać. Zaraz do ciebie przyjdziemy.

    Szybko uciekłem do pokoju bojąc się tego co teraz się stanie. Usiadłem na łóżku trzęsły mi się ręce i chciało mi się płakać. Po mniej więcej 15 minutach przyszli do mnie.  Dla mnie ten czas dłużył się jak godziny.

    – Mamy dla ciebie dobrą wiadomość – oznajmiła – nic się nie stało, że ciebie przyłapaliśmy. Widzimy, że wolałbyś być dziewczyną. Jak się czujesz będąc tak ubranym? – zapytała mnie.
    – Dobrze. – Odpowiedziałem po chwili ciszy. –
    – Wiec postanowione od dziś będziesz naszą córką – powiedział surowym głosem Artur – Masz pomysł na imię dla tej panienki? – Zapytał się. –
    – Nie mam pomysłu – odpowiedziała – może sama ma jakąś propozycję. Jak byś się chciała nazywać. – Zapytała się mnie. –
    – Chciałbym. – Przerwano mi.-
    – Moja droga od dzisiaj mówisz o sobie w formie żeńskiej – nakazała mi Alicja – więc nie chciałbym, a chciałabym.
    – Chciałabym mieć dwa imiona Nikola i Natalka. – Odpowiedziałem rodzicom po dłuższej przerwie.-
    – Niech tak będzie, od dzisiaj tak się będziemy do ciebie zwracać. – Uśmiechnęli się do mnie, a mama usiadła obok mnie na łóżku – Tylko musimy sprawdzić, czy się nadajesz na dziewczynę. – Powiedział Artur i podszedł do mnie. –
    Alicja w tym czasie mocniej mnie chwyciła w pasie i pogładziła mnie po twarzy mówiąc mi że mam ładny makijaż ale będą musieli mi go zepsuć. Położyła prawą rękę na rozporku Artura i zaczęła go tam ugniatać. Pojawiło się w tym miejscu dość spore wybrzuszenie. Widać było, że on jest już mocno podniecony. W pewnym momencie chwyciła moją rękę i położyła na jego wzgórku poruszając moją ręką. Chwilę później rozpięła jego spodnie, które opadły na podłogę a przed moją twarz wyskoczył jego penis.

    – Weź go do ręki. – Nakazała mi. –
    – Nie wiesz jak, to ja tobie pokarze. – Złapała go za penisa i zaczęła poruszać na nim ręką do przodu i do tyłu tuż przed moją twarzą –
    – Teraz twoja kolej Niki – Powiedziała łapiąc mnie za rękę i kładąc ją na penisie Artura. –

    Był gruby i długi tak na oko miał z 22cm długości jeździła moją ręką po jego fiucie.
    Złapała mnie za głowę i przycisnęła mi głowę do niego wciskając mi go do ust. W pierwszej chwili chciałam się wyrwać, ale mnie on przytrzymał i wepchał go jeszcze głębiej. Aż się zakrztusiłam. Miał lekko słony smak. Po chwili sama już pracowałam na nim ustami. Alicja mówiła jak mam to robić i czasami dociskała mi głowę by wszedł jak najgłębiej. Po chwili Wyciągnął penisa z moich ust i wystrzelił mi na twarz włosy i trochę na biust. Po czym oboje wyszli z pokoju. Alicja chwilę później wróciła z ręcznikiem i piżamą, by mnie wytrzeć. Powiedziała mi, że dobrze się spisałam i pomogła mi zdjąć sukienkę i kazała założyć jej piżamę.
    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nati

    Opowiadanie jest fikcją.

    Zapraszam do przeczytania poprzedniego opowiadania.

  • Bal Sylwestrowy

    Pojechaliśmy ze znajomymi w góry, zabawa była przednia, tak samo jedzenie i obsługa. Lokal na nieco wyższym poziomie, podawano dzika ze sztucznymi ogniami, płonący tort piętrowy i tego typu atrakcje ku uciesze oka i podniebienia. Wszyscy elegancko poubierani, ja garnitur a żona moja w błyszczącej zielonej sukni, do tego pończochy i szpilki.

    Obsługujący nas kelner był wyjątkowo usłużny ale widać było że to nie jego zawód. Na moje pytanie wyjaśnił że dorabia w ten sposób na studia. Żona bez pytania pociągnęła go na parkiet i zatańczyli jeden taniec. Gdy usiadła wyjaśniła, że chciała w ten sposób pana kelnera trochę rozbawić bo taki chodzi smutny.
    – To miło z twojej strony – odrzekłem.
    – Dzisiaj wszyscy powinni się cieszyć.
    – Jak na ciebie patrzą to się cieszą, co niektórzy nawet bardzo… ha ha.
    – Ja sama się po prostu dobrze bawię.
    – Nie mam nic przeciwko temu, jak zawsze ślicznie i apetycznie tańczysz, Jacek z tą kamerą to chyba ma już sfilmowane twoje majtki z każdej stron… ha ha ha
    – Przestań, no co ja mam zrobić, on faktycznie cały czas mnie filmuje i kamerę tak nisko przykłada.
    – Nie dziwię się, gdy na chwilę widać że jesteś w pończochach to każdy chciałby zobaczyć coś więcej….

    …hi hi.

    Nim się spostrzegliśmy wybiła północ, strzelały korki szampanów a za chwilę fajerwerki za oknami. Po toaście i życzeniach wyszliśmy na zewnątrz podziwiać atrakcje pirotechniczne. Gdy wracaliśmy do stolika zauważyłem naszego kelnera w końcu korytarza, siedział taki samotny i faktycznie jakby smutny. Podczas tańca powiedziałem o tym żonie. Postanowiliśmy go odszukać i jakoś pocieszyć rozmową.
    – O, jest nasz pan kelner, wszystko w porządku – zagaiła słownie Alicja na jego widok.
    – Tak, dziękuję, po prostu mam chwilę wolnego i tak się błąkam bez celu.
    – Może pobłąkamy się razem bo nie można cały czas tańczyć i napychać się jedzeniem – zaproponowałem.

    Hole i korytarze w naszym obiekcie były dość rozległe więc było gdzie spacerować. Nasz towarzysz powoli zaczął się otwierać i jakby coraz mniej onieśmielać. Przyznał ,że ma kompleksy i trudności w kontaktach z kobietami.
    – Jakie pan ma kompleksy…. zupełnie niepotrzebnie… zaczęła pocieszać go Ala.
    – Jest tego sporo, wstyd mi o tym mówić.
    – Każdy ma jakieś kompleksy, przeważnie urojone – prawda kochanie – to mówiąc spojrzałem na żonę.
    – Pana żona miałaby mieć kompleksy? – spytał z niedowierzaniem pan kelner.
    – Tak, pomimo moich ciągłych zapewnień że jest piękna i wspaniała w każdym calu – to mówiąc pogładziłem Alę po brzuszku i lekko podciągnąłem sukienkę aby odkryć koronkowe zakończenie pończoch. Ona delikatnie wyrównała odzienie na co pan kelner powiedział:
    – To miły widok, szkoda że pani tak szybko pozbawia mnie tej radości dla oka.
    – Ależ musimy przynajmniej stwarzać pozory kulturalnych … hi hi hi – wykrztusiła Alicja.
    – Ależ nie widzę problemu abyś uchyliła większego rąbka spódnicy… ha ha …
    usiądźmy tu na tej sofie i zrobisz nam mały pokaz twojego sexy tańca – dodałem.
    – No przestań jeszcze bardziej pana zawstydzać.
    – To mnie nie zawstydza, bardzo panią proszę – zawtórował mi nasz towarzysz.

    Usiedliśmy wygodnie a moja małżonka trochę nieśmiało zaczęła przed nami tańczyć w rytm dobiegającej z oddali muzyki. W pewnym momencie zbliżyła się i postawiła jedną nogę na sofę pomiędzy nas. Zacząłem gładzić ją delikatnie najpierw po łydce a następnie moja ręka wjechała na kolano i dalej po udzie odsłaniając jednocześnie zakończenie pończochy.
    – Śmiało, proszę zobaczyć co bardziej gładsze, ten materiał cielisty czy skóra mojej małżonki.
    Pan kelner jednak wyraźnie był skrępowany ale po chwili zaczął powoli wystawiać rękę w kierunku wskazanego kolana. Ala stała nieruchomo nic nie mówiąc. On pogładził najpierw odziane kolano a następnie jego ręka powoli zaczęła przesuwać się w kierunku uda.
    – Skóra nieporównywalnie gładsza i miła w dotyku – skomentował, lecz ręka jego pozostawała wciąż pod spódnicą a nawet bardzo powoli wsuwał ją dalej. Ja zacząłem gładzić udo d**giej nogi, tym samym powoli podnosiłem luźno zwieszoną tkaninę sukienki. Gdy w końcu ukazały się naszym oczom koronkowe z białej satyny majtki, spostrzegłem że pan nieśmiały końcami palców muska moją żoneczkę po włoskach łonowych wystających delikatnie w kąciku pachwiny udowej. Przesuwał wzdłuż linii bocznej majtek, po stronie ugiętej nogi opartej na siedzisku.
    – To miłe ale bal jeszcze się nie skończył więc idziemy na parkiet – to mówiąc Alicja wyrównała postawę zdejmując nogę z sofy jednocześnie energicznie pociągnęła mnie za rękę.
    Miłej zabawy państwu życzę, dziękuję za miłe i niesamowite dla mnie wrażenia – powiedział z powrotem zasmucony kelner.
    – Niech pan idzie z nami.
    – Muszę zaraz wracać do kuchni bo będziemy serwować nocny posiłek na ciepło ale chcę jeszcze chwilę tutaj po-rozkoszować się tym wspaniałym zapachem pięknej damy. Mógłbym jeszcze przez chwilę dotknąć tej olśniewająco białej bielizny? – to mówiąc zaczął przykładać sobie do nosa palce którymi przed chwilą dotykał tego kobiecego zakątku.
    Uśmiechnęliśmy się do niego a ja w podzięce za te miłe słowa zwróciłem się do mojej kobiety z pytaniem:
    – Kochanie, zechciałabyś spełnić życzenie tego dżentelmena?
    – Oooo… widzę że ktoś tu ściemniał o kompleksach…. tutaj proszę… cicha woda… – to mówiąc żona pokazała odstające spodnie pana kelnera.
    – To pani tak na mnie działa ale kompleksy niestety są… faktycznie wstydzę się swojego członka.
    Ala nie zastanawiając się długo, szybkim ruchem zdjęła majtki i rzuciła je kelnerowi.
    Proszę zostawić ocenę innym a nie wmawiać sobie urojeń – dodała słowa pocieszenia.

    Obaj byliśmy tym zaskoczeni a zarazem nasze miny pokazywały zadowolenie. Niestety wysiłki pocieszycielki po chwili okazały się złudne bo nasz towarzysz zaczął rozwijać opowieść swojego problemu. Powiedział że jeszcze jest prawiczkiem bo jego mały i dziwny członek blokuje jego wewnętrzne chęci, po prostu obawia się reakcji partnerki. Trochę zrobiło się nam go żal i docenialiśmy to szczere otwarcie. Powiedziałem że są różne budowy członków tak jak nosów i innych części ciała człowieka… Sam kiedyś miałem wątpliwości czy będę mógł normalnie współżyć z uwagi na boczne wygięcie. Nie dość że faktycznie w niczym mi to nie przeszkadza, to gdy spytałem Alicję odpowiedziała że takiego go uwielbia, a początkowo myślała że każdy członek jest tak wygięty. Po chwili zamyślenia nasz rozmówca powiedział:
    Czy mogłaby pani ocenić szczerze mój sprzęt?
    Ala popatrzała na mnie, potem na niego i rzekła:
    – Dobrze, stańmy tak bliżej ściany i proszę tak dyskretnie mi go pokazać.
    Stanęliśmy wszyscy w ten sposób aby z wylotu korytarza przypadkiem nikt tego nie zobaczył. Młodzieniec rozsunął rozporek i wyjął sterczącego peniska. Faktycznie był trochę dziwny, ogólnie mały, bardziej długi i wąski, wyglądał jak parówka Berlinka z tym że główka była jak śliwka patrząca w dół. Taki odwrotny haczyk. Alicja przyglądała się trochę uważnie po czym powoli wysunęła w jego kierunku dłoń sygnalizując chęć dotyku. Mężczyzna przysunął się, a jego haczyk zaczął bardziej się podnosić. Ona chwyciła delikatnie paluszkami samą główkę i zaczęła rozmazywać kroplę śluzu, który właśnie wysączył się ze środka. Następnie zrobiła z kciuka i dwóch palców tulejkę, którą zaczęła powoli przesuwać wzdłuż tam i z powrotem. Była to taka powolna i delikatna masturbacja ale przynosząca efekt w postaci wyraźnego wydłużenia się tego penisa. Nagle usłyszeliśmy jakieś kroki dobiegające z oddali. Kelner schował w pośpiechu swoje przyrodzenia a my odwróciliśmy się do niego tyłem.
    – Jest oryginalny i ogólnie w porządku, dobrze się pręży i myślę że jeszcze zadowoli nie jedną damę – skomentowała moja dama i zaczęliśmy odchodzić.

    Wracając na salę miałem przed oczami tą niezwykle podniecającą sytuację a dodatkowo byłem podekscytowany myślą, że moja żona będzie teraz tańczyć w tłumie bez bielizny. Ledwo usiedliśmy do stolika a już z parkietu zaczynają nas wołać znajomi.
    Idź do nich a ja coś przekąszę i zaraz dołączę – powiedziałem to wiedząc, jak bardzo ona lubi tańczyć.
    – Dobrze, tylko pilnuj żeby Jacek znowu nie zaczął mnie filmować, bo wiesz… hi hi hi.
    Miłe i podniecające było patrzenie z daleka na moją tańczącą księżniczkę a świadomość, że jest bez majtek potęgowała to wrażenie. Zatańczyliśmy wspólnie parę razy po czym ponownie usiadłem i zajadając spokojnie obserwowałem jak inni porywają ją do tańca.

    Po dłuższej chwili Ala tanecznym krokiem podeszła do stolika, wykonała kilka obrotów jak by specjalnie i tylko dla męża, po czym usiadła przy mnie. https://files.fm/f/gm2w7xt56
    – Wiesz, poprosił mnie teraz do tańca tutejszy szef kuchni, bardzo zabawny człowiek.
    – Tak? O czym rozmawialiście?
    – On powiedział, że zanim pójdziemy spać do pokoju żeby podejść tam na zaplecze… będą przygotowane pakunki z kuchennymi specjałami na wynos.
    – To miłe z ich strony.
    Później zauważyłem, że moja Alusia znowu tańczy z tym szefem, który jak na szefa kuchni przystało miał sporą nadwagę. On kleił się do niej i podczas tańca niby niechcący obmacywał jej pupę. Pomyślałem, że pewnie nie dla wszystkich jest taki miły z tymi prezentami i pewnie już wie że ona jest bez majtek.

    Około 5:00 nad ranem postanowiliśmy przy moim delikatnym nacisku, zbierać się na piętro do naszego pokoju. Oczywiście pamiętając o zapakowanych smakołykach udaliśmy się na zaplecze. Wcześniej zasygnalizowaliśmy to naszemu panu kelnerowi.
    Zapukaliśmy do drzwi magazynku, otworzył nam znajomy kelner. Gdy weszliśmy do tego pomieszczenia, z uśmiechem przywitał nas sam gruby szef.
    Stał nad rozłożonymi na podłodze różnymi pakunkami i gestem ręki pokazał abyśmy dokonali wyboru.
    – Co nam pan poleci?
    – Wszystko mamy wyśmienite, tutaj są tymbaliki, tam sałatki… dalej dojrzewające sery i polędwiczki… – to mówiąc, pan szef ukucnął i zachęcił zainteresowaną tym żonę aby uczyniła to samo.
    Alicja zrobiła to, jak gdyby zapomniała że jest bez bielizny. On zaczął dokładniej opowiadać o swojskich wyrobach i

    tak samo dokładniej zaglądał jej pod sukienkę. Stanąłem przy niej i zauważyłem że również pan kelner zbliżył się do nas. Pan grubas mówił […]
    Ja teraz z bliska widziałem jak bardzo jest otłuszczony. Wszyscy niby słuchaliśmy, jednak nasze spojrzenia i myśli skupiały się na czymś innym. Stanąłem obok kelnera i zauważyłem, że również z tej perspektywy był całkiem wyraźny widok na niczym nie osłoniętą cipkę jedynej tu teraz damy balu. Gdyby niewtajemniczony z boku obserwator to widział, zapewne niczego by się nie domyślił. Ja jednak sam byłem mocno podniecony a i widziałem że pozostali tylko próbują zachować obojętność. Wszystkim nam spodnie już dość mocno odstawały a pan grubas był cały spocony.
    – Podoba się? – nieoczekiwanie i chłodno odezwała się Alicja.
    – !???! Nastąpiła chwila ciszy. Pan szaf wstał i zmieszany powiedział:
    – Pani wybaczy… myśleliśmy… Kacper opowiedział mi jak bardzo jest państwu wdzięczny… chciałbym wyrazić słowa uznania i w jakiś sposób podziękować….ale pani tak niesamowicie działa na mężczyzn że czasami hamulce puszczają…
    – Panowie! – przerwałem te niezręczne tłumaczenia – skoro jesteście tacy mili… i takie wybory nam oferujecie, a zarazem dostrzegam nie małe podniecenie moją małżonką… to ja również mam dla was coś do wyboru.
    Wszyscy jakby trochę zmieszani ale słuchali mnie z zaciekawieniem.
    – Muszę jednak najpierw spytać moją królewnę, możemy na chwilę zostać sami?
    – Oczywiście – to mówiąc szef wstał i klepiąc kelnera wyszli na korytarz.

    Miałem jak zwykle niecodzienny i szalony pomysł, który nakreśliłem żonie prosząc aby się zgodziła. Byliśmy oboje podchmieleni alkoholem. Mimo wszystko Ala jak zwykle najpierw popukała mnie w głowę ale po małej korekcie zgodziła się w końcu spełnić moją zachciankę. Wyszedłem do oczekujących panów i powiedziałem:
    W ramach tzw udostępniania-skosztowania chwilowego żony, macie panowie do wyboru:
    opcja a) Możesz przez 5 minut kosztować oralnie łechtaczkę bez wkładania palców do środka.
    opcja b) Możesz przez 5 minut być masturbowny rączką żony.
    opcja c) Możesz w gumie włożyć penisa od tyłu do pochwy i delikatnie posuwać 5 minut.

    Po chwili dokonania wyborów i uzgodnień szczegółowych zasad, weszliśmy do magazynku. Ala kręciła głową i chyba chciała się z tego wycofać lecz ja szybko oznajmiłem:
    – Pan szef wybrał opcję c) a pan kelner opcja a) – nie czekając na komentarz zacząłem ją całować w usta. Po chwili stanąłem z boku i jedną nogę żony podniosłem ukazując panom dokładnie łono i lekko rozchylające się wargi. Nie przerywając całowania pokazałem kelnerowi aby przystąpił do ceremoniału. On ukucnął i zaczął najpierw lizać wzdłuż każdej wargi z osobna, potem muskał na boki łechtaczkę a następnie pociągał językiem po środku pomiędzy nimi. Co jakiś czas przerywał, wpatrywał się chwilę w cipeczkę, po czym dłońmi rozszerzał a język wpychał w sam środek tego już wilgotnego otworka. Oczywiście nie patrzałem na zegarek lecz po słusznej chwili przerwałem to, dając teraz zrealizować swoją możliwość oczekującemu szefowi. Ten już miał wyjętego z rozporka i nabrzmiałego kutasa z ubraną prezerwatywą. Tym razem stanąłem z przodu obejmując żonę i nachylając ją na siebie aby miała bardziej wypiętą pupę. Grubas od razu zaczął się podłączać. Widziałem że są lekkie problemy z brzuchem ale po chwili zawiesił swe fałdy tłuszczowe na pupie Ali, jego kutas ślizgał się wokół jej krocza aż w końcu wskoczył do środka. Teraz obserwowałem jak jego gruba pała niczym kiełbasa XXL wpychała się w wąską cipeczkę mojej żonki. Widziałem że jest bardzo podniecony, z ledwością łapał oddech. Bałem się żeby nie dostał zawału ale wykonywał powolne lecz dogłębne pchnięcia …. po chwili sapnął głośniej i znieruchomiał z parówą w środku.
    – To już? – spytała jakby zawiedziona Alicja.
    – Było krótko ale wspaniale – odpowiedział siadający już na podłodze pan szef.
    – Taka niesprawiedliwość, pan kelner nie doszedł a bardziej się nastarał – zażartowała moja księżniczka. W tym momencie zauważyliśmy, że on patrząc cały czas masturbował się. Jednak zaprzestał i zasłaniał ręką członka gdy spostrzegł że na niego patrzymy. Ala w swym dobrotliwym zwyczaju podeszła do zakłopotanego młodzieńca i delikatnie chwyciła tego sterczącego, niedużego penisa zaczynając wykonywać powolne ruchy. Po chwili i ten kutas zrobił się większy a jego właściciel zaczął przyspieszać oddech. Miał jednak jakieś problemy z finiszem. Żoneczka wyraźnie się starała, wykonywała pełne i wszechstronne ruchy, pocierała kciukiem środek główki… ponownie oddech kelnera przyspieszał a on zaczął stawać na palcach. Teraz Ala podniosła sukienkę i przysuwając się do niego zaczęła obcierać główką masturbowanego penisa po swoim futerku łonowym. Nagle na włoskach zaczęła pojawiać się biała sperma, nie przerywając trzepania, rączka Ali zaczęła teraz muskać tym błyszczącym żołędziem po swoich nabrzmiałych i wilgotnych wargach sromowych, które również zostały polukrowane. Cała cipka mojej żony wyglądała teraz jak przyozdobione białą polewą ciasteczko.
    – Jakie piękne, iście królewsko-kuchenne zakończenie – podsumowałem z uśmiechem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    J23
  • “Czlowiek”, akt 3: “Potrzask” (1/3)

    Po swoim deszczowym początku, sierpień przyniósł jeszcze większą falę gorąca. Zaczęliśmy sypiać nago, pod samą podszewką na kołdrę, choć nie mogliśmy sobie odmówić obejmowania się nawzajem. Unikaliśmy za to, co nie zawsze się udawało, wszelkich pieszczot, mogących dodatkowo podkręcić temperaturę. Nawet Astrid dostawała do spania najciaśniejsze majtki z plastikową wkładką, by przypadkiem nie kusić siebie i nikogo, na co znów zaczęła stroić fochy, ale te jej mijały, gdy pytaliśmy dwa razy w tygodniu czy nie chce mieć “randki” z Leadem, by móc te wieczory spędzić samotnie.
    Anita gdzieś między wierszami zaczęła bąkać coś, o możliwej przeprowadzce bliżej ojca, bo “miała dość zostawianej pod poduszką u Mii piżamy i zapasowej szczoteczki do zębów”, a także dawało się odczuć, że pogodziła się z faktem, że Leah to teraz Lynx i razem z siostrą robiły dla niej to samo co my dla Astrid, co sama ruda skomentowała według Dei “dlaczego wcześniej nie miała dla mnie czasu? Dlaczego wcześniej nie chciała być moją siostrą, tylko dali mnie Neganowi jak jakiś problem?”.
    – Chciałbym się trochę powymądrzać, jak zwykle, ale pomyślałem “Konrad, tym razem potrzebujesz prawdziwego eksperta, bo zepsujesz ludziom nastroje, jak Cię posłuchają”. – zaczałem, jak zawsze do grupki słuchaczy – Na szczęście, takiego mam w sypialni i nawet intensywne treningi o poranku nie dają mi takiego wycisku jak on wieczorami. Przed państwem, ogień, który rozpala moje serce i inne części ciała. Deirdre.
    – Dziękuje za taką piękną zapowiedź, kochanie. – powiedziała, wstając i cmokając mnie w policzek – Nie bawmy się w podchody, po co tu jesteśmy. Kiedy pierwszy raz uprawiałam w życiu seks z facetem i miałam piętnaście lat, pierwsze co pomyślałam po wszystkim to “o, to było fajne”. A potem zjadłam tabliczkę czekolady, którą mi dał by mnie zaciągnąć do łóżka i w sumie stwierdziłam “to też jest fajne”. Pomyślałam wtedy “może ja po prostu wolę dziewczyny?” i trzy miesiące później poszłam do łóżka z bardziej doświadczoną koleżanką, która potrafiła rzeźbić językiem lody w kubeczku. Wiecie co? Później znów sobie kupiłam tabliczkę czekolady i nie czułam różnicy… Potem dużo eksperymentowałam, to z chłopcami, to z dziewczynami. Czasem było trochę lepiej, niż z tą tabliczką czekolady, a czasem co najwyżej oblizałam sreberko, na którym zostały jej rozpuszczone ślady… Nauczyłam się, że bycie dominą może być jak samodzielnie przygotowane całe ciasto czekoladowe, dowiedziałam się, jak zdobyć takie kupne jeśli właściwie poinstruuje się kochanka lub kochankę znając swoje potrzeby lub trafi na wyjątkowo dobrego w tym co robi… Ale dopiero nie dawno, ktoś bardzo się zaangażował i wysłał mnie na wycieczkę po całej fabryce czekolady Williego Wonki i czuje tylko świdrowanie w środku na to, że znów w niej się znajdziemy…
    Z wszystkich odbytych i obejrzanych tutaj stosunków, poznanych ludzi i otrzymanych zdań, ona najbardziej mnie poruszała. Każda część mnie chciała z końcem miesiąca powiedzieć jej “po prostu spakuj walizkę i jedź ze mną, by było już tak zawsze”, ale musiałem być racjonalistą nie ulegającym takim pokusom. To tylko osiem miesięcy, powtórzyłem sobie. Coś jak separacja. Dzieci, czyli Astrid i Hannah zostaną przy matce, tata będzie musiał na chwile ich zostawić. Ale Julia z pewnością się nią zaopiekuje, podobnie jak co raz bardziej zżyte z nią Mia i Anita. Mamy cały miesiąc by wypełnić się tymi uczuciami i kiedy się skończą, zacząć ich łaknąć by szybko do siebie wrócić.
    Gładko odpowiadała na pytania z publiczności, z uśmiechem opowiadając małe anegdoty z życia seksualnego pracownic i pracowników zielonej strefy i dziwnych zachciankach klientów. “Kazał jej ubrać mundurek uczennicy, wiecie, aksamitka, biała koszula, spódniczka w kratkę, białe skarpetki i majtki, a potem zsikać się na twarz przez te majtki…”; “Kazał, żeby tamten robił mu robótkę ręczną, gdy będzie jebał jego żonę” co miało zapewnić słuchaczy, że nie ma dziwnych pragnień i fantazji na temat seksu, ale najważniejszym jest zadowolenie obu stron i “pracownice” raczej nie dostawały tego typu nagród, przez co nie czuły entuzjazmu, udawały zadowolenie.
    – Najpopularniejsze jest to, czego się naoglądali w internecie. – powiedziała Dei, zakładając nogę na nogę – Klęczysz, ssiesz mu fiuta, którego dopiero co wyjął z twojej cipki, jeszcze wilgotnego od spermy, bo myślą, że strzeli po raz trzeci a tak naprawdę to już jest w środku Sahara, ale wymaga, żeby móc Ci się spuścić na twarz, albo liczy, że pocieknie Ci po brodzie i wtedy masz z szerokim uśmiechem popatrzeć na niego i podziękować. Boże, co za fiut wymyślił, że jest to zabawne? Dobrze, że mój Konrad nigdy na coś takiego nie wpadł, bo bym chyba mu słomkę wsadziła do środka i wtedy ssała… – sale przepełniła salwa śmiechu – W sensie jasne, rozumiem, można to lubić, ale nie należy nikogo zmuszać. To jak z połykaniem. Jedne się brzydzą i wypluwają, inne myślą, że ich partnerzy na to liczą i dlatego grzecznie pozwalają połykają. I tak, mit o soku ananasowym potwierdzony panowie, ale nie że zjecie go rano i wieczorem będzie słodkie a partnerka poda wam miseczkę z lodami, byście je doprawili….
    Kiedy publika zrobiła się bardziej rozbawiona, przeszła płynnie do prostych rad jak sprawić, by wieczór nabrał wyjątkowych form dla obu stron. Kolejny raz sięgnęła do przepastnej wiedzy o upodobaniach ludzi, by móc przedstawić to z prostej, kobiecej perspektywy dla pań i uprzyjemnić panom.
    – Dziki seks jest fajny, zwłaszcza jak się jest mocno nabuzowany czymś, ale szczerze, ile razy zdarza się wam po prostu stwierdzić “dobra, teraz zerwę z niej gacie i rzucę je tak, że przykleją się do sufitu…” – publika znów się roześmiała – Doprawdy, opalałam się kilka godzin w solarium, potem zamówiłam tą koronkową białą bieliznę, namęczyłam się z pasem do pończoch i wybrałam takie, które miały mu się podobać tylko po to, by zerwał ją ze mnie jak papier z prezentu i zaczął nim rzucać krzycząc “tak, tak, dokładnie tego chciałem”? Panowie, romantyzmu. Pocałunki nie bolą, ręce nie odpadają, jak poświęcicie odrobinę czułości w inne miejsca niż dupa, krocze i cycki. Ja lubię, kiedy Konrad całuje mnie za lewym uchem i gładzi po prawym biodrze. Nie muszę nawet leżeć nago, po prostu dotyka tych dwóch miejsc jednocześnie i… Nawet jak o tym myślę, to mam lekkie ciarki. Nasza Astrid uwielbia za to swoje łydki i stopy. Kocha je podkreślać skarpetkami i podkolanówkami. Jej chłopiec, Lead, już wie, że nie znaczy to, że ma je szarpać, tylko niech powoli całuje kolano je zsuwa, pozwalając trzymając je w górze. Jeśli ktoś teraz pomyśli “no ale przecież można strzelić minetę i pomacać cycka” to ma rację, to dość uniwersalne, ale wracamy do metafory o czekoladzie. A dokładnie jej małej kostce, którą ktoś nam łaskawie dał, myśląc, że skoro on dostał resztę to jest dobrze. Może więc nawiążmy dialog? Nie bójmy się zapytać, ale też bójmy się odpowiadać, które są ulubione miejsca na ciele. To też sposób na kompleksy. “Uważam, że mój biust jest za mały”. No to ubierzmy najpiękniejszy stanik, jaki znajdziemy i pozwólmy nim nasycić swój wzrok tego, kto miałby to stwierdzić. – zamyśliła się – Zawsze byłam przekonana, że mam za szerokie biodra. Wiecie, co mi powiedział mój mężczyzna, król romantyzmu? “Nie, kochanie, przecież są idealne. Nie będę musiał szukać innej kobiety, by mi rodziła dzieci, w razie byśmy je chcieli”. – sala znów wybuchła śmiechem, a ja spaliłem buraka – Tylko tak, jak powinnam to potraktować jako obelgę, tak ja uświadomiłam sobie “przecież on właśnie mi powiedział, że kocha mnie tak mocno, by nie widzieć we mnie jednorazowego doświadczenia, tylko kogoś z kim chce przedłużać swoją obecność na tym świecie”… – sala umilkła – Może większość z was nie będzie miała naturalnej sposobności lub po prostu nie chce przekraczać tych granic, ale nadal. Zastanówcie się, czemu się na to zdecydowaliście. Czy chodziło o to, by spełnić jakąś zakazaną zachciankę jeden raz? Wejść i wyjść? A może potrzeba zbudowania sobie czegoś wyjątkowego, specjalnego tylko dla nas? Bo fajnie się ogląda seks, ale jeszcze przyjemniej samemu się kocha. Więc spłycanie go do jednorazowych zabaw może nie być tym, czego potrzebujemy. – uśmiechnęła się – Mam nadzieje, że i wy będziecie w stanie dzisiaj znaleźć swój złoty bilet w tabliczce czekolady, by wybrać się do fabryki. A kiedy już ją opuścicie, zechcecie znów wrócić lub odtworzycie gdzieś jej receptury, już bez większych obaw o konsekwencje, ale kiedy znów zechcecie przyjechać i to poczuć, to będzie to kolejna wyjątkowa wyprawa. – kiwnęła głową – Ja nazywam się Deirdre i dziękuje za wysłuchanie moich głupot. Mam nadzieje, że były lepsze niż jego. – wskazała na mnie
    Sala oklaskiwała ją na stojąco i nawet ja do tego dołączyłem. Potem podchodzili, zadawali pytania, a Dei spokojnie z rozbawieniem odpowiadała. Kiedy wszyscy wyszli, usiadła obok mnie i przytuliła głowę do mojego ramienia.
    – Więc to robisz? – powiedziała, kładąc rękę na moim udzie – Opowiadasz ludziom o seksie, którego nie powinni uprawiać, ale nie mogą się jemu oprzeć a ty tylko podkręcasz to?
    – Czym się różnią od od nas? – zapytałem, obejmując ją w pasie – Widziałem młode dziewczyny i starszych facetów, jak i takie kobiety z młodszymi kochankami. Parki, które są w podobnym wieku. Póki wszyscy są pełnoletni i są zgodni, że tego chcą, nie mogę im zabronić niczego. Naprawdę to lubisz? – zapytałem, kładąc palce na jej biodrze i przytulając usta do miejsca za jej uchem
    – Mmmmm…. – mruknęła – Przestań, jest już dość gorąco, a mnie nie kręci wizja robienia tego tutaj.
    – Ale majtki by się przykleiły? – zapytałem, odrywając palce i usta jednocześnie
    – Od potu, tak. – zaśmiała się – Wracasz już do domu czy…
    – Mam pomówić z nową suką z rudym futerkiem, jest tutaj dwa dni. – powiedziałem, przesuwając dłoń wyżej – Jeszcze nie wybrała sobie nawet imienia i dość mocno dystansuje od wszystkiego, niepewna.
    – Cóż, pewnie to co innego iść do łóżka z człowiekiem, a co innego zacząć nosić obrożę, sikać podnosząc nogę i obgryzać gumowe zabawki. – wzruszyła ramionami – Masz już na nią jakiś pomysł?
    – Owszem, dam jej w łeb by straciła przytomność, wsadzę w dyby tak, by tylko dupa była wyżej głowy i przez czterdzieści osiem godzin trzymać w niej wsadzone, zasilane z gniazdka wibratory i maszynę bijącą skórzanymi pasami, odtwarzając na słuchawkach “teraz jestem psem, teraz jestem psem, teraz jestem psem”… – pacnęła mnie w nos – Porozmawiam z nią?
    – Przyślę Ci później Astrid z kanapkami. – odparła, wstając – Ucieszy się, że może zobaczyć swojego chłopaka, bo burczała na mnie zła, że musi zostać w kojcu i powiedziałam, że nie ma dzisiaj męczyć Hannah, bo zamknęłam wszystkie zabawki w pudełku.
    – Brutalna. – odparłem, łapiąc ją jeszcze za koszulkę i ciągnąc powrotem na swoje kolana – Co powiesz na to, byśmy w przyszłym tygodniu zatrzymali zegar?
    – Mmm… – zastanowiła się, siadając bokiem na nich – No nie wiem, nie wiem. Jakoś już polubiłam to, jak patrzy z przerażeniem, gdy pokazuje te bardziej fikuśne zabawki Astrid i ona ma okazje je przetestować. Pamiętaj, że wciąż masz jeszcze trzy problemy, a sam ją nazywasz dziką kartą.
    – Jeden. – odparłem, wzruszając ramionami – Od piętnastego lipca właściwie Lena schowała się gdzieś z podkulonym ogonem, bo chyba pierwszy raz w życiu uprawiała seks, który nie opierał się o wkładanie sobie wibratora do cipki. Wolfgan zaś… Jedyną szkodliwością jest jego smród i ego.
    – Obyś się nie mylił, kochanie. – pocałowała mnie w nos – Mogę iść? Mam bardzo przyjemne spotkanie z prysznicem…
    – Bardzo bardzo? – zapytałem, uśmiechając się
    – Bardzo. – odparła – Zamoczę się chłodną woda, wypielęgnuje skórę i nałożę całą masę balsamów. Jak wrócisz, to będzie na Ciebie czekał w łóżku owocowy deser….
    – Mój ulubiony. – puściłem ją – Zamknę oczy, żeby nie czuć bólu, że wychodzisz.
    Dziewczyna stojąca przed szklaną szybą była niewiele starsza od Dei. Zwracała uwagę swoją urodą modelki. Długie, miedziane włosy błyszczały, a smukła sylwetka przyjmowała nienaganną postawę. Długa, biała sukienka jakoś kojarzyła się z szpitalami lub innymi miejscami, gdzie takie proste ciuchy służyły jakimś zabezpieczeniom. Obserwowała śpiące w klatkach samce, niepewnym wzrokiem. Kiedy stanąłem obok, odwróciła się i popatrzała na mnie z obawą i niepewnością.
    – Wyglądasz mi na Gwen. – powiedziałem, również spoglądając na psy obok
    – Mam na imię… – zaczęła
    – Gwen, już to ustaliliśmy. – odparłem, pokazując trzymaną w dłoni obroże z plakietką z wygrawerowanym imieniem – Teraz pytanie, czy jesteś jakimś dumnym rasowym psem z hodowli czy kundelkiem, który od wielu dni krąży po ulicy, jest głodny, zmarznięty i ufnie szuka pomocy u ludzi.
    – Nie rozumiem… – powiedziała, nadal lekko speszona – Powiedziano mi, że mam tutaj poczekać i…
    – Gwen, rozumiesz. – odparłem, kładąc dłoń na niej i gładząc rude włosy, w sposób, jaki głaszcze się po głowie psa – To nie schronisko, do którego przyjechałaś, by adoptować pieska i dać mu nowy dom, by był twoim towarzyszem na dobre i złe, póki za kilka lat nie zdechnie, a ty będziesz płakać. Czujesz wstyd i strach przed powiedzeniem sobie samej tego, ale wiesz, że to jest w tobie. Jakieś dziwne, zakazane pragnienie. Jasne, można je jakoś zaspokoić, krótkim roleplayem, gdzie jakiś typ będzie Cię nazywał suką, będziesz chodziła przy jego kolanach w obroży, a potem wyssiesz jego kutasa i zapnie Cie od tyłu, łaskotany puchatą kitą w brzuch, bo może zadba o takie dodatki. Ale to nie będzie to, jedynie połechta to uczucie jakoś, ale go nie zaspokoi. – obserwowała mnie z rozchylonymi wargami – Ja jednak bym chciał, żebyś mogła nim się nacieszyć przez jakiś czas na własnych warunkach. Kiedy założę Ci obrożę na szyję, staniesz się w pełni Gwen, nie ważne kim innym byłaś i będziesz, kiedy ją zdejmiesz. Musisz mi jednak zaufać, że z momentem, jak ją zapnę i zobaczę Cię nago, nie będę tym typkiem, który bawi się w jakąś przedziwną, obchodzoną dookoła pięć razy, wariację zoofili i pragnie jedynie seksu z rudą dziewczyną. Będziesz tym, kim wybierzesz. Towarzyskim bernardynem, strachliwym dogiem niemieckim, groźnym kaukazem? Może malowniczym husky albo przesłodkim labladorem? – pokazałem jej psy za szybą – To oni będą twoimi przewodnikami w tej roli, ja jedynie będę bawił się w opiekuna tej parki. Kogoś, kto napełnia miskę, głaszcze, czesze i wyprowadza na spacery. Będziesz czekać na mnie w swojej klatce, kiedy przyjdę i Cie wypuszczę, zapnę smycz pójdziemy na długi spacer w towarzystwie twojego partnera. Będziesz mogła aportować piłkę, kopać dziury, ganiać motyle i robić cokolwiek będziesz chciała, a ja karmił Cię frykasami. A jeśli myślisz, że to coś złego realizować takie pragnienia, zawsze zabijaj je myślą “to nie ja, to Gwen”. – nadal czuła się niepewnie
    – No nie wiem… – jęknęła – To brzmi naprawdę dobrze i parę razy było dokładnie tak jak pan mówi, ale… Będzie się pan śmiał?
    – Z czego? – zapytałem – Z czyjegoś szczęścia? – pokręciłem głową – Moja dziewczyna uwielbia wszelkiej maści dildo, wibratory i strap-ony, które może testować na innych kobietach. Mam się z niej śmiać “kochanie, jak możesz czuć radość na widok tego, że właśnie doprowadziłaś do orgazmu tamtą biedną, przykutą do łóżka bezbronną kobietę, a potem uprawiać ze mną najzwyklejszy heteroseksualny seks jakby jutra miało nie być?” – widać było, że to ją nieco rozluźniło – Jedno popołudnie Gwen. Jeśli pod koniec dnia nie będzie Ci to nadal pasować i nie czuła się pewna, uszanuje to i po prostu pomogę Ci poszukać czegoś innego. Nie będę Cię dotykał inaczej, niż normalny właściciel by dotykał swojego pupila, więc licz na drapanie po brzuchu, głaskanie po głowie i plecach, ale nie na to, że zobaczysz mojego fiuta lub zrobię Ci palcówkę. Jeśli chcesz, możemy iść nawet dalej i ustalić jakieś hasło bezpieczeństwa. Jeśli poczujesz się niekomfortowo, zagrożona lub Ci się nie będzie podobać, powiesz je, natychmiast dam Ci koc, zerwę obrożę gołymi rękami i posiedzimy gdzieś chwilę, byś się uspokoiła, a potem zabiorę na mrożone latte. Lubisz?
    – Tak. – uśmiechnęła się – Jest pan miły…
    – Oh, nie wszyscy tak uważają. – odparłem – Niektórzy doszukują się u mnie rozdwojonego języka, czerwonych oczu, ogona i kopyt. – zaśmieliśmy się razem – Ostatnie dwa pytania, a potem poczekam, aż będziesz gotowa, bo w momencie, jak zapnę Ci obroże, opadniesz na czworaka i do wieczora będziesz tak chodziła, jedynie wydając wszelkie odgłosy szczekania, piszczenia i inne, a ja będę dosłownie się zwracał do Ciebie jak do Gwen, do czasu aż zamknę Cię w klatce lub powiesz swoje słowo bezpieczeństwa. – kiwnęła głową – Jakie ma być to słowo?
    – Stark. – odparła, bez namysłu – Oznacza siłę i kiedy byłam mała, miałam psa, który tak się nazywał i to chyba przez niego tu jestem… Może to być husky?
    – O to miałem zapytać w drugiej kolejności. Czy chcesz już teraz wybrać swojego partnera, czy wejść do środka jako Gwen i dopiero go znaleźć. W sumie masz nawet oczy jak one. – uśmiechnąłem się, a ona zarumieniła, po czym wskazałem czekoladowego psa śpiącego – Nazywa się Huragan. Od momentu, gdy powiesz, że jesteś gotowa to twój przyjaciel, towarzysz i kochanek w jednym. Chyba, że…
    – Powiem Stark. – kiwnęła głową i jeszcze raz spojrzała za szybę – To trochę krępujące.
    – Być nago przed obcym facetem, chodzić na kolanach i dłoniach czy szczekać? – zapytałem, drapiąc się po twarzy – Będziesz miała trzynaście dni, by zdecydować czy Gwen ma prawo bytu, czy ją zabijesz. Jeśli dasz jej życie, czternastego będzie czekała niespodzianka.
    – Przerażająca i chyba w życiu na nią nie pójdę… – mruknęła – Dobrze, ufam panu, bo jest pan naprawdę miły i przekonujący. – odparła, unosząc brodę i obnażając siłę, jakbym miał ją przekształcić w wampira – Gotowa.
    Gładkim, już wyćwiczonym z Jane ruchem zapiąłem jej obróżkę na szyi i poprawiłem plakietkę. Potem pozbawiłem sukienki, pod którą nie miała niczego. Widziałem mikroskopijny ruch dłoni, jakby miała się zaraz zasłonić ze wstydu, ale jedynie ułożyłem rękę na czubku jej głowy i zmusiłem do uklęknięcia, jakbym zaraz miał rozpiąć rozporek lub wepchnąć palec do ust by sprawdzić czy warto to zrobić. Zamiast tego wyjąłem z kieszeni ciastka i włożyłem do jej pyszczka.
    – Grzeczna Gwen. – powiedziałem, gładząc ją, gdy rozgryzała niepewnie biszkopta – Chodź, idziemy po Huragana i zrobimy sobie w trójkę krótki spacer, co ty na to?
    – Wof! – nieudolnie szczeknęła, jakby zdziwiona sama sobie, po czym ochoczo ruszyła przy moim kolanie do wyjścia
    Kiedy husky dołączył do nas i obwąchał ją, jak pies psa, po czym oblizał dwa razy, wydawała się wciąż zakłopotana. Widząc jednak, że ani ja, ani on nie mamy zamiaru nic z tym robić, poddała się jakiejś dziwnej iluzji, jak nie tak dawno Anita, przebrana w swoją dziecięcą formę. Nieco, dwadzieścia minut później już znacznie lepiej szło jej bieganie na czworaka, goniąc radośnie psa, który zachęcał ją do zabaw, a kolejną godzinę później radośnie leżała na plecach, domagając się głaskania po brzuchu, zadowolona z wszystkiego. Kiedy zrobiliśmy przerwę na jedzenie, trochę była zakłopotana, kiedy postawiłem miskę z wodą i drugą z jedzeniem, ale widząc, że huragan wcina zadowolony i węszy przy jej misce, przesunęła ją twarzą i zaczęła jeść już bez problemów a nawet wypiła całą wodę. Ochoczo pochłaniała biszkopty, które dostawała w nagrodę i dążyła do dostawania kolejnych. Kiedy pod koniec dnia wróciliśmy do punktu “przemian” i ukląkłem przed nią, gładząc ją jeszcze za uszami, patrzała na mnie wypełnionymi radością niebieskimi oczami.
    – Więcej ciastek nie mam, ale mam to. – powiedziałem, wyciągając z kieszeni gumową, piszczącą kość – Twój osobisty gryzak, jeśli znów poczujesz się nerwowa, to możesz go pościskać i poczuć się pewniej. – przyjęła prezent w zęby i wydawała się uśmiechać – Dobrze, zdejmiemy Ci obrożę i pójdziesz do legowiska, a potem może twoja właścicielka będzie miała do mnie pytania, więc zaczekam chwile na zewnątrz. – pokiwała głową – Moja miła obiecała przysłać mi kanapki, a jakoś chyba jej to wypadło z głowy i jestem już głodny. – rozpiąłem jej obróżkę i otworzyłem kojec podobny do tego, jaki miała Astrid – Wpadnę jutro koło dwunastej, mam nadzieje, że się zobaczymy, Gwen. – posłusznie weszła do środka
    Niecałe dziesięć minut później ruda stanęła obok mnie, ubrana w sukienkę w kwiaty. Popatrzała na chwile, jakby się zastanawiając co powiedzieć, znaleźć odpowiednie słowa. Postanowiłem jej to ułatwić.
    – Gwen się podobało? – zapytałem – W końcu to pani sunia. Inteligenta, słodka i łasa na pieszczoty z tego co zauważyłem.
    – Tak. – odparła, chyba rozumiejąc – Trochę się tego obawiałam, ale chyba pierwszy raz od… Od kiedy odszedł Stark, była taka szczęśliwa. Było nieco dziwnie czasem, ale…
    – Za pierwszym razem zawsze jest dziwnie. – odparłem, wzruszając ramiona – Kiedy ja pierwszy raz zobaczyłem kobietę bez majtek się przeraziłem, a dzisiaj lubię ten widok.
    – Chyba rozumiem skąd to stwierdzenie, że jest pan diabłem. – zaśmiała się – Czyli co, będzie się pan opiekował Gwen w ten sposób przez te trzynaście dni?
    – Głównie tak. No, możemy iść nad jezioro, by sobie popływała, pobiegać po lesie jak jej ubiorę do tego odpowiednie ochraniacze, nauczyć ją różnych sztuczek typu stójka, siad, leżeć… To nie człowiek decyduje o tym, jaki jest jego pies. Może tylko go zachęcać do wykonywania rzeczy w zamian za nagrodę. Także zobaczę, czego można się po niej spodziewać.
    – Przekonamy się. – uśmiechnęła się – Huragan to naprawdę wspaniały towarzysz zabaw…
    – Po to tu jest. – wzruszyłem ramionami – Powtórzę to samo co jej. Wrócę tutaj jutro, o dwunastej i liczę, że będzie na mnie czekała, tak jak w moim łóżku jest deser owocowy, który mam zamiar zjeść. Chyba będę musiał przynieść więcej biszkoptów.
    – To na pewno. – zaśmiała się – Niech pan pozdrowi swoją dziewczynę, panie diabeł.
    – Konrad. – odparłem, unosząc rękę na pożegnanie – Mam na imię Konrad i gwarantuje, jestem wyłącznie człowiekiem. Jedyne siły piekielne jakie znam, to właśnie moja dziewczyna i jej marzenie, by sprawdzić czy jednak mi się nie spodoba jak zrobi to co uwielbia. – pożegnał mnie radosny śmiech
    Kiedy wróciłem do posiadłości, mama kończyła nakrywać do stołu. Objęła mnie na powitanie, udem pocierając o mojego penisa. Pokręciłem głową ze smutkiem, po czym uśmiechnąłem się.
    – Dei powiedziała, że tamto to był ostatni raz. Ona może, ja nie. – mama pokręciła głową na moją wypowiedź – No, nie wspominała nic o buzi i dłoniach, ale tamto już sobie zaklepała na amen. – zaśmiała się
    – Moje słodkie diabełki. – powiedziała, puszczając mnie – Nie wróciła z tobą? Kiedy nie pojawiła się po południu, zaniosłam Astrid coś do picia i jedzenia, chociaż była strasznie marudna, że przecież pani Dei obiecała przyjść i jej pozwolić wyjść…
    – Jak się żegnaliśmy, mówiła, że chce iść pod prysznic i się wyszykować na wieczór… – powiedziałem zdziwiony – Miałem zajęcia z nową suką, ale obiecała przysłać naszą sunie z kanapkami od Ciebie i…
    – Nie widziałam jej od rana, może więc jest już w sypialni, ale raczej bym usłyszała jak wraca i by zajrzała by chociaż się przywitać. – odparła równie zdziwiona – Myślałam więc, że została z tobą, ale wtedy by napisała do mnie albo Mii, by wypuścili Astrid i…
    – Nie, tłumacze, skończyliśmy zajęcia i… – puściłem się biegiem po schodach na piętro, przeskakując po dwa stopnie
    Astrid siedziała smutna w uchylonym kojcu przy pustym talerzyku i opróżnionej butelce wody. Wydała swój żałosny pisk i pstryknąłem, wypuszczając ją. Rozejrzałem się po pokoju, zajrzałem do łazienki.
    – Gdzie jest pani Dei? – zapytałem suni
    – Wyszła przecież z panem rano i kazała mi zostać, aż wróci… – mruknęła, smutno, tuląc się – Mogę już nie mieszkać w kojcu? Będę bardzo grzeczna i…
    – Astrid, gdzie jest Dei? – powtórzyłem, ale sunia nadal była zbytnio marudna od gorąca – Była tutaj?
    – Nie-e. – mruknęła – Czy coś się jej stało?
    – Nie wiem… – powiedziałem, siadając na łóżku – Miała przyjść po Ciebie i powiedzieć, że możesz przyjść do Leada i…
    Rozległo się pukanie, a kiedy powiedziałem proszę, drzwi się otworzyły. Anita ostrożnie wsunęła się do środka, mając dość smutną minę. Popatrzała na mnie swoimi brązowymi oczami i powoli usiadła obok.
    – Wiem, że grałam wobec Ciebie nie-fair i możesz mieć do mnie o to pretensję… – zaczęła
    – Nie mam na to czasu. – odparłem, podrywając się – Nigdzie nie ma Deirdre i…
    – Hej, też to czułam, gdy Leah zniknęła. – odparła, wciągając powietrze – I mogłabym wykorzystać to jako zemstę, ale nie. Nie robię tego dla Ciebie, ale dla rudej. Jest o wiele lepsza od Ciebie i nie powinna być ofiarą gierek, bo mam wrażenie, że to przyjaciółka, której potrzebowałam…
    Pokazała swój tablet, na którym ukazała się dawno nie czytana przez mnie konferencja “sekretnej rady”. Zaprzestałem po tym, jak Anita przeżywała rozłąkę z swoją zabaweczką, a Lena popadała w panikę, gubiąc tropy. Na szczycie, pod starymi wiadomościami wisiało tylko kilka nowych.
    “Uderzymy tak, by go zabolało jak tylko się da. Niech się przekona, kto naprawdę jest tutaj zagrożeniem, jakiego się nie spodziewa” emotikon diabła “Uderzymy go tak, że nawet nie będzie wiedział co go trafiło i wtedy wróci już naprawdę błagając, abym się nad nim ulitowała…”
    “Le, też chce krwi, ale on może być groźny i…” odpisywał jej Negan
    “Groźny? Zadarł z niewłaściwymi osobami, Negan. Powinieneś to wiedzieć, chociaż jako tak wybrakowany produkt raczej nie powinieneś mieć nawet prawa głosu. Ale spokojnie, kiedy z nim skończymy, dostaniesz drobniutkie ochłapy, które tak lubisz.” ta wiadomość nie została wysłana przez żadne z pozostałej trójki rozmówców, konto było ukryte i nigdy się nie udzielał
    – Konrad! – krzyknęła jeszcze raz Anita, gdy trzasnęłam drzwiami za sobą
    – Konrad! – wydarła się również Julia, szykująca się do wejścia po schodach, gdy zeskoczyłem obok niej, a nawet wykonała znak krzyża w rozpaczy – Co się stało?
    – Powiedz Wiktorowi, że bardzo mi przykro, ale może stracić dwójkę dzieci. – powiedziałem tylko na odchodne, pędem rzucając się w stronę drzwi
    Jeśli myśleli, że ten desperacki manewr im coś da, to był jedynie podpisem na wyroku, który na siebie ściągnęli. Byłem zbyt pobłażliwy i za bardzo skupiłem się na innym graczu. On, póki co, musi iść w odstawkę. Za swoją przegraną już nie zapłacą pieniędzmi, dumą czy protekcją z strony tatusia. Zmuszę ich do zagrania własną krwią i bólem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michalina Korcz

    *no, szybciutko, do drugiej części*

  • “Czlowiek”, akt 3: “Potrzask” (2/3)

    Zastanowiłem się, czy ta tłusta pizda ma tylko windę do góry, czy też schody. Ponieważ znano mnie tutaj, byłem praktycznie niewidoczny. Przesunąłem kartą przez czytnik i winda zjechała, zapraszając mnie do podróży. Nie szło o to, by teraz wyrzucić ją z okna, pewnie by się odbiła od chodnika i wpadła z powrotem. W drugą stronę też zwykła, słodka manipulacja była daremna, bo pewnie Anita już doniosła o wszelkich miłych słowach, jakich używałem w stronę jej młodszej siostry. Potrzebowałem czegoś innego, większego i lepszego.
    Priorytetem było dowiedzieć się co zrobili i gdzie trzymają Dei, nie dając po sobie poznać jak to zabolało. Następnie musiałem odzyskać grę i doprowadzić do ich porażki. Kiedy się to dokona, anihilować. Wysiadłem i rozejrzałem się po mrocznym, chwilowo zostawionym wnętrzu, przygotowanym do jutrzejszej pracy. Kanapa z wgnieceniem, zabawki, całe wiadra słodyczy i inne rzeczy, które miały prezentować Lene jako “słodką, małą dziewczynkę”.
    Teczka podpisana “1220” leżała na stole. W środku zdjęcie Dei jak do paszportu i informacje, które właściwie sama mi podała, reszta to wiedza katalogowa, dostępna dla potencjalnych klientów. O tym mówił Wolfgan, gdy wspominał, że mi coś odbiorą. Byłem głupi. W zagłębiu kanapy znalazłem wibrator i swoje zdjęcie, zrobione gdzieś z ukrycia. Skrzywiłem się i od razu wyrzuciłem jedno do śmietnika, a drugie podarłem na kawałki. Skup się, skup się, im chodzi tylko Ciebie, nie o nią. Ona jest ich środkiem do Ciebie, stosują twoje metody. Co byś zrobił na miejscu tych dwóch grubasów? Zamówił kubełek jedzenia i obmyślał plan “a ja bym mu kazała, ćmok, ćmok, wylizać swoją cipę, tak, by miał mokry ryj i przez resztę tygodnia moczył go w wybielaczu”… A on? Co oni wiedziałem?
    Tłusty ćwok, nie może nawet chodzić, uważa się za kogoś wielkiego, a jedyne co jest w nim duże to jego brzuch. Kobiety, które z nim sypiają nabijają się, że zmęczy się zdejmowaniem spodni. Pewnie przez tłuszcz nawet nie ma fiuta. Co jeszcze, skup się, skup się…. Rozmawiałeś z nim, ale myślałeś już o Cesarzowej i jej reakcji. Była wspaniała prawda? Powtórz to zwycięstwo. Staruszek i Dei na Ciebie liczą, Konrad. Oni wyczekują potwora, więc nie okazuj im słabości. To nie ich ostatni zryw, ale twój. Wiesz, że z Neganem pójdzie już gładko…
    Walki. Grubas uwielbia walki. Tak jak Ani oddziela sobie zwierzątka od normalnych par, tak on oddziela walki od seksu. Ma swoją wyznaczoną strefę, do której mnie zaprosił. Dobrze, mamy postęp. Gówniany jak jego gacie, ale jest. Gdyby Deirdre była obok, byłaby mi w stanie doradzić. Bez odzyskania jej, nie będzie nawet punktu zaczepienia. Aby ją odzyskać, musisz znaleźć…
    – Przepraszam… – jęknąłem, niemal płaczliwym głosem do znajomej śniadej kobiety – Chciałem odwiedzić Lenę, przygotować jej jakąś wspaniałą kolację, ale zastałem w biurze jedynie ciemność i z głupotą sobie uświadomiłem, że właściwie nie wiem, gdzie jej szukać poza nim…
    – Oh, to pan. – powiedziała, zastanawiając się nad tym co powiedziałem – Właściwie nie możemy ujawniać tych informacji…
    – Tak bardzo mi zależy na zadowoleniu mojego cukiereczka… – odparłem, ściskając w palcach wyniesiony z jej gabinetu karmelek – Pomyślałem, że jeśli przygotuje dla niego coś pysznego i spędzimy miło noc, na nowo się pokochamy…
    – Rozumiem, jednak.. – obserwowała mnie – Cóż, szefowa ma ostatnio zły nastrój, a pańskie wizyty miały na nią dobry wpływ…
    – No… – burknąłem, starając się hamować gniew – Proszę pomyśleć, że jak się dowie, że to pani mnie do niej wysłała, to wynagrodzi pani po wielokrotność…
    – No dobrze… – odparła, bo jej ego zostało połechtane – Proszę się nie zdziwić, jak wróci późno, ale mieszka w…
    Wpatrywałem się w drzwi, między kciukiem a środkowym palcem co raz mocniej rozpłaszczając rozgrzanego cukierka. Kiedy uczyłem Hannah i Astrid reagować na pstryknięcie, nie wiedziałem, że Dei dołoży do tego swoje trzy grosze wyniesioną z dzieciństwa sztuczką, jaką pokazał jej molestujący dziewczynki zmuszał do zachowania tego w sekrecie. Kiedy zapytałem, czy mi ją pokaże, odparła, że nie ma mowy, bo nie mam cipki by przekonać się jak bardzo to boli. Po trafieniu do nas Hannah, jako “szukającej nadmiernych wrażeń”, już miała z tym mniej problemów, jeśli obiecam, że nigdy, przenigdy nie zrobię tego żadnej normalnej kobiecie. Fakt, że użyła tego jeden, jedyny raz na Astrid i ta nauczyła się ją szanować, pokazywał jaka jest moc tego. Cóż, Lena bez wątpienia nie była “normalną kobietą”, a ja wściekły i dbałem o swoją tkankę mięśniową do niemal zawodowego stopnia. To mi pozostało, gdy masa, mimo dobrej kuchni mamy, spadała co raz bliżej dziewięćdziesięciu.
    Wsunęła się powoli, bardziej tocząc niż idąc. Nuciła coś zadowolona pod nosem. Z trudem zdjęła buty, potem przeszła dalej i wydała komendę głosową, by zapalono światła. Zdezorientowana powtórzyła dwa razy i namacała włącznik na ścianie, który nie działał.
    – Diabły nie lubią światła. – powiedziałem – Odbyłem już bardzo miłą rozmowę z Carroll, ale on nie wiedział. Uznałem, że jedynie marnuje mój czas i go ukarałem. Tobie dam dwie szanse, zanim zmienię tą noc w twoje osobiste piekło, bo to już Cię czeka w najbliższym czasie. Gdzie jest Deirdre?
    – Oh, Konradku. – rozległo się pewne siebie, ale nadal równie słodkie – Jak miło, że mnie odwiedziłeś, tak, jak marzyłam. Pozwól, że ja Ci coś powiem. Usiądę, zdejmę majteczki i ty uklękniesz, ładnie wkładając buzię między moje uda, przepraszając za wszystko co powiedziałeś i zastąpisz w tym mojego słodkiego pupilka, skoro jak to mówisz, ukarałeś go. Lubiliśmy się bawić, że on to ty, ale nawet nie potrafił osiągnąć połowy tego, to mogę Ci przyznać.
    – Powtórzę jeszcze raz, więc radzę się zastanowić, czy chcesz już dzisiaj zostać zabrana ze mną do piekła, czy poczekasz, aż skończę z twoim bratem. – podniosłem się i podszedłem, a ona gwałtownie się cofnęła, więc jednym prostym pchnięciem obaliłem ją, że runęła z hukiem na ziemie, a ja przycisnąłem kolano do jej brzucha w górę, namacałem majtki i wepchnąłem dłoń przez nogawkę po czym odnalazłem w tłuszczyku ten jeden konkretny punkt, układając na nim palce, co ją wyraźnie rozbawiło – Gdzie jest Deirdre? – zamknąłem palce niczym imadełko
    Mięso przestałem jeść sześć lat temu, kiedy będąc na wsi usłyszałem odgłos, o którym tata powiedział “świniobicie”. Jednak wtedy, był słyszalny przez kilka ścian, z pewnej odległości. Teraz, rozbrzmiewający tuż obok mojego ucha, sprawiał, że żałowałem o nie posłuchaniu patentu Wiktora o kneblu i dodatkowych zatyczkach do uszu. Trzymałem długą chwilę, po czym lekko rozluźniłem, ale jedynie odrobinę.
    – Puść, puść! – gruba miotała się po ziemi, krzycząc – Puuuść!
    – Odpowiedz. – lekko znów zacieśniłem palce
    – Ukryliśmy ją! – krzyczała nadal – Wiedzieliśmy, że spróbujesz ją wyciągnąć albo użyjesz karty, by sprawdzić klasę premium! – znów lekko przycisnąłem palce do siebie – Aaaaargh! Podarowaliśmy ją klientom, tym z czerwoną kropką! Wiedzieliśmy, że dobrze się nią zajmie! – ostatni raz zacieśniłem palce – Są w czwartym budynku! Puść! Puść! Puść! – wyjąłem rękę, a ona wyła
    – Jeśli jeszcze raz zagrozisz jej, mojej Astrid, zamiast normalnie uderzać prosto we mnie, to użyje do tego kombinerek a nie palców. – powiedziałem, kładąc dłoń na jej brzuchu – Podobnie będzie, jeśli się dowiem, że gdzieś przed mną spróbowałaś uciec, bo uwierz, przyjdę dopiero wywrzeć na tobie zemstę. Wtedy też, zabiorę Cię w miejsce, gdzie będziesz miała wrażenie, że to gra wstępna. Nie próbuj więc znów sztuczek. Już przegraliście, kiedy spróbowaliście wrócić do zabawy.
    Podniosłem się z niej i zapaliłem światło. Wiszący na żyrandolu, obwiązany i ustawiony w taki sposób, jaki raczej kojarzy się z ofiarą wypadku wpadnięcia pod tira, młody mężczyzna pisnął cicho przez knebel, znów mnie widząc. To miało być moje zastępstwo? Prychnąłem. Specjalnie postawiłem but na najniższej z fałd, powodując kolejny okrzyk bólu, po czym wyszedłem.
    Na moje szczęście, nie musiałem wiele szukać, choć zbliżała się już pewnie północ. Poprawiłem kołnierz i podwinąłem rękawy powyżej łokci. O ile rzut Neganem był instynktowny, tak dawno nie walczyłem i nie czułem się w szczytowej formie. W sumie, czy ja kiedykolwiek w takiej się czułem? Idziesz po swoją kobietę, debilu, nie ważne za jaką cenę. Walnąłem pięścią w drzwi.
    – Kontrola odbytów, sprawdzamy, czy nasz personel zapewnia odpowiednio duże fiuty do ich penetrowania. – powiedziałem na cały głos i po chwili drzwi się otworzyły i spojrzał na mnie koleś w śmiesznej masce z skóry, na oko w moim wieku
    – Co ty… – kombinacja, gleba, kolano na gardło, przyduszenie
    – Hira! – ryknął drugi z gołych typów mający na nosie maskę, patrząc na to co się dzieje
    – Cześć kochanie, wpadłem zobaczyć, jak się bawisz. – powiedziałem, unosząc głowę – Mam nadzieje, że nie przeszkadzam? – nadal dociskałem kolano do krtani leżącego, który po chwile wybulgotał coś jeszcze i opadł z sił
    Dei leżała na brzuchu, związana znacznie mniej profesjonalnie niż ja zrobiłem to w ciągu piętnastu minut z typem w apartamencie Leny. W ustach miała swoje majtki, a rozszerzone nogi umożliwiały dostęp do obu otworów. Ciało miała pokryte krwawymi śladami, a twarz obitą. Popatrzała na mnie z złością w oczach, ale nie miałem czasu na dalsze dysputy. Szczęśliwie, Żurawski, który uczył nas magii japońskiej sztuki walki powiedział “chłopcy, ring ma swoje zasady, ale wy jesteście facetami i czasem zostaniecie sprowokowani do walki. Wtedy wkracza trzecia z technik, nazywana atemi-waza i uczy ona o kopniakach i ciosach rękami.” Przydało się to teraz, kiedy nie-Hira rzucił się w moją stronę, rozumiejąc, co się święci, ale już po chwili leżał z dźwignią na plecach, wyjąc.
    – Wiem, wiem. Trochę mi zajęło z Gwen. – powiedziałem, nadal go dociskając i trzymając mu ramię – A potem załatwiłem po drodze jeszcze jedną sprawę i zaraz biegłem do Ciebie. Cieszysz się? – wyłamałem mu łokieć
    Wyjąłem nóż Negana i rozciągłem węzły, po czym pomogłem jej usunąć bieliznę z ust. Przytuliła się, a po chwili, pierwszy raz od kiedy ją poznałem, rozpłakała się trzęsąc. Jeszcze mocniej wypełniło mnie to wściekłością, kiedy ją objąłem i starałem się uspokoić. Ubrałem jej swoją koszulę i wziąłem na ramiona, ruszając spokojnie w stronę domu z wciąż drżącą i płaczącą. Anita, mama, Astrid, Mia, a nawet sam Wiktor stali w głównym holu jakby wyczekując mojego powrotu. Wszyscy, poza Mii nabrali gwałtownie powietrza na mój widok bez koszuli, niosącego wciąż drżącą jakby w gorączce swoją kobietę.
    – Konrad… – zaczęła Anita, ale pokręciłem głową, a Julia położyła rękę na jej ramieniu
    – Przykro mi przyjacielu. – powiedział Wiktor – Gdybym wiedział, że moje dzieci będą chciały…
    – Nie, Wiktor. – powiedziałem krótko – Mogły mi zrobić cokolwiek. Twój syn myślał, że jak przyłoży mi nóż do gardła, to się wystraszę i oddam mu Mię.
    – Naprawdę tak zrobił? – zdziwiła ruda stojąca obok siostry – Przecież on się boi krwi i…
    – Twoja najstarsza córka obrażała mnie wielokrotnie, a teraz spójrz, jest tu, bo się martwiła. – kontynuowałem – Też nie byłem wobec niej w pełni uczciwy i litościwy, ale takiego mnie oczekiwała i przekonała się, że to wszystko było na wskroś. – Anita kiwnęła głową – Jeśli więc nadal nie grasz przeciwko mnie, pozwól mi dokończyć to samemu. Jeśli ktoś udzieli im pomocy lub schronienia, zostanie przez mnie uznany za wroga i wtedy nie narzucę sobie żadnych ograniczeń. – spojrzałem na Astrid – Idziemy spać. Pani Dei jest zmęczona i potrzebuje odpoczynku, a sądzę, że dobrze jej zrobi, jak będziesz leżeć obok niej. – sunia pokiwała głowa i ruszyła powoli schodami obok mnie
    Przez całe przedpołudnie Dei nadal spała, jakby wycieńczona. Astrid co jakiś czas przynosiła jej zimne kompresy, troszcząc się o nią i obserwując mnie. Poprosiłem Anitę, by zmieniła mnie przy Gwen i przeprosiła w moim imieniu. Zaproponowała, by Mia i Lynx wybrały się z nią, na co obie przystały. Zostawiła mi swój tablet, który wypełniały wiadomości zrozpaczonej Leny, kierowane wprost do niej, by ta zrobiła cokolwiek, porozmawiała z ojcem i inne. Tajemniczy, czwarty rozmówca się nie odezwał, podobnie jak Negan. Kiedy zszedłem po schodach, gruba stała na środku salonu, cała pocąc się i becząc, a Julia naprzeciwko niej z rękami na piersiach.
    – Muszę z nim pomówić! Chce rozmawiać! – krzyczała na gospodynię – To on sprowadził tu to zwierzę i powinien nad nim zapanować! Ani mówiła, że jesteśmy jego dziećmi i ten typ powinien się nam podporządkować, a nie my mu! Chce rozmawiać z tatą!
    – Wiktor nie ma czasu na wasze histerie od czasu, jak ustaliliście, dostaliście pod opiekę zieloną strefę. – odparła spokojnie gospodyni – Nie mamy wpływu na to, kogo zaprasza i co ten ktoś robi. Zresztą Konrad to jego przyjaciel i jest tutaj w gościnie, a nie jednym z ludzi, których Wiktor sobie kupił i mogliście z tego korzystać.
    – Pobił dwoje klientów! Żądają pieniędzy! – krzyczała nadal gruba, bujając się
    – Twoim i twojego brata obowiązkiem jest dbanie o ich bezpieczeństwo. – odparła nadal spokojnie, jak robot – Takie były warunki i na nie przystaliście. Zresztą… – spojrzała na mnie – Konrad, Lena się na Ciebie skarży i…
    – Przypomnij jej, że niedługo będzie w bardzo ciepłym i miłym miejscu. – odparłem, nie odwracając się do grubaski i mamy – Będzie wspaniałe. Pełne cukru, ale też zdrowych warzyw i aromatycznych ziół. A jeśli tak się jej tam spieszy, to mogę ją zabrać od razu.
    – Nie, nie! – piszczała – Chce tylko porozmawiać z tatą, chyba mogę?
    – Najwyraźniej on nie ma ochoty na rozmowę. – nadal stałem przed drzwiami – Oby twój brat nie kłamał, że lubi walczyć i ma tyle samo charakteru co tata Od tego może zależeć to, czy jeszcze kiedyś go zobaczycie.
    – Niech ktoś go zatrzyma, proszę… – jęknęła jeszcze Lena – On jest…
    – Tym, kogo nam było trzeba. – odparła Julia
    Po dotarciu do zielonej strefy odbiłem od jej głównej części i skierowałem się znacznie dalej, w kierunku odwrotnym do komercyjnej. Potrzebowałem znacznej chwili, by dotrzeć do znacznie mniejszego kompleksu, którego główną atrakcję stanowiła szklana kopuła przywodząca na myśl brylant. Wszedłem do środka, spokojnie. Było niemal pusto, spokojnie. Podszedł do mnie prawie równie duży co ja murzyn.
    – Do szefa. – powiedziałem krótko – Proszę powiedzieć, że bardzo mu zależało na moich odwiedzinach. Tak bardzo, że wysłał mi specjalne zaproszenie.
    Pięć minut później siedziałem w gabinecie, wyglądającym dokładnie jak odbicie tego samego pokoju w domu Wiktora, chociaż bywałem tam sporadycznie, głównie by sobie pogawędzić niezobowiązująco. Sam Wolfagan siedział, dumny jak paw za swoim stołem. Wieści albo do niego nie dotarły, albo duma nie pozwalała mu ukazać obaw. Dobrze, bardzo dobrze.
    – Przykro mi, że tak wyszło. To był pomysł Leny, chciała się zemścić i myślała, że… – zaczął, jakby wyjaśniająco
    – Skoro gdzieś między fałdami twojego tłuszczu istnieje coś takiego jak fiut i uważasz się za lepszego od brata, chyba nawet od ojca, to załatwmy to prawidłowo. – powiedziałem, zaplatając ręce na piersi – Rozwalę twoją głową blat, potem wywalę przez to wielkie okno na zbity ryj. Pasuje?
    – Niezbyt… – odparł, nadal pewny swego – Jakieś inne pomysły?
    – Wsadzę Ci nóż w oko i przekręcę. – powiedziałem, wyciągając zabrane Neganowi ostrze, na którym wciąż była moja krew
    – Wiesz, że zawsze mogę wezwać ochronę i każdy z nich Cię obezwładni? – powiedział, kładąc swoją okrągłą dłoń o maciupeńkich paluszkach na guzik
    – O, tego szukałem. – wbiłem nóż prosto w guzik, unieszkodliwiając go, nim mój rozmówca zdążył zareagować – A teraz bądźmy poważni i kulturalni, chociaż to co zrobiłeś nawet na to nie zasługuje. Ja i twój ojciec uwielbiamy hazard, więc pewnie ty też. – kiwnął teraz niepewnie głową – Wleziesz na wagę. Potem dobierzesz sobie typów, których łączna masa ma być idealna z tym. Ani kilograma mniej, ani więcej, bo zaczniemy Ci obcinać kawałki sadła do wyrównania albo ich części ciała. Nie ważne, czy sześciu, czy tylko trzech. – dopiero po chwili zrozumiał, bo otworzył usta – Będę się lał z każdym, ale po kolei, bądźmy realistami. Jeśli pokonam wszystkich do wieczora, będę mógł zrobić z twoim wielkim dupskiem coś, o czym marzę od kiedy pierwszy raz Cię zobaczyłem. Jeśli ty wygrasz, dostaniecie mnie w całości, tak jak chcieliście. – rozłożyłem ręce – Będę posłusznym jęzorem w piździe twojej siostrzyczki albo twoim championem, którego ustawisz w pojedynkach na śmierć i życie. Wyjdzie mi na to samo. Życie za życie. – powiedziałem – Twój ojciec by wszedł w to z rozbawieniem, chyba, że stchórzyłeś i to Negan wziął jego jajca, chociaż wciągnęło mu je do środka.
    Widziałem pot na jego twarzy. Obserwował nóż w guziku, mnie, analizował, szukał. Być może słyszał o moich ekscesach w nocy i tym, jak posłałem Negana na ziemię rzutem. Pycha nie pozwalała mu odmówić, ale strach zgodzić się natychmiastowo.  Raczej też nie był aż tak głupi, by zobaczyć słabe strony tego zakładu. Kilka walk, w bardzo krótkich, jeśli nie zerowych odstępach w takim skwarze to samobójstwo dla ciała.
    – Kiedy? – zapytał
    – Tydzień. – powiedziałem, obojętnie – Przygotuj ring i swoich wybrańców. Walka będzie uznana za  skończoną, gdy zawodnik straci przytomność. Ogłoś wszem i wobec nasz zakład, może ludzie przyjdą zobaczyć twoją porażkę. Przyjdę tutaj z wschodem i nie zejdę, póki nie pokonam ostatniego lub nadejdzie zachód, więc lepiej bądź gotowy. – odwróciłem się do niego tyłem – A teraz przepraszam, muszę wrócić do domu i zająć się moją dziewczyną. Tak robią mężczyźni.
    Kolejne trzy dni Julia tylko przynosiła nam jedzenie do pokoju. Dei budziła się, by zjeść i zaraz zasypiała, często tuląc do siebie Astrid. Była jak ofiara gwałtów, które uciekały w jakieś miejsce wewnątrz siebie. Anita okazała zaskakująco dużo zrozumienia w tej sytuacji, a nawet już przeprowadziła się na stałe do willi. Raz, kiedy znów wracałem z treningu zaczepiła mnie i jeszcze raz zapytała, czy wszystko w porządku.
    – Wiesz, chyba muszę Ci podziękować. – powiedziała – Kiedy porwaliście Leah, to zapewniliście jej bezpieczeństwo przy boku Mii. A Dei… To nie powinno się stać, rozumiesz?
    – Nie. – powiedziałem, nie patrząc nawet na nią – Jeśli chcesz ich tłumaczyć, to wrócimy do poprzedniego stanu, tym razem jednak naprawdę będziesz miała we mnie wroga i wtedy z radością Cię wyrucham wielokrotnie, dopilnuję, żebyś nawet zaszła w ciążę i nosiła moje dziecko, nawet jeśli będe musiał Ci połamać do tego ręce i nogi. Jeśli chcesz mnie pocieszyć, to nie próbuj, tylko kiedy znów coś takiego będzie miało się stać, po prostu się nią od razu zaopiekuj, rozumiesz?
    – Naprawdę będziesz się bić? – upewniła się – Uwierzyłabym we wszystko, ale nie w to, że jakiś facet dobrowolnie wystawia się na coś takiego…
    – Zapytaj się siostrzyczki, ilu typów by zapłaciło za jeszcze lepsze doznania bólu. – odparłem – Ilu dobrowolnie, w ramach tego, zgodziło się okaleczyć?
    – Ale to co innego, Konrad. – powiedziała, nadal niepewna – Oni tego pragną, ale jeśli ktoś przyłapie na tego robieniu, zostanie skazany, więc wszyscy im odmawiają, a ty…
    – Myślisz, że nie chce walczyć? – zapytałem – Owszem, jakbym był diabłem, siedziałbym na czarnym tronie z kamienia i wydawał polecenia piekielnym oddziałom, by zgwałciły twoją siostrzyczkę i wyrwały fiuta braciszkowi, a potem wytopiły cały smalczyk w ogrzewanych siarką i lawą kotłach…
    – Nie chce być niemiła, ale co raz gorzej wyglądasz… Jakby chudziej, niż wtedy, gdy przyjechałeś i był bardziej żółty… – ale odszedłem
    Piątego dnia pojawił się Lead, a przynajmniej Julia powiedziała, że mnie szuka. Zszedłem na dół i zaprosiłem go do bawialni, gdzie byliśmy sami. Widziałem, że szuka po kątach i zastanawia się co powiedzieć. Zapytać, jak długa będzie przerwa? Czy może zabrać Astrid na randkę, jeśli ta służy teraz za jedyne co trzyma moją kobietę w całości? Wreszcie westchnął.
    – Słyszałem, że będzie pan walczyć. – zaczął
    – Żadna tajemnica. – wzruszyłem ramionami – Spaślak ma wystawić swoich ludzi, bo pokonanie go przez stoczenie z maty będzie żadnym zwycięstwem.
    – Pamięta pan, jak powiedziałem, że czasem zastanawiam się, czy potrafiłbym być jak pan? – powiedział niepewnie – Cóż, o tym też myślałem. W sensie jak ktoś by jej zrobił krzywdę, chociaż pan i pani Dei ją chronicie tak mocno, że nawet nie można jej zranić, ale…
    – Lead, nie zawsze chodzi o danie komuś w ryj, czy wsadzenie fiuta w pizdę. – odparłem – Czasem wystarczy być przy kimś z swoim uporem i zdolnością poprowadzenia. Znasz Gwen, nową suczkę husky? Nie muszę jej ani bić, ani gwałcić, by czuła, że miała przed sobą mężczyznę. Mógłbym nawet ubrać sukienkę i różowe stringi, ale jeśli nadal bym zachowywał się jak facet z jajami.. Pojutrze wszystko może pójść nie tak, szybciej niż chciałem. Ale to nie jest ważne. – odparłem, kręcąc głową –  Patrzę na Ciebie i widzę chłopca, który potrafi już tupnąć nogą, ale też może zrobić dużo dobrego. Może kiedyś z numerka, który obciągał i lizał, naprawdę zostaniesz mężczyzną z ołowiu, którego Anita będzie z dumą rekomendować jako jednego z najlepszych opiekunów w żółtej strefie, pomagając znajdować ludziom ich drogę. Może będziesz miał przy boku Astrid. Nie wiem, nie widzę przyszłości, przykro mi.
    – Mogę jakoś pomóc? – zapytał, niepewnie
    – Cóż, wiem, że jeśli przegram, to po prostu odpadnę całkowicie z gry. – powiedziałem, spoglądając na sufit – Pytanie, co jak wygram? Mam swój plan, żeby zabrać oboje do czeluści najgłębszego piekła, skoro już tak ochoczo nazywają mnie wszyscy tutaj diabłem. Jeśli nie boisz się tego, że może Ci wyrosnąć od tego ogon, różki albo i nawet rozdwoić języczek, co pewnie ucieszy Astrid to mogę Ci powiedzieć, co mam zamiar zrobić.
    – Mężczyzna nie odmówi pomocy drugiemu. – powiedział
    – Zaczynasz łapać. – uśmiechnąłem się, pierwszy raz od czasu rozstania z Gwen – A więc słuchaj…
    Nie było czasu na zamawianie lub szycie judogi. Szóstego dnia drugi raz złożyłem grubasowi wizytę i kazałem mu wleźć na wagę. Z problemami, jakby od lat nie chodził stanął na urządzeniu, które wskazało dwieście osiemdziesiąt. Do walki wybrano trzech, ważących kolejno dziewięćdziesiąt, dziewięćdziesiąt cztery i dziewięćdziesiąt sześć kilo. Idealnie tyle samo co spaślak. Walka miała odbyć się na wyłożonej czymś miękkim arenie, ale nie były to tatami mające amortyzować obrażenia.
    Siódmego dnia, z wzejściem słońca wszedłem na ring. Brakowało całej ceremonialności turniejów i ćwiczeń, ale zebrał się dość spory tłumek widzów. Zobaczyłem Wiktora, siedzącego obok Wolfgana, który mu coś mówił, poddenerwowany, ale mina mojego przyjaciela wskazywała równie wielką obojętność co szczere zadowolenie w rozmowach ze mną. Widziałem Julie, która siedzi obok i mi pomachała, gdy spojrzałem w ich stronę.
    Widziałem Mii i Anitę, z siedzącymi między nimi Lynx. Potem Leada, który towarzyszył Astrid trzymając ją za nogi, bo ona sama była całkowicie obejmowana przez ubranąw ciemne okulary i wyraźnie zmęczoną Dei. Na tej ostatniej długo zatrzymałem oczy. Kilka rzędów wyżej zobaczyłem znajomą twarz mulata, spoglądającego w stronę swoich sióstr, jakby z obawą i tęsknotą, ale z początkiem starcia, skupił się wyłącznie na walce.
    Wyszedł sędzia, który w trzech językach zapowiedział widowisko, które mieli oglądać tutejsi. Była to nudna mowa i wymawiał moje imię jako “Kuonjads”. Zdążyło już się dobrze rozjaśnić, gdy pierwszy z rywali nadszedł. Wytatuowany zawodnik MMA. Musiałem użyć ryzykownego yoku-sutemi-waza, by potem móc zacząć go dusić nogami. Prawie się mi wymknął, waląc w kolana swoimi pięściami, ale nie po to codziennie biegałem i podnosiłem nimi ciężary, by sobie na to pozwolić. Padł po długich dwóch minutach.
    Sędzia chciał ogłosić przerwę, ale wyrwałem mu mikrofon i patrząc w stronę Wolfgana krzyknąłem tylko, by przestał się bawić, bo to nudne i dawał kolejnego, rzucając urządzeniem o ścianę ku rozbawieniu obcej gawędzi, jaka przyszła popatrzeć na walkę. Zapłacili za bilet, jakby to był turniej.
    Drugi był lepszy, wyprowadził mi nawet parę bolesnych cisów w ramiona i klatkę piersiowa, ale wystarczyło kilka kopniaków piętą i jeden kolanem, by zyskać szansę na przerzut przez biodro i założenia mu kolana na gardło. Nie była jeszcze pora śniadania, a już miałem za sobą dwóch i obolałe wnętrzności.
    Ostatni, najcięższy z nich napsuł mi sporo krwi. Widać było, że jednak Wolfgan odrobił pracę domową i wysłał przeciwko mnie kogoś, kto również znał judo i może miał nawet zielony pas. Kiedy nie udało mi się wyprowadzić czterech kombinacji pod rząd i skutecznie parował moje ciosy rąk, wiedziałem, że pora na ostateczność. Bolesną ostateczność. Wyprowadzając ma-sutemi-waza, tracąc swoją ulubioną koszulkę, ukazując sińce stworzone przez jego poprzednika, wytryskując z ust krew ku okrzyku przerażonej widowni wywaliłem go na ziemię i założyłem mu dźwignie, która szybko przerodziła się w duszenie. Walczył długo, pewnie przyzwyczajony, że zaraz podbiegnie sędzia i odklepie go, prawie skutecznie odepchając  moje kolano z swojej krtani, ale ja byłem lepszy. Żurawski by mnie za to opierdolił z góry na dół, tłumacząc, że judo to nie jutsu i tak mogę się bić na ulicach. Ale jego tu nie było. Padł.
    Chwiejąc się, niczym pijak podniosłem z jego ciała. Sędzia z nowym mikrofonem przybiegł i zaczął znów zabawiać publikę. Nie zwracałem na niego uwagi. Patrzałem, jak Dei zdejmuje swoje objęcia z Astrid i powoli wstaje z miejsca. Jak patrzy na mnie. Wyszczerzyłem do niej zakrwawione zębiska. A potem straciłem przytomność.
    – To było głupie. – powiedziała, gdy otworzyłem oczy i siedziała obok mnie, trzymając moją głowę przytuloną do swoich piersi – Najgłupsze, co mogłeś zrobić…. W twoim stanie…
    – Ciebie też dobrze widzieć. – odparłem, znów zamykając oczy i tuląc się do ich miękkości – Skoro ty mogłaś sobie pocierpieć, też chciałem.
    – Cóż, wystarczyło poprosić, zrobiłabym Ci więcej krzywdy, niż oni. – odparła, gładząc mnie po głowie – Wiesz, jak długo musiałam uspokajać Astrid z Leadem? Że nic Ci nie będzie i zaraz wstaniesz? Albo jak ciężko było Cię tu przynieść?
    – Przecież schudłem już dziesięć kilo. – odparłem, jęcząc z bólu, gdy nacisnęła na moje zebra – Chyba nikomu nie powiedziałaś?
    – Nie. Myślą, że raczej zbicie trzech typów w ciągu niespełna półtora godziny było wystarczająco dużym doświadczeniem dla twojego ciała. – westchnęła – Wy wszyscy Polacy jesteście tacy, czy tylko ty jakiś wyjątkowy?
    – Jak nie diabeł, to Polak. – mruknąłem – Cóż, Wiktor też wywodzi się znad Wisły, więc chyba tak…
    – Mhm… – mruknęła, sunąc ręką po moim brzuchu, nadal tuląc do piersi – Jednak przed nim trzymasz to w sekrecie. Przed mną jeszcze masz jakieś sekrety? – palce utorowały sobie drogę pod gumkę bokserek i zaczęły delikatnie, zaczepnie gładzić z dołu do góry
    – Właściwie… – zastanowiłem się, czując jak krew spływa do odpowiednich obszarów – W sumie nie pytałaś o to, a ja nie uważałem tego za istotne. – nadal była delikatna, gładząc mnie jakby to były plecy Astrid a nie mój penis – Mam osiemnaście lat.
    – Tak, skończyłeś je ile? – powiedziała, nie przestając pieszczot – Siedem, dziesięć lat temu?
    – Dwa dni przed tym, jak zapytałem, czy zamieszkasz ze mną tutaj. – zatrzymała dłoń gwałtownie – Dlaczego przestałaś, jeśli było przyjemnie?
    – Dobry dowcip, Konrad, ale na poważnie, ile masz lat? – zapytała, nadal trzymając palce nieruchomo
    – Osiemnaście. Poza Wiktorem, a teraz tobą nikt nie wie. – parsknąłem cicho – Tak, jestem młodszy od Ciebie, a nawet Astrid i Leada. Ba, jestem młodszy od Mii. – czułem zesztywnienie w jej ciele, jakbym zapytał, czy jednak mi nie obciągnie zamiast tylko bawić się ręką – Przeszkadza Ci to?
    – Nie, chyba pójdę za przykładem wszystkich i uwierzę, że jesteś diabłem albo masz osiemnaście lat od kilkutysięcy lat… – powiedziała, znów wznawiając ruch i delikatnie obejmując go dłonią, nadal gładząc w przyjemności – Co teraz, mój na pewno nie diabelski kochanku?
    – Czekam, aż mój imp powie, że wszystko jest gotowe… – wymruczałem cicho, poddając się pieszczotom jej dłoni – Wygrałem stawkę z tymi, którzy chcieli mnie zaatakować twoim kosztem i zmusiłem do zaciągnięcia długu, który mam zamiar odebrać. Zabierzemy ich obaj do najgłębszej czeluści, najmroczniejszego obszaru jakiego nawet nie są w stanie opisać. – łagodne, gładkie ruchy jej palców, nadgarstka i łokcia były znacznie cudowniejsze niż te, które mógłbym kiedykolwiek sobie zapewnić samemu – Zostanie mi mało czasu dla Negana, ale chyba zdążę. – zagryzłem wargi, gdy zacisnęła palce – Kocham Cię, moja królowo.
    – Dlatego nie rób więcej nic tak głupiego. – powiedziała, wolno je rozpuszczając – Nie, póki jeszcze mamy czas tylko dla siebie.
    Wsunęła mi w usta swój język i gładko doprowadziła mnie do orgazmu, pierwszego od tygodnia. Był jak lekarstwo na cały ból.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michalina Korcz

    *a teraz do trzeciej!*

  • “Czlowiek”, akt 3: “Potrzask” (3/3)

    Już szesnastego sierpnia wróciłem do życia. Co prawda nadal wszystko bolało, ale ukochana ochoczo rozcierała moje ciało podarowaną przez mamę maścią i zapewniała dostatecznie dużo czasu na regenerację, bym wracał do sił. Astrid kładła się tak, by sprawiać mi jak najmniej bólu, obserwując smutnym spojrzeniem. Kiedy jednak tego dnia o poranku w drzwiach naszej sypialni pojawił się mój asystent, obie panie głośno rugały go, że powinienem leżeć, a Astrid pogroziła mu, że zaraz go rozbierze i ukarze tak jak ją uczyła pani Dei, co wzbudziło uśmiech szczęśliwego politowania na buzi rudej.
    – Moje panie. – zaczął Lead, z pewnością w głowie – Złożyłem obietnicę panu Konradowi, że wszystko przygotuje i przyjdę po niego. Jedyną osobą, która może mi kazać wyjść, jest więc on. – uśmiechnął się, po czym spojrzał na Astrid bijącą go pięściami po klacie i przytulił twarz do jej twarzy, co wybiło ją z rytmu i popatrzała na niego zdziwiona – Jedyną karą, jaką możesz mi wymierzyć to próbować uciekać, gdy zdejmę Ci majtki by dać kilka klapsów.
    – Mój chłopak. – powiedziałem, podnosząc się z bólem w łóżku – Kochanie, powiedz mamie, że wrócę dopiero na kolacje, ale nie ma gotować dużo. Zjemy pewnie w terenie.
    – Jeśli myślisz, że na mnie też zadziała taka groźba, to wezmę mój ukochany numer trzynaście i wepchnę go do końca prosto w twój śliczny tyłeczek… – powiedziała ruda – No ale dobrze. – po czym zwróciła się do Leada – Pilnuj go jakby był największym skarbem świata.
    – Nie ma w żadnym świecie większego, proszę pani. – powiedział Lead – Równocześnie ciężko upilnować króla piekła, gdy wraca do swojego domu.
    Tym razem nie biegłem, a szedłem spokojnym marszem w towarzystwie milczącego towarzysza, który wydawał się zadowolony. Dystans pokonywany zazwyczaj w pół godziny, zajął nam trzykrotność tego czasu, ale nie czuliśmy zmęczenia.
    – Pani Mia pozwoliła dołożyć sobie swoją małą cegiełkę… – powiedział, kiedy minęliśmy zieloną strefę – Powiedziała “jeśli oni tak potraktowali moją przyjaciółkę, to zasługują na wszystko co najgorsze”…
    – Oh, miłe z jej strony. – powiedziałem, kiedy kierowaliśmy się do drugiej części zielonej strefy – Cóż, miejmy nadzieje, że nie będą robili problemów.
    – O to też zadbała! – powiedział dumnie wyciągając duży, srebrny paralizator – Są specjalnie podkręcone, jeden strzał i właściwie można umrzeć.
    – No to miejmy nadzieje, że nie będziesz musiał z niego korzystać. – uśmiechnąłem się – Może nasz drogi Wolfgan rzeczywiście przypomina ojca tak mocno, jak lubi się tym obnosić.
    – Wątpię, proszę pana. – odpowiedział, kręcąc głową z śmiechem – Założę się, że zobaczymy autobus, by go stąd wywiózł i…
    – Chciałeś powiedzieć ciężarówkę. – odparłem, również się śmiejąc – Zawsze możesz się wycofać, jeśli to dla Ciebie za ostre… A pamiętaj, że potem jeszcze musimy iść do Leny na drugą część.
    – Powiedzmy, że tyle razy byłem przerażony pana spokojem, że za nic nie odpuszczę zobaczyć pana na równi wkurwionego co szczęśliwego. – klepnąłem go w plecy z zadowoleniem
    Miał rację. W najbliższym obrzeżu kopuły stała ciężarówka, do której ludzie szybko pakowali różne rzeczy. Sam Wolfgan siedział, pocąc się i drżąc na swoim skuterku, a kiedy zobaczył nas zaczął nawet popłakiwać.
    – Wolfgan! – krzyknąłem z daleka – Chyba nie jesteś tak głupi, by uciec?
    – Nie, nie… – powiedział, gdy się zbliżaliśmy – Pomyślałem o lekkim przemeblowaniu i dlatego usuwam stare meble, a później mam zamiar jechać z nimi po nowe i…
    – Oj, już nie będziesz ich potrzebował. – powiedziałem, stając przed wózeczkiem – Zabierzemy Cię w bardzo miłe miejsce, gdzie już nie będziesz potrzebował żadnych mebli. Co więcej, nawet sedesu nie będziesz potrzebował ani sztućców. Będziesz tylko grzecznie siedział i czasem spał. Idealnie, prawda?
    – Mówiłem, to był pomysł Leny, ona stwierdziła, że tak Cię ukarze, a ja go tylko poparłem… – gadał przez łzy – Nie musisz robić nic głupiego, mogę Ci zapłacić i…
    – Wolfgan, a ty znowu o tym. Do twojej siostry pójdziemy potem, na razie chcemy się spotkać z tobą. – powiedziałem, posyłając mu uśmiech – Przecież ustaliśmy prostą stawkę. Ty dasz mi mięso do bicia, które będzie tobą a ja ich rozgromię i potem Cię sobie wezmę. A teraz co? Gdzie twoja dusza hazardzisty, człowieka interesu, którą tak się przed mną pławiłeś?
    – Ja nie wiedziałem, że… – zaczął
    – Boli mnie brzuch i głowa, a jeszcze czeka mnie spotkanie z twoją siostrą. Chciałem jej pokazać jak przyrządza się najwspanialsze danie świata. – wyciągnąłem rękę do Leada, a ten wsadził srebrną pałkę do środka mojej dłoni, jakby wiedział co ma robić – Potem jeszcze czeka mnie w końcu konfrontacja z jedynym, poza Wiktorem facetem w tej rodzinie. Co prawda, trzeba mu pomóc wyjąć jaja, ale skoro Lead sobie z tym poradził, to czemu nie on? – otworzył usta, by coś dodać – Dobranoc, Wolfgan. – wepchnąłem pałkę z iskrą prosto w jego mokre krocze i trzymałem przez kolejne dwie minuty
    Sympatyczni panowie, widząc jak ich szef zmienia się w bezwładną galaretkę a ja nie mam czasu na gierki, zgodzili się wpakować go na wózek i przewieźć go nam w wyznaczone miejsce. Jechaliśmy ponad trzydzieści minut w głąb lasu, który rozdzielał strefy, aż wreszcie pojawiła się przed nami szczupła azjatka koło czterdziestki w towarzystwie innej orientalnej kobiety i mężczyzny. Wszyscy w kitlach, chociaż widać było, że im gorąco w nich. Przedstawiła się jako lekarz z czerwonej strefy, choć jej nazwisko od razu wypadło mi z głowy, a jej towarzysze to pielęgniarze.
    – Jak możemy pomóc? – zapytała
    – Oh, nic wielkiego. – odparłem, wzruszając ramionami – Trzeba mu założyć cewnik i centralne wkłucie w szyję, by mógł dostawać kroplówki. – kobieta kiwała głową – Po za tym trzeba mu doszyć do odbytnicy tą piękną rurę podpiętą do pompy. – wskazałem wystający z dołu silikonowy wąż
    – To nie kłopot. – powiedziała, jakbym zapytał, czy po prostu mu obetnie paznokcie – Spodziewaliśmy się kastracji czy czegoś takiego…
    – Nie bądźmy aż takimi potworami. – cmoknąłem – Może poderżnięcie strun głosowych, aby nikt go nie słyszał? Wiem, jesteśmy dość daleko od wszystkiego, ale lepiej jakby w ogóle nie przyciągał uwagi.
    – Oczywiście. – znów kiwnęła głową, ale zamiast rzucić tekstem “Zaraz zabierzemy go na salę operacyjną w czerwonej strefie, bo tutaj nie mamy warunków” po prostu przemówiła po swojemu do osób obok niej, a te pokiwały głowami
    Wolfgan znacznie bardziej niż siostra wyglądał jak jedna, cielista masa. Pielegniarz długo rozciągał zwały tłuszczu, by znaleźć fiuta do cewnikowania, a kiedy rozchylili poślady, uderzył nas smród trupa. Jego ex-pracownicy od razu puścili pawia po lesie, przerażeni nieznanym widokiem szefa, który był pewnie gorszy od samych wyobrażeń. Kekarka płynnie pozbawiła go zdolności mówienia w przeciągu kolejnych dwóch godzin i elegancko zamontowała odsysacz do otworu w dupie. Lead trzymał się dzielnie, obserwując to wszystko. Gołego grubasa, wrzucono do dziury, który potem zamknięto stalowymi dybami, tak, że ponad powierzchnie ziemi wystawała tylko głowa. Pielęgniarz podał mu zastrzyk z adrenaliny i zaraz się wybudził wydając charczenie podobne do duszenia.
    – Witaj w swoim nowym domu. – powiedziałem, kładąc stopę na jego głowie i odchylając ją do góry – Nie przywykaj do widoczków, zaraz założymy Ci jeszcze wiadro na łeb, żebyś miał dostęp do deszczówki. Żebyś nie utonął w własnym gównie i sikach, masz specjalny system odprowadzania tego, a jedzonko będziesz dostawał prosto do żył. Jeśli myślisz teraz “ha, ktoś mnie pewnie pod koniec dnia wypuści, a wtedy zmuszę go, by mnie przeprosił…”, to doprawdy, chyba jednak Wiktor nie jest twoim ojcem. Zaraz zamorduje twoich ludzi i zespół medyczny, by tylko Lead wiedział, gdzie jesteśmy i przychodził Ci podpiąć nową dawkę papu. Dobra wiadomość jest taka, że może nawet stąd kiedyś wyjdziesz. Siedzisz na wadze. Kiedy będziesz ważył sześćdziesiąt, dyby się rozszerzą i będziesz wolny. Zła, że może to potrwać nawet do przyszłej wiosny, więc miej nadzieje, że zima będzie w miarę łagodna i nie odmarzną Ci kawałki ciała. Na przykład palce, stopy, dłonie albo co gorsza fiutek. – znów wycharczał coś, wściekle, machając ustami – Możesz też umrzeć z odwodnienia, nie mam pewności. Może naszczam Ci na zapas do zbiornika na wodę, żebyś miał co pić dzisiaj. Na razie, bywaj. – pokazałem mu rewolwer, który pożyczyłem od Wiktora, po czym wsunąłem blaszane wiadro na głowę
    Zgodnie z zapowiedzią strzeliłem osiem razy w powietrze. Wystarczyła odpowiednio duża zapłata dla wszystkich, by już po odejściu kawałek zapomnieli o czymkolwiek tutaj widzieli. Wróciliśmy powrotem w stronę zielonej strefy, spokojnym krokiem w porze obiadu, idealnie. Grubej nie było jednak w biurze, gdzie się spodziewaliśmy, więc udaliśmy się do jej mieszkania. Drzwi były zamknięte, ale wystarczyła kulka w elektroniczny zamek, by stanęły otworem.
    Widok był więcej niż żałosny. Leżała w łóżku, pół naga, otoczona resztkami jedzenia i własnymi wymiotami. Na mój widok, skuliła się prędko, wydając z siebie te same odgłosy świniaka, co wtedy, gdy przekonałem ją, by jednak powiedziała co zrobiła z moją dziewczyną.
    – Myślałam, że o niej zapomnisz! Że do mnie wrócisz! – piszczała, majtając się w brudnej pościeli śmierdzącej moczem – Że będziemy razem! Ta głupia krowa mi Cię odebrała.
    – Ależ cukiereczku, tak mnie witasz? – powiedziałem równie słodko, co wchodząc pierwszy raz do jej biura – Chcieliśmy Cię z Leadem wziąć na ekskluzywny obiad, a ty tak nasz witasz. – cmoknąłem, rozczarowany – Brudna, śmierdząca i wyglądająca jakbym miał Ci zrobić krzywdę.
    – Cokolwiek zrobiłeś mojemu bratu! – piszczała dalej
    – Lead, czy ja coś zrobiłem Wolfganowi? – zapytałem swojego towarzysza
    – Pomógł mu pan zmienić nawyki życiowe. – odparł chłopak, kiwając głową – Dzięki temu pewnie wkrótce znów może będzie w stanie chodzić i…
    – Widzisz, cukiereczku? Samo dobro. – znów się zwróciłem do niej – Jak wiesz, lub nie, nie jem mięsa. Julia też nie była co do tego przekonana, ale teraz chętnie szykuje dania bez tego. Jednak wczoraj specjalnie zadzwoniłem za granicę, do mojej kochanej babci i poprosiłem ją o rodzinny przepis. Opierał się na pieczeniu szynki w słodkim, karmelowym sosie. Kiedy byłem mały, uwielbiałem, jak robiła mi z nim kanapki. Czasem jednak, kiedy ktoś poprosił ją i dziadka, zapewniali calutkiego świniaka pieczonego w ten sposób. W grubej, brązowej skórce z warzywami, ziołami… Aż mi czasem tęskno do tego smaku, ale wtedy przypominam sobie jazgot zabijanej świni i zbiera na wymioty.
    – To przykre, proszę pana. – powiedział Lead, pozytywnie mnie zaskakując
    – Myślałam, że łączy nas coś wyjątkowego! – krzyczała – Wtedy, gdy uprawialiśmy seks i…
    – Rożen nad ogniem służył gównie utrzymaniu gorąca, był pieczony w wielkim ceglanym piecu w specjalnie wykonanej przez zaprzyjaźnionego kowala brytfannie… – kontynuowałem, bardziej opowiadając przyjacielowi – Babcia naprawdę się ucieszyła, kiedy poprosiłem o to by mi powiedziała, jak go się przyrządza. Niestety, nie mamy warunków ani prosiaczka…
    – Cóż, o ile zamówienie budowy pieca było łatwe, tak miałem problemy z naczyniem… – wyjaśnił chłopak – Ale wiedziałem, jak dla pana to ważne, więc siedziałem nad tym dzień i noc.
    – Miłe z twojej strony. – po czym znów się zwróciłem do grubej – Słyszałaś? Lead ciężko pracował, żeby zapewnić wszystko do przygotowania tego wyjątkowego dania, a ty na nas krzyczysz i wyglądasz obrzydliwie. Może jednak powinienem przyjść z kombinerkami? – zrobiłem krok w jej stronę, a ona jeszcze bardziej prześlizgnęła się po łóżku, prawie z niego spadając – Lead, wprowadź wózek, zabierzemy naszego cukiereczka do kuchni.
    Wystarczył widok moich złożonych w geście posłuszeństwa palców, by Lena grzecznie usiadła na dużym wózku inwalidzkim, do którego została od razu spięta pasami z skóry. Tym razem mój przyjaciel zaprowadził mnie na zieloną łączkę, gdzie niczym w jakimś terenowym programie kulinarnym, czekały na nas stoły, wielki kamienny piec i gigantyczne naczynie żaroodporne.
    – Na początek trzeba ogolić i opalić mięso, by usunąć wszelkie włoski. – wyjaśniłem, wyciągając bezprzewodową maszynkę do włosów i mały palnik – Szczecina psuje smak, musi być idealnie gładkie jakbyś gładził jedwab.
    W ciągu zaledwie pół godziny Lena, drżąca wciąż na wózku była łysa jak jej młodszy brat i pozbawiona brwi, a nawet rzęs. Potem wodziłem łagodnie ogniem po jej ciele powodując lekkie zaczerwienienia, przez co darła się dalej, ale już uzbrojeni w zatyczki do uszu widzieliśmy jedynie ruch warg. Kiedy ją odpięliśmy by zrobić to z drugiej strony, próbowała uciec, ale jeden kopniak posłał ją na zieloną trawkę. Poznana kilka godzin wcześniej lekarka dołączyła do nas, by zafundować jej ekspresowe płukanie żołądka i lewatywę, więc przez kolejną długą chwilę obserwowaliśmy jak rozlewa się z obu stron jakby oglądając film bez dźwięku.
    Potem jeszcze stalowa rurka w cewkę moczową, trochę nacisków i można było ją uznać za opróżnioną do granic możliwości. Ekspresowe mycie przy użyciu wiader i gąbek samochodowych, kolejna próba ucieczki, zachęta by dobrowolnie weszła do dolnej połowy naczynia, kolejna próba ucieczki, mocny chwyt aż gładko ułożyła się na brzuszku w środku, nadal rycząc i powtarzając coś ruchem ust.
    Wykręciłem jej nogi w pachwinach i ramiona pod pachami, by usztywnić je razem prostym wiązaniem konopnej liny. Podpięto jej przez wenflon adrenalinę, by była cały czas przytomna. Lead skończył kroić warzywa, które wsypaliśmy dookoła niej. Nawlokłem igłę na nitkę i trzymając ją za szarpiący podbródek zaszyłem ciasno wargi. Dopiero wtedy wyjęliśmy zatyczki.
    – Babcia wiele razy podkreślała „pamiętaj, by nafaszerować, aby wniknęło też do środka”. – wyjaśniłem przyjacielowi, związując kilka marchewek, selera i inne warzywa w dwie wiązanki – A najlepiej wepchnij mocno i zaszyj, by nie wyszły…
    – Au… – powiedział Lead, a po chwili spoważniał – Rozgrzać piec?
    – Oczywiście. I przygotuj cukier i masło na później, tak z po dwadzieścia kilo powinno nam starczyć. – pokiwał głową
    Mocno wepchnąłem między warstwy tłuszczu pierwszą wiązankę, ale ledwo weszła do połowy, a nasza świnka rzucała się na boki po całej brytfannie. Gdyby tylko mnie zdenerwowała, pewnie na tym bym skończył, ale Dei przez tydzień egzystowała przy moim boku dzięki niej. Zaparłem się więc mocniej o blat i pchnąłem z całej siły, tak, że zniknęły całkowicie wśród fałdek. Powtórzyłem proces w drugą dziurę, która jeszcze przed chwilą wylewała z siebie masy fekaliów. Potem ładnie ścisnąłem wszystko razem i starannie zaszyłem, wykorzystując nadmiar skóry. Lead zaczął wysypywać wiadra cukru po jej ciele, tworząc na nim dość grubą warstwę.
    – Dopiero, jak się lekko skarmelizuje dodamy masło. Wtedy będziemy też nakłuwać, by wypłynął tłuszczyk i powstał cudowny sosik. – powiedziałem, spoglądając na czujnik temperatury – Dwieście! Idealnie. – poklepałem łysą głowę grubaski – Przyjdziemy za kilka godzin, może przy odrobinie szczęścia nadal będziesz świadoma i żywa. Dorzucimy Ci masełko i zaczniemy nacinać. Na razie, baw się dobrze w swoim wyjątkowym, ciepłym, ciemnym miejscu. – zamknęliśmy górę, osłaniając wciąż rzucającą się na boki i wsunęliśmy do wnętrza
    Wieczorem pozwolę Leadowi iść na coś więcej niż figlarne pieszczoty z Astrid i seks z Hannah, bo się spisał na medal. Może nawet będzie mógł ją w pełni wylizać, jeśli będzie miał ochotę lub jeśli sunia się zgodzi, pobawić się w druga dziurkę. Tak naprawdę czerwone liczby były ustawione, by dojść do dwustu i się zatrzymać. W wnętrzu panowało, dosłownie taka jak na zewnątrz, czyli około trzydziestu trzech stopni, jednak gra psychologiczna, poniżenie i ból przez kilkanaście kolejnych godzin, bo mieliśmy ją zamiar trzymać tam do następnego wieczora, powinien dać wystarczająco do myślenia, że nie należy zadzierać z diabłem.
    – Jak Ci się podobało? – zapytałem, gdy wracaliśmy
    – Cóż… – powiedział, zastanawiając się – Tak robią mężczyźni?
    – Nie, tak postępują mściwe diabły. – odparłem, klepiąc go znów po plecach – Jednak on nie był facetem, a jej daleko do kobiety. Pewnie wracasz do siebie?
    – Ta, niedługo w stołówce podadzą kolację… – mruknął, smętnie – W sumie, szczerze zgłodniałem jak pan opowiadał o tej szynce…
    – Naprawdę dałbyś Astrid klapsa? – zapytałem, spoglądając na niego
    – Chyba mnie poniosło, proszę pana. – powiedział wywracając oczami – Mogłem powiedzieć coś w stylu „zrobię Hannah takie rzeczy, o których marzyłbym by zrobić tobie…”.
    – No cóż, Astrid bywa niegrzeczna, staramy się to wypleniać. – powiedziałem spokojnie – Dwie puszki bitej śmietany, wspólny prysznic, masaż stóp i mineta – spojrzałem przed siebie
    – Trzy puszki bitej śmietany, wspólna kąpiel, masaż stóp, mineta i będziemy mogły się wzajemnie masturbować zabawkami. – wyszedł z kontrofertą, bez zawahania
    – Twardy zawodnik. – zastanowiłem się – Dwie puszki, wspólna kąpiel, masaż stóp, mineta i możecie sobie zrobić nożyczkowanie lub pobawić różdżkami. – uniosłem palec – Będziecie sami, idziesz ze mną i zjesz z nami kolację, mój chowańcu.
    – Stoi. – roześmiał się, po czym chwile szedł w milczeniu – Wiem, że już trochę po czasie na to, ale… Kiedy pani Anita kazała mi pana śledzić, cały czas sądziła, że ma pan jakiś ukryty cel. W sensie jasne, ciągle pan powtarza, że jest na wakacjach i chce się dobrze bawić. A z drugiej strony… W sensie wiem, bardzo pan kocha panią Dei, dlatego wcześniej i dzisiaj to wszystko zrobił, bo jest mężczyzną. Człowiek na wakacjach by po prostu nie wychodził z zielonej strefy, codziennie wybierając sobie inną kochankę albo kilka… Lub nawet kochanków… Jednak prowadzi pan ten swój gabinet, rozmawia z ludźmi, pomaga im… Stąd przekonanie wszystkich, że jest pan diabłem, szepczącym na ucho i dający ponieść się pokusom.
    – Chcesz więc prawdy, Lead? – zapytałem, nadal idąc przy nim – Brzmi tak, że Wiktor zaprosił mnie do siebie na dwa miesiące wakacji. Koniec.
    – No tak, ale nadal. – zastanowił się – Niech mi pan wybaczy tą bezpośredniość, ale cóż, sam pan jej używa… Mógłby pan dzisiaj zdewastować analnie drobniutką azjatkę, a jutro ssać wielkie cycki murzynki, a nie bić się z trzema typami, by dać grubasowi nadzieje, że jeszcze się wykaraska z swoich błędów. Pojutrze zorganizować sobie trójkąt z obiema, a pan woli rozmawiać z dziewczyną, która wolałaby żyć jak huksy i dać jej uczucie, że może nim być…
    – Powtarzam. – wzruszyłem ramionami – Wiktor zaprosił mnie na wakacje. Rusz mózgownicą. Kim jest Wiktor?
    – Właścicielem tego całego miejsca. – odparł chłopak – Czyli co, przypuszczenia pani Anity są słuszne, że zamierza pan je przejąć?
    – Nie. – pokręciłem głowa – Wyobraź sobie szachownicę i różnych ludzi, którzy są na niej pionkami i fiugrami. Wszyscy myślą, że posiadają jakąś autonomię, są niezależni, mogą robić co im się podoba. Jednak tak naprawdę podlegają regułom gry, że mogą się ruszać tylko w wyznaczony sposób, co już jakoś na nich wpływa. Jednak tym, kto obiera ruchy jest osoba siedząca przy szachownicy. To on decyduje, kto co zbije, kogo poświęci i jak rozegra daną partię. Ma całkowitą władzę, wszystko jest podporządkowane tylko jemu. Dzieci Wiktora, jego pracownicy, a nawet goście, wszyscy na tej posiadłości stoją na tej szachownicy, gdy on siedzi na fotelu gracza. Tylko jedna osoba jednak nie została na niej ustawiona, a została zaproszona do partyjki.
    – Czyli… – zastanowił się
    – Ja jestem drugim graczem. – odparłem, uśmiechając się – Tylko zamiast mieć swoje piony i figury, odbieram mu te jego. Godzi się na to, bo chce zobaczyć, czy jestem do tego zdolny i jak na razie, przyznam nieskromnie, idzie mi nieźle. Nawet ty, Lead, sam stwierdziłeś, że zaszły w tobie pewne zmiany, które Ci odpowiadają. Nie ciągnie mnie do tytularnej władzy, jakiej pożąda Anita czy reszta jej rodzeństwa. Ja chce sprawować prawdziwą kontrolę nad wszystkim, a czasem to wymaga odpowiednich działań.
    – Ujmując prościej… – powiedział, zatrzymując się – Naprawdę jest pan pieprzonym diabłem.
    – Chyba zacznę w to wierzyć. – powiedziałem – Chodź, też jestem głodny jak wilk.
    Tak naprawdę nie byłem głodny, ale ból i upał robiły swoje. Dei miała rację, że niektórzy mogą się domyślać, że coś jest na rzeczy. Miałem dwa tygodnie na ostatnią rundę naszej rozgrywki, w której miałem udowodnić Wiktorowi swoje zdolności kontroli i narzucania swojej woli. Idąc w odpowiedniej kolejności, całkowicie podporządkowałem sobie Astrid i utworzyłem więź z Julią. Dei mnie kochała, ale to było z wzajemnością. Powołałem do życia Leada, który chciał być moim naśladowcą. Doprowadziłem do rozłamu relacji i przekierowałem życie Mii na inny tor. Zmusiłem do porzucenia całkowicie człowieczeństwa pod groźbą śmierci Hannah. Zmusiłem Cesarzową do uprawiania seksu na moich oczach i z nienawiści przejścia do pewnej formy pomocy. Zniszczyłem dwa kolejne życia. Została jedna, ostatnia mocna postać, bo równocześnie miałem masę mniejszych, którzy porzucili swoje własne pierwotne moralne zasady na rzecz nowych doznań.
    Weszliśmy do środka wili, by w korytarzu zobaczyć ciekawą scenkę. U dołu schodów stał Negan, wyraźnie trzęsący się w swoich ubraniach jakby było mu zimno. Z drugiej strony, na ich szczycie siedziała Mia, obok której przysiadła Lynx, przymilająca się co rusz.
    – Po prostu chcę, żebyś wróciła do domu, Mii.. – powiedział znów, wyraźnie zmęczony czarnoskóry
    – Nie. – odparła dziewczyna, beznamiętnie – Już jestem w domu. Tatuś ma dla mnie dużo czasu, Julia gotuje lepiej od Ciebie, Anita codziennie ze mną rozmawia. Mam swoją prawdziwą przyjaciółkę, Dei i swojego pupila, Lynx. – przez chwile w jej głosie dało się słyszeć emocje, który momentalnie zgasł i wróciła do swojego beznamiętnego tonu – Nikt mi nie mówi, co mam ubierać, jeść, o której iść spać i przywiązuje do łóżka, by dotykać i musieć się upewniać, czy jego dotyk coś mi daje. Nie, nie dawał, Negan. Czuje więcej wszystkiego czesząc włosy Lynx, niż kiedy mnie całowałeś tam. – milczała sekundę – I tu jest cicho.
    – Mia, proszę.. – powtórzył chłopak – Przez dziewięć lat Ci to wszystko nie przeszkadzało, a teraz w ciągu miesiąca…
    – Nie, Negan. Jeśli będę potrzebna, to przyjdę. Ale chce zostać tutaj. – wstała – I ubrałam rano majtki w kropki. Podobały mi się! – zabrała za rękę Lynx z powrotem, a chłopak pokręcił głową dociskając dłoń do twarzy
    Lead popatrzał na mnie, zagubiony, a ja przysunąłem się do Negana i poklepałem po plecach. Podskoczył, przestraszony. Spojrzał na mnie jeszcze raz i westchnął.
    – Kiedy? – zapytał
    – Nie wiem. Może jutro u mnie w biurze, wieczorem? – wzruszyłem ramionami – Ale też może zostaniesz jeszcze dzisiaj? Julia gotuje tyle, że wykarmiłaby wszystkie strefy, a zresztą będą niemal wszyscy poza Wolfganem i Leną… Raczej szybko znów o nich nie usłyszysz…
    – Nie, raczej nie. – odparł, jeszcze raz zerkając w górę schodów, po czym znów odwrócił się na mnie – Widziałem, że całkiem nieźle się bijesz.
    – Nah, tata mawiał, że trzeba wiedzieć kiedy i jak dać w gębę. Albo pięścią, albo z rozpiętym rozporkiem. – wzruszyłem ramionami – W przeciwnym razie inni będą wiedzieli za Ciebie.
    – Mądry koleś… – mruknął – Szkoda, że mój nie jest taki. – odsunął się – Do jutra. – wyszedł
    Nie uszło uwadze Juli, że jem co raz mniej. Dei szybko pomogła, że to przez obite trzewia i „jedzenie sprawia mu ból”. Wiktor pokręcił kilka razy głową, mówiąc, że to mimo wszystko było głupie z mojej strony, ale „czego innego można się spodziewać po takim diable”. Nie pytał o los swoich dzieci, podobnie jak dziewczyny. Kiedy zaproponował karty, odmówiłem, wymawiając się zmęczeniem. Później wszystkie panie, poza Julią udały się na film, a ja odpocząć w łóżku.
    Pukanie przerwało jednak próbę zaśnięcia. Otworzyłem oczy i mruknąłem ciche „proszę”. Julia wsunęła się wciąż ubrana, choć spodziewałem się bardziej jej w koszuli nocnej z prześwitującą bielizną pod spodem.
    – Jestem naprawdę zmęczony. – powiedziałem – Dei wysysa ze mnie całe życie, a nawet nie lubi seksu oralnego. – mruknąłem, znów zamykając oczy – Przykro mi mamo, źródełko wyschło.
    – Konrad… – zaczęła jednak w ciemności – Jeśli coś Cię gnębi albo chcesz o czymś porozmawiać, to nie tylko mam cipkę, ale i uszy.
    – Potrafisz powiedzieć, czemu Negan tak nienawidzi ojca? – zapytałem, przytulając przedramię do oczu
    – Cóż, Wiktor akceptuje jego odmienność i nazywa go synem. Jest z niego dumny. – usłyszałem, jak siada na łóżku – Ale on pojawia się zazwyczaj, gdy musi. Te wszystkie uroczyste kolacje Anity, na które zjeżdżali się wszyscy, jak twoje powitanie… Jednak zawsze ograniczają się do powitania. Nawet na siebie nie patrzą.
    – To już wiem. – odparłem – Odnoszę jednak wrażenie, że jest coś jeszcze.
    – Mogę powiedzieć to samo o tobie, Konrad. – westchnęła – Kiedy poprosiliście, bym odegrała rolę Świetłany, nie byłam tego pewna. Była moją najlepszą przyjaciółką i jego pierwszą żoną, a ja tylko tą, która dbała o jego dom. Kiedy przyszedłeś tamtej nocy do mojego pokoju i po wszystkim powiedziałeś, że przypominam Ci twoją matkę, poczułam się trochę dziwnie, by nie powiedzieć niekomfortowo. Im dłużej tu jesteś, tym co raz mniej jasne są twoje działania. – westchnęła – Wiktor powiedział mi, czego zażądałeś i na czym polega wasz układ. – odsłoniłem rękę
    – Zdrajca. – mruknąłem, znów zamykając oczy – Źle Ci z tym? Chyba kilka razy było Ci dostatecznie dobrze, by o tym nie myśleć.
    – Nie chodzi o moje uczucia, Konrad… – odparła – Obserwowałam jego kolejne kochanki, żony i to jak traktuje swoje dzieci. Jak dąży do kontrolowania każdego elementu, który dotknie jego, rozrastającego się, kawałka ziemi. Nie byłam w stanie pojąć dlaczego to robi, a on nie był zbytnio wylewny w opowiadaniu o tym. Powiedział Ci, że jesteście podobni i długo bał się, że jest sam z tym uczuciem. Więc może ty mi powiesz, Konradzie. Co was tak bardzo pociąga? Wątpię, by chodziło o pieniądze, odbywanie brutalnego seksu, bo mimo wszystko jesteś wierny swojej Deirdre, a ona nie wygląda na taką, która pozwala się przywiązać do łóżka. Nawet to, o co go poprosiłeś nie ma nic z tym wspólnego, a mimo to, wasza gra…
    – Pragniemy stawiać świat na głowie i tłuc go patykiem, by się przewrócił, ale on uparcie chce stać w tej pozycji, bo mu kazaliśmy i jeśli się przewróci, to nas zawiedzie. – odpowiedziałem krótko – Dla Wiktora to miejsce pozwala na jego realizowanie i chciał sprawdzić, czy istnieje obca osoba, mogąca zrobić to samo. Tą osobą byłem ja. I tak, tutaj mogę wszystko. Wszyscy nazywacie mnie diabłem, bo niemożliwym się wydaje doprowadzanie do takich sytuacji. Ale niemożliwe jest coś innego. To, że kiedy wrócę do domu, odpocznę po podróży i dajmy na to, trzy dni później pójdę do galerii handlowej. Wejdę do sklepu z damską bielizną, będzie tam stała kobieta z piersiami jak melony, szukała odpowiednich staników by utrzymać te giganty. Wreszcie wybierze kilka i zechce iść je przymierzyć. Zasłoni się, a trzy minuty później wejdę do środka ja i zobaczę ją bez bluzki. Złapie te wielkie cycki i wsadzę sobie do gęby, mając nadzieje, że jeśli odpowiednio mocno zgniotę, to wyleje się z nich mleko. Tak się nie stanie. Bo kiedy tylko podejdę do zasłonki i wykonam ruch, wezwie pomoc, ochronę cokolwiek. Powalą mnie na ziemię, choć będę się bronił. To całkowicie zaprzecza koncepcji władzy, która chcemy osiągać. Nie chodzi o sam aspekt tego, że będę ssał jej cyce, tylko to, że mogę to robić, a ona nawet nie jęknie sprzeciwem. Wystarczy postawić kamerę i będzie to film porno, za udział w którym ona zarobi, ale w życiu ich nie ma. – otworzyłem oczy – Powtórzę. Chcemy podporządkować sobie świat tak, by był nam posłuszny, a nie my jemu. Nie ważne, czy oznacza to wyruchanie heteroseksualnego kolesia w dupę na oczach jego żony, która potem wyliże z jego dupska spermę, zmusimy dziewczynę do zabawiania się oralnie z koniem czy powolne tuczenie ważącej sześćdziesiąt kilogramów dziewczynki by za jakiś czas podwoiła swoją masę. Nie ważne, czy chcemy zapłodnić trzy kobiety, zamknąć je razem w monitorowanym dwadzieścia cztery siedem pokoju, zapisując każdą zmianę jaka zaszła w ich ciele. Do czasu, jak możemy sobie pozwalać na takie rzeczy, czujemy się wspaniale. – wskazałem palcem kojec – Możesz też być jak ona. Myślała, że może dostać wszystko, bo jest bogata, ale nie zauważyła, że pieniądze to jedynie lubrykant rzeczywistości. Bez zgody na seks, jego użycie nie ma sensu. Podobnie myśleli Lena i Wolfgan. Płacą za swoje grzechy. Prawdziwą władzę ma bowiem ten, kto wie jak jej używać, by nie rozerwać żyłek jakie na nią pozwalają. Sama powinnaś najlepiej wiedzieć to po Wiktorze. Jego dzieci też tego chcą, ale nie są w stanie.
    – A ty potrafisz… – powiedziała, wzdychając – Może jednak powinieneś poprosić o jakieś pieniądze? Mógłbyś też wtedy kupić sobie kawałek ziemi, zbudować tam coś podobnego i zabrać swoją ukochaną Deirdrę, Astrid… Zrobić wiele rzeczy i…
    – To może być kolejny układ. – odparłem, otwierając oczy – Nie zmienia się umowy w trakcie trwania. Na razie jest ona wystarczająco korzystna.
    – Głupia. – odparła i dotknęła mojego brzucha – Bardzo głupia.
    – Odpowiednia. – spoglądałem na nią – Wyjeżdżam za jedenaście dni. Będzie to moment na podsumowanie tego, co osiągnąłem i czy stworzymy kolejną umowę, gdy może tu wrócę za osiem miesięcy.
    – Może. – odparła, znów wzdychając i gładząc mój brzuch – A co będzie przez ten czas?
    – To, co przez ostatnie cztery lata. – wzruszyłem ramionami – Będę oglądał beznadziejne filmy, które nie mają związku z tym co lubię. Gapił się na kobiety, które czasem i popatrzą w moją stronę, ale żadne z nas nie zrobi kroku w tą stronę. Wrócę do szkoły, będę rysował w swoim specjalnym zeszycie wyobrażenia rzeczy z co ciekawszymi nauczycielkami. Pójdę na prawko, przezimuje, potem zrobię maturę i wrócę tutaj, do niej i Astrid. Co ma być innego? – znów zamknąłem oczy
    – Nie wiem… – odparła, po czym pochyliła i ucałowała moje czoło – Jeśli jednak będziesz czegoś potrzebował, wiesz gdzie mnie szukać.
    Wyszła, a ja znów zanurzyłem się w półśnie, który jednak znów został przerwany dźwiękiem drzwi. Rozchyliłem powieki w ciemności i zobaczyłem Dei w towarzystwie naszej Astrid.
    – A nie mogę wziąć… – mruczał nasz szczeniak pociesznie
    – Astrid, nie. – odparła ruda – Rozerwiesz go. – pacnęła ją w głowę – Dam wam różdżkę, tak jak obiecał mu Konrad i macie całą noc dla siebie. I bawić się grzecznie, rano macie być oboje na śniadaniu, albo przyjdę i ja go wykorzystam na twoich ślicznych oczkach. – wskazała mnie palcem – Ucałuj pana na dobranoc i w podziękowaniu, a potem śmigaj. – sunia podeszła do łóżka i delikatnie pochyliła się, składając buziaka podobnego do Juli na moim czole, po czym chichocząc jak mała dziewczynka wyposażona w gadżet pognała – Jak dzieci…
    – Przynajmniej ominęliśmy etap pieluch. Chyba, że nabiorą na nie fantazji. – odparłem, a ona uśmiechnęła się, rozbierając wolno i wsuwając do łóżka – Nie, naprawdę nie mam siły kochanie.
    – Boli? – zapytała, kładąc rękę na moim boku
    – Od kiedy mi przywalili, mocniej. – westchnąłem – A jutro będzie pewnie gorzej…
    – Powinieneś się wycofać. – odparła, przytulając do mnie – Wiktor już zobaczył Ciebie jako triumfatora, więc nie będzie robił problemów i…
    – Chce dociągnąć to do końca. – odparłem – Już ktoś dzisiaj mi mówił, że powinienem zmienić zasady i spróbować czegoś innego… Ale tak jak mnie nie bawi seks przerywany, tak chce doprowadzić to do końca, kochanie. Z piątki przy stole zostało dwoje. Grający najbardziej zachowawczo i lalunia, która właściwie nie ma nawet ochoty na grę. Można by pomyśleć, że najlepszy by było wprowadzić ich na drogę wzajemnego wyniszczenia, albo zmusić do próby ogrania mnie wspólnie i podzielenia się po połowie. Zrobię jednak coś, czego nikt się nie spodziewa po tym, co odwaliłem w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Podłożę się i zobaczę, czy zdoła to wykorzystać.
    Uniosła głowę i popatrzała na mnie z otwartymi ustami, ale potem je zamknęła. Nie miała pytań. Ufała mi. Tylko o tyle prosiłem. Pocałowała mnie, nim zasnęliśmy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michalina Korcz

    Jak zawsze dziękuje za wszelkie komentarze i to, że dotrwaliście aż tutaj i macie tyle samo frajdy z czytania co ja z pisania.
    Wakacje Konrada zmierzają ku koncowi, podobnie jak seria, a jego sekrety i gra wchodzi w ostatnią fazę.
    Czwarty akt, “Chłopcy” pojawi się niedługo, najprawdopodobniej z epilogiem całości.

    W między czasie powstaje pierwszy, roboczo nazwany, one-shot “Pod opieką”. 

  • Ex w pojedynke 4

    Po kilku tygodniach Monika kolejny raz zadzwoniła i zapytała, czy mógłbym zostać znów z małym, bo ona chciałaby się spotkać ze swoją koleżanką. Zgodziłem się, i tak nie miałem nic innego do roboty.
    Gdy przyszedłem na umówiony czas ona otworzyła mi drzwi i się trochę zdziwiłem, gdy ją zobaczyłem. Otwarła mi drzwi stojąc w samym szlafroku dopiero co wy my tą głową.
    – Myślałem, że jesteś już w drodze na imprezę niemalże – skomentowałem patrząc bezczelnie na jej szlafrok w okolicach biustu i wszedłem do mieszkania.
    -Też czasami muszę się przyszykować, żeby dobrze wyglądać.
    -Ale chyba nie będziesz szła w szlafroku na spotkanie z koleżanką?
    – jeśli ci już stanął, to znaczy że strój jest wystarczająco seksowny – odpowiedziała Monika i chwyciła za sznur w pasie. Rozwiązała supeł i zobaczyłem, że pod szlafrokiem nie miała nic na sobie. Zrzuciła swoje jedyne odzienie na podłogę i powiedziała, że musi sobie iść wysuszyć włosy, a jak chcę to mogę iść do niej. Poszła na górę w kierunku swojej łazienki, a ja, czując że mój kutas jednak trochę się obudził, poprawiłem go sobie w majtkach i poszedłem za nią. W czasie, gdy ona stała przed lustrem i suszyła włosy, ja usiadłem sobie na zamkniętym sedesie i patrzyłem na jej kształtne cycki, które się ładnie unosiły, gdy Monika miała uniesione obie ręce nad głowę i była zajęta suszeniem włosów.
    -Młody jest u kolegi – powiedziała Monika, gdy suszarka przestała robić hałas – poczekałbyś na niego, aż wróci do domu? Nie chcę, żeby się włóczył po nocy, jakoś koło 9, no może 10 wieczorem powinien już być w domu.
    – Jasne – odpowiedziałem – przyjdzie to za gonię go do spania, a jak ty wrócisz to wrócę do siebie i idę spać.

     

    -I jeszcze jedno- dodała odkładając suszarkę na półkę- nie wal konia w moim domu!
    Zdziwiło mnie to, ale powiedziałem, ze nie ma sprawy.
    -Wolałabym, żeby młody cię nie zobaczył z kutasem w ręce i telefonem z pornosem w drugiej.
    -Zawsze byłem ostrożny…
    -Żadnego trzepania tutaj, zrozumiałeś?!- warknęła patrząc na mnie przenikliwie.
    -OK- odpuściłem- w domu zwalę sobie, nie marudź.

    Monika ubierała się tak, jakbym był nieobecny. Ja usiadłem na fotelu w sypialni i patrzyłem jak sie nachyla, prezentuje cipkę, zakłada stringi, stanik…
    W pewnym momencie zrobiła ruch, jakby się zorientowała, że ktoś jest w pokoju, po czym podeszła do mnie, odwróciła się, wypięła się i zsunęła majtki do połowy ud
    -Masz ochotę polizać?
    Jej błyszcząca cipka była na wysokości mojej twarzy, więc niewiele myśląc podsunąłem się i zacząłem lizać jej wargi sromowe w górę i dół. Gdy chciałem pomóc sobie rękoma, odskoczyła i podciągnęła majtki na swoje miejsce.
    -Żeby każdy tak umiał mi wylizać cipkę jak ty…- westchnęła i ubrała resztę ciuchów, które miała naszykowane na ten wieczór.
    Wyszła z sypialni, a ja za nią. W drzwiach jeszcze się odwróciła:
    -Pamiętaj, że nie życzę sobie żadnego walenia konia, a mogę sprawdzić w bardzo prosty sposób.
    -Masz monitoring w domu?
    -Brzmi zachęcająco, ale boje się, że ty byś mógł sobie zacząć z niego korzystać, a nie chce, by ktoś oglądał jak jestem rżnięta, albo wkładam sobie cos w dziury.
    Uśmiechnęła się zawadiacko i zamknęła za sobą drzwi, a ja poszedłem do salonu i czekałem na młodego.

    Jakoś po 21 dostałem wiadomość:
    “Młody jest?”
    Odpisałem: “Nie ma”
    “Pokaż kutasa”
    Zdziwiłem się, ale ściągnąłem spodnie i bokserki, po czym zrobiłem fotkę pół selfie z kutasem na wierzchu
    “Jednak wolę go jak stoi” odpowiedziała po chwili.
    “Po co ci fotka mojego penisa?”
    “Sprawdzam, czy sobie nie walisz. Poza tym chciałam coś Martynie pokazać”
    “Mojego kutasa??” zdziwiłem się.
    “W sumie to też, ale najważniejsze, że dotrzymujesz umowy”

    “Jak chciałaś stojącego, to trzeba było machnąć fotkę po lizaniu twojej cipki”

    „W czasie, gdy mi wylizujesz cipkę, jestem zajęta”

    „Po lizaniu mogłaś poprosić, to bym zdjął spodnie i byś miała twardą fotkę”

    „I znów bym ci obciągała?!”

    „Przecież nie obciągasz mi za każdym razem”

    „Po obciąganiu wsadzałbyś kutasa w moje dziury”

    „Wtedy też trochę fotek zrobiłem”

    „Jesteś cudownie zboczony”

    „Sama przecież zapytałaś kiedyś o fotki z ruchania”

    „Chciałam zobaczyć, jak wyglądam z kutasem w cipce albo od tyłu”

    „Oraz kutas w cipce od przodu, w dupce, w ustach…”

    „Tylko nie mogłeś mi nigdy spuścić się na twarz, żeby uwiecznić, co?”

    „Bo nie lubiłaś”

    „Wolę nie być tak zapamiętana na żadnym zdjęciu”

    „A z kutasem w ustach już jest lepiej?”

    „Oj z kutasem w ustach jest mi wspaniale”

    „Na żywo, czy na zdjęciu?”

    Nie odpisała. Pewnie nie za bardzo chciała nakręcać atmosfery. Albo po prostu już miała dosyć stukania w ekran, a szła na imprezę.

    Obejrzałem trochę film w telewizji, przejrzałem wiadomości na telefonie, Rzuciłem okiem na kilka stronek cipkami i cyckami. Przysnąłem na kanapie nawet nie wiedząc kiedy.
    -Pobudka zboczuchu – usłyszałem nagle.

    -Otworzyłem oczy i zobaczyłem Monikę siedzącą w fotelu. Założyła nogę na nogę i patrzyła w telefon.

    -Młodego nadal nie ma- powiedziałem.

    -I całe szczęście- odpowiedziała Monika- Dzwonił do mnie i został u kolegi na noc. Jakby był, a ty byś przeglądał takie rzeczy przy nim, to by było co najmniej niezręcznie.

    Teraz zauważyłem, że nie ma koło mnie telefonu, a ten, w który Monika patrzyła, to był mój.

    Patrzyłem zdezorientowany na Monikę, która cały czas przesuwała palcem po ekranie telefonu. Co jakiś czas coś stuknęła, przesunęła to w lewo to w prawo, na twarzy czasami miała uśmiech a czasami niemalże obrzydzenie.
    -Masz rozległe zainteresowania – powiedziała nagle patrząc znad ekranu na mnie – cycki to żadna nowość, pokazywanie cipy i dupy to też nic specjalnego, zbiorowe ruchanie? No w sumie całkiem normalna sprawa. Ale wytłumacz mi: co cię podnieca w oglądaniu kobiet traktowanych jak worek na spermę? Macie jakiś problem z własnymi jajami, czy po prostu nie umiecie uszanować w kobiet? No wiesz ja rozumiem że lubisz sobie wyjąć kutasa i spuścić się mi na cycki, a ja potem muszę ścierać twoją spermę z moich brodawek i brzucha, bo wszystko zaczyna spływać w duchów, ale trzymanie kobiety za włosy i wlewanie potoków spermy w gardło?
    -Ty sama Przecież lubisz jak Ci się spuszczę na język – odpowiedziałem i trochę nerwowo Zakręciłem się na kanapie.
    -Bo jak ci obrabiam pałę, to jest inna sprawa – powiedziała patrząc mi w oczy- ale nie rozumiem, co facetów podnieca w tym, że kilkunastu napalonych typów wali sobie konia w jednym pokoju i każdy po kolei zalewa usta jednej kobiecie?

    -Raczej chodzi tu o efekt i początkowy- odpowiedziałem- i końcowy. Oraz oto, jak laseczka Na sam koniec wszystko ze smakiem połyka.
    -Ta tutaj to raczej chyba nienawidzi tego i zaraz chyba zwymiotuje, tak ja to widzę.
    -Dobrze wiesz przecież, że porno to jest oglądanie czegoś, czego w życiu realnym nigdy prawie się nie robi, bo w przeciwnym wypadku najczęściej druga strona uważa, że to jest chore, perwersyjne albo totalnie zboczone.
    Monika kolejny raz stuknęła w ekran i zaczęła przeglądać coś innego. Bardzo szybko usłyszałem dźwięki jakby mlaskanie i klapsy, a Monika nagle powiedziała do mnie:
    -Zaraz Ci rozporek pęknie. Otwórz i wyjmij ptaka- Ja siedziałem trochę zdziwiony, ale Monika miała rację, bo mój kutas stał w pełni gotowości, a gdy nic nie robiłem, Monika powtórzyła z naciskiem– Wyjmij kutasa ze spodni!
    Zacząłem rozpinać spodnie i wyciągnąłem zza majtek kutasa razem z jajami, a gdy spojrzałem znowu przed siebie, zobaczyłem bardzo zaskakujący widok.

    Monika, która dotychczas siedziała na fotelu ze skrzyżowanymi udami, lekko bokiem do mnie, teraz zdjęła nogę z nogi i rozchyliła uda. W międzyczasie lekko się podniosła i podciągnęła spódnicę, przez co teraz już miała całe nogi odsłonięte. Zobaczyłem też, że nie ma na sobie majtek, a w jej cipce tkwiło dildo, której sam jej kiedyś kupiłem. Monika cały czas wpatrywała się w ekran mojego telefonu, jednocześnie rozpinając sobie guziki od bluzki. Po ich rozpięciu podniosła się od oparcia i ściągnęła z siebie bluzkę, a następnie chwyciła w ręce swoje piersi i wyciągnęła je zza stanika. Nie odrywając wzroku od ekranu zaczęła się pieścić jedną ręką po swojej piersi, a drugą skierowała w stronę swoich ud, chwyciła za podstawę dilda w cipce i zaczęła je wyciągać i wkładać od samego czubka aż po sztuczne jajka zabawki. Z telefonu dobiegał dźwięk uprawionego seksu, co jeszcze bardziej nakręcało całą sytuację. Monika wstała z fotela nie obracając ani razu wzroku na mnie, a jedynie wpatrywała się w telefon. Odwróciła się do mnie tyłem i dalej stojąc mocno wypięta coraz szybciej i szybciej zabawiała się zabawką w swojej dziurce. Zaczęła powoli wydawać z siebie ciche jęki i nagle wyciągnęła dildo w całości ze swojej cipki, przełożyła rękę nad siebie i przyłożyła zabawkę do swojego ciasnego otworka. Po chwili napierania dildo zaczęło się wsuwać w jej dupkę, a ona zaczęła już ruszać i pojękiwać trochę głośniej. Po kilkunastu ruchach w takim stanie wypięcia odwróciła się i uklęknęła przy fotelu. Oparła się tyłem o siedzisko, jedną ręką cały czas masowała się po swoich piersiach, drugą rękę skierowała w dół do swojej cipki, w którą wsunęła dwa palce i zaczęła się bardzo gwałtownie, niemalże brutalnie, masturbować. Do tego zaczęła się przesuwać pupą do fotela i do przodu. Domyśliłem się że chodzi jej o masturbację analną i nie był to chyba jej pierwszy raz w tej pozycji, bo poruszała się bardzo sprawnie.
    -Nie wstydź się – wysapała Monika patrząc na mnie – pała do rączki i baw się, jeśli wytrzymałeś cały wieczór, to teraz możesz się pobawić.
    Niewiele się zastanawiając złapałem penisa w rękę i zacząłem przed moją byłą dziewczyną się masturbować patrząc jednocześnie na to jak ona sobie dogadza za pomocą zabawki oraz własnej ręki.
    -Chodź tu do mnie – wysapała kolejny raz Monika – popatrz sobie z bliska, nie wstydź się.
    Wstałem i nie przerywając walenia konia podszedłem do niej. Stanąłem tak blisko, że mój kutas znajdował się nad jej twarzą. Spojrzałem na mój telefon leżący obok i zobaczyłem filmik, na którym blondynka była ruchana przez dwóch czarnoskórych facetów przez jednego w usta, a drugiego miała w swojej cipce i stała tak na czworakach będąc nadziewana z obu stron. Po chwili blondynka odwróciła się na plecy, a czarne kutasy spuszczał się na jej cycki, twarz i do ust.
    -Dochodzę!- powiedziałem szybko, a Monika otworzyła szeroko usta i język wystawiła lekko przed siebie. Ja w ładowałem kutasa do jej buzi, Ona wzięła żołądź w swoje wargi i zaczęła intensywnie ssać jednocześnie pracowicie ruszając językiem wokół mojej żołędzi. Gdy poczułem że zaczynam tryskać spermą w jej usta, ona chwyciła mnie mocno za pośladki i trzymała kutasa mocno nie dając mi ani razu możliwości poruszania się poza jej usta. Jak już czułem, że nie mogę nic więcej z siebie wypuścić, mój kutas był przewrażliwiony na dotyk, Monika nie wypuszczała go i ssała cały czas, a ja jęczałem z bólu i rozkoszy. Nagle poczułem że Monika zaczęła mi wsuwać palec w mój odbyt i zaczęła mi dziko masować prostatę. Po minucie, może dwóch mój penis kolejny raz stał w pełnej gotowości. Wtedy został uwolniony z ust mojej byłej, jej palec wysunął się z mojego tyłka, a ona sama wstała i stanęła przede mną. Uśmiechnęła się żeby po chwili otworzyć buzię. Spojrzałem i zobaczyłem, że cały czas ma na języku moją spermę. Wysunęła język przed siebie i patrząc mi w oczy pozwoliła żeby moje nasienie wypłynęło na jej sterczące cycki.
    -No i co? – zapytała Monika rozsmarowując sobie moją spermę po swoich piersiach – Chyba warto było zostawić kutasa w spokoju tak, jak cię o to prosiłam?
    – Oj tak – odpowiedziałem – warto było załadować kutasa twoje usteczka i spuścić trochę nasienia dla ciebie.
    -To teraz schowaj kutasa w spodnie i wracaj do siebie – zakomunikowała mi nagle bardzo zimno Monika – ja muszę się iść wykąpać, a ty już nie musisz się zajmować małym.

    -Mały teraz stoi gotowy do dalszej zabawy!- powiedziałem próbując schować kutasa w spodnie, ale cały czas stał pobudzony tym, co się tu przed chwilą wydarzyło.

    -Nie jestem dziwką na każde skinienie twojego fiuta- powiedziała obojętnie Monika ściągając z siebie spódnicę, która cały czas była na niej zawinięta w pasie.

    Trochę się rozeźliłem, choć nie było co narzekać, bo jednak wydoiła mnie dzisiaj. Z namiotem na spodniach wyszedłem od Moniki i zamknąłem za sobą drzwi.

    Po paru krokach byłem przy furtce, otworzyłem ją i już prawie ruszyłem przed siebie, gdy kątem oka zobaczyłem kogoś przy oknie.

    -Ty naprawdę masz ochotę na więcej- powiedziała kobieta stojąca w cieniu.

    -Kim jesteś?- zapytałem nerwowo- dlaczego podglądasz ludzi? Jakaś zboczona jesteś?!

    -Martyna, miło mi- odpowiedziała i podeszła do furtki- Monika nie kłamała, ale bałam się skorzystać z jej zaproszenia. Popatrzyłam sobie przez okno i żałuję, że mnie tam nie było.

    Czułem, że robię się czerwony na twarzy. Całe szczęście było ciemno i nie było tego widać. Za to Martyna zapytała bezczelnie:

    -Mogę ci potowarzyszyć?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Dwa tygodnie z kuzynami

    Prolog

    Zbliżała się druga połowa wakacji. Dni były długie i gorące, wieczory ciepłe. Włóczyliśmy się po okolicy z moją kumpelą Tosią i Pawłem, jedynym normalnym chłopakiem w całej wiosce. Ja mam na imię Kinga i parę dni temu skończyłam 17 lat. Chodziliśmy do kina, piwkowaliśmy, było świetnie ale czułam, że czegoś mi brakuje. I wiedziałam czego. Brakowało mi dobrego dymania. Paweł, choć przystojny, jakoś mi nie leżał; zresztą widziałam, że robił słodkie oczy do Tośki. Dlatego z radością przyjęłam wiadomość, że już w sobotę przyjeżdżali moi kuzyni: Lucek, 15 lat, i Marek, 18 lat. Były z nich niezłe ciacha. Już poprzednich wakacji coś między nami iskrzyło; podglądali mnie, niby przypadkiem wpadali na mnie rozebrani; prowokowali.

    Gdy tato przywiózł ich ze stacji, przywitaliśmy się i zjedliśmy kolację. Nasze spojrzenia często spotykały się nad stołem i widziałam psotne ogniki, grające w oczach kuzynów; chyba spodziewali się tego samego co ja.

    Po kolacji odwiedziłam ich w pokoju, kiedy się rozpakowywali. Marek z dzikim uśmiechem pokazał coś pośród bagaży; byłą to duża whisky. Wieczór zapowiadał się ciekawie.

    – Tęskniliśmy – powiedział z szelmowskim uśmiechem i obaj przytulili się do mnie.

    – Ja też – odpowiedziałam. – Czy to butelka na specjalną okazję?

    – Właśnie mamy specjalną okazję. Z gwinta?

    – Jasne – powiedziałam z uśmiechem. Czułam rosnące podniecenie, i oni chyba też. – Wsadźcie ją do plecaka i pójdziemy na ruiny. I weźcie jakiś kocyk – dodałam, puszczając mu oczko.

    Poszłam do swojego pokoju; zamknęłam drzwi i stanęłam przed lustrem. Zajebiście, laska, pomyślałam. Masz wszystko na miejscu. Zdjęłam majtki i rzuciłam je na łózko. Pogładziłam dłonią moją cipkę, już teraz gorącą, pulsującą. Psiknęłam się jeszcze perfumem, przetarłam piczkę wilgotną chusteczką  i założywszy dżinsy, zeszłam na dół.

    – Mamo – krzyknęłam – bierzemy z chłopakami psa i idziemy trochę się powłóczyć, ok?

    – Jasne – odpowiedziała z sąsiedniego pokoju. – Uroki miasta nocą, co?

    – Żebyś chciała wiedzieć. Pa! – odkrzyknęłam, zawołałam psa i chwilę później byłam już przy pobliskich ruinach starego kościoła. Szłam ostrożnie, chociaż noc była bezchmurna. Lepiej nie ryzykować.

    – Psst – dobiegło  mnie po chwili  gdzieś z krzaków wyjrzała głowa Marka. – Zapraszamy do nas!

    Rozłożyli kocyk na znanej nam polance, dyskretnie osłoniętej ze wszystkich stron krzakami. Lubiłam przychodzić tu i opalać się nago.

    – Za nasze wakacje! Niech będą najzajebistsze na świecie – wzniósł toast Marek. Pociągnał z gwinta solidny łyk i przekazał butelkę mi.

    – Za wakacje! – potwierdziłam. – cieszę się że jesteście bo strasznie mi tu nudno, a jak dorastająca dziewczyna się nudzi, to wiadomo… – załyczyłam i podałam whisky Luckowi.

    – Za… wakacje – wzniósł nieśmiały toast i pociągnął małego łyczka; zaraz potem się rozkaszlał.

    – Co jest, młody? – zapytał Marek. –  Trema? Rozmyśliłeś się?

    – No bo… bo… – jąkał Lucek, kiedy już odzyskał oddech. – No bo może nie powinniśmy…

    – Nie żartuj. Tyle o tym gadaliśmy!

    – Tak, ale z kuzynką, no wiesz…

    – Lucek – powiedziałam, podchodząc do niego i bez ceregieli wsadzając mu rękę w spodnie. Namacałam ciepły, podłużny kształt, a pod nim worek z dwoma kulkami. Ścisnęłam.

    – Możesz mieć najlepszy pierwszy raz ze wszystkich swoich kumpli. Latami będą ci zazdrościć. Co ci zależy? – ścisnęłam mocniej. Podskoczył.

    – No, skoro tak mówisz…

    – Jasne. Ustaliliśmy to już dawno temu, tak? Więc nie ma odwrotu. Ok?

    – Ok.

    – No i super – powiedziałam, po czym klęknęłam przed nim i ściągnęłam mu spodnie.

    Cholera, pomyślałam patrząc na to, co pod nimi znalazłam. No nieźle. Jeśli w tym wieku ma taką pałę, to za parę lat…

    Ścisnęłam go u podstawy i masując patrzyłam, jak szybko rośnie. Cholera, był niemal rozmiarów bagietki, jakie serwowali w tutejszym barze. Po chwili był już twardy  jak kamień, a oddech Lucka przyśpieszył.  wzięłam go do ust i zaczęłam obciągać: ssałam, lizałam i masowałam językiem. Czułam jak pulsuje mi w ustach, jak twardy kształt penetruje moje podniebienie i wbija mi się w gardło.

    – Dajesz, braciszku! – zawołał wesoło Marek, pociągając z butelki.

    Lucek jęczał i oddychał coraz szybciej; ścisnęłam go za jaja i ssałam z całych sił, szybko więc nastąpiło to, co musiało nastąpić: strumień ciepłej, gęstej spermy trysnął mi do gardła. Jej smak, jej zapach podniecał mnie do granic wytrzymałości. Nie nadążałam połykać i krztusząc się poczułam, jak lepki płyn spływa mi po brodzie na piersi i wsiąka w koszulkę.

    – Kurde, Lucek… – powiedziałam, ścierając z ust spermę rękawem koszulki. – jak ze strażackiego węża, serio. Specjalnie nazbierałeś?

    – Ooo, ooo… – jęczał Lucek.

    – Chyba mu się podobało – powiedział Marek, podając mi butelkę.  – Obciągniesz mi też, kuzyneczko?

    – Nie ma mowy – odpowiedziałam. Byłam mokra i napalona i potrzebowałam kutasa. – chce mi się ruchać jak psu jebać. Wyciągaj pałę i bierz się do roboty – położyłam się na plecach i kusząco rozchyliłam nogi.

    – Ale…  – zawachał się. – nie mamy tu gumek…

    – Nie potrzebujecie – uśmiechnęłam się zmysłowo. – Lekarz przepisał mi prawdziwe tabletki antykoncepcyjne na moje hormonalne problemy. Nieźle, nie? Więc nie trać już więcej czasu i mnie zerżnij, a po tobie zrobi to twój brat.

    – O rany. Super! – krzyknął Marek i zaczął zdejmować spodnie. Jego penis, w przeciwieństwie do młodszego brata, był przeciętnych rozmiarów. Jednak pod nim, zawieszone w wielkim worku, kołysały się ogromne jaja. To chyba było rodzinne… spermy nam nie zabraknie, pomyślałam.

    Marek, już bez spodni, przypadł do mnie i zaczął rozpinać mi dżinsy. Zdarł je ze mnie i uśmiechnął się drapieżnie na widok mojej ogolonej cipki. Kucając przede mną, poślinił dwa palce i delikatnie wsadził je w moje rozgrzane wnętrze. Jęknęłam; moje ciało przeszył spazm rozkoszy. Boże, jaka byłam napalona!

    – Rety, Kinia. Ale jesteś mokra. Jak rzeka rozgrzanego kisielu!

    – Włóżżż… – wymruczałam, pieszcząc swe sutki pod morką od spermy Lucka koszulką. Byłam półprzytomna z rozkoszy. Na szczęście Marek nie kazał mi czekać; płynnym, zdecydowanym ruchem wszedł we mnie po same jaja.

    – O, kurwa – sapnął. – ale zajebiście!

    Położył się na mnie, przyciskając moje dłonie swoimi i powoli zaczął posuwać. Czułam gorącą, nabrzmiałą męskość poruszającą się we mnie w jedną i drugą stronę. Czułam, jak robi sobie miejsce w mojej ciasnej pizdeczce. Zagryzłam wargi by nie krzyknąć; fala rozkoszy zalewała moje rozgrzane ciało.

    – O tak… – jęczałam – Jezu, pieprz mnie…

    – Pieprzę, kuzyneczko – zapewnił mnie Marek i wrzucił wyższy bieg. Posuwał mnie coraz szybciej i mocniej. Jego jaja uderzały o moje pośladki, a ja odpływałam; poruszałam się w rytm jego pchnięć i ogarniała mnie nieziemska przyjemność.

    Wtedy krzyknął, a ja poczułam jak jego fiut nabrzmiewa, by wyrzucić z siebie porcję białego mleczka; z każdym skurczem moją cipkę zalewał kolejny strzał, a wraz z nim mnie zalewała fala orgazmu. Skurcz, ciepło, fala miłości; skurcz, ciepło… czułam je cały czas, bo chociaż Marek skończył tryskać, nie wychodził ze mnie. A jego kutas wciąż był twardy.

    – Czas na rundę drugą, Kinia – wysapał i najzwyczajniej w świecie znowu zaczął mnie posuwać. Niezły zawodnik, zdążyłam pomyśleć, zanim z błogim uśmiechem na twarzy oddałam się rozkoszy i wpadłam w coś na kształt półsnu; było mi cudownie błogo, a Marek pieprzył mnie mocno i rytmicznie. Jakby wpadł trans; pchał mnie jak maszyna, ale z porcją własnej spermy w środku musiał mieć cudowny poślizg. Nie wiem jak długo to trwało, ale było cudowne. Wreszcie z jego ust ponownie wyrwał się stłumiony krzyk i kolejna porcja nasienia zalała moje wnętrze. Marek z głośnym westchnieniem rzucił się na koc obok mnie i oddychał szybko, na jego twarzy widniał wyraz zadowolenia. Nic dziwnego.

    Pociągnęliśmy znowu z butelki, w głowach nam szumiało.

    – Jesteś zajebistą laską, Kinia – powiedział Lucek, który przez ostatnią godzinę mógł tylko patrzeć, jak jego brat opróżnia we mnie swoje jaja. – Ale masz ciało…

    – Rozumiem – zażartowałam, bo oczywiście widziałam, że znów mu stoi.

    – Nie, to nie…

    – Daj spokój – uśmiechnęłam się; pocałowałam go w usta, po czym położyłam się na brzuchu obok Marka i lekko uniosłam tyłeczek. – Rób swoje skarbie. Moja cipka czeka na ciebie.

    – Ma racę, braciszku. Korzystaj – powiedział sennym głosem Marek. – Spuściłeś się już, ale jeszcze nie zamoczyłeś. Masz misję do ukończenia.

    – Ok – powiedział przejętym głosem Lucek. Stanął nade mną na czworaka i po chwili jego członek zaczął coraz mocniej napierać na moje wargi sromowe; napierał i napierał, aż wreszcie znalazł drogę i wśliznął się do wnętrza. Och, wypełniał mnie dużo ciaśniej niż jego brat, a myśl, że Lucek moczy teraz kutasa także w jego spermie i w ogóle mu to nie przeszkadza, nakręciła mnie na nowo. Dałam się ponieść rytmowi jego pchnięć aż do chwili, gdy po raz czwarty tego wieczoru, wraz z falą młodego, gorącego nasienia, zalała mnie fala totalnej rozkoszy.

    Do domu wróciliśmy koło drugiej. Chłopcy poszli od razu do siebie, a ja poszłam do łazienki. Zdjęłam przemoczone spermą dżinsy i koszulkę i wrzuciłam je do kosza na pranie. Ukryłam je niżej, żeby plamy przeschły zanim matka je zobaczy. Pomyślałam jeszcze, że pod tym względem kondomy rzeczywiście byłyby praktyczniejsze, i weszłam pod prysznic. Letnia woda orzeźwiła mnie, zmyła pot, spermę chłopców i moje soki. Zakręciłam kurek, wyszłam z kabiny i zaczęłam się wycierać. Kiedy doszłam do nóg, odwróciłam się tyłem do drzwi i schyliłam, eksponując cipkę tajemniczemu obserwatorowi. Byłam bowiem pewna, że wchodząc pod prysznic zamykałam drzwi łazienki, które teraz były uchylone.

    – No chodź – powiedziałam cicho. – Wiem, że tam jesteś. Kręci cię to? Lubisz podglądać?

    Przez chwilę nic się nie działo i sama już zwątpiłam, czy mi się nie zdawało. Ale kiedy już chciałam odwiesić ręcznik, do łazienki cicho wszedł Lucek.

    – Nie możesz spać? – zapytałam cicho.

    – Nie – odparł szeptem. – Cały czas myślę o tobie i twojej… no, o tym co tam zrobiliśmy, i…

    – I ciągle ci stoi, co? – spojrzałam na nabrzmiały kształt ukryty pod bokserkami.

    – No, tak…

    – Kurczę, trzeci raz? – spytałam z nutką podziwu w głosie. Ale czego innego spodziewać można się było po piętnastolatku, który właśnie poczuł jak smakuje cipka?

    Zamknęłam za nim drzwi łazienki i przytuliłam się do jego pleców. Było późno, więc trzeba to było załatwić po cichu. Prawą dłonią wyciągnęłam z bokserek jego fiuta, chwyciłam go pewnie, acz delikatnie i zaczęłam walić. Twardniał szybciej niż klej błyskawiczny i zaraz miałam wrażenie, że moja dłoń jeździ w tę i we wtę po kiełbasie. Przesunęłam ją wyżej, bliżej napletka, i trzepałam dalej. Lewą dłoń ponownie zacisnęłam na jego mosznie, czując jak jądra przesuwają się między moimi palcami.

    – Dobrze ci? – spytałam. – Lubisz, jak ktoś ci wali i obciąga? Fajnie się w końcu spuścić bez używania własnych rąk, co?

    – Tak… tak… – mówił cicho Lucek. Lewą dłonią wyczułam delikatny skurcz jąder i raz jeszcze z jego wielkiego kutasa trysnął prawdziwy potok spermy – trzeci raz pod rząd? Nieźle, kuzynie! – który tym razem w całości trafił w ściankę kabiny prysznicowej. Gdy tryskał, a ja trzymałam go w dłoni, miałam wrażenie, że podlewam trawnik szlauchem. Niezła frajda!

    – Zajebiście… – wyszeptał Lucek. – Dziękuję…

    – Cała przyjemność po mojej stronie. Leć już, i słodkich snów – powiedziałam.

    Kiedy wyszedł, wytarłam papierem toaletowym cały jego wytrysk, umyłam ręce i też poszłam spać. Leżąc w łóżku czułam błogość i radość, że zafundowałam kuzynowi epicki pierwszy raz. Lodzik i spust, ruchanko i spust, a na koniec robótki ręczne i znowu spust. Na myśl, że będzie sobie do tego trzepał, a kiedy pochwali się tym kolegom, oni także w domowym zaciszu chwycą swoje pały w dłoń i będą walić, wyobrażając sobie, że to ich kuzynką jestem… sama ta myśl sprawiała, że znów robiłam się mokra.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    marcin wolski

    To moje pierwsze tu opowiadanie, mam nadzieję że się spodoba i będziecie chętni na ciąg dalszy 🙂 pozdr

  • Uzalezniony od zabaw cz. 4

    W czasie studiów przyszedł czas, kiedy musiałem zakupić komputer. Dobór parametrów w trakcie budowy był taki, aby komputer był w stanie działać przy edycji tekstu oraz w innych prac office, czy też być w stanie odpalić jakąś grę, żeby można było się zrelaksować. Sprawą oczywistą choć raczej nie pisaną był fakt, że będzie też możliwość oglądania na tym komputerze filmów porno. Posiadanie tej maszyny dużo zmieniło w moim dotychczasowym życiu, Bo już nie byłem ograniczony tylko i wyłącznie do telewizora w salonie, gdzie bardzo często jednak rezygnowała moja matka, a ja komputer zabrałem ze sobą do miasta, w którym Studiowałem.
    W tym czasie Rozpocząłem nowe polowania na filmy, tym razem były to filmy pożyczony od kolegów na płytach CD, czasami szedłem z twardym dyskiem do jednego kolegi, który zrzucał mi na dysk kilka różnych plików i nie mówił, jaka będzie ich zawartość. Z pewną dozą ekscytacji i podniecenia z powodu nieznanego mi materiału, wracałem do domu i szykowałem się psychicznie na nowe wrażenia.
    Oczywistym było, że w tamtym czasie miałem także dziewczynę przecinek z którą Rozpocząłem już życie łóżkowe. Krótko po tym także ona zaczęła studiować(była ode mnie młodsza( i zamieszkała ze mną na jednym pokoju. Z jednej strony fajnie było, bo mogliśmy się po prostu rżnąć i pierdolić i jak króliki, a z drugiej strony ona nie zawsze miała na to chęć. Bardzo szybko okazało się, że zaczęła sobie układać życie erotyczne z kilkoma innymi facetami, ale nadal mieszkaliśmy razem I udawała, że jesteśmy ze sobą jako para. Korzystała także mojego komputera, w którym na twardym dysku były setki ściąganych od kolegów i z Internetu w kafejkach internetowych zdjęć i filmów porno. Stosowałem standardowe metody chowania tych plików poprzez umieszczanie ich wielokrotnie po sobie następujących folderach o dziwnych nazwach, które sugerowały że były to foldery systemowe.
    Związek z dziewczyną, która dla świętego spokoju potrafiła wystawić rękę i zwalić konia, albo udawała, że jest zmęczona (a może nie udawała, po prostu była przemęczona ruchaniem się w innym), dość szybko się zakończył w. Ja w krótkim czasie po rozstaniu się z tą dziewczyną zacząłem następnie związek, który był z jej koleżanką ze studiów.

    Seks żadna nowość, podobny do poprzedniego, ale ta czasami bardziej lubiła jak pod koniec wyjąłem kutasa z cipki i spuściłem się na cycki.

    Za to jak już kiedyś pisałem, nie umiała zrozumieć, że masturbacja to normalne słowo, dla niej było obleśne. Choć na zwroty typu „spuścić sobie z krzyża”, czy „walenie gruchy/ konia” reagowała równie gwałtownie.

    Mieszkanie w jednym domu z nią i jej matką było co najmniej dziwne. Czasami człowiek nie wiedział, czy to, co ona mówiła to jej słowa, czy to matka dyktowała. A że było coraz więcej awantur, to zaczęło dochodzić do tego, że spaliśmy oddzielnie, o seksie to mogłem zapomnieć i wolałem pójść do łazienki i dogodzić sobie ręką.

    Choć przyszedł moment, kiedy dziewczyna powiedziała, że chciałaby obejrzeć ze mną jakiś film porno. Nie mogłem jej po prostu zapytać „to jaki byś chciała z kolekcji?”, więc dla świętego spokoju coś kupiłem w kiosku.

    Oglądaliśmy go siedząc na krzesłach przed ekranem i czułem się jak idiota. Normalnie w tej sytuacji powinienem mieć kutasa na wierzchu i się nim bawić albo dobierać się do dziewczyny i po chwili mieć z nią ostre ruchanie. Tym razem było po prostu tak beznadziejnie, że nie było sensu chyba w ogóle odpalać tego pornosa.

    Oczywiście po wszystkim, kiedy dziewczyna poszła na uczelnię, odpaliłem inny film, na którym lały się potoki spermy po twarzach i cyckach aktorek i dokończyłem zabawę… A właściwie to dopiero rozkręciłem i dokończyłem. Jednak polskie filmy porno w tamtym czasie były totalnym kiczem i chyba lepiej, żeby w ogóle nie powstawały. Albo mój mózg był już zbyt mocno zwichrowany przez zagraniczne produkcje z dobrym światłem, aktorami i aktorkami i naprawdę dobrą jakością filmów…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79