Category: Uncategorized

  • Przylapany przez matke 25/25 (Zakonczenie)

    Rozdział XXV Zakończenie

    No więc ojca nie ma (zawody wędkarskie). Przypominam, co mi obiecywała, znaczy na co się w końcu zgodziła ze zrozumieniem, że trzeba to zrobić. Że to jest jej rola przewodniczki. Że jak już mam eksperymentować, to z nią, a nie z przypadkowymi dziewczynami, a już broń Boże z Anią, bo to jeszcze dziecko (mam inne zdanie). Przy Ani mam być dojrzałym mężczyzną (ciekawe, jak ona to rozumie).

    Gdy nadszedł wieczór, położyła się pierwsza. U mnie w pokoju. Ich łóżko to dla nas tabu. Ja musiałem dokończyć coś na kompie ojca. Sporo się zeszło. Napiłem się jeszcze wody, wykąpałem, prysnąłem wodą ojca i poszedłem do pokoju. Matka spała odwrócona do mnie plecami. Na mojej połowie, na mojej poduszce i pod moją kołdrą wsuniętą częściowo między uda. Halka zwisała, równo ułożona, na poręczy krzesła…

    …Zdjąłem bokserki…

    …Przytulam się do niej całym ciałem. Odwraca się do mnie…

    …Całujemy się namiętnie jak kochankowie, poprawiamy tę naszą pierwszą, zdawkową ślinę z jeziora…

    „Powinieneś znać ciało kobiety…”.

    …Dotykam ją wszędzie…

    Potem zjechałem jeszcze niżej, między uda, zatapiając twarz w jej włosach.

    Ale tego epizodu wam nie opiszę. Jak ktoś nie rozumie dlaczego, to znaczy, że ma problem…

    Tak. Miała orgazm.

    Zamiast walenia było coś innego. Może dlatego, że rozmawialiśmy jeszcze o jej wypadkach studenckich i wiadomej fascynacji…

    Połknęła.

    Do łazienki poszła wtedy sama i długa patrzyła na swoją twarz w lustrze. Na twarz. Nie na spermę, bo jej tam nie było. Była w żołądku. Dałem jej czas, potem poszedłem po nią, przytuliłem i zabrałem z powrotem do łóżka.

    Zmartwię was, Drodzy Czytelnicy. Weszliśmy z matką na zupełnie inny rodzaj intymności, który trwale nas połączył, to fakt, ale…

    Nie. Mojej matki w końcu nigdy nie przeleciałem. Choć robimy rzeczy niewiele różniące się od tego. Ale jednak nie. Do „końca” nigdy nie doszło. Dla niekumatych: nigdy nie wsadziłem.

    Nie żałuję. Dorosłość ma swoje prawa. Przeleciałbym moją własną rodzoną matkę, spuściłbym się jej do środka i co dalej? Nigdy o tym nie rozmawialiśmy, ale czuliśmy, że to nie ma sensu.

    Dlaczego tak się to wszystko potoczyło? Babcine wielkie zabytkowe łóżko? Na pewno odegrało swoją rolę. Ale to tylko jeden element układanki. Przede wszystkim jednak to, że wszyscy nieźle zapierdalaliśmy w życiu. A w domu miałem dwoje facetów. Mieliśmy tak mało czasu dla siebie, że na głupoty… też nie było czasu. A mimo to ojciec szybko wyrwał mnie z rąk matczynych. Wolne chwile to były naprawy wszystkiego w domu. Nie wiem, ilu z was czuło dumę sześciolatka trzymającego ojcu przez godzinę w ręku klucz francuski podczas naprawy kanalizacji. Potem robienie latawców z ich widowiskowymi katastrofami, które były dodatkowym źródłem satysfakcji. Żadnego żalu, jutro zbudujemy nowy, jeszcze większy, który się jeszcze fajniej rozwali… Sklejanie plastikowych samolotów dla mojego pokolenia gimbazy to już niestety nie była klasyka, ale my zbudowaliśmy ich jednak sporo (fajnie płoną, niektóre zakończyły żywot z petardą w środku). Potem był pierwszy samolot z drewna. Jeden, jedyny, za to naprawiany kilkadziesiąt razy. Właściwie z oryginału niewiele zostało. Nowy dziób, nowy ogon, przebudowane płaty… Nie chciał zginąć. Przeszło nam, dopiero gdy wiatr zabrał go do Wisły. A chuj, będzie coś nowego… Ojciec nauczył mnie patrzeć z politowaniem na moich rówieśników rozpaczających nad urwanym kółkiem od modelu. Nawet piwko ojca u wujka w warsztacie było chyba tylko po to, bym się porządnie ubabrał smarami. Nieliczne kryzysy w moim życiu ojciec likwidował w zarodku jednym krótkim stwierdzeniem: „Młody!…”. I nie było gadania.

    Ciasnota w domu powodowała, że każdy bez wyjątku sprzęt, który był nieużywany pół roku, lądował wystawiony pod śmietnikiem. Nawet jak był dobry. Byłem wychowywany na totalnego skutkowca.

    A matka? Nigdy mnie nie przytulała, ani nie lamentowała nad moimi ranami i strupami. Była to raczej okazja do eksperymentów z opatrunkami. Przytulasy były tylko w nagrodę. Nawet gips na moją rękę założyliśmy wspólnie. „Nic ci nie będzie”. Na bandytę jednak mnie nie wychowali, bo gdy dumny wróciłem do domu z pierwszym własnoręcznym sznytem zrobionym w piwnicy żyletką razem z kolegami, to dostałem opierdol jak nigdy w życiu. „Zrób sobie jeszcze kilka, to nigdzie ciebie nie przyjmą do pracy oprócz Biedronki”. Zadziałało. A swoją drogą byli chyba ze mnie wtedy trochę dumni, he, he. Tak coś wyczuwam.

    Podobnie słowo „tatuaż” było w naszym domowym słowniku zaraz obok słowa „kretyn”. Dziwne, że nie są na tę samą literę alfabetu.

    U matki w domu musiało być trochę nietypowych momentów. Młodsza siostra pilnująca rozbrykanej starszej? Tyle się napatrzyła, że już sama nie chciała? Coś musiało być nie tak w relacjach ich rodziców. Może nietypowa rola ojca? Może za bardzo rozpuścili swoje dzieci, a może ich nie wychowywali? Czy w Powstaniu moja matka byłaby pielęgniarką? Bardziej możliwe jednak, że latałaby z butelkami z benzyną. Nie bez powodu ojciec wziął sobie moją matkę od razu. Musiała być inna od wszystkich głupawych lasek. Zobaczył w niej kumpla z cyckami? A niby moja Ania inna? Niewinne stworzenie bawiące się tymi swoimi drobnymi łapkami na moim fiucie gorzej niż w pornolach? Córka prokuratora wojskowego…, to nie mogła być normalna rodzina. Tylko w którą stronę?

    A mimo wszystko czuję, że w tych naszych seksualnych parafiliach odnaleźliśmy się i ja, i moja matka, i Anka, i Zbyszkowie, nawet matka Ani… jakoś dziwnie normalnie. Przekroczyliśmy wiele granic…, ale nie wszystkie.

    Fart czy robienie tego z głową?

    A może trafiłem na odpowiednich ludzi?

    Czasami się kochamy, wyprawiamy z matką w łóżku różne cuda, choć niezbyt często. Gdy jestem u nich w domu, a ojca nie ma w polu widzenia, to wiadomo, odstawiamy z matką nieraz odjechane pieszczoty… Na studiach szybko wyprowadziłem się z domu. Matma okazała się nad wyraz przydatna. Zacząłem utrzymywać się z korków i nawet wyrobiłem sobie niezłą markę. Głównie dziewczyny, wiadomo. Podobno się mną chwalą. Zresztą ich matki też na mnie lecą. A niech sobie gadają. Plotkom nie zaprzeczam przez grzeczność, za to łoję dziewuchy (a raczej ich matki) wysokimi stawkami.

    Ale jest tylko Ania, no i czasem Hanka lub… matka.

    Hanka w końcu podeprawowała „trochę” moją Anię („Fe, jakie to świńskie” – powtarzała z zapałem).

    Cnotę straciła ze mną. Tylko.

    Matka Ani wchodzi do nas do pokoju ;).

    Albo, he, he, po prostu z niego nie wychodzi, gdy zaczynamy ;))).

    Mam żółty czepek.

    Byłem świadkiem.

    Ożeniłem się.

    Mamy dzieci.

    Buduję mosty.

    Stary wcale tak kiepsko nie zarabiał, jak się okazało. Sępili na nowe mieszkanie. Wyszli na tym i tak lepiej niż frankowicze. Uczciwość popłaca.

    Gdy Ania myje włosy, najpierw na nie sikam.

    Uczcie się, stulejarze, zamiast czytać te opowiadania. He, he…

    A czyta się od pierwszego rozdziału.

    Acha. Wtedy, gdy wyprowadzałem się z domu. Coś tam kręcimy się z gratami przy drzwiach. Zagadałem do starego:

    „Tata…”

    „Yhymmm”.

    „Ojciec…”.

    „Co tam, młody?”.

    „Wspominałeś coś o rybach…”.

    K O N I E C

    Spis treści:

    I. ­Wstęp, dziesiąta piętnaście, przytulanie na dobranoc; II. Nocowanie matki, dotykanie halki; III. Taboret w kuchni; IV. Przyłapany w łazience, rozmowa rano, wspomnienie o ciotce; V. Higienistka, uśmieszki matki po przyłapaniu, rozmowa z ojcem, walenie przy śpiącej matce; VI. Walenie przy obudzonej matce, refleksje po waleniu; VII. Wieczór przed pierwszym oficjalnym waleniem przy matce, rozmowa o bezpieczeństwie, komforcie i przyjemności z walenia; VIII. Pierwsze oficjalne walenie, finał po jej wyjściu; IX. Niedzielny poranek, rozmowa po pierwszym waleniu; X. Przygotowania do drugiego oficjalnego walenia; XI. Drugie walenie przy matce, porady o szczęściu i emocjach, finał w jej obecności, wytrysk na włosy, układa faję; XII. Po drugim waleniu; XIII. Na wakacjach – pierwsza rozmowa w wodzie; XIV. Na wakacjach – refleksje o dziewczynach z ośrodka, wypad ojca, przemyślenia po rozmowie w wodzie, wieczorny spacer z matką; XV. Na wakacjach – walenie w nocy, matka przejmuje na chwilę wacka, dotyk spermy językiem; XVI. Na wakacjach – powrót zwłok, druga rozmowa w wodzie; XVII. Na wakacjach – wpadka starych, balanga z dziewczynami w krzakach; XVIII. Na wakacjach – leczenie kaca, bójka na dysce; XIX. Na wakacjach – starsi się kłócą, przyjazd policji, obciąganie na jachcie; XX. Na wakacjach – plaża naturystów; XXI. Na wakacjach – wieczór ze Zbyszkami cz. I; XXII. Na wakacjach – wieczór ze Zbyszkami cz. II; XXIII. Powrót do Warszawy, najlepsza koleżanka Ani; XXIV. Refleksje o Ani i jej matce, picie moczu; XXV. Zakończenie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucjusz
  • 1) Poczatek.

    Jestem Ania. Mam 22 lata i chciałabym podzielić się z wami kilkoma skomplikowanymi historiami z mojego burzliwego życia. Zawsze cieszyłam się powodzeniem wśród płci przeciwnej, ale nie tylko. Dziś jako dorosła kobieta również wzbudzam zainteresowanie. Mam długie do połowy pleców, lekko kręcone kasztanowe włosy, jestem dość wysoka, mierzę 170 cm wzrostu, dbam ile mogę o formę, toteż dzięki diecie i aktywnym spędzaniu czasu mogę się pochwalić naprawdę zgrabnym ciałem. Piersi 75C wydają mi się w sam raz. Dziś w dorosłym życiu, po ciężkich przejściach udaje mi się powoli układać życie na nowo. Ale od początku.

    Wszystko zaczęło się 6 lat temu, w 2016 roku, kiedy skończyłam gimnazjum i przyszedł czas na naukę w liceum. Był to ciężki dla mnie okres. Rok wcześniej rodzice się rozwiedli. Matka poczekała aż skończę gimnazjum, po czym z mojej rodzinnej Łodzi przeprowadziliśmy się do nieznanych mi wówczas Kielc. Do nowego miasta przybyłam z moją 42 letnią matką i starszą ode mnie o dwa lata 18-letnią siostrą Gośką. Jej akurat nie zależało, żeby zostać w Łodzi, bo przez złe towarzystwo niemal zawaliła drugą klasę technikum fryzjerskiego. Matka wtedy uprosiła jej dyrektorkę, że przeniesie ją do innego miasta, żeby tylko zaliczyła drugą klasę. Szkoda byłoby zmarnować dwóch lat nauki.

    Moja mama Beata była zadbaną, atrakcyjną i wysoką kobietą. Po rozwodzie zmieniła nieco wygląd, zaczęła dbać o siebie i lepiej się ubierać. Miała zgrabne lekko krągłe ciało, typowo kobiece, krągłą sporą pupę, duże piersi, pełne, kobiece uda ale przy tym niemalże płaski brzuch. Po rozwodzie zmieniła całkowicie kolor włosów, rozjaśniając go do platynowego blondu, którego gęsta lekko falowana burza, sięgała do ramion. Nawet młodsi faceci się za nią oglądali. Ponieważ miała doświadczenie i odpowiednie wykształcenie, szybko zdobyła pracę w wojewódzkim szpitalu jako pielęgniarka.

    Moja siostra Gośka, co tu dużo pisać, lubiła imprezować i szlajać się. Była bardzo wyzwolona, nawet za bardzo. Była to wysoka 168 cm, szczupła, zgrabna dziewczyna o pociągłej twarzy, włosy farbowane na jasny miedziany rudy kolor, mocno postrzępione, na długość do połowy pleców. Lubiła prowokować. Masa kolczyków w uszach, jeden w nosie, jeden w brwi i przekuty język. Ostry makijaż, punkowy styl ubierania się, to był jej żywioł. Ale lubiła się bawić stylami, zaskakiwać, na co dzień pankówa w ramonesce i dziurawych jeansach, za godzinę mogła być seksownym kociakiem w obcisłej „małej czarnej”. Zazdrościłam jej tego.

    Dlaczego Kielce? Mama tu studiowała za młodu, lubiła to miasto, wciąż miała znajomych z którymi pomimo upływu czasu utrzymywała kontakt. Tu mieszkała też jej najlepsza przyjaciółka Ewa, która bardzo zaangażowała się aby nam pomóc. Ewa załatwiła pracę w szpitalu, pomogła od znajomej wynająć mieszkanie po bardzo dobrych warunkach.

    Dwupokojowe 55 metrowe mieszkanie znajdowało się w jednej z gorszych dzielnic Kielc. Szare, smutne i obskurne osiedle z płyty. Samo mieszkanie też było raczej w przeciętnym ścianie, trochę z PRL-u, ale wszystko działało. Ja z siostrą zajęłyśmy większy pokój, jedna duża szafa, dwa łóżka, rozstawione po przeciwnych stronach, obok każdego z nich małe biurka z Ikei. Mama zamieszkała w mniejszym pokoju z telewizorem.

    Właściciele tego przybytku wyjechali dawno temu do Anglii, ale nie chcieli się pozbywać mieszkania z nadzieją, że kiedyś wrócą. Czynsz i odstępne miał odbierać ich znajomy, pan Andrzej, miły, zadbany i nawet przystojny facet tuż po 50-tce, nieco szorstki, ale elegancki, schludnie ubrany. Był to postawny mężczyzna, świeżo emerytowany żołnierz. Mieszkał sam, miał pod miastem dom po rodzicach, który remontował.

    Do mieszkania wprowadziliśmy się na początku sierpnia, tak aby się zaaklimatyzować. Nie znałam tu nikogo, więc trochę się nudziłam. Z czasem poznałam dwie rówieśniczki z mojego bloku, Zuzię i Agnieszkę. Obie ładne i zgrabne w wieku 16 lat. Wieczorami pod blokiem regularnie widywałam 4-5 osobową grupkę osiedlowych dresików, typowe łyse chłopaczki w wieku ok. 20 lat. Trochę się ich obawiałam, bo kierowali w moim kierunku głupie, często wulgarne komentarze i uwagi. Zawsze stali w przejściu między blokami popijając piwko lub inne trunki.

    Ostatniego dnia sierpnia pan Andrzej miał przyjechać po pieniądze. Zwykle zjawiał się na początku miesiąca, ale tym razem gdzieś wyjeżdżał i poprosił moją mamę o wcześniejszy termin. Mama rano wychodząc do pracy zostawiła w kuchni na stole kopertę z odliczoną gotówką i poinformowała nas, że jak się pojawi Andrzej mamy mu ją przekazać. Siedziałam w pokoju oglądając serial na laptopie. Na dworze był szaro i padał deszcz. Gośka leżała w drugim pokoju przed telewizorem oglądając głupoty. Mniej więcej o 14 zadzwonił dzwonek do drzwi. Gośka zeszła z kanapy i otworzyła wejściowe drzwi, wpuszczając Andrzeja do środka. Odwróciłam tylko głowę w stronę korytarza wydobywając z siebie obojętne „dzień dobry”. Gość odpowiedział tym samym po czym udał się do pokoju. Siostra zaproponowała mu z grzeczności coś do picia siedli w pokoju obok. Zajęłam się swoimi sprawami słysząc jak za ścianą toczy się zwykła rozmowa przy kawie.

    Minęło jakieś 15 minut, kiedy do pokoju weszła Gośka, pod pretekstem, że potrzebuje ładowarki. Nie to jednak wywołało u mnie największe zdziwienie. Siostra wychodząc z pokoju złapała za klamkę i zamykając za sobą dotychczas otwarte drzwi rzuciła krótko:

    „Przymknę Ci trochę, bo strasznie wyje ten laptop”

    Serial wcale jakoś głośno nie leciał, dodatkowo zamknęła też drzwi w pokoju gdzie siedział Andrzej. Zaczęło mnie to zastanawiać. Otworzyłam po cichu drzwi i bezszelestnie wyszłam na korytarz. Pamiętacie drzwi starego typu do pokoi? Takie z lat 80-tych. Biała dykta a pośrodku ogromna szyba z półprzeźroczystego szkła. To co zobaczyłam i usłyszałam za drzwiami sprawiło, że zaniemówiłam. Ujrzałam sylwetkę postawnego mężczyzny i klęczącą przed nim postać kobiety, której głowa przy użyciu rąk nabijała się rytmicznie w okolice jego krocza. Słychać było stłumione chrząknięcia i odgłosy krztuszenia się, przerywane momentami łapczywego łapania powietrza. Po kilkunastu mocnych pchnięciach postać mężczyzny zaczęła wydawać nieco stłumione dźwięki, jak zamaskowany wewnętrzny krzyk, po czym wszystko nagle ucichło. Postać kobiety oderwała się od jego sylwetki, spuściła głowę w dół, opierając czoło na udach samca. Słuchać było odchrząknięcie i kaszlnięcie, które przerwał odgłos podciąganych spodni i zapinanego paska. Będąc w szoku uciekłam do pokoju zamykając za sobą drzwi.

    „To musiało mi się przewidzieć, tego nie było” – próbowałam zaklinać rzeczywistość w swych myślach

    Wlepiłam zdziwione oczy w monitor udając, że nic nie się nie stało. Po 15 minutach pan Andrzej wychodząc nienaturalnie zadowolony i uśmiechnięty, rzucił na odchodne:

    „Trzymajcie się dziewczyny, pozdrówcie mamę” po czym opuścił mieszkanie. Gośka, jakby nigdy nic, wlazła do pokoju. Uśmiechnięta, zadowolona. Rzuciła tylko krótkie:

    „Zostaw te głupie seriale, jutro pierwszy dzień szkoły, nie stresujesz się?” – nie czekając na moją odpowiedź, niby dyskretnie wyciągnęła z tylnej kieszeni podartych jeansów zwinięty niedbale banknot, po czym wsunęła go swojej czarnej torebki leżącej na oparciu krzesełka.

    Udawałam, że nic nie widzę, nic nie wiem. Gośka zrzuciła z tyłka spodnie, nie zwracając na mnie uwagi wypięła się tak, że jej zgrabny tyłek odziany w białe figi odbił się w ekranie mojego laptopa. Ściągnęła bieliznę i koszulkę, przez chwilę paradując po pokoju w samym staniku. Wygrzebała z szafy czarne, koronkowe stringi i stanik w tym samym kolorze do kompletu. Ubrała w pośpiechu elegancką bieliznę, zarzuciła czarną, skórzaną miniówę, białą bokserkę i ramoneskę. Poprawiła lśniące rude włosy, rozpuszczając je rzekła:

    „młoda ja spadam, powiedz mamie, że będę ok 22, cześć!”

    Gośka wyszła a ja zaczęła zastawiać się co właśnie się wydarzyło. Moja siostra sprzedała się za kasę. Owszem żyłyśmy we trójkę skromnie, nie przelewało się, ale też niczego nie brakowało. Matka zarabiała nawet przyzwoicie, ojciec płacił alimenty, jakoś to było. Temat ten jednak nie dawał mi spokoju, a nawet zaczął mnie trochę ciekawić. Wyłączyłam serial i weszłam na pierwszą lepszą stronę porno. Tam szukałam inspiracji, ponieważ dotychczas nie miałam żadnego doświadczenia. Byłam dziewicą a jedyny mój bliski kontakt z facetem to zwyczajne gimnazjalne pocałunki i obmacywanie na dyskotekach szkolnych. Obejrzałam chyba z dziesięć filmików jak kobieta robi facetowi loda. To nie mogło być trudne i jakoś mnie nie przerażało. Czułam nawet lekkie podniecenie, chyba hormony dawały o sobie znać. No i zrozumiałam, że mogę na tym dodatkowo zarobić. Zaczęło mnie to kusić i chodzić mi po głowie. Nie mogłam przestać o tym myśleć…

    Nastał pierwszy tydzień szkoły. Nowe znajomości, jedne fajniejsze, inne mniej. Spodobał mi się jeden chłopak i ja chyba też wpadłam mu w oko. Ale na początku wszyscy się poznawali i nikt nie miał na tyle śmiałości aby zrobić pierwszy krok. Niemal od razu zakumplowałam się z Sylwią, która imponowała mi pewnością siebie i takim wewnętrznym luzem. Sylwia była nieco niższa ode mnie, miała jakieś 165 cm wzrostu, kruczoczarne, postrzępione włosy w stylu emo, kolczyk w nosie i w wardze. Zgrabna, lekko krągła dziewczyna o dużych piersiach i sporej pupie. Chyba trochę przypominała mi stylem sposobem bycia moją siostrę. Też taka pankówa. Ubierała się przeważnie w ciemnych kolorach. Nie widziałam dlaczego tak się złożyło, może faktycznie przeciwieństwa się przyciągają, ona zbuntowana, ja raczej grzeczna i skromna dziewczyna. Dopiero z czasem poznałam powód dla którego zwróciła na mnie uwagę. Ale o tym później.

    Dni mijały szybko bo wszystko było nowe. Ekscytujące. Oswoiłam się i nabrałam pewności siebie. Do tego stopnia, że pewnego dnia, pamiętam jak dziś, była połowa września, piątek, ostatni dzień szkoły, wracałam około 15 do domu. Był ciepły słoneczny dzień. Nigdzie mi się nie śpieszyło, więc leniwie i powoli spacerkiem wracałam ze szkoły. Kiedy już dochodziłam w okolice swego bloku, zauważyłam znaną mi już dobrze grupkę osiedlowych sebixów. Jak zwykle siedzieli na murku między blokami, sącząc któreś z kolei piwko. Tym razem było ich trzech no i jak zwykle zaczęły się niewybredne docinki w moim kierunku. Wszystkie klasycznie ignorowałam, aż w końcu na jedno z nich, zupełnie nie wiem dlaczego zareagowałam. Pierwszy raz w życiu. Jeden z chłopaków, dość wysoki, obcięty niemal na zero. Przystojniak. Miał niebieskie śliczne oczy i gdyby zamienił dres na koszulę i garnitur, to wyglądałby jak początkujący doradca klienta w jakimś banku. Marnował się tutaj, jak zresztą połowa młodzieży w tym mieście. W pewnym momencie rzucił do mnie tekst:

    „Młoda, chodź na loda” – głupio rechocząc i wcale nie oczekując odpowiedzi.

    Nie zapomnę jego rozdziawionej ze zdziwienia szczęki, kiedy niespodziewanie obróciłam się na pięcie i idąc wolnym krokiem podeszłam do niego stając tuż przed nim. Zmierzyłam go wzrokiem, od góry do dołu, nawijając jednocześnie w charakterystyczny sposób na palec miętową gumę do żucia. Chłopak rozejrzał się na wszystkie strony, spojrzał speszony na swoich nie mniej zdziwionych kolegów i stał jak wryty.

    „No i co? Rozmyśliłeś się, czy mocny jesteś tylko w gębie?” – dodałam czując ogromny przypływ pewności siebie.

    Koledzy zaczęli się ukradkiem zbijać i jednocześnie dopingować swojego ziomka, który nadal nie mógł zrozumieć o co chodzi.

    „No to chodź” – wydusił w końcu z siebie, powoli wracając do żywych, po czym zaczął iść przede mną. Podążyłam więc za obcym mi chłopakiem, nie wiedząc w co się pakuje, nie mając zielonego pojęcia co się wydarzy. Ku mojemu zdziwieniu chłopak szedł w stronę sąsiedniego bloku. Weszliśmy do klatki schodowej, a następnie wyciągnął klucze i otworzył drzwi prowadzące do piwnic. Nie mam pojęcia dlaczego dalej w to brnęłam idąc za nim posłusznie. Kiedy w ciasnych i słabo oświetlonych korytarzach dotarliśmy do piwnicy z krzywo namalowanym numerem 25, otworzył kłódkę uchylając drzwi do zagraconej piwnicy wskazując mi niewielką pustą przestrzeń pośrodku:

    „No klękaj” – padła krótka komenda.

    Ściągnęłam plecak i posłusznie wykonałam polecenie cała drżąc z podniecenia i ze strachu. Podszedł wyciągając już na wpół sterczącego penisa. Ledwie otworzyłam usta kiedy poczułam jak wpycha mi go w brutalny i bezceremonialny sposób. Jego kutas zaczął w ekspresowym tempie powiększać się w moich ustach, po krótkiej chwili w pełni je wypełniając. Był dość duży, dlatego dałam radę zmieścić go tylko do połowy, ale on wciąż próbował wpychać go całego. W końcu złapał mnie za włosy i zaczął brutalnie posuwać w usta na nic nie bacząc. Trwało to krótką chwilę, poczułam jak oczy zalewają mi łzy i zaczyna mi brakować oddechu. Przerwy na złapanie powietrza drastycznie się skróciły. Na jego twarzy malował się gniew połączony z podnieceniem, posuwał mnie w usta patrząc w moje załzawione oczy. Po chwili usłyszałam jęknięcie, jego sylwetka wyprostowała się, docisnął moją głowę wbijając kutasa najgłębiej jak to możliwe. Poczułam jak gęsty płyn krótkimi i dużymi porcjami rozbija się o moje gardło, wypełniając szczelnie usta. Sperma zaczęła wypływać mi kącikami ust. Wysunął się ze mnie głośno sapiąc zapiął spodnie. Przyłożyłam dłoń do ust, starając się zebrać resztki nasienia. To co trafiło do moich ust z trudem połknęłam czując lekko słonawy smak, który o dziwo wydał mi się przyjemny. Złapałam plecak i w pośpiechu wyszłam z piwnicy mijając go w drzwiach bez słowa. Dotarłam do domu. W mieszkaniu nie było jeszcze ani siostry, ani mojej mamy. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i położyłam się na łóżku aby się zdrzemnąć, ale nie udało mi się zmrużyć oka. Stało się. Poznałam jak to jest mieć go w ustach. Zupełnie obcy mi facet, zerżnął mnie w buzię, za darmo, spuszczając się jak w zwykłą dziwkę, a najgorsze jest to, że miałam ochotę na więcej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anka Skakanka

    To moje pierwsze opowiadanie. Niestety oparte na faktach, a ja jestem główną bohaterką. Proszę o szczere komentarze, czy mamkontynuować, czy dać sobie spokój. Pisać nie przestanę, bo to form terapii, którą przechodzę aby rozliczyć się z przeszłością i zamknąć pewien rozdział. 

  • Jaki ojciec, taki syn… cz. 2.

    Obudziłem się następnego dnia w swoim łóżku. Zastanawiałem się, czy to, co wydarzyło się wczoraj nie było przypadkiem zwyczajnym snem. Cały czas myślałem o moim ojcu i tym, jak mnie wyruchał, zastanawiając się jednocześnie nad jego słowami o tym, ile wytrzymam. Co mógł mieć na myśli? Wkrótce się przekonałem.

    Wstałem, ubrałem się i zszedłem do kuchni na śniadanie. Wyjątkowo, nie było tam mojej matki, która z powodu choroby drugiej kasjerki musiała pójść do pracy. Ojciec, jak każdego poranka, pojechał pewnie po zakupy do pobliskiej, większej wsi. Zrobiłem sobie śniadanie i czekałem na powrót ojca. Czekałem kolejne minuty, a ojca nadal nie było. Stwierdziłem, że pewnie miał jeszcze coś do załatwienia, więc mam chwilę dla siebie. Przez wczorajszy seks z ojcem byłem nadal strasznie podniecony, co dawało się we znaki – mój penis, jak zazwyczaj o poranku był już twardy i gotowy. Zacząłem się nim bawić i wyobrażać jak ojciec robi ze mną to samo, co poprzedniego dnia. Dotykając się przez spodnie myślałem nad tym, co ojciec zrobi ze mną dzisiaj. Jak się okazało, już chwilę później mogłem się o tym przekonać. Usłyszałem zbliżające się kroki i nagle w kuchni znalazł się mój tata. Ubrany był w dżinsy, idealnie opinające jego krocze, w którym zawsze było widać duże wybrzuszenie, i szary bezrękawnik odkrywający dużą część jego włosów na klatce piersiowej i pod pachami.
    – No, no, no… Ktoś tu chyba nadal ma ochotę… – powiedział.
    – Wiesz tatusiu, po tym co wczoraj ze mną zrobiłeś trudno nie mieć ochoty. – odparłem.
    – Mam nadzieję, że ochotę będziesz miał przez cały dzień, bo teraz cię wyrucham, a wieczorem będę miał dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę – powiedział wyraźnie podniecony.
    – Oczywiście mój panie. – odpowiedziałem, a następnie wstałem i podszedłem do ojca, który złapał mnie za pośladki i przyciągnął do siebie. Trzymając mnie za moją, muszę powiedzieć że dość niezłą, dupę, zaczął mnie całować i wpychać swój język do mojego gardła. Ja w tym czasie zaczynałem masować jego twardego już kutasa. W pewnym momencie ojciec złapał mnie mocniej, podniósł i posadził na kuchennym blacie.
    – Wyliż mi pachy suko. – rozkazał mi władczym tonem. Bez odpowiadania zacząłem wykonywać zadanie. Lizałem owłosione pachy mojego tatusia bez oporu – pachniały męskim potem, a twarde włosy drapały mnie po twarzy. Ojcu chyba bardzo się to podobało. Zaczął całować mnie po szyi i sapać. Chwilę później niespodziewanie złapał moją koszulkę i całkowicie ją rozerwał. Przestał mnie całować po szyi i twarzy przechodząc do mojej lekko owłosionej klatki piersiowej. Całował i podgryzał moje twarde sutki, co niesamowicie mnie podniecało. Zacząłem jęczeć z podniecenia.
    – Pozwoliłem ci jęczeć kurwo? – zapytał prowokacyjnie.
    – Nie, panie. – odpowiedziałem posłusznie.
    – To w takim razie będzie Cię trzeba porządnie ukarać. Wypnij tą dupkę.
    Jak rozkazał mi mój pan, tak zrobiłem. Zszedłem z kuchennego blatu, oparłem się o niego i skierowałem moją dupę w stronę ojca, który jednym ruchem zdjął moje spodnie dresowe i bokserki.
    – Mmm, ale lubię twoją pizdeczkę… – powiedział do mnie ojciec.
    – Dziękuję panie. – odparłem.
    W pewnym momencie ojciec zaczął poruszać swoim palcem między moimi pośladkami, lekko zahaczając o odbyt. Czułem jedynie przyjemność i oczekiwałem, aż go do niego wsadzi. Zamiast to zrobić, zdecydował jednak, że wymierzy mi karę dając mi ostre klapsy. Uderzył mnie tak mocno, że zawyłem. Powtórzył to kilkukrotnie, aż stwierdził, że czas przejść do konkretów. Uklęknął przed moją rozdziewiczoną dupcią, splunął na nią i wsadził do niej palec. Mimo tego, że gruby kutas ojca wyruchał mnie poprzedniego dnia, nadal bolało, ale udawało mi się powstrzymywać od jęczenia. Palcował moją dziurkę tak przez kilka chwil, aż wstał, zdjął swoje spodnie i odwrócił mnie w stronę jego wielkiego kutasa.
    – A teraz go porządnie wyssiesz. Dzisiaj spuszczę się prosto do twoich ust dziwko. – ponownie przystąpiłem do wykonania zadania bez odpowiedzi. Zacząłem lizać wielkiego kutasa ojca przez jego wypchane bokserki, powoli je z niego zdejmując. Miałem przed sobą tego wielkiego, szesnastocentymetrowego, grubego chuja i ponownie nie mogłem w to uwierzyć. Zacząłem od wylizania wielkich jaj ojca, które równie dobrze mogłyby być jajami byka. Nie mogłem pomieścić ich w swoich ustach, więc lizałem je i stopniowo przechodziłem do kutasa. Ojciec miał jednak inne plany. Wziął go do rąk i rozkazał mi otworzyć usta. Tak też zrobiłem. Wsadził go prosto do mojego gardła i zaczął gwałcić mnie prosto w usta. Jego wielkie jaja uderzały o moją brodę, a ja posłusznie wypełniałem rolę do której mnie powołały – bycie kurwą tatusia. Po kilku minutach intensywnego ruchania moich ust, kutas ojca zaczął pulsować, a on sam zaczął jęczeć. Wiedziałem, co to oznacza. Ojciec zaczął przyspieszać, a z jego ogromnej bestii zaczęły wydobywać się niewyobrażalne ilości spermy, która mnie wczoraj zapłodniła. Wszystko posłusznie połknąłem po tym, jak ojciec wyjął swojego kutasa z moich ust, uderzając mnie nim jeszcze kilka razy.
    – Podobało się kurwo? – zapytał.
    – Tak, tatusiu – odpowiedziałem.
    – No i tak ma być. A teraz idź mi zrobić jakieś śniadanie, bo jestem w chuj głodny. Posłusznie wypełniłem rozkaz, myśląc ciągle o niespodziance, jaką ma dla mnie ojciec.

    Dzień, poza niestandardowym porankiem minął normalnie – na pracy. Po południu do domu wróciła matka, z którą zjedliśmy obiad. W jego trakcie ojciec powiedział, że wieczorem jedziemy do Marka – jego brata i to właśnie chyba to miała być ta niespodzianka. Marek był pięćdziesięcioletnim rozwodnikiem, który od zawsze, tak jak ojciec, niesamowicie mnie podniecał. Z wyglądu był z ojcem prawie identyczny. Był jednak bardziej umięśniony i owłosiony. Zawsze pachniał i wyglądał jak prawdziwy samiec. Zresztą, prawdziwym samcem też był. Miał trzech synów, którzy odziedziczyli po nim wygląd, a w okolicy latały plotki o tym, że zaliczył każdą kobietę. Około godziny 18:00 wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu wujka oddalonego o kilka kilometrów. W trakcie jazdy próbowałem wypytać ojca o tą niespodziankę, ale milczał jak zaklęty.

    Dojechaliśmy do domu wujka, który czekał na nas na zewnątrz. Mieszkał sam – jego dzieci dawno się już wyprowadziły – pierwsze dziecko spłodził w wieku 17 lat, więc zdążyły się już usamodzielnić. Przywitaliśmy się z wujkiem i weszliśmy do domu, gdzie usiedliśmy na kanapie. Wujek podał nam piwo – tak jak w przypadku ojca, jego ulubiony trunek i zaczęliśmy rozmowę.
    – Marek, masz co ruchać od rozwodu? – zapytał niespodziewanie mój ojciec.
    – Wiesz, trzeba sobie jakoś radzić, hehe. Ale ciasną pizdeczkę to bym wyruchał – odpowiedział wujek.
    – No to patrz co ci przywiozłem… – powiedział ojciec, a ja zacząłem chyba rozumieć o co chodzi z prezentem.
    – Mmm, to stąd ta wizyta… No, nie wiem czy taka niedoświadczona kurwa sobie ze mną da radę… – odrzekł Marek, który zaczął się zbliżać w moją stronę. Ojciec, siedzący obok mnie złapał mnie za pośladki i powiedział:
    – Wyjebiemy cię we dwóch, moja suko.
    Chwilę później ojciec niespodziewanie rzucił się na mnie od tyłu i zaczął całować mnie po szyi tak, że przez spodnie byłem w stanie wyczuć jego stojącego kutasa. Marek z kolei zaczął masować mnie po kroczu i całować w usta. Czułem, jak dominują mnie dwa samce, byłem w niebie. Wujek ściągnął nagle moją, a później także i swoją koszulkę, rozkazując mi, żebym zaczął ssać jego sutki. Wypełniłem to zadanie, a tata w tym czasie całkowicie zdjął moje spodnie i bokserki, masując mój odbyt swoim palcem. Ja z kolei całowałem i ssałem owłosioną klatkę piersiową Marka, masując jednocześnie jego, również twardego, kutasa. W pewnym momencie również zdjął swoje spodnie i bokserki.
    – Masz go porządnie wyssać kurwiszonie. – rozkazał.
    – Tak jest, wujku. – odpowiedziałem.
    – Do mnie też masz mówić „panie”, suko. – powiedział.
    – Tak jest, panie – poprawiłem się i przeszedłem do ssania. Kutas wujka był większy i grubszy niż kutas ojca, co jeszcze niedawno wydawało mi się niemożliwe. Był tak ciężki, że w trakcie erekcji skierowany był nie w górę, a w dół. Wujek wsadził mi go prosto do ust i kontynuował rodzinną tradycję, ruchając mnie w usta. Ojciec również nie próżnował z drugiej strony i palcował moją ciasną dupcię. Po chwili wyjął również swojego kutasa i bez żadnego nawilżenia wsadził mi go do końca. Zawyłem, a ojciec zaczął ruchać mnie z całej siły w pozycji na pieska. Tak jak ostatnio, jedyne co dało się usłyszeć, to jego olbrzymie jaja uderzające w moją dupcię.
    – Ooo kurwa, faktycznie zajebistą masz tą dziwkę – powiedział nagle mój wujek.
    – Poczekaj, aż wsadzisz swojego kutasa do tej ciasnej pizdy – odpowiedział zasapany ojciec.
    – No, to pokaż tą mi tą dziurkę. – zażądał mój wujek, a ojciec wstał i zmienił pozycję. Teraz to on ruchał mnie w usta, a wujek, po naślinieniu swojego kutasa, wszedł na pełnej prędkości do mojej dopiero rozdziewiczonej dziurki. Ruchał mnie jeszcze mocniej niż ojciec, kładąc się w pewnym momencie na mnie całym swoim ciężarem, co dodatkowo wzmocniło efekt. Chwilę później mój ojciec zaproponował:
    – Marek i ty, kurwo, chodźmy do sypialni.
    Wujek zgodził się i wszyscy przenieśliśmy się właśnie tam. Było zdecydowanie więcej miejsca, więc wujek położył mnie na plecy i zaczął ruchać mnie w pozycji misjonarskiej, całując jednocześnie ojca, któremu robiłem loda, w usta.
    – Zapłodnimy cię we dwóch suko. – stwierdził nagle mój ojciec, który przeniósł się obok Marka, którego kutas zaczynał już pulsować.
    – Ja pierdolę, ooo, kurrrwa, oooh – krzyczał Marek spuszczający mi się prosto do dziurki. Mój ojciec stał w tym czasie obok i masturbował się do tego widoku. Ja zacząłem robić to samo i już chwilę później cała sperma opuściła moje jaja. Wujek wyjął swojego kutasa i zamienił się z ojcem, który doszedł równie szybko, jak ja, a jego męska sperma zaczęła zalewać moją dziurkę. Po spuszczeniu się do mojego odbytu, wyjął swojego kutasa, pocałował Marka i powiedział:
    – No, spisałeś się synu. Jesteś zajebistą kurwą.
    – Dzięki, tata – odpowiedziałem, po czym wszyscy położyliśmy się w łóżku Marka, a z mojej dupy zaczęły wypływać ogromne ilości spermy. Aby zatamować wylew, ojciec wsadził mi swojego kutasa do dupy i położyliśmy się „na łyżeczkę”, zasypiając.

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Napalony Nastolatek
  • 2) Przebudzenie. Do trzech razy sztuka

    W po piątkowej akcji w piwnicy nie mogłam spać. W nocy kręciłam się ciągle na łóżku. Miałam ochotę obejrzeć jakiegoś pornosa, ale na łóżku obok spała Gośka, więc nie było na to szans. Zaczęłam się zastanawiać, czy chłopak, któremu obciągnęłam nie zrobi czegoś głupiego, jak na przykład nie zacznie rozpowiadać na osiedlu o tym co miało miejsce. Zaczęłam się tego obawiać. Myśli zaczęły mnie męczyć na tyle, że chwilę po 2 w nocy usnęłam.

    Sobota jak to w każdej klasycznej rodzinie. Sprzątanie w mieszkaniu i zakupy to główne zajęcie. We trzy szybko ogarnęłyśmy chatę, ja jako najmłodsza zostałam oddelegowana do sklepu po jakieś pierdoły, których brakowało do obiadu. Gdzieś w okolicy 13 poszłam do osiedlowego warzywniaka wychodząc z bloku zastanawiałam się czy chłopaki będą już siedzieć przed blokiem. Oczywiście byli, tym razem we czterech. Spodziewałam się najgorszego, jeszcze głupszych uwag i jeszcze gorszych docinek, jednak ku mojemu zdziwieniu nic takiego nie nastąpiło. A wręcz przeciwnie. Chłopaki, bez żadnych durnych uśmiechów przywitali się ze mną krótkim i ciepłym: „Siemka”. Zupełnie jakbyśmy się znali od lat, a nawet nie nie znaliśmy swoich imion. Odpowiedziałam grzecznie i pewnym krokiem podążyłam w stronę sklepu. Byłam solidnie zdziwiona. Szybko uporałam się zakupami, zjadłyśmy obiad i w zasadzie nie bardzo wiedziałam co mam zrobić zresztą dnia. Zaczęłam z nudów oglądać jakieś głupoty na Youtube ubolewając nad tym, że inne nastolatki lepiej spędzają sobotnie popołudnie.

    Kiedy zbliżała się godzina 17 mama zaczęła zbierać się do pracy. Dziś szła na nocną zmianę, zaleciła Gośce żeby się trzymała nade mną opiekę a sama nie szlajała się wieczorami po mieście. Powiedziała, że obie mamy być najpóźniej o 22 w domu. Jak tylko wyszła z mieszkania, Gośka od razu podbiła do mnie z pytaniem:

    „Młoda, a ty wychodzisz gdzieś dzisiaj czy zamierzasz cały wieczór ślęczeć przed monitorem? Nie masz jakichś koleżanek, planów na wieczór?”

    „Nie, nie mam, może coś obejrzę w TV” – odpowiedziałam krótko.

    „Anka, powiem tak: potrzebuje, żebyś wybyła z chaty na dwie godzinki, między 19 a 21. Czy możesz wyświadczyć mi taką przysługę? Bardzo Cię proszę…” dodała z błagalnym wzrokiem, wlepiając we mnie swoje wielkie błękitne oczy.

    „A dlaczego tak? Co będziesz robić” – zapytałam, chociaż doskonale domyślałam się w czym jest rzecz.

    Przewróciła tylko oczami próbując ukryć zażenowanie mówiąc:

    „Młoda, błagam Cię, jakbyś nie wiedziała o co chodzi. Chłopak do mnie ma wpaść, chcemy pobyć chwilę sami, masz 16 lat chyba nie muszę Ci tłumaczyć co robi dwójka dorosłych osób jak są sami”

    „Nie wiedziałam, że masz nowego chłopaka” – dodałam zdziwiona, bo faktycznie nigdy o żadnym nie wspominała

    „To świeży temat, w zasadzie to dopiero będzie mój chłopak, ale nie chcę zapeszać, w odpowiednim czasie go poznasz” – wyjaśniła

    „Dobra, ogarnę się tylko i idę, może dziewczyny będą na orliku to z nimi posiedzę, uważaj tylko”

    „Dzięki, jesteś najlepsza” – uśmiechnęła się zadowolona.

    Siostra skoczyła pod prysznic, szybko się odświeżyła, wychodząc z łazienki owinięta w ręcznik. Weszła do naszego pokoju zrzucając go podłogę. Jej nagie ciało było naprawdę pociągające, nic dziwnego, że faceci za nią szaleli, chociaż ja sama też miałam wszystko na miejscu. Zaczęła się balsamować. Cipkę miała dokładnie wygoloną, foremną i wąską, piersi kształtne w rozmiarze 75 C więc w zasadzie w takim rozmiarze co ja. Figury miałyśmy podobne, ja byłam 2 cm wyższa i tylko nieco szczuplejsza, dlatego bardziej zazdrościłam jej kobiecych nieco większych ud.

    „Jak to jest uprawiać seks?” zapytałam przyglądając się jej dokładnie.

    „Trudno opisać, zajebiste uczucie, jak raz spróbujesz to będziesz ciągle o tym myśleć, ale posłuchaj rady starszej siostry, nic na siłę, zrób to dopiero wtedy, kiedy poczujesz, że jest Twój czas, poza tym pierwszy raz nie należy do szczególnie przyjemnych” – wyjaśniła

    „A Ty jeszcze dziewica?” – dodała po chwili

    „Tak, na razie się to raczej nie zmieni” – odparłam.

    Gosia wstała z wersalki, wyciągnęła komplet seksownej bielizny. Czarne koronkowe stringi oraz biustonosz i seksowne pończochy samonośne. Obróciła się do mnie tyłem, klepnęła się w tyłek z uśmiechem mówiąc:

    „I jak, może być? Chyba całkiem nieźle, mam nadzieje, że nie przesadziłam z seksapilem i nie zleje się w trzy minuty” – parsknęła śmiechem, po czym sama się zrugała:

    „Sorry, nie powinnam tak żartować przy Tobie”

    Założyła krótką i obcisła sukienkę typu klasyczna mała-czarna. Wyglądała obłędnie. Też chciałam się poczuć chociaż odrobinę seksowna jak ona. Spojrzałam z politowaniem na swoje domowe dresy i rozciągnięty T-shirt.

    „Skoro nie potrzebujesz tej kiecki, to mogę ją pożyczyć?” – powiedziałam wskazując na dość krótką, dopasowaną spódniczkę w czarno czerwoną kratę w stylu norweskiego drwala, z suwakiem z boku.

    „Pewnie, bierz, tylko nie zepsuj i odłóż później na miejsce”

    Założyłam kieckę, pasowała idealnie. Opinała moje ciało, sięgała do połowy ud. Dobrałam białą zwykłą koszulkę na ramiączkach typu boxerka, białe niskie conversy i skórzaną ramoneskę, też pożyczoną od siostry. Sama się zdziwiłam, jak dobrze wyglądam. Połączenie seksapilu i sportowej wygody. Pomyślałam, że powinnam coś w końcu zmienić w moim dotychczasowym, nudnym stylu ubierania. Powinnam brać przykład ze starszej siostry – pomyślałam. Było kilka minut po 18 więc tak ładnie ubrana, przeczesałam swoje brązowe włosy, które akurat bardzo lubiłam i wylazłam z domu, licząc na to, że spotkam na boisku Zuzkę i Agnieszkę. W sumie to mocno na nie liczyłam, bo trochę głupio byłoby siedzieć samej na dworze i czekać aż skończy się schadzka mojej siostry, tylko po to aby wrócić do domu przed kompa. Moje życie towarzyskie nie istniało. Ale chociaż pogoda dopisywała. Był ciepły, spokojny wrześniowy wieczór. To już jakiś plus. Wyszłam z domu, na dworze wciąż było jeszcze jasno. Chłopcy jak zwykle siedzieli obok bloku, we trzech, popijając wódkę z plastikowych kubeczków. Klasyka osiedla. Wyborowa i sok z czarnej porzeczki. Jeśli pili coś lepszego niż najtańszą wódę z żabki, oznaczało, że są przy kasie. Coś sprzedali lub kogoś skroili. To było ich zajęcie, dilerka lub drobne włamy, czasami łupanie kogoś na sąsiednim osiedlu, ale to już coraz rzadziej. Jak tylko wyłoniłam się z bloku od razu poczułam na sobie ich wzrok, niemalże fizyczne doznanie, jak oblepiają mnie łapczywie swoim ślepiami. Nie ukrywam, że sprawiało mi to przyjemność, każda kobieta lubi być obiektem zainteresowania. Niemal od razu podbił do mnie chłopak, którego, powiedzmy miałam okazję już poznać w specyficzny sposób. Wydawał się być hersztem całej tej bandy. Dobrze się wstrzeliłam, można zażartować, że robiąc jemu laskę, wkupiłam się w łaski całej grupy. Podleciał do mnie, ja jednak nie zwolniłam powoli ale pewnie zmierzając w stronę znajdującego się nieopodal boiska.

    „Cześć młoda, poczekaj, gdzie tak pędzisz?” – zatrzymał mnie łapiąc delikatnie, ale stanowczo za ramię.

    „Może siądziesz z nami, napijemy się, pogadamy, poznamy bliżej” – nagabywa

    „To można jeszcze bliżej się poznać? Chyba już dość dobrze mnie poznałeś” – zakpiłam

    „daj spokój, nawet nie wiem jak masz na imię, zaskoczyłaś mnie ostatnio i tak jakoś wyszło, nie daj się prosić, naprawdę jesteśmy w porządku, sama zobaczysz” – zapewniał.

    Nie wiem czemu, ale postanowiłam zaryzykować. Podeszłam razem z nim do reszty ekipy przedstawiając się. Okazało się, że chłopak z którym wczoraj zwiedzałam piwnicę, a który dziś tak ochoczo do mnie podszedł miał na imię Wojtek. Reszta ekipy też po bliższym zapoznaniu okazała się całkiem w porządku. Od razu na przywitanie dostałam pół plastikowego kubka mocno schłodzonej wódki oraz otwarty karton soku. To nie był mój pierwszy alkohol w życiu, ale nie miałam doświadczenia w piciu. Po dwóch szybkich dawkach już poczułam jak kręci mi się w głowie i zaczynam lekko odpływać. Ale było mi bardzo przyjemnie. Całkiem dobrze zaczęłam się dogadywać z chłopakami, miałam wrażenie, że znamy się od lat. Minęło jakieś pół godziny, kiedy obok nas zauważyłam Zuźkę i Agnieszkę, które szły w stronę boiska. Podeszłam do nich żeby się przywitać. Dziewczyny były bardzo zdziwione no i niestety zazdrosne. Same chciałby kumplować się z tymi łobuzami, jednak z niejasnych dla mnie powodów były przez nich ignorowane. Może dlatego, że były z tego samego osiedla i znali się od dziecka, a jak byłam zupełnie obca. Zamieniłam z dziewczynami kilka słów po czym wróciłam do nowych znajomych. Czas mijał przyjemnie, ja już całkiem się rozluźniłam i lekko wcięłam, więc nawet nie patrzyłam na zegarek. Wibracje w telefonie, sygnalizujące nadchodzący SMS sprawiły, że mimowolnie sprawdziłam która już godzina. Dochodziła 21:30. Wiadomość od mojej siostry:

    „Młoda, chata już wolna, wyszłam na chwilę, będę około północy, ale Ty wracaj na 22 tak jak mama kazała”

    Faktycznie nawet nie zauważyła jak zrobiło się późno. Powiedziałam chłopakom, że za chwilę będę się zbierać do domu.

    „Może Cię odprowadzimy” – zaproponował Wojtek

    „Jak to mnie odprowadzicie? We czterech? Przecież mieszkam 50 metrów stąd” – rzuciłam zdziwiona wskazując blok obok którego w sumie staliśmy.

    „Może pójdziemy okrężną drogą, co Ty na to jakbyś tak zbłądziła na kilka minut” – nie dawał za wygraną. Wiem o co mu chodziło, chciał powtórki z wczoraj.

    W zasadzie byłam wcięta i chętna, no i nawet trochę na to liczyłam, ale sądziłam, że sam weźmie mnie na stronę i coś zaproponuje.

    „No w sumie może być” – odparłam z trudem ukrywając podniecenie i ekscytacje.

    Po chwili całą czwórką udaliśmy się w znaną już mi miejscówkę w piwnicy. Owszem byłam pełna obaw co się może wydarzyć, wiem, że to głupie i nieodpowiedzialne, ale alko i ciekawość wzięły nade mną górę. Schodząc do piwnicy czułam jak zaczyna drżeć moje ciało. Wojtek otworzył piwnicę i położył na podłodze niewielki karton, a ja automatycznie i odruchowo zdjęłam skórzaną kurtkę i ustawiłam się na środku klękając twarzą do uchylonych drzwi. Pierwszy podszedł gospodarz, odsuwając rozporek, wsunął mi drugą dłoń w dekolt, ugniatając jedną z piersi. Kontem oka widziałam, jak tuż za nim pozostała dwójka bez żenady zaczęła się masturbować w oczekiwaniu na swoją kolej. Wojtek od razu umieścił swojego sterczącego kutasa w moich szeroko otwartych ustach, po czym zaczął z całych sił wpychać mi go najgłębiej jak to możliwe, powodując, że zaczęłam się dławić i łzawić. Wystarczyło mu kilkanaście solidnych pchnięć aby zalać moje usta swoim nektarem. Nawet nie zdążyłam wszystkiego dokładnie przełknąć, kiedy poczułam w pysku kolejnego słonawego fiuta. Ten był jeszcze większy. Nico cieńszy, ale długi i zakrzywiony. Nie było szans, żeby całego wpakował do buzi, chociaż nie oznaczało to, że nie będzie próbował. Znów dławienie się i krztuszenie. Boże jaką mi to sprawiało przyjemność. Przeszło mi na myśl, że przecież to jest chore, ale przyśpieszone ruchy kutasa sprawiły, że wszystkie myśli odeszły. Znowu strzał. Prosto w gardło, zachłysnęłam się nasieniem na tyle, że część mimowolnie wyplułam na brodę i cycki, starając się nie upaćkać spódnicy. Nie było to łatwe, bo zanim uniosłam głowę poczułam szarpnięcie za włosy i trzeci z chłopaków umieścił penisa pomiędzy moimi wargami. Znowu rżnięcie. Tym razem zeszło mu nieco dłużej, ja zaczęłam odczuwać ból szczęki, bo nikt nie zważał na mnie. Każdy z nich chciał jak najszybciej opróżnić swoje pełne jądra. Po kilku chwilach zdających się przedłużać w nieskończoność, głośne jęknięcie i kolejna porcja nasienia wylądowała w mojej buzi. Przełknęłam całość, palcami zebrałam resztki z twarzy oblizując palce.

    „Dobra jest suka” – usłyszałam ten dość oryginalny komplement

    Zebrałam kurtkę i w pośpiechu wyszłam z piwnicy rzucając do nich lakoniczne „cześć”. Było już całkiem ciemno, a ja wracałam do domu z całą uklejoną od spermy twarzą, rozmazanym makijażem i poplamioną nasieniem wymieszanym ze śliną koszulką. Musiałam zdążyć przed siostrą nie mogła zobaczyć mnie w takim stanie. W domu wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Gośki wciąż nie było. Czułam się spełniona i zadowolona, chociaż wciąż czułam pewien niedosyt. Nie chciałam poprzestawać tylko na robieniu lodów. Ale wciąż byłam dziewicą.

    Wspomnienie wydarzeń sprzed godziny pobudziło mnie na tyle, że moja dłoń odruchowo zjechała w dół, delikatnie wsuwając się w beżowe majtki. Pod palcami poczułam gęsto rozsiane włosy łonowe. Nie goliłam cipki, nie czułam potrzeby skoro nie pokazywałam jej nikomu. Delikatnie zaczęłam pobudzać ja wolnymi i okrężnymi ruchami paluszków. Początkowo nieśpiesznie, z czasem jednak zwiększając prędkość i intensywność. Zamknęłam oczy i drugą dłoń wsunęłam pod koszulkę, zaczynając ugniatać pierś i bawiąc się sutkiem. Czułam jak moje ciało drży, nogi zaczęły się trząść a oddech znacznie przyśpieszył. Nagle wstrząsnęło mną całą. Zaczęłam wić się z rozkoszy, głośno wypuszczając powietrze. Z cipki poleciała niewielka stróżka śluzu, zostawiając wyczuwalny wilgotny ślad na majtkach. Nie zdążę ich zmienić – pomyślałam słysząc klucz przekręcany w drzwiach. Wróciła siostra, a ja niemal natychmiast zasnęłam…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anka Skakanka
  • Moj starszy brat zdradza swoja dziewczyne z moja była przyjaciolka

    *imiona zostały zmienione* Hej, a więc zacznę od początku. Jestem Kasia i mam 20 lat z Ania przyjaźniłam się od początku gimnazjum do 2/3 klasy liceum wtedy się pokłóciliśmy i od półtora roku nie mamy kontaktu. Trzymałyśmy się bardzo blisko, cokolwiek robiłyśmy to razem więc nasze rodziny się dobrze znały. W gimnazjum Ani podobał się mój starszy o 3 lata mój brat. Ale to chyba takie normalne. Maciek ma 23 lat i dziewczynę od ponad 3 lat. Mieszkam sama z tata i bratem. Mój tata często jeździ na delegacje na dzień czy dwa i tak było i tym razem wyjechał w piątek rano i miał wrócić w sobotę wieczór. Z tego co było mi wiadomo to Ania tez była w związku, bo tydzień czy dwa tygodnie wcześniej wysłała mi snapa z jej chłopakiem. Tego dnia byliśmy sami w domu. Maciek powiedział mi ze wychodzi ze znajomymi do klubu. Ja tego wieczoru nie miałam ochoty nigdzie wychodzić wiec zostałam sama w domu z winem i filmem, przy którym zasnęłam. Obudził mnie trzask drzwi koło 2 lub 3 w nocy. Słyszałam mojego brata i jakaś dziewczynę. Myślałam na początku ze to jego dziewczyna ale nie pasował mi jej głos był całkowicie inny ale znajomy. Przez uchylne drzwi widziałam jak ta dziewczyna ciągnie mojego brata za rękę do jego pokoju. Zamknęli się. Moja ciekawość sięgnęła zenitu. Wstałam po cichu z łóżka w samych majtkach i dużej koszulce. Poszłam wtedy pod jego pokój. Z środka dobiegały jednoznaczne dźwięki. Całowali się. Na szczęście przez dziurkę od klucza mogłam coś zobaczyć, a w pokoju świeciła się mała lampka nocna wiec nie było kompletnie ciemno. Wtedy już wiedziałam, ze to nie jego dziewczyna bo różniły się kolorami włosów. Całował się z jakaś brunetka trochę niższa ode mnie (mam 170) miała na sobie sukienkę, która była dość mocno podwinięta mój brat trzymał ręce na jej tyłku. I wtedy się zaczęło ta dziewczyna zdjęła mu koszulkę i rozpięła spodnie, gdy on jej opuścił sukienkę na ziemie. Widziałam jakiś ciemniejszy zarys tatuażu na jej ciele wyglądał dość znajomo i jego miejsce tez. Teraz ona klęczała przed nim i zdjęła mu bokserki. Gdy się schyliła zobaczyłam jej twarz w lepszym świetle to była ANIA. W pierwszym momencie byłam mocno zdezorientowana. Po chwili spojrzałam znowu przez dziurkę od klucza to ANIA miała kutasa mojego brata w buzi. Pomyślałam co za szmata ale z drugiej strony podnieciło mnie to i włożyłam rękę majtki. Po chwili Ania położyła się na łóżku a mój brat zdjął jej majtki. I się na niej położył. Słyszałam jak ona do niego mówi ze od dawna o tym marzyła. I zaczęli się całować. Mój brat wepchnął w nią swojego kutasa. Jęknęła trochę głośniej, było to strasznie podniecające. Zaczęłam palcami bawić się łechtaczka. Dalej nie wierzyłam ze moja kiedyś najlepsza przyjaciółka właśnie rucha się z moim bratem. Przez następne parę minut mój brat cały czas w niej był i po chwili sam powiedział, ze od dawna go kręciła. Nagle Ania wskoczyła na niego i zaczęła na nim jeździć. Wiedziałam ze zawsze była „dobra”(chodzi mi o ciało) ale jej tyłek był idealny wręcz. Mój brat dał jej klapsa wtedy ona zaczęła robić to szybciej. Ja tak samo szybciej zaczęłam się palcować czułam ze zaraz dojdę ale nie mogłam oderwać od nich wzroku. Starałam się być cichutko ale się nie dało gdy dochodziłam. Chwile jeszcze patrzyłam przez dziurkę od klucza. Nagle usłyszałam głośniejszy jęk tym razem mojego brata, wepchał w nią wtedy całego kutasa i w niej skończył. Ona jeszcze chwile na nim siedziała i robiła ciągle to samo kiedy ona trzymał jej ręce na jej tyłku. Szybko wróciłam do swojego pokoju i udawałam ze śpię. Chwile później słyszałam jak poszli na dół się przegnać i z tego co zrozumiałam umówili się na piwo następnego dnia. A ja dalej nie mogłam uwierzyć w to co widziałam przez co nie mogłam spać całą noc. Następnego dnia rano zadzwoniła do mnie koleżanka i mówiła ze widziała ich razem w tym klubie. Nie mówiłam jej o tym co widziałam później ale ona chyba się domyśliła, bo powiedziała ze już wtedy było między nimi gorąco.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasiaa

    Hej,

    jestem Kasia i mam w zanadrzu pare ciekawych histori do opowiedzenia, więc jak wam się podobają to dajcie mi znać. :*

  • Tesciowa 60+ cz.II

    I stało się, żona wyjechała na weekend, młoda spakowała plecak i uciekła do koleżanki, a ja zostałem sam… Sam, w sensie pod opieką teściowej, która tak jak mówiła i obiecała mojej żonie, podjęła się weekendowej opiece nad zięciem przykutym do łóżka. Tuż po godzinie 16 usłyszałem dzwonek do drzwi, co było jednoznaczne z tym, że teściowa przyjechała na “służbę”. Po chwili weszły wszystkie razem do pokoju, dostałem buziaka od żony i córki oraz uśmiech przywitania od mamy mojej luby, po czym zniknęły za zamykającymi się drzwiami, z przed pokoju usłyszałem jeszcze dobiegającą rozmowę o tym, iż jestem umyty i po lekach, drzwi od domu zamknęły się, a mi przyszło najbliższe 48h spędzić na łaskach teściowej. Przyszła do mnie chwilę po tym, jak samochód odjechał z podjazdu przed domem

      – ” no to zostaliśmy sami, mam nadzieję, że jakoś sobie z Tobą poradzę” zażartowała teściowa próbując rozładować napięcie między nami towarzyszące od ostatniego wydarzenie.

     

    – “mama wie, że takich sytuacji przez najbliższe dni będzie więcej? Choćby, dzisiaj wieczorem, gdzie będę musiał skorzystać z “kaczki”…

     

    -” wiem, wiem, na spokojnie damy radę” Po czym, kończąc poprawiać moją kołdrę wyszła z pokoju, rzucając swój czarujący uśmiech. Do wieczora krzątała się po domu, coś sprzątając, gotując i od czasu do czasu pytając, czy czegoś nie potrzebuje?! Gdy około godziny 21 poczułem, że kolejna dawka leków daje się we znaki i powoli odpływam w objęcia Morfeusza, zajrzała kolejny raz, z pytaniem o pomoc…

     

    – “chyba czas już spać, więc prosił bym o pomoc”… Wydukałem przez zęby, nawet nie podnosząc wzroku.

     

    -“spokojnie zięciu, nie krępuj się, ostatnio nam się udało to i teraz damy radę” , po czym poczułem jej dłonie ściągające kołdrę z mojego ciała, i ponownie jej wzrok wbity w mojego przyjaciela, a następnie spojrzenie z uśmiechem skierowane w moja stronę. W głowie mi się zakręciło, gdy jej ciepła dłoń delikatnie chwyciła mojego penisa i powoli zsunęła napletek z żołędzia podsuwając plastikowe urządzenie, do którego miałem oddać mocz… Myśli krążyły, a ja nie potrafiłem się skupić… Moja uwagę przykuła jeszcze jedna rzecz, a mianowicie przez cienki materiał bluzki i biustonosza mojej teściowej, wyraźnie przebijały jej sutki. Ta sytuacja już całkowicie wytrąciła mnie z rytmu, a nagle poczułem pulsowanie mojego penisa, co było równoznaczne z tym, że za chwilę nastąpi erekcja, na co nie mogłem sobie absolutnie pozwolić, nie teraz!!! Jakoś udało mi się załatwić, skupiając swe myśli na rzeczach zupełnie innych, lecz gdy, po zakończeniu czynności fizjologicznych nastąpił proces “czyszczenia” mojego sprzętu, kosmate myśli znowu powróciły. Jej ręka kilkukrotnie pociągnęła napletek w górę i w dół, jakby szykując się do masturbacji. Chłód chusteczki nawilżonej wycierający mój żołądź, spowodował, że aż prawie podskoczyłem… Teściowa tylko delikatnie uśmiechnęła się pod nosem, wiedziała, że jeszcze chwila i ujrzała by, to co jej córka ma w łóżku wieczorami i nie tylko wieczorami… Odłożyła sprzęt na podbrzuszu i wskazującym palcem puknęła delikatnie w jego koniec, jakby stawiała kropkę nad “i”.

     

    – “no, i po kłopocie…. Czas spać, dobranoc” poprawiła kołdrę i myślę, że już miała wychodzić, gdy poprosiłem ja o kolejną rzecz, która przeszła mi po głowie, a którą od razu wcieliłem w życie, widząc, że jej sutki są dalej nabrzmiałe i sterczące.

     

    – “czy mogła by, teściowa mi jeszcze poprawić poduszkę ?”

     

    Podeszła bliżej, pochylając się z boku nad moją głową, walcząc z poduszką moje oczy podziwiały jej wielki, ale jakże piękny biust, miałem je jakieś 15 cm od swojej twarzy. Ile razy o nim marzyłem, jak zanurzam w nim swojego kutasa, jak spuszczam się obficie na wielkie brodawki i sutki, a teraz miałem go, na “wyciągnięcie ręki” , lecz nic nie mogłem zrobić. Zresztą, nawet nie planowałem niczego zaczynać, jedyna rzecz, którą mogłem uczynić to dać jej do myślenia. Widziała jak reaguje na jej dotyk, wiedziała, że wzbudza we mnie podniecenie, a jednocześnie sama się tym nakręcała, co było widać po sterczących sutkach. Postanowiłem swym oddechem skumulować jej podniecenie, zacząłem zbliżać się do niej na niebezpieczną odległość, by mogła go poczuć na swoim dekolcie… Wyczułem, iż ta gra ja kręci, bo dość długo walczyła z poduszką a jej przyśpieszone bicie serca było wyczuwalne. Odpuściłem, dziękując jej za pomoc, kładąc głowę na poduszce, zgasiła światło lampki nocnej na stoliku obok łóżka i wyszła. Zasnąłem.

    Około 1 w nocy obudziła mnie susza w ustach, to po tych lekach. Drzwi od pokoju miałem zawsze uchylone, na wypadek, gdybym czegoś potrzebował w nocy, by domownicy mogli usłyszeć moje wołanie. W domu panowała absolutna cisza, cisza którą zakłócały tylko ciche jęki, to moja teściowa musiała zabawiać się sama że sobą. Zresztą nikogo innego poza nami w domu nie było… Wsłuchałem się głębiej w odgłosy dochodzące z pokoju gościnnego, mój kutas zaczął rosnąć z podniecenia, mama mojej żony bawiła się w najlepsze myśląc, że śpię… Trwało to dobrych kilka minut zanim usłyszałem głośniejsze oddechy a na końcu głośniejsze jęki… Doszła… Ciekawe o czym myślała? Czy często to robi? Usnąłem ponownie, tym razem z potężną erekcją, której nie mogłem sam rozładować.

    O poranku obudził mnie dźwięk odkurzacza, oraz otwierające się drzwi na oścież… Tanecznym krokiem, w krótkich spodenkach do pokoju weszła teściowa, wyłączając odkurzacz przywitała się.

     

      -“dzień dobry, jak się spało? Pora wstawać, już po 8, szkoda dnia” .

    Była rozpromieniona, pełna energii i życia. Najwidoczniej wczorajszej nocy poczuła, naprawdę wielkie odprężenie poprzez orgazm. Zapomniała, tylko o jednej rzeczy, że mi się nigdzie nie spieszyło, bo gips mieli mi ściągnąć dopiero za około dwa tygodnie.

     

    -“dzień dobry, pełna mama życia od rana”

     

    -” dobrze spałam, to chyba ten materac, który macie na łóżku tak działa.. To co poranna toaleta? “

     

    I szybkim ruchem, bez zastanowienia ściągnęła ze mnie kołdrę. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że mój kutas stoi w pełni naprężony jak co dzień rano, tylko że w rozładowaniu napięcia, zawsze pomagała mi żona, która w chwili obecnej była w delegacji, a zastępowała ją jej matka. Jakie było zdziwienie mojej teściowej, gdy ujrzała mojego kutasa w pełnym wzwodzie. Przyglądała się dłużej niż zwykle, nic nie mówiąc… Przerwałem niezręczną ciszę, próbując się tłumaczyć, nie reagowała. Patrzyła dalej wyciągając pomału rękę w jego kierunku, dopiero teraz dostrzegłem, jak mocniej przełyka ślinę i językiem nawilża usta, a na jej bluzce ponownie ukazuje się znajomy widok jej sterczących sutków. Spojrzała mi w oczy, i wypowiadając tylko charakterystyczne “ciiii”, jak matka próbująca uspokoić płaczące dziecko, chwyciła mnie przy samych jądrach, patrząc mi w oczy powiedziała

     

    -“wiem, że faceci rano mają wzwód, spodziewałam się tego, że będziesz pobudzony… Jak moja córka sobie z tym radzi byś mógł się załatwić?”

    Zamurowało mnie, co miałem jej powiedzieć? Że codziennie rano doprowadza mnie ręką do orgazmu, lub pochyla się biorąc go do buzi obciągając mi do końca z połykiem, by nie musieć później sprzątać tryskającej spermy?! Jej pytanie, jak się po chwili okazało, było pytaniem retorycznym. Jej dłoń zacisnęła się mocniej na moim kutasie po czym ruchami w górę i w dół zaczęła powolną masturbacje

     

      – “czy właśnie tak to robi? “

     

    Zapytała kierując wzrok w moją stronę, by już po chwili ponownie spoglądać na moje krocze Nie musiałem odpowiadać, zamknąłem oczy czując, że ta “gra” będzie miała szybki finał… Teściowa nie spieszyła się w swoich ruchach, naciągała go do granic możliwości, po czym wracając mocniej zaciskała dłoń na grzybie. Robiła to perfekcyjnie, obserwowałem ją, przez przymrużone oczy…

     

    -“czym moja córka Cię nawilża przy tej pracy?”

     

    Było mi wszystko jedno, tak czy owak było to na maksa popieprzone, teściowa właśnie waliła mi konia, byłem o krok od orgazmu, który nadchodził wielkimi krokami

     

    – “nawilża go ustami” wycisnąłem przez zęby…

     

    Kątem oka dostrzegłem szerszy uśmiech na jej twarzy, tak jakby na to czekała… Jak dziecko na obiecanego lizaka… Pochyliła się nad łóżkiem, zwolniła uścisk dłoni i nagle poczułem jej ciepłe usta zaciskające się na moim grzybie. Początkowo zajęła się tylko nim, ale z każdym ruchem schodziła coraz niżej, biorąc go coraz głębiej. Po kilku głębszych ruchach byłem już cały w jej buzi… Przyspieszyła dokładając rękę na moją mosznę, masując jajka doprowadzała mnie do szaleństwa. Już wiem, skąd moja żona ma taki talent do obciągania, ale przy swojej mamie mogła, by, się jeszcze wiele nauczyć.

     

    -“zaraz dojdę” uprzedziłem, by nie zachowywać się jak niedojrzały młodziak.

     

    Nic sobie z tego nie robiła, dalej z pełnym zaangażowaniem obciągała mi, aż pierwsza fala wstrząsów przeszła przez moje ciało, a ja zalałem jej usta ciepłą poranną spermą. Spijała wszystko, było tego nie mało, ale widać było jej doświadczenie w tych sprawach, bo nie uroniła ani kropelki. Dochodziłem pomału do siebie, po mega przyjemności jak spotkała mnie w ten sobotni poranek, gdy ona swoim językiem “czyściła” mojego wiotczejącego kutasa. Wyjęła go z ust, po czym ponownie naciągnęła skórę i podkładając “kaczkę” dała mi znak, że mogę się załatwić. Po wszystkim wytarła mnie chusteczka nawilżoną, i tak jak poprzednio “postawiła kropkę nad i” w postaci delikatnego całusa w sam koniec przyrodzenia. Wiedziałem, że to dzisiejsze wydarzenie będzie zalążkiem czegoś, co czeka mnie w późniejszym czasie…cdn

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Czytelnik
  • Szkolni przyjaciele czesc 1

    Był maj 2021 roku, po długim okresie zdalnych lekcji wróciliśmy do szkoły jako dojrzali ludzie. Szczególnie zwróciłem uwagę na mojego kolegę, którego cielesny rozwój przez czas pandemii szczególnie mnie zaskoczył. Nazywał się Antek i był niebieskookim blondynem. Podczas wf ale i podczas lekcji jego obcisłe tshirty i szorty stawały się wilgotne od potu. Miał seksowną sylwetkę jego bicepsy i tors, które zawdzięczał ćwiczeniom na siłowni wzbudzały mój zachwyt i podniecenie. Kolegowaliśmy się od 1 klasy i często wychodziliśmy wspólnie razem z innymi na miasto albo na rower. Czasami jakby specjalnie obcierał się swoim ciałem o moje ale odbierałem to jako żarty. Gdy w szatni zdejmował koszulkę i spodenki starałem się odwrócić wzrok ale nie potrafiłem i często marzyłem o wspólnym seksie razem z nim.

    Pewnego razu umówiliśmy się, że wyjdziemy na miasto: ja, antek i jeszcze jeden kolega. Byliśmy umówieni na 16 ale ja jak zwykle przyszedłem chwilę wcześniej aby się nie spóźnić, następnie przyszedł antek. Po 20 minutach czekania na kolegę postanowiliśmy do  niego zadzwonić, okazało się że dziś niestety nie może wyjść – postanowiliśmy że pójdziemy sami. Nie wiedzieliśmy co robić bo jednak w trójkę jest mniejsza nuda, lecz antek zaproponował że żebyśmy poszli do niego. Twierdził, że jego rodziców nie ma a my razem spędzimy popołudnie grając w gry i oglądając filmy. Zgodziłem się ponieważ stwierdziłem że i tak nic lepszego dziś nie wymyślimy.

    Weszliśmy do jego domu on zaprowadził mnie do salonu i zaczął wyjmować przekąski i napoje oraz różnego rodzaju trunki z regału, w którym jego ojciec gromadził alkohole. Usiedliśmy na sofie a on włączył American Pie, nie protestowałem ponieważ byłem akurat w wieku kiedy coraz bardziej zaczynały interesować mnie sprawy seksualne. Gdy w głowach zaszumiało od nalewek i bimbru nieznanego pochodzenia sytuacja się rozluźniła, rozpoczęliśmy temat o męskich organach rozrodczych, ich wielkości, grubości i ogólnym stanie. Twierdził że nikt w klasie nie ma większego penisa od niego a ja byłem do jego tezy w opozycji. Może nie miałem giganta ale sądziłem że najmniejszy też nie jest ( miałem wtedy około 15-17cm). Postanowiliśmy to sprawdzić i wyciągnęliśmy swoje lekko nabrzmiałe “sprzęty”. Jego podobny wielkością do mojego penis był ogolony a jego grzybek ociekał już wydzieliną. Spytałem się czy mogę go dotknąć a on przystał na moją propozycję.

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ernst Blücker

    To moje pierwsze opowiadanie, jeśli chcecie więcej to piszcie.

  • 3) One wyzwolone.

    W niedziele obudziłam się dość późno. Byłam wyspana i pełna energii. Jakoś nienaturalnie szczęśliwa. Czy to efekt mojego pierwszego w życiu orgazmu? Trudno powiedzieć. Najgorsze jest to, że chciałam więcej i więcej. Mama z siostrą siedziały przy kawie, a ja po szybkim śniadaniu poszłam wziąć długą kąpiel. Stanęłam nago przed lustrem spoglądając na swoje zgrabne i kształtne ciało. Gęsty trójkąt czarnych włosów łonowych rzucał się szczególnie w oczy. Postanowiłam działać. Za pomocą nożyczek przystrzygłam fryzurkę, mocno ją skracając. Maszynka do golenia nów, której używałam również poszła w ruch. Wygoliłam miejsca intymne pozostawiając jedynie ładnie wypielęgnowany trójkącik. Byłam zadowolona. Leżąc w wannie postanowiłam znów poeksperymentować. Nastawiłam słuchawkę prysznicową na większą moc i strumień wody skierowałam na swoją cipkę. Już samo to było bardzo przyjemne. Kiedy drugą dłonią znów zaczęłam ją pieścić, nie wytrzymałam długo, kolejny raz doświadczając tego błogiego stanu. Kiedy skończyłam, opuściłam łazienkę i poszłam do swojego pokoju. Zaczęłam rozmyślać, co zrobić aby zacząć normalne życie seksualne. Bałam się bólu związanego z utratą dziewictwa, jednocześnie marzyłam, aby to zrobić. Nie chciałam jednak oddać się chłopakom z osiedla. Nie na pierwszy raz. Chciałam, żeby zrobił to ktoś bardziej opanowany. Owszem w tym brutalnym i prostackim rżnięciu w usta było coś co mnie fascynowało, ale to co innego niż seks klasyczny. Niestety póki co nie miałam pomysłu jak to rozegrać.

    Niedziela i nowy tydzień minęły bez większych ekscytacji. Chłopaki nagle zniknęli z osiedla, może dlatego. W szkole nadal trzymałam sztamę z Sylwią. Nasze relacje się zacieśniały. Kiedy w kolejny piątek wychodziłyśmy ze szkoły sama zagadała tak ze zwykłej grzeczności:

    „jakie plany na weekend?”

    „Nic szczególnego, pewnie pooglądam jakieś seriale” – odpowiedziałam zrezygnowana

    „Zwariowałaś? Będziesz marnować czas przed kompem? Znam lepsze sposoby na rozrywkę. Jutro o 15 pod stadionem, nie spóźnij się i nie przyjmuje odmowy” – dodała jak zwykle pewna siebie.

    Ucieszyłam się, bo w końcu miałam jakieś perspektywy na spędzanie czasu. Nie miała tylko pojęcia co będziemy robić. Aczkolwiek nie mogłam się doczekać. W sobotę już od rana nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Stanęłam w pokoju przed szafą, zastanawiając się co mam na siebie włożyć. Gośka kończyła makijaż. Jak zwykle ona nie miała problemu z zagospodarowanie wolnego czasu. Wstała od biurka, zrzuciła z siebie domowe ciuchy. Niczym się nie krępując zdjęła zwykłe bawełniane białe majtki, zamieniając je na ultra seksowne czerwone stringi wykończone koronką. Stanik do kopletu. Kurdę, pomyślałam, też chcę taką seksowną bieliznę.

    „Gosia, masz tyle seksownych rzeczy, nie mogłabyś mi pożyczyć jakiś? Mamy w sumie ten sam rozmiar, a ja nawet nie mam jednej pary stringów” – zwróciłam się z oczami jak ten kot ze Shreka.

    „uuu, a co to? Jakaś randka się szykuje? Nie szalej młoda” – zaśmiała się po czym wyciągnęła z szafy ciemnofioletowy komplet z Trumpha. Przód majtek był przeźroczysty, zdobiony u góry czarną kokardką, tył wykończony elegancką koronką. Dopasowany stylistycznie biustonosz dopełniał całości. Wyglądało to ślicznie, aż zaniemówiłam.

    „Masz, zatrzymaj na zawsze, ja i tak w tym nie chodzę, prezent od byłego” – dodała, po czym założyła seksowną, krótką czerwoną sukienkę, poprawiła krwistym kolorem szminki usta wyszła z mieszkania.

    Od razu założyłam cały komplet przeglądając się z zadowoleniem w lustrze. Tylko co dalej? Pod nieobecność siostry postanowiłam pożyczyć sobie coś od niej. Jednocześnie pomyślałam, że przydałoby się kupić coś swojego, ale z kasą u mnie nie było najlepiej, a matka sama pracując nie była w stanie spełniać naszych zachcianek. Zaczęłam się zastanawiać skąd Gośka ma kasę na to wszystko. No tak wszystko jasne. Łączy przyjemne z pożytecznym.

    Wygrzebałam z czeluści szafy czarną, luźną sukienkę do kolan, lekko rozszerzoną ku dołowi. Trochę romantyczna, ale jednocześnie z delikatnym pazurem. Rajstopy miałam swoje, czarne w malutkie czarne serduszka. Słodkie i seksowne jednocześnie. Tylko wciąż nie wiedziałam gdzie i po co idę. Jak mam się ubrać? Sportowo? Seksownie? Ustawka pod głównym stadionem Korony Kielce. No chyba nie idziemy na mecz? Nie znam się na piłce nożnej, za to uwielbiam siatkówkę. Nasmarowałam do Sylwii SMS:

    „Heja, jak mam się ubrać, gdzie idziemy, ja nic nie wiem!”

    Odpowiedź dotarła po kilku minutach:

    „Nie marudź, piwko i chill, ubierz się jak Ci wygodnie, ale nie idziemy na miasto, luzik bejb!

    No dobra, czyli nic szczególnego, ale miałam już strój, nie będę go zmieniać, założyłam ulubione trampki i wylazłam z domu. Będzie co będzie.

    Wsiadłam w miejski autobus i po 15 minutach punktualnie dotarłam pod stadion. Nie było żadnego meczu, na płycie boiska trenowali juniorzy. W oddali zobaczyłam zbliżającą się Sylwię. Sylwia była ładną kobietą o prawdziwie kobiecych kształtach. Duże piersi, większy tyłek, odpowiedni wzrost powyżej 165 cm. Czarne włosy, często były ułożone w celowym, punkowym nieładzie. Miała w sobie to coś. Ubrana w biały, luźny T-shirt z logiem zespołu The Cure, czarna jeansowa kurtka z wyszytą z tyłu na plecach czaszką zrobioną z drobnych, świecących kryształków, do tego czarne poszarpane jeansy z wieloma celowo porobionymi dziurami, pod którymi przebijał się materiał kabaretek. Na ramieniu zarzucony niewielki skórzany plecak. No i wysokie czarne trampki. Na twarzy oprócz wielu kolczyków dość mocny, wyrazisty makijaż. Przywitałyśmy się przyjacielskim buziakiem w policzek.

    „Powiesz mi w końcu jaki jest plan?” zapytałam nico zniecierpliwiona

    „czekamy jeszcze na moją koleżankę” – dodała rozglądając się nerwowo

    „Jezu, ona zawsze musi się spóźniać, o idzie gwiazda” – wskazała kroczącą do nas wysoką blondynkę. Dziewczyna, która szła w naszym kierunku była kwintesencją pięknej, młodej dziewczyny. Długie blond włosy do połowy pleców, błękitne oczy, idealne proporcje jeśli chodzi o ciało. Mierzyła ok 170 cm, zgrabne szczupłe ciało, sylwetka zbliżona do mojej, może ze dwa kg więcej ważyła, ale to tylko wychodziło jej na plus. Ubrana była zupełnie zwyczajnie. Obcisła, dopasowana, biała sukienka w czarne wąskie poprzeczne paski, sięgała do połowy ud, świetnie opinając jej zgrabną pupę. Do tego narzucona na plecy jasnoniebieska jeansowa kurta, na ramieniu biała niewielka torebka Michael Kors, na złotym łańcuszku i markowe białe niskie sneakersy na stopach. Wyglądała ślicznie, połączenie codziennego stylu z niewymuszoną sportową elegancją.

    „Cześć, jestem Wiki” – przywitała się ze mną podając dłoń, następnie ruszyłyśmy w nieznanym mi kierunku.

    „Dobra, najpierw do groszka kupić jakieś alko. Masz dowód?” – Sylwia skierowała pytanie do Wiki

    „Tak, mam gdzieś w torebce” odpowiedziała dziewczyna.

    Jak się okazało, Wiktoria była o 4 lata od nas starsza, więc dowód już miała od 2 lat. Jak się okazało ma dwadzieścia lat i studiuje na drugim roku budownictwa na polibudzie świętokrzyskiej. Zdziwiło mnie to, że kumpluje się z szesnastolatką, zamiast mieć znajomych wśród innych studentów. Świetnie wyglądała, maiła eleganckie i drogie ciuchy i styl zupełnie odbiegający od zbuntowanej Sylwii. Nic mi się tu nie zgadzało.

    Dziewczyna zniknęła za drzwiami sklepu wracając po chwili z dwoma butelkami różowego Carlo Rossi, czteropakiem Heinekena, truskawkową Milką i opakowaniem Rafaelo. Niezły miks. Dalej nie wiedziałam dokąd idziemy, jednak to akurat po chwili się wyjaśniło. Dotarliśmy do znajdujących się w pobliżu ogródków działkowych. Wiecie, takie są w każdym mieście. Kawałek ogrodzonego miejsca, gdzie latem rodziny mieszkające w bloku, mogą pobawić się w uprawę roślin przy rozpalonym grillu i zimnym piwku. Klasyka gatunku.

    Sylwia wyciągnęła klucze do wspólnej bramy wejściowej prowadzącej do reszty parceli. W końcu dotarłyśmy do naprawdę ładnej, zagospodarowanej działki, otoczonej zewsząd niewysokimi tujami. Na środku dość sporej działki stał niewielki murowany domek, typowo działkowy, jakieś 24 m2, przed nim znajdował się taras oraz 3 drewniane ławeczki tworzące niemal foremny kwadrat pośrodku którego był brązowy drewniany stół. W domku standard, rozkładany narożnik, stary fotel oraz niewielka ława. W drugim rogu mały aneks kuchenny i wejście do niepomieszczenia z ubikacją i niewielkim prysznicem. W sumie dobra meta.

    Sylwia wyjaśniła mi, że działka jest zadbana bo to było oczko w głowie jej wujka, który jednak w wyniku doznanego wylewu, musiał odsprzedać za symboliczną kwotę całe to dobrodziejstwo jej rodzicom. Ci jednak nie mają tyle zapału i czasu, więc nawet latem sporadycznie tu bywają. Matka pracuje na rożne zmiany w Biedronce, ojciec jeździ na tirach. Nie mają czasu, więc latem tu często spędza czas, jak się okazuje zajmując się nie tylko uprawą roślin.

    Rozsiadłyśmy się w altance, ja na fotelu, dziewczyny na narożniku i szybko rozlaliśmy winko do klasycznych szklanek. W miarę jak opróżniałyśmy trunek, rozmowy kleiły się coraz lepiej, ale i schodziły na nieco bardziej intymne tematy. W końcu już lekko podpite całkiem się wyluzowałyśmy i padło pytanie od Wiktorii:

    „A Ty jak tam młoda? Z tymi rzeczami? Masz już jakiegoś chłopaka na oku?” – zapytała

    „Albo dziewczynę? – uzupełniła Sylwia z uśmiechem

    „Tak, albo dziewczynę, wiesz, my jesteśmy baaardzo nowoczesne pod tym kontem” – zaczęły się do siebie uśmiechać porozumiewawczo.

    „Nie, no niektórzy mi się podobają inni nieco mniej, ale, że tak powiem jestem jeszcze mało doświadczona w tych sprawach” – odpowiedziałam

    „No ale przecież dziewicą to chyba już nie jesteś” – ciągnęła Wiki

    „No właśnie jestem” – odparłam zgodnie z prawdą

    W tym momencie obie dziewczyny zrobiły ogromne oczy otwierając ze zdziwienia szczękę. Po krótkiej chwili Wika chcąc przełamać tą niezręczną ciszę rzekła:

    „W sumie to Ci chciałabym znów być na chwilę dziewicą, za jej stratę dają nawet 3 tysiące złotych. A ja swoją straciłam w Twoim wieku z miłości, która po pierwszym razie trwała jeszcze raptem 2 miesiące” – rozładowała atmosferę.

    „Jak to płacą? Kto płaci?” – zapytałam

    „Sponsorzy. Daj ogłoszenie na pierwszym lepszym portalu w zakładce towarzyskie, albo na erotycznych stronach społecznościowych, zobaczysz jak dużo dzianych kolesi jest w stanie wybecelować hajs. Najlepiej się zarabia na stracie dziewictwa, albo na byciu w ciąży. Zwykły seks nie jest tak dobrze płatny, bo jedna trzecia studentek z akademików puszcza się za niskie kwoty. Daj do siebie jakiegoś maila wyślę Ci gdzie warto się ogłaszać” – dodała i po chwili dostałam na gmaila w swoim smartfonie listę miejsc gdzie można dać stosowne ogłoszenie.

    „Jeszcze anal, to też dobry hajs” – uzupełniła moja rówieśniczka.

    „A wy też tak dorabiacie?” zapytałam

    „Trzeba sobie czasem radzić, dobre ciuchy kosztują” uśmiechnęła się Wiktoria odkładając swojego złotego iPhone.

    „A Wy nie macie chłopaków na co dzień” – dopytywałam, chociaż o Sylwii wiedziałam, że nikogo nie ma

    „Ona nic nie wie, prawda?” Wiktoria skierowała pytanie do Sylwii patrząc na nią z wymownym uśmiechem.

    Sylwia nie odpowiedziała, jedynie zbliżyła się do starszej koleżanki, składając na jej ustach namiętny, głęboki pocałunek, który momentalnie został odwzajemniony. Języki dziewczyn szalały jak opętane, dłonie błądziły po piersiach, tułowiu i udach. W końcu Wiktoria siadła okrakiem na Sylwii, która oparła się wygodnie o oparcie narożnika. Nie przerywały pocałunków, jeszcze bardziej je intensyfikując. Sylwia podciągnęła nieco sukienkę koleżanki, odsłaniając jej zgrabny tyłek odziany w śnieżno białe mocno wycięte figi brazylijskie których górną, część zdobił granatowy pasek z napisami i logotypami Tommy Hilfiger. Widząc z jaką pasją się ze sobą całują, poczułam mrowienie w całym ciele, takie dziwne uczucie, którego dotychczas nie miałam okazji doświadczyć.

    Dłonie Sylwii bardzo zwinnie posuwały się po koleżance. Jej obie dłonie początkowo delikatnie masowały jej zgrabne pośladki, ale koniec końców jedna dłoń dość szybko zbłądziła i palce wsunęły się przez nogawkę bielizny bezpośrednio docierając do cipki. Ruch ten sprawił, że ich usta na chwilę oderwały się od siebie, Wiki sapnęła głośno i zaczęła szybciej oddychać, bez słowa wlepiła w nią wzrok, patrząc jak zahipnotyzowana. Sylwia coraz intensywniej ruszała palcami, wsuwając palec środkowy oraz wskazujący w jej rozgrzaną cipkę. Widząc to sama poczułam pewien rodzaj podniecenia. Jednak starałam się to ukryć, wyprzeć z siebie. Przecież kręcą mnie faceci – myślałam.

    Nagle Wika zeskoczyła z Sylwii, stanęła przed nią zsuwając w pośpiechu ramiączka, następnie ściągając sukienkę. Rozpięła stanik zostając w samych majtkach. Sylwia w tym czasie również pozbyła się spodni i koszuli, zostając w czarnych koronkowych figach wykończonych różowym cienkim paseczkiem u góry oraz w czarnych kabaratkach. Wiki stanęła przed narożnikiem łapiąc za swoją bieliznę aby się jej pozbyć. Ręka Sylwii jednak był szybsza, zatrzymała ten proces mówiąc:

    „Zostaw, uwielbiam Cię w tych majtkach, sama je za chwilę z Ciebie zedrę” – powiedziała po czym klęknęła przed nią, opierając dłonie na jej biodrach wtuliła twarz w jej łono, mocno zaciągając się zapachem jej cipki okrytej delikatną białą bawełną bielizny. Po chwili odchyliła je nieco na bok, delikatnie pocałowała ustami jej wargi sromowe, następnie już nieco ostrzej przeciągnęła po całej cipce swoim językiem. Wiki złapała ją za włosy, mocno dociskając głowę do swego łona. Zamknęła oczy i wbiła oczy w sufit głośno oddychając. Patrząc na to poczułam delikatny impuls przeszywający moje ciało. Zupełnie jak przy nadchodzącym orgazmie. Miałam wrażenie że krew pulsuje mi coraz bardziej, sutki sterczą, a policzki zaczynają się rumienić. Siedziałam nieruchomo na fotelu próbując wyrównać oddech.

    Dziewczyny wciąż kontynuowały zabawę. Sylwia pozbyła się stanika uwalniając swe duże, pełne piersi, klęcząc i pieszcząc Wikę. Tylko na chwilę oderwała się od jej cipki, ściągając jej majtki aby mieć lepszy dostęp do jej gładko wygolonej cipeczki. Tym razem językiem przejechała najpierw po całej wewnętrznej stronie lewego uda, od dołu do góry, delikatnie zahaczając językiem o rozpalone wargi sromowe, kontynuując wędrówkę po udzie drugiej nogi. Wika sapała coraz głośniej. Po chwili znów dopadła jej waginę, delikatnie rozchylając jej nabrzmiałe płatki i wpychając tam głęboko swój wyprostowany na sztorc język. Po kilku jego ruchach, przeszła na kolanach za plecy swojej starszej koleżanki i nadal klęcząc rozsunęła jej pośladki dłońmi przesuwając język od cipki aż po drugą dziurkę wirując zagłębiając się w niej z rozkoszą.

    „O Ja pierdolę, takkk…” – wydała z siebie głos Wika. Obróciła się nagle odsuwając się od klęczącej za nią dziewczyny, spojrzała na mnie. Siedziałam na fotelu z rozchylonymi ustami. Czułam podniecenie. Ale byłam jednocześnie jak sparaliżowana. Pogładziła klęczącą na podłodze Sylwie po włosach, mrucząc do niej pod nosem:

    „Za raz się Tobą zajmę kotku”

    Następnie wolnym krokiem podeszła do mnie wyciągając dłoń w moim kierunku. Nie wiem dlaczego ale bez słowa wstałam posłusznie. Zbliżyła się do mnie dając mi namiętnego całusa z języczkiem, który wirował jak szalony w moich ustach. Nigdy tak się nie całowałam, moim ciałem szarpnął dreszcz. Oderwała usta delikatnym ruchem położyła dłoń na mojej talii, płynnym ruchem ustawiła się tuż za moimi plecami.

    „Nie bój się, tylko coś sprawdzę, wystarczy tylko jedno Twoje słowo i Cię zostawię w spokoju”

    wyszeptała mi do ucha, a kończąc to zdanie najpierw przejechała po nim językiem w końcu delikatnie go przygryzając. Nawet nie wiem kiedy suwak od sukienki na moich plecach zjechał na sam dół, a ona sama zsunęła się spadając bezwładnie do kostek. Delikatnie położyła dłoń na moim płaskim brzuchu powolutku wsuwając mi rękę pod rajstopy i majtki. Opuszkami pogładziła po moich włosach łonowych idąc niżej sięgnęła trzema długimi i szczupłymi palcami do moich dolnych warg. Dopiero teraz poczułam jaka tam jestem wilgotna.

    „Parsknęła cicho pod nosem łagodnie ale ciepło się roześmiała kierując do Sylwii słowa:

    „Ona jest calusieńka mokra” – zwróciła się do Sylwii, unosząc dwa palce w geście Viktorii, pomiędzy którymi widać było cienką, lśniącą niteczkę śluzu, łączącą dwa palce. Koleżanka tylko uśmiechnęła się z zadowoleniem, wstając z kolan, usiadła na łóżku, rozłożyła nogi, zaczęła pieścić swą cipkę poprzez czarne majtki, czekając na dalszy ciąg wydarzeń.

    Wiki podstawiła mi palce do ust, które mimowolnie oblizałam. Następnie znów dłonią zanurkowała przedzierając się przez rajstopy i majtki, ponownie sięgnęła po porcję wilgotnego nektaru, wyciągnęła rękę, roztarła go między palcami, powąchała i sama skosztowała.

    „Jesteś przepyszna…mam Cię zostawić, czy chcesz do nas dołączyć?” – zapytała

    „tak” – odpowiedziałam w najgłupszy możliwy sposób, bo nic to nie oznaczało. Ale szybko się zorientowałam i zrobiłam krok w stronę wersalki, aby dać sygnał, że wchodzę w to.

    Razem podeszłyśmy do narożnika. Sylwia uśmiechnęła się przesuwając się na jeden koniec legowiska. Siadłam odruchowo obok niej, nie wiedząc co mam robić. Zauważyła to nasza blond piękność, znów mnie całując namiętnie przez dłuższą chwile.

    „Nie bój się, pełny luz, zajmiemy się Tobą” – powiedziała ciepło, po czym uklęknęła przede mną, biorąc w dłoń moją stopę.

    „Masz cudne ciało” – powiedziała przyglądając się dokładnie moje stopie odzianej w czarne rajstopy zdobione uroczymi czarnymi serduszkami. Przystawiła stopę do swojej twarzy, delektując się jej zapachem. Nie wiedziałam o o jej chodzi. Po chwili poczułam jak każdy paluszek pieści swymi ustami. Kiedy skończyła, przejechała językiem po podeszwie. To samo zrobiła z drugą nogą. Spojrzałam na Sylwię, która przyglądała się temu ze skupioną twarzą, wciąż, coraz intensywniej się masturbując. W międzyczasie Wiki już podążała za pomocą drobnych pocałunków ku górze. Łydki, uda… centymetr po centymetrze. Docierając do cipki, złapała za szeroki pas moich rajstop znajdujących się na wysokości niemalże mojego pępka, delikatnie ściągając je ze mnie mówiąc:

    „Zdejmiemy to kochanie, nie chcę żeby się potargały” – dodała z uśmiechem jednocześnie poprawiając swoje włosy. Boże była taka śliczna. Uniosłam pupę, żeby jej to ułatwić. Zsunęła rajtki, rzucając ja na fotel, gdzie siedziałam dosłownie przed chwilą. Spojrzała na moje ciemnofioletowe, zdobione czarnymi koronkowymi haftami stringi z uznaniem stwierdziła:

    „łał, jaką ty masz seksowną bieliznę, musisz mi kiedyś pożyczyć” – uśmiechnęła się

    „dostałam od siostry” – niemrawo wydusiłam z siebie

    „Ona też taka śliczna i zgrabna jak Ty? Ją też chyba muszę poznać” – zażartowała i nie czekając na moją odpowiedź, zanurzyła twarz między moimi nogami, łapiąc za majtki zaczęła powoli mi je ściągać. Kiedy to uczyniła, rzuciła je, ale tym razem nie na fotel, w stronę zabawiającej się obok Sylwii.

    „Obczaj, nic tam nie robiłam, zobacz jakie mokre” – zwróciła się do niej.

    Sylwka szybko złapała zdobycz, przykładając do nosa i zaciągając się wewnętrzną stroną bielizny. Musiało jej to dodać powera, bo trzymając przy twarzy moje wilgotne majtki, zrobiła jeszcze kilka okrężnych ruchów dłonią, po czym jęknęła głośno, wypuszczając powietrze.

    „Poczekaj chwilkę kochanie” – zwróciła się do mnie Wiki odrywając twarz od mojego krocza. Przesunęła się do opadającej z sił koleżanki obok:

    „Już? Nie poczekałaś aż ja dokończę?” zapytała Sylwię, po czym odchyliła jej matki zlizując solidną porcję śluzu z jej cipki. Kiedy skończyła wróciła znów do mnie, ponownie zajmując się moją niewinną szparką.

    „Spokojnie, dziewictwa Ci nie zabiorę, ale postaram się, żebyś popłynęła” – dodała pewna siebie

    Sylwia chwilę odsapnęła, jej oddech się wyrównał. Przysunęła się do nas, delikatnie mnie obejmując rozpięła mi stanik, jednocześnie całując w usta. Nie wiedziałam co się dzieje, za dużo impulsów naraz. Byłam całowana i lizana jednocześnie. Pamiętam, że cała drżałam i traciłam kontrole nad ciałem. Kurwa jak przyjemnie! Niech to się nie kończy… – myślałam

    Kiedy wyzwoliła moje cycki, zaczęła je lizać namiętnie, podgryzać sutki na przemian, co chwilę wpychając mi język w usta. Druga z dziewczyn szybkimi ruchami języka sprawiała, że całkiem nie byłam w stanie kontrolować co się dzieje, Lizała mnie wzdłuż i wszerz, patrząc z satysfakcją jak zamykam oczy i odpływam w nieznane. Pamiętam dwa pierwsze orgazmy. Reszta działa się zbyt szybko. Przy trzecim odleciałam. Widziałam tylko jak Wiki zmienia się z Sylwią, ta przeszła do mojej cipki a Wiktoria zaczęła na przemian ssać moje sutki. Chyba zorientowały się, że jak na pierwszy raz to duże emocje, więc słyszałam tylko:

    „zajebista, jest śliczna, ale świeżaczek, tylko niech jakiś kretyn ją skrzywdzi to go zajebię” – usłyszałam mając zamknięte oczy. Byłam zadowolona i bardzo szczęśliwa. Ale bez mocy. Dziewczyny ułożyły mnie na łóżku, same zajmując się sobą. Na chwilę usnęłam. Obudziło mnie gryzienie po sutkach. To Sylwia. Wiki całując mnie w usta obudziła mnie całkiem mówiąc:

    „Królewna? Żyjesz? Dochodzi 21? Możesz zostać z nami? – zapytała

    Nie mogłam, zerwałam się z łóżka mówiąc:

    „Jest sobota, muszę być na 22 w domu. Powoli ubrałam się szykując do wyjścia.

    „Mam nadzieję, że będzie jakiś autobus” – rzuciłam do dziewczyn

    „Zwariowałaś chyba, żeby się tłuc autobusem” – powiedziała Wiki łapiąc za telefon i wychodząc z domku. Po chwili wróciła zwracając się do mnie:

    „Odprowadzimy Cię do wyjścia z działek, chodź, za chwilkę mój kumpel po Ciebie przyjedzie i zawiezie Cię do domu. Po 10 minutach pod bramę wejściową podjechało srebrne kombi. Chyba jakiś Ford. Nawet nie pamiętam jak wyglądał kierowca, wiem, że był na oko trzydziestoletni. Grzecznie odwiózł mnie na podany. Zmęczona lecz szczęśliwa ledwie co doczłapałam się do domu. Mamy nie było, Gośki też. Dochodziła 22, nawet nie wiem kiedy zasnęłam…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anka Skakanka

    To moje pierwsze opowiadanie. Niestety oparte na faktach, a ja jestem główną bohaterką. Proszę o szczere komentarze, czy mamkontynuować, czy dać sobie spokój. Pisać nie przestanę, bo to forma terapii, którą przechodzę aby rozliczyć się z przeszłością i zamknąć pewien rozdział. 

  • Zabawy z siostra cz. 11

    Nawałnica, jaka rozpętała się chwilę po tym, gdy schowaliśmy rowery przejdzie chyba do historii naszego Zadupia Dolnego. Ulewny deszcz, który przeszedł w grad, oraz silny wiatr sprawiły, że po kwadransie nie było już prądu. Zjadłem więc lekką kolację, a następnie położyłem się w łóżku. Nie chciałem się jeszcze myć, gdyż ciągle czułem na sobie zapach moczu Klaudii, a to podobało mi się niesamowicie. Zresztą stwierdziłem, że poczekam i wykąpię się po niej. Może znowu zapomni spuścić wodę. Nawet nie wiem kiedy zapadłem w sen. Gdy się ocknąłem, było już kwadrans po północy. Wziąłem szybką kąpiel. Niestety wanna była pusta, a następnie z objawami lekkiego kaca położyłem się znowu spać. W całym domu panowała cisza, więc postanowiłem, że tak będzie najrozsądniej. Rano, a w zasadzie przed południem , gdy wreszcie udało mi się wyrwać z objęć snu zobaczyłem, że nastąpiła delikatna zmiana w pogodzie. Wczorajsza burza nieco odświeżyła powietrze. Znowu było gorąco, tym razem jednak można było przynajmniej swobodnie oddychać. To będzie piękny dzień, pomyślałem. Pozbierałem się szybko i korzystając z tego, że rodzice jeszcze odsypiali nockę, zabrałem auto i popędziłem po zakupy. Gdzie była Klaudia wraz z Dawidem nie wiem. Musiałem jakoś sam sobie poradzić. Na szczęście zakupy poszły mi o wiele sprawniej niż sądziłem, więc już po godzinie byłem w domu. Poukładałem zakupy na swoim miejscu i zająłem się przygotowywaniem mięsa na grilla. Miało nas być całkiem sporo, plus oczywiście rodzicie, więc czas leciał mi bardzo szybko. Oczywiście dopiero, gdy uporałem się ze wszystkim sam, w domu pojawiła się reszta rodziny. Siostra pomogła mi jeszcze z cebulą, papryką i wszystko było gotowe. Do wieczora mieliśmy jeszcze sporo czasu. Zabrałem piwo i poszedłem przygotować samego grilla. Nic nie zapowiadało nagłej zmiany pogody, więc imprezka pod altanką powinna wypalić na sto procent. Tuż po siedemnastej poszedłem się wykąpać, bo przez tą gonitwę zdążyłem się porządnie zgrzać.

    Wszystko było już gotowe. Węgiel drzewny powoli nabierał temperatury. Nie wiem, czy zrobili to specjalnie, ale zjawili się wszyscy razem. Wrzuciliśmy więc część mięsa na grilla, a sami zaczęliśmy się delektować browarem i śmiać się z jakichś pierdół. Dopiero, gdy zaniosłem rodzicom jedzenie, wyciągnąłem ze sobą Dawida. Klaudia brała kąpiel, bo było słychać plusk wody. Dołączyła do nas dopiero po dwudziestej. Od razu jednak wszystkie spojrzenia, oraz cała uwaga powędrowały w jej kierunku. Chyba każdy z nas doskonale wiedział, jak zakończy się ten wieczór. Szybko upiekliśmy resztę mięsa i zjedliśmy kolację. Wraz z bratem posprzątałem szybko jednorazowe talerze, oraz sztućce.

    Rodzice wreszcie zaczęli się zbierać do pracy. My znowu zostaliśmy sami w męskim gronie, ponieważ Klaudia opuściła na kilka minut temu. Byłem jednak pewien, że wkrótce do nas dołączy. Już ja ją znałem. Nie myliłem się. Gdy tylko samochód rodziców zniknął za zakrętem drogi, zjawiła się moja, a w zasadzie chyba nasza bogini.

    Rozpuszczone długie, czarne włosy, oczy, oraz usta pomalowane w tym samym kolorze idealnie kontrastowały z jej ubiorem. Ubrana cała na biało, wyglądała cudownie. Bluzeczka, której guziki były rozpięte niemal do połowy, odsłaniała nieco biały stanik. Mini spódniczka, kończącą się tuż pod pośladkami, pończochy wraz z pasem, oraz szpilki. Wykonała pełny obrót, prezentując się nam w całej okazałości. Gdy podeszła do stołu, by zabrać z niego piwo, dłoń Marka od razu znalazła się na jej nodze. Szybko przesunął się z jej łydki w górę I po chwili ocierając się o wewnętrzną część uda, znalazł się między jej nogami. Widziałem, jak porusza palcami w przód i w tył, pieszcząc jej cipkę. Pochyliła się nieco, ułatwiając mu dostęp. Mógłbym się założyć, że jeśli ma na sobie majtki, to są już kompletnie przemoczone. Nie pozwoliła jednak doprowadzić się do orgazmu. Jeszcze nie teraz. Zabrała swoje piwo i odeszła z nim w kąt altanki. Wszyscy powędrowali znowu za nią wzrokiem. Oparta o barierkę w zmysłowy sposób oblizywała końcówkę szyjki butelki. Przebiegło mi przez myśl, ile to już razy w podobny sposób bawiła się moim kutasem. Od razu zacząłem twardnieć. Chciałem jej. Wszyscy jej chcieli zapewne. Siedziałem na szczycie stołu, na jedynym krześle. Reszta napaleńców rozmieściła się wcześniej na dwóch ławkach, po obu stronach stołu. Zrobiło się tam trochę ciasno, dlatego to mi przypadł zaszczyt goszczenia bogini na swoich kolanach. Wstałem więc i nie przejmując się namiotem w spodenkach, który był doskonale widoczny, złapałem jej rękę i przyciągnąłem do siebie. Odsunąłem nieco krzesło, by zrobić jej miejsce. Usiadła bokiem na moich kolanach, zakładając prawą nogę na lewą i obejmując mnie jedną ręką. Lubiłem czuć na sobie jej słodki ciężar. Nie mogłem się powstrzymać i już kilkadziesiąt sekund później to moja dłoń błądziła po jej nodze. W rewanżu poczułem jej dłoń obejmującą mojego kutasa. Wiedziałem już, że dzisiaj to ja będę pierwszym, który będzie szczytował. Rytmiczne ruchy Klaudii, oraz spojrzenia pozostałych zebranych sprawiły, że parę minut później na moich spodenkach wykwitła całkiem spora plama. Nie pozostało to oczywiście bez komentarza. Niemal wszyscy domagali się, by teraz była ich kolej. Klaudia jednak niewzruszona, odłożyła piwo na stół i wstała, pociągając mnie za sobą. Bez zbędnych ceregieli zdjęła ze mnie koszulkę. Nie opierałem się. To mogła być świetna zabawa. Nie myliłem się. Dwa oddechy później moje spodenki powędrowały w dół, a na fiucie poczułem gorący język siostry, który zlizywał ze mnie resztki spermy. Czułem się, jak gwiazda wieczoru, a tymczasem to miał być prezent urodzinowy dla Klaudii. Nie zawsze jednak prezenty bywają trafione… A może jednak?

    Usiadłem znowu na krześle, zmuszony do tego poniekąd przez siostrę, która wręcz pchnęła mnie na krzesło. Sama zaś szybko wskoczyła z powrotem na moje nogi. Znowu usiadła bokiem. Jednak po wielu namowach i prośbach naszych kompanów wreszcie uległa ze śmiechem, stawiając za warunek kolejne piwo. Nie musiała prosić. Dosłownie sekundę później trzymała w dłoni kolejną schłodzoną butelkę. Zgodnie z obietnicą zmieniła pozycję na moich kolanach. Obróciła się przodem do napaleńców, spuszczając nogi , po obu stronach moich. Dłonią, którą nie trzymała piwa, zasłoniła dostęp do swojej muszelki. Wiedziałem jednak, że nie potrwa to długo. Zabrałem się więc za rozpinanie guzików jej bluzeczki. Gdy wreszcie uporałem się z ostatnim, pomogła mi i zrzuciła z siebie tą krępującą ruchy część garderoby. Oparła się o mnie. Położyłem dłonie na jej brzuszku. W chwili, gdy wsunąłem lewą dłoń pod stanik i zacząłem pieścić jej pierś, uniosła nogi i rozchylając je szeroko, oparła stopy o stół. Gdy jej króciutka mini jeszcze bardziej podwinęła się w górę, zauważyłem, że i owszem ma na sobie majtki. Były to jednak jedne z moich ulubionych… Często się z nimi zabawiałem. Część garderoby, wykonana z siateczki, o drobnych oczkach, nie była w stanie zakryć niczego. Wszyscy mogli podziwiać jej różową cipkę. Dotknąłem jej majteczek. Tak jak się spodziewałem, były całkowicie mokre. Podniosłem dłoń do ust i oblizałem palce. Smakowała jak zwykle wybornie. Pieszcząc jej pierś zauważyłem, że stanik rozpinany jest z przodu. Podobało mi się to i już po chwili uwolniłem jej duże cycki. Twarde sutki sterczały dumnie, czekając na moje palce. Doczekały się. Szczypałem je i lekko szarpałem. Zaczęła głośniej oddychać. Jako pierwsi do naszej zabawy dołączyli Robert z Piotrkiem. Oboje stanęli po naszej prawej stronie i zaczęli obmacywać piersi mojej siostry. Zrobiłem im miejsce. Sam zaś zająłem się lizaniem jej ucha. Zobaczyłem, że złapała Roberta za jaja. Oj znałem bardzo dobrze ten jej uścisk, na granicy rozkoszy i bólu. Po chwili pozostali napaleńcy, z wyjątkiem Dawida dołączyli do nas i obmacywali jej brzuch, oraz piersi. Jako pierwszy kolejny krok wykonał Artur, który powędrował dłonią między nogi naszej bogini. Widząc zaistniałą sytuację, nasz brat szybko zareagował i wślizgnął się między jej szeroko rozłożone nogi. Porozpinał jej pas do pończoch i odrzucił go na stół. Tuż obok mojej twarzy pojawił się twardy kutas Roberta, masowany zapalczywie dłonią Klaudii. Dawid uniósł nogi siostry i oparł je sobie na klacie, a następnie zdjął jej miniówkę wraz z mokrymi majtkami, po czym usiadł znowu na ławce. Przyłożył jej majtki do nosa i wąchał je zachłannie. Znowu rozłożyła szeroko nogi, wpuszczając między nie Artura. Sama zaś zaczęła ssać kutasa Robertowi i masować pałę Piotrka, który już jakiś czas temu również zsunął swoje spodenki. Słyszałem mlaskanie Artura, zlizującego soki z cipki Klaudii. Słyszałem jej przyśpieszony oddech połączony z dźwiękami cmokania. Zastanawiałem się, kto dojdzie pierwszy. Już po chwili poczułem, jak pręży swoje cudowne ciało. Znak, że usta Artura spisały się doskonale. Raptem kilkanaście sekund później masowany kutas Piotrka wypluł z siebie sporą ilość spermy, która wylądowała na jej twarzy. Poczułem, że kilka kropelek spadło również na mnie. Klaudia wypuściła na chwilę Roberta z ust i wyssała resztę spermy z kutasa Piotrka, nagradzając go dodatkowo namiętnym lizaniem jąder. Wróciła do robienia loda Robertowi, który również szybko doszedł. Widziałem, jak łapczywie przełyka jego nasienie. W końcu czekały na nią kolejne kutasy do obrobienia. Zdjęła wreszcie nogi że stołu. Uniosła się nieco i pomagając sobie dłonią wprowadziła mojego sterczącego drąga do pochwy. Oparła się o mnie i zaczęła delikatnie kręcić biodrami. Miejsce Piotrka i Roberta zajęła pozostała czwórka naszych znajomych. Zaczęli zachłannie obmacywać jej nagie ciało. Jęki Klaudii ucichły dopiero, gdy w jej ustach pojawił się kutas Szymona. Jego zabawa trwała dosłownie chwilę i usta Klaudii zalała kolejna porcja spermy. Gdy Marek zajmował swoje miejsce w kolejce do gorących ust Klaudii poczułem, że męskie dłonie łapią mnie za nogi i rozchylają je. Oboje siedzieliśmy z mocno rozłożonymi nogami. Zafascynowany widokiem, z jakim zapałem moja siostra robi kolejnego już dziś loda, dopiero po chwili poczułem język na jajach. To znowu Artur znalazł się między nogami Klaudii, tym razem jednak zabawiając się także ze mną. Klaudia czując na cipce jego oddech zaczęła mocniej kręcić biodrami, co w połączeniu z pieszczeniem jąder sprawiło, że bez ostrzeżenia spuściłem się w jej gorącej cipce. Uniosła się delikatnie, by wypuścić mnie ze swoich objęć. Wciąż jednak twardy szybko znalazłem się w ustach Artura, który chyba pobierał korepetycje u mojej siostry. Poczułem silne ssanie, zupełnie jakby to była Klaudia. Oddałem ostatnie krople spermy bez oporów. Zajęty własnymi doznaniami nie zauważyłem kiedy miejsce Marka zajął Mateusz. Podobało mi się jednak, w jak brutalny sposób wpycha swojego fiuta w jej buźkę. Trzymając ją za włosy wręcz pieprzył jej usta, gwałtownie wbijając się w nie i wychodząc, by po sekundzie znowu powtórzyć wszystko od nowa. Gdy dochodził wysunął się z ust i zalał spermą całą jej twarz. Jeszcze nie widziałem tak obfitego wytrysku. Z całej grupy pozostał tylko Artur, oraz nasz brat. Ten drugi jednak wciąż nie kwapił się do żadnych działań. Siedział tylko i wdychał zapach, jaki zostawiła na majtkach. Przyciągnąłem do nas Artura, który już wydostał się spomiędzy naszych nóg. Gdy Klaudia zsuwała jego spodenki, ja zacząłem zlizywać spermę z jej policzka. Odwróciła się do mnie i zaczęła mnie całować namiętnie. Coraz bardziej podobał mi się smak i zapach spermy. Spora część tej cudownej wydzieliny podczas naszego pocałunku przeniosła się na moją twarz. Obok nas jednak czekał nagi już Artur. Może nie był najdłuższy z nas. Na pewno jednak był najgrubszy. Jego kutas bił nas wszystkich na łeb. Zapragnąłem go. Klaudia chyba wyczuła moją zachciankę. Złapała go za jądra, a mi pozwoliła zająć się tym monstrum. Sam zainteresowany nie miał żadnych oporów. Pocałowałem końcówkę jego członka, której nie zakrywał napletek. Powoli wziąłem go do ust, zsuwając do reszty skórę. Był ogromny. Musiałem naprawdę szeroko otworzyć usta, by przyjąć jego grzyba. Wprawiłem język w ruch i trzymając go w ustach lizałem zachłannie. Po chwili jednak wypuściłem go z ust, by zaczerpnąć tchu. Złapałem go w dłoń i podnosząc go w górę obsypałem go pocałunkami, kierując się w kierunku jąder. Klaudia zwolniła mi miejsce, więc szybko wykorzystałem to i zacząłem pieścić jego worek. Gdy już się nim nacieszyłem, wróciłem znowu do penisa. Wziąłem go w usta i zacząłem ssać, z niecierpliwością czekając na wytrysk. Gdy już zaczynała mnie boleć szczęką, wreszcie się doczekałem. Poczułem jego mocne pulsowanie, a następnie wnętrze moich ust wypełniło się ciepłą i lepką spermą. Byłem zachwycony. Delektując się wspaniałym smakiem, pozwoliłem by nasienie spłynęło mi do gardła, a następnie połknąłem wszystko. Wysłałem ostatnie kropelki z jego penisa, po czym wreszcie wypuściłem go z ust.

    Bogini wreszcie wstała z moich kolan. Noc była ciepła, więc zdjęła pończochy oraz szpilki. Dawid gdzieś się stracił przed momentem. Pomyślałem, że być może do ubikacji. Tymczasem Klaudia również udała się na stronę. Zeszła z altany, kucnęła i z szeroko rozchylonymi nogami wysikała się na trawę. Żałowałem, że nie wykorzystałem tego, by znowu nasikała mi do ust. Załatwiwszy swoją potrzebę wróciła do nas, a w zasadzie do mnie. Znowu na mnie usiadła, tym razem jednak kładąc stopy na moich kolanach. Na reakcję nie musieliśmy czekać długo. Miejsce między nogami mojej siostry zajął Szymon. Kucnął i zaczął lizać jej łono. Nie tylko Klaudia i on czerpali z tego przyjemność. Mi również podobała się świadomość, że oprócz jej soków zlizuje także moją spermę. Nie trwało to jednak długo. Oderwał usta od cipki, wstał i na lekko ugiętych nogach, włożył kutasa w jej pusię. Opierając dłonie na moich ramionach zaczął ją popychać. Oddech Klaudii od razu przyśpieszył. Wbijał się w nią całą swoją długością, stopniowo zwiększając tępo i siłę pchnięć. Po dosyć długim czasie zwolnił nieco, chyba tylko po to, by pozwolić mi złapać ją za uda, żeby się ze mnie nie ześlizgnęła. Znowu przyśpieszył, doprowadzając ją szybko do orgazmu. Jego wcześniejszy falstart musiał być wypadkiem przy pracy. Po kilku kolejnych minutach, gdy już myślałem, że nigdy nie skończy wreszcie docisł ją mocniej kilka ostatnich razy. Wiedziałem wtedy, że spuścił się w jej wnętrzu. Czekając na kolejnego chętnego przeciągnąłem palcami po mokrej cipce siostry i oblizałem je. Kolejnym, który znalazł się między nogami Klaudii był Robert. Wszedł w nią równie szybko i gwałtownie, jak jego poprzednik. Posuwał ją jednak jeszcze mocniej. Jęczała z rozkoszy. Złapałem ją za cycki i mocno szczypałem sutki. Drugi z napaleńców również skończył głęboko w jej pochwie. Mimo iż byliśmy na dworze Klaudia była już mocno spocona. Podobało mi się to bardzo. Jej ciało robiło się przyjemnie wilgotne i śliskie. Następny w kolejce Piotrek wykazał się z kolei łagodnością. Jego pchnięcia były wolne, ale w zamian głębokie. Klaudia jednak nie protestowała. Wręcz przeciwnie wypychała w jego kierunku biodra, jakby chciała go jeszcze głębiej. Jęczała głośno. Zdążył się wyślizgnąć z jej cipki i spuścił się na jej brzuch i wzgórek łonowy. Wykorzystałem okazję i szybko rozsmarowałem spermę po całym jej brzuchu i cyckach. Wreszcie opuściła nogi na ziemię i wstała. Jednak tylko na chwilę. Obróciła się przodem do mnie i znów usiadła na moich nogach, wypinając mocno swoją wielką dupę. Wreszcie dołączył znowu do nas Dawid. Jako pierwszy w tej pozycji wykorzystał ją jednak Marek. Dyszała mi do ucha, a jej cycki obijały się o moją klatę, w rytm pchnięć Marka. Wiedziałem, że jeśli nie dokona tego Marek, to już któryś z następnych doprowadzi Klaudię do kolejnego już dziś orgazmu. Podeszli do niej we dwójkę. Artur, wraz z Mateuszem. Drugi z nich nachylił się i szepnął jej coś do ucha. Nie dosłyszałem, bo nagle zrobiło się dosyć gwarno. Klaudia jednak od razu się zgodziła. Wstała z moich kolan i wyszła z altanki. Z zaciekawieniem patrzyłem na to, co się wydarzy. Uklękła. Wiedziałem już, co się wydarzy. Chwilę później po obu jej stronach zjawili się dwaj zboczeńcy. Strumień moczu z pały Artura wylądował na jej twarzy. Po chwili dołączył do niego Mateusz. Piwo jest moczopędne, więc chwilę to trwało, zanim opróżnili swoje pęcherze. Klaudia zdecydowanie czekała na więcej. Zachwycony postanowiłem również sobie ulżyć, gdyż już od dłuższej chwili także odczuwałem potrzebę. Gdy tylko podszedłem do niej, od razu otworzyła usta. Bez namysłu schowałem chuja w jej buzi. Przez dosyć długi czas nie potrafiłem tego zrobić. W końcu jednak stało się. Widziałem, że stara się połknąć jak najwięcej. Grzeczna dziewczynka… Resztę swojego pęcherza opróżniłem jednak na jej twarz. Gdy kończyłem pozostała grupa, z Dawidem na czele również zabierała się do załatwienia swoich potrzeb. Wróciłem na swoje krzesło i czekałem, aż znowu usiądzie na moich nogach. Kilka chwil później wreszcie dołączyła do mnie. Odgarnęła kompletnie mokre włosy z twarzy i zaczęła mnie całować. Z rozkoszą oddałem jej pocałunki. Z niemal całkowitego zatracenia wyrwał mnie dźwięk soczystego klapsa. Gdy otwierałem oczy usłyszałem ten dźwięk po raz drugi. Jak się okazało, wypięte dupsko mojej siostry sprawiło, że Mateusz wraz z Arturem nabrali ochoty, by nieco przetrzepać jej to duże siedzenie. Klaudia zaś każdego klapsa witała radosnym piskiem. Nawet, gdy Mateusz wbił się w jej cipkę nie przestali okładać dupy mojej siostry. Jej obsikane, mokre włosy zakryły mi twarz. Znowu robiłem się twardy. Wiedziałem jednak, że muszę poczekać na swoją kolej. Gdy wreszcie Mateusz skończył ją pieprzyć, stanął obok, pozwalając jej wyssać ostatnie kropelki spermy z jego fiuta. Cipkę Klaudii zaczął w tym samym czasie penetrować Artur. Jego gruba, masywna pała sprawiła, że siostra zamieniła się w prawdziwą gwiazdę porno. Głośne jęki, połączone z ciężkim dyszeniem zawstydziłyby nie jedną aktorkę filmów dla dorosłych. Doszła dysząc i jęcząc mi wprost do ucha. Chwilę później skończył także ostatni z naszych znajomych. Z kręgu niezaspokojonych pozostał tylko Dawid. Widziałem jednak, że i on był już gotowy do działania. Jego wielka pała sterczała dumnie. Podszedł do nas, złapał Klaudię za biodra i pociągnął ją nieco w dół moich nóg. Podniósł że stołu jakiś olejek i wylał nieco na fiuta, rozprowadzając płyn po całym członku. Pochylił się, zginając jednocześnie nogi w kolanach. Naparł na nią i po chwilowym oporze wdarł się w nią. Dopiero, gdy ugryzła mnie w bark zauważyłem, że kutas Dawida wbija się coraz głębiej w jej odbyt. Zatrzymał się, wysunął całkowicie i znowu zagłębił się w jej dupie. Złapałem ją za pośladki i rozchyliłem je na bok, maksymalnie ułatwiając mu dostęp. Pchnął mocniej. Wszedł niemal cały. Znowu wysunął się cały. Za trzecim razem wpuściła go już bez oporu. Wszedł do końca. Gdy wysuwał się kolejny raz wreszcie uwolniła mój bark z objęć swoich zębów. Dawid przez chwilę zmienił taktykę. Zaczął drażnić jej zwieracze, wysuwając się z niej całkowicie i po krótkiej chwili znowu wchodząc końcówką swojego penisa w jej dupsko. Kilkanaście takich samych powtórzeń i nagle znowu wbił się cały. Krzyknęła. Zaczął przyśpieszać, zagłębiając się cały. Jej pojedyńczy wrzask przerodził się w ciągły, nieprzerwany krzyk. Jego ruchy stawały się coraz mocniejsze i szybsze. Chciałem być na jego miejscu, wiedziałem, że będę. Jednak wszystko w swoim czasie. Nie wiem, jak to zrobił, ale wytrzymał prawie kwadrans ostrego pieprzenia jej tyłka. W końcu jednak dał za wygraną. Gdy tylko zaspokojony wysunął z niej fiuta, powiedziałem, żeby zeszła z moich nóg i uklękła na podłodze altany. Posłuchała bez sprzeciwu, wypinając się rozkosznie. Cipkę zostawiłem sobie na deser. Teraz jednak szybko przywarłem ustami do jej dupki. Wsunąłem w nią język, korzystając z wciąż rozluźnionych zwieraczy. Zacząłem ją ssać. Sperma brata wyssana z jej tyłka smakowała, jak najlepsza ambrozja. Gdy skończyłem z jej odbytem, skierowałem się w kierunku cipki. Również tam czekała na mnie spora dawka przyjemności…

    Nasza orgia powoli dobiegała końca. Nasi znajomi powoli zbierali się do wyjścia. Zaspokojona i wykończona Klaudia wciąż naga leżała na stole, z szeroko rozłożonymi nogami. Gdy tylko zostaliśmy sami zaniosłem naszą kochaną siostrę do domu, do łazienki. Dawid w tym czasie zajął się sprzątaniem. Pomogłem jej się umyć, nie zapominając o żadnej części jej ciała. Szczególną uwagą zaś obdarzyłem jej dwie seksowne dziurki, tak brutalnie dzisiaj wykorzystane.

    Tak zakończył się dzień, który miał wiele zmienić w naszym życiu, ale który również został przez nas zapamiętany chyba na zawsze…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Wielicki
  • 4) Nowy rozdzial (zegnaj cnoto)

    Po wydarzeniach na działce spałam jak zabita. Nie wie czy wynikało to z wypitego alkoholu czy z fali rozkoszy, których kilka razy doświadczyłam. Tak czy inaczej wstałam po 10 rano, zjadłam śniadanie i poszłam pod prysznic. Wciąż wspominałam dziewczyny i ich zabawy. Znów czułam podniecenie. W oczekiwaniu na obiad wróciłam na łóżko. Pomyślałam o tym co mówiła Wiki i Sylwia, na temat sponsoringu i tego, że można na sprzedaży dziewictwa zarobić przyzwoicie. Postanowiłam działać od razu. Wzięłam laptopa na kolana i odpaliłam maila, wchodząc po kolei na portale, których nazwę dostałam od doświadczonej koleżki. Szybkie ułożenie w głowie treści:

    „Atrakcyjna, ciemnowłosa szesnastolatka sprzeda swoje dziewictwo. Mam 170 cm wzrostu, 54 kg wagi. Jestem atrakcyjną i zdrową dziewczyną. Seks tylko w zabezpieczeniu. Zapewniam pełną dyskrecję i higienę, sama tego oczekując. Kwota jak mnie interesuje to 4000 zł.” Nie wysyłam zdjęć.

    Treść była inspirowana podobnymi ogłoszeniami. Cenę nieco zawyżyłam, żeby można było się ewentualnie targować. Finalnie mnie interesowało 3000 zł. Po niespełna godzinie na moją skrzynkę zaczęły napływać ogromne ilości zapytań. Niestety 99% z nich to bezwartościowe zaczepki. Ale nie poddawałam się i cierpliwie czekałam. Po obiedzie zadzwoniła do mnie Sylwia. Umówiłyśmy się na mieście. Siadłyśmy w parku jedząc lody. Sylwia wypytywała mnie o wrażenia z wczoraj, a ja zgodnie z prawdą powiedziałam, że bardzo mi się podobało. Po jakieś godzinie luźnych rozmów zadzwoniła Wiki pytając gdzie jesteśmy. Po kolejnych 15 minutach zawyłyśmy białe Audi, które zatrzymało się na ulicy przy wejściu do parku.

    „Wiktoria wróciła” – powiedziała Sylwia wskazując na auto.

    Po chwili faktycznie wysiadła z niego koleżanka, zmierzając w naszym kierunku. Jak zwykle wyglądała ślicznie, obcisłe niebieskie jeansy, biała dopasowana koszulka i brązowa skórzana kurtka.

    „Ale mi się zeszło z tym sukinkotem, skurwiel nałykał się czegoś i nie mógł dojść” – powiedziała prosto z mostu całując nas w policzek na przywitanie.

    „Przy Tobie nie mógł dojść, to niemożliwe” – skwitowała ze śmiechem Sylwia.

    „Viagra albo inne gówno, wiesz jak to jest, muszę skończyć z tymi starszymi” – dodała.

    Byłam trochę w szoku, ale wkrótce rozmowa zeszła na neutralny ton. Spędziłyśmy jeszcze trochę czasu i około 18 zebrałam się do domu. Gośki jak zwykle nie było, mama oglądała jakiś serial. Naszykowałam rzeczy na jutro do szkoły i przypomniałam sobie, żeby zajrzeć na maila. Po dwóch godzinach przeglądania durnych wiadomości trafiłam w końcu na jedną, która znacznie odbiegała kulturą i sposobem napisania:

    „Witaj. Jeśli Twoje ogłoszenie jest prawdziwe i aktualne odezwij się na moją skrzynkę. Jestem zadbanym i kulturalnym, dojrzałym mężczyzną. Mieszkam pod Kielcami, prowadzę własną firmę. Gwarantuje Ci bezpieczeństwo i spotkanie na najwyższym poziomie. Jestem w stanie zapłacić Ci kwotę, której oczekujesz. Nie zdradzam mojego imienia, jeśli będzie nam dane się poznać osobiście, wtedy z przyjemnością się przedstawię. Mam 48 lat. W załączniku jest moje zdjecie bez widocznej twarzy.”

    Otworzyłam dodaną fotkę, na której zobaczyłam umięśnionego, dobrze zbudowanego faceta. Miał białą, rozpiętą letnią koszulę, z podwiniętymi rękawami, gdzie było widać mocno opalone ciało i sześciopak na brzuchu. Krótkie materiałowe spodenki. Zdjęcie wykonane na basenie w tle jakiegoś egzotycznego hotelu. Chyba Turcja. Twarz była zamazana, ale reszta wyglądała bardzo apetycznie.

    Wstałam z łóżka, przymknęłam nieco drzwi do pokoju. Zrzuciłam szybko swoje domowe dresy zostając tylko w samych szarych majtkach w różowe serduszka. Nie wiedziałam, czy mam założyć bardziej seksowną bieliznę czy pozostać w tej zwykłej niewinnie wyglądającej. Postawiłam na naturalność. Nie miałam stanika. Stanęłam przed lustrem ustawiając tak telefon, aby na zdjęciu nie widać było mojej twarzy. Zrobiłam fotkę od przodu, drugą stojąc tyłem, napinając swój zgrabny tyłek. Trzecie bonusowe zrobiłam znów stojąc przodem, tym razem drugą dłonią odchyliłam w dół majtki aby wyeksponować swój przystrzyżony trójkącik. Załączyłam zdjęcia i odpisałam:

    „Ogłoszenie jest aktualne. Kiedy chciałbyś się spotkać i gdzie? Jak z płatnością? Nie mam doświadczenia i trochę się obawiam. Na pewno nic mi nie grozi z Twojej strony?”

    Po 30 minutach dostałam odpowiedź:

    „Nic Ci nie grozi, daje słowo. Jestem porządnym facetem. Będziesz otoczona całkowitą opieką. Dziękuje za zdjęcia, wyglądasz zjawiskowo, mam nadzieję, że fryzurka na dole również będzie podczas naszego spotkania. Co do szczegółów, mam też kilka wymagań. Dostaniesz ode mnie 5000 zł, połowę przed spotkaniem, drugą tuż po. I teraz przechodzimy do trudniejszych spraw. Chcę aby to były dwa spotkania w odstępach tygodniowych. W grę wchodzi tylko weekend (sobota lub niedziela, sama wybierz). Przed spotkaniem zabiorę Cię do lekarza i zrobię kompleksowe badania wykluczające wszelkie choroby. Sam udostępnię Ci też swoje do wglądu. Pierwszy raz ma być bez zabezpieczenia. Chcę Cię poczuć całą, do końca. Zadbam o to, żebyś nie zaszła w ciąże. Wszystko jest po mojej stronie. Spotkanie u mnie w domu, przyjadę po Ciebie i Cię odwiozę. I najważniejsze. Na spotkaniu będzie moja żona jako obserwator. Będziesz czuć się pewniej.” Jeśli warunki Ci odpowiadają, daj znać, jeśli nie – skasuj tą i poprzednią wiadomość.”

    Poczułam jak robi mi się gorąco. Nie wiedziałam jak się zachować, co zrobić. Pomyślałam, żeby poradzić się dziewczyn, ale sama nie wiem dlaczego zrezygnowałam z tej decyzji. Po godzinie odpisałam:

    „Najpierw spotkanie zapoznawcze, jak mnie przekonasz na żywo to może się zgodzę. Wybierz jakieś neutralne miejsce, publiczne.”

    Odpowiedź przyszła po chwili:

    „Jasne. Co powiesz na jutro o 17 w McDonaldzie na Żytniej?”

    „Może być, jak Cię rozpoznam?” – odpowiedziałam.

    „Rozpoznasz. Będę w ciemnogranatowym garniturze, będę pił kawę i czytał włoską gazetę, to niezbyt częsty widok w maku”

    Byłam podekscytowana i lekko przerażona. Ale z drugiej strony bardzo ciekawa. W nocy nie mogłam spać z tych emocji. Dzień w szkole minął błyskawicznie. Skończyłam o 14 i biegiem poleciałam do domu przebrać się w coś lepszego. Siostry jeszcze nie było w domu, więc postanowiłam pożyczyć coś od niej. Nie chciałam wyglądać bardzo nachalnie, ale jednocześnie seksownie i kobieco. Szara dopasowana sukienka ołówkowa tuż przed kolano, cieliste rajstopy, zarzucona na ramiona krótka czarna kurtka i do tego białe tenisówki. Przeczesałam długie, falujące, brązowe włosy i z delikatnym makijażem na twarzy udałam się na spotkanie. Byłam zestresowana.

    Po 20 minutach dotarłam do McDonalda. Jak zwykle było tam pełno młodzieży i dzieciaków, dlatego bez najmniejszego trudu w oczy rzucił mi się postawny, przystojny mężczyzna. Trzydniowy, zadbany zarost, niebieskie oczy. Mocna, męska sylwetka. Siedział z kawą czytając papierowe wydanie La Repubblica. Od razu wpadł mi w oko. Wiedziałam, że mu ulegnę, był typem mężczyzny, który zawsze osiągał to co chce. To widać od razu, albo jest się w życiu zwierzyną, albo myśliwym. On był ewidentnie cholernie sprawnym łowcą. Wypatrzył mnie i poznał niemal natychmiast, mimo tego, że przecież nie widział mojej twarzy. Dosiadłam się niepewnie nie czekając na zaproszenie. Uśmiechnął się, odłożył gazetę i lekko się nachylając w moim kierunku powiedział:

    „Zachowuj się jakbyśmy się znali od zawsze, niezręcznie mi jest się afiszować z z tak młodą dziewczyną w restauracji, w końcu mógłbym być Twoim ojcem”.

    „Wiem, ja też nie do końca przemyślałam tą miejscówkę, możemy stąd iść? Nie chcę, żeby ktoś ze szkoły mnie zobaczył.” – dodałam przerażona.

    Wyszliśmy z maka, wsiadając do jego granatowego SUV-a Volvo.

    „Jan – rzekł podając mi dłoń”

    „Anka” – przedstawiłam się nie wiedząc czemu podałam prawdziwe imię.

    „Pojedziemy w jakieś ustronne miejsce, później Cię odwiozę gdzie sobie życzysz” – rzucił uruchamiając auto. Pojechaliśmy tuż za miasto nad lokalny zalew, który o tej porze roku i dnia nie był zbytnio uczęszczany przez ludzi.

    „No i jak? Nadal chcesz się ze mną spotkać na warunkach, które zaproponowałeś? Jeśli Ci się nie podobam to zrozumiem” – zapytałam gdy już dojechaliśmy na miejsce.

    „Podobasz mi się bardzo, i chcę się Tobą spotkać. Czy będzie to możliwe w przyszłą sobotę?”

    „Tak, myślę, że tak” – powiedziałam nieśmiało.

    „Jutro przyjadę po Ciebie o15. Pojedziemy do mojej znajomej, która Cię zbada i pobierze krew. Zajmie to jakieś pół godziny. Umawiamy się pod McDonaldem tam gdzie dziś. Chcesz jakąś zaliczkę?”

    „Nie, dziękuje, rozliczymy się tak jak ustalaliśmy. A Ty liczysz na coś ode mnie?” – odpowiedziałam

    „Nie, na nic nie liczę, wszystko w swoim czasie” – zaskoczył mnie swoją postawą. W sumie to liczyłam na inną odpowiedź. Chciałam go poczuć w ustach, chciałam mu obciągnąć. W sumie to miałam taką chcicę, że obciągnęłabym każdemu. Pogadaliśmy chwilkę i odwiózł mnie do na osiedle. Cały wieczór myślałam tylko o nadchodzącym weekendzie. Kolejny dzień minął błyskawicznie. Od razu po szkole poleciałam do maka. Jan już czekał na parkingu obok. Wsiadłam do auta i pojechaliśmy na osiedle domków jednorodzinnych, zatrzymując się przy jednym ładniejszych. Na bramie widać było tabliczkę informującą, że znajduje się tu prywatna praktyka lekarska.

    Weszliśmy do środka. Bez pukania, jakby był u siebie. Z zaadaptowanego na gabinet pokoju wyszła zadbana, ładna kobieta po 40-stce. Zaprosiła mnie do gabinetu. Jan wszedł za mną. Kazała mi się rozebrać za kotarą po czym całkiem nago usiadłam na specyficznym fortelu ginekologicznym

    rozkładając nogi. Lekarka założyła rękawiczki. Mój sponsor przysunął krzesło siadając obok pani doktor. Badanie trwało kilka minut. Po wszystkim pobrała mi krew i Jan odwiózł mnie na osiedle informując, że się odezwie. Minęła środa, nie dostałam, żadnej wiadomości. Trochę zaczęłam się martwić. Kolejnego dnia czyli w czwartek otrzymałam maila, że wszystko jest w porządku i mam być gotowa w sobotę na 14:30 pod żabką na obrzeżach mojego osiedla. Na końcu dopisał, że mam się ubrać skromnie, tak jak na co dzień. Pozostałem dni do soboty wlekły się niemiłosiernie, zaś w samą sobotę już od rana czułam ekscytację. Wykąpałam się dokładnie, nabalsamowałam ciało. Na tyłek założyłam zwykłe jasnoszare majtki z niewielką tylko różową kokardką na przodzie, zupełnie taki jak wkładałam do szkoły. Niebieskie obcisłe jeansy, biały podkoszulek na ramiączkach biały sweterek i białe adidasy. Wyglądałam jak typowa nastolatka ze szkoły.

    O umówionej godzinie czekałam pod sklepem. Podjechało niebieskie Volvo i wsiadłam mocno poddenerwowana do auta. Pojechaliśmy pod miasto na osiedle domków jednorodzinnych. Po drodze rozmawialiśmy na jakieś neutralne tematy. Kiedy dotarliśmy do celu, Jan otworzył pilotem bramę i garaż wjeżdżając dyskretnie, aby żaden z sąsiadów nie zobaczył mnie jak wychodzę z wozu. Z garażu od razu weszliśmy do dużego, pięknego domu. Z kuchni wyszła jego żona.

    „Jestem Dagmara” – przestawiła się z szerokim uśmiechem.

    Doznałam lekkiego szoku. Była to śliczna kobieta, tuż po 30-stce. Miała czarne, proste włosy rozpuszczone do połowy pleców. Z twarzy przypominała mocno Annę Lewandowską. Ubrana w białą sukienkę do kolan, taką luźną, szeroką, pod którą zarysowany był ogromny, ciążowy brzuszek. Była mniej więcej w 7 – 8 miesiącu. Nic z tego nie rozumiałam. Siedliśmy w salonie, poprosiłam o wodę. Chwilę luźnej rozmowy i po 20 minutach pan domu wstał, sięgnął do barku wyciągając kopertę i papierową teczkę na dokumenty.

    „Tu masz w kopercie 2500 zł. W teczce moje badania z środy. Idę pod prysznic, jak wrócę to Ty skorzystasz. Są tam ręczniki i wszystkie kosmetyki. Moja żona Ci pomoże” – dodał i poszedł do góry.

    Sama nie wiem dlaczego, ale zapytałam się Dagmary wprost:

    „Nie przeszkadza Ci to, że Twój mąż będzie uprawiał seks z inną kobietą?”

    „Nie, żyjemy w otwartym związku, wolę o wszystkim wiedzieć. Poza tym spotkanie takie jak to odbywa się bardzo sporadycznie, jakieś 2 razy w roku. Później mąż przez długi czas jest mocno nakręcony, ja też na tym zyskuje.” – odpowiedziała dosiadając się do mnie, skracając dystans.

    „Jesteś bardzo śliczna, taka naturalna, Janek będzie zadowolony.” dodała przytulając mnie jak starsza siostra.

    Po krótkiej chwili zszedł gospodarz w białym szlafroku.

    „czas na nas” – wstała Dagmara i chwyciła mnie delikatnie za rękę prowadząc po schodach na piętro.

    W dużej, eleganckiej łazience zdjęła z siebie ciuchy, ja również się rozebrałam do naga. Weszłam pod prysznic, dokładnie pokrywając ciało migdałowym, drogim żelem pod prysznic. Dagmara przyglądała się mi dokładnie. Po chwili opłukałam się i wyszłam osuszając ciało ręcznikiem. Następnie pod prysznic weszła ona. Jej ciało pomimo ciąży było bardzo zgrabne. Nogi szczupłe, piersi duże, nabrzmiałe i oczywiście charakterystyczny ciążowy brzuch. Obie skończyłyśmy kąpiel. Dagmara założyła biały szlafrok, ja dostałam podobny, lecz w kolorze bardzo jasnego różu.

    Zeszłyśmy na dół, w dużej jasnej sypialni na środku wielkiego łóżka leżał na boku Jan. Kiedy przekroczyłyśmy próg pokoju stanął przy łóżku. Nie bardzo wiedziałam co mam robić, więc postanowiłam robić to co jego żona. Kobieta zdjęła szlafrok dając go mężowi, po czym usiadła na skraju łóżka. Zrobiłam to samo zajmując miejsce tuż obok niej. Jan zdjął swoje okrycie i podszedł do małżonki. Miał dużego i grubego członka, który już zaczynał prężyć się przed jej twarzą. Dagmara chwyciła go w dłoń i patrząc mu w oczy wsunęła go do ust. Początkowo wolno, a następnie zwiększając prędkość zaczynał posuwać ją w usta. Nie był jednak w stanie wepchnąć go całego. Patrzyłam na jego silne ramiona nabijające je głowę na swego fiuta. Zazdrościłam jej bardzo. Po kilkunastu pchnięciach wyszedł z jej ust i podszedł do mnie. Od razu szeroko otworzyłam usta w oczekiwaniu. Wilgotny od jej śliny kutas natychmiast trafił do mych ust. Byłam szczęśliwa. Zaczął podobnie jak z żoną, wpierw powoli, badając na jaką głębokość może wejść. Po chwili już wykonywał pełne ruchy wciskając kutasa do połowy w jak najszybszym tempie. Zaczęłam łzawić, ale rozkosz była niesamowita. Kiedy już wyżył się na naszych ustach, wysunął kutasa z ust, wskazał ręką, abym się położyła na plecach, na środku łóżka. Jego żona kucnęła za moją głową, tak aby złączonymi kolanami delikatnie dotykać mojego czubka głowy.

    Jan na początku pocałował mnie w usta, schodząc powoli w dół, językiem i zębami zahaczył o piersi pieszcząc je przez chwilę. Drobnymi pocałunkami zjechał po płaskim brzuchu docierając do mojego trójkącika. Przez chwilę bawił się przystrzyżonymi włoskami, muskając je ustami. Przejechał nagle językiem po moich wargach, tych dolnych rzecz jasna po to aby je nawilżyć przed wejściem. Stresowałam się coraz bardziej ale z drugiej strony nie mogłam się doczekać.

    „Tylko nie zamykaj powiek, cały czas patrz mi prosto w oczy” – dodał odrywając się od cipki.

    Rozłożyłam nogi układając się wygodnie w pozycji na misjonarza. Spojrzał mi głęboko w oczy, przystawił mokrego od śliny kutasa do mojej dziewiczej cipki. Splunął jeszcze na nią aby zmaksymalizować poślizg. Główką rozprowadził ślinę, po czym mocnym, jednostajnym pchnięciem wszedł we nie. Dotarł mniej więcej do połowy długości. Poczułam ból, dość duży, ale krótkotrwały. Ale i tak spodziewałam się czegoś gorszego. Zaczęłam głośno oddychać, a Jan na chwilę zastygł będąc we mnie bez ruchu. Starałam się nie zamykać oczy wpatrując się w jego skupiony na mnie wzrok. Spojrzał w dół, znów na moją twarz, po czym pchnął biodrami pakując kutasa do samego końca. Poczułam jak jego gruby penis z trudem forsuje ścianki mojej cipki. Gdy dobił do końca, znów poczułam nieco większy ból. Będąc cały we mnie znów zastygł dając mi chwilę na złapanie tchu.

    „Cały jesteś” – zapytała klęcząca za moją głową jego żona, nie czekając na odpowiedź, wstała ustawiając się tuż za jego plecami. Położyła lewą rękę na jego umięśnionym torsie, drugą złapała delikatnie za jego jądra pieszcząc je zwinnymi palcami. Jednocześnie całowała go w szyję zachęcając słowami do dalszych działań:

    „Jedź z nią dalej, zobacz jaka jest niewinna i śliczna, spuść się w nią, zrób to dla mnie”

    Zadziałało to jak impuls. Pan domu rozpoczął dynamiczne i ostre posuwanie mnie w ciasną i nieco obolałą cipkę. Czułam jak twarz wykrzywia mi się w grymasie bólu. Jego twarz była skupiona i taka poważna. Zaczął szybciej oddychać i głośniej sapać wykonując coraz szybsze ruchy. Po kilkunastu pchnięciach poczułam jak znów się zatrzymuje będąc całkiem we mnie, wyrzuca z siebie ogromne ilości nasienia. Ciepły, lepki płyn rozbijał się salwami o moje wnętrze. Dużo tego było, jakby kumulował spermę przez tydzień. Gdyby taka ilość wylądowała w moich ustach z pewnością naraz nie dałabym rady przełknąć – pomyślałam.

    Jego żona sięgnęła po chusteczki nawilżane leżące na szafce nocnej. Jan wycofał się ze mnie, upewniając się, że już wystrzelił wszystko co miał w jajach. Spojrzałam na jego kutasa, który umazany był we krwi. Czułem też zaschniętą krew na swojej cipce. Dagmara oczyściła jego fiuta chusteczkami, a on sam poszedł na górę pod prysznic. Sama też pomogła mi się ogarnąć, podkładając jedną z chustek pod moją cipkę mówiąc:

    „No dawaj, dawaj, wypchnij z siebie ile możesz”. Zaczęłam napierać mięśniami wypierając z siebie tyle ile się dało. Jak wrócił gospodarz, pomogła mi ogarnąć się w łazience. Jak już zeszłam na dół otrzymałam kolejną kopertę z pozostałymi 2,500 zł, oraz niewielką tabletkę, jak się okazało była to pastylka “dzień Po”. Czułam zmęczenie. Poprosiłam aby mnie odwiózł. Zebraliśmy się szybko. Jadąc autem prawie nie rozmawialiśmy. W końcu zagadałam sama:

    „Kiedy ma być drugie nasze spotkanie?

    „Dam Ci znać, ale z pewnością nie nastąpi to w najbliższym czasie, mam nadzieję, że to dla Ciebie nie problem?” – odpowiedział.

    „Nie, spoko, dostosuje się” – odrzekłam.

    Dojechaliśmy na osiedle. Pożegnałam się i poczłapałam wolno do domu. Marzyłam tylko o tym, żeby się położyć spać. Dochodziła 19. Mamie powiedziałam, że źle się czuje, choć prawda była taka, że potrzebowałam odpocząć. Gośki jak zwykle nie było, w końcu sobota wieczór. Schowałam koperty z kasą i usnęłam niemal natychmiast. Byłam nieco obolała, ale szczęśliwa…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anka Skakanka

    Opowiadania  niestety oparte na faktach, a ja jestem główną bohaterką. Proszę o szczere komentarze, czy mamkontynuować, czy dać sobie spokój. Pisać nie przestanę, bo to forma terapii, którą przechodzę aby rozliczyć się z przeszłością i zamknąć pewien rozdział.