Category: Uncategorized

  • Moja stara historia z przylapaniem.

    Jak już przeczytaliście tytuł to wiecie generalnie o czym będzie ta historia. Jest to jedna historia z wielu moich przygód poza domem. Dajcie znać czy chcecie abym podzielił się innymi:) Zacznę od tego iż, od zawsze miałem do czynienia ze sportem i wysiłkiem fizycznym. Jeśli nie piłka nożna, siatkówka, to bieganie na większe odległości czy też do chwili obecnej sztuki walki. Do całego zdarzenia doszło latem, kiedy miałem z 16 lat jakoś i stawiałem pierwsze kroki w masturbacji poza zaciszem domowym. Miałem chęć trochę poeksperymentować z tą czynnością i dodać do niej trochę nowości oraz dozę adrenaliny. Wybrałem się z rana lekko po 8:00 jak co dzień pobiegać, zwykle wtedy był to dystans do 10 kilometrów. Mieszkam akurat na obrzeżach miasta wiec wybrałem się w wzdłuż drogi wylotowej, która wiodła wśród ogródków działkowych i lasków oraz łąk (ale to już kawałek dalej). Będąc jakoś tak z 5 kilometrów od miasta zaciekawiła mnie wydeptana dróżka zmierzająca przez wysokie kępy trawy i wychodzi na łąkę którą dookoła otacza lasek. Stojąc jakoś na środku tej polany, na owej dróżce pomyślałem iż całkiem urokliwe miejsce. Drzewa niwelują hałas wydawany przez przejeżdżające kawałek dalej samochody, których na marginesie i tak dużo o tej porze nie ma zważywszy na fakt iż jest środek lata wiec większość osób już wyjechała, inna część już siedzi na działkach, a ci niewymienieni śpią albo są w pracy gdyż jest to środek tygodnia. Korzystając z chwilowego przestoju w bieganiu spowodowanego badaniem nieznanej mi dotąd łąki, postanowiłem dać sobie 5 minut na złapanie oddechu i rozluźnienie spiętych przez wysiłek fizyczny mięśni. Jak już wspominałem wcześniej byłem mniej więcej na jej środku, wykonując kolejne ćwiczenia zdałem sobie sprawę iż im dalej od drogi to łąka traci trochę tej bujnej trawy w której jest tona robactwa które mogło by stwierdzić iż spocony człowiek to lepsze miejsce aby się przenieść niż suche źdźbła trawy. Odszedłem w głąb łąki tak z 4 metry od potencjalnych wysokich chaszczy mówiąc pod nosem: – Mógłby dzisiaj spaść deszcz bo się z człowieka leje po prostu-. Kontynuując dalej ćwiczenia rozluźniające. Nagle przyszła mi do głowy myśl, że „Chwila przecież jestem tutaj sam, mogę przecież ściągnąć koszulkę z siebie przecież nawet jak ktoś będzie tedy przechodzić co się nie wydarzy to zauważy iż ćwiczę, lub ja to zauważę i założę koszulkę aby nikogo nie krępować”. Jak pomyślałem tak tez zrobiłem i kontynuowałem wypady kładąc koszulkę obok na trawie. -No o wiele lepiej- powiedziałem cicho, czując jak jeszcze przyjemny chłód poranka chłodzi rozgrzane od wysiłku ciało. Kucając na dróżce i przygotowując się do drogi powrotnej pomyślałem nagle „Czemu by nie pójść o krok, lub dwa dalej?”. Rozglądając się po okolicy w której znajdowałem się już dobre 15 minut zacząłem przechadzać się w poszukiwaniu jakichkolwiek oznak iż ktoś może nadchodzić lub kogoś mogę dostrzec. Nic, nikogo nie słychać ani nie widać, po prawdzie to nawet żaden samochód nie przejechał od czasu mojego pobytu tutaj. Osunąłem delikatnie spodnie do połowy moich ud na początek czując delikatne powiewy przyjemnego wietrzyku na moich spoconych nogach jak i na moim odsłoniętym przyrodzeniu i reszcie. Od razu dodam na marginesie iż depilacja miejsc intymnych to u mnie rzecz ważna i goląc się na twarzy od razu robią to również pod pachami oraz poniżej pasa. Stojąc tak kilka sekund, mój organizm zareagował natychmiastowo na nowe doświadczenie pompując adrenalinę i podniecenie co sprawiło iż dosłownie po minucie już stałem z członkiem stojącym dosłownie na baczność wśród traw i drzew. Nie czekając na specjalne zaproszenie chwyciłem go w dłoń i powolnymi ruchami zacząłem jeździć to w jedną to w druga stronę. To zrobiło swoje. Gdyby ktoś w tym momencie siedział w krzakach widział by wysportowanego 16 latka który stojąc na dróżce na środku łąki, ze spodniami na kostkach masturbuje się energicznie. Kontynuując moja masturbacje, przykucnąłem a następnie położyłem się na dróżce podpierając się jedna ręką. Świat na ten moment poza tą łąkom nie istniał i oddychając co raz to szybciej, czułem co się zbliża. Obracając się na bok i strzelając pokaźnym ładunkiem spermy na trawę oraz rosnące wśród niej stokrotki obróciłem głowę delikatnie w tył zamykając przy tym oczy. W tym momencie usłyszałem dźwięk pękającej gałęzi w oddali i wciąż dochodząc odwróciłem głowę w stronę dźwięku aby zobaczyć wychodzącą na polanę kobietę po pięćdziesiątce z psem. Trawa od strony lasu z którego owa kobieta wyszła nie była już tak gęsta i od razu mnie zauważyła. Przystanęła na moment, starając się wywnioskować co właśnie widzi. Ja łącząc w ciągu dwóch sekund kropki co wlanie nią miejsce, podciągnąłem moje sportowe spodenki z kostek na biodra. W tym czasie kiedy ja podciągałem spodenki nieznana mi kobieta pojęła czego jest świadkiem i odwracać się szybko na pięcie mówiąc do swojego pieska: -Chodź idziemy- odwrócił się na pięcie i z podwójna prędkością opuściła polanę znikając z pola widzenia. Ja już do połowy ubrany, nie spoglądając nawet na to jak wygląda trawa i stokrotki, chwytając koszulkę nawet już nie otrzepując trawy i piachu z pleców w pośpiechu wybiegłem z polany zakładając koszulkę na siebie i w dwa razy szybszym tempie zmierzając do domu powiedziałem tylko do siebie: -Ja pierdole, no nie tak planowałem ten poranek-. Cały czas mnie ciekawi czy kiedykolwiek owa kobieta opowiedziała o tym przeżyciu komuś uśmiechając się przy tym i czy nikt przypadkiem nie postanowił tego dnia kłaść się lub zrywać stokrotek przy dróżce na pewnej polanie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jutul
  • Dyrektor ds. kadrowych (4) Impreza firmowa

    Po powrocie ze szkolenia Dyrektor Lidia wyraźnie mnie omijała, a jak już przez przypadek wpadaliśmy na siebie to traktowała mnie jak powietrze. Koleżanka z biura, którą na pewno pamiętacie z poprzednich historii – Asia nie chciała mi powiedzieć co jest grane. Na dodatek kochana szefowa dowaliła mi tyle roboty, że rzadko kiedy wychodziłem o czasie z pracy.

    Po jakiś dwóch miesiącach firmę obiegła informacja, że Kingę wyrzucili z pracy. Wszyscy zastanawiali się, dlaczego. Przecież była nieoceniona, była jak wizytówka naszej firmy, która na wejściu wszystkich witała uśmiechem. Dzień później wchodząc do swojego gabinetu zadzwonił telefon, głos w słuchawce brzmiał znajomo:

    – Naimad do mojego gabinetu, natychmiast – rzuciła surowo szefowa,

    W ułamku sekundy zrozumiałem, że Kinga straciła prace przez nasz prysznic na wyjeździe szkoleniowym.

    – Idę po wypowiedzenie – rzuciłem Aśce wychodząc z biura.

    – Dzień dobry Pani Dyrektor – przywitałem się na wejściu,

    – Siadaj – burknęła Lidka wskazując na krzesło,

    – Pewnie już się domyślasz czemu Kingi już nie ma z nami? – zapytała retorycznie,

    – Przez wyjazd? – zapytałem,

    – Nie przez wyjazd, przez Ciebie. Miałeś nie ruchać nikogo bez mojej zgody. Nie mogę pozwolić na nieposłuszeństwo w mojej firmie – zaczęła gromko monolog szefowa,

    – Dlatego mnie też zwalniasz?! – wtrąciłem się w pół słowa,

    – Nie! Zwolniłam tamta kurewkę, Ty jesteś dla mnie zbyt cenny – powiedziała szefowa,

    – Jak to? Czemu? To po co ta cała szopka z nie odżywianiem się i traktowaniem jak powietrze? – starałem się uzyskać jak najwięcej informacji,

    – Srak to! – krzyknęła szefowa, pokazując swoje drugie oblicze prostej dziewczyny,

    – Mam nadzieję, że zrozumiałeś swój błąd, bo drugiej szansy nie będzie, w zamian zadośćuczynienia idziesz dziś ze mną na bankiet. Prezes organizuje krajowy zjazd dyrektorów wszystkich naszych oddziałów w Zakopanem. Jedziesz teraz do domu, ogarniasz się i o 13 jesteś z powrotem pod firmą, wrócimy jutro. Zrozumiałeś?

    – Tak Pani Dyrektor – odpowiedziałem i wyszedłem z gabinetu.

    Wróciłem od razu do domu, szybkie pakowanie garnituru oraz podstawowych rzeczy, które zmieściłem w małej torbie. O 13 przyjechałem do firmy i na recepcji czekałem na szefową, która raptem po 10 minutach była już na parkingu.

    Dojechaliśmy koło 15 do luksusowego hotelu w Zakopanem wynajętego na ten weekend przez naszą firmę. Droga nie upłynęła nam rozmownie, raptem kilka wymienionych zdań bez specjalnego tematu. Na parkingu hotelowym było już dość ciasno, same zaparkowane tam samochody warte były kilkanaście melonów i powiem szczerze zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Po wyjściu z auta udaliśmy się od razu na obiad czy lunch jak kto woli. Obiad nie był formalny. Zamówiliśmy jakieś delikatne dania, ponieważ rozpoczęcie bankietu zaplanowano na 19.

    – Nie zniosę Lidka dłużej takiej niezręcznej ciszy lub gadania o pierdołach. Mów co Cię gryzie i miejmy to za sobą – podjąłem dyskusję,

    – Wsłuchaj się w muzykę i jedź – warknęła Lidka,

    – Czemu nie przyjechałaś tu z mężem, tylko ze mną?

    – Mój mąż nie mógł tu być ze mną chociaż też jest dyrektorem w tej firmie, ale pracuje w Gdańsku, musiał pilnie lecieć dopiąć kontrakt do Francji. Jesteś tu, ponieważ często przyjeżdżają z dyrektorami najzdolniejsi pracownicy firm … lub ich kochankowie – rzuciła, w końcu się delikatnie uśmiechając,

    – Eh Lidka ja Cię przepraszam za sytuacje na szkoleniu – przyznałem skruchę,

    – Dobra była w te klocki? – zapytała wyraźnie zaciekawiona,

    – Lidka trwało to może 5 min, szybka akcja pod prysznicem. Nie mogę ocenić czy była dobra, dałem się skusić, bo przecież piękna dziewczyna z tej Kingi – wyznałem,

    – Ok, nie wracajmy do tematu, było minęło. Teraz do pokoju, ogarnij się i o 18.30 bądź u mnie. Pokój 150. – wstała od stołu i udała się do siebie.

    Punktualnie o 18.30 zapukałem do pokoju 150. Wcześniej odpicowałem się najlepiej jak potrafiłem. Granatowy garnitur, brązowe oxfordki, czarny krawat jednym słowem klasyka. Drzwi otworzyła mi moją pani dyrektor w odważnej kreacji z głębokim dekoltem. Różowa sukienka z frontu była przed kolano z tyłu sięgała do kostek. Na nogach miała wysokie szpilki, w których była tylko minimalnie niższa ode mnie. Średnie, rude włosy miała lekko podkręcone, piękny makijaż z czerwonymi ustami dopełniały całości.

    – Pięknie wyglądasz Lidia – wykrztusiłem,

    – Ty również niczego sobie, wejdź – odwzajemniła szefowa,

    – Mam dla Ciebie prezent Naimad, trzymaj i ubierz go – oznajmiła Lidka wręczając mi jakiś zegarek,

    – Boże przecież to Rolex, nie mogę go przyjąć, to za dużo – odparłem,

    – Bierz i nie gadaj, nie jest nowy, należał do kolekcji mojego męża. I tak już w nim nie chodzi, a dla mnie ma wartość sentymentalna – zakończyła.

    Założyłem najdroższy prezent jaki otrzymałem w życiu i ruszyliśmy na salę bankietowa. W powietrzu unosił się zapach bogactwa. Każdy miał swoje miejsce przy stole, obok mnie siedziała Lidka i Jola z Adamem z oddziału kieleckiego. Na stole były różnorakie wina, przekąski i przystawki. Na początku Prezes wszystkich przywitał lampką szampana i przedstawił wyniki finansowe firmy. Następnie głos zabierały kolejne sztychy firmy, którzy generalnie zadowoleni byli z wyników w roku ubiegłym. Pani Jola siedząca obok zapytała czemu nie pije wina, bez zastanowienia odparłem, że nie lubię i czekam, aż może podadzą coś mocniejszego. Gustowna kobieta uśmiechnęła się szeroko i odparła, że przynajmniej nie jest sama na tej sztywnej imprezie do picia.

    Prawdziwa impreza zaczęła się po kolacji. Wjechały mocne trunki, barmani po widowiskowym pokazie mieszali koktajle. Zaczęły się tańce i luźne rozmowy. Poszedłem skorzystać z toalety, w której było dość tłoczno. Prezes zarządu, który kilka chwil wcześniej witał wszystkich, częstował kumpli w toalecie różnymi specyfikami. Podszedłem do pisuaru.

    – Młody skąd jesteś? – zapytał jeden z grupki zgromadzonej wokół Prezesa,

    – Pracuje w Katowicach – odpowiedziałem,

    – aaaa to od Lidki – ktoś odpowiedział i nastąpił gwar w towarzystwie. Słychać było kątem ucha, że gadają o Lidce,

    Skończyłem korzystać z pisuaru, odwracając się złapałem kontakt wzrokowy z ekipą w WC uśmiechając się delikatnie, w umywalce umyłem ręce.

    – Chodź tu do nas młody – rzekł prezes,

    Stremowany jak przed pierwszym egzaminem na prawo jazdy podszedłem do mężczyzn z każdym się witając.

    – Chcesz trochę? Olek jestem – zapytał prezes firmy,

    – Co macie Panowie? – zapytałem troszkę nieufnie,

    – Coco Chanel z Warszawki – zażartował Prezes już wyrównując porcje i podając mi mała srebrna tackę,

    Przyjąłem porcje. Podziękowałem i chwilę porozmawialiśmy w męskim gronie. Panowie wypytali mnie o relacje z Lidka, ale na szczęście się nie wygadałem (utrzymywałem, że jestem najlepszym managerem sprzedaży) na koniec Olek dodał, że obowiązkowo mam wyciągnąć ” ruda małpę” czyli Lidkę po 0:00 na dół do klubu.

    Zadowolony zawarciem nowych znajomości wróciłem do Lidki i reszty towarzystwa przy stoliku. Alkohol już uderzał do głowy. Lidka dość mocno wstawiona zaczęła mnie ukradkiem masować w kroczu przy stole. Cienki materiał garniturowych spodni sprawił, że mój penis w momencie się uwypuklił, przez dłuższą chwilę drażniła i głaskała mnie po nim przy tym rozmawiała jak niby nigdy nic z innymi przy stole. Strasznie mnie to rozochociło i spodobało.

    Idziemy do pokoju? – zapytała mnie na ucho,

    Pójdziemy w swoim czasie, najpierw po północy mamy iść na dół do klubu – odparłem,

    Jak to? Przecież tam mają wejście tylko członkowie Zarządu Głównego – odparła,

    Srak to! Wciągałem z Prezesem koks w kiblu i dostałem zaproszenie, mam Cię tam zabrać ze sobą – odpowiedziałem w jej stylu z rana,

    Uwielbiam Cię – odpowiedziała, chwytając mnie z całej siły za penisa,

    Idę się przypudrować, a Ty się szykuj do wyjścia. Idziemy na dół. – odparła wstając od stołu.

    Wróciła po chwili oznajmiając wszystkim przy stole, że poczuła się zmęczona i kończy zabawę. Wtórowałem jej, że też w takim razie uciekam. Życzyliśmy wszystkim wesołej zabawy do rana i skierowaliśmy się do klubu o istnieniu, którego nikt praktycznie nie wiedział.

    W hotelu przed niepozornym wejściem stał wysoki, elegancko ubrany ochroniarz, który weryfikował gości.

    Państwa godność – zapytał ochroniarz,

    Pani Dyrektor Lidia i Naimad z oddziału katowickiego – odrzekłem. Ochroniarz powtórzył dane przez mikrofon w garniturze.

    Pan Prezes zaprasza, miłej zabawy – powiedział ochroniarz, uchylając drzwi.

    Zeszliśmy schodkami w dół na średniej wielkości salkę. Myślałem, że to co widziałem na górze było luksusowe, jednak na dole przepych aż wychodził ponad skalę. W centralnym punkcie stał bar na bokach, którego tańczyły dwie nagie Panie. Kelnerki w baaaaardzo skąpych strojach serwowały zgromadzonym w lożach głównie Panom różnego rodzaju rarytasy. Widziałem różne owoce morza, trufle czy dziczyznę. Naglę usłyszałem, Hanysy tutaj! To Olek, prezes firmy machał w naszym kierunku zapraszając do siebie.

    Zajęliśmy miejsca przy stole, witając się z pozostałymi. Kelnerki podrzuciły nam po drinku i zaczęliśmy rozmawiać. Moją uwagę zwróciły partnerki obecnych gentelmanów. Lidka była może po 40, ale była bardzo seksownym zadbanym milfem. Jednak partnerki gości przy stole były niczym z Playboya, każda jak z obrazka. Cycki, usta, dupki wszystko miały idealne – widać, że nie skąpiły lekarzom plastykom grosza. Dziwiłem się jak panny może 25 lat siedzą przy takich prykach i ślinią się do nich. Wydawało mi się, że niektóre nawet patrzą na mnie jak na same siebie i myślą „pewnie też rżnie tą sukę dla kasy” i w sumie miały rację. Niczym się nie różniłem od tych zrobionych lachociągów. A propos lachociągów … Nie dopiłem drinka, kiedy Prezes wstał, klasnął w dłonie i powiedział, że jak już wszyscy są to zaczynamy imprezę. Światła przygasły i znikąd wyszło kilkanaście dziewczyn. Niektóre nagie, niektóre w skąpych bikini, brunetki, blondynki, wysokie i niskie. Zaczęły się rozchodzić po lożach i wchodzić na stoły. Muzyka zaczęła lecieć głośniej z głośników.

    – Zamień się miejscem młody – rzucił do mnie prezes,

    -Ta obok mnie nazywa się Majka, fajna jest, nie krępujcie się, ja porozmawiam z Lidką zamieniliśmy się miejscami,

    Od razu wdziałem, jak prezes łapie moją dyrektor za nogę i przesuwa ją pod samą cipkę coś jej szepcząc na ucho. Ta wpatrzona w tańczącą na stole chudą brunetkę uśmiecha się pod nosem.

    No to się zacznie pomyślałem. Odwracając wzrok widziałem, że w loży niektórzy już lecieli z ślimakiem. Przy jednym z członków zarządu jedna z dziewczyn, która nie tak dawno weszła na salę już klęczała i dobierała się do rozporka. Nagle poczułem pocałunek na szyi, to Majka starała się mnie zachęcić do amorów.

    – Mogę Ci obciągnąć? – zapytała na ucho,

    To wystarczyło, żeby mój penis znów był napięty do czerwoności.

    – Nie krępuj się Majko – odpowiedziałem z radością,

    Jednak w momencie zdałem sobie sprawę, że obok siedzi Lidka, która mnie w końcu wyrzuci z roboty przez kolejne złamanie układu. Odwróciłem się w kierunku Lidki w szyję, której wgryzał się Prezes.

    – Lidka, mogę? – szepnąłem do niej,

    Skinęła oznajmująco głową, wracając wzrokiem do Majki widziałem, że Lidka już trzyma penisa prezesa w ręce i trzepie go. Z niewiadomego powodu wezbrała we mnie zazdrość, że ktoś obraca moją szefową. Pomyślałem sobie, że co tam niech wali tą małą parówkę prezesiny. Miał może maksymalnie 14 cm. Odwróciłem się do Majki, która już była gotowa rozpocząć zabawę. Majka miała piękną buzię, miała może 20 lat. Drobna, szczupła brunetka o długich prostych włosach. Usiadła na sofie wypinając tyłek praktycznie przed twarz sąsiadki, której ktoś robił minetkę klęcząc. Męczyła się trochę z paskiem więc jej pomogłem. Wyciągnęła mojego stojącego już, któryś raz tego wieczora fiuta.

    – Oooo, w końcu coś porządnego – uśmiechnęła się do mnie.

    Splunęła na mojego 18cm penisa kilkukrotnie i zlizała wszystko od jajek do czubka penisa. Powtórzyła to kilkukrotnie. Byłem gotowy, chciałem żeby zaczęła ssać i pieścić mojego penisa. Chwyciłem jej piękne, gęste, długie włosy w rękę, żeby jej nie przeszkadzały. Poczułem ciepło jej botoksowych ust.

    – Mm smaczny – powiedziała rozochocona,

    Nie śpieszyła się, wiedziała, że zabawa pewnie jeszcze potrwa, a może rzeczywiście delektowała się wygolonym i zadbanym penisem. Kątem oka podglądałem poczynania Lidki i Prezesa. Prezes pieścił, lizał i zgniatał sporych rozmiarów cycki Lidki, głośno przy tym sapiąc. Lidka w tym czasie patrzyła na poczynania Majki z moim penisem w ustach. Złapałem z Lidką kontakt wzrokowy, widziałem jak zaczęła szybciej poruszać skórą na fiucie prezesa, który po chwili oderwał się od piersi Lidki i spuścił się jej na rękę. Wytarła dłoń w serwetkę i cały czas obserwowała Majkę robiącą mi nieśpiesznie loda. Nie pamiętam, żeby ktokolwiek w moim życiu robił gałę z taką starannością jak ta młoda latawica. Na mojej twarzy widać było rozkosz. Prezes ogarnąwszy swojego mokrego od spermy penisa zobaczył Lidkę wpatrzoną w Majkę.

    – Podoba Ci się Lidko penis Naimada? – zapytał dosyć głośno prezes,

    – Uwielbiam go – rzuciła Lidka,

    – Zajmij się nim na zmianę z Majką – zaproponował prezes.

    Lidka usiadła po mojej drugiej stronie podobnie jak Majka, za nią usadowił się prezes odchylając stringi Lidki na bok i dobierając się językiem do cipki Lidki.

    Lidka jęknęła z rozkoszy wyciągnęła język i razem z Majką językami jeździły przez jakiś czas po moim żołędziu. Po chwili Prezes podszedł do dziewczyny, która zabawiała się z drugą zaraz za Majką coś jej powiedział i ta po chwili zaczęła pieścić Majkę, która również mile zajęczała i raz po raz wzdychała. Prezes wrócił za Lidkę, która przestała mnie pieścić i uniosła się do mnie.

    – Dobry chłopak z Ciebie, jak zapytasz i dostaniesz zgodę to możesz nawet miss świata przelecieć ale bez mojej zgody tylko mnie! – powiedziała mi do ucha i pocałowała w usta,

    Na szczęście nie robiła loda prezesowi więc czułem od niej przyjemny zapach alkoholu zmieszanego z miętówką. Po krótkim, ale namiętnym pocałunku chwyciłem jej rude kudły i powiedziałem:

    – Zazdrosny byłem o to walenie konia, masz szczęście, że ma małą kuśkę. Kończymy zabawę, weź tą małą kurewkę z mojego penisa i dokończ zabawę. – powiedziałem przejmując inicjatywę,

    Dyrektorka uśmiechnęła się do mnie, dała małego cmoka w usta i schyliła się rzucając do Majki „bierz się młoda za jajka, ja kończę zabawę”. Trzymając dwie kurewki za włosy, które były pieszczone przez prezesa i Bóg wie jaką zdzirę przeżywałem najlepsze uczucie w życiu. Majka pieszcząca i ssąca moje jaja oraz Lidka, która krztusiła się moim penisem. Lidka brała głęboko i intensywnie. Można rzec waliłem konia jej rudą głową. Po pojękiwaniach dziewczyn słychać było, że minetki też są niczego sobie. Wszystko to sprawiło, że moje podniecenie sięgnęło zenitu. Puściłem Majkę i obiema rękami dopchałem Lidkę spuszczając się jej kilkoma salwami ciepłej spermy w gardło. Zakrztusiła się bardzo, część z automatu połknęła, a część ulało się na penisa i jaja co wykorzystała młoda Majka zlizując resztki.

    – Kurwa młody prze chuj jesteś – usłyszałem zza Lidki, to prezes, który wycierał się z soków Pani Dyrektor.

    Podszedł do mnie i zbił piątkę. Uderzył kilkukrotnie w dłonie i kazał dziewczynom tańczącym na stole zejść z niego, sam na niego wchodząc i ciągnąc mnie z nim za rękę. Oboje bez spodni, z fiutami na wierzchu staliśmy na stole na widoku ogółu.

    – Proszę Państwa oto nowy vice-dyrektor ds. handlowych w katowickim oddziale, bawimy się dalej! Dj muzyka! – ogłosił dyrektor, ludzie zgromadzeni oddali delikatny aplauz i wróciliśmy do zabawy.

    Nie wiedziałem co powiedzieć ani co się właściwie wydarzyło. Zabawa trwała dalej w najlepsze, w każdej loży ktoś z kimś się pieprzył, 90% ludzi już chodziło nago. Ja z prezesem rozmawialiśmy jak starzy kumple. Pochwalił się, że ma jeszcze coś specjalnego na wieczór.

    – Słuchaj mam nową sekretarkę miałem zostawić sobie ją na jutro, ale szkoda żeby nie zobaczyła jak się pracuje w tej firmie. W razie czego pomógłbyś mi z nią wiesz za dużo koksu wziąłem i może być problem u mnie tam na dole – zachichotał prezes i wciągnął, którąś kreskę białego proszku. Następnie poprosił ochroniarza, szepnął mu coś na ucho i za 15 min do naszej loży dosiadła się piękna blondynka w skąpym bikini. Miała długie kręcone włosy, śliczną słowiańską urodę. Nie była szczupła i sztuczna jak reszta siedzących przy loży dziewczyn, które patrzyły na nową z wyraźną zazdrością. Nawet Majka, która była naprawdę prima sort patrzyła spod byka.

    – Kinga !? – rozbrzmiał nagle głos dyrektorki,

    – Lidka? -odpowiedziała blondynka,

    – O kurwa … – rzuciliśmy całą trójką praktycznie równocześnie,

    – Wy się znacie? – zapytał prezes,

    – Zwolniłam ją tydzień temu, bo zabawiała się z tym oto siedzącym obok nas młodzieńcem – wyjaśniła Lidka,

    W loży zapanowała cisza, niektóre z dziewczyn nie mogły powstrzymać śmiechu. Jako pierwszy głos zabrał prezes.

    – No i brawo. Czyli wiesz na czym polega praca w naszej firmie Kiniu. Proszę usiądź między nami – rzekł, odsunął się kawałek ode mnie i klepnął w sofę kilkukrotnie.

    Lidka była wyraźnie niezadowolona z sytuacji jednak sytuacja wróciła do normy. Prezes raz po raz odsuwał stanik Kingi oglądając okazałe piersi, jednak jego penis nawet nie drgnął był sflaczały. Na mnie Kinga nawet nie spojrzała, uczyniła to dopiero po wyraźnej namowie prezesa.

    – Widziałaś tego przystojniaka po drugiej stronie? Przywitaj się ładnie z wice dyrektorem ds. handlowych w katowickim oddziale – rzucił prezes,

    – Cześć! – powiedziała głośno Kinga przysuwając się do mnie i szepcąc dalej,

    – Karierowiczu! Przez Ciebie straciłam pracę wiesz o tym !? – kończąc przygryzła mi mocno opłatek ucha aż podskoczyłem na sofie,

    – Oj zaraz się zacznie – rzucił rozbawiony sytuacją prezes,

    Kinga obróciła się do prezesa i poszła z nim ostentacyjnie w ślimaka wskakując mu okrakiem na kolana. Ja odwróciłem się do Lidki i zacząłem ją delikatnie masować po cipce. Dałem delikatnego całusa.

    – Mogę jeszcze Kingę przelecieć? Prezes mnie prosił o pomoc, bo mu już chyba nie stanie. Proszę … – zapytałem dyrektorki intensyfikując masowanie,

    – Możesz tylko jeszcze miej siłę na mnie na górze. Ostatni numerek i idziemy. A o prezesa się nie martw, da radę, znam go. – odpowiedziała Lidka, dysząc coraz bardziej.

    – Majka zajmiesz się Panią dyrektor? – zapytałem siedzącą visa vi Majkę, która sama się zabawiała obserwując sytuację,

    – Oczywiście Panie dyrektorze – odpowiedziała kurewka wsuwając się pod stolik i podchodząc na kolanach do Lidki,

    – Zostawiam Cię Lidziu z dobrym językiem – pocałowałem ją delikatnie w usta i odwróciłem się w stronę Kingi i Prezesa.

    Kinga na kolanach prezesa wyglądała prze bosko, uwypuklony, idealnie jędrny tyłek aż prosił się o klapsa. Ich języki były splecione niczym największy supeł. Prezes trzymał jedną ręką stringi Kingi, a drugą ręką wsadzał palec w dupę jeszcze niedawno mojej koleżanki. Podsunąłem się do nich. Widziałem, że penis prezesa ani drgnął.

    Impotent czy co – pomyślałem,

    Naimad, spróbuj tej truskaweczki. Smakuje wybornie – rzekł prezes, przesuwając Kingę w moim kierunku. Pocałowaliśmy się jednak po sekundzie poczułem ugryzienie na języku.

    – Kurwa, Kinga co Ty robisz? – rzuciłem, czując pulsujący ból na języku,

    – Hahaha, Taka jesteś niegrzeczna Kinia? Zaraz Cię tu z nowym Panem dyrektorem nauczymy manier – powiedział Olek wymierzając siarczystego klapsa, który zagłuszył nawet muzykę. Kinga aż zawyła z bólu, grymas na jej twarzy świadczył, że naprawdę poczuła to uderzenie.

    – Teraz zejdziesz mi z kolan i ładnie zajmiesz się sprzętem Pana Naimada, jak coś zrobisz głupiego nie będę hamować ręki – powiedział groźnie prezes,

    Kinga zeszła z jego kolan i usiadła na moich okrakiem przodem. Dała soczystego całusa i przytuliła się. Czułem jej wilgotną cipkę przez cienki materiał jej majtek. Jeździła mi nią delikatnie po penisie.

    – Naimad, ratuj. W tamtym tygodniu złożyłam cv, przyjęli mnie od razu. Teraz jestem tu. Dziewczyny z biur mnie uprzedzały, żeby nie jechać, bo gość jest psycholem po pijaku. – wyszeptała mi Kinga do ucha,

    Dość tych przytulanek, ssij mu – rzucił agresywnie Olek podchodząc do nas,

    Miałem mętlik w głowie. Przed chwilą była na mnie wściekła, teraz prosi o pomoc. Co tu się odpierdala znowu?! – zadałem sobie w duszy pytanie. W tym czasie Kinga już klęczała przede mną z penisem w ustach. Ssała go namiętnie i nieśpiesznie. Prezes usiadł obok mnie i mówi:

    – Masz ją tu ze mną wyruchać, zrozumiałeś?

    – Tak Olek, wiem.

    – Dobrze, bierz się za nią od tyłu. Młoda do mnie! – rzucił do Kingi, która posłusznie podsunęła się pod Olka i zaczęła lizać jego sflaczałego penisa.

    Ustawiłem się za Kingą oparty z tyłu rękoma o blat stołu. Zdjąłem stringi z jej soczystego tyłeczka, na którym była wyraźnie odbita ręka prezesa. Miałem idealny dostęp do jej dziurek. Dupkę miała już delikatnie rozpracowaną palcem Olka jednak cipka była nie ruszona. Wszedłem pomalutku słysząc pojękiwania Kingi dalej pieszczącą mikro penisa prezesa. Posuwałem ją powoli dopychając za każdym razem penisa po same jaja, tak że jej głowa uderzała w brzuch prezesa. Czułem przyjemne ciepło i soki Kingi na moim penisie. Po krótkiej chwili kutas prezesa drgnął i Kinga mogła już zacząć robić mu loda. Trwało to krótką chwilę.

    – Zmiana! – krzyknął prezes, wstając z sofy.

    – Młody kładź się, Ty jak Ci tam … Kinga na niego, ujedź skurwysyna – posłusznie wyszedłem z koleżanki, położyłem się na sofie, Kinga w momencie wsadziła sobie mojego penisa w cipkę i opadła torsem na mnie kładąc głowę zaraz przy mojej.

    – Ałaaa boli, Jezu – zawyła nagle Kinga, w której dupę wszedł prezes swoim już stojący, lecz nadal mały penisem.

    – Skończmy to szybko i zabieramy się stąd Kinga, ogarniemy Ci powrót do Katowic do oddziału – wyszeptałem na ucho,

    Zaczęła intensywniej poruszać biodrami. Słyszałem, że za nami prezes coś gada zgromadzonym i raz po razie wymierza mocne klapsy Kindze w jej tyłek.

    – Ohh tak, dawać chłopcy – syczała Kinga mi do ucha.

    Jej jęki strasznie mnie nakręciły. Jebaliśmy koleżankę w obie dziury z prezesem, której wyraźnie się podobało mimo bólu, który otrzymała na początku. Bardzo mi się to podobało. Kinga wygięła się delikatnie do tyłu tak, że teraz miałem jej cycki przed twarzą. Przyssałem się do jej różowych brodawek ssąc i liżąc jedną i drugą. Po krótkiej chwili poczułem pulsowanie jej cipki, opadła na mnie sapiąc i dysząc do ucha.

    – Dalej, dalej tak. Czułem, że zbliża się finał.

    – Prezes, kończymy? – krzyknąłem w stronę Olka,

    – Młoda na kolana, Naimad ładujemy do gęby – Kinga zeskoczyła trzymana za włosy przez Olka i uklękła otwierając usta i wysuwając język. Widziałem, że jesteśmy w centrum uwagi, bo większość zgromadzonych patrzyła na nas – skończyłem od razu. Jedna ścieżka spermy trafiła idealnie na czoło i nos, druga już perfekcyjnie do ust. Opadłem na kanapę. Olek przez chwilę masturbował się i na koniec wepchnął jej małego fiuta po same jaja spuszczając się w buzi Kingi. Publika zaczęła bić brawo.

    – Taaaaak szmato, hahaha – krzyknął do Kingi podczas finału śmiejąc się do rozpuku. Ta niestety musiała poczuć smak swojego tyłka, bo całość wypluła na podłogę mając odruch wymiotny.

    – Co Ty kurwa? – rzucił Olek wymierzając jej cios w twarz.

    Zanim wstałem z sofy, żeby zareagować Kinga dostała w twarz po raz drugi. Zrobiłem krok i stanąłem w miejscu. Ochroniarz złapał mnie od tyłu widząc, że chcę zainterweniować. Dziwnym zbiegiem okoliczności większość osób zaczęła wychodzić z sali. Kinga trzymając twarz schowaną w rękach została wyszarpana za włosy na środek sali. Została spoliczkowana jeszcze kilkukrotnie przez prezesa i zwyzywana przy tym od szmat, cip i kurew.

    – Puść go bydlaku, chcemy ją zabrać i wyjść – rzuciła ubrana już Lidka do ochroniarza uderzając go torebką. Ochroniarz odpuścił. Ubrałem spodnie i podbiegłem do Olka, który w międzyczasie zdążył kopnąć Kingę leżącą na podłodze.

    – Kurwa Olek dość, przestań. Zabieramy ją z Lidką do pokoju. Chyba już po imprezie. – powiedziałem trzymając nagiego prezesa.

    Lidka w tym czasie okryła Kingę jakąś narzutą i wyszła z nią. Ja z nagim prezesem usiedliśmy w pustej loży, zajebał jeszcze jedną kreskę.

    – Koniec imprezy. Do pokoi. – warknął prezes i wyszedłem kierując się bezpośrednio do pokoju Lidki.

    Lidka opatrywała Kingę, której na szczęście nic poważnego się nie stało.

    – Przepraszam Kinga. Przepraszam za wyjazd, przepraszam za dziś. Wstyd mi. – rozpłakałem się jak dziecko.

    – Naimad nie masz za co przepraszać. Było dziś naprawdę bardzo miło, miałam z Tobą świetny orgazm. Dziękuję, a wstydzić się może prezes, ja mu tego nie odpuszczę. -powiedziała tuląc mnie Kinga.

    Finalnie usnęliśmy całą trójką na łóżku Lidki. Wstaliśmy koło 12:00, samochodu prezesa już nie było jak i połowy gości. My również czym prędzej ruszyliśmy w drogę powrotną. W poniedziałek wchodząc do firmy widziałem na recepcji z powrotem Kingę uśmiechniętą od ucha do ucha. Puściliśmy sobie oczko. Wchodząc do biura współpracownicy na czele z Panią Dyrektor – Lidią bili mi brawo i gratulowali awansu. Na biurku leżał lukratywny kontrakt jako vice dyrektora ds. handlowych oraz list od Prezesa ze słowami uznania i Oddzielną karteczką przepraszam za zepsucie imprezy. Generalnie każdy z naszej trójki Kinga, Lidka i ja dostaliśmy ładne podwyżki. Siedzieliśmy cicho i w duszy czekaliśmy na kolejną firmową imprezę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Wiśniewski
  • Bylo ich trzech…

    Od pierwszego spotkania z facetem minęło już prawie pół roku – przez ten czas nie myślałem za bardzo o tym by znowu się z kimś spotkać i dać się przelecieć. Przyszedł czerwiec, zaczęło robić się gorąco i to nie tylko na dworze, ale także i w moich myślach. Wiedziałem, że za miesiąc nie będę miał już tyle czasu, bo poza popołudniową pracą, zaczynałem staż. Postanowiłem, że znowu tego chcę – zacząłem przeglądać ogłoszenia i szukać kogoś, kto by mnie zainteresował. Tracąc już tego dnia nadzieję, trafiłem na to, o czym w sumie nie myślałem – “Dwóch facetów pozna kumpla” – pamiętałem jaką przyjemność sprawiło obrabianie jednego kutasa, a co dopiero by było przy dwóch?

    – “Hej tu Tomek, 24 lata, wysoki i szczupły, nie mam dużego doświadczenia, szukam kogoś kto mną się porządnie zajmie” – do wiadomości dołączyłem nagie zdjęcie swojej sylwetki oraz wypiętego tyłka.

    – “Hej Tomek, z tej strony Marek i Radek. Masz świetne ciało i jesteś dokładnie w typie osoby, jakiej szukamy. Nie przejmuj się brakiem doświadczenia, z nami szybko go nabierzesz”

    Ustaliliśmy datę spotkania – pojutrze, w czwartek. Faktycznie miałem do pracy na 16, ale chłopakom pasowało się spotkać już o 14 – dwie godziny powinny w zupełności wystarczyć by się wyszaleć. Ustaliłem z Markiem, że po mnie podjedzie i zgarnie mnie z przystanku autobusowego będącego nieopodal mojego domu.

    Przyszedł w końcu ten dzień, był wyjątkowo upalny. Przed wyjściem z domu trochę się naszykowałem, wziąłem prysznic, wygoliłem dokładnie jaja i rowek. Pomyślałem, że fajną niespodzianką dla chłopaków, a dla mojej dziurki rozgrzewką, będzie wsadzenie sobie metalowego korka. Położyłem się na plecach na łóżku, wziąłem na palec trochę żelu… Aaa! Zimny metalowy korek wszedł bez najmniejszego oporu. Ubrałem się i udałem w ustalone miejsce.

    Na przystanku byłem przed czasem, ale nie musiałem długo czekać na Marka, ponieważ zajechał punktualnie. Dobrze zbudowany facet, po 40, w obcisłej koszulce i jeansach. W mojej głowie zaczęły się pojawiać myśli odnośnie tego, co za kilka chwil będzie ze mną robił, jednak moje myślenie przerwało jego pytanie:

    – Słuchaj Tomek, nie pisaliśmy Ci o tym i mam nadzieję, że teraz też się nie przestraszysz, ale przyjechał do nas na kilka dni kumpel i jeśli zechcesz to dołączy chętnie do zabawy – nie spodziewałem się tego, ale długo nie zastanawiałem się nad odpowiedzią:

    – Oczywiście, że może dołączyć, mam nadzieję tylko, że Wam sprostam – zaśmiałem się, a obrazy które miałem w głowie spowodowały, że z moich spodni zrobił się namiot.

    – Hehe, widzę że się już nakręcasz, zaraz jesteśmy na miejscu.

    Po około 10 minutach jazdy dojechaliśmy pod blok, w którym mieszkali chłopaki – spokojna dzielnica, stare budownictwo, cicho i dyskretnie – tak jak powinno być. Po wejściu do mieszkania, Marek spytał czy chcę się odświeżyć, ale odpowiedziałem mu, że wziąłem prysznic przed wyjściem i nie ma co tracić czasu, tylko zaczynajmy zabawę. Moje słowa wziął bardzo dosłownie – złapał mnie oburącz za głowę i sprowadził na kolana. Przyparł moją twarz do swojego krocza. Czułem jak jego jeansy robią się ciaśniejsze.

    – O to, że się Tobą porządnie zajmiemy martwić się nie musisz – jedną ręką odsunął moją głowę, a drugą rozpiął swoje spodnie i osunął je, bielizny nie miał – Otwórz buzię szeroko – powiedział, po czym zapakował mi w usta całego penisa. Nie był jeszcze w pełnym wzwodzie, ale długo nie trwało by jego wielka pała wypełniła je całe. Na oko miał z 19 cm i był dosyć gruby. Odsunął mnie od siebie uwalniając na chwilę usta, z których wyciekać zaczęła nagromadzona ślina.

    – Chcesz się poczuć jak szmata? – spytał, ale zanim zdążyłem wydusić z siebie jakikolwiek dźwięk jego kutas znowu zatkał moje gardło, w wyniku czego wyszło ze mnie tylko niezrozumiałe pojękiwanie, które Marek zrozumiał jako potwierdzenie – Zeszmacimy Cię tak, że długo będziesz pamiętał o tym popołudniu. Chwycił głowę oburącz i docisnął jak najbardziej się dało do swojego krocza, cofnął się bym złapał oddech i powtarzał tę czynność kilkukrotnie. Po sesji rozciągania gardła zaczął mnie w nie posuwać, cały czas trzymając za głowę. W moich oczach pojawiły się łzy, a jego to jeszcze bardziej podnieciło. Nagle przerwał, bo chyba czuł że się zbliża i kazał mi się rozebrać do naga. Kiedy to robiłem nie zauważyłem nawet, że obok pojawił się również nagi Radek ze swoją pałą w gotowości na obciąganie – nie musiał mnie o nic prosić, tylko sam się wziąłem do roboty – lewą dłonią chwyciłem za pośladek i przyciągnąłem go do siebie, a prawą chwyciłem za sterczące pęto – krótsze i cieńsze od Markowego, więc miałem chwilę odpoczynku.

    Na łóżku cały czas leżał ich kolega – Bartek – który się temu bacznie przyglądał – był ewidentnie młodszy od chłopaków, ale starszy ode mnie, a jego pała była wypośrodkowana – leżąc tak robił sobie dobrze ręką i przygotowywał na rozwój sytuacji.

    W czasie kiedy obciągałem Radkowi, Marek ustawił mnie tak bym był wypięty. Zobaczył wtedy “niespodziankę” jaką naszykowałem, czyli korek w swoim tyłku.

    – Widzę, że ktoś tu lubi się dobrze pobawić i przygotował swój otworek na dogłębną penetrację.

    Zaczął go delikatnie wysuwać i wsuwać, tak by rozszerzać moją dziurkę i ją drażnić. Jęczałem cicho. W końcu go wyciągnął i splunął na mój tyłek. Zamiast korka pojawiło się w nim coś innego i już po chwili wiedziałem że to były dwa palce. Znalazł moją prostatę i zaczął ją masować, co odbiło się tylko większym wzwodem u mnie.

    – Starczy tych pieszczot, wskakuj na łóżko i wypinaj dupę dziwko – powiedział.

    – Słuchaj, tylko jak będziesz wchodził we mnie to bądź delikatny, okej?

    – Okej, okej – odpowiedział ironicznie. Wylał sporą ilość lubrykantu na dłoń i nawilżył mój tyłek, a także jaja i penisa. Założył gumkę i zaczął napierać na odbyt. Nie stawiałem wielkiego oporu, lecz pierwsze włożenie spowodowało u mnie ból na tyle silny, że odskoczyłem.

    – Przepraszam, ale bardzo mnie bolało, możesz spróbować jeszcze raz. – nie chciałem rozczarować gospodarzy, w końcu ich nakręciłem mocno na to, że lubię ostre i długie rżnięcie. Marek znowu zaczął napierać, tym razem ból został zastąpiony przez przyjemność i podniecenie. Początkowo nie wsuwał go całego, tylko nieco więcej niż samą główkę, by po chwili wejść po same jaja i zacząć coraz szybciej się ruszać. Zacząłem krzyczeć z przyjemności, lecz krzyk nie trwał długo i w końcu został stłumiony kutasem Bartka – ten złapał mnie jedną ręką za głowę i nadał tempo obciąganiu, z kolei Marek nie zwalniał tempa i trzymał mnie mocno za biodra, słyszałem tylko jak jego jaja się obijają. Bartek był bardzo podniecony widokiem tego jak jestem ruchany, powiedział tylko:

    – Smacznego suczko

    Po czym jedną ręką zatkał mi nos, przytrzymał swojego penisa w moim gardle i spuścił się prosto do przełyku. Czułem jak strumień ciepłej spermy spływa w jego głąb, a penis ciągle pulsuje. Zaczynało brakować mi powietrza, co sygnalizowałem wyrywaniem się, lecz wtedy nastąpił drugi, znacznie mniej obfity wytrysk ze strony Bartka. Uwolnił mnie, a wyciągając kutasa z moich ust, pociągnął za nim strużkę gęstej śliny pomieszanej ze spermą. Potraktował mnie jak ścierę i wytarł to wszystko o moją twarz.

    Myśląc, że będę miał chwilę na złapanie oddechu byłem ponownie w błędzie. Radek się uważnie przyglądał temu trójkątowi i teraz sam postanowił być jego częścią. Poprosił Marka by na chwilę wyszedł ze mnie, ponieważ ma ochotę mnie posmakować, po czym wbił swój język w mój rozgrzany tyłek i zaczął go lizać. Było to zupełnie nowe dla mnie uczucie i dawało mi ogrom przyjemności, co było widać po ściekającym z mojego penisa prejakulacie.

    – Rżnij go dalej skarbie, a ja teraz zobaczę czy warto było podniecać tak naszą kurewkę – zwrócił się do Marka, a następnie ułożył się obok mnie na łóżku na plecach i powiedział bym wszedł na niego i ustawił się w pozycji 69 – tak, że mój penis był nad jego głową, a moja głowa nad jego przyrodzeniem. Będąc w tej pozycji zaczął mnie ssać, a Marek wymierzył znowu kilka klapsów w moje dupsko, splunął i ponownie wsunął całego kutasa. Jednocześnie miałem robionego loda, sam go robiłem i byłem zapinany ostro w dupę. Sapałem i jęczałem z przyjemności.

    – Zamknij się kurwo i bierz do roboty, kutas sam się nie obrobi – powiedział Marek, jeszcze mocniej dociskając mnie do swoich bioder. Poczułem olbrzymią falę rozkoszy i nie byłem w stanie wytrzymać już ani chwili dłużej. Sperma opuściła moje jądra i powędrowała prosto do ust obciągającego mi Radka, aż ten się zakrztusił.

    – Pozwoliliśmy Ci się spuszczać? – ryknął Marek wychodząc ze mnie – Złaź z niego i klękaj szmato, zobaczymy czy będziesz taki szczęśliwy jak ja Ciebie zaleję.

    Uklęknąłem na łóżku i Marek od razu chwycił mnie za głowę i nadział ją na swojego ogromnego kutasa, którego ledwo byłem w stanie pomieścić. Obok stali Radek i Bartek, których stymulowałem dłońmi. Po kilkunastu pchnięciach Marek złapał mnie jedną ręką za włosy, odrywając moją głowę od kutasa i odchylając ją od tyłu, drugą walił pulsującego kutasa, z którego po chwili wystrzeliła ogromna salwa gęstej spermy. Część od razu poleciała w dół przełyku, jednak większość wypłynęła z moich ust i spływała po mojej brodzie i przełyku. Radek nie czekał, aż się ogarnę tylko wpakował do mojej zaspermionej gęby swoją pałę i posuwał mnie dalej w usta. W tym czasie Bartek oswobodził się z mojego chwytu, położył się za mną na łóżku i chwycił za biodra po to, by nakierować moją dziurkę na swojego kutasa. Jako, że już byłem dzisiaj rozepchany to nadziałem się bez problemu i tak dalej obciągając Radkowi i klejąc się do jego podbrzusza, zacząłem rytmicznie unosić się i upadać na kawału mięsa, który z każdym opadnięciem wchodził coraz głębiej i dostarczał coraz większych i przyjemniejszych odczuć. Nie wiem czy chłopaki się dogadali do tego wcześniej czy nie, ale niemalże w jednym momencie poczułem pulsującą pałę w moim odbycie i kolejne salwy spermy wypełniające moje usta.

    Zszedłem z Bartka i padłem ze zmęczenia na łóżku, a on ściągnął gumkę i niemalże usiadł mi na twarzy wpychając do ust kutasa, którego powiedział bym wyczyścił, co zrobiłem z wielką przyjemnością. Widziałem jak zbliża się 15:30 na zegarze, a to oznaczało, że muszę lecieć do roboty, chociaż chłopaki zaproponowali mi jeszcze rosół oraz bym został trochę dłużej, bo jeszcze by trochę się pobawili. Ja sam miałem taką chęć, jednak niestety obowiązki wzywały.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomek Nieznany

    Trochę zaburzam chronologię zdarzeń, jednak nie miałem do tej pory weny by opisać swoje pierwsze spotkanie z facetem, ale za to padło na to spotkanie, które najlepiej pamiętam i najczęściej wspominam. Z opisanymi chłopakami nie miałem więcej okazji się spotkać.

  • Wyciaganie ojca z nalogu

    Początki zawsze są trudne. Życie rodzinne Magdy zaczynało się sypać. Kiedyś wyglądało to zupełnie inaczej, ale z czasem zmieniało się w kierunku dysfunkcyjnej rodziny. Rodzice odsunęli się od siebie. Wszystko przez wchodzący na coraz wyższy etap alkoholizm ojca. Nie stoczył się całkowicie i nie zaniedbał, ale pił w pobliskim barze niemal codziennie. Coraz częściej chodził do pracy wczorajszy, przez co z dość wysokiej funkcji został dość solidnie zdegradowany. Szef go lubił i miał do niego zaufanie, dlatego nie skreślił go całkowicie. To było mocne uderzenie w sytuację finansową rodziny, dlatego Magda – choć jeszcze bardzo młoda, postanowiła coś zrobić. Kiedyś była ukochaną córeczką tatusia i miała nadzieję, że nadal może mieć na niego jakiś wpływ.

    Pierwszy ciepły wiosenny dzień w tym roku to świetna okazja do poważnych zmian w swoim życiu. Magda była na dworze ze swoimi koleżankami z sąsiedztwa, ale ciągle pilnowała tego dnia godziny powrotu swojego ojca z pracy. Schemat wyglądał ostatnio tak samo. Paweł odstawiał samochód pod blok i od razu kierował się w stronę baru. Tym razem zaparkował samochód, wyłączył silnik i z zaskoczenia na miejsce pasażera wpakowała się Magda.

    – musimy w końcu poważnie porozmawiać, tato – powiedziała Magda

    – dobra, a coś się stało? – zapytał Paweł.

    – wiesz, że teraz powinieneś pójść do domu, wziąć prysznic, zjeść obiad i odpocząć po pracy oglądając telewizor z mamą jak każdy normalny facet? Bo ja wiem, że jak zwykle planujesz pójść do swoich pożal się boże kolegów. – głos zaczął się jej łamać.

    – to jedyne na czym ci ostatnio zależy. Wiesz, że mama cię zostawi?

    Paweł nie wiedział co powiedzieć, ale w tej chwili niezręcznej przerwy Magda wyczuła woń wiśniowej  nalewki ze 100 mililitrowej małpki, która notabene została pochłonięta przez Pawła tuż po wyjściu z biura – ot tak, dla kurażu, co by uprzyjemnić sobie podróż z pracy do domu.

    – cholera jasna, przecież Ty nawet teraz jesteś cyknięty! – łzy Magdy ustąpiły wściekłości, przetarła oczy i wyszła z auta trzaskając drzwiami.

    Paweł lekko zdezorientowany musiał jej przyznać rację. Zawsze panował nad sytuacją, a teraz pozwolił, żeby to sytuacja nad nim panowała. Teraz odprowadzał Magdę wzrokiem. Była ubrana w krótkie szorty z czarnego jeansu i jasny top. Zwrócił uwagę na jej szersze biodra, pełne i piękne uda, oraz rozpuszczone ciemne włosy, odpadające poniżej linii ramion. Zdał sobie sprawę, że dostał opieprz już nie od małej córki, ale od dojrzałej nastolatki.

    W każdym razie postanowił odpuścić dzisiejszego drina i poszedł do domu.

    Ukrył stan lekkiego wstawienia przed żoną. Myślami uciekał do miejsca, w którym przeważnie spędzał tę porę dnia. Żeby nie myśleć o alkoholu, zaczął porządkować łazienkę i kuchnię, a w swojej pracy był tak zaangażowany, że zrobił to na błysk. Resztę dnia spędził czytając gazetę na balkonie korzystając z pierwszego ciepłego dnia w tym roku. Postanowił pojednać się z córką następnego dnia – na trzeźwo.

    Magda po powrocie do domu usłyszała opowieść matki o nietypowym zachowaniu ojca. Magda przyjęła tą wiadomość z lekką satysfakcją, ale wiedziała, że następnego dnia jej słowa pójdą w niebyt, a ojciec wróci w objęcia Bachusa. Była zła, więc tego dnia już z nim nie rozmawiała.

    Następny dzień dał się Pawłowi we znaki. Ciężko mu było skupić się na czymkolwiek i nie czuł się zbyt dobrze.

    Po pracy wskoczył od razu w samochód i pojechał do domu. Magdy nie było, za to żona zaskoczona jego obecnością nie miała przygotowanej dla niego porcji obiadu.

    – i tak nie jestem głodny. Jadę na zakupy, najwyżej zjem coś po drodze. Gdzie Madzia?

    – z koleżankami na dworze.

    Paweł wyszedł z domu i poszedł do samochodu. Chęć walnięcia drinka go przyćmiła. Wsiadł do samochodu i wyjeżdżając z parkingu jego uwagę przykuła kobieta ubrana w krótką sukienkę odsłaniającą zgrabne nogi. Uroki lata. Jadąc autem można się rozbić albo kogoś rozjechać, bo niektóre laski swoim seksapilem skutecznie odwracają uwagę kierowców. Na pewno łatwiej im wtedy przejść przez ulicę. Każdy kierowca zatrzyma się przed taką laską. Ciekawy był jak dzisiaj jest ubrana ta cycata barmanka, która swoją niezaprzeczalną urodą umilała czas lokalnym pijaczkom. Zauważył idące chodnikiem trzy nastolatki, odwrócone tyłem. Dwie w szortach i jedna w spódniczce, z odsłoniętymi pięknymi nogami i zajebistymi tyłkami, aż cmoknął z uznaniem, jaki świetny towar rośnie. Gdy je minął z zaskoczeniem stwierdził, że jedną z nich jest jego córka. Zupełnie jej nie poznał. Jego penis także skomentował jej wygląd, bo aż chwilowo zesztywniał.

    – wow. O kurde.

    Odwrócił wzrok w kierunku jazdy i omal nie wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Magda poznała wóz swojego ojca, pożegnała się z koleżankami i weszła do auta.

    – cześć, gdzie jedziesz? – zapytała promiennie.

    – jeszcze nie wiem, a co? Znudziło Ci się z koleżankami?

    – nieee, zaraz miałyśmy się rozchodzić do domów. Może jeszcze wieczorem gdzieś wyjdziemy.

     

    Małe miasteczko w centralnej Polsce. Początek XXI wieku, kiedy komputer stacjonarny i telefon komórkowy dopiero wchodziły do powszechnego użytku. Internet był w powijakach. Brak wszechobecnych kamer. Kapitalizm kwitnie i objawia się coraz większym dobrobytem społeczeństwa. Obumieranie komuny i zapyziałego sowieckiego stylu na rzecz zachodniego trendu, który jeszcze wtedy szedł w bardzo dobrą stronę.

    Paweł co jakiś czas rzucał okiem na nogi swojej córki, które dzielnie walczyły o ściąganie na siebie jego uwagi. Nawet fakt, że należą do jego córki nie mógł tego powstrzymać.

    – jestem zaskoczona i dumna z Ciebie. Normalnie o tej godzinie siedzisz nad czwartym piwem.

    – zastanawiałem się nad tym co mówiłaś. Przyzwyczaiłem się do tego i nie widziałem, że jest z tym problem. Jestem już mocno po czterdziestce i nie mam żadnej odskoczni od tej szarówy życia codziennego. Nic mi nie sprawia specjalnej przyjemności. Tam zawsze miałem towarzystwo i mogłem pogadać na inne tematy niż na przykład mógłbym pogadać z Tobą czy matką. Niemniej wczoraj wypiłem tyle co nic, a dzisiaj mam ogromne parcie. Więc chyba jestem uzależniony.

    – wytrzymasz? – zapytała Magda

    – chyba lepiej stopniowo schodzić z ilości do takiej rekreacyjnej, przecież nie jestem osiedlowym żulem i się nie zataczam. Wolę ograniczyć niż rzucić całkowicie.

    – żartujesz? Wiesz jaka mama była wczoraj szczęśliwa, że nie piłeś i spędziłeś z nią wieczór? Taka mała rzecz i niewielki ruch z Twojej strony. Rzuć całkowicie i razem pomalujmy tę szarówę. – odparła Magda

    – mówisz “razem”, a jaki w tym Twój udział? – Paweł wjechał autem w polną drogę, minął brzozowy zagajnik, wyłączył silnik i wyszedł. Magda wyszła zaraz za nim.

    – co Ci jest?

    – nie wiem, mam duszności i niedobrze mi się zrobiło. – rzekł Paweł

    – Ty masz chyba zespół odstawienia… i Ty mówisz, że to żaden problem? – odparła Magda

    – to nie to… – Paweł uparcie nie dopuszczał tego do świadomości, ale nadal coś mu mówiło, że to odstawienie psuje mu samopoczucie. Zawroty głowy, duszności, nudności, dreszcze, zimny pot, ból głowy – czeka mnie zajebisty tydzień – pomyślał.

    – wracamy do domu – stwierdził Paweł.

    Osiedle na którym mieszkali było dziwnie odizolowane od reszty. Z wielkich planów powstały jedynie dwa bloki czteropiętrowe w niedalekim sąsiedztwie domków jednorodzinnych, a po drugiej stronie puste pola i nieużytki. Około 150 metrów dalej stała lokalna pompownia wody i wymiennikownia, ulubione miejsce do parkowania dla Pawła z tego tytułu, że stojąc tam mógł ukryć przed żoną, że już przyjechał z pracy. Z okien i balkonu nie było widać, czy ktoś tam stoi, bo zasłania go niski budynek. Na parkingu było dużo wolnych miejsc, ale mimo dyskretnego miejsca samochód był tam bezpieczniejszy niż przy blokach. Nikt nigdy nie ukradł mu radia, nie wybił szyb, nie zarysował lakieru, co zdarzało się sąsiadom. W rejon wymiennikowni nikt nie chodził, bo nie było ku temu żadnego powodu. Otoczenie wysokich krzaczorów i niczego poza tym. Nawet potencjalny złodziej niczego tam nie powinien szukać.

    – może zrobimy tak. Każdy dzień trzeźwości Ci jakoś wynagrodzę. Pomogę Ci to jakoś pokonać i przejdziemy to razem, a mamie nic nie będziemy mówić. Sama zauważy zmianę. – zaproponowała Magda.

    – jak chcesz mi to wynagradzać? Premią uznaniową?  – zażartował Paweł

    – zrobię to o co tylko mnie poprosisz

    – jak atrakcyjna kobieta daje facetowi takie deklaracje to pierwsze o czym każdy pomyśli to fellatio – Paweł użył nietypowego określenia, ale Magda doskonale zrozumiała.

    – nigdy jeszcze nie robiłam – powiedziała Magda robiąc minę jakby to faktycznie rozważała. Paweł się napalił niemal natychmiast. Kusiła go swoimi nogami odkąd zobaczył ją idącą po chodniku. I jeszcze zamiast zaprotestować, dała odpowiedź takim tonem. Czy ona serio to rozważa.

    – to mi nie przeszkadza – powiedział Paweł.

    – ale nie wiem czy umiałabym – odpowiedziała Magda i przygryzła wargę.

    Paweł całkowicie stracił głowę. Jak taka laska jak Magda daje szansę, to facet bierze i nie ma znaczenia czy to jego córka czy nie.

    – jak się nie przekonasz to się nie dowiesz – powiedział Paweł, mając nadzieję, że jej nie spłoszy. Magda odsunęła fotel pasażera do tyłu do oporu i uklękła na fotelu skierowana w stronę kierowcy. Paweł też odsunął swój fotel i niewiele myśląc rozpiął spodnie. Nie widząc jej protestów zsunął je z ud razem z bokserkami.

    – nie powiemy o tym nikomu, ok? – powiedziała Magda pochylając się powoli.

    – ok – odpowiedział krótko Paweł

    Magda nachyliła się do końca i wzięła go do buzi do połowy długości. Pawła aż przeszedł dreszcz. Magda powoli acz miarowo przesuwała głowę w górę i w dół, oplatając penisa całymi ustami. Szło jej to dość nieporadnie, ale Paweł był w niebie. Ta małolatka wyglądała bardzo apetycznie i każdy facet bez wyjątku wsadziłby jej fiuta do ust, a tego dnia szczęście miał akurat on.

     

    Czy ta mała suczka powiedziała, że za trzeźwość wynagrodzi go codziennie? Jeśli tak to zajebisty układ. – pomyślał Paweł i miał nadzieję, że to nie jednorazowa zachęta.

    Magda wyjęła penisa z ust na moment, by odetchnąć i przełknąć ślinę i wsadziła go do buzi ponownie. Paweł położył jej dłoń na głowie, ale jej to nie przeszkadzało. Przesuwał głową Magdy miarowo czując, że niebawem ten epizod dobiegnie końca, chociaż robił co mógł by przeciągnąć to maksymalnie długo. Spiął nawet pośladki powstrzymując wytrysk, ale wiedział, że to nieuniknione.

    – dochodzę. – powiedział Paweł, ale Magda ani drgnęła w górę. Może to przez dłoń na jej głowie. Przejechała jeszcze raz ustami w dół i w górę, kiedy strzeliła pierwsza obfita salwa Pawła. On aż jęknął z rozkoszy ładując drugi i trzeci ładunek, opadł głębiej w fotel i czuł jak reszta sączy się z jego końcówki. Magda wciąż trzymała go w ustach, ściągając wszystko co mogła, oplatając ustami jego żołądź, zeszła do końca. Zeszła z pozycji klęczącej do siedzącej, otworzyła drzwi, podeszła do zamkniętych kłódką drzwi wymiennikowni i wypluła cały ładunek Pawła, który miała w ustach. Wróciła do samochodu. Paweł próbował naciągnąć bokserki i spodnie. Wiedział, że zostawi na bokserkach ślady. Ale lepsze to niż pobrudzić fotel.

    – nie chcę ubrudzić tapicerki – powiedział do Magdy, ale ta siedziała jakby nigdy nic.

    – idziemy już do domu? – zapytała

    – możemy iść. Zastanawiaj się jak wynagrodzisz mnie jutro – zażartował Paweł na rozładowanie atmosfery.

    Magda się uśmiechnęła

    – a nie może być tak jak dzisiaj?

    – mi to pasuje – odpowiedział Paweł

    – mi też

     

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elba
  • Pani Milena i kolega

    *Wszystkie postacie przedstawione w historii mają ukończony wiek zgody oraz nie występują między nimi więzy krwi. Bohaterka Milena jest macochą Marcina, nie są prawdziwą rodziną*

    Był upalny letni dzień. Błękitne niebo z bezustannie grzejącym na nim słońcu sprawiło, że termometry pokazywały 32 stopnie. To taki dzień, że najmniejsza aktywność sprawia wysiłek, a każdy podmuch wiatru przynosi ochłodę. Właśnie dlatego Bartek udając się do domu swojego kolegi Marcina, ubrał jedynie krótkie sportowe spodenki, biały luźny top i klapki. Odpuścił sobie ubieranie bielizny, nie ma co się obciążać.

    Nie wiedział po co ma przyjść, dostał jedynie dzisiaj rano SMS z enigmatyczną wiadomością “że jest robota do zrobienia”. I w sumie to wystarczyło ,aby przyszedł. Dodatkowo wizja zobaczenia Pani Mileny, mamy przyjaciela, w tak upalny dzień stanowiła już zachętę. “Może będzie lżej ubrana?”Pomyślał chłopak, niespodziewanie dostając odpowiedź na swoje pytanie szybciej niż mógł to przypuszczać. Drzwi do domu otworzyła mu 38 letnia piękność, z długim prostymi blond włosami sięgającymi kości ogonowej. Drobna twarz z wydatnymi rubinowymi ustami wpatrywała się w gościa błękitnymi oczyma. Jej egzotycznie opalona karnacja nieraz zastanawiała Bartka, na myśl przychodziły mu kraje Ameryki Południowej i charakterystyczna figura tamtych kobiet. Oj tak, figura Mileny zdecydowanie miała coś z tamtych regionów. Kształt gruszki, sprawiał że wzrok skakał z pięknie dużych, niemal idealnie okrągłych piersi na, coś co szczególnie podniecało chłopaka, czyli olbrzymi i jędrny odstający tyłek. Zwolenników jak i wrogów takich rozmiarów u kobiety jest pełno, w końcu wychodził poza ramy tali i to całkiem znacznie, natomiast wciąż pozostawał sprężysty i kształtny. Nie stanowiło to jednak najmniejszego problemu dla Bartka, bo organizm przemówił sam za siebie i poczuł jak jego kutas robi się twardy.

    “Tak, słucham? O co chodzi Bartku?”- spytała z uśmiechem Milena widząc zakłopotaną twarz chłopaka. Dopiero po chwili odkleił wzrok od jej krocza, które zasłaniał jedynie mocno wycięty dwuczęściowy strój kąpielowy. Widział jak cienka, czerwona linia przechodzi przez wargi sromowe i eksponuje całkowicie ogolony wzgórek łonowy. Oczami wyobraźni widział cipkę mamy kolegi.

    “J-ja..ja przyszedłem..p-pomoc z czymś Marcinowi. Napisał d-do mnie, że jest robota do zrobienia”wydukał czerwony na twarzy

    “Ahh tak, to o to chodzi. Jasne, proszę wejdź do środka”Zamyśliła się, po czym dodała “Strasznie gorąco dzisiaj na dworze, można się usmażyć ,prawda? Aż musiałam się przebrać w coś wygodniejszego”

    Kobieta otworzyła szerzej drzwi i przepuściła chłopaka obok siebie. Czuł od niej zapach słodkich perfum, bardzo dziewczyńskich. Był od niej wyższy, a więc miał wgląd w jej pokaźny biust. Mógłby przysiąść że widział jej drobne różowe sutki spod otwartego po bokach biustonosza.

    “To prawda, straszny dzisiaj ukrop. Ciężko to znieść. Za to pani jak zwykle wygląda zjawiskowo w każdych warunkach “Z nieśmiałym uśmiechem pozwolił sobie na komplement, na co mężatka zachichotała wprawiając tym samym w ruch dwie pełne kule zawieszone w zdecydowanie za małym staniku. Dopiero teraz Bartek zauważył jak ciasny jest jej kostium. “Będzie z 2 rozmiary za mały. Suka chodzi praktycznie nago!”wykrzyczał w myślach.

    “Dziękuję za komplement, dosyć rzadko je dostaje. Pozwól ,że cię zaprowadzę i pokaże o co chodzi z tym zadaniem”. Chłopak miał już zapytać jak to możliwe, że tak piękna kobieta dostaje mało uwagi, gdy ta odwróciła się i zaczęła iść w kierunku schodów. Oniemiał i stanął jak wryty. Pupa pani Mileny była całkowicie odkryta, jedynie pojedynczy czerwony paseczek przechodził między olbrzymimi pośladkami zasłaniając dziurki. Z każdym krokiem czerwonych szpilek, cały tył kobiety wprawiał się w ruch, kusząc tym co było już widoczne i tym co czekało jeszcze do odkrycia. Gdzieś w połowie schodów zauważyła, że nikt za nią nie podąża. Odwróciła się.

    “Idziesz Bartuś? “Zapytała. Jednakże, po chwili ton jej głosu się zmienił i dodała “Nie każ mi czekać. Jest mokra robota do zrobienia “Zabrzmiało jak rozkaz i młodzieniec wbiegł na schody, czując jak niewygodnie obija mu się penis w pełnej erekcji. Musiał pomóc sobie ręką i przytrzymywać się za krocze, aby nie było tego widać.

    Stojąc bokiem wyglądała jak 2 litery P nałożone na siebie do góry nogami. Z przodu wystawały odkryte piersi, zasłonięte jedynie na sutkach. Z tyłu natomiast wystawał bajecznie wielki tyłek, będący na wyciągnięcie ręki. Tego stroju zdecydowanie nie powstydziła by się nawet dziwka. Składał się jedynie z strategicznie połączonych sznureczków i pasków, zasłaniających nieudolnie najbardziej intymne fragmenty dojrzałego ciała. Bądź co bądź mały rozmiar robił swoje. Bartek posłusznie podążał za panią Mileną jak zahipnotyzowany, nie odrywając wzroku choćby na chwilę od jej dupci. Zdawało mu się że kobieta specjalnie rusza biodrami, prowokując i kusząc go. Przejście przez olbrzymią willę państwa Wiśniewskich trochę zajęło, ale ostatecznie wyszli przez taras do ogrodu. Od razu słońce dało się we znaki intensywnie paląc skórę promieniami. W ogrodzie znajdował się duży basen otoczony kilkoma leżakami. Z tego co zauważył tylko jeden był aktualnie w użyciu, ten w samym centrum. Znajdował się na nim ręcznik, a na stoliku obok olejki i szklanka z alkoholem

    “Tu masz siatkę i detergenty”. Kobieta podała mu rzeczy i ułożyła się na leżaku. W pełnym słońcu wyglądała jeszcze bardziej seksownie”Masz wyczyścić basen. Dokładnie wyczyścić. Trochę ci to zajmie, więc lepiej już zacznij”Dodała jakby od niechcenia i już więcej się nie odezwała, skupiając się w całości na opalaniu.

    “No zajebiście, to co najmniej pół godziny roboty. W co ty mnie wjebałeś Marcin? Wykorkuje w tym słońcu. Pogadamy jak wrócisz, oj zdecydowanie pogadamy”Pomyślał chłopak i niechętnie zabrał się za czyszczenie. Rzeczywiście, temperatura była nieznośna. Zrzucił z siebie koszulkę I pracował w samych spodenkach. Mimo to starał się z całych sił, wiedział że matka kolegi go obserwuję . Chciał wywrzeć na niej dobre wrażenie i zachęcić do siebie. Cała ta sytuacja i tak była dla niego spełnieniem fantazji, być z Mileną sam na sam , dodatkowo tak skąpo ubraną. Teraz ona mogła widzieć jego ciało, to jak naprężają się jego mięśnie gdy pracuje. No i z pewnością nie umknął jej fakt że chłopak dostawał erekcji gdy tylko na nią patrzył. Role się odwróciły.

    Po jakiś 40 minutach skończył czyścić basen.

    “Pani Mileńko, gotowe. Basen czysty”oznajmił wyraźnie zmęczony.

    “Oho już? To super, bardzo Ci dziękuję “odpowiedziała nie podnosząc głowy. Bartek stał nad nią zdezorientowany. “Jak to, to wszystko?”Pomyślał

    “C-czyli mam już sobie iść ? Czy mogę jeszcze w czymś pomóc? “zapytał

    “mm właściwie to wszystko, nie potrzebuje już twojej pomocy. Możesz iść “

    To był straszliwy cios, był wściekły. Wykorzystała go! Wykorzystała to że go pociąga i wkręciła w robotę. A on dał się nabrać. Miał już kierować się do wyjścia z ogrodu ,gdy usłyszał za sobą wołanie.

    “Bartuś, chodź tu jeszcze na chwile”Chwilę bił się z myślami, ale opanował gniew i postanowił wrócić. Może chociaż mu zapłaci?”

    Gdy znów do niej podszedł pani Milena leżała na brzuchu. Widział jej całe gołe plecy i tyłek, ogrzewające się w słońcu

    “Tak. O co chodzi?”

    Nie odrywając głowy wyciągnęła rękę w jego kierunku z olejkiem do opalania

    “Mógłbyś mnie nasmarować? Bardzo proszę “Momentalnie zszedł z niego cały gniew. Energicznie się zgadzając wziął od niej butelkę i wycisnął zawartość na dłoń. Serce biło mu jak szalone, ze strachu i podniecenia wsmarował wszystko we plecy. Starał się jak najostrożniej omijać bikini, aby nie zahaczyć o żadną z naprężonych linii. Pierwszy raz był tak blisko takiej kobiety.

    “Bardzo dobrze ci idzie. Niżej też “

    “Tu?”Spytał masując lędźwie

    “Niżej powiedziałam”szepnęła po czym odchyliła rękę do tylu, złapała jego dłoń i położyła na swoim pośladku. To było za wiele. Młody mężczyzna czuł jak jego kutas pęcznieje i pragnie wydostać się na zewnątrz. Właśnie trzymał ręce na dupie matki swojego najlepszego kumpla! Dupie o której śnił i do której wielokrotnie się masturbował . Coraz bardziej się ośmielał, wycisnął na nią duża plamę olejku i zaczął smarować pośladki. A potrzebował go dużo ,bo i gabaryty były całkiem spore. Także nie minęło wiele czasu, a Bartek masował, smarował i uciskał każdy milimetr pupy, dokładnie ją nawilżając, przy milczącej aprobacie pani Mileny.

    “Czekaj, pomogę ci”podniosła biodra wypinając się i jednym ruchem rozwiązała majtki, rzucając je na trawę “Teraz masz lepszy dostęp “mruknęła cicho

    Nie wiedział co zrobić. To nie mogło się dziać. Była bottom-less! Musiał to sprawdzić!

    Powoli złapał za oba pośladki i rozchylił je. Serce zabiło mu mocniej gdy zorientował się co widzi. Dziurka analna zdawała się patrzeć wprost na chłopaka. Była jeszcze mniejszą niż sobie wyobrażał. Walczył z ogromnym poczuciem niepewności do tego co robić dalej.

    “Pani Mileno. A ta ..d-dziurkę to też mam smarować ?”Zapytał cicho, nie odrywając wzroku od anala

    Kobieta wydawała się nieporuszona. Nawet nie obdarzyła go spojrzeniem.

    “Jeśli chcesz to możesz. Tylko delikatnie”zamruczała

    “Lepszej okazji nie będę miał, raz kozie śmierć”Pomyślał po czym przytrzymał pośladki kciukiem i palcem wskazującym jednej dłoni, a drugą chwycił olejek. W ten sposób odbyt wciąż był wyeksponowany. Wycisnął sporą zawartość buteleczki wprost na niego. Odłożył ją i wrócił do dupci. Używając tylko 2 palców prawej dłoni zaczął jeździć po otworze, dbając o to by był dokładnie nawilżony. Trwało to dobre kilka sekund, gdy w przypływie emocji wetknął palec do środka z głośnym chlupnięciem. Mama kolegi cała się naprężyła i jęknęła donośnie.

    “Wszystko w porządku, proszę pani? “zapytał przerażony i wyciągnął palec

    “Mm tak, jest bardzo dobrze.”Mruczała “Po prostu nie spodziewałam się , że tak ci się podoba…moja dupcia”

    To była ulga. Chciała być penetrowana! Wznowił ruchy ręką, powoli lecz stanowczo zbliżył palec wskazujący do odbytu i znów napierając,  dostał się do środka.

    “Zawsze o tym marzyłem, proszę pani. Ma pani piękny tyłek “

    Badał jej reakcje, przyspieszając palcowanie otworu. Trwało to dłuższą chwilę, ale w końcu ogród wypełniły dźwięki mlaskania za każdym razem, gdy palec wpychał się w mokrą dziurkę.

    Czuł jak nabierał pewności, jak pozwala sobie na więcej. Nie przestając bawić się jej analem wyszeptał

    “Mógłbym tak bawić się pani dupcią cały dzień. Te pośladki i ta dziurka to najlepsze co widziałem w życiu.”

    “To może spróbujesz czegoś więcej? Widziałam jak ci stoi, gdy tylko na mnie patrzysz. Chyba sprawiedliwie będzie jeśli go zobaczę, jak myślisz ?”

    Nie protestował. Wepchnął palec ostatni raz , po czym stanął obok leżaka. Pani Milena też się odwróciła i usiadła na leżaku. Błyskawicznie ściągnął spodenki spod których wystrzelił stojący na całą długość, nabrzmiały i żylasty penis. Był zdecydowanie duży jak na wiek 17 lat. Odciągnął napletek ukazując pulsujący czerwienią grzybek. Pod nim zwisały pełne spermy jaja. Kobieta patrzyła na niego z szerokim uśmiechem na twarzy. Chciała mieć go w sobie.

    “Zaskoczyłeś mnie Bartku. Masz bardzo ładnego kutasa. Nie obrazisz się jeśli go dotknę? “

    Nie czekając na odpowiedź chwyciła go od spodu i patrząc w oczy chłopaka zaczęła masować trzon

    “Ale jesteś twardy, aż tak ciebie kręcę? Chcesz mnie zerżnąć świntuchu? Mamę swojego kolegi? Odpowiadaj!”Pytała drocząc się z nim, cały czas bawiąc się jego przyrodzeniem. Mała dłoń zakończona czerwonymi tipsami zacisnęła się na jego jądrach.

    “Tak, proszę pani! Mam zamiar zerżnąć panią w tą ciasną dupcie. Wypełnić ja swoim kutasem..ufff.. po same jaja”odpowiedział cicho stękając

    “Grzeczny chłopczyk, ale nie wpuszczę cię suchego. Najpierw musimy ciebie nawilżyć “

    Kobieta zniżyła głowę i utrzymując kontakt wzrokowy wytknęła język przejeżdżając nim po grzybku. Bartka przeszła fala ekstazy. Po chwili nie widział swojego penisa, ten zniknął cały w gardle pani Mileny. Poczuł jak uginają się pod nim nogi. Aby zwiększyć swoją przyjemność zaczął ruszać biodrami. Pani Milena przyjęła to mruczeniem. Jądra klepały w podbródek kobiety za każdym razem, gdy pchnięcia penisem zagłębiały się w jej usta. Chłopiec poczuł, że jest już blisko

    “Z-zaraz dojdę..oh..ooo-kurwa”Wyjęczał i poczuł jak zaczyna tryskać gęstą spermą.

    Milena niewzruszona przycisnęła maksymalnie głowę, dotykając nosem brzucha. Kutas zniknął w jej gardle. Minęła dłuższa chwilą gdy w końcu przestała ssać i wyciągnęła go z buzi. Wytknęła język. Nie pozostawiła kropelki, połknęła wszystko.

    “Dziękuję za twoje mleczko. Uwielbiam młode kutasy. Twój jest taki twardy i pełny energii, do tego super smakujesz”

    Zachichotała i pocałowała żołądź “Teraz możesz wepchnąć go w dupcie. Usiądź!”Wstała i zrobiła mu miejsce. Rozwiązała stanik, a jego oczom ukazały się przepiękne piersi. Opalone po obrzeżach, miały blady ślad w kształcie trójkąta, który znajdował się na różowych sutkach. Pozostałości marnej ochrony przed słońcem przez za mały stanik. Były idealne, nie miał wątpliwości że to dzięki implantom. Ten fakt tylko jeszcze bardziej podniecił chłopca , wyglądała jak gwiazda porno. Wylała na swój biust zawartość buteleczki, pieszcząc je dłonią. Teraz wglądały jak dwie cycate piramidy, świecące się na złoto w słońcu, zakończone delikatnymi sutkami na szycie.Bartek wciąż łapiąc oddech po orgazmie położył się na leżaku. Jego penis stał, gotowy na następną rundę. Mamuśka stanęła nad nim okrakiem, rozszerzyła pośladki i przykucnęła.Nawilżona i wypięta dupcia mówiła jedno: zerżnij mnie. Chłopak nakierował czerwoną główkę kutasa na dziurkę. Z minimalnym oporem dostał się do środka. Dało się słyszeć charakterystyczne mlaśniecie, gdy w nią skoczył. Kobieta położyła się na nim, tak że teraz on wsuwał się pod nią. Trzymając ją za nogi, rozszerzył kąt między nimi i zaczął posuwać dupę matki swojego przyjaciela. Najpierw bardzo powoli podnosił biodra, dzięki czemu zatopiony w otworze fiut wchodził głębiej. Zrobił parę takich pchnięć na próbę, po czym wyraźnie przyspieszył. Z każdym kolejnym zanurzeniem mężatka zaczynała jęczeć

    “Tak, tak. Jeb moja dupcie, jeb ją. Pokaż mi jak bardzo jej chcesz”wycedziła przez zaciśnięte zęby. Bartka nie trzeba było dwa razy namawiać. Przyspieszył penetracje na ile umożliwiał mu to ciasny odbyt Mileny. Głośno sapiąc podrzucał ją , nadziewając na kutasa. Po chwili jedyne co słyszał to klaskanie pośladków i jęki posuwanej kobiety. Jej piersi podskakiwały w rytm jebania, a cipka puszczała soki. Do ich kanonady krzyków dołączył nagle jeszcze jeden głos

    “M-mamo? Co tu się dzieje? “wybełkotał Marcin. W dłoniach wciąż trzymał siatki z zakupami. Bartek znieruchomiał. Akurat w tym momencie był po nasadę w odbycie matki przyjaciela. Mimo to powoli, niemal niezauważalnie znowu pchał do środka. Z satysfakcją dostrzegł, że Milena zacisnęła dłonie na jego udach. Czuła to.”Sorry stary, ale nie ma opcji żebym z tego zrezygnował. Dupa tej suni jest zbyt dobra aby odpuścić “Pomyślał

    “Kochanie to nie tak jak ci się wydaje. Bartek tylko mi pomaga”wystękała posuwana matka

    “Jak to tylko pomaga? Przecież on cię. On cię… i do tego jesteście oboje n-nadzy. Ja n-nie wiem co robić”Bełkotał. Ta sytuacja zdecydowanie przerastała Marcina. Jego kolega nie rezygnował z penetracji.

    “Synku, spokojnie. Podejdź bliżej. Wszystko zrozumiesz. Pora abyś w końcu dorosną”rozkazała Milena wciąż z Bartkiem w środku. Marcin uklęknął przed leżakiem ze spuszczoną głową. Patrzył tylko kątem oka. Mama miała nogi rozszerzone w kształt litery T, odsłaniała dla niego cała swoją intymność. Przed jego twarzą znajdowała się różowa i błyszcząca od wilgoci cipka. Nie dało się również nie zauważyć grubego kutasa jego kolegi znajdującego się w dziurce pod nią.

    “Marcinku, spójrz na mnie. Chcę żebyś powiedział co dokładnie widzisz. “

    Chłopak podniósł głowę

    “Widzę twoją ci-cipkę, mamo “wyszeptał

    “Jaka jest?”dociekała mama

    “J-jest bardzo mała i różowa, świeci się, jakby była mokra. Wydaje się bardzo ciasna “odpowiedział czerwony na twarzy

    “Bardzo ładnie synku, masz dobry wzrok. Ale widzisz coś jeszcze, prawda?”Po tonie głosu Mileny,  Bartek czuł że ta rozmowa ją podnieca. To jak każe swojemu synowi opisywać jej ciało, to jak pozwala mu się nią cieszyć i wprowadzą go w świat seksu. Ta gra podziała również na niego, cała ta atmosfera świntuszenia sprawiła że jego męskość bardziej napęczniała , szczelnie wypełniając otwór.

    “Tak, mamo. Pod twoja cipka widzę—widzę jak Bartek..”

    “Dalej, śmiało “zachęcała przeciągle

    “Widzę jak Bartek pieprzy twoja pupę. Jak jego penis znajduje się głęboko w tobie”szybko to z siebie wyrzucił, jakby ze wstydu że to widzi

    Na twarzy Mileny rysowała się błogość. Cicho pojękiwała gdy czuła jak kolega jej syna wypełnia ja w całości. Była zadowolona z tego faktu.

    “Dokładnie tak Marcinku. Teraz chce żebyś ściągnął spodenki i majtki. Chcę zobaczyć czy podoba Ci się to co widzisz.”Dodała z uśmiechem “A w międzyczasie zobaczysz jak pomaga mi Bartuś “

    Mimo jego początkowego oburzenia widać było ze cała sytuacja go mocno podnieciła. Z każdym zauważonym pchnięciem kolegi, czuł jak twardnieje jego kutas. W końcu ten posuwał dupsko jego matki jak zawodowy jebaka. Ostatecznie stał nad ruchana mamusią z odkrytym penisem. Był w pełnej erekcji, nie mógł temu zaprzeczyć. Mimo to widać było że się stresuje.

    “Czas byś stał się mężczyzna. Wejdź w we mnie albo odejdź i dalej udawaj że tego nie chcesz”warknęła zirytowana. Marcin podszedł i pełen niepewności nakierował penisa na mokrą muszelkę. Spojrzał pytająco na matkę, lecz ta miała zamknięte oczy. Była w pełni skupiona na analu. Przełknął ślinę I ostrożnie na przemian z przyjacielem pchał. Gdy tamten pozostawiał trochę miejsca w dupie, drugi wsuwał się w cipkę. Pracowali niczym tłoki w silniku, mające na celu ostateczne zalanie dziurek swojej Pani.

    Nie minęła chwilą, a Marcin dosyć szybko załapał o co w tym wszystkim chodzi. Już po krótkiej chwili w całym ogrodzie rozległy się dźwięki dzikiego seksu. Trzeszczący leżak nieskutecznie próbował się przebić ponad krzyki suczki. Pełni wigoru chłopcy dominowali kobietę jakby miało nie być jutra. Słusznie założyli że taka okazja może się nie prędko powtórzyć, więc wykorzystali ja w całości. Mimo ich samczej jurności, Bartek był pod wrażeniem że Pani Milena dalej trzymała fason. W końcu jednocześnie penetrowali po same jądra jej dwie bardzo ciasne dziurki, a ona dzielnie to znosiła, bez sprzeciwu. Żadnych łez czy słowa “stop”. Jedynie darła się wniebogłosy, piszcząc jak gumowa kaczka. Był pewien że słychać ich na całe osiedle. Taka rzeźnia nie mogła umknąć uwadze sąsiadów. Momentami czuli jak za błona obok pracuję kutas drugiego. Najwidoczniej to nie była dla niej pierwszyzna. Obaj dopchnęli z całej siły gdy zobaczyli jak zaczyna się trząść. Pojęli w mig. Mamuśka miała intensywny orgazm. Jej dziurki zacisnęły się na penisach obu chłopców, przyspieszając nadchodząca przyjemność, a z jej ust wydobył się pruderyjny jęk. Cipka trysnęła w dal strumieniem soczków.

    Pierwszy doszedł Bartek. Marcin z fascynacja i zazdrością w oczach oglądał jak tłusty i gruby penis kolegi pulsuje, szczelnie wypełniając otwór. Jego zdecydowanie był mniejszy. W kilka chwil Bartek, rycząc z przyjemności, opróżnił jądra wyrzucając olbrzymie ilości ciepłej spermy w anal jego matki. Z dziurki na razie nic nie wypłynęło, tak szczelnie ją wypełniał.

    Jego kolega leżał pod nią ciężko dysząc, gładząc jej pośladki.

    Chwilę po tym Marcin poczuł że jest blisko. Pchał ostatkiem sił.

    “Mamo, zaraz dojdę! “stękał “A-ale gdzie?!”

    “Na twarz! Wyjmuj go!”Odkrzyknęła i w ostatniej chwili chłopak się wycofał. Pochyli się do przodu i pomagając sobie ręką, zalał jej usta, powieki i piersi. Reakcja jego mamy sprawiła że poczuł jak uginają się pod nim nogi. Kobieta patrząc mu w oczy , oblizała wargi i zbierając na palec nasienie z piersi, wkładała je do ust. Zjadła wszystko.

    “Mam matkę spermo-pijkę. Mieszkam pod jednym dachem z jebaną seks bomba”myślał Marcin widząc jak matka wstawała z kolegi. Obserwował w milczeniu jak jego kutas z trudem opuszcza dupcie. Był dla niej idealnie za duży. Tak jak przewidywał, z mamy wylał się strumień nasienia.

    “No, chłopcy. Właśnie tak zadowala się kobiety. Ładnie się spisaliście,

    szczególnie ty Bartuś. Dotrzymałeś słowa”

    “Jakiego słowa? O co chodziło?”Zaciekawił się Marcin

    Milena spojrzała na niego z politowaniem, założyła ręce na biodra,

    “Idź do swojego pokoju, później pogadamy. Nie myśl, że zapomniałam o tym że miałeś pomóc sprzątnąć basen. Twój kolega musiał robić to sam. Ale widzisz jaką dostają nagrodę grzeczni chłopcy “Po ponownym ponagleniu chłopak się ubrał i zniknął gdzieś w domu. Zostali sami, nadzy.

    “A co do ciebie, przyznam że jestem pozytywnie zaskoczona. Nigdy nikt mnie nie kochał w ten otwór z takim zapałem, Mój mąż mówi że mam gruby tyłek i go nie tyka,  za to ty..”

    “Pani mąż pieprzy bzdury”wtrącił z uśmieszkiem. Nie protestowała “Ma pani cudowna figurę, marzyłem żeby móc chociaż panią zobaczyć nago, a to co zdarzyło się dzisiaj. Uf…”

    “To było coś?”Spytała z sympatycznym uśmiechem

    “To zdecydowanie było coś “potwierdził

    “Co będzie dalej? Po prostu się rozejdziemy i będziemy udawać że nigdy to się nie wydarzyło?”Zapytał widząc jak tamta się ubiera. Zrobił to samo

    “I miałabym zrezygnować z takiego seksu? W życiu kotku. Będziemy się spotykać tylko musi to zostać tajemnicą między nasza 3. “

    “Rozumiem, nic nie powiem. A co z tamtym?”Ruchem głowy wskazał na dom

    “Marcin też z czasem zrozumie, musi minąć trochę czasu, a on sam..”przerwała nagle. Pod dom zajechało jakieś auto

    “To mój mąż, musisz iść przez płot, szybko”

    “Czekaj, kiedy znowu się spotkamy?”

    “za 3 dni wyjeżdżamy na wakacje, załatw tak żebyś mógł pojechać z nami. A teraz błagam cię, uciekaj”ponaglała

    “Do zobaczenia…suczko”zamknął jej usta pocałunkiem. Odwzajemniła go. Gdy Pan Karol wszedł do ogrodu zastał jedynie swoją żonę śpiącą na leżaku. Po chłopaku nie było śladu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karol

    To mój totalny debiut, nigdy nic nie napisałem na taką skalę, aż do teraz. Będę wdzięczny za wszystkie opinie.

  • Przelotnej znajomosci pewne konsekwencje, a wlasciwie ich brak

    Tutejsze lane piwo mi nie podchodziło, było nijakie i musiało być chrzczone, bo nie czułem w nim gazu. Mieli za to dobre ceny i może dlatego zahaczałem tutaj prawie każdego wieczora od prawie miesiąca. Przyklejony do baru, wypijałem jedno czy dwa piwa i gapiłem się
    w zawsze lecący na ekranie mecz. Właściwie nic mnie nie obchodziły te mecze. Byłem znudzony
    i z tych nudów je oglądałem, bo nie było nic lepszego do roboty. Czasami rozmawiałem z ludźmi, ale tylko czasami, bo jakoś mnie do nich nie ciągnęło. Potrafiłem im się za to przyglądać, długo
    i bacznie obserwować, i robiłem to dziś, znaczy przyglądałem się, ale byli jacyś mało ciekawi, poza paroma damskimi wyjątkami. Próbowałem też zagadywać do barmanki, kiedy ta miała chwilę wolnego, ale nic z tego nie wychodziło. Znała mnie, zdążyła już poznać. A kiedy ludzie się lepiej poznają, nagle tracą sobą zainteresowanie. Ja również powoli traciłem swoje.

    I po prostu ją zobaczyłem. Weszła do baru. Cudowne stworzenie składające się na umysł, ducha i ciało. Głównie na ponętne, kuszące, parujące seksem ciało. Poczułem to jej ciało
    i bijący od niego żar, mimo że stała kilka metrów dalej – poczułem jak zaczynam płonąć. Była jak ogień, prawdziwa, pierwotna siła, odurzająca i hipnotyzująca wszystkich w nią patrzących. Rude, kręcone loki i pełna figura. Tańczące płomienie. Wijący się wąż. Omiotła spojrzeniem cały lokal. Zatrzymała się na mnie. Patrzyła chwilę. Siedziałem na wprost.

    – Kim jest ta ruda? – spytałem barmana, z którym zdążyłem się zakumplować. Mówili na niego Bobek. Bobek odkładał na nowsze auto, miał masę znajomych i wielkie jak moje głowa bicepsy. Miał też pod ladą kij do bejsbola; wiem, bo raz widziałem jak go użył.

    – Która ruda? – odezwał się, nachylając głowę.

    – No tamta. Zaraz przy wejściu.

    Spojrzał gdzie mu wskazałem, skierował tę łysą glacę. Długo tam patrzył. W końcu się odezwałem.

    – No i?

    – Nie znam jej. Pierwszy raz ją tutaj widzę.

    – Szkoda. Mógłbyś mnie przedstawić.

    Parsknął tylko, szczerze i ciepło, postawił przede mną piwo, trzecie albo czwarte,
    a potem zajął się innym klientem. Piłem powoli i przyglądałem się siedzącej samotnie czystej gracji, wzdychającej i patrzącej co jakiś czas w telefon. Chyba na kogoś czekała. Miała na sobie czarną koszulkę Stones’ów i krótkie, poszarpane, jeansowe spodenki. Założona noga na nogę, piękne, błyszczące uda i łydki. Znów powiodła wzrokiem po barze i znów patrzyła na mnie przez chwilę, teraz dłuższą. Wydawało mi się, że posłała mi uśmiech. Ja się uśmiechnąłem. Trochę trwały te nasze dziwaczne podchody. Ludzie zdążyli się przewinąć kilkukrotnie. W końcu wstała, przeszła przez cały lokal i stanęła tuż przy mnie. Zawołała na barmana, najpierw raz, potem drugi – było głośno, dudniły zewsząd ludzkie głosy. Stanęła na palcach, wychyliła się – jej łydki, uda i pośladki wyciągnęły się jak struny – i zaczepiła Bobka. Zamówiła piwo z sokiem. Usiadła na stołku obok.

    – Miałem już zapytać, czy postawić ci piwo, ale zapatrzyłem się na twoje nogi – rzuciłem, bo to było nieuniknione, moja rozmowa z nią. Ciągnąłem do ognia, do ciepła, które oferował.

    – Tak? No i co sądzisz? – odparła. Miała głos taki sam jak całą resztę.

    – Że masz najgorętsze nogi stąd do Paryża – wyznałem.

    – A czemu do Paryża?

    – Bo tam najdalej byłem.

    Zachichotała życzliwie i pokręciła z niedowierzaniem głową, a potem napiła piwa przez słomkę. Było w tym coś magicznego.

    – No co? – spytałem, śmiejąc się. Alkohol chyba zaczynał działać. Albo to ona. – Aż tak słabo?

    – Słyszałam lepsze teksty – odpowiedziała i zwróciła się twarzą do mnie. Teraz dopiero obejrzałem jej oczy. Miała czarne jak węgiel oczy. Niesamowite oczy.

    – Marcel – przedstawiłem się i podałem jej rękę.

    – Róża. – Uścisnęła moją. Miała całkiem solidny chwyt.

    – Jakżeby inaczej – stwierdziłem, a potem dodałem. – Czekasz na kogoś Róża?

    – Można tak powiedzieć.

    – Chłopak, mąż, ojciec, dziadek, brat, wujek?

    – Któryś z nich.

    Napiłem się piwa i pomyślałem, że to przecież oczywiste. Taka kobieta musiała do kogoś należeć, albo to ktoś musiał należeć do niej. Byłem pewien, że to drugie pasowało bardziej.

    – A ty? Co tutaj robisz? – zapytała, jakby obojętnie, ale czarna otchłań jej oczu przewiercała mnie na wylot.

    – Siedzę i piję. I patrzę na ludzi.

    – I tyle?

    – Czasami z nimi gadam. Ale rzadko. Częściej patrzę w ten wiszący tam u góry ekran.

    Na zielonym tle niebieskie i żółte ludzki biegały w te i we wte. Nikt nie był znudzony, ludziki goniły za białą kropką i świetnie się bawiły.

    – Fan piłki, co? – strzeliła z szyderą.

    – Nie bardzo – przyznałem.

    – Czyli tak po prostu siedzisz, pijesz i patrzysz na ludzi?

    – W twoich ustach brzmi to głupiej, niż w rzeczywistości jest.

    – Tak już mam. Kpię ze wszystkich i ze wszystkiego. I zawsze uchodzi mi to na sucho.

    Sprzedała mi cudny uśmiech, zrobiło mi się gorąco. Objechałem ją z ostentacją z góry na dół i sam się uśmiechnąłem. Istny pożar kobiecości. I te śliczne, rude, kręcone włosy.

    – Nie dziwię się.

    Przyszła kolej na nią, teraz ona obejrzała dokładnie całego mnie i chyba coś tam ciekawego znalazła.

    – Wiesz co, może pomińmy tę całą grę i przejdźmy do sedna sprawy – oznajmiła, poprawiając się na krześle, poprawiając swoje zgrabne nogi.

    – Jak wolisz – rzuciłem od niechcenia, bo gra wciąż jednak trwała. Zmierzająca nieuchronnie do jednego.

    – Możemy to zrobić, nie ma sprawy. Właściwie chciałam to zrobić od dawna.

    – Zrobić co?

    – Przespać się z nieznajomym.

    – Przespać?

    – Fakt, może nie przespać, a zaliczyć kogoś obcego, zwyczajnie bzyknąć.

    Przyjrzałem się jej. Byłem w niemałym szoku, ale nie okazałem tego. Takie rzeczy,
    w prawdziwym świecie, nie mają prawa się wydarzyć. A jednak. Afrodyta o rdzawych włosach zstępuje z Olimpu, wchodzi do zwykłego, polskiego baru i siada obok mnie. Potem proponuje zabawę.

    – Dlaczego? – spytałem głupio.

    – Dziewczyny też mają prawo, a tym bardziej ochotę na takie numery – odparła, wzruszając ramionami. – To takie dziwne?

    – A ten chłopak-brat-wujek?

    – Właśnie ten chłopak-brat-wujek.

    Napiłem się piwa, zrobiłem duży łyk. Za duży. Już dobrze wiedziałem, w co się tutaj cholera gra. Za dobrze.

    – To chyba złe – wydusiłem, chociaż nie byłem do tego przekonany w stu procentach, do tego, że powinienem to powiedzieć.

    – Zależy jak na to spojrzeć. Z mojego punktu widzenia? Dobre – oznajmiła. Nagle poczułem jej stopę na swojej nodze. – Nie byłoby problemu, gdybym ci nie powiedziała, że ktoś jest, co?

    – Nie – przyznałem.

    Westchnęła teatralnie, a potem zgrabnie odgarnęła włosy. No i wyrzuciła mi w końcu.

    – Co to za cholerna, popieprzona męska solidarność? Przecież nie wiesz nawet, o kogo chodzi! Chyba nie muszę ci mówić, że jest dupkiem do kwadratu, nie?

    – Może. Nie znam typa.

    – Typ mnie znów wystawił!

    – Słuchaj, nie chcę żebyś potem żałowała…

    – Ej, a może od razu grzeszyła, co? Jeden już taki był i umarł na krzyżu, kolejnego nie będzie. Nie potrzebuję moralizowania tylko porządnego bzykania. Określ się. Inny chętny zaraz się znajdzie.

    Nie było co się zastanawiać, nie było nad czym. W sytuacjach jak ta trzeba płynąć
    z prądem, złapać nadarzającą się okazję i ją wykorzystać. Życie na ogół nie jest takie kolorowe, ani dla facetów, ani dla kobiet. Szczególnie kiedy jest się samemu.

    – Skoro już musisz, to niech to będę ja, w porządku.

    Dopiliśmy swoje piwo, zapłaciłem Bobkowi i nie biorąc reszty, wyszliśmy z baru. Była ciepła, letnia noc. Lokale pękały w szwach, śmiech niósł się pomiędzy murami, ulice pełne były ducha. Czułem się dobrze, dawno się tak nie czułem. Poczułem się jeszcze lepiej, kiedy włożyłem jej dłoń w tylną kieszeń, a ona nie oponowała.

    – Idziemy do mnie czy do ciebie? – spytałem. Rude włosy błyszczały w miejskim świetle, mieniły jak płomienie.

    – Masz auto? – To pytanie sprawiło, że poczułem jak coś przyjemnego, ale też bardzo dziwnego, łaskocze mnie w brzuchu.

    – Mam.

    – Blisko?

    – Zaparkowane niedaleko.

    – Możemy to zrobić w aucie.

    – Skoro ci to nie przeszkadza…

    To było szalone, nierealne, ta cała sytuacja była jak z kiepskiego filmu. W prawdziwym życiu nie powinno się to zdarzyć, taka sytuacja nie mogła przecież zaistnieć. Dwoje ludzi chcących tylko zaspokoić pierwotne potrzeby, nic więcej. Czułem się dziwnie, obco, jak nie ja. Spojrzałem nią. Była obok, prawdziwa, przecież ją trzymałem. To nie sen. Na pewno nie. Nic już chyba nie dziwi w kulturze napiętnowanej seksem. Świat odarto z niewinności.

    Poszliśmy na parking. Mijałem wielu facetów z kobietami, ale żadna nie równała się
    z moją. Miałem fart, byłem szczęściarzem. Przynajmniej przez chwilę.

    – Pewnie myślisz, że jestem jakaś łatwa, nie? – powiedziała nagle.

    – Jesteś nie mniej łatwa niż ja – odparłem.

    – Facetom wolno to robić, bo mają społeczne przyzwolenie na takie skoki. Kobiety natomiast postrzega się wtedy jak zwykłe dziwki.

    – Tak to się utarło.

    – Faceci tak to utarli.

    Miała sporo racji, ale nie powiedziałem jej o tym, bo znaleźliśmy się przy samochodzie i moją głowę owładnęła wizja kilku najbliższych chwil. Auto stało na uboczu, do środka wpadało niewiele światła, jedynie tyle ile było potrzebne. Z zewnątrz, z ulicy, nikt nie mógł nas zobaczyć. Otworzyłem jej drzwi, wszedłem zaraz za nią i usiadłem obok. Nie gadaliśmy więcej, nie było takiej potrzeby.

    Zaczęliśmy się całować, wargi miała słodkie i miękkie, a język zwinny jak kot. Pomogłem ściągnąć jej tę koszulkę Stones’ów, pomogłem ściągnąć jeansowe spodenki, ona pomagała rozebrać mnie. Całowałem ją, całowałem wszędzie i jeździłem ręką po gorącym, nagim ciele i czułem, że to jest dobre, takie proste i dobre. Zdjąłem jej stanik i dwie miłe piersi zaczęły się do mnie uśmiechać, puszczały oko, jedna i druga. Przywarłem do nich ustami i to było pierwotne, ale było też boskie. Po chwili nie mieliśmy na sobie bielizny i siedzieliśmy teraz nadzy jak ci pierwsi przed obliczem Boga. Ja i ona. Nieznajoma Róża. Oczy czarną nocą. Włosy czerwoną krwią. Ciało boskim tworem. Adam i Ewa. Wygnańcy z raju, chcący odnaleźć własny.

    Zupełnie nie było sensu tak tego rozumieć.

    Bo w końcu usiadła na mnie i chociaż zaczęła subtelnie, to po chwili rozkręciła się
    i pracowała biodrami coraz szybciej i szybciej. Nagle przestało mieć to jakikolwiek poetycki wydźwięk, bo nie było miłosnych uniesień, danse macabre kochanków, połączenia dwojga dusz. Był tylko ogień. Płonęła w zwyczajnym, fizycznym akcie, a ja płonąłem razem z nią. Jeździła po mnie jak szalona, skakała dziko i brutalnie. Trzy, cztery minuty i zawyła głośno, a ciałem targnął dreszcz. Opadła na mnie wciąż gorąca i mokra, oddychała ciężko, sprzedała kilka tanich buziaków. Potem niezgrabnie zeszła z moich ud i odwróciła swoje wciąż boskie ciało plecami. Pochyliła się, oparła o fotel i wypięła w moją stronę święcący na biało tyłek.

    – Teraz ty sobie ulżyj – rzuciła ot tak, rzuciła, jakby to była rzecz w świecie najzwyklejsza.

    Zrobiłem to więc, ulżyłem sobie jak rozkazała i nie było w tym nic poza zaspokojeniem popędu, nic poza dogodzeniem pierwotnym, jaskiniowym instynktom. Zwykły zwierzęcy akt. Do tego właśnie to sprowadziliśmy, ona i ja. Czasami tak to po prostu wygląda.

    – Włosy masz farbowane? – spytałem już po wszystkim. Siedzieliśmy teraz częściowo ubrani, a ona paliła przez otwartą szybę. Czułem się dziwnie, trochę nieswój. Na pewno gorzej niż przed tym wszystkim.

    – Tak. Oryginalnie jestem blondynką – odparła, zaciągnęła się i wypuściła dym przez uchyloną szybę.

    – A co robisz, kiedy nie odwiedzasz barów i nie siedzisz z nieznajomym w aucie?

    – Ty tak na serio? – zapytała pełna kpiny. – Nie musimy przecież gadać, zrobiliśmy swoje i było miło, naprawdę. Ale okej, skoro będzie ci lepiej, to pracuję w sklepie, na kasie. A ty?

    – Piszę różne teksty i staram się je opchnąć gdziekolwiek.

    – Co głównie?

    – Opowiadania.

    Uśmiechnęła się nieznacznie i to był drwiący uśmieszek. Nie winiłem jej za to.

    – No i co robisz, żeby wzięli takie twoje opowiadanie? – spytała lekko znudzona.

    – Dodaję trochę seksu. Na seksie zawsze da się zarobić – powiedziałem.

    – A to nie jest w literaturze gorszące albo tabu?

    – W ogóle jest to gorszące i tabu. To jedna z tych rzeczy, którą się robi, wszyscy robią,
    a o której się nie mówi, nikt nie mówi.

    Dopaliła papierosa i wywaliła go przez okno. Pomachała ręką, chcąc rozgonić dym,
    a potem przeciągnęła się i ziewnęła ciężko.

    – To śmieszne, nie? – oznajmiła po chwili.

    – Co jest śmieszne? – Nie wiedziałem o co jej chodzi.

    – Że ludzie tak bardzo gloryfikują seks, robią z niego taką mistyczną, duchową sprawę.
    I niepotrzebnie łączą go z miłością. Seks i miłość to dwie różne sprawy.

    – Czasami tak. Ale nie zawsze.

    – Miałeś nie moralizować! – wytknęła mi. Nie chciałem nikogo moralizować. Zamknąłem się.

    Pozbieraliśmy resztę ubrań – ja nieśpiesznie założyłem jeansy, a ona włożyła czarną koszulkę. Mogliśmy teraz wyjść, nie było sensu siedzieć dłużej, więc wysiadła, a ja zaraz za nią. Zamknąłem auto. Prezerwatywę wywaliłem do kosza.

    – W sumie bym się jeszcze czegoś napiła. Idziemy gdzieś? – spytała ochoczo.

    Popatrzyłem na nią, przyjrzałem się dokładnie. Cały ogień jaki w sobie miała nagle gdzieś zgasł, zgasł dla mnie, musiał wygasnąć na tylnym siedzeniu auta. Nie wydawała mi się już tak atrakcyjna jak wcześniej, ta Ewa kusicielka, ze swoim owocem poznania. Rudowłosa Róża, która naprawdę jest blondynką, teraz była, bo była. Nie miałem ochoty już nigdzie iść, mimo to się zgodziłem. Wróciliśmy do tego samego baru. Przerzedziło się.

    – Często to robisz? Znaczy powiedziałaś mi, że zawsze chciałaś to zrobić, ale chyba mnie wrobiłaś – wyznałem już, kiedy siedziałem na moim ulubionym miejscu przy barze.

    – Uwierzyłeś? – spytała z udawaną czułością. – To słodkie.

    – To jak? – ponagliłem lekko zirytowany tym, że dałem się nabrać.

    – Od czasu do czasu. Dziewczyny mają swoje potrzeby. Nie mniejsze niż faceci – oznajmiła dobitnie.

    – W to nie wątpię – przyznałem. – A ten cały chłopak? Istnieje?

    – Istnieje.

    – To gdzie teraz jest?

    – Tam, gdzie powinien być każdy porządny mężczyzna. Czeka w domu.

    Uśmiechnąłem się tylko, bo ciekawe miała to pojmowanie, to podejście do sprawy. Niecodzienne i inne. Liberalne. Świeże. I chyba też mało kobiece. Tak mi się wydawało, ale ja patrzyłem na to tylko z perspektywy zwykłego faceta. Co ja tam mogłem wiedzieć o świecie
    i kobietach i rozumieniu tego wszystkiego.

    Posiedzieliśmy i wypiliśmy jeszcze trochę, rozmowa przestała się kleić, więc w końcu poszliśmy każde w swoją stronę, bo nic już nas nie łączyło, nic nie trzymało.

    Później widziałem ją raz czy dwa w tym moim barze – siedziała ze swoim kolesiem, śmiali się i pili, a ona udawała, że mnie nie widzi, nie patrzyła w moją stronę, nie spojrzała ani razu. Pomyślałem, że może naprawdę nic między nami nie zaszło.

    Bobek postawił przede mną piwo, gadałem trochę z przypadkowymi ludźmi, przyglądałem się im, potem patrzyłem tępo na mecz i próbowałem zagadywać barmankę. No i piwo nadal mi nie podchodziło. Wieczór taki sam jak inne.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    Opowiadadnie pochodzi ze zbioru Parada myśli nocnych, który możecie sobie pobrać z mojego profilu tutaj.

    Zachęcam także do odwiedzania mojego bloga!

    A debiutancka powieść Sztuka latania wyszła już w wersji e-book! Jeżeli ktoś lubi czytać wersje elektroniczne to zachęcam do zakupienia! Więcej na moim profilu.

    (książką dostępna przedpremierowo na stronie wydawcy w promocyjnej cenie, wersja papierowa ma się ukazać do końca kwietnia)

  • Pan Smith (I)

    Rozległ się dźwięk telefonu, numer nieznany. – Słucham. – Tu Karol Smith. – Panie Smith… – Proszę mówić mi po imieniu. – Panie Smith, w dalszym ciągu nie jestem zainteresowana Pańską propozycją. – Tym razem dzwonię w prywatnej sprawie. – Czyżby? – Zapomnij o tamtej sytuacji, uznajmy ją za nieporozumienie. Jak zdobył mój numer, chyba musiałam upuścić wizytówkę czy udało mu się to w jakiś inny sposób. Wówczas, kiedy wszedł do biura z tymi dwoma ogromnymi gorylami, nie poczułam lęku, zadziałała adrenalina i moja naturalna skłonność do szarżowania, lecz teraz poczułam już lekki niepokój. Do czego zmierza? – A zatem? – ciekawość jednak wzięła górę. – Spotkajmy się dziś o szóstej po południu. – W celu? – Herbata? – Nie pijam. – Wino? – Owszem. – A więc jesteśmy umówieni. Odbiorę Cię o szóstej… skąd? Podałam mu adres, mając nadzieję, że tym razem nie zabierze ze sobą dwóch osiłków dla podgrzania atmosfery. Trudno było mi sprecyzować moje oczekiwania, sytuacja była na tyle zaskakująca a moja reakcja nie adekwatna, że kompletnie siebie nie poznawałam. Dać się tak zapędzić w kozi róg, tak szybko ulec? Nie, to nie ja albo Pan Smith trafił w bardzo słaby punkt, albo… uśmiechnęłam się do siebie… nie, to nie ja. Co prawda do wieczora było jeszcze daleko, postanowiłam zakończyć pracę na dziś, laptop stracił na atrakcyjności. Czułam zarazem niepokój jak i lekkie podniecenie, które skutecznie utrudniało mi usiedzenie w jednym miejscu. Postanowiłam wybrać strój na spotkanie. Coś niezobowiązującego, jednoczenie seksownego, z klasą, coś co można szybko zdjąć.. – Ha, ha, skąd ten pomysł, niedorzeczne – skarciłam się w myślach. Postanowiłam założyć luźną, czarną, jedwabną koszulę jako sukienkę i coś, co definiuje w stu procentach mój styl – białe trampki. Poczułam się dobrze, wróciła pewność siebie, wychodząc z windy rzuciłam sama sobie zadziorne spojrzenie w lustrze. Strzeż się panie Smith. Właśnie podjeżdżał, gdy opuszczałam hall. Sunął majestatycznie zielony Mercedes, zatrzymał się na mojej wysokości i zanim zdążyłam pochylić się do klamki, Smith wysiadł, obszedł pojazd i otworzył mi drzwi, po czym delikatnie ująwszy mój łokieć, skierował mnie do wnętrza samochodu. – Zapraszam – rzekł uśmiechając się nieznacznie, tylko jednym kącikiem ust. Siedziałam lekko osłupiała, patrząc jak poprawia krawat i niespiesznie rusza na miejsce kierowcy. Wysoki, dobrze zbudowany, z jasnymi włosami gładko zaczesanymi do tylu, idealnie wypielęgnowana bujna broda i klasyczne okulary, zdecydowanie nadawały jego twarzy charakteru i tajemniczości, spojrzenie nieprzeniknionych, jasnych oczu było zarazem groźbą jak i obietnicą. Nie jechaliśmy długo, Smith zapewnił mnie, że celem naszej podróży jest wyjątkowe miejsce, wątpi jednoczenie, by było mi znane. Podczas przejażdżki ani raz nie popatrzył wprost w moim kierunku, rzucał mi spojrzenia kątem oka, kilka razy poprawił okulary czy zamrugał nerwowo. Wiem, że robię wrażenie na mężczyznach, dlatego nie zdziwiła mnie taka reakcja, aczkolwiek jeszcze chwilę temu to ja byłam onieśmielona panem Smithem, role szybko się odwróciły. Zatrzymaliśmy się pod dość starą kamienicą, z lekkim niepokojem odnotowałem, że w pobliżu nie ma żadnej restauracji. Czyżby Smith chciał zaprowadzić mnie do ciemnej piwnicy i … uśmiechnęłam się w duchu by przekierować myśli na jakieś bezpieczniejsze tory. Miałam jednak z tylu głowy, że Smith nie jest zwykłym pracownikiem korporacji i choć jego maniery są nieskazitelne, jest to człowiek niebezpieczny, a jego chłód i opanowanie tylko potęgują ten fakt. A ja pcham się w paszczę lwa. I to bez najmniejszego oporu. Uczucie to wzmogło się jeszcze, gdy po wejściu ruszyliśmy mrocznym korytarzem w głąb budynku. Mój towarzysz, puściwszy mnie przodem, jednocześnie ochronnym gestem, prawie niewyczuwalne, obejmował moje ramię. Nie chce mnie spłoszyć czy tak bardzo się kontroluje? W końcu naszym oczom ukazał się wewnętrzny dziedziniec kamienicy, gdzie urządzono restaurację. Przez otwarty dach wpadało jeszcze, leniwie zachodzące słońce, wydobywając soczystą zieleń roślinności, która kaskadami spływała po wszystkich ścianach. Na chwilę zaniemówiłam. – Potrafisz zrobić wrażenie – przyznałam w końcu. – Mam swoje sposoby. Usiądźmy. – wskazał stolik nieco na uboczu, pod ogromną paprocią. Wystrój restauracji przypominał ogrodową altanę. Plecione, żelazne i ratanowe meble, kaflowa podłoga, dużo światła i kipiąca wręcz zewsząd zieleń. Zamówiliśmy. Poprosiłam kelnera o polecenie czerwonego, wytrawnego wina i pozostawienie na stoliku całej butelki. Smith zamówił whisky, jakiś stary, dobry rocznik, na czym kompletnie się nie znam, ale doceniam ludzi, którzy odnajdują się w tym świecie. Rozmowa toczyła się niezobowiązująco. Alkohol lekko mnie odprężył i wcześniejszy niepokój ustąpił. Pławiąc się w pożądaniu mężczyzn zawsze czułam się jak ryba w wodzie. – Wczoraj – zaczął Smith – nie bałaś się. Uśmiechnęłam się lekko pokręciwszy głową. – Nigdy mi się to nie zdarzyło, zwykle ludzie rezygnują z dyskusji zanim wypowiem pierwsze słowo. A kiedy spojrzałem w twoje oczy wiedziałem, że będę musiał się wycofać. Lub cię skrzywdzić. Ale tego nie chciałem. Niezwykła z ciebie istota – nachyliwszy się, przekrzywił lekko głowę, głęboko i badawczo zaglądając mi w oczy. Tym gestem sprawił, że przeszył mnie lodowaty prąd aż po same czubki palców. Przeprosiłam, musiałam skorzystać z toalety. Wstając lekko zachwiałam się, połowa butelki minęła już jakiś czas temu. Smith asekuracyjnie wyciągnął w moim kierunku dłoń, ale rzuciłam mu tylko szeroki uśmiech. – Zaraz wracam. Kiedy ponownie usiadłam przy stoliku stwierdziłam, że rachunek został już uregulowany. – Odwiozę cię do domu – nie zaproponował, stwierdził. Usiłowałam sobie przypomnieć w jakim stanie pozostawiłam sypialnię wychodząc, skoro mamy wylądować u mnie, ale byłam już na tyle rozochocona, że postanowiłam się tym nie przejmować. Jechaliśmy, było już po zmrok. Próbowałam odgadnąć myśli mężczyzny siedzącego obok mnie. Brutal? Stanowczy facet z zasadami? A jaki jest w łóżku? – Jesteś obłędnie atrakcyjna – rzucił nagle, przerywając moje rozważania. Serce załomotało mi w piersi, a przyjemne ciepło spłynęło w dół brzucha. Właśnie podjeżdżaliśmy pod mój apartamentowiec, postanowiłam mu pozwolić rozegrać tę rundę, zabawę w gentelmana i nie spieszyłam się z otwarciem drzwi. Tak jak wcześniej, wypuścił mnie z samochodu, tym razem podając dłoń. Krew szumiała mi w głowie, nie tylko z powodu wypitego wina. Oddech przyspieszył. W głowie odpalił się scenariusz: namiętny pocałunek, niecierpliwe ręce błądzące bez trudu pod sukienką, twardy kutas – zrobimy to już tutaj? Przy samochodzie? Czy jednak w moim mieszkaniu? A po drodze jeszcze winda… twarde sutki sterczały mi wyraźnie pod cienkim materiałem sukienki, nie umknęło to uwadze mojego towarzysza, jednak Smith podniósł z nich wzrok i spojrzał mi w oczy. – Dobranoc moja droga – rzekł, całując mnie z czułością w czoło. Stałam dochodząc do siebie i patrząc jak wsiada do samochodu, uśmiechnął się jeszcze odjeżdżając – Dziękuję i do zobaczenia. Miejsce pocałunku piekło bardziej, niż nabrzmiała łechtaczka. Zaskoczenie powoli ustępowało rosnącej żądzy, płynącej z tego niepozornego gestu. W co pan gra, panie Smith? Większość kolejnych spotkań przebiegała według podobnego scenariusza. Napięcie natomiast nie zmalało, wręcz przeciwnie. Niby przypadkowy dotyk, dwuznaczne spojrzenia, ledwie dostrzegalny uśmiech. Smith otworzył się, co prawda bardziej, stał się rozmowniejszy, dwa może trzy razy, zahaczył o temat swojej pracy, nie ujawniając rzecz jasna szczegółów. – Na ten moment bezpieczniejsza jesteś nie wiedząc. Takie stwierdzenie powinno mnie przestraszyć. Jednak napięcie, które powodował ten dziwny związek spowodowało, że totalnie straciłam głowę, a rozpaczliwa gra by tego nie okazać, by nie okazać słabości, powodowała, że miotałam się jak kotka w rui. Któregoś październikowego wieczora, Smith jak zwykle odwiózł mnie do domu. Miał na sobie wełnianą marynarkę, pod nią kamizelkę i dobrze skrojoną koszulę, które opinały szeroką klatkę piersiową. Wieczorne powietrze było już na tyle chłodne, że gdy wysiadł z samochodu, kłąb pary wydobył się z jego ust, okalanych przez bujny lecz niezwykle zadbany zarost. Na dłonie założył dziś czarne rękawiczki, lubiłam kiedy prowadził w nich samochód, ich skrzypienie o skórzaną kierownicę nieoczekiwanie mnie podniecało. Smith otworzył drzwi samochodu i zauważył, że drżę wysiadając. Natychmiast zdjął marynarkę i zarzucił mi na ramiona w opiekuńczym geście. Gdy pokornie oczekiwałam na kolejny “pocałunek udręki”, Smith ujął mnie za brodę i odchyliwszy kciukiem dolną wargę, wpił się w moje usta mocno, zachłannie i brutalnie. Szorstka rękawiczka, miękkie wargi i kłujący zarost. Ta kompilacja niemal zwaliła mnie z nóg. Drugą dłoń przycisnął tuż pod moją prawą łopatką, przytrzymując mnie w miejscu. Pocałunek nie trwał długo, chwila wystarczyła jednak by między moimi nogami zapłonął ogień. Tylko zaskoczenie spowodowało, że nie szczytowałam w tamtym momencie. Moja mokra cipka z nadzieją oczekiwała na kontynuację, delikatnie przygryzałam zębami wargę Smitha, chcąc przedłużyć ten orgazmiczny moment, jeszcze choćby o ułamek sekundy, jednak odsuną mnie. Spoglądał na mnie niewzruszony, w oczach płonął mu ogień, ale twarz pozostała lodowata. Uniósł głowę, głośno wciągnął haust powierza i pogładził mnie po policzku zewnętrzna stroną dłoni. – Dobranoc moja droga, słodkich snów. Wiele razy zastanawiałam się czy nasz związek to okrutna, wyrafinowana gra, czy może Smith jest z natury chłodnym, powściągliwym człowiekiem, jak kamienny posąg bez uczuć. Czy może jest wyznawcą konwenansów, powściągliwym gentelmanem, uwikłanym w grę pozorów i w to “co wypada”. Czy tak jak ja, zaraz po zamknięciu drzwi masturbuje się opętany szaleńczą rządzą czy wręcz przeciwnie, ze stoickim spokojem delektuje się rozkoszą, jaką daje mu świadomość wpędzania mnie w obłęd. Zagadka, którą dla mnie stanowił, zaczęła mnie powoli uzależniać. Początkiem listopada Smith zniknął na chwilę z mojego życia, dość nieoczekiwanie aczkolwiek uprzedziwszy mnie, wszak tak właśnie czynią ludzie dobrze wychowani. Były to dni na przemian wyciszenia i szalonej paniki. Do mojej świadomości przebijały się informacje o porachunkach wśród gangsterskiej elity, które jednak zagłuszałam intensywnym przedświątecznym shopingiem i wieczornym piciem wina. Rzucenie się w wir codzienności, proste rozrywki dawały jakieś ukojenie. Udało mi się nawet umówić na kilka randek, przecież nie przyrzekaliśmy sobie ze Smithem przed ołtarzem, ba! żadne z nas nigdy nawet nie nazwało nas parą. Jednak mężczyźni, których do tej pory wysoko ustawiałabym we własnym rankingu, okazali się nudni, banalni i męczący. Na spotkaniach wynudziłam się tak bardzo, że postanowiłam do nowego roku darować sobie randkowanie i zająć się pracą. Kosztowne hobby ma jednak swoje mankamenty. Święta spędziłam rozkoszując się winem i starymi filmami. Sylwestra zamierzałam przetańczyć w ulubionym klubie, pijąc, wciągając i uprawiając niezobowiązujący seks. Skończyłam właśnie brać długi, relaksujący prysznic, przygotowując ciało na ewentualne miłosne ćwiczenia, gdy mój telefon zabrzęczał. „30 minut” obwieścił SMS wysłany z nieznanego numeru. Fala gorąca, podniecenia i lęku przepłynęła od policzków aż po podbrzusze. Nie zwlekając, założyłam na siebie wybrane wcześniej czarne, koronowe body, złotą sukienkę w stylu kimona i zamszowe, czarne kozaki. Płonęłam, wiec zarzuciłam jeszcze tylko wełniany płaszcz i wyszłam na zewnątrz by ochłonąć. Stałam we wnęce drzwi jeszcze piętnaście minut, zanim podjechała czarna taksówka. Otworzyły się tylne drzwi i w głębi pojazdu dojrzałam jego. Smith. Dzięki ci losie. Potężny stres wypłynął ze mnie wraz z dwiema ogromnymi łzami, które szybko otarłam wsiadając do samochodu. Nie mogłam się do tego przed sobą przyznać, ale do samego końca nie wiedziałam kto po mnie jedzie. Jednak potrzeba, wręcz przymus, zobaczenia się ze Smithem, wzięła górę nawet nad strachem. Nie pytałam dokąd jedziemy. Smith wplótł palce lewej dłoni w moje włosy, lekko przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Najpierw usta, później czoło. Zawarliśmy przez chwilę w takiej pozycji, ciesząc się nietypową dla nas bliskością. Wysiedliśmy pod budynkiem, który nie wyglądał na ekskluzywny hotel, jakim się okazał. Wchodząc do sali bankietowej, dostrzegłam tych samych osiłków, z którymi Smith złożył mi wizytę dnia, którego się poznaliśmy. Przedstawił mnie człowiekowi do którego zwracał się „szefie” i jeszcze kilku innym, którzy już bez wątpienia byli niżej w hierarchii. Zwykle wśród ludzi czuje się swobodnie i komfortowo, ale na tym przyjęciu panowała osobliwa atmosfera. Odbywały się raczej kuluarowe rozmowy i ogólnie wydawało się, że Sylwester jest tu raczej przypadkiem. Nikt z resztą nie czekał do północy, większość towarzystwa rozeszła się jeszcze przed jedenastą, ci którzy zostali zajęli się swoimi sprawami. Smith dosiadł się w końcu do mojego stolika, gdzie kończyłam pierwszą butelkę wina i przywołał kelnera. – Jeszcze raz to samo – zarządził. Nie przestał wpatrywać się we mnie nieprzeniknionym wzrokiem. Kelner wrócił szybko, niosąc wino. – Chcesz wypić je tutaj czy w moim apartamencie, na górze? Uśmiechnęłam się. – Wszystko zgodnie z twoim planem, co? – zapytałam trochę z wyrzutem. – Nic bez twojej zgody – spuścił wzrok i zacisnął wargi po czym spojrzał i uniósł pytająco brwi. Wstałam. – Idziemy. Miałam się na niego rzucić już w windzie, tym bardziej, że podróż na siódme piętro trwała nieznośnie długo, ale stoicki spokój Smitha onieśmielał mnie do tego stopnia, że stałam bez słowa wpatrując się w drzwi. Smith wyglądał na spokojnego i zrelaksowanego, pewnego siebie. Czyżby te kilka tygodni rozłąki coś miedzy nami zmieniły? Na lepsze czy na gorsze? Co robił, kiedy nie byliśmy razem? Z kim? Miałam pewność, że nie poznam prawdy, więcej nawet – nigdy o nią nie zapytam. Ukłucie w sercu. Dźwięk windy, która dotarła na nasze piętro. Jedno się nie zmieniło, moja cipka płonie, mimo że jest taka mokra. Otworzył drzwi do pokoju i jak zwykł, poprowadził mnie dłonią, lekko naciskając na moją talię. Weszliśmy do salonu. Smith odstawił butelkę na bar. Moje podniecenie ściągało właśnie zenitu. W końcu, po miesiącach oczekiwania, będę rżnięta przez mężczyznę, który w stu procentach zawładnął moim ciałem i umysłem. Odwróciłam się twarzą do Smitha. Zdjął już marynarkę, którą przewiesił, przez oparcie krzesła. Z kamienna miną wpatrywał się we mnie, z ciekawością a zarazem wyniośle. Szybkimi, nerwowymi ruchami zaczęłam rozwiązywać mu krawat, rozpięłam kamizelkę, dobrałam się do koszuli. Smith nie drgnął. Popatrzyłam mu w oczy, łapczywie sięgnęłam do ust, odsunęłam się na chwilę, ściągnęłam z jego twarzy okulary i odłożyłam na bar, po czym kontynuowałam namiętny, szalony pocałunek. Jednocześnie rozpinałam mojemu niedoszłemu kochankowi koszulę, szybko, panicznie, schodząc coraz niżej. Moje palce właśnie sięgnęły paska od spodni. Gdy nagle złapał mnie za nadgarstki. Mocno zacisnął dłonie. Zamarłam. Podniosłam wzrok. Jak zwykle, twarz Smitha nie zdradzała emocji. – Nie – oznajmił oschle. Wygiął moje ręce do tylu, skrzyżował na dole pleców i przytrzymał. Drugą ręką, sięgnął do dekoltu, gdzie palcami odszukał sutek, który musnął dwa razy opuszkami, po czym złapał kciukiem i palcem wskazujący, ścisnął i pociągnął. Mimo woli krzyknęłam. Ścisnął dłonią całą pierś, drażniąc w dwóch palcach brodawkę. Nachylił się nade mną jak do pocałunku, ale złożył tylko usta na moim czole i wyszeptał – Sypialnia. Odwróciłam się i jak w transie skierowałam do otwartych drzwi. Weszłam do pomieszczenia. Smith stanął za mną. Pierwszy raz na tyle blisko, że poczułam jego twardego kutasa na pośladkach. Rozmiar przerósł moje oczekiwania. Smith rozwiązał pasek od sukienki, która szybko opadła na podłogę i zsunął ramiączka bielizny, obnażając mnie do połowy. Odwrócił mnie i posadził na łóżku, rozpiął pasek i spodnie. Trzymając moją głowę, wszedł w usta, aż do samego końca. Zaczęłam się krztusić, ale nie wyciągnął go ani na centymetr. Pogłaskał mnie tylko po głowie. – Nie skrzywdzę cię – powiedział z kamienną miną, a rosnące podniecenie można było wyczytać jedynie z rozpalonego wzroku. Smith wykonał jeszcze kilka bezkompromisowych pchnięć i wyciągnął nabrzmiały członek z moich ust. Złapał oba obnażone sutki i boleśnie ścisnął. Zanim zdążyłam uświadomić sobie co właśnie się dzieje, obrócił mnie tyłem i rozerwał koronkę na moich pośladkach. Splótł moje ręce na plecach i docisnął twarz do pościeli. Wszedł we mnie od tyłu, obejmując moje uda swoimi, nacierał mocno i rytmicznie. Jego silne ramiona przyciskały mnie do łóżka, chwilami z trudem łapałam powietrze. Momentami pchnięcia były bolesne, innym razem rozkoszne, Smith pierdolił bez litości. Gdy z moich ust wyrywały pojedyncze okrzyki, mocniej przyciskał moją twarz do łóżka. – Ciiii, wszystko będzie dobrze – rzucał po czym jego pchnięcia stawały się jeszcze intensywniejsze, brutalniejsze. Doszedł pierwszy. Niski pomruk zakończony wydechem, zwolnienie uścisku, zwiastowały ekstazę. Ścisnął jeszcze mój pośladek dłonią, zostawiając czerwony ślad, po czym wyciągnął ze mnie swojego drągala i pocałował mnie w kark. – Jesteś cudowna – szeptał drażniąc moje plecy swoją pokaźną brodą. Odwróciłam się twarzą do mojego kochanka. Smith pocałował mnie w usta, w szyję, dekolt a następnie zaczął ssać lewy sutek. Poddałam się. To co zrobił ze mną kilka chwil wcześniej, było warte każdego wyrzeczenia, bólu czy oczekiwania. Rozebraliśmy się z reszty bielizny. Smith usiadł na łóżku, oparłszy się o zagłówek łóżka, przyciągną mnie do siebie, usadowił tyłem. Zblokował moje rozwarte uda swoimi. Lewą ręką pieścił sutki, na przemian muskając je delikatnie i ściskając jak w kleszczach. Prawą masował niczym nie osłoniętą łechtaczkę. Pierwszy orgazm, który wstrząsnął moim ciałem, był tak silny i długi, że byłam bliska utraty przytomności. Skumulowały się w nim emocje, które od miesięcy targały moim życiem. Ale Smith nie zamierzał dać mi wytchnienia. – Ból to tylko przedsionek rozkoszy, wiedziałem że jesteś dla mnie stworzona. Życie ze mną nie jest proste, ale będzie pełne przyjemności. Takiej, której przeciętni ludzie nie zaznają. Ale ty na to zasługujesz. Przed północą doprowadził mnie jeszcze do czterech orgazmów i zerżnął, na koniec spuszczając mi się na mój brzuch i piersi. Zasypiając w silnych ramionach pana Smitha po raz pierwszy poczułam jego ciepło, spokojny oddech, bijące serce. Człowiek, mężczyzna, Pan Smith. Odkąd zaakceptowałam zasady pana Smitha, zaczęliśmy stanowić coś na kształt pary. Oczywiście, nie mało to wiele do czynienia z moimi dotychczasowymi związkami. Pan Smith wcale nie był uwikłany w konwenanse, jak wcześniej myślałam. Moja niesforność czy spontaniczność nie przeszkadzały ani jemu, ani nikomu z grona, które go otaczało. Choć byli to ludzie zgoła odmiennych temperamentów niż mój. Fakt, że większość z nich należała do nowobogackich snobów, nierzadko traktowali mnie dość protekcjonalnie. Lecz nie miało to żadnego wpływu ani na naszą relację, ani na relacje Smitha z jego świtą czy mocodawcami. Ani ja, ani on nie mieliśmy w zwyczaju oglądać się na innych. Karol Smith był cenionym profesjonalistą. Zajmował się ochroną i rozwiązywaniem, tak zwanych, niewykonalnych zadań. Nawet szef Smitha nie koniecznie chciał zagłębiać się w szczegóły realizacji zleceń, które przyjmował. Od tego miał Smitha. A Smith od tego miał swoich ludzi, bo on sam także nie szczególnie dobrze odnajdywał się brudnej robocie. Brudzenie sobie rąk nie było w jego stylu. Uchodził jednak za bezwzględnego i nieprzejednanego perfekcjonistę, co wzbudzało zarówno strach jak i podziw. W codziennym życiu był po prostu istną oazą spokoju. Trudno było sprowokować go do jakichkolwiek emocji, których nie chciał w danej chwili okazać. Traktował mnie z wyrozumiałością, podszytą szczerą czułością i troską. Rzadko jednak okazywał je wprost, Niemniej, zawsze i wszędzie, stał przy mnie, niewzruszony. Było dla mnie jasne, że w jego standardach oznacza to miłość. Karę natomiast wymierzał później. Karę, która była jednocześnie nagrodą dla nas obojga. Choć oczywiście w codziennych relacjach zwracałam się do niego po imieniu, w myślach, niezmiennie, nazywałam go „panem Smithem”. W jakiś sposób się tego domyślał i wiem, że bardzo podniecał go ten szczegół. Lubił też, gdy w domu, pod koszulę czy tshirt nie zakładałam stanika. Gładził i ściskał wówczas, popijając drinka lub przeglądając gazetę, moje sutki odznaczające się pod materiałem, co niezwłocznie doprowadzało, do mniej lub bardziej, ostrego rżnięcia. Mimo, iż wydawało się, że to zawsze on kontroluje sytuację, doskonale wiedziałam jak go sprowokować i wyzwolić jego niepohamowaną rządzę. Pewnego ciepłego, marcowego dnia, gdy szykowaliśmy się na proszone garden pary, założyłam luźną, żakietową sukienkę i sportowe buty. Stanęłam przed Smithem zalotnie się uśmiechając. Drgnięcie jego powieki oznaczało, że mu się podoba. Sukienka była krótka, lecz nie na tyle by zdradzić, że nie założyłam bielizny. – Gotowa? – uśmiechnął się i podał mi ramię. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę. Po przejechaniu kilku kilometrów, sięgnęłam do torebki, skąd wydobyłam koronkowe majtki i przełożyłam je do kieszeni sukienki. Spojrzałam na Smitha kątem oka. Nie odwrócił się w moim kierunku, prowadził dalej zapatrzony przed siebie, zamrugał tylko nerwowo powiekami i poprawił okulary. Po chwili zjechaliśmy w boczną drogę. Zatrzymał samochód i siedzieliśmy w milczeniu nie patrząc na siebie. Próbowałam opanować przyspieszający z każą sekundą oddech, by nie zdradzić ogromnego podniecania, które rosło z sekundy na sekundę. Smith sięgnął w końcu do mojego uda i przesuwał palcami w górę, aż zawędrowały na pulsująca już od jakiegoś czasu łechtaczkę. Zaczął masować ją opuszkiem, co chwilę dociskając mocniej. Gdy zorientował się, że zaczynam dochodzić, przerwał. Jęknęłam. Smith natomiast zacząć rozpinać pasek i spodnie, wydobył swojego twardego jak skala kutasa i spojrzał na mnie wymownie. Natychmiast dosiadłam mojego ogiera, nabijając się na jego nabrzmiałą męskość. Zanim jednak zdążyłam wykonać jakikolwiek ruch, brutalnie wcisnął środowy palec w mój odbyt, głęboko, z impetem. Krzyknęłam. Smith wskazujący palec lewej ręki położył na moich ustach i ostrzegawczo spojrzał w oczy, później złapał mocno za kark. Twardy chuj w cipce, łechtaczka opierająca o szorstkie podbrzusze, palec ostro penetrujący dupę, pierwszy orgazm przyszedł szybko. Z twarzą wciśniętą w ramię Smitha z trudem łapałam oddech, ale Smith nie należał do krótkodystansowców. Miał niespotykaną umiejętność pierdolenia bez końca. Tak jakby w stu procentach decydował o tym, kiedy się spuści. Nabijał mnie więc silnymi ruchami na swojego kutasa jeszcze kilkanaście minut, aż wystrzelił we mnie gorącym strumieniem spermy. Głęboki wdech, poluzował zaciśnięte na karku palce, doszedł tak jak lubił, na swoich zasadach. Prawie natychmiast odrzucił mnie na fotel pasażera. – Jesteśmy spóźnieni – rzekł i ruszyliśmy w dalszą drogę. Lubiłam wracać do swojego apartamentu na kilka dni. Nic tak nie podsyca namiętności jak chwile rozłąki. Samotne spędzanie czasu jest też zdrowe dla duszy i ciała, zwłaszcza zmęczonego intensywnym seksem. By zachować świeżość tej znajomości, organizowaliśmy spotkania w formie randek. Smith często odwoływał zaproszenia czy wizyty. Nie mam pojęcia czy faktycznie miał jakieś sprawy nie cierpiące zwłoki czy był to element okrutnej gry, którą ze mną prowadził. Ten wieczór mieliśmy spędzić u mnie. Umiałam i lubiłam gotować wykwintne potrawy, a obserwowanie jak mój mężczyzna zjada je ze smakiem, sprawiało mi dodatkową przyjemność. Dochodziła dwudziesta, byłam już w zasadzie gotowa, gdy zadzwonił telefon. – Spóźnię się – ton wskazywał na zdenerwowanie, rzadkość. Smith nigdy nie wystawiłby mnie, nie uprzedzając. Był w każdym calu gentelmanem i skrupulatnie dbał o swój wizerunek. Postanowiłam więc zaczekać, biorąc najpierw gorącą kąpiel a później popijając wino. Wieczór zmienił się w noc, przyszło znużenie i niepokój. Czy przyjdzie? Czy mógłby nie przyjść nie informując mnie o tym? Czy coś..? Nie! Sen. Sen odpędzi te myśli. Chwilę kręciłam się jeszcze w pościeli, ale wypity alkohol i późna pora zrobiły swoje. Przebudziwszy się, dojrzałam w ciemności, że siedzi na brzegu łóżka. Nie miałam pojęcia jak długo. Czy właśnie wszedł, czy obserwuje mnie tak już od dawna? Przeciągnęłam się lekko, było ciepło i miękko, dokładnie tak, jak w mojej muszelce do której sięgnął pod kołdrą Smith. – Czekałam na ciebie – powiedziałam cicho. Nie z wyrzutem, raczej ze smutkiem. – Wiem, czuję – odparł, wyszukując kciukiem, między moimi wilgotnymi falbankami, łechtaczkę. Początkowo masował delikatnie lecz w miarę jak narastało jego podniecenie, stawał się brutalniejszy. Pierwszy orgazm wstrząsnął moim ciałem, Smith nie przestawał, nie zważając na to, że wiję się i robię uniki, masował dalej, mocniej. Drugie, trzecie szczytowanie, powoli przechodziło w orgazm wielokrotny. Smith patrzył na mnie zaciętym wzrokiem. Wiedział, że dając mi tę rozkosz, sprawia także dotkliwy ból. Chciałam powstrzymać jego rękę, położyłam na niej swoją dłoń, ale pokręcił tylko nieznacznie głową. Natychmiast odpuściłam. Nie próbowałam nawet liczyć, ile razy wtedy doszłam. W końcu mój oprawca, doprowadziwszy mnie do kolejnej ekstazy, wyją dłoń z pomiędzy moich ud. – Dobranoc – rzekł wstając i powoli wyszedł, zostawiając mnie rozpaloną, mokrą, w cierpieniu czekającą na więcej. Nigdy nie dowiedziałam się, co wydarzyło się tamtej nocy. Następnego dnia, gdy spotkałam się ze Smithem, był już taki jak zawsze, chłodny ale opanowany. Stwierdziłam więc, że nie ma powodu by wracać do wydarzeń z poprzedniego wieczora i oczekiwać wyjaśnień, skoro wszystko wróciło do normy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pumpkin
  • Ze zwiazku

    Z Sylwią znaliśmy się już z cztery lata. Poznaliśmy się w ramach współpracy pomiędzy naszymi firmami. Z czasem zostaliśmy parą. To był jeden z tych związków w którym są równi i równiejsi. W którym liczą się racje i potrzeby jednej ze stron w którym tylko jedna strona mówi przepraszam. Były okresy gdzie było nam dobrze i cudownie, szczególnie jak każdy bardzo się starał.

    W łóżku hmm różnie raczej rzadko i raczej klasycznie. Kołdra, zgaszone światło a czasem poza nim ale zawsze w zaciszu pokoju, na wyjazdach w ogóle albo bardzo rzadko. Publicznie co najwyżej za rękę.

    Podczas jakiejś tam podróży niby przypadkiem niby w ramach rozmowy wplątałem się pomoc przy organizacji osiemnastych urodzin siostry Sylwii Jednak niestety pod koniec stycznia była kolejna awantura i niby się rozstaliśmy definitywnie.

    Niby nie byliśmy razem niby się spotykaliśmy każde chodziło na palcach by tylko było dobrze by się nie kłócić. No niby się udało ale, byłem sam ze swoimi problemami. Zrobiła się wiosna, nie byłem doceniany, tylko dawałem siebie, nie kochaliśmy się, czasem wspólnie spędzaliśmy czas, . W rozmowie smsowej z koleżanką taką od wieków znaną jakoś tak od słowa do słowa dopuściłem się zdrady słownej i oboje napisaliśmy sobie iż fajnie by było się kochać. Oczywiście z Sylwią nie byliśmy razem wtedy jakiś kontakt utrzymywaliśmy ale nic poza tym. O wspomnianej korespondencji z koleżanką oczywiście zapomniałem tym bardziej iz nie było takich możliwości na realizację. No nie mniej ów sms zostały przeczytane przez Sylwię w ramach grzebania w moim telefonie.

     Stało się słowo się rzekło, trzeba więc brać odpowiedzialność za swe czyny, słowa. Kontakt się urwał do minimum co rozumiem w końcu każde z nas musiało sobie z tym poradzić. Nie mniej od czasu do czasu komunikacja odbywała się przez media elektroniczne. Teraz po czasie myślę iż ta komunikacja była potrzebna bym nie zniknął w ramach wspomnianej osiemnastki. Do samej imprezy w czerwcu czas leciał i było coraz bliżej i kontakty znów przybrały na sile ze strony Sylwii.

    Załatwiłem i zapłaciłem Dj i zgodnie z danych wcześniej słowem zdecydowałem się robić za fotografa. Choć wcale nie było mi to na rękę. W końcu nastał czerwiec. Chciał nie chciał trzeba było się ruszyć i pojechać na to party. Gdy przyjechaliśmy z Dj imprezowiczów jeszcze nie było wiec spokojnie się zaczęliśmy rozstawiać ze sprzętem. Sylwia jako organizatorka uwijała się tu i tam dopinając wszystko na ostatni guzik. Względem mnie niby zachowywała się jak by nigdy nic. Nawet mój kolega znający sprawę pytał co się dzieje czy Ona chce się pogodzić czy co ? Nie, nie to tylko taka gra pozorów przecież trzeba się pokazać przed rodziną znajomymi. Panna miała jak zwykle elegancką czarną sukienkę przed kolano, szpileczki na niskim obcasie no i jak zawsze delikatny elegancki makijaż i do tego włosy upięte w kok. Wyglądała najładniej ze wszystkich dziewczyn. Pozostałe dziewczyny osiemnastoletnie dzieci oczywiście w krótkich czarnych sukienkach, spodniczkach nie robiły na mnie takiego wrażenia jak Sylwia.

    Sylwia była miła i uśmiechnięta jak nigdy. Jakoś tak uśpiła moją czujność. Chociaż nie byliśmy parą tak oficjalnie to bardzo miło się pracowało. Bo ja tam pracowałem z aparatem podobnie jak Ona. Ona podawała do stołu i dbała o wszystko. Po północy Sylwia musiała odwieźć Babcie do domu. I o dziwo poprosiła mnie bym pojechał z Nią. Znowu nie zapaliła mi się lampka ostrzegawcza. Pojechaliśmy Jej autem. Droga wiodła przez lasy pola. Siedziałem sobie spokojnie z tylu. Nie wtrącając się w styl jazdy bo nigdy tego nie robię. Nawet w momencie potracenia lisa. Patrzyłem bez myślnie w czerń za oknem i zastanawiałem się po co ja się zgodziłem by tu przyjechać. To zupełnie bez sensu. Mogłem posłać Dj razem z Jego dziewczyną która też zajmuje się fotografią i miał bym spokojną głowę.

    Zawieźliśmy Babcie wiec przesiadłem się do przodu i ruszyliśmy w drogę powrotną. Po drodze gadaliśmy śmialiśmy się znów jak by nigdy nic złego się nam nie stało. Bardzo lubię jak kobieta prowadzi samochód, wygląda wtedy bardzo ponętnie. Prowadziła bardzo pewnie i spokojnie. Już powoli dojeżdżaliśmy do wioski w której odbywała się osiemnastka. Więc jakoś tak zgadaliśmy się by jeszcze nie wracać. Chociaż Sylwia niby oponowała.

    – będą Nas szukać – mówiła

    – no to co przecież jesteśmy dorośli

    – To gdzie jedziemy – niby dala się przekonać choć wcześniej mówiła iż nie chce się Jej wracać, ale tak było zawsze przez cztery lata związku, że to niby nie ona

    – nie wiem. To Twoje okolice, ja tu nie znam tych terenów tak jak Ty. Oddaję się pod Twoją opiekę – i zakończyłem śmiechem

    – no no a jak Cię wywiozę do lasu – teraz to ona się śmiała

    – poradzę sobie i w takiej sytuacji

    – o to może tu ? i bez czekania na moją odpowiedz , skręciliśmy z szosy w jakąś polną drogę by po kilkudziesięciu metrach się zatrzymać

    – o jak mnie bola już nogi, cały dzień biegania, nawet nie miałam jak usiąść bo cały czas przygotowania do tej osiemnastki, a siostra się gdzieś włóczyła i mi nic nie pomogła

    – daj pomasuje Ci stopy,

    – mam brudne po całym dniu, poza tym nie wiem nie jesteśmy razem, nie powinniśmy

    – daj będzie Ci lepiej

    – mówisz? – Obróciła się przodem do mnie i położyła nogi na moich kolanach, Jej sukienka się lekko podciągnęła teraz poczułem dopiero iż ma na sobie rajstopy a może to pończochy nie było aż tak widać po ciemku

    Masowałem jej stop, patrzyliśmy na siebie mimo ciemności i uśmiechaliśmy się, co jakiś czas przejeżdżał za nami jakiś samochód, dając poblask na Jej uśmiechnięta twarz. Widziałem iż jest jej nie wygodnie tak siedzieć więc przerwałem masaż

    – poczekaj bo Ci nie wygodnie

    – tak ruszajmy już bo się będą denerwować

    Ale ja już wysiadłem obszedłem samochód z przodu, otwarłem jej drzwi i ukucnąłem przy drzwiach. Sylwia w tym czasie już zdążyła się usadowić na fotelu kierowcy.

    – co robisz ?

    – masuje Ci łydki i stopy, przyjemnie ?

    – tak, tylko powinniśmy już wracać

    – nio za chwilę – i dalej masowałem jej stopy – przepraszam, że Cię zraniłem, kocham Cię, zrobię wszystko dla Ciebie dla nas

    – wszystko ?

    – tak Sylwia, bardzo mi na Tobie zależy, – nie przestając masować jej nóg zacząłem je całować nie wiem skąd to przyszło mi do głowy ale były … cudowne, nic innego nie miało znaczenia

    – Paweł ! jestem brudna po całym dniu

    – ale to Jesteś Ty, jesteś dla mnie wszystkim, uwielbiam Cię, – moje ręce błądziły po całych jej nogach aż po same uda, na początku całowałem jej kostki nogi łydki a potem tez i stopy, jej oddech przyspieszył, drżała już na całym ciele,

    – zrobię wszystko dla nas, byśmy mogli być bliżej, – dalej całowałem i lizałem jej stopy kostki łydki, powoli sunąć w górę, rękoma w tym czasie dotarłem do końca pończoch, co było ogromnym zaskoczeniem dla mnie

    – zrobisz wszystko ?

    – tak, zrobię

    – całuj jeszcze moje stopy proszę,

    Bez słowa wróciłem do jej stóp, nic mi nie przeszkadzało, a rękoma dotykałem jej uda pomiędzy pończochami a majtkami, miała oczywiście stringi jak zawsze, starałem się omijać jednak Jej muszelkę i tylko czasem niby przypadkiem jej dotknąć co powodowało u Sylwii westchnienia i prężenie się na fotelu

    – o tak, – mruczała- chciała bym byś całował całą mój stopę, zdejmij mi buty

    – oczywiście dla Ciebie dla Nas wszystko, – zabrałem ręce z ud i drżącymi rękoma zabrałem się za odpinanie paseczków przy jej szpilkach, natychmiast po tym zacząłem całować jej stopy a rękoma znów pieściłem jej nogi pokryte wspaniałym w dotyku materiałem pończoch, tym razem moje ręce prześlizgiwały po jej cudownych nogach.

    – chciała bym zobaczyć Twojego penisa, wstań proszę – wyszeptała, wiec wstałem zaskoczyło mnie to ale wstałem, czułem jak rozpina mi rozporek i pasek i zsuwa mi spodnie wraz ze spodenkami, mój penis już stał momentalnie zaczęła go całować a po chwili otwarła usta i zmysłowo zaczęła go połykać.

    – poliż proszę moje stopy i nogi całe, wszędzie, zrobisz to ? – zapytała

    – tak zrobię, – i znów kucnąłem i zacząłem całować jej nogi kierując się coraz wyżej – zrobię wszystko co mi powiesz, – byłem tak podniecony iż nic nie miało znaczenia

    – zdejmij spodnie do końca, – obróciła się tak ze siedziała teraz na fotelu ale była na zewnątrz auta, zdjąłem do końca spodnie, przyjemny letni wiatr owiał moje nogi – zrobiłeś to,

    – tak, zrobię wszystko dla Nas

    – ja też, zrobię wszystko, chciała bym też zdjąć majtki ale się wstydzę iż ktoś mnie zobaczy,

    – no przecież tu jest ciemno i poza tym ja tez jestem częściowo rozebrany,

    – zdejmij mi majtki proszę, – wsunąłem jej ręce pod sukienkę, by jej je zdjąć – nie, podciągnij mi sukienkę do góry, i zobacz mnie, – więc podciągnąłem jej sukienkę pod same piersi i zacząłem zsuwać powoli jej czarne stringi, przy okazji dotykając jej muszelkę, co powodowało iż drżała coraz bardziej, gdy zdjąłem jej stringi powąchałem je, nie wiem dlaczego ale to zrobiłem,

    – pachną Tobą, pięknie,

    – załóż je proszę, – zaskoczyło mnie to ale zrobiłem to, – pasują Ci, – czułem jakie są wilgotne od jej soczków – masz na sobie moje stringi są całe pełne mnie, mojego zapachu, moich soczków nie przeszkadza Ci to ?

    – są Twoje, i uwielbiam Cię całą wszędzie, chce być jak najbliżej Ciebie – odpowiedziałem bez namysłu

    – ubierz wszystkie moje rzeczy – to powiedziawszy zaczęła zsuwać swoje cieliste pończochy najpierw jedną potem drugą, – mogła bym Ci pomóc ale wolała bym byś zrobił to sam

    Więc zacząłem naciągać te cieliste pończochy na nogi a ona gładziła mnie po nogach i dotykała wszędzie tam gdzie był już aksamitny materiał pończoch, gdy się uporałem , dała mi swoje szpilki lekko za małe lekko przepocone, ale nie przeszkadzało mi to, bo to były Jej szpilki, musiałem śmiesznie wyglądać nagi facet w stringach pończochach koloru cielistego oraz szpilkach. Sylwia nie wysiadając z auta zdjęła sukienkę i stanik

    – tym razem założę Twoje rzeczy ale w domu ty chodzisz tylko w tym co ja Ci uszykuje powiedziała władczym tonem z nutą uśmiechu w tle, zakładaj stanik, zapnę Ci go tym razem – zabrałem się za jego zakładanie – obróć się – zapięła mi go na plecach i podała mi sukienkę , sama zaś założyła moją koszulę, moje majtki, jeansy, i skarpetki oraz buty

    W tym momencie znów przejechał za nami samochód i na moment zrobiło się jasno. Znów zaczęliśmy się całować, namiętnie. Po chwili jednak przestała,

    – idź tą drogą przed samochodem, a ja za Tobą pojadę – rzuciła podnieconym tonem, – no dalej no ruszaj – miałem iść w głąb drogi w kierunku do lasu który był przede mną

    Więc ruszyłem, powoli we wskazaną stronę, miałem mętlik w głowie, delikatny wietrzyk owiewał moje nogi i krocze, sukienka wspaniale ocierała się o moje ciało. Gdy tak szedłem nie słyszałem długo by ruszyła by uruchomiła silnik.

    Miałem dziwne myśli iż mnie zostawi, znów wystawi. Ale jest w końcu uruchomiła silnik, zapaliła światła i ruszyła. Światła oświetlały, moją drogę moje nogi, nie obracałem się, starałem się iść prosto ustawiając nogi jak najbardziej kobieco jak mi się wydawało, w końcu przyspieszyła i nim się spostrzegłem była koło mnie

    – hej, stój – rzuciła wysiadając z auta, doskoczyła do mnie i popchnęła mnie na maskę o którą się musiałem podeprzeć rękoma, by nie stracić równowagi w szpilkach, momentalnie przylgnęła do moich pleców i wyszeptała mi do ucha

    – chce się z Tobą kochać, nigdy nie robiłam tego z dziewczyną, ani na dworze ale Ty będziesz jedyna, od dziś będziesz moją dziewczynką i moim chłopcem zależnie jak będę miała ochotę, dziś Ci daruje ale tak zawsze masz mieć ogolone nogi, cipę, dupę i wacka – na mnie te słowa zrobiły wrażenie tym bardziej iż nigdy ich nie używała,

    – obróć – gdy to zrobiłem, popchnęła mnie na maskę i położyła się na mnie i zaczęliśmy się całować, dotykała mnie po nogach, wkładała ręce pod sukienkę, przez moment myślałem by zachować bierną postawę, ale potem przyszły mi do głowy myśli iż to rodzaj związku może troszkę innego może będzie lepiej a jak nie to i tak będzie boleć jak znów się rozstaniemy

    Wiec rozpiąłem jej koszule i pieściłem jej piersi potem się zsunąłem by całować i lizać jej muszelkę gdy Ona tak stała. Długo to jednak nie trwało bo była tak podniecona iż chwyciła mnie za włosy i pociągnęła do góry by mnie dosiąść na masce auta. Nic się nie liczyło ani miejsce ani zabezpieczenie ani konsekwencje. Byliśmy tak podnieceni iż co nam się nie zdarzało doszliśmy jedocześnie. Miała orgazm przepełniony krzykiem, wygięta w pałąk z wbitymi w mój tors paznokciami. Nigdy nie widziałem jej w takim stanie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kinga

    Moje opowiadanie zamieszczone kiedyś dawno na innym portalu …

  • Zdominowany przez nianie II

    Ola wstała z mojej twarzy popatrzyła chwile na mnie i się tylko uśmiechnęła po czym wyszła z pokoju zostawiając mnie tak na dobre dwie godziny.

    Po dwóch godzinach przyszła znowu stanęła obok mnie nachyliła się nad moja głowa i mnie pocałowała w głowę po czym poklepała mnie po policzku i wyjęła knebel. Od razu zacząłem połykać ser, który miałem w buzi, żeby szybko móc oddychać przez usta. Ola stała i patrzyła się na mnie z uśmiechem po czym usiadła znowu w rozkroku na mojej klatce piersiowej.

    Ola: Jak się czuje mój pies zadowolony z zabawy?

    Ja: bardzo proszę pani

    Ola: To dobrze, a jak myślisz zadowoliłeś swoja panią? – podniosła mi głowę żebym patrzył jej w oczy

    Ja: Wydaje mi się ze tak – skinąłem lekko głowa

    Ola: To złe ci się wydaje twoja pani chce więcej masz się bardziej starać.

    Uderzyła mnie otwarta dłonią w twarzy i przycisnęła moja głowę do materaca po czym ponownie usiadła mi na twarzy swoja piękna cipka od razu zacząłem ja całować po jej wargach sromowych a Ola zaczęła się ruszać w przód i tył po mojej twarzy położyła racę na mojej klatce piersiowej na której dalej leżał ser sprzed dwóch godzin. W całym pomieszczeniu śmierdziało ale Oli to nie przeszkadzało po chwili pocałunków które kierowałem w jej piękny kwiat poczułem jak cos mokrego wlatuje mi do oka okazało się ze to był pot Oli nie ukrywajmy dwie godziny w lateksowym stroju każdy by się ostro spocił jednak mi to nie przeszkadzało i powoli zacząłem wkładać język gdy tylko zamoczyłem delikatnie język poczułem jak jej kwiat robi się cały mokry wkładałem język dalej aż do samego końca jak mogłem po czym zacząłem nim delikatnie ruszać z ust Oli wydobył się delikatny jęk co oznaczało ze jej się podoba wiec po chwili troszkę bardziej energicznie ruszać jeżykiem a z ust Oli wydobywał się coraz głośniejsze jęki co mnie bardziej podniecało starałem się ruszać językiem po każdej ściance jej pięknej cipki gdy stopniowo zwiększałem intensywność poczułem mocny ścisk na moim prąciu i po chwili czułem jak powoli zsuwa mi się napletek wiedziałem wtedy ze w końcu uda mi się dojść tylko musze się bardziej postarać stopniowo zwiększałem szybkość poruszania języka wyjmowałem język całowałem łechtaczkę Oli wszystko żeby sprawić jej większa przyjemność. Podczas robienia Oli minety poczułem na żołędziu mocny ścisk i cos mokrego okazało się ze Ola ścisnęła mi dwoma palcami główkę żołędzia i napluła do mojej cewki moczowej nie powiem było przyjemne ale następnie poczułem jak cos owija się wokół mojego penisa cos zimnego i dziwnego gramatura po chwili tylko czułem ruchy w górę i w dół Ola robiła to idealnie zmieniała natężenie szybkość czasami przestawała i mnie przyduszała po około 30 minutowej zabawie poczułem jak Ola dochodzi towarzyszył przy tym bardzo mocny uścisk mojego penisa głośny jęk i obfity wodospad z jej cipki. Wtedy otworzyłem buzie i czułem jak ciepłe soki Oli wlewają się do niej od prawie 3 godzin nic nie piłem wiec z przyjemnością połykałem soki mojej pani. Gdy już wszystko wyleciało Ola puściła mojego penisa nie byłem zadowolony, ale wtedy z jej ust usłyszałem

    Ola: Mój najlepszy pies pod względem minety, ale nie wiem jak pod innymi względami może się jeszcze przekonamy. Myślę ze zasłużyłeś na nagrodę mój psie, ale nie na bardzo dobra nagrodę tylko średnią.

    Po tych słowach Ola owinęła coś zimnego wokół mojego penisa i to nie była jej dłoń tylko plasterek sera a później ponowny ścisk na prąciu i bardzo powolne ruchy w górę i w dół Ola robiła to idealnie nie za mocno nie za lekko. Nie zwiększała tępa tylko cały czas wolno ruszała ser zaczynał się robić coraz cieplejszy a prącie coraz mokrzejsze po kilku minutach Ola napluła na mojego żołędzia i zaczęła bardzo szybko i mocno ruszać dłonią w górę i w dół od razu napiąłem nogi i ręce i zacząłem szybciej oddychać Ola to zauważyła i nie przestawała ścisnęła mi bardzo mocno jadra i po chwili takiego mocnego walenia wystrzeliłem bardzo dużą ilością cieplej białej spermy. Ola wstała z mojej twarzy i położyła się obok mnie głowa na mojej ręce jedna ręka obróciła moja głowę w stronę swojej a druga zaczęła jeździć po mojej miednicy rozprowadzając spermę po moim brzuchu.

    Ola: dobry pies widzę ze się nagromadziło troszkę twojego nasienia.

    Ja: Tak pani troszkę tego było

    Ola: jesteś może głodny piesku?

    Ja: troszkę jestem proszę pani

    Ola wzięła plasterek sera z mojej klatki piersiowej zamoczyła w mojej spermie, która miałem na brzuchu zwinęła w rulon i włożyła mi do buzi po czym mocno mnie pocałowała i ugryzła kawałek sera ja również ugryzłem i zaczęliśmy się całować przy okazji wymieniając się pogryzionym serem i moja sperma całowaliśmy się dłuższe chwile po czym przestaliśmy a Ola objęła mnie w klatce i przytuliła się w moja rękę chciałem ja obijać, ale kajdanki mi nie pozwalały po chwili takiego leżenia odezwałem się.

    Ja: mogłaby moja pani mnie odkuć?

    Ola: jeszcze chwile tak poleżymy i idziemy się kąpać

    Ja: oczywiście proszę pani

    Po dłużej chwili leżenia tak Ola wstała i zaczęła mnie odkuwać z kajdanek po chwili już siedziałem na łóżku a Ola stała przede mną i podpięła mi do obroży, którą miałem na szyi metalowy łańcuszek po czym pociągnęła. Wstałem i zaprowadziłem Ole do łazienki.

    Ola: rozbieraj się wspólnie się wykapiemy

    Ja: dobrze proszę pani

    Ola: ja sobie popatrzę a później mi pomożesz się rozebrać

    Ja: oczywiście

    Ola odkręciła ciepła wodę, żeby wanna zaczynała się napełniać a ja w tym czasie niezdarnie i nieporadnie starałem się rozebrać z całego latexowego ubrania. Ola usiadła na oparciu wanny i patrzyła się na mnie z uśmiechem ja w tym czasie dalej próbowałem się rozebrać po dłużej chwili przez przypadek potknąłem się o próg łazienki i wywaliłem, przy czym tylko usłyszałem głośny śmiech Oli, ale po sekundzie poczułem, jak mi pomaga i zdejmuje ze mnie ten cały strój wstałem a Ola dała mi soczystego całusa

    Ola: niezdarna psina, ale z czasem się nauczysz. Teraz ty mi pomóż

    Ja: dziękuje już pomagam

    Po chwili mekki z strojem byliśmy już nadzy mój penis stał co Ola widziała, lecz ona usiadła na zamkniętym sedesie a mi pokazała palcem wskazującym na dywanik przed sedesem zrozumiem ze mam usiąść wiec to zrobiłem Ola oparła obie nogi na moich barkach.

    Ola: to teraz czekamy

    Ja: dobrze pani

    Ola: jak się podobało

    Ja: bardzo mi się podobało

    Ola: mogłeś się bardziej postarać, ale jeszcze cię przetestujemy pod tym kątem

    Ja: Dobrze

    Po jakimś czasie wanna była już napełniona ciepła woda Ola w między czasie przeglądała coś na telefonie a ja siedziałem, jak zobaczyła ze wanna jest napełniona zakręciła wodę.

    Ola: wstawaj i wejdź pierwszy

    Ja: już proszę pani

    Wstałem i wszedłem do wanny od razu podkuliłem nogi, żeby Ola miała jak najwięcej miejsca

    Ola: rozłóż nogi

    Ja: to jak mamy razem jak zajmę całą wannę

    Ola: w tobie się położę

    Jak Ola kazała tak zrobiłem rozłożyłem nogi, żeby było jak najwięcej miejsca pomiędzy Ola delikatnie i powoli weszła do wanny i położyła się pomiędzy moimi nogami

    Ola: fajnie tak wspólnie się wykąpać

    Ja: Bardzo fajnie

    Ola: umyj penisa, bo brudny a liczę ze jutro będzie jeszcze lepiej niż dzisiaj

    Ja: brudny był przepraszam

    Ola: obejmij mnie i zapleć ręce na moim brzuchu

    Zrobiłem jak Ola mi kazała

    Ola: przyjemne masz racę gładkie przetestujemy je też mój piesku najlepszy

    Ja: dziękuje za komplementy

    Ola: ty mnie umyjesz a później sam się umyjesz

    Ja: oczywiście

    Ola: ale najpierw poleży tak chwile. Zamówimy dzisiaj sushi i zjem na tobie.

    Ja: jak pani sobie życzy

    Po około 20 minutach lezenia tak w milczeniu Ola usiadła wyprostowana i podała mi gąbkę

    Ola: umyj mi plecy

    Wykonalem jej rozkaz bez wachania namydlilem gąbkę i zacząłem delikatnie myć jej plecy gdy już skończyłem myć jej plecy Ola zabrała mi gąbkę i zaczęła się sama myć. Po chwili gdy już cała się umyła wyszła powycierala się i wyszła z łazienki więc zaczołem sam się myć. Podczas mycia usłyszałem dzwonek do drzwi i głos Oli

    Ola: otworze! *otwieram drzwi i widzi przed nimi dwie dziewczyny w moim wieku. Jedna Emilka dosyć wysoka mojego wzrostu miała długie białe włosy (pofarbowane), mocno niebieskie oczy, delikatne piegi, mały , piękne małe malinowe usta, jędrne piękne piersi miseczka D80, wcięcia w tali, pośladki średnie i nie wysportowane, troszkę grubsze uda ale to atut. Natomiast druga dziewczyna Natalia niższa odemnie, maiala szatynowe włosy do barków lekko krecone, brązowe delikatnie skosne oczy, zwykły nos, mocne piegi na nosie i pod oczami, duże mocno malinowe usta, miała również mocne długie kreski i dużo różu na twarzy, miseczka c75, wcięcie w talii piękne jędrne wysportowane pośladki i średnie uda*

    Emilka: yyyyy dzień dobry kim pani jest *dziewczyny się patrzą na ile która jest w samym ręczniku*

    Ola: Ola opiekunka Kamila a wy kim jesteście?

    Natalia: kuzynkami Kamila

    Ola: Kamil nie mówił że ktoś ma przyjechać

    Emilka: jesteśmy tu na feriach i chciałyśmy się zatrzymać

    Ola: jak Kamil się zgodzi to możecie zostać będzie napewno ciekawiej *uśmiecha się szeroko* wejdźcie bo zmarzniecie

    Emilka: dziękujemy *wchodzą do środka i zostawiają torby w korytarzu*

    Ola: chcecie coś ciepłego do picia?

    Natalia i Emilka: herbatę poprosimy *siadają na kanapie*

    Ola: już wam zrobię Kamil zaraz zejdzie

    K: *Wychodzę z kąpieli wycieram się ręcznikiem biorę mój latexowy strój i schodzę na dół widząc kuzynki w salonie odrazu się cofam*

    O: o Kamilek chodź tu kuzynki do ciebie

    K: muszę się ubrać

    O: to idź zasuwaj

    K: *szybko idę do pokoju i ubieram się strój wrzucam do pokoju Oli i schodzę na dół*

    E i N: hej Kamil *wstaje i odrazu mnie przytulają*

    O: *patrzy się i uśmiecha* ale masz branie

    K: Ola przestań to moje kuzynki *przytulam je* o co chodzi

    E: wiesz bo przyjechaliśmy na ferie i nie mamy gdzie spać

    K: i czy możecie tutaj?

    O: Jasne że możecie

    N: twoja opiekunka tutaj ma decydujący głos?

    K: tak ona tutaj rządzi do puki moi rodzice nie wrócą

    O: Dokładnie więc jak chcecie tu zostać to jest kilka zasad

    K: Ola proszę cię to moje kuzynki

    O: jak chcą tutaj spać muszą się podporządkować

    E: jakie niby zasady?

    N: słuchamy?

    O: to tak Kamilek chodź tu *pokazuje palcem na podłogę obok swojej nogi*

    K: *grzecznie podchodzę i siadam obok nogi Oli*

    E: co ty robisz?

    N: hahahahaha

    O: no tutaj panuje kilka zasad Kamil jest moim psem sex maszynka a skoro wy tutaj jesteście to dołączycie co wy na to?

    *Emilka i Natalka patrzą na siebie po czym wspólnie mówią* zgadzamy się

    O: i wspaniale to tak po domu chodzimy albo w latexie w moich strojach albo nago.

    N: jakie masz stroje?

    E: nago trochę zimno więc wybieram LaTeX

    O: musiała bym po nie pojechać więc tak Kamilek biegnij po swój strój i ubieraj się w niego a ja pojadę po kolejne zabawki.

    K: *grzecznie biegnę po strój i ubieram się w niego*

    N: to co siostra musimy się rozebrać *Natalka powoli się rozbiera*

    E: no musimy *Emilka szybko się rozbiera do naga*

    O: to ja za jakieś 30min będę Kamilek to też wasz pies więź wykorzystujcie go

    N: z miłą chęcią.

    O: *wychodzi z domu i jedzie do siebie po kolejne zabawki*

    E: *gwiżdże* KAMILEK DO NOGI

    K: *odrazu przybiegłam na czworaka już w moim stroju*

    N: o jak ty wyglądasz powiedz co już robiliście

    K: przykuwała mnie do łóżka robiłem jej minete zwaliła mi konia kąpaliśmy się razem

    E: łohohoho dużo myślisz że z nami będzie chciała też

    K: myślę że tak może chcieć żebyśmy wszyscy

    *Usługuje tak Natalii i Emilce do puki nie wróciła Ola*

    O: *wchodzi do domu z kolejną torba* wróciłam do nogi piesku zanieś to do salonu

    K: *odrazu przybiegam i biorę od Oli torbę po czym zanoszę do salonu*

    E: i co przynioslas?

    O: *otwiera torbę i odrazu czuć zapach mocnego sera* to tak mamy dwa kilo sera żółtego, 4kartony mleka, strój psa dla mojego psa stroj kocicy dla Natalii i strój krowkj dla Emilki. I trochę zabawek *wszystko wyciąga*

    E: mi pasuje *bierze strój i zastanawia się jak to zalozyc*

    N: *bierze strój kocicy i powoli zakłada*

    O: a ty na co czekasz rozbieraj się i zakładaj strój psa

    K: już pani *ściągam strój czarny latexowy i zaczynam ubierać strój psi latexowy*

    O: to ja pójdę się też ubrać i chyba zaczniemy zabawę *idzie na górę i również się ubiera jak już schodzi każdy jest ubrany*

    N:*Natalka jest ubrana w latexowy strój kocicy jest on cały czarny lecz ma widok na od góry i dołu na biust. Ma także dwa suwaki jeden na pośladkach drugi na cipcie. Do tego ma założoną maskę kotki wraz z uszkami a na rękach i nogach ma kocie lapki*

    E: *Emilka natomiast jest ubra a w strój krowy bialy w czarne laty. Piersi również ma osłonięte od góry i dołu lecz także od boku a resztę ciała zasłania LaTeX na twarzy natomiast ma maskę krowy widać jej tylko oczy i usta do maski są przyczepione uszy krowy. Suwak ma na pośladkach i cipcie*

    K: *ja się natomiast przebrałem się w strój beżowego psa cały latexowy strój jest w stylu psa maska z uszkami widać mi tylko oczy i usta suwak mam na pośladkach i penisie*

    W następnej części będzie się bardzo dużo działo

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil Krupa

    Przepraszam za tak długą przerwę ale nie pamiętam hasła do konta 

    Postaram się wrócić z regularnością jak ktoś chciałby pisać to ze mną zapraszam snapa mojej dziewczyny  kociaolcia012

  • Wyciaganie ojca z nalogu cz.2

    W sobotę rano Magda udała się do kawiarenki internetowej.

    Usiadła w kącie, żeby zapewnić sobie dyskrecję. Zaczęła szukać informacji na temat seksu oralnego, ale w czytanych artykułach nie znajdowała żadnych porad praktycznych. Zależało jej na tym, żeby załatwiać to szybko, skutecznie i z przyjemnością dla obydwu stron. Spodobało jej się to co robiła poprzedniego dnia, mimo, że cały proces trwał może niecałe 3 minuty, ale wiedziała, że z czasem może być dużo dłużej. Pooglądała parę filmów i weszła na chat na wirtualnej pl o odpowiedniej tematyce. Romansowała z losowymi facetami pytając o wszelkie szczegóły. Jeden z facetów zdradził jej najbardziej odpowiadające mu metody.

    – przede wszystkim musisz unikać dotykania zębami. Niektóre laski wsadzają do buzi tylko końcówkę, a całą resztę załatwiają ręķą – katastrofa. Zwalić sobie ręką może każdy facet, a na pewno nikt nie będzie z tej metody zadowolony. Możesz się tak szarpać bardzo długo, aż facet znudzony i zniecierpliwiony skończy tą zabawę. – opowiedział.

    – najlepiej w ogóle nie dotykać rękami. Oplatać penis ustami i zjeżdżać możliwie jak najgłębiej. Jeśli się zakrztusisz to nic nie szkodzi. Skurcz przy tym może być nieprzyjemny dla ciebie, ale dla faceta sprawia ogromną przyjemność. Niektóre kobiety potrafią zmieścić całego, gdzie znaczna część wchodzi do gardła i nie mają z tym żadnego problemu. Możesz pooglądać filmy o tematyce facefuckingu, ale to już wyższa szkoła jazdy. Praktyka czyni mistrza.

    – skąd tyle o tym wiesz? – napisała Magda

    – hehe. Nie z jednego pieca chleb jadłem – odpisał.

    – wystarczy po prostu nie gryźć i wsadzać możliwie głęboko? – zapytała

    – tak, ale pamiętaj, żeby nie zalewać chłopa śliną. Ściągaj wszystko ustami. To też bardzo ważne na finiszu, żeby bałaganu nie robić. Niech kończy w ustach, a jak wszystko połkniesz to już w ogóle mega zaplusujesz. Możesz też od czasu do czasu lizać go po jądrach. Tylko ich nie ssij i nie ściskaj ustami, bo to cholernie boli 😛

    – ok. Będę musiała poćwiczyć. – oznajmiła Magda

    – możesz poćwiczyć na moim 😀 – odpowiedział – po prostu bądź zaangażowana i czerp z tego przyjemność.

    – hehe. Spokojnie. Ja już mam na czym ćwiczyć. – odparła Magda. Jej godzina czasu kafejki już mijała, więc musiała kończyć. Uznała, że spróbuje zastosować się do wskazówek i dodatkowo zapyta ojca co lubi. Chociaż z drugiej strony i tak zażądał wiele. Mogła się nie godzić, ale co innego miała do zaoferowania? Poza tym podejście do seksu oralnego się zmieniało. Już nie było niczym nietypowym czy niestosownym. Jedyną przeszkodą są czynności seksualne w rodzinie, co jest cholernie zboczone i nienormalne.

    – przecież dzieci z tego nie będzie – pomyślała Magda – więc nie ma problemu.

    Paweł miał problemy ze snem zeszłej nocy. Najłatwiej byłoby walnąć pięćdziesiątkę, ale alkohol przestałby go interesować. Lepiej byłoby zakraść się do pokoju córki i dać się jej ululać przyjemniejszym sposobem. Ale ryzyko i konsekwencje za tym idące nie były tego warte. Dyskrecja to podstawa, a wymiennikownia, mimo że pod samym nosem była praktycznie w pełni bezpieczna. Mógłby ją tam nawet wygrzmocić na stojaka i tak by nikt nie miał jak zauważyć. Mogą też gdzieś wyjeżdżać. Już myślał jak i gdzie dzisiaj ją weźmie. Robiła mu loda z takim zaangażowaniem, ale jednak czuć było, że robi to pierwszy raz. To i tak nieoszlifowany diament wielkiego talentu i ogromnego potencjału. Trzeba jej tylko praktyki. – niech dzisiaj robi dwa razy. A jak Bóg da siłę to i trzy. Muszę się na niej wyżyć, bo inaczej zwariuję. – pomyślał Paweł. Z końcówki sterczącego jak drąg penisa wyciekła mu kropla preejakulatu. Poszedł do łazienki i spłukał to ciepłą wodą, a następnie zimną, żeby nieco ugasić płonący żar. Wypił szklankę wody i położył się spać. Spał prawie do południa. Żona już dawno wstała, a córka zdążyła się już nawet ulotnić z domu. Dzień był paskudny i deszczowy. Pogoda iście barowa. Ale nie zamierzał przecież siedzieć w domu. Poszedł wziąć prysznic i przy okazji wygolił włosy łonowe do zera. Ogolił jądra, okolice pachwin i tyłka. Czuł się dużo świeższy. Przy okazji ogolił też pachy. Po wyjściu z łazienki już na niego czekało śniadanie. Żona nie zrobiła mu śniadania od lat, a dzisiaj chodziła jak w zegarku i jeszcze w pogodnym nastroju.

    – idziesz gdzieś dzisiaj? – zapytała.

    – muszę pojechać służbowo w jedno miejsce, ale potem od razu wracam do domu – skłamał.

    – może wypożyczę jakiś film i obejrzymy wieczorem?

    – ok, ale nie katuj mnie komediami romantycznymi. To sobie możecie oglądać z Magdą. Dla mnie te wszystkie filmy są pod jedno kopyto robione.

    – no tak, ale to za każdym razem inna historia

    – ale są jak w ścisłym harmonogramie. Na początku rozwijanie wątpliwego wątku miłosnego, potem kryzys, potem jedna osoba wyjeżdża, później jednak wraca, bo jednak miłość i żyć bez siebie nie mogą. Streszczenie pasujące do większości komedii romantycznych, przy czym niewiele w tym elementów komedii, a żarty słabe albo żenujące. – skomentował Paweł.

    Ubrał się i wyszedł. Jedyne o czym mógł trzeźwo myśleć to Magda i jej słodkie, młode usta.

    – będziesz musiała sobie dzisiaj trochę popracować – pomyślał. – tylko gdzie Ty teraz jesteś?

    Wsiadł do samochodu i akurat wyjeżdżał, kiedy zauważył swoją córkę idącą jedyną drogą w kierunku odizolowanych bloków. Mrugnął do niej światłami, a ona posłusznie weszła do środka.

    – cześć – powiedziała radośnie – gdzie jedziemy?

    – znam takie fajne dyskretne miejsce. Raptem 6 minut drogi dzieliło ich od granicy miasta. Obok drogi rósł stary las. Wystarczyło tam wjechać, przejechać jakieś 200 metrów i wyjechać na zupełne pustkowie. Wzdłuż lasu biegła polna droga. Puste pola ciągnęły się niemal po horyzont, gdzie rysowała się kolejna linia lasu. W pobliżu nie było żywego ducha.

    Magda domyśliła się po co tu przyjechali.

    – czemu tak wcześnie? Jeszcze 13:00 nie ma. Myślałam, że wyjdziemy razem po południu.

    Paweł nie odpowiedział, rozpiął spodnie spod których niemal wyskoczył sterczący do granic możliwości kutas. Oczy Magdy omal nie wyszły z orbit. Perfekcyjnie ogolony kutas piął się niczym pal. Nabrzmiała główka przybrała kolor ciemnoczerwony. Wzdłuż całego penisa biegła fioletowa żyła, teraz świetnie widoczna. Nie miała czasu długo się przyglądać, bo gdy tylko Paweł poradził sobie ze spodniami, złapał ją za głowę i zaskoczoną nadział na szpicę. Magda aż się zakrztusiła. Nieporadnie próbowała zmienić pozycję, bo nadal siedziała na fotelu. Drążek zmiany biegów uwierał ją w żebro, tak jak drążek hamulca ręcznego. Paweł głośno westchnął i mruknął z zadowolenia. Magda próbowała się podnieść mając wciąż penisa w ustach, niestety jej lewa noga utknęła między fotelem i drzwiami, a prawą kopnęła w schowek. Próbowała podnieść głowę, ale Paweł złapał ją za głowę i nadział ją po same migdałki. Magda się zakrzutusiła i zaczęła kasłać obficie obśliniając penisa. Ręką uderzyła go w udo, a on automatycznie zdjął rękę z jej głowy. Magda uwolniła się. Przewróciła sie na plecy głową leżąc na jego biodrze. Obśliniony penis wcierał się w jej włosy. Zaczęła gwałtownie kaszleć. Gdy doszła do siebie, wściekle spojrzała na Pawła.

    – co jest do cholery? Czemu tak ostro?

    Podniosła sie na fotel i uwolniła uwięzioną stopę spomiędzy fotela i drzwi. Podniosła sie i usiadła tak, by było jej wygodnie, a ręką poprawiała swoje rozpuszczone włosy.

    – całą noc miałem na to chęć. Już chciałem cię budzić w nocy.

    Magda odsunęła fotel maksymalnie do tyłu i klęknęła w fotelu na kolana.

    – spokojnie, przecież nie ucieknę

    Poniekąd to rozumiała, bo sama w nocy myślała, o tym, co robili tego dnia i co teraz będzie. W sumie zależało jej jedynie na tym, żeby nikt się o tym nie dowiedział. Ona na pewno nikomu się nie przyzna i nie da po sobie poznać.

    Jedną rękę oparła na fotelu, pochyliła się, drugą ręką chwyciła wajchę pod fotelem i odepchnęła kierowcę od kierownicy. Poprawiła włosy i pochyliła się, zlizując ślinę z jąder Pawła, która znalazła się tam po brutalnej akcji na samym początku. Paweł aż się wzdrygnął i zawył z rozkoszy.

    – jezu… – powiedział cicho.

    – podoba się? – zapytała Magda

    – bardzo – odpowiedział ojciec.

    Magda przejechała językiem po jądrach parę razy kolistym ruchem. Z odpowiednim wyczuciem przejechała językiem po penisie od podstawy do samej główki, celem usunięcia nadmiaru śliny. Ułożyła dłonie na jego udach i wzięła kutasa do buzi, ssąc przy tym, automatycznie wciągała go głębiej. Gdy było zbyt głęboko, luzowała i podnosiła głowę wyżej i czynność powtarzała. Od czasu do czasu przejeżdżała językiem wokół penisa. Starała się znaleźć odpowiedni dla siebie rytm i uznała, że idzie jej nie najgorzej.

    Paweł był wniebowzięty. Pomyślał, że Magda musiała dużo ćwiczyć od ostatniego razu. Wtedy przecież też nie było źle. Jeśli to był jej pierwszy raz, tak jak mówiła, to ma naturalny wrodzony talent do robienia gały. Za takie obciąganie mogłaby z powodzeniem brać po 500 złotych na ulicy. Chętnych by nie brakowało i jeszcze chwaliliby, że tak tanio – pomyślał Paweł, po czym upomniał się, ze takie żartowanie z własnej córki nawet w myślach, wydaje się czymś co najmniej niestosownym.

    Zresztą teraz w ogóle nie traktuje jej jak córki. To się zmieniło jak tylko poczuł jej usta na swoim fiucie.

    Magda pracowała dalej, a Paweł ponownie pozwolił sobie na to, żeby położyć dłoń na jej głowie i regulować głębokość, by wchodził ciut głębiej. Magdzie to na razie nie przeszkadzało.

    Po którymś razie odruch wymiotny jest coraz słabszy, nawet jak główka penisa wchodzi praktycznie do końca języka.

    Po chwili poczuła, że jej cipka staje się wilgotna, ale myślała tylko o tym, czy przypadkiem na jej jasnych dżinsach nie będzie śladu.

    Wyciągnęła penisa z ust i ponownie zabrała się za lizanie jajek, ale tylko po to, żeby swobodnie odetchnąć. Pawła dłonie zaczęły błądzić po jej bluzie w miejscu piersi.

    – zdejmij bluzkę – polecił Paweł

    Magda się podniosła, rozsunęła suwak i zdjęła bluzę pozostając w topie z dość dużym dekoltem. Paweł zaczął macać ją po cyckach, ale przypomniał jej, że powinna wrócić do poprzedniej czynności. Gdy ponownie poczuł ciepło jej języka i ust na penisie poczuł, że jest bliski. Błądził dłońmi po jej cyckach i w końcu wsunął dłoń w stanik poprzez dekolt, trzymając jej ciepłą i miękką pierś. Była cudowna w dotyku. Drugą dłonią nadział ją głębiej na pałę i wystrzelił bez uprzedzenia. Magda ledwie powstrzymała zakrztuszenie i tylko chrząknęła, przyjmując kolejne salwy nasienia. Penis w jej ustach zaczął pulsować i pozbywać się kolejnych ładunków. Po chwili połknęła wszystko, co wręcz zszokowało Pawła, ale pozytywnie. Magda dokładnie oblizała górną część penisa delikatnie zasysając. W końcu wypuściła go z ust, a Paweł westchnął zadowolony.

    Boże, jak ta młoda suczka fantastycznie obciąga, a nie jest nawet pełnoletnia – pomyślał Paweł.

    – tylko nie zasypiaj, bo musimy jeszcze dojechać do domu – powiedziała Magda.

    – zrobisz jeszcze raz…? – ni to zapytał, ni to oświadczył Paweł

    Magda zobaczyła, że penis jej ojca nie opadł i nadal dumnie sterczy w pełni okazałości.

    – zrobię – powiedziała krótko.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elba