Category: Uncategorized

  • Przylapany przez matke 2/25

    Rozdział II

    Acha, trzeba wrócić do tych „głupich kolegów ojca” i do ryb. Sam ojciec się tłumaczy, że innych kolegów nie ma, z nimi się wychował na tym osiedlu od urodzenia, są tacy, jacy są, i on tego nie zmieni. Uciążliwi nie są oprócz tego, że tradycją, którą pamiętam od dzieciństwa, były co parę tygodni „wódeczki”, po których ojciec wracał sponiewierany, aczkolwiek grzeczny i spokojny. Matka i tak twierdzi, że wygrała los na loterii, bo mogło być gorzej. Jedynym problemem jest wtedy bijący od ojca zapach, którego nienawidzi, stąd od dzieciństwa matka w takie nocki chodzi spać do mnie do pokoju.

    Łóżko mam wielkie, zajmuje pół pokoju, zabytkowe, po babci i nigdy nie było problemu, żeby się tam zmieściły dwie osoby z oddzielnymi kołdrami. Matka zresztą sypiała z głową tam, gdzie moje nogi. To znaczy, gdy byłem mały, mniej więcej raz na trzy tygodnie zasypiałem w maminych cyckach, ale od dwunastego roku życia to się zmieniło. Chyba sama stwierdziła, że taka bliskość jest już „niezdrowa”.

    Ojciec do tych wypadów matki do mnie do pokoju co którąś noc tak się przyzwyczaił, że nadal nie widzi w tym niczego zdrożnego. Zresztą przez te „wódeczki” ma chyba jakieś wyrzuty sumienia. Przypomnę – matka pielęgniarka. U nas można podawać obiad nawet na gołych kafelkach w łazience, tak jest sterylnie. Tak więc matka szła do mnie, gdy już spałem, a wstawała i tak o świcie (szpital to gorzej niż fabryka).

    Nie wiem, czy udawała, ale gdy teraz wchodziła do naszego łóżka, a było to w sumie zaraz po mnie, nigdy nie sprawdzała, czy rzeczywiście już śpię. Może nie chciała burzyć tabu, że grzecznie zasypiam, gdy oni się za ścianą łomocą, a może po prostu wykorzystywała te nocki do lepszego wyspania się. Powinna przecież zakładać, że jako dojrzały nastolatek wiem, co jest grane i co się u nich dzieje za jakby nie było cienką ścianą małego mieszkania. Ale o seksie nigdy ze mną nie rozmawiała. Ojciec tym bardziej.

    Oczywiście, że nie spałem! Szczególnie od pewnego razu, gdy przez przypadek zasmakowałem gładkiego i śliskiego chłodu jej halki, która kiedyś wysunęła się spod kołdry. Wyobrażałem sobie, że cała jej skóra jest tak jedwabista. Wycwaniłem się i od tamtego czasu zawsze starałem się wysunąć kawałek halki spod jej kołdry i gładzić dłońmi, a jeśli dało się wyciągnąć ciut więcej, wsuwałem koniec pomiędzy moje uda i pocierałem. Na szczęście zasypiała natychmiast.

    A ja… można powiedzieć, że wtedy onanizowałem się myślami i tak zasypiałem, najczęściej budząc się potem w nocy. Wiecie, co to są nocne zmazy? Budzicie się w momencie wytrysku. Jest to niesamowicie przyjemne. Orgazm z pełnego zaskoczenia. Nawet nie musicie mieć przy tym snów erotycznych, ani żadnych. Po prostu czysty, kliniczny, biały, świetlisty orgazm. Potem do rana śpi się już jak kamień.

    Z czasem w moich perwersjach poszedłem krok dalej. Matka kładzie się i zaraz zasypia, mnie w tym samym momencie staje, czekam chwilę, aż zacznie głęboko oddychać, podnoszę się, pochylam nad nią, jej włosy przyjemnie drażnią moją twarz, a ja wciągam zapach u nasady jej szyi. Pały nie śmiem tknąć, ale stoi teraz jak latarnia.

    Pewnego razu pozwoliłem sobie na jeszcze więcej. Musiałem w nocy wstać do łazienki. Gdy wróciłem, jej kołdra zsunęła się na bok, a halka odsłoniła pośladki. Nie wytrzymałem. Chwila odczekania dla bezpieczeństwa, czy nadal śpi, następnie zgiąłem się w pałąk i najdelikatniej, jak umiałem, przysunąłem moją twarz do przerwy, którą miała u styku nóg z biodrami. A biodra miała szerokie. Poczułem ciepły, kwaskowy i lekko drażniący zapach. Musiałem chyba dotknąć jej włosków nosem, bo zaraz poruszyła się przez sen i poprawiła, a ja z bijącym sercem wróciłem twarzą na poduszkę. Może mi się zdawało, a może ten zapach naprawdę przykleił mi się do twarzy, ale… wtedy szybko nie zasnąłem, a w głowie kręciło mi się jak cholera. Oczywiście rączki na kołderce. Nie ryzykowałbym afery nawet w takiej sytuacji, zresztą zakładałem, całkiem sensownie, że pierwszy raz, gdy matka odkryje moją fascynację jej ciałem, będzie jej ostatnią wizytą w moim łóżku. I co? Spałbym od teraz z ojcem? Czy na podłodze?

    Zresztą raz zdarzyło się coś mniej więcej w tym stylu. Miałem świeżo skończone osiemnaście lat, mój pierwszy oficjalny alkohol na jakiejś uroczystości rodzinnej, nie mogłem się oprzeć urokom dorosłości i piłem nie wino, tylko wódkę i to w takim tempie jak reszta biesiadników. Nie powiem, żebym stracił przytomność, ojciec nawet wydawał się być ze mnie dumny, ale… po powrocie to ja wylądowałem w łóżku z ojcem. A raczej matka mnie tam zaciągnęła, rozebrawszy uprzednio, bo szczerze mówiąc, końcówkę i powrót do domu to już słabo pamiętam.

    Rano matka z boleściwym matczynym wzrokiem patrzyła na mnie przy śniadaniu. Oczywiście przy podwójnej rzadkiej jajecznicy i jakichś wyciskanych cytrusach. Kac? Może ojciec miał, ja nie. Wyspałem się przy chrapiącym ojcu i otwartym oknie, ale udawałem kaca. No a co miałem powiedzieć? Że jest mi cholernie żal, tak strasznie żal, że tym razem nie „miałem” jej w łóżku? W dodatku ojciec znalazł wymówkę od najbliższej wódeczki z kolegami (jednak nie był alkoholikiem), przez co nie „miałem” matki dobre półtora miesiąca.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucjusz
  • Praca inzynierska

    Był najprzystojniejszym profesorem na wydziale. Nie było studentki, która by się nie obejrzała za jego osobą. Wysoki brunet, dobrze zbudowany z lekkim zarostem. Zawsze zadbany, z ułożoną fryzurą, w garniturze, który opinał jego ciało i podkreślał każdy mięsień. A dodatkowo był bardzo inteligentny, skoro w wieku 35 lat został kierownikiem katedry. Właśnie u niego zdecydowałam się pisać swoją pracę inżynierską ale w tamtym momencie nie podejrzewałam, jak ta historia się potoczy…

    Nie jestem modelką, mam przeciętny wzrost, przeciętną budowę ciała. Twarz też taka sobie ale jednak gdy ubiorę coś innego niż zwykłe jeansy, sweter i adidasy przyciągam uwagę mężczyzn. Tego dnia idąc kolejny raz do swojego promotora miałam podły nastrój, cały czas były problemy z moją pracą. Był listopad i mimo zimna ubrałam botki na wysokim obcasie, cieniutkie rajstopy i obcisłą czarną sukienkę, która podkreślała pośladki zbudowane na treningach. Modliłam się w duchu aby tym razem spotkanie z Nim było bezproblemowe. Gdy tylko przyszłam do jego gabinetu zwrócił na mnie uwagę. Widziałam, jak dokładnie mnie ogląda skupiając się na każdym centymetrze ciała. Nie sądziłam, że aż tak przykuję Jego uwagę ale w końcu pierwszy raz byłam tam w sukience.

    -Pięknie Pani dziś wygląda- powiedział z uśmiechem. Grzecznie podziękowałam i zapytałam o czym chciał ze mną rozmawiać tym razem.

    -Zwróciłem uwagę na kilka nieścisłości w Pani pracy ale to drobnostka, proszę się tym nie przejmować- po czym dodał z szelmowskim uśmiechem – Ale na Pani widok powstał jeden i to bardzo poważny

    -Przepraszam ale nie rozumiem- odpowiedziałam. Wtedy spojrzał mi prosto w oczy i wprost powiedział: – Chcę Cię zerżnąć na moim biurku.

    Nie wiem co miałam wtedy w głowie, powinnam natychmiast wstać i wyjść, uciec jak najdalej. A jednak zostałam, jak zahipnotyzowana patrzyłam jak wstaje zza biurka i idzie w moją stronę. Materiał między nogami był nabrzmiały, widziałam jak  podniecił go sam mój widok.

    -Jesteś taka seksowna, daj się zerżnąć, zostań moją suczką- wyszeptał tuż nad moim uchem. Jego ciepły oddech na moim ciele podziałał jak impuls. Odwróciłam głowę w Jego stronę i pocałowałam go jednocześnie dotykając Jego krocza. -Mmm, jaki duży- pomyślałam, a przecież nie był jeszcze w pełni podniecony. Nasze pocałunki były coraz bardziej intensywne. Posadził mnie przed sobą na biurku łapczywie całując szyję i obojczyk. Jedną dłonią złapał za moją pierś ściskając ją przez materiał. Druga ręka powędrowała wzdłuż uda pod sukienkę, gdzie zaczął drażnić moją łechtaczkę. Zdążyłam tylko pomyśleć “Boże co ja robię”, a już czułam jak robię się coraz bardziej mokra. Zaczęliśmy się rozbierać, a gdy zostaliśmy nadzy uklęknął między moimi nogami i zanurzył we mnie swój język. Zaczął lizać całą cipkę, nie pomijał żadnego wrażliwego miejsca. Czułam jak narasta we mnie pożądanie, a On nie przestawał, sprawnie wkładał we mnie swoje palce zajmując się jednocześnie łechtaczką. Nie wytrzymałam długo i krzyknęłam dochodząc. – To jeszcze nie koniec- powiedział.- A za to, że już doszłaś, czeka Cię kara. Połóż się całkiem na biurku i rozłóż nóżki. – Posłusznie wykonałam jego polecenie, a On w tym czasie wyjął z zamkniętej na kluczyk szafki żel nawilżający. -Rozluźnij się- mówił polewając moje krocze żelem. Wzdrygnęłam się na zimno jakie poczułam ale zaraz poczułam też jak On wkłada we mnie swoje palce. Dwa, trzy, cztery. Robił mi palcówkę jakiej nikt inny do tej pory mi nie zrobił. Wtedy poczułam ból rozpierania, nie wiedząc kiedy włożył w moją cipkę całą swoją dłoń… Nie byłam gotowa na takie doznania. Ruchał mnie ręką szybko i intensywnie więc zaraz miałam kolejne orgazmy. Wiłam się spazmatycznie, a On nie przestawał. Miałam już dosyć ale nigdy jeszcze nie przeżyłam nic podobnego. Wreszcie wyjął ze mnie rękę i powiedział – Jeśli dasz radę to wstań i oprzyj się o biurko, ułatwisz nam zadanie. – Próbowałam wstać ale nogi miałam jak z waty, więc wziął mnie na ręce jak lalkę i sam ułożył jak chciał. Mimo, że byłam cała w żelu dołożył jeszcze trochę i bez ostrzeżenia wszedł w mój tyłek.

    -Ała! To boli!

    -To nic, przejdzie Ci. Sama rozumiesz, że Twoja cipka musi trochę odpocząć po zabawie, dlatego wybrałem Twój tyłeczek.

    Rozumiałam. Doskonale wszystko rozumiałam, a On w tym czasie ostro rżnął mój tyłek. – Jesteś moją pełnoprawną suką. W dodatku zajebistą.- mówiąc to dał mi klapsa tak siarczystego, że dźwięk odbił się głuchym echem po całym gabinecie. -Dobrze, że nikogo teraz nie ma na uczelni. Profesorom nie wolno się zabawiać ze studentkami, a szkoda- dodał. Po poprzednich orgazmach nie miałam siły na kolejny, a mimo to się zbliżał nieuchronnie. -Zaraz dojdę!- usłyszałam i fala ciepła zalała mnie wewnątrz, co spowodowało mój kolejny orgazm. -Jesteś cudowna! Nigdy nie miałem takiego orgazmu w dupci. Przepraszam jeśli Cię bardzo bolało- powiedział zsuwając nas z biurka na krzesło. Wciąż we mnie był przez co było mi niewygodnie ale po tak intensywnym seksie nie miałam siły się poprawiać. Oparłam się o niego i siedzieliśmy tak przez chwilę w milczeniu odpoczywając.

    -To co teraz, Panie Profesorze?- zapytałam odwracając głowę w jego stronę.

    -A co ma być? Widzimy się niedługo na kolejnych konsultacjach- powiedział uśmiechając się.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    anna babab
  • Czarujaca i sliczna K

    Poznałem ją przez Internet. Z początku nie chciało mi się wierzyć, że na serio piszę z kimś takim. Zaskoczyło mnie, że Karolina lubi tyle rzeczy, co ja, i że jest tak zboczona. Od momentu jak ją zobaczyłem w mojej głowie pojawiało się wiele myśli oraz wyobrażeń. Co najlepsze wygląd jej ciała był identyczny jak sobie wyobraziłem. Ogromne piękne piersi, seksowne uda, wspaniały brzuszek, pupa, no po prostu synteza idealnej większej kobiety.

    Stała się dla mnie bodźcem, wystarczyło, że zobaczyłem wiadomość od niej i już miałem sprośne myśli.

    Wyobraziłem sobie jakby to było się spotkać.

    Układałem sobie w głowie, co bym zrobił, by sprawić jej przyjemność. Nic na mnie tak nie działa jak myśl, że mogę komuś sprawić przyjemność.

    Była ubrana w koszulę nocną. Wyglądała olśniewająco. Ogromne piersi opinały się na koszuli co powodowało, że dało się zauważyć sutki . Zacząłem powoli ściągać z niej , to co miała na sobie. Powoli zsunąłem ramiączka. Ukazały mi się dwie ogromne piersi ze sterczącymi sutkami. Rozbierałem ją dalej, kiedy całkiem zdjąłem koszulę myślałem, że oszaleję na widok jej ciała. Pocałowałem ją w pępek a następnie przesunąłem się i zaczęliśmy się całować. Następnie oboje zaczęliśmy pieścić piersi. Ja jedną ona drugą. Usłyszałem, że lekko przyspieszył jej oddech. Po pewnym czasie znów zaczęliśmy się całować, ale ja równocześnie zacząłem masować jej łechtaczkę. Była tak mokra, że aż ściekało. Pomyślałem, że przecież to nie może się marnować. Położyłem ja na plecach i zbliżyłem się do cipki. Czuła na niej mój oddech. Czekałem cierpliwie, aż w końcu sama przysunęła się tak, że moje usta zatopiły się w niej. Zacząłem na spokojnie, nie chciałem się spieszyć. Delikatnie ssałem jej wargi sromowe. Po chwili zrobiłem przerwę i przejechałem językiem od odbytu do łechtaczki gdzie się zatrzymałem. Zacząłem drażnić ją językiem. W tym samym czasie masowałem drugą dziurkę. Po jakimś czasie poczułem, że jest już bardzo rozluźniona, wziąłem, więc jej czarne dildo, nawilżyłem lubrykantem i powoli zacząłem jej wsadzać w dupcie. Wziąłem również pingwinka i zacząłem jeździć nim po łechtaczce, natomiast językiem zasysałem jej wargi i wkładałem do środka. Zaczęła się lekko wyprężać i chwyciła się pościeli. Byłem bardzo podekscytowany, że przyczyniam się do tego, że czuje się przyjemnie. Po paru minutach takiej zabawy powiedziała, że jest już blisko. Poczułem jak doszła. Twarz miałem całą od śluzu. Delikatnie wyciągnąłem z niej dildo i na sam koniec znów ją pocałowałem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    BBWLover

    To moje pierwsze opowiadanie. Mam nadzieję że się spodoba.

  • Jola i jej historia cz.3

    Poznałam Jarka…

     Jak łatwo się to pisze, a ile musiałam włożyć wysiłku, żeby się mną zainteresował! Co dziwne (przynajmniej w moim przypadku) nie poznałam go w Galerii, a na jakiejś bardzo dużej imprezie.

     Wyobraźcie sobie dziewczynę, mającą za sobą już naprawdę wiele kontaktów seksualnych, niemal dojrzałą fizycznie, ale ciągle dziewczęcą, a przede wszystkim spragnioną uczuć… Starzy, niestety, ciągle zajęci sobą, swoimi firmami i biznesami, nie byli zbyt mocno zainteresowani, co robi ich jedynaczka, widzieli, że w szkole idzie mi bardzo dobrze, idąc na imprezki wracałam z nich trzeźwa, nie tułałam się po nocach i to wystarczyło, żeby myśleli, że jest OK. Niestety nie było. No i zjawił się on…

     Jaki był? Zewnętrznie? Uruchomcie swą wyobraźnię i zobaczcie sobie skrzyżowanie George’a Clooney’a i Brada Pitta zmieszane z urokiem Kapitana Sparrowa! Wysoki dobrze ponad sto osiemdziesiąt, niesamowicie przystojny, piękny, atrakcyjny, młody mężczyzna. Kiedy go zobaczyłam, tam, na przyjęciu, omal nie zakrztusiłam się pitym sokiem. Tak, to był ON! To był mój mężczyzna, na niego czekałam, jego wyśniłam.

     Pozbierałam w sobie całą nabytą w Galerii odwagę, podeszłam do faceta, pachniał zajebiście, wprost zniewalał zapachem kosmetyków, wyciągnęłam rękę.

    – Cześć, jestem Jola – uśmiechała się uwodzicielsko – Ty naprawdę istniejesz? Jednak marzenia się spełniają – zaczęłam gadać jakieś bzdury, bo kiedy na mnie spojrzał, cała odwaga uciekła mi w pięty.

    – Cześć, Jarek… miło mi… – był zupełnie zdezorientowany – Czy my…

    – Nie nie widzieliśmy się, nie znamy się i przepraszam za to głupie gadanie – czułam, że jestem czerwona, jak pomidor, myślałam, że spalę się ze wstydu – Chciałam cię poznać i nie wiedziałam, jak zacząć…

    – No i zaczęłaś rewelacyjnie, jeszcze żadna dziewczyna mnie nie podrywała, tym bardziej w tak zabawny sposób – śmiał się głośno, ale nie słyszałam w jego głosie złośliwości.

    – Jeszcze raz przepraszam, zachowałam się jak gówniara – nie podnosiłam głowy.

    – Nie przejmuj się wszystko jest OK. Wypijesz drinka?

    – Chętnie, ale niezbyt mocnego.

    Podeszliśmy do baru, Jarek skinął na barmana, po chwili sączyłam smaczne Mohito. Chłopak przyglądał mi się uważnie, czułam, że ocenia każdy skrawek mego ciała. Dobrze, że ubrałam się wyjściowo na imprezę, ani wyzywająco, ani suczo, ale seksownie i pociągająco. Patrzył na me nogi, dłużej zatrzymał wzrok na biuście wyłaniającym się z odpowiedniej wielkości dekoltu, wreszcie, cały czas uśmiechając się spojrzał mi w oczy.

    – Jesteś bardzo ładna, wiesz?

    – Wiem – wypaliłam – każdy mi tak mówi.

    – I co? Pewnie nie możesz opędzić się od chłopaków, mam rację?

    – Kilku chciało by czegoś, ale jestem cały czas sama, uczę się, za rok matura, nie mam czasu na głupoty.

    – O, matura? A wyglądasz dużo młodziej!

    – Nie żartuj, słyszałam przeciwne opinie.

    – Nie, jesteś bardzo interesującą laseczką. Może…

    – Co „może”?

    Nie usłyszałam odpowiedzi, bo muzyka zagłuszyła słowa chłopaka, który skinął głową i… poszedł sobie! Zobaczyłam go po chwili otoczonego wianuszkiem lasek i kumpli, Jarek śmiał się, klepał dziewczyny po tyłkach, chłopaków po plecach, a ja stałam, jak wmurowana. No tak, facet trochę starszy, w dupie ma małolatę taką, jak ja. Nie mogę się jednak poddać, musi być mój.

    Kilka kolejnych dni poświęciłam wywiadowi na temat Jarka. Przyjechał do miasta całkiem niedawno, wrócił z całą rodziną z zagranicy, jego ojciec był tam na placówce dyplomatycznej, a terza rozkręca jakieś biznesy. Wiem, gdzie mieszka, dowiedziałam się, że ma dwadzieścia trzy lata, gdzie teraz studiuje, co lubi, no i gdzie można go spotkać! Ta ostatnia informacja była najważniejsza. No, może jeszcze to, że nie ma dziewczyny! Nie pozostało mi nic innego, jak tylko wziąć sprawy w swoje ręce.

    Wcześniej, co wieczór robiłam pożytek z Adama, tego w szufladzie, choć to był już jego drugi brat, tamte dwa pierwsze normalnie zużyły się. Wyobrażając sobie sytuacje, kiedy Jarek jest we mnie osiągałam takie orgazmy, jakich wcześniej przy pomocy wibratora nie miałam. Wiedząc, gdzie mogę się natknąć na Jarka, przychodziłam tam niby przypadkiem; to spotkaliśmy się w korytarzu, a to przy wyjściu, albo u wspólnych znajomych.

    Co tu dużo gadać, dostałam na jego punkcie jakiejś obsesji! Łudziłam się, że skoro już wie o moim istnieniu i w sumie chyba spodobałam się, to może coś z tego wyniknie. Nie myliłam się. Zaskoczył mnie, kiedy zobaczyłam jego auto przed szkołą, a on stał obok i patrzył w stronę wyjścia; nawet nie pomyślałam, że przyjechał tu po mnie.

    – Cześć laseczka, masz ochotę na przejażdżkę? – uchylił drzwi od strony pasażera.

    – Nie wiem, czy pamiętasz, ale mam na imię Jola, nie laseczka. – udałam oburzoną.

    – Nie nadymaj się tak, przecież żartowałem. Wsiadasz?

    – No, jeśli tak bardzo chcesz tego – uśmiechnęłam się i zajęłam miejsce w aucie.

    Popatrzyłam na boki, obserwowałam z satysfakcją głupie miny moich koleżanek, wśród których bardzo popularna była wiadomość, że pojawił się nowy,atrakcyjny chłopak. Próbowały niektóre jakoś go podejść, dowiedzieć się czegoś, ale bez większego efektu. Teraz to ja wsiadałam do jego samochodu, a one niech zzielenieją z zazdrości. Zapięłam pas, usadowiłam się wygodnie w fotelu i popatrzyłam na Jarka.

    – Dokąd chcesz mnie porwać?

    – Niespodzianka, pod warunkiem, że masz trochę czasu – położył mi rękę na kolanie.

    – Mam jakieś dwie godziny, mów, gdzie jedziemy – zdjęłam ciepłą dłoń z kolana.

    – Zobaczysz, gdzie lubię sobie posiedzieć, kiedy chcę coś przemyśleć w ciszy i spokoju.

    – No, zaciekawisz mnie. I co potem?

    – Okaże się.

    – A tak w ogóle, to dlaczego przyjechałeś po mnie?

    – Powody są dwa. Pierwszy to taki, że zaczynasz mi się coraz bardziej podobać, jesteś bardzo interesującą dziewczyną.

    – A drugi powód?

    – Wytłumacz mi proszę, dlaczego tak się mną interesujesz, momentami odnoszę wrażenie, że mnie śledzisz… – spojrzał na mnie z poważną miną.

    Zrobiło mi się głupio, nie mogłam przecież przyznać się, że zwariowałam na jego punkcie, że tylko on i żaden inny…

    – No bo… No… Ty też jesteś bardzo interesującym facetem, bardzo chciałam cię poznać bliżej… – czułam że się rumienię.

    – No to masz okazję – roześmiał się.

    Jechaliśmy dość długo, Jarek prowadził auto szybko, ale bardzo pewnie i bez brawury, w końcu zajechaliśmy nad nieznane mi jezioro. Wysiedliśmy z samochodu, chłopak chwycił mnie za rękę i poprowadził wzdłuż brzegu. Po chwili weszliśmy na skarpę porośniętą wysokimi drzewami, ale to nie był cel naszej wędrówki. W końcu znaleźliśmy się na polanie, teraz zalanej światłem zachodzącego słońca, które odbijało się migotliwie w lustrze wody. Stanęłam zdumiona.

    – Matko, jak tu pięknie – wyszeptałam

    – Prawda? Trafiłem tutaj przez przypadek i też mi się spodobało.

    – Romantyk z ciebie – usiedliśmy na pniu zwalonego drzewa.

    Długą chwilę nic nie mówiliśmy, w milczeniu patrzyłam na ten niecodzienny widok. Słońce skrzyło się w falach, wiał leciutki, bardzo ciepły jak na tę porę wiaterek. Bezwiednie oparłam głowę na ramieniu Jarka, on objął mnie i nadal siedzieliśmy bez słowa. Gapiłam się przed siebie jak zahipnotyzowana, prawdę mówiąc chyba nie widziałam jeszcze takiego zjawiska.

    Poczułam, że chłopak przycisnął mnie mocniej do siebie, odwróciłam głowę w jego stronę i nasze usta spotkały się w namiętnym pocałunku. Ujęłam w dłonie głowę Jarka, jeszcze mocniej wpiłam się w niego. Pocałunek był żarliwy, gorący, wtem poczułam dłonie mężczyzny na plecach i pośladkach. Plecy OK, ale żeby zaraz łapał mnie za tyłek? Może jeszcze zechce pomacać mój biust? Nie skończyłam o tym myśleć, kiedy ciepła dłoń wsunęła się pod sweter.

    – Hej! – odsunęłam się szybko – na ten miód trzeba sobie zasłużyć, ale jesteś na dobrej drodze – wstałam z pnia. Wracajmy, robi mi się zimno – potarłam ramiona, myślałam, że mnie przytuli, ogrzeje swym ciepłem, nawet bardzo tego chciałam, byłam gotowa na wszystko.

    – Nie ma problemu, wracajmy – nie skomentował w żaden sposób tego, co było kilka sekund wcześniej.

    Dostaliśmy się do auta, Jarek stanął za mną i objął mnie od tyłu, jego dłonie czułam pod biustem, usta na karku. Całował mnie i coś szeptał, ale byłam tak podniecona, że nie docierały do mnie żadne jego słowa. Chciałam, żeby zadarł mi spódniczkę, odsunął na bok figi i wszedł we mnie gorącym, twardym kutasem, czekałam na tę chwilę drżąc z pożądania.

    Facet przerwał swe pieszczoty, pewnie pomyślał, że dygoczę z zimna, bo otworzył drzwi i delikatnie popchnął mnie do środka. Wróciliśmy do miasta, Jarek odstawił mnie pod dom, cmoknął w policzek i pojechał…

    Kilka dni czekałam, aż znowu się pojawi, ale się nie doczekałam. Zadzwonił po tygodniu.

    – Cześć laseczka, masz czas w najbliższy weekend?

    – A jeśli mam, to co? – aż usiadłam z wrażenia i radości.

    – To to, że zapraszam cię na imprezkę do mnie. Oczywiście zakładam, że jeśli możesz, to…

    – To?

    – To z noclegiem – wypalił.

    – Spytam wieczorem staruszków, ale chyba nie będzie przeszkód – aż podskakiwałam z radości – jutro do południa dam ci odpowiedź.

    – Mam nadzieję, ze będzie pozytywna., trzymaj się, pa.

    I rozłączył się! Przez kilka sekund nie wiedziałam, co mam zrobić, aż w końcu uporządkowałam myśli. Wiedziałam, że staruszkowie nie będą mieć nic przeciwko temu, bo znowu mają jakąś imprezę na drugim końcu Polski. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko zacząć przygotowywać się do soboty, zostały tylko trzy dni!

    Wreszcie nadszedł oczekiwany dzień. Wystrojona, ufryzowana, pachnąca i oczekująca wysiadałam z taksówki pod domem Jarka. Chyba wypatrywał przez okno, bo zanim nadusiłam na dzwonek przy furtce, chłopak stał już w drzwiach. Wyglądał jak młody bóg, patrzyłam na niego jak na nieziemskie zjawisko, czułam wilgoć i mrowienie w cipce, nie mogłam doczekać się chwili, kiedy utonę w jego ramionach.

    – Cześć, laseczka – przywitał mnie jak zwykle – fajnie, że jesteś. Wchodź, proszę – wskazał dłonią kierunek.

    – Cześć, też się cieszę.

    Zamknął drzwi wejściowe, a ja niemal rzuciłam się na chłopaka. Oplotłam go ramionami, podskoczyłam, objęłam swymi udami szczupłe biodra, zasypałam twarz pocałunkami.

    – Momencik, poczekaj, udusisz mnie zaraz – śmiał się radośnie – może najpierw coś zjemy i wypijemy?

    – A gdzie reszta gości? – jakoś ogarnęłam się w końcu i rozglądałam po pustym salonie.

    – Są już wszyscy!

    – Gdzie?

    – Popatrz w lustro, widzisz ich?

    – To tylko ja sama?

    – Tak, tylko ty, Jolu, bo bardzo chciałbym poznać cię zupełnie blisko – pocałował mnie za uchem – usiądźmy do stołu, wiem, że lubisz tylko czerwone wino, innych alkoholi unikasz, prawda?

    – Skąd to wiesz?

    – Wiem o tobie dużo. Nasze zdrowie – stuknęliśmy się kieliszkami.

    Wino było pyszne, deser i owoce również. Usiadłam Jarkowi na kolanach, ujęłam jego twarz w dłonie, pocałowałam namiętnie w usta, odsunęłam się troszkę. Teraz jedną ręką objęłam go za kark, druga powędrowała w kierunku rozporka, z którym uporałam się bardzo szybko i już trzymałam w dłoni jego penisa. Popatrzyłam w dół. Nie był gigantem, ot, taki normalny, przeciętny, jeśli chodzi o rozmiar, ale za to twardy jak klocek i… bardzo ciemny, w pierwszej chwili myślałam, że jest czarny! Zsunęłam się na podłogę, objęłam twardy ogór ustami, wsunęłam go bardzo głęboko, do końca, aż nos oparł się o podbrzusze. Na szczęście chłopak też depilował się, nie miałam problemu z kłakami. Zaserwowałam najlepszego loda, na jaki było mnie stać, a Jarek też nie próżnował. Rozebrał mnie w tym czasie z bluzeczki i staniczka, rozpiął suwak spódniczki i tyle ile mógł sięgnąć pieścił mój biust i cipkę. Czułam, że zaczyna dochodzić, przerwałam pieszczoty. Popatrzył zdziwiony, ale nie powiedział słowa, wziął mnie na ręce i zaniósł do swej sypialni. Teraz rozebraliśmy się do końca, zostałam tylko w pończochach i podtrzymującym je pasku, Jarek był całkiem goły.

    Leżałam na plecach, na cipce czułam ciepły oddech liżącego mnie mężczyzny, na łechtaczce jego język. Muszę przyznać, że był bardzo sprawny, szybko osiągnęłam silne podniecenie. Pociągnęłam faceta na siebie, rozchyliłam najmocniej, jak mogłam swoje zgrabne nogi. Wyczuł moje intencje bezbłędnie, bo zaraz był tym swoim klockiem w pipce, którą zaczął ostro posuwać. To było to, na co tyle czasu czekałam. Mój wyśniony mężczyzna był we mnie, ruchał mnie zapamiętale, a ja czułam, że wznoszę się nad ziemią i odlatuję coraz wyżej i dalej…

    Orgazm był nieziemski, kiedy doszłam do siebie pierwsze co zobaczyłam to wystraszone oczy mojego kochanka. Uśmiechnęłam się, przyciągnęła go do siebie i mocno ucałowałam.

    – Ale mnie zaniepokoiłaś! Myślałem, że coś ci zrobiłem – wyszeptał, kiedy już oderwał się ode mnie.

    – Tak, zrobiłeś – też szeptałam, bo jeszcze nie mogłam mówić normalnie – zabrałeś mnie w kosmos rozkoszy, chyba nie miałam jeszcze takiego orgazmu…

    – No to cieszę się, że to było to, bo już…

    – Nic się nie stało, poza tym, że ty jeszcze nie odleciałeś, a myślałam, żebyś zajął się moją drugą dziurką.

    – Lubisz ruchanie w pupę? – chyba był zdziwiony.

    – Bardzo, a ty?

    – Ja też! – zanim skończył mówić, już leżałam na brzuchu z wypiętym tyłeczkiem.

    Jarek napluł w ciemną dziurkę, rozsmarował po niej ślinę, tak samo zmoczył łebek kutasa i pomalutku zaczął wpychać się do środka. Ponieważ nie miał giganta między nogami, nie czułam żadnego dyskomfortu, wręcz przeciwnie, od momentu, kiedy zaczął się wsuwać się we mnie ogarniała mnie znowu niewyobrażalna rozkosz. Kiedy tylko wszedł cały zaczął pracować. W cipkę ruchał mnie dość szybko, ale to, co wyprawiał w pupie było szybsze do kwadratu. Nagle znieruchomiałam. Dostałam takiego klapsa w tyłek, że zamarłam, bo naprawdę zabolało.

    – Ochujałeś? Co ty wyprawiasz? Na sado-maso nie mam najmniejszej ochoty!

    – Przepraszam, zagalopowałem się, ale tak mnie rajcujesz, że nie panuję nad sobą – nawet na sekundę nie przestawał ruchać dupki – już nie będę.

    Dotrzymał słowa, nie uderzył mnie więcej, ale zaczął też wykorzystywać cipkę. Twardy korzeń to wpychał się do pupy, to penetrował pipeczkę, na zmianę. Podobało mi się to, ale chciałam, żeby też już skończył, bo ten twardziel zaczął sprawiać mi lekki ból. Sięgnęłam do tyłu, pod siebie, poczułam w dłoni nabrzmiałe jądra i jeszcze coś! Kiedy robiłam Jarkowi loda nie zajmowałam się jądrami, nie zauważyłam, że w mosznę ma wpięty kolczyk!. Uśmiechnęłam się w duchu, ona ma kolczyk na jajach, a ja w łechtaczce! Popieściłam chwilę jądra, pomasowałam je lekko i wreszcie poczułam, że ruchy chłopaka stają się wolniejsze, nieregularne, oddech przyśpieszył, mocniej trzymał mnie za biodra i wreszcie doszedł. Odczekałam chwilkę, wywinęłam się szybko spod chłopaka, chwyciłam pulsującą pałkę w rękę, objęłam żołądź ustami. Ostatnie strzały połknęłam, był słodki!

    Leżeliśmy zmęczeni obok siebie, patrzyłam z zachwytem na to młode, wysportowane, męskie ciało. Jarek był bardzo dobrze zbudowany, umięśniony, choć bez przesady; moim zdaniem tak powinien wyglądać każdy chłopak. Popatrzyłam na klapniętego penisa, teraz wydawał się jeszcze ciemniejszy, niż wcześniej. Pogłaskałam go, drgnął, zaczął podnosić głowę. Chciałam znowu plizać powstającą pałkę, ale Jarek przytrzymał mnie mocno.

    – Teraz nie dotykaj go, proszę, jest nadwrażliwy po wytrysku – pogłaskał mnie po twarzy – jesteś niesamowita w te klocki, naprawdę fajnie się ruchasz.

    – To komplement, czy nagana?

    – Oczywiście, że komplement. Pocałuj mnie…

    Do rana praktycznie nie wychodziliśmy z łóżka w innym celu, niż toaleta. Rżnęliśmy się tyle razy, że straciłam rachubę. Drewniany kutas Jarka tak mnie przeorał, że po obudzeniu się rano nawet nie pomyślałam o jeszcze jednym numerku; a kiedy chciałam go wylizać, ten niemal mnie odepchnął, twierdząc, że chyba jest zatarty! To co ja mam powiedzieć?W południe, na bardzo miękkich nogach dotarłam wreszcie do domu.

    Nasza znajomość rozwijała się. Spotykaliśmy się dwa, trzy razy w tygodniu, nie tylko na seks. Bywaliśmy w klubie, w kinie, nawet pojechaliśmy do teatru, który bardzo lubię. Pomału zaczynali uważać nas za parę, co absolutnie mi nie przeszkadzało, bo sama tego chciałam, to był mój ideał mężczyzny. Oczywiście zrezygnowałam zupełnie z „pracy” w Galerii, co w znacznym stopniu zubożyło mój budżet, ale nie żałowałam, miałam przecież swego Jarka. Klarysa i Nela chyba mi zazdrościły, bo tak jakoś niby przypadkiem wspominały coś, że to nie jest facet dla mnie, że powinnam na niego uważać i inne takie bzdety. Nie zwracałam na to uwagi. Niestety…

    Leżeliśmy przytuleni do siebie po zajebistym seksie, patrzyłam Jarkowi w oczy, głaskałam tę męską twarz. On też wpatrywał się we mnie, zabawiał się moimi włosami, w końcu odezwał się.

    – Nie myślałaś o jakimś urozmaiceniu?

    – Jakim urozmaiceniu, co ci nie pasuje?

    – Pasuje wszystko, myślałem o jakiejś zmianie w naszym seksie.

    – Jeśli mówisz o jakiejś perwersji typu SM, to odpada.

    – No coś ty, nie jestem sadystą, a tym bardziej masochistą!

    – No to co? – oparłam głowę na ręce.

    – Może… – przerwał na chwilę – Może by zaprosić kogoś do nas?

    – Zaprosić? Do nas? O czym ty mówisz?

    – O tym, że możemy spróbować seksu w trójkącie – wypalił.

    – Ty naprawdę zwariowałeś! – aż usiadłam na łóżku – to ja ci nie wystarczam?

    – Sorry, to taka nieprzemyślana propozycja.

    – Zaraz, zaraz. Jestem pewna, że kogoś konkretnego miałeś na myśli. Tylko nie kombinuj!

    – No dobrze, myślałem o Piotrze, albo o Karolu, znasz ich przecież.

    – No to może zamiast niego zaprosimy Nelę, albo Klarysę? Znasz je przecież!

    – Też możemy, jaki problem.

    – No wiesz, nie spodziewałam się tego po tobie! Ubieraj się i spierdalaj, mam focha!

    – No ale…

    – Wypad! – wstałam z łóżka i poszłam do łazienki.

    Wieczorem leżąc w łóżku myślałam o słowach Jarka. Trójką z drugim facetem… Przecież już tego próbowałam z Adamem i Gwidonem w Stokrotce, więc to żadna nowość, tym bardziej, ze nie spodziewałam się, że Karol, czy Piotr ma kutasa, jak Gwidon, bo przecież jarkowego znałam. Nie było mowy o trójkącie z którąś z kumpelek, bo bałam się, że mi chłopaka odbiją, widziałam, jak na nie patrzy. Piotr jakoś nie przypadł mi do gustu, taki drobny cwaniaczek, ale Karol… Znałam go trochę, wydawał się normalnym, fajnym facetem; i jak zwykle znowu ciekawość zaczęła brać górę. Poza tym dla mojego Jareczka zrobię chyba wszystko… Popatrzyłam na zegarek, było grubo przed północą, sięgnęłam po telefon. Odebrał po dłuższej chwili.

    – Słucham? – głos miał taki… niepewny.

    – Foch minął, zgadzam się.

    – Co? Naprawdę? A kto…

    – Karol – przerwałam połączenie.

    Rano niemal pobiegłam do szkoły, wiedziałam, ze Jarek będzie po lekcjach czekał na mnie z wiadomością, jak zorganizował nasze spotkanie z Karolem. Nie myliłam się. Wszystko ustawił, umówił, załatwił. Ustaliliśmy pewne granice, których nie chciałam przekroczyć, miał uświadomić chłopaka, co może, czego nie. Ubrana jak tania dziwka wsiadłam do auta i pojechaliśmy do pewnego motelu za miastem. Nie chciałam spotkać się w Stokrotce, tak, jak sugerował Jarek, łączyło mnie z tym miejscem zbyt wiele wspomnień, no i nie chciałam być rozpoznana, jako stała bywalczyni tego przybytku.

    Karol czekał już na nas, praktycznie gotów do działania, był zupełnie nagi! Przyglądałam się jego sylwetce, był zbudowany podobnie jak Jarek, tylko jego penis był odrobinkę większy. Podeszłam do chłopaka i natychmiast wzięłam podnoszącego głowę kutasa w usta, rozbierając się jednocześnie. Nie trwało długo, kiedy osiągnął swój największy rozmiar, ssałam go i pieściłam językiem, pomagałam sobie dłońmi.

    – Nawet nie przywitasz się? – Jarek był zaskoczony moim postępowaniem.

    – Przecież Karolek nie przyjechał tutaj na imprezę powitalną, tylko zerżnąć młodą, śliczną i bardzo chętną dupeczkę – zrobiłam kilka sekund przerwy w robieniu laski – mam rację? – popatrzyłam na Karola.

    – No… Tttak… – przycisnął mą głowę do swego krocza.

    Jarek w tym czasie też zdążył się rozebrać, poczułam ciepłe dłonie na biodrach, chwilkę później jego twardziej siedział w mej dupce. Nie trwało długo, kiedy znaleźliśmy się na łóżku. Leżałam na plecach, Jarek ruchał mnie tym razem w pipkę, a Karolowi ciągle robiłam loda. Był bardzo najarany na to spotkanie, bo wytrysnął niespodziewanie szybko, połknęłam całą porcję jego słonawej spermy. Jarek nie przestawał, pompował mą cipkę, przyglądałam się, jak sapie i ciężko oddycha. Zmienił dziurkę i znowu posuwał mnie w tyłek. Karolek pobudzał się dłonią, pomagałam ustami podnieść opadniętą pałkę, za chwilkę był znowu gotowy.

    Teraz Jarek leżał na plechach, ja na nim, z jego kutasem w pipce przyciskałam swoje cycuszki do szerokiej klaty, a sprytny Karolek pomalutku wchodził w wypiętą dupkę. Chłopcy jechali na dwa baty, aż miło, doszłam dość szybko. Spazmy orgazmu podrzucały mną, czułam silne skurcze w brzuchu, ale oni nie przestawali. W końcu jeden po drugim zlali się we mnie i znieruchomieli. Podniosłam się, popatrzyłam na lekko zmaltretowane krocze, obserwowałam strużki moich soczków zmieszanych z ich spermą spływające po udach; poszłam do łazienki. Szybki prysznic, przegląd w lustrze i gotowa byłam do dalszej akcji.

    Bez wdawania się w szczegóły powiem tylko, że ciąg dalszy był bardzo podobny do wcześniejszych działań. W końcu zmęczeni usnęliśmy, całą trójką przytuleni do siebie. Ranek obudził mnie jakimś ruchem w łóżku. Otworzyłam oczy, popatrzyłam na głowę Karola poruszającą się między mymi udami, spojrzałam w bok i twardy kutas Jarka niemal wszedł mi w oko. Chłopak uśmiechnął się, pogłaskał mnie po twarzy, rozchylił mi usta, wsunął w nie palec, który zaczęłam ssać i lizać, by po chwili robić to samo z jego penisem. Cipka troszkę mnie bolała po wczorajszych manewrach, ale Karol był bardzo delikatny, pieścił mnie z wyczuciem, pomagał sobie palcami, które czułam i w pipce i w pupie; miał talent w dawaniu rozkoszy kobiecie. Jarek też nie próżnował, ruchał mnie w usta, miętosił cycuszki, w palcach masował twardniejące sutki. Czułam, że za moment odlecę, a chciałam znowu być mocno zerżnięta. Wstałam nagle, zaśmiałam się z głupich min chłopaków.

    – No co? Wstawajcie, no już, już – zakomenderowałam.

    -No co ty, jeszcze nie skończyliśmy – Jarek był zupełnie zdezorientowany.

    – Wiem, ale skończymy w inny sposób, wstawaj.

    Podeszłam do chłopaka, objęłam go za szyję, popatrzyłam na Karola, który nie wiedział, co ma robić i gapił się tylko na mnie. Ręce Jarka przesunęłam sobie na pupę, podskoczyłam lekko i objęłam udami jego mocne biodra. Zrozumiał natychmiast, do czego dążę, chwycił mnie mocno, jego jak zwykle twarda kuśka sama znalazła drogę do cipki.

    – Na co czekasz? – popatrzył na Karola – stań za nią i jazda w dupala!

    Jakoś nie trzeba było chłopakowi więcej zachęty, sekundę później czułam go w tyłku. Posuwali mnie zapamiętale, a ja wtulona w mego Jarka czekałam na kolejny orgazm. Przyszedł nagle i zespołowo. Kiedy zaczynałam jęczeć i stękać, poczułam strumień ciepłej spermy wpierw w pipce, za chwilkę w pupie i sama też odleciałam. Ocknęłam się, kiedy leżeliśmy na łóżku; okazało się, że panowie mieli tak silne doznania, że nie byli w stanie ustać na nogach. Nasz miłosny trójkącik praktycznie na tym skończył swoją działalność, jeszcze tylko wylizałam opadające kutasy i po kąpieli Jarek zawiózł mnie do domu.

    Na początku pisałam, że zabieram swój głos, żeby przestrzec inne dziewczyny… Tak, taki cel mi przyświecał, kiedy zabrałam się za te wspominki. Zaraz dowiecie się, dlaczego…

    Moja wielka miłość do Jarka rozwijała się z każdym dniem, z każdym dniem byłam w stanie zrobić dla niego jeszcze więcej, niż wcześniej. Chłopakowi spodobały się te trójkąty, ja też lubię przecież seks, więc takich imprez było więcej. Bzykaliśmy się w tych różnych układach praktycznie co weekend, miałam w sobie dużo różnych kutasów. Moje przyjaciółki patrzyły na mnie jakoś dziwnie, ale początkowo nie zwracałam na to uwagi. Do pewnego czasu. Zupełnie zaniechałam przygód w Galerii, choć ponoć panowie pytali o mnie, ale Nela i Klarysa wytłumaczyły im, że już zrezygnowałam ze spotkań z mężczyznami.

    Jednego dnia wracałyśmy razem z basenu, były już wakacje, nie śpieszyło się nam nigdzie, tym bardziej, że jakoś ostatnio nie spotykałyśmy się zbyt często.

    – Jolka, musimy poważnie porozmawiać – odezwała się Nela, kiedy siadłyśmy przy stoliku w kafejce – i to bardzo poważnie!

    – Co się stało? – patrzyłam na zatroskane miny przyjaciółek.

    – Jola, musisz skończyć z Jarkiem – wypaliła Klarysa.

    – Zwariowałyście chyba! Zazdrościcie mi takiego faceta, dlatego tak mówicie – podniosłam głos z oburzenia.

    – Nie, kochana, nie zazdrościmy ci tego skurwiela.

    – No to już za wiele – wstałam od stolika.

    – Siadaj! – Nela niemal siłą mnie usadziła na krześle.

    – O co wam chodzi, mówcie szybko, bo naprawdę zaczynam się wkurzać!

    – Jolu – tym razem głos dziewczyny brzmiał bardzo łagodnie – To poważna sprawa…

    – Jaka znowu sprawa? – przerwałam dziewczynie.

    – No dobrze, widzę, że nie można z tobą inaczej, jak tylko walnąć cię mocno w łeb – Klarysa nie wytrzymała – Czy ty nie widzisz, że ten facet cię wykorzystuje?

    – Jak to, że mnie wykorzystuje – zdziwiłam się – przecież robimy wszystko razem i jest nam fajnie… – aż wstałam.

    – Otwórz wreszcie te swoje ślepia – niemal wrzasnęła Nela – on robi na tobie kasę!

    – Co ty pierdolisz, pogięło cię?

    – Ona mówi prawdę – pokiwała głową Klarysa, a ja z wrażenia z powrotem siadłam.

    – Dobrze, mówcie więc, ale jeśli to jest jakaś ściema, to koniec z naszą przyjaźnią.

    No i zaczęło się. Dowiedziałam się, że mój Jareczek nie dość, że mnie zdradza na prawo i lewo, że każdej z nich proponował wspólny weekend gdzieś za miastem, że opowiada wszystkim, jak to potrafię się ruchać, to jeszcze robi coś znacznie gorszego. Wszyscy faceci, z którymi robiliśmy trójkąty płacili temu człowiekowi całkiem niezłą kasę za możliwość zerżnięcia mej pipki, czy tyłka! Nie chciałam uwierzyć w to, co dziewczyny mówiły, jednak miały dowody w postaci zdjęć mojego ukochanego w objęciach różnych lasek, nawet udało się Neli nakręcić filmik, jak dymał jakąś małolatę na ławce w parku.

    Byłam w absolutnym szoku. Jak to, zakochałam się w takim skurwysynu? Zapewniał, że tylko ja jestem w jego życiu, że wreszcie znalazł tę, na którą czekał, że jestem jego wszystkim i inne takie, jak się okazało, banialuki, a ja głupia we wszystko wierzyłam, zgadzałam się na wszystko, co proponował. Nawet kiedy zaczęło mnie to zastanawiać, że dając dupy w tych trójkątach zaczynam zachowywać się jak kurewka, to i to wrażenie ugasiłam swą miłością do niego i chęcią dawania wszystkiego memu mężczyźnie. Teraz dotarł do mnie jeden fakt, kiedy rżnęliśmy się z jakimś jego „kolegą”. Wychodziłam akurat z łazienki, kiedy usłyszałam fragmencik rozmowy o pieniądzach, o które dopominał się Jarek. Widząc mnie natychmiast zmienili temat, a na pytanie o co chodzi odpowiedzieli niemal chórem, że omawiali zwrot pożyczki. Łyknęłam to jak młody pelikan rybę i nie myślałam o tym więcej.

    Teraz, kiedy w końcu wysłuchałam dziewczyn, wszystkie klocki zaczęły się układać. Teraz wiem, dlaczego było go stać na drogie knajpki, prezenciki, choć tłumaczyłam to bogatymi rodzicami. Poprosiłam przyjaciółki, żeby przesłały mi te wszystkie fotki, na których obściskiwał się z obcymi dziewczynami i filmik Neli. Trzęsły mi się ręce, kiedy je znowu oglądałam, w oczach latały mi mroczki, tym bardziej, że większość tych lasek znałam. W kilka minut mój świat runął i rozsypał się jak kryształ na milion kawałków. Ledwo dotarłam do domu, dobrze, że dziewczyny mnie odprowadziły.

    Siedziałam na łóżku w swoim pokoju, nie miałam pojęcia, co dalej. Staruszków nie było, nie mogłam wyżalić się matce, ojciec i tak by nie zrozumiał, nie wiedząc do końca, co robię walnęłam potężnego drinka, po chwili poczułam przyjemne mrowienie i rozjaśnienie myśli. Nie! Tak być nie może, muszę wziąć się w garść i skończyć ten związek… Zawiązek? Chyba jednak bardziej pasuje tutaj tytuł filmu. „Fatalne zauroczenie”, tak to chyba było. Powyciągałam wszystkie błyskotki, które dostałam od tego zdrajcy. Teraz, kiedy miałam inne spojrzenie, mogłam wreszcie dostrzec, że to, co wydawało mi się niezwykłymi kosztownościami okazało się jakąś jarmarczna tandetą, a ja tego wcześniej nie widziałam.

    Zebrałam wszystko w jakiś woreczek, pojechałam do Galerii, ale tylko w celu wywołania zdjęć, które miałam w telefonie. Odbitki dołączyłam do badziewia w woreczku i tak wyposażona czekałam na jutro, kiedy mieliśmy się znowu spotkać. Jarek jak zwykle podjechał pod dom, czekał, aż wsiądę. Cmoknął mnie w policzek, wrzucił bieg i pojechaliśmy. Nie pytałam dokąd, bo było mi to zupełnie obojętne.

    – Mam fajny pomysł – zaczął rozmowę.

    – O, co wymyśliłeś? – udawałam wielki zainteresowanie.

    – Szykuje się fajna impreza, będzie kilka fajnych osób, może byśmy spróbowali… – przerwał.

    – Co masz na myśli?

    – No… Jak by ci powiedzieć…

    – Mów najprościej, jak się da, kochanie.

    – Mam na myśli seks grupowy, no wiesz, swingersi i takie tam…

    – Super pomysł!

    – Naprawdę? – chłopak był bardzo zdziwiony moją zgodą.

    – Serio! Możesz zatrzymać się przed tym sklepem? Akurat jest wolne miejsce.

    Zatrzymaliśmy się koło jakiegoś spożywczaka, obok była drogeria i sprzęt AGD.

    – Mam nadzieję, że zaprosisz na tę imprezę – zaczęłam wyciągać zdjęcia – Kaśkę, Justynę, Dorotę, Maryśkę i te nieznajome? – z każdym imieniem rzucałam fotkę zaskoczonemu Jarkowi na kolana.

    – Coś ty… co…

    – Gówno, łajdaku. Kochałam cię całym sercem, a ty okazałeś się ostatnim skurwielem! – nie wytrzymałam, darłam się na cale gardło – To ja dla ciebie wszystko, a ty co? Ruchałeś mnie kiedy, gdzie i jak chciałeś, dawałeś mnie swoim kumplom i znajomym za kasę, dawałeś jakieś plastikowe i szklane gówna, a ja ślepa widziałam w tym brylanty! – cisnęłam w niego woreczkiem.

    -Ale kochanie, to…

    – Żadne, kurwa, kochanie!!! Nie znam cię skurwysynu – zaczęłam wychodzić z auta, kiedy doszły do mnie jego słowa:

    – A ty nie dawałaś dupy za kasę, a do mnie masz pretensje? Dziewica orleańska?

    Znieruchomiałam. Odwróciłam się w jego stronę, naplułam mu w pysk i wysiadłam. Nie wiedziałam, dokąd pójść, co zrobić z sobą. Popatrzyłam na oddalające się auto i rozpłakałam się. Nigdy, przenigdy bym nie przewidziała, że tak się to wszystko skończy, że mnie tak wykorzysta ten, który wydał mi się mężczyzną mojego życia. Otarłam oczy, podniosłam głowę. Nie pozwolę, żeby taki nic powodowało moje łzy, niedoczekanie. Z drugiej strony… No cóż, muszę się do tego przyznać, nagle poczułam pustkę, ale taką raczej fizyczną, nagle zachciałam poczuć w sobie faceta, krótko mówiąc zachciało mi się ruchać, jak nie pamiętam kiedy! No cóż, od czego jest Galeria…

    No i tak to się znowu potoczyło. Wróciłam do Galerii, najbardziej ucieszyły się moje laseczki; choć chyba bardziej radowała je satysfakcja, że udało im się zakończyć moją znajomość z Jarkiem. Spotykałam się ze swoimi dawnymi klientami, puszczałam się na prawo i lewo. Byłam w raczej średnim stanie psychicznym, a dobiła mnie wiadomość, że jednym z najlepszych ruchaczy, jakich dziewczyny znają, to mój ojciec… Jak to, facet, który zanim zajął się matką i dobrze ją zerżnął, o ile to możliwe, bo ciągle ją dopytywał, czy jej nie robi krzywdy, czy sprawia jej przyjemność, co niejednokrotnie słyszałam z ich sypialni, okazał się wielkim jebaką młodych dupeczek. To był stały klient Klarysy, to właśnie jego widziałam kiedyś, nie poznałam z daleka, choć wydawał mi się znajomym. Nela też często zaliczała mojego tatusia, no chyba, że akurat wyjechała z Cezarym. Jeszcze tylko brakuje, żeby moja macocha puszczała się na prawo i lewo i mamy absolutną patologię w rodzinie.

    Używałam sobie do woli, do tego, co robiłam doszedł alkohol, co prawda w niezbyt wielkich ilościach, ale zawsze po kilku szotach puszczały mi hamulce i hulałam na maksa. Potrafiłam na jednej imprezie zaliczyć trzech, a zdarzyło się, że i czterech facetów; w dupie miałam, co ludzie o mnie myślą. Jedno szczęście to to, że nie “posmakowałam” w narkotykach…

    Puszczałam się na prawo i lewo, aż zaczęły się kłopoty w szkole, a to już była klasa maturalna. Starzy to zauważyli, odbyliśmy bardzo ważną, poważną rozmowę. Pomogło, udało mi się zerwać z całym towarzystwem, oczywiście poza Nelą i Klarysą. Poprawiłam oceny w budzie, definitywnie skończyłam z Galerią. Wiosną czułam, że wracam do emocjonalnej równowagi, wreszcie życie zaczęło toczyć się w pomyślnym kierunku.

    Teraz studiuję na Politechnice w dużym mieście i jak wcześniej wspomniałam mam swoje mieszkanie i samochodzik. Jestem szczęśliwa.

    Piszę to wszystko jako ostrzeżenie dla innych dziewczyn. Od dobrobytu, w każdej postaci, do upadku można naprawdę przejść bardzo szybko, to krótka i prosta droga, trzeba bardzo uważać. Choć teraz na brak adoratorów nie narzekam, odrzucam wszystkie propozycje spotkań, to od jakiegoś czasu zauważam, że zainteresowanie moją skromną osobą wykazuje pewien nieśmiały asystent. To bardzo miły i przystojny mężczyzna.

    Może…???

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Przylapany przez matke 3/25

    Rozdział III

    Pojechał za to na nadmiarowe ryby. A to już inna historia, choć nie mniej ważna. Stary wracał wtedy zazwyczaj nad ranem, sprawiał jeszcze ryby i koło szóstej zwalał się do wyra jak kłoda. Dom teraz był nasz – matki i mój. Te wyjazdy ojca, również uświęcone wieloletnią tradycją od samego mojego dzieciństwa, powodowały, że matka miała całe łóżko dla siebie. Ich łóżko. No i wysypiała się za wszystkie czasy. Rano chrapanie ojca było słychać w całym mieszkaniu. Były to zwykle weekendy, a my z mamą, przyzwyczajeni do rannego wstawania, buszowaliśmy wtedy w kuchni i robiliśmy sobie – taka się z tego zrobiła tradycja – uroczyste i przewlekłe śniadanie. Działo się tak od maleńkości i był to jedyny wyłom w naszym rodzinnym harmonogramie, bo matka chodziła wtedy do południa w negliżu. Chodzi o podstawowe znaczenie tego słowa. Chodziła nieodziana, czyli np. w samej halce. Gdy byłem mały, nie zwracałem uwagi na jej nieformalny strój, a ponieważ te śniadanka mieliśmy systematycznie, matka przyzwyczaiła się tak chodzić i nie zauważyła, że dorastam. Piersi zakryte, nad nimi ramiączka halki, ale bez stanika. Dołem też nic zazwyczaj nie było widać, ale halka, delikatna halka, spoczywała, idealnie dopasowując się do jej ciała. Możecie sobie wyobrazić, jakie to na mnie robiło wrażenie.

    Nieco później w moim dorastającym życiu odkryłem, że istnieje coś takiego jak słońce wpadające przez okno, a ja zacząłem prosić o naczynia lub jedzenie, które akurat „przypadkowo” stały na parapecie albo szafce przy oknie. Kładłem tam najważniejsze rzeczy, potem robiłem tam miejsce dla brudnych naczyń. Za to na stole było ciasno i wciąż trzeba było coś przenosić. Niezorientowana matka był przeszczęśliwa, że syn tak bardzo angażuje się w pomoc w kuchni. Może robi to nieumiejętnie, ale nie można gasić jego zapału. Taki kochany synek!

    Moja matka ma ciało przeciętnie zgrabne i ładne, a to już dużo. Nie „przeciętne”, tylko „przeciętnie zgrabne”. Jest zadbana, wysportowana, a raczej „wybiegana” w pracy i świetnie się trzyma. W niczym nie przypomina modelek suchotnic. Ma wszystkie potrzebne krągłości w tych miejscach, gdzie trzeba. Uda nie za chude, odpowiednio umięśnione i z odrobiną tłuszczyku, tyłek dostatecznie pulchny i tę niezbędną warstewkę tłuszczyku na mimo wszystko płaskim brzuchu. Nic tylko przytulać. Po prostu nie ma nadwagi. I ma wypielęgnowaną fryzurkę. Włosy otaczają i chronią najważniejszą rzecz, czyli łechtaczkę i resztę najwrażliwszej skóry, ale nie rozrastają się konarami na pół miednicy.

    Właśnie te włoski, czyli krótką, postrzępioną szczecinkę nauczyłem się dostrzegać jako pierwszą, bo to było najbardziej widoczne przez halkę pod słoneczne światło. Znacznie później zacząłem doceniać całość jej figury w tych miejscach, krągłość bioder, płynne przejście w uda, wcięcie w talii i dziurkę między nogami, bo jej uda nie przylegały do siebie na całej długości. Na górze była brama, a niech będzie poetycko – rozkoszy. Miała tak zwaną figurę „w gruszkę”.

    Te sterczące włoski przyciągały mnie długo, były najbardziej widoczne na tle przeświecającej halki lub koszulki nocnej, ale mogłem je dostrzegać tylko w pełnym świetle słońca, stąd nieraz dziwnie kręciłem głową lub bujałem się na krześle. Matka to oczywiście inaczej interpretowała i martwiła się, czemu siedzę tak niewygodnie, zaraz spadnę. Dopiero później, gdy poznałem jej ciało lepiej, gdy nauczyłem się jej ciała wzrokiem, wystarczał mi cień odbicia słońca, by wszystko widzieć doskonale – w połowie oczami, w połowie realistyczną wyobraźnią wyćwiczoną na wspaniałym obiekcie. A może po prostu wiedziałem już, na co patrzeć, na co zwracać uwagę okiem fachowca i konesera. I wciąż mi się to nie nudziło.

    Z tą koszulką to w ogóle dziwna sprawa. Spała zazwyczaj w halce – krótkiej, śliskiej i oblepiającej ciało – i tak chodziła jeszcze rano nawet przy mnie. Dopiero potem, do śniadania, zakładała luźniejszą i ciut dłuższą bawełnianą koszulkę nocną. Tak lubiła.

    A ja nie narzekałem. Ani na jedno, ani na drugie.

    Jak wspomniałem, byłem wspaniałym dzieckiem, chętnie pomagającym, czy też raczej odciążającym mamę po całym tygodniu w niedzielnym śniadaniu. Co do zasady śniadaniu we dwoje. Matka w końcu przywykła, że ją usadzam na takim wysokim taborecie pod oknem, coś w stylu stołka barowego, a sam się krzątam, co najwyżej reagując na jej polecenia i rady. Usiądź sobie, mamo, spokojnie, a ja ciebie odciążę w pracy – każda matka o tym marzy i któraż matka by się nie dała na to nabrać? Perfidny plan był bardzo prosty: gdy tylko usiadła na zwykłym krześle, musiała zaraz wstawać, bo nagle nie dawałem sobie rady. Siedząc na wysokim stołku była zawsze w gotowości, żeby spuścić nogi na ziemię bez wstawania. A wtedy dbałem, żeby nie musiała się ruszyć ani razu.

    W końcu polubiła ten stołek i znalazła sobie na nim pozycję dla nóg, podciągając je wyżej. Widziałem, że się kontroluje, to znaczy kontroluje moje reakcje, ale ja byłem niewinny jak dziecko. A potem jak dorastające dziecko. I wykorzystywałem sytuację, żeby się do niej przytulać. Tak do czternastego roku życia mogłem do niej podchodzić na chwilę, akurat gdy była przerwa, bo jajka się gotowały, a wszystko inne było zrobione (oczywiście byłem mistrzem złego planowania, bo jajka można było spokojnie nastawić wcześniej). Rosłem wtedy jak na drożdżach, ale różnicę poziomów ratował jeszcze jakiś czas ten stołek, z którego matka nie dosięgała piętami ziemi. Miałem więc oprócz codziennego buziaka na dobranoc jeszcze jeden kontakt z jej piersiami – właśnie w niedzielne śniadania. Jajka lubiłem na twardo, więc było sporo czasu na przytulanie do piersi. Oczywiście pilnowałem, żeby łapskami nie zawadzić, bo bym ją spłoszył – ale i tak byłem w niebie. Staliśmy tak parę minut, a matka przytulała mnie i kiwała się trochę jak do kołysania, co wykorzystywałem umiejętnie do coraz lepszego wpasowywania się policzkiem w wystającą część biustu.

    Ale cały czas udawałem dziecko tuż, tuż, przed pokwitaniem.

    I świetnie mi się udawało, póki wzrostem nie przekroczyłem matki z taboretem.

    Nadal jednak udawałem nieświadomego chłopaka, w czym bardzo pomogła mi ciotka-psycholog, która kiedyś matce tłumaczyła, że przytulane i otaczane serdeczną opieką dzieci dojrzewają trochę później. I do dziś zastanawiam się, czemu owa ciotka opowiadała matce o tym tak obszernie i dokładnie i to w dodatku w mojej obecności. Aż zwróciło to wtedy moją uwagę, bo zazwyczaj o sprawach wychowawczych siostra matki gadała z nią specjalnie półgłosem i raczej, gdy nie było mnie w pobliżu. A ta ciotka to w ogóle cała historia. Przeciwieństwo swojej siostry, wciąż nowi narzeczeni. No domyślacie się. Odważna i otwarta na nowe trendy. Gdy raz przyszła nam opowiadać o tym, jak rozsmakowała się w naturyzmie – poruszano oczywiście kwestie zdrowia, higieny, słońca i witaminy D, waliłem konia całe popołudnie.

    Tak więc mama pokochała wysoki taboret i zrelaksowana i wypoczęta podziwiała swoje dorastające, nastoletnie dziecko, a ja bardzo pilnowałem się, żeby na nią nie zerkać. Na pewno zastanawiała się, kiedy nasze na wpół intymne matczyno-dziecięce kontakty cielesne będzie trzeba przerwać, a ja pilnowałem się jak cholera, żeby nie dawać żadnych podejrzeń. Wiedziałem swoje. Po śniadaniu matka, już uspokojona, że jeszcze tak bardzo nie dojrzewam, siadała na taborecie wyluzowana, już siebie nie kontrolując i zapatrzona w widok za oknem piła kawę.

    A ja miałem wtedy swoją nagrodę i pasłem oczy jej zgrabnymi nogami z nieraz nieźle do góry zaciągniętą nocną koszulką.

    A może mnie wtedy prowokowała? Całkiem możliwe, że pozwalała sobie wtedy na testy, które na pewno musiały jej sprawiać odrobinę perwersyjnej przyjemności, bo koszulka czasami aż tak bardzo nie powinna się podwijać. Myślę, że matki mają tu od natury swoje pięć minut na zaspokojenie perwersyjnego epizodu w ich życiu, a chyba każdy człowiek tej odrobiny perwersji potrzebuje. Tak więc, może prowokacyjnie, a może jednak mimowolnie gładziła wtedy gołe uda, trzymając w drugiej ręce kawę i patrząc ze zmrużonymi oczami w dal, w stronę porannego słońca.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucjusz
  • Pizza

    Deszcz lał się z nieba niczym wściekły wodospad, skutecznie zniechęcając kogokolwiek do spacerów. Biorąc pod uwagę fakt, że była 20:30 oraz to, że znajdował się w centrum handlowym, oczywistym stawało się, że porządny prysznic był  nieunikniony. Ostatnie sklepy zamykali o 21:00, natomiast całość kompleksu o 23:00 (po ostatnim seansie w multikinie). Nawałnica wcale nie wyglądała jakby miała zamiar do tego czasu się wyszaleć. “Eh, do dupy” – pomyślałem – “Skoro już mam zmoknąć, to na pewno nie z pustym brzuchem”. Na końcu galerii była Pizza Hut. Mimo, że nie przepadam za jej ofertą, miała ona znaczącą przewagę nad resztą pobliskich żarłodajni. Posiadała bowiem dwa piętra. Oznaczało to, że większość rodziców z dziećmi lokowała się na dole, zamieniając tamte okolice w przedsionek piekła. Wszedłem do lokalu i omiotłem go wzrokiem. Dosyć pusto, dwie znudzone kelnerki i z ośmiu gości wgryzających się w swoje zamówienia. Zanim ktokolwiek z obsługi zdążył podejść proponując stolik, wdrapałem się po schodach na pierwsze piętro. Miałem tam upatrzone swoje ulubione miejsce za filarem. Można to nazwać lożą, w której zazwyczaj było pusto i w miarę cicho. Minus miejscówki był taki, że prawie nie było jej widać zza baru. Niestety oznaczało to, że obsługa docierała tam w ostateczności. Jako, że dzisiaj nie było żadnego klienta, nie powinno być problemu z obsługą. Osamotniona kelnerka dzielnie walczyła z nudą czytając gazetę wypchaną po brzegi krzykliwymi reklamami. Przechodząc koło baru wziąłem menu puszczając zawadiacko oko do zaskoczonej dziewczyny. Otworzyła zdziwiona buzię, ale zanim coś powiedziała, zmieniła chyba zdanie. Uśmiechnęła się na wpół wymuszony sposób. Odłożyła gazetę sięgając po leżący nieopodal fartuch, widać nie spodziewała się już dzisiaj klientów. Siadłem w swoim kąciku i przewertowałem szybko ofertę. Bla bla bla “uśmiech Boryny”. Może być, uniosłem głowę w poszukiwaniu dziewczyny. Stała oparta plecami o bar, patrząc na mnie. Nie pozostało mi nic innego, jak też na nią patrzeć. Mijały kolejne sekundy, na dole zawyło dziecko. Deszcz rzucał się szaleńczo na szyby, a my wciąż na siebie patrzyliśmy. Brunetka, raczej drobnej budowy, lekko zaokrąglona, bez śladów anoreksji czy innego kobiecego zboczenia. W tym świetle niewiele więcej mogłem powiedzieć poza tym, że wyglądała fajnie. Uśmiechnąłem się w końcu i uniosłem rękę niczym dziecko w szkole. Obróciła się na chwilę do baru szukając notesu, po czym podeszła czekając na zamówienie. Właśnie miałem się odezwać, gdy nagle doszedłem do wniosku, że szkoda przerywać tą uroczą ciszę. Obróciłem na stole menu i wskazałem palcem wybrane danie. Małe i wychudzone literki słabo widoczne w zmęczonym świetle nie ułatwiały jej zadania. Oparła się o stół i pochyliła, starając się zobaczyć, co też mój paluch pokazuje. Bluzka z rozpiętymi trzema górnymi guzikami rozchyliła się leniwie, ukazując jej piersi aż po różowe sutki. Zapatrzyłem się zafascynowany tymi bujającymi się krągłościami. Wyobraźnia szybko dorysowała resztę obrazu usuwając przeszkadzającą bluzkę. Z marzeń wyrwało mnie pukanie w stół, oderwałem wzrok od jej kuszących kształtów przenosząc go w górę. Byłem pewien, że w jej spojrzeniu był ukryty figiel. Pokręciła z dezaprobatą głową, uśmiechając się jednocześnie. Uciekłem z oczyma na kartę. No tak, coś do picia też by się przydało… Po chwili wahania wybrałem sok pomarańczowy. Zapisała powoli zamówienie, chociaż byłem pewien, że jedynie droczy się ze mną. Wciąż miałem w pamięci widok z przed kilku sekund. Gdy tak stała notując, korciło mnie, aby zerknąć jeszcze raz. Jednak, jako porządny facet, a za jakiego się czasami miałem, postanowiłem trzymać “fason”. Skończyła skrobać ołówkiem, po czym oddaliła się przekazać zamówienie do kucharza. Wlepiłem oczy w jej biodra. Bujały się zalotnie opięte obcisłą spódniczką. Korzystając z okazji wytężyłem swoje męskie umiejętności analizując to, co widzę… musi mieć stringi. Sposób, w jaki zaginał się materiał, sugerował jakąś skąpą bieliznę… No chyba, że w ogóle nie założyła nic pod spód? W końcu stanika nie miała! Te intrygujące przemyślenia zajmowały moją wyobraźnię przez kolejne kilka minut. Siedząc ze wzrokiem wlepionym w szybę, o którą rozbijały się wściekle grube krople wody, nie zauważyłem gdy podeszła stawiając przede mną szklankę z sokiem. Drgnąłem zaskoczony, wywołując mały wybuch wesołości u kelnerki. Nie pozostało mi nic innego, jak odwzajemnić uśmiech i schować się za szklanką. Ruszyła w kierunku baru, jej biodra ponownie zataczały  zmysłowe łuki, a ja znowu zacząłem bezwstydnie je obmacywać wzrokiem. Zastanawiałem się, czy chodzi tak na co dzień, czy tylko dla mnie? Poczucie męskiej wartości stwierdziło autorytatywnie, że dzisiejszego wieczora jest pokaz dedykowany jedynemu klientowi. Minuty mijały, a my siedzieliśmy w ciszy wpatrzeni w siebie. Zastanawiałem się, o czym może ona myśleć? Niestety, telepatia nie była moją mocną stroną. Gdzieś za ladą rozległ się dzwonek: dyń dyń. Mała winda transportowa przywiozła moje żarcie. Szczerze mówiąc nie pamiętam, co zamówiłem. Zresztą nie miało to większego znaczenia. Po chwili pizza została sprawnie pocięta na barze i flirciara przyniosła ją na stolik. Nałożyła pierwszy kawałek na stojący przede mną talerz i puściła do mnie oko. Uznałem to za nieme: “Smacznego!”. Wziąłem bezbronny kawałek ciacha i wgryzłem się w nie niczym drapieżnik. Dziewczyna po raz trzeci ruszyła w kierunku baru. Tylko na to czekałem. Znowu bezwstydnie wlepiłem oczy tam, gdzie nie powinienem… i zakrztusiłem się pizzą. Spódniczka zniknęła! Patrzyłem na dwa kształtne, oddalające się pośladki, całości dopełniały seledynowe, skąpo wycięte figi. Cały podstęp dobrze skrywał wspólnik fartuch sięgający z przodu aż za kolana… Moja rozpaczliwa walka o powietrze z agresywnym kęsem zwróciła jej uwagę. Odwróciła się udając zaskoczenie. Szybkim krokiem podeszła, aby poklepać mnie po plecach. Trochę pomogło, chwyciłem oddech i przełknąłem intruza. Podała mi sok. Wziąłem dwa potężne hausty z autentycznym zamiarem utopienia pizzy, która próbowała mnie zabić. W tym czasie moja diablica korzystając z rogu swojego fartucha otarła mi kącik ust. Gest ten odsłonił przy okazji całe udo oraz przód figlarnych, pół przejrzystych fig. Nie umknęło to oczywiście mojemu wszędobylskiemu spojrzeniu. Intymna fryzura doskonale widoczna przez transparentny materiał, wprawiła mnie w ponowne osłupienie. Niewiele brakowało, a przypłaciłbym to życiem, bowiem sok zamiast do żołądka chciał skierować się do płuc. Zamknąłem oczy w cichej walce i odniosłem kolejne zwycięstwo. Odczekałem chwilę, zanim zdecydowałem się na głęboki oddech. Spojrzałem ponownie tam, gdzie nie powinienem. Tym razem przygotowany na wszystko, jednakże nie było mi dane nacieszyć się zakazanym owocem. Uniosła mi delikatnie głowę kierując mój wzrok ku górze, po czym otarła nowe „rany” spowodowane atakiem soku. Dokładnie sprawdziła czy nie został żaden ślad, po czym podała mi do rąk sztućce i pogroziła palcem. Nie wypowiadając ani słowa odwróciła się i udała za bar. Odprowadziłem jej pośladki zafascynowanym spojrzeniem, po czym postanowiłem rozprawić się z posiłkiem. Sami rozumiecie: z żołądkiem się nie kłóci! Na talerzu został ostatni kawałek, gdy pojawiła się bezszelestnie. Kurde, jak ona to robiła? Położyła rachunek obok mnie, po czym uśmiechnęła się  i odeszła. Otworzyłem skórzane etui i zerknąłem: Pizza 35 zł, sok 8 zł…. na samym dole ręczny dopisek. “Uciekam do domu. Wpadnij jeszcze kiedyś, było zabawnie.” No cóż wygląda na to, że nie można mieć wszystkiego… Dopiłem sok zostawiając ostatni kawałek nietknięty, uregulowałem rachunek i wyszedłem na deszcz. Wciąż padał.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Just Grzanex
  • Masturbacja z Mama cz. 2

    Po ostatnich wydarzeniach z moją mamą nie mogłem doczekać się powtórki. Tym bardziej, że obiecała mi ona, iż to powtórzymy. Dzień w dzień czekałem, aż w końcu będę mógł ją zerżnąć. Niestety dni leciały, a moja mama udawała jak gdyby nigdy nic się nie stało. Kilka razy myślałem o tym żeby coś zainicjować, ale chyba brakło mi odwagi. Swoje ogromne podniecenie starałem się rozładować, masturbując się codziennie. Zdarzało się, że robiłem to po kilka razy, niestety nie przyniosło to upragnionych skutków.

    Po miesiącu stwierdziłem, że nadszedł ten dzień. Muszę coś zrobić, bo czułem że już nie wytrzymuje. Był piątkowy wieczór, moja mama siedziała w salonie przed telewizorem. Długo zbierałem się, żeby do niej pójść, aż w końcu się udało. Usiadłem obok niej i nagle zabrało mi mowę. Patrzyłem się na ekran telewizora i czułem jak moje ciało ogarnia wstyd. Mimowolnie poczułem też przypływ podniecenia. Karolina ubrana była w biały top, bez stanika dzięki czemu przez materiał prześwitywały jej sutki. Do tego obcisłe czarne legginsy, które podkreślały jej zgrabne nogi.

    – Coś nie tak synku? – odezwała się po chwili, kierując swój wzrok na mnie.

    – Wiesz co mamo… – odpowiedziałem kierując wzrok w jej stronę – Pamiętasz to co kiedyś robiliśmy? Po prostu nie mogę już wytrzymać, pragnę żebyśmy to powtórzyli – dodałem.

    Karolina pokręciła głową z lekkim grymasem na twarzy.

    – Nie powinniśmy wtedy tego robić… Byłam strasznie podniecona i temu uległam. Przykro mi, ale nie mogę ci pomóc. Musisz sobie sam z tym poradzić – odpowiedziała.

    Spodziewałem się kompletnie innej odpowiedzi, ale nie mogłem teraz odpuścić. Skoro już zebrałem się na odwagę, muszę zawalczyć.

    -Mamo proszę… Masturbuje się codziennie kilka razy i mimo to dalej czuję ogromne podniecenie. Błagam – powiedziałem błagającym głosem.

    Karolina myślała przez chwilę, aż w końcu powiedziała mi żebym się rozebrał. Tak! Udało się! Kilka sekund zajęło mi żeby zdjąć z siebie wszystkie ciuchy.

    – Robię to ostatni raz! Pomogę ci ale ręką, ale potem o tym zapominamy, zrozumiano? – powiedziała.

    Pokiwałem głową twierdząco. Karolina pochyliła się nad moim penisem i napluła na niego gęsta śliną. Chwyciła go w dłoń i zaczęła powoli poruszać nią w górę i w dół. Zamknąłem oczy i oddałem się temu uczuciu. Czułem jak moje ciało przechodzą dreszcze, jak staje się rozpalony. Mama przyspieszyła swoje ruchy.

    – Dobrze ci? – zapytała.

    -T..t..Tak, cudownie – odpowiedziałem.

    Mój oddech stał się przyśpieszony. Jej dotyk sprawiał że byłem coraz bliżej dojścia. Na sam koniec Karolina przyspieszyła maksymalnie jak się da. To spowodowało że z mojego penisa zaczęła tryskać ogromna ilość spermy. Jej cała dłoń pokryta była w mojej spermie. Karolina uśmiechnęła się i oblizała swoje palce z mojego nasienia. Następnie usiadła na mnie okrakiem i zaczęła dotykać moje usta mokrymi palcami.

    – Pamiętaj synku… To był ostatni raz tak? – powiedziała.

    – Tak mamo – odpowiedziałem lekko zawiedziony że to już koniec.

    Po tym mama wstała i poszła do łazienki. Siedziałem jeszcze kilka minut na kanapie starając się dojść do siebie. Po tym czasie sam poszedłem się ogarnąć.

    Myślałem, że ta sytuacja pozwoli mi raz na zawsze zapomnieć o seksie z Mamą. Niestety gdy minęło kilka dni, znów zacząłem robić sobie dobrze z myślą o Karolinie. Nie dawało mi to spokoju, ale wiedziałem że nie mogę jej już o nic poprosić. Pewnego dnia gdy mama była w łazience, postanowiłem że wykorzystam okazję. Zakradłem się do jej sypialni i w szafie znalazłem czerwone koronkowe stringi. Usiadłem na jej łóżku i oplotłem stringi wokół mojego penisa. Zacząłem się masturbować myśląc o jej cipce, piersiach i reszcie pięknego ciała. Los chciał, że w tym czasie mama wróciła do sypialni, owinięta w sam ręcznik.

    – Co ty robisz?! – krzyknęła w moim kierunku.

    Słysząc jej głos zerwałem się z łóżka, chowając stringi za sobą. Karolina widziała wszystko.

    – Czy ty wziąłeś moje majtki i się nimi masturbowałeś? – zapytała.

    Spuściłem głowę i w dół i pokiwałem twierdząco. Mama podeszła bliżej i kazała mi je oddać. Gdy to zrobiłem rzuciła je na łóżko i chwyciła mojego penisa dłonią.

    – Mówiłam ci że już tego nie powtórzymy… – mówiąc to zaczęła ruszać swoją dłonią.

    Popatrzyłem na nią i zacząłem jęczeć z podniecenia.

    – Błagam… Chcę poczuć twoją cipkę mamo.. – powiedziałem pod wpływem podniecenia.

    – Połóż się – powiedziała stanowczo.

    Zrobiłem to od razu. Karolina zrzuciła z siebie szlafrok odsłaniając swoje piękne ciało. Nie mogłem przestać wpatrywać się w je piersi. Położyła się ona tak żeby móc chwycić mojego penisa ustami. Włożyła go sobie do buzi całego. Zaczęła go połykać i lizać. Widać było że też jest strasznie napalona. Położyłem dłonie na jej głowie i zacząłem ją dociskać, aż do samego krocza. Przez to mój penis był pokryty całą jej śliną. Twarz Karoliny momentalnie stała się cała mokra. Po kilku minutach wyjęła go z buzi i usiadła na nim. Zaczęła skakać po moim penisie w szalonym tempie. Złapała mnie za szyję i lekko ścisnęła.

    – Chciałeś tego? Rżnij mnie, zrób ze mną co chcesz rozumiesz?! Rżnij mnie jak dziwkę – powiedziała to dość agresywnie i mnie puściła.

    Po tych słowach zeszła ze mnie i położyła się na plecach. Od razu pochyliłem się nad nią i zacząłem ją pieprzyć. Chwyciłem jej nogi i ruszałem biodrami najszybciej jak mogę. Karolina jęczała bardzo głośno, a to motywowało mnie żeby rżnąć ją jeszcze mocniej. Złapałem jej szyję i zacząłem lekko podduszać. Widziałem że podoba jej się to. Podczas każdego pchnięcia jej piersi ruszały się.

    – Spuść mi się na twarz.. błagam – zamknęła oczy i otworzyła buzię wystawiając język.

    Czułem że mogę to zrobić, ale chciałem żeby ta chwila trwała jak najdłużej. Zmieniliśmy pozycję. Kazałem jej wstać i oprzeć się o biurku. Od razu włożyłem penisa w jej cipkę i znów zacząłem ją pieprzyć. Co jakiś czas dawałem mamie mocne klapsy, a ona komentowała to głośnym jęknięciem. Po pół godzinie czułem że nie wytrzymam dłużej. Kazałem jej klęknąć. Włożyłem penisa w jej buzie i zacząłem wkładać go najgłębiej jak mogę. Ślina Karoliny kapała na podłogę i jej ciało. Gdy mój penis zaczął drżeć docisnąłem jej twarz do mojego krocza i spuściłem się jej wprost do gardła. Gdy ją puściłem, Karolina szybko wyjęła penisa z ust i wzięła głęboki oddech.

    – O oo tak, cudownie synku – wypluła spermę na swoją dłoń, a następnie rozprowadziła ją na swojej twarzy.

    Jej piersi były mokre od śliny. Na twarzy wszędzie miała resztki mojej spermy. Myślałem że to koniec, jednak Karolina kazała mi się położyć. Usiadła na mojej klatce i zaczęła się masturbować. Kazała mi się na to patrzeć i nie ruszać. Po pięciu minutach jej ciało zaczęło drżeć a na moją twarz zaczęły tryskać soczki z jej cipki. Po wszystkim podziękowała mi za to i zdradziła że też sama chciała to powtórzyć, ale się po prostu wstydziła.

    Od tego czasu regularnie się pieprzymy. Czasem Karolina lubi pokazać pazurki, a czasem jest posłuszna i czeka na polecenia.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mail fake
  • Justysia

    Za każdym razem, kiedy myślałem o Justysi wyobrażałem sobie jak ją rżnę w różnych miejscach. Któregoś razu jak ją odwiedziłem zobaczyłem ją w krótkich dżinsowych szortach odsłaniające zgrabne nogi delikatne, stópki gołe śliczne, koszulka na ramiączkach odsłaniająca dekolt wraz z cudownymi sporymi piersiami. Rozmawialiśmy w kuchni nie mogłem przestać myśleć jak ją walę w dupę na stole. Justysia miała 46 lat ale była mega pociągająca.

    Postanowiłem być dominujący dla niej, widziałem jak się kręci po kuchni lekko się wypinając. Chwyciłem ją za włosy powiedziałem jej do ucha “twoja dupa należy do mnie”, ona stęknęła. Zerwałem z niej koszulkę i stanik, wyrzuciłem przez okno, opuściłem jej spodenki zerwałem majteczki i też wyrzuciłem przez okno. Ja też się rozebrałem, kutas już stał.

    Zacząłem robić jej minetkę a palec wsunąłem w dziurkę analną, zaczęła się wić jak wąż. Po minetce, złapałem ją za piersi i na chama wcisnąłem twardziela w jej cipkę. Ruchałem ją długo, ładując do końca. Szepnąłem “zmieniamy miejscówkę”, mieszkała w bloku ale na poddaszu było pomieszczenie techniczne. wytargałem ją za włosy jak szmatę, nago po schodach. Otworzyłem drzwi do małego pomieszczenia. Pchnąłem ją na ścianę “wypinaj się” powiedziałem dając jej klapsa.

    Najpierw posuwałem ją w cipkę, aż soczki pociekły jej po nogach, potem wszedłem w jej dziurkę analną i waliłem dalej, kiedy się obsunęła zmęczona dałem jej parę razy w twarz twardym kutasem. Chwilę powaliłem na jej widok i spuściłem się na jej twarz i włosy. Dałem jej buziaka w policzek i wyszedłem. Poszedłem do jej mieszkania ubrałem się, wróciłem po nią. Wytargałem ją za nogi, zamknął pomieszczenie. wziąłem ją za rękę “wstawaj szmato” była naga, spocona, jęczała z rozkoszy. Ledwo szła cała w spermie, zostawiłem ją pod drzwiami. Powiedziałem jej zwyczajnie z uśmieszkiem “będziesz grzeczna czy mam wrócić”, ona podnosząc się powiedziała, że mam wrócić i to jak najszybciej po czym dodała “tego mi było trzeba”.

    To na pewno nie był ostatni sen o Justysi, ona naprawdę jest idealna i przy każdej wizycie wyobrażam sobie jak mi daje. To jest szaleństwo.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    James Cum

    Proszę oceniajcie, komentujcie, piszcie uwagi, propozycje żebym mógł robić coraz lepsze opowiadania dla waszej przyjemności. 🙂 

  • Niezapomniany wyjazd.

    Nazywam się Mariusz i chciałbym się dzisiaj podzielić swoimi przeżyciami. Czymś, co zapadło mi w pamięć i już na zawsze zmieniło moje życie. Czymś co pozwoliło mi jeszcze dogłębniej poznać swoje granice…

    Było piękne słoneczne lato. Wraz z dwoma pracowniczkami zmuszony jednak byłem udać się w dość nudną podróż służbową. Marzyłem raczej o odpoczynku i wspólnych chwilach z moją Panią no ale cóż było zrobić. W samochodzie podróż mijała nam w dość sympatycznej atmosferze. Panie były bardzo atrakcyjne, w dodatku w moim guście, więc rozmowa czasami zagłębiała się w dość intymne rejony. Zauważyłem, że pasażerka siedząca z przodu nie ma na sobie stanika, więc aby sobie uatrakcyjnić podróż podkręciłem klimatyzację. Gdy moim oczom ukazały się piękne, sterczące sutki, przebijające się przez bluzeczkę, mój kutas od razu staną na baczność, chcąc przebić się na zewnątrz i zatopić w tych pięknych piersiach. Nie uszło to uwadze mojej pasażerce i z lekką nieśmiałością położyła swoją dłoń na nim. Kasia, bo tak się nazywała, coraz mocniej go ściskała a ja czułem coraz większe podniecenie. Może ten wyjazd nie będzie taki zły…

    Po dotarciu do hotelu rozpakowaliśmy się i postanowiliśmy zjeść kolację w pokoju. Z lekką premedytacją zabrałem z samochodu swoją torbę z zabawkami i lekko uchyloną pozostawiłem na widoku. Kasia i Ania już były wyluzowane. Nie wiem czy wpływ na to miało wino czy może ich plan. Jednak Ania niby przypadkiem zajrzała do mojej torby. Wyciągnęła kilka gadżetów śmiejąc się zalotnie:

    -Kasia, zobacz co nasz szef ma tutaj.

    – no proszę, widzę, że nasz szef lubi ostre zabawy- odpowiedziała Kasia  

    – myślę, że możemy dokończyć to co zaczęliśmy w samochodzie. Rozbieraj się ku…e do naga i kładź na łóżko- rozkazała

    W moich oczach pojawiły się iskierki podniecenia. Do tej pory raczej sam używałem tych zabawek. Niektóre jeszcze nawet nie były rozpakowane. Moja partnerka miała obawy a ja tak marzyłem o takiej chwili. Posłusznie więc się rozebrałem i nagi położyłem na łóżko. Obie panie w między czasie przewertowały moją magiczną torbę i uśmiechając się do siebie, przystąpiły do działania. Ania wyciągnęła dwie linki i jedną podała Kasi.

    – przywiąż dobrze naszego pieska za nogi do łóżka

    Rzekła Ania, sama przywiązując mnie za ręce. Czułem się mocno skrępowany i bez możliwości ruchu. Jednak od zawsze o tym marzyłem. Czułem więc czułem jak napływa do mnie podniecenie. Pod moje pośladki Kasia podłożyła jeszcze dwie poduszki a następnie podeszła do Ani. Obie zaczęły się namiętnie całować i rozbierać. Moim oczom ukazały się piękne, kształtne piersi obu kobiet. Kasia z lubością zaczęła ssać sutki Ani i ugniatać jej piersi aż do momentu kiedy owe sutki nie przybrały kształtów pięknych, niczym diamenty kamieni. Mój kutas już stał na baczność a moje ciało lekko drżało. Jednak gdy po chwili panie pozbyły się reszty ubrań i moim oczom ukazały się piękne, ogolone cipki gdy Ania zaczynała lizać cipkę Kasi to myślałem, że eksploduje. Z amoku wybudził mnie ból w okolicy mojego kutasa. Wtedy przypomniałem sobie o biczu schowanym w mojej torbie.

    K…a nawet nie próbuj się spuścić podły kutasie- rzekła Ania uderzając mnie jeszcze kilka razy. Cóż to był za podniecający ból. Po tych zabawach obie panie dorwały się do moich sutek. Zaczęły je gryz, ciągnąć zębami a gdy były już twarde zapięły na nich klamerki. Jak ja uwielbiam ten ból i te klamerki. Sam często je sobie zapinam.

    – no teraz te sutki jakoś wyglądają ty męska szmato- rzekła Kasia

     – nie będziesz się pastwił tylko nad moimi a teraz otwieraj usta. Gdy posłusznie je otworzyłem kucnęła swoją cipką wprost nad nimi. Po chwili poczułem jak pierwsze, ciepłe krople spłynęły mi prosto do ust. Kilka razy solidnie mnie spoliczkowała.

    -pamiętaj aby nawet kropelka nie uleciała ty dziwko.

    Gdy skończyła sikać do moich ust, posłusznie wylizałem jej cipkę. Następnie Ania usiadła na moich ustach.

    – liz szmato moją cipkę, dokładnie!!!

    Liżąc cipkę Ani poczułem piekący ból w okolicach sutków i kutasa. Po chwili zorientowałem się, że to gorący wosk kapie ze świeczek trzymanych w rękach pań. Czułem jak ciało Ani zaczyna drżeć. Jednak teraz Ania się lekko zsunęła abym mógł wylizać jej drugą dziurkę. Mój język z łatwością wsunął się w głąb. Zacząłem niczym opętany tańczyć w środku. Cóż to była za rozkosz. Jednocześnie poczułem jak Kasia przykłada swój palec do mojej dziurki. Był zimny, więc zorientowałem się, że nawilża go specjalnym środkiem. Sam już wcześniej go trenowałem a mój rekord to butelka po winie w środku. Gładko więc wszedł pierwszy palec. Usta Kasi zajęły się moim kutasem. A drugi palec dołączył do pierwszego. Było mi dobrze a tyłek Ani sprawiał jeszcze większe podniecenie. Później dołączył trzeci palec i czwarty. Modliłem się aby to nie był koniec. Przy piątym na moim kutasie pojawiły się krople podniecenia, które Kasia zlizywała. Aż w końcu cała pięść zniknęła w moim tyłku. Wypełniony tyłek oraz fakt, że jestem unieruchomiony spowodowały jeszcze większe podniecenie. Mój język już nie tańczył a wił się jak szalony w tyłku Ani. Kasia, zaczęła mnie ruchać niczym zwykła szmatę swoją dłonią, drugą ręką i ustami zabawiała się moim kutasem a Ania wróciła swoją cipką na moje usta. I znowu pojawił się wosk na moim ciele. Ciało Ani drżało niesamowicie, Kasia czuła, że i ja dochodzę, więc coraz mocniej poruszała swoimi dłoniami a kutasa przybliżyła do tych cudownych piersi. Wtem soczki Ani bardzo obficie zalewają moje usta. Już tego nie wytrzymuję i ja tryskał obficie zalewając te piękne sutki i piersi Kasi. Moja dziurka zaciska się na pięści Kasi. Cóż to był za orgazm…

    Jeszcze mamy trzy dni delegacji…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariusz
  • Spelniona fantazja, czesc 3 – pokoj 513 i olbrzym

    Klęczałem w progu, kutas Andrzeja powolutku wchodził i wychodził z moich ust. Przyśpieszał, aby za chwilę zwolnić, to wbijał się po same jądra, to miałem w buzi sam czubek penisa. Andrzej bawił się tak mną jakiś kwadrans, po czym nagle wyciągnął członka z moich ust, chwycił go dłonią u nasady i parę razy uderzył mnie nim po twarzy.

    – Fajnie? zapytał – posłusznie skinąłem głową, No dobra, właź do środka dziwko – dodał i cofnął się do pokoju.

    Wszedłem za nim – kurwa, to nie pokój, to jakieś pieprzone mieszkanie! Pokój był ogromny, od głównego pomieszczenia odchodziły dwa króciutkie korytarze – domyśliłem się, że za drzwiami są dodatkowe sypialnie. Z jednej strony dobiegał szum wody – ktoś najwyraźniej brał prysznic. Tylko kto ? Andrzej był w pokoju, Jacek uśmiechnięty siedział na fotelu. Rozwiązanie zagadki pozostawiłem sobie na później, ponieważ nie mogłem oderwać wzroku od Jacka. W sumie nie tyle od Jacka, co od siedzącej mu na kolanach blondynki. Dziewczyna miała na sobie cieliste pończochy, szpilki na kilkunastocentymetrowych obcasach i delikatny, przeźroczysty szlafroczek. Blondynka miała szeroko rozłożone nóżki, a w jej nagiej cipce gościł palec Jacka, co najwyraźniej sprawiało jej sporą przyjemność. Jacek pieścił ją to jednym, to dwoma palcami, drażnił łechtaczkę, pieścił uda i piersi – bawił się całym jej ciałem. Dziewczyna cały czas wpatrywał się we mnie i nagle stąciła pieszczącą ja rękę, wstał i podeszła do mnie.

    Ewa jestem – i mówiąc to obeszła mnie dookoła, dokładnie lustrując to co widzi. Idziemy do tamtej sypialni i ogarnąć cię trochę, bo coś od ciebie czuć spermą – dodała ze śmiechem.

    Poszedłem za nią, rozebrałem się i wlazłem pod prysznic. Ewa w tym czasie usiadła na toalecie i patrzyła jak się myję – nic nie mówiła, ale widziałem w jej oczach akceptację. Wyszedłem, dokładnie wytarłem i wróciłem do sypialni. Walizka leżał już otwarta, Ewka wyciągnęła czarne pończochy, do tego dorzuciła krótką, czarną, koronkową koszulkę i czarną perukę.

    – Chłopcy muszą mieć urozmaicenie – będą ruchać blondynkę i brunetkę, w końcu nie mogą się nudzić.

    Poczekała aż się ubiorę, pomogła dopasować perukę, a potem kazał usiąść na krześle. Stanęła przede mną i dopełniła dzieła nakładając mi makijaż. Trochę to trwało, ale jak skończyła, to spojrzała na mnie i pokiwała głową z uznaniem.

    – Jestem zajebista, zrobiłam z ciebie fajną dziwkę. Teraz wstań, oprzyj ręce na krześle i wypnij tyłek. Zrobiłem co kazała i poczułem jak jej ręce dotykają mojego tyłka. Ewa czymś posmarowała moją dziurkę i nagle w mojego dupę zaczął wciskać się jakiś chłodny przedmiot. Domyśliłem się, że Ewa wpycha tam korek analny, początkowo mały opór, ale po chwili cała zabawka znalazła się w moim tyłku.

    No, teraz jesteś gotowy … albo gotowa – dodała z uśmiechem – idziemy.

    W głównym salonie chciałem od razu podejść do ogromnego łóżka, ale Andrzej mnie powstrzymał. Wskazał drzwi do drugiej sypialni, tej w której było słychać szum wody i powiedział:

    – stań przed wejściem i czekaj.

    Nie trwało to długo, drzwi otworzyły się i stanął w nich jakiś facet, Niby nic, ale po pierwsze był nagi, po drugie – miał na oko jakieś 190 cm wzrostu, a po trzecie … kurwa – takiego kutasa widziałem do tej pory tylko w pornosach. Był po prostu ogromny, jeszcze nie w pełnym wzwodzie, a i tak miał już jakieś 20 cm.

    – No lalunia – rzucił Jacek – to jest Darek. Darek to jest lalunia i teraz zobaczysz, do czego taka lalunia służy. Ciekawe jak usta laluni zajmą się twoim potworkiem.

    Sugestia była jasna, ukląkłem przed Darkiem i przyjrzałem się z z bliska olbrzymiemu kutasowi. Delikatnie pulsował i minimalnie podnosił się do góry. Postanowiłem na początku nie dotykać go rękoma i posłużyć się wyłącznie ustami. Mój język powolutku przesunął się wzdłuż całego członka, raz, drugi trzeci. Czerwone usta całowały go jak najcenniejszą rzecz na świecie, znowu lizałem i w końcu usta zbliżyły się do pulsującej końcówki. Na chwilę zawahałem się, ale w końcu nie za bardzo miałem wyjście. Kutas stał już w pełnym wzwodzie … kutas…to był pyton, a nie kutas – teraz już miał prawie 30 cm i był dość gruby.

    Chwyciłem go w końcu ręką i nie udało mi się nawet zamknąć na nim dłoni. Zabawne było to, że spokojnie mogłem dołożyć drugą rękę, a i tak spora część wystawała – i właśnie ta część miała za chwilę znaleźć się w moich ustach. Najpierw jednak mój język znalazł się na jądrach, chwilę je lizałem i ssałem, aby w końcu wrócić do tego co najciekawsze.

    Oblizałem główkę penisa, mój język troszkę się nią pobawił i nagle jednym zdecydowanym ruchem wpakowałem go sobie do buzi. Z oczywistych względów weszła niewielka część, ale i tak na początku byłem przestraszony. Stopniowo jednak uspokajałem oddech i mogłem w pełni zająć się tym cudownym penisem. Ssałem go i lizałem, uderzałem się nim po twarzy, lizałem jądra i znowu ssałem. Byłem w ekstazie, z jednej strony bałem się, a z drugiej chciałem więcej. Moje usta pracowały coraz szybciej, moje dłonie pieściły coraz mocniej. Wtem Darek przerwał, podniósł mnie z podłogi i popchnął na łóżko. Ułożył mnie tak, że leżałem na plecach, a moja głowa delikatnie zwisała z łóżka. Stanął nade mną i teraz widziałem jego kutasa z innej perspektywy. Nad oczami miałem jądra i nie czekałem – zacząłem je ssać, ale Darek miał inny plan. Lekko się cofnął i wszedł w moje usta, rękoma chwycił mnie za głowę i rozpoczął energiczną penetrację. Wchodził coraz głębiej, aż w końcu poczułem jego kutasa w gardle, lekko się zakrztusiłem, ale Darek nie przerywał. Pieprzył moje usta coraz szybciej i mocniej i muszę przyznać, że takie przedmiotowe traktowanie mojego ciała sprawiało mi olbrzymią przyjemność. Chciałem być gwałcony w usta, chciałem być zerżnięty w dupę, chciałem być dziwką i kurwą dla tych trzech facetów. Jednak najpierw używał mnie jeden i czułem jak zbliża się finał zabawy – Darek wycofał się, tak że w ustach pozostał tylko czubek jego kutasa i nagle zalał moje usta spermą. Jego nasienie wyciekało mi kącikami ust i spływało po twarzy. Sporą porcję połknąłem, ale duża część zastygała na policzkach. Kutas cały czas drgał w moich ustach, aż w końcu Darek wyciągnął go i trzymając w dłoni jeździł mi nim po twarzy, rozcierając po niej całą pozostałą spermę.

    Gdy skończył uśmiechnął się i powiedział – dobra lalunia, będzie z ciebie pożytek kurwiszonku.

    Ewa zaprowadziła mnie do łazienki, pomogła się ogarnąć i poprawiła, rozmazany spermą i kutasem Darka makijaż. Zostawiła mnie samego, dając mi chwilę na odpoczynek, a ten się na pewno przyda – wiedziałem, że zabawa dopiero się rozkręca – w końcu mieliśmy cały weekend.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marzyciel