Category: Uncategorized

  • Zielony

    Zielone wcielenie Bruce’a, to  emanacja furii, które chce jedynie miażdżyć i niszczyć wszystko dookoła. No prawie, Mięśniak miał pewien sekret, gdy księżyc był w pełni, groźna bestia chciała tylko jednego, pieprzyć się. Każdą napotkaną kobietę nadziałby na olbrzymiego twardego kutasa, jebiąc bez opamiętania. Nie chciał stanowić zagrożenia dla kobiet, wiec skrywał się w górach. Na odludziu miażdżył skały, dopóki pokłady erotycznej energii nie wyparowały. Potrafiło to trwać nawet kilka dni. Dopiero gdy kutas opadł, wracał do bazy jak gdyby nigdy nic.

    Pewnego razu Natasha postanowiła wysłać za nim drona. Po namierzeniu jego samotni udała się tam rankiem nieświadoma tego co zastanie. W swoim lateksowym obcisłym stroju, nałożonym na nagie ciało, wyszła  zza linii drzew.

    — Pieprzyć, pieprzyć, pieprzyć — warczał Zielony, rozwalając pięściami olbrzymie głazy.

    — Bruce?

    Obrócił się szybko, doskoczył do niej niczym goryl, uderzając rękami w ziemię. Wyprostował się. Dostrzegła stojącego kutasa. Zakryła usta dłonią. Mięśniak warczał wkurwiony.

    — Och, Bruce — wyszeptała — to dlatego?

    — Pieprzyć, pieprzyć.

    — Biedactwo — odparła.

    Popatrzył na nią, uderzył z całych sił w ziemię, chcąc ją zmusić do odejścia, póki jeszcze panował nad swoją chcicą. Zależało mu na niej, gdyby tu stała inna kobieta, nie miałby żadnych oporów. Jego gesty i wyraz twarzy stanowczo mówiły — odejdź.

    Natasha nie miała takiego zamiaru. Gdy się odwracał od niej, złapała go za dłoń. Warknął.

    — Już dobrze, pomogę ci, dam ulgę.

    Odwrócił się w jej stronę, miał nadzieje w oczach. Podeszła bliżej, dotknęła niepewnie jego kutasa, tak jakby miał zaraz ją oparzyć. Zbeształa się w myślach za zachowanie niczym dziewica. Zachichotała uroczo, po czym naprawiła swój błąd, przykładając dłoń do napiętych spodni Mięśniaka, przy tym ruszając ponętnie bioderkami.

    — Biedaczek, potrzebujesz ulgi. Potrzebujesz kobiety. Potrzebujesz mnie — mówiąc to, ostrożnie ściągnęła jego szorty. Miała mokro. Wielokrotnie wyobrażała sobie seks z tym wcieleniem Bruce’a. Zastanawiała się, czy jego kutas jest również zielony? Jaki ma rozmiar? Jak smakuje jego sperma? Masturbowała się marząc o tym jak ją ostro pieprzy. Zadrżała z podniecenia na samą myśl o tym, że pozna teraz odpowiedzi na swoje pytania i zazna to czego tak pożądała.

    Penis wyskoczył, twardy i gotowy na penetrację, był zielony i gruby, miał z pół metra długości. Dwa zielone jądra niczym jabłka, nie miały ani jednego włoska.

    Złapała kutasa dwoma rękami, zsuwając napletek, czerwony błyszczący żołądź grubszy od jej pięści, aż się prosił o wylizanie. Nie była w stanie wziąć tak dużego penisa do ust, wybrała więc inną formę pieszczot, uniosła prącie i zaczęła lizać wędzidełko. Mięśniak widocznie się rozluźnił. Natasha lizała namiętnie najwrażliwszą część kutasa, a ciało Zielonego drżało, przyjmując rozkosz.

    Agentka pragnęła poczuć go w sobie, choć obawiała się, czy tak duży penis wejdzie w jej cipkę. Nie mogła się już powstrzymać czas, żeby Zielony zaczął działać. Teraz musi go do tego zachęcić. Złapała więc za zamek swojego obcisłego stroju zaczynający się pod szyją a kończący się tuż nad spragnioną penetracji szparką. Powoli zaczęła go rozpinać, ukazując niewielkie, lecz kształtne piersi, idealne płaski brzuch i wygoloną mokrą cipkę. Stał i patrzył, 500 kg żywych mięśni, mógł ją zabić jednym ciosem, kręciło ją to. Odrzuciła ściągnięty strój na pobliski krzew.

    — Na co czekasz? — zapytała.

    Warknął, po czym złapał ją za talię, podniósł na wysokość twarzy i zaczął lizać jej ciało.

    Duży wilgotny język pieścił brzuch Natashy, przesuwał się coraz wyżej, zatrzymał się na piersiach. Obdarowywał je wilgotną rozkoszą.

    Agentka, oddając się przyjemności, jęczała coraz głośniej, zachęcając go tym do intensywniejszych pieszczot.

    Mięśniak uniósł dziewczynę wyżej, domyśliła się, co zamierzał, rozłożyła nogi, dając dostęp do mokrej szparki, przybliżył twarz, oplotła jego głowę nogami. Poczuła energiczne pocieranie języka przez całą cipkę. To było niesamowite, żaden człowiek nie byłby w stanie lizać naraz tak dużej powierzchni jej kobiecości, dając przy tym tyle rozkoszy.

    Wytrzymała kilka sekund, orgazm ogarnął całe ciało. Spazmy rozkoszy  przejęły kontrolę, nie panowała nad swoimi ruchami.

    — O tak, kurwa mać jak mi dobrze! Boże… Ah… — krzyczała.

    Po burzliwej ekstazie opadła wiotka, cała energia z niej uleciała. Zielony nie przejął się tym, skierował jej ciało do swojego krocza, w tej pozycji nie był w stanie jej swobodnie penetrować. Więc obrócił ją w rękach, spoczywała teraz głową w dół, nieświadoma tego co się zaraz stanie. Łapała oddech i próbowała odzyskać kontrolę nad ciałem. Zmiana pozycji, spowodowała, że Natasha była teraz idealnie wypięta, przez co Zielony mógł w nią wejść od tyłu.

    Naparł gigantycznym kutasem na ciasną cipkę. Nie chciał wejść. Ruda zaczęła krzyczeć z bólu. Nigdy wcześniej nic tak dużego nie chciało do niej wtargnąć. Zacisnęła jednak zęby i przestała krzyczeć, nie chciała speszyć swojego nietypowego kochanka. Kilka wolniejszych pchnięć i żołądź wtargnął do mokrej cipy. Ból zmienił się w coś skrajnie przeciwnego.

    — Boże, jaki on duży! Głębiej, chcę go głębiej, błagam, pieprz mnie!

    Agentkę wręcz rozpierała rozkosz. Nawet sobie nie wyobrażała, że to będzie aż tak intensywne.

    Krzyczała.

    Wchodził w jej cipę prawie do połowy kutasa, energicznymi ruchami próbował jak najszybciej osiągnąć orgazm, potrzebował go. Chciał w końcu poczuć ulgę, pozbyć się pulsującej energii. Jebał Rudą niczym królik.

    Czuła jak jej zadowolona cipka pulsowała, jej mięśnie zaczęły się zaciskać na gigantycznym kutasie. Dosłownie wyła z rozkoszy, nadziewana przez Mięśniaka.

    Ani myślał przestawać, pieprzył ją, trzymając bezbronną i bezradną w powietrzu. Skurcze jej rozpalonej cipy sprawiły, że jego orgazm się zbliżał. Jądra pulsowały, jeszcze kilka pchnięć i wreszcie poczuje upragnioną ulgę.

    Ekstaza Agentki nie chciała ustąpić, powoli brakowało jej sił, by krzyczeć, nie sądziła, że można aż tak długo oddawać się rozkoszy. Po chwili poczuła jak jądra Zielonego, pompują w nią lity spermy. Nie mogła tyle pomieścić, nasienie wyciekało z niej, spływając po obu nogach.

    Wreszcie doszedł, spuścił się, prosto w cipkę Natashy, warczał zadowolony. Ściągnął ją ze swego kutasa i położył delikatnie na ziemię. Od pasa w dół była cała oblepiona jego gęstą białą spermą.

    Wstała, popatrzyła na swojego kochanka, stał, wpatrując się w krajobraz, sapiąc, z jego kutasa ciekła resztka spermy. Natasha chciała spełnić jeszcze jedną swoją fantazję, poczuć jej smak. Podeszła więc powoli do Mięśniaka, złapała za jego przyrodzenie i zaczęła zlizywać nasienie.

    Smakowało wybornie. W duchu miała nadzieję, że kutas zaraz zacznie twardnieć i będzie mogła ulżyć mu jeszcze raz, tym razem zasmakować nasienia niczym prysznicu na całym swoim ciele. Jednak, ciało bestii zaczęło się zmieniać, przyjmować swoją pierwotną formę.

    Natasha zaklęła siarczyście, widząc śpiącego Bruce’a, uśmiechał się, ewidentnie był zaspokojony i zadowolony. Agentka wzięła dłoń mężczyzny i przejechała po wewnętrznej stronie swoich ud, zbierając spore ilości spermy Mięśniaka. Następnie położyła oblepioną rękę na jego penisie. Teraz nie będzie miał pewności, czy to była jedynie fantazja, czy faktycznie ją przeleciał. Natomiast Zielony, z pewnością zapamiętał, jak jebał swoim gigantycznym kutasem ciasną cipeczkę Agentki, koniecznie będzie chciał to powtórzyć. Uśmiechnęła się na tę myśl, pragnęła go, pragnęła zielonego kutasa, który będzie tryskał na jej rozpalone ciało litrami spermy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Milena Wet

    Wejdź w krainę erotycznych fantazji.
    Posmakuj rozkoszy pikantnych historii.
    Doświadcz orgazmu wyobraźni.
    SEKS FANTAZJE 

    Mam szczerą nadzieję, że opowiadanie sprawiło Ci choć troszkę rozkoszy 😉

    Zapraszam do mojego profilu, znajdziesz tam ciekawe informacje 😀

  • Pan Smith (II)

    Seks z Panem Smithem nie zawsze był brutalny. Kochaliśmy się też oczywiście jak normalne pary. Miałam wtedy, na przykład, zasłonięte oczy, ręce przywiązane do łóżka delikatną apaszką. Smith godzinami mnie wtedy posuwał, badał każdy centymetr mojego ciała z pewnością po to, by wykorzystać tę wiedzę w podczas innych aktów.. Na ile może sobie pozwolić, gdzie są moje granice. Jakie miejsca i rodzaj dotyku sprawiają mi najwięcej przyjemności a gdzie zada mi najdotkliwszy ból. Brał mnie też spontanicznie, bez grama emocji, w przypadkowych miejscach. Szybko, mocno, bez ostrzeżenia. Największą satysfakcję przynosiło mu kontrolowanie sytuacji. W końcu nauczyłam się odgadywać, kiedy ma ochotę na na prawdę ostre rżnięcie. Ten ojcowski, subtelny pocałunek w czoło oznaczał, że Smith ledwie już nad sobą panuje, że kipią w nim emocje, którym nie daje ujścia, że jest na krawędzi i tym ostatnim, czułym gestem chce przeprosić za to, co za chwilę zrobi mi bestia, która w niego wstąpi. W stanie wzburzenia, choć miało to miejsce rzadko, przywoływał się do porządku szybkimi mrugnięciami powiek. Nie lubił oddawać inicjatywy. Musiał się pilnować na każdym kroku. Zdarzało się, że gdy byłam u szczytu ekstazy, lub przeciwnie na skraju bólu, pytał czy ma przestać. Odpowiedź zawsze brzmiała “Nie”. Nie mogło być inaczej, tego wymaga gra. Mieliśmy oczywiście nasze hasło bezpieczeństwa, ale nie umiałam sobie wyobrazić sytuacji, w której mogłabym go użyć. Mimo, że ten człowiek doprowadzał mnie do skrajności, ufałam mu bezgranicznie i oddawałam się w całości. W upalne popołudnie, leżałam na sofie w salonie. Było tu nieco chłodniej niż na zewnątrz, ale i tak miałam na sobie tylko dłuższy podkoszulek. Otworzyłam właśnie butelkę zimnego, białego wina i oczekiwałam powrotu mojego Pana. Dom Smitha urządzony był w stereotypowo męskim stylu. Ciemne, stonowane barwy, dużo naturalnego drewna, skórzane kanapy i fotele. Oświetlenie nie nachalne, nastrojowe, w gruncie rzeczy tworzyło całkiem przytulne wnętrze. Smith miał duży barek z całkiem pokaźną kolekcją bardzo drogich trunków. Głównie Whisky, za której znawcę się uważał. Ponieważ nie gustowałam w żadnym rodzaju mocnych alkoholi, a Smith nie miał w zwyczaju nakłaniać nikogo wbrew woli, posiadałam jedynie teoretyczną, acz pogłębioną wiedzę na temat jego zbiorów. Próbowałam skupić się na lekturze książki, ale wybór “Wielkiego Gatsby’ego” zbyt mocno korespondował z panującą aurą i potęgował zmęczenie. Oddałam się więc niesprecyzowanym rozmyślaniom, przeplatanym chwilami słodkiej drzemki. Z półsnu wyrwał mnie szczęk zamykanych drzwi. Zaczynało się właśnie ściemniać. Przegapiłam niestety moją ukochaną golden hour. Pan Smith włączył światło w kuchni. Leżałam na plecach, z szeroko otwartymi oczami, czekając co nastąpi. Słyszałam jak zdejmuje lnianą marynarkę. Mój podziw mieszał się z brakiem zrozumienia dla noszenia eleganckich ubrań w trakcie takich upałów. Ale to Smith, mężczyzna z zasadami, tu nie było się nad czym zastanawiać. Ten człowiek w żadnej sytuacji nie wyskoczyłby świecąc gołą dupą w krótkich spodenkach, tylko po to, żeby sobie ulżyć. Co wcale nie przeszkadzało mu w moim przypadku. Podszedł do barku i nalał sobie jednego ze swoich cennych trunków. Wrócił do kuchni. Milczał. Wyjrzałam ukradkiem zza oparcia kanapy, które stało tyłem do wyspy za którą stał Smith. Opierał się o brzeg szafek kuchennych i uparcie wpatrywał w miejsce gdzie spodziewał się mnie znaleźć. Wziął łyk. Sięgnęłam za siebie po kieliszek, który stał jeszcze napełniony na stoliku, śledząc wszystkie jego gesty. Uniósł rękę i poluzował krawat. – Dziś zerżnę cię tak bardzo, że zapamiętasz ten dzień do końca życia – wycedził i wyzwolił się z węzła, odpinając jednocześnie guzik pod szyją i nie spuszczając ze mnie wzroku. Moje mięśnie, jak rażone prądem, napięły się natychmiast a brwi uniosły wysoko. Szybkim ruchem, robiąc przeciwwagę, stanęłam na nogi z zamiarem ekspresowej ucieczki do sypialni. – Stój – padło. Zamarłam. Mój kat nieśpiesznie zbliżył się do mnie. W międzyczasie podwinął też rękawy koszuli odsłaniając umięśnione przedramiona, co dostrzegłam w odbiciu telewizora. Nie śmiałam się odwrócić. Lewą ręką mocno chwycił mnie za kark, prawą odstawił kieliszek, który wciąż trzymałam w dłoni. Odwrócił mnie. Na czoło wystąpiły mu krople potu, być może od upału a może za sprawą tego, co teraz kłębiło się w jego głowie. Palcami wolnej ręki pogładził moje wargi, później wepchnął mi je do ust. Patrzył mi głęboko w oczy, nie miałam odwagi się poruszyć, prawie nie oddychałam. Byłam już niemożliwie podniecona, ale moje ciało paraliżował również strach. Zacisnął obie dłonie na mojej szyi. Przyłożył usta do czoła w subtelnym pocałunku. – Idź i czekaj na mnie. Smith puścił mnie a ja posłusznie wykonałam rozkaz, drżąc z ekscytacji i niepewności udałam się do naszej sypialni. Stałam koło łóżka czekając na polecenia. Wszedł pewnie, rozpiął pas od spodni i dokończył ściąganie koszuli. Uwielbiałam jego nagi tors. Obfite owłosienie które skracał regularnie, zawsze zmysłowo drapało mnie po piersiach lub plecach, miał szerokie ramiona, silne ręce, piękną muskulaturę brzucha. Na twarzy malował mu się znajomy spokój, ale oczy płonęły. Z pewnością dziś nie żartował, z resztą żarty nie były w jego stylu. Ponownie złapał mnie za kark i zdecydowanym ruchem położył na łóżku, twarzą do pościeli. Nogi nadal spoczywały na podłodze. Smith wyciągnął pas ze szlufek, klamra zadzwoniła w jego dłoni. Wymierzył pierwszy cios. Zanim informacja o bólu dotarła do mózgu, padł już drugi i trzeci. Podciągnęłam pod siebie ręce, mimo woli chciałam się podnieść. Przerwał na chwilę, przyciskając kolano do pośladków, wydarł moje ręce spod tułowia i umieścił nad głową. Tam miały zostać. Do końca. To nie było rzecz jasna pierwsze lanie, jakie mi spuścił, ale do tej pory posługiwał się innym arsenałem i nie tak potężną siłą. Padły kolejne razy, w większości na tyłek, kilka trafiło w plecy osłonięte nieco koszulką, która jednak nie ochroniła przed bólem i uda. Łzy płynęły niekontrolowane, ale usiłowałam powstrzymać się przed krzykiem. Smith lubił rżnąć się w milczeniu, uciszał mnie stanowczo, gdy z moich ust wydobywał się jakieś głośniejsze dźwięki. Dziś krzyk przeradzał się w świszczący, ochrypły jęk, ale mój oprawca wyjątkowo się na to godził. Nie wiem ile razy dostałam. W końcu przestał. Wiedziałam oczywiście, że to nie koniec atrakcji na dziś i autentycznie bałam się, co jeszcze czeka mnie po takim wstępie. Pogładził mnie po głowie. Chwilowa pieszczota pomogła mi wrócić do równowagi i odzyskać panowanie nad sobą. Złapał mnie za ręce i wygiął je do tyłu układając na plecach, zgięte w łokciach. Związał je tym samym pasem, którym przed chwilą się nade mną pastwił. Mocno, nie wygodnie. Słyszałam, że stojąc za mną zdjął spodnie. Podniósł mnie za ramiona i umieścił na podłodze, w pozycji klęczącej. I tak nie ustałabym na nogach. Usiadł przede mną na łóżku. Bez sprzeciwu wzięłam jego gorący członek do ust, ale on splótł palce za moją głową i wsunął przyrodzenie tak głęboko, że dotknęło tylnej ścianki gardła. Bałam się, że mnie udusi. Trwał tak dłużą chwilę, wykonując tylko minimalne ruchy, drażniąc przy tym jeszcze bardziej moje gardło. Walczyłam o oddech, zwłaszcza wiedząc jak długo potrafi przeciągać stosunek. Smith był jednak tak nabuzowany, że potrzebował szybkiego spełnienia. Spuścił mi się bezpośrednio do gardła i uwolnił moje usta. Westchnął głęboko i odchylił się opierając się na rękach. Klęczałam nadal zdezorientowana między jego kolanami, z mokrą od łez twarzą, przełykając ślinę, by ulżyć podrażnionemu przełykowi. W końcu spojrzał na mnie, wyciągnął dłoń i pogładził mnie po twarzy. Chwila wytchnienia minęła w mgnieniu oka. Jeszcze nie skończyliśmy. Smith nie obiecywałby mi niczego, gdyby nie zamierzał tego zrealizować. Kolejna niezłomna zasada gentelmana – dotrzymywać słowa bez względu na wszystko. Pomógł mi wstać, wyprostowałam się na drżących nogach. Ułożył mnie na łóżku z podkulonymi kolanami i wypiętym tyłkiem. Wcisnął kciuk w mój odbyt i mocarną różdżką doprowadził mnie do pierwszego orgazmu. Ściskając, niemożliwe obolały zadek, pieścił wibratorem moją łechtaczkę. Szczytując kolejny raz, w rzeczywistości wiedziałam, że czekamy tylko aż osiągnie kolejną, pełną erekcję. W krótce nastąpił drugi akt. Nabrzmiały fiut wjechał bezceremonialnie w moją cipę. Smith posuwał mnie ostro, oparłszy dłonie na sinych pośladkach, głęboko penetrował kciukiem tyłek. Ból po raz kolejny mieszał się z ekstazą. Smith wyciągnął na chwilę kutasa, tylko po to by za kilka sekund zatopić co w moim anusie. Wciskając moją twarz w pościel stłumił krzyk. Wszedł nabrzmiały i twardy, zadając paraliżujący ból. Kilka ruchów, już nie tak brutalnych, emocje i doznania sięgnęły apogeum. Spuścił mi się obficie w dupę a ja zamarłam, przeżywając najintensywniejszy orgazm w moim życiu. Po wszystkim rozluźnił więzy i uwolnił moje ręce. Były zdrętwiałe, wszystko trwało dłużej niż myślałam. Ułożył mnie blisko siebie, na łyżeczkę. Skóra na tyłku i plecach piekła niemiłosiernie. Potarł czerwone pręgi na moich przedramionach, które powstały od krępowania, delikatnie gładził sutki, brzuch w okolicy pępka jednocześnie przywierając szorstkim ciałem do rozognionej skóry. Odpłynęłam w końcu, otulona silnymi ramionami. Ból zszedł na drugi plan, teraz liczyła się bliskość i poczucie, że mój oprawca został właściwie zaspokojony. Smith odgarnął włosy z mojego policzka. – Kocham cię – wyszeptał mi do ucha. Wstałam o poranku by zaparzyć sobie kawy, Smith jej nie pijał, uważał za napój zbyt mało subtelny, wolał herbatę. Znając jednak moje upodobania, kupił mi profesjonalny ekspres kolbowy do użytku domowego. Wiedziałam, że obserwuje mnie z łóżka, wiec starałam się mimo wszystko poruszać z godnością choć ból był dotkliwy i wzmagał się przy każdym ruchu. Oparłam łokcie o blat, delektując się ciemnym, gęstym napojem, wolałam na razie nie poddawać mojego ciała próbie i nie siadać. Smith podszedł do mnie od tylu, złapał za włosy i odchylił głowę tak, by moc pocałować mnie w usta. Zmysłowy, długi, kawowy pocałunek. W międzyczasie, rozchyliwszy szlafrok, wszedł we mnie. Poczułam wyraźnie jego wzwód, był twardy i wielki. Posuwał mnie rytmicznie, zatapiając głęboko fiuta, ale starał się nie zadawać mi dodatkowego cierpienia. Jego podbrzusze uderzało miarowo o moje pośladki. Kolejna dawka bólu i przyjemności. Pieprzyliśmy się długo Doszłam trzy razy, zanim zdecydował się skończyć. Zjedliśmy razem śniadanie. – Wszystko w porządku? – zapytał z troską. – Tak – zapewniłam, próbując poprawić się na krześle, siedziałam sztywno, tyłek bolał mnie niemiłosiernie a on o tym wiedział. Ale takie były zasady. Skoro nie skarżyłam się w trakcie, później także nie miałam prawa. Smith zawsze był w wobec mnie opiekuńczy i szarmancki. Jego postawa w naszej relacji, wskazywała, że jest człowiekiem stanowczym, jednocześnie łagodnym, o nienagannych manierach. Ten kontrast między tym, kim był w dzień a bestią, którą stawał się w nocy był dla mnie źródłem niekończącego się podniecenia. Właściwie bez przerwy byłam mokra i gotowa aby mnie posiadł. Wspomnienie bólu jaki mi zadawał szybko ustępowało chęci na kolejne doznania. Zwłaszcza takie, które wykraczały poza wszelkie schematy. A Smith był nieprzewidywalny. To, że nauczyłam się czytać niektóre z jego sygnłów, wcale nie oznaczało, że poznałam jego tajemnicę. Tego dnia wstał wcześniej ode mnie. Obudziwszy się, nie zastałam go już w łóżku. Przeciągając się wtuliłam twarz w poduszkę, na której spał. Zapach mojego mężczyzny był najwspanialszym ze znanych mi bukietów. Potarzałam się przez moment po jego stronie łóżka i wstałam. Smith pięć dni w tygodniu, ćwiczył w swojej domowej siłowni. Spojrzałam na zegar, była ósma. Z pewnością już skończył trening. Skierowała się zatem do łazienki. Stał pod strumieniem wody, oparłszy wyprostowane ramiona o ścianę. Wyglądał jak bóg. Wspaniałe, mokre ciało przypominało posąg. Odwrócił twarz w moim kierunku, szybko wślizgnęłam się między niego a ścianę. Przytulił mnie, odwróciłam się do niego plecami. Uprawialiśmy już kilka razy taki poranny seks pod prysznicem. Zazwyczaj Smith dawał mi kilka mocnych klapsów na mokrą skórę, które piekły intensywnie, ale ból szybko mijał. Gwałtownie doprowadzał mnie do orgazmu masując łechtaczkę, a na koniec rżnął mnie w dupę szybko i łapczywie. W ciepłych kroplach z deszczownicy, jebaliśmy jak dzikie zwierzęta w tropikalnej puszczy. Dziś zaczął od bolesnych pieszczot moich sutków. Poświecił im dłuższą chwilę, masując namydloną dłonią. Śliskie, uciekały mu spod palców, ale i tak zdołał je ciągać i wykręcać, doprowadzając mnie do szaleństwa. Jedną rękę skierował do moje cipki. Energicznie masując łechtaczkę upewnił się, że jest ona nabrzmiała i gotowa na rozkosz. Umierałam z podniecenia. Jego wielki fiut poruszał się powoli pomiędzy moimi pośladkami. Góra – dół. Zamknęłam oczy, oparłam głowę o jego ramię i czekałam, kiedy rozerwie mnie od tylu. Nagle odsunął się. Kazał mi uklęknąć zdecydowanie naciskając na moje ramię. Sam usiadł na wymurowanej pod prysznicem ławeczce. Oparł się wygodnie, odprężony. Ruchem ręki kazał mi podejść. Wpełzłam miedzy jego uda jak kocica. – Wisz co robić – powiedział cicho. Wzięłam jego kutasa do ust. Tym razem nie naciskał ani nie ograniczał, dał mi wolną rękę bym mogła go zaspokoić. Wkładałem sobie wielkiego Pana Smitha głęboko do gardła. Pieściłam wargami główkę, ssałam i lizałam od góry do dołu. Był zadowolony. Na przemian przyglądał się pieszczotom jakich mu dostarczam i odchylał głowę, opierając ją o ścianę w geście całkowitego odprężenia. Pulsował w moich ustach, twardy jak stal. W końcu zalał je spermą. Wytrysk był tak silny, że sperma nie tylko wypełniła mnie, ale wypłynęła mi też nosem. Klęczałam wciąż podparta rękami, łapałam oddech. Smith wstał. Chwycił wąż prysznica i lodowatym, ostrym strumieniem smagnął moje plecy od łopatki aż po pośladek. Uczucie rozciętej biczem skóry, szok. Zakrywam dłonią usta by zdusić krzyk. Moja reakcja uzyskała aprobatę Smitha, kontynuował zatem chłostę. Uderzenia były bolesne, zadawał je bez mrugnięcia okiem. Skora paliła jak pocięta nożem, a zimno doprowadziło mnie do niekontrolowanego drżenia. Strumień kierował również na uda, boki i piersi. Panicznie łapałam powietrze nosem, w dalszym ciągu mocno przyciskając dłoń do ust. W końcu wodny bicz skierował na moją łechtaczkę i krótkimi, szybkimi falami doprowadził mnie do orgazmu. Wreszcie mogłam odetchnąć swobodniej opadłam na łokcie. Wtedy Smith stanął nad moim wypiętym tyłkiem. Byłam lodowata, on gorący. Wszedł w mój odbyt od góry, brutalnie i bez ostrzeżenia. Po kilku mocnych ruchach doszedł. Dość szybko jak na niego, ale musiał iść dzisiaj do pracy. Bardzo nie lubił zmieniać planów. Owijając się ręcznikiem wyszedł z łazienki. Smith miał też swoje słabości. Lubił luksus. W przerwach, gdy nie poddawał mnie torturom, uwielbiał rozpieszczać. Prezenty, którymi mnie obdarowywał miały jedną wspólną cechę: były nieprzyzwoicie drogie. Pewnego dnia, zupełnie bez okazji dostałam od niego złotą obrożę, wysadzaną drobnymi brylantami. I jeszcze jedno, tajemnicze pudełko. Miałam pewne podejrzenia co do jego zawartości. Jednak po powrocie z kolacji, gdy piliśmy drinka w kuchni jego domu, rozpakowując prezent byłam mimo wszystko zaskoczona. Zatyczka analna, zakończona ogromnym kryształem u podstawy. Raczej nie była to tania rzecz, w dodatku wykonana na zamówienie. Ale jasnym było, że człowiek z jego reputacją, nie zadowala się byle czym. Drogi samochód, droga whisky i droga niewolnica. Smith uwielbiał jedyne w swoim rodzaju, unikatowe obiekty. Posiadał takich wiele również w swojej kolekcji gadżetów erotycznych. Trzeba przyznać, że zadawał mi ból i krępował na prawdę pięknymi przedmiotami. Wszak według niego zasługiwałem na to, co najlepsze. Domyślałam się już, jaka rozrywka czeka na mnie dzisiejszego wieczora. Pan Smith rozebrał mnie osobiście, uważnie i powoli zdejmował części garderoby, element po elemencie, zostawiając jedynie biżuterię. Sam będąc wciąż w garniturze, wymierzył mi kilka ciosów skórzanym palcatem. Byłam już przyzwyczajona do takich pieszczot. Moje ciało naprężyło się pod wpływem ostrego bólu i głośno nabrałam powietrza. Smith przeciągnął biczem pomiędzy moimi pośladkami, zaczynając od kości ogonowej, następnie sięgnął do biustu, pogłaskał sutki płaską końcówką i płynnym ruchem przeszedł do drażnienia łechtaczki. Kolejne ciosy na pośladkach i udach, krótkie, palące jak użądlenia. Moje ciało raz za razem przeszywał dreszcz, palce dłoni zaciskałam na jedwabnej pościeli. Jednym palcem zaczepił o naszyjnik, który miałam na szyi i podciągną mnie do pozycji stojącej. Palcat wsunął mi do ust, miałam trzymać go w zębach aż znów będzie chciał go użyć. Zostawił mnie w takiej pozycji i kazał czekać, bez ruchu. Mięśnie pod piekąca skórą drgały mimo woli, choć bardzo starałam się je powstrzymać. Zaczął rozbierać się za moimi plecami, niespiesznie, starannie odkładając ubranie. W końcu usiadł na łóżku, przyciągną mnie za pośladki do siebie i nadział. Nawet gdy kochaliśmy się, gdy byłam na nim, on przejmował inicjatywę. Sterował mną, decydując o szybkości i sile pchnięć. Klęczałam na nim w odwróconej pozycji na jeźdźca. Usta wciąż zaciskałam na skórzanym palcacie, z kącików ust zaczęła spływać mi ślina. Zanim bezceremonialnie wcisnął nową zabawkę w mój odbyt, kazał mi polizać zimną stal. Smith bawił się korkiem w moim tyłku. Poruszał nim na boki, na chwilę wyciągał nieco by zaraz docisnąć głęboko. W końcu wydobył palcat spomiędzy moich zębów a jego ciężką rękojeść zatopił w mojej cipce. Zimny metal, tak brutalnie wtłoczony, spowodował, że odskoczyłam. Smith wyciągnął go natychmiast i uderzył bez ostrzeżenia. Zagryzłam wargi. Rozkoszował się moim cierpieniem. Kontynuował penetrację rękojeścią. Czułam dwa twarde przedmioty w obu moich dziurkach, zalała mnie fala gorąca, rozkoszne uczucie zaczęło rozchodzić się od podbrzusza aż po klatkę piersiową. Szczytowałam bardzo intensywnie. Smith obrócił mnie twarzą do siebie. Wsadził z impetem swojego kutasa, który nabrzmiał jeszcze od tej zabawy. Ścisną moje pośladki, tak żeby korek mocno pocierał o jego fiuta. Początkowo wbijał się we mnie powoli, w międzyczasie gryząc sutki. Na koniec przyspieszył i po chwili doszedł. Oparł czoło miedzy moimi piersiami i tak zastygliśmy na moment. – Jak podoba ci się prezent? – zapytał. Podobał mi się. Pocałowałem go delikatnie w usta. – Wiesz jak sprawić mi radość – odpadłam

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pumpkin

    To, co dobrze się zaczyna, musi źle się skończyć.

    I

  • Wakacje

    Wróciłem z urlopu wcześniej, wkurzony brakiem pogody. Mając jeszcze tydzień czasu postanowiłem trochę zaszaleć. Poszedłem do sklepu z damska bielizną i kupiłem piękne figi i staniczek. Potem do ciucheksu i kupiłem sukienkę. Zadowolony z zakupów wróciłem do domu. W łazience zrobiłem sobie depilację, u malowałem się, przebrałem i stałem się Kami. Gdy przeglądałam się w lustrze, usłyszałam hałas z pokoju.

    -Co jest?- pomyślałam.

    Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Łukasza, mojego kumpla. Gdy on mnie zobaczył zaniemiał.

    – Co Ty tu robisz? – spytałam

    -Przyszedłem podlać kwiaty, jak mnie prosiłeś. Ale co Ty robisz? – spytał

    Kuźwa, zapomniałam o tym, że prosiłam Łukasza o podlanie kwiatów, gdy będę na wyjeździe.

    – Wróciłem wcześniej, pogody nie było – powiedziałam do niego.

    -A to co masz na sobie to co? – spytał

    No tak, mam na sobie sukienkę, wypchane cycki, perukę. No nie wyglądam na tego kogo powinien widzieć.

    – Chcesz piwko? – spytałam, szybko zmieniając temat.

    – Chętnie – odpowiedział i usiadł na sofie.

    Poszłam do kuchni, otworzyłam lodówkę. Wyciągnęłam piwko, przy otwieraniu jednego, kapsel spadł mi na podłogę. Schyliłam się,  nieświadomie wypinając pupę w jego stronę. Usłyszałam mruknięcie zadowolenia. Mój tyłek spodobał się mojemu kumplowi, nieźle.

    Wyprostowałam się i gdy podchodziłam do blatu, poczułam ręce na swoich piersiach.

    -Fajna jesteś – usłyszałam

    Przylgnął do mnie od tyłu i poczułam jego penisa na swoich pośladkach.

    – Łukasz – powiedziałam, ale on odwrócił mnie i pocałował.

    No tego się nie spodziewałam. Moje podniecenie wystrzeliło w kosmos.

    Uklękłam, opuściłam jego spodenki i slipki. Moim oczom ukazał się wspaniały penis. Wielkość normalna, taki fajny. Zapach cudowny. Delikatnie go polizałam. Łukasz westchnął. Ja rozochocona jego reakcją, wzięłam go do buzi.. Niam, pomyślałam. Cudowny jest. Ssałam go na przemian z lizaniem. Jąderka znikały w moich ustach, potem znów lizałam jego kutasa.

    – Chodź do sypialni- usłyszałam. Wstałam, wziął mnie za rękę i poszliśmy do mojej sypialni.

    -Usiądź – powiedział. Posłusznie wykonałam polecenie. On stanął przede mną i wcisnął mi kutasa w usta. Poruszał rytmicznie, ja ssałam go z rozkoszą. – Odwróć się i wypnij tyłek – powiedział

    Nie jestem gotowa, pomyślałam, ale zrobiłam o co prosił.

    Łukasz klęknął za mną, podsunął sukienkę do góry, zsunął majteczki i zaczął całować moje pośladki. Lizał je na przemian, to całował, aż wreszcie dotarł do mojej dziurki. Jęknęłam z zachwytu. Rozkosz. On usłyszawszy moją reakcje zaczął mnie posuwać językiem. Co to było za doświadczenie. Nigdy nie zaznałam czegoś takiego. Po kilku minutach podniósł się i spytał – Masz żel?

    – W szafce – powiedziałam

    Wrócił za chwilę a ja czekałam na to, co miało się stać. Łukasz wycisnął żel na moją dziurkę, rozprowadził w środku i na swojego penisa. Potem delikatnie zaczął napierać na moją dziurkę. Chciałam go, mój tyłek był gotowy na niego, po takim lizaniu to żel nawet nie był potrzebny. Wszedł gładko. Poczułam się jak bym wygrała na loterii. Cudowna rozkosz. Łukasz najpierw posuwał mnie powoli, aby za chwilę przyspieszyć. Trzymał mnie za biodra i poruszał rytmicznie, co raz to przyspieszając.

    – Nie tak- powiedziałam, uciekając z jego fiuta. – połóż się – powiedziałam.

    Ułożył się na plecach, a ja siadłam na jego kutasa. Tak, to było właśnie to. Skończysz na moich zasadach. Zaczęłam go ujeżdżać. Pochylałam się, całując jego usta. On chwycił mnie za pośladki i ruszał ile mógł. Za chwilę poczułam ciepło w moim  tyłku i wiedziałam, że doszedł. Poruszałam się jeszcze, aby wszystko co miał w jądrach, zostali we mnie. Po chwili opadłam koło niego. Popatrzył na mnie i powiedział

    – Wiesz co, nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Byłaś cudowna. Powiedz, jak masz na imię?

    – Kami – odpowiedziałam….

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil
  • A wszystko zaczeło się od zakupu ponczoch…

    Na wstępie zaznaczę, że poniższe opowiadanie w przeciwieństwie do poprzednich moich dwóch, jest fikcyjne. Mam nadzieję, że jednak i przygoda Kuby, która pojawiła się w mojej wyobraźni przypadnie wam do gustu. Chętnie przeczytam wasze opinie w komentarzach 🙂

    Kuba już w młodym wieku odkrył, że ma inne zainteresowania niż reszta jego kolegów. Gdy zostawał sam w domu, to zawsze kierował się do pokoju swojej starszej siostry. Dokładnie do szafek z jej bielizną i seksownymi ubraniami. Nie, nie robił tego, bo czuł podniecenie wobec niej. Już w młodym wieku wiedział bowiem, że woli mężczyzn, a szczególnie dużo starszych od siebie.

    Z wiekiem mógł sobie pozwalać na zakup własnych ciuszków. Nigdy nie zapomni jak mając 16 lat pierwszy raz wszedł do salonu Gatty, aby kupić sobie własne pończochy. Stres połączony z ogromnym podnieceniem. Z czasem się do tego przyzwyczaił i teraz kupuje sobie pończochy i rajstopy bardzo często w stacjonarnych sklepach. Lubi nawet tę myśl, że ekspedientka podejrzewa, że kupuje je dla siebie, tym bardziej, że lubi dłużej się zastanowić nad wyborem i przeglądać różne produkty.

    Ta przygoda zaczęła się właśnie podczas takich zakupów, gdy Kuba miał 19 lat. Był na zakupach i postanowił, że wstąpi do salonu Gatty po nowe pończochy i rajstopy. Wybrał sklep, w którym już wiele razy dokonywał zakupów, a ekspedientka już go znała. Raz nawet, gdy mu doradzała, wymsknęło jej się zdanie: „te pończochy będą dobrze na panu wyglądać”. On udał, że nie zwrócił na to uwagi i tylko się lekko uśmiechnął.

    Gdy wszedł, w sklepie oprócz znajomej ekspedientki był jeszcze jeden klient. Był nim z wyglądu dojrzały, przystojny mężczyzna. Kuba zwrócił na niego uwagę, bo był w jego typie. Dość wysoki, z lekkim brzuszkiem, ale zadbany z nieco siwymi włosami. Lubił takich tatusiów. Kuba pomyślał, że pewnie szuka jakiejś seksownej bielizny dla żony i szybko zajął się tym, po co przyszedł. Zaczął rozglądać się za fajnymi pończochami. Szybko podeszła do niego ekspedientka i zaczął z nią wybierać coś, co wpadnie mu w oko. W tym czasie nawet nie zauważył, że dojrzały mężczyzna ukradkiem przygląda się mu i słucha z zaciekawieniem, jak Kuba ocenia pończochy i rajstopy, które proponuje mu ekspedientka.

    W końcu Kuba zdecydował się na czarne pończochy samonośne z ładną koronką i szwem z tyłu oraz na dwie pary rajstopek bez części majtkowej – czarne i cieliste z dużym połyskiem. Gdy był już przy kasie ekspedientka dostała pilny telefon i musiała na chwilę wyjść na zaplecze. W tym momencie do Kuby podszedł dojrzały mężczyzna, uśmiechnął się do niego.

    – Dobry wybór, bardzo seksowny zestaw – powiedział.
    – Dziękuję panu – odpowiedział Kuba nieco zaskoczony, ale jednocześnie zaciekawiony.
    – Słyszałem jak je wybierasz i chyba znasz się na tym dość dobrze, co?
    – No… można tak powiedzieć. A czemu pan pyta?
    – A zwykła ciekawość. Wiesz, nie często spotyka się tak młodego chłopaka, który już by znał tak dobrze temat rajstop i pończoch.
    Kuba zaczął się domyślać, że mężczyzna, który mu się swoją drogą podoba, nie pyta przez przypadek. Postanowił zaryzykować i nieco go sprowokować.
    -Wie pan, trzeba wiedzieć co się nosi – odrzekł Kuba i uśmiechnął się do niego.
    -Tak myślałem. Zgrabny jesteś więc musisz się prezentować w nich bardzo fajnie
    -Może chciałby pan kiedyś zobaczyć? – zapytał Kuba.
    W tym momencie z zaplecza wróciła ekspedientka i dokończyła obsługiwać Kubę. Jednak w momencie, gdy miał zbliżyć kartę do czytnika, aby zapłacić, ubiegł go starszy mężczyzna i to on zapłacił.
    -A to taki prezent ode mnie niech będzie – powiedział z uśmiechem. Zarówno Kuba jak i ekspedientka byli zaskoczeni, ale nic nie powiedzieli. Kuba tylko się po chwili uśmiechnął i podziękował, a następnie razem wyszli ze sklepu.

    W takich okolicznościach Kuba, jak później się dowiedział, poznał Adama. Po wizycie w sklepie poszli prosto na kawę, gdzie lepiej się poznali. Adam był 52-letnim żonatym mężczyzną, który jednak od pewnego czasu stracił zainteresowanie kobietami na rzecz młodych, zgrabnych i kobiecych chłopaków. Dokładnie takim był Kuba. Ich kawa nie trwała długo, bo obaj coraz bardziej pragnęli siebie nawzajem. Adam mieszkał niedaleko, a że jego żona była w pracy jeszcze przez kilka godzin miał wolny dom. Zaprosił Kubę który trochę się wahał, bo w końcu dopiero co go poznał, ale z drugiej strony dojrzały mężczyzna bardzo mu się podobał, a też w rozmowie był bardzo miły i czuł, że może mu zaufać. Postanowił zaryzykować i zgodził się pojechać z Adamem do jego mieszkania.

    Udali się razem na parking podziemny, gdzie Adam zaparkował swój samochód.
    – Mam nadzieję, że zobaczę cię dziś w którymś ze swoich zakupów – powiedział Adam, jak tylko wsiedli do jego samochodu.
    – Z pewnością – odpowiedział z uśmiechem Kuba, rozejrzał się, czy w pobliżu nie ma nikogo i pocałował Adama namiętnie w usta. Ich pocałunek trwał kilka sekund, ale był bardzo czuły i namiętny. Oczywiście z języczkiem.
    Gdy przestali się całować Kuba wpadł na nieco prowokujący pomysł, ale zawsze miał na takie coś ochotę.
    – A co powiesz, żebym już teraz założył rajstopki i tylko w nich jechał? – zaproponował.
    – Wow! Tego się nie spodziewałem, ale… zakładaj! – z zadowoleniem odpowiedział Adam.
    Kuba długo nie czekał, szybko wyciągnął czarne rajstopki z dużym połyskiem z opakowania, zdjął spodnie i założył je na swoje zgrabne i wydepilowane nóżki. Przy okazji Adam odkrył, że Kuba ma na sobie seksowne koronkowe damskie stringi.
    – O, widzę, że twoje zakładanie damskich ciuszków nie kończy się na rajstopkach i pończoszkach – powiedział.
    – Oj, zdecydowanie nie! Wiesz, ja uwielbiam się ubrać w całości i poczuć się seksownie
    – Hmm… wiesz, moja żona ma dość sporo seksi ciuszków, które powinny na ciebie pasować. Myślę, że będziesz mógł skorzystać z jej garderoby
    – Ooo! Z przyjemnością – odpowiedział Kuba.

    Droga do mieszkania Adam minęła im na przyjemnej rozmowie oraz na tym, że Adam jak tylko miał okazję to kładł dłoń, a to na kolanie, a to na udzie, a czasem i na kroczu Kuby i masował to miejsce przez rajstopki. Kubie sprawiało to dużo przyjemności. Czuł podniecenie i radość z tego, że jest w sytuacji w której dojrzały, przystojny mężczyzna pieści go w czasie jazdy samochodem. Gdy zbliżali się do miejsca docelowego Kuba założył spodnie. Aż tak odważny, żeby spacerować po ulicy w samych rajstopkach nie był.

    Adam mieszkał w zadbanej okolicy niedaleko centrum. Miał mieszkanie na 6 piętrze. Oczywiście jak tylko weszli do windy, to znowu zaczęli się całować. Wiedzieli obaj, że już za moment będą sam na sam w mieszkaniu i będą mogli oddać się sobie wzajemnie. Poddać się swojemu homoseksualnemu pragnieniu.

    Gdy weszli do mieszkania Adam zapytał Kubę czy chce się czegoś napić. Ten odpowiedział, że poprosi wodę. Adam udał się do kuchni, ale zanim to zrobił, pokazał Kubie sypialnie i garderobę żony.
    – Czuj się jak u siebie Kubusiu i wybierz, co tylko zechcesz. Ja z wodą będę czekał obok w salonie – powiedział do niego Adam.
    Kuba dał mu namiętnego całusa. – Będziesz zadowolony… tatusiu – powiedział Kuba. Nie był pewny, czy Adam lubi taki klimat, ale odpowiedź Adama: „Och, wierzę synku”, nie pozostawiła wątpliwości.

    Adam miał rację. Jego żona miała naprawdę sporą garderobę i sporo seksownych ciuszków do wyboru. Kuba na początek założył czarne cienkie pończochy, które dziś kupił. Do tego wybrał koronkowe różowe stringi i staniczek do kompletu w tym samym kolorze. Do tego wybrał różową satynową mini sukienkę na ramiączkach, która na szczęście na niego pasowała. Widać, żona Adama miała podobne wymiary do Kuby. Popatrzył w lustro i naprawdę się sobie podobał w tym wydaniu, ale czegoś mu brakowało. No tak, szpilki! Kuba stwierdził, że żona Adam musi lubić kolor różowy tak jak on, bo i szpilek na cienkiej i wysokiej szpilce w kolorze różowym również nie zabrakło w jej szafie. Teraz był już gotowy, aby pokazać się Adamowi.

    Powolutku wyszedł z sypialni i kierował się w stronę salonu, gdzie już czekał na niego jego dojrzały tatuś. Stukot różowych szpilek na 12 cm szpilce rozchodził się po mieszkaniu. Adam już wiedział, że zaraz ujrzy swojego słodkiego synka w kobiecym wydaniu.

    – Wow… aż… nie wiem, co powiedzieć – odezwał się Adam na widok Kuby w seksownym wydaniu. Ten tylko się uśmiechnął i podszedł do niego, a następnie usiadł mu na kolanach.
    – Podobam ci się? – zapytał Kuba.
    – Nigdy nie widziałem piękniejszego i seksowniejszego chłopca!
    – Och, dziękuję! Muszę powiedzieć, że twoja żona ma chyba podobny gust do mojego
    – Kubusiu, może i ma podobny gust, ale na pewno nie wygląda w tych ciuszkach tak świetnie jak ty – powiedział Adam, a jego dłoń już wędrowała po odzianym w pończoszki kolanie i udzie Kuby.

    Nastała chwila, gdy nic nie mówili, lecz tylko patrzyli sobie w oczy. U obu podniecenie już rosło i wzajemnie siebie pragnęli. Ich homoseksualne pożądanie rosło i rosło, aż po raz kolejny zaczęli się namiętnie całować. Ich języki co chwila spotykały się, a dłonie Adama jeszcze mocniej obmacywały nogi i pupę Kuby.

    Kuba zmienił pozycję i usiadł przodem na kolanach Adama. Dalej trwały ich namiętne pocałunki. Dłonie Adama wylądowały znów na pupie Kuby. Tym razem podwinął nieco sukienkę i zaczął dotykać pośladki, ściskać je, masować, a nawet zaczęły pojawiać się klapsy, co bardzo odpowiadało Kubie. Po chwili Kuba poczuł palce Adama także między swoimi pośladkami. Na początku Adam dotykał to miejsce przez cienki paseczek stringów, jednak szybko odsunął go na bok i zaczął pieścić analną dziurkę Kuby. Jednocześnie ich usta cały czas były złączone, ich języki odprawiały erotyczny taniec w ustach. Adam delikatnie jednym paluszkiem zaczął nacierać na analną dziurkę Kuby. Nie wchodził w nią głęboko, lecz delikatnie ją pieścił, co sprawiało, że Kuba czuł się błogo i lekko pojękiwał.

    W pewnym momencie Kuba położył dłoń na kroczu Adam i wyczuł to, na co liczył. Uśmiechnął się do Adama.
    – Mmm, ktoś tutaj już stwardniał chyba – powiedział z zadowoleniem.
    – Przy tobie trudno żeby było inaczej – odpowiedział mu Adam.
    Kuba wstał z kolan swojego dojrzałego tatusia, ale szybko znalazł się między jego nogami. Rozpiął rozporek jego spodni, a następnie opuścił je oraz bokserki. Jego oczom ukazał się piękny, twardy, w pełni wydepilowany penis ze sporymi jądrami, które jak przypuszczał, już zaczęły produkować spermę, którą miał nadzieję dziś przyjąć.
    – Och! Ileż on ma centymetrów?! Jest cudowny! – powiedział zadowolony Kuba.
    – 19cm i każdy centymetr jest twój syneczku – odpowiedział mu Adam.

    Te słowa tylko jeszcze bardziej zachęciły spragnionego Kubę. Chwycił penisa Adama w dłoń i delikatnie zaczął poruszać w górę i w dół. Jednocześnie jego usta znalazły się przy jądrach, które zaczął delikatnie i z czułością całować i lizać. Jego języczek, co chwila przesuwał się wyżej i wyżej w kierunku główki penisa. Gdy doszedł na szczyt zaczął delikatnie lizać główkę penisa dookoła. Adam był zachwycony tymi pieszczotami. Kuba na chwilę przerwał pieszczoty, popatrzył w jego oczy i nie przestając tego robić powoli wziął jego penisa do ust. Przez chwilę robił loda cały czas utrzymując kontakt wzrokowy ze swoim partnerem. Po chwili skupił się jednak w pełni na stojącym i twardym kutasie Adama, którego brał do swoich ust coraz głębiej. W tym czasie Adam pojękiwał z rozkoszy i delikatnie masował po głowie Kubę. Był zachwycony tym, jak robił to Kuba i tym, że właśnie pieści go młodziutki chłopak, a właściwie femboy, o którym zawsze marzył.

    Takie pieszczoty oralne trwały kilka minut. – Dobrze Kubusiu, teraz czas żebym ja tobie sprawił trochę przyjemności. Wypnij pupę ładnie – powiedział Adam, który wstał i szybko rozebrał się do naga. W tym czasie Kuba zostając w swoim stroju wypiął się ładnie na kanapie. Zdjął tylko stringi i podwinął mini tak, aby odsłonić swoją pupę.

    Adam na taki widok podniecił się jeszcze bardziej. Podszedł do wypiętego Kuby i zaczął go delikatnie masować po tyłeczku, co chwila dając klapsa. Po chwili jednak zaczął całować pupę Kuby, co bardzo mu się spodobało, zwłaszcza, że pomiędzy całusami Adam lizał jego pupę. Jego języczek kierował się w jedną stronę – do analnej dziurki. W pewnym momencie Kuba poczuł obie dłonie Adama na swoich pośladkach, które rozszerzyły je i ukazały jego słodką dziurkę. Nawet nie spodziewał się tego, ale nagle poczuł język Adama wprost na swoim otworku. Jęknął z rozkoszy. Uwielbiał, gdy mężczyzna tak pieścił go, a Adam robił to cudownie. Wirował języczkiem na jego analku, wylizał go mocno, wkładał język do jego dziurki. Kuba zaczął pojękiwać z rozkoszy, a jego jęki zrobiły się głośniejsze, gdy do języka dołączył palec Adama. Najpierw jeden, później dwa, a gdy dziurka Kuby już przywykła do takich pieszczot, to pojawił się i trzeci. Wszystko to na przemian z językiem. Kuba dawno nie czuł takiego podniecenia jak teraz. A stało się ono jeszcze większe, gdy Adam chwycił za penisa Kuby, jednocześnie nie przestając lizać i palcować dupci Kuby. Rozkosz płynęła przez całe jego ciało, a Adam dodatkowo przestał lizać dziurkę Kuby, ale zaczął lizać jego penisa.

    Kuba już wtedy pragnął tylko jednego. – Tatusiu, proszę cię, wejdź we mnie, zerżnij mnie! Tak bardzo tego pragnę – wykrzyczał Kuba. Wtedy Adam przytulił od tyłu Kubę i szepnął mu do ucha: chcesz żebym założył gumkę synku, czy chcesz poczuć penisa tatusia w pełni?

    Kuba był świadomy tego, że dopiero co poznał Adama. Nie wiedział o nim za wiele, ale jednocześnie pragnął go, jak jeszcze żadnego faceta nigdy wcześniej. Chciał go poczuć w sobie w pełni z pełną doznań. – Bez tatusiu – odpowiedział Kuba, co ucieszyło Adama. Ten wyciągnął tylko z szafki żel, którym posmarował dziurkę Kuby, a następnie swojego penisa, który był już bardzo twardy.

    Kuba w tym czasie położył się na plecach, a swoje nóżki w pończoszkach i szpilkach szeroko rozłożył. Adam wszedł między nie, przyłożył swojego sztywnego kutasa do jego dziurki i delikatnie po niej przejechał kilka razy. Po chwili przystawił penisa do dziurki, spojrzał prosto w oczy Kuby i zaczął napierać na jego dupcie. Jego twardy kutas wchodził coraz głębiej i głębiej, a oni cały czas mieli ze sobą kontakt wzrokowy. 19 cm Adama wsuwało się powoli, centymetr po centymetrze w słodką dupcię Kuby. Ten czuł, jak kutas Adama rozszerza jego dziurkę i robiło mu się coraz przyjemniej. Powoli poczuł, że Adam włożył już całego. Wtedy pochylił się do niego, namiętnie go pocałował i szepnął: masz cudowną dupcię synku. I zaczął rytmicznie poruszać kutasem w dupci Kuby. Kuba coraz głośniej jęczał z rozkoszy, a Adam coraz bardziej przyspieszał swoje ruchy. Po pewnym czasie wziął nogi Kuby i położył je na swoich barkach, co sprawiło, że Kuba jeszcze lepiej czuł jego kutasa w sobie. Dodatkowo Adam całował i lizał Kubę po stópkach, z których już spadły szpilki.

    Po chwili takiego rżnięcia Adam wyszedł z dupci Kuby. Kazał mu się wypiąć na pieska i gdy tylko to zrobił, wszedł w jego dupcie ponownie i od razu rżnął mocno. Trzymał go mocno za biodra i mocno ruchał zgrabny tyłeczek swojego synka. Co pewien czas na dupci Kuby lądował też klaps, co bardzo go podniecało. Kuba uwielbiał być właśnie tak traktowany i rżnięty przez faceta.

    W pewnym momencie Adam znów wyszedł z Kuby, ale tym razem nie kazał mu zmienić pozycji, lecz chwycił go za jego stópki w czarnych pończoszkach. Włożył między nie swojego penisa nabrzmiałego od podniecenia i zaczął sobie nimi walić kutasa. Kuba był w siódmym niebie, zawsze bowiem marzył, aby zrobić facetowi footjoba. Było to dla niego nie tylko spełnienie marzeń, ale też bardzo przyjemne doznanie.

    Te przyjemności trwały jednak tylko chwile i zakończyły się soczystym klapsem w dupcie Kuby. Adam kazał mu tym razem go dosiąść. Już po chwili Kuba ponownie czuł twardego 19 cm penisa Adama w swojej nastoletniej dupci. Tym razem dosiadał go mocno. Skakał na nim mocno swoim tyłeczkiem, a jego podniecenie potęgowało jeszcze to, że Adam chwycił jego penisa i w rytm jego ruchów walił mu go. Kuba już się nie powstrzymywał z jękami, krzyczał głośno z rozkoszy, ale też wykrzykiwał jak cudowny jest Adam i jego kutas. Jak mu jest cudownie i… jak chce poczuć jego spermę w sobie.

    To ostatnie szczególnie ucieszyło Adama, bo właśnie na takich finał ich zabaw miał największą ochotę, a czuł, że jest już blisko wytrysku. Kazał, więc wrócić Kubie do pierwszej ich pozycji. Chciał bowiem patrzeć w oczy Kuby, gdy będzie dochodził. Kuba też tego pragnął i grzecznie znów rozłożył nogi przed swoim nowym tatusiem. Adam ponownie zaczął go rżnąć, mocno, głęboko… Patrzył przy tym w oczy Kuby, który również był już na skraju podniecenia. Rozkosz sięgnęła już tego stopnia, że w pewnym momencie Kuba, którego penis nie był dotykany, poczuł ogromną falę rozkoszy w swoim ciele, jęknął z całych sił i poczuł, że dochodzi. Z jego penisa zaczęła wyciekać sperma, a jego ciałem wstrząsały fale podniecenia i rozkoszy orgazmu analnego.

    Adam na ten widok i uczucie pulsującej dziurki Kuby niemal w tym samym momencie osiągnął swój orgazm. Dopchnął mocno i głęboko swojego kutasa, z którego w kilku falach wytrysnęła obfita ilość ciepłej i gęstej spermy, która trafiła wprost do tyłeczka Kuby. Po tej rozkoszy opadł na Kubę i przytulił go, ale nie wychodził z jego tyłeczka. Tak tkwili przez kilka minut dając sobie tylko co pewien czas namiętne całusy i rozkoszując się swoją homoseksualną bliskością…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miłosz

    Czekam na wasze komentarze i opinie 🙂

  • Jak „pogodzilam” sie z Ania

    Hej, dziś wam opowiem o sytuacji z ostatniej imprezy. Był piątek siedziałam w domu i szykowałam się do imprezy u znajomych. Byłam już umyta i właśnie się malowałam, myśląc nad sukienka, która dziś ubiorę. Padło na jedna z moich ulubionych. Była to zwykła czarna sukienka, ale z wcięciem w talii. Gdy byłam już gotowa do wyjścia i miałam swój alkohol przygotowany. Zamówiłam Ubera i pojechałam do domu, gdzie impreza już chwile trwała. Szybko dojechałam i równie szybko zaczęłam pic z znajomymi. Była godzina 23 może chwile po północy. I widziałam, że ktoś przyszedł, ale bawiłam się dalej. Chwile później zobaczyłam Anie pijąca z kimś obok mnie. Od razu poszłam do organizatora tej domówki z pretensjami co ona tu robi. Niestety nie zrobił z tym nic. Wiec resztę imprezy miałam już z głowy i siedziałam wkurzona. Gdy impreza powoli wie już kończyła i została garstka osób, czyli właśnie ja, Ania, Kuba i Martyna. Część osób pojechała już do domu, a parę osób spało na górze. Padła propozycja grania w butelkę. No po chwili się zgodziłam i usiedliśmy w kołku. Maryna kręciła pierwsza. Na początku wyzwania były typu wypij resztę wódki albo coś takiego wiec po chwili znowu byłam już trochę pijana zresztą jak reszta osób grających. Teraz butelka kręcił Kuba. Wypadło na mnie. Powiedział, że mam pocałować osobę, która sobie wylosuje kręcąc butelka. Szczęście w nieszczęściu trafiło na Anie. Martyny bym może jeszcze pocałowała, ale Kuby bym nie tknęła w życiu. Spojrzałam się na nią, a ona na mnie. Dałam jej szybkiego buziaka. A Martyna z Kuba zaczęli protestować, co to ma być. Więc po chwili zaczęłyśmy się lizać. Całowałyśmy się tak chyba z minutę. Gdy skończyłyśmy mina Martyny i Kuby była bezcenna. Nie chciało mi się już grać. Więc wstałam i poszłam na górę, najpierw zobaczyć czy jest jakiś pokój wolny do spania i potem do łazienki. Gdy wychodziłam z łazienki przed drzwiami stała Ania. Spojrzałam się na nią, a ona wzięła mnie za rękę do wolnego pokoju. Gdy weszłam zamknęła za mną drzwi i zaczęłyśmy się całować. Usiadłam na łóżku, a ona na mnie. I tak leżałam na łóżku całując się z nią. Wszystko działo się strasznie szybko. Nagle Ania zsunęła się na bok, a jej ręka powędrowała z moich piersi w dół przez brzuch na udo gdzie kończyła mi się sukienka. Cały czas się całowałyśmy, gdy jej ręka była już na moich majtkach. Czułam jak przesuwa je na bok i zaczyna dotykać mojej cipki, która była już strasznie mokra. Zaczęłam cicho pojękiwać, Ania starała się cały czas mnie całować, ale gdy włożyła palce we mnie nie mogłam wytrzymać i musiałam przerwać całowanie. Wtedy Ania zaczęła całować mnie po szyi. Gdy ona mnie palcowała moje ręce były skupione na jej biuście. Po chwili stwierdziłam, że teraz moja kolej. Położyłam się na niej. I znowu się całowałyśmy, ale tym razem to moja ręka była w jej majtkach. Czułam, jaka mokra jest i zaczęłam robić to samo, co ona mi. Po chwili moje palce były już w niej. Po chwili Ania się mocno wygięła, więc wyciągnęłam palce i położyłam się obok. Ania położyła się na boku twarzą w moja stronę i powiedziała, że za mną tęskni. Rozmawiałyśmy chwile o tym i się w miarę pogodziłyśmy, na tyle żeby następnego dnia, czyli w sobotę umówić się na babski wieczór u Ani.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasiaa

    Hej,

    jestem Kasia i mam w zanadrzu pare ciekawych histori do opowiedzenia, więc jak wam się podobają to dajcie mi znać. :*

  • Mama, babcia, kobieta

    W końcu. Po długim wyczekiwaniu stałem się ojcem. Mówią, że wtedy zmienia się całe życie, że zmienia się patrzenie na świat. I rzeczywiście zmiany, które wtedy nastąpiły przeszły moje najśmielsze oczekiwania, tyle ze nie w takim kierunku, jakiego się spodziewałem.

    Paulina urodziła mi córeczkę. Na pierwszym widzeniu z dzieckiem i żoną byłem razem z moją teściową. Magda, świeżo upieczona babcia nie kryła radości, była równie szczęśliwa jak ja. Z czułością i przejęciem spoglądała na wnuczkę i gratulowała córce. Cała drogę powrotną ze szpitala była w świetnym humorze i nie mogła się doczekać przybycia nowego członka rodziny do domu. Była pogodną i ciepłą 45 letnią kobietą o delikatnym głosie i łagodnym usposobieniu. Mówią ze teściowe są wredne i złośliwe, ale Magda była zaprzeczeniem tych stereotypów. Zawsze miła i poukładana, zatroskana o dom i rodzinę. To po niej córka odziedziczyła kobiecość i łagodność oraz urodę. W odróżnieniu od córki była dość niską brunetką, miała krótsze włosy do ramion i co zrozumiałe ze względu na wiek pierwsze zmarszczki. Jednak charakter i kobiecość zdecydowanie takie same.

     – ty to jesteś jednak odpowiedni facet – powiedziała – większość ojców piłaby z kolegami pępkowe a ty grzecznie przy żonie siedziałeś – zaszczebiotała swym łagodnym głosem.

    – Na wszystko będzie pora, spokojnie mamo – odpowiedziałem – najpierw trzeba ogarnąć to, co najważniejsze, na świętowanie tez czas się znajdzie

     – Ale zięciu, skoro wszystko mamy pod kontrolą, to chyba można i poświętować. To trzeba uczcić. Skoro nie poszedłeś do kolegów to może wypijesz drinka ze swoją starą teściową? – zapytała znowu się uśmiechając.

    – Jasne, przecież nie chce podpaść teściowej, u której mieszkam – zażartowałem.

    – No widzisz. Skoro jesteś na mojej łasce, to postanowione – skwitowała znowu się uśmiechając. Rzeczywiście jeszcze kilka tygodni mieli mieszkać u teściów. Dom był już wybudowany, niedługo mieli zamieszkać we własnym lokum. Marzyli żeby w końcu być na swoim, choć dzielenie domu z teściami w tym przypadku nie było jakaś katorgą. Teściowie mieli dość przestronny dom, który z reszta dzieliła z nimi zazwyczaj tylko Magda. Teść był kierowcą ciężarówki w Niemczech, pojawiał się przeważnie, co dwa trzy, miesiące na tydzień czasu.

     Dalej wieczór szybko nabrał tempa. Ona zrobiła szybko coś do jedzenia ja nalewałem drinki. Siedzieliśmy w salonie, żartowali, poddawali się nastrojowi radości, a alkohol rozluźniał atmosferę. Siedząc na kanapie sączyliśmy kolejne porcje whiskey z colą. Czułem, ze alkohol nieco szumi w głowie a Magda była cała rozpromieniona, gadatliwa i i zaczerwieniona od sporej dawki whiskey.

    – Za babcie Magdę – wzniosła toast – Boże, zaczynam robić się stara – westchnęła żartobliwie.

    – Mama nie przesadza, jest mama cały czas w świetnej formie – to raczej my z Paulinka sprawnie się uwinęliśmy z potomstwem – odpowiedziałem – dziecko miało być za rok, po jej studiach ale cóż krew nie woda

    – Ty, to masz zawsze dobre słowo dla kobiet, nie ma co. Wiesz, ze od razu cię polubiłam jak zacząłeś chodzić do Paulinki? – zapytała – zawsze miły no i przystojny… – zawiesiła głos – co innego Jurek, on długo nie był co do ciebie przekonany…

    – Wiem dobrze – odparłem – ale, który ojciec chce ot tak oddać córkę obcemu facetowi? Każdy nie będzie zbyt dobry przecież – skwitowałem z uśmiechem. Wiedziałem, że teść akurat darzył mnie przynajmniej na początku średnią przychylnością.

    – Nawet nie o to chodzi, Marku. Myślał, że jesteś dla niej za stary i nie miałeś najlepszej reputacji – powiedziała biorąc kolejny łyk drinka.

    – Oo, a jaka to reputację niby zepsutą miałem? – zapytałem, śmiejąc się głośno?

    – No wiesz – zakłopotana się lekko – ponoć żadnej nie odpuściłeś kiedy była okazja. Paulinka grzeczna, ucząca się, spokojna, a ty non stop za spódniczkami się oglądałeś. Bal się ze będzie jedna z wielu. Tez na początku miałam obawy, gdy zawróciłeś jej w głowie

    – Wobec niej zawsze byłem fair – zacząłem się zwierzać – jest piękna, mądra, wrażliwa. Dobrze ją mama wychowała. Czasu nie cofnę, z resztą do pewnych rzeczy się dorasta. Także, mama się nie boi – skwitowałem.

    – Nie boje się. Widzę ze jesteście szczęśliwi. Ale przyznasz… trochę tych dziewczyn było? – drążyła dalej. Chyba wyczuła jego zakłopotanie bo po chwili zaczęła się wycofywać – przepraszam… po alkoholu robię się zbyt ciekawska…

    – a co tam, przecież świętujemy – zażartował i sięgnął by dolać jej kolejna porcje alkoholu – możemy sobie zrobić wieczór szczerości… każdy ma potrzeby, zwłaszcza jak hormony szaleją, wiec owszem trochę tych dziewczyn się zaliczyło, zawsze lubiłem seks – przyznałem szczerze – ale jak mówiłem, nie szukam niczego na boku.

    – Ale wiesz, że teraz będziesz mieć post przez dłuższy czas, póki Paula do formy nie wróci – powiedziała z uśmiechem.

    – Damy radę – odpowiedziałem śmiejąc się – post już trwa parę tygodni, a jak przyciśnie zawsze jest jeszcze sprawna ręka.

    Alkohol robił wyraźnie swoje. Rozmawialiśmy ze sobą jak nigdy wcześniej. Przez chwile zastanawiałem się czy nie palnąłem zbyt grubo, w końcu przyznałem się przed chwilą do masturbacji. Jednak moje słowa zostały przyjęte bez zażenowania a raczej ze sporym zaciekawieniem.

    – Tak? A często tak tej ręki zięciu używasz? – zapytała z zainteresowaniem, pochylając się bliżej.

    – Nie no, tylko czasem jak człowiek wyposzczony, z reszt kto czasem nie ma kryzysu albo kto nie fantazjuje o czymś zakazanym – odpowiedział jej spoglądając jej prosto w oczy.

    – Taak? A jakie to fantazje chodzą ci po głowie? – drążyła dalej – czego to ja się dowiaduje o moim zięciu – zalotnie ciągnęła temat.

    -Każdy je ma czasem. Tylko nikt o nich nie mówi. A mama to co, z żelaza? Tez pewnie nieraz ma pokusy – odbiłem piłeczkę w jej stronę.

     Zakłopotana się nieco i odsunęła – wiesz – zaczęła poważnym tonem. Ja jestem trochę w innych czasach wychowana. O tych sprawach tak się nigdy otwarcie nie mówiło. No i Jurek był zawsze jedynym mężczyzna w moim życiu, jesteśmy już razem 25 lat. Jest nam dobrze. Ale z czasem… to już nie to co kiedyś… on tylko praca, jedzenie i spanie… – westchnęła – no i zawsze go nie ma. Oj, zmieńmy temat na jakiś weselszy – postanowiła – pytałeś o pokusy czasem są – znowu zaczęła się uśmiechać – ale nigdy bym nie zrobiła nic głupiego, chyba ktoś musiałby mnie wziąć siłą…

    Wywód przerwał nagle dźwięk telefonu – o Jurek… – słucham – odpowiedziała. Zaczęła rozmawiać, chwalić się wnukiem, opowiadać o codziennych sprawach. Przysunąłem się bliżej. Byłem trochę niezadowolony, że przerwano nam tak przyjemna rozmowę. Od dłuższego czasu musiałem skrywać stojącego kutasa. Rozmawiałem z nią jak ze zwykłą dziewczyną, było bezpośrednio i czułem się nawet prowokowany. Alkohol znacznie nas rozluźnił, dlatego przestałem się kontrolować.

    Zbliżyłem usta do jej ucha i zacząłem szeptać:

    – Pytałaś o moje fantazje, ty jesteś jedna z nich. Zawsze mi się podobałaś. Kobieca, delikatna, i seksowna – czułem jej zaskoczenie i zakłopotanie. Z jednej strony miała przy uchu telefon i męża, z którym prowadziła rozmowę, przy drugim uchu napalonego faceta, który podnieconym głosem szeptał jej słowa budzące wyobraźnię.

    – Nie przestawaj z nim rozmawiać – kontynuowałem – jesteś piękna, twój mąż nie docenia tego co ma. Cudownie się uśmiechasz, nieco kokietujesz. Patrzę na ciebie i myślę jakby cudownie było cię mieć – moja ręka powędrowała na pierś i zaczęła ja delikatnie ugniatać. Zaskoczona złapała mnie za dłoń, jakby chciała ją odrzucić ale położyła tylko na niej rękę i zatrzymała się nie przerywając pieszczoty

    – Ciii… – szeptałem dalej – zawsze je skrywasz przed światem a ja mam ochotę je oglądać… chciałbym zająć się nimi ustami, lizać i przygryzać. Zdjąć z ciebie ubranie i zająć się tobą porządnie. Pragnę cię Madziu. Rozmawiaj z nim – ciągnąłem dalej – nigdy go pewnie nie zdradziłaś, zawsze idealna żona… aż się prosi, żeby troszeczkę cię zepsuć – mój język zaczął delikatnie muskać jej ucho. Westchnęła delikatnie, było jej coraz trudniej zachowywać opanowanie, dlatego odsunąłem się nieco od niej, żeby mogła się ogarnąć.

    – Aa wiesz… trochę zmęczona jestem – powiedziała do telefonu – długo w szpitalu byłam u Pauli, sporo bieganiny – sprytnie usprawiedliwiła swoje westchnienie – ale opowiadaj co jeszcze u ciebie.

    – Wstałem i stanąłem przed nią. Powoli rozpiąłem spodnie i je zsunąłem. Patrzyłem jak jej oczy otwierają się z niedowierzaniem coraz szerzej. Nabrzmiały członek wyskoczył do przodu prężąc się nad jej twarzą. Była zaskoczona ale tez nic nie wskazywało, żeby chciała zakończyć to co się działo. Położył na nim rękę i zaczął delikatnie go masować.

    – nie przestawaj z nim rozmawiać – wyszeptał – nie docenia kobiety, którą ma. Zostawił cię w domu i nawet nie pomyślał że jest ktoś, kto pragnie zająć jego miejsce. Zobacz jak mi stoi, jak mam na ciebie ochotę.

    – Co robię? Odpoczywam, siedzę na kanapie i coś sobie oglądam – powiedziała do telefonu – jeszcze nie idę spać. Chwile posiedzę, po całym dniu mam chwile relaksu – dodała jakby podejmując grę.

    Podszedłem bliżej i położyłem członka na jej twarzy. Zacząłem nim przesuwać po jej buzi czując ogromną przyjemność. Dotknąłem ręka jej miękkich włosów.

    – O Boże… jak cudownie – wyszeptałem.  Byłem napalony…  dotyk jej skóry i słowa teścia, którego głos zacząłem słyszeć, jego nudne wywody jak mu ciężko, jaki jest zmęczony… – zobacz, ani słowa o tobie, ze chciałby być obok, zobaczyć cię. Nie docenia, to ja z chęcią skorzystam. Obciągnij mi Magda, otwórz buzię – poprosiłem.

    Zsunąłem członka niżej, przesunąłem go pod usta a te od razu się uchyliły. Delikatnie zacząłem wsuwać się do środka.

    – jesteś cudowna, zawsze się tu chciałem znaleźć – szeptałem – o taak, patrz mi w oczy skarbie. Nigdy nie byłaś tak piękna jak z moim kutasem w ustach. Dla niego jesteś tylko kurą domową, a dla mnie kobietą, która porządnie mi dogodzi. Weź go do ręki i masuj ssij mi skarbie, oo tak… – wydawałem kolejne polecenia

    Zaczynała nieśmiało jakby wystraszona sytuacją ale z każda chwilą się ośmielali. Czuł jej coraz większe zaangażowanie. Sama zaczęła pracować ustami i językiem. Kiedy wypuszczała go z ust nie przestawała masować dłonią.

    – co będę robić? – z uśmiechem powiedziała to telefonu – jak mówiłam coś  ciekawego oglądałam, teraz zjem loda i pewnie niedługo się położę.

    Masowała go dłonią a językiem zaczęła pieścić jego jądra. Podjęła grę, która doprowadzała go do szału.

    – Nie przestawaj Magda. Cudownie obciągasz. Jesteś taka piękna. Obrabiasz mi jak dziwka. Właśnie tak chce – cały czas mówił, choć czuł, że coraz trudniej zachowywać mu było szept. Tez to wyczuła bo przestała mu dogadzać i przyłożyła palec do ust nakazując ciszę.

    – Dobrze, słuchaj będziemy kończyć bo jest tu Marek, ma jakaś sprawę, muszę się nim zająć. Dobranoc, zadzwoń jutro – zakończyła rozmowę.

    – Mąż cię pozdrawia, zięciu – powiedziała odkładając telefon – teraz możesz już mówić, co myślisz

    – Skoro mama powiedziała mężowi, że się mną zajmie, to poproszę loda z połykiem skarbie – oznajmiłem znowu kierując członka do ust.

    Uklęknęła i sprawnie objęła go ustami. Jej ruchy były zdecydowane i zachłanne. On sam zaczął pracować w jej ustach. Chwycił za głowę i posuwał jej buzie.

    – Ssij kochanie. Rób to najlepiej jak potrafisz. Rób mi lepiej niż robiłaś jemu. Jego żona moja kurwa – krzyczał. Zawsze o tobie marzyłem. Mam ochotę cię rżnąć! Chce byś się ze mną puszczała! Była moja!

    Czuł, ze zbliża się finał. Jej pieszczoty były niesamowite, zakazane i złe. Tym bardziej chciał strzelić w te usta dopełniając tego, co się dziś działo.

    – Spójrz na mnie, dochodzę… ! – nasze spojrzenia spotkały się w momencie wytrysku. Zdążyłem jeszcze wykrzyczeć – jesteś piękna! – i poczułem skurcz, obficie strzelając w jej ciepła buzie. Jeden, drugi, kolejny. Zwolniłem ruchy, czując, ze jej usta napełniają się nasieniem. Salwa była mocna, nieco odrzuciło ją do tyłu, ale nie uroniła ani kropli. Po chwili poczułem, jak przełyka spermę.

    – Jesteś niesamowita Magda. Dawno nie było mi tak dobrze. Naprawdę. Zawsze cię pragnąłem. Jesteś piękna, cudowna…, musiałem spróbować. Jesteś wspaniała – szeptałem dalej kojąc nasze wyrzuty sumienia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Robert Fisz
  • Moja przemiana ( wizyta u lekarza )

    Był wczesny poranek. Byłem bardzo nie wyspany, przez wczorajszą zabawę z Alicją bolało mnie gardło. Był to kolejny poranek, podczas którego analizowałem, to co się działo od sobotnich zdarzeń. Powoli zaczynałem myśleć o sobie jako o dziewczynie, czułem jak rzeczywiście, się zmieniam w Natalię. Po tabletce, jaką dostałam dzień wcześniej od Mamy, moje piersi zrobiły się wrażliwe na dotyk w szczególności sutki. Usłyszałam wołanie Alicji z salonu. Postanowiłam zejść w końcu do niej.
    – Natalka umówiłam Ci wizytę u lekarza. – Oznajmiła Alicja. –
    – Jak to, wizyta u lekarza? – Zapytałam przestraszona. –
    – Tak to, nie marudź, zjedz śniadanie, ja idę przygotować Ci ubrania. – Odpowiedziała stanowczo.-
    Przygotowała w moim pokoju komplet białej gładkiej bielizny bez koronki. Niebieski T-shirt, jeansy i czarna bluza z kapturem i białymi wstawkami.
    Wzięłam szybka kąpiel, ubrałam się i wróciłam do Alicji.
    – Co to za doktor? – Zapytałam –
    – Zobaczysz, nie bój się. – Pocieszyła mnie mama. –
    – Idź już do samochodu, ja tylko wezmę jeszcze dokumenty i przyjdę. – Powiedziała –
    Wychodząc z domu wzięłam jeszcze torebkę tą co miałam na zakupach i ubrałam adidasy.
    Siedząc w samochodzie czułam jak bije mi serce z nerwów. Dla uspokojenia zaczęłam przeglądać socjal media na telefonie. Mimo wszystko z tego wszystkiego rozbolał mnie brzuch i nie mogłam się uspokoić.
    Nawet nie zauważyłam jak Mama weszła do samochodu. Próbując dowiedzieć się co to jest za doktor nie mogłam nic wyciągnąć od Alicji. Cały czas tylko mówiła, że mam się nie przejmować oraz to, że jest to dobry lekarz. Miałyśmy wizytę umówioną na 12 więc nie było zbyt dużo czasu. Gdy dojechałyśmy do kliniki ukazała mi się tabliczka Ginekolog dr. Krzysztof.
    – Mamo czy ten lekarz to ginekolog? – Zapytałam. –
    – Tak, ale nic się nie bój, sama do niego chodzę. – Odpowiedziała i się uśmiechnęła. –
    – To dobry doktor też pomaga osobom trans. – Mówiąc to wyszła z samochodu. –
    Podeszła do drzwi pasażera i je otworzyła.
    – No Nati wyskakuj, śmiało. – Podała mi rękę. –
    Pani w recepcji zapisała nas i wydała numerek oraz pokierowała nas do gabinetu.
    Do wizyty zostało niecałe 15 minut. W poczekalni na szczęście byłyśmy same w poczekalni.
    Gdy czekałyśmy na wizytę Alicja tłumaczyła mi że mam odpowiadać na pytania jakie będzie zadawał Pan doktor. W końcu otworzyły się drzwi gabinetu, z którego wyszedł wysoki mężczyzna.
    – Pani Natalia? – Zapytał. –
    – Tak, chodź Nati. – Odpowiedziała mama wstając i łapiąc mnie za rękę. –
    – Zapraszam Panie do gabinetu. – Doktor wszedł do środka. –
    Skierowałyśmy się do gabinetu. Alicja położyła swoją rękę na moich plecach delikatnie wpychając mnie do środka.
    Pomieszczenie było podzielone w jednej części stało brązowe nowoczesne biurko za którym siedział doktor. Za nim stały dwa regały na dokumenty. W drugiej części stało różowy fotel ginekologiczny waga z miarą wzrostu. Regał z różnymi przyrządami jedyny, jaki udało mi się rozpoznać to był ciśnieniomierz. Przed fotelem stał mały stołek i szafka z szufladami. Nad fotelem znajdowała się dość spora lampa na wysięgniku. Przy ścianie znajdowało się dodatkowo łóżko. Całe pomieszczenie było czyste i dość ładne. Co troszeczkę mnie uspokoiło.
    – Zapraszam proszę sobie usiąść. – Wstał i pokazał na dwa krzesła znajdujące się przed biurkiem po czym znów usiadł i wyciągnął dokumenty. –
    – Dzień dobry – Przywitałyśmy się i usiadłyśmy. –
    – Pani Natalia czy tak? – Ponowił pytanie patrząc się na mnie. –
    – Tak. – Cicho odpowiedziałam-
    – Jest to jej pierwsza wizyta. – Dodała Alicja. –
    – Na początku przeprowadzimy krótki wywiad. – Uśmiechnął się i wyciągnął jakieś kartki z szuflady. –
    Po przeprowadzeniu krótkiego wstępnego wywiadu z pytaniami takimi jak wiek miejsce urodzenia itd.
    Lekarz poprosił moją mamę o opuszczenie gabinetu, by móc przeprowadzić resztę wywiadu i przystąpić do badania. Bardzo się przestraszyłam miałam zostać sama w gabinecie z doktorem. W dodatku Alicja od razu się zgodziła wstała zbierając się do wyjścia.
    – Ile będzie trwało badanie? – Zapytała jeszcze przed wyjściem.
    – Jest to pierwsza wizyta Natalii więc sądzę że nie powinno być szybciej niż godzina. – Odpowiedział. –
    Jak to usłyszałam to jeszcze bardziej się przestraszyłam aż w końcu zaczęły trząść mi się ręce. Niestety nic nie mogłam zrobić.
    Gdy mama opuściła gabinet, lekarz od razu kontynuował pytania. Tym razem były dużo bardziej intymne.
    – Jak chcesz bym się do ciebie zwracał, w jakiej formie? – Było to jego pierwsze pytanie. –
    – Chciałabym w formie żeńskiej – Nieśmiało odpowiedziałam –
    – Rozumiem będę się do Ciebie tak zwracać – Odpowiedział –
    – Czy miałaś wcześniej bliższe kontakty z kobietami? – Kolejne pytanie doktora. –
    – Nie miałam – Cicho odpowiedziałam. –
    – Czy uprawiałaś sex analny? –
    – Nie uprawiałam. –
    – Czy używałaś zabawek erotycznych do seksu analnego ?
    – Nie używałam. –
    – Czy masz zaburzenia z podniecaniem? –
    – Nie mam. –
    Po przeprowadzeniu całego wywiadu doktor zmierzył mi ciśnienie. Następnie dał mi taką bardzo cienką zieloną spódnicę ginekologiczną. I kazał iść za parawan rozebrać się do naga i założyć spódnicę, pozwolił zostać w biustonoszu. Nie chciałam tego robić za to wiedziałam że muszę to zrobić. Więc poszłam za parawan i się rozebrałam, ale postanowiłam zostać w całej bieliźnie nie tylko w biustonoszu, ale w majtkach też. Po chwili wyszłam zza niego, doktor już czekał na mnie przy wadze.
    – Zapraszam Panią – Mówiąc to wyciągał przyrząd do pomiaru wzrostu.
    Podeszłam do niego weszłam na wagę on chwytając mnie za ramiona i ustawił na wadze.
    – Głowa prosto – Wydał polecenie. –
    Przyłożył do głowy miernik wzrostu i pozwolił zejść z wagi, a wynik wpisał do dokumentów.
    Podprowadził mnie do łóżka i kazał się na nim położyć.
    Zaczął ugniatać moje piersi najpierw lewą następnie prawą. Na początku te miejsca, których nie zasłaniał biustonosz. Następnie zsunął ramiączka i odkrył je całe uciskał je miejsce przy miejscu. Koleinie wziął dziwny przyrząd nałożył na niego żel i przykładał go do mojej krtani i do lewej piersi. To urządzenie musiało mierzyć puls.
    Następnie przeniósł się na podbrzusze zsunął delikatnie spódnicę i uciskał w dole brzucha.
    – Widzę, że nie ściągnęłaś majtek do kolejnego badania będziesz musiała to zrobić. – Oznajmił doktor. –
    Jeszcze kazał mi się ułożyć na brzuchu i zaczął uciskać plecy w miejscach nerek.
    Na koniec podwinął spódnicę i ugniatał moje pośladki jak pierwszy raz ucisnął moją pupę się mocno spięłam i ścisnęłam ją.
    Chwilę później pomógł mi wstać z łóżka.
    Poprawiłam biustonosz.
    – Idź zdejmij majtki i zapraszam na fotel. – Rozkazał. –
    Poszłam zrobić to za parawan. Bardzo się wstydziłam, ale chciałam, żeby to się skończyło.
    Wyszłam do niego w samej spódnicy, pod którą już nic nie miałam.
    Podał mi rękę i pomógł wejść na fotel. Ułożył moje nogi na specjalnych podporach.
    Założył lateksowe rękawiczki usiadł przede-mną, przyglądał się mojemu ptaszkowi dotykał go. Ugniatał moje jajka. Zaczął ugniatać ptaszka sprawdzając jego reakcje na dotyk.
    Dotykał główki co spowodowało że zaczął się podnosić.
    Na koniec poczułam, że dociska palec do mojej dziurki na początku się spięłam, nie chciałam, żeby go wkładał we mnie. Zabrał palec po chwili znowu docisnął ale tym razem nałożył jakiś żel na palec.
    – Uwaga może delikatnie zaboleć – Ostrzegł mnie i mocniej przycisnął palec. –
    Poczułam jak wsuwa się we mnie. Wepchną go delikatnie do samego końca. Spłycił mi się oddech i poczułam jak wzrasta moje podniecenie. Po chwili jak gdyby nic wyciągnął go i dał mi papier do wytarcia się.
    – To koniec badania możesz iść się ubrać. – Wstał od fotela ginekologicznego i pomógł mi zdjąć nogi z podpórek.
    Poszłam się ubrać.
    – Może Pani już wejść – Doktor wpuścił Alicję do gabinetu.-
    Szybko się ubrałam i wyszłam zza parawanu.
    Lekarz przekazał nam wyniki badania, dał receptę na tabletki dla mnie.
    Oraz zalecił kupienie maści na powiększenie piersi, jak i kupienie pompki do piersi i stosowanie jej codziennie wieczorem przez 3 godziny.
    Na koniec dostałam od niego naklejkę dzielna pacjentka. Podziękowałyśmy za wizytę i mama wyprowadziła mnie z gabinetu.
    – I jak aż tak źle było – Zapytała, gdy wyszłyśmy z budynku. –
    – Wstydziłam się mamo – Odpowiedziałam zaczerwieniona. –
    – Wiem ja też za pierwszym razem. – Odpowiedziała otwierając drzwi auta. –
    – Mam pomysł pojedziemy do centrum handlowego, w końcu musimy odreagować. – Puściła do mnie oczko i pojechałyśmy. –
    Wracając zaszłyśmy do apteki po tabletki dla mnie i do sex-shopu po pompkę do piersi. Do domu wróciłyśmy wieczorem. Ja poszłam od razu się odświeżyć Alicja przygotowała dla mnie tabletki przepisane przez ginekologa. I rozpakowała pompkę. Wyszłam z łazienki ubrana w błękitną aksamitną piżamę. Mama poprosiła żebym jeszcze poszła do niej do pokoju. Zdjęła mi bluzkę nałożyła mi na piersi krem i użyła na nich pompki. Odczepiła od przyssawek wężyki a przyczepione do mnie zostały same miseczki naciągające moje cycki. Nałożyłam bluzkę i musiałam zaczekać 3 godziny po tym czasie musiałam odczepić przyssawki.
    Poszłam do salonu obejrzeć jakiś film, a w tym czasie Alicja poszła wziąć kąpiel.
    Gdy wyszła spod prysznica zaproponowała żebyśmy obejrzały film na DVD. Nie miałam nic przeciwko, bo jeszcze musiałam czekać dobre 2 godziny, zanim pójdę spać.
    Film, jaki Alicja puściła był dość nudny, z erotycznymi scenami w pewnym momencie oparła mnie o siebie, a ja zasnęłam. W nocy się przebudziłam jak mama odczepiała ode mnie pompki piersi.
    – Ciii Nati śpij tutaj, miałaś ciężki dzień.
    Ułożyła mnie na sofie a sama poszła do sypialni.

    CDN:

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nati
  • Ciocia Dorota czesc III „ Spelnienie”

    Ciocia spała a ja, po wyjściu z łazienki nie mogłem przestać myśleć o niej i o sposobie jak się do niej dobrać. Wychodząc z łazienki chciałem jeszcze raz popatrzeć na ciocie. Nie było jej w sypialni. Zauważyłem, że na dole pali się światło. Cicho, zszedłem na dół, ciocia siedziała w salonie z drinkiem w ręku i coś grzebała w telefonie. Miała na sobie tylko tę krótką satynową koszulkę. Najciszej jak mogłem zagadnąłem. – Nie śpisz ciociu? Energicznie odwróciła głowę lekko wystraszona. – Nie nie śpię, nie mogę zasnąć. Spojrzała na mnie badawczo. – Siadaj. Wskazała na kanapę obok siebie. Powoli podszedłem i usiadłem, zorientowałem się, że jestem tylko w szortach od piżamy, które zdradzały moje myśli. Mój mały sterczał a ja z trudem to maskowałem. – mmm piękne młode ciacho z ciebie, mały. Powiedziała patrząc na mnie. Jej wzrok zjechał na moje krocze. Które przygniatając ręką, udawałem że nic się nie dzieje. Przyglądałem się jej z przyspieszonym oddechem. Jej cudowne piersi, prawie wylewały się z satynowej koszulki. – Wstydzisz się? Zapytała zalotnie. –Nie wiem , czy to wstyd czy trema, pierwszy raz jestem w takiej sytuacji. – w jakiej sytuacji? Zapytała ciocia. – przecież nic się nie dzieje, siedzimy i rozmawiamy. Byłem zszokowany, suchość w gardle i brak słów. Ale to co wydarzyło się później przeszło najśmielsze oczekiwania. – podobam ci się ? Zapytała ciocia. – Bardzo mi się podobasz. Wypowiedziałem jednym tchem. – Oj widzę to widzę. I skierowała wzrok na moją rękę przygniatającą sterczącego kutasa. Dyszałem jak lokomotywa głęboko i ciężko. Trzęsły mi się kolana, i ręce. Nagle ciocia przysiadła bokiem blisko mnie. Jej ramiączko się zsunęło a jej lewa pierś prawie wylała się. – No mały, pokaż go. Powiedziała półszeptem. I zaczęła odciągać moją rękę. Ja dyszałem szybko i ciężko, wypieki na twarzy i lekki zawrót głowy. Ciocia przesunęła się jeszcze trochę i cmoknęło mnie w usta i powoli placem wskazującym zjeżdżała w dół. Mój oddech stał się płytki i szybki. Chciałem coś powiedzieć ale. – ciiii, uciszyła mnie. Kiedy jej palec był poniżej pępka, zaczęła odsuwać gumkę szortów, miałem ciemno w oczach. Wreszcie wydobyła mojego kutasa na powierzchnie. Był aż siny z naprężenia. I bardzo bliski wystrzału . – ooo jaki sprzęt. Powiedziała i ruszyła ręką z wolna w dół i górę. Raz może dwa razy. – je jeeee jezzuuuu. Wydyszałem. I ciocia cały ładunek skierowała na mój brzuch. – woow sporo tego mały. Powiedziała z uznaniem. Chciałem wstać i uciec ale nie pozwoliła mi. – zdejmij te szorty. Powiedziała tonem rozkazującym. A ja bez dyskusji wykonałem polecenie. Ciocia wzięła szorty i wytarła spermę z mojego ciała. Powiedz mi, to jest twój pierwszy raz z kobietą? – tak ciociu nigdy wcześniej nie byłem w takiej sytuacji. I jest mi głupio , że tak szybko wypaliłem. – nic się nie stało mały. To normalne. Chcesz zakończyć te zabawę? – nnnie nie chce. Wykrztusiłem. – to się odpręż więcej luzu chłopaku. Po tych słowach, zaczęła działać. Wzięła znowu w rękę mojego małego. I zaczęła jak poprzednio przesuwać w górę i w dół. Długo nie trzeba było czekać twardniał szybko. I po chwili bardzo mnie zaskoczyła. Przesunęła głowę i wzięła go w usta. Aż mruknąłem z rozkoszy i podniecenia. Skupiałem się na tym żeby znów za szybko nie odpalić. Ciocia na chwile przerwała. – podoba się ? Zapytała. – bardzo bardzo ciociu, wyszeptałem. Przez jeszcze dłużą chwile mnie pieściła, ale potem. – no kochany koniec tego dobrego, teraz popieścisz, cioci pisie. Stwierdziła. – wstań. Powiedziała. Rozkładając się na kanapie. – klękaj i zajmij się mną. Rozkazała. Musisz ją lizać i ssać. I tu udzieliła mi instruktażu. Zabrałem się za to z ochotą, nawet mi się to podobało. Ssałem i lizałam na przemian. A ciocia, słodko pojękiwała. – oj taaaak maaały, cudnie mmmmm nie przestawaj. Mówiła to dyszała. Nie wiem jak długo to robiłem. Ale za chwile usłyszałem. – dość już, teraz wejdź we mnie. Tylko na to czekałem. Wziąłem kutasa w rękę i próbowałem się wślizgnąć. Ale jakoś mi to nie wychodziło. Z pomocą przyszła ręka cioteczki Która mnie na kierowała. Wszedłem mocno i zdecydowania do samego końca. – Aaaajjj nie tak mocno po po powoli mamy czaaas. Wystękała ciocia. Ale ja nie słuchałem tylko zacząłem jazdę. Szybko i mocno. -Aaa mmm jeeesooo jaki duży pooowooli kurwaaaaa! Tylko dyszałem i jechałem, nie zważając na jej krzyki. Sama jazda nie potrwała długo. -hyyyyyy hyyyy ha. O kuuurde yhy yhy yhy. Dyszałem i szybko waliłem ciotunie. – Dość słyszysz dość daj mi go do buuuzi. Krzyczała ciocia. Doszedłem ale nie zdążyłem do jej ust. Cały ładunek skończył się na jej cyckach. Opadłem bez sił na podłodze, leżałem miałem ciemno w oczach i cały drżałem, kutas jeszcze nie opadł do końca a ciocia już go miała w ustach i wvyssysala resztki spermy. Nie miałem siły protestować ani nawet oddychać. Przez dłuższą chwile trwaliśmy w milczeniu. -no mały, byłeś niezły, tylko rąbałeś mnie jak drwal. Tak tak wiem, to pierwszy raz. Dlatego krótko i tak. Chaotycznie ale popracujemy nad techniką obiecuje. Powiedziała ciocia. – ciociu było mi bosko, nie umiem tego opisać. – ach zapomniałabym. Jutro wieczorem przyjedzie twój ojciec po ciebie. Zrobiłem wielkie oczy. Liczyłem na jeszcze kilka dni i upojnych chwil z ciocią a tu masz, do domu. Tego wieczoru już nic się nie wydarzyło. A rano znowu nie miła niespodzianka bo Piotrek i wujek wrócili do domu. A po południu miał być mój ojciec. Słyszałem jakieś głosy z kuchni. Zszedłem na dół. – Dzień dobry ciociu. Powiedziałem zbliżając się i cmoknąłem ją w policzek. – Aj mały nie pozwalaj sobie. Nie jesteśmy sami. – chcesz kawy czy coś? Zapytała. – nie dzięki, wody się napije. – a wujek i Piotrek gdzie są? Śpią jeszcze? Zapytałem. – przyjechali około czwartej na ranem, niech odeśpią. – idę pod prysznic, jak by dzwonił telefon to odbierz. Powiedziała i ruszyła do łazienki, w tej swojej figlarnej koszulce. A mnie już sterczał i jedna myśl mi przyświecała. Iść do niej pod prysznic i ją jeszcze raz zerżnąć wylizać i zerżnąć. Łazienka była na górze. Usłyszałem lecącą wodę, drżącą ręką, nacisnąłem klamkę. Przełknąłem ślinę. Drzwi puściły. Lekko uchyliłem i zobaczyłem ciocie w kabinie, jej kształty były widoczne przez mleczne szyby kabiny. Mój kutas sterczał jak zawsze na myśl o cioci. Bałem się jej reakcji, co będzie jak wejdę. Jak ona, zareaguje. Miałem sucho w gardle, drżące kolana i ręce. Zdjąłem szorty, pomasowałem swojego kutasa, przełknąłem ślinę, i delikatnie otwierałem drzwi kabiny. Kiedy już jedna noga była w kabinie, pewnym ruchem wsunąłem się i zamknąłem kabinę, i od razu przywarłem do cioci biorąc w ręce cycki. – aaaa ale, co tu się wyrabia!? – mały wyjdź stąd natychmiast ! Słyszysz, wynocha. Wiła się i próbowała odwrócić ale nie pozwoliłem. A mój kutas wpasował się między pośladki cioteczki. Zacząłem pocierać się nim o jej krągłą dupcie, całowałem po karku, szyi. Po czym szybko uklęknąłem i zacząłem lizać jej szparkę od tyłu. Ona nadal protestowała, nie wytrzymałem i w te słowa do niej. – przestać się szarpać do kurwy nędzy i się wypnij, to mówiąc przyłożyłem jej siarczystego klapsa w dupsko. Po tych słowach protesty się skończyły. Ciocia wypięta na rozstawionych nogach dodała się rozkoszy mojego lizania. Nie robiłem tego zbyt długo bo chciałem żeby po ssała mojego kutasa. Złapałem za włosy obróciłem, i przycisnąłem w dół. – ssij teraz. Niemrawo się zabierała. A ja byłem przepełniony rządzą byłem zaślepiony, wyszła jakby moja druga, uśpiona dotąd natura. Złapałem ciotkę za włosy i poruszałem jej głową.za chwile sama zaczęła robić to porządnie. Ssała tak mocno, że momentami aż bolało. – Wstawaj i wypnij dupsko ciociu. – Nie poznaję Cię mały. Mówiąc to obruciła się i wypięła zgrabny tyłek. Znowu wszedłem w nią mocno i głęboko. Odchylił głowę do tyłu, i zaczęła pojękiwać, w rytm moich pchnięć. Było bosko, i trwałoby dłużej gdyby nie ona. W pewnym najlepszym dla mnie momencie, powiedziała. – Zlej mi się w pizdę. Te słowa tak mnie podjarały, że dosłownie trzy pchnięcia i wystrzeliłem zgodnie z życzeniem cioteczki. Chwile staliśmy złączeni i dyszący. – No mały, spadaj bo jak nas ktoś zobaczy to będzie afera. Pocałowaliśmy się lubieżnie na pożegnanie i uciekłem do pokoju, zacząłem się pakować. Czas szybko mijał, i zanim się obejrzałem, usłyszałem samochód pod domem. Przyjechali moi starzy. Miał być sam ojciec, ale przyjechali obydwoje. Przed dom, wybiegła ciocia. Żeby ich przywitać. Boże jak ona wyglądała. Biała obcisła sukienka podkreślająca walory jej ciała. Rzuciła się na szyje mojemu ojcu ten objął ją w talii, na znak powitania. Moja mama ubrana nie najgorzej ale trochę jak matronka. Oczywiście weszli do domu ława, rozmowy, ojciec nie spuszczał oka z ciotki. Nagle ciotka bezpośrednio do mojej matki w te słowa. – Krysia choć porozmawiamy sobie we dwie a oni niech sobie gadają o tych maszynach. Wzięła matkę za rękę i poszły na taras. Nie wiedzieć czemu, coś mi kazało podsłuchać tę rozmowę. Obie usiadły na tarasie a ja poniżej schowany za donicą, którą miałem na wysokości głowy. -I co zastanawiałaś się nad tym co ci mówiłam? Zaczęła ciocia. – Wiesz Dorota ja chyba się nie nadaje do tego. Powiedziała mama. – co ty gadasz, każda z nas się nadaje tylko o tym nie wie. Do momentu aż ją sytuacja zmusi. Zapadła chwila milczenia. – Bo ja. Zaczęła mama. Ja mam już wszystkiego dosyć. Już mnie palce bolą, żeby dać upust żądzy. O mało nie parsknąłem, moja matka o takich rzeczach w ten sposób. Wydawała mi się zawsze taka święta. A tu proszę, masturbuje się. Ale słucham dalej. – Znam to powiedziała ciocia. Jak już palce nie dawały rady, kupiłam dildo. – może powinnam też kupić. – kup zawsze to jakiś ratunek, w niedoli. – Ale ty taka kobieta, która na każdej imprezie robi poruszenie wśród facetów, ma problemy z mężem. Powiedziała mama. – Jak wiesz jest sporo starszy ode mnie. Kiedyś jeszcze było ok, ale teraz prawie wcale o seksie nie mówi i nie pragnie mnie tak jak kiedyś. Więc krew nie woda, sama rozumiesz place i dildo to nie to samo. – To znaczy, że tyyyy . – To znaczy że się puszczam czasami. Moja droga Krysiu. Znów chwila milczenia. – Ja bym nie mogła zrobić tego mojemu. Powiedziała mama. – Oj mogła byś, mogła. Tylko jeszcze o tym nie wiesz. Z resztą mój już się chyba pogodził. Myśle że wie, o moich sprawach. Ma spokój, nie susze mu głowy o sex a on zaspokaja mnie finansowo. – Ja chyba bym nie umiała tak. Wtrąciła mama. – A jesteś pewna swego męża? Zapytała ciocia. – Jestem. Powiedziała mama. – Ha ha ha. zaśmiała się ciotka. – chcesz się przekonać? Zapytała mamę, przeciągając się jak kocica. – Ciebie to chce każdy facet, to widać na imprezach. Mówiła mama. – i Ciebie mógłby kady chcieć.! Nieco głośniej stwierdziła ciocia. I mówiła dalej. – musisz więcej kokietować. Moja droga, musisz pokazać swój seksapil. Na przykład teraz, siedzisz i naciągasz spódnice. Po co to robisz? Pozwól jej się zsunąć. Oczywiście trzeba zachować granice ale pokaz, kawałek nogi nad kolanem. Powiedz założyłabyś taką krótką kiecke jak ja? – nnnno nie wiem jest krótka. Powiedziała nieśmiało mama. – koniec z tym idziemy na zakupy! Stwierdziła ciocia. – kiedy, jak. Pytała mama. – zaraz, pójdziemy, najwyżej jedziecie jutro. Zbieraj się i ruszamy. Nie macie pojęcia jak bardzo chciałem pojechać, ale niestety nie udało się. Zamiast tego, zająłem się rozmową z kuzynem. Oczywiście o jego matce chciałem coś więcej wiedzieć, liczyłem na to, ale nie był rozmowny. Minęło kilka godzin i ciocia z mamą wróciły. Nie poznałem mojej matki. Wyglądała super, nigdy tak nie wyglądała. Mini zwiewna sukienka, może nie taka mini jak cioci ale mini. Nowa fryzura, i w ogóle szok. Ojciec zaniemówił i aż mamę przytulił łapiąc ją za pośladek. Ciocia odmieniła mamy image. Wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Pomału zaczęliśmy się zbierać do domu. Już miałem wsiadać do samochodu gdy nagle usłyszałem głos cioci. nie zapomniałeś o czym mały. Zorientowałem się że nie mam telefonu. Rzuciłem się biegiem do pokoju w którym spałem a za mną ciocia. Telefon leżał na łóżku. Ciocia stała w drzwiach z szelmowskim uśmiechem. Podszedłem przyciągnąłem za pośladki do siebie i zaczęliśmy się całować. Bardzo lubieżne były te pocałunki. Ciocia chwyciła mnie za krocze, przejechała językiem po uchu i powiedziała. No spadaj mały, mama czeka. Jeszcze raz scisnalemjej pośladki i zapytałem. Czy jeszcze dostanę od Ciebie? Niby czego? Zapytała. Czy dostanę jeszcze kiedyś ciebie całej? Taaaak. Powiedziała szeptem przysięgając usta do mojego ucha. Przyjechaliśmy do domu. A ty plac budowy. Docieplenie murów, dach wymieniali i takie tam. Muszę powiedzieć, że mama wzbudziła spore zainteresowanie wśród budowlańców. W tym momencie pomyślałem o cioci. Gdybyście ją widzieli. I tu zauważyłem, jak wiatr podwiał sukienkę mamy, a jeden z budowlańców aż gwizdnął. To mama odwróciła głowę i się do niego uśmiechnęła. Byłem w szoku, nigdy wcześniej tak nie reagowała. Ciotka musiała dać jej niezłą szkołę. I ojciec też inaczej na nią patrzył. Kilka dniami później, z rana kiedy wstałem mana siedziała w kuchni w takim samym szlafroku jak ciocia. Piła kawę i rozmawiała z kimś przez telefon. Zorientowałem się że właśnie rozmowa z ciocią Dorotą. Rozmowa zakończyła się słowami, no to czekam do zobaczenia pa. Aż mi się gorąco zrobiło. Z kim rozmawiałaś. Zapytałem niby zaciekawiony. Z ciotką Dorotą, wpadnie za dwie godziny. Powiedziała mama. Boże pomyślałem, co za szczęśliwy dzień. Będzie tu! Ona tu będzie. Krzyczałem w myślach. I spojrzałem na mamę. Złapałem się że spojrzałem na nią, inaczej, nie jak syn tylko jak facet ma kobietę. Szybko się z tego otrząsnąłem. Myśli mi się kotłowały, postanowiłem pomyśleć w co się ubrać. Żeby wyglądać atrakcyjnie. Chciałem jakiś sposób znaleźć, żeby ciocia zauważyła, kiedy mi stanie. No i wymyśliłem. Nałożyłem lniane spodnie i nie założyłem majtek. I koszulka bez rękawów. Czas mi się dłużył. Mama w łazience, przygotowywała się na przyjść cioci. I wreszcie usłyszałem samochód na podwórzu. Podbiegłem do okna. I jest! Przyjechała i oczywiście swoim wyglądem zatrzymała prace remontowe. Czarna w klosz mini szpile i czerwona z głębokim dekoltem. Kiedy szła do klatki schodowej było słychać gwizdy i zachwyt budowlańców. Dzwonek do drzwi pędzę, otwieram i. cześć mały . Powiedziała dając mi całusa na przywitanie. Cześć ciociu, świetnie wyglądasz. Słyszałam. Mówiąc to z uśmiechem. Gdzie mama? W łazience już wychodzi. Znowu miałem suchość w gardle i sterczącego kutasa. Boże jaka ona jest seksowna, jak ona mnie kręci to szok. Czasami sam, nie wierzę jak to się stało, że ją miałem. Zamroczyło mnie mnie na chwile. Mamoo! Ciocia już jest, długo jeszcze? Już już 5 minut. Zrób cioci coś do picia. Postanowiłem działać piec może 10 min, muszę wykorzystać. Musiałem ją mieć, teraz zaraz. ciociu ! Widziałaś mój pokój po remoncie? Nie jeszcze nie, ale chętnie zobaczę. To zapraszam, obejrzysz za nim mama wyjdzie. Słyszałem jej kroki, mój kutas aż siny z naprężenia. Ooo jak tu ładnie, jasno i stonowane kolory. Mówiła to rozglądając się po pokoju. A ja ja obserwowałem napalonym wzrokiem. I i nie ukrywałem sterczącego kutasa. Ciotka podeszła do biurka, pochyliła się i oparła rękami. A to biurko nie jest za niskie? Nie, jest idealne. Mówiąc to podszedłem z tylu klęknąłem. Wsunąłem ręce pod spódniczkę, przejechałem po udach i biodrach. Aj kurwa co ty? Puść matka może nadejść, puszczaj słyszysz! Próbowała protestować ale nie odpuszczałem. Trzymałem mocno ca biodra całowałem lizałam i kąsałem, delikatnie uda i pośladki cioci. Miała pończoszki takie jak wtedy w aucie. Były z koronką na górze, czerwono czarna koronka. Nagle ciocia odwróciła się i powiedziała żebym wstał. Pocałuj mnie, proszę. Przywarłem do jest ust, nasze języki wirowały. Ciocia sięgnęła do mojego kroku. Aż syknołem z podniecenia. Wyjęła go i zaczęła mi walić. Weź go w usta, proszę albo się wypnij. Błagałem ją. Tak, chcesz żebym obciągnęła? Zapytała szeptem. Znowu zaczęliśmy się całować, jej ręka nie za szybko pracowała. Zaczęła uginać kolana jak by już chciała go wziąć do ust, śle znowu zaczęła mnie całować. Ja pieściłam jej piersi, ugniatałem je, całowałem dekolt, szyje i znowu usta. A ona znowu przeciągnęła językiem po ustach i zaczęła uginać kolana. Wreszcie się doczekałem, weźmie go. Ale ona spojrzała na mnie i kłapnęła ząbkami tuż przy nim. I nagle. Jestem gotowa! Gdzie jesteście. Usłyszeliśmy głos mamy. Ciocia wstała jak gdyby nic i poszła ja zostałem ze sterczącym i sinym aż, kutasem z podniecenia. Zostawiła mnie, zrobiła to specjalnie. Zostawiła mnie napalonego. Powiedziałem sobie, że muszę ja mieć. Dziś, czy ona chce czy nie muszę ja zerżnąć. Ta myśl nie dawała mi spokoju. Mama i ciocia, usiadły w salonie. Mama na fotelu a ciocia na sofie. Moim planem było teraz posłuchać o czym będzie rozmowa. Tu nie ma tarasu i zarośli. Jak to zrobić. Dumałem i dumałem aż wydukałem. Balkon przecież jest balkon. Poszedłem do pokoju po telefon i słuchawki. I powiedziałem. Nie będę paniom przeszkadzał, oddam się słuchaniu muzyki. I bardzo dobrze powiedziała mama, my sobie z ciocią porozmawiamy o naszych sprawach. I ułożyłem się tak żeby mieć widok na ciocie siedzącą sofie. A był to widok wspaniały. Cioteczka co chwile przekładała nogi a mnie ukazywał się widok czerwonych koronek pończoch. Wiem że robiła to specjalnie, bo robiła to często i bardzo powoli. Na początku rozmowa byka o wszystkim i o niczym. Ale z czasem się rozkręcała i to mi się bardzo podobało. A jak z tymi sprawami, o których rozmawiałyśmy na zakupach? Zagadnęła ciocia. No, jakby ci to powiedzieć. Nie myślałam o tym. Mówi mama. Znaczy że co, nadal twierdzisz że się nie nadajesz. Kryśka, życie ucieka a ty na co czekasz. Masz tylu facetów w około domu i jeszcze nic. Widziałaś te ciacha, opalone torsy. Mówiła ciągiem ciocia. I znów przełożyła nogę na nogę. Ale, ci, jak ty to sobie wyobrażasz? Mam podejść do pierwszego lepszego i powiedzieć chodź mnie zerknij?! Powiedziała mana jednym tchem. I zapadła chwila milczenia. To tak nie działa. Dodała po chwili. Dorota, a powiedz mi jak ty to robisz? Jak to się dzieje, w twoim przypadku? Zapytała mama. Słyszałaś o mowie ciała? Tak moja droga, swoim ciałem wysyłam sygnał, że jestem zainteresowana, danym osobnikiem. Czasem to tylko spojrzenie, gest, uśmiech. I jeżeli on chce tego samego to nic więcej nie musisz mówić. Posyłasz, spojrzenie i odchodzisz w ustronne miejsce, jeśli jest zdecydowany pójdzie za tobą. I to wszystko. Wyjaśniła ciocia. Dobrze o tym wiedziałem i widziałem jak to robi. Znowu zapadło milczenie. Ja obserwowałem ciotkę i myślałem jak ją dziś dorwać. Mam ochotę jej wylizać szparkę i zerżnąć. Krysia, zapytam ci o coś? Czy masz jakieś marzenie, chodzi mi o marzenie, czy pragnienie seksualne. Jakaś fantazja którą chciałabyś spełnić a nie masz jak, może wspólnie to zorganizujemy, ja też mam jedną. Po tych słowach kutas mi się tak naprężył, że aż bolał. Może jest coś takiego. Powiedziała mama. Nastrisxykem uszu, a mama mówiła dalej. Chciałabym być w wzięta siłą, taki gwałt, bez bicia, ale wzięta z zaskoczenia. Woooow zareagowała ciocia. Nieźle kochana. Takie myśli ci chodzą po głowie. A przez jednego czy dwóch facetów. Zapytała. I przeciągnęła się na sofie. Nie wiem, to chyba bez znaczenia jeden czy więcej. Krysiu ja też mam pragnienie, chciałabym, zrobić to z dwoma na raz, wiesz o co mi chodzi? Nie bardzo ale, jak najpierw jeden potem drugi. Zapytała mama. Nie, nie, dwóch na raz we mnie, jeden w pizdę a drugi w dupę jednocześnie. Wyjaśniła ciocia. A ja myślałem że zaraz się spuszczę po takich wyznaniach, wsunąłem rękę pod spodnie i zaczęłam się masować. I wyobrażać sobie ciotkę jak obrabiają ją dwa ogiery. Mamy zgwałconej jakoś nie umiałem wyobrazić sobie. Nnno wiesz, słyszałam że stosunek analny jest czasem bardziej podniecający jak tradycyjny. Powiedziała mama. A ty Krysiu dala byś w dupcie? Ha ha jakby mnie gwałcili to co bym miała do gadania. Powiedziała mama i zaczęły się śmiać. Aaa Dorota, opuść trochę spódniczkę, młody na balkonie, może wejść w każdej chwili. Myślisz, że go to zgorszy? Co zacieśniać czy zobaczy pół uda czy całe. Mówiąc to obciągnęła spódniczkę. Myślę sobie, mamo ja nie tylko widziałem ale już robiłem to. I to z ciotunią. Dorotka, ostatnio jak rozmawiałyśmy, pytałaś czy jestem pewna swojego męża. No i co jesteś pewna? Nie Wiem. Chyba nie. Chcesz się przekonać? Możemy to sprawdzić, spróbuje go prowokować a jak się będzie próbował do mnie dobrać to Ty masz pełne prawo pójść na bok i spełniać swoje fantazje! Obie pójdziemy! Wyjedziemy gdzieś i będziemy się pieprzyć dwa razy dziennie. Mówiąc to wstała i wskazywała punktowo palcem na mamę. To jak robimy teatr? Tak! Powiedziała mama. Masz czas on będzie za dwie godziny. Jasne kochana. Ake, ake jak my to zrobimy? Zaniepokoiła się mama. Przecież ja muszę to widzieć przekonać się. Krysiu zobacz, tu postawimy komórkę między kwiatami a ty pójdziesz do kuchni. Wszytko się nagra. Biedny ojciec, pomyślałem. Ale za to jak ostatnio traktował mamę, należy mu się. Ja natomiast nie przestawałem myśleć jak dorwać ciocie. Ciekawiło mnie też jak zagra z ojcem. Jak go będzie wabić. I też przyszedł mi do głowy pomysł. Zostawię swoją komórkę w pokoju, może się nagra. CDN .

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jarekx69
  • Prawiczek i kolezanki

    Wojtek zawsze był nieśmiały, w dzieciństwie nie miał dużo kolegów nie mówiąc o koleżankach. Zawsze zboku w samotności, stronił od imprez, od używek, miał jeden nałóg-porno. Przeżył 27 lat, a nigdy nie miał kobiety. Jego jedyna bliskość z kobietą ograniczała się do potrzymania za rękę dziewczyny podczas tańca na weselu kuzynki. Wciąż mieszkał w domu z rodzicami. Nie miał pracy i chęci na zmianę.  
    Pewnego dnia rodzice pojechali do znajomych na weekend. Miał już zaplanowany czas w samotności, oczywiście z porno. Niedawno kupił sobie nawet sztuczną pochwę, ulubionej aktorki Abelli Danger, podniecała go jej duża dupa i sukowaty wyraz twarzy, wylał na nią litry spermy, dzięki pochwie  miał nadzieję na niesamowite wrażenia.  
    Nie mógł się doczekać ich wyjazdu, planował w każdym detalu co zrobi jak tylko zamkną się za nimi drzwi. Nadszedł upragniony dzień. Idealny piątek!  
     Jak tylko opuścili dom, Wojtek pobiegł do pokoju, chwycił laptopa z przygotowanym w trybie incognito pornolem, wyciągnął z szuflady sztuczną pochwę. Czuł jak mu staje na samą myśl że za chwilę się zaspokoi, przygotował sobie żel intymny dla lepszego poślizgu. Kupił go dla niepoznaki w Rossmannie na drugim końcu miasta, nie chciał być rozpoznany. Tak jakby kogoś interesowało co kupuje jakiś facet z tłustymi włosami… Spalił buraka gdy ładna dziewczyna z kitką i ślicznym uśmiechem kasowała mu produkt.
    Był gotowy. Włączył głośniki odpalił film. Rozsiadł się wygodnie w fotelu i obserwował akcje na ekranie. Dziewczyna na filmie zaczęła wdzięczyć się do kamery, gładziła swoje jędrne ciało. Poczuł jak mu staje. Zdjęła koszulkę, następnie stanik, ukazując swoje duże cycki.  
    Zrobił to samo, zdjął z siebie koszulkę.  
    Czuł jak jego penis rośnie w spodniach.  
    -Ah! Gdybym mógł je dotknąć, kurwa! Ale bym je ssał… Mówił do siebie, śliniąc się do niej. Jego oddech przyspieszał.  
    -Rozbieraj się suko, jebana! Cedził przez zęby do siebie. – Pokazuj cipę!  
    Dziewczyna jakby go słyszała, rozpięła spodenki i zsunęła je z dupki razem z majteczkami.  
    -O tak kurwo! Chcesz zobaczyć mojego chuja? Dziwko? Pozwalał sobie ją obrażać.  
    Rozpiął spodnie wyciągnął nabrzmiałego penisa. Od kilku dni oszczędzał go na ten dzień, wygolił go nawet starannie, miał 17cm, był dosyć gruby w obwodzie. Chwycił go w dłoń. Dawno nie czuł takiego podniecenia przez co penis był mega twardy.  
    Dziewczyna na ekranie usiadła w rozkroku, kamerzysta zanurkował do jej różowej cipki. Bawiła się swoją dziurką. W kadrze było widać jej suczą twarz co podniecało Wojtka.
    Wojtek chwycił sztuczną pochwę, otworzył ją, wsadził w nią palce tak jak dziewczyna na nagraniu. Starał się odtwarzać jej ruchy. Poruszał palcami, a dziewczyna z komputera jęczała. – Wylizać Ci, szmato?  
    Przyłożył usta i wsadził język do swojej sztucznej szparki. Zaczął chlapać językiem, drugą ręką masował sobie fiuta. Na nagraniu dziewczyna zaczęła jęczeć.  
    Nagle dzwonek do drzwi. Wytrąciło to go ze skupienia, o mały włos nie trysnął, był na granicy orgazmu i każdy niewłaściwy ruch mógł doprowadzić do wybuchu. Stłumił z trudnością wytrysk, puścił kutasa, zatrzymał film.  
    -Kurwa, kogo niesie? Postanowił przeczekać, – Nikogo nie ma w domu i tyle. Dzwonek wciąż dzwonił. Po kilku minutach przestał. Już miał się brać dalej do roboty, gdy zadzwonił jego telefon. To była jego siostra. Paulina. Odebrał.  
    -Halo?  
    -Wojtek? Jesteś w domu? Zapomniałam kluczy. Otwórz.  
    -No nie… Pomyślał co ona tutaj robi? Przecież była tydzień temu…
    Paulina młodsza siostra Wojtka miała 23 lata. Czarne długie włosy, była zgrabna i szczupła, po mamie miała małe piersi i szerokie biodra, na pewno podoba się wielu chłopakom. Uważał. Studiowała ASP na uczelni we Wrocławiu.  
    -Jestem. Odpowiedział
    Podszedł do drzwi, otworzył jej.  
    -Co ty nie słyszałeś? Z 10 minut dzwoniłam do drzwi.  
    -Miałem słuchawki na uszach. Odpowiedział swoim stałym alibi. Rodziców nie ma na weekend.
    -Wiem. Chciałam zaprosić dziś stare przyjaciółki z liceum na pogaduchy i popijawę.  
    -Kurwa mać! Zepsuła wszystko! Pomyślał – Jak sobie chcesz. Odburknął.  
    Paulina rzuciła plecak na kanapę i poszła do łazienki. Zawiedziony Wojtek wrócił do pokoju. Mógł dokończyć to co zaczął ale pamiętał że siostra często wchodzi bez pukania. Odłożył zabawę na wieczór gdy pójdzie spać. Odpalił sobie Bfa i tak minął mu czas. O 20 usłyszał dzwonek do drzwi, a za chwilę radosne okrzyki dziewczyn. Chichotały, gadały, gadały i gadały… Nie chciał się nawet im pokazywać, zasiadły w salonie i odpaliły sobie muzykę. W miarę upływu czasu dziewczyny zachowywały się coraz głośniej. Z łatwością mógł usłyszeć ich opowieści. Gadały o zakupach i różnych pierdołach w końcu przeszły do tematu sexu. Z ich opowieści wynikało że lubią się bawić z przypadkowymi facetami a jego siostra nie jest wyjątkiem, mimo że oficjalnie ma stałego chłopaka który nie wyjechał z nią na studia i mieszka niedaleko. Impreza rozkręcała się na dobre, dziewczyny dokazywały, śmiały się i śpiewały.  
    Wojtek w końcu musiał wyjść z pokoju do toalety i po coś do jedzenia. Musiał przejść przez salon. Odwlekał to w nadziei że szybko sobie pójdą ale na to się raczej nie zanosiło.  
    Poprawił fryzurę w ekranie monitora. Założył świeżą koszulkę i wyszedł z pokoju.  
    Dziewczyny się uspokoiły gdy go zobaczyły. – Cześć wam. Powiedział nieśmiało. Przyjrzał się im. Wszystkie znał. Dawno ich nie widział, zmieniły się.  
    Marcelina- szczupła blondynka z kręconymi długimi włosami i niebieskimi oczami. Miała na sobie sukienkę i zaciągnięte na łydki podkolanówki. Usta pomalowane różową szminką i podkreślone oczy z kreską wychodząca poza obrys jej oczu.  
    Marta- dziewczyna o kasztanowych włosach sięgających jej do ramion. W oczy rzucał się jej duży biust. Miała delikatny makijaż z podkreślonymi różowymi policzkami. Miała na sobie czarną mini spódniczkę i żółtą koszulkę z wyciętym głębokim dekoltem na ramiączkach.  
    Sylwia- czarnowłosa wysoka dziewczyna z kolczykiem na języku i w nosie. Miała ostry makijaż z wyraźnie pomalowanymi czerwonymi ustami i ciemne oczy. Miała na sobie obcisłe jeansy, granatową koszulę. Siedziała z założonymi nogami podkreślając tym samym kształtny tyłeczek.  
    -Cześć. Odpowiedziały mu chórkiem  
    Paulina zawstydzona bratem, uśmiechała się do koleżanek. Sama była ubrana w miniówkę i pomalowana ostrym makijażem prawie tak mocnym jak Sylwia.  
    Przemknął pomiędzy ich nogami niezdarnie i wszedł do toalety.  
    Słyszał jak szepczą między sobą.  
    -Na bank śmieją się ze mnie, głupie szmaty…  
    -Nie! Nie! Usłyszał głośniej protestującą Paulinę.  
    Wysikał się, spojrzał w lustro wypiął pierś do przodu. Wyszedł z toalety w kierunku kuchni. Nagle usłyszał.  
    -Wojtek napij się z nami! Wołała go Sylwia śmiejąc się.  
    Nie chciał, jego nieśmiałość kazała mu uciekać. Nie wie co się stało ale powiedział że zaraz dołączy.  
    -Przestań! Krzyknęła Paulina na Sylwie. Wyraźnie się jej to nie spodobało.  
    Zrobił sobie kanapkę i wrócił do salonu. Marcelina zeszła z fotela by zrobić mu miejsce i wcisnęła się między koleżanki.  
    Piły drinki z wódką . Były wyraźnie wstawione. – Karniaczek! Krzyknęła Marta wstając i polewając mu połowę szklanki czystej.  
    Nienawidził wódki, zawsze po niej rzygał. Nie mógł odmówić wyśmiały by go, wypił krzywiąc się niemiłosiernie. Dziewczyny były pod wrażeniem, oprócz Pauliny.  
    -Idziecie na kluby później? Nieźle się odwaliłyście. Powiedział nieśmiało.  
    -Miałyśmy iść. Ale się już najebałyśmy. Odpowiedziały wspólnie.
    Sylwia polała kolejkę. Wojtek słuchał ich rozmów nie angażował się. Dziewczyny rozmawiały jakby go nie było.
    -Masz dziewczynę? Zapytała go nagle Marta.  
    Speszony pokiwał głową że nie. – A lubisz w ogóle dziewczyny? Wtrąciła się Paulina z przekąsem. -Wiecie że nigdy nie wiedziałam żeby przyprowadził koleżankę do domu. Zaśmiały się.  
    -Oj tam, może lubi w dupkę dostać. Kpiła z niego Marcelina.
    – Ja tam nie mam. Nic przeciwko. Odezwała się Sylwia. Roześmiały się wszystkie.  
    -Jesteś gejem? Zapytała Marta z uśmiechem.  
    Czuł się upokorzony i zawstydzony.
    Kiwał głową że nie. Robiły sobie z niego jaja, nie wiedział jak zareagować, przytłaczała go ta sytuacja. Zaczął żałować swojej decyzji i dołączeniu do nich. Czekał na kolejny cios.  
    – Pewnie jest prawiczkiem. Patrzcie jaki się zrobił czerwony! Marcelina nie mogła powstrzymać śmiechu. Ile ty masz lat?  
    -27. Odpowiedziała za niego Paulina śmiejąc się.- Dobra zostawmy go bo się obrazi.  
    Dziewczyny śmiały się patrząc na niego.  
    Był wściekły i upokorzony, chciał wyjść. Nie odezwał się słowem, siedział na swoim miejscu.  
    Dziewczyny wróciły do plotek, Paulina wyciągnęła z lodówki kolejną wódkę.  
    -Ale mam dzisiaj ochotę się pieprzyć. Wystrzeliła nagle Sylwia. – Dawno mnie nikt dobrze nie wyruchał.  
    -No ja ostatnio się z Marcinem ruchałam. Odezwała się Marcelina. Oj dobrze mi zrobił, trzy orgazmy miałam.  
    Wojtek Speszony spojrzał na Sylwię. Zauważyła to. – A ciekawe jak to jest z prawiczkiem? Miałyście jakiegoś?  
    – No ja nie miałam. – Ja też nie. – Nie. Odpowiedziały wszystkie poza Pauliną.  
    -Nawet o tym nie myślcie! Zakończyła Paulina. Widząc do czego to zmierza- Zostawcie go już!  
    Uśmiechnęły się do siebie. – No co ty! Hahah. Roześmiały się.  
    Piły dalej. Marta usiadła tak że było widać jej białe majtki. Wojtek spoglądał ukradkiem na nie. Widział jak majtki wbijają się jej w cipkę. Zapomniała się odsłaniając więcej dupki. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się puszczając mu oczko.  
    Patrzył na jej udo jak odsłaniała coraz więcej, czuł jak mu staje. Marta siedziała bokiem. Sylwia zauważyła podchody Marty, uśmiechnęła się do niej. Marcelina wstała do toalety. Marta szybko poprawiła się na kanapie chowając swoje majteczki. Gdy Marcelina wróciła, wstała Paulina i poszła do łazienki.  
    Marta w tym samym momencie usiadła na skraju fotela obok Wojtka. Chwyciła jego dłoń i położyła sobie na cipce.
    -Czujesz jaka mokra?
    -Ale mu stoi! Wskazała na jego krocze Marcelina. Która z nas Ci się najbardziej podoba? Co? Dużego masz? Złapała go za krocze. Od tył podeszła Sylwia nachyliła się nad jego głową i wygięła do tył, położyła na jego twarzy cycki. Roześmiały się. Usłyszały dźwięk spłuczki i szybko wróciły na swoje miejsce.
    Paulina wyszła chwiejnym krokiem.
    -Co tu tak wesołooo?
    -Twojemu bratu stanął! Odezwała się Sylwia.
    Paulina spojrzała na wybrzuszenie w jego spodniach.  
    – kurwa! Wojtek co ty odpierdalasz!
    Dziewczyny wybuchły śmiechem.-Zdejmij gacie! Krzyknęła Marta – Tak! Wtórowała jej Sylwia.
    -Pojebało was? Paulina była wkurzona. Ani się wasz Wojtek!  
    Wstał, tego było za dużo, chciał wyjść.  
    Marcelina szybkim ruchem podeszła i szarpnęła mu spodnie za nogawki. Spodnie zsunęły się razem z bokserkami. Sztywny chuj wyskoczył na wolność.
    Próbował założyć spodnie.  
    – O kurwa! Westchnęła Marta z uznaniem. – Fajny!
    Paulina zakryła oczy. Marta podeszła i chwyciła go za penisa. Poczuł jej delikatną skórę i ciepło jej dłoni. – Ale jest twardy! W życiu takiego nie dotykałam. – Pokaż! podeszła Sylwia. Ścisnęła. O faktycznie! Zaczęła mu go masować. Spojrzała mu głęboko w oczy, zbliżyła usta do jego ust. Rozchyliła je. Chciał ją pocałować. Odskoczyła wybuchając śmiechem. – Chciałbyś!
    Czuł się upokorzony. Dodatkowo na to wszystko patrzyła jego młodsza siostra.
    Marcelina spojrzała na jego kutasa. Stał prawie pionowo, duża różowa główka zachęcała do dotykania. Dziewczyna klęknęła, podeszła na kolanach do fiuta.
    -O kurwa ale akcja! Krzyknęła Sylwia patrząc z niedowierzaniem na Paulinę i Martę.
    Marcelina odgarnęła włosy otworzyła szeroko usta i wprowadziła prawiczego kutasa do swojej buzi. Wojtek spojrzał na nią z góry otworzył usta z niedowierzaniem . Czuł ciepło na kutasie, w jej ustach było mokro i tak cudownie przyjemnie. Dziewczyna zamknęła oczy i ruszała w skupieniu głową. Jej blond włosy falowały w rytm jej ruchów.
    Sylwia stanęła obok chwyciła ją za włosy i pomagała jej się nadziewać. – Bierz go suko! W salonie słychać było chlupanie śliny i ciche pomruki Marceliny. Sylwia docisnęła jej głowę do jego podbrzusza. Marcelina zaczęła się krztusić. – Ale ci dobrze co? Spojrzała na Wojtka.
    -A tobie suko? Pociągnęła za włosy Marcelinę odrywając ją od penisa. Klepnęła ją po twarzy. – Tak! Krzyknęła wypluwając ślinę i łapiąc łapczywie oddech. Sylwia napluła jej do ust. Chwyciła za szyję i pocałowała. Klęknęła obok Marceliny wciąż ją całując, chwyciła penisa który prężył się obok i zaczęła go walić.  
    Paulina usiadła na fotel i patrzyła w szoku jak jej przyjaciółki zabawiają się z kutasem jej brata. Marta uklęknęła obok dziewczyn. Chwyciła agresywnie głowę Marceliny i zaczęła się z nią całować. Sylwia spojrzała w oczy Wojtkowi i wprowadziła chuja po same jaja do gardła. Puściła mu oczko. Zaczęła się nadziewać, dławiąc się. Marcelina odsłoniła cycki Marty. Były duże i jędrne.  
    Paulina widząc je przypomniała sobie jak zawsze zazdrościła jej małych różowych sutków które teraz Marcelina tak łapczywie ssała.  
    Sylwia wyjęła palę z buzi, uderzyła się nią kilkukrotnie po twarzy i języku. Widząc że Marta ma cycki na wierchu odpięła zwinnie swój stanik dosysając się do kutasa. Wystawiła cycki podwijając koszulkę. Miała średniej wielkości piersi sutki stały jej wyraźnie.  
    Wojtek był bliski spustu. Sylwia oderwała się z chlupnięciem od jego penisa. Dając mu chwilę oddechu. Zaczęła razem z Marceliną lizać nabrzmiałe cycki Marty.  
    Wojtek spojrzał na Paulinę. Jego siostra siedziała na fotelu z rozchylonymi nogami bez majtek. Masturbowała się. Miała gładko ogolona cipkę, różowiutką z wystającymi delikatnie wargami. Była to pierwsza cipka jaką widział na żywo.  
    -Ani słowa rodzicom! Popatrzyła na niego mętnym wzrokiem.- Daj im czego chcą!  
    Jej przyjaciółki całowały się na kolanach. Masowały sobie piersi. Marcelina nie pozostała dłużna i wystawiła cycki.  
    Podszedł bliżej do nich, nadstawił penisa. Grzeczne dziewczynki otworzyły buzie, wyciągnęły języczki i zaczęły mu lizać wkładając sobie do ust naprzemiennie. Wyrywając sobie z ust.  
    Chwycił Martę za cycki. – Chcesz je zerżnąć? Zapytała z uśmiechem. Popchnęła go na fotel, uklęknęła pomiędzy jego nogami, napluła sobie między cycki i włożyła penisa pomiędzy dwie półkule. Poruszała cyckami zaciskając je na jego kutasie, splunęła na niego i wystawiła język. – Rżnij mnie w cycki! Lubisz to co? Chwyciła go i zassała główkę, obśliniając dokładnie, wsadziła z powrotem między cycki. Położył jej rękę na różowym policzku, miała gładką skórę. Włożył kciuka do jej ust, zassała go mocno . Marcelina zdjęła sukienkę, została w samych stringach. Sylwia wypięła się w kierunku Wojtka i zsunęła jeansy, a następnie majtki. Zwinęła je w kłębek i wsadziła mu do ust.  
    -Masz! Na pamiątkę!  
    Paulina masowała sobie cipkę. Sylwia spojrzała na nią i klęknęła u jej stóp.  
    -Nie no, no co ty? Paulina złączyła nóżki, rumieniąc się.  
    -Daj wyliże Ci jak nikt nigdy wcześniej, też Cię trzeba dzisiaj zaspokoić, uśmiechnęła się do niej. Paulina nieśmiało rozchyliła nóżki, Sylwia od razu przywarła do jej szparki językiem i wsadziła dwa paluszki. Jęczały z podniecenia.
    Marcelina wskoczyła na fotel Wojtka dostawiając mu cipkę prosto do ust. Chwycił ją za dupę i zaczął lizać jej pizdę.  
    Marta ssała mu jaja ruszając ręką na jego sztywnym i twardym chuju.  
    Okrzyki i jęki rozkoszy wypełniły pomieszczenie. Paulina była blisko orgazmu. Chwyciła Sylwie za głowę i docisnęła do swojej cipki, doszła chwilę później wyjąc z rozkoszy.  
    Marcelina  czując zbliżający się orgazm również docisnęła głowę Wojtka. Masowała sobie łechtaczkę podczas gdy on wkładał język do jej wnętrza. Zawyła. Jej nogi zadrżały, trysnęła sokami na klatę Wojtka, ciągnąc go za włosy. Opadła cipką na jego brzuch i zeskoczyła. Marta splunęła mu jeszcze raz na penisa, rozsmarowując ślinę. Wstała kołysząc mokrymi cyckami.  
    Wszystkie 4 stanęły nago na środku pokoju, zaczęły się całować i dotykać po całym ciele. Dawały sobie klapsy, śmiejąc się.  
    Sylwia spojrzała na niego.  
    -Jest mój! Podeszła do Wojtka. Usiadła na nim w rozkroku, złapała go za policzki i pocałowała z języczkiem. Całował się pierwszy raz w swoim życiu, jej język wciskał się do jego ust. Dziewczyna wyszukała ręką penisa, nakierowała na swoją mokrą cipkę i zaparła się wprowadzając go do swojego wnętrza. Jęknęła, on również. Jej spocone cycki ocierały się o jego twarz. Położył jej ręce na dupie i docisnął do siebie. Spodobało jej się to, uśmiechnęła się uderzając go w twarz.  
    -Ale ci się poszczęściło… – Co przegrywie? – Ahhh! Jęknęła. Szarpnął ją za włosy. – Ty brutalu!  
    Wtulił się w jej ciało a ona skakała na jego fiucie. – Rżnij mnie, kurwa! Rżnij! Pocałowała go namiętnie! Złapał ją za biodra i zaczął dociskać.  
     – Oo kurwa! O tak! Jeb mnie!  
    Dziewczyny patrzyły na nią z zazdrością masując sobie wzajemnie cipki.  
    Sylwia docisnęła jego głowę do cycków! Zaczął je ssać  – Kurwa, aaa!  Dochodzę! Nie przestawaj! Nie! Ah kurwa! Jej ciało zaczęło drżeć. Wbiła paznokcie w jego plecy drapiąc go do krwi. Czuł jak jej cipka zaciska się na jego kutasie. Zrzucił ją z siebie. Wstał. Dziewczyny uklęknęły otwierając buzie wystawiając języki. Trysnął, skierował strumień spermy na Martę potem na Marcelinę i Sylwie. Dostały na twarz obfitym spustem. Paulina również dostała spermę od brata na cycki.  
    Opadł na fotel. Dziewczyny zaczęły zlizywać z siebie spermę i łykać ją. Każda miała rozmazany makijaż i potargane włosy, wyglądały jak dziwki.  
    Nie tak sobie wyobrażał weekend ale chyba nie mógł narzekać…  

    PS. Proszę o komentarze

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kowus666
  • Kapsel Berliner Kindla

    Któregoś leniwego wieczora zadzwonił do mnie dobry kumpel. Siedziałem właśnie przed laptopem, powoli próbując wystukać coś na klawiaturze – coś co miałoby jakieś ręce i nogi. Siedziałem przy butelce piwa i było to właściwe określenie, bo piwo stało nieotwarte. Stało tak sobie udając obojętność. Odebrałem telefon.

    – Hej stary, co robisz? – Usłyszałem rozbawiony głos po drugiej stronie.

    – Siedzę i piszę, no prawie piszę – wyznałem.

    – Nieźle. Co byś powiedział na wypad do Berlina? Dziś? Mam tam kilka spraw do załatwienia – powiedział Erwin. Erwin był moim kompanem ze studiów.

    – Do Berlina? No nie wiem.

    – Na dwa, trzy dni, nie więcej. Będzie gdzie spać.

    – Zastanowię się.

    – Czyli, że się zgadzasz?

    – Nie wiem. Nie.

    – Nie to znaczy tak. Będzie fajnie, zobaczysz. Przyjadę po ciebie za godzinę.

    Rozłączył się, a ja popatrzyłem na to co miałem i zamknąłem stronę. Potem wyłączyłem laptopa. Chwyciłem za butelkę piwa i wstawiłem ją do lodówki.

    Dwie godziny później gnaliśmy już A2 w stronę niemieckiej granicy. Ja prowadziłem, a Erwin siedział obok i palił skręta. Widać było, że ma się dobrze. Mnie natomiast dobrze jechało się jego nowym audi.

    – Chcesz zajarać? – spytał mnie, odchylając się na siedzeniu.

    – Nie palę takiego czegoś – odparłem cierpko.

    Nie odpowiedział. Podgłosiłem muzykę – grało coś z rocka – i wdepnąłem na gaz. Auto pociągnęło do przodu jak szalone. Licznik pokazywał sto osiemdziesiąt, a wskazówka ciągle szła w górę. Zerknąłem na siedzącego kolegę – w sumie to leżącego. Chyba miał zamknięte oczy i nucił refren pod nosem. Odleciał.

    Oderwałem od niego oczy i spojrzałem na drogę. W tym samym momencie ktoś zjechał na lewy pas, wyskoczył tuż przed maskę. Dałem ostro po hamulcach i ledwo wyhamowałem, jednocześnie cały czas trąbiąc. Co za palant! Nawet nie dał kierunku!

    – Może jednak? – Wyciągnął papierosa w moją stronę.

    – Już Ci mówiłem. Nie palę.

    Chwilę później zaciągałem się skrętem. Miał mocny smak. Zrobiłem za mocny wdech i zakrztusiłem się, a z oczu poleciały mi łzy. Nie umiem palić, nigdy nie umiałem.

    – Dobry co nie? – zapytał z uśmiechem szelmy.

    – Ta. Zajebisty. – Wylałem trochę sarkazmu.

    Wziąłem jeszcze potem kilka buchów i po paru kilometrach białe pasy na drodze zaczęły się dziwnie wić. Zamrugałem. Znów były na swoim miejscu.

    – Erwin – powiedziałem tylko, a on zamruczał. – Nie dawaj mi więcej tego gówna.

    Dobrze, że wjechaliśmy do miasta nocą. Drogi może i nie były puste, ale jazda po metropolii w dzień jawiła się jako istna katorga. Jakoś nie przepadałem za miejską jazdą. Ciągłe te światła, ograniczenia, zakazy, nakazy i stopy. Ludzie jeżdzący jak wariaci, gnający jeden przez drugiego, na łeb, na szyję. To nie dla mnie. Wolę gdy mam przed sobą pustą, prostą i długą asfaltową ścieżkę.

    W końcu, po pół godzinnej jeździe w kółko, znaleźliśmy miejsce parkingowe. Zostawiłem a6 pomiędzy dwoma volkswagenami. Dalej też stały same niemieckie auta – coś na kształ nowoczesnego niemieckiego patriotyzmu.

    Do mieszkania ciotki Erwina mieliśmy jakieś dwadzieścia minut piechotą. Była noc, a ja stałem w krótkich spodenkach i koszulce. Zimno jak diabli. Myliłem się myśląc, że wielkie miasta nigdy nie śpią. Na ulicach nie było prawie nikogo. Szliśmy w milczeniu i Erwin tylko dwa razy wspomniał, że jest nieziemsko głodny. Pomyślałem, że ja w sumie też bym coś zjadł. Zatrzymaliśmy się przy starych, odrapanych drzwiach. Odszukaliśmy nazwisko i zadzwoniliśmy.

    – Ciotka wie, że przyjeżdżasz? – zapytałem naiwnie.

    – Nie.

    Kilka minut później wciąż staliśmy pod kamienicą. Ciotka nie odbierała telefonu.

    – To na pewno tutaj? – Zaczął padać deszcz i mogłem śmiało powiedzieć, że po prostu pizgało.

    – Chyba. Może się pomyliłem. Czternaście?

    Czternastka wisiała nad nami jak byk.

    – Wracamy do samochodu. Przyjdziemy tutaj rano – zaproponowałem.

    Erwin pokiwał głową, ale na odchodne nacisnął przycisk jeszcze raz. Odeszliśmy. Z odległości kilku metrów usłyszałem przytłumiony kobiecy głos. Chyba jednak uda nam się wyspać.

    Mieszkanie Arlety, bo tak miała na imię ciotka, było małe, ale dwupokojowe. Spojrzałem na podłogę, ściany i sufit. Zdecydowanie przydałby się tutaj remont.

    – Mogłeś mnie uprzedzić, że przyjedziesz Erwin. Tym bardziej, że jesteś z kolegą.

    – Przepraszam ciociu. Nagła sprawa.

    Pokiwała głową z dezaprobatą. Nie wiem ile miała lata, ale wyglądała gdzieś na czterdzieści. Miała farbowane blond włosy – na górze zaczynały się już ciemniejsze odrosty – brązowe oczy i okrągłą twarz z pieprzykiem nad górną wargą. Nie była gruba ani chuda. Stała w dwuczęściowej piżamie, dzięki czemu dostrzegłem, że była posiadaczką pokaźnego biustu i konkretnych bioder. Nasza obecność zbytnio jej nie krępowała.

    – Będziecie spać tutaj. – Otworzyła drzwi i pokazała nam lokum. – Jest tylko to łóżko, dlatego jeden musi spać na podłodze.

    – Poradzimy sobie. Dzięki ciociu.

    Powiedziała nam “dobranoc” i zamknęła nasz pokój.

    – Fajna co nie? – rzucił Erwin i walnął się na wyro.

    – Fajna – odparłem krótko.

    – Spałeś kiedyś ze starszą? – zapytał bez skrępowania.

    – Nie – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

    – Ja też nie. A chciałbyś?

    – Może.

    – Ja też. Może.

    Ani ja, ani on nie pociągnął tego tematu, więc zapanowała cisza. Między nami zawsze unosiła się dziwna atmosfera swobody i wzajemnego zrozumienia. Mogliśmy gadać o wszystkim. Nie pamiętam też by mnie kiedyś zdenerwował.

    – Idę do łazienki. Jutro przedstawię cię z Berlinem – oznajmił, ziewając.

    Pokiwałem głową i ułożyłem koc na dywanie. Nie lubiłem spać na twardym. Położyłem się, trochę powierciłem, żeby odpowiednio ułożyć. Już po sekundzie wiedziałem, że to nie będzie dobra noc. Erwin przyszedł po dwudziestu minutach, a ja powoli zaczynałem zasypiać. Wstałem i udałem się do łazienki. Była równie obskurna co reszta mieszkania, ale dało się wytrzymać. Wszedłem pod prysznic i włączyłem gorącą wodę. Tak, tego mi było trzeba. Spłukałem się zimną – zawsze tak robię – umyłem zęby, załatwiłem i wyszedłem na korytarz. W kuchni było zapalone światło. Zatrzymałem się w progu, a moim oczom ukazał się niezły widok. Krągłe pośladki ciotki były wypięte w moją stronę. Kobieta grzebała w lodówce. Ku mojemu rozczarowaniu wyprostowała się zaraz i zamknęła drzwiczki. Odwróciła się, a na jej twarzy spostrzegłem zaskoczenie.

    – No co tam? – spytała, patrząc na mnie uważnie.

    – Ma pani wodę?

    Odwróciła się, ponownie eksponując swoje wdzięki. Wyciągnęła plastikową butelkę z lodówki.

    – Proszę – powiedziała i podała mi ją.

    – Dziękuję – odparłem lekko zdezorientowany.

    – Coś jeszcze? – Dopiero teraz spostrzegłem, że miała też całkiem pociągający głos.

    – Nie. To wszystko. Dobranoc.

    – Dobranoc.

    Uciekłem do pokoju. Erwin spał przy zapalonym świetle, chrapał w najlepsze. Zgasiłem je i położyłem się na podłodze. Myślałem o Arlecie. I o mnie z nią. Ja i ona nago w jednym łóżku. Myślałem o cieple jej miękkiego ciała. Jakby to było? Na pewno niesamowicie. Z tego wszystkiego dostałem wzwodu – zupełnie jak nastolatek. Westchnąłem i przekręciłem się na drugi bok. Minęło sporo czasu zanim udało mi się zasnąć.

    Zbudziliśmy się przed jedenastą. Podobno rano była u nas ciotka i zostawiła nam drugą parę kluczy – miała wrócić po piątej. Zjedliśmy jajecznice i wypiliśmy herbatę. W łazience opryskałem twarz i poprawiłem włosy. Założyłem marynarkę i eleganckie buty, które spakowałem do torby. Wielkie miasto wymagało przecież wielkiej elegancji. Przed dwunastą wyszliśmy z mieszkania. Miejska dżungla od razu przywitała nas wszystkim co oferowała – hałasem, tłokiem, zapachem spalin i uczuciem bycia totalnie małym.

    Erwin skłamał, ale spłynęło to po mnie – sam często kłamię i nie jestem z tego dumny. Okazało się, że nie miał czegoś ważnego do załatwienia. Chciał po prostu zabalować. Był piątek, posiadał pieniądze i energię, więc nic nie stało na przeszkodzie, aby sobie poużywać. Usiedliśmy przy stoliku pod jednym z lokali. Zamówiliśmy dwa piwa. Nieźle, szybko zaczynamy. W samo południe.

    – Przyjdzie do nas mój znajomy – oznajmił, nalewając sobie piwa do kufla, które przyniosła kelnerka. Była azjatką, przynajmniej na azjatkę wyglądała.

    – Co tutaj robi? – spytałem i zacząłem przelewać ze swojej butelki.

    – Mieszka.

    Pokiwałem głową i rozejrzałem się. Poza nami nikt nie pił. Zerknąłem na kapsel od piwa. Berliner Kindl. Obrazek z bobasem. Napiłem się i musiałem przyznać, że dobre to piwo. Później bawiłem się trochę tym kapslem, obracałem w palcach. W końcu schowałem go – nie wiem czemu – do tylnej kieszeni jeansów.

    Kilka przechodzących osób taksowało nas wzrokiem. Nigdy wcześniej nie widziałem takiej różnorodności ludzkich twarzy. Wszędzie zmierzające dokądś ludzkie twarze. Nosy, usta, uszy, czoła i oczy zupełnie do siebie niepodobne. Istny tygiel.

    Dzień był pochmurny, ale nie padało. Można powiedzieć, że pogoda nam sprzyjała. Zatrzymaliśmy się w kolejnym lokalu, większym i bardziej luksusowym. Sami kolesie pod krawatem, z wypindrzonymi partnerkami u boku. Było po pierwszej. Pora na lunch. Kolega Erwina zjawił się po kilku minutach. Był blondynem o niebieskich oczach i wąskiej szczęce z jakąś taką zajęczą wargą. Wysoki i chudy. Prawdziwy drągal. Okazało się, że Thomas – tak miał na imię – nie mówił zbyt dobrze po angielsku, więc Erwin, chcąc nie chcąc, został tłumaczem. Został też moim sponsorem.

    – Skąd się znacie? – spytałem. Tak naprawdę mnie to nie obchodziło. Wtrąciłem się do rozmowy bo z tej którą prowadzili, niczego nie rozumiałem.

    – Z konwentu w Poznaniu. Thomas też lubi te pierdoły związane z fantastyką.

    Znów dostaliśmy Berliner Kindla. Uniosłem kufel i powiedziałem “na zdrowie”.

    – Na zdrowie! – powtórzył Thomas z uśmiechem. Z “dr” zrobił charczące “h”.

    Po obiedzie wyszliśmy na miasto. Brukowane ulice pełne ludzi, przywodziły na myśl prawdziwą powódź. Tonąłem w tym tłumie, czułem po prostu jakbym się topił. Byłem już trochę wstawiony – zwykle nie piję o tak wczesnej porze. Denerwowało mnie to ciągłe zatrzymywanie się na pasach, których wcale nie było. Nie wiedziałem czy tutaj jest przejście na drugą stronę ulicy, czy obok, czy w ogóle go nie ma.

    Erwin i Thomas zaczęli się z czegoś śmiać. Spytałem o co chodzi. Wskazali na to, a ja powędrowałem tam wzrokiem. Na grubego faceta – wyglądał mi na Greka – krzyczał jakiś obdartus. Kiedy podeszliśmy bliżej zobaczyłem, że ma mokre spodnie i uwaloną katanę. Bluzgi po niemiecku, które składały się z trzech słów, przewijał polskim epitetami. Był konkretnie nawalony i jechało od niego na kilometr. Kiedy go mijaliśmy spojrzał mi w oczy. Usłyszałem za plecami, jak wyzywa mnie od zasranych nazistów.

    Nigdy nie widziałem Reichstagu – jedynie na zdjęciu, gdzie jakiś radziecki sołdat wieszał flagę ZSRR na dachu budynku i nie wiem czy to się liczy. Thomas robił za przewodnika. Opowiadał, a Erwin tłumaczył jego słowa, ale nie byłem zbytnio zainteresowany jego gadką. Potakiwałem tylko głową udając, że słucham. W końcu znaleźliśmy się pod barokowym molochem. W oczy rzucał się wielki napis “Dem Deutshen Volke”. Spojrzałem po tłumie. Mnóstwo ludzi mówiących różnymi językami. Zbieranina z całego świata. Jaskrawi, głośni i aroganccy. Śmiali się i robili selfie. Narodowi niemieckiemu. Nie bardzo na taki wyglądaliśmy.

    Musiałem się odlać, czułem ostry nacisk na pęcherz, ale w pobliżu nie było żadnych toalet. Na szczęście nieopodal rosły drzewa i krzaki. Byłem wstawiony. Na trzeźwo nawet bym o tym nie pomyślał. Zniknąłem w gąszczu i zacząłem robić swoje. Dziwna sprawa. Nie tak dawno masy pysznych Niemców paradowało tutaj głęboko wierząc, że są kamieniem węgielnym tysiącletniej Rzeszy. Teraz byłem w samym jej sercu i stałem tak, lejąc na te kamienie, na echo niespełnionych marzeń i ambicji. Ja. Polak.

    Wróciliśmy do miasta i od razu wparowaliśmy do jakiegoś ciemnego lokalu pełnego podejrzanych typów. Było mi wszystko jedno. Usiedliśmy, a Thomas oznajmił nam, że zaraz przyjdzie jego kumpel. Zamówiliśmy po kolejnym piwie. Zanim je skończyliśmy, dosiadł się do nas jakiś Turek.

    – Ich bin Yusuf – przedstawił się i wyciągnął do mnie dłoń.

    – A ja Marcel – odparłem po polsku i uścisnąłem ją.

    Powiedziałem Erwinowi żeby zamówił cztery Berliner Kindle. Okazało się, że Yusuf nie pije. Podobno Allach mu zakazał. Kiedy dostaliśmy trzy browary złapałem za kufel i wzniosłem pełen sarkazmu toast. Za Allacha rzecz jasna. Nic do niego nie miałem – Yusufa i Allacha – po prostu chciałem być zabawny.

    Yusuf w porównaniu do Thomasa, mówił płynnie po angielsku, więc mogłem z nim pogadać. Trochę ponaigrywałem się z niego, bo kiedy wypiję robię się bardzo cyniczny i wulgarny. Turek nie pozostawał dłużny.

    – Czy to prawda, że słowem “kurwa” wyrażacie wszystkie emocje? – zapytał, pokazując swoje śnieżnobiałe zęby.

    – Tak – przyznałem krótko.

    Zaśmialiśmy się. To był ciepły, serdeczny śmiech.

    Yusuf wyglądał jak typowy berliński arab, których pełno na ulicach. Czarne, idealnie wystylizowane włosy – był przed chwilą u fryzjera czy jak? – ciemny zarost i czarna skórzana kurtka. Do tego czarne oczy, w sumie to cały był czarny. Tylko te zęby miał białe. Porównując go z Thomasem, nie dziwię się, że niemieckie dziewczyny wolą ich.

    – Jak to jest Yusuf, jesteś cholera Niemcem czy Turkiem? – zapytałem, patrząc mu w oczy.

    – Żadnym z nich – przyznał.

    – To jak? – Byłem mocno zdziwiony.

    – Jestem berlińczykiem. Nigdy nie byłem w Turcji. Ani w Niemczech.

    – Jak Kennedy?

    – Nie. On był pączkiem.

    Trafnie, bardzo trafnie, pomyślałem.

    – Może byś się jednak napił?

    Pokiwał stanowczo głową.

    We czwórkę opuściliśmy lokal. Wypiłem dziś chyba dziesięć piw – przyznaję, dałem ostro w palnik. Wiedziałem, że muszę przystopować. Gdybyśmy walili wódkę, już dawno wymiotowałbym do śmietnika. Szliśmy teraz ulicą w stronę jakiegoś imbisu. Nasz śniady przyjaciel zarzekał się, że to najlepszy kebab po tej stronie Berlina. Byłem głodny i lubiłem śmieciowe jedzenie, więc ochoczo przystałem na tę propozycję. Podczas gdy wgryzałem się w pszenną bułkę z mięsem, warzywami i ostrym sosem, przyglądała nam się szemrana grupa. Zjedliśmy i posiedzieliśmy, jakby celowo ich prowokując swoją obecnością. Zaczęli nagle głośno komentować, a najgłośniej najmniejszy i najgrubszy. Wyglądał trochę jak owłosiony orzech.

    – Co on mówi? – spytałem Yusufa.

    – W skrócie, że mamy wypieprzać – wytłumaczył.

    – Aha. Jak powiedzieć, że jest ciotą?

    Powiedział mi, a ja powtórzyłem to kilka razy na głos, patrząc w stronę gościa-orzecha. Gdybym nie był pijany, nie robiłbym takich głupot. Ale byłem. Turcy – chyba – zaczęli się podnosić. Stało ich sześciu albo siedmiu. Popatrzeliśmy po sobie.

    – Spierdalamy! – rzucił nagle Erwin i zaczął po prostu biec.

    Zerwaliśmy się z miejsc. Pędziliśmy ile sił w nogach. Najszybszy był Yusuf, ja tuż za nim, a Erwin i Thomas zostawali w tyle. Raz po raz oglądałem się przez ramię. Rzucali w nas tureckimi kurwami, a ja darłem się w kółko, że z nich cioty. Ubiegliśmy jeszcze trochę nim dali nam spokój. Minutę później stałem z głową wetkniętą w kosz. Czułem się fatalnie i chciałem wracać. Erwin zgodził się, że mnie odprowadzi, ale sam postanowił jeszcze zostać na mieście.

    Ponownie znalazłem się w mieszkaniu na Jagowstrasse, które okazało się być puste. Kiedy wszedłem zegar wiszący na ścianie wskazywał za dziesięć ósmą. Zdjąłem buty i wlazłem do łazienki. Zwymiotowałem ponownie i wziąłem prysznic. Czułem, że po tej lekkiej przebieżce alkohol krąży w moich żyłach ze zdwojoną mocą. Wyszedłem prawie nagi i położyłem się na podłodze w pokoju. Zanim zasnąłem usłyszałem jak ktoś otwiera drzwi do mieszkania.

    Nocną ciszę przerwał przeciągły jęk zawiasów. Obudziłem się i poleżałem dłuższą chwilę, dochodząc do siebie. W końcu usłyszałem w łazience odgłos szumiącej wody. Podniosłem się z posłania i nie myśląc za dużo dałem ponieść nogom. Wyszedłem na korytarz i zapaliłem światło. Oślepiło mnie. Potem nacisnąłem na klamkę od drzwi łazienki. Była otwarta. Stanąłem w progu i spojrzałem na kąpiącą się za prysznicową szybą Arletę. Przyglądałem się jej dosyć długo. W końcu wyłączyła wodę. Dopiero kiedy wychodziła z kabiny spostrzegła, że tutaj jestem.

    – Zajęte – rzuciła w moją stronę, zasłaniając swoje piersi.

    Nie zareagowałem. Patrzyłem na jej nagie ciało. Kobieta cofnęła się i przymknęła przezroczyste drzwi.

    – Możesz wyjść z łazienki? – zapytała. Ton miała twardy.

    – Mogę – odparłem. – Ale nie chcę.

    – Jeżeli za sekundę stąd nie wyjdziesz zacznę krzyczeć – oznajmiła ostro. – Nie żartuję.

    Odwróciłem się więc, wyszedłem z łazienki i ukryłem w pokoju.

    Posiedziałem w nim jakąś chwilę, położyłem nawet spowrotem, ale postanowiłem nagle, że nie mogę tutaj zostać, nie po tym co zaszło. Spojrzałem na godzinę w telefonie – było po czwartej. Ubrałem się i spakowałem rzeczy do torby, zajęło mi to kilka minut. Łóżko Erwina nadal stało puste. Miałem już wychodzić, kiedy usłyszałem jak ciotka Arleta zaklucza swój pokój. Zatrzymałem się przed jej pokojem. Powinienem coś zrobić, cokolwiek, pomyślałem. Zapukać, powiedzieć kilka słów, przeprosić albo po prostu się pożegnać. Stałem przez chwilę skonsternowany. Odwróciłem się w końcu i opuściłem to mieszkanie. Mogłem zrobić wszystko, a nie zrobiłem nic.

    Na zewnątrz padało. Było mi zimno, a moja marynarka całkiem przemokła zanim doszedłem na stację. Wsiadłem w metro i pojechałem na dworzec – Berlin Hauptbahnhof. Kupiłem bilet do domu w automacie. Pociąg czekał już na peronie. Czekał jakby właśnie na mnie.

    Maszyna ruszyła praktycznie od razu. Odetchnąłem głęboko, spokojnie. Pragnąłem zostawić Berlin daleko za sobą. Miałem dosyć tego miasta i jej mieszkańców. Wytrzymałem tu jeden dzień. To nie dla mnie. W tym ludzkim kotle nie było miejsca dla kogoś takiego ja. Berlin przeżuł mnie, połknął i wydalił. Na całe szczęście.

    Odnalazłem swoje miejsce i rozłożyłem się wygodnie w fotelu. Nagle poczułem, że coś uwiera mnie w pośladek. Uniosłem się i sięgnąłem tam ręką, wyciągając to z kieszeni. To był kapsel. Popatrzyłem na niego. Dzieciak siedzący w kuflu. Śmieszny kapsel od piwa. Tylko tyle.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    Opowiadanie pochodzi ze zbioru Parada myśli nocnych. Zachęcam do wbijania na profil!

    Wydałem swoją debiutancką powieść Sztuka latania i chciałem Was zachęcić do kupowania. Cena nie jest wygórowana chyba, spokojnie możecie sobie znaleźć na odpowiadajacej wam księgarni internetowej. Na razie dostępna tylko jako e-book (druk ma wyjść jakoś w maju, chociaż w naszym kochanym kraju ostatnio jest problem z papierem i trzeba czekać na drukarnie, więc może być różnie). W każdym razie uważam, ze jeżeli lubicie czytać coś ciekawego, z domieszką erotyki, to powinno Wam przypasować.