Category: Uncategorized

  • Sasiadka w potrzebie XXXII (Slabosc silnej woli)

    Po niespotykanym i nieco zakasującym wieczorze z kuzynką miałem mieszane uczucie i mętlik w głowie. Nie bardzo zdawałem sobie sprawę jaki będą nasze relacje na co dzień. Następnego dnia wszystko wydawało się być tak jak dawniej, Natka nie wspominała o naszym wieczornym szaleństwie, raczej udawała, że nic się między nami nie stało. W zasadzie pasował mi taki obrót sprawy. Obiecałem sobie, że stopuje na miesiąc ze wszystkim dupami i seksem. Stwierdziłem, że muszę zrobić sobie swego rodzaju detoks. Zawsze kiedy robię takie założenia, kończy się to zupełnie odwrotnie, ale tym razem myślałem, że będzie mi łatwiej. Dlaczego? Joanna, matka Elizy, jakoś ostatnio mi odpuściła, być może sobie znalazła zastępstwo, sam nie wiem, w każdym razie nie odzywała się. Magda brała dużo dyżurów, więc praktycznie się z nią mijałem. Jej córka Marta zaczynała nowy rok szkolny w całkowicie nowej szkole, więc tym była zaaferowana. Elizka, Patka i Paula jak to na początku roku szkolnego mocno imprezowały korzystając z faktu, że początek semestru to względny luz. Wszystko wskazywało na to, że mam szansę, żeby tym razem uda mi się wyciszyć i odpocząć od tego wszystkiego. Taką miałem nadzieję. We wtorek miałem kolejny wolny dzień od pracy w barze, toteż postanowiłem ogarnąć projekty, które pisałem za kasę. Tym bardziej, że do końca tygodnia miałem termin na oddanie. Chciałem się rozliczyć z zamawiającym i mieć chociaż ich część z głowy. Napisałem do ciężarnej Kasi, która mi pomagała, SMS z pytaniem, na kiedy się wyrobi z poprawkami, które jej zleciłem. Odpisała mi, że w zasadzie to już wczoraj skończyła i jest gotowa przekazać mi pliki. Aby uniknąć wysyłani i przesyłania w te i z powrotem tych plików, zaproponowałem, że wezmę pendriva i podjadę do niej, w razie ewentualnych poprawek skorygujemy je na miejscu i domkniemy temat. Zgodziła się chętnie, ale dyskretnie zaznaczyła, że nie jest sama w mieszkaniu, bo Ala – jej siostra cioteczna u której kątem pomieszkuje siedzi z nią w pokoju. Napisała dając do zrozumienia, że gdybym liczył na jakieś psoty, to nie bardzo jest to możliwe. Oczywiście pasowało mi to jeszcze bardziej, Ala chociaż miałem z nią nieudany incydent (pisałem o tym w części: „Sąsiadka w potrzebie XXV: Z Alicją w Krainie rozczarowań”), miała być takim buforem bezpieczeństwa, dzięki któremu zacznę realizować swoje postanowienie o wstrzemięźliwości seksualnej. Umówiliśmy się na 18. Ala i Kasia mieszkały na osiedlu oddalonym o 10 minut autem ode mnie. Typowe, studenckie 3 -pokojowe mieszkanie w bloku z wielkiej płyty. W najmniejszym pokoju mieszkała jakaś studentka 3 roku filologii polskiej, niezbyt często wychodziła z pokoju, raczej siedziała całe dnie z nosem w książkach. W średnim pokoju mieszkały dwie studentki ekonomii, niczym się nie wyróżniające, czasem szalone, czasem spokojne. Nic nadzwyczajnego. Średnia krajowa. No i w trzecim największym pokoju mieszkała kelnerka Ala no i Kasia. Pokój był skromnie urządzony, dość zagracony, stara peerelowska meblościanka po jednej stronie, obok stare biurko z krzesełkiem no i duży rozkładany narożnik w rogu pokoju. Jedno, ale duże łóżko musiało wystarczyć szczupłej Alicji i będącej już prawie w 6 miesiącu ciąży. Ale dziewczyny jakoś dawały radę. Tuż po 18 zapukałem do drzwi, trzymając w ręku butelkę wody mineralnej. Drzwi otworzyła mi Alicja, wpuszczając do środka. Ubrana w zwykłe czarne leginsy, takie jakich używała w pracy i białą koszulkę w czarne poziome paseczki w stylu marynarskim. Ich pokój akurat znajdował się jako pierwszy w korytarzu, tuż przy wejściu do mieszkania. Wszedłem do środka, na wiecznie rozłożonym narożniku leżała ubrana w zwykłe szare spodnie dresowe i rozciągnięty bladoróżowy T-shirt z jakimś lekko spranym nadrukiem leżała Kasia klikając coś na znajdujący się obok niej laptopie. Ala usiadła przy biurku wróciła do czytania jakiejś książki, a ja usiadłem obok Kasi. Nie wiem dlaczego, ale odruchowo położyłem dłoń na jej mocno zarysowanym brzuchu ciążowym i zapytałem jak się czuje. Odpowiedziała, że całkiem dobrze, praca pozwala jej myśleć pozytywnie o przyszłości. Wspominała też, że próbuje się pojednać z rodzicami i być może w niedługim czasie będzie mogła wrócić do nich na wieś, jakieś 10 km od miasta. Siedliśmy i zaczęliśmy pracować jakby nigdy nic. Poprawek było jednak nieco więcej niż oboje przewidywaliśmy, więc nawet nie wiadomo kiedy zegar wskazywał 21:30. Ala poszła pod prysznic, wtedy Kasia spojrzała się na mnie z uśmiechem mówiąc:

    „Szkoda, że nie jesteśmy sami, jakoś mi dziś hormony buzują” po czym zarumieniła się i poprawiła czarną frotkę spinającą w kucyk jej mysioszare blond włosy.

    „No jak tam patrzę na ten Twój podniecający brzuszek, to też mam ochotę” rzuciłem i tak wiedząc, że nie mamy możliwości konsumpcji.

    Ala zdążyła wrócić z łazienki, odziana w swoją letnią błękitną piżamkę, na którą składały się krótkie zwykłe spodenki i koszulka na ramiączkach z tego samego kompletu. Ja siedziałem na krawędzi łóżka trzymając laptopa na kolanach, kończyliśmy wprowadzanie ostatnich poprawek. Ale zapytała, czy nie będzie nam przeszkadzało jak położy się na swojej połówce łóżka. Oczywiście nie stanowiło to dla nas problemu, ja za to poczułem się głupio, bo przecież się już dość długo zasiedziałem. W pokoju pomimo uchylonego okna było dość gorąco, był to ciepły, wrześniowy wieczór, chyba jeden z ostatnich tchnięć lata. Ala odwróciła się do nas tyłem, wystawiając swój chudy, jednak apetyczny tyłek. My z Kaśką nadal siedzieliśmy obok siebie na skraju łóżka wpatrując się w ekran komputera. Kasia faktycznie miała jakiś hormonalny zjazd, bo ewidentnie zaczęła się wygłupiać ze sporym podtekstem erotycznym, czym mnie zaskoczyła. Odwróciła głowę, upewniając się, że Ala leży na boku, ale tyłem do nas, tak aby nas nie widziała, po czy zaczęła zalotnie dmuchać mi w ucho. Następnie zaczęła je lizać i ssać, co chwilę delikatnie przygryzając. Trudno było się skupić w tej sytuacji na pracy. Na szczęście ostatni zapis danych i w zasadzie mogłem się zawijać do domu. Jednak znów moja słabość do zabaw dała o sobie znać. Odłożyłem laptopa na koślawe i zagracone książkami biurko. Znów nie umiałem nad sobą panować. Zacząłem się z nią całować bardzo namiętnie. Nasze języki wirowały jak szalone, nie mogąc się sobą nacieszyć. Odruchowo ściągnąłem jej T-shirt, zrzucając go na podłogę. Nie miała pod spodem stanika, więc jej nabrzmiałe i duże piersi były do mojej dyspozycji. Przerwałem pocałunek, kiwnąłem pytająco głową wskazując na leżącą obok Alę. Kasia skwitowała szepcząc mi do ucha:

    „A co? Boisz się, że się będzie chciała dołączyć? – uśmiechnęła się dodając: „Ona jest w porządku, nie martw się tym teraz” – znów wróciliśmy do pocałunków, a ja jednocześnie bawiłem się jej sporymi cyckami. Kiedy już nakręciła się odpowiednio, stanęła przede mną, zgasiła majaczącą na biurku lampkę nocną, następnie zsuwając dresy wraz z bawełnianymi, białymi majtkami. Klęknęła przede mną na swoich kolanach, w taki sposób, że jej pełny tyłeczek swobodnie spoczywał oparty na złączonych łydkach. Rękoma rozsunęła mi uda sama na nic nie czekając wyciągnęła już pobudzonego kutasa i pakując go sobie łapczywie do ust. Takiej pobudzonej jej nie znałem. Wszystko przestało mieć znaczenie, odchyliłem się do tyłu i wsparłem na wyprostowanych przedramionach oddając się tej błogiej chwili. Kasia wydawała się być mocno wyposzczona i cholernie napalona. Tym razem lód w jej wykonaniu był dużo lepszy, niż poprzednio. Wprawdzie nadal nie potrafiła zmieścić go całego, ale zmienne tempo oraz technika bardzo mi się podobały. Porządna robota, tak jak z własną dziewczyną. Nie zapominała też o jądrach, co sprawiało, że już sam przestawałem się kontrolować. Ale leżąca za mną na łóżku z pewnością wszystko słyszała i czuła, chociażby po ruchach wynikających z mojego wiercenia się na połówce łóżka. Nie dość, że mnie to nie peszyło, to w dodatku fakt postronnej osoby obok, dodatkowo mnie podniecał. W pewnej chwili, Alicja chyba już nie mogąc dłużej udawać, że śpi, przekręciła się na swojej połówce materaca i łamiącym się z zawstydzenia głosem zapytała szeptem:

    „Może ja wyjdę, żeby wam nie przeszkadzać?”

    Odwróciłem głowę patrząc na jej nieco wystraszoną twarz. Sięgnąłem dłonią do jej krocza, wsuwając pod spodenki od piżamy trzy palce, wyczuwając cipkę pokrytą niewielkim meszkiem rzuciłem:

    „Może jednak zostaniesz?”

    Nie odpowiedziała na tą propozycję, jedyne co zrobiła, to rozłożyła delikatnie nogi chcą mi ułatwić dostęp. Jednak ta pozycja nie była dla mnie komfortowa, nienaturalnie wygięta dłoń nie była w stanie dostarczać jej odpowiednich doznań. Bawiłem się tak chwilę, drugą ręką złapałem Kasię za kucyk włosów nadając odpowiednią dla mnie szybkość robienia loda. Ponieważ sytuacja była ekstremalnie podniecająca, miejscami musiałem zwalniać tempo, aby nie wystrzelić przed czasem. Tymczasem wiercąca się za mną Alicja ściągnęła w pośpiechu spodenki, pozbyła się też koszulki uwydatniając swoje niewielkie, lekko trójkątne piersi w rozmiarze B. Ustawiła się za mną, obejmując moją klatkę piersiową, zaczęła całować mnie po szyi i karku. Widząc co się dzieje, Kasia nieco się ożywiła, wypuściła kutasa z ust, uwolniła się z mojego uścisku, spojrzała na nas waląc mi ręką penisa wydobyła z uśmiechem:

    „No, no siostra, nie poznaje Cię, nie znałam Cię od tej strony. Ale pamiętaj, kobiety w ciąży mają pierwszeństwo” – kończąc zdanie wstała z kolan i położyła się na łóżku w miejscu, gdzie jeszcze chwilę temu leżała Ala. Kasia ułożyła się w pozycji bocznej, tyłem do nas, tak abym mógł w nią wejść na tzw. łyżeczkę. Podkurczyła delikatnie nogi w kolanach, wypięła spory tyłek i cierpliwie oczekiwała na dalszy bieg wydarzeń. Złapałem Alę za twarz, składając jej głęboki pocałunek z językiem, po czym rzuciłem do niej:

    „Kładź obok na plecach i przygotuj się”

    Polecenie wykonała bez namysłu, ja natomiast dosunąłem się do Kasi, lewą ręką złapałem jej pierś, a ona za pomocą swej dłoni umieściła mojego nabrzmiałego członka w swojej wilgotnej cipce. Była przepełniona sokami, pomimo początkowej ciasnoty, dość szybko wsunąłem całego członka dobijając do końca. Cudowne uczucie. Zacząłem delikatnie kołysać biodrami, wykonując pełne ruchy, tak aby cały się w niej zanurzyć. Dziewczyna delikatnie pojękiwała, a jej oddech nieco przyśpieszył. Po kilkunastu ruchach chciałem zmienić pozycję, bo ta zaczęła być mało wygodna. Wyszedłem z niej i ręką dałem sygnał, aby położyła się do klasycznego misjonarza. Spojrzałem na leżącą w tej samej pozycji Alę. Miała zamknięte oczy, a jej dwa palce okrężnymi ruchami masowały wejście do jej ciasnej cipki. Drugą dłonią ugniatała swoją pierś. Widać, że powoli się nakręcała a sądząc po głośnych i szybszych oddechach raczej sprawiało jej to dużą przyjemność. Miałem chęć w nią wejść, w końcu była to prawie dziewica. Z technicznego punktu widzenia nie miała błony, ale też nigdy nie miała w cipce penisa, jedynie część mojego po naszej ostatniej nieudanej próbie bzykania w barze. Ale postanowiłem jeszcze chwilę pobawić się z jej ciężarną kuzynką. Ponownie wszedłem w nią, mocniej i gwałtowniej wykonując ruchy. Kasia posłusznie rozłożyła nogi chcąc mi ułatwić penetrację. Jej mocno zarysowany brzuszek podniecał mnie jeszcze bardziej. Kiedy zacisnęła zęby zaczynając głośno przez nie oddychać, wiedziałem, że dochodzi. Niestety podniecenie też udzieliło się mnie, a chciałem jeszcze za jednym razem posunąć Alę. Przyśpieszyłem jeszcze ruchy i kiedy byłem już na krawędzi orgazmu, wyskoczyłem z jej cipki nie chcąc się jeszcze spuścić, doprowadziłem do jej spełnienia za pomocą swoich zwinnych palców. W zasadzie wystarczyło kilka ruchów palcem serdecznym i wskazującym, żeby Kaśka zastygła i bez sił rozluźniła wszystkie swoje mięśnie. Odczekałem trzy sekundy, spojrzałem na wciąż zabawiającą się ze sobą Alę, ustawiłem się nad nią również w pozycji na misjonarza. Polizałem jej sutki, pocałunkami zawędrowałem po szyi aż do ust, składając namiętny pocałunek. Spojrzałem jej głęboko w oczy szepcząc:

    „Tym razem musi się udać”

    „Tylko uważaj proszę, nie masz masz gumki”

    Kaśka przysunęła się do nas, leżąc na boku bacznie przyglądała się całej sytuacji, delikatnie masując swoją spełnioną cipkę. Przyłożyłem kutasa do waginy mojej koleżanki i podjąłem pierwszą próbę sforsowania cipki. Była to bardzo ciężka przeprawa. Pomimo dużego nacisku żołądź nie zdołał się przebić, a na twarzy Alicji pojawił się wyraźny grymas bólu.

    „Trzeba ją bardziej nawilżyć” – odezwała się niespodziewanie Kasia, po czym zbliżyła głowę na wysokość mojego kutasa opartego o wejście do ciasnej cipki jej kuzynki. Odchyliłem się nieco, Katarzyna wzięła go do ust zaczynając mocno pracować głową. Kiedy udało jej się nagromadzić odpowiednio dużą ilość śliny, wypuściła mokrego penisa z ust, pozostałą porcję śliny splunęła wolno na cipkę Ali, delikatnie rozsmarowując ją palcami. Po tym zabiegu podjąłem kolejną próbę. Tym razem postanowiłem już nie odpuszczać. Znów przyłożyłem kutasa do wejścia, naparłem mocno główką i pchnąłem mocno biodrami do przodu. Udało się, penis wolno, ale sukcesywnie pokonywał ciasne wnętrze, przyjemnej, miękkiej cipki. Na twarzy Ali znów malował się ból. Jej lekko rozchylone nogi zaczęły dość mocno drżeć. Kasia widząc cierpienie na jej twarzy postanowiła jakoś jej ulżyć, zbliżyła twarz do jej niewielkiej piersi i zaczęła delikatnie ssać i przygryzać sutki. Kiedy wsunąłem się w nią całkiem, poczułem ulgę, zaś moje odbicie się od krańca ciasnej cipki zasygnalizowała głośnym jęknięciem, które towarzyszyło każdemu pełnemu wsadowi. Posuwałem ją wolno ale stanowczo, czując każdy centymetr napierających ścianek. W końcu byłem tu jako pierwszy. Cała sytuacja była bardzo podniecająca, do tego stopnia, że moja aktywność dość szybko sprawiła, że poczułem nadciągającą falę orgazmu. Ala zamknęła oczy, odchyliła głowę do tyłu i wydawała z siebie coraz głośniejsze, krótkie piski. W mieszkaniu w pozostałych pokojach byli współlokatorzy, którzy przez cienkie gipsowo-kartonowe ściany musieli wszystko słyszeć. Kasia też się zorientowała, bo nie odrywając ust od sutków kuzynki, wolną dłonią zasłoniła jej usta, tłumiąc nieco odgłosy. Nadchodził mój strzał, widziałem, że nie mam na sobie zabezpieczenia, więc w amoku szarpnąłem Kaśkę za włosy i nie przestając rżnięcia Ali, nieco głośniejszym szepnięciem zapytałem:

    „weźmiesz do pyska?”

    Spojrzała na mnie kręcąc przecząco głową, natychmiast ułożyła się na plecach automatycznie podciągając do góry nogi zgięte w kolanach. Palec wskazujący położyła na wargach sromowych wskazując miejsce gdzie mam skończyć.

    Pchnąłem jeszcze ze trzy razy w cipkę Ali, po czym wyskoczyłem w ostatniej chwili, natychmiast pakując kutasa w dziurkę ciężarnej koleżanki. Jak tylko go włożyłem zacząłem lać lepkim i gęstym strumieniem spermy. To było cudowne zakończenie. Kilka pchnięć i poczułem jak z jej waginy leje się nasienie, spływając na moje jądra. Zastygłem na chwilę będąc w niej, kiedy już okazało się, że wyrzuciłem z siebie wszystko, opuściłem mokrą cipkę kładąc się pomiędzy dziewczynami na zroszonych potem plecach. Spojrzałem na nieco speszoną Alicję pytając:

    „Jak było? Jak się czujesz? Wszystko w porządku?”

    „Tak wszystko dobrze, trochę bolało na początku, ale jest okey. Ważne, że w końcu się udało.” – dodała z delikatnym uśmiechem.

    „Trzeba więcej praktyki, podaj mi proszę chusteczki” – wtrąciła się Katarzyna

    Sięgnąłem na biurko po paczkę wyciąganych chusteczek made in biedronka, Kaśka wyciągnęła dwie sztuki przykładając je sobie do mocno wypełnionej cipki. Kiedy powierzchownie pozbyła się spermy i śluzu, wstała z łóżka, kucnęła na środku pokoju i za pomocą mięśni wydaliła z siebie kolejne mililitry nasienia wprost na kolejną chusteczkę. Założyła majtki na dupę, naciągnęła dresy i koszulkę i po odczekaniu kilku minut, upewniając się, że nikt się nie krząta po korytarzu, udała się do łazienki aby się ogarnąć. Alicja znów nieśmiało się odezwała:

    „mam nadzieje, że nie będzie z tego draki, nie jestem gotowa na dziecko. Nie spuściłeś się ani trochę we mnie?” – zapytała ze smutkiem

    „Wszystko wlałem w Kaśkę, nie martw się, wbrew pozorom zajście w ciążę to nie jest taka banalna sprawa. Nie przejmuj się. Damy radę”

    „A dlaczego chciałeś skończyć w jej ustach a w moich nie?” – dopytywała

    „Nie wiem, to była wewnętrzna sugestia, Kaśka jest po prostu nieco bardziej doświadczona w tych tematach, więc chyba intuicyjnie pomyślałem, że jeśli którakolwiek z was jest w stanie to zrobić, to raczej ona niż Ty” – odpowiedziałem

    „Ale przecież tam w barze robiłam Ci loda i nie miałam z tym problemu” – nie dawała za wygraną

    „wiem, ale sporo kobiet ma problem z finałem w ustach, zresztą Kaśka też się nie zgodziła jak sama widziałaś.

    Podniosła się na łóżku, przekręcając twarzą do mnie, wsparła się na prawej ręce, zastanowiła chwilę jakby zawieszając się w niepewności, zastanawiając się nad czymś. Po krótkiej chwili namysłu, zmarszczyła lekko czoło, po czym niespodziewanie zniżyła się do mojego krocza i zaczęła jak gdyby nigdy nic ssać mojego oklapniętego kutasa. Trochę mnie to zaskoczyło, wprawdzie minęło dobre 15 minut od poprzedniego stosunku i w zasadzie to był wystarczający czas na regenerację, nie mniej jednak było to niemałe zaskoczenie. Aczkolwiek bardzo miłe.

    Alicja potraktowała temat bardzo ambicjonalnie. Lód w jej wykonaniu nie przypominał poprzedniego, trącącego amatorką, słabego warsztatu. Starała się pochłaniać go w całości, co chwilę wypuszczając go z ust omiatała końcówkę językiem, którym posuwała też w górę i w dół całego trzonka, tak aby dopieścić go w każdym możliwym centymetrze. Byłem zaskoczony, chociaż nie zakładałem, że miała okazję na kimś potrenować, raczej obstawiałem naukę płynącą z obejrzanych filmów instruktażowych. Nie mniej jednak, dawała radę. Postawienie kutasa do pełni erekcji zajęło jej niespełna 3 minuty. Mógłbym tak leżeć i delektować się chwilą, po chwili kończąc w jej ustach, ale coś mnie ruszyło, że zapragnąłem znów poczuć ciasnotę jej cipki. Wyczekałem na moment, kiedy znów włożyła go mniej więcej do połowy długości w swe usta, złapałem za jej głowę, przyciskając mocno, zmuszając niejako do niemalże głębokiego gardła. Zatrzymałem się na chwilę. Napływające do jej wielkich oczu łzy i charakterystyczny odruch zakrztuszenia był sygnałem aby to przerwać. Rozluźniłem uścisk dłoni na jej głowie, uwalniając ją. Oderwała się od członka mocno łapiąc powietrze. Nie czekałam aż jej oddech wróci do normy. Złapałem ją za kucyk włosów, Lekko pchnąłem na łóżko tak aby wymusić to aby położyła się na brzuchu. Była lekko zamroczona nieco mocniejszym rżnięciem w usta, wciąż walczyła aby unormować oddech. Kiedy już padła na brzuch, delikatnymi klapsami w wewnętrzne części ud zasygnalizowałem aby nieco bardziej rozłożyła nogi. Celnie splunąłem na jej cipkę i niemal natychmiast przyłożyłem kutasa do jej wejścia. Nadal była ciasna jak poprzednio, ale tym razem za pierwszym podejściem sforsowałem wargi sromowe, od razu dobijając do końca. Zatrzymałem się na chwilkę, dając jej czas na rozluźnienie mięśni. Kiedy wydusiła z siebie ostanie jęknięcie, zacząłem mocne, dynamiczne jebanie. Ależ ona była ciasna, za każdym ruchem kutasa, wydawała z siebie piskliwe jęknięcia, które próbowała tłumić tuląc twarz w materac. Pierdoliłem ją tak, chwilami zwalniając tempo, żeby nie spuścić się zbyt szybko. Po krótkiej chwili, uchyliły się drzwi i do pokoju wróciła Kaśka. Nie przestałem pieprzyć Alicji, nawet nie za bardzo zwróciłem uwagę na ciężarną kuzynkę. Kaśka spojrzała na nas, wskoczyła na drugą połówkę łóżka i uklęknęła obok nas pytając:

    „Ja też, czy tylko ona?”

    „Ona” – odpowiedziałem krótko, czując, że za chwilę drugi raz dojdę.

    Złapałem Alę za włosy, przyśpieszyłem ruchy cedząc przez zęby:

    „teraz Ci się zleje do pyska”

    Nie zareagowała na to w żaden sposób, chyba zwyczajnie się z tym godząc. Kiedy poczułem falę rozkoszy, opuściłem jej ciasną i mokrą cipkę, a ona automatycznie obróciła się na plecy, otwierając usta. Kucnąłem nad jej twarzą i dwoma ruchami skończyłem w jej buzi. Przyjęła ładunek, zasłoniła usta dłonią, przetrzymała chwilę spermę w ustach, jakby analizując całą sytuację, po czym z lekkim grymasem przełknęła całość. Złapałem ją dłonią za policzki zmuszając do ponownego otwarcia ust, następnie wpakowałem w nie powoli wiotczejącego usta, tak, aby wypolerowała go do końca. Po wszystkim uśmiechnęła się szepcząc:

    „Idzie mi coraz lepiej”.

    Z moich deklaracji nic nie zostało. Miałem zrobić sobie detoks od seksu, a właśnie przepierdoliłem obie kuzynki. Musiałem się napić i odpocząć. Nie wdając się w dyskusje, ubrałem się i ładnie pożegnałem. Dochodziła północ. Wystarczy tych emocji na dziś. Wyszedłem z mieszkania i pojechałem do domu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam
  • Przylapany przez matke 19/25

    Rozdział XIX

    Matka z początku bardzo się wystraszyła, krótko sprawdziła brzuch, więcej uwagi poświęciła nosowi i rzuciła spokojnie: „Nic ci nie będzie”. „Gdybyś chciał…” – podkreśliła – „to apteczka wiesz, gdzie jest”. Ojciec dorzucił tylko: „Stary, taką koszulę…?”.

    Matka matką, ale jako pielęgniarka nie takie rzeczy widziała w pracy (stary na budowach chyba też) i poszła w trasę po domkach chłopaków. Wróciła szybko z informacją, że żyją, po czym starzy udali się na śniadanie. Całkiem zasadnie zakładali, że więcej problemów będą mieli z rodzicami.

    I rzeczywiście. Jeszcze rano, gdy matka robiła ten rajd po domkach, gadała tylko z pojedynczymi rodzinami, w dodatku wszyscy byli raczej szoku. Teraz rodziny zebrały się razem i wszyscy się ponakręcali, szukając winnego. Tak więc przed wejściem na obiad klasyka: „To przez pana syna”, „Nie, to przez pana syna”, „Pan zobaczy, jak pana dziecko wygląda, jak bandyta, i jeszcze mojego tam zabrali, w ogóle nie powinien tam z nimi iść”, „Wasze dzieci mają się z naszymi nie zadawać”, „Pan wie, co nasze córki musiały oglądać?”. Przeszli z powrotem na „pan”, choć przed trzema dniami na pamiętnej imprezie dopijali ostatnie bruderszafty. Wpływ na postawę panów miały oczywiście żony, które nie były na „ty”. I żeby zmyć z siebie hańbę, że ostatnio tak „dzieńdobrowały” mojemu ojcu, to głównie na niego skierowały ataki swoich mężów.

    Eskalację konfliktu przerwała wizyta psiarskich, które zawsze wiedzą, kiedy najlepiej popsuć zabawę. Gazik stanął przy bramie, dobrze widoczny, a jego załoga w sile dwóch poszła gadać do biura kierownika. Wystarczyło. Panowie spotulnieli, ale i tak zmyliśmy się szybko po obiedzie. Psy siedziały u kierownika parę godzin, chyba z nudów, bo dalej tematu nie drążyły, ale ośrodek, he, he, dziwnie opustoszał. Starzy nie wiedzieli, co z nami robić, przecież nie będą się z pobitymi dziećmi ukrywać po lesie. Obiecaliśmy tylko, że do końca turnusu nie będziemy chodzić w stronę cywilizacji. I w ogóle mamy być gdzieś blisko. Propozycja wynajęcia kabinówki spotkała się z przychylnym przyjęciem większości. Czyli jednak możemy się z sobą spotykać. „Chłopcy sobie wszystko wyjaśnią. Będziecie grzeczni, prawda? Tylko nie odpływajcie za daleko. Najlepiej skryjcie się w szuwary”. Ich zaufanie wzbudził nasz widok, a byliśmy cisi, grzeczni i udawaliśmy, że jeszcze nas boli, ale nie za bardzo.

    Ponieważ inne matki panikowały, to jeszcze przed obiadem odbyło się „konsylium lekarskie” mojej matki z jak się okazało jeszcze jedną pielęgniarką przebywającą na wakacjach. Chciały do trójki dokooptować lekarza znajomego z plaży, ale spytał się tylko, czy któryś z nas ma pourywane kończyny, bo jak nie, to mają mu nie przeszkadzać w odpoczynku. Trochę nas wymacały i matki się uspokoiły.

    Udało się zdobyć jacht, a dziewczynki poinformowały rodziców, że idą same na kamienie na końcu plaży. (Psiarskie w tym czasie dopiero dostały obiad, więc było w ośrodku trochę popłochu).

    Po pół godziny podpływamy do dziewczyn i ustalamy gryplan. Chcieliśmy się przymierzyć, czy do kabinówki wejdzie dwanaście osób. Wiadomo, że nie wejdzie, ale chcieliśmy się przede wszystkim zobaczyć i sprawdzić, czy wszystko OK. Pomijając fakt, że stary Ani nadal chce mnie zabić, jak jeszcze raz mnie z nią zobaczy, to reszta nie wyglądała tak źle. Okazało się, że wszyscy wpadli na ten sam pomysł, to znaczy niewiele pamiętają, byli z boku, dostali przypadkiem, a w ogóle są wystraszeni i na razie nie za bardzo chcą gadać ze starymi. Ustalamy wspólną wersję pod tytułem, że właściwie to nic nie było. W sumie wszyscy mamy coś za uszami, dziewczyny też nie były święte i najlepiej, żeby się nic nie wydało.

    Panny jednak nadal są coś markotne. Nie za bardzo chciały teraz siedzieć w towarzystwie Hanki, bo czuły się winne, a zaczynały się z opóźnieniem coraz więcej domyślać. Ta różnica dwóch-trzech lat zaczynała się w tej sytuacji robić coraz bardziej widoczna i Hance też nie było po drodze z tymi kozami. W końcu zapada decyzja: bierzemy dziewczynę, płyniemy w szuwary i mamy sobie wszystko wyjaśnić i ją przeprosić.

    Trzciny o tej porze roku były już wysokie.

    Słońce praży, na pokładzie wszyscy się mieścimy, ale miejsce do leżenia jest tylko dla Hanki. Opala się na wznak. Reszta siedzi, moczy nogi w wodzie i inne takie. Jest trochę przestrzeni. Na brzegu dziewczyna była wycofana i milcząca, nasze laski jednoznacznie to interpretowały i nie chciały dalej wnikać. Teraz Hanka się ożywiła, a raczej na jej twarz wrócił wkurw. Wolimy się nie odzywać. Pomaga gorące, senne popołudnie i pora sjesty. Czujemy się jednak jak szczeniaki i tak od słowa do słowa wraca temat. Była to chyba najbardziej frajerska rozmowa w naszym życiu. Rozmawialiśmy tak „dyplomatycznie”, że zamiast sprawę zamknąć, to wszystko jej przypomnieliśmy ze szczegółami i jeszcze zaczęliśmy zadawać pytania. Byliśmy naprawdę skruszeni. W końcu Hanka się porządnie wkurwiła, podniosła z pokładu…, zdjęła górę od kostiumu i zapięła wokół masztu, po czym położyła się z powrotem opalać. Na wznak. Topless. „Zadowoleni?” – rzuciła.

    Zapadła cisza. Dziewczyna była najbardziej wysportowana z naszych lasek, płaski brzuch, umięśniony, średnie, sprężyste cycki z lekko stojącymi sutkami, ciemna karnacja. Musiała coś uprawiać, jeśli nie, to ewidentnie co najmniej fitness. Sorry za ten opis „przyrody” rodem z pornoli, ale siedzę, gapię się na nią i przypominam sobie, jak dwa dni temu zmacałem ją w krzakach. I staram się sobie przypomnieć każdy z reszty szczegółów na tamtej polanie oraz na dysce, bo też z nią tańczyłem (i nie tylko). Pozostali koledzy? W tej chwili NA PEWNO robili to samo.

    W końcu jeden nie wytrzymał i przywalił: „Kurczę, taka ładna jesteś, szkoda, że cię tam wzięli”. Podziałało jak płachta na byka: „A co, tobie też obciągnąć?” – była wkurwiona nie na żarty. Podniosła się z pokładu (wyglądała teraz jeszcze ponętniej): „Poważnie mówię! Obciągnąć?!”. I przesuwa się w jego kierunku. Patrzymy, a ta kuca przed nim i ściąga bokserki. Kolesia sparaliżowało, nas też. Cisza. Gdy już stanął, wyjęła z ust i zwaliła ręką. Poszło dość szybko, wytrysk złapała z powrotem w usta i wypluła spermę do wody.

    „Kto następny?” – rozejrzała się po bractwie i wybrała tego, któremu już najbardziej odstawało spod spodenek. Gdy strzyknęła do wody czwartą spermą, Zbyszek pomógł jej się podnieść, powiedział: „Chodź, dziewczyno” – i zabrał ją na dół do kabiny. Zasunęli klapę. Nie ma bata, jesteśmy przyklejeni do wąskich świetlików. Rozłożyli na ziemi oparcia i chłopak wziął ją klasycznie. Hanka leży pod nim, patrzy się nam prosto w oczy, widać, że nadal ma na wszystko wyjebane, w końcu oczy mruży i zaczyna odjeżdżać…

    Gdy wrócili z dołu, Zbyszek jak gdyby nigdy nic usiadł na dziobie i zagadał do drugiego coś o przepływającej opodal łajbie.

    Hanka, może już nie wkurwiona, ale totalnie wyluzowana, w ogóle na nas nie zwraca uwagi, przedefilowała przed nami nadal zupełnie nago, założyła okulary słoneczne, pokręciła się jeszcze trochę i kładzie się na swoim miejscu na pokładzie. Gdy jeszcze stała, rozejrzała się chwilę z uwagą po okolicznych trzcinach, czy przypadkiem nas nie widać. Właściwie tylko to miało dla niej w tej chwili jakiekolwiek znaczenie.

    Zbyszek coś głośno gadał z drugim, może to od hałasu silnika łódki przepływającej w pobliżu, a gadali o jakichś napędach do jachtów motorowych. Od wyjścia spod pokładu w ogóle na nią nie zwracał uwagi.

    Łajba odpłynęła, panom skończył się temat, zapada cisza. „Hanka, spytaj się, może czuje się pokrzywdzony” – Zbyszek wskazywał ręką w moim kierunku. Faktycznie, ja byłem cały czas od strony rufy i siedząc w obniżeniu kadłuba, pilnowałem linki, bo nie mieliśmy jak się dobrze zakotwiczyć w przybrzeżnym mule. Łódka nam co chwila uciekała. Hanka wstaje, zdejmuje i zostawia okulary, podchodzi do mnie i z uśmiechem kelnerki pyta: „A pan jak sobie życzy?”, po czym klęka i zaczyna mnie obsługiwać.

    Tak, to było moje pierwsze obciąganie. I zrobiła to tak dobrze, że do dziś pamiętam jego jakość. Włożyła w to sporo serca, a może już tak ma, że nawet jeśli musi, to lubi to zrobić dobrze. Zaczęła ustami, potem jechała ręką, ale z przerwami i zmiennym tempem, żebym nie doszedł za szybko, jeszcze parę razy po drodze pociągnęła ustami, ale cały czas była skupiona wyłącznie na wacku. Dopiero po dłuższej chwili celowo przyspieszyła, zasłoniła żołądź ustami i przyjęła wszystko do buzi. Chłopaki oczywiście nie mogli sobie darować widoku, jacht był mocno przechylony w stronę rufy.

    Następnie, zupełnie na nas nie zwracając uwagi, podniosła głowę i wpatrując się gdzieś w horyzont, powoli przełknęła małymi porcjami. Oblizała usta, przyjrzała się uważnie wackowi, popatrzyła i poprawiła jedno miejsce językiem, po czym powiedziała: „W porządku, OK. Zadowolony czy jeszcze czegoś sobie życzysz?”.

    Stanęła nade mną wyprostowana, jakby na coś czekając. Na napiwek? Objąłem ją rękoma w talii, potem jedną ręką przejechałem po brzuchu i jednym z cycków (widać było, że sutki ma przyjemnie twarde) i puściłem. Miałem jeszcze przyśpieszony oddech, ale z uśmiechem wystękałem: „Dzięki, stara, było świetnie. Naprawdę”. Uśmiechnęła się uprzejmie, zawodowo, zupełnie jak kelnerka i wróciła nago na górny pokład. Jeszcze się odruchowo rozejrzała, czy nas nie widać i zaczyna się układać do dalszego opalania.

    Tym razem odmiana. Zbyszek już tam na nią czekał, podał rękę, bo łódka się chwiała, i nagle stał się bardzo opiekuńczy. Owija jej bluzkę w swoją bluzę, mówi, że tak będzie miała wygodniej, pomaga jej się ułożyć. Ta patrzy na niego zdezorientowana. Położyła się. Zbyszek siada przy niej, jedną ręką oparł się z drugiej strony jej biodra, pochylił się nad nią i… pocałował w usta. Potem przestał na nią totalnie zwracać uwagę. To znaczy jedną ręką machinalnie głaskał ją po włosach i policzku, ale całkowicie był pochłonięty kontynuacją rozmowy z kumplem z dziobu o tych podwójnych napędach do jachtów. Jakieś rozdzielacze na dwa wały ze skróconą osią, żeby strugi się nie pokrywały. Przysłuchiwaliśmy się z dużym zainteresowaniem. Hanką już się nasyciliśmy.

    Trzeba było wracać na kolację. Psiarskich chyba już nie ma. Po drodze pomachaliśmy do reszty naszych dziewczyn, które rzeczywiście grzecznie wygrzewały się na kamieniach i daliśmy znak, żeby się zbierały. Przytomnie siedzieliśmy na pokładzie tak, żeby zasłaniać nagą Hankę. Widać jej było tylko głowę. Przytrzymała się ręką ostatniego z siedzących, a drugą wesoło odmachała dziewczynom.

    „Panowie. To, co było na jachcie, zostaje na jachcie, OK? Dziewczyny nie muszą nic wiedzieć” – rzucił Zbyszek, zanim dopłynęliśmy do przystani.

    Nagle poczuliśmy się bardzo dorośli.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucjusz
  • Przylapany przez matke 20/25

    Rozdział XX

    Spóźniliśmy się na kolację, ale jeszcze jedli. Psiarskich dawno nie ma. Na stołówkę celowo weszliśmy całą bandą w dwunastkę. Jeśli jeszcze były jakieś animozje między rodzinami, to minęły, gdy zobaczyli nas w komplecie. Policzyli i upewnili się, że nikogo nie aresztowano. Znaczy nie złapano, skoro się tak skutecznie zaszyliśmy. Łapiemy jakieś resztki ze szwedzkiego stołu i się dosiadamy. Mój stary odwrócił się do stolika obok i coś obgadują z ojcem Hanki. No to Zbyszkowie siadają przy stole jego rodziców, wywołując chwilową sensację i plotki. Zwykle, jak się grupowaliśmy, to siedzieliśmy gdzieś na stołówce w kilka osób, wiedząc, że każda para chłopak-dziewczyna wywoła lawinę plotek i pytań od naszych matek. Tak więc tego akurat pilnowaliśmy, żeby mieć spokój. A tu taka odmiana…

    Pozostałe matki z zazdrością zerkają, czy jeszcze coś się wydarzy, ale my grzecznie do własnych stolików. No było trochę zawodu, a to przecież ostatnie wspólnie spędzane chwile na turnusie. W dodatku większość z nas ma osiemnaście lat, a to oznacza ryzyko, że za rok zaczniemy się wykruszać.

    Po kolacji, a widno miało być jeszcze dobrą godzinę, postanowiliśmy wybrać się już grzecznie, całą grupą (dobrze, że nie za rączki), odprowadzani teraz życzliwymi spojrzeniami głównie matek. Połowa z nas (czyli dziewczyny) do tej pory nawet nie przechodziła koło dzikiej nagiej plaży, w której istnienie nie do końca wierzyliśmy. Panowie oczywiście również zapewniali o swojej niewiedzy w tym temacie (he, he). Trochę się zeszło, bo to dwa kilosy. W ostatnich promieniach słońca minęliśmy na polnej drodze ze trzy samochody, które mogły jechać tylko z tego miejsca. Zresztą blachy warszawskie. Przekraczamy pagórek na wydmach i mijają nas w minutowych odstępach dwie nagie pary. Już przy pierwszej zapadła cisza, mimo że usłyszeliśmy „dzień dobry”. Przy drugiej popłoch, bo oboje byli ubrani, ale tylko od góry. Laska z gołą piczą pięknie prezentowała się w obcisłym topie, ale szczególną sensację wywołał koleś w koszuli z dyndającą całkiem przyzwoitą fujarą. Słyszymy za plecami szept dziewczyn „Chyba zboczeńcy!”.

    Na miejscu napotykamy ze trzy zwijające się koce, potem jeszcze jeden golas wylazł boczną ścieżką z krzaków. A więc to prawda. Plaża istnieje! Ze sto kroków od nas, na brzegu jeziora ostatnia para, tacy już mocno starsi. „Hellou!” słyszymy i pomachali do nas. Wiekowa dama w słomianym kapeluszu, z używanym, acz nadal pokaźnym cycem i z wyliniałą cipą (jak to chwilę później określiliśmy) oraz… gustownym, niezbyt rzucającym się w oczy kółkiem na łechtaczce. Pan o wyglądzie mocno piwnym, z brzuchem prawie do wielkich jajec. Nawet przy zmierzchu było widać, że chyba tu „mieszkają”. Mieli pomarszczoną, brązową skórę. Dziewczyny się rozglądają, my na bezczela się rozkładamy.

    Para nadłożyła drogi, żeby przejść koło nas. „A dzień dobry” i takie tam. Gadka. Mówią z niemieckim akcentem. Czemu tak późno i czy pierwszy raz? Chyba jesteście ostatni. Dobrze trafiliście, bo jeszcze będzie pół godziny słońca. I rzeczywiście, tarcza właśnie zaczyna wychodzić z cienia drzew nad taflę jeziora.

    „No to do widzenia. Może spotkamy się jutro, auf Wiedersehen” (pan puszcza do chłopaków oko). Znaleźliśmy grajdół niedaleko wody, otoczony górkami piachu, a więc miejsce bardzo strategiczne.

    Na wydmach zapadła cisza. Ale teraz to już kompletna.

    Zbyszek pierwszy wyskakuje z gaci i idzie na górę. Po dziewczynkach przeszła fala szeptów. Już góry krzyknął cicho „Pusto”. Ania klei się do mnie właściwie już od wczoraj, więc dałem jej do potrzymania moje ciuchy podczas rozbierania, żeby zająć czymś jej młodą główkę. Stanąłem przed nią w końcu nago jak grecki bóg i się jeszcze perfidnie przeciągnąłem. Ania stoi z moimi ciuchami, ale wygląda, jakby połknęła kij. Poleciałem zaraz na sąsiednie wzniesienie, spojrzałem we wszystkie strony jak aktor, żeby dobrze widziały, że się rozglądam i zawtórowałem Zbyszkowi: „Spox. Pojechali”.

    Naśladuję Zbyszka i staję bokiem do dziewczyn, ale tak, żeby sobie dobrze obejrzały, a wacek, nie powiem, nawet trochę drgnął. Dziewczynki mają teraz oczy jak talarki, a tymczasem Hanka staje przed nimi z biustonoszem owiniętym wokół pasa i strąca sobie, jak gdyby nigdy nic, jakieś niewidoczne ziarenka piasku z gołych cycków. Poświęca temu baaardzo dużo uwagi, jednocześnie coś tam paplając do reszty ich gromadki. W końcu rozebrała się do naga, wzięła koc i… zaczęła szukać miejsca akurat pośród reszty chłopaków. Panowie błyskawicznie podejmują działanie, teraz z tej strony wszyscy nago, a od dziewczyn jedna odważnie stanęła na środku grajdoła topless, ale… dla bezpieczeństwa trzyma stanik w ręku i uważnie przygląda się, nie wiem, krzakom albo trawie. Doceniam jej akt heroizmu.

    Chłopaki zaczynają szybko zagadywać do dziewczyn, póki te są jeszcze w szoku: „Masz wodę?”, „Daj, położę ci torbę”, „Czekaj, pomogę ci rozpiąć” i w końcu wszystkie zdjęły górę. Tylko połowa została w majtkach, więc jest sukces.

    Trzeci poleciał na górki i wraca „Jest luz, nikogo nie ma, pusto jak w dupie”.

    Dlaczego jak w dupie?

    Leżymy, właściwie siedzimy, tak mniej więcej naprzeciw siebie (nie licząc Hanki). I sobie wzajemnie oglądamy. Nie wiedzieć czemu dziewczyny są zawsze zboczone wtedy, gdy najmniej pasuje. My zasadniczo przelecieliśmy laski wzrokiem, upewniliśmy się, że z trudem, ale spełniamy standard nagiej plaży i spox. Fajnie było je oglądać teraz prawie wszystkie nago, ale żeby zaraz to było jakieś nie wiadomo jakie wydarzenie… no, powiedzmy – przyjemny widok. Przecież już dawno wszystkie zostały przez nas wielokrotnie porozbierane wzrokiem. Zasadniczo teraz tylko wymienialiśmy spojrzenia, potwierdzające nasze wcześniejsze obserwacje. Za to nasze kozy…, trochę się pokręciły, pozmieniały pozycje, pooglądały z uwagą okolice przyrody i po pięciu minutach siedzą z powrotem w kupie na jednym kocu.

    Tyłem do nas, ale co chwila się odwracają. I co robią? Ga-da-ją.

    One już tak mają.

    W końcu jeden się poświęcił i krzyknął: „Ej, dziewczyny, dajcie też popatrzeć”.

    „A co, wstydzisz się?” – odparowały. (Nie wiem, gdzie tu logika).

    Ale posłusznie odwracają się w naszą stronę. Czwarta zdejmuje majtki, oczywiście ze słowami: „A co, taki ciekawy jesteś?”. Chyba broniła w ten sposób honoru.

    Dobrze, że jednak mamy już mniej więcej po te osiemnaście lat. Zapewne jeszcze dwa lata wcześniej poleciałyby jakieś frajerskie teksty z naszej strony. A tak, trzymamy fason i bierzemy je na przetrzymanie. Spokornieją, same zdejmą. Wywiązuje się dyskusja o czym? No chyba nie wackach i waginach. Młodzież, gdy na prawdę trzeba, sięga do resztek swojej inteligencji, więc wywiązuje się żywiołowa dyskusja na temat… fryzur i golenia, tudzież metod i higieny. Nie bez znaczenia są też uwagi na temat różnic kolorów owłosienia na dole i górze, szczególnie u dziewczyn, i to nie tylko w kontekście farbowania łba. Ponadto prawie każda miała przynajmniej trochę z boków podgoloną cipę, wiadomo – kostiumy.

    Furorę robi jednak Hanka, mająca najbardziej wydepilowane bikini. Do tej pory siedziała wśród nas, teraz wstała, stanęła do nas przodem i mimo wysportowanej figury, wciągnęła jeszcze trochę brzuch, ukazując wszystko dokładnie i… z bliska. A cipę miała perfekcyjnie wygoloną…

    Pisk panienek był skutkiem tego, że każdemu z nas dygnął. Hanka, jakby tego nie zauważyła, stała jeszcze chwilę przodem do nas i coś nam pokazywała i tłumaczyła. Głównie chodziło o rzeczywiście nieźle wypielęgnowaną i pokaźną rudą „grzywkę”.

    Chuj z tą grzywką, w tej chwili każdy z nas może prawie zajrzeć do jej wnętrza. Wacki rosną. Emocje rosną. I dziewczyny, i chłopaki komentują jednak z zapałem grzywkę, która stała się chwilowo głównym obiektem uwagi. No nie ma jak gadanina w takiej sytuacji, bo co innego można robić? Przecież nie będziemy komentować jej warg sromowych. Wszyscy myślimy o czym innym, ale oficjalnie jest „grzywka”.

    „A pokaż. O, weź, tak zobacz” – nagle z wielkim zainteresowaniem zaczęliśmy porównywać jej rudy odcień z czerwienią zachodzącego słońca. Jeden z naszych nawet przytrzymał jej brzuch, żeby lepiej ustawić do światła. No fakt „Teraz się fajnie mieni w słońcu”.

    Nasze towarzystwo teraz się już zupełnie wymieszało, coraz to któreś pochylało się nad jej piczą, łapać odpowiedni kąt do słońca i zrobił się mały „sztuczny tłok”, bo nasze kozy wpadły właśnie na genialny pomysł – ocierać się o stojące fiutki i przypadkowo się na nie bokiem nadziewać tylko po to, żeby zaraz z piskiem odskakiwać. Cóż to za przednia zabawa! (Wiadomo, w grupie są odważne).

    Narobiły takiego pisku, że zaczęliśmy się poważnie rozglądać po górkach. Hanka, najbardziej przytomna, złapała jednego z naszych i żeby zapanować nad sytuacją, wzięła go do siebie i pokazuje, że też ma rude owłosienie. Ale zrobiła to tak (nie)umiejętnie, że mu na chwilę przytrzymała wacka. No powiedzmy – odgięła, żeby było lepiej widać. Ale chwyt był profesjonalny, całą dłonią dokładnie dookoła narządu.

    „O…” – dziewczynki zmieniły intonację głosu. „A to tak można?”. „Nie brzydzisz się?”.

    Jasne, uważajcie, bo uwierzymy. Może jedna czy dwie nie miały jeszcze wacka w ręku. Ale jak chcą, niech gadają. Wedle naszej oceny, jeszcze z początku turnusu, ustaliliśmy na odległość, że połowa powinna się już regularnie walić z facetami.

    „No co wy, tak to można normalnie” – mówi Hanka i parę razy mu odruchowo powaliła.

    No dobra, za dużo szczegółów. Ogólnie akcja jest taka: na zmianę piski, westchnienia i okrzyki zdumienia. Hanka pokazuje, że można złapać i tak, i tak, i że to nic takiego, i daje im na zmianę wypróbować. Najpierw dotykały nieśmiało palcem, ale po tym, jak Hanka pokazała jeszcze, jak się najlepiej ustawić, kucnąć czy pochylić i jakie ruchy są wtedy najlepsze, to tak się nawzajem nakręciły, że teraz na zmianę walą mu już regularnie.

    Wytrysk, jak wiadomo, przychodzi niespodziewanie. Szczególnie w takim hałasie.

    My już od paru minut stoimy na górkach, pilnując, żeby się jakiś zabłąkany kutas z komórką nie napatoczył. I mamy następujący widok: Ta leci cała sztywna, jak sparaliżowana, ręce na boki, tylko nogami ledwo przebiera i coś krzyczy, druga albo ją ciągnie, albo uwiesiła się na jej ręce, nie wiem, w każdym razie ją trzyma, ale też tak bardziej na odległość, chyba ją prowadzi, i też coś krzyczy, a drugą ręką zawzięcie macha, jakby się do niej coś przykleiło, trzecia, moja Ania, przyłożyła tej pierwszej chusteczkę higieniczną do policzka i przytrzymuje, żeby sperma dalej nie spływała, i też krzyczy, a raczej piszczy. Do jeziora z pięćdziesiąt kroków.

    To trzeba było widzieć!

    Pozostała trójka skacze w miejscu (no, może Hanka trochę mniej) i też wydają dźwięki.

    Wracają. Umyły ręce, ale nadal trzymają je z dala od ciała. I co chwila któraś sobie je wącha (ale też na odległość).

    A co z naszym kumplem? Gdy już wróciły (słońce dotyka tarczą wody), Hanka podeszła do niego wolnym krokiem, klęknęła przed zaczynającym mu zwisać wackiem… i starannie go oczyściła ustami.

    Słychać motorówkę na drugim końcu jeziora…

    Do ośrodka wróciliśmy dwiema grupami. Idą za nami ze dwadzieścia kroków. Do moich uszu doleciało tylko: „Nie drapie cię w gardle?”. Skubane zauważyły, że Hanka nic nie pluła.

    Kupiliśmy piwo. Dziewczyny zajęły werandę domku u koleżanki, której rodzice akurat gdzieś wyszli. Po szoku nie ma śladu. Są rozbawione i cholera, tego nigdy nie zrozumiem – wszystkie z czegoś dumne. Przecież ostatecznie obciągnęła tylko jedna? I to już po finale.

    Dla nas miejsca na werandzie zabrakło. Panny porozwalały się na leżakach i wszystkie…, zamiast normalnie pić, zaczęły sobie wkładać szyjki butelek do buzi. I się patrzą na nas. No co za przednia zabawa!

    „Anka…! Naaa…tychmiast do domu!” – wiadomo kto.

    Tylko dlaczego krzyczał do mnie?

    Piwo dopiliśmy na przystani.

    Następnego dnia, a był to już piątek, poszliśmy jeszcze raz, grzecznie, na nagą plażę. Okazało się, że bywa tam całkiem sporo ludzi, ale raczej nie od nas. Spędziliśmy pół dnia. Nic szczególnego się nie działo, może poza tym, że mamy już wyraźne pary. Czasami ktoś znikał w zaroślach, albo za długo siedzieli w jeziorze po szyję w wodzie. Hanka gadała z Niemcami chyba z godzinę, okazało się, że to starzy znajomi, potem dołączył Zbyszek i poszli na spacer… Tak cicho, jak u naturystów, to chyba nigdzie nie ma. Nie wiedziałem, że te samoloty na niebie to jednak słychać.

    Moja Ania w końcu też się rozebrała do rosołu, jako ostatnia, ale cały czas klęczała za mną, wciskając mi się w plecy. Tak że sobie raczej nie poleżałem. Za to miałem obśliniony kark, bo paplać nie przestawała, a jak rechotała, to wbijała mi zęby w skórę. Moją. No i te cycuszki jeżdżące mi po plecach… Poezja.

    Popołudnie to dla wielu był już czas pakowania.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucjusz
  • Magda – kuzynka zony

    Opisywana historia zdarzyła się wiosną przed trzema laty. Wraz z żoną mieszkamy w niewielkiej miejscowości na północy Polski, aktualnie jeszcze z teściami. W tym miasteczku mieszka spora część rodziny żony, praktycznie z każdym mamy bardzo dobry kontakt, jesteśmy z natury ludźmi pozytywnymi i otwartymi. Pewnego poranka, siedząc przy kawie, usłyszeliśmy stukanie do drzwi – okazało się, że to teściowa.

    – Cześć, nie przeszkadzam?
    – Hej, oczywiście, że nie, zapraszamy. – odpowiedziała moja żona. Średnio mi się ten pomysł spodobał bo nie byłem jeszcze kompletnie ubrany ale cóż, słowo się rzekło. Poza tym teściowa wyglądała na bardzo przejętą.
    – Nie uwierzycie co się stało… Dzwoniła ciocia Teresa, że Magda i Kamil mają ogromny kryzys i nie wiadomo czy się nie rozejdą.
    – Cooo…?! Ale jak to? Co się stało?
    – Niestety niewiele więcej wiem, jak tylko się czegoś dowiem to dam Wam znać.

    Magda i Kamil… Małżeństwo od 6 lat, dwójka cudownych dzieci, córeczka i chłopczyk. Znali się od niepamiętnych czasów, wyglądali na całkiem szczęśliwe małżeństwo. Ona 33 letnia, piękna kobieta. Długie ciemne włosy, wydatny biust, przyjemna buzia. On 34 letni dobrze zbudowany facet pracujący jako księgowy. Wiodło im się nieźle dlatego tak nas zaskoczył powód kryzysu. Okazało się, ze Kamil zdradził Magdę z koleżanką z pracy. Sprawa nie trwała długo, kłótnie, rozwód, płacz dzieci – finalnie każdy poszedł w swoją stronę. Mijały miesiące od tego wydarzenia gdy nagle otrzymałem od Magdy telefon:

    – Halo?
    – Cześć Tomek. Słuchaj, mam problem z Internetem, od wczoraj nie da się połączyć z siecią. Dałbyś radę wpaść dzisiaj i zerknąć na to? – zapytała słodkim głosem Magda. Nie do końca mi się to podobało, byłem umówiony z chłopakami na halę żeby pograć w piłkę. Mimo to zgodziłem się, rodzinie się nie odmawia.
    – Hmmm… Jasne, wpadnę po pracy. A co dokładnie się dzieje?
    – Nie wiem Tomek, wiesz że w komputery to ja jestem słaba… – Oj tak. Kompletnie nie znała się na technologiach, co w sumie dodawało jej nieco uroku.

    Po pracy przyszedł czas aby wywiązać się z obietnicy pomocy. Nieco niechętnie zacząłem się zbierać ale żona dodatkowo mnie motywowała:

    – Słuchaj, ona przechodzi teraz ciężki okres, nie ma jej kto pomóc, do tej pory Kamil ogarniał takie sprawy. Rodzice też się nie znają na komputerach. – Ach, no tak. Rodzice Magdy. Mieszkali działkę obok, całkiem mili i sympatyczni ludzie. Finalnie wyszedłem z domu i przejechałem autem na drugi koniec miasta. Wiedząc, że prowadzą prace remontowe i na podwórku nie ma gdzie zaparkować zostawiłem auto niecały kilometr wcześniej i ostatni odcinek trasy przeszedłem na nogach.

    Gdy dotarłem we wskazane miejsce odetchnąłem głęboko i zadzwoniłem do drzwi. Było nadzwyczaj cicho, przez chwilę myślałem, że nikogo nie ma w domu ale nagle drzwi się otworzyły i stanęła w nich Magda. Jak zawsze obłędna, choć ostatnimi czasy nieco przygasła, rzadziej się uśmiechała.

    – Cześć Tomek! Super, ze jesteś. WiFi nadal nie działa a pakiet komórkowy powoli się kończy… Mam nadzieję, że uda Ci się naprawić problem.
    – Cześć. Pewnie, zaraz sprawdzimy co się dzieje. Co tu tak cicho? Dzieciaków nie ma? Wujek przyniósł po czekoladce.
    – Nie, nie ma. Michaś ma zajęcia pozalekcyjne a Tosia została u mojej mamy. Nie chciałam, zeby przeszkadzała Ci jak będziesz pracował.
    – No coś Ty, żadne przeszkadzanie, wiesz że je uwielbiam.

    Rozmowa kurtuazyjna trwała jeszcze chwilę. Zanim zabrałem się do roboty przyjrzałem się dokładnie Magdzie i przyznam, że zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Obcisłe, jeansowe spodnie, lekka biała bluzeczka z dużym dekoltem, podkreślone oczy i pomalowane pięknie na czerwono usta. Zacząłem się zastanawiać czy tak chodzi ubrana do pracy czy to specjalnie dla … Nie, przecież nie mogła się tak ubrać dla mnie. Odrzuciłem natychmiast tę myśl.

    – Rzeczywiście, nie ma Internetu. Gdzie masz położony router?
    – Na szafce na piętrze, w korytarzu, trafisz? Zrobić Ci coś do picia?
    – Pewnie, że trafię. Hmmm wiesz co, może herbaty.

    Poszedłem na górę i od razu zlokalizowałem router. Okazało się, że prosty restart routera naprawił wszystkie problemy. Całość nie zajęła dłużej niż 5 minut. Zszedłem na dół, herbata już stała na stole a Magda krzątała się w kuchni przygotowując jakieś ciastka.

    – Problem rozwiązany, Internet powinien śmigać jak nigdy! – zaśmiałem się.
    – Niemożliwe… Tomek, jesteś cudotwórcą! Siadaj, napij się herbaty, już niosę ciastka.

    Rozmowa upływała nam na opowieściach o pracy, dzieciach, lekkim przekomarzaniu się oraz żartach. W pewnym momencie Magda powiedziała coś, co kompletnie wybiło mnie z rytmu rozmowy:

    – Wiesz Tomek. Odkąd Kamil mnie zostawił jestem bardzo samotna. Z wieloma rzeczami nie umiem sobie poradzić, z wieloma rzeczami, w których potrzebny jest mężczyzna.

    Zdębiałem. Odbąknąłem tylko, że tak, że sprawy przy domu wymagają męskiej ręki i jak coś to służę pomocą. Magda nagle przerwała i poszła do łazienki. Po powrocie podeszła do mnie od tyłu i delikatnie przejechała dłońmi po mojej klatce szepcząc mi do ucha:

    – Tego mi brakuje Tomek… Chciałabym Ci się jakoś odwdzięczyć za naprawę internetu…
    – Magda… Nie możemy… Przecież wiesz. Kinga mnie zabije jak się dowie…
    – O niczym się nie dowie, przyjmijmy, że po prostu odpłacam Ci za dzisiejszą pomoc.

    Nie zdążyłem nic powiedzieć. Wskoczyła na moje kolana i wepchnęła język do ust. Głęboko, bardzo głęboko. Poczułem jak jest rozpalona, ciepło biło od jej aksamitnej skóry. Zaczęła wodzić swoimi rękoma po mojej klatce, szyi, głowie. W końcu oderwała się od moich ust i powiedziała:

    – Chodźmy na górę. Tutaj nie jest do końca bezpiecznie.

    Zeszła z moich kolan i pociągnęła mnie za sobą za rękę. Szliśmy w stronę schodów a ja nie mogłem się napatrzeć na jej kształtne uda i tyłek. Na półpiętrze odwróciła się do mnie i znów zbliżyła się ustami. W tym momencie już nie oponowałem, zacząłem ją lizać najbardziej namiętnie jak potrafiłem. W pewnym momencie oderwała się ode mnie i po prostu uklęknęła. Rozpięła mi pasek w mginieniu oka i ściągnęła spodnie aż do kolan. Mój przyjaciel już był pobudzony, a gdy Magda złapała go w dłoń zaczął twardnieć w oczach.

    – Łał… Ale masz sprzęt. Kinga to szczęściara. Pieprzycie się codziennie co? Nie odpowiadaj. Niestety Kamil nie miał tak dużego penisa… – Nie czekając aż dokończy złapałem ją za głowę i naparłem na penisa. Wbiłem się jej w usta z dużą siłą, z początku lekko się zadławiła. Nie miałem oporów, nie miałem hamulców, pragnąłem tylko aby ssała mi kutasa najlepiej jak potrafiła. A potrafiła bardzo dobrze… Przez kilka minut ssała, pieściła, lizała jądra, brała głęboko do gardła, śliniła – czułem się jak na jakimś planie filmu porno. W pewnym momencie czułem, że jestem bardzo blisko więc złapałem ją za twarz i szepnąłem:

    – Chodźmy do sypialni, zrobię z Tobą co zechcesz.

    Gdy weszliśmy do sypialni zdarłem z niej ubranie, stanik rozpinałem prawie na siłę. Czym prędzej chciałem zobaczyć te piękne dwie piersi. Nie zawiodłem się – gdy stanik ustąpił moim oczom ukazały się dwie jędrne kule, z niewielkimi, ciemnymi sutkami. Złapałem je w dłonie i zacząłem mocno ściskać i ssać, nie wierząc do końca w to co się właśnie dzieje. W pewnym momencie ściągnęła spodnie i koronkowe, czarne majteczki. Na widok ogolonej, dojrzałej cipki prawie eksplodowałem. Złapałem ją za ramiona i obróciłem, następnie rzuciłem na łóżko.

    – Wypnij się, przelecę Cię tak, jak jeszcze nikt Cię nie brał.
    – Tomek… Jestem już wilgotna ale czy mógłbyś wcześniej trochę…
    – Tak?
    – No wiesz… Języczkiem.
    – Co tylko rozkażesz – obróciła się na łóżku i rozchyliła niepewnie nogi. Wyglądała na nieco speszoną ale nie przejmowałem się tym, zanurzyłem się momentalnie twarzą w jej już bardzo wilgotną cipkę i zacząłem świdrować językiem jak wariat. Smakowała cudownie, co chwilę przełykałem ślinę wymieszaną z jej sokami, nie miała dość, jęczała o więcej.

    – O Boże… oooo Boże ale to jest przyjemne… – zajęczała.
    Przerwałem na moment przyjemności i zdziwiony zapytałem:
    – Magda – o co chodzi z minetką?
    – Wiesz… Kamil nigdy mi tego nie… nie robił. Nie chciał, nie lubił. Wymagał ode mnie robienia loda, nie mam z tym problemu. Ale on nigdy nie chciał mnie pieścić językiem.
    – No to teraz to nadrobimy. – wróciłem do jej myszki i oblizywałem zachłannie. “Ale z niego idiota był… Ona smakuje cudownie. ” – takie myśli kłębiły mi się w głowie na temat Kamila. Nigdy nie mogłem uwierzyć w historie o facetach, którzy nie lubią kobiety pieścić oralnie ale jak widać tacy rzeczywiście istnieją. Kontynuowałem pieszczoty a ona coraz mocniej zaciskała mi głowę między udami, najwyraźniej była w siódmym niebie. W pewnym momencie odsunęła się lekko i powiedziała:
    – Teraz mnie weź od tyłu jak najgorszą kurwę. – byłem w szoku. Nigdy nie słyszałem z ust Magdy jakichś wulgaryzmów, a na moich oczach zmieniała się w niewyżytą szmatę. Nie zastanawiając się zbyt długo podniosłem się na kolana, ona zrobiła to samo i wypięła swój cudowny tyłek w moją stronę. Widok przyprawił mnie o zawroty głowy. Idealnie wygolona, różowa cipka wręcz prosiła mnie abym się w nią wbił. Nieco powyżej zobaczyłem śliczną, brązową dziurkę, również cudownie gładką, idealna gwiazdka. “Hmmm… czyli jesteś niewyżyta oralnie. Dobrze.” – pomyślałem i ponownie wbiłem się językiem w jej cipkę. W pewnym momencie przesuwałem język coraz wyżej, w stronę jej kakaowego oczka. Zacisnęła pośladki i zaprotestowała:

    – Tomku… Nie. Tylko cipka.

    Uszanowałem jej decyzję. Zbliżyłem się moim kutasem do jej mocno nawilżonej już cipki, rozchyliłem różowiutkie wargi i wbiłem się z całą mocą. Jęknęła przeciągle i wyszeptała:

    – Ależ mi tego brakowało… Rżnij mnie, rżnij proszę.

    Zacząłem ją pieprzyć bez opamiętania. Jej cudownie falujące przy każdym pchnięciu pośladki działały na mnie pobudzająco, czułem się jak w niebie. Magda jęczała i dyszała ciężko ale widać było, że jest przeszczęśliwa. W pewnym momencie wyślizgnąłem się z niej i powiedziałem:

    – Wskakuj na mnie.

    Nie musiałem mówić więcej, Magda najpierw zachłannie złapała penisa w usta, przeciągnęła po nim wargami w dół i w górę kilka razy a następnie nabiła się na mnie. Podczas gdy skakała i jęczała przed twarzą miałem jej jędrne cycuszki, które podskakiwały razem z nią. Czułem że jeszcze chwila i wystrzelę gdy nagle usłyszeliśmy z dołu:

    – Magda?! Magda, jesteś w domu?!

    O kurwa. Jej ojciec, wujek mojej żony. Spanikowana zeskoczyła czym prędzej i zaczęła się ubierać.

    – Jestem tato, jestem na górze. Poczekaj, ubieram się.

    Ciągle w szoku nie wiedziałem co zrobić. “Nie zamknęła drzwi?” – zastanawiałem się. Ubrałem szybko bokserki i spodnie i schowałem się za drzwi. Magda w mgnieniu oka była gotowa i wyszła z pokoju. Słyszałem rozmowę na dole, nie trwała długo, po czym Magda wróciła do pokoju.

    – Już dobrze, juz poszedł. Przepraszam, nie zamknęłam drzwi ale nie mam takiego zwyczaju w ciągu dnia. Ale mam nadzieję, że to nie odebrało Ci ochoty?
    – Boże, Magda… Wiesz co by było jakby nas przyłapał? Koniec mój i Twój.
    – Wiem ale już dobrze. Proszę, zapomnijmy o tym i wróćmy do przyjemności. – mówiąc to uśmiechnęła się cudownie i ponownie uklęknęła przede mną, ściągając mi spodnie. Wzięła penisa do ust, namiętnie ssała przez kilka minut, choć już po chwili był ponownie twardy. Wstała, zrzuciła na prędce ciuchy, podeszła do szafki nocnej i usiadła na niej.
    – Zerżnij mnie na tej szafce. Proszę.

    Nie musiała prosić. Podszedłem i wpakowałem w nią penisa. Zacząłem delikatnie poruszać się w przód i w tył. Coraz szybciej, coraz mocniej. Magda zaczynała jęczeć coraz głośniej, w końcu krzyknęła mocno i zacisnęła uda, wiedziałem że właśnie przeżyła spełnienie. To dodało mi dodatkowego “kopa” i poczułem zbliżający się orgazm. Zdążyłem tylko wyjęczeć:

    – Dochodzę Magda…

    Chciałem wyciągnąć penisa ale objęła mnie nogami za pośladki i przyciągnęła do siebie mówiąc:

    – Proszę, dojdź we mnie.

    Nie myśląc o konsekwencjach zrobiłem to o co prosiła. Po wszystkim wyciągnąłem z niej penisa, zrobiłem krok w tył i opadłem na łóżko. Zaczęło do mnie docierać co się właśnie stało. Kiedy łapałem kaca moralnego, Magda jakby nigdy nic ponownie wpakowała penisa do ust i oblizała go:

    – Wiem, że po dzisiaj zaczniesz mnie uważać za puszczalską dziwkę ale lubię smak spermy. Trochę szkoda, że nie skończyłeś mi w ustach ale i tak było mi bardzo dobrze. Jesteś cudowny.
    – Magda, apropos orgazmu… Zabezpieczasz się, prawda?
    – Nie… Ale spokojnie. Mam niepłodne dni.

    Wiadomość mnie przeraziła. Pogadaliśmy jeszcze o tym co się stało, ubrałem się i zacząłem się szykować do wyjścia. Na odchodne Magda zapewniła mnie, że niczego nie żałuje i było to jedno z najcudowniejszych uniesień w jej życiu.

    Po całym zajściu żyłem w strachu aż pewnego dnia, gdy otrzymałem SMS od Magdy: “Wszystko okej, negatywny. Zapraszam częściej ;* “. Jak miało się okazać niebawem, nie był to nasz jednorazowy wyskok…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tobiasz

    Perwersyjny facet

  • Zdrada

    Witam.
    Jestem Aneta mam 40 lat, od 14 lat jestem mężatką, pracuje w dziale logistyki w niedużej firmie zajmującej się produkcją mebli biurowych. Chciałabym podzielić się historią, która nie dawno mi się przydarzyła.
    Pewnego dnia w pracy szef przyszedł do mnie i powiedział, że mamy szansę na duży kontrakt, jest on dla nas bardzo ważny, ponieważ pandemia mocno popsuła rynek. Szef umówił spotkanie z klientem na piątek na godz. 18 w restauracji, dodatkowo oznajmił mi, że będę potrzebna na spotkaniu, ponieważ chce mieć dopięte wszystko na ostatni guzik, nie bardzo mi się to spodobało, ponieważ to piątek, ale nie bardzo mogłam odmówić, więc się zgodziłam.
    Następny dzień w pracy zleciał mi bardzo szybko, już od samego rana widziałam, że szef jest, czymś zdenerwowany, dlatego wolałam unikać go. Pod koniec pracy szef przyszedł do mnie i powiedział, żebym ubrała się na jutrzejsze spotkanie z klientem, w jakąś wieczorową sukienkę, trochę zdziwiłam się, ale odpowiedziałam, że dobrze.
    Następnego dnia, w piątek przyszłam ubrana w dżinsy i bluzkę, jak tylko zobaczył, mnie szef, skrzywił minę i zdenerwowany poprosił mnie do gabinetu. Tam przypomniał mi, że ten kontrakt, jest dla nas bardzo ważny, i że jak chce to mogę już jechać do domu ubrać się. Odparłam, że mam jeszcze czas, ponieważ mąż przyjedzie po mnie do pracy, a później zawiezie mnie do restauracji i spotkamy się na miejscu, widziałam po minie szefa, że nie bardzo mu się to podoba, ale nic się nie odezwał, więc wróciłam do pracy.
    Około godz.16 mąż przyjechał po mnie, oczywiście wcześniej powiedziałam mu, że mam ważne spotkanie z nowym klientem. Pojechaliśmy do domu chwilę odpoczęłam, i zaczęłam się szykować. Około godz. 17 zadzwonił szef i spytał, czy mój mąż nie mógłby nas zawieźć, bo kierowca zadzwonił, że jest chory, powiedziałam, że tak i chwilę później jechaliśmy do firmy. Mój szef już czekał na nas poddenerwowany, dał mężowi kluczyki od firmowego samochodu i poprosił go, żeby przyprowadził samochód, a mnie poprosił na bok zmierzył mnie wzrokiem i powiedział, że mam pozbyć się bielizny, stanęłam zszokowana i nie wiedziałam co powiedzieć, szef dodał, że jak tego nie zrobię mogę się pożegnać z pracą następnie szef dodał, że nie wie jak potoczy się spotkanie, ale mam być grzeczna.
    Po chwili podjechał mój mąż, szef powiedział żebym myślała szybciej, bo nie ma czasu, a ja nie mogłam wydusić słowa z siebie po chwili nie wiedząc co zrobić kiwnęłam głową na tak, szef otworzył mi drzwi za kierowcą i wsiadłam, a on usiadł po drugiej stronie.
    Ruszyliśmy, siedziałam i nie mogłam zebrać myśli, szef spojrzał na mnie i wymownym spojrzeniem przypomniał mi,  że mam pozbyć się bielizny. Serce waliło mi jak młotem, ale po chwili lekko uniosłam się i zsunęłam koronkowe majteczki, chciałam schować je do torebki, ale szef wyciągnął dłoń i zabrał mi je, następnie oddałam stanik. Droga do restauracji minęła błyskawicznie. Następnie szef poprosił mojego męża, żeby poczekał na nas i poszliśmy. Restauracja była nie duża mieliśmy wynajętą mała sale w której było kilka okrągłych stolików, usiedliśmy przy jednym i czekaliśmy, siedzieliśmy bez słowa, ale po chwili zadzwonił telefon szefa. Szef odebrał i powiedział, że klient już jest, wstał i poszedł. Po chwili wrócił z klientem przedstawił nas i usiedliśmy. Zaczęli rozmawiać, a ja siedziałam bez słowa, bo dalej byłam bardzo zmieszana. Widziałam, że klient zerka na mnie podczas rozmowy, w pewnym momencie poczułam dłoń na moim udzie, spojrzałam na szefa a szef na mnie, rozmawiali dalej, a ja czułam coraz śmielsze ruchy dłoni klienta. Co chwilę klient poprawiał się na krześle i przysuwał się bliżej do mnie, czułam jego wzrok na mnie. Po chwili klient powiedział, że do zawarcia umowy została nam tylko jedna miła sprawa i spojrzał na mnie, zdenerwowana nie wiedziałam gdzie skierować wzrok, ale klient chwycił mnie za brodę skierował w swoją stronę i pocałował. Szef poprosił żebym wstała, podszedł z tyłu i rozpiął mi Express na sukience, stałam bez słowa, byłam cała naga położyli mnie na stole i sekundę później klient wepchnął mi swojego kutasa, do ust, poruszał nim do tyłu i do przodu trzymając mnie za głowę szef w tej samej chwili przyssał się do mojej cipeczki, mimowolnie zaczęłam pojękiwać, po chwili poczułam, że szef wchodzi we mnie, czułam mocne pchnięcia, nie wiem ile to trwało, ale po jakimś czasie zamienili się, i ssałam szefowi, a klient mnie posuwał, po paru chwilach zaczęłam dochodzić i głośniej jęczeć. Pchnięcia były bardzo dynamiczne czułam, że dużej nie powstrzymam orgazmu. Po chwili poczułam spermę szefa w buzi, złapał mnie za włosy i przytrzymał głowę, poczułam jak jego sperma wypełnia mi buzię musiałam przełknąć, bo szef nie wyjmował go. Po paru chwilach klient złapał mnie za biodra zeszłam ze stołu i uklękłam przed nim przystawił mi go do ust i strzelił spermą prosto na moje usta. Chwilę jeszcze zostałam w tej pozycji, żeby złapać oddech.
    Dostałam chusteczkę od szefa i oddał mi bieliznę, ubrałam się, w tym czasie szef z klientem podeszli do okna i zapalili. Wracając do domu z mężem nic nie mówiłam, cały czas nie mogłam uwierzyć w to co się stało.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    BR
  • Przylapany przez matke 21/25

    Rozdział XXI

    W ośrodku pusto, zostały niedobitki. Większość bryknęła rano w sobotę, niektórzy jeszcze w piątek. Lubiłem te końcowe klimaty, było w nich coś magicznego. Pustoszejący ośrodek, wszystkie łajby przy pomoście i obijają się burtami w rytm fal, zauważam ludzi, których nie wyłapałem wzrokiem przez dwa tygodnie, a wiatr kręci młynki. Nikt już nie wrzeszczy, wszyscy mówią cicho, a jednak słychać każde słowo. Do tego odkrywam nowe dźwięki, skrzypienie pomostu, linki obijające się o maszty, odgłosy docierające z drugiego brzegu. Z zainteresowaniem przyglądam się też nielicznym nowym gościom, którzy właśnie zjeżdżają, głównie młode małżeństwa bez dzieci. Piękni, wysportowani, hedoniści. W co się bawią, nie wiem, ale wyglądają jak z innej bajki…

    Moi starzy zawsze wyjeżdżali na końcu. Niedziela była przeznaczona na spanie i wyruszaliśmy na noc. Tylko że teraz nie było samochodu. Zdziwiony pytam, jak się wydostaniemy. Okazuje się, że jedziemy z rodzicami Zbyszka. Mieli vana.

    Ponieważ już jawnie z Hanką byli parą, w dodatku najstarsi z nas, udało się załatwić klucze do jednego z opróżnionych domków. Kierownika waliło, kto tam będzie spał w ostatnią sobotę, byle bez ostrego balangowania. Poza tym był zainteresowany, żeby w ośrodku panował jednak jakiś ruch i nie zwracały uwagi nowe światła w niektórych domkach, bo w te szczególne weekendy na zakończenie każdego turnusu zjawiały się zawsze jakieś dziwne typiary, często nawet niepełnoletnie i kilka domków było znów ożywianych nowymi lokatorami. Poniewczasie dopiero, kilka lat temu, zajarzyłem znaczenie głupawego, jak mi się wydawało, lokalnego powiedzonka „Czy znasz Leszka, co w piczy mieszka”. Tak miał na imię kierownik ośrodka, a domki wynajmował gówniarom z okolicznych miejscowości, a nawet z Olsztyna, żeby się też trochę wywczasowały na krzywy ryj, czyli na koszt gości, którzy bryknęli przed nominalnym końcem turnusu. Nawet wpuszczał je do pustoszejącej stołówki, a wszystko za cenę krótkiego niezobowiązującego seksu z każdą z nich. Robił sobie, skubany, obchód po domkach.

    W ośrodku totalnie już nic się nie działo, przystań zamknięta. Reszta naszej załogi wyjechała. Włóczyliśmy się ze Zbyszkami całe popołudnie po plaży. W końcu lądujemy na tej chawirce. Rozwaliliśmy się ze Zbyszkiem na łóżku, a Hanka poszła się odświeżyć.

    Wróciła nago, stanęła przed nami rozbawiona przede wszystkim moją reakcją, rozpuściła na naszych oczach włosy, rozrzucając je teatralnie po ramionach jak modelka, na dodatek strzepnęła sobie jeszcze z grzywki nad piczą jakiś niewidoczny pyłek, albo może kropelki wody, powiedziała tylko „No co?” i szczupakiem wskoczyła między nas, rozwalając się na plecach. Ja leżę z jednej strony, on z drugiej, podpieramy się łokciami i gadamy o niczym. Pamiętam przecież akcje i na polanie, i na dysce, gdzie ją też „przetańcowałem”, i na łódce, gdzie wkurwiona, żeby zamknąć temat, wszystkim obciągnęła, no i oczywiście „edukacyjne” wygłupy Hanki na plaży naturystów, ale wszystko było w konwencji i miało jakiś pretekst. Poza tym właśnie się sparowali i wyglądało to na całkiem poważnie.

    Zarzuciła ręce na zagłówek, poczochrała nas obu po łepetynach, ale potem już nic. Odpoczywamy. Miałem wreszcie okazję przyglądnąć się jej z bliska na spokojnie. Niby miałem już okazję całkiem nieźle poznać jej ciało (bardziej ona moje), ale teraz zacząłem smakować detale. Miała fajnie opaloną skórę, z wyraźnymi śladami po skromnym bikini, które było na sznureczkach, bo biodra miała tak samo ciemne, jak resztę ciała. Skórę odmienną od reszty naszych kóz, które były jeszcze gładziutkie. U Hanki skóra była delikatnie szorstka, co wyczuwało się przyjemnie w dotyku. No i wyraźne sutki, mocno ciemne, o stromych ściankach, ale zakończone prawie płasko, takie niby-koreczki, które z samej swojej natury zawsze były przynajmniej na wpół sztywne.

    „Fajnie ci się grzywka nastroszyła” – zauważył Zbyszek. „Tak. To od wody” – odpowiedziała i jeszcze raz przejechała po niej ręką, starając się równo ułożyć włoski palcami, po czym strzepnęła wszystko i jeszcze raz zaczęła starannie układać. Zajęło jej to dłuższą chwilę. Przyglądałem się temu zjawisku jak urzeczony. Kręcone włoski, wcale nie takie krótkie, z trudem poddawały się zabiegom.

    „Bardzo ładny widok” – zauważyłem.

    „Podoba ci się?” – spytała. – „Chcesz dotknąć?”.

    Popatrzyłem z niepewnością na rozbawionego Zbyszka i przesunąłem wnętrzem dłoni po gęstej szczecinie.

    „Kurde, jaka sztywna” – informuję o wrażeniach. – „I równa taka”.

    „No Zbyszek ją trochę przyciera” – roześmiała się.

    Komplementujemy jej grzywkę jeszcze przez chwilę, wymieniamy poważne uwagi co do jej budowy i struktury, tudzież trwałości na „czynniki mechaniczne”, dotykamy na zmianę te włoski i próbujemy zapanować nad ich kontrolowanym nieładem, a także wąchamy, bo zaczęło nam się wydawać, że chyba ma jednak delikatny zapach piżma z kobiecych perfum (całkiem możliwe, że w tym momencie cała Hanka waliła już ostro feromonami). Dziewczyna podparła się na łokciach i z nieskrywaną satysfakcją przygląda się naszemu zainteresowaniu jej grzywką, tudzież badaniu i różnym związanym z tym zabiegom. Po paru minutach Zbyszek zmienia temat: „Popatrz, szparkę też ma całkiem ciekawą” – co akurat było zgodne z prawdą.

    Ładnie rozwinięte wargi zewnętrzne, w tej chwili już lekko rozchylone, z delikatnymi kropelkami śluzu, odsłaniały resztę równie ciekawego wnętrza. Było co oglądać. Przenieśliśmy tam głowy.

    Pochylamy się nad wejściem i lekko rozchylamy oba uda. On jedno, ja drugie. Zbyszek, jakby nie było od niedawna nowy właściciel panienki i gospodarz jej najciekawszych miejsc, zdążył się już nieźle zapoznać z jej szparką i teraz oprowadza mnie, przesuwając po niej palcami. Ja trochę skrępowany, nie wiem, na ile mogę sobie pozwolić, ale na razie nawet samo obejmowanie jej uda daje mi dużo zadowolenia. Fajne, gorące i wcale nie takie chude, nieźle umięśnione, solidny kawałek ciała dobrze obsadzony w odpowiednim miejscu, ze skórą pokrytą delikatnymi włoskami. Jest za co złapać i potrzymać, tym bardziej że dziewczyna współpracuje i wdzięcznie się naszym zabiegom poddaje, układając się odpowiednio dla naszej wygody.

    „Zobacz, jaka smakowita” – pokazuje wnętrze, wodząc po okolicy palcami. W sumie jemu wolno, to jego panna. Przyglądamy się, zaglądamy do wnętrza, trącając się głowami. Hanka bardzo zadowolona, że z równym zainteresowaniem przywiązujemy uwagę do kolejnej części jej ciała, dodatkowo rozchyliła uda, żeby ułatwić nam obserwację. A może zrobiła to odruchowo, bo zaczynamy w tej okolicy już nieźle majstrować. „Zobacz” – mówi Zbyszek i pokazuje mi, jak najwygodniej rozchylić płatki dwoma palcami, po czym daje mi znak, żebym sam spróbował.

    Jestem jeszcze trochę zmieszany, ale skoro Hanka nie protestuje, to chętnie korzystam z oferty i sam próbuję. Hanka nas tam nie widzi, ale wyczuwszy obce palce, podciąga rozchylone uda, aby ułatwić mi dostęp. Dotykam palcami i lekko naciskam, obserwując, jak pojawia się kolejna kropelka, a szparka gościnnie się poddaje, odsłaniając jeszcze więcej.

    O tych pierwszych dwóch pannach, które przeleciałem jeszcze na imprezkach, w dodatku w gumkach, nie ma co w ogóle opowiadać, matka – wiadomo – te akurat uroki są poza moim zasięgiem, dziewczyny z ostatnich akcji – no uzbierało się przez ostatnie dni sporo fajnych doznań, przez majtki, a nawet z ręką w majtkach, ale to było na macanego, czyli samą ręką bez patrzenia. Poza tym większość naszych dziewczyn się nie goliła, a tu taki wspaniały dostęp. No i jeszcze była ciotka, ją spenetrowałem co prawda dokładnie i na wylot, ale to była zabawa bez emocji, takie bardziej wzajemne ocieractwo. Onanizowanie się jej pochwą. Kurczę, wspomnienia ciotki coraz słabiej mnie rajcują, widzę, że dała mi się po prostu wyżyć na sobie, a sama korzystała ze mnie jak z naturalnego dildo. Tak naprawdę to teraz jest mój pierwszy bliski i tak intymny kontakt z kobiecym kroczem.

    Zbyszkowie zdobywają moją szczerą sympatię swoją otwartością. Zbyszek zapewnia, że nie ma nic przeciwko i fajnie mu się obserwuje moje niezdarne próby pierwszego rekonesansu na jego dziewczynie, śmieje się, że przypominam mu niego samego sprzed kilku lat, tak że całkowicie mnie rozumie, z uznaniem wypowiada się o mojej ostrożności i mówi, żebym wszystko robił tak, jak chcę, w swoim tempie, bo nikt nas nie goni.

    Potwierdza to, czego się z Hanką spodziewali, bo zakładali tak pięćdziesiąt na pięćdziesiąt, że nasze spotkanie będzie miało mniej więcej taki przebieg. Sami byli ciekawi, czy podejmę zabawę, czy może się wycofam, bo nalegać na pewno nie zamierzali. No i wyszło bardzo fajnie. Dobrze mnie ocenili. Co do reszty chłopaków z naszej paczki, to raczej nic więcej nie planowali, informując, że aż takiego zaufania nie wzbudzali. Raczej zastanawiali się, czy chłopaków nie pilnować i trochę w razie czego nie temperować, i nie chodzi tu tylko o akcję na jachcie, która rzeczywiście „trochę” się wymknęła spod kontroli, ale nawet te macanki w lesie. Głupio to powiedzieć, ale czuli się trochę za nas odpowiedzialni. Dopiero na plaży naturystów poczuli się pewniej, gdy zobaczyli, że jesteśmy bardziej opanowani od panienek i pilnujemy, żeby nic się nie wydało. Ale na Hankę byli mimo wszystko jeszcze trochę niedojrzali. Hanka informuje też, że podoba jej się moje podejście i mam się w ogóle nie krępować, jak coś będzie nie tak, na pewno zwrócą mi uwagę, ale będziemy się dalej bawić. I że jestem cudownie nieśmiały i mam się tego nie wstydzić, tylko korzystać z tego wstydu pełnymi garściami, bo drugi raz już pewnie taki nigdy nie będę.

    Przyznałem im się wcześniej właśnie o tym, że głupio mi, ale mimo zabaw z poprzednich dni, to teraz jest właśnie ten pierwszy raz tak z bliska z piczą.

    „O rany, biedny” – pogłaskała mnie po głowie, coraz bardziej rozbawiona i… chyba podniecona.

    „Stary, trzeba było się wtopić twarzą w jej broszkę, gdy stanęła przed tobą na jachcie” – dodał Zbyszek.

    „Nie wiem, jakbyś zareagowała” – usprawiedliwiam się.

    „A wiesz, że ja też nie wiem?” – odparła. – „Trzeba było spróbować. Sama jestem ciekawa, co bym zrobiła”.

    „Dooo…stałbyś. Trochę byś dostał na pewno” – zapewnił Zbyszek.

    „Po twoich kolegach zaczynało mi się już robić wszystko jedno. Chyba chciałam im zrobić coś na złość, żeby sobie nie myśleli za dużo”.

    „To dlatego ten połyk?” – spytałem.

    „Zauważyliście?” – udała zaskoczoną.

    „No…, zrobiło na nas wrażenie” – zapewniłem, a Zbyszek szybko dodał: „Ostatni w kolejce ma zawsze najlepiej”.

    Atmosfera, o ile to w ogóle możliwe, rozluźniła się jeszcze bardziej.

    „Acha” – wtrącił nagle Zbyszek – „Pamiętaj, żebyśmy się potem wymienili telefonami, bo do Hanki chyba też jeszcze nie masz?”.

    Ja pierdolę! Nagły przypływ wszystkiego, hormony, adrenalina, chuj mi stanął na baczność, nie dało się tego ukryć, bo musiałem zmienić sposób leżenia. Co ten Zbyszek i w ogóle oni oboje? Przypadek, czy celowo to powiedział w tym momencie? Aż się zdziwiłem swojej reakcji po tym pozornie niewinnym pytaniu.

    Zaczynają się ze mnie śmiać. Już gdy wchodziliśmy do domku, byliśmy rozebrani do pasa, bo było naprawdę ciepło, a teraz Zbyszek rzuca: „Dobra, ściągamy wszystko, bo Hanka zaczyna się wstydzić”. Hanka poruszyła się na łóżku i mówi do mnie: „Chodź”. Poczekała chwilę, aż Zbyszek upora się ze spodniami i znowu będzie na nas patrzeć i dopiero wtedy, tak żeby widział, zatopiła mojego wacka na parę sekund w swoich ustach, po czym ułożyła się na boku i mi go powoli masuje. Zbyszek błyskawicznie się rozebrał, ale nie dołączył do nas. Usiadł w rogu i pyta: „Stary, głupia sprawa, ale jak to w końcu jest z tobą. Kochałeś się już kiedyś z dziewczyną?”.

    Hanka patrzy mi się na twarz z serdecznym uśmiechem, a dotyka tylko tak lekko, żeby mi nie opadł.

    No to jadę. Długo tłumaczyłem sytuację z tymi dwiema dziewczynami na balandze, na szybko, po alko i do tego tylko od tyłu na boku, które zaliczyłem w pokoju, gdzie wszyscy goście zrzucali płaszcze i kurtki. Że niby zaliczyłem, że już wiem, jaka gorąca jest w środku kobieta, ale to właściwie było takie, że teraz to nie wiem, czy się z tego cieszyć. Dwie bardziej doświadczone koleżanki dały mi spróbować, jedna na jednej balandze, druga na drugiej. Że szału nie ma. Znaczy szał był, jak to robiłem, ale po paru tygodniach mi przeszło. I że właściwie tak naprawdę (tu ciotkę podmieniłem na daleką znajomą matki) to pomagałem pewnej babce z meblami i z nią zaliczyłem już normalnie kilka pozycji. Że dała mi, normalnie wszystko jak trzeba, nago, w pościeli, spuszczałem się do środka, obciągnęła z połykiem, ale mam mieszane uczucia, jakoś to wszystko było takie mechaniczne.

    „Czyli, mówiąc wprost, pieprzyłeś już parę panienek, ale się jeszcze z żadną nie kochałeś” – podsumował Zbyszek.

    „No to jesteś jakby półprawiczkiem” – zauważyła Hanka. Aż mnie dreszcz przeszedł, to przecież były słowa matki. (O matce oczywiście się nawet nie zająknąłem).

    „Nie no, w sumie aż tak źle nie jest, ale…” – coś tam bredzę pod nosem skonfundowany.

    „Chcesz się pokochać z Hanką?” – wali prosto z mostu Zbyszek. Mimo że chuj stoi jak skała, teraz dodatkowo krew uderza mi do głowy. Robię się czerwony z podniecenia. Nawet Hanka zauważyła i przestała mi posuwać.

    „Chcesz zobaczyć, jak to jest z dziewczyną, tak normalnie?” – powtórzył innymi słowami.

    Hanka puszcza mi wacka, podkłada sobie poduszkę pod głowę, układa się na środku łóżka i mówi: „Chodź”.

    Odebrało mi mowę, patrzę na nich, na Zbyszka, ten tylko upewnił mnie, przytakując głową, a widząc moje wahanie, mówi: „Dawaj, stary, nie krępuj się”. Hanka odruchowo poprawia znowu grzywkę, rozchyla uda, ale zatrzymała się na chwilę i mówi: „Poczekaj”. Pochyla się nad moim wackiem, obejmuje go jeszcze raz ustami i zostawia na nim sporo śliny. „Dobra, teraz możesz” – i rozchyla z powrotem uda. Następnie położyła sobie dłonie w dole brzucha i lekko pociągnęła skórę. Widzę, jak płatki wyraźnie się rozdzielają, odsłaniając zupełnie ciemny tunel.

    Klękam przed nią, w głowie mi się trochę jednak kręci, ruszam kolanami, żeby się dobrze ułożyć przed jej wejściem, pochylam się nad nią, opieram na łokciach, a Zbyszek mówi w tym momencie teatralnym szeptem: „Stary, pocałuj jeszcze jej piersi”.

    „Och, zostaw go Zbyszek, nie widzisz, że chłopakowi już niewiele brakuje?” – broni mnie Hanka. Głaszcze mnie po policzku i mówi: „Będziesz jeszcze miał okazje”. Wciąż patrzę na zmianę na nich oboje, Zbyszek potwierdza, kiwając głową, i podnosząc mnie na duchu, mówi krótko, po męsku: „Spox, będziesz miał. Na pewno”.

    Wchodzę w Hankę. Tak, wchodzę w Hankę! W środku jest jeszcze cieplejsza od ciotki i tych dziewczyn, ślina robi robotę, wjeżdżam płynnie od razu do końca, a zaraz za wejściem poczułem coś ciaśniejszego, nie wiem, czy to jej skurcz, czy może osławiony punkt „G”. Opieram się o jej ciało podbrzuszem. Grzywka drażni moją skórę.

    „O rany!” – wyrwało mi się. Głos mi się trzęsie.

    „Zwolnij, bracie. Zwolnij” – słyszę głos Zbyszka już jakby trochę z oddali. „Słuchaj, chcę ci powiedzieć coś ważnego” – i położył mi rękę na plecach. Przystopowało mnie nieźle, jego dotyk był ostatnią rzeczą, której bym się teraz spodziewał. Ale wacek dalej pęcznieje od ciepła Haninego wnętrza. „Umawiamy się, że Hanka będzie teraz na chwilę twoją dziewczyną, a nie moją. Dobra?” – słyszę głos Zbyszka. – „Tak jakbyś z nią normalnie chodził. Dopóki w niej jesteś, uważaj ją za swoją dziewczynę i kochaj się z nią jak z własną. OK? To, co się teraz dzieje, to jest sytuacja, w której mnie w ogóle nie ma, w ogóle o mnie nie myśl. To jest teraz twoja prywatna, własna dziewczyna. Jeżeli się krępujesz, mogę nawet wyjść na chwilę z domku…”.

    „Nie, spoko, dam radę” – wydusiłem z siebie pośpiesznie.

    „Czyli teraz jest twoja, OK?” – upewnił się, czy zrozumiałem.

    „Jasne…” – Kurna, ale mam szybki oddech.

    „…i zostań potem trochę na niej i ją popieść. Zwrócisz mi kobietę, dopiero jak sam uznasz, że już skończyliście. Dobra? Nie śpiesz się, mamy czas. Ja poczekam” – mówił to, cofając się na brzeg łóżka.

    Kiwnąłem głową i zatapiam się w Hankę całym ciałem. Niesamowita jest ta jej trochę szorstka skóra, czuję ją w każdym miejscu, jakbyśmy się do siebie przyssali. Hanka bierze moją głowę, przytula do szyi i mówi „Dawaj chłopaku”. Trzęsę się i jęczę, ale Hanka jest świetną kochanką. Właśnie czuję pierwszy raz to, o czym tylko słyszałem od ludzi, którzy znali to też chyba tylko z opowieści. Hanka ma kegla! Świetnie nim operuje, ściska mi wacka, żebym nie leciał za szybko do przodu. Zresztą całym ciałem mnie przyhamowuje, podprowadza i znów wstrzymuje, gdy zaczynam za mocno jęczeć. I tak nieźle, bo jechałem na niej ze dwie minuty. W końcu jest mi już wszystko jedno, jej szyja parzy, cała mokra nie wiem od czego, chyba od mojej śliny, jej gęste włosy jeszcze bardziej mnie duszą i otumaniają, wracam gdzieś, schodzę gdzieś głęboko do mojej psychiki jakby w narkotycznym śnie…

    Patrzę na jej twarz, uśmiechniętą, ale zupełnie opanowaną, przygląda mi się z zaciekawieniem i kiwa przymilnie głową, a ręką wodzi powoli palcami po moich włosach za uszami. Widzi, co się ze mną dzieje i zerka na Zbyszka takim wzrokiem, jakby dawała mu jakiś znak, a ja zaczynam wyć i… jednocześnie płakać. Mam twarz całą mokrą od moich łez. Śmieję się jak histeryk, ściskam mocno dziewczynę i trzęsę nami obojgiem jak paralityk.

    Zaczynam się spuszczać w Hankę i wyję: „Jezuuu…”.

    Następnych paru chwil nie pamiętam. Obudziłem się i słyszę, że się śmieję, łapiąc jednocześnie powietrze. Czyli musiałem cały czas coś robić w tym stanie nieświadomości. Puściłem dziewczynę. Złapała większy oddech i poprawiła mnie na sobie, bo niechcący ścisnąłem za mocno jej piersi. Tętno powoli wraca, bardzo powoli, jak po biegu na setkę na ocenę z wf-u. Tak naprawdę, to płuca mi jeszcze chwilę pracowały jak miechy. Musiałem się nieźle poddusić. Jestem cały mokry, nie tylko twarz. Poruszyłem ciałem, ale Hanka natychmiast szybko powiedziała: „Nie wyjmuj”. Nawet nie zamierzałem, nawet nie zastanawiałem się, czy jeszcze w niej jestem. Widać, że miała te słowa przygotowane już wcześniej.

    Byłem w niej nadal.

    Mija chwila. Zaczynam się przesuwać i ją wyswobadzać, bo miała głowę trochę pode mną. Teraz już w niej nie byłem. Zsunąłem się twarzą na jej piersi. Gdy Hanka miała wreszcie wolną głowę, prychnęła powietrzem przez usta, zdmuchując sobie część włosów z twarzy. Już się uspokoiłem i odwracam głowę w stronę Zbyszka. Siedzi ze skrzyżowanymi nogami, a twarz oparł na rękach. Przyglądał mi się w milczeniu.

    „Dzięki, stary” – powiedziałem w końcu i zwróciłem mu Hankę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucjusz
  • Przylapany przez matke 22/25

    Rozdział XXII

    Natychmiast się na niej położył. Trochę byłem zaskoczony, bo zauważyłem, że jeszcze nie cała sperma zdążyła się rozłożyć. Mokre plamy sięgające opalonej skóry były wciąż mlecznobiałe. Najwyraźniej ani jemu, ani jej to nie przeszkadzało. Zwarli się, podtrzymywał ją tylko lekko na łokciach i podłożonych pod jej łopatki dłoniach, głośno oddychał. Hanka objęła go, wcisnęła głowę w jego szyję i… natychmiast zaczęła jęczeć. Zbyszek jest długodystansowcem, Hanka chyba też. Jebali się bez zmiany pozycji z piętnaście minut.

    Byłem tam już niepotrzebny. W ogóle na mnie nie zwracali uwagi. Przeniosłem się na fotel. Obserwowałem ich w milczeniu. Nawet nie zauważyłem ich orgazmu. Hanka mogła mieć cały czas, mogła w ogóle nie mieć albo coś pomiędzy. A Zbyszek? Kurna, wielu rzeczy jeszcze nie wiem. Po prostu w którymś momencie przestali jęczeć, a zwolnili parę sekund później.

    Trochę odpoczęli. Patrzą na siebie, jakieś szepty, pocałunki. Zszedł z niej dużo później.

    Hanka była równo cała mokra, Zbyszek miał krople potu na owłosionej klacie. Nagle mnie zauważyli i się lekko roześmiali. Wyglądało, jakby o mnie zupełnie zapomnieli. Przyglądamy się sobie w milczeniu.

    „O czym teraz myślisz” – zagaił w końcu Zbyszek.

    „A więc tak to wygląda” – powiedziałem wolno po namyśle.

    „Mówisz o sobie, czy o nas?”.

    „Nie wiem, chyba o wszystkim”.

    „Jak się teraz czujesz?” – dołączyła Hanka.

    „Wyjątkowo. I mam dużo przemyśleń”.

    „Normalka” – powiedział Zbyszek. „Dziwiłbym się, jakbyś miał teraz inaczej. Nieźle pojechałeś”.

    „Jeszcze tak nie miałeś?” – upewniła się.

    „No tak to jeszcze nigdy nie było”.

    „Wygląda na to, że w pewnym sensie jesteś jego pierwszą dziewczyną” – śmieje się Zbyszek, najwyraźniej z czegoś zadowolony. „Tylko się w niej nie zakochaj!” – dodał pół żartem, ale i pół serio.

    „Nie no, co wy, spoko…” – uspokajam. I mówię: „Ale jesteście niesamowitą parą”.

    Kurna, dociera do mnie wszystko, ale jeszcze nie do końca czuję się oswojony z tą sytuacją. Dymałem przed chwilą jego dziewczynę, w dodatku bez gumy, i się w nią spuściłem. Wlazł natychmiast po mnie, a oboje leżą teraz tacy szczęśliwi. Kurczę, oni w ogóle zachowywali się jak stara para, a nie ludzie sparowani od dwóch dni.

    „Teraz już będzie inaczej, tylko musisz dobrze wybierać” – słyszę głos Hanki.

    „Stary, ale wiesz, że tak jak teraz poleciałeś, to się rzadko zdarza? Normalnie też jest pięknie, ale… Ty wiesz w ogóle, co się przed chwilą z tobą działo?” – kurna, co za ludzie, co za para. Nie wiem, czy Zbychu mi udzielał lekcji, czy pocieszał.

    „No mniej więcej wiem, co się ze mną działo” – zaczynamy się wszyscy śmiać.

    „Jak na pierwszy raz, to i tak długo wytrzymałeś” – mówi Zbyszek. – „Bałem się, że będziesz miał falstart i się zrazisz”.

    „No co ty, Zbyszek, pilnowałam go od początku, żeby nie popłynął”.

    „To akurat zauważyłem, dzięki” – mówię do Hanki i dodaję: „W ogóle jesteście niesamowici”.

    „E tam…” – Zbyszek mówi tonem starego wygi – „Po prostu to lubimy i jeszcze trochę przy tym używamy głowy”.

    „Ale żeście się tak idealnie dobrali jak w korcu maku. Bo to będzie ze dwie doby?”.

    „Co ty, znamy się tyle, co my wszyscy, od małego”.

    Widzę jednak, że coś kręcą. W końcu słyszę: „Słuchaj, pewnie w końcu się wyda, ale na razie się tym nie chwal, OK?”.

    I opowiadają. Są już od roku! Znaczy może trochę krócej, bo nie wiadomo, jak liczyć. Rok temu Hanka spędziła na turnusie sporo czasu z takim jednym kolesiem, ale ze Zbyszkiem też łazili. I pod koniec turnusu poszli w trójkę na tę naszą rzadko odwiedzaną „nagą plażę”. No i bzyknęli ją w kolejarza. Tylko że potem, jak się panowie poszli umyć do jeziora, to każdy myślał, że to jest dziewczyna tego drugiego. I się rozeszli bez zbędnej gadki. Jeden poszedł w jedną stronę, drugi w drugą. A obspermiona Hanka została sama.

    „Tak się wkurzyłam, że jak zobaczyłam w krzakach podglądacza, który nadal walił na mój widok, to na niego po prostu wskoczyłam. Byłam tak wkurwiona na nich, że już mi było wszystko jedno. Ryzyko było, ale na szczęście nic mi nie jest. Rany, jak się darł! Dobrze, że nie był z ośrodka. Wyglądał na miejscowego”.

    „Co ty, z fają w ręku by ciebie nie pobił”.

    „Guma, dzieciaku” – powiedziała w zwolnionym tempie. – „Z tobą jest inaczej”.

    Z oboma chodziła prawie przez dwa tygodnie, tego drugiego też dość dobrze poznała, to uznała, że można zaryzykować. No i obaj ją schlapali i na twarz, i w środku.

    Po wakacjach dogadali się ze Zbyszkiem, wyjaśnili, co trzeba, a że mają wspólnych znajomych itd. I tłumaczą mi, co znaczy „fuck buddy”. Mówię, że znam: „Ciało do walenia”.

    „Nie” – słyszę – „nie ‘body’, tylko ‘buddy’, to z angielskiego kumpel do walenia. Tak chodziliśmy, żeby z sobą nie chodzić. Po prostu się dobrze znaliśmy. Czasami się umawialiśmy na spotkanie, czasami była okazja na jakiejś balandze. No różne klimaty były, nawet bardziej skomplikowane” – śmieją się.

    Na pewnej imprezce tak wyszło, że wylądowali w jednym pokoju. Na jednym łóżku Zbyszek bawił się z jakąś laską, a na drugim Hanka z jakimś kolo. I potem poszli spać. Jedno obserwowało, że drugie nie śpi. Hanka w końcu zlazła ze swojego faceta o trzeciej w nocy i się zebrała do wyjścia. Zbyszek dogonił ją, z ciuchami w ręku, już na ulicy, a była zima. I odwiózł nocnym z Pragi na Jelonki tylko po to, żeby odprowadzić pod dom i pożegnać. „Już mnie to zaczynało męczyć, więc spiknęłam się na poważnie z takim jakimś kolesiem, to mnie odbił po tygodniu, no i jesteśmy” – dokończyła.

    „Ale po co ta cała partyzantka” – pytam.

    „Bo jest fajnie i się można jeszcze trochę zabawić. Nie jesteśmy jakoś strasznie o siebie zazdrośni” – słyszę.

    Zauważyłem.

    „Hanka miała smaka na takiego jednego starszego kolesia z zeszłych wakacji, już po czterdziestce. Nawet się wstępnie dogadywali” – mówi Zbyszek. „Jest nawet tutaj, ale obstawiony i nic nie wyszło. A poza tym jak byście się bez nas bawili np. na polanie? Trzeba was było trochę podpuścić, ale i trochę przypilnować. To była piękna akcja, szkoda by było ją zmarnować”.

    „No fakt, chłopaki najbardziej ślinią się chyba do Hanki” – mówię. – „Ale zaraz, przecież ty nie niosłeś Hanki z powrotem, tylko jakąś inną?”.

    Hanka na to: „A wiesz, ile razy zmacali mnie jeszcze po drodze? Fajni. Takie lepkie łapki. Coś cudownego!” – i dostała ataku śmiechu. „Poza tym lubię te nasze kozy, a na plaży to już przeszły same siebie” – dodała.

    No fakt, potwierdziliśmy to zgodnie.

    „No i koniecznie chcemy, żeby Zbyszek rozdziewiczył przy mnie jakąś pannę” – słyszę. „Jeszcze się znajdzie taka nimfetka, która już się nie może doczekać” – uspokaja Zbyszek. „Mamy plan, że panienka na pewno będzie zadowolona. Pomęczymy ją parę dni. Niech się uczy. Nie będę jej walił zaraz po przedziurawieniu. A Hanka przypilnuje i też sobie popieści. Dziewczyna nie będzie się bała, a przy okazji nauczymy ją paru sztuczek, żeby umiała się bawić. Na przyszłość będzie jak znalazł”.

    „Ale jak?” – trochę się zdziwiłem.

    „Normalnie. Każda jest bi, tylko nie każda o tym wie. To klasyka. Nie wiedziałeś? Tylko trzeba znaleźć odpowiednio dojrzałą psychicznie gówniarę, ale taką, którą już te sprawy mocno interesują. Żeby była bardziej ciekawska niż kochliwa. Znajdzie się”.

    I mi tłumaczy, że każdy mężczyzna jest wojownikiem i dlatego chłopaki lubią się ze sobą siłować, bić się, rozwalać różne rzeczy, rywalizować itd… „Jak chcesz, możemy pójść do Gwardii i poobkładamy się kontrolnie rękawicami. Zobaczysz, bardzo fajna sprawa” – proponuje. A panienki są… kochankami. Niby dlaczego tak się przytulają i trzymają za rączki, jak są młodsze? Stąd każda kobieta jest naturalnie biseksualna, tylko o tym nie wie. Świat nie jest symetryczny. Są wojownicy i kochanki. Inaczej na świecie byłoby nudno.

    „A…, czyli Hanka…” – kurde, załapuję wszystko, ale sporo tego jak na jeden dzień.

    „A czemu nie?” – odpowiedziała.

    Popatrzyliśmy na zegarki, jutro jednak wyjazd. Starzy na pewno chcieliby mnie mieć o tej porze przy sobie. Ogarnęliśmy się. Umawiamy się na po wakacjach, telefony już mamy.

    Po czym Hanka, ubrana teraz w sukienkę, na pożegnanie poszła ze mną w baaa…rdzo długą ślinę. Zbyszek, oparty o framugę, stał z założonymi rękoma i przyglądał się z perwersyjnym zadowoleniem.

    „Cudowna, prawda?” – zauważył i szybko dodał: „No a poza tym jeszcze nie spróbowałeś jej całej. Widzimy się zaraz po przyjeździe”.

    Hanka, która zdążyła się już oprzeć plecami o Zbyszka i spleść jego ręce na swoim brzuchu, mówi: „Jeśli o mnie chodzi, to bardzo chętnie” – i pocałowała go.

    „Kurde, ale jesteście świetnym małżeństwem” – już mi się z tego wszystkiego słowa mylą. – „Parą, znaczy”.

    „Będziesz naszym świadkiem” – krzyknęli prawie jednocześnie, wybuchając śmiechem, że pomyśleli to samo. – „I nie śpiesz się z tą swoją Anią, to jednak jeszcze dzieciak. Jakby co, zawsze możesz liczyć na Hankę, możesz do nas wpadać”.

    Dwór przywitał mnie intensywnym zapachem mokrego igliwia. Wyszedłem ze świadomością, że mam w ich osobach bardzo dobrych znajomych, może już nawet przyjaciół. Zaczerpnąłem nosem potężną dawkę sosnowego aromatu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucjusz
  • Stara baba

    Ostra fantazja Paweł miał 33 lata i wraz z kilkorgiem ludzi, których sobie dobrał dokonywał włamów do domów i Firm. Jednym słowem był złodziejem i to jednym z lepszych w środowisku, dokonali Oni kilku poważnych włamów do najbogatszych domów w swoim mieście. Pewnego dnia wybierali się na kolejny włam, jednak najpierw jak zawsze obserwowali kilka dni cel. Tym razem było to małżeństwo mieszkające w dużym, ładnym domu w nowej dzielnicy. W pobliżu było więcej takich domów, więc był to dobry cel. Ona miała około 48 lat, krótko obcięte blond włosy, szczupła o ładnej figurze i jakoś wyjątkowo wpadła Pawłowi w oko. Zakończyli rozpoznanie i kolejnego dnia kiedy Ci wyjechali do pracy niepostrzeżenie weszli do ich domu rabując wszystkie co cenniejsze rzeczy oraz kosztowności. W jadalni Paweł zobaczył zdjęcie właścicielki i stwierdził, że ślicznie wygląda. Kiedy po splądrowaniu domu wrócili do dziupli w śród łupów znalazł papiery z, których wynikało, że kobieta ma na imię Maria i ma 50 lat, a jej mąż 55. Pawłowi tak Marysia się spodobała i zapadła w pamięć, iż uznał, że musi ją mieć. Ryzykując lekko ponowił obserwację i jeżdżąc za nią dowiedział się, że pracuje w małej Firmie na menadżerskim stanowisku. Obserwację prowadził trzy doby i jego cierpliwość została wynagrodzona, ponieważ pewnego piątku zobaczył, że jej mąż pakuje torby do samochodu i gdzieś wyjeżdża, a ona jedzie do pracy taksówką. Wyszła jak zawsze ubrana w długi kremowy wiosenny płaszcz, ołówkową spódniczkę, buty na niewysokiej szpilce oraz jego ulubione cieliste rajstopy, które jak zaobserwował (pomogła wizyta w domu) wraz z bielizną zmieniała co dwa, trzy dni. Na twarzy miała delikatny makijaż, a w uszach ładne kolczyki. Cały dzień spędził na obserwacji jej i domu. Marysię tego dnia bolała mocno głowa i była przez to zmęczona. Postanowiła po 14stej urwać się i wrócić szybciej do domu. W ten weekend chciała wypocząć, bo mąż wyjechał do rodziny i była sama. Zamówiła taksówkę i pojechała do domu. O 14.30 Paweł zobaczył, że pod dom podjechała taksówka i wysiada z Niej Marysia. Szybko dał nura do ogrodu i bezszelestnie wszedł do domu przez nowoczesne okno balkonowe, które w sekundę otworzył przyrządem i schował się za drzwiami salonu. Zaraz usłyszał jak Marysia wchodzi do domu i zamyka drzwi. Zdjęła płaszcza, a Paweł błyskawicznie do niej doskoczył. Nim zdążyła krzyknąć silnym ruchem zasłonił jej usta i chwycił silnie w pasie. Marysia próbowała się szarpać, ale uchwyt był żelazny. Wziął ją na ręce i wyrywającą się zaniósł do sypialni, tam brutalnie rzucił ją na łóżko. Marysia zaczęła krzyczeć, ale szybko dostała silne uderzenie w twarz. Nie drzyj się !- Dobrze, tylko proszę nie rób mi krzywdy- załkała Zrobię to po co przyszedłem i wtedy sobie pójdę, ściągaj bluzkę ! – Nie, błagam ! – ale zobaczyła wyciągniętą pięść i szlochając ściągnęła sweterek – Nie rycz mi tu, nie lubię tego !- Marysia nie chcąc go denerwować przestała na siłę płakać. Podszedł i zrzucił jej szpilki oraz ściągnął dopasowaną spódnicę. Zobaczył ładną, długą satynową podkoszulkę w kolorze bordowym i od razu poczuł ucisk w spodniach. Ta kobieta, jeszcze tak ubrana cholernie go podniecała. Szybko rozebrał się do wypchanych bokserek ukazując swoje wyrzeźbione i mocno umięśnione ciało, a Marysi mimo powagi sytuacji przemknęło przez myśl, że facet jest śliczny. Podszedł i szybkim ruchem ściągnął jej podkoszulkę. Teraz widział jej nieduże piersi uwięzione w czarnym koronkowym staniku i płaski, ładny brzuszek delikatnie już pomarszczony. Na kolana suko ! – Marysia trzęsąc się cała i ze strachem w oczach uklęknęła Ściągnij je i bierz go do buzi ! – Drżącymi rękami zsunęła mu bokserki z, których wyskoczył wielki i gruby kutas uderzając ją w twarz. Z satysfakcją zobaczył jak je oczy robią się wielkie z przerażenia i nie dziwił się, bo wiem jego kutas był zdecydowanie ponad przeciętny rozmiar, olbrzym po po prostu. Marysia otworzyła usta i powoli niewprawnie zaczęła go lizać pomagając sobie ręką, a po chwili wsadzała go trochę głębiej, jednak wciąż nie wszedł nawet do połowy. Paweł złapał ją za głowę i wpychał coraz głębiej aż poczuł jej gardło, więc parł dalej. Marysia zaczęła się krztusić i ślinić, a z oczu poleciały jej łzy. Wysunął go na chwilę, żeby mogła złapać oddech, a ona szybko zaczęła wciągać powietrze. Nie dał jej jednak długo odpocząć i znowu złapał mocno za głowę wpychając go w jej gardło, jednak teraz już lepiej to znosiła trochę mniej się krztusząc. Było słychać teraz tylko dźwięk jąder uderzających o jej podbródek. Przytrzymał go chwilę wciśniętego w jej gardło i zatkał palcami nos. Patrzył jak robi się cała czerwona i zaczyna brakować tchu, więc puścił ją dając pooddychać i odwrócił się na chwilę. W tym momencie Marysia resztką sił rzuciła się do ucieczki. Jednak on szybko złapał ją i brutalnie rzucił na łóżko, dając dwa silne liście w twarz. Z jej oczu poleciały łzy z bólu. Podniósł ją czule całując i powiedział – cholernie mi się podobasz i nie chcę Cię bić, dlatego bądź posłuszna rozumiesz ? – Marysia przecierając oczy pokiwała twierdząco głową Wiesz, że zasłużyłaś na karę tym nieposłuszeństwem ? – ponownie przytaknęła – przynieś mi swój najszerszy pasek. Marysia trzęsąc się cała podeszła do szuflady. Przyglądał się jej uważnie czy znowu nie będzie chciała uciec, ale ona nawet nie spojrzała na drzwi poddając się mu całkowicie. Podała mu swój szeroki pas z dużą klamrą, który używała do przepasania sukienek i zrezygnowana ze spuszczoną głową stała obok. Klękaj na łóżku i mocno się wypnij – Kiedy to uczyniła zamachnął się i z dużą siłą strzelił pasem w wypiętą dupę. Marysia zawyła, ale na jej dupę spadło kolejne 9 pasów, aż ta zrobiła się cała czerwona, a ona wyła. Odłożył pas No wiem, że bolało, ale zasłużyłaś, chodź pocałuj mnie – Marysia wykonała polecenie, a ich usta spotkały się w namiętnym pocałunku. Palcem starł jej łzy Zdejmij stanik, chcę je zobaczyć – Stanik opadł i Paweł zobaczył dwie nieduże, ale o dziwo pomimo wieku jeszcze sterczące piersi z ładnymi, dosyć dużymi sutkami w kolorze różowym i dużymi aureolami. Z zadowoleniem zobaczył, że sutki są mocno naprężone i spojrzał w jej oczy, na co ta spuściła zawstydzona głowę. Podszedł i zaczął je mocno ssać, szczypać i podgryzać, co spowodowało kolejne jęki bólu, ale o dziwo położyła delikatnie dłonie na jego ramionach. Są piękne, szkoda, że nie masz w nich mleka, połóż się – Wykonała rozkaz, a on klęknął i szybkim ruchem rozdarł jej rajstopy i figi na cipie. Zobaczył ładną, dosyć mocno owłosioną pizdę. Zaczął ją lizać, smakowała cudnie, miała lekki posmak potu ze strachu i całego dnia. Zaczął wsadzać do środka po kolei palce, aż weszła cała dłoń, którą mocno ruszał jednocześnie ciągnąc zębami i podgryzając łechtaczkę. Widział, że ją boli przez to, że jest prawie sucha. Wstał i próbował wsadzić jej, ale suchość temu przeszkadzała powodując ból u obojga. No tak, pomyślał stara baba, to i cipa już się nie nawilża. Leż spokojnie kurwo ! – Poszedł do kuchni i wziął cytrynę, przekroił na pół po czym wrócił do sypialni. Wycisnął połówkę na pizdę i wszedł w nią bez ceregieli po same jaja powodując jej krzyk. Zaczął ją ostro jebać. Cytryna dała efekt, bo cipa zrobiła się mokra, aż chlupało. Wziął jej nogę na ramiona, a drugą drugiej stópkę do buzi. Lizał ją, ssał palce i podgryzał je. Miał fioła na tym punkcie zwłaszcza w nylonach, a delikatny zapach i smak wywołany kilkudniowym noszeniem potęgował jego doznania. Zamienił stópki w buzi nie zwalniając tempa jebania. Marysia krzyczała i próbowała się odsuwać. Położył, więc stópkę na ramię. Przyciągnął ją i mocno trzymając za biodra jeszcze przyspieszył ruchy. Było teraz słychać głośnie uderzenia jąder o pośladki. Czuł, że główką uderza w macicę, aż wreszcie opór zelżał, bo ta rozwarła się przyjmując go. Połóż się na plecy głową w dół szmato!- Wykonała polecenie, a on kucnął nad jej twarzą i władował jej w gardło. Trzymając ją lekko za głowę ładował jej kutasa prosto w gardło, a ona cała się zapluwała i krztusiła. Wreszcie wyszedł dając jej odetchnąć. – No mam nadzieję, że dobrze go naśliniłaś, żeby lepiej wszedł do Twojej dupy Nie nie, błagam ! Ja nigdy tego nie robiłam ! – Wypnij się kurwo, jak nie chcesz znowu dostać, mówiłem Ci już, że bardzo nie lubię kiedy mi się sprzeciwia ! – Marysia ponownie łkając wypięła się. Dał jej kilka lekkich klapsów i rozdarł resztę rajstop i fig blokujących dostęp do czekoladowego oczka. Uporał się z materiałem i zobaczył malutkie, różowe i mocno zaciśnięte oczko. Splunął na nie i zaczął wpychać palce. Marysia zawyła i szarpnęła się, ale trzymał mocno. Wsadził trzy palce i mocno je pchał, a z jej cipki o dziwo kapały mocno soki. Wstał i chciał nasmarować nimi kutasa, ale jego wzrok padł na pozostałą połówkę cytryny. Trudno najwyżej trochę nas popiecze. Wziął ją i wycisnął całą na jej odbyt. Marysia wydarła się, o chyba ją nieźle zapiekło hehe. Przystawił kutasa do wejścia i mocno pchnął, a główka wskoczyła do środka. Oboje jęknęli, on, bo cytryna zapiekła w główkę, a ona z bólu. Nie zatrzymując się pchał dalej Nie kręć tak tą dupą, bo nie mogę dobić do końca – wreszcie wszedł po jaja i z tempem sprintera zaczął rżnąć nie przejmując się jej piskami i krzykami. Poczuł zbliżający się finał, więc przyspieszył jeszcze, po czym szybko odwrócił ją na plecy i wbił się w rozwartą macicę zalewając ją wulkanem spermy. Opadł zmęczony głową na jej brzuch. Po chwili nie zwiotczałym jeszcze kutasem zaczął lekko na zmianę ruchać jej dziury, wyjął go z jej dupy i podstawił pod nos Wyczyść go ładnie kurwo – Nie ! On był w moim tyłku ! Paweł nie przejmując się ścisnął mocno jej nos, co spowodowało natychmiastowe otwarcie ust w celu złapania powietrza i wsadził go jej głęboko, a ona nie mając wyjścia wylizała ze wstrętem na twarzy. Idziemy pod prysznic – wziął ją na ręce i zaniósł do kabiny, tam rozdarł jej resztkę rajstop i próbował postawić, ale nie mogła ustać na nogach, więc usiadła. Nie miała już nawet siły płakać, była wykończona i obolała. Paweł stanął nad nią i zobaczył przerażone oczy kiedy zaczął na nią sikać zalewając jej twarz i piersi, a złoty płyn spływał jej po cipie. Pocałował ją namiętnie Zajebista z Ciebie suka ! – Marysia poczuła, że chce jej się również siku, ale nim zdążyła zrobić cokolwiek z jej cipy, której przez to wszystko nie była w stanie już kontrolować zaczęła tryskać obfita fontanna moczu czując ogromny ból w środku i zalewając całą kabinę, a on patrzył na to jak urzeczony czując jak ponownie mu staje. Podczas kąpieli zmusił ją jeszcze do zrobienia loda z połykiem. Błagam Cię, zostaw mnie już i idź sobie- Wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni, mówiąc – Teraz to ja idę spać, bo padam, a muszę jeszcze spuścić się w twoją dupę i cipę, może zrobię Ci dziecko hehe – Wynoś się stąd ! – krzyknęła i z wyczerpania zasnęła. W nocy obudził ją jeszcze dwa razy zmuszając by dosiadła jego sterczącej pały i jak obiecał zalał jej jeszcze obie dziurki. Rano ubrał się i przed wyjściem ostrzegł – Tylko nic nie kombinuj, bo źle się to dla Ciebie skończy, pamiętaj!- Przy okazji powiedz mi jak często zmieniasz bieliznę i rajstopy ? – Co trzy dni – Świetnie, jeszcze cię odwiedzę – Dobrze – odpowiedziała zrezygnowana, bo było już jej wszystko jedno. Poczuła mokro między nogami i zobaczyła, że znowu nic nie czując sika w łóżko. Resztką sił zebrała się i poszła wszystko ogarnąć na powrót męża. Pomimo okropnego gwałtu czuła, że lubi tego faceta, takich rzeczy w sumie nigdy nie robiła.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    jan niezbedny
  • Dostawczyni jedzenia

    Paweł miał 28 lat i mieszkał na wsi. Nie przepadał za ludźmi, dlatego rzadko opuszczał swój dom. Pewnego dnia nie chciało mu się gotować i postanowił zamówić jedzenie jak czasami robił. Po pewnym czasie usłyszał dzwonek do drzwi. Poszedł otworzyć i zobaczył piękną długowłosą blondynkę o niebieskich dużych oczach, miała około 22 lata. Na jej widok oniemiał i zabrakło mu języka w gębie. Podziękował tylko, a płacąc wręczył jej spory napiwek, co wywołało szczery i piękny uśmiech. Kiedy dziewczyna odeszła szybko odstawił jedzenie i głośno dysząc oparł się o ścianę. Zrobiło mu się żal, że przez swoje lekkie ułomności spotęgowane dużą nieśmiałością nigdy nie będzie miał takiej dziewczyny. Za dwa dni sytuacja się powtórzyła, tylko tym razem dziewczyna radośnie go powitała, a on o dziwo dał radę odpowiedzieć ponownie wręczając sowity napiwek. Klął na siebie, że jest takim tchórzem. Ada wracając od niego rozmyślała, że pomimo swoich ułomności chłopak jest bardzo przystojny, uznała jednak, że jest zbyt nieśmiały by cokolwiek zrobić. Za trzy dni znowu zobaczyła znajomy adres na zamówieniu i pojechała ze swoim ostatnim zleceniem tego dnia. Paweł ponownie skrępowany otworzył drzwi. – Hej, mam dla Ciebie jedzonko, tylko czy mogę skorzystać z toalety, bo jadę na uczelnię, a to kawałek jest – Wpuścił ją do środka i wskazał drogę. Kiedy wyszła przemógł się i zapytał wskazując na pizzę – Może chcesz kawałek ? Jesteś głodna ? – W sumie chętnie, dzięki – Jedli w milczeniu nie spuszczając z siebie wzroku. Skończyli jednocześnie i dziewczyna kierując się niby do wyjścia podeszła i pocałowała go. Paweł był w szoku, ale nie czekając długo odwzajemnił pocałunek. Kontynuowali intensywne pocałunki, a po chwili Ada kucnęła i rozpięła mu spodnie wraz z bokserkami. Wyskoczył z nich na wpół już stojący kutas mmm, jaki duży – powiedziała oblizując się lubieżnie. Zaczęła delikatnie lizać główkę, co jakiś czas przeciągając językiem po całym kutasie. Wzięła go do głęboko w usta i zaczęła w szybkim tempie obciągać, złapał ją za głowę lekko dopychając, dzięki czemu przy każdym pchnięciu czuł ścianki jej gardła. Czując zbyt duże parcie wyszedł i podniósł ją do góry. Ponownie się całowali. Paweł pchnął ją lekko w kierunku podłogi. Położyła się, a on kucnąwszy szybko ściągnął jej białe adidasy i obcisłe niebieskie jeansy. Zobaczył czarne figi z dużą mokrą plamą na cipce Mmm, jesteś mokra – Tak na mnie działasz tygrysie – Szybko zsunął figi pod, którymi pokazała się śliczna cipka z ładnymi zaciśniętymi różowymi wargami, była cała błyszcząca od wyciekającego śluzu. Miała delikatny paseczek włosków na wzgórku. Z ochotą zabrał się za jej wylizywanie, wsadzając do środka również trzy palce. Czuł smak śluzu zmieszanego z oddawanym przed chwilą moczem. Ada zaczęła jęczeć, a łechtaczka drażniona również przez zwinny język mocno nabrzmiała. Złapała go za głowę i docisnęła czując nadchodzący orgazm. Krzyknęła i zaciskając nogi na jego głowie doszła zalewając jego twarz fontanną soków. Paweł klęknął i wbił się w nią zaczynając w szybkim tempie posuwać. Wziął jej stópki odziane w różowe skarpetki i zaczął na przemian ssać jej paluszki oraz całować podeszwy. Oh, jak dobrze, tylko nie kończ w środku, bo mam te dni, a nie biorę tabletek – wyjęczała. Nie przerywając ruchania i ssania stópek wyjąkał – dobrze, ale pokaż cycki – Ada podciągnęła bluzę i biały stanik, z pod, którego wyskoczyły małe spiczaste cycki ze sterczącymi sutkami. Zaczął je chwilę ugniatać, po czym wyszedł, a ona obróciła się wypinając zgrabny, umięśniony tyłeczek. Zaczął zachłannie wylizywać jej kakao. Adę, to zaskoczyło, nie była dzisiaj przygotowana i nie miała dużego doświadczenia w analu, ale w sumie pomyślała czemu nie. Wsadź mi w dupę -, nie trzeba było mu dwa razy powtarzać nasmarował kutasa sokami z cipki i przystawiwszy do zaciśniętego oczka pchnął mocno. Ada syknęła z bólu, ale główka nie weszła, więc ponowił zanurzając się w ciasnej gorącej dupie. Ada czuła parcie i rozpychanie, przez co lekko uciekała dupą, ale on złapał mocno i przedzierał się głębiej, aż dobił do końca powodując jej jęk. Zaczął ją coraz szybciej ruchać, tak, że jaja mocno uderzały o pośladki. Poczuł nadchodzący finał, więc wyszedł, a ona odwróciwszy się szybko wzięła go do ust i zaczęła drażnić językiem wędzidełko, dodatkowo dłonią gładziła mu jądra, a tego już było za dużo. Złapał ją mocno za głowę i dobijając do końca wpompował wielką ilość spermy w jej gardło. Ada uśmiechnęła się i wszystko połknęła na koniec oblizując zalotnie wargi. Ubrali się szybko, podeszła do niego Jestem Ada – uśmiechnęła się i pocałowała go – Muszę spadać – i wyszła. Paweł był uradowany, aż nie mógł uwierzyć w to co się wydarzyło, żałował tylko, że ta historia więcej się nie powtórzy. Przed snem dostał SMSa. Kiedy go czytał nie mógł w to uwierzyć „Dzięki było zajebiście. Wpadnę niedługo, tym razem na dłużej i powtórzymy to, tylko nie na podłodze, bo mnie strasznie bolą kolana i dupa, nie mówiąc o przeruchanym odbycie. Całuję Ada 🙂 P.s. Chuj z ryzykiem musisz się koniecznie spuścić mi w środku” Zaraz przyszedł MMS ze zdjęciem nagich cycków, z dopiskiem „nie miałeś zbytnio okazji, to chociaż w oczekiwaniu na spotkanie się na nie napatrz”. Od tego czasu często się spotykali, a wizyty te często się przeciągały do kilku dni.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    jan niezbedny
  • Moj sasiad V

    Po powrocie do mieszkania poszedłem do łazienki, nalałem do wanny ciepłej wody. Z trudem ściągnąłem z siebie koszulkę lepką od śliny i spermy. Spojrzałem na siebie w lustrze. Włosy na mojej prawej brwi były zlepione spermą sąsiada, czułem że mam zaschniętą ślinę na całej twarzy. Moje włosy były potargane a białka oczu całkiem przekrwione. Mój lewy policzek dalej był lekko zaczerwieniony po uderzeniu dłonią. Ściągnąłem spodenki, moje pośladki były za to purpurowe i obolałe. Mój tyłek bolał zarówno z zewnątrz jak i w środku. Wyciągnąłem z siebie korek analny a po nodze popłynęła mi resztka spermy i żelu.

    Nalałem sobie wody do wanny i zanurzyłem się cały. Ciepła woda złagodziła ból. Umyłem twarz, włosy leżałem w wannie i odzyskiwałem siły.

    Po dłuższym czasie spojrzałem na golarkę i piankę do golenia którą dał mi Arek. Wziąłem piankę i nałożyłem żel na rękę, lekko roztarłem go po lewej ręce i przejechałem maszynką po wierzchu nadgarstka. Golarka musiała być bardzo ostra bo za jednym pociągnięciem zgoliła wszystkie włosy, po których przejechała zostawiając za sobą gładka skórę. Ogoliłem rękę od łokcia do dłoni, opłukałem ją w wodzie i ze zdziwieniem dotykałem jaka jest gładka. Niespiesznie ogoliłem obydwie ręce a następnie zabrałem się za golenie nóg. Przez to że jestem blondynem i tak nie było widać że mam na nich dużo włosów ale po ogoleniu były gładkie jak u dziewczyn. Na samą myśl o tym podniecałem się coraz bardziej i gdyby nie to, że opróżniłem swoje jądra całkowicie gdy Arek naciskał swoją pała na moją prostatę to bym sobie zwalił. Po ogoleniu spuściłem wodę z wanny i spłukałem z siebie resztki piany i włosów prysznicem. Wytarłem się ręcznikiem i z ciekawości poszedłem do sypialni rodziców bo mieli duże lustro, w którym można się w całości przejrzeć. Nigdy wcześniej nie oglądałem się nago przed lustrem bo nie przyszło mi to do głowy, szczególnie, że kilka dni wcześniej byłem zwykłym nastolatkiem. Prawiczkiem, który z nudów jeździ po okolicy na rowerze albo gra z kolegami w piłkę a teraz od trzech dni obciąga i daje dupy sąsiadowi z góry. Stanąłem przed lustrem, patrzyłem na swoją szczupłą sylwetkę, na kolanach zrobiły mi się małe siniaki, obróciłem się tyłem do lustra żeby zobaczyć jak wyglądam od tyłu. Zawsze miałem jędrny tyłek w tym momencie jeszcze zaczerwieniony po klapsach. Gdy włosy przykryły mi twarz od tyłu wyglądałem zupełnie jak dziewczyna. Wróciłem do swojego pokoju i położyłem się na łóżku, zasnąłem natychmiast. Obudziłem się po kilku godzinach i usłyszałem, że mama wróciła z pracy i wypakowuje zakupy w kuchni. Szybko się ubrałem i wyszedłem jej pomóc.

    – Jak Ci minął dzień słonko? – zapytała. Na myśl o tym co robiłem rano a właściwie co ze mną robiono całe moje policzki się rozgrzały ze wstydu i podniecenia.

    – W porządku mamo. – odpowiedziałem.

    Poszedłem na chwilę do łazienki i zobaczyłem, że zostawiłem brudne ubrania na podłodze, golarkę na wannie a korek analny w umywalce. Szybko wszystko schowałem do kieszeni w spodnich i ukryłem w swoim pokoju.

    Później pomogłem mamie z obiadem. Gdy tata wrócił zjedliśmy razem a ja wróciłem do pokoju. Położyłem się znowu na łóżku i myślałem o tym co będę musiał zrobić kolejnego dnia. Przed snem przypomniałem sobie że miałem nosić korek w swojej dziurce. W łazience obmyłem korek, włożyłem go do ust. Kucnąłem i poślinionymi palcami masowałem swój tyłek. Gdy już się rozluźniłem wcisnąłem w siebie korek. Wróciłem do łóżka i poszedłem spać. Dla pewności ustawiłem budzik na 08:00 żeby być u sąsiada o 09:00. W środku nocy mój telefon zadzwonił. Odebrałem i usłyszałem głos sąsiada.

    – Zejdź przed klatkę kurwo, zaraz tam będę.

    Zaspany wstałem, było parę minut po czwartej. Ubrałem się w bluzę i spodnie. Wziąłem klucze do domu i po cichu wyszedłem z mieszkania. Idąc na dół byłem wystraszony i podniecony. Wyszedłem przed klatkę i czekałem. Sąsiad nie zjawił się przez 20 minut, już myślałem że nie przyjdzie i gotowy byłem wrócić na górę, co najwyżej zapukać do Arka, ale usłyszałem kroki. Arek szedł chodnikiem i lekko się zataczał. Podszedł do mnie i natychmiast złapał za włosy. Podprowadził do ławki i plunął mi w twarz. Czułem od niego alkohol.

    – Rozepnij mi spodnie kurwo.

    Sięgnąłem do jego spodni i rozpiąłem je, Arek wyciągnął swojego penisa i ściągnął moja głowę do swojego krocza. Usiadł na ławce i wcisnął swoją pałę w moje usta. Obciągałem mu na dworze przed swoim blokiem gdzie każdy, kto akurat wyjrzałby w tym czasie przez okno mógłby nas widzieć.

    – Obśliń go porządnie. – mówiąc to sąsiad docisnął mocniej moją głowę nabijając moje gardło na swojego kutasa. Arek pojękiwał gdy ja charczałem i ssałem jego penisa. Po kilku minutach wstał i popchnął mnie na ławkę szybko ściągnął moje spodnie. Włożył dłoń między pośladki i docisnął korek.

    – Grzeczna suka. – powiedział, po czym wyciągnął go szybkim ruchem ze mnie i wcisnął mi do ust. Stanął za mną i docisnął czubkiem swojej palki do mojej dziurki. Wcisnął się we mnie z całej siły a ja poczułem tylko ból. Jęknąłem, korek w ustach na szczęście trochę zagłuszył mój głos. Arek ruchał mnie jak sukę i trzymał za włosy. Za każdym wepchnięciem przeszywał mnie ból. Zaciskałem ręka oparcie ławki a druga zasłaniałem usta żeby nie być zbyt głośno. Z oczu popłynęły mi łzy. Arek dyszał coraz głośniej aż w końcu poczułem jak jego pała pulsuje w mojej dziurze. Doszedł głęboko we mnie. Sięgnął po korek do moich ust, wyszedł ze mnie a potem zatkał mi tyłek. Ściągnął mnie z ławki na chodnik.

    – Wyczyść swojego Pana kurwo. – Powiedział i znowu włożył mi w usta. Resztka spermy została mi w ustach. Arek podciągnął swoje spodnie i zapiął je.

    – Wstawaj. – Arek postawił mnie na nogi za włosy.

    Podciągnąłem swoje spodnie i poszedłem za sąsiadem do środka. Moje nogi drżały po tym jak sąsiad brutalnie się mną zaspokoił. Weszliśmy na górę na jego piętro. Arek otworzył drzwi i weszliśmy do środka. Zaczął się rozbierać, też ściągnąłem z siebie ubrania i weszliśmy do łazienki. Arek wszedł pod prysznic a ja czekałem. Machnął do mnie ręka żebym wszedł za nim.

    – Umyjesz mnie kurewko.

    Podszedłem do niego, podał mi żel pod prysznic, Arek odkręcił wodę. Nalałem żel na dłoń i namydliłem jego umięśnioną klatę, plecy i pośladki. Moje nogi drżały po seksie a tyłek był obolały. Sąsiad kazał mi usiąść, woda zamoczyła mi włosy, a przy siadaniu wypadł ze mnie korek, Arek nie zwrócił nawet na to uwagi, włożył mi ponownie swojego miękkiego kutasa do ust i posuwał moje usta przez kilka minut.

    – Za bardzo zmęczony jestem. – wybełkotał, zakręcił wodę i wyszedł z kabiny prysznicowej. Lekko zataczając się, owinął biodra ręcznikiem i wyszedł z łazienki. Ja chwilę jeszcze siedziałem pod prysznicem, żebym moje nogi i tyłek przestały boleć. Wytarłem się ręcznikiem i poszedłem do sypialni Arka. Leżał na łóżku i patrzył w telewizor.

    – Mam sobie iść? – zapytałem.

    -Zostań – powiedział, wskazując na drugą połowę łóżka.

    Położyłem się obok niego pod kołdrą, Arek wyłączył telewizor. Wyciągnął do mnie rękę i przyciągnął za biodro tak, że moje pośladki dotykały jego bioder.

    – Dobra z ciebie kurwa. – powiedział, następnie objął mnie ręka i zasnął. Sam byłem na tyle obolały i zmęczony, że też szybko zasnąłem. Obudziłem się tuż przed południem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    PP