Category: Uncategorized

  • Przygoda w szkole

    Jestem Monika i mam rocznikowo 17 lat. Wiele razy robiłam to w szkole, ale opiszę tutaj mój pierwszy raz. Od razu zaznaczę, że nigdy nie lubiłam stałych związków. Sytuacja wydarzyła się rok temu, gdy byłam w 1 klasie technikum. Bardzo podobało mi się w szkole średniej i miałam naprawdę super klasę, jednak już od pierwszego dnia szkoły złapałam kontakt z Marcinem z mojej klasy, bo był pierwszą osobą, jaka się do mnie odezwała. Pisaliśmy i rozmawialiśmy ze sobą w szkole wiele tygodni aż nadszedł październik. Już od jakiegoś czasu mi się podobał i wtedy, jako, że byłam jeszcze dziewicą to bałam się kontaktu intymnego z chłopakiem. Na szczęście dowiedziałam się od Marcina, że już był doświadczony i miałam wrażenie, że wszystko układa się abym to z nim przeżyła mój pierwszy raz. Wiedziałam, że mu się podobam, bo siadałam mu często na kolanach na przerwach i czułam czasami, że staje mu, gdy tak siadam. Chciałabym dodać, że w tamtym czasie oglądałam dużo filmów dla dorosłych, dlatego tak bardzo chciałam przeżyć swój pierwszy raz. Był wtorek, tego dnia, gdy usiadłam mu na kolanach na przerwie znowu poczułam, że coś mu się rusza. Była to ostatnia przerwa tego dnia, a warto wspomnieć, że tego dnia mieliśmy najwięcej lekcji i kończyliśmy, jako jedna z ostatnich klas w szkole. Gdy skończyliśmy lekcje Marcin powiedział żebyśmy zostali na chwilę w szkole. Poszliśmy na górne piętro pod już wtedy puste klasy po lekcjach. Co prawda nie byliśmy z Marcinem w związku, ale czasami zachowywaliśmy się jakbyśmy byli. Okazało się, że klasa jest otwarta, więc weszliśmy. Czułam, że to ten moment. Zamknęliśmy drzwi i zaczęliśmy się namiętnie całować. Usiadłam na ławce, a on zaczął mi ściągać spodnie. Zdjął swoje, po czym oboje zdjęliśmy majtki i od razu we mnie wszedł. Na początku poczułam krótki ból i nagle po tym fale rozkoszy. Było wtedy mi tak dobrze, że nawet nie pomyślałam o tym, że robiliśmy to bez gumy. Na początku lekko pojękiwałam, ale w pewnym momencie zaczęłam prawie krzyczeć próbując zasłonić sobie usta, aby nikt, kto mógłby być w tym momencie w szkole nas nie usłyszał. W pewnym momencie powiedział, że nie ma gumy i że mam klękać. Widziałam to na filmach, więc wiedziałam jak to się robi. Klęknęłam przed nim i wzięłam jego sprzęt w swoje usta. Złapał mnie za głowę i ruszał nią do przodu i do tyłu. Przez chwilę przytrzymał go tak głęboko, że głośno chrząknęłam. Bardzo mi się to spodobało. Po chwili przytrzymał mnie ostatni raz, po czym puścił moją głowę i poczułam, że skończył w mojej buzi. Połknęłam wszystko, co było. Od tamtego czasu pokochałam ten smak i tylko czekałam, aż będę mogła poczuć go kolejny raz. Marcin powiedział mi, że byłam bardzo grzeczna i spodobało mu się to. Po tamtej sytuacji zdarzało mi się czasami siadać na jego kolanach, ale więcej do niczego między nami nie doszło. Było to cudowne przeżycie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Monika Mazur

    Mam wiele takich historii ze szkoły i nie tylko, bo to są moje ulubione miejsca do seksu. Jak będzie tu fajny odzew to wstawię więcej moich historii. Pozdrawiam 🙂

  • Biuro 6

    Rozdział 6

    Rozejrzałam się dookoła. Obok mnie spała naga Fiołek. Jej usta zatykał knebel, a ręce były zakute w kajdanki.

    – Hmm już śpi, chodź – Powiedziałam do leżącego obok mnie Maksa.

    Z uśmiechem rozłożyłam nogi. Wiedza o tym, że Fiołek w każdej chwili może się obudzić strasznie mnie podniecała.

    Maks położył się na mnie i zaczął całować po twarzy. Ja odwzajemniałam całusy. Raz cmoknęłam go w policzek, raz w nosek, a kiedy indziej w uszko.

    – Hmm zerżnij mnie mocno – Zamruczałam.

    Maks wbił się w moją cipkę. Wykonał parę ruchów biodrami, dając mi tyle rozkoszy, że po prostu musiałam zajęczeć

    – Hmm chcesz mocno? – Zapytał piepsząc mnie powoli

    – Tak chce.

    Zaczął przyspieszać. Czułam jak jego jądra uderzają o mój tyłek.

    – Hmm powiedz, jak bardzo – Rozkazał

    – Hmm przeleć mnie jak sukę… Aa hmm chce krzyczeć.

    Maksymilian zaczął nabierać coraz większego tępa. Jego penis wysuwał się z mojej cipki i wysuwał spowrotem .

    – Hmmm, jak sukę tak. Ahmmm będziesz krzyczeć by obudzić Fiołek

    – O tak, właśnie tak.

    Maks ruszył. Pieprzył mnie szybko, brutalnie, nie dając mi chwili oddechu. Ja za to jęczałam głośno czując, jak jego kutas wbija się w moją cipkę.

    Fiołek otworzyła nagle oczy i nas zobaczyła. Zaczęła się szarpać z kajdankami i krzyczeć by ją puścić.

    Maksymilian spojrzał na mnie pytająco, a ja przytaknęłam.

    Rozwiązaliśmy ją

    Fiołek rzuciła się na Maksa. Zaczęła go całować po całym ciele, aż w końcu nabiła się na jego kutasa i pozwoliła się przelecieć na jeźdźca.

    Ja patrzyłam na nich, masując sobie cipkę. Kutas Maksymilian wchodził i wychodził z cipki Dari, a ręce ściskały wielkie, jędrne piersi. To był naprawdę podniecający widok.

    Nagle Maks złapał swoją partnerkę za biodra i po chwili byli w pozycji na pieska. Najpierw parę klapsów, potem rozsmarowanie śliny po dziurce analnej, a na koniec wbicie się penisa w ciasnego anusa.

    Fiołek jęczała, czując, jak jej tyłek jest rozrywany przez olbrzymiego kutasa.

    Oblizałam się po wardze i wyciągnęłam z szuflady wibrator. Nasmarowałam dildo lubrykantem i zaczęłam pieścić swojego anusa. Na początku tylko lekko drażniłam dziurkę i rowek. Potem wchodziłam powoli wibratorem w mój tyłek.

    – Aaahhmm – Jęknęłam i spojrzałam na Darie.

    Fiołek krzyczała z rozkoszy, podczas gdy Maks dawał jej klapsa za klapsem, rżnąc jej tyłek.

    Nagle Maksymilian zmienił dziurkę i spuścił się prosto do cipki Dari.

    Fiołek, dysząc położyła się na plecy, Maks usiadł na skraju łóżka, a ja wzięłam się za lizanie jego kutasa. Najpierw wylizałam spermę, potem skupiłam się na główce.

    Kutas Maksa szybko stwardniał.

    Spojrzałam mu w oczy, a on złapał mnie za głowę i zaczął pieprzyć w usta. Był szybki, brutalny, dziki. Ja mogłam się jedynie krztusić, czując, jak ogromny kutas wbija się w moje gardło.

    Po chwili mnie puścił, a ja wyplułam penisa i złapałam oddech. Następnie spojrzałam na Darie, która tak samo jak ja masturbowała się patrząc na moją zabawę z Maksem.

    Patrząc jej w oczy nabiłam się na penisa Maksymilian.

    Pierwsze co zrobiłam to zerkniecie na mojego kochanka, a gdy dostałam od niego potwierdzenie (w postaci rąk założonych za głową), że mam wolną rękę wróciłam wzrokiem do Fiołek.

    Wykonując powolne, ale równocześnie seksowne ruchy. Moja cipka robiła się coraz bardziej mokra od wbitego w nią kutasa. Przyspieszałam w różnych odstępach czasowych. Raz patrzyłam Przy tym na Darie, a raz na Maksia.

    Nagle poczułam jak kutas znajdujący się w mojej cipce zaczyna pulsować.

    Wiedząc, co to znaczy oddałam się Maksowi. On złapał mnie mocno za pośladki i zaczął, rżnąc moją cipkę.

    Nie mogąc wytrzymać położyłam się na niego i zaczęłam jęczeć do jego ucha. On oczywiście nie przerywał jebania i po chwili spuścił mi się do cipki.

    Maksymilian położył się na środku, ja na lewym brzegu, a Daria na prawym. Maks dyszał spokojnie, Daria całowała go po szyi, a ja zbierałam spermę z mojej cipki i zlizywałam ją z paluszków.

    Wymieniłam porozumiewawsze spojrzenie z Darią, a gdy ta mi Przytaknęła zeszłyśmy w dół. Ja lizałam lewy bok kutasa, Fiołek prawy. Nasze języczki co chwila stykały się ze sobą w czasie pieszczot kutasa. Nagle coś mi wydało jasny rozkaz. Pocałowałam Darie w usta.

    Obudziłam się spadając z łóżka.

    Położyłam się z powrotem . Obok mnie spała Agata, zegarek na ścianie pokazywał 3:00, a przez okno widziałam świecący na niebie księżyc.

    Mimo późnej pory i zmęczenia nie zasnęłam od razu. Zamiast tego rozmyślałam nad znaczeniem tego snu. Trójkącik z Darią, pozwolenie jej, by zrobiła to z Maksiem. Szybko zrozumiałam, ze sen pokazuje mi to czego chce a chce seksu z Maksem i przyjaznych stosunków z Fiołek. Wiedząc to postanowiłam , że zrobię wszystko by zakopać ten cały topór wojenny, czy jak się tam mówi.

    Po tym postanowieniu zasnęłam wtulona w plecy Cyrki.

    Daria Fiołek

    Byłam unieruchomiona. Moje nadgarstki i kostki były przyklejone do ściany przez taśmę klejącą, w ustach tkwił knebel, a w nagie ciało uderzało zimno.

    Próbuje się uwolnić. Niestety taśma nie puszcza, a knebel uniemożliwia mi wezwanie pomocy. W końcu się podaje i zrezygnowana. Patrzę przed siebie.

    Na ogromnym łóżku leży Maksymilian i Teresa. Obaj są nadzy i podnieceni.

    Różykowska podchodzi do mnie i przytula się z uśmiechem. Nasze sutki stykają się ze sobą, a ręce mojej oprawczyni ściskają moje pośladki.

    – Już ci go nie oddam – Mówi mi do ucha seksownym, demonicznym głosem – Teraz to ja będę się z nim zabawiała, i to codziennie, na twoich oczach. W końcu da mi dziecko, a ty hmm ty będziesz najwyżej naszą zabawką – Powiedziała dotykając mojej pochwy.

    Zaczęłam płakać, czując, jak jej ręka dotyka mojej intymności, jak jej palce wchodzą w moje wnętrze.

    Po chwili demon odszedł.

    płacząc patrzyłam na dwoje kochanków. Maksymaln leżał na plecach, całując się namiętnie z leżącą na nim i masująca jego przyrodzenie Teresą. Różykowska spojrzała na mnie, uśmiechając się jak Kot z Che shire. Następnie usiadła okrakiem na Maksymilianie, pozwalając, by jego fallus wszedł do jej pochwy.

    Teresa uprawiała z Maksymilianem seks w pozycji na jeźdźca. Wykonywała powolne, ale równocześnie seksowne ruchy biodrami w wariancie przód, tył, przód, tył.

    Maksymilian w tym czasie leżał głośno jęcząc. Bycie uległ wobec Teresy sprawiało mu przyjemność, a gdy jego pani pozwoliła mu pieścić swoje piersi doszedł do skraju podniecenia.

    Teresa odchyliła się lekko do tyłu i spojrzała na mnie przez ramie. W jej oczach widziałam nie tylko podniecenie i rozkoszne którą sprawiał jej stosunek, ale i satysfakcje z poniżenia mnie.

    Nagle usłyszała Krzyka Maksymiliana i zobaczyłam jak pochwę Różykowskiej wypełnia jego nasienie.

    Poczułam uległe. Myślałam, że orgazm oznacza koniec moich tortur, możliwość odpoczynku przed następnym upokorzeniem.

    Niestety się myliłam. Teresa usiadła okrakiem na twarzy Maksymilian, a gdy ten zaczął zlizywać nasienie uśmiechnęła się i mrucząc cicho zachęcała go do dalszych pieszczot sposobem cunnilinctio.

    Z przerażeniem patrzyłam jak przyrodzenie Maksymiliana ponownie osiąga stan erekcji.

    Teresa pozwoliła Maksymilianowi jeszcze przez chwilę delektować się smakiem jej kobiecości. Następnie znowu zmieniła pozycje na jeźdźca, ale tym razem odwróconego.

    Patrząc na mnie wykonywała ruchy biodrami w formacie góra, dół, góra, dół, a po chwili przemówiła :

    – Płacz do woli. Od teraz to ja będę z Maksem, a ty będziesz co najwyżej naszą zabaweczką do ruchania. Będziesz nasza szmatą rozumiesz…

    Z przerażeniem słuchałam jak mnie obrazą, a gdy zobaczyłam, że penis Maksymilian co chwile tryska, wypełniając jej pochwę nasieniem zrozumiałam, że mówi prawdę.

    Obudziłam się z krzykiem . Moje serce biło tak szybko, że słyszałam uderzenia, a twarz zrobiła się czerwona.

    Śpiący obok mnie Maksymilian obudził się i widząc mój stan zapytał :

    – Stało się coś?

    – Miałam koszmar. Nic wielkiego – Odpowiedziałam, kładąc się sporotem.

    Maksymilian przytulił mnie mocno i zaczął mnie całować po twarzy

    – Boisz się tego wyjazdu? – Zapytał i mówił dalej – Dariś wiesz, że kocham tylko ciebie. To, że czasem mam ochotę na flirt z tą czy inną nic nie znaczy.

    – Ale normalnie nie umawiasz się ze swoimi ex – odpowiedziałam.

    Maksymilian zachichotał

    – Skarbie dobrze wiesz, że chce być z tobą do końca. Spij dobrze.

    Maksymilian położył się na boku i zasnął.

    Spojrzałam na wiszący na zachodniej ścianie zegar, który wskazywał 3:00. Mimo późnych godzin wieczornych postanowiłam nie zasypiać od razu. Czas między 3:00, a 3:25 poświęciłam na wyżywanie w myślach Maksymilian od zdrajców, erotomanów i uległych. Potem czas między 3:25, a 3:45 wykorzystałam na analizę mego snu. Szybko powiązałam ze sobą symbole i poszlaki, i zrozumiałam, że był to sen proroczy mimo tego, że nie wierzę zbytnio w magię.

    Zasnęłam z postanowieniem, że nie mogę pozwolić, by Teresa odebrała mi Maksymilian i że muszę tego dopilnować wszelkimi możliwymi sposobami.

    Teresa Różykowska

    Obudziłam się gdzież tak koło szóstej rano.

    Całkiem naga wyszłam z sypialni i usiadłam na kanapie w salonie. Obok mnie leżała Agata, która masując sobie cipkę oglądała jakiegoś przypadkowego pornosa

    – Dobry film? – Zapytałam.

    Agata przytuliła się do mnie i zaczęła masować mi cipkę. Ja oczywiście zaczęłam masować jej.

    – Ta mała – Wskazała na obciągającą okularnice – obciąga gliniarzowi by nie dał jej mandatu. A ta tu – Wskazała na rudą policjantkę, która ssała jądra gliniarza – Jej w tym pomaga.

    – Stałaś wcześniej, by obejrzeć takie badziewie? – Zapytałam

    – Szczerze to nie. Obudziłam się o piątej i jakoś tak nie mogłam zasnąć.

    Westchnęłam i dałam jej klapsa w pupę

    – Może prysznic? – Zaproponowałam.

    Cyrka tylko się uśmiechnęła i chwyciłam mnie za rękę. Po chwili obie poczułyśmy kroplę wody spływające po naszym ciele.

    Przytuliłam się do pleców Agi i złapałam ją za biust. Masowałam piersi, szczypałam sutki, Ugniatałam cycki.

    Agata mruczała przyjemnie, aż nagle się obróciłam i zaczęłam mnie całować. Najpierw po twarzy, a potem po szyi, biuście, brzuchu, łonie i w końcu po cipce. Lizała delikatnie łechtaczkę, patrząc mi w oczy, a ja głaskałam ją po głowie.

    – Hmm mocniej – Jęknęłam.

    Cyrka wbiła się językiem w moją norkę. Jej języczek wbijał się głębiej, rozpychał się robiąc kółka, uderzał boki, a po chwili Aga znalazła mój punk G.

    Jęczałam, czując, jak Agata pieścić punkt czubkiem języka. Czułam jak ślini go, przejeżdża po nim języczkiem. Była w tym naprawdę dobra.

    – Czas na finał – Powiedziałam i oparłam się o sąsiednią ścianke prysznica.

    Cyrka zaczęła drażnić moją analną dziurkę językiem, a palcami pieściła punkt G robiąc na nim kółka i masując go.

    Jęczałam cichutko czując, jak Agata zabawia się moimi dziurkami. Jak wbija się językiem na parę sekund do środka mojego tyłeczka, jak wyjmuje palce w mojej cipki by rozsmarować moje soczki na moim guziczku i wbić się ponownie. Moja rączka powędrowała do mojej łechtaczki i zaczęła drażnić mój guziczek.

    – Ah hmm tak – Jęknęłam, czując, że dochodzę.

    Cyrka tylko się uśmiechnęła i z radością przyjęła mój squirt.

    Z lekką zadyszką spojrzałam na Agatę. Ta oblizała się po wargach i oparła się podobnie jak ją o ścianę.

    – Za chwilę wrócę – Powiedziałam wychodząc.

    Minęła minuta lub dwie, a ja wróciłam z założonym straponem. Strapon był nowy. Gruby, długi na 22 cm i o dość fantazyjnym kształcie i kolorze. Z tego, co wiem miał być wyobrażeniem kutasa smoka, ale to mnie akurat nie obchodziło. Ciekawiła mnie za to pewna funkcja

    – Hmm wiesz, co lubię – Zamruczała Agata.

    Stanęłam za nią, przytuliłam się do jej pleców i wbiłam się w jej tyłek. Jęknęła, syknęła i pozwoliła się pieprzyć.

    Nie byłam szybka. Wsuwałam i wysuwałam się dość powoli i delikatnie by dać jej chwile na przygotowanie się.

    W międzyczasie zaczęłam ugniatać jej pierś jedną ręką, a drugą zawędrowałam do jej cipki. Raz skupiałam się na łechtaczce. Raz wchodziłam na chwile do środka, a raz skupiałam się do krótkich pieszczotach warg sromowych.

    Agata jęczała chicho, a ja zaczęłam ją całować po szyi

    – Gotowa? – Zapytałam.

    Gdy zobaczyłam, że Cyrka mi przytakuje zaczęłam przyspieszać. Wbijałam się w jej tyłeczek coraz głębiej i głębiej słuchając jęków Agatki. Nagle zdjęłam rękę z jej piersi i dałam jej mocnego klapsa, a za nim drugiego i trzeciego.

    – Aaaaamm mocniej! – Syknęła przez zęby.

    Uśmiechnęłam się i spełniłam jej prośbę. Dawałam jej klapsy, pieściłam jej guziczek, a nawet odważyłam się ją delikatnie ugryźć w szyje.

    Zabawiałyśmy się tak parę minut i Agata doszła.

    Wiedząc, że to ta chwila ścisnęłam, jądra, dilda i do tyłka Cyrki trysneła Sztuczna sperma.

    – „Hmmm dobrze, że kupiłam ten strapon” – Powiedziałam sama sobie w myślach.

    Oparta o ścianę dyszała cicho. Przytuliłam się do jej pleców zaproponowałam szybki prysznic i szybkie wyjście z domu, by uniknąć korków.

    – Pewnie – odpowiedziała – Tylko naprawdę szybki

    – Hehee a co boisz się drugiej rundy

    – Boję się rachunków za wodę.

    Daria Fiołek

    Śpiąc poczułam nagłe liźnięcie w okolicach łechtaczki. Wiedziałam, co to oznacza i pewna siebie powiedziałam :

    – Hmm Maksiu daj swojej pani jeszcze chwilę.

    Mówiąc to patrzyłam na zegarek, który pokazywał 5:51.

    Maksymilian nie ustępował. Lizał moją kobiecość łapczywie i szybko. Jego język wchodził we mnie na parę sekund lub dobierał się do mojej łechtaczki i nie dawał jej spokoju.

    – Maksiu – Warknęłam.

    Maksymilian pocałował czulę moje łono.

    – Ale to nasz ostatni dzień przed wyjazdem.

    Pozwoliłam mu położyć głowę na moich piersiach i głaszcząc go po włosach zapytałam :

    – I co z tego

    – Chcesz, by o naszej tajemnicy dowiedziała się Różykowska?

    Otworzyłam oczy i roześmiałam się zdając sobie sprawę, że zapomniałam o tak ważnym aspekcie wyjazdu, jakim jest zakaz seksu BDSM. W końcu musiałam dbać, by moja tajemnica niewyszła na światło dzienne, a robienie tego mieszkając pod jednym dachem z Różykowską było ryzykowne i absurdalne

    – Hmm dobry piesek – Powiedziałam, masując przyrodzenie Maksymilianowi – Przynieś mi moje zabawki to zaspokoję cię za wszystkie czasy.

    Maksymilian pobiegł na czworaka do drugiego pokoju, a ja poszłam za nim spokojnym, opanowanym krokiem

    – Dziękuje piesku – Rzekłam, zabierając od niego gorset, który trzymał w zębach.

    Weszliśmy do małego pokoju. Na licznych półkach leżały różne akcesoria do seksu BDSM.

    – Do sypialni! – Rozkazałam krzykiem, wybierając zabawki.

    Do sypialni wróciłam po pięciu minutach. Maksymilian czekał na mnie cierpliwie leżąc wygodnie na łóżku.

    Czując coraz większe podniecenie zakryłam Maksymilianowi oczy za pomocą czarnej chusty.

    – Wypnij się – Rozkazałam.

    Maksymilian wypiął posłusznie swój tyłek, a ja dałam mu delikatnego klapsa w lewy pośladek. Następnie wyjęłam z torby pierwsze akcesorium, które zamierzałam dzisiaj wykorzystać.

    Zabawką był niewielki wibrator, który postanowiłam wyprobować jako pierwszy.

    Delikatnie i powoli rozsmarowałam lubrykant na tyłku Maksymiliana. Następnie weszłam wibratorem w jego odbyt i zapytałam :

    – Gotowy?

    Maksiu przytaknął mi ruchem głowy. Włączyłam wibrator.

    Akcesorium zaczęło wibrować w ciasnym odbycie Maksymiliana, dając mu sporo przyjemności. Dowodem na to był jego penis, który powoli przechodził w stan pełnej erekcji.

    Wykorzystując możliwość zaczęłam stymulować prącie mojego partnera. Raz robiłam to językiem, a kiedy indziej za pomocą rąk. Byłam delikatna i powolna, ale przy tym seksowna i na swój sposób władcza.

    – Podoba ci się pieseczku? – Zapytałam.

    Maksiu odpowiedział mi kolejnym przytaknięciem.

    Pozwoliłam Maksymilianowi zabawiać się tak ze mną do 5:12. Następnie zmieniłam pozycje, bojąc się monotonii w stosunku.

    – Obróć się – Rozkazałam.

    Maksymilian obrócił się, tak by w pozycji na pieska być skierowany twarzą w stronę drzwi. Ja w tym czasie założyłam czarne, nylonowe rajstopy.

    Usiadłam na krawędzi łóżka i dotknęłam palcem u stopy jego nosa

    – Ssij – Rozkazałam.

    Maksymilian zaczął delikatnie ssać moje palce u stóp. Jego język dokładnie je oblizywał, a wargi się mocno zaciskały.

    Z trudem sięgnęłam do torebki i wyciągnęłam z niej niewielki korek analny, który z trudem włożyłam do odbytu Maksia.

    Mój kochanek jedynie syknął i wrócił do lizania.

    Wiedząc, że ten korek nic mi nie da wyjęłam go z anusa Maksymilian i zastąpiłam go kolejnym, który był większy i dłuży od swojego poprzednika.

    Tym razem Maksymilian jęknął parę razy.

    – Podoba ci się? Chcesz więcej? Ma być bardziej ostro? – Zapytałam.

    Dostałam kolejne przytaknięcie głową.

    Wstałam z łóżka

    – Wróć do poprzedniej pozycji – Rozkazałam.

    Maksymilian wykonał polecenia, a ja w tym czasie założyłam strapon.

    Dildo miało dwadzieścia centymetrów i wyglądem przypominało końskie prącie.

    Wiedząc, że zapewni to dobry poślizg rozsmarowałam nową dawkę lubrykantu po anusie Maksymilian.

    Wyciągnęłam knebel z ust mojego kochanka

    – Gotowy? – Zapytałam, drażniąc anus Makisa czubkiem dilda

    – Oczywiście.

    Delikatnie i powoli wbiłam się w ciasny odbyt Maksymiliana. Czułam minimalny opór, ale to mnie tylko podniecało. Po chwili cały dildos był w jego anusie.

    Położyłam się na nim i polizałam go po uchu.

    – Wiesz, że uwielbiam te pozycje – Wyszeptałam.

    – Wiem, wiem.

    Uprawiałam z nim seks analny. Dildo wysuwało się i wsuwało spowrotem w jego odbyt dając mojemu pieskowi masę przyjemności. Po chwili zaczęłam przyspieszać, czując coraz mniejszy opór.

    Maksymilian jęczał, stęknął i krzyczał, czując, jak ogromne dildo rozpycha jego odbyt.

    Dałam mu klapsa w tyłek

    – Chcesz więcej? – Zapytałam.

    Kolejny klaps, ale tym razem w prawy pośladek

    – Tak… Ah hmm tak chce.

    Zaczęliśmy uprawiać, że sobą dziki, szybki i brutalny seks. Gryzłam Maksymiliana po szyi, dawałam mu klapsy, podduszałam, a on jęczał, prosząc o więcej.

    W końcu z jego penisa wytrysnęło nasienie

    – Zliż to – Rozkazałam, wychodząc z jego odbytu.

    Maksymilian zlizał swoje nasienie z kołdry oraz że swojego ciała jak przystało na pożądanego pieska.

    Nagle w moim telefonie zadzwonił dzwonek, który oznaczał, że mamy tylko dziesięć minut na wyjście z domu, jeśli chcemy uniknąć porannych korków.

    Teresa Różykowska

    Agata i ja dojechałyśmy do pracy zmęczone. Korki, które miałyśmy, ominać okazały się na nas czekać, a jakby tego było mało obie spóźniłyśmy się do pracy o pół godziny, więc Iwona zaczęła do nas, wydzwaniać co się dzieje.

    – Sama jesteś sobie winna. Po co robiłaś Fiołek te żarty – Powiedziała Cyrka, gdy wysiadłyśmy z auta.

    Idąc przez firmowy parking Odpowiedziałam jej :

    – Hmm nie wiem może dlatego, że Fiołek się na mnie uwzięła.

    – Po prostu jest trochę zazdrosna

    – A o ciebie niby nie jest zazdrosna? Albo o Iwonę lub siostry

    – Nie, ale przypomnę Ci, że tylko ty jesteś ex Maksa.

    Warknęłam wkurzona

    – Fiołek na pewno się na mnie uwzięła

    – Fiołek na pewno jest jedynie zazdrosna

    – Fiołek was słyszy.

    Za pobliskiego auta wyszedł Maks razem ze swoją żoną. Maksiu był uśmiechnięty, to on powiedział, Fiołek was słyszy, by żartem złagodzić sytuację. Niestety Daria zamiast się uśmiechnąć nadal była rozzłoszczoną na mnie wywłoką

    – Emm was też zatrzymały korki? – Spytała Agata, patrząc raz na mnie, a raz na Fiołek

    -, Zaraz skończą sobie do gardeł, – Pomyślała wtedy, jeśli wierzyć jej opowieścią.

    Cała nasza czwórka skierowała się do wind. Ja z Agatą wsiadłyśmy do pierwszej, a Maks i Fiołek do drugiej

    – Druga nieczynna! – Krzyknął ktoś z recepcji.

    Fiołek przegryzła wargę i wsiadła do windy razem ze mną. Ja przytuliłam się do jednej ściany, ona do drugiej, a Cyrka i Maksymilian nas oddzielali.

    – Nie krępujesz się wyjazdem? – Zapytał mnie Maks

    – Nie! – Odpowiedziała za mnie Agata i nadepnęła mu na stopę.

    Winda wjechała na nasze piętro. Fiołek szybkim krokiem skierowała się do biura Maksa, a ja do pokoju dla kobiet, by wypić trochę kawy na uspokojenie. Zaczęło się od jednej szklanki , a skończyło się paru kubkach.

    Praca szła mi mi dość szybko. Zadania nie były trudne mimo przydzielamia ich przez Fiołek, a chłopaki sami się obsługiwali. Sami podwijali mi spódniczke lub rozpinali koszulę by przelecieć mnie analnie, wylizać mi cipkę czy possać piersi.

    Nagle usłyszałam za plecami :

    – Teresa?

    Obróciłam się i zobaczyłam Przemka. Nieborak, rumieniąc się na twarzy wręczył mi niewielką paczkę

    – Jest tam seksi bielizna dla żony – Powiedział – Możesz ją ubrać? Chce zobaczyć, czy podoba się kobietą.

    Uśmiechnęłam się i spojrzałam na niego podejrzliwie

    – A może chcesz zobaczyć jak w nim wyglądam i przy okazji mnie przelecieć w firmowym WC

    – No to może okazyjnie.

    Pokręciłam głową na boki i poszłam z nim do ubikacji. Tam zamknęłam się w kabinie i zaczęłam się rozbierać. Koszula, pończochy, majteczki i stanik. Wszystko to lądowało na drzwiczkach do kabiny by podniecić swoim widokiem Przemka.

    Następnie zaczęłam się przebierać i po chwili byłam już seksi pokojówką. Krótka spódniczką pokazująca mi tyłeczek i cipkę zakrytą przez Czerne, koronkowe majteczki, ładny i wygodny gorset, wełniane zakolanówki, szpilki i do tego zarzucana na ramiona halka.

    – Ma gust – wyszeptałam.

    Wyszłam z kabiny i spojrzałam na Przemka

    – Już posprzątane. Może Pan… Sobie ulżyć – Powiedziałam, patrząc na namiot na jego spodniach.

    Przemek uśmiechnął się szeroko załapując moją aluzję

    – Pani tak tu pracuje. Chyba człowiek się może podniecić. Taka ładna kobieta, taki strój

    – Hmm jest Pan taki miły.

    Oblizałam się ukradkiem po wargach, widząc, jak Przemek wyciąga, że spodni twardego, proszącego się o pieszczoty kutasa

    – Hmm, ale co jeśli nas zobaczą? – westchnęłam

    – Wtedy się przyłączą do zabawy. Taka suczka jak ty na pewno ma branie.

    Uklęknęłam, udając skrępowania. Tak naprawdę ta mała scenka mnie nieźle podniecała.

    Zaczęłam bawić się penisem Przemka. Ocierałam o niego policzek trącałam go noskiem, lizałam i całowałam. W końcu, jednak postanowiłam zakończyć te igraszki i wzięłam kutasa do buzi. Ssałam delikatnie i bez pośpiechu. Mój języczek pracował bez przerwy, a wargi zaciskały się na trzonie fiuta.

    Przemek w tym czasie mruczał cicho i głaskał mnie po włosach.

    Ssałam tak jeszcze parę minut, delektując się smakiem i zapachem kutasa i w końcu usłyszałam :

    – Hmm chyba pora na finał. Może spuszcze się w ciebie.

    Wyplułam penisa i udając zaskoczenie westchnęłam

    – Ale… Ale ja mam taką ciasną cipkę. Pana… Pana sprzęt na pewno się do niej nie zmieści

    – Hahah, ale ja mam ochotę na twoją dupkę.

    Wstałam z klęczek

    – Ale… Ale mnie tam boli.

    – Ohh będę delikatny.

    Udając zaskoczenie oparłam się o ścianę.f

    Przemek położył się na mnię i zaczął ocierać swojego kutasa o mój rowek. W międzyczasie wyjął moje piersi z miseczek gorsetu i zaczął je ugniatać, masować i szczypać

    – Niech pan będzie delikatny – Poprosiłam piskliwym głosikiem.

    Przemek uśmiechnął się pod nosem i wbił się we mnie z impetem, rozrywając moją analną dziurkę. Pieprzył mnie szybko i brutalnie co chwila, sprzedając mi klapsy.

    Zaczęłam jęczeć, a on zakrył moje usta dłonią.

    Nagle ktoś wszedł do ubikacji. Był to Daniel, który na nasz widok tylko się uśmiechnął

    – Teresa, a ty nie masz pracy? – Zapytał – Rano mamy czas jedynie na szybkie numerki.

    Przemek wrócił do maskowania rękami moich piersi i nie przerywając jebania mnie dał mi dojść do głosu

    – Okna aaaammmu umyje potem.

    Daniel podniósł brew i opuścił ją, zauważając strój pokojówki

    – Hmm mam nadzieję, że pani mi też pomoże. Tak długo pani tutaj pracuje i się na Panią napaliłem.

    Przemek wykonał jeszcze parę ruchów i spuścił się do mojej dupci.

    – Proszę – Powiedziałam.

    I tak oto godzina upłynęła mi na graniu sprzątaczki i dawaniu dupy każdemu, kto wszedł do WC.

    Będąc już w normalnych ubraniach podeszłam na Iwony i wręczyłam jej strój

    – A po chuj mi to – Warknęła Kier

    – Jutro wyjeżdżam z Fiołek i Maksem w góry, a nasi chłopcy się już napalili na sprzątaczkę – Powiedziałam zerkając na uśmiechającego się do mnie Przemka

    – Hola, hola. Chcesz mi dać strój, w którym właśnie się jebałaś? I to w firmowym kiblu? – Zapytała.

    Przytaknęłam

    Iwona spojrzała na mnie, a potem na strój. Potem znowu na mnie, strój, ja, strój i w końcu się uśmiechnęła

    – Biorę – Powiedziała i krzyknęła! – Chłopcy za chwilę będzie ta nowa sprzątaczka. Powitajcie ją ładnie dobrze!

    Z uśmiechem patrzyłam jak Kier wchodzi do WC przebierająć się po drodze.

    Daria Fiołek

    Siedząc na biurku Maksymiliana obracałam w dłoniach paczkę. Paczkę kurier przyniósł dokładnie minutę temu.

    – Co zamówiłaś? – Zapytał mnie Maksymilian.

    Podeszłam do drzwi :

    – Parę zabawek dla mojego pieseczka. – Odpowiedziałam.

    Maksymilian podszedł do mnie z uśmiechem.

    Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz. Upewniłam się, że nikt nas nie widzi i rozkazałam Maksymilianowi, uklęknąć i na czworaka iść za mną.

    Weszliśmy do pokoju, w którym Maksymilian sprawdzał nowe pracownice.

    – Na kanapę – Rozkazałam.

    Maksymilian wykonał rozkaz, a ja otworzyłam paczkę. Wyciągnęłam maskę psa i korek analny z doczepionym ogonem.

    Maskę i korek oczywiście dałam Maksymilianowi, który założył z ochotą oba akcesoria.

    Usiadłam na kanapie i rozłożyłam nagi na M.

    Maksymilian przybiegł do mnie na czworaka i zaczął lizać moją kobiecość. Drażnił łechtaczkę językiem, naciskał na punkt G, całował wargi sromowe. Był mistrzem w seksie oralnym.

    Zamknęłam oczy i poczułam nagle jak Maksymilian wskakuje na kanapę i kładzie się na mnie.

    – Niedobry piesek – Powiedziałam, czując jego męskość, dotykającą moich ud.

    Maksymilian mnie nie słuchał. Zamiast tego warczał i ocierał swoje przyrodzenie o moją pochwę.

    Wiedząc co ma na myśli zaczęłam grać przerażoną kobietę. Prosiłam go by mnie nie gwałcił, krzyczałam o pomoc, wyrywałam się.

    Maksymilian tylko uśmiechnął się delikatnie i wbił się we mnie. Rżnął mnie w pozycji misjonarskiej tak szybko i mocno, że mój orgazm był tylko kwestią czasu.

    – Proszę!… Przestań! – Krzyczałam.

    Maksymilian siłą ustawił mnie w pozycji na pieska i wbił się w mój odbyt. Następnie wykonał parę ruchów biodrami i trysnął spermą do mojego odbytu.

    – Hmm uwielbiam te nasze zabawy w gwałt – Wyszeptał mi do ucha

    – Też je lubię. Ahem może pozwolę ci częściej przejmować inicjatywę.

    Maksymilian polizał mnie po uchu i odpowiedział :

    – Wolę jak ty mną rządzisz

    – Dobrze piesku.

    Teresa Rożykowska

    Nie wstając z krzesła spojrzałam raz na Leszka, a raz na Daniela. Potem się uśmiechnęłam i spojrzałam na ich kutasy. Były twarde i gotowe do działania, a czerwona główka tylko mnie podniecała

    – Nie macie dość? – Zapytałam klękając – Obaj wzięliście mnie w WC, a potem Iwona. Przyznać się, gdzie chowacie viagrę.

    Obaj się zaśmiali, a Daniel pogłaskał mnie po głowie.

    Zaczęłam lizać ich penisy. Najpierw skupiłam się na Danielu. Lizałam żołądź co jakiś czas zahaczając o napięte jak struna wędzidełko. Robiłam to powoli i delikatnie, przyspieszając co jakiś czas na parę sekund.

    – Aaahhmm mistrzyni – Zamruczałam Daniel – Słyszaliście co krzyczała Daria?

    Słuchając ich rozmowy zaczęłam pieścić penisa Leszka, którego wcześniej zaspokajałam ręką. Tym razem skupiłam się na ssaniu jąder, a kutasa lizałam okazyjnie.

    – No pewnie, że tak – Powiedział Leszek – Też zabawiam się, że swoją żoną w gwałt. Nawet niezła zabawa.

    – Z Teresą to oni będą mieli codziennie ostrzejszą zabawę. Zakład, że pierwszego dnia ktoś z nich roztrzaska sobie łeb?

    Wykorzystując okazję ścisnęłam lekko jądra Daniela

    – Ał FFFF przepraszam, przepraszam. – Powiedział Daniel.

    Spojrzałam na niego i machnęłam ręką.

    – Nic się nie stało – Powiedziałam, zmieniając penisa.

    Tym razem nie bawiłam się w lizanie i całowanie. Ssałam pewnie i stanowczo biorąc całego kutasa do ust.

    Daniel uśmiechnął się szyderczo i zaczął mnie głaskać po włosach. Potem jednak złapał mnie mocno za głowę i zaczął pieprzyć moje gardełko.

    Krztusiłam się czując, jak jego kutas uderza o moje migdałki. Mimo to czerpałam z tego masę przyjemności.

    Po chwili poczułam jak tryska mi do gardła, a potem robi to drugi i trzeci raz. Bez wahania połknęłam spermę.

    Patrzyłam na odchodzącego Daniela, a następnie spojrzałam na Leszka, który w międzyczasie usiadł na moim krześle.

    Wykorzystując okazję rozpięłam koszulę uwalniając moje piersi zakryte przez czarny, koronkowy stanik.

    Leszek z ochotą włożył Kutasa w rowek między moimi piersiami a następnie złapał mnie mocno za biust. Sam podyktował tępo Hiszpana, a ja mogłam mu jedynie użyczyć swoich piersi.

    Wystarczyła minuta lub dwie i Leszek trysnął mi na twarz.

    Z ochotą zlizałam z siebie spermę, doprowadziłam się do porządku i wróciłam do pracy.

    Daria Fiołek

    Maksymilian leżał na plecach, udając głaskanego po brzuchu psa.

    Ja klęczałam obok niego. Lewą ręką masowałam go po brzuchu i torsie, a prawą stymulowałam jego członka.

    – Kto jest dobrym pieskiem – Mówiłam

    – Chał… Chał – Zaszczekał

    – Chcesz nagrode?

    Maksymilian przytaknął mi ruchem głowy.

    Nie czekając na dalsze prośby schyliłam się i zaczęłam lizać fallusa Maksymilian. Skupiałam się na pieszczotach żołędzia oraz wędzidełka. Jego jądra stymulowałam za pomocą ręki, a trzonek był masowany okazyjnie.

    – Chał… Chał – Znowu Zaszczekał.

    Wiedząc co ma na myśli zaczęłam ssać jego męskość, nie przerywając stymulacji jąder. Fellatio wykonywałam powoli i bez zbędnego moim zdanie pośpiechu. Prącie Maksymiliana wychodziło z moich ust i wsuwało się do nich z powrotem.

    Nagle usłyszałam jękniecie, a następnie poczułam jak męskość Maksymiliana zaczyna pulsować w moich ustach. Nie chcąc kończyć tak szybko stosunku zaprzestałam dalszych pieszczot i dałam mojemu partnerowi czterdzieści trzy minuty odpoczynku.

    – Chyba nie warto przeciągać – Powiedział.

    Zgadzając się z nim w stu procentach usiadłam na nim okrakiem i nadziałam się na jego prącie. Zaczęliśmy uprawiać seks w pozycji na jeźdźca, a po chwili poczułam nasienie Maksymilian w mojej pochwie.

    Teresa Rózykowska

    Siedziałam w pokoju dla kobiet z odpalonym laptopem. Chciałam się odprężyć i zapomnieć o pracy i czekających na dostęp do mojej cipki facetach.

    Weszłam na jakąmś stronę z czatami i napisałam na grupowym

    – Cyber są chętni.

    Oferty przejścia na priv pojawiały się w hurtowych ilościach.

    Zaczęłam odrzucać oferty od wszystkich On _Perv_Scatt, On_Animal_cyber czy Ona_Lesba_Perv. W końcu wybrałam użytkownika o normalnym (a z tego, co widzę na tym portalu to rzadkość) nicku i weszłam na priv

    – Hej – Napisał

    – Hejka – Odpisałam

    – Artur

    – Teresa

    – Na co masz ochotę?

    – Cyber

    – Jaka fabuła?

    Myślałam przez chwilę. W sumie fabuła była dla mnie bez znaczenia.

    – Zaproponuj – Napisałam

    – Zagrasz moją siostrę? Kręcą mnie tematy rodzinę.

    Przez chwilę zastanawiałam się czy się zgodzić. Seks z siostrą wydawał mi się obrzydliwy. Z drugiej strony każdy ma prawo do fantazji, a szczególnie takich, które nie krzywdzą drugiego człowieka. Zresztą mogła bym być siostrą przyrodnią.

    – OK. Zgadzam się – Napisałam.

    Przez dłuższy czas nie dostałam żadnej wiadomości. Miałam już wychodzić, myśląc, że Artur mnie wystawił, gdy dostałam wiadomość

    – Jest poranek. Starzy siedzą w pracy. Ja postanawiam to wykorzystać i zaczynam oglądać pornos w swoim pokoju. Siedząc za biurkiem walę sobie do najnowszych filmów na Pornhubie.

    Oblizałam się po wargach. Jedną ręką zaczęłam masować sobie cipkę, a drugą odpisywać

    – Nagle słyszysz pukanie do drzwi. Wchodzę do twojego pokoju.

    – Wiedząc, że już za późno na udawanie, że nic nie robię zakrywa jedynie kutasa dłonią.

    – Patrzę się na ciebie z rumieńcem na twarzy *Och nie chowaj go. Wiem, że nie masz się czym chwalić, ale bez przesady * mówię i zerkam na komputer * też lubię tę aktorkę*mówię i siadam na łóżku

    – Czując, że mogę coś ugrać pokazuje ci swojego kutasa.*Większy, niż myślałaś co* mówię, zauważając twoje zaskoczenie

    – *No tak… Pewnie już niejedną przeleciałeś *

    – Kiwam głową *Nie. Nadal jestem prawiczkiem*

    – Patrzę się na ciebie zaskoczona. Potem uśmiecham się delikatnie i zaczynam się rozbierać. Po chwili jestem już w samych pończochach

    – Przyglądam się tobie, masując sobie kutasa *siostra czy ty sugerujesz* mówię, patrząc na ciebie. Leżysz na łóżku z rozłożonymi nogami

    – *A czemu, by nie. Ty chcesz zamoczyć, a ja się nie bzykałam od dłuższego czasu*

    – Wykorzystuje sytuację. Kładę się na łóżku i zaczynam lizać twoją cipkę, skupiając się na łechtaczce

    – Zaczynam cicho mruczeć, czując, jak pieścisz mój guziczek.

    – Po chwili zakładam prezerwatywę i kładę się na tobie.*Gotowa?* pytam.

    – Przytakuje

    – Bez wahania wbijam się w twoją cipkę i zaczynam cię ostro pieprzyć. Wyzywa cię od suk, daje ci klapsy.

    Zaczynałam już kolejny post i nagle zauważyłam, że Artur się rozłączył.

    Mrucząc coś pod nosem wychodze z pokoju dla kobiet i uśmiecham się widząc wychodzących z windy Chłopaków.

    Daria Fiołek

    Patrzyłam na leżącego na kanapie Maksymiliana. Był tak zmęczony seksem, że ledwo ruszał ustami, a jego fallus miał już tyle wytrysków, że chyba nie byłabym w stanie postawić go kolejny raz

    – chcesz odpocząć? – Zapytałam.

    Maksymilian przytaknął mi ruchem głowy, a następnie zamknął oczy. Po chwili usłyszałam ciche i na swój sposób słodkie chrapanie.

    Spojrzałam na wiszący na ścianę zegarek. Do końca pracy została godzina

    – He do roboty – Westchnęłam siadając do komputera

    Agata Cyrka

    Tadeusz leżał na łóżku, masując sobie kutasa. Ja stałam przed nim ubrana.

    – Hmm no chodź już – Zachęcał.

    Zaczęłam się rozbierać. Najpierw zdjęłam koszule, odsłaniając mój biust ukryty za różowym, koronowym stanikiem. Następnie zdjęłam spodnie i podeszłam do niego.

    – Zdejmij ją – Powiedziałam potykając mu stopę pod nos.

    Tadeusz chwycił zębami nylon i zdjął, że mnie pierwszą pończoche, a zaraz po niej drugą.

    Położyłam się na nim i zaczęłam go całować po twarzy. On nie dość, że odwzajemniał pocałunki to w międzyczasie zdjął mi stanik i majtki.

    Zaczęłam schodzi w dół, całując i lizać go po cielę, aż doszłam do penisa. Najpierw liznęłam raz, a potem drugie, trzeci, czwarty i tak z parę naście razy.

    – Hmm weź go wreszcie – Jęknął Tadek.

    Wzięłam kutasa do buzi i zaczęłam ssać. Kutas zaczął rosnąć w moich ustach, a po chwili zaczęłam się krztusić.

    Wyplułam

    – Wolisz jeźdźca normal czy odwróconego? – Zapytałam, masując Tadeuszowi penisa.

    – Odwróconego.

    Obróciłam się do niego plecami i nadziałam się na kutasa. Zaczęłam poruszać biodrami w przód i w tył, w przód i w tył.

    Nagle poczułam rękę Tadeusza na pośladkach, a po chwili dwa palce wchodzące w mojego anusa.

    – Ah hmm – Jęknęłam – Na anal jeszcze przyjdzie pora.

    Tadek sprzedał mi mocnego klapsa i przyspieszył.

    Uśmiechnęłam się i zmieniłam taktykę. Zamiast przód i tył zaczęłam poruszać biodrami w trybie góra, dół.

    Zabawialiśmy się tak parę minut, aż jęknęłam :

    – Ah hmm wejdź już we mnie.

    Tadeusz wyszedł z mojej cipki i stanął na łóżku. Jego kutas lśnił od moich soczków.

    – Najpierw go dobrze Obciągni dla poślizgu.

    Uklęknęłam przed jego pałą i zaczęłam ją lizać, skupiając się na wędzidełku, a gdy wyczułam, że to już ta chwila wzięłam do buzi. Zaczęłam ssać Tadeuszowi, a on złapał mnie za głowę i zaczął pieprzyć w gardło.

    Zaczęłam się krztusić, a z oczu poleciało mi kilka łez, rozmywając lekko mój makijaż. Mimo to pozwoliłam mu na głębokie gardło wiedząc, jak bardzo je lubi.

    Po chwili mnie puścił, a ja bez słowa ustawiła się Tadkowi w pozycji na pieska.

    Tadeusz uklęknął i zaczął lizać moją analną dziurkę.

    – HHmm wiesz, że mnie można brać na sucho. – Burknęłam

    – Tak, ale ja tam lubię lizać twojego anusa – Odparł mi.

    Poczułam jak Tadeusz łapie mnie za pośladki i ściskając je mocno wchodzi w moją analną dziurkę. Pieprzył mnie powoli, przyspieszając co jakiś czas. Po chwili narzucił naprawdę mocne tępo i położył się na mnie przyciskając mnie do łóżka

    – Hmm uwielbiam tę pozycję – Wyszeptał mi do ucha.

    Nie odpowiedziałam mimo tego, że ta pozycja też należała do moich ulubionych.

    Po paru pchnięciach poczułam jak Tadeusz spuszcza mi się do dupci.

    Dyszeć lekko położyłam się wygodnie na łóżku, a Tadeusz położył się obok mnie.

    – Hmm uwielbiam te nasze szybkie numerki na wieczór. – Mruknęłam

    – Hmm, jak tak samo – Odpowiedział mi Tadek – Teresa jutro wyjeżdża na wakacje z Fiołek i Maksem?

    Przytaknęłam

    – Nie boisz się, że coś sobie zrobią

    – boję się, ale to chyba jedyny sposób by nie skakali sobie do gardeł.

    – Wiesz, co to oznacza?

    – Tak wiem. Jak sobie coś zrobią to z mojej winy.

    Tadeusz zachichotał

    – Nie to miałem na myśli

    – Więc co? – Zapytałam

    – To, że skoro nie ma Teresy ani Fiołek, ani Maksa mamy więcej czasu dla siebie.

    Uśmiechnęłam się i pocałowałem Tadeusza, który odczytał to, jako drugą rundę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aleksandra Sokowowska

    Z góry przepraszam wszystkich za brak opowiadań. Niestety jak mówiłam ze wzgledów osobistych miałam probpemy z korektą i publikacją. Mam nadzieje, że opowiadanie się wam spodoba.

    Zapraszam do komentarzy 

  • Zdrada cz. II

    Po wydarzeniach w restauracji nie wiedziałam jak mam pójść do pracy, było mi wstyd, myślałam, jak teraz szef zachowa się w stosunku do mnie. Dlatego napisałam szefowi SMS, że nie będzie mnie w poniedziałek, w pracy, a jeszcze bardziej miałam wyrzuty sumienia wobec mojego męża. Niestety, weekend, jak i poniedziałek zleciał bardzo szybko i musiałam wrócić do pracy. We wtorek starałam się unikać szefa, ponieważ wstydziłam się, tego, co się stało. Ale szef przyszedł do mojego pokoju i powiedział, żebym nie martwiła się, bo to co się stało pozostanie między nami. Bardzo mi ulżyło, jak usłyszałam to, uznałam to za jednorazową przygodę, która już się nie powtórzy. Dni mijały bardzo szybko, jeden za drugim. Czasem wracałam myślami, do tego, co się wydarzyło, ale już z dystansem. Jakoś trzy tygodnie po wydarzeniach w restauracji szef poprosił mnie do siebie. Weszłam do jego gabinetu i zapytałam, o co chodzi, szef przez chwilę patrzył na mnie, aż w końcu powiedział, że chciałby mnie zaprosić w jedno miejsce, zdziwiona zapytałam gdzie?. Szef powiedział, że to będzie mała impreza, na parę osób. Szefie, mam przecież męża, powiedziałam, córkę, nie mogę, to, co się wydarzyło, to nie powinno się stać odpowiedziałam. Szef wstał, podszedł do mnie, i powiedział, że nie planował tego, ale było to bardzo potrzebne, bo musieliśmy dostać ten kontrakt, a w trakcie widział, że podobało mi się. Odpowiedziałam, że tak, ale to nie powinno się wydarzyć. Szef odparł, że tak mam racje, nie powinno, ale wydarzyło się, i jemu też się podobało, powiedział, żebym dała mu odpowiedź do jutra.  Wróciłam do domu, w głowie miałam pełno myśli i wątpliwości, z jednej strony wiedziałam, że nie powinnam, a z drugiej chciałam tego. Następnego dnia , w pracy szef przyszedł do mnie, i zapytał czy podjęłam decyzję, odpowiedziałam, że tak zgadzam się, ale chciała bym więcej szczegółów, żebym nie była zaskoczona jak ostatnio. Odpowiedział, że dobrze, że jak tylko będzie coś więcej wiedział to przekaże mi, powiedział też, że cieszy się, że zgodziłam się. Wracając do domu zastanawiałam się, nad sobą i małżeństwem, wiedziałam, że źle postępuje, ale z drugiej strony chciałam tego i wiedziałam, że jak powiem mężowi, że mam szkolenie to nie będzie robił mi problemów. Wyrzuty sumienia, które miałam przy pierwszej zdradzie, teraz zeszły na drugi plan, już nie były tak silne. Następne dni, w pracy mijały mi bardzo szybko, widziałam też, że szef traktuje mnie inaczej, że coś się zmieniło w relacji między nami. W środę szef poprosił mnie żebym przyszła do niego pod koniec pracy, wiedziałam, że musi chodzić o wyjazd Piątkowy, jak tylko weszłam szef poprosił żebym usiadła, zaproponował, że mogli byśmy mówić sobie po imieniu. Odpowiedziałam, że dobrze i zapytałam, o co chodzi, szef powiedział, że ma już więcej informacji na temat Piątkowego wyjazdu. Powiedział, że to będzie kolacja do 6 max 8 par, obowiązuje strój wieczorowy, odpowiedziałam, że dobrze, mam jakieś sukienki to nie będzie problemu, ale szef powiedział, że zatrzymamy się gdzieś, i kupi mi coś odpowiedniego, odpowiedziałam, że dobrze. Nadszedł czas wyjazdu, do pracy ubrałam się zwyczajnie, w spódniczkę i bluzkę, w pracy szef powiedział, że wyjedziemy trochę wcześniej, żeby mieć więcej czasu na zakupy. Podczas jazdy rozmawialiśmy o zwykłych rzeczach, pierwsze większe miasto, przez które przejeżdżaliśmy, to Sieradz. Szef powiedział, że jest tu duża galeria, to może zatrzymamy się i kupimy coś dla mnie, i tak zrobiliśmy. Była 11, więc nie było zbyt dużo osób, weszliśmy do pierwszego sklepu i zaczęłam przeglądać sukienki, szef też przeglądał. Wybrałam sukienkę o swobodnym fasonie, długość mini, cienkie regulowane ramiączka, głęboki dekolt z przodu i na plechach. Poszłam do przymierzalni, jak zaczęłam się rozbierać, szef przyszedł i odsunął delikatnie zasłonkę, stałam w samych koronkowych stringach i staniku. Założyłam sukienkę, zapytałam ,i jak wyglądam, szef odpowiedział, że doskonale uśmiechnęłam się, a szef położył mi dłoń na pupie i pocałował mnie. Ruszyliśmy dalej. Godzinę później, dojechaliśmy, to był duży dom, podjechaliśmy pod bramę, szef zadzwonił domofonem przedstawił się i po chwili brama otworzyła się. Wjechaliśmy, przed domem stało już 5 samochodów. Drzwi otworzył nam wysoki facet po 40stce, zaprosił nas do środka. W salonie był szwedzki stół, przy, którym stały trzy kobiety, po prawej stronie stały jeszcze dwie. Mężczyzna, który otwierał nam drzwi poprosił szefa na bok. Widziałam jak poszli na górę. Podeszłam do trzech dziewczyn. Jedna z nich miała trochę ponad 20 lat druga około 30stki, pozostałe dziewczyny miały około 35 lat. Przedstawiłam się, chcąc się poznać, zapytałam, czym się zajmują, w jakiej branży pracują. Wszystkie 5 dziewczyn zaczęły się uśmiechać, jedna z nich, uśmiechając się podała mi lampkę szampana i powiedziała, że są dziwkami. W jednej chwili nogi zrobiły mi się jak z waty, nie wiedziałam, co powiedzieć. Dziewczyna obok, zapytała czym ja się zajmuje, odpowiedziałam, że pracuje w logistyce, wszystkie znowu zaczęły się podśmiewać. Czułam się bardzo nieswojo, nie wiedziałam, co powiedzieć. Na szczęście, po chwili przyszedł mężczyzna, który otwierał nam drzwi i powiedział, że zaprasza nas na górę. Dziewczyny bez wąchania ruszyły, więc poszłam za nimi. Weszliśmy do dużego pokoju. W środku panował delikatny mrok. Po chwili zauważyłam 6 mężczyzn, wszyscy byli po 40stce. Stanęliśmy w jednej linii na przeciwko nich. Nagle, jeden z nich podszedł do nas, wziął za rękę jedną z dziewczyn i odeszli. Następny ruszył mój szef, trochę mi ulżyło, bo pomyślałam, że mnie wybierze, ale on przeszedł obok mnie i wybrał następną dziewczynę. Pozostali podeszli razem do nas, nagle poczułam, że podnosi mi sukienkę z tyłu, poczułam dłoń na pośladkach, po chwili zdecydowanym ruchem złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Podeszliśmy do kanapy, tam już jedna z dziewczyn zajmowała się facetem. Zsunął, ze mnie sukienkę, zdjął mi stanik i pchnął na kanapę, aż usiadłam. Stał bez słowa, ale wiedziałam, co mam robić. Rozpięłam mu pasek od spodni, zsunęłam mu spodnie razem ze slipami, jego kutas wylądował w moich ustach. Ssałam go, lizałam, co chwilę wyjmował go i uderzał nim w moje poliki. Następnie odwrócił mnie, oparł o oparcie kanapy i wszedł we mnie, posuwał mnie tak przez jakiś czas, później zmieniliśmy pozycję, i położyłam się na plecach, rozłożył mi nogi i wepchnął mi go do cipki. Po jakimś czasie podszedł do nas facet, który był obok nas i zamienili się teraz ssałam następnemu, a dziewczyna, która była obok zaczęła mi lizać cipkę, a facet, który mnie posuwał, teraz posuwał tą dziewczynę od tyłu. Obie zaczęliśmy pojękiwać w miarę rosnącego podniecenia. Panowie też chyba byli bardzo podnieceni, kazali nam usiąść obok siebie na kanapie i ssaliśmy im kutasy. Po chwili mój facet trysnął mi na usta, chwilę później facet obok też trysnął. Siedząc tak widziałam, że szef dalej bzyka jedną z dziewczyn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    BR
  • Wpusc mnie, prosze! 2

    – Co do chuja, młody? – wrzasnął Wojtek. – Pedałem jesteś?
    Patrzyłem na niego przerażony. Nie wiedziałem co mam powiedzieć, co zrobić. Stałem przed nim cały nagi, ściskając jego brudne skarpety w dłoni. Z mojego obkurczonego, małego członka ciągnęła się struga nasienia. Byłem jak sparaliżowany. Emocje na twarzy mojego starszego kuzyna zmieniały się jak obrazy w kalejdoskopie. Na zmianę wyglądał na wkurwionego, zaskoczonego i obrzydzonego.  
    – Pojebało Cię, zboczeńcu? – zapytał, popychając mnie do tyłu, tak że prawie wpadłem pod prysznic.
    Włosy najeżyły mu się jakby gotował się, żeby mnie uderzyć. Patrzył na mnie z furią w oczach. Nic mu nie odpowiedziałem. Zawstydzony spuściłem wzrok. Dochodziło do mnie powoli co przed chwilą zrobiłem.
    – Język połknąłeś?- warknął, szarpiąc mnie za włosy.
    Jęknąłem z bólu i zasłoniłem twarz przed ewentualnym ciosem, który na szczęście nie nadszedł. Zamiast tego usłyszałem jak Wojtek zaharczał i solidnie splunął na mnie, po czym puścił uścisk, wyszarpnął mi z ręki swoją bieliznę i wyszedł bez słowa, kierując się do swojego pokoju. Przerażony wybiegłem za nim.
    – W-wojtek! Pp-po-czekaj!- zająknąłem się. – W-wszystko Ci wyjaśnię.
    – Co wyjaśnisz? Że jarają Cię śmierdzące SKARPETY Twojego własnego KUZYNA? Że jesteś pierdoloną CIOTĄ, która PALCUJE się w łazience ciotki? – wypunktował, odwracając się ze zniesmaczeniem na twarzy.
    – Ja nie jestem gejem! – krzyknąłem zrozpaczony, ścierając ślinę kuzyna z czoła i zasłaniając nagie krocze drugą ręką.
    – Nie zbliżaj się do mnie i nie dotykaj kurwa żadnych moich rzeczy! – syknął Wojtek, po czym zamknął się w pokoju, trzaskając drzwiami.
    Upadłem na ziemie załamany. Nie wiedziałem co robić. Była 16.00. Za 2h ciocia miała wrócić z pracy.
    – Co jeśli jej powie? – pomyślałem. – Uzna mnie za zboczeńca, już nigdy się do mnie nie odezwie, nie przyjmie pod swój dach, ani nigdy nie pomoże. – byłem przerażony możliwymi konsekwencjami. – A co jeśli powie też moim fanatycznym, katolickim rodzicom?! – przecież oni wywalą mnie z domu, kiedy to wszystko usłyszą i skończę pod mostem. – w mojej głowie zaczęły się rodzic najczarniejsze scenariusze.
    – Wojtek, proszę porozmawiajmy.– powiedziałem załamującym się głosem, pukając do jego drzwi.
    – Wypierdalaj, bo Ci wpierdolę! Powiedziałem już, nie zbliżaj się do mnie! – krzyknął.
    Jak oparzony odskoczyłem od drzwi. Zrezygnowany wróciłem do łazienki, aby chociaż po sobie posprzątać. Wyczyściłem podłogę i pralkę ze swojej spermy oraz umyłem sztuczną cipę, wypełnioną po brzegi nasieniem. Ubrałem się, usiadłem na toalecie i zacząłem rozmyślać co mam teraz zrobić. Musiałem jeszcze raz spróbować porozmawiać z kuzynem.
    – Wojtek, proszę, jest mi naprawdę wstyd. – zacząłem kajać się pod drzwiami jego pokoju. – Sam nie wiem co się stało, musisz mnie wysłuchać, błagam.
    – Już coś ci powiedziałem mały zboku, wypierdalaj, bo się w lustrze nie poznasz.
    – Proszę Cię nie mów nic cioci, zrobię naprawdę WSZYSTKO co zechcesz, błagam. – skomlałem dalej klęcząc na podłodze, ale bez efektu.
    Wojtek już nic nie odpowiedział. Wróciłem do pokoju gościnnego i zacząłem się pakować, domyślając się, że zostanę wkrótce wykopany z mieszkania z hukiem.
    Po 18 ciocia wróciła z pracy i z uśmiechem przywitała się ze mną.
    – Szymon, wszystko w porządku? – zapytała zmartwiona, kiedy pomagałem jej rozpakować zakupy.
    – Taak, wszystko okej. Trochę źle się dzisiaj czuję. – skłamałem nieudolnie.
    – To idź się położyć na trochę, a ja Cię zawołam na kolację, dobrze?
    – Dobrze, ciociu.
    Ona zawsze wiedziała, gdy coś było nie tak. Moja rodzona matka nigdy, by nie wychwyciła czegoś takiego. Od zawsze ogromnie byłem zżyty z ciocią Gosią. Cholernie bałem się wspólnego posiłku. Wojtek nie wyszedł ze swojego pokoju, odkąd się w nim zamknął. Czyżby planował powiedzieć o wszystkim przy stole? Chciał upokorzyć mnie jeszcze bardziej? – rozmyślałem, leżąc na łóżku i zasłaniając głowę poduszką.
    Po pół godzinie ciocia zawołała nas na kolację. Ku mojemu zdziwieniu temat nie został poruszony. Czułem na sobie zimne spojrzenie kuzyna. Starałem się unikać kontaktu wzrokowego i udawałem, że nic się nie stało. Przez cały posiłek siedziałem jak na szpilkach. Po kolacji ciocia odpaliła jakąś komedię na Netflixie i zrobiła popcorn. Wojtek również został z nami na seans. Wydawało się, że wszystko jest tak jak wcześniej. Trochę się rozluźniłem, nawet zaśmiałem parę razy z żartów. Nie czułem już, aby mój kuzyn mierzył mnie wzrokiem. Może jednak wyparł dzisiejszą sytuację? Gdyby chciał naskarżyć na mnie cioci już dawno by to chyba zrobił. A może chce mnie jeszcze pomęczyć psychicznie?
    – No dobrze chłopcy, ja idę się wykąpać i spać, bo jutro jadę wcześnie do pracy. – powiedziała ciocia, kiedy film dobiegł końca, przerywając moje rozmyślania. Dobranoc!
    – Dobranoc. – odpowiedzieliśmy chórem.
    Siedziałem ze spuszczoną głową. Serce zaczęło mi walić jak głupie. Nie miałem odwagi spojrzeć kuzynowi w oczy. Atmosfera była gęsta. Czułem, że siedzi na fotelu i patrzy się na mnie. W tle słychać było tylko reklamy na telewizorze. Bez słowa wstałem, chcąc się skierować do pokoju, szybko zasnąć i zakończyć w końcu ten szalony dzień.
    – Gdzie się wybierasz, PEDALE? – zapytał nagle mój kuzyn, aż prawie podskoczyłem ze strachu. Usiadłem z powrotem na kanapie.
    – Ch-chciałem w-w-wrócić do swojego pokoju. – wyszeptałem przestraszony pod nosem.
    – Nigdzie nie pójdziesz dopóki JA ci na to nie pozwolę.
    – C-co chcesz przez to powiedzieć?
    – To, że od dzisiaj jesteś moim SŁUGĄ. Będziesz wykonywać WSZYSTKIE moje rozkazy, bez zająknięcia, rozumiesz? I tak do końca swojego pobytu tutaj.
    – C…co? – spojrzałem na niego wielkimi oczami pierwszy raz od popołudniowego wydarzenia.
    – No chyba że chcesz, aby moja matka dowiedziała się o Twoich chorych zboczeniach. Zaraz mogę jej o WSZYSTKIM POWIEDZIEĆ- odpowiedział Wojtek podnosząc głos.
    – Nie, ciiii, błagam! Zrobię wszystko jak mówiłem, tylko ani słowa cioci!
    – Od jutra nie masz wakacji, tylko niewolniczą pracę. Dochowanie takiej pojebanej tajemnicy dużo kosztuje.
    – Co mam dokładnie robić? – spytałem cicho.
    – Przede wszystkim nie będziesz się odzywał bez pozwolenia, zrozumiano? – powiedział stanowczo Wojtek, prostując plecy.
    Przełknąłem ślinę ze strachu i pokiwałem potakująco głową.
    – Jutro przed 8 zapierdalasz do kuchni i robisz dla swojego Pana śniadanie. Powiedzmy… jajka na bekonie, tosty z serem i szynką i do tego rozpuszczalna kawa. Punktualnie o 8.00 chcę Cię widzieć pod moimi drzwiami z pełną tacą. Żółtka mają wypływać po nakrojeniu. Do-tar-ło?
    – D-dobrze. – odpowiedziałem.
    – Co ci kurwa powiedziałem o odzywaniu się? – warknął Wojtek, przechylając się w moim kierunku.
    Zwiesiłem głowę i zacisnąłem powieki jak zbesztany kundel, nie mówiąc już nic więcej.  
    – A teraz wypierdalaj stąd, nie chcę Cię już dzisiaj widzieć. Rzygać mi się chce jak na Ciebie patrzę.
    Szybko wstałem i zniknąłem w pokoju gościnnym. Nie wiedziałem co mam o tym wszystkim myśleć. Co to za chora akcja? Do czego zdolny jest mój kuzyn? Czułem, że muszę robić wszystko co mi każe, aby prawda o dzisiejszej sytuacji nie wyszła na jaw. Nie mogłem na to pozwolić. Miał mnie w garści…. Nie wiedziałem tylko ile naprawdę będzie to mnie kosztować. Co mnie w ogóle skłoniło dzisiaj do takich działań? Czy naprawdę jestem gejem? Nigdy wcześniej się tak nie zachowywałem, nie czułem pociągu do żadnych ze swoich kolegów, nigdy! Chyba…

    Nastawiłem budzik na 7 i widząc, że zbliża się 00.00 położyłem się spać, bijąc się jeszcze długo z myślami. Długo nie mogłem zasnąć, aż w końcu odpłynąłem, chyba jakoś po 1.00. Całą noc śnił mi się Wojtek, rżnący mnie ostro w dupę w różnych pozycjach. Pluł na mnie, policzkował mnie, pakował palce do ust, nabijając się po same kule w mój dziewiczy odbyt. Byłem jego suką, żywą cipą, na której mógł się wyżyć, którą mógł zapłodnić.
    Zadzwonił budzik. Obudziłem się ze stojącym na baczność drągiem. Wyskoczyłem z łóżka jak porażony prądem, ignorując co się działo pod spodenkami. Szybko ubrałem się, przemyłem twarz w łazience, wysikałem się i zestresowany pobiegłem do kuchni, aby zdążyć ze śniadaniem na czas. Cioci już nie było, a Wojtek zdawał się nadal spać w swoim pokoju. Niestety nie jestem mistrzem w kuchni i mimo ogromnych starań jajka nie dość, że całe się ścięły, to nawet trochę przypaliły od spodu. Nie miałem już czasu usmażyć kolejnych. Zaparzyłem kawę, wyciągnąłem tosty z opiekacza. Ledwo wyrobiłem się, ale o 8 zapukałem do drzwi pokoju Wojtka.
    – Właź.- usłyszałem komendę.
    Ostrożnie, aby nie wywrócić tacki ze śniadaniem wszedłem do środka. W pokoju panował zaduch i bałagan. Wszędzie porozrzucane były ciuchy, bielizna, puszki po energetykach i jakieś pogniecione papiery. Na biurku, obok monitora od komputera leżał stos brudnych naczyń, chyba jeszcze sprzed paru dni. Wojtek nie spał. Robił pompki na środku pokoju w luźnych, czarnych bokserkach w symbole batmana. Prawie upuściłem tacę, kiedy go zobaczyłem. Mięśnie jego pleców i ramion napinały się z każdym ruchem. Ciężki oddech świadczył o tym, że zaczął już jakąś chwilę temu. Zauważyłem prześwit w jego boxach i kontur owłosionych jaj. W moich spodniach poczułem drgnięcie, więc szybko odwróciłem wzrok, uważnie wyminąłem kuzyna i położyłem tackę na biurku, po czym skierowałem do wyjścia.
    – Gdzie uciekasz, CWELU? – rzucił zasapany Wojtek. – Pozwoliłem Ci gdzieś iść?
    Stanąłem w miejscu, odwróciłem się i bez słowa zwiesiłem głowę. Wojtek przestał ćwiczyć i stanął przede mną. Był ode mnie wyraźnie wyższy o jakieś 15- 20 cm. Ja ówcześnie byłem naprawdę niski i mierzyłem wtedy tylko jakieś 168cm. Był na tyle blisko, że czułem bijące od niego ciepło po ćwiczeniach i nieświeży zapach prawdziwego mężczyzny, po całej nocy. Odpalił komputer i usiadł przy biurku do śniadania..
    – To jest kurwa całe spalone! Jajek nawet nie umiesz porządnie usmażyć, pizdo?- spytał zirytowany.
    – P- przepraszam! Bardzo się starałem! – próbowałem się usprawiedliwić przed kuzynem.
    – Mam teraz jeść takie zwęglone gówno? Na kolana i błagaj o przebaczenie, pedale. – powiedział wskazując palcem na podłogę.
    Automatycznie upadłem na ziemię i zacząłem go przepraszać. Wojtek przydepnął moją głowę do podłogi.
    – Całuj nogę Pana. – parsknął Wojtek. – Tylko się nie podnieć, cwelu. – dodał puszczając nadepnięcie.  
    Chwilę się zawahałem i zbliżyłem twarz do jego stopy. Intensywny zapach uderzył moje nozdrza, a przecież to był dopiero poranek. Przełknąłem ślinę i pocałowałem ją parę razy, wdychając przy tym odurzający zapach. Poczułem jak w moich majtkach znowu momentalnie robi się twardo.
    – Już kurwo, bo się zaczynasz ślinić. – powiedział wyszarpując stopę sprzed mojej twarzy.
    Wstałem, próbując ukryć wybrzuszenie w okolicy krocza.
    – Prosto stój. – dodał. – Nie no nie mogę, ty naprawdę jesteś spedalony. Stoi Ci na sam widok moich stóp! Chciałbyś je pewnie wylizać tym swoim cwelowskim językiem, co? – zaśmiał się.
    Nic nie odpowiedziałem. Czułem się maksymalnie upokorzony, stojąc na baczność przed moim kuzynem z wybrzuszeniem w majtkach. Moją twarz oblał rumieniec.
    – Możesz pomarzyć. – parsknął Wojtek, po czym odpalił jakiś stream na komputerze i zaczął jeść.
    Minęło parę minut. Stałem nadal bez słowa obok biurka. Popatrzyłem na niego kątem oka. Siedział prosto, bez koszulki. Ważył trochę więcej niż musiał, ale czego się spodziewać po kolesiu, którego ulubionym daniem jest kebab, burgery, schabowy i tak naprawdę każde inne mięso w każdej możliwej formie. Mimo to ćwiczył dużo i miał zarysowane fajnie mięśnie na klatce piersiowej i brzuchu. Po ojcu, który już dawno z nimi nie mieszkał miał trochę włoski typ urody, czyli ładny, nieco ciemniejszy niż rodzimy, polski odcień skóry, mocno czarne owłosienie, wszędzie gdzie chyba to było możliwe, którego raczej nigdy nie golił. Nogi, stopy, ręce, dłonie, ale też loczki na klatce piersiowej czy włochaty dywan, wiodący do równie owłosionych jaj, które miałem szansę zobaczyć dzień wcześniej przez kratkę w drzwiach łazienkowych. Jego zielone oczy zdobiły gęste, grube brwi, a brodę i szyję ostry zarost. Do tego na głowie kręciła się burza pięknych, czarnych loków. Można było powiedzieć, że był tak samo zapuszczony, jak zadbany… Było w nim coś naprawdę przyciągającego, jakby się nad tym zastanowić. Swoimi oczami właśnie śledził ekran monitora oraz zjadał zrobione przeze mnie tosty, nie zwracając na mnie najmniejszej uwagi, a ja stałem cicho, oddychając głęboko, żeby tylko znowu się nie podniecić.
    Zaczęło mi burczeć w brzuchu. Sam niestety nie zdążyłem nic zjeść. Zostało to jednak zignorowane. Znowu minęło parę minut i po raz kolejny odezwał się mój żołądek.
    – Czy.. czy ja mogę iść coś zjeść… Panie?- dodałem cicho po chwilowym zastanowieniu.
    Wojtek zmierzył mnie wzrokiem.
    – Dokończ to gówniane śniadanie, które nieudolnie zrobiłeś, a ja idę sobie zrobić porządne jajka z boczkiem i pograć na PSie. – powiedział, wstając. – Potem zajmiesz się sprzątaniem pokoju. Ma tu kurwa lśnić. – dodał mijając mnie.
    Dziękowałem sobie, że chyba dobrze sformułowałem pytanie. Rzuciłem się do talerza. Wojtek zostawił 1 z 4 tostów oraz jajka, które wcale nie były aż takie złe w smaku. A może to ja po prostu byłem tak bardzo głodny? Szybko zjadłem posiłek i odwróciłem się w stronę syfu, który miałem ogarnąć. Nie wiedziałem od czego zacząć, tyle tego było. Odsłoniłem rolety i otworzyłem okno aby przewietrzyć ten zaduch. Zaniosłem brudne naczynia do zmywarki, która na szczęście była na wyposażeniu kuchni. Mój kuzyn był na tyle niechlujny i leniwy, że nawet nie chciało mu się tego nigdy zrobić. Biedna ciocia… Wyczyściłem klejącą się powierzchnię biurka, zaścieliłem łóżko, wyrzuciłem wszystkie walające się papiery i puszki do worka na śmieci oraz pozbierałem porozrzucane ciuchy na jedną kupkę, którą później chciałem wrzucić do pralki. Wojtek w tym czasie siedział już przed telewizorem i zajadając się idealnymi, według niego jajkami, grał w jakąś strzelankę na telewizorze.
    Wśród znoszonych ubrań była również jego brudna bielizna. Przeważnie nosił białe bokserki oraz długie soxy z adidasa i ubierał się raczej na sportowo, w dresy i sneakersy. Klęcząc nad stertą ciuchów chwilę się zawahałem. Obejrzałem się za siebie. Z salonu dobiegały głośne dźwięki gry i jego pokrzykiwania. Przełknąłem ślinę. Co ja kurwa wyprawiam? Czy to tak wygląda dojrzewanie? Czy to się właśnie u mnie dopiero zaczęło? Biłem się sam ze sobą, ale mój racjonalizm przegrał walkę z głębokimi pragnieniami.
    Chwyciłem parę znoszonych skarpetek kuzyna i zbliżyłem je do twarzy. Nie musiałem długo się zaciągać, aby poczuć ich mocny smród. Charakterystyczny, ostry zapach spoconych stóp Wojtka uruchomił automatycznie jakiś wyczulony obszar w moim mózgu, który natychmiast spowodował pompowanie krwi do mojego nastoletniego 12 cm kutasika. Jak zahipnotyzowany zacząłem zaciągać się tym zapachem mocniej i mocniej, przykładając do nosa po kolei różne skarpety, aby nowy aromat cały czas wypełniał całkowicie moje młode płuca. Usłyszałem jakiś trzask i obejrzałem się nerwowo znowu za siebie, ale drzwi od pokoju na szczęście nadal były zamknięte. Serce biło mi jak szalone. Dużo w tamtym momencie ryzykowałem. Co gdyby Wojtek nakrył mnie znowu na czymś takim? Tym razem chyba by mnie sprał na kwaśne jabłko. Nie mogłem się jednak oprzeć pokusie. To ryzyko było podniecające. Mój mały chujek mocno domagał się jakiejkolwiek atencji napierając na rozporek.
    – Boże co ja wyprawiam? Spalę się w piekle. – pomyślałem, zsuwają z siebie spodnie wraz ze slipkami.
    Nie było już odwrotu. Mój penisek stanął na baczność. Żołądź ciasno objęta była napletkiem, który zawsze z trudem dał się ściągnąć do końca. Spod kapturka wypływał już gęsty śluz, który teoretycznie miał to zadanie ułatwić. Mój penis był w miarę prosty. Po jego spodzie biegła fioletowa żyłka, wyraźnie odznaczająca się na tle bardzo jasnej karnacji mojej skóry, która zawsze kontrastowała z oliwkowym ciałem Wojtka. W odróżnieniu od niego miałem również jeszcze bardzo ubogie owłosienie, jakbym naprawdę dopiero co zaczął dojrzewać. Jeszcze raz obejrzałem się za siebie, upewniając się, że mój starszy kuzyn nie stoi w drzwiach. Po chwili zawahania mój nawilżony preejakulatem kutasik znalazł się w jednej ze skarpet. Garść pozostałych przyłożyłem z powrotem do twarzy i zaciągając się mocno, jak papierosem, zacząłem się onanizować. Główka mojego chuja ocierała się o szorstki materiał skarpety swoimi najczulszymi punktami, wywołując fale rozkoszy, rozchodzące się po moim całym ciele. Już po chwili śluz został wchłonięty przez bawełnę i waliłem bez nawilżenia, co tylko potęgowało doznania. Zapach spoconych stóp Wojtka odurzał mnie jak opium. Czułem jak moje małe, różowe sutki twardnieją, a dziurka pulsuje chcąc zostać wypełniona ogromnym kutasem kuzyna. Wyobraziłem sobie jak wkurwiony wchodzi do pokoju, sięga po pas od spodni, pcha mnie na kupę brudnych ciuchów, przydeptuje głowę do podłogi i leje mnie z całej siły do czerwoności po niegrzecznej, nastoletniej dupie. Próbuję się osłonić, ale on jest ode mnie silniejszy. Kiedy piszczę już wystarczająco głośno, on przestaje. Całe ciało drży mi z bólu. Czuję jak pośladki płoną mi ogniem. Widzę jak kuzyn stoi nade mną nastroszony jak kogut. Pochyla się i pluje mi w twarz, po czym rozsmarowuję flegmę po całej mojej twarzy swoją owłosioną, ogromną stopą. Mój chujek, mimo wszystko stoi naprężony i wypuszcza z siebie soki, brudząc moje trzęsące się uda. Wojtek widząc to patrzy z obrzydzeniem i łapie mnie za jajka.
    – Podnieca Cię to pedale? – rzuca z furią w głosie, pociągając za nie.
    – Wojtek, nie proszę, zostaw. – jęczę, prawie szlochając.
    – Co się powinno robić z takimi dewiantami, wiesz może? – pyta swoim głębokim głosem, pochylając się nad moim uchem.
    Jestem bliski orgazmu. Nawet nie zauważyłem kiedy zacząłem palcować się, leżąc w ciuchach kuzyna. Nie miałem czym nawilżyć swojej dziurki, więc jechałem na sucho, dysząc jak po przebiegnięciu maratonu. Zagryzłem dolną wargę i obkurczyłem stopy. Już prawie osiągnąłem swoje maksimum, kiedy nagle zdałem sobie sprawę, że z salonu nie dobiegają żadne dźwięki wystrzałów, czy przekleństw Wojtka. Na moment zamarłem, jak małe zwierzątko na sawannie, przy wodopoju na dźwięk zbliżających się kroków drapieżnika, który stoi na szczycie łańcucha pokarmowego.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Konradzik

    * zaaktualizowana wersja.
    Niedługo dodam 3 część 😉

  • Moja stara historia z przylapaniem.

    Jak już przeczytaliście tytuł to wiecie generalnie o czym będzie ta historia. Jest to jedna historia z wielu moich przygód poza domem. Dajcie znać czy chcecie abym podzielił się innymi:) Zacznę od tego iż, od zawsze miałem do czynienia ze sportem i wysiłkiem fizycznym. Jeśli nie piłka nożna, siatkówka, to bieganie na większe odległości czy też do chwili obecnej sztuki walki. Do całego zdarzenia doszło latem, kiedy miałem z 16 lat jakoś i stawiałem pierwsze kroki w masturbacji poza zaciszem domowym. Miałem chęć trochę poeksperymentować z tą czynnością i dodać do niej trochę nowości oraz dozę adrenaliny. Wybrałem się z rana lekko po 8:00 jak co dzień pobiegać, zwykle wtedy był to dystans do 10 kilometrów. Mieszkam akurat na obrzeżach miasta wiec wybrałem się w wzdłuż drogi wylotowej, która wiodła wśród ogródków działkowych i lasków oraz łąk (ale to już kawałek dalej). Będąc jakoś tak z 5 kilometrów od miasta zaciekawiła mnie wydeptana dróżka zmierzająca przez wysokie kępy trawy i wychodzi na łąkę którą dookoła otacza lasek. Stojąc jakoś na środku tej polany, na owej dróżce pomyślałem iż całkiem urokliwe miejsce. Drzewa niwelują hałas wydawany przez przejeżdżające kawałek dalej samochody, których na marginesie i tak dużo o tej porze nie ma zważywszy na fakt iż jest środek lata wiec większość osób już wyjechała, inna część już siedzi na działkach, a ci niewymienieni śpią albo są w pracy gdyż jest to środek tygodnia. Korzystając z chwilowego przestoju w bieganiu spowodowanego badaniem nieznanej mi dotąd łąki, postanowiłem dać sobie 5 minut na złapanie oddechu i rozluźnienie spiętych przez wysiłek fizyczny mięśni. Jak już wspominałem wcześniej byłem mniej więcej na jej środku, wykonując kolejne ćwiczenia zdałem sobie sprawę iż im dalej od drogi to łąka traci trochę tej bujnej trawy w której jest tona robactwa które mogło by stwierdzić iż spocony człowiek to lepsze miejsce aby się przenieść niż suche źdźbła trawy. Odszedłem w głąb łąki tak z 4 metry od potencjalnych wysokich chaszczy mówiąc pod nosem: – Mógłby dzisiaj spaść deszcz bo się z człowieka leje po prostu-. Kontynuując dalej ćwiczenia rozluźniające. Nagle przyszła mi do głowy myśl, że „Chwila przecież jestem tutaj sam, mogę przecież ściągnąć koszulkę z siebie przecież nawet jak ktoś będzie tedy przechodzić co się nie wydarzy to zauważy iż ćwiczę, lub ja to zauważę i założę koszulkę aby nikogo nie krępować”. Jak pomyślałem tak tez zrobiłem i kontynuowałem wypady kładąc koszulkę obok na trawie. -No o wiele lepiej- powiedziałem cicho, czując jak jeszcze przyjemny chłód poranka chłodzi rozgrzane od wysiłku ciało. Kucając na dróżce i przygotowując się do drogi powrotnej pomyślałem nagle „Czemu by nie pójść o krok, lub dwa dalej?”. Rozglądając się po okolicy w której znajdowałem się już dobre 15 minut zacząłem przechadzać się w poszukiwaniu jakichkolwiek oznak iż ktoś może nadchodzić lub kogoś mogę dostrzec. Nic, nikogo nie słychać ani nie widać, po prawdzie to nawet żaden samochód nie przejechał od czasu mojego pobytu tutaj. Osunąłem delikatnie spodnie do połowy moich ud na początek czując delikatne powiewy przyjemnego wietrzyku na moich spoconych nogach jak i na moim odsłoniętym przyrodzeniu i reszcie. Od razu dodam na marginesie iż depilacja miejsc intymnych to u mnie rzecz ważna i goląc się na twarzy od razu robią to również pod pachami oraz poniżej pasa. Stojąc tak kilka sekund, mój organizm zareagował natychmiastowo na nowe doświadczenie pompując adrenalinę i podniecenie co sprawiło iż dosłownie po minucie już stałem z członkiem stojącym dosłownie na baczność wśród traw i drzew. Nie czekając na specjalne zaproszenie chwyciłem go w dłoń i powolnymi ruchami zacząłem jeździć to w jedną to w druga stronę. To zrobiło swoje. Gdyby ktoś w tym momencie siedział w krzakach widział by wysportowanego 16 latka który stojąc na dróżce na środku łąki, ze spodniami na kostkach masturbuje się energicznie. Kontynuując moja masturbacje, przykucnąłem a następnie położyłem się na dróżce podpierając się jedna ręką. Świat na ten moment poza tą łąkom nie istniał i oddychając co raz to szybciej, czułem co się zbliża. Obracając się na bok i strzelając pokaźnym ładunkiem spermy na trawę oraz rosnące wśród niej stokrotki obróciłem głowę delikatnie w tył zamykając przy tym oczy. W tym momencie usłyszałem dźwięk pękającej gałęzi w oddali i wciąż dochodząc odwróciłem głowę w stronę dźwięku aby zobaczyć wychodzącą na polanę kobietę po pięćdziesiątce z psem. Trawa od strony lasu z którego owa kobieta wyszła nie była już tak gęsta i od razu mnie zauważyła. Przystanęła na moment, starając się wywnioskować co właśnie widzi. Ja łącząc w ciągu dwóch sekund kropki co wlanie nią miejsce, podciągnąłem moje sportowe spodenki z kostek na biodra. W tym czasie kiedy ja podciągałem spodenki nieznana mi kobieta pojęła czego jest świadkiem i odwracać się szybko na pięcie mówiąc do swojego pieska: -Chodź idziemy- odwrócił się na pięcie i z podwójna prędkością opuściła polanę znikając z pola widzenia. Ja już do połowy ubrany, nie spoglądając nawet na to jak wygląda trawa i stokrotki, chwytając koszulkę nawet już nie otrzepując trawy i piachu z pleców w pośpiechu wybiegłem z polany zakładając koszulkę na siebie i w dwa razy szybszym tempie zmierzając do domu powiedziałem tylko do siebie: -Ja pierdole, no nie tak planowałem ten poranek-. Cały czas mnie ciekawi czy kiedykolwiek owa kobieta opowiedziała o tym przeżyciu komuś uśmiechając się przy tym i czy nikt przypadkiem nie postanowił tego dnia kłaść się lub zrywać stokrotek przy dróżce na pewnej polanie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jutul
  • Dyrektor ds. kadrowych (4) Impreza firmowa

    Po powrocie ze szkolenia Dyrektor Lidia wyraźnie mnie omijała, a jak już przez przypadek wpadaliśmy na siebie to traktowała mnie jak powietrze. Koleżanka z biura, którą na pewno pamiętacie z poprzednich historii – Asia nie chciała mi powiedzieć co jest grane. Na dodatek kochana szefowa dowaliła mi tyle roboty, że rzadko kiedy wychodziłem o czasie z pracy.

    Po jakiś dwóch miesiącach firmę obiegła informacja, że Kingę wyrzucili z pracy. Wszyscy zastanawiali się, dlaczego. Przecież była nieoceniona, była jak wizytówka naszej firmy, która na wejściu wszystkich witała uśmiechem. Dzień później wchodząc do swojego gabinetu zadzwonił telefon, głos w słuchawce brzmiał znajomo:

    – Naimad do mojego gabinetu, natychmiast – rzuciła surowo szefowa,

    W ułamku sekundy zrozumiałem, że Kinga straciła prace przez nasz prysznic na wyjeździe szkoleniowym.

    – Idę po wypowiedzenie – rzuciłem Aśce wychodząc z biura.

    – Dzień dobry Pani Dyrektor – przywitałem się na wejściu,

    – Siadaj – burknęła Lidka wskazując na krzesło,

    – Pewnie już się domyślasz czemu Kingi już nie ma z nami? – zapytała retorycznie,

    – Przez wyjazd? – zapytałem,

    – Nie przez wyjazd, przez Ciebie. Miałeś nie ruchać nikogo bez mojej zgody. Nie mogę pozwolić na nieposłuszeństwo w mojej firmie – zaczęła gromko monolog szefowa,

    – Dlatego mnie też zwalniasz?! – wtrąciłem się w pół słowa,

    – Nie! Zwolniłam tamta kurewkę, Ty jesteś dla mnie zbyt cenny – powiedziała szefowa,

    – Jak to? Czemu? To po co ta cała szopka z nie odżywianiem się i traktowaniem jak powietrze? – starałem się uzyskać jak najwięcej informacji,

    – Srak to! – krzyknęła szefowa, pokazując swoje drugie oblicze prostej dziewczyny,

    – Mam nadzieję, że zrozumiałeś swój błąd, bo drugiej szansy nie będzie, w zamian zadośćuczynienia idziesz dziś ze mną na bankiet. Prezes organizuje krajowy zjazd dyrektorów wszystkich naszych oddziałów w Zakopanem. Jedziesz teraz do domu, ogarniasz się i o 13 jesteś z powrotem pod firmą, wrócimy jutro. Zrozumiałeś?

    – Tak Pani Dyrektor – odpowiedziałem i wyszedłem z gabinetu.

    Wróciłem od razu do domu, szybkie pakowanie garnituru oraz podstawowych rzeczy, które zmieściłem w małej torbie. O 13 przyjechałem do firmy i na recepcji czekałem na szefową, która raptem po 10 minutach była już na parkingu.

    Dojechaliśmy koło 15 do luksusowego hotelu w Zakopanem wynajętego na ten weekend przez naszą firmę. Droga nie upłynęła nam rozmownie, raptem kilka wymienionych zdań bez specjalnego tematu. Na parkingu hotelowym było już dość ciasno, same zaparkowane tam samochody warte były kilkanaście melonów i powiem szczerze zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Po wyjściu z auta udaliśmy się od razu na obiad czy lunch jak kto woli. Obiad nie był formalny. Zamówiliśmy jakieś delikatne dania, ponieważ rozpoczęcie bankietu zaplanowano na 19.

    – Nie zniosę Lidka dłużej takiej niezręcznej ciszy lub gadania o pierdołach. Mów co Cię gryzie i miejmy to za sobą – podjąłem dyskusję,

    – Wsłuchaj się w muzykę i jedź – warknęła Lidka,

    – Czemu nie przyjechałaś tu z mężem, tylko ze mną?

    – Mój mąż nie mógł tu być ze mną chociaż też jest dyrektorem w tej firmie, ale pracuje w Gdańsku, musiał pilnie lecieć dopiąć kontrakt do Francji. Jesteś tu, ponieważ często przyjeżdżają z dyrektorami najzdolniejsi pracownicy firm … lub ich kochankowie – rzuciła, w końcu się delikatnie uśmiechając,

    – Eh Lidka ja Cię przepraszam za sytuacje na szkoleniu – przyznałem skruchę,

    – Dobra była w te klocki? – zapytała wyraźnie zaciekawiona,

    – Lidka trwało to może 5 min, szybka akcja pod prysznicem. Nie mogę ocenić czy była dobra, dałem się skusić, bo przecież piękna dziewczyna z tej Kingi – wyznałem,

    – Ok, nie wracajmy do tematu, było minęło. Teraz do pokoju, ogarnij się i o 18.30 bądź u mnie. Pokój 150. – wstała od stołu i udała się do siebie.

    Punktualnie o 18.30 zapukałem do pokoju 150. Wcześniej odpicowałem się najlepiej jak potrafiłem. Granatowy garnitur, brązowe oxfordki, czarny krawat jednym słowem klasyka. Drzwi otworzyła mi moją pani dyrektor w odważnej kreacji z głębokim dekoltem. Różowa sukienka z frontu była przed kolano z tyłu sięgała do kostek. Na nogach miała wysokie szpilki, w których była tylko minimalnie niższa ode mnie. Średnie, rude włosy miała lekko podkręcone, piękny makijaż z czerwonymi ustami dopełniały całości.

    – Pięknie wyglądasz Lidia – wykrztusiłem,

    – Ty również niczego sobie, wejdź – odwzajemniła szefowa,

    – Mam dla Ciebie prezent Naimad, trzymaj i ubierz go – oznajmiła Lidka wręczając mi jakiś zegarek,

    – Boże przecież to Rolex, nie mogę go przyjąć, to za dużo – odparłem,

    – Bierz i nie gadaj, nie jest nowy, należał do kolekcji mojego męża. I tak już w nim nie chodzi, a dla mnie ma wartość sentymentalna – zakończyła.

    Założyłem najdroższy prezent jaki otrzymałem w życiu i ruszyliśmy na salę bankietowa. W powietrzu unosił się zapach bogactwa. Każdy miał swoje miejsce przy stole, obok mnie siedziała Lidka i Jola z Adamem z oddziału kieleckiego. Na stole były różnorakie wina, przekąski i przystawki. Na początku Prezes wszystkich przywitał lampką szampana i przedstawił wyniki finansowe firmy. Następnie głos zabierały kolejne sztychy firmy, którzy generalnie zadowoleni byli z wyników w roku ubiegłym. Pani Jola siedząca obok zapytała czemu nie pije wina, bez zastanowienia odparłem, że nie lubię i czekam, aż może podadzą coś mocniejszego. Gustowna kobieta uśmiechnęła się szeroko i odparła, że przynajmniej nie jest sama na tej sztywnej imprezie do picia.

    Prawdziwa impreza zaczęła się po kolacji. Wjechały mocne trunki, barmani po widowiskowym pokazie mieszali koktajle. Zaczęły się tańce i luźne rozmowy. Poszedłem skorzystać z toalety, w której było dość tłoczno. Prezes zarządu, który kilka chwil wcześniej witał wszystkich, częstował kumpli w toalecie różnymi specyfikami. Podszedłem do pisuaru.

    – Młody skąd jesteś? – zapytał jeden z grupki zgromadzonej wokół Prezesa,

    – Pracuje w Katowicach – odpowiedziałem,

    – aaaa to od Lidki – ktoś odpowiedział i nastąpił gwar w towarzystwie. Słychać było kątem ucha, że gadają o Lidce,

    Skończyłem korzystać z pisuaru, odwracając się złapałem kontakt wzrokowy z ekipą w WC uśmiechając się delikatnie, w umywalce umyłem ręce.

    – Chodź tu do nas młody – rzekł prezes,

    Stremowany jak przed pierwszym egzaminem na prawo jazdy podszedłem do mężczyzn z każdym się witając.

    – Chcesz trochę? Olek jestem – zapytał prezes firmy,

    – Co macie Panowie? – zapytałem troszkę nieufnie,

    – Coco Chanel z Warszawki – zażartował Prezes już wyrównując porcje i podając mi mała srebrna tackę,

    Przyjąłem porcje. Podziękowałem i chwilę porozmawialiśmy w męskim gronie. Panowie wypytali mnie o relacje z Lidka, ale na szczęście się nie wygadałem (utrzymywałem, że jestem najlepszym managerem sprzedaży) na koniec Olek dodał, że obowiązkowo mam wyciągnąć ” ruda małpę” czyli Lidkę po 0:00 na dół do klubu.

    Zadowolony zawarciem nowych znajomości wróciłem do Lidki i reszty towarzystwa przy stoliku. Alkohol już uderzał do głowy. Lidka dość mocno wstawiona zaczęła mnie ukradkiem masować w kroczu przy stole. Cienki materiał garniturowych spodni sprawił, że mój penis w momencie się uwypuklił, przez dłuższą chwilę drażniła i głaskała mnie po nim przy tym rozmawiała jak niby nigdy nic z innymi przy stole. Strasznie mnie to rozochociło i spodobało.

    Idziemy do pokoju? – zapytała mnie na ucho,

    Pójdziemy w swoim czasie, najpierw po północy mamy iść na dół do klubu – odparłem,

    Jak to? Przecież tam mają wejście tylko członkowie Zarządu Głównego – odparła,

    Srak to! Wciągałem z Prezesem koks w kiblu i dostałem zaproszenie, mam Cię tam zabrać ze sobą – odpowiedziałem w jej stylu z rana,

    Uwielbiam Cię – odpowiedziała, chwytając mnie z całej siły za penisa,

    Idę się przypudrować, a Ty się szykuj do wyjścia. Idziemy na dół. – odparła wstając od stołu.

    Wróciła po chwili oznajmiając wszystkim przy stole, że poczuła się zmęczona i kończy zabawę. Wtórowałem jej, że też w takim razie uciekam. Życzyliśmy wszystkim wesołej zabawy do rana i skierowaliśmy się do klubu o istnieniu, którego nikt praktycznie nie wiedział.

    W hotelu przed niepozornym wejściem stał wysoki, elegancko ubrany ochroniarz, który weryfikował gości.

    Państwa godność – zapytał ochroniarz,

    Pani Dyrektor Lidia i Naimad z oddziału katowickiego – odrzekłem. Ochroniarz powtórzył dane przez mikrofon w garniturze.

    Pan Prezes zaprasza, miłej zabawy – powiedział ochroniarz, uchylając drzwi.

    Zeszliśmy schodkami w dół na średniej wielkości salkę. Myślałem, że to co widziałem na górze było luksusowe, jednak na dole przepych aż wychodził ponad skalę. W centralnym punkcie stał bar na bokach, którego tańczyły dwie nagie Panie. Kelnerki w baaaaardzo skąpych strojach serwowały zgromadzonym w lożach głównie Panom różnego rodzaju rarytasy. Widziałem różne owoce morza, trufle czy dziczyznę. Naglę usłyszałem, Hanysy tutaj! To Olek, prezes firmy machał w naszym kierunku zapraszając do siebie.

    Zajęliśmy miejsca przy stole, witając się z pozostałymi. Kelnerki podrzuciły nam po drinku i zaczęliśmy rozmawiać. Moją uwagę zwróciły partnerki obecnych gentelmanów. Lidka była może po 40, ale była bardzo seksownym zadbanym milfem. Jednak partnerki gości przy stole były niczym z Playboya, każda jak z obrazka. Cycki, usta, dupki wszystko miały idealne – widać, że nie skąpiły lekarzom plastykom grosza. Dziwiłem się jak panny może 25 lat siedzą przy takich prykach i ślinią się do nich. Wydawało mi się, że niektóre nawet patrzą na mnie jak na same siebie i myślą „pewnie też rżnie tą sukę dla kasy” i w sumie miały rację. Niczym się nie różniłem od tych zrobionych lachociągów. A propos lachociągów … Nie dopiłem drinka, kiedy Prezes wstał, klasnął w dłonie i powiedział, że jak już wszyscy są to zaczynamy imprezę. Światła przygasły i znikąd wyszło kilkanaście dziewczyn. Niektóre nagie, niektóre w skąpych bikini, brunetki, blondynki, wysokie i niskie. Zaczęły się rozchodzić po lożach i wchodzić na stoły. Muzyka zaczęła lecieć głośniej z głośników.

    – Zamień się miejscem młody – rzucił do mnie prezes,

    -Ta obok mnie nazywa się Majka, fajna jest, nie krępujcie się, ja porozmawiam z Lidką zamieniliśmy się miejscami,

    Od razu wdziałem, jak prezes łapie moją dyrektor za nogę i przesuwa ją pod samą cipkę coś jej szepcząc na ucho. Ta wpatrzona w tańczącą na stole chudą brunetkę uśmiecha się pod nosem.

    No to się zacznie pomyślałem. Odwracając wzrok widziałem, że w loży niektórzy już lecieli z ślimakiem. Przy jednym z członków zarządu jedna z dziewczyn, która nie tak dawno weszła na salę już klęczała i dobierała się do rozporka. Nagle poczułem pocałunek na szyi, to Majka starała się mnie zachęcić do amorów.

    – Mogę Ci obciągnąć? – zapytała na ucho,

    To wystarczyło, żeby mój penis znów był napięty do czerwoności.

    – Nie krępuj się Majko – odpowiedziałem z radością,

    Jednak w momencie zdałem sobie sprawę, że obok siedzi Lidka, która mnie w końcu wyrzuci z roboty przez kolejne złamanie układu. Odwróciłem się w kierunku Lidki w szyję, której wgryzał się Prezes.

    – Lidka, mogę? – szepnąłem do niej,

    Skinęła oznajmująco głową, wracając wzrokiem do Majki widziałem, że Lidka już trzyma penisa prezesa w ręce i trzepie go. Z niewiadomego powodu wezbrała we mnie zazdrość, że ktoś obraca moją szefową. Pomyślałem sobie, że co tam niech wali tą małą parówkę prezesiny. Miał może maksymalnie 14 cm. Odwróciłem się do Majki, która już była gotowa rozpocząć zabawę. Majka miała piękną buzię, miała może 20 lat. Drobna, szczupła brunetka o długich prostych włosach. Usiadła na sofie wypinając tyłek praktycznie przed twarz sąsiadki, której ktoś robił minetkę klęcząc. Męczyła się trochę z paskiem więc jej pomogłem. Wyciągnęła mojego stojącego już, któryś raz tego wieczora fiuta.

    – Oooo, w końcu coś porządnego – uśmiechnęła się do mnie.

    Splunęła na mojego 18cm penisa kilkukrotnie i zlizała wszystko od jajek do czubka penisa. Powtórzyła to kilkukrotnie. Byłem gotowy, chciałem żeby zaczęła ssać i pieścić mojego penisa. Chwyciłem jej piękne, gęste, długie włosy w rękę, żeby jej nie przeszkadzały. Poczułem ciepło jej botoksowych ust.

    – Mm smaczny – powiedziała rozochocona,

    Nie śpieszyła się, wiedziała, że zabawa pewnie jeszcze potrwa, a może rzeczywiście delektowała się wygolonym i zadbanym penisem. Kątem oka podglądałem poczynania Lidki i Prezesa. Prezes pieścił, lizał i zgniatał sporych rozmiarów cycki Lidki, głośno przy tym sapiąc. Lidka w tym czasie patrzyła na poczynania Majki z moim penisem w ustach. Złapałem z Lidką kontakt wzrokowy, widziałem jak zaczęła szybciej poruszać skórą na fiucie prezesa, który po chwili oderwał się od piersi Lidki i spuścił się jej na rękę. Wytarła dłoń w serwetkę i cały czas obserwowała Majkę robiącą mi nieśpiesznie loda. Nie pamiętam, żeby ktokolwiek w moim życiu robił gałę z taką starannością jak ta młoda latawica. Na mojej twarzy widać było rozkosz. Prezes ogarnąwszy swojego mokrego od spermy penisa zobaczył Lidkę wpatrzoną w Majkę.

    – Podoba Ci się Lidko penis Naimada? – zapytał dosyć głośno prezes,

    – Uwielbiam go – rzuciła Lidka,

    – Zajmij się nim na zmianę z Majką – zaproponował prezes.

    Lidka usiadła po mojej drugiej stronie podobnie jak Majka, za nią usadowił się prezes odchylając stringi Lidki na bok i dobierając się językiem do cipki Lidki.

    Lidka jęknęła z rozkoszy wyciągnęła język i razem z Majką językami jeździły przez jakiś czas po moim żołędziu. Po chwili Prezes podszedł do dziewczyny, która zabawiała się z drugą zaraz za Majką coś jej powiedział i ta po chwili zaczęła pieścić Majkę, która również mile zajęczała i raz po raz wzdychała. Prezes wrócił za Lidkę, która przestała mnie pieścić i uniosła się do mnie.

    – Dobry chłopak z Ciebie, jak zapytasz i dostaniesz zgodę to możesz nawet miss świata przelecieć ale bez mojej zgody tylko mnie! – powiedziała mi do ucha i pocałowała w usta,

    Na szczęście nie robiła loda prezesowi więc czułem od niej przyjemny zapach alkoholu zmieszanego z miętówką. Po krótkim, ale namiętnym pocałunku chwyciłem jej rude kudły i powiedziałem:

    – Zazdrosny byłem o to walenie konia, masz szczęście, że ma małą kuśkę. Kończymy zabawę, weź tą małą kurewkę z mojego penisa i dokończ zabawę. – powiedziałem przejmując inicjatywę,

    Dyrektorka uśmiechnęła się do mnie, dała małego cmoka w usta i schyliła się rzucając do Majki „bierz się młoda za jajka, ja kończę zabawę”. Trzymając dwie kurewki za włosy, które były pieszczone przez prezesa i Bóg wie jaką zdzirę przeżywałem najlepsze uczucie w życiu. Majka pieszcząca i ssąca moje jaja oraz Lidka, która krztusiła się moim penisem. Lidka brała głęboko i intensywnie. Można rzec waliłem konia jej rudą głową. Po pojękiwaniach dziewczyn słychać było, że minetki też są niczego sobie. Wszystko to sprawiło, że moje podniecenie sięgnęło zenitu. Puściłem Majkę i obiema rękami dopchałem Lidkę spuszczając się jej kilkoma salwami ciepłej spermy w gardło. Zakrztusiła się bardzo, część z automatu połknęła, a część ulało się na penisa i jaja co wykorzystała młoda Majka zlizując resztki.

    – Kurwa młody prze chuj jesteś – usłyszałem zza Lidki, to prezes, który wycierał się z soków Pani Dyrektor.

    Podszedł do mnie i zbił piątkę. Uderzył kilkukrotnie w dłonie i kazał dziewczynom tańczącym na stole zejść z niego, sam na niego wchodząc i ciągnąc mnie z nim za rękę. Oboje bez spodni, z fiutami na wierzchu staliśmy na stole na widoku ogółu.

    – Proszę Państwa oto nowy vice-dyrektor ds. handlowych w katowickim oddziale, bawimy się dalej! Dj muzyka! – ogłosił dyrektor, ludzie zgromadzeni oddali delikatny aplauz i wróciliśmy do zabawy.

    Nie wiedziałem co powiedzieć ani co się właściwie wydarzyło. Zabawa trwała dalej w najlepsze, w każdej loży ktoś z kimś się pieprzył, 90% ludzi już chodziło nago. Ja z prezesem rozmawialiśmy jak starzy kumple. Pochwalił się, że ma jeszcze coś specjalnego na wieczór.

    – Słuchaj mam nową sekretarkę miałem zostawić sobie ją na jutro, ale szkoda żeby nie zobaczyła jak się pracuje w tej firmie. W razie czego pomógłbyś mi z nią wiesz za dużo koksu wziąłem i może być problem u mnie tam na dole – zachichotał prezes i wciągnął, którąś kreskę białego proszku. Następnie poprosił ochroniarza, szepnął mu coś na ucho i za 15 min do naszej loży dosiadła się piękna blondynka w skąpym bikini. Miała długie kręcone włosy, śliczną słowiańską urodę. Nie była szczupła i sztuczna jak reszta siedzących przy loży dziewczyn, które patrzyły na nową z wyraźną zazdrością. Nawet Majka, która była naprawdę prima sort patrzyła spod byka.

    – Kinga !? – rozbrzmiał nagle głos dyrektorki,

    – Lidka? -odpowiedziała blondynka,

    – O kurwa … – rzuciliśmy całą trójką praktycznie równocześnie,

    – Wy się znacie? – zapytał prezes,

    – Zwolniłam ją tydzień temu, bo zabawiała się z tym oto siedzącym obok nas młodzieńcem – wyjaśniła Lidka,

    W loży zapanowała cisza, niektóre z dziewczyn nie mogły powstrzymać śmiechu. Jako pierwszy głos zabrał prezes.

    – No i brawo. Czyli wiesz na czym polega praca w naszej firmie Kiniu. Proszę usiądź między nami – rzekł, odsunął się kawałek ode mnie i klepnął w sofę kilkukrotnie.

    Lidka była wyraźnie niezadowolona z sytuacji jednak sytuacja wróciła do normy. Prezes raz po raz odsuwał stanik Kingi oglądając okazałe piersi, jednak jego penis nawet nie drgnął był sflaczały. Na mnie Kinga nawet nie spojrzała, uczyniła to dopiero po wyraźnej namowie prezesa.

    – Widziałaś tego przystojniaka po drugiej stronie? Przywitaj się ładnie z wice dyrektorem ds. handlowych w katowickim oddziale – rzucił prezes,

    – Cześć! – powiedziała głośno Kinga przysuwając się do mnie i szepcąc dalej,

    – Karierowiczu! Przez Ciebie straciłam pracę wiesz o tym !? – kończąc przygryzła mi mocno opłatek ucha aż podskoczyłem na sofie,

    – Oj zaraz się zacznie – rzucił rozbawiony sytuacją prezes,

    Kinga obróciła się do prezesa i poszła z nim ostentacyjnie w ślimaka wskakując mu okrakiem na kolana. Ja odwróciłem się do Lidki i zacząłem ją delikatnie masować po cipce. Dałem delikatnego całusa.

    – Mogę jeszcze Kingę przelecieć? Prezes mnie prosił o pomoc, bo mu już chyba nie stanie. Proszę … – zapytałem dyrektorki intensyfikując masowanie,

    – Możesz tylko jeszcze miej siłę na mnie na górze. Ostatni numerek i idziemy. A o prezesa się nie martw, da radę, znam go. – odpowiedziała Lidka, dysząc coraz bardziej.

    – Majka zajmiesz się Panią dyrektor? – zapytałem siedzącą visa vi Majkę, która sama się zabawiała obserwując sytuację,

    – Oczywiście Panie dyrektorze – odpowiedziała kurewka wsuwając się pod stolik i podchodząc na kolanach do Lidki,

    – Zostawiam Cię Lidziu z dobrym językiem – pocałowałem ją delikatnie w usta i odwróciłem się w stronę Kingi i Prezesa.

    Kinga na kolanach prezesa wyglądała prze bosko, uwypuklony, idealnie jędrny tyłek aż prosił się o klapsa. Ich języki były splecione niczym największy supeł. Prezes trzymał jedną ręką stringi Kingi, a drugą ręką wsadzał palec w dupę jeszcze niedawno mojej koleżanki. Podsunąłem się do nich. Widziałem, że penis prezesa ani drgnął.

    Impotent czy co – pomyślałem,

    Naimad, spróbuj tej truskaweczki. Smakuje wybornie – rzekł prezes, przesuwając Kingę w moim kierunku. Pocałowaliśmy się jednak po sekundzie poczułem ugryzienie na języku.

    – Kurwa, Kinga co Ty robisz? – rzuciłem, czując pulsujący ból na języku,

    – Hahaha, Taka jesteś niegrzeczna Kinia? Zaraz Cię tu z nowym Panem dyrektorem nauczymy manier – powiedział Olek wymierzając siarczystego klapsa, który zagłuszył nawet muzykę. Kinga aż zawyła z bólu, grymas na jej twarzy świadczył, że naprawdę poczuła to uderzenie.

    – Teraz zejdziesz mi z kolan i ładnie zajmiesz się sprzętem Pana Naimada, jak coś zrobisz głupiego nie będę hamować ręki – powiedział groźnie prezes,

    Kinga zeszła z jego kolan i usiadła na moich okrakiem przodem. Dała soczystego całusa i przytuliła się. Czułem jej wilgotną cipkę przez cienki materiał jej majtek. Jeździła mi nią delikatnie po penisie.

    – Naimad, ratuj. W tamtym tygodniu złożyłam cv, przyjęli mnie od razu. Teraz jestem tu. Dziewczyny z biur mnie uprzedzały, żeby nie jechać, bo gość jest psycholem po pijaku. – wyszeptała mi Kinga do ucha,

    Dość tych przytulanek, ssij mu – rzucił agresywnie Olek podchodząc do nas,

    Miałem mętlik w głowie. Przed chwilą była na mnie wściekła, teraz prosi o pomoc. Co tu się odpierdala znowu?! – zadałem sobie w duszy pytanie. W tym czasie Kinga już klęczała przede mną z penisem w ustach. Ssała go namiętnie i nieśpiesznie. Prezes usiadł obok mnie i mówi:

    – Masz ją tu ze mną wyruchać, zrozumiałeś?

    – Tak Olek, wiem.

    – Dobrze, bierz się za nią od tyłu. Młoda do mnie! – rzucił do Kingi, która posłusznie podsunęła się pod Olka i zaczęła lizać jego sflaczałego penisa.

    Ustawiłem się za Kingą oparty z tyłu rękoma o blat stołu. Zdjąłem stringi z jej soczystego tyłeczka, na którym była wyraźnie odbita ręka prezesa. Miałem idealny dostęp do jej dziurek. Dupkę miała już delikatnie rozpracowaną palcem Olka jednak cipka była nie ruszona. Wszedłem pomalutku słysząc pojękiwania Kingi dalej pieszczącą mikro penisa prezesa. Posuwałem ją powoli dopychając za każdym razem penisa po same jaja, tak że jej głowa uderzała w brzuch prezesa. Czułem przyjemne ciepło i soki Kingi na moim penisie. Po krótkiej chwili kutas prezesa drgnął i Kinga mogła już zacząć robić mu loda. Trwało to krótką chwilę.

    – Zmiana! – krzyknął prezes, wstając z sofy.

    – Młody kładź się, Ty jak Ci tam … Kinga na niego, ujedź skurwysyna – posłusznie wyszedłem z koleżanki, położyłem się na sofie, Kinga w momencie wsadziła sobie mojego penisa w cipkę i opadła torsem na mnie kładąc głowę zaraz przy mojej.

    – Ałaaa boli, Jezu – zawyła nagle Kinga, w której dupę wszedł prezes swoim już stojący, lecz nadal mały penisem.

    – Skończmy to szybko i zabieramy się stąd Kinga, ogarniemy Ci powrót do Katowic do oddziału – wyszeptałem na ucho,

    Zaczęła intensywniej poruszać biodrami. Słyszałem, że za nami prezes coś gada zgromadzonym i raz po razie wymierza mocne klapsy Kindze w jej tyłek.

    – Ohh tak, dawać chłopcy – syczała Kinga mi do ucha.

    Jej jęki strasznie mnie nakręciły. Jebaliśmy koleżankę w obie dziury z prezesem, której wyraźnie się podobało mimo bólu, który otrzymała na początku. Bardzo mi się to podobało. Kinga wygięła się delikatnie do tyłu tak, że teraz miałem jej cycki przed twarzą. Przyssałem się do jej różowych brodawek ssąc i liżąc jedną i drugą. Po krótkiej chwili poczułem pulsowanie jej cipki, opadła na mnie sapiąc i dysząc do ucha.

    – Dalej, dalej tak. Czułem, że zbliża się finał.

    – Prezes, kończymy? – krzyknąłem w stronę Olka,

    – Młoda na kolana, Naimad ładujemy do gęby – Kinga zeskoczyła trzymana za włosy przez Olka i uklękła otwierając usta i wysuwając język. Widziałem, że jesteśmy w centrum uwagi, bo większość zgromadzonych patrzyła na nas – skończyłem od razu. Jedna ścieżka spermy trafiła idealnie na czoło i nos, druga już perfekcyjnie do ust. Opadłem na kanapę. Olek przez chwilę masturbował się i na koniec wepchnął jej małego fiuta po same jaja spuszczając się w buzi Kingi. Publika zaczęła bić brawo.

    – Taaaaak szmato, hahaha – krzyknął do Kingi podczas finału śmiejąc się do rozpuku. Ta niestety musiała poczuć smak swojego tyłka, bo całość wypluła na podłogę mając odruch wymiotny.

    – Co Ty kurwa? – rzucił Olek wymierzając jej cios w twarz.

    Zanim wstałem z sofy, żeby zareagować Kinga dostała w twarz po raz drugi. Zrobiłem krok i stanąłem w miejscu. Ochroniarz złapał mnie od tyłu widząc, że chcę zainterweniować. Dziwnym zbiegiem okoliczności większość osób zaczęła wychodzić z sali. Kinga trzymając twarz schowaną w rękach została wyszarpana za włosy na środek sali. Została spoliczkowana jeszcze kilkukrotnie przez prezesa i zwyzywana przy tym od szmat, cip i kurew.

    – Puść go bydlaku, chcemy ją zabrać i wyjść – rzuciła ubrana już Lidka do ochroniarza uderzając go torebką. Ochroniarz odpuścił. Ubrałem spodnie i podbiegłem do Olka, który w międzyczasie zdążył kopnąć Kingę leżącą na podłodze.

    – Kurwa Olek dość, przestań. Zabieramy ją z Lidką do pokoju. Chyba już po imprezie. – powiedziałem trzymając nagiego prezesa.

    Lidka w tym czasie okryła Kingę jakąś narzutą i wyszła z nią. Ja z nagim prezesem usiedliśmy w pustej loży, zajebał jeszcze jedną kreskę.

    – Koniec imprezy. Do pokoi. – warknął prezes i wyszedłem kierując się bezpośrednio do pokoju Lidki.

    Lidka opatrywała Kingę, której na szczęście nic poważnego się nie stało.

    – Przepraszam Kinga. Przepraszam za wyjazd, przepraszam za dziś. Wstyd mi. – rozpłakałem się jak dziecko.

    – Naimad nie masz za co przepraszać. Było dziś naprawdę bardzo miło, miałam z Tobą świetny orgazm. Dziękuję, a wstydzić się może prezes, ja mu tego nie odpuszczę. -powiedziała tuląc mnie Kinga.

    Finalnie usnęliśmy całą trójką na łóżku Lidki. Wstaliśmy koło 12:00, samochodu prezesa już nie było jak i połowy gości. My również czym prędzej ruszyliśmy w drogę powrotną. W poniedziałek wchodząc do firmy widziałem na recepcji z powrotem Kingę uśmiechniętą od ucha do ucha. Puściliśmy sobie oczko. Wchodząc do biura współpracownicy na czele z Panią Dyrektor – Lidią bili mi brawo i gratulowali awansu. Na biurku leżał lukratywny kontrakt jako vice dyrektora ds. handlowych oraz list od Prezesa ze słowami uznania i Oddzielną karteczką przepraszam za zepsucie imprezy. Generalnie każdy z naszej trójki Kinga, Lidka i ja dostaliśmy ładne podwyżki. Siedzieliśmy cicho i w duszy czekaliśmy na kolejną firmową imprezę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Wiśniewski
  • Bylo ich trzech…

    Od pierwszego spotkania z facetem minęło już prawie pół roku – przez ten czas nie myślałem za bardzo o tym by znowu się z kimś spotkać i dać się przelecieć. Przyszedł czerwiec, zaczęło robić się gorąco i to nie tylko na dworze, ale także i w moich myślach. Wiedziałem, że za miesiąc nie będę miał już tyle czasu, bo poza popołudniową pracą, zaczynałem staż. Postanowiłem, że znowu tego chcę – zacząłem przeglądać ogłoszenia i szukać kogoś, kto by mnie zainteresował. Tracąc już tego dnia nadzieję, trafiłem na to, o czym w sumie nie myślałem – “Dwóch facetów pozna kumpla” – pamiętałem jaką przyjemność sprawiło obrabianie jednego kutasa, a co dopiero by było przy dwóch?

    – “Hej tu Tomek, 24 lata, wysoki i szczupły, nie mam dużego doświadczenia, szukam kogoś kto mną się porządnie zajmie” – do wiadomości dołączyłem nagie zdjęcie swojej sylwetki oraz wypiętego tyłka.

    – “Hej Tomek, z tej strony Marek i Radek. Masz świetne ciało i jesteś dokładnie w typie osoby, jakiej szukamy. Nie przejmuj się brakiem doświadczenia, z nami szybko go nabierzesz”

    Ustaliliśmy datę spotkania – pojutrze, w czwartek. Faktycznie miałem do pracy na 16, ale chłopakom pasowało się spotkać już o 14 – dwie godziny powinny w zupełności wystarczyć by się wyszaleć. Ustaliłem z Markiem, że po mnie podjedzie i zgarnie mnie z przystanku autobusowego będącego nieopodal mojego domu.

    Przyszedł w końcu ten dzień, był wyjątkowo upalny. Przed wyjściem z domu trochę się naszykowałem, wziąłem prysznic, wygoliłem dokładnie jaja i rowek. Pomyślałem, że fajną niespodzianką dla chłopaków, a dla mojej dziurki rozgrzewką, będzie wsadzenie sobie metalowego korka. Położyłem się na plecach na łóżku, wziąłem na palec trochę żelu… Aaa! Zimny metalowy korek wszedł bez najmniejszego oporu. Ubrałem się i udałem w ustalone miejsce.

    Na przystanku byłem przed czasem, ale nie musiałem długo czekać na Marka, ponieważ zajechał punktualnie. Dobrze zbudowany facet, po 40, w obcisłej koszulce i jeansach. W mojej głowie zaczęły się pojawiać myśli odnośnie tego, co za kilka chwil będzie ze mną robił, jednak moje myślenie przerwało jego pytanie:

    – Słuchaj Tomek, nie pisaliśmy Ci o tym i mam nadzieję, że teraz też się nie przestraszysz, ale przyjechał do nas na kilka dni kumpel i jeśli zechcesz to dołączy chętnie do zabawy – nie spodziewałem się tego, ale długo nie zastanawiałem się nad odpowiedzią:

    – Oczywiście, że może dołączyć, mam nadzieję tylko, że Wam sprostam – zaśmiałem się, a obrazy które miałem w głowie spowodowały, że z moich spodni zrobił się namiot.

    – Hehe, widzę że się już nakręcasz, zaraz jesteśmy na miejscu.

    Po około 10 minutach jazdy dojechaliśmy pod blok, w którym mieszkali chłopaki – spokojna dzielnica, stare budownictwo, cicho i dyskretnie – tak jak powinno być. Po wejściu do mieszkania, Marek spytał czy chcę się odświeżyć, ale odpowiedziałem mu, że wziąłem prysznic przed wyjściem i nie ma co tracić czasu, tylko zaczynajmy zabawę. Moje słowa wziął bardzo dosłownie – złapał mnie oburącz za głowę i sprowadził na kolana. Przyparł moją twarz do swojego krocza. Czułem jak jego jeansy robią się ciaśniejsze.

    – O to, że się Tobą porządnie zajmiemy martwić się nie musisz – jedną ręką odsunął moją głowę, a drugą rozpiął swoje spodnie i osunął je, bielizny nie miał – Otwórz buzię szeroko – powiedział, po czym zapakował mi w usta całego penisa. Nie był jeszcze w pełnym wzwodzie, ale długo nie trwało by jego wielka pała wypełniła je całe. Na oko miał z 19 cm i był dosyć gruby. Odsunął mnie od siebie uwalniając na chwilę usta, z których wyciekać zaczęła nagromadzona ślina.

    – Chcesz się poczuć jak szmata? – spytał, ale zanim zdążyłem wydusić z siebie jakikolwiek dźwięk jego kutas znowu zatkał moje gardło, w wyniku czego wyszło ze mnie tylko niezrozumiałe pojękiwanie, które Marek zrozumiał jako potwierdzenie – Zeszmacimy Cię tak, że długo będziesz pamiętał o tym popołudniu. Chwycił głowę oburącz i docisnął jak najbardziej się dało do swojego krocza, cofnął się bym złapał oddech i powtarzał tę czynność kilkukrotnie. Po sesji rozciągania gardła zaczął mnie w nie posuwać, cały czas trzymając za głowę. W moich oczach pojawiły się łzy, a jego to jeszcze bardziej podnieciło. Nagle przerwał, bo chyba czuł że się zbliża i kazał mi się rozebrać do naga. Kiedy to robiłem nie zauważyłem nawet, że obok pojawił się również nagi Radek ze swoją pałą w gotowości na obciąganie – nie musiał mnie o nic prosić, tylko sam się wziąłem do roboty – lewą dłonią chwyciłem za pośladek i przyciągnąłem go do siebie, a prawą chwyciłem za sterczące pęto – krótsze i cieńsze od Markowego, więc miałem chwilę odpoczynku.

    Na łóżku cały czas leżał ich kolega – Bartek – który się temu bacznie przyglądał – był ewidentnie młodszy od chłopaków, ale starszy ode mnie, a jego pała była wypośrodkowana – leżąc tak robił sobie dobrze ręką i przygotowywał na rozwój sytuacji.

    W czasie kiedy obciągałem Radkowi, Marek ustawił mnie tak bym był wypięty. Zobaczył wtedy “niespodziankę” jaką naszykowałem, czyli korek w swoim tyłku.

    – Widzę, że ktoś tu lubi się dobrze pobawić i przygotował swój otworek na dogłębną penetrację.

    Zaczął go delikatnie wysuwać i wsuwać, tak by rozszerzać moją dziurkę i ją drażnić. Jęczałem cicho. W końcu go wyciągnął i splunął na mój tyłek. Zamiast korka pojawiło się w nim coś innego i już po chwili wiedziałem że to były dwa palce. Znalazł moją prostatę i zaczął ją masować, co odbiło się tylko większym wzwodem u mnie.

    – Starczy tych pieszczot, wskakuj na łóżko i wypinaj dupę dziwko – powiedział.

    – Słuchaj, tylko jak będziesz wchodził we mnie to bądź delikatny, okej?

    – Okej, okej – odpowiedział ironicznie. Wylał sporą ilość lubrykantu na dłoń i nawilżył mój tyłek, a także jaja i penisa. Założył gumkę i zaczął napierać na odbyt. Nie stawiałem wielkiego oporu, lecz pierwsze włożenie spowodowało u mnie ból na tyle silny, że odskoczyłem.

    – Przepraszam, ale bardzo mnie bolało, możesz spróbować jeszcze raz. – nie chciałem rozczarować gospodarzy, w końcu ich nakręciłem mocno na to, że lubię ostre i długie rżnięcie. Marek znowu zaczął napierać, tym razem ból został zastąpiony przez przyjemność i podniecenie. Początkowo nie wsuwał go całego, tylko nieco więcej niż samą główkę, by po chwili wejść po same jaja i zacząć coraz szybciej się ruszać. Zacząłem krzyczeć z przyjemności, lecz krzyk nie trwał długo i w końcu został stłumiony kutasem Bartka – ten złapał mnie jedną ręką za głowę i nadał tempo obciąganiu, z kolei Marek nie zwalniał tempa i trzymał mnie mocno za biodra, słyszałem tylko jak jego jaja się obijają. Bartek był bardzo podniecony widokiem tego jak jestem ruchany, powiedział tylko:

    – Smacznego suczko

    Po czym jedną ręką zatkał mi nos, przytrzymał swojego penisa w moim gardle i spuścił się prosto do przełyku. Czułem jak strumień ciepłej spermy spływa w jego głąb, a penis ciągle pulsuje. Zaczynało brakować mi powietrza, co sygnalizowałem wyrywaniem się, lecz wtedy nastąpił drugi, znacznie mniej obfity wytrysk ze strony Bartka. Uwolnił mnie, a wyciągając kutasa z moich ust, pociągnął za nim strużkę gęstej śliny pomieszanej ze spermą. Potraktował mnie jak ścierę i wytarł to wszystko o moją twarz.

    Myśląc, że będę miał chwilę na złapanie oddechu byłem ponownie w błędzie. Radek się uważnie przyglądał temu trójkątowi i teraz sam postanowił być jego częścią. Poprosił Marka by na chwilę wyszedł ze mnie, ponieważ ma ochotę mnie posmakować, po czym wbił swój język w mój rozgrzany tyłek i zaczął go lizać. Było to zupełnie nowe dla mnie uczucie i dawało mi ogrom przyjemności, co było widać po ściekającym z mojego penisa prejakulacie.

    – Rżnij go dalej skarbie, a ja teraz zobaczę czy warto było podniecać tak naszą kurewkę – zwrócił się do Marka, a następnie ułożył się obok mnie na łóżku na plecach i powiedział bym wszedł na niego i ustawił się w pozycji 69 – tak, że mój penis był nad jego głową, a moja głowa nad jego przyrodzeniem. Będąc w tej pozycji zaczął mnie ssać, a Marek wymierzył znowu kilka klapsów w moje dupsko, splunął i ponownie wsunął całego kutasa. Jednocześnie miałem robionego loda, sam go robiłem i byłem zapinany ostro w dupę. Sapałem i jęczałem z przyjemności.

    – Zamknij się kurwo i bierz do roboty, kutas sam się nie obrobi – powiedział Marek, jeszcze mocniej dociskając mnie do swoich bioder. Poczułem olbrzymią falę rozkoszy i nie byłem w stanie wytrzymać już ani chwili dłużej. Sperma opuściła moje jądra i powędrowała prosto do ust obciągającego mi Radka, aż ten się zakrztusił.

    – Pozwoliliśmy Ci się spuszczać? – ryknął Marek wychodząc ze mnie – Złaź z niego i klękaj szmato, zobaczymy czy będziesz taki szczęśliwy jak ja Ciebie zaleję.

    Uklęknąłem na łóżku i Marek od razu chwycił mnie za głowę i nadział ją na swojego ogromnego kutasa, którego ledwo byłem w stanie pomieścić. Obok stali Radek i Bartek, których stymulowałem dłońmi. Po kilkunastu pchnięciach Marek złapał mnie jedną ręką za włosy, odrywając moją głowę od kutasa i odchylając ją od tyłu, drugą walił pulsującego kutasa, z którego po chwili wystrzeliła ogromna salwa gęstej spermy. Część od razu poleciała w dół przełyku, jednak większość wypłynęła z moich ust i spływała po mojej brodzie i przełyku. Radek nie czekał, aż się ogarnę tylko wpakował do mojej zaspermionej gęby swoją pałę i posuwał mnie dalej w usta. W tym czasie Bartek oswobodził się z mojego chwytu, położył się za mną na łóżku i chwycił za biodra po to, by nakierować moją dziurkę na swojego kutasa. Jako, że już byłem dzisiaj rozepchany to nadziałem się bez problemu i tak dalej obciągając Radkowi i klejąc się do jego podbrzusza, zacząłem rytmicznie unosić się i upadać na kawału mięsa, który z każdym opadnięciem wchodził coraz głębiej i dostarczał coraz większych i przyjemniejszych odczuć. Nie wiem czy chłopaki się dogadali do tego wcześniej czy nie, ale niemalże w jednym momencie poczułem pulsującą pałę w moim odbycie i kolejne salwy spermy wypełniające moje usta.

    Zszedłem z Bartka i padłem ze zmęczenia na łóżku, a on ściągnął gumkę i niemalże usiadł mi na twarzy wpychając do ust kutasa, którego powiedział bym wyczyścił, co zrobiłem z wielką przyjemnością. Widziałem jak zbliża się 15:30 na zegarze, a to oznaczało, że muszę lecieć do roboty, chociaż chłopaki zaproponowali mi jeszcze rosół oraz bym został trochę dłużej, bo jeszcze by trochę się pobawili. Ja sam miałem taką chęć, jednak niestety obowiązki wzywały.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomek Nieznany

    Trochę zaburzam chronologię zdarzeń, jednak nie miałem do tej pory weny by opisać swoje pierwsze spotkanie z facetem, ale za to padło na to spotkanie, które najlepiej pamiętam i najczęściej wspominam. Z opisanymi chłopakami nie miałem więcej okazji się spotkać.

  • Wyciaganie ojca z nalogu

    Początki zawsze są trudne. Życie rodzinne Magdy zaczynało się sypać. Kiedyś wyglądało to zupełnie inaczej, ale z czasem zmieniało się w kierunku dysfunkcyjnej rodziny. Rodzice odsunęli się od siebie. Wszystko przez wchodzący na coraz wyższy etap alkoholizm ojca. Nie stoczył się całkowicie i nie zaniedbał, ale pił w pobliskim barze niemal codziennie. Coraz częściej chodził do pracy wczorajszy, przez co z dość wysokiej funkcji został dość solidnie zdegradowany. Szef go lubił i miał do niego zaufanie, dlatego nie skreślił go całkowicie. To było mocne uderzenie w sytuację finansową rodziny, dlatego Magda – choć jeszcze bardzo młoda, postanowiła coś zrobić. Kiedyś była ukochaną córeczką tatusia i miała nadzieję, że nadal może mieć na niego jakiś wpływ.

    Pierwszy ciepły wiosenny dzień w tym roku to świetna okazja do poważnych zmian w swoim życiu. Magda była na dworze ze swoimi koleżankami z sąsiedztwa, ale ciągle pilnowała tego dnia godziny powrotu swojego ojca z pracy. Schemat wyglądał ostatnio tak samo. Paweł odstawiał samochód pod blok i od razu kierował się w stronę baru. Tym razem zaparkował samochód, wyłączył silnik i z zaskoczenia na miejsce pasażera wpakowała się Magda.

    – musimy w końcu poważnie porozmawiać, tato – powiedziała Magda

    – dobra, a coś się stało? – zapytał Paweł.

    – wiesz, że teraz powinieneś pójść do domu, wziąć prysznic, zjeść obiad i odpocząć po pracy oglądając telewizor z mamą jak każdy normalny facet? Bo ja wiem, że jak zwykle planujesz pójść do swoich pożal się boże kolegów. – głos zaczął się jej łamać.

    – to jedyne na czym ci ostatnio zależy. Wiesz, że mama cię zostawi?

    Paweł nie wiedział co powiedzieć, ale w tej chwili niezręcznej przerwy Magda wyczuła woń wiśniowej  nalewki ze 100 mililitrowej małpki, która notabene została pochłonięta przez Pawła tuż po wyjściu z biura – ot tak, dla kurażu, co by uprzyjemnić sobie podróż z pracy do domu.

    – cholera jasna, przecież Ty nawet teraz jesteś cyknięty! – łzy Magdy ustąpiły wściekłości, przetarła oczy i wyszła z auta trzaskając drzwiami.

    Paweł lekko zdezorientowany musiał jej przyznać rację. Zawsze panował nad sytuacją, a teraz pozwolił, żeby to sytuacja nad nim panowała. Teraz odprowadzał Magdę wzrokiem. Była ubrana w krótkie szorty z czarnego jeansu i jasny top. Zwrócił uwagę na jej szersze biodra, pełne i piękne uda, oraz rozpuszczone ciemne włosy, odpadające poniżej linii ramion. Zdał sobie sprawę, że dostał opieprz już nie od małej córki, ale od dojrzałej nastolatki.

    W każdym razie postanowił odpuścić dzisiejszego drina i poszedł do domu.

    Ukrył stan lekkiego wstawienia przed żoną. Myślami uciekał do miejsca, w którym przeważnie spędzał tę porę dnia. Żeby nie myśleć o alkoholu, zaczął porządkować łazienkę i kuchnię, a w swojej pracy był tak zaangażowany, że zrobił to na błysk. Resztę dnia spędził czytając gazetę na balkonie korzystając z pierwszego ciepłego dnia w tym roku. Postanowił pojednać się z córką następnego dnia – na trzeźwo.

    Magda po powrocie do domu usłyszała opowieść matki o nietypowym zachowaniu ojca. Magda przyjęła tą wiadomość z lekką satysfakcją, ale wiedziała, że następnego dnia jej słowa pójdą w niebyt, a ojciec wróci w objęcia Bachusa. Była zła, więc tego dnia już z nim nie rozmawiała.

    Następny dzień dał się Pawłowi we znaki. Ciężko mu było skupić się na czymkolwiek i nie czuł się zbyt dobrze.

    Po pracy wskoczył od razu w samochód i pojechał do domu. Magdy nie było, za to żona zaskoczona jego obecnością nie miała przygotowanej dla niego porcji obiadu.

    – i tak nie jestem głodny. Jadę na zakupy, najwyżej zjem coś po drodze. Gdzie Madzia?

    – z koleżankami na dworze.

    Paweł wyszedł z domu i poszedł do samochodu. Chęć walnięcia drinka go przyćmiła. Wsiadł do samochodu i wyjeżdżając z parkingu jego uwagę przykuła kobieta ubrana w krótką sukienkę odsłaniającą zgrabne nogi. Uroki lata. Jadąc autem można się rozbić albo kogoś rozjechać, bo niektóre laski swoim seksapilem skutecznie odwracają uwagę kierowców. Na pewno łatwiej im wtedy przejść przez ulicę. Każdy kierowca zatrzyma się przed taką laską. Ciekawy był jak dzisiaj jest ubrana ta cycata barmanka, która swoją niezaprzeczalną urodą umilała czas lokalnym pijaczkom. Zauważył idące chodnikiem trzy nastolatki, odwrócone tyłem. Dwie w szortach i jedna w spódniczce, z odsłoniętymi pięknymi nogami i zajebistymi tyłkami, aż cmoknął z uznaniem, jaki świetny towar rośnie. Gdy je minął z zaskoczeniem stwierdził, że jedną z nich jest jego córka. Zupełnie jej nie poznał. Jego penis także skomentował jej wygląd, bo aż chwilowo zesztywniał.

    – wow. O kurde.

    Odwrócił wzrok w kierunku jazdy i omal nie wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Magda poznała wóz swojego ojca, pożegnała się z koleżankami i weszła do auta.

    – cześć, gdzie jedziesz? – zapytała promiennie.

    – jeszcze nie wiem, a co? Znudziło Ci się z koleżankami?

    – nieee, zaraz miałyśmy się rozchodzić do domów. Może jeszcze wieczorem gdzieś wyjdziemy.

     

    Małe miasteczko w centralnej Polsce. Początek XXI wieku, kiedy komputer stacjonarny i telefon komórkowy dopiero wchodziły do powszechnego użytku. Internet był w powijakach. Brak wszechobecnych kamer. Kapitalizm kwitnie i objawia się coraz większym dobrobytem społeczeństwa. Obumieranie komuny i zapyziałego sowieckiego stylu na rzecz zachodniego trendu, który jeszcze wtedy szedł w bardzo dobrą stronę.

    Paweł co jakiś czas rzucał okiem na nogi swojej córki, które dzielnie walczyły o ściąganie na siebie jego uwagi. Nawet fakt, że należą do jego córki nie mógł tego powstrzymać.

    – jestem zaskoczona i dumna z Ciebie. Normalnie o tej godzinie siedzisz nad czwartym piwem.

    – zastanawiałem się nad tym co mówiłaś. Przyzwyczaiłem się do tego i nie widziałem, że jest z tym problem. Jestem już mocno po czterdziestce i nie mam żadnej odskoczni od tej szarówy życia codziennego. Nic mi nie sprawia specjalnej przyjemności. Tam zawsze miałem towarzystwo i mogłem pogadać na inne tematy niż na przykład mógłbym pogadać z Tobą czy matką. Niemniej wczoraj wypiłem tyle co nic, a dzisiaj mam ogromne parcie. Więc chyba jestem uzależniony.

    – wytrzymasz? – zapytała Magda

    – chyba lepiej stopniowo schodzić z ilości do takiej rekreacyjnej, przecież nie jestem osiedlowym żulem i się nie zataczam. Wolę ograniczyć niż rzucić całkowicie.

    – żartujesz? Wiesz jaka mama była wczoraj szczęśliwa, że nie piłeś i spędziłeś z nią wieczór? Taka mała rzecz i niewielki ruch z Twojej strony. Rzuć całkowicie i razem pomalujmy tę szarówę. – odparła Magda

    – mówisz “razem”, a jaki w tym Twój udział? – Paweł wjechał autem w polną drogę, minął brzozowy zagajnik, wyłączył silnik i wyszedł. Magda wyszła zaraz za nim.

    – co Ci jest?

    – nie wiem, mam duszności i niedobrze mi się zrobiło. – rzekł Paweł

    – Ty masz chyba zespół odstawienia… i Ty mówisz, że to żaden problem? – odparła Magda

    – to nie to… – Paweł uparcie nie dopuszczał tego do świadomości, ale nadal coś mu mówiło, że to odstawienie psuje mu samopoczucie. Zawroty głowy, duszności, nudności, dreszcze, zimny pot, ból głowy – czeka mnie zajebisty tydzień – pomyślał.

    – wracamy do domu – stwierdził Paweł.

    Osiedle na którym mieszkali było dziwnie odizolowane od reszty. Z wielkich planów powstały jedynie dwa bloki czteropiętrowe w niedalekim sąsiedztwie domków jednorodzinnych, a po drugiej stronie puste pola i nieużytki. Około 150 metrów dalej stała lokalna pompownia wody i wymiennikownia, ulubione miejsce do parkowania dla Pawła z tego tytułu, że stojąc tam mógł ukryć przed żoną, że już przyjechał z pracy. Z okien i balkonu nie było widać, czy ktoś tam stoi, bo zasłania go niski budynek. Na parkingu było dużo wolnych miejsc, ale mimo dyskretnego miejsca samochód był tam bezpieczniejszy niż przy blokach. Nikt nigdy nie ukradł mu radia, nie wybił szyb, nie zarysował lakieru, co zdarzało się sąsiadom. W rejon wymiennikowni nikt nie chodził, bo nie było ku temu żadnego powodu. Otoczenie wysokich krzaczorów i niczego poza tym. Nawet potencjalny złodziej niczego tam nie powinien szukać.

    – może zrobimy tak. Każdy dzień trzeźwości Ci jakoś wynagrodzę. Pomogę Ci to jakoś pokonać i przejdziemy to razem, a mamie nic nie będziemy mówić. Sama zauważy zmianę. – zaproponowała Magda.

    – jak chcesz mi to wynagradzać? Premią uznaniową?  – zażartował Paweł

    – zrobię to o co tylko mnie poprosisz

    – jak atrakcyjna kobieta daje facetowi takie deklaracje to pierwsze o czym każdy pomyśli to fellatio – Paweł użył nietypowego określenia, ale Magda doskonale zrozumiała.

    – nigdy jeszcze nie robiłam – powiedziała Magda robiąc minę jakby to faktycznie rozważała. Paweł się napalił niemal natychmiast. Kusiła go swoimi nogami odkąd zobaczył ją idącą po chodniku. I jeszcze zamiast zaprotestować, dała odpowiedź takim tonem. Czy ona serio to rozważa.

    – to mi nie przeszkadza – powiedział Paweł.

    – ale nie wiem czy umiałabym – odpowiedziała Magda i przygryzła wargę.

    Paweł całkowicie stracił głowę. Jak taka laska jak Magda daje szansę, to facet bierze i nie ma znaczenia czy to jego córka czy nie.

    – jak się nie przekonasz to się nie dowiesz – powiedział Paweł, mając nadzieję, że jej nie spłoszy. Magda odsunęła fotel pasażera do tyłu do oporu i uklękła na fotelu skierowana w stronę kierowcy. Paweł też odsunął swój fotel i niewiele myśląc rozpiął spodnie. Nie widząc jej protestów zsunął je z ud razem z bokserkami.

    – nie powiemy o tym nikomu, ok? – powiedziała Magda pochylając się powoli.

    – ok – odpowiedział krótko Paweł

    Magda nachyliła się do końca i wzięła go do buzi do połowy długości. Pawła aż przeszedł dreszcz. Magda powoli acz miarowo przesuwała głowę w górę i w dół, oplatając penisa całymi ustami. Szło jej to dość nieporadnie, ale Paweł był w niebie. Ta małolatka wyglądała bardzo apetycznie i każdy facet bez wyjątku wsadziłby jej fiuta do ust, a tego dnia szczęście miał akurat on.

     

    Czy ta mała suczka powiedziała, że za trzeźwość wynagrodzi go codziennie? Jeśli tak to zajebisty układ. – pomyślał Paweł i miał nadzieję, że to nie jednorazowa zachęta.

    Magda wyjęła penisa z ust na moment, by odetchnąć i przełknąć ślinę i wsadziła go do buzi ponownie. Paweł położył jej dłoń na głowie, ale jej to nie przeszkadzało. Przesuwał głową Magdy miarowo czując, że niebawem ten epizod dobiegnie końca, chociaż robił co mógł by przeciągnąć to maksymalnie długo. Spiął nawet pośladki powstrzymując wytrysk, ale wiedział, że to nieuniknione.

    – dochodzę. – powiedział Paweł, ale Magda ani drgnęła w górę. Może to przez dłoń na jej głowie. Przejechała jeszcze raz ustami w dół i w górę, kiedy strzeliła pierwsza obfita salwa Pawła. On aż jęknął z rozkoszy ładując drugi i trzeci ładunek, opadł głębiej w fotel i czuł jak reszta sączy się z jego końcówki. Magda wciąż trzymała go w ustach, ściągając wszystko co mogła, oplatając ustami jego żołądź, zeszła do końca. Zeszła z pozycji klęczącej do siedzącej, otworzyła drzwi, podeszła do zamkniętych kłódką drzwi wymiennikowni i wypluła cały ładunek Pawła, który miała w ustach. Wróciła do samochodu. Paweł próbował naciągnąć bokserki i spodnie. Wiedział, że zostawi na bokserkach ślady. Ale lepsze to niż pobrudzić fotel.

    – nie chcę ubrudzić tapicerki – powiedział do Magdy, ale ta siedziała jakby nigdy nic.

    – idziemy już do domu? – zapytała

    – możemy iść. Zastanawiaj się jak wynagrodzisz mnie jutro – zażartował Paweł na rozładowanie atmosfery.

    Magda się uśmiechnęła

    – a nie może być tak jak dzisiaj?

    – mi to pasuje – odpowiedział Paweł

    – mi też

     

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elba
  • Pani Milena i kolega

    *Wszystkie postacie przedstawione w historii mają ukończony wiek zgody oraz nie występują między nimi więzy krwi. Bohaterka Milena jest macochą Marcina, nie są prawdziwą rodziną*

    Był upalny letni dzień. Błękitne niebo z bezustannie grzejącym na nim słońcu sprawiło, że termometry pokazywały 32 stopnie. To taki dzień, że najmniejsza aktywność sprawia wysiłek, a każdy podmuch wiatru przynosi ochłodę. Właśnie dlatego Bartek udając się do domu swojego kolegi Marcina, ubrał jedynie krótkie sportowe spodenki, biały luźny top i klapki. Odpuścił sobie ubieranie bielizny, nie ma co się obciążać.

    Nie wiedział po co ma przyjść, dostał jedynie dzisiaj rano SMS z enigmatyczną wiadomością “że jest robota do zrobienia”. I w sumie to wystarczyło ,aby przyszedł. Dodatkowo wizja zobaczenia Pani Mileny, mamy przyjaciela, w tak upalny dzień stanowiła już zachętę. “Może będzie lżej ubrana?”Pomyślał chłopak, niespodziewanie dostając odpowiedź na swoje pytanie szybciej niż mógł to przypuszczać. Drzwi do domu otworzyła mu 38 letnia piękność, z długim prostymi blond włosami sięgającymi kości ogonowej. Drobna twarz z wydatnymi rubinowymi ustami wpatrywała się w gościa błękitnymi oczyma. Jej egzotycznie opalona karnacja nieraz zastanawiała Bartka, na myśl przychodziły mu kraje Ameryki Południowej i charakterystyczna figura tamtych kobiet. Oj tak, figura Mileny zdecydowanie miała coś z tamtych regionów. Kształt gruszki, sprawiał że wzrok skakał z pięknie dużych, niemal idealnie okrągłych piersi na, coś co szczególnie podniecało chłopaka, czyli olbrzymi i jędrny odstający tyłek. Zwolenników jak i wrogów takich rozmiarów u kobiety jest pełno, w końcu wychodził poza ramy tali i to całkiem znacznie, natomiast wciąż pozostawał sprężysty i kształtny. Nie stanowiło to jednak najmniejszego problemu dla Bartka, bo organizm przemówił sam za siebie i poczuł jak jego kutas robi się twardy.

    “Tak, słucham? O co chodzi Bartku?”- spytała z uśmiechem Milena widząc zakłopotaną twarz chłopaka. Dopiero po chwili odkleił wzrok od jej krocza, które zasłaniał jedynie mocno wycięty dwuczęściowy strój kąpielowy. Widział jak cienka, czerwona linia przechodzi przez wargi sromowe i eksponuje całkowicie ogolony wzgórek łonowy. Oczami wyobraźni widział cipkę mamy kolegi.

    “J-ja..ja przyszedłem..p-pomoc z czymś Marcinowi. Napisał d-do mnie, że jest robota do zrobienia”wydukał czerwony na twarzy

    “Ahh tak, to o to chodzi. Jasne, proszę wejdź do środka”Zamyśliła się, po czym dodała “Strasznie gorąco dzisiaj na dworze, można się usmażyć ,prawda? Aż musiałam się przebrać w coś wygodniejszego”

    Kobieta otworzyła szerzej drzwi i przepuściła chłopaka obok siebie. Czuł od niej zapach słodkich perfum, bardzo dziewczyńskich. Był od niej wyższy, a więc miał wgląd w jej pokaźny biust. Mógłby przysiąść że widział jej drobne różowe sutki spod otwartego po bokach biustonosza.

    “To prawda, straszny dzisiaj ukrop. Ciężko to znieść. Za to pani jak zwykle wygląda zjawiskowo w każdych warunkach “Z nieśmiałym uśmiechem pozwolił sobie na komplement, na co mężatka zachichotała wprawiając tym samym w ruch dwie pełne kule zawieszone w zdecydowanie za małym staniku. Dopiero teraz Bartek zauważył jak ciasny jest jej kostium. “Będzie z 2 rozmiary za mały. Suka chodzi praktycznie nago!”wykrzyczał w myślach.

    “Dziękuję za komplement, dosyć rzadko je dostaje. Pozwól ,że cię zaprowadzę i pokaże o co chodzi z tym zadaniem”. Chłopak miał już zapytać jak to możliwe, że tak piękna kobieta dostaje mało uwagi, gdy ta odwróciła się i zaczęła iść w kierunku schodów. Oniemiał i stanął jak wryty. Pupa pani Mileny była całkowicie odkryta, jedynie pojedynczy czerwony paseczek przechodził między olbrzymimi pośladkami zasłaniając dziurki. Z każdym krokiem czerwonych szpilek, cały tył kobiety wprawiał się w ruch, kusząc tym co było już widoczne i tym co czekało jeszcze do odkrycia. Gdzieś w połowie schodów zauważyła, że nikt za nią nie podąża. Odwróciła się.

    “Idziesz Bartuś? “Zapytała. Jednakże, po chwili ton jej głosu się zmienił i dodała “Nie każ mi czekać. Jest mokra robota do zrobienia “Zabrzmiało jak rozkaz i młodzieniec wbiegł na schody, czując jak niewygodnie obija mu się penis w pełnej erekcji. Musiał pomóc sobie ręką i przytrzymywać się za krocze, aby nie było tego widać.

    Stojąc bokiem wyglądała jak 2 litery P nałożone na siebie do góry nogami. Z przodu wystawały odkryte piersi, zasłonięte jedynie na sutkach. Z tyłu natomiast wystawał bajecznie wielki tyłek, będący na wyciągnięcie ręki. Tego stroju zdecydowanie nie powstydziła by się nawet dziwka. Składał się jedynie z strategicznie połączonych sznureczków i pasków, zasłaniających nieudolnie najbardziej intymne fragmenty dojrzałego ciała. Bądź co bądź mały rozmiar robił swoje. Bartek posłusznie podążał za panią Mileną jak zahipnotyzowany, nie odrywając wzroku choćby na chwilę od jej dupci. Zdawało mu się że kobieta specjalnie rusza biodrami, prowokując i kusząc go. Przejście przez olbrzymią willę państwa Wiśniewskich trochę zajęło, ale ostatecznie wyszli przez taras do ogrodu. Od razu słońce dało się we znaki intensywnie paląc skórę promieniami. W ogrodzie znajdował się duży basen otoczony kilkoma leżakami. Z tego co zauważył tylko jeden był aktualnie w użyciu, ten w samym centrum. Znajdował się na nim ręcznik, a na stoliku obok olejki i szklanka z alkoholem

    “Tu masz siatkę i detergenty”. Kobieta podała mu rzeczy i ułożyła się na leżaku. W pełnym słońcu wyglądała jeszcze bardziej seksownie”Masz wyczyścić basen. Dokładnie wyczyścić. Trochę ci to zajmie, więc lepiej już zacznij”Dodała jakby od niechcenia i już więcej się nie odezwała, skupiając się w całości na opalaniu.

    “No zajebiście, to co najmniej pół godziny roboty. W co ty mnie wjebałeś Marcin? Wykorkuje w tym słońcu. Pogadamy jak wrócisz, oj zdecydowanie pogadamy”Pomyślał chłopak i niechętnie zabrał się za czyszczenie. Rzeczywiście, temperatura była nieznośna. Zrzucił z siebie koszulkę I pracował w samych spodenkach. Mimo to starał się z całych sił, wiedział że matka kolegi go obserwuję . Chciał wywrzeć na niej dobre wrażenie i zachęcić do siebie. Cała ta sytuacja i tak była dla niego spełnieniem fantazji, być z Mileną sam na sam , dodatkowo tak skąpo ubraną. Teraz ona mogła widzieć jego ciało, to jak naprężają się jego mięśnie gdy pracuje. No i z pewnością nie umknął jej fakt że chłopak dostawał erekcji gdy tylko na nią patrzył. Role się odwróciły.

    Po jakiś 40 minutach skończył czyścić basen.

    “Pani Mileńko, gotowe. Basen czysty”oznajmił wyraźnie zmęczony.

    “Oho już? To super, bardzo Ci dziękuję “odpowiedziała nie podnosząc głowy. Bartek stał nad nią zdezorientowany. “Jak to, to wszystko?”Pomyślał

    “C-czyli mam już sobie iść ? Czy mogę jeszcze w czymś pomóc? “zapytał

    “mm właściwie to wszystko, nie potrzebuje już twojej pomocy. Możesz iść “

    To był straszliwy cios, był wściekły. Wykorzystała go! Wykorzystała to że go pociąga i wkręciła w robotę. A on dał się nabrać. Miał już kierować się do wyjścia z ogrodu ,gdy usłyszał za sobą wołanie.

    “Bartuś, chodź tu jeszcze na chwile”Chwilę bił się z myślami, ale opanował gniew i postanowił wrócić. Może chociaż mu zapłaci?”

    Gdy znów do niej podszedł pani Milena leżała na brzuchu. Widział jej całe gołe plecy i tyłek, ogrzewające się w słońcu

    “Tak. O co chodzi?”

    Nie odrywając głowy wyciągnęła rękę w jego kierunku z olejkiem do opalania

    “Mógłbyś mnie nasmarować? Bardzo proszę “Momentalnie zszedł z niego cały gniew. Energicznie się zgadzając wziął od niej butelkę i wycisnął zawartość na dłoń. Serce biło mu jak szalone, ze strachu i podniecenia wsmarował wszystko we plecy. Starał się jak najostrożniej omijać bikini, aby nie zahaczyć o żadną z naprężonych linii. Pierwszy raz był tak blisko takiej kobiety.

    “Bardzo dobrze ci idzie. Niżej też “

    “Tu?”Spytał masując lędźwie

    “Niżej powiedziałam”szepnęła po czym odchyliła rękę do tylu, złapała jego dłoń i położyła na swoim pośladku. To było za wiele. Młody mężczyzna czuł jak jego kutas pęcznieje i pragnie wydostać się na zewnątrz. Właśnie trzymał ręce na dupie matki swojego najlepszego kumpla! Dupie o której śnił i do której wielokrotnie się masturbował . Coraz bardziej się ośmielał, wycisnął na nią duża plamę olejku i zaczął smarować pośladki. A potrzebował go dużo ,bo i gabaryty były całkiem spore. Także nie minęło wiele czasu, a Bartek masował, smarował i uciskał każdy milimetr pupy, dokładnie ją nawilżając, przy milczącej aprobacie pani Mileny.

    “Czekaj, pomogę ci”podniosła biodra wypinając się i jednym ruchem rozwiązała majtki, rzucając je na trawę “Teraz masz lepszy dostęp “mruknęła cicho

    Nie wiedział co zrobić. To nie mogło się dziać. Była bottom-less! Musiał to sprawdzić!

    Powoli złapał za oba pośladki i rozchylił je. Serce zabiło mu mocniej gdy zorientował się co widzi. Dziurka analna zdawała się patrzeć wprost na chłopaka. Była jeszcze mniejszą niż sobie wyobrażał. Walczył z ogromnym poczuciem niepewności do tego co robić dalej.

    “Pani Mileno. A ta ..d-dziurkę to też mam smarować ?”Zapytał cicho, nie odrywając wzroku od anala

    Kobieta wydawała się nieporuszona. Nawet nie obdarzyła go spojrzeniem.

    “Jeśli chcesz to możesz. Tylko delikatnie”zamruczała

    “Lepszej okazji nie będę miał, raz kozie śmierć”Pomyślał po czym przytrzymał pośladki kciukiem i palcem wskazującym jednej dłoni, a drugą chwycił olejek. W ten sposób odbyt wciąż był wyeksponowany. Wycisnął sporą zawartość buteleczki wprost na niego. Odłożył ją i wrócił do dupci. Używając tylko 2 palców prawej dłoni zaczął jeździć po otworze, dbając o to by był dokładnie nawilżony. Trwało to dobre kilka sekund, gdy w przypływie emocji wetknął palec do środka z głośnym chlupnięciem. Mama kolegi cała się naprężyła i jęknęła donośnie.

    “Wszystko w porządku, proszę pani? “zapytał przerażony i wyciągnął palec

    “Mm tak, jest bardzo dobrze.”Mruczała “Po prostu nie spodziewałam się , że tak ci się podoba…moja dupcia”

    To była ulga. Chciała być penetrowana! Wznowił ruchy ręką, powoli lecz stanowczo zbliżył palec wskazujący do odbytu i znów napierając,  dostał się do środka.

    “Zawsze o tym marzyłem, proszę pani. Ma pani piękny tyłek “

    Badał jej reakcje, przyspieszając palcowanie otworu. Trwało to dłuższą chwilę, ale w końcu ogród wypełniły dźwięki mlaskania za każdym razem, gdy palec wpychał się w mokrą dziurkę.

    Czuł jak nabierał pewności, jak pozwala sobie na więcej. Nie przestając bawić się jej analem wyszeptał

    “Mógłbym tak bawić się pani dupcią cały dzień. Te pośladki i ta dziurka to najlepsze co widziałem w życiu.”

    “To może spróbujesz czegoś więcej? Widziałam jak ci stoi, gdy tylko na mnie patrzysz. Chyba sprawiedliwie będzie jeśli go zobaczę, jak myślisz ?”

    Nie protestował. Wepchnął palec ostatni raz , po czym stanął obok leżaka. Pani Milena też się odwróciła i usiadła na leżaku. Błyskawicznie ściągnął spodenki spod których wystrzelił stojący na całą długość, nabrzmiały i żylasty penis. Był zdecydowanie duży jak na wiek 17 lat. Odciągnął napletek ukazując pulsujący czerwienią grzybek. Pod nim zwisały pełne spermy jaja. Kobieta patrzyła na niego z szerokim uśmiechem na twarzy. Chciała mieć go w sobie.

    “Zaskoczyłeś mnie Bartku. Masz bardzo ładnego kutasa. Nie obrazisz się jeśli go dotknę? “

    Nie czekając na odpowiedź chwyciła go od spodu i patrząc w oczy chłopaka zaczęła masować trzon

    “Ale jesteś twardy, aż tak ciebie kręcę? Chcesz mnie zerżnąć świntuchu? Mamę swojego kolegi? Odpowiadaj!”Pytała drocząc się z nim, cały czas bawiąc się jego przyrodzeniem. Mała dłoń zakończona czerwonymi tipsami zacisnęła się na jego jądrach.

    “Tak, proszę pani! Mam zamiar zerżnąć panią w tą ciasną dupcie. Wypełnić ja swoim kutasem..ufff.. po same jaja”odpowiedział cicho stękając

    “Grzeczny chłopczyk, ale nie wpuszczę cię suchego. Najpierw musimy ciebie nawilżyć “

    Kobieta zniżyła głowę i utrzymując kontakt wzrokowy wytknęła język przejeżdżając nim po grzybku. Bartka przeszła fala ekstazy. Po chwili nie widział swojego penisa, ten zniknął cały w gardle pani Mileny. Poczuł jak uginają się pod nim nogi. Aby zwiększyć swoją przyjemność zaczął ruszać biodrami. Pani Milena przyjęła to mruczeniem. Jądra klepały w podbródek kobiety za każdym razem, gdy pchnięcia penisem zagłębiały się w jej usta. Chłopiec poczuł, że jest już blisko

    “Z-zaraz dojdę..oh..ooo-kurwa”Wyjęczał i poczuł jak zaczyna tryskać gęstą spermą.

    Milena niewzruszona przycisnęła maksymalnie głowę, dotykając nosem brzucha. Kutas zniknął w jej gardle. Minęła dłuższa chwilą gdy w końcu przestała ssać i wyciągnęła go z buzi. Wytknęła język. Nie pozostawiła kropelki, połknęła wszystko.

    “Dziękuję za twoje mleczko. Uwielbiam młode kutasy. Twój jest taki twardy i pełny energii, do tego super smakujesz”

    Zachichotała i pocałowała żołądź “Teraz możesz wepchnąć go w dupcie. Usiądź!”Wstała i zrobiła mu miejsce. Rozwiązała stanik, a jego oczom ukazały się przepiękne piersi. Opalone po obrzeżach, miały blady ślad w kształcie trójkąta, który znajdował się na różowych sutkach. Pozostałości marnej ochrony przed słońcem przez za mały stanik. Były idealne, nie miał wątpliwości że to dzięki implantom. Ten fakt tylko jeszcze bardziej podniecił chłopca , wyglądała jak gwiazda porno. Wylała na swój biust zawartość buteleczki, pieszcząc je dłonią. Teraz wglądały jak dwie cycate piramidy, świecące się na złoto w słońcu, zakończone delikatnymi sutkami na szycie.Bartek wciąż łapiąc oddech po orgazmie położył się na leżaku. Jego penis stał, gotowy na następną rundę. Mamuśka stanęła nad nim okrakiem, rozszerzyła pośladki i przykucnęła.Nawilżona i wypięta dupcia mówiła jedno: zerżnij mnie. Chłopak nakierował czerwoną główkę kutasa na dziurkę. Z minimalnym oporem dostał się do środka. Dało się słyszeć charakterystyczne mlaśniecie, gdy w nią skoczył. Kobieta położyła się na nim, tak że teraz on wsuwał się pod nią. Trzymając ją za nogi, rozszerzył kąt między nimi i zaczął posuwać dupę matki swojego przyjaciela. Najpierw bardzo powoli podnosił biodra, dzięki czemu zatopiony w otworze fiut wchodził głębiej. Zrobił parę takich pchnięć na próbę, po czym wyraźnie przyspieszył. Z każdym kolejnym zanurzeniem mężatka zaczynała jęczeć

    “Tak, tak. Jeb moja dupcie, jeb ją. Pokaż mi jak bardzo jej chcesz”wycedziła przez zaciśnięte zęby. Bartka nie trzeba było dwa razy namawiać. Przyspieszył penetracje na ile umożliwiał mu to ciasny odbyt Mileny. Głośno sapiąc podrzucał ją , nadziewając na kutasa. Po chwili jedyne co słyszał to klaskanie pośladków i jęki posuwanej kobiety. Jej piersi podskakiwały w rytm jebania, a cipka puszczała soki. Do ich kanonady krzyków dołączył nagle jeszcze jeden głos

    “M-mamo? Co tu się dzieje? “wybełkotał Marcin. W dłoniach wciąż trzymał siatki z zakupami. Bartek znieruchomiał. Akurat w tym momencie był po nasadę w odbycie matki przyjaciela. Mimo to powoli, niemal niezauważalnie znowu pchał do środka. Z satysfakcją dostrzegł, że Milena zacisnęła dłonie na jego udach. Czuła to.”Sorry stary, ale nie ma opcji żebym z tego zrezygnował. Dupa tej suni jest zbyt dobra aby odpuścić “Pomyślał

    “Kochanie to nie tak jak ci się wydaje. Bartek tylko mi pomaga”wystękała posuwana matka

    “Jak to tylko pomaga? Przecież on cię. On cię… i do tego jesteście oboje n-nadzy. Ja n-nie wiem co robić”Bełkotał. Ta sytuacja zdecydowanie przerastała Marcina. Jego kolega nie rezygnował z penetracji.

    “Synku, spokojnie. Podejdź bliżej. Wszystko zrozumiesz. Pora abyś w końcu dorosną”rozkazała Milena wciąż z Bartkiem w środku. Marcin uklęknął przed leżakiem ze spuszczoną głową. Patrzył tylko kątem oka. Mama miała nogi rozszerzone w kształt litery T, odsłaniała dla niego cała swoją intymność. Przed jego twarzą znajdowała się różowa i błyszcząca od wilgoci cipka. Nie dało się również nie zauważyć grubego kutasa jego kolegi znajdującego się w dziurce pod nią.

    “Marcinku, spójrz na mnie. Chcę żebyś powiedział co dokładnie widzisz. “

    Chłopak podniósł głowę

    “Widzę twoją ci-cipkę, mamo “wyszeptał

    “Jaka jest?”dociekała mama

    “J-jest bardzo mała i różowa, świeci się, jakby była mokra. Wydaje się bardzo ciasna “odpowiedział czerwony na twarzy

    “Bardzo ładnie synku, masz dobry wzrok. Ale widzisz coś jeszcze, prawda?”Po tonie głosu Mileny,  Bartek czuł że ta rozmowa ją podnieca. To jak każe swojemu synowi opisywać jej ciało, to jak pozwala mu się nią cieszyć i wprowadzą go w świat seksu. Ta gra podziała również na niego, cała ta atmosfera świntuszenia sprawiła że jego męskość bardziej napęczniała , szczelnie wypełniając otwór.

    “Tak, mamo. Pod twoja cipka widzę—widzę jak Bartek..”

    “Dalej, śmiało “zachęcała przeciągle

    “Widzę jak Bartek pieprzy twoja pupę. Jak jego penis znajduje się głęboko w tobie”szybko to z siebie wyrzucił, jakby ze wstydu że to widzi

    Na twarzy Mileny rysowała się błogość. Cicho pojękiwała gdy czuła jak kolega jej syna wypełnia ja w całości. Była zadowolona z tego faktu.

    “Dokładnie tak Marcinku. Teraz chce żebyś ściągnął spodenki i majtki. Chcę zobaczyć czy podoba Ci się to co widzisz.”Dodała z uśmiechem “A w międzyczasie zobaczysz jak pomaga mi Bartuś “

    Mimo jego początkowego oburzenia widać było ze cała sytuacja go mocno podnieciła. Z każdym zauważonym pchnięciem kolegi, czuł jak twardnieje jego kutas. W końcu ten posuwał dupsko jego matki jak zawodowy jebaka. Ostatecznie stał nad ruchana mamusią z odkrytym penisem. Był w pełnej erekcji, nie mógł temu zaprzeczyć. Mimo to widać było że się stresuje.

    “Czas byś stał się mężczyzna. Wejdź w we mnie albo odejdź i dalej udawaj że tego nie chcesz”warknęła zirytowana. Marcin podszedł i pełen niepewności nakierował penisa na mokrą muszelkę. Spojrzał pytająco na matkę, lecz ta miała zamknięte oczy. Była w pełni skupiona na analu. Przełknął ślinę I ostrożnie na przemian z przyjacielem pchał. Gdy tamten pozostawiał trochę miejsca w dupie, drugi wsuwał się w cipkę. Pracowali niczym tłoki w silniku, mające na celu ostateczne zalanie dziurek swojej Pani.

    Nie minęła chwilą, a Marcin dosyć szybko załapał o co w tym wszystkim chodzi. Już po krótkiej chwili w całym ogrodzie rozległy się dźwięki dzikiego seksu. Trzeszczący leżak nieskutecznie próbował się przebić ponad krzyki suczki. Pełni wigoru chłopcy dominowali kobietę jakby miało nie być jutra. Słusznie założyli że taka okazja może się nie prędko powtórzyć, więc wykorzystali ja w całości. Mimo ich samczej jurności, Bartek był pod wrażeniem że Pani Milena dalej trzymała fason. W końcu jednocześnie penetrowali po same jądra jej dwie bardzo ciasne dziurki, a ona dzielnie to znosiła, bez sprzeciwu. Żadnych łez czy słowa “stop”. Jedynie darła się wniebogłosy, piszcząc jak gumowa kaczka. Był pewien że słychać ich na całe osiedle. Taka rzeźnia nie mogła umknąć uwadze sąsiadów. Momentami czuli jak za błona obok pracuję kutas drugiego. Najwidoczniej to nie była dla niej pierwszyzna. Obaj dopchnęli z całej siły gdy zobaczyli jak zaczyna się trząść. Pojęli w mig. Mamuśka miała intensywny orgazm. Jej dziurki zacisnęły się na penisach obu chłopców, przyspieszając nadchodząca przyjemność, a z jej ust wydobył się pruderyjny jęk. Cipka trysnęła w dal strumieniem soczków.

    Pierwszy doszedł Bartek. Marcin z fascynacja i zazdrością w oczach oglądał jak tłusty i gruby penis kolegi pulsuje, szczelnie wypełniając otwór. Jego zdecydowanie był mniejszy. W kilka chwil Bartek, rycząc z przyjemności, opróżnił jądra wyrzucając olbrzymie ilości ciepłej spermy w anal jego matki. Z dziurki na razie nic nie wypłynęło, tak szczelnie ją wypełniał.

    Jego kolega leżał pod nią ciężko dysząc, gładząc jej pośladki.

    Chwilę po tym Marcin poczuł że jest blisko. Pchał ostatkiem sił.

    “Mamo, zaraz dojdę! “stękał “A-ale gdzie?!”

    “Na twarz! Wyjmuj go!”Odkrzyknęła i w ostatniej chwili chłopak się wycofał. Pochyli się do przodu i pomagając sobie ręką, zalał jej usta, powieki i piersi. Reakcja jego mamy sprawiła że poczuł jak uginają się pod nim nogi. Kobieta patrząc mu w oczy , oblizała wargi i zbierając na palec nasienie z piersi, wkładała je do ust. Zjadła wszystko.

    “Mam matkę spermo-pijkę. Mieszkam pod jednym dachem z jebaną seks bomba”myślał Marcin widząc jak matka wstawała z kolegi. Obserwował w milczeniu jak jego kutas z trudem opuszcza dupcie. Był dla niej idealnie za duży. Tak jak przewidywał, z mamy wylał się strumień nasienia.

    “No, chłopcy. Właśnie tak zadowala się kobiety. Ładnie się spisaliście,

    szczególnie ty Bartuś. Dotrzymałeś słowa”

    “Jakiego słowa? O co chodziło?”Zaciekawił się Marcin

    Milena spojrzała na niego z politowaniem, założyła ręce na biodra,

    “Idź do swojego pokoju, później pogadamy. Nie myśl, że zapomniałam o tym że miałeś pomóc sprzątnąć basen. Twój kolega musiał robić to sam. Ale widzisz jaką dostają nagrodę grzeczni chłopcy “Po ponownym ponagleniu chłopak się ubrał i zniknął gdzieś w domu. Zostali sami, nadzy.

    “A co do ciebie, przyznam że jestem pozytywnie zaskoczona. Nigdy nikt mnie nie kochał w ten otwór z takim zapałem, Mój mąż mówi że mam gruby tyłek i go nie tyka,  za to ty..”

    “Pani mąż pieprzy bzdury”wtrącił z uśmieszkiem. Nie protestowała “Ma pani cudowna figurę, marzyłem żeby móc chociaż panią zobaczyć nago, a to co zdarzyło się dzisiaj. Uf…”

    “To było coś?”Spytała z sympatycznym uśmiechem

    “To zdecydowanie było coś “potwierdził

    “Co będzie dalej? Po prostu się rozejdziemy i będziemy udawać że nigdy to się nie wydarzyło?”Zapytał widząc jak tamta się ubiera. Zrobił to samo

    “I miałabym zrezygnować z takiego seksu? W życiu kotku. Będziemy się spotykać tylko musi to zostać tajemnicą między nasza 3. “

    “Rozumiem, nic nie powiem. A co z tamtym?”Ruchem głowy wskazał na dom

    “Marcin też z czasem zrozumie, musi minąć trochę czasu, a on sam..”przerwała nagle. Pod dom zajechało jakieś auto

    “To mój mąż, musisz iść przez płot, szybko”

    “Czekaj, kiedy znowu się spotkamy?”

    “za 3 dni wyjeżdżamy na wakacje, załatw tak żebyś mógł pojechać z nami. A teraz błagam cię, uciekaj”ponaglała

    “Do zobaczenia…suczko”zamknął jej usta pocałunkiem. Odwzajemniła go. Gdy Pan Karol wszedł do ogrodu zastał jedynie swoją żonę śpiącą na leżaku. Po chłopaku nie było śladu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karol

    To mój totalny debiut, nigdy nic nie napisałem na taką skalę, aż do teraz. Będę wdzięczny za wszystkie opinie.

  • Przelotnej znajomosci pewne konsekwencje, a wlasciwie ich brak

    Tutejsze lane piwo mi nie podchodziło, było nijakie i musiało być chrzczone, bo nie czułem w nim gazu. Mieli za to dobre ceny i może dlatego zahaczałem tutaj prawie każdego wieczora od prawie miesiąca. Przyklejony do baru, wypijałem jedno czy dwa piwa i gapiłem się
    w zawsze lecący na ekranie mecz. Właściwie nic mnie nie obchodziły te mecze. Byłem znudzony
    i z tych nudów je oglądałem, bo nie było nic lepszego do roboty. Czasami rozmawiałem z ludźmi, ale tylko czasami, bo jakoś mnie do nich nie ciągnęło. Potrafiłem im się za to przyglądać, długo
    i bacznie obserwować, i robiłem to dziś, znaczy przyglądałem się, ale byli jacyś mało ciekawi, poza paroma damskimi wyjątkami. Próbowałem też zagadywać do barmanki, kiedy ta miała chwilę wolnego, ale nic z tego nie wychodziło. Znała mnie, zdążyła już poznać. A kiedy ludzie się lepiej poznają, nagle tracą sobą zainteresowanie. Ja również powoli traciłem swoje.

    I po prostu ją zobaczyłem. Weszła do baru. Cudowne stworzenie składające się na umysł, ducha i ciało. Głównie na ponętne, kuszące, parujące seksem ciało. Poczułem to jej ciało
    i bijący od niego żar, mimo że stała kilka metrów dalej – poczułem jak zaczynam płonąć. Była jak ogień, prawdziwa, pierwotna siła, odurzająca i hipnotyzująca wszystkich w nią patrzących. Rude, kręcone loki i pełna figura. Tańczące płomienie. Wijący się wąż. Omiotła spojrzeniem cały lokal. Zatrzymała się na mnie. Patrzyła chwilę. Siedziałem na wprost.

    – Kim jest ta ruda? – spytałem barmana, z którym zdążyłem się zakumplować. Mówili na niego Bobek. Bobek odkładał na nowsze auto, miał masę znajomych i wielkie jak moje głowa bicepsy. Miał też pod ladą kij do bejsbola; wiem, bo raz widziałem jak go użył.

    – Która ruda? – odezwał się, nachylając głowę.

    – No tamta. Zaraz przy wejściu.

    Spojrzał gdzie mu wskazałem, skierował tę łysą glacę. Długo tam patrzył. W końcu się odezwałem.

    – No i?

    – Nie znam jej. Pierwszy raz ją tutaj widzę.

    – Szkoda. Mógłbyś mnie przedstawić.

    Parsknął tylko, szczerze i ciepło, postawił przede mną piwo, trzecie albo czwarte,
    a potem zajął się innym klientem. Piłem powoli i przyglądałem się siedzącej samotnie czystej gracji, wzdychającej i patrzącej co jakiś czas w telefon. Chyba na kogoś czekała. Miała na sobie czarną koszulkę Stones’ów i krótkie, poszarpane, jeansowe spodenki. Założona noga na nogę, piękne, błyszczące uda i łydki. Znów powiodła wzrokiem po barze i znów patrzyła na mnie przez chwilę, teraz dłuższą. Wydawało mi się, że posłała mi uśmiech. Ja się uśmiechnąłem. Trochę trwały te nasze dziwaczne podchody. Ludzie zdążyli się przewinąć kilkukrotnie. W końcu wstała, przeszła przez cały lokal i stanęła tuż przy mnie. Zawołała na barmana, najpierw raz, potem drugi – było głośno, dudniły zewsząd ludzkie głosy. Stanęła na palcach, wychyliła się – jej łydki, uda i pośladki wyciągnęły się jak struny – i zaczepiła Bobka. Zamówiła piwo z sokiem. Usiadła na stołku obok.

    – Miałem już zapytać, czy postawić ci piwo, ale zapatrzyłem się na twoje nogi – rzuciłem, bo to było nieuniknione, moja rozmowa z nią. Ciągnąłem do ognia, do ciepła, które oferował.

    – Tak? No i co sądzisz? – odparła. Miała głos taki sam jak całą resztę.

    – Że masz najgorętsze nogi stąd do Paryża – wyznałem.

    – A czemu do Paryża?

    – Bo tam najdalej byłem.

    Zachichotała życzliwie i pokręciła z niedowierzaniem głową, a potem napiła piwa przez słomkę. Było w tym coś magicznego.

    – No co? – spytałem, śmiejąc się. Alkohol chyba zaczynał działać. Albo to ona. – Aż tak słabo?

    – Słyszałam lepsze teksty – odpowiedziała i zwróciła się twarzą do mnie. Teraz dopiero obejrzałem jej oczy. Miała czarne jak węgiel oczy. Niesamowite oczy.

    – Marcel – przedstawiłem się i podałem jej rękę.

    – Róża. – Uścisnęła moją. Miała całkiem solidny chwyt.

    – Jakżeby inaczej – stwierdziłem, a potem dodałem. – Czekasz na kogoś Róża?

    – Można tak powiedzieć.

    – Chłopak, mąż, ojciec, dziadek, brat, wujek?

    – Któryś z nich.

    Napiłem się piwa i pomyślałem, że to przecież oczywiste. Taka kobieta musiała do kogoś należeć, albo to ktoś musiał należeć do niej. Byłem pewien, że to drugie pasowało bardziej.

    – A ty? Co tutaj robisz? – zapytała, jakby obojętnie, ale czarna otchłań jej oczu przewiercała mnie na wylot.

    – Siedzę i piję. I patrzę na ludzi.

    – I tyle?

    – Czasami z nimi gadam. Ale rzadko. Częściej patrzę w ten wiszący tam u góry ekran.

    Na zielonym tle niebieskie i żółte ludzki biegały w te i we wte. Nikt nie był znudzony, ludziki goniły za białą kropką i świetnie się bawiły.

    – Fan piłki, co? – strzeliła z szyderą.

    – Nie bardzo – przyznałem.

    – Czyli tak po prostu siedzisz, pijesz i patrzysz na ludzi?

    – W twoich ustach brzmi to głupiej, niż w rzeczywistości jest.

    – Tak już mam. Kpię ze wszystkich i ze wszystkiego. I zawsze uchodzi mi to na sucho.

    Sprzedała mi cudny uśmiech, zrobiło mi się gorąco. Objechałem ją z ostentacją z góry na dół i sam się uśmiechnąłem. Istny pożar kobiecości. I te śliczne, rude, kręcone włosy.

    – Nie dziwię się.

    Przyszła kolej na nią, teraz ona obejrzała dokładnie całego mnie i chyba coś tam ciekawego znalazła.

    – Wiesz co, może pomińmy tę całą grę i przejdźmy do sedna sprawy – oznajmiła, poprawiając się na krześle, poprawiając swoje zgrabne nogi.

    – Jak wolisz – rzuciłem od niechcenia, bo gra wciąż jednak trwała. Zmierzająca nieuchronnie do jednego.

    – Możemy to zrobić, nie ma sprawy. Właściwie chciałam to zrobić od dawna.

    – Zrobić co?

    – Przespać się z nieznajomym.

    – Przespać?

    – Fakt, może nie przespać, a zaliczyć kogoś obcego, zwyczajnie bzyknąć.

    Przyjrzałem się jej. Byłem w niemałym szoku, ale nie okazałem tego. Takie rzeczy,
    w prawdziwym świecie, nie mają prawa się wydarzyć. A jednak. Afrodyta o rdzawych włosach zstępuje z Olimpu, wchodzi do zwykłego, polskiego baru i siada obok mnie. Potem proponuje zabawę.

    – Dlaczego? – spytałem głupio.

    – Dziewczyny też mają prawo, a tym bardziej ochotę na takie numery – odparła, wzruszając ramionami. – To takie dziwne?

    – A ten chłopak-brat-wujek?

    – Właśnie ten chłopak-brat-wujek.

    Napiłem się piwa, zrobiłem duży łyk. Za duży. Już dobrze wiedziałem, w co się tutaj cholera gra. Za dobrze.

    – To chyba złe – wydusiłem, chociaż nie byłem do tego przekonany w stu procentach, do tego, że powinienem to powiedzieć.

    – Zależy jak na to spojrzeć. Z mojego punktu widzenia? Dobre – oznajmiła. Nagle poczułem jej stopę na swojej nodze. – Nie byłoby problemu, gdybym ci nie powiedziała, że ktoś jest, co?

    – Nie – przyznałem.

    Westchnęła teatralnie, a potem zgrabnie odgarnęła włosy. No i wyrzuciła mi w końcu.

    – Co to za cholerna, popieprzona męska solidarność? Przecież nie wiesz nawet, o kogo chodzi! Chyba nie muszę ci mówić, że jest dupkiem do kwadratu, nie?

    – Może. Nie znam typa.

    – Typ mnie znów wystawił!

    – Słuchaj, nie chcę żebyś potem żałowała…

    – Ej, a może od razu grzeszyła, co? Jeden już taki był i umarł na krzyżu, kolejnego nie będzie. Nie potrzebuję moralizowania tylko porządnego bzykania. Określ się. Inny chętny zaraz się znajdzie.

    Nie było co się zastanawiać, nie było nad czym. W sytuacjach jak ta trzeba płynąć
    z prądem, złapać nadarzającą się okazję i ją wykorzystać. Życie na ogół nie jest takie kolorowe, ani dla facetów, ani dla kobiet. Szczególnie kiedy jest się samemu.

    – Skoro już musisz, to niech to będę ja, w porządku.

    Dopiliśmy swoje piwo, zapłaciłem Bobkowi i nie biorąc reszty, wyszliśmy z baru. Była ciepła, letnia noc. Lokale pękały w szwach, śmiech niósł się pomiędzy murami, ulice pełne były ducha. Czułem się dobrze, dawno się tak nie czułem. Poczułem się jeszcze lepiej, kiedy włożyłem jej dłoń w tylną kieszeń, a ona nie oponowała.

    – Idziemy do mnie czy do ciebie? – spytałem. Rude włosy błyszczały w miejskim świetle, mieniły jak płomienie.

    – Masz auto? – To pytanie sprawiło, że poczułem jak coś przyjemnego, ale też bardzo dziwnego, łaskocze mnie w brzuchu.

    – Mam.

    – Blisko?

    – Zaparkowane niedaleko.

    – Możemy to zrobić w aucie.

    – Skoro ci to nie przeszkadza…

    To było szalone, nierealne, ta cała sytuacja była jak z kiepskiego filmu. W prawdziwym życiu nie powinno się to zdarzyć, taka sytuacja nie mogła przecież zaistnieć. Dwoje ludzi chcących tylko zaspokoić pierwotne potrzeby, nic więcej. Czułem się dziwnie, obco, jak nie ja. Spojrzałem nią. Była obok, prawdziwa, przecież ją trzymałem. To nie sen. Na pewno nie. Nic już chyba nie dziwi w kulturze napiętnowanej seksem. Świat odarto z niewinności.

    Poszliśmy na parking. Mijałem wielu facetów z kobietami, ale żadna nie równała się
    z moją. Miałem fart, byłem szczęściarzem. Przynajmniej przez chwilę.

    – Pewnie myślisz, że jestem jakaś łatwa, nie? – powiedziała nagle.

    – Jesteś nie mniej łatwa niż ja – odparłem.

    – Facetom wolno to robić, bo mają społeczne przyzwolenie na takie skoki. Kobiety natomiast postrzega się wtedy jak zwykłe dziwki.

    – Tak to się utarło.

    – Faceci tak to utarli.

    Miała sporo racji, ale nie powiedziałem jej o tym, bo znaleźliśmy się przy samochodzie i moją głowę owładnęła wizja kilku najbliższych chwil. Auto stało na uboczu, do środka wpadało niewiele światła, jedynie tyle ile było potrzebne. Z zewnątrz, z ulicy, nikt nie mógł nas zobaczyć. Otworzyłem jej drzwi, wszedłem zaraz za nią i usiadłem obok. Nie gadaliśmy więcej, nie było takiej potrzeby.

    Zaczęliśmy się całować, wargi miała słodkie i miękkie, a język zwinny jak kot. Pomogłem ściągnąć jej tę koszulkę Stones’ów, pomogłem ściągnąć jeansowe spodenki, ona pomagała rozebrać mnie. Całowałem ją, całowałem wszędzie i jeździłem ręką po gorącym, nagim ciele i czułem, że to jest dobre, takie proste i dobre. Zdjąłem jej stanik i dwie miłe piersi zaczęły się do mnie uśmiechać, puszczały oko, jedna i druga. Przywarłem do nich ustami i to było pierwotne, ale było też boskie. Po chwili nie mieliśmy na sobie bielizny i siedzieliśmy teraz nadzy jak ci pierwsi przed obliczem Boga. Ja i ona. Nieznajoma Róża. Oczy czarną nocą. Włosy czerwoną krwią. Ciało boskim tworem. Adam i Ewa. Wygnańcy z raju, chcący odnaleźć własny.

    Zupełnie nie było sensu tak tego rozumieć.

    Bo w końcu usiadła na mnie i chociaż zaczęła subtelnie, to po chwili rozkręciła się
    i pracowała biodrami coraz szybciej i szybciej. Nagle przestało mieć to jakikolwiek poetycki wydźwięk, bo nie było miłosnych uniesień, danse macabre kochanków, połączenia dwojga dusz. Był tylko ogień. Płonęła w zwyczajnym, fizycznym akcie, a ja płonąłem razem z nią. Jeździła po mnie jak szalona, skakała dziko i brutalnie. Trzy, cztery minuty i zawyła głośno, a ciałem targnął dreszcz. Opadła na mnie wciąż gorąca i mokra, oddychała ciężko, sprzedała kilka tanich buziaków. Potem niezgrabnie zeszła z moich ud i odwróciła swoje wciąż boskie ciało plecami. Pochyliła się, oparła o fotel i wypięła w moją stronę święcący na biało tyłek.

    – Teraz ty sobie ulżyj – rzuciła ot tak, rzuciła, jakby to była rzecz w świecie najzwyklejsza.

    Zrobiłem to więc, ulżyłem sobie jak rozkazała i nie było w tym nic poza zaspokojeniem popędu, nic poza dogodzeniem pierwotnym, jaskiniowym instynktom. Zwykły zwierzęcy akt. Do tego właśnie to sprowadziliśmy, ona i ja. Czasami tak to po prostu wygląda.

    – Włosy masz farbowane? – spytałem już po wszystkim. Siedzieliśmy teraz częściowo ubrani, a ona paliła przez otwartą szybę. Czułem się dziwnie, trochę nieswój. Na pewno gorzej niż przed tym wszystkim.

    – Tak. Oryginalnie jestem blondynką – odparła, zaciągnęła się i wypuściła dym przez uchyloną szybę.

    – A co robisz, kiedy nie odwiedzasz barów i nie siedzisz z nieznajomym w aucie?

    – Ty tak na serio? – zapytała pełna kpiny. – Nie musimy przecież gadać, zrobiliśmy swoje i było miło, naprawdę. Ale okej, skoro będzie ci lepiej, to pracuję w sklepie, na kasie. A ty?

    – Piszę różne teksty i staram się je opchnąć gdziekolwiek.

    – Co głównie?

    – Opowiadania.

    Uśmiechnęła się nieznacznie i to był drwiący uśmieszek. Nie winiłem jej za to.

    – No i co robisz, żeby wzięli takie twoje opowiadanie? – spytała lekko znudzona.

    – Dodaję trochę seksu. Na seksie zawsze da się zarobić – powiedziałem.

    – A to nie jest w literaturze gorszące albo tabu?

    – W ogóle jest to gorszące i tabu. To jedna z tych rzeczy, którą się robi, wszyscy robią,
    a o której się nie mówi, nikt nie mówi.

    Dopaliła papierosa i wywaliła go przez okno. Pomachała ręką, chcąc rozgonić dym,
    a potem przeciągnęła się i ziewnęła ciężko.

    – To śmieszne, nie? – oznajmiła po chwili.

    – Co jest śmieszne? – Nie wiedziałem o co jej chodzi.

    – Że ludzie tak bardzo gloryfikują seks, robią z niego taką mistyczną, duchową sprawę.
    I niepotrzebnie łączą go z miłością. Seks i miłość to dwie różne sprawy.

    – Czasami tak. Ale nie zawsze.

    – Miałeś nie moralizować! – wytknęła mi. Nie chciałem nikogo moralizować. Zamknąłem się.

    Pozbieraliśmy resztę ubrań – ja nieśpiesznie założyłem jeansy, a ona włożyła czarną koszulkę. Mogliśmy teraz wyjść, nie było sensu siedzieć dłużej, więc wysiadła, a ja zaraz za nią. Zamknąłem auto. Prezerwatywę wywaliłem do kosza.

    – W sumie bym się jeszcze czegoś napiła. Idziemy gdzieś? – spytała ochoczo.

    Popatrzyłem na nią, przyjrzałem się dokładnie. Cały ogień jaki w sobie miała nagle gdzieś zgasł, zgasł dla mnie, musiał wygasnąć na tylnym siedzeniu auta. Nie wydawała mi się już tak atrakcyjna jak wcześniej, ta Ewa kusicielka, ze swoim owocem poznania. Rudowłosa Róża, która naprawdę jest blondynką, teraz była, bo była. Nie miałem ochoty już nigdzie iść, mimo to się zgodziłem. Wróciliśmy do tego samego baru. Przerzedziło się.

    – Często to robisz? Znaczy powiedziałaś mi, że zawsze chciałaś to zrobić, ale chyba mnie wrobiłaś – wyznałem już, kiedy siedziałem na moim ulubionym miejscu przy barze.

    – Uwierzyłeś? – spytała z udawaną czułością. – To słodkie.

    – To jak? – ponagliłem lekko zirytowany tym, że dałem się nabrać.

    – Od czasu do czasu. Dziewczyny mają swoje potrzeby. Nie mniejsze niż faceci – oznajmiła dobitnie.

    – W to nie wątpię – przyznałem. – A ten cały chłopak? Istnieje?

    – Istnieje.

    – To gdzie teraz jest?

    – Tam, gdzie powinien być każdy porządny mężczyzna. Czeka w domu.

    Uśmiechnąłem się tylko, bo ciekawe miała to pojmowanie, to podejście do sprawy. Niecodzienne i inne. Liberalne. Świeże. I chyba też mało kobiece. Tak mi się wydawało, ale ja patrzyłem na to tylko z perspektywy zwykłego faceta. Co ja tam mogłem wiedzieć o świecie
    i kobietach i rozumieniu tego wszystkiego.

    Posiedzieliśmy i wypiliśmy jeszcze trochę, rozmowa przestała się kleić, więc w końcu poszliśmy każde w swoją stronę, bo nic już nas nie łączyło, nic nie trzymało.

    Później widziałem ją raz czy dwa w tym moim barze – siedziała ze swoim kolesiem, śmiali się i pili, a ona udawała, że mnie nie widzi, nie patrzyła w moją stronę, nie spojrzała ani razu. Pomyślałem, że może naprawdę nic między nami nie zaszło.

    Bobek postawił przede mną piwo, gadałem trochę z przypadkowymi ludźmi, przyglądałem się im, potem patrzyłem tępo na mecz i próbowałem zagadywać barmankę. No i piwo nadal mi nie podchodziło. Wieczór taki sam jak inne.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    Opowiadadnie pochodzi ze zbioru Parada myśli nocnych, który możecie sobie pobrać z mojego profilu tutaj.

    Zachęcam także do odwiedzania mojego bloga!

    A debiutancka powieść Sztuka latania wyszła już w wersji e-book! Jeżeli ktoś lubi czytać wersje elektroniczne to zachęcam do zakupienia! Więcej na moim profilu.

    (książką dostępna przedpremierowo na stronie wydawcy w promocyjnej cenie, wersja papierowa ma się ukazać do końca kwietnia)