Rozległ się dźwięk telefonu, numer nieznany. – Słucham. – Tu Karol Smith. – Panie Smith… – Proszę mówić mi po imieniu. – Panie Smith, w dalszym ciągu nie jestem zainteresowana Pańską propozycją. – Tym razem dzwonię w prywatnej sprawie. – Czyżby? – Zapomnij o tamtej sytuacji, uznajmy ją za nieporozumienie. Jak zdobył mój numer, chyba musiałam upuścić wizytówkę czy udało mu się to w jakiś inny sposób. Wówczas, kiedy wszedł do biura z tymi dwoma ogromnymi gorylami, nie poczułam lęku, zadziałała adrenalina i moja naturalna skłonność do szarżowania, lecz teraz poczułam już lekki niepokój. Do czego zmierza? – A zatem? – ciekawość jednak wzięła górę. – Spotkajmy się dziś o szóstej po południu. – W celu? – Herbata? – Nie pijam. – Wino? – Owszem. – A więc jesteśmy umówieni. Odbiorę Cię o szóstej… skąd? Podałam mu adres, mając nadzieję, że tym razem nie zabierze ze sobą dwóch osiłków dla podgrzania atmosfery. Trudno było mi sprecyzować moje oczekiwania, sytuacja była na tyle zaskakująca a moja reakcja nie adekwatna, że kompletnie siebie nie poznawałam. Dać się tak zapędzić w kozi róg, tak szybko ulec? Nie, to nie ja albo Pan Smith trafił w bardzo słaby punkt, albo… uśmiechnęłam się do siebie… nie, to nie ja. Co prawda do wieczora było jeszcze daleko, postanowiłam zakończyć pracę na dziś, laptop stracił na atrakcyjności. Czułam zarazem niepokój jak i lekkie podniecenie, które skutecznie utrudniało mi usiedzenie w jednym miejscu. Postanowiłam wybrać strój na spotkanie. Coś niezobowiązującego, jednoczenie seksownego, z klasą, coś co można szybko zdjąć.. – Ha, ha, skąd ten pomysł, niedorzeczne – skarciłam się w myślach. Postanowiłam założyć luźną, czarną, jedwabną koszulę jako sukienkę i coś, co definiuje w stu procentach mój styl – białe trampki. Poczułam się dobrze, wróciła pewność siebie, wychodząc z windy rzuciłam sama sobie zadziorne spojrzenie w lustrze. Strzeż się panie Smith. Właśnie podjeżdżał, gdy opuszczałam hall. Sunął majestatycznie zielony Mercedes, zatrzymał się na mojej wysokości i zanim zdążyłam pochylić się do klamki, Smith wysiadł, obszedł pojazd i otworzył mi drzwi, po czym delikatnie ująwszy mój łokieć, skierował mnie do wnętrza samochodu. – Zapraszam – rzekł uśmiechając się nieznacznie, tylko jednym kącikiem ust. Siedziałam lekko osłupiała, patrząc jak poprawia krawat i niespiesznie rusza na miejsce kierowcy. Wysoki, dobrze zbudowany, z jasnymi włosami gładko zaczesanymi do tylu, idealnie wypielęgnowana bujna broda i klasyczne okulary, zdecydowanie nadawały jego twarzy charakteru i tajemniczości, spojrzenie nieprzeniknionych, jasnych oczu było zarazem groźbą jak i obietnicą. Nie jechaliśmy długo, Smith zapewnił mnie, że celem naszej podróży jest wyjątkowe miejsce, wątpi jednoczenie, by było mi znane. Podczas przejażdżki ani raz nie popatrzył wprost w moim kierunku, rzucał mi spojrzenia kątem oka, kilka razy poprawił okulary czy zamrugał nerwowo. Wiem, że robię wrażenie na mężczyznach, dlatego nie zdziwiła mnie taka reakcja, aczkolwiek jeszcze chwilę temu to ja byłam onieśmielona panem Smithem, role szybko się odwróciły. Zatrzymaliśmy się pod dość starą kamienicą, z lekkim niepokojem odnotowałem, że w pobliżu nie ma żadnej restauracji. Czyżby Smith chciał zaprowadzić mnie do ciemnej piwnicy i … uśmiechnęłam się w duchu by przekierować myśli na jakieś bezpieczniejsze tory. Miałam jednak z tylu głowy, że Smith nie jest zwykłym pracownikiem korporacji i choć jego maniery są nieskazitelne, jest to człowiek niebezpieczny, a jego chłód i opanowanie tylko potęgują ten fakt. A ja pcham się w paszczę lwa. I to bez najmniejszego oporu. Uczucie to wzmogło się jeszcze, gdy po wejściu ruszyliśmy mrocznym korytarzem w głąb budynku. Mój towarzysz, puściwszy mnie przodem, jednocześnie ochronnym gestem, prawie niewyczuwalne, obejmował moje ramię. Nie chce mnie spłoszyć czy tak bardzo się kontroluje? W końcu naszym oczom ukazał się wewnętrzny dziedziniec kamienicy, gdzie urządzono restaurację. Przez otwarty dach wpadało jeszcze, leniwie zachodzące słońce, wydobywając soczystą zieleń roślinności, która kaskadami spływała po wszystkich ścianach. Na chwilę zaniemówiłam. – Potrafisz zrobić wrażenie – przyznałam w końcu. – Mam swoje sposoby. Usiądźmy. – wskazał stolik nieco na uboczu, pod ogromną paprocią. Wystrój restauracji przypominał ogrodową altanę. Plecione, żelazne i ratanowe meble, kaflowa podłoga, dużo światła i kipiąca wręcz zewsząd zieleń. Zamówiliśmy. Poprosiłam kelnera o polecenie czerwonego, wytrawnego wina i pozostawienie na stoliku całej butelki. Smith zamówił whisky, jakiś stary, dobry rocznik, na czym kompletnie się nie znam, ale doceniam ludzi, którzy odnajdują się w tym świecie. Rozmowa toczyła się niezobowiązująco. Alkohol lekko mnie odprężył i wcześniejszy niepokój ustąpił. Pławiąc się w pożądaniu mężczyzn zawsze czułam się jak ryba w wodzie. – Wczoraj – zaczął Smith – nie bałaś się. Uśmiechnęłam się lekko pokręciwszy głową. – Nigdy mi się to nie zdarzyło, zwykle ludzie rezygnują z dyskusji zanim wypowiem pierwsze słowo. A kiedy spojrzałem w twoje oczy wiedziałem, że będę musiał się wycofać. Lub cię skrzywdzić. Ale tego nie chciałem. Niezwykła z ciebie istota – nachyliwszy się, przekrzywił lekko głowę, głęboko i badawczo zaglądając mi w oczy. Tym gestem sprawił, że przeszył mnie lodowaty prąd aż po same czubki palców. Przeprosiłam, musiałam skorzystać z toalety. Wstając lekko zachwiałam się, połowa butelki minęła już jakiś czas temu. Smith asekuracyjnie wyciągnął w moim kierunku dłoń, ale rzuciłam mu tylko szeroki uśmiech. – Zaraz wracam. Kiedy ponownie usiadłam przy stoliku stwierdziłam, że rachunek został już uregulowany. – Odwiozę cię do domu – nie zaproponował, stwierdził. Usiłowałam sobie przypomnieć w jakim stanie pozostawiłam sypialnię wychodząc, skoro mamy wylądować u mnie, ale byłam już na tyle rozochocona, że postanowiłam się tym nie przejmować. Jechaliśmy, było już po zmrok. Próbowałam odgadnąć myśli mężczyzny siedzącego obok mnie. Brutal? Stanowczy facet z zasadami? A jaki jest w łóżku? – Jesteś obłędnie atrakcyjna – rzucił nagle, przerywając moje rozważania. Serce załomotało mi w piersi, a przyjemne ciepło spłynęło w dół brzucha. Właśnie podjeżdżaliśmy pod mój apartamentowiec, postanowiłam mu pozwolić rozegrać tę rundę, zabawę w gentelmana i nie spieszyłam się z otwarciem drzwi. Tak jak wcześniej, wypuścił mnie z samochodu, tym razem podając dłoń. Krew szumiała mi w głowie, nie tylko z powodu wypitego wina. Oddech przyspieszył. W głowie odpalił się scenariusz: namiętny pocałunek, niecierpliwe ręce błądzące bez trudu pod sukienką, twardy kutas – zrobimy to już tutaj? Przy samochodzie? Czy jednak w moim mieszkaniu? A po drodze jeszcze winda… twarde sutki sterczały mi wyraźnie pod cienkim materiałem sukienki, nie umknęło to uwadze mojego towarzysza, jednak Smith podniósł z nich wzrok i spojrzał mi w oczy. – Dobranoc moja droga – rzekł, całując mnie z czułością w czoło. Stałam dochodząc do siebie i patrząc jak wsiada do samochodu, uśmiechnął się jeszcze odjeżdżając – Dziękuję i do zobaczenia. Miejsce pocałunku piekło bardziej, niż nabrzmiała łechtaczka. Zaskoczenie powoli ustępowało rosnącej żądzy, płynącej z tego niepozornego gestu. W co pan gra, panie Smith? Większość kolejnych spotkań przebiegała według podobnego scenariusza. Napięcie natomiast nie zmalało, wręcz przeciwnie. Niby przypadkowy dotyk, dwuznaczne spojrzenia, ledwie dostrzegalny uśmiech. Smith otworzył się, co prawda bardziej, stał się rozmowniejszy, dwa może trzy razy, zahaczył o temat swojej pracy, nie ujawniając rzecz jasna szczegółów. – Na ten moment bezpieczniejsza jesteś nie wiedząc. Takie stwierdzenie powinno mnie przestraszyć. Jednak napięcie, które powodował ten dziwny związek spowodowało, że totalnie straciłam głowę, a rozpaczliwa gra by tego nie okazać, by nie okazać słabości, powodowała, że miotałam się jak kotka w rui. Któregoś październikowego wieczora, Smith jak zwykle odwiózł mnie do domu. Miał na sobie wełnianą marynarkę, pod nią kamizelkę i dobrze skrojoną koszulę, które opinały szeroką klatkę piersiową. Wieczorne powietrze było już na tyle chłodne, że gdy wysiadł z samochodu, kłąb pary wydobył się z jego ust, okalanych przez bujny lecz niezwykle zadbany zarost. Na dłonie założył dziś czarne rękawiczki, lubiłam kiedy prowadził w nich samochód, ich skrzypienie o skórzaną kierownicę nieoczekiwanie mnie podniecało. Smith otworzył drzwi samochodu i zauważył, że drżę wysiadając. Natychmiast zdjął marynarkę i zarzucił mi na ramiona w opiekuńczym geście. Gdy pokornie oczekiwałam na kolejny “pocałunek udręki”, Smith ujął mnie za brodę i odchyliwszy kciukiem dolną wargę, wpił się w moje usta mocno, zachłannie i brutalnie. Szorstka rękawiczka, miękkie wargi i kłujący zarost. Ta kompilacja niemal zwaliła mnie z nóg. Drugą dłoń przycisnął tuż pod moją prawą łopatką, przytrzymując mnie w miejscu. Pocałunek nie trwał długo, chwila wystarczyła jednak by między moimi nogami zapłonął ogień. Tylko zaskoczenie spowodowało, że nie szczytowałam w tamtym momencie. Moja mokra cipka z nadzieją oczekiwała na kontynuację, delikatnie przygryzałam zębami wargę Smitha, chcąc przedłużyć ten orgazmiczny moment, jeszcze choćby o ułamek sekundy, jednak odsuną mnie. Spoglądał na mnie niewzruszony, w oczach płonął mu ogień, ale twarz pozostała lodowata. Uniósł głowę, głośno wciągnął haust powierza i pogładził mnie po policzku zewnętrzna stroną dłoni. – Dobranoc moja droga, słodkich snów. Wiele razy zastanawiałam się czy nasz związek to okrutna, wyrafinowana gra, czy może Smith jest z natury chłodnym, powściągliwym człowiekiem, jak kamienny posąg bez uczuć. Czy może jest wyznawcą konwenansów, powściągliwym gentelmanem, uwikłanym w grę pozorów i w to “co wypada”. Czy tak jak ja, zaraz po zamknięciu drzwi masturbuje się opętany szaleńczą rządzą czy wręcz przeciwnie, ze stoickim spokojem delektuje się rozkoszą, jaką daje mu świadomość wpędzania mnie w obłęd. Zagadka, którą dla mnie stanowił, zaczęła mnie powoli uzależniać. Początkiem listopada Smith zniknął na chwilę z mojego życia, dość nieoczekiwanie aczkolwiek uprzedziwszy mnie, wszak tak właśnie czynią ludzie dobrze wychowani. Były to dni na przemian wyciszenia i szalonej paniki. Do mojej świadomości przebijały się informacje o porachunkach wśród gangsterskiej elity, które jednak zagłuszałam intensywnym przedświątecznym shopingiem i wieczornym piciem wina. Rzucenie się w wir codzienności, proste rozrywki dawały jakieś ukojenie. Udało mi się nawet umówić na kilka randek, przecież nie przyrzekaliśmy sobie ze Smithem przed ołtarzem, ba! żadne z nas nigdy nawet nie nazwało nas parą. Jednak mężczyźni, których do tej pory wysoko ustawiałabym we własnym rankingu, okazali się nudni, banalni i męczący. Na spotkaniach wynudziłam się tak bardzo, że postanowiłam do nowego roku darować sobie randkowanie i zająć się pracą. Kosztowne hobby ma jednak swoje mankamenty. Święta spędziłam rozkoszując się winem i starymi filmami. Sylwestra zamierzałam przetańczyć w ulubionym klubie, pijąc, wciągając i uprawiając niezobowiązujący seks. Skończyłam właśnie brać długi, relaksujący prysznic, przygotowując ciało na ewentualne miłosne ćwiczenia, gdy mój telefon zabrzęczał. „30 minut” obwieścił SMS wysłany z nieznanego numeru. Fala gorąca, podniecenia i lęku przepłynęła od policzków aż po podbrzusze. Nie zwlekając, założyłam na siebie wybrane wcześniej czarne, koronowe body, złotą sukienkę w stylu kimona i zamszowe, czarne kozaki. Płonęłam, wiec zarzuciłam jeszcze tylko wełniany płaszcz i wyszłam na zewnątrz by ochłonąć. Stałam we wnęce drzwi jeszcze piętnaście minut, zanim podjechała czarna taksówka. Otworzyły się tylne drzwi i w głębi pojazdu dojrzałam jego. Smith. Dzięki ci losie. Potężny stres wypłynął ze mnie wraz z dwiema ogromnymi łzami, które szybko otarłam wsiadając do samochodu. Nie mogłam się do tego przed sobą przyznać, ale do samego końca nie wiedziałam kto po mnie jedzie. Jednak potrzeba, wręcz przymus, zobaczenia się ze Smithem, wzięła górę nawet nad strachem. Nie pytałam dokąd jedziemy. Smith wplótł palce lewej dłoni w moje włosy, lekko przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Najpierw usta, później czoło. Zawarliśmy przez chwilę w takiej pozycji, ciesząc się nietypową dla nas bliskością. Wysiedliśmy pod budynkiem, który nie wyglądał na ekskluzywny hotel, jakim się okazał. Wchodząc do sali bankietowej, dostrzegłam tych samych osiłków, z którymi Smith złożył mi wizytę dnia, którego się poznaliśmy. Przedstawił mnie człowiekowi do którego zwracał się „szefie” i jeszcze kilku innym, którzy już bez wątpienia byli niżej w hierarchii. Zwykle wśród ludzi czuje się swobodnie i komfortowo, ale na tym przyjęciu panowała osobliwa atmosfera. Odbywały się raczej kuluarowe rozmowy i ogólnie wydawało się, że Sylwester jest tu raczej przypadkiem. Nikt z resztą nie czekał do północy, większość towarzystwa rozeszła się jeszcze przed jedenastą, ci którzy zostali zajęli się swoimi sprawami. Smith dosiadł się w końcu do mojego stolika, gdzie kończyłam pierwszą butelkę wina i przywołał kelnera. – Jeszcze raz to samo – zarządził. Nie przestał wpatrywać się we mnie nieprzeniknionym wzrokiem. Kelner wrócił szybko, niosąc wino. – Chcesz wypić je tutaj czy w moim apartamencie, na górze? Uśmiechnęłam się. – Wszystko zgodnie z twoim planem, co? – zapytałam trochę z wyrzutem. – Nic bez twojej zgody – spuścił wzrok i zacisnął wargi po czym spojrzał i uniósł pytająco brwi. Wstałam. – Idziemy. Miałam się na niego rzucić już w windzie, tym bardziej, że podróż na siódme piętro trwała nieznośnie długo, ale stoicki spokój Smitha onieśmielał mnie do tego stopnia, że stałam bez słowa wpatrując się w drzwi. Smith wyglądał na spokojnego i zrelaksowanego, pewnego siebie. Czyżby te kilka tygodni rozłąki coś miedzy nami zmieniły? Na lepsze czy na gorsze? Co robił, kiedy nie byliśmy razem? Z kim? Miałam pewność, że nie poznam prawdy, więcej nawet – nigdy o nią nie zapytam. Ukłucie w sercu. Dźwięk windy, która dotarła na nasze piętro. Jedno się nie zmieniło, moja cipka płonie, mimo że jest taka mokra. Otworzył drzwi do pokoju i jak zwykł, poprowadził mnie dłonią, lekko naciskając na moją talię. Weszliśmy do salonu. Smith odstawił butelkę na bar. Moje podniecenie ściągało właśnie zenitu. W końcu, po miesiącach oczekiwania, będę rżnięta przez mężczyznę, który w stu procentach zawładnął moim ciałem i umysłem. Odwróciłam się twarzą do Smitha. Zdjął już marynarkę, którą przewiesił, przez oparcie krzesła. Z kamienna miną wpatrywał się we mnie, z ciekawością a zarazem wyniośle. Szybkimi, nerwowymi ruchami zaczęłam rozwiązywać mu krawat, rozpięłam kamizelkę, dobrałam się do koszuli. Smith nie drgnął. Popatrzyłam mu w oczy, łapczywie sięgnęłam do ust, odsunęłam się na chwilę, ściągnęłam z jego twarzy okulary i odłożyłam na bar, po czym kontynuowałam namiętny, szalony pocałunek. Jednocześnie rozpinałam mojemu niedoszłemu kochankowi koszulę, szybko, panicznie, schodząc coraz niżej. Moje palce właśnie sięgnęły paska od spodni. Gdy nagle złapał mnie za nadgarstki. Mocno zacisnął dłonie. Zamarłam. Podniosłam wzrok. Jak zwykle, twarz Smitha nie zdradzała emocji. – Nie – oznajmił oschle. Wygiął moje ręce do tylu, skrzyżował na dole pleców i przytrzymał. Drugą ręką, sięgnął do dekoltu, gdzie palcami odszukał sutek, który musnął dwa razy opuszkami, po czym złapał kciukiem i palcem wskazujący, ścisnął i pociągnął. Mimo woli krzyknęłam. Ścisnął dłonią całą pierś, drażniąc w dwóch palcach brodawkę. Nachylił się nade mną jak do pocałunku, ale złożył tylko usta na moim czole i wyszeptał – Sypialnia. Odwróciłam się i jak w transie skierowałam do otwartych drzwi. Weszłam do pomieszczenia. Smith stanął za mną. Pierwszy raz na tyle blisko, że poczułam jego twardego kutasa na pośladkach. Rozmiar przerósł moje oczekiwania. Smith rozwiązał pasek od sukienki, która szybko opadła na podłogę i zsunął ramiączka bielizny, obnażając mnie do połowy. Odwrócił mnie i posadził na łóżku, rozpiął pasek i spodnie. Trzymając moją głowę, wszedł w usta, aż do samego końca. Zaczęłam się krztusić, ale nie wyciągnął go ani na centymetr. Pogłaskał mnie tylko po głowie. – Nie skrzywdzę cię – powiedział z kamienną miną, a rosnące podniecenie można było wyczytać jedynie z rozpalonego wzroku. Smith wykonał jeszcze kilka bezkompromisowych pchnięć i wyciągnął nabrzmiały członek z moich ust. Złapał oba obnażone sutki i boleśnie ścisnął. Zanim zdążyłam uświadomić sobie co właśnie się dzieje, obrócił mnie tyłem i rozerwał koronkę na moich pośladkach. Splótł moje ręce na plecach i docisnął twarz do pościeli. Wszedł we mnie od tyłu, obejmując moje uda swoimi, nacierał mocno i rytmicznie. Jego silne ramiona przyciskały mnie do łóżka, chwilami z trudem łapałam powietrze. Momentami pchnięcia były bolesne, innym razem rozkoszne, Smith pierdolił bez litości. Gdy z moich ust wyrywały pojedyncze okrzyki, mocniej przyciskał moją twarz do łóżka. – Ciiii, wszystko będzie dobrze – rzucał po czym jego pchnięcia stawały się jeszcze intensywniejsze, brutalniejsze. Doszedł pierwszy. Niski pomruk zakończony wydechem, zwolnienie uścisku, zwiastowały ekstazę. Ścisnął jeszcze mój pośladek dłonią, zostawiając czerwony ślad, po czym wyciągnął ze mnie swojego drągala i pocałował mnie w kark. – Jesteś cudowna – szeptał drażniąc moje plecy swoją pokaźną brodą. Odwróciłam się twarzą do mojego kochanka. Smith pocałował mnie w usta, w szyję, dekolt a następnie zaczął ssać lewy sutek. Poddałam się. To co zrobił ze mną kilka chwil wcześniej, było warte każdego wyrzeczenia, bólu czy oczekiwania. Rozebraliśmy się z reszty bielizny. Smith usiadł na łóżku, oparłszy się o zagłówek łóżka, przyciągną mnie do siebie, usadowił tyłem. Zblokował moje rozwarte uda swoimi. Lewą ręką pieścił sutki, na przemian muskając je delikatnie i ściskając jak w kleszczach. Prawą masował niczym nie osłoniętą łechtaczkę. Pierwszy orgazm, który wstrząsnął moim ciałem, był tak silny i długi, że byłam bliska utraty przytomności. Skumulowały się w nim emocje, które od miesięcy targały moim życiem. Ale Smith nie zamierzał dać mi wytchnienia. – Ból to tylko przedsionek rozkoszy, wiedziałem że jesteś dla mnie stworzona. Życie ze mną nie jest proste, ale będzie pełne przyjemności. Takiej, której przeciętni ludzie nie zaznają. Ale ty na to zasługujesz. Przed północą doprowadził mnie jeszcze do czterech orgazmów i zerżnął, na koniec spuszczając mi się na mój brzuch i piersi. Zasypiając w silnych ramionach pana Smitha po raz pierwszy poczułam jego ciepło, spokojny oddech, bijące serce. Człowiek, mężczyzna, Pan Smith. Odkąd zaakceptowałam zasady pana Smitha, zaczęliśmy stanowić coś na kształt pary. Oczywiście, nie mało to wiele do czynienia z moimi dotychczasowymi związkami. Pan Smith wcale nie był uwikłany w konwenanse, jak wcześniej myślałam. Moja niesforność czy spontaniczność nie przeszkadzały ani jemu, ani nikomu z grona, które go otaczało. Choć byli to ludzie zgoła odmiennych temperamentów niż mój. Fakt, że większość z nich należała do nowobogackich snobów, nierzadko traktowali mnie dość protekcjonalnie. Lecz nie miało to żadnego wpływu ani na naszą relację, ani na relacje Smitha z jego świtą czy mocodawcami. Ani ja, ani on nie mieliśmy w zwyczaju oglądać się na innych. Karol Smith był cenionym profesjonalistą. Zajmował się ochroną i rozwiązywaniem, tak zwanych, niewykonalnych zadań. Nawet szef Smitha nie koniecznie chciał zagłębiać się w szczegóły realizacji zleceń, które przyjmował. Od tego miał Smitha. A Smith od tego miał swoich ludzi, bo on sam także nie szczególnie dobrze odnajdywał się brudnej robocie. Brudzenie sobie rąk nie było w jego stylu. Uchodził jednak za bezwzględnego i nieprzejednanego perfekcjonistę, co wzbudzało zarówno strach jak i podziw. W codziennym życiu był po prostu istną oazą spokoju. Trudno było sprowokować go do jakichkolwiek emocji, których nie chciał w danej chwili okazać. Traktował mnie z wyrozumiałością, podszytą szczerą czułością i troską. Rzadko jednak okazywał je wprost, Niemniej, zawsze i wszędzie, stał przy mnie, niewzruszony. Było dla mnie jasne, że w jego standardach oznacza to miłość. Karę natomiast wymierzał później. Karę, która była jednocześnie nagrodą dla nas obojga. Choć oczywiście w codziennych relacjach zwracałam się do niego po imieniu, w myślach, niezmiennie, nazywałam go „panem Smithem”. W jakiś sposób się tego domyślał i wiem, że bardzo podniecał go ten szczegół. Lubił też, gdy w domu, pod koszulę czy tshirt nie zakładałam stanika. Gładził i ściskał wówczas, popijając drinka lub przeglądając gazetę, moje sutki odznaczające się pod materiałem, co niezwłocznie doprowadzało, do mniej lub bardziej, ostrego rżnięcia. Mimo, iż wydawało się, że to zawsze on kontroluje sytuację, doskonale wiedziałam jak go sprowokować i wyzwolić jego niepohamowaną rządzę. Pewnego ciepłego, marcowego dnia, gdy szykowaliśmy się na proszone garden pary, założyłam luźną, żakietową sukienkę i sportowe buty. Stanęłam przed Smithem zalotnie się uśmiechając. Drgnięcie jego powieki oznaczało, że mu się podoba. Sukienka była krótka, lecz nie na tyle by zdradzić, że nie założyłam bielizny. – Gotowa? – uśmiechnął się i podał mi ramię. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę. Po przejechaniu kilku kilometrów, sięgnęłam do torebki, skąd wydobyłam koronkowe majtki i przełożyłam je do kieszeni sukienki. Spojrzałam na Smitha kątem oka. Nie odwrócił się w moim kierunku, prowadził dalej zapatrzony przed siebie, zamrugał tylko nerwowo powiekami i poprawił okulary. Po chwili zjechaliśmy w boczną drogę. Zatrzymał samochód i siedzieliśmy w milczeniu nie patrząc na siebie. Próbowałam opanować przyspieszający z każą sekundą oddech, by nie zdradzić ogromnego podniecania, które rosło z sekundy na sekundę. Smith sięgnął w końcu do mojego uda i przesuwał palcami w górę, aż zawędrowały na pulsująca już od jakiegoś czasu łechtaczkę. Zaczął masować ją opuszkiem, co chwilę dociskając mocniej. Gdy zorientował się, że zaczynam dochodzić, przerwał. Jęknęłam. Smith natomiast zacząć rozpinać pasek i spodnie, wydobył swojego twardego jak skala kutasa i spojrzał na mnie wymownie. Natychmiast dosiadłam mojego ogiera, nabijając się na jego nabrzmiałą męskość. Zanim jednak zdążyłam wykonać jakikolwiek ruch, brutalnie wcisnął środowy palec w mój odbyt, głęboko, z impetem. Krzyknęłam. Smith wskazujący palec lewej ręki położył na moich ustach i ostrzegawczo spojrzał w oczy, później złapał mocno za kark. Twardy chuj w cipce, łechtaczka opierająca o szorstkie podbrzusze, palec ostro penetrujący dupę, pierwszy orgazm przyszedł szybko. Z twarzą wciśniętą w ramię Smitha z trudem łapałam oddech, ale Smith nie należał do krótkodystansowców. Miał niespotykaną umiejętność pierdolenia bez końca. Tak jakby w stu procentach decydował o tym, kiedy się spuści. Nabijał mnie więc silnymi ruchami na swojego kutasa jeszcze kilkanaście minut, aż wystrzelił we mnie gorącym strumieniem spermy. Głęboki wdech, poluzował zaciśnięte na karku palce, doszedł tak jak lubił, na swoich zasadach. Prawie natychmiast odrzucił mnie na fotel pasażera. – Jesteśmy spóźnieni – rzekł i ruszyliśmy w dalszą drogę. Lubiłam wracać do swojego apartamentu na kilka dni. Nic tak nie podsyca namiętności jak chwile rozłąki. Samotne spędzanie czasu jest też zdrowe dla duszy i ciała, zwłaszcza zmęczonego intensywnym seksem. By zachować świeżość tej znajomości, organizowaliśmy spotkania w formie randek. Smith często odwoływał zaproszenia czy wizyty. Nie mam pojęcia czy faktycznie miał jakieś sprawy nie cierpiące zwłoki czy był to element okrutnej gry, którą ze mną prowadził. Ten wieczór mieliśmy spędzić u mnie. Umiałam i lubiłam gotować wykwintne potrawy, a obserwowanie jak mój mężczyzna zjada je ze smakiem, sprawiało mi dodatkową przyjemność. Dochodziła dwudziesta, byłam już w zasadzie gotowa, gdy zadzwonił telefon. – Spóźnię się – ton wskazywał na zdenerwowanie, rzadkość. Smith nigdy nie wystawiłby mnie, nie uprzedzając. Był w każdym calu gentelmanem i skrupulatnie dbał o swój wizerunek. Postanowiłam więc zaczekać, biorąc najpierw gorącą kąpiel a później popijając wino. Wieczór zmienił się w noc, przyszło znużenie i niepokój. Czy przyjdzie? Czy mógłby nie przyjść nie informując mnie o tym? Czy coś..? Nie! Sen. Sen odpędzi te myśli. Chwilę kręciłam się jeszcze w pościeli, ale wypity alkohol i późna pora zrobiły swoje. Przebudziwszy się, dojrzałam w ciemności, że siedzi na brzegu łóżka. Nie miałam pojęcia jak długo. Czy właśnie wszedł, czy obserwuje mnie tak już od dawna? Przeciągnęłam się lekko, było ciepło i miękko, dokładnie tak, jak w mojej muszelce do której sięgnął pod kołdrą Smith. – Czekałam na ciebie – powiedziałam cicho. Nie z wyrzutem, raczej ze smutkiem. – Wiem, czuję – odparł, wyszukując kciukiem, między moimi wilgotnymi falbankami, łechtaczkę. Początkowo masował delikatnie lecz w miarę jak narastało jego podniecenie, stawał się brutalniejszy. Pierwszy orgazm wstrząsnął moim ciałem, Smith nie przestawał, nie zważając na to, że wiję się i robię uniki, masował dalej, mocniej. Drugie, trzecie szczytowanie, powoli przechodziło w orgazm wielokrotny. Smith patrzył na mnie zaciętym wzrokiem. Wiedział, że dając mi tę rozkosz, sprawia także dotkliwy ból. Chciałam powstrzymać jego rękę, położyłam na niej swoją dłoń, ale pokręcił tylko nieznacznie głową. Natychmiast odpuściłam. Nie próbowałam nawet liczyć, ile razy wtedy doszłam. W końcu mój oprawca, doprowadziwszy mnie do kolejnej ekstazy, wyją dłoń z pomiędzy moich ud. – Dobranoc – rzekł wstając i powoli wyszedł, zostawiając mnie rozpaloną, mokrą, w cierpieniu czekającą na więcej. Nigdy nie dowiedziałam się, co wydarzyło się tamtej nocy. Następnego dnia, gdy spotkałam się ze Smithem, był już taki jak zawsze, chłodny ale opanowany. Stwierdziłam więc, że nie ma powodu by wracać do wydarzeń z poprzedniego wieczora i oczekiwać wyjaśnień, skoro wszystko wróciło do normy.
Category: Uncategorized
-
Pan Smith (I)
Pumpkin -
Ze zwiazku
Z Sylwią znaliśmy się już z cztery lata. Poznaliśmy się w ramach współpracy pomiędzy naszymi firmami. Z czasem zostaliśmy parą. To był jeden z tych związków w którym są równi i równiejsi. W którym liczą się racje i potrzeby jednej ze stron w którym tylko jedna strona mówi przepraszam. Były okresy gdzie było nam dobrze i cudownie, szczególnie jak każdy bardzo się starał.
W łóżku hmm różnie raczej rzadko i raczej klasycznie. Kołdra, zgaszone światło a czasem poza nim ale zawsze w zaciszu pokoju, na wyjazdach w ogóle albo bardzo rzadko. Publicznie co najwyżej za rękę.
Podczas jakiejś tam podróży niby przypadkiem niby w ramach rozmowy wplątałem się pomoc przy organizacji osiemnastych urodzin siostry Sylwii Jednak niestety pod koniec stycznia była kolejna awantura i niby się rozstaliśmy definitywnie.
Niby nie byliśmy razem niby się spotykaliśmy każde chodziło na palcach by tylko było dobrze by się nie kłócić. No niby się udało ale, byłem sam ze swoimi problemami. Zrobiła się wiosna, nie byłem doceniany, tylko dawałem siebie, nie kochaliśmy się, czasem wspólnie spędzaliśmy czas, . W rozmowie smsowej z koleżanką taką od wieków znaną jakoś tak od słowa do słowa dopuściłem się zdrady słownej i oboje napisaliśmy sobie iż fajnie by było się kochać. Oczywiście z Sylwią nie byliśmy razem wtedy jakiś kontakt utrzymywaliśmy ale nic poza tym. O wspomnianej korespondencji z koleżanką oczywiście zapomniałem tym bardziej iz nie było takich możliwości na realizację. No nie mniej ów sms zostały przeczytane przez Sylwię w ramach grzebania w moim telefonie.
Stało się słowo się rzekło, trzeba więc brać odpowiedzialność za swe czyny, słowa. Kontakt się urwał do minimum co rozumiem w końcu każde z nas musiało sobie z tym poradzić. Nie mniej od czasu do czasu komunikacja odbywała się przez media elektroniczne. Teraz po czasie myślę iż ta komunikacja była potrzebna bym nie zniknął w ramach wspomnianej osiemnastki. Do samej imprezy w czerwcu czas leciał i było coraz bliżej i kontakty znów przybrały na sile ze strony Sylwii.
Załatwiłem i zapłaciłem Dj i zgodnie z danych wcześniej słowem zdecydowałem się robić za fotografa. Choć wcale nie było mi to na rękę. W końcu nastał czerwiec. Chciał nie chciał trzeba było się ruszyć i pojechać na to party. Gdy przyjechaliśmy z Dj imprezowiczów jeszcze nie było wiec spokojnie się zaczęliśmy rozstawiać ze sprzętem. Sylwia jako organizatorka uwijała się tu i tam dopinając wszystko na ostatni guzik. Względem mnie niby zachowywała się jak by nigdy nic. Nawet mój kolega znający sprawę pytał co się dzieje czy Ona chce się pogodzić czy co ? Nie, nie to tylko taka gra pozorów przecież trzeba się pokazać przed rodziną znajomymi. Panna miała jak zwykle elegancką czarną sukienkę przed kolano, szpileczki na niskim obcasie no i jak zawsze delikatny elegancki makijaż i do tego włosy upięte w kok. Wyglądała najładniej ze wszystkich dziewczyn. Pozostałe dziewczyny osiemnastoletnie dzieci oczywiście w krótkich czarnych sukienkach, spodniczkach nie robiły na mnie takiego wrażenia jak Sylwia.
Sylwia była miła i uśmiechnięta jak nigdy. Jakoś tak uśpiła moją czujność. Chociaż nie byliśmy parą tak oficjalnie to bardzo miło się pracowało. Bo ja tam pracowałem z aparatem podobnie jak Ona. Ona podawała do stołu i dbała o wszystko. Po północy Sylwia musiała odwieźć Babcie do domu. I o dziwo poprosiła mnie bym pojechał z Nią. Znowu nie zapaliła mi się lampka ostrzegawcza. Pojechaliśmy Jej autem. Droga wiodła przez lasy pola. Siedziałem sobie spokojnie z tylu. Nie wtrącając się w styl jazdy bo nigdy tego nie robię. Nawet w momencie potracenia lisa. Patrzyłem bez myślnie w czerń za oknem i zastanawiałem się po co ja się zgodziłem by tu przyjechać. To zupełnie bez sensu. Mogłem posłać Dj razem z Jego dziewczyną która też zajmuje się fotografią i miał bym spokojną głowę.
Zawieźliśmy Babcie wiec przesiadłem się do przodu i ruszyliśmy w drogę powrotną. Po drodze gadaliśmy śmialiśmy się znów jak by nigdy nic złego się nam nie stało. Bardzo lubię jak kobieta prowadzi samochód, wygląda wtedy bardzo ponętnie. Prowadziła bardzo pewnie i spokojnie. Już powoli dojeżdżaliśmy do wioski w której odbywała się osiemnastka. Więc jakoś tak zgadaliśmy się by jeszcze nie wracać. Chociaż Sylwia niby oponowała.
– będą Nas szukać – mówiła
– no to co przecież jesteśmy dorośli
– To gdzie jedziemy – niby dala się przekonać choć wcześniej mówiła iż nie chce się Jej wracać, ale tak było zawsze przez cztery lata związku, że to niby nie ona
– nie wiem. To Twoje okolice, ja tu nie znam tych terenów tak jak Ty. Oddaję się pod Twoją opiekę – i zakończyłem śmiechem
– no no a jak Cię wywiozę do lasu – teraz to ona się śmiała
– poradzę sobie i w takiej sytuacji
– o to może tu ? i bez czekania na moją odpowiedz , skręciliśmy z szosy w jakąś polną drogę by po kilkudziesięciu metrach się zatrzymać
– o jak mnie bola już nogi, cały dzień biegania, nawet nie miałam jak usiąść bo cały czas przygotowania do tej osiemnastki, a siostra się gdzieś włóczyła i mi nic nie pomogła
– daj pomasuje Ci stopy,
– mam brudne po całym dniu, poza tym nie wiem nie jesteśmy razem, nie powinniśmy
– daj będzie Ci lepiej
– mówisz? – Obróciła się przodem do mnie i położyła nogi na moich kolanach, Jej sukienka się lekko podciągnęła teraz poczułem dopiero iż ma na sobie rajstopy a może to pończochy nie było aż tak widać po ciemku
Masowałem jej stop, patrzyliśmy na siebie mimo ciemności i uśmiechaliśmy się, co jakiś czas przejeżdżał za nami jakiś samochód, dając poblask na Jej uśmiechnięta twarz. Widziałem iż jest jej nie wygodnie tak siedzieć więc przerwałem masaż
– poczekaj bo Ci nie wygodnie
– tak ruszajmy już bo się będą denerwować
Ale ja już wysiadłem obszedłem samochód z przodu, otwarłem jej drzwi i ukucnąłem przy drzwiach. Sylwia w tym czasie już zdążyła się usadowić na fotelu kierowcy.
– co robisz ?
– masuje Ci łydki i stopy, przyjemnie ?
– tak, tylko powinniśmy już wracać
– nio za chwilę – i dalej masowałem jej stopy – przepraszam, że Cię zraniłem, kocham Cię, zrobię wszystko dla Ciebie dla nas
– wszystko ?
– tak Sylwia, bardzo mi na Tobie zależy, – nie przestając masować jej nóg zacząłem je całować nie wiem skąd to przyszło mi do głowy ale były … cudowne, nic innego nie miało znaczenia
– Paweł ! jestem brudna po całym dniu
– ale to Jesteś Ty, jesteś dla mnie wszystkim, uwielbiam Cię, – moje ręce błądziły po całych jej nogach aż po same uda, na początku całowałem jej kostki nogi łydki a potem tez i stopy, jej oddech przyspieszył, drżała już na całym ciele,
– zrobię wszystko dla nas, byśmy mogli być bliżej, – dalej całowałem i lizałem jej stopy kostki łydki, powoli sunąć w górę, rękoma w tym czasie dotarłem do końca pończoch, co było ogromnym zaskoczeniem dla mnie
– zrobisz wszystko ?
– tak, zrobię
– całuj jeszcze moje stopy proszę,
Bez słowa wróciłem do jej stóp, nic mi nie przeszkadzało, a rękoma dotykałem jej uda pomiędzy pończochami a majtkami, miała oczywiście stringi jak zawsze, starałem się omijać jednak Jej muszelkę i tylko czasem niby przypadkiem jej dotknąć co powodowało u Sylwii westchnienia i prężenie się na fotelu
– o tak, – mruczała- chciała bym byś całował całą mój stopę, zdejmij mi buty
– oczywiście dla Ciebie dla Nas wszystko, – zabrałem ręce z ud i drżącymi rękoma zabrałem się za odpinanie paseczków przy jej szpilkach, natychmiast po tym zacząłem całować jej stopy a rękoma znów pieściłem jej nogi pokryte wspaniałym w dotyku materiałem pończoch, tym razem moje ręce prześlizgiwały po jej cudownych nogach.
– chciała bym zobaczyć Twojego penisa, wstań proszę – wyszeptała, wiec wstałem zaskoczyło mnie to ale wstałem, czułem jak rozpina mi rozporek i pasek i zsuwa mi spodnie wraz ze spodenkami, mój penis już stał momentalnie zaczęła go całować a po chwili otwarła usta i zmysłowo zaczęła go połykać.
– poliż proszę moje stopy i nogi całe, wszędzie, zrobisz to ? – zapytała
– tak zrobię, – i znów kucnąłem i zacząłem całować jej nogi kierując się coraz wyżej – zrobię wszystko co mi powiesz, – byłem tak podniecony iż nic nie miało znaczenia
– zdejmij spodnie do końca, – obróciła się tak ze siedziała teraz na fotelu ale była na zewnątrz auta, zdjąłem do końca spodnie, przyjemny letni wiatr owiał moje nogi – zrobiłeś to,
– tak, zrobię wszystko dla Nas
– ja też, zrobię wszystko, chciała bym też zdjąć majtki ale się wstydzę iż ktoś mnie zobaczy,
– no przecież tu jest ciemno i poza tym ja tez jestem częściowo rozebrany,
– zdejmij mi majtki proszę, – wsunąłem jej ręce pod sukienkę, by jej je zdjąć – nie, podciągnij mi sukienkę do góry, i zobacz mnie, – więc podciągnąłem jej sukienkę pod same piersi i zacząłem zsuwać powoli jej czarne stringi, przy okazji dotykając jej muszelkę, co powodowało iż drżała coraz bardziej, gdy zdjąłem jej stringi powąchałem je, nie wiem dlaczego ale to zrobiłem,
– pachną Tobą, pięknie,
– załóż je proszę, – zaskoczyło mnie to ale zrobiłem to, – pasują Ci, – czułem jakie są wilgotne od jej soczków – masz na sobie moje stringi są całe pełne mnie, mojego zapachu, moich soczków nie przeszkadza Ci to ?
– są Twoje, i uwielbiam Cię całą wszędzie, chce być jak najbliżej Ciebie – odpowiedziałem bez namysłu
– ubierz wszystkie moje rzeczy – to powiedziawszy zaczęła zsuwać swoje cieliste pończochy najpierw jedną potem drugą, – mogła bym Ci pomóc ale wolała bym byś zrobił to sam
Więc zacząłem naciągać te cieliste pończochy na nogi a ona gładziła mnie po nogach i dotykała wszędzie tam gdzie był już aksamitny materiał pończoch, gdy się uporałem , dała mi swoje szpilki lekko za małe lekko przepocone, ale nie przeszkadzało mi to, bo to były Jej szpilki, musiałem śmiesznie wyglądać nagi facet w stringach pończochach koloru cielistego oraz szpilkach. Sylwia nie wysiadając z auta zdjęła sukienkę i stanik
– tym razem założę Twoje rzeczy ale w domu ty chodzisz tylko w tym co ja Ci uszykuje powiedziała władczym tonem z nutą uśmiechu w tle, zakładaj stanik, zapnę Ci go tym razem – zabrałem się za jego zakładanie – obróć się – zapięła mi go na plecach i podała mi sukienkę , sama zaś założyła moją koszulę, moje majtki, jeansy, i skarpetki oraz buty
W tym momencie znów przejechał za nami samochód i na moment zrobiło się jasno. Znów zaczęliśmy się całować, namiętnie. Po chwili jednak przestała,
– idź tą drogą przed samochodem, a ja za Tobą pojadę – rzuciła podnieconym tonem, – no dalej no ruszaj – miałem iść w głąb drogi w kierunku do lasu który był przede mną
Więc ruszyłem, powoli we wskazaną stronę, miałem mętlik w głowie, delikatny wietrzyk owiewał moje nogi i krocze, sukienka wspaniale ocierała się o moje ciało. Gdy tak szedłem nie słyszałem długo by ruszyła by uruchomiła silnik.
Miałem dziwne myśli iż mnie zostawi, znów wystawi. Ale jest w końcu uruchomiła silnik, zapaliła światła i ruszyła. Światła oświetlały, moją drogę moje nogi, nie obracałem się, starałem się iść prosto ustawiając nogi jak najbardziej kobieco jak mi się wydawało, w końcu przyspieszyła i nim się spostrzegłem była koło mnie
– hej, stój – rzuciła wysiadając z auta, doskoczyła do mnie i popchnęła mnie na maskę o którą się musiałem podeprzeć rękoma, by nie stracić równowagi w szpilkach, momentalnie przylgnęła do moich pleców i wyszeptała mi do ucha
– chce się z Tobą kochać, nigdy nie robiłam tego z dziewczyną, ani na dworze ale Ty będziesz jedyna, od dziś będziesz moją dziewczynką i moim chłopcem zależnie jak będę miała ochotę, dziś Ci daruje ale tak zawsze masz mieć ogolone nogi, cipę, dupę i wacka – na mnie te słowa zrobiły wrażenie tym bardziej iż nigdy ich nie używała,
– obróć – gdy to zrobiłem, popchnęła mnie na maskę i położyła się na mnie i zaczęliśmy się całować, dotykała mnie po nogach, wkładała ręce pod sukienkę, przez moment myślałem by zachować bierną postawę, ale potem przyszły mi do głowy myśli iż to rodzaj związku może troszkę innego może będzie lepiej a jak nie to i tak będzie boleć jak znów się rozstaniemy
Wiec rozpiąłem jej koszule i pieściłem jej piersi potem się zsunąłem by całować i lizać jej muszelkę gdy Ona tak stała. Długo to jednak nie trwało bo była tak podniecona iż chwyciła mnie za włosy i pociągnęła do góry by mnie dosiąść na masce auta. Nic się nie liczyło ani miejsce ani zabezpieczenie ani konsekwencje. Byliśmy tak podnieceni iż co nam się nie zdarzało doszliśmy jedocześnie. Miała orgazm przepełniony krzykiem, wygięta w pałąk z wbitymi w mój tors paznokciami. Nigdy nie widziałem jej w takim stanie.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Kinga Moje opowiadanie zamieszczone kiedyś dawno na innym portalu …
-
Zdominowany przez nianie II
Ola wstała z mojej twarzy popatrzyła chwile na mnie i się tylko uśmiechnęła po czym wyszła z pokoju zostawiając mnie tak na dobre dwie godziny.
Po dwóch godzinach przyszła znowu stanęła obok mnie nachyliła się nad moja głowa i mnie pocałowała w głowę po czym poklepała mnie po policzku i wyjęła knebel. Od razu zacząłem połykać ser, który miałem w buzi, żeby szybko móc oddychać przez usta. Ola stała i patrzyła się na mnie z uśmiechem po czym usiadła znowu w rozkroku na mojej klatce piersiowej.
Ola: Jak się czuje mój pies zadowolony z zabawy?
Ja: bardzo proszę pani
Ola: To dobrze, a jak myślisz zadowoliłeś swoja panią? – podniosła mi głowę żebym patrzył jej w oczy
Ja: Wydaje mi się ze tak – skinąłem lekko głowa
Ola: To złe ci się wydaje twoja pani chce więcej masz się bardziej starać.
Uderzyła mnie otwarta dłonią w twarzy i przycisnęła moja głowę do materaca po czym ponownie usiadła mi na twarzy swoja piękna cipka od razu zacząłem ja całować po jej wargach sromowych a Ola zaczęła się ruszać w przód i tył po mojej twarzy położyła racę na mojej klatce piersiowej na której dalej leżał ser sprzed dwóch godzin. W całym pomieszczeniu śmierdziało ale Oli to nie przeszkadzało po chwili pocałunków które kierowałem w jej piękny kwiat poczułem jak cos mokrego wlatuje mi do oka okazało się ze to był pot Oli nie ukrywajmy dwie godziny w lateksowym stroju każdy by się ostro spocił jednak mi to nie przeszkadzało i powoli zacząłem wkładać język gdy tylko zamoczyłem delikatnie język poczułem jak jej kwiat robi się cały mokry wkładałem język dalej aż do samego końca jak mogłem po czym zacząłem nim delikatnie ruszać z ust Oli wydobył się delikatny jęk co oznaczało ze jej się podoba wiec po chwili troszkę bardziej energicznie ruszać jeżykiem a z ust Oli wydobywał się coraz głośniejsze jęki co mnie bardziej podniecało starałem się ruszać językiem po każdej ściance jej pięknej cipki gdy stopniowo zwiększałem intensywność poczułem mocny ścisk na moim prąciu i po chwili czułem jak powoli zsuwa mi się napletek wiedziałem wtedy ze w końcu uda mi się dojść tylko musze się bardziej postarać stopniowo zwiększałem szybkość poruszania języka wyjmowałem język całowałem łechtaczkę Oli wszystko żeby sprawić jej większa przyjemność. Podczas robienia Oli minety poczułem na żołędziu mocny ścisk i cos mokrego okazało się ze Ola ścisnęła mi dwoma palcami główkę żołędzia i napluła do mojej cewki moczowej nie powiem było przyjemne ale następnie poczułem jak cos owija się wokół mojego penisa cos zimnego i dziwnego gramatura po chwili tylko czułem ruchy w górę i w dół Ola robiła to idealnie zmieniała natężenie szybkość czasami przestawała i mnie przyduszała po około 30 minutowej zabawie poczułem jak Ola dochodzi towarzyszył przy tym bardzo mocny uścisk mojego penisa głośny jęk i obfity wodospad z jej cipki. Wtedy otworzyłem buzie i czułem jak ciepłe soki Oli wlewają się do niej od prawie 3 godzin nic nie piłem wiec z przyjemnością połykałem soki mojej pani. Gdy już wszystko wyleciało Ola puściła mojego penisa nie byłem zadowolony, ale wtedy z jej ust usłyszałem
Ola: Mój najlepszy pies pod względem minety, ale nie wiem jak pod innymi względami może się jeszcze przekonamy. Myślę ze zasłużyłeś na nagrodę mój psie, ale nie na bardzo dobra nagrodę tylko średnią.
Po tych słowach Ola owinęła coś zimnego wokół mojego penisa i to nie była jej dłoń tylko plasterek sera a później ponowny ścisk na prąciu i bardzo powolne ruchy w górę i w dół Ola robiła to idealnie nie za mocno nie za lekko. Nie zwiększała tępa tylko cały czas wolno ruszała ser zaczynał się robić coraz cieplejszy a prącie coraz mokrzejsze po kilku minutach Ola napluła na mojego żołędzia i zaczęła bardzo szybko i mocno ruszać dłonią w górę i w dół od razu napiąłem nogi i ręce i zacząłem szybciej oddychać Ola to zauważyła i nie przestawała ścisnęła mi bardzo mocno jadra i po chwili takiego mocnego walenia wystrzeliłem bardzo dużą ilością cieplej białej spermy. Ola wstała z mojej twarzy i położyła się obok mnie głowa na mojej ręce jedna ręka obróciła moja głowę w stronę swojej a druga zaczęła jeździć po mojej miednicy rozprowadzając spermę po moim brzuchu.
Ola: dobry pies widzę ze się nagromadziło troszkę twojego nasienia.
Ja: Tak pani troszkę tego było
Ola: jesteś może głodny piesku?
Ja: troszkę jestem proszę pani
Ola wzięła plasterek sera z mojej klatki piersiowej zamoczyła w mojej spermie, która miałem na brzuchu zwinęła w rulon i włożyła mi do buzi po czym mocno mnie pocałowała i ugryzła kawałek sera ja również ugryzłem i zaczęliśmy się całować przy okazji wymieniając się pogryzionym serem i moja sperma całowaliśmy się dłuższe chwile po czym przestaliśmy a Ola objęła mnie w klatce i przytuliła się w moja rękę chciałem ja obijać, ale kajdanki mi nie pozwalały po chwili takiego leżenia odezwałem się.
Ja: mogłaby moja pani mnie odkuć?
Ola: jeszcze chwile tak poleżymy i idziemy się kąpać
Ja: oczywiście proszę pani
Po dłużej chwili leżenia tak Ola wstała i zaczęła mnie odkuwać z kajdanek po chwili już siedziałem na łóżku a Ola stała przede mną i podpięła mi do obroży, którą miałem na szyi metalowy łańcuszek po czym pociągnęła. Wstałem i zaprowadziłem Ole do łazienki.
Ola: rozbieraj się wspólnie się wykapiemy
Ja: dobrze proszę pani
Ola: ja sobie popatrzę a później mi pomożesz się rozebrać
Ja: oczywiście
Ola odkręciła ciepła wodę, żeby wanna zaczynała się napełniać a ja w tym czasie niezdarnie i nieporadnie starałem się rozebrać z całego latexowego ubrania. Ola usiadła na oparciu wanny i patrzyła się na mnie z uśmiechem ja w tym czasie dalej próbowałem się rozebrać po dłużej chwili przez przypadek potknąłem się o próg łazienki i wywaliłem, przy czym tylko usłyszałem głośny śmiech Oli, ale po sekundzie poczułem, jak mi pomaga i zdejmuje ze mnie ten cały strój wstałem a Ola dała mi soczystego całusa
Ola: niezdarna psina, ale z czasem się nauczysz. Teraz ty mi pomóż
Ja: dziękuje już pomagam
Po chwili mekki z strojem byliśmy już nadzy mój penis stał co Ola widziała, lecz ona usiadła na zamkniętym sedesie a mi pokazała palcem wskazującym na dywanik przed sedesem zrozumiem ze mam usiąść wiec to zrobiłem Ola oparła obie nogi na moich barkach.
Ola: to teraz czekamy
Ja: dobrze pani
Ola: jak się podobało
Ja: bardzo mi się podobało
Ola: mogłeś się bardziej postarać, ale jeszcze cię przetestujemy pod tym kątem
Ja: Dobrze
Po jakimś czasie wanna była już napełniona ciepła woda Ola w między czasie przeglądała coś na telefonie a ja siedziałem, jak zobaczyła ze wanna jest napełniona zakręciła wodę.
Ola: wstawaj i wejdź pierwszy
Ja: już proszę pani
Wstałem i wszedłem do wanny od razu podkuliłem nogi, żeby Ola miała jak najwięcej miejsca
Ola: rozłóż nogi
Ja: to jak mamy razem jak zajmę całą wannę
Ola: w tobie się położę
Jak Ola kazała tak zrobiłem rozłożyłem nogi, żeby było jak najwięcej miejsca pomiędzy Ola delikatnie i powoli weszła do wanny i położyła się pomiędzy moimi nogami
Ola: fajnie tak wspólnie się wykąpać
Ja: Bardzo fajnie
Ola: umyj penisa, bo brudny a liczę ze jutro będzie jeszcze lepiej niż dzisiaj
Ja: brudny był przepraszam
Ola: obejmij mnie i zapleć ręce na moim brzuchu
Zrobiłem jak Ola mi kazała
Ola: przyjemne masz racę gładkie przetestujemy je też mój piesku najlepszy
Ja: dziękuje za komplementy
Ola: ty mnie umyjesz a później sam się umyjesz
Ja: oczywiście
Ola: ale najpierw poleży tak chwile. Zamówimy dzisiaj sushi i zjem na tobie.
Ja: jak pani sobie życzy
Po około 20 minutach lezenia tak w milczeniu Ola usiadła wyprostowana i podała mi gąbkę
Ola: umyj mi plecy
Wykonalem jej rozkaz bez wachania namydlilem gąbkę i zacząłem delikatnie myć jej plecy gdy już skończyłem myć jej plecy Ola zabrała mi gąbkę i zaczęła się sama myć. Po chwili gdy już cała się umyła wyszła powycierala się i wyszła z łazienki więc zaczołem sam się myć. Podczas mycia usłyszałem dzwonek do drzwi i głos Oli
Ola: otworze! *otwieram drzwi i widzi przed nimi dwie dziewczyny w moim wieku. Jedna Emilka dosyć wysoka mojego wzrostu miała długie białe włosy (pofarbowane), mocno niebieskie oczy, delikatne piegi, mały , piękne małe malinowe usta, jędrne piękne piersi miseczka D80, wcięcia w tali, pośladki średnie i nie wysportowane, troszkę grubsze uda ale to atut. Natomiast druga dziewczyna Natalia niższa odemnie, maiala szatynowe włosy do barków lekko krecone, brązowe delikatnie skosne oczy, zwykły nos, mocne piegi na nosie i pod oczami, duże mocno malinowe usta, miała również mocne długie kreski i dużo różu na twarzy, miseczka c75, wcięcie w talii piękne jędrne wysportowane pośladki i średnie uda*
Emilka: yyyyy dzień dobry kim pani jest *dziewczyny się patrzą na ile która jest w samym ręczniku*
Ola: Ola opiekunka Kamila a wy kim jesteście?
Natalia: kuzynkami Kamila
Ola: Kamil nie mówił że ktoś ma przyjechać
Emilka: jesteśmy tu na feriach i chciałyśmy się zatrzymać
Ola: jak Kamil się zgodzi to możecie zostać będzie napewno ciekawiej *uśmiecha się szeroko* wejdźcie bo zmarzniecie
Emilka: dziękujemy *wchodzą do środka i zostawiają torby w korytarzu*
Ola: chcecie coś ciepłego do picia?
Natalia i Emilka: herbatę poprosimy *siadają na kanapie*
Ola: już wam zrobię Kamil zaraz zejdzie
K: *Wychodzę z kąpieli wycieram się ręcznikiem biorę mój latexowy strój i schodzę na dół widząc kuzynki w salonie odrazu się cofam*
O: o Kamilek chodź tu kuzynki do ciebie
K: muszę się ubrać
O: to idź zasuwaj
K: *szybko idę do pokoju i ubieram się strój wrzucam do pokoju Oli i schodzę na dół*
E i N: hej Kamil *wstaje i odrazu mnie przytulają*
O: *patrzy się i uśmiecha* ale masz branie
K: Ola przestań to moje kuzynki *przytulam je* o co chodzi
E: wiesz bo przyjechaliśmy na ferie i nie mamy gdzie spać
K: i czy możecie tutaj?
O: Jasne że możecie
N: twoja opiekunka tutaj ma decydujący głos?
K: tak ona tutaj rządzi do puki moi rodzice nie wrócą
O: Dokładnie więc jak chcecie tu zostać to jest kilka zasad
K: Ola proszę cię to moje kuzynki
O: jak chcą tutaj spać muszą się podporządkować
E: jakie niby zasady?
N: słuchamy?
O: to tak Kamilek chodź tu *pokazuje palcem na podłogę obok swojej nogi*
K: *grzecznie podchodzę i siadam obok nogi Oli*
E: co ty robisz?
N: hahahahaha
O: no tutaj panuje kilka zasad Kamil jest moim psem sex maszynka a skoro wy tutaj jesteście to dołączycie co wy na to?
*Emilka i Natalka patrzą na siebie po czym wspólnie mówią* zgadzamy się
O: i wspaniale to tak po domu chodzimy albo w latexie w moich strojach albo nago.
N: jakie masz stroje?
E: nago trochę zimno więc wybieram LaTeX
O: musiała bym po nie pojechać więc tak Kamilek biegnij po swój strój i ubieraj się w niego a ja pojadę po kolejne zabawki.
K: *grzecznie biegnę po strój i ubieram się w niego*
N: to co siostra musimy się rozebrać *Natalka powoli się rozbiera*
E: no musimy *Emilka szybko się rozbiera do naga*
O: to ja za jakieś 30min będę Kamilek to też wasz pies więź wykorzystujcie go
N: z miłą chęcią.
O: *wychodzi z domu i jedzie do siebie po kolejne zabawki*
E: *gwiżdże* KAMILEK DO NOGI
K: *odrazu przybiegłam na czworaka już w moim stroju*
N: o jak ty wyglądasz powiedz co już robiliście
K: przykuwała mnie do łóżka robiłem jej minete zwaliła mi konia kąpaliśmy się razem
E: łohohoho dużo myślisz że z nami będzie chciała też
K: myślę że tak może chcieć żebyśmy wszyscy
*Usługuje tak Natalii i Emilce do puki nie wróciła Ola*
O: *wchodzi do domu z kolejną torba* wróciłam do nogi piesku zanieś to do salonu
K: *odrazu przybiegam i biorę od Oli torbę po czym zanoszę do salonu*
E: i co przynioslas?
O: *otwiera torbę i odrazu czuć zapach mocnego sera* to tak mamy dwa kilo sera żółtego, 4kartony mleka, strój psa dla mojego psa stroj kocicy dla Natalii i strój krowkj dla Emilki. I trochę zabawek *wszystko wyciąga*
E: mi pasuje *bierze strój i zastanawia się jak to zalozyc*
N: *bierze strój kocicy i powoli zakłada*
O: a ty na co czekasz rozbieraj się i zakładaj strój psa
K: już pani *ściągam strój czarny latexowy i zaczynam ubierać strój psi latexowy*
O: to ja pójdę się też ubrać i chyba zaczniemy zabawę *idzie na górę i również się ubiera jak już schodzi każdy jest ubrany*
N:*Natalka jest ubrana w latexowy strój kocicy jest on cały czarny lecz ma widok na od góry i dołu na biust. Ma także dwa suwaki jeden na pośladkach drugi na cipcie. Do tego ma założoną maskę kotki wraz z uszkami a na rękach i nogach ma kocie lapki*
E: *Emilka natomiast jest ubra a w strój krowy bialy w czarne laty. Piersi również ma osłonięte od góry i dołu lecz także od boku a resztę ciała zasłania LaTeX na twarzy natomiast ma maskę krowy widać jej tylko oczy i usta do maski są przyczepione uszy krowy. Suwak ma na pośladkach i cipcie*
K: *ja się natomiast przebrałem się w strój beżowego psa cały latexowy strój jest w stylu psa maska z uszkami widać mi tylko oczy i usta suwak mam na pośladkach i penisie*
W następnej części będzie się bardzo dużo działo
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Kamil Krupa Przepraszam za tak długą przerwę ale nie pamiętam hasła do konta
Postaram się wrócić z regularnością jak ktoś chciałby pisać to ze mną zapraszam snapa mojej dziewczyny kociaolcia012
-
Wyciaganie ojca z nalogu cz.2
W sobotę rano Magda udała się do kawiarenki internetowej.
Usiadła w kącie, żeby zapewnić sobie dyskrecję. Zaczęła szukać informacji na temat seksu oralnego, ale w czytanych artykułach nie znajdowała żadnych porad praktycznych. Zależało jej na tym, żeby załatwiać to szybko, skutecznie i z przyjemnością dla obydwu stron. Spodobało jej się to co robiła poprzedniego dnia, mimo, że cały proces trwał może niecałe 3 minuty, ale wiedziała, że z czasem może być dużo dłużej. Pooglądała parę filmów i weszła na chat na wirtualnej pl o odpowiedniej tematyce. Romansowała z losowymi facetami pytając o wszelkie szczegóły. Jeden z facetów zdradził jej najbardziej odpowiadające mu metody.
– przede wszystkim musisz unikać dotykania zębami. Niektóre laski wsadzają do buzi tylko końcówkę, a całą resztę załatwiają ręķą – katastrofa. Zwalić sobie ręką może każdy facet, a na pewno nikt nie będzie z tej metody zadowolony. Możesz się tak szarpać bardzo długo, aż facet znudzony i zniecierpliwiony skończy tą zabawę. – opowiedział.
– najlepiej w ogóle nie dotykać rękami. Oplatać penis ustami i zjeżdżać możliwie jak najgłębiej. Jeśli się zakrztusisz to nic nie szkodzi. Skurcz przy tym może być nieprzyjemny dla ciebie, ale dla faceta sprawia ogromną przyjemność. Niektóre kobiety potrafią zmieścić całego, gdzie znaczna część wchodzi do gardła i nie mają z tym żadnego problemu. Możesz pooglądać filmy o tematyce facefuckingu, ale to już wyższa szkoła jazdy. Praktyka czyni mistrza.
– skąd tyle o tym wiesz? – napisała Magda
– hehe. Nie z jednego pieca chleb jadłem – odpisał.
– wystarczy po prostu nie gryźć i wsadzać możliwie głęboko? – zapytała
– tak, ale pamiętaj, żeby nie zalewać chłopa śliną. Ściągaj wszystko ustami. To też bardzo ważne na finiszu, żeby bałaganu nie robić. Niech kończy w ustach, a jak wszystko połkniesz to już w ogóle mega zaplusujesz. Możesz też od czasu do czasu lizać go po jądrach. Tylko ich nie ssij i nie ściskaj ustami, bo to cholernie boli 😛
– ok. Będę musiała poćwiczyć. – oznajmiła Magda
– możesz poćwiczyć na moim 😀 – odpowiedział – po prostu bądź zaangażowana i czerp z tego przyjemność.
– hehe. Spokojnie. Ja już mam na czym ćwiczyć. – odparła Magda. Jej godzina czasu kafejki już mijała, więc musiała kończyć. Uznała, że spróbuje zastosować się do wskazówek i dodatkowo zapyta ojca co lubi. Chociaż z drugiej strony i tak zażądał wiele. Mogła się nie godzić, ale co innego miała do zaoferowania? Poza tym podejście do seksu oralnego się zmieniało. Już nie było niczym nietypowym czy niestosownym. Jedyną przeszkodą są czynności seksualne w rodzinie, co jest cholernie zboczone i nienormalne.
– przecież dzieci z tego nie będzie – pomyślała Magda – więc nie ma problemu.
Paweł miał problemy ze snem zeszłej nocy. Najłatwiej byłoby walnąć pięćdziesiątkę, ale alkohol przestałby go interesować. Lepiej byłoby zakraść się do pokoju córki i dać się jej ululać przyjemniejszym sposobem. Ale ryzyko i konsekwencje za tym idące nie były tego warte. Dyskrecja to podstawa, a wymiennikownia, mimo że pod samym nosem była praktycznie w pełni bezpieczna. Mógłby ją tam nawet wygrzmocić na stojaka i tak by nikt nie miał jak zauważyć. Mogą też gdzieś wyjeżdżać. Już myślał jak i gdzie dzisiaj ją weźmie. Robiła mu loda z takim zaangażowaniem, ale jednak czuć było, że robi to pierwszy raz. To i tak nieoszlifowany diament wielkiego talentu i ogromnego potencjału. Trzeba jej tylko praktyki. – niech dzisiaj robi dwa razy. A jak Bóg da siłę to i trzy. Muszę się na niej wyżyć, bo inaczej zwariuję. – pomyślał Paweł. Z końcówki sterczącego jak drąg penisa wyciekła mu kropla preejakulatu. Poszedł do łazienki i spłukał to ciepłą wodą, a następnie zimną, żeby nieco ugasić płonący żar. Wypił szklankę wody i położył się spać. Spał prawie do południa. Żona już dawno wstała, a córka zdążyła się już nawet ulotnić z domu. Dzień był paskudny i deszczowy. Pogoda iście barowa. Ale nie zamierzał przecież siedzieć w domu. Poszedł wziąć prysznic i przy okazji wygolił włosy łonowe do zera. Ogolił jądra, okolice pachwin i tyłka. Czuł się dużo świeższy. Przy okazji ogolił też pachy. Po wyjściu z łazienki już na niego czekało śniadanie. Żona nie zrobiła mu śniadania od lat, a dzisiaj chodziła jak w zegarku i jeszcze w pogodnym nastroju.
– idziesz gdzieś dzisiaj? – zapytała.
– muszę pojechać służbowo w jedno miejsce, ale potem od razu wracam do domu – skłamał.
– może wypożyczę jakiś film i obejrzymy wieczorem?
– ok, ale nie katuj mnie komediami romantycznymi. To sobie możecie oglądać z Magdą. Dla mnie te wszystkie filmy są pod jedno kopyto robione.
– no tak, ale to za każdym razem inna historia
– ale są jak w ścisłym harmonogramie. Na początku rozwijanie wątpliwego wątku miłosnego, potem kryzys, potem jedna osoba wyjeżdża, później jednak wraca, bo jednak miłość i żyć bez siebie nie mogą. Streszczenie pasujące do większości komedii romantycznych, przy czym niewiele w tym elementów komedii, a żarty słabe albo żenujące. – skomentował Paweł.
Ubrał się i wyszedł. Jedyne o czym mógł trzeźwo myśleć to Magda i jej słodkie, młode usta.
– będziesz musiała sobie dzisiaj trochę popracować – pomyślał. – tylko gdzie Ty teraz jesteś?
Wsiadł do samochodu i akurat wyjeżdżał, kiedy zauważył swoją córkę idącą jedyną drogą w kierunku odizolowanych bloków. Mrugnął do niej światłami, a ona posłusznie weszła do środka.
– cześć – powiedziała radośnie – gdzie jedziemy?
– znam takie fajne dyskretne miejsce. Raptem 6 minut drogi dzieliło ich od granicy miasta. Obok drogi rósł stary las. Wystarczyło tam wjechać, przejechać jakieś 200 metrów i wyjechać na zupełne pustkowie. Wzdłuż lasu biegła polna droga. Puste pola ciągnęły się niemal po horyzont, gdzie rysowała się kolejna linia lasu. W pobliżu nie było żywego ducha.
Magda domyśliła się po co tu przyjechali.
– czemu tak wcześnie? Jeszcze 13:00 nie ma. Myślałam, że wyjdziemy razem po południu.
Paweł nie odpowiedział, rozpiął spodnie spod których niemal wyskoczył sterczący do granic możliwości kutas. Oczy Magdy omal nie wyszły z orbit. Perfekcyjnie ogolony kutas piął się niczym pal. Nabrzmiała główka przybrała kolor ciemnoczerwony. Wzdłuż całego penisa biegła fioletowa żyła, teraz świetnie widoczna. Nie miała czasu długo się przyglądać, bo gdy tylko Paweł poradził sobie ze spodniami, złapał ją za głowę i zaskoczoną nadział na szpicę. Magda aż się zakrztusiła. Nieporadnie próbowała zmienić pozycję, bo nadal siedziała na fotelu. Drążek zmiany biegów uwierał ją w żebro, tak jak drążek hamulca ręcznego. Paweł głośno westchnął i mruknął z zadowolenia. Magda próbowała się podnieść mając wciąż penisa w ustach, niestety jej lewa noga utknęła między fotelem i drzwiami, a prawą kopnęła w schowek. Próbowała podnieść głowę, ale Paweł złapał ją za głowę i nadział ją po same migdałki. Magda się zakrzutusiła i zaczęła kasłać obficie obśliniając penisa. Ręką uderzyła go w udo, a on automatycznie zdjął rękę z jej głowy. Magda uwolniła się. Przewróciła sie na plecy głową leżąc na jego biodrze. Obśliniony penis wcierał się w jej włosy. Zaczęła gwałtownie kaszleć. Gdy doszła do siebie, wściekle spojrzała na Pawła.
– co jest do cholery? Czemu tak ostro?
Podniosła sie na fotel i uwolniła uwięzioną stopę spomiędzy fotela i drzwi. Podniosła sie i usiadła tak, by było jej wygodnie, a ręką poprawiała swoje rozpuszczone włosy.
– całą noc miałem na to chęć. Już chciałem cię budzić w nocy.
Magda odsunęła fotel maksymalnie do tyłu i klęknęła w fotelu na kolana.
– spokojnie, przecież nie ucieknę
Poniekąd to rozumiała, bo sama w nocy myślała, o tym, co robili tego dnia i co teraz będzie. W sumie zależało jej jedynie na tym, żeby nikt się o tym nie dowiedział. Ona na pewno nikomu się nie przyzna i nie da po sobie poznać.
Jedną rękę oparła na fotelu, pochyliła się, drugą ręką chwyciła wajchę pod fotelem i odepchnęła kierowcę od kierownicy. Poprawiła włosy i pochyliła się, zlizując ślinę z jąder Pawła, która znalazła się tam po brutalnej akcji na samym początku. Paweł aż się wzdrygnął i zawył z rozkoszy.
– jezu… – powiedział cicho.
– podoba się? – zapytała Magda
– bardzo – odpowiedział ojciec.
Magda przejechała językiem po jądrach parę razy kolistym ruchem. Z odpowiednim wyczuciem przejechała językiem po penisie od podstawy do samej główki, celem usunięcia nadmiaru śliny. Ułożyła dłonie na jego udach i wzięła kutasa do buzi, ssąc przy tym, automatycznie wciągała go głębiej. Gdy było zbyt głęboko, luzowała i podnosiła głowę wyżej i czynność powtarzała. Od czasu do czasu przejeżdżała językiem wokół penisa. Starała się znaleźć odpowiedni dla siebie rytm i uznała, że idzie jej nie najgorzej.
Paweł był wniebowzięty. Pomyślał, że Magda musiała dużo ćwiczyć od ostatniego razu. Wtedy przecież też nie było źle. Jeśli to był jej pierwszy raz, tak jak mówiła, to ma naturalny wrodzony talent do robienia gały. Za takie obciąganie mogłaby z powodzeniem brać po 500 złotych na ulicy. Chętnych by nie brakowało i jeszcze chwaliliby, że tak tanio – pomyślał Paweł, po czym upomniał się, ze takie żartowanie z własnej córki nawet w myślach, wydaje się czymś co najmniej niestosownym.
Zresztą teraz w ogóle nie traktuje jej jak córki. To się zmieniło jak tylko poczuł jej usta na swoim fiucie.
Magda pracowała dalej, a Paweł ponownie pozwolił sobie na to, żeby położyć dłoń na jej głowie i regulować głębokość, by wchodził ciut głębiej. Magdzie to na razie nie przeszkadzało.
Po którymś razie odruch wymiotny jest coraz słabszy, nawet jak główka penisa wchodzi praktycznie do końca języka.
Po chwili poczuła, że jej cipka staje się wilgotna, ale myślała tylko o tym, czy przypadkiem na jej jasnych dżinsach nie będzie śladu.
Wyciągnęła penisa z ust i ponownie zabrała się za lizanie jajek, ale tylko po to, żeby swobodnie odetchnąć. Pawła dłonie zaczęły błądzić po jej bluzie w miejscu piersi.
– zdejmij bluzkę – polecił Paweł
Magda się podniosła, rozsunęła suwak i zdjęła bluzę pozostając w topie z dość dużym dekoltem. Paweł zaczął macać ją po cyckach, ale przypomniał jej, że powinna wrócić do poprzedniej czynności. Gdy ponownie poczuł ciepło jej języka i ust na penisie poczuł, że jest bliski. Błądził dłońmi po jej cyckach i w końcu wsunął dłoń w stanik poprzez dekolt, trzymając jej ciepłą i miękką pierś. Była cudowna w dotyku. Drugą dłonią nadział ją głębiej na pałę i wystrzelił bez uprzedzenia. Magda ledwie powstrzymała zakrztuszenie i tylko chrząknęła, przyjmując kolejne salwy nasienia. Penis w jej ustach zaczął pulsować i pozbywać się kolejnych ładunków. Po chwili połknęła wszystko, co wręcz zszokowało Pawła, ale pozytywnie. Magda dokładnie oblizała górną część penisa delikatnie zasysając. W końcu wypuściła go z ust, a Paweł westchnął zadowolony.
Boże, jak ta młoda suczka fantastycznie obciąga, a nie jest nawet pełnoletnia – pomyślał Paweł.
– tylko nie zasypiaj, bo musimy jeszcze dojechać do domu – powiedziała Magda.
– zrobisz jeszcze raz…? – ni to zapytał, ni to oświadczył Paweł
Magda zobaczyła, że penis jej ojca nie opadł i nadal dumnie sterczy w pełni okazałości.
– zrobię – powiedziała krótko.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Elba -
Zielony
Zielone wcielenie Bruce’a, to emanacja furii, które chce jedynie miażdżyć i niszczyć wszystko dookoła. No prawie, Mięśniak miał pewien sekret, gdy księżyc był w pełni, groźna bestia chciała tylko jednego, pieprzyć się. Każdą napotkaną kobietę nadziałby na olbrzymiego twardego kutasa, jebiąc bez opamiętania. Nie chciał stanowić zagrożenia dla kobiet, wiec skrywał się w górach. Na odludziu miażdżył skały, dopóki pokłady erotycznej energii nie wyparowały. Potrafiło to trwać nawet kilka dni. Dopiero gdy kutas opadł, wracał do bazy jak gdyby nigdy nic.
Pewnego razu Natasha postanowiła wysłać za nim drona. Po namierzeniu jego samotni udała się tam rankiem nieświadoma tego co zastanie. W swoim lateksowym obcisłym stroju, nałożonym na nagie ciało, wyszła zza linii drzew.
— Pieprzyć, pieprzyć, pieprzyć — warczał Zielony, rozwalając pięściami olbrzymie głazy.
— Bruce?
Obrócił się szybko, doskoczył do niej niczym goryl, uderzając rękami w ziemię. Wyprostował się. Dostrzegła stojącego kutasa. Zakryła usta dłonią. Mięśniak warczał wkurwiony.
— Och, Bruce — wyszeptała — to dlatego?
— Pieprzyć, pieprzyć.
— Biedactwo — odparła.
Popatrzył na nią, uderzył z całych sił w ziemię, chcąc ją zmusić do odejścia, póki jeszcze panował nad swoją chcicą. Zależało mu na niej, gdyby tu stała inna kobieta, nie miałby żadnych oporów. Jego gesty i wyraz twarzy stanowczo mówiły — odejdź.
Natasha nie miała takiego zamiaru. Gdy się odwracał od niej, złapała go za dłoń. Warknął.
— Już dobrze, pomogę ci, dam ulgę.
Odwrócił się w jej stronę, miał nadzieje w oczach. Podeszła bliżej, dotknęła niepewnie jego kutasa, tak jakby miał zaraz ją oparzyć. Zbeształa się w myślach za zachowanie niczym dziewica. Zachichotała uroczo, po czym naprawiła swój błąd, przykładając dłoń do napiętych spodni Mięśniaka, przy tym ruszając ponętnie bioderkami.
— Biedaczek, potrzebujesz ulgi. Potrzebujesz kobiety. Potrzebujesz mnie — mówiąc to, ostrożnie ściągnęła jego szorty. Miała mokro. Wielokrotnie wyobrażała sobie seks z tym wcieleniem Bruce’a. Zastanawiała się, czy jego kutas jest również zielony? Jaki ma rozmiar? Jak smakuje jego sperma? Masturbowała się marząc o tym jak ją ostro pieprzy. Zadrżała z podniecenia na samą myśl o tym, że pozna teraz odpowiedzi na swoje pytania i zazna to czego tak pożądała.
Penis wyskoczył, twardy i gotowy na penetrację, był zielony i gruby, miał z pół metra długości. Dwa zielone jądra niczym jabłka, nie miały ani jednego włoska.
Złapała kutasa dwoma rękami, zsuwając napletek, czerwony błyszczący żołądź grubszy od jej pięści, aż się prosił o wylizanie. Nie była w stanie wziąć tak dużego penisa do ust, wybrała więc inną formę pieszczot, uniosła prącie i zaczęła lizać wędzidełko. Mięśniak widocznie się rozluźnił. Natasha lizała namiętnie najwrażliwszą część kutasa, a ciało Zielonego drżało, przyjmując rozkosz.
Agentka pragnęła poczuć go w sobie, choć obawiała się, czy tak duży penis wejdzie w jej cipkę. Nie mogła się już powstrzymać czas, żeby Zielony zaczął działać. Teraz musi go do tego zachęcić. Złapała więc za zamek swojego obcisłego stroju zaczynający się pod szyją a kończący się tuż nad spragnioną penetracji szparką. Powoli zaczęła go rozpinać, ukazując niewielkie, lecz kształtne piersi, idealne płaski brzuch i wygoloną mokrą cipkę. Stał i patrzył, 500 kg żywych mięśni, mógł ją zabić jednym ciosem, kręciło ją to. Odrzuciła ściągnięty strój na pobliski krzew.
— Na co czekasz? — zapytała.
Warknął, po czym złapał ją za talię, podniósł na wysokość twarzy i zaczął lizać jej ciało.
Duży wilgotny język pieścił brzuch Natashy, przesuwał się coraz wyżej, zatrzymał się na piersiach. Obdarowywał je wilgotną rozkoszą.
Agentka, oddając się przyjemności, jęczała coraz głośniej, zachęcając go tym do intensywniejszych pieszczot.
Mięśniak uniósł dziewczynę wyżej, domyśliła się, co zamierzał, rozłożyła nogi, dając dostęp do mokrej szparki, przybliżył twarz, oplotła jego głowę nogami. Poczuła energiczne pocieranie języka przez całą cipkę. To było niesamowite, żaden człowiek nie byłby w stanie lizać naraz tak dużej powierzchni jej kobiecości, dając przy tym tyle rozkoszy.
Wytrzymała kilka sekund, orgazm ogarnął całe ciało. Spazmy rozkoszy przejęły kontrolę, nie panowała nad swoimi ruchami.
— O tak, kurwa mać jak mi dobrze! Boże… Ah… — krzyczała.
Po burzliwej ekstazie opadła wiotka, cała energia z niej uleciała. Zielony nie przejął się tym, skierował jej ciało do swojego krocza, w tej pozycji nie był w stanie jej swobodnie penetrować. Więc obrócił ją w rękach, spoczywała teraz głową w dół, nieświadoma tego co się zaraz stanie. Łapała oddech i próbowała odzyskać kontrolę nad ciałem. Zmiana pozycji, spowodowała, że Natasha była teraz idealnie wypięta, przez co Zielony mógł w nią wejść od tyłu.
Naparł gigantycznym kutasem na ciasną cipkę. Nie chciał wejść. Ruda zaczęła krzyczeć z bólu. Nigdy wcześniej nic tak dużego nie chciało do niej wtargnąć. Zacisnęła jednak zęby i przestała krzyczeć, nie chciała speszyć swojego nietypowego kochanka. Kilka wolniejszych pchnięć i żołądź wtargnął do mokrej cipy. Ból zmienił się w coś skrajnie przeciwnego.
— Boże, jaki on duży! Głębiej, chcę go głębiej, błagam, pieprz mnie!
Agentkę wręcz rozpierała rozkosz. Nawet sobie nie wyobrażała, że to będzie aż tak intensywne.
Krzyczała.
Wchodził w jej cipę prawie do połowy kutasa, energicznymi ruchami próbował jak najszybciej osiągnąć orgazm, potrzebował go. Chciał w końcu poczuć ulgę, pozbyć się pulsującej energii. Jebał Rudą niczym królik.
Czuła jak jej zadowolona cipka pulsowała, jej mięśnie zaczęły się zaciskać na gigantycznym kutasie. Dosłownie wyła z rozkoszy, nadziewana przez Mięśniaka.
Ani myślał przestawać, pieprzył ją, trzymając bezbronną i bezradną w powietrzu. Skurcze jej rozpalonej cipy sprawiły, że jego orgazm się zbliżał. Jądra pulsowały, jeszcze kilka pchnięć i wreszcie poczuje upragnioną ulgę.
Ekstaza Agentki nie chciała ustąpić, powoli brakowało jej sił, by krzyczeć, nie sądziła, że można aż tak długo oddawać się rozkoszy. Po chwili poczuła jak jądra Zielonego, pompują w nią lity spermy. Nie mogła tyle pomieścić, nasienie wyciekało z niej, spływając po obu nogach.
Wreszcie doszedł, spuścił się, prosto w cipkę Natashy, warczał zadowolony. Ściągnął ją ze swego kutasa i położył delikatnie na ziemię. Od pasa w dół była cała oblepiona jego gęstą białą spermą.
Wstała, popatrzyła na swojego kochanka, stał, wpatrując się w krajobraz, sapiąc, z jego kutasa ciekła resztka spermy. Natasha chciała spełnić jeszcze jedną swoją fantazję, poczuć jej smak. Podeszła więc powoli do Mięśniaka, złapała za jego przyrodzenie i zaczęła zlizywać nasienie.
Smakowało wybornie. W duchu miała nadzieję, że kutas zaraz zacznie twardnieć i będzie mogła ulżyć mu jeszcze raz, tym razem zasmakować nasienia niczym prysznicu na całym swoim ciele. Jednak, ciało bestii zaczęło się zmieniać, przyjmować swoją pierwotną formę.
Natasha zaklęła siarczyście, widząc śpiącego Bruce’a, uśmiechał się, ewidentnie był zaspokojony i zadowolony. Agentka wzięła dłoń mężczyzny i przejechała po wewnętrznej stronie swoich ud, zbierając spore ilości spermy Mięśniaka. Następnie położyła oblepioną rękę na jego penisie. Teraz nie będzie miał pewności, czy to była jedynie fantazja, czy faktycznie ją przeleciał. Natomiast Zielony, z pewnością zapamiętał, jak jebał swoim gigantycznym kutasem ciasną cipeczkę Agentki, koniecznie będzie chciał to powtórzyć. Uśmiechnęła się na tę myśl, pragnęła go, pragnęła zielonego kutasa, który będzie tryskał na jej rozpalone ciało litrami spermy.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Milena Wet Wejdź w krainę erotycznych fantazji.
Posmakuj rozkoszy pikantnych historii.
Doświadcz orgazmu wyobraźni.
SEKS FANTAZJEMam szczerą nadzieję, że opowiadanie sprawiło Ci choć troszkę rozkoszy 😉
Zapraszam do mojego profilu, znajdziesz tam ciekawe informacje 😀
-
Pan Smith (II)
Seks z Panem Smithem nie zawsze był brutalny. Kochaliśmy się też oczywiście jak normalne pary. Miałam wtedy, na przykład, zasłonięte oczy, ręce przywiązane do łóżka delikatną apaszką. Smith godzinami mnie wtedy posuwał, badał każdy centymetr mojego ciała z pewnością po to, by wykorzystać tę wiedzę w podczas innych aktów.. Na ile może sobie pozwolić, gdzie są moje granice. Jakie miejsca i rodzaj dotyku sprawiają mi najwięcej przyjemności a gdzie zada mi najdotkliwszy ból. Brał mnie też spontanicznie, bez grama emocji, w przypadkowych miejscach. Szybko, mocno, bez ostrzeżenia. Największą satysfakcję przynosiło mu kontrolowanie sytuacji. W końcu nauczyłam się odgadywać, kiedy ma ochotę na na prawdę ostre rżnięcie. Ten ojcowski, subtelny pocałunek w czoło oznaczał, że Smith ledwie już nad sobą panuje, że kipią w nim emocje, którym nie daje ujścia, że jest na krawędzi i tym ostatnim, czułym gestem chce przeprosić za to, co za chwilę zrobi mi bestia, która w niego wstąpi. W stanie wzburzenia, choć miało to miejsce rzadko, przywoływał się do porządku szybkimi mrugnięciami powiek. Nie lubił oddawać inicjatywy. Musiał się pilnować na każdym kroku. Zdarzało się, że gdy byłam u szczytu ekstazy, lub przeciwnie na skraju bólu, pytał czy ma przestać. Odpowiedź zawsze brzmiała “Nie”. Nie mogło być inaczej, tego wymaga gra. Mieliśmy oczywiście nasze hasło bezpieczeństwa, ale nie umiałam sobie wyobrazić sytuacji, w której mogłabym go użyć. Mimo, że ten człowiek doprowadzał mnie do skrajności, ufałam mu bezgranicznie i oddawałam się w całości. W upalne popołudnie, leżałam na sofie w salonie. Było tu nieco chłodniej niż na zewnątrz, ale i tak miałam na sobie tylko dłuższy podkoszulek. Otworzyłam właśnie butelkę zimnego, białego wina i oczekiwałam powrotu mojego Pana. Dom Smitha urządzony był w stereotypowo męskim stylu. Ciemne, stonowane barwy, dużo naturalnego drewna, skórzane kanapy i fotele. Oświetlenie nie nachalne, nastrojowe, w gruncie rzeczy tworzyło całkiem przytulne wnętrze. Smith miał duży barek z całkiem pokaźną kolekcją bardzo drogich trunków. Głównie Whisky, za której znawcę się uważał. Ponieważ nie gustowałam w żadnym rodzaju mocnych alkoholi, a Smith nie miał w zwyczaju nakłaniać nikogo wbrew woli, posiadałam jedynie teoretyczną, acz pogłębioną wiedzę na temat jego zbiorów. Próbowałam skupić się na lekturze książki, ale wybór “Wielkiego Gatsby’ego” zbyt mocno korespondował z panującą aurą i potęgował zmęczenie. Oddałam się więc niesprecyzowanym rozmyślaniom, przeplatanym chwilami słodkiej drzemki. Z półsnu wyrwał mnie szczęk zamykanych drzwi. Zaczynało się właśnie ściemniać. Przegapiłam niestety moją ukochaną golden hour. Pan Smith włączył światło w kuchni. Leżałam na plecach, z szeroko otwartymi oczami, czekając co nastąpi. Słyszałam jak zdejmuje lnianą marynarkę. Mój podziw mieszał się z brakiem zrozumienia dla noszenia eleganckich ubrań w trakcie takich upałów. Ale to Smith, mężczyzna z zasadami, tu nie było się nad czym zastanawiać. Ten człowiek w żadnej sytuacji nie wyskoczyłby świecąc gołą dupą w krótkich spodenkach, tylko po to, żeby sobie ulżyć. Co wcale nie przeszkadzało mu w moim przypadku. Podszedł do barku i nalał sobie jednego ze swoich cennych trunków. Wrócił do kuchni. Milczał. Wyjrzałam ukradkiem zza oparcia kanapy, które stało tyłem do wyspy za którą stał Smith. Opierał się o brzeg szafek kuchennych i uparcie wpatrywał w miejsce gdzie spodziewał się mnie znaleźć. Wziął łyk. Sięgnęłam za siebie po kieliszek, który stał jeszcze napełniony na stoliku, śledząc wszystkie jego gesty. Uniósł rękę i poluzował krawat. – Dziś zerżnę cię tak bardzo, że zapamiętasz ten dzień do końca życia – wycedził i wyzwolił się z węzła, odpinając jednocześnie guzik pod szyją i nie spuszczając ze mnie wzroku. Moje mięśnie, jak rażone prądem, napięły się natychmiast a brwi uniosły wysoko. Szybkim ruchem, robiąc przeciwwagę, stanęłam na nogi z zamiarem ekspresowej ucieczki do sypialni. – Stój – padło. Zamarłam. Mój kat nieśpiesznie zbliżył się do mnie. W międzyczasie podwinął też rękawy koszuli odsłaniając umięśnione przedramiona, co dostrzegłam w odbiciu telewizora. Nie śmiałam się odwrócić. Lewą ręką mocno chwycił mnie za kark, prawą odstawił kieliszek, który wciąż trzymałam w dłoni. Odwrócił mnie. Na czoło wystąpiły mu krople potu, być może od upału a może za sprawą tego, co teraz kłębiło się w jego głowie. Palcami wolnej ręki pogładził moje wargi, później wepchnął mi je do ust. Patrzył mi głęboko w oczy, nie miałam odwagi się poruszyć, prawie nie oddychałam. Byłam już niemożliwie podniecona, ale moje ciało paraliżował również strach. Zacisnął obie dłonie na mojej szyi. Przyłożył usta do czoła w subtelnym pocałunku. – Idź i czekaj na mnie. Smith puścił mnie a ja posłusznie wykonałam rozkaz, drżąc z ekscytacji i niepewności udałam się do naszej sypialni. Stałam koło łóżka czekając na polecenia. Wszedł pewnie, rozpiął pas od spodni i dokończył ściąganie koszuli. Uwielbiałam jego nagi tors. Obfite owłosienie które skracał regularnie, zawsze zmysłowo drapało mnie po piersiach lub plecach, miał szerokie ramiona, silne ręce, piękną muskulaturę brzucha. Na twarzy malował mu się znajomy spokój, ale oczy płonęły. Z pewnością dziś nie żartował, z resztą żarty nie były w jego stylu. Ponownie złapał mnie za kark i zdecydowanym ruchem położył na łóżku, twarzą do pościeli. Nogi nadal spoczywały na podłodze. Smith wyciągnął pas ze szlufek, klamra zadzwoniła w jego dłoni. Wymierzył pierwszy cios. Zanim informacja o bólu dotarła do mózgu, padł już drugi i trzeci. Podciągnęłam pod siebie ręce, mimo woli chciałam się podnieść. Przerwał na chwilę, przyciskając kolano do pośladków, wydarł moje ręce spod tułowia i umieścił nad głową. Tam miały zostać. Do końca. To nie było rzecz jasna pierwsze lanie, jakie mi spuścił, ale do tej pory posługiwał się innym arsenałem i nie tak potężną siłą. Padły kolejne razy, w większości na tyłek, kilka trafiło w plecy osłonięte nieco koszulką, która jednak nie ochroniła przed bólem i uda. Łzy płynęły niekontrolowane, ale usiłowałam powstrzymać się przed krzykiem. Smith lubił rżnąć się w milczeniu, uciszał mnie stanowczo, gdy z moich ust wydobywał się jakieś głośniejsze dźwięki. Dziś krzyk przeradzał się w świszczący, ochrypły jęk, ale mój oprawca wyjątkowo się na to godził. Nie wiem ile razy dostałam. W końcu przestał. Wiedziałam oczywiście, że to nie koniec atrakcji na dziś i autentycznie bałam się, co jeszcze czeka mnie po takim wstępie. Pogładził mnie po głowie. Chwilowa pieszczota pomogła mi wrócić do równowagi i odzyskać panowanie nad sobą. Złapał mnie za ręce i wygiął je do tyłu układając na plecach, zgięte w łokciach. Związał je tym samym pasem, którym przed chwilą się nade mną pastwił. Mocno, nie wygodnie. Słyszałam, że stojąc za mną zdjął spodnie. Podniósł mnie za ramiona i umieścił na podłodze, w pozycji klęczącej. I tak nie ustałabym na nogach. Usiadł przede mną na łóżku. Bez sprzeciwu wzięłam jego gorący członek do ust, ale on splótł palce za moją głową i wsunął przyrodzenie tak głęboko, że dotknęło tylnej ścianki gardła. Bałam się, że mnie udusi. Trwał tak dłużą chwilę, wykonując tylko minimalne ruchy, drażniąc przy tym jeszcze bardziej moje gardło. Walczyłam o oddech, zwłaszcza wiedząc jak długo potrafi przeciągać stosunek. Smith był jednak tak nabuzowany, że potrzebował szybkiego spełnienia. Spuścił mi się bezpośrednio do gardła i uwolnił moje usta. Westchnął głęboko i odchylił się opierając się na rękach. Klęczałam nadal zdezorientowana między jego kolanami, z mokrą od łez twarzą, przełykając ślinę, by ulżyć podrażnionemu przełykowi. W końcu spojrzał na mnie, wyciągnął dłoń i pogładził mnie po twarzy. Chwila wytchnienia minęła w mgnieniu oka. Jeszcze nie skończyliśmy. Smith nie obiecywałby mi niczego, gdyby nie zamierzał tego zrealizować. Kolejna niezłomna zasada gentelmana – dotrzymywać słowa bez względu na wszystko. Pomógł mi wstać, wyprostowałam się na drżących nogach. Ułożył mnie na łóżku z podkulonymi kolanami i wypiętym tyłkiem. Wcisnął kciuk w mój odbyt i mocarną różdżką doprowadził mnie do pierwszego orgazmu. Ściskając, niemożliwe obolały zadek, pieścił wibratorem moją łechtaczkę. Szczytując kolejny raz, w rzeczywistości wiedziałam, że czekamy tylko aż osiągnie kolejną, pełną erekcję. W krótce nastąpił drugi akt. Nabrzmiały fiut wjechał bezceremonialnie w moją cipę. Smith posuwał mnie ostro, oparłszy dłonie na sinych pośladkach, głęboko penetrował kciukiem tyłek. Ból po raz kolejny mieszał się z ekstazą. Smith wyciągnął na chwilę kutasa, tylko po to by za kilka sekund zatopić co w moim anusie. Wciskając moją twarz w pościel stłumił krzyk. Wszedł nabrzmiały i twardy, zadając paraliżujący ból. Kilka ruchów, już nie tak brutalnych, emocje i doznania sięgnęły apogeum. Spuścił mi się obficie w dupę a ja zamarłam, przeżywając najintensywniejszy orgazm w moim życiu. Po wszystkim rozluźnił więzy i uwolnił moje ręce. Były zdrętwiałe, wszystko trwało dłużej niż myślałam. Ułożył mnie blisko siebie, na łyżeczkę. Skóra na tyłku i plecach piekła niemiłosiernie. Potarł czerwone pręgi na moich przedramionach, które powstały od krępowania, delikatnie gładził sutki, brzuch w okolicy pępka jednocześnie przywierając szorstkim ciałem do rozognionej skóry. Odpłynęłam w końcu, otulona silnymi ramionami. Ból zszedł na drugi plan, teraz liczyła się bliskość i poczucie, że mój oprawca został właściwie zaspokojony. Smith odgarnął włosy z mojego policzka. – Kocham cię – wyszeptał mi do ucha. Wstałam o poranku by zaparzyć sobie kawy, Smith jej nie pijał, uważał za napój zbyt mało subtelny, wolał herbatę. Znając jednak moje upodobania, kupił mi profesjonalny ekspres kolbowy do użytku domowego. Wiedziałam, że obserwuje mnie z łóżka, wiec starałam się mimo wszystko poruszać z godnością choć ból był dotkliwy i wzmagał się przy każdym ruchu. Oparłam łokcie o blat, delektując się ciemnym, gęstym napojem, wolałam na razie nie poddawać mojego ciała próbie i nie siadać. Smith podszedł do mnie od tylu, złapał za włosy i odchylił głowę tak, by moc pocałować mnie w usta. Zmysłowy, długi, kawowy pocałunek. W międzyczasie, rozchyliwszy szlafrok, wszedł we mnie. Poczułam wyraźnie jego wzwód, był twardy i wielki. Posuwał mnie rytmicznie, zatapiając głęboko fiuta, ale starał się nie zadawać mi dodatkowego cierpienia. Jego podbrzusze uderzało miarowo o moje pośladki. Kolejna dawka bólu i przyjemności. Pieprzyliśmy się długo Doszłam trzy razy, zanim zdecydował się skończyć. Zjedliśmy razem śniadanie. – Wszystko w porządku? – zapytał z troską. – Tak – zapewniłam, próbując poprawić się na krześle, siedziałam sztywno, tyłek bolał mnie niemiłosiernie a on o tym wiedział. Ale takie były zasady. Skoro nie skarżyłam się w trakcie, później także nie miałam prawa. Smith zawsze był w wobec mnie opiekuńczy i szarmancki. Jego postawa w naszej relacji, wskazywała, że jest człowiekiem stanowczym, jednocześnie łagodnym, o nienagannych manierach. Ten kontrast między tym, kim był w dzień a bestią, którą stawał się w nocy był dla mnie źródłem niekończącego się podniecenia. Właściwie bez przerwy byłam mokra i gotowa aby mnie posiadł. Wspomnienie bólu jaki mi zadawał szybko ustępowało chęci na kolejne doznania. Zwłaszcza takie, które wykraczały poza wszelkie schematy. A Smith był nieprzewidywalny. To, że nauczyłam się czytać niektóre z jego sygnłów, wcale nie oznaczało, że poznałam jego tajemnicę. Tego dnia wstał wcześniej ode mnie. Obudziwszy się, nie zastałam go już w łóżku. Przeciągając się wtuliłam twarz w poduszkę, na której spał. Zapach mojego mężczyzny był najwspanialszym ze znanych mi bukietów. Potarzałam się przez moment po jego stronie łóżka i wstałam. Smith pięć dni w tygodniu, ćwiczył w swojej domowej siłowni. Spojrzałam na zegar, była ósma. Z pewnością już skończył trening. Skierowała się zatem do łazienki. Stał pod strumieniem wody, oparłszy wyprostowane ramiona o ścianę. Wyglądał jak bóg. Wspaniałe, mokre ciało przypominało posąg. Odwrócił twarz w moim kierunku, szybko wślizgnęłam się między niego a ścianę. Przytulił mnie, odwróciłam się do niego plecami. Uprawialiśmy już kilka razy taki poranny seks pod prysznicem. Zazwyczaj Smith dawał mi kilka mocnych klapsów na mokrą skórę, które piekły intensywnie, ale ból szybko mijał. Gwałtownie doprowadzał mnie do orgazmu masując łechtaczkę, a na koniec rżnął mnie w dupę szybko i łapczywie. W ciepłych kroplach z deszczownicy, jebaliśmy jak dzikie zwierzęta w tropikalnej puszczy. Dziś zaczął od bolesnych pieszczot moich sutków. Poświecił im dłuższą chwilę, masując namydloną dłonią. Śliskie, uciekały mu spod palców, ale i tak zdołał je ciągać i wykręcać, doprowadzając mnie do szaleństwa. Jedną rękę skierował do moje cipki. Energicznie masując łechtaczkę upewnił się, że jest ona nabrzmiała i gotowa na rozkosz. Umierałam z podniecenia. Jego wielki fiut poruszał się powoli pomiędzy moimi pośladkami. Góra – dół. Zamknęłam oczy, oparłam głowę o jego ramię i czekałam, kiedy rozerwie mnie od tylu. Nagle odsunął się. Kazał mi uklęknąć zdecydowanie naciskając na moje ramię. Sam usiadł na wymurowanej pod prysznicem ławeczce. Oparł się wygodnie, odprężony. Ruchem ręki kazał mi podejść. Wpełzłam miedzy jego uda jak kocica. – Wisz co robić – powiedział cicho. Wzięłam jego kutasa do ust. Tym razem nie naciskał ani nie ograniczał, dał mi wolną rękę bym mogła go zaspokoić. Wkładałem sobie wielkiego Pana Smitha głęboko do gardła. Pieściłam wargami główkę, ssałam i lizałam od góry do dołu. Był zadowolony. Na przemian przyglądał się pieszczotom jakich mu dostarczam i odchylał głowę, opierając ją o ścianę w geście całkowitego odprężenia. Pulsował w moich ustach, twardy jak stal. W końcu zalał je spermą. Wytrysk był tak silny, że sperma nie tylko wypełniła mnie, ale wypłynęła mi też nosem. Klęczałam wciąż podparta rękami, łapałam oddech. Smith wstał. Chwycił wąż prysznica i lodowatym, ostrym strumieniem smagnął moje plecy od łopatki aż po pośladek. Uczucie rozciętej biczem skóry, szok. Zakrywam dłonią usta by zdusić krzyk. Moja reakcja uzyskała aprobatę Smitha, kontynuował zatem chłostę. Uderzenia były bolesne, zadawał je bez mrugnięcia okiem. Skora paliła jak pocięta nożem, a zimno doprowadziło mnie do niekontrolowanego drżenia. Strumień kierował również na uda, boki i piersi. Panicznie łapałam powietrze nosem, w dalszym ciągu mocno przyciskając dłoń do ust. W końcu wodny bicz skierował na moją łechtaczkę i krótkimi, szybkimi falami doprowadził mnie do orgazmu. Wreszcie mogłam odetchnąć swobodniej opadłam na łokcie. Wtedy Smith stanął nad moim wypiętym tyłkiem. Byłam lodowata, on gorący. Wszedł w mój odbyt od góry, brutalnie i bez ostrzeżenia. Po kilku mocnych ruchach doszedł. Dość szybko jak na niego, ale musiał iść dzisiaj do pracy. Bardzo nie lubił zmieniać planów. Owijając się ręcznikiem wyszedł z łazienki. Smith miał też swoje słabości. Lubił luksus. W przerwach, gdy nie poddawał mnie torturom, uwielbiał rozpieszczać. Prezenty, którymi mnie obdarowywał miały jedną wspólną cechę: były nieprzyzwoicie drogie. Pewnego dnia, zupełnie bez okazji dostałam od niego złotą obrożę, wysadzaną drobnymi brylantami. I jeszcze jedno, tajemnicze pudełko. Miałam pewne podejrzenia co do jego zawartości. Jednak po powrocie z kolacji, gdy piliśmy drinka w kuchni jego domu, rozpakowując prezent byłam mimo wszystko zaskoczona. Zatyczka analna, zakończona ogromnym kryształem u podstawy. Raczej nie była to tania rzecz, w dodatku wykonana na zamówienie. Ale jasnym było, że człowiek z jego reputacją, nie zadowala się byle czym. Drogi samochód, droga whisky i droga niewolnica. Smith uwielbiał jedyne w swoim rodzaju, unikatowe obiekty. Posiadał takich wiele również w swojej kolekcji gadżetów erotycznych. Trzeba przyznać, że zadawał mi ból i krępował na prawdę pięknymi przedmiotami. Wszak według niego zasługiwałem na to, co najlepsze. Domyślałam się już, jaka rozrywka czeka na mnie dzisiejszego wieczora. Pan Smith rozebrał mnie osobiście, uważnie i powoli zdejmował części garderoby, element po elemencie, zostawiając jedynie biżuterię. Sam będąc wciąż w garniturze, wymierzył mi kilka ciosów skórzanym palcatem. Byłam już przyzwyczajona do takich pieszczot. Moje ciało naprężyło się pod wpływem ostrego bólu i głośno nabrałam powietrza. Smith przeciągnął biczem pomiędzy moimi pośladkami, zaczynając od kości ogonowej, następnie sięgnął do biustu, pogłaskał sutki płaską końcówką i płynnym ruchem przeszedł do drażnienia łechtaczki. Kolejne ciosy na pośladkach i udach, krótkie, palące jak użądlenia. Moje ciało raz za razem przeszywał dreszcz, palce dłoni zaciskałam na jedwabnej pościeli. Jednym palcem zaczepił o naszyjnik, który miałam na szyi i podciągną mnie do pozycji stojącej. Palcat wsunął mi do ust, miałam trzymać go w zębach aż znów będzie chciał go użyć. Zostawił mnie w takiej pozycji i kazał czekać, bez ruchu. Mięśnie pod piekąca skórą drgały mimo woli, choć bardzo starałam się je powstrzymać. Zaczął rozbierać się za moimi plecami, niespiesznie, starannie odkładając ubranie. W końcu usiadł na łóżku, przyciągną mnie za pośladki do siebie i nadział. Nawet gdy kochaliśmy się, gdy byłam na nim, on przejmował inicjatywę. Sterował mną, decydując o szybkości i sile pchnięć. Klęczałam na nim w odwróconej pozycji na jeźdźca. Usta wciąż zaciskałam na skórzanym palcacie, z kącików ust zaczęła spływać mi ślina. Zanim bezceremonialnie wcisnął nową zabawkę w mój odbyt, kazał mi polizać zimną stal. Smith bawił się korkiem w moim tyłku. Poruszał nim na boki, na chwilę wyciągał nieco by zaraz docisnąć głęboko. W końcu wydobył palcat spomiędzy moich zębów a jego ciężką rękojeść zatopił w mojej cipce. Zimny metal, tak brutalnie wtłoczony, spowodował, że odskoczyłam. Smith wyciągnął go natychmiast i uderzył bez ostrzeżenia. Zagryzłam wargi. Rozkoszował się moim cierpieniem. Kontynuował penetrację rękojeścią. Czułam dwa twarde przedmioty w obu moich dziurkach, zalała mnie fala gorąca, rozkoszne uczucie zaczęło rozchodzić się od podbrzusza aż po klatkę piersiową. Szczytowałam bardzo intensywnie. Smith obrócił mnie twarzą do siebie. Wsadził z impetem swojego kutasa, który nabrzmiał jeszcze od tej zabawy. Ścisną moje pośladki, tak żeby korek mocno pocierał o jego fiuta. Początkowo wbijał się we mnie powoli, w międzyczasie gryząc sutki. Na koniec przyspieszył i po chwili doszedł. Oparł czoło miedzy moimi piersiami i tak zastygliśmy na moment. – Jak podoba ci się prezent? – zapytał. Podobał mi się. Pocałowałem go delikatnie w usta. – Wiesz jak sprawić mi radość – odpadłam
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Pumpkin To, co dobrze się zaczyna, musi źle się skończyć.
I
-
Wakacje
Wróciłem z urlopu wcześniej, wkurzony brakiem pogody. Mając jeszcze tydzień czasu postanowiłem trochę zaszaleć. Poszedłem do sklepu z damska bielizną i kupiłem piękne figi i staniczek. Potem do ciucheksu i kupiłem sukienkę. Zadowolony z zakupów wróciłem do domu. W łazience zrobiłem sobie depilację, u malowałem się, przebrałem i stałem się Kami. Gdy przeglądałam się w lustrze, usłyszałam hałas z pokoju.
-Co jest?- pomyślałam.
Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Łukasza, mojego kumpla. Gdy on mnie zobaczył zaniemiał.
– Co Ty tu robisz? – spytałam
-Przyszedłem podlać kwiaty, jak mnie prosiłeś. Ale co Ty robisz? – spytał
Kuźwa, zapomniałam o tym, że prosiłam Łukasza o podlanie kwiatów, gdy będę na wyjeździe.
– Wróciłem wcześniej, pogody nie było – powiedziałam do niego.
-A to co masz na sobie to co? – spytał
No tak, mam na sobie sukienkę, wypchane cycki, perukę. No nie wyglądam na tego kogo powinien widzieć.
– Chcesz piwko? – spytałam, szybko zmieniając temat.
– Chętnie – odpowiedział i usiadł na sofie.
Poszłam do kuchni, otworzyłam lodówkę. Wyciągnęłam piwko, przy otwieraniu jednego, kapsel spadł mi na podłogę. Schyliłam się, nieświadomie wypinając pupę w jego stronę. Usłyszałam mruknięcie zadowolenia. Mój tyłek spodobał się mojemu kumplowi, nieźle.
Wyprostowałam się i gdy podchodziłam do blatu, poczułam ręce na swoich piersiach.
-Fajna jesteś – usłyszałam
Przylgnął do mnie od tyłu i poczułam jego penisa na swoich pośladkach.
– Łukasz – powiedziałam, ale on odwrócił mnie i pocałował.
No tego się nie spodziewałam. Moje podniecenie wystrzeliło w kosmos.
Uklękłam, opuściłam jego spodenki i slipki. Moim oczom ukazał się wspaniały penis. Wielkość normalna, taki fajny. Zapach cudowny. Delikatnie go polizałam. Łukasz westchnął. Ja rozochocona jego reakcją, wzięłam go do buzi.. Niam, pomyślałam. Cudowny jest. Ssałam go na przemian z lizaniem. Jąderka znikały w moich ustach, potem znów lizałam jego kutasa.
– Chodź do sypialni- usłyszałam. Wstałam, wziął mnie za rękę i poszliśmy do mojej sypialni.
-Usiądź – powiedział. Posłusznie wykonałam polecenie. On stanął przede mną i wcisnął mi kutasa w usta. Poruszał rytmicznie, ja ssałam go z rozkoszą. – Odwróć się i wypnij tyłek – powiedział
Nie jestem gotowa, pomyślałam, ale zrobiłam o co prosił.
Łukasz klęknął za mną, podsunął sukienkę do góry, zsunął majteczki i zaczął całować moje pośladki. Lizał je na przemian, to całował, aż wreszcie dotarł do mojej dziurki. Jęknęłam z zachwytu. Rozkosz. On usłyszawszy moją reakcje zaczął mnie posuwać językiem. Co to było za doświadczenie. Nigdy nie zaznałam czegoś takiego. Po kilku minutach podniósł się i spytał – Masz żel?
– W szafce – powiedziałam
Wrócił za chwilę a ja czekałam na to, co miało się stać. Łukasz wycisnął żel na moją dziurkę, rozprowadził w środku i na swojego penisa. Potem delikatnie zaczął napierać na moją dziurkę. Chciałam go, mój tyłek był gotowy na niego, po takim lizaniu to żel nawet nie był potrzebny. Wszedł gładko. Poczułam się jak bym wygrała na loterii. Cudowna rozkosz. Łukasz najpierw posuwał mnie powoli, aby za chwilę przyspieszyć. Trzymał mnie za biodra i poruszał rytmicznie, co raz to przyspieszając.
– Nie tak- powiedziałam, uciekając z jego fiuta. – połóż się – powiedziałam.
Ułożył się na plecach, a ja siadłam na jego kutasa. Tak, to było właśnie to. Skończysz na moich zasadach. Zaczęłam go ujeżdżać. Pochylałam się, całując jego usta. On chwycił mnie za pośladki i ruszał ile mógł. Za chwilę poczułam ciepło w moim tyłku i wiedziałam, że doszedł. Poruszałam się jeszcze, aby wszystko co miał w jądrach, zostali we mnie. Po chwili opadłam koło niego. Popatrzył na mnie i powiedział
– Wiesz co, nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Byłaś cudowna. Powiedz, jak masz na imię?
– Kami – odpowiedziałam….
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Kamil -
A wszystko zaczeło się od zakupu ponczoch…
Na wstępie zaznaczę, że poniższe opowiadanie w przeciwieństwie do poprzednich moich dwóch, jest fikcyjne. Mam nadzieję, że jednak i przygoda Kuby, która pojawiła się w mojej wyobraźni przypadnie wam do gustu. Chętnie przeczytam wasze opinie w komentarzach 🙂
Kuba już w młodym wieku odkrył, że ma inne zainteresowania niż reszta jego kolegów. Gdy zostawał sam w domu, to zawsze kierował się do pokoju swojej starszej siostry. Dokładnie do szafek z jej bielizną i seksownymi ubraniami. Nie, nie robił tego, bo czuł podniecenie wobec niej. Już w młodym wieku wiedział bowiem, że woli mężczyzn, a szczególnie dużo starszych od siebie.
Z wiekiem mógł sobie pozwalać na zakup własnych ciuszków. Nigdy nie zapomni jak mając 16 lat pierwszy raz wszedł do salonu Gatty, aby kupić sobie własne pończochy. Stres połączony z ogromnym podnieceniem. Z czasem się do tego przyzwyczaił i teraz kupuje sobie pończochy i rajstopy bardzo często w stacjonarnych sklepach. Lubi nawet tę myśl, że ekspedientka podejrzewa, że kupuje je dla siebie, tym bardziej, że lubi dłużej się zastanowić nad wyborem i przeglądać różne produkty.
Ta przygoda zaczęła się właśnie podczas takich zakupów, gdy Kuba miał 19 lat. Był na zakupach i postanowił, że wstąpi do salonu Gatty po nowe pończochy i rajstopy. Wybrał sklep, w którym już wiele razy dokonywał zakupów, a ekspedientka już go znała. Raz nawet, gdy mu doradzała, wymsknęło jej się zdanie: „te pończochy będą dobrze na panu wyglądać”. On udał, że nie zwrócił na to uwagi i tylko się lekko uśmiechnął.
Gdy wszedł, w sklepie oprócz znajomej ekspedientki był jeszcze jeden klient. Był nim z wyglądu dojrzały, przystojny mężczyzna. Kuba zwrócił na niego uwagę, bo był w jego typie. Dość wysoki, z lekkim brzuszkiem, ale zadbany z nieco siwymi włosami. Lubił takich tatusiów. Kuba pomyślał, że pewnie szuka jakiejś seksownej bielizny dla żony i szybko zajął się tym, po co przyszedł. Zaczął rozglądać się za fajnymi pończochami. Szybko podeszła do niego ekspedientka i zaczął z nią wybierać coś, co wpadnie mu w oko. W tym czasie nawet nie zauważył, że dojrzały mężczyzna ukradkiem przygląda się mu i słucha z zaciekawieniem, jak Kuba ocenia pończochy i rajstopy, które proponuje mu ekspedientka.
W końcu Kuba zdecydował się na czarne pończochy samonośne z ładną koronką i szwem z tyłu oraz na dwie pary rajstopek bez części majtkowej – czarne i cieliste z dużym połyskiem. Gdy był już przy kasie ekspedientka dostała pilny telefon i musiała na chwilę wyjść na zaplecze. W tym momencie do Kuby podszedł dojrzały mężczyzna, uśmiechnął się do niego.
– Dobry wybór, bardzo seksowny zestaw – powiedział.
– Dziękuję panu – odpowiedział Kuba nieco zaskoczony, ale jednocześnie zaciekawiony.
– Słyszałem jak je wybierasz i chyba znasz się na tym dość dobrze, co?
– No… można tak powiedzieć. A czemu pan pyta?
– A zwykła ciekawość. Wiesz, nie często spotyka się tak młodego chłopaka, który już by znał tak dobrze temat rajstop i pończoch.
Kuba zaczął się domyślać, że mężczyzna, który mu się swoją drogą podoba, nie pyta przez przypadek. Postanowił zaryzykować i nieco go sprowokować.
-Wie pan, trzeba wiedzieć co się nosi – odrzekł Kuba i uśmiechnął się do niego.
-Tak myślałem. Zgrabny jesteś więc musisz się prezentować w nich bardzo fajnie
-Może chciałby pan kiedyś zobaczyć? – zapytał Kuba.
W tym momencie z zaplecza wróciła ekspedientka i dokończyła obsługiwać Kubę. Jednak w momencie, gdy miał zbliżyć kartę do czytnika, aby zapłacić, ubiegł go starszy mężczyzna i to on zapłacił.
-A to taki prezent ode mnie niech będzie – powiedział z uśmiechem. Zarówno Kuba jak i ekspedientka byli zaskoczeni, ale nic nie powiedzieli. Kuba tylko się po chwili uśmiechnął i podziękował, a następnie razem wyszli ze sklepu.W takich okolicznościach Kuba, jak później się dowiedział, poznał Adama. Po wizycie w sklepie poszli prosto na kawę, gdzie lepiej się poznali. Adam był 52-letnim żonatym mężczyzną, który jednak od pewnego czasu stracił zainteresowanie kobietami na rzecz młodych, zgrabnych i kobiecych chłopaków. Dokładnie takim był Kuba. Ich kawa nie trwała długo, bo obaj coraz bardziej pragnęli siebie nawzajem. Adam mieszkał niedaleko, a że jego żona była w pracy jeszcze przez kilka godzin miał wolny dom. Zaprosił Kubę który trochę się wahał, bo w końcu dopiero co go poznał, ale z drugiej strony dojrzały mężczyzna bardzo mu się podobał, a też w rozmowie był bardzo miły i czuł, że może mu zaufać. Postanowił zaryzykować i zgodził się pojechać z Adamem do jego mieszkania.
Udali się razem na parking podziemny, gdzie Adam zaparkował swój samochód.
– Mam nadzieję, że zobaczę cię dziś w którymś ze swoich zakupów – powiedział Adam, jak tylko wsiedli do jego samochodu.
– Z pewnością – odpowiedział z uśmiechem Kuba, rozejrzał się, czy w pobliżu nie ma nikogo i pocałował Adama namiętnie w usta. Ich pocałunek trwał kilka sekund, ale był bardzo czuły i namiętny. Oczywiście z języczkiem.
Gdy przestali się całować Kuba wpadł na nieco prowokujący pomysł, ale zawsze miał na takie coś ochotę.
– A co powiesz, żebym już teraz założył rajstopki i tylko w nich jechał? – zaproponował.
– Wow! Tego się nie spodziewałem, ale… zakładaj! – z zadowoleniem odpowiedział Adam.
Kuba długo nie czekał, szybko wyciągnął czarne rajstopki z dużym połyskiem z opakowania, zdjął spodnie i założył je na swoje zgrabne i wydepilowane nóżki. Przy okazji Adam odkrył, że Kuba ma na sobie seksowne koronkowe damskie stringi.
– O, widzę, że twoje zakładanie damskich ciuszków nie kończy się na rajstopkach i pończoszkach – powiedział.
– Oj, zdecydowanie nie! Wiesz, ja uwielbiam się ubrać w całości i poczuć się seksownie
– Hmm… wiesz, moja żona ma dość sporo seksi ciuszków, które powinny na ciebie pasować. Myślę, że będziesz mógł skorzystać z jej garderoby
– Ooo! Z przyjemnością – odpowiedział Kuba.Droga do mieszkania Adam minęła im na przyjemnej rozmowie oraz na tym, że Adam jak tylko miał okazję to kładł dłoń, a to na kolanie, a to na udzie, a czasem i na kroczu Kuby i masował to miejsce przez rajstopki. Kubie sprawiało to dużo przyjemności. Czuł podniecenie i radość z tego, że jest w sytuacji w której dojrzały, przystojny mężczyzna pieści go w czasie jazdy samochodem. Gdy zbliżali się do miejsca docelowego Kuba założył spodnie. Aż tak odważny, żeby spacerować po ulicy w samych rajstopkach nie był.
Adam mieszkał w zadbanej okolicy niedaleko centrum. Miał mieszkanie na 6 piętrze. Oczywiście jak tylko weszli do windy, to znowu zaczęli się całować. Wiedzieli obaj, że już za moment będą sam na sam w mieszkaniu i będą mogli oddać się sobie wzajemnie. Poddać się swojemu homoseksualnemu pragnieniu.
Gdy weszli do mieszkania Adam zapytał Kubę czy chce się czegoś napić. Ten odpowiedział, że poprosi wodę. Adam udał się do kuchni, ale zanim to zrobił, pokazał Kubie sypialnie i garderobę żony.
– Czuj się jak u siebie Kubusiu i wybierz, co tylko zechcesz. Ja z wodą będę czekał obok w salonie – powiedział do niego Adam.
Kuba dał mu namiętnego całusa. – Będziesz zadowolony… tatusiu – powiedział Kuba. Nie był pewny, czy Adam lubi taki klimat, ale odpowiedź Adama: „Och, wierzę synku”, nie pozostawiła wątpliwości.Adam miał rację. Jego żona miała naprawdę sporą garderobę i sporo seksownych ciuszków do wyboru. Kuba na początek założył czarne cienkie pończochy, które dziś kupił. Do tego wybrał koronkowe różowe stringi i staniczek do kompletu w tym samym kolorze. Do tego wybrał różową satynową mini sukienkę na ramiączkach, która na szczęście na niego pasowała. Widać, żona Adama miała podobne wymiary do Kuby. Popatrzył w lustro i naprawdę się sobie podobał w tym wydaniu, ale czegoś mu brakowało. No tak, szpilki! Kuba stwierdził, że żona Adam musi lubić kolor różowy tak jak on, bo i szpilek na cienkiej i wysokiej szpilce w kolorze różowym również nie zabrakło w jej szafie. Teraz był już gotowy, aby pokazać się Adamowi.
Powolutku wyszedł z sypialni i kierował się w stronę salonu, gdzie już czekał na niego jego dojrzały tatuś. Stukot różowych szpilek na 12 cm szpilce rozchodził się po mieszkaniu. Adam już wiedział, że zaraz ujrzy swojego słodkiego synka w kobiecym wydaniu.
– Wow… aż… nie wiem, co powiedzieć – odezwał się Adam na widok Kuby w seksownym wydaniu. Ten tylko się uśmiechnął i podszedł do niego, a następnie usiadł mu na kolanach.
– Podobam ci się? – zapytał Kuba.
– Nigdy nie widziałem piękniejszego i seksowniejszego chłopca!
– Och, dziękuję! Muszę powiedzieć, że twoja żona ma chyba podobny gust do mojego
– Kubusiu, może i ma podobny gust, ale na pewno nie wygląda w tych ciuszkach tak świetnie jak ty – powiedział Adam, a jego dłoń już wędrowała po odzianym w pończoszki kolanie i udzie Kuby.Nastała chwila, gdy nic nie mówili, lecz tylko patrzyli sobie w oczy. U obu podniecenie już rosło i wzajemnie siebie pragnęli. Ich homoseksualne pożądanie rosło i rosło, aż po raz kolejny zaczęli się namiętnie całować. Ich języki co chwila spotykały się, a dłonie Adama jeszcze mocniej obmacywały nogi i pupę Kuby.
Kuba zmienił pozycję i usiadł przodem na kolanach Adama. Dalej trwały ich namiętne pocałunki. Dłonie Adama wylądowały znów na pupie Kuby. Tym razem podwinął nieco sukienkę i zaczął dotykać pośladki, ściskać je, masować, a nawet zaczęły pojawiać się klapsy, co bardzo odpowiadało Kubie. Po chwili Kuba poczuł palce Adama także między swoimi pośladkami. Na początku Adam dotykał to miejsce przez cienki paseczek stringów, jednak szybko odsunął go na bok i zaczął pieścić analną dziurkę Kuby. Jednocześnie ich usta cały czas były złączone, ich języki odprawiały erotyczny taniec w ustach. Adam delikatnie jednym paluszkiem zaczął nacierać na analną dziurkę Kuby. Nie wchodził w nią głęboko, lecz delikatnie ją pieścił, co sprawiało, że Kuba czuł się błogo i lekko pojękiwał.
W pewnym momencie Kuba położył dłoń na kroczu Adam i wyczuł to, na co liczył. Uśmiechnął się do Adama.
– Mmm, ktoś tutaj już stwardniał chyba – powiedział z zadowoleniem.
– Przy tobie trudno żeby było inaczej – odpowiedział mu Adam.
Kuba wstał z kolan swojego dojrzałego tatusia, ale szybko znalazł się między jego nogami. Rozpiął rozporek jego spodni, a następnie opuścił je oraz bokserki. Jego oczom ukazał się piękny, twardy, w pełni wydepilowany penis ze sporymi jądrami, które jak przypuszczał, już zaczęły produkować spermę, którą miał nadzieję dziś przyjąć.
– Och! Ileż on ma centymetrów?! Jest cudowny! – powiedział zadowolony Kuba.
– 19cm i każdy centymetr jest twój syneczku – odpowiedział mu Adam.Te słowa tylko jeszcze bardziej zachęciły spragnionego Kubę. Chwycił penisa Adama w dłoń i delikatnie zaczął poruszać w górę i w dół. Jednocześnie jego usta znalazły się przy jądrach, które zaczął delikatnie i z czułością całować i lizać. Jego języczek, co chwila przesuwał się wyżej i wyżej w kierunku główki penisa. Gdy doszedł na szczyt zaczął delikatnie lizać główkę penisa dookoła. Adam był zachwycony tymi pieszczotami. Kuba na chwilę przerwał pieszczoty, popatrzył w jego oczy i nie przestając tego robić powoli wziął jego penisa do ust. Przez chwilę robił loda cały czas utrzymując kontakt wzrokowy ze swoim partnerem. Po chwili skupił się jednak w pełni na stojącym i twardym kutasie Adama, którego brał do swoich ust coraz głębiej. W tym czasie Adam pojękiwał z rozkoszy i delikatnie masował po głowie Kubę. Był zachwycony tym, jak robił to Kuba i tym, że właśnie pieści go młodziutki chłopak, a właściwie femboy, o którym zawsze marzył.
Takie pieszczoty oralne trwały kilka minut. – Dobrze Kubusiu, teraz czas żebym ja tobie sprawił trochę przyjemności. Wypnij pupę ładnie – powiedział Adam, który wstał i szybko rozebrał się do naga. W tym czasie Kuba zostając w swoim stroju wypiął się ładnie na kanapie. Zdjął tylko stringi i podwinął mini tak, aby odsłonić swoją pupę.
Adam na taki widok podniecił się jeszcze bardziej. Podszedł do wypiętego Kuby i zaczął go delikatnie masować po tyłeczku, co chwila dając klapsa. Po chwili jednak zaczął całować pupę Kuby, co bardzo mu się spodobało, zwłaszcza, że pomiędzy całusami Adam lizał jego pupę. Jego języczek kierował się w jedną stronę – do analnej dziurki. W pewnym momencie Kuba poczuł obie dłonie Adama na swoich pośladkach, które rozszerzyły je i ukazały jego słodką dziurkę. Nawet nie spodziewał się tego, ale nagle poczuł język Adama wprost na swoim otworku. Jęknął z rozkoszy. Uwielbiał, gdy mężczyzna tak pieścił go, a Adam robił to cudownie. Wirował języczkiem na jego analku, wylizał go mocno, wkładał język do jego dziurki. Kuba zaczął pojękiwać z rozkoszy, a jego jęki zrobiły się głośniejsze, gdy do języka dołączył palec Adama. Najpierw jeden, później dwa, a gdy dziurka Kuby już przywykła do takich pieszczot, to pojawił się i trzeci. Wszystko to na przemian z językiem. Kuba dawno nie czuł takiego podniecenia jak teraz. A stało się ono jeszcze większe, gdy Adam chwycił za penisa Kuby, jednocześnie nie przestając lizać i palcować dupci Kuby. Rozkosz płynęła przez całe jego ciało, a Adam dodatkowo przestał lizać dziurkę Kuby, ale zaczął lizać jego penisa.
Kuba już wtedy pragnął tylko jednego. – Tatusiu, proszę cię, wejdź we mnie, zerżnij mnie! Tak bardzo tego pragnę – wykrzyczał Kuba. Wtedy Adam przytulił od tyłu Kubę i szepnął mu do ucha: chcesz żebym założył gumkę synku, czy chcesz poczuć penisa tatusia w pełni?
Kuba był świadomy tego, że dopiero co poznał Adama. Nie wiedział o nim za wiele, ale jednocześnie pragnął go, jak jeszcze żadnego faceta nigdy wcześniej. Chciał go poczuć w sobie w pełni z pełną doznań. – Bez tatusiu – odpowiedział Kuba, co ucieszyło Adama. Ten wyciągnął tylko z szafki żel, którym posmarował dziurkę Kuby, a następnie swojego penisa, który był już bardzo twardy.
Kuba w tym czasie położył się na plecach, a swoje nóżki w pończoszkach i szpilkach szeroko rozłożył. Adam wszedł między nie, przyłożył swojego sztywnego kutasa do jego dziurki i delikatnie po niej przejechał kilka razy. Po chwili przystawił penisa do dziurki, spojrzał prosto w oczy Kuby i zaczął napierać na jego dupcie. Jego twardy kutas wchodził coraz głębiej i głębiej, a oni cały czas mieli ze sobą kontakt wzrokowy. 19 cm Adama wsuwało się powoli, centymetr po centymetrze w słodką dupcię Kuby. Ten czuł, jak kutas Adama rozszerza jego dziurkę i robiło mu się coraz przyjemniej. Powoli poczuł, że Adam włożył już całego. Wtedy pochylił się do niego, namiętnie go pocałował i szepnął: masz cudowną dupcię synku. I zaczął rytmicznie poruszać kutasem w dupci Kuby. Kuba coraz głośniej jęczał z rozkoszy, a Adam coraz bardziej przyspieszał swoje ruchy. Po pewnym czasie wziął nogi Kuby i położył je na swoich barkach, co sprawiło, że Kuba jeszcze lepiej czuł jego kutasa w sobie. Dodatkowo Adam całował i lizał Kubę po stópkach, z których już spadły szpilki.
Po chwili takiego rżnięcia Adam wyszedł z dupci Kuby. Kazał mu się wypiąć na pieska i gdy tylko to zrobił, wszedł w jego dupcie ponownie i od razu rżnął mocno. Trzymał go mocno za biodra i mocno ruchał zgrabny tyłeczek swojego synka. Co pewien czas na dupci Kuby lądował też klaps, co bardzo go podniecało. Kuba uwielbiał być właśnie tak traktowany i rżnięty przez faceta.
W pewnym momencie Adam znów wyszedł z Kuby, ale tym razem nie kazał mu zmienić pozycji, lecz chwycił go za jego stópki w czarnych pończoszkach. Włożył między nie swojego penisa nabrzmiałego od podniecenia i zaczął sobie nimi walić kutasa. Kuba był w siódmym niebie, zawsze bowiem marzył, aby zrobić facetowi footjoba. Było to dla niego nie tylko spełnienie marzeń, ale też bardzo przyjemne doznanie.
Te przyjemności trwały jednak tylko chwile i zakończyły się soczystym klapsem w dupcie Kuby. Adam kazał mu tym razem go dosiąść. Już po chwili Kuba ponownie czuł twardego 19 cm penisa Adama w swojej nastoletniej dupci. Tym razem dosiadał go mocno. Skakał na nim mocno swoim tyłeczkiem, a jego podniecenie potęgowało jeszcze to, że Adam chwycił jego penisa i w rytm jego ruchów walił mu go. Kuba już się nie powstrzymywał z jękami, krzyczał głośno z rozkoszy, ale też wykrzykiwał jak cudowny jest Adam i jego kutas. Jak mu jest cudownie i… jak chce poczuć jego spermę w sobie.
To ostatnie szczególnie ucieszyło Adama, bo właśnie na takich finał ich zabaw miał największą ochotę, a czuł, że jest już blisko wytrysku. Kazał, więc wrócić Kubie do pierwszej ich pozycji. Chciał bowiem patrzeć w oczy Kuby, gdy będzie dochodził. Kuba też tego pragnął i grzecznie znów rozłożył nogi przed swoim nowym tatusiem. Adam ponownie zaczął go rżnąć, mocno, głęboko… Patrzył przy tym w oczy Kuby, który również był już na skraju podniecenia. Rozkosz sięgnęła już tego stopnia, że w pewnym momencie Kuba, którego penis nie był dotykany, poczuł ogromną falę rozkoszy w swoim ciele, jęknął z całych sił i poczuł, że dochodzi. Z jego penisa zaczęła wyciekać sperma, a jego ciałem wstrząsały fale podniecenia i rozkoszy orgazmu analnego.
Adam na ten widok i uczucie pulsującej dziurki Kuby niemal w tym samym momencie osiągnął swój orgazm. Dopchnął mocno i głęboko swojego kutasa, z którego w kilku falach wytrysnęła obfita ilość ciepłej i gęstej spermy, która trafiła wprost do tyłeczka Kuby. Po tej rozkoszy opadł na Kubę i przytulił go, ale nie wychodził z jego tyłeczka. Tak tkwili przez kilka minut dając sobie tylko co pewien czas namiętne całusy i rozkoszując się swoją homoseksualną bliskością…
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Miłosz Czekam na wasze komentarze i opinie 🙂
-
Jak „pogodzilam” sie z Ania
Hej, dziś wam opowiem o sytuacji z ostatniej imprezy. Był piątek siedziałam w domu i szykowałam się do imprezy u znajomych. Byłam już umyta i właśnie się malowałam, myśląc nad sukienka, która dziś ubiorę. Padło na jedna z moich ulubionych. Była to zwykła czarna sukienka, ale z wcięciem w talii. Gdy byłam już gotowa do wyjścia i miałam swój alkohol przygotowany. Zamówiłam Ubera i pojechałam do domu, gdzie impreza już chwile trwała. Szybko dojechałam i równie szybko zaczęłam pic z znajomymi. Była godzina 23 może chwile po północy. I widziałam, że ktoś przyszedł, ale bawiłam się dalej. Chwile później zobaczyłam Anie pijąca z kimś obok mnie. Od razu poszłam do organizatora tej domówki z pretensjami co ona tu robi. Niestety nie zrobił z tym nic. Wiec resztę imprezy miałam już z głowy i siedziałam wkurzona. Gdy impreza powoli wie już kończyła i została garstka osób, czyli właśnie ja, Ania, Kuba i Martyna. Część osób pojechała już do domu, a parę osób spało na górze. Padła propozycja grania w butelkę. No po chwili się zgodziłam i usiedliśmy w kołku. Maryna kręciła pierwsza. Na początku wyzwania były typu wypij resztę wódki albo coś takiego wiec po chwili znowu byłam już trochę pijana zresztą jak reszta osób grających. Teraz butelka kręcił Kuba. Wypadło na mnie. Powiedział, że mam pocałować osobę, która sobie wylosuje kręcąc butelka. Szczęście w nieszczęściu trafiło na Anie. Martyny bym może jeszcze pocałowała, ale Kuby bym nie tknęła w życiu. Spojrzałam się na nią, a ona na mnie. Dałam jej szybkiego buziaka. A Martyna z Kuba zaczęli protestować, co to ma być. Więc po chwili zaczęłyśmy się lizać. Całowałyśmy się tak chyba z minutę. Gdy skończyłyśmy mina Martyny i Kuby była bezcenna. Nie chciało mi się już grać. Więc wstałam i poszłam na górę, najpierw zobaczyć czy jest jakiś pokój wolny do spania i potem do łazienki. Gdy wychodziłam z łazienki przed drzwiami stała Ania. Spojrzałam się na nią, a ona wzięła mnie za rękę do wolnego pokoju. Gdy weszłam zamknęła za mną drzwi i zaczęłyśmy się całować. Usiadłam na łóżku, a ona na mnie. I tak leżałam na łóżku całując się z nią. Wszystko działo się strasznie szybko. Nagle Ania zsunęła się na bok, a jej ręka powędrowała z moich piersi w dół przez brzuch na udo gdzie kończyła mi się sukienka. Cały czas się całowałyśmy, gdy jej ręka była już na moich majtkach. Czułam jak przesuwa je na bok i zaczyna dotykać mojej cipki, która była już strasznie mokra. Zaczęłam cicho pojękiwać, Ania starała się cały czas mnie całować, ale gdy włożyła palce we mnie nie mogłam wytrzymać i musiałam przerwać całowanie. Wtedy Ania zaczęła całować mnie po szyi. Gdy ona mnie palcowała moje ręce były skupione na jej biuście. Po chwili stwierdziłam, że teraz moja kolej. Położyłam się na niej. I znowu się całowałyśmy, ale tym razem to moja ręka była w jej majtkach. Czułam, jaka mokra jest i zaczęłam robić to samo, co ona mi. Po chwili moje palce były już w niej. Po chwili Ania się mocno wygięła, więc wyciągnęłam palce i położyłam się obok. Ania położyła się na boku twarzą w moja stronę i powiedziała, że za mną tęskni. Rozmawiałyśmy chwile o tym i się w miarę pogodziłyśmy, na tyle żeby następnego dnia, czyli w sobotę umówić się na babski wieczór u Ani.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Kasiaa Hej,
jestem Kasia i mam w zanadrzu pare ciekawych histori do opowiedzenia, więc jak wam się podobają to dajcie mi znać. :*
-
Mama, babcia, kobieta
W końcu. Po długim wyczekiwaniu stałem się ojcem. Mówią, że wtedy zmienia się całe życie, że zmienia się patrzenie na świat. I rzeczywiście zmiany, które wtedy nastąpiły przeszły moje najśmielsze oczekiwania, tyle ze nie w takim kierunku, jakiego się spodziewałem.
Paulina urodziła mi córeczkę. Na pierwszym widzeniu z dzieckiem i żoną byłem razem z moją teściową. Magda, świeżo upieczona babcia nie kryła radości, była równie szczęśliwa jak ja. Z czułością i przejęciem spoglądała na wnuczkę i gratulowała córce. Cała drogę powrotną ze szpitala była w świetnym humorze i nie mogła się doczekać przybycia nowego członka rodziny do domu. Była pogodną i ciepłą 45 letnią kobietą o delikatnym głosie i łagodnym usposobieniu. Mówią ze teściowe są wredne i złośliwe, ale Magda była zaprzeczeniem tych stereotypów. Zawsze miła i poukładana, zatroskana o dom i rodzinę. To po niej córka odziedziczyła kobiecość i łagodność oraz urodę. W odróżnieniu od córki była dość niską brunetką, miała krótsze włosy do ramion i co zrozumiałe ze względu na wiek pierwsze zmarszczki. Jednak charakter i kobiecość zdecydowanie takie same.
– ty to jesteś jednak odpowiedni facet – powiedziała – większość ojców piłaby z kolegami pępkowe a ty grzecznie przy żonie siedziałeś – zaszczebiotała swym łagodnym głosem.
– Na wszystko będzie pora, spokojnie mamo – odpowiedziałem – najpierw trzeba ogarnąć to, co najważniejsze, na świętowanie tez czas się znajdzie
– Ale zięciu, skoro wszystko mamy pod kontrolą, to chyba można i poświętować. To trzeba uczcić. Skoro nie poszedłeś do kolegów to może wypijesz drinka ze swoją starą teściową? – zapytała znowu się uśmiechając.
– Jasne, przecież nie chce podpaść teściowej, u której mieszkam – zażartowałem.
– No widzisz. Skoro jesteś na mojej łasce, to postanowione – skwitowała znowu się uśmiechając. Rzeczywiście jeszcze kilka tygodni mieli mieszkać u teściów. Dom był już wybudowany, niedługo mieli zamieszkać we własnym lokum. Marzyli żeby w końcu być na swoim, choć dzielenie domu z teściami w tym przypadku nie było jakaś katorgą. Teściowie mieli dość przestronny dom, który z reszta dzieliła z nimi zazwyczaj tylko Magda. Teść był kierowcą ciężarówki w Niemczech, pojawiał się przeważnie, co dwa trzy, miesiące na tydzień czasu.
Dalej wieczór szybko nabrał tempa. Ona zrobiła szybko coś do jedzenia ja nalewałem drinki. Siedzieliśmy w salonie, żartowali, poddawali się nastrojowi radości, a alkohol rozluźniał atmosferę. Siedząc na kanapie sączyliśmy kolejne porcje whiskey z colą. Czułem, ze alkohol nieco szumi w głowie a Magda była cała rozpromieniona, gadatliwa i i zaczerwieniona od sporej dawki whiskey.
– Za babcie Magdę – wzniosła toast – Boże, zaczynam robić się stara – westchnęła żartobliwie.
– Mama nie przesadza, jest mama cały czas w świetnej formie – to raczej my z Paulinka sprawnie się uwinęliśmy z potomstwem – odpowiedziałem – dziecko miało być za rok, po jej studiach ale cóż krew nie woda
– Ty, to masz zawsze dobre słowo dla kobiet, nie ma co. Wiesz, ze od razu cię polubiłam jak zacząłeś chodzić do Paulinki? – zapytała – zawsze miły no i przystojny… – zawiesiła głos – co innego Jurek, on długo nie był co do ciebie przekonany…
– Wiem dobrze – odparłem – ale, który ojciec chce ot tak oddać córkę obcemu facetowi? Każdy nie będzie zbyt dobry przecież – skwitowałem z uśmiechem. Wiedziałem, że teść akurat darzył mnie przynajmniej na początku średnią przychylnością.
– Nawet nie o to chodzi, Marku. Myślał, że jesteś dla niej za stary i nie miałeś najlepszej reputacji – powiedziała biorąc kolejny łyk drinka.
– Oo, a jaka to reputację niby zepsutą miałem? – zapytałem, śmiejąc się głośno?
– No wiesz – zakłopotana się lekko – ponoć żadnej nie odpuściłeś kiedy była okazja. Paulinka grzeczna, ucząca się, spokojna, a ty non stop za spódniczkami się oglądałeś. Bal się ze będzie jedna z wielu. Tez na początku miałam obawy, gdy zawróciłeś jej w głowie
– Wobec niej zawsze byłem fair – zacząłem się zwierzać – jest piękna, mądra, wrażliwa. Dobrze ją mama wychowała. Czasu nie cofnę, z resztą do pewnych rzeczy się dorasta. Także, mama się nie boi – skwitowałem.
– Nie boje się. Widzę ze jesteście szczęśliwi. Ale przyznasz… trochę tych dziewczyn było? – drążyła dalej. Chyba wyczuła jego zakłopotanie bo po chwili zaczęła się wycofywać – przepraszam… po alkoholu robię się zbyt ciekawska…
– a co tam, przecież świętujemy – zażartował i sięgnął by dolać jej kolejna porcje alkoholu – możemy sobie zrobić wieczór szczerości… każdy ma potrzeby, zwłaszcza jak hormony szaleją, wiec owszem trochę tych dziewczyn się zaliczyło, zawsze lubiłem seks – przyznałem szczerze – ale jak mówiłem, nie szukam niczego na boku.
– Ale wiesz, że teraz będziesz mieć post przez dłuższy czas, póki Paula do formy nie wróci – powiedziała z uśmiechem.
– Damy radę – odpowiedziałem śmiejąc się – post już trwa parę tygodni, a jak przyciśnie zawsze jest jeszcze sprawna ręka.
Alkohol robił wyraźnie swoje. Rozmawialiśmy ze sobą jak nigdy wcześniej. Przez chwile zastanawiałem się czy nie palnąłem zbyt grubo, w końcu przyznałem się przed chwilą do masturbacji. Jednak moje słowa zostały przyjęte bez zażenowania a raczej ze sporym zaciekawieniem.
– Tak? A często tak tej ręki zięciu używasz? – zapytała z zainteresowaniem, pochylając się bliżej.
– Nie no, tylko czasem jak człowiek wyposzczony, z reszt kto czasem nie ma kryzysu albo kto nie fantazjuje o czymś zakazanym – odpowiedział jej spoglądając jej prosto w oczy.
– Taak? A jakie to fantazje chodzą ci po głowie? – drążyła dalej – czego to ja się dowiaduje o moim zięciu – zalotnie ciągnęła temat.
-Każdy je ma czasem. Tylko nikt o nich nie mówi. A mama to co, z żelaza? Tez pewnie nieraz ma pokusy – odbiłem piłeczkę w jej stronę.
Zakłopotana się nieco i odsunęła – wiesz – zaczęła poważnym tonem. Ja jestem trochę w innych czasach wychowana. O tych sprawach tak się nigdy otwarcie nie mówiło. No i Jurek był zawsze jedynym mężczyzna w moim życiu, jesteśmy już razem 25 lat. Jest nam dobrze. Ale z czasem… to już nie to co kiedyś… on tylko praca, jedzenie i spanie… – westchnęła – no i zawsze go nie ma. Oj, zmieńmy temat na jakiś weselszy – postanowiła – pytałeś o pokusy czasem są – znowu zaczęła się uśmiechać – ale nigdy bym nie zrobiła nic głupiego, chyba ktoś musiałby mnie wziąć siłą…
Wywód przerwał nagle dźwięk telefonu – o Jurek… – słucham – odpowiedziała. Zaczęła rozmawiać, chwalić się wnukiem, opowiadać o codziennych sprawach. Przysunąłem się bliżej. Byłem trochę niezadowolony, że przerwano nam tak przyjemna rozmowę. Od dłuższego czasu musiałem skrywać stojącego kutasa. Rozmawiałem z nią jak ze zwykłą dziewczyną, było bezpośrednio i czułem się nawet prowokowany. Alkohol znacznie nas rozluźnił, dlatego przestałem się kontrolować.
Zbliżyłem usta do jej ucha i zacząłem szeptać:
– Pytałaś o moje fantazje, ty jesteś jedna z nich. Zawsze mi się podobałaś. Kobieca, delikatna, i seksowna – czułem jej zaskoczenie i zakłopotanie. Z jednej strony miała przy uchu telefon i męża, z którym prowadziła rozmowę, przy drugim uchu napalonego faceta, który podnieconym głosem szeptał jej słowa budzące wyobraźnię.
– Nie przestawaj z nim rozmawiać – kontynuowałem – jesteś piękna, twój mąż nie docenia tego co ma. Cudownie się uśmiechasz, nieco kokietujesz. Patrzę na ciebie i myślę jakby cudownie było cię mieć – moja ręka powędrowała na pierś i zaczęła ja delikatnie ugniatać. Zaskoczona złapała mnie za dłoń, jakby chciała ją odrzucić ale położyła tylko na niej rękę i zatrzymała się nie przerywając pieszczoty
– Ciii… – szeptałem dalej – zawsze je skrywasz przed światem a ja mam ochotę je oglądać… chciałbym zająć się nimi ustami, lizać i przygryzać. Zdjąć z ciebie ubranie i zająć się tobą porządnie. Pragnę cię Madziu. Rozmawiaj z nim – ciągnąłem dalej – nigdy go pewnie nie zdradziłaś, zawsze idealna żona… aż się prosi, żeby troszeczkę cię zepsuć – mój język zaczął delikatnie muskać jej ucho. Westchnęła delikatnie, było jej coraz trudniej zachowywać opanowanie, dlatego odsunąłem się nieco od niej, żeby mogła się ogarnąć.
– Aa wiesz… trochę zmęczona jestem – powiedziała do telefonu – długo w szpitalu byłam u Pauli, sporo bieganiny – sprytnie usprawiedliwiła swoje westchnienie – ale opowiadaj co jeszcze u ciebie.
– Wstałem i stanąłem przed nią. Powoli rozpiąłem spodnie i je zsunąłem. Patrzyłem jak jej oczy otwierają się z niedowierzaniem coraz szerzej. Nabrzmiały członek wyskoczył do przodu prężąc się nad jej twarzą. Była zaskoczona ale tez nic nie wskazywało, żeby chciała zakończyć to co się działo. Położył na nim rękę i zaczął delikatnie go masować.
– nie przestawaj z nim rozmawiać – wyszeptał – nie docenia kobiety, którą ma. Zostawił cię w domu i nawet nie pomyślał że jest ktoś, kto pragnie zająć jego miejsce. Zobacz jak mi stoi, jak mam na ciebie ochotę.
– Co robię? Odpoczywam, siedzę na kanapie i coś sobie oglądam – powiedziała do telefonu – jeszcze nie idę spać. Chwile posiedzę, po całym dniu mam chwile relaksu – dodała jakby podejmując grę.
Podszedłem bliżej i położyłem członka na jej twarzy. Zacząłem nim przesuwać po jej buzi czując ogromną przyjemność. Dotknąłem ręka jej miękkich włosów.
– O Boże… jak cudownie – wyszeptałem. Byłem napalony… dotyk jej skóry i słowa teścia, którego głos zacząłem słyszeć, jego nudne wywody jak mu ciężko, jaki jest zmęczony… – zobacz, ani słowa o tobie, ze chciałby być obok, zobaczyć cię. Nie docenia, to ja z chęcią skorzystam. Obciągnij mi Magda, otwórz buzię – poprosiłem.
Zsunąłem członka niżej, przesunąłem go pod usta a te od razu się uchyliły. Delikatnie zacząłem wsuwać się do środka.
– jesteś cudowna, zawsze się tu chciałem znaleźć – szeptałem – o taak, patrz mi w oczy skarbie. Nigdy nie byłaś tak piękna jak z moim kutasem w ustach. Dla niego jesteś tylko kurą domową, a dla mnie kobietą, która porządnie mi dogodzi. Weź go do ręki i masuj ssij mi skarbie, oo tak… – wydawałem kolejne polecenia
Zaczynała nieśmiało jakby wystraszona sytuacją ale z każda chwilą się ośmielali. Czuł jej coraz większe zaangażowanie. Sama zaczęła pracować ustami i językiem. Kiedy wypuszczała go z ust nie przestawała masować dłonią.
– co będę robić? – z uśmiechem powiedziała to telefonu – jak mówiłam coś ciekawego oglądałam, teraz zjem loda i pewnie niedługo się położę.
Masowała go dłonią a językiem zaczęła pieścić jego jądra. Podjęła grę, która doprowadzała go do szału.
– Nie przestawaj Magda. Cudownie obciągasz. Jesteś taka piękna. Obrabiasz mi jak dziwka. Właśnie tak chce – cały czas mówił, choć czuł, że coraz trudniej zachowywać mu było szept. Tez to wyczuła bo przestała mu dogadzać i przyłożyła palec do ust nakazując ciszę.
– Dobrze, słuchaj będziemy kończyć bo jest tu Marek, ma jakaś sprawę, muszę się nim zająć. Dobranoc, zadzwoń jutro – zakończyła rozmowę.
– Mąż cię pozdrawia, zięciu – powiedziała odkładając telefon – teraz możesz już mówić, co myślisz
– Skoro mama powiedziała mężowi, że się mną zajmie, to poproszę loda z połykiem skarbie – oznajmiłem znowu kierując członka do ust.
Uklęknęła i sprawnie objęła go ustami. Jej ruchy były zdecydowane i zachłanne. On sam zaczął pracować w jej ustach. Chwycił za głowę i posuwał jej buzie.
– Ssij kochanie. Rób to najlepiej jak potrafisz. Rób mi lepiej niż robiłaś jemu. Jego żona moja kurwa – krzyczał. Zawsze o tobie marzyłem. Mam ochotę cię rżnąć! Chce byś się ze mną puszczała! Była moja!
Czuł, ze zbliża się finał. Jej pieszczoty były niesamowite, zakazane i złe. Tym bardziej chciał strzelić w te usta dopełniając tego, co się dziś działo.
– Spójrz na mnie, dochodzę… ! – nasze spojrzenia spotkały się w momencie wytrysku. Zdążyłem jeszcze wykrzyczeć – jesteś piękna! – i poczułem skurcz, obficie strzelając w jej ciepła buzie. Jeden, drugi, kolejny. Zwolniłem ruchy, czując, ze jej usta napełniają się nasieniem. Salwa była mocna, nieco odrzuciło ją do tyłu, ale nie uroniła ani kropli. Po chwili poczułem, jak przełyka spermę.
– Jesteś niesamowita Magda. Dawno nie było mi tak dobrze. Naprawdę. Zawsze cię pragnąłem. Jesteś piękna, cudowna…, musiałem spróbować. Jesteś wspaniała – szeptałem dalej kojąc nasze wyrzuty sumienia.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Robert Fisz