Category: Uncategorized

  • Wyciaganie ojca z nalogu Cz.7-1

    Marzec. Cholerny marzec. Na dodatek potworna nagonka w szkole. Taki urok bycia w klasie maturalnej. Zima zaczęła się w tym roku dość późno. Praktycznie do końca stycznia jej nie było, bo temperatury tylko nocą spadały poniżej 10 stopni. Ale jak się w końcu zima zaczęła to na całego. Śnieg sypał nieubłagalnie, temperatura ściskała powietrze do tego stopnia, że łatwiej oddychało się przez szalik. Wszystko zwalniało przez warunki pogodowe, ale za to w szkole zaczął się totalny młyn. Klasa Magdy była porozbijana, nauczyciele koncentrowali się wyłącznie na maturzystach, którzy zaliczają tegoroczną maturę z ich przedmiotu. Reszta miała siedzieć cicho i udawać, że ich nie ma. Natomiast jeśli ktoś zdawał maturę z przedmiotu dodatkowego, miał całą godzinę maglowania materiału i dosłownie jak przesłuchanie na gestapo u nauczyciela przedmiotu. Magda stała na korytarzu sama. Jej otoczka koleżanek poprawiały oceny, a ona sama nie miała co robić. Jedyną osobą z klasy, która jeszcze nie uległa zbiorowej psychozie był Daniel. Po studniówce znacznie częściej zwracał na Magdę uwagę. Tak było i tym razem.

    – tę butelkę wódki ze studniówki, którą mieliśmy razem wypić nadal trzymam. Musiałem dostawić jej jeszcze jedną pełną do towarzystwa. – powiedział Daniel

    Daniel wśród chłopaków miał ksywkę Gruby, natomiast dziewczyny w zależności, mówiły na niego Gruby lub Misiu. Jedyną osobą jaka zwracała się do niego po imieniu była chyba tylko Magda.

    – obiecałam, to wypijemy. Tam już bardzo niewiele zostało. Aż dziwne, że sam jej nie dopiłeś. – odpowiedziała Magda

    – nieeee, powiedziałaś, że dopijemy razem po maturze, to ją zatrzymałem. Ale mamy tutaj taki kocioł, że w sumie teraz bym się z Tobą napił – powiedział Daniel

    – oooj tak. Ja z Toba też, Daniel. Wracam do domu i czuję się jakbym miała głowę nadmuchaną jak balon. Ten stres powoli schodzi ze mnie dopiero późnym wieczorem. Wstaję rano i wracam tutaj, a ciśnienie z poprzedniego dnia jeszcze całkowicie nie zeszło. Nowy dzień i nowe atrakcje i znowu dmuchanie w balon, który rośnie większy i większy z dnia na dzień. I to wcale nie jest wina zbliżającej się matury – powiedziała Magda.

    – to wina tego, co te świry z nami tutaj robią – powiedział Daniel mając na myśli nauczycieli. – oni z roku na rok próbują przygotować nas do matury, ale kompletnie nie wiedzą jak to mają zrobić. Lecą na chybił – trafił, bo może to będzie, a może nie będzie – więc najlepiej dopierdolić nam cały materiał, a później jeszcze raz i jeszcze raz, do powtórzenia. A później wchodzisz na egzamin i dostajesz zupełnie inny zestaw pytań, niż ktokolwiek by się spodziewał, a w głowie pustka. – śmieje się Daniel

    – taaak, i zupełnie nowy materiał do przerobienia dla przyszłorocznych – zaśmiała się Magda

    – i tak koło się toczy – dodał Daniel – ale wiesz, dzisiaj jest czwartek, więc jutro piątek i mamy weekend.

    – co z tego, jak w weekend nie ma co robić? – zapytała Magda – nie ma z kim się spotkać. A siedzenie w domu jest jeszcze bardziej przytłaczające.

    – no to dawaj jutro dopijemy to co zostało, żeby rozgonić chmurki – zaproponował Daniel – wbij do mnie i to rozpracujemy.

    – haha, a co wypijemy po maturze? – odpowiedziała Magda nie za bardzo biorąc to zaproszenie na poważnie

    – a o to już w ogóle nie musisz się martwić – zaczął rechotać Daniel

    Daniel to dość sympatyczny gość, ale zawsze miał pod górkę. W tym momencie rozmowę przerwali im chłopaki z klasy

    – o co się nie musisz martwić? – zapytał jeden z nich – o Boże. Gruby, jesteś taki gruby że w ogóle nie widziałem że rozmawiasz z Magdą. Zakryłbyś sobą ze cztery osoby.

    – patrzysz się na nią, jakbyś ją chciał zjeść na drugie śniadanie – powiedział drugi z nich.

    Daniel udawał że z tych docinków nic sobie nie robi.

    Ale zwrócił już swoja uwagę na nich.

    Magda na odchodnym im powiedziała, czy zawsze muszą być takimi dupkami, ale nikt z nich nie zwrócił na to uwagi i zajęli się swoimi tematami.

    Magda miała czas, żeby pomyśleć o swoich prywatnych problemach.

    A w zasadzie o jednym. Od czasu studniówki i dnia po, mogła na palcach jednej ręki policzyć ile razy była z Pawłem. Rozumiała przerwy jedno – dwudniowe, ale nie ponad tygodniowe i to parę razy z rzędu. I to nie była jej wina i niechęci z jej strony.

    – nie nawykłam do bycia tak traktowaną – pomyślała Magda. Jej życie jeszcze nigdy tak nudno nie wyglądało. Jak zaczęła swoją umowę z Pawłem to właściwie na palcach jednej ręki mogła policzyć dni w ciągu połowy roku, w których tego nie robili. A czasem w ogóle nie byłoby czego liczyć, bo lodzik był grany praktycznie codziennie.

    – grubo ponad dwa lata, prawie trzy – pomyślała Magda.

    Czuła się jakby została bez słowa porzucona przez swojego chłopaka. Dopytywała go wcześniej smsami, czy będzie miał czas, ale Paweł wracał późno z pracy, musiał coś załatwić i nie bylo go w domu, albo pisał, że jest za bardzo zmęczony. Magda wiedziała, że jej nie okłamuje, bo mieszkają razem. Faktycznie było tak, że późno wracał, albo siedział w domu kompletnie bez energii. Ale nie potrafiła tego zrozumieć, dlaczego nie może albo nie chce dopasować dla niej chwili czasu w swoim dziennym grafiku. A nawet jeśli ma kocioł w pracy, to przecież mógłby się tak chociaż trochę odstresować. A tymczasem nie było nic.

    W końcu po którymś tłumaczeniu, dlaczego dzisiaj Paweł nie może, napisała mu, że ma do niej kontakt i wie jak jej szukać. Ale od tamtej pory nie pisał nic.

    Magda sprawdziła na telefonie, kiedy wysłała tę wiadomość. Minęło już pięć długich dni.

    Na szkolnym korytarzu wisiała wystawka z piramidą potrzeb Maslowa. Magda powoli zaczynała mieć świra na tym punkcie i zastanawiała się, czy jej potrzeba obciągania fiuta Pawła powinna być w piramidzie jej potrzeb w kategoriach Maslowa jako samorealizacji, uznania czy przynależności. W końcu przez tak długi czas robiła to cyklicznie, aż wpadło jej to w nawyk i codzienny rytm dnia. Było to tak oczywiste jak codzienne jedzenie i sen. Zastanawiała się, czy przez to nie wrzucić tego w potrzebę fizjologiczną.

    Nie zamierzała jednak się o to prosić. Zawsze mogła zadzwonić albo napisać i poprosić go o spotkanie. Ale jak by to wyglądało? Kiedyś robiła to w ramach alkoholowego detoksu Pawła. Po jakimś czasie wiedziała, że Paweł będzie się trzymał nawet bez jej pomocy i zachęt (sam nawet jej o tym powiedział), mimo wszystko ona nie przestawała. W końcu traktowali to jak stały porządek dnia.

    – i było dobrze – pomyślała Magda.

    Z jej rozmyślań wybił ją dzwonek na lekcję.

     

    Następny dzień różnił się od poprzedniego jedynie tym, że pod koniec tygodnia już każdy miał z tyłu głowy świadomość, że to już za parę godzin… jeszcze trochę przetrwać i będzie upragniony weekend. Nawet frekwencja w klasie za bardzo nie dopisała. Sporo osób dopadła grypa, albo coś do niej podobnego. Magda ze świętym spokojem mogła dopisać sobie kolejny dzień celibatu do kalendarza, a dzisiejszy w zasadzie nie zwiastował żadnych zmian w tym temacie. Zastanawiała się, czy właśnie na tym polegają te śluby czystości i czy naprawdę warto się tak męczyć.

    Ze strony Pawła zlewka totalna. Żyli ze sobą jak ojciec i córka zwykłym życiem rodzinnym i to w niepełnym wymiarze godzin. Ojciec dużo pracował i wracał bardzo późno. Można było pomyśleć, że wrócił do picia, ale był zawsze trzeźwy jak dziecko. Nie było się do czego przyczepić. Były dni w których nie wracał tak późno, to zawsze coś wypadało. Ktoś przyjeżdżał do nich do domu w gości, a to na zakupy musiał jechać z matką, a to jeździł na trening. Odkąd rzucił picie, zaczął korzystać z siłowni. Zadbał o swoją kondycję i sprawność fizyczną.

    Na jednej z przerw Magda zaczepiła Daniela. Była w takim dołku, że pomyślała, że ta wódka to nie taki zły pomysł. Daniel też zresztą zdawał się jej unikać, ale to pewnie dlatego, że chłopaki upokorzyli go przy dziewczynie. Wiedziała, że takie rzeczy mimo, że Daniel stara się zlewać i ignorować i udaje, że nic się nie dzieje to i tak jakoś to wewnętrznie przeżywa na swój sposób.

    – powiedz mi, to Twoje wczorajsze zaproszenie na dopicie jest nadal aktualne? – zapytała pierwsza Magda

    – no raczej – powiedział Daniel – w domu i tak nikogo nie będzie to można u mnie. Jak chcesz kogoś zaprosić to spoko.

    – no zobaczymy. Dogadamy się potem – odpowiedziała Magda.

    Dzień szkolny zakończył się w miarę pozytywnym akcentem. Ostatnią lekcją miała być religia, z której prawie wszyscy zgodnie uciekli. Ksiądz był już do tego przyzwyczajony do tego stopnia, że nawet się nie pofatygował pod salę lekcyjną, więc ta garstka lizusów, która została, odczekała 15 minut po godzinie zaczęcia lekcji i też poszli do domów. Magdzie udało się wrócić ze szkoły przed 14:00.

    Kompletnie zapomniała o planowanym piciu u Daniela, a przypomniała sobie o tym dopiero jak zobaczyła jego status na gadu-gadu. Od razu do niego napisała, bo i tak straciła dużo czasu.

    – kompletnie zapomniałam, wybacz – napisała Magda – nie miałam dzisiaj głowy.

    – spoko… – odpisał po jakimś czasie

    Magdzie zrobiło się strasznie głupio. Było już grubo po 17:00, a ona się nie ustosunkowała. W sumie nawet nie wiedziała po co się z nim umawiała. Nigdy nie pili razem, nie rozmawiali ze sobą jakoś szczególnie. Nie można było o nich powiedzieć, że są dobrymi znajomymi. Znali się i mieli do siebie pozytywne podejście, ale to wszystko. Trochę się to zmieniło po studniówce.

    – napisz mi adres to przyjadę – napisała Magda i pobiegła chociaż trochę się ogarnąć.

    Gdy Magda wychodziła, Pawła wciąż nie było w domu.

    Postanowiła pojechać do kolegi autobusem, bo mieszkał praktycznie na drugim końcu miasta.

    Gdy była już w drodze pomyślała, że to nietakt jechać do kogoś pierwszy raz z pustymi rękami. Ale nie kombinowała za bardzo. Weszła do pierwszego lepszego spożywczaka i kupiła ptasie mleczko.

    Blok mieszkalny Daniela był już parę kroków od niej.

    Pomyślała sobie, że w sumie mogła się napić dzisiaj z kimkolwiek. Może po prostu nie chciała robić Danielowi przykrości. W sumie szkoda jej było chłopaka. Domyślała się, że raczej nie ma zbyt wielu koleżanek. Jej wizyta w domu może robić wrażenie na jego rodzinie.

    Gdy podchodziła do klatki, akurat wychodził jakiś sąsiad. Postanowiła, że nie będzie dzwonić. Weszła po schodach na pierwsze piętro i zapukała do drzwi. Po chwili otworzył jej Daniel. Wydawał się być trochę zaskoczony jej przybyciem, ale pozytywnie.

    – ooo, cześć. Nie sądziłem, że jednak przyjedziesz – powiedział na przywitanie.

    – ale strasznie wieje – powiedziała na przywitanie Magda. Zdjęła kurtkę, szalik i rękawiczki. Przytulili misiaczka na wejściu. Magda zwróciła uwagę na mieszkanie. Z wejścia wyglądało na ok. 60 metrów. Trzy pokoje, kuchnia, łazienka. Wystrój jak polski standard. W mieszkaniu jednak nie było nikogo. Przypomniała sobie jak Daniel jej o tym mówił, ale nie zwróciła na to uwagi.

    Daniel zaprowadził Magdę do swojego pokoju. Typowy pokój gościa pokroju Daniela. Łóżko, kanapa, biurko z komputerem, fotel obrotowy, szafa, stary dywan. Wszystkiego natyćkane i bardzo mało miejsca. Jednakże miało swój urok i nie było brudno. Magda dostrzegła symptomy tego, że Daniel większość czasu w domu spędza na graniu w gry komputerowe. W sumie nie było się czemu dziwić. Zastanawiające było dla niej umiejscowienie kanapy. Stała na środku pokoju frontem do okna i monitora, a tyłem do drzwi pokoju. Drzwi do pokoju Daniel zamykał nawet kiedy był sam w domu.

    – fajny pokój – powiedziała Magda i poszukała odrobiny miejsca, żeby postawić swoją torebkę.

    – sorry za bałagan – powiedział Daniel – rozgość się, a ja przyniosę wszystko.

    Daniel zniknął za drzwiami, a Magda zaczęła bliżej przyglądać się różnym rzeczom. Typowy pokój dorastającego nastolatka. Jakieś gadżety z gwiezdnych wojen, parę książek z gatunku fantasy, płyty cd z grami i muzyką. Przy biurku leżały słuchawki. Magda domyśliła się, że Daniel przeważnie właśnie z nich korzysta. Wyjrzała przez okno i zobaczyła plac zabaw, długi pas zieleni, uliczkę dojazdową po lewej stronie stał inny blok, a po prawej był przestrzał na nieużytki. Magda wiedziała, że w tamtym kierunku jest miejska oczyszczalnia ścieków. Zastanawiała się, czy aromaty niesione wiatrem czuć aż tutaj. Usiadła na kanapie, a po chwili wszedł Daniel ze szklankami, kieliszkami, butelką coca coli i zamrożoną butelką wódki. Magda poznała, że to była ta sama, którą pili na studniówce

    – ooo, to faktycznie ta sama – powiedziała Magda – myślałam, że żartowałeś

    – obiecałem, że ją przechowam do następnego razu – odpowiedział Daniel

    Magda pomyślała, że z jednej strony to urocze i słowne, ale z drugiej jaką miał pewność, że akurat z nią ją dopije? Bo w sumie to umówienie się na dokończenie było pisane patykiem na wodzie.

    Wypili po chwili pierwszą kolejkę. Wódka była gęsta jak rozgotowany ryż. Mróz tak ścisnął, że ledwo przechodziła przez gardło, ale przynajmniej temperatura prawie całkowicie zabiła okropny smak wódki.

    Magda sięgnęła po butelkę i rozlała kolejną kolejkę. Właściwie nie starczyło do końca, bo rozlała do 2/3 pojemności kieliszków i to był koniec studniówkowej flaszyny.

    – mam jeszcze jedną – powiedział Daniel i przyniósł pełną butelkę 0,7.

    – ooooo niee. Tego nie dopijemy. – powiedziała Magda. – chyba, że Ty. Ja nie mam tak mocnej głowy i bym zasnęła pod koniec.

    – serio? Dla mnie to żadna ilość – powiedział Daniel

    – ale Ty jesteś facetem – powiedziała Magda

    – taaak. I ważę dużo więcej. Pewnie ze trzy razy tyle co Ty.

    Magda ważyła około 53 kilogramy. Ze względu na swój wzrost i tak nie mieściła się w BMI. BMI u kobiet zakłada prawdopodobnie całkowity brak ud, piersi i tyłka. Wcięcie w talii i nogi chude jak patyki. Magda miała uczciwie wymodelowane kształty. A jedyny jej kompleks dotykał jej niskiego wzrostu. Sama mówiła, że jest niska jak gremlin, skrzat czy niziołek. Stąd brało się jej zamiłowanie do wysokich butów. Optycznie wydłużały nogi, prostowały sylwetkę i dodawały kilkunastu centymetrów. Najwyższe szpilki Magdy miały 13 centymetrowe słupki. Chodzenie w nich wymagało nadzwyczajnego utrzymywania równowagi, bo długość stopy miała na tyle mały, że układały się pod ogromnym kątem. Dużo łatwiej było jej chodzić w dwunastkach, a jedenastki i dziesiątki nie stanowiły już żadnego problemu. Niestety zimą nie mogła ich nosić. Wylądowałaby na ortopedii od razu po wyjściu na dwór. Magda z tego co pamiętała, BMI u mężczyzn to -100 punktów od wzrostu. Daniel miał na oko ponad 190, więc powinien ważyć około 90 kilogramów.

    Jak powiedział, że waży trzy razy tyle co Magda to trochę przesadził. Magda trafiała coś w bardziej dwa i pół, ale nie chciała pytać.

    – ale jesteś bardzo wysoki – powiedziała Magda. – a ja mam wzrost krasnala ogrodowego.

    – chcesz się ze mną targować? – zapytał Daniel i zaczął się śmiać. – Tobie to dodaje uroku, a na mnie wszyscy zwracają uwagę.

    Trudno nie było zwracać uwagi. Daniel był ogromny. Górował wzrostem nad wszystkimi. Miał szerokie ramiona, wielkie łapy i dłonie jak u kowala. Wszystko miał większe i szersze niż u przeciętnego faceta. Magda zastanawiała się, czy jego penis też się w to wpisuje. Jeśli nie odbiegał proporcjonalnie od reszty ciała to musiał być ogromny.

    – ale Ciebie w tłumie nie zadepczą. Byłam kiedyś na koncercie i widziałam jedynie plecy i klaty ludzi dookoła. Czułam się jak dziecko na przyjęciu dla dorosłych – zaczęła Magda

    – mogłaś wskoczyć komuś na barana. Każdy facet by się zgodził – zażartował Daniel

    Gadali o głupotach, atmosfera robiła się coraz luźniejsza. Z każdym kieliszkiem nastrój Magdy się poprawiał. Przestała myśleć o Pawle, o szkole i o innych bzdurach, które ostatnio zaprzątały jej głowę. W głowie zaczęło jej przyjemnie szumieć. Poczuła, że robi się jej ciepło i duszno. Pomyślała, że zdejmie bluzę, ale pod spodem miała tylko top z dość dużym dekoltem. Nie chciała świecić cyckami po oczach Daniela, ale doszła do wniosku, że to jego problem, bo to on będzie musiał się z tym pilnować. Najpierw jednak wyszła do łazienki. Napisała smsa do mamy, że jest u kolegi i wróci późno. Raczej nie dzieliła się z nią takimi informacjami, ale alkohol podsunął jej intrygę, że matka może to przekazać Pawłowi, a wtedy on poczuje się o nią zazdrosny. Zanim wyszła z łazienki, dostała smsa zwrotnego od matki “ok”.

    Po powrocie z łazienki pochłonęła kolejną kolejkę. Wódka już podłapała temperaturę. Nadal była potwornie zimna, ale jej smak stał się dużo wyraźniejszy. Magda aż się skrzywiła. Zapiła dość dużą ilością coli.

    Usiadła na kanapie. Daniel siedział na obrotowym fotelu, a obok nich stał taborek ze szklankami i kieliszkami, który pełnił funkcję stołu. Magda przypomniała sobie o ptasim mleczku.

    – aaa czekaj, bo ja mam coś dla Ciebie – powiedziała Magda i poszła po ptasie mleczko, które zostawiła pod kurtką. Wręczyła pudełko Danielowi.

    – ptasie mleczko. Moje ulubione – powiedział Daniel. – ale nie trzeba było. Jak się wkręcę to zjem całe pudełko, a już teraz dobrze wyglądam.

    – wódka i coca cola też są kaloryczne jak diabli, jakbyś chciał wiedzieć – powiedziała Magda – nie masz może jakiegoś soku pomarańczowego albo jabłkowego?

    – chyba mam. Przyniosę – powiedział Daniel i wyszedł. Magda poczuła, że niebawem zacznie się pocić. Na zewnątrz była arktyczna atmosfera. Temperatura spadła poniżej 10 stopni na minusie i wiał wiatr. Kaloryfery grzały jak wściekłe mimo, że nie były do końca odkręcone.

    Wrócił Daniel i zastał Magdę patrzącą przez okno.

    Na zewnątrz krzyczały dzieciaki, które na chodniku urządziły sobie wyścigi na sankach.

    – dzieciaki krzyczą – powiedział Daniel

    – tak. Ścigają się. Też tak się bawiłam. Jeden dzieciak ciągnął, drugi siedział. Dwie takie pary i można się ścigać – powiedziała Magda

    – no ja nie mam miłych wspomnień – powiedział Daniel – nikt nie chciał być ze mną w parze, bo wolno biegłem, a jak siedziałem na sankach to innym było ciężko mnie ciągnąć. Witaj w świecie problemów grubych ludzi

    Magdzie zrobiło się przykro i szczerze mu współczuła. Daniel to w sumie bardzo sympatyczny gość, a wiedziała, że dzieciaki bywają okrutne.

    – jak chcesz z kimś o tym pogadać, to śmiało. – powiedziała Magda. W sumie nie miała doświadczenia w pocieszaniu ludzi z kompleksem nadwagi, ale wiedziała, że w zasadzie jest podobnie jak ze wszystkim. Akurat ten gość miał w życiu ciężko. Odkąd go znała, dzieciaki dawały mu w kość i tak jest do tej pory.

    – wiesz, ja nie zwracam uwagi na takie rzeczy. Oceniam ludzi po charakterze, a nie wyglądzie. Poza tym według mnie wyglądasz dobrze – powiedziała Magda

    – nooo, teraz to już przesadziłaś – powiedział Daniel rozbawiony

    – nie. Mówię szczerze. Masz swój urok. Gorzej, jak facet ma dowalony bęben jak kobieta w ciąży i nic poza tym. A u ciebie jest inaczej. A poza tym ważny jest charakter. Moim zdaniem lepiej wyglądać jak Hagrid i być pozytywny, niż być takim wątłym chujkiem jak Snape. – powiedziała Magda przywołując przykład z Harrego Pottera.

    Daniel aż wybuchł śmiechem.

    – naprawdę umiesz poprawić humor. To Ci trzeba przyznać. Będę sobie musiał to gdzieś zapisać

     

    Pośmiali się jeszcze trochę. Magda poczuła, że zaczyna się pocić na lędźwiach. Zdjęła bluzę i poprawiła top. Bardzo jasne błękitne i opinające dżinsy ładnie się komponowały z białym topem na ramiączkach. Zgrzała się i nie chciała opierać się plecami o kanapę. Odsłonięte ramiona i dekolt powinny jej zaraz wyregulować temperaturę. Napiła się zimnego soku z pomarańczy. Daniel polał kolejną porcję. Magda już czuła się nieźle wstawiona. Trochę popili, a butelka była opróżniona daleko poniżej połowy.

    – to za co wypijemy? – zapytał Daniel

    – chcesz zacząć wznosić toasty, kiedy jesteśmy już na wyczerpaniu? – zapytała Magda już wyraźnie rozbawiona – trzeba było wcześniej o tym pomyśleć.

    – wypijmy za dobre wyniki matury – rzucił Daniel

    – za to trzeba wypić – powiedziała Magda

    Wychylili, a Magda się skrzywiła. Musiała przyznać, że ma dość mocną głowę. Wlała w siebie coś okolo ćwierć litra, a jeszcze trzymała fason.

    – dobrze nam idzie – powiedział Daniel – dokończymy tę butelkę.

    – potrzebowałam tego – powiedziała Magda.

    – teraz już wiesz z kim zawsze możesz się napić – powiedział Daniel

    Przerwał im dźwięk komunikatora gadu-gadu informującego o nowej wiadomości. Daniel zerknął tylko na nadawcę, ale nie odpisał

    – kto napisał? – zapytała Magda

    – kolega, właściwie sąsiad – powiedział Daniel

    – niech wpadnie – powiedziała Magda

    – nieeee – odpowiedział Daniel – to geek większy ode mnie. Obśliniłby mi pokój, jakby Ciebie zobaczył

    – aż taki nieśmiały? – zapytała Magda – takich lubię najbardziej.

    – heh, zwykle dziewczyny nie cierpią nieśmiałych facetów i nie chcą z nimi rozmawiać – powiedział Daniel

    – ja tam nic do takich nie mam – powiedziała Magda – a przecież samą rozmową do niczego się nie zobowiązuję – dodała

    – kiedyś dawno myślałem, że jesteś trochę inna. Ty i ja to zupełnie dwa różne światy. Ty zawsze masz wianuszek koleżanek i kolegów dookoła, jesteś towarzyska, masz mnóstwo zaproszeń na imprezy. Wszyscy Cię lubią i zabiegają o Twoje względy. A ja jestem raczej typem samotnika. Nikt się nie liczy z moim zdaniem i nikogo nie obchodzę. Z mojej perspektywy to nierealne, żeby taka dziewczyna jak Ty wpadła pogadać z takim gościem jak ja – powiedział Daniel

    – chyba nie rozumiem. To znaczy rozumiem. Ale nie jestem jakąś królową, żeby wszyscy zabiegali o moje względy – powiedziała Magda – chyba mnie trochę przeceniasz i niedoceniasz siebie. A wpadłam do Ciebie, bo mnie kiedyś zaprosiłeś, a na studniówce fajnie nam się rozmawiało. Parę razy też tańczyliśmy.

    – no właśnie. Ja przyszedłem na studniówkę sam, bo nawet nie miałem kogo zaprosić. I było sporo takich gości jak ja. Przeważnie nawet nie mamy co startować do takich dziewczyn jak Ty, żeby wyskoczyć choćby do kina czy po prostu pogadać. A Ty podchodziłaś do takich gości i wyciągałaś na parkiet. Ja nawet tańczyć nie potrafię, a wyszedłem z Tobą. I nie robiłaś tego dla draki. A Sylwia, Marta i Kaśka zaczęły Cię naśladować. Zastanawiam się co Tobą kierowało.

    – no co? Po prostu… ja chciałam się dobrze bawić. Mój partner chyba oczekiwał, że po studniówce dam mu się zaciągnąć do łóżka. Na samym początku musiał dojść do wniosku, że nic z tego nie będzie. No ale nie zamierzałam marnować sobie wieczoru, więc bawiłam się z innymi. A gdybym zaciągała na parkiet zajętych facetów to byłby to nietakt względem ich partnerek. Mogły być zazdrosne i albo ja miałabym kłopot, albo koledzy. No to brałam singli w obroty. A wiedziałam, że prędzej bym tam uschła niż się doczekała, aż któryś mnie zaprosi do tańca. A przecież też nie tańczyłam z każdym. Nie będę mówiła z nazwiska, ale niektórzy są dziwni, zaniedbani i w inny sposób odstręczający. No i nie tańczyłam z cwaniakami. Nienawidzę takich facetów. A Ciebie lubię. W zasadzie nie tańczyłam z nikim kogo bym nie lubiła. A dziewczyny robiły to samo, bo nie były tam ze swoimi chłopakami. To byli jacyś tam koledzy i tyle. Zresztą całą noc tańczyć z jednym facetem jest cholernie nudno. I nie rozumiem co w tym złego. – odpowiedziała

    – poczekaj. To dlaczego dałaś się zaprosić przez tego gościa? – zapytał Daniel

    – jak mnie zapraszał to nie znałam jego intencji. A nie zamierzałam go trzymać na bezdechu przez całą imprezę, żeby mu powiedzieć na koniec: sorry, ale nic z tego.

    – a gdybym ja Cię zaprosił przed nim, to poszłabyś ze mną? – zapytał Daniel

    – pewnie, a czemu nie? – odpowiedziała Magda

    – no to cholera, żałuję, że tego nie zrobiłem – powiedział Daniel – ale nawet o tym nie pomyślałem

    Magda się roześmiała.

    – no widzisz? To na przyszłość już wiesz, że trzeba próbować, a nie z góry zakładać, że się nie uda – powiedziała Magda

    Daniel pokręcił głową i polał kolejną kolejkę.

    – a dlaczego lubisz nieśmiałych facetów? – zapytał Daniel

    – to nie tak, że mnie pociągają nieśmiali. Chociaż może trochę. Na pewno bardziej lubię takich, niż gości którzy mają podejście, że jesteś dla nich na wyciągnięcie ręki jak ileś tam dziewczyn przed Tobą. No to taki gość aż się prosi, żeby mu pokazać, że jednak nie. Zwróć uwagę, że facetom podobają się atrakcyjne, seksowne dziewczyny, ale czasem też takie nieśmiałe i niewinne – powiedziała Magda i przypomniała sobie co o niewinności mówił Paweł.

    – coś w tym jest… – powiedział Daniel

    – a jak facet jest mameją, albo mamisynkiem to też niedobrze. Albo jak jest cichy do bólu, jakby bał się cokolwiek powiedzieć. A niektóre dziewczyny czasem lubią takich zmieszanych gości, którzy czują się zawstydzeni samą Twoją obecnością. No to wyobraź sobie, że tak samo działasz na jakąś dziewczynę. Daje to jakąś satysfakcję.

    – no mi akurat trudno to sobie wyobrazić, bo żadna tak na mnie nie reagowała – powiedział Daniel

    – spoko, jeszcze może Ci się taka trafić – powiedziała Magda – a jakie ty masz doświadczenia i preferencje?

    – ja w ogóle nie mam doświadczeń – odpowiedział Daniel trochę zawstydzony – nigdy nie byłem z żadną dziewczyną.

    – nigdy się nie całowałeś? – zapytała Magda, chociaż już domyślała się jaka jest odpowiedź

    – to może wypijemy – powiedział Daniel

    Magda uniosła kieliszek i uderzyła się z Danielem.

    – a chcesz spróbować? – zapytała Magda

    Daniel uniósł wzrok i miał minę jakby się przesłyszał.

    Magda przesunęła się na kanapie robiąc więcej miejsca obok siebie. Wyciągnęła z kieszeni spodni telefon i zanim odłożyła chciała sprawdzić aktualną godzinę. Na wyświetlaczu zobaczyła, że dostała sms od Pawła i nieodebrane połączenie. Miała wyciszony telefon i musiała nie poczuć wibracji.

    Daniel usiadł obok na miejscu, które zrobiła Magda.

    – poczekaj chwilę – powiedziała Magda

    “Gdzie jesteś? Oddzwoń.” – przeczytała na wyświetlaczu telefonu

    Odpisała krótko “u kolegi” ale postanowiła nie oddzwaniać. Odłożyła telefon. Daniel siedział i czekał.

    – polej następną, bo się wkurzyłam – powiedziała Magda

    Daniel wrócił do rzeczywistości. Wstał i polał kolejkę. Magda chwyciła kieliszek, ale Daniel powiedział, że musi się udać do łazienki. Wyszedł z pokoju, a Magda zastanawiała się, czemu nakręca na siebie Daniela. W sumie pocałunek to dla niej nic wielkiego. Mimo, że chłopak nie był przystojniakiem i miał zdecydowaną nadwagę, Magdę coś w nim pociągało. Sam fakt, że ona jest niska i drobna, a on wysoki i wielki. Nie mogła nie pomyśleć, czy skoro cały jest taki wyrośnięty, czy może pochwalić się pasującym do całego układu penisem. Ot, zwykła ciekawość, bo nie miała ochoty uwodzić Daniela.

    Telefon Magdy zaczął wibrować. Dzwonił Paweł.

    – co tam? – odebrała Magda

    – o której wracasz? – zapytał Paweł

    – jeszcze nie wiem, a czemu pytasz?

    – tak informacyjnie dzwonię, że mamy nie będzie do wtorku. Dali jej urlop w pracy, bo pozostało jej dużo dni wolnych z zeszłego roku i zaproponowałem jej, że może gdzieś wyjechać na dłuższy weekend i pojechała do Warszawy

    – co Ty mówisz? – skomentowała Magda i aż otrzeźwiała – to kiedy mam wrócić?

    – jeśli chodzi o mnie to im szybciej tym lepiej. A co robisz z kolegą? – zapytał Paweł

    – a tak tylko siedzimy i gadamy. Odbierzesz mnie?

    – pewnie. Wyślij mi adres i mogę przyjechać

    – dobra. Już wysyłam i szykuję się do wyjścia – Magda musiała się starać, żeby mówić wyraźnie i nie bełkotać. Wypiła bardzo dużo jak na swoje możliwości. Kieliszki stały pełne, ale Magda pomyślała, że sobie odpuści tę kolejkę. Daniel dość długo nie wracał. Magda zaczęła zbierać się do wyjścia. W końcu wyszła z pokoju i zastanawiała się, czy zakładać buty i kurtkę. W domu było całkiem cicho. W łazience świeciło się światło, ale nie dochodziły z niej żadne dźwięki. Podeszła do drzwi i zapukała, ale nikt nie odpowiedział. Delikatnie pociągnęła za klamkę i zobaczyła żałosny obraz Daniela śpiącego na siedząco z opuszczonymi spodniami.

    – o Boże… – powiedziała zaskoczona Magda.

    – dobrze, że się z nim nie całowałam – pomyślała. Wróciła do pokoju. Zlała kieliszki z wódką do szklanki z sokiem pomarańczowym i odłożyła drinka razem z niedopitą butelką na biurko. Wzięła jedną ze szklanek i kieliszki w rękę. Odłożyła taboret i już zupełnie nic nie zdradzało faktu, że Daniel z kimś pił. Obmyła kieliszki i szklankę w kuchennym zlewie. Szklankę zostawiła na suszarce, a kieliszki wrzuciła do losowej szafki. Nie chciała grzebać w kuchni u obcych ludzi, ale pomyślała, że najlepiej będzie wkręcić Danielowi, że wyszła od niego zanim go zmogło.

    – jak mogłam przepić takiego niedźwiedzia? – powiedziała cicho na odchodnym Magda. Schowała ptasie mleczko do torebki, założyła buty, kurtkę i wyszła z mieszkania. Jak Daniel dojdzie do siebie to nie powinien wiele pamiętać.

    Magda korzystała z bardzo niskiej temperatury, by szybciej dojść do siebie. Czekała na Pawła i wiedziała, że od razu zauważy jak bardzo jest pijana. Ale miała już pomysł w jaki sposób go obłaskawi. Zastanawiała się w jaki sposób szybciej otrzeźwieć. Mogła spróbować palcami wywołać wymioty, ale parę lat brania kutasa do gardła sprawiły, że nie jest to już takie łatwe.

    Gdy w końcu samochód podjechał i Magda wsiadła,  nie musiało minąć dużo czasu jak Paweł poczuł woń alkoholu. Nie zamierzał jednak poruszać tego tematu.

    – chcesz coś ze stacji? Muszę zatankować, bo włączyła się rezerwa. – zapytał Paweł

    – tak. Zatrzymaj się, proszę. Zjem hot-doga i kolację będę miała z głowy – odpowiedziała Magda

    – a wiesz, że na deser też będzie parówka? – zażartował Paweł

    – świntuch – odpowiedziała Magda, a Paweł się zaśmiał

    Paweł podjeżdżał na stację

    – to mi też zamów hot doga – powiedział Paweł.

     

    Po dojechaniu pod swój blok siedzieli jeszcze przez chwilę w aucie i kończyli jedzenie.

    – chce Ci się spać? – zapytał Paweł

    – nie specjalnie. Jest dopiero za piętnaście dziewiąta. Musimy jeszcze dobrze wykorzystać fakt, że jesteśmy sami

    – mhm – odparł Paweł

    – Ale najpierw chcę wziąć prysznic. – dodała Magda

     

    Magda przygotowała specjalną niespodziankę dla Pawła tego wieczoru. Jakiś czas temu o tym pomyślała, ale dopiero teraz miała okazję ją zrealizować. Po wyjściu spod prysznica umyła zęby włącznie z użyciem nici dentystycznej. Przepłukała dokładnie usta. Odstąpiła łazienkę Pawłowi, a sama poszła do swojego pokoju nałożyć delikatny makijaż. Akurat skończyła, gdy do pokoju wszedł Paweł.

    – poczekaj chwilę w salonie – powiedziała Magda i przechodząc koło niego pocałowała go namiętnie z języczkiem – przebiorę się. Mam śliczne nowe czerwone szpilki – pochwaliła się.

    – ok, poczekam – powiedział Paweł

    Zamknął drzwi i usiadł na kanapie w salonie. Przygotował sobie i Magdzie szklanki z wodą gazowaną.

    Po chwili usłyszał stukanie szpilek po podłodze w pokoju Magdy, a jego penis stanął jak na wezwanie. Już po głowie krążyły mu różne pomysły. Uznał, że na początku ma chęć zobaczyć ją klęczącą na kolanach przed nim.

    Po chwili drzwi pokoju Magdy otworzyły się, a stukanie szpilek było coraz głośniejsze. Magda weszła do salonu, a Paweł wręcz oniemiał. Magda miała czerwony stanik push-up, który sprawiał, że jej piersi wizualnie stały się wręcz ogromne.

    Spódniczka mini zasłaniała jakąś czerwoną uprząż na pas i uda. Poniżej seksowne kabaretki w stylu świątecznym, czerwień udekorowana białym puchem i kokardką na pasie samonośnym i czerwone szpilki, które aż emanowały seksem.

    – i jak? – zapytała Magda stojąc w progu

    – bardzo wulgarnie, ale nieźle – skwitował Paweł

    – jak chcesz to mogę coś zmienić – powiedziała Magda. – te kabaretki kupiłam na święta. Chciałam Ci zrobić niespodziankę, ale nie było kiedy ich założyć.

    – chodź tutaj – powiedział Paweł i wstał. Sam miał zarzucony jedynie szlafrok i bokserki

    Magda podeszła do niego i zaczęli namiętnie się całować. Po chwili Paweł zszedł nieco niżej i zaczął całować ją po policzku i szyi. Magda oddawała się tym zabiegom, a Paweł robił to z coraz większym zaangażowaniem. W końcu Magda zaczęła głośniej oddychać i poczuła, że robi się mokra w środku.

    Paweł zszedł na piersi, które w push-upie sprawiały wrażenie dużo większych. Po chwili rozpiął jej stanik i uwolnił biust. Zaczął ugniatać jej cycki podgryzając i całując od czasu do czasu. Schodził jeszcze niżej przez jej brzuch i dotarł do spódniczki. Zsunął ją z bioder i spadły na podłogę. Magda zrobiła po kroku wychodząc z kręgu. Miała na udach i biodrach jakąś czerwoną uprząż, której nie potrafił zdjąć.

    – co to takiego? – zapytał

    – pas do pończoch, tylko bardziej wymyślny – odpowiedziała Magda

    – wygląda trochę dziwkarsko – powiedział Paweł

    – służy do szarpania dziewczyny podczas seksu, więc musi tak wyglądać – powiedziała Magda

    – chryste. Jesteś wyuzdana – Paweł zauważył, że pas wygląda na nieużywany, więc nie musiał się martwić. Złapał Magdę za szyję dość brutalnie i pocałował

    – jesteś niegrzeczna – powiedział

    – jestem – powiedziała szeptem

    – na kolana – powiedział Paweł, a Magda posłusznie wykonała polecenie. Odsłonił szlafrok i zrzucił go z siebie. Magda opuściła bokserki z których wyskoczył nabrzmiały kutas. Od razu wzięła się do roboty.

    – otwórz oczy i patrz na mnie – powiedział Paweł rozkazującym tonem. Magda i to polecenie wykonała.

    – oooo tak – powiedział Paweł i patrzył w jej oczy. – cudownie

    Z jakiegoś powodu podnieciło go patrzenie w oczy Magdy, kiedy ta jest zajęta robieniem mu loda.

    Penis wychodził i znikał cały w ustach. Magda mrużyła oczy jedynie wtedy, gdy Paweł dopychał się jeszcze głębiej. W końcu chwycił Magdę oburącz za głowę i zaczął narzucać jej mordercze tempo. Magda i do tego była już przyzwyczajona, chociaż przychodziło jej to z niemałym trudem. Po jakimś czasie Paweł poczuł, że ta zabawa już długo nie potrwa, więc trochę się uspokoił. Postanowił zrobić krótką przerwę.

    – co powiesz na 69? – zapytał

    – oczywiście – uśmiechnęła się promiennie Magda – ale ja też mam dla Ciebie propozycję…

    – jaką? – zapytał Paweł

    – możesz mnie przelecieć w tyłek… – powiedziała nieśmiało Magda

    Paweł aż nie wiedział co odpowiedzieć. Oczywiście zamierzał wykorzystać okazję. Po chwili ciszy powiedział

    – a nie wolisz najpierw normalnie, tradycyjnie?

    – nie za bardzo. Wiesz dlaczego – odpowiedziała

    – ok. To spróbujmy

    Paweł podał dłoń Magdzie, by mogła wstać z podłogi.

    – jak się to zdejmuje? – zapytał

    Magda chwyciła za uprząż i rozwinęła więzy.

    – kabaretki też zdejmij – powiedział Paweł

    Magda zsunęła szpilki i usiadła na kanapie. Zwinęła kabaretki i odłożyła. Poznosiła też resztę swoich rzeczy z podłogi i rozrzuconych po salonie. Poprawiła włosy i założyła nogę na nogę.

    – ale szpilki zostają – powiedział Paweł – tego Ci nie daruję

    – ale one mi nie przeszkadzają – powiedziała Magda – zawsze lubiłam je nosić. Mam ich bardzo wiele – dodała i założyła buty ponownie na stopy

    – chyba zrobię sobie listę Twoich szpilek i będę je po kolei odhaczał jako zaliczone – powiedział Paweł

    – jakbym pożyczała od koleżanek to mogłabym mieć inne na każdy dzień w roku.

    Paweł zarzucił jej nogi przez jedną rękę, a drugą ręką chwycił ją w talii i podniósł do góry.

    Magda się zaśmiała, bo zaskoczył ją całkowicie, a jeszcze nigdy nie była tak przez niego noszona. Paweł przeniósł ją do sypialni i położył na łóżko. Podniósł jej nogi do góry, wszedł na łóżko i dorwał się ustami do jej cipki. Zaczął ją całować i przejeżdżać językiem po całości. Po chwili jednak zszedł niżej i dotarł językiem do jej drugiej dziurki. Magda głębiej wciągnęła powietrze. Przeszły ją dreszcze. Uznała, że ten rimming to jednak całkiem fajna zabawa. Na razie przedsmak tego, co ją czeka zapowiadał się bardzo ciekawie. Paweł nie przestawał jej lizać, a Magda z czasem zaczęła jęczeć. Splątała nogi, żeby trzymanie uniesionych było łatwiejsze. Oddawała się przyjemności. Tyłek Magdy był już wystarczająco dobrze stymulowany. Paweł położył nogi Magdy na łóżku, a sam ukląkł w rozkroku. Przyłożył główkę członka do jej tyłka i nawilżył okolice. Magda kupiła żel na stacji benzynowej, ale zostawiła go w torebce. Postanowiła, że jednak po niego pójdzie.

    – mam żel w torebce. Mogę go przynieść – powiedziała Magda

    – to przynieś. Weź jeszcze wodę z salonu – powiedział Paweł

     

    Magda potruchtała do salonu robiąc dużo hałasu stukaniem szpilek. Sama sobie na to zwróciła uwagę, bo sąsiad z dołu mimo, że jest fajnym gościem i Magda go lubiła, mógłby wściekły przyjść na skargę. Przyniosła żel durex’a i podała szklankę wody i żel Pawłowi, a swoją szklankę z wodą położyła na szafce. Magda ułożyła się na łóżku, a Paweł zaaplikował odrobinę żelu na jej tyłek i swojego kutasa. Bardzo dokładnie nawilżył fiuta i wziął się za Magdę. Nie musiało to trwać długo. Jej tyłek był gotowy niemal od razu. Delikatnie pchnął główkę penisa i czuł jak szturmuje lekko zaciśnięte zwieracze. Magda syknęła z bólu, ale Paweł niezrażony kontynuował wpychając raz za razem coraz głębiej. Magda wzdychała i cicho jęczała z bólu, ale na Pawła działało to jedynie podniecająco. Delikatnie wchodził coraz głębiej, aż w końcu uznał, że to najwyższa pora wejść w Magdę do samego końca.

    Przeszedł przez zwieracz i powoli dopychał się do samego końca. Magda zacisnęła oczy i wstrzymała oddech. Nie chciała psuć zabawy Pawłowi. Postanowiła sobie, że choćby nie wiadomo jak bolało i było nieprzyjemne to wytrzyma i nie będzie się opierać. Położyła dłoń na Pawła udzie i poczuła, że Paweł już w całości przylega do jej wypiętego tyłka. Leżeli na łyżeczkę. Paweł powoli poruszał się do przodu i do tyłu. Magdzie wydawało się, że jej tyłek jest już na skraju wytrzymałości i jeden gwałtowniejszy ruch ze strony Pawła mógłby się zakończyć dla niej tragicznie. Mimo wszystko wytrzymała. Musiała jedynie przyzwyczaić się do bólu i do tego uczucia. Paweł nieznacznie wsuwał i wysuwał się z tyłka Magdy, ale ona czuła każdy, nawet najdrobniejszy ruch. Opanowała jęki i teraz jedynie bardzo głośno oddychała. Jedynie mimika twarzy zdradzała jaki ból musi znieść. Pomyślała sobie, że trudno w tym przypadku nie być dziewczyną z drewna, której jedyna inicjatywa w łóżku to jedynie ściągnięcie majtek i wypięcie tyłka. Mimo wszystko postanowiła spróbować coś zadziałać.

    – możemy zmienić pozycję? – zapytała Magda

    – jasne – powiedział Paweł. Penis wyszedł z tyłka Magdy z charakterystycznym mlaśnięciem. Magda dotknęła swojego tyłka, ale poza śliskim żelem niczego tam nie było. Z ulgą stwierdziła, że nie pobrudzili się. Magda przerzuciła nogę przez Pawła. Chwyciła jego członek i nakierowała na tyłek. Tym razem wejście nie sprawiało tyle problemów co wcześniej. Wsunął się w nią bez żadnego problemu, ale Magda zniosła to z niemałym trudem. Głośno wypuściła z siebie powietrze i postanowiła chwilowo przeczekać najgorsze. Oparła ręce o klatkę piersiową Pawła i zaczęła wykonywać bardzo powolne, ale miarowe ruchy. W końcu otworzyła oczy i spojrzała na Pawła. Uśmiechnęła się pomimo ogromnego bólu, bo w wyrazie twarzy Pawła zobaczyla coś, co wydawało jej się zabawne.

    – podoba Ci się? – zapytała

    – jest zajebiście – odpowiedział Paweł – a Tobie jak?

    – cieszę się, że Tobie się podoba – odpowiedziała Magda i ostrożnie zintensyfikowała ruch. Dalej nie uważała tego za nic przyjemnego, ale jej tyłek wydawał już się pogodzić z tym, co się z nim dzieje. Paweł był zachwycony. Leżal wygodnie na łóżku i nie musiał nic robić. Wiedział, że Magda dba jedynie o jego przyjemność, a sama się poświęca. W zasadzie zawsze tak było. I nigdy nie wydawała się być w jakikolwiek sposób pokrzywdzona z tego powodu. Po prostu jej to odpowiadało. Kiedyś sama przyznała, że czerpie satysfakcję z dawania mu przyjemności. Paweł pomyślał, że wszystkie kobiety mogłyby brać z niej przykład. Teraz skupiał się na jej cyckach i twarzy, której mimika była perwersyjnie podniecająca. Cycki natomiast latały mu na poziomie wzroku, więc oprócz ciasnego tyłka oplatającego jego kutasa, mógł też odpowiednio nasycić wzrok. Magda co chwilę rozkręcała się jeszcze bardziej, ale nadal przypominało to tempo seksu pary emerytów. Klepnął jej tyłek na zachętę, ale niewiele to pomogło. Uznał, że skoro Magda jest tak oddana to spróbuje nakłonić ją do większego wysiłku.

    Złapał ją za szyję i pociągnął ją bliżej swojej twarzy. Najpierw pocałował ją w policzek, a później w ucho wyszeptał: – postaraj się trochę szybciej.

    Magda przyspieszyła dużo bardziej. Zmusiła się do tego, chociaż nie była na to gotowa. Ale i tu zaczęły się problemy. Kutas Pawła wypadał z niej raz po raz. Wchodził w nią już bez żadnego problemu, bo tyłek Magdy nie zdążył się jeszcze zacisnąć.

    – wolisz to, czy loda? – zapytał Paweł

    – wolę loda – odpowiedziała Magda bez zastanowienia.

     

    Kontynuacja na cz.7-2

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elba

    Opowiadanie było zbyt długie i byłam zmuszona wrzucić je w dwóch arkuszach. Mam nadzieję, że się spodoba. Pozdrawiam :-*

  • Wyciaganie ojca z nalogu cz.7-2

    – dzisiaj Cię tak szybko nie wypuszczę. Jutro sobota – powiedział Paweł

    – to boli – powiedziała Magda, ale nadal go ujeżdżała. Kutas wychodził niemal do końca i wchodził ponownie. Podbrzusze Pawła było mokre od soczków z cipki Magdy.

    – możemy przerwać – powiedział Paweł

    – nie chcę. Dokończę tak, ale drugi raz już nie dam rady – odpowiedziała i skupiła się na seksie. Intensywniej pracowała tyłkiem. Paweł jednak pozostawał niewzruszony. Magda pomyślała, że jak na pierwszy raz to trwa to zdecydowanie zbyt długo.

    W końcu penis wypadł z tyłka Magdy, a ona opadła wymęczona na tors Pawła. Już nie starała się go włożyć z powrotem.

    – wstawaj. Spróbujemy na stojąco – powiedział Paweł. Zawsze chciał to zrobić na stojąco z panną w szpilkach.

    Magda wstała i podeszła do ściany, oparła ręce i wypięła tyłek robiąc bardzo seksowny łuk na lędźwiach. Paweł wszedł w nią od tyłu, a Magda zaczęła jęczeć. Posuwał ją systematycznie i bezlitośnie. Był już bliski szczytowania i nie zamierzał przestawać ani zwalniać. Złapał garść włosów Magdy i szarpnął w dół tak, że Magda miała twarz skierowaną do góry. Jej jęki stały się głośniejsze. Nie mogła ustać na nogach, więc poprawiła ustawienie nóg, a jedną aż zgięła w kolanie. Paweł jeszcze bardziej podkręcił tempo, ale nie robiło jej to takiej różnicy jak wcześniej.  Poczuła zwolnienie ruchów Pawła i  pulsowanie kutasa. Stali przez moment zdyszani.

    Magda była przyciśnięta do ściany, a Paweł praktycznie całym ciężarem opierał się na niej.

    Kutas Pawła przestał pulsować i zaczynał wiotczeć. Magdy tyłek mimowolnie się zaciskał i wypychał intruza na zewnątrz.

    – fajne uczucie – powiedział Paweł – zaraz mnie wyrzucisz

    – cieszę się, że Ci się podobało. Ja jestem styrana, że masakra – wysapała Magda.

    Tyłek Magdy coraz bardziej napierał, a wiotczejący penis mógł wkrótce przegrać tę walkę. Paweł nie chciał tak szybko rezygnować, więc dosunął się głębiej. Magda jęknęła. Była nadal przyciśnięta do zimnej ściany napierającymi na nią biodrami Pawła. Jedną dłonią trzymał ją za włosy, a drugą za szyję. Magda głęboko wciągnęła powietrze

    – fajną niespodziankę mi dzisiaj zrobiłaś – powiedział – bardzo mi się podobało i chętnie to powtórzę

    Magda głęboko oddychała, ale nic nie powiedziała. Nawet nie za bardzo miała co powiedzieć. Nie była zresztą w pozycji do prowadzenia dialogów. Poczuła, że penis Pawła z wiotczejącego staje się znów naprężony. Ani przez chwilę nie opuścił jej tyłka, a dopiero co w niej szczytował. Mogła się spodziewać, że po tak długim czasie oczekiwania na seks, Paweł będzie chciał się porządnie nacieszyć. Wiedziała, że miał chęć ją zaliczyć jeszcze jak była szesnastolatką. Już wtedy była dość atrakcyjną dziewczyną, o czym często przypominali jej gwiżdżący na jej widok faceci, trąbiący na nią i warczący silnikami kierowcy, czy po prostu komplementujący pod każdym względem menele i budowlańcy. I w sumie od tamtego czasu nic się nie zmieniło. Zainteresowanie jej osobą ze strony mężczyzn nasila się zwłaszcza latem, kiedy Magda podkreśla swoją urodę krótkimi sukienkami, spódnicami i szortami, a niski wzrost kompensuje butami na koturnach i wysokich obcasach. I Paweł też nie był wyjątkiem, o czym Magda doskonale wiedziała. A kiedy tylko była okazja, ubierała się atrakcyjnie specjalnie dla niego. Kusiła go swoim ciałem i przez cały ten czas nabierał na nią coraz większą ochotę. Teraz w końcu ją miał.

    Magda poczuła, że Paweł zaczyna ponownie poruszać biodrami, a jej tyłek zdawał się pogodzić z tym, co go czeka i znów przestał stawiać większy opór.

    – nie dam rady – powiedziała łamiącym się głosem Magda.

    – dasz radę – powiedział spokojnie Paweł – ja tego chcę

    – proszę… – powiedziała cichym tonem

    – ćśśś – szepnął Paweł i przejechał palcem po jej ustach. – masz bardzo seksowny, pociągający tyłek, jesteś młoda i ładna. Ubrałaś się w wyzywającą czerwień i skąpe ciuszki jak dziwka w prezencie dla napalonego faceta. Dajesz mi się przelecieć w dupę, a teraz mi mówisz, że już nie dasz rady? – powiedział Paweł cały czas rytmicznie ją posuwając.

    Magda głośno oddychała przez otwarte usta. Paweł wsunął jej kciuk, który Magda zaczęła ssać. Lewą ręką chwycił ją za zimne od ściany cycki. Magda stała na jednej nodze. Jedną z nóg zgięła w kolanie i wyciągnęła do tyłu. Wyeksponowane seksowne szpilki, jęki Magdy, ssanie kciuka i posuwanie w tyłek sprawiło, że Paweł niespodziewanie doszedł po raz drugi. Pulsujący kutas wrzucał kolejne dawki nasienia prosto w odbyt Magdy.

    Gdy skończył, powoli z niej wyszedł. Tyłek Magdy przyjął to z nieskrywaną ulgą. Odczuwała najpierw delikatne mrowienie, a zaraz potem pieczenie. Zsunęła ze stóp szpilki i najchętniej po prostu padłaby na podłogę.

    – chodźmy pod prysznic – powiedział Paweł i zaprowadził Magdę do łazienki.

    Weszli razem do kabiny prysznicowej, a Magda starała się jakoś dojść do siebie. Ciepłe krople wody przyjemnie smagały jej ciało.

    – wszystko ok? – zapytał Paweł

    – tak, po prostu jestem wykończona. – odparła

    Paweł pociągnął ją za twarz do siebie i pocałował w usta. Magda bardzo delikatnie odwzajemniła pocałunek. Złapał ją raptownie za szyję i zdusił.

    – liczę na to, że jeszcze się mną dzisiaj zajmiesz – powiedział Paweł

    Magda głośno wypuściła powietrze i zamarła z otwartymi ustami.

    – więcej nie wytrzymasz? – zapytał Paweł

    Magda pokręciła głową na boki.

    – jeszcze tylko do buzi i idziemy spać. Obiecuję – wyszeptał Paweł.

    Magda znów pokręciła głową na boki. Była padnięta i czuła się, jakby przez jej jelita przeszedł huragan.

    Nie miała już ochoty nawet na ciągnięcie laski.

    – wiem, że zrobisz wszystko co Ci każę – jego znów nabrzmiały kutas ugodził ją w bok, więc wiedziała, że Paweł nie żartuje. Zdarzały mu się tzw. Hat-tricki, kiedy jednego dnia dochodził trzy razy. Musiała się wtedy naprawdę bardzo napracować. Teraz może jej to zająć co najmniej pół godziny, ale najpewniej dużo dłużej.

    – ok – wyszeptała Magda – wezmę

    – dobrze. Będę czekał w salonie. Spokojnie zajmij się sobą. Teraz załóż białe – powiedział Paweł. Wyszedł z kabiny prysznicowej, zarzucił ręcznik i opuścił łazienkę.

    Magda wyszła spod prysznica i palcami dotknęła swój obolały tyłek. Postanowiła nałożyć odrobinę kremu na podrażnienia nóg po goleniu, bo nie miała nic lepszego do zaaplikowania. Tyłek piekł ją jak poparzony. Była jednak z siebie dumna, że wytrzymała i nie musiała prosić o przerwanie lub spowolnienie. Paweł przecież tak długo czekał na seks, a ona do tej pory nie była do tego przekonana. Niecały miesiąc temu przyszedł jej do głowy seks analny i w sumie długo nad tym się nie zastanawiała. Myślała jednak o pierwszym razie w warunkach domowych lub hotelowych, a nie w samochodzie. Teraz pojawiła się ku temu okazja, więc postanowiła spróbować. Myślała też o tym, żeby w końcu spróbować seksu tradycyjnego i to właśnie z Pawłem, ale ciągle nie była do tego przekonana. Nie wystarczała jej świadomość, że gumka daje 99% zabezpieczenia przed ciążą. Ona bała się tego 1% i ryzyka, że z jakiegoś powodu ktoś dowie się o ich sekrecie. Kiedyś dręczyły ją koszmary, że była w ciąży z Pawłem i lekarz stwierdził konflikt genetyczny płodu i odkrył, że ojcem musi być ktoś blisko z nią spokrewniony. Magdzie nigdy nie dawało to spokoju. Bardzo podobała się jej relacja z ojcem i nie uważała tego za nic nieodpowiedniego. I on i ona byli zadowoleni, a skoro nie robili nikomu krzywdy i są świadomymi ludźmi, to co w tym złego?

    Stanęła przed lustrem i uznała, że jej makijaż strasznie nie ucierpiał i wymaga jedynie drobnych poprawek.

    Po krótkim czasie wyszła z łazienki. Zabrała z salonu swoje czerwone szpilki i schowała je do szafy. Wyciągnęła kilka białych i zastanawiała się, które mogą być odpowiednie. Zdecydowała się na wiązane sandały na szpilce. Zabrała je do swojego pokoju. Dobrała szybko białe stringi i białą spódniczkę. Postanowiła, że całkowicie zrezygnuje z biustonosza i koszulki. Oplotła paski butów na łydce i starannie związała. Wyszła z pokoju i udała się do salonu. Paweł ocenił ją wzrokiem i widać było, że był usatysfakcjonowany. Jego członek pomimo dwóch orgazmów tego wieczoru wydawał się tylko na nią czekać. Stał w pełnej gotowości.

    – zamęczysz mnie dzisiaj – powiedziała Magda

    Paweł wezwał ją gestem do siebie, a Magda podeszła i uklękła na kanapie. Poprawiła włosy i nachyliła się nad członkiem biorąc go z wyczuciem do buzi.

    Paweł westchnął.

    – muszę się na Tobie wyżyć – wyznał

    – o jezu, aż tak…? – zapytała Magda

    Paweł położył jej dłoń na głowie i nie pozwolił dojść do słowa.

    – przez ostatni czas byłem dość zajęty, poza tym nie chciałem odciągać Cię od przygotowania do matury i końca roku. Mimo to knułem jak pozbyć się matki z domu na jakiś czas, bo chodziłaś mi po głowie każdego dnia – wyznał Paweł

    – cholernie kusisz mnie swoimi tekstami, że lubisz brać do buzi i nie mogę się powstrzymać – dodał

    – podoba Ci się, jak tak mówię? – zapytała Magda

    – no pewnie – powiedział Paweł

    – mówiłam szczerze i poważnie, że lubię – powiedziała Magda pięknie się uśmiechając – ale mimo spraw i obowiązków musisz trochę czasu mi poświęcać. Ja bez tego nie mogłam się na niczym skupić – dodała

    Paweł wygiął się w łuk z rozkoszy. Magda potrafiła zająć się facetem, ale wiedziała też, że kręcą ich wyuzdane dziewczyny. A jej podobało się dominujące podejście z jego strony i zdecydowanie. Lubiła tą stanowczość, chwytanie za szyję, szarpanie za włosy, dwuznaczne teksty.

    – jak często chcesz spotykać się na loda? – zapytał Paweł

    – tak jak wcześniej. Było dobrze – powiedziała Magda

    – codziennie? – zapytał Paweł  – niegrzeczna z Ciebie dziewucha

    – lepiej codziennie, niż raz na tydzień albo rzadziej  – odpowiedziała Magda.

    Pawłowi bardzo spodobały się te wyznania. Samym słuchaniem tego mógłby osiągnąć orgazm. Miał już kilka planów wobec Magdy. Kiedyś obiecała mu, że postara się go zadowolić nie wkładając penisa do ust i bez pomocy dłonią, poprzez samo lizanie jajek.  Bardzo kręciły go takie deklaracje. Uznał, że przez te kilka dni będzie miał okazję wdać się z nią w brudną rozmowę i może uda mu się spełnić kilka swoich fantazji erotycznych. Jego córka doskonale sprawdzała się w roli kochanki. Chętnie pozbyłby się żony z mieszkania.

    – zaraz dojdę – powiedział Paweł. Trochę to już trwało, ale on całkowicie stracił poczucie czasu.

    Magda jak zwykle na to hasło zintensyfikowała tempo.

    – poczekaj – powiedział Paweł – trochę zwolnij i powtórz mi parę razy, że lubisz to robić

    – wariat – powiedziała Magda i zaczęła się śmiać.

    – no dobra – powiedziała po chwili.

    Pochłonęła ustami jego penisa w całości kilkukrotnie i na chwilę go wypuściła.

    – potrzebowałam tego – powiedziała.

    Znów zabrała się do roboty i po chwili przerwała

    – sprawia mi to przyjemność

    I powtarzała tak parokrotnie robiąc przerwy na wypowiadanie słów, które miały podniecać Pawła

    – uwiebiam robić Ci loda

    – lubię być do tego wykorzystywana

    – podoba mi się, kiedy kończysz w moich ustach

    – lubisz połykać? – zapytał Paweł

    Magda parę razy przejechała ustami po jego fiucie i powiedziała

    – lubię. Zawsze to robię

    Przejechała językiem po całej długości

    – mam nadzieję, że codziennie będziesz z tego korzystał

    Paweł już więcej nie potrzebował. Chwycił ją za głowę, żeby nie przerywała i spuścił się jej do buzi. Kiedy skończył, Magda wyssała z niego to, czego nie dał rady wyrzucić do końca i wszystko połknęła. Przejechała języczkiem po główce i wzdłuż całej długości kilkakrotnie. Kiedy skończyła, dodała

    – a wszystko co powiedziałam, jest prawdą – i puściła mu oczko

    Paweł odsapnął zmęczony. Było już grubo po północy.

    – zbiorę siły na jutro. Możesz mi tak mówić za każdym razem – powiedział Paweł

    – jutro twoja kolej. Jak mnie pochwalisz to może będę się bardziej starać – odpowiedziała Magda zalotnie

    – kuś mnie bardziej to przełożymy to na jeszcze dziś.

    – powiedział Paweł z uśmiechem

    – to może ja już lepiej pójdę spać – powiedziała Magda – dobrej nocy

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elba

    Seria powoli dobiega końca. Napiszę jeszcze część ósmą i dziewiątą, która prawdopodobnie będzie epilogiem. Jak mnie nakłonicie to może skończę na dziesiątej. Niestety moje opowiadania nie cieszą się takim zainteresowaniem jak konkurencyjne o tematyce trans i gejowskiej. Może nie trafiam w tutejsze klimaty albo po prostu jestem grafomanką. W każdym razie mam w planach jeszcze dwie serie. Z całej trójki jedna będzie moją historią, jedna jest autentyczna, ale zasłyszana z drugiej ręki, a jedna jest oparta o moje własne dopowiedzenia i może być bardzo prawdopodobna, ale nie musi. Pozdrawiam i całuski :-*

  • Asystentka Agnieszka cz.2

    W drodze do samochodu minęło mnie kilka osób, ale zauważyłem tylko krótkie obojętne spojrzenia. Wiadomo, Warszawa. Tu coraz mniej ludzi dziwi. Zapakowałem torby do bagażnika i usiadłem za kierownicą. Teraz tylko przepisowo i bez żadnych niespodziewanych wydarzeń dojechać do domu. Spotkanie z policją nie byłoby zbyt ciekawe w tym stroju.

    Po jakimś czasie przyzwyczaiłem się do operowania pedałami w butach na obcasie. Na szczęście po drodze było spokojnie i tak dojechałem do domu. Mieszkałem w leniwym podwarszawskim miasteczku w dzielnicy domków jednorodzinnych. Tuż po południu ruch był wręcz zerowy, tak więc nikt z sąsiadów mnie nie zauważył. Zaniosłem pakunki do domu. Jeszcze kilka godzin temu zrzuciłbym z siebie te damskie ciuszki od razu, ale prawdę mówiąc nieco do nich przywykłem i tak bardzo mi nie przeszkadzały.

    Usiadłem i zacząłem rozmyślać. Co teraz? Przecież tak będzie trzeba spędzić co najmniej 10 godzin wśród ludzi…to nie może się udać. Ktoś musi mi w tym pomóc, ale kto… Tylko jedna osoba mi przychodziła do głowy. Anka z pracy… Zadzwoniłem szybko, odebrała od razu.

    – Cześć, ale dzień, co? – od razu zaczęła

    – No tak, słuchaj, będę miał do ciebie ogromną prośbę…

    – No dawaj, śmiało…

    Pokrótce streściłem jej, co teraz mnie będzie czekać, jakie warunki postawiła Klaudia.

    – Cieszę, się, że do mnie się zwróciłeś z tym. Nie mamy zbyt wiele czasu do poniedziałku, ale powinno się udać coś z tego zrobić. Słuchaj, czy masz na sobie jeszcze te ciuszki, które Klaudia kazała ci założyć?

    – No tak…

    – Bardzo dobrze, nie zdejmuj ich, przyzwyczajaj się do nich. Jeszcze jedno…

    – No słucham cię?

    – Droga Agnieszko, zacznij przyzwyczajać się do swojego nowego imienia. Nie możesz się pomylić, stosuj odpowiednie końcówki już teraz, zrozumiałaś kochana?

    – No zrozumiałam…

    – Świetnie, w takim razem przyjadę do ciebie coś koło dwudziestej, pa pa Agniesiu.

    – Pa Pa, do zobaczenia Aniu…

                    Rozłączyłyśmy się.

    Spojrzałam na zegarek, jest dopiero druga po południu, Ania będzie za sześć godzin….

    Wreszcie usłyszałam dźwięk silnika, Ania przyjechała punktualnie. Wyszła z samochodu z kilkoma torbami…

    – Cześć Agniesiu, mam nadzieję że się nie nudziłaś. Pocałowała mnie w policzek jak przyjaciółkę.

    – Nie, nawet czas mi szybko zleciał. Nie była to prawda, nie wiedziałam co z sobą zrobić.

    – Pokaż, co ona ci dała. Ania wzięła torbę z napisem „poniedziałek”. Wyjęła bieliznę, czarne szpilki, czarną skórzaną spódniczkę mini, białą bluzkę i czarny pasek. Popatrzyła na metki i pokiwała głową z uznaniem.

    – No tanie rzeczy to nie są. Kupiła, raz założyła i tyle. Prawdę mówiąc Agnieszko, trochę zazdroszczę ci tych ciuchów. Gust to ona ma. Co my tu jeszcze mamy?

    Wyjęła z torby korek analny i coś przypominającego pas cnoty.

    – No proszę, zawsze wydawało mi się, że jest trochę zakręcona.

    Następnie wyjęła dwie silikonowe imitacje piersi.

    – Miseczka C. Bardzo dobrze. Pasuje do twojej figury.

    Nic nie mówiłam, bo i o czym?

    – O co tu jeszcze mamy? Wyjęła coś co przypominało penisa na pasku. Była to tego przyczepiona kartka.

    – „To do ćwiczeń, musisz mieć wszystkie umiejętności asystentki” – Ania przeczytała na głos.

    – Nie no, to chyba jakaś przesada?

    – Eee tam, zwykły strap-on. Pewnie widziałaś setki filmów na ten temat, teraz zobaczysz jak to jest z drugiej strony – zaśmiała się Ania.

    – Jakoś mi nie jest do śmiechu – odparłam z zaciśniętymi zębami.

    – Nie mamy dużo czasu, musimy się od razu zabrać do pracy. Zdejmij z siebie wszystko.

    Posłusznie zdjęłam ubrania.

    – Pochyl się Agnieszko, muszę ci wyjąć korek.

    Posłusznie oparłam się o biurko. Ania powoli wyjęła korek, poczułam ulgę.

    – Teraz idź wykąp się w gorącej wodzie i spróbuj usunąć wszystkie włosy. Nie martw się, jak coś zostanie, poprawimy.  Załóż tylko te majteczki.

    Niecałą godzinę później stałam przed Anią, gładka jak nigdy. Ania obejrzała mnie dokładnie. Poprawiła to i owo.

    – Siadaj tutaj. Uważaj dokładnie co będę robiła. W poniedziałek jeszcze ci pomogę, ale od wtorku już musisz sama to robić.

    Po kolei nakładała kolejne warstwy makijażu objaśniając dokładnie co i jak trzeba zrobić.

    – Widzisz ile czasu musimy zużyć, żeby się podobać? Zapytała z przekąsem.

    Nałożyła mi następnie perukę na głowę. Ciemne włosy sięgały mi do ramion.

    – Teraz Agnieszko założymy korek.

    – Czy to konieczne? Zapytałam z lekkim strachem.

    – Tak, Agnieszko, musisz się przyzwyczajać. Oprzyj się i wypnij pupę – powiedziała władczo.

    Posłusznie to zrobiłam. Powoli w odbyt wsunęła mi korek.

    – No, grzeczna dziewczynka – powiedziała z satysfakcją.

    – Wstań. Teraz pas.

    Zapięła mi pas cnoty upychając to i owo, żeby dobrze się ułożyło. Zapięła go na małą kłódkę.

    – Kluczyk na razie zatrzymam, dostaniesz go w poniedziałek rano – powiedziała tonem który nie zachęcał do dyskusji.

    Następnie przytwierdziła mi protezy piersi. Założyła biały stanik.

    – Załóż rajstopy, tu już chyba masz praktykę.

    Posłusznie założyłam czarne cienkie rajstopy. Potem białą bluzkę.

    – Załóż buty, uważaj to trochę wyższy obcas.

    Usiadłam na krześle, założyłam szpilki, wstałam, trochę przez moment straciłam równowagę ale udało się nie przewrócić. Ania zaśmiała się głośno.

    – Widzisz kochana, to nie takie proste, ale się przyzwyczaisz. Na koniec spódniczka.

    Uklękła przede mną. Powoli wsunęła mi spódniczkę.

    – Prawdziwa skóra, zobacz jaka miła w dotyku, dotnij swojej pupci.

    Faktycznie, to nie były tanie rzeczy. Na koniec przepasała mnie paskiem.

    – No dobra, chodź do lustra.

    Poszłam do przedpokoju. W lustrze ukazała mi się fajna laska. Jak ona to zrobiła? Gdyby nie pas cnoty pewnie bym na swój widok dostał wzwodu…

    – Widzę, że ci się podoba. Mi też. Zawsze lubiłam bawić się lalkami w dzieciństwie. Ubierać, przebierać i tak dalej. Nigdy nie myślałam, ze będę miała lalkę takich rozmiarów –  powiedziała filozoficznie.

    Klepnęła mnie mocno po tyłku.

    – Teraz nauczymy się chodzić. Pamiętaj, ramiona do tyłu, piersi do przodu, głowa wysoko. No, ruszaj!

    Przez jakieś pół godziny czułam się jak modelka na wybiegu. Ania patrzyła dość krytycznym wzrokiem. Co i raz dostałam klapsa jak coś poszło nie tak. Ale chyba nie było źle, przynajmniej tak mi się wydawało.

    – No, całkiem dobrze. Na pewno nigdy tego nie robiłaś? Wychodzi ci to bardzo naturalnie – powiedziała z zadowoleniem.

    – No dzięki, faktycznie można się przyzwyczaić – odparłam dość pewna siebie.

    – Teraz zobacz jak się siada. Kolana razem, piersi do przodu, nie garb się! No lepiej. Siedź tak i nie ruszaj się przez jakiś czas. Ja się muszę teraz trochę przygotować do następnego punktu szkolenia. Zaraz wracam.

    Ania zniknęła w sypialni. Za jakiś kwadrans drzwi się otworzyły. Takiej Ani jeszcze nie znałem. Miała na sobie czarny lateksowy kombinezon, białe kozaki na wysokim obcasie sięgające ponad kolano, do pasa miała przypięty ten strapon, który dostałam od Klaudii do ćwiczenia, w ręku czarny bat.

    Ustała kilka metrów ode mnie w lekkim rozkroku.

    – Agnieszko, proszę do mnie, tutaj! Batem wskazała miejsce tuż przed nią.

    – Grzeczne suczki chodzą na czworakach, pamiętaj!

    Posłusznie zbliżyłam się do wskazanego miejsca. Szybki świst przeszył powietrze – bat wylądował z dużą prędkością na mojej pupie. Jęknęłam cicho.

    – Za wolno ci to szło, ale popracujemy nad tym! Teraz zajmij się mną. Trzymała gumowego penisa w ręku.

    – Wzrok na mnie cały czas, zaczynaj suko!

    Posłusznie patrząc się w oczy Ani objęłam jej kształtny tyłek oburącz i zaczęłam robić loda.

    – Co to jest? Kolejne dwa baty wylądowały na mojej dupie.

    – Masz wziąć całego do buzi, postaraj się!

    Powoli, na początku ksztusząc się udało mi się to. Powolnymi ruchami obciągałam gumowe dildo.

    – Kto ci kazał przerwać! Kolejny bat wylądował na dupie.

    – Skończysz jak powiem!!!

    Po jakiś 10 minutach w końcu kazała przerwać.

    – Wstań! Posłusznie wstałam. Pocałowała mnie w usta.

    – Wiesz musiałam taka być, inaczej być się zbyt długo uczyła a nie mamy za dużo czasu.

    – OK, rozumiem, jak było?

    – Na pierwszy raz całkiem nieźle. Na pewno tego nigdy nie robiłaś?

    – Nie no, nigdy…

    Prawdę mówiąc nie czułam strachu tylko lekkie podniecenie i zadowolenie.

    – No to jeszcze jedna rzecz na dzisiaj.

    Wzięła krzesło i postawiła go na środku pokoju.

    – Usiądź sobie wygodnie – zadysponowała. Zrobiłam to, co chciała.

    Po chwili przyszła z kilkoma kłębkami białej liny.

    – Musisz poćwiczyć na wypadek, jakby Klaudia chciała cię związać.

    – Związać? Na pewno to jest niezbędne? Powiedziałam z lekkim niepokojem w głosie.

    – Zaufaj mi Agnieszko. Tak będzie lepiej. Może się przydać w przyszłości.

    – No, dobrze, skoro nalegasz. Powiedziałam z rezygnacją.

    – Ręce do tyłu!

    – Tylko nie za mocno – poprosiłam.

    – Tyle ile będzie konieczne – powiedziała tonem nie znoszącym sprzeciwu.

    Szybko związała mi ręce w nadgarstkach.

    – Kolana i stopy razem!

    Najpierw związała mi nogi w kostkach, potem nad kolanami.

    – Może już starczy – powiedziałam błagalnie widząc, że przygotowuje kolejny kłębek liny.

    – Powiedziałam – tyle ile trzeba! Ton je stał się bardzo ostry.

    Przywiązała mnie do oparcia na wysokości moich piersi. Odeszła trzy kroki dalej i zaczęła się mi przyglądać, jakby patrzyła na jakieś dzieło sztuki.

    – No, nieźle to wyszło, do twarzy ci z tymi linami.

    Podeszła do mnie, pocałowała w usta.

    – Teraz siedź tak przez 30 minut. Nie wierć się! Baw się dobrze – powiedziała na koniec.

    Niby jak. Zrobiła to bardzo dokładnie. Nie mogłam się ruszać. Chyba to nie był jej pierwszy raz…

    Po pól godzinie wróciła.

    – Słuchaj, zmiana planów. Muszę teraz gdzieś pojechać. Nie mam teraz czasu się tobą zajmować, dlatego zostaniesz tak jak teraz jeszcze przez jakiś czas.

    – Zwariowałaś? Krzyknęłam z przestrachem. Rozwiąż mnie chociaż!

    – Nieee. Tak mi się lepiej podobasz. Trochę za dużo hałasu tylko robisz, poczekaj moment.

    Wróciła z kneblem – czerwoną kulką.

    – Buzia szeroko, już!

    Posłusznie otworzyłam usta. Czerwona kulka została dokładnie w nich umieszczona.

    – Głowa do dołu.

    Zapięła knebel z tyłu na pasek.

    – No i od razu lepiej! Suczki ust używają ust tylko do jednej rzeczy i nie jest to mówienie!

    – Mmmmmph? – niewiele więcej mogłam wydobyć. Coś mi tu zaczęło się nie podobać, ale było już za późno.

    – Sprawy tak się mają. Od teraz jesteś ekskluzywną własnością moją i Pani Klaudii. Mamy pod kontrolą całe twoje zachowanie, nie masz żadnych praw, tylko obowiązki. Za nieposłuszeństwo są kary, za dobre zachowanie nagrody, ale nie ukrywam, że tych pierwszych będzie dużo więcej. Jedyne słowa, które możesz wypowiedzieć to „Tak Pani Klaudio” i „Tak Pani Anno”. Zrozumiałaś, suko?

    Pokiwałam głową, bo i co miałam zrobić.

    – Teraz tu zostaniesz do jutra. Mała podpowiedź – nie próbuj się uwolnić, bo liny tylko będą się mocniej zaciskały. Mam jeszcze duży zapas lin i kilka knebli i twoja sytuacja może być dużo gorsza, tak więc doceń to co masz teraz. Pa pa suczko, do jutra.

    Zamknęła za sobą drzwi.

    Ja czułam się dziwnie. Niby zła na siebie za swoją naiwność, bezradna i załamana, ale też lekko podniecona i czekająca z niecierpliwością co będzie dalej.

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka

    Część pierwsza jest na tym portalu. Można ją również odsłuchać w wersji audio czytaną pięknym damskim głosem. Dostępna na soundcloud, w wyszukiwarce należy podać tytuł.

  • Pieskie zycie cz. 1

    Od dziecka wychowywałem się w normalnej rodzinie, właściwie nigdy niczego mi nie brakowało, a rodzice zawsze wykazywali wobec mnie ogromne zrozumienie i wspierali. W pewnym momencie zdałem sobie jednak sprawę, że moje młodzieńcze życie zmierza donikąd i postanowiłem to zmienić. Nie mam pojęcia skąd, ale od zawsze do działania potrzebowałem niemałej motywacji i to najlepiej fizycznej. Wiedzieli też o tym doskonale moi bliscy, który, kiedy tylko pojawiła się odpowiednia okazji, potrafili przy pomocy konkretnych narzędzi wymierzyć mi sprawiedliwość. Pewne często i czułem ból, a ślady zdarzało się nosić przez kilka dni, ale jednocześnie wiedziałem, że kary, które otrzymuje, są zasłużone.

    Pewnego czwartku zapowiadała się wywiadówka i nadchodziło to, co nieuchronne. Mama często wspominała w żartach, żebym szykował tyłek, bo jak wróci z wywiadówki, to mi go przetrzepie.

    Tak jak wspomniałem, z reguły były to żarty, ale tego dnia wiedziałem, że jej słowa mogą zamienić się w końcu w czyn. Moje oceny w tym semestrze nie było powalające, mówiąc bardzo delikatnie. Do tego dochodziła kwestia dobrego zachowania, a w zasadzie jego brak. Niedawno zarobiłem uwagę za bójkę z kolegą, do tego coraz częściej zdarzało mi się nie zmieniać obuwia, co wychowawczyni również skrzętnie w swoim dzienniczku notowała. Tak więc nazbierało się tego co niemiara, że to co nadejdzie dzisiejszego wieczoru, może okazać się dla mnie bolesne. Jeszcze z samego rana założyła do pracy swój brązowy, skórzany pasek.

    Zobaczyła, że się na niego gapię i ponownie postanowiła sobie zażartować.

    – Coś nie tak Daniel? Spodobał Ci się mój pasek? Dziś wieczorem być może bliżej się poznacie, choć mam nadzieję, że mój synek nic nie narozrabiał, a ja będę z niego dumna na wywiadówce.

    Powiedziała to, po czym zaśmiała się i wyszła, a byłem tego dnia niemalże przekonany, że tym razem mówi poważnie, a na mnie czeka wieczorem zasłużona kara.

    To co nieuchronne powoli nadchodziło, mama zadzwoniła do mnie zaraz i wyraźnie rozemocjonowana powiedziała, że zaraz wraca i ma mnie zastać w domu, bo musimy porozmawiać.

    Rzeczywiście czekała nas rozmowa z powodu moich niedociągnięć w kwestii edukacji. Weszła jednak dziwnie spokojna, dlatego myślałem, że tym razem jednak mi się upiecze. Nic z tych rzecz…

    – Powiedź mi Daniel, co to jest? Masz właściwie same trójki i czwórki, a o zachowaniu nie będę wspominała. Chodzisz na korepetycje z matematyki, a tu ledwo trója. Angielski to samo. Tak przecież nie może być. My sobie wypruwamy żyły, a ty to bagatelizujesz. Do zakończenia półrocza został jeszcze ponad miesiąc i mam tu widzieć poprawione oceny. Zrozumiano?

    – Tak mamo, zrobię co w mojej mocy – odpowiedziałem lekko zmieszany.

    – Mam nadzieję, a teraz marsz do swojego pokoju i tam do kąta – powiedziała – Aha i spodnie nie będą ci do niczego potrzebne. Nie chciała tego robić, ale zmuszasz mnie do tego.

    – Słucham – zapytałem zaskoczony.

    – Czego nie rozumiesz, zostawiaj spodnie, a ja zaraz u Ciebie jestem. Należy Ci się kara za to, czego nasłuchałam się na Twój temat na wywiadówce. I nie próbuj protestować, bo dostaniesz więcej. Zadzwonię tylko do ojca i ustalimy, jaka liczba będzie adekwatna. A teraz marsz do swojego pokoju – wskazała palcem.

    Nie zostawiono mi zbytnio pola do negocjacji. Maszerowałem więc do swojego pokoju półnagi i zrezygnowany, wiedząc, co zaraz nadejdzie. Po przekroczeniu progu przyjąłem pozycję w kącie z rękami na karku i czekałem na mamę. Minuty dłużyły się w nieskończoność, ale w końcu przekroczyła próg. Wyjęła energicznym ruchem ze szlufek swój skórzany pas i powiedziała, bym nieco się pochylił i zaczęła wymierzać karę, jednocześnie prawiąc mi kazanie.

    – Ustaliliśmy z ojcem, że skończyły się przelewki – trzask – bardzo poważnie nadszarpnąłeś nasze zaufanie – trzask – wierzyliśmy, że jesteś mądrym chłopem – trzask, trzask – ale ty pokazałeś, że jesteś tylko zwykłym gówniarzem – trzask. Nastąpiła krótka przerwa. – Więc od teraz będziemy traktować cię jak gówniarza. Rozmawiałam jeszcze z twoją panią wychowawczynią Danielu i również udzieliłam jej prawa, że jeśli będzie trzeba, ma prawo doprowadzić Cię do porządku w taki sposób, jaki uzna za słuszny. Zbyt rzadko dostawałeś kary, ale o to się martw, zmieni się. Od teraz każde przewinienie będzie wiązało się z konsekwencjami. Choćbym miała połamać pas na twojej dupie, to odpowiednio cię wychowam.

    Na moje pośladki spadło kolejne pięć bardzo mocnych pasów, a ja zacząłem mieć łzy w oczach, co nie umknęło uwadze mamy.

    – Teraz płaczesz? A pomyśl, jak ja się tam czułam – trzask – chodzisz na wszystkie korepetycje, a efektów z tego żadnych – trzask. Ale ja się za ciebie wezmę i zobaczysz, co to wychowanie – trzask.

    W tym momencie w pokoju zapanowała cisza, a jedyny dźwięk to brzęk klamry od paska, który ponownie pojawił się w spodniach mamy.

    – Usiądź – powiedziała mama – teraz już na spokojnie. Od teraz twoje wychowanie ulegnie zmianie, będziesz dostawał ode mnie kary, ale to nie wszystko, bo planujemy wysłać cię na święta do ciotki ze śląska. Zaczerpniesz ich kultury, a poza tym ona dobrze zajmie się twoim wychowaniem. Jej dzieci chodzą jak w zegarku. Są ułożone i odnoszą sukcesy, a nam zależy, żebyś również miał dobre życie, dlatego pora się za ciebie wziąć. Po tych słowach mnie przytuliła, ucałowała w policzek i opuściła pokój, a ja zastanawiałem się, jaka czeka mnie przyszłość.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Daniel Wolski

    opowiadam moje historie 

  • 4.Wspomnienie.

    Leżałam na kanapie z kubkiem gorącej herbaty w ręku, pogrążona w myślach. Na głośniku leniwie płynął kawałek „Words” zespołu Low. Gdy zamykałam oczy wszystko wracało. Widziałam ujeżdzającą mnie Ash. Jej rozchylone wargi, płynnie poruszające się biodra. Niemalże nadal słyszałam jak cicho pojękuje i czułam ucisk jej dłoni opierających się na moich żebrach. Najwspanialszy był jednak wzrok Nel. W jej oczach była autentyczna fascynacja. Nie potrafiłam zrozumieć ich relacji, ale też nawet nie próbowałam tego robić. Cieszyłam się, że postanowiły włączyć mnie do swoich zabaw. Podniecała mnie ich otwartość.
    Byłam szczęśliwa mimo, że bolał mnie praktycznie każdy centymetr ciała. Odłożyłam kubek na stolik kawowy i rozmasowując obolałe po długim i mocnym krępowaniu nadgarstki zaczęłam zastanawiać się co dalej. Czy to był tylko jeden wybryk? A może chciałyby robić to częściej? Odpowiadał mi poziom ich dominacji, byłabym w stanie to nawet odrobinę podkręcić. Myślę, że zgodziłabym się, gdyby padła taka propozycja z ich strony.
    Może powinnam do nich napisać? Nieee. To fatalny pomysł.
    Campdogzz – Sorceress. Ohh. Weszłam na wyższy poziom relaksu.
    Dotknęłam policzka, który wczoraj płonął żywym ogniem po uderzeniu Ash. Na tę myśl przeszył mnie bardzo przyjemny dreszcz. Wsunęłam rękę w spodnie i poczułam jak bardzo podniecało mnie samo myślenie o tej nocy. Zamknęłam oczy. Dotykałam się myśląc o Ash i Nel. O tym jak cudownym uczuciem jest czuć na sobie tyle rąk, które błądzą po całym ciele pieszcząc każdy centymetr mojego ciała.
    Billie Bossa Nova. Mój algorytm na spotify jakby wiedział co właśnie robię i czego mi potrzeba. Pieściłam się delikatnie, gdy nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Kompletnie się tego nie spodziewałam, tak się wystraszyłam, że prawie spadłam z kanapy. Podeszłam do drzwi i zajrzałam przez judasza. Kam. Ohh.
    -Nadal się złościsz? – powiedziała ze skruszoną miną, gdy otworzyłam drzwi.
    -Właź.
    Gdy drzwi się zamknęły za nami od razu przywarłyśmy do siebie i zaczęłyśmy całować. Tęskniłam za tymi pełnymi ustami. Czułam jak uśmiecha się nie przestając pieścić mojego języka swoim.
    -Czy to oznacza, że nadal mnie chcesz?
    -Tak Skarbie, tylko pozbądź się starego z domu, ile mam na Ciebie czekać? – powiedziałam pół żartem pół serio.
    -Jeszcze tydzień i będę cała Twoja.
    -Ile mamy czasu? – rozmawiałyśmy między pocałunkami.
    -Godzinę. Poszedł na siłownię.
    Wsunęła rękę między moje nogi i jęknęła.
    -Ależ jesteś mokra!
    Uśmiechnęłam się.
    Kam na chwile znieruchomiała.
    -Czekaj czekaj.- Rozejrzała się po mieszkaniu. -chillująca muzyka, zasunięte rolety… Czy Ty właśnie się masturbowałaś???
    Zaczerwieniłam się.
    -Przychodzę w samą porę – Przygryzła dolną wargę, złapała mnie za rękę i zaprowadziła na kanapę.
    Zdjęłam jej koszulkę. Nie miała na sobie stanika. Ahhh. Wspaniały widok. Zaczęłam ssać jej sutki, gdy wygięła się z rozkoszy zachwyciłam się widokiem pięknej szyi. Jej wystające obojczyki doprowadzają mnie do obłędu. Nie mogłam oderwać od nich ust. Mój język wariował na jej ciele.
    -Tęskniłam za Tobą – wyszeptałam jej prosto do ucha a Kam uśmiechnęła, wzięła moją twarz w dłonie i pocałowała tak namiętnie, że świat na chwilę zawirował.
    Nie pozostając dłużna zdjęła mi koszulkę i cały czas całując zaczęła ściągać mi spodnie. Zacisnęła rękę na moim pośladku a ja mimowolnie lekko wzdrygnęłam się z bólu. Spojrzała na nie i przerażona zapytała:
    -Kaś jesteś cała posiniaczona! Co Ci się stało?
    -Nic takiego, poślizgnęłam się ostatnio na mokrych schodach. Wiesz jak szybko robią mi się siniaki. – Byłam pod wrażeniem tego, że potrafiłam na poczekaniu wymyślić wiarygodne kłamstwo.
    Przyjrzała mi się badawczo.
    -mówiłam w spółdzielni, żeby upomnieli te nowe sprzątaczki, odwalają tu jakąś amatorkę! – oburzyła się. – a Ty uważaj na siebie sieroto.
    -Tak tak. – ufff. Nie lubię kłamać, ale ostatnie czego mi trzeba to dramat.
    Rozdzwonił się telefon Kam. Artur.
    -Nie mam dziś weny, wracam do domu. Chcesz coś ze sklepu? – powiedział radośnie.
    -Tak, kup mi wino. – Powiedziała by zyskać na czasie i spojrzała na mnie przepraszającym wzrokiem. Zabawne, nawet nie byłam zła. Czy wyrzuty sumienia przeze mnie przemawiają?
    Ubierając bluzkę podeszła i raz jeszcze mnie pocałowała. Mokry, głęboki pocałunek. Ahhh. Błagam zostań….
    Już otwierała drzwi, gdy nagle odwróciła się i powiedziała:
    -Rozmawiałaś może z Ash i Nel?
    -Nie. – powiedziałam krótko.- Dlaczego pytasz?
    -Bo nasze ostatnie spotkanie było dość hmm… niestandardowe, chciałam wybadać jakie są nastroje.
    -Napisz do nich, ja nic nie wiem.-odparłam.
    Uśmiechnęła się i wyszła.

    Ahhhh. Czuje się jak potwór.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    untitled
  • Przypadkowe kolezanki z klubu disco

    Poznałem Kaśkę i Ankę na dyskotece. Stawiałem im drinki jakie chciały. Obie tańczyły ze mną. A gdy szedłem do kibla szły też. Wyjmowały mi penisa i zachwycały się tym jak sikam. Były pocałunki i wspólnie robiły mi loda. Po prostu odlot. Za którymś jednak razem dobrały się do mnie nim weszliśmy do kabiny. Byłem sporo pijany i nie robiło mi różnicy, czy ktoś patrzy. Stałem pośrodku przed pisuarem a one opuściły mi spodnie na kostki i trzymały mi fiuta bym się wysikał. Potem publicznie mi ssały.

    Sporo facetów nie odrywało oczu. Ja czułem się bosko. Zataczałem się pewnie mamrocząc coś.

    Po imprezie  spotkaliśmy się na mieście. Zaproponowały mi  wyjazd na mazury. We troje. Zgodziłem się.

    Rozmowy o seksie podczas jazdy spowodowały, że koleżanki się zaspokajały pomagając sobie wzajemnie. Mój fiut również  został wydobyty i podczas jazdy zabawiały się nim na zmianę. Bardzo mnie to podniecało i zauważyłem, że orgazm podczas jazdy jest tak samo porywający, jak i bardzo groźny. Omal nie zjechałem kilka razy do rowu. Jazda autem z szortami na kostkach jest niebezpieczna. A podczas orgazmu można stracić panowanie nad autem.

    Domek był wynajęty na tydzień. Ja oczywiście byłem sponsorem. Pojechaliśmy moim autem. Nad jeziorem było cztery domki. W dwóch skrajnych byli starzy po 40. Do dyspozycji mieliśmy duży pokój i aneks kuchenny, oraz łazienkę i sypialnię. W dużym pokoju był narożnik. Dziewczyny go rozłożyły i pościeliły. Właściwie  chwilę potem leżałem nago. Pieściły mnie wszędzie.

    To był tydzień seksu. Niewiele jadaliśmy. Jakieś owoce, konserwę. Ale seks był wciąż. Po dwuch dniach nie ubieraliśmy się zupełnie. Lekko osłonięty taras dawał nam nieco prywatności. Pewnie parki z sąsiednich domów widziały co wyrabiamy, ale nie zwracaliśmy na nich uwagi. Pieszczoty były wciąż. Na tarasie, na barierce, na każdym łóżku.

    Seks na przebudzenie i na dobranoc. Seks nocą z jedną z nich, niby ukradkiem przed drugą. Aż w końcu w moich jądrach nie nadążyłem produkować spermy. Stał mi jednak więc ruchałem by nie dopuszczać do nadmiernego pobudzenia i wytrysku. Dobrze, że mieliśmy smarowidła do seksu.

    Wówczas odkryliśmy nowe miejsce. Na początku szuwary. Dymałem je w różnych pozycjach na zmianę. Potem pusta plaża, bo sąsiedzi może zgorszeni wyjechali. Leżenie nago i ruchańsko.

    Gdy już woda szuwary i piach nie były w stanie dać mi podniecenia, dziewczyny poszły do sklepu i przyniosły niby jedzenie. Marchewkę, banany, konserwy.

    Zostałem umocowany twarzą do łóżka w sypialni. Pod biodra włożono mi poduszki. Cienka i długa marchewka została umyta i obrana a następnie włożyły mi ją w odbyt. Nie byłem zachwycony. Mocowanie rąk i nóg było pewne, mimo pewnego niedoświadczenia dziewczyn. Zostałem wyruchany marchewką. Musiałem też lizać podczas penetracji odbytu ich cipki.

    Z dzisiejszej perspektywy, uważam, że było to miłe uczucie. Pierwszy raz miałem orgazm po stymulacji prostaty. I to nie byle jaki orgazm. Telepało mną jak bym miał atak padaczki. Spermy nie było wiele. Ale uczucie niezwykle silne.

    Po uwolnieniu mogłem znów swobodnie zaspokajać niezaspokojone koleżanki. Teraz wraz z nimi brała udział marchewka. W zależności od potrzeby, dziewczyny aplikowały mi cieńszą, albo grubszą. Pod wieczór, stosowały bardzo okazałe. A moje orgazmy nabrały nowego wymiaru.

    I tak z pomocą marchwi, bananów i pieszczot dotrwałem do ostatniego dnia. Dobek trzeba było zwolnić do 11:00. Wówczas to zauważyłem, że cała pościel jest sztywna od spermy i soków koleżanek. W domu po prostu śmierdziało. Płożyłem na łóżku 200zł i opuściliśmy domek. W drodze powrotnej zajechałem do sklepu. Kupiłem brandy czipsy i kubki. Wręczyłem koleżankom, licząc, że się upiją i spokojnie dojadę do domu.

    Tak też było. Zasnęły na tylnej kanapie zmęczone alkoholem.

    To jak do dziś były najfajniejsze wakacje. Otwartość na nowości pozwoliła mi poszerzyć gamę erotycznych doznań. Do dziś utrzymujemy kontakt. Nasze spotkania zawsze przesyca zmysłowość i sex.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate

    A Ty jakie masz wspomnienia z sexem na wakacjach?

  • Asystentka Agnieszka cz.3

    Mimo całej sytuacji udało mi się usnąć na dosłownie dwie godziny. Obudził mnie hałas w sąsiednim pokoju, słychać było przytłumioną rozmowę. Po chwili otworzyły się drzwi. Do pokoju weszła Ania i Klaudia.

    – O, widzę, że suczka jest ładnie opakowana i przygotowana do służby. Świetna robota Aniu. Czy suka sprawiała jakieś problemy?

    – Nie, tak jak mówiłaś poszło łatwo. Cóż za łatwowierna dziwka z niej. Dodatkowo przez noc powinna zmięknąć.

    Klaudia stanęła nade mną w rozkroku. Na sobie miała obcisłą skórzaną minisukienkę, bardzo wysokie skórzane buty sięgające do połowy uda. Cały strój podkreślał jej świetną figurę. Złapała mnie za podbródek i podniosła głowę tak, żeby się na nią bezpośrednio patrzyła.

    – Pewnie Ania zapoznała cię z twoją sytuacją. Tylko dodam, że w godzinach pracy tak jak ci mówiłam będziesz moją asystentką w biurze, ale po godzinach będziesz do naszej dyspozycji i będziesz wykonywała dokładnie to, co mówimy. Zresztą jak widzisz nie jesteś w pozycji, żeby o czymkolwiek dyskutować. Aniu, zdejmij suce knebel.

     – P****dolcię się, nie tak się umawiałyśmy mmmmmmph! Knebel natychmiast powrócił na poprzednie miejsce, a Ania zacisnęła go jeszcze mocniej.

    – Ooooo, suka się stawia i dyskutuje. Zaraz to suce wybijemy z głowy. Aniu wiesz co robić? Klaudia mrugnęła do Ani porozumiewawczo.

    – Jasne, standardowy pakiet dla bluzgających i dyskutujących suk, już się zabieram. Ania powiedziała z radością, jakby tylko na to czekała.

    Rozwiązała mi nogi i odwiązała od krzesła.

    – Idziemy do łazienki, marsz! Chwyciła mnie mocno za kark. Przy zlewie zdjęła mi knebel.

    – Ani mru mru suko. Za wulgarną odzywkę teraz umyję ci usta mydłem. Otwieraj usta szeroko!!!

    Wsadziła mi kostkę mydła do ust i przez kilka minut je myła. Smak był okropny.

    – Dobra, teraz popłucz. Wyplułem resztę mydlin. Może to już koniec…

    – Teraz wysuń język tak daleko, jak możesz! Posłusznie to zrobiłam. Po chwili zacisnęła na nim klamerkę do wieszania prania. Ból był nie do zniesienia, ale nie mogłam z siebie wydać żadnego dźwięku.

    – Za pierwszym razem potraktuję cię ulgowo i zostawię tylko z jednym spinaczem. Następnym razem będą trzy! Idziemy!   

    Poszłyśmy do pokoju, gdzie już czekała Klaudia z pejczem.

    – Widzisz suczko, że z nami nie ma żartów – powiedziała. Teraz masz wybór – czy chcesz dostać na goły tyłek 60 batów mocnych, 40 bardzo mocnych czy 20 supermocnych? Odpięła mi spinacz z języka.

    – Dwadzieścia – wyszeptałam zrezygnowana.

    – Sama chciałaś, potrzymaj mi pejcz. Podsunęła mi go do ust. Wzięłam go posłusznie w zęby.

     – Na kolana, głowa na łóżko, dupa do góry! Rozkazała Klaudia.

    – Aniu, twoja kolej.

    Ania bez słowa podniosła mi spódniczkę i opuściła rajstopy. Wyjęła mi pejcz z ust.

    – Raz – powiedziała. Świst tylko przeszył powietrze i za chwilę poczuła straszne uderzenie, ból przeszył całe ciało, jakby było rażone prądem

    – Dwa…Trzy…. i tak do dwudziestu. Czułam jakby moja dupa była cała w ogniu.

    Klaudia podeszła, żeby ocenić „pracę” Ani.

    – No, purpurowa. Tak jak powinno być. Boli suczko? Dobrze, tak powinno być, sama się o to prosiłaś. Wstawaj, to jeszcze nie koniec.

    – Co się suko mówi?

    – Dziękuję Pani Aniu – powiedziałam z trudem.

    – No suka powoli się uczy.

    – Język do przodu – Ania podeszła ze spinaczem. Powtórzyła się sytuacja z łazienki. Podciągnęła mi rajstopy i opuściła spódniczkę na miejsce.

     – Teraz suko podejdź do kąta. Twój nos ma być dokładnie w rogu i tak przez 30 minut. Poruszysz się i zaczynamy mierzyć czas od nowa. A teraz stawaj w kącie i myśl nad tym co zrobiłaś złego, dziwko!

    Szczęśliwie udało mi się wytrzymać te pół godziny. Ania zdjęła mi spinacz i mogłam wreszcie przełknąć ślinę. Na krótko, do zaraz knebel kulka wylądował w mojej buzi.

    – Dobra, na razie chyba jej wystarczy – powiedziała Klaudia. Mam rację suczko?

    – Przytaknęłam energicznie głową.

    – No proszę. Uczymy się. Dobra, koniec z tymi zabawami, jedziemy do mnie, już późno – powiedziała lekko zniecierpliwiona.

    Ania znowu chwyciła mnie za kark.

    – Idziemy suko – powiedziała przez zęby.

    Wyszliśmy na dwór, Ani podprowadziła mnie do Lexusa Klaudii. Otworzył się bagażnik. Spojrzałam na Klaudię błagalnym spojrzeniem.

    – Chyba suko nie myślisz, że będziesz jechała razem ze swoimi właścicielkami? Powiedziała lekko rozbawiona Klaudia. Wskakuj!

    Wgramoliłam się do bagażnika. Ania mnie poprawiła i związała nogi w kostkach.

    – No suczko, życzymy miłej podróży – Ania i Klaudia się roześmiały i zatrzasnęły bagażnik.

    Straciłam rachubę ile czasu mnie wieziono. W końcu samochód się zatrzymał i zgasł silnik. Bagażnik się otworzył. Przyzwyczajona do ciemności przez moment zostałam oślepiona lipcowym słońcem. Ania podeszła i rozwiązała mi nogi. Obie wyciągnęły mnie na zewnątrz. Byłyśmy w domu Klaudii, z tego co pamiętam to było gdzieś na południowych obrzeżach Warszawy.

    – Możesz krzyczeć, ale i tak cię nikt nie usłyszy. Klaudia chyba zauważyła, że się rozglądam.

    Znowu Ania wzięła mnie za kark i tak weszłyśmy do domu.

    – Teraz ci zdejmiemy wszystko, tu jest łazienka, oporządź swoje sprawy fizjologiczne i wykąp się. Potem wejdź do tego pokoju i załóż nowe ubranie, masz wszystko przygotowane na łóżku. Założyć masz wszystko bez wyjątku. Na to wszystko masz 45 minut, każda minuta spóźnienia to 5 batów na gołą dupę. A chyba już wiesz, ze Ania ma ciężką rękę. Czas start! Włączyła stoper na telefonie.

    Po kilkunastu minutach spędzonych w łazience weszłam do pokoju. Ciekawe co one znowu wymyśliły…

    Na łóżku leżały: korek analny, ale trochę inny, takie jajko ze sznureczkiem, pas cnoty, pończochy samonośne, szpilki na bardzo wysokim obcasie, coś co wyglądało jak sukienka francuskiej pokojówki i opaska na głowę.

    Założyłam po kolei wszystko. W pokoju było lustro, przejrzałam się na koniec. Sukienka była tak krótka, ze ledwo zakrywała mój tyłek. Wszystko wyglądało jednak bardzo seksownie. Czerń sukienki z bilą fartuszka bardzo ładnie kontrastowały. Poszłam do salonu, tam już czekały moje właścicielki.

     – No, wyrobiłaś się. Poproszę o kluczyk. Posłusznie oddałam klucz do pasa. Ania podeszła z kneblem, ale tez był nieco inny. Do obu stronach miał dildo, z jednej krótkie 5 centymetrowe, z drugiej bardzo długie, na oko ponad 20 centymetrów. Na szczęści Ania do ust włożyła mi to krótszą stroną, mocno zapięła na szyi. Klaudia podeszła i batem podniosła mi sukienkę sprawdzając, czy wszysko jest na miejscu.  

    – Słuchaj suczko, dziś będziemy miały mała spotkanie, taki babski wieczór. W domu jest lekki bałagan, tam w schowku masz wszystkie potrzebne rzeczy do sprzątania. Tu masz listę rzeczy do zrobienia. Masz się z tym wyrobić do szesnastej, pewnie wiesz co będzie jak się spóźnisz. Zaczynaj! Podniosła mi sukienkę i mocna klepnęła po tyłku.

    – Aha, jeszcze jedna rzecz. Tu w ręku mam pilota do tego jajka, co masz w dupie. Jak będziemy czegoś potrzebować, to tak cię zawołamy. Nacisnęła guzik na pilocie. Jajko zaczęło wibrować, aż się zgięłam.

    – Tylko suczko, bez żadnych orgazmów, to też tylko wyłącznie za naszą zgodą.   

    Zabrałam się do pracy, nie były to jakieś trudne czynności wymagające dużej siły, jedna częste wywoływanie mnie przez moje właścicielki sprawiało, że bałam się, że się spóźnię, albo co gorsza będę miała wytrysk. Wolałam nie wiedzieć jaka kara a to jest przewidziana. Co jakiś czas a to Klaudia, a to Ania dość bezceremonialnie wkładały mi rękę pod sukienkę i sprawdzały czy jest sucho. Na szczęście zawsze było.

    Wyrobiłam się spokojnie w czasie.

    – No suczko, udało ci się. Masz szczęście, bo Ania już ćwiczyła rękę – Klaudia się roześmiała.

    Patrząc na Anię wydawało mi się, że widzę ogromne rozczarowanie.

    – Aniu, cierpliwości, jeszcze będziesz miała okazję do pokazania swoich umiejętności – powiedziała rozbawiona Klaudia też wyczuwając nastrój Ani.

    – Dobra, koniec pogaduszek. Słuchaj suczko, dziś po dwudziestej będziemy mieli małe przyjęcie, będzie kilka moich koleżanek. Twoim zadaniem będzie służenie nam jak kelnerka. Będziesz pzynosiła drinki, poczęstunki na nasze życzenie. Teraz pójdziesz z Anią, pomoże ci się przebrać w twój stój na wieczór i przekażę resztę szczegółów – skończyła Klaudia i błyskawicznie straciła zainteresowanie moją osobą.

    – Idziemy, suko – wysyczała Ania będąca ciągle zła, że ni mogła zrobić użytku ze swojego pejcza.

    Zdjęła mi knebel.

    – Rozbierz się ze wszystkiego.

    Posłusznie zdjęłam ubrania.

    – Zdejmę ci również pas, ale zostawię wibrator w dupie. Chodź tu.

    Podeszłam do łóżka.

    – Najpierw buty.

    Podała mi parę bardzo długich skórzanych kozaków na wysokim obcasie. Pasowały idealnie, sięgały mi do połowy uda. Prawdziwa skóra dawała miłe uczucie.

    – Teraz sukienka, schyl się.

    Nałożyła mi przez głowę  czarną, lateksową rozkloszowaną sukienkę.

    – Odwróć się. Wciągnij brzuch.

    Zaczęła naciągać wiązanie na plecach, bardzo mocno.

    – Siadaj.

    Ułożyła mi fryzurę na nowo.

    – Na razie tyle. Tym razem nie będziesz związana ani zakneblowana, pas też nie będzie potrzebny. Masz siedzieć na tym krześle i nie ruszać się. Patrz, tu jest kamera, będziemy cię sprawdzać. Przyjdziesz do kuchni dopiero na wezwanie, wiesz w jaki sposób. To na razie tyle, głupia szmato.

    Zamknęła za sobą drzwi.

    W pokoju nie było ani zegara, ani okien. W każdym razie nagle wibrator się uaktywnił.

    Poszłam szybko do kuchni.

    – Masz roznieś te półmiski – rozkazała Ania.

    Poszłam do salonu. Spotkanie już trochę trwało. Wśród gości Klaudii zauważyłam dwie panie posłanki, jedną businesswoman goszczącą często na liście najbogatszych Polaków i dwie inne, których nie rozpoznałam.

    Przyjęcie trwało w najlepsze, co i raz byłam wywoływana z kuchni. W końcu Klaudia wywołała mnie głosem, a nie wibratorem.

    – Agnieszko, pozwól do nas.

    Posłusznie ustałam przy boku Klaudii.

    – Przejdź się wzdłuż salonu kilka razy, powoli, tak jak na wybiegu.

    Zaczęłam go robić. Koleżanki Klaudii tylko się na mnie patrzyły bez słowa, paląc swoje na pewno drogie papierosy.

    – Teraz to samo, tylko na czworakach, jak grzeczna suczka.

    Kiedy to się skończy? Teraz naprawdę czułam się jak tania dziwka.

    – Pozwól tu Agnieszko. Klaudia podniosła moją sukienkę wysoko do góry.

     – Proszę, jak nie wierzycie – Klaudia zwróciła się do koleżanek. Te tylko milcząco pokiwały głowami.

    – Dziękujemy ci Agnieszko, to na razie wszystko, czekaj w swoim pokoju na wezwanie.

    Po kilkunastu minutach wibrator znowu się włączył.

    Poszłam do salonu, gości już nie było, siedziała tylko Klaudia z Anią popijając wino.

    – Tak więc suczko teraz udasz się razem z Panią Kamilą do jej rezydencji. Do jutra będziesz skrupulatnie wykonywała jest rozkazy i polecenia. Rozumiesz?

     – Tak Pani Klaudio.

    – Dobrze, Teraz idź z Anią, musimy cię przygotować do wyjazdu.

    Kamila – to ta bardzo bogata. Chyba dorobiła się na nieruchomościach.

    – Ręce za plecy, nogi bliżej – ostry ton Ani przerwał moje rozmyślania.

    Założyła mi kajdanki na nadgarstki i na kostki. Razem spięła je łańcuchem.

    – Pokaż jak chodzisz!

    Podreptałam w kajdankach po pokoju, na szczęści były na tyle luźne, że można było się jako tako przemieszczać.

    Przed oczami zjawił mi się knebel z czerwoną kulką.

    – Czekasz suczko na zaproszenie?

    Otworzyłam usta. Ania zacisnęła mocno pasek. Następnie założyła mi na szyję obrożę, do której przypięła łańcuszek.

    – Słuchaj suko. Masz się dobrze sprawować u Pani Kamili. Wylicytowała cię za bardzo dużą sumę, więc lepiej, żeby była zadowolona. Jak będą jakieś reklamacje to sprzedamy cię do tureckiego burdelu i słuch o tobie zaginie. Rozumiesz, szmato?

     Pokiwałam energicznie głową.

    – Pani Kamila lubi bardzo prywatność, dlatego założysz jeszcze to.

    Ania założyła mi opaskę na oczy.

    – Teraz siadaj i czekaj, ktoś niedługo po ciebie przyjdzie. Wibrator zostaje w twojej dupie, pilot od niego będzie miała Pani Kamila.

    Drzwi się zamknęły. Po jakimś czasie usłyszałam stukot wysokich obcasów o podłogę i dźwięk otwieranych drzwi. Ktoś wziął smycz do ręki i lekko ją naciągnął.

     – Idziemy suczko –  usłyszałam miękki kobiecy głos.

    Poszłam na smyczy nie wiedząc co dalej będzie się ze mną działo.

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka
  • Oaza lesbijek. Cz1

    Jestem Ewa, 48-letnią lesbijką. Od zawsze podobały mi się kobiety, im młodsze tym lepiej. Niezależność finansowa, pozwala mi spełniać swoje zachcianki. Zaczęły się wakacje, a to jest czas, w którym dużo młodych dziewczyn szuka wrażeń. Postanowiłam dać ogłoszenie w jednym z portali, nie mając nadziei, że któraś się odezwie. Moje miasto nie za duże, a jest nim Płock, jednak czytając ogłoszenia, nie łudziłam się na odpowiedź. Dla swoich uciech, zainwestowałam w kampera, dla wygody. Do tej pory jeździłam do większych miast, aby kogoś poznać. Potwierdziłam ogłoszenie i czekałam. Treść była standardowa – dojrzała pozna młodą, na spotkanie. Dlatego między innymi, kupiłam kampera, aby w nieskrępowany sposób spotykać się z kobietami. Szyby były zrobione, tak aby nikt z zewnątrz nie widział co dzieje się w środku, a widziałam wszystko od środka. Po około godzinie, nadeszła odpowiedź -21-letnia, Ania, 176cm, biust 2, czyli taki sam, jaki ja mam, chętnie się spotka. Odpisałam, podając numer telefonu, nie licząc, że zadzwoni, bo każda taka próba, odstraszała ludzi podających się za kobiety.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa
  • Oaza lesbijek cz2

    Ania, bo tak ma na imię, jak pisałam wcześniej, napisała kilka słów o sobie, oraz że jest chętna na spotkanie. Zaproponowałam spotkanie w galerii, na kawę. Tym razem nie musiałam długo czekać. Ania dla pewności wysłała mi zdjęcie, abym wiedziała jak wygląda, nadmieniła, że ma średnie doświadczenie z kobietami. Odpisałam, dziękując za fotkę, i ustaliłyśmy godzinę spotkania. Obowiązki w pracy kończę różnie, ponieważ to jest moja firma – księgowość, a jak wiadomo szef pracuje najwięcej. Jednak około godziny 11 wsiadłam w auto i pojechałam do galerii. Zajęłam miejsce, tak, aby widzieć, co dzieje się na dole, jednocześnie obserwując klientów. Godzina spotkania była umówiona na 12, zamówiłam sobie wodę, popracowałam jeszcze na krótko na laptopie, i czekałam. Zbliżała się 12, więc spodziewałam się, że za chwilę przyjdzie. Ubrana byłam w białą bluzkę, spódniczkę, oraz klapki na obcasie, z odkrytymi palcami, było lato, a upał był coraz większy. Po chwili zauważyłam, wysoką szczupłą, dziewczynę wchodzącą po schodach, nasze spojrzenie spotkały się i już wiedziałam, że to ona. Naprawdę była piękną, młodą dziewczyną, miała na sobie luźne ubranie, spódniczkę naprawdę krótką, co tylko podkreślała jest sylwetkę, oraz piękne długie nogi, a na stopach sandały.

    – Witaj Ewa jestem, siadaj.

    -Dzień dobry, Ania,

    – Napijesz się czegoś, kawa, woda?

    -Może mała kawa i woda niegazowana.

    -Ok,

    Złożyłam zamówienia, i postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej o Ani.

    -Co robisz, na co dzień?

    -Studiuję w Łodzi, kończę w zasadzie w przyszłym roku, jestem po egzaminach, a teraz mam wakacje aż do października. A Pani, czym się zajmuje?

    – Prowadzę działalność, księgowość,

    – To pewnie, ma Pani mało czasu, jak to właściciel firmy.

    – Wszytko mam poukładane, a w dobie Internetu, można kierować firmą skąd się chce. Jaki kierunek studiów?

    – Pedagogika.

    – Ok,

    Czułam, że możemy się dogadać, zauważyłam, że trochę się, denerwuje naszym spotkaniem.

    – Czemu odpowiedziałaś na ogłoszenie?

    – Ciekawość, lubię dojrzałe kobiety, a taką właśnie Pani jest. Spotykałam się z kobietami w różnym wieku, 40-55 lat.

    – Super, i jak było?

    – Fajnie, zawsze były to spotkania na poziomie, choć z koleżankami z roku, też spotykałam się, ale to raczej, dla odstresowania, niektóre z ciekawości kochały się zemną, żeby zobaczyć jak to jest.

    – Rozumiem, a jestem lesbijką, lubię kochać się z kobietami, młodsze, równolatki, starsze. Firma pozwala mi na spełnienie swoich uciech,

    – Czyli mój wiek Pani odpowiada?

    -Ok Aniu, jak najbardziej. Czego oczekujesz?

    – Fajnych spotkań.

    – Co lubisz, czego nie?

    – Może to zabrzmi dziwnie, ale wszystko. Nawet delikatny seks analny.

    – Super, myślę, że się dogadamy,

    – Ja mieszkam z rodzicami i siostrą, więc z lokum u mnie ciężko.

    – Z tym nie ma problemu, nie zrozum mnie źle, ale na początku byśmy spotkały się, nie w moim domu, mam kampera, więc jeżeli by Tobie to nie przeszkadzało?

    – Ok, bez problemu, w kamperze jeszcze się nie kochałam, fajne wyjście masz, sprawdzone.

    – Jeżeli dogadamy się, to spotkania będą u mnie w domu, ale widzę że nadajemy na tych samych falach. Pytałam cię, co lubisz, powiedziałaś, że wszystko?

    – Tak, lubię smak kobiet.

    Coraz bardziej intrygowała mnie Ania, więc postanowiłam, pójść trochę dalej.

    – Masz piękne stopy, wiesz, co mam na myśli?

    – Oczywiście, fetyszystka,

    W kawiarni, stoliki były ustawione w taki sposób, że nikt nikogo nie widział, a zbliżającą się obsługę, łatwo można było zauważyć.

    Co o tym sądzisz?

    – Miałam pieszczone stopy, super uczucie. Więc spokojnie, chętnie oddam je Pani do pieszczot, sama też posmakuję.

    – Ok, polubiłam Cię Aniu, a powiedz mi, ile lat miała najstarsza partnerka?

    – Cos około 59,

    – Nono, i jak było?

    – Super, dojrzałe kobiety, zawsze mi się podobały.

    – Ok, muszę uciekać do pracy, podrzucić Cię Aniu gdzieś?

    – Nie, dziękuję, mieszkam tu nie daleko

    – Zadzwonię i się umówimy.

    Wstałyśmy od stolika, i udałyśmy na parking.

    – To będziemy w kontakcie, do zobaczenia.

    Kiedy to powiedziałam, Ania zbliżyła się do mnie i pocałowała mnie w usta, delikatnie wysuwając język, poczułam się dziwnie, ale było to bardzo miłe

    – Super całujesz kochanie – powiedziałam do Niej.

    – Pani jest bardzo pociągająca, nie lubię być nieszczera, mówię to co czuję, do zobaczenia. Cdn

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa
  • Oaza lesbijek cz3

    Od czasu do czasu, z Anią pisałyśmy do siebie SMS-y, dla podtrzymania kontaktu. Pewnego dnia, chciałam ją po prostu usłyszeć. – Witaj Aniu, co porabiasz? – Hej, chodzę po mieście, nic specjalnego, w sumie to bez celu, nic nie ma w sklepach. – A czego konkretnie szukasz? – Bluzki, spodenki, takie tam. A Pani w pracy jeszcze? – Tak, a gdzie jesteś. – Właśnie wychodzę z rynku, na Rembielińskiego. – To blisko mnie, wpadnij na kawę, siedzę sama w biurze. – Dobrze. Podałam adres, trochę ogarnęłam biuro. Za 3 minuty usłyszałam pukanie. – Witaj Aniu, proszę wejdź. Ubrana była w krótkie spodenki, cienką bluzkę i białe trampki. – Ale upał dziś – zaczęła Ania – dobrze, że klimatyzacja jest, przynajmniej jest, czym oddychać. – W końcu lato. Proszę usiądź, może na kanapie, a ja zrobię kawę. – Dziękuję. – To, że jesteś lesbijka, to tajemnica? Nikt nie wie, nawet siostrą? – Znaczy się Marta, jest moja przyrodnia siostrą, była adoptowana, 4 lata młodsza. Ona wie, w sumie, to wprowadzam ją w świat lesbijski. Chyba nawet jej się to podoba, zawsze jak jesteśmy same, kochamy się. – Coraz bardziej mnie intrygujesz, kochanie. – Może to dziwne. – Czemu dziwne, że kochasz się z siostrą? – No tak. – Długo już? – Pół roku. – Często macie okazję? – Różnie, 2,3, razy w tygodniu, zależy, kiedy jesteśmy same. – Nie ma w tym nic dziwnego, tym bardziej że nie jesteście siostrami biologicznymi, a ja miałam kiedyś przygodę z rodzonymi siostrami, więc możesz być spokojna. – Pewnie często ma Pani okazję, spotkać kobiety? – Też różnie. Napiłam się kawy i spojrzałam na Anię jako mojej kochance, młodej dziewczynie, która tak jak ja lubi seks, pieszczoty. – Co robisz w weekend – zapytałam – Nic szczególnego – To, co sobota u mnie? – Mówiła Pani, że na razie spotkania w aucie, tym kamperze? – Myślę, że nie ma potrzeby, w domu będzie wygodniej. – Milo mi, że uda mi Pani, ja nie oszukuję innych, jestem szczera, Sobota pasuje – Może 16-17? – Ok, kurczę muszę uciekać, o czym wstała i kierowała się do drzwi. Tym razem, to jak pocałowałam ją pierwsza, co zostało odwzajemnione. – Cudowna jesteś kochanie, do soboty. Pa. Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa