Category: Uncategorized

  • Oaza lesbijek cz 4.

    Sobota, dzień spotkania z Anią, upłynęła mi na dokończeniu pracy. Około 16 zadzwoniłam do Ani o której będzie. – Właśnie wyszłam z domu, idę na pieszo. – Przyjadę po Ciebie, to kawałek drogi. – Dziękuje, przejdę się. – Mam nadzieję, że masz wygodne buty – zaśmiałam się. – Trampki są akurat na takie wędrówki. Pomyślałam, ok, zapach młodych stóp zawsze mnie kręcił, zobaczymy jak zareaguje Ania na moje zaczepki, a temperatura naprawdę była wysoka. Po 16,30 zapukała do drzwi. Otworzyłam, zaprosiłam do środka. – Widzę, że trochę się zmęczyłeś droga. – Ten upał daje, Krótką cienką spódniczka, bluzka na ramiączka i białe trampki, ukazywały jej powabne ciało jeszcze bardziej. – Siadaj, ja przyniosę coś do picia. Usiadła na sofie, przy brzegu, gdy podałam jej szklankę, usiadłam przy drugim końcu. – Przez to wszystko, weszłam w butach. – Nie szkodzi, ja też chodzę w butach po domu, a że dziś sobota założyłam klapki. – Właśnie zauważyłam, że lubi Pani, buty na obcasie. – Oj tak, uwielbiam, mam ich pełną szafę. Jaki masz rozmiar stopy? -38 – Tak jak ja, później pójdziemy i przymierzysz, jak będziesz chciała. – Słuchaj Aniu, bardzo fajnie nawiązaliśmy kontakt, myślę, że Tobie też się podoba. – No pewno, tak jak mówiłam, nie oszukuję innych, jestem szczera, trochę nieśmiała. – Na początku, zawsze tak jest. – Pani Ewo, mi nie zależy, na gratyfikacjach, – Ale prezenty, chyba będziesz przyjmowała. W domu powiesz, że masz pracę, a ja napiszę ci oficjalną umowę i normalnie będziesz przychodzić do mojego biura. Znajdę ci jakieś zajęcie, wszystko zorganizujemy, tak, żeby nie było plotek, możesz się z tym źle czuć. Co ty na to? – Kurczę, nie wiem co powiedzieć, ale proszę mnie traktować, jak normalnego pracownika. – Kochanie, w godzinach pracy na pewno, ale już po, będę cię traktować jak moją dziewczynę. Przyblliżyłam się do niej i namiętnie pocałowałam – Właśnie tak będzie po pracy kochanie. Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa
  • Oaza lesbijek cz5

     

    Możemy chyba iść dalej, w naszej przyjaźni?

    -Co Pani ma na myśli?

    – Domysł się Aniu.

    -W sumie po to się spotykamy. Trochę się krępuje.

    – Niepotrzebnie, kochanie, myślę, że będzie nam dobrze.

    Mówiąc to, klęknęłam między jej nogami, chwyciłam ja delikatnie za łydkę i lekko uniosłam nogę, abym mogła rozwiązać jej trampki.

    -Pani Ewo, trochę mogą pachnieć moje trampki, kawałek tu przyszłam.

    -O to mi chodzi, dlatego nie chciałam, żebyś je zdejmowała.

    Zdjęłam jej jednego trampka, zbliżyłam się do jej stopy, która była w białych stopkach, zapach od razu zrobił na mnie wrażenie.

    -Cudowny zapach, od razu zdejmę drugiego.

    Uwolniłam je ze stopek i ujrzałam, piękne, szczupłe stopy, z długimi paluszkami. Od razu zaczęłam je całować, włożyłam dużego palca do ust i zaczęłam go ssać, uwielbiam tak właśnie pieścić stopy. Ssakami na zmianę jej palce.

    -I jak Aniu, podoba się?

    -Oczywiście.

    -A może nawzajem popieścimy sobie stopy?

    -Ok,

    -Połóżmy na sofie, naprzeciw siebie kochanie, powiedziałam, zdejmując klapki i od razu ułożyłam się przy drugim szczycie ,wyciągając w kierunku dziewczyny swoje stopy.

    -Mamy podobny wygląd stóp Pani Ewo.

    -Tez zauważyłam,

    Uniosłam jej stopę, zaczęła ją lizać, raz jedną raz druga. Anie również zajęła się moimi, robiła to samo, co ja z jej stopami.

    -Cudownie pieścisz, kochanie.

    Nasze stopy były coraz bardziej mokre, jednak nasze podniecenia nie pozwało na przerwanie pieszczot.

    Ani trochę się już przyzwyczaiła i zaczęła na luzie bardziej pieścić stopy. Brała do ust paluszki i każdego z nich powoli ssała, dokładnie, ja nie byłam jej dłużna, i teraz powtarzałam to, co ona.

    Przerwała miłosne uniesienia, wstała i zdjęła z siebie ubranie, zrobiłam to samo.

    Jej młode ciało, sprawiło, że jeszcze bardziej się podnieciłam. Wróciliśmy na sofę.

    -Aniu a może pomasujemy nasz cipki stopami?

    Chętnie- mówiąc to nawilżyła dużego palca i przełożyła do cipka.

    -Proszę moja cipa jest do usług Pani stóp .

    -Aniu jesteś cudowna, widzę, że skrępowanie już ci przeszło.

    Delikatnie zaczęłam masować dużym palcem jej wargi, muszelka była już wilgotna, co dało się wyczuć.

    -Zapraszam do mojej Aniu, nawilżyłam jej paluszek i rozchyliłam nogi, od razu poczułam jej masowanie.

    Wzięłam jej stopę i całą włożyłam do ust. Gdy była już mokra, zbliżyłam ja do cipy.

    -Aniu włóż stopkę, moja jest bardziej rozciągnięta,

    -Proszę mówić, czy nie za mocno wpycham.

    – Ok,

    Rozchyliłam wargi sromowe, przysunęłam stopę Ani i zaczęłam wsuwać ją w głąb cipki.

    -Ruszaj Aniu, jestem gotowa.

    Stopa dziewczyny zaczęła się wsuwać, weszły 4 paluszki, ale i to wystarczyło, żeby było mi dobrze. Jej ruchy były trochę niemrawe, więc złapałam j za kostkę i sama ruszałam, uważając, aby nie wysunęła się za dużo. Po kilku ruchach wyjęłam ją i pisałam moje soki

    -Aniu i jak się podobało? Robiłaś już tak?

    -Nie miałam okazji, ale widziałam na filmach.

    Zabrała swoją stopę, zbliżając ją do swoich ust, i to teraz ona smakowała moich soczków.

    -Wspaniały smak cipki, Pani Ewo.

    -Poczekaj chwilę,

    -Wstałam i przyniosłam jej klapki na płaskim obcasie, z odkrytymi palcami.

    – Załóż je Aniu, nie będziesz chodziła boso po domu. Chodź do kuchni, napijemy się czegoś.

    Wstałyśmy nagie z łóżka i poszłyśmy do kuchni.

    -A co byś powiedziała, na spotkanie w większym gronie?

    -A dokładniej?

    -Myślę, o czymś takim jak swingers, ale dla lesbijek. Jak widzisz mam duży dom, mieszkam na z dala od ludzi, a nawet wykupiłam działki wkoło niego, właśnie w tym celu.

    -Wie Pani, może być fajnie.

    -Już przestań z tą Panią, po czym zbliżyłam się i pocałowałam ją, mocno wpychając język do jej usta.

    – Ale świetnie całujesz, dobrze nawet lepiej bez tej pani Ewuniu.

    – Napiszę ogłoszenie, my jako para, poznamy kobiety, do spotkań, przedział wiekowy 18-65 lat.

    – Taka dojrzała, myślisz, że znajdzie się taka.

    -Na pewno, sama kiedyś gościłam w domu 66 latkę, tym bardziej że napiszę nasz wiek.

    -Wiem i jak było, chętnie bym wylizała dojrzałą lesbijkę, oj przepraszam, że tak otwarcie mówię.

    – Nic nie szkodzi, chcę, żebyśmy czuły się fajnie, bez spinania. Myślę tak o 4-5 kobietach, czyli byłoby nas 6-7, a to już raczej seks grupowy -zaśmiałam się. A było super, cipka takiej dojrzałej inaczej smakuje.

    – Ok, to trzeba ogarnąć ogłoszenie, nie znam tego typu portali, żeby były pewne odpowiedzi, musimy uważać.

    – Spokojnie, ja znam, usiądziemy później i napiszemy. Jeszcze jedno -pomysł, czy nie dołączyłaby do nas Marta.

    – Myślę, że nie muszę jej pytać.

    Wyjęła telefon zrobiła nam selfie i wysłała do siostry . Zdjęcie praktycznie ujęło nas obie, w całości, a że byłyśmy nagie, to jeszcze dawało do myślenia jej siostrze.

    – Napiszę -hej Marta -dołączysz do nas -Pani Ewa zaprasza.

    – Oj Aniu, jesteś cudowna, dobrze, że jesteśmy takie wyluzowane.

    – Co lubi Marta, wiesz może?

    – Kręcą ją pupy, lubi lizać obydwie dziurki, tylko pamiętaj Ona nie, wie że jest adoptowana, z drugiej strony jeszcze bardziej podniecające będzie to dla niej.

    -Dlaczego tak późno się poznaliśmy, ale nadrobimy czas.

    Pocałowałam ją namiętnie, kładąc ręce na jej pośladkach.

    -Na pewno Ewo. Cdn.

     

     

     

     

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa
  • Oaza lesbijek cz 6.

    Siedziałam przy stole, włączyłam laptopa, Ania usiadła naprzeciw mnie, pijąc kawę. – Damy ogłoszenie, masz jakieś pomysły? – Może napisz tak-para kobiet 48/21 pozna kobiety do lat 70, les/bi, na spotkanie. Szczupłe, zadbane, bezpruderyjne, otwarte na zabawę, mile widziane fetyszystki pięknych, zadbanych stóp. – Super Aniu, dopiszę coś jeszcze. Napisałam, przeczytałyśmy i dodałam na dwóch portalach, z których już skorzystałam. – Zweryfikuję odpowiedzi i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Nie zauważyłam, nawet kiedy Ania weszła pod stół, przybliżając się do mojej cipki, na której czułem jej oddech. – Usiądź na brzegu krzesła, zrobię ci minetkę. – Wyliż ją dokładnie, kochanie. Ania całowała wewnętrzną stronę ud, jednocześnie masując mi muszelkę, robiła to powoli, dokładnie. Zbliżyła się i poczułam jej język, który coraz bardziej wpychała do środka. – Liz ją, a ja będę sobie masowała łechtaczkę, masz wprawę kotku. Mlaskała coraz bardziej, ssała moje soki, robiła to efektownie, że czułam coraz bliżej orgazm. Masowałam się coraz szybciej, ostrzegając ja, że zaraz poleci fontanna soków. – Czekam na nią – oznajmiła, wracając do lizania. Prędkość masowania miałam coraz większą, rozchyliłam uda najbardziej, jak mogłam i trysnęłam wprost na twarz Ani – Uwielbiam ten smak, Ewo-powiedziała i sama teraz przejęła drażnienie łechtaczki. – Jeszcze raz spuść się na mnie. Nie musiała długo czekać, soki trysnęły ze dwojoną siłą, jakby tylko cipka czekała. Mimo tego, że siedziałam, czułam jak tracę siły po orgazmie. Ania dokładnie wylizała mi cipę oraz uda spływające soki dotarły też do stóp, których nie ominęła. – Dziękuje Ewo, uwielbiam doprowadzać się do szczytowania. – Och Aniu, naprawdę masz wprawę do zajmowania się kobietami. Będziesz mogła doprowadzać kobiety, które być może będą chciały się z nami spotkać. Poszłyśmy pod prysznic, letnia woda, trochę ostudziła nasze rozpalone ciał, po czym wróciłam do kuchni, włączyłam laptopa, Ania w tym czasie kończyła się ubierać. Przyszło sporo odpowiedzi na nasz anons. Z trzydziestu lat, 5 id razu wiedziałam, że to kłamstwo, a pozostałe zostawiłam nam do obejrzenia. – Wiesz co, zadzwoń po Martę, niech przyjdzie do nas, przecież ona też będzie brała w tym udział. – Ewo jesteś cudowna, miałam to zaproponować, ale trochę się wstydziłam. – Czego przecież wiemy, że wcześniej czy później Marta, by dołączyła do grona, naszych lesbijskich spotkań. – W sumie tak, już dzwonię. – Wiesz wybierz numer, a ją z nią pogadam. – Ok Wybrała numer i przekazała mi telefon. – Dzień dobry, Ewa z tej strony przyjaciółka Ani, Marto zapraszam cię do siebie, co ty na to? – Teraz? – Oczywiście, to jak będzie? – Pani jest bardzo miła Ani pisała o waszych igraszkach, ale pomyślałam, że tak szybko Pani zadzwoni. – Nie pani, tylko Ewa, 15 minut myślę, że ci starczy, wysyłam po ciebie taksówkę, wszystko ci opowiemy jak przyjedziesz. – Ok, starczy, to ja czekam, podajcie mój numer kierowcy, niech zadzwoni jak dojedzie. – Ok, do zobaczenia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa
  • Friends with Benefits

    Poznałam go chodząc jeszcze do gimnazjum. W sumie to nie do końca poznałam, bo przez rok tylko pisaliśmy smsy. Po roku, gdy poszłam do LO czułam się jakbyśmy byli bratnimi duszami. Któregoś dnia, w końcu, spotkaliśmy się, bo okazało się, że jego praca jest po drodze do mojej szkoły. Daniel, bo tak ma na inię jest ode mnie 15 lat starszy. Matka nie będzie zadowolona, ale mówi się trudno. Od tamtej pory widywaliśmy się niemal codziennie. W reszcie zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Nasza przyjaźń trwała trzy lata, ale w pewnym momencie odkryłam, że mam do niego słabość. Jego opiekuńczość, zaradność i charyzma… Ach! Jego spojrzenie było magnetyzujące! Zapomniałam wspomnieć o jednej małej, ale ważnej rzeczy. Miał dziewczynę. Niestety była toxic, a żadne tłumaczenia do niego nie dochodziły. Raz z nią był, raz nie. Ich związek był jak kolejka górska. Pewnego dnia, gdy się rozstali po raz setny postanowiłam wyznać mu miłość. Widziałam, że było to dla niego szokujące, ale dla mnie jego reakcja była bardziej szokująca. Poprosił mnie żebyśmy umówili się u niego następnego dnia, bo musi to przemyśleć. Podał mi adres, a ja odeszła, bo myślałam, że się rozpłaczę. Nie wiedziałam co myśleć. Następny dzień. Poszłam na wagary, pojechałam do niego do domu. Wyszedł po mnie i zaprowadził do siebie. Pokazał mi łóżko, powiedział żebym usiadła i poczekała chwile, bo musi zrobić ostatni przelew. Usiadł przy komputerze, a ja z sercem w gardle położyłam się skulona, bo tak czułam się nieco lepiej. Ze stresu nic nie jadłam i bolała mnie brzuch. Gdy skończył przyszedł do mnie, kucnął koło łóżka i zapytał: -Aguś, wszystko w porządku? – Nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy, ani się odezwać, dlatego tylko kiwnęła głową na tak. Gdy siedziałam tak cicho, uniósł palcem moją brodę i spojrzał mi w oczy. Jego wzrok przeszył mnie na wskroś po czym bez słowa mnie pocałował. To było cudowne uczucie. Gdy oderwaliśmy się od siebie, oboje usiedliśmy na łóżku i wręcz rzucił się na mnie ze swoimi ustami. Zaczął błądzić ręką po moim ciele, a ja czułam jak robi mi się mokro między nogami. Moja ręka spoczywała na jego rozbudowanej klacie. W pewnym momencie delikatnie położył mnie na łóżku i pocałunkami zaczął zjeżdżać w dół ciała. Totalnie się tego nie spodziewałam. Nie wiedziałam czy powinnam się przejmować dalszym brakiem odpowiedzi na moje wczorajsze wyznanie czy po prostu oddać się chwili, ale wybrałam to drugie. Ściągnął moją bluzkę i zaczął masować moje małe piersi, a ja zaczęłam odpływać. To było dla mnie nowe, bo mój poprzedni partner, jednocześnie pierwszy martwił się tylko o to żeby jemu było dobrze, a ja nie czułam się wtedy na tyle pewnie żeby o tym rozmawiać. Zjeżdżając od piersi pocałunkami jeszcze niżej, jednocześnie zaczął zdejmować mi spodnie. Gdy już je zdjął najpierw zajął się całowaniem wewnętrznej strony moich ud, a ja byłam coraz bardziej podniecona. Gdy porażka pierwszy musnął ustami moją cipkę głośno jęknęła, a on mruknął i uniósł wzrok. Między udami czułam, że się uśmiechnął i przeszedł do robienia mi minetki. Lizał mnie tak jakbym była najpyszniejszych deserem w jego życiu, a ja po upływie chwili, która trwała dla mnie wieczność pogrążyłam się w falach wielkiego orgazmu, wyginając się w łuk. Na moje szczęście lub nieszczęście, on nie przestałam, a ja miałam wrażenie, że zaraz moja dusza opuści ciało. Złapałam go za włosy i wbiłam jego twarz jeszcze bardziej między moje nogi. Trwało to tak długo aż poczułam, że moje soki spływają miedzy nogami. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co to. Puściłam jego włosy. Wszystko dokładnie wyczyścił swoimi ustami, po czym podniósł się i oblizał. -Smakujesz wybornie! Ja potrafiłam tylko wzdrygnąć się, bo zaczęły schodzić ze mnie emocje i dyszeć jak pies w upał. Leżałam, czekając aż wyrówna się mój oddech, a on w tym czasie wytarł twarz chusteczkami leżącymi koło łóżka, wyrzucił je do stojącego blisko kosza i głaskał mnie po nodze. Wtedy zobaczyłam, że jego błękitne oczy pociemniały i wyglądały bardzo pożądliwie. Położył się obok mnie i całował moje ramie. Gdy wyrównał mi się oddech zapytałam: -Co to było? Tak mokro? Ze mnie? – Dukałam, nie mogąc wciąż zebrać myśli. -To twoje soki. Damski wytrysk. Nie wiedziałaś o tym? – zrobił się nieco bardziej poważny -Nie e. – Odpowiedziałam lekko speszona i czułam, że robię się czerwona na policzkach. -Nie martw się, pierwsze koty za płoty. Kiedyś musiał być ten pierwszy raz.- Uśmiechnął się czuło, a gdy oblizałam moje nieco wyschnięte usta, jego oczy znów pociemniały. -Bo wiesz, to dla mnie nowość… -Ty, nie… przecież mówiłaś, że miałaś chłopaka?- Zrobiło się nieco niezręcznie. -Nie, nie to nie tak. Nie jestem dziewicą, ale on traktował mnie w łóżku jak… – szukałam w głowie odpowiedniego słowa. – Dmuchaną lalę. Zawsze to było tylko włóż, wyjmij i tak do momentu aż nie doszedł. Ja nie czerpałam z tego żadnej przyjemności, ale nie umiałam nic powiedzieć, bo byłam zbyt nie śmiała. – Zaczęłam tłumaczyć się jak na świętej spowiedzi. – Pierwszy raz był okropny i wolałabym go wymazać z pamięci. A tu, teraz… to było inaczej. Czułam się zadbana, ważna. -Już dobrze. Jeszcze wiele przed tobą, ale od czego masz mnie. Jeśli pozwolisz chciałbym znów wynieść cię wysoko ponad chmury? -Tak. – To jedyne, co potrafiłam powiedzieć, bo po tych słowach mnie zamurowało, serce przyspieszyło, a między nogami znów miałam mokro. Wstał, rozebrał się, a ja mimo że nie było typowym bogiem seksu, nie mogłam oderwać od niego wzroku. Wyrzeźbiona klata i pulchny brzuszek, kształtne pośladki i ten wzrok, który sprawiał, że byłam jak zahipnotyzowana. Podszedł do mnie i złożył namiętny pocałunek na moich ustach. Kolanem rozchylił mi nogi. Spojrzał się na mnie jakby pytał o zgodę. Kiwnęłam przytakujący głowę. Wyjął prezerwatywę ze stolika nocnego i założył. Dał mi do oblizania dwa palce. Zaczął masować nimi moją łechtaczkę, westchnęłam, po chwili włożył je we mnie i zaczął zataczać nimi kółka. -O tak! – wydałam zduszony krzyk. – Zaraz dojdę… Wtedy przerwał, wyjął ze mnie palce, a ja zawiedziona wypuściłam powietrze. Puścił mi oczko i bardzo powoli wsunął końcówkę swojego penisa we mnie. Po czym pchnął z całej siły do końca. Jęknęłam. Wysunął się i znów we mnie wbił. Ponowny jęk. Potem już wolniej wychodził ze mnie i wchodził żeby znów zaraz przyspieszyć. Moje palce zawiesiły się tym razem na poduszce. Zamknęłam oczy, bo otaczająca mnie rzeczywistość zaczęła się rozmazywać. Przyjemność była coraz większa, aż nagłe szarpnięcie wybudzili mnie z erotycznego transu. Daniel jednym ruchem przekręcił mnie na bok, a następnie wypiął moje pośladki. Złapał mnie za biodra, jedną ręką dał mi dość mocnego, ale przykrego klapsa i zaczął mnie ujeżdżać. Odrzuciłam z rozkoszy włosy do tyłu, a jemu się chyba to spodobało. Odgarnął je za ucho, zebrał w rękę i przyspieszył trzymając mnie za długie włosy jak konia za lejce. W tamtej chwili głośno doszłam. Poczułam jeszcze kilka pchnięć i on również zamarł rozkoszując się orgazmem i mocniej zaciskając ręce na moich włosach. Puścił je i łapiąc powinie obiema rękoma moje biodra, złożył mi na plecach delikatny pocałunek i wysunął się ze mnie. Ubraliśmy się i wróciliśmy do pozycji siedzącej, przytulając się do siebie. Po około piętnastu minutach siedzenia w milczeniu, przypomniało mi się po co tu przyszłam. -Daniel? -Słucham. -Było cudownie, ale… wiesz po co tu przyszłam?- Zabrałam głowę z jego ramienia i spojrzałam na niego. -Hmm.. – zabrał rękę z mojego ramienia i zmienił nieco pozycje by mieć na mnie lepszy widok. Zmierzył mnie wzrokiem i zaczął mówić. -Jesteś cudowną przyjaciółką. Wrażliwa, troskliwa, opiekuńcza, wesoła, zabawna. Czuję chemię między i jest coś, co nie pozwala mi o Tobie zapomnieć, ale ja nadal kocham Martynę. Myślałem o tym, musiałem sprawdzić, co będzie jak przyjdziesz. Co powie mi serce. Nie chciałem, nie miałem zamiaru żeby do tego doszło, gdy tylko weszłaś chciałem porozmawiać. Jednak, gdy spojrzałem Ci w oczy jak leżałaś na łóżku, nie umiałem się powstrzymać. Przepraszam. Źle zrobiłem. Nie mogłam już tego dłużej słuchać. Wstałam, wzięłam swoją torebkę i wyszłam szybkim krokiem, starając się nie zerwać do biegu. Gdy tylko przekroczyłam próg drzwi, zaczęłam płakać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Mages

    To część pierwsza, będą kolejne

  • Friends with benefits cz.2

    Płakałam tak przez jakiś czas, ale mino wszystko coś nadal ciągnęło mnie do Daniela. Po dwóch dniach bez kontaktu dostałam od niego smsa „Nie mogę przestać myśleć o tej sytuacji… Nie mogę przestać myśleć o Tobie. Proszę porozmawiaj ze mną. Jeśli mnie całkowicie nie skreśliłaś spotkajmy się dziś pod moją pracą. Kończę o północy” Nie wiedziałam, co mam zrobić, ale w moim sercu cały czas tlił się płomień. Postanowiłam nie odpisywać, bo nawet nie wiedziałam jeszcze, co zrobię. Dochodziła 23, siedziałam w ciuchach na łóżku, gotowa do wyjścia, lecz nadal zastanawiając się czy dobrze robię. Rodziców nie było w domu. Wzięłam torebkę, telefon i klucze. Wyszłam, zamykając za sobą drzwi. Mój dom i przystanek dzięki jakieś 300m. Nie czekałam dłużej niż 5 aż przyjechał autobus. Wsiadłam i włączyłam jakąś muzykę na słuchawkach. W sumie nawet nie przykładałam uwagi, co to było, oby coś spokojnego. Im bliżej byłam przystanku końcowego, na którym wysiadałam, tym miałam większe wrażenie m, że albo serce wyskoczy mi zaraz z piersi albo zemdleje. Ekscytacja mieszała się ze strachem, a ciekawość ze stresem. Wyszłam. Idę w stronę sklepu monopolowego, w którym pracował. Do zamknięcia zostało 10 minut. Wchodzę do sklepu i patrząc na niego, staram się mieć wyraz twarzy w miarę neutralny. Nie chce żeby widział, że w głowie kłębi mi się milion myśli na sekundę. Niestety, zna mnie już za dobrze. -Widzę po Tobie, że czas się napić. – Powiedział mino tego, że nawet nie powiedzieliśmy sobie cześć na przywitanie. No nic, rozgryzł mnie. Jedyne ci było wstanie ukoić moje nerwy to były fajki i setka jakiejś kolorowej wódki. -Nie mam hajsu. – Powiedziałam zgodnie z prawdą. Daniel nie odezwał się, zza pleców wyciągnął poziomkową setkę, a znad głowy mentolowe fajki. Zeskanował się, zapłacił i przesunął po ladzie w moją stronę. -Masz, śmiało. Poczekasz na mnie chwile? Ja również się napije. – Okej, wyjdę przed sklep zapalić. Dasz ognia? – Podał mi swoją zippo i wyszłam. Jeden szlug, potem chciałam zapalić drugiego, ale podszedł nasz znajomy, z osiedla, w którym jest sklep. -Szlak, wszystko poszło w pizdu! – Przeklnęła cicho. -Hejka, Aga. Siemano Daniello. – Przywitał się z nami Damian, a ja przykleiłam do twarzy sztuczny uśmiech numer 5. -Hej. – Odpowiedziałam. -Siema, co tam potrzeba? – Zapytał Damiana. -Fajki i setkę poziomki. – I już wiecie skąd mi się ta poziomka tak upodobała. – Danielku, napijemy się. Możemy pójść nad bajoro na ławeczki. -Wiesz Damian, dziś nie bardzo. Masz coś do załatwienia. – Ukradkiem spojrzał na mnie skruszonym i pełnym nadziei wzrokiem. -Dobra, to zwijam się na chatę. Narka. – Narka. – Odpowiedzieliśmy w tym samym momencie, po czym w tym samym momencie się zaśmialiśmy. Atmosfera się trochę rozluźniła. -Klony. – Dodał Damian i wyszedł ze sklepu. Za dwie minuty wybijała północ. Daniel wziął klucze i zamknął drzwi. Wróciwszy za ladę kupił sobie fajki i setkę. Potem zaczął liczyć kasę i zamykać system. -Chodź za ladę, dam Ci pustą skrzynkę to sobie usiądziesz. -Weszłam za ladę i usiadłam. W milczeniu czekałam aż Daniel dokończy, to co zaczął. Potem wypiliśmy po setce na raz i wyrzuciliśmy je do worka, który musiał wyrzucić. -Chodź, wyrzucę śmieci i pogadamy. – Zachowywał się jakby nic się nie stało, co mnie strasznie wkurwiało. Wstałam ze skrzynki żeby mógł zabrać swoje rzeczy z zaplecza. Stanęłam przy lodówce, ale zważywszy na to, że za ladą jest bardzo ciasno to przechodząc Daniela twarz znalazła się jakieś 30cm od mojej. Nie wytrzymałam i pocałowałam go. Był w szoku, ale nie odsunął się tylko położył swoje dłonie na moich policzkach i zaczął odwzajemniać mój pocałunek. Z każdą chwilą coraz bardziej pożądliwie. Delikatnie popchnął mnie na lodówkę, po czym zjechał dłońmi do moich dłoni. Splótł je ze swoimi i podniósł je nad głowę, jeszcze bardziej pogłębiając pocałunek. Wtedy już wiedziałam, że przepadłam i będę jego nawet, jeśli on nie będzie mój.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Mages

    Szykujcie się na kolejne części

  • Friends with benefits cz.3

    Gdy skończyliśmy namiętny taniec naszych ciał i języków. Nie opuszczając moich rąk spojrzał mi głęboko w oczy, a ja wyszeptała tylko: – Weź mnie, tu i teraz. Jego oczy zrobiły się prawie czarne, po niespełna sekundzie zdjął mi spodnie, obrócił mnie w stronę krzynek i nachylił. Kucnął, lizał mnie przez chwilę, następnie wstał. Zsunął swoje spodnie, wszedł we mnie jednym, płynnym i szybkim ruchem. A potem zapinał mnie mocno i szybko. Wszystko trwało dosyć krótko, bo nasze ciała wręcz kipiały pożądaniem. Po wszystkim ubraliśmy się i zgodnie stwierdziliśmy, że trzeba się jeszcze napić. Dobrze, że to jego sklep, bo nie wiem jakby zareagował jakikolwiek szef na taką sytuacje w pracy. Wzięliśmy jeszcze po setce i ostatecznie wyszliśmy ze sklepu. Zapaliliśmy szluga, wyrzuciliśmy śmieci. Tam odrazu wypiliśmy drugą setkę i butelki również zutylizowaliśmy. Daniel zobaczył, że mi zimno. W końcu była jesień, a ja jestem z tych ciepłolubnych. Zaproponował, że weźmiemy taksę i pojedziemy do niego. -Mieliśmy chyba pogadać. – Atmosfera wyraźnie zgęstniała. -To może spacer, a potem zobaczymy, co dalej? -Okej. Ruszajmy. -Zaczął iść, a ja za nim. Przez chwile szliśmy w milczeniu, aż w końcu ciszę przerwałam ja. – Powiesz coś czy przyjechałam tu na marne? -Aga, ja już nie wiem, co mam Ci powiedzieć?! Mącisz mi w głowie. Wiem, że kocham Martynę. Wiem, że chce znów o nią zawalczyć. Wszystko wydaje się takie proste… – Zamilkł na chwilę, a ja zastanawiałam się czy to wszystko co mam mi to tym wszystkim do powiedzenia. – …póki Ciebie nie ma obok albo nie pojawisz się w moich myślach. Przy Tobie tracę głowę. Myślałem, że już to sobie poukładałem. Dwa dni myślałem czy już wszystko między nami spieprzyłem. Całą naszą przyjaźń. Myślałem, że się do mnie nie odezwiesz. Gdy mi nie odpisałaś to tym bardziej tak myślałem. – Westchnął, wpadł w słowotok i nie dało się go zatrzymać. – Chciałem Ci powiedzieć, że nic więcej niż przyjaźń nie może przed między nami być. A ty?! A ty mnie pocałowałaś! Znów straciłem głowę! Znów nie wiem, co mam robić. Aga! Co ty ze mną robisz?! To złe. Ja jestem zły… wszystko jest takie pokręcone. Chce Cię w swoim życiu, jako przyjaciółki. Dopóki nie wiedziałem, że coś do mnie czujesz życie było w miarę proste, bo jedyną trudność jaką miałem była Martyna. A ty byłaś moim wsparciem. Moją opoką. Zawsze mogłem na Ciebie liczyć. Jesteś najlepszą przyjaciółką jaką mogłem sobie wymarzyć. – W końcu zamilkł, a ja mogłam coś powiedzieć. -Daniel. – Ale to było jedyne, co byłam wstanie z siebie wykrztusić. Popłakałam się. To wszystko moja wina. Mieszam się w coś, w co nie powinnam. Dokładnie wiem, co Daniel czuje do Martyny. Znamy się przecież jak łyse konie. Daniel przez cały monolog i chwile po chodził w kółko ze spuszczoną głową. Gdy usłyszał mój płacz podniósł wzrok. -Aguś, co się dzieje? Aguś, nie płacz, proszę. To nie twoja wina, to ja jestem popieprzony. – Przytulił mnie, a ja jeszcze przez chwilę płakałam w jego ranię. – Chodź, zamówimy taksówkę. Pojedziemy do mnie albo odwiozę Cię do domu. Jak wolisz? – Chce do domu. -Powiedziałam przez płynące resztką łzy. Wsiedliśmy obije do taksówki i jechaliśmy w stronę mojego domu. Cały czas milczeliśmy. Gdy wysiadaliśmy poprosił Pana taksówkarza żeby chwilę na niego zaczekał. -Twoi rodzice są w domu? – Pokręciłam tylko przecząco głową cały czas patrząc gdzieś w eter. – Kiedy wracają? – Za trzy dni. – W reszcie na niego spojrzałam. -Chcesz żebym odprowadził Cię do domu? -Nie chce zostać sama. -Powiedziałam nieco ignorując jego pytania. -Dobrze, poczekaj tu chwile. Zapłacę taksówkarzowi. Gdy wrócił, poszliśmy do domu, do mojego pokoju. Łóżko było zaścielone. Nie wiele myśląc, a w zasadzie wcale. Zaczęłam się rozbierać żeby włożyć koszule nocną, ale tym razem nikt na siebie się nie rzucił. Daniel zmierzył mnie wzrokiem, po czym odwrócił się i dał mi się w spokoju przebrać. Dodał jedynie: – Masz piękne ciało, nie jak większość zapatrzonych na swój wygląd chuderlaków. – Nic nie odpowiedziałam na to, za to zapytałam czy chce swoją koszulkę do spania, którą kiedyś mi pożyczył, gdy nocowałam u niego po imprezie i zapomniałam mu jej oddać. -Poproszę. Gdzie jest łazienka? – Nigdy wcześniej u mnie nie był, bo moi rodzice rzadko wyjeżdżają, a mama zrobiłaby mi piekło z życia jakby się dowiedziała ile on ma lat. -Możesz przebrać się tutaj. – Powiedziałam, a dopiero po tym dotarło, co zrobiłam. Daniel spojrzał na mnie, po czym zaczął ściągać ubrania i założył wcześniej wspomnianą koszulkę. Ja niż leżałam, ale chyba nie miał odwagi zrobić tego samego, więc usiadł na podłodze koło mnie jakby moje łóżko parzyło. -Daj spokój i chodź do łóżka. Chyba nie zamierzasz przesiedzieć całej nocy na podłodze? – Jego mózg przetrawił moje słowa i postanowił jednak wejść do mnie do łóżka. Nadal się nie położył tylko usiadł na łóżku i zaczął głaskać mnie po głowie. Odpłynęłam do krainy Morfeusza. W pewnym momencie obudziły mnie charakterystyczne dźwięki masturbacji. Odwróciłam się i spojrzałam na Daniela pytającym wzrokiem. – Wybacz. Te okoliczności, ty. Nie mogłem zasnąć, bo on… – Spogląda na swojego kutasa. – … mi nie dał. -Jakie okoliczności? Co ja. – Zapytałam zaspana. Przestał się masturbować, lecz nadal trzymał go w ręku. -W tej bieliźnie wyglądasz tak cholernie seksownie, a na dodatek coś Ci się śniło i zaczęłaś jęczeć przez sen i nie wytrzymałem. – To prawda, śnił mi się seks w jego pracy. Nie musi znać szczegółów. Nie wiem, co mi wpadło do tego zakutego łba, ale wsadziłam rękę pod jego majtki i zaczęłam mu walić konia, rozkoszując się tego stwardniałym członkiem. Po krótkim czasie ściągnęłam mu całkiem bokserki i zaczęłam robić mu loda. Natychmiastowo zaczął jęczeć i wygiął głowę do tyłu. Mimo że miał styczność z nowicjuszką to chyba śmiało mogę twierdzić, że mu się podobało. Gdy już był blisko szczytu, wyjęłam z szafki nocnej kondoma i założyłam go na niego. Po czym jak rasowy jeździec z rodeo zaczęłam go ujeżdżać. Doszliśmy oboje w tym samym czasie, głośno i intensywnie. A żeby tego było mało jak doszłam już trochę do siebie usiadłam mu na twarz domagając się od niego minutki. Powiedziałam tylko: -Liż! – Po orgazmie czułam się jakbym wyzionęła ducha, ale wraz było mi mało. Zanim poszliśmy spać uprawialiśmy gorący seks jeszcze kilka razy. Potem nadszedł ranek, a ja musiałam szykować się do pracy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Mages
  • Narodziny Plywaczki cz. 8

    WITAJ CZYTELNIKU, JEŚLI TRAFIŁEŚ TUTAJ PRZEZ PRZYPADEK TO NAJPIERW ZAPOZNAJ SIĘ Z POPRZEDNIMI CZĘŚCIAMI CAŁEJ TRYLOGII. SPECJALNIE PODZIĘKOWANIA DLA KOMENTUJĄCYCH I TYCH, KTÓRYM SERIA SIĘ SPODOBAŁA.

     

    Obudziłem się rano cały zbolały. Najbardziej jednak czułem mrowienie w dziurce. Wczorajsza sesja zdjęciowa i brutalne pochłanianie kutasa zostawiło właśnie to nieprzyjemne doświadczenie. Przeciągnąłem się. Zegar przy łóżku wskazywał 8:05.

    -“Ehh..kolejny dzień”.-pomyślałem zmęczony

    Przejechałem dłonią po twarzy. Mój wzrok padł na brzuch. Sztuczne cycki były na swoim miejscu, zaś buława mimo gorących wspomnień nadal leżała. Usłyszałem kroki na korytarzu. Momentalnie zamknąłem oczy.

    -”Nie teraz.”-jęknąłem z przerażenia w głowie.

    Na skutek kroków nie czekałem długo. Drzwi otworzyły się  i usłyszałem głos matki.

    -Gabrysia wstawaj

    Spojrzałem na nią, zaspany. Matka wyglądała na wyspaną i pełną życia.

    -Gabrysia. Wychodzę. Pamiętaj dziś o 13.00 masz sesję.

    -Taa-powiedziałem zrezygnowany.

    Matka tylko popatrzyła i wyszła jakby przekazanie informacji było tylko nie ważnym szczegółem.

    Leżąc dostałem na telefon wiadomość.

    -”Co jest?”-powiedziałem zaspany

    Był to sms, a dokładniej mms. Ktoś przysłał mi zdjęcie kutasa. Przestraszyłem się. Kto mógł mi coś takiego przesłać. Po chwili telefon ponownie zawibrował. Treść wiadomości jeszcze bardziej mnie przestraszyła.

    “Wstałaś suko. Podoba Ci się?”

    Wiedziałem kto jest adresatem. Powoli się uspokoiłem, jednak jeszcze podwójnie zdenerwowałem. Wczorajsza przygoda nadal mnie bolała. Przez myśl przeszło mi pełno myśli, jednak wiedziałem, że muszę coś odpisać. Długie czekanie może mieć konsekwencje. Napisałem: “Wolę Pani busz”.

    -Po cholerę to pisałem.-zakląłem

    Kolejny mms. Tym razem było to zdjęcie owłosionych jajek i podpis “A teraz?”

    Odpisałem “Wolę Pani Piękny busz”

    Długo nie dostałem odpowiedzi. Zdążyłam się ogarnąć, kiedy przyszła wiadomość.” Za 15  minut przy fontannie. Masz wyglądać pięknie. ”. W okolicy była tylko jedna fontanna, więc nie było problemu, ale “pięknie wyglądać”. Ubrałem przygotowane przez mamę ubrania i wyszedłem z domu. Było miłe przedpołudnie. Na miejsce dotarłem przed czasem, o dziwo. Po drodze mijałem paru mężczyzn, którzy nie omieszkali wymienić spojrzeń i uśmiechów. Teraz jednak nie było nikogo. Wreszcie przy jednym z murków zaparkował zadbany jeep. Wewnątrz widziałem Kierowniczkę, która ręką zaprosiła do środka.

    -Jesteś suko?

    -Tak Pani

    Popatrzyła na mnie przez chwilę, po czym ruszyła. Jechaliśmy w ciszy, kiedy stanęliśmy na światłach. Kierowniczka rozpięła spodnie, które wraz z majteczkami opadły na wysokość kolan.

    -Na co kurwa czekasz? Liż mój busz-warknęła, chwytając za głowę. Pochylając i ogarniając włoski lizałem cipkę Pani. Mokra i pachnąca. Po jakiejś chwili usłyszałem jęki, zaś ręka Pani przycisnęła głowę do krocza. Jęki ustały, kiedy poczułem jak soki Kierowniczki wyciekają mi na język, zaś jęki się kończą.

    -Dobra suka…-usłyszałem

    Po kilku zakrętach dostałem mocne uderzenie w pośladki. Automatycznie podniosłem głowę, jednak ręką Kierowniczki mnie powstrzymała. Przyznam się, że lubię busz jednak zbyt długie przebywanie było…niewygodne. Zapach i włosy zdawały przenikać moja skórę.

    -Wstawaj-usłyszałem nad sobą

    Staliśmy przed biurowcem gdzie miałem mieć sesje. Zdziwiony spojrzałem na Panią. Było za wcześnie.

    -Dziwisz się? Może wyglądasz jak dziewczyna, jednak brakuje kilku szczegółów. Znajdź moja łaskę.  Muszę zainwestować w suczkę. Na szczęście masz od razu okazję się odwdzięczyć.

    -Słucham..Pani?- zdążyłem wydukać

    Kierowniczka nic nie powiedziała. Rzuciła krótkie “Wysiadaj” i ruszyła ku wejściu.  Przetarłem usta i ruszyłem za nią. Przypomniało mi to pierwsze spotkanie z nią. Na samą myśl moja dziurka zaczęła pracować, zaś kutas lekko się podniósł. Po wejściu skierowaliśmy się na wyższe  piętra. Samo pomieszczenie wyglądało jak zwykła przebieralnia tylko z prysznicem. W tej części panował spokój i głucha cisza. Według planu na drzwiach, pracownicy przychodzą dopiero za 2 godziny. Kierowniczka zamknęła  drzwi na klucz.

    -Nikt nie będzie przeszkadzał- to powiedziawszy ściągnęła bluzkę i resztę ubrań.

    Spojrzała na mnie w tym czasie i warknęła:

    -Na co kurwa czekasz?

    Ściągnąłem spódniczkę, rajstopy, skarpety, bluzkę….Kiedy zostałem w samej bieliźnie, Domina spojrzała na mnie. Na piersiach nie miała iksów, ale zamiast stringów nosiła chyba normalnym zwyczajem bokserki. Cmoknęła i podeszła. Widać ze na spokojnie oceniała mój wygląd. Obeszła, dała klapsa. Jej wzrok był pełen szaleństwa. Nogi się pode mną ugięły.

    -“Tylko nie to…” Wspomnienia ostatnich dni powróciły.

    -Najpierw muszę zobaczyć  całość. Rozbieraj się do naga.

    Trzesąsymi rękami ściągnąłem majteczki i stanik. Moja maczuga wręcz wyskoczyła na wolność.

    -Widzę ze golisz się..to dobrze. Hmmm..

    Uklękła. Jej wzrok spoczął na moich jajach. Poczułem powiew powietrza, które puszczała w ich kierunku. Ciepło było przyjemne. To tego stopnia, że moja maczuga powoli zaczęła się podnosić.

    -Suczka lubi?

    To powiedziawszy przejechała dłonią po jajkach. Nie było to przyjemne. Dłonie, a dokładnie ich skóra zdawała wydawała się być szorstka. Ja papier ścierny. Jęknąłem.

    Uśmiechnęła się i kontynuowała proces. Ponownie jęknąłem.

    -Wystarczy tej rozkoszy-zaśmiała się i wstała.

    Podobnie jak kutas, który stał na baczność.  

    -Dzisiejsza sesja jest inna..właściwie to ty, moja suczko nie będziesz dziś pozować przed obiektywem. Jedziemy na wystawne przyjęcie i ty będziesz gwiazdą, ale najpierw…

    Odwróciła się.

    -…Trzeba tą gwiazdę zrobić.

    To powiedziawszy otworzyła jedną z szaf i poczęła wyciągać ubrania. Były one zarówno kolorowe, jak i bogato zdobione. Gdy wybrała kilka rzeczy. Popatrzyła się na mnie.

    -Perukę inną wezmę.

    Z torby stojącej przy szafie wyciągnęła czarną perukę. Długie włosy sięgały mi po porządnym założeniu, aż poniżej ramion.

    -Pięknie wyglądasz, a teraz cycki. Myślę, że zostawimy jak jest..wygodnie Ci z nimi?-zapytała Kierowniczka

    -Tak, Pani

    Staniczek koronkowy, a majteczki zostały zastąpione stringami. Tył był jednym kawałkiem cienkiego materiału, zaś przód do końca nie zakrywał maczugę. Przy okazji szczypał i bolił przy ruchu ciała. Momentalnie się skrzywiłem, jednak zmieniłem wyraz również szybko. Bałem się Pani. “Jaka impreza?” zastanawiałem się, kiedy zakładała długą sukienkę, buty. Sukienka mimo prostego wyglądu była zbyt krótka i obcisła. Biała tkanina tylko ewektywniej pokazywała moje piersi, wraz z sutkami.

    -A teraz makijaż i pazurki. Jak skończę, będziesz prawdziwą zdzirą dzisiejszego dnia.

    Nie wiem co się działo. Tutaj szminka, tam kredka. Na koniec pozwoliła mi spojrzeć w lustro. Widziałem w nim nie faceta przebranego za laskę, a piękna dziewczynę.

    Kierowniczka spojrzała na zegar.

    -Szybko zbieraj się. Musimy jechać. Wszystko szybko, ale jedyne wyjście było tutaj. Aha…

    Przystanęła i wyciągnęła jakieś zawiniątko.

    -Teraz ty sam wyciągnij to..

    Zawiniątkiem był korek podobny do tego, który  ostatnio wyciągnąłem z dupy.

    -Szybko.

    Ten korek był większy,

    -Pani..jakiś olej

    Kierowniczka się zaśmiała.

    -Na sucho ładuj-powiedziała tak pomagając mi z sukienką.

    -Dawaj go! wkurzyła się Pani i z całej siły wcisnęła go. Pisk i jęk. Myślałem że rozsadzi mi głowę. Gdyby nie stół już bym leżał pod nim.

    -Zbieraj się.

    —————————————————————————————————————-

    -Zachowuj się…

     Podróż skończyła zaparkowaniem auta przed Willą. Willa była nowoczesnym budynkiem w basenem oraz oszklonym dachem. Mimo środka dnia, wewnątrz grała muzyka, a kilka osób w garniakach stała na tarasie.

    Westchnąłem.

    Na wejściu powitał nas ochroniarz, który zmierzył mnie wzrokiem i kiwnął do Kierowniczki. W środku oprócz gości widziałem kilka dziewczyn. Nie byłem jedyny, który miał być

    gwiazdą imprezy. Większość wyglądała na modelki. Nawet niektóre rozpoznałem jak stylistki z sesji zdjęciowej.

    -”Spokojnie”-pomyślałem

    Wówczas poczułem jak ktoś dotyka mojej szyi. Za mną stał młody mężczyzna, który mógł mieć nawet 2 , 3 lata więcej niż ja.  

    -Witaj. Jesteś Gabi?

    -Tak-kiwnąłem głową i wzrokiem szukałem Pani.

    Kierowniczka tylko mruknęła wzrokiem i z drinkiem w dłoni wyszła do ogrodu.

    -Każda, która tutaj przychodzi chce być wyjątkowa..a czemu chcesz być ty być modelką?

    Mężczyzna wyglądał na studenta prawa lub medycyny. Wielokrotnie widzi się takich w serialach. Porządni faceci. Popatrzyłem na niego

    -“Matka chce bym był dziewczyną, bo dużo kasy z tego.”-pomyślałem.

    -Jestem Mateusz.-powiedział

    Mimowolnie się uśmiechnąłem. “Może nie będzie tak źle”

    Mężczyzn  stał przez chwilę i patrzył na mnie. Dopiero teraz zobaczyłem jego wzrok. Patrzył na mnie lubieżnie. Jakby tylko czekał na jakiś znak. Po moim uśmiechu chwycił mnie za rękę i całej siły pociągnął za sobą. Mijając stoły z jedzeniem, krzesła i gości bałem się jeszcze bardziej. Do chwili kiedy siedziałem na krawędzi łóżka w jednym z pokoi, a   kutas gospodarza dyndał mi przed twarzą.

    -Na co czekaj..ssij.-to mówiąc siłą i brutalnością nabił stojącego już po chwili kutasa ma moje usta.

    Mężczyzna pieprzył moje usta, zaś krople spermy lały się z ust na uda. Nie wiedziałem co się dzieje. Scena jak z chorego pornola. “Ta impreza to jeden wielki burdel. A ten paniczek tylko chciał się zabawić”-myślałem czując ból w szczęce.  Przy czym wydawał on jęki. Oczy zaszły mi łzami.

    -Dobra suka-wysapał Mateusz

    Sperma była niedobra, a cały czas bolała mnie głową. Dławiłem się. Chciałem by skończył. Po kilku minutach moje modły zostały wysłuchane. Głośny jęk i kolejny duży pocisk trafił do ust.

    -Ahh…dobrze..pomyślę się nad Tobą. Na pewno jakiś sponsor się znajdzie.

    To mówiąc jakby nigdy nic wyszedł. Siedziałem przez chwilę, aby wytrzeć się i na nogach z waty wyjść. Sukienka była w nieładzie, jednak kilka chwil z Kierowniczką wystarczyły, bym mógł bez problemu wyczyścić materiał. Na korytarzem zobaczyłem Pana Wiktora, który pod ramię wchodzi do  pokoju z jakąś dziewczyną. na mój widok się tylko uśmiechnął i zniknął w pokoju.

    “Co teraz?”

    Nagle z pokoju obok wyszedł stary facet z kutasem na wierzchu. Widać, że dostał co chciał, jednak nie był zadowolony. Przeklinając odszedł w kierunku salonu po schodach na dół. Z ciekawości zajrzałem do środka. Na podłoże klęczała Marysia, moja Rudowłosa. Włosy były w nieładzie, a na podłoże oprócz spermy widniała kałuża żygów.

    Przestraszony podszedłem. Na mój widok Marysia podniosła głowę. Makijaż był pomazany, zaś z oczu płynęły zły.

    -To ty? Mogłam się spodziewać..pff..mrr..co..będziesz się śmiała-wypluła ślinę.

    -Nie..chodź-podałem jej rękę

    Rudowłosa po chwili rozmyślań przyjęła pomoc.

    -Nie chcę tutaj być, ale nie możemy opuścić tego miejsca-powiedziała Marysia

    -Tak, ale mam pomysł. Po wjeździe widziałem niedaleko jakiś domek. Może jakaś chata. Przeczekamy tak chwilę.”

    Rudowłosa popatrzyła na mnie z lekkim zdziwieniem. Może fakt używania końcówek męskich, albo po prostu pomoc kogoś takiego jak ja. Puściłem ją przodem. Wychodząc zabrałem jej torebkę i wspólnie po cicho opuściliśmy wille.Brak słońca na niebie spowodował, że wszyscy goście wynieśli się z tarasu i ogrodu. Nie było, więc problemu z opuszczeniem murów budynku. Rzeczywiście na skraju działki, pod samym lasem stał niewielki budynek.

    Drzwi po wejściu lekko zaskrzypiały. W środku panował spokój, a światło dnia przebijało się przez dziury w dachu. Zamknąłem drzwi na zasuwę. Domek okazał się połączeniem magazynu na drewno, a swego rodzaju składzikiem. Znajdowały się tutaj ławy z bali, kilka przedmiotów na grilla oraz mnóstwo drewna na opał. Marysia usiadła na jednym z stołów. Wyglądała na zmęczoną, ale mimo to uśmiechnęła się do mnie.

    -Nie spodziewałam się takiej postawy. Myślałam, że jesteś jedną z wielu, ale się myliłam. Nikt w tej branży nie jest godny zaufania.

    Nic nie powiedziałem, tylko wpatrywałem się w nią.

    -Nie pierwszy raz ciągnę druta, ale…wierz jak to jest robić to co nie lubisz?-zapytała mnie

    -Tak-opowiedziałem

    -Nie żartuj..jesteś niezła laska, pewnie masz możliwość wybierać. Ja nie?-Marysia wyciągnęła się

    Pierwszy raz ktoś ze mną rozmawia o moich uczuciach. “Raz się żyje”-pomyślałem

    -Wiem jak to jest..-powiedziałem i zbliżyłem się do niej

    -Mmm-mruknęła

    Chwyciłem jej dłoń. Nie wzbraniała się przed tym. Zbliżyłem jej dłoń ku kroczu. Widziałem jej uśmiech. Widać, że ciekawiło ją to co robię. Kiedy jej dłoń znalazła się pod sukienką, szybko wpakowałem jej dłoń w stringi, pozwalając jej macać moje jaja i kutasa. Jej reakcja była natychmiastowa. Oczy się rozszerzyły, zaś usta przyjęły formę O.  Czułem jak maca wszystko dokładnie, po czym patrzy na mnie w lekkim szoku.

    -Jesteś..facetem?

    -Tak.

    -Aa..cycki?

    -Sztuczne

    Marysia wyciągnęła dłoń i milczała. Usiadłem blisko niej.

    -Nie rozumiem…

    Opowiedziałem jej wszystko. To co leżało  na sercu od kilku dni. Wszystko. Od golenia mojego kutasa, bo spotkanie z Kierowniczką, po sesje zdjęciową. Nawet kilka sekund przed naszym spotkaniem dzisiaj też wspomniałem. Widziałem jej twarz, która zmienia się. Z szoku przeszła w kompletny, głęboki szok. Nie spodziewała się takiego obrotu sprawy. Fakt, że zgodnie z układem jest moją niewolnicą, którą teraz oficjalnie nazwałem “przyszłą przyjaciółką” nie był zbyt szczegółowym i ważnym elementem dla tej historii.

    -Co sądzisz? Wygląda to jak trudne życie? -zapytałem na koniec

    Rudowłosa przejechała dłonią na twarzy. Tusz rozmazał się już całkowicie. Popatrzyła na mnie.

    -Wygrałaś, znaczy wygrałeś..jak mam mówić.

    -Mów jak chcesz

    -Gabi..ee…wygląda na przesrane i wyjebane życie. No mogłeś iść na Akademię Wychowania Fizycznego. Jako pływak byś sobie poradził.

    -Dzięki.

    -Skoro już mamy szczerą odpowiedź, to tak naprawdę nie jestem zawodową modelką. Mówię tak, bo ludzie inaczej do tego podchodzą. Obecnie studiuję stosunki międzynarodowe i nie jestem fanką wolnego seksu. Jestem modelką, bo nie dostałam stypendium i muszę sobie radzić.

    -Brzmi ciekawie.

    Rudowłosa się uśmiechnęła. Jej nogi dyndały kilka centymetrów nad ziemią, kiedy siedziała na stole z bali. Oboje byliśmy różnymi ludźmi w tym samym świecie i miejscu.

    -Marysia(spojrzała na mnie)..Jesteś wyjątkowa. Masz cel, do którego dążysz, a ja nie mam.

    Dziewczyna popatrzyła na mnie. Jej smutny wzrok padł na moją twarz.

    -To zrób go..ufff…cel. Wybierz co chcesz. Zdaj maturę i decyduj o swoim losie.

    -Może masz racje, ale co z tym wszystkim. Sesjami, imprezami?

    Rudowłosa wzruszyła ramionami. Chyba miało znaczyć “Nie wiem”

    -Choć nie mogę uwierzyć, że przegrałam z facetem-uśmiechnęła się

    -Ja też..jeszcze ten zakład-zaśmiałem się cicho.

    Dziewczyna popatrzyła na mnie.

    -No tak..ehh..możemy ustalić, że tego nie było?

    -No dobra-jęknąłem żałośnie

    Marysia jeszcze przez chwilę wpatrywał się we mnie. Wyglądała jakby nad czymś się zastanawiała. Poczułem nagle jej głowę na swoim ramieniu. Speszyłem się. Jej dłoń jeździła po mojej twarzy, szyi, piersiach, aby po chwili zniknąć po sukienką. Drgnąłem kiedy delikatna dłoń zdjęła stringi i macała powoli jajka i kutasa.

    Mój oddech stał się płytki. Chwyciłem ją i z całej siły odwróciłem w swoją stronę. Masz wzrok ponownie się spotkał. Nie tylko to. Pocałunek był cały w emocjach. Nasze języki wiły się między sobą. Ślina spływała powoli na naszych ciałach. Jednocześnie zdjęliśmy to co nasz więziło. Sukienki, bielizna. Leżeliśmy tak nadzy na ławie z bali. Dłonie jeździły i badały każdy skrawek naszego ciała.

    -Masz piękne ciało Marysia.

    -Ty również Gabi.

    Rudowłosa odwróciła się tyłem do mnie. Poczułem jak nadziewa się na stojącą już maczugę.

    -Marysia..ja..nie chcę,

    -Spokojnie biorę tabletki, a przy okazji robię to z ukochaną osobą.

    Poczułem ciepło i moc, aby objąć ją w pasie i nabić na mojego kutasa. Pierwszy raz poczułem cipkę. Jej ciepło. Nawet nie jestem w staniej jej opisać. Wszystko działo się zbyt szybko. Wydawało się snem. Jeszcze wczoraj mnie ruchali, a teraz ja ruchałem. Ruchałem kogoś mi bliskiego. Krople potu spływały mi po twarzy. Jęki Marysi roznosiły się po całym magazynie, Miażdżyłem ją. Kutasa wchodził i wychodził jak opętany. Jęczeliśmy razem. Poleciało kilka kurew, ale i wyznań. Kochałem ją, a ona mnie. Dziwna sytuacja wyznania

    miłości. Po kolejnym razie usłyszałem jej jęk, a potężny ładunek wylądował w środku. Padnięty wyciągnąłem kutasa, a sperma powoli wyciekała.

    -Przepraszam Marysia.

    -Uff..Było bosko. Pierwszy raz ruchałem kobietę z kutasem. Te cycki są nieziemskie.-wysapała

    Leżeliśmy tak nadzy, kiedy sielanki nie przerwał głosy i kroki skierowane do magazynu.

    Przestraszeni rzuciliśmy się po ubrania, zaś ja podbiegłem, aby odblokować drzwi.

    -Marysia chowaj się.-rzuciłem przez ramię

    -Co?

    -Zajmę się tym.

    -Zgłupiałaś?

    -Mam cel. Będę Cię chronił. Już chowaj się.

    Zawahała się i ukryła za jedną z stert. Widziałem jej błyszczące oczy, które świeciły w ciemnościach.

    Drzwi otworzyły się, a do środka weszło dwóch podpitych gości. Koszule w nieładzie, a w każdym butelka piwa.

    -Oooo…Patrz Maks..Znalazłem skarb-powiedział jeden

    -Kurwa tylko dla specjalnych-odpowiedział drugi

    Podeszli do mnie i bez od grudek macali po cyckach i pupie.

    -Niezła…co do?!-rzekł kiedy dłoń zniknęła w majtkach.

    Drugi podniósł sukienkę odsłaniając moją maczugę.

    -Jebany pedał

    Cios powalił mnie na podłogę. Później kolejny. Nie bili po głowie, a po torsie. Nie wiem ile to trwało. Kiedy otworzyłem oczy, widziałem ich stojących, który walili konie nade mną. Słyszałem jak mówili.

    -Poczujesz zaraz smak prawdziwego mężczyzny.

    Po chwili strumienie spermy pokryły moją twarz, zaś glosy odeszły. Nagle poczułem, jak ktoś mnie wyciera i coś mówi. Nade mną siedziała Marysia. Wycierała moją twarz, zaś jej mina mówiło niewiele.

    -Tak się narażać. Wiedziałeś że to Ciebie czeka.

    Uśmiechnąłem się.

    -Wolałem to, niż patrzeć jak Ciebie biorą, jeden za drugim.

    Rudowłosa odwróciła wzrok, ale mimo ran i spermy na twarzy widziałem jej łzy, które spływały po policzku.

    -Głupi…

    -Dzięki-szepnałem

    -Zwijamy się z stąd. Nie wiem gdzie, ale gdziekolwiek.

    Podniosłem się. Rudowłosa mnie chwyciła za ramię i razem wyszliśmy z magazyny w światło dnia….

     

    KONIEC? CZY BOHATERKA NAUCZYŁA SIĘ “PŁYWAĆ”?

    (Opowiadanie jest fikcją literacką. Prawa do utworu są oparte na podstawie ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych(t.j Dz. U. z 2021 poz. 1062, z 2022 poz. 655.) i ustawie z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych(t.j. Dz. U. z 2019 poz. 1781). Kopiowanie i używanie treści dzieła twórcy jest karalne.)

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miły z Gdańska
  • Friend with benefits cz.4

    Po tamtej nocy nie widzieliśmy się jakiś tydzień, jedynie wymienialiśmy smsy. Pewnego dnia po pracy jednak przyszło mi się z nim zobaczyć. Wybiegłam z pracy żeby zdążyć na wcześniejszy autobus. Nie było czasu zapalić, a ja dopiero po wyjściu z autobusu zorientowałam się, że nie mam fajek. Myślę „Chuj! Nie mogę go wiecznie unikać. Poza tym nawet nie wiem czy jest w pracy.” Był… – Hej, jak tam? – Mój brak emocji był wyczuwalny. – Hej, spokojnie. Jeszcze za dużo się nie działo. Coś potrzebujesz? – Fajki. – Założyłam włosy za ucho. – Które? – Uśmiechnął się ironicznie. – Jakbyś nie wiedział. – Parsknęłam lekko śmiechem. – Odrazu lepiej, masz. -Zapłaciłam. Uśmiechnęłam się mimo wolnie, gdy musnęliśmy się dłońmi podczas podawania mi fajek. Moje ciało przeszył prąd. – Idziesz zapalić? – Właśnie wtedy wszedł klient. – Daj mi sekundę, zaraz będę. – Wyszłam przed sklep i usiłowałam odpalić papierosa. – Kurwa! – Akurat wychodził klient, spojrzał się na mnie tylko jak na kosmitę i poszedł dalej. Zaraz za nim wyszedł Daniel. – Gdzie? – Zapytał rozbawiony. – W moim ręku! Ta zapalniczka umarła śmiercią nienaturalną. To już trzecia w tym tygodniu… a mamy czwartek! Co za gówna teraz robią. – Głośno wypuściłam powietrze. On za to wyjął swoją zippo, szybkim ruchem ręki otworzył je i zapalił. Nadstawiam swojego fajka. Następnie on wyjął jednego i również go zapalił. – Z pracy? – Tak, dziś był młyn. Telefony się urywały, ale nawet nie było ich kiedy odbierać, bo pacjenci cały czas byli przy okienku. – Dobrze się składa. – Zaciągnął się papierosem. Ja mu tu narzekam, a ten „dobrze się składa”. Ogłuchł czy coś? – Otworzyli tu nowego chińczyka. – Wskazuje palcem na budynek w oddali. – Idziemy? Zaraz powinien być Darek, a potem jestem cały twój. Dawno nie gadaliśmy w cztery oczy. – „Cały twój” te słowa echem odbijały się w moim sercu, choć bardziej w mojej cipce. – Ok, wiesz, że chińskiego żarcia nigdy nie odmawiam. – Po chwili przyszedł Darek. Zliczyli kasę, przekazali sobie niezbędne informacje i wyszliśmy. W Chińczyku było bardzo przyjemnie, choć lokal był pełen. Jedzenie było wyśmienite. Oboje zamówiliśmy kaczkę w pięciu smakach, nasze ulubione danie. Rozmowa zaczęłam się całkiem miło, do czasu… -Wiesz, nie mówiłem Ci jeszcze, ale pogodziliśmy się z Martyną. – W tamtej chwili miałam ochotę uciec albo zapaść się pod ziemię. Zamiast tego miło się uśmiechnęłam. – Cieszę się, mam nadzieję, że tym razem nic nie odwali. – Powiedziałam, choć myślałam z goła inaczej. W końcu umiejętności z klasy teatralnej się przydały. – Najgorsze jest to, że pogodziliśmy się przed samym jej wyjazdem do rodziny. Nie będzie jej tydzień. Miałem nadzieję, że ten weekend spędzimy razem, bo akurat mam wolne. – Wziął kęs jedzenia, po czym dodał. – Ej, a może zrobimy sobie seans filmowy jutro? Ostatni raz tak spędzaliśmy wieczór… bo ja wiem, z trzy miesiące temu? – Chętnie. – Odpowiedziałam szczerze, bo trochę za tym tęskniłam. Piątek po pracy. Wzięłam kąpiel i przy okazji ogoliłam nogi. Postanowiłam włączyć jakąś muzykę typu „dzikie densy” i zaczęłam się szykować. Ubrałam na siebie krótką, lecz ciepłą, dopasowaną, beżową sukienkę z dekoltem w kształcie litery V, na to zarzuciłam luźny sweterek, na rajstopy założyłam skórzane muszkieterki. Lekko pomalowana z zaakceptowanymi na czerwono ustami zaczęłam pakować w małej torebki potrzebne rzeczy i wyszłam z domu. Zapukałam do drzwi. Otworzył mi w samym ręczniku przewieszonym przez biodra. Szybko zmierzyłam go wzrokiem. – Wybacz, przysnąłem. Potem zrobiłem jedzenie i zabrakło mi czasu żeby na spokojnie się ogarnąć. Wejdź, daj mi chwile. W pokoju masz piwa, rozgość się, a ja wracam. W razie czego pytaj, wiesz gdzie będę. Weszłam do przed pokoju, zdjęłam płacz i buty i dobiegło mnie wołanie z łazienki. – Aga, tak w ogóle to pięknie dziś wyglądasz. Nic nie odpowiedziałam tylko poszłam do pokoju po piwo. Niestety nie znalazłam tam otwieracza. Poszłam do kuchni, ale tam gdzie powinien leżeć go nie było, więc poszłam do łazienki zapytać. To co zobaczyłam, wmurowało mnie w podłogę. Nie dość, że drzwi nie były zamknięte to zobaczyłam go podczas golenia miejsc intymnych. W końcu skapnął się, że tam stoję, a ja wróciłam do żywych. – Nie było otwieracz tam gdzie powinien być… – Wiesz, co tamten się zgubił. Nowy wisi na lodówce, bo to magnez. – Ok, dzięki. – Spojrzałam ostatni raz na jego stojącą pałe i oblizałam się. Kurwa, chyba to widział. Odwrót, odwrót. Poszłam po otwieracz i wróciłam do pokoju. Jeszcze zimne, to dobrze. Włożyłam je sobie między cycki żeby trochę ostudzić emocje, a on akurat wszedł do pokoju. Szlag! Szybko je zabrałam i zaczęłam otwierać. – Też chcesz? – Jeszcze się pytasz… – Otworzyłam piwo i podałam mu. Zauważyłam, że oczy mu pociemniały. Dobrze chociaż, że nic nie powiedział. Stuknęliśmy się butelkami i wzięliśmy po łyku. Podszedł trochę bliżej, złapał mnie za ramię i powiedział: – Całkiem przyjemny widok miałem przed chwilą, ale ty chyba też nie narzekasz na to co zobaczyłaś w łazience? Psss… sutki ci stanęły. – Cholera! Mogłam włożyć jednak stanik. On odpalił tv, a ja rozsiadłam się na kanapę. Włączyliśmy komedie i wzięliśmy się za piwa. Jedno, drugie, trzecie, czwarte. Co chwila trzeba było je donosić z kuchni, bo kto lubi ciepłe piwo. Zrobili mi się gorąco od procentów, więc zdjęłam sweterek i ukazał się dekolt mojej sukienki. Nie uszło to uwadze cholernie seksownych oczu Daniela. On też wyglądał dziś niczego sobie. Ubrany był w jeansy i błękitna koszule z podwiniętymi rękawami. Film się skończył, a my śmialiśmy się do rozpuku. – Gorąco tu, może wyjdziemy na balkon? – Okej, chodź mam lepszą propozycje, ale to może za chwilę. – Wyszliśmy na balkon, a ja poczułam jak znów twardnieją mi sutki od chłodnego powietrza. Daniel poczęstował mnie papierosem i staliśmy w milczeniu podziwiając widok miasta nocą. Było grubo po północy. Gdy skończyliśmy i weszliśmy do środka, cieszyłam się, że cisza nie spowodowała niezręcznej atmosfery. Usiadłam ponownie na kanapie, a on poszedł po coś do sypialni. – Może partyjka pokera? – Zapytał wracają z małą walizką. – Jasne! – Złapałam łyka piwa. – … ale. – Ale co? – Ale gramy w rozbieranego. Osoba, która pozwali rywala ostatniego ciucha, decyduje co dalej będzie działo się tej nocy. – Bąbelki piwa przemawiały przeze mnie. – Kusisz kocico. Niech będzie, ale pamiętasz, że jestem w tym dobry? – A ja Ci dorównuje. – Dodałam. Pierwsze dwa rozdania wygrał mój rywal, dlatego zostałam w samych majtkach. Na szczęście potem mija dobra passa wróciła i pozbawiłam go po kolei: Koszuli, spodni i skarpetek także szanse się wyrównały. Ostatnie decydujące rozdanie. Moja kolej na rozkład. Jedna, druga, trzecia karta… rozłożyłam już wszystko jak trzeba. Podnoszę karty i widzę, że Daniel nie ma z nimi szans. Teraz tylko zachować zimną krew i nie dać po sobie tego poznać. Wygrałam! Daniel zdejmuje bokserki, a ja widzę, że jego penis jest gotowy na wszystko. Siedzi grzecznie i czeka na mój ruch. Przygryzanie wargę by trochę się opamiętać i nie rzucił się jak bezdomny na jedzenie. O obie, mój drogi. Nie będzie tak łatwo. – To teraz programy sobie w szczerość. Każdy znam na zmianę zadaje pytania i odpowiada, szczerze, bez wyjątku. A żeby było porównali, również zdejmę majtki. Gdy ktoś odmówi odpowiedzi druga osoba ma kusić, flirtować, co tylko ze chce. Osoba, która odmówiła odpowiedzi nie może dotknąć kuszącego, chyba że ten tak powie. Zaczynam. – Zdjęłam majtki i usiadłam na kanapie z rozchylonymi nogami. – Co do mnie czujesz? – Zaczęłam z grubej rury. – Już Ci to mówiłem. Ostatnio. Mącisz mi w głowie. Przy Tobie świat staję na głowie i nic nie jest już takie samo. Kocham M. jestem tego pewien póki nie jestem z Tobą. Mam swoje zasady, nigdy nie zdradziłem… do tej pory. A teraz? Jestem w związku, a siedzę przed tobą nagi i sam nie wiem, co robię. – Okej, twoja kolej. – Zrobiło mi się gorąco, chodź w pokoju jest dwadzieścia dwa stopnie. – Co ty ze mną robisz? Dlaczego to się dzieje? – Zamknął oczy i odchylił głowę do tylu. – Co masz na myśli? Doprecyzuj pytanie. – Serio nie wiedziałam, o co mu chodzi. – Chodzi mi o to, co jest teraz. – Dłonią pokazuje na całe swoje ciało. – Łamie swoje wszystkie zasady, a to nie wina alkoholu, bo nie jestem pijany. -Daniel, ja nie wiem. Nie mam na to wpływu. Przyszłam tu mając nadzieję na miło spędzony wieczór przy filmie. Proponując Ci rozbieranego pokera zamiast zwykłego przemawiały przeze mnie procenty, ale to ty się na to zgodziłeś jak mówisz na trzeźwo. Nie zmuszałam Cię do tego. – Schował głowę w dłoniach. Odczekałem trochę i zadałam moje pytanie. – Czy mógłbyś ze mną być? W związku? Jako para? – Odmawiam odpowiedzi. – Zrobił dziwną minę. Czy jego to pytanie zabolało? Nie pewnie zaczęłam go kusić. Siedział na kanapie z nogami spuszczonymi na podłogę. Wstałam, podeszłam do niego i stanęłam przy nim, kazałam mu się oprzeć wygodnie, po czym stanęłam nad nim okrakiem. Zaczęłam całować go po płatku ucha, zjechałam do szyi. Usłyszałam mruczenie. Zeszłam na klatkę piersiową i skończyłam całowanie na tatuażu, który symbolizował naszą przyjaźń. Położyłam mu dłoń, w miejscu, w którym czułam bicie serca. Głęboko wypuścił powietrze, które przed sekundą jeszcze wstrzymywał. Spojrzałam na niego, miał mocno zaciśnięte powieki. Wyglądał jakby czuł… ból? Odeszłam na swoje miejsce. Minęła chwila zanim się odezwał. – Moja kolej. Czego nie pozwoliłabyś mi ze sobą zrobić? – Nie chce odpowiadać na to pytanie, bo mogłabym być źle zrozumiana. – Odmawiam odpowiedzi. Poprosił mnie żebym usiadła plecami do niego. Odgarnąć mi włosy z pleców i całował kręgosłup od góry, centymetr po centymetrze. Potem wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego łóżka. Z komody za nim wyciągnął, raczej nieprzypadkowo, krawat w kolorze zbliżonym do mojej szminki i przywiązał mi nim ręce do oparcia łóżka. – Już mi nie uciekniesz. – Oczy miał prawie czarne od pożądania. – Nigdzie się nie wybieram. – Odpowiedziałam chrapliwym głosem. W tym momencie rzucił się na mnie i zaczął zachłannie całować. Podobało mi się to, bardzo. Nasze języki tańczyły w zawrotnym tempie. Odrywając się od siebie sapaliśmy jak po maratonie. Klękną na kolanach i jednym sprawnym ruchem obrócił mnie na brzuch. Słyszałam jak zakłada gumkę. Nagle wbił się we mnie ostro i bez ostrzeżenia, a potem posuwał bez opamiętania. Nie podobało mi się to, wręcz było bolesne. A on wchodził i wychodził ze mnie coraz mocniej. Każde pchnięcie przeszywało mnie jakby na wylot. W końcu zaczęłam płakać. Usłyszał to i natychmiast przestał. Rozwiązał mi ręce, a ja zwinęłam się w kulkę. -Kochanie? – Cisza. – Co ja zrobiłem? – Nie wiem czy mówił to do mnie czy do siebie. – Kochanie? – Zaczerpnęłam powietrza. – Słucham? – Czy ty powiedziałeś do mnie kochanie? – Lekko się wzdrygnęłam. – Tak, to było do ciebie. – Dlaczego? Nie jesteśmy razem… – W jednej chwili zapomniałam o tym, co się wydarzyło i skupiłam się na tym, co powiedział. – Ja… nie wiem. Tak się wystraszyłem. To był odruch. Ja, przepraszam. Spieprzyłem! Po tych pocałunkach, gdy pocałowałaś mój tatuaż, poczułem fizyczny ból. Chciałem sobie ulżyć i zrobić z Tobą wiele i na ostro, tak jak lubię, ale coś mnie opętało. Nie umiałem się powstrzymać. Nie chciałem tego robić twoim kosztem, na pewno nie. To miało sprawiać przyjemność, nie wywoływać płacz. – Możesz wszystko, bo wiem, że nie zrobisz mi krzywdy. – Co? – Chyba nie zrozumiał. – Taka była by mija odpowiedź na twoje pytanie. Nie chciałam być dziwnie odebrana. Ufałam Ci… – Przerwałam. – Zjebałem, tak bardzo zjebałem! – Opadł na podłogę i schował twarz w dłoniach. Dosyć niewyraźnie i bardzo cicho usłyszałam, co powiedział. – Będę się smażył w piekle! Nie dość, że zdradziłem jedną kobietę, którą kocham to drugą, dla której straciłem głowę, skrzywdziłem. Czy da się to jakoś naprawić? – Ostatnie zdanie powiedział głośniej i wyraźniej. – Tak. – Powiedziałam po prostu. Podniósł głowę z nad rąk i spojrzał na mnie. – Co tak? – Da się to naprawić. Pocałuj mnie i włóż w to całe emocje, które do mnie czujesz. – Zrobił to. Jego pocałunek był zarazem czuły i namiętny. Mówił nim pragnę cię i nie mogę cię stracić, a może nawet kocham cię. Możecie pomyśleć, że jestem szalona, ale takie rzeczy się czuje. Na koniec pocałował mnie w głowę i zasnęliśmy. Byłam dziwnie spokojna, o to ci będzie dalej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Mages
  • Zielona szkola

    – Moniko, czy ty mnie w ogóle słuchasz?

    Pytanie Henryki wyrwało ją z zamyślenia.

    – Tak, przepraszam Henryko.

    Henryka, gdy się nakręciła potrafiła mówić bez przerwy przez godzinę, a nic tak jej nie nakręcało jak polityka, szczególnie to co działo się obecnie wokół Ministerstwa Edukacji Narodowej.

    – No ja po prostu nie rozumiem dlaczego ten rząd tak nienawidzi nauczycieli…

    – Zgadzam się z tobą – odpowiedziała machinalnie Monika – i po raz kolejny odpłynęła myślami.

    Wspominała czas gdy zaczynała karierę nauczycielki, pełna ideałów szybko zderzyła się z polską rzeczywistością. Będąc nauczycielką-stażystką musiała dorabiać jako niańka. Śmieszna historia, pierwsze dziecko którym się opiekowała, wówczas 6-letni Tomek, dziś jest uczniem 3 klasy w liceum w którym uczy.

    Monika i Henryka siedziały właśnie na plaży  przy jeziorze, doglądając zabaw młodzieży podczas tygodniowego wyjazdu na koniec roku szkolnego. Tak naprawdę zabawy większości z nich polegały na wgapianiu się w telefony w cieniu drzew. Tylko ekipa Tomka: Marek, Damian, Łukasz i dziewczyna Tomka, Patrycja, szaleli na molo, skacząc do wody, śmiejąc się i przepychając. Patrycja była o rok starsza od chłopaków, kończyła szkołę i zdała właśnie celująco maturę. Jako najpiękniejszą dziewczyna w szkole, była obiektem westchnień większości chłopców. Z jej lekko egzotycznym typem urody przypominała Monice młodą Angelinę Jolie. Podczas harców na mostku koledzy Tomka nie tracili żadnej okazji, aby dotknąć jej smukłego, młodego ciała. Patrycji to nie przeszkadzało, lubiła być w centrum uwagi, owinęła ich sobie wokół palca, zrobiliby dla niej wszystko. Tomek również nie wyglądał na niezadowolonego, gdy ręka któregoś z przyjaciół lądowała na majtkach, brzuchu czy staniku Patrycji.

    Tomek często zerkał w kierunku nauczycielek, a tak naprawdę na Monikę i za bardzo się z tym nie krył. Wiedziała, że mu się podoba. Za rok kończyła 36 lat, ale nadal zachowała młodzieńczą figurę. Jej zgrabna pupcia i jędrne piersi sprawiały, że budziła zakłopotanie wśród większości uczniów płci męskiej. Nie ubierała się wyzywająco, ale lubiła eksponować swoje kobiece atuty.

    Z Tomkiem sprawa wyglądała trochę inaczej, ze względu na ich wspólną przeszłość (przecież podcierała mu pupę, gdy był przedszkolakiem) ich relacje były bardzo przyjacielskie, rozmawiali ze sobą jak starzy kumple, choć Monika starała się zachować pewien profesjonalny dystans. Była jego nianią przez półtorej roku. Tomek był wspaniałym dzieckiem, niestety współpraca z jego rodzicami zakończyła się nieprzyjemnie – oskarżyli Monikę o kradzież bardzo drogiego pierścionka ze szkatułki. Nie zgłosili sprawy na policję, ale kazali jej się wynosić, nie dając nawet dojść do słowa. Po pół roku była pracodawczyni zadzwoniła do niej z przeprosinami, pierścionek się odnalazł, prosiła żeby wróciła. Tomek bardzo przeżył zniknięcie swojej ukochanej niani. Monika jednak odmówiła. Nie czułaby się tam dobrze po tym co zaszło, zresztą właśnie poznała Jacka, jej obecnie już byłego męża, z którym wiązała wspólne plany.

    Bardzo się zdziwiła, gdy 3 lata temu, podczas inauguracji roku szkolnego podszedł do niej przystojny nastolatek i przedstawił się jako TEN Tomek. Sądząc po majątku jego rodziców można by przypuszczać, że ich syn trafi raczej do prywatnej szkoły, może nawet za granicą. Liceum w którym uczyła było co prawda jedną z lepszych publicznych szkół średnich w mieście, ale jednak. Okazało się dodatkowo, że Tomek trafił do klasy, w której obejmowała właśnie wychowawstwo. Od tego czasu stał się jej drugą ręką, był przewodniczącym klasy, często zostawał po lekcjach, żeby pomóc w przygotowaniach do różnych wydarzeń, angażował się w inicjatywy Moniki. Był mądry i bystry, prowadził z nią gwałtowne dyskusje, w których zawsze chciał być górą. Nigdy nie dał odczuć, żeby był nią zainteresowany jako kobietą, w przeciwieństwie do innych chłopców, których nie raz przyłapywała gdy gapili się w jej dekolt czy na pupę. Jeśli chodzi o te sprawy, Tomek już w pierwszej klasie został usidlony przez Patrycję – nie mogło być inaczej, najpiękniejsza dziewczyna w szkole musiała być z najprzystojniejszym chłopakiem. Od tego czasu byli nierozłączni, co trochę dziwiło Monikę, gdyż Patrycja była dzikuską, lubiła prowokować i żyć na krawędzi. Stały związek nie pasował do jej stylu.

    – Musimy się zbierać już po siedemnastej, zaraz kolacja – Henryka ponownie wyrwała Monikę z rozmyślań.

    – Tak, idziemy już – odparła Monika.

    Tomek posłał jej kolejny promienny uśmiech, podczas gdy Damian trzymając Patrycję od tyłu próbował wrzucić ją do wody. Monika poczuła się trochę zakłopotana uwagą jaką poświęcał jej dziś uczeń.

    Henryka wyciągnęła gwizdek trenerski i gwizdnęła z całej siły zwołując grupę do powrotu. Henryka była 10 lat starsza od Moniki, ale jej aparycja i ubiór dodawał jej jeszcze dodatkowe dziesięć.

    Ośrodek w którym przebywali, mieścił się na dużym ogrodzonym terenie, na skraju lasu, z boiskami do nogi, koszykówki, kręgielnią. Mieszkali w długim parterowym budynku, po jednej stronie korytarza chłopcy, z drugiej strony dziewczyny, na końcu opiekunowie. Poza jej 3a, w wycieczce uczestniczyły jeszcze 2 klasy z liceum. Klasa Patrycji nie brała w niej udziału, ona pojechała dodatkowo jako dziewczyna Tomka. Normalnie coś takiego nie byłoby możliwe, ale pobyt w ośrodku załatwiał tata Tomka, właściciel był jego znajomym. Dla zachowania pozorów Patrycja musiała spać w części dla dziewczyn, Tomek dzielił pokój z Bartkiem. Ta pruderia była dość zabawna, w szczególności że przecież to byli już prawie dorośli ludzie.

    Poza Henryką i Moniką, było jeszcze dwóch nauczycieli Jerzy od WF-u oraz, ku niezadowoleniu Moniki, historyk Mirek. Umówiła się z nim kilka razy po rozstaniu z mężem, okazał się jednak niezłym świrem. Od tego czasu starała się go unikać. Poza nimi był jeszcze kierownik ośrodka i tutejszy wychowawca Ryszard facet w typie wojskowego-kulturysty, nie lubiła takich mężczyzn, ona jednak ewidentnie wpadła mu w oko już podczas pierwszego spotkania.

    Podczas kolacji Ryszard przysiadł się do stolika i próbował czarować Monikę. Ona jednak zaraz po posiłku wykpiła się ze wspólnego spaceru złym samopoczuciem. Wróciła do pokoju i próbowała czytać książkę na Kindlu. Szybko zmorzył ją sen, autokar z pod szkoły wyruszał o 5 rano, więc mało spała poprzedniej nocy.

    Po 23.00 obudziło ją chrapanie Henryki, która spała w pokoju obok, ścianki były symbolicznej grubości. Wstała, przebrała się w pidżamę, którą stanowiły spodnie od dresu i t-shirt. W domu ubierała się w seksowną atłasową koszulkę i takie same spodenki, tutaj chciała być gotowa gdyby coś się działo w nocy i musiał wyjść na korytarz. Przez kolejne kilkadziesiąt minut próbowała zasnąć, czytać książkę, w końcu postanowiła wyjść na spacer. Z walizki wyjęła papierosy, nigdy nie paliła nałogowo, czasem okazyjnie na imprezie, teraz wzięła jednego i wyszła na zewnątrz. Było już grubo po 24.00, na dworze panowała cisza przerywana jedynie hukaniem sowy z pobliskiego lasu. Niebo było bezchmurne, a widok gwiazd aż zaparł dech Monice, w mieście nie było widać ich aż tyle.

    Usiadła w ciemności w małej altance z ławkami i stolikami. Zapaliła papierosa. Wróciła myślami do przeszłości. Pobrali się z Jackiem dwa lata po tym jak się poznali, wzięli kredyt, kupili mieszkanie. Nigdy jednak nie zdecydowali się na dzieci. Układało im się dobrze, przynajmniej tak jej wydawało, aż do pewnego deszczowego dnia, jakieś 16 miesięcy temu.

    Tego dnia rano budzik nie zadzwonił, oboje zaspali do pracy. Nerwówka, Monika w biegu chwyciła jabłko, które miało stanowić jej śniadanie do pracy, wrzuciła telefon do torebki i wybiegła z domu. Padał deszcz więc dodatkowo ugrzęzła w korku ciągnącym się po horyzont. Sięgała po telefon, żeby napisać do szkoły, że nie dotrze na pierwszą lekcję, kiedy przyszedł SMS. Nie zwróciła uwagi, że to nie był jej sygnał. Gdy wyświetliła się zawartość, w pierwszej chwili nie zrozumiała co się dzieje. Po otwarciu aplikacji zobaczyła zdjęcie wygolonej, młodej cipki z podpisem „O 11 w konferencyjnym”. Po chwili dotarło do niej, że przez przypadek zabrała telefon Jacka. Z nerwów zaczęła się trząść, przy najbliższej okazji skręciła w małą uliczkę i zaparkowała. Przez kolejną godzinę prześledziła całą kronikę romansu jej męża z koleżanką z pracy, zaczęło się ponad pół roku wcześniej. Tego dnia nie dotarła do pracy. Jaka była głupia, że nic nie zauważyła. Uświadomiła sobie wówczas, że to stąd wynikały dziwne zachowania męża, niespodziewane nadgodziny, niechęć do seksu z Moniką. Jacek nigdy nie był demonem seksu, jego potrzeby były znacznie mniejsze od Moniki, to ona była stroną, która bardziej dążyła do zbliżeń. Przyzwyczaiła się do tej różnicy temperamentów, ale od kilku miesięcy uprawiali seks jeszcze rzadziej niż wcześniej. Teraz tej namiastki seksu brakowało jej najbardziej, ciepłe uczucia do męża wyparowały dość szybko, ale pożądanie zostało.

    Monika po rozstaniu z Jackiem, które przebiegło niespodziewanie szybko, próbowała umawiać się z innymi facetami, ale zaliczała porażkę za porażką. Tylko z jednym z nich wylądowała w łóżku, chociaż był przystojny i dość intersujący, w tej kwestii okazał się nieporozumieniem. Załatwił sprawę, nim Monika zdążyła się na dobre podniecić i jeszcze był bardzo zadowolony z siebie.

    Jedyny orgazm do którego w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, doprowadził ją inny człowiek, przeżyła z kobietą. Co zaskakujące była to jej najlepsza przyjaciółka, z którą znała się jeszcze z liceum. Kilka miesięcy temu umówiła się koleżankami na babski wieczór: wino, sushi, romantyczny film. Z czterech zaproszonych dziewczyn dotarła tylko Kasia, jej najbliższa przyjaciółka. Mimo że po szkole ich drogi się rozeszły, cały czas utrzymywały serdeczny kontakt. Było miło, dużo wina, odrobinę za dużo i nie wiadomo nawet kiedy zaczęły się namiętnie całować. Monika nigdy nie miała lesbijskich ciągot, a już tym bardziej do Kasi. Naprawdę brakowało jej dotyku drugiego człowieka. Wylądowały w sypialni i doprowadziły się do orgazmu za pomocą ust i języka. Było cudownie, Kasia okazała się wspaniałą kochanką. Zasnęły przytulone do siebie. Rano Monika chciała zapytać czy Kasia robiła to już z inną kobietą, bo w nocy wyglądało jakby miała w tym duże doświadczenie, a jej przyjaciółka ani razu nie wspomniała o tym co się działo w nocy. Rozmawiały normalnie, ich relacje nie uległy zmianie. Tak jakby nic się nie wydarzyło. Monika się dostosowała, wiedziała, że dla przyjaciółki z mężem i dzieckiem to może być trudny temat. Wracała do tej nocy jedynie w fantazjach.

    Wspomnienie spowodowało, że w kroczu Moniki rozlało się przyjemne ciepło, poczuła że robi się mokra. Dobrze, że zabrała ze sobą swojego małego, fioletowego, brzęczącego przyjaciela, którego kupiła w sieci po rozstaniu z Jackiem. Zgasiła papierosa i chciała wracać do pokoju, gdy nagle uzmysłowiła sobie, że od jakiegoś czasu słyszy dziwne dźwięki dobiegające z szopy na sprzęt sportowy. Szopa skryta była za stołówką, z budynku mieszkalnego była niewidoczna. Z miejsca w którym siedziała widać było tylko jej fragment, Monice wydało się że widzi tam światło. Czyżby jej podopieczni jednak nie spali w swoich pokojach?

    Po cichu, na paluszkach zbliżyła się do tylnej ściany budynku, szopa była zbudowana z drewnianych desek, pomiędzy nimi były spore szpary. Przyłożyła oko do jednej z nich, w środku znajdowały się stoły do ping-ponga, materace do ćwiczeń, piłki, kajaki zawieszone na ścianach. Regały ustawione były w rzędach, z szerokimi korytarzami pomiędzy nimi. W środkowym korytarzu świeciło się światło, nie były to jarzeniówki sufitowe, te byłby jaśniejsze, widok zasłaniał jej regał, musiała podejść parę kroków w prawo. Korytarz był oświetlony lampami turystycznymi rozłożonymi na regałach i podłodze.

    W pomieszczeniu dostrzegła Patrycję, Marka, Damiana i Łukasza. To co zobaczyła sprawiło że wstrzymała oddech. Wszyscy byli nadzy, Patrycja siedziała okrakiem na Marku, ujeżdżając jego kutasa, Damian i Łukasz stali po bokach, Patrycja ssała namiętnie ich sterczące penisy.

    Monika w pierwszym odruchu chciała wejść do środka i przerwać tę orgię, pomyślała o Tomku, który nieświadomy tego, że najlepsi koledzy posuwają jego dziewczynę, spał zapewne smacznie w pokoju. Ze zdziwieniem zauważyła jednak, że zamiast oburzenia czuje coś zupełnie innego. Jej ręka bezwiednie powędrowała do wnętrza spodni, nie miała majtek, cipka pulsowała przyjemnym ciepłem, była mokra. Rozchyliła wargi sromowe i zaczęła się delikatnie pieścić, obserwując to co dzieje się wewnątrz.

    Patrycja nago, była oszałamiająco piękna. Miała ciemną karnację, perfekcyjne, szczupłe ciało, jej małe piersi idealnie pasowały do figury, sutki miała ściągnięte i twarde. Wszystko co robiła, robiła z gracją i powabem. Jej skóra lśniła lekko od potu. Ciała chłopców były pięknie wyrzeźbione, nie byli przesadnie napakowani, raczej szczupli, jednak widać było wyraźnie wszystkie mięśnie. Wszyscy mogli być modelami. Penisy Damiana i Łukasza były całkiem sporych rozmiarów. Przyrodzenie Damiana było jednolitej grubości, natomiast żołądź Łukasza była chudsza, penis rozszerzał się ku dołowi. Monika pomyślała, że cudownie byłoby się na niego nabić, gdy im głębiej by wchodził tym bardziej rozpierałby waginę.

    Wszyscy byli coraz bardziej podnieceni, Patrycja przyspieszyła tempo nabijania się na Marka. Monika widziała jedynie dolną część jego kutasa, który rytmicznie wsuwał się i wysuwał z cipki dziewczyny. Damian chwycił głowę Patrycji próbując wepchnąć swoje przyrodzenie jeszcze głębiej, Łukasz również walczył o miejsce w jej ustach. Monika przyspieszyła swoje pieszczoty.

    Nagle bardziej poczuła niż usłyszała, że ktoś się za nią skrada. Nie zdążyła się obrócić, gdy silna ręka zakryła jej usta, a druga chwyciła ją w pasie, unieruchamiając ją w ten sposób, że nie mogła wyciągnąć ręki ze spodni. Nie wiedziała kto był napastnikiem, pierwszy kandydat, który przyszedł jej do głowy to Ryszard. Czyżby obserwował ją cały czas, a teraz postanowił skorzystać z okazji? Może to Mirek, po tym jak powiedziała mu, że nie chce się z nim spotykać, przez kilka tygodni pojawiał się pod jej domem.

    Obojętnie kim on był, był ewidentnie podniecony, Monika poczuła jego twardą, pulsującą męskość na pośladkach gdy przycisnął ją do siebie. Próbowała się wyswobodzić z uścisku, ale nie miała szans. Gdy przestała się szamotać, napastnik gwałtownie obrócił ją do siebie i pocałował, wpychając język do ust. Choć widziała jego twarz tylko przez ułamek sekundy, nie miała wątpliwości… to był Tomek. Co się tu do cholery działo? Po dłuższej chwili udało jej się go odepchnąć, odruchowo chciał wymierzyć mu policzek, Tomek jednak chwycił jej rękę.

    – Choć – powiedział do niej, jednocześnie ponownie obracając tyłem.

    Delikatnie ją popchnął w kierunku drzwi do szopy. Otworzył drzwi nogą i wprowadził do środka. Nie był zaskoczony widokiem, który zastali, doskonale wiedział co tu się działo. Monika pomyślała, że zapewne nie pierwszy raz. Uczestnicy orgii, musieli usłyszeć szamotaninę na zewnątrz, gdyż przerwali swoje igraszki i stali patrząc na drzwi, chłopcy z dumnie wyprężonymi kutasami, Patrycja miała rumieńce na policzkach i przyspieszony oddech. Jej wargi sromowe, na co dzień zapewne schowane za fałdami skóry teraz wystawały napęczniałe z podniecenia, lśniły jej sokami. Żadne z nich nie wyglądało na zakłopotanego sytuacją, w której stali nago przed swoją nauczycielką, przyłapani na miłosnych igraszkach.

    – Złapałem całkiem apetycznego podglądacza, myślicie że pani Monika zasłużyła na karę? – powiedział do zgromadzonych Tomek.

    Łukasz lubieżnie oblizał wargi i powiedział:

    – Mniam, świeże mięsko – ruszył w moim kierunku.

    Odruchowo cofnęłam się, nabijając pupą na erekcję Tomka. Byłam w potrzasku. Nie mogłam wypowiedzieć słowa. Normalnie nigdy nie brakowało mi słów czy pewności siebie, wiedziałam jak utrzymać porządek i dyscyplinę w klasie. Teraz stałam i nic nie przychodziło mi do głowy. Trzęsłam się jedynie z emocji, których nie potrafiłam dokładnie określić. Może racje miała moja przyjaciółka Kasia, która powtarzała: „Długotrwały brak bolca, każdą kobietę doprowadzi do szaleństwa”. Może to właśnie nastąpiło.

    – Czekajcie – powiedziała Patrycja.

    Chłopcy karnie stanęli. Podeszła do mnie, naga, piękna. Spojrzała mi prosto w oczy, miała zielone oczy o przenikliwym spojrzeniu. Zrobiła krok i delikatnie zbliżyła swoje wargi do moich, pierwsze pocałunki były delikatne. Smakowała brzoskwiniowym błyszczykiem do ust, jej oddech pachniał winem. Później stały się bardziej namiętne. Jej ręce błądziły po moim ciele. Początkowo byłam zbyt zaszokowana całą sytuacją. Stałam biernie pozwalając się całować. Gdy ręka Patrycji dotarła do mojego stwardniałego sutka i zaczęła go delikatnie szczypać, moje ciało opanowała rządza. Zaczęłam całować Patrycję, nasze języki zaczęły się pieścić nawzajem, masowałam jej piersi, przerwałyśmy na chwilę, Patrycja sprawnie pozbyła się mojej koszulki i spodni od dresu, które opadły na ziemię. Przez chwilę lizała moje piersi, kiedy w końcu dotknęła mojej napęczniałej i podnieconej brzoskwinki, wydałam z siebie jęk rozkoszy, pieściła ją przez chwilę. Zaczęłam szybciej oddychać. Wtedy Patrycja niespodziewanie odsunęła się ode mnie. Oblizała wargi i zalotnie się uśmiechnęła.

    Stałam zupełnie naga, otoczona przez czwórkę napalonych młodych mężczyzn. Tomek w międzyczasie pozbył się ubrania, wszyscy więc stali z wyprężonymi kutasami niczym plemienna straż z dzidami. W ich oczach było widać, że są gotowi do akcji. Damian powoli, jakby od niechcenia masturbował się.

    Jeszcze 20 minut temu to co się teraz działo byłoby dla mnie kompletną abstrakcją, nie przyszłoby mi do głowy nawet w najdzikszych fantazjach.

    – Teraz jest wasza chłopcy – powiedziała Patrycja – zwracając się do Łukasza i Marka. Nie trzeba im było powtarzać. Marek zrzucił ze regału drugi materac na podłogę. Łukasz chwycił mnie za rękę, delikatnie, ale zarazem stanowczo zmusił do klęknięcia na materacu. Patrycja trzymając za sterczące przyrodzenia Tomka i Damiana, niczym psy na smyczy zaprowadziła ich na drugi materac, na którym przed chwilą ujeżdżała Marka.

    Marek i Łukasz stanęli przede mną tak, że ich penisy znalazły się na wysokości moich ust. Dopiero teraz zauważyłam, że kutas Marka jest gigantycznych rozmiarów, nawet na filmach porno, które ostatnio oglądałam dość często, nie widziałam czegoś takiego. Kompletnie nie pasował do proporcji jego ciała, wrażenie nienaturalności potęgował jego wygląd cały pokryty był napęczniałymi żyłami i zgrubieniami. Jak to monstrum zmieściło się maleńkiej muszelce Patrycji?

    Byłam napalona bez dwóch zdań. Z drugiej strony wewnątrz mnie drugi głos krzyczał „Nie rób tego, uciekaj, jesteś nauczycielką, nie możesz!!!”. Chłopcy stali z pulsującymi penisami, a ja byłam jak sparaliżowana.

    – Nie wie pani jak to się robi? Może panią nauczymy? – powiedział Marek i zaczął delikatnie pchać główkę swojego giganta do moich ust. Moje ciało zalała fala podniecenia, drugi głos przestał istnieć. Łapczywie wzięłam go do ust i zaczęłam namiętnie ssać, jego wielkość sprawiała, że w ustach zmieściła mi się ledwie główka i kawałek niżej. Nie było mowy, aby obaj chłopcy się tu zmieścili. Ssałam więc chwilę kutasa Marka, a ręką obciągałam Łukaszowi, a po chwili następowała zmiana. Nauczycielka musi równo traktować swoich uczniów. Byłam w tym dobra, bo czułam że oba penisy, choć wydawało się to niemożliwe jeszcze bardziej pęcznieją w moich ustach.

    Kątem oka widziałam co się dzieje na materacu obok, Patrycja ujeżdżała, a raczej galopowała na swoim chłopaku. Damian stał oparty o stół ping-pongowy, a Patrycja namiętnie mu obciągała.

    Markowi przestało wystarczać moje fellatio, główka jego penisa przybrała ciemnoczerwony odcień, cały pulsował z podniecenia. Obszedł mnie od tyłu i delikatnie popchnął tak, że stałam na czworaka. Chciał mnie zerżnąć od tyłu, wizja jego anakondy wdzierającej się do mojej ciasnej szparki była tyleż podniecająca (o raju, nigdy w życiu nie byłam tak podniecona), co przerażająca. Jeśli będzie chciał wejść we mnie gwałtownie, to mnie chyba rozerwie. Zaczęłam drżeć w oczekiwaniu na to co nastąpi.  Na szczęście Marek miał w tym doświadczenie, zaczął wprowadzać go delikatnie, najpierw główkę, potem powoli rozpychał się wewnątrz, gdy udało mu się wepchnąć około jednej trzeciej swojej gigantycznej pały, zaczął mnie delikatnie posuwać. Co to było za uczucie! Ścianki mojej pochwy ekstremalnie rozciągnięte czuły każdy milimetr jego pulsującego fallusa, każdą napęczniałą żyłę i nierówność. Z każdym ruchem wchodził trochę głębiej, co potęgowało rozkosz. Z mojej cipki rozchodziły się fale ekstazy,  czułam się jak po narkotykach. Na materacu obok usłyszałam szczytującą Patrycję. Łukasz, także nie próżnował uklęknął i rozochocony faktem, że moje usta należą tylko do niego, chwycił mnie za włosy i wypchał mi fiuta bezceremonialnie jak głęboko się dało.

    Marek widząc, że jego gigant dobrze zadomowił się w mojej szparce, ruchał mnie coraz mocniej. Czułam, że zaraz dojdę. Wówczas nagle i bez ostrzeżenia wycofał się ze mnie. Byłam zaskoczona. Dlaczego? Nie!!!

    Wycharczałam nie swoim głosem:

    – Rżnij mnie!!!

    – Czekaj, mam coś lepszego – odpowiedział Marek beztroskim głosem

    Co może być lepszego od twardej pały w pochwie? Byłam jak narkomanka, której ktoś odebrał działkę heroiny. Gdzie się podziała stateczna pani od polskiego?

    Marek położy mnie na boku, podniósł moją nogę w górę i wjechał swoim wyciorem w moją szparkę. Tym razem wszedł bez problemu. (O tak!) Łukasz położył się z tyłu. Wówczas zrozumiałam, że chce odwiedzić moją drugą dziurkę. Nigdy nie uprawiałam seksu analnego, bałam się że będzie boleć. A teraz dodatkowo moja pochwa wypełniona była całkowicie kutasem wielkości ręki. Chciałam powiedzieć, żeby tego nie robił. Moje ciało jednak działało niezależnie od moich myśli, wypięłam pupę, żeby ułatwić mu zadanie.  Kiedy Łukasz próbował wepchnąć się do mojej pupci, Marek ponownie zaczął mnie posuwać. Łukasz delikatnie zaczął się wsuwać do środka, gdy główka jego prącia wskoczyła do mojej drugiej dziurki, zamiast bólu poczułam rozdzierającą rozkosz. Orgazm przyszedł całkowicie niespodziewanie, jak uderzenie pędzącej lokomotywy. Krzyknęłam z zaskoczenia. Łukasz myśląc że zrobił mi krzywdę, wycofał się, ale widząc że krzyk nie był objawem bólu ponownie wszedł w moją pupę tym razem mocniej i trochę głębiej dzięki czemu końcówka orgazmu była jeszcze przyjemniejsza niż początek.

    Tkwiłam teraz z kleszczach dwóch napalonych ogierów, których mój orgazm jeszcze bardziej rozochocił. Początkowo nie mogli się zgrać, ale po chwili posuwali mnie już w zgodnym rytmie. Penis Łukasza wszedł na razie dość płytko, za to Marek wepchnął się już do samych jajek. Czułam jak ich fallusy ocierają się o siebie przez cienką ściankę waginy. Oboje całowali mnie, lizali, gryźli i drapali. Zazwyczaj po orgazmie moje podniecenia opadało, tym razem było odwrotnie, cały czas narastało.

    Na materacu obok Patrycja również nie próżnowała, Damian rżnął ją od tyłu, a Tomek odgięty do tyłu oddawał się całkowicie pieszczotom jej ust, nagle jego twarz przeciął grymas ekstazy, penis wyskoczył z ust Patrycji i trysnął na nią porcją spermy. Widok nasienia chlustającego na piękną twarz Patrycji i pulsujący w ekstazie członek Tomka, sprawił że uderzyła we mnie kolejna rozpędzona lokomotywa orgazmu, ten był jeszcze silniejszy niż poprzedni.

    Chłopcy nie ustawali w rżnięciu mnie, działaliśmy jak dobrze naoliwiony silnik, tłoki wnikały we mnie na zmianę, w górę, w dół. Starałam się nabijać głębiej na Łukasza, jego kutas rozszerzał się ku dołowi, więc im głębiej we mnie wchodził, tym bardziej rozpierał moją dziurkę. To czego się tak obawiałam, sprawiało mi nieopisaną przyjemność. Kolejny orgazm przyszedł parę sekund po poprzednim, trzęsłam się w ekstatycznych drgawkach pomiędzy dwoma buhajami, którzy pieprzyli mnie tak mocno, że miałam wrażenie, że zaraz mnie rozerwą. Nie obchodziło mnie to. Chciałam jeszcze.

    Na materacu obok kolejne ejakulacje chłopców i orgazmy Patrycji nie powodowały spadku tempa. Teraz pozazdrościli naszemu trójkątowi, Patrycja ujeżdżała Tomka, a Damian wchodził w jej dupkę. Dziewczyna jęczała głośno z rozkoszy.

    Łukasz w końcu zdołał wsadzić mi swoją pałę do samego końca, niemal jednocześnie poczułam w obu członkach pulsowanie orgazmu i jak na rozkaz z obu jednocześnie wytrysnęła sperma, która zalała mnie falą ciepła w środku. Jeśli poprzednie orgazmy były najsilniejszymi w moim życiu to tsunami rozkoszy, które zalało mnie teraz było absolutną nirwaną. Francuzi nazywają orgazm La petit mort – mała śmierć, zrozumiałam co miał na myśli twórca tego określenia. Gdy dwa kutasy strzelały w moim wnętrzu kolejnymi porcjami nasienia, ruchając mnie jeszcze mocniej niż wcześniej, ja odpłynęłam kompletnie, każda komórka mojego ciała eksplodowała w ekstazie, a ja unosiłam się gdzieś nad sobą. Nie wiem ile to trwało, sekundę, minutę, wieczność… stawiałam na to ostatnie, gdzieś na granicy świadomości czułam, że członki moich kochanków, zaczynają się uspokajać, pulsując coraz słabiej. Chciałam żeby we mnie zostali, ale oni po zaspokojeniu swoich zwierzęcych rządzy, po prostu wyszli ze mnie z głośnym plaskiem. W ślad za ich prąciami z obu moich dziurek wypłynęły fale spermy, którą we mnie wpompowali. Ściekała ciepłymi strumieniami po pośladkach i udzie. Byłam jak sex-zabawka, wyruchana i porzucona gdzieś w kącie. Nie była to myśl nieprzyjemna, raczej podniecająca. Leżałam na materacu w kałuży spermy i moich soków, na wpół przytomna z rozkoszy, moje ciało przeszywały drgawki jak w ataku padaczki, jeszcze dobrych kilka minut. Czułam każdy nerw. Słyszałam jak Patrycja kolejny raz szczytuje głośno, potem jakieś rozmowy, szurnięcia, ktoś podszedł do mnie i pocałował w usta, po smaku i zapachu poznałam Patrycję. W końcu usłyszałam odgłos zamykanych drzwi, miałam wrażenie, że dzieje się to gdzieś daleko. Chyba przysnęłam na chwilę.

    Gdy się ocknęłam, moja joni nadal pulsowała, czułam że jest nabrzmiała do granic możliwości. Otworzyłam oczy, lampki świeciły, dobrze że nie zostawili mnie samej w ciemnościach. Poczułam, jednak, że nie jestem sama. Z boku na krześle siedział Tomek, wpatrywał się w moje nagie ciało. Sam też był nagi, a jego penis sterczał dumnie (czy on kiedyś mu opada?).

    – Hej Moniko, cieszę się że żyjesz – powiedział do mnie i uśmiechnął się tym swoim rozbrajającym uśmiechem, przy którym miękły nogi większości koleżanek.

    Nic nie odpowiedziałam czułam się trochę skrępowana, ale czułam też kolejną falę podniecenia, co krępowało mnie jeszcze bardziej.

    – Wiesz, że przyszedłem do liceum w którym uczysz tylko dla Ciebie? Ojciec chciał mnie wysłać do Wielkiej Brytanii, ja musiałem być przy tobie. Gdy tylko dowiedziałem się, że jesteś nauczycielką myślałem tylko o tym, żeby cię znowu spotkać.

    To wyznanie trochę mnie zaszokowało, ale w sumie te przypadkowe spotkanie zawsze było dla mnie dość dziwnym zbiegiem okoliczności.

    Tomek podszedł do mnie, usiadł obok, dotknął piersi. Sutki natychmiast stwardniały, a po kręgosłupie przeszedł mi dreszcz.

    – Myślisz, że zostało coś dla mnie? – zapytał bezceremonialnie.

    Monika nie odpowiedziała, tylko rozsunęła nogi pokazując Tomkowi nabrzmiałą szparkę. Zaczął ją całować po szyi, potem piersiach, ssał jej sutki. Potem ona wzięła do ust jego kutasa, pachniał i smakował cipką Patrycji, co spowodowało u Moniki kolejną falę pożądania. Zaczęła ssać i obciągać go z wprawą zawodowca. Tomek pojękiwał z podniecenia. Monika skierowała jego prącie w dół, położyła się na plecach i wprowadziła je do środka. Pochwa rozorana przez Marka i naoliwiona jego spermą była bardzo wrażliwa, Tomek okazał się jednak niezwykle czułym kochankiem. Wchodził w nią delikatnie choć stanowczo. Całował jej usta, szyję i piersi. Tym razem nie było rozpędzonej lokomotywy, rozkosz narastała powoli omywając jej ciało jak ciepły przypływ na egzotycznej plaży. Szczytowali równocześnie, kolejny wytrysk rozlał się ciepłem w jej wnętrzu. Orgazm tym razem był niczym błogostan, był zupełnie inny niż poprzednie, ale trwał niesłychanie długo. Tomek po wszystkim, został w niej jeszcze kilka minut, całowali się, a on delikatnie poruszał się w jej wnętrzu, sprawiając obojgu wiele przyjemności.

    Tomek ogarnął z grubsza pomieszczenie, pomógł ubrać się Monice. Nogi miała jak z waty. Bolała ją pupa i cipka, całe ciało. Czuła zadrapania na plecach, na piersi miała ślad zębów Marka. Tomek zaprowadził ją pod same drzwi pokoju, na pożegnanie dał buziaka w usta. Monika padła na łóżko, powinna się iść umyć, cała była oblepiona zasychającą spermą trzech młodych ogierów. Ta świadomość była jednak bardzo ekscytująca, zresztą nie miała już siły na nic.

    Zasypiała z uśmiechem i myślą, że obóz będzie trwał jeszcze 6 dni, nie zamierzała ich zmarnować…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    DamST
  • Domek rozpusty

    Historia, którą wam opowiem miała miejsce zeszłej wiosny, a dokładniej w weekend majowy.
    Krzysztof- 29 lat, żona twierdzi, że przystojniak, ale tylko gdy nie ma na niego focha. Zbyt często tego nie słucha z innych ust, więc nie wie ile w tym prawdy. Żeby udanie rozpocząć weekend, jak tylko się obudził, zsunął się niżej łóżka podciągając jednocześnie koszulkę nocną Agaty. Jego język spoczął na jej cipce i pieścił ją kilkadziesiąt minut doprowadzając do kilku orgazmów w czasie których przyciskała  głowę męża do swojego łona tak mocno, że nie mógł złapać tchu. Po jednym z kolejnych orgazmów odepchnęła go mówiąc:
    – Dość! Chodź to Ci obciągnę.

    Nie zwlekał. Szybko przesunął się ustami do jej piersi. Następnie lekko zwilżył kutasa o jej cipkę. Przysunął go w końcu do jej ust i powoli wsunął.
    – Mmmmm. Smaczny. – szepnęła prowokująco się uśmiechając
    – Tak. Wiem, że lubisz smak cipki.

    Nie mieli żadnych doświadczeń z trójkątami czy seksem grupowym, ale czasem sobie fantazjowali wspólnie w czasie seksu. Nigdy, też nie poruszali kwestii zaproszenia do sypialni czy to kobiety czy mężczyzny. Chociaż Krzysztof bardzo pragnął seksu z dwiema kobietami. Jak chyba większość facetów.

    Język jego żony, pikantne rozmówki i fakt, że ostatnie kilka dni byli tak wypruci, że nie mieli siły na wieczorne igraszki sprawił, że poczuł że zaraz skończy.
    – Dochodzę! – krzyknął.

    Agata wzięła mocniej przytrzymała w ustach penisa czekając aż tam wystrzeli. Sporo się zebrało ładunku z całego tygodnia, że aż zaczęła sperma wyciekać na jej policzki. Odsunęła się delikatnie, żeby się nie udławić – i wówczas stała się katastrofa! Klejnoty rodowe Krzysztofa były tak pełne, że strzelił raz jeszcze.
    – Kurwa! – krzyknęła, zrzucając go z siebie – Kurwa! Ja pierdolę! Nie na włosy! Tyle razy prosiłam! Chcesz to spuść się w cipkę, tyłek, usta, piersi. Nawet kurwa w ucho. Ale nie we włosy!

    Nie zdążył nawet słowa powiedzieć i była już w łazience. Próbował się tłumaczyć przez drzwi łazienki, że to było po za jego kontrolą. Niestety, jak kobieta ma focha to nie ma silnych. Nie wiedział dlaczego tak ją to denerwowało, ale był to w sumie trzeci raz i za każdym było podobnie – kilka dni ciszy.

    Zaczynał się weekend majowy. Pogoda ładna. Siedzieć cały weekend w domu szkoda. Zadzwonił do przyjaciela Piotra, z którym często jeździli na ryby. Niestety Piotr miał tego dnia wizytę teściów – czyli zero szans na wyrwanie się i moczenie kija.

    Spakował sprzęt i pojechał sam. Mieli z Piotrem takie jedno miejsce, w którym ryb za wiele nie było, ale można się tam napawać ciszą i spokojem. Był jeszcze jeden plus tego miejsca – nie było zasięgu i telefony milczały. Jak któryś miał wkurwa to zazwyczaj tam jechali. Było to ustronne jeziorko w środku lasu. Z drugiej strony stał mały drewniany domek, w którym czasem widzieli światło po zmroku. Nazywali go domkiem rozpusty – mimo, że nie wiedzieli dlaczego tak go nazywają.
    Gdy tylko zajechał, szybko zarzucił wędkę, usiadł na ziemi i otworzył piwo. Skoro miał zostać do wieczora to jedno nie zaszkodzi. W międzyczasie przyciął komara na jakieś pół godzinki i złapał całe dwie ryby, które i tak wrzucał z powrotem. Zaczęło się ściemniać. Spakował sprzęt do bagażnika, wsiadł do auta i nie odpalił go. Auto cały dzień stało na włączonych światłach i kilkuletni akumulator tego nie wytrzymał.
    Jak już wspominałem nie miał zasięgu i ciężko było zadzwonić a nawet jeśli by był to przez fakt, że telefon szukał cały dzień sieci to i w nim wysiadła bateria. Do szosy było dobre 10 km czyli 2 godziny marszu i kto się zatrzyma w środku lasu na szosie? W domku rozpusty paliło się światło, czyli pewnie właściciele zjechali na weekend. Może pomogą odpalić auto – pomyślał.
    Ruszył dookoła jeziora i po około pół godzinie był na miejscu. Zapukał i po chwili przez zamknięte drzwi usłyszał kobiecy głos – pytający kto przyszedł. Wytłumaczył co i jak i po chwili uchyliły się drzwi. W progu stała około czterdziestoletnia blondynka owinięta w szlafrok.
    – Niestety nie pomożemy – usłyszał. Ani ja ani córka nie mamy prawa jazdy a tym bardziej auta. Znajomy nas przywiózł. A i chyba ładowarki do telefonu mamy inne.

    No to klops pomyślał. Chciał podziękować i wrócić do auta by w nim przenocować, ale został zaproszony na kanapki.
    W środku był  to ładnie urządzony domek letniskowy z dużym salonem połączonym z kuchnią na dole i pokojami na górze.
    – Marta – przedstawiła się gospodyni.
    – Krzysztof, przepraszam że się nie przedstawiłem.
    – Nie szkodzi.
    – Dziękuję za zaproszenie. Cały dzień na rybach byłem i chciałem zjeżdżać na kolację.
    – Smacznego – odpowiedziała Marta.
    – Pa…
    – Marta jestem – weszła mu w słowo.
    – OK. Sama tu jesteś?
    – Z córką. Siedzi na górze.

    Zajadał kanapki i rozmawiali o niczym i o wszystkim. W sumie miał zamiar już się zbierać, nie chcąc nadużywać gościnności. W momencie gdy wstawał od stołu w drzwiach stanęła urocza młoda niewiasta. O długich ciemnych włosach i drobnej figurze, ubrana w t-shirt i spodenki których prawie nie było.
    – Kasia jestem.
    – Krzysztof, miło mi.
    – Mamo czemu nie wołałaś, że mamy gościa?
    – Bo jak mamy coś fajnego to zawsze mi zabierasz.
    Może poczuł się trochę uprzedmiotowiony, ale ogółem zrobiło mu się miło.
    – A Ty znowu o tej sukience? Mi bardziej się przydała niż Tobie.
    – Nie pyskuj mi tu mała. – było w tym dużo przekory i czuć było że mają ze sobą dobry kontakt –  Mamy gościa, który nie ma gdzie spać.
    – No przecież mamy wolny pokój – odparła nastolatka.
    – No niby tak, ale nie wiem czy nie mamy czego się bać.
    – Stara jesteś to się boisz – zripostowała i chwytając mnie za rękę kontynuowała – choć Krzysiek pokażę Ci twój pokój.
    – Krzysiek trafi do pokoju, ty lepiej idź do łazienki bo znowu do północy będziesz siedzieć.
    – Marudzisz… – odburknęła, odwracając się na pięcie.
    Marta w międzyczasie otworzyła wino, i nalała do dwóch kieliszków. Podała  jeden sącząc czerwony płyn z drugiego. Rozmawiali kolejną godzinę albo i dłużej. Ich rozmowy schodziły na bardziej prywatne tematy. Krzysztof opowiedział dlaczego przyjechał na ryby, oczywiście bez szczegółów przyczyny kłótni.
    – O skończyła – orzekła Marta – teraz Ty możesz iść pod prysznic, niestety musisz użyć damskiego szamponu. Ręczniki są w łazience w szafce.

    Wszedł na górę i podążał w kierunki łazienki, gdy drzwi do jednego z pokoi się uchyliły. Stała w nich Kasia ubrana w piżamę niewiele odbiegającą od jej wcześniejszego ubioru i szepcząc zapytała:
    – Umyć Ci plecy?
    – Nie dziękuję. – Odparł mocno zszokowany propozycją. Oczywiście po 2 sekundach wyobrażał sobie tę sytuację, ale uważał, że chyba postąpił słusznie.

    W łazience szybko wziął prysznic, owinął się w ręcznik i podążał do wskazanego mu pokoju. Gdy otworzył drzwi, za nimi czekała Marta. Stała naga. Jej rozpuszczone blond włosy opadały na ramiona. Nieduże piersi wydawały się bardzo jędrne jak i całe ciało, a cipkę przyozdabiał ciemny pasek szerokości około centymetra.
    – Ale ja mam żonę.
    – A ja męża.
    Nie zdążył nic więcej powiedzieć, kiedy ręcznik leżał już na ziemi, a usta Marty oplatały jego penisa. Samo patrzenie na jej ciało sprawiało że był twardy i naprężony do granic wytrzymałości, a obciąganie to tylko potęgowało. Może i chciał przez chwilę to przerwać, ale chyba hormony zalały jego szare komórki i nie martwił się konsekwencjami. Jego kutas zagłębiał się w ustach coraz głębiej, a ruchy były coraz szybsze. Chwycił jej włosy i zaczął nadawać rytm. Patrzył jak zagłębia się w jej usta i wysuwa, raz po raz spoglądając Marcie w oczy. Przy którymś razie odsunęła się szepcząc:
    – Zerżnij mnie. Od trzech lat nie miałam kutasa w sobie.
    Położyła się na łóżko rozkładając nogi szeroko. Podszedł, musnął jej krocze ręką – było bardzo wilgotne. Mógł zaczynać. Przysunął główkę penisa do jej ociekającej sokami cipki i jednym mocnym ruchem wszedł bardzo głęboko. Marta nie była chyba na to gotowa i jęknęła dość głośno patrząc na mnie z przerażeniem. Powtórzył jeszcze kilka razy takie mocne głębokie pchnięcia podczas gdy gospodyni zatykała swoje usta ręką by nie hałasować. Po chwili trochę zwolnił, i zaczął mocno ssać twarde sutki Marty. Przycisnęła jego głowę do siebie wplatając dłonie w moje włosy.
    – Rżnij mnie proszę. Tak mocno jak na początku.

    Zaczął spełniać prośbę kładąc jej stopy na swoich ramionach i wchodząc najgłębiej jak się dało. Marta pojękiwała przy każdym pchnięciu a jej dłonie coraz mocniej wplatały się w moje włosy. Jej cipka pulsowała z rozkoszy. Dawno nie czuła w sobie mężczyzny. Pragnęła, żeby każdy kolejny jego ruch był mocniejszy i głębszy. Także przestała kontrolować dźwięki rozkoszy.
    – Gdzie skończyć? – zapytał
    – W cipce proszę! Zalej mi ją całą.
    – Nie wiedziałem, że z Ciebie taka kurewka.
    Ta rozmowa jeszcze bardziej ich nakręcała. Krzysztof rozłożył nogi Marty prawie do szpagatu, zrobił mocne pchnięcie i zalał ja strumieniem ciepłego nasienia. W tym momencie Marta zaczęła się jeszcze dodatkowo pieścić po łechtaczce i po chwili także ona osiągnęła orgazm.
    Opadli oboje na łóżko. Dysząc z podniecenia i zmęczenia.

    – Tego potrzebowałam, dziękuję – szepnęła mu do ucha.
    – Nie będzie problemów ani konsekwencji? – zapytał Krzysztof.
    – Nie, jestem zabezpieczona.
    – A mąż?
    – Po weekendzie mamy sprawę rozwodową.
    – No tak… – czuł, że dał się odrobinę wmanewrować w grę słowną, ale nie żałował efektu końcowego.
    – Idę się wykąpać – szepnęła.

    Wychodząc oblizała jeszcze jego mokrego od jej soków i spermy, wciąż stojącego kutasa.

    Leżał, bijąc się trochę z myślami. Nigdy wcześniej tego nie zrobił, był jeszcze podniecony, ale zastanawiał się czy popełnił błąd. Z łazienki zaczął dobiegać głos prysznica.

    – Sztos! – wykrzyknęła Kasia

    – YYyy… E…. – zaskoczyło go to totalnie. Zaczął nerwowo szukać czego czym mógłby się zakryć. Ale zanim zdążył, młoda siedziała już obok niego na łóżku.

    – Może teraz ja? – zapytała.
    Drugi raz w tej minucie zabrakł mu języka w gębie.

    – Dobra. Lecę, matka zaraz wyjdzie. Innym razem mnie bzykniesz. – mówiąc wstała, podniosła trochę koszulkę od piżamy pod której nie było majtek. – Czeka na Ciebie… – rzuciła  jeszcze na koniec i wyszła.

    Po kilku minutach wróciła Marta. Położyła się obok naga. Przytulili się w pozycji na łyżeczkę i zasnęli. Rano został obudzony ustami na swoim kutasie. Marta szybko zaczęła mu obciągać. Wykonując ruchy szybko i głęboko. Chciał by robiła to jak najdłużej, ale był tak podniecony, że nie wytrzymał. Spuścił się. Marta zaczęła połykać wszystko co wypływało z jego czerwonej główki. Gdy skończyła oznajmiła:
    – Za 15 minut śniadanie, później masz transport, wstawaj.

    Piotr się ogarnął i zszedł na dół.
    – Paweł jestem – przywitał się młody mężczyzna podając rękę.
    – Krzysiek – odpowiedział odwzajemniając gest.
    – To chłopak Kasi. Jadą zaraz do miasta do Cię odwiozą.

    Krzyska wmurowało. Ma chłopaka a jemu takie propozycje składa? Niedaleko pada jabłko od jabłoni – pomyślał.

    Zjedli śniadanie. Kasia z Pawłem odwieźli Krzyśka do Piotra. Wolał tak i jechać z Piotrem po jego auto. Anka – żona Piotrka przynajmniej potwierdzi, że auto się posypało, tym bardziej, że Piotr nie bardzo mógł prowadzić i pojechali we trójkę nad jezioro.
    Po południu wrócił do domu. Wytłumaczył co i jak oczywiście kłamiąc, że młodzi ludzie wzięli go na stopa. Agacie foch trochę przeszedł, bo stwierdziła, że to była kara, że musiał całą noc przesiedzieć głodny i z komarami nad jeziorem. Piotr myślał, że takie kary to mogłyby spotykać go co chwilę. I choć oboje jeszcze tego nie wiedzieli to ta historia zmieniła ich życie na lepsze. Ale to następnym razem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Julie Putain