Category: Uncategorized

  • Robinson again

    Po miesiącach czekania na horyzoncie pojawił się statek. Czy to fatamorgana? Grzmoty ogłuszały, wiatr strącał owoce z drzew. Granaty rozsypywały się po plaży. Bałem się wejść w las, widziałem tam niejeden powalony pień. Nie mogłem też ukryć się w grocie, podnoszący się poziom wody zaleje wnękę, utonąłbym. Mogłem tylko zakopać się w piasek jak rak, ale nie potrafiłem. Leżałem płasko na łasze, a deszcz smagał mnie bezlitośnie. Od pierwszego uderzenia zrobiło mi się zimno, chociaż to deszcz tropikalny. Ramię całe pokryło się gęsią skórką, po chwili jednak przyzwyczaiłem się do temperatury. Cieknąca woda, spływająca na boki i we wszystkie zakamarki, podniecała. Tysiące rąk gładziły plecy, nogi, ramiona i pośladki. Chłodne krople wpływały do mojego wnętrza. Wsunąłem dłoń po siebie, byłem twardy. Ziemia pode mną była jedynym suchym miejscem, nie mogłem wstać. Palcem wyskrobałem niewielkie zagłębienie i wsunąłem się tam. Tylko drągiem, ale jakbym cały tam się schował. Ziemia – nie ogarniałem, jak to możliwe – zaczęła pulsować. Na całej powierzchni trzonka czułem jej delikatne muśnięcia. Zacząłem wykonywać rytmiczne ruchy, a ona jak najumiejętniejsza kochanka przyjmowała mnie aż po jądra. Na końcu czułem ścianę, miękką, gorącą, pragnącą. Cały składałem się z wody, która wchodziła we mnie uszami, ustami i tyłem, pieszcząc mój odbyt łagodnie czułymi palcami natury. Wytrysnąłem, pierwszy raz po tygodniach, świat zamigotał, spojrzałem daleko, daleko i na samym końcu tego widzenia punkt jak statek, którego tyle wyczekiwałem. Na szczycie masztu jakby kobieta-bogini naga Wenus machała do mnie. Przyłożyłem głowę do plaży i zapadłem w głęboki sen, nie zważając na ulewę, która brała mnie jak chciała.

    Promienie słońca opalały mi nos. Otworzyłem leniwie oczy, ale to, co zobaczyłem, wybudziło mnie w trymiga. W zatoce na mieliźnie miałem przed sobą wrak statku, ogromnego żaglowca, który mignął mi na horyzoncie orgazmu. Zanim jednak pomyślałem, co to wszystko znaczy, moim oczom ukazał się leżący na brzegu obmywany falami rozbitek. Czmychnąłem za jeden z wielu ogromnych kamieni składających się na zatokę, stałem się niewidoczny. Rozbitek nie poruszył się. Czyżby nie żył? Co jakiś czas, bardzo krótki, co prawda, morskie fale przykrywały go jak kołdra. Żadnej reakcji.

    Dotknąłem go na wysokości łopatki. Był ciepły. Gdy przyłożyłem rękę do szyi, wyczułem puls. Jeśli nie obudzi się szybko, za jakiś czas przypływ zabierze go tam, gdzie reszta załogi jego statku. Chwyciłem go za ramiona i wyciągnąłem kilka metrów na brzeg, był okropnie ciężki. Odwróciłem go na plecy. Był w samych marynarskich portkach, jego klatka piersiowa poruszyła się miarowo. Położyłem rękę na piersi, po miesiącach dotykania tylko siebie doznawałem elektryzującego uczucia, które rozchodziło się po całym moim ciele, uczucia obecności innej osoby. Na jego twarzy zagościł jakby delikatny uśmiech. O czym śnił? Postanowiłem przeszukać kieszenie, licząc na jakiekolwiek wskazówki, monetę, która zdradziłaby kraj pochodzenia, notatnik, cokolwiek. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy okazało się, że obie kieszenie były dziurawe, a moja dłoń natrafiła na jego przyrodzenie, które w wyniku dotyku delikatnie drgnęło. Zamarłem. Jeszcze wczoraj zapładniałem ziemię, która oddała mi się w całej swojej dobroci, a nie minęły dwadzieścia cztery godziny, jak trzymałem żywego człowieka za kutasa, raczej pokaźniejszych rozmiarów. Delikatnie przesunąłem palec, w stronę główki i wiedziałem już, że nie był obrzezany. Przesunąłem w drugą stronę i wyczułem miękki puch na wzgórku łonowym. Każda nowa informacja budziła we mnie żądzę, żądzę odpowiedzi na kolejne pytania. Ten penis okazał się prawdziwą mapą tożsamości rozbitka. Jądra nieowłosione albo wygolone. Moje badanie wpływało widocznie na jakość snu, bo spodnie zaczęły pęcznieć. Pierś, swoją drogą pięknie wyrzeźbiona, podniosła się wysoko. Przez dziurę w kieszeni wychynęła główka członka, odpakowana z napletka. Patrzyłem na to zjawisko, widowisko, na którym jakiś czas temu już położyłem krzyżyk, jak zaczarowany.

    Otworzył oczy. Jakimś cudem zrozumiałem, że to nastąpi i zdążyłem zniknąć. W ciągu kilku miesięcy, które sam spędziłem tu jako rozbitek, z dala od jakiejkolwiek ludzkiej obecności, poznałem wszystkie zakamarki tej wyspy, wiedziałem, jak pozostać niewidzialnym. Postanowiłem, że tak będzie najbezpieczniej, przynajmniej przez jakiś czas.

    Teraz jest nas tu dwóch.   

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    czesiu młody
  • Friends with benefits cz.5

    Ten poranek był inny. Oboje w wolny dzień lubiliśmy sobie pospać, ale gdy się obudziłam, zobaczyłam przez zamglone oczy, że Daniela nie ma w łóżku. Spało mi się dobrze, ale dziwnie było mi zasnąć z kimś, a obudzić się samemu. Poczułam zapach kawy, ale bardzo nie chciało mi się wstawać z łóżka. Poprawiłam się jedynie i znów zamknęłam oczy, zasnęłam. – Maleńka? – Obudziły mnie jego słowa i buziak w czoło. – Dzień dobry, jak się spało? – Czy ja przypadkiem nadal nie śpię? – Przeciągnęłam się i usiadłam. Zobaczyłam, że przyniósł mi śniadanie i kawę na tacy. Postawił je na stoliku nocnym obok mnie. – Skąd takie pytanie? – Zaśmiał się. – Poza tym gdzie jakieś dzień dobry, hmm? – Maleńka, całus w czoło, śniadanie do łóżka… – Wzięłam łyk kawy. – I karmelowe Latte Machiatto. Na bank śnie. Poza tym jak to jest, że zawsze dostane u ciebie moją ulubioną kawę? – Nie wiem. Tylko ty w tym domu pijesz karmelowe latte, a i tak zawsze mam syrop karmelowy w kuchni. Jebana magia! – Zaczął się śmiać i w między czasie próbował wydusić z siebie kolejne zdanie. – Tak serio, to nie wiem, dlaczego, ale zawsze jak jestem na zakupach, a akurat się kończy to zawsze biorę go z myślą o Tobie. – A co z resztą? Maleńka, buziak w czoło? – Zachowujesz się jakbyśmy byli parą albo conajmniej byś o to zabiegał. – Wiesz… – Błądził oczami po pokoju, aż w końcu utkwił je w tacy z naleśnikami. – Jedz śniadanie, bo zaraz wystygnie, a mija robota pójdzie na marne. – Takie sztuczki nie ze mną Brunner. Gadaj! – Naleśników oczywiście nie odmówiłam, w miedzy czasie zaczęłam jeść. Mniam! – Co ja Ci mam więcej powiedzieć niż już wiesz. Działasz na mnie jak magnes i przy okazji pozbawiasz resztek zdrowego rozsądku. Poza tym dziś w nocy nie mogłem spać, bo strasznie się kręciłaś. Potem wtuliłaś się we mnie, tak pięknie pachniałaś. Po chwili mnie zamurowało, bo przez sen powiedziałaś: Tak, Daniel, wyjdę za Ciebie. Przez resztę nocy nie mogłem zasnąć analizując czy to ja Ci się śniłem, aż w końcu nastał ranek i postanowiłem zrobić śniadanie. To ja Ci się śniłem? – Zrobiło się niezręcznie… – Patrzę wszędzie tylko nie na jego twarz. Zauważyłam, że jego oddech przyspieszył. Usiadł obok mnie i nerwowo stukał piętą o podłogę. – Chyba nie uwierzysz jak powiem Ci, że nie? – Nie wiem, chyba nie. – Stukanie przybrało na tempie. – Tak, to ty mi się śniłeś. – Na bank jestem czerwona jak dojrzały burak. – W życiu? Tu na prawdę też powiedziała byś tak?… Pytam czysto hipotetycznie. – Dodał zanim zdążyłam odpowiedzieć. – Tak, na prawdę też powiedziałabym tak. Wiesz, co do ciebie czuję. Choć ja nie wiem, czy powinnam nazywać rzeczy po imieniu, bo w końcu jesteś z nią…. Znaczy w związku, bo teraz siedzisz tu ze mną. – Serio spędziłabyś ze mną resztę życia, tak oficjalnie? Nie przeszkadza Ci, że jestem piętnaście lat starszy? – Inaczej nie zakochałabym się w Tobie. Gdyby mi to przeszkadzało. A M.? – Jestem z nią odkąd poznaliśmy się na żywo, a ona nigdy nie wspomniała nawet słowem o tym, że chce wziąć kiedyś ślub. Nawet nie mówię, że koniecznie ze mną, ale w ogóle. A o dzieciach to mogę zapomnieć przy niej, bo ona ich nie lubi. -Co? Jesteś z kobietą, która ma w życiu zupełnie inne priorytety niż ty? To się mija z celem… – Przybiłam piątkę ze swoim czołem. – Tak, wiesz, ludzie się zmieniają. Może po prostu nie był odpowiedni moment na gadanie o tym dla niej. Jesteście rówieśniczkami. Nie każdemu w tym wieku ożenek. – Ty, stary byku. Sorry, ale co jak co, ale ty nie masz za dużo czasu na czekanie. Masz trzydzieści pięć lat. Kogo ty chcesz oszukiwać, że ona się zmieni, bo ja na pewno nie dam się na to nabrać? – Przemawia przez Ciebie zazdrość! – Ukuło go to ewidentnie. – A przez Ciebie niezdecydowanie! Długo jeszcze masz zamiar bawić się moimi uczuciami? Długo zamierzasz mnie zwodzić? Z jednej strony nie mogę z tobą być, kocham Martynę. A innym razem pieprzysz się ze mną bez opamiętania, mówisz do mnie kochanie albo maleńka… gdzie to logika? Pieprzyć logikę! – Wkurwiłam się ostro, ale fakt byłam zazdrosna. Kurewsko zazdrosna! – Masz rację, pieprzyć logikę i ten twój cięty język! – Zaczął mnie całować, a ja byłam w ciężkim szoku, ale poddałam się temu. Tym razem seks nie był ani ostry, ani szybki. Za to subtelny, powolny i pełen uczuć. Nie doszłam, ale wystarczyło mi celebrowanie tego. Seks bez pośpiechu, a nawet bez orgazmu, może być przyjemny. Nie tyle dla ciała co dla duszy. Ten taki był.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Mages
  • Po wojsku cz. 1

    Wróciłem z wojska. W domu czułem się dziwnie. W pierwszą sobotę poszedłem do dyskoteki. Poderwałem ładną blondynę. Niby miała ochotę ale jednak się wzbraniała. Miałem ochotę na sex a nie na podchody. Zanim dyskoteka się skończyła wyszliśmy. Miałem nadzieję, że w domu mi da. Podeszliśmy pod moją klatkę po kilku minutach, bo mieszkałem niedaleko od dyskoteki. Jednak stwierdziła, że musi wracać. Nie dała się odprowadzić. Ale umówiliśmy się we czwartek pod moją klatką.

    Przyszła. Matka była w domu i od razu ją obceniła. W moim pokoju nie było zamka więc nie pozwoliła mi więcej niż na penetrowanie jej szparki palcami. Namiętne pocałunki. Była w tym dobra. wyobrażałem sobie już jak robi loda. Na pewno nie wytrzymałbym 5 minut. Płyn z fiuta mi wyciekał i miałem mokro w gaciach.

    Cipkę miała twardą i zwartą. Mało włosów wokoło. Tyle z palcówki wywnioskowałem. Nie była dziewicą.
    Spytała czy znam “Modzia” Tak , odpowiedziałem. To człowiek z naszej mafii. Mój “kolega z podwórka” Z jej wypowiedzi wynikało, że zna go bardzo dobrze. Przez myśl przebiegło mi nawet takie poczucie, że jego kutasa podziwia. Mój nie jest wielki, więc takie porównanie puściłem między uszami. gdy się nieco nakręciliśmy i przestała gadać podnieciłem ją nieco kręcąc palcem po łechtaczce i dziurając w dziurkę.

    Ona odwdzięczyła mi się prawie pełnym orgazmem. Lałem  ale bez wielkich dzwonów i fajerwerków. Gacie miałem mokre i pełne. Ale niedosyt był nadal. Ona też była mokra. Podałem jej chusteczki. Wytarła rękę i poszła do łazienki. Gdy wyszła matka zaczęła mnie przepytywać o wiek  skąd jest, jak się nazywa. Wieczorem trzeba było jednak samemu spuścić towar z jąder. Napuściłem wody do wanny i trzepałem trzy razy pod rząd. Sperma krążąca w wannie oblepiała moje włosy na nogach i klacie. Potem ciężko ją usunąć a jak zaschnie jest twarda i trzeba rwać z włosami a to boli.

    W piątek Stał mi cały dzień. Właściwie od pobudki. Liczyłem że w sobotę wyrwę jakąś laskę na ruchanie.  Powstrzymywałem myśli o seksie by się nie podniecać, choć co chwilę o tym myślałem.  Wieczorem matka zapytała mnie czy się z nią nadal spotykam. I czy wiem wiem ile ona ma lat. Nie wiem, odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Dziecko moje ona ma 16 lat. Zostaw ją bo jak się jej rodzice dowiedzą to cię wsadzą do więzienia.

    Byłem zdziwiony. Nie dowierzałem. Ona ma 16 lat?
    Ja miałem 27. Wyglądała młodo ale nie na 16 lat. A jej idol “Modzio” miał pewnie ponad 35. Był dużo starszy ode mnie.

    Nadeszła sobota. Wykąpany, wypachniony i ubrany w wyprasowane świeżo modne ciuchy poszedłem na dyskotekę. Tańczyłem sam, bo blondyny nie było. Znalazłem samotną niską dziewczynę. Tańczyliśmy do siebie kilka kawałków. Gdy zagrali wolny taniec poprosiłem ją do tańca. Nakręcałem ją dotykając jej ciała w najmniej oczywistych miejscach. Zbliżaliśmy swoje ciała do siebie i pozwalała się całować. Była sporo niższa więc nie było mi wygodnie. Gdy gryzłem jej ucho schylony w czułym jej objęciu zapytała: Masz gumkę? Bo bez ci nie dam. Miałem, oczywiście. Nawet kilka.

    Wyszliśmy za budynek. Z drugiej strony był kiedyś skład węgla i zostały betonowe ogrodzenia. W słabym świetle, bo tam nie świeciła żadna latarnia dostrzegłem dwie pary. Blondynka jebana od tyłu przez szczupłego chłopaka z długimi włosami i dość pulchna lala robiąca loda  po przeciwnej stronie. Zajęliśmy miejsce pośrodku. Odpiąłem pasek i spuściłem spodnie z gaciami. Moja laska lizała mi kutasa a ja zerkałem na blondynkę. Podskakiwała nadziewana od tyłu. W ciemności mój wzrok się dostosował do nikłej ilości fotonów i teraz moglem być  pewnym że to moja blondyna daje dupy jakiemuś kolesiowi.

    Mała naśliniła mi kutasa i po włożeniu gumki wjechałem w nią delikatnie od tyłu. Była bardzo mokra w środku. Trzymałem ją za biodra nieco kucając a ona opierała się palcami o ziemię. Buty na obcasie też podnosiły w górę centrum mojej rozrywki. Posuwałem ją z coraz większym rozmachem. Gdy jednak dobiegać zaczęły do mnie stękania blondyny i jej ruchacza, podniecenie moje wzrosło i spuściłem się w gumie. Nie przerywałem jednak. Dobijałem mocno teraz kontrolując kondoma czy nie zostaje w środku. Moja lala też zaczęła stękać i prężąc się z rozkoszy ześlizgnęła się z mojego fiuta. Klękła teraz i zdjęła mi gumę natychmiast pochłaniając ustami mokrego pulsującego penisa. Teraz robiła mi loda w wielką wprawą.

    Rozejrzałem się wokoło. Moją blondynę jebał teraz inny chłopak. Ciemny mocno opalony bo w słabym świetle prawie niewidoczny. Przyparł ją do muru i przygniatał mocno robiąc spore zamachy. Musi mieć sporego żeby nie wypadać za każdym posunięciem, pomyślałem. Strasznie mnie to podnieciło i zapytałem: kochanie chcesz spust do buzi?
    -Dawaj – odpowiedziała szybko. No to jeszcze kilka ruchów i syciłem się kolejną rozkoszą patrząc jak ssie i łyka świeże nasienie. Gdy wyssała ostatnią kroplę podciągnąłem spodnie a ona złapawszy mnie za szyję przychyliła mi głowę i przywarła ustami do moich ust. Wepchnęła mi bardzo namiętnie język i całowała.

    Miałem świadomość, że przed chwilą miała w ustach moje nasienie. Może go całkiem nie połknęła. Smak mojego chuja pozostał w jej ustach i całując się z nią miałem tę świadomość. Mimo wszystko bardzo mnie to podniecało. Próbowałem smaku swojej spermy i nie była smaczna. Teraz jednak działała jak afrodyzjak, bo mój kogucik znów zaczynał się prężyć. Moja mała kochanka szepnęła że musi już wracać. Odprowadziłem ją pod ogólniak przy którym był internat. Cmoknęła mnie w usta i pobiegła za budynek. Nie weszła głównym wejściem. Znów dotarła do mnie myśl, że raczej nie była dorosła.

    Następnego dnia matka mnie znów wkurzyła. Czepia się że nie szukam pracy, dziewczyny na żonę, tylko szlajam się nie wiadomo gdzie.
    Postanowiłem się wynieść z domu. Pojechałem do dużego miasta. Miałem kilka ogłoszeń z pokojami do wynajęcia. Pierwsze dwa wyglądały strasznie i okropnie. W kolejnym przywitał mnie nobliwy pan i wyraźnie przesadzając w wypowiadanych głoskach i spółgłoskach, zaprosił mnie do środka. Stanęliśmy w przedpokoju i mówiąc do mnie lustrował mnie od dołu do góry kilka razy. Gdy wypowiedział już wszystkie swoje zdania, wskazał pokój i otworzył go przede mną. Kanapa, szafa, komoda z TV Fotel, biurko mała lodówka i jeszcze fotel tapicerowany. Tu ma pan własną łazienkę. Toaleta i prysznic. Umywalka. Pralkosuszarka. Z kuchni można korzystać. Są naczynia. Ale produkty we własnym zakresie. Siedliśmy obaj na kanapie. Patrzył na mnie i powiedział patrząc na mnie: Czy jeśli obniżę ci czynsz z 600 na 300 mogę liczyć na spotkania we dwóch?

    Popatrzyłem na niego mocno przebudzony tym co mówi. -A co konkretnie ma pan na myśli? Obiady czwartkowe?
    Spotkania we dwóch z połączeniem patrzenia, oglądania, podglądania ciebie.
    Zatkało mnie. Ale propozycja dobra. Nie dostanę lepszego pokoju za 300zł.Taki pokój za 600 to luksus, a 300 to nie spotykane.
    A konkretnie jak by to miało wyglądać? Zapytałem zmieszany i zaskoczony.
    Wpadniesz do mnie na piwo co jakiś czas. Mam basen. Wykąpiesz się nago, pochodzisz nago. Lubię patrzeć na ładnych facetów.

    Czy, czy, czy pan będzie chciał… nie umiałem tego wypowiedzieć, lecz perspektywa dawania dupy staremu mi się nie podobała.
    -Nie, nic więcej poza obecnością ubranego pana skąpo, albo bez niczego nie wymagam. Zadowolę się patrzeniem.

    Zgodziłem się. W końcu w wojsku chodziliśmy nago co dzień. Niech sobie patrzy. Ja przynajmniej będę miał święty spokój od matki. A może też i spokojnie będę mógł przyprowadzić jakieś dziewczyny do ruchania. I bez skrępowania się zabawię.

    Czy mogę u siebie przyjmować gości?
    -Ależ oczywiście. Ważne tylko aby nie wymiotowali i nie brudzili. Rozumie pan.
    Przytaknąłem. Uścisnęliśmy sobie dłonie. Zaprosił mnie do siebie by podpisać umowę. Cały czas patrzył na mnie. Próbował ocenić jak wyglądam bez ubrań.

    Następnego dnia znalazłem pracę. Załatwianie formalności, badań i papierów trwało 2 dni. W piątek pierwszy dzień pracy a sobota wolna. Po tych wszystkich przejściach w sobotę zapragnąłem relaksu. Zadzwoniłem do agencji po dziewczynę. Zamówiłem Sandrę. Wiotką blondynę. Przyjechała na godzinę. Gdy weszła zamknąłem drzwi na klucz. Poszliśmy pod prysznic. Wiliśmy się pod strumieniem wody z deszczownicy namiętnie dotykając. Unikałem pocałunków, bo bałem się, że poprzedni klient mógł jej zostawić w ustach swoje nasienie. Nie musiała przecież myć zębów. Z pizdą to jakoś inaczej. Nawet jeden po drugim to nie obrzydza.
    Wypróbowałem kilka pozycji. Zaliczyłem dwa wytryski. Zostało mi pół godziny. Miałem ją całą na godzinę dla siebie. Położyłem się na podłodze i poprosiłem by zrobiła mi masaż i loda. Liczyłem, że nie wyrobi się w pół godziny. Po dwóch spustach byłem nieco wiotki. Więc to było wyzwanie. Rozłożyłem ręce i nogi i z zamkniętymi oczyma poddałem się jej zabiegom.

    Zajęła pozycję 69. Muskała mnie po ustach wiszącym dzyndzlem. Otworzyłem oczy by to zobaczyć. Nabrzmiała cipa krążyła wokół moich ust i nosa. Potem jej usta i dłonie obrabiały mojego fiuta. Dotykała mnie tak, że wszystkie nerwy się budziły. Gładziła moje uda i łydki. Gdy mi stanął nałożyła mi gumkę najpierw wkładając ją sobie w usta. Potem nadziała się na fiuta i rozwijała . Połykała fiuta głęboko, aż czułem jej usta na jajach. Gładziła moje pośladki. Otworzyłem usta i językiem dotykałem jej cipi i warg, które wydzielały śluz. Moja mineta nie była nachalna. ale podniecała i ją i mnie. Jej usta coraz szybciej pracowały. Pieściła mnie w każdym intymnym miejscu. Nie trwało to nieskończenie długo. Gdy poczuła że jestem mocno, mocno podniecony, przycisnęła mi cipą twarz i chwyciła mnie za jaja i fiuta. Uciskała moją prostatę wkładając mi palec w odbyt. Wkładała go coraz głębiej by masować prostatę od środka. Wykonała kilkanaście ruchów, po których nie było odwrotu.
    Szarpały mną drgawki rozkoszy. Chciałem w nich trwać. Sperma wypełniała gumkę. Dotyk jej dłoni był wspaniały. To była kolejna dawka rozkoszy. Sam nie zrobiłbym tego lepiej.

    Gdy nieco ochłonąłem Sandra wstała i patrząc na mnie z góry zapytała, a właściwie stwierdziła” no to mogę sobie iść. Zadanie wykonane”.
    -Tak. Dzięki.
    Nie zwracała na mnie uwagi poszła do łazienki. Usłyszałem spuszczanie wody. Wyszła z łazienki ubrała się i wyszła.
    Spojrzałem na zegarek. Zostało jeszcze 15 minut. Zastanawiałem się jak to możliwe, że w 45 minut doprowadziła mnie trzy razy do orgazmu. No cóż kurwy mają swoje sposoby. Ona zaoszczędziła 15 minut. A ja dostałem co chciałem.

    Właściciel mieszkania zaprosił mnie niedługo do siebie. Po wejściu do domu zapytał, czy mógłbym najpierw, aby się przyzwyczaić pochodzić tylko w bieliźnie. Przynajmniej nie jest nachalny, pomyślałem. Zdjąłem ciuchy. Miałem na sobie fajne bokserki. Była w nich kieszeń w którą od spodu wkłada się fiuta. Gdy jest długi i stanie, to grzyb wychodzi na zewnątrz kieszeni. Te gatki fajnie podkreślają męskość. Krzątałem się po domu a on chodził za mną. Zaprowadził mnie na wielki taras. Na końcu był dość duży basen. Zrozumiałem, że gatek też mogę się pozbyć. Odwróciłem się przodem do niego i zapytałem, czy mogę się wykąpać w basenie. Uśmiechnął się i przytaknął głową. Podszedłem do niego i poprosiłem o zdjęcie gatek. To nie były kąpielówki. Jak wracać do domu w mokrych gaciach?

    Klęknął i z uwagą i podnieceniem na twarzy ściągał mi je do kolan. Patrząc mi w oczy namierzył mojego fiuta dłonią i obniżając wzrok bawił się nim. Czułem się upokorzony. Nagością musiałem płacić za komfort. Obcy stary facet bawił się moimi genitaliami. Ukrywałem wstyd i obrzydzenie. Starał się pieścić mojego penisa szybkimi ruchami języka. Ruszał nim jak jadowity wąż. Szybko dotykał moich jąder całując je cmokając. Nie chciał mi stanąć. Czułem dyskomfort i obrzydzenie. Jak mogłem się zgodzić na taki układ, myślałem.

    Klepnął mnie w pośladek ze słowami : wskakuj.
    Wskoczyłem do wody. Popluskałem się i po długich chwilach wyszedłem z basenu. Pływanie było super. Ale myśl, że patrzy na ciebie stary zbok, straszna.

    Po wyjściu z wody nie było go. Rozłożyłem się na leżaku nago. Na stoliku stały dwie szklanki oszronione z napojem przypominającym piwo. Wziąłem jedną. Tak to piwo. Pyszne. Rozłożyłem się i delektowałem cierpłem dnia i piwem.
    Czas mijał, płynu ubywało i nadal byłem sam. Komfortowo pomyślałem. Znów wskoczyłem do basenu nago. Miłe pluskanie a po wyjściu mała turystyczna lodówka z piwami, setkami, winem. A na stoliku świeże szklanki, kieliszki. RAJ POPROSTU.

    Spędziłem tam kilka godzin sam. Gdy odnalazłem swoje gacie i włożyłem je z domu wyszedł mój sponsor, ubrany skąpo w obcisłe stringi i podając mi rękę podziękował za odwiedziny. Musiał jednak cały czas mnie obserwować.
    Włożyłem resztę ubrań i opuściłem jego dom.

    Wracając rozmyślałem o tym. Czy pozostali lokatorzy też są tak wykorzystywani? Z drugiej jednak strony, miałem komfort. Patrzył na mnie gdy kąpałem się i leżałem. Nie był nachalny. Jest stary i w stringach wygląda obleśnie. Ale za to będę miał tani dobry pokój.
    Postanowiłem, że zostaję. Co dalej, zobaczę co czas przyniesie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate

    JEŚLI SIĘ PODOBA, ZOSTAW ŚLAD. PLAMKĘ, KROPKĘ, cokolwiek bym widział, ze ktoś czyta.

  • Oaza lesbijek cz 7

    Po 30 minutach Ania otworzyła drzwi Marcie. Zeszłam z góry. — Witaj, miło w końcu cię poznać. – Witaj Ewo, Ania nie kłamała, jesteś piękną kobietą – Tak jak wy, kochane, rozgość się. Marta miała na sobie spodenki, naprawdę bardzo skromne, bluzkę na ramiączka i japonki, na co zwróciłam od razu uwagę. Miała ok. 160 cm wzrostu, mały, fajny biust i krótkie ciemne włosy. – Ogromny dom, ile tu metrów jest-zapytała – Około 400, lubię obszerne domy, ale również, dlatego jest taki duży, bo realizuje swoje plany. Siadajcie napijemy się. Usiadłyśmy na sofie, tak się złożyło, że ja w środku, a po bokach miała dwie piękne młode dziewczyny. Zadzwonił telefon, poszłam do gabinetu/ — Przepraszam muszę odebrać, zaraz wracam — Ok, powiedziały. Gdy wróciłam Ania pokazywała dom Marcie — Robi wrażenie, a te pokoje, na dole salon to coś ogromnego. — Tak, chodźcie coś wam pokaże — Weszłyśmy na piętro, otworzyłam szafę. — Wiecie, co to jest? — No pewne maszyna do pieprzenia. – No właśnie, do mówiłam jeszcze 3, Ania ci wytłumaczy wszystko. — Ania pamiętaj, że przychodzi do remontu pokoi, musimy być, żeby wszystko ustalić. — Remoncik? — Tak, zostajemy same, rodzice wyjeżdżają na 2 tygodnie, a my będziemy w domu pilnowali remontu. — Wiecie co, to przeprowadźcie się do mnie natenczas, możecie i dłużej. — Ewa, nie chcemy robić kłopotu. — Żaden kłopot — jutro czekam na was i będzie niespodzianka. — Ok, dziękujemy, to ok. 9 będziemy. — Super, a ja do remontu oddeleguje ode mnie z pracy pana konserwatora, ma pojęcie i zamówię wam sprzątanie po wszystkim. — Nie no daj spokój, damy radę. — Ustalone. Do jutra/. Napisałam maila do Irmy, rozdzieliłam pracę i zamówiłam na jutro na masaż lesbijski, dla nas trzech-niespodzianka. Na następny dzień przyszły kurierem materace oraz masturbatory, jednak na razie je odstawiłam na bok. Dziewczyny zjawiły się oko 10, — Dziś zamówiłam masaż lesbijski dla nas, za 30 minut będą, więc idziemy pod prysznic. Szybko się wyłapałyśmy i gotowe czekałyśmy na masażystki. Zamówiłam pełny masaż z orgazmem, pieszczotami. Po 11 podjechał samochód, a masażystki rozstawiły w domu stoły do masażu. Były to 3 kobiety w jęku 22,23 30 lat. Martę wzięła najstarsza, a mnie z Anią pozostałe masażystki. Oczywiście uzgodnione było wcześniej przeze mnie, ze wszystkim robią masaż obydwóch dziurek. Nieraz korzystałam z tej agencji masażu, bo musicie wiedzieć, że są to agencje — takie same jak towarzyskie, z tą różnicą, że tu po prostu jeszcze jest masaż oprócz seksu. Mnie i Anie skoczyły pierwsze, a Marta przeniosła się na podłogę, i tym skończyła masaż, była tak podniecona, że leżała z podniecenia. Masażystki spakowały się i odjechały, a ja z Ania, zajęliśmy się Marta. Ja rozchyliłam jej nogi, Ania usiadła nad jej głowa, gotowa, aby ją lizała. Od razu zaczęłam robić minetkę, była bardzo wilgotna, co bardzo lubię, zlizywałam jej soki, czułam, że drugi orgazm u Marty jest kwestia chwili. I tak też się stało, zaczęła drzeć, oddech stał się szybki, fala rozkoszy przeszła przez jej ciało, wyginając ją w biodrach do góry, jej cipka zlana sokami, tak bardzo, że lżąc ja po prostu mlaskałam. Anie zeszła z siostry, zbliżyła się do mnie namiętnie lizała mi usta, smakując siostrzaną cipkę. Opadłyśmy wszystkie na podłogę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa
  • 5.Spotkanie

    Ostatnie dni nie należały do udanych. Stres związany z pracą spotęgował moje zniecierpliwienie spowodowane tym, że Kam nie ma dla mnie czasu. Okropnie się pokłóciłyśmy. Nie widziałyśmy się od tygodnia, dosłownie zapadła się pod ziemię. Napisała tylko, że musi wyjechać na południe polski załatwić jakieś sprawy rodzinne.
    Próbowałam to olać i skupić się na sobie, niestety średnio mi to wychodziło. Był piątek, właśnie wyszłam z pracy i miałam cały weekend przed sobą, żadnych planów. Bardzo mi się to podobało. Postanowiłam zacząć od szybkich zakupów. Wino plus jakaś przekąska. Więcej mi nie potrzeba. Wróciłam do domu, włączyłam ulubioną muzykę, wzięłam gorący prysznic po czym w szlafroku, z kieliszkiem wina i książką położyłam się na balkonowym leżaku. Wieczór był ciepły i szalenie przyjemny. Zapominając o całym bożym świecie oddałam się lekturze. W pewnym momencie muzyka ucichła, zamiast niej rozległ się dzwonek telefonu. Niezadowolona ruszyłam do salonu. To pewnie mama – pomyślałam – dawno nie rozmawiałyśmy. Ku mojemu zaskoczeniu to nie była ona. Nel. Hmmm. Czego mogła chcieć?
    -Cześć Nel, wszystko w porządku?
    -Jasne. Mam luźny wieczór i pomyślałam, że mogłybyśmy spotkać się na drinka. Co Ty na to?
    -Gdzie Ash? – to pytanie wyrwało mi się jakoś samo z siebie.
    -Uważasz, że jesteśmy TAKĄ parą? – odpowiedziała urażona.
    -Nieee, wyluzuj. Po prostu pytam.
    -Pojechała z Kam do Wrocławia, Twoja dziewczyna Ci o tym nie powiedziała?
    -Nie jest moją dziewczyną. – teraz ja się obruszyłam.
    -Oho. Brzmi jak problemy w raju. To jak, gdzie idziemy się napić?
    Zaledwie godzinę później weszłam do jednego z tych pretensjonalnych koktajl barów w centrum miasta. Lubiłam chodzić w miejsca, w których barmani potrafili zrobić coś więcej niż wódę z colą czy kiepskie mojito. Ubrałam swój ulubiony strój na miasto. Jeansy, biały t-shirt i czarna marynarka – sportowa elegancja.
    Lokal był wykończony bardzo nowocześnie, kontrastujące kolory sof połączone z surowym, industrialnym stylem. Z głośnikach leniwie płynęły kawałki Xxanaxxu. Gdy kelnerka podeszła zaproponować stolik, wskazałam na siedząca w kącie Nel. Uśmiechnęła się uprzejmie i dała znak, żebym do Niej dołączyła. W międzyczasie zdążyłam już złożyć zamówienie.

    -Coś Ty taka zamyślona? – powiedziałam nachylając się i całując ją w policzek na przywitanie.
    -Wydaje Ci się. Ślicznie wyglądasz – powiedziała obejmując mnie lekko, a ja natychmiast zalałam się rumieńcem. Na szczęście nie zauważyła tego.
    Miała na sobie zwiewną sukienkę, wycięty dekolt uwydatniał jej sternum – kolczyk w rowku między piersiami. Uwielbiam go, sprawia, że Nel jest jeszcze bardziej seksowna. Długie ciemne włosy swobodnie opadały jej na ramiona. Od samego początku onieśmielała mnie swoją urodą, teraz gdy siedziała przede mną tak odstrzelona poczułam ucisk poniżej brzucha. Patrzyła mi prosto w oczy uśmiechając się zalotnie.
    -To co, powiesz mi co się dzieje między Tobą a Kam?
    -Tu nie ma o czym opowiadać – wzruszyłam ramionami – Kam ma męża, a ja jestem idiotką. Nie wiem co sobie w ogóle myślałam.
    -Czujesz coś do Niej?
    -Sama już nie wiem. Jak zauważyłaś potrafię się też świetnie bawić bez Niej, więc chyba nie…
    -to niczego nie dowodzi – przerwała mi.
    -Dla mnie jednak tak. Jak pojawiają się uczucia to reszta świata znika.
    -Wiele tracisz takim nastawieniem – zaśmiała się.
    -Mimo tego, że nie jestem przekonana co do uczuć, średnio radzę sobie z zazdrością -ciągnęłam ignorując jej uwagę. – nie wiem co się ze mną ostatnio dzieje. Bywasz zazdrosna o Ash?
    -Nie. – odparła bez zastanowienia. Nasz związek jest w pełni otwarty. Każda z nas robi to, czego pragnie. Brzmi jak wariactwo, a mimo to działa od lat.
    Rozmowę przerwała kelnerka, która z podała mi drinka. Mimowolnie ściszyłam głos.
    -Nie boisz się, że zbliży się do innej na tyle, że się zakocha? – w głowie mi się to wszystko nie mieściło, ale byłam żywo zainteresowana ich podejściem do związku.
    -Równie dobrze to ja mogę się zakochać w kimś innym. Nie wiemy co się wydarzy. Jesteśmy ze sobą od dwunastu lat, to chyba o czymś świadczy. Gdy zakochałyśmy się w sobie byłyśmy nastolatkami. Od tego czasu przeżyłyśmy mnóstwo szalonych rzeczy, a mimo to nasze uczucia są niezmienne.
    -Niesamowity związek.- upiłam spory łyk drinka po czym zebrałam się na odwagę i zapytałam:
    -A jakie były nastroje po nocy ze mną?
    -Zależy o co pytasz.
    Zaniepokoiła mnie ta odpowiedź. Kelnerka zwróciła uwagę, że kończą nam się drinki, więc podeszła, żeby przyjąć kolejne zamówienie.
    -To wszystko zaczęło się, gdy w naszym związku zaczął się pierwszy… – zamyśliła się na chwile próbując znaleźć odpowiednie słowo – … pierwsze ochłodzenie w łóżku. Długo o tym rozmawiałyśmy i zaczęłyśmy poważnie mówić o swoich pragnieniach i fantazjach.
    -Ale jaki to ma związek ze mną? – przerwałam jej.
    -Żeby do tego dojść muszę opowiedzieć Ci coś więcej o sobie. Bądź cierpliwa. – westchnęła.
    -Dobrze. mów dalej. – zrobiło mi się trochę głupio.
    -Tak więc podczas tych rozmów powiedziałam Ash o swojej potrzebie bycia domi. – na te słowa zalała mnie fala ciepła. Wygląda na to, że łączy mnie z Nel więcej niż mi się wydawało.
    -Jak zareagowała? – dopytywałam.
    -Zainteresowała się tematem, ale nic poza tym. To ją trochę przerażało, czuła, że to nie jest Jej klimat. Pewnego razu zaproponowała mi, że otworzymy związek, żebym mogła spełniać fantazje, w których ona się nie czuje. – Byłam zafascynowała tą historią. Nie wyobrażam sobie żebym mogła pozwolić swojej dziewczynie na zdradę. Chociaż one tego tak nie nazywają i chyba właśnie na tym polega różnica.
    -I tak po prostu na to poszłaś?
    -Nie od razu. Próbowałam ratować nasz związek na inny sposób. Do momentu aż powiedziała mi, że też chce sypiać z innymi.
    -I to było dla Ciebie Ok? – dopytywałam.
    Była spokojna, opowiadała mi o tym wszystkim, jak o czym całkowicie naturalnym. A ja byłam jak w transie. Od dawna chciałam wiedzieć jak to wszystko działa, ale głupio mi było pytać. Cieszyłam się, że się otworzyła.

    -Czułam się z tym dziwnie, ale się przekonałam. Niedługo potem sama zaczęłam szaleć.
    -Mówicie sobie o wszystkim? W sensie…
    -Tak i nie. Nie mamy przed sobą tajemnic, dlatego jak któraś o coś zapyta otrzymuje szczerą odpowiedź, jednak rzadko takie pytania padają. Czasem nawet nie chcemy znać szczegółów.
    -Wie, że jesteśmy tu teraz razem? – nie wiem dlaczego, ale chciałam to wiedzieć.
    -Nie. -trochę mi ulżyło, bałam się, że Kam się o tym dowie, ale z drugiej strony co mnie to niby obchodzi? ehh.
    -Czy teraz powiesz mi jaka jest moja rola w Waszym związku?
    -Wtedy u Kam jak powiedziałaś o swojej fantazji, w Ash coś się obudziło. Za każdym razem, gdy rozmawiałyśmy o domi wycofywała się, a tej nocy, gdy wróciłyśmy do domu powiedziała, że masz coś w sobie i jeśli miałaby spróbować czegoś ostrzejszego to chce, żebyśmy obie zajęły się Tobą.
    Zaschło mi ustach. Sama rozmowa o tym sprawiała, że zrobiłam się wilgotna.
    -I jakie były nastroje po tej nocy? – zapytałam niepewnie.
    -Powiedziała, że jest gotowa kontynuować romans z Tobą, ale z wyłączeniem domi.
    Hmmmm. Miałam w głowie tyle myśli, ale powiedziałam tylko:
    -A Ty? co Ty masz w głowie?
    -Wtedy, tej nocy zobaczyłam, że jesteś taka jak ja. Domi to Twój świat. Wiem, że chciałaś bym przekroczyła kolejną granicę. Pragniesz więcej i mocniej. Po prostu to czuje.- mówiąc to przeszywała mnie wzrokiem. Badała moją reakcję.
    -Nie mogłam Ci tego wtedy dać, bo to przekroczyłoby granicę Ash, ale bardzo chcę to zrobić. – Kontynuowała przysuwając się do mnie bardzo blisko. Doskonale wiedziała, jak podniecona jestem. Położyła dłoń na moim udzie i nachyliła się tak, że jej usta niemal dotykały mojego ucha. Kolejny dreszcz.
    -Mów dalej- wyszeptałam.
    -Cały czas o tym myślę, doprowadza mnie to do szaleństwa. -szepnęła, a jej usta musnęły moją szyję. Miałam ochotę zaciągnąć ją w pierwsze lepsze miejsce, w którym nikt nas nie zobaczy, ale powstrzymywałam się. To napięcie między nami było cudowne. Podobało mi się to, że musimy zachować granicę, bo jesteśmy w miejscu publicznym.
    -Tak? Co proponujesz? – wsunęłam dłoń pod sukienkę upewniając się, że nikt tego nie widzi i najdelikatniej jak potrafię przesunęłam palcami po wewnętrznej stronie jej uda. Jęknęła cicho po czym szepnęła:
    -Chcę, żebyś została moją uległą. -patrzyła mi prosto w oczy.
    Zaniemówiłam. Kompletnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Ale miała rację. Doskonale wyczytała moje myśli tej nocy, pragnęłam więcej. Tylko czy w roli uległej? Nie mam pojęcia, ale chce się przekonać.
    -Powiesz coś? – zapytała cicho.
    -ja… hmmm… No dobra. od początku. Jak to widzisz?
    Jej oczy płonęły. Z wypiekami na twarzy opowiedziała mi o tym, co ma się wydarzyć.
    Nagle kelnerka podeszła do naszego stolika i poinformowała nas, że za 20 minut zamykają lokal. Rozejrzałyśmy się dookoła, byłyśmy jedynymi klientkami. Było naprawdę późno. Rozmowa pochłonęła nas do tego stopnia, że kompletnie zapomniałyśmy o całym świecie. Uregulowałam rachunek i wyszłyśmy na zewnątrz.
    -Masz ochotę napić się jeszcze drinka? Możemy jechać do mnie. – jej dłoń musnęła moją.

    -Wiesz, że bardzo tego pragnę, ale nie dziś. Muszę to wszystko przemyśleć i poukładać w głowie. Zamówiłam już ubera.

    -Jasne, rozumiem.

    Mój telefon zawibrował dając sygnał, że kierowca jest na miejscu. Chwile później zobaczyłam podjeżdżające auto. Podeszłam do Niej, pocałowałam. Głęboki, mokry pocałunek. Poczułam jak zadrżała. Odwzajemniła go.

    -Do zobaczenia. – uśmiechnęłam się zalotnie wsiadając do ubera.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    untitled
  • Wyciaganie ojca z nalogu Cz.8

    Surfowanie po Internecie nocą jest całkiem fajnym zajęciem. Paweł najpierw przeglądał znany w Polsce portal e-zakupowy, a skończył na porno. Polskie portale pozostawiały wiele do życzenia i były wysoko płatne, ale i to przestało stanowić problem. Internet pękał w szwach od darmowej pornografii. Wystarczyło ją tylko pobrać. Paweł pomyślał, że przez tyle lat chłopcom i facetom musiały wystarczyć świerszczyki. Z czasem pojawiły się ogólnodostępne odtwarzacze VHS i wypożyczalnie kaset pojawiły się wszędzie jak grzyby po deszczu. Oczywiście można było wypożyczyć także pornografię, więc świerszczyki powoli odchodziły do lamusa.

    – to jest zupełnie inny wymiar – pomyślał Paweł – płyty cd wypierają z rynku kasety VHS, wypożyczalnie VHS wyposażały się w płyty cd i dvd, ale Internet oferował wszystko bez wychodzenia z domu i praktycznie bezpłatnie. Muzyka, filmy, gry, programy i nawet książki, czego dusza zapragnie.

    – komputer z Internetem wart jest każdych pieniędzy – pomyślał Paweł

    Porno zasysało się z Internetu aż miło. Warto było znać język angielski, bo to w tym języku najłatwiej było cokolwiek znaleźć. Paweł znał ten język o tyle o ile, ale bardzo szybko uczył się nowych słów, które dopiero co poznał. Znalazł naprawdę ciekawe rzeczy. Nudna pornografia go nie interesowała. Widział rzeczy i wymyślne pozycje których zapragnął spróbować, a które nigdy by mu nie przyszły do głowy.

    – minęło raptem 15 lat od kiedy opuściliśmy blok wschodni. W tym czasie dołączyliśmy do NATO i UE. Za komuny to wspaniałe narzędzie w ogóle by nie było dostępne, a Internet – jeśli by istniał – to byłby jedynie między krajami komunistycznymi i wszystko byłoby ocenzurowane. W tamtych czasach coś takiego byłoby nie do pomyślenia. – rozmyślał Paweł

    Program poinformował go o kolejnym pobraniu zakończonym sukcesem. Od razu go odpalił i tutaj zobaczył bardzo nietypową pozycję. Gość złapał laskę za nogi i odwrócił ją do góry nogami. Ona nogi  założyła mu na ramiona, a on jedynie przytrzymywał ją w pasie. Lizał jej cipkę, bo miał do niej łatwy dostęp, a ona będąc do dołu głową – robiła mu loda.

    – tego trzeba spróbować – pomyślał Paweł

    Później koleś rzucił ją na łóżko. Ona położyła się przodem na łóżko i uniosła tyłek do góry. Gość wszedł w nią, a jedną ze stóp położył dziewczynie na twarzy.

    – fantazja ludzka nie zna granic – pomyślał – ale pomysł jest naprawdę fajny.

    Przeglądał dalej i znajdował przeróżne rzeczy.

    Blowjob, anal, gangbang, dp, dap, bdsm, milf, teen, indoor, outdoor, deepthroat, pick up, amateur, homemade, azjatki, czarne, indianki, białe, szatynki, blondynki, rude, stare, młode, ładne, brzydkie, grube, chude – wszystko jest i w praktycznie nieograniczonej ilości. Gdyby ktoś chciał obejrzeć każdy film – życia by mu nie starczyło. A z każdym dniem ta kolekcja rośnie w zastraszającym tempie. Internet stawał się coraz bardziej powszechny i obejmował cały swiat.

    Co chcesz to znajdziesz i w dowolnych kombinacjach. Znalazł też polskie filmy, ale ich styl wykonania był kilkadziesiąt lat za amerykańskimi.

    Internet był jednak powolny, a proces pobierania żmudny. Podczas pobierania przeglądanie witryn było testem cierpliwości. Jednak Paweł niezrażony pobierał i oglądał dalej. W końcu zdał sobie sprawę, że na dworze świta i postanowił położyć się spać. Komputer zostawił włączony, a odpowiedni program pobierał dalej. Wszystko w należytej dyskrecji.

     

    Magda wstała rano, a Paweł spał jak zabity i nic nie zapowiadało, że wstanie niebawem. Usiadła przy komputerze i włączyła GG. Dostała wiadomości od 6 różnych osób, między innymi od Daniela. Ewidentnie urwał mu się film, ale Magda postanowiła go nie uświadamiać w jak kiepski sposób skończył

    – kacyk męczy? – napisała

    – jesteś nie do przepicia. Za wysokie progi dla mnie – odpisał

    – wysokie progi nie powinny robić wrażenia przy Twoim wzroście – napisała Magda

    – następnym razem się przygotuję, bo teraz wzięłaś mnie z zaskoczenia – napisał Daniel

    – lepiej tak, niż żeby mnie ktoś zaskoczył, a potem wziął – odpisała

    – hehehehe. Dobre… Aż narobiłaś mi ochoty na powtórkę. Teraz koniecznie będę musiał Cię zaskoczyć – napisał

    – chcesz mnie spić, wykorzystać i zostawić? Masz za słabą głowę. Wyłożyłbyś się na pierwszym etapie – napisała żartobliwie Magda

    – ale na drugim bym starał się wykazać. A do trzeciego bym nie dopuścił – napisał Daniel

    – to źle się do tego zabierasz. Najpierw restauracja, kino, spacer i kwiaty – odpisała Magda

    – ok. Kiedy Ci pasuje? – zapytał Daniel

    – teraz to już za późno. Spaliłeś i nic z tego nie będzie. To taka rada na przyszłość. Jak będziesz chciał kiedyś przeskoczyć etap upicia i przejść do wykorzystania to musisz zrobić tak jak Ci mówię. – poradziła Magda

    – muszę kończyć – dopisała, bo nie chciała wchodzić w dłuższe dyskusje, chociaż traktowała to wszystko z przymrużeniem oka.

    Wstala od komputera i poszła do łazienki, uporządkować się z rana. Ponownie się umyła i nasmarowała kremem łagodzącym swój lekko jeszcze piekący tyłek. Umyła twarz i zęby, pomalowała się, wyszczotkowała i wyrównała włosy. Postanowiła, że przefarbuje sobie kolor na jasny blond. Zadzwoniła do swojej fryzjerki i udało jej się umówić na ten moment. Spontaniczny pomysł miał szansę bardzo szybko się zrealizować.

    Gdy wracała do domu znalazła na przystanku autobusowym etui z dziewczęcymi okularami w środku. Zabrała je ze sobą z zamiarem pozostawienia informacji o znalezieniu zguby.

     

    Gdy wróciła do domu Paweł nadal spał. Postanowiła, że wytnie mu numer. Zrzuciła ciuchy, wzięła szybki prysznic, żeby odświeżyć się po wyjściu, założyła koszulkę do spania. Przypomniała sobie o znalezionych okularach. Przetarła je chusteczką i założyła. Szkła były na delikatną wadę, więc za bardzo jej nie przeszkadzały. Spojrzała na siebie w lustrze i uznała, że wygląda zupełnie inaczej i nie do rozpoznania. Te okulary jej pasowały. Po cichu zakradła się do sypialni rodziców i delikatnie wpełzła pod kołdrę. Paweł zupełnie nie zareagował. Przysunęła się do niego i udawała, że śpi. Długo nic się nie działo, więc delikatnie położyła stopę na jego udzie.

    Paweł otworzył oczy i zapytał

    – już zaczęło Ci się nudzić samej?

    Odwrócił głowę i wzdrygnął się

    – Magda? – dopytał

    Magda odwróciła się twarzą do niego

    – dobrze wyglądasz – powiedział

    – myślałam, że mnie nie rozpoznasz. Przynajmniej taką miałam nadzieję. Ale przynajmniej się wystraszyłeś – powiedziała

    – nie wystraszyłem, tylko zdziwiłem. Ładne i młode dziewczyny w łóżku mi nie przeszkadzają – powiedział Paweł

    – poczekaj tu chwilę – dodał i wstał z łóżka kierując się do łazienki

    – mhm. A oprócz mnie miałeś jeszcze jakąś w ostatnim czasie? – zapytała Magda, ale Paweł nie odpowiedział. Zamknął drzwi od łazienki.

    Po paru minutach wyszedł całkiem nagi ze sterczącym fiutem.

    – skoro już sama mi się pakujesz do wyra… – powiedział

    Był po szybkim prysznicu i myciu zębów. Miejscami miał na sobie krople wody.

    Położył się na łóżku i rozłożył. Magda przytuliła się do niego i dłonią chwyciła za kutasa jeżdżąc z wyczuciem w dół i w górę.

    – co masz chęć dzisiaj robić – zapytała

    – zasadniczo to nic nie trzeba robić. Dzisiaj odpoczywamy – powiedział Paweł

    – nie widać po Tobie, żebyś chciał odpoczywać – powiedziała Magda i lekko mocniej ścisnęła dłonią jego penisa.

    – Tobie tylko jedno w głowie, co? W tym sensie nie dam Ci dzisiaj odpocząć. Mam kilka fantazji do spełnienia. Internet mnie zainspirował – powiedział Paweł

    – filmy dla dorosłych? – zapytała Magda – możemy pooglądać razem.

    – pokażę Ci coś – powiedział. Wstał z łóżka i podał rękę Magdzie. Ona chwyciła jego dłoń i też wstała. Podeszli do komputera. Magda usiadła obok Pawła, a on włączał jej kolejny i kolejny film. Głównie przewijała się męska dominacja i upokarzanie kobiet. Głowa opuszczona z krawędzi kanapy, 69 na stojąco, jedna dziewczyna robiła to nawet z pozycji szpagatu. Ale wchodziły też ostrzejsze zagrania jak policzkowanie kobiet, plucie na twarz i szarpanie za włosy. Magdzie się to podobało. Zawsze myślała o seksie z uległej perspektywy. Kiedy podobali jej się np. aktorzy filmowi to Magda bardziej myślała w formie “dałabym mu się zerżnąć” niż np. “przeleciałabym go”. Niemniej pomyślała teraz o tym, czy faktycznie podobałoby się jej, gdyby sama była policzkowana i opluwana. Jednak to było nic w porównaniu do tego, co właśnie oglądała. Facet sikał dziewczynie na twarz, a ona wydawała się być z tego powodu bardzo szczęśliwa.

    – to też chciałbyś zrobić? – zapytała Magda

    – na pewno bym spróbował, ale nie wiem czy bym to powtarzał. A jak już to raczej rzadko – powiedział Paweł.

    Kolejny pornos był już dużo mniej agresywny. Paru kolesi stało dookoła klęczącej laski, a ona obciągała im na zmianę. Magda czekała na dziwactwo, które zaraz może się wydarzyć, ale nic takiego nie nadchodziło. Wtedy dopiero do niej dotarło

    – o Boże. Ty chcesz, żebym to ja była na miejscu tej dziewczyny? – zapytała Magda

    – na pewno bym to chętnie zobaczył – powiedział Paweł i się uśmiechnął.

    – chcesz się mną dzielić z innymi facetami? Kiedyś powiedziałeś, że nie chciałbyś być po jakimś innym facecie, a teraz już Ci to nie przeszkadza? – zapytała Magda

    Magda zauważyła, że w filmie nie ma żadnych scen seksu penetracyjnego. Sam oral od początku do końca. Nikt nawet nie próbuje jej przelecieć.

    – zmieniłem zdanie. Oczywiście jakby ktoś skończył w Twoich ustach to nie wchodziłbym zaraz po nim. Jakoś odraża mnie myśl o spermie innego faceta na moim. A wracając do tematu… poszłabyś na to? – zapytał Paweł

    – nie, nie, nie… – powiedziała Magda – może mnie to nie przeraża pod względem emocjonalnym czy moralnym, ale jednak nie chciałabym żadnego z tych facetów spotkać już nigdy więcej i pod żadnym pozorem nie mogliby wiedzieć kim jestem i skąd jestem, ani kim Ty jesteś – dodała po chwili Magda

    – czyli jednak byś na to poszła, gdyby te warunki były spełnione? – zapytał Paweł

    – kiedyś myślałam o tym z dwoma facetami, ale nie z czterema czy pięcioma. Ilu ona w ogóle obrabia? – zapytała Magda

    Teraz na ekranie widać było jak każdy z tych facetów kończy panience w ustach.

    – cudownie … – skomentowała Magda

    – dałabyś radę – powiedział Paweł

    – chciałbyś tego? – zapytała Magda

    – jak najbardziej – odpowiedział

    – przy tym to już nawet to plucie i sikanie na twarz nie robi takiego wrażenia… – powiedziała Magda i pokręciła głową.

    Panna na ekranie połknęła nasienie wszystkich tych facetów, udowadniając po tym, że w jej buzi nic już nie zostało.

    – może lepiej przystopować z porno… – powiedziała Magda

    – na studiach nie takie rzeczy się dzieją. Byłaś kiedyś na imprezie w męskim akademiku? – zażartował Paweł

    – jakoś sobie tego nie wyobrażam, żeby dodać na przebieg kilku kolesi jednego wieczoru – powiedziała Magda – jak ostatnia dziwka… nie mogłabym spojrzeć w lustro – dodała

    – najgorsze co można zrobić to nacechować to negatywnie zanim w ogóle się spróbuje… nic strasznego by się nie stało. Jedyna różnica to kilka zamiast jednego – powiedział Paweł

    – to bardzo duża różnica… poza tym nawet jeśli bym się zgodziła, to zaraz będziesz chciał więcej – powiedziała Magda

    Paweł wstał i wyciągnął swojego nabrzmiałego penisa i przystawił blisko Magdy

    – filmy Ci się spodobały? – zapytała Magda

    – też, ale to jeszcze świtaniec – powiedział Paweł

    – świtaniec? – zapytała Magda

    – poranny drąg – odpowiedział Paweł

    – nie rozumiem – powiedziała Magda, ale wzięła go do buzi

    – nie wiesz, że każdy facet budzi się ze wzwodem? – zapytał Paweł

    Magda na chwilę wypuściła go z ust

    – nie wiedziałam – odpowiedziała i znów włożyła go do środka.

    Ciepła buzia i ciasne gardło Magdy sprawiało nieprawdopodobną wręcz rozkosz. Paweł był już przyzwyczajony, ale przeciętny facet nie wytrzymałby tych pieszczot zbyt długo.

    – wiesz, że masz talent? Kilku facetów byś ujarzmiła jednego po drugim w parę chwil. – powiedział Paweł

    – a Ty bardzo chcesz to zobaczyć… skoro jesteś przekonany, że mi się uda, to chyba niczego nie muszę Ci udowadniać – powiedziała Magda

    – dobra, skończmy temat. Przetraw to i jak kiedyś zmienisz zdanie to mi powiedz. Jakoś to zaaranżujemy – powiedział Paweł – a teraz zajmij się mną.

    Paweł wsunął fiuta najgłębiej jak to było możliwe. Gardło Magdy przyjemnie zaciskało się na jego żołędziu.

    – oooo tak – zawarczał Paweł

    Magda przy odpowiednim ułożeniu penisa w gardle potrafiła w międzyczasie pieścić jądra językiem. Paweł był zawsze bardzo z tego zadowolony. Tak było i tym razem.

    Magda zastanawiała się, czy faktycznie zaraz zostanie spoliczkowana albo opluta, ale nic takiego się nie wydarzyło. Czy przemoc wobec kobiet faktycznie może być podniecająca? Wiedziała, że zdecydowanie tak. Magda pod tym względem była otwarta. Już ją kręciła lekka dominacja, natomiast to co pokazał jej Paweł podchodziło już pod upokarzanie. Zastanawiała się, czy Paweł byłby w stanie się do tego posunąć i czy ona dałaby radę to znieść. Jakoś nie mogła się do tego przekonać. Jeśli jednak Paweł będzie tego chciał, to ona będzie musiała się do tego przyzwyczaić. Jej rozmyślania przerwał Paweł, który postanowił przejąć inicjatywę.

    Chwycił ją oburącz za głowę i zaczął wykonywać ruchy frykcyjne posuwając ją w usta.

    – aaaaach. To był świetny pomysł z farbowaniem włosów. A w tych okularach wyglądasz jak kujonka. – powiedział Paweł – powinnaś kupić sobie okulary na stałe.

    Magda całkowicie zapomniała o zdjęciu okularów. Znalazła je dzisiaj i nie wiedziała do kogo należą. W każdym razie były zadbane i ładne. Okulary nie były jej jednak potrzebne, bo miała nieznaczną wadę wzroku. Mogła sobie kupić zerówki i to tylko ku uciesze Pawła.

    – zaraz… – powiedział Paweł – gdzie są Twoje szpilki?

    – jeszcze dzisiaj ich nie zakładałam – odpowiedziała Magda

    Paweł chwycił Magdę za szyję i popatrzył w jej błagalny wzrok. Widział w jej oczach odrobinę strachu i podniecenia. Bardzo lubił jej wrażliwą szyję. A ją podniecało, kiedy delikatnie ją dusił.

    – powinnaś je nosić cały czas, kiedy jesteśmy sami. Chcę zobaczyć wszystkie jakie masz – powiedział Paweł

    – mogę Ci pokazać – odpowiedziała Magda – ale nie mogę nosić cały dzień, bo nie chcę stukać obcasami sąsiadowi z dołu.

    – masz rację. Zapomniałem. Ale masz dobrą okazję do spełnienia jednej z moich zachcianek – powiedział Paweł i pomógł Magdzie wstać z kolan. Podniósł ją i położył jak lalkę na kanapie. Sam usiadł przy jej nogach. Chwycił jej nogi i nakierował stopami na swojego stojącego fiuta.

    – ok – powiedziała Magda i już wiedziała co ma robić. Nigdy nie robiła tego stopami. Paweł nie pozwalał jej nawet pomagać sobie dłonią. Wiedziała natomiast, że istnieje bardzo liczna grupa fetyszystów damskich stóp. Wielu facetów jest w stanie dojść do orgazmu tylko podczas stymulacji stopami. Magda oplotła jego penisa i przejeżdżała w górę i w dół, starając się w żaden sposób nie wyrządzić mu krzywdy czy sprawić bólu. Nie potrafiła tego robić, ale starała się. Paweł zrelaksowany chwycił pilot i włączył telewizję.

    – masz seksowne nogi i świetne stopy, ale to chyba jednak nie dla mnie – powiedział Paweł

    – muszę trochę poćwiczyć… – powiedziała Magda

    – nie w tym rzecz. Dobrze Ci idzie. Po prostu nie widzę tu zbyt wielu ekscytujących wrażeń – powiedział Paweł – fantazja spełniona. Jakbym się nie przekonał to bym nie wiedział

    – z innymi może być tak samo. To co mi pokazałeś raczej nie jest dla wszystkich. Na pewno niewiele dziewczyn by się na to zgodziło – powiedziała Magda

    – dobrze, że Ty jesteś inna – powiedział Paweł

    Swojego naprężonego fiuta ponownie przystawił do twarzy Magdy, a ona z zaangażowaniem ponownie zabrała się do pracy. Z pozycji półleżącej przeszła do pozycji siedzącej, co było trudne przez penetrującego jej usta Pawła.

    Gdy już się ułożyła, parokrotnie wszedł w jej gardło najgłębiej jak potrafił. Trzymał jej głowę z całej siły,  wsunął się do samego końca i zamarł w bezruchu, czerpiąc przyjemność z pulsującego zaciskania się gardła Magdy na jego żołędziu. Trzymał tak przez dłuższą chwilę, a Magda zdobyła się nawet na to, by wystawionym językiem przejechać dwukrotnie po jego wiszących jądrach. W tym momencie kaszlnęła opluwając gęstą śliną całego fallusa. Paweł ją puścił

    – załóż jakieś fajne buty i wracaj tu szybko – powiedział Paweł.

    Magda wstała i poszła w kierunku swojej szafy przecierając usta wierzchem dłoni. Weszła do swojego pokoju i wygrzebała z szafy wysokie gladiatorki, których rzemienie sięgały kolan. Pomijając problemy z założeniem tego typu butów, zajęło jej to dużo czasu. Wcześniej czuła, że Paweł był na skraju orgazmu, a teraz widziała, że będzie musiała znowu na to zapracować.

    – może popracujemy nad Twoim tyłeczkiem? – zapytał Paweł

    – wolę wziąć do buzi – odpowiedziała Magda

    – w tyłek Ci się nie podobało? – zapytał

    – zajechałeś mnie wczoraj. Do tej pory mnie piecze – powiedziała Magda

    – trzeba to powtarzać regularnie, żeby w przyszłości tak nie bolało – powiedział Paweł – więc dzisiaj koniecznie powtórzymy. Poza tym lubię Cię zajeżdżać.

    – znudziły Ci się moje usta? Niby mówisz, że mam talent, że chcesz zobaczyć jak wykańczam kilku facetów, bo jestem mistrzynią, ale wolisz już chyba coś innego – powiedziała Magda

    – nigdy mi się nie znudzą. Mógłbym Cię w nie posuwać bez przerwy – powiedział Paweł

    – to posuwaj. Dobrze wiesz, jak bardzo to lubię. Rób to, co obojgu nam sprawia przyjemność i frajdę – powiedziała Magda

    Kutas Pawła więcej zachęt nie potrzebował.

    Magda chciała uklęknąć, ale Paweł zdążył ją podnieść i położył na kanapie nogami do góry tak, że jej głowa zwisała z krawędzi. Sam uklęknął i wsunął się w jej usta. Wpychał się najgłębiej jak potrafił, a jego poczynania były doskonale widoczne na delikatnej szyi Magdy. Widział jak głęboko wchodzi w jej gardło. Zaczął ją rżnąć bez opamiętania. Przesuwał fiuta najgłębiej jak to było możliwe i z ogromną szybkością. Na Magdzie zdawało się nie robić to żadnego wrażenia. Okulary które założyła zdążyły jej spaść na podłogę. Miała nadzieję, że ich nie uszkodzą, bo chciała je oddać właścicielce w nienaruszonym stanie.

    Paweł długo tak nie wytrzymał. Zasapał się, zadyszał i doszedł w buzi Magdy. Żołądź bolał go od ciasnego gardła, które penetrował. Paweł opadł wykończony na podłogę przy kanapie, o którą oparł się plecami i dochodził do siebie.

    – można Cię rżnąć w buźkę do utraty tchu – powiedział

    Magda nie odpowiadała. Zsunęła nogi z oparcia kanapy, wstała i poszła do łazienki. Miała twarz i włosy w ślinie i spermie. Paweł zastanawiał się, czy wszystko z nią w porządku. Wstał i poszedł za nią. Magda zdążyła już zdjąć jeden z butów i pracowała nad drugim.

    – jak się czujesz? – zapytał Paweł

    – dobrze, tylko mnie zemdliło – powiedziała Magda

    – aż zadyszkę złapałem… – powiedział Paweł

    – ja w ogóle nie mogłam oddychać – powiedziała Magda – zrobisz mi kiedyś coś złego

    Zdjęła drugi but i weszła pod prysznic. Odkręciła wodę, której strumień skierowała na twarz i włosy. Paweł obmył w umywalce jądra i fiuta. Miał wyrzuty sumienia i chciał ją przeprosić. Magda odsunęła drzwi kabiny i zapytała

    – wchodzisz?

    Wydawała się specjalnie nie przejmować. Dała sobie z tym radę.

    Paweł skierował się do prysznica

    – wchodzę

    Magda oddała mu rączkę prysznica.

    – chcesz to zrobić? – zapytała

    Uklękła przed nim i jego zmaltretowanego zwiotczałego penisa skierowała na siebie.

    – a Ty chcesz tego? – zapytał Paweł

    – masz okazję spełnić swoją fantazję – powiedziała

    Paweł zamierzał się wysikać zaraz po wyjściu z prysznica. Już od jakiegoś czasu miał pełny pęcherz, ale bardziej pochłonęły go oralne zabawy z Magdą. Chwycił penisa, zsunął napletek i zaczął sikać Magdzie na głowę. Mocz spływał jej po włosach z tyłu i po twarzy z przodu. Magda miała zamknięte oczy i niezbyt zachwycony wyraz twarzy, jednak nadal miała usta w grymasie uśmiechu.

    Skierował strumień na jej czoło, oczy, usta i nos.

    Magda gwałtownie wypuściła powietrze nosem i zasłoniła twarz dłonią.

    Paweł skierował strumień moczu na jej cycki, a Magda zanosiła się kaszlem i gardłowymi dźwiękami. Paweł wstrzymał strumień i dał jej chwilę. Magda włączyła deszczownicę i opłukała twarz wodą

    – obrzydliwe – powiedziała

    Paweł wyłączył deszczownicę i ponownie zaczął sikać na jej głowę, ale żeby jej trochę ułatwić zadanie już nie kierował strumienia prosto na jej twarz.

    Gdzieś w głębi odkrywał satysfakcję z tego, że może w taki sposób upokorzyć tak delikatną osobę jak Magda.

    – jestem świrem – szepnął cicho Paweł

    Magda na pewno tego nie usłyszała.

    Mocz spływał po jej włosach, uszach i twarzy. W końcu opróżnił pęcherz całkowicie. Magda po omacku szukała zaworu deszczownicy, ale Paweł ją w tym wyręczył. Magda długo opłukiwała twarz i włosy

    – chyba nie zostanę fanką – powiedziała

    – raczej tego nie będziemy już powtarzać – powiedział Paweł.

    Jemu za bardzo też się nie spodobało. Wyszedł z kabiny prysznicowej i zostawił Magdę samą. Opatulił się ręcznikiem i wyszedł z łazienki.

    Czuł się lekko wstrząśnięty tym co zrobił. Niby nic strasznego się nie wydarzyło, ale zdziwiła go jakaś prymitywna sadystyczna przyjemność, jaką odczuwał. W każdym razie nie zamierzał tego powtarzać. Co innego oglądanie tego w pornosie, a co innego robienie w rzeczywistości. Pomyślał sobie, że z tym pluciem i policzkowaniem też sobie daruje. Już wiedział, że nie będzie z tego zadowolony. Magda wyszła z łazienki po kilkudziesięciu minutach. Zdążyła dokładnie umyć i wysuszyć włosy. Paweł poszedł z nią porozmawiać.

    – wszystko ok? – zapytał

    Magda była u siebie w pokoju. Zrzuciła z siebie ręcznik i szukała nowych ciuchów.

    – tak. Jakoś to zniosłam – powiedziała Magda

    – dopóki dokładnie się nie umyłam to czułam się zbrukana i zbezczeszczona. Najgorszy był ten zapach… nie tak straszny jak na dworcu kolejowym i w publicznej brudnej toalecie, ale wręcz świdrujący w nosie. Przepraszam Cię, ale to chyba nie dla mnie.  Ale za to jedną z fantazji masz już odhaczoną. – powiedziała Magda

    Paweł był zdziwiony tym, że Magda zdaje się zupełnie niczym nie przejmować, a paskudne uczucie wystarczy u niej spłukać pod prysznicem i wszelkie rozterki spływają razem z wodą do odpływu.

    – Pobrałem jakiś nowy horror na wieczór. W każdym razie na dzisiaj już koniec psot.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elba
  • Historia Zycia Fetyszysty: odcinki 1-9

    Zbiór luźnych opowiadań, a może raczej opis moich przeżyć związanych z odkrytą wiele lat temu fascynacją kobiecymi stopami, skarpetkami, rajstopami itp.  Chociaż może i „opis” to za dużo powiedziane. Najtrafniej będzie nazwać ten zbiór jako „historia życia fetyszysty”. Większość z tych historii (opisów) będzie dotyczyło tego fetyszu, z poszerzeniem o niektóre z pozostałych moich przeżyć seksualnych, które szczególnie utkwiły mi w pamięci. Zatem osobom nie rozumiejącym tego „odchylenia” nie polecam dalszej lektury. Za to osoby, które tak  jak ja uwielbiają, wąchać, lizać, masować i całować kobiece stópki, albo dopiero odkrywają w sobie to „wynaturzenie” z pewnością znajdą coś dla siebie. Będę pisał w kolejności chronologicznej, tak jak po kolei się to u mnie rozwijało, więc jak nie dostanę znaku, że komukolwiek się podoba i go to interesuje (biorę pod uwagę, że jestem odosobniony z moimi perwersjami), wówczas zaprzestanę dalszego dzielenia się  „historią życia fetyszysty”. Dodam na koniec, że realne życie to nie film, więc nie spodziewajcie się rozbudowanych wątków fabularnych. To tylko opis wycinku mojego życia, mający formę de facto pamiętnika. Imiona zostały pozmieniane, wszystko pozostałe oparte jest na faktach. Autentycznych faktach. Nie przedłużajmy, zaczynajmy…

    I. Początki

    Moją fascynację odkryłem bardzo wcześnie, już na początku gimnazjum, niedługo po tym jak zacząłem w ogóle interesować się sprawami seksu. Szybko w Internecie natrafiłem na kategorię „stóp” i od tego momentu w zasadzie żadna inna kategoria porno już mnie nie interesowała. W tamtych czasach (a był to rok mniej więcej 2004/05; ja jestem z rocznika 91’) ilość dostępnego materiału w Internecie to był promil tego co jest obecnie, dlatego znałem na pamięć niemal każdy film jaki był dostępny w tej tematyce na popularnej stronie z filmami dla dorosłych. Oczywiście oglądając filmy na których faceci lizali, całowali, masowali i wąchali kobiece stopy, skarpetki, rajstopy, a nawet buty nie mogło obyć się bez masturbacji. Po około jednym roku i przejrzeniu chyba wszystkiego co wówczas było możliwe do obejrzenia doszedłem do wniosku, że samo oglądanie jest przyjemne, ale przecież nie trzeba ograniczać się do świata wirtualnego. Wtedy nastąpił okres fascynacji stopami koleżanek. Pewnie jak każdy 14-letni chłopak również i ja miałem w klasie dziewczynę, która była obiektem moich westchnień. Klaudia – bo tak jej było na imię, była w tamtym czasie absolutnie moim ideałem.  Oczywiście bałem się jej wyznać co do niej czuję, bo byłem przekonany, że jest ona poza moim zasięgiem, a pozostawanie w cieplutkiej strefie friendzone było i tak  dla mnie super sprawą. Klaudia należała do mojej paczki, do której należeli także Jacek, Bartek, Przemek, Martyna i Kamila. Trzymaliśmy się razem, jak to bywa w czasach szkolnych. Razem rozmawialiśmy na przerwach, razem się uczyliśmy do klasówek, razem sobie podpowiadaliśmy no i razem spędzaliśmy także czas po szkole ganiając za piłką, jeżdżąc rowerami i przesyłając sobie dzwonki za pomocą IrDA (młodsi niech sobie wygooglują co mam na myśli :p). Martyna i Kamila były fajne jako kumpele i całkiem ładne, ale mnie nie pociągały. W moich myślach była tylko Klaudia. Zacząłem baczniej przypatrywać się jej stopom. Aby mieć dobry widok na jej nastoletnie nóżki zajmowałem miejsca w ławkach po przekątnej. Codziennie droga do szkoły mijała mi na zastanawianiu się jakie buty będzie miała tego dnia Klaudia i czy będzie widać jakie ma skarpetki. Ponad wszystko uwielbiałem jak zakładała czarne buty N**e z białym znakiem „łyżwy” i do tego bielutkie skarpetki do kostki, które ledwo wystawały zza sznurówek.  Moim ulubionym dniem tygodnia stał się poniedziałek, a to dlatego, że w poniedziałki grupa chłopaków miała wf łączony z grupą dziewczyn na sali gimnastycznej. To była nasza ostatnia – siódma lekcja.  Gdy wykonaliśmy rozgrzewkę zawsze starałem ustawić się tuż za Klaudią, aby bez przypału patrzeć na jej stopy w sportowych butach. W naszej szkole na sali gimnastycznej grało się tylko w koszykówkę, więc gdy mieliśmy łączony wf to drużyny były mieszane. Najlepsze były te poniedziałki kiedy byłem przydzielony z Klaudią do tej samej drużyny. Zazwyczaj były cztery drużyny, więc dwie grały, a dwie odpoczywały. Klaudia świetnie grała w kosza, lepiej od większości moich kolegów z klasy, była bardzo wysportowana i zaangażowana w grę. Mimo, że była normalnej budowy ciała (ani szczupła, ani gruba, ale dzięki temu miała duże piersi, która zapewne w tamtym czasie też mi musiały mocno imponować) to szybko pociła się i robiła się czerwona na twarzy. Wiem, że tego się wstydziła, ale ja to uwielbiałem. Zawsze wtedy w trakcie przerw siadałam na ławce tuż obok niej, by czuć jej spocone ciało na sobie. Oczywiście była zadbaną dziewczyną i mimo, że podczas wf była spocona to nie śmierdziała potem, a raczej przyjemnie pachniała. Siedząc tak na ławce zawsze patrzyłem na jej buty i zastanawiałem się jak spocona musi być jej stópka, jak przyjemnie byłoby zdjąć jej tego bucika i wymasować nóżkę, a już w ogóle jak wspaniale byłoby powąchać jej buty albo spocone białe skarpetki. Niestety musiałem się powstrzymywać z tymi marzeniami na jawie, żeby nie doznać zbyt intensywnego wzwodu, który zostałby zauważony przez kogokolwiek.

    II. Gra w plażówkę

    Z czasem samo patrzenie na Klaudię przestało mi wystarczać (celowo piszę Klaudię a nie jej stopy, bo przecież jej nastoletnia pupa, młode, jędrne cycuszki czy brzuszek też były obiektem mojego żywego zainteresowania). Zacząłem więc opracowywać plan pójścia o krok dalej z moimi fantazjami. A kolejnym kroczkiem było dorwanie się do jej skarpetek bądź butów i powąchanie ich. Zacząłem więc intensywnie planować. Miałem kilka pomysłów:  pierwszy odwiedzić ją w jej domu i jak na chwile wyjdzie z pokoju znaleźć jej używane skarpetki a najlepiej i majteczki oraz stanik i najzwyklej w świecie ukraść. Plan miał jednak liczne wady: mieszkaliśmy w różnych miejscowościach oddalonych od siebie o 5 km i poza szkołą głównie widywaliśmy się gdzieś na świeżym powietrzu, a nie we własnych domach. Poza tym mała szansa że trzymałaby swoją brudną bieliznę w swoim pokoju. A jeśli nawet to gdzie miałbym jej szukać? No i dodatkowo jej musiałoby z jakiegoś powodu nie być w pokoju przez dobrych kilka minut. Zatem ten pomysł odpadał. Pomysł nr 2: kradzież podczas wf. Z moich obserwacji wynikało, że zawsze zmienia skarpetki na lekcję wf. Mógłbym zatem wyjść w trakcie zajęć, wejść do szatni dziewczyn i zabrać jej skarpetki. Wady pomysłu? Po pierwsze nie zdobyłbym jej majtek i stanika, po drugie od razu odkryłaby że zaginęły jej skarpetki i mogłaby to powiązać z moją chwilową nieobecnością. Ale to najmniejszy problem: w tamtych czasach dzieciaki nie mogły nosić legalnie telefonów do szkoły. Mimo to praktycznie każde z nas dysponowało już swoją Nokią. W czasie wf, żeby nauczyciele nie widzieli, że mamy telefony każdy po prostu chował telefon na czas lekcji wf do swojego plecaka. Gdyby więc ktoś nakryłby mnie jak grzebię w rzeczach dziewczyn w szatni, albo chociaż że wychodzę z ich szatni to na pewno zostałbym posądzony o próbę kradzieży. Nie wchodziło to w grę. Musiałem wymyślić coś innego. I wymyśliłem. Gdy zrobiło się nieco cieplej, czyli chyba w kwietniu (dla porządku dodam, że musiał to być rok 2006) namówiłem wszystkich z naszej paczki, żebyśmy po szkole pojechali pograć w siatkówkę plażową. Boisko do plażówki znajdowało się w jednej z pobliskich wiosek. Pojechaliśmy tam więc rowerami. Nasza paczka jak wspominałem liczyła 7 osób (4 chłopaków, 3 dziewczyny), więc żeby wdrożyć w życie mój plan odgórnie ustaliłem że gramy po trzy osoby w drużynie a jedna osoba na rotację. Zdjęliśmy buty i skarpetki i położyliśmy je pod drzewem. W czasie gry, gdy akurat ja byłem na rotacji podszedłem po prostu do naszych rzeczy, chwyciłem skarpetki Klaudii w rękę i włożyłem je do kieszeni mojej bluzy. Rozejrzałem się czy nikt tego nie widzi, ale wszyscy byli zajęci grą i nie patrzyli na mnie, dlatego szybko oddaliłem się o parę metrów i z powrotem usiadłem na swoim miejscu. W ten sposób zdobyłem mój pierwszy w życiu łup – białe, krótkie skarpetki Klaudii. Oczywiście po skończonej grze Klaudia nie mogła ich odnaleźć i trwały małe poszukiwania, ale nikt nawet w żartach nie rzucił, że może któreś z nas mógł je ukraść. Spieszyliśmy się bo zmierzchało, a mieliśmy wracać rowerami, więc Klaudia po prostu włożyła buty na gołe stopy i tak wróciła do domu. Nie wiem czy miała jakieś podejrzenia czy nie, ale w tamtym momencie wcale mnie to nie obchodziło. Oczywiście od razu po powrocie zamknąłem się w swoim pokoju i zacząłem oglądać mojego „świętego Gralla”. Cały wieczór spędziłem na masturbacji, wąchaniu i lizaniu tych białych skarpetek Klaudii, wyobrażając sobie, że znajdują się na jej nóżkach. Żałowałem jedynie, że nie były przepocone i jedyny zapach jaki był wyczuwalny to zapach płynu do tkanin zamiast zapach ciała mojej bogini, ale sam fakt, że miała je na sobie przez pół dnia, a teraz ja się nimi bawię sprawiał że nie miałem trudności z wielokrotnym zwaleniem sobie konia.

    III. Dojazd w Bieszczady

    Oczywiście skarpetki Klaudii skrzętnie ukryłem i co kilka dni wracałem do zabawy nimi, ale szybko doszedłem do wniosku, że pora zrobić kolejny krok. Pora zdobyć majtki jakiejś dziewczyny. Oczywiście miałem na tyle instynktu samozachowawczego, że postanowiłem na chwilę odpuścić Klaudię, bo zniknięcie najpierw skarpetek, a za chwilę majtek zrodziło by w jej głowie multum pytań. Miałem jednak inny plan – w połowie maja na cztery dni na tzw. „zieloną szkołę” w Bieszczady miały jechać wszystkie drugie klasy mojego gimnazjum (w tym przypadku były takie klasy cztery: A, B, C i moja klasa D). Zacząłem dokładniej przyglądać się dziewczynom z innych klas. Wyselekcjonowałem 3-4, które bardzo mi się podobały i super byłoby zdobyć ich bieliznę do zabawy, gdyby jakimś cudem byłoby to możliwe. Nikt by mnie nie podejrzewał, bo nawet gdyby któraś wygadałaby się przed koleżankami że zniknęła jej część garderoby to nie dotarłaby taka plotka do Klaudii, a nawet jeśli to nie powiązałaby tego ze mną. Od razu uprzedzę, że te zielone szkoły wypadły dla mnie znacznie okazalej niż zakładałem w najśmielszych snach. Do domu wróciłem z licznymi trofeami oraz… pierwszą w życiu dziewczyną.

    Ale po kolei. Już w pierwszą stronę zatrzymaliśmy się na obiad pod popularną i uwielbianą przez dzieciaków restauracją pod „Złotymi Łukami” w jakiejś mieścinie nieopodal Kielc. Kierowca naszego autobusu otworzył luk bagażowy i palił sobie papierosa, przechadzając się wokół autobusu, podczas gdy nauczyciele oraz dzieciaki zmawiali syfiaste żarcie (jak ja mogłem wtedy to jeść i jak mój żołądek to tolerował to ja nie wiem). Można powiedzieć, że kierowca pilnował żeby nikt nie ukradł naszych bagaży, no ale nie był w to zbytnio zaangażowany. Wyszedłem z restauracji pod pretekstem zabrania czegoś z mojej torby. Poszedłem do luku bagażowego i ją otworzyłem. Zerknąłem przez ramię czy nikt nie nadchodzi i gdzie znajduje się kierowca i gdy upewniłem się, że nikt mnie nie nakryje otworzyłem różową torbę leżącą tuż obok mojej. Dyskretnie ją przeszukałem i już po chwili znalazłem to czego szukałem. Wyjąłem jedną parę skarpetek (oczywiście białych), jedne majtki (klasyczne białe figi z delikatną koronką) i jeden stanik (również biały, także z delikatna koronką). W tej torbie było dużo par bielizny, więc dziewczyna do której należały raczej nie odnotowałaby zniknięcia. Byłem tak rozochocony, że po upewnieniu się, że nadal nikt mnie nie widzi dorwałem się też do torby po lewej stronie i z niej także „pożyczyłem” sobie po parze majtek, skarpetek i majtek, tym razem dla odmiany wszystkiego w kolorze czarnym. Oczywiście była to świeża bielizna, więc wartość tego trofeum była dla mnie  zdecydowanie mniejsza niż poprzednie trofeum zdobyte podczas gry w plażówkę, a ponadto nie wiadomo do kogo należąca, no ale kto wybrzydza ten…. wali konia w hotelu do wspomnień pornosów a nie do kobiecej bielizny xD. Schowałem więc łupy na dno mojej torby podróżnej i oddaliłem się z miejsca małego wykroczenia.

    Po dotarciu na miejsce po 8 godzinach jazdy przyjrzałem się dziewczynom, gdy brały swoje torby z których wyjąłem coś dla siebie. Na szczęścia żadna nie była z mojej klasy i nawet nie do końca byłem pewny jak mają na imię, ale na szczęście obie były całkiem atrakcyjne, także wiedziałem już, że wieczór pod prysznicem będzie udany.  Gdy weszliśmy do hotelu zostaliśmy poinformowani, że mamy wejść do swoich pokoi tylko po to, by zostawić torby i od razu mamy zejść do hotelowej restauracji na kolację.  My z chłopakami wzięliśmy pokój czteroosobowy, a dziewczyny  trzyosobowy, oba na tym samym piętrze, choć nie obok siebie.

    Oczywiście cała moja paczka podczas kolacji zajęła jeden stolik. Zanim podano nam ciepły posiłek Klaudia przypomniała sobie, że rozładował jej się telefon i nie będzie miała jak zadzwonić do mamy. Szybko przetworzyłem tę informację w głowie i wyrwałem się, że ja zostawiłem włączone światło w pokoju i otwarte okno, więc najdzie nam komarów (myślałem nad tym dosłownie 1 sekundę, więc sorry, że nic mądrzejszego nie wymyśliłem przez tą krótką chwilę :p) więc zanim podadzą jedzenie to pójdę i zgaszę światło, a przy okazji mogę wejść do pokoju dziewczyn i podłączyć jej ten telefon. Klaudia była zmęczona podróżą i nie miała ochoty pofatygować się schodami na drugie pięto więc podała mi klucz i poinstruowała, że ładowarka leży w bocznej kieszeni walizki, a telefon najpewniej gdzieś na łóżku. Wyszedłem z części restauracyjnej i dosłownie pobiegłem po schodach pokonując po 4 schodki na raz. Szybko otworzyłem pokój dziewczyn i zamknąłem się od środka. Dobra moja – mam 5 minut dla siebie. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to buty Klaudii leżące tuż obok drzwi. Włożyła już jakieś klapki, a buty, w których spędziła całą podróż zostały w pokoju. Szybko wziąłem jej białe A****sy i niewiele myśląc zacząłem je wąchać. W odróżnieniu od wcześniej zdobytych skarpetek mojej bogini buty wyraźnie pachniały spoconą stópką Klaudii (dla mnie pachniały, dla większości ludzi pewnie śmierdziały xD). Wwąchiwałem się w nie jakby miały się zaraz rozpłynąć. Następnie zacząłem lizać je lizać z każdej strony. To było dla mnie coś zupełnie nowego, niesamowitego, wręcz cudownego, ale nie mogłem poświęcić więcej czasu na taką zabawę. Szybki rzut oka na zegarek: minęły 3 minuty – mam jeszcze chwilę na przejrzenie torby. Żeby nie zapomnieć po co wszedłem błyskawicznie znalazłem ładowarkę i podłączyłem ją do telefonu, by móc jak najszybciej otworzyć główną przegrodę walizki. Uważałem, żeby nie porozrzucać rzeczy, ale na moje szczęście bielizna Klaudii leżała niemal na wierzchu. Całość bielizny wyjąłem na łóżko i pierwszy raz w życiu miałem okazję oglądać skarpetki, majtki i staniki Klaudii. Również i ona zabrała znacznie więcej par niż dni, które mieliśmy spędzić na zielonej szkole. Każdą parę dokładnie obejrzałem, powąchałem (niestety wszystkie pachniały świeżością i lawendowym płynem do tkanin), a następnie odkładałem do walizki. Chcąc nie chcąc musiałem zmywać się już z pokoju, żeby nie wzbudzić podejrzeń. Zamknąłem więc za sobą drzwi na klucz i zszedłem do restauracji do moich niczego nie podejrzewających znajomych zajadających podaną już zupę.  Zgodnie z wcześniejszym planem wieczorny prysznic urozmaiciłem sobie masturbacją z wykorzystaniem bielizny – jak się okazało po przyjeździe na miejsce – dziewczyn o imionach Anita i Sylwia z klasy „II B”. Zatem zaliczyłem całkiem udany pierwszy dzień w Bieszczadach. A jak się później okazało było to jedynie preludium do dalszych wydarzeń.

    IV. Dzień drugi zielonej szkoły

    Tego dnia działo się najmniej jeśli chodzi o moje życie fetyszysty. Zdarzyło się jednak coś innego, dlatego – pomimo że to nie związane z głównym wątkiem – opiszę to szerzej bo będzie miało duże znaczenie dla późniejszych części opowieści. Tego dnia po śniadaniu ruszyliśmy na szlak. Pokonaliśmy wiele kilometrów w szybkim tempie, dlatego mogłem chociaż czerpać satysfakcję z oglądania spoconej twarzy Klaudii. Pamiętam jak dziś, że wtedy przyszło mi na myśl, że równie cudownie musiałaby wyglądać zmęczona seksem. I była to piękna myśl, która spowodowała dokrwienie mojego członka, tak że musiałem zwolnić kroku i „rozchodzić” wzwód. Po powrocie z długiej i ciężkiej wędrówki zostałem przed hotelem, by na spokojnie porozmawiać z rodzicami, złożyć im zapewnienia, że sobie dobrze radzę i świetnie się bawię. Gdy skończyłem rozmowę podeszła do mnie… Sylwia. Tak, ta Sylwia, której czarne majtki, stanik i skarpetki spoczywały ukryte na dnie mojej torby. Dostałem mini-zawału, bo byłem pewny że odkryła, że coś jej zginęło i jakimś cudem widziała mnie jak grzebałem w jej torbie. Zapewne w tej chwili byłem biały jak ściana. Ale okazało się, że ona przychodzi z zupełnie inną sprawą. Powiedziała mi, że wydaje się być fajnym chłopakiem i czy nie chciałbym się lepiej poznać. Rozmawiała na mój temat ze swoimi przyjaciółkami podczas górskiej wędrówki i one ją namówiły, żeby podeszła zagadać, bo normalnie by się nie odważyła. Jeszcze raz przedstawiam sekwencję zdarzeń żebyście dobrze zrozumieli. Kradnę bieliznę z randomowej torby ? okazuje się że to torba jakiejś dziewczyny z równoległej klasy, z którą nigdy nie zamieniłem ani słowa ? dziewczyna dzień później podchodzi do mnie i ewidentnie się do mnie zaleca. Czy jest lepszy dowód na przeznaczenie? W każdym razie jak możecie się pewnie domyślić zareagowałem dokładnie tak jak każdy 15-letni pizdeusz, który nigdy dotychczas nie zagadał do żadnej dziewczyny, bo by umarł ze stresu. Oczywiście się zgodziłem i powiedziałem że przy wieczornym ognisku się złapiemy i gdzieś pogadamy. Oczywiście nie omieszkałem od razu pochwalić się kumplom jakie mam plany na wieczór. Chłopakom udało się załatwić jakiś czteropak, ale ja od razu powiedziałem, że nie skorzystam, bo mam ważniejsze plany niż picie ciepłego piwa z puchy. Zacząłem roztaczać wokół siebie aurę Alvaro, który dziś zaliczy, co oczywiście było tylko mrzonką, a nawet gdyby Sylwia wyszła z taką propozycją to bym na pewno odmówił bojąc się kompromitacji po wytrysku po 30 sekundach, o którym dowiedziałaby się cała szkoła. No ale wśród kumpli mogłem poudawać przez chwilę kim to ja nie jestem i czego to wieczorem z koleżanką robił nie będę :D. Ustaliliśmy, że będą mnie kryli zwłaszcza przed Klaudią, Kamilą i Martyną. Gdy zapadał zmrok właściciel hotelu rozpalił dla nas ognisku na polu. Były kiełbaski, a co niektórzy mieli skitrane browary, które pili w ukryciu przed nauczycielami. Z kolei nauczyciele z pewnością pili w ukryciu przed uczniami, czyli klasyczna zielona szkoła :p . Wymknąłem się w pewnym momencie przy pomocy kumpli i opuściłem teren hotelu. W umówionym miejscu czekała na mnie Sylwia. Zaczęliśmy razem krążyć uliczkami tej urokliwej bieszczadzkiej miejscowości nawiązując znajomość. Spędziliśmy bardzo miłe 2 godziny na rozmowach o wszystkim i o niczym. Super mi się z nią gadało i mimo że nie wyglądała jakoś niesamowicie atrakcyjnie, a przynajmniej nie na tyle żebym na nią zwracał uwagę w szkole, to wiedziałem już że będziemy kontynuować naszą znajomość.  Dyskretnie powróciliśmy na teren obiektu, a rozstając się, ku mojemu zdziwieniu Sylwia pod budynkiem hotelu mnie pocałowała. Oczywiście odwzajemniłem pocałunek i mimo, że dopiero pierwszy raz to robiłem w swoim krótkim życiu to chyba nie wyszło najgorzej bo Sylwia mnie pochwaliła. Wróciłem do pokoju cały w skowronkach, a humor jeszcze bardziej poprawili mi koledzy, którzy przez okno widzieli że całowałem się z Sylwią, przez co w ich oczach urosłem do rangi Casanovy Bieszczad i ziem ościennych. Dodam od razu, że Sylwia została moją dziewczyną, razem z nią ponad rok później przeżyłem swój cudowny pierwszy raz i dzięki niej przez dwa lata, bo tyle trwał nasz związek w pewnym stopniu zaspakajałem swoje potrzeby seksualne.

    V. Na balkonie u kochanków

    Pod względem spełniania moich  fantazji najważniejszy jednak był dzień trzeci zielonej szkoły. Od rana nie działo się nic szczególnego. Znów spędziliśmy znaczną część dnia w górach, z tą różnicą, że przeważającą część trasy pokonałem u boku nie mojej stałej paczki, ale rzecz jasna u boku Sylwii. Wieczorem miała być dyskoteka, więc oczywistym było, że wiele kawałków przetańczę z moją nową znajomą, która najwyraźniej miała podobne plany względem mnie. Najważniejsze jednak co chciałem opisać zdarzyło się przed dyskoteką. Po powrocie z gór, gdy odpoczywaliśmy w swoich pokojach, do naszego pokoju wbiegł Jacek i oznajmił, że widział jak Pani Basia (nota bene wychowawczyni klasy Sylwii) całowała się z naszym gościem od matematyki. Oczywiście mu nie uwierzyliśmy, zakładając że zmyśla, ale Jacek obrażony, że mu nie wierzymy zaproponował, żebyśmy przeszli się po hotelu i poszukali tej parki. Ja miałem świeżo wykupiony pakiet 500 SMS (młodzi nie będą wiedzieć o co chodzi :p) i stwierdziłem że nie chce mi się łazić i bawić w detektywa i zostaje w pokoju, bo zamierzam esemesować z Sylwią, odpoczywającą w swoim pokoju ze swoimi koleżankami. Chłopaki zostawili mnie więc samego i ruszyli szukać taniej sensacji. Leżałem sobie na łóżku pisząc ze Sylwią, kiedy zza ściany dobiegł mnie podejrzany dźwięk. Podobne dźwięki znałem tylko z filmów porno. Były to ciche, ale jednak wyraźnie słyszalne przez cienkie ściany hotelowych pokoi pojękiwania kobiety. Szybko zacząłem zastanawiać się kto zajmuje ten pokój i olśniło mnie, że przecież to jest właśnie pokój Pani Basi. Natychmiast rzuciłem telefon i wyszedłem na balkon. Hotel miał połączone balkony, dlatego wystarczyło pokonać niespecjalnie wysoką barierkę, aby znaleźć się na balkonie „sąsiadów”. Niewiele myśląc przeskoczyłem tę barierkę i zajrzałem przez okno sąsiedniego pokoju. Zobaczyłem leżącą na łóżku Panią Basię i klęczącego między jej nogami naszego matematyka. Wtedy wydawało mi się, że są już ludźmi starymi, ale z perspektywy czasu jestem pewien, że byli w sile wieku i popędu seksualnego, niewiele starsi niż ja obecnie, czyli wówczas mogli mieć oboje ok. 35 lat. Dyskretnie, zza ściany podglądałem co się dzieje wewnątrz pokoju. Pan Janek (czyli nasz Pan od matematyki) robił Pani Basi minetkę przez materiał jej ciemno bordowych stringów (czyżby mój nauczyciel miał podobne zainteresowania co ja?). Majtki były zresztą jedyną częścią garderoby jaka znajdowała się na ciele historyczki. Później zdjął jej majtki, założył kondoma i zaczął ją posuwać w pozycji misjonarskiej. Wychylony zza ściany nieustannie patrzyłem przez okno co się dzieje wewnątrz pokoju. Pierwszy raz widziałem w realu jak prawdziwi ludzie uprawiają seks, więc siłą rzeczy musiało wzbudzić to w 15-latku niesamowitą ekscytację. Tym bardziej że to nie byli aktorzy porno, tylko Pan od twierdzenia Pitagorasa i Pani od Bitwy pod Borodino. Prawdziwe, dobrze znane mi osoby, które na moich oczach dopuszczają się zdrad małżeńskich. Po kilku minutach Pan Janek wyjął penisa z Pani Basi i usiadł na fotelu. Ona podeszła i nadziała się na jego fiuta. Dosiadła go tyłem, plecami do swojego kochanka, a przodem do okna, czyli także i do mnie. Pani Basia miała kilka kilogramów za dużo, więc i piersi miała bardzo obfite. Dzięki temu mogłem teraz obserwować jej wielkie rycyki podskakujące w rytm ruchów Pana Janka, który poruszał swoimi biodrami, powodując podskakiwanie swojej kochanki. Mieli splecione ręce, aby wychowawczyni Sylwii nie spadła z kutasa swojego kochanka. Nie trwało to jednak długo, bo Pani Basia w tej pozycji dość szybko osiągnęła orgazm. Podziwiałem zza ściany jej twarz w grymasie spełnienia. Cytując klasyka: piękny był to widok, nie zapomnę go nigdy. Pan Janek „zrzucił ją z siebie” wstał, zdjął prezerwatywę i dokończył ręką spuszczając jej się na jej wielkie cycki. Darmowy spektakl dobiegł końca. Stwierdziłem, że i tak już za długo tu stoję i że pora uciekać do siebie, żeby mnie nikt nie zauważył. Przeskoczyłem więc z powrotem przez barierkę i wróciłem do pokoju. Gdy chłopaki wrócili do pokoju rozczarowani wynikiem swojego śledztwa siedziałem cicho i nie zdradziłem im czego byłem świadkiem. Znałem moich kumpli zbyt dobrze i gdybym coś powiedział im w sekrecie to jutro cała szkoła by huczała od plotek, a nie na tym mi zależało. W międzyczasie wpadłem bowiem na pewien pomysł. Podejrzewałem że gdy nauczyciele opuszczą swoje gniazdko miłości to pozostawią otwarte okno żeby przewietrzyć pomieszczenie. A to będzie okazja dla mnie, żeby wejść przez okno i zabrać bordowe majtki Pani od historii. Zależało mi na nich, bowiem Pani Basia miała je na sobie, gdy Pan Janek robił jej minetkę. Zatem musiały mocno pachnieć soczkami z jej cipki. A tego zapachu dotychczas nie znałem, a bardzo poznać chciałem. I byłem dla niego w stanie wiele zaryzykować. Poczekałem do godz. 17.00, bo wtedy miała zostać podana kolacja, a więc teoretycznie wszyscy powinni być w restauracji. Gdy wybiła piąta przeskoczyłem przez barierkę i zajrzałem do środka pokoju „sąsiadów”. Zgodnie z przewidywaniami w środku nie było nikogo, a okno było otwarte. Wszedłem więc bez problemu i od razu skierowałem swój wzrok na stojącą tuż przy oknie walizkę. Stała otwarta, niejako zapraszając mnie, abym ją przejrzał. Z wnętrza walizki wystawała kolorowa reklamówka.  Od razu pomyślałem, że to musi być reklamówka na brudną bieliznę. Złapałem ją i zajrzałem do środka, a  moim oczom okazał się widok więcej niż piękny. Wiedziałem, że to jest to po co przyszedłem, dlatego pospiesznie zabrałem reklamówkę, opuściłem pokój Pani Basi i błyskawicznie przeskoczyłem na swój balkon. Gdy byłem już w moim pokoju to serce biło mi jak dzwon, bo dopiero w tej chwili zacząłem zastawiać się nad możliwymi konsekwencjami dokonanej przed chwilą kradzieży. A co jeśli Pani Basia zacznie przeszukiwać nam torby w poszukiwaniu swojej skradzionej brudnej bielizny? Ale pomyślałem, że przecież równie dobrze mogłaby podejrzewać chłopaków z drugiego pokoju, albo swojego kochanka. A gdyby nawet zechciała przyjść do nas i przeszukiwać nam torby, to wówczas zbiorę się na odwagę i powiem jest prosto w oczy, że widziałem dokładnie jak szczytowała na kutasie Pana Janka, ujeżdżając go niczym tania kurwa i jeśli nie chce żebym opowiedział dyrektorowi szkoły, wszystkim uczniom oraz jej mężowi co dokładnie widziałem stojąc na jej balkonie to ma mnie zostawić w spokoju i pozwolić mi zatrzymać zabraną reklamówkę. Oczywiście nie musiałem posunąć się do takiego szantażu, bo Pani Basia nie przeprowadzała głośnych poszukiwań na szeroką skalę, nikt o niczym nie wiedział, a ja do domu wróciłem bogatszy o cztery pary majtek (bordowe, pachnące intensywnie jej cipką, białe dość brudne i również pachnące Panią Basią oraz dwie pary czarnych, jedynie delikatnie pachnącym ciałem historyczki), dwa staniki o miseczce D (oba białe) oraz trzy pary skarpetek, wszystkie cudownie przepocone w kolorze czarnym, szarym i niebieskim. Te trofea po powrocie z zielonej szkoły przez wiele miesięcy zapewniły mi dziesiątki niezapomnianych orgazmów. Ilekroć urządzałem sobie „sesję” z bielizną historyczki, tylekroć miałem przed oczyma Panią Basię podskakującą na kutasie Pana Janka i jej wielkie, podskakujące cycki.  A co do dalszej części tego wieczoru to odbyła się dyskoteka podczas której wielokrotnie zatańczyłem z Sylwią zacieśniając naszą znajomość., zatem wszystko wypadło zgodnie  z  założonym planem.

    Kolejnego dnia z samego rana wyruszyliśmy w podróż powrotną do domów. Jak napisałem na wstępie, dla mnie wyjazd okazał się więcej niż udany, gdyż miałem prawie-że-dziewczynę – Sylwię, a także liczne trofea – od Pani Basi, a także Sylwii i Anity. Dodatkowo udało mi się „przewąchać” buty Klaudii, obejrzeć jej bieliznę a także dowiedzieć się jak wygląda seks w rzeczywistości, a nie tylko na filmie. Podsumowując, śmiało można powiedzieć, że była to najfajniejsza wycieczka w całym moim życiu.

    Na koniec powiem wam jeszcze co stało się ze wszystkimi tymi trofeami, o których dotychczas napisałem, czyli skarpetkami Klaudii z gry w plażówkę oraz bielizną Sylwii, Anety i Pani Basi zdobytymi podczas zielonej szkoły 2006. Otóż – tak samo jak pozostałe trofea, których proces pozyskiwania opiszę nieco później – posiadam je do chwili obecnej. Leżą w kufrze (tak, nazbierał się przez te lata kilkunastolitrowy kufer) na strychu mojego domu i czasem do nich zaglądam powspominać stare, piękne czasy.

    VI. „Miastowa”

    Przez następny miesiąc niemal każdy mój dzień wyglądał tak samo. W szkole szukałem się na przerwach z Sylwią, a po szkole spędzałem czas na niezliczonych SMSach oraz rozmowach na gg z moją nową, chyba już oficjalnie dziewczyną. W każdym razie Sylwię za moją dziewczynę zaczęli uważać już wszyscy z naszej paczki, czyli także Klaudia, Kamila i Martyna. Powoli więc dzięki moim zabiegom w świadomości wszystkich stawała się częścią naszej paczki.  Wieczory zaś mijały mi na masturbacji z wykorzystaniem trofeów zdobytych podczas „zielonej szkoły”. Szczególne upodobałem sobie rzecz jasna, bordowe stringi Pani Basi. Pomimo upływu czasu zapach cipki wychowawczyni Sylwii pozostawał nadal intensywny, co zapewniało mi niezapomniane wrażenia przez długie masturbacyjne seanse.

    Zaczęły się wakacje i powiem od razu, że były to zupełnie inne wakacje od wszystkich pozostałych. Dotychczas wakacje wyglądały tak, że po prostu beztrosko spędzaliśmy je naszą paczką we własnym towarzystwie, od samego rana do zmierzchu. Tego roku było już jednak zupełnie inaczej. Każde z nas miało już komputer z dostępem do Internetu, część z nas znalazło sobie drugie połówki, niektórzy znaleźli sezonowe prace przy zbiorach owoców. Ogólnie widywaliśmy się więc zdecydowanie rzadziej i krócej, ale wówczas wcale mi to nie przeszkadzało bo miałem więcej czasu dla mojej pierwszej w życiu dziewczyny. Zacząłem być bywalcem w domu Sylwii, a ona odwiedzała mnie czasem w moim domu. Nie chcieliśmy wystawiać cierpliwości naszych rodziców na próbę (przypominam, że w tamtym momencie dopiero co skończyliśmy drugą klasę gimnazjum), dlatego staraliśmy się odwiedzać siebie wzajemnie nie częściej niż po jeden raz w tygodniu. Gdy bywałem w domu Sylwii to za każdym razem udawałem się do toalety, tylko po to by, starannie przeszukać kosz z brudną bielizną, w poszukiwaniu skarpetek i majtek mojej dziewczyny, jej starszej siostry Malwiny, albo ich matki, ale zawsze kończyło się na rozczarowaniu i braku jakiejkolwiek interesującej zdobyczy. Oczywiście w tamtym czasie nie planowaliśmy z Sylwią nawet jeszcze rozpoczęcia współżycia. Znaliśmy się od raptem kilku tygodni no i byliśmy de facto jeszcze dziećmi nie gotowymi psychicznie na inicjacje seksualną. Nie przeszkadzało nam to jednak spędzać wielu chwil na przytulaniu, całowaniu się i delikatnym obmacywaniu przez ubrania. Oczywiście głównie to ja inicjowałem takie pieszczoty, a Sylwia musiała zabierać moją rękę ze swoich piersi czy pupy, jeżeli spoczywała ona tam zbyt długo i zaczynała zbyt natarczywie masować młode ciało mojej dziewczyny.  

    Wracając do clue – mojego fetyszu. Otóż próbowałem wyczuć czy Sylwia zrozumie mój fetysz i pozwoli mi spełniać fantazje. Z przykrością jednak stwierdziłem, że nie ma na to szans. Ilekroć w trakcie przytulania zacząłem masować jej stopę zaczynała się śmiać mówiąc, że ma gilgotki i zabierała swoje stopy nie pozwalając mi kontynuować. Kiedyś powiedziałem niby dla żartu (tak naprawdę żeby wyczuć na ile mogę sobie pozwolić) po tym jak nie widzieliśmy się ze trzy dni, że tak się stęskniłem za zapachem jej ciała, że mam ochotę rzucić się i powąchać ją całą, nawet jej stópki w skarpetkach. Popatrzyła wówczas na mnie jak na idiotę i z grymasem twarzy powiedziała zupełnie na serio, że jestem obrzydliwy. Obróciłem to w żart, ale wiedziałem, że Sylwia to nie jest dziewczyna, przy której będę mógł być tak naprawdę sobą. Zdarzenie to miało miejsce już pod koniec wakacji, a trzeba Wam wiedzieć, że tak mocno zaangażowałem się w mój pierwszy związek, że od czasu zielonych szkół, czyli maja nie podejmowałem żadnych „dalszych kroków” w rozwijaniu moich fantazji. Tego dnia zrozumiałem, że Sylwia Sylwią, ale ja chcę (a może muszę?) działać dalej. Zacząłem więc rozmyślać co byłoby następnym krokiem i jak go wykonać. Inspiracji szukałem oczywiście w mojej ulubionej kategorii filmów w Internecie. Doszedłem do wniosku, że zdobycie kolejnej pary czystych majtek, skarpetek czy stanika, niezależnie od tego do kogo by nie należały, nie wyzwoli mi takiej dawki ekscytacji jaką potrzebowałem.  Dysponowałem już używaną (i pachnącą cudownie) bielizną Pani Basi oraz skarpetkami Klaudii i były to najważniejsze z moich łupów, ale potrzebowałem czegoś nowego, dotychczas nieznanego.  Przypomniałem sobie cudowne 3 minuty w pokoju w Bieszczadach z butami Klaudii. To mógłby być następny mały krok – zdobycie butów pachnących stopami jakiejś kobiety, aby mieć ja na wyłączność. Był to krok stosunkowo prosty do zrobienia, a dałby mi wiele satysfakcji. Pewnego dnia, pod koniec tych wakacji szedłem chodnikiem przez moją wioskę planując czyje buty i w jaki sposób mam zdobyć, kiedy rozwiązanie nasunęło mi się samo, można rzecz, że wręcz spadło z nieba. Chodnikiem bowiem zza moich pleców nadbiegła ok. 30-letnia kobieta i mnie minęła, biegnąc dalej. Znałem ją tylko z widzenia i wiedziałem, że ma w naszej wiosce domek po dziadkach, do którego przyjeżdża czasem ze swoim partnerem na urlop czy weekend. Domek ten był położony w zupełnie innej części wsi niż mój dom. Widziałem ją już jednak wcześniej jak uprawia jogging, co było o tyle osobliwe na mojej zabitej dechami wiosce, że z pewnością była to pierwsza osoba, która robiła to w całej historii. Nikt nie znał jej imienia i nazwiska, ale wszyscy nazywali ją „miastowa” bo uprawianie joggingu nie mieściło się w głowie żadnego z mieszkańców mojej poczciwej wsi. W każdym razie, gdy tylko mnie minęła instynktownie spojrzałem na jej stopy. Miała na sobie czarne skarpetki i szare buty do biegania. Wiedziałem, że jej stopy w tym bucie muszą być mocno spocone. W tym momencie już wiedziałem, że dam się pokroić za parę tych butów. Szybko zacząłem tworzyć w głowie plan przechwycenia bucików tej młodej, nieznajomej kobiety. „Miastowa” biegła od strony swojej daczy, co wskazywało na to, że  dopiero rozpoczęła trening. Ten jej domek po dziadkach położony był tuż przy lesie, nieco na uboczu od pozostałych zabudowań. Mógłbym zatem schować się gdzieś w krzakach i spróbować wypatrzeć gdzie położy buty po skończonym treningu, a potem jeśli nadarzy się okazja, wbiec i dokonać zuchwałej kradzieży. Szanse na powodzenie akcji oszacowałem jako minimalne, ale co mi szkodziło spróbować, w końcu i tak były wakacje i nie miałem tego dnia nic do roboty. Przypomniałem sobie jeszcze, że mam w domu lornetkę i może się przydać, więc natychmiast pobiegłem po przyrząd optyczny, a potem biegnąc lasem zaszedłem posiadłość „miastowej” od tyłu, prawdopodobnie nie zauważony przez nikogo. Dawno nie byłem w tej okolicy i nie wiedziałem, że jeszcze niedawno malutkie tuje wokół daczy urosły do tego stopnia, że zasłaniają teraz szczelnie całą nieruchomość. Miałem dwie opcje: sforsować tuje oraz otaczającą posiadłość kiepskiej jakości siatkę albo też wejść na któreś z drzew na skraju lasu i obserwować sytuację przez lornetkę. Drugi z pomysłów wydawał się bezpieczniejszy, bo raz że nie musiałbym włamywać się na czyjąś posesję, a dwa nie musiałbym niszczyć ogrodzenia. Wystarczyło wdrapać się po drzewie i usadowić w jego koronie. Lipa na którą wszedłem miała mnóstwo liści wiec byłem pewien, że nikt mnie nie dostrzeże, z resztą o tej porze, w tej części wioski szansa, że ktoś zobaczy co robię była bliska zeru. Czekałem cierpliwie na przybycie „miastowej” oglądając w tym czasie przez lornetkę domek. Ewidentnie został w ostatnim czasie wyremontowany i nie straszył już wyglądem. Przed domkiem, od strony lasu pojawił się drewniany taras.  Nigdzie nie widziałem partnera „miastowej” – Pana „miastowego” (jego personaliów też nikt na wiosce nie znał). Przyjąłem, że albo śpi, albo w ogóle nie przyjechał ze swoją partnerką na wieś, bo ich auto stało zaparkowanego obok domku, więc nie mógł pojechać gdzieś na chwilę, np. na zakupy. Trwanie na stanowisku na lipie trwało całą wieczność, ale w końcu pojawiła się „miastowa”. Przez szkła lornetki widziałem ją tak wyraźnie jakby stała tuż przede mną. Była cała czerwona na twarzy i spocona, a jej biała koszulka była dosłownie cała mokra. Pomimo że była końcówka sierpnia to nie było upału, ale jej trening trwał chyba z 1,5 godziny więc nic dziwnego, że się zmęczyła. Jej zmęczona wysiłkiem twarz przypominała mi twarz Klaudii, którą dobrze znałem ze wspólnych lekcji wf. „Miastowa” weszła do swojego domku, by po chwili wyjść na taras z butelką wody w ręce. Widać było, że jest zupełnie wyczerpana, szczególnie po tym jak ciężko legła na leżaku usytuowanym na tarasie. Oczywiście zacząłem fantazjować, ile to bym dał żeby teraz być 50 metrów bliżej niej i móc całować jej buciki, potem je zdjąć i zająć się spoconymi skarpetkami, później bosymi stópkami, a na końcu zdjąć z niej pozostałe części garderoby, by wylizać i wycałować jej piersi oraz spoconą cipkę. Ku mojemu zaskoczeniu „miastowa” chyba ostatkiem sił wstała i … zaczęła się rozbierać. Zdjęła sportową koszulkę a potem sportowy stanik uwalniając na wierzch dwie niewielkie piersi. Potem ściągnęła także buty, skarpetki oraz… spodenki i majtki. Tak, rozebrała się całkowicie rzucając spocone ciuchy na taras, po czym usiadła na leżankę. Wzięcie lornetki było najlepszym pomysłem w moim życiu. Z opuszczoną szczęką i sztywnym penisem, który już znajdował się w mojej dłoni zacząłem oglądać dokładnie anatomiczne szczegóły ciała „miastowej”. Jasna cera, malutkie, sterczące cycuszki (moja Sylwia miała zdecydowanie większe, chociaż w tamtym czasie znałem je jedynie z macanek przez sweter/bluzę) i ogolona na gładko cipka – tak wyglądało ciało wyczerpanej biegaczki. Dotychczas widziałem na żywo tylko jedną cipkę – Pani Basi, ale jak pamiętacie z poprzedniej części wówczas podglądałem zza okna jednym okiem więc nawet nie miałem jak się przyjrzeć anatomicznym szczegółom i porównać ich do tego co znałem filmów porno. A teraz miałem podaną jak na tacy nagą, na oko 30-letnią kobietę. Mogłem cieszyć wzrok jej ciałem i poznawać jego szczegóły ile tylko chciałem. Jedną ręką trzymałem lornetkę, a drugą waliłem sobie konia w spodniach. Byłem tak podniecony tym widokiem, że kilkanaście ruchów sprawiło, że spuściłem się w majtki. „Miastowa” zupełnie nieświadoma ile radości sprawia w tej chwili podglądającemu ją z lipowego drzewa 15-latkowi najwyraźniej nie zamierzała opuszczać leżanki. Cały czas eksponowała swoje cudowne ciałko, a ja niemal od razu po wytrysku znowu miałem sztywnego kutasa. Nie chciałem jednak teraz walić po raz kolejny, bo do wykonania była ważniejsza misja – kradzież jakiegokolwiek elementu garderoby z tarasu. Nie chciałem być zachłanny i brać wszystkiego, tylko jeden element, tak żeby „miastowa” po prostu pomyślała, że coś zgubiła, a nie, że została ofiarą perwersyjnego złodzieja. Zlazłem z drzewa i podszedłem do okalających posiadłość tui. Obejrzałem siatkę i stwierdziłem, że jak podłoże duży kamień to uniosę tę beznadziejnej jakości siatkę na tyle by pod spodem się przecisnąć. A potem zostanie jedynie przedarcie się przez co prawda gęste tuje, ale to już mały problem. Zgodnie z przewidywaniami bez większego trudu uporałem się z siatką i czekałem w tujach na to co zrobi „miastowa”.  Leżała jeszcze długo na tarasie, ale ja z tamtej odległości paradoksalnie widziałem dużo mniej niż z wysokości drzewa. W każdym razie w końcu wstała i nagusieńka weszła do domu. Odczekałem chwilę, ale nie wracała się na taras, więc stwierdziłem, że wkraczam do akcji. Przedarłem się przez zasieki z krzaków i podczołgałem do tarasu. Było to o tyle łatwe, że między tarasem a tujami rosło sporo różnych innych krzewów: sosenek, róż, trzmielin itp. za którymi można było się bezpiecznie chować. Gdy byłem pod tarasem słyszałem dźwięk telewizora. Szybki rzut oka gdzie leżą poszczególne części garderoby i błyskawiczna decyzja: biorę czarne skarpetki, które są najbliżej mnie i od razu się wycofuje. Jak pomyślałem tak też uczyniłem i niezwłocznie opuściłem teren posiadłości „miastowej” w ten sam sposób w jaki się na niej znalazłem. Poprawiłem siatkę żeby nie było śladów „włamu” i wgramoliłem się z powrotem na drzewo wyczekując czy może będzie jeszcze okazja popatrzeć na „miastową” i raz jeszcze sobie ulżyć. Zdobyte w akcji skarpetki położyłem pod drzewem –  z ich pomocy chciałem skorzystać dopiero na spokojnie później, w domowych pieleszach. Niestety „miastowa” wyszła na taras po pewnym czasie zupełnie ubrana. Pozbierała swoje rzeczy i weszła do domu. Odniosłem wrażenie, że nawet nie zauważyła zniknięcia skarpetek. Po prostu zebrała wszystko co leżało na tarasie i weszła z tym do środka. Ja w tym czasie zlazłem z drzewa i pobiegłem lasem w stronę mojego domu. Idąc polną drogą stwierdziłem, że dłużej nie jestem w stanie się opanować i muszę powąchać moje dwa czarne, upocone skarby. Przy dróżce rosła wysoka kukurydza, więc wszedłem w jej środek, rozebrałem się zupełnie i przystąpiłem do dzieła. Wąchając cudownie pachnące, nadal mokre czarne skarpetki z białym logo „A****sa” waliłem sobie konia osiągając szybko drugi tego dnia orgazm. Trzeci raz zrobiłem sobie dobrze już w domu, w swoim pokoju, a czwarty raz tuż przed snem, w łazience. Korzystałem z okazji, na tyle na ile mój członek był w stanie, wiedząc, że skarpetki nie będą już długo mokre od potu stópek „miastowej”.

    Do końca wakacji chodziłem przynajmniej raz dziennie na tę lipę, zawsze z lornetką, mając nadzieję, że „miastowa” raz jeszcze wyjdzie na taras odpoczywać nago, ale nigdy to już niestety nie nastąpiło. Niemniej jednak moja kolekcja została zasilona o kolejne cenne, pachnące trofeum.

    VII. Ręczne robótki w mikołajki

    Wkrótce rozpoczął się rok szkolny – mój ostatni rok w tej szkole. Zacząłem przykładać się więcej do nauki, żeby dostać się do dobrego liceum (w moim powiecie było tylko jedno dobre liceum, więc nie miałem problemu żeby zdefiniować, do którego chcę iść). Nasza paczka w zasadzie się rozpadła. Rzadko kiedy się widywaliśmy po szkole, ja większość czasu spędzałem z Sylwią, z którą moja relacja się rozwijała. Sylwia pozwalała mi podczas przytulanek na coraz więcej. Raz nawet pozwoliła masować sobie piersi przez stanik, a nie jak dotychczas bywało przez bluzeczkę. No i pieszczota ta wyraźnie jej się podobała, bo pozwoliła mi na to przez dobre 10 minut. Na zajęciach lekcjach nadal siadałem po przekątnej od Klaudii żeby patrzeć na jej stópki. Nadal miałem do niej słabość i by być z wami uczciwym to gdyby w tamtym momencie dała mi jakikolwiek sygnał że jest mną zainteresowana jak dziewczyna, a nie kumpela to natychmiast zerwałbym z Sylwią, z którą bardzo dobrze się rozumiałem. Największą wadą Sylwii było tak naprawdę sceptyczne podejście do masowania przeze mnie jej stóp. Nienawidziła tego i wiedziałem, że to już się niestety nie zmieni.

    Tamten czas to również czas świetności komunikatora gg. Pozwalał on także na poznawanie osób zupełnie przypadkowych, na zasadzie ruletki. Wtedy też poznałem o rok starszego Bartka. Zaczęliśmy coś pisać o życiu i temat zszedł na sprawy związane ze związkami i seksem i okazało się, że mój internetowy kolega ma podobne upodobania jak ja. Podzieliliśmy się naszymi wszystkimi dotychczasowymi przygodami, a także pomysłami na kolejne kroki w spełnianiu naszych fantazji. Bartek do dziś jest moim bliskim kumplem, do tego stopnia że w maju 2022 r. bawiłem się na jego weselu. A wspominam tę postać dlatego, że odegra ona niebagatelną rolę w dalszych częściach opowieści, w szczególności tych z czasów studenckich, o ile w ogóle będę kontynuowała pisanie.

    To Bartek podsunął mi pomysł, o którym ja nie pomyślałem, choć był oczywisty. Powiedział mi, że on żeby oglądać kobiety w skąpych strojach, a przede wszystkim ich stopy po prostu… chodzi na basen. Było to tak oczywiste, że aż mi się głupio zrobiło że sam na to nie wpadłem. Namówiłem więc Sylwię, żebyśmy wykupili sobie karnety i zaczęli raz w tygodniu chodzić na basen, na co ona się zgodziła. Dwie pieczenie na jednym ogniu – mogłem patrzeć sobie na moją dziewczynę w stroju kąpielowym (podkreślam raz jeszcze, że na tamten czas ja jej w bieliźnie nigdy nie widziałem) a także gapić się na stopy innych kobiet.

    W grudniu na mikołajki odwiedziłem Sylwię i wymieniliśmy się drobnymi upominkami. Sylwia powiedziała jednak, że ma dla mnie dodatkowy prezent i że mam nic nie robić tylko patrzeć. Przekręciła klucz w drzwiach swojego pokoju, stanęła naprzeciwko mnie i zdjęła koszulkę, a następnie powolnym ruchem zdjęła także stanik. Moim oczom ukazały się dwie cudowne, młode, jędrne piersi mojej dziewczyny. Nawet nie zapytałem o pozwolenie tylko natychmiast moje dłonie powędrowały na jej biust i zaczęły go masować, ugniatać i drażnić twarde suteczki. Zabawa ewidentnie podobała się mojej dziewczynie, na co wskazywała jej zadowolona twarz. Spytałem czy ja też mogę zdjąć moje spodnie, bo mi zaraz kutas eksploduje, na co ona wyraziła zgodę. Opuściłem więc jeasny i bokserki do kolan pokazując po raz pierwszy w życiu jakiejkolwiek dziewczynie mój 15-cenymetowy interes. Ku mojej uciesze mój sterczący kutas wzbudził w Sylwii takie samo zainteresowanie jak u mnie jej cycki. Również spytała czy może wziąć go w dłoń. Jak się domyślacie bynajmniej nie odmówiłem. Początkowo niepewnie zaczęła się nim bawić. Aby jej pomóc wziąłem jej dłoń w moją i pokazałem jej jakie ruchy powinna wykonywać, jak mocno i z jaką szybkością bawić się moim sprzętem, żeby sprawić mi maksimum przyjemności. Była pojętną uczennicą i szybko załapała jak trzepać mojego kapucyna. Tak więc ona waliła mi konia, a ja w tym czasie bawiłem się jej obnażonymi piersiami. Nie trudno się domyślić, że zabawa nie trwała specjalnie długo i potężny ładunek spermy zaczął tryskać z mojego fiuta niczym ze strażackiego węża. Sylwia przyjęła ładunek na swoje cycuszki. Do tamtej pory zawsze sam siebie zadowalałem, ale po mikołajkach 2006 byłem już pewien, że zabawa samemu to tylko substytut dla prawdziwego zaspokojenia, które może zapewnić mi tylko kobieta. Sylwia przynosiła nawilżane chusteczki i wytarliśmy się z mojej spermy. Ja swojego wymęczonego kutasa, a Sylwia cycuszki. Ubraliśmy się szybko, żeby nie zostać nakrytymi przez jej rodziców.

    VIII. Wagary w chacie babci

    Po wydarzeniach z mikołajek nie było już odwrotu. Po prostu musiałem poczuć smak cipki mojej dziewczyny i zrobić jej dobrze ustami. Wiedziałem też, że jeśli zapewnię jej w ten sposób orgazm, to ona odwdzięczy się tym samym – pierwszym w  moim życiu lodzikiem. Aby zadowolić Sylwię zacząłem przeglądać wszystkie dostępne internetowe poradniki o cunnilingus, czytać fora internetowe, zgłębiać tajniki kobiecych stref erogennych. Gdybym tak przygotowywał się do nauki i do przygotowań do egzaminów gimnazjalnych to dostałbym się od razu bezpośrednio na Harvard.

    Ktoś mógłby zapytać, a co z twoimi fetyszami i kolejnym krokiem? Otóż wcale o tym nie zapomniałem. Jak już mówiłem, wiedziałem, że nie zrealizuje kolejnego kroku z Sylwią. Oczywiście waliłem wieczorami konia wąchając moje dotychczas zdobyte trofea. W tamtym czasie nr 1 były czarne, markowe, ale co dla mnie najważniejsze, potwornie przepocone skarpetki „miastowej”.  Pora była jednak na kolejny krok i nowe trofeum. Długo dyskutowaliśmy na gg na ten temat z Bartkiem. W mailach wymienialiśmy się fotkami naszych dotychczasowych zdobyczy i mój internetowy kumpel miał ich nawet więcej niż ja. No ale był rok starszy, mieszkał w Łodzi, a więc dużym mieście no i chodził już do liceum więc miał zdecydowanie łatwiej ode mnie. Podczas pewnej rozmowy Bartek zaproponował wymianę. Ale nie własnych trofeów, ale elementów garderoby naszych sióstr. Muszę wam w tym miejscu wyjaśnić, że mam o 4 lata starszą ode mnie siostrę (no i 2 młodszych braci, ale to bez znaczenia dla opowiadania), więc teoretycznie mógłbym swoje fantazje wykorzystywać wąchając jej buty czy skarpetki. Problem w tym (a w zasadzie szczęście!!!), że to mnie w ogóle nie podniecało. To była moja siostra i jej przepocone skarpetki były po prostu przepoconymi skarpetkami, które z obrzydzeniem wziąłbym w rękę, ale przenigdy nie powąchałbym ich z ekscytacją i podnieceniem. Po prostu nie.  Jako ciekawostkę wam podam, że kiedyś przeczytałem, ze to „natura” nas zabezpieczyła w ten sposób, że nie pociąga nas zapach osób z nami spokrewnionych żeby nie dopuszczać do aktów kazirodztwa. W każdym razie Bartek też miał siostrę o rok od siebie starszą, czyli o 2 lata starszą ode mnie. Wysłaliśmy sobie kilka zdjęć naszych sióstr zrobionych aparatami w telefonach o rozdzielczości 2,0 Mpix (tak telefony miały kiedyś takie aparaty na których ciężko było odgadnąć kto się znajduje,, a mimo to wszyscy się cieszyli że w ogóle mają aparat). Zaczęliśmy więc kolekcjonować garderoby sióstr, żeby je potem sobie wysłać. Po 2 tygodniach nadałem na poczcie paczkę do Bartka, w której znajdowało się: 5 par skarpetek, oczywiście po całodniowym używaniu ich przez moją siostrę, 2 pary skarpetek, 1 stanik i para rajstop. Do mnie natomiast przybyła paczka zawierająca: 3 pary skarpetek (2 pary białych, jedne bladozielone), 3 pary majtek, dwa staniki, rajstopy i pończochy samonośne. Już wtedy uwielbiałem i rajstopy pończochy, ale mają znaczenie tylko wtedy, gdy kobieta ma je na sobie, a nie jako trofeum. W każdym razie paczka na święta sprawiła, że na 2 miesiące miałem zajęcie i chwilowo byłem spełniony i nie potrzebowałem planować kolejnych kroków, mogłem w pełni skupić się na planowaniu zrobienia minety mojej dziewczynie.

    Do tego kroku milowego w moim życiu seksualnym doszło pod koniec lutego 2007. Między mikołajkami, a tym dniem wielokrotnie pisaliśmy do siebie z Sylwią coraz bardziej zbereźnie teksty. Pisałem jej, że ma cudownie piersi którymi chciałbym się zająć, ona pisała, ze mój penis też jej bardzo się spodobał i też chciałaby jeszcze nie nim pobawić, tyle że nie było ku temu okazji. W międzyczasie były ferie, która Sylwia spędził u swojej ciotki w Niemczech, a gdy już się odwiedzaliśmy to zawsze było wielu domowników, którzy czasem zaglądali do nas znienacka, aby sprawdzić co u nas słychać i czy na pewno się uczymy.   Pod koniec lutego przed rozpoczęciem zajęć szkolnych jak zawsze spotkałem się z Sylwią na szkolnym korytarzu. Wtedy to powiedziała mi że ma sprawdzian z chemii, o którym zapomniała i niechybnie zacznie semestr od jedynki. Zaproponowałem więc, że zerwiemy się z lekcji tego dnia, na co Sylwia ochoczo przystała. W tej chwili zaczął w mojej głowie kiełkować plan na spędzenie tego dnia. Moja babcia mieszkała w miasteczku gdzie znajdowało się nasze gimnazjum. Wiedziałem, że babci nie ma bo pojechała na kilka dni w odwiedziny do mojej ciotki. Wiedziałem także gdzie trzyma klucz od domu. Powiedziałem o tym Sylwii i już po chwili szliśmy do domu babuli. Wiedziałem, że babcia nie będzie zła, bo nieraz mówiła mi że jak jej nie ma, a nie mam autobusu ze szkoły do domu albo mam „okienko” to mogę przyjść sobie coś zjeść czy zrobić herbatę. Tym razem przyszedłem jednak w zupełnie innych celach. Mieliśmy dla siebie czas od 8:00 do 14:30, a więc naprawdę całe multum. Ja jednak nie zamierzałem marnować ani sekundy. Szybko otworzyliśmy naleweczkę babuni na bazie pigwy i skosztowaliśmy odrobinę. Rozluźniło nas to i zaczęliśmy się namiętnie całować. Widziałem dokładnie, że Sylwia ma na

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Adamski
  • Ukraincy

    Cześć, jestem Ania. Mam 19 lat. Dopiero skończyłam szkołę i postanowiłam, że na studia pójdę za rok, a teraz trochę zarobię i może gdzieś pojadę. W moim miasteczku nie ma wiele opcji więc uznałam, że praca w pobliskim monopolowym to dobre rozwiązanie. Nie było nawet źle, szef dobrze płacił, mieliśmy zgraną ekipę. Nieco przeszkadzały długie godziny pracy i częste użeranie się z pijanymi klientami, ale dawałam radę.

    Mam 174 cm wzrostu, jestem szczupłą brunetką o ciemnych włosach, oczach i karnacji. W liceum miałam powodzenie, ale nie związałam się z nikim. Tak, jestem dziewicą, ale z wyboru. Jakoś mi się nie trafił nikt odpowiedni i tak zostało. Właściwie aż do tych wakacji nie byłam nawet w takiej bardziej intymnej sytuacji. Aż do tych wakacji…

    Po 3 tygodniach pracy okazało się, że na mojej zmianie będzie inwentaryzacja. Koleżanka mnie uspokoiła, że to nic trudnego, bo zawsze przychodzi szefowa i wszystko idzie szybko. Na moje nieszczęście szefowa złamała nogę i inwentaryzację miał robić ze mną szef. Olek często wpadał do sklepu, ale nigdy raczej nie zagadywał. Był dość tajemniczy i niedostępny. I mega przystojny… Dobrze zbudowany brunet, w markowych ciuchach, świetnie pachniał i podjeżdżał lanserskim BMW X6. Gdy przechodził obok miałam dziwne uczucie w brzuchu, podobał mi się i imponował mi.

    Tamtego wieczoru wpadł godzinę przed zamknięciem, było już chłodno i kręciło się niewielu klientów. Wszedł ubrany w czarną, skórzaną kurtkę, jego czarne włosy lśniły od żelu, a skóra była brązowa albo od solarium albo po wakacjach w tropikach. Bicepsy prawie wyskakiwały z rękawów kurtki pod którą miał białą koszulkę Balmain, a na nogach czarne, idealnie dopasowane rurki. Przywitał się i poszedł na zaplecze. Po zamknięciu liczyliśmy towar, a potem on wszystko wprowadzał do systemu. Dużo gadaliśmy, wydał mi się całkiem spoko. Zapytałam czy nie chce kawy, ale stwierdził, że woli coś mocniejszego. Ściągnął ze stanu najdroższą whisky i nalał nam po szklance. Nigdy nie piłam czystego alkoholu więc szybko zakręciło mi się w głowie i wpadłam wprost w jego ramiona. Spojrzeliśmy sobie w oczy i nagle zaczęliśmy się całować. Robił to świetnie, nie chciałam by przestał. Wygięłam szyję do tyłu a on całował mnie po szyi i dekolcie, miętosząc przy tym moje spore piersi. Ściągnął mi bluzkę i rozpiął stanik, po czym przyssał się do sutków

    – Masz idealne piersi, lepsze niż moją żona, mógłbym je ssać bez końca

    – O tak, ssij je

    – Skoro tak dobrze zająłem się twoimi cycuszkami, to należy mi się chyba nagroda?

    Rozpiął rozporek i wystawił na widok swojego sporego, osiemnastocentymetrowego penisa. Nieśmiało wzięłam go w rękę, zbliżyłam usta i połknęłam połowę. Szło mi tak sobie, więc sam dopchał mi ręką głowę i zaczął bzykać w gardło, po chwili eksplodował spermą

    – Połknij, albo się pogniewam

    Wypełniłam rozkaz, pochwalił mnie. Ściągnął kurtkę, koszulkę i spodnie. Zaczął dobierać się do moich majtek. Troszkę oponowałam, ale tylko go o podnieciło i podarł je w strzępy. Włożył mi palec w cipkę, cały czas całując mnie i drugą ręką macając je piersi. Potem zaczął lizać moją szparkę. Było mi tak dobrze, że odleciałam. Ze snu wyrwał mnie ból. Ból rozrywanej błony dziewiczej. Olek mocno wbił się w moją pochwę i zaczął mnie ruchać, a właściwie rżnąć. Ból ustąpił i zaczęłam odczuwać rozkosz. Krzyczałam jego imię i prosiłam, gumkę przestawał, aż nagle poczułam, że się spuścił. W tym momencie dostałam pierwszego w życiu orgazmu. Wyszedł ze mnie, odpalił papierosa i popatrzył się na mnie

    – Dlaczego nie mówiłaś, że będę pierwszy? Byłbym dellikatniejszy…

    Od tej pory Olek regularnie zdradzał żonę ze mną. Albo na zapleczu, albo w hotelu, albo w aucie. Wiedziałam, że jej nie zostawi i wkurzałam się, ale chociaż na chwilę był tylko mój, gdy się ze mną kochał. No cóż, taki już los kochanki.

    W tamtym czasie zaczęłam się bardziej interesować mężczyznami. Zwłaszcza klientami z Ukrainy. Wydawali mi się tacy męscy. Piątka Ukraińców wprowadziła się do mieszkania obok mnie. Lubiłam na nich patrzeć, gdy palili na balkonie.

    Miałam wolny weekend, rodzice wyjechali na urlop, a Olek zabrał żonę na rocznicę ślubu do Paryża. Leżałam na balkonie i opalałam się w stroju kąpielowym. Rozmyślałam o życiu, o Kilku, z którym wczoraj za bardzo poszłam na pożegnanie i kątem oka zobaczyłam, że z pracy wracają moi sąsiedzi. Wyeksponowałam bardziej swoje wdzięki, dostrzegłam że im się podoba. Byłam mega podniecona, postanowiłam działać. Zapukałam do sąsiadów, powiedziałam, że chyba mi się zlew zapchał i potrzebuję pomocy. Przyszedł Sasza, pomógł, a ja obiecałam, że się odwdzięczę. Zabrałam z barku dwie litrowe butelki wódki, jaka zapitkę i ciasto i ruszyłam do Ukraińców. Sasza wpuścił mnie do środka. Siedzieli wszyscy bez koszulek eksponując swe umięśnione, męskie torsy. Oprócz Sadzy był Vlad, Anton, Andrii i Petro. Polali sobie i mi. Stwierdziłam że mi gorąca i rozebrałam się do majtek i stanika. Zaczęliśmy tańczyć. Oni w tańcu obmacywali mnie i przyciskali do swych nabrzmiałych członków. Rozebrali mnie i położyli na łóżku. Swoimi wielkimi łapami dotykali każdego skrawka jego ciała. Nagle pierwszy wpakował mi swojego kutasa do ust i zaczął ruchać, aż nie spuścił się do gardła. Potem po kolei każdy kończył w moich ustach, po czym zaczęli się zabierać za moją cipkę. Ich fiuty były ogromne, większe niż Olka. Ruchami mnie z całych sił i każdy kończył w środku. Na koniec zanieśli mnie do wanny i wszyscy zlali się na mnie . Obudziłam się rano gola, lepiącą od spermy i śmierdząca moczem. Wróciłam do domu. W niedzielę wieczorem zdałam sobie sprawę, że mogłam zajść w ciążę. Po tygodniu okazało się, że mam rację, tylko nie wiedziałam czy ojcem jest Olek czy któryś z Ukraińców, tak czy siak beznadziejny przypadek.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Cnotliwa
  • Hiszpanska przygoda – Poczatek

    Mam na imię Bartek i chciałbym podzielić się z wami moją historią.

    Jest to opowieść o tym jak jeden telefon sprawił, że moje życie nigdy już nie było takie same.

    Wszystko zaczęło się, parę lat temu, gdy miałem 29 lat. Pracowałem jako programista w jednej ze znanych korporacji. Zarabiałem całkiem dobrze, dodatkowy plus mojej pracy był też taki, że nie zawsze musiałem pracować z biura. Można powiedzieć, że pracowałem z domu zanim to było modne, praca więc dawała mi sporo swobody. W wolnych chwilach od pracy, lubiłem biegać, ćwiczyć na siłowni i grać na konsoli. Co do mojego wyglądu to jestem brunetem o zielonych oczach, 179 cm wzrostu i wysportowanej sylwetce oraz pełny zarost jak to u informatyka. Na powodzenie u kobiet, raczej narzekać nie mogłem. Jednak, nie miałem szczęścia  do stałych związków. Uznawałem, że muszę dać sobie po prostu czasu.

    Tego pamiętnego dnia gdy to wszystko się zaczęło, byłem  akurat pobiegać. Muzyka w słuchawkach zamieniła się na dźwięk dzwonka telefonu. To była moja mama. Dawno nie rozmawialiśmy, wiec nie zastanawiając się długo odebrałem telefon.

    – Dzień Dobry Bartku, mam do Ciebie sprawę. Zadzwoniła do mnie dzisiaj moja kuzynka Wiktoria, możesz jej nie pamiętać bo byłeś jeszcze mały jak wyjechała do Hiszpanii. No ale do rzeczy, Wiktoria będzie akurat w Polsce, i zapytała czy nie mogła by wpaść do mnie na kilka dni. Ma tu parę spraw do załatwienia. No ale tak się składa że właśnie ojciec rozpoczął remont w domu no i nie ma za bardzo gdzie jej położyć więc zaproponowałam Ciebie. Mam nadzieję, że się nie gniewasz. To raptem kilka dni a wiem, a u Ciebie jest gdzie spać. Mam nadzieję, że nie zrobiłam Ci problemu. Nawet jak Cię nie będzie to zostaw jej po prostu klucze, jest dorosła poradzi sobie.

    Lekko mnie zatkało, coś tam sobie przypominam, kim była Viktoria ale to było jak przez mgłę.

    – yyyy Cześć Mamo. No dobrze.. A kiedy ona będzie? Chciałabym chociaż posprzątać-

    Moja matka, to kochana kobieta, ale jak zaczyna coś ogarniać to klękajcie narody.

    – nic się nie martw, ma być w piątek, koło południa, to co mogę jej potwierdzić? W sumie już to zrobiłam, bo wiedziałem, że się zgodzisz. Kocham Cię, i odzywaj się do mnie częściej. Resztę ustalimy później co i jak. Podsyłam Ci jeszcze numer telefonu do Wiktorii. Buziaki. Ojciec Cię pozdrawia i pyta kiedy wpadniesz do nas!

    Musiałem na chwilę się zatrzymać i ogarnąć w głowie, co moja matka, jak zwykle wymyśliła. No nic, nie mailem planów na najbliższy weekend więc w sumie czemu nie. To w końcu rodzina a rodzinie trzeba pomagać.

    Po powrocie do domu, wykąpałem się i odpaliłem konsole, grałem tak chwilę gdy telefon zaświecił się i zakomunikował dostarczenie wiadomości.

    “CZĘŚĆ BARTEK, WIKA Z TEJ STRONY, TWOJA JAK BY NIE PATRZEĆ CIOTKA, MAMA POWIEDZIAŁA MI, ŻE BĘDZIESZ MNIE GOŚCIĆ. BĘDĘ W PIĄTEK, OKOŁO 15. BUZIAKI I DO ZOBACZENIA”

    Ciotka, była szybsza a to ja miałem do niej coś naskrobać wieczorem, No nic, trzeba było coś odpisac.

    “SUPER, BĘDĘ NA CIEBIE CZEKAĆ. MAM ODEBRAĆ CIE Z LOTNISKA? ADRES MASZ?”

    Po dosłownie chwili,  dostałem zwrotkę,

    “NIE KŁOPOCZ SIĘ, WEZMĘ UBERA Z LOTNISKA, ADRES MAMA MI JUŻ TWOJA PODAŁA. BUUUUUZIAKI”

    Był wtedy wtorek, wiec miałem trochę czasu aby ogarnąć mieszkanie i zrobić jakieś zapasy w postaci jedzenia. Rozplanowałem sobie szybko co i jak, jednak postanowiłem, że przygotowania rozpocznę od jutra. Czas oczekiwania spożytkowałem na konkretne wysprzątanie chaty.

    Piątek chwila przed piętnastą, zrobiłem szybki rekonesans mieszkania czy wszystko ogarnięte. Mieszkanie miałem dość spore, wiec przygotowałem osobną sypialnię dla ciotki.

    15.15 zadzwonił dzwonek do drzwi, a ja zdałem sobie sprawę, że nawet nie sprawdziłem jak Wiktoria teraz wygląda. Zazwyczaj, nawet jak z kimś pisałem maile w pracy to starałem się obczaić, kto jak wygląda.

    Otworzyłem drzwi, a moim oczom ukazała się ona.

    Wiktoria była piękna dojrzała kobieta, o ciemnych długich włosach. Jej skóra była mahoniowa od hiszpańskiego słońca. Duże piersi ochoczo do mnie machały z za dużego dekoltu jej topu. Duża pupa w obcisłych szortach. Nie tylko mieszkała w Hiszpanii ale miała też Hiszpańska urodę.

    – Część Bartuś, to ja Twoja ciotka Wika, ale mów mi po prostu Wika, nie jestem aż tak stara. Mam dopiero 44 lat haha.

    – część Wika, w takim razie zapraszam Cię do środka, rozgość się. Wezmę Twoja walizkę i odniosę do Twojej sypialni.

    – super! Wiesz co, muszę najpierw zrobić dwie rzeczy, wysikać się a potem napić się wody. Strasznie mnie zmęczył ten lot i te całe procedury.

    – na spokojnie, ogarnij się a ja przygotuję Ci szklankę wody. Będzie czekała na Ciebie w salonie.

    – dzięki, kochany jesteś ze przenocujesz mnie przez kilka dni. Mogłam sobie wynająć hotel ale to nie to samo. No chyba że zacznę być problematyczna to mów, to czegoś poszukam.

    Wika kończąc zdanie dała mi buziaka w policzek. Poczułem wtedy dokładnie jej perfumy. Mój przyjaciel w spodniach chyba coś zwęszył bo poczułem że się obudził. Szybko  jednak go zignorowałem.

    Gdy Wika, ogarniała się w łazience, ja nalałem wodę i postawiłem na stoliku w salonie.

    Wika po kilku chwilach wróciła do mnie i usiadła na kanapie.

    – jak dobrze chwilę odsapnąć. Powiem Ci masakra. Nie byłam w Polsce z 20 lat. Dużo się tu u was zmieniło. Przede wszystkim jak ty wyrosłeś. Całkiem niezłe ciacho z Ciebie.

    Wika chwyciła za szklankę i wypiła ją duszkiem, kilka kropel wymknęło się z jej ust i pociekło jej po brodzie skapując na dekolt.

    Patrzyłem jak krople znikają między jej piersiami. Zdałem sobie sprawę, że bardzo mnie to podnieciło.

    – to jakie plany masz na teraz? Może jesteś głodna?

    – wiesz co, nie kłopocz się. Jestem umówiona z Twoja mama na kawę, więc pewnie coś też zjemy. Wezmę tylko szybki prysznic i uciekam. Będę wieczorem, to opowiesz mi na spokojnie już co tam u Ciebie i w ogóle dobrze?

    – nie mam żadnych planów na wieczór więc z miłą chęcią. Kupię jakieś winko? Czy masz na coś innego ochotę? – odparłem

    – super, ale jeśli mogę to proszę o piwko. Mam ochotę na klasyczne polskie piwko –

    – jak wrócisz, będzie czekać na Ciebie zimny browarek. Ręcznik masz na łóżku, suszarka do włosów jest w szufladzie pod zlewem

    – jesteś naprawdę kochany, to ja zmykam pod prysznic i uciekam na spotkanie z Twoją mamą. Zamówisz mi taksówkę za 30  minut? Może wypijemy cos do obiadu.

    – pewnie, nie ma problemu, już się robi.

    – to ja uciekam do łazienki.

    Wika wstając z kanapy, odwróciła się do mnie tyłem, mogłem popatrzeć sobie na jej zjawiskowy tyłek. Szorty nie były w stanie objąć ich całych. Musiałem ogarnąć przyjaciela bo nie dawał mi spokoju i po raz kolejny skarciłem się w myślach.

    Nalałem sobie szklankę wody żeby opanować sytuację,

    Wika zniknęła w łazience a ja siedziałem dalej w fotelu i przez głowę przechodziły mi zboczone rzeczy rodem z Brazzers.

    Po kilkunastu minutach wyszła z łazienki,  była zawinięta tylko w ręcznik. Podeszła tak do mnie i zapytała.

    – ale ja tu widzę, że nie masz żadnych damskich akcentów w łazience. Jak to się stało, że takie ciacho nie ma kobiety?

    – a no widzisz, nie trafiłem jeszcze na taką która by zasłużyła na to aby mieć u mnie swoją szczoteczkę – odparłem skanując ją całą. Jej tyłek ledwo zakrywał ręcznik

    – ubieram się i wychodzę. Ile mam jeszcze czasu?

    – jakieś 10 minut,

    – dobra, dokończymy rozmowę przy piwku jak wrócę!

    Uciekła boso do swojej sypialni znikając na drzwiami.

    W głowie, cały czas toczyłem batalię ze sobą. Wika, była naprawdę zdrową, piękną kobietą. Testosteron robił swoje a ja już jakiś czas, nie uprawiałem seksu.

    – taksóweczka czeka – krzyknąłem z salonu

    – Już jestem gotowa! nawet się nie maluję za bardzo. Szkoda czasu – mówiąc to stanęła przede mną – jak wyglądam? – rzuciła do mnie z uśmiechem.

    Ubrana była bardzo podobnie, w szorty i top. Tak minimalistyczny ubiór idealnie podkreślał jej hiszpańska urodę, była prawdziwą seksbombą.

    – wyglądasz jak milion dolarów,

    – słodki jesteś, obiecuje nie wracać późno.

    Wika wyszła, zatrzaskując za sobą drzwi.

    Odczekałem chwilę, w głowie miałem tylko jedno. Musiałem udać się do łazienki aby upuścić lekko ciśnienie. Obok kosza na pranie, leżały czarne koronkowe majteczki. Musiała w pośpiechu, zapomnieć je zabrać. Wziąłem je do ręki, zakręciłem je wokół przyjaciela i zacząłem sobie robić dobrze. Wystarczyło kilka ruchów i strzeliłem na przygotowany wcześniej papier. Poczułem niesamowita ulgę. Odłożyłem majteczki tak jak leżały i udałem się do sklepu po browarki.

    Całą drogę do i ze sklepu myślałem o tym co się mi dzisiaj przytrafiło. Miałem delikatnego moralniaka. To jest w końcu moja ciotka, waliłem pamięciówkę z pomocą majteczek mojej ciotki. Wiedziałem, że to nie jest bliska kuzynka mojej mamy ale jednak jakaś tam rodzina.

    Wróciłem do domu i rozpakowałem zakupy, kupiłem jeszcze kilka drobiazgów aby zrobić jakieś przekąski do piwka.

    Cały czas jednak w głowie siedziała mi ona.

    Było jakoś około 21 jak zadzwonił domofon. Podniosłem słuchawkę.

    – Tak proszę?

    – to ja Twoja cioteczka, wróciłam!

    – Twoja mama nic się nie zmieniła, jak była szalona tak jest nadal – powiedziała ściągając buty.

    – taaaa szalona. Ja na nią wołam matka wariatka – odparłem z uśmiechem

    – masz może te piwko? Twoja mama preferuje tylko prossceco a ja nie jestem jego jakoś wielką fanką. Wypiłam dwie lampki dla towarzystwa.

    – pewnie, cała lodówka zimnych browarków. Chodź do salonu i rozgość się,

    – fantastycznie, skocze tylko przebiorę się luźniej co? Nie będzie Ci to chyba przeszkadzać?

    – w żadnym wypadku, to ja idę naleje nam piwka. Dostałem na urodziny od kumpli fajne pokale.

    Gdy ja stawiałem piwko na stoliku, Wika dołączyła do mnie. Tym razem na jej biodrach były dresowe krótkie szare spodenki i biały klasyczny podkoszulek.

    Sporej wielkości piersi robiły na mnie ogromne wrażenie, przebijające przez materiał sutki podkręcały temat.

    Podniosłem pokal i podałem go Wiki, jednocześnie trzymając już swój w ręku.

    – za spotkanie po latach – zaśmiałem się biorąc dużego łyka. Piwo było nad wyraz dobre , Wiktorii chyba tak samo bo na raz opróżniła 1/3 piwa.

    – oooo tak, tego mi było trzeba. To ten smak. Hiszpanii też przecież mają piwo, jednak te polskie ma jak dla mnie lepszy smak.

    – rozsiądź się wygodnie, i opowiadaj co Cię sprowadza do polski?

    – wiesz co, sprzedaje mieszkanie które odziedziczyłam po babci. Przyjechałam na weekend dosłownie i wracam do siebie – wzięła kolejnego dużego łyka i odstawiła pokal- mów co tam u Ciebie jak Ci się wiedzie? – dodała wkręcając tyłeczek w kanapę i wyciągając nogi na pufkę stojąca obok.

    – Jakoś leci, nie mogę narzekać , pracuję jako programista w korpo, dwa lata temu kupiłem to mieszkanie. Żyję sobie spokojnie, myślałem o jakiś rybkach czy czymś podobnym haha.

    – To super. Naprawdę ładne masz te mieszkanko. Cieszę się, że Ci się wiedzie. Miło słyszeć, że jesteś zadowolony z życia.

    Rozmawialiśmy jeszcze długo, Wika opowiadała mi co tam porabia w Hiszpanii ja z kolei opowiadałem jej o swojej pracy. Popijaliśmy sobie piwo, opowiadając sobie śmieszne anegdotki. Rozmawiało nam się fantastycznie, mieliśmy masę wspólnych zainteresowań. Opowiadałem akurat, śmieszną historie z pracy, gdy Vika podczas picia zakrztusiła się oblewając się jednocześnie piwem. Cały top w okolicy biustu był mokry.

    – kaleka ze mnie, przepraszam Cię najmocniej – odparła lekko zdenerwowana

    Mokry top, idealnie podkreślił duże piersi. Patrzyłem na nie przez chwilę jak zahipnotyzowany. Nie mogło to jednak trwać wiecznie, musiałem pomoc damie w opałach.

    Wstałem szybko i podałem jej papier który stał w kuchni.

    Zapomniałem tylko o jednym, mój przyjaciel cały czas był z nami i to dość aktywnie bo oboje w tym samym momencie zdaliśmy sobie sprawę że moje spodnie mają wybrzuszenie.

    Nie tak to miało wyglądać, poczułem lekkie zażenowanie.

    – Niezdara ze mnie. Czasem tak mam, że mi się uleje… – dodała z szelmowskim uśmiechem.

    – nic się nie stało – odparłem lekko speszony

    – no dobra,  ale to co, nie masz żadnej kobiety? – dodała  zaciekawiona.

    – nie, znaczy koleżanki mam ale to tyle.

    – te obecne dziewczyny to nic dobrego teraz! Trzeba na nie uważać – w głosie zabrzmiała powaga – tak w ogóle, to byłoby mi miło jakbyś odwiedził mnie w Hiszpanii. Czuj się zaproszony! Powiedz mi kochany jeszcze, czy mamy jeszcze może piwo? Bo wiesz, moje wylądowało na moim biuście.

    – Oczywiście, że jeszcze jest. Piwa Ci u mnie nie zabraknie.

    Szybko zrobiłem kurs na trasie salon – kuchnia i mogliśmy wrócić do dalszego gadania. Z każdym kolejnym łykiem, tematy schodziły na coraz pikantniejsze tematy. Alkohol rozprawił się ze wszystkimi barierami.

    – mówisz, że nie znalazłeś jeszcze kobiety dla siebie, a powiedz mi proszę, czy ja jestem w Twoim typie?

    – Czy jesteś w moim typie? Wiesz, jesteś moją ciotką. Ale gdybyś nią nie była. Powiedziałbym, jak to mawiamy w męskim gronie, szarpałbym jak Reksio szynkę, wyglądasz tak w ogóle na 30 lat max!

    – oj nie żartuj, aż tak to nie wyglądam ale tak na 35 to już tak haha

    – serio, jesteś naprawdę piękna kobieta. Masz super ciało!

    Dalsza część rozmowy, jak możecie się spodziewać ukierunkowana była już na delikatne świństewka.

    – Vika, a powiedz mi, jak tam Twoje sprawy sercowe? Pierścionka na palcu żadnego nie masz. Jesteś zajebistą babką, nie trafiłaś na żadnego Hiszpana co skradł Ci serce? Chyba, że skrywasz jakąś tajemnicę! O której mi nie mówisz, może masz pindolka? – zaśmiałem się, w życiu bym tak rozmowy nie pokierował. Alkohol to jednak bandyta, nie czułem się jakość wybitnie pijany jednak pewne hamulce już puściły.

    -Nie, nie mam pindolka hahah – zaśmiała się, wypinając do góry biodra i pokazując, że jest płasko – zobacz, cipka jak się patrzy. Kiedyś, jeszcze będąc na studiach postanowiłam, że będę sama. Potem jak wyjechałam do Hiszpanii, chciałam to zmienić. Los jednak ma na mnie inny plan.

    -To bardzo podobnie do mnie, nie mogę znaleźć sobie partnerki, już nawet nie szukam na siłę. Próbowałem tinderów ale tam same szony. Wiec, oddałem się pracy. I tak jakoś leci

    – To jak to mówią, wszystko spoczywa w naszych rękach hahah – rozbawiona Vika chwyciła na piwko – za ręce, które dotrzymują nam towarzystwa –  upiła dużego łyka i odstawiła pokal z powrotem na stolik – dziękuję Ci, że mnie przygarnąłeś  – dodała.

    – Nie ma za co. Cieszę się, że tak się to potoczyło. To zasługa mojego ojca,  jego urlop to najlepszy czas na remont haha. Jesteś super babką. Znajdziesz jeszcze kogoś wyjątkowego – odparłem,

    Vika, spojrzała na mnie swoimi wielkimi oczami. Chyba tak samo jak ja potrzebowała takiej rozmowy. Przysunęła się do mnie bliżej i przytuliła się. Poczułem jak jej piersi dociskają się do mnie. Jej skóra tak pięknie pachniała. Miałem ochotę ją pieścić, całować, kochać się z nią.

    Wiedziałem, że to złe ale to nie było teraz istotne. To nic, że poznałem ją kilkanaście godzin temu. Czułem, że znaliśmy się od zawsze. Mój przyjaciel w spodniach zgadzał się ze mną w stu procentach, o czym mogło świadczyć sporych rozmiarów wybrzuszenie którego już nie starałem się ukryć. Siedzieliśmy tak chwilę objęci, gdy Wika podniosła głowę i wyszeptała mi do ucha

    – Dziękuję, potrzebowałam tego, potrzebowałam aby ktoś mnie przytulił i o nic nie pytał – powiedziała dając mi całusa w czoło – patrzyła w moje oczy, gdyby umiała z nich czytać to wyczytała by, że jej pożądam

    – Chyba nam się to należało – chciałem też ją pocałować w policzek, jednak Wika zauważyła to i zamiast policzka moje usta dotknęły jej ust.

    Coś w nas pękło. Zaczęliśmy się namiętnie całować, nasze języki starły się ze sobą. Niczym walka dobra ze złem, chwyciłem dłońmi za jej głowę i docisnąłem ja do siebie. Nie miała szans na oderwanie się. Jej dłonie, po omacku próbowały dobrać się do moich spodni, walczyły z guzikiem. Ja też nie próżnowałem, puściłem jej głowę i ugniatałem jej piersi.

    – Nie powinniśmy tego robić, jestem co by nie mówić Twoją ciotką, – mimo tej wypowiedzi nie przestawała majstrować przy moich spodniach. Spojrzała na mnie, oblizując usta. Miała rację nie powinniśmy, ale nie chciałem jej tego mówić – pieprzyć to, siódma woda po kisielu – odpowiedziała w tym samym momencie w którym udało się jej odpiąć moje spodnie,

    Wika podniosła się z kanapy i bez zbędnych ceregieli ściągnęła z siebie swój biały top.

    Dwie, pięknie opalone piersi, wesoło spoglądały w moją stronę. Były naprawdę zjawiskowe, duże, soczyste i jędrne. Moje dotychczasowe partnerki, to raczej miały piersiątka, nie żebym się żalił, ale teraz miałem ochotę na te wielkie i dorodne cycki.

     – Widziałam jak na nie patrzysz, dawno nikt tak na mnie nie patrzył. Poczułam się w pewnym momencie jak zdobycz. Napatrzysz się na nie jeszcze, ale teraz ściągaj te spodnie.

    Uklękła przed moimi nogami, ja wygodnie wtopiony w kanapę, pozbyłem się momentalnie spodni. Wika przeciągnęła paznokciami po moich udach, zostawiając na nich ślad swoich paznokci.

    – mmmmm nie masz chyba nic przeciwko, jak pozbędę się tego? – zamruczała, wsadzając palce pod gumkę od bokserek – nie czekając na moją odpowiedź. Całe szczęście, bo nie wiedziałem co odpowiedzieć – mmmmrrr piękny – podziwiała mojego twardego już do granic możliwości fiuta.

    Masowała przez chwilę swoje piersi, nie odrywając wzroku ode mnie.

    – kocham seks, a ostatnio nie miałem do niego szczęścia, jestem bardzo wyposzczona – przeciągnęła językiem od nasady aż po główkę –

     – Robiłem sobie dobrze, do Twoich majteczek, nie mogłem wytrzyma – wypowiedziałem z trudem.

    – mmmm… kocie, to teraz są Twoje, to będzie Twoje trofeum – kończąc wypowiedz uniosła się delikatnie na kolanach i nadziała się buźką na fiuta, pochłaniając go całego.

     – oooo tak, idealny! – powiedziała wyciągając z buzi soczysty kawał mięsa, chce się nim krztusić – upuściła na niego soczystą porcję śliny, rozmasowując ja całą.

    – Czy ciocia dobrze Ci robi? – zapytała zalotnie, pochłaniając kolejny raz całego fiuta. Jej palce wbijały się w moje uda, nie pamiętam czy to sprawiało mi jakiś ból, to było wtedy mało istotne. Wiem jednak jedno, nie chciałem aby przestawała.

    Krztusiła się raz za razem,  zgarniała ślinę i wpychała ją sobie z powrotem do ust. Momentami, czułem jak jej gardo zaciska się na główce. Co jakiś czas zerkała na mnie, jarało mnie to bardzo. Nigdy nie czułem tak przeszywających prądów jak wtedy gdy zasysała całe moje jadra. Podziwiałem jak ugniata swoje piersi, po czym moja sztywna, błyszcząca od śliny pała wylądowała między jej piersiami. Wypuściła porządną porcję śliny  na główkę, niesamowite uczucie. Żadna inna laska jeszcze nigdy nie robiła mi Hiszpana, Wika odkrywała przede mną nowe rodzaje przyjemności, przyjemności które mogłem znać tylko z pornosów.

    Wiedziałem, że długo tak nie wytrzymam, nie chciałem jednak jeszcze dochodzić. Wpadłem na pomysł, że wstanę z kanapy. Łapczywość mojej kochanki była zbyt ogromna.

    Wykorzystałem moment, gdy uścisk zajebistych piersi zelżał. Podniosłem się z kanapy i stanąłem przed nią. Wika pozostała na kolanach, chyba domyśliła się o co chodzi, bo tylko oblizała usta. Chwyciłem kutasa w dłoń i kilka razy uderzyłem ją nim po policzkach,

    – ooo tak kocie mrrr – zamruczała pochłaniając ponownie moją pałę. Dłońmi chwyciła mnie za pośladki, wpychając go sobie do samego końca. Złapałem ją wtedy za głowę i zablokowałem jej możliwość wyciągnięcia. Czułem jak jej palce wbijają się w moją skórę, trzymałem ją do momentu aż nie zaczęła mnie klepać w tyłek, dając znak, że już nie może wytrzymać. Jej gardło masowało mi główkę penisa.

    – ja pierdole, ale byś mnie udusił. Uwielbiam tak – odparła, łapiąc oddech.

    Mimo zmiany pozycji, nie byłem w stanie w nieskończoność przeciągać finiszu. Chciałem aby ten moment jeszcze nie nastąpił. Niestety, moja partnerka była zbyt perfekcyjna w tym co robiła. Chwyciłem  jedną ręką za włosy Wiki a drugą ręką złapałem za fiuta. Wika doskonale wiedziała co teraz nastąpi, wygodnie usiadła na łydkach  i otworzyła usta niczym pisklę czekające na robaczka, potrzebowałem wykonać jeszcze kilka ruchów ręką aby zalać jej usta swoim nasieniem. Byłem w szoku ile tego było, Wika jedynie przemieszała spermę językiem i jak grzeczna suczka wszystko połknęła. Wzięła na sam koniec jeszcze mojego przyjaciela do buzi, aby dokładnie wyssać co do ostatniej kropelki. Mroczki przed oczami, szybko ustały. Mimo wszystko, czułem jakby zabrała mi kawałek mojej duszy.

    – Smaczny finał, nie pożałowałeś mi – uśmiechnęła się, wstając z kolan i udając się w kierunku łazienki – zaraz wracam, nigdzie nie uciekaj! – dodała poprawiając włosy.

    A gdzie miałbym uciec, pomyślałem. Miałem właśnie, najlepszego loda na świecie, do tego w wykonaniu zajebistego milfa. Chuj z tym, że to jakaś tam rodzina. To było nie istotne w tym momencie, chciałem więcej, chciałem posmakować jej cipki. Cały wstyd i skrępowanie, które towarzyszyło mi wcześniej, przestało mieć znaczenie.  W głowie, miałem tylko jedno. Chciałem aby znów mój kutas stał na baczność.

    Podszedłem do lodówki i wyciągnąłem dwie kolejne butelki piwa. Ich chłód był bardzo przyjemny, chwyciłem otwieracz przytwierdzony na magnesie do lodówki w tym samym momencie z łazienki wyszła Wika,

    – oooo tak tak, strasznie chce mi się pić. Muszę przyznać, że trochę sponiewierałeś mi gardełko. Do tej pory Cię czuję jak przełykam ślinę – chwyciła podaną butelkę i wzięła sporego łyka starając się ugasić pragnienie.

    Zauważyłem, że nie miała na sobie spodenek, jedyne co miała teraz na sobie to czarne koronkowej majteczki.

    – A spodenki to gdzie masz? – zaśmiałem się, upijając szybko piwo bo podczas otwierania lekko się spieniło.

    – jak siusiałam, to opuściłam je na podłogę i w sumie uznałam, że same majteczki też będą ok. No chyba, że się krępujesz to pójdę szybko ubrać – rozbawiona Wika  zapozowała jak modelka.

    – myślę, że krępacja to odeszła przed chwilą w siną dal. Masz świetne ciało. Jesteś niczym modelka, a dupcie i cycuszki masz pierwsza klasa – odpowiedziałem.

    – dziękuję bardzo za miły komplement – wypięła się do mnie dając sobie klapsa w tyłek –  trochę ćwiczeń to wymagało, nie powiem – dodała.

    Wróciliśmy do części salonowej, odstawiliśmy swoje butelki na stół. Podszedłem do Wiki od tylu i objąłem ją w pasie dotykając jej piersi. Czułem jak mój przyjaciel wraca do pełni sił. Przycisnąłem go do jej dupci ,usłyszałem ciche mruczenie.

    Wika odwróciła się do mnie i pocałowała mnie. Jej ręka chwyciła za mego przyjaciela, przyjemnie go masując.

    -mmmm ktoś tu chyba, ma ochotę na więcej – wymruczała

    – nawet nie masz pojęcia jak bardzo – odpowiedziałem, muskając ją ustami po szyi

    Chwyciłem ją za biodra i skierowałem w kierunku kanapy,  moja kochanka doskonale zrozumiała o co mi chodzi. Sekundę później leżeliśmy na kanapie, głowa Wiki wygodnie opadła na boczne oparcie. Przygryzałem jej szyję, drażniłem uszy zębami. Wydawała z siebie ciche jęki. Pragnąłem jej ciała. Dłonią drażniłem jej łono gdy ona sama pieściła swoje piersi. Co jakiś czas całowaliśmy się namiętnie. Uniosłem jej nóżkę do góry i całowałem stopę.

    – mmmm jak przyjemnie – mruczała.

    Ściągnąłem z niej koronkowe majteczki, ostatni niezdobyty bastion rozkoszy.

    Wika zgięła delikatnie nóżki i rozchyliła je na boki,

    – zajmij się moją niunią proszę – uniosła biodra do góry abym mógł się nią lepiej zająć.

    Jej cipka była już bardzo mokra, od razu przyssałem się do niej ustami. Poczułem na głowie jej dłonie, delikatnie dociskały mnie do jej skarbu. Wepchałem język najgłębiej jak tylko mogłem. Ciało Wiki wiło się w rytmie moich ruchów. Smakowała fantastycznie, lizałem ją jak spragniony pies chłepta wodę.  

    – taaak! Ja pierdole jak mi dobrze – jęczała przygryzając wargi.

    Chciałem aby doznała jeszcze więcej rozkoszy, chciałem odwdzięczyć się za lodzika.

    Włożyłem paluszka, a potem drugiego. Gdy oba palce były już w środku, to rozwarłem je na kształt litery V i pieściłem ją dalej.

    – nie przestawaj proszę! Taaaak! Wypierdol mnie jak sukę – jej ręce wylądowały za głową, szukając oparcia.

    Ilość wypływających soczków była ogromna, cała broda kleiła mi się od jej nektaru.

    Ciało Wiki przeszywały dreszcze. Czułem, że dochodzi. Postanowiłem przyśpieszyć ruchy palców aby maksymalnie ją zdominować. Jej biodra unosiły się już do góry, z ust wydobył się krzyk rozkoszy.

    -Ooooooooooooo Taaaaaaaaak! Oooo Kkkuurrwwwaaa! – wykrzyczała.

    Czułem jak mięśnie zaciskają się na moich palcach. Czułem się wtedy bardzo dumny z siebie. Doprowadziłem dojrzałą kobietę do orgazmu, moje morale urosły jeszcze bardziej, Zapragnąłem jej przez to jeszcze mocniej.

    -Co Ty mi zrobiłeś, oo jjjaa, moja cipka cała pulsuje z rozkoszy – powiedziała ściszonym głosem – nie mam siły się ruszyć, jest mi tak dobrze.

    -A co byś powiedziała na bardziej wygodą scenografię?  – nie czekając na odpowiedz, podszedłem do niej i wziąłem ją na ręce.

    Wika patrzyła z ciekawością na to co robię. Zaniosłem ją do swojej sypialni i delikatnie położyłem na łóżku.

    – No no, tego się nie spodziewałam, prawdziwy dżentelmen – odparła przeciągając się na chłodnej pościeli – chodź do mnie mój kocie – powiedziała kiwając do mnie palcem – Wejdź we mnie ! Chcę poczuć twojego kutasa w sobie!

    Podszedłem do szafki stojącej obok łóżka, otworzyłem środkową szufladę i wyciągałem z niej prezerwatywę.

    – Nie będzie nam to potrzebne Kocie, mam implant. Możemy się kochać bez ograniczeń – powiedziała

    W tamtym momencie to były najpiękniejsze słowa na świecie. Zawsze byłem ostrożny co do takich tematów. Jednak tym razem byłem pewny, że mogę zaufać na słowo. Nigdy nie kochałem się bez prezerwatywy. Wiadomo lodzik bez, ale gdy dochodziło do konkretnego zbliżenia to zawsze zakładałem gumkę.

    Wskoczyłem na łóżko i od razu rozgościłem się między nóżkami Wiki. Na początek dokładnie wycałowałem łono mojej kochanki.

    – wejdź we mnie proszę ! – wykrzyczała

    Zarzuciłem sobie nóżki Wiktorii na swoje barki, nacelowałem kutasa na dziurkę i wszedłem w nią powoli i do samego końca.

    -Taaaaaaaaak, jak dobrze – zajęczała, odchylając głowę do tyłu maksymalnie.

    Ja za to czułem niesamowite uczucie, jej cipka idealnie otaczała mojego kutasa. Wika aby spotęgować jeszcze doznania masowała guziczek. Pochyliłem się nad nią aby spróbować wedrzeć się w nią jeszcze głębiej. Moje biodra pracowały jak idealnie dostrojona maszyna. Równo i dokładnie, każde pchnięcie przynosiło ogrom rozkoszy,

    – jesteś moją suczką – wyszeptałem jej do ucha, po czym zatopiłem  swoje usta w jej. Namiętne pocałunki były przerywane co chwilę aby złapać oddech. Dłonie Wiki błądziły po mojej głowie.

    – jestem Twoją suką, jest mi tak dobrze – wysapała.

    Poczułem na swoich biodrach jak nogi mojej kochanki oplatają mnie mocno. Moje pchnięcia były teraz na zmianę szybkie  i krótkie albo powolne i długie.

    – Chce Cię od tyłu – powiedziałem podnosząc się.

    Gwałtownym ruchem przekręciłem ją na bok. Wika podniosła się na kolanach, będąc do mnie tyłem. Chwyciłem ją mocno za piersi dociskając do siebie. Ugniatałem jej piersi, Wika syknęła z bólu, zignorowałem to.

    Popchnąłem ją do przodu, ta opadła twarzą na pościel. Złączyłem jej nogi i usiadłem okrakiem pomiędzy nimi. Wszedłem w nią od tyłu, chwyciłem mocno na biodra i docisnąłem je do łózka tak aby tyłek był wyżej. Posuwałem ją bardzo energicznie, jej głowa szurała po pościeli a z ust wydobywały się jęki. Pochyliłem się nad nią i chwyciłem  dłonią za kark dociskając ją jeszcze bardziej. Wchodziłem w nią teraz bardzo mocno i gwałtownie, tak jakbym chciał ją przebić. Czułem jak jej cipka pracuje. Z każdym pchnięciem wydawała z siebie stłumiony krzyk. Kiedy zwolniłem tempo i puściłem jej kark, Wika odwróciła się w moją stronę

    –  Ty chcesz mnie kurwa przebić – uśmiechała się do mnie, podnosząc delikatnie biodra.

    Tak, chciałem ją przebić. Rozłożyłem jej nogi i teraz byłem między nimi. Dałem dwa solidne klapsy, usłyszałem tylko syk wydobywający się z jej ust. Zaparłem się mocno rękoma o jej dupę, chwyciłem za włosy i pociągnąłem. Wbiłem się w nią ponownie. Ruchałem ją z całej siły, jej głowa była mocno wychylona do tyłu.

    -Kurwa! Jak dobrze! – krzyczała.

    Czułem, że muszę zmienić pozycję. Nie chciałem jeszcze kończyć. Wyszedłem z niej, dałem jej chwilę oddechu, sobie w sumie również. Wika mruczała i wiła się na łóżku. Opadłem na nią, gryzłem jej ramiona i kark. Masowałem jej idealne pośladki. Przekręciłem ją na plecy i zszedłem do jej cipki. Wika podkurczyła nogi opierając stopy o moje barki. Gdy lizałem jej guziczek, zaczęła się wyrywać i wić z rozkoszy. Czułem, jak targają nią kolejny raz dreszcze. Jej nie równy oddech i jęki nakręcały mnie jeszcze bardziej. Patrzyłem jaką sprawiam jej przyjemność moimi pieszczotami.

    – Nie przestawaj, błaaaagam! Nie przestawaj! – krzyczała.

    Zaczęła się odpychać stopami od moich barków, nie mogłem na to pozwolić więc oplotłem ręce wokół jej ud i docisnąłem do swojej brody jej łono. Spijałem jej soki, którymi się ze mną dzieliła.  Ciężko łapała oddech, wypychała piersi do góry. Jedną dłonią starała się zatkać sobie usta, a drugą ściskała pościel. Czułem jak zbliża się do niej orgazmu.

    -Ja pierdooleeee… aaaaaaa…- jęczała.

    Nieregularne dreszcze przeszywające jej ciało nabrały zdwojonej mocy. W końcu jej ciało wygięło się maksymalnie w łuk. Zaciśnięte dłonie skręcały pościel a z ust wydobył się krzyk rozkoszy. Przeszywał ją orgazm. Chwyciła dłonią za moje włosy i podnosząc głowę do góry. Patrzyła na mnie, mocno dysząc. Uśmiechała się. To nie był jednak koniec. Podniosłem się, wytarłem dłonią usta lepkie od soczków mojej kochanki. Podkurczyłem jedna nogę Wiki do jej piersi, kładąc się jednoczenie na niej. Wszedłem w nią ponownie. Jej wnętrze było cudowne. Moje ruchy były szybkie i stanowcze. Nasze sklejone usta utrudniały jej chwytanie powietrza a jej dłonie błądziły po moim karku i głowie przyjemnie  mierzwiąc mokre od potu włosy. Była chyba w innym świecie, podniosłem się i podkurczyłem jej drugą nogę, kolana miała teraz  przy brodzie. Ja będąc na wyprostowanych rękach dobijałem ją swoimi biodrami. Patrzyliśmy sobie w oczy, z każdym uderzeniem moich bioder i jej łono ona gubiła oddech. Ponownie poczułem jak zaciska się na moim fiucie.  Poczułem jak przeszywa ją kolejny orgazm. Oplotła mnie niczym wąż. Właśnie w tej chwili tworzyliśmy jedno ciało. Cały mój ciężar, oparłem na niej. Pracowałem teraz tylko biodrami. Czułem jak się trzęsie, mimo wszystko nie przestawałem jej posuwać.

    – błagam!! przestań !!! nie wytrzymam więcej!! – prosiła błagalnym tonem.

    Ja za to docisnąłem jej szyję swoim barkiem. Rękoma ograniczałem jej ruchy. Każdy jej oddech był łapany z ogromną trudnością. Moje biodra cały czas w  równym tempem pracowały.

    -proszę przestań, nie dam już rady więcej – kolejny orgazm przeszył jej ciało. Głowa jej opadła na poduszkę, przestała walczyć. Zwolniłem na chwilę tempo, pozwalając jej odzyskać świadomość. Wika przycisnęła moja głowę do swojej

    -proszę, naprawdę błagam Cię, nie mogę już wytrzymać z rozkoszy  – wyszeptała mi do ucha.

    Zaprzestałem na chwilę pracy bioder. Przykleiłem się do jej piersi. Objęła mnie mocno, chcąc uniemożliwić mi kolejne pchnięcia. Wbijała paznokcie w moje plecy, czułem jak rozcinają mi skórę, nie odczuwałem jednak wtedy bólu, czułem rozkosz. Gdy jej uścisk zelżał podniosłem się na rękach ponownie i patrzyłem w jej oczy. Jej oczy mówiły mi, że jej tam nie ma. Odpłynęła gdzieś daleko. Nieustanne odczuwałem jak jej ciało przeszywa prąd. Na moment  odzyskała świadomość.

    -Kurwa mać, przestań bo stracę przytomność z rozkoszy! – wykrzyczała trzymając moją twarz w dłoniach.

    Wykonałem jeszcze kilka ruchów bioder i po raz kolejny opadłem na nią. Nie wyszedłem z niej jednak, powoli wierciłem się całując jej słoną od potu skórę. Gryzłem jej usta, ssałem brodę. Patrzyłem jak stara się złapać oddech i jak uśmiecha się z trudem do mnie.

    Gdy jej oddech się lekko ustabilizował , objąłem ją mocno dociskając ją do siebie. Miała zamknięte oczy, byłem ciekaw gdzie wtedy była. Po chwili podniosłem się, chwyciłem za jej piersi i wykonałem kilka dodatkowych pchnięć.

    – Proszę dojdź już, ja dłużej nie wytrzymam – kolejny raz błagała mnie abym przestał.

    Każde jej słowo, było nagrodą dla mnie. Wyszedłem z niej i opadłem na łóżko. Wika przekręciła się w moją stronę i dała mi całusa. Podniosła się, poprawiła włosy  i przywarła ustami do mojego przyjaciela. Zaczęła mi obciągać. Pomagałą sobie przy tym ręką. Ta przyjemność nie trwała jednak zbyt długo, gdyż Wika postanowiła nadziać się na mojego kutasa. Spokojnie mnie ujeżdżała opierając dłonie o mój tors. Czułem jak zaciska swoje mięśnie na moim fiucie. Dotarło do mnie, że zbliża się mój finał. Musiała to poczuć, bo odchyliła się do tyłu i przyśpieszyła tempo. Pierwszy wystrzał musiał był ogromny. Poczułem wielką ulgę i rozkosz. Wika ponownie oparła dłonie o mój tors i z wielkim uśmiechem przyjmowała kolejne porcje mojej spermy.

    – mmmm kocie, to było niesamowite, odleciałam w pewnym momencie tak mi było dobrze – mówiła falując biodrami na moim już opadającym fiucie.

    – Jesteś niesamowita, nigdy nie przeżyłem takiego seksu. Jesteś najlepsza! – odparłem z uśmiechem łapiąc za biodra moją kochankę.

    Wika jednak  podniosła się z moich bioder, mój penis cały był obklejony w nasieniu.

    Z cipki Wiki wyleciało kilka kropel spermy.

    – sporo tego we mnie wpompowałeś, ale to co mi zrobiłeś było niesamowite. Te orgazmy, byłam w gwiazdach – zeszła ze mnie i wzięła do ust już opadniętego fiuta. Wylizała go dokładnie z mieszaniny mojej spermy i jej soczków.

    – wymęczyłaś mnie konkretnie cioteczko – uśmiechnąłem się, ściągając ją do siebie aby ją przytulić –

    – to ty chciałeś abym straciła przytomność kocie – odpowiedziała kładąc głowę na moim ramieniu.

    Dalej nie pamiętam co było, bo zasnęliśmy ze zmęczenia. Wiem jednak jedno, to był najlepszy seks jaki miałem w życiu. Kto by się spodziewał, że moją kochanką będzie akurat ona, a mogę wam zdradzić, że to nie ostatni taki seks z Wiką. O tym co wydarzyło się dalej, i jak dziwne sytuacje mnie spotkały, dowiecie się z kolejnych opowiadań.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Xavier
  • Suczka Laura szuka wrazen.

    *Opowiadanie poza niewielkimi zmianami, wydarzyło się naprawdę.

    Zawsze byłam postrzegana głównie przez rodzinę, ale też znajomych jako ta dobrze wychowana. Dobre maniery, dobre liceum, a teraz i względnie dobre życie. Nie byliśmy bogaci, ale przez przyzwoitą pracę rodziców niczego nam nie brakowało. Nie zostało mi powiedziane to wprost, ale podejrzewam, że swoje stanowisko jak i ponadprzeciętne wynagrodzenie jak na moją pracę dostałam po znajomości ojca. Szef jest jego starym znajomym. Wspólnie rozkręcali dawny biznes. Teraz ich drogi się rozeszły, ale nadal utrzymują częsty kontakt. Dlatego też otrzymałam pracę w jego biurze. Ale żeby dostawać tak solidną wypłatę za parzenie kawy i robienie prostej papirologii, to musiał maczać w to palce tylko tato. Ale nie jest to powód do narzekań. Nie mniej czegoś od dawna mi brakowało.

    Gdy wracałam nadal sprawiałam pozory normalnej 24-letniej niczym nie wyróżniającej się dziewczyny. Miałam swoje życie prywatne, znajomych, kiedyś kilka nieudanych związków i to nawet z paroma świetnymi partiami rokującymi na przyszłość. Mi to nie wystarczało, chodź nie jestem typem księżniczki. Oni byli tacy jak ja. Ułożeni, inteligentni, umiejący zaplanować wolny czas i rozbawić mnie. Pomimo tylu zalet czegoś im również brakowało…

    …a to dostawałam dopiero gdy zamykałam się wieczorem w pokoju. Wtedy wychodziła moja prawdziwa natura. Włączałam laptopa i natychmiast ładowałam ulubione strony porno lub wyszukiwałam filmików z bogatej kolekcji pobranej już na dysk. Były to filmy zawsze ostre. Miłowałam seks grupowy, trójkąty, czworokąty, a najbardziej gangbang. Zawsze była w nich jedna kobieta i wielu mężczyzn. Gdy tylko widziałam te stojące kutasy, białe czy czarne natychmiast robiło mi się mokro na dole, a ręka nierzadko wędrowała w tym kierunku. Uwielbiałam wyszukiwać coraz to nowsze filmy, licząc, że będą jeszcze bardziej ostry niż te, które widziałam już wcześniej. Dawniej szczytem hardcoru było dla mnie jak wszyscy zalewali swoją spermą cipkę i usta młodej dziewczyny. Teraz dla mnie była to norma. Oglądałam i fantazjowałam, że jestem na jej miejscu. Jak biorą mnie oni wszyscy, a ja się nawet nie opieram. Jestem uległa i posłuszna. Lubiłam myśleć tak o sobie wieczorami przed snem. Że jestem czyjąś kurewką i suczką i nadaję sie tylko do zaspakajania męskich pragnień.

    Minęło trochę czasu i coraz trudniej było znaleźć coś wartego mojego nocnego wysiłku. Wszystko zaczynało być podobne, a fantazja domagała się mocniejszych wrażeń. Kiedyś w masturbowaniu się doszłam do perfekcji, teraz z mniejszego braku inspiracji zaczynało mi być trudniej. Nauczyłam się nawet, że seks z mężczyzną nie jest mi już potrzebny. Sparzyłam się kilka razy na fajnych chłopakach, którzy byli w tym po prostu przeciętni. Kochali się ze mną, ale nie pieprzyli mnie. Dbali o moje potrzeby, ale ja bym wolał, aby brali na co mają ochotę. Głównie z obciągania i smaku spermy miałam przyjemność, ale nie był to powód aby być dłużej w jakimś związku.

    W końcu ze zwykłej ciekawości zaczęłam przeglądać strony z ofertami matrymonialnymi. Zdziwiło mnie, że jest ich tak dużo. Wiele dziewczyn i kobiet oferowało swoje usługi w zamian za pieniądze. To zdecydowanie nie było dla mnie, bo dobre imię mojej rodziny miało dla mnie mimo wszystko znaczenie. Z resztą ja nie potrzebowałam pieniędzy. Ani nie rozważałam zmiany branży ani aby sobie dorabiać. Poza tym nie byłabym w stanie też tego ukryć na dłuższą metę, bo nadal mieszkałam z rodzicami. Niemniej coraz częściej zaglądałam i czytałam ogłoszenia kobiet, czasem podniecając się samym pełnym erotryzmu i wulgarności opisem. W końcu natrafiłam na portal z ogłoszeniami i działem “towarzyskie”. Był inny niż poprzednie. Tutaj szukano i umawiano się głównie na szybkie numerki. Większość za darmo. Nie mogłam uwierzyć jak wiele kobiet szuka chłopa na już. Aby ją zagruchał czy zrobił inną fantazję. Było tego pełno. Szybki seks, obciąganko, tylko anal, sprzedaż nagich fotek… Zatrzymałam się na dłużej gdy zobaczyłam ogłoszenie “kilku panów na gangbang ze mną”. Natychmiast weszłam i przeczytałam opis. Moja cipka natychmiast zrobiła się wilgotna. Kobieta szukała paru mężczyzn na seks, bo marzyła, aby tego doświadczyć. Moja fantazja eksplodowała, a ja powstrzymywałam się, aby nie dojść, bo szybko strąciłabym zapał, a chciałam czytać tego więcej. Wpisałam frazę “gangbang” i moim oczom pojawiło się masa ogłoszeń. Jedne były od mężczyzn, a inne od kobiet. Zaczęłam wchodzić po kolej, aby potem omijać te pisane przez dziewczyny. Paczki kolegów szukali chętnej na seks grupowy. Obiecywali dyskrecję, miejsce, dobrą zabawę oraz niemałe pieniądze. Moja cipka prosiła o paluszki czytając te wszystkie ogłoszenia. W końcu dałam się ponieść.

    Przez kilkanaście następnych dni niemal nie mogłam przestać o tym myśleć. Próbowałam o tym zapomnieć i wygłuszyć pornosami, ale ciągle to wracało. W pracy byłam zamyślona, a z muszelki częściej niż zwykle lały się soki. Pewnego wieczoru byłam już mocno napalona tymi myślami, żeby nie powiedzieć zdesperowana. W wielkiej niepewności i stresie połączonym z podnieceniem założyłam konto na tym portalu. Widziałam, że dłonie mi się trzęsą, jakbym robiła coś nielegalnego. Długo wertowałam ogłoszenia i w końcu wybrałam jedno konkretne. Troje znajomych w wieku 34-38 lat szukało chętnej suczki na przygodę w wynajętym apartamencie w dowolnym miejscu. Byli z sąsiedniego województwa. Standardowo obiecywali dyskrecję, dobrą zabawę i honorarium – 1000zł. Wiedziałam, że zawsze mogę się wycofać, ale moje pragnienie skutecznie zagłuszało rozsądek. Czemu wybrałam ich? Przede wszystkim ze względu na wiek. Kręciło mnie od pewnego czasu, myślenie o seksie z kimś starszym i doświadczonym w tych sprawach. Miałam dość młodych chłopaków, którzy nie potrafili się mną zająć. Drugim powodem było to, że napisali “chętnej suczki”, a ja marzyłam o byciu suczką. Napisałam do nich powoli i wielokrotnie czytając to, jakby na zaliczenie;))

    Hej, jestem Laura. Mam 24 lat i chciałabym zostać waszą suczką. Od dawna fantazjuję o seksie z kilkoma mężczyznami i mam ochotę spełnić to pragnienie. Marzy mi się ostry seks, gdzie to wy zdecydujecie, co chcielibyście ze mną zrobić. Lubię spermę i anal też wchodzi ze mną w grę. Jedynym moim wymaganiem jest seks bez prezerwatyw i kończenie we mnie wedle uznania. Biorę tabletki, więc możecie być spokojni. Czy ogłoszenie jest aktualnie i jesteście zainteresowani mną?

    Dodałam jeszcze zdjęcie w samych majteczkach, dłońmi zasłaniając piersi. Twarz w fotce ucięłam od nosa w górę, aby przez ostrożność było mnie trudniej rozpoznać, gdyby ich ogłoszenie było głupim żartem, chcącym wyłudzać nagie zdjęcia kobiet i nie daj boże później je szantażować. Z tego zdjęcia byłam szczególnie dumna. Ukazywało delikatną mnie i z całą pewnością potrafiło pobudzić męską wyobraźnię. Położyłam się spać cała roztrzęsiona, a zarazem podniecona jak nigdy. Tym razem jednak nie bawiłam się cipką. Nie mogłam się tylko doczekać odpowiedzi, chodź nadal nie byłam pewna czy dobrze robię.

    Rano jak tylko się przebudziłam czym prędzej sprawdziłam wiadomości na portalu. Nie było odpowiedzi. Spodziewałam się tego, lecz byłam również zawiedziona. W pracy jeszcze bardziej byłam rozkojarzona. Nie mogłam doczekać się powrotu i sprawdzenie ponownie skrzynki. Jak wróciłam ponownie była pusta. Starałam się funkcjonować normalnie, tylko że co kilka chwil sprawdzałam wiadomości. Dopiero po 19 zauważyłam, że wisi nieodczytane powiadomienie. Zamarłam rozkoszą na chwilę, poczym weszłam.

    Cześć Laura. Masz naprawdę boskie ciało i mamy nadzieję, ze jesteś realna, bo nigdy nie mieliśmy dziewczyny, która odważyłaby się ruchać bez kondona, ale nam to nie przeszkadza. Jeśli tylko masz takie pragnienia to możemy zrobić z ciebie rasową szmatę. Zostaw swój numer, a zadzwonię czy jesteś prawdziwa.

    Tą szmatą już mnie kupili. No dole byłam cała mokra. Czytałam tą wiadomość wiele razy. Była napisana prosto, a zarazem tak zachęcająco. Podanie mojego numeru nie wchodziło w grę, co podkreśliłam w kolejnej widomości. Wymieniliśmy kilka zdań. Nie byli zachwyceni brakiem telefonu, bo obawiali się, ze ktoś próbuje ich wyruchać. Nie dziwiłam się im, ale to był mój warunek – moja pełna anonimowość. Byli tak podjadani moją fotką, że szybko doszli do wniosku, że warto zaryzykować. Najwyżej opłata hotelu i dojazd pójdą im na darmo. Mieli wiele pikantnych pytań, a mnie strasznie kręciło odpowiadanie na nie i samej pytanie o pewne kwestie. Pytali wprost, aby wybadać na co mogę im pozwolić. Przytakiwałam na wszystko co pisali, bo byłam gotowa, aby całkowicie się ponieść moim fantazjom. Od nich dowiedziałam się, że mieli już kilka takich przygód w kilku miastach polski. Opisali mi też najostrzejszą akcję w jakiej brali udział. Kobieta po 30stce chciała być przez nich ostro jebana. Ich kutasy zamieniały się tylko w jej cipce i ustach, a przed wytryskiem, ściągali gumki i strzelali na całe jej ciało i do ust wielokrotnie. Byłam podniecona tym co opisali. Zazdrościłam jej, a przez buzującą adrenalinę chciałam byś od niej jeszcze lepsza. Wysłali mi też swoje wspólne zdjęcie. Od torsów w dół. Bez odzienia. Nie należeli do szczupłych, ale też nie mieli nadwagi. Zwykłe chłopy, a ich kutasy wisiały w spoczynku. Wydawały się długie jak na ten stan. 13-15cm. Zaczęłam sobie wyobrażać jakie muszą być gdy stoją. Szczególnie jeden wydawał się bardzo gruby. Zamarzyłam w tym momencie, aby mieć takiego w ustach. Zaproponowałam spotkanie w Łodzi. Był to środek polski, a i ja miałam tam tylko kilkadziesiąt kilometrów dobrą drogą. Zgodzili się i obiecali zająć się apartamentem godnym spotkania. Zapytali też o alkohol, jaki lubię, bo z doświadczenia wiedzą, że dla odprężenia niewielka ilość pomaga się zrelaksować. Najlepszym dniem do tego była sobota. A godzinę zaproponowali 18:00. Byłam trochę zaskoczona tak wczesną porą, bo przypuszczałam, że harce tego typu odbywają się o bardzo późnej porze. Wyjaśnili, że to dobra godzina, bo takie spotkania trwają zazwyczaj 3 do 4 godzin, a ja potrzebuję potem jeszcze wrócić do domu, no chyba, że chciałabym nocować tam z nimi, co bardzo by im odpowiadało.

    Żartownisie, ale nieświadomie wiedzą jak mnie podpuścić, tym bardziej, gdy jestem tak napalona jak teraz. Obiecali dać znać jak za jakiś czas, gdy wybiorą apartament. Był poniedziałek. Nawet nie zauważyłam, że jest już 01:30, a ja rano muszę wstać do pracy. Miałam wiele dni, aby to sobie poukładać w głowie i jeszcze kilkukrotnie przemyśleć czy dobrze postępuję i czy się nie wycofać. To było dla mnie bardzo trudne, a zarazem najbardziej podniecające z przemyśleń. Obiecałam sobie też, że nie będę dogadzać sobie wieczorami i oglądać porno przez ten czas do spotkania. Gdybym jednak się odważyła, to muszę jeszcze wymyśleć dobrą wymówkę dla rodziców. Dlaczego jadę i wrócę tak późno w sobotę. Ale to już moje najmniejsze ze zmartwień.

    Jako, że była jesień, noce robiły się coraz krótsze. O 18:00 nadal było widno, ale za niedługo słońce schodziło niebezpiecznie bliski półmroku. W takim świetle może wezmą mnie za kilka dni. Była środa. Przez te dwa dni zdążyłam ochłonąć, a serce rzadziej kołatało mi mocniej. Miałam tylko czasem ułamki sekund przebłysku w głowie, aby się wycofać. Ale już dziś niemalże pogodziłam się z myślą, że w sobotę spełnię swą fantazję. Nadal zawsze jak wchodziłam na serwis, to miałam obawę. Nie wiem przed czym, aby wzdrygałam się i trzęsły mi sie ręce. Kolejna wiadomość od nich.

    “Wybraliśmy miejsce. Mamy nadzieję, że się nie rozmyśliłaś suko?”

    Niżej był adres, link do apartamentu i krótki gif cipki, z którego zostaje wyciągnięty kutas i wylewa się obficie sperma. Ahh… cudowny widok. Natychmiast weszłam zobaczyć miejsce. Pokój był duży i gustowny. Spora łazienka zarówno z wanną jak i prysznicem. Do dyspozycji kuchnia oraz sypialnia z olbrzymim łóżkiem. Weszłam na oferty i wyszukałam go. Ponad 400 złoty za noc. Sprawdziłam terminy i rzeczywiście nie jest dostępny w sobotę. Wydaje się, że nie blefowali. Odpisałam im, że mam niewielkie wątpliwości, ale na obecną chwilę jestem zdecydowana. Położyłam się i nawet nie wiem kiedy usnęłam, wyobrażając sobie spermę wyciekającą z mojej muszelki i ściekającą po udach.

    W pracy nie byłam w stanie się skupić. Dziś rano uświadomiłam sobie, że zostało niewiele czasu. Zamiast pochłonąć się obowiązkami, robiłam sobie listę, co muszę ogarnąć. Zostałam nawet lekko zrugana przez szefa, który zauważył moje rozkojarzenie. Wróciłam do domu i od razu wpadłam do pokoju, zaglądając do szafy. Musiałam coś wybrać. Z bielizną nie miałam problemu. Wiedziałam, że mam nowy seksowny strój, którą kupiłam kiedyś dla chłopaka, ale nie było dane mu go zobaczyć. Zamknęłam drzwi na klucz, czym prędzej rozebrałam się do naga i już miałam wziąć ją w dłonie, kiedy spojrzałam na siebie w dużym lustrze. Podobałam się sobie. Nie zmieniłabym niczego w swoim ciele. Talia kusząca, biodra nieznacznie powiększone, a piersi może i lekko za duże w stosunki do mojej sylwetki, ale jestem z nich strasznie dumna. Podeszłam bliżej, wypięłam dupkę i rozchyliłam pośladek. Brzoskwinka była młoda, ale dojrzała. W promieniach słońca mogłam zobaczyć mikroskopijny meszek na pupie. Taki będą mieli widok w sobotę. Poczułam nieznaczne podniecenie. Usiadłam jeszcze na łóżku i rozchyliłam nogi najbardziej jak potrafiłam. Odchyliłam dobrze schowane wargi i ukazała się malutka dziurka, idealna na moje dwa nieduże paluszki. Nie wiem jak zareaguję, gdy ten z grubym kutasem będzie próbował mi go wsadzić.

    Wnet słyszę pociągnięcie za klamkę w drzwiach. To matka przypomina, że nie zeszłam jeszcze na obiad. Rety, jak dobrze, że zamknęłam je. Spaliłabym się ze wstydu, gdyby zobaczyła mnie nagą w tej pozycji. Albo co gorsza ojciec lub młodszy brat. Zbyłam ją, obiecując, ze potrzebuję chwili. Natychmiast ubrałam bieliznę. Czerń bardzo mi pasowała, podkreślała moją jasną i dziewczęcą skórę. Mocno przypominał strój kąpielowy. Ale w takich strojach na basen czy palże się nie chodzi. Całość była dość prześwitująca w niewielką siateczkę. Koronkowe elementy zakrywały po części piersi i cipkę, a także tworzyły nieregularne wzory po bokach i na plecach. Doskonale prezentował się w nim mój biust, wydający się jeszcze odrobinę większy i jędrniejszy. Stringi mocni wpijały się w mój rowek. Dopięłam jeszcze szeleczki do pończoch. Wykonałam piruet, a długie puszyste jasno-brązowe włosy zatańczyły ze mną. Odbiły się od ciała i naturalnie zafalowały sprężyście.

    – Jestem dziwką. Suką i szmatą do jebania – powiedziałam sobie pod nosem, zagryzając wargi.

    Zagryzanie warg mi nie wyszło. Mina była sztuczna, ale zapewne żaden z nich by się nie połapał, albo nawet nie zwróciłby uwagi. Nie mniej bardzo podobała mi się świadomość bycia uległą kurwą. Tanią zalewajką i zabawką dla mężczyzn. Marzyłam o tym. Tylko czy fantazja sprosta rzeczywistości? Uznałam, że najlepszym ubraniem będzie mój czerwony puchowy golf i obcisłe jeansy. Raczej nie będzie się w tym razem z bielizną wygodnie jechało, ale wytrzymam tą niecałą godzinę drogi. Przed zejściem na obiad zerknęłam jeszcze na pocztę. Jest wiadomość.

    “Są na wyciagnięcie twojej ręki. Zrobimy z tobą suko co zechcemy, a ty będziesz prosić o więcej.

    Mrr… ale ostro. I dołączone niżej zdjęcie rozłożonym 1000 złoty. W pierwszej chwili chciałam zrobić sobie fotkę w bieliźnie, póki mam ją jeszcze na sobie. Ale za chwilę pomyślałam, że lepiej, gdy ich zaskoczę i zrobię odpowiednie wrażenie.

    “Tylko jeden warunek. Żadnych siniaków. Pod żadnym pozorem żadnego bicia!”

    Ani się obejrzałam, nastała sobota. Z każdym dniem do niej stawałam się bardziej napalona. Trudno określić czy może był to efekt zbliżającego się spełnienia fantazji czy odstawienia przyjemności na tydzień. W każdym razie moje ciało buzowało od chęci odczucia wielkich doznań seksualnych. Ten dzień mi się dłużył. Nie miałam ważnych obowiązków, a pomniejsze całkowicie ignorowałam, zostawiając na kiedy indziej. Większość czasu spędziłam w pokoju. Wymieniliśmy jeszcze kilka wiadomości potwierdzających obecność. Rodzice wiedzieli od przedwczoraj, że umówiłam się na randkę z nowo poznanym chłopakiem z sieci – to najlepszy był pretekst, bo wiedziałam, że chociaż nie będą telefonować, aby nie psuć spotkania. Byłam gotowa. W razie czego pod poduszką zostawiłam kartkę z adresem, gdybym nie wróciła następnego dnia.

    Dojechałam autem. Droga minęła mi wyjątkowo szybko. Zamyślenie i stres, nie były dobrym przewodnikiem podczas prowadzenia. Niejednokrotnie starałam się oczyścić głowę z myśli, ale niejednokrotnie to powracało. Dziwny to był dla mnie stan. Mieszanka pozytywnych i negatywnych odczuć jednocześnie. Wzięłam małą walizeczkę i ruszyłam do apartamentu szukać pokoju. Nigdy wcześniej tak się nie bałam jak wtedy. Z łatwością znalazłam odpowiednie drzwi. Po drugiej stronie grała muzyka. Nie były to rapy czy disko polo, a utwory bardziej klubowe. Bardzo mi to odpowiadało. Zapukałam i przez chwilę miałam ogromne pragnienie, aby okazała się to pomyłka. Aby otworzyła kobieta lub starsza para. Odczekałam chyba chwilę, choć mi wydało się to małą wiecznością. Gdy usłyszałam, że jest przekręcany zamek to zamarłam.

    Otworzył mężczyzna. Był wyraźnie ucieszony na mój widok. Pozostali dwaj siedzieli na sofach i odniosłam wrażenie, że byli od niego lekko starsi. Jeden z nich od wejścia nie wzbudził mojego entuzjazmu. Palił skręta z zioła. Było czuć ten zapach od wejścia i w ogóle wydawał się lekko przygłupi. Wyjątkowo szybko zaczął mnie komplementować i starać dotknąć niby niewinnie i niby przypadkiem. Pozostali zachowywali się taktowniej i nawet sugerowali mu, aby się uspokoił. Kończyli piwo. Ten, który mi otworzył miał na imię Patryk i to z nim korespondowałam. Przygłup okazało się, że miał na imię Arkadiusz, a ostatni Kuba. Z wyglądu zwykli mężczyźni, jakich można spotkać na ulicy. Ich wiek był dla mnie wystarczający, aby uznać ich w moim guście za nawet dość atrakcyjnych. Bałam się, że okażą cię oblechami, co się jednak na szczęście nie stało. Było drętwo, a ja skrępowana jak nigdy. Oni chyba wyraźnie to widzieli. Usiadłam na wygodnym fotelu jak cnotka. Gospodarzowi pisałam że ubóstwiam Martini ze sprajtem. Przygotował przy mnie, a sami otworzyli kolejne piwo. Drink był naprawdę mocny, ale to nawet dobrze, bo w tej chwili trudno było mi myśleć. Natomiast czułam, jak moja cipka jest strasznie podniecona. Pierwszy moment nie był zbyt ekscytujący. Chyba każdy miał tremę oprócz przygłupa, albo to dlatego, że byli tacy napaleni. Szczególnie Patryk starał się jakoś rozładować napięcie i nawet mu to wychodziło. Miał przyzwoitą gadkę, nie taką jak w wiadomościach wcześniej. Coś potrafił żartować czy rzucić luźniejszy temat. Towarzyszył mi również, gdy poszłam zobaczyć łazienkę i sypialnię. Łóżko było naprawdę spore. Całe mieszkanie robiło ogólnie wrażenie i mam trochę nadzieję, że podobnie jak ja na nich. Wypiłam potem jeszcze dwa drinki i czułam, że każdy z nich czeka, ale nikt nie wie jak zacząć. Ja też już byłam w lepszym nastroju i stres ze mnie trochę zszedł. Gospodarz wyciągnął kasę i położył na stole. Poprosił o przeliczenie. Z nadal niewielkich nerwów jeszcze nie byłam w stanie nawet tego policzyć. Przewertowałam tylko i powiedziałam, że się zgadza. Patryk w końcu zapytał czy chcę już iść do sypialni czy może wolę, aby nalał mi kolejnego drinka. Nie zastanawiałam się ani chwili – wybrałam sypialnię. Poczułam mocniejsze poruszenie wśród nich. Chłopaki się mocniej zerwali, a ja za nimi.

    Jak weszliśmy to staliśmy jak te słupy przy łóżku. Po chwili Kuba, zaczął ściągać spodnie, a inni natychmiast też podłapali rozbieranie. Wszyscy troje zostali tylko w bokserkach. Ja byłam jak wryta nie wiedząc jak zacząć. Patrzyłam na nich i miałam ogromną ochotę na seks. Przygłup wyrwał mnie z odrętwienia, podszedł i chwycił mnie przez golf mocno za pierś. Szybko dołączyli koledzy. Z moich sterczących cycuszków nie schodziły dłonie, lecz zamieniały się w mocne, silne męskie uściski. Pozostałe ręce gładziły mnie po ramionach, brzuchu i plecach. Czasem, któraś zawędrowała dalej na udo, ale szybko wracała. Po tych chaotycznych ruchach dało się wyczuć ich pożądanie. Czułam, że im się podobam. I czułam, że mnie pragną. Byłam pozytywnie zamroczona. Dłonie nie tak szybko, ale zaczęły się przenosić z golfu pod niego. Wkładali ręce od spodu, a uściski na piersiach zaczynały być jeszcze bardziej intensywne, a chwilami nawet przyjemnie bolesne. Oddzielała mnie od nich teraz tylko cieniutka siateczka, przez co doznania wydawały się intensywniejsze. Nie wiem kiedy zaczęli ściągać ze mnie golf. Wyrwałam się z objęć rozkoszy, dopiero gdy musiałam wsunąć głowę i ręce. Czułam, że mam mocniejszy oddech i że jest mi cieplej, nawet pomimo ściągniętej grubej góry. Wodzili już teraz również ustami po mojej jasnej skórze przy szyi i ramionach. Ja wędrowałam dłońmi po ich mięśniach, chcąc czuć męską bliskość jeszcze bardziej. Arek nie był tak cierpliwy jak pozostali i zamiast rozsmakować się w moim ciele, zaczął powoli odpinać jeansy. Nie były one dużą przeszkodą i już po chwili miałam zsuwane do ziemi. Jak sparaliżowana pozwalałam im działać. Tu jeden złapał mnie mocniej, tam drugi docisnął. Dopóki byłam w bieliźnie, skupiali się przede wszystkim na macaniu ud, piersi i odsłoniętego tyłeczka, który zasłaniał jedynie cieniutki bawełniany paseczek.

    Przygłup chwycił mnie za dłoń i pokierował ją na swoje bokserki. Był nabrzmiały i wydawał się sporych rozmiarów. Patryk pomógł drugiej ręce zejść niżej i poczuć mi przez tkaninę swojego kutasa. Był równie sterczący. Ochoczo dotykałam ich, a oni coraz śmielej dotykali mnie. Już sama sięgnąłem po trzeciego, chcąc zaspokoić ciekawość. Stał w gotowości jak poprzednie. Najpierw Arek, a po chwili Kuba, spróbowali mnie pocałować w usta, lecz w obu przypadkach obracałam głowę. Nie jestem ich dziewczyną czy kochanką, a zwykłą suczką. Suki się nie całuje, a przynajmniej nie w usta. Czułam, jak z mojej cipki leją się intensywnie soki. Wiele miałam stanów uniesień, ale tak wielkiej chcicy na rżnięcie jak teraz, to nie zaznałam. Ich dłonie wchodziły już pod mój strój i macały nagie piersi. Czułam się księżniczką rozpusty. Wsunęłam dłoń do jednych z bokserek, aby poczuć go. Dotyk skóry na kutasie jeszcze bardziej mnie nakręcił i zaczęłam łaknąć więcej. Czułam go w ręce, ale pragnęłam w innym miejscu. Tam gdzie lubię najbardziej. Usta samowolnie się rozchyliły bardziej na tą myśl. Poczułam dłoń na policzku. Była Patryka. Wolno zaczęła zsuwać się niżej, poprzez piersi, brzuszek, aż do mojej dłoni. Nie musiał mną kierować. Sama sprawnie wślizgnęłam rączkę do jego bokserek. Trzepałam tak obojgu przez chwilę, a szybko dołączył trzeci. Zamieniałam się i każdy z nich wydawał się dla mnie ogromny. Oni obłapiali mnie wzrokiem i dłońmi niemalże wszędzie. Czułam te sterczące pały, a na samą myśl, do czego mogą być zdolne, cichutko pojękiwałam z rozkoszy. Zrobili odrobinę miejsca i przesunęli mnie bliżej łóżka, a ja usiadłam. Stali przed mną we trzech w ich nabrzmiałych bokserkach. Chwyciłam gospodarza jako pierwsze i zsunęłam mu do kolan, ukazując moją nagrodę. Był spory z mocno wyeksponowanymi żyłami. Nie mogłam się doczekać, aż wejdzie głęboko w moje gardło. Dyszałam z podniecenia, a doznań na dziś zapowiadało się jeszcze wiele. Kuba sam opuścił własne, ukazując przyrodzenie. Było równie duży, lecz bardziej gładki. Mocniej naciągnięta skóra, bardziej ukazywała nabrzmiały żołądź. Arek sam zrobił ćwierć kroku, przepychając się lekko między kolegami i zbliżając do mnie bokserki. Bez zastanowienia chwyciłam je obiema dłońmi. Stał tak bardzo, że musiałam mocniej szarpnąć, aby przezwyciężyć spory opór. Ukazała mi się bestia. Wielkością podobna do poprzednich, ale ta zdecydowanie bardziej gruba. Nigdy wcześniej nie widziałam tak dorodnego penisa. Jakim cudem, taki przygłup dzierżył tak wspaniały miecz? Tylko na ułamek sekundy zmartwiłam się, jak moja mała cipka wytrzyma takiego potwora, a co dopiero trzech. Spojrzałam w górę. Ich wzrok sprawił, że poczułam zażenowanie, dlatego szybko spuściłam. Wzięłam dwa pewnie w rękę i zaczęłam trzepać. Nie za szybko, aby nie tracić sił. Byłam podjarana. Ich kutasy zmieniały się w moich dłoniach. Usta lekko rozwarte, gotowe niczym do wystrzału, ale miałam nadzieję, że on niebawem nie nastąpi. Siedziałam już na mokrej pościeli z moich soków. Przygłup chwycił mnie, w którymś momencie za głowę i przybliżył penisa do ust. Nie opierałam się i wzięłam go. Boże, jakie to było cudowne uczucie znowu poczuć kutasa. I to od razu takiego. Od tak dawna musiałam się sama zaspokajać. Mmm… Moje małe usteczka ledwo potrafiły się odpowiednio otworzyć, aby zmieścić tak grubego członka. Ssałam mu bez opamiętania, z trudem dając radę wziąć go do połowy. Było bosko. Po chwili przerzucałam się na Patryka, nie zmniejszając intensywności. A po niedługim czasie obciągałam już wszystkim na zmianę. Kocham to.

    Moje usta jak zwykle od ssania, były pełne śliny, która ściekała mi po brodzie. Robione przeze mnie lody robiły się coraz bardziej mokre, a po chwili spływało już po pałach. Gardło stawało się lepiej wypracowane, przez co mogło powoli zmieścić z każdą chwilą więcej.

    – Zaraz dojdę – usłyszałam od Kuby.

    Natychmiast przerzuciłam się wyłącznie na niego, obciągając mu niczym w amoku. Jego dłoń wylądowała na mojej głowie, pomagając subtelnie dopychać ją mocniej. Nie miałam w tej chwili nic przeciwko, aby użył więcej siły, lecz moje usta były zbyt zapracowanie, aby mu to oznajmić. Żyły na penisie nabrzmiały mu, stając się jeszcze bardziej wyczuwalnie przy każdym ruchu. Doskonale wiedziałam co to oznacza. Przyspieszyłam, starając wziąć go jeszcze głębiej. Sperma zalała moje usta, a część trafiła prosto do gardła. Mmm… Długo dane było mi czekać, aby znowu poczuć ten cudowny smak. Po strzeleniu dalej kontynuowałam obciąganie. Chciałam, aby każdy skrawek moich ust był wypełniony nią. Kocham spermę. Uwielbiam jej konsystencję, lepkość, a przede wszystkim smak. Jestem jej smakoszką. Mogłabym ją kosztować niemal codziennie.

    Kutas zaczął opadać, a ja zwolniłam tępo. Po chwili byłam w stanie zmieścić już całego między swoimi policzkami. Wyjęłam go, nadal mocno oblepionego cudowną wydzieliną. Podniosłam oczy i spojrzałam na niego. Rozchyliłam lekko usta, a niewielka ilość spermy spłynęła mi po wargach. Chciałam, aby patrzył na mnie. Połknęłam całość, a jemu zaświeciły się oczy jeszcze bardziej. Obniżyłam wzrok. Wysunęłam język i trzykrotnie oblizałam kutasa, aby nic się nie zmarnowało. Włożyłam go na chwilę do ust, aby upewnić się, że nie ostała się ani kropla. O nasienie kobieta musi zawsze bardzo czule dbać, bo jakby nie patrzeć, to nasza przyszłość.

    Kuba zasugerował, abym się położyła, bo chce zasmakować mojej cipkę. Nie ma się co dziwić, skoro po dojściu przestał mu stać. Momentalnie chłopaki zsunęli mi górę bielizny niżej, aby mieć swobodny dostęp do piersi. Rzucili się na nie rękami, jakby pierwszy raz trzymali za cycek. Fakt, ze swoich dorodnych owoców jestem naprawdę zadowolona. Położyłam się, a w moich ustach szybko wylądował kutas Arka, a cipka doznawała wyjątkowo mokrych i łapczywych pocałunków i lizania. Patryk musiał zadowolić się macaniem mych piersi. Takie przyjemności to ja preferuję. Chłopaki co nieznaną mi chwilę zamieniali się, a z każdym przejściem moje odczucia były inne. Byłam zbyt pochłonięta ssaniem i doznawaniem rozkoszy w cipce. Dochodziło do mnie tylko czasem małe sprzeczki. Każdy chciał zasmakować mnie na dole. Jeden drugiego poganiał, a drugi nie chciał mnie tam oddać. Po cichu liczyłam i bardzo pragnęłam, aby któryś z nich wyłamał się i niespodziewanie wepchnął mi całego kutasa w cipkę. Gospodarz po wylizaniu mnie, chwycił najpierw za rękę, a potem za włosy i zrzucił z łóżka na kolana.

    – Jesteś naszą dziwką? – zapytał, zaskakując mnie w pierwszej chwili.

    – Jestem nią – odpowiedziałam bez zastanowienia, a serce zabiło szybciej i zrobiło się mi goręcej.

    – I kim jeszcze jesteś dziwko? – pytał dalej, a mi bardzo podobała się ta rozmowa.

    – Jestem suką do używania. – dodałam patrząc na nich wokół mnie.

    W tym momencie dostałam lekko w twarz dłonią. Pomimo, iż ustaliliśmy zakaz bicia, to podniecającym było teraz poczuć w końcu męską rękę.

    – I kim jeszcze?

    – Jestem waszą szmatą i kurwą do przerżnięcia. – powiedziałam, marząc aby dostać kolejny raz w buzię, ale mocniej.

    Szkoda, że tylko te niestosowne zachcianki, tak łatwo jest spełnić dziewczynie. Oberwałam w drugi policzek otwartą dłonią. Patryk użył trochę więcej siły, ale i tak mniej, niż pragnęłam.

    – Czego chcesz suko? – zapytał mnie tym razem przygłup, wcześniej chwytając mnie za szyję i żuchwę.

    – Chcę być zabawką na wasze kutasy. – powiedziałam, co pierwsze przyszło mi do głowy, a miała ogromną ochotę na ich sterczące pały.

    – I co jeszcze?

    – Chcę być lepka od waszej spermy. – dodałam, pragnąc, aby mnie w końcu przerznęli.

    Patryk chwycił mnie męsko na ramię i rzucił przodem na łóżko. Podniosłam pupę i rozchyliłam nogi szeroko. Spodziewałam się, że zapakuje mi go całego od razu, ale on się droczył. Moja zalana sokami cipka błagała o kutasa. Najpierw obijał się nim o moją dupcię, a potem chyba próbował ściągnąć mi bieliznę, ale nie wiedział, że to strój jednoczęściowy. Normalnie byłabym podirytowana, ale dwie pały wylądowały przede mną do obciągania. Przypomniałam sobie o gospodarzu dopiero, gdy jego kutas zaczął we mnie wchodzić. Pierwszy raz miałam w sobie oba jednocześnie. Nawlekali mnie, a ja byłam w raju. Jego trzy pierwsze ruchy były niepewne, ale soczki zapewniały odpowiedni poślizg w ciasnej cipeczce. Zaczął pakować mnie na ostro, a ja miałam przeogromną rozkosz i satysfakcję jednocześnie obciągając grubą pałę przygłupowi. Nieziemsko. Dobrze, że byłam zakneblowana, bo z pewnością bym głośno jęczała. Strasznie nakręcała mnie myśl, że w każdej chwili jego kutas może nabrzmieć i spuścić mi się w środku. Pragnęłam tego tak bardzo. Trzymał mnie mocno za biodra, a ruchając dociskał, aby wchodził jak najgłębiej. Chłopaki z przodu pomagali sobie, chwytając i dopychając głową moje usta. Szmacili mnie porządnie. Nagle Patryk wyskoczył z mojej cipki, rozepchał się między partnerami, wszedł w moje usta i spuścił się w nich. Ależ byłam zła. Zła i napalona. Jak tylko wyczyściłam go ze spermy, zapytałam z pretensją, czemu nie skończył w cipce. Był zaskoczony pytaniem, ale odpowiedział, że od początku korespondencji zakładał, że w taki sposób się tylko nakręcam i nie brał tego do końca na poważnie.

    Rozzłoszczenie tylko bardziej podkręciło moją irytację. Nie po to tutaj się spotkałam z nimi, aby nie pójść na całość. To prawdopodobnie pierwszy i być może ostatni mój wybryk i chcę być sponiewierana. Poczuć się jak zwykła dupodajka.

    Od dłuższej chwili miałam ochotę poczuć w sobie grubego kutasa Arka. Spojrzałam na niego i kazałam mu zalać moją cipkę. Po jego oczach widziałam, że bardzo mu się to podoba, a ja nie musze go drugi raz prosić. Natychmiast znalazł się za mną. Wkładał powoli, ale miarowo. Czułam, jak przyrodzenie rozpiera moją małą dziurkę. Nie tak szybko wszedł do końca, ale kiedy mu się udało, to czułam go aż w podbrzuszu. Mega przyjemny ból. Ssałam Kubie, ale skupiona byłam na własnym łonie. Przygłup przyspieszył nagle, a jago lędźwie klaskały o mój tyłeczek. Rżnął mnie swoją wielką pałą, a ja ponownie wstępowałam do raju rozkoszy. Pragnęłam, aby doszli jednocześnie. Aby zalali mnie z obu stron. Jeden prosto w głębokie gardło, które robiłam. Roztworzyłam paszczkę oraz krtań i brałam Kubie całego, a ślina ścieka mi po brodzie i na pościel. Arek wyciągnął i dał mocnego klapsa w pupę. Przyjemnie zapiekło. Już chciałam wyjść z pretensją, lecz on mnie ubiegł i kazał położyć się na plecach. Posłusznie i bez marudzenia posłuchałam swego Pana. Strój przeszkadzał mu w wejściu. Chciałam go czym prędzej ściągnąć, ale on złapał u dołu i naderwał jednym ruchem. Następnie koledzy również chwycili za resztę i szarpnięciem rozerwali. Byłam między nimi zupełnie naga i bezbronna. Nie pierdolił się ze mną. Wepchnął go po same jaja, aż jęknęłam. Dla mnie udawanie jest absolutnie niedopuszczalne w seksie, a zaczął posuwać mnie tak ostro, że jęczałam, a piersi falowały jakby podczas sztormu. Miałam oba kutasy przy twarzy, ale nie ssałam ich. Patrzyłam tylko na mojego oprawcę i chciałam, aby w końcu mnie zalał.

    – Jestem twoją kurwą do spuszczania! – nakręcałam, marząc o nadchodzącej chwili.

    Gospodarz uderzył mnie w policzek, a ja czułam ekstazę oraz unoszące się w pokoju feromony i testosteron.

    – Mocniej! Uderz swoją dziwkę mocniej! – wyjęczałam, natychmiast obrywając od Kuby w drugi, a zaraz potem w pierś.

    Przygłup również chwycił mnie pewniej w talii i nieznacznie przyspieszył. Pot spływał po jego torsie. W tej chwili i to również mnie podniecało. Byłam bita i rżnięta. Czułam się dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam – jak rasowa suka do używania. Jebał mnie jeszcze chwili, po czym powiedział, że zaraz się spuści. Czułam jak nabrzmiewa jeszcze bardziej. Wepchnął go do końca i strzelił, a ja jęknęłam. Nie był to orgazm, ale spełnienie swojej fantazji i nie mogłam tego powstrzymać. Mega.

    Arek robił miny dość długo. Zakładam, że wytrysk był obfity. Nie wyszedł ze mnie, lecz ładował mnie dalej, choć mniej energicznie. Ubijał w mojej cipce śmietanę, aż całkiem mu nie oklapł. Wyjął go całego w spermie. Od żołędzia aż po nasadę, a ja miałam ochotę na nią. Z cipki wyciekało, a on rozsiał się niczym władca na poduszce. Obróciłam się i podsunęłam do niego. Krótką chwilę podziwiałam widok, poczym chwyciłam delikatnie i zaczęłam oblizywać jak lody. W moich oczach był teraz bohaterem. Kuba wykorzystał okazję i wsadził swojego kutasa w śmietankę działając ochoczo. Gdy dość dokładnie wyczyściłam kutasa ze spermy, próbowałam wziąć całego oklapniętego do ust, lecz nie dałam rady. Niemniej czułam przyjemność obciągając w takim stanie grubego i dużego. Już nie miałam takiego ognia w sobie jak przed spuszczeniem, lecz nadal chciałam być brana. Powiedziałam Kubie, aby ospermionego wsadził mi do dupeczki. Nie grymasił, lecz gdy tylko wyjął, ja obróciłam się na chwilę, aby choć przez parę sekund possać mu i poczuć ten wcześniej pozostawiony u mnie cudowny smak. Gdy odwróciłam się ponownie, przy przygłupie siedział juz Patryk z nadal zwiędniętym kutasem. Nie mogłam odmówić poratowania kolegi w potrzebie.. Kuba załadował mnie jeszcze chwilę w cipkę, poczym próbował wsadzić analnie. Była ciasna, bo od bardzo dawna nie używana. Starał się byś delikatny i nie wciskać na siłę, ale ja mu pomagałam stawiając opór, aby szybciej wbił się we mnie. Jak się udało było bosko. Przygłup wyszedł na chwilę i wrócił ze skrętem. Stanął przy oknie, odpalił i podziwiał sytuację. Gdy skończył, zapytał czy chcę być brana przez trzech jednocześnie. Oczywiście, że marzyłam o tym, ale przez wygórowane emocje, zapomniałam, że taka pozycja istnieje.

    Wszedł pode mnie i próbował swoją oklapniętą kuśką wtargnąć do cipki. Udało mu się w końcu, ale było to zaledwie namiastka przyjemności. Niby był w środku, ale nie posuwał mnie, a w dodatku dawało mu z ust ziołem. W każdym razie brali mnie we troje. W końcu udało mi się pomyślnie reanimować penis Patryka. Chłopaki się zamienili. Kuba przeszedł na dół w cipkę, gospodarz załadował mnie w pupę, a Arkowi starałam się ssać jeszcze niedysponowanego. Przy dwóch stojących pałach w dziurkach to zupełnie inne odczucia. I to o niebo lepsze. Czułam przyjemny ból, a przy silniejszym pchnięciu pojękiwałam. Niemniej poganiałam ich, aby rżnęli mnie mocniej i szybciej. Po pewnym czasie byli zmęczeni, ale nie przestawali. Co jakiś czas dostawałam klapsa od Patryka. Gdy gruby kutas urósł w końcu w moich ustach, byłam w pełni usatysfakcjonowana. Złapał mnie za włosy i nadał moim ustom swoje tępo. Podobało mi się jak mnie dopychał i przytrzymywał głęboko, aż się zaczynałam dławić. A i tak nie byłam w stanie wziąć całego do gardła. Strasznie dużo śliny produkowałam, która ściekała po jego kutasie i udach. Nie przestawał dopychać mnie – chyba lubił tak traktować swoje suczki.

    Kuba oznajmił, że za chwilę dojdzie. Kazałam mu zalać mnie w pupę. Szybko zamienił się miejscami z Patrykiem. Ładował mnie ze sporym zaangażowaniem. Gdy fiut przygłupa był głęboko w moim gardle, poczułam, że kutas pulsuje w dupce i robi mi się tam przyjemnie gorąco. Jebał mnie jeszcze chwilę, a potem poprosiłam o jego kutasa do ust. Mmm… Gospodarz opadł z sił, ale pała dalej stała mu w mojej cipce. Zaczęłam pracować biodrami, aby mu pomóc. Gdy ponownie dane było mi delektować się spermą, do tyłeczka zaczął dobierać się przygłup. Wystarczyło, aby wsadził jedynie główkę, a mi odebrało dech. Miałam przez chwilę wrażenie, że nie skończy się to dobrze i mnie tam rozerwie. Niemniej chciałam poczuć go w sobie. Wychodził i wchodził z każdym ruchem niewiele głębiej. Czułam przyjemny ból i narastające podniecenie z racji takiego potwora w sobie, aż do chwili, gdy wsadził go o krok za daleko. Wtedy był tylko ból. Zasyczałam, natychmiast błagając, aby dalej nie próbował. Chyba posłuchał, ale zamiast tego zaczął nadawać szybsze tępo. Byłam zakneblowana powoli opadającym kutasem Kubu. Stał jednak jeszcze na tyle, abym dawała radę zmieścić jego część do gardła. Pojękiwałam, bo znowu zaczęło robić się ostro. Arek rżnął mnie w dupsko ile miał sił, a Patryk w cipsko. Co chwila mój jęk był intensywniejszy. Przygłup chyba specjalnie co jakiś czas wpychał jednym ruchem głębiej. Bolało, ale nie chciałam przerywać. Kuba przytrzymywał mnie, gdy usta miałam pełne jego już niedysponowanym przyrodzeniem. Chłopaki nie zamieniali się już dłuższą chwilę. Brali mnie jak opłaconą kurwę. Gospodarz był tak wycięczony, że nawet będąc zaraz nad nim, ledwo dosłyszałam, że zaraz doleje do mnie. Odpuściłam obciąganie i zaczęłam energiczniej pracować biodrami na jego kutasie. Arek wyciągnął rękę i chwycił mnie za ramię. Podciągnął do siebie, aż się wyprostowałam. Byłam teraz na podwójnym rodeo. Docisnął mocno tył głowy do swojej klatki. Wygięłam się. Spojrzałam na niego. W oczach miał rządzę. Nie wiem czy to taka jego natura czy jednak tak wpłynęło na niego palone zioło. Jego lewa ręka wylądowała na mojej piersi. Ścisnął mocno. Nie spodziewałam się tego, ale prawa podążyła w górę i zacisnęła się na moim gardle. Wystraszyłam się i szarpnęłam ciałem. Trzymał mnie mocno. Chyba dostrzegł panikę, bo lekko poluzował zacisk. Sprawiało mu satysfakcję bycie panem swojej własności. Ponownie zacisnął rękę na szyi, a ja przestałam się opierać. Czasem fantazjowałam o brutalnym seksie, ale doświadczenie różni się sporo od rzeczywistości. Czułam przyjemność będąc tak uległą wobec niego, choć zdawałam sobie sprawę, że było to niebezpieczne. Przyjemność zamieniła się szybko w rozkosz, gdy penis Patryka zaczął pulsować i zalewać moją cipkę. Było to wyjątkowe doznanie, gdy ma się równocześnie w tyłeczku takiego grubego penisa. Arek puścił mnie, a ja opadłam na gospodarza dysząc mocniej. Ponownie miałam ubijaną śmietanę w cipce. Zaczynałam już być wykończona, niemniej chciałam tej spermy w ustach. Poprosiłam i dostałam ją. Leżałam jak kłoda na piersiach, nie podnosiłam już tyłeczka, a jedynie miałam rozchylone nogi. Kuba zadowalał się tylko dotykiem mojego ciała, natomiast Arek brał co chciał i penetrował na zmianę raz jedną dziurkę, potem drugą i powrót. Ponownie byłam nawlekana jak perła na naszyjniku. Gdy jednak i Patrykowi opadł, on również zaczął się bardziej przyglądać, jak jebał mnie przygłup raz w cipkę, raz analnie. Pomimo wyczerpanie większości sił, nadal byłam nakręcona, jak zawsze przed orgazmem. On tylko za każdym razem wypompowuje ze mnie resztę energii. Byłam jednak świadoma, że nasza impreza zmierza ku końcowi. Zsunęłam się z łóżka na kolana i zaczęłam obciągać Arkowi ospermionego kutasa. Z cipki powoli wyciekała sperma. Wkładałam tam dwa paluszki i smarowałam nią kutasa. Brałam go jak suka. Chciałam aby nabrzmiał dla mnie raz jeszcze. Gdy zaczęła boleć mnie buzia, chwycił mnie i pomógł ssać, ale już własnym szybszym tempem, sugerując, że już niedługo. Gdy tylko zaczynał nabrzmiewać, rzucił mnie na łóżko. Wypięłam się posłusznie, aby mógł samemu wybrać dziurkę. Wepchnął go jednym ruchem w dupsko i zaczął rżnąć mnie mocno. Ostatnim tchnieniem dopchnął głęboko, aż jęknęłam z bólu. Sperma zalała mój tyłek. Nie posuwał mnie już więcej. Wyciągnął i zwalił się na fotel. Byłam zmęczona, ale nadal gorąca. Usiadłam na poduszkach okrakiem i zaczęłam masturbować się przy nich. Paluszki lądowały głęboko, a wyciągałam je jedynie, aby posmakować resztek spermy. Byłam mistrzynią samogwałtu, doskonale potrafiłam to robić, a widok trojga na widowni potęgował doznanie. Wiedziałam, które miejsca mam wrażliwe i gdzie się dotykać. Mój język nigdy wcześniej nie doznał takiej ilości spermy co dziś. Na samą myśl, mogłabym się oblizywać. Mój pokaz się widocznie podobał, bo chłopaki siedzieli zafascynowani i podziwiali mnie przy pracy. Czułam, że zaczynam doznawać wzmocnionej przyjemności, jak przy najlepszym seksie dziś. Nagle wstał Kuba i podszedł. W ręku trzymał stojącego kutasa. Uklęknął nade mną i zaczął walić sobie przed moimi piersiami. Ten widok podniecił mnie bardziej. Robił to raz przy cycuszkach, aby na chwilę trzepać przy moich rozchylonych ustach i wyciągniętym języczku. Moje spełnienie zbliżało się, gdy Kuba strzelił na moje piersi. Szybko kazałam mu dać mi go. Gdy tylko to zrobił, doznałam intensywnego orgazmu. Penis stłumił nieco pisk nieposkromionej rozkoszy.

    Gdy wyciągnął, byłam całkowicie wypompowana dzisiejszym dniem. Padłam na łoże, aby odsapnąć. Żaden z nich już nie myślał o dalszej penetracji. Widać po nich, że również są wyczerpani fizycznie. Patryk wstał i poszedł do salonu. Podobnie jak pozostali nie przejmowali się własną nagością i zwisającymi członkami. Gładziłam się po cipce, gdy gospodarz wrócił.

    – Trzymaj dziwko. Dobrze się ciebie rżnie. – odparł, rzucając mi pieniące przed twarz.

    Nic nie odpowiedziałam, gdy odchodził, wcześniej głaszcząc mnie po policzku. Byłam wdzięczna za jazdę, którą mi urządzili. Przetrzepali porządnie moje dziurki. Poczułam się wielokrotnie, dokładnie tak jak sobie fantazjowałam i marzyłam. Wstałam. Ledwo. Wzięłam pieniądze i poszłam do salonu. Otworzyłam walizkę i zaczęłam szukać bielizny na zmianę. Gdy tylko ją znalazłam, zostałam nieudolnie trafiona penisem Arka. Odwróciłam się wystraszona, myśląc w tej chwili tylko o otrzymanych pieniądzach. Próbował włożyć we mnie raz jeszcze.

    – Już dość! – odparłam lekko podniesionym głosem.

    Nie posłuchał i zaczął napierać na mnie. Był silniejszy i z łatwością położył mnie na ławie. Zakryłam dłonią swoją cipkę, aby nie mógł włożyć tam penisa. Chwycił mnie za rękę i z łatwością odchylił, mając swobodę wejścia. Nie wiedziałam czy krzyczeć, płakać czy nie robić nic.

    – Konrad do kurwy! Wystarczy już! Daj jej spokój. – powiedział gospodarz, wychodząc z sypialni, najwyraźniej słysząc awanturę.

    – Zapłaciłem za to i mi się należy. – odparł zaskoczony słowami kolegi.

    Wykorzystałam zamieszanie i wyrwałam się, biorąc gotówkę i bieliznę. Szybko z pokoju obok chwyciłam spodnie oraz golf i zniknęłam w łazience czym prędzej, zamykając się dokładnie. Konrad? Najwidoczniej nie chcieli podawać swoich prawdziwych imion. Byłam roztrzęsiona całym zajściem, a serce waliło mi mocno. Nie wiem czy podchodziłoby to pod gwałt, skoro chwilę wcześniej oddawałam się im w całości bez skrępowania. Gdyby nie Patryk, to chyba nie stawiałabym większego oporu, choć nie miałam już ochoty na seks. W pokoju obok słychać było jeszcze wymianę zdań. Przygłup miała niewielką pretensję o powstrzymanie go, natomiast pozostali starali się go uspokoić. Stałam i słuchałam, nie mogąc pozbierać się po incydencie. Za chwilę już tematy zeszły na luźniejsze. Dłonie mi się trzęsły, próbując włożyć taką gotówkę do kieszeni spodni. Gdybym je chciała liczyć, jak poprzednio nie dałabym rady.

    – Wiecie co? Nie była warta tych pieniędzy. Trzy, cztery stówki maks! – padły obok słowa przygłupa do kolegów, gdy wchodziłam pod prysznic.

    Natychmiast zrobiło mi się smutno, bo zabolało mnie. I to bardzo. Oddałam im moje młode, atrakcyjne ciało. Pozwoliłam na wszystko. Mogli zaspokoić swe rządze i upokorzyć mnie na każdy możliwy sposób. Żadna dziwka nie dałaby im tego co ja. I to wszystko po to, abym na końcu dowiedziała się, że nie byłam tego warta? Niech spierdalają. Nie mam ochoty z nimi rozmawiać, choć nie wiem czy pozostali popierają zdanie tego przygłupa. Myjąc się nie mogły wylecieć mi z głowy ostatnie słowa. Utkwiły we mnie gdzieś głęboko. Poczułam się poniżona tym. Gdy dokładnie się spłukałam i ubrałam, wyszłam nie w humorze z łazienki.

    Chłopaki rozmawiali. Dalej byli nadzy. Arek uśmiechał się posępnie, gdy spojrzałam na nich. Gdy weszłam do sypialni, aby sprawdzić czy czegoś nie zostawiłam, poczułam ucisk na karku. Przygłup chwycił mnie i jednym ruchem sprowadził odpowiednio dla siebie niżej. Wsadził mi kutasa do ust i zaczął mnie jednocześnie posuwać i dopychać. Nie mogłam nic zrobić, był zwyczajnie silniejszy. W futrynie pojawił się Patryk z Kubą.

    – Co ty robisz do diabła. Nie wystarczy ci?

    – Odbieram sobie premię. – odparł tylko.

    Chłopaki próbowali przemówić mu do rozsądku, ale widocznie nie mieli ochoty na siłę go powstrzymywać. Łzy napłynęły mi do oczu, a po chwili spłynęły po policzku. Ciągnęłam mu mimowolnie, próbując wyrwać się lub odepchnąć. Nie mogłam nawet krzyknąć. Po chwili pozostali przestali już cokolwiek mówić. Oboje machnęli ręką i zniknęli, zostawiając mnie z nim. Zmuszał mnie do ssania jeszcze przez chwilę, dokazując sobie i wyzywając mnie od najgorszych. Jego kutas nabrzmiał i strzelił mi do ust. Dopiero wtedy puścił mnie. Nie chciałam w takiej pozycji wypluć, bo miałam czyste ubranie. Czym prędzej wybiegłam do salonu. Chwyciłam swoją walizkę i w pośpiechu opuściłam apartament. Gdy tylko zbiegłam schodami na niższe piętro, oparłam się o ścianę. Pierwsze co, to chwyciłam za kieszeń spodni. Wyczułam w nich zwiniętą gotówkę. Dopiero teraz przypomniałam sobie, że mam pełne usta spermy. Zmusiłam się i przełknęłam całość.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Laura