Category: Uncategorized

  • W internacie 2

    W internacie 2.

    Było jeszcze wcześnie. Ubrał się pocałował jej brzuszek i zabierając flaszki wyszedł przez okno. Madzia chwilę pocierała palcami swoją lekko bolącą cipkę ale w sumie to była bardzo szczęśliwa. Nawet nie zauważyła kiedy zasnęła.

    Ponownie obudziła się koło południa. Natychmiast przypomniała sobie przeżycia nocne i rączka samowładnie powędrowała w rozłożone krocze. Przejechała po cipce i zaraz wróciły wspomnienia jak ten chłopak ostro w niej grasował swoim siusiolem. Rozłożyła szerzej nogi i poczuła jak jej piśka robi się mokra i śliska. Zamknęła oczy i wsunęła palec głęboko. Ścianki jej dziewczęcej pochwy rozstępowały się posłusznie i po chwili do środkowego dołożyła drugi palec. Jej wyobraźnia zaczęła działać natychmiast i zaczęła wsuwać i wyciągać palce, wyobrażając sobie, że to penis Mariusza. Nie trwało długo a znowu zaczęła odczuwać to dziwne ciepełko w swoim wnętrzu, to falowanie jakby w jej brzuszku fruwało stado motylków i wreszcie ścianki młodziutkiej pochwy zaczęły pulsować i zaciskać na wsuniętych paluszkach. Zaczęła jęczeć cichutko i wreszcie soczki zaczęły z niej wypływać bardzo obficie, spływając po rowku dupki na prześcieradło. Było jej wspaniale, jak wtedy gdy przy trzecim ruchaniu dociskała dupę Mariusza do siebie i traciła niemal całkowicie świadomość. Palce pomału wysunęły się z jej cipki a ona leżała dalej, przeżywając ponownie potężny orgazm.

    Mariusz wszedł schodami i powiedział ładnie „dzień dobry” nauczycielce, która pilnowała parteru.

    – Nie przyjdziesz ani mnie odwiedzić – powiedziała na jego widok.

    – Oj dużo nauki i zagoniony jestem – skłamał, bo chociaż już kilka razy ją wyruchał, to nie była w jego guście i nie miał na więcej ochoty.

    – A może dzisiaj. Zaraz kończę i pójdziemy do któregoś pokoiku – upierała się.

    Mocno się przestraszył. Przecież ma mocno zaczerwienionego kutasa od ruchania Madzi i mogłoby to być podejrzane.

    – Dzisiaj nie. Obiecałem chłopakom z pokoju, że przyniosę colę i właśnie wracam ze sklepu – znowu skłamał.

    – No dobrze. Ale pamiętaj o mnie i o mojej… – westchnęła i zaczęła się pakować do domu.

    Wiedział, że teraz będzie stary nauczyciel, który w dalszej części kantorka ogląda przeważnie telewizję. Mariusz miał przecież plany, że przemyci Madzię wieczorem do góry i podzieli się zdobyczą z dwoma kolegami, którzy też nie wyjechali do domu. Byli to Tomek i Wojtek. Myślał też, ze może Madzia namówi jakieś koleżanki a przecież wszyscy trzej uwielbiali zabawiać się z małolatkami.

    W pokoju kumple jeszcze spali dlatego i on się położył i wyczerpany nocnym ruchaniem natychmiast zasnął. Obudził się koło drugiej. Kumple znaleźli spirytus i jeną flaszkę rozrobili. Szybko naleli mu szklaneczkę blisko 50% wódki. Wypił duszkiem i poczuł ciepło w środku a w głowie ostry szmerek. Opowiedział chłopakom nocną przygodę. Patrzyli na niego z podziwem i zazdrością. Sami przecież też lubili walić małolatki a tak rzadko im się to udawało.

    Dochodziła czwarta. Mariusz wypił znowu setkę wódki i powiedział:

    – Jak chcecie to spróbuję namówić Madzię i przyjdzie tu do nas.

    – Zasuwaj natychmiast – zareagowali koledzy.

    Ubrał się i po chwili zastukał do okna Madzi pokoju.

    Lekko je uchyliła.

    – Jak się czujesz? – spytał gdy wyjrzała.

    – Wspaniale. Jeszcze nigdy tak nie miałam – odpowiedziała z uśmiechem.

    – A jak tam pizdeczka. Boli? – kontynuował.

    – Tylko troszkę i chciałaby znowu – dziewczynka nie zdawała sobie sprawy, że właśnie to chciał usłyszeć.

    – Madziu kochanie. A nie masz tam jakiejś koleżanki, która też by chciała zostać kobietą? – spytał.

    – A bo co? Ja już niedobra? – dziewczynka zrobiła nadąsaną minkę.

    – Jesteś wspaniała. Ale ja mam jeszcze dwóch kolegów i moglibyśmy zrobić wspólną imprezkę – zaproponował.

    – O. Jak tak to poszukam – szybko podłapała o co chodzi – Poczekaj z pół godzinki.

    – Dobra. To czekam. Jak się nie uda to zaprosimy dwie starsze z piętra od nas niżej – jeszcze ją podpuścił.

    Obszedł dookoła internat i budynek całego zespołu szkół i po około 20 minutach znalazł się znowu pod oknem Madzi, która już czekała na niego.

    – Są Wiki i Ola chętne na imprezę – powiedziała po cichu – Tylko jak przejdziemy przez portiernię?

    – To ja idę zagadać nauczyciela a wy prosto na samą górę. Jest pan Mirek to się uda – powiedział i po chwili był już przy schodach.

    Pilnował tylko żeby pilnujący nie wyszedł do okienka ale ten oglądał jakiś mecz. Słyszał tylko cichutkie tupanie drobnych stóp dziewczynek i zaraz też poszedł za nimi. Dogonił je i natychmiast poznał zgrabniutkie, ślicznie opalone uda Madzi, między którymi znalazł tej nocy taką cudowną gościnę. Dwie pozostałe dziewczynki miały dużo jaśniejszą karnację. Jedna z nich była wzrostu Madzi ale znacznie grubsza a druga też szczupła ale za to wyższa. Za to obydwie były blondynkami, z włosami sięgającymi niemal do pupy. Tak znaleźli się na ostatnim piętrze i poprowadził je prosto do swojego pokoju.

    – No chłopacy szykujcie jakąś muzykę. Zaraz zaczynają się tańce – wszedł rozradowany i patrzył na zaskoczone miny Tomka i Wojtka, którzy pod jego nieobecność przygotowali następną flaszkę spirytu.

    – Czy wy też trochę alkoholu? – spytał Tomek.

    – My nie wiemy. My nigdy nie piłyśmy- odezwała się ta tęższa blondynka.

    – No chociaż na brudzia – Tomek dosiadł się do niej z dwoma szklaneczkami drinków z pepsi colą.

    To samo zrobił Wojtek siadając obok wysokiej dziewczynki. Madzia widząc co się dzieje przysiadła się do Mariusza, który tez podał jej colę wzmocnioną wódką.

    Mariusz znalazł jakąś stację z muzyką. Ucieszył się, bo leciały same przytulańce i po chwili kołysał się z Madzią mocno wtuloną w niego. Kątem oka widział jak Tomek pije brudzia z Olą i mocno skwaszoną minę dziewczynki a Wojtek z Wiktorią, której też mocny drink nie posmakował a oczy prawie wyszły jej na wierzch. Po chwili i pozostałe dwie pary kołysały się w takt „Tangerine” i „Stairway to Heaven” Zepelingów bardzo mocno przytulone do siebie, bo tak się wtedy tańczyło. Utwory się skończył i usiedli, z tym że każda para na oddzielnym tapczaniku. Madzia dopiła swojego drinka a dziewczynki poszły za jej przykładem.

    – Może zagramy w butelkę – zaproponował Mariusz.

    – A na czym to polega? – spytała najodważniejsza Madzia.

    – No więc każdy po kolei kręci butelką i na kogo wypadnie szyjka musi dać fanta, np. jakiś ciuszek – Mariusz szybko wyjaśnił dziewczynom zasady.

    – A jak wypadnie na siebie? – dopytywała małolatka.

    – To odzyskuje fanta – Mariusz spojrzał wymownie na kolegów.

    – A jak już ta osoba nie będzie miała ciuszków? – brnęła dalej czarnulka.

    – To musi wykonać rozkaz.

    – To dobra. Ja się zgadzam a wy dziewczyny – spojrzała na koleżanki a one może nie do końca zdecydowane, skinęły główkami.

    Mariusz wyciągnął pustą butelkę po spirytusie i jako pomysłodawca kręcił pierwszy. Wypadło na Tomka i dwudziestolatek zdjął buty. Następna kręciła Madzia i padło na Mariusza i on też pozbył się butów. Potem Ola i Madzia zdjęły sukieneczki. Po pół godzinie dziewczynki, Tomek i Mariusz były już tylko w majtkach i tylko Wojtek miał jeszcze koszulkę. Gołe ciałka dziewczynek, którym bardzo spodobała się zabawa, spowodowały, ze slipki chłopaków były mocno wypchane i to ku górze. Znowu Mariusz zakręcił i Madzia straciła majteczki. Nawet się nie wstydziła jak Ola i Wiki, tylko zdjęła je energicznie. Następny był bez niczego Tomek. Nie miał on takiego dorodnego kutasa jak Mariusz ale był w granicach przeciętnych 16 cm. Potem goło stał się Mariusz i blondynki aż zasłoniły dłonią usta żeby stłumić okrzyk.

    – O jago. Ale wielki siusiol – szepnęła tylko Ola.

    Po chwili wszyscy byli goli ale przedtem Madzia musiała zatańczyć na stole na rozkaz Wojtka. Teraz wypadło na Olę i ta musiała dopić swojego drinka a gdy to zrobiła z kwaśną miną to Tomek zaraz nalał jej drugiego. Potem swojego dopiła Wiki i jej poszło to łatwiej. Zaraz potem dziewczynki stały się znacznie bardziej odważne i chętne do zabawy. Mariusz dostał rozkaz żeby pocałował się z języczkiem z Madzią, co obydwoje przetrenowali w nocy i teraz wykonali z dużą chęcią i wprawą. Potem i pozostałe pary miały ten rozkaz i chociaż dziewczynki nigdy się nie całowały jeszcze to Tomek i Wojtek szybko je nauczyli. Potem Madzia robiła Mariuszowi loda a jej koleżanki patrzyły na to z ogromnym zdziwieniem, by po chwili lizać i połykać penisy Tomka i Wojtka. Zaraz potem przyszła kolej na minetki i cipki dziewczynek świeciły się od soczków i śliny a one same pod wpływem drinków i podniecenia same rozkładały szeroko nóżki i zupełnie nie protestowały. Jako pierwsza przyjęcia w siebie kutasa Mariusza dostała Madzia i po chwili 22-latek ostro rżnął czarnulkę. Zaraz potem i pozostali panowie, tylko znacznie wolniej i ostrożniej wpychali swoje kutasy w dziewczęce cipki Oli i Wiktorii. Całe szczęście mieli kilkanaście prezerwatyw, to mogli wchodzić bezpiecznie. Dziewczynki jęczały trochę, że je boli ale w miarę jak chłopacy je posuwali były coraz bardziej zadowolone. Madzia miała wysoko nogi w literę V a Mariusz niemal całkiem wychodził z jej pisi, by znowu zaatakować potężnie aż jego uda klaskały o jędrną dupkę dziewczynki. Madzia szczytowała już chyba drugi raz i wtedy znowu zmienili pozycję na pieska. Dziewczyny pod Tomkiem i Wojtkiem jęczały głośno. Pierwszy spuścił się Tomek i po minucie Wojtek. Dziewczynki tylko się dziwiły, ze ich kutasy w gumkach są okrwawione i że tak zrobiły się mniejsze i miękkie.

    – To krew z waszych błonek a niedługo nasze chuje znów urosną – wyjaśnił Wojtek i wrzucił do kosza wypełnioną spermą prezerwatywę.

    – To my już jesteśmy kobietami jak Madzia? – spytała szeptem Ola.

    – Tak, kochanie. Następny raz już nie będzie nawet bolało – Tomek pocałował dziewczynkę w usta.

    Patrzyli chwilę jak Mariusz kończy walenie małej Madzi i jak dziewczynka przeżywa następny swój orgazm. Wreszcie i on wystrzelił następną porcję spermy w jej cipkę.

    Tomek nalał panom wódki a dziewczynkom drinka. Po cichu parami poszli pod prysznic. Gdy wracali siadali nago dookoła stołu. Wojtek znalazł wolną muzykę i teraz on tańczył z wtuloną w niego Madzią, Tomek z wysoką Wiki a Mariusz z pulchną Olą. Rącze kutasy panów odpoczęły, zaczęły rosnąć, twardnieć i dźwigać się do góry. Po chwili tańczące pary znów znalazły się na tapczanikach a sztywne pały panów ponownie znalazły się w cipkach małolatek. Tym razem wszystkie trzy dziewczynki doznały orgazmów i po ostrych rżnięciach leżały wtulone w partnerów. Tej nocy jeszcze kilka razy zmieniali się i odwiedzali wszystkie dziurki nastolatek. Nad ranem Mariusz odprowadził dziewczyny na parter i przeprowadził przez portiernię. Były szczęśliwe, że stały się kobietami i umawiały, że chętnie znów wejdą na ostatnie piętro.

    Koniec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Rodzinne perypetie cz. 3

    Kiedy się obudziłem, westchnąłem tylko przeciągle. Promienie słońca nieśmiało zaglądały przez okno do pokoju, który wciąż spowity był w półmroku. Perfekcyjnej ciszy nie mącił nawet najmniejszy szmer. W tyle głowy kołatała mi się mętna myśl związana z ostatnim wieczorem. Miałem przeświadczenie, że uczestniczyłem wtedy w naprawdę niezwykłych wydarzeniach. Obróciłem się i zobaczyłem Chloe, śpiącą głębokim snem z wiecznie niegrzecznym uśmieszkiem na swoich ustach. Leżała odkryta, całkowicie naga, tuż obok mnie. Na jej udach widoczna była zaschnięta sperma, którą wczoraj wpompowałem do jej pochwy. Bliskość jej młodego, nagiego ciałka sprawiła, że wspomnienia stanęły przed moimi oczami w ułamku sekundy. Z ekscytacją przywoływałem je w swojej pamięci. Wczorajsza gra w butelkę była bezsprzecznie wyjątkowa, jednak jej nastrój od początku wskazywał, w jakim kierunku musi się potoczyć. Wciąż nie do końca do mnie docierało, że ostatniego wieczoru przestałem być prawiczkiem i bezpowrotnie wkroczyłem na ścieżkę seksu. Dodatkowo rozpalała mnie myśl, że gierka ta była prawdopodobnie jedynie przedsmakiem tego, co nadejdzie. Pierwsza noc w tym domu przeszła moje najśmielsze oczekiwania i fantazje, a wyjazd dopiero się przecież rozpoczynał. Coś, co normalnie było tylko głupią mrzonką, w tym domostwie stawało się całkowicie realne i możliwe do spełnienia. Na razie było to jednak tylko snucie pewnych domysłów, które czas miał zweryfikować. W tej chwili radowałem się faktem, że w jednym łóżku śpi ze mną tak atrakcyjna i apetyczna dziewczyna. Bliskość jej ciała sprawiała, że pierwszy raz od dawna czułem się naprawdę szczęśliwy. Nie udało mi się co prawda doprowadzić do wspólnych igraszek z siostrą, ale w zamian dostałem w swoje ręce naprawdę seksowną i napaloną mulatkę. Nasz pobyt tutaj dopiero się rozpoczynał, mogłem więc spokojnie liczyć na rozwinięcie sytuacji z Laurą.

    Spojrzałem jeszcze raz na moją rówieśniczkę i uśmiechnąłem się mimowolnie. Wyglądała tak niewinnie ze swoją gładką twarzą i rozpuszczonymi włosami, skąpana we śnie. Z największą przyjemnością złożyłem na jej ustach namiętny pocałunek i już po chwili poczułem język wsuwający mi się do gardła. Miałem nadzieję, że sprawiłem tym pocałunkiem przyjemność kuzynce i miałem prawo śmiało tak przypuszczać, ponieważ odwzajemniała go z prawdziwym entuzjazmem. Wspólne wirowanie naszych języków doprowadzało mnie do szaleństwa, a mój penis powoli podnosił się, niczym wygłodniały wąż, zamierzający utopić swoje pragnienie w nastoletniej cipce. Moje podniecenie stopniowo rosło, a ja pod wpływem impulsu przejechałem językiem po jej górnej szczęce. Kuzynka wydała się z siebie krótki, zduszony jęk i mocniej się do mnie przyssała. Napawałem się jej delikatną, spoconą po wczorajszej nocy, skórą. Chloe wyraźnie czerpała z tego pocałunku satysfakcję i nie chciała go przerywać, ale nie zamierzała zbyt długo również trwać w jednej czynności. Objęła dłonią mojego wacka i łagodnie przesuwała nią w górę i w dół, powodując u mnie przyjemne skurcze. Wreszcie oderwała swoje usta od moich.

    – Coś czuję, że polubię takie pobudki – powiedziała, uśmiechając się promiennie. – Co powiesz na porannego lodzika?

    – Nie będę miał nic przeciwko – odparłem. – Wręcz przeciwnie.

    – W takim razie ułóż się wygodnie.

    Oparłem się więc o zagłówek łóżka, a Chloe powolnym, kocim krokiem zbliżyła się do mojej armaty i łakomie oblizała swoje czerwone wargi. Najpierw, objąwszy trzon dłonią, przejechała językiem po całej długości penisa, wywołując u mnie niekontrolowany skurcz. Ona zaś splunęła i starannie rozprowadziła ślinę po moim drągu. Sądziłem, że zdążyłem ją już chociaż trochę poznać, ale dałem się mile zaskoczyć. Kiedy połknęła mojego kutasa po samą nasadę, aż jęknąłem z zachwytu. Chloe uśmiechnęła się z cichą satysfakcją.

    – I co, podoba ci się taka forma wdzięczności?

    Skinąłem głową, nie będąc w stanie sklecić złożonego zdania. Kuzynka potraktowała to jako zachętę i ochoczo przystąpiła do obróbki mojego drąga. Połykała go do samego końca, a mnie za każdym razem przechodził błogi dreszcz. Chloe, chciała zapewne udowodnić swoją kompetentność w kategorii robienia lodu, gdyż robiła mi loda z niewiarygodną jak na 15-katkę pasją. W pewnym momencie do warg dołączył również język, drażniąc mojego fiuta, który już wręcz płonął z podniecenia.

    Powoli traciłem kontakt z rzeczywistością, zatracając się w spowijającej mój umysł rozkoszy. Jej delikatne wargi oplatające mojego kutasa i języczek tak cudnie go łechtający. Moje jęki stawały się coraz głośniejsze. Naraz jednak czyjeś ręce zaplotły się od tyłu na mojej szyi i poczułem czyjeś miękkie wargi muskające mnie po karku.

    – Jak ci mija poranek, braciszku? – spytała mnie Laura. Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Zaskoczyła mnie nagła śmiałość mojej siostry. Zbliżyła się tak do mnie po raz pierwszy od czasu, gdy przyłapałem ją na masturbacji w środku nocy. Od tamtego momentu dystansowała się ode mnie, a ja nie mogłem do końca zrozumieć, dlaczego. Wytworzyła się między nami swego rodzaju niewidzialna bariera, która, w co mocno wierzyłem, mogła nieco osłabnąć ostatniego wieczoru. Tym bardziej ucieszyłem się, że moja siostrzyczka w dalszym ciągu przejawia chęć do zabawy. Śmiałem też sądzić, iż zareagowałem tak entuzjastycznie, w podświadomości zdając sobie sprawę, że będę mógł dać upust podnieceniu w kolejnej rozgrzanej cipce. W czasie gdy moja własna kuzynka obrabiała mi łaskę, z tyłu zaś zasaczała się już na mnie siostra – obydwie całkowicie nagie. Rozejrzałem się, próbując wypatrzeć Liama. Kuzyn wciąż spał spokojnie, zupełnie nieświadomy wydarzeń, które działy się tuż obok niego. Zapewne żałowałby, że omija go taki przyjemny poranek, ale na moje szczęście obie dziewczyny były teraz do mojej dyspozycji. Zamierzałem oczywiście udowodnić, iż jestem w stanie sprostać ich wymaganiom i zaspokoić ich niedopieszczone cipki. W tej chwili jednak moje główne narzędzie działania znajdowało się w ustach czekoladowoskórej mulatki. Miałem wrażenie, jakby mózg mi się roztapiał. Ledwo docierały do mnie bodźce zewnętrzne. Mój kutas pulsował coraz mocniej.

    – Chloe, ja już prawie… – nie dokończyłem, bowiem w tej samej chwili poczułem nagły przypływ rozkoszy. Oparłem głowę na ramieniu Laury i wystrzeliłem wprost do ust Chloe. Głośno jęcząc, dawałem ujście swojemu podnieceniu, a kuzynka cierpliwie przyjmowała mój nektar. Po chwili odsunęła jednak usta, przepełnione już po brzegi, a na moje łono jeszcze przez jakiś czas spływała sperma. Zakręciło mi się w głowie; nie upadłem tylko dlatego, że Laura mnie podtrzymała. Poczułem jej nagie ciało przywierające do mojego. Jeszcze przez krótki czas oddawałem się wypływającej z podbrzusza rozkoszy.

    W końcu orgazm minął, a ja powoli odzyskiwałem trzeźwość umysłu. Po minucie byłem już nawet zdolny samodzielnie utrzymać się na nogach. Nie sądziłem, że mistrzostwa laska w wykonaniu kuzynki tak mnie zamroczy. Dodatkowo czułem się tak zmęczony, jakbym w ostatnim czasie brał udział w rozdziewiczaniu stu chrześcijańskich cnotek na gladiatorskiej arenie. Z przykrością skontastowałem, że dwa wytryski przedzielone snem pozbawiły mnie większości energii. “Na przyszłość trzeba będzie rozsądniej rozkładać siły” – stwierdziłem w duchu.

    – Byłaś boska – powiedziałem do Chloe, która patrzyła na mnie, jakby oczekując mojej oceny. Nie zamierzałem jej rozczarować i, jak sądziłem, ten krótki komentarz wyraźnie ją usatysfakcjonował. Nie odpowiedziała, gdyż usta w dalszym ciągu miała pewne mojej spermy. Zgrabnie podniosła się z podłogi i zbliżyła swoją twarz do mojej. Nim zdążyłem zaprotestować, wpiła się we mnie wargami i poczułem, jak przekazuje mi moje nasienie. Wbrew odruchowemu obrzydzeniu myśl, że kuzynka języczkiem przekazuje mi moje własne nasienie, niesamowicie mnie podnieciła. Choć bardzo powoli przyswajałem kolejne osobliwości domostwa, w tamtym momencie dałem ponieść się perwersyjnemu uczuciu, które tak mile rozgrzewało mojego kutasa. Nasz pocałunek, jak zawsze, byłem bardzo namiętny, a między naszym wirującymi językami nieustannie przemieszczała się moja sperma. Dławiłem w sobie odruch połykania, aż po dłuższym czasie oderwałem się od słodkich ust kuzynki. Nic nie mówiąc, podszedłem do niczego niepodejrzewającej Laury i z rozkoszą wpiłem się w jej usta. Laura, która także coraz częściej dawała ponieść się dewiacyjnej euforii, wyszła mojemu językowi na spotkanie swoim i wkrótce potem przekazałem siostrze sprawiedliwą działkę mojego nasienia. Trwaliśmy tak niesamowicie długo, zwarci w lubieżnym pocałunku i nie zamierzaliśmy go przerywać. Nie chcąc jednak stać bezczynnie, zjechałem dłonią do jej idealnie wygolonego łona i wepchnąłem do środka jeden palec. Nasz pocałunek stłumił jęk siostry, a ja w odpowiedzi dołączyłem drugi palec. Laura szybko robiła się mokra, co niezmiernie mnie cieszyło w kontekście przyszłych igraszek. Ruchy mojej dłoni stawały się coraz szybsze, nagle jednak moja siostrzyczka odsunęła swoje szkarłatne usta.

    – Nie tak szybko, braciszku. Nie zamierzam dojść zbyt wcześnie.

    Choć przerwanie pocałunku nie napawało mnie radością, w duchu musiałem się z nią zgodzić – nie warto było zbyt szybko kończysz zabawy.

    Chwilowo skupiłem więc uwagę na Chloe, która ewidentnie nie zamierzała siedzieć bezczynnie, jak brat wymienia z siostrą własne nasienie. W międzyczasie postanowiła włączyć do zabawy ostatniego niepełnoletniego domownika. Liam wciąż jeszcze drzemał spokojnie, kiedy moja kuzynka, obróciwszy go na plecy, rozkraczyła nogi nad jego postawionym do pionu masztem. “Kuzyn musiał mieć tej nocy bardzo ciekawe fantazje senne” – pomyślałem, usmiechając się skrycie. Kuzynce oszczędziło to z kolei tylko roboty. Jednym zwinnym ruchu nadziała się na pal mokrą, spragnioną wypełnienia piczką. Z jej ust wydobył się przeciągły jęk rozkoszy, spowodowany zapewne niezwykłą długością czarnego kutasa. “Kiedy ja w ciebie wejdę swoim grubym konarem, to rozepcham cię do granic możliwości” – ponownie zaśmiałem się w duchu. Po jakimś czasie jednak widok Chloe ujeżdżającej swojego brat, choć nadal pasjonujący, stał się dość monotonny, przeniosłem więc wzrok na Laurę, spodziewając się ujrzeć kolejny ciekawy obraz. Laura tedy leżała na ziemi z szeroko rozwartymi, zgrabnymi nóżkami, leniwie masując swoją nabrzmiałą piczkę. Nawiązawszy ze mną kontakt wzrokowy, wymruczała kusząco.

    – Ja już wiem, jak smakujesz. Może zechcesz mnie skosztować, braciszku?

    Wyszczerzyłem żeby w uśmiechu.

    – Z największą ochotą, siostrzyczko.

    Spojrzała na mnie zalotnie.

    – Siostrzyczko, tak? Nie zapominaj, że jestem od ciebie starsza – pouczyła mnie, choć doskonale wiedziałem, że prowadzić ze mną pewnego rodzaju grę słowną; sprawiała, że mój kutas wrzał i momentalnie budził się do życia. W tym momencie natomiast pozostawał w stanie półwzwodu, co skłaniało mnie raczej do pracy ustami. Klęknąłem więc i zbliżyłem twarz do siostrzanego skarbu. Na jej udach dostrzec można było bez trudu zaschniętą spermę Liama, która ostatniego wieczoru zapewne wyciekała zapewne wypływała jakiś czas z pochwy.

    – Cóż to za apetyczna brzoskwinka kryje się między tymi zgrabnymi nóżkami. Na codzień musi być jej strasznie ciasno. Ciekawe, czy będzie równie słodka, na jaką wygląda.

    Z siostrzanej cipki wypłynął potok soków, a Laura, zamykając oczy, szepnęła tylko:

    – Błagam, skosztuj mojego owocu.

    – Podobno zakazany owoc smakuje najlepiej.

    Nie chcąc przedłużać, wolno zatopiłem w ociekającej sokami piczce. Ssąc ją zapamiętale, jednocześnie grasowałem po grotce językiem, starając się jak najbardziej zintensyfikować doznania. Wyraźnie wyczuwałem smak nasienia własnego kuzyna, jednak, ku mojemu częściowemu zdumieniu, fakt ten nie wywoływał u mnie obrzydzenia bądź mdłości. Myśl, iż własnymi ustami sprzątam po kutasie Liama, w pewien zagadkowy i perwersyjny sposób jarał mnie. “Czy to miała na myśli nasza matka?” – przemknęło mi przez głowę. – “Czy właśnie przed tym próbowała nas ostrzec?” Myśl ta zaraz została jednak zagłuszona przez fale podniecenia, które jedna po drugiej zalewały mój umysł. Starałem się na wszelki możliwy sposób dogodzić Laurze, poświęcałem się tedy zadaniu z największym oddaniem. Moja siostrzyczka nieprzerwanie mruczała z rozkoszy, co mile mnie łechtało, ale jednocześnie wchodziło na ambicję. “Przy mnie będziesz krzyczała z rozkoszy” – obiecałem sobie w duchu. Było to jednak do wykonania, posługując się w tym celu wyłącznie ustami i językiem. Wtedy do głowy wpadł mi kolejny niekonwencjonalny pomysł. Pozwoliłem sobie na niegrzeczny uśmiech i na chwilę odsunąłem usta.

    Laura z początku była zapewne zawiedziona, jednak musiała sobie skojarzyć to z wydarzeniami ostatniej nocy, gdyż prędko obróciła się na brzuch, wypinając w moją stronę jędrne pośladki. Z nieukrywanym zachwytem przystawiłem twarz do jej różowego, dziewiczego oczka. Ostrożnie naparłem na niego wskazującej palcem, napotkałem jednak stanowczy opór.

    – Musisz się trochę rozluźnić siostrzyczko, jeśli mam skosztować też twojego kakałka.

    Laurze musiało widocznie zależeć, gdyż po chwili ścianki odbytu rzeczywiście nieco się rozwarły. Naparłem więc ponownie; moja siostrzyczka syknęła. Chwilę rozpychałem cnotliwy anusik, jednak nie przynosiło to spodziewanych rezultatów. Zjechałem więc nieco niżej i odnalazłem jej łechtaczkę – słodką, nabrzmiałą perełkę. Chwyciwszy ją między dwa palce, pocierałem coraz szybciej, obserwując jednocześnie, jak Laura zaczyna głośno dyszeć. Ścianki jej odbytu rozluźniły się mimowolnie. Na to też czekałem. Przystawiłem usta do jej dupki i wsunąłem wirujący język do anusu. Odpowiedział mi ekstatyczny pisk, przystąpiłem więc do roboty. W czasie gdy jęzor drapieżnie grasował w ciasnym odbyciku Laury, palce coraz intensywniej pocierały łechtaczkę. Na finał nie trzeba było długo czekać. W pewnym momencie poczułem, jak ścianki jej anusu silnie zaciskają się na moim języku, mało go nie miażdżąc, a Laura zawyła przeciągle. Musiał to być jej jeden z silniejszych orgazmów, bowiem dygotała w ekstazie przez jakieś pół minuty, a następnie osunęła się na podłogę. W tej samej chwili docierać zaczęły do mnie jęki mojej kuzynki. Obróciłem nieco głowę i zobaczyłem Liama, z grymasem ekstazy na twarzy pompującego nasienie wprost do pochwy swojej siostry, która wciąż z lubością skakała na drągu brata, aż w końcu ona także zastygła, przeżywając potężny orgazm. Ten widok sprawił, że moja erekcja powróciła z pełną mocą. Nie wahając się ani chwili dłużej, uniosłem wyżej biodra siostry, po czym stanowczo naparłem na jej pochwę. Laura, która dopiero zaczynała trzeźwieć po potężnym orgazmie, zorientowała się jednak, co się święci. Prędko zerwała się z podłogi i popatrzyła się na mnie z przerażeniem.

    – Co ty robisz?! – wykrzyczała z oburzeniem. Jeszcze parę dni temu zapewne zrobiłoby mi się wstyd, teraz jednak gniew wziął nad nim górę.

    – Co ja robię?! Próbuję się dobrać do własnej siostry, nie widać? – nie zamierzałem owijać w bawełnę. Kątem oka spostrzegłem, że nasze kuzynostwo przygląda się naszej kłótni z wyraźnym zainteresowaniem.

    – A udzieliłam ci pozwolenie, żebyś wpychał we mnie swojego drąga? – spytała z płonącymi policzkami. W innych okolicznościach taka wymiana zdań wydałaby mi się groteskowa i wręcz zabawna, teraz jednak czułem jednocześnie wstyd i wściekłość. Z oczywistych względów nie mogłem wprost odpowiedzieć na pytanie Laury, gdyż nie zdążyła jeszcze zaprosić mojego kutasa do swojego wnętrza.

    – Więc to tak się sprawy mają tak? – przystąpiłem do kontrataku. Nie wiedziałem czemu, ale do oczu napłynęły mi łzy. Z wściekłym grymasem na twarzy wyszedłem z pokoju.

    Wszystko we mnie buzowało. Było mi oczywiście trochę wstyd, po części byłem też zły na Laurę, jednak najbardziej bolała mnie jej reakcja. W duchu liczyłem, że po ostatnich wydarzeń stanie się bardziej otwarta, w przenośni i dosłownie, mocno się jednak przeliczyłem. Nie chciałem tego przed sobą przyznać, ale fakt odrzucenia z jej strony napawał mnie lękiem, że nie pożąda mnie i kocha jedynie jak zwykłego brata, a przez zaczynałem mieć wątpliwości, czy nasza synchroniczna masturbacja i pierwszy pocałunek nie był czystym, nic nie znaczącym przypadkiem. Zmagając się z tymi myślami, zbiegłem po schodach na dół i dosłownie wpadłem na ciocię Amelię wychodzącą właśnie z kuchni. Runęła na podłogę, a ja na nią. Dorodne piersi rozpłaszczyły się na moim torsie, a ja przerażony wbiłem w nią wzrok. Nieco zaskoczyły mnie radosne iskierki w jej oczach.

    – Ja przepraszam ciociu… – zająknąłem się i zdałem sobie sprawę, że tłumaczenie się w takiej sytuacji nie ma zbytniego sensu.

    – Och, Wojtku, nic się przecież nie stało. Widzę, że dzisiaj od samego rana na mnie lecisz – puściła do mnie oczko – Ale jestem mimo wszystko mężatką, więc będziesz musiał powstrzymać swoje zapędy.

    Uśmiechnąłem się, szczęśliwy, że Amelia nie przywiązuje do tej sytuacji zbyt dużej wagi. Z ochotą pomogłem jej wstać, jednocześnie podziwiając jej ciało, skryte pod kusą, zwiewną sukienką. Ciocia zatrzymała na mnie wzrok, wpatrując się w coś z wyraźnym rozbawieniem. Przez chwilę nie mogłem za bardzo zrozumieć, co tak przykuło jej uwagę, podążyłem więc za jej spojrzeniem. Wtedy zdałem sobie sprawę, że stoję całkowicie nagi, a mój kutas i podbrzusze są całe oblepione spermą. Kiedy przyjrzałem się jej sukience, dostrzegłem na niej kilka białych plam i grudek.

    – Nie musisz się wstydzić ani tym bardziej tłumaczyć, Wojtku – powiedziała ciocia spokojnym głosem. – Stajesz się mężczyzną – zrobiła dłuższą pauzę, po czym dodała. – Ciekawe, jak smakujesz.

    Z szeroko otworzonymi ustami patrzyłem, jak palcem zagarnia nasienie z sukienki, po czym oblizuje go zmysłowo.

    – Słodka, jak brzoskwinka – uśmiechnęła się, dając mi do zrozumienia, że była również świadkiem wydarzeń dzisiejszego poranka. To z kolei przypomniało mi o innej, trapiącej mnie sprawie.

    – Wiem, co cię trapi – odezwała się ciocia Amelia. – Sądzisz pewnie, że mam cię teraz za niewyżytego pachołka, który posuwa moją córkę w moim własnym domu. Nic z tych rzeczy – orzekła stanowczo. – Dopóki gościsz w tym domu, musisz nauczyć się kilku rzeczy. Po pierwsze – seks nie jest u nas tematem tabu. Nie jesteśmy rodziną wstydliwych dewotów, którzy na dźwięk tego słowa sięgają po krzyż i wodę święconą. Po drugie – seks nie jest u nas zakazaną czynnością. Nie żyjemy w celibacie, może sobie pozwolić na trochę rozrywki. Oczywiście wszystkiego dowiesz się w swoim czasie.

    Zrobiła krótką pauzę, wciąż patrząc na mnie z uśmiechem. Nagle jednak spoważniała.

    – Wczoraj wieczorem twoja matka dojechała na miejsce. Wtedy też zadzwoniła do mnie twoja ciotka, Wiesia. Nie miałam z nią miłej rozmowy. Była wściekła, że w tym roku to nas odwiedziłeś z siostrą.

    Zmarszczyłem brwi. Rozumiałem jej rozczarowanie spowodowane naszą nieobecnością, pojąć jednak nie mogłem, dlaczego naskakuje na ciocię Amelię bez większego powodu.

    – Pewnie się zastanawiasz, dlaczego co o tym mówię – ciocia kontynuowała. Jej głos brzmiał bardzo oficjalnie, zupełnie niepodobnie do jej zwykłego, pogodnego głosu. – Chciałbym, żebyś porozmawiał z nią osobiście. W przeszłości potrafiła z błahostek tworzyć zażarte, rodzinne spory.

    Znów przerwała na chwilę, a kiedy wznowiła monolog, jej głos został wzbogacony o ponurą nutę.

    – Musimy ją jednak zrozumieć, Wojtku. Jest już wiekową osobą, a dawniej sporo się nacierpiała z powodu pewnego mężczyzny. Dokładnie tak samo było z twoją matką.

    Urwała na moment, pogrążając się zapewne we własnych wspomnieniach i rozmyślaniach.

    – No, nie ma co rozpaczać – na jej twarzy znów zagościł uśmiech. – I jeszcze jedno. Z twojej historii wyszukiwania na laptopie wnioskuję, że kręcą cię pornosy w kategorii “cycate ciotki”. Trafniejsze wyniki uzyskasz, wpisując tę frazę po angielsku.

    Po czym poszła po schodach na górę, zostawiając mnie w totalnym szoku.

    Stałem tak chwilę z rozdziawionymi ustami, po czym tylko pokręciłem głową. Ponieważ nie uśmiechało mi się wracać na górę, z braku lepszego pomysłu postanowiłem zadzwonić do ciotki. Po chwili ze słuchawki dobiegł mnie skrzekliwy głos 53-letniej kobiety.

    – Wojtusiu, czy to ty?

    Westchnąłem w duchu. Ciotka za nic nie potrafiła zaakceptować faktu, że z siostrą wydorośleliśmy. Dla niej zawsze miałem pozostać Wojtusiem, a Laura – Laurką.

    – Tak ciociu, to ja – odezwałem się w końcu, żeby nie domyśliła się, jak ciężko mi się z nią rozmawia. – Jak udało się cioci zadzwonić, skoro nigdy nie było u cioci zasięgu?

    – Och, w tym roku podłączyli nam tę linię telefonową, czy jakoś tak – przerwała na chwilę. – Dlaczego w tym nie przyjechałeś do mnie z Laurką, Wojtusiu? Przecież zawsze było wam u mnie dobrze. Czyżby znudziły ci się wspólne wakacje?

    – Nie o to chodzi ciociu. Po prostu jesteśmy już trochę starsi i…

    – Rozumiem! – zaskrzeczała ciotka. – Pierwsze amory. No tak, wchodzicie już przecież w wiek dojrzewania, doskonale to rozumiem. No to powiedz cioci – zrobiła krótką pauzę – całowałeś ty się już z jaką pannicą?

    “O tak. I dużo ponad to” – pomyślałem.

    – Oczywiście, że tak. W tym wieku by już wypadało.

    – Wypadałoby? Ach, ta dzisiejsza młodzież – westchnęła ciotka nostalgicznym głosem. – Tylko jedno jej teraz w głowie. Kiedyś to było! Dawniej pan zalecał się do wybranki swego serca, przez miesiąc śląc jej listy miłosne. Jakież to było romantyczne! A prawdziwi dżentelmeni mieli zwyczaj całować niewiasty w dłoń na powitanie. Wtedy wszyscy znali dobre maniery.

    – Ale to było kiedyś.

    – Och tak. Niestety! Dobre czasy przeminęły – rzekła zbolałym tonem, nie dostrzegając w moim głosie irytacji. – Jestem pewna, że będziesz prawdziwym dżentelmenem, takim jak mój świętej pamięci mąż. Pamiętam wszak, że kiedyś kupił mi na urodziny suknię odsłaniającą łydki. Cóż to była za afera!

    – Ale teraz dziewczyny na co dzień odsłaniają łydki – spróbowałem wejść jej w słowo.

    – Ależ wiem! Zero przyzwoitości. To niedorzeczność tak kusić mężczyzn. Mam nadzieję, że ty i twoi rówieśnicy stanowczo reagujecie na takie zachowania. Kiedyś nastoletni chlopcy-

    – Teraz się wszyscy w moim wieku, kurwa, ruchają! – wrzasnąłem w słuchawkę. Nie zamierzałem dłużej wysłuchiwać jej sennego wywodu, który zaczynał mnie doprowadzać do szewskiej pasji.

    – Jak ty się wyrażasz, Wojtusiu? Nie powinieneś używać tak brzydkich słów. Ale masz rację, dzisiejsza młodzież jest niezwykle rozpustna. Ja straciłam cnotę jak porządna kobieta, w wieku 21 lat. Zrobiłam to z twoim świętej pamięci wujkiem podczas nocy poślubnej. Może nie powinnam ci tego mówić, ale jesteś mimo wszystko dużym chłopcem. Ale obiecaj mi, że będziesz uważał na moją siostrę. Zmówię za ciebie pacierz i pomodlę się na najbliższej mszy, ale musisz być ostrożny. Amelia jest nieco szalona.

    – Nie sądzę, by była szalona.

    – Ależ jest tak w istocie! Gdybyś ty wiedział, co wyrabiała w przeszłości. Wariatka, ot co! Nie miała żadnego poszanowania dla własnego ciała i potrafiła-

    W tym momencie połączenie się urwało. Spojrzałem zaskoczony na wyświetlacz. “Dlaczego przerwało akurat teraz?” – zastanawiałem się. Jednocześnie odniosłem wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Obróciłem się i ujrzałem Liama sięgającego właśnie po paczkę czipsów. Podobnie jak ja, był całkowicie nagi.

    – Problemy z łącznością? – spytał.

    – Na to wygląda – machnąłem ręką. – Na jej zadupiu trudno o dobry zasięg.

    W głębi duszy wiedziałem wszak, że nie jest to cała prawda. Zapadła niezręczna cisza.

    – Czy ona jest na mnie zła? – spytałem cicho.

    – Laura? Daj spokój, przejdzie jej. Po prostu spanikowała, kiedy… usiłowałeś w nią wtargnąć.

    – Czy to dziwne? Skoro oddała się tobie, to nie jest cnotliwą, grzeczną dziewczynką. Chciałbym po prostu wiedzieć – westchnąłem. – Dzień przed przyjazdem mogłem pomyśleć, że naprawdę się we mnie zakochać. Ale teraz naprawdę nie wiem, co mam o tym myśleć.

    – Wiesz, Laura zwierzyła mi się w kilku kwestiach, ale musisz sam z nią porozmawiać. Myślę, że kiedy staniecie przed sobą w cztery oczy, powie ci szczerze wszystko, co jej leży na sercu. Ale teraz, co byś powiedział na mały pojedynek?

    Uśmiechnąłem się, doskonale wiedząc, o o chodzi. Chętnie przystałem na tę propozycję. Dwie następne godziny spędziliśmy mierząc się ze sobą na konsoli. Wkrótce po rozpoczęciu gry ciocia Amelia wyszła do pracy, jako że był poniedziałek. Davida w ogóle dzisiaj nie widziałem, musiał więc wyjść bardzo wcześnie. W takich momentach człowiek zaczynał doceniać dwa miesiące nieustannego obijania się. Pierwszy raz od dawna mogłem zagrać na konsoli całkowicie wyluzowany. W większości meczów Liam łoił mi skórę; plus grania był taki, że miałem okazję, by zapytać o parę ciekawiących mnie spraw. Jak się dowiedziałem, wujek David był z wykształcenia inżynierem psychologii, a dzisiaj wyjechał na konferencję – nazajutrz. Kiedy spytałem się o zawód ciotki, Liam uśmiechnął się ledwo zauważalnie. Z pewnym zaskoczeniem przyjąłem fakt, że ciocia pracuje w sex-shopie. Po raz kolejny stwierdziłem, że zawsze coś jeszcze mnie tutaj zaskoczy. Liam wciąż jednak unikał tematu przeszłości naszych rodzin. Za nic nie mogłem się dowiedzieć, dlaczego pozostawaliśmy w separacji przez tyle lat.

    Po półtorej godziny ostrego grańska usłyszeliśmy kroki na schodach. Po chwili na dół zeszła Chloe z Laurą. Obydwie ubrane były w podobnie krótkie bluzeczki i kuse spódniczki, choć oczywiście w innych kolorach.

    – Jedziemy do galerii, chłopaki – rzuciła Chloe, po czym wyszły z domu. Nie miałem nawet chwili na rozmowę z siostrą.

    – Nie załamuj się – powiedział Liam – los prędzej czy później was ze sobą połączy.

    Ciarki przebiegły mi po plecach; nie spytałem jednak kuzyna, co dokładnie miał na myśli. Niech się dzieje wola nieba – z nią się zawsze zgadzać trzeba.

    Po graniu na konsoli postanowiliśmy sprawić reszcie domowników niespodziankę, sprzątając dom. Zleciały nam na tym prawie trzy godziny. Moją uwagę przykuł wtedy niepozorny, zamknięty pokój na piętrze. Z jakiegoś powodu czułem, że znajdę tam coś ciekawego, jednak Liam rzucił tylko, że to schowek na miotły. Po sprzątaniu znów mogliśmy się odprężyć.

    Wtedy też zadzwonił telefon kuzyna. Jak się dowiedziałem, matka prosiła go, by przyjechał do niej jak najszybciej. Liam nie chciał jednak, bym jechał razem z nim. Nie protestowałem, ponieważ rozumiałem, że powód musi być niezwykle ważny. Jako że zostałem w domu całkowicie sam, postanowiłem spędzić czas na czytaniu książki. Przeglądając plecak skontastowałem że złością, że musiałem oczywiście zostawić ją w domu. Podszedłem więc do regału z książkami, wiszącego w pokoju Liama. Większość tytułów nie zachęcała do czytania, jednak zainteresował mnie jeden – “Wakacje”. Nie mogłem uwierzyć w taki zbieg okoliczności; sięgnąłem po książkę i zagłębiłem się w lekturze. Nie była może zbyt gruba, ale zdecydowanie nadrabiała ją fabułą. Opowiadała historię 14-letniej Alicji, która przyjechała na wakacje do swojego 32-letniego wujka, młodszego brata jej ojca. Wujek pozostawał kawalerem, więc w domu było dostatecznie dużo miejsca dla nich obu. Dla Alicji było to korzystna sytuacja, lubiła bowiem często się masturbować. Pieścić swoje cipkę zaczęła już dwa lata wcześniej, a później doszło do tego pieszczenie odbytu i pączkujących piersi. Zawsze jednak uważała, by nie przebić przy tym błonki. Od roku spotykała się z chłopakiem, z którym miała kiedyś zamiar stracić cnotę. Wtedy jednak doprowadzała się do orgazmu nawet trzy razy dziennie, kochała to. Nie widziała przy tym, że wujek rzuca w jej stronę lubieżne spojrzenia. Pewnego wieczoru, ubrana po kąpieli jedynie w koszulę nocną, położyła się na łóżku i rozszerzyła nóżki. Wolno pocierając piczkę, fantazjowała o swoim chłopaku. Po jakimś czasie z jej ust zaczęły wydobywać się cichutkie pojękiwania. Wtedy też do pokoju wparował nagi wujek. Od razu rzucił się na nią; nie zamierzał się tłumaczyć, właśnie wyzwolił skrywane od wielu dni podniecenie. Zerwał koszulę nocną z bratanicy, która próbowała stawiać opór. Siłą rozkraczył jej nóżki jeszcze szerzej, a następnie z lubieżnym uśmiechem wtargnął w nią. Jednym pchnięciem przebił błonkę i wszedł do połowy; Alicja zawyła. Wujek wchodził w nią coraz mocniej, a ona łkała, czując dojmujący ból i cierpiąc w świadomości, że gwałci ją własny wujek. Mężczyzna oparł jej stópki na swoich ramionach, dzięki czemu wchodził jeszcze głębiej. Z minuty na minutę w łonie Alicji ból był zastępowany przez zupełnie nieznane jej uczucie, które jednak przyjemnie ją rozgrzewało i sprawiało, że jeszcze bardziej pragnęła swojego wujka w sobie. W końcu zapomniała, że chciała stracić dziewictwo z chłopakiem; nóżkami oplotła wujka w pasie i mocniej wciskała go w siebie. Oboje odczuwali coraz większą przyjemność. Mężczyzna pieścił dłońmi jej młode cycuszki, a wargami wpił się w jej słodkie usta. Osiągnęli orgazm w tym samym momencie – przez kilkanaście sekund strzelał w jej pulsującą pochwę salwami nasienia, które po jakimś czasie zaczęło wyciekać bokami. Po wszystkim zasnęli w swoich ramionach. Przez resztę wyjazdu wujek ostro rżnął siostrzenicę, która chętnie się mu oddawała. Wszystko skomplikowało się, gdy Alicja zaszła w ciążę. Rodzice wyrzucili ją z domu, przeprowadziła się więc do na stałe do wujka, z którym jakiś czas później się zaręczyła. Mimo że ich związek był wynaturzeniem, wspólny seks połączył ich losy.

    Na tym momencie skończyłem czytać, ponieważ mój kutas boleśnie stwardniał. Stwierdziłem jednak, że muszę doczytać tę książkę do końca. Spojrzałem za okno – było późne popołudnie. Pół godziny potem do domu wróciły dziewczyny. Aż oniemiałem na ich widok – dawno nie wystroiły się tak seksownie. Chloe ubrana była w sportowy podkoszulek, ciasno opinający cycuszki i odsłaniający płaski brzuszek, a na nogach miała postrzępione miniszorty, z których dołem wylewały się krągłe pośladki. Przebiła ją jednak moja siostrzyczka. Miała na sobie jedynie krótką, czerwoną sukieneczkę, przypominającą kielich róży. Kończyła się powyżej połowy zgrabnego uda. Kiedy spojrzałem w jej oczy, uśmiechnęła się tylko i zakręciła wokół własnej osi. Jej naga cipka świeciła spomiędzy jędrnych nóżek, a ja wpatrywałem się w nią zachwycony. W pewnym momencie zacząłem się ślinić, otrząsnąłem się więc szybko.

    – Założyłam się z Laurą, że nie da rady przejść przez miastą z gołą piczką – odezwała się Chloe. – Jak widzisz, przegrałam.

    Nasza kuzynka w ogóle nie była zaskoczona faktem, iż Liam musiał nagle jechać do swojej ciotki.

    – Trwają przygotowania – powiedziała, jednak nie dała mi zadać pytania. godziła się za to ze mną, że bardzo dobrym pomysłem jej kąpiel w basenie. Byliśmy tam paręnaście sekund później – nie musieliśmy przecież zakładać strojów kąpielowych, skoro wszyscy widzieliśmy się już nago. Zrzuciwszy z siebie ciuchy, wskoczyliśmy do basenu, który przyniósł częściową ulgę przy nieustannie prażącym słońcu. Od razu przypadłem do mojej siostry, wpijając się wargami w jej krwiste usta. Z początku stawiała mały opór, jednak od tyłu dopadła ją Chloe, uniemożliwiając jej ucieczkę. Widziałem, że Laura powoli godzi się z tym, co nieuniknione. Już nakierowałem swojego kutasa na jej pochwę, kiedy usłyszeliśmy głos gdzieś z boku:

    – Hej, młodzieży!

    Drgnąłem zaskoczony. W naszą stronę zmierzał całkiem przystojny mężczyzna około trzydziestki. Był całkowicie nagi, między jego nogami dyndał sporych rozmiarów kutas. Od razu odniosłem wrażenie, że skądś go kojarzę, że musi to być mój krewny. Mina Laury była zapewne podobna do mojej. Chloe jednak wyglądała na kompletnie zaskoczoną.

    – Wuj… Arnold? – spytała niepewnie.

    – A jakże! Widzę, że jeszcze mnie pamiętasz, moja czekoladko – Chloe na te słowa zaczerwieniła się po uszy. – Widzę też, że nieźle się zabawiacie. No, to kto obrobi tatusiowi sprzęt.

    Nieoczekiwanie Laura wyszła z basenu i przypadła do jego twardniejącej armaty. Zakląłem pod nosem. Już prawie ją miałem, gdy nagle pojawił się jakiś niepamiętany przeze mnie krewniak i spłoszył moją siostrę. Kleknąwszy przed nim, z zaskakującą ochotą wzięła penisa do ust i zaczęła namiętnie go ssać. Wuj Arnold co chwilę sapał z przyjemności i mocniej przyciskał jej głowę. Widok ten niezwykle mnie zaabsorbował, po chwili jednak zobaczyłem Chloe wypiętą na trawie. Kiedy popatrzyła na mnie swoim kuszącym wzrokiem, nie zamierzałem czekać. Czem prędzej przypadłem do niej od tyłu i wessałem się w cipkę, słodką jak owoc z zakazanego drzewa. Pracowałem niezwykle intensywnie i na efekty nie musiałem długo czekać. W międzyczasie drażniłem jej odbyt palcem, ona zaś dygotała coraz bardziej, aż wreszcie zawyła na fali orgazmu. Po wszystkim osunęła się wyczerpana na ziemię. Zadowolony z własnej skuteczności, odwróciłem się tam, gdzie Laura robiła loda Arnoldowi. Mężczyzna w pewnym momencie zastygł i że stęknięciem wystrzelił kilka salw nasienia wprost w usta mojej siostry, która cierpliwie je przyjmowała. Po wszystkim grzecznie wszystko połknęła.

    – Jestem tobą pozytywnie zaskoczony, Lauro – powiedział wuj. – Dzisiaj poszło wyjątkowo szybko. Mam jednak nadzieję, że w przyszłości spotkamy się raz jeszcze. Zajmij się nią, Wojtek.

    Po tych słowach po prostu odszedł. Przed dłuższą chwilę stałem skołowany, analizując, do czego właśnie doszło. Dziewczyny tymczasem nie wyglądały na zaskoczone. Z uśmiechami na ustach podeszły do siebie i zaczęły o czymś żywo rozmawiać co chwilę rzucając w moją stronę rozbawione spojrzenia. Nieco mnie to irytowało, jednak nie dałem tego po sobie poznać. Z niewzruszoną miną podszedłem do Laury i rzuciłem jej pytające spojrzenie.

    – Nie – rzuciła krótko. Doskonale wiedziała, o co mi chodzi, jednak odmowę wspólnego numerku przyjąłem z pewnym zawodem, może i żalem. Odszedłem bez słowa do domu.

    Ponieważ Liam nie wracał, resztę dnia spodziewałem się spędzić sam. Miałem oczywiście tuż obok siebie dwie nieprzeciętnej urody dziewczyny. Z jakiegoś powodu jednak towarzystwo Laury sprawiało mi ból, a Chloe tego wieczoru ciągle z nią chodziła. O późnej porze zamknęły się w swoim pokoju; co jakiś czas usłyszeć można było z niego ciche jęki i mlaski. Jakiś czas siedziałem w swoim pokoju, próbując zignorować te dźwięki. Chciałem do nich wejść już wcześniej – odpowiedziały mi tylko krótkim chichotem i mlaski zintensyfikowały się. Z początku opierałem się pokusie, w końcu jednak podniosłem się z wyrka i podszedłem do zamkniętych drzwi. Stałem tak chwilę, niepewny, co dalej. Podejrzewałem, że w tym momencie tym bardziej by mnie nie wpuściły. Poza tym, gdybym chciał do nich, wyglądałoby to tak, jakbym nie mógł wytrzymać bez ich towarzystwa. W końcu zdecydowałem się więc zajrzeć przed dziurkę od klucza. Miałem przez to ograniczoną widoczność, jednak zdołałem dostrzec Chloe i Laurę w objęciach ich rąk, całujące się i pieszczące sobie nawzajem cipki. Ledwo powstrzymałem się przed jękiem. Szybko zrzuciłem spodnie i wyciągnąłem na wierzch mojego kutasa, co prawda nieco obolałego, ale wciąż prężnie stojącego. Wolno przesuwając po nim dłonią, obserwowałem, jak dziewczyny ustawiają się w pozycji 69. W tej sytuacji to Laura była górą. Siadając Chloe na twarzy, swoje usta zatopiła w jej słodkiej cipce. Sytuacja ta przywiodła mi na myśl yin yang – zgadzał się nawet kolor. Ja w tym czasie ostro ostrzyłem mojego pinokia. Naraz jednak usłyszałem za plecami głos.

    – Cóż za podglądacz z naszego Wojtka.

    Odwróciłem się przerażony. Za mną stała ciotka, ubrana jedynie w prześwitujący peniuar. Nie miałem pojęcia, kiedy wróciła do domu, jednak zrobiła to nadzwyczaj cicho. Uśmiechnęła się na widok mojej reakcji.

    – Rozumiem, że widok siostry i kuzynki pieszczących się nawzajem jest ciekawy, ale powinieneś dać im trochę prywatności.

    Zrobiła krótką pauzę.

    – Wiem, że jesteś rozczarowany. Mam jednak coś na pocieszenie.

    Mówiąc to zrzuciła z siebie peniuar. Co prawda widziałem ją już nago, jednakże jej widok w półmroku zaparł mi dech w piersi.

    – Mój mąż nie wraca dzisiaj do domu. Wraz z Liamem jest zbyt zajęty. Potrzeba kogoś, kto tę pustkę… wypełni.

    Na moje usta powoli wypełzł uśmieszek. Ciotka, o której skrycie czasem fantazjowałem, samo mi siebie ofiarowywała. Resztki wstydu ulotniły się ze mnie. Wolno podszedłem do niej, wciąż się uśmiechając. Nie zatrzymałem się jednak, a zaszedłem ją od tyłu i chwyciłem ją pod plecy i kolana. Spoczęła w moich ramionach niczym panna młoda. Złożyłem na jej ustach soczysty pocałunek.

    – W takim razie dzisiaj jesteś moja.

    Żwawym krokiem zaniosłem ją do sypialni i delikatnie rzuciłem na łóżko.

    Już przymierzałem się, by się na nią rzucić, ona jednak pokręciła głowę.

    – Moment, najpierw ustalimy kilka reguł. Nie myśl sobie, Wojtku, że jestem jakaś puszczalską żonką. Nie będę spełniać wyłącznie twoich zachcianek, a ponadto nie biorę do cipki. Jest to kwestia bezpieczeństwa. Nie chcielibyśmy chyba mieć wypadku przy pracy. Szczególnie takiego, który się rusza. Ale jest to także wyraz wierności dla męża. Po drugie, ja też chcę mieć coś z dzisiejszego wieczoru.

    To mówiąc, wymownie ścisnęła swoje piersi.

    – To da się załatwić – odparłem.

    Chwilowo udało mi się zapanować nad nieokiełznanym pożądaniem, choć nie wiem jakim cudem. Klęknąwszy obok ciotki, chwyciłem w usta jedną z jej jędrnych piersi. Ssałem ją, od czasu do czasu lekko przygryzając sutek, a drugą delikatnie ugniatałem. Oddech Amelii momentalnie przyspieszył, ja jednak się nie śpieszyłem. Zamiast pośpiechu sięgnąłem dłonią między jej uda i odnalazłem łechtaczkę. Jej pocieranie w niedługim czasie doprowadziło ciocię do mocnego, odbierającego oddech orgazmu. Po wszystkim uśmiechnęła się do mnie z wdzięcznością.

    Nim zdążyłem zadziałać, ustawiła się w pozycji na czworaka, wypinając w moją stronę naprawdę niezłą dupkę. Nie liczyłem na słowa zachęty.

    – Lubisz na ostro, Amelko? – spytałem głosem głosem przesyconym perwersją.

    – Zwykle tak, ale nie powiesz mi chyba, że dasz radę na ostro w…

    Nie dokończyła, bo w tym samym momencie wjechałem w jej odbyt kutasem, zawczasu nawilżonym śliną. Amelia wydała z siebie długi, zdzierają u gardło ryk, jednak był to ryk nieznanej dla mnie dotąd rozkoszy.

    – Twardy z ciebie zawodnik – wydyszała.

    Potraktowałem to jako komplement, ale także jako zachętę do pokazania, że stać mnie na jeszcze więcej. Pierwsze kilka ruchów w ciasnym anusie sprawiło mi trudność, jednak im dalej w las, tym swobodniej się poruszałem. Wąski odbycik dostarczał mi nieziemskiej rozkoszy, a język ciotki wnioskowałem, że szło to także w drugą stronę. Był to jednak krótki, zwierzęcy stosunek, zakończony potężnym wytryskiem pod ciśnieniem. Amelia opadła na materac, drżąc w spazmach orgazmu, a ja opadłem na nią, czując miarowo zaciskający się anus, wydobywający z mojego penisa jeszcze więcej spermy. Przed dłuższą chwilę nie byłem zdolny do jasnego myślenia, w końcu jednak wysunąłem się z ciasnej dupki. Ciocia wciąż leżała rozłożona na wznak, na wpół przytomna po tak intensywnym orgazmie. Patrząc na jej ponętne, bezwładne ciało, poczułem z pewnym zaskoczeniem powracające podniecenie. Wiedziałem, że to, co zamierzam zrobić, może mieć katastrofalne skutki.

    Nie dbałem o to. Szybko odwróciłem Amelię na plecy i rozłożyłem jej zgrabne nóżki. Z jej odbyciku wolno wypływało nasienie, tworząc wyraźną plamę na prześcieradle. Spojrzała na mnie mętnym wzrokiem. Wciąż nie do końca rozumiała, co zamierzam zrobić. Oparłem jej stópki na swoich pagonach i przystawiłem kutasa do szparki. Amelia nagle ożywiła się, zrozumiawszy, co się dzieje.

    – Wojtek, nie tak się… Oh! – wykrzyknęła, kiedy wbiłem się w nią swoim penisem. Wszedł jak nóż w masło. Czym prędzej wpiłem się wargami w jej usta. Wiedziałem, że kiedyś wystarczająco ją rozepcham, już mi się nie oprze. Poruszyłem się w niej coraz szybciej, a dłońmi ugniatałem jej jędrne cycuszki. Dużo nie trzeba mi było, by poczuć kolejny zbliżający się orgazm. Amelia zaczęła się coraz mocniej szarpać, próbując się uwolnić.

    – Puść mnie, mieliśmy umowę!

    – Och, ciociu, czego się spodziewałaś? – wyszeptałem jej do ucha. – Oddajesz mi swoje ciało, jednocześnie pozostać wierną mężowi. Nie możesz mnie winić za to, co robię. Jestem mężczyzną. Taka moja natura, że kiedy widzę przed sobą niewyruchaną cipkę, czasem muszę ją wygrzmocić, a czasem też zapłodnić.

    Słowa wylewały się z moich ust, a ja ciągle zwiększałem moc i tempo pchnięć. Ku mojej satysfakcji w ostatniej fazie poczułem, jak cipka naczyna pulsować. Już była moja. Wiedziałem, że rozkosz zaczyna zwyciężać z rozsądkiem. Zaplotła swoje nogi wokół mojej talii; jej stopy uderzały o moje pośladki w rytm pchnięć. Mocno wpiła się wargami w moje usta, co częściowo stłumiło jej pierwszy orgastyczny krzyk. Pochwa zaczęła mocniej zaciskać się na moim kutasie, który nie wytrzymał takiego naporu. Z ulgą zacząłem szczytować, pompując nasienie w czeluści ciotkowej cipki. Świadomość, że być może właśnie ją zapładniam, w jakiś dziwny sposób mnie podniecała. Nasze wspólne szczytowanie trwało wyjątkowo długo; przez jakieś 2 minuty razem przeżywaliśmy rozkosz, wciąż namiętnie się całując. W końcu jednak oderwałem się od niej i wysunąłem swojego kutasa, ciągnąc za sobą nić nasienia, które po chwili zaczęło wypływać z cipki. Amelia patrzyła na to z rosnącym przerażeniem.

    – Nie musisz się obwiniać, ciociu. Powinnaś się cieszyć, że masz szansę nosić pod sercem nowe stworzenie. Proszę cię, nie mów mi o wierności w domu, gdzie seks można uprawiać z każdym. Poza tym, chyba było ci przyjemnie.

    Ciocia leżała i patrzyła się w sufit, nie odzywając się ani jednym słowem. W końcu zerknęła na mnie.

    – Możesz na razie wyjść, Wojtku. Muszę to wszystko przemyśleć – przerwała na moment. – Dziękuję – dodała w końcu.

    Uśmiechnęliśmy się słabo. Wolno wyszedłem z pokoju. Starałem się odepchnąć myśli kotłujące się w mojej głowie, ale bezskutecznie. Wróciłem do swojego pokoju, rozmyślając nad całym dniem. Wiedziałem, że zachowałem się głupio, a mój spust w cipkę cioci Amelii mógł mieć katastrofalne skutki. Z niewiadomych przyczyn jakaś cześć cieszyła się z tego, że być może ją zapłodniłem. Miałem wrażenie, że mój pobyt tutaj przełamuje moje kolejne bariery moralne. Nie miałem już oporów przed praktycznie niczym. W końcu jednak przekonałem samego siebie, że to nie do końca moja wina, bo w tym domu trudno było mieć przed czymkolwiek opory. To tutaj po raz pierwszy zaznałem seksu, i od razu w tak wyuzdanej formie. Dał mi nowe życie.

    Za oknem było już całkowicie ciemno, kiedy niespodziewanie drzwi się otworzyły i do środka weszła Laura z Chloe. Jak się spodziewałem, były całkowicie nagie.

    – Wiemy, że trochę cię dzisiaj zaniedbaliśmy… – zaczęła Chloe.

    – … Lecz to nie znaczy, że o tobie zapomnieliśmy – dokończyła Laura. – Czy będziesz miał coś przeciwko, jeśli się z tobą prześpimy?

    Szybko zaprzeczyłem. Naraz obydwie wskoczyły mi do łóżka. Chloe przywarła do mnie od tyłu, rozgniatając swoje piersi na moich plecach. Laura za to objęła mnie od przodu i pocałowała czule. Popatrzeliśmy sobie w oczy. Uśmiechnęliśmy się niepewnie. Mocniej wtuliła się we mnie. Obie szybko odpłynęły.

    Ja jeszcze jakiś czas nie mogłem zasnąć. Myślałem o mojej coraz bardziej skomplikowanej sytuacji. Doszedłem do wniosku, że wszystko się jakoś ułoży.

    Byłem w końcu u rodziny, która mnie kochała, choć czasem w nieco perwersyjny sposób. Mimo wszystkich zaszokowań, wakacje te układały się dla mnie pięknie, wybawiając mnie od pobytu u cioci Wiesi.

    A najlepsze miało dopiero nadejść.

    Pierwsze, co zobaczyłem po przebudzeniu, to jędrny tyłek Laury na mojej twarzy. Ciężko było mi złapać oddech i miałem ograniczone pole widzenia, mimo to podnieciłem się niesamowicie. W końcu nieczęsto ma się po przebudzeniu takie widoki. Laura znowu mnie zaskoczyła. Mogłem tylko zgadywać, co zdarzyło się w nocy.

    Nie mogąc się powstrzymać, wsunąłem język w słodką kuciapkę, którą miałem dosłownie na wyciągnięcie, cóż, języka. Już po chwili moją twarz zaczęły zalewać soczki siostrzyczki, które łapczywie spijałem. W międzyczasie poczułem, jak mój penis znika w jej usteczkach. Normalnie westchnąłbym z zachwytu, ciężko jednak było o to, zmagając się z takim wodospadem. Nasze usta ciężko pracowały, pobudzając organ partnera, ale po jakimś czasie byłem pewien, że przegram ten wyścig. W moim podbrzuszu rozchodziło się coraz większe ciepło, a ja coraz częściej miałem ochotę jęczeć z przyjemności.

    Nie mogłem jednak dać siostrze satysfakcji. Zdecydowanie wolałem dać jej orgazm. Naraz chwyciłem chwyciłem ją za pośladki i przesunąłem nieco do przodu, a moim oczom ukazał się śliczny, malutki odbycik. Wolno wślizgnąłem tam język, wijący się niczym wąż. Przy wtórze jęków Laury coraz śmielej buszowałem w jej anusiku. Trzeba było jednak trochę podkręcić tempo, a na szczęście wciąż miałem wolne dłonie. Dwoma palcami jednej dłoni zacząłem intensywnie pocierać łechtaczkę, za to dwa palce drugiej dłoni wbiłem w cipkę, przystępując do intensywnej palcówki. Ponownie serwowałem jej pełny pakiet pieszczot, ale, jak się zdawało, mocniejszy. Doznania mojej siostry musiały być nieprzeciętnie, bo jej usteczka pracowały coraz slabiej, aż w końcu oderwała się od penisa, jęcząc co kilka sekund. Jej jęki sprawiały mi niewymowną radość, ale niedane mi ich było długo posłuchać. W jednej chwili poczułem cipkę pulsującą na palcach, a ścianki odbytu prawie zmiażdżyły mi język. Laura, wygiąwszy ciało w łuk, zawyła na pierwszej fali orgazmu. Drżąc w kolejnych, opadła na mnie. Przez jakiś czas słyszałem jej orgastyczne jęki, a moja dłoń lepiła się od jej soczków. Kiedy wreszcie przestała się trząść, odezwałem się.

    – Braciszek ma coś dla swojej starszej siostry.

    – O, cóż to takiego?

    – Jej własne soczki.

    Laura wolno oblizała wargi. Z fascynacją wsunąłem dwa oblepione palce w jej usta i patrzyłem, jak lubieżnie je ssie, jakby nie chciała uronić nawet kropelki własnych soczków. Po wszystkim wstała i łapczywie wpiła się wargami w moje usta. Momentalnie straciłem poczucie rzeczywistości. Raz po raz muskaliśmy się wargami, a nasze języki walczyły o dominację, wymieniając się śliną i soczkami Laury. W końcu jednak oderwałem się od niej. Spojrzeliśmy sobie w oczy i nie wiem kiedy, ale naraz po moich policzkach pociekły łzy. Mocno wtuliłem się w jej ponętne ciałko, szlochając coraz bardziej. Laura pocieszająco głaskała mnie po głowie, a ja nie mogłem przestać płakać. Jej bliskość działała jednak kojąco, więc po jakimś czasie się uspokoiłem. Ponownie spojrzeliśmy sobie w oczy. W jej zielonych tęczówkach zawarta była cała miłość, jaką mnie darzyła. Pytaniem pozostawało, jakiego rodzaju.

    – Kocham cię, Laura – wyszeptałem. – Za to, że była dla mnie najlepszą starszą siostrą. Że mogłem ci się pożalić, kiedy gnębili mnie w szkole, a nasza matka była zajęta własnymi sprawami. Że wypełniałaś pustkę po naszym ojcu. I za to, że… pomogłaś mi odkryć moją seksualność.

    Laura uśmiechnęła się uroczo i pocałowała mnie czule w usta, inaczej niż ostatnie kilka razy.

    – Ja też cię kocham, Wojtek – wyszeptała równie cicho. – Nie mogłabym wyobrazić sobie lepszego brata. Brata, który zawsze będzie powiernikiem twoich tajemnic i cierpień. A kiedy jesteś spięty, może cię co nieco… dopieścić. Tylko jeszcze nie do końca wiem, jaka to miłość.

    W duchu westchnąłem z rozczarowaniem.

    – Wiem, że boli cię moja relacja z Liamem, ale wygląda to trochę inaczej. Racja, uległam jego urokowi i… może wszedł trochę za daleko. Fajnie jest się też popieścić z Chloe, ale ja potrzebuję mężczyzny. Wiem, że jestem dla ciebie przykładem asertywności i pewności siebie, ale tak naprawdę każdy się czegoś boi.

    Przerwała na chwilę, wciąż patrząc mi głęboko w oczy.

    – Boję się tego, że skończę jak nasza matka, porzucona przez mężczyznę, z dzieckiem…

    Teraz to ona wybuchła płaczem, wtulając się we mnie. Jej piersi cudownie rozpłaszczyły się na mojej klatce, jednak w tym momencie nie zwracałem na to uwagi. Wolno analizowałem to, co usłyszałem, ale byłem w zbyt dużym szoku. Cierpliwie czekałem, aż spazmy szlochu ustaną. W końcu uspokoiła się na tyle, że była w stanie mówić.

    – Zróbmy to teraz, Wojtek. Pierdolę to, że jesteś moim bratem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Biały Kruczek

    komentarze bardzo podnoszą na duchu 🙂

  • Nauczycielka Katarzyna

    Pierwszym odczuciem, powrotem do życia było ciepło rozchodzące się po moim penisie. Ach ta moja Kinga, wspaniała kobieta… W pierwszej chwili rozkoszowałem się cudownym uczuciem pieszczonego kutasa bez otwierania oczu. Alkohol wczorajszej nocy zrobił swoje, trochę przesadziliśmy z chłopakami na tym spotkaniu maturalnym. O kurwa, spotkanie maturalne… Przecież ja po spotkaniu miałem spać u mojego kumpla z dawnej klasy, jakieś 400km od domu… Zacząłem powoli otwierać jedno oko i już wiedziałem, że coś jest mocno nie tak. Nie wiem gdzie jestem, nie wiem z kim jestem. W głowie szum, sucho w ustach, otworzyłem drugie oko i spojrzałem w dół. Pomiędzy moimi nogami leżała pochylona, kompletnie naga Kasia – moja nauczycielka od matematyki z czasów technikum. Ja pierdolę, co tu się dzieje? Albo jeszcze nie wytrzeźwiała albo czuła się na tyle dobrze, żeby od samego rana pobudzić mnie szybkim lodzikiem i, jak się okazuje, szło jej to całkiem sprawnie.
    – Co się… Kasia? Co Ty robisz? Co my tu… ?
    – Cześć – powiedziała Kasia wyciągając mojego nabrzmiałego już kutasa z ust. – Nie udawaj, że jesteś zaskoczony. Pół nocy wychwalałeś moje umiejętności robienia Ci loda a teraz zaskoczony? Pomyślałam, że przyjemnie Ci będzie obudzić się w pełnej gotowości do działania.
    – Ale… ale poczekaj. Jak my się tu znaleźliśmy? Boże… Co my wyprawialiśmy?
    – Oj Bartek, po Twoich nocnych reakcjach myślałam, że nie byłeś aż tak pijany. Rozumiem, że nic nie pamiętasz? Trochę to przykre ale opowiem Ci co się wydarzyło tylko dokończę to co zaczęłam – uśmiechnęła się lubieżnie i zatopiła usta w moim penisie. Lizała zapamiętale, coraz śmielej sobie poczynając i wpychając go głęboko do gardła. Ja zamknąwszy oczy miałem chwilę czasu, żeby poskładać myśli.

                                                                                                     *

    Spotkanie maturalne. W naszym przypadku właśnie stuknęło równe 10 lat od zakończenia szkoły. Bezsensowna z mojego punktu widzenia impreza, organizowana aby przypomnieć o sobie ludziom, z którymi dawno nie masz kontaktu. Nie przeczę, że fajnie jest zobaczyć kumpli z ławki lub tych, z którymi chodziło się na wagary ale jak dla mnie jest to festiwal plotek i przechwałek co kto osiągnął w życiu. Wspomniane technikum informatyczne wybrałem pod wpływem chwili – za zgodą rodziców postanowiłem pójść do jednego z najlepszych techników na Śląsku – do miasta oddalonego od mojego rodzinnego domu o około 100km. Wiązało się to z życiem w internacie ale nie mogę powiedzieć, żebym bardzo nadużywał tej “wolności”. Byłem raczej pilnym uczniem, zawsze dostającym i osiągającym to co sobie założyłem. Nie stroniłem w tym czasie od imprez, alkoholu i dziewczyn ale jednocześnie zależało mi na wykształceniu, więc przykładałem się do nauki. Chciałem po szkole iść na studia, inaczej niż 80% mojej klasy. Udało mi się to – ciężką pracą dostałem się na studia w Poznaniu, a aktualnie pracuję w jednej z lepszych firm IT na świecie, więc na spotkaniu maturalnym zrobiło to na chłopakach niemałe wrażenie (i pewnie zazdrość niejednego ukuła). Żeby to osiągnąć musiałem się mocno przyłożyć do matematyki a tu… skupić się na lekcjach było ciężko. Naszą nauczycielką była Pani Katarzyna – młoda, krótko po studiach, na tamte czasy około 30 letnia suczka. Podejrzewam (ba! jestem pewien), że w tamtych czasach niejeden chłopak z szalejącymi hormonami trzepał w domu myśląc o Pani Kasi. Sam przyznam, że niejednokrotnie była bohaterką moich robótek ręcznych. Zawsze ładnie ubrana, pomalowana, uśmiechnięta nauczycielka, która potrafiła jednocześnie nauczyć swojego przedmiotu i rozpalić młodzieńczą wyobraźnię, szczególnie gdy pochylała się nad ławką, aby wytłumaczyć zadanie.
    Wracając do spotkania. Temat pojawił się parę miesięcy wcześniej, otrzymałem wiadomość, że planowane jest maturalne spotkanie po latach. Początkowo chcieliśmy spotkać się z chłopakami w jakiejś knajpie, tylko naszą klasą czyli około 25 dorosłych facetów. Finalnie organizacja się nieco zmieniła i spotkanie miało się odbyć z wielką pompą – na jakiejś sali niedaleko szkoły, kilka klas oraz część naszych nauczycieli i wychowawców. W dzień imprezy spotkaliśmy się przed szkołą, żeby przejść się po budynku i zobaczyć ile się zmieniło, a następnie przenieść się na docelową salę. Pewnie każdy, kto wyszedł przynajmniej parę lat wcześniej ze szkoły pamięta to uczucie, gdy wraca po raz pierwszy w znajome mury. Dziwne uczucie, nostalgia połączona z fascynacją i chęcią porzucenia obecnego życia, aby wrócić do beztroskich lat geografii i WF-u. Przechodząc koło klasy, w której najczęściej mieliśmy matematykę odżyły wspomnienia odnośnie Pani Katarzyny. Natychmiast wywiązała się rozmowa:
    – Hehe, pamiętacie Kaśkę? Ależ to była MILF – wspomniał Marcin. – Do dziś mam przed oczami jej falujące cycuszki jak pochylała się nad moją ławką.
    – A mi się nie podobała, spasione dupsko – skrytykował go Kamil.
    – Co? Hahaha, ruchałeś Ty już coś kiedyś? Kaśka spasione dupsko? Ja pierdole … – odciął mu się Michał. Tak się ciągnęła typowo męska rozmowa przez ładnych parę minut aż ruszyliśmy dalej. Po rundce dookoła szkoły ruszyliśmy w stronę sali. Przy wejściu szampan, powitanie, każdy zajął miejsce wyznaczone przy stoliku. Poczułem się trochę jak na weselu – momentalnie pojawiła się wódka, stoły suto zastawione, lecąca muzyka i pierwsze tańce na parkiecie. Rozpoczęły się rozmowy, podeszła do nas nasza wychowawczyni, inni nauczyciele i każdy chciał się z nami napić i porozmawiać. W końcu zjawiła się ona – zjawiskowa Pani Kasia, ubrana wtedy w obcisłą, czarną sukienkę, buty na szpilkach, w ręku trzymała malutką torebeczkę. Dekolt wyeksponowany, włosy piękne, usta pomalowane na czerwono. Kiedy zobaczyłem ją idącą w naszą stronę zaparło mi dech.
    – Cześć chłopaki! – odezwała się wesoło.
    – Dzieeeeeeń dooooo-brrrryyyyy – zaśmialiśmy się chórem w odpowiedzi. Pani Kasia szybko się rozgościła, miałem to szczęście, że usiadła tuż obok mnie. Od razu doszedł do mnie zapach jej perfum, cudownie podkreślający cały wygląd. Rozmowa mijała w wesołej atmosferze, kieliszki napełniane były co chwilę.
    – Dobra, Bartek, mów co u Ciebie słychać – zwróciła się do mnie.
    – Hmmm… No cóż, nie wiem od czego zacząć.
    – Ożenił się! Wiesz, jaką ma laseczkę? – odezwał się Konrad, z którym utrzymywałem serdeczne kontakty. Z Kasią przeszliśmy na “ty” zaraz na początku, gdy do nas dołączyła. Doszła do wniosku, że nie jesteśmy już jej uczniami a dzieli nas tylko około 15 lat więc nie widzi powodu, żebyśmy mówili sobie per Pan/Pani.
    – Taaaaa… No tak, ożeniłem się. Poznałem żonę na studiach w Poznaniu, mieszkamy tam na stałe. Aktualnie pracuję w firmie programistycznej i cały czas się rozwijam – odpowiedziałem. Miałem wrażenie, że Kasia słuchała bardzo uważnie i schlebia jej to, że jej uczeń potrafił się wybić z tego małego grajdołka.
    – Cudownie to słyszeć. Wiedziałam, że dużo osiągniesz, zawsze byłeś pewien swego i szedłeś po to, co chciałeś.
    Rozmowa toczyła się dalej, kolejne kieliszki dawały o sobie znać. W pewnym momencie stwierdziłem, że jak się nie ruszę to padnę przy tym stole, więc wstałem i poprosiłem Kasię do tańca. Zgodziła się bez wahania, uśmiechając się do mnie. Podszliśmy na parkiet i tańczyliśmy przez kilka piosenek. W pewnym momencie tak zatraciłem się w jej oczach, że zdecydowałem się mocniej chwycić ją za talię. Mój mały przyjaciel wyraźnie drgnął, gdy Kasia nie oponowała, a wręcz bardziej się we mnie wtuliła. Potańczyliśmy jeszcze chwilę po czym wróciliśmy do stolika. Kilka kolejnych kieliszków i postanowiłem wyjść się przewietrzyć.
    – Chłopaki idę przed salę chwilę odsapnąć.
    – Czekaj, idę z Tobą na fajkę – odezwał się Konrad. Po wyjściu skierowaliśmy się do małego gaiku obok sali i stanęliśmy pod jednym drzewkiem.
    – Dobra, pal tutaj, ja się odleję i zaraz wracam – zwróciłem się do Konrada. Za chwilę rozmowa toczyła się dalej.
    – Ty, coś czuję, że Ty dziś zamoczysz w tej naszej Kasi hehehe. Widziałem jak się do Ciebie klei! Zawsze byłeś jebanym pupilkiem.
    – Przestań, kurwa. Jest piękna ale ja mam żonę. Choć nie powiem, ten jej tyłeczek to bym przeorał…
    Konrad wypalił fajkę i stwiedził, że wraca na salę. Ja zdecydowałem się zrobić jeszcze mały spacer i dopiero wtedy wrócić. Dostałem sms od żony z zapytaniem jak się bawię, więc nie zwracając uwagi na nic dookoła siebie zacząłem odpisywać. Nagle usłyszałem tuż obok siebie:
    – Jak kocha to poczeka!
    Kasia. Znów Kasia, pani Katarzyna, matematyczka z moich snów. Szybko dokończyłem smsa i schowałem telefon do kieszeni. Zaczęliśmy rozmawiać:
    – Uch, musiałam wyjść, tam jest tak gorąco, a do tego jeszcze parę kieliszków i Michał chyba mnie obmaca od góry do dołu! Już jego rączka lądowała na moich kolanach minimum trzy razy.
    – Michał? Ten Michał?
    – Dokładnie ten, rozochocił się najwyraźniej.
    – Haha, no cóż – byłem mocno wstawiony, stwierdziłem że nic mi nie zależy. W końcu miałem już prawie 30 lat na karku, żonę i jakieś tam doświadczenie życiowe więc wypaliłem – Wiesz Kasia, były czasy, że 90% klasy zabawiała się myśląc o Tobie – momentalnie uderzyło mnie to co powiedziałem. Co ja sobie kurwa myślałem? Kasia nie wyglądała jednak na speszoną.
    – Oj wiem, wiem. Wy to myśleliście, że jak nauczyciel chodzi po klasie to nic nie widzi. Nie widzi jak ściągacie na sprawdzianach, nie widzi jak szepczecie, nie słyszy pomruków jak się pochyla… Ale ale! Powiedziałeś “były czasy”? A teraz to co, nikt by się na mnie nie spojrzał?
    Krew uderzyła mi do głowy. Albo nie do głowy.
    – Oczywiście, że nie o to chodzi! Sama widzisz jaki Michał jest napalony. Część tutaj jest już zaobrączkowanych, ma dzieciaki, czasy się trochę zmieniły. Niemniej myślę, że jakbyś ściągnęła przed jakimś majtki to miałabyś cudowną noc – o kurwa, o czym ja gadam… Ale rozmowa ciągnęła się dalej. Kasia uśmiechnęła się lubieżnie i odparła:
    – No no, tego się nie spodziewałam… A Ty Bartek? Przeleciałbyś mnie?
    – Wiesz Kasiu… Jesteś niesamowitą kobietą, przyznam że jak podeszłaś do naszego stolika to krew się we mnie wzburzyła. Problem jaki jest to moja żona i Twój mąż – uśmiechnąłem się niepewnie.
    – Wydaje mi się, że mamy połowę problemu załatwioną. Dominik mnie zostawił 3 lata temu. Zostawił mnie i Madzię i po prostu odszedł. Nie miał nawet kochanki z tego co wiem, po prostu zatęsknił za kawalerskim życiem i odszedł.
    Zamurowało mnie. Taka dupa w domu i facet zatęsknił za wolnym ruchankiem? No cóż. Rozmowa się toczyła jeszcze chwilę po czym wróciliśmy na salę. Dosiedliśmy się do chłopaków, rzucali nam jednoznaczne spojrzenia. Kasia coraz bardziej rozochocona popijała kolejne kieliszki, dawała się porywać do tańca, śmiała się i uśmiechała. Impreza się kręciła, ostatnim co pamiętam jest jak wychodziłem z sali a obok mnie pod rękę szła Kasia.

                                                                                                     *

    Byłem bardzo blisko wytrysku, penis mi pulsował, nie wiedziałem co zrobić ale postanowiłem zaufać Kasi. Ruszała głową w górę i w dół, śliniła penisa obficie aż w końcu doszedłem. Zalałem jej gardło, widziałem jak zachłannie połykała kolejne salwy mojego nasienia. Delikatna strużka pociekła jej po ustach i szyi ale nie przejęła się tym – zebrała palcem i zlizała.
    – Boże, Kasiu…
    – Nie podobało Ci się?
    – Podobało, aż za bardzo. Tylko, że… Ja muszę się zbierać, wracać do domu.
    – Nie chcesz usłyszeć co się stało? Wydaje się, że masz dziury w pamięci?
    Ciekawość wygrała. Musiałem wyjaśnić wszystko.
    – Chcę.
    Podciągnęła się bliżej mnie, była cała naga. Pomimo ponad czterdziestki na karku cycki miała nadal jędrne, dokładnie wygolona, różowiutka cipka, brzuszek płaski… Nagle mnie uderzyło:
    – Kasia, a gdzie jest Twoja córka?
    – Spokojnie, jesteśmy sami, pojechała do mojej matki. Wiedziałam, że po spotkaniu będę źle się czuła i nie chciałam żeby mnie widziała w takim stanie. Dbam o nią odkad Dominik odszedł, staram się jej zapewnić wszystko. Poza tym nie ukrywam, że miałam nadzieję z kimś tu spędzić noc. Ale wracając do tematu…
    Kasia rozpoczęła swoją rozmowę. Z każdym momentem byłem coraz bardziej przerażony. Na szczęście na sali nie robiliśmy nic złego. Okazało się, że po którymś kieliszku znów zachciało mi się wyjść przewietrzyć, a Kasia postanowiła mi towarzyszyć. Wylądowaliśmy we wspomnianym wcześniej gaiku, między drzewami. Od słowa do słowa w końcu przycisnęliśmy się do siebie, usta się złączyły i zaczęliśmy się, kolokwialnie mówiąc, lizać zachłannie jak nastolatkowie. W końcu podobno włożyłem jej rękę w majtki i zacząłem ruszać palcami po jej łechtaczce. Uspokoiła mnie, stwierdziwszy, że tu nie jest bezpiecznie. W każdej chwili ktoś mógł wyjść z sali na “spacer”. Zdecydowała się zamówić taksówkę i pojechaliśmy do niej. Wewnątrz auta podobno nieco przysypiałem ale nie przeszkadzało mi to trzymać ręki na jej cyckach. Gdy dojechaliśmy do jej domu wróciły mi siły. Ledwo weszliśmy do środka rzuciłem się na nią, w sekundę rozebrałem ją do naga. Chciałem ją przenieść na łóżko ale powstrzymała mnie i uklęknęła w przedpokoju, rozpięła mi pasek i ściągnęła jednym ruchem spodnie i majtki.
    – Masz sporego przyjaciela – uśmiechęła się do mnie, szturchając mojego jeszcze na wpół stojącego po lodziku kutasa. – Początkowo nie byłeś zainteresowany, chciałeś od razu mnie pieprzyć ale jak tylko włożyłam go do ust to od razu zacząłeś cicho pojękiwać. Przyznam, że ostro mnie tym nakręciłeś. Zawsze lubiłam robić loda, mój Dominik uwielbiał takie niespodzianki znienacka i widzę, że i Tobie się to podoba. Ech, mężczyźni… – roześmiała sie serdecznie. – Chwilę klęczałam ale Ty chciałeś czym prędzej we mnie wejść. Kazałeś mi wstać i oprzeć się o szafę w przedpokoju, tyłem do Ciebie. Wszedłeś we mnie mocno, twardym do granic możliwości kutasem. Boże, czułam się jak w raju… Chciałam żebyś zaczął powoli, żebym dopasowała się do Twojego sprzętu ale nie chciałeś mnie słuchać. Ruszyłeś ostro, Twój kutas wręcz rozrywał mnie od środka a Ty nie dbałeś o nic, pieprzyłeś mnie zapamiętale, jednostajnie, wbijając się we mnie po same jądra.
    – Kasia, pomijasz zabez… Założyłem gumkę?
    – Nie. Nie dałeś sobie tego przetłumaczyć.
    Jęknąłem. Boże, jeśli ją zapłodniłem to będzie jazda.
    – Wrzuciłeś jeszcze szybszy bieg. Myślałam, że to niemożliwe tak pieprzyć ale teraz widzę jak nudne pożycie miałam z Dominikiem. Bartek, uniosłeś mnie do szczytu. Eksplodowałam wewnątrz i zaczęłam krzyczeć. Było po 2 w nocy ale myślę, że sąsiedzi wiedzą, że nie byłam sama. Zauważyłeś moje szytowanie i szybko ze mnie wyszedłeś. Przyszliśmy tutaj, do łóżka i kontynuowaliśmy zabawę, długą zabawę. Idąc cały czas klepałeś mnie po tyłku i powtarzałeś “Ale masz zajebiste dupsko!”. Wiedziałam, że bardzo Ci się podoba, Twój stojący penis mówił sam za siebie. Popchnąłeś mnie na łóżko, a sam zanurzyłeś się w mojej cipce językiem. To była cudowna minetka, tęskniłam za tym uczuciem. Ja nie wiem gdzie Ty się tego nauczyłeś ale wiem, że Twoja żona jest ogromną szczęściarą. Wierciłeś językiem po wargach, wbijałeś się wewnątrz, wkładałeś paluszki, lizałeś, pieściłeś. Och Bartek, znów jestem mokra, na samo wspomnienie – złapała mnie za rękę i skierowała ją do swojego krocza. Faktycznie cipka kleiła się jej od śluzu. Na chwilę przerwała historię i powiedziała – Opowiem Ci dalszą część ale dopiero jak mnie przelecisz. Wiem, że zbliża się nieuchronny moment kiedy odejdziesz, więc chcę to maksymalnie wykorzystać.
    “No dobra, wszystko jedno. Już i tak tyle odjebałem, że jeden numerek w tę czy w tę nic nie zmieni” – pomyślałem. Zanurzyłem się w jej kroczu i zacząłem pieścić w swoim stylu. Faktycznie bardzo się jej to podobało, bo wiła się jak szalona. Czułem jak jej cipka pulsuje, a Kasia nagle wygina się w łuk – doszła.
    – Bartek, kurwa… Jak Ty to robisz? Wejdź we mnie, błagam, bo jak nie to się rzucę na Ciebie.
    – Chyba nie stoję tak jak bym chciał. Wiesz co z tym zrobić?
    Nie odpowiedziała, przysunęła szybko nogi do siebie, rzuciła się na mnie i zanurzyła usta, te swoje cudowne wargi, na moim kutasie. Z każdą sekundą był coraz twardszy, można powiedzieć że jest mistrzynią loda. Po kilkunastu ruchach góra-dół byłem w pełni gotów. Założyła mi gumkę i wskoczyła mi na brzuch. Nakierowała penisa na wejście do swojej gorącej szparki i osunęła się na niego. Uczucie było cudowne. Zaczęła głośno jęczeć, ujeżdżać mnie i skakać po mnie tak, że cycuszki cudownie falowały. Podniosłem się i zacząłem drażnić i lizać językiem jej sutki, które były coraz bardziej nabrzmiałe. W pewnym momencie odchyliła głowę i głośno zakrzyczała. Czułem, że się zbliżam do końca, ona chyba też, więc szybko ze mnie zeskoczyła. Ściągnęła gumkę i znów zaczęła mnie pieścić językiem. Po chwili zachciałem wejść w nią ponownie od tyłu.
    – Kasia, daj gumkę, zerżnę Cię na pieska.
    – To była ostatnia… mogę dokończyć ustami – powiedziała. Przekalkulowałem szybko w głowie i stwierdziłem, że raz się żyje.
    – Trudno, wypnij się.
    – Na pewno?
    – Na pewno.
    Zbliżyłem się do niej od tyłu i nagle stwierdziłem, że może by tak…
    – Bartek, co Ty robisz?
    – Lubisz anal?
    – Lubię ale nie jestem chyba gotowa, jesteś dość… duży. Nie jestem pewna…
    – Spróbujmy.
    Szło ciężko, była mega ciasna. Jej analne oczko chyba ze stesu dodatkowo się zaciskało. Ciężko było przebić się przez tę zaporę choćby żołędziem ale w końcu udało mi się. Kasia ciężko sapała, wypięła się jeszcze bardziej, a twarz praktycznie położyła na łóżku.
    – Kasiu, Kasieńku, odpręż się. Masz cudowną dupkę, piękną cipkę, chcę to wykorzystać, pozwól mi – szeptałem do niej. W końcu bariera pękła. Penis zatapiał   się coraz głębiej w jej odbyt aż w końcu wszedł cały. Cały. Po same jądra. Zacząłem nim powoli poruszać na boki, Kasia jęczała coraz głośniej. Ruchy przód-tył były początkowo powolne, dupa Kasi nadal się dostosowywała. Naplułem delikatnie na penisa żeby zmniejszyć tarcie i przyśpieszyłem. Kasia dyszała coraz głośniej, jęczała i w końcu jej ciało przeszył spazm rozkoszy. Dopchnąłem dwa razy i poczułem zbliżający się orgazm:
    – Dochodzę!
    – Wyjdź, proszę – powiedziała. Co? Ruchamy się jak nastolatkowie, pozwoliła mi wejść w swoje dupsko a teraz mam wyjść przed finałem? Absolutnie nie. Kinga nigdy mi nie pozwalała wejść w kakaowe oczko, więc chciałem to wykorzystać na Kasi. – Nie – krótko, zwięźle. Eksplodowałem, czułem jeden z najlepszych orgazmów w życiu, zalałem jej dupsko dużą ilością spermy. Wyślizgnąłem się z niej i opadłem na łóżko, Kasia tuż obok mnie.
    – Zapaskudziliśmy trochę łóżko – stwierdziłem. Kilka kropel wyciekło jej z tyłka i została plama na prześcieradle.
    – Oj przestań. Podnieciłeś mnie tym stanowczym “nie” ale powinnam postawić Ci pałę do dziennika za Twoje zachowanie! – zaśmiała się. – No ale kontynuując opowieść. Po minetce w nocy rozłożyłam nogi, a Ty się na mnie położyłeś. Jestem pod wrażeniem Twojej wydajności, pieprzyłeś mnie jak jakiś dziki zwierz. Jądra obijały się cudownie o mój tyłeczek, też to zauważyłeś i chciałeś się wbić w dupkę ale Ci nie pozwoliłam. Myślałam, że nie skończysz do rana, ja zdążyłam mieć dwa orgazmy, cudowne orgazmy, a Ty wciąż mnie pieprzyłeś. W końcu poczułam, że zaczynasz mocno pulsować. Byłeś na tyle rozważny że wyszedłeś ze mnie i skończyłeś mi na cyckach, zachwycałeś się widokiem swojej spermy na moich piersiach.
    – Żałuję, że nie zapamiętałem tego widoku…
    – Możemy jeszcze tego spróbować – zaśmiała się. – Zasnąłeś momentalnie. Podczas nocy jeszcze przebudziliśmy się raz i rozkazałeś mi ssać sobie kutasa, posłusznie posłuchałam Twojego żądania ale przysnąłeś przy tym. Koniec historii. Bartku – żeby było jasne. Ja nie żałuję niczego. To był cudowny czas.
    – Kasiu, dla mnie też było cudownie ale ja muszę wracać do domu… Tylko jeszcze trochę odpocznę.
    Zasnąłem szybko, kac dawał się we znaki. Po 2 godzinach obudziło mnie ponownie ciepło na penisie, Kasia nie dawała za wygraną. Jęknąłem:
    – Nie wiem czy jeszcze dam rady… Wymęczyłaś mnie.
    Oderwała usta i powiedziała:
    – Obiecałam Ci, że będziesz mógł skończyć na cyckach. Leż, odpoczywaj, ja zajmę się resztą.
    Rzeczywiście. Chwilę trwało zanim znów byłem gotowy ale stał na baczność. Kasia bardzo się starała aż w końcu przyszedł orgazm. Doszedłem na jej biust i to był rzeczywiście cudowny widok… Ostatecznie postanowiłem się szybko ogarnąć i wrócić do domu. Kac moralny został, nie przyznałem się żonie do niczego – wiem, jestem tchórzem. Podczas imprezy podobno dałem swój numer Kasi i po paru dniach otrzymałem krótkiego sms’a: “Tęsknię. K”. Wiedziałem, że to nie będzie koniec tej znajomości…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Bartek Te
  • Parapetowkowy trojkat

    Cześć. Mam na imię Igor i chce się z Wami podzielić swoją historią, która mimo, że zdarzyła się dekadę temu to nadal przyprawia mnie o gęsią skórkę. Moja zboczona ówczesna kobieta Angela zapytała mnie kiedyś kogo bym wybrał do trójkąta ze znajomych, jak się okazało wspólne wybraliśmy jej przyjaciółkę Olgę. Zamieszkaliśmy razem i urządziliśmy parapetówkę. Już o 15:00 przyszła Olga i dziewczyny zaczęły gotować i szykować mieszkanie popijając przy tym obficie wino. Ja musiałem załatwić kilka spraw i wróciłem około 17:30. Obie Panie już były lekko wstawione i moja po soczystym buziaku złapała mojego fiutka. Około 19 przyszła reszta towarzystwa tj dwie pary i dwie dziewczyny. Zabawa zaczęła się rozkręcać, wino znikać w szybkim tempie, a Angela, Kasia i Olga postanowiły przebrać w body mojej dziewczyny. Cały czas biegały i buszowały w sypialni, dokładnie nie wiem co się wtedy działo, ale miało się to szybko wyjaśnić. Po dłuższej chwili okazało się, że kończy się wino więc Magda jedna z koleżanek zaproponowała podwózkę bo będzie uciekać. W drodze do sklepu okazało się, że Angela i Olga się przylizały i moja chciała wiedzieć czy nie jestem zły. Przesłała moją wręcz radość smsem… jak wróciłem po 15min to okazało się, że Olga i Angela są zamknięte w łazience dłuższą chwile, ale po dobijaniu się wyszły. Po mojej było widać już bombkę więc rzuciła się na mnie na buziaka i poszła poczilować do sypialni, a ja poczułem zapach cipki na jej ustach. Połączyłem kropki i skierowałem się do Olgi, która była przy wodopoju. Od razu było widać, że jest rozpalona, a ja twardniałem z sekundy na sekundę. Zaproponowała papierosa na balonie. Jak tylko zostaliśmy sami zaczęła mówić, żeby już skończyć imprezę bo one chcą spać. Od słowa do słowa spytałem czy to ma związek z zapachem cipki na Angeli twarzy. Skinęła twierdząco, a moje palce jakby automatycznie powędrowała na wewnętrzną stronę ud Olgi. Powolutku kierowałem się ku górze ocierając koniuszkiem dłoni o bieliznę. Włożyłem palce w majtki ponad cipką i poczułem tą delikatną jeszcze mokrą kępkę włosów łonowych. Nie opierała się, pragnęła tego. Gdy mój palec już czuł zakrzywienie i prawie dotarł do celu chłopak Kasi przyszedł na papierosa, a Olga się szybko zmyła. Ja już wiedziałem jaki jest plan na dziś. Poszedłem do sypialni niby uspokoić moją, a naprawdę liczyłem, że coś się wydarzy. Długo nie czekałem. Moja wciągnęła mnie na łóżko mówiąc jak bardzo mnie pragnie i z rozłożonymi nogami dociskała mnie do Cipki. W pewnym momencie przerwała śmiech bo poczuła moją rozgrzaną jak lokomotywa palę. Olga i Kasia leżały obok i obkładamy się poduszkami, a Angela ukradkiem rozpięła body by lepiej czuć mojego fiuta spod dresowych spodni. W pewnym momencie zorientowały się co się dzieje. Angela odrzuciła mnie na łóżko, a sama przy otwartych drzwiach pokazała dziewczyną jak bardzo ją swędzi cipka… Kasia doskoczyła do drzwi, Nie chciała by zobaczył to jej facet bo to sztywniak i jak nam potem pół przytomna powie, wcale jej nie rucha. Drzwi zamknięte i to na klucz. A moja wstaje i mówi na głos: chcecie zobaczyć fiutka !? I jednym ruchem moje szorty znalazły się w połowie uda. Dziewczyny były bardzo zaskoczone, ale i zaciekawione. Angela złapała go u nasady i kręciła w około. A Ty co chcesz zobaczyć zwróciła się do mnie. Cycki Kasi odrzekłem bo miała mega duże sutki(tak mówiła Angela). Moja szybkim ruchem ściągnęła body z piersi Kasi… faktycznie miała piękne duży suty. Podszedłem do niej i delikatnie zacząłem macać jej piersi, a swoją ręką nakierowałem jej dłoń na mojego fiuta. Trwało to może z 20 sekund w których Angela i Olga patrzyły jak zamurowane. Kasia nagle poprawiła się i wybiegał z pokoju. Przegięliśmy i nie chcieliśmy dymu z jej chłopakiem więc dziewczyn się ubrały, a impreza trwała dalej. Moja Angela upiła się jak bela. Zgarnąłem ją z podłogi i zaniosłem do łóżka. Rozebrałam i pomacałem. No to mówię nici. Impreza trwała jeszcze 30min. Na noc została Olga i Monika(świętoszek) pościeliłem dziewczyną na kanapie. Poszliśmy spać. Leżałem nagi w łóżku macając cipkę moich zwłok i myślałem sobie o tym co było dzisiaj. Przykryłem się kołdrą i dotykałem, marzyłem i odpływałem. Usłyszałem hałas i pół przytomnie spojrzałem w stronę Angeli. Nad nią stała Olga. Serce waliło mi jak młotem. Próbowała delikatnie budzić Angele. Gdy zobaczyła, że to po nic poszła od nóg i ściągnęła za mnie kołdrę. Ja udając, że śpię natężam pałę. Olga rzuciła się na mojego fiuta ściągając przy tym piżamę. Gdy udałem, że się obudziłem i zdziwiłem posmarowała palec o cipkę i wysmarowała Mi go o usta uciszając. Chwile potem sprawnym ruchem już miała swoją cipek na mojej twarzy. Była Bardzo mokra i miała duże wargi. Poezja. Ruchaliśmy się pół nocy. Rano gdy Angela otrzeźwiała obudziła śpiąca w Gołą dupą Olgę i zapytała co się dzieje. Zostało jej wytłumaczone, że zaciągnęła nas do łóżka pijana i nic nie pamięta więc Olga odświeżyła jej pamięć. Znowu zostałem obudzony lodem, ale tym razem faktycznie byłem zaskoczony, a zwłaszcza widząc dwie pary ust liżących mojego kutasa i zdające jaja…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Rafi wks
  • Deszczowa przygoda

    Kurwa… Wystawił mnie- kłębiło ci się w głowie raz po raz, a to przekleństwo było jednym z ładniejszych. Spojrzałaś na zegarek. Akademicki kwadrans spóźnienia jeszcze byś zniosła, ale czekałaś czterdzieści minut, a z jego strony znaku życia. -podać coś? Zapytał kolejny raz barman. -podwójne martini z bacardi. Omiotłaś jeszcze raz salę w której tu i tam siedziało kilka osób.

     

    Obserwowałem cię od momentu kiedy weszłaś do środka, siedząc przy barze z kumplem nas szklanką whisky. Opowiadał coś o pracy, ludziach którzy nie znam. Z fałszywym zaciekawieniem puszczałem mimo uszu jego słowa i modliłem się w duchu żeby twoja randka się nie udała.

     

    Przy barze jacyś dwaj faceci rozmawiali ściszonym głosem przy whisky śmiejąc się czasem. -szkoda że to żaden z nich… Pomyślałaś. Kelner przyniósł drinka, rozpoczęłaś powolny proces zmiękczania złości wystawionej dziewczyny. Szybkim ruchem usunęłaś kontakt frajera i rozpoczęłaś przeglądanie innych profili. -nieudana randka? Usłyszałaś za plecami jednocześnie odruchowo zakrywając telefon dłonią. Wydałaś jakiś bliżej nie określony odgłos, który przy dużej dozie zrozumienia brzmiał by jak coś pomiędzy ‘tak’ i ‘co cię tu obchodzi’. Jednak na pytanie -można się dosiąść? odpowiedziałaś już zdecydowanej -wolny kraj, wolne miejsce, wolna dziewczyna – odpowiedziałaś znad kieliszka, przekładając nogę na nogę.

    – gdzie twój kolega? -ktoś mu ściągnął smycz. -Narzeczona. Kim był ten, który nie przeszedł? -to proste, okazał się chujem. Ale może nie mówmy o tych, których nie ma i nie będzie. Dopiłem whisky. Przywołałem barmana – dla mnie jeszcze raz podwójna irlandzka, a dla tej pani to samo co miała.

     -hola hola, z obcymi nie piję -nie jestem obcy, już trochę się znamy.

     

    Denerwowała cię moja pewność siebie, ale jednocześnie pociągała nieco. Luźna rozmowa plotła się lekko naoliwiona alkoholem. -muszę iść do łazienki, mam nadzieję, że nie wrzucisz mi tabletki gwałtu do drinka -najważniejsze dla mnie żebym nie pomylił drinków. Z miękkiego faceta nie zrobisz użytku. Zaśmiałaś się i duszkiem wychyliłaś swój do końca.

     

    Patrzyłem jak idziesz lekko w wysokich szpilkach. Niosły cię miękkie od drinków nogi, wycięte jak z marmuru. Krótka sukienka wieczorowa kończyła się niewiele za pośladkami. Zamówiłem jeszcze raz to samo dla ciebie i dla mnie.

    -Co to kurwa jest? Zapytałaś ze śmiechem, wskazując na trzeciego drinka. -to? Na trzecią nóżkę, jak mawiali nasi dziadkowie. -z naszej dwójki to ty możesz mieć jedynie trzecią nóżkę. Nie mam pojęcia czy czegoś mi nie wyrzuciłeś. Dodałaś całkiem poważnie odsuwając kieliszek. -test na zaufanie? -przepraszam, mama mówiła mi żeby nie ufać nieznajomym kupującym drinki. -widocznie wiedziała, co mówi bo sama kupowała innym. Śmiejąc się sięgnęłaś po moją szklankę i zanurzyłaś usta. Sięgnąłem po Twój kieliszek. – pij, będziesz łatwiejszy- wymamrotałaś do szklanki. -Skoro na nosie to co, odprowadzasz mnie? Zapytałaś schodząc chwiejnie z barowego stołka.

    Wiał nieprzyjemny wiatr, przynosząc z zachodu mżawkę. Narzuciłem na ciebie marynarkę, żadne z nas nie miało parasola. -przepraszam niby jak mam ci ją oddać? -masz zamiar wracać sama przez miasto o tej porze? -duże dziewczynki nie boją się potworów spod łóżka -potworów jak potworów. A jeśli na ulicy sezamkowej spotka cię wielki ptak? Parsknęłaś śmiechem, a ulica lekko zawirowała pod twoimi stopami. -czujesz się zagrożony? -oczywiście, muszę odganiać konkurencję. Wystawiłem ramię i wzięłaś mnie pod rękę.

    Po pustych ulicach niósł się stukot twoich obcasów i nasz śmiech. -daleko jeszcze? Zapytałem -dłuży ci się spacer ze mną? -z tobą nie, ale jestem już cały mokry. -no proszę, ty też? Zaśmiałaś się -nie bój nic. Zatrzymałaś się przed drzwiami kamienicy i zaczęłaś grzebać w torebce szukając kluczy. Znalazłaś i otworzyłaś klatkę. Światło padło na twoje ociekające od deszczu włosy, przez co wyglądały dużo ciemniej niż w pubie. Zdjęłaś marynarkę i strzepnęłaś z wody. -dziękuję- powiedziałaś podając mi ją jak szmatę w dwóch palcach, lecz kiedy wyciągnąłem po nią rękę puściłaś ją w milczeniu na podłogę. Kucnąłem przed tobą, żeby ją podnieść. Poczułem zapach ciebie, zmoczonej deszczem. Instynkt przejął władzę nad kulturą i zamiast złapać za marynarkę złapałem cię mocno obiema rękami za pośladki i pociągnąłem do siebie, wtulając twarz w twoje podbrzusze. Żachnęłaś się i zaczęłaś wyrywać, ale moje ręce trzymały cię mocnym uchwytem, a usta i nos syciły twoim zapachem. Siarczysty policzek wymierzony dłonią zakończył tą pieszczotę..

    -co to było… Wysyczałaś cicho

    -instynkt przetrwania gatunku- odparłem chłodno. Wstałem i podniosłem marynarkę, brudną od podłogi na klatce schodowej. -chodź, wyczyszczę ci ją. Poszłaś przodem. Policzek palił mocno, miałaś przyłożenie. Osłodą była jedynie twoja pupa, tańcząca przede mną na schodach. Otworzyłaś drzwi mieszkania i weszłaś pierwsza. Otulił nas zapach perfum, którymi miałaś oczarować niedoszłego amanta.

     

    Weszłaś do łazienki, ja poszedłem do kuchni. -daj mi tą swoją mokrą koszulę, wrzucę do suszarki- krzyknęłaś próbując przekrzyczeć suszarkę do włosów. Zdjąłem ją zostając w samym podkoszulku. Drzwi miałaś zamknięte, zapukałem i uchyliłaś je, wystawiając rękę. Gołą. Szarpnąłem za klamkę, otwierając drzwi na oścież. Skuliłaś się, byłaś tylko w staniku i rajstopach. Podszedłem do ciebie i złapałem za włosy. -tam na dole, na klatce zacząłem nie najlepiej. Teraz to nadrobię. Patrzyłaś przerażonymi oczami a ja przyciągnąłem twoją głowę do siebie i pocałowałem. Ręce, które odpychały mnie przed chwilą stopniały jak lód na wiosnę. Przycisnąłem cię do pralki, przed którą stałaś i przywarłem całym ciałem. Zaczęłaś bronić się przed mną, czując jak moje ręce coraz śmielej wędrują po twoim prawie nagim ciele. Mój nabrzmiały kutas wyrywał się ze spodni i żądał natychmiastowego spuszczenia, ale zdaje się miałaś inne poglądy na to. Złapałem cię za ręce w nadgarstkach. Wolną ręką wyszarpnąłem kabel od suszarki i skrępowałem ci ręce. Stałaś tak przede mną, bezbronna, ale nie krzyczałaś. Twoje oczy płonęły ogniem. Złapałem cię za włosy i sprowadziłem do parteru. Klęknęłaś przede mną. Nie krzyczałaś, patrzyłaś z pożądaniem jak rozpinam rozporek i wyciągam nabrzmiałego podnieceniem kutasa, z mokrą od soków główką. -rób to, suko, co do ciebie należy… Nie zdążyłaś odpowiedzieć, bo nadziałem cię na niego. Poczułaś jak wielką główką wypełniam twoje usta. Z oddaniem godnym lepszej sprawy ssałaś go nadziewając się najgłębiej jak się da. Czułem, że zaraz strzelę, wycofałem się i poczułaś jak gorący strumień nasienia trafia cię w twarz. Nie uciekłaś, przyjęłaś każdą możliwą gęstą kroplę. Dyszałem ciężko wstrząsany minionym orgazmem.  

    -grzeczna dziewczynka… Wymamrotałem dochodząc do siebie z wciąż sterczącym w twoja stronę, pulsującym fiutem…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mat Em
  • Zaliczenie u wuefisty

    Mam na imię Mateusz, mam lekko ponad 17 lat i jestem gejem. Tak jak praktycznie wszyscy w moim wieku, większość czasu spędzam w szkole – niedużym, lokalnym liceum w moim mieście, a raczej miasteczku. Nigdy nie byłem bardzo pilnym uczniem, a nawet przeciwnie, wagarowałem, moje oceny nie należały do najlepszych, a moja frekwencja była, cóż, delikatnie mówiąc, słaba. Jednym z przedmiotów, z którego miałem mniej niż 50% obecności był WF. Zamiast biegać wolałem pójść wcześniej do domu albo wyjść gdzieś z kolegami. W pewnym momencie nadszedł jednak koniec roku szkolnego, a mi groziło niezdanie z Wfu, co było lekkim wstydem. Poinformowany o tym przez mojego wychowawcę poszedłem do wuefisty – 33-letniego Adama, który szczerze mówiąc od zawsze mi się podobał. Dość wysoki, mający ponad 190 cm wzrostu, umięśniony blondyn z ogromnymi bicepsami i barkami bardzo mnie podniecał.

    Wszedłem do pokoju, w którym „pracowali” zazwyczaj wuefiści.
    – Dzień dobry Panie Profesorze. Mój wychowawca powiedział, że mam do Pana przyjść. – powiedziałem, licząc że Adam zapomniał o mnie i mojej frekwencji.
    – Dzień dobry, no miałeś przyjść. Widzisz, twoja frekwencja jest lekko mówiąc za niska i będziesz musiał kilka rzeczy zaliczyć. Przyjdź tutaj jutro po lekcjach. – odpowiedział tajemniczo, a ja przytaknąłem i wyszedłem, podniecając się wizją zostania sam na sam z Adamem po lekcjach.

    Kolejnego dnia myślałem o tym przez cały dzień aż nadszedł ten wyczekiwany przeze mnie moment. Środa, godzina 17:00, sala gimnastyczna. Brakowało tylko Adama, który wyszedł po chwili ze swojego pokoiku. Wyglądał bardzo dobrze. Ubrany był w jasnoszare dresy, które idealnie opinały mu krocze, podkreślając jego wielkie jaja i jeszcze większego kutasa. Rozbudowaną klatkę piersiową i ramiona podkreślał z kolei jasny, biały t-shirt. Mój penis zaczął twardnieć.
    – No, Mateusz, widzę że tych zaliczeń to masz sporo. Bieganie, przysiady, skoki… Nie wiem jak Tobie, ale mi się nie chce siedzieć tutaj do 20, więc możemy to załatwić trochę inaczej… – powiedział tajemniczo i zbliżył się do mnie o kilka kroków.
    – Inaczej? To znaczy jak Panie Profesorze? – zapytałem.
    – Możemy po prostu poćwiczyć trochę inne mięśnie. – podszedł do mnie i klepnął mnie mocno w pośladek.
    – Aaa – jęknąłem – w sensie że tak inaczej? Nie wiem jak Panu, ale takie coś mi baaardzo pasuje. – odpowiedziałem

    Adam złapał mnie wtedy za oba, muszę przyznać że naprawdę wyćwiczone, pośladki i zbliżył do siebie. Zaczął całować mnie w usta, a ja zacząłem masować jego wybrzuszenie w spodniach. Widać było, że mu się to podobało, bo zaczął lekko sapać. Po chwili zamaszyście ściągnął moją koszulkę i schylił się do moich sutków, podgryzając je i ssąc. Postanowiłem zrobić to samo. Moim oczom ukazała się piękna, umięśniona, lekko owłosiona w okolicach sutków klatka piersiowa z twardymi, stojącymi sutkami. Zacząłem je całować i ssać, tak jak robił to Adam. On w tym samym czasie zaczynał powoli dobierać się do mojej dupy, zdejmując mi spodenki i bokserki. Jego palec, bez żadnego nawilżenia zaczął penetrować mój odbyt.
    – A teraz klękaj. – powiedział władczym tonem, wyjmując palec z mojej dupy.
    Jak powiedział, tak zrobiłem. Uklęknąłem przed moim wuefistą i zdjąłem jego dresy, pod którymi, jak się okazało, było tylko nagie ciało i ogromny kutas. Wziąłem tą grubą, wielką, na oko około 20-centymetrową bestię do ręki i zacząłem wykonywać powolne ruchy.

    Następnie otworzyłem szeroko usta i powoli umieściłem tam kutasa Adama. Nie mogłem zmieścić go w całości, więc Adam postanowił, że mi pomoże. Złapał mnie za głowę i zaczął ruchać w usta. Jego kutas uderzał prosto w moje gardło, a jego wielkie, pełne spermy, jaja w moją twarz. Ruchał mnie w taki sposób kilka minut, po czym zdecydował, że czas przejść do mojej dupy. Poszliśmy do pokoiku wuefistów, gdzie Adam położył mnie na biurku. Zniżył się do mojej dupy i zaczął powoli wsadzać i wyjmować tam palec, ciężko przy tym sapiąc. Chwilę później wsadził tam swój język, nawilżając mój odbyt przed penetracją. Po kilku kolejnych minutach wstał, obrócił mnie i bez zastanowienia wsadził swojego ogromnego kutasa do mojej dupy. Jęknąłem. Jedynym dźwiękiem, który dało się wówczas usłyszeć były nasze jęki i dźwięk uderzania jego jaj o moją dupę.

    Adam ostro ruchał mnie w mój dziewiczy odbyt. Czułem się jak zwykła dziwka z ulicy, co bardzo mi się podobało. W pewnym momencie zaczął przyspieszać, a jego kutas zaczął pulsować. Natychmiastowo wyjął go z mojej dupy i wsadził do moich ust, ponownie je ruchając. Po chwili wystrzelił ogromną ilością zdrowej, męskiej, silnej spermy. Część połknąłem, a część zaczęła wylewać się z moich ust na podłogę.
    – Teraz to wyliżesz. – rozkazał Adam.
    Ponownie, posłusznie rozkaz wypełniłem. Zlizałem spermę Adama z podłogi do czysta.
    – A teraz wypierdalaj. Masz szóstkę. Na następnym wuefie to powtórzymy.
    Jak rozkazał Adam, poszedłem do domu, czekając na następną lekcję.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Napalony Nastolatek
  • Szantaz, czy jednak sama tego chcialam? Czesc V

    Niedziela. Godzina 16:30. Terminal autobusowy.  

    Tłum ludzi, gwar, jedni się żegnają a inni witają ze starymi znajomymi. Kadra została podzielona na 4 osobowe zespoły w każdym z autobusów. Dwie osoby na dole, dwie na górze. Bo to luksusowe busy były. Ja postawiłam na wygodny ubiór, legginsy i sweter. Klara wolała od razu robić wrażenie zakładając na niemalże dobową podróż panterkowy kombinezon. U studentów już zapunktowała, ale jeszcze nie wiedzieli jaki pokaz ja im dam. Dostałam miejsce na dole przy czteroosobowym stoliku, wraz z trzema innymi dziewczynami. Pograłyśmy w karty, rozmawiałyśmy, sporo spałam. Oczywiście miałam też obowiązki kadry jak liczenie osób i pilnowanie by za bardzo się nie spili. To akurat średnio wyszło, bo autokar śmierdział jak stara gorzelnia. Przechadzając się poznałam część uczestników, niektórzy oczywiście proponowali zapoznawczego kieliszka. A jak alkohol jest darmowy to nie wypada odmawiać. Szybko zrobiło mi się gorąco i żałowałam, że nie mogę zdjąć swetra. Przy kolejnej rundce pewna grupka chłopaków zaproponowała bym usiadła na chwilę z nimi, że na stojąco to niebezpiecznie. Uznałam, że to świetny pomysł i zamiast usiąść na wygospodarowanym kawałku fotela usiadłam na dwóch najmilej wyglądających chłopakach. Jak to zrobiłam? Plecy oparłam o szybę nogi przerzuciłam nad nimi. Jeden z nich miał mnie centralnie na kolanach a drugi musiał obejść się jedynie widokiem. Tak samo jak pozostali, którym gałki niemal na wierzch powychodziły jak zobaczyli, jak siadam. Niech tylko poczekają to taki widok zupełnie przestanie na nich robić wrażenie. Zaczęliśmy rozmawiać, a konkretnie chłopaki pytali mnie o różne rzeczy, głównie z życia osobistego. Chłopak, na którym siedziałam za to nie potrafił wydusić z siebie ani słowa, nie mówiąc już o tym by mnie chwycił (oczywiście bym nie spadła tylko). Przytoczę jedynie krótki fragment rozmowy który był najbardziej interesujący a sprokurowałam go sama.

    – Strasznie tutaj gorąco, prawda? – rzuciłam po kolejnym kieliszku.

       Prawda Pani instruktor, myśmy się już porozbierali a Pani nadal w swetrze siedzi, nie dziwne, że gorąco. – Odpowiedział najbystrzejszy z nich

    – Wiesz, zdjęłabym go, ale nie mam nic pod spodem. To był zły pomysł by nie zakładać koszulki pod spód. Był to moment, gdy poczułam jak ich wszystkie spojrzenia krzyżują się w jednym miejscu. Jednak na ich nieszczęście sweter był gruby i luźny.  

       No to nadal nie widzę w czym problem. Na plaży bikini to naturalny strój. Możemy się umówić, że tutaj również. – Zaskakująco bystro odpowiedział drugi.  

    Zaśmiałam się na jego słowa.

    – Gdybym tylko miała stanik pod spodem to może. Ale tak to Twój argument nie ma żadnego poparcia w rzeczywistości.  

       No to nie zostało Pani nic innego jak zrobić dla nas striptease… albo grzać się dalej.  
    W tym momencie dojechaliśmy na stację benzynową i długo wyczekiwaną toaletę. Po powrocie już nie wróciliśmy do tej rozmowy. Reszta podróż minęła nam całkiem przyjemnie.

    Poniedziałek. Okolice godziny 15. Hotel
    Po przyjeździe nastąpiło rozlokowanie wszystkich uczestników. Podzieleni zostaliśmy na dwa apartamenty rozlokowane tuż przy stoku. Tak jak chciałam, dostałam pokój jedno osobowy z widokiem na trasę narciarska (musiałam za taki dopłacić). Czasem dobrze jest pobyć samemu a i można sobie wtedy pozwolić na więcej. W trakcie prysznica ktoś zapukał do moich drzwi. Krzyknęłam, że jestem pod prysznicem, ale pukanie nie ustawało. Owinęłam się kusym ręcznikiem i poszłam otworzyć. Był to Dawid z całkiem sporym pakunkiem.  

    – Można? Mam tutaj ubrania dla Ciebie. – powiedział uśmiechnięty chłopak o delikatnej twarzy.

    – Nie wiem czy zauważyłeś, ale właśnie brałam prysznic, nie możemy z tym zaczekać? – Odpowiedziałam mu zdawkowo. Widziałam jednak jak podniecony jest by dać mi to co przyniósł.
     
    – Oj weź, potem dokończysz. – Odparł i po prostu wszedł do pokoju.  

    Nie chciałam się z nim kłócić więc zamknęłam drzwi i stanęłam na przeciwko niego. Widziałam, jak lustruje mnie wzrokiem. Śnieżnobiały ręcznik, którym się owinęłam zdecydowanie nie był ręcznikiem kąpielowym. Gdybym usiadła na przeciwko niego moja cipka nie miała szans zostać ukryta, a moje duże cycki dość zachęcająco wystawały znad górnej krawędzi. Choć nie miałam wątpliwości, że zobaczy mnie nago w najbliższym czasie to nie byłam przekonana czy to już ten moment. Czułam ogromne zdenerwowanie tym, że przestane być anonimową ekshibicjonistką. Część z nich już miała moje fb, następni na pewno mnie na nim znajdą, nie wiadomo co będą chcieli zrobić z materiałami które uzbierają przez ten wyjazd. Nadal studiuje, mam normalnych znajomych, czy jestem gotowa by wszyscy mieli mnie za dziwkę? By na mojej tablicy zamiast zdjęć zwierząt i gór błyszczał mój tyłek? Wtedy właśnie przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Czy nie lepiej, jeśli sama bym zaczęła wrzucać takie materiały? Wszak można na tym nieźle zarobić. Z tych rozważań wyrwał mnie głos Dawida

    – Zgodnie z umową mam dla Ciebie ubrania. Mam nadzieje, że Ci się spodobają. – Uśmiechnął się przy tym ale wyglądał dość obleśnie.  

    – Super, cieszę się, że pamiętałeś o tym, inaczej nie miałabym w czym chodzić. Odpowiedziałam mu.  

    – Wydaje mi się, że różnica była by niewielka. – odparł dumnie i otworzył pakunek.

    W środku znajdowały się mniejsze zawiniątka opisane kolejnymi numerkami. Cieszyło mnie, że przemyślał sobie to dobrze mimo braku czasu.  

    – Mam zaczekać z otworzeniem czy mogę teraz? – Zapytałam  

    –  Chciałbym żebyś zaczekała. Otwórz je dopiero jak będziesz miała się ubrać. W każdym pakunku jest wszystko co danego dnia masz mieć na sobie. Absolutnie nic więcej, nic mniej. Trochę mnie to kosztowało… – rzucił trochę od niechcenia na końcu.  

    –  Domyślam się, ale to był Twój wybór. Nic na siłę nie musiałeś. Pomyśl, ile dobrego sprawią pieniądze które wpłaciłeś. A no i jakie piękne wspomnienia będziesz miał z tego wyjazdu. – Mówiąc ostatnie zdanie wyprostowałam się w fotelu. Zrobiłam to tak umiejętnie by wypięte cycki rozsadziły ręcznik, który zsunął się z nich zostawiając mnie od pasa w górę nagą.

    – Ups, wiedziałam, że w końcu spadnie. – Powoli naciągnęłam go z powrotem na swoje miejsce.  

    – Dziękuje za ten pokaz. Teraz jestem już pewien, że jesteś warta każdej złotówki, którą na Ciebie wydałem. – Powiedział Dawid kierując się do drzwi.  

    Gdy to mówił poczułam się upokorzona jak nigdy. Właśnie powiedział, że mnie kupił. Że jestem dla niego dziwką, lalką, która za pieniądze zrobi co zechce. Dlaczego tylko to mnie tak podnieciło? To nie ma prawa skończyć się dla mnie dobrze.  
    Zamknęłam drzwi i poszłam dokończyć prysznic. Przy okazji zrobiłam sobie dobrze. Na wieczór mieliśmy zaplanowany wieczorek zapoznawczy

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Taniel
  • Przygoda z siostra cz.1

    Moja siostra Asia była zwyczajną nastolatką. Niedawno skończyła 16 lat. Nigdy szczególnie nie zwracałem na nią uwagi pod “tym” względem. Dopiero od niedawna jak nabrała bardziej krągłych kształtów, zaczęła się bardziej kobieco ubierać zaczęła mnie jarać. Asia jest ciemną blondynką średniego wzrostu, ma krągłe ciało, ale nie jest gruba. Piersi rozmiar B, dość duże jak na 16 latkę i duży krągły tyłek oraz lekko masywne uda. Często zerkałem na nią i miałem w głowie niegrzeczne myśli, ale tylko na tym się kończyło. Sam miałem 26 lat i od dłuższego czasu byłem sam, więc we mnie buzowało.

    Pewnego dnia Asia poszła na imprezę do koleżanek. Ubrała się w białą dopasowaną bluzkę, czarną rozkloszowaną spódniczkę, ciemne rajstopy i buty na obcasie. Wyglądała seksownie. Ustaliliśmy, że jak zadzwoni w nocy to po nią pojadę i przywiozę ją do domu. Jakoś kilkanaście minut po północy zadzwonił telefon. To była Asia. Prosiła żebym już po nią przyjechał, bo wszyscy już się zaczynają rozchodzić. Podjechałem pod dom jej koleżanki. Asia przyszła lekko chwiejnym krokiem i było słychać w głosie, że jest pijana. Nie jakoś mocno, ale powiedzmy podpita.

    -mam do Ciebie prośbę – powiedziała

    -jaką? – zapytałem

    -proszę Cię nie mów nic rodzicom, że piłam na imprezie, wściekną się i przestaną mi dawać kasę

    -może to i racja, oduczą Cię szaleństw – odparłem

    -daj spokój, wcale dużo nie wypiłam i jak widać jeszcze się trzymam. Będziesz mnie krył?

     

    Wtedy w głowie zaświtała mi pewna myśl. Nie wiedziałem jak jej to powiedzieć. Serce zaczęło mi mocniej bić i podchodziło do gardła, stresowałem się, ale w końcu wypaliłem:

    -ok, będę Cię krył, ale w zamian za to mi się odwdzięczysz

    -co mam takiego zrobić? – zapytała

    -możesz… mi zrobić loda – ledwo z siebie wydusiłem

    -chyba Cię powaliło, nigdy w życiu! – krzyknęła

    -w takim razie rodzice rano dowiedzą się jak szalejesz na imprezach i o kolejnych możesz zapomnieć – odparłem

    -nie możesz tak!

    -a właśnie że mogę! – odpowiedziałem stanowczo

    -ale… ja nigdy tego nie robiłam, nie byłam nawet nigdy z chłopakiem – odpowiedziała wyraźnie się zawstydzając

    -to czas najwyższy spróbować, nic Ci od tego nie będzie a i na przyszłość mniej będziesz sie bała – zażartowałem

     

    Była wyraźnie zmieszana, zawstydzona, a nawet wręcz przestraszona. Przez kilka minut nic nie mówiła. Po paru minutach powiedziała:

    -dobra, zrobię to… ale nikt ma się o tym nie dowiedzieć bo Cię zabije, sam z resztą będziesz miał przesrane jak to się wyda.

    -no! i w końcu decyzja w dobrym kierunku – zaśmiałem się

     

    Zjechałem w jakąś polną drogę i odjechałem kawałek od głównej drogi. Zgasiłem światła i silnik. Na samą myśl aż się we mnie gotowało, a mój kutas był tak napompowany że mało nie wyrwał się z rozporka.

    -co mam zrobić? – zapytała Asia

    -dotknij go – powiedziałem wyjmując twardego kutasa ze spodni

     

    Objęła go lekko dłonią.

    -pomasuj go, przesuwaj ręką w górę i w dół – powiedziałem

    Nieśmiało i powoli przesuwała dłonią po moim kutasie w górę i w dół, czułem przypływ przyjemności.

    – teraz spróbuj ustami, nie bój się – powiedziałem

    Odpięła pas i uklęknęła na fotelu pasażera wypinając tyłek w stronę drzwi i pochyliła się nad moim kutasem.

    -śmiało, nie bój się, powiem Ci co i jak – powiedziałem

    Dotknęła go wargami i zaczęła go delikatnie muskać aż przeszły mnie dreszcze.

    -weź go do ust i zacznij ssać jak lizaka – powiedziałem

    Objęła wargami czubek kutasa i zaczęła ssać, od czasu do czasu liżąc go też języczkiem. Robiła to bardzo nieporadnie i nieśmiało, ale to właśnie było niewyobrażalnie podniecające. Dodatkowy fakt, że to własna siostra mi to robi potęgował podniecenie. Czułem jak robi mi się coraz przyjemniej.

    -Asiu, rób tak dalej tylko troszkę szybciej i trochę głębiej jak możesz – powiedziałem

    Jej wargi i język przyspieszyły a ja czułem, że odpływam. Zacząłem głośno dyszeć i stękać. Był środek nocy i nie było żywej duszy w promieniu kilku kilometrów, więc miałem pewność że nikt nie słyszy. Wsunąłem jej rękę pod spódniczkę i zacząłem gładzić jej udo przez materiał rajstop. Nie protestowała, więc przesunąłem rękę głębiej na jej duży, zgrabny tyłeczek i zacząłem masować pośladek.

    -czy dobrze to robię? – Asia przerwała ssanie i zapytała

    -Aśka! nie gadaj tylko ssij dalej, jesteś cudowna – wyjęczałem dając jej klapsa w tyłek

    Powróciła do ssania a ja czułem że jeszcze góra minuta i dojdę z niewyobrażalną siłą. Wsunąłem rękę dalej, chwyciłem za gumkę rajstop i majtek i zsunąłem je do połowy ud Asi. Moja ręka wróciła na jej tyłek. Nastoletnia dupa Asi była wspaniała. Delikatna, gorąca, jędrna. Pośladki były gładkie. Głaskałem je i od czasu do czasu ściskałem i ugniatałem czując jak podniecenie we mnie rośnie z sekundy na sekundę.

    -Mmmm tak Aśka, nie przestawaj! Mmmm Jesteś cudowna – majaczyłem głośno ugniatając jej pośladek

    Czułem, że już tylko sekundy dzielą mnie od orgazmu. Zacisnąłem mocno dłoń na jej dupie i stęknąłem głośno z podniecenia. Salwy gorącej spermy wystrzeliły w jej ustach. Miałem orgazm tak mocny jak nigdy dotąd. Totalnie odleciałem. Aśka zdezorientowana i wystraszona nie wiedziała, co się stało i szybko wypluła spermę.

    -nie bój się, byłaś wspaniała – powiedziałem jej – warto się było bać? – zapytałem

    -to nic strasznego jak mi się wydawało… serio mówisz, że dałam radę? – zapytała

    -może nie było to jeszcze mistrzostwo, ale jak na 1 raz to było naprawdę wspaniale

    -możemy już wracać? – zapytała zmieszana – rodzice zaczną coś podejrzewać, że długo nas nie ma

    -jasne, już wracamy. I dziękuję – odparłem

    Po czym ruszyliśmy do domu nie spodziewając się, że to dopiero początek…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucas Lucas
  • Po szkole Cz2.

    Po ostatnich zabawach Matylda trochę nam odpuściła i nawet zamieniła z nami kilka zdań na przerwie. Szykowaliśmy się na bal i czuliśmy narastające napięcie z każdym kolejnym dniem.

    Czy zdobędziemy klucz do sali?

    Czy Wiktor namówi Matyldę do ponownego rozebrania?

    Sytuacja uspokoiła się kiedy klasa Matyldy wyjechała do trójmiasta na zieloną szkołę. Ja niestety zostałem w domu, ale wysyłali mi pikantne info. Żeby osłodzić mi nudę dostałem parę zdjęć i na nawet Matylda pisała do mnie na messenger.

    Pierwszego dnia wyjazdu dostałem zdjęcie z pociągu. Zaciągnęli nasza czarnowłosą piękność do osobnego przedziału lub łazienki. Nie jestem pewny bo widziałem tylko zdjęcie jak podciąga koszulkę i przyciska piersi do szyby ku uciesze czekających na peronie pasażerów.

    Mieszkali w niespecjalnym pensjonacie w Gdańsku. Daleko do plaży, sklepu lub pociągu. Jedyny plus ze mieli sklepik na miejscu. Po zwiedzaniu większość czasu spędzali w wielkiej sali gdzie spały dziewczyny. Był to dla chłopaków duży plus bo często mieli pusty pokój gdzie zapraszali Matyldę. Po jednym z wypadów do lasu. Połowa grupy złapała kleszcze. Oczywiście zaproponowali Matyldzie pomoc w szukaniu szkodników na jej ciele.

    Po prysznicu przyszła do nich i pozwoliła przeczesać mokre włosy. Usidla na krawędzi łóżka i zdjęła górę od piżamy pozostając w samych spodenkach. Usiedli dookoła niej. Siedzący za nią Patryk (imię zmienione) bawił się jej wilgotnymi włosami a pozostała dwójka dotykała piersi. Oparła się o kolegę z tylu i pozwoliła dotykać jej ciało od gumki spodenek w górę. Skupili się na jej cycuszkach i sutkach ale nie zapominali o ramionach biodrach i brzuchu. Chichotała kiedy głaskali ja pod pachami. Matylda trzymała ręce na ich udach. Chcieli żeby złapała wyżej ale odmówiła. Trzymała się postawionych wcześniej reguł.

    Za karę złapali ją za ręce i kostki rozciągając na łóżku. Patryk blokował jej nadgarstki nad głową a reszta dorwała się do pach. Łaskotali ją tak mocno że nie mogła nic powiedzieć. Szaleńczy śmiech mieszał się w ustach z jękami rozkoszy kiedy na przemian ściskali jej sutki i łaskotali pod pachami. Szarpała się na łóżku jeszcze mocniej napinając brzuch do łaskotania i kopała powietrze. Z każdą minutą traciła energię i tylko łapała oddech. Przyjemne tortury zmieniały się doznanie którego nie mogła powstrzymać. Pozostało jej tylko oddać się przyjemności z nadzieją że chłopcy nie zejdą poniżej.

    Wypuścili ją dopiero gdy sami nie mieli już sił jej pieścić. Wypuścili z pokoju całą obolałą od gwałtownie napinanych mięśni brzucha.

     

    Patryk opisał mi wszystko a po chwili dostałem też SMS od Matyldy.

    – Szkoda ze cię z nami nie ma. Masz tu zdjęcie na osłodę.

    Selfie zrobiła w sklepowej przymierzalni. Miała na sobie czarna sukienkę do kostek.

    – Na pewno zobaczysz mnie w niej na szkolnym balu we wtorek.

    Po takim SMS byłem pewny że nie tylko zobaczę ją w tej sukni ale także bez niej. Wiktor rozbierze dla nas Matyldę i musi ją to mega kręcić bo wysyła do mnie takie wiadomości. Cały wieczór przeglądałem jej zdjęcia i nagrania z lasu i jeszcze bardziej musiałem zdobyć klucz do jakiejś sali lekcyjnej.

     

    Następnego dnia biegałem po korytarzach sprawdzając czy któryś z nauczycieli nie zostawi w zamku klucza który mógłbym pożyczyć. Minęła ostatnia lekcja a ja nadal nic nie miałem. Czekając w szatni zobaczyłem jak woźny daje jednemu z uczniów klucz do sali.

    – Jak dostałeś klucz? – zaczepiłem go.

    – Zostawiłem worek w klasie i mam zaraz odnieść. – Odbiegł schodami na górę.

    Nie czekając tez podszedłem do woźnego.

    – Dzień dobry. Czy mogę dostać klucz do… eee… klasy numer 30 bo… zostawiłem tam… yyy… Piórnik! – wypaliłem.

    Nie przekonałem go i zamiast dać mi klucz poszedł ze mną. Otworzył klasę i kazał się pospieszyć. Zacząłem szukać nieistniejącego piórnika pod ławkami i na parapetach. Wracałem do drzwi z pustymi rękami ale nie było go tam. Poszedł do jakiejś nauczycielki. Była to moja chwila! Wyjąłem plastelinę żeby zrobić odcisk klucza jak w filmach ale zobaczyłem na kółku drugi. Sprawdziłem czy są takie same i zabrałem kopie. Szybko wcisnąłem do zamka pierwszy klucz z breloczkiem kiedy dozorca do mnie wracał. Spuściłem głowę kiedy kłamałem że nie znalazłem niczego i pobiegłem do szatni.

     

    Wieczorem z nudów znowu napisałem do Matyldy.

    – Nagrasz dla mnie TickTocka?

    Wysłała mi filmik jak w piżamie tańczy do quizu z erotycznymi pytaniami. Zamiast na nie odpowiadać. Zatrzymała się na pierwszym pytaniu o seksie i bujając biodrami udawała ze trzepie w powietrzu kutasa. Mega mnie to podnieciło bo wyglądała jakby to MI chciała zwalić konia.

    – I specjalnie dla ciebie razem z dziewczynami. Ale nie pokazuj tego dalej.

    Matylda stała otoczona koleżankami z pokoju powtarzającymi układ. Wszystkie dwuznacznie patrzyły się w kamerę lub robiły orgazmiczną minę „ahegao”. Bujały na boki biodrami. Miałem zostawić to w tajemnicy wiec nie powiem które dziewczyny do niej dołączyły i czy tak jak Matylda były nagie czy pozostały w bieliźnie. Po takim show łatwo zasnąłem wyobrażając sobie zbliżający bal absolwentów.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mati Mateusz

    tik tok poglądowy jak tańczyły dziewczyny https://www.tiktok.com/@spinninrecords/video/6928363714794114309

  • Lesniczowka

    Znalazłaś. Mały domek, zagubiony wśród gór, otoczony lasem, szumiącym w wiosennie chłodnym wietrze. Oaza seksu, nieprzerwanego, kapiącego z każdego zakamarka przez trzy dni.

    Nagość stała się naszym ubraniem. Adam z Ewą, zagubieni w sobie, żywiący zakazanym owocem wybuchłego nagle romansu.

    Stałaś przy blacie, szykując coś do zjedzenia. Miałaś na sobie tylko moją koszulę, ledwo zakrywającą twoją pupę… Wiesz dobrze, że nie ma dla mnie nic bardziej uroczego niż ty w moich ubraniach. Poszedłem do ciebie bezszelestnie.

    Twoje skupione na pracy palce szybko przebierające jedzenie zamarły, kiedy poczułaś na karku oddech. Pocałowałem cię w szyję, a ty wyciągnęłaś się jak struna, chcąc odbierać w tej chwili tylko przyjemność. Powędrowałem dłońmi po twojej pupie, zadzierając koszulę.. lubię kiedy reagujesz w ten sposób. Kucnąłem, całując miejsce styku ud z pośladkami. Poczułem gorąco, bijące z twojego wnętrza. byłem gotów, sterczący i twardy. Ale twoja cipka mówiła – pocałuj mnie, pocałuj długo i namiętnie…

     

    Posłuchałem jej posłusznie. Pochyliłaś się i oparłaś na blacie, rozrzucając krojone warzywa. Rozchyliłem twoje pośladki, i zanurkowałem ustami w twoją gorącą i mokrą z podniecenia szparkę…

    Chciałaś czuć mój język głębiej. Kręciłaś i wypinałaś się w moją stronę. Chciałem dotrzeć w każdy jej zakątek, znaleźć każdy fałd delikatnej skóry, wśliznąć w każde zagłębienie. Spijałem twoje coraz obfitsze soki, a ty mruczałaś z rozlewającej się po tobie słodyczy. Powoli zacząłem się prostować, nie odrywając od ciebie swoich wciąż mokrych ust. Wędrowałem po udach, pupie, plecach, zadzierając koszulę coraz wyżej i wyżej. Moje dłonie zaczęły łapczywie szukać twoich nagich piersi, sterczących z podniecenia.

     

    Odwróciłem cię i zaczęliśmy się całować. Na ustach miałem smak ciebie, twoich soków, potu i skóry. Podnieciło cię to i z zaciekawieniem próbowałaś tego nowego dla ciebie smaku, zmieszanego z moją śliną. Nie, to nie było całowanie ‘przed’, albo ‘ po coś’. To był długi pocałunek istniejący dla samej radości pocałunku. Nasze języki splotły się w miłosnym tańcu, a wargi łapczywie szukały siebie.

    Złapałem cię za pośladki i posadziłem na blacie, roztrącając szykowane przez ciebie jedzenie. Nie chciałaś puścić mej głowy, rozpalona i zachęcona pocałunkiem. Uwolniłem się i ściągnąłem z ciebie moją nie potrzebną już ci koszulę. Oparłaś się rękami o blat, wypinając swoje drobne piersi zachęcająco. Wiedziałaś, że uwielbiam ich smak. Powoli, pocałunek za pocałunkiem poszedłem w ich stronę. Pieściłem językiem brodawki, brunatnoczerwone od napływu krwi. Ssałem podgyzałem i całowałem zapamiętale, a ty każdy mój ruch przyjmowałaś z drżeniem.

     

    Tak jak ty, od wczoraj nie miałem na sobie ani majtek, ani spodni. Doskonale wiedziałaś jak nabrzmiały i czerwony kutas wyrywa się do ciebie. Rozchyliłaś uda zachęcająco. Skorzystałem z tego zaproszenia bez sekundy zawahania. Poczułaś jak wypełniam cię całą. Przywarłaś do mnie z syknięciem bólu. Całonocny maraton odbił się na twoim wnętrzu, ale wciąż mimo to miałaś ochotę na więcej. Poczułem wilgoć, która wypełniła cię obficie i złapałem za biodra.

    Z początku niespieszne pchnięcia pobudzane twoimi stęknięciami zamieniły się w szaleńczy taniec. Chciałem wejść w ciebie głębiej i głębiej, mocniej, szybciej… Poczułaś dreszcz, nadchodzącą falę rozkoszy, powoli wzbierającą w twoim brzuchu, rozlewającą się na wszystkie strony…

    Niewiele pamiętam, kochaliśmy się bez opamiętania. Przeciągły jęk i wytrysk twoich soków, twoje skurcze i spazmy doprowadziły i mnie. Poczułem jak przeszywa mnie prąd, odcinający inne zmysły, żeby wyrzucić w ciebie strumień gorącej spermy wraz z moją całą zgromadzoną przyjemnością.

    Przyparłem do ciebie, ciągle wstrząsanej drgawkami przetaczającego się przez ciebie orgazmu. Każdy Twój wstrząs pieścił moją nadwrażliwą po wytrysku główkę, sprawiając drobne fale przyjemności.

    Trwaliśmy tak w tym bezruchu, dysząc ciężko, nie chcąc zapomnieć tej pięknej chwili absolutnego zespolenia umysłów w tej starej jak świat grze. Grze ciał napędzanych wzajemnym porzadaniem…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mat Em