Category: Uncategorized

  • Pociag zwany pozadaniem

    Lubię zapach ksylamidu. Wspomnienie dzieciństwa, dalekich podróży wakacyjnych. Słodkawy, toksyczny zapach kolei. Jest coś magicznego w brudnych, śmierdzących moczem i metalem dworcowych poczekalniach, przejściach podziemnych wypełnionych stukotem nóg spieszących podróżnych, mijających się ze straganami pełnymi staników, nieprzeczytanych gazet i filmów.

    Konferencja w Gdańsku… Naprawdę nie było nigdzie bliżej? Oglądałem wydrukowany bilet i w głowie mieliłem nadchodzącą kilkugodzinną nudę przedziału kolejowego. Nigdy nie rozumiałem numeracji torów. Peron szósty, tor siedemnasty?? Był prawie pusty. Zgrzyt zwrotnic i łomot przetaczania wagonów co pewien czas zakłócał trzask gniecionych piętą puszek, wyciąganych przez puszkowego zbieracza z betonowych śmietników.

    Stałaś sama. W opiętej na pupie czarnej spódnicy, i luźnej bluzce zakrywającej twój biust. Z wielką walizką przy nodze, grzebałaś w telefonie, zerkając czy nie nadjeżdża pociąg. Poszedłem nieco bliżej, starając się dotrzeć zarys majtek pod spódnicą. Uwielbiam te kształty.

    Gdzieś w oddali niknęły srebrne tory, wybiegające z naszego peronu. Równe, lśniące w słońcu. W oddali zamajaczyły światła pociągu.

    Zanim wtoczył się z łoskotem na stację z podziemnego przejścia wytoczyła się z wrzaskiem grupa rozwrzeszczanej dzieciarni, nad którą bezskutecznie próbowały zapanować trzy nauczycielki. Spojrzeliśmy oboje z przerażeniem, a nasz wzrok się spotkał. Zaśmiałem się i powiedziałem do ciebie – a więc nie będziemy mieli pociągu osobistego, a jednak po prostu osobowy. Chyba przy tym bardzo wesoły… dodałaś

    Cztery wagony, trzy drugiej, jeden pierwszej klasy. Wars, lokomotywa elektryczna. Podeszliśmy do najbliższego wejścia. Szarpałaś się z walizką. Niech pani wsiada, wniosę tą walizę. Popatrzyłaś trochę nieufnie. Raczej ja z tą walizką będę biegł wolniej niż pani z podwiniętą spódnicą. Zaśmiałaś się. Puściłem cię po schodach wagonu przodem, za zapłatę przyjmując widok twojej pupy przed moimi oczami. pierwszy, drugi, trzeci przedział – skąd zawsze jest po jednej albo dwie osoby w pociągu? Znalazłaś pusty przedział. wtargałem twoją walizkę i dźwignąłem na półkę pod sufitem. Połechtało cię to, że zrobiłem to bez wysiłku. Taki pan cwany? Jak ja to później ściągnę? zapytałaś z uśmiechem. Dobrze, zostanę – szybko odpowiedziałem bez targowania się. Przestawiłaś się i wyciągnęłaś rękę. Pierwszy raz cię dotknąłem, coś w nas zadrżało.

    Usiedliśmy przy oknie, vis a vis. Dyskretnie pożerałem cię wzrokiem. Obrączka, pierścionek, raczej nie zaręczynowy, raczej na dziesiątą rocznicę. Znów telefon w ręku – pewnie sms do męża – ‘wsiadłam, będę według rozkładu na 13’ lub coś w tym stylu.

    Szarpnięcie oznajmiło nam – oto jedziemy w podróż życia.

    Zaczęliśmy się sobie oswajać. Przed nami kilka godzin jazdy. Byliśmy siebie ciekawi. Rozmowa toczyła się jak nasz pociąg po szynach – płynnie i bez większych zawirowań. Śmiałaś się z moich żartów, łapałaś podteksty i odbijałaś piłeczkę. Ale w tej trudnej sztuce lawirowania słowem i lapidarność stylu oboje szukaliśmy sposobu postawienia jej na te inne, odważniejsze tory. Spróbowałem więc…

    -Jedziesz do? Męża i dzieci, wakacje nad morzem.. -Dobry czas na odgrzanie kotleta miłości. Znów twój śmiech,- skąd takie określenie?? Kotlet miłości? Nieee, raczej ten kotlet jest już głęboko mrożony- dodałaś powoli, a śmiech zastygł na twoich ustach. Która to była rocznica? Zapytałem wskazując na pierścionek z diamentem. Wyprostowałaś dłoń i przyjrzałaś mu się w milczeniu. -Dziesiąta… ale kupiony na przeprosiny. – Uuu… Zabrzmiało poważnie. – Bo było poważnie- odpowiedziałaś krótko. Chwilę jechaliśmy w ciszy. Patrzyłaś na rozmazany za oknem obraz uciekającego świata z zaciśniętymi ustami. Ja patrzyłem na ciebie. Ale w twoich oczach nie widziałem smutku, raczej złość i determinację. Szkoda dzieci- dodałaś po chwili i zamknęłaś w tych dwóch słowach całą historię. – Teraz twoja kolej. Opowiadaj kto u ciebie zrujnował małżeństwo- zaśmiałaś się. -Widzę że zrobił się nam ‘przedział terapii małżeńskiej’ -źle? – wolałbym raczej ‘przedział terapii zajęciowej’ powiedziałem i spojrzałem ci głęboko w oczy. Nie uciekłaś wzrokiem, utrzymałaś to spojrzenie. Uśmiechnęłaś się przygryzając jedna stronę wargi. Poczułem jak krew zaczyna krążyć mocniej od tego spojrzenia. -sięgnij mi po walizkę- prosiłaś, a ja za nic w świecie nie chciałem teraz wstawać. -poo cooo ci? Zapytałem przewracając oczami. – Mam tam kanapki, jestem głodna.- będziesz się zapychać kanapkami? Chodź do warsu na śniadanie, ja stawiam.- a jak nas ktoś okradnie? -Nie okradnie. Nie wejdzie, nie bój nic . Zasłoniłem szyby od strony korytarza, otworzyłem drzwi i powiedziałem- zapraszam jaśnie panią na śniadanie. Zmrużyłaś oczy, popatrzyłaś na mnie i dostrzegłaś jak spodnie układają się w okolicach rozporka. Połechtało cię to. Nie do końca wiedziałaś co kombinuje, ale dziwnie mi ufałaś. Stałem w drzwiach, czekając na ciebie. Przechodząc otarłaś się, niby przypadkiem, ale oboje chcieliśmy tego przelotnego kontaktu ciał. Żadne nie uciekło spłoszone. Zamknąłem za tobą drzwi, wyciągnąłem z kieszeni marynarki klucz konduktorski i zamknąłem nim drzwi. -skąd to masz?! Zapytałaś ze śmiechem.

    – dodawali jak się kupiło sześć biletów. Chodź na jajecznicę.

    W restauracyjnym nie było nikogo, poza barmanem. Usiedliśmy na przeciw siebie, znacznie bliżej niż pozwalał na to wcześniej przedział kolejowy. Nachyliłaś się nad zalaminowaną kartką menu, a ja zajrzałem ci w dekolt, który odsłonił cielisty koronkowy stanik, z trudem utrzymujący piersi. -No no- powiedziałem pod nosem. Podniosłaś wzrok i zaśmiałaś się – menu czytaj! – No czytam, czytam. O tym przecież mówię!

    Dostaliśmy jajecznicę na maśle, świeże bułki i dżem. Patrzyłem na ciebie jak jesz nieśpiesznie. -czego się napijesz? – Chyba za wcześnie na picie – odcięłaś się – wiesz, ważne żeby nie zaczynać przed dwunastą. Kawy? Popatrzyłaś na mnie z błyskiem w oku i pokazałaś palcem w menu – wódkę… Zaskoczyłaś mnie, nie spodziewałem się tego, ale nie było to ostatnie zaskoczenie, którym mnie dziś miałaś jeszcze obdarzyć.

    Kelner przyniósł dwa kieliszki zimnej wódki. – za co pijemy? Zapytałem- za niewykorzystane okazje – powiedziałaś podnosząc kieliszek i wypiłaś jednym haustem. poszedłem w twoje ślady. Podszedłem do baru zapłaciłem za nasze śniadanie i zamówiłem jeszcze po kieliszku wódki. Postawiłem je na stole. -A tym razem za co? Zapytałaś. – Żebyśmy nie tracili już nigdy następnych. – Oby – powiedziałaś z namysłem i wypiłaś zanim zdążyłem usiąść. Wódka lekko kołowała naszymi myślami. Siedzieliśmy przez moment w ciszy, bawiłaś się wodząc palcem po krawędzi pustego kieliszka. Niewypowiedziana myśl zagościła w twojej głowie, uśmiechnęłaś się i znowu zagryzłaś wargę. – Powiedz na głos -poprosiłem. – Musiałbyś zamówić trzecią kolejkę – zaśmiałaś się w głos. Nie musiałem bo oboje wiedzieliśmy o co chodzi. -Jak rozpoznać te szanse które się minęło? -Gdybym wiedziała byłabym najbogatszą kobieta świata… odpowiedziałaś.

    Poczułem jak twoja stopa wyciągnięta w międzyczasie z buta dotknęła pod stołem mojej łydki. Byłaś jak zwrotnicowy, który przestawił naszą jazdę na nowe tory. Nie uciekłem od twojego dotyku. Karmiłem się nim. Sycił mą męską dumę. Patrzyliśmy sobie w oczy w milczeniu, a spojrzenie to zastąpiło mam teraz rozmowę. Moja ręka powędrowała pod stół. Opuszki palców znalazły odkryte kolano i delikatnie je pogładziły. Przymknęłaś oczy i szarpnął tobą dreszcz. Zabrałem rękę. Znów patrzyliśmy, ale w spojrzeniu tym był zawieszony był czysty erotyzm pożądania. – trochę się upiłam chyba… -Chodźmy stąd -zaproponowałem. Wstałaś, faktycznie wódka zmiękczyła ci kolana. Wystawiłem ramię, złapałaś mnie i poszliśmy w kierunku wyjścia. – wyglądamy jak stare małżeństwo- zaśmiałaś się. -stare małżeństwo piję żeby zapomnieć, a my żeby poznać – fakt – zachichotałaś.

    Doszliśmy do huczącego przejścia między wagonami. -nie lubię tego miejsca- przytuliłaś się. Obroń mnie przed nim – zaczęłaś się przekomarzać – nikt nie lubi, trzeba zrobić odważny skok i jesteś po drugiej stronie – jak że wszystkim. Nawet po wódce utrzymywałaś tempo rozmowy. Przytuliłem cię ramieniem, drugą ręką otwierając przejście. – no to jak na Indiana Jonesie, skaczemy- pociągnąłem cię za sobą i przeskoczyliśmy do następnego wagonu. Pociąg szarpnął, złapałem cię w objęcia. Nie, nie groził ci upadek. Chciałem wykorzystać moment. Poddałaś się temu. Stałaś z rękami przy sobie, objęta moimi rękami. Nasze twarze stykały się prawie ze sobą. Drzwi między wagonami zamknęły się z sykiem, można było znów usłyszeć wśród stukotu własne myśli. Przybliżyłem twarz do twojej twarzy, przymknęłaś oczy, rozchyliłaś usta… Chciałaś tego pocałunku, pocałunku faceta, którego znałaś godzinę, ale pożądałaś niewiele krócej. Nasze usta znalazły się z początku nieśmiało, żeby po chwili przejść do łapczywego pochłaniania się. Zapomnieliśmy się oboje w tej chwili. Przerwał nam brutalnie syk znów otwieranych drzwi i ostry głos: bilety proszę!

    Wypuściłem cię, i staliśmy przez chwilę jak para uczniów przyłapana w toalecie przez nauczyciela. Szukałaś w torebce drżącymi rękami biletu, ja swój podałem z wewnętrznej kieszeni marynarki. Wziąłem twoją torebkę i powiedziałem- kochanie, zawsze musisz mieć tam taki bałagan? Uśmiechnęłaś się i uspokoiłaś. -Panie konduktorze, czy pana żona ma też taka torebkę która zjada to co akurat jest potrzebne? Ale konduktor, człowiek wykrzesany ze stali szyn poparzył z dezaprobatą, nie podchwyciwszy żartu. Znalazłem twój bilet i podałem. Skasował i przed odejściem zapytał- który przedział? Trzeci od końca, nikogo więcej nie ma, nie musi pan sprawdzać. -acha- zakomunikował i poszedł dalej. -dzięki… Wyszeptałaś. Myślałam że spalę się ze wstydu… -Bez przesady moja droga, zostaw trochę wstydu dla mnie – uśmiechnąłem się. Puściłem cię przodem. Odwróciłaś się. Ale tego, że uszczypnę cię w pośladek się nie spodziewałaś.

    Poszliśmy do naszego przedziału. Szum w głowach od wódki, hałasu pociągu i emocji zakłócało tylko wykrzykiwane co chwila w oddali – bilety do kontroli! Oparłaś się plecami o szybę naszego przedziału i chichotałaś, drocząc się ośmielona wódką i rozwojem wydarzeń. Obejrzałem się czy konduktor jest zajęty, wyciągnąłem klucz i otworzyłem. Weszłaś przodem, zatrzymałaś się, odwróciłaś i załapałaś ręką klapę mojej marynarki. Wciągnęłaś mnie do środka z głośnym szeptem: chodź tu wreszcie. Wszedłem, zamknąłem drzwi. Pociąg kołysał tobą stojącą pośrodku przedziału. Poczułaś na ramionach moje dłonie. Przytuliłaś się. Nasze usta znów zaczęły się szukać

    Weszliśmy do przedziału. W głowach szumiała nam wódka rozbierając z kawałków wstydu i konwenansów, które na co dzień zakładamy. Wtopiłem palce w twoje włosy i całowałem długo. Czułem jak powoli uchodzi z ciebie napięcie i rozpływasz się w moich rękach. Moje dłonie zaczęły błądzić więc śmielej po twoim ciele, zapuszczając się w regiony ciasno opiętej spódnicą pupy. – nie za szybko? Zaśmiałaś się

    -to pociąg ekspresowy

    -wolała bym żebyś w pewnych kwestiach wykazywał opóźnienie niż był pośpieszny- zripostowałaś. Odsunąłem się lekko i spojrzałem w twoje śmiejące się nagłą odwagą oczy. Położyłem wskazujący palec na twoich mięsistych rozgrzanych pocałunkami ustach. – wiesz jaka jest następna stacja? Pokręciłaś w milczeniu głową. Mój palec powoli powędrował w dół twojego dekoltu, a ty zadrżałaś cała. Z półprzymkniętymi z rozkoszy oczami odchyliłaś głowę czekając na rozwój wypadków. Rozpiąłem ci guzik z bluzki, potem drugi i trzeci… Poczułaś jak całuję cię w szyję, a potem jak mogę usta wędrują w dół, do odkrywanych właśnie powoli piersi. Popchnęłaś mnie na siedzenie, a sama stanęłaś tuż przede mną. Miałem Twój biust dokładnie na wysokości twarzy. Złapałaś moją głowę i wcisnęłaś między swoje piersi. Wyciągnąłem twoją bluzkę ze spódnicy i powędrowałem dłońmi wzdłuż pleców do zapięcia stanika. Rozpiąłem go i zacząłem ściągać zębami. -czekaj… Szepnęłaś. Sprawnie rozpięłaś ramiączka, i teraz pod bluzką kołysały się twoje obfite piersi, wyraźnie znacząc na materiale twarde i sterczące sutki. Przygryzłem je przez bluzkę. Syknęłaś z bólu podniecenia…

    Pieściłem zachłannie twoje piersi, ale oboje chcieliśmy siebie więcej. Wsunąłem dłoń między twoje uda, i powoli przesuwałem ją w górę, aż natknąłem się na barierę majtek, wyjątkowo ciepłych i … Mokrych. Wstałem, pocałowałem cię w usta. Twoje oczy patrzyły nie widząc nic dookoła, zamglone podnieceniem. Pchnąłem cię na drugą kanapę, a sam klęknąłem przed tobą. Rozłożyłaś bezwiednie nogi w zapraszającym geście. Twoja spódnica podciągnęła się w górę sama. Wsunąłem pod nią dłonie i złapałem za gumkę majtek. Płynnie ześlizgnęła się po twoich udach i łydkach i wylądowały gdzieś rzucone moją dłonią. Spojrzałem ci głęboko w oczy… Mówiły jedno. Złapałaś za moją głowę dłońmi i wcisnęłaś ją najgłębiej jak mogłaś między rozłożone uda.. nie musiałaś się ze mną siłować. Miałem ochotę na tą wygrzaną podnieceniem, ociekającą sokami cipkę. Zatopiłem się w niej językiem, a tobą szarpnął dreszcz i jęknęłaś głośno…

    Wymacałem twoją łechtaczkę kciukiem i zacząłem delikatnie pieścić. Wiłaś się z rozkoszy na kanapie, wciąż chcąc więcej. Podniosłem głowę, a moje palce wsunęły się gładko w ciebie. Czułaś, jak wzbiera w tobie rozkosz. Zatopiłem się znów językiem w łechtaczkę, nie przestając pieścić cię od środka. Zlizałem każdą możliwą gęstą kroplę soków, a twoje uda zaczęły powoli zaciskać się na mojej głowie. Przez twoje ciało przetoczył się szybki orgazm, wyrywający z ust krótkie spazmy. Kiedy przestały tobą wstrząsać podniosłaś głowę, a dłonią odepchnęłaś moją twarz od swojego krocza. Patrzyłaś na mnie niedowierzając, rozbieganym jeszcze od orgazmu wzrokiem, próbując pojąć co się właściwie stało. Oddychałaś płytko, spocona. Podobały mi się te mokre kosmyki włosów opadające na twoją twarz…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mat Em
  • Asystentka Agnieszka

                    Moja historia zaczęła się latem 2016 roku. Od dwóch lat pracowałem na stanowisku kontrolera finansów. Nasza prezes miała na imię Klaudia, była dość wysoką brunetką o bardzo proporcjonalnej figurze. Zawsze ubierała się z klasą ale też i bardzo kobieco. Przez ten czas nie widziałem, żeby ktoś próbował z nią dyskutować czy cokolwiek sugerować. Wszyscy bez zmrużenia oka wykonywali jej polecenia, nawet dość wysoko postawieni dyrektorzy.

                    Nie miałem problemów z pracą, była to firma zarządzająca finansami dość bogatych klientów. Wszystko układało się świetnie, aż do tego feralnego lipcowego piątku – i wcale nie trzynastego.

                    Wszedłem do firmy jak zwykle, tuż przed ósmą, ale już przy wejściu stała Anka, moja bardzo dobra przyjaciółka, jedna z samodzielnych księgowych.

    – Michał, idź szybko do Klaudii, jest jakiś straszny problem, chce cię natychmiast zobaczyć!

    – Dobra, dobra już idę – odparłem bez emocji. Anka często przerysowywała problemy, pewnie jest tak i tym razem, pomyślałem.

    Zapukałem do drzwi gabinetu.

    – Wejść! Zabrzmiało jak trzaśnięcie batem.

    – Michał, czy ty wiesz co ty najlepszego zrobiłeś! Pomyliłeś euro ze złotówkami w swoich wyliczeniach! Nie dość że straciliśmy grube miliony, to jeszcze jest to sprawa skarbowa! Policja siedzi mi od szóstej na karku, za takie coś idzie się do więzienia teraz!

    – Ale, zaraz, zaraz…

    – Żadne zaraz, księgowość wszystko potwierdza, mamy, a w zasadzie ty masz kilka paragrafów nad sobą. Na bank to może skończyć się odsiadką, a wiesz co robią z takimi jak ty!!!

                    Byłem dość delikatnej budowy ciała więc nie trzeba było mi wyjaśniać co.

    – Nie mogę tego tak zostawić, musisz natychmiast ponieść konsekwencje służbowe i  muszę to zgłosić Policji!                                              

                    No ładnie, żegnaj praco, witaj Zakład Karny Białołęka.

    – Upokorzyłeś mnie dziś bardzo. Nie zostawię tego tak. NIKT mnie jeszcze tak nie upokorzył, ja ci zrobię to samo!!!

    – Rozbieraj się, natychmiast, ze wszystkiego, do naga!

    – Ale…

    – Wolisz telefon na Policję??? Wyskakuj z ciuchów, szybko!

                    Po dwóch minutach stałem jak mnie Pan Bóg stworzył. Klaudia w tym samy czasie zaczęła coś wyjmować ze swojej szafy.

    – Zakładaj stanik!

    – Ale…

    – Nie gadaj, rób to co ci każę!

                    Posłusznie zapiąłem biustonosz, wypchała go jakąś gąbką.

    – Teraz majteczki i rajstopy!

    Wsunąłem czarne koronkowe majteczki i z nieco większymi problemami czarne rajstopy.

    – Teraz to!

    Podała mi czarną sukienkę z dzianiny. Włożyłem prze głowę. Sięgała mi gdzieś 10 centymetrów nad kolano.

    – Siadaj i zakładaj te buty!

    Podała mi czarne kozaki, które mi sięgały pod kolano i miały kilkucentymetrowe, na szczęście solidne obcasy.

    – Pokaż się, wstawaj! No nieźle jak na pierwszy raz.

    – Pierwszy raz??? Jak to pierwszy raz…

    – Zamknij się suko!

    Krzyknęła innym tonem, którego naprawdę się zląkłem.

    – Za dużo mówisz, musimy coś z tym zrobić.

    Szybko zdjęła swoje rajstopy i figi. Z majteczek zrobiła kulkę.

    – Otwieraj buzię! Szeroko!

    Posłusznie zrobiłem. Wsunęła mi swoje jeszcze ciepłe majtki do ust.

    – Zamknij usta i nie wypluj!

    Po czym nałożyła mi swoje rajstopy na głowę i związała pod szyją. Widziałem dużo gorzej, ale potem wyjęła szeroką srebrną taśmę klejącą.

    – Chodź, tu suko, zasyczała. Muszę się upewnić że nic nie wyplujesz.

    Szybko zakleiła mi usta, okręciła taśmą ze cztery razy.

    – Dobra, ten otwór mamy gotowy, ale to jeszcze nie koniec szmato! Oprzyj się na biurku, wypnij tyłek!

    Posłusznie to zrobiłem. Zamajaczył mi kształt tak jakby korka doodbytniczego. Podniosła mi sukienkę, opuściła rajstopy i majtki. Powoli wsunęła korek w odbyt. Podniosła majtki i rajstopy na miejsce, opuściła sukienkę. Zrobiła mi szybko kilka zdjęć telefonem.

    – Miałeś pracę w dupie, to teraz masz coś rzeczywiście w dupie. Masz się tam nie dotykać, tylko ja ci mogę go wyjąć! Teraz idziemy!

    Zaprowadziła mnie tuż obok wejścia do pokoju socjalnego. Do piersi przypięła kartkę: „Lekceważyłem polecenia Prezes”

    – Teraz będziesz stał tak na baczność przez co najmniej dwie godziny. Ręce na kark. Masz się nawet na milimetr nie ruszać, masz nawet nie wydać pisku z siebie! Myśl o tym, co zrobiłeś!

    To akurat byłoby niełatwe, jej majtki dość szczelnie wypełniały mi usta a taśma jeszcze bardziej blokowała możliwość wydanie jakiegokolwiek dźwięku. Posłusznie stanąłem na baczność, położyłem ręce na karku. Niewiele widziałem ale przyciszone chichoty moich kolegów i koleżanek którzy nagle bardzo często zaczęli korzystać z pokoju socjalnego sprawiały, ze mogłem sobie wyobrazić jak wyglądam.

    Nie wiem ile minęło czasu, czy to były te obiecane dwie godziny, czy dłużej. W każdym razie wszystko zaczęło mnie drętwieć, ale nie ruszyłem się z miejsca.

    – Chodź szmato z powrotem! – nagle usłyszałem. Klaudia zaprowadziła mnie z powrotem do gabinetu. No jak suczko, zmiękłaś już? No tak, nic mi nie możesz odpowiedzieć…

    Zdjęła taśmę, rajstopy i wyjęła swoje majtki z moich ust.

    – Teraz słuchaj i nic nie mów. Udało mi się tymczasowo załatwić sprawę z Policją. Nic ci nie będzie, ale pod jednym warunkiem. Będziesz robiła wszystko to co ci każę w najdrobniejszych szczegółach. Czegoś nie zrobisz, otwieramy ponownie sprawę i zgłaszam cię na Policję. Rozumiesz?

    – Tak.

    Nie wiedziałem czemu zwróciła się do mnie używając rodzaju żeńskiego.

    – Od dziś nie jesteś Michał, jesteś Agnieszka. Masz o sobie mówić, tak, jakbyś była kobietą, odpowiednie końcówki i tak dalej? Zrozumiałaś?

    – Zrozumiałe..am.

    – No, grzeczna dziewczynka. Masz tu swoją garderobę.

    Wyciągnęła pięć toreb z nazwami dni tygodnia, od poniedziałku do piątku.

    – Każdego dnia masz się zjawić w pracy ubrana w dokładnie wszystkie rzeczy jakie są w torbie. Peruka, dodatki, buty i ciuchy. Teraz jedź już do domu, bo do poniedziałku musisz sobie samodzielnie przygotować makijaż i ogólnie kobiece zachowanie.

    – Mogę dostać moje ubranie i wyciągnąć korek?

    – Po co ci ubranie? Przecież jesteś już ubrana. Wracasz do domu w tym co masz, jedziesz samochodem więc nie będzie takiego problemu. Korek możesz sobie wyciągnąć w domu, wcześniej nie. Ale już od poniedziałku jeździsz do pracy komunikacją miejską, jasne? Wiesz że mam sposoby żeby to sprawdzić.

    – Jasne. Powiedziałem lekko zrezygnowany.

    – Teraz wynoś się, nie chce cię do poniedziałku widzieć! Jak nie będziesz się słuchać, to niemal na sto procent idziesz siedzieć, a ja już upewnię się, żeby tam każdy zobaczył twoje fotki w damskich ciuszkach!

    Posłusznie zabrałem torby i poszedłem do samochodu.

    No cóż, zaczynam chyba nowe życie. Bądź co bądź lepsze niż w zakładzie karnym…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka
  • Rodzinne nauki – (I) Wyjatkowy wieczor

    Nie mogłam już dłużej wytrzymać. Mój pęcherz był bliski eksplozji, a tymczasem w łazience ojciec właśnie rozpoczął nucenie kolejnej ballady z poprzedniego stulecia, uparcie okupując prysznic.

    – Tato błagam, wyłaź stamtąd, muszę skorzystać z toalety! – płakałam z rękami wciśniętymi między uda w desperackiej próbie zatrzymania nadciągającej powodzi i podskakując na palcach przed drzwiami łazienki.

    – Nie możesz poczekać jeszcze chwili? Ojciec tak kochał swój czas pod prysznicem, że matka często śmiała się, że ma romans z prysznicową dyszą.

    – Muszę siku! – krzyknęłam. – Po prostu wyjdź na dwie minuty, to nie potrwa długo!

    – Och do diabła, wejdź i wysikaj się, a ja się odwrócę – powiedział. To miało sens. W końcu to tylko ojciec, który od czasu do czasu widywał mnie w dziwnych sytuacjach. Co prawda, teraz gdy miałam już osiemnaście lat, od dawna nie było takiej okazji, ale byłam w takiej potrzebie, że nie warto było wybrzydzać. Pchnęłam drzwi i wbiegłam do zaparowanej łazienki. Chciało mi się tak bardzo, że prawie nie zwróciłam uwagi na ojca. Po prostu założyłam, że odwrócił się do mnie plecami. Kiedy zsunęłam majtki, siadając na muszli, podniosłam wzrok i zobaczyłam, że patrzy prosto na mnie.

    – Nie patrz! – upomniałam go. Obłoki pary unosiły się pomiędzy nami, szum wody dźwięczał w przestrzeni wypełnionej płytkami i nagle uświadomiłam sobie, że jestem sam na sam z moim ojcem. Mocniej otuliłam się szlafrokiem, jakby mógł mnie całkowicie zasłonić i próbowałam oderwać swoje oczy od niego. Jednak przesuwając wzrok, musiałam zauważyć jego kutasa. Przez chwilę wpatrywałam się w niego jak sparaliżowana. Jego kutas był długi, gruby i na wpół twardy, wychylał się z kłębów czarnych włosów wprost przede mną. Ciemnoczerwona główka pulsowała, jakby za chwilę miała wystrzelić. Jego jajca zwisały nisko, dwie kule powleczone skórą pokrytą włosami bujające się między udami. Przeszedł mnie dreszcz, tajemniczy i elektryzujący. Moje dłonie zacisnęły się na szlafroku, którym próbowałam się zasłonić przed jego wzrokiem, a nogi zacisnęły się z przerażenia. Skończyłam sikać. A jednak siedziałam tam, wpatrując się w tego grubego członka. Ten uniósł się i prężył dumnie. Przechylił się w lewo, prezentując grubą nabrzmiałą żyłę. Przerażona wpatrywałam się w niego, czując dziwne pulsowanie w mojej cipce.

    Roztargniona sięgnęłam po papier, urwałam kawałek i wytarłam swoją cipkę. Aby to zrobić, musiałam rozchylić szlafrok. Dopiero teraz naprawdę się zarumieniłam, zdając sobie sprawę, ile ukazuje. Tatuś widział jak, dotykam się między nogami. Bez wątpienia widział też moje nagie cycki. Obecnie były już za duże, żeby nie zwrócić na nie uwagi. Nic nie powiedział. Kiedy w końcu udało się jej oderwać wzrok od jego kutasa i spojrzeć mu w oczy, uśmiechnął się tylko i zaczął znów nucić jakiś stary szlagier, podczas gdy woda spływała kaskadami po jego silnie opalonym ciało. Z jakiegoś powodu kręciło mi się w głowie, kiedy wychodziłam z łazienki. Moje nogi nie były najstabilniejsze, moje ręce ledwo miały siłę, by nacisnąć klamkę. – Dzięki tatusiu – powiedziałam. Nie odpowiedział.

    Po powrocie do pokoju usiadłam ciężko na łóżku, próbując oczyścić myśli. Franek na pewno mi się oświadczy. Dlaczego to już nie miało dla mnie takiego znaczenia? Odkąd pamiętałam, Franek był „tym jedynym”. Przystojnym i opanowanym, zawsze ponad innymi facetami, a teraz kiedy zaproponowano mu stypendium na zachodzie, musiał się ze mną ożenić, jeśli chciał, żebym rzuciła wszystko i pojechała razem z nim.  Im bardziej starałam się oczyścić myśli, tym częściej wracały do fiuta ojca, którego widziałam przed chwilą. Zsunęłam szlafrok i zaczęłam wkładać ubranie przygotowane na dzisiejszą randkę. Nie ubrałam stanika – cycki były jedną z tych rzeczy, które fascynowały Franka najbardziej. Co chwilę mówił mi, jakie są wielkie i jak uwielbia patrzeć, gdy skaczą mi pod koszulą. Były naprawdę duże, pomyślałam stając bokiem do lustra i unosząc je dłońmi. Bardzo jędrne i sterczące. Ciało miałam raczej szczupłe, co jeszcze bardziej uwypuklało ich rozmiar. Mama zawsze próbowała mnie namówić, żebym jadła więcej i nabrała ciała, ale ja lubiłam swoją sylwetkę. Stałam przed lustrem i rozczesywałam swoje długie, czarne włosy, jednocześnie wpatrując się w swoje cycki. Weronika też je lubiła. Zawsze mnie za nie łapała i porównywała ze swoimi maluchami.

    Wcisnęłam się w dżinsy, które ciasno przylegały do mojego tyłeczka i mocno opinały moje krocze. Werka mówiła, że naprawdę doprowadzają facetów do szaleństwa. Środek przebiegał dokładnie między moimi wargami i pozwalał im zarysowywać się wyraźnie pomimo okrywającego je materiału. Odwróciłam się i stanęłam na palcach, żeby przyjrzeć się dokładniej swojemu tyłeczkowi. Franek powiedział, że jest chudy, ale bardzo zgrabny. Wsunęłam na nogi sandałki na koturnie. Mój strój na dzisiaj był kompletny. Wysoka, szczupła, z dużymi cyckami i wyraźnie zarysowaną przez dżinsy cipką. Moje gładkie jak len włosy, lśniły głęboką czernią, opadając na ramiona i spływając po plecach do dupci. Czy Franek mógł się oprzeć takim przygotowaniom?

    Wydawało się, że nie. Kiedy podszedł do drzwi wejściowych, zauważyłam, że westchnął ciężko, a kiedy się odezwał, brzmiał jakby, nie mógł wydusić z siebie słowa. Mama przyszła, żeby się przywitać. Posłała Frankowi spojrzenie przepełnione miłością. Pewnego dnia, on będzie kimś ważnym, a jej mała córeczka będzie jego żoną. Tego właśnie chciała. Moja matka, Werka i Franek połączyli siły, aby doprowadzić mnie do granicy oczekiwania. Udzielała mi wskazówek, podpowiedzi i pomysłów na schwytanie mężczyzny, zarówno tych prostolinijnych, jak i tych bardziej zawoalowanych. Jako grzeczna dziewczynka brałam je wszystkie pod uwagę. Jednak w tym momencie, kiedy obrączka była już w zasadzie w zasięgu ręki, moją głowę wypełniał obraz sterczącego kutasa mojego ojca.

    Franek zabrał mnie do restauracji i zgodnie z oczekiwaniami zadał PYTANIE. To był bardzo romantyczny moment i od razu udzieliłam mu odpowiedzi. Wszystko było ustalone. Za tydzień się pobierzemy, na dzień przed jego wylotem.

    – Chodźmy do domu i powiedzmy moim rodzicom – powiedziałam po kolacji.

    – Czekaj, czekaj, porozmawiajmy najpierw – powiedział Franek z dziwnym błyskiem w oku. Zawiózł mnie nad jezioro i zaparkował w ciemności. Ściszył radio i spojrzał na mnie. Jego oddech był nieregularny, a ręce niespokojne. Wiedziałam czego chce, ale nie wiedziałam, jak mu to zaoferować. Każda komórka mojego ciała chciała tego równie mocno. Wcześniejsze wydarzenia w łazience pobudziły mnie już i odpędziły jakiekolwiek zahamowania. Moja cipka pulsowała, a sutki dosłownie swędziały mnie z podniecenia. Franek tego nie wiedział, ale tego wieczoru byłam w pełni gotowa na niego. W przeszłości pieściliśmy się na różne sposoby, ale dziś mi to nie wystarczy. Kiedy wziął mnie w ramiona, zrobiłam wszystko, aby poczuł, jak chętna jestem. Roztopiłam się w jego objęciach, jedną ręką niby przypadkiem otarłam się o spuchnięte wybrzuszenie w jego spodniach. Rozpięłam bluzkę, ukazując mu tak podniecające go cycki. Jego ręce były wszędzie, dotykając mnie, pieszcząc, a jego gorące pocałunki pokrywały moją twarz. Wydawał się opętany pożądaniem, a ja zadowolona płynęłam z nim w tę podróż.

    – Och Julcia! – jęknął, – Tak cię chcę! Kolejne pocałunki. Czekał na moją reakcję, a ja nie wiedziałam, co powiedzieć. Oddawałam namiętnie jego pocałunki, wsuwając język w jego usta. Jego dłonie stały się śmielsze, łapiąc mocno za moje cycki i wsuwając się między uda, by pogładzić moją rozgrzaną cipkę.

    – Rozbierzmy się – szepnął. Skinęłam głową, ale musiał to zrobić za mnie. Drżałam, gdy ściągał moje obcisłe dżinsy, poczułam się trochę słabo i zamiast podsunąć się bliżej by go pocałować, odchyliłam się do tyłu, rozchylając lubieżnie nogi. Franek wpatrywał się w moją cipkę oświetlaną skromnym światłem pobliskiej latarni. W samochodzie panowała cisza, wyczuwało się napięcie. Oboje byliśmy gotowi, jedyne co musiał zrobić to wziąć mnie. Potem potrząsnął głową – Nie, nie na tydzień przed ślubem – powiedział ochryple. – To nie byłoby właściwe, skoro czekaliśmy tak długo…

    – Ale możemy się troszkę zabawić, prawda – powiedziałam lekko płaczliwym głosem.

    – Jasne, że możemy – powiedział, przesuwając dłonią po mojej rozpalonej cipce. – Tak długo, aż potrafimy się kontrolować. Jego palec błądził po moich wargach, kreśląc kształt mojej cipki. Robił to delikatnie i powoli rozpalając mnie tak, że ledwo byłam w stanie to znieść. Choć jego dotyk był delikatny, moja cipka płonęła. Najmniejsze dotknięcie sprawiało, że moje ciało przebiegały długie fale dreszczy, a kiedy jego paluch dotknął mojego guziczka, pomyślałam, że zaraz zacznę krzyczeć. Jednak w ciągu ostatnich trzech lat, kiedy byliśmy parą, wiele się nauczyłam o samodyscyplinie. Franek był tradycjonalistą i marzył o żonie dziewicy, a ja dobrowolnie wcieliłam się w tę rolę. Ta gra była bliska porażki, a poza tym za tydzień i tak mieliśmy pójść na całość…

    – Franek … kochaj się ze mną – jęknęłam, poruszając zachęcająco biodrami i oplatając nogami jego ciało, próbując wciągnąć go na siebie. – Nie czekajmy ani sekundy. Nadal miał na sobie bokserki, ale jego sztywny z podniecenia kutas był wyraźnie widoczny, a teraz czułam, jak pulsuje z podniecenia.

    – Proszę Julcia, nie utrudniaj mi tego – wyszeptał, odpychając mnie lekko. – Ubierz się, proszę. Wyskoczył z auto i widziałam, jak uspokaja oddech. Zapalił papierosa drżącymi rękami. Podszedł do jeziora i stanął nad brzegiem. Palił, a drugą rękę zsunął w dół i zaczął nią poruszać. Zajęło mi chwilę, zanim zrozumiałam, co wyprawia. Kiedy wrócił, próbowałam zapytać, dlaczego to robił, a on wydusił z siebie tylko coś o potrzebie ulżenia. Do tego momentu zdążyłam założyć bluzkę i dżinsy. Franek odwiózł mnie do domu, mocno przekraczając ograniczenia prędkości. Nie odezwał się, dopóki znów nie znaleźliśmy się pod domem.

    – Przepraszam kochanie – powiedział. – Ale za bardzo mnie kusiłaś. Facet może się powstrzymywać tylko do pewnej granicy. Jeszcze tydzień i będziesz moją dziewiczą panną młodą. Czy nie warto poczekać, te parę dni?

    – Nie wiem – powiedziałam. Myślałam, że mówię to tylko dlatego, że nie wiedziałam, co innego mogłabym powiedzieć. Z szerokim uśmiechem otworzył drzwi i weszliśmy na podjazd, żeby przekazać nowinę moim rodzicom. Matka byłą w siódmy niebie. Wyściskała i wycałowała Franka, nazwała go swoim synem, a potem zabrała się do planowania logistyki ślubu. Tata uścisnął mu rękę i powiedział różne miłe rzeczy, ale był mniej zachwycony. Jeżeli zaś chodzi o mnie… jakoś nie potrafiłam się cieszyć tą chwilą. Tak jakbym nie była częścią tego, co się działo. Moje ciało poruszały tajemnicze impulsy, dziwne drżenia, mrowiły mnie cycki i czułam, że jestem strasznie mokra. Poza tym czułam palącą urazę. Franek mnie odrzucił. Jego powody nie miały dla mnie żadnego znaczenia. Oddałam mu się, a on odmówił, zostawiając mnie na krawędzi szaleństwa. Grałam posłusznie rolę dobrej córki i szczęśliwej narzeczonej tak długo, jak Franek został u nas. Gdy tylko wyszedł, pocałowałam rodziców na dobranoc i pobiegłam na górę.

    Weronika, moja kuzynka i przyjaciółka mieszkała w sąsiednim domu. Budynki stały blisko, a w naszym ogrodzie rósł stary dąb. Z niewielkim wysiłkiem dało się nim przejść z mojego okna do jej, po prostu przesuwając się po kolejnych gałęziach. W lecie zawsze miała otwarte okno, podobnie jak ja. Ponieważ wieczór był wciąż młody, w jej oknie paliło się światło.

    – Witaj Julcia – powiedziała radośnie, kiedy wsunęłam się przez okno. – Już wróciłaś z wielkiej randki? Jak poszło?

    Opowiedziałam jej i początkowo była bardzo podekscytowana i cieszyła się moim szczęściem. Potem powiedziałam jej o najważniejszym wydarzeniu, a Werka zamilkła współczująco.

    – Och – westchnęła, kiedy skończyłam. – Wróżba nie jest najlepsza. Co możemy z tym zrobić?

    Weronika była moim całkowitym przeciwieństwem. Jej włosy były blond i kręciły się przycięte dosyć krótko. Miała szerokie ramiona, wąskie biodra i małe twarde cycuszki. Cały rok spędzała na powietrzu, uprawiała różne sporty i jej skóra była mocno opalona. Byłyśmy w tym samym wieku, chodziłyśmy do tej samej szkoły i tej samej klasy, ale co najważniejsze byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Odkąd pamiętam, korzystałyśmy z dębu w ogrodzie, żeby przyjść i opowiedzieć sobie o kłopotach czy podzielić się radosnymi wydarzeniami. Różniła się ode mnie jeszcze jednym – nie była już dziewicą. Werka znała wszystkich w naszym miasteczku, brała udział w każdej imprezie i wydarzeniu, często sypiając ze starszymi facetami. Chłopakami w naszym wieku raczej gardziła.

    – Widzisz co się z tobą dzieje? – powiedziała po chwili. – Wyjdziesz za Franka i to będzie początek i koniec twojego życia seksualnego. Musisz teraz trochę pożyć, zanim będzie za późno.

    Zamiast się z nią kłócić, skinęłam głową, zaskakując kuzynkę.

    – Wiem, że masz rację – powiedziałam. – To znaczy, to jest przerażające i w ogóle, ale moje ciało żyje teraz własnym życiem.

    – Ciało żyjące własnym życiem? W takim razie będziesz musiała mi zaufać – powiedziała Weronika. – Jest na to tylko jedno lekarstwo i na szczęście dobrze je znam. Chodź tutaj i siadaj obok mnie. Nie ruszaj się, a twoja ulubiona kuzynka sprawi, że poczujesz się lepiej.

    Wyłączyła wszystkie światła oprócz niewielkiej lampki obok łóżka i podeszła siadając obok mnie. Jej ramię objęło moje. Jedną ręką przesuwała po moich długich włosach, a jej oczy wwiercały się głęboko w moje. Nagle poczułam, że się czerwienię. Weronika i ja nie miałyśmy przed sobą sekretów, ale nigdy dotychczas nie łączyło nas nic seksualnego. A teraz wręcz biła od niej zmysłowość!. Uwodziła mnie!

    – Co ty robisz? – spytałam nieśmiało. Kazała mi się uciszyć, a jej dłonie mocniej przejechało po moich włosach i ciele. Przesunęły się na moje piersi i zatrzymały, powodując delikatne mrowienie. Weronika przesunęła się i usiadła twarzą do mnie, z nogami podwiniętymi w pozycji lotosu. Nie dało się od niej uciec. Jej rodziców nie było w domu, a młodszy brat już na pewno spał. Poza tym sprawiała, że czułam się przyjemnie zmieszana.

    – Od tak dawna chciałam to zrobić – powiedziała cicho Weronika. Jej zwinne palce rozpięły guziki mojej bluzki i rozchyliły ją szeroko.

    – Tak, popatrz na te cycki. Idealne, po prostu idealne. Och pozwól mi je pocałować! Pochyliła się i zanim zdążyłam zaprotestować, jej usta znalazły się na jednym z moich sutków. Mój system nerwowy przeżył szok. Spojrzałam na tę blond kędzierzawą główkę, która przyczepiła się do mojego cycka i nie wiedziałam do końca co się ze mną dzieje. Jednak w środku pojawiło się miękkie, sugestywne uczucie, które przerodziło się w kulę ciepła, która rozszerzała się, aż dotarła od mojego sutka wprost między moje uda. Jej usta przesunęły się na drugi sutek, a jej dłonie ściskały i pieściły lewą pierś, przenosząc ciepło pomiędzy nimi i jednocześnie wprowadzając moją cipkę na cudowny rollercoaster doznań. Bluzka zsunęła się z ramion, a Werka odepchnęła mnie do tyłu. Przewróciłam się na plecy i po chwili objęłam ją ramionami, gdy pochyliła się nade mną, by dalej pieścić moje cycki. To było cudowne uczucie! Franek dotykał ich dosyć często, ale nie robił tego tak dobrze… Weronika wiedziała sporo o cyckach i o tym, jak sprawić by czuły się dobrze.

    Wydawała się szczęśliwa, że może iść dalej i dalej. Wpadłam w kompletne rozluźnienie i z roztargnieniem przesunęłam dłonią po jej loczkach. W końcu przeniosła swoje zainteresowanie na inne części mojego ciała. Jej usta wypuściły moje cycki i przesunęły się w dół w stronę pępka. Prawie nie dostrzegłam zmiany. Miałam zamknięte oczy i niemal drzemałam. Płynęłam leniwie rzeką ambrozji, która miała doprowadzić mnie do raju. Niejasno zdałam sobie sprawę, że rozpina mi dżinsy i z trudem próbuje je ze mnie ściągnąć. Nie miało to dla mnie znaczenia. Nawet nie zawracałam sobie głowy podniesieniem tyłka.

    Dopiero kiedy jej palce przejechały po mojej cipce, jakaś część mnie ocknęła się i powróciła do życia. Franek dotykał mnie tam wcześniej i bardzo mi się to podobało. Teraz robiła to moja kuzynka. Czy to było właściwe? Posunęłam się już za daleko, żeby teraz tym się przejmować. Położyłam się wygodnie i delektowałam się cudownymi odczuciami wzbierającymi w moich lędźwiach. Jej palce delikatnie dotykały, kolejnych fragmentów mojej cipki rozpoznając teren, odkrywając, które miejsca są bardziej wrażliwe, a które wręcz nieprawdopodobnie wrażliwe. Od czasu do czasu z mojego gardła wydobywał się cichy jęk. Poza tym byłam bezwładna i szczęśliwa. Nawet nie przyszło mi do głowy, żeby odwzajemnić, to co odczuwałem.

    Coś ciepłego i mokrego zaczęła ślizgać się wewnątrz mojej cipki. Nie mogłam zrozumieć, co to było, ale było na tyle miłe, że musiałam to zobaczyć. Ku mojemu przerażeniu odkryłam, że to język Weroniki. Jak mogła!? Jak tylko skończy, powiem jej, żeby nigdy więcej tego nie robiła. Do tego czasu… Boże, to było takie cudowne. Jej język był jak żywe stworzenie, ożywiony ślimak tańczący polkę między moimi wargami, przesuwający się tam i z powrotem, naciskając na moją łechtaczkę, a następnie pędząc w dół, by na chwilkę wśliznąć się w moją dziurkę. Do środka i na zewnątrz, z powrotem, na boki, w kółko i na około – moja głowa zaczęła kręcić się w rytm ruchów jej języka! Był bardzo dokładny. Wbijał się i lizał, zwilżając moją cipkę raz za razem, aż jej ślina połączyła się z moimi sokami, tworząc strumyk, który spływał do mojego odbytu i kapał jej na łóżko. Teraz jej palce połączyły się, trzymając moje wargi szeroko rozstawione, aby mogła włożyć między nie sporą część swojej twarzy i aby jej język mógł wsunąć się znacznie głębiej. Cudowna euforia została zastąpiona surową żądzą. Nagle moje biodra zaczęły się unosić i opadać, w górę i w dół, prawdziwe staccato podniecenia, które utrudniało Weronice nadążenia za mną. Błagałam ją, żeby przestała, żeby dała mi złapać oddech, ale ona tylko lizała mnie energiczniej.

    – O Boże! Słyszałam jak dyszę. – Przestań, przestań, proszę… przestań! Nie to za dużo, doprowadzasz mnie do szaleństwa! To łaskocze! Przestań, STOOOO-OOPP! OCH JEZU, NIE, NIEOOOOOOOHHHH TO DOBRZE, TAK, TAK, MOCNIEJ, OCH TAAAAAAAAAAAAAAAAAAaaakkkkk… Błyskawica uderzyła w moją cipkę, wywołując burzę namiętności, która szalała gwałtownie przez sekundę, a potem zniknęła, zostawiając mnie na wysokościach, spokojną i wypełnioną głębokim uczuciem wdzięczności. Weronika zatrzymała się, gdy zobaczyła, w jakim jestem stanie. Jej twarz błyszcza od moich soków, gdy uśmiechała się szeroko.

    – Podoba ci się to? To dopiero początek Julcia. Faza pierwsza. Zamierzam znaleźć ci kochanków i przekazać ci doświadczenia, które będą towarzyszyć ci przez resztę twojego życia. Zanim z tobą skończę nauczysz się wielu sztuczek.

    – Brzmi niebezpiecznie – westchnęłam. Moje ciało płonęło. – Nie musisz tego wszystkiego robić Werka. Sama mogłabym to zrobić.

    – Ty? Nie, nie mogłaś tego zrobić. Wpadłaś na faceta i trzymałaś się go tak długo, jak tylko mogłaś. To ja jestem tą, która potrafi tak po prostu wprowadzać zmiany w obsadzie. Pstryknęła palcami i pochyliła się, żeby pocałować mnie prosto w usta. Towarzyszył temu cierpki smak cipki, którym rozkoszowałam się bezwstydnie. Jakby wiedziała, Weronika otworzyła mi usta swoimi ustami i wepchnęła we mnie język, głęboko, żebym musiała posmakować wszystkiego. Jej ciało położyło się na moim, a jej łono natarczywie napierało na mnie. Po raz kolejny bez wysiłku zlikwidowała mój wszelki opór. Poddałam się jej głębokiemu, namiętnemu pocałunkowi i zanim zorientowałam się, co się dzieje, przytuliłam ją mocno i wciskałam swoje łono w jej.

    Zniknął błogi spokój. Jej cipka przyciskała się do mojej, wargi pocierały się nawzajem, a potem otarła się nimi o moją łechtaczkę. Napierała coraz mocniej, pocierając się o mnie, aż znalazłam się znowu tam, gdzie porzucił mnie Franek, zostawiając rozgorączkowaną, niespokojną, potrzebującą miłości! Teraz kiedy była na mnie, moje dłonie zaczęły instynktownie badać jej ciało. Dłonie przesuwały się po jej włosach, przesunęły się po mocnych, gładkich plecach aż do zagłębienia na plecach, by przesunąć się w dół i chwycić jej jędrne pełne pośladki. Tyłek Werki zawsze przypominał mi chłopaka. Miała dołeczki w bokach i wyginał się muskularnie przy każdym kroku. Ale był też zaokrąglony i miękki, gdy rozluźniała pośladki. Kiedy ją chwyciłam, pracowały właśnie by mocniej przycisnąć jej cipkę do mojej i samo uczucie jej ciała drżącego pod moim dotykiem wystarczyło, aby piorun uderzył ponownie. Weronika wepchnęła jedną z nóg pod mój tyłek, wcinając się we mnie, aż nasze wargi spotkały się w dzikim, mokrym i gorącym pocałunku. Od razu napłynęła do mnie kolejna fala przyjemności. Jej cipka była lekko pokryta blond włoskami, tak rzadkimi, że na pierwszy rzut oka wyglądało, jakby ich nie było. Z drugiej strony moją okrywało ciemne kłębowisko ciągnące się od góry aż do dziurki w tyłku. Teraz cała ta wilgoć zmierzwiła moje futro. Ruchy Werki odsłoniły po chwili grzbiety warg. Ciało pocierało się o ciało, kiedy nasze cipki całowały się gładkie, śliskie, natarczywe, pchające i pchające, by poczuć więcej. Odruchowo wsunęłam dłoń w dół, rozchylając cipkę palcami. Weronika zrobiła to samo. Nasze łechtaczki dotknęły się i przeszył nas dreszcz, jakbyśmy zamknęły elektryczny obwód. Iskry, błysk i obie leżałyśmy na plecach. Nasze ciała wiły się w ekstazie, biodra poruszały naszymi cipkami, aż soki i ciepło zespawały je w jedność. W pokoju słychać było odgłosy stukania, paniczne krzyki i długie jęki. Tarzałyśmy się po łóżku, trzymałyśmy za ręce, aby rozdzielić nasze ciała.

    – Pozwól, że teraz ja cię wyliżę – sapnęłam. – Chce spróbować!

    – Śmiało, zapraszam – powiedziała Weronika. Przeczołgała się nade mną i odwróciła twarzą do moich stóp, tak że jej cipka zawisłą nad moją twarzą. Jasnoblond włoski złapały refleksy światła z lampki, tworząc złocistą aureolę wokół jej pulchnej cipki, różowe wnętrze wyglądało spomiędzy warg, smugi wilgoci i białawe krople soku pokrywały wewnętrzne strony jej ud. Ostry zapach jej rozpalonej kobiecości wypełnił mój nos. Przez chwilę wpatrywałam się w nią z wahaniem. Potem przypominając sobie, jak bardzo smakowały mi moje soczki, położyłam dłonie na jej tyłku i uniosłam się wystarczająco wysoko, by moje usta znalazły się na jej szparce. Gdy tylko nawiązałam z nią kontakt, zaczęłam ssać i zostałam nagrodzona obfitym łykiem jej nektaru. Weronika opuściła tyłek i przycisnęła cipkę do mojej twarzy, zmuszając moją głowę do powrotu na poduszkę. W tym samym czasie zaczęła dotykać mojej cipki, wkładając w niej długi palec i przekrzywiając go tak, aby pociągnąć w górę. Nie wiedziałam, co podniecało mnie bardziej. Moja cipka próbowała wciągnąć jej palec w siebie, a moje usta próbowały ssać jej cipkę. Nasze ciała drżały z pasji i przyjemności.

    Pozostałyśmy w tej pozycji przez dłuższy czas. Uwielbiałam lizanie jej cipki. Była taka gładka, a soki płynęły tak swobodnie, że chciałam zanurzyć się w niej całą twarzą tylko po to, by doświadczyć jej mocniej. Za każdym razem, gdy tylko mój język wciskał się w jej ciasną dziurkę znajdował tam mokre, gładkie ścianki ciepłego ciała, tajemną jaskinię, która skrywała przede mną wszelkiego rodzaju tajemnicze rozkosze – gdybym tylko mogła wejść w nią głębiej! Wbiłam palec wskazujący w jej cipkę i poczułam kształt jej wnętrza. Wszystkie te dziwne grzbiety, wyprofilowane ciało otaczające mój palec i ściskając go zmysłowym naciskiem, gęste krople soku sączące się wokół niego – mały raj. Weronika zrobiła co w jej mocy, żeby mi to otworzyć. Opadła na mnie i wysoko uniosła swój tyłek, rozstawiając nogi jak najszerzej, a ja bawiłam się z nią w doktora do syta. Oczywiście wcześniej sprawdzałam swoją własną cipkę za pomocą lusterka, ale to był pierwszy raz, kiedy mogłam zbadać jakąś jedną ręką. Moje palce rozchyliły jej wargi, ciągnąc je, aż wyglądało, że jej cipka wywinie się na lewą stronę. Różowe, lśniące ciało rozkwitało na moich oczach, jej cipka rozszerzała się i wpatrywałam się w jej ciemność, aż mój język wysunął się i sam znalazł drogę do zapraszającego otworu. Kochałam w niej wszystko, nawet piżmowy, duszący zapach jej tyłeczka. Mój nos był w nim zanurzony, łaskocząc go, a ponieważ Werka najwyraźniej to lubiła, trzymałam go, aż nie tylko przyzwyczaiłam się do zapachu, ale naprawdę zaczęłam go lubić. W tym momencie nie liczyło się nic poza spełnieniem i wszystkim, co się do niego przyczyniało. Jej język w mojej cipce, mój język w jej, tarcie noskiem jej dupci, drapanie paznokciami pośladków. Lizanie, wzdychanie, ssanie, wgryzanie się w jej cipkę, robiąc wszystko, co ona zrobiła mi i wiele więcej, aż rozpętałam kolejną burzę namiętności wewnątrz siebie.

    Musiałam odpocząć. Eksplodujące we mnie emocje były zbyt silne, aby je ignorować. Moje ciało zaczęło gwałtownie trząść się, krzyki wyrywały mi się z gardła, paznokcie zatopiły w jej ciele tak, że popłynęła krew, a potem zesztywniałam na całą druzgocącą sekundę. To było tak, jakbym dostała ataku! Moje sztywne ciało trzęsło się od stóp do głów, bulgoczące dźwięki dochodziły z głębi, jedyne co mogłam zrobić to zatopić się w Weronice. A potem, jak słońce przebijające się przez chmury nadszedł orgazm. Wszystko się wyrównało, znów było pięknie i spokojnie. Unosiłam się po pokoju i byłam świadoma tylko siebie. To nie powstrzymało mojej kuzynki. Pieściła mnie bardzo delikatnie przez cały czas, a kiedy wróciłam do rzeczywistości, ułożyła się między moimi nogami i zaczęła powoli przesuwać paznokciami po moich piersiach, prawie tak jakby nie wiedziała, że to robi.

    – Nie wiem, jak to robisz – powiedziałam jej. – Sprawiłaś, że poczułam rzeczy, o których Franek nawet nie wie!

    – O na pewno się dowie – uśmiechnęła się. – Na pewno mu powiesz. Ale zrelaksuj się, jest jeszcze wcześnie, po prostu połóżmy się i cieszmy się swoim towarzystwem.

    – W porządku. Znowu poczułam się senna. Wywróciłam oczami i zamknęłam powieki, ciężkie jakby ktoś przywiązał do nich ołowiane ciężarki. Dłonie Weroniki poruszały się w tym samym tempie, hipnotycznie, podprogowym ruchem, który podsycał moje pasje, nawet gdy nie patrzyłam. Jej pieszczenie mnie wydawało się jedynie wyrazem uczucia, ale po około dziesięciu minutach znalazłam się w agonii kolejnego ataku namiętności. Kochałam jej delikatne pieszczoty i delikatny nacisk jej ciała na moje. Moje dłonie wędrowały po jej piersiach i tyłku, całowałyśmy się tak lekko, że nasze usta ledwo muskały się o siebie i jakoś znów skończyłyśmy z twarzami między nogami tej drugiej, liżąc cipkę tymi samymi marzycielskimi ruchami.

    – Nie poślubię Franka – powiedziałam nagle. – Lubię cię o wiele bardziej Werka, nie ma sensu udawać, że jest inaczej.

    – Nie bądź głupia – powiedziała. Jej słowa tłumiła moja cipka. Nie wzięła mnie na tyle poważnie, żeby nawet spojrzeć w górę. Ale nalegałam i w końcu podniosła wzrok.

    – Widzisz, jak się czujesz? Dobrze się bawisz z jedną osobą i od razu chcesz się w nią wczepić. Kocham cię Julka, zawsze będziemy przyjaciółkami, ale nie pozwól, aby to cię do mnie przykuło.

    Przez długi czas nic nie mówiłam. Moje palce bawiły się małą blond cipką Weroniki, ale byłam zbyt zajęta myśleniem, by zwrócić na to uwagę. Oczywiście miała rację. W ciągu tygodnia, który mi pozostał, musiałam wycisnąć jak najwięcej doświadczeń. Tak właśnie było, musiałam korzystać z mojej wolności. Kiedy Franek wsunie mi obrączkę na palec, nigdy go nie zdradzę. To kolejny powód, by jak najlepiej wykorzystać ten tydzień. Mogę zrobić wszystko! I od razu mignął mi przed oczami obraz nagiego ojca pod prysznicem – nawet jego? Czy to nie było tabu? Czy kochanie się z kuzynką nie było tematem tabu? I czy to nie było przyjemne?

    Pytania i zestaw odpowiedzi kłębiły mi się w mózgu. Dlaczego nie miałabym rozpuścić włosów przez ten tydzień? Weronika byłaby moim przewodnikiem, nie było czym się martwić. W takim razie zrobiłabym to! A gdyby tatuś przyszedł do mnie, też bym się na niego rzuciła! Ale tego nie powiedziałam Weronice. Powiedziałam tylko, że zgadzam się na jej plan.

    – Dobrze – powiedziała. – Zaczynamy jutro wieczorem. Na co masz ochotę Julka? Brunet? Blondyn? A może łysy? A może wolisz kolejną kobietę? Wszystko zależy od ciebie.

    – To całkiem niezłe menu. Nie mogą sama wybrać, będziesz musiała zrobić to za mnie.

    – Hej, poczekaj chwilę, nadal jesteś dziewicą! Nie chcesz wybrać, kto będzie pierwszy?

    – O tak… Musiałam się nad tym zastanowić, a potem uderzyło mnie: moje dziewictwo powinno trafić do mężczyzny, który kochał mnie najbardziej! Mój starszy brat Tymek idealnie kwalifikował się do takiego zaszczytu. Miał dziewiętnaście lat i był w domu na lato, więc dlaczego nie miałabym wybrać jego? Zawsze się mną opiekował, walczył dla mnie i na pewno lubił mnie fizycznie. Gdy tylko przyjechał ze studiów, jego oczy wędrowały po moich nogach, cyckach, tyłku. Tak, Tymek byłby szczęśliwy, mogąc to zrobić.

    – Nie martw się o mój wianuszek, zniknie, zanim cię zobaczę – powiedziałam.

    – Kto go weźmie?

    – Opowiem ci o tym później. Ale na razie muszę wracać do domu. Ubrałam się, pocałowałam kuzynkę na dobranoc i zniknęłam, wychodząc przez okno. Było już długo po północy. Dom pogrążony był w ciemnościach. Wróciłam do pokoju, zdjęłam ubranie i zakradłam się do łazienki, żeby się umyć. Obficie się wyperfumowałam, uczesałam i sprawdzałam, jak wyglądam nago w lustrze. Wyglądałam inaczej teraz, kiedy Werka wprowadzała mnie w świat seksu. Moje cycki wyglądały na większe i kształtniejsze, włoski na cipce wydawały się gęstsze i bardziej zachęcające, sama nie mogłam powstrzymać się od przejeżdżania dłońmi po swoim ciele. Przebiegł mnie dreszcz zachwytu. Jeszcze kilka godzin temu nie odważyłabym się marzyć o uwiedzeniu brata. Teraz wydawało się to jedyną sensowną rzeczą do zrobienia. Był bardzo podobny do ojca, dobrze zbudowany, taka sama ciemna czupryna, te same oczy i klatka piersiowa. Nie mogłam się doczekać, kiedy do niego dotrę.

    Szybko założyłam koszulę nocną, na wypadek gdyby któreś z rodziców patrolowało korytarz, a potem poszłam na palcach do pokoju brata, żeby sprawić mu niespodziankę.

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OlkaLa

    Zapraszam do mojej nowej serii. Pewne cechy niezmienne inne pewnie zaskoczą. Czekam na wasze opinie i komentarze.

  • Po szkole Cz 3.

    Bal ostatnich klas. Zebrała się śmietanka towarzyska naszej szkoły i pozostali uczniowie.
    Matylda wyglądała przepięknie w czarnej sukience do kolan. Już wcześniej wysłała selfie z przebieralni wiec wiedziałem czego się spodziewać ale dzisiaj doszła umodelowana fryzura i makijaż. Pozostałe dziewczyny też były niczego sobie. Jak modelki na czerwonym dywanie. Zabawa zaczęła się polonezem o 17 a po wyjściu rodziców mogliśmy zacząć się bawić według naszych reguł. Trochę tańczyliśmy na korytarzu albo siedzieliśmy na pufach w chilout-classroomie. Zwykła klasa ale mogliśmy tam odpoczywać.
    Po przekąskach zabraliśmy Matyldę do sali numer 30. Piętro niżej koło schodów. Drzwi otworzyłem kluczem który wcześniej zdobyłem i zamknąłem za nami żeby nikt nas nie przyłapał. Poszliśmy na koniec klasy gdzie było więcej miejsca za ławkami. Nad nami słychać muzykę i krzyki imprezowiczów z piętra wyżej.

    Usiedliśmy na ławkach i krzesłach. Wiktor wziął Matyldę na środek i zaczął z nią tańczyć wolnego. Wszyscy byliśmy w garniturkach a Matylda w czarnej sukience do kolan i białych butach nike. Miałem nadzieje że założy szpileczki ale i tak dobrze wyglądała. Ciemne włosy do ramion. Dzięki aparatowi na zęby miała przepiękny uśmiech. Wiktor tańczył z nią i kładł ręce na jej ciele. Najpierw na biodrach żeby ja przysunąć. Wtuliła się w jego ramiona a ono położył ręce na pośladki. Dotykał jej pleców, pośladków, ud. Delikatnie całował. Zaczął podnosić sukienkę do góry aż ściągnął ja całkowicie przez głowę.
    Stała teraz w bieliźnie przed nami i nadal całowała Wiktora.
    – Jest wasza chłopaki. – Zaprosił nas Wiktor i odsunął się od Matyldy.
    Od dnia kiedy pierwszy raz się przed nami rozebrała wiedzieliśmy ze musimy to powtórzyć. Każdy z nas marzył i planował co zrobi kiedy znowu będzie okazja. Jako pierwszy podszedł Szymon. Stanął za Matylda obejmując ja rękami. Odwrócił ją przodem do Wiktora który tylko przyglądał się z boku jak dotykamy jego dziewczynę.
    – Patrz mu prosto w oczy! – rozkazał Szymon. – Niech widzi jak cię rozbieramy.
    Rozpiął stanik i uwolnił jej piersi. Dłońmi zasłoniła małe sterczące sutki. Wiktor masturbował się patrząc jak jego dziewczyna jest coraz bardziej naga i napalona. Mi przypadło zdjęcie jej majteczek które schowałem do kieszeni na pamiątkę. I tak nie będą jej dzisiaj potrzebne. Zaczęliśmy ja w czwórkę macać tak jak od wielu dni planowaliśmy. Najpierw delikatnie bo robiliśmy to pierwszy z dziewczyną. Czasami za mocno ścisnęliśmy sutek wtedy pisnęła głośniej ale nie przerywała nam. Była już mocno pobudzona i wilgotna ale nie chcieliśmy przesadzić wiec ograniczyliśmy się do delikatnych pieszczot.
    – Uklęknij. – Powiedział Szymon.
    Nie zrobiła tego. Nadal z zamkniętymi oczami jęczała kiedy lizałem jej cipkę. Żeby ustać wbijała paznokcie w marynarki chłopaków.
    – Klękaj bo wystawie cię na korytarz! – powtórzył Szymon.
    Przestałem ją lizać. Matylda otworzyła oczy i dopiero teraz zdała sobie sprawę że Szymon coś do niej mówił ale było już za późno.
    Wziął ją za ramie i poprowadził do drzwi. Próbowała za nim nadążyć drepcząc. Szymon otworzył drzwi i wypchnął nagą Matyldę na korytarz. Stała oszołomiona i nie wiedziała co ma zrobić.
    – Klęknij. – warknął Szymon.
    Zakryła rękami biust i łono. Obserwowała na przemian w prawo i w lewo korytarza czy nikt jej nie zobaczy.
    – Uklęknij to cię wpuszczę.
    Uklękła.
    – Chodź do nas.
    Przestała sprawdzać korytarz. Patrzyła się wprost na nasze twarze i wyjęte z rozporków penisy. Na czworaka zbliżała się do nas w samych butach. Powoli i niepewnie wróciła do środka. Na końcu korytarza widziałem grupkę uczniów wskazujących w naszym kierunki. Zatrzasnąłem drzwi z nadzieją że nie doniosą nauczycielom o tym co widzieli.

    Staliśmy w rzędzie pod tablicą a Matylda klęczała przed nami. Wiktor usadowił sie w krześle nauczyciela i znowu tylko przyglądał sie wszystkiemu z boku. Pierwszy miał być Szymon. Widać było ze Matylda jeszcze tego nie robiła. Przysunęła buzie do jego kutasa i delikatnie polizała odsłonięty czubek jak lizaka. Dla Szymona było to niewystarczające. Chwycił Matyldę za włosy i wprowadził penisa głębiej aż uwypuklał policzek.
    – Tylko nie gryz! – zagroził Szymon.
    Coraz mocniej i szybciej napierał na jej usta. Spuścił się bardzo szybko bo był to jego pierwszy raz. Nie miał doświadczenia i tylko oglądał to w pornolach.
    Ja byłem kolejny. Spełniało się moje marzenie. Matylda klęczała nago w samych najkach i wzięła mojego kutasa do buzi. Patrzyła mi prosto w oczy. Czasami kosmyk ciemnej grzywki zachodził na jej twarz. Głaskałam ją po policzku odsłaniając buzie z włosów. Byłem taki wdzięczny że właśnie z nią mogę robić to pierwszy raz. Spuściłem się ale tym razem nie wypluła na podłogę. Większość spermy wyładowała na policzku i szyi.

    Pukanie do drzwi.
    – Wpuśćcie nas! Wiemy co tam robicie. Jak nas nie wpuścicie to powiemy nauczycielom!
    – Wredne konfidenty. – Skwitował Wiktor.
    Podszedł do drzwi. Była to dwójka która przed chwilą przyłapała nagą Matyldę klęczącą na korytarzu.
    – Dawać krawaty. – rozkazał Wiktor. Zawiązał im opaski na oczach i wciągnik do środka.
    – Stójcie i nie ruszające się. Mała się wami zajmie.
    Matylda podeszła do nich. Męczyła się z rozpięciem suwaka wiec sami wyciągnęli penisy. Zaczęła lizać pierwszemu.
    – Dla nich tylko ręką. – powiedział Wiktor który zarządzał z kim i jak ma zabawiać się jego Dziewczyna.
    Klęcząc na piętach zaczęła obu delikatnie masować. Dołączyli do niej masturbując się, a Matylda ugniatała ich jądra. Spuścili się niemal równocześnie na jej włosy i małe piersi.
    – To wam wystarczy. Spadać. – Wiktor wyrzucił ich na korytarz gdzie zdjęli opaski z oczu i szybko zapinali spodnie.
    Pozostała dwójka z naszej paczki także dostała felatio. Po wszystkim Matylda była mocno zmęczona, a na pewno bolała ja szczeka i kolana. Jej piersi, szyja, twarzy i włosy były w plamach spermy a po udach spływała wilgoć. Chłopacy zaczęli się ubierać, ale ja chciałem jeszcze ją polizać. Posadziłem Matyldę na biurku nauczyciela i rozłożyłem nogi. Wszyscy byli pewni że zaraz ją przelecę. Nawet ona sama złapała mnie za marynarkę i przysunęła do swoich otwartych bioder. Zamiast tego włożyłem głowę miedzy jej nogi. Z początku zdziwiona oplotła mnie łydkami a ręce wplotła w moje włosy. Dociskała żebym mocniej napierał językiem na jej łechtaczkę.
    Głośno jęczała i wiła się na biurku nauczyciela. Dookoła otoczyli ja koledzy i jeszcze raz spuścili się na jej ciało. Osiągała orgazm leżąc przed nami cała oblana spermą.
    Po wszystkim szybko się ubraliśmy. Nie było czasu na mycie bo zaczęli nas zwoływać na pizzę. Wiktor pomógł Matyldzie założyć sukienkę i szybko wyszliśmy z sali. Otoczona kochankami Matylda wróciła do stolika. O ile wcześniej dwóch chłopaków których zadowoliła dłońmi mogło się tylko domyślać na kogo się masturbowali to teraz widzieli jak prowadzimy Matyldę do stolików.
    Podbiegła do niej truskawa. Blond włosa koleżanka. Ubrały się bardzo podobnie. Obie miały czarne sukienki do kolan i białe nike. Różnił się tylko kolor logo.
    – Gdzie zniknęłaś? – zapytała się Anka.
    – Tańczyłam z chłopakami – odpowiedziała Matylda
    – Tak jak ostatnio w lesie? Miałaś mnie wziąć ze sobą! Specjalnie ubrałam się tak jak ty.
    – Spytam się Wiktora i może następnym razem do nas dołączysz. Potem wszystko ci opowiem.
    Nadal miała plamy na szyli i posklejane włosy. Reszcie klasy tłumaczyła się tańcem, potem i sosem do frytek. Do końca balu tańczyła z koleżankami i tylko ja wiedziałem ze nie ma na sobie majtek. Ściskałem je w kieszeni zachowane na pamiątkę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mati Mateusz
  • Impreza w trojke cz.1

    Był słoneczny piątek, czyli idealna pora na jakąś fajną imprezę z Ania. Niestety wiedziałam, że Ania pojechała na weekend do rodziny, więc nie miałam swojej stałej kompanki do imprez. Na szczęście koło godziny 13 napisał do mnie Wojtek czy dziś będę gdzieś na mieście. Szybko doszliśmy do porozumienia i umówiliśmy się koło 20 przed takim jednym klubem, do którego najczęściej chodziliśmy. Miałam sporo czasu, żeby się ubrać, umyć ogólnie po prostu ogarnąć się do wyjścia.

    Koło 19:40 byłam już gotowa miałam na sobie czarne elegancie spodnie opinające mój tyłeczek, a pod nimi ładne koronkowe majtki w razie czego. Na moich piersiach był zwykły biały top i nic pod nim już nie było(nie lubię staników są nie wygodne więc zawsze praktycznie chodzę bez). Pod ustalone miejsce pojechałam uberem. Wojtek już na mnie czekał, był ubrany w czarną koszulę i też elegancie spodnie. Przywitaliśmy się buziakiem w usta. Chciałam mu tym pokazać, że jestem do jego dyspozycji dzisiaj w nocy. Poszliśmy do pubu, żeby w klubie już nie pić za dużo, bo ceny niektórych drinków, czy choćby piwa zwalają z nóg. Wypiliśmy sobie po 2 drinkach, a przed wyjściem jeszcze zobaczyliśmy promocję na shoty, więc Wojtek mi postawił 3 i sam też wypił 3. Do klubu weszliśmy koło godziny 21. W środku było już trochę osób ale znaleźliśmy kawałek wolnego miejsca na parkiecie, gdzie tańczyliśmy. Trzymałam się blisko niego, żeby jego ręce były ciągle na mnie, lubiłam jego dotyk. Tańcząc z nim mieliśmy parę przerw w tańczeniu na całowanie się wtedy czułam jak jego ręce schodzą niżej na mój tyłek i go ściskają.  Po dłuższym czasie takiego tańczenia podeszliśmy do baru po piwo ostatecznie wzięliśmy jedno na pół, a przy barze spotkaliśmy kolegę Wojtka Dawida i jego znajomych. Ostatecznie się do nas dołączył i po wypiciu piwa poszliśmy w trójkę na parkiet. Trochę ciężko się tańczy w trójkę ale jakoś dawaliśmy rade w pewnym momencie byłam między nimi. Wojtek zaczął mnie całować, a ręce Dawida znalazły się na mojej tali. Stał na tyle blisko, że czułam przez jego spodnie, że mu stoi. Po chwili role się obróciły. Po kolejnym obrocie to Wojtek stał za mną, a Dawid mnie całował. Czułam, że kutas Wojtka nie odstaje i też stoi. Tańczyliśmy tak przez dobre 20minut, a moja ochota na nich z każdą minutą rosła. W końcu Dawid zaoferował, że pojedziemy do niego, bo ma wolną chatę. Nie zamierzałam protestować. Wyszliśmy z klubu, a nasz uber już na nas czekał. Usiadłam na tylnej kanapie między chłopakami. Ich dłonie szybko znalazły się na moich udach, postanowiłam nie być im dłużna swoje ręce położyłam na ich kutasach, które już chciały wyskakiwać z ich spodni. Czułam jak pod moimi dłońmi się prężą.

    Po chwili byliśmy już pod domem. Szybko wyszliśmy z auta i poszliśmy do drzwi wejściowych. Gdy Dawid szukał kluczy, Wojtek nie próżnował i zaczęliśmy się całować. Jego ręce szybko znalazły się na moim tyłku. Dawid otworzył w końcu drzwi, a Wojtek wziął mnie na ręce więc zaczęłam całować jego szyję. Szybko znaleźliśmy się w pokoju Dawida. Postawił mnie na łóżku, a sam stanął przede mną. Od razu złapałam za pasek i szybko zdjęłam mu spodnie i bokserki, a wtedy jego kutas z nich wyskoczył i wskoczył od razu do moich ust. Ssałam go, gdy nagle poczułam ręce Dawida rozpinającego mi spodnie. Postanowiłam się wypiąć w stronę Dawida. Od razu miałam spodnie na kolanach, a moja cipka była przed jego twarzą. Ciągle w ustach miałam kutasa Wojtka, a Dawid zaczął od tyłu lizać moją mokrą cipkę. Nie mogłam się skupić na lizaniu pały Wojtka więc położył rękę na moich włosach i zaczął go wpychać mi do ust. Dawid nie ustępował mojej cipce ciągle ją lizał i pieścił swoim językiem lub palcami. Chciałam już mieć w sobie, któregoś kutasa. Chłopacy chyba czytali mi w myślach. Wojtek wyciągnął swojego kutasa z mojej buzi i stanął za mną po drodze rozbierając się do końca, a Dawid stanął przede mną w samych spodniach, których szybko się pozbyłam. W między czasie czułam kutasa Wojtka na mojej cipce, ocierał się o nią. Zaczęłam ssać Dawidowi, gdy ten złapał mnie za włosy i wepchnął mi go do buzi, a Wojtek wsunął we mnie swojego penisa łapiąc mnie w tali i nadając od razu szybkie tempo. W tej sytuacji znacznie częściej krztusiłam się kutasem Dawida, który wchodzi cały do mojej buzi. W oczach miałam łzy ale były to łzy radości i tego jak dobrze mi było, a nie smutku. Wojtek ciągle wpychał go do samego końca czułam jak mokro tam jest. Nagle Dawid wyciągnął z mojej buzi swojego kutasa i chciał się zmienić. Położyłam się na plecach zdejmując przy okazji mój top. Przy głowie klęczał Wojtek szukając drogi do moich ust swoim kutasem z sokami z mojej cipki, a Dawid wziął moje nogi na ramiona i wszedł od razu do końca. Ten kutas był większy czułam jak wchodzi jeszcze głębiej w zakamarki mojej cipki. Wojtek był w słabej pozycji, żebym ssała jego pałę więc bawiłam się ręką i tylko co jakiś czas miałam możliwość polizania go. Czułam jak ręce Wojtka są zajęte moimi piersiami, zajmował się nimi cały czas, gdy jego kolega z moimi nogami na ramionach wchodził we mnie cały czas. Ręce Dawida były teraz na moim brzuchu, żeby lepiej mnie trzymać i nadawać lepsze tempo. Widziałam, że jest już blisko końca gdy zaczął pod nosem głośniej pojękiwać. Wsunął go całego we mnie i jęknął głośno, czułam jak jego kutas pulsuje we mnie wlewając kolejne porcje mleczka w mojej cipce. Teraz mogłam się bardziej skupić na kutasie Wojtka. Ssałam go cały czas czując soki z mojej cipki. Po chwili ssania położył ręce na mojej głowie i zaczął stękać, a jego kutas w mojej buzi naprężył się jeszcze bardziej i zalał moją buzię. Trzymał go ciągle w mojej buzi tak, żebym mogła wszystko dostać. W między czasie Dawid wyciągnął swojego kutasa ze mnie i poklepał nim moją cipkę, z  której wypływała właśnie jego sperma. Gdy Wojtek też wyciągnął swojego kutasa pokazałam mu co mam w buzi, a następnie połknęłam całość i pokazałam, że już nic nie mam w buzi. W tym samym czasie z mojej cipki wypłynęło już większość ale i tak poszłam do łazienki ogarnąć się. Gdy wróciłam do pokoju nikogo już tam nie było, leżały tylko nasze ubrania więc się ubrałam i poszłam na dół do chłopaków, którzy siedzieli już w spodenkach przed telewizorem. Wzięłam Wojtka na bok, żeby się pożegnać i pocałować na pożegnanie, a potem tak samo z Dawidem.

    Wyszłam z domu i zamówiłam taksówkę pod żabkę, która była obok domu. Poszłam tam i kupiłam sobie jakiś sok, a gdy wyszłam stała już moja taksówka. Auto zdawało mi się znajome, tylko jeszcze nie wiedziałam skąd do momentu, w którym spojrzałam przez przednią szybę – był to tata Ani….

    CND

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasiaa

    Hej,

    jestem Kasia i mam w zanadrzu pare ciekawych histori do opowiedzenia, więc jak wam się podobają to dajcie mi znać. :*

  • Hejka, jestem uległa szmata cz.3

    Obudziłam się rano dość obolała po zeszłonocnym gangbangu. Bolała mnie dupa, podbrzusze i szczęka. Jednak wiedziałam, że muszę być posłuszna i nie mogę narzekać. W końcu jestem tylko zwykłą, brudną kurwą. Chwilę po moim przebudzeniu (oczywiście jak na sukę przystało spałam na podłodze) do pokoju wszedł mój Pan- Marek. – Widzę, że suka już się obudziła. Dobrze, dobrze do nogi.- wydał polecenie, do którego oczywiście się dostosowałam. – Dziś czeka cię pracowity dzień. Ale najpierw zrobisz mi pałę. – Dobrze Panie- odpowiedziałam. – Nie pierdol tylko klękaj i ssij mi fiuta! Uklęknęłam i zaczęłam ściągać bokserki Pana. Od razu gdy ten ok. 20cm bydlak wyskoczył spod majtek wzięłam go do buzi i zaczęłam ssać najlepiej jak potrafiłam. Po około 10min roboty Pan spuścił mi się na twarz. – Nie ścieraj tego z twarzy, niech zaschnie. Za 5 minut widzę cię przy drzwiach, jedziemy w odwiedziny do kogoś. A i nie ubieraj się nawet. – Ale…- nie zdążyłam dokończyć bo dostałam siarczysty policzek od Pana. – Żadnych pytań i żadnego sprzeciwu suko. – Tak Panie. Za 5 minut czekałam przy drzwiach. Zjawił się też Marek. Poszliśmy do auta i pojechaliśmy przed siebie. Jechaliśmy jakieś pół godziny (ja oczywiście nago i z zaschniętą spermą mojego Pana na twarzy). Podjechaliśmy pod mały domek i wysiedliśmy z auta. Pan zapukał do drzwi domku, które po chwili otworzył na oko 40 letni facet. Zaprosił nas do środka i chwilę rozmawiał z Markiem. W środku jak się okazało było jeszcze 10 mężczyzn w podobnym wieku. – Mówiłem ci kurwo, że będziesz mieć dziś pracowity dzień. Zajmiesz się wszystkimi Panami tutaj i spełnisz ich wszystkie zachcianki. Mają być zadowoleni gdy wrócę.- powiedział mój Pan i wyszedł z domku. – A więc głupia szmato, jesteś teraz pod naszą władzą. Rozumiesz? – Tak proszę Pana. -Dobrze, a więc teraz cię zwiążę. Dawaj ręce. Wyciągnęłam dość zaskoczona do niego ręce i dałam się związać. Następnie związał mi stopy i czego się w ogóle nie spodziewałam zawiesił na linie do bondagu tak, że całe moje ciało wisiało nad ziemią z dostępem do buzi, cipki i pupy. – Panowie chodźcie, czas zabawić się tą kurwą.- powiedział 40 letni mężczyzna, prawdopodobnie gospodarz. Wtedy cała 10 do mnie podeszła z kutasami w rękach i zaczęła mnie dotykać. Wszyscy naraz kładli swoje łapy to na moje cycki to na moje pośladki. Po chwili wszyscy zaczęli dawać mi mocne klapsy i wymierzać policzki czy bić w piersi. Potem się zaczęła prawdziwa jazda. 2 Panów wsadziło mi swoje chuje w mordę, 1 zaczął mnie ruchać w cipkę a 1 w dupę. Reszta czekała na swoją kolejkę. Zaczęli się zmieniać i gwałcić mnie najmocniej jak się dało. Nagle 2 naraz wsadzało mi kutasy w odbyt a trzeci w cipkę. Zaczęłam głośno krzyczeć zarówno z bólu jak i z rozkoszy. Po jakoś godzinie ostrego rżnięcia zalali wszystkie moje otwory. Trzech Panów zaspermiło mi dupę, trzech kolejnych zalało moją cipę, a czterech spuściło mi się do buzi. W tym momencie wszedł Marek. Był zadowolony gdy zobaczył zmęczonych mężczyzn i mnie rozjebaną i zalaną spermą 10 facetów. – Zdałaś test. Jesteś zawodową szmatą i lalką do ruchania. Teraz czeka cię jeszcze kąpiel. Złota kąpiel- powiedział Marek. Wtedy wszyscy faceci w pomieszczeniu zaczęli na mnie sikać. Nie powiem- podobało mi się to i podnieciło mnie to na tyle, że zaczęłam wtedy tryskać z pizdy, a większą część moczu, która leciała mi na twarz połykałam. -No, no, nie dość, że lubisz brać z dupy do buzi to jeszcze pijesz siki. Cudownie dziwko. Koniec części 3 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oliwia Paczek
  • Nauka tez moze byc podniecajaca

    Cześć. Mam na imię Julia, mam 17 lat. Mam siostrę bliźniaczkę Oliwie. Mieszkamy pod Warszawą, razem z tatą Konradem i mamą Wiktorią. Nasze życie można określić jako bajeczne. Tata ma firmę budowlaną więc na brak pieniędzy nie narzekamy. Nie jesteśmy rozpieszczone, ale lubimy luksus i przyjemności.

    Jedną z zalet posiadania kasy jest to, że nie trzeba chodzić do szkoły. Uczymy się w domu. Rodzice zatrudniają wielu różnych nauczycieli, którzy uczą nas wszystkiego tego co w szkole, a czasem wyprzedzamy program.

    Żeby nas zmotywować do nauki rodzice postawili koło naszego domu mniejszy budynek w którym się uczymy. To jest nasza mała prywatna szkoła. W sali lekcyjnej mamy wszystko co trzeba. Podręczniki, przybory, pomoce naukowe, eksponaty itp.

    Mamy też kolegów i koleżanki. Sporo ich mieszka w okolicy, więc na brak kontaktów z rówieśnikami nie narzekamy.

    Nasz plan dnia wygląda mniej więcej tak:

    Wstajemy około 7. Idziemy z mamą do ogrodu poćwiczyć, a jak jest zimno lub deszczowo, to na kryty basen (mamy też dwa w ogrodzie).

    Gimnastyka to jeden z naszych ulubionych sportów, zresztą mamy też. Jest bardzo rozciągnięta, a my odziedziczyłyśmy to po niej. Zresztą nie tylko to…urodę także. Mama jest dosyć wysoka, szczupła, ma blond włosy. Po urodzeniu nas zostały jej duże fajne piersi, które dzięki treningom są jędrne i sprężyste. My mimo 17 lat też nie mamy na co narzekać w tym względzie. Może nie mamy piersi imponujących rozmiarów, ale za to są na prawdę kształtne.

    Czasami ćwiczy z nami tata. Jeżeli ktoś go nie zna może o nim pomyśleć, że jest modelem Calvina Kleina. Wysportowany, umięśniony, przystojny. Ciacho jak się patrzy.

    Po gimnastyce szybko prysznic, śniadanie i na około 8.30 przyjeżdża pierwszy nauczyciel. Potem pojawiają się kolejni, aż do 16. W międzyczasie jemy obiad. Po “szkole” mamy czas dla siebie i wieczorem jemy kolacje. Czasami po kolacji oglądamy razem jakieś filmy albo po prostu gadamy ze sobą. Mamy niesamowicie dobry kontakt z rodzicami. może to kwestia tego, że są bardzo młodzi duchem. Tata ma co prawda 41 lat, ale witalności, prezencji czy usposobienia może mu zazdrościć niejeden 25 latek. Mama jest młodsza. ma 36 lat, ale jest czasami dla nas jak starsza siostra.

    Moja siostra jest tak na prawdę moją kopią. Jesteśmy we wszystkim praktycznie identyczne. Jak ja zaczynam zdanie ona je kończy. Jak ja płacze, ona wie dlaczego i płacze ze mną. Jesteśmy ze sobą bardzo blisko. Nawet gdy skończyłyśmy 10 lat i rodzice chcieli nas rozdzielić do osobnych pokoj, to się nie zgodziłyśmy… nawet śpimy razem w jednym łóżku.

    Piszę ten tekst, żeby opowiedzieć Wam, że życie jest piękne i daje wiele radości…zwłaszcza życie rodzinne.

    Zacznę od tego, że pewnego dnia obudziłyśmy się z Oliwią z dziwnym uczuciem. Obie jednocześnie. Jakby ktoś nas obserwował. Była wakacyjna sobota, około 8. obie leżałyśmy rozkopane, a kołdry leżały na podłodze. Czułyśmy na sobie czyjeś spojrzenie, ale nikogo nie było w pokoju, ani przed oknem czy przy wyjściu na taras. Wstałyśmy, poprawiłyśmy koszulki nocne które podjechały nam powyżej pępków.

    – Czułaś to? – zapytała Oliwia.

    – No, takie dziwne uczucie jakby ktoś patrzyła.

    – Właśnie. Aż mi się tak dziwnie w myszce zrobiło.

    Ubrałyśmy się i poszłyśmy poćwiczyć z mamą. Mama już się rozłożyła w ogrodzie i rozciągała mięśnie. Położyłyśmy się za nią na matachi zaczęłyśmy się rozgrzewać.

    Mama stała na mocno rozstawionych nogach i robiła skłony do przodu. Była ubrana w luźną koszulkę z bawełny i bawełniane elastyczne szorty. Zaczęłyśmy robić to co ona.

    Wsłuchując się w szum drzew i śpiew ptaków co chwilę omiatałam wzrokiem mamę. W pewnym momencie zauważyła, że koszulka przy skłonie lekko się jej zsunęła w dół i można było zobaczyć jej piersi. Jędrne, opalone i ze sterczącymi sutkami. Nie był to dla mnie jakiś nowy widok, bo czasami widywaliśmy mamę jak wychodziła z łazienki w lekko rozchylonym szlafroku, ale dzisiaj wzbudził we mnie dziwne ciepło w środku.

    Kątem oka zauważyłam, że Oliwia też się przygląda mamie.

    Ćwiczyłyśmy dalej. Po chwili mój wzrok powędrował na kształtne i jędrne pośladki mamy. pochyliła się bardzo mocno w dół i można było zobaczyć jak na materiale szortów odznaczał się jej wzgórek łonowy. Pochylona w dół miała twarz skierowaną na nas i zauważyła nasze spojrzenia. Uśmiechnęła się tylko ledwo zauważalnie i zmieniła ćwiczenie.

    Podskakiwałyśmy ze skakankami w ręku. Piersi mamy falowały przed nami, a jej pośladki podskakiwały sprężyście. Dziwne ciepło powróciło.

    – Ok. Na razie dosyć. Lećcie się umyć i przyjdźcie na śniadanie. – powiedziała mama.

    Lekko spocone pobiegłyśmy do łazienki i zaczęłyśmy się rozbierać.

    – Widziałaś? -zapytała Oliwia.

    – No. Tobie też się zrobiło tak jak mi?

    – Tak ciepło? No. -odparła.

    – Nasza mama jest na prawdę piękna. Mam nadzieję, że pójdziemy w jej ślady. zażartowałam.

    – Myślę, że już teraz nam niewiele brakuje. No sama zobacz. – powiedziała ściągając koszulkę przez głowę.

    Nie było to nic nowego od zawsze myłyśmy się razem i widywałyśmy się nago każdego dnia. Jednak dzisiaj było trochę inaczej. Zobaczyłam, że Oliwia ma na prawdę fajne piersi. Identyczne jak moje. I zrozumiałam, że moje cycuszki też mi się podobają.

    – A zobacz to. – powiedziałam robiąc skłon tyłem do siostry tak by pokazać jej mój tyłeczek ubrany jedynie szorty i majtki.

    – No prawie jak u mamy. Tylko u Ciebie widać majtki przez materiał.

    – A pokaż się bez majtek, a tylko w szortach? -zaproponowałam.

    Szybko zdjęła z siebie ubranie i założyła jedynie cienkie szoty. Pochyliła się do przodu i powiedziała:

    – No i jak? Podobnie jak u mamy?

    – Identycznie. Kształt nawet taki sam. – powiedziałam lekko dotykając jej krocza. Pod materiałem szorów nie było widać nawet jednego włoska. To zasługa mamy. Uczyła nas, że depilacja cipki i odbytu jest ważna ze względu na higienę. Zaprosiła swoją znajomą kosmetyczkę, młodą dziewczynę po studiach, która nas wydepilowała po raz pierwszy gdy tylko pojawiły się nam włoski. Od tamtej pory regularnie się depilujemy.

    Mój dotyk sprawił, że Oliwia lekko zadrżała.

    – Weź tak jeszcze raz. To przyjemne. – poprosiła.

    Dotknęłam ją znowu, tym razem gładząc jej krocze i pośladki całą dłonią.

    Nie myślcie sobie, że jesteśmy całkowicie zielone w swetrze erotyki. Wiem co i jak, ale jakoś do tej pory nas to nie kręciło.

    Dzisiaj było inaczej. Było bardziej emocjonalnie.

    Oliwia lekko mruknęła i przymknęła oczy.

    Ja dotykając jej, sama zaczęłam głaskać siebie w intymnych miejscach. Uczycie było nieziemskie.

    Po chwili Oliwia odwróciła się do mnie zaczęła pieścić moją cipkę, a ja odwzajemniałam sie tym samym. Było przyjemnie. Nie potrzebowałyśmy słów by wiedzieć, że chcemy tego. Wiedziałyśmy czym się to może skończyć, więc bez słów przestałyśmy i weszłyśmy do wanny. Gorąca woda jeszcze bardziej nas rozgrzała i chyba po raz pierwszy zaczęłyśmy rozumieć co to jest podniecenie.

    Nie chciałyśmy się zapędzić, więc szybko umyłyśmy się i ubrałyśmy. Założyłyśmy, jak zwykle, takie same ubrania. Cienkie spodenki do kolan, stanik sportowy i koszulki…potem chciałyśmy pojeździć na rowerach ze znajomymi.

    W jadalni mama i tata jedli już śniadanie. My zjadłyśmy dość szybko i zbierałyśmy się do wyjścia, kiedy mama powiedziała:

    -Tylko wróćcie za dwie godziny, bo dzisiaj będziecie miał dodatkową lekcję z panią Martą (naszą nauczycielką biologii).

    Trochę zrezygnowane jęknęłyśmy:

    -Ok, będziemy.

    Pojechałyśmy na przejażdżkę. Jeździłyśmy po okolicy z chłopakami i dziewczynami z sąsiedztwa.

    Po dwóch godzinach wróciłyśmy.

    Szybki prysznic. Przebrałyśmy się w mundurki szkolne (taka fanaberia rodziców, żebyśmy bardziej czuł, że lekcje to szkołą, czyli obowiązki). Normalny klasyczny strój. Spódniczka, biała bluzeczka.

    Kiedy weszłyśmy do naszej małej szkoły, pani Marta już na nas czekała. Była to 28-letnia nauczycielka. Bardzo zgrabna brunetka z niesamowitym ciałem i przepiękną buzią. Uczyła nas już kilka lat, ale dopiero dzisiaj uderzyła nas jej uroda. To był kolejny raz dzisiaj gdy coś w nas drgnęło.

    -Cześć dziewczynki, siadajcie. -przywitała się.

    Usiadła na stole na przeciwko nas i założyła nogę na nogę, opierając stopy o blat naszego biurka. Widać było jej czarne koronkowe stringi wystające spod krótkiej spódniczki.

    – Dzisiaj zaczniemyprzerobienie tematu, o który poprosili specjalnie wasi rodzice. O rozmnażaniu uczyłyście się już wcześniej, więc podstawy znacie. Macie już swój pierwszy okres za sobą, więc wiecie nawet trochę więcej, ale dzisiaj zajmiemy się tematem seksu, poczęcia itd.

    Lekko się zarumieniłyśmy. Wiedziałyśmy, że prędzej czy później zetkniemy się z tym, ale nie przypuszczałyśmy, że w takiej formie.

    – Wasi rodzice w rozmowie ze mną dali do zrozumienia, że uważają was na tyle duże, że powinnyście już wiedzieć, co to jest seks i co się z tym wiąże.

    Zarumieniłyśmy się obie. Wiedziałyśmy, że dojdzie do takiej rozmowy prędzej czy później, ale nie sądziłyśmy, że przeprowadzi ją pani Marta.

    – Zaczniemy od przypomnienia sobie jak wygląda ciało kobiety. –powiedziała i podeszła do drzwi prowadzących na zaplecze sali.

    Otworzyła drzwi. Przez nie weszła nasza mama ubrana w jedwabny szlafrok. Oniemiałyśmy i z rozdziawionymi buziami patrzyłyśmy w milczeniu.

    Mama usiadła na biurku nauczyciela i mrugnęła do nas tajemniczo.

    -Dziewczynki, dzisiaj dowiecie się paru ciekawych rzeczy.- powiedziała mama.

    Rozwiązała pasek szlafroka i zdjęła go pokazując nam swoje całkowicie nagie ciało. Była oczywiście wydepilowana. Jędrne piersi przyozdobione były sterczącymi sutkami. Rozchyliła uda i oparła stopy o blat naszego biurka.

    – Tak oto wygląda kobiece ciało w całej swoje okazałości.- powiedziała pani Marta uśmiechając się do mamy.

    – Pomiędzy nogami jest wagina, czyli narządy płciowe.

    Nasza mama pogładziła się delikatnie po swojej cipce i rozchyliła płatki warg sromowych.

    Pani Marta zbliżyła się do krocza mamy i zaczęła nam objaśniać jak zbudowana jest wagina. Wargi sromowe, łechtaczka, pochwa… patrzyłyśmy na to wszystko w lekkim szoku.

    Nie zrozumcie mnie źle. Wiedziałyśmy mniej więcej co i jak, z książek do biologii, ale taka forma edukacji nas zaskoczyła.

    – Mniej więcej w waszym wieku u dziewczynek i chłopców zaczyna pojawiać się tzw. Popęd seksualny. U różnych osób pojawia się w różnym okresie i nie ma na to reguły. – powiedziała pani Marta.

    – Jest to uczucie bardzo przyjemne i całkowicie naturalne. Objawia się odczuwaniem ciepła w okolicach krocza i podbrzusza lub nawet lekkim mrowieniem.

    – Czułyście coś takiego ?- zapytała mama.

    Spojrzałyśmy po sobie porozumiewawczo.

    – Tak. Dzisiaj rano jak się obudziłyśmy miałyśmy wrażenie, że ktoś nas obserwuje i poczułyśmy takie lekkie ciepło w kroczu. Potem jak ćwiczyłyśmy z tobą to też czułyśmy coś takiego. No i teraz robi nam się gorącą na twój widok.

    Mama uśmiechnęła się szeroko.

    – No proszę. Moje kochane dziewczynki zaczynają dorastać. Bardzo dobrze. – odpowiedziała mama.

    – To co czujecie, to podniecenie. – wyjaśniła pani Marta. – Dzięki temu Wasze ciała przygotowują się do stosunku seksualnego. Klasycznie polega on na zbliżeniu kobiety i mężczyzny, ale są też stosunki lesbijskie i gejowskie. Te ostatnie nie są zbyt częste. Natomiast stosunki lesbijskie są dla wielu kobiet formą zabawy i poznawania swojego ciała.

    Żeby pokazać wam na czym polega stosunek będziemy potrzebowały jeszcze jednego pomocnika.

    Pani Marta wyszła na zaplecze i przyprowadziła naszego tatę. Był całkowicie goły. Jego fiut sterczał jak masz żaglowca. Był dość spory i żylasty.

    – Cześć dziewczynki. – powiedział tata uśmiechając się.

    – Dziewczynki, to jest penis.- powiedziała pani Marta wskazując na fiuta naszego taty. – To jest męski narząd płciowy. Składa, się z trzonu i żołędzi, a od doły z moszny w której są jądra. Stosunek płciowy polega na tym, że …

    Pani Marta zaczęła nam opowiadać o seksie, a my urzeczone wpatrywałyśmy się w rodziców, którzy chętnie demonstrowali swoje ciała patrząc czasem to na siebie, to na nas. Nasze podniecenie wzrastało z każdą minutą. Obie wiedziałyśmy na czym polega seks, ale to co się działo bardzo nas zaskoczyło. Nie byłyśmy zawstydzone…no może trochę. Ale i to uczucie stopniowo odpływało. Nabierałyśmy ochoty żeby dotykać naszych cipek.

    Zobaczyłam jak Oliwia ukradkiem wsuwa swoją rękę pod spódniczkę i delikatnie masuje swoje krocze.

    Podniecił mnie ten widok i sama zaczęłam robić ro samo.

    – … i wtedy dochodzi do penetracji, czyli włożenia penisa do pochwy kobiety. – kontynuowała pani Marta. – Ważne jest to, żeby zarówno penis jak i wagina były odpowiednio rozgrzane i nawilżone by sprawiać więcej przyjemności obojgu partnerom. Pomaga w tym gra wstępna czyli pieszczoty. Dotyk, pocałunki, masturbacja albo fellatio, czyli miłość francuska. Polega na pieszczeniu narządów płciowych ustami.

    Coraz bardziej się podniecałyśmy i poczułam, że moja cipka robi się wilgotna. Ale nie tak jak po miesiączce w trakcie cyklu, ale inaczej. Śluzu było więcej…znacznie więcej i był bardzo mokry i śliski.

    – A teraz moje panny, przejdziemy do demonstracji. – powiedziała pani Marta i zapraszającym gestem poprowadziła nas na zewnątrz.

    Wyszliśmy ze szkoły i poszliśmy do domu. Weszliśmy do jednej z gościnny sypialni. Wystrój był całkowicie zmieniony. Zamiast jasnej tapety w kwiaty na ścianach było ułożone miękkie różowe futerko. Na środku pokoju stało olbrzymie łóżko w kształcie koła, na którym ułożone były poduszki. Spod ścian zniknęły szafy i komody, a ich miejsce zajęły witryny z różnymi gadżetami seksualnymi. Wibratory, dildo, kajdanki, pejcze, liny, nakładki wibrujące, i masę innych rzeczy, przeznaczenia których nie znałyśmy.

    – To będzie nasza sala do ćwiczeń seksualnych. –powiedziała pani Marta. – Tutaj pokażemy wam jak się kochać bezpiecznie i jak sprawić sobie najwięcej przyjemności. Na początek może się trochę przebierzemy.

    Pani Marta podeszła do jednej z szafek i wyjęła kilka kompletów ubrań.

    Mama i tata zaczęli wybierać poszczególne elementy.

    – Dzisiaj będzie wasz wyjątkowy dzień więc chcemy byście wyglądały wyjątkowo. – powiedziała mam i pokazała nam nasze zestawy. Były to cudownie koronkowe, delikatne białe staniki, równie delikatne kuse stringi z diamencikami i samonośne białe pończoszki.

    – Chodźcie do mnie, to pomogę się Wam rozebrać. – powiedział tata i zaczął powoli dotykać naszych ramion.

    Powoli gładził nasze włosy. Najpierw zajął się Oliwią. Rozpiął jej bluzeczkę, odsłaniając smukłe ramiona i biały staniczek. Następnie zsunął z niej spódniczkę przyklękając przy jej cipce. Widziałam, że moja siostra zaczęła szybciej oddychać, a na jej majteczkach pojawiła się duża mokra plama. Tata delikatnie zdjął z niej staniczek i zmysłowo dotknął jej piersi. Drgnęła lekko i z jej ust wydostała się ledwo słyszalny jęk. Potem tata zsunął jej majteczki…bardzo powoli. Jej cipka aż błyszczała od soczków. Oliwia stanęła naga przed nami wszystkimi. Lekko się zarumieniła i chyba chciała zakryć cipkę i piersi, ale pani Marta uspokajająco pociągnęła ją do siebie i przytuliła, a po chwili pomogło ubrać się w strój.

    Teraz tata zajął się mną.

    -Julka, chodź do tatusia. – powiedział rozpinając powoli guziczki mojej bluzki.

    Robił to niezwykle delikatnie, a z każdym dotykiem moje ciało doznawało drgawek. Kiedy doszedł do majteczek, poczułam, że chyba eksploduję z podniecenia. Czekałam na dotyk jego palców na moich biodrach, a czekanie to dłużyło się niemiłosiernie. W końcu zdjął moje majteczki, całe już mokre i lepkie. Po lewym udzie popłynęła stróżka moich soczków. Tata lekko się uśmiechnął i zaczął ją zlizywać językiem. Zadrżała i cicho jęknęłam.

    W tej chwili mama odwróciła mnie do siebie i z szerokim uśmiechem pocałowała mnie…w usta.

    – Chodź kochanie, ubierzemy cię. – powiedziała i powoli nasuwała na moją dupkę cudowne stringi.

    Po chwili obie byłyśmy ubrane i rozgrzane podnieceniem do czerwoności.

    Rodzice się nie przebierali tylko stanęli koło pani Marty, która zdążyła także się rozebrać do naga. Trzeba przyznać, że urodą nie ustępowała naszej mamie. Było nieziemsko piękna i zgrabna. Oczywiście także wydepilowana.

    – Kochane dziewczynki. – zaczęła mama. – Teraz pokażemy wam z tatą jak się kochać. Patrzcie uważnie i słuchajcie poleceń pani Marty.

    Rodzice stanęli blisko siebie i zaczęli się namiętnie całować. Fiut taty sterczał jak sztanga. Cipka mamy pokryła się rosą soczków. Ręka taty powędrowała w okolice krocza mamy i wślizgnęła się pomiędzy uda.

    Mama jęknęła, a dźwięk ten sprawił, że obie z siostrą także jęknęłyśmy.

    Następnie mama uklękła przed tatą i zaczęła lizać fiuta tatusia. Tata mruczał zadowolony, a mama z lubością wkładała sobie jego przyrodzenie do buzi.

    – Teraz wy spróbujcie. – powiedziała cicho pani Marta.

    Niepewnie popatrzyłyśmy na tatę, ale on tylko się uśmiechnął i zachęcił nas gestem.

    Uklękłyśmy koło mamy. Pierwsza odważyłam się wziąć go do ręki. Był ciepły, twardy i lekko pulsował. Polizałam delikatnie. Był lekko słony, ale bardzo dobry w smaku. Oliwia poszła w moje ślady. Po chwili odważyłam się wziąć go do buzi. Był duży. Nawet bardzo. Z ledwością zmieściłam go do połowy. Jego ciepło wypełniło moje usta. Zaczęłam ssać go jak lizaka. Po chwili oddałam go siostrze. Ona także zaczęła go ssać. Tata mruczał.

    Poczułyśmy jak mama zaczęła nas głaskać po plecach, zjeżdżając coraz niżej, aż do pośladków.

    – Na razie wystarczy. – powiedziała tata. – Bo doprowadzicie mnie do wytrysku. Jesteście świetne. Wasze ciasne usteczka są idealne do robienie loda.

    Mama położyła się na łóżku i rozłożyła szeroko nogi, odsłaniając swoją cudowną cipkę.

    – Teraz pokaże wam jak się robi minetkę. – powiedziała pani Marta klękając przed mamą.

    Zaczęła liza cipkę mamy delikatnie masując jej piersi wyciągniętymi rękami. Co chwilę przysysała się do łechtaczki i ssała kilka sekund. Mama zaczęła dyszeć i pojękiwać.

    – Podejdźcie bliżej dziewczynki. –zachęcił tata. Zbliżyłyśmy się i z bliska przyglądałyśmy się jak pani Marta lizała i pieściła ustami cipkę mamy. Po chwili wysunęła mocno język i weszła w pochwę mamy. Mama jęknęła i rękami zaczęła przyciągać głowę Pani Marty do siebie.

    – Teraz wasza kolej. – wysapała po chwili mama. – Poliżcie mnie po cipce.

    Oliwia zbliżyła się do mamy i zaczęła wylizywać soczki wypływające z jej cipki. Delikatnie dotykała też jej łechtaczki.

    Poczułam, że chce spróbować tego smaku i również się przyłączyłam. Obie lizałyśmy mokrą cipkę mamy i co chwila dotykałyśmy się językami. Poczułam mrowienie w ustach i zrozumiałam, że chcę pocałować moją siostrę. Ona chyb to wyczuła i przywarła do mnie swoimi ustami. Zaczęłyśmy się całować wsuwając do swoich ust języki. Soczki mamy z delikatną śliną Oliwii dawały nieziemsko dobry smak. Przysunęłyśmy się do siebie i objęłyśmy się rękami.

    – Jakie to urocze. – powiedziała pani Marta i przykucnęła przy nas.

    Zaczęła gładzić nas po naszych cipkach, delikatnie i powoli.

    Poczułam, że moje ciało zaczyna zalewać coś czego nie czułam. Podniecenie potęgowało się z każdą minutą. Spleciona z siostrą w miłosnym uścisku zaczęłam dyszeć. Czułam jak Oliwia zaczyna mnie masować po cipce. Zrobiłam to samo. Materiał stringów już dawno był mokry od naszych soczków.

    Zbliżało się coś nowego, coś fantastycznego. Widziałam, co to orgazm, ale mimo to, nie wiedziałam jak to jest go odczuwać. Fala podniecenia przybierała na sile. Obie przyspieszyłyśmy masowanie swoich muszelek i mocniej przywarłyśmy językami do swoich ust.

    – Ok, zwolnijcie, bo za szybko dojdziecie. – wtrąciła mama.

    – Ale my chcemy. – wyjęczała spod przymrużonych powiek Oliwia. – Bardzo chcemy.

    – Poczekajcie chwilę, a nie będziecie żałować. – powiedział tata.

    Z trudem oderwałyśmy się od siebie, dysząc z pożądania.

    Tata i mama położyli się na łóżku. Tata uniósł się nad mamą wspierając na rękach.

    -Teraz zobaczycie na czym polega prawdziwy seks, a potem tatuś zrobi to z wami po raz pierwszy. – powiedziała mama.

    Była już nieźle podniecona, bo z jej cipki lało się jak z kranu, a twarz była mocno zarumieniona.

    Zbliżyłyśmy się do rodziców, a tata powoli zaczął swoim fallusem wchodzić do cipki mamy.

    Mama drgnęła i wyprężyła się. Tata zamknął oczy i zamruczał. Po chwili wyszedł z mamy i wszedł ponownie.

    Rodzice zaczęli się całować i kochać namiętnie. Tata rytmicznie wchodził w mamę, a ona dopasowywała swoje ruchy biodrami do ruchów taty.

    Po kilku minutach tata spojrzał na nas i powiedział:

    -No to teraz wasza kolej. Julia chodź pierwsza.

    Położyłam się na łóżku pełna pożądania, a obok mnie Oliwia. Bez słowa ściągnęłyśmy stringi i rzuciłyśmy na podłogę. Staniki też poszły w kąt. Zostałyśmy tylko w białych pończoszkach.

    Tata rozchylił moje nogi i przyłożył do mojej rozgrzanej cipki swojego drąga. Zaczęłam się bać. Przypomniałem sobie jak wielki wydawał mi się w ustach i bałam się, że nie zmieści się w mojej cipce. Jednak tata nie wchodził we mnie tylko ocierał się o moje dziewicze krocze.

    Po chwili podeszła mama i położyła na mojej cipce rękę. Poczułam zimno. Mama nałożyła na moją muszelkę żel nawilżający i powoli go rozsmarowywała. Obok tata robił to samo ze swoją drugą córeczką.

    Poczułam jak mama wsuwa mi do cipki palec. Trochę mnie zabolało. Tata robił to samo Oliwii. Mama zaczęła masować moją cipkę okrężnymi ruchami wwiercając się jednocześnie palcem w pochwę. Czułam jak rozkosz zaczyna mnie wypełniać. Namacałam ręką dłoń siostry leżącej obok i splotłam ją ze swoją. Obie zaczęłyśmy jęczeć. Mama i tata dołożyli za chwilę drugi palec. Na początki lekki ból i znowu przyjemność.

    – Myślę, że dalej poradzicie sobie sami. –powiedziała pani Marta zmierzając ku drzwiom.

    – Niech Pani zostanie.- powiedziała mama. – Będzie nam miło jeżeli będzie pani świadkiem rozdziewiczenia naszych cudownych córeczek. Poza tym pani też się należy trochę przyjemności.

    Rodzice skończyli bawić się naszymi cipkami. Tata pochylił się nade mną i powiedział:

    -Teraz kochanie staniesz się kobietą. Zasmakujesz w seksie i zobaczysz jak to jest poczuć orgazm.

    Przystawił kutasa do mojej szparki. Mama ujęła go w dłonie i nakierowała do wejścia do pochwy.

    – Jeżeli będzie cię bardzo bolało to powiedz żebym przestał. Wtedy się wycofam. – powiedział tata.

    Kiwnęłam tylko głową, nie mogąc już się doczekać.

    Tata powoli zaczął wsuwać swojego fiuta w moją ciaśniutką dziewiczą szparkę. Poczułam ból. Na początku lekki, a potem coraz mocniejszy. Czułam, że kutas taty zaczyna rozpychać moje wargi sromowe. Zaczęło mnie nieziemsko boleć. Zapiszczałam. Tata na chwilę przerwał niepewnie patrząc na mnie. Chciałam poprosić by wyszedł, ale w tym samym momencie poczułam obok bólu coś jeszcze. Uczucie dotąd nieznane zupełnie. Ból połączony z rozkoszą.

    Tata zauważywszy, że grymas bólu schodzi z mojej twarzy ponownie zaczął wchodzić we mnie. Ból nadal się nasilała, ale jednocześnie moje ciała zalewała fala ciepła i przyjemności.

    Zamknęłam oczy starając skupić się na cudownym uczuciu wypełniania w mojej cipce.

    Poczułam wargi Oliwii na moich ustach i jej ciepły języczek wchodzący do mojej buzi. Siostra objęła moją głowę i przyssała się do mnie. Ból złagodniał, a uczucie wypełnienia wzrastało.

    W końcu kutas taty doszedł do końca mojej pochwy. Poczułam ból, ale już mniejszy. Potem tata zaczął powoli się wycofywać i znowu wchodzić. Zaczął mnie posuwać powoli i delikatnie. Co chwilę lekko zmieniał kąt wkładania, tak, że czułam, iż moja cipka powoli się rozszerza.

    Oliwia wpijała się w moje usta masując jednocześnie moje piersi i swoją cipkę.

    Rozkosz dostarczana jednocześnie przez dwie kochane osoby była niesamowita. Poczułam jak moje podbrzusze rozpala się ciepłem. Ból praktycznie ustąpił, pozostawiając jedynie wspomnienie.

    – Och, jak dobrze. Tatusiu, to jest takie przyjemne. – jęczałam wijąc się jak kotka.

    – Wiem Julko, ale musimy przerwać na chwilę. Zanim dojdziemy do końca musimy zająć się twoją siostrą.

    Tata wyszedł ze mnie. Poczułam, że czegoś zaczyna mi brakować między nogami. Chciałam jeszcze. Chciałam więcej. Jednak przemogłam się i pomogłam tacie zająć się siostrą.

    Wzięłam na chwilę kutasa taty do buzi i oblizałam go ze swoich soczków. Były pyszne. Zmieszane z sokami taty dawały cudowny smak. Oblizałam go i nacelowałam na muszelkę Oliwii. Tata był delikatny i tym razem. Jednak siostra skrzywiła się i zapiszczała. Widziałam nawet jak w oku zakręciła się mała łza. Natychmiast pocałowałam ją by ulżyć w cierpieniu.

    – Trzymaj się kochana. To boli tylko przez chwilę. Potem będzie cudownie. Nawet lepiej niż kiedy pieściłyśmy się razem rękami.

    Oliwia się uśmiechnęła i zaciskając zęby powiedziała:

    -Tatusiu, wejdź dalej. Wytrzymam.

    Tata zaczął ponownie wsuwać swojego kutasa do jej ciasnej cipki. Jęczała trochę z bólu, ale w końcu na jej twarzy zaczynały odmalowywać się spokój i przyjemność.

    Po kilku minutach delikatnej penetracji ciasna cipka mojej siostry przyzwyczaiła się do kutasa taty i Oliwia zaczęła czerpać przyjemność z seksu.

    Tata zaczął przyśpieszać pchnięcia. Stawały się też głębsze. Oliwia jęczała i dyszała ciężko.

    -O tak, tatusiu. Kochaj mnie. Chce więcej. – krzyczała niemal.

    Usiadałam obok i przyglądając się temu zaczęłam masować swoją cipkę, wkładając sobie dwa paluszki do środka.

    Tymczasem mama i pani Marta na drugim końcu łóżka zabawiały się ze sobą dzieląc się wielkim żelowym dwustronnym dildo. Obie włożyły go sobie w cipki i rytmicznie zbliżały się do siebie biodrami. Widać, że sprawiało im to prawdziwą rozkosz. Mama zamknęła oczy i jęczała głośno. Pani Marta patrzyła na tatę ruchającego swoją 17-letnią, już nie dziewiczą córeczkę.

    Tata patrzył na Oliwie i zapytał:

    -Chcesz żebym przyspieszył?

    -Tak. Szybciej. – wyjęczała prawie nieprzytomna.

    Tata zaczął przyspieszać, a na twarzy mojej siostry pojawiły się bordowe wypieki. Zaczęła jęczeć, krzyczeć i dyszeć ciężko. W pewnym momencie otworzyła oczy i wpatrzona we mnie przeciągle krzyknęła:

    – AAaaaaaaaaaaa….Aaaaaaa….Aaaaaa.

    Orgazm wstrząsnął jej ciałem. Drżała cała i ciężko sapała. Przyciągnęła mnie do siebie i zaczęła całować dziko i pożądliwie.

    Uspokoiła się dopiero po minucie. Oddech powoli wracał do normy, a ciało zrobiło się miękkie i bezwładne.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CichyObserwator

    Opowiadania jest w 100% zmyślone, więc mam nadzieje, że się spodoba 

  • Moja przemiana (dzien atrakcji)

    Obudziłam się w salonie mniej więcej o 10. Bolały mnie plecy, w końcu spanie na sofie nie jest zbyt wygodne. Czułam, że moje piersi stają się nabrzmiałe i coraz bardziej wrażliwe, ale powoli się do tego przyzwyczajałam. Do salonu weszła moja mama.
    – Wstałaś już. – Powiedziała. –
    – Tak mamo. – Odpowiedziałam. –
    – W takim razie chodź na śniadanie. – Mówiąc, to wyszła z salonu. –
    Powoli się zebrałam, posprzątałam w salonie i poszłam do kuchni na śniadanie. Było przygotowanie mleko z płatkami i kakao. Również leżały na małym talerzyku tabletki dla mnie przepisane dzień wcześniej przez lekarza.
    Alicja usiadła naprzeciwko mnie.
    – Co byś powiedziała na babski dzień? – Zapytała. –
    – Czemu nie? Co miałybyśmy robić? – Odpowiedziałam. –
    – Jeszcze nie wiem, zrobimy coś na spontanie. – Uśmiechnęła się do mnie. –
    Dokończyłyśmy śniadanie i ja posprzątałam, a Alicja poszła przygotować ubrania. Sama włożyłam letnią białą sukienkę
    wiązaną na plecach. do tego białe sandałki. Mnie za to przygotowała koronkowy komplet bielizny w kolorze jasnego różu. Również białą letnią sukienkę z błękitnymi kwiatami sięgającą mi do kolan oraz z kokardą na wysokości zapięcia biustonosza i z małym zameczkiem nad biodrami. Do tego wybrała mi błękitne sandałki.
    – I jak gotowa? – Zapytała mnie Alicja. –
    – Tak jestem gotowa. – Odpowiedziałam. –
    – Mam pomysł pojedziemy do parku rozrywki. – Oznajmiła, chwytając za torebkę. –
    Ja złapałam za swoją torebkę i poszłam z mamą do samochodu. Wyjechałyśmy, około 12 było bardzo gorąco, temperatura sięgała do 18 stopni. Na szczęście nie był to weekend i kolejki do parku nie były duże. Jak również do samych atrakcji. Mimo tego i tak było dość sporo gości. Na początku nie mogłam się przyzwyczaić i rozluźnić. Czułam, jak wielu mężczyzn spogląda na mnie. Było to dla mnie dziwne uczucie.
    W pierwszej kolejności poszłyśmy na lody. Następnie Alicja zaprowadziła nas na Roller Coster.
    Po 5 minutach czekania w kolejce do atrakcji przyszedł kolej na nas. Wagoniki podjechały na miejsce i poprzednia grupa wyszła z nich, a my zajęłyśmy miejsce w pierwszym wagoniku. Podeszło do wagoników dwóch dość młodych przystojnych chłopaków, by sprawdzić zapięcie pasów. Jeden z chłopaków podszedł do mnie i nachylił się, chwytając za pasy, które miałam zapięte na biodrach i ramionach. Poprawił pasy, zaciskając je na mnie. Gdy skończył, musną ręką moje udo i przeszedł do kolejnego wagonika. Przed ruszeniem kolejki bardzo się stresowałam i mocno trzymałam się uchwytów w wagoniku. Gdy w końcu kolejka bardzo gwałtownie ruszyła. Razem z mamą w tym samym momencie krzyknęłyśmy. Cały przejazd był bardzo szybki. Po wyjściu z tego Roller Costera aż trzęsły mi się nogi.
    – Fajne te chłopaki z obsługi. – Zagadała Alicja. –
    – Tak fajne, ale on dotknął mojej nogi. – Odpowiedziałam zawstydzona. –
    – Spodobałaś mu się, to dobrze. – Odparła i puściła do mnie oczko. –
    – To dobrze? – Dopytałam. –
    – Tak bardzo dobrze, że się podobasz chłopakom. – Uśmiechnęła się do mnie, objęła mnie w pasie oraz poprawiła moje włosy. –
    Kolejną atrakcję ja wybrałam, był to Roller Coster połączony z wodą.
    Zajęłyśmy miejsca, po chwili wagoniki ruszyły tym razem powoli do góry. Z samej góry widziałyśmy cały park. Na chwilę kolejka się zatrzymałaby po chwili szybko zjechać do zbiornika z wodą. Wychodząc z tej atrakcji, miałam całe włosy mokre i mokrą sukienkę tak samo Alicja. Przez co zaczęły nam prześwitywać biustonosze spod sukienek. Na szczęście było ciepło i szybko wyschły.
    Poszłyśmy jeszcze na kilka atrakcji. W samym parku rozrywki byłyśmy do 17. Postanowiłyśmy jeszcze pojechać do włoskiej restauracji. Wróciłyśmy do domu późnym wieczorem.
    Poszłam wziąć prysznic i ubrałam moją aksamitną piżamę. Alicja tak jak codziennie poprosiła mnie do salonu. Dała mi tabletki, nasmarowała kremem piersi i pomogła założyć pompki.
    – I jak ci się podobało? – Zapytała mnie. –
    – Fajnie było. – Uśmiechnęłam się i odpowiedziałam. –
    – Tylko ten chłopak. – Nieśmiało kontowałam. –
    – Spokojnie Nati, Tak się dzieje, jak chłopakowi się spodobasz. Będą cię zaczepiać i flirtować z tobą. – Odpowiedziała, gładząc mnie po głowie.
    – Czas się rozluźnić po całym dniu wrażeń, mam coś dla ciebie. – Mówiąc, to wyszła z salonu.
    Po chwili przyniosła ręcznik i dość spore różowe urządzenie zaokrąglone z jednej strony. Rozłożyła na sofie ręcznik i kazała mi na niego usiąść. Posłusznie wykonałam jej polecenie. Alicja zbliżyła się do mnie i pocałowała mnie na początku w policzek. Kolejny pocałunek chciała złożyć na moich ustach.
    – Mamo nie chcę dzisiaj. – Odsunęłam się od niej. –
    – Chcesz. – Przysunęła się do mnie i pocałowała mnie w usta. –
    Chwyciła mnie za ramiona, ściskając je i kontynuowała pocałunki. Po chwili przeniosła się na szyję.
    Położyła mi rękę na kroczu i zaczęła je ugniatać. Spłycił mi się oddech, zaczęłam poruszać biodrami. Po chwili zsunęła ze mnie spodenki i się odsunęła. Chwytając za urządzenie które ze sobą przyniosła. Okazało, się być wibratorem. Włączyła go i przystawiła go do mojego ptaszka. Było to dziwne uczucie, ale za to super aż sama bardziej rozłożyłam nogi. Alicja dała mi urządzenie i sama się rozebrała.
    – Połóż się Natalka. – Wydała polecenie. –
    Posłusznie je wykonałam, w tym momencie weszła na sofę i uklękła mi nad twarzą, przystawiając mi do ust cipkę. Zaczęłam ją lizać na początku z zewnątrz, delikatnie poczułam, jak Alicja się podnieca, a z jej pusi wypływały soczki. Po chwili zaczęłam powoli wkładać język do środka, co spowodowało, że Jeszcze chwila i Alicja by doszła, ale na chwilę przed zeszła ze mnie. Odpoczęła i wróciła do zabawy. Tym razem przyłożyła swoją muszelkę do wibratora, który znajdował się pomiędzy moim ptaszkiem a jej muszelką, którą dociskała go. Położyła moje ręce na swoich piersiach, którymi zaczęłam się bawić, a swoje wsunęła pode mnie na moją pupę i ugniatała moje pośladki. Równocześnie całując mnie. Po chwili zabawy Alicja piszczała wyginała się i ściskała mnie. Następna byłam ja, poczułam strumień soczków spływający po wibratorze na mnie, co doprowadziło, że ja też doszłam. Leżałyśmy tak, w uścisku odpoczywając. W końcu Alicja zeszła ze mnie i wytarła nas z pozostałości zabawy. Mama wyniosła ręcznik ja w tym momencie się ubrałam, a Alicja wróciła do mnie w koszuli nocnej. I przyniosła dwa kubki soku. Obejrzałyśmy film i odczepiłam pompki z piersi. I Alicja zaprowadziła mnie do pokoju oraz dała mi buziaka i klapsa.
    – Słodkich snów kochanie. Wypocznij, jutro wraca tato. – Powiedziała, wychodząc z mojego pokoju. –

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nati
  • Pierwszy swing

    Mam na imię Kamila, mam 24 lat i wspólnie ze swoim 29 letnim mężem Michałem mieszkamy pod Łodzią. Od jakiegoś czasu chodzi nam po głowie udział w tzw swingerparty, niekoniecznie z wymiana partnerów, na początek może jako obserwatorzy aby przekonać się czy sex zabawy większym gronie na się spodobają. Aby zbliżyć nas do celu założyliśmy konto na jednym z polskich sex portali. Dość szybko udało znaleźć się profil, który takie spotkania organizuje. Muzyka, drinki, przekąski i oczywiście dla chętnych boksy gdzie można oddać się uniesieniom. Wszystko za niewielka opłata 200 zł. Decyzja – wpisujemy się na listę i robimy przelew na konto. Impreza za niespełna 2 tygodnie. Nadszedł ten wielki dzień, sobota rano już po przebudzeniu czułam w brzuchu mrowienie. Michał jeszcze spał. Leżałam pod kołdra i zaczęłam sobie wyobrażać co może się wydarzyć. Z każda chwila robiło mi się co raz gorącej, ciało napinało się, czułam jak piersi pęcznieją, a w brzuchu rozlewa się przyjemne ciepło. Nigdy n żywo nie widziałam innego faceta nago, sama myśl ze będzie ich wielu sprawiała, że z podniecenia zaczęło mi się kręcić w głowie. Zamknęłam oczy i wysunęłam rękę pod kołdrę. Moje piersi napęczniały do grania możliwości, a sutki stały się twarde jak kamyczki. Zsunęłam rękę na majteczki i zamarłam. Krocze miałam niewyobrażalnie mokre. Sparaliżowana wyciągnęłam dłoń i dotknęłam cipki przez materiał. Majteczki były całe pokryte śluzem, na ich obrzeżach soki dosłownie się wylewały i oblepiały nogi. Jeszcze nigdy nie byłam tak mokra z podniecenia. Ponownie wysunęłam rękę tym razem pod bieliznę. Cipka cała pokryła się ciepłym śluzem, w okolicach wejścia do pochwy samoistne pulsowała i zaciskała się jak szalona. Nagle mnie olśniło – jaki mamy dzień? Sięgnęłam po telefon i otworzyłam „Kalendarzyk”
- o Boże – dzisiaj drugi dzień płodnych dni, nagle zdałam sobie sprawę co się ze mną dzieje. Podczas decyzji o sex zabawie nie pomyśleliśmy żeby to sprawdzić, a przecież nie biorę tabletek antykoncepcyjnych. Na dodatek od niemal tygodnia nie kochaliśmy się z Michałem. Moja wygłodniała cipka naturalnie chciała kutasa, to był jej tydzień kiedy chciała być zapłodniona. Cała ta sytuacja przeraziła mnie i jeszcze bardziej podniecała. Cipka jeszcze mocniej domagała się pieszczot. Zaczęłam przebierać nogami i zaciskać uda. Wybiegłam spod kołdry i pobiegłam do łazienki. Zrzuciłam z siebie bieliznę i wskoczyłam pod prysznic. Chłodna woda wcale nie pomagała gasić moich żądzy. Moje myśli się kotłowały. Z jednej strony w głowie paliła się czerwona lampka o niechcianej ciąży, a z drugiej natura domagała się swojego. Nigdy nie pozwalam Michałowi spuszczać się do cipki. Nidy nie miałam spermy w dziurce. Zawsze kochaliśmy się w prezerwatywie. Co będzie jak puszczą nam hamulce i dojdzie do wymiany partnerów. Co będzie jak obcy kutas wbije się w moja dziurkę bez zabezpieczenia. Nogi miałam jak z waty. Myśl o kutasie doprowadzała mnie do szaleństwa. Miałam ogromna ochotę pobiec do Michała i dać się mu natychmiast zerżnąć.
Jak porażona wytarłam ręcznikiem ciało, włożył szlafrok i wybiegłam z łazienki. Michał już wstał i szwendał się po kuchni. 
Podbiegłam do niego, przygryzłam zalotnie wargę i rozchyliła szlafrok. Oniemiał, nie wiedział co się dzieje, jego oczy błądziły po moim ciele. Poczekałam na jego spojrzenie, patrząc w oczy i niemal krzyknęłam – Weź mnie, jestem Twoja.
Nie czekał, złapał mnie w pasie i posadził na stole. Jestem filigranową dziewczyną więc mógł to zrobić niemal jedną ręką. Natychmiast rozsunęłam nogi, mój kwiatuszek domagał się porządnego rżnięcie.
Był wniebowzięty widokiem . – Kama! Ty płyniesz, nie widziałem Cię takiej mokrej. Zerknął na kroczę, wzdłuż nogi po samo kolano ciągnęła się gruba strużka śluzy. Cipka wyglądała jak by w jej wnętrzu ktoś się już spuścił.
Przyciągnęłam Michała do siebie i wepchnęłam jego głowę między moje nogi. Lizał moje wnętrze wygłodniały. Z każdym posunięciem języka moje ciało porażał “prąd”. Nie mogłam już wytrzymać, trzymając za włosy pociągnęłam jego głowę do góry. Całował i gryzłam jego usta i język. Czułam zapach i smak mojej cipki. Moje ręce błądziły po jego ciele aby uwolnić kutasa. Przez materiał dżinsów czułam, że jest gotowy. Kiedy rozpinałam klamrę od paska spodni nagle usłyszeliśmy dźwięk dzwonka do drzwi.
- Rodzice! Jednocześnie wykrzyczeliśmy. Zapomnieliśmy, że mieli przyjechać popilnować nam mieszania w trakcie nieobecności i przy okazji zostać na weekend. Sparaliżowani nie wiedzieliśmy co robić, słychać kolejne dzwonki do drzwi, nie było już wyjścia, zeskoczyłam ze stołu i pobiegłam do łazienki. Michał w tym czasie poszedł otworzyć drzwi. Po krótkiej chwili ubrałam się i wróciłam do kuchni. Przywitałam się z teściami i zasiedliśmy do stołu. Michał kończył parzyć kawę. Na drugim końcu stołu zauważyłam jak błyszczą się jeszcze moje soczki, musiało być ich dużo skoro nie zdążyły wyschnąć. Czułam że płonę ze wstydu i podniecenia. Wstałam i zaczęłam przecierać stół. Musiałam oderwać moje myśli od seksu. Wspólnie postanowiliśmy dokończyć śniadanie. Kolejne godziny z rodzicami mijały leniwie ale czuć było w powietrzu zdenerwowanie. Każdy próbował zająć się swoimi rzeczami. Co chwile zerkałam na Michała, widać było że biedny z podniecenia nie może znaleźć sobie miejsca. Wieczorem zaczęliśmy się przygotowywać do wyjazdu. Do miejsca gdzie była organizowana impreza mieliśmy 20 minut drogi. W małą podróżną walizkę spakowaliśmy kilka ubrań na przebranie. Specjalnie na tą okazję kupiłam nową bieliznę. Czarne koronkowe stringi, pończochy i pas do kompletu. Stanik sobie darowałam ponieważ nie pasowałby do mojej „małej czarnej” która miała podkreślać mój dekolt. Jestem dość szczupłą dziewczyną, w pasie mam ok 55 cm ale za to moja pupa odstaje jak napompowana piłeczka. Bielizna dawała niezłego pazura, byłam zachwycona sobą – wyglądałam obłędnie. Pozostało zarzucić tylko płaszczyk i ruszyliśmy w drogę. Na miejsce dotarliśmy na umówioną godz., a nawet chwile po czasie. W centrum miasta odnaleźliśmy odnowiony budynek fabryczny przerobiony na nocny klub. 
W drzwiach przywitała nas ochrona oraz obsługa. Po sprawdzeniu danych z listą gości z kieliszkiem szampana zaprowadzono nas na główną salę. Miejsce piękne. Na środku sala taneczna, ogromny bar i wokół kilka boksów, wszystko utrzymane w industrialnym klimacie. Na głównej sali przywitali nas gospodarze: Sylwia i Robert. Po bardzo miłej rozmowie i wymianie zdań zaprowadzili nas do swojej loży i przedstawili pozostałym uczestnikom. Jak szybko zauważyliśmy z Kamilem trochę było nas “nie do pary” tj.: Sylwia z Robertem i kolejne 3 osoby, wsród nich tylko jedna dziewczyna – Monika oraz Wojtek, Daniel i Andrzej, wszyscy jak się póżniej okazało starsi bo w wieku ok. 40 lat. Sylwia z Robertem zaproponowali klubowego drinka, jak od razu zaznaczyli mocniejszego i pikantniejszego niż tradycyjny. Kolejne minuty mijały w świetnej atmosferze. W międzyczasie w loży po przeciwnej stronie można było zauważyć cienie uczestników najprawdopodobniej uprawiających sex. Oczywiście ten widok stał się kolejnym tematem do “żartów” i wzajemnych przechwałkach na temat doświadczenia w łóżku. Serwowane drinki, które szybko wypijaliśmy zaczęły przy tej okazji “robić swoje” przez co rozmowy schodziło na co raz wulgarne tematy. Sama czułam, nie tylko rausz w głowie ale ogromne podniecenie, które z każdym biciem serca potęgowało się. Nawet nie wiem, w którym momencie Monika wywołała Michała i zaczęła z nim robić striptis. Sama zaczęłam wykrzykiwać żeby ściągnął bokserki i nie wiele myśląc szarpnęłam je w dół ukazując jego kutasa, który sterczał w ogromnym zwodzie. Ktoś tu dawno jaj nie opróżniał, bo Ci kutas stoi jak u nastolatka – zaśmiała się Monika. Na ten widok Sylwia zaproponowała aby pozostali panowie zaprezentowali swoje jak to nazwała “szabelki”. Jak się okazało reszta Panów była jeszcze lekko miękka dzięki czemu Michał zebrał głośne brawa i okrzyki. 
Sylwia podskoczyła z kanapy i podeszła do Moniki – Panowie zapraszam, pomożemy Waszym kutasom dorównać młodemu koledze. Wszyscy ustawili się w rządku, a dziewczyny na kolanach zaczęły obciągać kutasy. Dla mnie to był moment zapalnik, moje ciało natychmiast zareagowało w sposób dla mnie nie znany. Poczułam ogromną falę uderzeniową gorąca, które zaczęło rozlewać się po ciele. Czułam swoje przyśpieszone tętno oraz ogromne mrowienie w podbrzuszu. Przed oczami po raz pierwszy prężyły się obce penisy, a jeden z nich przyprawiał mnie dosłownie o zawrót głowy. Robert, partner Sylwii posiadał ogromnego kolosa, którego trzon był mało mniejszy od mojego nadgarstka. Dziewczyny zasysały penisy jak w obleśnych pornolach. Ich sukienki były oblepione śliną, kiedyś bym się takim widokiem brzydziła, a teraz strasznie mnie to kręciło. Czułam jak zapach i feromony mężczyzn przeszywają moje ciało, wydawało mi się, że z podniecenia mam już gorączkę. Moje dziurki rytmicznie pulsowały, a ja nie miałam nad kontroli. Kamila choć do nas! Zaczęły dopingować dziewczyny. Zsunęłam się z kanapy i podeszłam do dziewczyn. Przed twarzą sterczały ogromne kutasy, a w zasadzie wielkie żołędzie. Nawet nie pamiętam, który facet wylądował w moich ustach, było tu już dla mnie nie ważne. Obciągał w cale nie gorzej od dziewczyn. W pewnym momencie Sylwia zaproponowała abym pokazała wszystkim moje wdzięki. Chłopaki okrążyły mnie, a dziewczyny zaczęły ściągać ramiączka sukienki. Ponieważ nie miałam stanika moje piersi natychmiast wyskoczyły na wolność. Widać było, że zazdroszczą mi sylwetki. Zobacz Monia jakie nabrzmiałe ma cycki – krzyknęła Sylwia. Z Kamilem chyba dawno nie rznęliście się bo pękacie z podniecenia. To teraz zobaczymy co kryjesz niżej. 
Dziewczyny kazały mi wejść na środek stołu i wypiąć się w stronę chłopaków. Oparłam się na łokciach i mocno wypięłam dupkę. Moja sukienka natychmiast podskoczyła do góry, zatrzymując się na udach. Zobaczcie jak wypina się ta kocica, skandowali panowie. Monika kucnęła do przy mnie i powoli podciągała sukienkę do góry. Nie było łatwo bo mała czarna była obcisła, a dupka mocno ją trzymała. Sukienka wystrzeliła do góry i na chwile zapadła cisza. Domyśliłam się w tym momencie jaki widok wszyscy zobaczyli. Moje kroczę, bielizna, a nawet uda pokryte były śluzem. O kurwa! Kamila z ciebie leją się soki jak z suki podczas cieczki – wrzasnęła Monika. Obróciłam głowę do tyłu, mój wzrok spotkał się z wzrokiem Sylwii. Ona już wiedziała co się ze mną dzieje i była pewna, że przyszłam na tą imprezę w tygodniu owulacji. Nie powiedziała nic, jeszcze chwilę wszyscy w tle skandowali jaka im się mokra laska trafiła, a Sylwia cały czas w milczeniu patrzyła w moje zamglone oczy po czym zaproponowała aby przenieść się w inne miejsce gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzał. Podeszła do mnie i założyła cienką, skórzaną obrożę na szyję. W pierwszym momencie nie wiedziałam co się dzieje. Do obroży przypięła pasek, a następnie identyczną założyła Monice i sobie. Panowie zaprowadźcie swoje suki na porządne rżnięcie! Do sąsiedniego pokoju było kilka metrów ale cały ten odcinek musiałyśmy przejść na czwórkach. Mnie prowadził Kamil, a Sylwię i Monikę ich partnerzy, pozostali panowie szli za nami głośno skandując – mieli na pewno cudny widok 3 kołyszących się pośladków. W pokoju znajdowało się ogromne łóżko i jakieś sofy oraz fotel. Sylwia zwróciła się do mnie i zabrała smycz Kamilowi. Wejdź na łóżko i mocno wypnij dupę. Następnie wróciła do Kamila – Twojego kutasa naostrzy teraz Monika, a my zajmiemy się Twoją niewyżytą żoną! 
Kamil nawet nie zająknął, był w jakimś amoku. Przy jego kutasie natychmiast pojawiła się Monika i zaczęła lizać opuchnięte jaja. Sylwia podeszła do mnie i z całych sił rozwarła uda. Po nodze poczułam jak kolejna porcja soków wypłynęła z mojej cipki. – No Panowie ta mokra suka zaraz dostanie czego chce, a ja wybiorę pierwszego kutasa, który ją pokryje. Moje nogi zaczęły drżeć, kołysałam mimowolnie biodrami starając się je wypiąć jak najmocniej. Pragnęłam aby w końcu ktoś we mnie wszedł. – Ty mała suko już pojękujesz, a jeszcze nie zaczęłaś się rznąć! – syknęła Monika. Złapała mnie z obroże – Powiedz głośno czego chcesz! – Chce być zerżnięta jak suka przez wygłodniałe psy. – Chcesz spermy w tej małej cipie? Wyjęcz to głośno! – Tak!!! Proszę spuście się we mnie! Moja cipa jeszcze nigdy nie była zalana! – Ty mała dziwko jeszcze nigdy nie dałaś się zalać mężowi? – Nieeee! Chce być napełniona pierwszy raz właśnie teraz!
Widać że Sylwię uderzyło ogromne zaskoczenie, nie spodziewała się takiej sytuacji. Przed nią, a przede wszystkim przed obcymi facetami prężyła się młoda dziewczyna, która po raz pierwszy może zostać napełniona spermą. Panowie coraz bardziej stawali się niecierpliwi, wiedzieli że dla nich to pewnego rodzaju dziewica, która zaraz posiądą. Kątem oka widziałam jak Sylwia patrzy na Roberta, wiedziała że chciał już rzucić się na mnie – podeszła do niego klęknęła i zaczęła masować jego wielkie jaja i nabrzmiałego kutasa. Kochanie jako gospodarz będziesz pierwszy, który rozerwie jej cipę. Jesteś gotowy i nie oszczędzaj jej – wymruczała. Sylwia podeszła do mnie i mocno rozchyliła wejście do cipki. Pięknie się otwierasz. Do wnętrza włożyła palce i zaczęła masować. Wygarnęła na dłoń moje soki, natarła nimi kutasa Roberta i zaczęła wsuwać do mojego wnętrza. Wielki trzon, a przede wszystkim olbrzymi żołądź nie był w stanie przejść przez wąski otwór. Miałam wrażenie że mnie rozrywa. – Nabij się suko na niego! wrzasnęła Sylwia i na rozkaz jednocześnie z Robertem pchnęliśmy kutasa do cipy….wrzasnęłam na cały głos, to nie był prawdziwy ból to był ból pożądania. Czułam że po raz pierwszy w życiu jestem tam kompletnie wypełniona. Takiego uczucia nie miałam nawet w dniu “pierwszego razu” z Michałem. Wydawało mi się że jestem zespolona z jego kutasem. Moje wnętrze dosłownie przysysało jego mięsistą pałę. Już przy pierwszych pchnięciach zaczęłam omdlewać z podniecenia. Nie mogłam się utrzymać na łokciach, a nogi próbowały się rozjechać. Twarz położyłam na łóżku i odpłynęłam. – Trzymajcie ją bo ona już nie panuje nad sobą – wrzasnęła do chłopaków Sylwia. Czułam jak ktoś unosi mi dupę do góry, ktoś trzyma za biodra. Z przodu do moich ust ktoś przystawił mi kutasa. Złapał za włosy, pociągnął do góry i kazał ssać. Byłam tak podniecona, że chciałam wszystkie kutasy wepchnąć w siebie. Uniosłam głowę i pozwoliłam rżnąć swoje usta jak by były moją drugą pipą. Chłopaki tylko co chwile się zmieniali. W momencie kiedy moja wnętrze przyzwyczaiło się do Roberta, ten zaczął mnie co raz mocniej i szybciej posuwać. Wszedł na łóżko, uniósł do góry cipę i zaczął ostro rżnąć. Słychać było specyficzne mlaskanie wydobywające się z mojego wnętrza. Ten moment wykorzystał Sylwia, która położyła się pod Robertem – kochanie wymasuje ci jaja żebyś ją zalał po sam korek. Przed swoimi oczami musiała mieć tylko ogromny wór i wielką pałę rozrywającą moją cipkę. – O tak, gwałć tą małą sukę, zalej ją, zalej jej płodną cipę! krzyknęła. Chcesz tego mała suko? – O tak proszę, zlej się we mnie, jestem płodną suką która chce Waszej spermy! – Tak myślałem że jesteś płodna, poznaje ten śluz! – wrzasnęła Sylwia i zaczęła mocno szarpać moją łechtaczkę. Nie wiem ile to trwało bo miałam wrażenie, że chwilami traciłam świadomość. Orgazm przyszywał moje ciało i nie chciał ustąpić. Każdy jego impuls paraliżował moje nerwy. Dopiero ryczący głoś Roberta sprawił, że wróciły mi szczątki świadomości, zaczął dochodzić, czułam jak ponownie moja cipa nie jest w stanie go pomieścić, z każdą sekundą pęczniał do jeszcze większych rozmiarów. Spojrzałam na swoje podbrzusze, na jego końcu widać było obijające się o moje ciało jaja. Mój wzrok przykuło jednak ogromne wybrzuszenie, które rysowało się w dolnej części podbrzusza. Przy każdym pchnięciu kutasa w moje wnętrze moje podbrzusze unosiło się do góry w kształcie ogromnego walca. Wyglądało to jakby kutas chciał przebić mnie na wylot. – Zalej ją – krzyknęła Sylwia. Robert dosłownie w sekundzie zmienił się w zwierzę. Złapał mnie za biodra i z całych sił nadziewał. Trwało to chwile aż wrzasnął z zaczął pompować, dosłownie lać we mnie nieskończoną ilość spermy. Czułam jak gorące strugi rozlewają się po moim wnętrzu. Jak sperma zaczęła wdzierać się do macicy. Jej gorąco czułam niemalże w żołądku. Zaczęłam cała drżeć i bezwiednie trząś się. Pierwszy raz przeżyłam orgazm którego nie jestem w stanie opisać, który tak sparaliżował całe moje ciało. Moje ręce i nogi wpadły w niekontrolowane drgawki. – Sylwia znów wskoczyła pod nas i zaczęła powoli wysuwać kutasa Roberta. Cała kaskada spermy rozlała się po moich udach i łóżku. Widziałam jak nieprzerwanie wylewa się grubym strumykiem. – Myślę, że Twoje cipsko jest zadowolone ale rób miejsce na kolejne porcje – syknęła Sylwia. Następnie podeszła do Roberta, złapała za kutasa i ponownie zaczęła mu walić pałę. Widziała, że nadal z jego kutasa sączy się się sperma i kapie na podłogę. – Potrzebowałeś takiej młodej suki. Nigdy nie wylałeś z siebie tyle spermy. Ta dziwka za jednym razem wypróżniła Twoje jaja. – No Panowie, teraz jest Wasza kolej! – krzyknęła. Obrócili mnie na plecy, byłam wykończona ale moje ciało chciało jeszcze. Fizycznie już padałam ale wiedziałam, że chce więcej. Dopiero teraz zauważyłam po drugiej stronie jak Michał rżnie rozłożoną na fotelu Monikę. Nogi zadarte miała do góry i skrzyżowane stopami za głową. Obłędny widok i do tej pory nie wiem jak udało się jej tak wygiąć. Michał pracował jak szalony. Patrzyłam na nich do momentu aż się w niej spuścił. To musiała być dla niego ogromna ulga i ogromna radość, że w końcu mógł to zrobić bez gumki. Z wnętrza Moniki sperma dosłownie chlusnęła na podłogę było jej tak dużo. Sylwia widząc to, złapała Monię za rękę – usiąść jej na twarzy i niech wyczyści Twoje skórwione dziursko. Monika kucnęła nad moją twarzą, ustawiła cipkę nad ustami, a następnie palcami rozchyliła wnętrze. Do mojego gardła zaczęły spływać soki mojego męża. Nie przepadałam za smakiem spermy ale dzisiaj wydawała się być pysznym deserem. Lizałam i ssałam jej wnętrze. Czułam, że dodaje mi siły i znów jeszcze bardziej rozpala moje pożądanie. W tym amoku nawet nie zauważyłam jak Andrzej zaczął mnie nabijać. Pozostali dwaj – Daniel i Wojtek nałożyli na swoje kutasy moje dłonie i kazali sobie walić. Ta runda była bardzo szybka. Moja cipa została ponownie zalana w kilka chwil. Może nie byłam tak spełniona jak poprzednio ale mimo wszystko czułam satysfakcję. Kiedy sięgnęłam dłonią w krocze, całe było pokryte pianą ze spermy. Mój tyłek leżał ogromnej w kałuży. W międzyczasie Sylwia z Moniką zajęły się Robertem i Michałem. Dziewczyny obciągały kutasy aby chłopaki mogli wrócić do zabawy. Za chwile poczułam, że ktoś ciągnie mnie za rękę. Widziałam przed sobą Wojtka, który próbuje mnie na sobie posadzić. Stanęłam na nogi, ukucnęłam nad penisem i zaczęłam wprowadzać go do cipki. Kutas był znacznie większy od poprzedniego kolegi. Ścianki pochwy otulały go z każdej strony. Zaczęłam sama galopować i nadawać rytm. Z niecierpliwiony Wojtek jednak szybko przejął kontrolę, złapał za dupę i w szybkim tempie rozpoczął nadziewanie. Wydobywające się klaskanie aż zwróciło uwagę Sylwi. – Weźcie ją na dwa baty – krzyknęła. Zachłysnęłam się niemal śliną. Jak to na dwa baty. Nigdy nie dałam się posuwać w dupkę. Sylwia podeszła do mnie, złapała za obroże i szarpnęła – chcesz dwa kutasy? – Taaaak! przerżnijcie mnie proszę! – nawet nie wiem jak to samo się ze mnie wyrwało. – Dobrą jesteś suką – odpowiedziała. Spojrzała na stojącego obok Daniela – zerznij jej małe dupsko – rozkazała. Daniel od razu ustawił się za moim oczkiem. Ściągnął dłonią spermę ,która pokrywała moje uda i nawilżył swojego kutasa. Wdarł się we mnie jednym pchnięciem. Ból był ogromny, czułam, że lekko się posikałam. Z oczu popłynęły łzy. Przytuliłam się do Wojtka, który był pode mną. Chłopaki chwilę pozwolili mi odczekać. Kiedy mięśnie odbytu zaczęły się rozluźniać powoli zaczęli nadawać tempa. Na początku czułam że ich penisy przesuwają moje wnętrzności. Po chwili cały ten ból i niepokój przerodził się w kolejną rządzę sexu. – O taaaak, rżnijcie mnie, rżnijcie swoją sukę – zaczęłam krzyczeć. Jak tylko wpadliśmy w ten sam rytm ponownie zaczęłam odpływać. Moje ciało w kolejnym orgazmie stawało się wiotkie. Sama już nie byłam w stanie utrzymać się. Skupiłam się tylko na kolejnych doznaniach. Daniel postanowił zmienić moją pozycję. Obrócił mnie przodem do siebie tak żeby kutas Wojtka, który był po de mną wylądował w dupce, a on zaatakował moją cipę. Prawdziwa kanapka z pornola pomyślałam. Ocierające o cienką ściankę penisy zaczynały co raz bardziej pęczniej. Widziałam wzrok i grymas Daniela, przepowiadający, że zaczyna dochodzić. Złapałam go za szyję i patrząc w oczu krzyknęłam – spuszczaj się we mnie teraz! Zalej mnie. Prośba, a raczej rozkaz zadziałał od razu, jego kutas w sekundzie wybuch i zaczął pompować soki w moje wnętrze. Te konwulsje musiał odczuć Wojtek, bo maja druga dziurka także poczuła strugi spermy które zagościły tam po raz pierwszy. Niemal jednocześnie dwa kutasy zalały mnie od środka. Żar, który przeszedł przez moje ciało sprawił że lekko straciłam przytomność. Jak otworzyłam oczy leżałam już na łóżku, a obok siedziała już tylko Sylwia z Kamilem i Robertem, pozostali poszli na drinka do baru. – Kochana to jeszcze nie koniec – jak obydwie wiemy dzisiaj jest Twój wielki tydzień. Nie powinno w nim zabraknąć Twojego męża. – Jaki wielki tydzień zaśmiał się Kamil? – to nasza babska tajemnica odpowiedziała Sylwia. Wskakuj Kama na fotel i rozłóż szeroko nogi. Robert poderwał mnie do góry i zaniósł na rękach na fotel. Sylwią z partnerem złapali mnie za stopy i mocno rozwarli nogi. Kamil był już gotowy do akcji. Widziałam jak patrzy na moją rozwartą cipę, z której sączyła się sperma. Nawet nie zorientował się że byłam już trzy krotnie zalana. Alkohol i sex sprawił, że stracił świadomość. Jego kutas rytmicznie podskakiwał z podniecenia. Rozwarta dziurka czekała na niego. Podszedł i z całej siły jak zwierzątko wepchnął kutasa dokąd tylko mógł. Po raz pierwszy rżnął mnie z takim zapałem. Złapał za szyję i dobijał do samego końca. Nasze podbrzusza momentalnie pokryły się pianą zmieszaną ze spermy i potu. Zamknęłam oczy i kolejny raz odpłynęłam. Nie wiem ile to trwało gdy nagle Sylwia zerwała mnie z fotela. – Mam pomysł – Połóżmy ją na podłodze i zróbmy jej mostek. Leżałam na podłodze z twarzą skierowaną do przodu, plecy oparte były o fotel, a nogi bezwiednie zwisały w dół. Kiedy Kamil rznął cipkę Sylwia postanowiła włożyć palce w moją dupkę. W takiej pozycji była już rozwarta. Przez odbyt masowała palcami kutasa Kamila. Po tym zabiegu Michał wpadł w szał. Zaczął mnie ruchać jak opętany, głośno warknął i wylał z siebie ładunek spermy. Kiedy myślałam, że to koniec Michał kazał skończyć Robertowi. Zmienili się miejscami. Teraz Michał podtrzymywał mi nogę, a Robert ustawił się do rżnięcia. Jego kutas był przepotężny, w tej pozycji jeszcze bardzie rozciągał moje wnętrze. Kiedy mnie posuwał na moje ciało wypryskiwała sperma Michała, w zasadzie mieszkanka ze wszystkich kutasów. Po raz kolejny zaczęłam wpadać w drgawki, moje mięśnie zaczęły się zasikać, miałam wrażenia że moja cipka chce go wydoić do ostatniej kropli. Robert musiał to czuć, przyśpieszył i zaczął mnie zalewać. Byłam spełniona totalnie. Sylwia z Michałem puścili moje nogi. Z mojej cipki wytrysnęła w górę salwa spermy zalewając uda brzuch i twarz. Całe ciało pokrywała biała lepka maź. Cała trójka zaczęła bić brawo. Michał wziął mnie na ręce i położył na łóżku. – Dobrej nocy – pożyczyli nam Sylwia z Robertem i wyszli. Michał przytulił mnie do siebie i zasnęliśmy. Rano, a raczej już w samo południe obudziła nas muzyka dobiegająca z sali. Leżeliśmy całkiem nadzy pod jakąś cieniutką narzutką. – Kama wyglądasz bajecznie – spójrz. Michał wziął telefon i zrobił mi zdjęcie. – Boooże jak ja wyglądam! Całą moją twarz, brwi, rzęsy, a nawet grzywka pokrywała zastygła sperma. Od jej nadmiaru dosłownie łuszczyła się, można ją było płatkami zrywać. Michał odkrył pozostałą część ciała, które było ulepione i zaschnięte niemal do kolan. Było to głupie ale zaczęliśmy się śmiać. – Wyglądasz jak prawdziwa śnieżynka – szepnął Michał i zaczął mnie całować. Jego usta błądzimy po twarzy, szyi i piersiach. Kiedy zaczął całować moje usta wyczuć można było lekki posmak spermy. Ta woń zaczęła działać na mnie jak afrodyzjak. Czułam jak się podniecam i robi mi się duszno. Zaczął schodzić w dół, w okolicach pępka otrzeźwiałam, złapałam jego głowę – Kochanie tam jest straszny bałagan, pójdę do łazienki się odświeżyć i szybko wracam. Michał szarpnął mnie za ręce i przycisnął dłonie nad głową, włożył język do ust i zaczął całować. Jeszcze raz docisnął dłonie do łóżka i szybko zsunął się w dół po czym brutalnie rozłożył nogi. Uniósł lekko dupkę i i dłońmi rozwarł wejście do cipki. Czułam na udzie jak wyciekł z niej cieplutki płyn. Spojrzał mi w oczy, jego wzrok był jakiś zwierzęcy, przerażał i podniecał. Podobała mi się jego brutalność. Sama jeszcze wyżej podsunęłam mu cipkę, rozwarłam maksymalnie nogi na boki, podtrzymując je rękoma w kolanach. – Wyliż mnie! – wrzasnęłam Michał wbił język do środka, ssał wejście do dziurki i gryzł wargi. Wzgórek łonowy musiał być bardzo opuchnięty. Na początku czułem lekki ból i pieczenie. Cipka nie zdążyła się zregenerować po nocnej zabawie. Brutalne pieszczoty zaczęły sprawiać mi ogromną przyjemność. Zamknęłam oczy i oddałam się fali przyjemności. – Zobacz jak smakujesz. Otwarłam oczy, Michał przybliżył do moich ust ulepioną twarzą i zaczął ponownie całować. Smakował dziwnie, mieszanka spermy i moich soków zupełnie zmieniła smak. Cierpki i lekko słony o bardzo ostrym zapachu. Na początku mnie odrzucił, a za chwile sama zaczęłam łapczywie zlizywać jego twarz. Teraz ja przejęłam kontrolę, zrzucając go na bok. – Kładź się! Natychmiast sięgnęłam po kutasa. Sterczał twardy jak kamień. – oooooo jaki ogromny! Napęczniały i gotowy – zamruczałam! Zacinałam rękę na trzonie i zaczęłam trzepać, drugą masowałam jaja i trzeć całe krocze. Widziałam jego błogi grymas, podobało mu się. Końcówką języka zaczęłam pocierać okolice wędzidełka. Takie pieszczoty zawsze sprawiały, że odpływał. Z jego żołędzia zaczął mocno wypływać przezroczysty śluz, który po chwili zaczynał mieszać się ze spermą. Językiem zebrałam wylewający się sok. Ten lekko słonawy smak znam doskonale. Nie mogłam już czekać, dosłownie wskoczyłam na niego i zaczęłam mocno go rżnąć. Skakałam jak niewyżyta suka. Michał złapał mnie piersi i brutalnie zacisnął. Zaczął dochodzić – zalej mnie proszę! napełnij mnie! proszę zrób to teraz! Nie wytrzymał, zacisnął mięśnie i zaczął strzelać, charczał jak opętany. Mocno dobijałam cipkę do jego kutasa. Razem wpadliśmy w konwulsję. Nawet nie zauważyłam, że wbijał mu paznokcie w bark. Opadałam na niego. – Było cudownie – szepnęłam Jeszcze chwile leżeliśmy w takiej pozycji, czułam jak z mojej dziurki płynie ciepła sperma. – Jakie to przyjemne – zaśmiał się Michał. – Daj mi ją polizać! rzucił – Podniosłam się w górę i usiadłam na jego twarzy. Dokładnie widziałam jak spija własne soki, które powoli skapywały prosto do gardła. Zsunęłam się w dół i zaczęłam go całować. Czułam już tylko smak i zapach spermy zmieszany z naszymi ślinami. Chwilę jeszcze poprzytulaliśmy się po czym poszliśmy pod prysznic. Całe szczęście, że malutka łazienka znajdowała się tuż obok. Po odnalezieniu ubrań poszliśmy na śniadanie, które przygotowane było na głównej sali w formie szwedzkiego stołu. Wśród stolików krzątało się już kilka par. Z oddali wypatrzyła nas Sylwia, podeszła i spytała jak noc. Poprosiła Michała o przygotowanie nam kawy, a sama zaprosiła mnie do swojego prywatnego pokoju. – Proszę do dla Ciebie, wiesz co to? to jest tabletka “PO”, – od razu domyśliłam się że masz płodne dni, konsystencja twojego śluzu nie budziła wątpliwości, widziałam jak bardzo chcesz się pieprzyć, a Twoje ciało i natura pokonała Twój umysł i zdrowy rozsądek. Weź teraz po śniadaniu i nie martw się o konsekwencje. Chyba nie chcesz po takiej orgii być w ciąży? Zaczerwieniłam się, było mi wstyd, że zachowałam się jak nimfomanka. Sylwia klepnęła mnie w tyłek – no chodź na śniadanie obgadamy kolejne spotkania.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kama
  • Wyciaganie ojca z nalogu cz.6

    Poranek po studniówce był dla Magdy dość ciężki. Czuła nieprzyjemne objawy trzeźwienia i pozbywania się alkoholu z organizmu. Nie wypiła jakoś szczególnie dużo, ale odczuwała dyskomfort psychiczny. To szczególny rodzaj kaca, znany jako moralny. Na zbyt wiele sobie pozwoliła poprzedniego dnia i na zbyt wiele pozwoliła Pawłowi. Postanowiła wziąć się w garść, doprowadzić do porządku i przede wszystkim porozmawiać z Pawłem, którego zresztą nie było w domu. Podczas śniadania mama dopytywała ją o przebieg imprezy i Magda zdołała się trochę ożywić. Była na dzisiaj umówiona z koleżankami i kolegami na poprawiny, ale uznała, że dzisiaj już nie będzie się dobijać kolejnymi dawkami alkoholu i zabawi się na trzeźwo. Postanowiła przejść się na spacer i pooddychać świeżym powietrzem. Na zewnątrz było biało od śniegu i panował straszny mróz. Wiele musiało się zmienić przez te parę godzin, bo kiedy robiło się jasno, była zwyczajna zimowa plucha z dodatnią temperaturą. Chwilę później zobaczyła swojego ojca odkopującego łopatą ścieżkę do wymiennikowni. Był już na końcówce, ale postanowiła mu przeszkodzić.

    – cześć tato – powiedziała na przywitanie.

    – cześć. Muszę odkopać samochód, bo nie wydostanę go stąd aż do wiosny. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby zimą tu parkować. – powiedział wyraźnie zdyszany. Musiał ścigać się z czasem, bo przez cały czas intensywnie dosypywało coraz więcej śniegu.

    – przynajmniej dzieci mają dużo frajdy – powiedziała optymistycznie Magda patrząc w kierunku gromady okolicznej dzieciarni bawiącej się w oddali.

    – wpadłaś w melancholijny nastrój? – zapytał Paweł i podszedł do samochodu – chodź, pomogę Ci wyjechać – powiedział i podał Magdzie kluczyki

    – przecież nie mam prawa jazdy, a ostatni raz za kierownicą siedziałam jak byłam mała i nie sięgałam nogami do pedałów – powiedziała Magda wspominając momenty, kiedy Paweł sadzał ją na kolanach i operował jedynie pedałami i zmianą biegów, a córce pozwolił kręcić kierownicą i wrzucać kierunek.

    – muszę Cię podszkolić – powiedział Paweł – spróbuję wyjechać, wsiadaj do środka – zakomenderował

    Udało mu się wyjechać spod wymiennikowni na częściowo odśnieżony parking.

    – zapiszę się na kurs pod koniec maja, ale nie o tym chciałam pogadać – powiedziała Magda – żałuję tego co wczoraj odwaliłam.

    Paweł nic nie odpowiedział. Uruchomił silnik i przeparkował auto. Wsunął się między duży, biały dostawczak i białą od śniegu ścianę żywopłotu.

    Zrobił to celowo, gdyż był kryty od wszystkich stron, a chciał pozbyć się potencjalnych gapiów. Magda była zmieszana i miała wyraz twarzy skruszonej nastolatki, który na Pawła podziałał bardzo pobudzająco. Miał sobie dać chwilę przerwy, ale uznał, że jednak nie będzie to dzisiaj.

    – do czego zmierzasz? – zapytał Paweł – bo ja niczego nie żałuję.

    – ja mam wyrzuty sumienia, że trochę za dużo powiedziałam i trochę za dużo zrobiłam. Wstydzę się swojego wczorajszego zachowania i głupio mi teraz o tym mówić, a nawet spojrzeć Ci w oczy. – powiedziała Magda stłumionym głosem.

    – a mi się podobało. Mówiłaś tylko to co myślałaś i zrobiłaś to, co chciałaś. Nie mniej i nie więcej. No i byłaś szczera wobec mnie.

    – dobra, dobra. Miałeś okazję wykorzystać pijaną maturzystkę i skorzystałeś z okazji. Dlatego tak podobała Ci się moja podwiązka.

    – poczekaj – zaprzeczył Paweł. – a jakieś zboczone wyznania i całowanie mnie to też moja wina? Ja niczego wstępnie nie planowałem… no… może poza tym co zwykle. W końcu wyglądałaś świetnie. A że akurat tak się dalej potoczyło, to chyba nie chcesz mi powiedzieć, że wydarzyła się jakaś wielka katastrofa. W ogóle nie ma o czym mówić. Wiele dziewczyn w Twoim wieku ma pierwszy raz już dawno za sobą. A to była tylko taka gra wstępna. – wytłumaczył.

    Paweł zawsze szukał odpowiednich słów. Nigdy nie nazywali rzeczy po imieniu. Zawsze robili “to”. A to “to” miało wiele znaczeń w zależności od kontekstu. Magdzie zaczynało to przeszkadzać.

    Śnieg sypał jak szalony, a Magda i Paweł rozmawiali. Ich samochód został przysypany solidną warstwą śniegu. W środku zrobiło się ciemniej, a przez biały puch delikatnie przebijało światło dzienne. W oddali słychać było krzyki dzieci, a opodal przejeżdżające przez parking samochody.

    – a tak właściwie to kiedy robimy powtórkę? – zapytał Paweł

    Magda westchnęła i pokręciła głową, ale nieśmiało się uśmiechnęła.

    – teraz jedno Ci w głowie? Nie wiem kiedy. Może poczekamy aż będzie cieplej. Przy takiej temperaturze bym strasznie marzła… – odpowiedziała.

    – no dobra… – powiedział wolno Paweł, jednocześnie rozpinając spodnie – ale reszta pozostaje bez zmian. Na pewno nie będę czekał do wiosny. Tym bardziej, że planujesz wyjazd na studia.

    Gumka bokserek uwolniła penisa w półwzwodzie.

    – no co Ty? Nie tutaj. – powiedziała Magda, rozglądając się dookoła, ale poza śniegiem na szybach nie widziała nic.

    – dlaczego nie? – zapytał Paweł. – sypie cały czas, siedzimy tu jak w iglo.

    Musiała przyznać mu rację. Raczej nie powinni spodziewać się, że ktoś zacznie zrzucać śnieg z ich samochodu i przypadkowo zobaczy, co dzieje się w środku. Magda uklękła na fotelu i przerzuciła włosy na prawą stronę. Pochyliła się nad fotelem kierowcy i polizała jego jądra.

    – a nie miałeś sobie zrobić dzisiaj przerwy? – zapytała Magda

    – miałem, ale skusiłaś mnie swoimi wyrzutami sumienia i ze skruszoną miną, wyglądasz tak niewinnie – powiedział Paweł.

    – i to Cię tak bardzo podnieca? – zapytała Magda

    – niewinność jest podniecająca – odpowiedział Paweł

    – ale to robiłam już setki razy – powiedziała Magda

    – co robiłaś setki razy? – zapytał Paweł, bo nie zrozumiał o co jej chodzi

    – no… laskę Ci robiłam już setki razy. Teraz jest inaczej? – zapytała Magda

    – za każdym razem jest trochę inaczej – powiedział Paweł.

    – heh. Laskę. – powiedział Paweł – nie za mocno ordynarnie?

    – moim zdaniem wcale nie ordynarnie. A nie musisz cały czas się ograniczać do niewinnych określeń, kiedy jest ich wiele. – powiedziała Magda. – jak do tej pory usłyszałam od Ciebie jedynie: “fellatio”, “branie do buzi” i “zaspokajanie ustami”. No to już bardziej niewinnie się chyba nie da – dodała

    Paweł się zaśmiał. – nie przesadzaj. Myślałem, że drażnią Cię inwektywy to ich nie używałem zbyt często – odpowiedział po chwili.

    Magda już nie odpowiedziała. Kontynuowała jeżdżenie po jądrach językiem. Przez jakiś czas skoncentrowała się wyłącznie na tym. Robiła to z wyczuciem. Kiedyś czytała wpis na forum internetowym jakiegoś gościa, który żalił się na swoją dziewczynę. Laska ponoć pakowała cały worek do ust i załączała ssanie, a facet aż się skręcał z bólu. Jak widać awersji do zabaw oralnych można się nabawić nie tylko od zadrapania penisa zębami. Panie z kolei często skarżyły się na brak higieny ze strony swoich partnerów. Magda na szczęście nie miała żadnego z tych problemów. Paweł też był raczej zadowolony.

    – ooo tak. Jesteś naprawdę utalentowaną dziewuchą. – wyszeptał Paweł

    – musiałam dość często ćwiczyć – odpowiedziała Magda

    – sama nawet wczoraj powiedziałaś, że Twoje usteczka są do mojej dyspozycji, więc często je wykorzystuję – powiedział Paweł gładząc ją po włosach – a do zaspokajania mężczyzn nadają się idealnie – dodał po chwili

    Magda lubiła czasem te zbereźne gadki z jego strony. Czasem ją podniecały, czasem bawiły, a czasem może nawet trochę przerażały.

    – nie zaspokajałam nigdy innych mężczyzn – powiedziała Magda.

    – każdy facet chciałby być na moim miejscu, każdy twój kolega i znajomy, każdy facet którego mijasz na ulicy – nieważne, czy stary, czy młody. Wszyscy mają ochotę Cię zaliczyć.

    – ale nie wszyscy będą mieli okazję – powiedziała Magda – poza tym chyba trochę mnie przeceniasz.

    – fakt, że nie przyprowadzasz chłopaków do domu. Ale na pewno masz lub miałaś bardzo wielu chętnych – powiedział Paweł

    Magda na chwilę się zamyśliła. Całkiem sporo jej kolegów próbowało coś zdziałać, a paru naprawdę się zaangażowało. Była zapraszana do kina, knajp, pizzerii, na dyskoteki i często z takich zaproszeń korzystała, ale nie była zainteresowana wchodzeniem w jakikolwiek związek. Kilku chłopaków nawet miało okazję się z nią całować, ale to wszystko co byli w stanie z tej relacji wycisnąć. Naprawdę wielu facetów próbowało ją poderwać w jakiś chamski i bezczelny sposób, a Magda zastanawiała się, czy jakakolwiek dziewczyna złapała się na coś takiego. W każdym razie w jej ocenie taki facet był już kompletnie spalony. Zastanowiła się, czy po prostu cała reszta nie miała odwagi, żeby wykonać jakikolwiek ruch w jej kierunku, czy po prostu im się nie podobała.

    – nie byłbyś zazdrosny? – zapytała

    Patrzyła mu w oczy mając jego fiuta w buzi i wydało mu się to bardzo podniecające. Była po prostu ciekawa jego reakcji. Pomyślał, że to zastanawiające, dlaczego kobiety podczas seksu oralnego mają zamknięte oczy i dlaczego to takie podniecające dla faceta, kiedy mają je otwarte. Wyglądała teraz na bardzo oddaną.

    – o co pytałaś?

    – czy byłbyś zazdrosny, gdybym zaczęła się z kimś spotykać.

    – nie byłbym zazdrosny, dopóki byłabyś moja – odpowiedział Paweł.

    Magda zamyśliła się.

    – zacząłbym być zazdrosny, gdybyś zaczęła mnie zaniedbywać – dopowiedział po chwili

    – a gdybyś zobaczył jak się z kimś całuję?

    – nie byłbym zazdrosny

    – a gdybyś się dowiedział, że zaspokajałam ustami innego faceta?

    – też bym nie był zazdrosny, możesz robić co chcesz. Może po prostu nie chciałbym być zaraz po tym gościu.

    – co masz na myśli? – zapytała Magda

    – wyobraź sobie sytuację, że ja i ty nadal się spotykamy, ale ja mam jeszcze inną kobietę.

    – aha, masz na myśli, czy byłabym skłonna wziąć do buzi zaraz po niej? – zapytała Magda – hmm… – ja bym chyba była trochę zazdrosna

    – a wiesz, że jestem żonaty? – zadowcipkował Paweł

    – ale z mamą nie uprawiacie seksu od lat. Jesteście ze sobą z przyzwyczajenia – powiedziała

    – a skąd to wiesz? – zapytał Paweł

    – mieszkam z wami – uśmiechnęła się Magda – ale chyba i Tobie i jej taki stan rzeczy jak najbardziej odpowiada.

    – ona chyba ma inne potrzeby… – powiedział Paweł

    – a byłbyś zazdrosny, gdybym uprawiała seks z innym facetem? – zmieniła temat Magda

    – byłbym – powiedział Paweł i delikatnie poklepał Magdę kilkakrotnie po dupie – bo to ja zaklepałem sobie ten tyłek jako pierwszy.

    – już zbyt długo ostrzę sobie kły na ten tyłek – kontynuował wywód Paweł i chwycił pośladek Magdy przez materiał obcisłych jeansów – zbyt długo mam na niego ochotę.

    Magda cicho zajęczała. Z jednej strony podniecało ją bycie porządaną, ale z drugiej zaczęła się zastanawiać jak długo może jeszcze utrzymywać Pawła z dala od swojego tyłka. Z jednej strony dała by się przelecieć – często nawet o tym śniła i fantazjowała. Z drugiej strony przerażała ją wizja niechcianej ciąży, ale odstręczała ją również myśl o komplikacjach genetycznych potencjalnego płodu. Aborcja czy celowe poronienie też jakoś jej nie leżało – nie tyle ze względów religijnych, bo nie była do nich szczególnie przywiązana, ale ze względów czysto moralnych po prostu nie uważała usuwania ciąży i traktowała to jako coś bardzo zlego. Może przy zastosowaniu wszelkich środków ostrożności jak obowiązkowa prezerwatywa, pigułki antykoncepcyjne, metoda kalendarzykowa i pigułka dzień po – mogłaby się zastanowić. Wizja używania solidnej porcji hormonalnych leków tylko po to, żeby parę razy się zabawić z czystym sumieniem też jakoś się jej nie podobała.

    Zastanawiała się, czy Pawłowi kiedyś nie odbije na tym punkcie na tyle bardzo, że po prostu zerżnie ją siłą.

    – lodzik przestał Ci wystarczać? – zapytała prowokacyjnie Magda. Wypuściła penisa z ust i nie wyglądało na to, że zamierza kontynuować.

    Paweł dobrze wiedział, że lepiej nie ciągnąć drażliwego tematu. Magda nie jest typem obrażalskiej i zmanierowanej laski, ale jak w przypadku każdej kobiety – lepiej było jej nie drażnić. Mogłaby się wściec i Paweł miałby parę dni postu do czasu, aż by jej nie przeszło.

    Paweł chwycił ją za dłoń

    – tylko komplementuję Twój seksowny tyłek. Tęsknię za nim. Nie widziałem go w całej okazałości od wielu miesięcy – powiedział Paweł w tak rozbrajającej tonacji głosu, że Magda nie mogła się nie zaśmiać.

    – dobra, ja Twojego seksownego tyłka też dawno nie widziałam – powiedziała Magda

    – nigdy nie mówiłaś, że mam seksowny tyłek – powiedział Paweł kontynuując żarty.

    – nigdy? – zapytała Magda – no w każdym razie jest seksowny. Podoba mi się.

    Magda ponownie poprawiła włosy i nachyliła się nas penisem by ostatecznie znów wziąć go do buzi.

    – to męski tyłek w ogóle może być seksowny? – zapytał Paweł

    Magda jak zwykle musiała na moment przerwać, żeby móc odpowiedzieć, ale nie przeszkadzało jej to. Często rozmawiali o różnych rzeczach, kiedy mieli dużo czasu i nie musieli się spieszyć.

    – tak jak wam – facetom – podobają się kobiece tyłki, tak i nam podobają się męskie. Takie są uniwersalne prawa wszechświata. Tak samo jak lubicie kobiece torsy, a my lubimy męskie – powiedziała Magda

    – jak będziesz się chciała nacieszyć moim torsem lub tyłkiem, to nie ma sprawy – powiedział Paweł

    – jak będzie trochę cieplej to na pewno się przypomnę – odpowiedziała Magda

    Paweł zastanawiał się w jaki sposób Magda będzie chciała się nacieszyć. On sam jak miał możliwość dorwać się do jej piersi to przeważnie ich dotykał, całował i lizał. Tyłek miał w zwyczaju jeszcze podgryzać. Przypomniał mu się ostatni raz kiedy zabawiał się jej tyłkiem. W zeszłe wakacje jego żona wyjechała i mogli robić wszystko na co tylko mieli chęć. Paweł wybierał szpilki, a Magda dobierała do nich seksowną bieliznę i ciuchy w odpowiednim kolorze. Ta zabawa bardzo się Magdzie podobała. Jak każda kobieta, lubiła się przebierać. Z tego powodu kobiety biorą do przebieralni w sklepach po kilka, kilkanaście rzeczy i wszystkie przymierzają. Magda miała mnóstwo ubrań i mnóstwo butów, więc mogła się odstawić w wielu różnych stylach, konfiguracjach i kolorach. Mogła też zdecydować, których ciuchów może się pozbyć, a które zostawić. Kiedy Paweł wybrał czarne połyskujące bardzo wysokie szpilki, Magda założyła do nich czarne samonośne pończochy z koronką, czarne stringi i czarną rozkloszowaną spódnicę. Miała mnóstwo pasujących sukienek, ale postawiła na spódnicę i białą koszulkę na ramiączkach z dekoltem uwydatniającym piersi. Paweł był pod ogromnym wrażeniem. Wyglądała atrakcyjnie, ale niemal każdy element jej ubioru aż emanował seksem. Zdał sobie sprawę, że jego córka niewiele grzeczniej ubiera się na codzień, a gdy z koleżankami idą na ciuchowe zakupy to wyglądają po prostu jak trzy małoletnie kurwiszony. Może po prostu wychował się w innych realiach i jego mentalność zatrzymała się w latach 70 i 80. Przecież wszystkie dziewczyny tak się teraz ubierają i nie wzbudza to żadnej sensacji. Magda opowiadała, że czasami ktoś na nią gwiżdże, trąbi samochodem, warczy silnikiem gdy przechodzi przez ulicę, albo jacyś robotnicy pozwalają sobie na komentarze pod jej adresem. Ale w sumie ten problem dotyczy większości kobiet.

    W każdym razie Paweł był pod ogromnym wrażeniem jej kreacji. Zdjął z niej koszulkę i spódnicę. Wziął ją za rękę i przyciągnął za sobą do kanapy. Nie pozwolila mu na zdjęcie stringów, ale one w sumie niewiele zasłaniały. Usiadł na kanapie i całował, podgryzał i ugniatał jej tyłek. Gdy się nacieszył, kazał jej klęknąć. Po skończonej zabawie przełożył ją przez kolana i gładził jej tyłek i delikatnie poklepywał oglądając jakieś głupoty w tv. Z sentymentem wspominał tamte dni i pomyślał, że musi podstępem sprawić, żeby jego żona częściej gdzieś wyjeżdżała.

    Z rozmyślania wyciągnęło go uczucie zbliżającego się orgazmu. Nie chciał jeszcze kończyć, chociaż nie wiedział jak długo siedzą w tym samochodzie. Trafiał, że między 7 a 15 minut.

    – poczekaj chwilę – powiedział Paweł i poruszył się na fotelu. Magda przerwała i podniosła się.

    – masz jakieś plany na dzisiejszy dzień? – zapytał Paweł

    – umawialiśmy się na jakieś poprawinki po studniówce, ale nie wiem czy to w ogóle wypali. Muszę dogadać się ze znajomymi na G-G. Ja chyba jednak nie mam ochoty. Dzisiaj odpoczywam od wszystkiego. – powiedziała Magda

    – nie zamęczam Cię? – zapytał Paweł

    – czym? – zapytała Magda

    – no… robieniem laski w samochodzie – odpowiedział

    – nieee, mnie to nie męczy – powiedziała Magda z optymistycznym tonem.

    Paweł aż pokręcił głową z niedowierzaniem. Pomyślał sobie, że Magdy usta są chyba niemożliwe do zajechania. Kiedyś będzie musiał to sprawdzić.

    – jak się nie spotkam ze znajomymi to wieczorem możemy powtórzyć – powiedziała Magda – jak będziesz chciał – dodała

    Paweł poczuł jak nasienie wędruje do góry i niebawem wyjdzie. Musiałby się spinać, żeby to powstrzymać. Na przeczekanie było już za późno. Złapał Magdę delikatnie za szyję i powiedział

    – dobra, dokończ. A o wieczorze pomyślimy…

    Magda zatopiła jego penisa w swoich ustach i niemal od razu otrzymała pierwszą dawkę nasienia. Po chwili zaczęła zwalniać, ale Paweł ją upomniał

    – popracuj jeszcze trochę, bo to jeszcze nie wszystko.

    Magda nieco przyspieszyła ruchy. Starała się wyciągnąć całą resztę jaka została. Paweł chwycił ją za głowę i postanowił trochę jej pomóc. Najbardziej na koniec lubił ją nadziewać najgłębiej jak potrafił i kończyć w jej gardle. Magda czasami się dławiła i zaczynała krztusić i kaszleć, a czasami ta sztuka udawała się jej bez żadnych komplikacji. Bez komplikacji było i tym razem.

    Paweł poluzował ucisk na jej głowę. Magda na moment się podniosła i bardzo głośno wszystko połknęła.

    Paweł aż się uśmiechnął z uznania. Z jakiegoś powodu bardzo podobał mu się fakt, że Magda zawsze wszystko połykała.

    Sprawdziła języczkiem, czy na główce i na reszcie penisa nie pozostała reszta nasienia czy preejakulatu. Gdyby na taką natrafiła to wylizała by do czysta. Zawsze starannie do tego podchodziła i robiła to tak, jakby to było coś oczywistego. Paweł, który miał już trochę do czynienia z kobietami jeszcze takiej jak Magda nie spotkał. Pod względem obrabiania fiuta nie miała sobie równych. A do wszystkiego dochodziła sama, bez żadnych jego podpowiedzi i próśb. I miała swoje zasady i przyzwyczajenia, których nigdy nie pomijała

    – ty to chyba musisz bardzo lubić – powiedział Paweł

    – co muszę lubić? – zapytała Magda.

    – obciągać mi – powiedział Paweł

    Magda tylko zawstydzona się uśmiechnęła, ale nie odpowiedziała. Paweł miał ochotę chwycić ją raptownie za szyję. Na Magdę zawsze to działało. Ale postanowił, że dzisiaj jej odpuści. Po chwili Magda sama się odezwała

    – gdybym nie lubiła, to nie przychodziłabym do Ciebie na każde wezwanie

    Pawła mógłby tego słuchać za każdym razem

     

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elba