Dziś na zakupach spotkałam koleżankę ze szkoły średniej.
Anna Maria, w skrócie Nuśka.
Moja najlepsza koleżanka z tamtych czasów, totalna wariatka z cyklu tych, z którymi kradnie się konie.
Niejedno wypite wino miałyśmy za sobą, niejedną przygodę. Z epizodem, w którym ostro się całowałyśmy… Wyjechała i kontakt nam się urwał, a teraz nagle wpadłyśmy na siebie w sklepie z ciuchami.
Nic się nie zmieniła, wygląda dokładnie tak samo. Nadal nosi burzę loków, tylko teraz są ogniście rude.
Zgodnie ustalamy, że koniecznie musimy uczcić to spotkanie.
Idziemy na winko do knajpki obok.
Świetnie się bawimy. Uświadamiam sobie, jak mi jej brakowało. Jej poczucia humoru i lekkiego podejścia do życia. Po kilku lampkach wina ustalamy, że łączymy siły w poszukiwaniu kiecek.
Po winku nudne łowy zamieniają się w zabawę. Wybieramy najbardziej szalone kreacje i idziemy mierzyć. Zamykamy się w dużej przymierzalni i chichocząc, zrzucamy ciuchy.
Wow…figury może jej pozazdrościć Afrodyta.
W delikatnej koronkowej bieliźnie wygląda jak modelka Victoria’s Secret.
Otwarcie mierzę ją wzrokiem, a potem sprzedaję delikatnego klapsa w jędrny tyłeczek, mówiąc, że wygląda jak milion dolców!
Wybucha śmiechem, odwraca mnie plecami do siebie i kładzie dłonie na moich pośladkach. Szepcze mi do ucha, że mój tyłeczek też wygląda bardzo apetycznie.
Nieoczekiwanie jej usta tuż przy moim uchu, jej szept i dotyk dłoni powodują, że momentalnie robi mi się gorąco… Kurcze, nadal ma w sobie to coś…
Mierzymy kolejne kiecki, te sensowne odkładamy.
Nuśka podaje mi sukienkę. Mówi, że jest dla mnie idealna. Obcisła, czarna tuba.
Z trudem się w nią wbijam, Nuśka tymczasem przymierza jakieś falbany.
Odwracam się do lustra, mówię, że coś mi nie pasuje. Nuśka mierzy mnie wzrokiem, potem bez ceregieli pakuje mi rękę w biustonosz i układa piersi w sukience. Trzeba przyznać, że po jej zabiegach wygląda lepiej…a pod sukienką wyraźnie rysują się teraz sterczące sutki.
Nuśka zadowolona z efektu komentuje. Sukienkę i moje piersi.
Mówi, że zawsze podobały jej się moje piersi i usta.
Uśmiechnięta staje naprzeciwko mnie i daje mi całusa. Odruchowo oddaję… Smakuje słodko jak cukierek. To pewnie pomadka. Dla mnie to nowość, mężczyźni nie smakują cukierkami…
Ona cała jest cholernie kuszącą nowością…
Nagle w mojej torebce odzywa się dzwonek. Cholera, zapomniałam, że umówiłam się z Tobą! Obiecałeś, że zgarniesz mnie z zakupów. Już pewnie czekasz!
Odbieram i rzucam, że za 5 minut jestem na parkingu.
Nuśka patrzy zdziwiona. I lekko rozczarowana.
Nie ma opcji, zabieram ją ze sobą.
Poganiam ją i szybko się zbieramy. Płacimy za zakupy i biegniemy do samochodu.
Dobiegamy obładowane torbami, roześmiane. Pakujemy się do środka, wybieram miejsce obok niej z tyłu.
Rzucasz ciekawe spojrzenie na Nuśkę. Mówię, że dostałam ją w promocji do kiecki.
Od razu wchodzisz w tę zabawę. Pytasz, czy ma jakieś ukryte funkcje. Patrzę Nuśce w oczy i odpowiadam, że o tym co potrafi, przekonamy się w domu.
Po drodze Nuśka łapie mnie za rękę, bawi się moimi palcami w dziwnie podniecający sposób, podoba mi się ta zabawa. To napięcie, które budujemy. Jestem ciekawa, dokąd nas zaprowadzi…
W domu Nuśka od progu pyta, czy mamy wino, bo ona ma ochotę dziś się upić. Czego jak czego, ale wina w tym domu nigdy nie brakuje.
Lecę otworzyć butelkę, rzucam Ci przez ramię nakaz oprowadzenia Anny Marii po naszym przybytku.
Robisz to z ochotą, nucąc jakąś skleconą naprędce, własną wersję Anny Marii. Od razu złapaliście wspólny rytm.
Kiedy po chwili dołączam do was z butlą wina i kieliszkami, siedzicie już razem na kanapie, rozmawiając o czymś z zapałem.
Rozlewam wino i sadowię się naprzeciwko was. Rozmowa jest lekka, wino ciężkie. Uderza nam szybko do głów, mocno nas rozluźnia.
Nuśka wpada nagle na pomysł, że musimy koniecznie pokazać ci zakupy.
Mówi, że zrobimy ci pokaz, masz tylko znaleźć odpowiednią muzykę.
Łapie mnie za rękę i ciągnie do sypialni. Po drodze zgarniamy torby i teraz wysypujemy ich zawartość na łóżko.
Wyskakujemy szybko z ciuchów, zostajemy w samej bieliźnie. Chichoczemy jak dziewczynki.
Wybieram tubę. Wciągam ja do połowy, kiedy Nuśka podchodzi i mówi, że musimy zmienić jeden szczegół.
Wprawnym ruchem rozpina mi biustonosz i uwalnia moje piersi. Obserwuje je przez chwilę z wyraźnym zadowoleniem. ”Jak mówiłam. Zawsze lubiłam twoje cycki”. Rzuca ze śmiechem.
A potem rozpina swój biustonosz.
Jej piersi są wielkości sporych pomarańczy, zwieńczone dużymi brodawkami…jak truskawki na torciku. Przez chwilę mam ochotę ich spróbować…nie mogę się oprzeć wrażeniu, że są słodkie. Cała sytuacja kręci mnie coraz bardziej…
Nuśka otwiera szafę, przegląda buty.
Wybiera czarne, lakierowane szpile, bez nosków. Są niebotycznie wysokie, zakładam je tylko do łóżka.
Cmoka z zadowoleniem i pyta, w której szufladzie jest bielizna. Wybiera czarne pończochy i każe mi ubrać to, co wybrała.
Sama wskakuje w czerwone kabaretki. Ubiera tiulową spódnicę i koszulkę na ramiączkach…praktycznie prześwitującą.
Z salonu dobiega muzyka. Nuśka wyjmuje ze swojej torebki pomadkę. Strażacka czerwień. Podchodzi i maluje mi wargi…wolno, starannie…potem bierze mnie za rękę i prowadzi do salonu.
Czuję się jak jej laleczka, poddaję się jej woli.
I cholernie mnie to pociąga.
Już w drzwiach łapiemy rytm, zaczynamy razem tańczyć.
Bezbłędnie wyczuwając nastrój, wybrałeś seksowną, wibrującą muzykę.
W rogu pokoju pali się tylko jedna lampka, jest bardzo intymnie.
Teraz siedzisz wygodnie rozparty na kanapie, taksując nas w tańcu. Nie zawiodłeś się, czekając.
Czujemy na sobie twój wzrok, bezwstydnie lustrujesz nasze sylwetki, zachęcasz do zabawy… Przytulamy się do siebie z Nuśką…czuję jej dłonie wędrujące po moich plecach…jedną kładzie mi na karku i przyciąga do siebie moją głowę. Wtula się wargami w moje usta…czuję, że miękną mi kolana. Jest tak niesamowicie ciepła i delikatna, a jednocześnie wiem, że trzyma w ręku wszystkie sznureczki.
Kładę dłoń na jej pośladku…jest jędrny…lekko napięty…czuję, jak porywa mnie jej namiętność… Wybija się tylko jedna myśl…chcę sprawdzić, czy jest mokra.
Odrywam się od niej i rzucam spojrzenie w twoją stronę.
Szukam aprobaty, znajduję ją…
Ma kształt twojego twardego kutasa, pełnej erekcji w spodniach.
Kładziesz na nim dłoń…masujesz przez chwilę, wstajesz i podchodzisz do nas.
Zdejmujesz Nuśce spódnicę i wracasz na swoje miejsce cieszyć się dalszą częścią spektaklu.
Ona wie, czego chcę…staje w lekkim rozkroku.
Patrząc jej w oczy szybko, zanim się rozmyślę, wsuwam dłoń w jej kabaretki…i pod koronkę jej majteczek. Nigdy nie wsuwałam palców w cipkę inną niż moja własna. Dociera do mnie jej fenomen…jest gorąca, lepka, wilgotna…otula ciasno w sposób, który wręcz wymusza eksplorację…
Nuśka oddycha szybko. Przymyka oczy, jest w tym cudownie kobieca i seksowna. Rozpala mnie…
Uśmiecha się i popycha mnie na kanapę, obok ciebie.
Zdejmuje mi majtki, tylko je…zostawia pończochy i szpilki.
Rozkłada mi szeroko nogi, potem rozbiera siebie…do naga. I klęka między moimi nogami. Patrzy mi w oczy, a potem wolno prześlizguje się wzrokiem niżej. Czuję się jak dziwka…wyuzdana i piękna. Siedzisz obok, oddychając szybko. Pocierasz twardego kutasa przez materiał spodni.
Muzyka nadal gra, czuję jej wibracje i dreszcz podniecenia…
Nuśka pochyla się i z miejsca wtula ustami w moją cipkę. Jej język doskonale wie, co robić. Z miejsca trafia w mój czuły punkt, stymulując go gwałtownie, mocno… Wyrywa mi się jęk…wiję się pod nią.
Szukam Cię dłonią, Nuśka to zauważa i robi to pierwsza.
Kładzie dłoń na Twoim kutasie.
Odrywa się na chwilę od mojej cipki, pocierając cię z wyraźną przyjemnością.
”Wyjmij go”. Rozkazuje.
Posłusznie rozpinasz i zdejmujesz spodnie i bokserki.
Ona łapie w rękę Twojego kutasa ”Duży…lubię duże”…rzuca.
Wszystko, co mówi i robi, jest przesycone seksapilem. Jest totalnie zniewalająca.
Wraca do lizania mojej cipki, dołącza paluszki, które teraz poruszają się we mnie w rytm jej języka.
Widzę, jak pieścisz się obok mnie. Twoją dłoń sunącą po kutasie…trzepiesz go ostro.
Mam myśl, że chcę zobaczyć cię w niej.
Że chcę, żeby poczuła Twojego wielkiego kutasa…zasłużyła na to.
Jej tyłeczek jest rozkosznie wypięty, i wiem, że jej cipka jest ciasna i mokra… Wiem też, że ona tego chce. Szepczę, żebyś w nią wszedł…powtarzam to kilka razy…wijąc się pod jej językiem.
Prosząco…
Wejdź w nią…wsuń się w nią…proszę.
Proszę…chcę, żebyś był w niej…
Wejdź w nią.
Podnosisz się i stajesz nad nią, Twoja dłoń nadal masuje członka.
Klękasz za nią i prawie natychmiast wbijasz się w Nuśkę po same jaja.
Wykonujesz kilka mocnych, głębokich pchnięć, a potem łapiesz ją za biodra i wchodzisz w rytm…szybkie ruchy. Obserwujesz na zmianę. Nuśkę, liżącą moją cipkę i swojego kutasa, dojeżdżającego jej cipkę. Nuśka robi mi palcówę w rytmie twoich pchnięć.
Czuję, że zaraz dojdę, dociskam jej głowę między moimi nogami i dochodzę, krzycząc…mam ochotę krzyczeć.
Nuśka zwalnia, instynktownie poddaje się moim ruchom, skurczom orgazmu.
Otwieram oczy i widzę, że skończyłeś w niej w tym samym momencie. Poruszasz się w niej lekko, wyciszając się. Nuśka rzuca ci spojrzenie przez ramię ”Dzięki, za przejażdżkę” mówi i wybucha śmiechem.
Śmiejemy się wszyscy. Podajesz jej rękę i podnosisz ja z kolan, a ona siada obok mnie…przytulamy się.
Kładziesz się obok, łapię cię za dłoń. Zaspokojona mam ochotę zasnąć…
I robię to.
Category: Uncategorized
-
Anna Maria
AndISay -
Od pierwszego wejrzenia 1
Nadchodził nowy rok szkolny. Szesnastoletni Aleks szedł do drugiej klasy liceum. Nie odnalazł się w swojej pierwszej szkole, dlatego w tym roku miał się przenieść do innego miasta. Był szczupłym i drobnym chłopakiem o dziecięcej twarzy i błękitnych oczach. Miał dosyć długie blond włosy z grzywką zaczesaną na bok. Delikatny wygląd nie przysparzał mu popularności w szkolnym środowisku. Sprawę pogarszał fakt, że był raczej typem spokojnego samotnika i wolał naukę od sportu. Co więcej Aleks był gejem, ale ukrywał swoje preferencje i nigdy nie był jeszcze w żadnym związku.
Zbliżał się wrzesień. Aleks bał się tego jak przyjmą go w nowej szkole. Bał się również wyprowadzki do internatu, bo pierwszy raz miał mieszkać w takim miejscu. Okazało się, że będzie mieszkał w pokoju dwuosobowym z niejakim Filipem. Pokój był ciasny i skromny. Były tam tylko dwa łóżka, biurko i szafa. W całym internacie roznosił się nieprzyjemny zapach potu. Gdy Aleks wszedł współlokator był już w pokoju. Filip był w tym samym wieku. Był wysoki i bardzo przystojny. Miał przeszywające, granatowe oczy i złociste włosy ułożone w kontrolowany nieład. Chłopcy przywitali się i poznali. Filip przyjaźnie przywitał nowego kolegę i pokazał szkołę. Szybko się polubili. Okazało się, że mają podobne charaktery i zainteresowania.
Był tylko jeden problem. Aleks zakochał się koledze od pierwszego wejrzenia. Filip był ideałem. Fiut Aleksa twardniał przy każdym spojrzeniu na kolegę. Wiedział jednak, że ktoś tak przystojny cieszy się zapewne dużym zainteresowaniem wśród dziewczyn. Aleks obawiał się jak ukryć swoją fascynację przed nowym przyjacielem. Tym bardziej, że śmierdzące, publiczne, internatowe toalety nie dawały zbytnio warunków na walenie konia.
Pierwsza noc i pierwszy dzień szkoły minęły szybko. Aleks i Filip coraz bardziej się zaprzyjaźniali. Wieczorem Aleks wskoczył do łóżka szybko aby ukryć erekcję. Chłopcy długo rozmawiali leżąc już w łóżkach. W końcu Filip zasnął. Aleks nie mógł spać. Jego niezbyt duży siusiak stał cały czas twardy jak skała. Jądra aż bolały go z podniecenia. Wziął brudną skarpetę Filipa, która leżała na podłodze. Zaciągnął się jej zapachem. Jego penis aż zadrżał. Był już mokry od preejakulatu. Aleks starał się poruszać bardzo cicho, by nie obudzić kolegi. Włożył ręce pod kołdrę i zsunął spodenki piżamy. Jedną ręką powoli i delikatnie zaczął robić sobie dobrze. Co chwilę spoglądał na śpiącego Filipa i delektował się zapachem skarpety w drugim ręku. Wyobrażał się jak liże stopy kolegi i inne części boskiego ciała kolegi. Nie trzeba było dużo. Po niecałej minucie spuścił się w skarpetę Filipa. Był to chyba najmocniejszy orgazm w jego życiu. Z trudem powstrzymywał jęki. Skarpeta była cała mokra od sporej porcji spermy. Aleks schował ją do swojej szuflady i spełniony zasnął.
Następnego dnia Aleks wrócił do internatu wcześniej niż kolega, który miał jeszcze coś załatwić. Wiedział, że to co chce zrobić nie jest w porządku, ale to było silniejsze od niego. Otworzył szafkę kolegi i zaczął przeglądać jego rzeczy. Znalazł brudne bokserki Filipa z poprzedniego dnia. Zaciągnął się ich boskim, delikatnym zapachem potu i moczu. Następnie zaczął wąchać buty sportowe, których kolega używał na w-f. To doprowadziło go do niesamowitej ekstazy. Na dnie jednej z szuflad znalazł jeszcze coś. Była to nowa, nieotwarta jeszcze paczka kondomów. Zapewne Filip liczył, że na którejś z szkolnych imprez zaciągnie do łóżka jedną z seksownych koleżanek. Tego było już za wiele. Chłopak spuścił spodnie i majtki i zaczął energicznie trzepać swojego małego. Jęknął z rozkoszy i wystrzelił na podłogę. Gdy doszedł do siebie szybko ubrał się i starł z podłogi plamę swego nasienia. W samą porę, bo właśnie wrócił Filip.
– Co się stało? Co robisz?
– A nic, wylałem trochę herbaty na podłogę.Skłamał Aleks. Resztę dnia spędzili na nauce i rozmowach.
Trzeciego dnia szkoły w planie była lekcja której Aleks bał się najbardziej – w-f. W szatni chłopak starał się unikać patrzenia na piękne młode ciała kolegów stojących w samej bieliźnie. W wieku 16-17 lat chłopcy byli już o szczytu dojrxewania. U niektórych widać było już nieźle wykształcone mięśnie, a w niktórych bokserkach widać było duże, imponujące wypukłości. Aleks wiedział, że choćby jedno spojrzenie skończy się u niego wzwodem, który trudno ukryć w cienkich spodenkach na w-f. Zaczęła się lekcja. Jednym z elementów rozgrzewki było rozciąganie się w parach. Nauczyciel kazał mu ćwiczyć z Filipem. Chłopcy usiedli na podłodze na przeciw siebie z szeroko rozłożonymi nogami. Zetknęli się stopami i złapali za ręce. Zaczęli przeciąganie na jedną i drugą stronę. Aleks nie mógł się skupić na ćwiczeniu. Był oszołomiony. Jego stopy dotykały pięknych bosych stóp Filipa. Gdy pochylał się do przodu czuł ich znajomy zapach. Też przed sobą miał krocze kolegi. Kształt jego męskości przebijał przez cienki materiał spodenek sportowych. Jego fiut był w pełnej erekcji i bał się, że Filip to zauważy. Wydawało mu się jednak, że penis kolegi też lekko stanął. W końcu Aleks nie wytrzymał. Puścił ręce kolegi, zamknął oczy i zacisnął zęby. Oddychał ciężko i spiął się.
– Co się stało?
Zapytał zmartwiony Filip i wtedy dostrzegł, że na spodenkach kolegi pojawiła się mokra plama. Aleks spuścił się nie dotykając nawet swojego fiuta. Bliskość Filipa, jego dotyk, zapach i myśl o jego pięknym ciele wystarczyły by chłopak doszedł.
Przez chwilę chłopcy patrzyli na siebie z osłupieniem. Aleks był zażenowany i zawstydzony jak nigdy dotąd. Czuł ciepłą, lepką ciecz wypełniającą jego majtki. Patrzył błagalnie na Filipa, czekając na jakąś reakcję.
– Idź się ogarnij. Powiem nauczycielowi, że się źle poczułeś i poszedłeś do toalety.
Szepnął w końcu Filip. Aleks z wdzięcznością kiwnął głową, zakrył dłońmi plamę na spodenkach i wybiegł z sali. Miał łzy w oczach. Był nie tylko zażenowany, ale wiedział, że to może być koniec jego przyjaźni z Filipem. Bał się, że inni dowiedzą się o tym zajściu i wtedy będzie skończony w całej szkole.
Popołudniu Aleks czekał zniecierpliwiony w internacie na powrót kolegi, który długo nie przychodził. Kompletnie nie wiedział czego się spodziewać. Każda minuta oczekiwania i niepewności była torturą. Filip wrócił dopiero wieczorem.
– Filip, przepraszam. Błagam zapomnijmy o tym. Nie mów nikomu. Zrobię co zechcesz. Tak mi głupio.
– Uspokój się, nie mam zamiaru nikomu o tym opowiadać.
– Przepraszam, to nie tak…
– Zapytam wprost. Jesteś gejem, prawda?
– Tak.
– Podobam ci się?
– Tak, bardzo, ale…
– To się dobrze składa.
– Co?Odpowiedź Filipa zbiła Aleksa z tropu, ale nie zdążył już o nic więcej zapytać, bo kolega podszedł i pocałował go namiętnie.
– To ty też….?
– Jak widać.Odpowiedział Filip i pocałował drugi raz. Aleks czuł jego ciepły język w swoich ustach. Poczuł słodkawy smak jego śliny. Spełniał się właśnie jego najskrytszy sen.
– Wiem, że bawiłeś się moją skarpetą wtedy w nocy i wiem, że grzebałeś w moich rzeczach.
– Przepraszam, ja nie mogłeś się powstrzymać.
– Spoko, nie przeszkadza mi to. Trzeba było od razu powiedzieć.
– Masz plany na wieczór?
– To zależy od tego jakie ty masz plany…CDN
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
XYZ -
Od pierwszego wejrzenia 2
Aleks i Filip stali naprzeciw siebie w małym internatowym pokoju. W ciszy było wyraźnie słychać ich przyśpieszone oddechy. W końcu Filip postanowił zrobić pierwszy krok. Powoli zdjął koszulkę i rzucił ją na łóżko. Niezdarnie zsunął buty i kopnął je na bok. Aleks zrobił to samo.
– Robiłeś to już z kimś?
Zapytał Filipa.
– Nie, czekałem na odpowiednią osobę, a ty?
– Ja też nie.Uklęknął przed przyjacielem.
– Mogę?
Zapytał nieśmiało kładąc dłoń na stopie Filipa. Ten usiadł na łóżku i wyciągnął nogi w kierunku kolegi. Aleks zbliżył twarz do jego stóp by poczuć ich zapach. Po całym dniu w butach był zajebisty. Zdjął prawą skarpetkę Filipa i zaczął lizać jego bosą, spoconą stopę. Wylizał dokładnie każdy jej fragment. Następnie powtórzył to z lewą stopą. Filip nie protestował. Bardzo mu się to podobało. W jego spodniach był już spory namiot.
Aleks rozpiął mu pasek i zsunął jego jeansy razem z majtkami do kostek. Przed oczami ukazał mu się spory sprzęt kolegi, który stał teraz w pełnej okazałości. Nieśmiało wziął jego penisa w usta i zaczął go delikatnie lizać. Po chwili przerwał i przeszedł niżej, do wygolonej moszny Filipa. Starannie wylizał jego jądra i ponownie zajął się fiutem. Tym razem pewniej. Zaczął rytmicznie obciągać druta kolegi. Filip dyszał coraz bardziej i cicho pojękiwał. Aleks wyczuł, że zbliża się finał. Zwolnił i znowu zaczął lekko pieścić językiem żołądź przyjaciela. Kutas zaczął pulsować i wystrzelił. Filip przeżył niesamowity orgazm. Wytrysk trwał kilkanaście sekund i zalał usta Aleksa ogromną ilością spermy. Ten mimo wszystko połknął chętnie cały ładunek. Słonawe, lepkie nasienie Filipa w swoich ustach to było to o czym marzył od kilku dni. Oblizał wiotkiego już fiuta kolegi do czystości i wstał.Filip otrząsnął się po chwili i zwrócił się do przyjaciela.
– To było niesamowite. Dziękuję.
– Cała przyjemność po mojej stronie.
– Naprawdę nigdy wcześniej nikomu nie obciągałeś?
– Naprawdę, a co?
– Niezła robota jak na pierwszy raz.Spojrzał na Aleksa, który nadal był ubrany od pasa w dół.
– No to chyba czas na rewanż.
Oznajmił Filip. Podszedł do kolegi i zaczął go namiętnie całować w usta, po chwili zszedł niżej do szyi i w końcu do sutków. Aleks w tym czasie pozbył się spodni i stał teraz w samej bieliźnie. Filip położył go na łóżku. Zdjął mu skarpetki i przez chwilę masował stopy kolegi dłońmi. Dotknął jego przyrodzenia przez bokserki.
– Tylko się nie śmiej, bo ja nie mam tak imponującego sprzętu jak ty.
Filip zsunął majtki i spojrzał na sprzęt kolegi. Rzeczywiście siusiak Aleksa był wciąż bardzo chłopięcy. Był mało owłosiony, ani zbyt gruby, ani zbyt długi.
– Mi to nie przeszkadza. Jest uroczy.
Uspokoił przyjaciela Filip. Zbliżył głowę do krocza leżącego Aleksa i zaczął robić mu loda. Plusem małego rozmiaru było to, że mógł wziąć do buzi całego. Filip też obciągał bardzo umiejętnie. Wykonywał szybkie, rytmiczne ruchy. Drażnił językiem podstawę penisa, podczas gdy żołądź obijała się o tylną ścianę jego gardła. Już po minucie Aleks poczuł nadchodzący orgazm. Wił się na łóżku i jęczał z rozkoszy, gdy Filip spijał jego młodzieńcze soki do ostatniej kropli.
Chłopcy leżeli teraz nadzy koło siebie. Byli wyczerpani, ale szczęśliwi.
– Jednak marzenia czasem się spełniają.
Wyszeptał Aleks.
– Mam nadzieję, że to dopiero początek spełniania naszych wspólnych marzeń.
Odpowiedział z dwuznacznym uśmiechem Filip, po czym zasnęli wtuleni w siebie na ciasnych internatowym łożku.
CDNPodoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
XYZ -
Iza cz.1
Uwielbiam to! Gorąca, pachnąca olejkami woda, mogę sobie pozwolić na pełen relaks – na pogrążenie się w marzeniach albo wspomnieniach. Wszystkie sprawy zaprzątające moją uwagę w ciągu dnia odpływają gdzieś daleko, a ja rozkoszuję się spokojem i ciepłem otulającym ciało ze wszystkich stron, rozgrzewającym szczególnie te najintymniejsze, najbardziej czułe miejsca. Najczęściej wtedy palce bezwiednie poszukują dodatkowych doznań, błądząc od ust, poprzez szyję i piersi w kierunku miejsca będącego epicentrum rozkoszy. Nie spieszę się, próbując przeciągnąć w nieskończoność stan błogiego odprężenia, mrowienia rozchodzącego się powoli po wszystkich zakończeniach nerwowych, gorąca rozpływającego się po najdalsze części ciała. Czuję się jak zawieszona w kosmosie, świat rzeczywisty gdzieś znika i liczą się tylko te przyjemne impulsy sprawiające, że piersi unoszą się twardniejąc, napinając sutki a wewnątrz mnie obficie zaczyna pojawiać się wilgoć. To sygnał dla palców, dotychczas pieszczących jedynie zewnętrzną część mojej intymności, że pełni szczęścia powinny poszukać głębiej. I robią to z coraz większą determinacją. Już przestaję zajmować się piersiami, na to zaczyna brakować mi rąk – jedna pieści okrężnymi ruchami to cudowne miejsce znajdujące się tuż pod krótko przystrzyżonym, wąskim paskiem włosów łonowych, drugą wsuwając rytmicznie, przerywanymi seriami dwa, czasem trzy palce w ociekającą już sokami pusię, doprowadzam się do megaekstazy, po której uniesione wysoko biodra opadają powoli na dno wanny, a fala odprężenia rozpływa się po całym ciele. Gdy jestem w domu sama, nie powstrzymuję ani jęków podczas pieszczot, ani okrzyku podczas ekstazy. Jeśli jednak są w domu rodzice, lub młodszy brat, to muszę się mieć na baczności i zaciskając usta tłumić próbujące wyrwać się na zewnątrz dźwięki. Potem długo jeszcze leżę pozwalając sercu na uspokojenie rytmu i powrót do normalnego tempa oddychania.
Nawet nie pamiętam, od kiedy zaczęłam się w ten sposób relaksować – wydaje mi się, że odkąd kąpię się sama, bez pomocy mamy. Teraz mam siedemnaście lat i właśnie przed tygodniem zostałam prawdziwą kobietą. Marka rodziców nie było wtedy w domu – wyjechali na wieś do wujostwa, więc miał wolne mieszkanie – mogliśmy się kochać bez pośpiechu i strachu, że ktoś nas nakryje. Wcześniej wykorzystywaliśmy wszelkie nadarzające się okazje, aby oddać się pieszczotom, jednak nigdy nie odbywało się to w tak komfortowych warunkach. W lecie korzystaliśmy z dobrodziejstw natury, pieszcząc się w parku lub nad jeziorem, zawsze to jednak krzaki i nie chciałam, by mój pierwszy raz miał miejsce w takich warunkach. W zimie wybieraliśmy w kinie najgorsze filmy, bo na takich bywa najmniej widzów i nikt nie zwracał uwagi na Marka znikającego pomiędzy rzędami foteli (a właściwie pomiędzy moimi udami:) i językiem doprowadzającego mnie do ekstazy. Odwdzięczałam się wsuwając mu rękę w spodnie i pieszcząc twardego, gorącego penisa, albo klękając przed jego fotelem i ustnie doprowadzając go do wytrysku. No prawie, bo jakoś nie mogę się przełamać, żeby pozwolić mu na skończenie w moich ustach. Kocham go i wiem, że bardzo by tego chciał, ale wydaje mi się to takie wulgarne i poniżające. Poza tym nie wiem, miałabym z tym dalej zrobić? Wypluć? Połknąć? Brrrrrr….
Właściwie, to po co ja to wszystko opowiadam? Ano po to, żebyście wiedzieli, że przed wylotem z rodzicami i moim bratem, z panią Basią, jej mężem Waldkiem i ich córką Olą na wczasy do Grecji, nie byłam taka całkiem zielona w sprawach seksu, że coś już tam liznęłam 😉 Jak większość młodzieży, część swojej wiedzy na te tematy czerpałam z rozmów z bardziej doświadczonymi koleżankami. Oczywiście z ciekawości zaglądałam też na odpowiednie (dla niektórych – nieodpowiednie 🙂 strony w necie. Tak nawiasem mówiąc Ola jest moją najlepszą psiapsiółką i bardzo lubimy się wygłupiać. Nie mówię tu oczywiście o żadnych takich rzeczach, które na pewno pojawiły się w waszych myślących tylko o jednym głowach. Mam na myśli zwykłe szaleństwa nastolatek – psikusy, zabawa, tańce, wygłupy itp. Choć przyznaję – wzajemnie uczyłyśmy się całować – żeby nie wyjść na niedojdy, kiedy już nadejdzie czas spotykania sie z chłopcami. Wspominam całkiem miło te pierwsze, nieudolne pocałunki. A śmiechu też było przy tym sporo. Wracając do naszej podróży, ponieważ lekko się spóźniliśmy, więc z Olą spotkałam się dopiero po odprawie. Po wejściu do samolotu usiadłyśmy koło siebie, a po mojej drugiej stronie usadowił sie mój brat Piotrek. Ola oczywiście od razu zobaczyła rogala na mojej buzi i nie omieszkała spytać o powód tej radości.
– Cieszę się na te wczasy – odpowiedziałam, ale nie dała się zwieść.
– Mów – co się stało? – ponagliła.
– Zrobiłam to – szepnęłam jej do ucha. Jej oczy zrobiły się ogromne, a usta rozciągnęły w uśmiechu.
– O ty zdziro! Musisz mi wszystko opowiedzieć – wyszeptała równie konspiracyjnie.
– Nie zdradzam łóżkowych sekretów – odpowiedziałam cichutko z szelmowskim uśmieszkiem, po czym dostałam od niej kuksańca w bok. Wiedziałam, że mi nie odpuści. Do końca lotu rozmawiałyśmy na różne tematy, ale porozumiewawcze spojrzenia Oli wyraźnie wskazywały, że nie może przestać myśleć o tym, co jej powiedziałam i ciekawość zżera ją od środka. Dlatego nie zdziwiłam się, kiedy zaraz po przybyciu do pensjonatu, wpadła do naszego apartamentu, oznajmiając wszystkim, że zabiera mnie na zapoznanie się z terenem. Nie miałam nawet czasu, żeby się rozpakować i jakoś zainstalować w nowym miejscu.
– Ty wariatko. Nie mogłaś się doczekać, co? – zapytałam po wyjściu na ulicę.
– A czemu cię to dziwi? Ja jeszcze nawet nie całowałam się z chłopakiem, a ty nie tylko widziałaś prawdziwego faceta nago, ale też go dotykałaś, pieściłaś i jeszcze miałaś go w sobie. Ja takie rzeczy widziałam tylko w necie, a tam się tylko widzi, nie czuje. Jestem strasznie ciekawa jak to jest. Opowiadaj szybko, bo zwariuję!
– Poczekaj, przecież nie mogę opowiadać takich historii na środku ulicy, w tłumie turystów. Pójdźmy w jakieś ustronne miejsce, najlepiej poza miasto – zaproponowałam.
Ruszyłyśmy zatem wzdłuż deptaka, mijając po drodze mnóstwo sklepików, trajkocząc o ciuchach z wystaw, albo o mijanych przystojniakach. Po lewej stronie rozciągał się widok na morze i skaliste wybrzeże – gdzieniegdzie wśród skał świeciły żółtym piaskiem niewielkie plaże, o tej porze dnia zajęte przez turystów. Zauważyłyśmy, że wraz z oddalaniem się od miasteczka rosła liczba kobiet opalających się bez górnej części kostiumu. Nad polskim morzem taki widok należy raczej do rzadkości. Kiedy już całkiem minęłyśmy ostatnie zabudowania podążając ścieżką wspinającą się lekko do góry, Ola upomniała się o relację z utraty mojego wianka. Usiadłyśmy na ławeczce – jednej ze znajdujących się przy ścieżce, osłoniętej z trzech stron skałami, z ładnym widokiem na morze i zaczęłam opowiadać.
– Wiesz – kiedy się dowiedziałam, że Marek będzie miał wolną chatę, postanowiłam to wykorzystać i przeżyć swój pierwszy raz u niego w domu. Oczywiście zaczęłam od przygotowań – wykąpałam się, ogoliłam wszystko, co powinno być bez włosków – pod pachami, nogi, okolice bikini – zresztą przecież wiesz, nakremowałam ciało, żeby skóra była aksamitna, założyłam nową, jeszcze nienoszoną bieliznę, podkreśliłam lekko oczy i usta, ubrałam się w tę czarną krótką sukienkę bez ramion, jeszcze trochę perfum tu i ówdzie i byłam gotowa. Nie spodziewałam się wchodząc do Marka, że przygotuje coś specjalnego na tę okazję, bo wiesz jak to z chłopcami – jak im krew odpływa w stronę penisa, to w głowie już niewiele zostaje. Ale zaskoczył mnie – na stole stał półmisek z sałatką z rukoli, talerze, butelka czerwonego wina i kieliszki. Dekoracji dopełniały świece i miska z owocami.
– No to rzeczywiście się postarał! I co dalej? Mów, bo umieram z ciekawości – ponagliła Ola.
– Najpierw była sałatka, potem wino, a po nim zaczęliśmy się całować. Najpierw spokojnie, ale namiętność nie pozwoliła nad sobą długo panować. Całowaliśmy się coraz łapczywiej, w końcu Marek prawie zerwał ze mnie sukienkę i pozostałam tylko w bieliźnie. Podciągnęłam jego koszulę, ale nie pozwolił mi kontynuować – sam ją zrzucił odsłaniając tors. Ten widok dodatkowo mnie nakręcił. Rzuciłam się do rozpinania guzików w jego spodniach, po czym zsunęłam je w dół razem z bokserkami. Jego penis już całkowicie sztywny wyskoczył tuż przed moimi oczami. Nie wytrzymałam – wzięłam go do ust nie mogąc się nacieszyć tym, że Marek tak bardzo mnie pragnął. Przez kilka chwil pieściłam go, od czasu do czasu liżąc także worek z klejnotami.
– Ty wyuzdana zdziro! – skomentowała moją opowieść Ola. Spojrzałam na nią. Jej oczy błyszczały a twarz pokrywał rumieniec. Znałam te objawy – wyraźnie się podnieciła.
– Marek przerwał to, uniósł mnie i odwrócił tyłem do siebie. Czułam jego penisa na pupie, kiedy odpinał mi stanik. Po zdjęciu góry zrobił to samo z dołem, pozbawiając mnie już ostatniej części garderoby. Przez chwilę staliśmy przed sobą jak Adam i Ewa, którzy za chwilę zerwą owoc z zakazanego drzewa.
– Nie wygłupiaj się! –fuknęła Ola.
– Znów zaczęliśmy się całować, przesuwając się jednocześnie w kierunku wersalki. Tam ułożyłam się na wznak oczekując, że przed samą penetracją Marek trochę mnie zwilży i nie zawiodłam się. Ułożył się na mnie całując namiętnie najpierw usta, oczy, szyję, by na dłużej zatrzymać się przy piersiach, które już zesztywniały maksymalnie z nadmiaru doznań. Nasze podniecenie było już tak wielkie, że oddechy stały się urywane, ale Marek twardo podążał w kierunku mojej cipki. Zadrżałam, kiedy jego język odnalazł najczulszy mój punkt, drażniąc go na przemian ruchami kolistymi i wzdłuż. Czasem przerywał, by całować wewnętrzną stronę ud lub szarpać ustami wargi – wiesz, te dolne – po czym wracał do lizania. Byłam w siódmym niebie, a moja cipka ociekała już sokami, co nie uszło uwagi Marka. Wstał i podłożył pod moje biodra poduszkę, na chwilę jeszcze włożył mi w usta penisa, by jego też nawilżyć, po czym ułożył się na mnie całując usta i jednocześnie wprowadzając swoją męskość w oczekującą na nią wilgotną i gorącą norkę. Miałam do Marka pełne zaufanie, więc nie bałam się bólu aż tak bardzo. I miałam rację – to było jak lekkie ukłucie. Wszedł we mnie gładziutko – poczekał, pozwalając przyzwyczaić się do swojej obecności wewnątrz mnie. Przerwał całowanie obserwując moją reakcję – nie widząc nic niepokojącego, zaczął poruszać się we mnie powoli, jednak jego podniecenie było tak wielkie, że po kilku ruchach jęknął, poczułam pulsowanie w środku i zostałam zalana nasieniem. Nie chciałam, żeby było mu głupio, więc zaczęłam go całować i pieścić rękami jego plecy, pośladki, włosy na głowie i w efekcie penis znowu stał się twardy. Obróciliśmy się tak, aby on był na dole, a ja dosiadłam go jak wierzchowca i zaczęłam ujeżdżać. Najpierw trochę nieudolnie kręciłam powoli biodrami, by później zacząć się unosić i opadać na jego członka. Nie miałam w tym żadnej wprawy, więc kilka razy ze mnie wypadał, ale szybko wracał na swoje miejsce. Powoli łapałam, o co chodzi. Zaczęłam odczuwać coraz większą przyjemność rozchodzącą się ze środka, mój oddech znów stał się urywany, serce biło szybko jak u królika, soki zmieszane z jego nasieniem z poprzedniego wytrysku zalewały nasadę penisa i worek z klejnotami. Jęczeliśmy już oboje. Piersi ściśnięte w Marka dłoniach były twarde jak kamienie, a pieszczota jego palców dostarczała dodatkowych wrażeń, które w połączeniu z tymi płynącymi z dołu, doprowadziły mnie prawie do utraty przytomności. Moja ekstaza była tak silna, że bodźce, jakich tym dostarczyłam Markowi doprowadziły go do drugiego szczytowania wkrótce po moim. Opadłam na niego wyczerpana i leżeliśmy tak dobrą chwilę odpoczywając. Zaczęłam się śmiać, kiedy uświadomiłam sobie, że byliśmy tak napaleni, że nawet nie zapaliliśmy świec. Tego wieczoru bzykaliśmy się jeszcze dwa razy, testując różne pozycje i poznając reakcje swoich ciał na nowe doznania.
-Wow! Ja pierdolę! Przez ciebie mam mokre majtki! – rzuciła Ola. To w niej lubię najbardziej. Szczera do bólu. – Obserwuj ścieżkę, muszę coś z tym zrobić – dodała.
Myślałam, że chce coś zrobić z tymi majtkami, ale kiedy je zdjęła, okazało się, że miała na myśli zupełnie coś innego. Stanęłam więc plecami do niej, pilnując czy nikt nie nadchodzi. Po chwili usłyszałam przyspieszony oddech i cichutkie pojękiwania. Nie wytrzymałam żeby nie spojrzeć, a to co ujrzałam tylko potwierdziło moje przypuszczenia – Ola siedziała na ławce z głową odchyloną do tyłu, lekko rozwartymi ustami, oczy miała przymknięte, policzki zarumienione, lewą ręką pieściła piersi, a prawą wsuniętą pod sukienkę wykonywała koliste ruchy na swojej łechtaczce. Tego się tylko domyśliłam, bo sukienka zasłoniła mi widok. Jej podniecenie było tak duże, że doprowadzenie się do ekstazy nie zajęło zbyt wiele czasu, a ja zamiast pilnować ścieżki, nie mogłam sobie odmówić przyjemności obserwowania najpierw ogromnego napięcia, a później równie wielkiego wyrazu odprężenia na jej twarzy. Widok pieszczącej się Oli, towarzyszące temu odgłosy i świadomość, że ktoś mógłby nadejść sprawiły, że ja też już nie mogłam zapanować nad podnieceniem, fale gorąca zarumieniły mi policzki, przymknęły powieki i z najwyższym trudem powstrzymałam się przed rozpoczęciem pieszczot w miejscu, w którym stałam.
– Teraz ja – powiedziałam cicho, kiedy Ola uspokoiła trochę oddech i wróciła do rzeczywistości.
Usiadłam na jej miejscu i już nie zdejmując majtek, tylko przesuwając je w bok pomiędzy udami, dopadłam do mojej ociekającej sokami cipki, pieszcząc ją lewą ręką, a dwa palce prawej wsuwając do środka. Szczytowałam prawie tak samo szybko jak Ola. Nie podejrzewałam, że mogę się aż tak mocno podniecić widokiem zabawiającej się ze sobą przyjaciółki. Ale nie wstydziłam się tego wcale. I Ola chyba też. Dopiero kiedy ochłonęłyśmy, dotarło do nas, że przecież mógł nas widzieć ktoś z łodzi pływających w oddali, ale jakoś nie przejmowałyśmy się tym. W końcu nikt nas tu nie zna.
– No. Ładnie zaczęłyśmy wczasy – zaśmiała się Ola.
– Ja nie narzekam – odpowiedziałam ze śmiechem.
– Nie będę zakładać tych mokrych majtek. Wrzuć je do torebki, bo ja swojej nie wzięłam – poprosiła.
-Dawaj. I wracajmy już – odpowiedziałam.
– A czy to wypada panience z dobrego domu tak miętolić cipkę w miejscu publicznym? – rzuciłam zaczepnie, śmiejąc się tak jakbym ja nie zrobiła tego samego.
– A czy wypada panience mającej chłopaka tak się podniecać koleżanką? – odcięła się szybko rechocząc.
– Może lepiej pilnuj swojej kiecki, bo przy tym wiaterku twoja blada dupka może zaświecić jaśniej od słońca – odparłam klepiąc ją w tyłek.
– No, no… Gdzie z tymi łapami, lesbo? – rzuciła zanosząc się od śmiechu.
I tak żartując i śmiejąc się wróciłyśmy do pensjonatu. Brata i rodziców nie było – widocznie też poszli na rekonesans, więc mogłam spokojnie zainstalować się w nowym miejscu. Idąc pod prysznic, przypomniałam sobie o majtkach w mojej torebce, więc zabrałam je ze sobą. Oczywiście nie powstrzymałam się przed ich powąchaniem i muszę przyznać, że to było miłe doznanie – pachniały mieszaniną balsamu do ciała, proszku do prania, kropelkami moczu i soczków, którymi zrosiła je podczas mojego opowiadania. Zapach był bardzo podniecający i moja ręka już zmierzała do cipki, kiedy usłyszałam, że wrócili rodzice. Ze świata rozkoszy wróciłam do rzeczywistości, wzięłam szybki prysznic, przy okazji przepierając majteczki mojej przyjaciółki. Powiesiłam je do wyschnięcia w pokoju, który dzieliłam z młodszym o rok bratem i ubrałam się w inną sukienkę. Wtedy wpadł mi do głowy zwariowany pomysł – jeżeli Ola paradowała po bulwarze nie mając nic pod sukienką, to ja też nic nie włożę. Już oczami wyobraźni widziałam jej minę, kiedy niby przypadkiem rozchylę uda i uchylę rąbka siedząc naprzeciw niej w tawernie. Kiedy całą gromadą wyszliśmy z pensjonatu zmierzając w kierunku lokali, gdzie można zjeść obiad, czułam się trochę podjarana tym, że nikt nie ma pojęcia o braku bielizny pod moją sukienką, jednocześnie swoboda i ciepły wiatr we włosach (hi, hi, ileż tam tych włosów) były bardzo przyjemne. W tawernie wybrałam miejsce naprzeciw Oli i rozsiadłam się w fotelu uważając, żeby nikt inny przypadkiem nie zobaczył mojej tajemnicy. O ile podczas chodzenia była pełna swoboda, to jednak siedząc w kusej sukience czułam sie trochę spięta. Ale nie mogłam się doczekać reakcji mojej psiapsiółki. I nie zawiodłam się. Gdy zobaczyła wygolony równiutko pasek na mojej cipce, jej oczy zrobiły się wielkie, usta rozciągnęły się w uśmiechu od ucha do ucha i bezgłośnie wypowiedziały pełne zachwytu: ty bezwstydna lafiryndo! Uśmiechnęłam się do niej równie szeroko, zadowolona ze swojego żartu. Do końca obiadu uśmiechałyśmy się do siebie porozumiewawczo. To była taka nasza tajemnica – bezmajtkowa solidarność.
Reszta dnia minęła na zwiedzaniu miejscowości, kolacji, spacerze po plaży, moczeniu nóg w ciepłym morzu, kolejnym prysznicu i szykowaniu do snu. Nie brałam ze sobą pidżamy, bo noce w Grecji są gorące – zamierzałam spać tylko w majtkach i koszulce. Jakby mało było wrażeń w tym pierwszym dniu wczasów, postanowiłam skorzystać z okazji i do snu założyłam majtki Oli, które już wyschły i aż się prosiły żeby je włożyć. Ułożyłam się do snu, przykryta tylko prześcieradłem (nie używa się tu kołder ani pierzyn z powodu ciepłych nocy). Ten jednak nie nadchodził. Ciągle przed oczami miałam szczytująca Olę, jej ciało wstrząsane spazmami rozkoszy i na wspomnienie tak podniecających pojękiwań, znów poczułam mrowienie w podbrzuszu. Powoli moja ręka odnalazła drogę do gotowej już na przyjęcie palców szparki. Wśliznęły się od razu trzy, jednak w porę sobie przypomniałam, że na moje nieszczęście w tym samym pokoju śpi jeszcze mój młodszy brat. Musiałam zachować szczególną ostrożność, żeby się nie zorientował. Odwróciłam się na brzuch, wtulając twarz w poduszkę, aby stłumić wszelkie dźwięki. Przez chwilę jeszcze nasłuchiwałam, ale oddychał równo, wiec chyba już zasnął. Pieściłam się powoli, mając przed oczami, o dziwo obraz przeżywającej orgazm Oli, a nie mojego Marka. Kiedy zbliżałam się do finału, nie potrafiłam już zapanować nad oddechem i może nawet jęknęłam szczytując. Potem nadeszło błogie rozluźnienie. Postanowiłam jeszcze zdjąć przemoczone, tym razem moimi sokami majtki i rzuciłam je niedbale na ramę łóżka za moją głową. Odpływałam już w sen, gdy nagle moja uwagę przykuły odgłosy dochodzące z łóżka, na którym spał Piotrek. A jednak nie spał! Pewnie nie tylko słyszał, ale także mógł widzieć w świetle padającym przez okno od ulicznej latarni, jak wiercę sie pod wpływem pieszczot i tężeję pod cienkim prześcieradłem w momencie orgazmu. Zrobiło mi się trochę głupio, ale uświadomiłam sobie, że przecież on w tej chwili robi to samo, dobrze słyszałam jak się onanizuje, ale jeszcze spojrzałam w jego stronę, by się upewnić. Tak, nawet odrzucił prześcieradło, które mu przeszkadzało i dobrze widziałam jak przesuwa dłonią w górę i w dół penisa. Drugą miętolił sobie worek z klejnotami na przemian z miejscem znajdującym się tuż pod nim. Wiedział, że jeszcze nie śpię i chyba go to jeszcze bardziej nakręcało, że leżę tuż obok, sama dopiero co ukończywszy szczęśliwie tarmoszenie cipki, słuchając jego pojękiwań, z którymi się specjalnie nie krył. Przymknęłam oczy i zza rzęs obserwowałam, jak zmieniając tempo, rękę trzymającą berło i sposób pieszczenia, doprowadził do potężnej serii strzałów, która zalała jego tors i brzuch strumieniami gorącej spermy. Część doleciała nawet do jego napiętej w ekstazie twarzy. Krople błyszczały odbijając światło ulicznej lampy. Ma braciszek pojemny zasobnik na ten płyn – przemknęło mi przez głowę. Zamknęłam oczy i pomyślałam, że nigdy nie spodziewałabym się tak wielu wrażeń w ciągu jednego dnia. Jeśli tak będą wyglądały całe wczasy, to w życiu nie będzie lepszych. Nawet nie wiem, kiedy zasnęłam.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Obi1 -
Iza cz.2
Dziwne miałam sny tej nocy. I nie wiem, czy była to wina pierwszego noclegu w nowym miejscu, czy nadmiar wrażeń zmysłowych w ciągu dnia i wieczoru. Raczej to drugie, bo sny też były przepojone erotyzmem. Najpierw śniło mi się, że Piotrek – mój brat stoi nade mną w rozkroku, całkowicie nagi i onanizuje się. Jego ciało jest wygięte w kształcie litery S, ugięte kolana, pochylony w przód kręgosłup, napięcie na twarzy, język zwilżający rozwarte usta , czoło oblane potem, prawa ręka przesuwająca się wraz ze skórą członka w przód i w tył, worek mosznowy obkurczony na jajkach podciągniętych aż na boki penisa, lewa ręka błądząca pomiędzy jądrami, a brązową dziurką. Zaczyna mnie ogarniać przerażenie, którego źródło jeszcze do mnie nie dociera. Boję się coraz bardziej. Teraz już wiem, jaki jest powód tego lęku. Przecież pływam tak słabo, a z tego co widzę, nieuchronnie zbliża się moment, w którym moim bratem zaczną targać spazmy rozkoszy i rozpocznie się nieprzerwany wypływ nasienia z jego pulsującego w ekstazie penisa. I ku mojemu przerażeniu to się właśnie zaczyna dziać! Wszystko dookoła zapełnia się spermą, a ja krztusząc się, próbuję wydostać się na powierzchnię. Kiedy w końcu mi się to udaje, widzę tuż przed sobą penisa nadal tłoczącego litry nasienia, zalewają mi oczy, usta, uszy. Machając rękami staram się uciec od tego jak najdalej.
I kiedy tak płynę, ogarnia mnie błogość ciepła otulającego moje ciało ze wszystkich stron. To, w czym płynę, już nie jest oceanem spermy, tylko jakimś cudem, wielką wanną wypełnioną pachnącymi olejkami, solami kąpielowymi, a z naprzeciwka, na plecach podpływa do mnie Ola. Jej dość skromne jeszcze piersi wystają nad powierzchnię jak dwie piaskowe wyspy, zakończone brązowymi wierzchołkami brodawek. Nurkuję pod nią, by wypłynąć pomiędzy jej udami. Odwracając się mam przed sobą całkowicie wygoloną cipkę. Zanurzam usta w tej cudownej muszelce jednocześnie kierując dłonie ku piersiom. Ona obejmuje moją głowę, dociskając ją do swoich warg, a ja wpuszczam język głęboko do norki. We śnie mój język jest długi jak u żmii i zaczyna kręcić się po najdalszych jej zakątkach, by po chwili przemienić się w ogromnego, wyrastającego z moich ust penisa. Zaczynam poruszać głową jak dzięcioł, posuwając przy tym Olę moim nadprzyrodzonym narządem. Czubek nosa drażni jej łechtaczkę przy każdym ruchu. Czuję jak stwardniałe w moich dłoniach piersi falują podczas każdego urywanego oddechu i wiem, że finał jest już blisko. Zmysłowe postękiwanie kończy się głębokim westchnieniem i spazmami wstrząsającymi ciałem, rozchodzącymi się do najdalszych zakątków, niosąc odprężenie i uspokojenie. Mój językopenis ociekający wydzielinami i zadowolony z dobrze wykonanej roboty, wysuwa się i trafia w ręce Oli. Ta zaś bierze go do ust. Odwdzięczając mi się za wysiłek, zaczyna pieścić obrotowymi ruchami jego główkę jednocześnie pomagając sobie ręką, której ruchy są raz koliste, a raz posuwiste. Po chwili wciąga go całego do ust, gdzie znowu zmienia się w język. Teraz całujemy się namiętnie, nie mogąc oderwać od siebie ust. Trochę żałuję, że nie było mi dane poczuć, jak to jest mieć orgazm i wytrysk z penisa, ale usta koleżanki rekompensują mi te stratę z nawiązką. Kiedy otwieram, zamknięte w trakcie całowania oczy widzę, że to z Markiem się całowałam i nie pływam już w wannie, tylko stoję naga wśród ludzi spacerujących po nabrzeżu. Nikt nie zwraca na mnie uwagi, jakbym była niewidzialna. Moje oczy są tak przenikliwe, że widzę, kto z nich chodzi bez bielizny. Ze zdumieniem odkrywam, że co drugi facet i bardzo wiele kobiet, nie zaprząta sobie głowy czymś tak niepotrzebnym w upalne dni. Sprawdzam czy mój Marek ma na sobie gatki, ale widzę tylko swobodnie dyndającego penisa w towarzystwie worka skarbów.
– Jak dobrze cię widzieć mój mały przyjacielu. Tęskniłam za tobą – mówię do niego.
Podnoszę wzrok i ze zdumieniem stwierdzam, że to już nie jest Marek, lecz pan Waldek – tata Oli. Cała robię się pąsowa ze wstydu, że ojciec mojej koleżanki ogląda mnie nago, a tu jeszcze ku mojej rozpaczy podchodzi do mnie mój ojciec i klepiąc mnie w tyłek mówi: co w rodzinie to nie zginie.
Obudziłam się zlana potem. Była siódma godzina. Piotrek jeszcze spał. Chwilę jeszcze leżałam zastanawiając się, skąd się biorą takie dziwne sny i co oznaczają? Czy mam skłonności lesbijskie, czy też jest to skutek uboczny burzy hormonów towarzyszącej dorastaniu? Pogubiłam się w tym. Sięgnęłam ręką po majtki, które powinny wisieć za moją głową, ale ich tam nie znalazłam. Rozejrzałam się po pokoju i dostrzegłam je na Piotrka łóżku. Musiał w nocy szukać dodatkowych bodźców, skoro znalazły się tam. Wstałam cichutko, wzięłam je ostrożnie i chciałam założyć, żeby dostać się do łazienki nie świecąc tyłkiem, zwłaszcza, że musiałam jeszcze przejść przez pokój rodziców. Kiedy na nie spojrzałam, okazało się, że ten plan się nie powiedzie. Majtki Oli były całe posklejane zaschniętą spermą mojego brata. Ten mały zboczeniec albo powycierał się nimi po wieczornym onanizmie, albo użył ich do kolejnej masturbacji w nocy, kiedy ja już spałam. Fuj!
Zawinęłam się w prześcieradło i cichutko przechodząc przez pokój rodziców, rzuciłam okiem, czy jeszcze śpią. Spali, a prześcieradło napięte na sterczącym penisie mojego taty tworzyło spory namiot. Musiał mieć miły sen. Miałam nadzieję, że o mamie, chociaż wspominając mój własny stwierdziłam, że na to, o kim śnimy nie mamy żadnego wpływu. W łazience odświeżyłam się pod prysznicem, w trakcie opróżniając pęcherz i ponownie przeprałam majteczki Oli. Zawsze sikam pod prysznicem, odkąd przeczytałam, że jest to powszechne w Brazylii i bardzo ekologiczne, bo woda, którą się myjemy i tak płynie do kanalizacji, więc nie ma potrzeby marnowania wody ze spłuczki. Nie ukrywam – sikanie pod prysznicem sprawia mi też przyjemność, której towarzyszy nawet lekkie podniecenie, będące wynikiem świadomości robienia czegoś odbiegającego od normy w naszym społeczeństwie. Jeszcze tylko golenie nóg, cipki (na irokeza), okolic mniejszej dziurki i pod pachami, mycie włosów, balsam na ciało i zawinięta w ręcznik kąpielowy wróciłam do pokoju. Przechodząc przez pokój rodziców, przywitałam się z nimi. Tak długo zajmowałam łazienkę, że wszyscy już się obudzili i czekali z niecierpliwością na możliwość opróżnienia pęcherzy. Oczywiście pierwsza pobiegła mama, za nią tata i po nich Piotrek. Korzystając z jego nieobecności, założyłam świeżą bieliznę i sukienkę. Wyprane majtki Oli powiesiłam na balkonie, żeby nie kusiły mojego niewyżytego brothera – nie zamierzałam prać ich kolejny raz. Przy tej pogodzie szybko wyschły i po śniadaniu mogłam je oddać właścicielce. Dobrze, że nie była świadoma, przez co te majtki przeszły w trakcie ostatniej doby.
Po śniadaniu wszyscy razem poszliśmy na dość odległą plażę, wypatrzoną wczoraj przez panią Basię i jej męża podczas poobiedniego spaceru. Przechodząc koło znajomej ławki, szturchnęłam Olę, a ta odwzajemniła się szelmowskim uśmiechem i niespodziewanie złapała mnie za tyłek, ściskając mocno pośladek. Dobry humor dopisywał nam przez całą drogę. Na plażę prowadziła wąska ścieżka, odchodząca w lewo od tej, którą szliśmy, prowadząc pomiędzy dość niskimi zaroślami wyrastającymi ze szczelin skalnych. Plaża miała tę zaletę, że nie była tak oblegana przez turystów jak te bliżej miasta. Na całej, mającej około 80 metrów długości i 15 szerokości wypoczywało jakieś 20 do 30 osób. Prawie wszystkie panie opalały się topless, niektóre pary całkiem nago. Zastanawiałam się, co zrobią nasze mamy, czy wystarczy im odwagi na uwolnienie swoich piersi ze staników, zwłaszcza w obecności znajomych, ale zaskoczyły mnie robiąc to zupełnie bez skrępowania. Ja z Olą nie odważyłyśmy się. Wstydziłyśmy się, (może nie tyle naszych ojców, bo przecież każdy z nich widział swoją córkę nago, kiedy jeszcze nie kąpały się samodzielnie, ba przecież zaledwie kilka lat wstecz podcierali nam pupy), ale Piotrka. Już po obnażeniu piersi przez nasze mamy, widziałam wyraźne poruszenie w jego kąpielówkach. Był moim młodszym bratem i rówieśnikiem Oli. W jego obecności nie przyszłoby nam do głowy się obnażać.
Ale znalazłyśmy sposób, by cieszyć się równą opalenizną. Pod pretekstem lepszych widoków na drugim końcu plaży, oddzieliłyśmy się od grupy i umościłyśmy sobie ręczniki z dala od reszty. Tam, już bez skrępowania, pozbyłyśmy się staników i wystawiłyśmy nasze piersi na cudowne ciepełko promieni słonecznych. Oczywiście wymagało to użycia olejku do opalania. Poprosiłam Olę o nasmarowanie pleców, robiła to bardzo wolno i zmysłowo, a dziwnym trafem jej delikatne dłonie, po posmarowaniu pleców, niby przypadkiem podążały w kierunku moich piersi. Z przerażeniem zauważyłam, że zaczynam się podniecać pod wpływem delikatnego dotyku, wiec szybko zaproponowałam posmarowanie jej pleców. Uśmiechnęła się tylko, wyczuwając twardość moich piersi – zdawała sobie sprawę z tego, w jakim stanie się znajduję. W końcu też była dziewczyną. Kiedy się położyła na brzuchu, opierając buzię na podłożonym przedramieniu, mogłam w pełni i bez skrępowania nacieszyć oczy widokiem jej aksamitnej skóry na plecach, idealnego wcięcia z cudownymi dołeczkami nad dolną częścią bikini, krągłą, malutką dupeczką i niewiarygodnie długimi nogami.
Usiadłam na udach Oli, swoimi kolanami obejmując jej biodra i polałam olejkiem zagłębienie kręgosłupa, powoli okrężnymi ruchami dłoni wcierając go w plecy. Dotykanie rozgrzanego słońcem ciała sprawiało mi taką przyjemność, że starałam się jak najdłużej celebrować tę czynność. Schodząc niżej, też niby przypadkiem, wsunęłam dłonie pod materiał jej majtek wsmarowując olejek w przecudowne pośladki, przy czym jeden z moich niegrzecznych palców przejechał kilka razy po rowku oddzielającym prześliczne półkule. Nie oburzyło jej takie naruszenie intymności i tylko fakt, że nie byłyśmy przecież same na tej plaży powstrzymał mnie przed posunięciem się dalej. Moje dłonie zeszły więc niżej, by nabłyszczyć olejkiem cudownie długie i szczupłe nogi. Robiłam to bardzo powoli i dokładnie, aby przedłużyć swoją, ale myślę, że też i jej przyjemność. Moje sutki nadal sterczały a norka była wilgotna z podniecenia, ale cóż – w końcu musiałam to przerwać. Kiedy już z niej zeszłam, Ola odwróciła się i umościła na ręczniku, wystawiając piersi na działanie promieni słonecznych. Zamknęła oczy, więc mogłam bez przeszkód nacieszyć się widokiem jej młodziutkiego ciała, odzianego tylko w dolną część bikini. Troszkę się różniło od tego z mojego snu – piersi były większe, miały trochę inny kształt, mniejsze brodawki. Wprawdzie widywałam je wcześniej dosyć często, czy to w przebieralniach sklepowych, czy basenowych – jednak zawsze to był widok przelotny, krótkotrwały. Teraz mogłam się nim delektować godzinami. W moim śnie cipka Oli była wygolona na gładko. Tymczasem zauważyłam, że materiał jej majtek wyraźnie unosił się na kręconych kędziorkach owłosienia łonowego. Na wygolonym łonie układa się całkiem inaczej. Oczami wyobraźni już widziałam ten podniecający gąszcz. Położyłam się na ręczniku i pogrążyłam w marzeniach. W cieple greckiego słońca, Marek wydawał mi się taki odległy, a cudowne ciało Oli tak bliskie – praktycznie na wyciągnięcie ręki, że to ona stała się obiektem tych marzeń. Bardzo się bałam, czy się na mnie nie obrazi, jeśli zechcę czegoś więcej? Co prawda w żartach, ale już raz nazwała mnie lesbą. A przecież nie chciałam stracić przyjaciółki.
Przez kolejne dwa dni rozkład zajęć był bardzo podobny- śniadanie, plażowanie, powrót do apartamentów, prysznic, wyjście do tawerny na obiad, plażowanie, prysznic, kolacja w tawernie, dyskoteka, drinki i sen. Każdego wieczoru z pokoju rodziców słyszeliśmy odgłosy ich amorów, ale już nie miałam odwagi, żeby sobie pofolgować i i dać upust narastającemu podnieceniu, pamiętając o wydarzeniach z pierwszej nocy. Czwartego dnia pobytu w Grecji zmieniło się wszystko. A zaczęło się od tego, że zamiast tak jak wszyscy pójść się wysikać w morzu, Ola poszła w krzaki znajdujące się pomiędzy ścieżką a wybrzeżem. Towarzyszyłam jej do samych zarośli, bo przecież dziewczynki zawsze chodzą sikać stadnie. Niemal natychmiast wyskoczyła z nich jak poparzona, bardzo zaaferowana i konspiracyjnym szeptem powiedziała do mnie:
– Nie uwierzysz, co tam widziałam …
– Przy sikaniu to pewnie swoją cipkę – zażartowałam.
– Nawet nie sikałam – chodź sama zobaczysz. Tylko zachowuj się cicho!
Prowadziła mnie ledwo widoczną ścieżką na porośnięte krzewami skały, nasza plaża pozostała w tyle, kiedy Ola skręciła całkiem pomiędzy zarośla. Skradałyśmy się do krawędzi urwiska, za którym zobaczyłam niewielką plażę, znajdującą się w zatoczce oddzielonej skałami od sąsiadujących plaż. Skały były na tyle strome i wchodziły z obu stron w morze, że dostać się na nią można było tylko wpław, omijając skalne cyple. Na środku, wiedząc, że nikt ich tam nie zauważy stało dwóch nagich facetów. Właściwie to stał jeden – młody, mniej więcej w naszym wieku, szczupły, niewysoki, o chłopięcej budowie ciała, niezbyt umięśniony, rudowłosy, krótko ostrzyżony, całkowicie nagi ze sztywno sterczącym penisem. Do końcówki tego penisa przyssany był, klęczący na kolanach mężczyzna, sądząc z wyglądu w wieku naszych rodziców, czyli przed czterdziestką, wysoki, atletycznej budowy, z długimi czarnymi włosami związanymi z tyłu głowy, jego ciemna opalenizna mocno kontrastowała z bielą skóry Rudzielca. Spojrzałam na Olę – jej twarz płonęła – pierwszy raz widziała prawdziwego penisa, niestety w męskich ustach. Moje doświadczenia w tym względzie były dużo bogatsze, jednak seks gejowski też był dla mnie ogromnym szokiem. Obserwując wysublimowany sposób, w jaki Starszy pieści penisa Rudzielca, postanowiłam, że może nauczę się czegoś ciekawego, co pozwoli mi później sprawiać więcej przyjemności Markowi.
Patrz się i ucz – szepnęłam do ucha Oli.
Nie odrywała od nich wzroku, więc raczej nie potrzebowała takiej rady. To dziwne, że seks pomiędzy dwoma mężczyznami zazwyczaj będący obiektem kpin i niewybrednych żartów, teraz, oglądany na żywo, nie wzbudzał we mnie ani obrzydzenia, ani chęci wyśmiewania. Po prostu widziałam dwie kochające się osoby. Zwykłych ludzi. Przyglądałam się jak Starszy ciągle zmienia sposób pieszczenia – lekko całując czubek lub wciągając go do ust, liżąc od nasady penisa prosto, bądź po obwodzie szybkimi liźnięciami jak językiem węża , całując lub wciągając jądra do buzi, połykając członka w całości, aż wargi opierały się o brzuch. Do tego w chwilach, kiedy zajmował się samą główką, jedną ręką pieścił jądra lub nasadę. Druga w tym czasie pieściła dziurkę pomiędzy pośladkami Rudego. Cała akcja była tak dynamiczna i zastosował tyle różnych technik, że szczęka mi opadła z wrażenia. Przerwali na krótką chwilę, dając Starszemu czas na polanie palców olejkiem do opalania. Kontynuowali zabawę z tą różnicą, że Rudy już miał jeden palec w dziurce. Po chwili były tam dwa i posuwały się w przód i w tył.
Ze zdumieniem odkryłam, że nie tylko stwardniały mi sutki, ale na dole byłam już cała mokra. Moja cipka puściła soki w takiej ilości, że miałam wrażenie jakby się w niej rozpuściła kostka masła. Trochę się krępowałam, żeby do niej sięgnąć i dać pieszczotę, której się domagała. W końcu nie robiłam tego od trzech dni! Spojrzałam na Olę – musiała przeżywać to samo, rumieńce oblały jej buzię aż po końcówki uszu, unoszone płytkim oddechem piersi sterczały jak w moim śnie, wargi miała przygryzione, oczy przymknięte, ale nie odrywała ich od mistrza pieszczot oralnych. Chłonęła wiedzę tajemną nie chcąc niczego przeoczyć. W pewnym momencie Rudy jęknął, jego ciałem wstrząsnęły spazmy, penis zaczął pulsować strzelając nasieniem wprost w usta Starszego. Ten przyjął prezent w całości nie roniąc ani kropelki. Patrząc, z jaką radością połknął wszystko, podjęłam postanowienie, że przy pierwszej nadarzającej się okazji spróbuję się przełamać i dać Markowi taką rozkosz. To nie może być aż tak straszne jak się wcześniej wydawało.
Ciekawiło mnie, czy teraz Rudy odwdzięczy się tym samym, ale zobaczyłam, że Starszy znowu sięga po olejek i smaruje swojego (o kurwa! – teraz dopiero zobaczyłam, jak dużego) penisa. Nie! – pomyślałam, to niemożliwe, żeby chciał go wsadzić tam gdzie mi się wydaje, że chce. A jednak! Rudzielec podszedł do skał, oparł się o nie dłońmi, pochylił wypinając tyłek, a Starszy najpierw jeszcze porozciągawszy nieco otwór palcami, zaczął powoli wsuwać się w niego tym olbrzymem. Grymas bólu, który pojawił się na twarzy Rudego bardzo szybko zmienił się w szeroki uśmiech. Tak jakby ten ogromny przedmiot w dupie sprawiał mu przyjemność! Starszy powoli zaczął poruszać się nadziewając młodego na swój ruszt, każdemu z pchnięć towarzyszyło klaskanie jąder o ciało chłopca. Ze zdumieniem zauważyłam, że penis Rudego niedawno opróżniony z soków, wyssany do cna, znów zaczyna się budzić do życia. Miękki, malutki zwisający bezwładnie pisiorek zamienił się ponownie w dumnie sterczącego, wyprężonego jak plutonowy podczas przypinania orderu, twardego jak żelazo pisiora. Czarnowłosy przyspieszył ruchy bioder, to już nie było delikatne posuwanie, tylko ostre rżnięcie – od czasu do czasu wymierzał jeszcze siarczystego klapsa bladym pośladkom chłopca. Pociągnął go za włosy , odrywając od skał i ustawiając prosto. Teraz kiedy już obaj stali, otoczył chłopca ramionami, przyspieszył ruchy jeszcze bardziej, sapiąc z wysiłku i pojękując z rozkoszy. Pod wpływem takiego traktowania, penis Rudego ponownie wytrysnął serią mlecznych strug nasienia, które po zetknięciu z piaskiem plaży, zamieniły się w wilgotne kuleczki. Dla mnie to był szok! Nie spodziewałam się, że facet może mieć orgazm tak zupełnie bez dotykania członka. Po chwili Starszy ryknął, stężał i tylko rytmicznie zaciskające się pośladki wskazywały, że właśnie wpompowuje w Młodego całą zawartość swoich jąder.
Ten widok tak mnie nakręcił, że już przestałam panować nad żądzą, ale zanim ręka dotarła do cipki, poczułam jak Ola obejmuje mnie z tyłu, łapiąc lewą ręką za pierś, zaś prawą wyprzedzając moją. Bezceremonialnie wprowadziła ją pod majtki, przyciągnęła moją dupkę do swojego podbrzusza i palcami zbadała wilgotność cipki. Zadowolona z tego co poczuła, pieściła mnie na zmianę w środku i na zewnątrz, a ja zalewałam jej palce kolejnymi porcjami soków. Nie mogąc dłużej nad sobą zapanować, pojękiwałam z rozkoszy, ale zatkała mi usta ręką, którą wcześniej pieściła moje piersi. Nie wiem dlaczego, ale przyspieszyło to mój orgazm, nogi się pode mną ugięły, zaczęłam cała drżeć. Na szczęście Ola była na to przygotowana i przytrzymała mnie, bym nie upadła. Przez chwilę dyszałam, wisząc w jej objęciach, poddając się jej pocałunkom składanym na szyi i ramionach.
Wiedziałam, że jest tak samo spragniona pieszczot jak ja, więc nie przedłużając jej męczarni, szybko dobrałam się do jej cipki w taki sam sposób. Tylko ustawiłam ją tak, by biodrem dotykała mojego wzgórka łonowego, co pozwoliło mi zapuścić w jej majtki obie ręce – jedną z przodu, drugą z tyłu – i jednocześnie ustami dopaść do ust. Moje palce przez chwilę czochrały gęstwinę sztywnych włosów zanim dostały się do gorącej, wilgotnej szparki, która nie mogła się już doczekać pieszczoty. Ola zarzuciła mi ręce na szyję, wsuwając palce we włosy. Całowałyśmy się tak namiętnie, z taką dziką żądzą, jakbyśmy chciały się pozjadać. Pieściłam ją przy tym, wsuwając dwa palce z przodu i jeden z tyłu w tę szparkę, której jak dotąd nikt nie dotykał. Soki spływały po moich palcach i jej udach. Chcąc dostarczyć Oli jeszcze więcej miłych doznań, zaczęłam pieścić także jej mniejszą dziurkę i nawet nie wiem jakim sposobem, środkowy palec wsunął się do środka na jakieś 2-3 cm. Nie protestowała. Poczułam ucisk jej zwieracza na palcu i to było całkiem nowe, ale miłe uczucie. Nie wsuwałam go już głębiej, tylko poruszałam na boki, aż do czasu, kiedy Olą wstrząsnęły spazmy orgazmu. Kolana się pod nią ugięły, ciało drżało, a przepełniony pęcherz, którego nie zdążyła wcześniej opróżnić, teraz, kiedy utraciła nad nim panowanie, wyrzucił całą swoją zawartość. Strumień gorącego moczu, przez moje palce, jej majteczki, po udach, kolanach, łydkach i stopach spłynął na skałę, tworząc niewielką kałużę.
– Przepraszam – wyszeptała zawstydzona, unikając mojego wzroku.
– Za co przepraszasz, wariatko! Było cudownie! – złapałam jej głowę i ponownie zatopiłam usta w namiętnym pocałunku. Objęła mnie mocno, przytulając się całym ciałem. Chwilę trwałyśmy w uścisku, przedłużając to wspaniałe poczucie bliskości i wzajemnego zrozumienia. Struchlałam jednak, gdy otworzyłam oczy i spojrzałam w kierunku plaży. Uśmiechnięci chłopcy stali zwróceni w naszym kierunku. Ich miny świadczyły o tym, że widzieli nasz pocałunek, a może nawet coś więcej. Pomachali do nas, a my – nie za bardzo wiedząc co zrobić – odpowiedziałyśmy tym samym i śmiejąc się jak wariatki, uciekłyśmy w stronę naszej plaży.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Obi1 -
Patchworkowa rodzina – czesc druga – Marianna
– Życie jednak może być piękne – Marianna z zadumą podsumowała ostatnie tygodnia swojego życia, trzymając w ręku kieliszek dobrego czerwonego tempranillo. Owinięta w sam ręcznik czekała na pasierba w sypialni, obiecując że posłuży za treningową pacjentkę podczas nauki masażu Jeszcze dwa lata temu, nic nie zapowiadało takiej sielanki, w jakiej obecnie żyła. Rozwód z mężem był dla niej olbrzymim ciosem. To nie tak, że była wybitnie szczęśliwa. Od lat im się nie układało. Rzadko kiedy rozmawiali, wspólne pasje też umarły dawno temu. Sprawy seksualne właściwie ograniczały się tylko do oralnego zaspokajania męża, a kiedy ona była już wilgotna i spragniona odwzajemnienia, dochodziły do jej uszu żałosne pochrapywania męża. Ostatnio orgazmy głównie dawały jej wibratory i dioda Marianna była wychowana jednak w etosie świętości rodziny, a kiedy rodzina się rozpadła, słusznie czy niesłusznie, traktowała to jako swoją osobistą porażkę. Jedyną dobrą rzeczą po tym małżeństwie, był jej syn Tomek. To na nim skupiła całą swoją uwagę po rozwodzie. Wspólne wakacje, wyjazdy. Masa czasu tylko we dwoje Brak partnera w dalszym ciągu zastępowała sobie pracą manualną czy sprawnie obsługiwanym żelowym penisem. Przełom nastał, kiedy spotkała Janusza. Poznali się trywialnie. W kinie, podczas głupiej komedii. On zażartował, ona się zaśmiała i tak tydzień później spotkali się na kolacji. Nie był dokładnie w jej typie, ale miał szerokie plecy, spore dłonie i głos który wprawiał w drżenie jej podbrzusze. Dodatkowo był bardzo inteligentny, oczytany, obeznany w sztuce. Rozmawiali o Tarantino, Bergmanie, Warholu. Pierwszy raz od dawna, mężczyzna okazał jej zainteresowanie . Poza tym, cały czas manifestował, że jest oczarowany jej urodą. Miała świadomość, że matka natura była po jej stronie. Owszem przekroczyła 50 lat, ale bioder i piersi mogły zazdrościć jej 20 latki. Nie była wysportowany ale bardzo kobieca i ponętna. Sama łapała się na tym, że podczas masturbacji, lubiła patrzeć na swoje ciało, szczególnie na piersi. W chwilach potężnego podniecenia pozwalała sobie na ssanie własnych sutków, co potęgowało działanie wibracji, przyspieszając orgazm. Dowody swojej atrakcyjności widziała także na lekcjach, kiedy licealiści niemal zjadali ja wzrokiem, gdy założyła bardziej przylegające ubranie. W łóżku skończyli dopiero na trzeciej randce. Szybko żałowała, że tak długo z tym zwlekała. Janusz był fantastycznym kochankiem, dokładnie odczytującym jej potrzeby. Doszła dwa razy zanim, zdjął spodnie. Najpierw pieścił jej cipkę językiem, czego były mąż właściwie nie robił, a potem pierwszorzędnie zaspokoił ją palcami, zapuszczając się w stronę drugiej dziurki, czego nigdy wcześniej nie doświadczyła. Kiedy skończył, chciała się odwzajemnić w 100 procentach. Gdy zsunęła z niego bokserki i uwolniła sztywnego penisa, znowu ogromnie się zaskoczyła. Nie zobaczyła wielkiego buszu, który prawie pokrywał całe jądra, do czego przyzwyczaił ją były mąż, ale zgrabnie przystrzyżony wzgórek ze szpakowatymi włosami, jądra ogolone do zera i kutasa, z wyraźnie zarysowanymi żyłami. Z bordowej główki sączyły się pierwsze krople. Od razu wzięła go w usta. To potrafiła robić po mistrzowsku. Tutaj jednak pojawiło się kolejne zaskoczenie. Po kilku ruchach , nie poczuła szybkiego wystrzału nasienia i smaku spermy, ale kutas Janusza urósł i jeszcze bardziej stwardniał. Natomiast po kilku gwałtownych ruchach głową i masażu jąder, gwałtownie z niej wyszedł i wbił się w nią od tyłu, aż krzyknęła. A nie krzyczała od lat. Brał ją od tyłu, na jeźdźca, na stojąco kiedy samczo dociskał ja do ściany. Krzyczała tej nocy wiele razy, aż bała się, że obsługa hotelowa zwróci im uwagę. Mówiąc kolokwialnie, od dawna nikt jej tak dobrze nie zrobił dobrze. Przez następne trzy dni musiała chodzić na delikatnie rozszerzonych nogach. A to był dopiero początek. Spotykali się coraz częściej. Wspólne zwiedzanie galerii, muzeów, spektakli teatralnych a w nocy istna akademia seksu. Przez trzy miesiące, miała jego język wszędzie. Każda dziurka została dobrze spenetrowana, a nie jednokrotnie miała wypełniony odbyt i cipke na raz. Janusz szkolił ją z korków analnych, była wiązana, pieszczona podczas ostrych orgii oglądanych na dużym telewizorze. Kilkukrotnie było nawet na imprezach swingersów i rżnęli się oglądając jak inni oddawali się rozkoszy. Bardzo często prosił, żeby chodziła bez bielizny podczas randek, a w chwili osobności, wpychał jej palce w cipke. Istne szaleństwo. Marianna szybko straciła dla niego głowę. Poza obłędnym seksem był świetnym, czułym facetem. Z czasem, to nie było zwykłe porządnie. Zwyczajnie się w nim zakochała. Poznała jego dzieci z poprzedniego małżeństwa, a one także szybko ją zaakceptowały. Najgorzej radził sobie z tym Tomek. Kompletnie nie akceptował nowego partnera i dzieci. Tutaj jednak po raz pierwszy pomyślała o sobie. Tomek niedługo dorośnie i ją opuści, a ona w końcu chce być szczęśliwa i spełniona. Dlatego szybko powiedziała tak kiedy Janusz się oświadczył. Potem ślub, obłędna noc poślubna ( ssała wtedy jednocześnie, pierwszy raz, kutasa Janusza i wielkie czarne dildo, które potem całą noc rozpychało jej odbyt) i wspólne mieszkanie. Dzieci Janusza były zachwycone, mieszkanie przepiękne, a Tomek w końcu się przyzwyczai. Dzieci Janusza również wzbudzały w niej intrygujące odczucia. Byli pięknymi bliźniakami, o innym usposobieniu ale równie pociągającym. Marek, typ sportowca-wojownika, o pięknej sylwetce atlety, ciągle paradujący w krótkich spodenkach. Maja słodka, artystka, może nie tak wysportowana ale sprężysta i też nie kryjąca się ze swoim ciałem, tym bardziej przebitym prawym sutkiem. Kilkukrotnie łapała się na tym, że patrzy na ich ciała tak jak macocha nie powinna, ale zrzucała to na totalny rozkwit swojej seksualności. No i nigdy nie odważyłaby się na jakikolwiek seksualny akt z nimi. Jak mogłaby spojrzeć sobie w lustro? Co powiedzieliby Janusz i Tomek? Te rozważania przerwał jej Marek wchodząc do salonu z leżanką. Oczywiście bez koszulki. Wyglądało na to, jakby przed chwilą robił pompki, bo jego klatka piersiowa szczególnie się odznaczała. Kiedy rozkładał leżankę, miała wrażenie, że jest bez bokserek, bo widziała jak penis znacznie wyraźniej odznaczał się przez spodenki, ale szybko odwróciła wzrok. – Dobrze mamcia, kładź się na brzuchu. Zaczynamy od pleców – wesoło zakomenderował pasierb. Lubiła kiedy mówili do niej mamcia. Czuła, że są rodziną. Położyła się na brzuchu. Piersi wygodnie przylgnęły do leżanki, a twarz schowała się w wyciętej dziurze. – Mamcia, muszę zdjąć Ci ręcznik bo będzie ograniczał mi dostęp. To ją zaskoczyło, nie miała na sobie bielizny a zanim zareagowała, ręcznik opadł na podłogę. Chciała szybko zaprotestować ale poczuła dłonie Marka na swojej szyi. Jakie to było miłe… Robił to z niezłym wyczuciem. Dotyk był mocny ale nie bolesny, a oliwka zmniejszała tarcie. Napięcie z szyi powoli odpuszczało a Marek schodził już między łopatki. – Mamcia, wszystko ok? Nie za mocno? – troskliwe pytał Marek – Nie Mareczku, jest naprawdę dobrze. Chyba masz do tego dryg Marek dość szybko posuwał się w dół, ręce pracowały już w okolicach lędźwi, powoli wspinając się na pośladki. – Mamcia, nie stresuj się. Teraz popracuje na pośladkach. Nic się nie martw, to po prostu cześć masażu. Tutaj Marianna nie była pewna. Pośladki to nie część ciała, które powinien dotykać normalnie jej pasierb, ale faktycznie zrobił to szybko, rzeczowo, beż żadnych seksualnych konotacji. Większym problem pojawił się na wewnętrznej stronie ud. Ręce marka pracowały dość wysoko.W kulminacyjnym momencie był kilka centymetrów od jej cipki. Zdała sobie sprawę, że ciało reaguje trochę poza jej kontrolą. Czuła, że robi się tam gorącą. To zwyczajnie było przyjemne a jej ciało nie rozpoznawało, że Marek jest jej przyszywanym synem. Dotyk to dotyk, zwłaszcza tak przyjemny. Błagała w duchu, aby nie popłynęły z niej soki i nie zrosiły dłoni Marka. Wtedy będzie trudno z tego wybrnąć Marek działał metodycznie, wedle schematu, skończył opracowywać tył i środek ud i przeszedł na łydki. Popracował kilka chwil i zszedł na stopy. Wtedy się zaczęło. Marianna była pewna, że „niebezpieczne” momenty ma już za sobą, i właśnie wtedy Marek znalazł ten punkt. Na środku stopy, po wewnętrznej stronie. Nie miała pojęcia jak on go znalazł i czy wiedział co z nią robi stymulacja tego punktu. Ona sama też nie wiedziała, że taki punkt ma. W momencie kiedy zaczął go rozcierać, dopadł ją tak głęboki dreszcz, który od stopy doszedł do samego końca łechtaczki. I ten dreszcze przechodził jeden po drugim. Masowanie wewnętrznej powierzchni ud przy tym to dziecięca igraszka. Miała wrażenie, jakby przez stopę, masował jej łechtaczkę. Cipka momentalnie zwilgotniała, a ona nie mogąc wytrzymać zaczęła się wiercić na leżance – Mamcia, wszystko ok? – zapytał zdziwiony Marek – Tak Mareczku, to jest po prostu bardziej przyjemne. A Mareczek kontynuował. Coraz mocniej ale z równie wspaniałym wyczuciem. Mariana traciła kontakt z rzeczywistością. Starała się z całych sił, żeby nie zacząć jęczeć. Kutas w ustach mógłby temu zaradzić i z wielką przyjemnością wzięłaby go po same jądra, ale przecież to jej pasierb. – Dobrze Mamcia, teraz przejdź się na plecy Tylko stan wielkiego podniecenia, sprawił, że nie przemyślała tej komendy i odruchowo przeszła na plecy, zapominając, że jest zupełnie naga. Pokazała mu soczyste piersi z usztywnionymi sutkami i zadbaną, wygoloną, morką cipke, dopiero po sekundzie zdając sobie sprawę co się właśnie wydarzyło. Marek nie zdradził po minie jak bardzo podobał mu się ten widok. Ale jego kutas, nie miał zamiaru tego ukrywać. Już pół sztywny, wyraźnie odznaczał się przez spodenki. – Marek, chyba musimy skończyć, albo przynajmniej daj mi ręcznik – w napadzie zdrowego rozsądku wydukała z siebie kilka słów – Mamciu, teraz jesteś moją pacjentką. Na co dzień w pracy też będę widział takie sceny, nie krępuj się Zaraz potem nałożył oliwkę na dłonie i położył je tuż pod szyją. Sytuacja była bardzo nasycona erotyzmem. Marianna omal nie doznała orgazmu przez masaż stóp, a teraz leży przed swoim pasierbem, naga, wilgotna jak cholera, a on jest prawie na jej piersiach z półsztywnym kutasem, i to niezłych rozmiarów. Marek coraz śmielej zaczął zataczać kręgi powoli wchodząc na piersi. Dość dynamicznie druga ręka przeskoczyła na brzuch. Dolna ręka kierowała się do góry a górna schodziła ku dołowi. Wchodząc na pierś, i sutek. Tego było za dużo. Marianna wydała z siebie jęk, a Markowi już definitywnie stanął kutas. Zaczął ugniatać jej pierś, najpierw jedną potem drugą. Marianna nie oponowała, tylko jęczała coraz odważniej. Przestała racjonalnie myśleć, wiedziała że robi źle, ale było jej tak kurewsko dobrze i ten sztywny kutas. Zdała sobie sprawę, że chce possać przyrodzenie swojego pasierba. Tak dzięki Januszowi, w dwa lata z niezaspokojonej żonki, stała się kurewką, która obrobi kutasa nawet członkowi rodziny Hamulce puściły kiedy Marek położył naoliwkowaną dłoń na jej cipce. Jedną rękę tarmosił jej soczysty cycek a drugą zaczął mocno wbijać się do środka jej wilgotnej dziurki, Marianna także przestała się wzbraniać, chwyciła kutasa pasierba przez nogawkę i wyciągnęła go na zewnątrz. Mocno objęła dłonią i zaczęła masować ten wilgotny kawałek młodego mięsa. Spektakl nie trwał długo. Marianna była tak podniecona sytuacją, że orgazm nadszedł momentalnie. Podobnie stało się z Markiem. Doznał orgazmu w tym samym czasie. Cipka mamci zaciskała się rytmicznie na placach Marka, a ten obficie tryskał na jej piersi, świeżym młodym sokiem . Kiedy orgazm minął, do Marianny doszło co się właśnie stało. Leżała naga przed pasierbem, z jego gorącym nasieniem na piersiach i brodzie, wciąż czując palce w sobie. Nie wiedziała co ma powiedzieć. Szybko dopadło ją poczucie wstydu i strachu. Co ma teraz, kurwa zrobić? Zwaliła konia swojemu przyszywanemu synowi? Co by powiedział Tomek? – Marek, to się nie wydarzyło! – Oczywiście mamciu – a potem rozbroił ją uśmiechem, tak ujmującym, że nie dostrzegła Mai robiącej im zdjęcia… Czuła, że kutas pasierba zaczyna znowu twardnieć… !Bardzo proszę o zachowanie akapitów. Pozdrawiam!
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Antek Tomsky -
Iza cz.3
Powróciwszy na swoją plażę, poszłyśmy wykąpać się w ciepłym morzu. Fale obmyły nasze ciała i kostiumy, studząc też nadmiernie rozbuchane emocje. Teraz inaczej patrzyłam na Olę. Już nie była tylko przyjaciółką – teraz łączyło nas coś więcej. Wprawdzie pierwszego dnia pobytu masturbowałyśmy się w swojej obecności, jednak bez dotykania się nawzajem. Tego nie da się porównać z wzajemnym pieszczeniem stref intymnych, z doprowadzeniem drugiej osoby do całkowitego odlotu, do utraty władzy w nogach, czy panowania nad pęcherzem moczowym. Przepełniało mnie poczucie szczęścia, ba nawet powiedziałabym euforii, że Ola tak życzliwie i z takim zaufaniem, powierzyła pieszczotom moich dłoni nie tylko swoją muszelkę, ale także niemal wciągnęła mój palec w ten ciasny otworek znajdujący się tuż za nią. Wiedziałam, że przy najbliższej okazji, będąc sama, spróbuję na sobie, jakie to uczucie – czy sprawiłam jej przyjemność, czy ból. Chociaż wspominając drugi orgazm chłopca na plaży, nie mogłam przypuszczać, by było to coś nieprzyjemnego.
Na razie przerwałam te rozmyślania, bo po kąpieli znów trzeba było się zabezpieczyć przed nadmiernym promieniowaniem słonecznym. Tym razem już świadomie przeciągałyśmy rozprowadzanie olejku po naszych schłodzonych ciałach. To cudowne uczucie, kiedy chłód wody obkurcza skórę, stawiając włoski do pionu i usztywniając piersi. Gdy moje dłonie ujęły drobne piersi Oli, wcierając olejek wyjątkowo dokładnie, rozpierało mnie szczęście. Ona musiała odczuwać to samo, więc odwdzięczała się smarując moje piersi, szyję, ramiona i plecy. Tak skore zawsze do wygłupów, tym razem robiłyśmy to w całkowitym skupieniu, poznając rękami swoje ciała w o wiele szerszym zakresie, niż podczas gwałtownego zaspokojenia podniecenia, wywołanego widokiem dwóch facetów bzykających się na plaży. Na początku trochę się dziwiłam, że tak się wtedy podjarałam, ale później pomyślałam, że w końcu, co ma mnie podniecać, jak nie nagi, dobrze zbudowany i hojnie wyposażony mężczyzna. Oczywiście – jeszcze Ola?. Ale chyba w każdej z nas jest odrobina zainteresowania własną płcią i ciekawość doświadczania nowych rzeczy. Dlatego też nie osądzam innych.
Ale wracając do nas – poleżałyśmy jeszcze trochę na słońcu, nasze ciałka były już dość ładnie opalone po kilku dniach skwierczenia. Omówiłyśmy oczywiście to, co widziałyśmy na sąsiedniej plaży, (szczególnie to wielkie, dyndające pomiędzy nogami mięśniaka?) nie za bardzo poruszając temat tego, co zrobiłyśmy same, gdyż chyba jeszcze trochę się wstydziłyśmy. Z drugiej strony, wcześniej nie miałyśmy żadnego doświadczenia w relacjach damsko-damskich, więc nie bardzo wyobrażałyśmy sobie jak to dalej będzie. Dla mnie jedno było pewne – chciałam więcej. Zaproponowałam szybszy powrót z plaży, by wykorzystując wolny apartament, nacieszyć się sobą nawzajem, zanim wrócą nasi rodzice i Piotrek. Opuszczając plażę, zauważyłam, że nie ma na niej naszych rodziców – tylko Piotrek z jakimś kolegą pływali w maskach z rurkami. Zaniepokoiłam się, że może wrócili do hotelu i swoją obecnością pokrzyżują nasze plany. Ale na szczęście nie było ich tam.
Po szybkim prysznicu, usłyszałam pukanie – to odświeżona Ola, otulona w biały szlafrok, z turbanem z ręcznika na głowie, przyszła do pokoju, który dzieliłam z bratem. Drzwi od apartamentu zamknęłam od wewnątrz, by nikt nas nie nakrył. Po powrocie do pokoju, zastałam Olę lekko speszoną, ale byłam pewna, że spragnioną tego, co i ja. Podeszłam do niej, zdjęłam jej szlafrok, ręcznik kryjący włosy, po czym gładząc boki bioder, wsunęłam obie ręce pod gumkę majtek. Podczas zsuwania ich w dół, moje oczy w końcu mogły się nasycić widokiem cudownego owłosienia łona mojej przyjaciółki – teraz właściwie już kochanki, a do nozdrzy dotarł zapach świeżo umytej młodziutkiej cipki. Idealny obraz zacieniał jednak pasek całkowicie białej skóry, bardzo mocno kontrastujący z intensywną opalenizną. Mam taki sam, bo pomimo regularnego przesuwania gumki majtek, niektóre fragmenty skóry nigdy nie doświadczają promieni słonecznych. Tym się niestety różni opalenizna naturalna, od tej z solarium.
Podziwiałam przez chwilę jej doskonale szczupłą, dziewczęcą figurę, gładkość skóry, niewielkie, ale piękne piersi, długie nogi i pokryty gęstym czarnym, kręconym owłosieniem wzgórek łonowy. Podniecało mnie bardzo, że nie poddała się modzie na całkowicie ogoloną strefę bikini. Wygoliła tylko to, co mogłoby wystawać poza kostium. Futerko dodawało jej kobiecości, prowokowało do głaskania, czochrania, przeczesywania palcami, co niezwłocznie po odrzuceniu ręcznika, którym byłam owinięta, uczyniłam. Nasze usta spotkały się ponownie, ciała przywarły do siebie, a ręce początkowo obejmujące ramiona, gładzące plecy, powoli zaczęły szukać miejsc bardziej wrażliwych. Wędrowały od tyłu głowy, przez szyję, plecy, pośladki, by w drodze powrotnej pieścić, futerko, pachwinę, bok i piersi. Te, pod wpływem pieszczot szybko zaczęły się unosić i naprężać. Sutki stwardniały, nasze muszelki zwilgotniały, atmosfera zrobiła się na tyle gęsta, że oddechy stały się krótkie, urywane i z gorąca skóra pokryła się kropelkami potu. Przesunęłam usta na jej szyję, by powoli pieszcząc każdy centymetr aksamitnej skóry, pokrytej delikatnym meszkiem, podążyć w kierunku dwóch prześlicznych, sterczących, szpiczastych piersiątek. Zajmowałam się nimi bardzo delikatnie, nie znając jeszcze ich wrażliwości, bo przecież każda z nas odczuwa inaczej. Lizałam ciemnobrązową obwódkę sutka, jedną ręką ściskając pierś, po czym łapałam go wargami, przyciskając lekko. Po chwili przenosiłam się na drugą. Wolną ręką ściskałam pośladek i gładziłam plecy. Czułam delikatną pieszczotę palców Oli, wplecionych w moje włosy na głowie, lub błądzących po szyi i ramionach. Na moment oderwałam się od piersi Oli, by ułożyć ją na łóżku.
Natychmiast wróciłam do pieszczot, zmierzając wolno, z przerwą na polizanie dziurki pępuszka, w kierunku jeszcze nieznanej dla mnie, przynajmniej nie z takiej perspektywy, pusi. Zawsze to ja miałam lizaną cipkę, tym razem miało być inaczej. Zanurzyłam nos w kudłatych kędziorkach porastających wzgórek, po czym zjechałam niżej, kilkukrotnie przesuwając nim pomiędzy wilgotnymi już wargami. Natychmiast pokrył się sokami. Jej cipka pachniała balsamem do ciała i na początku trochę nim smakowała. Przeszłam do całowania wewnętrznej strony ud, lizania pachwin i chwytania ustami warg sromowych. Robiłam to na przemian z delikatnymi pociągnięciami językiem od mniejszej dziurki, wzdłuż całej szparki, aż do łechtaczki. Musiałam jej poszukać językiem. O ile moja jest zbudowana tak, że prawie wystaje na zewnątrz, to Oli była ukryta bardzo głęboko. Czułam jej wargi zaciskające się na bokach mojego języka, na prawie całej jego długości. Dopiero wtedy czubek sięgał najwrażliwszej kuleczki. Jedną ręką głaskałam i przeczesywałam włoski, druga gładziła skórę brzuszka, boków i bioder. Kiedy zauważyłam, że Ola zaczyna powoli dochodzić, jęcząc przy tym coraz głośniej, skoncentrowałam się już na samym najwrażliwszym guziczku, wzmagając siłę nacisku i intensywność ruchu języka. Moje ręce powędrowały w kierunku jej piersi, potęgując dodatkowo siłę orgazmu, który przyszedł tak gwałtownie, że zaciskające się uda, omal mnie nie udusiły. Byłam przeszczęśliwa, że pierwszy raz pieszcząc Olę w ten sposób, nie mając żadnego doświadczenia w tym względzie, udało mi się doprowadzić ją do happy endu. Gdy po chwili emocje opadły i oddech się trochę uspokoił, zapytała mnie nieśmiało, czy teraz ona może spróbować.
– O niczym innym nie marzę –odpowiedziałam ze śmiechem, kładąc się na wznak i rozszerzając nogi, by dać jej swobodny dostęp do mojej myszki. Zaczęła jednak od delikatnego całowania moich ust. Nie wiem, dlaczego tak jest, ale całowanie nakręca mnie bardziej niż wszystko inne. Pod wpływem tych pocałunków, motylki w moim brzuszku zerwały się do lotu, moja norka zaczęła wydzielać soki w niespotykanej dotąd ilości. Obejmowałam Olę ramionami, rozkoszując się ciepłem leżącego na mnie ciała, dotykiem delikatniutkiej skóry i marzyłam, by ta chwila trwała wiecznie. I jeszcze o jeden dzień dłużej. Jednocześnie moja łechtaczka dopominała się bardziej zdecydowanych pieszczot. Ola jakby to wyczuwając, rozpoczęła podążanie w jej kierunku. Przez chwilę zatrzymała się na wysokości mojego biustu, pieszcząc piersi rękami i gorącymi ustami. Ręce pozostały tam już do końca. Szczęśliwego końca. Usta zaś trafiły tam, gdzie były najbardziej oczekiwane. Bez trudu znalazły mój najwrażliwszy punkt. Delikatne ruchy języka, na przemian krążącego wokół łechtaczki, lub poruszającego się wzdłuż warg, w niedługim czasie doprowadziły mnie do hiperorgazmu. Dopadłam do jej ust, dziękując za szczęście, jakim mnie obdarzyła. Leżałyśmy jeszcze długo całując się i czerpiąc możliwie jak najwięcej z piękna tego błogostanu.
Jak co dzień, na obiad poszliśmy wszyscy razem. Każdego dnia testowaliśmy inną tawernę, próbując lokalnych dań, chcąc jak najlepiej poznać tutejsza kuchnię. Miłym akcentem po każdym posiłku, był darmowy kieliszek anyżowego ouzo lub raki. Od pierwszego dnia pobytu, wywalczyliśmy sobie prawo do tego jednego kieliszeczka. Starzy, choć niechętnie, ale się ugięli. Dawało nam to poczucie dorosłości, gdy byliśmy przez obsługę lokalu traktowani tak samo jak oni.
– Zmieniliście plażę? Nie widziałam was na naszej – zapytałam rodziców.
– Tak. Już nam się znudziła. Poszliśmy kawałek dalej – powiedziała mama.
– To może po obiedzie pójdziemy z wami.
– Po co będziecie tak daleko chodzić, jak macie bliżej fajną plażę – powiedział tata.
Coś mi się to wydało podejrzane, że nie chcą nas ze sobą zabrać, ale pomyślałam, że nie będziemy się narzucać. Przecież też wolałam być sama z Olą. Po obiedzie poszliśmy – my na swoją, a rodzice gdzieś dalej. Piotrek z kumplem zanurzyli się w falach, obserwując rybki przez maski, od czasu do czasu nurkując po muszelki. Zanim rozłożyłyśmy ręczniki, Ola zapytała:
– Nie dziwi cię, że tak nas zniechęcali?
– Bardzo! Idziemy zobaczyć, o co chodzi? – spytałam.
– Jasne!
Wyszłyśmy na ścieżkę i minąwszy „gejowską” plażę, dotarłyśmy do następnej. Ścieżka prowadziła już tylko do niej. Dalej były skały porośnięte krzakami i nie było przejścia. Widok, jaki ujrzałyśmy podczas schodzenia na dół sprawił, że na chwilę się zawahałyśmy, czy kontynuować marsz. Plaża długa na ok. 100 m nie była za bardzo oblegana – wypoczywało na niej może z 50 osób, ale za to całkowicie nagich. Wszędzie gdzie się spojrzało, widać było gołe tyłki, piersi, męskie klejnoty i tylko to, że na końcu plaży zobaczyłyśmy czwórkę naszych rodziców (oczywiście też gołych jak ich Pan Bóg stworzył), dodało nam śmiałości, by iść dalej. Naturalnie w kierunku drugiego końca plaży. Chyba nie byłyśmy jeszcze gotowe, by widzieć ich nago – to byłoby zbyt żenujące. Idąc udawałam, że nie interesują mnie mijane fujarki, ale tak naprawdę, dobrze je sobie oblukałam. Nagle, ku mojemu przerażeniu dostrzegłam wielką pałę, która wydała mi się znajoma. Gdy podniosłam wzrok wyżej, ujrzałam twarz jej właściciela, szczerzącego zęby w uśmiechu, świadczącym o tym, że nas rozpoznał. Zanim speszona spuściłam wzrok zauważyłam, że pomiędzy nim, a Rudzielcem leży prześliczna czarnowłosa Greczynka. Czarnowłosa wszędzie. Pośpiesznie oddaliłyśmy się w kierunku końca plaży. Burak na twarzy Oli powiedział mi, że też widziała to co ja.
– A cóż to panienka taka zawstydzona? – zażartowałam.
– Nie rozbiorę się przy nich – odpowiedziała.
– Przecież akurat oni nie są tobą zainteresowani. Zresztą sami powinni się wstydzić – rzuciłam.
– A w ogóle, to zdejmujemy wszystko? – spytała niepewnie.
– Jasne! Kiedy opalimy sobie te śmieszne trójkąty, jak nie teraz – powiedziałam zrzucając z siebie bikini.
Ośmielona tym Ola poszła w moje ślady, nasmarowałyśmy się olejkiem do opalania i zaległyśmy na ręcznikach. Starzy raczej nas nie widzieli, a nawet jeśli, to przecież nie mogli przyjść z dyndającymi fiutkami, żeby nas wygonić z tej plaży. Swoją drogą, to musieli mieć do siebie ogromne zaufanie, skoro opalali się nago razem z żonami. Całkowity brak ubrań sprawił, że poczułam się cudownie swobodna. To chore, pomyślałam, że ludzie w naszej cywilizacji latem, podczas upałów, muszą chodzić ubrani, przegrzewając swoje ciała. Że nie mogą tak jak w plemionach afrykańskich, czy amazońskich uwolnić się od krępującej odzieży. Te ograniczenia narzucone nam przez fanatyków religijnych, powodują tylko niepotrzebne frustracje, bo młodzi chłopcy podniecają się już na widok kolana, odkrytego ramienia, nie mówiąc już nawet o piersi, czy cipce. Tymczasem w kulturach, gdzie nagość jest codziennością, do której wszyscy przywykli od dzieciństwa, widok piersi nie wzbudza zupełnie skojarzeń seksualnych. Do podniecenia prowadzi kontakt intymny, pieszczota, bliskość, ciepło. Tak samo było na tej plaży. Pomimo, że wokół pełno było nagich pań, wszystkie fiutki leżały sobie grzecznie, nie widziałam żadnego we wzwodzie, a wierzcie mi, przyglądałem się z ogromna ciekawością, bo pierwszy raz widziałam je w takiej mnogości. Takie fiutkowe eldorado – do wyboru, do koloru. Jedne bardziej opalone, inne mniej, większe, mniejsze, zarośnięte, ogolone, z dużymi klejnotami, z małymi. Przeróżne! Tak samo było z cipkami – różniły się kształtem warg, łechtaczek, wielkością, kolorem skóry, włosów i fryzurą. Gdy tak rozmyślałam, morska bryza owiewała moje nagrzane od słońca ciało, powieki powoli opadały i zaczęłam odpływać w sen. Nie wiem jak długo drzemałam, ale obudziły mnie szturchnięcia.
– Popatrz, ale dyskretnie, na parę za gejami – wyszeptała konspiracyjnie Ola.
Obróciłam się na brzuch i kładąc ramiona pod głowę, spojrzałam we wskazanym kierunku. Miałam założone okulary, więc nikt nie mógł widzieć, że go obserwuję. A widok był naprawdę ciekawy. Dziewczyna, nie bacząc na to, że wokół leży, siedzi, chodzi wiele osób, pieściła ręką jeszcze dość miękkiego penisa swojego chłopaka. Musiało jej się strasznie nudzić. Jak łatwo się domyślić, stan miękkości nie trwał długo. Penis zrobił się sztywny i sterczał domagając się zaspokojenia. Ku naszemu zdziwieniu, dziewczyna spokojnie, powoli nachyliła się nad nim i wykonując kilka delikatnych liźnięć dookoła główki, po chwili wciągnęła ją do ust w całości. Zauważyłam, że nie tylko ja się przyglądam, bo kilka metrów dalej, jakiś facet zainspirowany poczynaniami sąsiadów, zaczął sam pieścić swojego pena, co widząc jego partnerka, szybko przyszła z pomocą. Ten odwdzięczając się za pomoc, skierował swoją dłoń najpierw ku piersiom, później wprost do wygolonej na łyso pusi. Jego palce zagłębiły się w wilgotnej norce, pieszcząc jednocześnie guziczek znajdujący się przy wejściu do niej. Spojrzałam do tyłu, by sprawdzić, czy Ola też to widzi. Oblizywała wargi, nie odrywając wzroku od akcji dziejących się zaledwie kilkanaście metrów od nas. Wróciłam do obserwacji i aż się uśmiechnęłam do siebie – już cztery pary zabawiały się ze sobą (oczywiście każda oddzielnie). To zaczynało przybierać formę rozchodzącej się fali, zachęcającej kolejne pary do działania. Nawet gruby i długi wąż naszego znajomego z sąsiedniej plaży, drgał już napełniany kolejnymi porcjami krwi. Widząc to leżąca obok Greczynka zbliżyła usta i rozpoczęła lizanie go od samych klejnotów, po czubek, wydzielający już pierwsze krople soku. Rudy przyłączył się do zabawy, pieszcząc palcami szparkę i mniejszą dziurkę Greczynki. Pomyślałam sobie, że na tym świecie już mnie nic nie zdziwi. Bo to, co zobaczyłam znaczyło, że Starszy i Rudy wyznają zasadę „żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek”. Jakby na potwierdzenie tego, Rudy wprowadził właśnie swojego penisa w wypiętą norkę Greczynki, objął dłońmi jej biodra i powoli zaczął posuwać. Rozchodzące się już prawie ze wszystkich stron jęki, sapania i postękiwania, zadziałały stymulująco na te pary, które dotychczas nie rozpoczęły jeszcze amorów. Nieśmiało spojrzałam w kierunku naszych rodziców i szczęka mi opadła. Już sam widok bzykających się rodziców, byłby dla mnie żenujący. A w miejscu, jak by nie było, publicznym, to już było nie do wyobrażenia! Tymczasem zobaczyłam, nie dość, że się pieprzą jak króliki, w pozycji na pieska, to jeszcze niestety „pomylili” żony. Mój tata dymał panią Basię – mamę Oli, a tuż obok jej mąż wbijał swojego penisa w moją mamę.
– Widzisz, co robią nasi starzy? – zapytałam Olę.
– Niestety! Nie wiem teraz, co mam o tym myśleć – odparła zasępiona.
– Kurwa! Jeśli robią tak od dawna, to możemy być rodzeństwem – zamyśliłam się.
– Nie chciałabyś, żeby tak było? – zapytała.
– W sumie – czemu nie? I tak kocham cię jak siostrę – odpowiedziałam.
– I nie tylko tak, lesbo! Ale skoro się pukają, to znaczy, że nas nie widzieli – rzuciła już z uśmiechem.
– A z drugiej strony, to chyba lepiej, że nasi starzy też się kochają – śmiałam się razem z nią – To tak po chrześcijańsku – kochać bliźniego swego aż do upadłego.
Po tej wymianie zdań, już bez skrępowania obserwowałyśmy, co się dzieje na plaży. A działo się! Plaża sprawiała wrażenie wielkiego mrowiska. Wszystko wokół się poruszało. Nie było już ani jednej pary, która by się nie stukała, napędzana widokiem sąsiadów, inspirujących do zmian pozycji, tempa i sposobu zadowalania. Jedni kochali się po francusku, inni tradycyjnie, tylko nasi znajomi robili to we troje. Greczynka nadziała się na wielkiego penisa należącego do Starszego i przywarła do niego piersiami, całując namiętnie. Rudy, który wcześniej wchodził w jej piczkę, teraz zainstalował się w mniejszej dziurce i dymał ostro, jakby mu się gdzieś spieszyło. Spojrzałam w kierunku naszych starych – zmienili pozycję – mama położyła się na wznak, podkładając usta pod usta pani Basi, a prawą ręką pieszcząc jej piersi. Tata Oli uniósł jej nogi, opierając na ramionach i zapakował swojego zaganiacza w jej rozgrzana już cipkę. Obie ręce oparł na mamusinych piersiach i miętolił je na oczach swojej żony. Pomyślałam sobie, że właściwie to super, że potrafią tak całkowicie pozbyć się zazdrości, że tak naprawdę, to wszyscy na tym korzystają. Nie ma monotonii w pożyciu małżeńskim, seks jest urozmaicony i możliwy we wszystkich konfiguracjach – dwójkowych, trójkowych i czwórkowych, jak dziś. Skoro nasze mamy się całowały, to z pewnością w zabawach sam na sam posunęły się dalej.
Uświadomiłam sobie nagle, że pewnie z Olą kontynuujemy rodzinną tradycję. Brakuje jeszcze tylko, by do naszych zabaw dołączył Marek i chłopak Oli (którego niestety jeszcze nie ma). Do naszych uszu coraz częściej zaczęły docierać odgłosy szczytowania. Trochę zazdrościłam, widząc tężejące w rozkoszy ciała – damskie i męskie. Postanowiłam odtąd zawsze, kiedy nadarzy się taka sposobność, opalać się nago, najlepiej w takim wyluzowanym towarzystwie jak teraz. Bo przekonałam się, że nie ma w tym nic strasznego – wręcz przeciwnie – jest to jak najbardziej naturalne! Przesunęłam się do tyłu, by przytulić się do Oli. Czułam się nieswojo, kiedy tak wszyscy wokół się bzykali, brakowało mi jej dotyku. Objęła mnie, bez skrępowania chwytając za pierś. Niczego więcej w tej chwili nie potrzebowałam i niczego bardziej nie pragnęłam.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Obi1 -
Iza cz.4
Leżąc na boku, wtulona w obejmującą mnie Olę obserwowałam pary, które jeszcze nie doszły do finału i te, które po skończonych amorach, szły opłukać się w morzu. Mężczyznom wystarczyło zanurzyć się do pasa, by obmyć klejnoty, ale większość z nich popływała korzystając z okazji. Z kobietami było różnie, jednym wypływająca z cipek sperma spływała po nogach, inne miały do umycia pupy, plecy, brzuchy lub piersi, w zależności od tego, gdzie skończył ich partner. Było też kilka takich, które musiały zanurkować, aby usunąć z twarzy i włosów pozostałości wytrysku. Tylko panie, które przyjęły cały ładunek do ust, niezależnie od tego, co z nim później zrobiły, nie musiały się kąpać. Ich faceci zresztą też. Mieli pięknie wypolerowane fujarki. Wiele par wciąż jeszcze nie zakończyło swoich stosunków. Widziałam dwie dużo starsze osoby, co najmniej po sześćdziesiątce i powiem wam, że ich ciała wyglądały całkiem nieźle. Ruchy może nie były aż tak dynamiczne, jak np. Rudego, gdy dorwał się do prześlicznego tyłeczka Greczynki, ale dzięki temu, dłużej mogli nacieszyć się bliskością, czerpiąc z seksu maksimum przyjemności.
W podobnym tempie kochała się też para, która, sądząc po brzuchu dziewczyny, wkrótce spodziewała się dziecka. Swoją drogą, tylko pozazdrościć tak szczupłej figury w ciąży. Jedynie brzuszek sprawiał wrażenie, jakby wypełniała go piłka do siatkówki, natomiast reszta wyglądała perfekcyjnie, połyskując piękną jasnobrązową opalenizną. Chłopiec leżąc na prawym boku, wolnymi ruchami bioder, wprowadzał penisa w leżącą tyłem do niego przyszłą matkę, dodatkowo pieszcząc jej łechtaczkę lewą ręką. Na jego prawym ramieniu dziewczyna opierała głowę, a prawa dłoń pieściła jedną z piersi, wyraźnie powiększonych na skutek ciąży. Oboje mieli ugięte kolana. Teraz już wiem, że to pozycja na łyżeczkę, ale wtedy dopiero poznawałam przeróżne sposoby urozmaicenia sobie pożycia. Zastanawiałam się, czy penis nie zakłóca spokoju dziecka, znajdującego się w brzuszku dziewczyny. Wiem – to głupie, ale takie myśli same się nasuwają. Prawdę mówiąc, podobał mi się taki spokojny seks. Jasne, że nie było w nim tej dzikiej namiętności, jaka towarzyszy pierwszym kontaktom, za to było wzajemne zaufanie, szacunek, ciepło – po prostu miłość. Przylepiona plecami do piersi i brzuszka Oli, właściwie czułam to samo. Przepełniające mnie szczęście.
Na pewno się dziwicie, że to wszystko, co widziałyśmy na plaży, nie podnieciło nas do tego stopnia, by się kochać, jak wszyscy wokół. Przypomnę wam jednak, że tego dnia szczytowałyśmy już dwa razy i to bardzo intensywnie. Dlatego mogłam ze spokojem i bez zbyt wielkiego napięcia seksualnego przyglądać się wszystkiemu, co się tutaj działo. Wystarczyła nam bliskość ciał i dusz. Zastanawiało mnie, jaka będzie reakcja Marka, kiedy mu się do tego przyznam. Chrzanić to, pomyślałam, jeżeli nie zaakceptuje faktu, że kocham ich oboje, to będzie jego problem. Bo z Oli nie zamierzam rezygnować za żadne skarby. Z drugiej strony byłby głupcem, bo w ciągu tych kilku dni, moje horyzonty znacznie się poszerzyły i byłam gotowa w seksie zrobić o wiele więcej, niż przed wczasami. Duuużo by stracił. Najwyżej znajdę sobie innego faceta, któremu nie będzie przeszkadzało, że musi się mną dzielić z Olą. Jestem na tyle atrakcyjna, że nie będzie z tym najmniejszego problemu. Z tych rozważań wyrwała mnie moja kochaneczka, stwierdzając, że zrobiło się już dosyć późno i jeśli nie chcemy, by starzy opuszczając plażę zobaczyli nas nagie, to trzeba się powoli zbierać. Przyznałam jej rację – wtedy chyba wszyscy spłonęlibyśmy ze wstydu, przecież im też byłoby głupio po tym, co wyprawiali jeszcze niedawno. Rzuciłam okiem – właśnie się kąpali, więc to był najlepszy moment, by stąd odejść niezauważenie i uniknąć niezręcznej sytuacji. Wskoczyłyśmy w ciuchy i przechodząc obok wypoczywających po ostrej jeździe Greczynki, Rudego i Wielkiej Pały, opuściłyśmy to miejsce zbiorowej rui. Naturalnie z głębokim przekonaniem, że jutro tu wrócimy.
Ja pierdolę! Co to było? – zapytała Ola, już po wyjściu na ścieżkę.
Pytasz o naszych starych? – odpowiedziałam pytaniem.
Nie. To już omówiłyśmy, bardziej chodzi mi o to, co tam się działo. Jak to się wszystko rozkręciło? – uszczegółowiła.
Też byłam w szoku! Ale zauważyłaś, że dopóki wszyscy tylko się opalali nago, to nie wywoływało niczyjego podniecenia. Dopiero jak ta dziewczyna, zaczęła się bawić pałką swojego mena, to już dalej poszło lawinowo.
Nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogę prawie uczestniczyć w takiej orgii. Bo jednak tam byłyśmy, to trochę tak, jakbyśmy w tym brały udział.
To cud, że przy tylu sterczących penisach udało ci się zachować cnotę – zażartowałam – Ale powiem ci, że to fajne, tak kochać się bez skrępowania obecnością innych ludzi. Chciałabym mieć tyle odwagi.
Ciekawe, czy oni tak codziennie, czy to był jednorazowy zryw? – zastanawiała się.
Jutro się przekonamy – skwitowałam.
A co jak nas starzy zobaczą?
Po tym, co widziałyśmy w ich wykonaniu, cóż mogą nam powiedzieć?– uspokoiłam ją.
A widziałaś, co chłopcy wyprawiali z tą czarnowłosą?
Ha, ha. Na tym głównie się skupiłam. Myślałam, że to geje, a tu się okazuje, że oni tak samo jak my – zainteresowani fujarkami i szparkami – powiedziałam ze śmiechem.
A skąd wiesz, że jestem zainteresowana fujarkami. Może wystarczy mi twoja cipka i języczek– podpuszczała mnie.
Bo widziałam rano, jak się napaliłaś widząc wielką pałę tego Greka.
A może bardziej mi się podobał ptaszek Rudego – przekomarzała się dalej, uśmiechając się.
Czyli jednak fujarka i szparka – wyszło na moje.
Po powrocie do pokoju, zastałam Piotrka siedzącego przy laptopie. Nie wdając się w to, co ogląda, wyjęłam z walizki czystą bieliznę i poszłam pod prysznic. Myjąc się, przypomniałam sobie o jednym z dzisiejszych postanowień. Nabrałam na środkowy palec trochę żelu pod prysznic i spróbowałam wprowadzić go w mniejszą dziurkę, żeby zobaczyć, jakie to uczucie. Wprawdzie mój palec zaliczył już pupę Oli, ale czułam wtedy tylko, jak zostaje ściśnięty przez jej zwieracz. No i jeszcze to pulsowanie podczas orgazmu. Teraz chciałam sprawdzić, jak odczuwa to pupa. Czy boli, czy może jest miło. Ku mojemu zaskoczeniu, palec wszedł całkiem gładko i doznania przekazane przez zwieracz, też były bardzo przyjemne. Spróbowałam włożyć drugi – wszedł bez problemu, więc dołożyłam trzeci. To już wystarczyło. Zrobiło się ciasno. Poruszałam trochę nimi w środku, ale coś tam blokowało. Nie będę mówić, co. Przypomniałam sobie, że penisy Rudego i Starszego po wyjęciu były czyste, więc coś mi tu nie grało. Wyjęłam palce ze środka i dokładnie się umyłam. Stwierdziłam, że muszę poszerzyć swoją wiedzę, o sposób przygotowania do seksu analnego i może jeszcze wyposażyć się w jakiś przyrząd do takich zabaw. Bo jeśli podobało się to Oli, Rudemu i Greczynce, to byłam przekonana na 100 %, że też to polubię. Wyszłam spod prysznica i po osuszeniu ciała, wtarłam balsam w skórę. Założyłam czyste majtki i koszulkę, po czym wróciłam do pokoju. Rodziców jeszcze nie było. Pomyślałam sobie, że jeżeli znowu jakaś para na plaży odpaliła lont, to może mają drugą rundę. Wchodząc do naszego pokoju, zauważyłam, że Piotrek w pośpiechu zamknął jakiś ekran. Pewnie oglądał pornosy – pomyślałam. Rzuciłam okiem na jego spodenki. Nie myliłam się. Jego penis sterczał tak mocno, że nie tylko spodenki, ale i koszulka odchyliła się w tym miejscu od brzucha. Trochę się zawstydził, bo rumieniec rozlał mu się na twarzy, sięgając aż do uszu. Ale siedział, patrząc na mnie jakoś tak dziwnie.
Siostra, musimy porozmawiać , dopóki nie ma starych -powiedział.
A co się stało? – zapytałam.
Widzisz. Jesteśmy na wczasach, wszyscy fajnie się bawicie, a mnie zostawiliście samego. Już jak rodzice zmienili plażę, nie miałem do kogo się odezwać, ani z kim powygłupiać, bo wy z Olą od początku szukałyście miejsca jak najbardziej oddalonego ode mnie.
Przecież wiesz, dlaczego. Chcemy się równo opalić, a twoja obecność nas krępuje. Poderwij sobie jakąś laskę, to do niczego nie będziemy ci potrzebni. Przecież jest tu tyle ładnych dziewczyn z całego świata.
Tak. Łatwo powiedzieć. Poderwij. Wiesz, że nie wiem jak mam się za to zabrać, a w dodatku jestem w takim wieku, że – no sama widzisz. Ciągle jest sztywny. Trzepię kilka razy dziennie, a on i tak, przy byle impulsie podnosi się i sterczy, przyprawiając o ból podbrzusza. Jadąc autobusem, staje mi od trzęsienia na dziurach. Zobaczę ładne nogi – stoi. Zgrabny tyłek – stoi. Głębszy dekolt – stoi. Na plaży muszę leżeć na brzuchu, żeby nikt nie widział, bo nawet trudno jest z tak naprężonym niepostrzeżenie pójść do wody, żeby sobie ulżyć. To jest wieczna erekcja. Powiedz, jak mam z takim sterczącym podejść do dziewczyny? Albo mnie wyśmieje, albo się przestraszy.
Nie przejmuj się – pewnie wszyscy chłopcy przez to przechodzą – próbowałam go jakoś pocieszyć.
A nie mogłabyś mi jakoś pomóc? – zapytał, rumieniąc się jeszcze bardziej.
Ale jak? Mam ci znaleźć dziewczynę?
No nie. Bardziej chodziłoby mi o to, żebyś nauczyła mnie, jak postępować z dziewczyną. Jak całować, jak pieścić – no wiesz – wszystkiego.
Ty chyba oszalałeś! Chciałbyś się całować z własną siostrą? I ją obmacywać? Może jeszcze, żeby ci zrobiła loda i dała dupy?! Lecz się chłopie!
Wiesz co? Zwracam się do ciebie, do najbliższej mi osoby – kogoś, kogo kocham i komu ufam bezgranicznie, a ty zamiast mi pomóc, odsyłasz mnie do czubków. Zawiodłem się na tobie! Strasznie się zawiodłem!
Ale człowieku, jak ty to sobie wyobrażasz?! Że pójdę z tobą do łóżka?! Z bratem?!
Jakoś z Olą mogłaś! Z koleżanką. Ciekawe, co na to powie Marek?
O czym ty mówisz? – zapytałam, czując, że teraz mnie oblewa rumieniec.
Widzisz, kiedyś w domu zauważyłem, że ktoś grzebie w moich rzeczach. Więc ustawiłem kamerę w laptopie, na zapisywanie po wykryciu ruchu. I dzisiaj rano zapomniałem go zamknąć. Zgadnij, co się nagrało?
Kurwa! Dobrze wiedziałam, co. Krew jeszcze bardziej napłynęła mi do twarzy. Czułam, że jestem czerwona jak burak. A on patrzył na mnie z podejrzanym uśmieszkiem. Wiedział, że mnie ma.
Skasuj to natychmiast – zażądałam, choć byłam pewna, że tego nie zrobi.
Oczywiście. Skasuję. Ale dopiero jak mnie wszystkiego nauczysz – już był pewien swojego zwycięstwa.
Muszę się zastanowić. Daj mi trochę czasu – grałam na zwłokę.
Dobrze. Ale cycki pokażesz mi już teraz – nie dawał za wygraną.
Poza tym, jeśli nawet się zgodzę, to wszystkiego cię nie nauczę, bo jestem jeszcze dziewicą. I chcę taką zostać dla Marka – skłamałam.
Ok. Pokazuj cycki!
Zacznijmy naukę od tego, że mówi się piersi.
Dobra. Pokazuj!
Niechętnie, ale zdjęłam koszulkę, wystawiając na widok moje skarby. Patrzył zachwycony, bo jeszcze nigdy nie widział piersi z tak bliska. Pomijając okres niemowlęctwa. Czułam się strasznie skrępowana, bo to w końcu brat. Patrzyłam w sufit, starając się uniknąć jego wzroku. Zupełnie niepotrzebnie. Był tak wpatrzony w biust, że nawet nie pomyślał, by szukać mojego wzroku. Nagle zgiął się w pasie i twarz wykrzywił mu grymas, jaki dzisiaj widziałam już wielokrotnie. Brat szczytował, spuszczając się w spodenki. Teraz zrozumiałam jego problem. Nie chciałam wpędzić go w kompleksy, więc szybko założyłam koszulkę i przytulając go powiedziałam:
Nic się nie stało. Pomogę ci. Ale wieczorem powiem ci, na jakich warunkach. Ok?
Dzięki – powiedział speszony i pobiegł do łazienki.
Założyłam szlafrok i poszłam do Oli. Siedziała w swoim pokoju przeglądając coś w necie. Opowiedziałam jej o nagraniu.
– Ja pierdolę! I widział nas całkiem nago? W dodatku jak sobie liżemy! Ja pierdolę! I co teraz będzie? – Ola była autentycznie przerażona.
– Uspokój się! Nic nie będzie. A co ma być? Najważniejsze, to pozbyć się tego nagrania – starałam się przywrócić jej rozsądek.
– A oglądałaś ten film? Widać wszystko? – dopytywała.
– Nie oglądałam i nie wiem, co widać. Ale musiało być ostro, bo kutas sterczał mu jak komin elektrociepłowni – zażartowałam.
Zaczęłyśmy się zastanawiać, co z tym zrobić. Można by było zniszczyć laptopa, ale nie miałyśmy pewności, czy Piotrek nie zapisał tego filmu w chmurze i mogło się okazać, że nic na tym nie zyskamy. Ustaliłyśmy, że najbezpieczniej dla nas będzie, jeśli go trochę podszkolę w sprawach seksu, to wtedy sam skasuje film i będzie po sprawie. Może jeszcze wczoraj byłoby to dla nas nie do pomyślenia, ale dzisiaj wszystko się zmieniło – widziałyśmy naszych ojców, zamieniających się żonami i uprawiających seks w miejscu publicznym, na oczach kilkudziesięciu osób. Teraz dopiero zrozumiałyśmy, jak bardzo nas to odmieniło. Obowiązujące dotąd zakazy, przestały mieć znaczenie.
Siedziałyśmy w pokoju Oli do czasu powrotu rodziców, omawiając szczegółowo, jak zorganizować korepetycje Piotrka w taki sposób, żeby znaleźć czas także dla siebie. Ustaliłyśmy, że im prędzej zacznę, tym szybciej pozbędziemy się kłopotu. Wydawało nam się, że najważniejszą sprawą, będzie oswojenie go z widokiem nagiej kobiety. Bo wytrysk, po zobaczeniu piersi, wskazywał na nadmierne pobudzenie i może zbyt dużą wrażliwość jego członka. Wróciłam do naszego pokoju. Wcześniej, przechodząc przez pokój rodziców, nie dałam po sobie poznać, że widziałam ich akcję na plaży nudystów. Umówiliśmy się, że za 10 minut wychodzimy na kolację. Szykując się do wyjścia, specjalnie, chociaż nie było takiej potrzeby, zmieniłam bieliznę w obecności wgapionego we mnie brata, żeby oswajać go z kobiecą nagością i erotyzmem nieodłącznie towarzyszącym zdejmowaniu ciuszków. Całej scenie pikanterii dodawał fakt, że zza ściany dobiegał nas odgłos rozmowy prowadzonej przez naszych rodziców. Któreś z nich mogło w każdej chwili wejść i zaskoczyć nas w niedwuznacznej sytuacji. Piotrkowi oczy wyszły z orbit, gdy zobaczył moją szparkę i śmiałość, z jaką ją zaprezentowałam. Dobrze, że był już po jednym strzale, bo uniknęliśmy powtórki. Ucieszyłam się, że tym razem nad sobą zapanował, bo to zapowiadało skuteczność obranej przeze mnie ścieżki dydaktycznej. Powiedziałam mu, żeby sobie ulżył w toalecie, jeśli chce wieczorem trochę dłużej wytrzymać. Gdy to usłyszał, nie krył radości. Nie spodziewał się tak szybkiej decyzji z mojej strony. Kryjąc wzwód za koszulką na zmianę, pobiegł do łazienki. Po kilku minutach wrócił zaspokojony i bardziej opanowany.
– Tak mnie nakręciłaś, że zrobiłem to dwa razy – szepnął mi do ucha.
Bardzo połechtało to moją próżność, więc udając, że chcę mu coś powiedzieć na ucho, przejechałam językiem po jego małżowinie, dysząc namiętnie, w sposób imitujący pożądanie. Niepotrzebnie to zrobiłam! Mieliśmy już wychodzić, a jemu znowu stanął.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Obi1 -
Iza cz.5
Ola podczas kolacji wyraźnie unikała Piotrka. Widać było po jej zachowaniu, że strasznie się wstydzi. Zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem w nim się nie podkochuje, bo przecież gdyby jej całkiem nie zależało, to nie przejmowałaby się tak bardzo tym, że widział na nagraniu, jak kochała się ze mną. Na plaży, jej nagie ciało było wystawione na widok kilkudziesięciu osób, więc jedna więcej nie powinna mieć znaczenia. Fakt – Piotrek widział ją w trochę innej sytuacji, bardziej intymnej i to mogło robić różnicę. Czyli jednak nie była aż tak bezwstydna jak ja. Mnie, po tym, co widziałam w ciągu dzisiejszego dnia, raczej nic już nie powinno zadziwić. W ciągu kilku godzin przeszłam metamorfozę, zmieniając się z niewinnej nastolatki, w wiedzącą dobrze, czego chce, dojrzałą kobietę. To, co jeszcze do niedawna było dla mnie niewyobrażalne lub wręcz wywoływało obrzydzenie, teraz wydawało się czymś naturalnym, a co gorsza – podniecającym. Poczułam się wolną osobą. Nie przerażał mnie już seks oralny zakończony wytryskiem w ustach, nie bałam się też analnego, a lesbijski wręcz mnie wchłonął jak nałóg. Podobał mi się trójkąt z dwoma facetami i nie zastanawiałabym się nawet, gdyby miał być trzeci, bo teraz wiedziałam już, że sposobów na zaspokojenie mężczyzny jest więcej. Miałam usta, dwie piersi, dwie dziurki, dwie ręce i dwie nogi. To tylko kwestia wyobraźni, jeśli odrzuci się wszelkie nakazy, zakazy i ograniczenia, wprowadzone przez średniowiecznych, zakompleksionych, ciemnych dziadków polujących na czarownice. Zamierzałam korzystać z życia i nie odmawiać sobie przyjemności.
Pomyślałam, że proces nauki mojego młodszego braciszka, może mi dostarczyć ich bardzo wiele. Widziałam po jego zachowaniu, że to, co zaprezentowałam przed wyjściem do tawerny, wywarło na nim ogromne wrażenie. Już nie mógł się doczekać pierwszej lekcji. Z rozmyślań wyrwał mnie głos ojca.
– Jutro jedziemy coś pozwiedzać – oznajmił – wystarczy na razie tego wylegiwania się na plaży.
– A co konkretnie zamierzamy zwiedzać?– zapytałam.
– Najbliżej mamy do Koryntu lub Aten. Może najpierw Korynt – powiedział pan Waldek.
– Lepiej zacznijmy od stolicy – zaproponowałam, wiedząc, że w dużym mieście na pewno będą sklepy pewnego rodzaju, a po głowie chodził mi zamiar zrealizowania kolejnego z postanowień.
– Oczywiście. Wiem, o co wam chodzi. Bardziej jesteście zainteresowane zwiedzaniem sklepów niż zabytków – zaśmiał się tato.
– To przecież też turystyka, tylko marketowa – dołączyła z uśmiechem mama. Ona też wolała sklepy.
– Ok. Mogą być Ateny – zgodził się ojciec.
Po kolacji wróciliśmy do apartamentów, ale bez rodziców, bo ci, jak co wieczór, zostali na drinka. Wiedzieliśmy, że ten drink przeciągnie się – co najmniej do północy. Taki jest rytm wczasowy. Życie towarzyskie rozpoczyna się dopiero wieczorem. Aby spokojnie zrealizować to, co zaplanowałam w stosunku do Piotrka, poprosiłam Olę, żeby zachowała czujność i uprzedziła mnie sygnałem telefonu, gdy zobaczy, że starzy wracają. Obiecała, że posiedzi na tarasie do ich powrotu – stamtąd widać wszystko już z daleka. Wróciłam do naszego pokoju. Braciszek siedział na swoim łóżku, jego spodenki wypełniała ogromna erekcja. Sama myśl o tym, co miało się wydarzyć, napełniła jego penisa krwią do granic wytrzymałości. Przekonałam się na własne oczy, że to, co mówił mi wcześniej, jest prawdą. Stoi mu prawie na okrągło!
– Posłuchaj, jakie są moje warunki – zaczęłam – po pierwsze – nikt nie może się o tym dowiedzieć. Po drugie – skasujesz film i nie zrobisz żadnych kopii. Ok?
– Ok, ale skasuję dopiero po.
– Dobrze. Po trzecie – będziesz mógł dotykać, pieścić, lizać moją cipkę, ale nie włożysz w nią swojego ptaka. Tak?
– Tak.
– Po czwarte – żadnych klapsów, bicia, szczypania, ani niczego, co mi sprawi ból. Jasne?
– Oczywiście.
– Po piąte – nie będziesz tym filmem próbował szantażować Oli, żeby ją wykorzystać. Rozumiesz?
– Rozumiem. Nawet o tym nie pomyślałem.
– No dobrze. To by było na tyle. Jeśli nie dotrzymasz umowy – pożałujesz tego i to bardzo.
– Spoko.
– Zaczniemy od tego, że zbytnio się podniecasz. Dlatego najpierw musisz się oswoić z nagością i zapoznać z ciałem kobiety. Rozbiorę się teraz, a tobie nie wolno dotykać ani mnie, ani swojego siusiaka. Masz tylko patrzeć. Jeżeli uda ci się powstrzymać wytrysk, to wtedy możesz zacząć mnie dotykać. Najpierw miejsca mniej erotyczne – buzia, szyja, ramiona, ręce, plecy, nogi. Później, jeśli dasz radę, piersi, tyłek i cipka. Rozumiesz?
– Taaak! Miejsca mniej erotyczne – chyba dla ciebie! Mnie podnieca w tobie wszystko. Jesteś taka piękna! Nawet sposób, w jaki się poruszasz strasznie mnie nakręca.
Dziękuję. Żebyś czuł się swobodnie, też się rozbierz – powiedziałam zdejmując koszulkę.
Nie odrywał ode mnie wzroku, gdy po kolei, powoli pozbywałam się spódniczki, stanika i majteczek. Sam w tym czasie zdjął koszulkę i jednym ruchem spodenki wraz bokserkami. Pierwszy raz mogłam podziwiać w pełnej okazałości to, co wcześniej naprężało jego majtki. Nie był jakichś imponujących rozmiarów (po południu spędzonym na plaży naturystów, miałam z czym porównać), mniej więcej taki jak Marka. Ale przyklejone do niego orzechy w obkurczonym worku, były zdecydowanie większe. To by trochę wyjaśniało obfitość wytrysku, jaką już miałam okazję oglądać z pod przymkniętych powiek. Jego siurek był też pokryty grubszymi żyłami – sprawiał wrażenie korzenia, otoczonego siecią drobniejszych korzonków. Zgodnie z poleceniem, nie dotykał go, więc główka była jeszcze przykryta napletkiem, chociaż widziałam, że na czubku pojawiła się kropla.
Spojrzałam w górę – Piotrek wpatrywał się w moje piersi i cipkę tak samo intensywnie, jak ja w jego fiuta i cojones. Zaczęłam się obracać, żeby mógł mnie obejrzeć dokładnie z każdej strony, samym ruchem dostarczając mu dodatkowych wrażeń. Trzymał się twardo, na pewno nie bez znaczenia pozostawał fakt, że przed kolacją dwa razy zmarszczył freda. Takie wzajemne oględziny trwały kilka minut. Widocznie poczuł się pewniej, bo podszedł, kiedy byłam odwrócona do niego plecami i położył dłonie na moich ramionach. Kciukami zaczął głaskać szyję, by po chwili przytknąć do niej usta. Stałam, nie poruszając się, więc ośmielony, nadal całując szyję, zsunął dłonie po moich ramionach, zjechał z nich na biodra, by następnie podążając w górę wzdłuż linii talii, dotrzeć do piersi.
Syknęłam, gdy zbyt mocno je ścisnął, sprawiając mi ból. Pokazałam jak ma to robić, by nie sprawiać bólu, lecz dostarczać przyjemności i podkręcać podniecenie. Aby go jeszcze bardziej zachęcić, wypięłam lekko pupę, tak by jego penis znalazł się w rowku, otoczony moimi pośladkami. Nie jestem ze stali – jego ręce na moich piersiach w połączeniu ze sztywnym penisem, ściśniętym przez jego brzuch i moje półdupki, spowodowały przyspieszenie tętna i oddechu. Złapałam go za prawą dłoń i poprowadziłam w kierunku szparki. Naciskając na palce, pokazałam, z jaka siłą powinien pieścić mój guziczek i w jaki sposób ma nimi poruszać, aby sprawić mi przyjemność. Szybko załapał, o co chodzi. Odwdzięczając się za pieszczotę, zaczęłam poruszać pupką w górę i w dół, powodując ruchy napletka na główce penisa, ściśniętego pomiędzy pośladkami i brzuchem. Piotrek pomógł mi, wprawiając w ruch swoje biodra. Jęczeliśmy już oboje, oddychając płytko i nierówno. Złapałam jego dwa palce –środkowy i wskazujący, wprowadziłam je głębiej do gorącej, mokrej od soków cipki i pokazałam, jak ma mnie nimi pieścić. Ruchy jego bioder stawały się szybsze, w pewnym momencie osiągając tempo bzykającego królika. Nie powiem, robiło mi się coraz przyjemniej, gdy nagle poczułam, że jego penis zaczyna pulsować. Złapałam Piotrka za pośladki, żeby nie przestawał. Jęknął przeciągle i poczułam rozlewającą się na plecach gorącą spermę.
Na czas pompowania nasienia przerwał całowanie szyi, pieszczenie mojej cipki i piersi, ale zaraz do niego wrócił. Nakręcona jego orgazmem szybko poczułam omdlewającą rozkosz, ale w jego rękach nie groził mi upadek, pomimo miękkości i drżenia nóg. Gdy doszłam do siebie, odwróciłam się i pocałowałam go w usta. Na początku nie wiedział jak odpowiedzieć na tę pieszczotę, ale szybko odwzajemnił pocałunek, starając się naśladować siłę i ruchy moich warg. Nasze oddechy przepojone były namiętnością, obejmowaliśmy się przy tym jak nienasyceni kochankowie. Na brzuchu czułam wilgotnego od spermy penisa, wcale niezamierzającego oklapnąć. Ciągle mu było mało. Ooo, nie tak szybko! – pomyślałam. Do pieszczoty warg dołączyłam języczek, zagłębiając się w usta brata. Jego język również ruszył do pracy. Byłam bardzo zadowolona z postępów nauki. Kładąc się na łóżko, pociągnęłam braciszka za sobą. Leżąc na mnie, w dalszym ciągu oswajał się z moim ciałem, jego ciepłem, miękkością i aksamitem skóry. Nie przerywaliśmy całowania, bo chciałam, żeby sobie dobrze utrwalił technikę, ale też nie będę ukrywać, że sprawiało mi to wielką przyjemność. Po jakimś czasie, Piotrek oderwał się od moich ust i całując najpierw szyję, ramiona, obojczyki, powoli zbliżył się do piersi. Pieszczenie ich i całowanie zajęło mu sporo czasu, gdyż tak naprawdę, dopiero teraz mógł im się przyjrzeć całkiem z bliska, poczuć ustami ich miękkość, smak, zapach i reakcję na dotyk. Tak długie i dokładne oględziny spowodowały ponowne zwilgotnienie mojej szparki, więc nakierowałam jego głowę w pożądanym przeze mnie kierunku, jasno dając do zrozumienia, czego potrzebuję. Całując po drodze brzuszek i liżąc zagłębienie pępka, dotarł w końcu pomiędzy moje uda. Rozszerzyłam je bezwstydnie, podciągając przy tym kolana i ułatwiając mu dostęp do obydwóch dziurek.
Uśmiechnęłam się widząc, jak długo im się przygląda. Nie do końca wiedział, czego oczekuję. Gdy już nasycił wzrok widokiem, zbliżył usta i delikatnie przejechał językiem wzdłuż pachwiny. Kolejnym razem język trafił już tam gdzie trzeba. Jęknęłam, kiedy jego czubek dotknął mojej łechtaczki. Gdy znów powoli przeciągnął nim wzdłuż szparki, już nie wystarczyło mi cierpliwości na oczekiwanie, aż zapozna się ze smakiem, zapachem i wyglądem cipki. Mocniej! – poprosiłam, by ośmielić go do intensywniejszych pieszczot i przyciągnęłam rękami jego głowę do łechtaczki. Pamiętając, jakie ruchy palców sprawiły mi przyjemność, zaczął wykonywać takie same językiem. Ooooooooooo! – tego mi było trzeba. Kiedy do tego poczułam palec, a za chwilę dwa w środku mokrej szparki, byłam już coraz bliżej finału. Oderwał na chwilę usta, by spojrzeć w moją twarz. Trochę mnie to wyhamowało, ale gdy wrócił do pieszczot łechtaczki i wilgotny od moich soków palec powędrował w kierunku mniejszej dziurki, to już nie dało się zapanować nad megaorgazmem. Moje uda zacisnęły się na jego głowie, z ust wyrwało się przeciągłe oooooooooooooch! i ciało zadrżało w konwulsjach.
Kiedy uwolnił w końcu głowę spomiędzy moich ud, ponownie przywarł do warg, tym razem górnych. Położyliśmy się na boku, twarzami do siebie, głowę oparłam na jego prawym ramieniu. Całowaliśmy się przez jakiś czas, przy czym nadal lewą ręką pieścił moje piersi, a prawą gładził mnie po plecach. Wtedy po raz pierwszy w życiu, wzięłam do ręki penisa własnego brata. Delikatnie pieszcząc najpierw główkę, przesunęłam palce poniżej, by ująć w dłoń jego worek z klejnotami. Chwilę pobawiłam się nim, zachwycając się wielkością piłeczek, po czym delikatnie złapałam penisa i zaczęłam przesuwać skórę napletka, w górę i w dół. Trzepałam dosyć długo, bo był już po kilku strzałach i jego odporność wyraźnie wzrosła. Wtedy pomyślałam, że to dobry moment, na spróbowanie finału w ustach i poznanie smaku spermy. Spodziewałam się, że nie będzie jej już tak dużo, jak widziałam podczas wytrysku po masturbacji pierwszej nocy, więc nie groziło mi zakrztuszenie się. Przerwałam całowanie Piotrka i położyłam go na wznak. Całując kolejno: szyję, sutki, brzuch, okolicę pachwin, zbliżyłam usta do wyprężonego penisa i polizałam od jajek po sam czubek, zgarniając przy tym słoną kropelkę wypływającą z dziurki. Brat był wniebowzięty! Na pewno nie spodziewał się lodzika już na pierwszej lekcji. Skoncentrował się na zupełnie nowym dla niego odczuciu – gorąca i wilgoci, szorstkości mojego języka, pieszczoty warg obejmujących jego męskość. Zassałam go, przypominając sobie wszystkie techniki zastosowane przez Wielką Pałę na Rudym. Powoli zaczęłam je ćwiczyć na członku mojego brata. Nauka była zatem obopólna. Mój język starał się dotrzeć do wszystkich wrażliwych miejsc, nie tylko na penisie, ale także na worku mosznowym, i poniżej (bardzo wrażliwe miejsce, sądząc po reakcji brata). Wciągałam do ust jego wielkie jajka, sama nie pojmując, jak mogą się tam zmieścić. Całowałam boki penisa, przyszczypując wargami skórę i wsuwałam język pod naciągany ustami napletek. Widząc, że już dużo mu nie brakuje, wzięłam hełm jego strażaka do buzi i moja głowa zaczęła się poruszać regularnie w przód i w tył. Gdy poczułam, że zbliża się do końca, już nie wypuszczałam go z ust, tylko przyspieszyłam obciąganie jeszcze bardziej.
Doczekałam się w końcu nagrody. Piotrek sapał, potem jęczał, wreszcie krzyknął, a ja poczułam pulsowanie penisa w ustach i smak wyrzucanych przez niego strug spermy. Było tego niewiele, więc połknęłam bez problemu. Okazało się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Smak też nie był najgorszy. Tak naprawdę, to prawie go nie poczułam. Oblizałam jeszcze resztki, czemu towarzyszyły szarpnięcia bioder brata, skręcającego się w ekstazie. Wróciłam do jego ust i przez chwilę się całowaliśmy. Potem leżeliśmy wtuleni w siebie. Wreszcie wstałam i powiedziałam ze śmiechem:
To była pierwsza lekcja. Są jakieś pytania?
Nie gniewasz się, że nie uprzedziłem cię?
Przestań, ja też się uczę i chciałam tego spróbować. To był mój pierwszy raz.
Pierwszy raz robiłaś loda? – zapytał z niedowierzaniem.
Nie. Ale pierwszy raz do końca. I pierwszy raz połknęłam.
Wow! Było super!
Cieszę się, że ci się podobało, ale na dzisiaj wystarczy.
Po raz pierwszy widziałam, jak jego wacek wymiękł. Leżał na brzuchu całkowicie wyssany, wymiętolony, wymęczony i zaspokojony. Cieszyłam się z efektu moich nauk. Piotrek wytrzymywał już dosyć długo i miałam nadzieję, że nie był to tylko skutek trzepania kapucyna przed kolacją, a raczej oswojenia z moim ciałem. Zauważyłam też, że sprawianie przyjemności drugiej osobie, przynosi mi więcej satysfakcji, niż mój własny orgazm. Nawet się nie podejrzewałam o taki altruizm. Ale cieszyłam się bardzo, że mogłam mu pomóc rozładować napięcie. Z tej radości pogłaskałam go jeszcze po jajkach, przesunęłam dłonią po brzuchu i torsie, ujęłam jego brodę i pocałowałam w usta. Ubrałam się w szlafrok i napisałam SMS-a do Oli, że może już opuścić taras. Potem był szybki prysznic, usunięcie zaschniętej spermy z pleców i brzucha. Wprawdzie z pleców wytarła się w pościel, ale zawsze to lepiej się umyć. Wróciłam do pokoju – Piotrek nadal leżał goły jak święty turecki.
– Ubierz się i idź na taras. Jak zobaczysz wracających starych, to puść mi sygnał – powiedziałam.
– Jeszcze ci mało? – zapytał zdziwiony.
– A pomyślałeś o Oli? Ona cały czas pilnowała, żeby nikt nas nie zaskoczył. Musisz się nauczyć, że w seksie nie wolno być egoistą. Najważniejsza jest satysfakcja partnera – wtedy możesz być pewien, że będzie chciał ci się zrewanżować jak najlepiej.
– Aaaa, tak to działa … Dobra, idę. Miłej zabawy.
W samym szlafroku poszłam do Oli, by zdać jej relację. Jej naburmuszona mina świadczyła, że nie jest tym wszystkim zachwycona, więc odrzuciłam szlafrok, licząc, że widok mojego ciała poprawi jej humor. Nie zawiodłam się. Przywarła do mnie ustami, całując bez opamiętania. Rzuciłam ją na łóżko i bezceremonialnie pozbawiłam majtek i koszulki. Długo całowałam piersi, brzuszek, wewnętrzną część łokcia i nadgarstka. Stamtąd było już blisko do nieodmiennie zachwycającej mnie, kudłatej cipki. Zagłębiłam w niej język, poszukując ukrytego głęboko epicentrum rozkoszy. Lewą rękę oddelegowałam do pieszczenia piersi, prawą mierzwiłam włoski na jej łonie. Do uszu docierał podniecający oddech i jęki, potwierdzające skuteczność moich pieszczot. Postanowiłam wynagrodzić jej poświęcenie, pozwalające na spokojne kształcenia mojego brata. Pośliniłam palec i wprowadziłam go do pochwy w poszukiwaniu drugiego punktu rozkoszy. Poruszając nim w środku, powróciłam także do pieszczenia językiem łechtaczki. Palcem pieściłam okolice punktu G, na przemian z wewnętrzną stroną zwieracza odbytu. Wystarczyło odwrócić dłoń o 180 ?. Jest on łatwo wyczuwalny przez cienką ściankę pochwy. Pojękiwania przybrały na intensywności. Wyjęłam palec z cipki i skierowałam do mniejszej dziurki, nie przerywając lizania. Powoli kręciłam nim dookoła brązowej otoczki, od czasu do czasu przesuwając wzdłuż całego rowka. Przewidując zbliżającą się ekstazę, postanowiłam jeszcze raz poczuć zwieracz zaciskający się na palcu. Wolniuteńko wsunęłam go w dupkę Oli, tym razem głębiej niż poprzednio, nadal językiem i ustami pieszcząc cipkę. Tego było już za wiele. Głośne aaaaaaaaaach! – dotarło do moich uszu. Potem wszystko się zacisnęło – zwieracz na palcu, roztrzęsione uda na mojej głowie i trwało tak z pół minuty. Ola dyszała, zaspokojona i szczęśliwa, powoli wracając ze świata rozkoszy do rzeczywistości. Położyłam się obok, przyciągając ją do siebie. Przywarłyśmy ciałami i ustami, nigdy niemającymi dość całowania. Przerwał nam dźwięk mojego telefonu. Szybko ubrałam szlafrok, dałam Oli buzi na dobranoc i pobiegłam do naszego apartamentu.
– Dzięki – rzuciłam do brata, bez skrępowania zdejmując szlafrok i zakładając koszulkę i majtki do spania.
– Nie ma sprawy. Zdążyłyście?
– Nie twoja sprawa – powiedziałam uśmiechając się.
– Zdążyłyście – powiedział śmiejąc się – przy otwartych oknach, na tarasie wszystko słychać.
Zrobiło mi się trochę głupio, bo to znaczyło, że Ola też słyszała, jak kochałam się z bratem. Teraz wiedziałam, dlaczego tak się na mnie rzuciła, gdy tylko zdjęłam szlafrok. Musiała być już dobrze nakręcona, słysząc odgłosy z naszego pokoju. Spojrzałam w dół – jego bokserki znów utworzyły namiot. Efekt pojękiwań i orgazmu Oli. Na szczęście z pokoju obok dobiegły odgłosy, świadczące o powrocie rodziców. Wskoczyliśmy szybko do swoich łóżek i po chwili wymęczeni tak ekscytującym dniem, zasnęliśmy.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Obi1 -
Iza cz.6
Rano, wstałam wcześnie, wypoczęta i rześka jak skowronek. Nie chcąc nikogo obudzić, wzięłam swojego laptopa do łóżka i zagłębiłam się w lekturę artykułów dotyczących seksu analnego. Okazało się, że mężczyźni mogą szczytować pod wpływem stymulacji prostaty, podczas penetracji mniejszej dziurki, czy to penisem, czy to palcem lub jakąś zabawką erotyczną. Teraz zrozumiałam, jak Rudy mógł osiągnąć orgazm podczas seksu z panem Wielkim Gnatem, bez żadnych pieszczot penisa. Dowiedziałam się pewnych rzeczy, ale ciągle jeszcze wiele spraw było dla mnie niezrozumiałych. Dopiero, gdy weszłam na forum jednej ze stron gejowskich, wszystko stało się jasne i przejrzyste. Czytając posty, przekonałam się, że doświadczenie praktyków jest bezcennym źródłem informacji. Dowiedziałam się, że aby taki seks był higieniczny, najważniejsze jest odpowiednie przygotowanie, najlepiej przy pomocy lewatywy. Coś, co wydawałoby się skomplikowane i wymagające specjalnych urządzeń, jak np. gruszki, okazało się dziecinnie proste. Wystarczy odkręcić słuchawkę od prysznica, uważając, żeby nie zgubić uszczelki i przyłożyć końcówkę węża do dziurki. Dobrze jest wcześniej ustawić sobie odpowiednią temperaturę wody. Odkręcając kurek, wpuścić niewielką ilość wody i poczekać chwilę. Trzeba uważać, żeby nie przesadzić z ilością, bo chodzi o oczyszczenie tylko ostatniego odcinka. Jak wleje się za dużo, trzeba będzie biegać na kibelek wielokrotnie. Po opróżnieniu, powtarza się cykl mycie-opróżnianie kilka razy, aż wypływająca woda będzie czysta.
Drugą niezbędną do zrobienia rzeczą, jest odpowiednie nawilżenie odbytu. Warto używać lubrykantów, specjalnie do tego celu przeznaczonych, ale w przypadku ich braku, można zastąpić je mydłem, śliną, oliwką, żelem pod prysznic itp. Trzecią, bardzo ważną sprawą jest odpowiednie rozluźnienie zwieracza przed stosunkiem. Najlepiej robić to wsuwając najpierw jeden palec, po jakimś czasie drugi i w końcu trzeci. Tak jak robił pan Wielka Pała przygotowując tyłek Rudego. Można też, zamiast palców, użyć zabawek specjalnie do tego celu przeznaczonych. Rozluźniona dziurka, bez problemu przyjmie dobrze nawilżonego penisa. Oczywiście należy go wprowadzać powoli, dając dupce czas na przyzwyczajenie się do jego rozmiaru. Czwartą i najważniejszą rzeczą jest rozsądek. Nie wolno wkładać żadnych przedmiotów posiadających ostre krawędzie, bo może się to skończyć wizytą w szpitalu lub nawet zgonem. Podobnie wkładanie zbyt dużych zabawek może uszkodzić zwieracz. Może niepotrzebnie to piszę, ale pomyślałam sobie, że zdobycie tej wiedzy zajęło mi tyle czasu, więc szkoda, żeby kolejne osoby zainteresowane tematem musiały go tracić, skoro mogę w kilku zdaniach zawrzeć wszystko, co najistotniejsze. Teorię już znałam. Z coraz większą niecierpliwością oczekiwałam na sprawdzenie zdobytej wiedzy w praktyce. Pozostało jeszcze zobaczyć, gdzie w Atenach można kupić odpowiednie gadżety i jaki asortyment jest w tym zakresie oferowany. Przeglądając witryny sklepów stwierdziłam, że wybór jest ogromny. Musiałam wprowadzić jakieś ograniczenia. Na pewno nie wchodziły w rachubę zabawki imitujące naturalnego penisa, ani takie w jaskrawych kolorach. To musiałoby być coś bardzo dyskretnego – coś, co będzie można nosić w torebce, nie wzbudzając niczyich podejrzeń, co do przeznaczenia. Pomyślałam, że to musi być zabawka łatwa do utrzymania w czystości, nie za duża i najlepiej z możliwością mocowania do specjalnych pasków – w końcu planowałam używać tego do zabaw z Olą. Mogłaby takim zestawem rżnąć mnie jak facet. A ja ją. Już się cieszyłam wyobrażając to sobie. Niestety nie zdążyłam wybrać nic, bo usłyszałam poruszenie w sąsiednim pokoju, więc rodzice już się zbudzili. Zamknęłam laptopa i też wstałam.
Po śniadaniu i kawie, wyszykowaliśmy się do wyjazdu i całą siedmioosobową zgrają udaliśmy się na przystanek autobusowy. Jeździły tędy autokary kursowe i do stolicy odjeżdżały praktycznie co godzinę. Mieliśmy szczęście, bo najbliższy miał być za 15 minut. Wsiedliśmy do niego, kupując bilety u kierowcy i sadowiąc się na wolnych miejscach. Nie dla wszystkich wystarczyło, dlatego tato, pan Waldek i Piotrek całą drogę stali. Przejazd zajął około 1,5 godziny. Do obiadu chodziliśmy wszyscy razem, zwiedzając miasto, robiąc sobie pamiątkowe zdjęcia ze starożytnymi budowlami w tle. Uzgodniliśmy, że po obiedzie każdy robi to co chce i spotykamy się na dworcu autobusowym o godzinie 20. Dostaliśmy od rodziców kasę na jedzenie, picie i drobne wydatki, po czym w grupkach rozeszliśmy się. Mama poszła z panią Basią, tato z Piotrkiem i panem Waldkiem, a ja z Olą. Ja jechałam do Aten w konkretnym celu, więc zaraz po oddaleniu się, wpisałam w nawigację w telefonie adres sklepu, który mnie interesował.
Dojście do niego zajęło nam około 20 minut. Był to jeden z największych w mieście sklepów tego typu. Wejście do niego było dość dyskretne, nie było wystaw, witryn, neonów, tylko podświetlana tablica z nazwą. Za to w środku już nie można było pomylić asortymentu z żadnym innym. Sklep był ogromny i składał się z wielu pomieszczeń. W każdym znajdowały się inne towary – w jednym były dilda, korki analne i wibratory, w kolejnym sztuczne pochwy, dupki, piersi, lalki dmuchane i całe manekiny, w jeszcze innym sex maszyny, w następnym stroje i przebrania, dalej lateks i skóry, pejcze, obroże, łańcuchy, sprzęt do elektroseksu. Nawet był pokój ze specjalnymi meblami. Też takimi do sado-maso. Nie wyobrażałam sobie nawet, że może być tego aż tak dużo. Stałyśmy z rozdziawionymi buziami, próbując się odnaleźć w natłoku gadżetów otaczających nas z każdej strony. Pociągnęłam Olę w stronę penisów, których ilość była przytłaczająca. Do wyboru, do koloru. Wykonane z przeróżnych materiałów, z silikonu, drewna, metalu, kamienia, szkła. W przeróżnych kształtach, rozmiarach, kolorach. Można było dostać oczopląsu. Jak wybrać jeden i w dodatku taki, który spełni oczekiwania? Na szczęście podeszła do nas dziewczyna z obsługi, przedstawiając się i pytając po angielsku, w czym może pomóc? Wyglądała na Greczynkę i miała na imię Argea. Nigdy wcześniej nie słyszałam takiego , ale kto zabroni Grekom używania greckich imion? Podałyśmy swoje, wymieniając uściski dłoni na powitanie. Powiedziałam jej, że szukam dilda dość uniwersalnego, nadającego się do seksu waginalnego i analnego, najlepiej z możliwością używania jako strap-on.
Zaprowadziła nas do regału z zabawkami ze stali nierdzewnej, gdzie pomimo ograniczenia do jednego materiału, nadal nie bardzo wiedziałyśmy, na co się zdecydować. Zbyt wiele kształtów i rozmiarów wcale nie ułatwia zadania. Widząc naszą konsternację, zapytała, w czym jest problem? Wyjaśniłam, że chciałabym taką zabawkę, która wyglądem nie sugeruje jednoznacznie swojego przeznaczenia. Chodziło mi o coś dyskretnego, lekkiego, do noszenia w torebce. Dziewczyna pokiwała głową ze zrozumieniem i sięgnęła ręką po artykuł leżący na jednej z półek. Patrzyłyśmy na wyciągnięty stamtąd przedmiot, zastanawiając się, o co chodzi? Uśmiechnęła się widząc nasze miny. Nawiasem mówiąc – ślicznie wyglądała z uśmiechem na ustach, ukazującym jej białe ząbki, mocno kontrastujące z oliwkowym odcieniem skóry. To, co trzymała w ręce, na pierwszy rzut oka wyglądało jak wykonana ze stali nierdzewnej szczoteczka do zębów, z grubą rączką, z prawdziwym włosiem z tworzywa sztucznego i jak nam wyjaśniła, mycie nią zębów, było jednym z możliwych zastosowań. Po prostu turystyczna szczoteczka do zębów. Bingo! Czegoś takiego właśnie szukałam! Po chwili pokazała nam, że wąską część ze szczoteczką można odkręcić i po odwróceniu wkręcić, chowając do środka rączki. Sama rączka wyglądem trochę przypominała uchwyty stosowane w różnych narzędziach, takich jak noże, szpachelki, kielnie. Końcówka była węższa i zaokrąglona, aby łatwiej wnikać w mniejszą dziurkę. Górna część była karbowana rowkami biegnącymi w poprzek, zaś od spodu miała zagłębienia, jakby na trzy palce oraz czwarte, większe, zakończone takim dłuższym ogranicznikiem. Boki były gładkie i zwężały się dość gwałtownie na ok. 3 cm przed tym wystającym elementem, do szerokości 1,5-2 cm. Te wymiary były niezmienne, natomiast część „trójpalcowa” występowała w różnych grubościach i długościach. Egzemplarz, który nam pokazywała, miał w sumie 12 cm długości i 3,5 średnicy. Oczywiście biorąc go do ręki, porównałam z grubością penisów, które miałam możliwość dotykać – czyli Marka i Piotrka. Stwierdziłam, że będzie ok. Nie chciałam sobie rozpychać dziurek, bo wiem, że chłopcy wolą ciasne. A moja dupka przecież wcale jeszcze nie zaznała penetracji, więc nie sądzę, by wymagała zabawek w rozmiarach większych niż naturalny penis.
Zapytałam jeszcze, w jaki sposób mogę to sobie przymocować, gdybym chciała zerżnąć moja koleżankę. Ola oblała się rumieńcem, który próbowała pokryć śmiechem, ale na ekspedientce nie zrobiło to żadnego wrażenia. Uśmiechnęła się tylko i zaprowadziła nas do pomieszczenia z wyposażeniem skórzanym, pełnym przeróżnych, pasków, uprzęży, odzieży, masek i sprawnie wyszukała mocowanie odpowiednie dla tego modelu. To były takie skórzane stringi, posiadające wystającą śrubkę na środku trójkąta. Śrubka była zamocowana w sposób umożliwiający jej odchylanie pod różnymi kątami w pionie. Argea pokazała nam, że trzeba tylko wykręcić szczoteczkę ze środka i wkręcić rączkę na wystającą śrubkę. Żeby zabezpieczyć zabawkę przed odkręceniem w trakcie bzykania, „pazur” trzeba zacisnąć dodatkowym rzemykiem. Wow! Dziecinnie proste! Ekspedientka widząc nasz entuzjazm, postanowiła pokazać nam w dziale z manekinami, jak można wykorzystywać tę zabawkę. Na lalce będącej idealną kopią żywej pięknej kobiety, zaprezentowała jak pobudzać łechtaczkę, przesuwając po niej karbami znajdującymi się na górze lub na spodzie zabawki. Pokazała również jak stymulująco na łechtaczkę te karby działają podczas penetracji pochwy. I jak się okazało, zabaweczka znakomicie spełniała także funkcję korka analnego, bo zwężenie przy jej końcu zostało dopasowane do głębokości zwieracza, natomiast „pazur” zabezpiecza przed wessaniem jej do środka. Używając sprzętu w takim przeznaczeniu, można dociążyć zabawkę wodą i zatkać przy pomocy będącej w zestawie, dodatkowej śrubki z uszczelką. Cudo! Po prostu cudo! Chciałam ją mieć za wszelką cenę! Jej możliwości przerosły nawet moje oczekiwania.
Poprosiłam jeszcze Argeę, żeby dobrała do kompletu jakiś lubrykant. Kiedy go dołączyła, zapytała, czy nie chcemy skorzystać z przymierzalni. Nie wiem czy mi się wydawało, ale odniosłam wrażenie, że mówiąc to mrugnęła do mnie porozumiewawczo. Pomyślałam: Jak to przymierzalni? W sex shopie? Przymierza się sztuczne penisy i cipki? Zaciekawiło mnie to strasznie. Argea zaprowadziła nas do korytarza z wieloma drzwiami, po drodze wyjaśniając, że początkowo były tu małe przebieralnie, służące klientom do mierzenia bielizny erotycznej, ubrań lateksowych, uprzęży itp. Jednak, gdy obsługa zauważyła, że osoby przymierzające tak mocno się nakręcają, że bardzo często kończy się to seksem, postanowiono przebudować je w sposób umożliwiający bzykanie się w przyjemniejszych i higienicznych warunkach. To mówiąc otworzyła drzwi, nad którymi świeciła zielona lampka. Weszła pierwsza, wprowadzając nas do środka. Spojrzałam nad pozostałe drzwi – nad czterema lampki świeciły na czerwono. Były zajęte.
Weszłam do niewielkiego pomieszczenia, którego sufit i wszystkie ściany składały się z luster, a pod jedną z nich stało – właściwie nie wiadomo co. Ni to łóżko, ni ława – taki mebel trochę przypominający ławeczkę do ćwiczeń na siłowni, tylko szeroki na ok. 1 m i długi na 2. Cały obity zmywalną tapicerką w czarnym kolorze. Domyślałam się, do czego służy. Na drzwiach wejściowych zamontowano wiele haczyków, służących do wieszania ubrań. Zaczynałam się już zastanawiać, dlaczego Argea nie zostawia nas samych, kiedy zapytała nieśmiało, czy nie chciałybyśmy, żeby została. Popatrzyłam na nią – cholera! – śliczna z niej była bestyjka. Normalnej budowy, z dość sporymi piersiami i szeroką, bardzo kobiecą dupeczką, długimi nogami, ładną buzią i pięknymi, długimi, czarnymi włosami. Przedtem nie zwracałam uwagi na jej urodę, zaaferowana zakupami, ale teraz byłam naprawdę pod wrażeniem. Spojrzałam jeszcze na Olę, czy podziela mój zachwyt i tak jak się spodziewałam – w jej oczach ujrzałam pełną aprobatę. Argea widząc nasze uśmiechnięte buzie, zamknęła i zabezpieczyła drzwi, po czym podeszła do Oli, obejmując ją i przywierając do jej ust. Poczułam drobne ukłucie zazdrości, że nie wybrała mnie, ale nie zamierzałam się temu biernie przyglądać.
Podeszłam do Argei od tyłu i odgarniając na bok włosy, wpiłam się w jej szyję, namiętnie całując mięciutką oliwkową skórę. Moje ręce wślizgnęły się pod jej koszulkę i natrafiły na nieskrępowane biustonoszem piersi. Tak dużych jeszcze nie miałam w swoich rękach. Moje są pokaźne, ale jednak te były sporo większe. Gdyby były uniesione stanikiem, na pewno robiłyby ogromne wrażenie. Postanowiłam przyjrzeć im się lepiej, więc na chwilę wypuściłam je z rąk, by zdjąć koszulkę Argei. Ale gdy to zrobiłam, doszłam do wniosku, że spodenki też nie będą jej potrzebne. Rozpięłam rozporek i zsunęłam je na dół. Po drodze moje usta zatrzymały się na pięknych pośladkach, rozdzielonych wąskim paseczkiem stringów. O nie! Wam też nie pozwolę tu zostać! Zsunęłam je na dół, pozostawiając Argeę już tylko w skórzanych japonkach. Oczywiście, mając buzię na wysokości jej pośladków, nie omieszkałam przeciągnąć języczkiem wzdłuż rowka. Kilka razy. I przyjrzeć się od tyłu jej bułeczce, sprawiającej wrażenie całkowicie wygolonej. Widząc, że nadal zajęte są sobą, pozbyłam się swoich łaszków i przystąpiłam do rozbierania Oli. Pozbawiłam ją koszulki, spodenek i majteczek w błyskawicznym tempie. Potem bezczelnie władowałam się pomiędzy nie, odbierając Greczynce moją Olę. Gdy my byłyśmy zajęte całowaniem i pieszczeniem swoich pleców, piersi, cipek i dupeczek, Argea włożyła skórzane stringi, wcześniej mocując do nich „najlepszego przyjaciela dziewczyny”. Zaszła mnie od tyłu, wsuwając zimny, metalowy przedmiot pomiędzy moje uda. Wzdrygnęłam się zaskoczona, lecz po chwili zauważyłam, że bardzo szybko nagrzałam tego twardziela. Poczułam dłoń delikatnie pieszczącą moją lewą pierś, (prawą zajmowała się Ola) i drugą, smyrającą mnie po łechtaczce. Ciepło rozchodzące się od cipki wypełniło ją sokami.
W lustrze widziałam cudowną dupkę Oli i odbicie skupionej buzi Argei, wystającej nad moim ramieniem. Czując wilgoć na palcach prawej ręki, musiała uznać, że jestem już gotowa, bo złapała mnie za kark i poprowadziła w kierunku „łóżka”. Tam zmusiła do zgięcia wpół i podparcia się rękami. Poczułam, jak w wypiętą w ten sposób cipkę, wchodzi powoli mój metalowy skarb. Ola widząc, jaką pozycję narzuciła Argea, wykorzystała nadarzającą się okazję i położyła się na tym tapicerowanym meblu, podsuwając mi pod nos swoją rozpaloną muszelkę. To było cudowne – moja szparka rozpychana stalowym członkiem i tuż przed oczami prześliczna, kudłata, gorąca, wilgotna myszka Oli. Zatopiłam w niej język, jednocześnie czując, jak wgłębienia metalowej zabawki intensywnie drażnią moją łechtaczkę. Wow! Nie spodziewałam się aż tak silnego pobudzania mojego guziczka! Wiedziałam, że długo to nie potrwa.
Liżąc cipkę Oli, spojrzałam w lustro. Zobaczyłam, jak wielkie piersi Argei podskakują w rytm ruchów jej bioder, pieprzących mnie coraz szybciej. Oburącz trzymała moją talię, a wyraz jej twarzy wskazywał, że jest już maksymalnie podniecona. Pomyślałam, że to nie tylko skutek pieszczot i widoku, jaki mogła podziwiać w każdym z luster dookoła, ale pasek skórzanych stringów wpił się pomiędzy jej wargi sromowe, pobudzając łechtaczkę. Każde jej pchnięcie, powodowało mocny nacisk mojego języka na łechtaczkę Oli. Nagle z prawej strony dobiegły odgłosy szczytowania, które zagłuszyły nawet nasze pojękiwania. Tutaj nikt się nie krył z tym, co robi i nie tłumił potrzeby uzewnętrznienia swojej rozkoszy.
My również przestałyśmy się hamować. Jęczałyśmy już wszystkie trzy, bo finał zbliżał się nieuchronnie. Ja doszłam pierwsza, głośno krzycząc, bo Argea stalowym przyjacielem zerżnęła mnie cudownie. Znała się na rzeczy, raczej nie był to jej pierwszy raz. Ona szczytowała tuż po mnie, również nie tłumiąc okrzyku ekstazy. Jak tylko ochłonęłam, dokończyłam minetkę, doprowadzając Olę do finału, podczas którego wiła się, krzyczała i uderzała dłońmi o łóżko. Stalowy przedmiot wysunął się z mojej pochwy. Wstałam, przyglądając się, jak Argea odpina i zdejmuje skórzane stringi. Wąski środkowy pasek przesiąknięty był jej sokami. Popatrzyłam na odsłonięte łono i nie kryłam zaskoczenia. Jeszcze nie widziałam (a przecież miałam mnóstwo okazji: w przebieralniach, pod prysznicami itd.) takiej fryzury. Jej owłosienie było przycięte krótko i miejscami wygolone do zera, tworząc strzałkę, wskazującą na łechtaczkę. Musiałam jej dotknąć – to było silniejsze ode mnie. Przylgnęłam do oliwkowego ciała, ustami przywierając do wydatnych, mięsistych i gorących warg. Nasze języki splotły się w namiętnym tańcu, piersi zetknęły ze sobą, miękką i delikatną pieszczotą wprowadzając nas ponownie w stan ekstremalnego podniecenia. Poczułam obejmujące nas ramiona Oli, która z boku przyłączyła się do pieszczot, całując nasze szyje, uszy i wrażliwe miejsca za nimi. Teraz ja pokierowałam dalszą akcją. Położyłam Argeę na tym dziwnym meblu, sama układając się od strony pokrytej lustrem ściany. Dzięki temu, Ola klękając, uzyskała dostęp do cudownych ust i piersi Greczynki. Ja zajęłam się całowaniem i ugniataniem jednej piersi, ale kierunek, który mnie fascynował, wskazywała mała strzałka, uformowana z czarnego jak smoła owłosienia łonowego. Podążyłam za jej wskazaniem, z żalem rozstając się z cudownie sterczącym sutkiem, wiedząc jednak, że niżej czekają mnie równie piękne widoki. Znalezienie łechtaczki nie nastręczało żadnych trudności – praktycznie była na wierzchu. Podobnie było z mniejszymi wargami, wystającymi jak płatki róży. Nasze cipki nie miały takiej ozdoby – była schowana w środku.
Postanowiłam dać Argei nieziemską rozkosz, za to jak pięknie nas potraktowała. Za to, że znalazła dla mnie wymarzony sprzęt, udostępniła odlotowe miejsce do uprawiania nieskrępowanego seksu, dała mi wielki orgazm, ale głównie za piękne ciało, które tak nieoczekiwanie nam podarowała. Zamierzałam dłuuuuuugo korzystać z podarunku. Na razie przyglądałam się jak Ola całuje usta Greczynki, jednocześnie dłonią pieszcząc jej szyję, ramiona, piersi, szczypiąc sutki lub ich brązową obwódkę. Cofnęłam się jeszcze bardziej i zaczęłam całować nogi Argei, od stóp, poprzez łydki i kolana, jednocześnie rękami głaszcząc uda. Jeden z moich kciuków, co jakiś czas odwiedzał wilgotne wargi, przesuwał się po łechtaczce, znów rozwierał szczelinę będącą drzwiami do jej gorącego wnętrza, by po chwili wrócić do pieszczenia pachwiny i wewnętrznej strony ud. Drażniłam się z nią w ten sposób, wiedząc, że najbardziej w tej chwili pożąda mojego szorstkiego, wilgotnego, ruchliwego języczka na swojej łechtaczce. Westchnęła pełną piersią, gdy w końcu go poczuła. Spojrzałam wzdłuż jej brzuszka, gdy usłyszałam jakieś poruszenie. To Ola postanowiła dać swoją cipkę do polizania. Usadowiła się pupką prawie na piersiach Argei, udami otaczając jej głowę, pochyliła do przodu, podpierając na rękach i przytknęła cipkę do jej ust. Wow! Teraz przed oczami miałam dwie cudowne muszelki, niby podobne, a jednak różniące się bardzo. Jedno, co było takie samo, to stopień podniecenia, objawiający się błyskiem soków wytwarzanych przez pochwy. Kusiły mnie wypięte w moją stronę obie dziurki Oli, już nawet chciałam wetknąć w nie palce, ale jednak zdecydowałam się skoncentrować na Argei. Na dziurki Oli jeszcze przyjdzie czas. Jeśli chodziło o Greczynkę, raczej trudno było liczyć na kolejne spotkanie. Przystąpiłam więc z jeszcze większą ochotą do pieszczenia tej ślicznotki.
Przypominając sobie, że mamy lubrykant, sięgnęłam po niego, polałam nim trzy palce i jeden z nich wprowadziłam od razu w prześliczny kuperek naszej oliwkowej piękności. Zamruczała z rozkoszy, nie mogąc wydobyć z siebie innych dźwięków, przez usta zablokowane cipką Oli. Lubisz to! – pomyślałam, wsuwając drugi palec w kakaowe oczko. Poruszałam nimi trochę, rozluźniając dziurkę i czując, że można, dołożyłam trzeci. Argea mruczała już nieprzerwanie, bo mój język co chwila lizał jej najczulszy punkt, a usta szczypały wargi sromowe. Palce poruszające się w niby ciaśniejszej, ale w tej chwili rozluźnionej już dziurce, dostarczały dodatkowej rozkoszy, drażniły od środka tak wrażliwy przecież zwieracz. Spazmy orgazmu nadeszły jednak dopiero, kiedy do trzech palców w dupce, dołączyłam czwarty (kciuk) w pochwie. On spowodował, że pierścień zwieracza został zamknięty w drugim, utworzonym z moich palców. Dwustronna pieszczota zwieracza, połączona z lizaniem łechtaczki sprawiła, że Argea, podczas orgazmu nie zapanowała nad cewką moczową i zaczęła tryskać mi w twarz strumieniem gorącego moczu. Zaskoczona pierwszą salwą, odruchowo odsunęłam głowę, ale potem już spokojnie przyglądałam się i przyjmowałam kolejne. Mocz spływał po moim czole, włosach, zalewał oczy, płynął po nosie, policzkach, brodzie, szyi, by w końcu dwoma strużkami z sutków skapywać na łoże. Część pociekła też wzdłuż szparki, po mojej dłoni (której palce tkwiły jeszcze w obu dziurkach), po przedramieniu i z łokcia na podłogę. Temu wszystkiemu towarzyszyło wykrzyczane w kilku tonacjach aaa aaa aaa aaa aaa aaa aaaaaaaaaaaaaach. Rozpierała mnie duma i szczęście, że dałam jej tak intensywny orgazm. Stawałam się w tym coraz lepsza. W uszczęśliwianiu ludzi.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Obi1