Category: Uncategorized

  • Iza cz.7

    W tej pozycji Oli nie udało się dojść. Dodatkowo rozproszył ją odgłos cieczy rozbryzgującej się na tapicerce łoża. Gdy zobaczyła w lustrze moją buzię, ociekającą złotym płynem, nie mogła się opanować. Wstała zwijając się ze śmiechu, co spowodowało jeszcze większą konsternację Argei. Czuła się winną mojego opłakanego stanu. Ale gdy zaczęłam się brechtać, jej też udzielił się ten nieoczekiwany napad głupawki, a poczucie winy poszło w zapomnienie. Gdy już się trochę uspokoiłyśmy, Ola powiedziała ze śmiechem do Argei:

    – Też chciałam posmakować twojej myszki, ale teraz się boję, że mnie urządzisz tak jak Izę.

    – Przepraszam, jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło. Ale Iza doprowadziła mnie do utraty zmysłów. Dosłownie!

    – Chyba nie zamierzacie tego robić na posikanym łóżku? – zapytałam.

    – Przejdziemy do innego pokoju – powiedziała Argea.

    – Trzeba by tu trochę posprzątać.

    – Chcesz odebrać pracę sprzątaczce? Widzi na swoim kompie, który pokój był używany.

    – A jak mam się niby ubrać? Jestem cała mokra. Musiałabym się umyć.

    – Po co masz się ubierać? Przejdziemy tylko przez korytarz. Nawet jak kogoś spotkamy, chrzanić to! Na pewno się nie pogniewa, widząc trzy nagie foczki. Umyjemy się później – zadecydowała Argea.

    – Ale gdzie? – drążyłam temat.

    Argea podeszła do ściany naprzeciw drzwi wejściowych i przekręcając coś, co wyglądało jak kolejny haczyk na ubrania, otworzyła drzwi do łazienki z umywalką, prysznicem, bidetem i toaletą. Szczęka mi opadła. Pomyślałam sobie, że w naszym kraju raczej nigdy nie osiągniemy takich standardów. Ale skorzystałam szybko z możliwości umycia rąk i przepłukania buzi, szyi i piersi. Mogę przejść przez publiczny korytarz nago, ale przecież jakoś muszę wyglądać i pachnieć! Argea też skorzystała z bidetu i już lekko ogarnięte, zabrałyśmy swoje rzeczy, przeszłyśmy przez pusty na szczęście korytarz, do kolejnych, oznaczonych zielonym światełkiem drzwi. Pokój wyglądał tak samo, tylko zamiast łóżka, na podłodze leżał materac, obszyty czerwonym skóropodobnym materiałem. Rzuciłyśmy nasze ciuchy na podłogę. Ola objęła Argeę, całując namiętnie jej przecudne usteczka, przy okazji tonąc swoim małym biustem w dużych, mięciutkich i gorących piersiach Greczynki. Bardzo mi się podobał ten widok, ale nie chciałam pozostawać tylko obserwatorem tej sceny. Spojrzałam na leżące na podłodze stringi z przykręconym do nich stalowym dostarczycielem rozkoszy. Już prawie był mój. Co prawda, jeszcze nie zapłaciłam, ale nie wyobrażałam sobie opuszczenia sklepu bez niego. To była miłość od pierwszego wejrzenia. My precious! Uświadomiłam sobie, że jeszcze nie przymierzałam stringów, bo skarb już był w mojej norce i pasował do niej doskonale. Założyłam je, czując jeszcze na środkowym pasku zimno wilgoci, pozostawionej przez cipkę Argei, podczas dymania mnie. Chciałam zobaczyć, jak to wygląda z drugiej strony, kiedy jest się osobą pieprzącą czyjąś dziurkę. To było dla mnie coś zupełnie nowego. Dziewczyny nadal się całowały, tylko ich dłonie coraz niecierpliwiej poszukiwały miejsc dostarczających przyjemności. Nagle Ola dostrzegła, co mam na sobie i poprosiła:

    – Mogę spróbować?

    – Ale jak? – zapytałam.

    – No jak? Normalnie – powiedziała uśmiechając się niepewnie.

    – A twoja cnotka?

    – Kiedyś i tak muszę ją stracić – a chcę z tobą – powiedziała lekko zawstydzona.

    – O co chodzi? – zapytała Argea. Nic nie zrozumiała, bo rozmawiałyśmy po polsku. Kiedy jej wyjaśniłam, zrobiła wielkie oczy – nie spodziewała się, że Ola jest jeszcze dziewicą. Przegarnęła dłońmi jej włosy i ponownie przywarła do ust, lecz odniosłam wrażenie, że teraz robiła to z większą czułością. Położyły się na materacu, prawie nie przerywając całowania. Ola ułożyła Argeę na wznak i zmierzała w kierunku, który ją najbardziej interesował – do punktu oznaczonego strzałką. Gdy już go osiągnęła, podniosła pupcię do góry i spojrzała na mnie wymownie.

    – A więc tak to sobie umyśliłaś! – pomyślałam.

    Powróciła do lizania guziczka, wystającego na końcu ciemnych warg sromowych Argei, a ja ogrzałam ręką mojego stalowego członka i sięgnęłam po lubrykant. Rozsmarowałam go, żeby lekko się wślizgnąć, zadając jak najmniej bólu. Jedną ręką pieściłam myszkę, aby ją też nawilżyć i przygotować na przyjęcie stalowego defloratora. Czując opuszkami palców, że jest już gotowa, przyłożyłam błyszczące narzędzie i powoli rozpychając wargi sromowe, zdobyłam jej ciasną, wilgotną, gorącą norkę. Twardość i kształt ułatwiający wprowadzanie, w połączeniu z lubrykantem i soczkami wytworzonymi w pochwie, sprawił, że wszedł w nią bez najmniejszego oporu. Ola tylko krótko syknęła w momencie przerwania błony i powróciła do pieszczenia Argei, która coraz głośniejszymi jęknięciami informowała o zbliżającym się szczytowaniu. Gdy cofnęłam biodra, zobaczyłam niewielką ilość krwi na stalowym narzędziu, użytym do pozbawienia wianka. Zza ściany dobiegły nas odgłosy szczytowania kolejnej pary. Zaczęłam powoli posuwać Olę, jednocześnie podziwiając w otaczających nas lustrach, jak pięknie wyglądamy w tym potrójnym akcie miłości. Koncentrowałam się także na tym, by pierwszy raz będąc w roli bzykaczki, nie dopuszczać do wypadania z cipki, niezbyt długiego przecież sprzętu. A to nie jest takie proste. Ruchy bioder muszą być bardzo krótkie. Szybko obczaiłam o co chodzi.

    Podniecał mnie widok Oli z tej perspektywy. Przed sobą miałam jej śliczną pupcię z brązowym oczkiem, które wręcz prosiło o pieszczotę moich palców. Dalej tyłeczek przechodził w wąską talię, by następnie linie ciała ponownie się od siebie oddaliły. Środkiem symetrii była linia kręgosłupa, od której odchodziły, widoczne pod skórą żebra. Poniżej na biodrach uroku dodawały dwa prześliczne dołeczki. Nie widziałam cipki Argei, przesłoniętej głową Oli, ale za to mogłam podziwiać jej duże piersi, unoszone coraz krótszym oddechem i piękną buzię, otoczoną rozrzuconymi w nieładzie, czarnymi włosami, skupioną teraz na przeżywaniu zbliżającej się rozkoszy. Dzięki otaczającym nas lustrom, mogłam się nam przyglądać z każdej strony. Widok był przecudny. Każdy ruch moich bioder, dostarczał przyjemności Oli, jednocześnie powodował nieznaczne przesuwanie się środkowego paska skórzanych stringów w mojej szczelince, podrażniając i łechtaczkę, i mniejszą dziurkę. Czułam, że robię się mokra w środku i zaczynają mnie przenikać dreszcze podniecenia. Byłam spocona, dyszałam ciężko, lecz nie ustawałam w drenowaniu dziurki Oli. Ona też odczuwała już efekty mojej ciężkiej pracy nad jej myszką, bo zaczęła się wić, kręcąc dupką. Oddychała coraz szybciej, gwałtownie łapiąc powietrze. Jej wydechy dodatkowo stymulowały łechtaczkę Greczynki, która dochodziła krzycząc coraz głośniej, by w końcu zamilknąć nagle i zacisnąć oliwkowe uda na głowie Oli. Jej ciałem wstrząsały spazmy rozkoszy, takiej samej, jaka za chwilę ogarnęła sprawczynię jej orgazmu. Ola nie mogąc się uwolnić spomiędzy ud, jęcząc prosto w cipkę Argei, zsunęła się z metalowego członka i cała drżąc, opadła na materac. Spojrzałam na stalowego penisa – błyszczał pokryty sokami, odzwierciedlając jak w krzywym zwierciadle, obrazy powielone przez lustrzane ściany. Prawdziwy twardziel – nigdy nie wymięknie! Ola dochodziła do siebie przywierając policzkiem do łona Argei, ramionami zaś oplatając jej udo. Położyłam się obok Greczynki, opierając głowę na jednej z wielkich piersi. Drugą próbowałam objąć dłonią. To było niemożliwe. Czułam i słyszałam szybki rytm jej serca, a moja głowa unoszona oddechem bujała się jak na falach. Leżałyśmy tak spełnione, zaspokojone i szczęśliwe, próbując zapamiętać na zawsze te cudowne chwile.

    – Często tak molestujesz klientki? – zapytałam w żartach.

    – No co ty? Pierwszy raz mi się zdarzyło. Właściwie to twój tekst o zerżnięciu koleżanki rozpalił moją wyobraźnię. Tak naprawdę, nigdy wcześniej nie kochałam się z dziewczyną, a tu trafiły mi się dwie ślicznotki, które mówią o rżnięciu się nawzajem – rozumiesz, że musiało mnie to poruszyć. Smuci mnie tylko, że będziemy musiały się rozstać, wrócicie do swojego kraju, mając siebie nawzajem, a ja zostanę tu tylko ze wspomnieniami.

    – Wcale nie musi tak być. Przecież Polska, to nie koniec świata. Wsiadasz w samolot i za 1,5 godziny jesteś u nas. A my za chwilę będziemy pełnoletnie i same będziemy decydować, gdzie chcemy jeździć na wczasy. Podoba mi się tutaj, zwłaszcza na twoich cyckach – powiedziałam śmiejąc się.

    – Na twojej cipce też jest miło – zawtórowała z dołu Ola, na potwierdzenie swoich słów całując koniec strzałki.

    Żartując i śmiejąc się, zaczęłyśmy się ubierać, bo czas płynął przyjemnie, lecz nieubłaganie. Zrobiło się już dosyć późno, a jeszcze trzeba było się ogarnąć, zapłacić i przejść kawałek drogi do miejsca spotkania z Piotrkiem i starszymi. Aaaa właśnie – z Piotrkiem! Wychodząc z przebieralni, zapytałam Argeę, czy nie mają w sklepie jakichś środków opóźniających wytrysk. Powiedziała, że są takie, ale nie poleca, bo efekt ich działania jest krótkotrwały. Za to opowiedziała mi, jak z takim problemem poradził sobie jej były chłopak. Też miał zbyt czułego członka, dlatego zaczął systematycznie nad nim pracować . Przede wszystkim starał się jak najczęściej nosić go z odsuniętym napletkiem, tak, aby pozbawiona osłony żołądź ocierała o brzuch, majtki, czy nogawkę spodni, uodporniając się na dotyk. Oprócz tego, przy każdej możliwej okazji, np. podczas kąpieli, szorował żołądź szorstką gąbką, ale tylko wtedy, kiedy była miękka. W momencie, gdy następowała erekcja, przerywał. Po opadnięciu członka, znowu szorował główkę. Po jakimś czasie uodpornił się na tyle, że nie potrzebował żadnego wspomagania chemicznego, żeby seksić się przez długi czas. Podziękowałam jej za radę i udałyśmy się w kierunku kas. Jeszcze wymieniłyśmy się numerami telefonów, skypa i adresami mailowymi. Argea zapakowała nasze zakupy do czarnej, dyskretnie nieprześwitującej reklamówki i po zapłaceniu opuściłyśmy sklep. Zmierzając do niego po obiedzie, nawet przez myśl mi nie przeszło, że może nas tu spotkać tak miła niespodzianka, w postaci młodej, pięknej i chętnej Greczynki.

        Wiesz, nadal jesteś dziewicą? – zagadnęłam do Oli.

        Jak to? Przecież czułam, że zabolało.

        No właśnie. Ja tylko przerwałam błonkę, ale dziewictwo, tak naprawdę stracisz dopiero wtedy, gdy jakiś jurny byczek zerżnie twoją małą cipkę ze trzy razy pod rząd, zaleje spermą myszkę, brzuch, cycki, buzię, włosy albo dupkę i plecy. Kiedy poznasz smak i zapach męskiego nasienia. Gdy ciało będą pieścić wielkie i szorstkie dłonie Gdy przyciśnie cię do łóżka dziewięćdziesięciokilogramowy ciężar, odbierając oddech w piersiach. Jak poczujesz w swojej norce pulsowanie jego pały, wyrzucającej z siebie strugi spermy. Wtedy dopiero przestaniesz być dziewicą.

        Ale przecież czułam w środku naszą nową zabawkę.

        To nigdy nie będzie tak samo, jak z prawdziwym. Sama się kiedyś przekonasz.

    Po tej rozmowie, nie wytrzymałam – musiałam jeszcze raz nacieszyć się widokiem błyszczącego zakupu. Zajrzałam do reklamówki i nie wierzyłam własnym oczom– były w niej dwa identyczne egzemplarze. Nie przejmując się tym, że stoję na środku ruchliwego chodnika, wyjęłam obydwa. Ola patrzyła na to równie zaskoczona. Do jednego była przyklejona żółta karteczka z napisem „Prezent na pamiątkę pierwszego razu”. Ola nie posiadała się ze szczęścia – na zawsze będzie miała swojego, osobistego, stalowego defloratora, który w dodatku będzie jej przypominał chwile spędzone z pięknymi przyjaciółkami, w przymierzalni wielkiego greckiego sex shopu. Też się cieszyłam, bo wyobraźnia podpowiadała mi, jak posiadanie dwóch zabawek rozszerza nasze możliwości. Ola natychmiast zadzwoniła do Argei z podziękowaniami. Trajkotała do słuchawki, bardzo żywiołowo okazując radość z niespodziewanego prezentu. Później wyrwała mi go z ręki, chowając w swojej torebce. Ja również przełożyłam zakupy z reklamówki do torebki. Potem jeszcze zrobiłyśmy sobie fotkę, przytulone do siebie policzkami i wysłałyśmy Argei na pamiątkę. Po chwili dostałyśmy odpowiedź. Było w niej zdjęcie jej uśmiechniętej buzi, na tle dziesiątków sztucznych penisów. Przy okazji zauważyłam, że do spotkania z pozostałymi uczestnikami wycieczki zostało nam 10 minut, więc ponagliłam Olę i już prawie biegiem ruszyłyśmy w kierunku dworca autobusowego. Jeszcze ich nie było, więc kupiłyśmy sobie po kanapce i soku, bo głód już dość mocno dawał o sobie znać. Posilone, czekałyśmy już spokojnie, aż do przyjścia rodziców rozmawiając o dzisiejszej przygodzie.

    Autobus odjeżdżał o 20.45. Nie było zbyt wielu pasażerów, więc zajęliśmy miejsca na samym końcu. Piotrek usiadł w narożniku, ja obok niego i Ola po mojej prawej stronie. Na dwóch rzędach siedzeń przed nami nie było nikogo. Rodzice woleli siedzieć bliżej kierowcy. Podróż mijała dość monotonnie, słońce już zaszło i zrobiło się ciemno. Wnętrze autokaru rozświetlały jedynie latarnie uliczne w miejscowościach, przez które przejeżdżał. Pierwsza usnęła Ola, zajmując wolne siedzenia po prawej. Czułam, że moje powieki też zaczynają opadać, ale brat złapał moją lewą rękę i położył ją na penisa prężącego się w spodenkach. Przypomniałam sobie, że dzisiaj go jeszcze nie zaspokoiłam. Znając jego potrzeby, wiedziałam, że coś z tym trzeba zrobić, bo w hotelu nie będzie takiej możliwości. Zbyt duże ryzyko obudzenia rodziców. Sięgnęłam w kierunku jego klejnotów i przez chwilę bawiłam się nimi przez materiał spodenek i majtek. Ale przestało mnie to kręcić. Wsunęłam więc rękę pod spodenki, delikatnie pieszcząc kulki. Słyszałam jego oddech, potwierdzający osiągnięcie trzeciego stopnia pożądania, po którym już tylko pełne zaspokojenie dawało gwarancję satysfakcji. Bawiłam się jajkami, jednocześnie czując wewnętrzną stroną nadgarstka wilgoć, wypływającą kleistymi kropelkami z końcówki jego przyrodzenia. Docisnęłam nadgarstek, przesuwając go w górę i w dół, palcami zaś oplatając nasadę członka. Delikatnymi ruchami na boki, powodowałam ocieranie główki penisa o brzuch. Coraz szybszy i płytszy oddech brachola wskazywał na zbliżającą się erupcję gorącej, gęstej, mlecznej substancji, produkowanej przez jego wielkie jądra. Aby zapobiec powstaniu mokrej plamy na jego gatkach (mogłoby to zrodzić wiele niewygodnych pytań, ze strony naszych staruszków), postanowiłam zaryzykować przyjęcie – jak się spodziewałam – dużej ilości spermy, bezpośrednio tam, gdzie nie pozostanie po niej żaden ślad. Korzystając z otaczających nas ciemności, wyjęłam na zewnątrz nabrzmiały oręż mojego brata, pochyliłam się, objęłam go ustami i szybko trzepiąc (tym razem już prawą ręką), pieszcząc ustami, liżąc szorstkim języczkiem, doprowadziłam do pulsowania, pompującego w moje usta niezliczone salwy, gorącego nasienia. Starałam się przełykać każdą z osobna, aby nie nagromadziło się w ustach zbyt wiele naraz. Robiłam wszystko, co w mojej mocy, żeby nie uronić ani kropelki. I udało się. Połknęłam cały ładunek – co do ostatniego plemnika. Jeszcze chwilę ssałam i lizałam gałkę braciszka, żeby wyglancować ją na wysoki połysk, po czym językiem zebrałam z brzucha i mojego nadgarstka resztki ejakulatu.

    Chyba zaczynałam to lubić. Nie samo robienia loda, bo to już wcześniej kręciło mnie bardzo – ale łykanie. Coś, czego kiedyś nie dopuszczałam nawet w myślach! Sądząc po reakcji Piotrka – jemu też się podobało. Schował swojego fajfusa i chciał mi się odwdzięczyć, ale odsunęłam jego rękę, zmierzającą po udzie w kierunku mojej norki. Ja nie potrzebowałam dzisiaj już więcej wrażeń. Byłam całkowicie zaspokojona i bardzo zmęczona. Chciałam tylko zasnąć. Nie kombinując za dużo, położyłam głowę na jego udach i po chwili odpłynęłam. Czy mi się śniło, czy rzeczywiście moje piersi były podczas tej drzemki obmacywane – nigdy się nie dowiem. I nie zamierzam robić w tej sprawie dochodzenia. Nawet zdziwiłabym się, gdyby braciszek mając mnie śpiącą na swoich udach, nie skorzystał z takiej okazji. Zwłaszcza, że pod koszulką nie miałam stanika. Tak naprawdę, irytuje mnie noszenie tej uprzęży. Wżyna się to w ramiona i plecy, a praktycznie nie poprawia wyglądu. I jeszcze spinka na plecach, uwierająca w kręgosłup! Nie wiem, jak na Was, ale na mnie bardziej działają naturalne kształty i przebijające przez ubranie sutki, niż piersi sztucznie podnoszone, albo powiększane. Nawet takie małe jak Oli, są piękniejsze niż wypełniony wkładkami biustonosz. I właśnie różnorodność kształtów, rozmiarów, jędrności sprawia, że są tak podniecające. Gdyby wszystkie kobiety miały jednakowe, wielkie piersi, stałoby się to nudne jak polskie filmy (przynajmniej większość z nich). Podobnie jest z waszymi fiutkami. Ich rozmiar nie ma dla nas znaczenia – wszystkie są piękne (pod warunkiem, że działają 🙂

    Ale wracając do Grecji – do hotelu dotarliśmy już po godzinie 22, więc było tylko szybkie mycie i do spania. Rano, gdy się rozwidniło, jak zwykle zbudziłam się pierwsza – przynajmniej tak myślałam, ale do moich uszu dotarły znajome dźwięki, klaskania ciała o ciało. Spojrzałam w kierunku drzwi – były niedomknięte. Jeżeli myślicie, że pohamowałam ciekawość, ze względu na fakt, że dźwięki dobiegały z pokoju rodziców, to jesteście w błędzie. Każdy chętnie podgląda innych, ale nikt się do tego nie przyznaje. A ja tak. Podglądam, jeśli jest okazja i bardzo to lubię. Najciszej jak się dało, wstałam z łóżka i na paluszkach podeszłam do szczeliny pomiędzy drzwiami, a futryną. Coś ciekawego musiało się przyśnić tacie albo mamie, skoro tak wcześnie rano zaczęli się seksić. Albo nadrabiali zaległości z wczorajszego dnia. Nieważne. Właśnie widziałam, jak tatuś bzyka mamusię w pozycji na pieska. Jego klejnoty, po każdym pchnięciu, obijały łechtaczkę i to ten dźwięk usłyszałam wcześniej. Pierwszy raz z tak bliska oglądałam ojcowskie jajka, ale przynajmniej dowiedziałam się, po kim Piotrek ma tak duże. Musiał je dostać w genach ze strony mamy, bo tatusine były w rozmiarze standardowym, jeśli w ogóle można w przypadku klejnotów mówić o jakichś normach. Na pewno były mniejsze. Patrzyłam, jak rodzice powoli, bez żadnego pośpiechu, czule, delektują się bliskością. Ręce taty obejmowały biodra, czasem dla odmiany głaskały plecy, szyję lub zjeżdżały niżej, do rozbujanych rytmem pchnięć, piersi mamy. Po minucie lub dwóch, zmienili pozycję. Ojciec leżał w poprzek łóżka, a mama dosiadła go w pozycji na jeźdźca. Jej ruchy też były niespieszne, najpierw poruszała biodrami w przód i w tył, by po chwili kręcić nimi kółeczka. Wyobraziłam sobie, co teraz czuje – kręcącą się wokół szyjki macicy główkę penisa. Próbowałam tego z Markiem. Wspaniałe uczucie.

    Tymczasem mama zmieniła technikę. Zaczęła unosić się i opadać, nadziewając się na ociekającego sokami fiuta. Jej sutki zakreślały okręgi w rytm podskakiwania, do momentu powstrzymania ich, przez wyciągnięte dłonie ojca. Ściskał je, dostarczając kolejnych impulsów przyspieszających orgazm. Ale mama zsunęła się, ponownie wypinając pupę, jednoznacznie sugerując ojcu, czego od niego oczekuje. Ten dla urozmaicenia wstał, objął kolanami jej biodra i lekko przykucając wprowadził członka w wypiętą, mokrą cipkę. Teraz dopiero miałam widok! Z najdrobniejszymi szczegółami mogłam podziwiać, jak jego pen wsuwa się i wysuwa. Dopiero w tej pozycji zwróciłam uwagę, że ojciec i matka są całkowicie wygoleni w miejscach intymnych. Nie sądziłam, że faceci też pozbywają się owłosienia w tych miejscach. Może inaczej – widziałam takie ogolone fiutki na plaży nudystów, ale nie spodziewałam się, że mój stary jest taki do przodu.

    Kopara opadła mi jeszcze bardziej, kiedy wyciągnął swój sprzęt i wycelował nim w mniejszą dziurkę. Widząc ich od tyłu, nie mogłam dostrzec, jak palcami przygotowywał ją sobie wcześniej, podczas bzykania puśki. Teraz jego penis ociekający sokami z cipki, powoli wnikał w ten ciasny otworek. Najpierw zniknęła główka, a za nią cała reszta zestawu. Ze strony mamy nie było żadnych protestów, co mogło oznaczać tylko, że nie pierwszy raz zabawiali się w ten sposób. Wcisnęła tylko głowę w poduszkę, by stłumić jęki. Ojciec poruszył lekko biodrami i po chwili pozwalającej dupce na przyzwyczajenie się do rozpychającego ją sprzętu, rozpoczął regularne posuwanie. Miałam już mokro w majtkach, patrząc na to wszystko, ale nie chciałam nic stracić z takiego niespodziewanego widowiska. Przyglądałam się jak ojciec dupcy mamę w tyłek i zaczęłam jej zazdrościć. Moja dupka jeszcze nie zaznała tej przyjemności, a mówię Wam, że naprawdę chciała. Obiecałam sobie, że dzisiaj mój srebrzysty przyjaciel odwiedzi ciemne wnętrze, kryjące się za rozetowatym sezamem. Kiedy o tym myślałam, ojciec właśnie wyciągał swojego nabrzmiałego penisa i tryskał salwami białej, gorącej, kleistej spermy na dupkę i plecy mamy, wijącej się z rozkoszy, z twarzą zatopioną w poduszkę. Jej rozciągnięta dziura pozostała jeszcze przez chwilę otwarta, ukazując różowe wnętrze, po czym zwieracz się zacisnął. Na paluszkach wróciłam do łóżka i tak samo jak mamusia, tłumiąc jęki poduszką, palcami zaspokoiłam domagającą się pieszczoty, mokrą i nabrzmiałą z podniecenia cipkę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Iza cz.8

    Edukację braciszka zamierzałam zakończyć jeszcze tego dnia. Dlatego po śniadaniu, kiedy rodzice wyszli na plażę, poprosiłam Olę, żeby do obiadu zorganizowała sobie jakoś czas beze mnie. W końcu naszym wspólnym interesem było skasowanie kompromitującego filmu jak najprędzej. Niechętnie, ale się zgodziła. Pocałowałam ją na pocieszenie i wróciłam do naszego pokoju, gdzie Piotrek wyczekiwał już z niecierpliwością. Tę niecierpliwość, uwypuklającą jego spodenki, dostrzegłam od razu po przekroczeniu progu.

    – Co ci się tam marzy? – zapytałam.

    – Mógłbym między piersiami? – zaproponował nieśmiało.

    – Jak chcesz – zgodziłam się.

    Świadomie nie rozbierałam się, pozostawiając mu przyjemność pozbawienia mnie ciuszków. Nie było tego wiele – koszulka, spodenki i majtki. Ale moim zdaniem, takie rzeczy przedłużają radość z kontaktów damsko-męskich i budują napięcie. Idąc do mnie, pozbył się koszulki i spodenek, pod którymi nie miał nic więcej. Widocznie uznał, że noszenie majtek w takim upale jest bezsensowne. Stałam cierpliwie, patrząc na jego wielkie jądra i człona sterczącego w pełnej krasie. Skóra zsunęła się samoistnie, odsłaniając bordowe, gładkie, błyszczące zakończenie, z centralnie ulokowanym owalnym otworkiem, z którego sączyła się przeźroczysta kropla błyszczącego płynu. Poczułam jej wilgoć na udzie, gdy Piotrek zbliżył się, by pozbawić mnie ubrania. Cieszyło mnie, że tak bardzo go podniecam, że nawet nie potrzebuje moich pieszczot, by jego konar zapłonął. Przez to czułam się bardzo atrakcyjna jako kobieta. Nasze usta spotkały się, jeszcze zanim zdjął ze mnie koszulkę. Teraz już wiedział jak ma mnie całować, by osiągnąć jak najlepszy efekt. Lizaliśmy się, ale jemu było mało – chciał mnie widzieć nagą, seksowną. Patrzeć na moje sterczące sutki i twardniejące piersi. Pewnie nie mógł się już doczekać, kiedy ulokuje pomiędzy nimi swojego penisa – naprężonego, twardego i gorącego. Szybko oswobodził mnie z koszulki i jego dłonie powędrowały na mięciutkie piersi. Dobrze pamiętał jak je rozgrzać. Bawił się nimi, jednocześnie całując się ze mną. Nigdy jeszcze nie próbowałam takiego seksu, do jakiego się szykowaliśmy i nie za bardzo wiedziałam, czy jakoś trzeba się do tego przygotować, czy należy nawilżyć penisa, czy też nie. Na wszelki wypadek postanowiłam to zrobić. Ukucnęłam, a przed moją buzią pojawił się wygięty w łuk organ mojego brata.

    Pięknie wyglądały przyozdabiające go wielkie jądra, więc od nich zaczęłam pieszczoty. Ręczne i ustne. Całowałam je i pieściłam palcami, połykałam i lizałam. Moje usta powoli przesuwały się w górę, wzdłuż ciemniejszego paska skóry, zdobiącego spodnią część berła. Momentami schodziły na boki, lecz ciągle odwlekały moment, w którym dotrą do sinego już z podniecenia hełmu strażaka. Uwielbiam miękkość skóry worka mosznowego i napletka. Jest taka delikatna. W końcu przeciągnęłam językiem, od samego dołu, aż do czubka, zgarniając z niego słoną kroplę. Słyszałam płytki oddech brata, napalonego do granic możliwości, więc nie drocząc się z nim dłużej, wzięłam do ust całą główkę, starając się pokryć ją jak największą ilością śliny. Pomyślałam jednak, że to będzie mało, więc przypominając sobie, jak na plaży Pan Starszy Dobrze Wyposażony wciągnął do ust całego penisa Rudzielca, zrobiłam tak samo. Musiałam przełknąć go jak jedzenie, tracąc możliwość oddychania, ale za to poczułam głęboko w gardle, że właśnie przekroczyłam kolejną granicę.

    Poznałam nową technikę, a jeszcze tydzień temu pomyślałabym, że połknięcie całego penisa w stanie erekcji jest niemożliwe. Teraz moja warga dotykała brzucha, a druga jąder. To objętościowo dużo więcej niż pisiorek, niebędący we wzwodzie. Brak powietrza wyrwał mnie z tych rozważań w sposób bardzo brutalny. Zaczerpnęłam je raptownie, gdy pozbyłam się z ust drąga, wypełniającego gardło. Widząc, że cały błyszczy od śliny, położyłam się na łóżku, wciąż oddychając głęboko. Piotrek patrząc na piersi rozbujane łapaniem oddechu, uznał, że teraz pora na niego i usadowił się nade mną, lokując swojego ptaka pomiędzy wzgórzami. Chwilę się nimi pobawił, ale był już tak napalony, że otoczył swój sprzęt miękką otuliną moich melonów i powoli poruszając biodrami zaczął mnie rżnąć w cycki. Główka jego penisa pojawiała się tuż przed moją brodą i zaraz znikała pomiędzy nimi. Miałam ręce nad głową, więc sięgnęłam po poduszkę. Złożyłam ją na pół i podłożyłam pod głowę, dzięki czemu teraz główka penisa trafiała prosto w moje wilgotne usta. Nakręconemu bratu już wiele nie było potrzeba. Coraz bardziej przyspieszał ruchy bioder, niemal galopując na mnie. Wreszcie rycząc jak wół wystrzelił jedenaście serii, z których część zalała mi usta, dziurki w nosie, oczy, policzki, czoło i włosy, a część poleciała pomiędzy piersi i na szyję. Co się dało, to połknęłam, ale reszta pozostała.

    – Daj mi jakąś chusteczkę – powiedziałam śmiejąc się.

    – Momencik – odpowiedział ze śmiechem, po czym podał mi całą paczkę.

    Powycierałam się z grubsza i poszłam pod prysznic, po drodze zabierając ze sobą torebkę. Wzięłam szybki shower, podczas którego zainteresowałam się słuchawką. Odkręciłam ją i przyjrzałam się wężykowi. Przylgniętą do niego uszczelkę odłożyłam na półkę i przyłożyłam końcówkę do mniejszej dziurki. Krótką strugę wody wpuściłam do środka, praktycznie nic nie czując. Trochę mnie to zaskoczyło i już myślałam o kolejnej, większej, gdy zaczęło mnie gonić na sedes. Ufff… zdążyłam. Ale kiedy powiedziało się A, trzeba być konsekwentnym. Powtórzyłam operację kilka razy, do momentu, aż podczas wypróżniania strzykałam już tylko czystą wodą. Będąc całkowicie czystą w środku, wyjęłam z torebki lubrykant i polałam nim palce. Z wprowadzeniem do dupki pierwszego nie było najmniejszego kłopotu. Drugi już odczuwalnie rozszerzył zwieracz, a wsunięcie trzeciego przyprawiło mnie o szybsze bicie serca. Posuwałam się nimi przez chwilę, aż ucisk zwieracza zelżał. Wtedy ogrzałam dłonią i nawilżyłam lubrykantem srebrzystego przyjaciela. Powoli wprowadziłam jego końcówkę w odpowiednio przygotowaną i rozluźnioną dziurkę. Wrażenia były niesamowite. Jego karby podrażniały zwieracz tak intensywnie, że wolną ręką natychmiast powędrowałam do cipki, dwoma palcami rozsuwając wargi, a dwa kolejne wprowadzając do jej gorącego, wilgotnego wnętrza. Pieściłam się jakiś czas, czując palcami przez cienką ściankę oddzielającą dziurki, twardego, metalowego penetratora, poruszającego się w dupce. Nie spodziewałam się aż tak miłych i intensywnych doznań podczas seksu analnego, dlatego dużym zaskoczeniem było dla mnie, jak szybko nadszedł orgazm.

    Jeszcze dość długo dochodziłam do siebie, oparta o ścianę w kabinie prysznicowej. Podczas szczytowania, musiałam nieświadomie docisnąć penetrator maksymalnie, bo wsunął się do środka, zatrzymywany jedynie przez wystający „pazur”. Ja pierdolę! – pomyślałam – kto wymyślił tę zabawkę?! Jest genialna! Teraz zasadnicza część tkwiła w tyłku, jak korek analny, natomiast „pazur” znajdował się pomiędzy wargami, dodatkowo drażniąc łechtaczkę. Jeśli tak pozostanie, to pod wpływem poruszania się, np. podczas chodzenia, będę miała kolejne orgazmy. Niechętnie, ale jednak postanowiłam ją wyjąć. Wykorzystam jej zalety innym razem. Ale świeżo zdobytą wiedzą, koniecznie muszę się podzielić z Olą. Zamontowałam z powrotem słuchawkę prysznicową do wężyka, umyłam cipkę, dupkę i wyjętą z niej zabawkę, po czym opuściłam kabinę. Powycierałam się, schowałam do torebki lubrykant i dostarczyciela rozkoszy. Och! Jest boski! Buzia mi się śmiała na jego widok.

    Nie ubierając się, wróciłam do naszego pokoju, gdzie braciszek leżał na moim łóżku ze sterczącym znowu ptakiem.

    – Co cię tak nakręciło? – zapytałam wchodząc.

    – Twój zapach na pościeli. Przypomina mi wszystko co robiliśmy. A jeszcze jak usłyszałem z łazienki odgłosy twojego szczytowania… – sama widzisz. Mam nadzieję, że mnie tak nie zostawisz?

    – A konkretnie to na co liczysz? – spytałam, łapiąc dłonią jego jądra, a drugą obejmując penisa.

    – Ręką nie. To mogę sobie zrobić sam. Chcę inaczej.

    – Ustami?

    – Dobra, ale chciałbym tak głęboko, jak wcześniej zrobiłaś, na chwilę przed hiszpanem.

    – Ale wtedy nie mogę oddychać!

    – Będę leżał, a ty będziesz decydować o wszystkim.

    – Nie! Już wiesz, jak to jest ustami. Wymyśl coś innego. Odrobina kreatywności jest bardzo wskazana.

    – Chciałbym normalnie poruchać, ale mówiłaś, że jesteś jeszcze cnotką. Pewnie się nie zgodzisz.

    – Dobrze – „poruchasz sobie”, ale to będzie ostatnia lekcja. Potem kasujesz film. Ok?

    – Dobra. Naprawdę poświęcisz swoją cnotkę?

    – Ale nie tę, o której myślisz.

    Jego mina była bezcenna, gdy dotarł do niego sens moich słów. Niedowierzanie pomieszane z bezgraniczną radością. Jego bolec też zrozumiał, co go czeka, bo prężył się twardy jak skała. Wyjęłam z torebki nawilżacz i wyciskając niewielką ilość, posmarowałam najpierw swoją dziurkę, pamiętającą jeszcze niedawną wizytę stalowego dostarczyciela rozkoszy. Później większą ilością polałam naprężoną męskość mojego brata i dłonią rozprowadziłam po całości. Piotrek patrzył na te przygotowania wielkimi oczami, sapiąc przy tym coraz głośniej. Pieszczota mojej ręki sprawiała mu wielką radość, ale wizja tego, co się miało stać za chwilę, podniecała dużo mocniej. Odstawiłam lubrykant, okraczyłam ciało brata klękając nad sterczącą sztywnością, pochyliłam się rozgniatając piersi na torsie i ustami poszukałam jego warg. Poczułam dłonie obejmujące i ściskające moje pośladki, swoje wplotłam w jego włosy, pieszcząc palcami skórę głowy. Całowaliśmy się coraz łapczywiej, podniecenie sięgało zenitu, uznałam, że najwyższa pora poczuć w sobie twardego penisa. Oderwałam się od ust i torsu brata, przyjmując pozycję na jeźdźca i powoli próbowałam wprowadzić w małą dziurkę, nawilżonego członka. Wbrew początkowym obawom, okazało się, że zwieracz jest jeszcze wystarczająco rozluźniony po zabawach pod prysznicem, więc wszedł bez większych oporów, a moja cipka oparła się na gęsto owłosionym podbrzuszu braciszka.

    Przez parę chwil pozwoliłam dupce przyzwyczaić się do rozpychającego ją intruza, czując jak drży pod wpływem pompowanej do niego krwi. Powoli zaczęłam poruszać biodrami w przód i w tył, pocierając łechtaczką o brzuch. Moje podniecenie rosło. Nie odrywając łechtaczki od pieszczących ją szorstkich włosów łonowych, zaczęłam się bujać w górę i w dół, pochylona w przód i oparta dłońmi o łóżko, tuż nad ramionami brata. Przypomniałam sobie wtedy, że to on mnie chciał bzyknąć, a na razie to ja go ujeżdżałam, więc wyhamowałam i zeszłam z niego, by położyć się na jego łóżku. Wstał i szybko ulokował się pomiędzy moimi udami. Podciągnęłam nogi i naprowadziłam jego członka na właściwą dziurkę. Wsunął się bez oporu. Poczułam go bardzo głęboko, Piotrek dopychał do samego końca. Jego wielkie jądra klaskały o moje pośladki. W pewnym momencie złapał mnie za kostki i zarzucił sobie moje nogi na ramiona. Wierciłam się dupką na jego członku podczas tej operacji, ale już po chwili Piotrek sam posuwał mnie ostro. Czułam ciepło rozpływające się od zwieracza, zaczęłam palcem pieścić łechtaczkę, podczas gdy obie dłonie brata spoczęły na moich piersiach. Byłam coraz bliżej szczytu. Już zupełnie przestało dla mnie mieć znaczenie, czy orgazm nadchodzi na skutek pieszczot piersi, łechtaczki, czy ze rżnięcia anusa. Płonęłam cała, moje ciało tężało w ekstazie, a Piotrek jedną ręką zatykał mi usta, bo pozbawiona wszelkiej kontroli nad swoimi zmysłami, krzyczałam z rozkoszy.

    Kiedy troszkę ochłonęłam, powrócił do pieprzenia mojej małej dziurki. Byłam z niego dumna. Wytrzymał bardzo długo. Na tyle, że mnie cudownie zaspokoił. Teraz, kiedy moje podniecenie opadło, obserwowałam kiedy i on dojdzie. Nie musiałam czekać długo, bo mój orgazm był dla niego na tyle silnym impulsem, że wkrótce zaczął pompować we mnie serie składające się z milionów plemników. To było bardzo przyjemne pulsowanie wewnątrz dupki. Na chwilę wyjął ze mnie swój oręż. Myślałam, że to koniec, ale tylko zdjął moje nogi z pagonów, położył mnie na boku z ugiętymi kolanami, przytulił się do pleców i znów poczułam, wciąż sztywnego penisa wsuwającego się do szeroko rozwartej dupy. Nooooo – pomyślałam – obudziłam bestię! Nawet mu nie zmiękł! Od razu przystąpił do posuwania mnie, ale tym razem robił to powoli, jedną ręką bawiąc się moimi piersiami. Te zaś, pod wpływem pieszczoty jego dłoni, stawały się coraz twardsze. Chwilami jego dłoń przesuwała się na miejsce, gdzie biodro przechodzi w talię. Wtedy dociskał mnie mocniej do siebie, przyspieszając ruchy i wchodząc maksymalnie głęboko w moje wnętrze. Wiedziałam, że będąc po dwóch wytryskach, może tak dymać bardzo długo, zwłaszcza, że po chwilach ostrego rżnięcia, spowalniał ruchy, odpoczywając i nie dopuszczając do orgazmu. Po kilku takich zmianach tempa, nie wychodząc ze środka, obrócił mnie na brzuch i przełożył nogę na drugą stronę. Leżałam ze ściśniętymi udami, pomiędzy jego kolanami, a penis mojego brata rozpychał zwieracz, pracując jak tłok w silniku.

    Po chwili poczułam, że Piotrek podnosi moje biodra, wyraźnie sugerując kolejną zmianę pozycji. Podciągnęłam kolana, wypinając tyłek i podnosząc się do pozycji na pieska. Podczas tej operacji, jego berło wysunęło się ze mnie, pozostawiając otwartą, ziejącą czeluść. Spojrzałam do tyłu, bo niepokoiłam się trochę brakiem wypełnienia i nie wiedziałam jak brat zareaguje na taki widok. Uspokoiłam się jednak, widząc jego zadowoloną minę. Po chwili poczułam kutasa wracającego na swoje miejsce i dłonie obejmujące moje biodra. Teraz zaczęło się ostre rżnięcie. Piotrek nakręcony widokiem dymał mnie z prędkością królika, a może nawet Strusia Pędziwiatra. Jego wielkie jajka obijały moją cipkę wraz z jej najwrażliwszym punktem. Gorąco rozeszło się od zwieracza po wszystkich zakamarkach ciała. Wystarczyło sięgnąć do łechtaczki i wykonać kilka delikatnych ruchów, by znów odlecieć w kosmos. Krzyczałam z rozkoszy, czując jednocześnie pulsowanie zatrzymanej na chwilę pały, tłoczącej we mnie resztki spermy, jaką jeszcze brat dysponował. Potem wstrząsany spazmami wykonał jeszcze kilka ruchów, by wreszcie zmięknąć i wysunąć się ze mnie na dobre.

    Czułam jak sezam się zamyka. Opadłam na łóżko, a brat przygniótł mnie swoim spoconym ciałem. Leżał tak dochodząc powoli do siebie, całując moje plecy, szyję, ucho i włosy. Chłonął mój zapach, ciepło i miękkość ciała nastolatki, żeby zapamiętać na zawsze cudowne chwile spędzone z siostrzyczką. A ja byłam szczęśliwa, bo ucząc go seksu, co prawda nie z własnej woli, ale pod wpływem szantażu, jednocześnie sama skorzystałam. Stałam się otwarta na nowe doznania i nie bałam się eksperymentować. Wachlarz moich umiejętności erotycznych poszerzył się kilkukrotnie w porównaniu z tym sprzed wczasów. No dobrze – korzyści korzyściami, ale przecież zgodziłam się tylko dlatego, by z Piotrka laptopa zniknął kompromitujący film.

    – No to odpalaj kompa – powiedziałam wysuwając się spod niego.

    – Powoli. Może najpierw się umyjemy?

    – Idę pierwsza.

    – Oczywiście. Panie mają pierwszeństwo.

    Przepłukałam szybko podwozie, cały czas czując jeszcze rozjechaną rozetkę. Dotykając jej podczas mycia, miałam wrażenie, że jest bardzo delikatna, jakby rozmiękczona. Pomyślałam, że po takiej jeździe, pewnie będzie przewrażliwiona ze dwa dni. W sumie nie wiem, dlaczego wymyśliłam, że akurat dwa – przecież wcześniej nie miałam żadnego doświadczenia w tym zakresie. Nieważne. Raczej nieprędko o tym zapomnę. Przestałam się nad tym zastanawiać, gdy do łazienki wszedł Piotrek, nie czekając nawet aż skończę toaletę. Wyszłam z kabiny, robiąc mu miejsce i osuszyłam się ręcznikiem. W naszym pokoju ubrałam sukienkę na gołe ciało, wcześniej włączając jego kompa. Po chwili wrócił też brachol i zapytał:

    – Po co go włączyłaś?

    – Nauka zakończona. Nic już więcej nie mogę ci pokazać, więc pora skasować film.

    – Jeszcze nie.

    – Jak to? Przecież obiecałeś! – zaczynało do mnie docierać, że mój własny brat, po tym wszystkim, co dla niego zrobiłam, chce mnie zwyczajnie oszukać.

    – Jeszcze nie.

    – To kiedy? – byłam wściekła, ale jeszcze starałam się nad sobą zapanować.

    – Na tym filmie nie jesteś sama. Ola też powinna się wykupić.

    – Nie pamiętasz, że jednym z warunków umowy, było to, że nie wykorzystasz filmu do szantażowania Oli?

    – Pamiętam, ale jestem facetem. A prawdziwy chłop zrobi wszystko, żeby zaliczyć dziewczynę. I posunie się do każdego kłamstwa, obietnicy, świństwa, podstępu, byle tylko dopiąć swego. Jeśli nie wykorzystam takiej okazji, to będę później do końca życia żałował, że mogłem bzyknąć Olę, a tego nie zrobiłem.

    – Jak to zrobisz, to pożałujesz jeszcze bardziej. Bo jestem kobietą, a nie masz pojęcia jakie kobiety potrafią być mściwe, wredne i perfidne, gdy ktoś im nadepnie na odcisk. Zastanów się dobrze, czy chcesz mieć wroga we własnej siostrze.

    – Jakoś nie bardzo się boję – odpowiedział z wrednym uśmieszkiem.

    Byłam załamana. Nie mogłam zrozumieć, jak mój własny brat, z którym tak dobrze się wcześniej dogadywaliśmy, mógł się okazać tak wyrachowanym, podłym oszustem. W dodatku po tym wszystkim, co dla niego zrobiłam. Nie chciałam na niego dłużej patrzeć. Zabrałam ręcznik, olejek do opalania, butelkę z wodą i bez słowa wyszłam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Iza cz.9

    – Gdzie jesteś? – zapytałam po wybraniu numeru Oli.

    – Na plaży.

    – Domyślam się. Ale na której?

    – Na tej pierwszej.

    – Dobrze, zaraz tam będę.

    – Stało się coś? – w głosie Oli usłyszałam niepokój. Musiała wyczuć, że coś nie gra.

    – Opowiem ci jak przyjdę.

    Znalazłam ją bez problemu. Będąc sama, nie odważyła się opalać topless na ogólnodostępnej plaży. Usiadłam obok niej i opowiedziałam ze szczegółami przebieg rozmowy z bratem. Przed nami kilku chłopców, mniej więcej w naszym wieku, wygłupiało się podczas kąpieli w morzu. Byłam tak wściekła i rozżalona na Piotrka, że aż się popłakałam. Łzy jak grochy spływały mi po buzi. Ola przytuliła mnie, próbując pocieszyć, ale jej wysiłki na niewiele się zdały. Tyle, że przyciągnęły uwagę kąpiących się. Musiałam wyrzucić z siebie cały żal i rozczarowanie. Nie spodziewałam się po najbliższej osobie, z którą wychowywałam się od urodzenia, że zachowa się w stosunku do mnie, jak pochrząkujące zwierzę, hodowane w celu pozyskania mięsa, jak zwykła trzoda chlewna. Krótko mówiąc po świńsku. Nie mogłam zrozumieć jego postępowania. Tylko po to, żeby zaliczyć Olę, nie zawahał się mnie zranić i utracić zaufanie jedynej siostry jaką ma? To było niepojęte! Zaczęłam się zastanawiać, czy od początku sobie tego nie zaplanował. Czułam do niego żal i obrzydzenie. Nagle Ola zaczęła się podejrzanie uśmiechać.

    – Mam pomysł – rzuciła.

    – Na co? – zapytałam chlipiąc.

    – Na odzyskanie filmu.

    – A na odzyskanie normalnego brata masz?

    – Może mam – powiedziała tajemniczo.

    – Zamieniam się w słuch.

    Nawet się nie zorientowałam, że już nie płaczę. Wraz z poznawaniem szczegółów planu, na moich ustach zaczął pojawiać się coraz większy rogal. To mogło się udać!

    – Co oni wyprawiają? – rzuciła nagle Ola, wskazując wzrokiem w kierunku morza.

    Spojrzałam. Rzeczywiście – coś było nie tak. Ucichły wrzaski towarzyszące wcześniejszym wygłupom i teraz sześciu chłopców stało patrząc w naszą stronę. Nad wodę wystawały tylko ich głowy. Rozejrzałam się, czy może coś za nami przykuło ich uwagę, ale nie zauważyłam tam niczego interesującego. Jeszcze raz spojrzałam na nich i nagle mnie olśniło! Kurwa mać! Przecież miałam na sobie tylko sukienkę! Nie pamiętając, że nie założyłam nic pod nią, siedziałam dość swobodnie, z rozchylonymi udami. Mieli doskonały widok na moją cipkę! I rozpaloną po niedawnym bzykaniu dupkę! Patrząc na wyrazy ich twarzy stwierdziłam, że chyba wszyscy równo trzepią kapucyna. Odruchowo zacisnęłam uda, poprawiając sukienkę, a krew z całego organizmu, w jednej chwili napłynęła do mojej twarzy. Boże, jak mi było wstyd!

    – Spadamy stąd! – zakomenderowałam, zrywając się na równe nogi.

    Ola chyba się domyśliła, o co chodzi, bo zaczęła się śmiać tak wariacko, że za chwilę połowa ludzi na plaży wlepiała w nią gały, zastanawiając się, co ją tak rozbawiło. Jej śmiech był zaraźliwy. Zapominając o wstydzie, też zaczęłam się brechtać. Podczas zbierania swoich maneli bardziej uważałam, aby znów nie wystawić swojej pusi na widok publiczny. Rechocząc i roniąc łzy, ale tym razem ze śmiechu, opuściłyśmy plażę.

    – Nie masz majtek – bardziej stwierdziła, niż zapytała Ola.

    – Przecież opowiadałam ci, że po prysznicu włożyłam tylko sukienkę. A potem Piotrek wyprowadził mnie z równowagi i w nerwach całkiem zapomniałam, że nie mam nic pod spodem. Przypomniałam sobie dopiero, kiedy zwróciłaś moją uwagę na chłopców, zahipnotyzowanych – jak się okazało – widokiem cipki.

    – Gratuluję. Jeszcze nigdy nie usztywniłaś tylu fiutków naraz – nabijała się ze mnie – I nie wiadomo, czy kiedykolwiek uda ci się to powtórzyć.

    – Oooo nie. Moja noga nigdy nie stanie na tej plaży! W życiu! Prawie spaliłam się ze wstydu! I od dzisiaj moje uda zawsze będą złączone. No prawie zawsze – mówiąc to, mrugnęłam do niej.

    I tak śmiejąc się i żartując, dotarłyśmy do hotelu. Mojego knurowatego brata nie było w pokoju, więc wskoczyłam w stringi, zabrałam torebkę i poszłam po Olę. Jeszcze przed wyjściem szybkie siku i poszłyśmy dokonać odpowiednich zakupów, niezbędnych do realizacji naszego planu. Po zakupach pozostało jeszcze tylko odwiedzić najbardziej oddaloną plażę. Tak jak się spodziewałyśmy, rodzice byli na jednym końcu, nasi znajomi z „gejowskiej” plaży na drugim. Czyli wszystko normalnie, bez niespodzianek. Na szczęście trafiłyśmy na okres bezruchu, bo w przypadku amoku jaki miałyśmy okazję już tu widzieć, trudno byłoby z kimkolwiek porozmawiać. Ale wszystko poszło po naszej myśli. Po ustaleniu szczegółów, wróciłyśmy do hotelu. Zbliżała się pora obiadowa, więc w pokoju Oli poczekałyśmy na powrót starych, przygotowując niezbędne akcesoria i omawiając dalsze szczegóły naszego planu odzyskania lub skasowania filmu. Potem tradycyjnie – obiad, deser, kieliszeczek ouzo i powrót do hotelu, po sprzęt plażowy. Ponieważ rodzice przyzwyczaili się już do tego, że nie chodzimy razem na plażę, nie zdziwiło ich nasze guzdranie się – wyszli nie czekając.

    – Skasujesz ten film, czy nie? – zapytałam oschle Piotrka, licząc, że może przemyślał sprawę i zmienił zdanie.

    – Skasuję, ale jak Ola się zgodzi na moje warunki.

    – Rozmawiałam z nią. Ola jest dziewicą i nie zgadza się. Zresztą wcale jej nie zależy. Mówi, że takim filmem w niczym jej nie zaszkodzisz, więc rób sobie co chcesz.

    – Ale tobie zaszkodzi. A chyba nie chciałaby cię skrzywdzić. Jeśli chcesz mieć spokój, musisz ją przekonać.

    – Zapytam, ale na wiele nie licz.

    Poszłam po Olę, streściłam jej naszą rozmowę i wróciłyśmy do Piotrka, niosąc w rękach dwie butelki wina.

    – Napijmy się, żeby poprawić atmosferę – zaproponowałam.

    – Chętnie. To bardzo dobry pomysł – rzucił Piotrek, biorąc od nas butelki.

    W czasie, gdy zajmował się odkorkowaniem, zorganizowałyśmy szklanki. Kieliszków niestety nie było w naszych apartamentach. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, sączyłyśmy wino powoli, usprawiedliwiając swoją powściągliwość słabymi głowami. Za to Piotrkowi polewałyśmy często, zachęcając go do większego wyluzowania. W międzyczasie negocjowałyśmy z nim, jak daleko może się posunąć, jeśli dojdzie do jakiegokolwiek seksu z Olą, cały czas przy tym zasłaniając się naszym dziewictwem. Ja upierałam się, że wszystko ma się odbywać w mojej obecności, ze względu na bezpieczeństwo Oli i mój całkowity brak zaufania do brata. Ola oczywiście nie miała nic przeciwko temu i Piotrek właściwie też. Może wyobrażał już sobie trójkącik, ale niedoczekanie jego. Wciąż byłam na niego zła i prędzej mi kaktus na ręce wyrośnie, niż się zgodzę realizować jego fantazje. Gdyby wcześniej dotrzymał słowa, to kto wie, czy nie zabawilibyśmy się we troje. A tak to jest pozamiatane. Zauważyłam, że wypity alkohol zaczyna na niego działać – wzrok mu zmętniał, zmienił się sposób wymowy, więc uznałam, że czas przystąpić do działania. Namiot jego spodenek wskazywał, że wizja zbliżającej się realizacji jego marzeń, nakręciła już odpowiednio spiralę pożądania.

    – To pokaż Oli, co tam chcesz jej zaproponować – zachęciłam go wskazując na spodenki.

    Ośmielony zachętą i wypitym alkoholem, bez skrępowania wyskoczył z ubrań, prezentując sztywnego i oblepionego śluzem penisa. Ola zarumieniła się, zawstydzona trochę pierwszym, tak bliskim kontaktem z męskim członkiem. Nie bardzo wiedziała, jak powinna się zachować. Czy go dotknąć, czy może najpierw się rozebrać? Siedziała tak niezdecydowana, chłonąc wzrokiem widok penisa i wielkich jaj mojego brata. Ja nie miałam takich rozterek. Podeszłam i unosząc ją lekko, zdjęłam jej sukienkę przez głowę, wystawiając sterczące młodzieńczo piersiątka przed płonące pożądaniem oczy Piotrka. Na ten widok jego penis poderwał się kilka razy, wyciskając kolejną kroplę śluzu. Widząc dalsze skrępowanie Oli, pomogłam jej pozbyć się majteczek i zaproponowałam Piotrkowi, żeby się położył. Zrobił to bez wahania, rozleniwiony trochę wypitym winem, a ja łapiąc Olę za biodra, skierowałam ją do łóżka. Lekko ośmielona podeszła i przywierając piersiami do torsu, poszukała jego ust własnymi. Przyglądałam się temu z lekką zazdrością, nie do końca świadoma, czy chodzi mi o nią, czy o niego. Kochałam się już z nimi, ale zawsze pojedynczo. Teraz czułam się dziwnie, jakby pominięta. Ale pamiętałam przecież, że nie zorganizowałyśmy tego spotkania po to, żeby się kochać w trójkącie, tylko w zupełnie innym celu. Niestety plan przewidywał, że będę świadkiem amorów Oli z moim bratem. Cóż, jakoś musiałam zapanować nad uczuciem zazdrości. Patrzyłam jak się całują i jak Ola zaczynając się rozkręcać, powoli zmierza w kierunku naprężonego do granic możliwości penisa. A to jaszczurka! Postanowiła wbrew naszym planom, skosztować nektaru z jego pałki. W sumie nie dziwię się jej. Też wykorzystałabym taką sposobność do poznania męskiego organu. Najpierw nieśmiało objęła go ręką, sprawdzając jego twardość, a jednocześnie miękkość pokrywającej go skóry. Później przesunęła dłoń na wór z klejnotami, bawiąc się przez chwilę jego zawartością, przesuwając kulki względem siebie lub też obejmując obie, pociągała wszystko ku dołowi. Potem jej palce pieściły wrażliwe miejsce tuż pod spodem, pomiędzy moszną a odbytem. Kiedy już się napatrzyła, zdecydowała się poznać smak i zapach penisa. Zbliżyła usta do błyszczącej główki i pojedynczym pociągnięciem języka, zebrała kroplę śluzu, by po chwili objąć ją gorącymi wargami. Oswajając się z nabrzmiałym sprzętem mojego brata, powoli zaczęła obciągać. Musiała wtedy na plaży uważnie obserwować, jak powinno się to robić, bo szło jej bardzo sprawnie. Piotrek leżał z zamkniętymi oczami, więc nie widział, że powstrzymałam ją przed dokończeniem dzieła. Mogłoby to zepsuć cały nasz plan. Ola przerwała, odwróciła się i usiadła okrakiem na jego brzuchu. Jego ręce natychmiast powędrowały w kierunku piersiątek, wnikliwie badając je dotykiem. Oczy też już miał otwarte, no bo jak tu odmówić sobie przyjemności oglądania takiej młodziutkiej ślicznotki, jej gładkiej buzi, drobnych piersi i gęsto owłosionej cipki. Tej ostatniej niedługo miał się przyjrzeć z całkiem bliskiej odległości. Ola łapiąc go za nadgarstki, przycisnęła jego ręce do łóżka nad głową, po czym przesunęła się w górę, unieruchamiając nogami ramiona i przytykając wilgotną cipkę do ust. Aby bardziej zachęcić go do lizania, powoli poruszyła nią kilkukrotnie w przód i w tył, przesuwając wargami sromowymi po ustach i nosie. Lepszej zachęty nie potrzebował. Jego penis drgał, pompowany wciąż nową partią krwi, kiedy język skosztował dziewiczej cipki Oli. Na ten moment czekałam! Wiedziałam, że zaabsorbowany minetką, nie zauważy tego, co szykowałyśmy. Wyjęłam z torebki cztery dość grube linki z przygotowanymi pętlami i rozszerzając jego nogi, unieruchomiłam je siadając na udach. Wsunęłam po jednej pętli na każdą nogę, lekko zacisnęłam i dobrze przywiązałam do łóżka. Nie bronił się, traktując to jako kontynuację naszej zabawy. Zaniepokoił się jednak, gdy w ten sam sposób potraktowałam ręce, a znad jego ust zniknęła cipka Oli.

    – Co wy wyprawiacie? – zapytał niepewnie.

    – Uatrakcyjniamy twoje pożycie seksualne – uspokoiłam go, żeby za wcześnie nie zorientował się, co go czeka.

    Teraz mając go unieruchomionego, już wspólnymi siłami zawiązałyśmy kolejne pętle na wysokości kolan i wolne końce sznura przeciągnęłyśmy dookoła słupków łóżka za jego głową. Potem Ola ciągnęła jeden koniec, a ja luzowałam sznurek wiążący stopę, aż doprowadziłyśmy Piotrka do pozycji, w której leżał na plecach, z rękami wyciągniętymi po skosie w kierunku słupków za głową i nogami rozłożonymi jak żaba na stole operacyjnym. Miałyśmy pełen dostęp do jego pałki, jajek i tyłka. Przystąpiłyśmy do realizacji kolejnego etapu. Ola wyjęła z torebki kosmetyki i zbliżyła się ze szminka do Piotrka ust.

    – Widzisz, rajcują mnie tylko dziewczyny, więc jak chcesz coś ze mną zrobić, to muszę cię choć trochę do nich upodobnić – wyszeptała uspokajająco.

    Obserwowałam jego przyrodzenie – cały czas było maksymalnie naprężone. Chyba go to wszystko kręciło! Już bez oporów pozwolił zrobić sobie makijaż. Planując moją zemstę, umówiłam się z Olą, że to nie będzie nic delikatnego, tylko ma go umalować jak tanią dziwkę. Z ogromną satysfakcją przyglądałam się jego metamorfozie.

    – Oczywiście wiesz, że nie obejdzie się bez pamiątkowego zdjęcia? – zapytałam złośliwie po zakończeniu malowania.

    – Ani mi się waż – warknął, ale nic więcej nie mógł zrobić. Pstryknęłam parę fotek.

    – Jesteś jeszcze trochę mało kobiecy – stwierdziła Ola – Trzeba coś zrobić z tymi kłakami.

    – Zwariowałaś? I co? Może jeszcze mój kutas ci będzie przeszkadzał? – oburzał się już na poważnie.

    – Zobaczymy. Może wystarczy tylko depilacja – teraz przeraziła go naprawdę.

    Jego penis już nie prężył się tak dumnie, kiedy do niej przystąpiłyśmy. Nie zamierzałyśmy depilować całych nóg, bo chodziło nam tylko o sprawienie mu jak największego bólu. Zatem na pierwszy ogień poszedł przedziałek. Rozgrzałam w dłoniach plaster z woskiem i przykleiłam centralnie wzdłuż rozdzielacza pośladków. Z dziką satysfakcją patrzyłam na grymas bólu na jego twarzy, podczas odrywania. Zacisnął zęby, żeby nie krzyczeć, ale napięcie mięśni świadczyło o skuteczności tortury. Poczekaj – pomyślałam – najgorsze jeszcze przed tobą! Przygotowałam następny plaster, przeznaczając go na odcinek od odbytu do jajek. Widziałam, że wiedząc już jakiego bólu się spodziewać, zacisnął zęby jeszcze zanim go zerwałam. Pewnie bardzo żałował, że ze mną zadarł, albo obmyślał jak się zemścić za to upokorzenie. Tego akurat się nie obawiałam. Pociągnęłam za końcówkę plastra, jednym ruchem pozbawiając go owłosienia odbytu i ze spodniej części worka mosznowego.

    – Dobra. Już wystarczy. Skasuję ten film, ale mnie odwiążcie – odezwał się pojednawczo.

    – Widzisz, wiarygodność traci się bardzo łatwo, a odzyskanie jej jest praktycznie niemożliwe – stwierdziłam – raz już obiecałeś to zrobić. Drugi raz się nie dam nabrać. Teraz cię do tego zmuszę.

    To mówiąc przykleiłam kolejny plaster na najbardziej owłosione miejsce, tuż nad penisem. Zastanawiałam się, czy wystarczy mi sił, by wyrwać tyle włosów naraz. Poprosiłam Olę o pomoc – w końcu ją też doprowadził szantażem do obnażenia się, ssania jego fiuta i dania mu cipki do polizania – miała pełne prawo do zemsty. Złapała za końcówkę plastra, ja ujęłam drugi koniec i na mój znak, razem pociągnęłyśmy z całej siły. Piotrek zawył przez zaciśnięte usta – ból musiał być nie do zniesienia. Nie wszystkie włosy usunęłyśmy, więc od razu przykleiłam kolejny plaster na to samo miejsce. Tym razem zerwałam go sama. Potem jeszcze popracowałam nad moszną i nasadą penisa. Było z tym trochę zabawy, ze względu na nieregularny kształt i brak gładkich powierzchni, ale efekt końcowy był satysfakcjonujący. Piotrek zniósł to dzielnie, pogodzony ze swoim losem. Mając nadzieję, że to już koniec tortur, patrzył z nadzieją jak się rozbieram. Widok naszych nagich ciał sprawił, że umęczony siurek zaczął się poruszać pod wpływem rosnącego ciśnienia w jego wnętrzu. Ale trwało to tylko do momentu, w którym zobaczył jak wkładam skórzane stringi, z przymocowanym do nich stalowym penisem. Przerażenie w jego oczach było bezcenne.

    – Siora, nie wygłupiaj się. Skasuję ten film. Przysięgam – jeszcze liczył, że mnie weźmie na litość. Ale się przeliczył. Przecież obiecałam mu, że jak złamie naszą umowę, to pożałuje. A ja słowa dotrzymuję. Ola właśnie kończyła się ubierać.

    – Oczywiście, że go skasujesz. Dopilnuję tego. Olu – filmuj to, proszę. Ale bez mojej twarzy.

    Nie zamierzałam palcami przygotowywać jego tyłka na przyjęcie stalowego członka. Chciałam, żeby bolało. Fizycznie. Żeby nie cierpiała tylko urażona męska duma. Ale żeby nie uszkodzić zwieracza, polałam go odrobiną lubrykantu. Posmarowałam nim też zabaweczkę. Piotrek patrzył z przerażeniem na moje przygotowania.

    – Nie bój się, przecież podobał ci się seks analny. Będziesz czuł to samo co ja, kiedy mnie rżnąłeś.

    – Spadaj.

    – Chciałbyś. Aha – nie zaciskaj dupy, to będzie mniej bolało.

    Przytknęłam czubek do wydepilowanego otworu i zaczęłam napierać. Chyba nie posłuchał mojej rady, bo poczułam opór, ale kiedy go zabolało – odpuścił. Wśliznęłam się w tyłek, patrząc jak Piotrkowi oczy wychodzą z orbit. Zabolało. W dodatku nie ogrzałam ręką stali, więc zimno musiało go lekko sparaliżować od środka. Trochę mu współczułam, ale po krótkiej przerwie na oswojenie się z nowymi doznaniami, zaczęłam poruszać biodrami w przód i w tył, zadowolona z faktu, że teraz to ja dymam mojego braciszka. Nawet mi się to podobało, zwłaszcza, że po około minucie pieprzenia, jego penis począł wracać do życia. Pomimo, że Piotrek usiłował okazywać, że wcale go to nie rusza, stymulacja prostaty zrobiła swoje. Najpierw jego fiutek nieśmiało podrygiwał, wydłużał się coraz bardziej, w końcu całkiem sztywny oderwał się od brzucha i wygięty w łuk drżał z każdym moim pchnięciem.

    – Lubisz to dziwko! – rzuciłam, żeby jeszcze bardziej go podjarać.

    Odpowiedziało mi tylko coraz szybsze sapanie brata. Pomyślałam, czy uda mi się doprowadzić go do wytrysku, tak jak Starszy zrobił to z Rudym. Wprawdzie mój sprzęt nie był tak okazały, ale z drugiej strony, przecież w tym celu został skonstruowany. I udało się – Piotrek jęcząc, zaczął strzelać salwami spermy, rozkładającej się na brzuchu i torsie, promieniście od jego penisa w kierunku ramion, szyi i twarzy.

    – Widzę, że się podobało? – bardziej stwierdziłam, niż zapytałam.

    – Nie da się ukryć. Koledzy będą mi zazdrościć. Zamawiam pierwszą kopię tego filmu. Bardzo rozreklamuje twoje umiejętności.

    – A czy przypadkiem nie wyśmieją cię, że jesteś gejem? Przecież zobaczą, że kręci cię rżnięcie w tyłek!

    – A dlaczego mieliby tak myśleć? Na filmie będzie widać, że zabawiam się z dziewczyną, a nie z chłopakiem.

    Spojrzałam na Olę. Chyba przemawiała do niej logika tego stwierdzenia. A mnie jeszcze bardziej wkurzyło, że tak wszystko obrócił na swoją korzyść.

    – Widzę, że jeszcze nie doceniasz mojej kreatywności – zasyczałam, zdejmując skórzane stringi i ubierając się w sukienkę – ale niebawem to się zmieni.

    Wybrałam numer w telefonie i puściłam sygnał. Po około dwóch minutach usłyszeliśmy pukanie do pokoju rodziców. Ola poszła otworzyć i po chwili wprowadziła do pokoju, dwóch naszych znajomych z plaży. Kiedy przed południem przedstawiłyśmy im nasz plan, bez wahania zgodzili się nam pomóc. W końcu to dla nich sama przyjemność wychędożyć dziewiczą dupę młodego chłopca. Z niecierpliwością i podnieceniem oczekiwali na mój sygnał. Na twarzy brata odmalowało się po kolei: zaskoczenie, wstyd, że leży goły i związany, w końcu przerażenie, kiedy zrozumiał, co go czeka.

    – Pozwól, że ci przedstawię twoich kochanków. Ten starszy to Kostas – jest Grekiem, a ten rudy to Paul – Anglik.

    – This is my brother – Peter – to już było skierowane do gości.

    – Siostra, nie wygłupiaj się. To wcale nie jest śmieszne. Rozwiąż mnie – jeszcze próbował się jakoś wymiksować.

    – To wcale nie miało cię rozśmieszyć. Robimy to dla twojego dobra. Żebyś się przekonał na własnej skórze, jak to jest, być szantażowanym i w dodatku, kiedy robi to najbliższa ci osoba. I żebyś wyciągnął z tego odpowiednie wnioski. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom – zażartowałam na koniec.

    Tym razem do filmowania użyłyśmy dwóch telefonów. Chłopcy szybko pozbyli się ubrań i pierwszy do działania przystąpił Paul. Zbliżył się do Piotrka i rozpoczął pieszczoty penisa najpierw ręcznie, później ustnie. Pomimo sprzeciwów brata, początkowego wierzgania, prób uciekania biodrami na boki, jego żołnierzyk zareagował pozytywnie, zwiększając znacząco swój rozmiar. Filmowałyśmy jego pęcznienie w ustach Paula, ale także organy Anglika i Greka nie pozostały obojętne. Piotrek patrzył z przerażeniem na ogromne wyposażenie Kostasa.

    – Siostra, przepraszam. Skasuję ten film, ale powiedz mu, niech się do mnie nie zbliża – jęczał, prawie ze łzami w oczach.

    – Teraz jest już za późno. Miałeś to zrobić rano. Niestety nie dotrzymałeś słowa, a ja obiecałam chłopcom fajne bzykanie, więc nie spraw im zawodu. Żebym nie musiała się za ciebie wstydzić – upodliłam go jeszcze bardziej.

    Kostas, aby skończyć te dyskusje, zapakował swój wielki instrument w usta Piotrka i powoli zaczął go posuwać. Im głębiej wciskał, tym więcej łez spływało z umalowanych oczu brata. Paul tymczasem przerwał obciąganie i nasmarował lubrykantem swojego kutasa, napalonego już maksymalnie. Jeszcze lekko przesmarował dziurkę, w której za chwilę planował się zainstalować na dłużej, po czym przyłożył do niej czubek i zaczął napierać. Piotrek nauczony doświadczeniem nie stawiał oporu, więc główka penisa bez najmniejszego problemu wśliznęła się w dziurkę, rozluźnioną wcześniejszym dymaniem. Paul sam był na plaży rżnięty w ten sposób, więc wiedział, że trzeba pozwolić zwieraczowi przywyknąć do rozsadzającego go ciała obcego, zatem odczekał chwilę, zanim zaczął regularne pieprzenie. Najpierw jednak delikatnie zagłębił się aż do oporu. Potem wykonywał krótkie pchnięcia, by w miarę upływu czasu, wysuwać członka coraz bardziej i coraz szybciej. Kostas mniej więcej w tym samym tempie ruchał usta brata. Razem z Olą filmowałyśmy i jednocześnie obserwowałyśmy jak Piotrek jest walony na dwa baty, wiedząc, że tym razem to my mamy go w garści – jak Ryba Wąskiego w Kilerze. To go nauczy, że z nami nie warto zadzierać! O dziwo pierwszy doszedł Kostas, głośno rycząc i tryskając spermą prosto w gardło brata. Penis wypełniający usta uniemożliwił wyplucie ładunku, chcąc nie chcąc, Piotrek był zmuszony połknąć wszystko, co Kostas w niego wtłoczył. Ale za to brat szczytował jako drugi – kolejny raz pod wpływem stymulacji prostaty. Sperma wylądowała na plecach Kostasa i częściowo na jego własnym brzuchu. Paul, który słyszał ryk poprzedzający szczytowanie Kostasa, widział jego zaciskające się pośladki, dodatkowo nakręcony wytryskiem Piotrka, wyjął swojego naganiacza, podszedł do wezgłowia i celując nim w umalowaną jak dziwka twarz brata, zalał ją strugami gorącej spermy, kończąc dzieło upodlenia. Zakończyłyśmy filmowanie i każda z nas umieściła swój film w zaszyfrowanym folderze w chmurze. Kostas rozwiązał Piotrka, poklepał po plecach i razem z Paulem zaprowadzili go pod prysznic. Kiedy wszyscy trzej się ogarnęli, wrócili do nas, ubrali się i Kostas dopilnował, żeby Piotrek usunął z laptopa film, który doprowadził do tak żenującego końca.

    – To jak z nami będzie? – zapytałam brata.

    – Przepraszam. Zapomnijmy o tym. I skasujcie te nagrania, proszę.

    – Nie tak szybko, kochaniutki. Nabroiłeś – jeszcze trochę cię potrzymamy w niepewności.

    Podziękowałyśmy chłopcom za pomoc i umówiłyśmy się na wspólne opalanie następnego dnia na plaży nudystów. Oczywiście zamierzałam zabrać ze sobą naszego nowego niewolnika.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Iza cz.10

    Usiadłam na łóżku, patrząc jak wychodzą. Ciągle byłam pod ogromnym wrażeniem. Nie tylko wielkiego rozmiaru oręża Kostasa, ale cudownej budowy jego ciała. Był naprawdę fajnie umięśniony i to nie w sposób, w jaki rzeźbią swoje ciała młodzi chłopcy na siłowni, tylko prawdziwie po męsku, wręcz atletycznie, tak jak w sztuce przedstawiani są greccy herosi. Każdy element jego ciała sprawiał wrażenie wykutego z marmuru, tylko brązowy kolor skóry i dynamika ruchów odróżniała go od antycznych rzeźb, wyobrażających Zeusa, Heraklesa czy Posejdona. Prawdę mówiąc trochę zazdrościłam Piotrkowi tego bzykanka. Wolałabym być na miejscu brata, niż przyglądać się z boku, jak boski penis dojrzałego, wręcz idealnego faceta znika w jego ustach. Miałam poczucie niedosytu, niewykorzystanej szansy. Przecież ten ideał był nagi, tuż obok, niemalże na wyciągnięcie ręki. Wystarczyłoby kilka słów i mogłabym poczuć w sobie prawdziwego mężczyznę. Nie napalonego chłopca, tylko wybitnie wyposażonego stuprocentowego chłopa. Byłam mokra w środku o wiele bardziej, niż wtedy, gdy widziałam go pierwszy raz na plaży, kiedy pieprzył Paula. Wówczas byłam bardziej zaskoczona – teraz jednak widziałam go z bliska i wyobraźnia zrobiła swoje. Niemal czułam w ustach jego olbrzyma, a moja cipka wręcz krzyczała – wejdź we mnie! Myślę, że Ola czuła to samo. Przecież taki okaz zdarza się raz na milion. Pomyślałam sobie, że jeśli teraz nie wykorzystam naszej znajomości z Kostasem, to mogę już nigdy nie spotkać faceta z takim wyposażeniem i umrę nie wiedząc, jakie to uczucie, być penetrowaną przez naprawdę dużego bolca. Tymczasem zostaliśmy w pokoju tylko we troje – z bratem i Olą. Nie chciałam dłużej się męczyć, bo napięcie pomiędzy udami było nie do zniesienia.

    – Załatwiłyśmy ci dwa orgazmy. Chyba należy nam się jakieś podziękowanie? – zwróciłam się do Piotrka, podciągając sukienkę i wystawiając na widok moją ociekającą sokami cipkę.

    Nie dyskutował. W sumie to mu się nie dziwię – jeszcze kilka dni temu nie widział nawet prawdziwej cipki, a teraz był w pokoju sam z dwiema napalonymi nastolatkami. Uklęknął przy łóżku, wsunął dłonie pod tyłek i lekko uniósł moje biodra ku swoim ustom. Położyłam się na plecach. Piotrek zupełnie nie przywiązywał wagi do tego, że Ola stoi tuż obok, bo po tym co mu zgotowałyśmy, już nic nie mogło go zawstydzić. Jego wargi zaczęły pieścić mnie tak jak go uczyłam, język najpierw powoli przemykał się po zewnętrznych częściach mojej bułeczki, by podążyć w kierunku małej brązowej rozetki. To było przemiłe uczucie, gdy gorący, wilgotny, miękki, a jednocześnie szorstki, wwiercał się w moją przeczuloną po porannym seksie dupkę. Znów przeciągnął nim po wewnętrznej stronie ud, po pachwinach, by wreszcie przestać się ze mną droczyć i sięgnąć do najczulszego punktu. Kręcił czubkiem języka dookoła łechtaczki, jednocześnie ściskając moje pośladki i wsuwając dwa środkowe palce obu dłoni w mniejszą dziurkę. Zawyłam z rozkoszy!

    Nagle przerwał pieszczenie mojej norki. Rozpalona do granic możliwości, otworzyłam oczy, chcąc sprawdzić jaka jest przyczyna tej pauzy. Wtedy zobaczyłam, że Ola nie mogąc się doczekać swojej kolejki, wsunęła dłonie pomiędzy uda mojego brata, by zająć się pieszczeniem klejnotów i pisiorka. Zaskoczyło go to na tyle, że na chwilę przerwał lizanie mojego guziczka, ale złapałam go za włosy i przyciągnęłam głowę na właściwe miejsce. Byłam już tak mocno nakręcona, że wkrótce dysząc, sapiąc, jęcząc i krzycząc, doszłam do megafinału. Jeszcze chwilę moim ciałem targały spazmy rozkoszy, pierścień zwieracza pulsował na wypełniających go palcach, a dłonie zaciskały się na pościeli. Dyszałam ciężko, gdy bardziej usłyszałam i poczułam, niż zobaczyłam (bo oczy wciąż miałam zamknięte), że Ola kładzie się na łóżku obok mnie. Potem dwa palce wysunęły się z mojego kuperka i usta pieszczące cipkę, przeniosły się na bujnie owłosioną myszkę przyjaciółki. Piotrek był przeszczęśliwy, bo po wcześniejszych wydarzeniach raczej nie spodziewał się, że będzie miał okazję zanurzyć usta w dwóch młodych, rozpalonych i mokrych cipkach. To jego szczęście wyrażał kutas sterczący ponownie w pełnej gotowości do natarcia.

    Postanowiłam go wynagrodzić za dobre sprawowanie. Posmarowałam dłonie nawilżaczem i zaczęłam pieścić – jedną jajka, a drugą członka. Nigdy wcześniej nie miałam okazji zabawiać się całkowicie wydepilowanym fiutkiem, teraz wydawał mi się o wiele delikatniejszy w dotyku, za to sprawiał wrażenie dużo większego niż ten, którego pamiętałam z naszych początkowych relacji. Pieszcząc go, starałam się jak najbardziej urozmaicać sposób masowania – a co? – niech wie, że siostra jest najlepsza i że żadna inna mu nie dogodzi, tak jak ja. Niech w końcu doceni moje starania i przekona się, że więcej można osiągnąć po dobroci, niż szantażem, czy jakimiś innymi nieczystymi zagrywkami. Bo na każdą podłość można odpowiedzieć jeszcze większym świństwem, a dobro zawsze wraca. Ola wzdychała już coraz głośniej, z jej ust zaczęły się wyrywać ciche pojękiwania, ale Piotrek też już dyszał niepohamowaną żądzą. Podniósł się, usiłując zatopić w rozpalonej cipce Oli swojego penisa, nabrzmiałego i świecącego od lubrykantu. Ooooo nie! Nie pozwoliłam na to, ciągnąc go za jajka z powrotem w dół. Ola zaś tak jak ja, kilka minut wcześniej, przycisnęła jego głowę do swojej norki, unosząc przy tym biodra, aby ułatwić jej spotkanie z ustami mojego brata. Porzuciwszy pomysł zerżnięcia cipki Oli, powrócił do delektowania się jej lizaniem i czerpania rozkoszy z pieszczoty moich rąk. Szczytowali prawie równocześnie, bo na skutek orgazmu Oli, podniecenie Piotrka osiągnęło poziom ekstremalny, objawiający się salwami spermy, tryskającymi na podłogę długimi strugami.

    – Nabrudziłeś, to sprzątasz – zadysponowałam, zakładając majtki. Ola jeszcze chwilę rozkoszowała się przeżytym przed chwilą orgazmem – leżąc uśmiechnięta, uspokajała oddech i puls. Rozczulił mnie widok szczęścia malującego się na jej twarzy. Położyłam się obok i przytulając się mocno, całowałam oczy, usta, czoło i pokryte rumieńcem policzki. Cieszyłam się, że udało się zrealizować w 100% plan zemsty, jednocześnie doprowadzając do skasowania filmu. Dodatkowymi bonusami były nagrania, dające nam całkowitą władzę nad bratem oraz nowi przyjaciele. Fatalnie rozpoczęty dzień, zakończył się więc bardzo satysfakcjonująco.

    Jeszcze przed powrotem rodziców, zaprowadziłam Piotrka do łazienki i zrobiłam mu szkolenie, jak łatwo i szybko można przygotować się do seksu analnego. Oczywiście szkolenie było teoretyczne. Praktyczne miał sprawdzić już sam. Naburmuszony próbował mi wmawiać, że nie interesuje go taki rodzaj seksu. Oczywiście musiał tak mówić, bo to niemęskie przyznać się, że rżnięciem w tyłek sprawiłam mu przyjemność. I Paul po raz drugi. Nie wdając się z nim w dalsze dyskusje, kazałam mu jutro rano przygotować się i być czystym w środku. A najlepiej spróbować już teraz, kiedy jeszcze nie ma starych. Zostawiłam go w łazience i poszłam do Oli. Nie zazdrościłam mu – po dzisiejszych ekscesach był całkiem skołowany. Zupełnie nie wiedział, czego jeszcze może się po mnie spodziewać i jaką niespodziankę szykuję mu na jutro.

    Rano oczywiście wstałam pierwsza i korzystając z tego, że wszyscy jeszcze śpią, wzięłam prysznic, poprawiłam fryzurę nad cipką, wygalając okolicę bikini i przygotowałam swoją dupkę na ewentualność penetracji. W końcu zamierzałam zapoznać się bliżej z Kostasem, a zwłaszcza z jego największym atrybutem, ale znając preferencje Greka, nie mogłam mieć pewności, którą dziurkę zechce zerżnąć. Może obie? Wolałam być przygotowana na każdą okoliczność, chociaż trochę przerażała mnie perspektywa nadziania się mniejszą dziurką na takiego drąga. Ale pocieszałam się, że skoro Paul to wytrzymał, to chyba też dam radę. Bo tego, że będę się z nim kochać, byłam już pewna. Właściwie pół nocy nie mogłam zasnąć, przeżywając to co się stało, przypominając sobie wszystko po kolei, ale też marząc o namiętnym seksie z przystojnym Grekiem. Wykąpana, odświeżona i pachnąca, wróciłam do naszego pokoju i zbudziłam brata. Niechętnie, ale wstał – pomimo sterczącego penisa – zupełnie bez skrępowania. Przypomniałam mu jeszcze zanim wyszedł z pokoju, że od dzisiaj ma być czysty też w środku. Jeszcze nie całkiem przebudzony, burknął coś pod nosem i udał się do łazienki.

    Po śniadaniu, kiedy starzy już wyszli, wyjęłam z torebki nierdzewnego przyjaciela dziewczyny (chociaż wczorajsze zastosowanie pokazało, że również chłopaka), w łazience napełniłam go ciepłą wodą i wkręciłam korek z uszczelką. Teraz przyrząd był zdecydowanie cięższy. Wróciłam do pokoju, nasmarowałam go lubrykantem i kazałam Piotrkowi zsunąć spodenki.

    – Co ty znowu wymyśliłaś? Już mnie tym wystarczająco ukarałaś. Wstydzę się spojrzeć Oli w oczy.

    – Umówmy się – Oli to ja będę patrzyła w oczy. A ty nie udawaj, że ci się nie podobało. Traktuj to jako dalszy ciąg twojej edukacji.

    Ze zbolałą miną, ściągnął spodenki.

    – Wypnij dupę – będzie łatwiej.

    Zrobił, jak mu kazałam. Posmarowałam mu dziurkę, wsuwając nawilżony palec i rozprowadzając lubrykant wokół zwieracza. Włożyłam jeszcze jeden, przez chwilę nimi poruszałam w środku, aż poczułam osłabienie nacisku na palce. Teraz już przyszła kolej na srebrzystego dostawcę rozkoszy. Wsunęłam go do oporu. Zwieracz zacisnął się na przewężeniu, a „pazur” oparł się o to wrażliwe miejsce, pomiędzy dziurką a jądrami.

    – I co dalej? – zapytał Piotrek, gdy nic więcej nie robiłam.

    – Nic. Po prostu masz go tak nosić, dopóki nie pozwolę ci wyjąć.

    – Ale po co? Teraz prawie nie czuję, że mam coś w środku.

    – Wydaje mi się, że poczujesz. Ale dobra, szkoda czasu. Zbierajmy się na plażę.

    – Mam z tym iść na plażę?

    – A co się dziwisz? Przecież nic nie widać.

    Poszłam umyć ręce, wysikać się przed wyjściem i zawołać Olę. Powiedziałam jej o bolcu tkwiącym w tyłku Piotrka. Stwierdziła, że jestem okrutna, zła i podła. Ale uśmiech na jej buzi wskazywał, że nie powinnam tego brać na poważnie. Potem spakowałyśmy wszystko, co będzie potrzebne na plaży i we trójkę wyszliśmy. Piotrek szedł milczący, a my trajkocząc o jakichś bzdetach, kątem oka obserwowałyśmy, czy zainstalowany w jego tyłku gadżet, spowoduje jakąś reakcję. Już po około stu metrach, spodenki brachola zaczęły coraz bardziej go wyprzedzać. Coś szpiczastego uwypukliło się z przodu, a na jego twarzy pojawił się rumieniec wstydu. Widziałam, że brat próbuje zapanować jakoś nad podnieceniem, ale jego kroki, powodowały przesuwanie się stalowego ciężaru w środku – z lewej na prawą i z powrotem, drażniąc gruczoł krokowy, czyli robiąc dokładnie to, co wczoraj zrobiłam ja, a potem Paul. Tyle, że wczoraj ruchy były posuwisto – zwrotne, a teraz poprzeczne. Ale skutek był taki sam – nieuchronnie zbliżał się orgazm. Teraz już przestałyśmy rozmawiać, zafascynowane obserwowaniem efektywności działania tego małego, prostego w budowie, ale jakże przydatnego gadżetu. Do plaży mieliśmy jeszcze spory kawałek drogi, ale jedno było pewne – Piotrek dojdzie wcześniej 🙂 Rzeczywiście, jego pośladki zaczęły się zaciskać (to jednak orgazm, a nie żal dupę ściska :)), wzmacniając nacisk metalu na prostatę, co tylko przyspieszyło ejakulację. Jęcząc w ekstazie, na środku uczęszczanej ścieżki, brat właśnie spuszczał się w spodenki, nie mając możliwości zapanowania nad rozkoszą. Stałyśmy z rogalami na buziach, przyglądając się jego zmaganiom.

    – No to teraz już wiesz, po co? – rzuciłam, kiedy lekko ochłonął.

    – Wow – jeszcze nie ogarnął się na tyle, żeby powiedzieć coś więcej.

    – Nie musisz mi dziękować. Lubię sprawiać przyjemność – powiedziałam ze śmiechem.

    Spod jego spodenek wypłynęła minirzeczka spermy (ciągle nie mogłam się nadziwić, ile plemników jego wielkie jaja są w stanie wyprodukować przez jedną noc – przecież wczoraj po południu spuszczał się trzy razy!!!) i ściekała po udzie, wydzielając wokół zapach młodzieńczego nasienia.

    – Lepiej chodźmy, zanim znów się nakręcisz. Przecież to działa cały czas – ponagliła Ola.

    Idąc w kierunku ostatniej plaży, co jakiś czas spoglądałam na spodenki brata i z zadowoleniem odnotowałam, że orgazm przeżyty przed momentem, wcale nie zmiękczył jego prącia. Prężyło się nieustająco, choć braciszek mocno speszony próbował zakrywać je ręcznikami niesionymi w rękach. Pomyślałam, że opadnie dopiero wtedy, gdy tkwiący w tyłku nierdzewny penetrator przestanie masować jego prostatę. A to mogło się stać dopiero na plaży, kiedy usiądzie lub się położy. Biedny – jeszcze nie wiedział, że plaża ku której zmierzamy, bardzo utrudnia ukrycie erekcji. Swoją drogą, ciekawiło mnie, jak zareaguje na widok tylu nagich ciał, długich nóg, ładnych buź, kształtnych piersi, cipek wystrzyżonych w przeróżne wzory. Czułam, że czeka go kilka godzin niesłabnącej sztywności prącia. Był przecież nastolatkiem, jego hormony buzowały, a penis ciągle domagał się pieszczoty.

    Na plaży jeszcze nie było tak wielu jak poprzednio amatorów opalania całego ciała, być może z powodu wczesnej pory, dlatego nie udało nam się przejść niezauważenie. Nasi starzy opalali się w tym samym miejscu, co poprzednio i mama Oli, wcale nie wstydząc się swojej nagości, pomachała do nas, co z kolei zwróciło uwagę pozostałej trójki. Piotrkowi oczy prawie wyszły z orbit, bo nigdy nie widział tylu nagich ciał, wśród których w dodatku byli jego rodzice i ich przyjaciele. My z Olą nie byłyśmy zaskoczone, więc beztrosko pomachałyśmy do nich i skręciłyśmy ku drugiemu końcowi plaży. Niech mają trochę intymności. Poza tym, gdybyśmy poszli zbyt blisko nich, to moje plany, jakie miałam wobec Kostasa, wzięłyby w łeb. A jeszcze jakby któreś z nich zobaczyło, co Piotrek ma w tyłku, zaczęłoby się śledztwo i mogłabym mieć przerąbane. Doszliśmy do samego końca plaży. Kostasa i Paula jeszcze nie było. Rozłożyliśmy ręczniki na piasku i wraz z Olą pozbyłyśmy się ciuszków. Piotrek stał jak wryty. Pierwszy raz był na plaży nudystów i wstydził się swojego penisa naprężonego do granic możliwości.

    – No już. Zdejmuj wszystko – rzuciłam, żeby go ośmielić.

    – Nie mogę. Nie widzisz, że mi stoi – wyszeptał.

    – Myślisz, że któregoś z tych golasów to interesuje? Tutaj sterczące pały są na porządku dziennym. Zdejmuj gacie i idź się wykąpać. Chłodna woda cię trochę ostudzi. Tylko uważaj, żeby nie zgubić mojej zabawki! Wiesz co? – pierwszy raz lepiej wykąp się w spodenkach.

    Ten pomysł przypadł mu do gustu, bo podczas kąpieli mógł zmyć nasienie zaschnięte na udzie i przy okazji wyprać ospermione spodenki. Nie posmarowałyśmy się olejkiem do opalania – czekałyśmy aż wróci, żeby podręczyć go jeszcze trochę. Przyszedł z wiszącym już fiutkiem (tak naprawdę nie wiem, czy schłodziła go woda, czy zwalił sobie podczas kąpieli) niosąc spodenki w dłoni.

    – Posmaruj mnie – zwróciła się do niego z niewinną minką Ola, podając mu olejek do opalania.

    Leżała na plecach, więc Piotrek wycisnął olejek na dłoń i dosyć nieśmiało rozpoczął rozprowadzać go po brzuszku, ramionach, szyi i buzi, jednak bojąc się, że dotykając piersi, zbytnio naruszy jej intymność. Kiedy Ola łapiąc go za nadgarstki, naprowadziła tłuste od oliwki dłonie na swoje małe piersiątka, nagle okazało się, że są to miejsca wymagające najdokładniejszego posmarowania. Z trudem powstrzymywałam się od śmiechu, widząc z jaką pieczołowitością Piotrek przykłada się do zabezpieczenia ich przed zdradliwymi promieniami słońca. Aż strach było pomyśleć jak długo zajmie mu ochrona jej małej dupki i cipki. Pewnie chciałby je oliwić godzinami. Tymczasem jego miękka fajka, ponownie stwardniała. Znów błyszcząca główka strzelała pionowo w górę spomiędzy jego ud. Piotrek siedział tyłem do plaży, a naprzeciw niego, za Olą były już tylko skały, więc widząc, jak brat się męczy, zebrałam odrobinę olejku z jej brzuszka i końcówkami wszystkich palców otoczyłam żołądź, delikatnie obracając nimi wokół. Piotrek przesunął dłonie z usztywnionych piersi i zmierzał ku udom. Nie przerywałam pieszczoty jego penisa, gdy wlewał kolejną porcję olejku na lewą dłoń. Wolną rękę wsunęłam pomiędzy jego pośladki, chwytając wystającą część stalowego twardziela. Poruszałam nim dla zwiększenia rozkoszy brachola, jednocześnie drugą dłonią pieszcząc główkę penisa. Ola korzystając z chwilowej przerwy, lekko rozchyliła uda, ułatwiając dostęp do miejsca, które teraz najbardziej pragnęło naoliwionych palców, a może i czegoś więcej. Dłonie Piotrka rozprowadzały olejek po udach, kolanach, łydkach i stopach, ciągle omijając nabrzmiałą, rozpaloną i wilgotną cipkę.

    – Kurwa!!! Piotrek!!! – Ola jęknęła zniecierpliwiona tą udręką.

    Zrozumiał, że już najwyższa pora zająć się łechtaczką, więc odnalazł ją głęboko ukrytą pomiędzy wargami, ujął w dwa palce i zaczął wykonywać nimi minimalne, ale doprowadzające do szału ruchy. Po chwili przerwał, by w ten sam sposób pieścić najpierw jedną, a później drugą z warg sromowych. I znów łechtaczkę. Ola już się wiła z rozkoszy, ale z orgazmem musiała trochę poczekać, gdyż moje palce muskające organ rozrodczy braciszka, właśnie doprowadziły do potężnej erupcji spermy, która trysnęła wprost na jej błyszczący w tej chwili nie tylko od olejku brzuszek. Ze zrozumiałych względów na czas orgazmu przystopował z pieszczeniem cipki, jednak nie na tyle długo, by ostudzić entuzjazm i obniżyć poziom podniecenia.

    – Masz to wylizać z jej brzuszka – rozkazałam.

    – Chyba żartujesz? – odpowiedział pytaniem, wydymając usta z obrzydzeniem.

    – Kuurwaaa! liż! – zawtórowała Ola.

    Piotrek całkowicie zdezorientowany, już nie wiedział, czy właśnie zażądała żeby zlizał swoją spermę, czy być może chce poczuć jego język na swojej rozpalonej cipce. Dla pewności, że jej nie podpadnie, wykonał obie czynności. Najpierw zebrał z brzuszka obfitą wydzielinę swoich jąder, następnie przystąpił do regularnej minety. Ola nie wymagała już zbyt wiele zachodu – po kilkudziesięciu sekundach jęczała i wiła się z rozkoszy. Pomogłam jej, pieszcząc piersi i całując usteczka. Tylko drgawki świadczyły o przeżywanej właśnie ekstazie. Dzięki zatkanym ustom, nie narobiła zbyt wiele hałasu podczas szczytowania. Ale i tak zapoczątkowaliśmy ruję, rozchodzącą się jak fala, od naszego końca plaży, w kierunku tego, na którym opalali się nasi rodzice.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Iza cz.11

     Zajęta pieszczeniem brata, a później Oli, nawet nie spostrzegłam, że na plażę przyszli Kostas z Paulem i rozłożyli koc kilka metrów od nas. Gdy spojrzałam w tamtą stronę po zaspokojeniu mojej przyjaciółki, chłopcy przywitali się z nami, ale moją uwagę przykuły fiuty stojące w pełnym wzwodzie. Nie zdziwiła mnie ich gotowość, biorąc pod uwagę fakt, że widzieli jak pieszczę odbyt i penisa mojego brata, a później całuję Olę. Podczas tej operacji moja pupa i wilgotna z podniecenia cipka, były wycelowane wprost w nich. Każdego by taki widok nakręcił, a jak do wzajemnych zabaw przystąpiła pozostała część plażowiczów, to podniecających bodźców wzrokowych i dźwiękowych wokół było mnóstwo. Pomyślałam, że to moja szansa, zwłaszcza, że chłopcom nie towarzyszyła Greczynka, z którą wcześniej się kochali, więc byli skazani tylko na siebie, lub moją pomocną dłoń. Hi, hi – dłoń. Chyba raczej cipkę. Jedyną jeszcze dziś niezaspokojoną. Podeszłam do nich, całując na powitanie i dziękując za pomoc w ujarzmieniu i poskromieniu brata. Śmiali się wspominając ten gwałt na niczego niespodziewającym się Piotrku. Spojrzałam na niego – sprawiał wrażenie lekko zmieszanego, żartami z jego upokorzenia.

    Wskazałam na stojące w gotowości penisy i zapytałam, czy mogę się odwdzięczyć za pomoc. Uśmiechy na ich twarzach były wystarczającą odpowiedzią. Opadłam na cztery łapki, łapiąc jedną z nich penisa Paula i wsuwając go sobie do ust. Dotychczas siedzieli, ale teraz uklęknął ułatwiając mi dostęp do żylastego sztywniaka i przyklejonych do niego w podciągniętym worku jąder. Dłońmi pieścił moje piersi, ale czułam, że i cipką ktoś się zajął. Starałam się robić loda tak jak podpatrzyłam u mistrza, który teraz palcami sprawdzał nawilżenie mojej pochwy, pieszcząc przy tym mój najwrażliwszy guziczek. Już czułam boskie dreszcze, ale to było nic w porównaniu z odczuciami, jakie towarzyszyły wchodzeniu jego ogromnego penisa do mojej pochwy. Nigdy wcześniej nie byłam tak bardzo wypełniona i w myślach dziękowałam Matce Naturze, za to, że stworzyła nasze cipki na tyle elastycznymi i nawilżonymi, by poradziły sobie nawet z taką maczugą. Kostas wiedział doskonale, że jego sprzęt jest wyjątkowy, dlatego wprowadził go delikatnie i pierwsze pchnięcia wykonywał bardzo powoli i ostrożnie. Drżałam pod wpływem doznań towarzyszących wsuwaniu i wysuwaniu tego tarana. Moja pochwa była rozciągana we wszystkich kierunkach, a uderzenia wielkiej głowy w szyjkę macicy, dostarczały mi ogromnej przyjemności. Rżnięta coraz mocniej, nie mogłam już się skupić na obciąganiu Paulowi, więc zaproponowałam zmianę pozycji. Podczas gdy Kostas kładł się na kocu, spojrzałam na Piotrka – wyraz zdumienia na jego twarzy lekko mnie rozśmieszył. Dotarło do niego, że wcale nie jestem dziewicą i dodatkowo zdumiał go fakt, że na jego oczach ewidentnie i bezczelnie zdradzam Marka. Na pewno żałował, że zawiódł moje zaufanie, bo gdyby nie to, moja cipka mogłaby stanąć dla niego otworem. A tak, mógł tylko patrzeć i oblizywać się z zazdrości, że to nie jego, tylko penis Kostasa właśnie wbija się we mnie.

    Nadziałam się na niego w pozycji na jeźdźca i ku mojemu zdziwieniu, zmieścił się w rozluźnionej pochwie w całości tak, że łechtaczką poczułam jego włosy łonowe. Byłam całkowicie bezwstydna i bujając się na tym wielkim konarze, ponownie przyjęłam do ust przyrodzenie Paula, który stanął naprzeciw mnie, dyndając nim przed moimi oczami. Przez pewien czas pieściłam je na wszelkie znane mi sposoby, kiedy nagle przypomniałam sobie, jak mogę dostarczyć mu jeszcze więcej doznań. Naśliniłam palec i powoli wprowadziłam w dziurkę Rudzielca. Przyzwyczajona do przyjmowania penisa Kostasa, nie stawiała żadnego oporu. Zagłębiłam palec maksymalnie poszukując twardego gruczołu prostaty. Paul jęknął z rozkoszy, kiedy go znalazłam. Jego erekcja była teraz pełna i członek twardy jak skała, co tylko podnieciło mnie jeszcze bardziej. Zaczęłam szaleńczo ujeżdżać Kostasa, jednocześnie pochłaniając penisa Paula i masując mu prostatę. Czułam, że wkrótce dojdę, ale Paul inaczej sobie wyobraził zakończenie tej akcji. Uwolnił pieszczące go usta od swojego sprzętu i ujmując moją dłoń wyjął palec, którym go posuwałam w tyłek. Pomyślałam, że może chce się zamienić z Kostasem, ale gdy poczułam naoliwioną dłoń na moim tylnym wejściu, już nie miałam żadnych wątpliwości, że będę ruchana na dwa baty, tak jak zrobili to poprzednim razem z Greczynką. Nie miałam nic przeciwko temu, bo przecież byłam przygotowana na taką ewentualność, a nawet ucieszyłam się, że będę miała możliwość spełnić marzenie wielu kobiet – seks z dwoma, właściwie nieznajomymi facetami i to w dodatku w miejscu publicznym, na oczach brata, przyjaciółki i pewnie rodziców. Ale nie odważyłam się spojrzeć w ich stronę – mogłoby to zepsuć całą zabawę. Miałam cichą nadzieję, że może niesieni na fali ogólnego podniecenia, zajęli się sobą i nie widzą, co wyprawia ich latorośl.

    Ale mając głowę uwolnioną od penisa Paula, spojrzałam w bok, na Olę i Piotrka. Teraz to ja byłam w szoku! Ola, pomimo niedawno przeżytego orgazmu, podniecona tym, co robię z naszymi nowymi znajomymi, właśnie kopiowała moje zachowanie z przed kilku minut, nadziewając się na znów sztywnego penisa mojego brata. Zrobił wielkie oczy widząc, że i jej dziewictwo było mocno szemrane, ale chyba jeszcze bardziej zaskoczyło go to, że w ogóle chciała się z nim kochać. Wyraz zdziwienia, szybko zastąpił uśmiechem szczęścia i błogości. Ola przylgnęła piersiami do jego torsu, całując usta i wiercąc się dupką na penisie. Nie do końca mu to odpowiadało, więc obrócił ją na plecy i rozszerzając nogi, ponownie wbił się w jej rozpaloną i mokrą od soków cipkę. Był już po dwóch orgazmach, więc jego ruchy były spokojne, rytmiczne i niespieszne. Chciał jak najdłużej cieszyć się dymaniem młodziutkiej, ciasnej norki. Po chwili zarzucił sobie jej nogi na ramiona, dzięki czemu mógł dłońmi sięgnąć do sterczących szpiczastych piersiątek. Pierwszy raz miał możliwość zapuścić swojego mrówkojada w wilgotne wnętrze kobiety. Wprawdzie pieprzył już mnie, ale w mniejszą dziurkę. A to nie to samo.

    Przestałam patrzeć na nich, gdy poczułam penisa wciskanego w mój tyłek. W pierwszym momencie oczy wyszły mi z orbit. Niby nie pierwszy raz moja dupa była penetrowana, ale jednak zawsze to pierwsze wrażenie jest takie, jakby była rozrywana. Potrzeba chwili, by się do tego przyzwyczaić i rozluźnić zwieracz. Paul dobrze o tym wiedział, dlatego poczekał chwilę pozwalając mi przywyknąć do swojego zaganiacza. Nie poruszałam się, czując w sobie dwa korzenie, wypełniające mnie całkowicie. Paula był mniejszy, ale też do mniejszej dziurki trafił. Gdy poczułam, że już mogę, zaczęłam się poruszać, nadziewając się na dwa fiuty jednocześnie. To było niesamowite uczucie! Kostas, chcąc dać mi jak najwięcej rozkoszy, zajął się pieszczeniem piersi zwisających i dyndających w rytm moich ruchów. Paul trzymając mnie za biodra i mając więcej swobody ruchu, dymał moją dupę coraz szybciej i coraz mocniej. Klaskanie jego bioder o moje pośladki, niekontrolowane jęki wydobywające się z moich ust, mieszały się z ich sapaniem i odgłosami innych par pieprzących się wokół, włącznie z Olą i Piotrkiem. W końcu świat zawirował i błogość rozlała się po moim ciele. Stężałam pod wpływem orgazmu, co zupełnie nie przeszkodziło chłopcom w dalszym bzykaniu obu moich dziurek. Jęczałam i wiłam się pod wpływam przeżywanej rozkoszy, a oni wciąż mnie rżnęli, dążąc do jak najszybszego happy endu.

    Na skutek ostrego dymania przez mojego brata, Ola też już dochodziła, głośno obwieszczając światu swój orgazm. Po dłuższej chwili rzuciłam okiem w ich stronę i zobaczyłam, że Piotrek szepcze Oli do ucha coś, co wywołuje szeroki uśmiech na jej buzi. Wróciłam do całowania się z Kostasem, w oczekiwaniu aż chłopcy dojdą. Paul na moment przerwał rżnięcie mojego tyłka, a gdy ponowił, jego pchnięcia stały się jakby delikatniejsze. Poczułam w cipce pulsowanie potężnego penisa i Kostas odrywając usta od moich warg, ryknął jak lew, pompując we mnie niezliczone serie spermy, uderzające w tylną ściankę pochwy. Paul szczytujący niemal tuż po nim, jęcząc z rozkoszy, napełnił z kolei gorącym nasieniem mój odbyt. Jego penis wysunął się ze mnie, ale wciąż na pośladkach czułam wyraźne pchnięcia. Odwróciłam się, żeby zobaczyć, o co chodzi i dobrze, że leżałam na Kostasie, a nie stałam, bo chyba upadłabym ze śmiechu. Piotrkowi wydawało się, że waląc Paula w tyłek, właśnie dokonywał na nim zemsty za to, że ten go wczoraj wydupcył. Biedny, nie wiedział, że Paul jest biseksualny i lubi takie rzeczy, więc zamiast zemsty, tak naprawdę sprawiał mu tym samą przyjemność. Ola też się uśmiechała, patrząc na nieudany rewanż Piotrka, ale nie śmiała się tak jak ja. Odniosłam wrażenie, że nawet pochwala go za ambicję. Zwiotczały penis Kostasa wysunął się ze mnie, a tuż za nim wyciekł strumień spermy, przyozdabiając bielą jego czarne włosy łonowe. Piotrek kończył swoją wendettę, wyjmując gotowego do strzału penisa z tyłka Paula i kierując strugi spermy wprost na twarz Kostasa. Ten zaś, wygłupiając się, otworzył usta i próbował łapać kolejne strugi, jak podrzucane w górę orzeszki. Chłopcy przyjęli to ze śmiechem, traktując jak wyciągnięcie ręki na zgodę i już wszyscy razem, wygłupiając się i żartując, pobiegliśmy do morza, opłukać nasze ociekające spermą i potem ciała.

    W wodzie pozwoliłam Piotrkowi wyjąć z tyłka, tkwiącego w nim od rana, srebrzystego dostarczyciela rozkoszy. Uznałam, że już wystarczy, skoro Ola przebaczyła mu na tyle, że udostępniła swoją szparkę. A tak przy okazji, przypomniałam sobie, że muszę ją przywołać do porządku. Fajnie, że stała się prawdziwą kobietą, tracąc cnotkę z moim bratem, ale musi wiedzieć, że to ja mam być dla niej zawsze na pierwszym miejscu. Jemu też wyjaśniłam, że nie ma wyłączności na seks z Olą, a nawet jest dopiero na drugim miejscu. I tak był szczęśliwy! Nie odstępował jej ani na krok. Po jej minie widziałam, że też jest zadowolona z takiego obrotu sprawy – w końcu miała chłopaka i w dodatku doświadczonego w sprawach seksu. Wyszliśmy z wody, rozprowadziliśmy po naszych nagich ciałach olejek do opalania i do obiadu już tylko wystawialiśmy nasze ciała na działanie promieni słonecznych.

    Podczas jedzenia, rodzice w żaden sposób nie skomentowali tego, co się dzisiaj działo, uznając widocznie, iż jesteśmy już na tyle dojrzali, że wiemy, co robimy. Poza tym, co innego mogli zrobić w sytuacji, gdy też byli widziani podczas bzyków? Rozmawialiśmy o wszystkim, ale nikt nie poruszył tak śliskiego tematu, jak wydarzenia z orgiastycznej plaży. Po obiedzie przyszła kolej na pakowanie walizek, bo wieczorem o 21.05 odlatywał nasz samolot, a jeszcze trzeba było dojechać na lotnisko na dwie godziny przed startem. Podczas oczekiwania na hali odpraw, w jednej z kolejek zobaczyliśmy Kostasa i Paula. W pierwszej chwili zwątpiłam, czy to na pewno oni, bo dotychczas zawsze widziałam ich bez ubrań, tymczasem teraz mieli na sobie swoje służbowe „mundury” z charakterystycznymi koloratkami. Ja pierdolę! Duchowni! Noooo!, po tym jak dwaj księża pokropili mnie swoimi kropidłami i to nie powierzchownie, tylko wprost do wnętrza mego, chyba pójdę prosto do nieba! Piotrek zresztą też! Wszyscy troje zaczęliśmy się brechtać, tylko nasi starzy nie mogli załapać, co nas tak ubawiło. Kostas z poważną miną pobłogosławił nas, po czym już razem z Paulem, uśmiechnięci pomachali nam na pożegnanie. Do Polski przylecieliśmy na tyle późno, że po przyjeździe do domu, tylko się umyliśmy i poszliśmy spać.

    Następnego dnia ogarnęłam się trochę, rozpakowałam walizki, umyłam się dokładnie, zwłaszcza w środku, wypachniłam i po śniadaniu, zrobiona na bóstwo pojechałam do Marka. Tęskniłam za nim bardzo i chciałam zademonstrować mu wszystkie moje nowe umiejętności, zdobyte podczas wczasów. Miałam nadzieję, że to uchroni mnie przed jego gniewem za zdradę, więc postanowiłam dać z siebie wszystko. On też tęsknił. Poczułam to na brzuchu, kiedy mnie przytulił na powitanie, całując gorąco i ściskając dłońmi moje pośladki. Jego drążek, sztywny i tęskniący za mną, wyrywał się z majtek, poza którymi Marek był ubrany tylko w T-shirta. Uwolniłam go z tych rzeczy, ciesząc się na widok szerokiego torsu i wąskich bioder mojego chłopaka. Nie mogłam się powstrzymać przed złapaniem go za ten umięśniony tyłek i przytuleniem do futerka pokrywającego klatę. Jego pen niecierpliwie pulsował na moim brzuchu, więc uklęknęłam i rozpoczęłam pieszczenie wszystkimi sposobami, jakie człowiek może w takim przypadku zastosować. Nie czekałam długo na efekt moich starań, bo Marek wyposzczony i dodatkowo zaskoczony mnogością technik, jakich użyłam, chciał się wycofać z moich ust, tak jak robił to wcześniej, ale mu nie pozwoliłam, dodatkowo wsuwając pośliniony palec w jego odbyt i poruszając nim lekko. Ilość spermy, jaką we mnie wtłoczył pod wpływem ogromnego podniecenia, mogłam porównać tylko z megamożliwościami wytryskowymi mojego brachola. Zalewał moje usta nieskończenie długimi, gęstymi seriami. Połknęłam wszystko z uśmiechem i oblizałam wciąż sztywnego penisa do czysta.

    Marek był zszokowany, ale wciąż sztywny, więc pchnęłam go na łóżko, pozbywając się sukienki i majteczek. Zachwycony, wpatrywał się w moje całkowicie opalone ciało z niesłabnącym pożądaniem. Na czworaka podążałam od jego stóp, całując wszystko, co napotkałam po drodze, by w końcu dotrzeć do jego cudownych ust. Wpijając się w nie, jednocześnie nadziewałam się na wygiętego w łuk, twardego i gorącego kutasa. Nie wypełniał mnie tak bardzo, jak penis Kostasa, ale wystarczająco, bym dobrze poczuła w sobie jego twardość. Ujeżdżałam go najpierw niemrawo, by w miarę narastania podniecenia, przyspieszać do galopu, a po chwili znów zwalniać do tempa ślimaczego. Paznokcie wbiłam w klatę, a wzrok, spod przymrużonych powiek, w płonące pożądaniem oczy. Ściskał moje piersi – czasem zbyt mocno, ale nie przeszkadzało mi to, a nawet bardziej podniecało. To był silny męski uścisk. Kręciłam dupką, czując obroty penisa wokół szyjki macicy. Kumulujące się w okolicach pochwy podniecenie, powoli przeobrażało się w potężny orgazm. Zaczęłam krzyczeć, drżeć i pod wpływem szczytowania, zaciskać ścianki mojej norki na penetrującym ją penisie.

    Ochłonąwszy po przeżytej ekstazie, chwilę leżałam na Marku, wtulona w silne, męskie ciało, czując jak jego twardziel drży z niecierpliwości w mojej norce. Wypuściłam go na wolność, całego oślizgłego od moich soków i pomagając sobie palcami, nakierowałam na mniejszą dziurkę. Opadając powoli wprowadziłam go w całości, patrząc na wyraz niedowierzania na twarzy Marka. Zatkałam mu usta swoimi, aby nie zebrało mu się w tej chwili na zadawanie jakichś pytań i odczekawszy, aż poczuję, że jestem już wystarczająco rozluźniona, zaczęłam go powoli ujeżdżać. Trwało to jakiś czas, ale w pewnym momencie zostałam wysadzona z siodła, ustawiona w pozycji „na pieska” i ponownie nadziana na ruszt. Marek przeprowadził całą tę operację po to, by móc patrzeć na znikającego w mojej dupce fallusa. Pierwszy raz miał okazję oglądać to na żywo, a wiadomo – faceci są wzrokowcami, więc ilość wrażeń doprowadziła do szybkiej erupcji w moim tyłku. Pomimo wcześniejszego spustu, naliczyłam kilkanaście serii wstrzykiwanych we mnie. Opadliśmy na łóżko i dłuższą chwilę leżeliśmy bez ruchu, odpoczywając – ja przyciśnięta jego ciężarem, w podzięce całowana po szyi i plecach. Czułam się cudownie zaspokojona i szczęśliwa, że spełniłam dwa marzenia swojego chłopca. Zastanawiałam się gorączkowo, jak mam mu wyjaśnić tę odmianę, bo spodziewałam się teraz trudnej rozmowy.

    Postanowiłam niczego nie ukrywać i opowiedzieć wszystko od początku do końca. Oczywiście, w skrócie, bo gdybym opowiadała ze szczegółami, tak jak Wam, zajęłoby mi to zbyt wiele czasu. Marek słuchał, od czasu do czasu zadając jakieś pytanie, śmiejąc się z tego jak załatwiłam Piotrka, ale z drugiej strony trochę niedowierzając, że jestem zdolna do takich rzeczy. Zdziwiło mnie, że nie był o niego zazdrosny, kiedy opowiadałam o edukacji braciszka, za to wkurzył się na mnie bardzo, że kochałam się z Kostasem i Paulem. Wyjaśniłam mu, że powinien być im wdzięczny, bo dzięki temu, że widziałam ich seks na plaży, zainteresowałam się pieszczotami mniejszego kalibru. Aby go uspokoić, obiecałam, że jeśli mi wybaczy, to w ramach rewanżu, będzie mógł to zrobić ze mną i z Olą. Wprawdzie jeszcze z nią o tym nie rozmawiałam, ale w mojej głowie już dawno zrodził się plan, żebyśmy stworzyli taką grupę przyjaciół, jak rodzice Oli i nasi, w której będziemy bez zazdrości wymieniać się partnerami, albo kochać się w różnych konfiguracjach – dwójkowych, trójkowych lub wszyscy razem. Uśmiechnęłam się szeroko, widząc jak wizja seksu z Olą usztywnia jego męskość – a to łajdak! Dopiero co dwa razy szczytował, a już wyobraźnia ponownie uruchomiła artylerię do boju.

    – Widzę, że już mi przebaczyłeś – wyszeptałam mu namiętnie do ucha.

    – Odwróć się – wydyszał do mojego w odpowiedzi.

    Zrobiłam jak sobie zażyczył, wypinając zadek w stronę celującego we mnie działa. Bezceremonialnie wdarł się nim ponownie w mniejszą dziurkę i w szaleńczym tempie, wywierał na niej zemstę, za moje wakacyjne przewinienia. Trudno – nagrzeszyłam – trzeba odpokutować. Po dwóch razach, teoretycznie mogłam się spodziewać długiego chędożenia, ale najwyraźniej Marek widział teraz oczami wyobraźni małą dupeczkę Oli, bo po niecałych dwóch minutach wydusił z umęczonego już tymi jazdami penisa, ostatnie krople nasienia. Odpoczywaliśmy około kwadransa, przytulając się do siebie.

    – To co? Wołać Olę? – zapytałam z niewinnym uśmieszkiem.

    – Nie żartuj! Na dwie laski to ja potrzebuję sporo amunicji. Pozwól mi się zregenerować – odpowiedział śmiejąc się.

    – Zdążysz do wieczora?

    – Jeśli nie będziesz mnie szczuć swoją dupcią…

    – Ok. To zbieraj się. Trzeba zrobić zakupy i spotykamy się u ciebie o 20-tej.

    Zastanawiałam się, czy Ola, mając teraz swojego chłopaka, w ogóle będzie skłonna wypełnić złożoną przeze mnie obietnicę. Pomyślałam, że najlepiej będzie rozmówić się z obojgiem, podczas wieczornego spotkania przy drinkach. Wysłałam sms-a z zaproszeniem na bibkę u Marka.

    Przyszłam trochę wcześniej, żeby pomóc w przygotowaniu przekąsek. Zrobiliśmy sobie po drinku, wprawiając się w lepszy humor, chociaż sądząc po wypukłości w Marka portkach, nie potrzebował wspomagania – już był szczęśliwy. Dzwonek oznajmił przyjście gości – Ola przyniosła ze sobą sałatkę, Piotrek gorzałkę – wszystko zapowiadało się dobrze. Marek zmontował kolejne drinki i zasiedliśmy przy ławie. Oglądając zdjęcia, rozmawialiśmy o naszym pobycie w Grecji. Piotrek z Olą nie bardzo wiedzieli, czy mogą poruszać tematy związane z naszymi doświadczeniami erotycznymi, zastanawiając się, czy i ewentualnie jak dużo Marek wie o tym ode mnie. Kiedy już wszyscy mieliśmy trochę w czubie, wypaliłam bezpośrednio, patrząc Oli w oczy:

    – Wszystko mu opowiedziałam i strasznie się wkurzył. Nie gniewajcie się, ale żeby mi przebaczył, obiecałam, że prześpimy się z nim. Olu, zgodzisz się?

    – Zaraz, zaraz! Ja chyba też mam tu coś do powiedzenia – zareagował Piotrek – absolutnie się nie zgadzam! Ola jest teraz ze mną.

    – Powoli, koleżko – zdaje się, że to ty wykorzystałeś dziewczynę Marka, więc nie bądź taki hardy – odezwała się w końcu Ola. O ho! Chyba też marzył jej się seks z dwoma facetami. Musiała mi trochę pozazdrościć tego, co przeżyłam z Kostasem i Paulem.

    – Ale to srogo odpokutowałem. Zgodzę się, ale pod kilkoma warunkami.

    – Jakimi? – wszyscy troje zapytaliśmy jednocześnie.

    – Pierwszy to taki, że będę przy tym.

    – Ok – odpowiedzieliśmy chórem.

    – Obie kasujecie film.

    – Trochę go szkoda. Jest taką gwarancją dla mnie, że mnie nie opuścisz – zasępiła się Ola.

    – Ale mnie stresuje, więc zrób to dla mnie i skasuj. Najlepiej natychmiast!

    Same wiedziałyśmy, jakie to nieprzyjemne, gdy ktoś ma nasze intymne nagrania. W zasadzie nie było już powodu, by trzymać go nadal w napięciu, więc sięgnęłyśmy obie po telefony i skasowałyśmy kompromitujące nagrania. Trochę przy tym pożartowaliśmy, bo Marek koniecznie chciał je zobaczyć, ale nie dałyśmy mu tej satysfakcji.

    – I trzeci – ostatni warunek – najpierw Marek musi mi przy was obciągnąć – Piotrek stanowczo zakończył żarty.

    – Nigdy w życiu! Nie ma mowy! Zapomnij! – oburzył się mój chłopak.

    Atmosfera zrobiła się trochę napięta. Siedzieliśmy, w milczeniu popijając drinki, w końcu Ola wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do toalety. Tam poparła żądanie swojego chłopaka, mówiąc, że skoro Marek wie o tym, co zgotowałyśmy Piotrkowi w Grecji, to prędzej czy później będzie się z tego naśmiewał. A jeśli obaj przejdą przez to samo, będą milczeć jak grób. Po czym przedstawiła mi swój plan na rozładowanie napięcia. Powiedziała, że nic z niego nie wyjdzie, jeśli nie będziemy konsekwentne w swoich działaniach. Wróciwszy do pokoju, zasiadłyśmy na kanapie i sącząc drinki, szeptałyśmy sobie do uszu różne bezeceństwa, od czasu do czasu wybuchając śmiechem, podczas gdy nasi panowie siedzieli naburmuszeni i milczący. W końcu odstawiłyśmy drinki i zaczęłyśmy się całować. W ogóle nie zwracałyśmy na nich uwagi, traktując ich jak powietrze. Nasze dłonie powędrowały w kierunku piersi i cipek. Całując się coraz niecierpliwiej, zdjęłyśmy bluzeczki, staniki i rozszerzyłyśmy obszar pieszczenia części odkrytego ciała. Dyszałyśmy i pojękiwałyśmy cichutko, kiedy nasze usta pieściły piersi i szyję partnerki. Dyskretnie spod przymkniętych powiek spojrzałam na naszych orłów. Piotrek widział już nas w takiej akcji, ale był młodszy i mniej doświadczony, więc jego miękkość i zwisowatość, zamieniła się w twardość i wzniosłość. Markowy sprzęt zareagował tak samo, na widok półnagiej Oli. Spodenki obu chłopców tworzyły namioty, oczy stały się mętne z podniecenia, a oddech płytki. Pierwszy nie wytrzymał Marek. Podszedł do nas próbując się przyłączyć, ale obie stanowczo odpędziłyśmy natręta. Kiedy zdjęłam spódniczkę Oli i do zdjęcia pozostały tylko koronkowe stringi, podszedł do nas Piotrek, licząc chyba na większe względy. Ale potraktowałyśmy go tak samo jak Marka. Maksymalnie napalonym, zaczęły przeszkadzać spodenki i bokserki, niepozwalające ich ptakom wyrwać się na wolność. Patrząc jeden na drugiego z lekkim skrępowaniem, przełamali się jednak, pozbywając się całej garderoby. Ja w tym czasie zdjęłam ostatni skrawek materiału, zasłaniający dotychczas gęstwinkę sztywnych włosów łonowych Oli. Chłopcy podjęli kolejną próbę przyłączenia się do nas, ale znów zostali spławieni jak tratwy na Dunajcu.

    – Sami się sobą zajmijcie! My was nie potrzebujemy – rzuciłam do nich na odchodne.

    Widziałam wyraz cierpienia na ich twarzach. Tuż obok dwie gołe, napalone laski, a oni mają się zająć sobą? Wiedzieli, że jestem na tyle uparta, iż nic nie wskórają. Marek zaczął sobie zdawać sprawę, że może stracić niepowtarzalną szansę na bzyknięcie Oli, ba – na pukanie z dwoma panienkami naraz. Niechętnie, ale przyklęknął naprzeciw Piotrka, objął jego członka dłonią, a błyszczącą główkę ustami. Z niesmakiem ją wyjął, już chciał odejść, ale spojrzał na nasze całkowicie nagie ciała. To wystarczyło, by się przełamać. Zaczął robić dobrze Piotrkowi, obciągając ustnie i pieszcząc manualnie, wygięte w łuk berło mojego brata.

    Przerwałyśmy pieszczoty, żeby zobaczyć, jak sobie radzi. Patrząc, doszłam do wniosku, że faceci wiedzą najlepiej, co sprawia im przyjemność, więc mają łatwiej. Podobnie jak ja wiem, co sprawia rozkosz Oli. Trochę Markowi współczułam, bo biedny nie wiedział jeszcze, jakimi ilościami spermy dysponuje mój braciszek, jak bardzo trzeba się starać, żeby pomieścić ją w ustach. Ale wkrótce się przekonał, bo Piotrek przytrzymując mu głowę, wygiął się jak paragraf i trysnął, fontannami nasienia zalewając usta, gardło i jeszcze dwa strumienie wypłynęły kącikami warg. Co dziwne, przy tym wszystkim penis Marka ciągle był sztywny – widocznie też go to rajcowało! Podbiegłam do niego i całując namiętnie, oczyściłam z nadmiaru spermy jego wargi. On myślami był już przy Oli. Oderwał się ode mnie i bez oglądania się na nikogo, podszedł do niej i zapakował jej swojego sztywniaka prosto w usta. Piotrek zaspokojony usiadł przy ławie, skąd sącząc drina, obserwował działania Marka.

    Objęłam swojego mężczyznę, rozpłaszczając piersi na jego plecach, całując szyję, jedną dłonią pieszcząc tors, a drugą jądra. Sapał z rozkoszy, pieszczony przez dwie dzierlatki. Jednak to nie był szczyt jego ambicji. Koniecznie chciał puknąć Olę, więc wyjął z jej ust swój sprzęt, lokując go w gorącej i mocno już napalonej cipce. Podczas, gdy on stukał Olę, ja zajęłam się pieszczeniem jej piersiątek. Oboje byli już tak nakręceni, że wkrótce szczytowali niemal jednocześnie. Po tym wszystkim, Marek usiadł na środku kanapy, mając nas po bokach, a domyślny brother przyniósł nam wszystkim, przygotowane przez siebie drinki. Tej nocy nie spaliśmy wcale, kochając się w przeróżnych konfiguracjach, nie przywiązując zbytniej wagi do płci, tylko dając sobie jak najwięcej przyjemności, ciepła, bliskości i szczęścia. Powiem Wam tylko, że od tego czasu, nie ma dla nas żadnego tabu i tworzymy bardzo zgrany team, do którego czasem dołącza Argea ze swoim chłopcem.

    Takich przyjaciół i podobnych przygód, życzę Wam jak najwięcej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Jak zostalem wyruchany przez kolege z klasy

    Jestem Dawid. Mam 16 lat i chodzę do liceum. W klasie od zawsze strasznie podobał mi się Maciek – seksowny blondyn, mniej więcej w moim wieku.

    Pewnego dnia po szkole dostałem wiadomość na Messengerze. Zdziwiłem się, bo przyszła od Maćka, a nigdy z nim nie pisałem. Zwłaszcza, że nikomu nie mówiłem że jestem gejem. Zobaczyłem treść wiadomości: “Widziałem jak na mnie patrzysz. Chcesz zostać rozdziewiczony?” i pod spodem podany adres jego domu. Natychmiast mnie to podjarało. To byłby mój pierwszy raz z chłopakiem!

    Nazajutrz po szkole pojechałem autobusem pod podany adres. Gdy przyszedłem do jego domu, Maciek przywitał mnie w samych majtkach. Jego rodzice wyjechali gdzieś na kilka dni. Wszedłem i niemal od razu przeszliśmy do rzeczy.

    Poszliśmy do jego pokoju. Rzucił mnie na łóżko. Wyciągnął z szuflady pokaźną ilość zabawek: knebel, kajdanki i sporej wielkości korek analny. Zaczął mnie rozbierać. Najpierw ściągnął mi buty i skarpetki. Potem rozpiął koszulę i zsunął spodnie. Po ściągnięciu majtek zostałem całkiem nagi.

    Następnie stanął przede mną na podłodze. Klęknąłem i zacząłem powoli ssać mu kutasa. Pierwszy raz miałem okazję obrobić chłopakowi pałę i, gdy już doszedł – zasmakować jego spermy. Zdziwiło mnie to, jaka była słodka. Wszystko ładnie połknąłem. Po chwili to on przejął inicjatywę i ruszając moją głową ruchał mnie głęboko w gardło aż ponownie doszedł. Tym razem szybko wyjął kutasa i spuścił mi się na twarz i włosy.

    Gdy już go wstępnie zaspokoiłem, kazał mi się oprzeć na łokciach na łóżku i wypiąć. Wtedy skuł mi ręce z przodu kajdankami, a w usta włożył plastikowy knebel z kulką. Starałem się rozluźnić i wypiąć tyłek jak najlepiej potrafiłem. Potem nasmarował mi odbyt nawilżaczem, to samo zrobił następnie ze swoją pałą. Po krótkim obmacaniu zaczął powoli wkładać swojego kutasa. Ogarnęło mnie strasznie dziwne uczucie. Początkowo trochę mnie bolało, ale z upływem czasu jak zaczął mnie delikatnie posuwać – ból ustąpił przyjemności. Właśnie straciłem dziewictwo z kolegą z klasy.

    Im bliżej Maciek był orgazmu, tym bardziej przyspieszał. Ostatecznie zaczął mnie ruchać mocno i szybko, jak dziwkę. Wchodził bardzo głęboko. Po chwili spuścił się we mnie i na chwilę przerwał. Wyciągnął kutasa z mojej dupy i dał klapsa. Nakazał mi się całkiem położyć z rozwartymi nogami. Na chwilę wstał i otarł swojego fiuta o moje stopy tak, że je nieźle ospermił.

    Potem ponownie we mnie wszedł i zaczął ruchać bezlitośnie. Nie zważał na moje jęki i jeszcze przyspieszał. Poczułem jak jego ciepła sperma zalewa mi odbyt. Byłem mu całkowicie oddany. Było mi niesamowicie dobrze. Gdy już był zaspokojony, zatkał mi dupę korkiem aby nic nie wyleciało. Leżałem z obolałą dupę i spermą ściekającą z moich stóp.

    Po dwugodzinnym ruchaniu mnie w dupę rozkuł mi ręce i wyjął knebel z ust. Kazał zlizać resztę spermy. Oddał ubrania. Umówiliśmy się na przyszły wtorek na powtórkę. Wróciłem do domu. Przez kilka dni ciężko mi było siedzieć, tak mnie bolał odbyt. Ale co się dziwić, Maciek tak porządnie mnie wyruchał.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dawid Skąpski
  • Druga czekoladka cz.1

    Martę znałem niemal od dziecka. Mieszkaliśmy na tym samym osiedlu, wybudowanym w czasach późnego Gierka, gdzie wszystkie domy były niemal jednakowymi kostkami – taki rodzaj kubizmu komunistycznego. Ich wnętrza też się zbytnio nie różniły, bo w sklepach dostępnych było zaledwie kilka wzorów mebli, a właściwie meblościanek. I wejście w ich posiadanie wymagało niemało zachodu. Albo trzeba było się zapisywać, dostać przydział, albo odstać swoje w kolejce, kiedy dostało się cynk, że będzie dostawa. A najpewniejszą metodą było „załatwianie”. Najlepiej przez osoby mające kontakty w sklepie, fabryce mebli lub wysoko postawione w hierarchii partyjnej.

    Ale wracając do Marty, była bardzo ładnym dzieckiem, z którego wyrosła prawdziwa piękność. W podstawówce większość chłopców podkochiwała się w jej wielkich, błękitnych oczach, o niewiarygodnie długich rzęsach, uśmiechu odsłaniającym dwa rzędy równiutkich ząbków, małym nosku, gładkiej cerze, całkowicie pozbawionej jakichkolwiek skaz, gęstych długich blond włosach, ale przede wszystkim w doskonałej figurze – tak proporcjonalnej, że podświadomość napędzająca wydzielanie hormonów, wskazywała ją, jako genetycznie najlepszy materiał na matkę. Dodatkowym atutem był przemiły charakter, dzięki któremu obdarzała uśmiechem wszystkich, wprawiając w dobry humor, ale też dając nadzieję nawet największym brzydalom i niedojdom, że wcale nie są gorsi od wysportowanych i pewnych siebie cwaniaczków. Życie pokazało jak wiele miała w tym racji, bo po latach osiłki w większości pracowali fizycznie, natomiast wyśmiewani, zakompleksieni i trochę przez swoją inność izolowani nieudacznicy, skończyli studia i robią kariery w różnych branżach. Kobiety wyczuwają, który samiec jest w stanie zapewnić dostatnie życie im i ich potomstwu. Jednak nawet najmądrzejsze z nich, czasem pod wpływem impulsu, hormonów lub chwilowej słabości, nie potrafią się oprzeć urokowi mięśniaka.

    Ja w tamtym czasie nie byłem ani zbytnio umięśniony, ani szczególnie przystojny, ale moja propozycja wspólnego wyjazdu pod namiot spotkała się (ku mojemu zaskoczeniu) z pozytywnym przyjęciem. Nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście. Marta miała szesnaście lat, a ja byłem od niej o trzy starszy, więc już pełnoletni. Po przyjeździe na pole namiotowe, zameldowaniu się i opłaceniu, rozejrzałem się za jakimś miejscem na uboczu i znalazłem takie – właściwie w samym narożniku. Tam rozbiłem namiot i zainstalowaliśmy się ze swoimi gratami. Do jeziora mieliśmy około 100 metrów, poszliśmy obejrzeć plażę, pomost i zjeść rybkę z frytkami. Wróciwszy do namiotu, przebraliśmy się – ja w kąpielówki, a Marta w bikini. Oczywiście każde z nas osobno zamykało się w namiocie – jak do tej pory, byliśmy przecież tylko przyjaciółmi. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem ją w stroju kąpielowym, musiałem bardzo mocno się pilnować, żeby nie gapić się na jej doskonałą figurę, choć robiłem to z największym trudem. W dodatku mój wacek zaczynał reagować na oglądany kątem oka przepiękny, pełny biust, malutką dupkę „w gruszkę” i sztywne włoski odciskające się z przodu na dolnej części bikini.

    – Kto ostatni w wodzie, szykuje kolację – rzuciłem, żeby jak najszybciej schłodzić wodą nadciągającą erekcję.

    Wystartowaliśmy równo, ale byłem szybszy. Marta chwilę tylko popływała i wyszła na plażę pozbierać nasze ręczniki i napoje, rozrzucone w trakcie biegu. Pomyślałem, że muszę sobie zwalić, bo jak tego nie zrobię, to słońce spali mi plecy. Do góry kołem nie będę mógł leżeć. Teraz już wiedziałem, że jeśli się położę przy prawie nagiej Marcie, mój człon będzie sztywny nieustająco. Odpłynąłem za szuwary i szybko zmarszczyłem freda. Dobrze, że tak zrobiłem, bo zaraz po wyjściu z wody i wytarciu się ręcznikiem, zostałem poproszony o posmarowanie pleców. Nie wiem, czy Marta zrobiła to, by ułatwić mi smarowanie, czy miała w tym jakiś inny cel, ale rozpięła stanik, dzięki czemu mogłem bez przeszkód rozprowadzać olejek od szyi, aż do dolnej części bikini. Pierwszy raz miałem taki kontakt z jej ciałem – zresztą w ogóle z ciałem kobiety. Było takie gładkie, mięciutkie, gorące i pokryte delikatnym meszkiem. Musiałem je szybko posmarować, bo moja bestia pod wpływem dotyku tej doskonałości, znów zaczęła budzić się do życia.

    – Jeszcze uda – zamruczała niewinnie, jakby nie mając świadomości co się dzieje w moim sercu, a zwłaszcza w majtkach.

    Sam widok takich długich, szczupłych nóżek rozpalał mnie do czerwoności, a co dopiero ich głaskanie naoliwionymi dłońmi. Szybko się uwinąłem i położyłem na swoim ręczniku, plecami do góry. Tylko tak mogłem ukryć erekcję, będąc w samych kąpielówkach.

    – Posmaruję ci plecy, żebyś się nie spiekł – powiedziała zapinając swój stanik i biorąc olejek do ręki.

    Nie dość, że przed oczami wciąż jeszcze miałem wspomnienie widoku jej nóg, dupeczki i nagich pleców, to jeszcze dotykała mnie swoimi delikatnymi dłońmi. Mój fiut już nie mieścił się w kąpielówkach, połowa wystawała, przyciśnięta brzuchem do ręcznika. Teraz żałowałem, że nie strzepałem dwa razy – może byłoby łatwiej nad nim zapanować. Zrobiłem to podczas kolejnej kąpieli i jakoś udało mi się dotrwać do kolacji. Wieczorem, po prysznicu, wypiliśmy przed snem białe wino i ubrani w majtki i koszulki wskoczyliśmy do swoich śpiworów. Rozmawialiśmy o różnych sprawach, ale myślami byłem gdzie indziej. Szukałem pomysłu, jak zbliżyć się do niej bardziej. Niby zgodziła się na ten wspólny wyjazd, ale to znaczyło tylko tyle, że darzyła mnie zaufaniem. Nie chciałem go zawieść i wyjść na napalonego gnojka. W pewnym momencie, niepewnym głosem zapytała, czy nie myślałem czasem o tym, żebyśmy byli razem. Kopara mi opadła! To ja się głowię, jak tu zagaić, a ona ujęła to w sposób tak prosty i oczywisty!

    – Chciałem cię spytać o to samo, tylko nie wiedziałem jak to ująć – wyszeptałem pełen entuzjazmu, nachylając się w poszukiwaniu jej ust. Całowałem je długo i namiętnie, oddech Marty stawał się płytki i krótki.

        Połączmy śpiwory – poprosiłem.

    Połączenie ich pozwoliło na przytulenie się do siebie, a przy okazji ułatwiło mi sięgnięcie do piersi, okrytych tylko cienkim materiałem koszulki. Wróciłem do całowania, jednak nie poprzestałem na ustach. Pieściłem uszy i szyję, oczy i czoło, policzki i nos. Zrobiło się bardzo gorąco.

    – Gorąco. Zdejmijmy ciuchy – wyszeptałem.

    – Ale wiesz, ja nigdy tego nie robiłam – powiedziała spłoszona.

    – Nigdy się nie rozbierałaś? Przecież nawet dzisiaj robiłaś to kilka razy – zażartowałem, żeby ją ośmielić.

    Sam pozbyłem się już koszulki, więc poszła za moim przykładem. Żałowałem, że jest tak ciemno i nie nacieszę oczu widokiem jej cudownych piersi. Ale ich dotyk mi to wynagrodził. Były takie duże, mięciutkie i gorące, że natychmiast wtuliłem w nie twarz, rękami dociskając je do policzków. To było cudowne uczucie – ciepła otaczającego moją twarz, zapachu dziewczęcej skóry i odgłosu przyspieszonego bicia jej serca. Zakochałem się na zabój! Całowałem te śliczne piersi, zasysając brodawki jak niemowlę domagające się pokarmu. Ale pomimo tego, że czułem się wspaniale, mogąc dotykać piersi, o których marzyli moi koledzy, to jednak zamierzałem pójść za ciosem i dobrać się do skarbu ukrytego niżej. Moje dłonie pozostały na gorących wzgórzach, ale usta podążyły po brzuszku w stronę majtek, skrywających wciąż jeszcze dziewicze łono. Nie wyobrażałem sobie, żeby długo mogło takim pozostać, jak już raz dostałem zielone światło. Jeśli nawet nie dziś, to z pewnością do naszego wyjazdu zerwę banderolę. Na razie całowałem jej muszelkę przez materiał. To nie była jakaś wyszukana koronkowa bielizna, tylko zwykłe , dziewczęce, bawełniane majtki. Ale zapach młodziutkiej cipki i świadomość nietknięcia jej przez nikogo jak dotąd, działały na mnie tak podniecająco, że gdybym po południu nie strzepał dwa razy, to teraz spuściłbym się w gacie. Na szczęście trzymałem się twardo.

    Przesunąłem się jeszcze niżej, całując uda, kolana, łydki i stopy, ale jednocześnie moje dłonie sięgnęły do gumki majtek i przy lekkiej pomocy ze strony Marty, która uniosła pupcię dla ułatwienia, pozbawiłem ją ostatniej części garderoby. Od razu zrzuciłem też swoje slipy, w których i tak nie mieściła się już moja sztywna pała. Wróciłem do całowania nóg, stopniowo zbliżając się ponownie do cipki, tym razem już całkowicie dostępnej. Właściwie, prawie dostępnej, bo Marta wstydząc się całkowitej nagości, zacisnęła uda chowając swój skarb. To chyba jest naturalny odruch dziewczynek. Nawet jak są już dorosłe, to też wykonują takie uniki. Ale czułem, że jak jeszcze trochę popracuję nad jej podnieceniem, to poluzuje uda i nic już, poza małą błoną, nie stanie na przeszkodzie mojemu pytonowi. Przez chwilę całowałem jej łono, porośnięte gęsto sztywnymi włosami. Mogłem tylko wyczuć, bo nic nie widziałem w ciemności, że to poletko jest przycięte na kształt odwróconego trapezu. Porzuciłem je na razie, udając się z powrotem po brzuszku do piersi. Zauważyłem, że już nie są takie mięciutkie, galaretowate, tylko nabrały dziwnej sztywności. Nie spodziewałem się, że tak reagują na pieszczoty i podniecenie. Prawdę mówiąc moje doświadczenie w kontaktach cielesnych było zerowe. Marcie oczywiście tego nie powiedziałem – przecież to nie jest powód do dumy. Znów całowałem jej usta, jedną ręką pieszcząc piersi, ramiona i brzuszek. Co pewien czas moja dłoń odwiedzała futerko, sprawdzając palcami, czy sezam już się otworzył, czy dalej dostępu do niego bronią zaciśnięte uda. Gdy w końcu uległy, wsunąłem dłoń pomiędzy nie, rozsuwając je szerzej.

    Moje palce wyczuły wilgoć szczelinki ukrytej dotychczas. Poruszałem nimi wzdłuż warg, powodując przyspieszenie oddechu Marty i coraz głośniejsze pojękiwania. Postanowiłem zaspokoić ją po francusku, bo jeszcze nie byłem pewien, czy będę potrafił dać jej rozkosz podczas penetracji. A poza tym, chciałem zapoznać się z bliska z zapachem, smakiem, kształtem, ciepłem, wilgotnością, delikatnością i czułością mojej wymarzonej cipuszki. Gdy do niej dotarłem, byłem wniebowzięty. Najpierw przeciągnąłem grzbietem nosa wzdłuż, rozchylając nim wargi sromowe, czując pokrywającą go wilgoć i świeży zapach młodziutkiej pochwy. Później całowałem pachwiny, szczypiąc ustami wargi sromowe, by wreszcie zapuścić język do wilgotnego wnętrza. Było gorące i śliskie. Powolnymi ruchami poznawałem jego strukturę i czułość. Głośniejsze jęki wskazywały mi, kiedy dotykam miejsc szczególnie wrażliwych. To wywołujące najgłębsze westchnienie, znajdowało się u zbiegu warg sromowych, tuż pod trapezowatą gęstwiną. Skoncentrowałem się na drażnieniu językiem tylko tego punktu, co wkrótce zaowocowało głośnym oooooooooooch, którego zakończenia już nie mogłem usłyszeć, mając głowę ściśniętą jak w imadle, przez drżące, gorące i mokre od potu uda. Nie przestawałem lizać, pomimo spazmów wstrząsających Martą.

    Byłem taki szczęśliwy! – pierwszy raz zaspokoiłem kobietę. Ale to nie był koniec. Podciągnąłem się wyżej, szukając ust mojej dziewczyny i zdumiała mnie łapczywa namiętność, z jaką zaczęła mnie całować. Takiej dzikości nie spodziewałem się po tej, przemiłej przecież, grzecznej, panience. Przeżyta przed chwilą ekstaza, wyzwoliła w niej bestię – rzuciła się na mnie, przykrywając swoim nagim ciałem, oplatając głowę rękami i miażdżąc moje wargi gorącymi ustami. Te usta zmierzając powoli w dół, przez chwilę drażniły moje sutki, ale ich celem był wygięty w łuk i naprężony jak katapulta penis. Zniknął w nich na moment, by pojawić się po chwili i być lizanym od dołu do góry. Jajkom też się dostała zasłużona porcja pieszczot – były całowane, wciągane do ust i lizane, by po chwili ponownie oddać palmę 🙂 pierwszeństwa fallusowi. Oczywiście byłbym szczęśliwy, gdyby mi obciągnęła do końca (o ile w ogóle zechciałaby to zrobić do samego finału), ale chciałem czegoś innego. Chciałem stać się mężczyzną i w końcu pierwszy raz zaliczyć ruchanko. Podniosłem ją i przewróciłem na plecy. Całując usta, jednocześnie położyłem się na niej i wsunąłem kolano, pomiędzy jej nogi, rozchylając je na boki, zbliżając wilgotną główkę penisa do równie mokrej szczelinki prowadzącej do gorącej pochwy.

    – Mogę? – zapytałem, dysząc z pożądania.

    – Tak – usłyszałem najpiękniejszą odpowiedź.

    Naparłem, wsuwając część mojego defloratora w gorącą cipkę. Marta patrzyła mi prosto w oczy, żebym docenił skarb , jaki mi ofiarowuje. Myślę, że dostrzegła w moich oczach, jak bardzo jestem jej za to wdzięczny. Postanowiłem zerwać gwint jednym mocnym pchnięciem, by nie sprawić jej za dużo bólu. Mój kołek był tak sztywny, że wszedł jak ostry nóż w masło. Marta syknęła z bólu, ale zaraz przyciągnęła mnie do siebie, przylegając piersiami do mojego torsu, a ustami do ust. Zacząłem powoli poruszać się w niej, kiedy nagle przypomniałem sobie o zabezpieczeniu. A właściwie o jego braku. Byliśmy za młodzi, żeby władować się w jakąś przypadkową ciążę.

    – Muszę uważać? – zapytałem.

    – Nie. Wczoraj skończył mi się okres – odpowiedziała szeptem.

    Nie znałem się na tych rzeczach, ale jak mówi, że można, no to naprzód. Przyspieszyłem ruchy, lecz orgazm przyszedł nadspodziewanie szybko, usztywniając kręgosłup i ściskając pośladki. Zacząłem tryskać strugami spermy, napełniając pochwę gorącym nasieniem. Opadłem na Martę, ciężko dysząc, z jednej strony szczęśliwy, a z drugiej rozczarowany. To już? Tak szybko? Zdawałem sobie sprawę z tego, że raczej nie jest usatysfakcjonowana. Było mi strasznie głupio.

    – Przepraszam – wyszeptałem.

    – Przestań. Było dobrze – znowu była tą przemiłą Martą, jaką wszyscy znali.

    Przewróciła mnie na plecy i zaczęła całować. Mój organ wcale nie wymiękł po wytrysku i przemknęła mi przez głowę myśl, czy przy takiej lasce kiedykolwiek mi opadnie. Nadziała się na niego, ciągle leżąc na mnie, powoli poruszała biodrami na boki, sprawiając, że mój penis zaczął się w niej poruszać ruchem okrężnym, a w miarę przyspieszania ruchów, zaczął się kręcić jak śmigło. Co jakiś czas zwalniała, siadała na mnie opierając się rękami o moją klatę, poruszając wtedy biodrami w górę i w dół, by po chwili znów wrócić do „śmigłowca”. W pozycji na jeźdźca miałem doskonały dostęp do piersi, falujących w rytm podskakiwania na moim fiucie, więc korzystałem, pieszcząc je oburącz. Jeżeli myślicie, że tym razem udało jej się osiągnąć orgazm, to jesteście w błędzie. Wygląda na to, że to nie jest taka prosta sprawa. Co prawda, tym razem wytrzymałem trochę dłużej, ale i tak spuściłem się, zanim Marta doszła. Czułem się fatalnie. Już drugi raz się nie spisałem. Ale ona nie sprawiała wrażenia rozczarowanej. Położyła się na mnie, tuląc się mocno i całując moją twarz. Była kochana! Cudowna! Przytuliłem ją mocno i tak leżeliśmy, odpoczywając. Nie, nie zasnęliśmy. Nie można zasnąć, kiedy się pierwszy raz ma przy sobie piękną, młodą dziewczynę. Bzykaliśmy się jeszcze kilka razy w ciągu tej nocy, aż nastał świt, a nasze narządy były poobcierane i bolące. Dopiero wtedy odpuściliśmy, zapadając w sen, nadzy i przytuleni do siebie. I tak, po kilku godzinach regenerującego snu, kolejny dzień rozpoczęliśmy od seksu.

    Po śniadaniu, kiedy poszliśmy na plażę, zauważyłem, że Marta ma poranione łokcie i kolana – jej delikatna skóra ucierpiała podczas nocnych manewrów, ale kiedy pytałem, czy boli, to ze śmiechem odpowiedziała, że warto było trochę pocierpieć, że w nocy nawet tego nie czuła. Oboje byliśmy szczęśliwi. Reszta pobytu minęła nam na opalaniu, kąpielach i bzykaniu się. Robiliśmy to, kiedy tylko się dało i gdzie się dało – czasem w jeziorze, wieczorem na plaży lub pomoście, czy podczas spacerów w lesie. Wiadomo, w tym wieku cały czas się chce, a poza tym uczyliśmy się naszych ciał i ich reakcji na różne bodźce. To było wspaniałe lato. Po powrocie do domu już mniej było okazji, żeby być sam na sam i gzić się bez stresu. W październiku zacząłem studiować, więc widywaliśmy się rzadziej – tylko w weekendy. Przed Wigilią spotkaliśmy się u niej. Była bardzo nieswoja, wcale się nie uśmiechała, więc spodziewałem się jakiejś niedobrej wiadomości.

    – Co się dzieje? – zapytałem.

    – Jestem w ciąży – odpowiedziała, patrząc na mnie z niepokojem.

    Nie wiedziałem jak się zachować. Byłem w szoku! Dopiero rozpocząłem studia, a tu taka skucha!

    – Jesteś pewna? Byłaś u lekarza?

    – Byłam. Ale… ale to jeszcze nie wszystko… – widać było, że zastanawia się, czy i ewentualnie w jaki sposób mi to powiedzieć.

    – Może być coś jeszcze? – nie przetrawiłem pierwszej wiadomości, a wyglądało na to, że będzie jeszcze gorzej.

    – Nie jestem pewna, czy to ty jesteś ojcem – powiedziała szeptem, szlochając.

    – Jak to? – zapytałem, jeszcze nie do końca łapiąc, o czym ona mówi. Przecież byliśmy razem i nie miała nikogo przede mną.

    Płacząc, opowiedziała mi jak do tego doszło. We wrześniu szkoła zorganizowała trzydniową wycieczkę do Warszawy. Kiedy opiekunowie poszli spać, koleżanki wyciągnęły Martę na dyskotekę, której dźwięki były słyszalne w miejscu ich zakwaterowania. Tam poznały kilku studentów, w tym jednego z Senegalu. Był wysoki, mocno zbudowany i jego oszałamiający sposób poruszania się, w połączeniu z czarującym uśmiechem, doprowadził do tego, że oszołomiona drinkami nastolatka, straciła jednocześnie rozum i przyszłość. W toalecie, półprzytomną, w mało romantyczny sposób zerżnął długi, gruby, czarny penis, a na koniec wpompował w nią miliony zdrowych plemników, z których jeden znalazł podatny grunt do zapoczątkowania dwóch żywotów naraz. Po studencie oczywiście wszelki ślad zaginął (poza tym podwójnym w brzuchu Marty). Kiedy mi to opowiadała, jeszcze nie wiedziała, że ciąża jest podwójna i który z nas jest sprawcą. Sytuacja była beznadziejna.

    – Przepraszam – chlipiąc, unikała mojego spojrzenia.

    – Na razie – powiedziałem wychodząc.

    – Nie zostawiaj mnie z tym, proszę – ryczała już na całego.

    – Nie zostawiam. Muszę się przewietrzyć, pomyśleć co dalej, ale nie martw się – nie zostawię cię.

    Wyszedłem, szukając najbliższej knajpy. Musiałem się napić, żeby trochę ochłonąć. Przy drugim piwku przestałem się obawiać o przyszłość. W końcu nie ja pierwszy zaliczyłem wpadkę. To wcale nie jest koniec świata. Jak dziecko urodzi się białe, to znaczy, że moje – wtedy się pobierzemy i jakoś to będzie. A jak będzie czarne – to trudno – wtedy ślub nie wchodzi w rachubę. Ale do czasu rozstrzygnięcia, postanowiłem być przy Marcie i pomóc jej jakoś przez to przejść.

    Wróciłem do niej dopiero po trzecim piwie. Trochę się uspokoiła, pamiętając, co powiedziałem tuż przed wyjściem. Już na spokojnie, razem zastanowiliśmy się, o czym możemy powiedzieć rodzinie i znajomym, a co lepiej przemilczeć. Na razie postanowiliśmy nie informować nikogo o możliwości urodzenia czarnoskórego dziecka. Co ma być, to będzie. Jeśli się takie urodzi, to wtedy będziemy się martwić. Marta bardzo mi dziękowała za to, że zachowałem się w porządku. Ale nie czułem się z tym dobrze. Strasznie bolało, że zdradziła mnie już przy pierwszej okazji. Wypomniałem jej to, mówiąc, że będzie musiała odpokutować. W tej sytuacji nie miała innego wyjścia, jak zapewnić, że zrobi dla mnie wszystko, o co ją poproszę. Więc na początek, dla sprawdzenia poprosiłem, żeby zrobiła mi loda z finałem w ustach i połknęła wszystko do ostatniej kropelki. Nigdy dotąd nie chciała tego zrobić, ale teraz, bez zbędnych dyskusji, rozpięła mi spodnie i zsunęła w dół razem z bokserkami. Lewą dłonią zaczęła pieścić jajka, a prawą odciągnęła napletek, odsłaniając błyszczącą końcówkę mocy. Mój wacek był jeszcze miękki, więc chwilę go trzepała, ale w końcu pochyliła się i polizała od nasady, po sam czubek, by po kilku takich razach, objąć go gorącymi wargami. Ciepło ust, języczka i pieszczota delikatnych dłoni, natychmiast usztywniły mój instrument. Zaczęła na nim grać jak wytrawna flecistka, łapiąc coraz szybszy rytm. Jej szyja poruszała głową w przód i w tył, nadziewając ją na mojego sztywnego pala. Chwilami przerywała, by odpocząć, ale kontynuowała pieszczoty ręczne, wspomagając je języczkiem, pieszczącym ruchem okrężnym moje błyszczące berło. W końcu widząc, że zaczynam dochodzić, przyspieszyła obciąganie, a ja przytrzymując jej głowę, wytrysnąłem w gorące usta, skumulowany przez tydzień ładunek spermy. Połknęła wszystko, wylizała mi fiuta do czysta, ale spojrzała na mnie tak urażonym wzrokiem, jakbym ją strasznie upokorzył. Nie chciałem, żeby tak to odbierała, więc podniosłem ją i przywarłem do ust, które mi przed chwilą dały tyle radości. Widząc, że wcale się nie brzydzę, a wręcz jestem szczęśliwy, odpowiedziała pocałunkami i przytuliła się do mnie mocno. Później już za każdym razem, kiedy mi obciągała, robiła to do końca, łykając wszystko z uśmiechem na buzi, świadoma, że za to kocham ją jeszcze bardziej i w pełni doceniam jej starania.

    Podczas prawie całego okresu ciąży, uprawialiśmy seks na różne sposoby. Oczywiście nie omieszkałem wykorzystać jej poczucia winy za zdradę i namówiłem ja także na seks analny. Początki nie były łatwe, ale potem spodobało nam się bardzo, bo znakomicie urozmaicało życie erotyczne. I to w obie strony. Czasem to mój tyłek był penetrowany, zwiększając intensywność orgazmów. A Martę przy okazji cieszyło, że może się odegrać za ostre rżnięcie jej dupki. Wraz z rozwojem ciąży, jej figura zmieniła się znacząco, ale podniecała mnie jeszcze bardziej. Krągłość brzuszka i wielkie piersi, usztywniały mojego wacka, jak nigdy dotąd. Na parę dni straciłem jednak apetyt na seks, gdy badania wykazały, że Marta nosi w brzuszku bliźnięta. Z pojedynczego kłopotu, zrobił się podwójny. Ale testosteron zrobił swoje i po oswojeniu się z tą informacją, powróciliśmy do intensywnego bzykania.

    Tak się szczęśliwie złożyło, że poród wypadł w czerwcu, dzięki czemu (i zaangażowaniu do opieki własnej matki) Marta mogła kontynuować edukację, nie tracąc roku. Dziewczynki urodziły się zdrowe, śliczne, ale wszystkich poza mną i Martą, zaskoczył kolor ich skóry. W Małym Mieście to sensacja, okazja do plotek i wytykania palcami. A dla rodziny, test na siłę łączących ją więzów. Na szczęście nie trwało to długo, bo Marta była osobą lubianą, więc po kilku tygodniach temat się znudził, a całkiem inne sensacje zaabsorbowały uwagę opinii publicznej. Ponieważ była jedynaczką, do roli rodziców chrzestnych szukała chętnych wśród kuzynostwa, ale znalazła tylko troje. Zwróciła się więc z prośbą do mnie, jako przyjaciela, czym wprawdzie trochę mnie zaskoczyła, ale zgodziłem się bez wahania. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, jakie ta decyzja będzie miała konsekwencje w przyszłości. Ludzie z większym doświadczeniem są świadomi, że gdy się jest chrzestnym jednego z bliźniąt, to tak jakby się miało dwoje chrześniaków. Wszystkie prezenty muszą być podwójne, żeby obdarowując jedno dziecko, nie robić przykrości drugiemu. Ale wówczas nawet o tym nie pomyślałem. Cieszyłem się, że będę blisko Marty, stanę się prawie członkiem rodziny.

    Po chrzcie, stałem się częstym gościem w jej domu, bo czułem się w obowiązku pomagać przyjaciółce, w zajmowaniu się maluszkami. Miało to swoje dobre i złe strony. Jedno dziecko daje popalić, a dwójka to dopiero jazda, ale dzięki mojej wytrwałości, bardzo zyskałem w oczach Marty. Podczas karmienia, mogłem oblukiwać jej piersi – wyjątkowo w tym okresie nabrzmiałe. Nie wstydziła się karmić przy mnie, bo przecież widywałem ją wcześniej wystarczająco często nago. A taki widok to ogromny bonus. Teraz trochę się tego wstydzę, ale zawsze kiedy widziałem jej pierś przy karmieniu, wracały wspomnienia i musiałem sobie ulżyć – najczęściej w toalecie. W sumie nie mijałem się z prawdą mówiąc, że idę za potrzebą 🙂

    W tamtym czasie notowania Marty mocno spadły – większość konkurentów, wcześniej tak bardzo na nią napalonych, teraz w obawie przed wpakowaniem się w wychowywanie dwójki nieswoich i w dodatku czarnoskórych dzieci, odpuściło sobie Martę jako obiekt pożądania. Ale dla mnie nadal była najcudowniejszą istotą na tej ziemi. Dlatego często na imprezy chodziliśmy razem i czasem byłem za to nagradzany wspaniałym bzykankiem (niestety już zawsze w gumce). Kiedy na studiach poznałem swoją przyszłą żonę – Alicję, trochę urwał mi się kontakt z Martą. Wprawdzie bywałem w naszym rodzinnym mieście w okresach świątecznych i wtedy ją odwiedzałem, ale już o seksie z nią mogłem zapomnieć. Zresztą ona też poznała kogoś, więc nasze kontakty osłabły. Ale te dwa małe diabełki cały czas cieszyły moje serducho. Im większe, tym więcej radości dostarczały. Podobne jak dwie krople wody. Ubierane tak samo, były nie do odróżnienia. Wydawało mi się, że rozpoznaję Sarę – moją chrześnicę – po tym, że pierwsza do mnie przybiegała, gdy je odwiedzałem, ale pewności nigdy nie miałem. Im były starsze, tym częściej robiły kawały zamieniając się rolami. Z wiekiem, coraz więcej czasu wymagała też pielęgnacja ich włosów – strasznie ciężko było rozczesywać te sprężynki – ich mamusia i babcia spędziły nad tym wiele godzin. Przez kilkanaście lat widywałem je podczas świąt, urodzin i imienin. W końcu wyrosły na prześliczne, długonogie, wesołe nastolatki. Ich szczupłe ciałka nabrały kobiecych kształtów, piersi urosły, ale były dużo mniejsze niż wzgórza ich matki. Za to długie, czarne włosy były tak gęste, że dziewczyny wymyślały co rusz nowe fryzury – grube warkocze, dredy, albo setki cienkich warkoczyków – ale obie zawsze robiły je tak samo. Nadal nie dawało się rozpoznać, która jest którą. Nawet Marta miała z tym kłopot. Ja w tym czasie byłem już rozwiedziony i mieszkałem samotnie w Warszawie.

    Pewnego czerwcowego dnia, niespodziewanie zadzwoniła do mnie Marta, pytając, czy może przyjechać z córkami. Zgodziłem się z radością, choć nie chciała zdradzić, jaki jest cel tej wizyty. Stwierdziła tylko, że chodzi o interes. I że powinienem być zadowolony. Bardzo dobrze kojarzyły mi się te dwa słowa – interes i zadowolony. Choć niekoniecznie z forsą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Druga czekoladka cz.2

    W końcu przyjechały. Pociągiem. Kiedy weszły do mojego mieszkania, nie mogłem się zdecydować na którą patrzeć. Mamusia była piękna, nie tylko we wspomnieniach z młodości, ale również teraz. Przedtem podniecała mnie jej młodość, uroda, żywiołowość – teraz emanowała dystyngowaną zmysłowością dojrzałej kobiety. Nie miałem wątpliwości, że przygotowała się specjalnie na to spotkanie, chcąc wywrzeć na mnie jak najlepsze wrażenie. Udało się. Jej ciało opinała elegancka sukienka, odsłaniająca ramiona, a nogi wydłużone o wysokie szpilki zdawały się nie mieć końca. Dziewczynki ubrane w zwiewne, kwieciste sukienki nie zadały sobie takiego szyku, wdziewając na stopy lekkie sandały na płaskiej podeszwie. Jednakże odziedziczona po mamie i czarnoskórym ojcu smukłość sylwetki sprawiała wrażenie, że ich nogi są jeszcze dłuższe. Uśmiechnięte szeroko buzie i radość w oczach uwypuklały tylko ich nietuzinkową urodę. Zżerała mnie ciekawość, co też ta Marta wymyśliła, lecz po serdecznym powitaniu, dość powściągliwie – by nie dać po sobie poznać, jak bardzo mnie to nurtuje – zaproponowałem coś do picia. Dziewczęta zadowoliły się wodą, natomiast Marta poprosiła o kawę.

    -Nie chciałam o tym mówić przez telefon, bo mam do ciebie dużą prośbę – zagaiła pomagając mi w kuchni. – Mianowicie chodzi o to, że dziewczynki uparły się, by pójść do liceum w Warszawie. Na dojeżdżanie jest zbyt daleko – więc pozostaje tylko internat albo stancja. Boję się puścić je same do internatu, bo wiesz – wolałabym, żeby ktoś zaufany miał na nie oko. Dorastanie to jest taki okres, w którym dziewczęta popełniają wiele głupstw – wiem to po sobie. Pomyślałam więc, że może mogłyby mieszkać u ciebie. Oczywiście nie za darmo. Wystarczy im jeden pokój, a pomogłyby ci w gotowaniu, bo to akurat lubią. Może nawet w sprzątaniu.

    Sądząc po uśmiechu i sposobie w jaki to powiedziała, zrozumiałem, że nie bardzo mogę na to liczyć. Zaskoczony jej propozycją odpowiedziałem, że to duża odpowiedzialność i potrzebuję trochę czasu na podjęcie decyzji. W sumie od wielu miesięcy mieszkałem sam i przyzwyczaiłem się do pełnej swobody. Na przykład po wyjściu z wanny mogłem chodzić nago po mieszkaniu, bez skrępowania bekać i puszczać bąki kiedy tylko chciałem, rzucać skarpety gdzie popadnie – krótko mówiąc korzystać z wolności. Zgadzając się na zamieszkanie z nastolatkami, musiałbym zastąpić im rodziców, tracąc przy okazji życie towarzyskie. Dzikie imprezy i poznane przypadkiem panienki, wyleciałyby z harmonogramu zajęć, bo przecież podważałyby mój autorytet jako opiekuna.

    – Mam nadzieję, że nie oczekujesz mojej odpowiedzi natychmiast? – zapytałem.

    – Jasne. Przecież musisz rozważyć wszelkie „za” i „przeciw” – odparła z uśmiechem.

    Wyjąłem z szafki czekoladę z orzechami i wróciliśmy do pokoju, gdzie Sara z Niną sączyły wodę, trajkocząc jak nakręcone o planowanych zakupach w Warszawie. Po naszym wejściu rozmowa zeszła na temat wybranej przez nie szkoły. Czekolada zniknęła w mgnieniu oka. Po kilkunastu minutach, Marta widząc, że już nie mogą się doczekać eskapady po warszawskich marketach, pozwoliła im opuścić nasze towarzystwo, dając im przy tym trochę kasy. Oczywiście dołożyłem coś od siebie i uradowane pognały zdobywać stolycę.

    Zostaliśmy w domu sami. Marta opowiadała o swoim życiu, planach, problemach i radościach, w większości związanych z córkami, co jest zupełnie zrozumiałe – dzieci są całym światem dla matki. Ja słuchałem półuważnie, dopytując czasem o różne sprawy, ale w głowie miałem jedną wizję – jak zdzieram z niej ten kostium menadżerki, rozszarpuję stringi, zrywam stanik, łapię dłońmi gorący tyłeczek i zatapiam głowę pomiędzy wielkie półkule piersi. Do moich uszu ciągle docierał jej głos zaabsorbowany opowieścią o córkach, ale ja w myślach lizałem sterczące sutki, całowałem te rozgadane usta, piękne oczy, by po chwili przewrócić ją na łóżko i zatopić język w gorącej, wilgotnej cipce. Zastanawiałem się, czy gdyby moje marzenia się urzeczywistniły, to trafiłbym na busz, czy łysą polanę? A może jakąś wymyślną fryzurę? Irokeza, trójkącik, trapezik, v lub ! Brrr – musiałem się ogarnąć, bo w moich gatkach zaczęła się budzić bestia, która z pewnością zostałaby dostrzeżona. A nie wiem jak Marta zareagowałaby na tak ewidentny brak koncentracji na tym, co do mnie mówi.

    Zaproponowałem drinka, żeby odwrócić swoje myśli od powabnych krągłości siedzących naprzeciwko. Zgodziła się chętnie, więc podszedłem do barku po szklanki i łychę, potem do lodówki po colę i cytryny.

        Mogę ci pomóc? – usłyszałem za sobą głos Marty, kiedy obierałem i kroiłem cytryny.

        Dzięki, już kończę – rzuciłem.

        Ale ja nie mówiłam o cytrynach – usłyszałem zmysłowy szept.

        To w czym chcesz mi pomóc? – zagrałem wariata.

        W podjęciu decyzji – mrugnęła do mnie.

        Widzę, że bardzo ci zależy – odparłem, jeszcze się z nią drocząc.

        Mam teraz dużo większe doświadczenie i nie zawaham się go użyć, żeby cię przekonać – odpowiedziała ze śmiechem.

        Nie ukrywam, że to może być bardzo dobry argument.

    Jeszcze starałem się udawać, że mnie to nie rusza, ale w spodniach rozedrgany koleżka pulsował od rosnącego podniecenia. Poczułem dłoń głaszczącą okolice rozporka i piękna buzia Marty zbliżyła się do mojej, w poszukiwaniu ust, by pokryć je gorącymi, namiętnymi pocałunkami. Przez ułamek sekundy przemknęła mi przez głowę myśl, że to wszystko musiała sobie zaplanować już dużo wcześniej – przyjazd, wysłanie dziewczynek na shoping – po to, by w razie mojego wahania, seksem przechylić szalę na swoją stronę. Ale chrzanić to! Ważne, że teraz miałem ją w swoich ramionach i wszystko zmierza w kierunku fajnego bzykanka. Postanowiłem odłożyć na bok wszelkie dywagacje i zająć się tylko tym, co tygryski lubią najbardziej. Nie przerywając całowania i obłapiania dupki ściśniętej ciasną spódniczką, przemieściliśmy się do sypialni, gdzie na chwilę oderwaliśmy się od siebie, aby pozbyć się okrywającej nas garderoby. Poszło mi błyskawicznie, gdyż chciałem nacieszyć oczy widokiem Marty – rozbierającej się powoli i zmysłowo. Rzeczywiście nabrała doświadczenia – ten widok był sto razy bardziej podniecający niż sama nagość. To już nie była nastolatka onieśmielona odsłanianiem intymności, tylko świadoma swojej seksualnej atrakcyjności, dojrzała kobieta. Kilka niedoskonałości będących wynikiem ciąży i karmienia niemowląt, dodawało jej tylko uroku, bo lekkie rozstępy nadają nie tylko indywidualności, ale sprawiają, że widzisz człowieka, a nie jakąś wyidealizowaną nieziemską istotę. Bardzo mnie ten widok nakręcał. Powolne ruchy, zmysłowość, namiętność, przymknięte powieki, rozchylone usta, po których od czasu do czasu przesuwał się czubek języka, dłoń poprawiająca fryzurę, towarzyszące każdemu ruchowi falowanie piersi i wreszcie odsłonięte łono z cudowną gęstwiną sztywnych włosków. Rzuciłem się do całowania każdego kawałeczka aksamitnej skóry, a mój pyton przeobraził się w sztywną kobrę, spragnioną schowania się w wilgotnej jaskini, dającej ciepło, schronienie i rozkosz. Ale moja święta zasada, aby najpierw doprowadzić do szału kobietę, nie pozwoliła mu na wniknięcie pomiędzy rozgrzane uda. Najpierw musiały się tam znaleźć moje usta i tęskniący za kwaśną wilgocią język. Jednak po drodze do cipki musiałem się zatrzymać na dłużej przy sztywniejących już sutkach, liżąc je i pieszcząc dłońmi. Uwielbiam przyglądać się wyrazowi skupienia na twarzy dziewczyny, kiedy moje dłonie wędrują od szyi przez wzgórza piersi, brzuszek, cipkę i wewnętrzną stronę ud, by po chwili pokonywać tę drogę w przeciwnym kierunku. Przymknięte powieki i wydobywające się z ust pojękiwania, dodatkowo usztywniają moją męskość. Czasem moje palce wnikają w nabrzmiałą norkę, sprawdzając reakcję na pieszczotę tego wrażliwego punktu u zbiegu warg sromowych. Potem wracam do piersi i ściskając je uwypuklam sutek, który za moment znika pochłonięty przez moje usta, a tam jest drażniony szorstkim, gorącym i wilgotnym językiem. Drugi w tym czasie jest lekko pieszczony pomiędzy moim kciukiem, a palcem wskazującym. Dla równowagi, co jakiś czas zmieniam piersi aż poczuję, że obie są już wystarczająco twarde. Wtedy podążam całując brzuszek do miejsca, które oczekuje mojego języka jak kania dżdżu. Ociekająca sokami podniecenia cipka, przyjmuje pieszczotę mojego języka z największą niecierpliwością, której towarzyszą pojękiwania i westchnienia, zaciskanie ud na moich uszach, podrygiwania i unoszenie bioder, dociskanie mojej głowy przy pomocy rąk i wreszcie ekstaza zaakcentowana przeciągłym aaaaaaaaaaaaaaach, albo oooooooooooooch. Wtedy wiem, że dobrze wykonałem swoją robotę i nadszedł czas na moje spełnienie.

    Nie musiałem pomagać sobie ręką przy naprowadzaniu swojego działa na cel, bo usztywniony maksymalnie, sam odnalazł drogę do rozgrzanej, mokrej i śliskiej cipki mojej kochanki. Przywarłem wargami do jej rozkosznych ust, zapuszczając język w drugą wilgotność. Jednocześnie powoli uruchomiłem pracę bioder, napędzając tłok posuwający się w dobrze nasmarowanym cylindrze. Marta dopasowała ruchy swoich, doskonale synchronizując się ze mną. Nie ma nic gorszego podczas bzykania, niż brak synchronizacji – wtedy lepiej, żeby jeden z partnerów wcale się nie poruszał. Ale nam to nie groziło. Nie dość, że byliśmy już doświadczeni, to przecież znaliśmy się jak łyse konie. Niespiesznie uniosłem jej nogi na swoje ramiona i przytrzymując biodra, zagłębiałem w Marcie swój oręż, mogąc jednocześnie nacieszyć oczy widokiem biustu, falującego w rytmie moich pchnięć i pięknej buzi otoczonej aureolą długich blond włosów. Nie lubię zbyt długo kochać się w jednej pozycji, więc zrzuciłem jej nogi z ramion i ułożyłem ją na boku. Ułożyłem się z tyłu, przylegając klatą do gorących pleców, uniosłem lekko jej prawe udo, by wprowadzić mojego twardziela z powrotem w wilgotność cipki. Bzykając ją w tej pozycji, mogłem swobodnie prawą ręką pieścić wielkie balony piersi, więc starałem się przedłużać te przyjemności tak długo, jak było to możliwe. Ale skończyć chciałem tryskając na jej plecy, więc jeszcze raz zmieniliśmy pozycję. Uniosłem Martę do pozycji na pieska i rżnąłem ja dynamicznie aż do widowiskowej erupcji mojego wulkanu, zalewającej całe plecy i pośladki białą lawą gorącej spermy.

    Przez chwilę leżeliśmy oddychając ciężko po wysiłku, ale szczęśliwi i zaspokojeni. Nie odzywaliśmy się, ale uśmiechy rozjaśniające nasze twarze mówiły same za siebie. Moja dłoń automatycznie powędrowała do poruszanych przyspieszonym oddechem piersi. Nigdy nie mam dosyć – piersi są tak piękne, że chciałbym mieć je w dłoniach nieustannie. Przepraszam cipkę i dupkę, ale jednak piersi to piersi. Niczego nie da się porównać z ich urodą, miękkością, delikatnością i ciepłem. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam każde – małe, duże, pełne, płaskie, okrągłe, szpiczaste, sterczące, wiszące – dla mnie wszystkie są piękne. To, że właśnie pieściłem duże, pełne piersi Marty było miłe, ale wcale bym nie narzekał, gdyby miała inne. To jest po prostu magia biustu.

    – To jak będzie? – zapytała z uśmiechem, kiedy już odpoczęliśmy trochę.

    – No nie wiem. Waham się – odpowiedziałem zaczepnie.

    Jej ręka powędrowała w kierunku moich klejnotów, delikatnie pieszcząc worek ze skarbami.

    – A teraz? – dopytywała, uśmiechając się do mnie.

    – Ciągle nie jestem przekonany – droczyłem się, spodziewając się czegoś więcej.

    Pochyliła się wciągając do ust mojego sflaczałego jeszcze fajfusa, nie przerywając przy tym pieszczenia jąder. Czułem jak rosnę w jej ustach. Ona też to czuła. Wyjęła go na chwilę, by patrząc mi głęboko w oczy zapytać:

    – I?

    – Dalej – prosiłem, znów podniecony do granic możliwości.

    – A co dalej? – teraz ona się droczyła.

    – Zaskocz mnie – dałem jej szansę na wykazanie się doświadczeniem, na które wcześniej się powoływała.

    Mój penis ponownie znalazł się w objęciach gorących warg, a jego końcówka trafiła wprost na języczek, kręcący się jak wentylator. Marta obciągała mi zmieniając ciągle sposób pieszczenia mojego drążka. Jęczałem już z rozkoszy, kiedy poczułem jak naśliniony palec zaczyna pieścić moje kakaowe oko. Już sama myśl o tym co będzie dalej sprawiła, że byłem bliski szczytowania. Bardzo lubię takie zabawy, ale moja była żona nigdy nie chciała nawet słyszeć o seksie analnym. Z Martą to co innego. Wiedziałem, że też to lubi, więc spodziewałem się mega orgazmu. I nie zawiodłem się. Jej palec pokonał lekki opór mojego zwieracza i zagłębił się w poszukiwaniu prostaty – źródła męskiej rozkoszy. Współpraca ust pieszczących końcówkę mocy i paluszka drażniącego prostatę, zaowocowały spazmami orgazmu, skręcającymi moje ciało podczas równoczesnego zalewania języczka Marty niezliczonymi seriami gorącej spermy. Przełknęła wszystko bez problemu i jeszcze przez chwilę zlizywała z penisa, pojawiające się na czubku ostatnie, pojedyncze krople białej lepkiej substancji.

    – Wow. Teraz to tak –wydyszałem.

    – Tak co? – chciała się upewnić.

    – Tak musisz mnie odwiedzać – przynajmniej raz na dwa tygodnie.

    – Chciałeś powiedzieć – odwiedzać u ciebie moje córeczki?

    – Najlepiej w weekendy.

    – Aha. Kiedy ich nie będzie, tak?

    – Albo np. jak będą w szkole.

    – To jest warunek?

    – Przecież wiesz, że nie. Ale byłoby miło.

    Uśmiech potwierdził, że odpowiada jej taki układ. Pozbieraliśmy nasze ciuchy, ogarnęliśmy trochę siebie i sypialnię.

    Sącząc drinki, już na spokojnie, bez napięcia seksualnego, które wcześniej nie pozwalało skoncentrować się na rozmowie, ustalaliśmy szczegóły dotyczące zamieszkania u mnie Sary i Niny na czas nauki w liceum, a także relacji pomiędzy mną a Martą w tym okresie. Czas oczekiwania na powrót nastolatek z zakupów, minął nam bardzo szybko i w wesołej atmosferze. Kiedy dziewczynki wróciły, z drugiej czekolady, którą wcześniej wyłożyłem na stół, niewiele już zostało. Uporały się z tą resztką błyskawicznie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Druga czekoladka cz.3

    Wspólne zamieszkanie z dwójką nastolatek, wbrew pozorom, stanowi spore wyzwanie dla kogoś, kto mieszkał dotychczas samotnie. Z trudem oswajałem się z sytuacją, że łazienka jest prawie cały czas zajęta. Wcześniej, kiedy mieszkałem z żoną, nie było problemu, gdy musiałem skorzystać z toalety w czasie, kiedy poprawiała swoją urodę – siurałem po prostu w jej obecności. Chyba, że chodziło o grubsza sprawę- wtedy przerywała swoje malunki, umożliwiając mi skupienie się w samotności. Powietrze zepsute wówczas przeze mnie, stanowiło raczej powód do żartów – teraz, trochę się krępowałem. Nie chciałem zostać w oczach małolat starym śmierdzielem, więc zaopatrzyłem łazienkę w przeróżne urządzenia zapachowe. Nie zmieniło to jednak faktu, że dostęp do niej miałem mocno ograniczony. Łazienka była blokowana dwa razy dłużej, niż w czasie, kiedy mieszkałem z żoną, bo teraz korzystały z niej dwie kobietki. Kiedy myły swoje długie, czarne, kręcone włosy i musiały je później rozczesać, zajmowało to często pół dnia. Nie powiem – były też jakieś korzyści ze wspólnego zamieszkania. Wbrew temu, co wnioskowałem z wypowiedzi Marty, dziewczynki były bardzo poukładane, wręcz pedantycznie dbały o porządek, a kiedy jeszcze przejęły we władanie kuchnię, do moich obowiązków należało już tylko wynoszenie śmieci. Poza tym luz.

    Kolejnym minusem było to, że dziewczyny czuły się w mojej obecności nadzwyczaj swobodnie, traktując jak członka rodziny, więc często rano, czy wieczorem widywałem je ubrane tylko w to, w czym sypiały, czyli najczęściej majtki i t-shirt. To chyba zrozumiałe, że częste oglądanie tak długich, zgrabnych, ciemnobrązowych nóg, kończących się okrągłymi wypukłościami tyłeczków, nie pozostało obojętne dla mojej męskości. Pół biedy, gdybym widywał je tylko przelotnie w takim odzieniu. Niestety, często wieczorami sadowiły się obok mnie na kanapie, przed telewizorem, opierając nogi na ławie, lub co gorsza na moich udach. Zdarzało się, że podczas rozmów, jakby zupełnie nieświadome swojej seksualnej atrakcyjności, siadały po turecku, czy to na krześle, czy na kanapie, wywołując u mnie spore zakłopotanie, a często też erekcję. Niesamowitej siły woli wymagało odmawianie sobie przyjemności spoglądania na materiał majteczek, dostosowujący się kształtem do ich cipek. Czasem tak dokładnie odwzorowujący szczelinkę pomiędzy wargami sromowymi, jakby był druga skórą. Starałem się nie widzieć w smarkulach dorastających kobietek, tylko małe dziewczynki, jednak pod powiekami pozostawał obraz pięknych, śmiejących się oczu, perliście białych ząbków, długich nóg, krągłych, odstających tyłeczków i przede wszystkim piersi bujających się pod t-shirtem, odwzorowującym doskonale ich kształt.

    Przez kilka tygodni próbowałem walczyć z erekcjami pojawiającymi się, kiedy tylko zamykałem oczy do snu, ale nawet nie mogłem skierować myśli na inne tory, bo natychmiast widziałem czekoladową, gładką skórę którejś z bliźniaczek. Nawet jeśli udawało się w końcu zasnąć, to i tak w marzeniach sennych przychodziły do mnie, czasem pojedynczo, czasem razem, tyle że wtedy były dużo bardziej wyuzdane, niż mógłbym się spodziewać po takich niewiniątkach. W końcu przestałem walczyć i zawsze przed snem najpierw dawałem upust chuci, trzepiąc kapucyna w łazience, dzięki czemu rozładowywałem napięcie i mogłem spokojnie zasnąć.

    Po jednym z weekendów, zamiast dwóch sióstr, przyjechała tylko Sara. Jak się okazało, Nina złapała grypę i mamusia nie pozwoliła jej jechać do Warszawy. Bliźniaczki nigdy wcześniej się nie rozstawały, bo zazwyczaj kiedy jedna zachorowała, to druga natychmiast też się zarażała. Tym razem było inaczej. Chociaż dzieliła je odległość, to mentalnie rozdzielić się nie mogły. Sara odkąd przekroczyła próg mojego mieszkania, praktycznie cały czas wisiała na telefonie, albo rozmawiała z Niną przez skypa. Dla mnie to jest niepojęte, jak można przez kilka godzin, niemal bez przerwy (oczywiście, krótkie były na siku i jedzenie) rozmawiać. Dla kobiet nie stanowi to żadnego problemu, wręcz przeciwnie – okresy milczenia są czymś nienaturalnym. Jakoś trzeba z tym żyć.

    Wieczorem wypiłem piwko, po czym szykując się do spania, pod prysznicem zmarszczyłem freda i wykąpany, rozluźniony wskoczyłem do łóżka. W środku nocy zbudziło mnie ciśnienie w pęcherzu, więc zaspany zwlokłem się z wyra, by podążyć do łazienki i pozbyć się nadmiaru płynów z organizmu. Nawet nie zwróciłem uwagi, że w kuchni świeci się światło. Dopiero wychodząc zobaczyłem, że siedzi tam Sara, sącząc jakąś herbatkę. Rzuciłem okiem na zegarek – była 2.35.

    – Dziecko drogie, a co ty tu robisz o tej porze? – zapytałem zaspany.

    – Nie mogę zasnąć. Wypiłam już melisę i dalej nic. Zrobiłam jeszcze jedną i tak czekam, aż trochę naciągnie i ostygnie. Ale wujku, mną się nie przejmuj – idź spać.

    – Przecież rano musisz iść do szkoły. Jak się nie wyśpisz, to później uśniesz na lekcji. A właściwie, dlaczego nie możesz zasnąć, coś cię martwi? – dopytywałem ziewając.

    – Może nie tyle martwi, co brakuje mi Niny. Zawsze spałyśmy razem, przytulone do siebie i bez niej nie mogę zasnąć.

    – Rzeczywiście – to może być powód. Trudno – przecież kiedyś i tak będziecie musiały się rozstać.

    – Mam nadzieję, że wtedy już każda z nas będzie miała do kogo się przytulić.

    – Na pewno. Z waszą urodą kandydatów będziecie miały na pęczki.

    – Tak ci się tylko wydaje. Nie masz pojęcia jak trudno jest zaufać jakiemuś chłopcu, mając skórę takiego koloru jak nasza. Nawet biała dziewczyna nigdy nie ma pewności, na kogo trafi. Dla większości chłopców zaliczenie czekoladki, to jak zdobycie trofeum w zawodach.

    – Może i tak, ale jesteście mądrymi dziewczynami. Na pewno znajdziecie sobie fajnych chłopców.

    – Chciałabym.

    – No dobrze. Wypiłaś? To do spania – zakomenderowałem.

    Już wychodziłem z kuchni, kiedy usłyszałem:

    – Wujku, a nie mogłabym się położyć koło ciebie?

    Zdębiałem.

    – Jasne. Jeśli to ma ci pomóc, to nie ma problemu.

            Wskoczyłem do łóżka, kładąc się na wznak. Sara skorzystała jeszcze z toalety (2 kubki melisy 🙂 ) i po chwili wsunęła się pod kołdrę. Kiedy się zorientowała, że nie leżę w sposób, do jakiego przyzwyczaiła ją Nina, poprosiła, żebym położył się na boku i przytulił do jej pleców. Z jednej strony cieszyłem się jak dziecko, z drugiej czułem straszny dyskomfort. Jej włosy łaskotały mnie pod nosem, biodrami przylegałem do odstającego tyłeczka i jeszcze nie bardzo miałem co zrobić z prawą ręką. Od tego kłopotu uwolniła mnie Sara, łapiąc za rękę i przerzucając nad swoim bokiem. Niestety tyłeczek przylegający do mojego fiuta, zapach włosów, dotyk dłoni trzymającej moją, a przede wszystkim świadomość, że leżę w łóżku z tak atrakcyjną laseczką, wywołały niepożądaną w tym momencie reakcję. Próbowałem odsunąć biodra od cudownych krągłości jej pośladków, ale ten wredny organ, nad którym tak ciężko zapanować, wyprężył się jak tylko mógł najbardziej, co nie uszło uwadze Sary.

        – Wujku, zrób coś z tym, bo mnie uwiera – usłyszałem.

        – Wybacz, ale nie mam nad nim żadnej władzy. Jestem zdrowym chłopem, a to jest normalna reakcja na bliskość kobiety- dukałem zakłopotany – Cholera, teraz to ja nie będę mógł zasnąć!

        – Mogę ci jakoś pomóc?

    Zdębiałem po raz drugi.

        – A wiesz, w jaki sposób można temu zaradzić?

        – Przestań! W necie jest teraz wszystko. Widziałam jak to się robi. Jak chcesz to spróbuję.

        – Ok.

            Odwróciłem się z powrotem na wznak i pozbyłem bokserek. Sara położyła się na prawym boku, lewą ręką nieporadnie chwytając mnie za przyrodzenie. Bardzo delikatnie zaczęła wykonywać nią ruchy posuwisto-zwrotne, starając się w ciemności przyjrzeć, penisowi trzymanemu pierwszy raz w dłoni. W końcu czym innym jest oglądanie prącia na ekranie monitora, a czym innym własnoręczny 🙂 kontakt z żywym, gorącym, twardym, żylastym organem. Starałem się jej pomóc, instruując jak mocno ma go trzymać, w jakim tempie poruszać dłonią, kiedy przerwać, by zająć się klejnotami, lub strefą poniżej. Grzecznie i skrupulatnie stosowała się do moich wskazówek. W pewnym momencie nie wytrzymałem i poprosiłem:

        – Całuj, proszę.

    Zbliżyła usta do moich, czym mnie trochę zaskoczyła, bo raczej chodziło mi o całowanie tam na dole, ale szybko doceniłem dotyk jej wydatnych, delikatnych warg. Wplotłem palce prawej ręki w gęste, sprężynkowate włosy, lewą głaszcząc po plecach, momentami także poniżej miejsca, gdzie się kończą. Moja dłoń szukała kontaktu z nagą skórą, wsuwając się pod majteczki, gdzie poznawała idealny kształt odstających, sprężystych pośladków. Czułem, że jej podniecenie rośnie, więc starałem się przesuwać palce wzdłuż rowka, aż do miejsca gdzie przechodził w już wilgotne wejście do pochwy. Zapragnąłem ulokować tam język, bo tak młodej cipki dawno nie smakowałem. A czarnej – nigdy. Zresztą – znacie już moją zasadę – najpierw satysfakcja kobiety.

    Położyłem Sarę na plecy, nie odrywając warg od jej ust, aby nie przyszło jej do głowy protestować i zdecydowanym szarpnięciem pozbawiłem majteczek. Próbowała oponować, ale gdy poczuła moje zręczne palce na swoim najczulszym punkcie, jej opór przerodził się w cichutkie pomruki. Oderwałem się od jej ust, całując policzek, ucho i szyję. Cały czas moje palce pracowały nad łechtaczką, ukrytą pomiędzy wargami w gęstwinie czarnych loczków. Wiedząc, że jest na takim etapie podniecenia, z którego już nie ma odwrotu, pozbawiłem ją ostatniej części garderoby. Pomagała mi przy zdejmowaniu t-shirta, zapominając już o jakimkolwiek wstydzie. W ciemności mogłem zobaczyć tylko zarys jej piersi – oczywiście były piękne. Usztywnione pod wpływem podniecenia, sterczały zachęcająco, domagając się pieszczoty. Zaatakowałem je oburącz, dodatkowo ustami pochłaniając na przemian sutki, liżąc i drażniąc je palcami. Sara oddychała nieregularnie, łapiąc powietrze krótkimi, gwałtownymi haustami.

     Ja też dyszałem żądzą, mając przy tym wrażenie, że moja rakieta za chwilę oderwie się od reszty ciała i odleci w przestrzeń kosmiczną. Ciśnienie w moim narządzie rozrodczym jeszcze nigdy nie było tak wysokie jak teraz. W tym wieku erekcja jest jeszcze całkiem spoko, ale jednak już nie tak efektowna jak u nastolatka, kiedy szablisko sterczy dumnie wygięte, celując prosto w niebo. Przed czterdziestką, już raczej w horyzont 🙂 Uroda Sary i kolor jej skóry sprawiły jednak cud. Niejeden młody mógłby mi teraz pozazdrościć. Nie mogłem uwierzyć we własne szczęście, że mogę pieścić tak fantastyczne, podniecające, młode ciało o aksamitnej, gładkiej i gorącej skórze, a jego posiadaczka wije się pod dotykiem moich warg i rąk. Postanowiłem dać jej jeszcze więcej szczęścia. Całując brzuszek, ze szczególnym uwzględnieniem pępuszka, powoli zbliżałem usta do różowiutkiej szczelinki, ukrytej pomiędzy czarnymi jak sadza wargami (kolory oczywiście tylko sobie wyobrażałem, bo ciemność wokół nie pozwalała ich dostrzec). Jednocześnie moje dłonie opuściły stwardniałe od pieszczot piersi, podążając wzdłuż talii, linii bioder i ud, tam i z powrotem, głaszcząc tę niewiarygodnie gładką skórę.

    Sara pojękiwała niecierpliwie, czując na swojej szparce wydychane przeze mnie gorące powietrze. Kiedy łechtaczka pierwszy raz spotkała się z moim językiem, głośne ooooch zasygnalizowało, że była na to już najwyższa pora. W trakcie lizania jej malutkiej dziewiczej cipki, częstotliwość i głośność ochów rosła wraz ze zbliżaniem się do finału. Łapałem ustami kępki jej włosów lub wargi sromowe, naciągając je lekko w przerwach pomiędzy drażnieniem łechtaczki. Wsunąłem jeden palec do śliskiego, rozpalonego wnętrza, od środka stymulując punkt G, a czasem dla odmiany, poprzez cienką ściankę pochwy – zwieracz. Tak wiele pieszczot musiało doprowadzić do rychłego i nieuchronnego finału. Udka Sarki zaczęły drżeć, z ust wydobyło się przeciągłe ooo ooo ooo ooooooooch! w kilku tonacjach, przy czym wyrzuciła w górę biodra, zaciskając uda na moich uszach. Poczułem na głowie jaj dłonie, próbujące oderwać mój ciągle świdrujący łechtaczkę język od cipki. Nadmiar wrażeń stał się dla niej nie do zniesienia. Powoli wyhamowałem, przeciągając jeszcze co jakiś czas językiem po przewrażliwionej łechtaczce, za każdym razem powodując przy tym ekstatyczne skręcanie bioder i głośne jęki.

    Opadłem na plecy, dysząc ciężko z wysiłku. Sara jeszcze chwilę przeżywała niedawną ekstazę, uspokajając oddech i powoli dochodząc do siebie. Jednak nie pozostawiła mnie na długo z penisem sterczącym w dość bolesnej już erekcji. Zbliżyła twarz do mojej i wyszeptała:

    – Dziękuję. To było nieziemsko przyjemne.

    Nie dając mi czasu na odpowiedź przywarła ustami do moich, nasze języki splotły się w namiętnym pocałunku, a na penisie znów poczułem dotyk jej delikatnej dłoni. Jesteśmy ludźmi i praktycznie te same rzeczy sprawiają nam przyjemność. Sara jakby instynktownie to wyczuwając, podążyła ścieżką, którą niedawno jej wskazałem, całując moje policzki, uszy, szyję, pieszcząc sutki, pępek, brzuch dotarła do tego, co nas różni, ale co tak samo pożąda pieszczoty oralnej jak kobieca łechtaczka. Nie zawahała się nawet na moment – objęła go ustami, czym mnie bardzo zaskoczyła, bo spodziewałem się najpierw lekkich pocałunków. Jednak edukacyjna siła netu jest nieoceniona.

    Dzisiejsze nastolatki są lepiej wyedukowane seksualnie, niż niejedna mężatka z pokolenia przedinternetowego. Akurat przy tak wysokim stopniu napięcia, jakie mi zafundowała, ucieszyłem się, że przystąpiła od razu do konkretów, bez odgrywania zupełnie niepotrzebnych scen niewinności i zawstydzenia. Jej szorstki, wilgotny języczek kręcił się wokół główki, pozwalając zapoznać się ze smakiem penisa i jego reakcjami na pieszczoty. Bardzo się starała odwdzięczyć za niedawny orgazm. Czasem dawała języczkowi chwilę odpocząć, wtedy chwytałem ją za głowę i nadając tempo jej ruchom, nadziewałem mięsiste usta na swój ruszt. Wiedziałem, że jeśli od razu nie nauczę jej, że wytrysk należy przyjmować doustnie, to później trudniej będzie ją przekonać, że to nic strasznego, a bardzo pożądanego przez płeć brzydką.

    – Zrób to do końca, proszę – wyszeptałem.

    Coś zamruczała, lecz usta miała wypełnione moim penisem, więc nic nie zrozumiałem, ale postanowiłem uznać to za zgodę. Czując zbliżającą się ejakulację, przytrzymałem dla pewności jej głowę i rycząc jak wół, wytrysnąłem seriami gorącego nasienia wprost na języczek, który tak bardzo się napracował, żeby dostać tę nagrodę. Chwilę trwało zanim opróżniłem swój zbiornik. Nie wiedziałem, czy z jej ust wypłynęła część, której nie zdołała przełknąć, czy też nie chcąc połykać, pozbyła się wszystkiego. W każdym razie, czułem, że coś skapnęło na moje włosy łonowe. Ale jak na pierwszy raz, to i tak było ekstra. Sara klęczała nadal pomiędzy moimi nogami, nie bardzo wiedząc co ma dalej robić, więc uniosłem się, objąłem ją ramionami i razem opadliśmy na łóżko. Jeszcze chwilę się całowaliśmy, lecz niebawem wymęczeni, ale zrelaksowani, wtuleni w siebie, zasnęliśmy jak dzieci.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Druga czekoladka cz.4

    Obudziłem się pierwszy – jak by nie patrzeć, z krótką przerwą, przespałem jednak całą noc. Co innego Sara – najpierw nie mogła zasnąć do wpół do trzeciej, później były amory, więc teraz spała twardym snem, wzmocnionym jeszcze działaniem dwóch wypitych herbatek uspokajająco-nasennych. Wpatrywałem się w jej ciemną, śliczną buźkę, wciąż nie mogąc uwierzyć w to, co się stało w nocy. Tak na zdrowy rozum – takie rzeczy się nie zdarzają. Ile trzeba mieć szczęścia, żeby zbliżając się do czterdziestki, znaleźć się w łóżku z szesnastolatką? W dodatku śliczną! A do tego czarnoskórą! W naszym kraju prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest bliskie zeru. A mi się poszczęściło! Nadal trudno było w to uwierzyć. Postanowiłem dzisiaj nie iść do pracy. Miałem Sarę nagą w łóżku, więc to najlepszy moment, żeby zrobić krok dalej i ją rozdziewiczyć. Nie miałem pewności, czy taka okazja się powtórzy, więc należało kuć żelazo póki gorące.

    Delikatnie odsunąłem kołdrę, aby pierwszy raz w świetle dziennym nacieszyć oczy widokiem cudownych, czekoladowych piersi, unoszonych równomiernym oddechem. Ich sutki i obwódki były całkowicie czarne – wyraźnie odróżniały się od ciemnoczekoladowego koloru skóry. Ze strony Sary nie zauważyłem żadnej reakcji – sen wzmocniony melisą znieczulił ją całkowicie. Chciałem spełnić kolejne z marzeń – zobaczyć na żywo czarną cipkę – jeszcze nigdy takiej nie widziałem. Wprawdzie w nocy miałem przyjemność jej posmakować, ale w ciemności nie mogłem niczego dostrzec. Teraz odsunąłem jeszcze troszkę kołdrę i moim oczom ukazało się fantastyczne łono, porośnięte gęstymi kępkami czarnych włosów. Zupełnie inaczej niż u białych kobiet, których owłosienie jest w miarę równomierne. Co ciekawe – skóra w okolicy cipki była wyraźnie ciemniejsza niż np. na brzuszku, czy piersiach. Nie tak czarna jak sutki, ale jednak. Żałowałem, że nie zobaczę nic więcej, bo zaciśnięte uda na to nie pozwalają, ale byłem pewien, że jeszcze będę miał okazję przyjrzeć się z bliska, niedostępnej teraz szczelince. Z żalem przykryłem te cudowności kołdrą – chętnie patrzyłbym godzinami, ale nie chciałem przeziębić drugiej bliźniaczki.

    Odkąd się przebudziłem, miałem nieustającą erekcję – zawsze mam jak się budzę – to wynik ucisku pęcherza moczowego, a teraz jeszcze spotęgowały ją widok ciałka Sary i wspomnienie nocnych wydarzeń. Wiedziałem, że to najlepszy moment, żeby córkę rozdziewiczyć, tak jak kilkanaście lat wcześniej jej matkę. Teraz miałem już doświadczenie i wiedziałem jak się do tego zabrać. To nie powinno nastręczać większych trudności, szczególnie, że dziewczyna była już rozebrana i jak zostanie obudzona z głębokiego snu, to stanie się prawdziwą kobietą, zanim tak naprawdę zorientuje się o co chodzi. Przystąpiłem do realizacji planu, wędrując dłonią po brzuszku, do piersi przykrytych kołdrą. Były bardzo rozgrzane, ale jeszcze mięciutkie. Miałem zamiar zmienić ten stan, uciskając je i drażniąc sutki pomiędzy kciukiem, a palcem wskazującym. Początkowo nie zauważyłem żadnej reakcji – Sara spała twardo, oddychając równo. Podążyłem, gładząc brzuszek, w kierunku kudłatego wzgórka, próbując wcisnąć palce pomiędzy ściśnięte uda. Zadziałał odruch bezwarunkowy – uda zacisnęły się jeszcze mocniej, uniemożliwiając dostęp do cipki, ale podczas tej chwili, uniósł się jeden pośladek, więc moja dłoń bezwzględnie wykorzystując nadarzającą się okazję, wśliznęła się pod niego, miętosząc go i przy okazji końcówkami palców przesuwając wzdłuż szparki odsłoniętej od tyłu.

    Oczy Sary były wciąż zamknięte, ale usta rozszerzyły się w szerokim uśmiechu, ukazującym dwa rzędy ząbków, pięknych jak perełki.

    – Dzień dobry wujaszku – wymruczała.

    – Dzień dobry perełko.

    Przesunąłem się pochylając nad nią, usta się spotkały, a mój twardziel został ściśnięty pomiędzy moim brzuchem, a jej biodrem. Dzięki temu poczuła, czego mi potrzeba. Zacząłem dłonią delikatnie pieścić okolicę ucha, przemieszczając się na szyję, poprzez bardzo wrażliwe na dotyk miejsce, łączące ucho z bródką, by następnie powędrować w poszukiwaniu miękkości piersi. Dość długo je ugniatałem, chwytając od czasu do czasu brodawkę, a kiedy wyczułem napinanie się mięśni, opuściłem ten teren, zmierzając do wilgotnej szczeliny, ulokowanej pomiędzy gorącymi udami. Już nie broniły do niej dostępu – rozchyliły się zapraszająco, pozwalając zwinnym palcom wniknąć w tę ociekająca sokami podniecenia, rozkoszną szparkę. Popracowałem chwilę nad nią, ale czując, że jest gotowa na przyjęcie mojego oręża, powróciłem do pieszczenia włosów na głowie, swoje usta przeniosłem z ust Sary na jej piersi, jednocześnie lokując się pomiędzy miękkimi udami.

    Kiedy ponownie przesunąłem się do góry, do jej ust, podążyła za mną reszta mojego ciała, dzięki czemu twarda głowa penisa znalazła się przy wejściu do dziewiczej, czarnej cipki. Pomogłem sobie ręką, choć byłem tak napalony, że i bez tego trafiłbym do tarczy, ale chciałem jeszcze kilkoma ruchami penisa wzdłuż szparki nawilżyć go, żeby sprawił jak najmniej bólu przy forsowaniu tej niezdobytej dotychczas fortecy. Sara nie protestowała, kiedy naparłem, gwałtownym sztosem wdzierając się do jej młodziutkiego ciała. Syknęła tylko, by po chwili jeszcze mocniej przywrzeć do moich ust. Zacząłem ją powoli posuwać, najpierw delikatnie zagłębiając się w gorące wnętrze, by z czasem przyspieszyć. Musiałem oderwać się od jej ust, bo brakowało mi powietrza w płucach. Sara pojękiwała przy każdym pchnięciu, jej dłonie błądziły po mojej klacie, czasem szczypiąc sutki, albo pieściły moje pośladki.

                Zmieniłem pozycję – ułożyłam Sarę na boku, podciągając jedną jej nogę do góry i zginając w kolanie. Sam usiadłem na drugim udzie i wprowadziłem penisa w wystawioną w jego kierunku norkę. Bardzo lubię tę pozycję, bo mogę wtedy podziwiać piękno kobiety, pieścić piersi lub tyłeczek, a dodatkowo podczas bzykania moje jajka pocierają o jej udo, dostarczając mi jeszcze więcej rozkoszy. Zresztą, ta pozycja znakomicie sprawdza się też podczas rżnięcia mniejszej dziurki. Sara dopiero poznawała różne układy ciał podczas kopulacji – wszystko było dla niej nowe. Oczywiście – mogła widzieć w necie dziesiątki pozycji, ale nigdy jeszcze ich nie testowała. Miałem zamiar przybliżyć jej wszystkie, jakie znałem. Liczyłem, że zajmie mi to dużo czasu – przynajmniej do końca nauki w liceum, a jak dobrze pójdzie, to może jeszcze załapię się na okres studiów. Patrząc na jej szczuplutkie, zgrabne ciało, bujne włosy i śliczną buzię o wielkich oczach, byłem gotów zrobić wszystko, żeby tylko chciała ze mną sypiać. Była jak narkotyk. Tak samo uzależniała.

                Nie mogłem pozwolić, żeby pierwszy raz kojarzył jej się tylko z bólem, więc chwilowo wyszedłem z niej i powróciłem do całowania. Oddawała pocałunki z niesamowitą namiętnością. Nie spodziewałem się aż tak pierwotnej dzikości ze strony tej, grzecznej przecież dziewuszki. Ale popęd seksualny jest nieokiełznaną siłą – teraz, kiedy Saruś nabrała śmiałości, nie hamowała już swojej energii, jej język wyprawiał cuda w moich ustach, mięsiste wargi szarpały moje, w namiętnym amoku. Oboje z trudem łapaliśmy oddech. Żal było przerywać to szaleństwo, ale chciałem jej rozkoszy. Rzuciłem się na świeżo rozprawiczoną cipkę, pieszcząc ją językiem, wargami, palcami aż do stężenia całego ciała w przeszywającym je orgazmie. Nie czekając na wygaśnięcie miłosnego żaru, natychmiast z powrotem ulokowałem moją maczugę w rozpalonej cipce i rżnąłem jak wściekły.

    Zazwyczaj spokojny, opanowany – teraz byłem uosobieniem temperamentu śródziemnomorskiego – takim połączeniem Hiszpana z Włochem. Sara jęczała pode mną z rozkoszy, a jej głos doprowadzał mnie do szaleństwa. Czując, że nadchodzi to co nieuniknione, w ostatniej chwili wyjąłem z niej pałę, pulsującą już pierwszymi falami orgazmu i trysnąłem seriami białej spermy. Poszczególne strugi lądowały w przeróżnych miejscach – od łona, przez brzuszek, piersi, szyję, buzię, aż na czarne włosy. Zalałem ją niemalże od stóp do głów. Białe smugi bardzo mocno kontrastowały z ciemnobrązową skórą mojej małej kochaneczki. Zebrałem trochę palcem wskazującym i wsunąłem go pomiędzy mięsiste wargi. Zebrała języczkiem nektar jaki jej ofiarowałem i bez zastanowienia połknęła. Bardzo mnie to ucieszyło, bo już byłem pewien, że będzie znakomitą kochanką, nie przejmującą się konwenansami. Przywarłem do jej ust, namiętnym pocałunkiem dziękując, za fantastyczną noc i poranek.

    Teraz mogliśmy już wstać, by w toalecie opróżnić pęcherze. Wpakowałem się do łazienki zaraz za Sarą.

    – Wujku, wyjdź! Wstydzę się przy tobie sikać – poprosiła.

    – Nie wygłupiaj się – przecież widziałem cię nago. Naprawdę nie masz powodów do wstydu. A ja uwielbiam takie widoki. Bardzo mnie kręcą – przekonywałem wpatrując się w jej cipkę – rozszerz udka, proszę. Zrobiła to, o co prosiłem. Moim oczom ukazała się czarna cipka, z różowym rozcięciem, z którego pod wielkim ciśnieniem wylatywała gruba struga moczu. Sara przestała się wstydzić, widząc zachwyt w moich oczach. Kiedy skończyła, przyszła moja kolej. Smarkula też patrzyła z zaciekawieniem, jak sikam jeszcze półwzwiedzionym penisem. Nawet, jeśli kiedyś zdarzyło jej się widzieć sikających chłopców, to pewnie nigdy nie z tak bliska.

                Pod prysznic weszliśmy razem. Zmyłem z niej resztki swojego nasienia, smużkę krwi zaschniętej na udzie, a ona odwdzięczyła się myjąc mnie, ze szczególnym uwzględnieniem wiszącego jeszcze penisa, który wkrótce w jej dłoniach ponownie zaczął przybierać rozmiar bojowy. Odwróciłem ją do ściany, przywarłem do pleców, lokując swój sprzęt pomiędzy pośladkami, lewą dłonią złapałem za pierś, a prawa podążyła do kudłatej cipki, by przygotować ją na kolejną wizytę jednookiego węża. Gorąca woda spływająca po naszych ciałach dodatkowo stymulowała wszystkie receptory. Wszedłem w nią delikatnie, nie przerywając pieszczot piersi. Teraz robiłem to oburącz, czasem przenosząc dłonie na biodra i przyspieszając ruchy frykcyjne. Sara pojękiwała w rytm moich sztosów. Całowałem jej kark, wciąż tłocząc swoim tłoczkiem ciasną czekoladową pipkę. Przywierałem do pleców i głaskałem wewnętrzną stronę ud, aż do miejsca, w którym się łączyły, w gąszczu czarnych, kręconych, sztywnych włosów. Moje palce z lubością przeczesywały tę fryzurę. Pukałem Sarę raz wolniej, raz szybciej, dynamiczniej, coraz bardziej podniecony jej jękami, odgłosem klaskania pośladków podczas moich pchnięć, dotykiem piersi, włosów, pusi i gładziutkiej skóry ud, tyłeczka, pleców, karku. Ponieważ to był drugi raz z rzędu, długo trwało, zanim moja prostata wygenerowała impuls orgazmu. Spuściłem się w środku, krzycząc z rozkoszy. Przez chwilę jeszcze trwaliśmy połączeni i przytuleni do siebie, po czym dokończyliśmy mycie.

    – Wujku, co ty zrobiłeś? Nie wyjąłeś go. Nie boisz się, że zajdę w ciążę? – pytała lekko przestraszona, kiedy ręcznikiem wycierałem jej boskie ciałko.

    – Tego nie musisz się obawiać. Właśnie dlatego się rozwiedliśmy. Moja żona chciała mieć dzieci, a badania nasienia wykazały, że to niemożliwe. Jestem całkowicie bezpłodny.

    – Przykro mi. Na pewno chciałeś mieć dzieci.

    – Wiesz, tak naprawdę, to dotychczas wy zastępowałyście mi własne. Dlatego teraz trochę dziwnie się czuję, kochając się z tobą, ale pożądanie jest silniejsze niż wszystkie inne uczucia.

    – Wiem. Nie powinniśmy tego robić – powiedziała wyraźnie zasmucona.

    – Ale stało się. I jestem przeszczęśliwy z tego powodu – uśmiechnąłem się, całując ją.

    – Tak naprawdę, to ja też się cieszę, że pierwszy raz przeżyłam z tobą. Bo znam cię od urodzenia, ufam ci i wiedziałam, że będziesz delikatny i mnie nie skrzywdzisz.

    – A więc zaplanowałaś to sobie?

    – Nie. To się stało pod wpływem impulsu, kiedy leżąc przy tobie, poczułam jak bardzo jesteś podniecony. Wtedy pomyślałam sobie, właściwie czemu nie? Mam już szesnaście lat, większość koleżanek ma za sobą pierwszy raz. Też chciałam zobaczyć jak to jest.

    – I co? Podobało się?

    – Bardzo.

    – To zjedzmy śniadanie i wracajmy do łóżka.

    – A szkoła? A twoja praca?

    – Dzisiaj mamy bardzo dobry powód, żeby wagarować – powiedziałem ze śmiechem.

                Zgodziła się ze mną, zwłaszcza, że miała zaległości w spaniu. Przy jedzeniu ustaliliśmy, że musimy zachować wyjątkową ostrożność, bo gdyby Marta dowiedziała się, że sypiam z jej córką, z pewnością nie pozwoliłaby bliźniaczkom dłużej u mnie mieszkać. Jeszcze nie mieliśmy pomysłu, jak się spotykać, kiedy Nina ozdrowieje – przecież siostry były nierozłączne, ale na razie nie zaprzątaliśmy sobie tym głowy, mając przed sobą prawie cały tydzień niczym nieskrępowanej swobody.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1