Category: Uncategorized

  • Druga czekoladka cz.8

    Były bardzo zadowolone z siebie. Nie tylko udało im się zaskoczyć mnie swoją nagością, ale jeszcze ich uroda została pochwalona. Z radością patrzyły jak się posilam – one zrobiły to wcześniej, czekając na mój powrót. Kończyłem już jeść, w międzyczasie rozmawiając z nimi o jakichś nieistotnych sprawach, kiedy zauważyłem, że Sara delikatnym ruchem oczu dała znak Ninie i po chwili poczułem dotyk delikatnych dłoni po wewnętrznej stronie ud. Spojrzałem w dół – to prawa ręka Sary i lewa Niny powoli podążały w kierunku mojej męskości. Popatrzyłem w górę – obie uśmiechały się, widząc moje zaskoczenie. Postanowiłem nic nie robić – poddać się pieszczocie, czekając na dalszy rozwój wypadków. Dłonie dziewcząt spotkały się w centralnym punkcie, instynktownie dzieląc się moimi klejnotami – Sara zajęła się sztywniejącą kluską, a Nina pieszczeniem zmarszczonego wora. Wypełniał w całości jej dłoń, a delikatne opuszki długich palców sięgały prawie do oka proroka. Lubię pieszczotę tych okolic, więc mój ciurak zaczął twardnieć, obkurczając na orzeszkach, luźny dotąd worek. Niezbyt duża kuchnia, nie jest optymalnym miejscem do miłości. Zwłaszcza w większym gronie. Pomyślałem, że będąc młodszym, nie przywiązywałbym do tego wagi, ale teraz lubiłem wygodę.

    – Chodźmy do sypialni – zaproponowałem.

    Wstaliśmy, a ja nie mogłem się powstrzymać, przed złapaniem oburącz za te drobne, odstające tyłeczki. To cudowne uczucie – miękkość, a zarazem sprężystość, ciepło, delikatność, idealne wypełnienie dłoni. Ale to na co się zanosiło, kusiło jeszcze bardziej. Rozwiązała się kwestia organizacyjna. Teraz już wiedziałem, że nie będą mnie odwiedzać indywidualnie, tylko chcą to robić razem. Nie wiem jak to możliwe, ale stwardniałem jeszcze bardziej. W skali twardości Mohsa osiągnąłem 10. Podejrzewam, że gdybym którąś z dziewcząt nadział na ten ruszt, to bez dodatkowego wsparcia, utrzymałaby się jak wskazówka zegara na osi.

    W mojej sypialni objąłem obie, przytulając do siebie. Ich piersi poruszane przyspieszonym oddechem ocierały się o moją klatę. Całowałem się z Sarą, czując pocałunki Niny na swoim karku, obojczyku i ramieniu. Po chwili wynagrodziłem jej to, szarpiąc delikatnie zębami wydatne wargi, językiem pieszcząc ich wewnętrzną stronę. Odpowiedziała gwałtownie przywierając do moich ust. Sara w tym czasie zmierzała w dół, po kolei całując każdy skrawek mojej skóry, zatrzymując się dłużej w okolicy sutka. Prawą dłonią pieściła mój lewy pośladek, lewą pupcię swojej siostry. Prężący się tuż przed jej oczami penis także domagał się dotyku. Błogość mnie ogarnęła, kiedy objęły go gorące, wilgotne i delikatne wargi. Śliski języczek krążący wokół główki jeszcze bardziej potęgował uczucie błogostanu. Było bosko! Teraz moja prawa dłoń zajęła się pupcią Niny, zapuszczając się aż do norki, ociekającej pożądaniem, zwilgotniałej, zmaślonej, gorącej i ciasnej. Wsunąłem w nią dwa palce, kciukiem głaszcząc mniejszą dziurkę. Lewą ręką obejmowałem cudownie młodą, jędrną, sztywną z podniecenia pierś. Szczypałem sutek, delikatnie rolując go pomiędzy kciukiem, a palcem wskazującym. Czasem obejmując całą pierś, pocierałem sutkiem o swoją klatę, o gęste włosy ją pokrywające, lub lizałem i przyszczypywałem wargami. Byliśmy już wszyscy nakręceni. pokój wypełniały jęki rozkoszy.

    – Połóż się – rzuciła Sara, chwilowo uwalniając końcówkę mocy z objęć swoich gorących warg.

    Zrobiłem to, o co prosiła. Nawet nie miałem czasu, by na nią spojrzeć, bo ledwo nadziała się na mojego twardziela, widok zasłoniła mi wygolona cipka Niny, która usadowiła się nade mną, pochyliła do przodu opierając dłonie o materac. Udami ścisnęła moją głowę, odcinając chwilowo od wszelkich wrażeń słuchowych. Jej piersi dyndały tuż przed moimi oczami. Kiedy poczułem wilgotne wargi na swoich ustach, było oczywistym, czego oczekuje. Językiem bezbłędnie namierzyłem łechtaczkę, powodując głębokie westchnienie jej posiadaczki. Nina podniecona do granic możliwości, zaczęła poruszać biodrami w przód i w tył, jeżdżąc całą szparką po moim języku i nosie. Ostre końcówki kiełkującego zarostu raniły moje usta, ale nie przywiązywałem do tego wagi. W tym samym czasie Sara ujeżdżała mnie jak amazonka. Żałowałem, że nie mam w sypialni ścian wykonanych z luster, bo z pewnością widok, jaki ujrzałbym w nich w tej chwili, utkwiłby w mojej pamięci na zawsze. Piersi Niny bujające się przed moją twarzą, zniknęły nagle w czarnych dłoniach, pieszczone długimi, zgrabnymi paluszkami – to Sara postanowiła dodatkowo stymulować siostrę. Fuck! Nie macie pojęcia jak podniecająco to wyglądało! Nie da się tego opisać. W każdym razie, czułem, że zaraz eksploduję!

    Niestety, niespodziewany dźwięk dochodzący z sąsiedniego pokoju spowodował, że obie dziewczyny zastygły nieruchomo, jak surikatki zaalarmowane sygnałem ostrzegawczym. To była melodia telefonu Sary. Dziewczyny w bezruchu nasłuchiwały, ale ja nadal fedrowałem językiem w cipce Niny. Pomimo rozproszenia spowodowanego dźwiękiem telefonu, znów zaczęła pojękiwać. Sygnał zamilkł. Sara wznowiła podskakiwanie na drążku, gdy odezwał się drugi z telefonów – tym razem Niny.

    – To mamcia! Odbierz, bo zacznie się niepokoić – rzuciła Sara.

    – Ja już dochodzę! Ty odbierz, proszę! Do ciebie dzwoniła – wydyszała Nina.

    Mój napalony członek opuścił gościnne ciepło ciasnej norki. Sara pobiegła odebrać połączenie. Korzystając z okazji, przewróciłem Ninę na plecy, położyłem się na niej i zacząłem całować usta. Podniecało mnie, że w pokoju obok jej matka rozmawia z Sarą nieświadoma, co tu się wyprawia. Chciałem wejść w Ninę, ale mnie powstrzymała.

    – Jeszcze nie, proszę – wyszeptała.

    – Ok – odpowiedziałem i podążyłem przez wzgórza jej piersi, dolinę brzuszka do kanionu szczęścia. Nie opanowała jęku, kiedy znów poczuła ciepło języka na swojej łechtaczce.

    – Co robi Nina? Leży sobie – usłyszeliśmy Sarę wchodzącą do sypialni – a co? Chciałabyś z nią porozmawiać? Już jej daję telefon.

    Mina Niny – bezcenna. Jej oczy mówiły: ty wredny małpiszonie, jeszcze tego pożałujesz!. Ale musiała powściągnąć złość. Sara z trudem hamowała śmiech, widząc jak Nina walczy, próbując rozmawiać z mamą i jednocześnie starając się zatrzymać mój język.

    – W piątek? Po lekcjach? – udawała zainteresowanie.

    Nie przestałem lizać jej cipki, bo sytuacja wydała mi się bardzo podniecająca. Niebezpieczeństwo nakrycia na gorącym uczynku, działa jak najlepszy afrodyzjak.

    – Na cały weekend? Ssssuuuuper – nie wiedziałem, co super, ale przyjąłem stanowisko, że pieszczota mojego języka i tego będę się trzymać.

    Sara już zwijała się ze śmiechu obserwując, jak siostra odpycha moją głowę, zaciska uda, albo skręcając tułów, próbuje uciec od natarczywej pieszczoty.

    – Mamuś, Sara chce jeszcze z tobą rozmawiać – wybrnęła w końcu, rzucając telefon w kierunku posikanej ze śmiechu bliźniaczki.

    Posikanej dosłownie. Kiedy spojrzałem na jej uda, dostrzegłem strużki moczu spływające na podłogę, tworzące tam małą kałużę dookoła jej stóp. Lubię patrzeć na sikające dziewczęta, ale w takiej sytuacji jeszcze nie było mi dane oglądać złotego deszczu. Pomimo mocno zaciśniętych ud, nie udało jej się zapanować nad pęcherzem i złociste potoki spłynęły po długich nogach na stopy i podłogę. W pokoju rozszedł się silny zapach moczu. Nie wytrzymałem! Oderwałem usta od gorącej myszki Niny, zaszedłem od tyłu Sarę, lewą ręką złapałem za brzuszek, prawą naprowadziłem dzidę i płynnym pchnięciem wbiłem się w zwilżoną moczem cipkę. Nawet nie mogła sobie pozwolić na jęknięcie, wciąż prowadząc rozmowę z matką. Prawą ręką zacząłem mierzwić jej fryzurę łonową, strząsać ostatnie krople moczu, zawieszone w gęstwinie włosów. Żałowałem, że nie mogłem wsunąć dłoni pomiędzy jej udka w momencie, kiedy gorące, złociste strumienie pod ogromnym ciśnieniem opuszczały źródło. Naprawdę niewiele pchnięć potrzebowałem, by dojść. Wgryzłem się w jej czekoladowe ramię, obawiając się by podczas szczytowania nie zdradzić się krzykiem, jękiem lub charczeniem, po czym trysnąłem, zalewając gościnną norkę ogromna ilością kleistej spermy. Sara niczym nie dała po sobie poznać, że właśnie została bzyknięta w trakcie rozmowy z matką. Rozmawiała jak gdyby nigdy nic.

    – A co mamy ze sobą zabrać? Ciepłe ubrania? Prezerwatywy? – mówiła do słuchawki, całkiem spokojnym tonem.

    – ….

    – Przestań mamuś! Żartowałam! – roześmiała się do słuchawki.

    Mój miękki już penis wysunął się z niej, płatki kwiatu się zacisnęły i patrząc z boku można by sądzić, że nic się nie stało. Jedynie białe strużki spermy spływające po udzie, szlakiem zwilżonym przez siki, wskazywały, że jednak coś było. Droczyłem się z nią jeszcze przez chwilę, ugniatając sterczące piersiątka, albo palcami stymulując łechtaczkę – tym razem ona się wyrywała i robiła uniki, a Nina miała ubaw.

    – Muszę kończyć mamciu, bo wychodzimy na basen – skłamała, żeby nie stać dłużej w kałuży powstałej z mieszaniny sików, spermy i soczków jej muszelki.

    – Pa! Pa, pa! Buziaczki!

    – I od Ninki – odezwała się druga.

    – Aha, poczekaj. A nie chcesz porozmawiać z wujkiem. Tak? Już niosę do niego telefon – beztrosko rzuciła Sara, tym samym teraz mnie wkopując w niekomfortową sytuację. Zasłoniła dłonią mikrofon i z fałszywym uśmieszkiem powiedziała:

    – Proszę, teraz ty się wykaż!

    – Cześć! Co tam słychać – odezwałem się pierwszy, kiedy telefon trafił w moją dłoń.

    – Cześć! Jak tam dziewczynki, grzeczne? – usłyszałem w słuchawce.

    Co mogłem powiedzieć w sytuacji, kiedy Sara właśnie uklękła i wciągnęła do ust mojego zwiotczałego penisa, a naślinionego palca wsadziła mi w tyłek? Nina w tym czasie rozłożyła się na łóżku z szeroko rozłożonymi nogami, z ugiętymi kolanami, tak abym dokładnie widział jej łechtaczkę, pobudzaną dwoma długimi paluszkami, druga ręką ugniatała piersiątka i robiła miny parodiujące zawodowe aktorki porno. Wierzgała przy tym udając ekstazę, miotała włosami na prawo i lewo. No co mogłem powiedzieć?

    – Grzeczne. Chociaż Sara coś rozlała w moim pokoju i nie posprzątała – poczułem jak długie palce zaciskają się na moim worku. Zmiażdżone jajka uświadomiły mi, że to bardzo niebezpiecznie tak żartować.

    – Co rozlała? – usłyszałem w słuchawce.

    – Nie wiem, ale na pewno zaraz posprząta – odpowiedziałem.

    – A co ona w ogóle robiła w twoim pokoju? – oho, pytanie było z tych podchwytliwych.

    – Przecież wiesz, że to jedyny pokój z telewizorem, wiec jak się nudzą, to często tu przesiadują.

    Strasznie trudno prowadzi się konwersację, gdy naprzeciw ciebie ktoś odstawia teatrzyk, a jeszcze druga osoba robi ci loda i stymuluje prostatę. Miałem kłopoty z koncentracją, z logicznym myśleniem, ale nie chciałem tego przerywać. Pokażę małolatom, że dam radę! Znów miałem lekko sterczącego penisa – niech wiedzą, jaki jestem twardy.

    – A co chciałaś mi powiedzieć? – rzuciłem.

    – Znajomi jadą z synem do Zakopanego na weekend i zaproponowali, że mogą zabrać nasze dziewczynki. Przed chwilą im o tym powiedziałam. Chyba się cieszą.

    „Tak, widzę jak się cieszą. Ale ze mnie! Dobrze, że ty tego nie widzisz” – pomyślałem.

    – To fajnie – odpowiedziałem – będę miał wolną chatę i trochę odpocznę.

    – Noooo – właśnie nie odpoczniesz. Przyjeżdżam z Arkiem. Już wie.

    Sara musiała wyczuć w ustach, jak momentalnie mi stwardniał.

    – W piątek? – upewniłem się.

    – Tak. Jak będzie dobrze, to do niedzieli.

    – Ssssuuuuper – teraz to ja zasyczałem, jak wcześniej Nina.

    – To do zobaczenia. Do tego czasu nie baw się ptaszkiem. Będziesz go potrzebował silnego.

    – Achaaa – powiedziałem, a pomyślałem: niby jak? Czy te dwie małe harpie na to pozwolą? Nie ma mowy! Już teraz byłem bliski kolejnego wytrysku!

    – To cześć! – rozłączyłem się.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Druga czekoladka cz.9

    Zalecenia Marty nie potraktowałem poważnie. Prawdę mówiąc, nawet nie miałem takiej możliwości. Małolaty były tak bardzo nakręcone na wspólne zabawy, że do piątku kotłowaliśmy się niemal nieustannie, z przerwami wymuszonymi tylko przez ich szkołę i moją pracę. Trochę się obawiałem, że na weekendowym wyjeździe, będąc w towarzystwie młodego kolegi, mogą zechcieć wykorzystać jego jurność, dlatego starałem się wymłócić je tak ostro, by nawet przez myśl im nie przyszło rozglądać się za jakimś innym samcem. Wiem – ryzykowałem sporo, ale nie chciałem ich stracić dla jakiegoś młokosa. Wskutek tej aktywności, istniało ryzyko zorientowania się przez Martę, że nie jestem wystarczająco napalony, albo co gorsza – wypompowany do cna, mogłem nie stanąć na wysokości zadania. Liczyłem jednak na to, że do naszego spotkania zregeneruję się.  

         I tak też się stało.  Jedząc drugie śniadanie podczas przerwy w pracy, wyobraziłem sobie co możemy zrobić we troje, jak bardzo poszerza się zakres możliwości, gdy dochodzi kolejna osoba. To zupełnie inny układ niż z bliźniaczkami. Pobudzona wyobraźnia powiększyła ukrwienie mojego przyjaciela – napełniony stwardniał i rytmicznie podrygiwał w lewej nogawce. Uspokoiłem się widząc, że reaguje prawidłowo i że mogę liczyć na jego pełną sprawność, gdy nadejdzie czas. Z niecierpliwością oczekiwałem powrotu do domu.  

         Gdy tam dotarłem, dziewczynek już nie było – wyjechały zaraz po lekcjach. Udałem się do kuchni, by przyrządzić coś do przekąszenia, po czym zająłem się sobą. Kiedy brałem prysznic pomyślałem, że zaskoczę Martę zmieniając fryzurę. Lecz później, podczas golenia, trochę żałowałem podjętej decyzji, gdyż wcale nie tak łatwo pozbyć się owłosienia z pomarszczonego worka. W dodatku nie do końca wiadomo, kiedy przerwać. Ostatecznie zagalopowałem się aż do odbytu, który też został pozbawiony owłosienia. Podczas golenia go, stwierdziłem, że w środku też wypadałoby się umyć, bo znając Martę mogłem być pewien, że nie omieszka zapuścić tam paluszka. Lubię, gdy stymuluje moją prostatę, ale tylko wtedy, kiedy czuję się komfortowo, a do tego potrzeba higieny. Odkręciłem więc słuchawkę prysznica i przytykając wężyk do zwieracza, wpuściłem trochę wody. Odczekałem chwilę siedząc na sedesie, po czym wypróżniłem się. Powtórzyłem operację napełniania i opróżniania kilka razy, aż wylatywała ze mnie całkowicie czysta woda. Wróciłem pod prysznic i jeszcze raz dokładnie się umyłem. Teraz byłem pewien, że ewentualna penetracja mojej dziurki paluszkiem, nie zakończy się jakąś katastrofą. Później jeszcze ogarnąłem trochę mieszkanie, bo Sara z Niną pakując się w pośpiechu, zostawiły po sobie istne pobojowisko. Kiedy wszystko wyglądało już jako tako, zrobiłem sobie whisky z lodem i z ulgą rozsiadłem się w fotelu.  

         Pierwsze łyki, mimo lodowatej temperatury, rozgrzały lekko gardło i żołądek. Poczułem ogarniającą mnie senność. Noc zarwana przez niewyżyte smarkule, dawała o sobie znać. Jeszcze łyczek i błędny wzrok, wpatrujący się w drzwi balkonowe, zaczął opadać coraz niżej – na podłogę, stopy, kolana, uda. Ostatnią rzeczą jaką zobaczyłem, był mój mały przyjaciel, leżący grzecznie na pomarszczonym worku. Ciężkie powieki opadły i odpłynąłem.

         Obudził mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Powoli przytomniałem. Po drodze wstąpiłem do łazienki po szlafrok. Okryty nim otworzyłem drzwi, za którymi stała Marta, ubrana w czarną, obcisłą sukienkę, uwypuklającą cudowną figurę, z ponętnym tyłeczkiem i wydatnym biustem. Spora jego część była widoczna w szerokim dekolcie. Za nią stał facet – wysoki, dobrze zbudowany brunet. Sprawiał wrażenie człowieka uwielbiającego sport. W pierwszej kolejności rzucały się w oczy jego bicepsy, które wypełniały rękawy t-shirta, sprawiając wrażenie jakby chciały go rozerwać. Zastanawiałem się, jak zareaguje, gdy dojdzie do czegoś pomiędzy mną a Martą w jego obecności. Czy będzie otwarty na taki układ, czy jednak zwycięży zazdrość i spuści mi łomot?

    – Poznajcie się – to jest Arek, mój chłopak, a to …
    – Wiem, kim jest – Arek odezwał się pierwszy.
    – Cześć – rzuciłem – wejdźcie, proszę.
    Uścisnęliśmy sobie dłonie.  
    – Siadajcie. Wybaczcie mój wygląd, ale zdrzemnąłem się chwilkę. Arku, bądź tak dobry i zrób drinki, a ja pójdę się ubrać – zwróciłem się do niego, by poczuł się swobodniej.
    – Myślisz, że warto? – zapytała zaczepnie Marta.  
    – Drinka zawsze warto wypić– udałem głupa.
    – Nie to miałam na myśli – zaśmiała się.

         Gdy wróciłem ubrany w t-shirta i jeansy, w szkłach już było ponalewane. Przyniosłem przygotowane wcześniej przekąski i włączyłem nastrojową muzę. W miarę jak alkohol zaczynał krążyć w żyłach, rozmowa stawała się swobodniejsza, a atmosfera gęstniała. W żartach posuwaliśmy się coraz dalej, aż zaczęły się obracać wokół jednego. Byliśmy już dobrze podpici i napaleni. Arek poprosił Martę do tańca, podczas którego zaczęli się namiętnie całować. Pomyślałem, że to odpowiedni moment, aby się przyłączyć. Podszedłem, przywierając do poruszających się zmysłowo pleców i pośladków Marty. Moje ręce powędrowały na cudowne piersi, nieskrępowane żadną konstrukcją podpierającą. Były duże, ciepłe i mięciutkie. Całowałem szyję i odsłonięte ramiona, zmierzając prawą dłonią w kierunku wzgórka łonowego. Kiedy do niego dotarłem, poczułem na zewnętrznej części dłoni twardy, pulsujący kawał mięcha. Wtedy zorientowałem się, że Arek też musiał poczuć twardość mojego zaganiacza, bo pośladki Marty tonęły przecież w jego dłoniach. Ale nie zamierzałem się tym przejmować w sytuacji, kiedy czułem pod palcami miękkość cipki i piersi jego kobiety.  

         Chciałem jak najszybciej uwolnić ją od wszystkiego, co broniło dostępu do gładkiej, cudownie ciepłej skóry. Podciągnąłem sukienkę w górę, by zdjąć ją przez głowę, przerywając na chwilę ich pocałunek. Tak jak się spodziewałem – to było wszystko, czego musiałem ją pozbawić. Nie miała pod spodem ani biustonosza, ani majtek. Dobrze wiedziała jak mnie to kręci! Korzystając z okazji, zdjęła t-shirta swojego chłopaka i zaczęła rozpinać guziki jego spodni, ani na chwilę nie przestając zmysłowo poruszać biodrami w rytm muzyki. Pozbyłem się ubrania, uwalniając z bokserek penisa napiętego jak sprężyna. Marta walczyła jeszcze ze spodniami Arka, gdy wsunąłem kolano pomiędzy jej uda, domagając się dostępu do gorącej norki. Uzyskałem go i wykorzystałem. Po szybkim sprawdzeniu poziomu zwilżenia przy pomocy wsuniętych palców, wprowadziłem nabrzmiałego członka w rozwartą szczelinkę jej kobiecości. Dotarło do mnie, że jest całkowicie gładka. To znaczyło, że również chciała mnie zaskoczyć zmianą fryzury, choć wiedziała, jak bardzo lubię kędziorki porastające okolice intymne.  

         Przyłączyłem się do rytmicznego ruchu jej bioder, będąc już głęboko w środku. Bujaliśmy się tak przez kilka dłuższych chwil do momentu, w którym uporała się ze spodniami Arka. Nachylając się po to, by zsunąć je w dół, natrafiła na wyprężonego fiuta. Arek chwyciwszy jej głowę w stalowe imadło swoich rąk, nadział ją na płonący konar. Przestała kręcić dupką, koncentrując swoją uwagę na gorącym penisie wypełniającym usta. Objąłem biodra wypięte w moją stronę i zacząłem regularne rżnięcie. Podniecało mnie, że każde pchnięcie, jednocześnie nabijało usta Marty na penisa Arka. Nie widziałem tego wprawdzie, bo zasłaniała mi jej głowa, ale wyobraźnia robiła swoje. Za to widziałem po jego minie, że bardzo mu się podoba to co robimy. Moje wcześniejsze obawy były zupełnie nieuzasadnione. Arek okazał się być otwartym facetem, pozbawionym uprzedzeń i zazdrości. Dobrze wiedział, że to tylko seks, bez wpływu na łączące ich uczucie.

         Wyjął wreszcie penisa z jej ust. Znów się całowali, lecz ja nie przerywałem ostrego rżnięcia cipki, z tą jedynie różnicą, że moje dłonie z bioder powędrowały na piersi. Nie były już tak miękkie jak wcześniej. Zesztywniały z podniecenia, sutki stwardniały i uniosły się w górę. W pewnym momencie poczułem, że mojego penisa dotknął inny i zaczyna wciskać się tam, gdzie byłem już rozgoszczony od dłuższego czasu. Wprawdzie czekając na umówione spotkanie rozważałem różne warianty, oralno-waginalny, analno-waginalny, ale nie spodziewałem się czegoś takiego. Tymczasem obaj byliśmy już w środku. Arek od początku zaczął ostrą jazdę, więc nie pozostało mi nic innego, jak czym prędzej dołączyć. To przedziwne uczucie, gdy dotykają się dwa penisy, choć prawdę mówiąc, rytmiczny ruch tego drugiego działał bardzo stymulująco na mojego. Wrażenia były nieziemskie, bo też pochwa ciaśniej je obejmowała. Marta również musiała odczuwać wszystko intensywniej, gdyż wkrótce objęła Arka, oplatając go nogami, zaczęła jęczeć coraz szybciej i głośniej, by w końcu drżąc i wykrzykując przeciągle ooooooooooooch osiągnąć boską nirwanę. Chwilę później poczułem pulsowanie penisa, który wypełnił jej wilgotną norkę wieloma obfitymi porcjami życionośnego płynu. Ja także po kolejnych kilku pchnięciach wytrysnąłem, dochodząc do fantastycznego finiszu. Nasze miękkie faje wysunęły się, umożliwiając nasieniu spłynięcie po udach, wilgotnych od potu i soczków wytworzonych w pochwie.

         Zaschło nam w gardłach, więc po uspokojeniu oddechów, rzuciliśmy się na drinki. Marta poszła się podmyć i wracając chciała założyć sukienkę, ale głośno oprotestowaliśmy ten pomysł. Nie zamierzaliśmy jeszcze kończyć. Seks był tak fantastyczny, że chcieliśmy więcej. Potrzebna była tylko chwila na regenerację. Spojrzałem na Arka – jego penis był tak samo ogolony, jak mój i w dodatku prawie wcale nie opadł. Cóż się dziwić – był jednak sporo młodszy ode mnie i pewnie nie miał tak intensywnej nocy, jak była moim udziałem. Czarnoskóre bliźniaczki sporo mnie kosztowały. Ale takie koszty ponosi się z rozkoszą.  

         Siedzieliśmy na kanapie. Marta po powrocie z toalety położyła się tak, że jej uda leżały na udach Arka, a plecami oparła się o mnie. Podobało mi się to, bo dawało mi swobodny dostęp do piersi, którymi zacząłem się bawić natychmiast. Nic na to nie poradzę. Po prostu uwielbiam je! Arek głaskał jej nogi, a wszyscy troje w międzyczasie rozmawialiśmy i popijaliśmy Jim Beama. Czułem w dłoniach ponowne twardnienie piersi, oznaczające powrót podniecenia naszej samiczki. Jej oddech stał się płytszy, krótki i dyszący. W końcu zsunęła się na podłogę, klęcząc objęła mojego penisa jedną, a jądra drugą dłonią. Po chwili jego główka zniknęła w gorących ustach. Języczek krążący wokół niej doprowadził do pełnej erekcji. Marta coraz intensywniej mnie pieściła, wciągając całą długość głęboko do gardła. Poczułem paluszek drażniący mój zwieracz. Splunęła na palec, aby mógł się wśliznąć do środka.

          Przymknąłem oczy, poddając się rozkoszy. Gdy je otworzyłem, już dwie pary ust zajmowały się moim sprzętem. Byłem w szoku! Arek dołączył do Marty, na przemian całując mojego penisa i jej usta. Nigdy bym się nie spodziewał, że facet może zrobić coś takiego! W dodatku w obecności i przy pełnej akceptacji swojej kobiety! Gdy przerywali całowanie, niemal wyrywali sobie z rąk mojego twardziela, by lizać go i połykać po same migdałki. Ochłonąłem trochę po pierwszym szoku i postanowiłem nie roztrząsać tego dalej. Ponownie przymknąłem oczy, oddając się przyjemności. Z zamkniętymi oczami, nie ma żadnego znaczenia, kto ci robi loda – przyjemność jest ta sama. Poczułem drugi palec wdzierający się do tyłka. Marta wie jak mnie rozpalić, jak nikt na świecie! Już, już byłem bliski eksplozji, kiedy nagle przerwali.

         Spojrzałem, co się dzieje – Arek usiadł obok mnie, a Marta zajęła się teraz jego sterczącym fiutem. Jedną ręką złapała moją dłoń i skierowała ją na jajka swojego chłopaka. Kurwa! No tego jeszcze nie było! Nigdy nie dotknąłem obcego penisa! Nawet nie dopuszczałem do siebie myśli, że mógłbym! Cofnąłem dłoń, ale pod wpływem karcącego spojrzenia Marty, jednak się przemogłem. Złapałem jego penisa u nasady i lekko poruszyłem dłonią w górę i w dół. Popatrzyłem wyżej – teraz on siedział z zamkniętymi oczami i błogością rozlaną na gębie. Marta nie odpuszczała. Widząc, że przemogłem swoje zahamowania, wstała i zaczęła się ze mną całować. Gdy odpowiedziałem na pocałunek, zaczęła mnie ciągnąć w dół tak, że po chwili oboje byliśmy na kolanach, a pomiędzy nasze wargi wciskał się penis Arka.  A chuj tam! – pomyślałem. I tak całowałem usta, w których przed chwilą był jego penis. Co za różnica? Zresztą, skoro on to zrobił, to ja też nie wymięknę.  

         Marta pierwsza wzięła jego fiuta do ust, by po chwili skierować go do moich. Raz kozie śmierć! – pomyślałem, liżąc nieśmiało kutasa wycelowanego wprost we mnie. Hmmm! Nie taki diabeł straszny! Nagle okazało się, że nie ma czego się bać, ani brzydzić. Teraz zrozumiałem, dlaczego nie stanowi to problemu dla dziewczyn. Śmiało wziąłem do ust główkę, okręciłem kilka razy językiem dookoła, po czym postanowiłem zobaczyć, jak głęboko uda mi się go wsunąć. Wszedł prawie do połowy. Dalej nie dałem rady, ale i tak byłem zadowolony. Zacząłem się w to wciągać, wręcz znajdować przyjemność w dostarczaniu Arkowi rozkoszy, kiedy Marta upomniała się o swoje.

          Zabrała mi jego penisa i sama zaczęła go ssać. Przyłączyłem się, liżąc jajka i nasadę, a dłonią pieszcząc obie dziurki Marty. Gdy nabrałem przeświadczenia, że jest już na to gotowa, wstałem, zapodałem swoją dzidę w usta Arka, aby ją nawilżyć, po czym już klęcząc wprowadziłem ją powoli w dupkę Marty. Zadrżała, gdy forsowałem jej zwieracz, ale po chwili naparła na mnie, przewracając na podłogę. Leżałem mając ją nabitą na pal, lecz nieporuszającą się. Czekała aż dołączy do nas Arek.
    Zrobił to, kładąc ją na mnie i wbijając się w gorącą cipkę. Byłem przyciśnięty, bez możliwości poruszania się, ale na ile mogłem, próbowałem dymać jej dupkę. Jednak większych doznań dostarczał mi przez ściankę pochwy penis Arka, poruszający się jak tłok w cylindrze. Jego główka sunęła wzdłuż mojego prącia tam i z powrotem. Było trochę podobnie jak wtedy, gdy obaj znajdowaliśmy się w cipce, z tym że nie tak ciasno.
    – Zmieńmy pozycję – zaproponowałem, bo byłem zbyt unieruchomiony, a strasznie chciało mi się ruchać.

         Oboje zaczęli się śmiać, ale przegrupowaliśmy się. Wprawdzie nadal leżałem, Arek przełożył uda nad moimi, tak że nasze sterczące penisy były blisko siebie i również zaległ na plecach. Teraz wszystko było w rękach (to nie jest odpowiednie słowo) Marty. Usiadła rękami pomagając sobie wprowadzić oba penisy do odpowiednich dziurek, po czym rozpoczęła galopadę. Kiedy się męczyła, zastygała w bezruchu, zawieszona ponad nami, a my uruchamialiśmy biodra, pieprząc ją zapamiętale. I tak na zmianę. Wypity alkohol i niedawne wytryski, nie pozwalały nam jednak szybko dojść. Znów się przegrupowaliśmy, bo Marcie nogi odmawiały już posłuszeństwa. Położyła się na plecach, z zapraszająco rozszerzonymi nogami, więc nie mogłem sobie odmówić przyjemności polizania jej cudownej cipki. Całowałem uda i wzgórek, chwytałem ustami wargi i zapuszczałem język głęboko do wilgotnej czeluści, lizałem łechtaczkę okrężnie i wzdłuż. Jednocześnie dwoma palcami posuwałem  mniejszą dziurkę. Lubię czuć zwieracz zaciskający się na palcach. Przed oczami miałem nie tylko cudowną cipkę, ale też tyłek Arka, który najpierw posuwał ją, otulając penisa gorącymi, wydatnymi piersiami, a potem pakując go głęboko w buzię. Nigdy nie widziałem faceta z takiej perspektywy, lecz ze zdziwieniem zauważyłem, że strasznie mnie podniecało takie ostre dymanie. I nie tylko mnie, bo wkrótce drżenie ogarnęło ciało Marty, ale ten orgazm był niemal bezgłośny. Z ust zatkanych penisem nie wydobył się znajomy odgłos szczytowania, tylko spocone uda zacisnęły się na mojej głowie, jakby trafiła wprost w imadło. Być może to właśnie dlatego nie słyszałem okrzyku ekstazy.

         Nie zamierzałem czekać, aż ostygnie. Zarzuciłem sobie jej łydki na ramiona, uniosłem dupkę i wbiłem się w rozluźniony zwieracz. Jasne, że chciałbym w cipkę, ale jak pewnie pamiętacie, byłem wcześniej w dupce, a nigdy nie wolno po seksie analnym uprawiać waginalnego, gdyż grozi to zakażeniem. Dlatego jak już zacząłem z tyłu, to tak też skończyłem. Po ostrym dymaniu, zalałem dupeczkę resztkami spermy, jaka mi została. W międzyczasie Arek skończył wytryskiem w jej ustach. I tak w dwóch gorących sesjach, dokonaliśmy pokropienia wszystkich jej dziurek. Marta usatysfakcjonowana,  porządnie zerżnięta i lekko upojona alkoholem, podziękowała nam pięknie za miło spędzony wieczór, skorzystała z toalety, umyła się i dając nam obu buzi na dobranoc, poszła do pokoju obok, położyć się spać.

    – Chce ci się spać? – spytałem Arka.
    – Wcale. Zwłaszcza, że jeszcze mamy coś do wypicia – odparł z uśmiechem wskazując na pełną flaszkę.
    – Ty polej, a ja się odleję – rzuciłem wychodząc do łazienki.

         Sikając zastanawiałem się, jak doszło do tego, że złamałem wszelkie zasady męskości – nie tylko dotykałem obcego penisa, ale ssałem go i to z przyjemnością. Czyżbym miał skłonności gejowskie? I jeszcze mój pociąg do seksu analnego… Nie, chyba nie. Gejów przecież nie podniecają kobiety, a mnie tak i to bardzo. Muszę popytać Arka, jak on do tego podchodzi. Umyłem penisa i wróciłem do pokoju. Arek sączył już kolejną szklankę. Usiadłem obok niego i wziąłem swoją.

    – Powiem ci, że mnie zaskoczyłeś – zagaiłem.
    – Czym?  
    – No wiesz … – wzrokiem wskazałem na swojego fiuta.
    – Sorry, ale pomyślałem, że jak nie dziś, to kiedy?
    – Ale co?
    – Bo widzisz, od dawna wiem, że jestem biseksualny – podniecają mnie i kobiety i mężczyźni. Jak oglądam pornosy, to cały przekrój – od lesbijek, przez hetero, shemale, trans aż po seks gejowski i strasznie mnie kręci wszystko, co z tym związane. Ale nigdy nie miałem możliwości spróbować, jak to jest w realu. Dlatego podjarałem się, kiedy Marta zaproponowała ten trójkąt. Pomyślałem, że to idealna okazja, aby spróbować jak to jest z facetem.
    – Obawiałem się twojej reakcji na wiadomość, że Marta się ze mną spotyka. Jak się do tego przyznała?
    – Zrobiliśmy sobie taki wieczór szczerości – ja przyznałem się do swoich skłonności biseksualnych, a ona opowiedziała o tobie. Wszystko! Wiem o waszej przeszłości, ale też wiem, że jej otwartość na różne odmiany seksu to twoja zasługa. A ty nigdy nie miałeś skłonności do chłopców?
    – Nie. Chociaż, jak pewnie każdy, podczas dorastania próbowałem sam sobie zrobić loda, ale udało mi się jedynie językiem dosięgnąć do główki. Nie byłem w stanie zgiąć się na tyle, aby ją objąć ustami. Chociaż widziałem w necie gości, którym się to udało.
    – Ha, ha, też próbowałem. Albo mamy za krótkie pałki, albo jesteśmy za mało gibcy.
    – Ha, ha. Ale za to udało mi się posmakować własnej spermy. Podczas masturbacji strzeliłem sobie w twarz i usta, żeby zobaczyć jak to jest. I zupełnie nie rozumiem, dlaczego kobiety miewają opory przed połykaniem – ja nie miałem.
    – Ja też.
    – Próbowałeś?
    – Jasne!

         Dobrze mi się z nim rozmawiało. Czułem się tak, jakbyśmy znali się od dawna. Bez żadnego skrępowania, opowiadaliśmy sobie o sprawach najbardziej intymnych. Może to wypity alkohol, a może podobieństwo zainteresowań? Nie wiem. Ale ośmielony luźną atmosferą, pomyślałem tak samo jak on: jeśli nie teraz, to kiedy? Postanowiłem skorzystać z okazji i spróbować czegoś więcej – uklęknąłem i zacząłem lizać jego jajka i penisa. Lekko drgnął pod wpływem pieszczoty. Zsunąłem napletek i polizałem główkę. Znów wróciłem do pieszczenia jąder, by po chwili wziąć do ust małego, skurczonego i mięciutkiego penisa. Cały się zmieścił, więc ssałem go i drażniłem językiem. Zaczynał we mnie pęcznieć.

          Zintensyfikowałem pieszczoty, poślinionym palcem krążąc wokół jego zwieracza, wsuwając go lekko i wysuwając. Penis Arka osiągnął maksymalny rozmiar i stwardniał,  jak stalowa surówka po wystudzeniu. Przerwałem na chwilę pieszczoty, by skoczyć po lubrykant. Wracając z nim, nasmarowałem sobie zwieracz, który lekko rozluźniłem palcami. Rozprowadziłem lubrykant obficie na sterczącym penisie Arka i położyłem się na dywanie.  
    Arek wiedział, czego chcę. Wstał i klękając pomiędzy moimi nogami, zarzucił je sobie na ramiona, po czym penisem wycelował w moją dziurkę.

    – Bądź delikatny. To mój pierwszy raz – szepnąłem, czując gorącą główkę na zwieraczu.
    – Mój też – odpowiedział, powoli wprowadzając we mnie swojego penisa.

         Syknąłem, gdy forsował zwieracz, ale kiedy był już w środku, przestałem odczuwać ból. Powoli zagłębiał się bardziej, aż poczułem jego biodra na pośladkach. Wszedł we mnie cały. Odczekał, dając mi czas na przywyknięcie do wypełnienia, po czym powoli zaczął mnie ruchać. Od samego początku odczuwałem przyjemność przy każdym pchnięciu, znałem jej źródło – to prostata drażniona ruchem penisa, masowana nim, emitowała impulsy rozkoszy. Mój fiut zaczął twardnieć pod wpływem tych impulsów, podrygiwać w rytm pchnięć.

    – Mocniej, szybciej! – zacząłem domagać się ostrzejszego rżnięcia.

         Arkowi nie trzeba było tego dwa razy powtarzać. Zaczął mnie grzmocić na całego. Było fantastycznie! Nigdy bym się nie spodziewał, że może być aż tak przyjemnie. Jeszcze bardziej cieszyło mnie to, że spełniam też jego marzenie. Teraz rozumiałem, co czują kobiety – nawet jeśli nie przeżywają orgazmu, to mają satysfakcję z powodu sprawienia radości i rozkoszy swojemu facetowi. Tymczasem Arek postanowił zmienić pozycję. Ułożył mnie na boku i przytulając się „na łyżeczkę” wszedł we mnie od tyłu. Znów pieprzył mnie jak automat, z tym że teraz jedną ręką trzepał mi kapucyna. Byłem już bardzo bliski orgazmu, więc nie trwało długo zanim wytrysnąłem, strzelając długimi strugami spermy. Podczas orgazmu mój zwieracz zaciskał się dodatkowo stymulując Arka. Poczułem pulsowanie jego penisa w swojej dupie i zostałem obficie zalany nasieniem. Dzieci z tego nie będzie, ale za to jaka frajda!

         Jeszcze dłuższą chwilę leżeliśmy, odpoczywając i łapiąc oddech. Co ciekawe, jego penis niewiele stracił ze swojej twardości. Arek wykonał nim jeszcze kilkanaście ruchów w mojej dupie, po czym wyszedł z niej w pełni usatysfakcjonowany. Ja też byłem megazadowolony, przede wszystkim dlatego, że odważyłem się na taki krok i dlatego, że to było hiperprzyjemne. Nie odczuwałem żadnego bólu po seksie analnym, tylko przyjemne mrowienie w okolicach prostaty. I jeszcze radochę, że dla kogoś jestem fajną, seksowną, atrakcyjną, podniecającą dupą. Wszystkie stereotypowe opinie na temat seksu pomiędzy dwoma facetami, okazały się nieprawdziwe. Cieszyłem się, że to zrobiłem! I to bardzo!

         Po wszystkim walnęliśmy jeszcze po szklanie i poszliśmy spać do Marty. Miło było zasnąć po tak ekscytującym wieczorze, mając w dłoni wielką pierś naszej wspólnej kobiety. Jednak przebudzenie nie było już takie przyjemne. Byłem w łóżku sam. Z kuchni dobiegały odgłosy wymiany zdań, prowadzonej podniesionym tonem. W pierwszej chwili pomyślałem, że Marta ma pretensje o nasze wczorajsze zabawy bez jej udziału, ale okazało się, że sprawa jest o wiele poważniejsza. Gdy wstałem i wszedłem do kuchni, usłyszałem od niej tylko:

    -Jesteś świnią! Podłą świnią! Nie chcę cię więcej widzieć! – i wyszła z mieszkania, trzaskając drzwiami.

         Spojrzałem na Arka pytająco, ale tylko wzrokiem wskazał na mój telefon i wyszedł.
    Wziąłem do ręki smartfona i wszystko zrozumiałem! Sara z Niną myśląc, że jestem w domu sam, postanowiły zrobić mi prezent. Wysłały zdjęcie swoich ciemnoskórych cipek – jednej owłosionej, drugiej ogolonej. Dla ich matki wszystko stało się jasne! Byłem dla niej zerem! Wkrótce zostałem całkiem sam, bo już nie pozwoliła dziewczynkom do mnie wrócić. Wysłała tylko Arka po ich rzeczy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Trzeci dzien nad morzem

    To był trzeci dzień naszego wakacyjnego pobytu nad polskim morzem. Miał to być pierwszy bardzo gorący dzień podczas naszego pobytu. Obudziłem się w świetnym nastroju, że miałem uczucie, rozpierającej mnie energii odkąd otworzyłem oczy. Promienie słońca wpadały już przez okno, oświetlając jej twarz oraz pośladek wyłaniający się spod białej kołdry. Widok zapierający dech w piersiach niczym namalowany obraz. Patrzyłem tak na nią przez dłuższą chwilę, po czym odsłoniłem jej kilka włosów z twarzy, co ją przebudziło. Pocałowałem w czoło i przywitałem szerokim uśmiechem.

    -Witam w ten piękny słoneczny dzień.
    – Cześć przystojniaku
    -wyspała się księżniczka?
    -Trudno się nie wyspać mając u boku takiego mężczyznę.
    -Ty zawsze lubisz się droczyć.

    Daliśmy sobie buziaka na przywitanie, po czym stwierdziłem, że ja już wstaje. W związku z tym, że żebym mógł wstać, musiałem przez nią przekroczyć, to celowo to uczyniłem tak, aby penisem otrzeć się o jej twarz. Chyba spodziewała się, co się kroi, bo zdążyła wyciągnąć na wierzch swój zwinny języczek, co pozwoliło jej skosztować z rana smak mojego penisa.
    -To będzie dobry dzień, rzekła, uśmiechając się dwuznacznie. Lubiłem ten uśmiech. On mógł zwiastować same dobre rzeczy. Podszedłem do szafy po ubrania, spoglądając w międzyczasie kątem oka na nią, jak wstaje, próbując niezdarnie zasłaniać swoje intymne miejsca pościelą. To zawsze był dla mnie bardzo kuszący obraz, bo z jednej strony zawsze ukradkiem dało się dostrzec jej skarby, które starała się tak intensywnie chronić, a z drugiej podniecała mnie ta jej niewinność połączona ze świadomością, jakie ona cuda potrafi wyprawiać w łóżku.

    Przewagą plaż w dużych miastach są przebieralnie, umiejscowione bezpośrednio na plażach co ułatwia funkcjonowanie. U nas w małej miejscowości gdzie wynajmowaliśmy kwaterę, nie było takich luksusów, dlatego już w domu ja ubrałem od razu spodenki kąpielowe, a Natalia strój kąpielowy, na który zarzuciła luźną sukienkę sięgającą do połowy uda.  

    Śniadanie zjedliśmy w miłej atmosferze, planując dzisiejszy dzień. Moim głównym planem było w końcu zobaczyć zachód słońca na morzu, które całe życie mi się marzyło. Jej planem było kupić nowy strój kąpielowy, bo coś źle przekalkulowała i okazało się, że wzięła za mało, więc musi dokupić. Poza tym relaks, odpoczynek zjeść dobry obiad i dobrze się bawić. Jedząc śniadanie, zapytałem, czy chce kostki lodu do pepsi, ponieważ pomimo porannych godzin, temperatura już dawała o sobie znać. Kiwnęła głową twierdząco, nadal zajadając się świeżą bułką. Wrzuciłem jej dwie kostki, a dwie wziąłem do obu dłoni i w miarę możliwości niepostrzeżenie wsunąłem dłonie pod jej sukienkę, przyłożyłem jej do obu sutków, zataczając powolnym ruchem koła, otaczając jej brodawki. W momencie się wyprostowała, zagryzła dolną wargę, obiema rękami chwyciła się z całej siły krzesła. Jej sutki były nabrzmiałe jak mój penis w tamtym momencie. Po chwili zabrałem kostki lodu z jej piersi, sutki ogrzałem moim gorącym językiem, na co bardzo mocno westchnęła. Wziąłem kostkę lodu do ust, chwytając ją za włosy, odchyliłem jej głowę do tyłu, po czym złożyłem pocałunek, w którym nasze języki się mieszały między sobą i topniejącą się powoli kostką lodu.

    -więc ty taki niegrzeczny dzisiaj jesteś- zaśmiała się, klepiąc mnie w tyłek
    -dzisiaj ja zmywam i nie oddam Ci tej przyjemności (specjalnie tak powiedziałem, wiedząc, że ona to lubi robić).  

    Wziąłem się od razu za robotę, bo szkoda takiego dnia. Nagle czuje jak szybkim ruchem ściąga mi spodenki w dół, które w momencie lądują przy stopach. Po chwili czuje jak delikatnym ruchem, wsuwa mi rękę od tyłu rozpychając uda, żeby mieć więcej miejsca, przejeżdżając nią powoli po jądrach, dociera do sterczącego penisa. Niesamowicie uwielbiam jak, ona mnie dotyka w ten sposób od tyłu. Masuje go na zmianę z jądrami, raz po raz całując w pośladek. Nagle skończyła, wstała i mówi, żebym się pospieszył. A ja myję naczynia nagi ze spodenkami w kostkach. Pozbieraliśmy się szybko, zabraliśmy koc, parawan, parasol, krem z filtrem i kilka potrzebnych drobiazgów.

    Po 10 minutach byliśmy na plaży, ludzi bardzo, ale udało nam się znaleźć miejsce, by się rozłożyć. Jak to już u nas w Polsce bywa, każdy zajmuje takie powierzchnie, jakby chciał dom budować albo ziemniaki sadzić. Miejsce mieliśmy między innymi parawanami tak, że czy rozłożylibyśmy swój, czy nie to efekt byłby ten sam. No ale co swoje to swoje więc rozłożyliśmy parawan i parasol, żeby podczas opalania, gdzieś głowy schować by nie grzało po nich za mocno i móc wrzucić napoje licząc, że za szybko się nie zagrzeją. Natalia ściągnęła sukienkę, uklęknęła na kocu, i zaczęła mnie smarować kremem z filtrem. Nic by nie było w tym spektakularnego, gdyby nie fakt, że smarując kilka razy, wsunęła dłoń do moich spodenek, aż po same jaja. Nie zważając czy ktoś patrzy, czy nie. A co tam. Za to ją właśnie uwielbiam. Za jej spontaniczność. Smarując ją, nie omieszkałem odwzajemnić tym samym. Dzięki czemu wysmarowałem ją prawie całą. I smarując klatkę piersiową, wysmarowałem obie piersi, nawet kilkukrotnie mocno je ściskając. Uda smarowałem obiema dłońmi, więc jak dojeżdżałem do pachwin, to palce same wślizgiwały się pod materiał stroju kąpielowego, z powrotem do kolan i znów udami aż do pachwin, palce pod materiał, aż jednemu udało się prześlizgnąć do środka jej już wilgotnej cipki. Z powrotem i tak kilka razy.

    Opalaliśmy się jakiś czas, ale gorąc był niesamowity.
    -może rozepniemy Ci górę od stroju kąpielowego, żeby Ci się paski na plecach nie odpaliły?
    -nie jestem przekonana
    – a jak tak ładnie, ładnie Cię poproszę? Patrz na te moje maślane oczka
    -eh co ja z tobą mam, ale tylko na chwilę.
    -tak jest, proszę Pani (z wielką radością uczyniłem ten ruch.
    – ale za to nie pozwolę Ci się spuścić przez cały dzień, tylko zrobisz to dopiero jak ja Ci na to pozwolę
    – eee wymiękniesz (choć jej mina mówiła całkiem co innego)
    – nie tym razem mój drogi, a jeśli Ci o to chodziło, to patrz.  

    W tym momencie uniosła górną część tułowia, unosząc się na łokciach, co pozwoliło jej piersią swobodnie wisieć. Widok petarda, zaniemówiłem, podnieciłem się do granic możliwości. Była w tej pozycji może kilka sekund, ale to wystarczyło, żeby oszaleć. Pod pretekstem szukania czegoś w Torbie uklęknąłem pod parasolem na wysokości je twarzy, a swojego penisa wypuściłem nogawka tak, że miała swobodny dostęp do jego części. Pomasowała go dłonią, a nawet udało jej się wziąć kilka razy do buzi. Co prawda na kilka sekund. Ale w tym miejscu i w tych okolicznościach nie trzeba mi było nic więcej. Położyłem się obok niej, ręką rozgarnąłem trochę piasek pod nią, by zrobił się lekki dołek. Pozwoliło mi to mieć lepszy dostęp do jej krocza. Koc opadł w dołek wcześniej przygotowanej, dzięki czemu z łatwością wsunąłem rękę do jej majteczek i poczułem. Wilgoć bijącą od jej gorącej cipki. Zamknęła oczy, dając się ponieść chwili. Gdy poczułem, że już jest bardzo mokra, wtedy przestałem. Pomyślałem, że jak się drażnić to się drażnić. Oboje stwierdziliśmy, że czas coś zjeść i się schłodzić w klimatyzowanej restauracji. Pozbieraliśmy wszystkie swoje rzeczy z plaży, następnie udając się na obiad. Na obiedzie tradycyjnie wybraliśmy dania, których nigdy nie jedliśmy, żeby skosztować czegoś nowego. Posiłek minął w miłej atmosferze na rozmowach na temat naszej przeszłości i przyszłości.  

    Po skończonym posiłku udaliśmy się na szybkie zakupy, by kupić dla niej strój kąpielowy. Po wejściu do sklepu od razu wpadły jej w oko dwa wzory, które zabrała do przymierzalni. Natalia do zdecydowana kobieta, więc z perspektywy faceta zakupy z nią nie są takie złe. Do przymierzalni weszliśmy razem. Pomimo że jest zdecydowaną kobietą, to lubiła pytać mnie o zdanie nawet i w takich błahych sprawach. Pierwszy kostium leżał na niej idealnie i nawet jej przypadł do gustu. Drugi nam obojgu nie spasował. Gdy kończyła ściągać dół od kostiumu i była mocno pochylona do przodu, stwierdziłem, że to wykorzystam. Jednym ruchem ściągnąłem jej majtki (bo strój mierzyła na swoją bieliznę), drugą ręką mocno przytrzymałem za kark, by się nie mogła wyprostować i zacząłem napierać na chama penisem na jej cipkę, która stawiała lekki opór przez to, że była mało wilgotna. Jednakże z każdym pchnięciem czułem, jak zaczyna wypływać z niej śluz, co sprawiło, że za kolejnym mocnym pchnięciem wbił się cały do samego końca, aż po jaja. Gdyby nie oparła się o krzesło, które stało przed nią, to byśmy się wywrócili. Głośno pisnęła z bólu, a żeby nikt nie usłyszał, wsadziłem jej dwa palce do buzi. Powoli ją posuwałem, by przyzwyczaiła się do bólu. Gdy zobaczyłem, że sprawia jej to przyjemność, przestałem i powiedziałem:
    – też nie dam Ci dojść tak szybko,
    -jesteś okrutny,
    – dla Ciebie wszystko- odparłem, dając jej klapsa.  

    Ubraliśmy się, dokończyliśmy zakupy, odnieśliśmy zbędne już plażowe rzeczy do domu i na koniec dnia postanowiliśmy pospacerować brzegiem morza.

    Przebraliśmy się oboje w luźne koszulki i krótkie spodenki. Pogoda wieczorem się bardzo zmieniła. Morze się uspokoiło i zaczął wiać ciepły delikatny wiatr. Szliśmy brzegiem, co jakiś czas woda podmywała nam piasek pod stopami, a wiatr delikatnie muskał nasze policzki. Już tylko sporadycznie można było spotkać inne osoby. Przeszliśmy już kawał drogi, zabudowania już dawno za nami zniknęły. Napawaliśmy widokiem kończącego się powoli dnia i swoją obecnością. Na horyzoncie pokazał się stary kuter rybacki, który już kawał czasu był osadzony w głąb plaży. Postanowiliśmy przy nim odpocząć. Czuć było w powietrzu nasze wzajemne pożądanie, które tak skrupulatnie podkręcaliśmy cały dzień. Gdzieś w oddali widać było idącą za ręce parę, których śmiech było słychać co jakiś czas. Byliśmy już w takim stanie podniecenia, że już przestawało się liczyć otoczenie. Odwróciłem ją zdecydowanym ruchem w stronę łodzi, o którą się oparła, zsunąłem spodenki i jej czerwone koronkowe stringi. Od razu rozchyliłem jej pośladki i zacząłem lizać jej cipkę, wkładając w nią język, jak tylko najgłębiej potrafię.
    Spojrzała za siebie kątem oka
    -zaczekaj, ktoś tam jest i patrzy na nas
    -faktycznie…. a co oni robią?
    -chyba dokładnie to samo i nas obserwują.

    Kompletnie nam to nie przeszkadzało, że ktoś nas obserwuje, a świadomość, że robią dokładnie to samo, potęgowało podniecenie.

    cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    pawlo
  • Nowe oblicze przyjazni cz1

    Z Kamilą znaliśmy się parę ładnych lat. Poznaliśmy się, jak jeszcze prowadziłem swoje biuro turystyczne w jednym z większych miast w Polsce. Kamila wpadała raz, na jakiś czas podsyłając klientów, dzięki czemu dostawała wynagrodzenie za pośrednictwo. W związku z tym, że ona była studentką, pracowała tylko w okresie wakacji. Później nasze drogi się rozeszły. Ona poślubiła mężczyznę, z którym była raptem pół roku, a zrobiła to tylko dlatego, że zaszła w ciążę. Jej rodzice byli nieugięci i wymusili na niej tę decyzję. Więc została mniej lub bardziej szczęśliwą żoną i najszczęśliwszą mamą na świecie. Ja również się ożeniłem. To jednak nie wpłynęło na częstość kontaktu z Kamilą, pisaliśmy cały czas tak samo. W jednym tygodniu codziennie, w innym tylko dwa razy. Pomimo że nasi małżonkowie się znali to i tak tę znajomość utrzymywaliśmy w tajemnicy, ponieważ czasami zdarzało nam się delikatnie poświntuszyć. Co ciekawe nigdy bym nas o to nie posądzał, a to samo z siebie wyszło przy okazji kolejnej rozmowy. Ze względu na dużą odległość między nami nie wiedzieliśmy się już kilka lat, ale przyjaźń nadal trwała. To, że jej małżeństwo to fikcja i w nim się nie układa, to nikogo nie dziwiło. A to, że mi w sprawach łóżkowych się nie układa to akurat żadna nowość. Zawsze było coś, żeby tego seksu nie było i tak się z czasem oddalaliśmy od siebie. Dla społeczeństwa jesteśmy małżeństwem idealnym, którzy mają życie jak z bajki. A wewnątrz tak nie jest, lecz jesteśmy akurat z żoną zgodni w jednym- wszystkie problemy zostają w domu. I też tak było.

    Jesień jest czasem depresyjnym, ludzie są osowiali, nerwowi i bez życia. Tak samo było u nas i w naszych małżeństwach. Spowodowało to, że zaczęliśmy z Kamila częściej pisać, aby uciec od tego ponurego świata. Z każdym dniem pisaliśmy coraz więcej, jak i zwiększaliśmy ilość i zakres tematów.

    Kamila jest mega sympatyczną, otwartą, ciepłą i uśmiechniętą osobą. Pomimo że jest przy kości, jest bardzo pociągająca. Ma 26 lat, rude farbowane włosy troszkę schodzące za ramiona i wielkie zielone oczy. Muszę przyznać, ma kobieta seksapil.  

    Pewnego deszczowego wieczoru pisaliśmy jak zwykle, gdy nagle temat zaczął schodzić na tematy intymne. Począwszy, od tego, co lubimy, do tego, co nam się marzy. Już w poprzednich rozmowach napomknęła o słabości do BDSM i do seksu w miejscach publicznych. Kiedyś troszkę się w to bawiła, ale jeszcze za poprzedniego partnera. Z obecnym mężem tylko szybko, klasycznie i do spania. Pomimo wielu prób nie udało jej się nic zdziałać, aby poprawić pożycie seksualne. A u mnie brak seksu, do tego stopnia, że przestałem już prosić i namawia. O tym opowiem następnym razem.

    Pisząc z Kamilą na komunikatorze, zastanawialiśmy się jak sobie choć trochę ubarwić to ponure życie. Obydwoje potrzebowaliśmy silnego bodźca, który da nam kopa w życiu.  
    -powiedz, co by Ci dało największą frajdę, największy zastrzyk energii, o czym marzysz?
    W okienku dialogowym widać było, że zastanawia się nad odpowiedzią.
    -wiesz, kiedyś o tym rozmawialiśmy… chciałabym wiele rzeczy, ale moje ciało mnie za bardzo krępuje, nie potrafię się przełamać  
    – to wiem, opowiedz o swojej fantazji  
    -hmmm… chciałabym doświadczyć czegoś, czego jeszcze nie przeżyłam i żeby to było coś, co spowoduje, że puszczą mi wszelkie hamulce, a zwłaszcza wstydu
    -dalej lubisz klimaty w BDSM?
    -Oj, tak to się nigdy nie znudzi, nawet zachowałam wszystkie moje zabawki.
    Niestety za daleko mieszkamy od siebie. Wiesz co? Czwartek mam wolny to zrobię sobie dzień tylko dla siebie – zakupy, spa i takie tam kobiece rzeczy.
    -świetny pomysł na relaks.

    Wtedy narodził się w mojej głowie genialny, a zarazem skomplikowany plan.
    Dam jej coś, co sprawi, że będzie spełniona i będzie miała na nowo chęć do życia.

    W czwartek wziąłem sobie wolne w pracy i postanowiłem pojechać do Krakowa, gdzie mieszka Kamila. Wszystko było zaplanowane w każdym szczególe nawet tym najmniejszym.  

    Gdy dojechałem na miejsce, zameldowałem się w hotelu, w którym wynająłem pokój. Był duży, przestronny z własną łazienką i balkonem. Przystosowałem go na potrzeby realizacji mojego planu. Zadzwoniłem do Kamili z nadzieją, że ucieszy się na mój przyjazd
    – cześć Kamilka  
    -część Paweł  
    -mam dla Ciebie niespodziankę  
    -uwielbiam niespodzianki  
    -jestem właśnie w Krakowie, spotkamy się?
    – co ty mówisz! Co Ty tu robisz? Co zza niespodzianka. Bardzo się cieszę! Chętnie, tylko jest mały problem. Mogę się wyrwać z domu tylko na 2h, żeby nie było podejrzeń. Wiesz przecież jaki mój mąż jest zaborczy. Mogłabym o 14:00. Odpowiada Ci?
    – tak, może być 14:00, proponuję przy galerii krakowskiej. Podjadę po Ciebie.
    -ok, do zobaczenia  
    – Do zobaczenia.

    Jeszcze tylko muszę wysłać jej SMS z instrukcją i mogę rozpocząć mój plan. ,, wiem, że zabrzmi to dziwnie, ale mam prośbę- włóż  sukienkę bez ramiączek i po wejściu do auta załóż okulary, które będą czekały na Ciebie na tylnym siedzeniu”

    Jak poprosiłem, tak zrobiła o godz. 14:00 czekała już na mnie pod galerią w pięknej zwiewnej sukience. Wsiadła do samochodu, uśmiechając się na mój widok, dała buziaka w policzek, po czym założyła okulary.
    – ale w nich nic nie widać  
    Rzekła bardzo zaskoczona  
    – o to chodzi, ponieważ to jest druga część niespodzianki.

    Po 15 minutach jazdy, podczas której wspominaliśmy stare czasy, dojechaliśmy do celu.
    -poczekaj, pomogę Ci wyjść z samochodu i będę Cię prowadzić, staraj się zachowywać naturalnie, jakbyś wszystko widziała.
    Pewnym krokiem weszliśmy do hotelu, a następnie do pokoju. Pomimo że bardzo mi ufała, widać było na jej twarzy wielką niepewność.  

    W pokoju panował półmrok, unosił się delikatny zapach świec, a w tle cicho grała muzyka. Na środku pokoju stało krzesło, na którym posadziłem Kamile. Nakazałem jej zamknąć oczy, aby zamienić jej okulary na delikatną jedwabną opaskę zakrywającą oczy.
    Wiedziałem, że muszę być delikatny, by nie przekroczyć pewnych granic i jej nie zrazić.
    -pamiętaj, jeżeli tylko będziesz chciała przerwać, mów.

    Wziąłem drobne dłonie Kamili za oparcie krzesła i związałem na wysokości nadgarstków.
    Położyłem dłoń na jej nagie ramię. Dlatego zależało mi, aby ubrała sukienkę bez ramiączek by jej sukienka zaczynała się dopiero nad biustem. Czując jej delikatną skórę pod palcami, chodziłem dookoła krzesła na którym siedziała, cały czas delikatnie ją muskając. Wtedy na jej ciele zauważyłem ,,gęsią skórkę”. Złożyłem delikatny pocałunek na jej ustach, po czym się odsunąłem. Ewidentnie chciała więcej. Szybkim ruchem zsunąłem sukienkę na brzuch i rozpiąłem stanik.
    Kamila westchnęła, wyglądała, jakby chciała coś powiedzieć ale nie mogła.
    Moim oczom ukazały się jej piękne piersi, które były jędrne jak na jej budowę ciała. Były średniego rozmiaru co pasowało do jej całej sylwetki.
    -zaraz wracam -powiedziałem, wychodząc do drugiego pokoju w którym znajdowała się lodówka. Wyjąłem z niej kostki lodu i stwierdziłem, że chwilę tu zaczekam, by ochłonęła i zaczęła się zastanawiać co się dzieje. Wróciłem po cichu tak, żeby mnie nie słyszała, po czym przyłożyłem jej kostki lodu do brodawek. Z wrażenia aż podskoczyła i zagryzła dolną wargę. Następnie kostka lodu wędrowała po karku, ustach by znów spocząć na piersiach. Wiedząc, że nie mamy za dużo czasu chwyciłem ją za biodra i mocnym ruchem pociągłem tak, aby przesunęła się do przodu na krześle. Biorąc ręce z bioder, palcami zahaczyłem o jej majtki zsuwając je na podłogę.  
    Oczom ukazała się jej piękna wygolona myszka ze wzorkiem na środku. Była bardzo mokra, co sprawiło uśmiech na mojej twarzy bo to mogło tylko świadczyć o tym, że to jej się podoba. Kamila odchyliła głowę do tyłu i szepnęła:
    -wejdź we mnie!
    Też tego chciałem ale nie mogłem jej tego dać tak po prostu. Musiałem się z nią jeszcze troszkę podroczyć.  
    Musnąłem palcem po jej szparce, wtedy mocno drgnęła, widać było, że przeszedł ją dreszcz podniecenia. Następnie przywiązałem jej nogi do nóg krzesła, wstałem i pocałowałem ją namiętnie w usta dosłownie wbijając w nią dwa palce. Weszły bardzo łatwo dzięki dużej ilości jej soków, których z każdym ruchem przybywało. Po chwili nagle przestałem i wyszedłem do drugiego pokoju. Wtedy na jej twarzy pojawił się grymas niezadowolenia. W drugim pokoju się rozebrałem i cicho wróciłem jak poprzednim razem. Ustawiłem się przed nią, starałem się wszystko robić tak, żeby nie wyczuła mojej obecności. W ułamku sekundy chwyciłem ją za uda i wbiłem się w nią cały po same jądra. Krzyknęła głośno, tak nią wstrząsnęło, że gdyby nie była związana to by odskoczyła. Zacząłem stopniowo przyspieszać ruchy, a ona się prężyła. Gdyby mogła to by rozniosła to krzesło na strzępy. Później zmieniłem technikę, posuwałem ją, wychodząc z niej całkiem i mocno się w nią wbijając. Wręcz wyła z rozkoszy. Robiąc to, wziąłem kostkę lodu leżącą obok i przyłożyłem do brodawek. Wyglądała, jakby miała wkrótce eksploatować. Zacząłem przyspieszać ruchy, jednocześnie masując okrężnymi ruchami jej szparkę. Wkrótce miało się potwierdzić czy to, co mówiła, jest prawdą. Gdy już widać było, że będzie szczytować, wyszedłem z niej i szybko pocierałem jej cipkę i…… to było to. Mokry orgazm! Trysnęło z niej jak z fontanny. Było tego bardzo dużo, gdy już skończyła, wszedłem w nią i szybko się ruszając, skończyłem w niej. Kamila opadła bezwładnie na krzesło. Rozwiązałem ją i pozwoliłem dojść do siebie. Wiedząc, że mamy mało czasu poszła do łazienki się ogarnąć i chciała ubrać bieliznę, ale skwitowałem to szybko, że nie będzie jej potrzebna. Chowając jej bieliznę, widziałem to spojrzenie pytająca ,,dlaczego” ale tylko wzruszyłem ramionami.

    Po wszystkim zeszliśmy do hotelowej kawiarni, bo bardzo zależało nam na wypiciu wspólnej kawy z tego względu, że dawno się nie widzieliśmy, a mieliśmy sobie tyle do opowiedzenia.
    Kończąc kawę usłyszałem:  
    – jestem bardzo zaskoczona, że przyjechałeś oraz że Ci się w ogóle chciało. Po drugie co to w ogóle było to dzisiaj, dalej się zastanawiam czy to był tylko sen. Spełniłeś jedno z moich większych marzeń i dałeś upust moim emocjom. A ta w ogóle to teraz mogę odzyskać bieliznę?
    – nie (odparłem z drobnym uśmiechem.)
    – szkoda, że wszystko, co fajne szybko się kończy.  
    Wychodząc, odprowadziłem ją do taksówki, daliśmy sobie buziaka i rzekłem do niej:
    – to do następnego czwartku, bądź o tej godzinie co dzisiaj i tam gdzie dzisiaj.
    Jej mina była taka, jakby ktoś powiedział, że wygrała milion w LOTTO. Puściła mi oczko, po czym odjechała.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    pawlo
  • Niespodziewany publiczny epizod

    Jestem Tomek, mam 31 lat. Ostatnio byłem na wakacjach w Grecji z moją narzeczoną Asią. Na co dzień jesteśmy często zapracowani i zmęczeni, dlatego nie zawsze mamy czas i ochotę na igraszki. Na wakacjach, gdy poczuliśmy trochę luzu to bzykaliśmy się dzień w dzień. W końcu nie było pracy, problemów, obowiązków i mogliśmy zająć się sobą. Ale nie o tym… Jednego z tych wakacyjnych dni przekonałem się, że kobieta, z którą jestem prawie od 10 lat cały czas mnie zaskakuje.

    Asia ma 28 lat. Ma ciemne włosy do ramion, 165cm wzrostu. Ma trochę krągłości i figurę w typie gruszki, czyli szerokie bioderka i duży, soczysty, jędrny tyłek. Góra może mniej imponująca, ale kusząca. Biust w rozmiarze dużego B.

    Pewnego wieczora po zwiedzaniu wyszliśmy na kolację do lokalnej knajpki na wybrzeżu. Po kolacji wracaliśmy spacerem do hotelu promenadą wzdłóż morza. Asia miała na sobie opiętą różową minispódniczkę i krótką bluzkę w podobnym kolorze. Idąc tak Asia powiedziała coś co wprawiło mnie w osłupienie i bardzo mnie zaskoczyło.

    -Mam straszną ochotę. Idziemy w krzaczki? – zapytała niby żartobliwie uśmiechając się.

    Zaskoczyło mnie to, bo numerki w krzaczkach czy w aucie już dawno zakończyliśmy. Robiliśmy tak na początku naszej znajomości 10 lat temu jak mieszkaliśmy jeszcze z rodzicami.

    -Ale… tu nie ma krzaczków – zażartowałem z uśmiechem.

    -Wiem… ale może znajdziemy jakieś ustronne miejsce – powiedziała Asia.

    -Ok, chodźmy dalej, może coś znajdziemy – odpowiedziałem, bo jej propozycja zaczęła mnie nakręcać.

    Po kilku minutach spaceru Asia powiedziała:

    -Złap mnie za tyłek.

    -Tak tutaj? Przy ludziach? – zapytałem.

    -Tak. Wiesz… mam taki fetysz – odpowiedziała Asia.

    Tutaj już miałem totalne zaskoczenie. Okazało się, że kobieta z którą jestem 10 lat cały czas mnie zaskakuje i tak na prawdę do końca jej nie znam. Byłem zszokowany, bo zwykle wstydziła się pokazywać, była zawstydzona jak było cokolwiek więcej widać np. jak wiatr jej podwiał spódniczkę itd. Ale jej prośba bardzo mocno mnie podjarała. Na deptaku było trochę ludzi, którzy też wyszli na wieczorny spacer, ale przełamałem się i położyłem rękę na tyłku Asi i zacząłem go ściskać. Poczułem jak kutas zaczyna mi twardnieć.

    -Nie tak. Pod spódniczką. – powiedziała zalotnie uśmiechając się moja narzeczona.

    Na samą myśl kutas już o mało nie rozerwał mi spodenek. Po chwili zawahania chwyciłem za brzeg spódniczki Asi z tyłu i podwinąłem ją do góry. Asia szła chodnikiem świecąc odkrytym tyłkiem, który zasłaniały już tylko skromne, czarne, koronkowe stringi. Każdy, kto szedł z tyłu mógł podziwiać jej jędrne, krągłe dupsko. Położyłem rękę na jej pośladku i zacząłem go macać. Adrenalina w połączeniu z podnieceniem buzowały we mnie na tyle, że kutas wypełniał moje spodenki ile tylko mógł. Miałem ochotę odwrócić Aśkę tyłem i zerżnąć ją na tym chodniku jednak to było by za dużo. Zabrałem rękę z jej tyłka i przesunąłem na przód. Podwinąłem spódniczkę z przodu i położyłem dłoń na jej majtkach. Czułem, że są już tak przesiąknięte, że prawie z nich kapie. Widać i czuć było, że ją ta sytuacja również ostro podnieca. Doszliśmy do końca chodnika i stanęliśmy w ustronnym miejscu, ale obok nas w niedużej odległości chodzili ludzie. Zaczęliśmy się całować a ja już wsunąłem palce pod majtki i masowałem śliską i mokrą do granic możliwości pizdę Aśki. Nogi aż jej się ugięły i chichotała zalotnie wzdychając na przemian. Jej cipka była wygolona na gładko.

    -Chodźmy na plażę – powiedziała Asia.

    Plaża była poniżej deptaka. Trzeba było zejść schodkami jakieś 5m w dół. Mimo że było ciemno to od oświetlenia deptaka, każdy, kto przechodził górą mógł nas zauważyć. Wyjęliśmy koc z plecaka, który mieliśmy ze sobą i rozłożyliśmy go na plaży. Położyłem się na plecach i przez rozsunięty rozporek wyjąłem sterczącego kutasa. Asia odchyliła tylko pasek stringów na bok i wsiadła na mnie. Kutas wszedł bez problemu jak w masło, bo jej cipka była mokra jak nigdy dotąd. Zaczęła mnie ujeżdżać szybkimi ruchami. Na początku jeszcze rozglądałem się czy nikt z góry nie patrzy, ale po chwili przestało mnie to interesować. Chwyciłem ją za jej duże, krągłe dupsko, które falowało na mojej pale i zatopiłem dłonie w jędrnych pośladkach mojej Pani. Zbliżyłem twarz do jej dekoltu i zacząłem lizać odsłoniętą część jej piersi. Asia pojękiwała cicho i starała się jak najbardziej tłumić dźwięki rozkoszy. Po jakimś czasie zrobiło się niewygodnie.

    -Wstawaj – powiedziałem.

    Asia zeszła z kutasa i podniosła się.

    -Oprzyj się rękoma o skały – dopowiedziałem.

    Tak zrobiła. Odchyliłem pasek stringów i wszedłem od tyłu w jej mokrą szparkę. Złapałem ją za biodra i pierdoliłem szybko ile tylko miałem sił. Odbijałem się od jej jędrnych pośladków aż wydawały dźwięk klaskania. Nie obchodziło mnie już czy ktoś to widzi.

    -Rżnij mnie – powtarzała kilka razy z podnieceniem w głosie Asia

    Doszliśmy prawie w tym samym czasie. Asia zajęczała drżąc w bezruchu, starając się stłumić swój okrzyk, a ja po kilku sekundach wybuchłem wulkanem spermy w środku jej rozgrzanej piczki. Staliśmy tak jeszcze przez chwilę w bezruchu delektując się tą niesamowitą chwilą.

    Schowałem kutasa i zasunąłem rozporek, Asia poprawiła majtki i opuściła miniówkę w dół. Weszliśmy po schodkach z powrotem na górę i udaliśmy się do hotelu spełnieni.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucas Lucas
  • Domek rozpusty – ich pierwszy trojkat.

    Był piątek wieczór. Minęło kilka tygodni od przygody Krzyśka w domku rozpusty. Agata dawno zapomniała o fochu i ich życie toczyło się „starym” rytmem. Krzysiek wrócił tego dnia szybciej i przygotowywał właśnie obiad. Nagle poczuł dłonie na swoich biodrach. Odwrócił się. To Agata ubrana w małą czarną, która przed chwilą weszła do mieszkania.
    – Hej. Ostrożnie bo się poparzę – zażartował.
    – Oj tam oj tam. Buziaka chcę.
    – Na nagrodę trzeba zasłużyć – tym razem przekomarzał się Krzysiek.
    – Dostałam podwyżkę.
    – No brawo! – wykrzyknął i zaczął namiętnie całować żonę.
    Pocałunek stawał się namiętniejszy a ich ręce zaczynały pieścić partnera. Krzysiek chwycił mocno za zgrabną pupę Agaty, a ona przyciągała go mocno trzymając za włosy i kark.
    – Dobra. Obiad ciepły. Jemy? – zapytał
    – Później. Zerżnij mnie jak małą niegrzeczną suczkę – wyszeptała mu do ucha.
    Te słowa zadziałały lepiej niż Viagra. Położył partnerkę na stole, podwinął jej sukienkę, zsunął czarne koronkowe majtki i wsunął palec głęboko w jej cipkę. Szukałem palcem magicznego punktu po naciśnięciu którego jego kochanka zawsze wpadała w szalone spazmy.
    – Ach! – krzyknęła patrząc się na swojego męża. – Mocniej. Proszę!
    Wysunął mokry palec. Przysunął swojego kutasa do jej cipki i delikatnie go wsuwał, podając palec do jej ust. Zaczęła oblizywać go namiętnie.
    – Jak zawsze smak cipki Cię podnieca najmocniej.
    – Yhym. Chciała bym jakąś wylizać.
    – Możemy poszukać. – mówiąc to Krzysiek wpadł na plan, że może Marta…?
    – Ja chcę teraz!
    – Teraz to tylko moje soczki są w menu, możesz się napić do woli.
    – Chcę w cipkę.
    W międzyczasie Krzysiek zaczął posuwać żonę dość szybko, rozsunął jej nogi na boki jakby chciał ją rozerwać. Agata czerpała przyjemności z rżnącego ją kutasa męża a przy okazji pieściła się po łechtaczce co potęgowało jej odczucia.
    – Spuść się we mnie proszę. Chcę poczuć ją cieplutką we mnie. Zalej jej każdy zakamarek.
    Dobrze wiedziała, że takie teksty działają i wkrótce doczekała się potężnego gorącego wytrysku niczym wulkan, który zalewał jej wnętrze. Zmęczony mąż opadł na nią i tak przez chwilę leżeli na stole.
    – To było cudowne, dziękuję – wyszeptała mu do ucha – ale teraz jestem głodna.
    Krzysiek podniósł się, ale Agata szybko chwyciła go za stojącego jeszcze kutasa i zbliżyła do swojej cipki, usiadła na brzegu stołu i czekała aż sperma zacznie z niej wypływać prosto na niego. Pomagała sobie jeszcze drugą ręką rozszerzając cipkę. Gdy uznała że jest jej wystarczająco dużo, uklęknęła przed mężem i zaczęła oblizywać jego kutasa spijając wszystkie soki.
    – Sperma z soczkami miał być obiad a jest deser – komentowała szelmowsko spoglądając w jego oczy.
    Gdy już sprzęt Krzyśka był wyczyszczony i lśniący, wstała prosząc o obiad. Sama udała się do łazienki.

    Po kilku minutach wróciła ubrana w prześwitującą koronkową koszulkę. Krzysiek czekał już przy stole z nałożonym obiadem na talerze i rozlanym winem.

    – To za co ta podwyżka?
    – Zrobiłam loda szefowi. – zażartowała Agata – załatwiłam super klienta do firmy – kontynuowała poważnie.
    – Super. Brawo.
    – Co to? Zapytała spoglądając na makaron nałożony na talerz.

    – Nie wiem. Wrzuciłem wszystko co było w lodówce.
    – Mniam. Nawet smaczne.
    – Dziękuję.
    – Choć deser był lepszy – odparła, znów spoglądając zadziornie.
    – Tak wiem co lubisz.
    – A Ty nie?
    Krzysiek się trochę speszył. Nie był pewny co odpowiedzieć, żeby przypadkiem czegoś nie popsuć, bo był już trochę przyzwyczajony, że zmiana humoru u żony może zmienić się w sekundę o 180 stopni.
    – Nie wiem. Nie próbowałem. – starał się wybrnąć z patowej sytuacji.
    – Ja też nie, ale lubię…
    Krzysiek próbował uniknąć odpowiedzi pochylając się nad talerzem.
    – Chciałbyś spróbować? – kontynuowała Agata
    Krzysiek bał się odpowiedzieć bojąc się, że to jakiś podstępny plan. Co innego takie rozmowy w czasie seksu, a co innego na chłodno przy obiedzie.
    – Spróbować zawsze można. – odparł z duszą na ramieniu
    – Czyli ja Ci nie starczam?
    I czuł, że chyba się zaczęło. Teraz to wóz albo przewóz pomyślał.
    – Kochanie. W zupełności mi wystarczasz. Uwielbiam twoje ciało, twoje nieduże piersi, ciasną cipkę i pupę. Uwielbiam to jak mi robisz loda, jak mogę Cię rżnąć jak małą dziwkę. Uwielbiam to, że mogę Cię nazwać wówczas dziwką, cipką czy kurewką. Uwielbiam się spuszczać w Tobie lub na Tobie. Ale jeśli dodatkowo chciałabyś spróbować z druga kobietą to ja mogę jej nie dotykać i sprawiać przyjemność tylko Tobie.
    – A z drugim facetem? – zapytała.
    Krzysiek znów był totalnie zbity z tropu. Wiedział, że jak powie nie – to będzie że myśli tylko o sobie. Z innej strony nie bardzo chciałby, żeby ktoś ładował swojego kutasa w jego ukochaną – a mimo wszystko trochę go to podniecało. Pomyślał tez o przygodzie z przed kilku tygodni i stwierdził skoro on ma co od życia więcej to może trzeba pozwolić i innym czerpać.
    – Jeśli bardzo tego pragniesz. Ale musielibyśmy oboje go zaakceptować. Nie chciałbym, żeby jakiś spocony brudny burak majstrował przy tobie swoją obleśną kuśką.
    Agatę bardzo rozbawił ten tekst.
    – To co? Najpierw zaprosimy jakiegoś ładnego pana a później panią? – zapytała
    – No OK. – Trochę niechętnie zgodził się, licząc że jednak może to tylko teoretyczna rozmowa.

    Po obiedzie rozłożyli się na narożniku w salonie włączyli film i wtuleni oglądali. Nie był to jakiś hit, od kolejna komedia romantyczna, która znużyła Krzyśka do tego stopnia, że przysnął. Agata też nie była zbyt zaciekawiona filmem i przeglądała coś w telefonie. Muzyka końcowa wyrwała go ze snu.
    – I co żyli długo i szczęśliwie? – zapytał.
    – Pewnie tak. – odpowiedziała Agata i kontynuowała pokazując mu telefon – zalogowałam się na sex portalu. Poszukamy kogoś.
    Te słowa Krzyśka postawiły wręcz na równe nogi. Nie liczył, że Agacie tak na tym zależy.
    – Teraz? – zapytał udając zaspanego
    – Mamy weekend, a ja chciałabym poczuć dwa kutaski w sobie.
    – A ja Ci nie wystarczę? – zapytał wsuwając rękę w jej majtki
    – No teraz to już zupełnie mnie podnieciłeś.
    – Przecież nikt Ci od razu nie przyjedzie.
    – No to sprawdźmy – kontynuowała
    Zgodził się licząc, że poszukiwania zakończą się fiaskiem.
    Agata zaczęła przeglądać męskie profile. Szukała tylko tych ze zdjęciami i z ich miasta. Dość szybko wyselekcjonowała potencjalnych dziewięciu kandydatów.
    – I kogo tam szukasz? – zapytał Krzysiek
    – Jakiegoś młodziaka. Świeże mięsko z fajnym kutasem. Mniam.
    Lepiej młody niż jakiś stary pryk – pomyślał.
    – No to pokaż kogo tam masz.
    Teraz razem przeglądali zdjęcia, głównie nagich mężczyzn. Krzysiek po chwili odrzucił pięciu pechowców.
    – OK. To zaraz piszę do nich, tylko zrób mi szybko jakąś seksi fotkę, żeby się ktoś odezwał do mnie.
    Agata uklęknęła, wsunęła rękę w majtki, drugą wplotła we włosy i zapozowała. Szybko zamazała swoją twarz i dodała zdjęcie do profilu.
    „Hej. Szukamy z mężem kogoś do trójkąta. Masz ochotę?” – tej treści wiadomości Agata wysłała do całej czwórki. Pierwsze odpowiedź nadeszła już po minucie. „Jak pogonisz starego to napisz, z chęcią Cię wyrucham”. Czyli pierwszy kandydat odpadł.
    Krzysiek przeglądał serwisy streamingowe żeby wrzucić jakiś film do oglądania a Agata co chwila odświeżała stronę sprawdzając czy przypadkiem nie wpadła kolejna wiadomość.
    – No to chyba zostałem Ci tylko ja.
    – Jeszcze chwila, może jeszcze kogoś znajdę.
    – Taaaa… – odparł z odrobiną radości
    – O jest!
    „Cześć. Że wam wszystkim się chce takie żarty robić. Nie chce mi się pisać znowu kilka dni a później się okaże, że po drugiej stronie siedzi jakiś dzieciak.”
    – Debil – zirytowała się Agata i pokazała wiadomość mężowi.
    – Daj mu nr telefonu niech zadzwoni. Pewnie nie zadzwoni, bo tam to pewnie same stare zboczeńcy siedzą albo małolaty.
    Agata przesłała nr telefonu i napisała, że ma zadzwonić bo to jest poważna oferta.
    Siedziała zniecierpliwiona czekając to na telefon to na kolejną wiadomość. Aż w końcu po paru minutach zadzwonił telefon. Spojrzeli na siebie oboje bo jednak nie byli na to przygotowani.
    – No hej kociaku – odezwała się Agata.
    – Cześć. Kamil. Myślałem, że nikt nie odbierze. Na tym portalu więcej fakeów niż prawdziwych osób.
    – To co wpadasz na bzykanko?
    – No nie wiem. Dopiero z roboty wróciłem.
    – Oj. Dawaj nie daj się prosić.
    – OK. A twój facet jest bi?
    – Yyyyyy eeeee nie.
    – To dobrze, bo ja też nie.
    – Gdzie mieszkacie?
    – Długa. Zaraz Ci napiszę dokładnie i kod do klatki bo domofon szwankuje.
    – OK. To mam 10 minut do was. To będę za 15. Może być?
    – Czekamy!

    Agata z Krzyśkiem spojrzeli na siebie. Oboje byli zmieszani.
    – Pokaż go.
    Odpaliła jego zdjęcie w telefonie. Młody przystojny chłopak. Nie typowy kark z siłowni, raczej chudy ale widać dokładnie rysy mięśni na klatce i brzuchu. Z długim lekko wygiętym penisem z błyszczącą czerwoną główką.
    – Mogę wszystko z nim robić?
    – No jak chcesz – Krzysiek odpowiedział wyluzowany. Prawdopodobnie zaczął działać drink, którego wypił w międzyczasie.
    – OK. Kocham Cię. Biegnę pod prysznic.
    Minęło kilkanaście minut i ciszę w mieszkaniu zakłócił dzwonek do drzwi. Krzysiek otworzył drzwi i ujrzał chłopaka, którego widział kilka chwil wcześniej, tylko w ubraniu.
    – Cześć. Wejdź. Krzysztof jestem.
    – Cześć. Kamil.
    – Drinka? Whisky? Coś innego?
    – Nie. Dzięki może później. Często kogoś zapraszacie?
    – Pierwszy raz
    – Odważnie.
    – A Ty masz doświadczenie w takich spotkaniach? – przerwał mu Krzysiek.
    – Nie. Też pierwszy raz. Raczej myślałem o trójkącie z dwoma dziewczynami, ale twoja żona wydawała się taka sympatyczna, że stwierdziłem, przyjść można. Jak co to się odwrócę na pięcie i tyle mnie widzieli.
    – Agata bierze prysznic. Usiądź.
    – Czy będę mógł też skorzystać? Wróciłem dopiero z roboty i nie chciałem przedłużać.
    – Jasne. Chcesz to idź teraz. Poznacie się.
    – Poważnie? – zapytał z niedowierzaniem
    – Jasne – odpowiedział gospodarz wskazując mu drzwi łazienki.
    Kamil poszedł trochę nieśmiało. Wszedł do łazienki i zaczął się rozbierać. Agata go nie widziała ani nie słyszała z zaparowanych drzwi prysznica. Otworzył drzwi prysznica. Jego oczom ukazała się wypięta zgrabna pupa gospodyni. Jego kutas od razu stwardniał i stanął na baczność. Położył rękę na jej pośladku. Była pewna, że to Krzysiek do niej dołączył i zaczęła delikatnie kręcić pupą.
    – Cześć – przywitał się.
    Agata się speszyła, bo to nie był głos jej męża. Odwróciła się i zobaczyła swojego wybranka w pełnej okazałości.
    – No cześć kociaku. Widzę, że się niecierpliwisz. Choć umyję Cię.
    Nalała męski żel pod prysznic na dużą gąbkę i zaczęła go myć dokładnie. Od szyi, przez klatkę piersiową. Przytuliła się mocno by umyć jego plecy a jednocześnie ocierać o jego kutasa. Ukucnęła mydląc jego pośladki i wykonując ruch jakby chciała wziąć jego penisa do buzi otarła go tylko policzkiem. Na koniec umyła jego nogi aż do samych stóp.
    – Zakręć wodę – poprosiła Kamila kucając przed nim i patrząc mu w oczy. Wiedziała, że marzy by zaczęła mu obciągać, ale chciała się trochę z nim podrażnić. Nie mogła jednak przewidzieć jego reakcji i tego że chwyci ją za włosy i bez ostrzeżenia wsunie swojego fallusa głęboko w jej gardło.
    – No to ssij suczko.
    Agata zaczęła obciągać jego kutasa, najbardziej skupiając się na jego główce niczym truskawce. Po chwili jednak uświadomiła się, że czeka na nich Krzysiek.
    – Chodź! Idziemy do łóżka.
    Chwyciła go za rękę i wyprowadziła z łazienki a następnie zaprowadziła do sypialni. Sama pobiegła zaś do salonu.
    – Chodź, bo my już gotowi.
    – A potrzebny wam jestem? – zapytał.
    – No pewnie. Chcę mieć wyruchane dziś wszystkie dziurki. I wypić dużo spermy. Chcę być taką małą kurewką.
    – OK. Za 2 minuty jestem tylko też wezmę prysznic.
    – To leć tylko szybko. Ja idę mu obciągać, tylko się pospiesz bo chcę by się spuścił przy Tobie.
    Agata szybko wróciła do sypialni. Kamil leżał na łóżku podtrzymując swoją męskość w wzwodzie.
    – Dawaj mi go – rozkazała.
    Wzięła go od razu całego do buzi. Ssała lizała. Pieściła ręką od czasu do czasu biorąc jego jądra do buzi i je ssała. Starała się jednak robić to delikatnie żeby Krzysiek zdążył do nich dołączyć.
    – Może sześć dziewięć? – zaproponował Kamil
    Nic nie odpowiedziała, tylko się obróciła nadstawiając mu swoją cipkę do ust. Zanim zaczął ją lizać wsunął palec w jej mokrą cipkę. A następnie ten sam palec w jej pupę. Dopiero po tym lekko ugryzł jej łechtaczkę i tak przytrzymując zębami pieścił dodatkowo językiem.
    W tym czasie do pokoju wszedł Krzysiek. Agata była przodem do drzwi i widział jak robi loda innemu. Trochę był zazdrosny a jednocześnie kosmicznie podniecony. Podszedł do łóżka, chwyciła żonę za włosy i nadawał tempo przy obciąganiu. Po chwili pociągnął tak za włosy żeby puściła kutasa Kamila i sam wepchnął swojego. Młody w tym czasie rozsuwał cipkę Agaty i próbował włożyć język najgłębiej jak się tylko da. Ona wciąż obciągała na zmianę swoim partnerom, a drugiemu masowała penisa ręką.
    Po chwili Krzysiek podniósł Agatę, położył na łóżku na plecach. Rozłożył szeroko jej nogi i wszedł w nią delikatnie. Kamil w tym momencie przysunął się z boku jej twarzy dając ponownie swoją pałę do obciągnięcia. Zaczęli ją posuwać coraz szybciej. Nie minęła chyba minuta i Kamil zaczął dochodzić. Załadował jej potężną dawkę spermy prosto w usta, że ta aż zaczęła wypływać na policzek. Drugi strzał był już bezpośrednio ba twarz. Agata spoglądała wyzywająco na męża połykając i oblizując nasienie młodego. Krzyśka to bardzo podnieciło i zaczął się spuszczać na podbrzusze żony, która kończyła oblizywanie ze spermy fallusa drugiego kochanka. Po chwili zaczęła palcami zbierać wszystko ze swojego ciała i je oblizywać.
    Panowie padli na łóżko a Agata wyskoczyła szybko do łazienki ogarnąć się trochę przed kolejną rundą.
    – Zajebistą masz żonę – przerwał ciszę Kamil.
    – Dzięki.
    – Nie masz problemu z tym…
    – Nie. – przerwał mu Krzysiek – chyba whisky działa. Idę sobie nalać. Chcesz?
    – Poproszę z colą jeśli masz.
    – Spoko, będzie. Chodźmy do salonu.
    Przygotowanie dwóch drinków zajęło krótką chwilę i Krzysiek wrócił do gościa.
    – Za spotkanie – zaproponował toast Krzysiek rozsiadając się w fotelu.
    – Zdrowie.
    Panowie kontynuowali rozmowę pod nieobecność Agaty, która stanęła w drzwiach salonu po upływie około kwadransa. Ubrana była w krótką czerwoną sukienkę i wysokie czerwone szpilki. Włączyła nastrojową muzykę. Weszła na stolik kawowy i zaczęła tańczyć. W czasie liceum i studiów uprawiała taniec nowoczesny, tak że jej ruchy były bardzo skoordynowane a zarazem seksowne. Zsunęła z siebie sukienkę i została w białym koronkowym body, przez które bardzo mocno prześwitywały jej czerwone sutki. Podeszła najpierw do Krzyśka i wykonywała taniec siedząc na nim i ocierając się o niego. Po chwili zmieniła partnera, który był już gotowy do dalszej zabawy. Wsunęła sobie jego kutasa pod body tuż przy kroczu i zaczęła namiętnie całować. Jego ręce powędrowały na jej pupę, a następnie do zapięcia w kroczu, które nie stawiało dużego oporu. Zdjął z niej body i zaczął ssać na zmianę piersi. Ona cały czas ocierała się o jego męskość.
    – Kochanie – zwróciła się do męża – jesteś już gotowy? Chcę teraz was obu w środku.
    – Prawie – odparł – myślę, że twój język szybko temu zaradzi.
    – Wiesz co to? – spytała podając pojemnik z lubrykantem Kamilowi.
    – Tak.
    – Robiłeś to już?
    – Nie.
    – To dziś zrobisz. Tylko delikatnie proszę bo dawno tam mnie nie bzykano.
    Agata stanęła przed Krzyśkiem i się nachyliła biorąc jego kutasa do ust. Tym samym wypięła pupę do Kamila, który delikatnie wycisnął żel na jej pupę oraz czubek swojego penisa. Następnie zaczął nim rozsmarowywać żel wokół dziurki i delikatnie zaczął wsuwać swojego fallusa w jej pupę. Czuł duży opór co było dla niego bardzo podniecające, jednak po kilku ruchach wsunął już całą główkę.
    – Chodźmy na kanapę – zaproponowała.
    Pierwszy usiadł Krzysiek. Na jego postawionego do gotowości kutasa usiadła Agata i wystawiła pupę do Kamila, który jednym ruchem wszedł cały w jej pupę.
    – Aaa! Jezu, co ty włożyłeś tam całe 25cm?
    – Myślałem, że dla takiej lokalnej kurwy to normalne – odparł młodzieniec.
    – No to teraz możesz mnie wydupczyć.
    Dość szybko cała trójka poczuła wspólny rytm, także że oba kutasy wchodziły i wychodziły w Agatę równocześnie. Jej odczucia były nieziemskie, mimo delikatnego bólu w analu. Zamarzył się jej w tej chwili nawet trzeci w ustach. Skupiała się jednak na odczuwaniu przyjemności tu i teraz. Próbowała przyspieszyć trochę tempo, ale było to trudne dlatego zwolniła. Mocno zaczęła całować męża i nastawiła się na ostre ruchanie w tyłek. Kamil poczuł ogromne podniecenie i chciał jak najszybciej szczytować co spowodowało, że jego ruchy były bardzo szybkie i głębokie. Odbyt Agaty był tak ciasny, że żadna poprzednio wyruchana przez niego cipka nie dawała mu takich odczuć. Kilka kolejnych ruchów i zaczął się w nią spuszczać. Gdy skończył usiadł na fotelu obok i dokończył swojego drinka. Agata w tym czasie mocno zaczęła ujeżdżać męża, który też wiele nie wytrzymał i spuścił się w jej cipkę. Padła na niego mocno go przytulając. Leżeli tak z 3-4 minuty gdy się zorientowała, że Krzysiek śpi. Delikatnie wstała by go nie budzić i napiła się resztki drinka.
    – Idę pod prysznic. Idziesz ze mną? – zapytała Kamila
    Nic nie mówił tylko wstał i poszedł za nią. Pod prysznicem umyli się wzajemnie. Następnie wytarli i poszli do sypialnie żeby nie przeszkadzać śpiącemu Krzyśkowi.
    – Podobało się? – zapytała Agata
    – Tak bardzo. Choć wolałbym robić to z Tobą tylko we dwoje. A Tobie się podobało?
    – Zajebiście. W życiu nie myślałam że na dwa baty jest tak fantastyczne. To nie to samo co z wibratorem czy korkiem. Do tego bardzo mi się podoba twój kutas. Miałam ochotę ssać takiego z czerwoną główką niczym truskawka.
    Te słowa zadziałały na Kamila pobudzająco co nie uszło uwadze Agaty.
    – O! Gotowy do następnej rundy?
    – Nie. Chyba będę się już zbierał. Też jestem wykończony po całym dniu.
    – Daj spokój. Jeszcze północy nie ma. Mówiłeś, że chciałbyś tylko we dwoje.
    – No… Tak… W cipkę bym chciał normalnie, tylko nie mam gumek.
    – A po co Ci gumki?
    – Pomyślałem, że nie chcecie tam, że to tylko dla was zarezerwowane.
    – Wyliż mnie ładnie bo trochę wyschłam, a później zerżnij w cipkę.
    Kamil przystąpił do polecenia bez chwili zwłoki. Wylizał mocno śliniąc partnerkę, gdy czuł, że jest wystarczająco mokra podniósł się i zapytał:
    – Dobrze?
    – Tak chodź. Jak chcesz?
    – Zacznijmy klasycznie a później zobaczymy co wyjdzie.
    – To dawaj. Zalej mnie.
    Rozszerzyła nogi kładąc się w pozycji klasycznej a Kamil wszedł w nią głęboko, całując ją namiętnie w usta i od czasu do czasu w piersi. Po chwili przyspieszył a jej nogi oplotły go w pasie by po kilku chwilach wylądować na jego ramionach. Tak po kilku chwilach Kamil zaczął szczytować i zgodnie z prośbą spuścił się w Agacie.
    – Daj mi go jeszcze. Lubię smak twojej spermy.
    Wyciągnął go posłusznie i podsunął pod jej usta. Oblizała go dokładnie. Ciągle był twardy.
    – Matko. Ty możesz jeszcze?
    – Chyba tak – odpowiedział nieśmiało.

    – To dalej. Na pieska?
    – OK.
    Nadstawiła się pupą do niego, kładąc głowę na łóżku niczym uległa suka. Zerżnął ją kolejny raz trzymając ją na zmianę za biodra i włosy. Po kilku minutach znowu się spuścił w jej cipkę, ale ładunku było już niewiele.
    – Jutro nie wstanę – zażartowała Agata – jestem zajechana.
    – Dasz radę. A robiłaś to kiedyś w miejscu publicznym?
    – No kiedyś za młodu w aucie w lesie.
    – To się nie liczy. Chodź idziemy się odświeżyć pod prysznic i zrobimy coś szalonego.
    Po około pół godzinie. Wychodząc z łazienki Kamil chwycił Agatę za rękę, przeszli przez salon i stanęli przed balkonem.
    – Gotowa?
    – Yyy. A jak ktoś zobaczy?
    – No to właśnie jest podniecające. Ukucniesz i zrobisz mi tylko loda.
    Wyszli na balkon. Była ciepła czerwcowa noc. Kamil oparł się o barierkę jakby spoglądał na osiedle, a Agata ukucnęła przed nim i zaczęła ssać jego kutasa. Brała go głęboko po czym oblizywała tylko główkę. Raz szybko by po chwili wolno. Po chwili wzięła go do ręki i zaczęła mu trzepać bardzo szybko czym doprowadziła do kolejnego wytrysku. Teraz wszystko wylądowało na jej twarzy.
    – Chyba już więcej nie dam rady. Wypompowałaś ze mnie wszystko.
    – To chodź się położyć. Do śniadania się naładujesz.
    – Nie. Będę już uciekał. Spotkamy się jeszcze kiedyś?
    – Nie wiem, zobaczymy.
    – Wpadnij kiedyś do mnie sama, to poszalejemy.
    – No to raczej odpada.
    – Żałuj. Zbieram się.
    – No nie daj się prosić. Powtórzymy jeszcze rano raz we trójkę.
    – Eh. No OK.
    Położyli się oboje w sypialni i szybko usnęli.
    Rano pierwszy wstał Krzysiek. Ogarnął toaletę i się zdziwił, że gość jeszcze jest u nich. Podnieciło go to, że śpią nadzy obok siebie. Podszedł do żony i zaczął masować kutasa stojąc przed nią. Robił to na tyle głośno, że ją obudził.
    – O dzień dobry. Widzę, że zaczyna się kolejny ruchliwy dzień.
    – Dzień dobry Słonko – odpowiedział po czym od razu podsunął fallusa do obciągania. Agata robiła to z przyjemnością czując, że musi trochę zrewanżować się za nocne igraszki z właśnie się budzącym Kamilem.
    – O dzień dobry.
    – Dawaj mi tu kutasa do buzi szybciutko. – odpowiedziała Agata.
    Kamil nie zwlekał, też go już naszła ochota po kilku godzinach odpoczynku. Agata leżała na plecach na środku łózka a panowie klęczeli przy jej twarzy. Obciągała na zmianę. W pewnym momencie spróbowała włożyć oba do ust. Kamil i Krzysiek poczuli się trochę dziwnie dotykając swoim penisem innego, ale specjalnie im to nie przeszkadzało. W końcu Agacie udało się wsunąć oba do swoich ust. Próbowała je ssać ale nie bardzo to wychodziło. Wysunęła je i zapytała:
    – A wsadzicie mi obaj w cipkę.
    Popatrzyli na siebie i milcząc przystali na propozycję. Położyli się po jej dwóch stronach. Podnieśli jej nogi mocno do góry. Pierwszy wsunął się Krzysiek a po chwili zaczął dopychać Kamil.
    – Aaaj. Boli.
    – Przestać? – zapytał Kamil.
    – Wkładaj go i ruchaj.
    Tak też uczynił. Chwilę tak posuwali Agatę, jednak wrócili do jej ust. Pierwszy spuścił się w nie Krzysiek. Agata trzymając spermę w ustach obciągała jeszcze Kamilowi aż i on się spuścił w jej usta. Podwójny ładunek nie mieścił się i wypłynął na policzki Agaty. Szybko jednak wszystko wracało w jej usta.
    Po tym zjedli wspólne śniadanie i pożegnali Kamila. Reszta soboty miała być leniwa…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Julie Putain
  • Nastoletnia Domina 9

    – 9 –

    Tego wieczoru, Anita ledwo mogła uwierzyć w to co się wydarzyło tego dnia. W to, do czego pozwoliła młodej blondynce w szkole. Na samą myśl, rozpaliły jej się policzki. ‘Ale przerwano im!’ Przynajmniej miała zdjęcia do obejrzenia. Gdy tylko wróciła do domu, udała się do swojej sypialni i w sekrecie spędziła godzinę przyglądając się fotkom. Była tak pochłonięta pięknością nagiego ciała Klary, że jej ręka sama powędrowała między uda. Poczuła wielki wstyd, gdy tylko się zorientowała co robi. Jednak owe strapienie szybko zniknęło w morzu rozkoszy które sama sobie dostarczała. Minęło zaledwie kilka minut do momentu gdy jej rozkoszne pojękiwanie wybrzmiewało w salonie. Jej orgazm był satysfakcjonujący, jednak doskonale wiedziała że ??to nic z tym co mogłaby doznać z Klarą, gdyby miały troszkę więcej prywatności. Pragnęła zobaczyć blondynkę i zaspokoić ciekawość która nie dawała jej spokoju.

    Tego wieczoru, Anita ledwo mogła uwierzyć w to co się wydarzyło tego dnia. W to, do czego pozwoliła młodej blondynce w szkole. Na samą myśl, rozpaliły jej się policzki. ‘Ale przerwano im!’ Przynajmniej miała zdjęcia do obejrzenia. Gdy tylko wróciła do domu, udała się do swojej sypialni i w sekrecie spędziła godzinę przyglądając się fotkom. Była tak pochłonięta pięknością nagiego ciała Klary, że jej ręka sama powędrowała między uda. Poczuła wielki wstyd, gdy tylko się zorientowała co robi. Jednak owe strapienie szybko zniknęło w morzu rozkoszy które sama sobie dostarczała. Minęło zaledwie kilka minut do momentu gdy jej rozkoszne pojękiwanie wybrzmiewało w salonie. Jej orgazm był satysfakcjonujący, jednak doskonale wiedziała że ??to nic z tym co mogłaby doznać z Klarą, gdyby miały troszkę więcej prywatności. Pragnęła zobaczyć blondynkę i zaspokoić ciekawość która nie dawała jej spokoju.

    Drugi Tydzien

    Niestety Anita nie miała kontaktu z Klarą przez cały tydzień, co było bolesne dla zdesperowanej matki. Każdego dnia miała ochotę zadzwonić lub napisać do licealistki, ale nie chciała wystraszyć dziewczyny, więc się powstrzymała. Ta niepewność, czy Klara nadal jest nią zainteresowana, była prawie nie do zniesienia. ‘Czy ona odzyskała zmysły i uznała że jestem dla niej za stara? Może zamiast tego znalazła młodego faceta, lub inną dziewczynę ze szkoły.’

    Zrezygnowana Anita była już o krok od zaszufladkowania tej krótkotrwałej przygody z nastolatką. Ostatecznie Klara zadzwoniła do niej po szkole kilka dni później.

    – Chce się znowu z tobą zobaczyć. Czy mogę wpaść?

    – Tak! –  odpowiedziała zachwycona tą ofertą. Potem opanowała się. – Oczywiscie.. Asia wyszła z domu. Coś się stało?

    – Powiem ci, kiedy przyjdę – odpowiedziała blondynka jedwabistym głosem.

    Anita nie mogła się doczekać. Sprawy posuwały się naprzód!

    Jakieś trzydzieści minut później Klara przybyła pod jej adres. Na szczęście Joasia była poza domem i znając swoją córkę nie wróci prędko. Anita miała na sobie obcisłe dżinsy i sportową bluzkę bez rękawów. Starała się wypaść młodzieżowo i seksownie. ale Klara prześcignęła ją w tym dziale. Nastolatka miała na sobie kantar na ramiączkach spaghetti, który ledwo zakrywał jej obfite piersi. Nie miała stanika (nie żeby potrzebowała wsparcia), a jej szorty były bardzo krótkie.

    Dziewczyna zdjęła buty i usiadła na sofie, szeroko rozstawiając uda.

     – Podobały ci się moje zdjęcia? –

    – Eh.. tak – odpowiedziała z zakłopotaniem. – Wyglądasz na nich bardzo.. gustownie.  

    To było mało powiedziane. – Co dokładnie cię tutaj sprowadza? – spytała, starając się zabrzmieć formalnie, a nie jak kobieta która szaleńczo tęskni za dotykiem nastolatki.

    – Nie mogę przestać o Tobie myśleć. –

    Zaskoczona Anita tą nagłą deklaracją, odparła – Er.. ok.. Pochlebiasz mi, chyba nawet za dużo. –

    – I chcę się z tobą namiętnie kochać. –

    Serce Anity podskoczyło do góry. Zaschło jej w gardle. Cichym i lekko zachrypniętym głosem odpowiedziała:  – Byłabym.. zachwycona. –

    Nastolatka uśmiechnęła się. – Dobrze, nie traćmy czasu na rozmowy. Chcę cię zobaczyć nago. –

    Anita też nie czuła potrzeby do dłuższej konwersacji. Pragnęła tylko jednego.

    Klara szybkim ruchem podniosła się z kanapy i jak drapieżnik przybliżyła się do Anity niczym antylopa do ofiary. Zbliżyła usta do starszej partnerki i dostarczyła zmysłowy pocałunek, jednocześnie rozpinając bluzkę kobiety od góry do dołu. Sięgnęła za materiał i wyćwiczonym ruchem odpięła stanik. Biustonosz opadł, odsłaniając liliowo-białe piersi Anity, które nie były szczególnie duże, ale wciąż jędrne. Nastolatka pohamowała się od dalszych ruchów, by podziwiać widok.

    – Piękne – powiedziała.

    Niezmiernie usatysfakcjonowana Anita pogrzebała obawy jakie dotychczas miała wobec własnej urody. Klara objęła ręką jedną pierś, a następnie zacisnęła palcami jeden sutek.

    – Powinnaś wiedzieć – zadeklarowała Klara nie ustępując zacisk. – Jestem typem dziewczyny która lubi przejmować kontrolę. –

    Anita zastanawiała się chwilowo nad przesłaniem tej wiadomości. Ta zuchwałość pasowała do pewnej siebie blondynki. Myśl o kobietach które oddają całą kontrolę swoim kochankom ujawniła się Anicie w głowie. ‘Kochankom takim jak Klara’. Obraz nagle wydał jej się niezwykle erotyczny. To byłoby takie niegodziwe.. wykonywać każde zachcianki nastolatki. Zostać jej bezradną zabawką.

    Klara nie dała za dużo czasu na namysły. Dostarczyła kolejny soczysty pocałunek w usta, po czym pochyliła się wzdłuż szyi. Sprawnym języczkiem zaczęła drażnić płatki uszu Anity. Następnie pocałowała jej kark wzdłuż obojczyka, zostawiając za sobą maleńkie plamki. Wolną ręką powędrowała w stronę rozporka i zaczęła rozpinać kobiecie obcisłe dżinsy po czym ostatecznie kazała jej je zdjąć. Po drobnych trudach Anita wywinęła się z uporczywego materiału i roześmiała się w zakłopotaniu.

    – Przepraszam, założyłam dla Ciebie obcisłe spodnie –

    – W ogóle nie powinnaś je mieć na sobie. Zdziry nie noszą ubrań w domu –

    Zsunęła majtki kobiecie po napiętych udach. Patrząc Anicie w oczy, podniosła je i przystawiła do nosa.  

    – Hmm, no proszę.. są całe mokre. Myślę, że zachowam je do mojej.. prywatnej kolekcji.

    Anita nie wiedziała jak zareagować. Gęsia skórka pojawiła się na jej ciele.

     – Na kanape. Już! – rozkazała blondynka.

    Lekko zaskoczona tonem nastolatki Anita, podążyła w stronę sofy. ‘Tego właśnie chciałam prawda?’, próbowała sobie jeszcze raz wszystko uświadomić. Zaintrygowana oczekiwaniem, położyła się na kanapie wedle życzeń blondynki. Zachwycona z siebie nastolatka delektowała się nagością kobiety która mogła być jej matką. Pochyliła się w stronę Anity i wsunęła dwa palce do jej pochwy.

    – Ktoś jest bardzo niegrzeczną matką. Jesteś bardziej mokra niż myślałam.

    Nie czekając na odpowiedź, Klara uklękła aby dokładniej przyjrzeć się majątku kryjącego się między udami kobiety.

    – Masz niezwykle małą cipkę jak na kobietę po porodzie. Chociaż trochę zbyt futrzaną. Być może będziemy musieli przystrzyc trawniczek.  

    Palce nastolatki nieustannie wsuwały się w szparkę kobiety. Anita przerzucała głową w obie strony, jej oczy ściśle zamknięte.

    – Wijesz się jak moje niewolnice podczas seksu..  

    Klara zaczęła lekko zginać palce w momencie gdy zatapiały się głęboko w obślizgłym tunelu, i tym samym zarobiła rozkoszny jęk od starszej partnerki.

    – Chcesz żebym przestała?

    – Ohh.. słuch.. ahh – Anita głęboko oddychała.

    – Pytałam.. czy chcesz żebym przestała! – nastolatka uwielbiała gierki manipulacyjne podczas wysokiego podniecenia uległej. Wbiła palce głębiej niż dotychczas.

    – Ahh.. o boże.. ni. ohh nie przestawaj – wykrztusiła.

    Nastolatka nie ustawała z palcówką.  

     – Twoje podniecenie czuć na kilometr.

    Szczerze lubiła ten piżmowy, kobiecy zapach Anity. ‘Nie każda kobieta pachniała tak dobrze’. Postanowiła zadowolić obrośniętą mamuśkę językiem, chociażby przez chwilę. Dobre lizanie cipki może przyspieszyć proces przekształcania skromnej heteroseksualnej kobiety w uzależnioną od seksu lezbijkę. Co więcej, utrzymywanie uległą na pograniczu orgazmu doprowadza je do szaleństwa z frustracji. Odmówienie im tej upragnionej ulgi, może okazać się bardziej skuteczniejszą taktyką jak sama mineta.

    – Teraz zamierzam sprawić ci przyjemność, jakiej nigdy wcześniej nie doznałaś. –

    Anita spięła się w oczekiwaniu, mogła sobie tylko wyobrazić, co blondynka zamierza zrobić. Nastolatka pochylila się i czubkiem języka subtelnie dotknęła warg cipki starszej partnerki, jednocześnie penetrując ją palcami. Dreszcz przeszedł przez plecy Anity w momencie kontaktu. Następnie Klara zaczęła energicznie lizać cały narząd, a opuszkami palców stymulowała ściany pochwy. Anita jęknęła niezrozumiale.

    Nastolatka zwiększyła intensywność. Wyciągnęła palce i wsunęła język do miłosnego tunelu tak daleko, jak tylko się dało. Była w stanie podrażnić ten notoryczny punkcik G, skryty między ściankami pochwy. W momencie gdy zaatakowała również łechtaczkę, starsza partnerka była już na skraju olbrzymiego orgazmu.

    – Nie waż się szczytować, bo cię zwiążę i zostawię tu na całą noc.

    Anita nie mogla uwierzyć własnym uszom. Klara nie pozwala jej na tą wielce oczekiwaną ulgę. Może nastolatka po prostu próbuje przedłużyć przyjemność przed dostarczeniem całkowitej błogości. Gdyby tylko Anita mogła wytrzymać ten proces manipulacji. Tak czy inaczej, z jakiegoś szalonego powodu pomysł bycia związanym podniecił ją jeszcze bardziej, ‘nawet jeżeli Klara żartowała?..’.

    Coraz trudniej było powstrzymać nieubłagany orgazm.

    – Robisz się coraz bardziej mokra – zaśmiała się Klara. – Lepiej przestanę.  

    Usiłowała utrzymać Anitę na krawędzi, więc zakończyła pieszczoty całkowicie.

    Po tym jak sapnęła starsza kobieta, było oczywiste jak bardzo pragnęła tego ostatecznego doznania. Miała ukrytą nadzieję że nastolatka wynagrodzi ją później za te tortury.

    – Nie tak prędko, moja kolej kochana – powiedziała Klara z uśmiechem. Pozbaw mnie tych ubrań.

    Nastąpił nareszcie moment w którym Anita będzie mogła podziwiać olśniewającą nagość nastolatki! Zaczęła rozbierać blondynkę. Nie zajęło to zbyt dużo czasu ponieważ dziewczyna miała na sobie tylko trzy części garderoby, ‘okropny strój do rozbieranego pokera’. Piersi Klary były dziełem sztuki. Jędrny płaski brzuch który jeszcze bardziej akcentował jej seksualność. Jej cipka była wygolona z wyjątkiem niewielkiego meszku przystrzyżonego w kształcie trójkącika. Serce starszej kobiety zaczęło walić jak z młota. Jej uwagę przykuła mięsista sieć fałd i otoczek utworzonych przez wargi sromowe blondynki. Sam widok był fascynujący, a gdy Anita nachyliła się nieco bliżej, ujrzała lekko wystającą łechtaczkę spoza naskórka, niczym malutka perełka osadzona w muszli.  

    – No dalej suko. – Rozkazała Klara, żartobliwie używając słowa na “s”.

    Pomimo tego bezczelnego zwrotu który w jakimś stopniu plamił honor, Anita bez dłuższego zastanawiania przycisnęła usta do sączącego się organu. Namiętnie lizała i ssała każdą fałdę. Czuła się jak wygłodniały pies, ‘rzeczywiście jak suka’.

    Klara walczyła z elektryzującą falą ale nie mogła się powstrzymać. Niewiele rzeczy jest słodszych niż moment, w którym heteroseksualna kobieta wykonuje swój pierwszy lesbijski akt na polecenie. Jęknęła z rozkoszy i tym samym ścisnęła głowę biednej kobiecie swoimi udami jak imadło. W tym niewdzięcznym potrzasku, Anita mogła jedynie wchłaniać eliksir jaki wydobywał się z nastolatki. Zatem kontynuowała z żywiołowym wywijaniem języczkiem, przedłużając cudowny orgazm Klary.

    Anita była zaskoczona upojnym smakiem Klary. Wyczuwała lekko słono-ziemski posmak. Gdzieś podświadomie wiedziała że soki które teraz wchłaniała były mixturą nie jednej lecz dwóch substancji które naturalnie mogłyby się wydobyć z natrysku każdej kobiety. Powinna być oburzona tym faktem, jednak ani pot, ani mocz nie był w stanie w tej chwili ją przerazić. Była po prostu zachwycona, że ??ta wspaniała nastolatka ją pożąda, pragnie jej ciala. Coraz bardziej była skłonna zaspokoić każdą zachciankę blondynki, być wykorzystywana jako zabawka erotyczna, jeśli tylko tego chciała dziewczyna. Na samą myśl o tym robiła się bardziej mokra między nogami.

    – Wystarczy dziwko, twoja kolej  

    – Okej – odpowiedziała lekko zdezorientowana Anita.

    Tymczasem blondynka nie użyła języczka aby sprawic przyjemnosc starszej kobiecie. Zamiast tego użyła palców. Trzy palce dość lekko weszły już w nadmiernie wilgotną cipkę Anity, jednak wepchnięcie czwartego palca okazało się nieco trudniejszym wyzwaniem.

    – Otwórz się dla mnie. Nie stawiaj mi oporu.  

    Natarczywość nastolatki była wynagrodzona w momencie gdy czwarty paluszek znalazł swoje miejsce w szparce kobiety. Na ustach Klary zarysował się lekki uśmiech gdy ku zdziwieniu Anity, nastolatka dołożyła jeszcze przegiętego kciuka.

    – Ohh.. nie.. prosze.

    Klara zacisnęła pięść i powoli popychała ręką do przodu, aż jej dłoń została pochłonięta po nadgarstek, rozciągając ścianki pochwy tak daleko jak tylko było to możliwe.

    – O mój boże!

    Pomieszczenie dłoni w pochwie byłoby wręcz niemożliwym wyczynem dla Kobiety która nie oddała porodu. Ale dla Anity nie sprawiło to nadmiernej trudności. Co więcej, te poczucie wypełnienia w środku było elektryzujące. Klara powoli wykręcała pięść to w lewo czy w prawo, dostarczając jednocześnie i bólu jak także jeszcze więcej przyjemności.

    – Teraz szczytuj

    ‘Nareszcie!’ Ciało Anity natychmiast posłuchało, jakby jej umysł był wyłączony z pętli. Jej orgazm był spadającą kaskadą elektrycznych doznań, które przeistoczyły się na czysty zachwyt. Błogość trwała przez cały czas, kiedy Klara wbijała nadgarsteka nawet przeciagal sie po tym jak blondynka wysunęła dłoń z jej tunelu. Minęły lata, odkąd Anita przeżywała tak potężny orgazm. W końcu upadła z wyczerpania, opierając się o nastolatkę.

    – To było niesamowite – powiedziała Anita po kilku minutach.

    – Jestem dobra w tym co robię – pochwaliła się Klara z uśmiechem na twarzy.

    Wstała i przeciągnęła się, celowo wyginając plecy w łuk z wyciągniętymi ramionami aby pokazać swoją wyrzeźbioną sylwetkę.

    – Chyba powinnam już uciekać, zanim Asia wróci do domu. –

    Anita zupełnie zapomniała o Joannie. ‘Mój Boże’, pomyślała nagle. ‘Klara jest w jej wieku’. Tropiło ją to że nie do końca wiedziała jak na to zareagować. Była szaleńczo zakochana w Klarze i chciała ją zadowolić, i być na jej posyłki. Oprócz tego niezmiernie ją ciekawiło jak daleko posunie się wymagająca nastolatka.

    Obie kobiety ubrały się i trochę ogarnęły pomieszczenie. Zanim Klara wyszła z domu, podarowała Anicie długi namiętny pocałunek.

    – Do następnego razu

    Anita nie mogła się doczekać!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Lis

    Następna część jest już opublikowana na mojej stronie patreon. Link znajdziesz na moim profilu.

  • Imprezowy zgon

    Każdy wytrwały imprezowicz ma na swoim koncie wstydliwe wpadki, doświadczenia urywającego się filmu i mniej lub bardziej intymne przeżycia w dziwnych miejscach i w nieoczekiwanym towarzystwie. W moim przypadku było to jednak najbardziej lamerskie i grube doświadczenie, o jakim w życiu słyszano.

    Studencka popijawa! Po całym tygodniu ciężkiego życia w objęciach nauki, czas na relaks i chwilę zapomnienia. Mam to szczęście, że mieszkam z trzema młodszymi ziomkami, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z dala od domu. To istny wulkan rozrywki, zabawy, pijaństwa. Nie da się z nimi nudzić. Jako starszy, byłem dotychczas bardziej powściągliwy, szanujący się i odpowiedzialny. Trzymam się z boku, bo wyznaję zasadę, że libacje aż do zaliczenia zgona, są objawem bezwstydności i braku szacunku do samego siebie. Chyba w ogóle wyznaję inne, niepasujące do tego życia zasady. Takie imprezy sprawiają, że poznaje się inne oblicza ludzi, niekoniecznie to, co chcielibyśmy poznać np. u swojego najlepszego kolegi. Wychodzi na jaw naga prawda, dosłownie. Młode chłopaki idą na całość, po pijaku wychodząc na bezwstydnych i bez zahamowań, a potem udają, że nic się nie stało, że są moralni, wstydliwi, nietolerancyjni dla gejów i nagości, oraz odpowiedzialni za własny los. Niestety z obserwacji widzę, że chłopak najebany, to chuj wyruchany, niekoniecznie przez dziewczynę. Zabawne i żałosne. Gdy widzę to u swojego najlepszego kolegi, bardzo mnie to boli. Z drugiej strony, w życiu trzeba też czasami zaszaleć i może warto choć raz samemu tego spróbować?

    Mamy więc imprezę. Nas czterech, pięciu kolegów ze szkoły, trzy dziewczyny. Cały dom tylko dla nas. Nasz wspólny, największy pokój, jak zwykle stanowi centrum imprezy, a ja tym razem chętnie się przyłączam. Może nawet zbyt chętnie, bo w rekordowym czasie pochłonąłem 6 piw. Przyszło dwóch kolejnych kolegów z laską i z jakimś zielskiem do palenia. To chyba coś mocnego, bo ludzie po tym szybko padają. Zaczynają się odpały i pierwsze zgony. Uwielbiam na to patrzeć, to takie żenująco zabawne. Jedna laska skacze po stole bez stanika, a druga leży w samych majtkach, obmacywana przez kilku kolesi. Niektórzy kolesie, w tym ja, też już bez koszulek. Przeszedłem się do dwóch pozostałych pomieszczeń zobaczyć, co robią inni. W kuchni dwóch kolegów. W drugim pokoju dwie laski z kilkoma kolesiami. Po kolejnej godzinie imprezy, kilku piwach i kilku zaciągnięciach się, miałem trochę dosyć. Po następnej, gdy świat zaczyna wirować, to znak, że trzeba iść spać. Inni też byli podobnego zdania. Połowa osób rozeszła się już do domów o własnych siłach, reszta prawie padała. Słabo widziałem, słabo kontaktowałem. Zdjąłem spodnie, żeby położyć się spać, ale nie ma gdzie, bo impreza trwa nadal… Słaniałem się więc po domu, gasząc światła i patrząc, kto i gdzie jeszcze został. W imprezowym pokoju zostały cztery osoby (w tym całkiem naga laska) i straszny bałagan, grała jeszcze muzyka i słychać było głosy, więc poszedłem do drugiego. Tam wszyscy już spali. Trzech kolesi zajęło dobre miejsca, więc musiałem zadowolić się podłogą. Było ciemno. Zaczynałem się źle czuć. Gdybym się nie położył, pewnie bym zemdlał. Miałem gonitwę myśli. Pomyślałem sobie – a co będzie, jeśli się zleję? Nie chciałem robić prania, a leżenie w brudnych majtasach, to wstyd. Poza tym, i tak jest ciemno. Ściągnąłem je więc bez namysłu i gdzieś wyrzuciłem. Chwilę potem dziwnie się jednak przez to poczułem. Duży dyskomfort. Czułem się bardzo nago i głupio. Nie podobało mi się. Może to jednak był zły pomysł? Leżąc, próbowałem jakoś je znaleźć, albo jakiś inny skrawek ubrania, ale namacałem tylko butelkę z niedopitym piwem, więc ją dokończyłem, a butelkę wziąłem sobie między nogi żeby nie czuć się tak niekomfortowo nago. Nie pomogło, ale zaraz film mi się urwał, więc długo się z tym nie męczyłem. I tak oto podążyłem boso w świat nieskrępowanej nagości, poza granice swojego wszelkiego komfortu i kontroli nad samym sobą, który potępiałem. Dręczył mnie sen o byciu gołym wśród kolesi, wstydzie, braku szacunku do siebie.

    Po kilkunastu godzinach po woli wracała mi świadomość. Usłyszałem jakiś wisk w drugim pokoju, ale nie dałem rady reagować. Nadal byłem padnięty. Słyszałem jakieś kobiece i męskie krzyki, rozmowy, pospieszne kroki. Potem słyszałem, że również w moim pokoju zaczynał się hałas. Leżałem na wznak nieprzytomny, choć był już dzień. Jakieś szmery, ciche śmiechy, rzyganie, zimno. Później wszedł jakiś gościo i krzyknął “jak tam chłopaki?” ale ktoś inny mówił “ćśśśś, cicho kurwa!” i usłyszałem parskanie śmiechem. Było mi dobrze, głowa wreszcie przestała boleć. Gdybym wiedział, że leżę nago, tracąc godność… Czułem lekki powiew na swoim ciele, ktoś ciągle chodził. Raz ktoś mnie szturchnął. Potem poczułem, że ktoś zabrał mi butelkę, która leżała gdzieś przy nodze, chyba sprzątał pokój. Później znowu ktoś mnie zaczął szturchać. Usłyszałem “nakryj, kurwa, szybciej”. Szturchał mnie tyle, aż zacząłem się budzić. Otworzyłem oczy. Przez chwilę nie ogarniałem, co się dzieje. To jeden z moich kolegów mnie budzi. Podnosi mi głowę i pomaga usiąść. Zobaczyłem, że podchodzi drugi kolega i rzuca mi coś na krocze. Gdy już usiadłem, zobaczyłem, że jestem nago, a na kroczu leżą byle jak rzucone moje majtki. Zaczął mi stawać i oczywiście spadły, ale ziomek szybko mnie nimi znowu zakrył. Siedziałem tak przez kilka minut zanim doszedłem do siebie. Zrozumienie sytuacji zajęło mi jeszcze kilkadziesiąt minut. Wyszli z pokoju żebym się w spokoju ubrał. Muszę przyznać, że załatwili to kulturalnie i profesjonalnie tak, żebym po obudzeniu nie czuł zakłopotania. Mogli mnie przecież zostawić, albo obudzić na golasa i bym się wstydził.

    Chciałem wyjaśnień, więc ziom opowiedział mi wszystko. Pocieszył, że to się zdarza w każdym wieku, że to naturalne i że jest spoko. Nie wie, co się działo w nocy, ale to raczej oczywiste. Zaczęło się rano, gdy ocknęła się Karolina i zobaczyła, że jest goła, a przy niej leżą trzej kolesie. Zrobiła im piekło. Pobudziła wszystkich i wtedy zobaczyli, że ja leżę nago. Tutaj w pokoju trzech ziomków – Karol i Marek z którymi mieszkam, oraz gość Tomek. Wszyscy długo dochodzili do siebie. Po awanturach Karoliny, wlazł tu również nasz Kamil. Nikogo więcej tutaj nie było. Za chwilę został wyprowadzony, bo śmieszkował. Chłopaki zaczęli sprzątać. Znaleźli moje majtki. Mój najlepszy kolega mnie budził, a Tomek nakrył, zanim zdążyłem zobaczyć i się zawstydzić. Niestety zanim to się stało, od chwili awantury Karoliny, gdy wszyscy dochodzili do siebie, minęła ponad godzina. Tyle czasu byłem narażony na swobodne oglądanie mojego ciała przez chłopaków. Ogółem, nago przeleżałem jakieś 11 godzin. Pomimo łagodnego tonu ich wypowiedzi na ten temat, zaliczyłem wielką towarzyską porażkę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • Od pierwszego wejrzenia 3

    Po wydarzeniach ostatniego wieczory chłopcy ustalili, że lepiej będzie zachować ich relację w tajemnicy. W szkole zachowywali się jak gdyby nic się zmieniło. Z niecierpliwością czekali jednak na chwilę gdy wieczorem będą sami w pokoju.

    Gdy tylko się tam znaleźli rzucili się w swoje ramiona. W trakcie serii pieszczot i pocałunków pozbywali się kolejnych części garderoby aż zostali w samej bieliźnie. Aleks zauważył, że kutas kolegi jest już tak nabrzmiały, że główka wystawała ponad gumkę majtek. Postanowił coś z tym zrobić. Szybko oswobodził całe genitalia przyjaciela z bokserek i zaczął je łapczywie lizać. Jednak Filip cofnął się po chwili i zapytał:

    – Jesteś gotowy żeby przejść o krok dalej?
    – Co masz na myśli?
    – Ufasz mi?
    – Tak.
    – To pochyl się.

    Aleks wciąż był na kolanach. Bez zastanowienia pochylił się nad łóżko wypinając dupę. Filip uklęknął za nim, zsunął mu majtki i wtulił twarz w jego jędrne, drobne pośladki. Wyciągnął język i zaczął starannie wylizywać szparę Aleksa. Następnie zaczął manewrować językiem w jego ciasnej, dziewiczej dziurce. Wcisnął wilgotny język najgłębiej jak się dało. Aleks jęknął. Przez zwieracze w jego odbycie przeszedł mimowolny skurcz. Filip nie przestawał. Wsuwał i wysuwał język z kakaowego oka kolegi, na przemian z okrężnymi ruchami językiem wokół dziurki. Gdy odbyt był już wystarczająco nawilżony cofnął się. Znalazł w kosmetyczce lubrykant, nałożył kilka kropli na wskazujący palec i wcisnął go w anus Aleksa. Ten znowu jęknął. Filip badał nawilżonym placem odbyt kolegi. Wymacał w środku zgrubienie, które prawdopodobnie było prostatą. Zaczął więc pieścić i naciskać. Kolejne jęki Aleks potwierdziły, że to rzeczywiście prostata, a dotyk w tym miejscu dostarcza mu niesamowitych wrażeń.

    Nadszedł czas na gwóźdź programu. Filip wyciągnął palec. Uznał, że dziurka jest już dostatecznie nawilżona i rozluźniona.

    – Jesteś gotowy?

    Zapytał Filip łapiąc za butelkę z lubrykantem.

    – Tak, zrób to.

    Nałożył więc na swój sprzęt prezerwatywę, nawilżył i zbliżył go do szpary Aleksa. Zaczął delikatnie wpychać główkę w jego dziurkę. Nie było to łatwe, mimo przygotowania dziurka była wciąż ciasna, a kutas Filipa dość gruby. Wbił żołądź do środka. Aleks krzyknął.

    – Spokojnie, zaraz będzie lepiej.

    Pocieszył go Filip i dalek powolutku wsuwał fiuta. Wsunął go do końca. Zaczął ostrożnie jeździć w przód i w tył. Po chwili ostrożne ruchy zmieniły się już w rytmiczne rżnięcie. Skomlenie Aleksa z bólu przechodził w skomlenie z rozkoszy. Z każdym ruchem jego anus rozluźniał się i odczuwał coraz większą przyjemność gdy penis kolegi dotykał od środka jego prostaty. Aleks zaczął nawet sam ruszać tyłkiem w tył i w przód nadając rżnięciu rytm. Widać było, że mu się podoba, bo również jego siusiak był twardy, a na końcu zwisała cienka smuga gęstego preejakulatu.

    Filip penetrował tak kolegę kilka minut. Chwilami zwalniał. Nie chciał kończyć za szybko. Ciasna dziurka Aleksa stymulowała jednak jego kutasa na tyle mocno, że nie mógł wytrzymać już dłużej. Gumka wypełniła się jego nasieniem. Wyszedł z tyłka Aleksa i wyrzucił zużytą prezerwatywę. Aleks natychmiast dopadł ustami do wiotkiego już fiuta przyjaciela by oczyścić go z resztek spermy.

    Gdy skończył Filip położył się na plecach w poprzek łóżka i podniósł nogi, tak, że jego dupa była teraz wyeksponowana na skraju łóżka.

    – Twoja kolej Aleks.

    Aleks niczego nie pragnął w tej chwili tak bardzo jak wejść w dupę Filipa jak najszybciej. Był jednak trochę stremowany. W ciągu ostatnich dniach spełniło się wszystko o czym marzył przy waleniu konia i to w bardzo szybkim tempie.

    – No dawaj kochanie. Widzę, że twój mały jest gotowy.

    Zachęcił go Filip. Uklęknął więc i nawilżył swoją śliną otwór kolegi.

    – Jestem gotowy. Dawaj! Zerżnij mnie!
    – Czekaj. A gumka?
    – Pierdolić gumkę. Ufam Ci.

    Aleks wbił swojego penisa do dziury kolegi. Jego fiutek był dużo cieńszy, więc poszło łatwiej. Pozwolił Filipowi oprzeć nogi na swoich ramionach i zaczął go ruchać. Filip szybko pokonał początkowy dyskomfort i całkowicie oddał się przyjacielowi. Zaletą tej pozycji było to, że widzieli swoje twarze. No obu widniała nieziemska rozkosz. Aleks doszedł po zaledwie minucie. Już wcześniej był mocno podniecony i sama myśl o dziewiczej dupce Filipa prawie doprowadziła go do orgazmu. Na jego twarzy pojawił się lekki grymas, a odbyt Filipa zalała ciepła ciecz.

    – Już skończyłeś?
    – Przepraszam, że tak szybko. Ty tak na mnie działasz.
    – Spoko, schlebia mi to. I tak było zajebiście.
    – Też mi się podobało.
    – Ale jeszcze nad tym popracujemy, mam nadzieję?
    – Kiedy tylko będziesz chciał.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XYZ
  • Ojciec Wirgiliusz

    Część 1
    Być może są zawody, które pozwalają osobom je wykonującym, cieszyć się widokiem i ciepłem nieograniczonej ilości kobiecych ciał jak lekarze, ale żaden nie przychodził mi do głowy – no, może jeszcze masażysta. Dlatego poświęciłem wszystko, aby skończyć medycynę, zrobić specjalizację i zacząć korzystać z tych możliwości. Nie tylko finansowych i prestiżowych. Zatrudnienie się w klinice leczenia bezpłodności, było z mojej strony kolejnym strzałem w dziesiątkę – w sposób zupełnie naturalny, wyeliminowałem spośród klientek odwiedzających gabinet zarówno babcie, jak i małolaty. Moje klientki w znakomitej większości mieściły się w przedziale wiekowym od 25 do 40 lat. Młodsze zachodziły w ciążę w sposób naturalny, albo nie miały jeszcze świadomości, że będzie im potrzebna pomoc medycyny w poczęciu wymarzonego potomka. Z kolei te przekraczające górną granicę, albo uznawały, że jest już zbyt późno, by odpowiednio zająć się wychowaniem dziecka, albo zniechęcone wieloma nieudanymi próbami zapłodnienia, dawały za wygraną. Gdybym został zwykłym ginekologiem, zakres wieku moich klientek byłby kilka razy szerszy – od młodziczek, po starowinki – a tak, sam miód.  

    Początkowo, jak większość lekarzy, stosowałem konwencjonalne metody leczenia bezpłodności, lecz kiedy moja żona urodziła już czwarte dziecko stwierdziłem, że moje nasienie jest wyjątkowo efektywne. Aż żal było nie wykorzystać go do pomocy kobietom, których największym pragnieniem było posiadanie dziecka. Większość par nie ma świadomości, że bardzo często powodem trudności w zajściu w ciążę, jest słaba jakość plemników partnera. Kiedyś jedynym wyjściem, często zresztą stosowanym przez kobiety był skok w bok, choć nie zawsze gwarantował sukces. Przecież można było trafić na równie kiepski materiał. Dzisiaj możemy wspomagać płodność farmakologicznie, stosować inseminację lub zapłodnienie pozaustrojowe. Mając do dyspozycji plemniki pierwszej klasy, mogłem oszczędzić kobietom wielu stresów, związanych ze stosowaniem tych metod. Oczywiście! –  miałem wątpliwości, czy postępuję właściwie pod względem moralnym, bo przecież para, która szukała pomocy przy poczęciu, chciała być rodzicami dziecka. Gdyby miało być inaczej, skorzystaliby z banku spermy, lub nasienia pozyskanego od zaprzyjaźnionego dawcy (chociaż to dla niego dość ryzykowne). W przypadku opracowanej przeze mnie metody dyskretnej pomocy, zostaliby szczęśliwymi rodzicami, nawet nie wiedząc, że ktoś inny jest biologicznym ojcem.  

    Za pierwszym razem, z pewną dozą nieśmiałości, zamieniłem nasienie jednego czterdziestolatka, którego plemniki nie wykazywały pod mikroskopem prawie żadnej aktywności, aplikując podczas inseminacji jego małżonce – przeuroczej pani Natalii – przygotowany wcześniej zestaw moich własnych, dziarskich plemników. Z niecierpliwością oczekiwałem jej kolejnej wizyty, podczas której, zgodnie z oczekiwaniami moimi i przyszłych rodziców okazało się, że jest okazja do świętowania. Cieszyliśmy się wszyscy troje. Po wielu nieskutecznych próbach, w końcu pani Natalia nosiła w brzuszku maleństwo. Zachęcony skutecznością metody i radością malującą się na twarzach przyszłych rodziców, postanowiłem nieść szczęście w szerszym zakresie. Od tej pory, we wszystkich przypadkach, gdy po kilku próbach zapłodnienia stwierdzałem, że dostarczone przez przyszłego ojca nasienie nie gwarantuje rychłego macierzyństwa, zamieniałem je na sprawdzony, pełen wigoru zestaw, składający się z milionów ogoniastych przekazicieli moich genów.  

    Skuteczność tej metody szybko podwoiła grono par zainteresowanych leczeniem się w moim gabinecie. Dochody także się zwiększyły, natomiast zmniejszyła się w moich oczach atrakcyjność kobiet. Tak, tak! To, co wydawało się takim fajnym bonusem do wykonywanej pracy, zwyczajnie spowszedniało. Oglądane wiele razy dziennie przeróżne cipki, piersi, tyłeczki przestały mi się kojarzyć z seksem, szczególnie, że przed rozpoczęciem pracy musiałem zwalić gruchę, żeby uzyskać świeży materiał do inseminacji – więc byłem zaspokojony. Co gorsza – zdarzały się sytuacje, kiedy przed wyjściem do pracy, żonie przyszła ochota na amory, więc wybzykawszy ją, opróżniałem zasobnik z materiału niezbędnego dla klientek. Czasem z tego powodu i dużego zapotrzebowania na moje plemniki, musiałem przekładać termin ich zapylania. Po prostu zaczynało brakować surowca.

    Pewnego dnia moje misyjne podejście zmieniło się dość mocno. A to za sprawą Ewy. Wtedy jeszcze pani Ewy. Była to młoda, dwudziestopięcioletnia mężatka, która od czterech lat bezskutecznie próbowała z mężem dać początek nowemu życiu. Kiedy pierwszy raz spojrzałem w jej ogromne, błękitne oczy, dostrzegłem wielki smutek, ale i iskierkę nadziei, że może z moją pomocą uda się spełnić marzenie o własnym maleństwie. Patrząc na tę prześliczną twarzyczkę, długie blond włosy, doskonałą figurę z pokaźnymi piersiami, szerokimi biodrami i nogami o tak niesamowitej długości i kształcie, że trudno było oderwać od nich wzrok pomyślałem sobie, że kobieta tak doskonała, z całą pewnością jest genetycznie predestynowana do bycia matką. Tutaj spodziewałem się raczej problemów po stronie jej męża – Karola. Teoretycznie wyglądał jak rasowy ogier czystej krwi arabskiej– wysoki, z szeroka klatą, wąskimi biodrami, ale wielkość umięśnienia wskazywała na mnóstwo godzin spędzonych na siłowniach, więc pewnie i używanie wspomagaczy. A to najczęściej nie idzie w parze z płodnością. Aby się upewnić, poprosiłem go, by udał się do pielęgniarki, która da mu pojemniczek na  nasienie i wskaże pokój, gdzie będzie mógł go napełnić. Ja tymczasem przebadam jego żonę.

    Dziwna sprawa – gdy zostaliśmy sami, poczułem pulsowanie w bokserkach. Dawno mi się to nie zdarzyło w obecności pacjentki. Pani Ewa jeszcze nawet nie zaczęła się rozbierać, ale w jej oczach i ruchach było tyle seksualności, że mój penis zareagował instynktownie. Pomyślałem wtedy po raz pierwszy o zastosowaniu inseminacji bezpośredniej – krótko mówiąc, chciałem się z nią bzykać. Działała na mnie, jak czerwona płachta na rozjuszonego byka. Ale od marzenia do jego realizacji, droga nie taka prosta. W dodatku wymagająca wyjątkowej delikatności – jeśli coś spieprzę, to nie tylko niczego nie osiągnę, ale też dziewczyna może narobić takiego smrodu, że moja błyskotliwa kariera legnie w gruzach. Po pierwsze – trzeba zapanować nad erekcją – nie może jej zobaczyć. Przywołałem cały swój profesjonalizm, poprosiłem, by się rozebrała za parawanem i położyła na fotelu ginekologicznym. W czasie, jaki dałem jej na przygotowanie się do badania, myślałem o rzeczach przyziemnych, dzięki czemu ogarniające mnie pożądanie, uległo znacznemu ostudzeniu. Faja mi opadła, zatem można było przystąpić do badania.  

    Po wejściu za parawan, najpierw zbadałem ją wzrokiem 🙂 Była cudownie doskonała! Ideał kobiecego piękna, okraszony jeszcze lekkim zawstydzeniem. Mógłbym patrzeć na nią godzinami. Co tam godzinami! Latami! Jej ciało było równomiernie opalone, włącznie z piersiami i strefą intymną. Albo korzystała z solarium, albo była na tyle wyzwolona, by eksponować je na plaży nudystów. Zazdrościłem jej mężowi, ale tym bardziej chciałem przyprawić mu rogi. Przystąpiłem do badania – najpierw piersi – obfite, jędrne z dość dużymi brodawkami i obwódkami wokół nich. Doskonałe do karmienia, ale też wybitnie zapraszające do pieszczenia, całowania, lizania i ugniatania. Musiałem przywołać się do porządku, żeby tego nie zrobić. Nie będę wam opisywał dalszego przebiegu badania, bo mam erekcję na samo wspomnienie tych piersi, brzuszka i cipuszki, ozdobionej szerokim paskiem blond włosów łonowych. Dość wam będzie wiedzieć, że badanie nie wykazało żadnych nieprawidłowości, które mogłyby uniemożliwiać zajście w ciążę. Pobrałem jeszcze wymazy i poprosiłem, żeby pacjentka się ubrała. W międzyczasie wypisałem skierowanie na badania krwi, ustaliłem termin kolejnego jajeczkowania, który zarazem miał być terminem następnej wizyty. Wówczas mieliśmy poznać wyniki badań i podjąć decyzję, co do dalszego postępowania. Gdy opuściła mój gabinet, poprosiłem pielęgniarkę, by nikogo na razie nie wprowadzała, bo muszę sobie zrobić przerwę. Wykorzystałem ją do napełnienia kolejnego zbiorniczka swoją drogocenna spermą – wspomnienie dziewczyny, która przed chwilą leżała naga na samolocie musiało znaleźć jakieś ujście.

    Jeszcze nigdy nie oczekiwałem wizyty pacjentki z taką niecierpliwością. Oczami wyobraźni widziałem już, jak ostro biorę Ewę rozłożoną w fotelu ginekologicznym, z szeroko rozszerzonymi udami, albo jak zapuszczam język w tę cudowną cipkę i doprowadzam krew mojej pacjentki do wrzenia. Innym razem, oparłszy ją o ścianę, wbijam się w nią od tyłu, swoim twardym jak ze stali tłokiem i rżnę do upadłego, kurczowo ściskając jej boskie biodra. Albo leżę na kozetce, a ona ujeżdża mnie, bujając piersiami tuż przed moimi ustami – łapię w locie brodawki, lub wciskam twarz pomiędzy rozhuśtane, gorące kule. Moje dłonie ugniatają twarde pośladki, pieszcząc przy tym drugą dziurkę. Uhhhh!

    Nakręcony tymi wizjami, kilka razy wzywałem do gabinetu pielęgniarkę – Basię, która bardzo chętnie, od kilku już lat pomagała mi w takich sytuacjach. To był wyjątkowo dobry układ – ja płaciłem jej lepiej niż pozostałym, a ona odwdzięczała się robiąc mi loda z happy endem (nawiasem mówiąc bardzo profesjonalnie – jeszcze żadna z kobiet jakie miałem, nie mogła się z nią równać), lub udostępniając swoją rudą cipkę. Skóra Basi była biała jak mleko, za to latem pokrywała się mnóstwem piegów – to w zasadzie norma u rudzielców. Pod tym względem, była całkowitym przeciwieństwem doskonale opalonej Ewy. Odkąd liczba klientek uległa podwojeniu, nie miałem potrzeby korzystać z jej wdzięków i talentów. Wręcz musiałem wykręcać się zmęczeniem, bo była przyzwyczajona do dosyć częstego bzykanka, więc trochę się dziwiła, a nawet zaczęła wątpić w swoją atrakcyjność, kiedy nagle to się urwało. Ale po wizycie Ewy, wszystko jakby zaczęło wracać na utarte ścieżki. Basia była bardzo zadowolona, że znów jest po staremu, że pan doktor jest podniecony i urozmaica jej pracę, dostarczając niespodziewanych orgazmów. Nie powiem, była ładna i ponętna, ale ja pod przymkniętymi powiekami miałem cudowne, seksowne oczy Ewy i tłoczkując Basię, tak naprawdę czułem się wobec niej trochę jak zdrajca.

    Tak, Basia ewidentnie skorzystała na moim zafascynowaniu urodą Ewy, ale i bardzo ułatwiła mi przetrwanie do kolejnej wizyty pacjentki, która całkowicie zawładnęła moimi pragnieniami. Niestety, co było do przewidzenia – Ewa przybyła na nią z mężem. Omówiłem z nimi wyniki badań laboratoryjnych i zaproponowałem, by podczas następnej owulacji, podjąć próbę inseminacji, która znacząco zwiększa prawdopodobieństwo spotkania się plemników z jajeczkiem. Następnie wyprosiłem grzecznie pana Karola, tłumacząc to koniecznością przeprowadzenia badania jego małżonki i pobrania próbek śluzu do analizy. To nie było konieczne, ale chciałem odświeżyć w pamięci widok jej doskonałej urody. Nacieszyć się nim, bo przecież kolejny raz będę mógł podziwiać to piękne ciało, dopiero za miesiąc. Obserwowałem każdy jej ruch, gdy zdejmowała z siebie po kolei spódniczkę, bluzeczkę, stanik i majteczki. Tym razem to były białe, koronkowe stringi. Takie podobają mi się najbardziej, bo biel kojarzy się z niewinnością, a krój uwydatnia w niesamowicie podniecający sposób, krągłość pośladków. Jej kocie ruchy niesamowicie poruszały wyobraźnię. I nie tylko ją.  

    Mój osobisty dostawca rozkoszy nie pozostał obojętny na zmysłowość emanującą z każdego ruchu Ewy. Tym razem postanowiłem nie ukrywać swojego podniecenia. Oczywistym jest, że kobieta o tak nietuzinkowej urodzie, ma pełną świadomość tego, jak bardzo podniecająco działa na facetów. Na tyle, że przestaje na to w ogóle zwracać uwagę, traktując jak coś zupełnie naturalnego. Bez najmniejszych oznak skrępowania, przystąpiłem do badania, zaczynając od piersi, choć z medycznego punktu widzenia nie było to konieczne. Ale kto by sobie odmówił przyjemności dotykania aksamitnie miękkiej skóry, wielkich, kształtnych, doskonałych krągłości? Chyba tylko gej albo mizogin. Nie byłem żadnym z nich, więc korzystałem z możliwości, ładując swoją pamięć doznaniami, które muszą mi wystarczyć do kolejnego spotkania. A to miało nastąpić dopiero za miesiąc. Aby odwrócić jej uwagę od obmacywania piersi, jednocześnie prowadziłem rozmowę dotyczącą badań. Wyjaśniłem jej, że wszystko wskazuje na problem po stronie małżonka – jego plemniki są bardzo niemrawe. Prosiłem, by mu tego nie mówiła, bo stres może spowodować pogorszenie jakości nasienia.  

    Przechodząc do badania pochwy, mówiłem o konieczności unikania zbliżeń na dwa tygodnie przed inseminacją, aby ilość i jakość plemników uległa poprawie. Niby przypadkiem przeciągnąłem kilka razy palcem wzdłuż łechtaczki, wzbudzając lekkie dreszcze w ciele pacjentki. Zauważyłem, że ma zamknięte oczy, jakby delektowała się dotykiem moich palców wewnątrz swojej kobiecości. Ja zaś, ciągle mówiąc, przyglądałem się każdemu najdrobniejszemu szczególikowi jej budowy anatomicznej, starając wyryć go na stałe w swej pamięci. Zwróciłem uwagę nawet na dokładne wydepilowanie okolicy mniejszej dziurki. Pani Ewa dbała o każdy detal. Nie mogąc przeciągać w nieskończoność tych badań, z wielkim żalem i jeszcze większą erekcją, podziękowałem i poprosiłem ją o ubranie się, starając się przy tym sprawiać wrażenie, że to zupełnie normalne, że stoję w pobliżu i przyglądam się. Kontynuując rozmowę, podziwiałem wdzięk, z jakim zakładała stringi, potem spódniczkę, biustonosz i bluzkę. Poprawiła sobie jeszcze włosy i wyszliśmy zza parawanu. Chyba jednak była naturystką, skoro zupełnie nie przeszkadzała jej nagość w mojej obecności. A może kitel lekarza sprawiał, że nie czuła skrępowania? Nieważne!

    Pożegnaliśmy się, a ja znów musiałem skorzystać z pomocy Basi. Tym razem nakręcony widokiem wydepilowanej brązowej dziurki Ewy, mając w gabinecie dość spory zapas wazeliny, kazałem jej się oprzeć o kozetkę i zaaplikowałem jej swój irygator prosto w malutki otworek. Rżnąłem ostro, tak jak lubi, choć z pewnością już się zorientowała, kto tak bardzo nakręca moje pożądanie. Ale zniosła to dzielnie, więc w nagrodę położyłem ja na samolocie i językiem doprowadziłem do orgazmu.

    Część 2
         Nadszedł tak długo oczekiwany dzień, w którym zamierzałem zastosować nowatorską (jednocześnie starą jak świat), bezpośrednią metodę inseminacji. Wizyta pacjentki była zaplanowana na godzinę trzynastą, tymczasem erekcja wywołana wyobrażeniem sobie tego, co zamierzałem z nią robić, trwała odkąd tylko się przebudziłem. Cieplutkie ciało żony śpiącej jeszcze głęboko, kusiło swoją bliskością i dostępnością. Sypiamy nago, więc zbliżyłem się do niej, przywierając sztywnym penisem do gorących pośladków, jednocześnie prawą dłonią obejmując mięciutką pierś, miętoląc ją bardzo delikatnie. Kocie pomrukiwania żony świadczyły o przebudzeniu. Głaszcząc brzuszek, zsunąłem dłoń niżej, gdzie przeczesując palcami gęste krzaczory, czarnego jak noc owłosienia łonowego, próbowałem zlokalizować szczelinkę, w której za chwilę zamierzałem ulokować swój nabrzmiały organ. Nie zawiodłem się – była wilgotna i gotowa na jego przyjęcie. Wszedłem od tyłu, powoli zagłębiając do samego końca swój miecz w pochwie.  

            To fantastyczne uczucie, gdy twardy penis znajduje się w miejscu dla niego przeznaczonym – gorącym i wilgotnym. Żona delikatnie poruszając pupką sprawiła, że jego główka powoli okrążała szyjkę macicy dostarczając obopólnej rozkoszy. Byliśmy już zgrani, więc wspomagałem ją w tym niespiesznym akcie, również poruszając się w tym samym rytmie. Po pewnym czasie, gdy oboje byliśmy już napaleni na maksa, zacząłem ją rytmicznie pukać. Już nie pieściłem piersi, lecz przytrzymując dłonią biodra, wbijałem się w oślizgłą, gorącą cipkę, często zmieniając tempo i kąt natarcia. Normalnie trwałoby to długo, ale dziś podniecony wizją wizyty pacjentki tak niecierpliwie oczekiwanej, szczytowałem dość szybko, opróżniając buzujący magazynek i zalewając seriami gęstej, gorącej spermy, niezaspokojoną tym razem cipkę żony. Aby jakoś jej to wynagrodzić, pieszczotą łechtaczki przy użyciu palców, doprowadziłem i ją do coraz szybszego oddychania, przerywanego pojękiwaniem, a w końcu do pełnej ekstazy. Jej ciało stężało, uda zadrżały i zacisnęły się na moich palcach tkwiących w cipce. Okrzyk rozkoszy stłumiła, wtulając twarz w poduszkę. Leżeliśmy jeszcze chwilę, zaspokojeni i szczęśliwi. Moja dłoń błądziła po sztywnych wciąż piersiach, a jej pieściła moje jajka i sflaczałego już fiuta. Dzień rozpoczął się bardzo miło i miałem nadzieję, że dalej będzie równie ekscytująco.  

        Podczas śniadania uśmiechaliśmy się do siebie – zawsze tak jest, kiedy dzień rozpocznie się rozkosznym świtańcem. Świat wtedy wydaje się piękny i właściwie taki jest. Gdybyśmy jako ludzie, utrzymali zachowania naszych przodków – szympansów Bonobo i częstowali się seksem jak ciastkiem, chipsem, czy piwem, bylibyśmy wszyscy dużo szczęśliwsi.  Wizyta u znajomych zaczynałaby się od propozycji:
    – Macie ochotę na rozkosz?  
    – Ja dziękuję – byłem przed chwilą w markecie i miałem przyjemność z ekspedientką, ale może moja żona (dziewczyna, narzeczona) by chciała – odpowiedziałbym.
    – Wiesz, chętnie skorzystam – powiedziałaby, biorąc w dłoń pytę gospodarza.
    Podczas gdy oni zajmowaliby się sobą, my z gospodynią napilibyśmy się kawy, a jeśli przyszłaby nam ochota na coś więcej, pod wpływem oglądanych amorów, przyłączylibyśmy się do zabawy. Po kilku drinkach ponowilibyśmy igraszki w przeróżnych układach i po mile spędzonym wieczorze, wrócilibyśmy do domu, albo poszlibyśmy w miasto, szukać kolejnych wrażeń. Majtki wtedy stałyby się zbędnym elementem garderoby, używanym jedynie w przypadku comiesięcznej damskiej przypadłości lub jako ozdoba, mająca wywołać podniecenie, a zarówno kobiety, jak i mężczyźni ubieraliby się w tuniki, jak w starożytnym Rzymie, czy Grecji, bo wtedy dostęp do części intymnych jest wyjątkowo łatwy, a to z kolei jest bardzo wygodne przy częstej kopulacji. Niestety, w obecnie obowiązującym modelu społecznym, miłosne rozkosze są dystrybuowane bardzo oszczędnie w stosunku do ogromnych potrzeb. Zwłaszcza tej części ludzkości, która posiada penisy.

        Przejazd przez miasto zajmował mi zazwyczaj około 40 minut. Kiedy przyjechałem do kliniki, pozostało jeszcze około pół godziny do pierwszej umówionej wizyty. Basia – moja pielęgniarka, będąca jednocześnie rejestratorką, asystentką i kochanką, czekała jak co dzień z gorącą kawą. Pijąc, rozmawialiśmy o planie wizyt na dzisiaj, choć myślami błądziłem wokół jednej klientki, której oczy, włosy i cudowna figura, zawładnęły całkowicie moją wyobraźnią. Tak głęboko wryły się w pamięć kształty jej piersi, bioder, ud, cipki, że nawet po upływie miesiąca miałem je przed oczami, tak jakbym patrzył na nie przed chwilą. W dodatku na wspomnienie sposobu, w jaki się poruszała podczas rozbierania i ubierania w trakcie poprzednich wizyt, poczułem erekcję rosnącą w portkach w błyskawicznym tempie. Nie umknęła ona uwadze Basi, która z bezczelnym uśmiechem rzuciła:
    – Oooo, widzę, że pan doktor w potrzebie.
    – To może zamiast tak bezczynnie patrzeć, udzieliłabyś pierwszej pomocy – odpowiedziałem ze śmiechem.

        Wiedziałem, że nie będzie trzeba jej specjalnie namawiać, bo lubiła te nasze zabawy i emocje związane z ryzykiem przyłapania in flagranti. Stanąłem pod ścianą, z trudem wydobywając z rozporka sztywny buzdygan. Basia podeszła, przywarła ustami do moich, przyszczypując wargi i drażniąc je języczkiem. Dłonią objęła drgającego twardziela i delikatnie pieściła, przesuwając nią w górę i w dół, czasem gładząc kciukiem samą główkę. Nie przerywając całowania, objąłem ją, dłońmi miętoląc pośladki. Podciągnąłem wyżej spód jej kitla, by poczuć delikatność skóry tyłeczka i uzyskać dostęp do cipki. Nie miała dzisiaj majteczek. Lubię, gdy szczuje mnie swoją nagością, pod nieprzykrywającym prawie niczego fartuszkiem. Na klacie czułem twardość  piersi, ściśniętych pomiędzy nami. Przesunąłem prawą rękę, by od przodu wsunąć ją pomiędzy mięciutkie uda i pieścić ukrytą w rudych kędziorkach szczelinkę. Była już bardzo mokra. Wsunięte w nią palce natychmiast pokryły się warstwą śluzu. Basia zaczęła pojękiwać, ale zdecydowała się przerwać te pieszczoty, uklęknąć i zająć się napiętymi do granic możliwości klejnotami. Najpierw całowała delikatnie boki penisa, ale chcąc mieć lepszy dostęp do moszny, przestała na chwilę, rozpięła pasek i guzik spodni, opuszczając je do wysokości kolan. Teraz miała możliwość pieszczenia nie tylko genitalii, ale także tyłka. Skwapliwie z tego skorzystała. Dłońmi pieściła pośladki, a ustami wszystko to, co było z przodu. Po początkowo delikatnych pieszczotach, przyspieszyła ruchy głowy, co raz szybciej nadziewając się na sterczącego penisa.    

        Uwielbiam, gdy tak robi! Kiedy na początku naszej erotycznej znajomości, po raz pierwszy miałem przyjemność doświadczyć tego superprzyspieszenia, byłem zdumiony, że w ogóle jest możliwe tak szybkie poruszanie głową, że szyja to wytrzymuje, ale okazało się, że Basia jest mistrzynią w sztuce obciągania. Wtedy bardzo szybko wytrysnąłem w jej ustach, a ona bez mrugnięcia okiem połknęła wszystko i jeszcze przez chwilę glancowała do czysta całego penisa. Dzisiaj wiedziałem, że nie pójdzie jej tak łatwo, bo byłem już przecież po jednym orgazmie, przeżytym podczas porannych bzyków z żonką. Pewnie uznacie mnie z hipokrytę, zdradzającego żonę, ale to nie jest tak. Kocham ją i to, że mam kochankę nie zmienia niczego. Ba, nawet jest korzystne, bo podniecony wspomnieniem seksu z jedną, daję też szczęście drugiej. Z Basią łączy mnie tylko układ seksualny, bez mieszania w to uczuć. I tak jest dobrze dla wszystkich. Oczywiście tylko do czasu, gdy żona się dowie. Potem będzie już tylko piekło.

        Nie chcąc za mocno nadwyrężać ust Basi, wyjąłem z nich penisa, a ich właścicielkę uniosłem sadzając na biurku. Oparła się dłońmi o blat,  a ja zadarłem jej kitel, rozszerzyłem uda i wszedłem w gorącą i wilgotną cipkę. Niespiesznie poruszałem biodrami w przód i w tył, zagłębiając się w ciepłej głębinie raz po raz. Mocno ściskałem jej biodra podczas dymania. Objęła mnie ramionami, nogami oplatając wokół pasa i dociskając do siebie przy każdym pchnięciu. Pomrukiwała zadowolona z wypełniającej ją twardości, drażniącej wrażliwe miejsca, powodującej rozpływanie się fal ciepła po całym ciele. A trzeba przyznać, że miała je doskonałe – długie, zgrabne nogi, stosunkowo mały tyłeczek, wąska talia i bardzo ponętne piersi. Do tego śliczna buzia i rude włosy. Lachon! Po prostu lachon!  Zgrabna, malutka dupeczka kusiła, aż prosiła się o delikatnego klapsa, ale w warunkach gabinetu nie mogłem sobie na to pozwolić. Przecież nie wiedziałem, czy przypadkiem ktoś już nie siedzi w poczekalni. Ale miałby minę słysząc odgłosy klapsów zza ściany!  

        Przyspieszyłem. Zacząłem ruchać ją na ostro, wbijając się do samego końca. Obejmowała moją szyję ramionami, wpijając zęby w obojczyk, aby tłumić jęki. Czułem, że z trudem powstrzymuje się przed głośnym przeżywaniem nadciągającego orgazmu. Jej uda zaczęły drżeć, a pochwa pulsacyjnie zaciskać na wypełniającym ją drągu. W końcu stężała w ekstazie przeszywającej całe ciało. Ja też już byłem blisko finału, ale zwolniłem ruchy, by spokojnie doszła. Wysunąłem się z niej, oczekując, że doprowadzi mnie do ekstazy ustnie. Domyśliła się od razu – przykucnęła, ponownie biorąc do ust penisa, prawie gotowego do eksplozji. Tego właśnie potrzebowałem! Po zaledwie kilkunastu ruchach w jej ustach, wytrysnąłem wstrząsany spazmami orgazmu. Uwielbiam tak kończyć! I kocham wszystkie kobiety, które lubią w ten sposób dostarczać rozkoszy! Jesteście cudowne! Basia jeszcze przez chwilę pieściła mnie ustami, a przewrażliwiony penis powodował kolejne spazmy. W końcu wstała. Daliśmy sobie po buziaku, lekko poklepałem ją po tyłeczku i przywróciłem do porządku swoje odzienie. Basia poprawiła włosy i makijaż. Zaspokojeni, szczęśliwi i uśmiechnięci, byliśmy gotowi na przyjęcie pierwszych pacjentów.

        Do trzynastej czas zleciał na rutynowych działaniach. Pacjentki zmieniały się jak w kalejdoskopie, a ja z niecierpliwością wyczekiwałem wizyty tej jednej, o której marzyłem. Przyszła z mężem punktualnie. Poprosiłem ją do gabinetu, natomiast mąż dostał do napełnienia pojemniczek na nasienie. Basia odprowadziła go do pokoju, w którym przez nikogo nie niepokojony, mógł opróżnić jądra z materiału do inseminacji. Po przekazaniu spermy mojej asystentce, jego rola właściwie się skończyła. Teraz tylko mógł cierpliwie oczekiwać na wyjście z gabinetu zapylonej małżonki. W międzyczasie przedstawiłem pani Ewie sytuację. Siedziała naprzeciwko mnie, pełna nadziei, ale też lekko zaniepokojona.  

    – Pani Ewo, proszę się nie stresować, bo to nie pomaga w poczęciu. Duże znaczenie ma komfort psychiczny, więc proszę się nie nastawiać, że będzie się tu działo coś nadzwyczajnego. Zależy nam wszystkim tylko na spokoju i doprowadzeniu do stworzenia optymalnych warunków dla zajścia w ciążę.
    – Tak, wiem. Ale zawsze wizyty u ginekologa są trochę krępujące, a mi naprawdę bardzo zależy na posiadaniu dziecka. Proszę mnie zrozumieć – to oczekiwanie i niepewność. Może dlatego się lekko denerwuję.  
    – Spokojnie. Zrobię wszystko, naprawdę wszystko, żeby miała pani to upragnione dziecko. Niestety, jakość nasienia pani męża, delikatnie mówiąc, nie jest najlepsza. Badania wykazały bardzo małą ruchliwość plemników, stosunkowo niedużą ich ilość i patrząc realnie – szanse są bardzo małe.
    – Ale spróbujemy, prawda.
    – Oczywiście możemy spróbować, ale obawiam się, że to będzie strata czasu.
    – To co możemy zrobić? Sztuczne zapłodnienie?
    – Bardzo pani chce tego dziecka?
    – O niczym innym nie marzę!
    – Mógłbym pomóc, ale musiałaby pani zachować pełną dyskrecję, bo metoda, którą chcę rekomendować jest stara, sprawdzona, jednak może mieć przykre konsekwencje.
    – Co pan doktor ma na myśli?
    – Proszę się nie gniewać, ale kiedyś, gdy kobieta nie mogła zajść w ciążę z powodu bezpłodności męża, to mały skok w bok dawał jej szansę posiadania potomstwa. Nie proponuję pani poszukiwania kochanka, bo to może być kłopotliwe i brzemienne w skutkach. Natomiast jeśli zgodzi się pani na moje rozwiązanie, to może wyjść z tego gabinetu tak, jakby inseminacja się powiodła.  
    – Nie rozumiem …
    – Mam czworo zdrowych dzieci i tylko w ten sposób mogę pani pomóc. Będziecie państwo mieli upragnione dziecko, a mąż, jeśli zachowa pani dyskrecję, będzie przekonany, że to jego.  
    – Ale jak to? Chce pan zrobić inseminację swoim nasieniem?
    – Nie. Nie mamy na to czasu. Zrobimy to tradycyjnie.
    – No wie pan?! Za kogo mnie pan ma?!
    – Za piękną, rozsądną kobietę potrzebującą pomocy. I ja taką oferuję. Proszę się nie unosić i spokojnie przemyśleć moją propozycję.

        Oburzona wstała i skierowała się ku wyjściu z gabinetu, jednak już z ręką na klamce, zatrzymała się. Była odwrócona tyłem, ale widziałem, że walczy ze sobą. Wybór był niesamowicie trudny – posiadanie upragnionego dziecka, czy lojalność wobec męża. Było mi jej żal. Rozumiałem jak trudną decyzję musiała podjąć. Na szali było jednak macierzyństwo. Po chwili wahania odwróciła się i bez słowa poszła za parawan.  Udałem się za nią. Rozbierała się bardzo nerwowo i jakby z zażenowaniem. Nie było w tym nic z poprzedniego sex appealu. Kiedy do niej podszedłem, zauważyłem łzy spływające po policzkach. Odgarnąłem włosy z jej ślicznej twarzy i drugą dłonią podnosząc podbródek zmusiłem do spojrzenia w moje oczy. Musiała dostrzec w nich tkliwość i współczucie, bo odniosłem wrażenie, że się uspokoiła i obdarzyła mnie zaufaniem.  

        Pomogłem jej zdjąć stanik i powoli zbliżyłem usta do zawilgoconych policzków. Delikatnie całowałem zapłakane oczęta, jedną dłoń wplatając we włosy, drugą zmierzając ku uwolnionym z fiszbin piersiom. Miałem przyjemność dotykać ich wcześniej, jednak teraz robiłem to w zupełnie odmiennej sytuacji. Przedtem badałem pacjentkę, teraz celem było spowodowanie rozluźnienia, odprężenia i podniecenia. Pieściłem więc delikatnie raz jedną, raz  drugą, ustami zmierzając w kierunku jej pełnych, wydatnych i przecudownych warg. Nie uciekła przed pocałunkiem, lecz odpowiedziała, jakby wszelkie zahamowania gdzieś zniknęły. Przesunąłem rękę pieszczącą dotychczas   głowę i szyję, w kierunku jędrnej dupki, ukrytej jeszcze w bawełnianych majtkach. Wsunąłem ją pod gumkę, ściskając i ugniatając pośladek, ale też podążając wąskim rowkiem dotarłem do okolic cipki. Niestety złączone uda nie pozwalały jeszcze na wniknięcie do niej. Przerwałem na chwilę całowanie i pieszczenie piersi, aby pozbawić moją pacjentkę majteczek, utrudniających dostęp do jej skarbu.  

    – Jestem Paweł – szepnąłem do jej ucha, kiedy już się podniosłem.
    – Ewa – odpowiedziała przygryzając płatek mojego ucha.

        Podziałało to na mnie niezwykle stymulująco. Mój penis drgnął i lekko zaczął się unosić. Ewa ośmielona skutecznością swojej pieszczoty, sukcesywnie pozbawiała mnie poszczególnych części garderoby. W końcu stanąłem przed nią nagi, z lekkim wzwodem, co widząc zdecydowała się mi pomóc. Zbliżyła usta do penisa i dłonią zsunęła napletek. Naga główka po chwili zniknęła, pochłonięta przez gorące wargi, trafiając na szorstki, ale zwinny i ruchliwy języczek. Jej pieszczoty wkrótce zaowocowały przepiękną erekcją, ale nie chciałem przystępować od razu do dzieła. Przecież marzyłem o tej chwili od wielu dni, więc chciałem się nią delektować, nacieszyć i wyryć w pamięci, bo nigdy nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie okazja to powtórzyć.  

        Uniosłem ją z kolan i poprosiłem o zajęcie miejsca na fotelu ginekologicznym. Pomogłem umieścić nogi na podpórkach, po czym podszedłem do wezgłowia i przywarłem ponownie do cudownych ust. Teraz całowaliśmy się już bardzo namiętnie. Prawą dłonią pieściłem jej piersi, lecz co pewien czas podążałem nią w kierunku pokrytego blond włosami wzgórka. Zagłębiałem palec lub dwa w wilgotnej dziurce, pieściłem łechtaczkę, po czym wracałem do twardych z podniecenia piersi. Przerwałem całowanie, bo zaczynało nam brakować powietrza, oboje byliśmy już podnieceni tak mocno, jak tylko się da, więc moje usta poszukały innych warg, a język dzyndzelka wystającego u ich zbiegu. Ewa wiła się z rozkoszy, gdy pieszczoty francuskie przyniosły oczekiwany skutek. Po chwili jej ciałem wstrząsnął orgazm, a moja głowa utkwiła zaciśnięta pomiędzy rozedrganymi udami. Nie przestawałem lizać tej przesłodkiej cipeczki, dopóki tkwiłem uwięziony w mięciutkich nausznikach. Gdy Ewa ochłonęła, spojrzała na mnie z wyrzutem.

    – Przecież nie to mi obiecałeś.
    – Ale to było niezbędne, żebyś się rozluźniła. Teraz przystąpimy do konkretów. Przejdź do kozetki i oprzyj się o nią.

        Zrobiła to, o co ją prosiłem, dzięki czemu w moim kierunku wypięła przecudny tyłeczek, pod którym błyszczała soczysta cipka. Wszedłem w nią delikatnie, delektując się ciasnotą, obejmującą moje prącie. Była naprawdę fantastyczna! Złapałem za biodra i rozpocząłem regularne rżnięcie. Posuwałem ją bardzo długo, bo jak by nie patrzeć, dzisiaj był to mój trzeci raz. Nie wiem czy nawet Messi może się popisać takim hat-trickiem – trzy gole do trzech bramek, a każda w innym kolorze. Pierwsza brunetka, druga ruda, trzecia blondynka. Byłem z siebie dumny! Zanim zalałem jej pochwę milionami plemników, szczytowała jeszcze raz zagryzając zęby na zaciśniętej pięści. Po zakończeniu, kazałem jej pozostać w tej pozycji jeszcze przez pięć minut, by zwiększyć szansę zapłodnienia. Ja w międzyczasie ubrałem się i zrobiłem pamiątkowe zdjęcie Ewy z tyłeczkiem seksownie wypiętym w moim kierunku.

    – Co robisz? – próbowała protestować.
    – Jesteś tak doskonale śliczna, że chcę mieć pamiątkę. Ty będziesz ją miała w brzuszku. Chociaż dla pewności zapłodnienia, dobrze by było powtórzyć to jutro.
    – Mój mąż się zdziwi, jeśli jutro przyjdziemy jeszcze raz.
    – Nie, nie możesz przychodzić tu z nim. To znaczy możesz, ale na comiesięczne wizyty kontrolne podczas ciąży. Natomiast jutro spotkajmy się w hotelu. Będzie intymniej i bardziej komfortowo, a to niezbędny warunek do poczęcia.
    Kiedy opuściła gabinet, zajrzała do niego Basia i ze znaczącym uśmiechem rzuciła:
    – Kogucik z pana doktora!
    – Taka służba – odpowiedziałem wiedząc, że nic się przed nią nie ukryje.

        Pomimo naszych starań, aby zachować ciszę, przez cienkie drzwi musiała słyszeć wszystko, co się działo w gabinecie. A Ewie naprawdę zależało, bo w hotelu spotykaliśmy się jeszcze przez tydzień, bzykając się wielokrotnie w przeróżnych pozycjach. Podczas pierwszej wizyty kontrolnej okazało się, że nasz trud nie poszedł na marne – była w ciąży. W jej oczach nie było już smutku – promieniała szczęściem. Ta radość udzielała się obu ojcom. Podczas całej ciąży, w trakcie badań przy każdej wizycie dostarczałem jej jeszcze więcej endorfin. Z brzuszkiem była jeszcze bardziej podniecająca. Każde spotkanie kończyło się podwójnym megaorgazmem, a wdzięczność Ewy była ogromna. Starała mi się odpłacić za ciążę najlepiej jak mogła. Kiedy przyszła pora na kolejne dziecko, już wiedziała jak to zrobić. I z kim… Zostałem ojcem jej syna i dwóch córek. Tylko wiecie jak to jest z dyskrecją kobiet. Mąż nigdy się nie dowiedział, natomiast przyjaciółka „w największej tajemnicy”, ta kolejnej przekazała „tylko nikomu nie mów” i tak po pewnym czasie pacjentki same zaczęły mi proponować alternatywną drogę zapłodnienia. W końcu straciłem rachubę ile mam dzieci (na pewno do Czyngis-chana mi daleko), jedynie zdjęcia robione po każdej sesji zapylającej, pozwalają policzyć ilość uszczęśliwionych przeze mnie matek.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1