Category: Uncategorized

  • Wstep “Nie wiem kim jestem” cz II

    Następnego dnia obudziłem, się dość wcześnie była zaledwie 6 rano nieświadomy wydarzeń z poprzednich dni byłem na tyle wyspany i gotów wstać, lecz przypomniało mi się wszystko, sparaliżowało mnie, jak ja jej spojrzę w oczy. Mijała kolejna godzina, mój strach przed tym wszystkim nie pozwalał mi ruszyć palcem a co tu dopiero wstać. Zadawałem sobie pytania, dlaczego mi się to podobało? Facet, który ubiera damskie ciuszki czy to coś normalnego doszedłem do jednego wniosku, dlaczego mi się to podoba, czy ja chce uprawiać seks, ale po tej drugiej stronie? Czy ja chcę być dziewczyną? Nie wiedzieć, czemu uśmiechnąłem się sam do siebie. Moje spekulacje przerwał dźwięk drzwi sypialni mojej siostry, która powędrowała na parter. Mnie jednak wrócił strach, przed tym dniem może jednak poleżę sobie cały dzień w łóżku, lecz uczucie głodu jednak postawiło na wygraną, wstałem, ubrałem się, stojąc przed swoimi drzwiami, wziąłem głęboki oddech, mówiąc sam do siebie, kurwa jestem facetem czy nie otworzyłem je i skierowałem swoje kroki ku kuchni, lecz na schodach w połowie drogi moja odwaga mnie opuściła, słysząc, kroki w kuchni wiedziałem, że ona tam jest. Kolejny głęboki oddech stanąłem w drzwiach, z opuszczoną głową słysząc słowa

    -Hej wstałeś, już to dobrze akurat zrobiłam nam śniadanko. -powiedziała to tak kojąco, że dodało mi to jakiejś rodzaju odwagi.

    -Dzięki.- odpowiedziałem, siadając do stolika

    Podała mi na talerzyku kilka kanapek i herbatę z cytryną, gdy brałem łyk tej pysznej herbatki, o mało się w mniej nie utopiłem.

    -W tej chyba będzie dobrze.- pokazując mi blond perukę na swoim telefonie, kończąc swoje słowa szerokim uśmiechem

    -Żartujesz.- wyszeptałem, tylko na tyle mnie było stać moja twarz natychmiast, zrobiła się bardzo czerwona, cały zacząłem się trząść, ona to zauważyła podeszła do mnie od tyłu, przytuliła mnie i szepnęła mi do ucha.

    -Nie wstydź się. Nie bój się, myślę, że w środę wszystko będzie gotowe.

    W głowie mi się nie mieściło to wszystko, co będzie gotowe, zadałem sobie pytanie.

    -Powiedziałem, że nie chce.- powiedziałem to drżącym głosem.

    Nie dostałem odpowiedzi, lecz przytuliła mnie mocniej, czułem jej oddech na karku. Gdy mnie w końcu puściła, znów mi szepnęła do ucha

    -Na-ta-lko.- kończąc, to buziakiem w policzek, po czym wzięła swój talerzyk i kawę i udała się do salonu.

    Wmurowany tam siedziałem, co tu się tak właściwie stało czy ona nazwała mnie Natalką? Co ja teraz mam zrobić? I co się kurwa zacznie w środę? Chciałem umrzeć, zapomnieć o tym wszystkim. Dokończyłem śniadanie, odniosłem talerz do zlewu. Nie wiedziałem, co mam zrobić, iść do swojego pokoju i płakać czy postawić na swoim i się z nią skonfrontować.

    Pewnym krokiem z resztką odwagi, która mi jeszcze pozostała udałem się do salonu, stanąłem na środku, spojrzałem na nią, tym razem coś tam kilka na swoim laptopie powiedziałem.

    -Powiedziałem ci, że nie chce, to był jednorazowy wybryk nastolatka.- powiedziałem to stanowczo

    Spojrzała na mnie z tym swoim uśmiechem, lecz jej twarz po chwili zrobiła się poważna.

    -Nie obchodzi mnie twoje zdanie kochaniutka, jeżeli chcesz, to mogę to zrobić inaczej, powiem wszystkim, że sobie nosisz moją bieliznę. Co ty na to mała suko?- kończąc to wszystko sarkastycznym uśmiechem

    -Będziesz mnie szantażować?.-powiedziałem to z łzami w oczach

    -Nie chcę, ale mi nie pozostawiasz wyboru, zresztą już kupiłam ci dwie peruki koniec tematu.- powiedziała to bez emocji i znów wróciła wzrokiem w kierunku laptopa.

    Wybiegłem z salonu, pobiegłem do swojego pokoju, trzasnąłem drzwiami, położyłem się, prawie już płacząc z braku siły do tego wszystkiego. Jednak mimo całej tej ponurej aury, jaka mi towarzyszyła, pojawiła się nadzieja, może jej się poddam, to w końcu jej się znudzi. Jakoś się uspokoiłem, odpaliłem kompa i jakąś pierwszą lepszą muzykę. Gdy nagle Iza weszła do mojego pokoju z workiem na śmieci.

    -Czas na małe porządki.- powiedziała to, otwierając moją szufladę z bokserkami, zaczęła je pakować do worka. Nie wierzyłem, że to się dzieje, nie mogłem nic wydusić z siebie, po czym wyszła i wróciła po dłuższej chwili, mając ze sobą sporą ilość swoich majtek, wrzuciła je do szuflady, wybrała, jedne były to koronkowe bokserki w kolorze turkusowym, rzuciła mi je na kolana i powiedziała.

    -Te, co masz na sobie, też zabieram.- stojąc pewnie na środku w moim pokoju.

    -No już zdejmuj je.-jej twarz zaczęła robić się poważna

    -Możesz wyjść?- zapytałem

    -Czyżby moja suczka się wstydziła? Zapytała sarkastycznie, po czym mnie zostawiła.

    Spojrzałem na te majtki, nie wiedzieć, czemu znów się podnieciłem, zdjąłem spodnie i bokserki złapałem za nie. Ubierając je, stałem się podniecony na maksa. Pytałem sam siebie, dlaczego mi się to podoba? Wstałem, wsunąłem spodnie i jak na ścięcie poszedłem w kierunku jej pokoju, drzwi były otwarte, ona przebierała swoje rzeczy, niektóre rzucała na łóżko, spojrzała na mnie

    -Wrzuć je do worka, tam jest-.pokazując mi palcem.

    Więc tak zrobiłem i miałem już wychodzić moje plany jednak przerwał jej głos

    -Spodnie w dół i pokaż się. Powiedziała z uśmiechem

    -Ale…-moja odpowiedź została przerwana, gdy do mnie podeszła i odsłoniła je sama

    -Grzeczna dziewczynka. Możesz iść.- kończąc to klapsem w mój pośladek.

    Siedząc już w swoim pokoju, czułem tę koronkę na moich pośladkach, jak i swoim penisie. Nagle pojawiała się myśl przecież jutro mam szkołę, co ja zrobię? Oparłem swoją głowę o biurko, najwyżej zostanę znienawidzony przez wszystkich. Odpaliłem sobie jakąś grę i tak mi jakoś czas zleciał, gdy usłyszałem krzyk mojej siostry, że obiad jest gotowy, poszedłem, usiadłem przy stole już czekało spaghetti, złapałem za widelec i zacząłem jeść,

    Iza również się dosiadła i powiedziała

    -Dziś czy w środę pozbywamy się twojego zbędnego owłosienia

    -Po obiedzie ok?.- chyba kompletnie się jej poddając.

    Resztę obiadu dokończyliśmy w kompletnej ciszy. Postanowiłem pozmywać, gdy wówczas moja siostra biegała raz do góry raz do łazienki, kątem oka tylko widziałem, co ona tam robi, gdy już skończyłem, akurat mnie zawołała.

    -Natalko chodź! Już mam wszystko gotowe.

    Nie przejmując się już tym kompletnie, że nazywa mnie inaczej, ale niech będzie stałem w tej łazience jak słup moje rozkojarzenie, przerwała komenda

    -Rozbieraj się!

    Tak, więc zrobiłem mój wstyd i tak już wyżej sięgnąć nie mógł, w co mi tam. Stałem nagi, rękami zakrywając swoje przyrodzenie, gdy nagle złapała mnie za rękę i skierowała do wanny, gorąca woda, jej kosmetyki drażniły mój nos, lecz pozytywnie czułem się jak król czy może powinienem powiedzieć królowa. Dostałem nagłych dreszczy, gdy poczułem jej dłonie, które myły moje ciało, jej delikatne ruchy sprawiły, że mój oddech przyspieszył, wygiąłem się jak struna, gdy ona celowo drażniła moje sutki, nic przy tym nie mówiąc, miała tylko ten swój szeroki uśmiech i oczy pełne pożądania. Kazała mi wstać, mój penis był na maksa twardy, a ona była naprzeciw niego, jednak go kompletnie ignorowała. Zaczęła mi golić nogi, był w tym jakiś pewien rodzaj magii, bo mi się bardzo podobało. Była bardzo delikatna, nie wiedziałem, nawet, kiedy zrobiła porządek na moim penisie, w takim stanie się znajdowałem, kazała mi się odwrócić i lekko wypiąć tak też zrobiłem, szybko się z tym uwinęła i na koniec przejechała mocniej palcem po mojej dziurce, nie wiedzieć, czemu wydałem mimowolny jęk. Prawie upadłem w amoku, usłyszałem jej słowa.

    -Widzisz, podoba ci się. Poleż sobie jeszcze chwilę.- powiedziała i wyszła.

    Tak też zrobiłem, moje nogi ocierały się o siebie, podniecając mnie jeszcze bardziej żadnego włoska wszystko takie gładkie. Moje odczucia sięgały zenitu. Słowa mojej siostry przerwały mi ten błogi stan.

    -Wstawaj suczko.- powiedziane, to było w bardzo pozytywny sposób.

    Będąc w amoku tego wszystkiego, podała mi ręcznik, wytarłem się cały. Gdy ona zaczęła coś we mnie wcierać jakiś krem czy coś nie mogłem wydusić z siebie nawet sylaby. Gdy skończyła, podając mi luźne różowe szorty oraz czarną koszulkę na ramiączkach ubrałem to, nie miałem żadnego sprzeciwu na koniec różowe stópki. Odwróciła mnie w kierunku lustra i powiedziała.

    -Widzisz, jaka jesteś śliczna, w środę już będziesz mogła wyrwać chłopaków na mieście.-odebrałem to pół żartem pół serio.

    Tak niewiele a zmienia to mnie kompletnie wszystko, od głowy w dół widziałem tam śliczną nastolatkę. Posprzątałem po tym moim rytuale i poszliśmy do salonu, usiadłem tak trochę nieśmiało. Iza powiedziała może jakiś serial do końca dnia, lecz gdy to nastąpi, muszę, ci coś powiedzieć

    -Od dziś w domu chodzisz tylko w damskich ubraniach, w twoim pokoju masz inne ubrania. Do środy masz więcej luzu, więc nie będziesz miała dużo zadań. Pamiętaj, że musisz dbać o swoje ciało codziennie. A co do szkoły to na razie musisz ubierać się normalnie. I od teraz mówisz w formie żeńskiej. Czy to jasne?

    -Tak zrozumiałam.-powiedziałem nieśmiało

    -Pamiętaj, Za dobre zachowanie dostaniesz nagrodę za złe karę. Rozumiesz

    -Rozumiem.- wyszeptałem.

    Wszystko to wydawało mi się nielogiczne jak w jakimś śnie. Jak teraz będzie wyglądać moje życie, co z Marciem jak ja mu to wszystko powiem. Miałem tyle pytań. Jednak to uczucie gładkiej skóry dawało górę. Mijały kolejne odcinki, położyłem głowę na jej kolanach i tak jakoś zasnąłem .CND

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Natalka Yep
  • Osiemnastka siostry cz.3

    Nie mogłem dojść do siebie po tym co właśnie się wydarzyło.

    Próbowałem usnąć po całej tej sytuacji, ale zamykając oczy miałem w myślach, to co było jeszcze przed chwilą.

    Długo nie musiałem próbować usypiać, ktoś zapukał mi do pokoju.

    -proszę -powiedziałem

    Otwarły się drzwi i zobaczyłem uśmiechniętą Sandrę, weszła i od razu przekręciła kluczyk w drzwiach mojego pokoju.

    Usiadła przy biurku, po czym wyciągnęła coś z kieszeni.

    Domyśliłem się po chwili co to.

    Rozsypała, zrobiła dwie kreski i powiedziała:

    -chodź Ty też masz się dobrze bawić

    Bałem się, nigdy nie brałem narkotyków.

    Sandra widząc moje wątpliwości zdjęła koszulkę, pokazując mi śliczny koronkowy czarny stanik w którym jej jędrne młode cycki ledwo się mieściły i pokazała paluszkiem, że mam podejść.

    Nie wiedziałem co robić, ale widok jej cycków mnie przekonał, wstałem i podszedłem do Sandry.

    Podała mi zwinięty banknot i powiedziała:

    -wciągaj całą

    Nie zastanawiając się dłużej, wciągałem nosem całą kreskę, to co poczułem po chwili było nie do opisania.

    Sandra wciągała swoją kreskę, uśmiechnęła się i powiedziała:

    -teraz będzie akcja, kreska to był początek

    Podeszła i wyciągnęła mi kutasa z majtek, zaczęła bawić się rączką, po dłuższej chwili stanął.

    -tak ma być, twardziel ma stać -powiedziała Sandra

    Po czym wzięła go całego do ust, a moją rękę nakierowała na swoje plecy.

    Rozpiąłem jej stanik, naćpany przestałem się już kontrolować.

    Zacząłem ręką bawić się jej cyckami, gdy ona brała mojego kutasa do ust.

    Bez żadnych oporów i jej podpowiedzi wziąłem ją za głowę i zacząłem nabijać na kutasa.

    Zaczęła się nim dławić, ale widać było, że jej się to podoba.

    -ssij suczko -powiedziałem rozkazująco

    Nie poznawałem siebie, ale to zasługa mojego stanu po narkotykach.

    Nabijałem jej buzię z całej siły na kutasa.

    Chyba nawet ona się tego nie spodziewała, bo chwilami zapierała się rękami o moje uda.

    -nie ma tak łatwo, zaraz będziesz połykać spermę swojego pana -powiedziałem jeszcze śmielej

    Przytrzymałem jej głowę i spuściłem się do gardła, ledwo połykała te salwy spermy.

    Wyciągnąłem kutasa.

    -pociekło Ci po buzi suczko, zbieraj to i połykaj

    Posłusznie to zrobiła, następnie wzięła mojego kutasa i zlizała do czysta też jego.

    Nagle ktoś zapukał w drzwi.

     

    CDN…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Bliski
  • Dziwna delegacja

    Relacja między Łukaszem a Marią od zawsze była dziwna. Znali się od dawna, wiedzieli o sobie wszystko, ale nie sypiali ze sobą. Każde z nich miało swoje życie. Były momenty, że życia te się trochę zbliżały, potem znów się oddalały.

    Pewnego dnia Łukasz znowu jechał na delegację. Tym razem przyszedł mu do głowy pomysł – nigdy nie myślał, że tak to się może później skończyć. Zapytał się Marii, czy nie ma ochoty się z nim przejechać – wyjazd krótki, tylko jedna noc. Maria specjalnych planów na najbliższe dni nie miała, więc się zgodziła. Tym bardziej, że miała ochotę trochę pospacerować i pozwiedzać w samotności.

    Kilka dni później nadszedł dzień wyjazdu. Łukasz odebrał Marię z miasta i razem pojechali. Łukasz zaczął w dość dziecinny sposób “podrywać” Marię. Wspominał co chwilę, że jeszcze nigdy nie ruchał się na parkingu w lesie, albo że dawno nikt mu nie robił loda w aucie. Maria starała się ignorować te sugestie, ale też nie miała o nie żadnych pretensji. Zaczęły jej pewne myśli chodzić po głowie…

    Po kilku godzinach dojechali na miejsce. Umówili się, że teraz się rozstaną – Maria będzie zwiedzać miasto, a Łukasz zajmie się swoimi służbowymi sprawami. Dzień upłynął dosyć szybko – każdy robił to, co do niego należało. Wieczorem zajechali do hotelu. Łukasz już miał tam rezerwację – wszystko załatwiła mu firma. Wtedy, nie pytając w ogóle Marii o zdanie, poprosił recepcjonistkę o dopisanie jeszcze jednej osoby do jego pokoju, ale tak, by na rachunku firmowym nie było tego widać. Recepcjonistka uśmiechnęła się pod nosem. Widać, że nie pierwszy raz taką akcję przerabiała. Maria i Łukasz zostawili swoje rzeczy w pokoju i poszli zjeść kolację. Wypili przy okazji odrobinę alkoholu, która ich dość mocno rozluźniła.

    Po pewnym czasie przenieśli się do pokoju. Maria spojrzała na Łukasza:

    – I co, wziąłeś wspólny pokój, bo chcesz mnie przelecieć?
    – Wiesz, przyszło mi to do głowy. Wolałem, żebyśmy byli przygotowani na każdą ewentualność.
    – Nie sądzę, byś dostąpił zaszczytu seksu ze mną – ale mogę sprawić, że dzisiejszej nocy nie zapomnisz.
    – Brzmi interesująco…

    W tym momencie Łukasz zaczął namiętnie całować Marię, która to nie protestowała. Po chwili powiedziała:

    – Dosyć tego dobrego. Rozbieramy się i idziemy do łazienki.

    Poszli do łazienki, Łukasz zaczął napuszczać wody do wanny. Na to Maria przerwała:

    – Powoli, nie tak szybko.
    – Jak to? Przecież chciałaś się kąpać?
    – Nie, nie, chciałam iść do łazienki.

    Powoli Łukasz zaczynał rozumieć, co się dzieje.

    – Dobrze wiem, że od dawna o tym marzyłeś, więc teraz to dostaniesz – ale na moich zasadach.

    Maria kazała mu się rozebrać i położyć we wannie. Sama też sie rozebrała i weszła do wanny, po czym powiedziała:

    – Wiesz, że jak każda kobieta lubię złoto. Ale teraz to ty dostaniesz złoto ode mnie – mój złoty deszcz.

    W tym momncie Maria zaczęła sikać na klatę Łukasza. Ponieważ widziała u niego sporą dozę podniecenia, postanowiła pójść o krok dalej. Ustawiła się bliżej jego twarzy i kazała mu otworzyć usta – wspaniały złoty nektar poleciał wprost do buzi Łukasza. W pierwszej chwili Łukasz wypluł siuśki Marii. W tym momencie dostał ostrego liścia i kopniaka w jaja:

    – Co ty kurwo zrobiłeś? Czy ja ci pozwoliłam wypluć mój nektar? Mam nadzieję, że to już się nie powtórzy!

    Piwo miało swoje efekty – Maria nadal miała spore zapasy i drugi raz nasikała Łukaszowi do ust – tym razem kazała mu wszystko przełknąć, co Łukasz zrobił z – koniec końców – nieskrywaną przyjemnością. Ostre zabawy to jedno – ale w końcu się przyjaźnili, wiec Maria pozwoliła Łukaszowi, by zajął się jej piersiami. Podczas pieszczot piersi Łukasz zaczął się również dobierać do jej cipki – na to jednak Maria nie pozwoliła. Zasugerowała jedynie, że może jej osikaną cipkę dokładnie wylizać. Ta perspektywa Łukaszowi się bardzo podobała. Po cichu liczył na to, że Maria zrewanżuje mu się lodzikiem – jednak nic takiego się nie zdarzyło. Po kilku minutach pieszczot Maria była coraz bliżej orgazmu, jednak jeszcze tego nie chciała i postanowiła przerwać zabawy.

    Napuścili wody do wanny i wzięli wspólną kąpiel. Wszelkie próby pieszczot cipki czy seksu były skutecznie przez Marię powstrzymywane. Wyszli z wanny i Maria zasugerowała, by się nie ubierać. Kazała Łukaszowi położyć się na łóżku. Łukasz znowu liczył na to, że Maria zrobi mu laskę – jednak ona miała inne plany. Stanęła nad jego twarzą, ukucnęła. “Oho, będzie 69” – pomyślał Łukasz. Nic z tego. Maria usiadła mu na twarzy – tym razem tak, żeby jedyne co Łukasz miał przed sobą, to jej kakaowe oczko. Cała sytuacja mocno go zaskoczyła i nie wiedział za bardzo co ma robić.

    – Cipkę już mi wymęczyłeś. Nie lizałeś nigdy dupci? Do roboty!

    Faktycznie, Łukasz nigdy tego nie robił. Po cichu marzył o tym, ale zawsze bał sie to zaproponować. Zaczął więc całować i lizać mały, ciasny otworek swojej Marii. Zaczęło go to bardzo podniecać. Ku jego zdziwieniu, Maria sprawiała wrażenie jeszcze bardziej podnieconej. Łukasz postanowił pójść o krok dalej – zaczął swoim językiem coraz mocniej napierać na dziurkę Marii – po krótkiej chwili delikatnie się rozluźniła i bez problemu mógł koniuszkiem języka penetrować jej dupcię. Nigdy nie sądził, że będzie to takie ciekawe uczucie. Maria jęczała coraz bardziej, aż w końcu sama zaczęła masować palcami swoją łechtaczkę. Jednocześnie coraz bardziej swoją pupą dociskała twarz Łukasza. Po chwili Łukasz poczuł coś mokrego na swojej klacie – mimo, że się przyjaźnił z Marią, to nie miał pojęcia, że przy dużym podnieceniu tryska swoimi soczkami.

    – Co, nie widziałeś czegoś takiego?
    – No nie.
    – Jak chcesz, możesz posmakować.

    Łukasz grzecznie posłuchał i smak soczków bardzo mu się spodobał. Maria widziała, że jest podniecony, zadowolony – ale jest jakieś “ale”.

    – No wyluzuj już, zrobię ci tego loda.
    – Super!

    Do tego to miała talent. Ekspresowo wzięła całego do buzi i pięknie się nim zajęła. Podniecenie Łukasza było tak duże, że na spust nie trzeba było długo czekać. Oczywiście nie ostrzegł jej i wszystko poleciało do buzi. Reakcja Marii była błyskawiczna – dała Łukaszowi soczystego całusa w usta. Po wszystkim położyła się do łóżka i powiedziała:

    – Idę spać. I pamiętaj, zgodnie z obietnicą – żadnego seksu nie będzie.

    Słowa dotrzymała – mimo delikatnych podchodów Łukasza, seksu nie było. Następny dzień był właściwie zwyczajny. Zjedli śniadanie, Maria kontynuowała zwiedzanie, a Łukasz zajął się pracą. Po południu zjedli obiad, wrócili do domu. Łukasz nie wiedział co ma o tym wszystkim myśleć. Na odchodne Maria powiedziała:

    – Ja to już nie raz robiłam, ale z tobą był bardzo fajnie. Jeszcze będę mieć jakieś ciekawe pomysły… Pa
    – Pa.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lukasz Nowak

    Tu nie ma błędów – sprawdzałem kilka razy.

  • Braterstwo cz.9

    Postanowiłem jednak wykorzystać jego dobry humor i poruszyć sprawę Marka. Obiecałem przecież Mbu, że postaram się pomóc wprowadzić ją ponownie do rodzimej społeczności.

    – Chcę zawrzeć braterstwo z Markiem, czy masz coś przeciwko temu? – zapytałem wprost.

    – To jest wasza sprawa. Jeśli on też chce, to ja nie mam na to wpływu. Jednak ponieważ obaj jesteście tu nowi i biali, nie mam pewności czy przeprowadzicie cały rytuał zgodnie z naszą tradycją, dlatego musi z wami pójść jeszcze ktoś z naszego plemienia.

    – Może Bale? – zaproponowałem, chcąc przy okazji trochę się odegrać na Marku. Już sobie wyobraziłem jakie przerażenie wzbudzi w nim potężny oręż mojego wielkiego brata i jaką będę miał frajdę widząc Marka nadzianego na ten ruszt.

    – Nie. Bale jest mi potrzebny, bo to jeden z największych wojowników. A w nocy nasi strażnicy dostrzegli obcych ludzi w pobliżu wioski. Musimy być czujni.

    – Czyli ty też nie możesz z nami pójść. A może w ogóle powinniśmy z tym poczekać?

    – Może i tak. Choć z drugiej strony, jeśli pójdziecie teraz, to wróci z wami jeden dodatkowy wojownik. Tak, nie warto tego odwlekać. Znajdź sobie nowego brata z naszego plemienia i wyruszajcie niezwłocznie.

    – A co byś powiedział na Zindu?

    – O to bardzo mądry wybór!

    – Dlaczego aż tak mądry?

    – Bo zyskasz brata, który nie będzie zainteresowany dosiadaniem twojej kobiety.

    – Jak to?

    – No tak. On woli wojowników.

    – I akceptujecie to?

    – Oczywiście! A do kogo pójdziesz z twardą dzidą, jak twoja kobieta ma krwawe dni, a wszyscy wojownicy są w wiosce? I nie ma żadnej, o którą mógłbyś zadbać?

    – Więc ty też jesteś jego bratem?

    – Zobacz – to jest jego znak. Zindu ma najwięcej braci w wiosce.

    – Rozumiem, że kiedy mnie nie będzie zadbasz o moją Adę?

    – Niczego jej nie zabraknie. Możesz być spokojny.

    – Jej norka lubi być lizana. Nie zapomnij o tym, a odwdzięczy ci się – podpowiedziałem na koniec.

    – Będę o tym pamiętał. Poszukaj Zindu i porozmawiaj z Markiem. Muszę odpocząć po nieprzespanej nocy.

    Poszedłem najpierw do zagrody z kozami. Mbu właśnie wyprowadzała je na pastwisko, kiedy dostrzegła, że się zbliżam.

    – Cześć! Zastałem Marka?

    – Cześć! Poszedł na stronę, ale zaraz powinien wrócić. Zostawił tu broń. A co?

    – Mam dobre wieści. Zawrę z nim braterstwo, więc będziecie mogli opuścić tę zagrodę, wybudować chatę i normalnie żyć.

    Uśmiech jaki rozświetlił jej twarz był przepiękny i wart każdego poświęcenia. W niezwykle ekspresyjnej eksplozji radości rzuciła się na mnie, obejmując swoimi długimi ramionami i ściskając z całych sił. Czarne, cudowne piersi zostały zmiażdżone na mojej klacie, gęsto owłosiona cipka przywarła do uda, a gorące wargi obcałowywały czoło, policzki szyję, by wreszcie wylądować na ustach. Przez krótką chwilę odpowiadałem na pieszczotę jej wydatnych warg i uwierzcie mi, naprawdę chciałem się całkowicie zapomnieć – posiąść ją tu i teraz. Dzida mi stwardniała do granic możliwości, ale nie mogłem w tej chwili zapędzić się za daleko. Oblany rumieńcem podniecenia niechętnie, ale oderwałem się od tych przecudnych usteczek i szybko zacząłem się oddalać. Odchodząc powiedziałem, żeby Mark przyszedł do mojej chaty – najlepiej razem z Zindu. Ja zaś ze sterczącym gnatem miałem teraz bardzo pilną sprawę do Ady.

    Zastałem ją krzątającą się po naszej chacie i od razu przystąpiłem do rzeczy. Nie protestowała, widząc jaki jestem napalony. Zaczęliśmy się całować, głaszcząc przy tym nawzajem swoje ramiona, plecy, pośladki i uda. Nasze dłonie pieściły każdy zakamarek, nie pomijając tych najbardziej intymnych. Usta zachłannie całowały, aż zaczynało brakować tchu. Stęskniłem się za moją Adunią, chciałem ją wycałować całą, więc rzuciliśmy się na legowisko, nie zwracając najmniejszej uwagi na zupełny brak ścian w naszej chacie. Byliśmy widoczni, lecz nie miało to najmniejszego znaczenia ani dla nas, ani dla mieszkańców od urodzenia przyzwyczajonych do takich widoków. No może różnica polegała na tym, że nasz seks był bardziej urozmaicony i na tubylców działał edukacyjnie. Całowałem jej cudowne piersi, dłonią przeczesując owłosienie łonowe, które z powodu odebrania nam wszystkich rzeczy, gdy wkroczyliśmy do wioski, porastało bujnie nie tylko łono, ale także pachwiny i okolice mniejszej dziurki. Dotychczas zawsze te okolice były dokładnie wygolone, ale zauważyłem, że ta naturalność zupełnie mi nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie – podnieca. Zapragnąłem zanurzyć się w tym gęstym lesie jasnych włosków, zapuścić język w szczelinkę ociekającą już soczystym nektarem podniecenia. Zanurzyć palce w cieple wilgotnej szparki i pieścić nimi drugą dziurkę.

    Gdy to zrobiłem, poczułem zapach nie tylko cipki mojej dziewczyny, ale także spermy. Trochę mnie to zaskoczyło, ale byłem tak bardzo podniecony, że nie przerwałem pieszczot ani na chwilę. Ada jęczała już, podniecona do granic możliwości, więc postanowiłem dać jej tę rozkosz, której tak bardzo pragnęła. Lizałem szparkę, koncentrując mocniejsze pieszczoty na twardym guzku u zbiegu warg. Miałem dodatkową satysfakcję z przeczesywania nosem owłosienia na łonie. Czasem zagłębiałem go pomiędzy wilgotne wargi i drażniłem łecztaczkę, by po chwili zjachać nim do obrośniętej jasnymi włoskami rozetki i okrężnymi ruchami pieścić to jakże wrażliwe miejsce. Potem znów w ruch szedł język, aż drżenie ud i głośne aaa! aaa! aach! uwieńczyło moje starania. Ada doszła zaciskając imadło swoich udek na uwięzionej pomiędzy nimi głowie. Byłem szczęśliwy, ale wciąż niezaspokojony.

    Wszedłem w nią, rozkoszując się ciepłem i wilgocią otulającymi twardy korzeń. Od razu zacząłem ostro. Wbijałem się raz za razem, pieprząc ją ile sił w lędźwiach. Złapałem za piersi i ściskałem je. Podniecała mnie ich twardość, zupełnie inna niż normalnie. Gdy takie są, to wiem jaki poziom podniecenia osiągnęła moja Adunia. Bardzo wysoki! Pomimo intensywności grzmocenia, to nie był szybki numerek. Staruszka w nocy dość dobrze mnie wyeksploatowała, opróżniając zasobnik nasienny i zmniejszając czułość mojej głowicy. Odwróciłem Adę do pozycji „na pieska” i wszedłem w nią ponownie. Trzymając jej biodra ruchałem z całych sił. Wreszcie poczułem nadciągającą falę ekstazy, ale Ada była szybsza. Znów doszła, opadając przy tym na legowisko. Zostałem ze sterczącym fiutem, tuż, tuż przed erupcją. Szybko odwróciłem Adę na plecy i zwaliłem sobie, strzelając spermą na jej buzię. Zazwyczaj mi nie pozwala na takie rzeczy – woli wyssać mojego kutasa i połknąć to co jej daję, ale tym razem ogarnięta falą orgazmu straciła czujność. Jak większość facetów, lubię widok ospermionej buźki – to takie prawdziwe potwierdzenie całkowitego oddania się przez dziewczynę.

    Leżeliśmy przez chwilę, ciężko oddychając i rozkoszując się przeżytymi orgazmami. Ada zebrała dłonią nasienie ze swojej twarzy i oblizała palce. Uśmiechnąłem się na ten widok. Jak ona dobrze wie, co mnie nakręca! Może nie akurat w tej chwili, bo jestem zaspokojony, ale doskonale zdaje sobie sprawę, że taki widok będę miał przed oczami i kiedyś na wspomnienie tej chwili, moja kuśka zesztywnieje, dając jej kolejną rozkosz.

    – A tak przy okazji – jak cię lizałem, poczułem zapach spermy. Czyja to?

    – Zapomniałeś? Zawarłeś braterstwo, więc twoi bracia dbają o mnie, gdy ciebie nie ma. A ty tę noc spędziłeś z piękną dzierlatką w domu Ukele – wyraźnie się ze mnie naśmiewała.

    – Daruj sobie! Obowiązek, to obowiązek – próbowałem się usprawiedliwiać.

    – No właśnie!

    – To Bale?

    – A czy to ważne? Sam mówiłeś, że mam się tego spodziewać, bo takie są tutaj zwyczaje, więc po co wnikasz w szczegóły. Jak się zbratasz z połową wioski, to dopiero będziesz miał problem.

    – Nie jestem zazdrosny, tylko ciekawy. Obiecaj mi, że będziesz mi o wszystkim mówić. Bo jeśli zaczniemy coś przed sobą ukrywać, to stracimy do siebie zaufanie.

    – Tak? To powiedz, ale tak szczerze, dlaczego przyszedłeś do mnie taki napalony? Chyba mi nie powiesz, że ta starowinka tak cię nakręciła?

    Opowiedziałem jej – wszystko po kolei – o prośbie Mbu, o rozmowie z Ukele i potrzebie zbratania z Markiem i Zindu, o porannym spotkaniu z Mbu i o tym, co doprowadziło do takiego utwardzenia mojej dzidy – hebanowych piersiach, owłosionej cipce i namiętnym pocałunku.

    – Wiedziałam! Myślisz tylko o niej!

    – Nieprawda! Podnieca mnie, ale tylko ciebie kocham. Zresztą, nie oszukujmy się – też masz na nią ochotę!

    – Może i mam! Ale pamiętaj, że jesteś tylko mój! Nawet jak bzykasz inne!

    – Oczywiście! To kto cię odwiedził w nocy?

    – Najpierw Bale, a potem Ukele.

    – Ukele? Żartujesz?! Nie przyznał się, że był u ciebie! Myślałem, że poszedł ze strażnikami do lasu.

    – Poszedł, ale wrócił około północy, jak Bale brał mnie już trzeci raz.

    – Co ty mówisz? Trzeci raz?

    – Trzeci raz tego wieczoru, bo rano, jak mu pozwoliłeś się mną zająć, to też mnie wybzykał trzy razy.

    – I jak było?

    – A jak miało być? Widziałeś przecież jego sprzęt. Przy tej wielkości, wrażenia są tak nieziemsko intensywne, że nie da się tego opisać. Gdyby nie wrócił Ukele, to zamęczyłby mnie tym zaganiaczem. Jest niezmordowany.

    – A Ukele co? Odpuścił?

    – Nie. Jak nas zobaczył, to najpierw podszedł i wsadził mi swój sprzęt do buzi. Zrobiłam mu dobrze ustami, więc chwilowo zaspokojony pozwolił, aby Bale doszedł. Ale gdy tylko ten skończył, kazał mu wracać do Sami.

    – Ale sam został?

    – Tak. Do rana brał mnie jeszcze dwa razy.

    – Hmmm… Wcale mu się nie dziwię. Pamiętasz, jak było z nami, kiedy pozwoliłaś mi na wszystko. Byłem tak napalony, że chciałem cię brać na wszelkie sposoby i niemal bez przerwy.

    – Teraz już nie chcesz?

    – Chcę cały czas, ale wiem, że mamy przed sobą całe życie, więc nie muszę wszystkiego zrobić w jedną noc. Mogę się tobą delektować spokojnie, bez pośpiechu.

    – Kocham cię.

    – Ja ciebie też.

    – A co o tym wszystkim sądzisz? Odnajdziemy się w tej społeczności? Nie żałujesz, że tu trafiliśmy?

    – Wiesz co? Na początku myślałam, że tu się nie da żyć – bez kosmetyków, fryzjerki, kosmetyczki, pracy i pieniędzy. Lecz teraz patrzę na to zupełnie inaczej i zastanawiam się po co mi to wszystko? I bez tego wszyscy faceci wokół ślinią się na mój widok, jakbym była jedyną kobietą w wiosce.

    – Bo jesteś piękna i inna niż ich kobiety – a to bardzo podnieca.

    – Chodzi mi o to, że nie muszę aż tak bardzo dbać o wygląd. Czy jestem wygolona, czy zarośnięta – wojownicy jarają się tak samo. Nie muszę się malować, nie muszę się stroić, dla nikogo nie ma znaczenia jakie mam paznokcie. Nie muszę ściskać się stanikami, bo tu piersi są piękne, niezależnie od kształtu i wielkości. Mogę być naturalna i to się wszystkim podoba. Żyję sobie spokojnie, nie przejmując się wyglądem. I też patrzę na wszystko zupełnie inaczej. Mam co jeść, gdzie spać, zamiast jednego mam trzech facetów – na razie – bo z tego co słyszę zaraz będę miała kolejnych dwóch i to zupełnie legalnie, bez ukrywania się, kombinowania, kłamstw. Gdzie będę miała tyle przyjemności co tutaj? Życie jest takie bezstresowe i beztroskie, ludzie przyjaźni i życzliwi – tacy zupełnie bezinteresowni.

    – Nie tęsknisz za cywilizowanym światem?

    – Właściwie brakuje mi tylko książek. Wiesz jak lubię czytać, a tu niestety nie mamy dostępu do literatury. No i może jeszcze lekarstw. Dopóki jesteśmy młodzi i zdrowi, to ich nie potrzebujemy, ale jak będzie później?

    – Mamy szamana. On zna lecznicze właściwości roślin dostępnych w okolicy. Jakoś to będzie.

    – No tak. W końcu te wszystkie plemiona żyją tu od lat i dobrze sobie radzą.

    – Cieszę się, że jesteś tu szczęśliwa. Też myślę, że nie mogliśmy lepiej trafić. To co? Może mała drzemka przed podróżą?

    – To jeszcze dzisiaj wyruszacie?

    – Ukele kazał się spieszyć. Jacyś obcy kręcili się ubiegłej nocy koło wioski.

    – To ty się zdrzemnij, a ja coś upichcę przed podróżą.

    Upojny seks wprowadza mnie w taki błogostan, że z zaśnięciem nie miałem najmniejszego problemu. Nie wiem ile czasu spałem. Obudziły mnie odgłosy rozmowy. To przy ognisku Ady siedzieli Mark i Zindu, zajadając się przygotowaną przez nią potrawką z kurczaka i plackami. Dołączyłem do nich i po zjedzeniu posiłku, wszyscy trzej wyruszyliśmy do świątyni braterstwa. Czekał nas długi bieg.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Licealna milosc Cz. 2

    OPOWIADANIE OPARTE NA FAKTACH:

    Obudziłem się mniej więcej ok 9 rano, Magda jeszcze spała seksownie wtulona we mnie. Zdziwił mnie fakt, że nie bolała mnie głowa z powodu wypitego wczoraj alkoholu. Kaca może i nie było, ale za to wróciły wyrzuty sumienia z po, zarówno z powodu samego faktu dopuszczenia się zdrady dziewczyny, jak i z tego, że dałem się ponieść emocjom i uprawiałem seks bez zabezpieczenia. Bałem się tego, że za kilka tygodni Magda powie mi, że jest w ciąży, albo że zaraziliśmy się jakąś chorobą. Dodatkowo wbrew temu co Jej powiedziałem w nocy, to nie byłem wcale tak pewien swoich uczuć do niej.

    Pewne dla mnie było to, że czeka mnie dzisiaj rozstanie z Klaudią. Bałem się tej rozmowy, ale postanowiłem, że nie powiem Jej o mojej zdradzie.

    -O czym tak myślisz? -Spytała zaspanym głosem Magda.

    -O Tobie, o nas, o życiu -Odpowiedziałem.

    -I co wymyśliłeś?

    -Że jesteś cudowna w łóżku, i niesamowicie mnie kręcisz.

    -Tandetnie, ale na początek może być -Odparła z uśmiechem.

    W tym momencie namiętnie pocałowałem Ją w usta i zbliżyłem się palcami do Jej pochwy, która z rana była już mocno wilgotna. Magda cicho zamruczała, jakby dając przyzwolenie na dalsze pieszczoty. Zachęcony tym całowałem Ją jeszcze bardziej namiętnie i kontynuowałem pieszczenie Jej łona.

    Magda jednak po chwili oderwała się ode mnie i dosiadła mojego penisa, posyłając mi tylko krótkie, ale bardzo lubieżne spojrzenie, jakby chciała mi powiedzieć ,,Teraz Ja rządzę”. Od razu zaczęła mnie dziko ujeżdżać dając mi niesamowite doznania, gdy skakała na mnie jak oszalała, wydając przy tym głośne i pełne podniecenia jęki. Seks ze mną pochłonął Ją całkowicie.

    Po dłuższej chwili takiego stosunku Magda opadła zmęczona na mnie, wtulając się przy tym swoimi piersiami w moją klatkę piersiową, przytuliłem Ją mocno do siebie, i zacząłem sam wchodzić w Nią swoim przyrodzeniem co dało i mnie i Jej rewelacyjne doznania, do naszego spektaklu namiętności dołączyłem całowanie Magdy po szyi widząc jak świetnie to na nią działa.

    Magda wtulała się we mnie coraz głośniej przy tym jęcząc mi do ucha, wiedziałem, że jest bliska kolejnego orgazmu. Zacząłem odczuwać coraz mocniejsze ciepło w moim przyrodzeniu, Magda już też zbliżała się do końca. Gdy wystrzeliłem kolejną porcję spermy w Jej wnętrzu nasze połączone ciała przeszedł niesamowity spazm rozkoszy.

    Leżeliśmy tak w milczeniu wtuleni w siebie jeszcze przez chwilę. Magda jednak zauważyła to, że jestem czymś lekko zdenerwowany:

    -Coś nie tak? -Spytała troskliwie.

    -Sporo ryzykujemy sypiając ze sobą bez zabezpieczeń.

    Magda roześmiała się cicho po czym odpowiedziała:

    -Myślisz, że pozwoliłabym Ci kończyć we mnie gdybym nie brała pigułek antykoncepcyjnych?

    -Nie wiedziałem.

    -Luz, naprawdę, Póki co nie planuje mieć dzieci.

    Ucieszyła mnie ta wiadomość, bo odejmowało mi z głowy jedno zmartwienie. Musiałem jednak już wracać do domu, pocałowałem więc Magdę w usta, ubrałem się i wyszedłem z Jej domu.

    Pamiętam, że ten dzień był bardzo pochmurny, tak jakby pogoda miała symbolizować dramatyczny koniec pewnego etapu w moim życiu. Tego dnia umówiłem się z Klaudią, aby ostatecznie zakończyć nasz związek. Spotkaliśmy się więc po południu w parku niedaleko mojej szkoły, było to również miejsce, gdzie byliśmy na naszej pierwszej randce. W tym miejscu się zaczęło i w tym miejscu się zakończy, historia naszej dwuletniej relacji niejako zatoczyła w tym miejscu koło.

    Pamiętam, że przyjęła informację o naszym rozstaniu dosyć spokojnie, wydawało mi się, że nawet odczuwała ulgę, że to Ja postanowiłem to zakończyć raz na zawsze. Nie mówiłem Jej jednak o Magdzie, Ona też nie pytała. Uważam, że rozstaliśmy się we względnej zgodzie, choć niektórzy nie zaakceptowali naszego rozstania, ale to już trudno.

    ***

    To było ponad 5 lat temu, od tamtego czasu moją pierwszą dziewczynę widziałem chyba tylko 1 raz w zeszłym roku, Ona jednak albo mnie nie rozpoznała albo uznała za zamknięty rozdział w życiu i rozpoznać nie chciała. Od dawnych znajomych jednak wiem, że od tamtego czasu była w 2 związkach, ale obecnie jest sama. Z perspektywy tych lat jednak jeszcze bardziej cieszę się, że nie powiedziałem Jej wtedy o Magdzie, dałem Jej tym samym szansę na to, aby znów zaufać innemu facetowi. Aby mieć normalne życie związkowe, bez traumy bycia zdradzoną w tak młodym wieku.

    ***

    Bycie w związku z Magdą było dla mnie niesamowitą przygodą, miała w sobie tą kobiecą delikatność i zmysłowość, która dla mnie pełniła wręcz kluczową funkcję.

    Jakoś pod koniec pierwszej klasy nadal oczywiście udzielałem korków z matmy, i Magda nadal na nie chodziła, z tym, że teraz byliśmy już oficjalnie parą. Pewnego dnia zostaliśmy wszyscy dłużej, wyszło tak, że skończyliśmy jakoś po 17. Magda wraz z resztą grupy zbierała się do wyjścia, więc po paru minutach zostałem w klasie sam, spojrzałem za okno. Pamiętam, że było już wtedy bardzo ciepło, to był przełom maja i czerwca, więc pogoda już dopisywała, cieszyłem się tym widokiem, gdy usłyszałem, że ktoś wchodzi.

    -A Ty nie wracasz? -Spytała zdziwiona Magda.

    -Postanowiłem się po rozkoszować samotnością.

    -Ale moje towarzystwo Ci chyba nie przeszkadza.

    -Zależy w jakim celu tu przyszłaś -Odpowiedziałem zalotnie.

    Zbliżyłem się do Magdy na kilka kroków i położyłem Jej dłoń na policzku, po czym pocałowałem lekko w usta. Magda uśmiechnęła się tylko, lekko się ode mnie odsunęła po czym zamknęła na klucz drzwi do klasy.

    -Teraz nikt nie będzie nam przeszkadzać -Powiedziała, zarzucając swoje ręce na moje barki i całując mnie seksownie w usta.

    Od razu odwzajemniłem pocałunek i złapałem Magdę za biodra i przyciągnąłem do siebie. Całowaliśmy się tak zachłannie jak wtedy w zimie, tak jakby to był pierwszy raz, gdy nasze usta się spotkały. Włożyłem mojej ukochanej ręce pod T-shirt, za każdym razem, gdy dotykałem Jej nagiego ciała czułem ten przyjemny dreszcz. Nie czekając jednak zbyt długo zdjąłem Magdzie T-shirt i rzuciłem na podłogę.

    Moim oczom jak zawsze ukazał się piękny widok, Jej piersi ledwo mieszczących się w staniku, nie mogąc się powstrzymać w moment pozbyłem się stanika po czym zacząłem Je radośnie pieścić. Jej piękne piersi były teraz całe dla mnie, z czego ochoczo korzystałem, a co moja ukochana nagradzała jękami rozkoszy, gdy skończyłem pieścić piersi mojej Madzi zszedłem w dół poprzez Jej płaski brzuch, aż dotarłem wreszcie do Jej kobiecości zakrytej przez jeansowe szorty, ściągnąłem je wraz z majteczkami i przeszedłem do pieszczot Jej skarbu, na co Magda odpowiedziała głośniejszymi jękami. Bałem się trochę, żeby nikt nas nie usłyszał, pomimo że o tej porze w szkole nie było zbyt wielu osób. Zobaczyłem, że Magda ma problem, żeby ustać na nogach na skutek pieszczot, więc przerwałem na chwilę i położyłem Ją na biurku nauczyciela, po czym kontynuowałem taniec języka w Jej szparce.

    Magda zaczęła się wić coraz bardziej energicznie, po chwili jednak chwyciła mnie za włosy i powiedziała:

    -Teraz moja kolej- Powiedziała zalotnie.

    Rozebrałem się więc i usiadłem na krześle. Magda uklęknęła przede mną i wzięła mojego penisa głęboko w usta, poruszała swoją głową w górę i w dół, wydając jedynie z siebie ciche pomruki zadowolenia. Ja byłem wniebowzięty, również dlatego, że Magda niezwykle rzadko dawała się namówić na tego typu pieszczoty, a tu niespodzianka, bo dzisiaj nie musiałem nawet Jej namawiać. Magda pieściła moje przyrodzenie swoimi ustami i językiem. Widok tej nagiej blond piękności bawiącej się moim penisem rozpalił mnie do tego stopnia, że poczułem, że niedługo skończę w Jej ustach. Nie chciałem tego, chciałem się z nią kochać, tutaj w tej klasie, ryzykując, że ktoś nas przyłapie.

    Magda zwolniła nieco ruchy swoimi ustami, chyba orientując się w moich zamiarach, po czym oderwała się od mojego penisa. Wykorzystując to władczo Ją podniosłem i położyłem na biurku, Magda tylko spojrzała na mnie z pożądaniem, jakby przyjmując moje zaproszenie do świata erotyzmu po czym rozszerzyła nogi. Nałożyłem szybko prezerwatywę które od pewnego czasu zawsze nosiłem przy sobie, po czym szybkim ruchem zanurzyłem się w Magdzie, w tej pozycji stojąc przy biurku i intensywnie penetrując Jej wnętrze mogłem patrzeć z góry w Jej oczy, które samym tylko spojrzeniem wyrażały miłość i pożądanie.

    Magda, mimo że próbowała się powstrzymać to jęczała coraz głośniej, mi to nie przeszkadzało, chociaż przez myśl przechodziło mi, że ktoś mógłby nas przyłapać mimo zamkniętych na klucz drzwi. Jęki Magdy jednak działały na mnie na tyle podniecający, że nie mogłem Jej uciszyć. Gdy po paru minutach zbliżałem się już do końca przytuliłem się swoim torsem do piersi Magdy, a swoimi ustami do Jej ust i tak po chwili oboje osiągnęliśmy orgazm, wtuleni w siebie. Nie był to nasz pierwszy seks, ale obojgu dał boskie odczucia.

    -Jesteś cudowna, Madzia -Szepnąłem Jej do ucha, gładząc delikatnie włosy ukochanej.

    -Kocham Cię – Odpowiedziała cicho.

    -A Ja Ciebie, i chcę Cię kochać do końca życia.

    Magda raz jeszcze pocałowała mnie w usta. Jeszcze chwilę rozmawialiśmy, po czym ubraliśmy się i wyszliśmy ostrożnie ze szkoły.

    Niedługo później skończył się mój pierwszy rok w liceum, 1/3 licealnej przygody za mną, uważałem jednak, że dobrze wykorzystałem ten pierwszy rok, zakończył się mój pierwszy związek, ale zaczęło coś wspaniałego, z inną dziewczyną.

    Podczas wakacji oboje planowaliśmy dorywczo pracować, więc wiedzieliśmy, że czasu będziemy mieć nieco mniej, ale ten który mieliśmy, staraliśmy się wykorzystać jak najpełniej jak to tylko możliwe. W drugiej połowie sierpnia Magda obchodziła swoje 18 urodziny, planowała z tej okazji oczywiście zrobić imprezę. Jej rodzice z siostrą wyjechali na 3 dni. Impreza była zaplanowana na sobotę, Ja jednak z Magdą spotkałem się już dzień wcześniej wieczorem.

    Magda otworzyła mi ubrana w niebieską sukienkę, pocałowałem Ją na powitanie i wręczyłem Jej prezent.

    -Ślicznie wyglądasz skarbie- Zacząłem.

    Magda uśmiechnęła się i jeszcze raz mnie pocałowała.

    -Bo mam takiego chłopaka jak Ty, więc muszę wyglądać- Odparła z uśmiechem.

    -Teraz Ty robisz się nudna- Powiedziałem flirciarsko.

    Magda zaśmiała się i szturchnęła mnie lekko po czym zaprosiła do środka. Rozsiadłem się na kanapie w salonie, Magda przygotowała nam kolację, co było dla mnie sporym zaskoczeniem, bo nie wiedziałem, że tak dobrze gotuje. Gdy skończyliśmy jeść stwierdziliśmy, że obejrzymy razem horror, co często robiliśmy.

    Mniej więcej w połowie filmu Magda usiadła mi na kolanach i zaczęła mnie łapczywie całować.

    -Myślałem, że chociaż dokończymy film- Szepnąłem.

    Magda jednak nie zareagowała na to. W odpowiedzi przewróciłem Ją na plecy i położyłem się na niej po czym przywarłem swoimi ustami do Jej szyi, wdychając przy tym cudny zapach Jej perfum. Magda dyszała podniecona w odpowiedzi na moje pocałunki połączone z ocieraniem się o Jej kobiecość. Stopniowo zacząłem rozbierać moją coraz bardziej rozpaloną kochankę

    Od razu po zdjęciu Jej stanika przeszedłem do całowania Jej piersi, co Magda wręcz uwielbiała, tego wieczoru jednak była bardzo niecierpliwa, bo już po chwili poprosiła mnie żebym ,,Przeszedł do rzeczy”. Po zdjęciu Jej majtek i nałożeniu prezerwatywy delikatnie położyłem się na niej i zacząłem powoli się w nią zagłębiać, namiętnie przy tym całując moją ukochaną w usta, za każdym razem Jej wnętrze witało mnie niezwykle ciepło, a z ust Magdy dobiegały coraz głośniejsze jęki rozkoszy, z całowania ust przeszedłem na Jej szyję ponownie wpajając się w zapach perfum mojej lubej, to co z nią przeżywałem było niesamowite, ta więź jaka nas w jakichś magiczny sposób łączyła była tak piękna, że wręcz trudna do opisania, za każdym razem gdy zagłębiałem się w Magdzie czułem się z jednej strony niesamowicie męsko, a z drugiej strony czułem niesamowitą miłość w sobie do tej dziewczyny.

    Magda jęczała z chwili na chwilę coraz głośniej, teraz mocniej wtulając się we mnie, jakby chciała się ze mną połączyć na stałe. Seks ze mną był dla niej wspaniałym afrodyzjakiem, w którym z każdym jękiem rozkoszy zatracała się coraz bardziej.

    Gdy zacząłem odczuwać, że jestem bliski końca ponownie pocałowałem Magdę w usta, i gdy nasze usta były połączone wypełniłem spermą prezerwatywę, wyszedłem z niej, i wtuliłem się w Jej włosy, mając ochotę zasnąć w tej pozycji.

    -Jesteś cudowna, Madzia- Powiedziałem zmęczony.

    Magda wtuliła się we mnie ciężko dysząc, było po niej widać, że wypełniła Ją rozkosz.

    Tej nocy kochaliśmy się jeszcze kilka razy i w końcu nad ranem zasnęliśmy tak jak zawsze wtuleni w siebie. To właśnie tamtej nocy postanowiłem, że pierwszą rzeczą, którą zrobię, gdy skończę liceum będzie oświadczenie się mojej ukochanej.

    Do tego jednak było wtedy jeszcze daleko, bo Magda szła teraz do klasy maturalnej, wiedziałem, że wiele się zmieni od tego momentu bo przez jakichś czas będziemy mieć dla siebie znacznie mniej czasu, ale postanowiłem to przeczekać, bo byłem pewien tego, że moja przyszłość wiąże się z Magdą…

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    MeGatron
  • Domek rozpusty – oboje chca wiecej

    Weekend szybko zleciał. Zarówno Agata jak i Krzysiek byli podekscytowani piątkowo-sobotnimi wydarzeniami. Oboje także mieli plan na następne zabawy.

    Krzysiek chciał odświeżyć znajomość z Martą. Dostał od niej numer telefonu, ale nie był pewien czy chce dłuższego romansu. Teraz jednak zapragnął żeby jego sekretna kochanka dołączyła do nich do trójkąta. Uważał, że będzie to o wiele łatwiejsze niż znaleźć zupełnie obca kobietę na portalu.

    Agata zaś, miała ochotę na ponowne spotkanie z Kamilem. I tylko z nim, mimo że wcześniej kategorycznie mu tego odmówiła.

    W poniedziałek jak tylko oboje rozjechali się do swoich firm, zaczęli wcielać w życie swoje plany.

    Agata zamknęła się w firmowej łazience gdzie zrobiła sobie seksowne selfie. Wysłała je do Kamila i czekała na odpowiedź.

    Krzysiek natomiast, zanim wysiadł z samochodu zatelefonował do Marty.

    – Halo – usłyszał głos w słuchawce.
    – Cześć. Jak tam po rozwodzie?
    – Yyyy. A z kim rozmawiam.
    – Krzysztof.
    – Yyyy. Aaaa. No hej przystojniaku. Nie myślałam, że się odezwiesz.
    – No ja też nie.
    – Co słychać? Co porabiasz? Może wpadniesz na kawę?
    – Nie. Dopiero do pracy dojechałem.
    – Praca nie zając.
    – No ale…
    – Nie ma żadnego ale – przerwała mu w połowie zdania – coś wymyślisz. Warszawska 2/5. Czekam. – i się rozłączyła.

    Nie do końca było mu to na rękę, ale z drugiej strony może warto kuć żelazo póki gorące – pomyślał. Napisał tylko krótkiego sms’a do przełożonego, że będzie później. W firmie panowała dość luźna atmosfera i nie było z tym problemu jeśli ktoś tego nie nadużywał i nie było akurat umówionego spotkania czy zbliżającego się deadline’u. Po niespełna kwadransie stał już przed drzwiami Marty i zapukał. Otworzyła mu ubrana w błękitną koszulkę nocną, która tak naprawdę niczego nie zasłaniała. W tym momencie tak naprawdę oboje wiedzieli jak to się skończy.
    – No drugi raz dziś mnie pozytywnie zaskakujesz. Nie liczyłam, że przyjedziesz.
    – No tak wyszło.
    – Chodź – złapała go za rękę i poprowadziła do sypialni. Zerwała wręcz z niego ubranie i pchnęła na łóżko. Usiadła mu nad twarzą i sama zaczęła obciągać mu stojącego już penisa. Krzysiek nie pozostawał dłużny. Lizał jej cipkę, która w mgnieniu oka zrobiła się wilgotna i sączyła soki. Sam czuł ciepły język to na swoim kutasie to na jądrach. Gdy czegoś akurat nie pieściły usta Marty, to robiła to jej ręka. Krzysiek natomiast zaczął wsuwać swoje palce w szparkę kochanki. Gdy Marta zaczęła bardzo mocno ssać jego kutasa jakby chciała przez niego coś wypić, to dał jej tę możliwość spuszczając się jej prosto w usta. Ona zaś wciągała wszystko bardzo mocno, żeby tylko nic nie zmarnowało się. On natomiast, nie przestawał pieścić jej językiem i palcami.
    – Zaczekaj chwilę – zatrzymała jego pieszczoty, zeskakując z jego twarzy. Wyjęła z szuflady nocnego stolika, różowy wibrator, włączyła, i wsunęła go sobie stojąc w rozkroku nad nim. Po chwili uklęknęła, tak by jej cipka znalazła się bliżej jego ust, ale cały czas bawiła się sama, pomagając jeszcze sobie drugą ręką, która pieściła łechtaczkę. Po kilku minutach zaczęła szczytować, wyjęła wibrator i usiadła na jego twarzy, tak by mógł pieścić ją językiem. Gdy szczytowała docisnęła się do jego ust, a Krzysiek wówczas mocno zaczął ssać jej łechtaczkę. Spowodowało to wydobywanie się bliżej nieokreślonych jęków i okrzyków z ust Marty. Jednocześnie jej wszystkie mięsnie napinały się jakby miała podnieść niewyobrażalny ciężar. Utrzymywała tę pozycję przed dobre dwie minuty, po czym padła niczym rażona piorunem. Jej ciało drżało całe z rozkoszy. Krzysiek położył się za nią i objął kładąc rękę na jej łonie.
    – Powtórka? – zażartował.
    – Spadaj, nie dam rady teraz, za kilka minut.
    – Teraz będzie przyjemniej – i zaczął ją delikatnie masować.
    Marta zaczęła znów głośno jęczeć z rozkoszy. Położyła się na plecach żeby partner miał lepszy dostęp. On wsunął dwa palce w nią głęboko a kciukiem bardzo szybko pieścił samą łechtaczkę. To sprawiało, że Marta znowu wpadła w stan ekstazy. Szczytowała ponownie. Krzysiek natomiast czuł się zadowolony, że sprawił jej tyle przyjemności. Teraz potrzebowali kilku minut odpoczynku oboje.
    – Zadzwoniłeś po to by mnie przelecieć?
    – I tak i nie – odpowiedział po chwili zastanowienia.
    – Czyli tak. Co z żoną się znów nie układa?

    Krzysiek opowiedział z grubsza historię, co się wydarzyło od ich ostatniego spotkania. Kończąc zapytał.
    – Może Ty byś chciała z nami się spotkać?
    – Ty łotrze. To po to było to całe spotkanie. Dałeś żonę innemu, a teraz chcesz rewanżu. O nie. Mnie nie interesują kobiety. Ale możesz mi dać namiar na tego młodego.
    – A jak dam to się spotkasz z nami? – negocjował.
    – Szczerze. Nie wiem. Nie myślałam nigdy o tym. Musiałabym się zastanowić. Dziwne mi się wydaje być z drugą nagą kobietą w jednym łóżku. Przemyślę to i dam Ci znać.
    – OK. – przystał na tę propozycję Krzysiek.
    – A teraz daj mi tu go, obciągnę Ci, bo póki co to tylko ja tu szczytuję.
    Nie zwlekając Marta zaczęła pieścić partnera ustami. Jej szybkie i głębokie ruchy spowodowały szybki wytrysk u Krzyśka, który częściowo wylądował w jej ustach a częściowo na piersiach.
    Marta zniknęła w łazience, a Krzysiek się ubrał pospiesznie. Po chwili się pożegnali i Krzysiek wrócił do pracy. Było już koło południa.

    W międzyczasie Agata cały czas czekała na kontakt od Kamila. Wiadomość przyszła tuż przed końcem pracy. „A co to za ładna suczka czeka na wyruchanie?” – gdy to przeczytała od razu zrobiło się jej gorąco i pospiesznie odpisała: „Suczka, która ma ochotę na twojego kutasa i chce Ci obciągnąć by wypić twoją spermę”. Sama trochę nie wierzyła, że to napisała. Czekała jednak na odpowiedź. Po chwili zadzwonił jej telefon. To Kamil.
    – No cześć cipko – usłyszała w słuchawce.
    – Cześć.
    – To co seksik? Przyjechać do Ciebie?
    – Tak i nie. Dziś nie możemy u mnie. Możemy u Ciebie.
    – No. OK. O której będziesz?
    – Za 10 minut kończę i mogę prosto do Ciebie przyjechać.
    – OK. Zaraz Ci wyślę adres. Tylko jedna zasada. Jak masz na sobie to co na zdjęciu. To chcę byś zdjęła bieliznę i miała całkowicie rozpiętą bluzkę kiedy już będziesz wysiadać z samochodu.
    – A jak ktoś zobaczy?
    – O to chodzi. Uwierz mi podnieci to Ciebie tylko.
    – OK. Mam tylko nadzieję, że nie spotkam nikogo znajomego.

    Kilka chwil później Agata była już pod blokiem Kamila. Ucieszyła się, bo było wolne miejsce parkingowe tuż pod klatką. Wysiadając z samochodu uważała żeby rozpięta bluzka nie odkryła jej piersi. Drzwi wejściowe były zamknięte. Nacisnęła wskazany numer na tarczy domofonu i czekała.
    – Tak?
    – No to ja.
    – Szybka jesteś. Odsuń się trzy kroki do tyłu chcę Cię zobaczyć, czy jesteś ubrana tak jak prosiłem.
    – Nie wygłupiaj się. Wpuść mnie.
    – Nie wpuszczę dopóki nie zobaczę.
    Trochę ją irytowało to zachowanie, ale równocześnie podniecało, że musiała być uległa i posłuszna. Zrobiła kilka kroków w tył i ujrzała w oknie Kamila.

    – No teraz rozsuń bluzkę.
    – Zgłupiałeś! – krzyknęła
    – No już.
    Znowu mu uległa. Poczucie wstydu ją podniecało coraz mocniej.
    – Jeszcze jedno. Jak już wejdziesz na klatkę, masz całkowicie zdjąć bluzkę.

    Tak też zrobiła. Szybko weszła na pierwsze piętro gdzie znajdowało się mieszkanie Kamila i zapukała do drzwi dość mocno żeby na pewno usłyszał.
    Otworzył ukazując się tylko w samych krótkich spodenkach.
    – Cześć. Ściągaj spódniczkę.
    – Mogę wejść?
    – Jak ściągniesz.

    Po raz kolejny mu uległa. Wchodząc szybko zatrzasnęła za sobą drzwi i wpiła się ustami w Kamila.
    – Teraz mniej przeleć proszę.
    – Ok, chodźmy do sypialni.
    Chwycił ją za rękę i zaprowadził do pokoju z dużym łóżkiem, na którym Agata zobaczyła coś co ją podnieciło. Były to pasy z kajdankami. Do tej pory widziała kilka razy na filmie ale sama nigdy nie myślała, żeby korzystać z tego. Kamil położył ją na łóżko i zaczął zapinać w uprząż. Po wszystkim była w pozycji jak na pieska tylko z głową leżącą na poduszce a nadgarstkami przypięta do kostek. Czekała już tylko aż poczuje w sobie kutasa. Kamil jednak zanim to zrobił, nałożył nakładkę na penisa z wypustkami. Nie wiedziała co to jest, ale gdy poczuła w sobie zaczęła piszczeć i jęczeć z rozkoszy. On zaś przyspieszał ruchy. Po kilku minutach obrócił ją na plecy, tak że teraz leżała z nogami do góry i wciąż przypiętymi do nich rękoma. Widziała teraz w całej okazałości to co Kamil miał założone na penisie. I chciała żeby posuwał ją tym ponownie. Zaczęła szczytować, wówczas dopchnął w niej kutasa do samego końca i zaczął pocierać łechtaczkę. Agata krzyczała z rozkoszy. Po kilku chwilach złapała oddech i uspokoiło się jej serce. Poprosiła robiąc maślane oczy.
    – Daj mi obciągnąć. Proszę.

    Stanął nad nią tak żeby mogła swobodnie pieścić ustami jego penisa. Zaczęła od ssania samej główki, którą uwielbiała. Brała go coraz głębiej i szybciej. Kamil też już był całkiem mocno podniecony i szybko wyładował się jej w usta. Jak zawsze wszystko wyssała i połknęła. Poprosiła by ją rozpiął z uprzęży, co Kamil uczynił. Widząc, że jego podniecenie nie opada, znowu zaczęła mu obciągać. Nie spieszyła się tym razem. Chciała się nim degustować. Chwilami zaczynała go lizać po jądrach a penisa masowała ręką.
    – Chodź na 69 – zaproponował Kamil.
    Nie zwlekała tylko ustawiła się swoją muszelką tuż przy jego twarzy a sama wciąż zajmowała się jego kutasem. Poczuła jego ciepły język jak próbuje się w nią wsunąć. Jej cipka znowu zaczęła produkować soki, które Kamil z przyjemnością spijał. Było im bardzo nie spieszyli się. Dopiero po kilkunastu minutach Agata poczuła jak ciepły płyn wypełnia jej usta. Opadła na łóżko i czerpała jeszcze kilka chwil przyjemność z pieszczot językiem.
    – Cudownie – westchnęła
    – No super było. Fajna z ciebie cipka.
    – Muszę się już zbierać.
    – Szkoda, ale możemy powtórzyć jutro.
    – O nie. Dziś był wyjątek.
    Kamil się zaśmiał.
    – Ostatnio też coś twierdziłaś stanowczo.
    – Kobiety są zmienne. Ale tym razem słowo, że nie będzie powtórki.
    – Poczekamy zobaczymy.
    Agata w międzyczasie zaczęła się ubierać i szykować do wyjścia.

    Wieczorem kiedy oboje wrócili do domów ukrywali swoje przygody. Krzysztof czekał jednak na kontakt od Marty. Dostał wiadomość koło północy: „Trójkąt to chyba nie dla mnie. Pewnie znajdziecie kogoś”. Szybko odczytał, podziękował za informację i usunął na wszelki wypadek wiadomości.

    Następnego ranka gdy Krzysiek był w drodze do pracy, otrzymał wiadomość z nieznanego mu numeru o treści: „A ja z chęcią wpadnę do Was na trójkącik”. Piorun niepewności przeszył go od stóp do głów. Kto to może być? Z kim rozmawiała Marta? Czy to jakiś żart? Podpucha? Tysiące myśli przeszły przez jego głowę. Zdecydował się jednak podjąć temat. „Ja czyli kto?” – zapytał odpowiadając na wiadomość. Odpowiedź przyszła gdy wysiadał z auta. W wiadomości było tylko zdjęcie, na którym widział zgrabną dziewczynę w seksownej koronkowej bieliźnie i niestety w masce. Nie zwlekał, bo mocno zaciekawiło go, kto to jest. Wsiadł z powrotem do auta i zadzwonił.
    – No hej.
    – Cześć. A z kim mam przyjemność?
    – A zgadnij.
    – No nie mam pojęcia.
    – Kasia!
    – No tak. Skąd masz mój numer?
    – Mamie przejrzałam telefon jak spała. Znowu się bzykaliście? Ja też chce.
    – No spotkaliśmy się wczoraj.
    – A z kim ten trójkącik?
    – Z moją żoną.
    – To co? Ja wam pasuje?
    – No wiesz. To takie trochę dziwne… Wczoraj byłem z twoją mamą, kurczę młoda jesteś.
    – Wolisz stare?
    – No nie. Jesteś super laska, ale to…
    – No to nie ma „ale”. Gdzie mam wpaść i kiedy?
    Krzysiek zaczął opowiadać sytuację i że musi najpierw żonę przekonać. Umówili się, że da jej znać ale musi najpierw wybadać grunt, bo wiedział, że z Agatą to różnie bywa. CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Julie Putain

    Kolejne przygody Agaty i Krzyśka

  • Kierowca VIP

    Historia, którą dziś opiszę, wydarzyła się stosunkowo niedawno i jest oparta na faktach, powiedzmy w 70%… Od pewnego czasu przebywam, w celach zarobkowych, u naszych zachodnich sąsiadów. Wyjechałem do pracy z agencji, jako kierowca busa 9 osobowego, który miał, za zadanie dostarczać pracowników na wyznaczone miejsce pracy, na daną godzinę, a jako, że znam dobrze język niemiecki, byłem również odpowiedzialny za kontakt z klientami oraz tłumaczenie wyznaczonych zadań…. Praca jak praca, nic szczególnego, biorąc pod uwagę fakt, że poza jazdą oraz rozmową ze zleceniodawcą, nic więcej praktycznie nie robiłem… Firma, dla której pracowałem świadczyła usługi sprzątające. Klatki schodowe, restauracje, biura, mieszkania po remontach. Zazwyczaj moją ekipę tworzyło 8 kobiet, które wykonywały “brudna” robotę, ciesząc się, że żadna z nich nie musi się nawet odzywać w języku obcym, którego i tak w większości nie znały. Dzień za dniem, te same miejsca biura, piekarnie, klatki, aż do czasu, gdy otrzymałem wiadomość, iż pojedziemy posprzątać po remoncie. Niby nic szczególnego, lecz to zlecenie odmieniło dużo, w mojej obecnej sytuacji. W dniu poprzedzającym wyjazd otrzymałem wiadomość z biura, z adresem oraz numerem telefonu osoby, z którą mam się kontaktować. Sprawdziłem adres, i już wiedziałem, że to nie jest zwykły dom. Wklepując adres dla wujka GOOGLA uświadomiłem sobie, że ulica, która mnie interesowała znajduje się w luksusowej dzielnicy willowej, a słysząc głos w słuchawce, zdałem sobie sprawę, że będzie to zlecenie w stylu “luksusowym”. Uprzedziłem moje Panie, gdzie jedziemy i rano punktualnie o godzinie 8, tak jak było umówione, staliśmy pod bramą ogromnej posesji, na którą wpuścił nas ochroniarz wiedzący o naszym przybyciu. Przywitała nas młoda dziewczyna, przedstawiająca się, jako asystentka właścicielki, która również dotrze w późniejszym terminie, by móc zobaczyć efekty remontu oraz naszej pracy. Ową Panią, jak się z czasem okazało, po luźnej rozmowie z asystentką, jest założycielka pewnej linii kosmetyków, które na początku lat 2000 przyniosły jej ogromny rozgłos i majątek. Wszystko szło zgodnie z planem, gdy około godziny 15 zjawiła się asystentka z pewnym pytaniem, a zarazem propozycją dla mnie. Właścicielka utknęła na lotnisku w Paryżu, gdyż jej samolot został przełożony i przyleci w środku nocy, a na domiar złego jej prywatny kierowca wylądował w szpitalu z wyrostkiem robaczkowym i w trybie pilnym szuka kogoś, kto mógłby przez ten weekend jeździć z szefową. Oferta brzmiała bardzo korzystnie, zwłaszcza, że stawka, którą zaoferowała była dwa razy większa, niż to, co otrzymywałem z agencji. Zgodziłem się, choć nie do końca wiedziałem, jak ma to wyglądać. Odwiozłem panie i wróciłem do asystentki, by móc udać się zakupić wraz z nią coś bardziej “eleganckiego” do mojej weekendowej pracy, po czym otrzymałem kluczyki do nowego BMW x6. Punktualnie o 2.30 czekałem w sali przylotów wyszukując wzrokiem mojego obiektu zainteresowania. Widziałem ją tylko na zdjęciach, które przejrzałem z asystentką, by mieć jakikolwiek zarys, z kim będę miał do czynienia. Dojrzałem ja z daleka, pełna elegancji, dość wysoka, szczupła kobieta, o talii osy z dość obfitym, ale jakże jędrnym biustem, jak na swoje 50 kilka lat… Podszedłem pewnie, witając się i przedstawiając oraz wyjaśniając całą zaistniałą sytuację. Uśmiechnęła się delikatnie, po czym przekazała mi niewielka walizkę na kółkach i przodem udała się do auta, które zaparkowałem przed samym wejściem. Droga do hotelu, mimo iż w środku nocy trwała około 40 minut, podczas których zostałem wypytany o okoliczności mojej obecności za kółkiem jej auta.

     

    -“czyli rozumiem, że zostajesz że mną na dłużej?”

    -” tego niestety nie wiem, proszę Pani. Chwilowo jestem na zastępstwie pani kierowcy, a co będzie dalej, czas pokaże, gdyż posiadam pracę, a zgodziłem się awaryjnie pomoc”

     

    Widziałem, co jakiś czas w lusterku wstecznym, jak dyskretnie mi się przygląda. Jej spojrzenie było trochę paraliżujące, ale jakżeż inne od tych, które czasami czułem na sobie ze strony kobiet. Weekend minął dość intensywnie, sporo jazdy, spotkania, zakupy, restauracje…a ja czasami z tyłu, jak pies na łańcuchu, nosząc torby z markowymi ciuchami, a czasami po prostu czekając w aucie, na jej powrót. W niedzielny wieczór odwiozłem ją na lotnisko, pożegnałem się dziękując za współpracę, po czym otrzymałem kopertę z jej rąk i słowa “do zobaczenia”. Uśmiechnęła się i oddalając, zniknęła… W kopercie znajdował się banknot 500€ oraz karteczka z napisem “Danke”.

    Następnego dnia otrzymałem telefon od asystentki, co zdziwiło mnie jeszcze bardziej, niż premia, która otrzymałem…

     

    -“witaj M. Pani Elizabeth jest bardzo zadowolona ze współpracy z Tobą, prosiła abym złożyła Ci propozycję i choć wie, że jesteś na etacie, chce Cię u siebie, jako swojego kierowcę… Zapraszam na spotkanie na 18, omówimy szczegóły i zdecydujesz, czy taka praca, by Ci odpowiadała…”

     

    W głowie zrobił się mętlik, czy zostawić spokojną pracę, bez stresu i być na każde zawołanie?! W sumie, jako kawaler, który przyjechał się dorobić, była to optymistyczna wiadomość zwłaszcza, że byłem dyspozycyjny, a takiej osoby szukali. Pojechałem na umówiony termin, przedstawiono mi warunki, po których już wiedziałem, że zmieniam pracę. Rzuciłem agencję z dnia na dzień, cały wtorek uzupełniając garderobę w bardziej eleganckie ubrania, a w środowe popołudnie stałem już na lotnisku czekając na pojawienie się nowej szefowej. Pojawiła się po raz kolejny, z daleka uśmiechając się kierując kroki w moją stronę. Jej delikatna ręka na powitanie oraz śnieżnobiały uśmiech sprawiły, że spojrzałem pierwszy raz na nią jak na obiekt pożądania, a nie kobietę, która dała mi pracę.

     

    -“miło, że przyjąłeś moją propozycję, mam wrażenie, że będzie to bardzo owocna współpraca…”

     

    W jej spojrzeniu dostrzegłem coś, co sprawiło, że mój kolega dostał impuls, i zaczął szukać sobie więcej miejsca w bokserkach…

     

    -“jedzmy coś zjeść, umieram z głodu”

     

    Obrałem kierunek na jej ulubioną restaurację, otworzyłem drzwi i z myślą czekania w aucie udałem się w kierunku siedzenia kierowcy. Ona miała inne plany

     

    – “zapraszam Cię na obiad, chciała, bym się dowiedzieć czegoś więcej o Tobie, lepiej Cię poznać.”

    Powiedziała to w taki sposób, że nie miałem większego wyboru. Popijając kieliszek wina można by rzec, że przeprowadziła wywiad z mojego życia. Życie zawodowe, prywatne, kontakty damsko męskie… Grzecznie odpowiadając, starałem się unikać jej przeszywającego spojrzenia, które czułem na całym ciele. Jej wzrok, co jakiś czas lądował na moim rozporku, co wywoływało u mnie podniecenie, które z biegiem czasu musiałem maskować serwetka. Widziałem jak, uśmiecha się “pod nosem” widząc moje skrępowanie, choć nie dawałem po sobie odczuć, że widzę, co robi.

     

    Tygodnie mijały, Elizabeth czuła się coraz bardziej pewna siebie, jak również i ja. Próbując korzystać z nadążających się okazji, by podejrzeć jej krocze, gdy wsiadała do auta w krótkich spódnicach czy sukniach wieczorowych. By zajrzeć jej głęboko w dekolt i delektować się widokiem jej piersi. Czasami zostałem złapany wzrokiem, gdy tak cieszyłem oczy, lecz zawsze odwzajemnione było to stosownym uśmiechem, a moim zmieszaniem.

    Pewnego dnia, otrzymałem wiadomość, iż mam się naszykować na wyjazd kilku dniowy do Hiszpanii. Maksymalnie 5-6 nocy. Miałem jechać autem dzień wcześniej z bagażami, a ona doleci samolotem. I tak też się stało, odebrałem ja na lotnisku i udaliśmy się do hotelu. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że zamieszkamy w jednym apartamencie… Tylko, że mój pokój będzie umiejscowiony przy wejściu-taki pokój dla gości, a ona oczywiście zajmie tą część właściwą. Podczas obiadu dostałem kolejne szokujące jak dla mnie informacje, dziś wieczorem ma spotkanie biznesowe, a od jutra rozpoczynamy wakacje, plaża, zakupy, zwiedzanie… Po wieczornym spotkaniu i powrocie do hotelu, postanowiłem udać się do siebie, lecz Elizabeth zaprosiła mnie na drinka… Siedzieliśmy popijając trunek, pierwszy raz, luźno bez stresu rozmawiając. Dopijając swoją szklankę, podziękowałem i grzecznie dziękując wstałem, by skierować się do pokoju…

     

    -” M. mam jeszcze jedna prośbę, mógłbyś rozpiąć mi suknie, ciężko samemu ja ściągnąć”, po czym wstała i odwróciła się do mnie tyłem… Alkohol zaszumiał w głowie, po mału zbliżyłem się do niej, czując jej perfumy… Delikatnie przesunąłem jej włosy na jedno z ramion, odsłaniając równocześnie jej szyję…. Postanowiłem zagrać z nią w jej grę, zbliżyłem się na tyle, by czuła mój oddech na swojej szyi i powolnym ruchem zsuwałem suwak od sukni… Widziałem jak kręci ją cała ta sytuacja, gęsia skórka na jej ciele i zamknięte oczy dawały do zrozumienia, czego oczekuje. Moje podniecenie wyrywało mnie z butów, lecz odłożyłem ten moment w czasie, mówiąc ciche dobranoc, gdy suknia była odpięta. Odwróciłam się wracając do siebie, słysząc w oddali jak opada na podłogę, a Elizabeth kieruje kroki w stronę łazienki. Nie spojrzałem, choć ciekawość biła się, ze zdrowym rozsądkiem, który podpowiadał “poczekaj, a nagroda będzie jeszcze lepsza”.

    Następnego ranka obudziło mnie Słońce wpadające przez okno. Elizabeth już nie spała, w tle było słychać lecąca muzykę, i jej ciche podśpiewywanie. Szybki prysznic i w co się ubrać? Skoro na luźno, i na wakacjach no to nic innego jak krótkie spodnie plus t-shirt… Wychodząc z pokoju ujrzałem Elizabeth zupełnie inną, wyluzowaną w jeansowych krótkich spodenkach i białym topie z dość znacznym dekoltem… Po wspólnym śniadaniu i jeszcze luźniejszej atmosferze podczas niego, przyszedł czas na plażowanie…i choć wiedziałem, że nie będzie to łatwa sprawa się przy niej rozebrać, to fakt, iż zobaczę ją w bikini oraz wczorajsza gra, powodował kolejne odczucie podniecenia. Jakoś udało mi się stłumić emocje i będąc już na plaży dostałem kolejny “cios”

     

    -“M. ? Pamiętasz o klauzuli poufności, którą podpisałeś na początku naszej współpracy?”

     

    -” oczywiście, że pamiętam. Nic się nie zmieniło, i na pewno się nie zmieni.”

     

    -” cieszę się” – uśmiechnęła się szeroko i patrząc mi w oczy, sięgnęła rękoma na swoje plecy, odwiązując górę swojego stroju zdjęła go rzucając na leżak, jakby mnie tu nie było ..

     

    -” tak będzie wygodniej, idziemy do wody?” Pytanie brzmiało bardziej retorycznie, gdyż już po chwili kierowała się w stronę morza. Zmieszany tym wszystkim, ruszyłem za nią, próbując nie myśleć o tym, co się przed chwilą wydarzyło i tylko “zimna” woda pomogła mi w tym, że mój kutas nie stanął. Po woli oswajałem się z widokiem jej piersi, próbując skupić się czym innym. W pewnym momencie Elizabeth potknęła się w wodzie i odruchowo próbując ją złapać, przytuliłem do siebie, by nie wpadła pod wodę. Poczułem jej piersi na swoim torsie, a jej ręka przypadkowo wsparła się na moim udzie oraz biodrze. Nasze spojrzenie spotkało się w niebezpiecznej odległości. Uśmiechnąłem się tylko, i upewniając, że stoi stabilnie powoli się odsunąłem…

    -“dzięki… To co, czas na opalanie….i nie stresuj się tak… Jesteśmy na wakacjach.”

     

    -“łatwo Ci powiedzieć, wyglądam przy Tobie jak Twój syn…i oby syn, bo kto Wie, co ludzie myślą, a nie chcę stwarzać Ci problemów”

     

    -“gdybyś był dla mnie problemem, nie było by Cię tutaj, ze mną…a jeśli chodzi Ci o to, co ludzie pomyślą, że może Cię utrzymuje w zamian za jakieś korzyści, to niech tak myślą. A Ty się nie stresuj, wiem jak na Ciebie działam, widzę jak na mnie patrzysz. A dla mnie to również przyjemność, wiedząc, że masz burzę myśli w głowie, a potrafisz się hamować zachowując przy tym klasę i styl”

     

    Odwróciła się i udała w stronę hotelowych leżaków po drodze odwracając się i zalotnie uśmiechając. Postanowiłem popływać jeszcze chwilę, by ochłonąć. Wróciłem do niej, leżała na plecach w ciemnych okularach, jej nasmarowane olejkiem ciało rozgrzewały promienie słońca. Każdy jej kawałek ciała wyglądał jak z bajki, majtki od stroju delikatnie wchodziły w jej wargi sromowe tworząc przepiękny widok. Ułożyłem się z boku ryzykując i rozpoczynając rozmowę.

     

    -“dlaczego mnie tutaj zabrałaś? “

     

    -” dużo pracowałeś ostatnio, to był intensywny czas, postanowiłam, że możesz trochę odpocząć, a i ja przy okazji”

     

    -” i faktycznie nie przejmujesz się tym jak na “nas” patrzą? Przecież jesteś kobietą biznesu, każdy może nas zobaczyć i zacząć siać jakieś nieprawdziwe plotki, że spochuwalasz się z kierowcą”

     

    -” po pierwsze jesteśmy w takim hotelu, gdzie nikogo nie obchodzi z kim tu przyjeżdżasz, tylko czy stać Cię na to.

    Po drugie, nikt nas tu nie zna, a nawet jeśli, to niczego Ci nie brakuje, wysoki, przystojny, dobrze zbudowany mężczyzna…i nie leżysz tutaj z kartką “kierowca” 🙂

    Po trzecie nawet jeśli trafimy na kogoś mi znajomego, to uwierz, że będzie to najprawdopodobniej kobieta, która będzie mi zazdrościć takiego faceta u boku”

     

    Zamurowało mnie, i nie wiedząc co powiedzieć, po prostu postanowiłem oddać się chwili.

     

    -“a myślę, że i Ty nie musisz się niczym przejmować, ani niczego wstydzić, że jesteś tutaj z kobietą starsza od Ciebie o 20 lat, Czyż nie?”

    -” tutaj nie mogę się z Tobą, nie zgodzić, bo zresztą jak już sama powiedziałaś, wiesz jak na mnie działasz”

     

    Usłyszałem cichy śmiech i poczułem lekkie klepanie po udzie….

    -“dokładnie, wiem i widzę nawet teraz :)”

     

    Zauważyłem jak podnosi okulary. Poczułem jej wzrok na swoim przyrodzeniu, po czym nasze spojrzenie po raz kolejny spotkały się, a jej ręka delikatnie zaczęła masować mnie nieco wyżej przez spodenki powodując obudzenie się mojego kolegi. Elizabeth wróciła do swojej wcześniejszej pozycji opuszczając okulary na nos i nie przerywając, masowała dalej moje przyrodzenie. Jej sutki momentalnie stały się twarde, co było dowodem na to, że tak samo jak i mnie podoba się cała ta sytuacja.

     

    -” jeśli zaraz nie przerwiesz, będę miał mokrą plamę na spodenkach”

     

    -“z tyłu za leżakami są ręczniki, sięgnij jeden i przykryj się…”

     

    Sięgnąłem za siebie i szybkim ruchem przykryłem się na wysokości krocza, rozglądając się dookoła czy nikt nas nie obserwuje. Wszyscy byli zajęci sobą, a do tego byliśmy osłonięci przewiewnym baldachimem dającym więcej prywatności. Ręka Elizabeth wykonująca powolne ruchu przez cienki materiał spodenek kąpielowych doprowadzała moje zmysły do granic wytrzymałości.

     

    -“rozwiąż je, i opuść do wysokości ud…”

     

    Posłusznie zrobiłem, co kazała. Poczułem ciepło jej delikatnej dłoni, drażniła się ze mną, przeciągając paznokciami wzdłuż kutasa zahaczając o jaja, w których już się wszystko gotowało… Zamknąłem oczy i oddałem się całkowicie jej ruchom. Zacisnęła dłoń u nasady i rozpoczęła powolne dojenie, nie śpieszyła się. Każdy ruch, jakby miała przemyślany… Czułem, że finał jest kwestią kilku chwil…

     

    -” Elizabeth ja zaraz …”

    -” ciiiii…. Postaraj się Bez gwałtownych ruchów….”

     

    Skupiłem się, by opanować swoje ciało, zacisnąłem mocniej usta, by nie wydać niepotrzebnych dźwięków i wystrzeliłem potężna dawką spermy wprost na mój brzuch okryty ręcznikiem… Jej ręka, nie przestawała się ruszać, do momentu, aż ostatnie krople nie zostały wyciśnięte… Wyczerpany, ale jakże szczęśliwy otworzyłem oczy słysząc słowa Elizabeth…

     

    -” zadanie wykonane… Ogarnij się proszę i chodźmy na obiad, bo zgłodniałam…”

     

    Po czym, wyciągając dłoń z pod ręcznika skierowała ją pod swoje usta, zlizując ociekającą spermę…

     

    -“mmmm słodko smakujesz…”

     

    Siedziałem, jak zamurowany, nie wiedziałem jak się zachować… Pomału dochodziłem do siebie, ogarnąłem brzuch oraz resztę naszych rzeczy, gdy w tym czasie Elizabeth zakładała górę od stroju.

     

    -“będę mógł się odwdzięczyć? ”

     

    -“myślę, że nawet będziesz musiał, mój drogi przyjacielu, bo sama zrobiłam się mokra 🙂 “

     

     Ruszyliśmy w stronę plażowej restauracji przynależącej do hotelu, szukałem ustronnego miejsca, by móc jej skosztować i dać jej to, na co liczyła… Zauważyłem zbliżające się przebieralnie…

     

    -” mam pytać, czy mogę być spontaniczny? “

     

    Nic nie odpowiedziała, uśmiechnęła się dając mi znak aprobaty… Chwyciłem jej dłoń, zmieniając nasze kroki w kierunku drzwi przebieralni, rozejrzałem się dookoła czy nikt nas nie obserwuje, przekręciłem zamek i przywarłem jej ciało do ściany tyłem do mnie… Nic nie mówiła, cały czas się uśmiechając zamknęła oczy wydając ciche mruczenie… Postawiłem na jej taktykę, powolnego doprowadzenia jej na szczyt uniesienia. Swoimi dłońmi rozpocząłem muskanie jej rozgrzanego ciała, pocałunkami jej szyi doprowadzając pomału do coraz to szybszego oddechu… Lewą rękę skierowałem na jej piersi, pieszcząc je przez materiał bikini, szczypiąc z wyczuciem jej sutki, a prawa już bardziej odważnie wsunąłem w jej majtki… Czując ciepło bijące z jej cipki, masowałem powolnie jej łechtaczkę, bawiąc się z nią tak, jak ona robiła to ze mną na plaży… Zsunąłem z niej dolną część stroju, by mieć lepszy dostęp do jej kobiecości, rozszerzyła nogi dając mi przyzwolenie… Czując, że jest już blisko, przerwałem pieszczoty, zwinnym ruchem obróciłem ją przodem i zatykając jej usta jedną ręką momentalnie klęknąłem dopadając do jej nabrzmiałych z podniecenia warg… Ssałem ją i lizałem, wwiercając się w nią swoim językiem, najlepiej jak tylko umiałem… Poczułem, że jej nogi zaczynają drżeć, a ręce zaciska na mej głowie mocniej dociskając mnie do siebie… Chwilę później usłyszałem stłumiony krzyk, i zaciskającą się cipkę… Był to znak, że doszła… Doszła osuwając się prawie na ziemię. Przytrzymałem ją, prostując się, w swoich ramionach, pozwalając, by ustabilizowała oddech… Otwierając oczy, usłyszałem tylko “dziękuję” i nasze usta po raz pierwszy zwarły się w namiętnym pocałunku… Matko, jak ona całowała… Byłem dumny z siebie, a zarazem szczęśliwy, że udało mi się dać jej taki orgazm..

    -” chodźmy już, bo teraz naprawdę jestem głodna, a popołudnie i wieczór jeszcze długie…”

     

    Kontynuując naszą drogę do restauracji, Elizabeth zrobiła coś, co po raz kolejny wprawiło mnie w osłupienie… Chwytając moją dłoń, zachowywała się tak, jakbyśmy byli parą.

     

    -” zdziwiony? Jeśli Ci to przeszkadza, nie musi to tak wyglądać”

     

    -“jeśli Tobie pasuje, to mi tym bardziej… Ja nie mam się czego, ani kogo wstydzić “

     

    -“i tego się w chwili obecnej trzymajmy..”

     

    Obiad minął w przyjemnie, podkręceni kilkoma kieliszkami wina oraz tym, co wydarzyło się przed południem rozpoczęliśmy grę między nami polegającą na wzajemnym podkręcaniu naszego podniecenia. Jedno było pewne i oboje dążyliśmy w tym samym kierunku… Mieliśmy na siebie ogromną ochotę. Elizabeth dyskretnie odsuwając swoje bikini prowokowała mnie siedząc w wygodnym fotelu, wsunęła swój palec miedzi nogi, po czym podała mi go do spróbowania… Gołą stopą masowała mnie pod stolikiem po kroczu doprowadzając do mojej ponownej erekcji…

     

    -“chodźmy stąd, mam ochotę poczuć Cię w sobie…”

     

    Dwa razy nie musiała powtarzać tych słów, udaliśmy się w kierunku windy, a gdy tylko drzwi się zamknęły rzuciliśmy się na siebie jak para nastolatków, całowaliśmy się dziko i namiętnie błądząc rękoma po ciałach… Winda zdawała się jechać bez końca, a gdy tylko zatrzymała się na naszym piętrze, wpadliśmy do pokoju złączeni w objęciach pożądania. Zrywając z siebie i tak niewielką ilość ubrań, które okrywały nasze ciała. Ponownie przywarłem ją do ściany i jednym zdecydowanym ruchem wszedłem do końca po sam brzuch. Była mokra i podniecona do granic możliwości, tak samo, jak ja i nie był to długi namiętny seks, lecz dzikie pożądanie, w którym już po chwili oboje szczytowaliśmy głośno krzycząc i upuszczając swoje emocje. W chwili, gdy wyrzucałem w nią swoje nasienie poczułem skurcze jej cipki zaciskające się na moim kutasie. Chwilę trwając w tej pozycji, uspokajając nasze ciała, wziąłem Elizabeth na ręce i zaniosłem ją do jej sypialni…

     

    -“połóż się proszę obok, chcę Cię mieć teraz przy sobie…”

     

    Usneliśmy wtuleni w siebie, wykończeni słońcem i przeżytymi uciechami…

     

    C.d.n.

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Czytelnik
  • Pierwszy zadowolony klient

    Każdy ma swoje kreatywne fantazje, a ja miałam okazje spełnić swoje. Pewnego poranka dostałam odpowiedź zwrotną od pewnej agencji, zajmowała się ona przydzielaniem pomocy osobom starszym bądź osobą, które zwyczajnie nie mogą same podołać codziennym wyzwaniom przez swoje niepełnosprawności. Ucieszyła mnie wiadomość o pozytywnym rozstrzygnięciu mojego podania do pracy, bowiem nadawałam się idealnie. Byłam duszą towarzystwa i każdy zwracał na mnie uwagę, nie tylko adoracyjną ale ze zwykłą prośbą czy zagadywaniem na ulicy. Zawsze powtarzano mi że jestem opiekuńcza i strasznie dojrzała jeszcze w dość młodym wieku. Aktualnie mam 23 lata i jestem w czasie studiów. Może dam jeszcze szybki opis swojej osoby. Jestem dość niską brunetką mierzę zaledwie 160 cm wzrostu. Włosy sięgają mi za łopatki, zazwyczaj mam je rozpuszczone i zadbane. Moja sylwetka natomiast jest szczupła a dość duży biust daje mi nowych adoratorów. Makijażu nie robię, każdy zachwala sobie moją urodę, dlatego też jedynie od okazji nakładam tusz do rzęs. Nosze zazwyczaj nieco obcisłe koszulki ze spódniczkami i wygodne buty. Wracając do opowiadania. W załączonym e-mailu dostałam pierwsze wytyczne o moim nowym podopiecznym, którym okazał się być starszy mężczyzna, który w wypadku stracił obie kończyny górne, jego obecna opiekunka musiała przez kilka tygodni się zwolnić więc postanowili dać tą prace mnie. Ja nie narzekałam, aby być przy nim 24/7 dostałam jeden z pokoi w jego domku. Naprawdę mnie to ucieszyło, przynajmniej na trochę ucieknę od swoich irytujących współlokatorek. Spakowałam więc potrzebne rzeczy i pojechałam na wyznaczony adres, jedna z tamtejszych pracownic miała na mnie czekać aby zrobić mi krótki instruktaż. Byłam na miejscu po jakiejś godzinie. Zastałam tam dziewczynę, która była widocznie starsza ode mnie i pana którym miałam się zająć w najbliższym czasie. — dzień dobry, to zapewne pani jest nową pracownicą. — przywitała mnie miło kobieta. — owszem to ja — odparłam z pogodnym uśmiechem posyłając go kobiecie jak i mężczyźnie, widziałam jak mi się przyglądał od samego wejścia jednak miło odwzajemnił mój uśmiech dalej lustrując moje piersi wzrokiem. Nie przeszkadzało mi to, wręcz zdążyłam do tego przywyknąć. — to jest pan Kazimierz którym się zajmiesz — zaczęła mnie instruować, a ja przytakiwałam i pytałam o rzeczy aby wykonać prace najlepiej jak będę w stanie to zrobić. Kiedy skończyła porozmawiała chwilę z mężczyzną i żegnając się wyszła zamykając za sobą drzwi. — ma pan jakieś potrzeby panie Kazimierzu? Chcę się może pan napić herbaty? Kawy? — zapytałam nachylając się delikatnie nad mężczyzną, jego wzrok jednak podążył za czymś innym. — cóż, póki co nie mam ochoty na herbatę. Ale moja poprzednia opiekunka pomagała mi także w innych problemach — powiedział — na ten moment ja się panem zajmuje, więc może pan prosić o co pan tylko chcę. — odparłam z uśmiechem na ustach. — ze wszystkimi problemami..? — zapytał, delikatnie się zmieszałam ale przytaknęłam po chwili. — w takim razie klęknij przede mną — poprosił, zrobiłam to po chwili zastanawiając się w czym mogłabym mu pomóc w tej pozycji. — rozepnij mi spodnie — dodał po chwili, a ja spojrzałam na niego zaskoczona. Teraz dopiero zauważyłam że w jego spodniach był dosyć sporawy namiot. — naprawdę panu także w tym pomagała? — zapytałam niepewnie, nie chciałam go urazić. Jednak nie spodziewałam się że to też mógł być problem.. po jego przytaknięciu ja jedynie zaczęłam rozpinać mu spodnie. Skoro miałam mu pomóc, to zrobię to najlepiej jak umiem. — i zdejmij tą koszulkę chcę byś też nimi mi pomogła — dodał, rumiana to zrobiłam. Moje cycki się lekko podskoczyły, pan Kazimierz widocznie był zadowolony móc je podziwiać w całej okazałości. Wyjęłam jego prącie i które było sporych rozmiarów i wzięłam je delikatnie między piersi. W ten sposób zaczęłam sunąć moimi piersiami wzdłuż jego penisa dogadzając mu, a na potwierdzenie tego że mu jest dobrze dostawałam pochwały i pomrukiwania. Przyglądałam się mu z dołu co widocznie się mu podobało. — szybciej! — rozkazał, ja potulnie to wykonałam dalej ocierając jego prącie o moje cycki. Czułam jak sama zaczynam się podniecać, ścisnęłam lekko uda i spojrzałam na jego wynurzającego się z moich piersi fiuta. Był twardy i lekko pulsował, oblizałam lekko usta i postanowiłam także dogadzać mu w tym samym czasie ustami lekko liżąc jego żołędzia. Na co dostałam odpowiedź od pana Kazimierza „właśnie tak suko ssij go”. Mimo to czułam się dobrze widząc jak mojemu podopiecznemu jest dobrze. Po niespełna kilku dłuższych minutach kiedy oderwałam usta od jego żołędzia ten spuścił się mi prosto na moje cycki i w tym także szyję. Spojrzałam na jego blogi jednak wyczekujący wyraz twarzy, zrozumiałam czego oczekuje.. najpierw wyczyściłem swój biust z jego nasienia by wziąć się następnie za jego oblepiony sprzęt. Lizałam go z namiętnością i włożyłam w to całe serce aby mój pierwszy klient był zadowolony z naszych usług. — następnym razem będziesz mnie ujeżdżać szmato — poinformował mnie, a ja przytaknęłam z uśmiechem zlizując ostatnie krople jego nasienia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nie twój interes lol
  • W sylwestra z dojrzala cz. 1

    W sylwestra mamy z żoną swoją tradycję, od jakiegoś czasu unikamy alkoholu na rzecz środków psychoaktywnych, lubimy to. Trzy, cztery razy do roku jedziemy do dobrego hotelu, zażywamy, eksperymentujemy, a zwieńczeniem wszystkiego zawsze jest seks. Seks po tego rodzaju środkach jest zawsze wyjątkowy, zwierzęcy, a jednocześnie zmysłowy, nieokiełznany, a przy tym delikatny- czekamy na to i zawsze się doczekujemy. Tym razem padło na sylwestra u szwagierki połączonego z parapetówką- duża impreza, ale żeby nie rzucać się w oczy postanowiliśmy najpierw trochę wypić, a o 22.00 dmuchnąć po kresce bardzo dobrego sortu kokainy, miałem też kilka pigułek i dwa skręty na rano.

    Drink, kieliszek, drink- w końcu 22.00, łazienka, bum niemal natychmiastowe uderzenie w potylicę.

    -Za 20 minut w tym samym miejscu.- mówię.

    -Umówieni.- odpowiada mi Ewa, po czym mieszamy się z coraz większym tłumem gości.

    Powtórka i już wiemy, że to będzie dobra noc. W domu czekają świece, kamera, zabawki, kajdanki- wszystko co może przyjść nam na myśl, gdy puszczą hamulce. Na imprezie nie pijemy razem, nie tańczymy, a nawet nie rozmawiamy, bojąc się, że skończymy bzykając się na szybko w łazience, a nie o to chodzi.

    23.05 podchodzi do mnie Ania, przyjaciółka mojej żony i mówi:

    -Chodź na górę, jest problem z Ewą. Po czym prowadzi mnie po schodach do łazienki, wchodzimy oboje, zaparowane, gorąco, Ewa w wannie- pomyślałem, że chce przebić moje zabawki i zrobić to z Anią i że mną w wannie, ale… :

    -Dostałam zapalenia pęcherza, jadę do domu, Ania mnie zawiezie, bo nie piła. Po pierwszych sześciu słowach czułem jak mój świat pogrąża się w otchłań.

    -Jadę z Tobą…

    -Bez sensu, zostań, bo Justyna się obrazi, w końcu to parapetówka.

    Zostałem sam, z torbą dobrego w kieszeni, na pocieszenie zjadłem dropsa, popiłem czystą wódką i usiadłem na kanapie od czasu do czasu zamieniając z kimś kilka słów, unikałem kobiet, bo były piękne, a ja w tym stanie nieobliczalny. Zbliżała się północ, wyciągam telefon, by zadzwonić do Ewy, ale widzę SMSa od niej: “Ania dała mi furaginum i coś na sen, nie budź mnie, kocham, odbijemy”.

    Wyszliśmy na dwór, życzenia, piątki, pocałunki- gdyby tylko wiedziały, że ich każde muśnięcie ustami którejkolwiek części mojej twarzy przyprawia mnie o niemal szczyt… Korzystałem więc, czułem ich piersi, przy przytulaniu, dotyk ich dłoni przyprawiał mnie o cudowny dreszcz, a niewinne pocałunki w policzek były prawie jak pieprzenie ich, a gdy śliczna Kasia mówiąc:

    -O! Słomiany wdowiec, no buziak teacher!- pocałowała mnie w usta poczułem jak mój penis pulsuje w niebezpiecznym rytmie zmierzając ku wybuchowi. Oderwałem się od niej i żeby nie wyjść na gbura powiedziałem z uśmiechem:

    -Mmm, pyszne.- a tak naprawdę zastanawiałem się czy to był jej język. Mrugnęła tylko do mnie i poszła sobie. Ja poczułem, że chyba dopiero teraz wskakuje mi tabletka, było błogo. Wróciłem do domu i zrobiłem jeszcze jedną kreskę. Tańce- ja siedzę, picie- ja nie piję, gadamy- gadam jak najęty, jestem wodzirejem, duszą towarzystwa. Impreza wydaje się żyć własnym życiem, ludzie wchodzą, wychodzą, pojawiają się nowi. Po drugiej wpadł w końcu ktoś kogo znałem, kogo znali wszyscy w mieście – mama mojego ucznia, a jednocześnie od niedawna moją uczennica- Krystyna, pięćdziesięciodwuletnia, pierwsza tutaj instruktorka fitnessu ze swoim nowym chłopakiem Ralphem z Hamburga. Nieźle porobiona usiadła przy stole, Ralph razem z nią i mówi:

    -Pan poleje, Panie profesorze i pomoże mi zabawiać mojego partnera bo on nic po polsku.- wyglądała dość komicznie w bardzo mocnym makijażu, cekinowej sukience (refleksy świetlne na cekinach robiły na mnie wrażenie niemniejsze od jej niedużego, ale jędrnego nie tylko na jej wiek biustu, najwidoczniej bez biustonosza) i niebieskiej peruce na głowie.

    -A służę pani, pani Krystyno.- dodałem małą pogawędkę po angielsku z Ralphem, gdy poczułem, raz, a potem drugi i trzeci, jak Krystyna przesuwa stopą po mojej nodze, zajęło mi chwilę ustalenie czy to aby nie omamy, ale jej nietrzeźwy wzrok mówił jedno- to ja.

    -Idę zajarać.- wypaliłem, a Krystyna, która wiedziała, że nie palę powiedziała od razu:

    -Me too. Ale dziś nie jestem Krystyna, jestem Betty. Ralph nie pali- chodźmy.

    Stałem z nią przed domem i odpalając papierosa spytałem:

    -Betty?

    Ona się zaciągnęła, nic nie powiedziała, wypuściła tylko dym, a mnie nie wiem co podkusiło i dodałem:

    -Brzmi jak pseudonim jakiejś dziwki.- wtedy usłyszałem sam moje słowa i chciałem rzucić się do przeprosin, na co ona:

    -Nie jakiejś, najlepszej. Przekonasz się. Zatańczymy?

    Rzuciłem prawie całego papierosa w śnieg i czując ciekawość spotęgowaną narkotykami do granic nic nie powiedziałem tylko puszczając ją przodem ruszyłem na parkiet.

    -Owijamy w bawełnę czy jasno do rzeczy?- spytałem przy dźwiękach piosenki Amy Winehouse, chyba “My tears dry on their own”.

    -On ma słabą głowę, zajmiesz się tym?

    Udałem, że zbliżam twarz do jej twarzy by odpowiedzieć, a zamiast tego przesunąłem dolną wargą po małżowinie jej ucha.

    Wróciliśmy do stołu, posuwanie pierduł z Ralphem plus mocne tempo, jeszcze nie wiedziała, że mam asa w rękawie w postaci nadnaturalnej stymulacji, prowadziło mojego rozmówcę wprost do sypialni dla gości – kwestia czasu. Nikt nie podejrzewał niczego, w końcu byłem nauczycielem niemieckiego, a nasza gościnność nie zna granic. Nikt nie zdziwił się nawet wtedy gdy Ralph odprowadzany był do sypialni przy brawach rozbawionych tym faktem gości. Kiedy zniknął Krystyna powiedziała tak głośno, by każdy usłyszał:

    -No! To teraz będzie mi pan profesor musiał zastąpić partnera sylwestrowego.

    Ktoś krzyknął “Gorzko, gorzko!”, a tylko my oboje wiedzieliśmy, że to nie żart, kwestia czasu. Chwilę popatrzyłem na nią, a właściwie bezczelnie ją zmierzyłem wzrokiem i miałem tylko jeden wniosek w głowie – czemu nie?

    To był ten typ dojrzałej kobiety, która mogłaby być gwiazdą porno, nieco wulgarna uroda, jednak idealnie zadbana, dłonie, usta i szyja chyba po korekcie, makijaż mocny, ale ze smakiem, nogi takie, że nastolatki jej zazdrościły, zsunęła pantofel i zobaczyłem jej stopy nieodbiegające jakością od widocznej reszty ciała. Kiwnąłem głową w stronę parkietu, ruszyła od razu. Kilka szybszych, gdzie popisywała się gibkością ciała i robiła wrażenie, potem Lana del Rey, nie wiem co, bo wszystko brzmi tak samo, ale snujący się utwór. Zbliżamy się i tańczymy, czuję jej lędźwia przyciśnięte do mojego kroku, Krystyna ma 180cm wzrostu czyli tylko 8 mniej niż ja (jej syn Mateusz ma 207- chyba powinienem o tym pamiętać). Patrzymy się na siebie, a ja mówię:

    -Nie owijamy. Zatem jak?

    -Na razie czuję rozkosz tak właśnie- i spojrzała na nasze ciała spotykające się na wysokości narządów płciowych- przesuńmy się tam w róg, ok?

    Ruszyłem w tylko trochę bardziej ustronne miejsce, myśląc, że to już nie są żarty i ona mnie przeleci- to kwestia najbliższych godzin i kręciło mnie to w sposób jaki kręci kokaina połączona z ekstazy i dojrzałą kobietą opartą o fiuta.

    -Jak tylko się odwrócisz, chcę go poczuć, wsunę ci dłoń w majtki i dotknę go na chwilę.

    Każdy kto brał tego typu historie wie, że na pełnej kokainowej jeździe nie ma się czym chwalić, więc powiedziałem jej to.

    -Jestem naćpany po korek, a mój kutas niemal się z tego powodu wessał do środka, ale wystarczy chwila pieszczot i czeka cię kilkugodzinne pieprzenie bez hamulców.

    -Masz jeszcze? Ja też chcę.

    Nie musiała mnie namawiać, jedna, za chwilę druga kreska po czym położyłem sobie tabletę na czubku języka, a ona przejęła ją niemal mnie nie dotykając.

    -Dwa tańce i musimy się ewakuować.- powiedziałem i poszliśmy znając plan na resztę nocy i poranek.

    -Chcę go jednak dotknąć.- powiedziała a jej wzrok był już szklany, dotknięty działaniem narkotyku. I gdy tylko byłem tyłem do reszty zgrabnie wsunęła dłoń i zaczęła lekko pieścić moją schowaną w ciele namiastkę penisa.

    -Nawet taki sprawia, że płynę. To to co mi dałeś? Bo czuję się błogo jak nigdy.

    -Odwróć się Betty.- i teraz to moja dłoń uniosła jej sukienkę, przesunęła materię bielizny, by poczuć gorącą wilgoć jej krocza. Po czym wróciła na miejsce, Betty drgnęła, a ja wysunąłem sobie mokry od jej soków środkowy palec do ust i powiedziałem:

    -Zrobię ci ustami tak dobrze, że będziesz chciała wciągnąć prześcieradło tyłkiem.

    Zamurowało ją, a nie jest osobą, która milczy zbyt długo z byle powodu, wiedziałem, że po chwili oszołomienia odpowie w punkt.

    -Jak zajmujesz się moim tyłkiem nic nie będziesz chciał wciągać.

    Teraz ja stanąłem kiwając głową z uznaniem.

    -Piękna wizja, ale dziś nawet jako Betty będziesz miała dość.

    -Obiecuję, że się o tym sam przekonasz.- powiedziała patrząc mi w oczy, a po chwili dodała- Justysiu, zamówisz mi taxi proszę, już nie te lata.

    -Się robi.

    -Wyjdź chwilę po mnie, będę czekać za skrzyżowaniem.- w jej głosie i wyrazie twarzy nie było żartu, kpiny, tylko czyste pożądanie.

    -Co z Ralphem?- spytałem.

    -Zobaczymy, może się przyda.

    Ruszyła w stronę sypialni gdzie spał jej chłopak mówiąc:

    -Panowie pomóżcie mi proszę go ogarnąć i wnieść do taksówki.

    Dwóch ruszyło, na co moją szwagierka:

    -Krysiu, zostaw go i tak nic z niego dziś, wstanie rano dostanie kawy i śniadanie, zamówimy mu transport i będziesz się mogła nacieszyć.

    Ja tylko patrzyłem na moją Betty, a narkotyki uderzyły w tętnice ze zdwojoną siłą.

    -Ok, zatem zapraszam jutro na kawę do mnie, a i klinik się znajdzie, pa!

    Usiadłem czekając na myśl, która powie mi: “52 lata? Może i niezła jak na swój wiek, ale daj spokój, nie warto.” Zamiast tego usłyszałem: “Wiesz, że to będzie rżnięcie życia.”

    -Dobra, ja się przejdę. Do jutra u Krystyny. Zajebiście było.

    I gdy tylko wyszedłem za furtkę ruszyłem biegiem w kierunku skrzyżowania zastanawiając się czy zobaczę zaparkowaną taksówkę, czy Betty spękała. Jest! Czeka!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz

    Fabuła z nietrzeźwością i narkotykami w tle

  • W sylwestra z dojrzala cz. 2

    Zbliżając się do auta zobaczyłem, że Krystyna rozmawia przez telefon, a gdy zobaczyła mnie, uchyliła drzwi i powiedziała swojemu rozmówcy:

    -Tak, już jest, czekaj u mnie.-po czym do mnie,- Ewa już jest na miejscu i czeka na ciebie.- pokazała mi wyłączony telefon- odetchnąłem.

    -To dobrze, jedźmy.

    Trasa trwała 8 minut, to był pierwszy raz z narkotykami dla Krysi, musieliśmy się hamować, ale ja wiedziałem, że każde moje dotknięcie jej dłoni powoduje dreszcze jakich nie czuła nigdy wcześniej, a gdy przesunąłem palcem po jej udzie, zamknęła oczy i drgnęła kiwając głową z niedowierzaniem. Pod domem znowu udała, że dzwoni, ja zapłaciłem taksówkarzowi więcej niż się spodziewał. Widząc jak otwiera furtkę powiedziałem do niej:

    -Bardzo, ale bardzo podnieca mnie świadomość, że za chwilę będziesz mnie posuwać.

    Oparła się o płot mocno zaciskając uda i drżąc z rozkoszy.

    -Słowami sprawiasz, że się rozpływam.- weszła jej faza szczerości – Nie wiem gdzie się to skończy.

    -Ani ja nie wiem, mówiłem Ci jeszcze tam, zgubiliśmy hamulce. Ja walczę ze sobą samym, by nie trysnąć w majtki, kiedy patrzę na Ciebie, a Ty drżysz oparta o płot, bo powiedziałem kilka słów, a nie weszliśmy jeszcze do domu.

    -Masz klucze ja nie dam rady.

    Otworzyłem drzwi, gorąc wnętrza buchnął na nas, zdałem z niej białe futro, sama zrzuciła buty i moją kurtkę, wypiła się we mnie.

    -Idź pod prysznic, ale to ja cię umyję, bardzo dokładnie, tak zaczniemy.

    -A nie mogę ci possać, a ty mnie zerżnąć?

    -Uwierz mi, to co mamy w sobie zasługuje na dużo więcej niż lodzik i rżnięcie. Idź, a ja przygotuję jeszcze kilka kresek, na dalszą część.

    Tak też zrobiłem i po chwili byłem z nią pod prysznicem, myjąc jej ciało, a ona zamykała i otwierała oczy i uśmiechała się gdy dotykałem jej mocniej lub w miejsca naprawdę wrażliwe, gdy myłem jej pośladki namydlona dłoń przejechała wzdłuż jej tyłka zatrzymując się na chwilę na jej dziurce, w tym momencie Krysia powiedziała sama z siebie:

    -Tam… tam też lubię.

    -Wiem, zajmę się nią w specjalny sposób. Chodźmy.

    Położyłem ją na dużym łóżku w sypialni urządzonej na pseudohimduską modłę, ta jej taniość tylko mnie prowokowała, wiedziałem co ona teraz czuje i jak ją i siebie stymulować:

    -Wiesz, jesteś tak bardzo kobieca, że gdy mamy lekcje, ja myślę że widziałem cię przed chwilą pod prysznicem po treningu i marzę byś mnie na tym przyłapała.

    -Podglądasz mnie?

    Pocałowałem jej ramię i powiedziałem:

    -Zawsze. Zawsze też- mówiłem nie przerywając pieszczot ustami jej ramienia i szyi- Zabawiam się wtedy sam, a gdy myjesz się tam- spuściłem wzrok na jej kroczę- Dochodzę starając się robić to po cichutku i wracam do sali mokry od spermy.

    Krysia nie wiedziała jak to możliwe, ale czuła jakby tysiąc moich kutsów właśnie penetrowało jej każdą dziurkę na raz, uniosła głowę nad poduszkę i po chwili opuściła ją rozluźniona.

    -Nie wiesz jak to możliwe, ale jest cudownie, prawda?- nic nie musiała mówić- Kiedy dziś cię zobaczyłem i wiedziałem, że jestem sam, przypomniały mi się twoje mokre, jasne włoski i poczułem, że będę mógł ich skosztować.

    -Przestań na chwilę, nie wiem ile tak wytrzymam, a jeszcze nawet cię nie poczułam.

    -Wytrzymasz dziś wszystko i wszystko będzie rozkoszą zobaczysz, kiedy ja będę mówił, kiedy za chwilę ty mi opowiesz, kiedy będziesz czuła go w sobie, nawet ból nie będzie miał nic z bólu, a czystą rozkosz. Jest coś co chciałaś zawsze zrobić, a nie miałaś odwagi lub chętnego partnera?

    -Tak…- zamilkła na chwilę, zdziwiona, że nie czuje ani trochę wstydu tym, że opowie mi zaraz o tym o czym nikomu nie mówiła- Mówisz często i to mnie kręci, że to ja zerżnę ciebie.- opuściła na chwilę wzrok- i tak bym chciała, chcę być tą która będzie cię posuwać.- widziałem jak jej oddech szarpie każde słowo, jak zaciska nogi i jak patrzy, na mojego fiuta, który aż trzęsie się napęczniały na myśl o tej pieszczocie. W tym momencie pewnie myślała, że przesadziła i dała się ponieść fali, więc tylko patrzyła na mnie, a ja rozchyliłem wargi i wyszeptałem:

    -Weź mnie Betty.

    Położyła mnie na plecach i prężąc ciało przede mną, sam nie wiem z podniecenia czy drażniąc się ze mną, powoli nałożyła żel na palec i zaczęła wsuwać go we mnie, bardzo delikatnie. Czekała na moją reakcję, a gdy zobaczyła, że mój kutas pręży się coraz bardziej, zaczęła rytmicznie posuwać mnie śliskim palcem pięknej dłoni w tyłek.

    -Weź go!- wyszeptałem, a ona drugą dłonią chwyciła go mocno u nasady i nie waliła mi konia lecz tylko ściskała go rytmicznie i dość mocno co sprawiło mi przyjemność tak mocną, że z całej siły scisnąłem jej palec w moim wnętrzu, a ona czując to otworzyła szerzej oczy i mruknęła, a po chwili dodała:

    -Lubię, bardzo lubię patrzeć z bliska na wytrysk, a z doświadczenia wiem, że ten pierwszy będzie obfity, co robi mi dobrze tym bardziej, także bądź łaskaw…

    -Musisz bardziej się postarać, bo teraz jestem nie do zatrzymania, a nawet jeśli ci się uda, na co liczę Betty, sprawić bym eksplodował, za chwilę będę będę znowu gotów…

    Wsunęła palec nieco głębiej, a jednocześnie objęła całą dłonią mój sterczący członek i zbliżyła głowę tak blisko, że poczułem jej oddech na nim i to wystarczyło, by z mojej krtani wydobył się głęboki jęk, a z mojego fiuta obfity wytrysk, który trafił na moją klatkę piersiową, ale i na jej policzek.

    Pocałowałem ją tam. Położyła się na boku przy mnie mówiąc:

    -Zawsze tak chciałam, ale nie myślałam, że on będzie też tego chciał.

    -Uwielbiam tak. Zrobimy po małej kresce i coś ci powiem.

    Wciągnęliśmy, a ja lekko wmasowałem jej w dziąsło to co zostało na srebrnej tacy. Nawet teraz zmrużyła oczy nie kryjąc przyjemności jaką jej sprawiam.

    -A ty? Co ty lubisz i na co masz ochotę teraz?

    -Wiem jak to zabrzmi, ale ZWŁASZCZA w tym stanie kręci mnie wszystko, no może poza wypróżnianiem się, ale dosłownie wszystko, to że pieprzyłaś mnie w anal, to że przez chwilę będziemy rozmawiać i ty też się rozpłyniesz od mówienia, to że niedługo zrobię Ci wszystko na co będę miał ochotę, a tobie nawet rzeczy o których nigdy nie myślałaś lub może nawet myślałaś, że są daleko posuniętą przesadą sprawią, że poczujesz orgazmy jeden za drugim, raz za razem, z resztą tak samo jak ja.

    -Ty zawsze mówisz w tak ładny i mądry sposób…

    -Będę teraz tak mówił, bo chwila jest tego warta i tobie się to podoba, ale za chwilę będę ci mówił w bardzo wulgarny sposób i też będziesz chciała słuchać.

    -Jeszcze raz pytam, co lubisz? Co cię napędza? Na co masz teraz ochotę?

    -Betty, tak?

    –Mhm…

    -Zatem Betty, jesteś towarem, którym ja chcę zrobić sobie dobrze, ale zanim to zrobię, chcę się ci dokładnie przyjrzeć i mówić ci co widzę.

    Zdziwiła się, ale wiedziała już że potrafię zaskoczyć.

    -Podobają mi się twoje wargi, przydadzą się jeszcze tylko wtedy poproszę byś je mocno umalowała.- Oglądałem ją jakby leżała na półce w sklepie, dotknąłem jej piersi zaciskają palce na sutku- Piękne lubię takie, niewielkie piersi kojarzą mi się z pieprzeniem na jedną noc lub z dziwką, rozchyl uda, za chwilę zrobię Ci i sobie przyjemność z kategorii ostatecznej, będziesz czuła to co ci obiecałem, że kiedy wyliżę ci cipkę będziesz chciała wessać prześcieradło tyłkiem- tu przyjrzałem się jej szóstce z bardzo bliska – uwielbiam to robić, a kiedy kobieta ma łechtaczkę na tyle dużą bym mógł ją ssać jakbym robił loda wariuję, aTy taką masz, a ja dlatego lubię dojrzałe są większe.- widziałem jak patrzy na mnie z pożądaniem, którego nie była w stanie okiełznać, a ja miałem wrażenie, że zawsze była w stanie okiełznać nie tylko pożądanie, ale i kochanka. Kiedy zacząłem pieścić ustami wewnętrzną stronę ud, a dłonie wysunąłem pod pośladki i uniosłem jej biodra tak by za chwilę mieć nieskrępowany dostęp do jej krocza, zauważyłem jak chwyta się za sutek prawą dłonią a z jej szparki wypływa sporo jej własnego soku, wcisnąłem mocno palce w jej pośladki- jęknęła głębokim głosem, a moje usta delikatnie objęły jej cipkę, by po chwili poczuła jak mój język drażni sam czubek jej łechtaczki, niemal od razu biodra zaczęły jej drżeć w niekontrolowany sposób a ona już nie jęczała, a krzyczała głośno i poruszała biodrami tak, że mój język coraz mocniej i szybciej igrał z łechtaczką, która w końcu nabrzmiała tak, że mogłem ją wziąć w usta, a językiem pieścić już w mojej buzi, wiła się w skowycie niemal zwierzęcym- nie dość, że była błogo naćpana, pamiętała jak przed chwilą penetrowała mnie spełniając swoją fantazję, to na dodatek teraz jej kochanek robił minetkę w taki sposób, że czuła jakby jej obciągał- chwila ciszy, łechtaczka Krysi robi się nienaturalnie twardą i pulsuje, Krysia jęczy tak samo jak jęczy ktoś kto cierpi, a z jej dziurki na moją brodę i szyję tryska jej ejakulat- Krystyna ma wytrysk. Widząc to pierwszy raz w życiu przylegam moim drżącym kawałem mięcha do jej stopy i sam tryskał na nią. Uśmiech.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz

    Narkotycznie transowa fabuła