Category: Uncategorized

  • Druga czekoladka cz.1

    Martę znałem niemal od dziecka. Mieszkaliśmy na tym samym osiedlu, wybudowanym w czasach późnego Gierka, gdzie wszystkie domy były niemal jednakowymi kostkami – taki rodzaj kubizmu komunistycznego. Ich wnętrza też się zbytnio nie różniły, bo w sklepach dostępnych było zaledwie kilka wzorów mebli, a właściwie meblościanek. I wejście w ich posiadanie wymagało niemało zachodu. Albo trzeba było się zapisywać, dostać przydział, albo odstać swoje w kolejce, kiedy dostało się cynk, że będzie dostawa. A najpewniejszą metodą było „załatwianie”. Najlepiej przez osoby mające kontakty w sklepie, fabryce mebli lub wysoko postawione w hierarchii partyjnej.

    Ale wracając do Marty, była bardzo ładnym dzieckiem, z którego wyrosła prawdziwa piękność. W podstawówce większość chłopców podkochiwała się w jej wielkich, błękitnych oczach, o niewiarygodnie długich rzęsach, uśmiechu odsłaniającym dwa rzędy równiutkich ząbków, małym nosku, gładkiej cerze, całkowicie pozbawionej jakichkolwiek skaz, gęstych długich blond włosach, ale przede wszystkim w doskonałej figurze – tak proporcjonalnej, że podświadomość napędzająca wydzielanie hormonów, wskazywała ją, jako genetycznie najlepszy materiał na matkę. Dodatkowym atutem był przemiły charakter, dzięki któremu obdarzała uśmiechem wszystkich, wprawiając w dobry humor, ale też dając nadzieję nawet największym brzydalom i niedojdom, że wcale nie są gorsi od wysportowanych i pewnych siebie cwaniaczków. Życie pokazało jak wiele miała w tym racji, bo po latach osiłki w większości pracowali fizycznie, natomiast wyśmiewani, zakompleksieni i trochę przez swoją inność izolowani nieudacznicy, skończyli studia i robią kariery w różnych branżach. Kobiety wyczuwają, który samiec jest w stanie zapewnić dostatnie życie im i ich potomstwu. Jednak nawet najmądrzejsze z nich, czasem pod wpływem impulsu, hormonów lub chwilowej słabości, nie potrafią się oprzeć urokowi mięśniaka.

    Ja w tamtym czasie nie byłem ani zbytnio umięśniony, ani szczególnie przystojny, ale moja propozycja wspólnego wyjazdu pod namiot spotkała się (ku mojemu zaskoczeniu) z pozytywnym przyjęciem. Nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście. Marta miała szesnaście lat, a ja byłem od niej o trzy starszy, więc już pełnoletni. Po przyjeździe na pole namiotowe, zameldowaniu się i opłaceniu, rozejrzałem się za jakimś miejscem na uboczu i znalazłem takie – właściwie w samym narożniku. Tam rozbiłem namiot i zainstalowaliśmy się ze swoimi gratami. Do jeziora mieliśmy około 100 metrów, poszliśmy obejrzeć plażę, pomost i zjeść rybkę z frytkami. Wróciwszy do namiotu, przebraliśmy się – ja w kąpielówki, a Marta w bikini. Oczywiście każde z nas osobno zamykało się w namiocie – jak do tej pory, byliśmy przecież tylko przyjaciółmi. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem ją w stroju kąpielowym, musiałem bardzo mocno się pilnować, żeby nie gapić się na jej doskonałą figurę, choć robiłem to z największym trudem. W dodatku mój wacek zaczynał reagować na oglądany kątem oka przepiękny, pełny biust, malutką dupkę „w gruszkę” i sztywne włoski odciskające się z przodu na dolnej części bikini.

    – Kto ostatni w wodzie, szykuje kolację – rzuciłem, żeby jak najszybciej schłodzić wodą nadciągającą erekcję.

    Wystartowaliśmy równo, ale byłem szybszy. Marta chwilę tylko popływała i wyszła na plażę pozbierać nasze ręczniki i napoje, rozrzucone w trakcie biegu. Pomyślałem, że muszę sobie zwalić, bo jak tego nie zrobię, to słońce spali mi plecy. Do góry kołem nie będę mógł leżeć. Teraz już wiedziałem, że jeśli się położę przy prawie nagiej Marcie, mój człon będzie sztywny nieustająco. Odpłynąłem za szuwary i szybko zmarszczyłem freda. Dobrze, że tak zrobiłem, bo zaraz po wyjściu z wody i wytarciu się ręcznikiem, zostałem poproszony o posmarowanie pleców. Nie wiem, czy Marta zrobiła to, by ułatwić mi smarowanie, czy miała w tym jakiś inny cel, ale rozpięła stanik, dzięki czemu mogłem bez przeszkód rozprowadzać olejek od szyi, aż do dolnej części bikini. Pierwszy raz miałem taki kontakt z jej ciałem – zresztą w ogóle z ciałem kobiety. Było takie gładkie, mięciutkie, gorące i pokryte delikatnym meszkiem. Musiałem je szybko posmarować, bo moja bestia pod wpływem dotyku tej doskonałości, znów zaczęła budzić się do życia.

    – Jeszcze uda – zamruczała niewinnie, jakby nie mając świadomości co się dzieje w moim sercu, a zwłaszcza w majtkach.

    Sam widok takich długich, szczupłych nóżek rozpalał mnie do czerwoności, a co dopiero ich głaskanie naoliwionymi dłońmi. Szybko się uwinąłem i położyłem na swoim ręczniku, plecami do góry. Tylko tak mogłem ukryć erekcję, będąc w samych kąpielówkach.

    – Posmaruję ci plecy, żebyś się nie spiekł – powiedziała zapinając swój stanik i biorąc olejek do ręki.

    Nie dość, że przed oczami wciąż jeszcze miałem wspomnienie widoku jej nóg, dupeczki i nagich pleców, to jeszcze dotykała mnie swoimi delikatnymi dłońmi. Mój fiut już nie mieścił się w kąpielówkach, połowa wystawała, przyciśnięta brzuchem do ręcznika. Teraz żałowałem, że nie strzepałem dwa razy – może byłoby łatwiej nad nim zapanować. Zrobiłem to podczas kolejnej kąpieli i jakoś udało mi się dotrwać do kolacji. Wieczorem, po prysznicu, wypiliśmy przed snem białe wino i ubrani w majtki i koszulki wskoczyliśmy do swoich śpiworów. Rozmawialiśmy o różnych sprawach, ale myślami byłem gdzie indziej. Szukałem pomysłu, jak zbliżyć się do niej bardziej. Niby zgodziła się na ten wspólny wyjazd, ale to znaczyło tylko tyle, że darzyła mnie zaufaniem. Nie chciałem go zawieść i wyjść na napalonego gnojka. W pewnym momencie, niepewnym głosem zapytała, czy nie myślałem czasem o tym, żebyśmy byli razem. Kopara mi opadła! To ja się głowię, jak tu zagaić, a ona ujęła to w sposób tak prosty i oczywisty!

    – Chciałem cię spytać o to samo, tylko nie wiedziałem jak to ująć – wyszeptałem pełen entuzjazmu, nachylając się w poszukiwaniu jej ust. Całowałem je długo i namiętnie, oddech Marty stawał się płytki i krótki.

        Połączmy śpiwory – poprosiłem.

    Połączenie ich pozwoliło na przytulenie się do siebie, a przy okazji ułatwiło mi sięgnięcie do piersi, okrytych tylko cienkim materiałem koszulki. Wróciłem do całowania, jednak nie poprzestałem na ustach. Pieściłem uszy i szyję, oczy i czoło, policzki i nos. Zrobiło się bardzo gorąco.

    – Gorąco. Zdejmijmy ciuchy – wyszeptałem.

    – Ale wiesz, ja nigdy tego nie robiłam – powiedziała spłoszona.

    – Nigdy się nie rozbierałaś? Przecież nawet dzisiaj robiłaś to kilka razy – zażartowałem, żeby ją ośmielić.

    Sam pozbyłem się już koszulki, więc poszła za moim przykładem. Żałowałem, że jest tak ciemno i nie nacieszę oczu widokiem jej cudownych piersi. Ale ich dotyk mi to wynagrodził. Były takie duże, mięciutkie i gorące, że natychmiast wtuliłem w nie twarz, rękami dociskając je do policzków. To było cudowne uczucie – ciepła otaczającego moją twarz, zapachu dziewczęcej skóry i odgłosu przyspieszonego bicia jej serca. Zakochałem się na zabój! Całowałem te śliczne piersi, zasysając brodawki jak niemowlę domagające się pokarmu. Ale pomimo tego, że czułem się wspaniale, mogąc dotykać piersi, o których marzyli moi koledzy, to jednak zamierzałem pójść za ciosem i dobrać się do skarbu ukrytego niżej. Moje dłonie pozostały na gorących wzgórzach, ale usta podążyły po brzuszku w stronę majtek, skrywających wciąż jeszcze dziewicze łono. Nie wyobrażałem sobie, żeby długo mogło takim pozostać, jak już raz dostałem zielone światło. Jeśli nawet nie dziś, to z pewnością do naszego wyjazdu zerwę banderolę. Na razie całowałem jej muszelkę przez materiał. To nie była jakaś wyszukana koronkowa bielizna, tylko zwykłe , dziewczęce, bawełniane majtki. Ale zapach młodziutkiej cipki i świadomość nietknięcia jej przez nikogo jak dotąd, działały na mnie tak podniecająco, że gdybym po południu nie strzepał dwa razy, to teraz spuściłbym się w gacie. Na szczęście trzymałem się twardo.

    Przesunąłem się jeszcze niżej, całując uda, kolana, łydki i stopy, ale jednocześnie moje dłonie sięgnęły do gumki majtek i przy lekkiej pomocy ze strony Marty, która uniosła pupcię dla ułatwienia, pozbawiłem ją ostatniej części garderoby. Od razu zrzuciłem też swoje slipy, w których i tak nie mieściła się już moja sztywna pała. Wróciłem do całowania nóg, stopniowo zbliżając się ponownie do cipki, tym razem już całkowicie dostępnej. Właściwie, prawie dostępnej, bo Marta wstydząc się całkowitej nagości, zacisnęła uda chowając swój skarb. To chyba jest naturalny odruch dziewczynek. Nawet jak są już dorosłe, to też wykonują takie uniki. Ale czułem, że jak jeszcze trochę popracuję nad jej podnieceniem, to poluzuje uda i nic już, poza małą błoną, nie stanie na przeszkodzie mojemu pytonowi. Przez chwilę całowałem jej łono, porośnięte gęsto sztywnymi włosami. Mogłem tylko wyczuć, bo nic nie widziałem w ciemności, że to poletko jest przycięte na kształt odwróconego trapezu. Porzuciłem je na razie, udając się z powrotem po brzuszku do piersi. Zauważyłem, że już nie są takie mięciutkie, galaretowate, tylko nabrały dziwnej sztywności. Nie spodziewałem się, że tak reagują na pieszczoty i podniecenie. Prawdę mówiąc moje doświadczenie w kontaktach cielesnych było zerowe. Marcie oczywiście tego nie powiedziałem – przecież to nie jest powód do dumy. Znów całowałem jej usta, jedną ręką pieszcząc piersi, ramiona i brzuszek. Co pewien czas moja dłoń odwiedzała futerko, sprawdzając palcami, czy sezam już się otworzył, czy dalej dostępu do niego bronią zaciśnięte uda. Gdy w końcu uległy, wsunąłem dłoń pomiędzy nie, rozsuwając je szerzej.

    Moje palce wyczuły wilgoć szczelinki ukrytej dotychczas. Poruszałem nimi wzdłuż warg, powodując przyspieszenie oddechu Marty i coraz głośniejsze pojękiwania. Postanowiłem zaspokoić ją po francusku, bo jeszcze nie byłem pewien, czy będę potrafił dać jej rozkosz podczas penetracji. A poza tym, chciałem zapoznać się z bliska z zapachem, smakiem, kształtem, ciepłem, wilgotnością, delikatnością i czułością mojej wymarzonej cipuszki. Gdy do niej dotarłem, byłem wniebowzięty. Najpierw przeciągnąłem grzbietem nosa wzdłuż, rozchylając nim wargi sromowe, czując pokrywającą go wilgoć i świeży zapach młodziutkiej pochwy. Później całowałem pachwiny, szczypiąc ustami wargi sromowe, by wreszcie zapuścić język do wilgotnego wnętrza. Było gorące i śliskie. Powolnymi ruchami poznawałem jego strukturę i czułość. Głośniejsze jęki wskazywały mi, kiedy dotykam miejsc szczególnie wrażliwych. To wywołujące najgłębsze westchnienie, znajdowało się u zbiegu warg sromowych, tuż pod trapezowatą gęstwiną. Skoncentrowałem się na drażnieniu językiem tylko tego punktu, co wkrótce zaowocowało głośnym oooooooooooch, którego zakończenia już nie mogłem usłyszeć, mając głowę ściśniętą jak w imadle, przez drżące, gorące i mokre od potu uda. Nie przestawałem lizać, pomimo spazmów wstrząsających Martą.

    Byłem taki szczęśliwy! – pierwszy raz zaspokoiłem kobietę. Ale to nie był koniec. Podciągnąłem się wyżej, szukając ust mojej dziewczyny i zdumiała mnie łapczywa namiętność, z jaką zaczęła mnie całować. Takiej dzikości nie spodziewałem się po tej, przemiłej przecież, grzecznej, panience. Przeżyta przed chwilą ekstaza, wyzwoliła w niej bestię – rzuciła się na mnie, przykrywając swoim nagim ciałem, oplatając głowę rękami i miażdżąc moje wargi gorącymi ustami. Te usta zmierzając powoli w dół, przez chwilę drażniły moje sutki, ale ich celem był wygięty w łuk i naprężony jak katapulta penis. Zniknął w nich na moment, by pojawić się po chwili i być lizanym od dołu do góry. Jajkom też się dostała zasłużona porcja pieszczot – były całowane, wciągane do ust i lizane, by po chwili ponownie oddać palmę 🙂 pierwszeństwa fallusowi. Oczywiście byłbym szczęśliwy, gdyby mi obciągnęła do końca (o ile w ogóle zechciałaby to zrobić do samego finału), ale chciałem czegoś innego. Chciałem stać się mężczyzną i w końcu pierwszy raz zaliczyć ruchanko. Podniosłem ją i przewróciłem na plecy. Całując usta, jednocześnie położyłem się na niej i wsunąłem kolano, pomiędzy jej nogi, rozchylając je na boki, zbliżając wilgotną główkę penisa do równie mokrej szczelinki prowadzącej do gorącej pochwy.

    – Mogę? – zapytałem, dysząc z pożądania.

    – Tak – usłyszałem najpiękniejszą odpowiedź.

    Naparłem, wsuwając część mojego defloratora w gorącą cipkę. Marta patrzyła mi prosto w oczy, żebym docenił skarb , jaki mi ofiarowuje. Myślę, że dostrzegła w moich oczach, jak bardzo jestem jej za to wdzięczny. Postanowiłem zerwać gwint jednym mocnym pchnięciem, by nie sprawić jej za dużo bólu. Mój kołek był tak sztywny, że wszedł jak ostry nóż w masło. Marta syknęła z bólu, ale zaraz przyciągnęła mnie do siebie, przylegając piersiami do mojego torsu, a ustami do ust. Zacząłem powoli poruszać się w niej, kiedy nagle przypomniałem sobie o zabezpieczeniu. A właściwie o jego braku. Byliśmy za młodzi, żeby władować się w jakąś przypadkową ciążę.

    – Muszę uważać? – zapytałem.

    – Nie. Wczoraj skończył mi się okres – odpowiedziała szeptem.

    Nie znałem się na tych rzeczach, ale jak mówi, że można, no to naprzód. Przyspieszyłem ruchy, lecz orgazm przyszedł nadspodziewanie szybko, usztywniając kręgosłup i ściskając pośladki. Zacząłem tryskać strugami spermy, napełniając pochwę gorącym nasieniem. Opadłem na Martę, ciężko dysząc, z jednej strony szczęśliwy, a z drugiej rozczarowany. To już? Tak szybko? Zdawałem sobie sprawę z tego, że raczej nie jest usatysfakcjonowana. Było mi strasznie głupio.

    – Przepraszam – wyszeptałem.

    – Przestań. Było dobrze – znowu była tą przemiłą Martą, jaką wszyscy znali.

    Przewróciła mnie na plecy i zaczęła całować. Mój organ wcale nie wymiękł po wytrysku i przemknęła mi przez głowę myśl, czy przy takiej lasce kiedykolwiek mi opadnie. Nadziała się na niego, ciągle leżąc na mnie, powoli poruszała biodrami na boki, sprawiając, że mój penis zaczął się w niej poruszać ruchem okrężnym, a w miarę przyspieszania ruchów, zaczął się kręcić jak śmigło. Co jakiś czas zwalniała, siadała na mnie opierając się rękami o moją klatę, poruszając wtedy biodrami w górę i w dół, by po chwili znów wrócić do „śmigłowca”. W pozycji na jeźdźca miałem doskonały dostęp do piersi, falujących w rytm podskakiwania na moim fiucie, więc korzystałem, pieszcząc je oburącz. Jeżeli myślicie, że tym razem udało jej się osiągnąć orgazm, to jesteście w błędzie. Wygląda na to, że to nie jest taka prosta sprawa. Co prawda, tym razem wytrzymałem trochę dłużej, ale i tak spuściłem się, zanim Marta doszła. Czułem się fatalnie. Już drugi raz się nie spisałem. Ale ona nie sprawiała wrażenia rozczarowanej. Położyła się na mnie, tuląc się mocno i całując moją twarz. Była kochana! Cudowna! Przytuliłem ją mocno i tak leżeliśmy, odpoczywając. Nie, nie zasnęliśmy. Nie można zasnąć, kiedy się pierwszy raz ma przy sobie piękną, młodą dziewczynę. Bzykaliśmy się jeszcze kilka razy w ciągu tej nocy, aż nastał świt, a nasze narządy były poobcierane i bolące. Dopiero wtedy odpuściliśmy, zapadając w sen, nadzy i przytuleni do siebie. I tak, po kilku godzinach regenerującego snu, kolejny dzień rozpoczęliśmy od seksu.

    Po śniadaniu, kiedy poszliśmy na plażę, zauważyłem, że Marta ma poranione łokcie i kolana – jej delikatna skóra ucierpiała podczas nocnych manewrów, ale kiedy pytałem, czy boli, to ze śmiechem odpowiedziała, że warto było trochę pocierpieć, że w nocy nawet tego nie czuła. Oboje byliśmy szczęśliwi. Reszta pobytu minęła nam na opalaniu, kąpielach i bzykaniu się. Robiliśmy to, kiedy tylko się dało i gdzie się dało – czasem w jeziorze, wieczorem na plaży lub pomoście, czy podczas spacerów w lesie. Wiadomo, w tym wieku cały czas się chce, a poza tym uczyliśmy się naszych ciał i ich reakcji na różne bodźce. To było wspaniałe lato. Po powrocie do domu już mniej było okazji, żeby być sam na sam i gzić się bez stresu. W październiku zacząłem studiować, więc widywaliśmy się rzadziej – tylko w weekendy. Przed Wigilią spotkaliśmy się u niej. Była bardzo nieswoja, wcale się nie uśmiechała, więc spodziewałem się jakiejś niedobrej wiadomości.

    – Co się dzieje? – zapytałem.

    – Jestem w ciąży – odpowiedziała, patrząc na mnie z niepokojem.

    Nie wiedziałem jak się zachować. Byłem w szoku! Dopiero rozpocząłem studia, a tu taka skucha!

    – Jesteś pewna? Byłaś u lekarza?

    – Byłam. Ale… ale to jeszcze nie wszystko… – widać było, że zastanawia się, czy i ewentualnie w jaki sposób mi to powiedzieć.

    – Może być coś jeszcze? – nie przetrawiłem pierwszej wiadomości, a wyglądało na to, że będzie jeszcze gorzej.

    – Nie jestem pewna, czy to ty jesteś ojcem – powiedziała szeptem, szlochając.

    – Jak to? – zapytałem, jeszcze nie do końca łapiąc, o czym ona mówi. Przecież byliśmy razem i nie miała nikogo przede mną.

    Płacząc, opowiedziała mi jak do tego doszło. We wrześniu szkoła zorganizowała trzydniową wycieczkę do Warszawy. Kiedy opiekunowie poszli spać, koleżanki wyciągnęły Martę na dyskotekę, której dźwięki były słyszalne w miejscu ich zakwaterowania. Tam poznały kilku studentów, w tym jednego z Senegalu. Był wysoki, mocno zbudowany i jego oszałamiający sposób poruszania się, w połączeniu z czarującym uśmiechem, doprowadził do tego, że oszołomiona drinkami nastolatka, straciła jednocześnie rozum i przyszłość. W toalecie, półprzytomną, w mało romantyczny sposób zerżnął długi, gruby, czarny penis, a na koniec wpompował w nią miliony zdrowych plemników, z których jeden znalazł podatny grunt do zapoczątkowania dwóch żywotów naraz. Po studencie oczywiście wszelki ślad zaginął (poza tym podwójnym w brzuchu Marty). Kiedy mi to opowiadała, jeszcze nie wiedziała, że ciąża jest podwójna i który z nas jest sprawcą. Sytuacja była beznadziejna.

    – Przepraszam – chlipiąc, unikała mojego spojrzenia.

    – Na razie – powiedziałem wychodząc.

    – Nie zostawiaj mnie z tym, proszę – ryczała już na całego.

    – Nie zostawiam. Muszę się przewietrzyć, pomyśleć co dalej, ale nie martw się – nie zostawię cię.

    Wyszedłem, szukając najbliższej knajpy. Musiałem się napić, żeby trochę ochłonąć. Przy drugim piwku przestałem się obawiać o przyszłość. W końcu nie ja pierwszy zaliczyłem wpadkę. To wcale nie jest koniec świata. Jak dziecko urodzi się białe, to znaczy, że moje – wtedy się pobierzemy i jakoś to będzie. A jak będzie czarne – to trudno – wtedy ślub nie wchodzi w rachubę. Ale do czasu rozstrzygnięcia, postanowiłem być przy Marcie i pomóc jej jakoś przez to przejść.

    Wróciłem do niej dopiero po trzecim piwie. Trochę się uspokoiła, pamiętając, co powiedziałem tuż przed wyjściem. Już na spokojnie, razem zastanowiliśmy się, o czym możemy powiedzieć rodzinie i znajomym, a co lepiej przemilczeć. Na razie postanowiliśmy nie informować nikogo o możliwości urodzenia czarnoskórego dziecka. Co ma być, to będzie. Jeśli się takie urodzi, to wtedy będziemy się martwić. Marta bardzo mi dziękowała za to, że zachowałem się w porządku. Ale nie czułem się z tym dobrze. Strasznie bolało, że zdradziła mnie już przy pierwszej okazji. Wypomniałem jej to, mówiąc, że będzie musiała odpokutować. W tej sytuacji nie miała innego wyjścia, jak zapewnić, że zrobi dla mnie wszystko, o co ją poproszę. Więc na początek, dla sprawdzenia poprosiłem, żeby zrobiła mi loda z finałem w ustach i połknęła wszystko do ostatniej kropelki. Nigdy dotąd nie chciała tego zrobić, ale teraz, bez zbędnych dyskusji, rozpięła mi spodnie i zsunęła w dół razem z bokserkami. Lewą dłonią zaczęła pieścić jajka, a prawą odciągnęła napletek, odsłaniając błyszczącą końcówkę mocy. Mój wacek był jeszcze miękki, więc chwilę go trzepała, ale w końcu pochyliła się i polizała od nasady, po sam czubek, by po kilku takich razach, objąć go gorącymi wargami. Ciepło ust, języczka i pieszczota delikatnych dłoni, natychmiast usztywniły mój instrument. Zaczęła na nim grać jak wytrawna flecistka, łapiąc coraz szybszy rytm. Jej szyja poruszała głową w przód i w tył, nadziewając ją na mojego sztywnego pala. Chwilami przerywała, by odpocząć, ale kontynuowała pieszczoty ręczne, wspomagając je języczkiem, pieszczącym ruchem okrężnym moje błyszczące berło. W końcu widząc, że zaczynam dochodzić, przyspieszyła obciąganie, a ja przytrzymując jej głowę, wytrysnąłem w gorące usta, skumulowany przez tydzień ładunek spermy. Połknęła wszystko, wylizała mi fiuta do czysta, ale spojrzała na mnie tak urażonym wzrokiem, jakbym ją strasznie upokorzył. Nie chciałem, żeby tak to odbierała, więc podniosłem ją i przywarłem do ust, które mi przed chwilą dały tyle radości. Widząc, że wcale się nie brzydzę, a wręcz jestem szczęśliwy, odpowiedziała pocałunkami i przytuliła się do mnie mocno. Później już za każdym razem, kiedy mi obciągała, robiła to do końca, łykając wszystko z uśmiechem na buzi, świadoma, że za to kocham ją jeszcze bardziej i w pełni doceniam jej starania.

    Podczas prawie całego okresu ciąży, uprawialiśmy seks na różne sposoby. Oczywiście nie omieszkałem wykorzystać jej poczucia winy za zdradę i namówiłem ja także na seks analny. Początki nie były łatwe, ale potem spodobało nam się bardzo, bo znakomicie urozmaicało życie erotyczne. I to w obie strony. Czasem to mój tyłek był penetrowany, zwiększając intensywność orgazmów. A Martę przy okazji cieszyło, że może się odegrać za ostre rżnięcie jej dupki. Wraz z rozwojem ciąży, jej figura zmieniła się znacząco, ale podniecała mnie jeszcze bardziej. Krągłość brzuszka i wielkie piersi, usztywniały mojego wacka, jak nigdy dotąd. Na parę dni straciłem jednak apetyt na seks, gdy badania wykazały, że Marta nosi w brzuszku bliźnięta. Z pojedynczego kłopotu, zrobił się podwójny. Ale testosteron zrobił swoje i po oswojeniu się z tą informacją, powróciliśmy do intensywnego bzykania.

    Tak się szczęśliwie złożyło, że poród wypadł w czerwcu, dzięki czemu (i zaangażowaniu do opieki własnej matki) Marta mogła kontynuować edukację, nie tracąc roku. Dziewczynki urodziły się zdrowe, śliczne, ale wszystkich poza mną i Martą, zaskoczył kolor ich skóry. W Małym Mieście to sensacja, okazja do plotek i wytykania palcami. A dla rodziny, test na siłę łączących ją więzów. Na szczęście nie trwało to długo, bo Marta była osobą lubianą, więc po kilku tygodniach temat się znudził, a całkiem inne sensacje zaabsorbowały uwagę opinii publicznej. Ponieważ była jedynaczką, do roli rodziców chrzestnych szukała chętnych wśród kuzynostwa, ale znalazła tylko troje. Zwróciła się więc z prośbą do mnie, jako przyjaciela, czym wprawdzie trochę mnie zaskoczyła, ale zgodziłem się bez wahania. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, jakie ta decyzja będzie miała konsekwencje w przyszłości. Ludzie z większym doświadczeniem są świadomi, że gdy się jest chrzestnym jednego z bliźniąt, to tak jakby się miało dwoje chrześniaków. Wszystkie prezenty muszą być podwójne, żeby obdarowując jedno dziecko, nie robić przykrości drugiemu. Ale wówczas nawet o tym nie pomyślałem. Cieszyłem się, że będę blisko Marty, stanę się prawie członkiem rodziny.

    Po chrzcie, stałem się częstym gościem w jej domu, bo czułem się w obowiązku pomagać przyjaciółce, w zajmowaniu się maluszkami. Miało to swoje dobre i złe strony. Jedno dziecko daje popalić, a dwójka to dopiero jazda, ale dzięki mojej wytrwałości, bardzo zyskałem w oczach Marty. Podczas karmienia, mogłem oblukiwać jej piersi – wyjątkowo w tym okresie nabrzmiałe. Nie wstydziła się karmić przy mnie, bo przecież widywałem ją wcześniej wystarczająco często nago. A taki widok to ogromny bonus. Teraz trochę się tego wstydzę, ale zawsze kiedy widziałem jej pierś przy karmieniu, wracały wspomnienia i musiałem sobie ulżyć – najczęściej w toalecie. W sumie nie mijałem się z prawdą mówiąc, że idę za potrzebą 🙂

    W tamtym czasie notowania Marty mocno spadły – większość konkurentów, wcześniej tak bardzo na nią napalonych, teraz w obawie przed wpakowaniem się w wychowywanie dwójki nieswoich i w dodatku czarnoskórych dzieci, odpuściło sobie Martę jako obiekt pożądania. Ale dla mnie nadal była najcudowniejszą istotą na tej ziemi. Dlatego często na imprezy chodziliśmy razem i czasem byłem za to nagradzany wspaniałym bzykankiem (niestety już zawsze w gumce). Kiedy na studiach poznałem swoją przyszłą żonę – Alicję, trochę urwał mi się kontakt z Martą. Wprawdzie bywałem w naszym rodzinnym mieście w okresach świątecznych i wtedy ją odwiedzałem, ale już o seksie z nią mogłem zapomnieć. Zresztą ona też poznała kogoś, więc nasze kontakty osłabły. Ale te dwa małe diabełki cały czas cieszyły moje serducho. Im większe, tym więcej radości dostarczały. Podobne jak dwie krople wody. Ubierane tak samo, były nie do odróżnienia. Wydawało mi się, że rozpoznaję Sarę – moją chrześnicę – po tym, że pierwsza do mnie przybiegała, gdy je odwiedzałem, ale pewności nigdy nie miałem. Im były starsze, tym częściej robiły kawały zamieniając się rolami. Z wiekiem, coraz więcej czasu wymagała też pielęgnacja ich włosów – strasznie ciężko było rozczesywać te sprężynki – ich mamusia i babcia spędziły nad tym wiele godzin. Przez kilkanaście lat widywałem je podczas świąt, urodzin i imienin. W końcu wyrosły na prześliczne, długonogie, wesołe nastolatki. Ich szczupłe ciałka nabrały kobiecych kształtów, piersi urosły, ale były dużo mniejsze niż wzgórza ich matki. Za to długie, czarne włosy były tak gęste, że dziewczyny wymyślały co rusz nowe fryzury – grube warkocze, dredy, albo setki cienkich warkoczyków – ale obie zawsze robiły je tak samo. Nadal nie dawało się rozpoznać, która jest którą. Nawet Marta miała z tym kłopot. Ja w tym czasie byłem już rozwiedziony i mieszkałem samotnie w Warszawie.

    Pewnego czerwcowego dnia, niespodziewanie zadzwoniła do mnie Marta, pytając, czy może przyjechać z córkami. Zgodziłem się z radością, choć nie chciała zdradzić, jaki jest cel tej wizyty. Stwierdziła tylko, że chodzi o interes. I że powinienem być zadowolony. Bardzo dobrze kojarzyły mi się te dwa słowa – interes i zadowolony. Choć niekoniecznie z forsą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Druga czekoladka cz.2

    W końcu przyjechały. Pociągiem. Kiedy weszły do mojego mieszkania, nie mogłem się zdecydować na którą patrzeć. Mamusia była piękna, nie tylko we wspomnieniach z młodości, ale również teraz. Przedtem podniecała mnie jej młodość, uroda, żywiołowość – teraz emanowała dystyngowaną zmysłowością dojrzałej kobiety. Nie miałem wątpliwości, że przygotowała się specjalnie na to spotkanie, chcąc wywrzeć na mnie jak najlepsze wrażenie. Udało się. Jej ciało opinała elegancka sukienka, odsłaniająca ramiona, a nogi wydłużone o wysokie szpilki zdawały się nie mieć końca. Dziewczynki ubrane w zwiewne, kwieciste sukienki nie zadały sobie takiego szyku, wdziewając na stopy lekkie sandały na płaskiej podeszwie. Jednakże odziedziczona po mamie i czarnoskórym ojcu smukłość sylwetki sprawiała wrażenie, że ich nogi są jeszcze dłuższe. Uśmiechnięte szeroko buzie i radość w oczach uwypuklały tylko ich nietuzinkową urodę. Zżerała mnie ciekawość, co też ta Marta wymyśliła, lecz po serdecznym powitaniu, dość powściągliwie – by nie dać po sobie poznać, jak bardzo mnie to nurtuje – zaproponowałem coś do picia. Dziewczęta zadowoliły się wodą, natomiast Marta poprosiła o kawę.

    -Nie chciałam o tym mówić przez telefon, bo mam do ciebie dużą prośbę – zagaiła pomagając mi w kuchni. – Mianowicie chodzi o to, że dziewczynki uparły się, by pójść do liceum w Warszawie. Na dojeżdżanie jest zbyt daleko – więc pozostaje tylko internat albo stancja. Boję się puścić je same do internatu, bo wiesz – wolałabym, żeby ktoś zaufany miał na nie oko. Dorastanie to jest taki okres, w którym dziewczęta popełniają wiele głupstw – wiem to po sobie. Pomyślałam więc, że może mogłyby mieszkać u ciebie. Oczywiście nie za darmo. Wystarczy im jeden pokój, a pomogłyby ci w gotowaniu, bo to akurat lubią. Może nawet w sprzątaniu.

    Sądząc po uśmiechu i sposobie w jaki to powiedziała, zrozumiałem, że nie bardzo mogę na to liczyć. Zaskoczony jej propozycją odpowiedziałem, że to duża odpowiedzialność i potrzebuję trochę czasu na podjęcie decyzji. W sumie od wielu miesięcy mieszkałem sam i przyzwyczaiłem się do pełnej swobody. Na przykład po wyjściu z wanny mogłem chodzić nago po mieszkaniu, bez skrępowania bekać i puszczać bąki kiedy tylko chciałem, rzucać skarpety gdzie popadnie – krótko mówiąc korzystać z wolności. Zgadzając się na zamieszkanie z nastolatkami, musiałbym zastąpić im rodziców, tracąc przy okazji życie towarzyskie. Dzikie imprezy i poznane przypadkiem panienki, wyleciałyby z harmonogramu zajęć, bo przecież podważałyby mój autorytet jako opiekuna.

    – Mam nadzieję, że nie oczekujesz mojej odpowiedzi natychmiast? – zapytałem.

    – Jasne. Przecież musisz rozważyć wszelkie „za” i „przeciw” – odparła z uśmiechem.

    Wyjąłem z szafki czekoladę z orzechami i wróciliśmy do pokoju, gdzie Sara z Niną sączyły wodę, trajkocząc jak nakręcone o planowanych zakupach w Warszawie. Po naszym wejściu rozmowa zeszła na temat wybranej przez nie szkoły. Czekolada zniknęła w mgnieniu oka. Po kilkunastu minutach, Marta widząc, że już nie mogą się doczekać eskapady po warszawskich marketach, pozwoliła im opuścić nasze towarzystwo, dając im przy tym trochę kasy. Oczywiście dołożyłem coś od siebie i uradowane pognały zdobywać stolycę.

    Zostaliśmy w domu sami. Marta opowiadała o swoim życiu, planach, problemach i radościach, w większości związanych z córkami, co jest zupełnie zrozumiałe – dzieci są całym światem dla matki. Ja słuchałem półuważnie, dopytując czasem o różne sprawy, ale w głowie miałem jedną wizję – jak zdzieram z niej ten kostium menadżerki, rozszarpuję stringi, zrywam stanik, łapię dłońmi gorący tyłeczek i zatapiam głowę pomiędzy wielkie półkule piersi. Do moich uszu ciągle docierał jej głos zaabsorbowany opowieścią o córkach, ale ja w myślach lizałem sterczące sutki, całowałem te rozgadane usta, piękne oczy, by po chwili przewrócić ją na łóżko i zatopić język w gorącej, wilgotnej cipce. Zastanawiałem się, czy gdyby moje marzenia się urzeczywistniły, to trafiłbym na busz, czy łysą polanę? A może jakąś wymyślną fryzurę? Irokeza, trójkącik, trapezik, v lub ! Brrr – musiałem się ogarnąć, bo w moich gatkach zaczęła się budzić bestia, która z pewnością zostałaby dostrzeżona. A nie wiem jak Marta zareagowałaby na tak ewidentny brak koncentracji na tym, co do mnie mówi.

    Zaproponowałem drinka, żeby odwrócić swoje myśli od powabnych krągłości siedzących naprzeciwko. Zgodziła się chętnie, więc podszedłem do barku po szklanki i łychę, potem do lodówki po colę i cytryny.

        Mogę ci pomóc? – usłyszałem za sobą głos Marty, kiedy obierałem i kroiłem cytryny.

        Dzięki, już kończę – rzuciłem.

        Ale ja nie mówiłam o cytrynach – usłyszałem zmysłowy szept.

        To w czym chcesz mi pomóc? – zagrałem wariata.

        W podjęciu decyzji – mrugnęła do mnie.

        Widzę, że bardzo ci zależy – odparłem, jeszcze się z nią drocząc.

        Mam teraz dużo większe doświadczenie i nie zawaham się go użyć, żeby cię przekonać – odpowiedziała ze śmiechem.

        Nie ukrywam, że to może być bardzo dobry argument.

    Jeszcze starałem się udawać, że mnie to nie rusza, ale w spodniach rozedrgany koleżka pulsował od rosnącego podniecenia. Poczułem dłoń głaszczącą okolice rozporka i piękna buzia Marty zbliżyła się do mojej, w poszukiwaniu ust, by pokryć je gorącymi, namiętnymi pocałunkami. Przez ułamek sekundy przemknęła mi przez głowę myśl, że to wszystko musiała sobie zaplanować już dużo wcześniej – przyjazd, wysłanie dziewczynek na shoping – po to, by w razie mojego wahania, seksem przechylić szalę na swoją stronę. Ale chrzanić to! Ważne, że teraz miałem ją w swoich ramionach i wszystko zmierza w kierunku fajnego bzykanka. Postanowiłem odłożyć na bok wszelkie dywagacje i zająć się tylko tym, co tygryski lubią najbardziej. Nie przerywając całowania i obłapiania dupki ściśniętej ciasną spódniczką, przemieściliśmy się do sypialni, gdzie na chwilę oderwaliśmy się od siebie, aby pozbyć się okrywającej nas garderoby. Poszło mi błyskawicznie, gdyż chciałem nacieszyć oczy widokiem Marty – rozbierającej się powoli i zmysłowo. Rzeczywiście nabrała doświadczenia – ten widok był sto razy bardziej podniecający niż sama nagość. To już nie była nastolatka onieśmielona odsłanianiem intymności, tylko świadoma swojej seksualnej atrakcyjności, dojrzała kobieta. Kilka niedoskonałości będących wynikiem ciąży i karmienia niemowląt, dodawało jej tylko uroku, bo lekkie rozstępy nadają nie tylko indywidualności, ale sprawiają, że widzisz człowieka, a nie jakąś wyidealizowaną nieziemską istotę. Bardzo mnie ten widok nakręcał. Powolne ruchy, zmysłowość, namiętność, przymknięte powieki, rozchylone usta, po których od czasu do czasu przesuwał się czubek języka, dłoń poprawiająca fryzurę, towarzyszące każdemu ruchowi falowanie piersi i wreszcie odsłonięte łono z cudowną gęstwiną sztywnych włosków. Rzuciłem się do całowania każdego kawałeczka aksamitnej skóry, a mój pyton przeobraził się w sztywną kobrę, spragnioną schowania się w wilgotnej jaskini, dającej ciepło, schronienie i rozkosz. Ale moja święta zasada, aby najpierw doprowadzić do szału kobietę, nie pozwoliła mu na wniknięcie pomiędzy rozgrzane uda. Najpierw musiały się tam znaleźć moje usta i tęskniący za kwaśną wilgocią język. Jednak po drodze do cipki musiałem się zatrzymać na dłużej przy sztywniejących już sutkach, liżąc je i pieszcząc dłońmi. Uwielbiam przyglądać się wyrazowi skupienia na twarzy dziewczyny, kiedy moje dłonie wędrują od szyi przez wzgórza piersi, brzuszek, cipkę i wewnętrzną stronę ud, by po chwili pokonywać tę drogę w przeciwnym kierunku. Przymknięte powieki i wydobywające się z ust pojękiwania, dodatkowo usztywniają moją męskość. Czasem moje palce wnikają w nabrzmiałą norkę, sprawdzając reakcję na pieszczotę tego wrażliwego punktu u zbiegu warg sromowych. Potem wracam do piersi i ściskając je uwypuklam sutek, który za moment znika pochłonięty przez moje usta, a tam jest drażniony szorstkim, gorącym i wilgotnym językiem. Drugi w tym czasie jest lekko pieszczony pomiędzy moim kciukiem, a palcem wskazującym. Dla równowagi, co jakiś czas zmieniam piersi aż poczuję, że obie są już wystarczająco twarde. Wtedy podążam całując brzuszek do miejsca, które oczekuje mojego języka jak kania dżdżu. Ociekająca sokami podniecenia cipka, przyjmuje pieszczotę mojego języka z największą niecierpliwością, której towarzyszą pojękiwania i westchnienia, zaciskanie ud na moich uszach, podrygiwania i unoszenie bioder, dociskanie mojej głowy przy pomocy rąk i wreszcie ekstaza zaakcentowana przeciągłym aaaaaaaaaaaaaaach, albo oooooooooooooch. Wtedy wiem, że dobrze wykonałem swoją robotę i nadszedł czas na moje spełnienie.

    Nie musiałem pomagać sobie ręką przy naprowadzaniu swojego działa na cel, bo usztywniony maksymalnie, sam odnalazł drogę do rozgrzanej, mokrej i śliskiej cipki mojej kochanki. Przywarłem wargami do jej rozkosznych ust, zapuszczając język w drugą wilgotność. Jednocześnie powoli uruchomiłem pracę bioder, napędzając tłok posuwający się w dobrze nasmarowanym cylindrze. Marta dopasowała ruchy swoich, doskonale synchronizując się ze mną. Nie ma nic gorszego podczas bzykania, niż brak synchronizacji – wtedy lepiej, żeby jeden z partnerów wcale się nie poruszał. Ale nam to nie groziło. Nie dość, że byliśmy już doświadczeni, to przecież znaliśmy się jak łyse konie. Niespiesznie uniosłem jej nogi na swoje ramiona i przytrzymując biodra, zagłębiałem w Marcie swój oręż, mogąc jednocześnie nacieszyć oczy widokiem biustu, falującego w rytmie moich pchnięć i pięknej buzi otoczonej aureolą długich blond włosów. Nie lubię zbyt długo kochać się w jednej pozycji, więc zrzuciłem jej nogi z ramion i ułożyłem ją na boku. Ułożyłem się z tyłu, przylegając klatą do gorących pleców, uniosłem lekko jej prawe udo, by wprowadzić mojego twardziela z powrotem w wilgotność cipki. Bzykając ją w tej pozycji, mogłem swobodnie prawą ręką pieścić wielkie balony piersi, więc starałem się przedłużać te przyjemności tak długo, jak było to możliwe. Ale skończyć chciałem tryskając na jej plecy, więc jeszcze raz zmieniliśmy pozycję. Uniosłem Martę do pozycji na pieska i rżnąłem ja dynamicznie aż do widowiskowej erupcji mojego wulkanu, zalewającej całe plecy i pośladki białą lawą gorącej spermy.

    Przez chwilę leżeliśmy oddychając ciężko po wysiłku, ale szczęśliwi i zaspokojeni. Nie odzywaliśmy się, ale uśmiechy rozjaśniające nasze twarze mówiły same za siebie. Moja dłoń automatycznie powędrowała do poruszanych przyspieszonym oddechem piersi. Nigdy nie mam dosyć – piersi są tak piękne, że chciałbym mieć je w dłoniach nieustannie. Przepraszam cipkę i dupkę, ale jednak piersi to piersi. Niczego nie da się porównać z ich urodą, miękkością, delikatnością i ciepłem. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam każde – małe, duże, pełne, płaskie, okrągłe, szpiczaste, sterczące, wiszące – dla mnie wszystkie są piękne. To, że właśnie pieściłem duże, pełne piersi Marty było miłe, ale wcale bym nie narzekał, gdyby miała inne. To jest po prostu magia biustu.

    – To jak będzie? – zapytała z uśmiechem, kiedy już odpoczęliśmy trochę.

    – No nie wiem. Waham się – odpowiedziałem zaczepnie.

    Jej ręka powędrowała w kierunku moich klejnotów, delikatnie pieszcząc worek ze skarbami.

    – A teraz? – dopytywała, uśmiechając się do mnie.

    – Ciągle nie jestem przekonany – droczyłem się, spodziewając się czegoś więcej.

    Pochyliła się wciągając do ust mojego sflaczałego jeszcze fajfusa, nie przerywając przy tym pieszczenia jąder. Czułem jak rosnę w jej ustach. Ona też to czuła. Wyjęła go na chwilę, by patrząc mi głęboko w oczy zapytać:

    – I?

    – Dalej – prosiłem, znów podniecony do granic możliwości.

    – A co dalej? – teraz ona się droczyła.

    – Zaskocz mnie – dałem jej szansę na wykazanie się doświadczeniem, na które wcześniej się powoływała.

    Mój penis ponownie znalazł się w objęciach gorących warg, a jego końcówka trafiła wprost na języczek, kręcący się jak wentylator. Marta obciągała mi zmieniając ciągle sposób pieszczenia mojego drążka. Jęczałem już z rozkoszy, kiedy poczułem jak naśliniony palec zaczyna pieścić moje kakaowe oko. Już sama myśl o tym co będzie dalej sprawiła, że byłem bliski szczytowania. Bardzo lubię takie zabawy, ale moja była żona nigdy nie chciała nawet słyszeć o seksie analnym. Z Martą to co innego. Wiedziałem, że też to lubi, więc spodziewałem się mega orgazmu. I nie zawiodłem się. Jej palec pokonał lekki opór mojego zwieracza i zagłębił się w poszukiwaniu prostaty – źródła męskiej rozkoszy. Współpraca ust pieszczących końcówkę mocy i paluszka drażniącego prostatę, zaowocowały spazmami orgazmu, skręcającymi moje ciało podczas równoczesnego zalewania języczka Marty niezliczonymi seriami gorącej spermy. Przełknęła wszystko bez problemu i jeszcze przez chwilę zlizywała z penisa, pojawiające się na czubku ostatnie, pojedyncze krople białej lepkiej substancji.

    – Wow. Teraz to tak –wydyszałem.

    – Tak co? – chciała się upewnić.

    – Tak musisz mnie odwiedzać – przynajmniej raz na dwa tygodnie.

    – Chciałeś powiedzieć – odwiedzać u ciebie moje córeczki?

    – Najlepiej w weekendy.

    – Aha. Kiedy ich nie będzie, tak?

    – Albo np. jak będą w szkole.

    – To jest warunek?

    – Przecież wiesz, że nie. Ale byłoby miło.

    Uśmiech potwierdził, że odpowiada jej taki układ. Pozbieraliśmy nasze ciuchy, ogarnęliśmy trochę siebie i sypialnię.

    Sącząc drinki, już na spokojnie, bez napięcia seksualnego, które wcześniej nie pozwalało skoncentrować się na rozmowie, ustalaliśmy szczegóły dotyczące zamieszkania u mnie Sary i Niny na czas nauki w liceum, a także relacji pomiędzy mną a Martą w tym okresie. Czas oczekiwania na powrót nastolatek z zakupów, minął nam bardzo szybko i w wesołej atmosferze. Kiedy dziewczynki wróciły, z drugiej czekolady, którą wcześniej wyłożyłem na stół, niewiele już zostało. Uporały się z tą resztką błyskawicznie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Druga czekoladka cz.3

    Wspólne zamieszkanie z dwójką nastolatek, wbrew pozorom, stanowi spore wyzwanie dla kogoś, kto mieszkał dotychczas samotnie. Z trudem oswajałem się z sytuacją, że łazienka jest prawie cały czas zajęta. Wcześniej, kiedy mieszkałem z żoną, nie było problemu, gdy musiałem skorzystać z toalety w czasie, kiedy poprawiała swoją urodę – siurałem po prostu w jej obecności. Chyba, że chodziło o grubsza sprawę- wtedy przerywała swoje malunki, umożliwiając mi skupienie się w samotności. Powietrze zepsute wówczas przeze mnie, stanowiło raczej powód do żartów – teraz, trochę się krępowałem. Nie chciałem zostać w oczach małolat starym śmierdzielem, więc zaopatrzyłem łazienkę w przeróżne urządzenia zapachowe. Nie zmieniło to jednak faktu, że dostęp do niej miałem mocno ograniczony. Łazienka była blokowana dwa razy dłużej, niż w czasie, kiedy mieszkałem z żoną, bo teraz korzystały z niej dwie kobietki. Kiedy myły swoje długie, czarne, kręcone włosy i musiały je później rozczesać, zajmowało to często pół dnia. Nie powiem – były też jakieś korzyści ze wspólnego zamieszkania. Wbrew temu, co wnioskowałem z wypowiedzi Marty, dziewczynki były bardzo poukładane, wręcz pedantycznie dbały o porządek, a kiedy jeszcze przejęły we władanie kuchnię, do moich obowiązków należało już tylko wynoszenie śmieci. Poza tym luz.

    Kolejnym minusem było to, że dziewczyny czuły się w mojej obecności nadzwyczaj swobodnie, traktując jak członka rodziny, więc często rano, czy wieczorem widywałem je ubrane tylko w to, w czym sypiały, czyli najczęściej majtki i t-shirt. To chyba zrozumiałe, że częste oglądanie tak długich, zgrabnych, ciemnobrązowych nóg, kończących się okrągłymi wypukłościami tyłeczków, nie pozostało obojętne dla mojej męskości. Pół biedy, gdybym widywał je tylko przelotnie w takim odzieniu. Niestety, często wieczorami sadowiły się obok mnie na kanapie, przed telewizorem, opierając nogi na ławie, lub co gorsza na moich udach. Zdarzało się, że podczas rozmów, jakby zupełnie nieświadome swojej seksualnej atrakcyjności, siadały po turecku, czy to na krześle, czy na kanapie, wywołując u mnie spore zakłopotanie, a często też erekcję. Niesamowitej siły woli wymagało odmawianie sobie przyjemności spoglądania na materiał majteczek, dostosowujący się kształtem do ich cipek. Czasem tak dokładnie odwzorowujący szczelinkę pomiędzy wargami sromowymi, jakby był druga skórą. Starałem się nie widzieć w smarkulach dorastających kobietek, tylko małe dziewczynki, jednak pod powiekami pozostawał obraz pięknych, śmiejących się oczu, perliście białych ząbków, długich nóg, krągłych, odstających tyłeczków i przede wszystkim piersi bujających się pod t-shirtem, odwzorowującym doskonale ich kształt.

    Przez kilka tygodni próbowałem walczyć z erekcjami pojawiającymi się, kiedy tylko zamykałem oczy do snu, ale nawet nie mogłem skierować myśli na inne tory, bo natychmiast widziałem czekoladową, gładką skórę którejś z bliźniaczek. Nawet jeśli udawało się w końcu zasnąć, to i tak w marzeniach sennych przychodziły do mnie, czasem pojedynczo, czasem razem, tyle że wtedy były dużo bardziej wyuzdane, niż mógłbym się spodziewać po takich niewiniątkach. W końcu przestałem walczyć i zawsze przed snem najpierw dawałem upust chuci, trzepiąc kapucyna w łazience, dzięki czemu rozładowywałem napięcie i mogłem spokojnie zasnąć.

    Po jednym z weekendów, zamiast dwóch sióstr, przyjechała tylko Sara. Jak się okazało, Nina złapała grypę i mamusia nie pozwoliła jej jechać do Warszawy. Bliźniaczki nigdy wcześniej się nie rozstawały, bo zazwyczaj kiedy jedna zachorowała, to druga natychmiast też się zarażała. Tym razem było inaczej. Chociaż dzieliła je odległość, to mentalnie rozdzielić się nie mogły. Sara odkąd przekroczyła próg mojego mieszkania, praktycznie cały czas wisiała na telefonie, albo rozmawiała z Niną przez skypa. Dla mnie to jest niepojęte, jak można przez kilka godzin, niemal bez przerwy (oczywiście, krótkie były na siku i jedzenie) rozmawiać. Dla kobiet nie stanowi to żadnego problemu, wręcz przeciwnie – okresy milczenia są czymś nienaturalnym. Jakoś trzeba z tym żyć.

    Wieczorem wypiłem piwko, po czym szykując się do spania, pod prysznicem zmarszczyłem freda i wykąpany, rozluźniony wskoczyłem do łóżka. W środku nocy zbudziło mnie ciśnienie w pęcherzu, więc zaspany zwlokłem się z wyra, by podążyć do łazienki i pozbyć się nadmiaru płynów z organizmu. Nawet nie zwróciłem uwagi, że w kuchni świeci się światło. Dopiero wychodząc zobaczyłem, że siedzi tam Sara, sącząc jakąś herbatkę. Rzuciłem okiem na zegarek – była 2.35.

    – Dziecko drogie, a co ty tu robisz o tej porze? – zapytałem zaspany.

    – Nie mogę zasnąć. Wypiłam już melisę i dalej nic. Zrobiłam jeszcze jedną i tak czekam, aż trochę naciągnie i ostygnie. Ale wujku, mną się nie przejmuj – idź spać.

    – Przecież rano musisz iść do szkoły. Jak się nie wyśpisz, to później uśniesz na lekcji. A właściwie, dlaczego nie możesz zasnąć, coś cię martwi? – dopytywałem ziewając.

    – Może nie tyle martwi, co brakuje mi Niny. Zawsze spałyśmy razem, przytulone do siebie i bez niej nie mogę zasnąć.

    – Rzeczywiście – to może być powód. Trudno – przecież kiedyś i tak będziecie musiały się rozstać.

    – Mam nadzieję, że wtedy już każda z nas będzie miała do kogo się przytulić.

    – Na pewno. Z waszą urodą kandydatów będziecie miały na pęczki.

    – Tak ci się tylko wydaje. Nie masz pojęcia jak trudno jest zaufać jakiemuś chłopcu, mając skórę takiego koloru jak nasza. Nawet biała dziewczyna nigdy nie ma pewności, na kogo trafi. Dla większości chłopców zaliczenie czekoladki, to jak zdobycie trofeum w zawodach.

    – Może i tak, ale jesteście mądrymi dziewczynami. Na pewno znajdziecie sobie fajnych chłopców.

    – Chciałabym.

    – No dobrze. Wypiłaś? To do spania – zakomenderowałem.

    Już wychodziłem z kuchni, kiedy usłyszałem:

    – Wujku, a nie mogłabym się położyć koło ciebie?

    Zdębiałem.

    – Jasne. Jeśli to ma ci pomóc, to nie ma problemu.

            Wskoczyłem do łóżka, kładąc się na wznak. Sara skorzystała jeszcze z toalety (2 kubki melisy 🙂 ) i po chwili wsunęła się pod kołdrę. Kiedy się zorientowała, że nie leżę w sposób, do jakiego przyzwyczaiła ją Nina, poprosiła, żebym położył się na boku i przytulił do jej pleców. Z jednej strony cieszyłem się jak dziecko, z drugiej czułem straszny dyskomfort. Jej włosy łaskotały mnie pod nosem, biodrami przylegałem do odstającego tyłeczka i jeszcze nie bardzo miałem co zrobić z prawą ręką. Od tego kłopotu uwolniła mnie Sara, łapiąc za rękę i przerzucając nad swoim bokiem. Niestety tyłeczek przylegający do mojego fiuta, zapach włosów, dotyk dłoni trzymającej moją, a przede wszystkim świadomość, że leżę w łóżku z tak atrakcyjną laseczką, wywołały niepożądaną w tym momencie reakcję. Próbowałem odsunąć biodra od cudownych krągłości jej pośladków, ale ten wredny organ, nad którym tak ciężko zapanować, wyprężył się jak tylko mógł najbardziej, co nie uszło uwadze Sary.

        – Wujku, zrób coś z tym, bo mnie uwiera – usłyszałem.

        – Wybacz, ale nie mam nad nim żadnej władzy. Jestem zdrowym chłopem, a to jest normalna reakcja na bliskość kobiety- dukałem zakłopotany – Cholera, teraz to ja nie będę mógł zasnąć!

        – Mogę ci jakoś pomóc?

    Zdębiałem po raz drugi.

        – A wiesz, w jaki sposób można temu zaradzić?

        – Przestań! W necie jest teraz wszystko. Widziałam jak to się robi. Jak chcesz to spróbuję.

        – Ok.

            Odwróciłem się z powrotem na wznak i pozbyłem bokserek. Sara położyła się na prawym boku, lewą ręką nieporadnie chwytając mnie za przyrodzenie. Bardzo delikatnie zaczęła wykonywać nią ruchy posuwisto-zwrotne, starając się w ciemności przyjrzeć, penisowi trzymanemu pierwszy raz w dłoni. W końcu czym innym jest oglądanie prącia na ekranie monitora, a czym innym własnoręczny 🙂 kontakt z żywym, gorącym, twardym, żylastym organem. Starałem się jej pomóc, instruując jak mocno ma go trzymać, w jakim tempie poruszać dłonią, kiedy przerwać, by zająć się klejnotami, lub strefą poniżej. Grzecznie i skrupulatnie stosowała się do moich wskazówek. W pewnym momencie nie wytrzymałem i poprosiłem:

        – Całuj, proszę.

    Zbliżyła usta do moich, czym mnie trochę zaskoczyła, bo raczej chodziło mi o całowanie tam na dole, ale szybko doceniłem dotyk jej wydatnych, delikatnych warg. Wplotłem palce prawej ręki w gęste, sprężynkowate włosy, lewą głaszcząc po plecach, momentami także poniżej miejsca, gdzie się kończą. Moja dłoń szukała kontaktu z nagą skórą, wsuwając się pod majteczki, gdzie poznawała idealny kształt odstających, sprężystych pośladków. Czułem, że jej podniecenie rośnie, więc starałem się przesuwać palce wzdłuż rowka, aż do miejsca gdzie przechodził w już wilgotne wejście do pochwy. Zapragnąłem ulokować tam język, bo tak młodej cipki dawno nie smakowałem. A czarnej – nigdy. Zresztą – znacie już moją zasadę – najpierw satysfakcja kobiety.

    Położyłem Sarę na plecy, nie odrywając warg od jej ust, aby nie przyszło jej do głowy protestować i zdecydowanym szarpnięciem pozbawiłem majteczek. Próbowała oponować, ale gdy poczuła moje zręczne palce na swoim najczulszym punkcie, jej opór przerodził się w cichutkie pomruki. Oderwałem się od jej ust, całując policzek, ucho i szyję. Cały czas moje palce pracowały nad łechtaczką, ukrytą pomiędzy wargami w gęstwinie czarnych loczków. Wiedząc, że jest na takim etapie podniecenia, z którego już nie ma odwrotu, pozbawiłem ją ostatniej części garderoby. Pomagała mi przy zdejmowaniu t-shirta, zapominając już o jakimkolwiek wstydzie. W ciemności mogłem zobaczyć tylko zarys jej piersi – oczywiście były piękne. Usztywnione pod wpływem podniecenia, sterczały zachęcająco, domagając się pieszczoty. Zaatakowałem je oburącz, dodatkowo ustami pochłaniając na przemian sutki, liżąc i drażniąc je palcami. Sara oddychała nieregularnie, łapiąc powietrze krótkimi, gwałtownymi haustami.

     Ja też dyszałem żądzą, mając przy tym wrażenie, że moja rakieta za chwilę oderwie się od reszty ciała i odleci w przestrzeń kosmiczną. Ciśnienie w moim narządzie rozrodczym jeszcze nigdy nie było tak wysokie jak teraz. W tym wieku erekcja jest jeszcze całkiem spoko, ale jednak już nie tak efektowna jak u nastolatka, kiedy szablisko sterczy dumnie wygięte, celując prosto w niebo. Przed czterdziestką, już raczej w horyzont 🙂 Uroda Sary i kolor jej skóry sprawiły jednak cud. Niejeden młody mógłby mi teraz pozazdrościć. Nie mogłem uwierzyć we własne szczęście, że mogę pieścić tak fantastyczne, podniecające, młode ciało o aksamitnej, gładkiej i gorącej skórze, a jego posiadaczka wije się pod dotykiem moich warg i rąk. Postanowiłem dać jej jeszcze więcej szczęścia. Całując brzuszek, ze szczególnym uwzględnieniem pępuszka, powoli zbliżałem usta do różowiutkiej szczelinki, ukrytej pomiędzy czarnymi jak sadza wargami (kolory oczywiście tylko sobie wyobrażałem, bo ciemność wokół nie pozwalała ich dostrzec). Jednocześnie moje dłonie opuściły stwardniałe od pieszczot piersi, podążając wzdłuż talii, linii bioder i ud, tam i z powrotem, głaszcząc tę niewiarygodnie gładką skórę.

    Sara pojękiwała niecierpliwie, czując na swojej szparce wydychane przeze mnie gorące powietrze. Kiedy łechtaczka pierwszy raz spotkała się z moim językiem, głośne ooooch zasygnalizowało, że była na to już najwyższa pora. W trakcie lizania jej malutkiej dziewiczej cipki, częstotliwość i głośność ochów rosła wraz ze zbliżaniem się do finału. Łapałem ustami kępki jej włosów lub wargi sromowe, naciągając je lekko w przerwach pomiędzy drażnieniem łechtaczki. Wsunąłem jeden palec do śliskiego, rozpalonego wnętrza, od środka stymulując punkt G, a czasem dla odmiany, poprzez cienką ściankę pochwy – zwieracz. Tak wiele pieszczot musiało doprowadzić do rychłego i nieuchronnego finału. Udka Sarki zaczęły drżeć, z ust wydobyło się przeciągłe ooo ooo ooo ooooooooch! w kilku tonacjach, przy czym wyrzuciła w górę biodra, zaciskając uda na moich uszach. Poczułem na głowie jaj dłonie, próbujące oderwać mój ciągle świdrujący łechtaczkę język od cipki. Nadmiar wrażeń stał się dla niej nie do zniesienia. Powoli wyhamowałem, przeciągając jeszcze co jakiś czas językiem po przewrażliwionej łechtaczce, za każdym razem powodując przy tym ekstatyczne skręcanie bioder i głośne jęki.

    Opadłem na plecy, dysząc ciężko z wysiłku. Sara jeszcze chwilę przeżywała niedawną ekstazę, uspokajając oddech i powoli dochodząc do siebie. Jednak nie pozostawiła mnie na długo z penisem sterczącym w dość bolesnej już erekcji. Zbliżyła twarz do mojej i wyszeptała:

    – Dziękuję. To było nieziemsko przyjemne.

    Nie dając mi czasu na odpowiedź przywarła ustami do moich, nasze języki splotły się w namiętnym pocałunku, a na penisie znów poczułem dotyk jej delikatnej dłoni. Jesteśmy ludźmi i praktycznie te same rzeczy sprawiają nam przyjemność. Sara jakby instynktownie to wyczuwając, podążyła ścieżką, którą niedawno jej wskazałem, całując moje policzki, uszy, szyję, pieszcząc sutki, pępek, brzuch dotarła do tego, co nas różni, ale co tak samo pożąda pieszczoty oralnej jak kobieca łechtaczka. Nie zawahała się nawet na moment – objęła go ustami, czym mnie bardzo zaskoczyła, bo spodziewałem się najpierw lekkich pocałunków. Jednak edukacyjna siła netu jest nieoceniona.

    Dzisiejsze nastolatki są lepiej wyedukowane seksualnie, niż niejedna mężatka z pokolenia przedinternetowego. Akurat przy tak wysokim stopniu napięcia, jakie mi zafundowała, ucieszyłem się, że przystąpiła od razu do konkretów, bez odgrywania zupełnie niepotrzebnych scen niewinności i zawstydzenia. Jej szorstki, wilgotny języczek kręcił się wokół główki, pozwalając zapoznać się ze smakiem penisa i jego reakcjami na pieszczoty. Bardzo się starała odwdzięczyć za niedawny orgazm. Czasem dawała języczkowi chwilę odpocząć, wtedy chwytałem ją za głowę i nadając tempo jej ruchom, nadziewałem mięsiste usta na swój ruszt. Wiedziałem, że jeśli od razu nie nauczę jej, że wytrysk należy przyjmować doustnie, to później trudniej będzie ją przekonać, że to nic strasznego, a bardzo pożądanego przez płeć brzydką.

    – Zrób to do końca, proszę – wyszeptałem.

    Coś zamruczała, lecz usta miała wypełnione moim penisem, więc nic nie zrozumiałem, ale postanowiłem uznać to za zgodę. Czując zbliżającą się ejakulację, przytrzymałem dla pewności jej głowę i rycząc jak wół, wytrysnąłem seriami gorącego nasienia wprost na języczek, który tak bardzo się napracował, żeby dostać tę nagrodę. Chwilę trwało zanim opróżniłem swój zbiornik. Nie wiedziałem, czy z jej ust wypłynęła część, której nie zdołała przełknąć, czy też nie chcąc połykać, pozbyła się wszystkiego. W każdym razie, czułem, że coś skapnęło na moje włosy łonowe. Ale jak na pierwszy raz, to i tak było ekstra. Sara klęczała nadal pomiędzy moimi nogami, nie bardzo wiedząc co ma dalej robić, więc uniosłem się, objąłem ją ramionami i razem opadliśmy na łóżko. Jeszcze chwilę się całowaliśmy, lecz niebawem wymęczeni, ale zrelaksowani, wtuleni w siebie, zasnęliśmy jak dzieci.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Druga czekoladka cz.4

    Obudziłem się pierwszy – jak by nie patrzeć, z krótką przerwą, przespałem jednak całą noc. Co innego Sara – najpierw nie mogła zasnąć do wpół do trzeciej, później były amory, więc teraz spała twardym snem, wzmocnionym jeszcze działaniem dwóch wypitych herbatek uspokajająco-nasennych. Wpatrywałem się w jej ciemną, śliczną buźkę, wciąż nie mogąc uwierzyć w to, co się stało w nocy. Tak na zdrowy rozum – takie rzeczy się nie zdarzają. Ile trzeba mieć szczęścia, żeby zbliżając się do czterdziestki, znaleźć się w łóżku z szesnastolatką? W dodatku śliczną! A do tego czarnoskórą! W naszym kraju prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest bliskie zeru. A mi się poszczęściło! Nadal trudno było w to uwierzyć. Postanowiłem dzisiaj nie iść do pracy. Miałem Sarę nagą w łóżku, więc to najlepszy moment, żeby zrobić krok dalej i ją rozdziewiczyć. Nie miałem pewności, czy taka okazja się powtórzy, więc należało kuć żelazo póki gorące.

    Delikatnie odsunąłem kołdrę, aby pierwszy raz w świetle dziennym nacieszyć oczy widokiem cudownych, czekoladowych piersi, unoszonych równomiernym oddechem. Ich sutki i obwódki były całkowicie czarne – wyraźnie odróżniały się od ciemnoczekoladowego koloru skóry. Ze strony Sary nie zauważyłem żadnej reakcji – sen wzmocniony melisą znieczulił ją całkowicie. Chciałem spełnić kolejne z marzeń – zobaczyć na żywo czarną cipkę – jeszcze nigdy takiej nie widziałem. Wprawdzie w nocy miałem przyjemność jej posmakować, ale w ciemności nie mogłem niczego dostrzec. Teraz odsunąłem jeszcze troszkę kołdrę i moim oczom ukazało się fantastyczne łono, porośnięte gęstymi kępkami czarnych włosów. Zupełnie inaczej niż u białych kobiet, których owłosienie jest w miarę równomierne. Co ciekawe – skóra w okolicy cipki była wyraźnie ciemniejsza niż np. na brzuszku, czy piersiach. Nie tak czarna jak sutki, ale jednak. Żałowałem, że nie zobaczę nic więcej, bo zaciśnięte uda na to nie pozwalają, ale byłem pewien, że jeszcze będę miał okazję przyjrzeć się z bliska, niedostępnej teraz szczelince. Z żalem przykryłem te cudowności kołdrą – chętnie patrzyłbym godzinami, ale nie chciałem przeziębić drugiej bliźniaczki.

    Odkąd się przebudziłem, miałem nieustającą erekcję – zawsze mam jak się budzę – to wynik ucisku pęcherza moczowego, a teraz jeszcze spotęgowały ją widok ciałka Sary i wspomnienie nocnych wydarzeń. Wiedziałem, że to najlepszy moment, żeby córkę rozdziewiczyć, tak jak kilkanaście lat wcześniej jej matkę. Teraz miałem już doświadczenie i wiedziałem jak się do tego zabrać. To nie powinno nastręczać większych trudności, szczególnie, że dziewczyna była już rozebrana i jak zostanie obudzona z głębokiego snu, to stanie się prawdziwą kobietą, zanim tak naprawdę zorientuje się o co chodzi. Przystąpiłem do realizacji planu, wędrując dłonią po brzuszku, do piersi przykrytych kołdrą. Były bardzo rozgrzane, ale jeszcze mięciutkie. Miałem zamiar zmienić ten stan, uciskając je i drażniąc sutki pomiędzy kciukiem, a palcem wskazującym. Początkowo nie zauważyłem żadnej reakcji – Sara spała twardo, oddychając równo. Podążyłem, gładząc brzuszek, w kierunku kudłatego wzgórka, próbując wcisnąć palce pomiędzy ściśnięte uda. Zadziałał odruch bezwarunkowy – uda zacisnęły się jeszcze mocniej, uniemożliwiając dostęp do cipki, ale podczas tej chwili, uniósł się jeden pośladek, więc moja dłoń bezwzględnie wykorzystując nadarzającą się okazję, wśliznęła się pod niego, miętosząc go i przy okazji końcówkami palców przesuwając wzdłuż szparki odsłoniętej od tyłu.

    Oczy Sary były wciąż zamknięte, ale usta rozszerzyły się w szerokim uśmiechu, ukazującym dwa rzędy ząbków, pięknych jak perełki.

    – Dzień dobry wujaszku – wymruczała.

    – Dzień dobry perełko.

    Przesunąłem się pochylając nad nią, usta się spotkały, a mój twardziel został ściśnięty pomiędzy moim brzuchem, a jej biodrem. Dzięki temu poczuła, czego mi potrzeba. Zacząłem dłonią delikatnie pieścić okolicę ucha, przemieszczając się na szyję, poprzez bardzo wrażliwe na dotyk miejsce, łączące ucho z bródką, by następnie powędrować w poszukiwaniu miękkości piersi. Dość długo je ugniatałem, chwytając od czasu do czasu brodawkę, a kiedy wyczułem napinanie się mięśni, opuściłem ten teren, zmierzając do wilgotnej szczeliny, ulokowanej pomiędzy gorącymi udami. Już nie broniły do niej dostępu – rozchyliły się zapraszająco, pozwalając zwinnym palcom wniknąć w tę ociekająca sokami podniecenia, rozkoszną szparkę. Popracowałem chwilę nad nią, ale czując, że jest gotowa na przyjęcie mojego oręża, powróciłem do pieszczenia włosów na głowie, swoje usta przeniosłem z ust Sary na jej piersi, jednocześnie lokując się pomiędzy miękkimi udami.

    Kiedy ponownie przesunąłem się do góry, do jej ust, podążyła za mną reszta mojego ciała, dzięki czemu twarda głowa penisa znalazła się przy wejściu do dziewiczej, czarnej cipki. Pomogłem sobie ręką, choć byłem tak napalony, że i bez tego trafiłbym do tarczy, ale chciałem jeszcze kilkoma ruchami penisa wzdłuż szparki nawilżyć go, żeby sprawił jak najmniej bólu przy forsowaniu tej niezdobytej dotychczas fortecy. Sara nie protestowała, kiedy naparłem, gwałtownym sztosem wdzierając się do jej młodziutkiego ciała. Syknęła tylko, by po chwili jeszcze mocniej przywrzeć do moich ust. Zacząłem ją powoli posuwać, najpierw delikatnie zagłębiając się w gorące wnętrze, by z czasem przyspieszyć. Musiałem oderwać się od jej ust, bo brakowało mi powietrza w płucach. Sara pojękiwała przy każdym pchnięciu, jej dłonie błądziły po mojej klacie, czasem szczypiąc sutki, albo pieściły moje pośladki.

                Zmieniłem pozycję – ułożyłam Sarę na boku, podciągając jedną jej nogę do góry i zginając w kolanie. Sam usiadłem na drugim udzie i wprowadziłem penisa w wystawioną w jego kierunku norkę. Bardzo lubię tę pozycję, bo mogę wtedy podziwiać piękno kobiety, pieścić piersi lub tyłeczek, a dodatkowo podczas bzykania moje jajka pocierają o jej udo, dostarczając mi jeszcze więcej rozkoszy. Zresztą, ta pozycja znakomicie sprawdza się też podczas rżnięcia mniejszej dziurki. Sara dopiero poznawała różne układy ciał podczas kopulacji – wszystko było dla niej nowe. Oczywiście – mogła widzieć w necie dziesiątki pozycji, ale nigdy jeszcze ich nie testowała. Miałem zamiar przybliżyć jej wszystkie, jakie znałem. Liczyłem, że zajmie mi to dużo czasu – przynajmniej do końca nauki w liceum, a jak dobrze pójdzie, to może jeszcze załapię się na okres studiów. Patrząc na jej szczuplutkie, zgrabne ciało, bujne włosy i śliczną buzię o wielkich oczach, byłem gotów zrobić wszystko, żeby tylko chciała ze mną sypiać. Była jak narkotyk. Tak samo uzależniała.

                Nie mogłem pozwolić, żeby pierwszy raz kojarzył jej się tylko z bólem, więc chwilowo wyszedłem z niej i powróciłem do całowania. Oddawała pocałunki z niesamowitą namiętnością. Nie spodziewałem się aż tak pierwotnej dzikości ze strony tej, grzecznej przecież dziewuszki. Ale popęd seksualny jest nieokiełznaną siłą – teraz, kiedy Saruś nabrała śmiałości, nie hamowała już swojej energii, jej język wyprawiał cuda w moich ustach, mięsiste wargi szarpały moje, w namiętnym amoku. Oboje z trudem łapaliśmy oddech. Żal było przerywać to szaleństwo, ale chciałem jej rozkoszy. Rzuciłem się na świeżo rozprawiczoną cipkę, pieszcząc ją językiem, wargami, palcami aż do stężenia całego ciała w przeszywającym je orgazmie. Nie czekając na wygaśnięcie miłosnego żaru, natychmiast z powrotem ulokowałem moją maczugę w rozpalonej cipce i rżnąłem jak wściekły.

    Zazwyczaj spokojny, opanowany – teraz byłem uosobieniem temperamentu śródziemnomorskiego – takim połączeniem Hiszpana z Włochem. Sara jęczała pode mną z rozkoszy, a jej głos doprowadzał mnie do szaleństwa. Czując, że nadchodzi to co nieuniknione, w ostatniej chwili wyjąłem z niej pałę, pulsującą już pierwszymi falami orgazmu i trysnąłem seriami białej spermy. Poszczególne strugi lądowały w przeróżnych miejscach – od łona, przez brzuszek, piersi, szyję, buzię, aż na czarne włosy. Zalałem ją niemalże od stóp do głów. Białe smugi bardzo mocno kontrastowały z ciemnobrązową skórą mojej małej kochaneczki. Zebrałem trochę palcem wskazującym i wsunąłem go pomiędzy mięsiste wargi. Zebrała języczkiem nektar jaki jej ofiarowałem i bez zastanowienia połknęła. Bardzo mnie to ucieszyło, bo już byłem pewien, że będzie znakomitą kochanką, nie przejmującą się konwenansami. Przywarłem do jej ust, namiętnym pocałunkiem dziękując, za fantastyczną noc i poranek.

    Teraz mogliśmy już wstać, by w toalecie opróżnić pęcherze. Wpakowałem się do łazienki zaraz za Sarą.

    – Wujku, wyjdź! Wstydzę się przy tobie sikać – poprosiła.

    – Nie wygłupiaj się – przecież widziałem cię nago. Naprawdę nie masz powodów do wstydu. A ja uwielbiam takie widoki. Bardzo mnie kręcą – przekonywałem wpatrując się w jej cipkę – rozszerz udka, proszę. Zrobiła to, o co prosiłem. Moim oczom ukazała się czarna cipka, z różowym rozcięciem, z którego pod wielkim ciśnieniem wylatywała gruba struga moczu. Sara przestała się wstydzić, widząc zachwyt w moich oczach. Kiedy skończyła, przyszła moja kolej. Smarkula też patrzyła z zaciekawieniem, jak sikam jeszcze półwzwiedzionym penisem. Nawet, jeśli kiedyś zdarzyło jej się widzieć sikających chłopców, to pewnie nigdy nie z tak bliska.

                Pod prysznic weszliśmy razem. Zmyłem z niej resztki swojego nasienia, smużkę krwi zaschniętej na udzie, a ona odwdzięczyła się myjąc mnie, ze szczególnym uwzględnieniem wiszącego jeszcze penisa, który wkrótce w jej dłoniach ponownie zaczął przybierać rozmiar bojowy. Odwróciłem ją do ściany, przywarłem do pleców, lokując swój sprzęt pomiędzy pośladkami, lewą dłonią złapałem za pierś, a prawa podążyła do kudłatej cipki, by przygotować ją na kolejną wizytę jednookiego węża. Gorąca woda spływająca po naszych ciałach dodatkowo stymulowała wszystkie receptory. Wszedłem w nią delikatnie, nie przerywając pieszczot piersi. Teraz robiłem to oburącz, czasem przenosząc dłonie na biodra i przyspieszając ruchy frykcyjne. Sara pojękiwała w rytm moich sztosów. Całowałem jej kark, wciąż tłocząc swoim tłoczkiem ciasną czekoladową pipkę. Przywierałem do pleców i głaskałem wewnętrzną stronę ud, aż do miejsca, w którym się łączyły, w gąszczu czarnych, kręconych, sztywnych włosów. Moje palce z lubością przeczesywały tę fryzurę. Pukałem Sarę raz wolniej, raz szybciej, dynamiczniej, coraz bardziej podniecony jej jękami, odgłosem klaskania pośladków podczas moich pchnięć, dotykiem piersi, włosów, pusi i gładziutkiej skóry ud, tyłeczka, pleców, karku. Ponieważ to był drugi raz z rzędu, długo trwało, zanim moja prostata wygenerowała impuls orgazmu. Spuściłem się w środku, krzycząc z rozkoszy. Przez chwilę jeszcze trwaliśmy połączeni i przytuleni do siebie, po czym dokończyliśmy mycie.

    – Wujku, co ty zrobiłeś? Nie wyjąłeś go. Nie boisz się, że zajdę w ciążę? – pytała lekko przestraszona, kiedy ręcznikiem wycierałem jej boskie ciałko.

    – Tego nie musisz się obawiać. Właśnie dlatego się rozwiedliśmy. Moja żona chciała mieć dzieci, a badania nasienia wykazały, że to niemożliwe. Jestem całkowicie bezpłodny.

    – Przykro mi. Na pewno chciałeś mieć dzieci.

    – Wiesz, tak naprawdę, to dotychczas wy zastępowałyście mi własne. Dlatego teraz trochę dziwnie się czuję, kochając się z tobą, ale pożądanie jest silniejsze niż wszystkie inne uczucia.

    – Wiem. Nie powinniśmy tego robić – powiedziała wyraźnie zasmucona.

    – Ale stało się. I jestem przeszczęśliwy z tego powodu – uśmiechnąłem się, całując ją.

    – Tak naprawdę, to ja też się cieszę, że pierwszy raz przeżyłam z tobą. Bo znam cię od urodzenia, ufam ci i wiedziałam, że będziesz delikatny i mnie nie skrzywdzisz.

    – A więc zaplanowałaś to sobie?

    – Nie. To się stało pod wpływem impulsu, kiedy leżąc przy tobie, poczułam jak bardzo jesteś podniecony. Wtedy pomyślałam sobie, właściwie czemu nie? Mam już szesnaście lat, większość koleżanek ma za sobą pierwszy raz. Też chciałam zobaczyć jak to jest.

    – I co? Podobało się?

    – Bardzo.

    – To zjedzmy śniadanie i wracajmy do łóżka.

    – A szkoła? A twoja praca?

    – Dzisiaj mamy bardzo dobry powód, żeby wagarować – powiedziałem ze śmiechem.

                Zgodziła się ze mną, zwłaszcza, że miała zaległości w spaniu. Przy jedzeniu ustaliliśmy, że musimy zachować wyjątkową ostrożność, bo gdyby Marta dowiedziała się, że sypiam z jej córką, z pewnością nie pozwoliłaby bliźniaczkom dłużej u mnie mieszkać. Jeszcze nie mieliśmy pomysłu, jak się spotykać, kiedy Nina ozdrowieje – przecież siostry były nierozłączne, ale na razie nie zaprzątaliśmy sobie tym głowy, mając przed sobą prawie cały tydzień niczym nieskrępowanej swobody.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Druga czekoladka cz.8

    Były bardzo zadowolone z siebie. Nie tylko udało im się zaskoczyć mnie swoją nagością, ale jeszcze ich uroda została pochwalona. Z radością patrzyły jak się posilam – one zrobiły to wcześniej, czekając na mój powrót. Kończyłem już jeść, w międzyczasie rozmawiając z nimi o jakichś nieistotnych sprawach, kiedy zauważyłem, że Sara delikatnym ruchem oczu dała znak Ninie i po chwili poczułem dotyk delikatnych dłoni po wewnętrznej stronie ud. Spojrzałem w dół – to prawa ręka Sary i lewa Niny powoli podążały w kierunku mojej męskości. Popatrzyłem w górę – obie uśmiechały się, widząc moje zaskoczenie. Postanowiłem nic nie robić – poddać się pieszczocie, czekając na dalszy rozwój wypadków. Dłonie dziewcząt spotkały się w centralnym punkcie, instynktownie dzieląc się moimi klejnotami – Sara zajęła się sztywniejącą kluską, a Nina pieszczeniem zmarszczonego wora. Wypełniał w całości jej dłoń, a delikatne opuszki długich palców sięgały prawie do oka proroka. Lubię pieszczotę tych okolic, więc mój ciurak zaczął twardnieć, obkurczając na orzeszkach, luźny dotąd worek. Niezbyt duża kuchnia, nie jest optymalnym miejscem do miłości. Zwłaszcza w większym gronie. Pomyślałem, że będąc młodszym, nie przywiązywałbym do tego wagi, ale teraz lubiłem wygodę.

    – Chodźmy do sypialni – zaproponowałem.

    Wstaliśmy, a ja nie mogłem się powstrzymać, przed złapaniem oburącz za te drobne, odstające tyłeczki. To cudowne uczucie – miękkość, a zarazem sprężystość, ciepło, delikatność, idealne wypełnienie dłoni. Ale to na co się zanosiło, kusiło jeszcze bardziej. Rozwiązała się kwestia organizacyjna. Teraz już wiedziałem, że nie będą mnie odwiedzać indywidualnie, tylko chcą to robić razem. Nie wiem jak to możliwe, ale stwardniałem jeszcze bardziej. W skali twardości Mohsa osiągnąłem 10. Podejrzewam, że gdybym którąś z dziewcząt nadział na ten ruszt, to bez dodatkowego wsparcia, utrzymałaby się jak wskazówka zegara na osi.

    W mojej sypialni objąłem obie, przytulając do siebie. Ich piersi poruszane przyspieszonym oddechem ocierały się o moją klatę. Całowałem się z Sarą, czując pocałunki Niny na swoim karku, obojczyku i ramieniu. Po chwili wynagrodziłem jej to, szarpiąc delikatnie zębami wydatne wargi, językiem pieszcząc ich wewnętrzną stronę. Odpowiedziała gwałtownie przywierając do moich ust. Sara w tym czasie zmierzała w dół, po kolei całując każdy skrawek mojej skóry, zatrzymując się dłużej w okolicy sutka. Prawą dłonią pieściła mój lewy pośladek, lewą pupcię swojej siostry. Prężący się tuż przed jej oczami penis także domagał się dotyku. Błogość mnie ogarnęła, kiedy objęły go gorące, wilgotne i delikatne wargi. Śliski języczek krążący wokół główki jeszcze bardziej potęgował uczucie błogostanu. Było bosko! Teraz moja prawa dłoń zajęła się pupcią Niny, zapuszczając się aż do norki, ociekającej pożądaniem, zwilgotniałej, zmaślonej, gorącej i ciasnej. Wsunąłem w nią dwa palce, kciukiem głaszcząc mniejszą dziurkę. Lewą ręką obejmowałem cudownie młodą, jędrną, sztywną z podniecenia pierś. Szczypałem sutek, delikatnie rolując go pomiędzy kciukiem, a palcem wskazującym. Czasem obejmując całą pierś, pocierałem sutkiem o swoją klatę, o gęste włosy ją pokrywające, lub lizałem i przyszczypywałem wargami. Byliśmy już wszyscy nakręceni. pokój wypełniały jęki rozkoszy.

    – Połóż się – rzuciła Sara, chwilowo uwalniając końcówkę mocy z objęć swoich gorących warg.

    Zrobiłem to, o co prosiła. Nawet nie miałem czasu, by na nią spojrzeć, bo ledwo nadziała się na mojego twardziela, widok zasłoniła mi wygolona cipka Niny, która usadowiła się nade mną, pochyliła do przodu opierając dłonie o materac. Udami ścisnęła moją głowę, odcinając chwilowo od wszelkich wrażeń słuchowych. Jej piersi dyndały tuż przed moimi oczami. Kiedy poczułem wilgotne wargi na swoich ustach, było oczywistym, czego oczekuje. Językiem bezbłędnie namierzyłem łechtaczkę, powodując głębokie westchnienie jej posiadaczki. Nina podniecona do granic możliwości, zaczęła poruszać biodrami w przód i w tył, jeżdżąc całą szparką po moim języku i nosie. Ostre końcówki kiełkującego zarostu raniły moje usta, ale nie przywiązywałem do tego wagi. W tym samym czasie Sara ujeżdżała mnie jak amazonka. Żałowałem, że nie mam w sypialni ścian wykonanych z luster, bo z pewnością widok, jaki ujrzałbym w nich w tej chwili, utkwiłby w mojej pamięci na zawsze. Piersi Niny bujające się przed moją twarzą, zniknęły nagle w czarnych dłoniach, pieszczone długimi, zgrabnymi paluszkami – to Sara postanowiła dodatkowo stymulować siostrę. Fuck! Nie macie pojęcia jak podniecająco to wyglądało! Nie da się tego opisać. W każdym razie, czułem, że zaraz eksploduję!

    Niestety, niespodziewany dźwięk dochodzący z sąsiedniego pokoju spowodował, że obie dziewczyny zastygły nieruchomo, jak surikatki zaalarmowane sygnałem ostrzegawczym. To była melodia telefonu Sary. Dziewczyny w bezruchu nasłuchiwały, ale ja nadal fedrowałem językiem w cipce Niny. Pomimo rozproszenia spowodowanego dźwiękiem telefonu, znów zaczęła pojękiwać. Sygnał zamilkł. Sara wznowiła podskakiwanie na drążku, gdy odezwał się drugi z telefonów – tym razem Niny.

    – To mamcia! Odbierz, bo zacznie się niepokoić – rzuciła Sara.

    – Ja już dochodzę! Ty odbierz, proszę! Do ciebie dzwoniła – wydyszała Nina.

    Mój napalony członek opuścił gościnne ciepło ciasnej norki. Sara pobiegła odebrać połączenie. Korzystając z okazji, przewróciłem Ninę na plecy, położyłem się na niej i zacząłem całować usta. Podniecało mnie, że w pokoju obok jej matka rozmawia z Sarą nieświadoma, co tu się wyprawia. Chciałem wejść w Ninę, ale mnie powstrzymała.

    – Jeszcze nie, proszę – wyszeptała.

    – Ok – odpowiedziałem i podążyłem przez wzgórza jej piersi, dolinę brzuszka do kanionu szczęścia. Nie opanowała jęku, kiedy znów poczuła ciepło języka na swojej łechtaczce.

    – Co robi Nina? Leży sobie – usłyszeliśmy Sarę wchodzącą do sypialni – a co? Chciałabyś z nią porozmawiać? Już jej daję telefon.

    Mina Niny – bezcenna. Jej oczy mówiły: ty wredny małpiszonie, jeszcze tego pożałujesz!. Ale musiała powściągnąć złość. Sara z trudem hamowała śmiech, widząc jak Nina walczy, próbując rozmawiać z mamą i jednocześnie starając się zatrzymać mój język.

    – W piątek? Po lekcjach? – udawała zainteresowanie.

    Nie przestałem lizać jej cipki, bo sytuacja wydała mi się bardzo podniecająca. Niebezpieczeństwo nakrycia na gorącym uczynku, działa jak najlepszy afrodyzjak.

    – Na cały weekend? Ssssuuuuper – nie wiedziałem, co super, ale przyjąłem stanowisko, że pieszczota mojego języka i tego będę się trzymać.

    Sara już zwijała się ze śmiechu obserwując, jak siostra odpycha moją głowę, zaciska uda, albo skręcając tułów, próbuje uciec od natarczywej pieszczoty.

    – Mamuś, Sara chce jeszcze z tobą rozmawiać – wybrnęła w końcu, rzucając telefon w kierunku posikanej ze śmiechu bliźniaczki.

    Posikanej dosłownie. Kiedy spojrzałem na jej uda, dostrzegłem strużki moczu spływające na podłogę, tworzące tam małą kałużę dookoła jej stóp. Lubię patrzeć na sikające dziewczęta, ale w takiej sytuacji jeszcze nie było mi dane oglądać złotego deszczu. Pomimo mocno zaciśniętych ud, nie udało jej się zapanować nad pęcherzem i złociste potoki spłynęły po długich nogach na stopy i podłogę. W pokoju rozszedł się silny zapach moczu. Nie wytrzymałem! Oderwałem usta od gorącej myszki Niny, zaszedłem od tyłu Sarę, lewą ręką złapałem za brzuszek, prawą naprowadziłem dzidę i płynnym pchnięciem wbiłem się w zwilżoną moczem cipkę. Nawet nie mogła sobie pozwolić na jęknięcie, wciąż prowadząc rozmowę z matką. Prawą ręką zacząłem mierzwić jej fryzurę łonową, strząsać ostatnie krople moczu, zawieszone w gęstwinie włosów. Żałowałem, że nie mogłem wsunąć dłoni pomiędzy jej udka w momencie, kiedy gorące, złociste strumienie pod ogromnym ciśnieniem opuszczały źródło. Naprawdę niewiele pchnięć potrzebowałem, by dojść. Wgryzłem się w jej czekoladowe ramię, obawiając się by podczas szczytowania nie zdradzić się krzykiem, jękiem lub charczeniem, po czym trysnąłem, zalewając gościnną norkę ogromna ilością kleistej spermy. Sara niczym nie dała po sobie poznać, że właśnie została bzyknięta w trakcie rozmowy z matką. Rozmawiała jak gdyby nigdy nic.

    – A co mamy ze sobą zabrać? Ciepłe ubrania? Prezerwatywy? – mówiła do słuchawki, całkiem spokojnym tonem.

    – ….

    – Przestań mamuś! Żartowałam! – roześmiała się do słuchawki.

    Mój miękki już penis wysunął się z niej, płatki kwiatu się zacisnęły i patrząc z boku można by sądzić, że nic się nie stało. Jedynie białe strużki spermy spływające po udzie, szlakiem zwilżonym przez siki, wskazywały, że jednak coś było. Droczyłem się z nią jeszcze przez chwilę, ugniatając sterczące piersiątka, albo palcami stymulując łechtaczkę – tym razem ona się wyrywała i robiła uniki, a Nina miała ubaw.

    – Muszę kończyć mamciu, bo wychodzimy na basen – skłamała, żeby nie stać dłużej w kałuży powstałej z mieszaniny sików, spermy i soczków jej muszelki.

    – Pa! Pa, pa! Buziaczki!

    – I od Ninki – odezwała się druga.

    – Aha, poczekaj. A nie chcesz porozmawiać z wujkiem. Tak? Już niosę do niego telefon – beztrosko rzuciła Sara, tym samym teraz mnie wkopując w niekomfortową sytuację. Zasłoniła dłonią mikrofon i z fałszywym uśmieszkiem powiedziała:

    – Proszę, teraz ty się wykaż!

    – Cześć! Co tam słychać – odezwałem się pierwszy, kiedy telefon trafił w moją dłoń.

    – Cześć! Jak tam dziewczynki, grzeczne? – usłyszałem w słuchawce.

    Co mogłem powiedzieć w sytuacji, kiedy Sara właśnie uklękła i wciągnęła do ust mojego zwiotczałego penisa, a naślinionego palca wsadziła mi w tyłek? Nina w tym czasie rozłożyła się na łóżku z szeroko rozłożonymi nogami, z ugiętymi kolanami, tak abym dokładnie widział jej łechtaczkę, pobudzaną dwoma długimi paluszkami, druga ręką ugniatała piersiątka i robiła miny parodiujące zawodowe aktorki porno. Wierzgała przy tym udając ekstazę, miotała włosami na prawo i lewo. No co mogłem powiedzieć?

    – Grzeczne. Chociaż Sara coś rozlała w moim pokoju i nie posprzątała – poczułem jak długie palce zaciskają się na moim worku. Zmiażdżone jajka uświadomiły mi, że to bardzo niebezpiecznie tak żartować.

    – Co rozlała? – usłyszałem w słuchawce.

    – Nie wiem, ale na pewno zaraz posprząta – odpowiedziałem.

    – A co ona w ogóle robiła w twoim pokoju? – oho, pytanie było z tych podchwytliwych.

    – Przecież wiesz, że to jedyny pokój z telewizorem, wiec jak się nudzą, to często tu przesiadują.

    Strasznie trudno prowadzi się konwersację, gdy naprzeciw ciebie ktoś odstawia teatrzyk, a jeszcze druga osoba robi ci loda i stymuluje prostatę. Miałem kłopoty z koncentracją, z logicznym myśleniem, ale nie chciałem tego przerywać. Pokażę małolatom, że dam radę! Znów miałem lekko sterczącego penisa – niech wiedzą, jaki jestem twardy.

    – A co chciałaś mi powiedzieć? – rzuciłem.

    – Znajomi jadą z synem do Zakopanego na weekend i zaproponowali, że mogą zabrać nasze dziewczynki. Przed chwilą im o tym powiedziałam. Chyba się cieszą.

    „Tak, widzę jak się cieszą. Ale ze mnie! Dobrze, że ty tego nie widzisz” – pomyślałem.

    – To fajnie – odpowiedziałem – będę miał wolną chatę i trochę odpocznę.

    – Noooo – właśnie nie odpoczniesz. Przyjeżdżam z Arkiem. Już wie.

    Sara musiała wyczuć w ustach, jak momentalnie mi stwardniał.

    – W piątek? – upewniłem się.

    – Tak. Jak będzie dobrze, to do niedzieli.

    – Ssssuuuuper – teraz to ja zasyczałem, jak wcześniej Nina.

    – To do zobaczenia. Do tego czasu nie baw się ptaszkiem. Będziesz go potrzebował silnego.

    – Achaaa – powiedziałem, a pomyślałem: niby jak? Czy te dwie małe harpie na to pozwolą? Nie ma mowy! Już teraz byłem bliski kolejnego wytrysku!

    – To cześć! – rozłączyłem się.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Druga czekoladka cz.9

    Zalecenia Marty nie potraktowałem poważnie. Prawdę mówiąc, nawet nie miałem takiej możliwości. Małolaty były tak bardzo nakręcone na wspólne zabawy, że do piątku kotłowaliśmy się niemal nieustannie, z przerwami wymuszonymi tylko przez ich szkołę i moją pracę. Trochę się obawiałem, że na weekendowym wyjeździe, będąc w towarzystwie młodego kolegi, mogą zechcieć wykorzystać jego jurność, dlatego starałem się wymłócić je tak ostro, by nawet przez myśl im nie przyszło rozglądać się za jakimś innym samcem. Wiem – ryzykowałem sporo, ale nie chciałem ich stracić dla jakiegoś młokosa. Wskutek tej aktywności, istniało ryzyko zorientowania się przez Martę, że nie jestem wystarczająco napalony, albo co gorsza – wypompowany do cna, mogłem nie stanąć na wysokości zadania. Liczyłem jednak na to, że do naszego spotkania zregeneruję się.  

         I tak też się stało.  Jedząc drugie śniadanie podczas przerwy w pracy, wyobraziłem sobie co możemy zrobić we troje, jak bardzo poszerza się zakres możliwości, gdy dochodzi kolejna osoba. To zupełnie inny układ niż z bliźniaczkami. Pobudzona wyobraźnia powiększyła ukrwienie mojego przyjaciela – napełniony stwardniał i rytmicznie podrygiwał w lewej nogawce. Uspokoiłem się widząc, że reaguje prawidłowo i że mogę liczyć na jego pełną sprawność, gdy nadejdzie czas. Z niecierpliwością oczekiwałem powrotu do domu.  

         Gdy tam dotarłem, dziewczynek już nie było – wyjechały zaraz po lekcjach. Udałem się do kuchni, by przyrządzić coś do przekąszenia, po czym zająłem się sobą. Kiedy brałem prysznic pomyślałem, że zaskoczę Martę zmieniając fryzurę. Lecz później, podczas golenia, trochę żałowałem podjętej decyzji, gdyż wcale nie tak łatwo pozbyć się owłosienia z pomarszczonego worka. W dodatku nie do końca wiadomo, kiedy przerwać. Ostatecznie zagalopowałem się aż do odbytu, który też został pozbawiony owłosienia. Podczas golenia go, stwierdziłem, że w środku też wypadałoby się umyć, bo znając Martę mogłem być pewien, że nie omieszka zapuścić tam paluszka. Lubię, gdy stymuluje moją prostatę, ale tylko wtedy, kiedy czuję się komfortowo, a do tego potrzeba higieny. Odkręciłem więc słuchawkę prysznica i przytykając wężyk do zwieracza, wpuściłem trochę wody. Odczekałem chwilę siedząc na sedesie, po czym wypróżniłem się. Powtórzyłem operację napełniania i opróżniania kilka razy, aż wylatywała ze mnie całkowicie czysta woda. Wróciłem pod prysznic i jeszcze raz dokładnie się umyłem. Teraz byłem pewien, że ewentualna penetracja mojej dziurki paluszkiem, nie zakończy się jakąś katastrofą. Później jeszcze ogarnąłem trochę mieszkanie, bo Sara z Niną pakując się w pośpiechu, zostawiły po sobie istne pobojowisko. Kiedy wszystko wyglądało już jako tako, zrobiłem sobie whisky z lodem i z ulgą rozsiadłem się w fotelu.  

         Pierwsze łyki, mimo lodowatej temperatury, rozgrzały lekko gardło i żołądek. Poczułem ogarniającą mnie senność. Noc zarwana przez niewyżyte smarkule, dawała o sobie znać. Jeszcze łyczek i błędny wzrok, wpatrujący się w drzwi balkonowe, zaczął opadać coraz niżej – na podłogę, stopy, kolana, uda. Ostatnią rzeczą jaką zobaczyłem, był mój mały przyjaciel, leżący grzecznie na pomarszczonym worku. Ciężkie powieki opadły i odpłynąłem.

         Obudził mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Powoli przytomniałem. Po drodze wstąpiłem do łazienki po szlafrok. Okryty nim otworzyłem drzwi, za którymi stała Marta, ubrana w czarną, obcisłą sukienkę, uwypuklającą cudowną figurę, z ponętnym tyłeczkiem i wydatnym biustem. Spora jego część była widoczna w szerokim dekolcie. Za nią stał facet – wysoki, dobrze zbudowany brunet. Sprawiał wrażenie człowieka uwielbiającego sport. W pierwszej kolejności rzucały się w oczy jego bicepsy, które wypełniały rękawy t-shirta, sprawiając wrażenie jakby chciały go rozerwać. Zastanawiałem się, jak zareaguje, gdy dojdzie do czegoś pomiędzy mną a Martą w jego obecności. Czy będzie otwarty na taki układ, czy jednak zwycięży zazdrość i spuści mi łomot?

    – Poznajcie się – to jest Arek, mój chłopak, a to …
    – Wiem, kim jest – Arek odezwał się pierwszy.
    – Cześć – rzuciłem – wejdźcie, proszę.
    Uścisnęliśmy sobie dłonie.  
    – Siadajcie. Wybaczcie mój wygląd, ale zdrzemnąłem się chwilkę. Arku, bądź tak dobry i zrób drinki, a ja pójdę się ubrać – zwróciłem się do niego, by poczuł się swobodniej.
    – Myślisz, że warto? – zapytała zaczepnie Marta.  
    – Drinka zawsze warto wypić– udałem głupa.
    – Nie to miałam na myśli – zaśmiała się.

         Gdy wróciłem ubrany w t-shirta i jeansy, w szkłach już było ponalewane. Przyniosłem przygotowane wcześniej przekąski i włączyłem nastrojową muzę. W miarę jak alkohol zaczynał krążyć w żyłach, rozmowa stawała się swobodniejsza, a atmosfera gęstniała. W żartach posuwaliśmy się coraz dalej, aż zaczęły się obracać wokół jednego. Byliśmy już dobrze podpici i napaleni. Arek poprosił Martę do tańca, podczas którego zaczęli się namiętnie całować. Pomyślałem, że to odpowiedni moment, aby się przyłączyć. Podszedłem, przywierając do poruszających się zmysłowo pleców i pośladków Marty. Moje ręce powędrowały na cudowne piersi, nieskrępowane żadną konstrukcją podpierającą. Były duże, ciepłe i mięciutkie. Całowałem szyję i odsłonięte ramiona, zmierzając prawą dłonią w kierunku wzgórka łonowego. Kiedy do niego dotarłem, poczułem na zewnętrznej części dłoni twardy, pulsujący kawał mięcha. Wtedy zorientowałem się, że Arek też musiał poczuć twardość mojego zaganiacza, bo pośladki Marty tonęły przecież w jego dłoniach. Ale nie zamierzałem się tym przejmować w sytuacji, kiedy czułem pod palcami miękkość cipki i piersi jego kobiety.  

         Chciałem jak najszybciej uwolnić ją od wszystkiego, co broniło dostępu do gładkiej, cudownie ciepłej skóry. Podciągnąłem sukienkę w górę, by zdjąć ją przez głowę, przerywając na chwilę ich pocałunek. Tak jak się spodziewałem – to było wszystko, czego musiałem ją pozbawić. Nie miała pod spodem ani biustonosza, ani majtek. Dobrze wiedziała jak mnie to kręci! Korzystając z okazji, zdjęła t-shirta swojego chłopaka i zaczęła rozpinać guziki jego spodni, ani na chwilę nie przestając zmysłowo poruszać biodrami w rytm muzyki. Pozbyłem się ubrania, uwalniając z bokserek penisa napiętego jak sprężyna. Marta walczyła jeszcze ze spodniami Arka, gdy wsunąłem kolano pomiędzy jej uda, domagając się dostępu do gorącej norki. Uzyskałem go i wykorzystałem. Po szybkim sprawdzeniu poziomu zwilżenia przy pomocy wsuniętych palców, wprowadziłem nabrzmiałego członka w rozwartą szczelinkę jej kobiecości. Dotarło do mnie, że jest całkowicie gładka. To znaczyło, że również chciała mnie zaskoczyć zmianą fryzury, choć wiedziała, jak bardzo lubię kędziorki porastające okolice intymne.  

         Przyłączyłem się do rytmicznego ruchu jej bioder, będąc już głęboko w środku. Bujaliśmy się tak przez kilka dłuższych chwil do momentu, w którym uporała się ze spodniami Arka. Nachylając się po to, by zsunąć je w dół, natrafiła na wyprężonego fiuta. Arek chwyciwszy jej głowę w stalowe imadło swoich rąk, nadział ją na płonący konar. Przestała kręcić dupką, koncentrując swoją uwagę na gorącym penisie wypełniającym usta. Objąłem biodra wypięte w moją stronę i zacząłem regularne rżnięcie. Podniecało mnie, że każde pchnięcie, jednocześnie nabijało usta Marty na penisa Arka. Nie widziałem tego wprawdzie, bo zasłaniała mi jej głowa, ale wyobraźnia robiła swoje. Za to widziałem po jego minie, że bardzo mu się podoba to co robimy. Moje wcześniejsze obawy były zupełnie nieuzasadnione. Arek okazał się być otwartym facetem, pozbawionym uprzedzeń i zazdrości. Dobrze wiedział, że to tylko seks, bez wpływu na łączące ich uczucie.

         Wyjął wreszcie penisa z jej ust. Znów się całowali, lecz ja nie przerywałem ostrego rżnięcia cipki, z tą jedynie różnicą, że moje dłonie z bioder powędrowały na piersi. Nie były już tak miękkie jak wcześniej. Zesztywniały z podniecenia, sutki stwardniały i uniosły się w górę. W pewnym momencie poczułem, że mojego penisa dotknął inny i zaczyna wciskać się tam, gdzie byłem już rozgoszczony od dłuższego czasu. Wprawdzie czekając na umówione spotkanie rozważałem różne warianty, oralno-waginalny, analno-waginalny, ale nie spodziewałem się czegoś takiego. Tymczasem obaj byliśmy już w środku. Arek od początku zaczął ostrą jazdę, więc nie pozostało mi nic innego, jak czym prędzej dołączyć. To przedziwne uczucie, gdy dotykają się dwa penisy, choć prawdę mówiąc, rytmiczny ruch tego drugiego działał bardzo stymulująco na mojego. Wrażenia były nieziemskie, bo też pochwa ciaśniej je obejmowała. Marta również musiała odczuwać wszystko intensywniej, gdyż wkrótce objęła Arka, oplatając go nogami, zaczęła jęczeć coraz szybciej i głośniej, by w końcu drżąc i wykrzykując przeciągle ooooooooooooch osiągnąć boską nirwanę. Chwilę później poczułem pulsowanie penisa, który wypełnił jej wilgotną norkę wieloma obfitymi porcjami życionośnego płynu. Ja także po kolejnych kilku pchnięciach wytrysnąłem, dochodząc do fantastycznego finiszu. Nasze miękkie faje wysunęły się, umożliwiając nasieniu spłynięcie po udach, wilgotnych od potu i soczków wytworzonych w pochwie.

         Zaschło nam w gardłach, więc po uspokojeniu oddechów, rzuciliśmy się na drinki. Marta poszła się podmyć i wracając chciała założyć sukienkę, ale głośno oprotestowaliśmy ten pomysł. Nie zamierzaliśmy jeszcze kończyć. Seks był tak fantastyczny, że chcieliśmy więcej. Potrzebna była tylko chwila na regenerację. Spojrzałem na Arka – jego penis był tak samo ogolony, jak mój i w dodatku prawie wcale nie opadł. Cóż się dziwić – był jednak sporo młodszy ode mnie i pewnie nie miał tak intensywnej nocy, jak była moim udziałem. Czarnoskóre bliźniaczki sporo mnie kosztowały. Ale takie koszty ponosi się z rozkoszą.  

         Siedzieliśmy na kanapie. Marta po powrocie z toalety położyła się tak, że jej uda leżały na udach Arka, a plecami oparła się o mnie. Podobało mi się to, bo dawało mi swobodny dostęp do piersi, którymi zacząłem się bawić natychmiast. Nic na to nie poradzę. Po prostu uwielbiam je! Arek głaskał jej nogi, a wszyscy troje w międzyczasie rozmawialiśmy i popijaliśmy Jim Beama. Czułem w dłoniach ponowne twardnienie piersi, oznaczające powrót podniecenia naszej samiczki. Jej oddech stał się płytszy, krótki i dyszący. W końcu zsunęła się na podłogę, klęcząc objęła mojego penisa jedną, a jądra drugą dłonią. Po chwili jego główka zniknęła w gorących ustach. Języczek krążący wokół niej doprowadził do pełnej erekcji. Marta coraz intensywniej mnie pieściła, wciągając całą długość głęboko do gardła. Poczułem paluszek drażniący mój zwieracz. Splunęła na palec, aby mógł się wśliznąć do środka.

          Przymknąłem oczy, poddając się rozkoszy. Gdy je otworzyłem, już dwie pary ust zajmowały się moim sprzętem. Byłem w szoku! Arek dołączył do Marty, na przemian całując mojego penisa i jej usta. Nigdy bym się nie spodziewał, że facet może zrobić coś takiego! W dodatku w obecności i przy pełnej akceptacji swojej kobiety! Gdy przerywali całowanie, niemal wyrywali sobie z rąk mojego twardziela, by lizać go i połykać po same migdałki. Ochłonąłem trochę po pierwszym szoku i postanowiłem nie roztrząsać tego dalej. Ponownie przymknąłem oczy, oddając się przyjemności. Z zamkniętymi oczami, nie ma żadnego znaczenia, kto ci robi loda – przyjemność jest ta sama. Poczułem drugi palec wdzierający się do tyłka. Marta wie jak mnie rozpalić, jak nikt na świecie! Już, już byłem bliski eksplozji, kiedy nagle przerwali.

         Spojrzałem, co się dzieje – Arek usiadł obok mnie, a Marta zajęła się teraz jego sterczącym fiutem. Jedną ręką złapała moją dłoń i skierowała ją na jajka swojego chłopaka. Kurwa! No tego jeszcze nie było! Nigdy nie dotknąłem obcego penisa! Nawet nie dopuszczałem do siebie myśli, że mógłbym! Cofnąłem dłoń, ale pod wpływem karcącego spojrzenia Marty, jednak się przemogłem. Złapałem jego penisa u nasady i lekko poruszyłem dłonią w górę i w dół. Popatrzyłem wyżej – teraz on siedział z zamkniętymi oczami i błogością rozlaną na gębie. Marta nie odpuszczała. Widząc, że przemogłem swoje zahamowania, wstała i zaczęła się ze mną całować. Gdy odpowiedziałem na pocałunek, zaczęła mnie ciągnąć w dół tak, że po chwili oboje byliśmy na kolanach, a pomiędzy nasze wargi wciskał się penis Arka.  A chuj tam! – pomyślałem. I tak całowałem usta, w których przed chwilą był jego penis. Co za różnica? Zresztą, skoro on to zrobił, to ja też nie wymięknę.  

         Marta pierwsza wzięła jego fiuta do ust, by po chwili skierować go do moich. Raz kozie śmierć! – pomyślałem, liżąc nieśmiało kutasa wycelowanego wprost we mnie. Hmmm! Nie taki diabeł straszny! Nagle okazało się, że nie ma czego się bać, ani brzydzić. Teraz zrozumiałem, dlaczego nie stanowi to problemu dla dziewczyn. Śmiało wziąłem do ust główkę, okręciłem kilka razy językiem dookoła, po czym postanowiłem zobaczyć, jak głęboko uda mi się go wsunąć. Wszedł prawie do połowy. Dalej nie dałem rady, ale i tak byłem zadowolony. Zacząłem się w to wciągać, wręcz znajdować przyjemność w dostarczaniu Arkowi rozkoszy, kiedy Marta upomniała się o swoje.

          Zabrała mi jego penisa i sama zaczęła go ssać. Przyłączyłem się, liżąc jajka i nasadę, a dłonią pieszcząc obie dziurki Marty. Gdy nabrałem przeświadczenia, że jest już na to gotowa, wstałem, zapodałem swoją dzidę w usta Arka, aby ją nawilżyć, po czym już klęcząc wprowadziłem ją powoli w dupkę Marty. Zadrżała, gdy forsowałem jej zwieracz, ale po chwili naparła na mnie, przewracając na podłogę. Leżałem mając ją nabitą na pal, lecz nieporuszającą się. Czekała aż dołączy do nas Arek.
    Zrobił to, kładąc ją na mnie i wbijając się w gorącą cipkę. Byłem przyciśnięty, bez możliwości poruszania się, ale na ile mogłem, próbowałem dymać jej dupkę. Jednak większych doznań dostarczał mi przez ściankę pochwy penis Arka, poruszający się jak tłok w cylindrze. Jego główka sunęła wzdłuż mojego prącia tam i z powrotem. Było trochę podobnie jak wtedy, gdy obaj znajdowaliśmy się w cipce, z tym że nie tak ciasno.
    – Zmieńmy pozycję – zaproponowałem, bo byłem zbyt unieruchomiony, a strasznie chciało mi się ruchać.

         Oboje zaczęli się śmiać, ale przegrupowaliśmy się. Wprawdzie nadal leżałem, Arek przełożył uda nad moimi, tak że nasze sterczące penisy były blisko siebie i również zaległ na plecach. Teraz wszystko było w rękach (to nie jest odpowiednie słowo) Marty. Usiadła rękami pomagając sobie wprowadzić oba penisy do odpowiednich dziurek, po czym rozpoczęła galopadę. Kiedy się męczyła, zastygała w bezruchu, zawieszona ponad nami, a my uruchamialiśmy biodra, pieprząc ją zapamiętale. I tak na zmianę. Wypity alkohol i niedawne wytryski, nie pozwalały nam jednak szybko dojść. Znów się przegrupowaliśmy, bo Marcie nogi odmawiały już posłuszeństwa. Położyła się na plecach, z zapraszająco rozszerzonymi nogami, więc nie mogłem sobie odmówić przyjemności polizania jej cudownej cipki. Całowałem uda i wzgórek, chwytałem ustami wargi i zapuszczałem język głęboko do wilgotnej czeluści, lizałem łechtaczkę okrężnie i wzdłuż. Jednocześnie dwoma palcami posuwałem  mniejszą dziurkę. Lubię czuć zwieracz zaciskający się na palcach. Przed oczami miałem nie tylko cudowną cipkę, ale też tyłek Arka, który najpierw posuwał ją, otulając penisa gorącymi, wydatnymi piersiami, a potem pakując go głęboko w buzię. Nigdy nie widziałem faceta z takiej perspektywy, lecz ze zdziwieniem zauważyłem, że strasznie mnie podniecało takie ostre dymanie. I nie tylko mnie, bo wkrótce drżenie ogarnęło ciało Marty, ale ten orgazm był niemal bezgłośny. Z ust zatkanych penisem nie wydobył się znajomy odgłos szczytowania, tylko spocone uda zacisnęły się na mojej głowie, jakby trafiła wprost w imadło. Być może to właśnie dlatego nie słyszałem okrzyku ekstazy.

         Nie zamierzałem czekać, aż ostygnie. Zarzuciłem sobie jej łydki na ramiona, uniosłem dupkę i wbiłem się w rozluźniony zwieracz. Jasne, że chciałbym w cipkę, ale jak pewnie pamiętacie, byłem wcześniej w dupce, a nigdy nie wolno po seksie analnym uprawiać waginalnego, gdyż grozi to zakażeniem. Dlatego jak już zacząłem z tyłu, to tak też skończyłem. Po ostrym dymaniu, zalałem dupeczkę resztkami spermy, jaka mi została. W międzyczasie Arek skończył wytryskiem w jej ustach. I tak w dwóch gorących sesjach, dokonaliśmy pokropienia wszystkich jej dziurek. Marta usatysfakcjonowana,  porządnie zerżnięta i lekko upojona alkoholem, podziękowała nam pięknie za miło spędzony wieczór, skorzystała z toalety, umyła się i dając nam obu buzi na dobranoc, poszła do pokoju obok, położyć się spać.

    – Chce ci się spać? – spytałem Arka.
    – Wcale. Zwłaszcza, że jeszcze mamy coś do wypicia – odparł z uśmiechem wskazując na pełną flaszkę.
    – Ty polej, a ja się odleję – rzuciłem wychodząc do łazienki.

         Sikając zastanawiałem się, jak doszło do tego, że złamałem wszelkie zasady męskości – nie tylko dotykałem obcego penisa, ale ssałem go i to z przyjemnością. Czyżbym miał skłonności gejowskie? I jeszcze mój pociąg do seksu analnego… Nie, chyba nie. Gejów przecież nie podniecają kobiety, a mnie tak i to bardzo. Muszę popytać Arka, jak on do tego podchodzi. Umyłem penisa i wróciłem do pokoju. Arek sączył już kolejną szklankę. Usiadłem obok niego i wziąłem swoją.

    – Powiem ci, że mnie zaskoczyłeś – zagaiłem.
    – Czym?  
    – No wiesz … – wzrokiem wskazałem na swojego fiuta.
    – Sorry, ale pomyślałem, że jak nie dziś, to kiedy?
    – Ale co?
    – Bo widzisz, od dawna wiem, że jestem biseksualny – podniecają mnie i kobiety i mężczyźni. Jak oglądam pornosy, to cały przekrój – od lesbijek, przez hetero, shemale, trans aż po seks gejowski i strasznie mnie kręci wszystko, co z tym związane. Ale nigdy nie miałem możliwości spróbować, jak to jest w realu. Dlatego podjarałem się, kiedy Marta zaproponowała ten trójkąt. Pomyślałem, że to idealna okazja, aby spróbować jak to jest z facetem.
    – Obawiałem się twojej reakcji na wiadomość, że Marta się ze mną spotyka. Jak się do tego przyznała?
    – Zrobiliśmy sobie taki wieczór szczerości – ja przyznałem się do swoich skłonności biseksualnych, a ona opowiedziała o tobie. Wszystko! Wiem o waszej przeszłości, ale też wiem, że jej otwartość na różne odmiany seksu to twoja zasługa. A ty nigdy nie miałeś skłonności do chłopców?
    – Nie. Chociaż, jak pewnie każdy, podczas dorastania próbowałem sam sobie zrobić loda, ale udało mi się jedynie językiem dosięgnąć do główki. Nie byłem w stanie zgiąć się na tyle, aby ją objąć ustami. Chociaż widziałem w necie gości, którym się to udało.
    – Ha, ha, też próbowałem. Albo mamy za krótkie pałki, albo jesteśmy za mało gibcy.
    – Ha, ha. Ale za to udało mi się posmakować własnej spermy. Podczas masturbacji strzeliłem sobie w twarz i usta, żeby zobaczyć jak to jest. I zupełnie nie rozumiem, dlaczego kobiety miewają opory przed połykaniem – ja nie miałem.
    – Ja też.
    – Próbowałeś?
    – Jasne!

         Dobrze mi się z nim rozmawiało. Czułem się tak, jakbyśmy znali się od dawna. Bez żadnego skrępowania, opowiadaliśmy sobie o sprawach najbardziej intymnych. Może to wypity alkohol, a może podobieństwo zainteresowań? Nie wiem. Ale ośmielony luźną atmosferą, pomyślałem tak samo jak on: jeśli nie teraz, to kiedy? Postanowiłem skorzystać z okazji i spróbować czegoś więcej – uklęknąłem i zacząłem lizać jego jajka i penisa. Lekko drgnął pod wpływem pieszczoty. Zsunąłem napletek i polizałem główkę. Znów wróciłem do pieszczenia jąder, by po chwili wziąć do ust małego, skurczonego i mięciutkiego penisa. Cały się zmieścił, więc ssałem go i drażniłem językiem. Zaczynał we mnie pęcznieć.

          Zintensyfikowałem pieszczoty, poślinionym palcem krążąc wokół jego zwieracza, wsuwając go lekko i wysuwając. Penis Arka osiągnął maksymalny rozmiar i stwardniał,  jak stalowa surówka po wystudzeniu. Przerwałem na chwilę pieszczoty, by skoczyć po lubrykant. Wracając z nim, nasmarowałem sobie zwieracz, który lekko rozluźniłem palcami. Rozprowadziłem lubrykant obficie na sterczącym penisie Arka i położyłem się na dywanie.  
    Arek wiedział, czego chcę. Wstał i klękając pomiędzy moimi nogami, zarzucił je sobie na ramiona, po czym penisem wycelował w moją dziurkę.

    – Bądź delikatny. To mój pierwszy raz – szepnąłem, czując gorącą główkę na zwieraczu.
    – Mój też – odpowiedział, powoli wprowadzając we mnie swojego penisa.

         Syknąłem, gdy forsował zwieracz, ale kiedy był już w środku, przestałem odczuwać ból. Powoli zagłębiał się bardziej, aż poczułem jego biodra na pośladkach. Wszedł we mnie cały. Odczekał, dając mi czas na przywyknięcie do wypełnienia, po czym powoli zaczął mnie ruchać. Od samego początku odczuwałem przyjemność przy każdym pchnięciu, znałem jej źródło – to prostata drażniona ruchem penisa, masowana nim, emitowała impulsy rozkoszy. Mój fiut zaczął twardnieć pod wpływem tych impulsów, podrygiwać w rytm pchnięć.

    – Mocniej, szybciej! – zacząłem domagać się ostrzejszego rżnięcia.

         Arkowi nie trzeba było tego dwa razy powtarzać. Zaczął mnie grzmocić na całego. Było fantastycznie! Nigdy bym się nie spodziewał, że może być aż tak przyjemnie. Jeszcze bardziej cieszyło mnie to, że spełniam też jego marzenie. Teraz rozumiałem, co czują kobiety – nawet jeśli nie przeżywają orgazmu, to mają satysfakcję z powodu sprawienia radości i rozkoszy swojemu facetowi. Tymczasem Arek postanowił zmienić pozycję. Ułożył mnie na boku i przytulając się „na łyżeczkę” wszedł we mnie od tyłu. Znów pieprzył mnie jak automat, z tym że teraz jedną ręką trzepał mi kapucyna. Byłem już bardzo bliski orgazmu, więc nie trwało długo zanim wytrysnąłem, strzelając długimi strugami spermy. Podczas orgazmu mój zwieracz zaciskał się dodatkowo stymulując Arka. Poczułem pulsowanie jego penisa w swojej dupie i zostałem obficie zalany nasieniem. Dzieci z tego nie będzie, ale za to jaka frajda!

         Jeszcze dłuższą chwilę leżeliśmy, odpoczywając i łapiąc oddech. Co ciekawe, jego penis niewiele stracił ze swojej twardości. Arek wykonał nim jeszcze kilkanaście ruchów w mojej dupie, po czym wyszedł z niej w pełni usatysfakcjonowany. Ja też byłem megazadowolony, przede wszystkim dlatego, że odważyłem się na taki krok i dlatego, że to było hiperprzyjemne. Nie odczuwałem żadnego bólu po seksie analnym, tylko przyjemne mrowienie w okolicach prostaty. I jeszcze radochę, że dla kogoś jestem fajną, seksowną, atrakcyjną, podniecającą dupą. Wszystkie stereotypowe opinie na temat seksu pomiędzy dwoma facetami, okazały się nieprawdziwe. Cieszyłem się, że to zrobiłem! I to bardzo!

         Po wszystkim walnęliśmy jeszcze po szklanie i poszliśmy spać do Marty. Miło było zasnąć po tak ekscytującym wieczorze, mając w dłoni wielką pierś naszej wspólnej kobiety. Jednak przebudzenie nie było już takie przyjemne. Byłem w łóżku sam. Z kuchni dobiegały odgłosy wymiany zdań, prowadzonej podniesionym tonem. W pierwszej chwili pomyślałem, że Marta ma pretensje o nasze wczorajsze zabawy bez jej udziału, ale okazało się, że sprawa jest o wiele poważniejsza. Gdy wstałem i wszedłem do kuchni, usłyszałem od niej tylko:

    -Jesteś świnią! Podłą świnią! Nie chcę cię więcej widzieć! – i wyszła z mieszkania, trzaskając drzwiami.

         Spojrzałem na Arka pytająco, ale tylko wzrokiem wskazał na mój telefon i wyszedł.
    Wziąłem do ręki smartfona i wszystko zrozumiałem! Sara z Niną myśląc, że jestem w domu sam, postanowiły zrobić mi prezent. Wysłały zdjęcie swoich ciemnoskórych cipek – jednej owłosionej, drugiej ogolonej. Dla ich matki wszystko stało się jasne! Byłem dla niej zerem! Wkrótce zostałem całkiem sam, bo już nie pozwoliła dziewczynkom do mnie wrócić. Wysłała tylko Arka po ich rzeczy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Trzeci dzien nad morzem

    To był trzeci dzień naszego wakacyjnego pobytu nad polskim morzem. Miał to być pierwszy bardzo gorący dzień podczas naszego pobytu. Obudziłem się w świetnym nastroju, że miałem uczucie, rozpierającej mnie energii odkąd otworzyłem oczy. Promienie słońca wpadały już przez okno, oświetlając jej twarz oraz pośladek wyłaniający się spod białej kołdry. Widok zapierający dech w piersiach niczym namalowany obraz. Patrzyłem tak na nią przez dłuższą chwilę, po czym odsłoniłem jej kilka włosów z twarzy, co ją przebudziło. Pocałowałem w czoło i przywitałem szerokim uśmiechem.

    -Witam w ten piękny słoneczny dzień.
    – Cześć przystojniaku
    -wyspała się księżniczka?
    -Trudno się nie wyspać mając u boku takiego mężczyznę.
    -Ty zawsze lubisz się droczyć.

    Daliśmy sobie buziaka na przywitanie, po czym stwierdziłem, że ja już wstaje. W związku z tym, że żebym mógł wstać, musiałem przez nią przekroczyć, to celowo to uczyniłem tak, aby penisem otrzeć się o jej twarz. Chyba spodziewała się, co się kroi, bo zdążyła wyciągnąć na wierzch swój zwinny języczek, co pozwoliło jej skosztować z rana smak mojego penisa.
    -To będzie dobry dzień, rzekła, uśmiechając się dwuznacznie. Lubiłem ten uśmiech. On mógł zwiastować same dobre rzeczy. Podszedłem do szafy po ubrania, spoglądając w międzyczasie kątem oka na nią, jak wstaje, próbując niezdarnie zasłaniać swoje intymne miejsca pościelą. To zawsze był dla mnie bardzo kuszący obraz, bo z jednej strony zawsze ukradkiem dało się dostrzec jej skarby, które starała się tak intensywnie chronić, a z drugiej podniecała mnie ta jej niewinność połączona ze świadomością, jakie ona cuda potrafi wyprawiać w łóżku.

    Przewagą plaż w dużych miastach są przebieralnie, umiejscowione bezpośrednio na plażach co ułatwia funkcjonowanie. U nas w małej miejscowości gdzie wynajmowaliśmy kwaterę, nie było takich luksusów, dlatego już w domu ja ubrałem od razu spodenki kąpielowe, a Natalia strój kąpielowy, na który zarzuciła luźną sukienkę sięgającą do połowy uda.  

    Śniadanie zjedliśmy w miłej atmosferze, planując dzisiejszy dzień. Moim głównym planem było w końcu zobaczyć zachód słońca na morzu, które całe życie mi się marzyło. Jej planem było kupić nowy strój kąpielowy, bo coś źle przekalkulowała i okazało się, że wzięła za mało, więc musi dokupić. Poza tym relaks, odpoczynek zjeść dobry obiad i dobrze się bawić. Jedząc śniadanie, zapytałem, czy chce kostki lodu do pepsi, ponieważ pomimo porannych godzin, temperatura już dawała o sobie znać. Kiwnęła głową twierdząco, nadal zajadając się świeżą bułką. Wrzuciłem jej dwie kostki, a dwie wziąłem do obu dłoni i w miarę możliwości niepostrzeżenie wsunąłem dłonie pod jej sukienkę, przyłożyłem jej do obu sutków, zataczając powolnym ruchem koła, otaczając jej brodawki. W momencie się wyprostowała, zagryzła dolną wargę, obiema rękami chwyciła się z całej siły krzesła. Jej sutki były nabrzmiałe jak mój penis w tamtym momencie. Po chwili zabrałem kostki lodu z jej piersi, sutki ogrzałem moim gorącym językiem, na co bardzo mocno westchnęła. Wziąłem kostkę lodu do ust, chwytając ją za włosy, odchyliłem jej głowę do tyłu, po czym złożyłem pocałunek, w którym nasze języki się mieszały między sobą i topniejącą się powoli kostką lodu.

    -więc ty taki niegrzeczny dzisiaj jesteś- zaśmiała się, klepiąc mnie w tyłek
    -dzisiaj ja zmywam i nie oddam Ci tej przyjemności (specjalnie tak powiedziałem, wiedząc, że ona to lubi robić).  

    Wziąłem się od razu za robotę, bo szkoda takiego dnia. Nagle czuje jak szybkim ruchem ściąga mi spodenki w dół, które w momencie lądują przy stopach. Po chwili czuje jak delikatnym ruchem, wsuwa mi rękę od tyłu rozpychając uda, żeby mieć więcej miejsca, przejeżdżając nią powoli po jądrach, dociera do sterczącego penisa. Niesamowicie uwielbiam jak, ona mnie dotyka w ten sposób od tyłu. Masuje go na zmianę z jądrami, raz po raz całując w pośladek. Nagle skończyła, wstała i mówi, żebym się pospieszył. A ja myję naczynia nagi ze spodenkami w kostkach. Pozbieraliśmy się szybko, zabraliśmy koc, parawan, parasol, krem z filtrem i kilka potrzebnych drobiazgów.

    Po 10 minutach byliśmy na plaży, ludzi bardzo, ale udało nam się znaleźć miejsce, by się rozłożyć. Jak to już u nas w Polsce bywa, każdy zajmuje takie powierzchnie, jakby chciał dom budować albo ziemniaki sadzić. Miejsce mieliśmy między innymi parawanami tak, że czy rozłożylibyśmy swój, czy nie to efekt byłby ten sam. No ale co swoje to swoje więc rozłożyliśmy parawan i parasol, żeby podczas opalania, gdzieś głowy schować by nie grzało po nich za mocno i móc wrzucić napoje licząc, że za szybko się nie zagrzeją. Natalia ściągnęła sukienkę, uklęknęła na kocu, i zaczęła mnie smarować kremem z filtrem. Nic by nie było w tym spektakularnego, gdyby nie fakt, że smarując kilka razy, wsunęła dłoń do moich spodenek, aż po same jaja. Nie zważając czy ktoś patrzy, czy nie. A co tam. Za to ją właśnie uwielbiam. Za jej spontaniczność. Smarując ją, nie omieszkałem odwzajemnić tym samym. Dzięki czemu wysmarowałem ją prawie całą. I smarując klatkę piersiową, wysmarowałem obie piersi, nawet kilkukrotnie mocno je ściskając. Uda smarowałem obiema dłońmi, więc jak dojeżdżałem do pachwin, to palce same wślizgiwały się pod materiał stroju kąpielowego, z powrotem do kolan i znów udami aż do pachwin, palce pod materiał, aż jednemu udało się prześlizgnąć do środka jej już wilgotnej cipki. Z powrotem i tak kilka razy.

    Opalaliśmy się jakiś czas, ale gorąc był niesamowity.
    -może rozepniemy Ci górę od stroju kąpielowego, żeby Ci się paski na plecach nie odpaliły?
    -nie jestem przekonana
    – a jak tak ładnie, ładnie Cię poproszę? Patrz na te moje maślane oczka
    -eh co ja z tobą mam, ale tylko na chwilę.
    -tak jest, proszę Pani (z wielką radością uczyniłem ten ruch.
    – ale za to nie pozwolę Ci się spuścić przez cały dzień, tylko zrobisz to dopiero jak ja Ci na to pozwolę
    – eee wymiękniesz (choć jej mina mówiła całkiem co innego)
    – nie tym razem mój drogi, a jeśli Ci o to chodziło, to patrz.  

    W tym momencie uniosła górną część tułowia, unosząc się na łokciach, co pozwoliło jej piersią swobodnie wisieć. Widok petarda, zaniemówiłem, podnieciłem się do granic możliwości. Była w tej pozycji może kilka sekund, ale to wystarczyło, żeby oszaleć. Pod pretekstem szukania czegoś w Torbie uklęknąłem pod parasolem na wysokości je twarzy, a swojego penisa wypuściłem nogawka tak, że miała swobodny dostęp do jego części. Pomasowała go dłonią, a nawet udało jej się wziąć kilka razy do buzi. Co prawda na kilka sekund. Ale w tym miejscu i w tych okolicznościach nie trzeba mi było nic więcej. Położyłem się obok niej, ręką rozgarnąłem trochę piasek pod nią, by zrobił się lekki dołek. Pozwoliło mi to mieć lepszy dostęp do jej krocza. Koc opadł w dołek wcześniej przygotowanej, dzięki czemu z łatwością wsunąłem rękę do jej majteczek i poczułem. Wilgoć bijącą od jej gorącej cipki. Zamknęła oczy, dając się ponieść chwili. Gdy poczułem, że już jest bardzo mokra, wtedy przestałem. Pomyślałem, że jak się drażnić to się drażnić. Oboje stwierdziliśmy, że czas coś zjeść i się schłodzić w klimatyzowanej restauracji. Pozbieraliśmy wszystkie swoje rzeczy z plaży, następnie udając się na obiad. Na obiedzie tradycyjnie wybraliśmy dania, których nigdy nie jedliśmy, żeby skosztować czegoś nowego. Posiłek minął w miłej atmosferze na rozmowach na temat naszej przeszłości i przyszłości.  

    Po skończonym posiłku udaliśmy się na szybkie zakupy, by kupić dla niej strój kąpielowy. Po wejściu do sklepu od razu wpadły jej w oko dwa wzory, które zabrała do przymierzalni. Natalia do zdecydowana kobieta, więc z perspektywy faceta zakupy z nią nie są takie złe. Do przymierzalni weszliśmy razem. Pomimo że jest zdecydowaną kobietą, to lubiła pytać mnie o zdanie nawet i w takich błahych sprawach. Pierwszy kostium leżał na niej idealnie i nawet jej przypadł do gustu. Drugi nam obojgu nie spasował. Gdy kończyła ściągać dół od kostiumu i była mocno pochylona do przodu, stwierdziłem, że to wykorzystam. Jednym ruchem ściągnąłem jej majtki (bo strój mierzyła na swoją bieliznę), drugą ręką mocno przytrzymałem za kark, by się nie mogła wyprostować i zacząłem napierać na chama penisem na jej cipkę, która stawiała lekki opór przez to, że była mało wilgotna. Jednakże z każdym pchnięciem czułem, jak zaczyna wypływać z niej śluz, co sprawiło, że za kolejnym mocnym pchnięciem wbił się cały do samego końca, aż po jaja. Gdyby nie oparła się o krzesło, które stało przed nią, to byśmy się wywrócili. Głośno pisnęła z bólu, a żeby nikt nie usłyszał, wsadziłem jej dwa palce do buzi. Powoli ją posuwałem, by przyzwyczaiła się do bólu. Gdy zobaczyłem, że sprawia jej to przyjemność, przestałem i powiedziałem:
    – też nie dam Ci dojść tak szybko,
    -jesteś okrutny,
    – dla Ciebie wszystko- odparłem, dając jej klapsa.  

    Ubraliśmy się, dokończyliśmy zakupy, odnieśliśmy zbędne już plażowe rzeczy do domu i na koniec dnia postanowiliśmy pospacerować brzegiem morza.

    Przebraliśmy się oboje w luźne koszulki i krótkie spodenki. Pogoda wieczorem się bardzo zmieniła. Morze się uspokoiło i zaczął wiać ciepły delikatny wiatr. Szliśmy brzegiem, co jakiś czas woda podmywała nam piasek pod stopami, a wiatr delikatnie muskał nasze policzki. Już tylko sporadycznie można było spotkać inne osoby. Przeszliśmy już kawał drogi, zabudowania już dawno za nami zniknęły. Napawaliśmy widokiem kończącego się powoli dnia i swoją obecnością. Na horyzoncie pokazał się stary kuter rybacki, który już kawał czasu był osadzony w głąb plaży. Postanowiliśmy przy nim odpocząć. Czuć było w powietrzu nasze wzajemne pożądanie, które tak skrupulatnie podkręcaliśmy cały dzień. Gdzieś w oddali widać było idącą za ręce parę, których śmiech było słychać co jakiś czas. Byliśmy już w takim stanie podniecenia, że już przestawało się liczyć otoczenie. Odwróciłem ją zdecydowanym ruchem w stronę łodzi, o którą się oparła, zsunąłem spodenki i jej czerwone koronkowe stringi. Od razu rozchyliłem jej pośladki i zacząłem lizać jej cipkę, wkładając w nią język, jak tylko najgłębiej potrafię.
    Spojrzała za siebie kątem oka
    -zaczekaj, ktoś tam jest i patrzy na nas
    -faktycznie…. a co oni robią?
    -chyba dokładnie to samo i nas obserwują.

    Kompletnie nam to nie przeszkadzało, że ktoś nas obserwuje, a świadomość, że robią dokładnie to samo, potęgowało podniecenie.

    cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    pawlo
  • Nowe oblicze przyjazni cz1

    Z Kamilą znaliśmy się parę ładnych lat. Poznaliśmy się, jak jeszcze prowadziłem swoje biuro turystyczne w jednym z większych miast w Polsce. Kamila wpadała raz, na jakiś czas podsyłając klientów, dzięki czemu dostawała wynagrodzenie za pośrednictwo. W związku z tym, że ona była studentką, pracowała tylko w okresie wakacji. Później nasze drogi się rozeszły. Ona poślubiła mężczyznę, z którym była raptem pół roku, a zrobiła to tylko dlatego, że zaszła w ciążę. Jej rodzice byli nieugięci i wymusili na niej tę decyzję. Więc została mniej lub bardziej szczęśliwą żoną i najszczęśliwszą mamą na świecie. Ja również się ożeniłem. To jednak nie wpłynęło na częstość kontaktu z Kamilą, pisaliśmy cały czas tak samo. W jednym tygodniu codziennie, w innym tylko dwa razy. Pomimo że nasi małżonkowie się znali to i tak tę znajomość utrzymywaliśmy w tajemnicy, ponieważ czasami zdarzało nam się delikatnie poświntuszyć. Co ciekawe nigdy bym nas o to nie posądzał, a to samo z siebie wyszło przy okazji kolejnej rozmowy. Ze względu na dużą odległość między nami nie wiedzieliśmy się już kilka lat, ale przyjaźń nadal trwała. To, że jej małżeństwo to fikcja i w nim się nie układa, to nikogo nie dziwiło. A to, że mi w sprawach łóżkowych się nie układa to akurat żadna nowość. Zawsze było coś, żeby tego seksu nie było i tak się z czasem oddalaliśmy od siebie. Dla społeczeństwa jesteśmy małżeństwem idealnym, którzy mają życie jak z bajki. A wewnątrz tak nie jest, lecz jesteśmy akurat z żoną zgodni w jednym- wszystkie problemy zostają w domu. I też tak było.

    Jesień jest czasem depresyjnym, ludzie są osowiali, nerwowi i bez życia. Tak samo było u nas i w naszych małżeństwach. Spowodowało to, że zaczęliśmy z Kamila częściej pisać, aby uciec od tego ponurego świata. Z każdym dniem pisaliśmy coraz więcej, jak i zwiększaliśmy ilość i zakres tematów.

    Kamila jest mega sympatyczną, otwartą, ciepłą i uśmiechniętą osobą. Pomimo że jest przy kości, jest bardzo pociągająca. Ma 26 lat, rude farbowane włosy troszkę schodzące za ramiona i wielkie zielone oczy. Muszę przyznać, ma kobieta seksapil.  

    Pewnego deszczowego wieczoru pisaliśmy jak zwykle, gdy nagle temat zaczął schodzić na tematy intymne. Począwszy, od tego, co lubimy, do tego, co nam się marzy. Już w poprzednich rozmowach napomknęła o słabości do BDSM i do seksu w miejscach publicznych. Kiedyś troszkę się w to bawiła, ale jeszcze za poprzedniego partnera. Z obecnym mężem tylko szybko, klasycznie i do spania. Pomimo wielu prób nie udało jej się nic zdziałać, aby poprawić pożycie seksualne. A u mnie brak seksu, do tego stopnia, że przestałem już prosić i namawia. O tym opowiem następnym razem.

    Pisząc z Kamilą na komunikatorze, zastanawialiśmy się jak sobie choć trochę ubarwić to ponure życie. Obydwoje potrzebowaliśmy silnego bodźca, który da nam kopa w życiu.  
    -powiedz, co by Ci dało największą frajdę, największy zastrzyk energii, o czym marzysz?
    W okienku dialogowym widać było, że zastanawia się nad odpowiedzią.
    -wiesz, kiedyś o tym rozmawialiśmy… chciałabym wiele rzeczy, ale moje ciało mnie za bardzo krępuje, nie potrafię się przełamać  
    – to wiem, opowiedz o swojej fantazji  
    -hmmm… chciałabym doświadczyć czegoś, czego jeszcze nie przeżyłam i żeby to było coś, co spowoduje, że puszczą mi wszelkie hamulce, a zwłaszcza wstydu
    -dalej lubisz klimaty w BDSM?
    -Oj, tak to się nigdy nie znudzi, nawet zachowałam wszystkie moje zabawki.
    Niestety za daleko mieszkamy od siebie. Wiesz co? Czwartek mam wolny to zrobię sobie dzień tylko dla siebie – zakupy, spa i takie tam kobiece rzeczy.
    -świetny pomysł na relaks.

    Wtedy narodził się w mojej głowie genialny, a zarazem skomplikowany plan.
    Dam jej coś, co sprawi, że będzie spełniona i będzie miała na nowo chęć do życia.

    W czwartek wziąłem sobie wolne w pracy i postanowiłem pojechać do Krakowa, gdzie mieszka Kamila. Wszystko było zaplanowane w każdym szczególe nawet tym najmniejszym.  

    Gdy dojechałem na miejsce, zameldowałem się w hotelu, w którym wynająłem pokój. Był duży, przestronny z własną łazienką i balkonem. Przystosowałem go na potrzeby realizacji mojego planu. Zadzwoniłem do Kamili z nadzieją, że ucieszy się na mój przyjazd
    – cześć Kamilka  
    -część Paweł  
    -mam dla Ciebie niespodziankę  
    -uwielbiam niespodzianki  
    -jestem właśnie w Krakowie, spotkamy się?
    – co ty mówisz! Co Ty tu robisz? Co zza niespodzianka. Bardzo się cieszę! Chętnie, tylko jest mały problem. Mogę się wyrwać z domu tylko na 2h, żeby nie było podejrzeń. Wiesz przecież jaki mój mąż jest zaborczy. Mogłabym o 14:00. Odpowiada Ci?
    – tak, może być 14:00, proponuję przy galerii krakowskiej. Podjadę po Ciebie.
    -ok, do zobaczenia  
    – Do zobaczenia.

    Jeszcze tylko muszę wysłać jej SMS z instrukcją i mogę rozpocząć mój plan. ,, wiem, że zabrzmi to dziwnie, ale mam prośbę- włóż  sukienkę bez ramiączek i po wejściu do auta załóż okulary, które będą czekały na Ciebie na tylnym siedzeniu”

    Jak poprosiłem, tak zrobiła o godz. 14:00 czekała już na mnie pod galerią w pięknej zwiewnej sukience. Wsiadła do samochodu, uśmiechając się na mój widok, dała buziaka w policzek, po czym założyła okulary.
    – ale w nich nic nie widać  
    Rzekła bardzo zaskoczona  
    – o to chodzi, ponieważ to jest druga część niespodzianki.

    Po 15 minutach jazdy, podczas której wspominaliśmy stare czasy, dojechaliśmy do celu.
    -poczekaj, pomogę Ci wyjść z samochodu i będę Cię prowadzić, staraj się zachowywać naturalnie, jakbyś wszystko widziała.
    Pewnym krokiem weszliśmy do hotelu, a następnie do pokoju. Pomimo że bardzo mi ufała, widać było na jej twarzy wielką niepewność.  

    W pokoju panował półmrok, unosił się delikatny zapach świec, a w tle cicho grała muzyka. Na środku pokoju stało krzesło, na którym posadziłem Kamile. Nakazałem jej zamknąć oczy, aby zamienić jej okulary na delikatną jedwabną opaskę zakrywającą oczy.
    Wiedziałem, że muszę być delikatny, by nie przekroczyć pewnych granic i jej nie zrazić.
    -pamiętaj, jeżeli tylko będziesz chciała przerwać, mów.

    Wziąłem drobne dłonie Kamili za oparcie krzesła i związałem na wysokości nadgarstków.
    Położyłem dłoń na jej nagie ramię. Dlatego zależało mi, aby ubrała sukienkę bez ramiączek by jej sukienka zaczynała się dopiero nad biustem. Czując jej delikatną skórę pod palcami, chodziłem dookoła krzesła na którym siedziała, cały czas delikatnie ją muskając. Wtedy na jej ciele zauważyłem ,,gęsią skórkę”. Złożyłem delikatny pocałunek na jej ustach, po czym się odsunąłem. Ewidentnie chciała więcej. Szybkim ruchem zsunąłem sukienkę na brzuch i rozpiąłem stanik.
    Kamila westchnęła, wyglądała, jakby chciała coś powiedzieć ale nie mogła.
    Moim oczom ukazały się jej piękne piersi, które były jędrne jak na jej budowę ciała. Były średniego rozmiaru co pasowało do jej całej sylwetki.
    -zaraz wracam -powiedziałem, wychodząc do drugiego pokoju w którym znajdowała się lodówka. Wyjąłem z niej kostki lodu i stwierdziłem, że chwilę tu zaczekam, by ochłonęła i zaczęła się zastanawiać co się dzieje. Wróciłem po cichu tak, żeby mnie nie słyszała, po czym przyłożyłem jej kostki lodu do brodawek. Z wrażenia aż podskoczyła i zagryzła dolną wargę. Następnie kostka lodu wędrowała po karku, ustach by znów spocząć na piersiach. Wiedząc, że nie mamy za dużo czasu chwyciłem ją za biodra i mocnym ruchem pociągłem tak, aby przesunęła się do przodu na krześle. Biorąc ręce z bioder, palcami zahaczyłem o jej majtki zsuwając je na podłogę.  
    Oczom ukazała się jej piękna wygolona myszka ze wzorkiem na środku. Była bardzo mokra, co sprawiło uśmiech na mojej twarzy bo to mogło tylko świadczyć o tym, że to jej się podoba. Kamila odchyliła głowę do tyłu i szepnęła:
    -wejdź we mnie!
    Też tego chciałem ale nie mogłem jej tego dać tak po prostu. Musiałem się z nią jeszcze troszkę podroczyć.  
    Musnąłem palcem po jej szparce, wtedy mocno drgnęła, widać było, że przeszedł ją dreszcz podniecenia. Następnie przywiązałem jej nogi do nóg krzesła, wstałem i pocałowałem ją namiętnie w usta dosłownie wbijając w nią dwa palce. Weszły bardzo łatwo dzięki dużej ilości jej soków, których z każdym ruchem przybywało. Po chwili nagle przestałem i wyszedłem do drugiego pokoju. Wtedy na jej twarzy pojawił się grymas niezadowolenia. W drugim pokoju się rozebrałem i cicho wróciłem jak poprzednim razem. Ustawiłem się przed nią, starałem się wszystko robić tak, żeby nie wyczuła mojej obecności. W ułamku sekundy chwyciłem ją za uda i wbiłem się w nią cały po same jądra. Krzyknęła głośno, tak nią wstrząsnęło, że gdyby nie była związana to by odskoczyła. Zacząłem stopniowo przyspieszać ruchy, a ona się prężyła. Gdyby mogła to by rozniosła to krzesło na strzępy. Później zmieniłem technikę, posuwałem ją, wychodząc z niej całkiem i mocno się w nią wbijając. Wręcz wyła z rozkoszy. Robiąc to, wziąłem kostkę lodu leżącą obok i przyłożyłem do brodawek. Wyglądała, jakby miała wkrótce eksploatować. Zacząłem przyspieszać ruchy, jednocześnie masując okrężnymi ruchami jej szparkę. Wkrótce miało się potwierdzić czy to, co mówiła, jest prawdą. Gdy już widać było, że będzie szczytować, wyszedłem z niej i szybko pocierałem jej cipkę i…… to było to. Mokry orgazm! Trysnęło z niej jak z fontanny. Było tego bardzo dużo, gdy już skończyła, wszedłem w nią i szybko się ruszając, skończyłem w niej. Kamila opadła bezwładnie na krzesło. Rozwiązałem ją i pozwoliłem dojść do siebie. Wiedząc, że mamy mało czasu poszła do łazienki się ogarnąć i chciała ubrać bieliznę, ale skwitowałem to szybko, że nie będzie jej potrzebna. Chowając jej bieliznę, widziałem to spojrzenie pytająca ,,dlaczego” ale tylko wzruszyłem ramionami.

    Po wszystkim zeszliśmy do hotelowej kawiarni, bo bardzo zależało nam na wypiciu wspólnej kawy z tego względu, że dawno się nie widzieliśmy, a mieliśmy sobie tyle do opowiedzenia.
    Kończąc kawę usłyszałem:  
    – jestem bardzo zaskoczona, że przyjechałeś oraz że Ci się w ogóle chciało. Po drugie co to w ogóle było to dzisiaj, dalej się zastanawiam czy to był tylko sen. Spełniłeś jedno z moich większych marzeń i dałeś upust moim emocjom. A ta w ogóle to teraz mogę odzyskać bieliznę?
    – nie (odparłem z drobnym uśmiechem.)
    – szkoda, że wszystko, co fajne szybko się kończy.  
    Wychodząc, odprowadziłem ją do taksówki, daliśmy sobie buziaka i rzekłem do niej:
    – to do następnego czwartku, bądź o tej godzinie co dzisiaj i tam gdzie dzisiaj.
    Jej mina była taka, jakby ktoś powiedział, że wygrała milion w LOTTO. Puściła mi oczko, po czym odjechała.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    pawlo
  • Niespodziewany publiczny epizod

    Jestem Tomek, mam 31 lat. Ostatnio byłem na wakacjach w Grecji z moją narzeczoną Asią. Na co dzień jesteśmy często zapracowani i zmęczeni, dlatego nie zawsze mamy czas i ochotę na igraszki. Na wakacjach, gdy poczuliśmy trochę luzu to bzykaliśmy się dzień w dzień. W końcu nie było pracy, problemów, obowiązków i mogliśmy zająć się sobą. Ale nie o tym… Jednego z tych wakacyjnych dni przekonałem się, że kobieta, z którą jestem prawie od 10 lat cały czas mnie zaskakuje.

    Asia ma 28 lat. Ma ciemne włosy do ramion, 165cm wzrostu. Ma trochę krągłości i figurę w typie gruszki, czyli szerokie bioderka i duży, soczysty, jędrny tyłek. Góra może mniej imponująca, ale kusząca. Biust w rozmiarze dużego B.

    Pewnego wieczora po zwiedzaniu wyszliśmy na kolację do lokalnej knajpki na wybrzeżu. Po kolacji wracaliśmy spacerem do hotelu promenadą wzdłóż morza. Asia miała na sobie opiętą różową minispódniczkę i krótką bluzkę w podobnym kolorze. Idąc tak Asia powiedziała coś co wprawiło mnie w osłupienie i bardzo mnie zaskoczyło.

    -Mam straszną ochotę. Idziemy w krzaczki? – zapytała niby żartobliwie uśmiechając się.

    Zaskoczyło mnie to, bo numerki w krzaczkach czy w aucie już dawno zakończyliśmy. Robiliśmy tak na początku naszej znajomości 10 lat temu jak mieszkaliśmy jeszcze z rodzicami.

    -Ale… tu nie ma krzaczków – zażartowałem z uśmiechem.

    -Wiem… ale może znajdziemy jakieś ustronne miejsce – powiedziała Asia.

    -Ok, chodźmy dalej, może coś znajdziemy – odpowiedziałem, bo jej propozycja zaczęła mnie nakręcać.

    Po kilku minutach spaceru Asia powiedziała:

    -Złap mnie za tyłek.

    -Tak tutaj? Przy ludziach? – zapytałem.

    -Tak. Wiesz… mam taki fetysz – odpowiedziała Asia.

    Tutaj już miałem totalne zaskoczenie. Okazało się, że kobieta z którą jestem 10 lat cały czas mnie zaskakuje i tak na prawdę do końca jej nie znam. Byłem zszokowany, bo zwykle wstydziła się pokazywać, była zawstydzona jak było cokolwiek więcej widać np. jak wiatr jej podwiał spódniczkę itd. Ale jej prośba bardzo mocno mnie podjarała. Na deptaku było trochę ludzi, którzy też wyszli na wieczorny spacer, ale przełamałem się i położyłem rękę na tyłku Asi i zacząłem go ściskać. Poczułem jak kutas zaczyna mi twardnieć.

    -Nie tak. Pod spódniczką. – powiedziała zalotnie uśmiechając się moja narzeczona.

    Na samą myśl kutas już o mało nie rozerwał mi spodenek. Po chwili zawahania chwyciłem za brzeg spódniczki Asi z tyłu i podwinąłem ją do góry. Asia szła chodnikiem świecąc odkrytym tyłkiem, który zasłaniały już tylko skromne, czarne, koronkowe stringi. Każdy, kto szedł z tyłu mógł podziwiać jej jędrne, krągłe dupsko. Położyłem rękę na jej pośladku i zacząłem go macać. Adrenalina w połączeniu z podnieceniem buzowały we mnie na tyle, że kutas wypełniał moje spodenki ile tylko mógł. Miałem ochotę odwrócić Aśkę tyłem i zerżnąć ją na tym chodniku jednak to było by za dużo. Zabrałem rękę z jej tyłka i przesunąłem na przód. Podwinąłem spódniczkę z przodu i położyłem dłoń na jej majtkach. Czułem, że są już tak przesiąknięte, że prawie z nich kapie. Widać i czuć było, że ją ta sytuacja również ostro podnieca. Doszliśmy do końca chodnika i stanęliśmy w ustronnym miejscu, ale obok nas w niedużej odległości chodzili ludzie. Zaczęliśmy się całować a ja już wsunąłem palce pod majtki i masowałem śliską i mokrą do granic możliwości pizdę Aśki. Nogi aż jej się ugięły i chichotała zalotnie wzdychając na przemian. Jej cipka była wygolona na gładko.

    -Chodźmy na plażę – powiedziała Asia.

    Plaża była poniżej deptaka. Trzeba było zejść schodkami jakieś 5m w dół. Mimo że było ciemno to od oświetlenia deptaka, każdy, kto przechodził górą mógł nas zauważyć. Wyjęliśmy koc z plecaka, który mieliśmy ze sobą i rozłożyliśmy go na plaży. Położyłem się na plecach i przez rozsunięty rozporek wyjąłem sterczącego kutasa. Asia odchyliła tylko pasek stringów na bok i wsiadła na mnie. Kutas wszedł bez problemu jak w masło, bo jej cipka była mokra jak nigdy dotąd. Zaczęła mnie ujeżdżać szybkimi ruchami. Na początku jeszcze rozglądałem się czy nikt z góry nie patrzy, ale po chwili przestało mnie to interesować. Chwyciłem ją za jej duże, krągłe dupsko, które falowało na mojej pale i zatopiłem dłonie w jędrnych pośladkach mojej Pani. Zbliżyłem twarz do jej dekoltu i zacząłem lizać odsłoniętą część jej piersi. Asia pojękiwała cicho i starała się jak najbardziej tłumić dźwięki rozkoszy. Po jakimś czasie zrobiło się niewygodnie.

    -Wstawaj – powiedziałem.

    Asia zeszła z kutasa i podniosła się.

    -Oprzyj się rękoma o skały – dopowiedziałem.

    Tak zrobiła. Odchyliłem pasek stringów i wszedłem od tyłu w jej mokrą szparkę. Złapałem ją za biodra i pierdoliłem szybko ile tylko miałem sił. Odbijałem się od jej jędrnych pośladków aż wydawały dźwięk klaskania. Nie obchodziło mnie już czy ktoś to widzi.

    -Rżnij mnie – powtarzała kilka razy z podnieceniem w głosie Asia

    Doszliśmy prawie w tym samym czasie. Asia zajęczała drżąc w bezruchu, starając się stłumić swój okrzyk, a ja po kilku sekundach wybuchłem wulkanem spermy w środku jej rozgrzanej piczki. Staliśmy tak jeszcze przez chwilę w bezruchu delektując się tą niesamowitą chwilą.

    Schowałem kutasa i zasunąłem rozporek, Asia poprawiła majtki i opuściła miniówkę w dół. Weszliśmy po schodkach z powrotem na górę i udaliśmy się do hotelu spełnieni.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucas Lucas
  • Domek rozpusty – ich pierwszy trojkat.

    Był piątek wieczór. Minęło kilka tygodni od przygody Krzyśka w domku rozpusty. Agata dawno zapomniała o fochu i ich życie toczyło się „starym” rytmem. Krzysiek wrócił tego dnia szybciej i przygotowywał właśnie obiad. Nagle poczuł dłonie na swoich biodrach. Odwrócił się. To Agata ubrana w małą czarną, która przed chwilą weszła do mieszkania.
    – Hej. Ostrożnie bo się poparzę – zażartował.
    – Oj tam oj tam. Buziaka chcę.
    – Na nagrodę trzeba zasłużyć – tym razem przekomarzał się Krzysiek.
    – Dostałam podwyżkę.
    – No brawo! – wykrzyknął i zaczął namiętnie całować żonę.
    Pocałunek stawał się namiętniejszy a ich ręce zaczynały pieścić partnera. Krzysiek chwycił mocno za zgrabną pupę Agaty, a ona przyciągała go mocno trzymając za włosy i kark.
    – Dobra. Obiad ciepły. Jemy? – zapytał
    – Później. Zerżnij mnie jak małą niegrzeczną suczkę – wyszeptała mu do ucha.
    Te słowa zadziałały lepiej niż Viagra. Położył partnerkę na stole, podwinął jej sukienkę, zsunął czarne koronkowe majtki i wsunął palec głęboko w jej cipkę. Szukałem palcem magicznego punktu po naciśnięciu którego jego kochanka zawsze wpadała w szalone spazmy.
    – Ach! – krzyknęła patrząc się na swojego męża. – Mocniej. Proszę!
    Wysunął mokry palec. Przysunął swojego kutasa do jej cipki i delikatnie go wsuwał, podając palec do jej ust. Zaczęła oblizywać go namiętnie.
    – Jak zawsze smak cipki Cię podnieca najmocniej.
    – Yhym. Chciała bym jakąś wylizać.
    – Możemy poszukać. – mówiąc to Krzysiek wpadł na plan, że może Marta…?
    – Ja chcę teraz!
    – Teraz to tylko moje soczki są w menu, możesz się napić do woli.
    – Chcę w cipkę.
    W międzyczasie Krzysiek zaczął posuwać żonę dość szybko, rozsunął jej nogi na boki jakby chciał ją rozerwać. Agata czerpała przyjemności z rżnącego ją kutasa męża a przy okazji pieściła się po łechtaczce co potęgowało jej odczucia.
    – Spuść się we mnie proszę. Chcę poczuć ją cieplutką we mnie. Zalej jej każdy zakamarek.
    Dobrze wiedziała, że takie teksty działają i wkrótce doczekała się potężnego gorącego wytrysku niczym wulkan, który zalewał jej wnętrze. Zmęczony mąż opadł na nią i tak przez chwilę leżeli na stole.
    – To było cudowne, dziękuję – wyszeptała mu do ucha – ale teraz jestem głodna.
    Krzysiek podniósł się, ale Agata szybko chwyciła go za stojącego jeszcze kutasa i zbliżyła do swojej cipki, usiadła na brzegu stołu i czekała aż sperma zacznie z niej wypływać prosto na niego. Pomagała sobie jeszcze drugą ręką rozszerzając cipkę. Gdy uznała że jest jej wystarczająco dużo, uklęknęła przed mężem i zaczęła oblizywać jego kutasa spijając wszystkie soki.
    – Sperma z soczkami miał być obiad a jest deser – komentowała szelmowsko spoglądając w jego oczy.
    Gdy już sprzęt Krzyśka był wyczyszczony i lśniący, wstała prosząc o obiad. Sama udała się do łazienki.

    Po kilku minutach wróciła ubrana w prześwitującą koronkową koszulkę. Krzysiek czekał już przy stole z nałożonym obiadem na talerze i rozlanym winem.

    – To za co ta podwyżka?
    – Zrobiłam loda szefowi. – zażartowała Agata – załatwiłam super klienta do firmy – kontynuowała poważnie.
    – Super. Brawo.
    – Co to? Zapytała spoglądając na makaron nałożony na talerz.

    – Nie wiem. Wrzuciłem wszystko co było w lodówce.
    – Mniam. Nawet smaczne.
    – Dziękuję.
    – Choć deser był lepszy – odparła, znów spoglądając zadziornie.
    – Tak wiem co lubisz.
    – A Ty nie?
    Krzysiek się trochę speszył. Nie był pewny co odpowiedzieć, żeby przypadkiem czegoś nie popsuć, bo był już trochę przyzwyczajony, że zmiana humoru u żony może zmienić się w sekundę o 180 stopni.
    – Nie wiem. Nie próbowałem. – starał się wybrnąć z patowej sytuacji.
    – Ja też nie, ale lubię…
    Krzysiek próbował uniknąć odpowiedzi pochylając się nad talerzem.
    – Chciałbyś spróbować? – kontynuowała Agata
    Krzysiek bał się odpowiedzieć bojąc się, że to jakiś podstępny plan. Co innego takie rozmowy w czasie seksu, a co innego na chłodno przy obiedzie.
    – Spróbować zawsze można. – odparł z duszą na ramieniu
    – Czyli ja Ci nie starczam?
    I czuł, że chyba się zaczęło. Teraz to wóz albo przewóz pomyślał.
    – Kochanie. W zupełności mi wystarczasz. Uwielbiam twoje ciało, twoje nieduże piersi, ciasną cipkę i pupę. Uwielbiam to jak mi robisz loda, jak mogę Cię rżnąć jak małą dziwkę. Uwielbiam to, że mogę Cię nazwać wówczas dziwką, cipką czy kurewką. Uwielbiam się spuszczać w Tobie lub na Tobie. Ale jeśli dodatkowo chciałabyś spróbować z druga kobietą to ja mogę jej nie dotykać i sprawiać przyjemność tylko Tobie.
    – A z drugim facetem? – zapytała.
    Krzysiek znów był totalnie zbity z tropu. Wiedział, że jak powie nie – to będzie że myśli tylko o sobie. Z innej strony nie bardzo chciałby, żeby ktoś ładował swojego kutasa w jego ukochaną – a mimo wszystko trochę go to podniecało. Pomyślał tez o przygodzie z przed kilku tygodni i stwierdził skoro on ma co od życia więcej to może trzeba pozwolić i innym czerpać.
    – Jeśli bardzo tego pragniesz. Ale musielibyśmy oboje go zaakceptować. Nie chciałbym, żeby jakiś spocony brudny burak majstrował przy tobie swoją obleśną kuśką.
    Agatę bardzo rozbawił ten tekst.
    – To co? Najpierw zaprosimy jakiegoś ładnego pana a później panią? – zapytała
    – No OK. – Trochę niechętnie zgodził się, licząc że jednak może to tylko teoretyczna rozmowa.

    Po obiedzie rozłożyli się na narożniku w salonie włączyli film i wtuleni oglądali. Nie był to jakiś hit, od kolejna komedia romantyczna, która znużyła Krzyśka do tego stopnia, że przysnął. Agata też nie była zbyt zaciekawiona filmem i przeglądała coś w telefonie. Muzyka końcowa wyrwała go ze snu.
    – I co żyli długo i szczęśliwie? – zapytał.
    – Pewnie tak. – odpowiedziała Agata i kontynuowała pokazując mu telefon – zalogowałam się na sex portalu. Poszukamy kogoś.
    Te słowa Krzyśka postawiły wręcz na równe nogi. Nie liczył, że Agacie tak na tym zależy.
    – Teraz? – zapytał udając zaspanego
    – Mamy weekend, a ja chciałabym poczuć dwa kutaski w sobie.
    – A ja Ci nie wystarczę? – zapytał wsuwając rękę w jej majtki
    – No teraz to już zupełnie mnie podnieciłeś.
    – Przecież nikt Ci od razu nie przyjedzie.
    – No to sprawdźmy – kontynuowała
    Zgodził się licząc, że poszukiwania zakończą się fiaskiem.
    Agata zaczęła przeglądać męskie profile. Szukała tylko tych ze zdjęciami i z ich miasta. Dość szybko wyselekcjonowała potencjalnych dziewięciu kandydatów.
    – I kogo tam szukasz? – zapytał Krzysiek
    – Jakiegoś młodziaka. Świeże mięsko z fajnym kutasem. Mniam.
    Lepiej młody niż jakiś stary pryk – pomyślał.
    – No to pokaż kogo tam masz.
    Teraz razem przeglądali zdjęcia, głównie nagich mężczyzn. Krzysiek po chwili odrzucił pięciu pechowców.
    – OK. To zaraz piszę do nich, tylko zrób mi szybko jakąś seksi fotkę, żeby się ktoś odezwał do mnie.
    Agata uklęknęła, wsunęła rękę w majtki, drugą wplotła we włosy i zapozowała. Szybko zamazała swoją twarz i dodała zdjęcie do profilu.
    „Hej. Szukamy z mężem kogoś do trójkąta. Masz ochotę?” – tej treści wiadomości Agata wysłała do całej czwórki. Pierwsze odpowiedź nadeszła już po minucie. „Jak pogonisz starego to napisz, z chęcią Cię wyrucham”. Czyli pierwszy kandydat odpadł.
    Krzysiek przeglądał serwisy streamingowe żeby wrzucić jakiś film do oglądania a Agata co chwila odświeżała stronę sprawdzając czy przypadkiem nie wpadła kolejna wiadomość.
    – No to chyba zostałem Ci tylko ja.
    – Jeszcze chwila, może jeszcze kogoś znajdę.
    – Taaaa… – odparł z odrobiną radości
    – O jest!
    „Cześć. Że wam wszystkim się chce takie żarty robić. Nie chce mi się pisać znowu kilka dni a później się okaże, że po drugiej stronie siedzi jakiś dzieciak.”
    – Debil – zirytowała się Agata i pokazała wiadomość mężowi.
    – Daj mu nr telefonu niech zadzwoni. Pewnie nie zadzwoni, bo tam to pewnie same stare zboczeńcy siedzą albo małolaty.
    Agata przesłała nr telefonu i napisała, że ma zadzwonić bo to jest poważna oferta.
    Siedziała zniecierpliwiona czekając to na telefon to na kolejną wiadomość. Aż w końcu po paru minutach zadzwonił telefon. Spojrzeli na siebie oboje bo jednak nie byli na to przygotowani.
    – No hej kociaku – odezwała się Agata.
    – Cześć. Kamil. Myślałem, że nikt nie odbierze. Na tym portalu więcej fakeów niż prawdziwych osób.
    – To co wpadasz na bzykanko?
    – No nie wiem. Dopiero z roboty wróciłem.
    – Oj. Dawaj nie daj się prosić.
    – OK. A twój facet jest bi?
    – Yyyyyy eeeee nie.
    – To dobrze, bo ja też nie.
    – Gdzie mieszkacie?
    – Długa. Zaraz Ci napiszę dokładnie i kod do klatki bo domofon szwankuje.
    – OK. To mam 10 minut do was. To będę za 15. Może być?
    – Czekamy!

    Agata z Krzyśkiem spojrzeli na siebie. Oboje byli zmieszani.
    – Pokaż go.
    Odpaliła jego zdjęcie w telefonie. Młody przystojny chłopak. Nie typowy kark z siłowni, raczej chudy ale widać dokładnie rysy mięśni na klatce i brzuchu. Z długim lekko wygiętym penisem z błyszczącą czerwoną główką.
    – Mogę wszystko z nim robić?
    – No jak chcesz – Krzysiek odpowiedział wyluzowany. Prawdopodobnie zaczął działać drink, którego wypił w międzyczasie.
    – OK. Kocham Cię. Biegnę pod prysznic.
    Minęło kilkanaście minut i ciszę w mieszkaniu zakłócił dzwonek do drzwi. Krzysiek otworzył drzwi i ujrzał chłopaka, którego widział kilka chwil wcześniej, tylko w ubraniu.
    – Cześć. Wejdź. Krzysztof jestem.
    – Cześć. Kamil.
    – Drinka? Whisky? Coś innego?
    – Nie. Dzięki może później. Często kogoś zapraszacie?
    – Pierwszy raz
    – Odważnie.
    – A Ty masz doświadczenie w takich spotkaniach? – przerwał mu Krzysiek.
    – Nie. Też pierwszy raz. Raczej myślałem o trójkącie z dwoma dziewczynami, ale twoja żona wydawała się taka sympatyczna, że stwierdziłem, przyjść można. Jak co to się odwrócę na pięcie i tyle mnie widzieli.
    – Agata bierze prysznic. Usiądź.
    – Czy będę mógł też skorzystać? Wróciłem dopiero z roboty i nie chciałem przedłużać.
    – Jasne. Chcesz to idź teraz. Poznacie się.
    – Poważnie? – zapytał z niedowierzaniem
    – Jasne – odpowiedział gospodarz wskazując mu drzwi łazienki.
    Kamil poszedł trochę nieśmiało. Wszedł do łazienki i zaczął się rozbierać. Agata go nie widziała ani nie słyszała z zaparowanych drzwi prysznica. Otworzył drzwi prysznica. Jego oczom ukazała się wypięta zgrabna pupa gospodyni. Jego kutas od razu stwardniał i stanął na baczność. Położył rękę na jej pośladku. Była pewna, że to Krzysiek do niej dołączył i zaczęła delikatnie kręcić pupą.
    – Cześć – przywitał się.
    Agata się speszyła, bo to nie był głos jej męża. Odwróciła się i zobaczyła swojego wybranka w pełnej okazałości.
    – No cześć kociaku. Widzę, że się niecierpliwisz. Choć umyję Cię.
    Nalała męski żel pod prysznic na dużą gąbkę i zaczęła go myć dokładnie. Od szyi, przez klatkę piersiową. Przytuliła się mocno by umyć jego plecy a jednocześnie ocierać o jego kutasa. Ukucnęła mydląc jego pośladki i wykonując ruch jakby chciała wziąć jego penisa do buzi otarła go tylko policzkiem. Na koniec umyła jego nogi aż do samych stóp.
    – Zakręć wodę – poprosiła Kamila kucając przed nim i patrząc mu w oczy. Wiedziała, że marzy by zaczęła mu obciągać, ale chciała się trochę z nim podrażnić. Nie mogła jednak przewidzieć jego reakcji i tego że chwyci ją za włosy i bez ostrzeżenia wsunie swojego fallusa głęboko w jej gardło.
    – No to ssij suczko.
    Agata zaczęła obciągać jego kutasa, najbardziej skupiając się na jego główce niczym truskawce. Po chwili jednak uświadomiła się, że czeka na nich Krzysiek.
    – Chodź! Idziemy do łóżka.
    Chwyciła go za rękę i wyprowadziła z łazienki a następnie zaprowadziła do sypialni. Sama pobiegła zaś do salonu.
    – Chodź, bo my już gotowi.
    – A potrzebny wam jestem? – zapytał.
    – No pewnie. Chcę mieć wyruchane dziś wszystkie dziurki. I wypić dużo spermy. Chcę być taką małą kurewką.
    – OK. Za 2 minuty jestem tylko też wezmę prysznic.
    – To leć tylko szybko. Ja idę mu obciągać, tylko się pospiesz bo chcę by się spuścił przy Tobie.
    Agata szybko wróciła do sypialni. Kamil leżał na łóżku podtrzymując swoją męskość w wzwodzie.
    – Dawaj mi go – rozkazała.
    Wzięła go od razu całego do buzi. Ssała lizała. Pieściła ręką od czasu do czasu biorąc jego jądra do buzi i je ssała. Starała się jednak robić to delikatnie żeby Krzysiek zdążył do nich dołączyć.
    – Może sześć dziewięć? – zaproponował Kamil
    Nic nie odpowiedziała, tylko się obróciła nadstawiając mu swoją cipkę do ust. Zanim zaczął ją lizać wsunął palec w jej mokrą cipkę. A następnie ten sam palec w jej pupę. Dopiero po tym lekko ugryzł jej łechtaczkę i tak przytrzymując zębami pieścił dodatkowo językiem.
    W tym czasie do pokoju wszedł Krzysiek. Agata była przodem do drzwi i widział jak robi loda innemu. Trochę był zazdrosny a jednocześnie kosmicznie podniecony. Podszedł do łóżka, chwyciła żonę za włosy i nadawał tempo przy obciąganiu. Po chwili pociągnął tak za włosy żeby puściła kutasa Kamila i sam wepchnął swojego. Młody w tym czasie rozsuwał cipkę Agaty i próbował włożyć język najgłębiej jak się tylko da. Ona wciąż obciągała na zmianę swoim partnerom, a drugiemu masowała penisa ręką.
    Po chwili Krzysiek podniósł Agatę, położył na łóżku na plecach. Rozłożył szeroko jej nogi i wszedł w nią delikatnie. Kamil w tym momencie przysunął się z boku jej twarzy dając ponownie swoją pałę do obciągnięcia. Zaczęli ją posuwać coraz szybciej. Nie minęła chyba minuta i Kamil zaczął dochodzić. Załadował jej potężną dawkę spermy prosto w usta, że ta aż zaczęła wypływać na policzek. Drugi strzał był już bezpośrednio ba twarz. Agata spoglądała wyzywająco na męża połykając i oblizując nasienie młodego. Krzyśka to bardzo podnieciło i zaczął się spuszczać na podbrzusze żony, która kończyła oblizywanie ze spermy fallusa drugiego kochanka. Po chwili zaczęła palcami zbierać wszystko ze swojego ciała i je oblizywać.
    Panowie padli na łóżko a Agata wyskoczyła szybko do łazienki ogarnąć się trochę przed kolejną rundą.
    – Zajebistą masz żonę – przerwał ciszę Kamil.
    – Dzięki.
    – Nie masz problemu z tym…
    – Nie. – przerwał mu Krzysiek – chyba whisky działa. Idę sobie nalać. Chcesz?
    – Poproszę z colą jeśli masz.
    – Spoko, będzie. Chodźmy do salonu.
    Przygotowanie dwóch drinków zajęło krótką chwilę i Krzysiek wrócił do gościa.
    – Za spotkanie – zaproponował toast Krzysiek rozsiadając się w fotelu.
    – Zdrowie.
    Panowie kontynuowali rozmowę pod nieobecność Agaty, która stanęła w drzwiach salonu po upływie około kwadransa. Ubrana była w krótką czerwoną sukienkę i wysokie czerwone szpilki. Włączyła nastrojową muzykę. Weszła na stolik kawowy i zaczęła tańczyć. W czasie liceum i studiów uprawiała taniec nowoczesny, tak że jej ruchy były bardzo skoordynowane a zarazem seksowne. Zsunęła z siebie sukienkę i została w białym koronkowym body, przez które bardzo mocno prześwitywały jej czerwone sutki. Podeszła najpierw do Krzyśka i wykonywała taniec siedząc na nim i ocierając się o niego. Po chwili zmieniła partnera, który był już gotowy do dalszej zabawy. Wsunęła sobie jego kutasa pod body tuż przy kroczu i zaczęła namiętnie całować. Jego ręce powędrowały na jej pupę, a następnie do zapięcia w kroczu, które nie stawiało dużego oporu. Zdjął z niej body i zaczął ssać na zmianę piersi. Ona cały czas ocierała się o jego męskość.
    – Kochanie – zwróciła się do męża – jesteś już gotowy? Chcę teraz was obu w środku.
    – Prawie – odparł – myślę, że twój język szybko temu zaradzi.
    – Wiesz co to? – spytała podając pojemnik z lubrykantem Kamilowi.
    – Tak.
    – Robiłeś to już?
    – Nie.
    – To dziś zrobisz. Tylko delikatnie proszę bo dawno tam mnie nie bzykano.
    Agata stanęła przed Krzyśkiem i się nachyliła biorąc jego kutasa do ust. Tym samym wypięła pupę do Kamila, który delikatnie wycisnął żel na jej pupę oraz czubek swojego penisa. Następnie zaczął nim rozsmarowywać żel wokół dziurki i delikatnie zaczął wsuwać swojego fallusa w jej pupę. Czuł duży opór co było dla niego bardzo podniecające, jednak po kilku ruchach wsunął już całą główkę.
    – Chodźmy na kanapę – zaproponowała.
    Pierwszy usiadł Krzysiek. Na jego postawionego do gotowości kutasa usiadła Agata i wystawiła pupę do Kamila, który jednym ruchem wszedł cały w jej pupę.
    – Aaa! Jezu, co ty włożyłeś tam całe 25cm?
    – Myślałem, że dla takiej lokalnej kurwy to normalne – odparł młodzieniec.
    – No to teraz możesz mnie wydupczyć.
    Dość szybko cała trójka poczuła wspólny rytm, także że oba kutasy wchodziły i wychodziły w Agatę równocześnie. Jej odczucia były nieziemskie, mimo delikatnego bólu w analu. Zamarzył się jej w tej chwili nawet trzeci w ustach. Skupiała się jednak na odczuwaniu przyjemności tu i teraz. Próbowała przyspieszyć trochę tempo, ale było to trudne dlatego zwolniła. Mocno zaczęła całować męża i nastawiła się na ostre ruchanie w tyłek. Kamil poczuł ogromne podniecenie i chciał jak najszybciej szczytować co spowodowało, że jego ruchy były bardzo szybkie i głębokie. Odbyt Agaty był tak ciasny, że żadna poprzednio wyruchana przez niego cipka nie dawała mu takich odczuć. Kilka kolejnych ruchów i zaczął się w nią spuszczać. Gdy skończył usiadł na fotelu obok i dokończył swojego drinka. Agata w tym czasie mocno zaczęła ujeżdżać męża, który też wiele nie wytrzymał i spuścił się w jej cipkę. Padła na niego mocno go przytulając. Leżeli tak z 3-4 minuty gdy się zorientowała, że Krzysiek śpi. Delikatnie wstała by go nie budzić i napiła się resztki drinka.
    – Idę pod prysznic. Idziesz ze mną? – zapytała Kamila
    Nic nie mówił tylko wstał i poszedł za nią. Pod prysznicem umyli się wzajemnie. Następnie wytarli i poszli do sypialnie żeby nie przeszkadzać śpiącemu Krzyśkowi.
    – Podobało się? – zapytała Agata
    – Tak bardzo. Choć wolałbym robić to z Tobą tylko we dwoje. A Tobie się podobało?
    – Zajebiście. W życiu nie myślałam że na dwa baty jest tak fantastyczne. To nie to samo co z wibratorem czy korkiem. Do tego bardzo mi się podoba twój kutas. Miałam ochotę ssać takiego z czerwoną główką niczym truskawka.
    Te słowa zadziałały na Kamila pobudzająco co nie uszło uwadze Agaty.
    – O! Gotowy do następnej rundy?
    – Nie. Chyba będę się już zbierał. Też jestem wykończony po całym dniu.
    – Daj spokój. Jeszcze północy nie ma. Mówiłeś, że chciałbyś tylko we dwoje.
    – No… Tak… W cipkę bym chciał normalnie, tylko nie mam gumek.
    – A po co Ci gumki?
    – Pomyślałem, że nie chcecie tam, że to tylko dla was zarezerwowane.
    – Wyliż mnie ładnie bo trochę wyschłam, a później zerżnij w cipkę.
    Kamil przystąpił do polecenia bez chwili zwłoki. Wylizał mocno śliniąc partnerkę, gdy czuł, że jest wystarczająco mokra podniósł się i zapytał:
    – Dobrze?
    – Tak chodź. Jak chcesz?
    – Zacznijmy klasycznie a później zobaczymy co wyjdzie.
    – To dawaj. Zalej mnie.
    Rozszerzyła nogi kładąc się w pozycji klasycznej a Kamil wszedł w nią głęboko, całując ją namiętnie w usta i od czasu do czasu w piersi. Po chwili przyspieszył a jej nogi oplotły go w pasie by po kilku chwilach wylądować na jego ramionach. Tak po kilku chwilach Kamil zaczął szczytować i zgodnie z prośbą spuścił się w Agacie.
    – Daj mi go jeszcze. Lubię smak twojej spermy.
    Wyciągnął go posłusznie i podsunął pod jej usta. Oblizała go dokładnie. Ciągle był twardy.
    – Matko. Ty możesz jeszcze?
    – Chyba tak – odpowiedział nieśmiało.

    – To dalej. Na pieska?
    – OK.
    Nadstawiła się pupą do niego, kładąc głowę na łóżku niczym uległa suka. Zerżnął ją kolejny raz trzymając ją na zmianę za biodra i włosy. Po kilku minutach znowu się spuścił w jej cipkę, ale ładunku było już niewiele.
    – Jutro nie wstanę – zażartowała Agata – jestem zajechana.
    – Dasz radę. A robiłaś to kiedyś w miejscu publicznym?
    – No kiedyś za młodu w aucie w lesie.
    – To się nie liczy. Chodź idziemy się odświeżyć pod prysznic i zrobimy coś szalonego.
    Po około pół godzinie. Wychodząc z łazienki Kamil chwycił Agatę za rękę, przeszli przez salon i stanęli przed balkonem.
    – Gotowa?
    – Yyy. A jak ktoś zobaczy?
    – No to właśnie jest podniecające. Ukucniesz i zrobisz mi tylko loda.
    Wyszli na balkon. Była ciepła czerwcowa noc. Kamil oparł się o barierkę jakby spoglądał na osiedle, a Agata ukucnęła przed nim i zaczęła ssać jego kutasa. Brała go głęboko po czym oblizywała tylko główkę. Raz szybko by po chwili wolno. Po chwili wzięła go do ręki i zaczęła mu trzepać bardzo szybko czym doprowadziła do kolejnego wytrysku. Teraz wszystko wylądowało na jej twarzy.
    – Chyba już więcej nie dam rady. Wypompowałaś ze mnie wszystko.
    – To chodź się położyć. Do śniadania się naładujesz.
    – Nie. Będę już uciekał. Spotkamy się jeszcze kiedyś?
    – Nie wiem, zobaczymy.
    – Wpadnij kiedyś do mnie sama, to poszalejemy.
    – No to raczej odpada.
    – Żałuj. Zbieram się.
    – No nie daj się prosić. Powtórzymy jeszcze rano raz we trójkę.
    – Eh. No OK.
    Położyli się oboje w sypialni i szybko usnęli.
    Rano pierwszy wstał Krzysiek. Ogarnął toaletę i się zdziwił, że gość jeszcze jest u nich. Podnieciło go to, że śpią nadzy obok siebie. Podszedł do żony i zaczął masować kutasa stojąc przed nią. Robił to na tyle głośno, że ją obudził.
    – O dzień dobry. Widzę, że zaczyna się kolejny ruchliwy dzień.
    – Dzień dobry Słonko – odpowiedział po czym od razu podsunął fallusa do obciągania. Agata robiła to z przyjemnością czując, że musi trochę zrewanżować się za nocne igraszki z właśnie się budzącym Kamilem.
    – O dzień dobry.
    – Dawaj mi tu kutasa do buzi szybciutko. – odpowiedziała Agata.
    Kamil nie zwlekał, też go już naszła ochota po kilku godzinach odpoczynku. Agata leżała na plecach na środku łózka a panowie klęczeli przy jej twarzy. Obciągała na zmianę. W pewnym momencie spróbowała włożyć oba do ust. Kamil i Krzysiek poczuli się trochę dziwnie dotykając swoim penisem innego, ale specjalnie im to nie przeszkadzało. W końcu Agacie udało się wsunąć oba do swoich ust. Próbowała je ssać ale nie bardzo to wychodziło. Wysunęła je i zapytała:
    – A wsadzicie mi obaj w cipkę.
    Popatrzyli na siebie i milcząc przystali na propozycję. Położyli się po jej dwóch stronach. Podnieśli jej nogi mocno do góry. Pierwszy wsunął się Krzysiek a po chwili zaczął dopychać Kamil.
    – Aaaj. Boli.
    – Przestać? – zapytał Kamil.
    – Wkładaj go i ruchaj.
    Tak też uczynił. Chwilę tak posuwali Agatę, jednak wrócili do jej ust. Pierwszy spuścił się w nie Krzysiek. Agata trzymając spermę w ustach obciągała jeszcze Kamilowi aż i on się spuścił w jej usta. Podwójny ładunek nie mieścił się i wypłynął na policzki Agaty. Szybko jednak wszystko wracało w jej usta.
    Po tym zjedli wspólne śniadanie i pożegnali Kamila. Reszta soboty miała być leniwa…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Julie Putain