Category: Uncategorized

  • Nastoletnia Domina 9

    – 9 –

    Tego wieczoru, Anita ledwo mogła uwierzyć w to co się wydarzyło tego dnia. W to, do czego pozwoliła młodej blondynce w szkole. Na samą myśl, rozpaliły jej się policzki. ‘Ale przerwano im!’ Przynajmniej miała zdjęcia do obejrzenia. Gdy tylko wróciła do domu, udała się do swojej sypialni i w sekrecie spędziła godzinę przyglądając się fotkom. Była tak pochłonięta pięknością nagiego ciała Klary, że jej ręka sama powędrowała między uda. Poczuła wielki wstyd, gdy tylko się zorientowała co robi. Jednak owe strapienie szybko zniknęło w morzu rozkoszy które sama sobie dostarczała. Minęło zaledwie kilka minut do momentu gdy jej rozkoszne pojękiwanie wybrzmiewało w salonie. Jej orgazm był satysfakcjonujący, jednak doskonale wiedziała że ??to nic z tym co mogłaby doznać z Klarą, gdyby miały troszkę więcej prywatności. Pragnęła zobaczyć blondynkę i zaspokoić ciekawość która nie dawała jej spokoju.

    Tego wieczoru, Anita ledwo mogła uwierzyć w to co się wydarzyło tego dnia. W to, do czego pozwoliła młodej blondynce w szkole. Na samą myśl, rozpaliły jej się policzki. ‘Ale przerwano im!’ Przynajmniej miała zdjęcia do obejrzenia. Gdy tylko wróciła do domu, udała się do swojej sypialni i w sekrecie spędziła godzinę przyglądając się fotkom. Była tak pochłonięta pięknością nagiego ciała Klary, że jej ręka sama powędrowała między uda. Poczuła wielki wstyd, gdy tylko się zorientowała co robi. Jednak owe strapienie szybko zniknęło w morzu rozkoszy które sama sobie dostarczała. Minęło zaledwie kilka minut do momentu gdy jej rozkoszne pojękiwanie wybrzmiewało w salonie. Jej orgazm był satysfakcjonujący, jednak doskonale wiedziała że ??to nic z tym co mogłaby doznać z Klarą, gdyby miały troszkę więcej prywatności. Pragnęła zobaczyć blondynkę i zaspokoić ciekawość która nie dawała jej spokoju.

    Drugi Tydzien

    Niestety Anita nie miała kontaktu z Klarą przez cały tydzień, co było bolesne dla zdesperowanej matki. Każdego dnia miała ochotę zadzwonić lub napisać do licealistki, ale nie chciała wystraszyć dziewczyny, więc się powstrzymała. Ta niepewność, czy Klara nadal jest nią zainteresowana, była prawie nie do zniesienia. ‘Czy ona odzyskała zmysły i uznała że jestem dla niej za stara? Może zamiast tego znalazła młodego faceta, lub inną dziewczynę ze szkoły.’

    Zrezygnowana Anita była już o krok od zaszufladkowania tej krótkotrwałej przygody z nastolatką. Ostatecznie Klara zadzwoniła do niej po szkole kilka dni później.

    – Chce się znowu z tobą zobaczyć. Czy mogę wpaść?

    – Tak! –  odpowiedziała zachwycona tą ofertą. Potem opanowała się. – Oczywiscie.. Asia wyszła z domu. Coś się stało?

    – Powiem ci, kiedy przyjdę – odpowiedziała blondynka jedwabistym głosem.

    Anita nie mogła się doczekać. Sprawy posuwały się naprzód!

    Jakieś trzydzieści minut później Klara przybyła pod jej adres. Na szczęście Joasia była poza domem i znając swoją córkę nie wróci prędko. Anita miała na sobie obcisłe dżinsy i sportową bluzkę bez rękawów. Starała się wypaść młodzieżowo i seksownie. ale Klara prześcignęła ją w tym dziale. Nastolatka miała na sobie kantar na ramiączkach spaghetti, który ledwo zakrywał jej obfite piersi. Nie miała stanika (nie żeby potrzebowała wsparcia), a jej szorty były bardzo krótkie.

    Dziewczyna zdjęła buty i usiadła na sofie, szeroko rozstawiając uda.

     – Podobały ci się moje zdjęcia? –

    – Eh.. tak – odpowiedziała z zakłopotaniem. – Wyglądasz na nich bardzo.. gustownie.  

    To było mało powiedziane. – Co dokładnie cię tutaj sprowadza? – spytała, starając się zabrzmieć formalnie, a nie jak kobieta która szaleńczo tęskni za dotykiem nastolatki.

    – Nie mogę przestać o Tobie myśleć. –

    Zaskoczona Anita tą nagłą deklaracją, odparła – Er.. ok.. Pochlebiasz mi, chyba nawet za dużo. –

    – I chcę się z tobą namiętnie kochać. –

    Serce Anity podskoczyło do góry. Zaschło jej w gardle. Cichym i lekko zachrypniętym głosem odpowiedziała:  – Byłabym.. zachwycona. –

    Nastolatka uśmiechnęła się. – Dobrze, nie traćmy czasu na rozmowy. Chcę cię zobaczyć nago. –

    Anita też nie czuła potrzeby do dłuższej konwersacji. Pragnęła tylko jednego.

    Klara szybkim ruchem podniosła się z kanapy i jak drapieżnik przybliżyła się do Anity niczym antylopa do ofiary. Zbliżyła usta do starszej partnerki i dostarczyła zmysłowy pocałunek, jednocześnie rozpinając bluzkę kobiety od góry do dołu. Sięgnęła za materiał i wyćwiczonym ruchem odpięła stanik. Biustonosz opadł, odsłaniając liliowo-białe piersi Anity, które nie były szczególnie duże, ale wciąż jędrne. Nastolatka pohamowała się od dalszych ruchów, by podziwiać widok.

    – Piękne – powiedziała.

    Niezmiernie usatysfakcjonowana Anita pogrzebała obawy jakie dotychczas miała wobec własnej urody. Klara objęła ręką jedną pierś, a następnie zacisnęła palcami jeden sutek.

    – Powinnaś wiedzieć – zadeklarowała Klara nie ustępując zacisk. – Jestem typem dziewczyny która lubi przejmować kontrolę. –

    Anita zastanawiała się chwilowo nad przesłaniem tej wiadomości. Ta zuchwałość pasowała do pewnej siebie blondynki. Myśl o kobietach które oddają całą kontrolę swoim kochankom ujawniła się Anicie w głowie. ‘Kochankom takim jak Klara’. Obraz nagle wydał jej się niezwykle erotyczny. To byłoby takie niegodziwe.. wykonywać każde zachcianki nastolatki. Zostać jej bezradną zabawką.

    Klara nie dała za dużo czasu na namysły. Dostarczyła kolejny soczysty pocałunek w usta, po czym pochyliła się wzdłuż szyi. Sprawnym języczkiem zaczęła drażnić płatki uszu Anity. Następnie pocałowała jej kark wzdłuż obojczyka, zostawiając za sobą maleńkie plamki. Wolną ręką powędrowała w stronę rozporka i zaczęła rozpinać kobiecie obcisłe dżinsy po czym ostatecznie kazała jej je zdjąć. Po drobnych trudach Anita wywinęła się z uporczywego materiału i roześmiała się w zakłopotaniu.

    – Przepraszam, założyłam dla Ciebie obcisłe spodnie –

    – W ogóle nie powinnaś je mieć na sobie. Zdziry nie noszą ubrań w domu –

    Zsunęła majtki kobiecie po napiętych udach. Patrząc Anicie w oczy, podniosła je i przystawiła do nosa.  

    – Hmm, no proszę.. są całe mokre. Myślę, że zachowam je do mojej.. prywatnej kolekcji.

    Anita nie wiedziała jak zareagować. Gęsia skórka pojawiła się na jej ciele.

     – Na kanape. Już! – rozkazała blondynka.

    Lekko zaskoczona tonem nastolatki Anita, podążyła w stronę sofy. ‘Tego właśnie chciałam prawda?’, próbowała sobie jeszcze raz wszystko uświadomić. Zaintrygowana oczekiwaniem, położyła się na kanapie wedle życzeń blondynki. Zachwycona z siebie nastolatka delektowała się nagością kobiety która mogła być jej matką. Pochyliła się w stronę Anity i wsunęła dwa palce do jej pochwy.

    – Ktoś jest bardzo niegrzeczną matką. Jesteś bardziej mokra niż myślałam.

    Nie czekając na odpowiedź, Klara uklękła aby dokładniej przyjrzeć się majątku kryjącego się między udami kobiety.

    – Masz niezwykle małą cipkę jak na kobietę po porodzie. Chociaż trochę zbyt futrzaną. Być może będziemy musieli przystrzyc trawniczek.  

    Palce nastolatki nieustannie wsuwały się w szparkę kobiety. Anita przerzucała głową w obie strony, jej oczy ściśle zamknięte.

    – Wijesz się jak moje niewolnice podczas seksu..  

    Klara zaczęła lekko zginać palce w momencie gdy zatapiały się głęboko w obślizgłym tunelu, i tym samym zarobiła rozkoszny jęk od starszej partnerki.

    – Chcesz żebym przestała?

    – Ohh.. słuch.. ahh – Anita głęboko oddychała.

    – Pytałam.. czy chcesz żebym przestała! – nastolatka uwielbiała gierki manipulacyjne podczas wysokiego podniecenia uległej. Wbiła palce głębiej niż dotychczas.

    – Ahh.. o boże.. ni. ohh nie przestawaj – wykrztusiła.

    Nastolatka nie ustawała z palcówką.  

     – Twoje podniecenie czuć na kilometr.

    Szczerze lubiła ten piżmowy, kobiecy zapach Anity. ‘Nie każda kobieta pachniała tak dobrze’. Postanowiła zadowolić obrośniętą mamuśkę językiem, chociażby przez chwilę. Dobre lizanie cipki może przyspieszyć proces przekształcania skromnej heteroseksualnej kobiety w uzależnioną od seksu lezbijkę. Co więcej, utrzymywanie uległą na pograniczu orgazmu doprowadza je do szaleństwa z frustracji. Odmówienie im tej upragnionej ulgi, może okazać się bardziej skuteczniejszą taktyką jak sama mineta.

    – Teraz zamierzam sprawić ci przyjemność, jakiej nigdy wcześniej nie doznałaś. –

    Anita spięła się w oczekiwaniu, mogła sobie tylko wyobrazić, co blondynka zamierza zrobić. Nastolatka pochylila się i czubkiem języka subtelnie dotknęła warg cipki starszej partnerki, jednocześnie penetrując ją palcami. Dreszcz przeszedł przez plecy Anity w momencie kontaktu. Następnie Klara zaczęła energicznie lizać cały narząd, a opuszkami palców stymulowała ściany pochwy. Anita jęknęła niezrozumiale.

    Nastolatka zwiększyła intensywność. Wyciągnęła palce i wsunęła język do miłosnego tunelu tak daleko, jak tylko się dało. Była w stanie podrażnić ten notoryczny punkcik G, skryty między ściankami pochwy. W momencie gdy zaatakowała również łechtaczkę, starsza partnerka była już na skraju olbrzymiego orgazmu.

    – Nie waż się szczytować, bo cię zwiążę i zostawię tu na całą noc.

    Anita nie mogla uwierzyć własnym uszom. Klara nie pozwala jej na tą wielce oczekiwaną ulgę. Może nastolatka po prostu próbuje przedłużyć przyjemność przed dostarczeniem całkowitej błogości. Gdyby tylko Anita mogła wytrzymać ten proces manipulacji. Tak czy inaczej, z jakiegoś szalonego powodu pomysł bycia związanym podniecił ją jeszcze bardziej, ‘nawet jeżeli Klara żartowała?..’.

    Coraz trudniej było powstrzymać nieubłagany orgazm.

    – Robisz się coraz bardziej mokra – zaśmiała się Klara. – Lepiej przestanę.  

    Usiłowała utrzymać Anitę na krawędzi, więc zakończyła pieszczoty całkowicie.

    Po tym jak sapnęła starsza kobieta, było oczywiste jak bardzo pragnęła tego ostatecznego doznania. Miała ukrytą nadzieję że nastolatka wynagrodzi ją później za te tortury.

    – Nie tak prędko, moja kolej kochana – powiedziała Klara z uśmiechem. Pozbaw mnie tych ubrań.

    Nastąpił nareszcie moment w którym Anita będzie mogła podziwiać olśniewającą nagość nastolatki! Zaczęła rozbierać blondynkę. Nie zajęło to zbyt dużo czasu ponieważ dziewczyna miała na sobie tylko trzy części garderoby, ‘okropny strój do rozbieranego pokera’. Piersi Klary były dziełem sztuki. Jędrny płaski brzuch który jeszcze bardziej akcentował jej seksualność. Jej cipka była wygolona z wyjątkiem niewielkiego meszku przystrzyżonego w kształcie trójkącika. Serce starszej kobiety zaczęło walić jak z młota. Jej uwagę przykuła mięsista sieć fałd i otoczek utworzonych przez wargi sromowe blondynki. Sam widok był fascynujący, a gdy Anita nachyliła się nieco bliżej, ujrzała lekko wystającą łechtaczkę spoza naskórka, niczym malutka perełka osadzona w muszli.  

    – No dalej suko. – Rozkazała Klara, żartobliwie używając słowa na “s”.

    Pomimo tego bezczelnego zwrotu który w jakimś stopniu plamił honor, Anita bez dłuższego zastanawiania przycisnęła usta do sączącego się organu. Namiętnie lizała i ssała każdą fałdę. Czuła się jak wygłodniały pies, ‘rzeczywiście jak suka’.

    Klara walczyła z elektryzującą falą ale nie mogła się powstrzymać. Niewiele rzeczy jest słodszych niż moment, w którym heteroseksualna kobieta wykonuje swój pierwszy lesbijski akt na polecenie. Jęknęła z rozkoszy i tym samym ścisnęła głowę biednej kobiecie swoimi udami jak imadło. W tym niewdzięcznym potrzasku, Anita mogła jedynie wchłaniać eliksir jaki wydobywał się z nastolatki. Zatem kontynuowała z żywiołowym wywijaniem języczkiem, przedłużając cudowny orgazm Klary.

    Anita była zaskoczona upojnym smakiem Klary. Wyczuwała lekko słono-ziemski posmak. Gdzieś podświadomie wiedziała że soki które teraz wchłaniała były mixturą nie jednej lecz dwóch substancji które naturalnie mogłyby się wydobyć z natrysku każdej kobiety. Powinna być oburzona tym faktem, jednak ani pot, ani mocz nie był w stanie w tej chwili ją przerazić. Była po prostu zachwycona, że ??ta wspaniała nastolatka ją pożąda, pragnie jej ciala. Coraz bardziej była skłonna zaspokoić każdą zachciankę blondynki, być wykorzystywana jako zabawka erotyczna, jeśli tylko tego chciała dziewczyna. Na samą myśl o tym robiła się bardziej mokra między nogami.

    – Wystarczy dziwko, twoja kolej  

    – Okej – odpowiedziała lekko zdezorientowana Anita.

    Tymczasem blondynka nie użyła języczka aby sprawic przyjemnosc starszej kobiecie. Zamiast tego użyła palców. Trzy palce dość lekko weszły już w nadmiernie wilgotną cipkę Anity, jednak wepchnięcie czwartego palca okazało się nieco trudniejszym wyzwaniem.

    – Otwórz się dla mnie. Nie stawiaj mi oporu.  

    Natarczywość nastolatki była wynagrodzona w momencie gdy czwarty paluszek znalazł swoje miejsce w szparce kobiety. Na ustach Klary zarysował się lekki uśmiech gdy ku zdziwieniu Anity, nastolatka dołożyła jeszcze przegiętego kciuka.

    – Ohh.. nie.. prosze.

    Klara zacisnęła pięść i powoli popychała ręką do przodu, aż jej dłoń została pochłonięta po nadgarstek, rozciągając ścianki pochwy tak daleko jak tylko było to możliwe.

    – O mój boże!

    Pomieszczenie dłoni w pochwie byłoby wręcz niemożliwym wyczynem dla Kobiety która nie oddała porodu. Ale dla Anity nie sprawiło to nadmiernej trudności. Co więcej, te poczucie wypełnienia w środku było elektryzujące. Klara powoli wykręcała pięść to w lewo czy w prawo, dostarczając jednocześnie i bólu jak także jeszcze więcej przyjemności.

    – Teraz szczytuj

    ‘Nareszcie!’ Ciało Anity natychmiast posłuchało, jakby jej umysł był wyłączony z pętli. Jej orgazm był spadającą kaskadą elektrycznych doznań, które przeistoczyły się na czysty zachwyt. Błogość trwała przez cały czas, kiedy Klara wbijała nadgarsteka nawet przeciagal sie po tym jak blondynka wysunęła dłoń z jej tunelu. Minęły lata, odkąd Anita przeżywała tak potężny orgazm. W końcu upadła z wyczerpania, opierając się o nastolatkę.

    – To było niesamowite – powiedziała Anita po kilku minutach.

    – Jestem dobra w tym co robię – pochwaliła się Klara z uśmiechem na twarzy.

    Wstała i przeciągnęła się, celowo wyginając plecy w łuk z wyciągniętymi ramionami aby pokazać swoją wyrzeźbioną sylwetkę.

    – Chyba powinnam już uciekać, zanim Asia wróci do domu. –

    Anita zupełnie zapomniała o Joannie. ‘Mój Boże’, pomyślała nagle. ‘Klara jest w jej wieku’. Tropiło ją to że nie do końca wiedziała jak na to zareagować. Była szaleńczo zakochana w Klarze i chciała ją zadowolić, i być na jej posyłki. Oprócz tego niezmiernie ją ciekawiło jak daleko posunie się wymagająca nastolatka.

    Obie kobiety ubrały się i trochę ogarnęły pomieszczenie. Zanim Klara wyszła z domu, podarowała Anicie długi namiętny pocałunek.

    – Do następnego razu

    Anita nie mogła się doczekać!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Lis

    Następna część jest już opublikowana na mojej stronie patreon. Link znajdziesz na moim profilu.

  • Imprezowy zgon

    Każdy wytrwały imprezowicz ma na swoim koncie wstydliwe wpadki, doświadczenia urywającego się filmu i mniej lub bardziej intymne przeżycia w dziwnych miejscach i w nieoczekiwanym towarzystwie. W moim przypadku było to jednak najbardziej lamerskie i grube doświadczenie, o jakim w życiu słyszano.

    Studencka popijawa! Po całym tygodniu ciężkiego życia w objęciach nauki, czas na relaks i chwilę zapomnienia. Mam to szczęście, że mieszkam z trzema młodszymi ziomkami, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z dala od domu. To istny wulkan rozrywki, zabawy, pijaństwa. Nie da się z nimi nudzić. Jako starszy, byłem dotychczas bardziej powściągliwy, szanujący się i odpowiedzialny. Trzymam się z boku, bo wyznaję zasadę, że libacje aż do zaliczenia zgona, są objawem bezwstydności i braku szacunku do samego siebie. Chyba w ogóle wyznaję inne, niepasujące do tego życia zasady. Takie imprezy sprawiają, że poznaje się inne oblicza ludzi, niekoniecznie to, co chcielibyśmy poznać np. u swojego najlepszego kolegi. Wychodzi na jaw naga prawda, dosłownie. Młode chłopaki idą na całość, po pijaku wychodząc na bezwstydnych i bez zahamowań, a potem udają, że nic się nie stało, że są moralni, wstydliwi, nietolerancyjni dla gejów i nagości, oraz odpowiedzialni za własny los. Niestety z obserwacji widzę, że chłopak najebany, to chuj wyruchany, niekoniecznie przez dziewczynę. Zabawne i żałosne. Gdy widzę to u swojego najlepszego kolegi, bardzo mnie to boli. Z drugiej strony, w życiu trzeba też czasami zaszaleć i może warto choć raz samemu tego spróbować?

    Mamy więc imprezę. Nas czterech, pięciu kolegów ze szkoły, trzy dziewczyny. Cały dom tylko dla nas. Nasz wspólny, największy pokój, jak zwykle stanowi centrum imprezy, a ja tym razem chętnie się przyłączam. Może nawet zbyt chętnie, bo w rekordowym czasie pochłonąłem 6 piw. Przyszło dwóch kolejnych kolegów z laską i z jakimś zielskiem do palenia. To chyba coś mocnego, bo ludzie po tym szybko padają. Zaczynają się odpały i pierwsze zgony. Uwielbiam na to patrzeć, to takie żenująco zabawne. Jedna laska skacze po stole bez stanika, a druga leży w samych majtkach, obmacywana przez kilku kolesi. Niektórzy kolesie, w tym ja, też już bez koszulek. Przeszedłem się do dwóch pozostałych pomieszczeń zobaczyć, co robią inni. W kuchni dwóch kolegów. W drugim pokoju dwie laski z kilkoma kolesiami. Po kolejnej godzinie imprezy, kilku piwach i kilku zaciągnięciach się, miałem trochę dosyć. Po następnej, gdy świat zaczyna wirować, to znak, że trzeba iść spać. Inni też byli podobnego zdania. Połowa osób rozeszła się już do domów o własnych siłach, reszta prawie padała. Słabo widziałem, słabo kontaktowałem. Zdjąłem spodnie, żeby położyć się spać, ale nie ma gdzie, bo impreza trwa nadal… Słaniałem się więc po domu, gasząc światła i patrząc, kto i gdzie jeszcze został. W imprezowym pokoju zostały cztery osoby (w tym całkiem naga laska) i straszny bałagan, grała jeszcze muzyka i słychać było głosy, więc poszedłem do drugiego. Tam wszyscy już spali. Trzech kolesi zajęło dobre miejsca, więc musiałem zadowolić się podłogą. Było ciemno. Zaczynałem się źle czuć. Gdybym się nie położył, pewnie bym zemdlał. Miałem gonitwę myśli. Pomyślałem sobie – a co będzie, jeśli się zleję? Nie chciałem robić prania, a leżenie w brudnych majtasach, to wstyd. Poza tym, i tak jest ciemno. Ściągnąłem je więc bez namysłu i gdzieś wyrzuciłem. Chwilę potem dziwnie się jednak przez to poczułem. Duży dyskomfort. Czułem się bardzo nago i głupio. Nie podobało mi się. Może to jednak był zły pomysł? Leżąc, próbowałem jakoś je znaleźć, albo jakiś inny skrawek ubrania, ale namacałem tylko butelkę z niedopitym piwem, więc ją dokończyłem, a butelkę wziąłem sobie między nogi żeby nie czuć się tak niekomfortowo nago. Nie pomogło, ale zaraz film mi się urwał, więc długo się z tym nie męczyłem. I tak oto podążyłem boso w świat nieskrępowanej nagości, poza granice swojego wszelkiego komfortu i kontroli nad samym sobą, który potępiałem. Dręczył mnie sen o byciu gołym wśród kolesi, wstydzie, braku szacunku do siebie.

    Po kilkunastu godzinach po woli wracała mi świadomość. Usłyszałem jakiś wisk w drugim pokoju, ale nie dałem rady reagować. Nadal byłem padnięty. Słyszałem jakieś kobiece i męskie krzyki, rozmowy, pospieszne kroki. Potem słyszałem, że również w moim pokoju zaczynał się hałas. Leżałem na wznak nieprzytomny, choć był już dzień. Jakieś szmery, ciche śmiechy, rzyganie, zimno. Później wszedł jakiś gościo i krzyknął “jak tam chłopaki?” ale ktoś inny mówił “ćśśśś, cicho kurwa!” i usłyszałem parskanie śmiechem. Było mi dobrze, głowa wreszcie przestała boleć. Gdybym wiedział, że leżę nago, tracąc godność… Czułem lekki powiew na swoim ciele, ktoś ciągle chodził. Raz ktoś mnie szturchnął. Potem poczułem, że ktoś zabrał mi butelkę, która leżała gdzieś przy nodze, chyba sprzątał pokój. Później znowu ktoś mnie zaczął szturchać. Usłyszałem “nakryj, kurwa, szybciej”. Szturchał mnie tyle, aż zacząłem się budzić. Otworzyłem oczy. Przez chwilę nie ogarniałem, co się dzieje. To jeden z moich kolegów mnie budzi. Podnosi mi głowę i pomaga usiąść. Zobaczyłem, że podchodzi drugi kolega i rzuca mi coś na krocze. Gdy już usiadłem, zobaczyłem, że jestem nago, a na kroczu leżą byle jak rzucone moje majtki. Zaczął mi stawać i oczywiście spadły, ale ziomek szybko mnie nimi znowu zakrył. Siedziałem tak przez kilka minut zanim doszedłem do siebie. Zrozumienie sytuacji zajęło mi jeszcze kilkadziesiąt minut. Wyszli z pokoju żebym się w spokoju ubrał. Muszę przyznać, że załatwili to kulturalnie i profesjonalnie tak, żebym po obudzeniu nie czuł zakłopotania. Mogli mnie przecież zostawić, albo obudzić na golasa i bym się wstydził.

    Chciałem wyjaśnień, więc ziom opowiedział mi wszystko. Pocieszył, że to się zdarza w każdym wieku, że to naturalne i że jest spoko. Nie wie, co się działo w nocy, ale to raczej oczywiste. Zaczęło się rano, gdy ocknęła się Karolina i zobaczyła, że jest goła, a przy niej leżą trzej kolesie. Zrobiła im piekło. Pobudziła wszystkich i wtedy zobaczyli, że ja leżę nago. Tutaj w pokoju trzech ziomków – Karol i Marek z którymi mieszkam, oraz gość Tomek. Wszyscy długo dochodzili do siebie. Po awanturach Karoliny, wlazł tu również nasz Kamil. Nikogo więcej tutaj nie było. Za chwilę został wyprowadzony, bo śmieszkował. Chłopaki zaczęli sprzątać. Znaleźli moje majtki. Mój najlepszy kolega mnie budził, a Tomek nakrył, zanim zdążyłem zobaczyć i się zawstydzić. Niestety zanim to się stało, od chwili awantury Karoliny, gdy wszyscy dochodzili do siebie, minęła ponad godzina. Tyle czasu byłem narażony na swobodne oglądanie mojego ciała przez chłopaków. Ogółem, nago przeleżałem jakieś 11 godzin. Pomimo łagodnego tonu ich wypowiedzi na ten temat, zaliczyłem wielką towarzyską porażkę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • Od pierwszego wejrzenia 3

    Po wydarzeniach ostatniego wieczory chłopcy ustalili, że lepiej będzie zachować ich relację w tajemnicy. W szkole zachowywali się jak gdyby nic się zmieniło. Z niecierpliwością czekali jednak na chwilę gdy wieczorem będą sami w pokoju.

    Gdy tylko się tam znaleźli rzucili się w swoje ramiona. W trakcie serii pieszczot i pocałunków pozbywali się kolejnych części garderoby aż zostali w samej bieliźnie. Aleks zauważył, że kutas kolegi jest już tak nabrzmiały, że główka wystawała ponad gumkę majtek. Postanowił coś z tym zrobić. Szybko oswobodził całe genitalia przyjaciela z bokserek i zaczął je łapczywie lizać. Jednak Filip cofnął się po chwili i zapytał:

    – Jesteś gotowy żeby przejść o krok dalej?
    – Co masz na myśli?
    – Ufasz mi?
    – Tak.
    – To pochyl się.

    Aleks wciąż był na kolanach. Bez zastanowienia pochylił się nad łóżko wypinając dupę. Filip uklęknął za nim, zsunął mu majtki i wtulił twarz w jego jędrne, drobne pośladki. Wyciągnął język i zaczął starannie wylizywać szparę Aleksa. Następnie zaczął manewrować językiem w jego ciasnej, dziewiczej dziurce. Wcisnął wilgotny język najgłębiej jak się dało. Aleks jęknął. Przez zwieracze w jego odbycie przeszedł mimowolny skurcz. Filip nie przestawał. Wsuwał i wysuwał język z kakaowego oka kolegi, na przemian z okrężnymi ruchami językiem wokół dziurki. Gdy odbyt był już wystarczająco nawilżony cofnął się. Znalazł w kosmetyczce lubrykant, nałożył kilka kropli na wskazujący palec i wcisnął go w anus Aleksa. Ten znowu jęknął. Filip badał nawilżonym placem odbyt kolegi. Wymacał w środku zgrubienie, które prawdopodobnie było prostatą. Zaczął więc pieścić i naciskać. Kolejne jęki Aleks potwierdziły, że to rzeczywiście prostata, a dotyk w tym miejscu dostarcza mu niesamowitych wrażeń.

    Nadszedł czas na gwóźdź programu. Filip wyciągnął palec. Uznał, że dziurka jest już dostatecznie nawilżona i rozluźniona.

    – Jesteś gotowy?

    Zapytał Filip łapiąc za butelkę z lubrykantem.

    – Tak, zrób to.

    Nałożył więc na swój sprzęt prezerwatywę, nawilżył i zbliżył go do szpary Aleksa. Zaczął delikatnie wpychać główkę w jego dziurkę. Nie było to łatwe, mimo przygotowania dziurka była wciąż ciasna, a kutas Filipa dość gruby. Wbił żołądź do środka. Aleks krzyknął.

    – Spokojnie, zaraz będzie lepiej.

    Pocieszył go Filip i dalek powolutku wsuwał fiuta. Wsunął go do końca. Zaczął ostrożnie jeździć w przód i w tył. Po chwili ostrożne ruchy zmieniły się już w rytmiczne rżnięcie. Skomlenie Aleksa z bólu przechodził w skomlenie z rozkoszy. Z każdym ruchem jego anus rozluźniał się i odczuwał coraz większą przyjemność gdy penis kolegi dotykał od środka jego prostaty. Aleks zaczął nawet sam ruszać tyłkiem w tył i w przód nadając rżnięciu rytm. Widać było, że mu się podoba, bo również jego siusiak był twardy, a na końcu zwisała cienka smuga gęstego preejakulatu.

    Filip penetrował tak kolegę kilka minut. Chwilami zwalniał. Nie chciał kończyć za szybko. Ciasna dziurka Aleksa stymulowała jednak jego kutasa na tyle mocno, że nie mógł wytrzymać już dłużej. Gumka wypełniła się jego nasieniem. Wyszedł z tyłka Aleksa i wyrzucił zużytą prezerwatywę. Aleks natychmiast dopadł ustami do wiotkiego już fiuta przyjaciela by oczyścić go z resztek spermy.

    Gdy skończył Filip położył się na plecach w poprzek łóżka i podniósł nogi, tak, że jego dupa była teraz wyeksponowana na skraju łóżka.

    – Twoja kolej Aleks.

    Aleks niczego nie pragnął w tej chwili tak bardzo jak wejść w dupę Filipa jak najszybciej. Był jednak trochę stremowany. W ciągu ostatnich dniach spełniło się wszystko o czym marzył przy waleniu konia i to w bardzo szybkim tempie.

    – No dawaj kochanie. Widzę, że twój mały jest gotowy.

    Zachęcił go Filip. Uklęknął więc i nawilżył swoją śliną otwór kolegi.

    – Jestem gotowy. Dawaj! Zerżnij mnie!
    – Czekaj. A gumka?
    – Pierdolić gumkę. Ufam Ci.

    Aleks wbił swojego penisa do dziury kolegi. Jego fiutek był dużo cieńszy, więc poszło łatwiej. Pozwolił Filipowi oprzeć nogi na swoich ramionach i zaczął go ruchać. Filip szybko pokonał początkowy dyskomfort i całkowicie oddał się przyjacielowi. Zaletą tej pozycji było to, że widzieli swoje twarze. No obu widniała nieziemska rozkosz. Aleks doszedł po zaledwie minucie. Już wcześniej był mocno podniecony i sama myśl o dziewiczej dupce Filipa prawie doprowadziła go do orgazmu. Na jego twarzy pojawił się lekki grymas, a odbyt Filipa zalała ciepła ciecz.

    – Już skończyłeś?
    – Przepraszam, że tak szybko. Ty tak na mnie działasz.
    – Spoko, schlebia mi to. I tak było zajebiście.
    – Też mi się podobało.
    – Ale jeszcze nad tym popracujemy, mam nadzieję?
    – Kiedy tylko będziesz chciał.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XYZ
  • Ojciec Wirgiliusz

    Część 1
    Być może są zawody, które pozwalają osobom je wykonującym, cieszyć się widokiem i ciepłem nieograniczonej ilości kobiecych ciał jak lekarze, ale żaden nie przychodził mi do głowy – no, może jeszcze masażysta. Dlatego poświęciłem wszystko, aby skończyć medycynę, zrobić specjalizację i zacząć korzystać z tych możliwości. Nie tylko finansowych i prestiżowych. Zatrudnienie się w klinice leczenia bezpłodności, było z mojej strony kolejnym strzałem w dziesiątkę – w sposób zupełnie naturalny, wyeliminowałem spośród klientek odwiedzających gabinet zarówno babcie, jak i małolaty. Moje klientki w znakomitej większości mieściły się w przedziale wiekowym od 25 do 40 lat. Młodsze zachodziły w ciążę w sposób naturalny, albo nie miały jeszcze świadomości, że będzie im potrzebna pomoc medycyny w poczęciu wymarzonego potomka. Z kolei te przekraczające górną granicę, albo uznawały, że jest już zbyt późno, by odpowiednio zająć się wychowaniem dziecka, albo zniechęcone wieloma nieudanymi próbami zapłodnienia, dawały za wygraną. Gdybym został zwykłym ginekologiem, zakres wieku moich klientek byłby kilka razy szerszy – od młodziczek, po starowinki – a tak, sam miód.  

    Początkowo, jak większość lekarzy, stosowałem konwencjonalne metody leczenia bezpłodności, lecz kiedy moja żona urodziła już czwarte dziecko stwierdziłem, że moje nasienie jest wyjątkowo efektywne. Aż żal było nie wykorzystać go do pomocy kobietom, których największym pragnieniem było posiadanie dziecka. Większość par nie ma świadomości, że bardzo często powodem trudności w zajściu w ciążę, jest słaba jakość plemników partnera. Kiedyś jedynym wyjściem, często zresztą stosowanym przez kobiety był skok w bok, choć nie zawsze gwarantował sukces. Przecież można było trafić na równie kiepski materiał. Dzisiaj możemy wspomagać płodność farmakologicznie, stosować inseminację lub zapłodnienie pozaustrojowe. Mając do dyspozycji plemniki pierwszej klasy, mogłem oszczędzić kobietom wielu stresów, związanych ze stosowaniem tych metod. Oczywiście! –  miałem wątpliwości, czy postępuję właściwie pod względem moralnym, bo przecież para, która szukała pomocy przy poczęciu, chciała być rodzicami dziecka. Gdyby miało być inaczej, skorzystaliby z banku spermy, lub nasienia pozyskanego od zaprzyjaźnionego dawcy (chociaż to dla niego dość ryzykowne). W przypadku opracowanej przeze mnie metody dyskretnej pomocy, zostaliby szczęśliwymi rodzicami, nawet nie wiedząc, że ktoś inny jest biologicznym ojcem.  

    Za pierwszym razem, z pewną dozą nieśmiałości, zamieniłem nasienie jednego czterdziestolatka, którego plemniki nie wykazywały pod mikroskopem prawie żadnej aktywności, aplikując podczas inseminacji jego małżonce – przeuroczej pani Natalii – przygotowany wcześniej zestaw moich własnych, dziarskich plemników. Z niecierpliwością oczekiwałem jej kolejnej wizyty, podczas której, zgodnie z oczekiwaniami moimi i przyszłych rodziców okazało się, że jest okazja do świętowania. Cieszyliśmy się wszyscy troje. Po wielu nieskutecznych próbach, w końcu pani Natalia nosiła w brzuszku maleństwo. Zachęcony skutecznością metody i radością malującą się na twarzach przyszłych rodziców, postanowiłem nieść szczęście w szerszym zakresie. Od tej pory, we wszystkich przypadkach, gdy po kilku próbach zapłodnienia stwierdzałem, że dostarczone przez przyszłego ojca nasienie nie gwarantuje rychłego macierzyństwa, zamieniałem je na sprawdzony, pełen wigoru zestaw, składający się z milionów ogoniastych przekazicieli moich genów.  

    Skuteczność tej metody szybko podwoiła grono par zainteresowanych leczeniem się w moim gabinecie. Dochody także się zwiększyły, natomiast zmniejszyła się w moich oczach atrakcyjność kobiet. Tak, tak! To, co wydawało się takim fajnym bonusem do wykonywanej pracy, zwyczajnie spowszedniało. Oglądane wiele razy dziennie przeróżne cipki, piersi, tyłeczki przestały mi się kojarzyć z seksem, szczególnie, że przed rozpoczęciem pracy musiałem zwalić gruchę, żeby uzyskać świeży materiał do inseminacji – więc byłem zaspokojony. Co gorsza – zdarzały się sytuacje, kiedy przed wyjściem do pracy, żonie przyszła ochota na amory, więc wybzykawszy ją, opróżniałem zasobnik z materiału niezbędnego dla klientek. Czasem z tego powodu i dużego zapotrzebowania na moje plemniki, musiałem przekładać termin ich zapylania. Po prostu zaczynało brakować surowca.

    Pewnego dnia moje misyjne podejście zmieniło się dość mocno. A to za sprawą Ewy. Wtedy jeszcze pani Ewy. Była to młoda, dwudziestopięcioletnia mężatka, która od czterech lat bezskutecznie próbowała z mężem dać początek nowemu życiu. Kiedy pierwszy raz spojrzałem w jej ogromne, błękitne oczy, dostrzegłem wielki smutek, ale i iskierkę nadziei, że może z moją pomocą uda się spełnić marzenie o własnym maleństwie. Patrząc na tę prześliczną twarzyczkę, długie blond włosy, doskonałą figurę z pokaźnymi piersiami, szerokimi biodrami i nogami o tak niesamowitej długości i kształcie, że trudno było oderwać od nich wzrok pomyślałem sobie, że kobieta tak doskonała, z całą pewnością jest genetycznie predestynowana do bycia matką. Tutaj spodziewałem się raczej problemów po stronie jej męża – Karola. Teoretycznie wyglądał jak rasowy ogier czystej krwi arabskiej– wysoki, z szeroka klatą, wąskimi biodrami, ale wielkość umięśnienia wskazywała na mnóstwo godzin spędzonych na siłowniach, więc pewnie i używanie wspomagaczy. A to najczęściej nie idzie w parze z płodnością. Aby się upewnić, poprosiłem go, by udał się do pielęgniarki, która da mu pojemniczek na  nasienie i wskaże pokój, gdzie będzie mógł go napełnić. Ja tymczasem przebadam jego żonę.

    Dziwna sprawa – gdy zostaliśmy sami, poczułem pulsowanie w bokserkach. Dawno mi się to nie zdarzyło w obecności pacjentki. Pani Ewa jeszcze nawet nie zaczęła się rozbierać, ale w jej oczach i ruchach było tyle seksualności, że mój penis zareagował instynktownie. Pomyślałem wtedy po raz pierwszy o zastosowaniu inseminacji bezpośredniej – krótko mówiąc, chciałem się z nią bzykać. Działała na mnie, jak czerwona płachta na rozjuszonego byka. Ale od marzenia do jego realizacji, droga nie taka prosta. W dodatku wymagająca wyjątkowej delikatności – jeśli coś spieprzę, to nie tylko niczego nie osiągnę, ale też dziewczyna może narobić takiego smrodu, że moja błyskotliwa kariera legnie w gruzach. Po pierwsze – trzeba zapanować nad erekcją – nie może jej zobaczyć. Przywołałem cały swój profesjonalizm, poprosiłem, by się rozebrała za parawanem i położyła na fotelu ginekologicznym. W czasie, jaki dałem jej na przygotowanie się do badania, myślałem o rzeczach przyziemnych, dzięki czemu ogarniające mnie pożądanie, uległo znacznemu ostudzeniu. Faja mi opadła, zatem można było przystąpić do badania.  

    Po wejściu za parawan, najpierw zbadałem ją wzrokiem 🙂 Była cudownie doskonała! Ideał kobiecego piękna, okraszony jeszcze lekkim zawstydzeniem. Mógłbym patrzeć na nią godzinami. Co tam godzinami! Latami! Jej ciało było równomiernie opalone, włącznie z piersiami i strefą intymną. Albo korzystała z solarium, albo była na tyle wyzwolona, by eksponować je na plaży nudystów. Zazdrościłem jej mężowi, ale tym bardziej chciałem przyprawić mu rogi. Przystąpiłem do badania – najpierw piersi – obfite, jędrne z dość dużymi brodawkami i obwódkami wokół nich. Doskonałe do karmienia, ale też wybitnie zapraszające do pieszczenia, całowania, lizania i ugniatania. Musiałem przywołać się do porządku, żeby tego nie zrobić. Nie będę wam opisywał dalszego przebiegu badania, bo mam erekcję na samo wspomnienie tych piersi, brzuszka i cipuszki, ozdobionej szerokim paskiem blond włosów łonowych. Dość wam będzie wiedzieć, że badanie nie wykazało żadnych nieprawidłowości, które mogłyby uniemożliwiać zajście w ciążę. Pobrałem jeszcze wymazy i poprosiłem, żeby pacjentka się ubrała. W międzyczasie wypisałem skierowanie na badania krwi, ustaliłem termin kolejnego jajeczkowania, który zarazem miał być terminem następnej wizyty. Wówczas mieliśmy poznać wyniki badań i podjąć decyzję, co do dalszego postępowania. Gdy opuściła mój gabinet, poprosiłem pielęgniarkę, by nikogo na razie nie wprowadzała, bo muszę sobie zrobić przerwę. Wykorzystałem ją do napełnienia kolejnego zbiorniczka swoją drogocenna spermą – wspomnienie dziewczyny, która przed chwilą leżała naga na samolocie musiało znaleźć jakieś ujście.

    Jeszcze nigdy nie oczekiwałem wizyty pacjentki z taką niecierpliwością. Oczami wyobraźni widziałem już, jak ostro biorę Ewę rozłożoną w fotelu ginekologicznym, z szeroko rozszerzonymi udami, albo jak zapuszczam język w tę cudowną cipkę i doprowadzam krew mojej pacjentki do wrzenia. Innym razem, oparłszy ją o ścianę, wbijam się w nią od tyłu, swoim twardym jak ze stali tłokiem i rżnę do upadłego, kurczowo ściskając jej boskie biodra. Albo leżę na kozetce, a ona ujeżdża mnie, bujając piersiami tuż przed moimi ustami – łapię w locie brodawki, lub wciskam twarz pomiędzy rozhuśtane, gorące kule. Moje dłonie ugniatają twarde pośladki, pieszcząc przy tym drugą dziurkę. Uhhhh!

    Nakręcony tymi wizjami, kilka razy wzywałem do gabinetu pielęgniarkę – Basię, która bardzo chętnie, od kilku już lat pomagała mi w takich sytuacjach. To był wyjątkowo dobry układ – ja płaciłem jej lepiej niż pozostałym, a ona odwdzięczała się robiąc mi loda z happy endem (nawiasem mówiąc bardzo profesjonalnie – jeszcze żadna z kobiet jakie miałem, nie mogła się z nią równać), lub udostępniając swoją rudą cipkę. Skóra Basi była biała jak mleko, za to latem pokrywała się mnóstwem piegów – to w zasadzie norma u rudzielców. Pod tym względem, była całkowitym przeciwieństwem doskonale opalonej Ewy. Odkąd liczba klientek uległa podwojeniu, nie miałem potrzeby korzystać z jej wdzięków i talentów. Wręcz musiałem wykręcać się zmęczeniem, bo była przyzwyczajona do dosyć częstego bzykanka, więc trochę się dziwiła, a nawet zaczęła wątpić w swoją atrakcyjność, kiedy nagle to się urwało. Ale po wizycie Ewy, wszystko jakby zaczęło wracać na utarte ścieżki. Basia była bardzo zadowolona, że znów jest po staremu, że pan doktor jest podniecony i urozmaica jej pracę, dostarczając niespodziewanych orgazmów. Nie powiem, była ładna i ponętna, ale ja pod przymkniętymi powiekami miałem cudowne, seksowne oczy Ewy i tłoczkując Basię, tak naprawdę czułem się wobec niej trochę jak zdrajca.

    Tak, Basia ewidentnie skorzystała na moim zafascynowaniu urodą Ewy, ale i bardzo ułatwiła mi przetrwanie do kolejnej wizyty pacjentki, która całkowicie zawładnęła moimi pragnieniami. Niestety, co było do przewidzenia – Ewa przybyła na nią z mężem. Omówiłem z nimi wyniki badań laboratoryjnych i zaproponowałem, by podczas następnej owulacji, podjąć próbę inseminacji, która znacząco zwiększa prawdopodobieństwo spotkania się plemników z jajeczkiem. Następnie wyprosiłem grzecznie pana Karola, tłumacząc to koniecznością przeprowadzenia badania jego małżonki i pobrania próbek śluzu do analizy. To nie było konieczne, ale chciałem odświeżyć w pamięci widok jej doskonałej urody. Nacieszyć się nim, bo przecież kolejny raz będę mógł podziwiać to piękne ciało, dopiero za miesiąc. Obserwowałem każdy jej ruch, gdy zdejmowała z siebie po kolei spódniczkę, bluzeczkę, stanik i majteczki. Tym razem to były białe, koronkowe stringi. Takie podobają mi się najbardziej, bo biel kojarzy się z niewinnością, a krój uwydatnia w niesamowicie podniecający sposób, krągłość pośladków. Jej kocie ruchy niesamowicie poruszały wyobraźnię. I nie tylko ją.  

    Mój osobisty dostawca rozkoszy nie pozostał obojętny na zmysłowość emanującą z każdego ruchu Ewy. Tym razem postanowiłem nie ukrywać swojego podniecenia. Oczywistym jest, że kobieta o tak nietuzinkowej urodzie, ma pełną świadomość tego, jak bardzo podniecająco działa na facetów. Na tyle, że przestaje na to w ogóle zwracać uwagę, traktując jak coś zupełnie naturalnego. Bez najmniejszych oznak skrępowania, przystąpiłem do badania, zaczynając od piersi, choć z medycznego punktu widzenia nie było to konieczne. Ale kto by sobie odmówił przyjemności dotykania aksamitnie miękkiej skóry, wielkich, kształtnych, doskonałych krągłości? Chyba tylko gej albo mizogin. Nie byłem żadnym z nich, więc korzystałem z możliwości, ładując swoją pamięć doznaniami, które muszą mi wystarczyć do kolejnego spotkania. A to miało nastąpić dopiero za miesiąc. Aby odwrócić jej uwagę od obmacywania piersi, jednocześnie prowadziłem rozmowę dotyczącą badań. Wyjaśniłem jej, że wszystko wskazuje na problem po stronie małżonka – jego plemniki są bardzo niemrawe. Prosiłem, by mu tego nie mówiła, bo stres może spowodować pogorszenie jakości nasienia.  

    Przechodząc do badania pochwy, mówiłem o konieczności unikania zbliżeń na dwa tygodnie przed inseminacją, aby ilość i jakość plemników uległa poprawie. Niby przypadkiem przeciągnąłem kilka razy palcem wzdłuż łechtaczki, wzbudzając lekkie dreszcze w ciele pacjentki. Zauważyłem, że ma zamknięte oczy, jakby delektowała się dotykiem moich palców wewnątrz swojej kobiecości. Ja zaś, ciągle mówiąc, przyglądałem się każdemu najdrobniejszemu szczególikowi jej budowy anatomicznej, starając wyryć go na stałe w swej pamięci. Zwróciłem uwagę nawet na dokładne wydepilowanie okolicy mniejszej dziurki. Pani Ewa dbała o każdy detal. Nie mogąc przeciągać w nieskończoność tych badań, z wielkim żalem i jeszcze większą erekcją, podziękowałem i poprosiłem ją o ubranie się, starając się przy tym sprawiać wrażenie, że to zupełnie normalne, że stoję w pobliżu i przyglądam się. Kontynuując rozmowę, podziwiałem wdzięk, z jakim zakładała stringi, potem spódniczkę, biustonosz i bluzkę. Poprawiła sobie jeszcze włosy i wyszliśmy zza parawanu. Chyba jednak była naturystką, skoro zupełnie nie przeszkadzała jej nagość w mojej obecności. A może kitel lekarza sprawiał, że nie czuła skrępowania? Nieważne!

    Pożegnaliśmy się, a ja znów musiałem skorzystać z pomocy Basi. Tym razem nakręcony widokiem wydepilowanej brązowej dziurki Ewy, mając w gabinecie dość spory zapas wazeliny, kazałem jej się oprzeć o kozetkę i zaaplikowałem jej swój irygator prosto w malutki otworek. Rżnąłem ostro, tak jak lubi, choć z pewnością już się zorientowała, kto tak bardzo nakręca moje pożądanie. Ale zniosła to dzielnie, więc w nagrodę położyłem ja na samolocie i językiem doprowadziłem do orgazmu.

    Część 2
         Nadszedł tak długo oczekiwany dzień, w którym zamierzałem zastosować nowatorską (jednocześnie starą jak świat), bezpośrednią metodę inseminacji. Wizyta pacjentki była zaplanowana na godzinę trzynastą, tymczasem erekcja wywołana wyobrażeniem sobie tego, co zamierzałem z nią robić, trwała odkąd tylko się przebudziłem. Cieplutkie ciało żony śpiącej jeszcze głęboko, kusiło swoją bliskością i dostępnością. Sypiamy nago, więc zbliżyłem się do niej, przywierając sztywnym penisem do gorących pośladków, jednocześnie prawą dłonią obejmując mięciutką pierś, miętoląc ją bardzo delikatnie. Kocie pomrukiwania żony świadczyły o przebudzeniu. Głaszcząc brzuszek, zsunąłem dłoń niżej, gdzie przeczesując palcami gęste krzaczory, czarnego jak noc owłosienia łonowego, próbowałem zlokalizować szczelinkę, w której za chwilę zamierzałem ulokować swój nabrzmiały organ. Nie zawiodłem się – była wilgotna i gotowa na jego przyjęcie. Wszedłem od tyłu, powoli zagłębiając do samego końca swój miecz w pochwie.  

            To fantastyczne uczucie, gdy twardy penis znajduje się w miejscu dla niego przeznaczonym – gorącym i wilgotnym. Żona delikatnie poruszając pupką sprawiła, że jego główka powoli okrążała szyjkę macicy dostarczając obopólnej rozkoszy. Byliśmy już zgrani, więc wspomagałem ją w tym niespiesznym akcie, również poruszając się w tym samym rytmie. Po pewnym czasie, gdy oboje byliśmy już napaleni na maksa, zacząłem ją rytmicznie pukać. Już nie pieściłem piersi, lecz przytrzymując dłonią biodra, wbijałem się w oślizgłą, gorącą cipkę, często zmieniając tempo i kąt natarcia. Normalnie trwałoby to długo, ale dziś podniecony wizją wizyty pacjentki tak niecierpliwie oczekiwanej, szczytowałem dość szybko, opróżniając buzujący magazynek i zalewając seriami gęstej, gorącej spermy, niezaspokojoną tym razem cipkę żony. Aby jakoś jej to wynagrodzić, pieszczotą łechtaczki przy użyciu palców, doprowadziłem i ją do coraz szybszego oddychania, przerywanego pojękiwaniem, a w końcu do pełnej ekstazy. Jej ciało stężało, uda zadrżały i zacisnęły się na moich palcach tkwiących w cipce. Okrzyk rozkoszy stłumiła, wtulając twarz w poduszkę. Leżeliśmy jeszcze chwilę, zaspokojeni i szczęśliwi. Moja dłoń błądziła po sztywnych wciąż piersiach, a jej pieściła moje jajka i sflaczałego już fiuta. Dzień rozpoczął się bardzo miło i miałem nadzieję, że dalej będzie równie ekscytująco.  

        Podczas śniadania uśmiechaliśmy się do siebie – zawsze tak jest, kiedy dzień rozpocznie się rozkosznym świtańcem. Świat wtedy wydaje się piękny i właściwie taki jest. Gdybyśmy jako ludzie, utrzymali zachowania naszych przodków – szympansów Bonobo i częstowali się seksem jak ciastkiem, chipsem, czy piwem, bylibyśmy wszyscy dużo szczęśliwsi.  Wizyta u znajomych zaczynałaby się od propozycji:
    – Macie ochotę na rozkosz?  
    – Ja dziękuję – byłem przed chwilą w markecie i miałem przyjemność z ekspedientką, ale może moja żona (dziewczyna, narzeczona) by chciała – odpowiedziałbym.
    – Wiesz, chętnie skorzystam – powiedziałaby, biorąc w dłoń pytę gospodarza.
    Podczas gdy oni zajmowaliby się sobą, my z gospodynią napilibyśmy się kawy, a jeśli przyszłaby nam ochota na coś więcej, pod wpływem oglądanych amorów, przyłączylibyśmy się do zabawy. Po kilku drinkach ponowilibyśmy igraszki w przeróżnych układach i po mile spędzonym wieczorze, wrócilibyśmy do domu, albo poszlibyśmy w miasto, szukać kolejnych wrażeń. Majtki wtedy stałyby się zbędnym elementem garderoby, używanym jedynie w przypadku comiesięcznej damskiej przypadłości lub jako ozdoba, mająca wywołać podniecenie, a zarówno kobiety, jak i mężczyźni ubieraliby się w tuniki, jak w starożytnym Rzymie, czy Grecji, bo wtedy dostęp do części intymnych jest wyjątkowo łatwy, a to z kolei jest bardzo wygodne przy częstej kopulacji. Niestety, w obecnie obowiązującym modelu społecznym, miłosne rozkosze są dystrybuowane bardzo oszczędnie w stosunku do ogromnych potrzeb. Zwłaszcza tej części ludzkości, która posiada penisy.

        Przejazd przez miasto zajmował mi zazwyczaj około 40 minut. Kiedy przyjechałem do kliniki, pozostało jeszcze około pół godziny do pierwszej umówionej wizyty. Basia – moja pielęgniarka, będąca jednocześnie rejestratorką, asystentką i kochanką, czekała jak co dzień z gorącą kawą. Pijąc, rozmawialiśmy o planie wizyt na dzisiaj, choć myślami błądziłem wokół jednej klientki, której oczy, włosy i cudowna figura, zawładnęły całkowicie moją wyobraźnią. Tak głęboko wryły się w pamięć kształty jej piersi, bioder, ud, cipki, że nawet po upływie miesiąca miałem je przed oczami, tak jakbym patrzył na nie przed chwilą. W dodatku na wspomnienie sposobu, w jaki się poruszała podczas rozbierania i ubierania w trakcie poprzednich wizyt, poczułem erekcję rosnącą w portkach w błyskawicznym tempie. Nie umknęła ona uwadze Basi, która z bezczelnym uśmiechem rzuciła:
    – Oooo, widzę, że pan doktor w potrzebie.
    – To może zamiast tak bezczynnie patrzeć, udzieliłabyś pierwszej pomocy – odpowiedziałem ze śmiechem.

        Wiedziałem, że nie będzie trzeba jej specjalnie namawiać, bo lubiła te nasze zabawy i emocje związane z ryzykiem przyłapania in flagranti. Stanąłem pod ścianą, z trudem wydobywając z rozporka sztywny buzdygan. Basia podeszła, przywarła ustami do moich, przyszczypując wargi i drażniąc je języczkiem. Dłonią objęła drgającego twardziela i delikatnie pieściła, przesuwając nią w górę i w dół, czasem gładząc kciukiem samą główkę. Nie przerywając całowania, objąłem ją, dłońmi miętoląc pośladki. Podciągnąłem wyżej spód jej kitla, by poczuć delikatność skóry tyłeczka i uzyskać dostęp do cipki. Nie miała dzisiaj majteczek. Lubię, gdy szczuje mnie swoją nagością, pod nieprzykrywającym prawie niczego fartuszkiem. Na klacie czułem twardość  piersi, ściśniętych pomiędzy nami. Przesunąłem prawą rękę, by od przodu wsunąć ją pomiędzy mięciutkie uda i pieścić ukrytą w rudych kędziorkach szczelinkę. Była już bardzo mokra. Wsunięte w nią palce natychmiast pokryły się warstwą śluzu. Basia zaczęła pojękiwać, ale zdecydowała się przerwać te pieszczoty, uklęknąć i zająć się napiętymi do granic możliwości klejnotami. Najpierw całowała delikatnie boki penisa, ale chcąc mieć lepszy dostęp do moszny, przestała na chwilę, rozpięła pasek i guzik spodni, opuszczając je do wysokości kolan. Teraz miała możliwość pieszczenia nie tylko genitalii, ale także tyłka. Skwapliwie z tego skorzystała. Dłońmi pieściła pośladki, a ustami wszystko to, co było z przodu. Po początkowo delikatnych pieszczotach, przyspieszyła ruchy głowy, co raz szybciej nadziewając się na sterczącego penisa.    

        Uwielbiam, gdy tak robi! Kiedy na początku naszej erotycznej znajomości, po raz pierwszy miałem przyjemność doświadczyć tego superprzyspieszenia, byłem zdumiony, że w ogóle jest możliwe tak szybkie poruszanie głową, że szyja to wytrzymuje, ale okazało się, że Basia jest mistrzynią w sztuce obciągania. Wtedy bardzo szybko wytrysnąłem w jej ustach, a ona bez mrugnięcia okiem połknęła wszystko i jeszcze przez chwilę glancowała do czysta całego penisa. Dzisiaj wiedziałem, że nie pójdzie jej tak łatwo, bo byłem już przecież po jednym orgazmie, przeżytym podczas porannych bzyków z żonką. Pewnie uznacie mnie z hipokrytę, zdradzającego żonę, ale to nie jest tak. Kocham ją i to, że mam kochankę nie zmienia niczego. Ba, nawet jest korzystne, bo podniecony wspomnieniem seksu z jedną, daję też szczęście drugiej. Z Basią łączy mnie tylko układ seksualny, bez mieszania w to uczuć. I tak jest dobrze dla wszystkich. Oczywiście tylko do czasu, gdy żona się dowie. Potem będzie już tylko piekło.

        Nie chcąc za mocno nadwyrężać ust Basi, wyjąłem z nich penisa, a ich właścicielkę uniosłem sadzając na biurku. Oparła się dłońmi o blat,  a ja zadarłem jej kitel, rozszerzyłem uda i wszedłem w gorącą i wilgotną cipkę. Niespiesznie poruszałem biodrami w przód i w tył, zagłębiając się w ciepłej głębinie raz po raz. Mocno ściskałem jej biodra podczas dymania. Objęła mnie ramionami, nogami oplatając wokół pasa i dociskając do siebie przy każdym pchnięciu. Pomrukiwała zadowolona z wypełniającej ją twardości, drażniącej wrażliwe miejsca, powodującej rozpływanie się fal ciepła po całym ciele. A trzeba przyznać, że miała je doskonałe – długie, zgrabne nogi, stosunkowo mały tyłeczek, wąska talia i bardzo ponętne piersi. Do tego śliczna buzia i rude włosy. Lachon! Po prostu lachon!  Zgrabna, malutka dupeczka kusiła, aż prosiła się o delikatnego klapsa, ale w warunkach gabinetu nie mogłem sobie na to pozwolić. Przecież nie wiedziałem, czy przypadkiem ktoś już nie siedzi w poczekalni. Ale miałby minę słysząc odgłosy klapsów zza ściany!  

        Przyspieszyłem. Zacząłem ruchać ją na ostro, wbijając się do samego końca. Obejmowała moją szyję ramionami, wpijając zęby w obojczyk, aby tłumić jęki. Czułem, że z trudem powstrzymuje się przed głośnym przeżywaniem nadciągającego orgazmu. Jej uda zaczęły drżeć, a pochwa pulsacyjnie zaciskać na wypełniającym ją drągu. W końcu stężała w ekstazie przeszywającej całe ciało. Ja też już byłem blisko finału, ale zwolniłem ruchy, by spokojnie doszła. Wysunąłem się z niej, oczekując, że doprowadzi mnie do ekstazy ustnie. Domyśliła się od razu – przykucnęła, ponownie biorąc do ust penisa, prawie gotowego do eksplozji. Tego właśnie potrzebowałem! Po zaledwie kilkunastu ruchach w jej ustach, wytrysnąłem wstrząsany spazmami orgazmu. Uwielbiam tak kończyć! I kocham wszystkie kobiety, które lubią w ten sposób dostarczać rozkoszy! Jesteście cudowne! Basia jeszcze przez chwilę pieściła mnie ustami, a przewrażliwiony penis powodował kolejne spazmy. W końcu wstała. Daliśmy sobie po buziaku, lekko poklepałem ją po tyłeczku i przywróciłem do porządku swoje odzienie. Basia poprawiła włosy i makijaż. Zaspokojeni, szczęśliwi i uśmiechnięci, byliśmy gotowi na przyjęcie pierwszych pacjentów.

        Do trzynastej czas zleciał na rutynowych działaniach. Pacjentki zmieniały się jak w kalejdoskopie, a ja z niecierpliwością wyczekiwałem wizyty tej jednej, o której marzyłem. Przyszła z mężem punktualnie. Poprosiłem ją do gabinetu, natomiast mąż dostał do napełnienia pojemniczek na nasienie. Basia odprowadziła go do pokoju, w którym przez nikogo nie niepokojony, mógł opróżnić jądra z materiału do inseminacji. Po przekazaniu spermy mojej asystentce, jego rola właściwie się skończyła. Teraz tylko mógł cierpliwie oczekiwać na wyjście z gabinetu zapylonej małżonki. W międzyczasie przedstawiłem pani Ewie sytuację. Siedziała naprzeciwko mnie, pełna nadziei, ale też lekko zaniepokojona.  

    – Pani Ewo, proszę się nie stresować, bo to nie pomaga w poczęciu. Duże znaczenie ma komfort psychiczny, więc proszę się nie nastawiać, że będzie się tu działo coś nadzwyczajnego. Zależy nam wszystkim tylko na spokoju i doprowadzeniu do stworzenia optymalnych warunków dla zajścia w ciążę.
    – Tak, wiem. Ale zawsze wizyty u ginekologa są trochę krępujące, a mi naprawdę bardzo zależy na posiadaniu dziecka. Proszę mnie zrozumieć – to oczekiwanie i niepewność. Może dlatego się lekko denerwuję.  
    – Spokojnie. Zrobię wszystko, naprawdę wszystko, żeby miała pani to upragnione dziecko. Niestety, jakość nasienia pani męża, delikatnie mówiąc, nie jest najlepsza. Badania wykazały bardzo małą ruchliwość plemników, stosunkowo niedużą ich ilość i patrząc realnie – szanse są bardzo małe.
    – Ale spróbujemy, prawda.
    – Oczywiście możemy spróbować, ale obawiam się, że to będzie strata czasu.
    – To co możemy zrobić? Sztuczne zapłodnienie?
    – Bardzo pani chce tego dziecka?
    – O niczym innym nie marzę!
    – Mógłbym pomóc, ale musiałaby pani zachować pełną dyskrecję, bo metoda, którą chcę rekomendować jest stara, sprawdzona, jednak może mieć przykre konsekwencje.
    – Co pan doktor ma na myśli?
    – Proszę się nie gniewać, ale kiedyś, gdy kobieta nie mogła zajść w ciążę z powodu bezpłodności męża, to mały skok w bok dawał jej szansę posiadania potomstwa. Nie proponuję pani poszukiwania kochanka, bo to może być kłopotliwe i brzemienne w skutkach. Natomiast jeśli zgodzi się pani na moje rozwiązanie, to może wyjść z tego gabinetu tak, jakby inseminacja się powiodła.  
    – Nie rozumiem …
    – Mam czworo zdrowych dzieci i tylko w ten sposób mogę pani pomóc. Będziecie państwo mieli upragnione dziecko, a mąż, jeśli zachowa pani dyskrecję, będzie przekonany, że to jego.  
    – Ale jak to? Chce pan zrobić inseminację swoim nasieniem?
    – Nie. Nie mamy na to czasu. Zrobimy to tradycyjnie.
    – No wie pan?! Za kogo mnie pan ma?!
    – Za piękną, rozsądną kobietę potrzebującą pomocy. I ja taką oferuję. Proszę się nie unosić i spokojnie przemyśleć moją propozycję.

        Oburzona wstała i skierowała się ku wyjściu z gabinetu, jednak już z ręką na klamce, zatrzymała się. Była odwrócona tyłem, ale widziałem, że walczy ze sobą. Wybór był niesamowicie trudny – posiadanie upragnionego dziecka, czy lojalność wobec męża. Było mi jej żal. Rozumiałem jak trudną decyzję musiała podjąć. Na szali było jednak macierzyństwo. Po chwili wahania odwróciła się i bez słowa poszła za parawan.  Udałem się za nią. Rozbierała się bardzo nerwowo i jakby z zażenowaniem. Nie było w tym nic z poprzedniego sex appealu. Kiedy do niej podszedłem, zauważyłem łzy spływające po policzkach. Odgarnąłem włosy z jej ślicznej twarzy i drugą dłonią podnosząc podbródek zmusiłem do spojrzenia w moje oczy. Musiała dostrzec w nich tkliwość i współczucie, bo odniosłem wrażenie, że się uspokoiła i obdarzyła mnie zaufaniem.  

        Pomogłem jej zdjąć stanik i powoli zbliżyłem usta do zawilgoconych policzków. Delikatnie całowałem zapłakane oczęta, jedną dłoń wplatając we włosy, drugą zmierzając ku uwolnionym z fiszbin piersiom. Miałem przyjemność dotykać ich wcześniej, jednak teraz robiłem to w zupełnie odmiennej sytuacji. Przedtem badałem pacjentkę, teraz celem było spowodowanie rozluźnienia, odprężenia i podniecenia. Pieściłem więc delikatnie raz jedną, raz  drugą, ustami zmierzając w kierunku jej pełnych, wydatnych i przecudownych warg. Nie uciekła przed pocałunkiem, lecz odpowiedziała, jakby wszelkie zahamowania gdzieś zniknęły. Przesunąłem rękę pieszczącą dotychczas   głowę i szyję, w kierunku jędrnej dupki, ukrytej jeszcze w bawełnianych majtkach. Wsunąłem ją pod gumkę, ściskając i ugniatając pośladek, ale też podążając wąskim rowkiem dotarłem do okolic cipki. Niestety złączone uda nie pozwalały jeszcze na wniknięcie do niej. Przerwałem na chwilę całowanie i pieszczenie piersi, aby pozbawić moją pacjentkę majteczek, utrudniających dostęp do jej skarbu.  

    – Jestem Paweł – szepnąłem do jej ucha, kiedy już się podniosłem.
    – Ewa – odpowiedziała przygryzając płatek mojego ucha.

        Podziałało to na mnie niezwykle stymulująco. Mój penis drgnął i lekko zaczął się unosić. Ewa ośmielona skutecznością swojej pieszczoty, sukcesywnie pozbawiała mnie poszczególnych części garderoby. W końcu stanąłem przed nią nagi, z lekkim wzwodem, co widząc zdecydowała się mi pomóc. Zbliżyła usta do penisa i dłonią zsunęła napletek. Naga główka po chwili zniknęła, pochłonięta przez gorące wargi, trafiając na szorstki, ale zwinny i ruchliwy języczek. Jej pieszczoty wkrótce zaowocowały przepiękną erekcją, ale nie chciałem przystępować od razu do dzieła. Przecież marzyłem o tej chwili od wielu dni, więc chciałem się nią delektować, nacieszyć i wyryć w pamięci, bo nigdy nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie okazja to powtórzyć.  

        Uniosłem ją z kolan i poprosiłem o zajęcie miejsca na fotelu ginekologicznym. Pomogłem umieścić nogi na podpórkach, po czym podszedłem do wezgłowia i przywarłem ponownie do cudownych ust. Teraz całowaliśmy się już bardzo namiętnie. Prawą dłonią pieściłem jej piersi, lecz co pewien czas podążałem nią w kierunku pokrytego blond włosami wzgórka. Zagłębiałem palec lub dwa w wilgotnej dziurce, pieściłem łechtaczkę, po czym wracałem do twardych z podniecenia piersi. Przerwałem całowanie, bo zaczynało nam brakować powietrza, oboje byliśmy już podnieceni tak mocno, jak tylko się da, więc moje usta poszukały innych warg, a język dzyndzelka wystającego u ich zbiegu. Ewa wiła się z rozkoszy, gdy pieszczoty francuskie przyniosły oczekiwany skutek. Po chwili jej ciałem wstrząsnął orgazm, a moja głowa utkwiła zaciśnięta pomiędzy rozedrganymi udami. Nie przestawałem lizać tej przesłodkiej cipeczki, dopóki tkwiłem uwięziony w mięciutkich nausznikach. Gdy Ewa ochłonęła, spojrzała na mnie z wyrzutem.

    – Przecież nie to mi obiecałeś.
    – Ale to było niezbędne, żebyś się rozluźniła. Teraz przystąpimy do konkretów. Przejdź do kozetki i oprzyj się o nią.

        Zrobiła to, o co ją prosiłem, dzięki czemu w moim kierunku wypięła przecudny tyłeczek, pod którym błyszczała soczysta cipka. Wszedłem w nią delikatnie, delektując się ciasnotą, obejmującą moje prącie. Była naprawdę fantastyczna! Złapałem za biodra i rozpocząłem regularne rżnięcie. Posuwałem ją bardzo długo, bo jak by nie patrzeć, dzisiaj był to mój trzeci raz. Nie wiem czy nawet Messi może się popisać takim hat-trickiem – trzy gole do trzech bramek, a każda w innym kolorze. Pierwsza brunetka, druga ruda, trzecia blondynka. Byłem z siebie dumny! Zanim zalałem jej pochwę milionami plemników, szczytowała jeszcze raz zagryzając zęby na zaciśniętej pięści. Po zakończeniu, kazałem jej pozostać w tej pozycji jeszcze przez pięć minut, by zwiększyć szansę zapłodnienia. Ja w międzyczasie ubrałem się i zrobiłem pamiątkowe zdjęcie Ewy z tyłeczkiem seksownie wypiętym w moim kierunku.

    – Co robisz? – próbowała protestować.
    – Jesteś tak doskonale śliczna, że chcę mieć pamiątkę. Ty będziesz ją miała w brzuszku. Chociaż dla pewności zapłodnienia, dobrze by było powtórzyć to jutro.
    – Mój mąż się zdziwi, jeśli jutro przyjdziemy jeszcze raz.
    – Nie, nie możesz przychodzić tu z nim. To znaczy możesz, ale na comiesięczne wizyty kontrolne podczas ciąży. Natomiast jutro spotkajmy się w hotelu. Będzie intymniej i bardziej komfortowo, a to niezbędny warunek do poczęcia.
    Kiedy opuściła gabinet, zajrzała do niego Basia i ze znaczącym uśmiechem rzuciła:
    – Kogucik z pana doktora!
    – Taka służba – odpowiedziałem wiedząc, że nic się przed nią nie ukryje.

        Pomimo naszych starań, aby zachować ciszę, przez cienkie drzwi musiała słyszeć wszystko, co się działo w gabinecie. A Ewie naprawdę zależało, bo w hotelu spotykaliśmy się jeszcze przez tydzień, bzykając się wielokrotnie w przeróżnych pozycjach. Podczas pierwszej wizyty kontrolnej okazało się, że nasz trud nie poszedł na marne – była w ciąży. W jej oczach nie było już smutku – promieniała szczęściem. Ta radość udzielała się obu ojcom. Podczas całej ciąży, w trakcie badań przy każdej wizycie dostarczałem jej jeszcze więcej endorfin. Z brzuszkiem była jeszcze bardziej podniecająca. Każde spotkanie kończyło się podwójnym megaorgazmem, a wdzięczność Ewy była ogromna. Starała mi się odpłacić za ciążę najlepiej jak mogła. Kiedy przyszła pora na kolejne dziecko, już wiedziała jak to zrobić. I z kim… Zostałem ojcem jej syna i dwóch córek. Tylko wiecie jak to jest z dyskrecją kobiet. Mąż nigdy się nie dowiedział, natomiast przyjaciółka „w największej tajemnicy”, ta kolejnej przekazała „tylko nikomu nie mów” i tak po pewnym czasie pacjentki same zaczęły mi proponować alternatywną drogę zapłodnienia. W końcu straciłem rachubę ile mam dzieci (na pewno do Czyngis-chana mi daleko), jedynie zdjęcia robione po każdej sesji zapylającej, pozwalają policzyć ilość uszczęśliwionych przeze mnie matek.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Si ku ku si cz.1

    Wariatki! Spodziewałam się, że na osiemnastkę dostanę od nich jakąś seksowną bieliznę, ale wibrator? I to taki elegancki? Przecież wiedzą, że mam chłopaka! I że już od dwóch lat nie jestem dziewicą! Skąd taki pomysł? Niby mówiły, że to jedyny przyjaciel, który mnie nigdy nie zdradzi, na którego zawsze mogę liczyć, ale przecież tak samo byłam pewna mojego Kuby. Był starszy ode mnie o dwa lata, lecz podobnie niedoświadczony. Nawet bardziej, bo ja mogłam się uczyć całowania podczas wygłupów ze swoimi koleżankami, a facet nie ma takiej możliwości. Jeśliby spróbował, zaraz przylgnie do niego etykieta geja. Dlatego nasze pocałunki były pierwszymi dla niego i trochę musiałam go poprowadzić. Kochał mnie tak jak ja jego – razem przeżyliśmy inicjację i razem poznawaliśmy swoje ciała.

    To przed nim, zawstydzona odsłoniłam swoje wdzięki po raz pierwszy. To jego penisa pieściłam dłonią nieśmiało, aż wystrzelił zalewając mnie mleczną substancję. Odwdzięczył mi się za przeżytą rozkosz, dotykając najpierw piersi, a później w mocnych dłoniach ściskając pośladki. Całowałam go namiętnie, tracąc chwilami oddech, a gdy jego palce wniknęły w szczelinkę mojej muszelki i odnalazły jej najwrażliwszy punkt, odpłynęłam całkiem. To był zupełnie inny rodzaj orgazmu niż ten, którego doświadczałam pieszcząc się samodzielnie. A robiłam to od niemowlęctwa. Najpierw nie mając świadomości swojej seksualności, zaciskałam uda, bo sprawiało mi to przyjemne uczucie mrowienia w pusi – dopiero później zauważyłam, że jest jeszcze przyjemniej, gdy dotykam jej paluszkami. Wielokrotnie doprowadzałam się do orgazmu, wtedy jeszcze nie wiedząc nawet, co to takiego. Po prostu było to nieziemsko przyjemne.

    Jednak dopiero ze swoim facetem poznałam prawdziwe uroki seksu. Po pierwszych zabawach ręcznych, po wzajemnej masturbacji, oboje chcieliśmy czegoś więcej – przyszedł czas na rozkosze, będące wynikiem działań ustnych. Net teoretycznie nauczył nas wszystkiego, ale w realu oprócz wzroku i słuchu, dochodzą jeszcze zmysły dotyku, smaku i zapachu. Wszystkie mnie strasznie podniecały. Na początku było dziwnie – powoli całowałam i lizałam delikatną skórę pokrywającą członka i jajka, lecz z czasem nabrałam wprawy w usztywnianiu penisa i doprowadzaniu Kuby do ekstazy. Oczywiście nigdy nie zrobiłam tego do końca. Gdy już był prawie gotów, wyjmowałam penisa z ust i ręką pieściłam go aż do wytrysku. Jednak pewnego razu się przemogłam, w przypływie namiętności pozwoliłam mu zalać moje usta spermą i jak się okazało, nie było w tym nic strasznego. Ani smak, ani konsystencja nie były na tyle nieprzyjemne, aby nie dało się przełknąć daru jego jąder. Po pierwszym razie już się nie bałam. Od tamtej pory zawsze połykam. Tak jest o wiele wygodniej, bo nie trzeba sprzątać rozbryzganej wszędzie spermy.

         On nauczył się lizać cipkę, zresztą przy niewielkiej pomocy z mojej strony. Podpowiadałam mu kiedy zwolnić, kiedy przyspieszyć, z jaką siłą napierać językiem na guziczek, aż w końcu robił to perfekcyjnie. Gdy byłam wreszcie gotowa, pozwoliłam mu także staranować moją fortecę. Był tak podniecony, że tuż po rozerwaniu wianka spuścił się, zalewając mnie spermą. Ale byłam wyrozumiała. Przecież wiedziałam, że za pierwszym razem nie mogę się spodziewać żadnych rewelacji. Zresztą trochę mnie bolało, to nawet lepiej, że wszystko trwało tak krótko. Potem już bzykaliśmy się dość regularnie, kiedy tylko nadarzyła się okazja – jak była wolna chata, w lesie, w trzcinowisku nad jeziorem, w samochodzie, pod namiotem, w toalecie, w przebieralniach w markecie, w przedziale pociągu. Czasem, gdy nikt nie patrzył wsuwałam mu dłoń w spodnie, a on kiedy tylko mógł, łapał mnie za tyłek, lub wsuwał rękę pod sukienkę. Uwielbiam go zaskakiwać, więc często nie wkładam pod nią majtek. Czasem siedząc naprzeciwko, niby przypadkiem uchylam rąbek, pokazując swoją wygoloną bułeczkę. Albo rozszerzam uda, szczując go lekko rozchyloną norką. Strasznie mnie podnieca, kiedy robię to, będąc wśród wielu ludzi, kiedy jest ryzyko, że moja cipka zostanie zauważona przez osoby postronne. Lubię też znienacka, kiedy stoimy stłoczeni np. w tramwaju albo na koncercie, złapać go za jajka i pieścić w sposób niewidoczny dla otaczającego nas tłumu. Rogal na twarzy Kuby jest dla mnie uroczą nagrodą. Wiem, że wtedy tam na dole twardnieje i pożąda mnie, jak nikogo na świecie. Jego też kręcą takie sytuacje.

    Dlatego mając już fajne życie seksualne, nie do końca rozumiałam, po kiego czorta dziewczyny dały mi ten wibrator? Zaraz po imprezie trafił do szuflady i całkiem o nim zapomniałam. Przypomniałam sobie dopiero, kiedy którejś nocy nie mogłam zasnąć i ku mojej rozpaczy usłyszałam zza ściany dźwięki, niezbicie świadczące o odbywanym tam stosunku. Próbowałam zasłonić uszy poduszką, ale było za późno – w mojej wyobraźni zagnieździł się już obraz ojca, ujeżdżanego przez mamę. Nie, tego się nie dało wytrzymać! Musiałam poczuć w sobie coś twardego! Drżącymi rekami wydobyłam z szuflady pudełko, a z niego czarnego przyjaciela kobiety. Wyglądał naprawdę ładnie i ekskluzywnie, ze srebrną metaliczną wstawką. Podniecona, nawet nie zaprzątałam sobie głowy brakiem baterii. Odsunęłam lekko w bok majtki, nasączone już obfitą wydzieliną pochwy. Mokra cipka domagała się natychmiastowego wypełnienia. I otrzymała je. Wsunęłam wibrator do samego końca i powoli poruszając ręką, wprawiłam w ruch posuwisty. Cudownie było poczuć go w sobie! W myślach podziękowałam psiapsiółkom – jednak taką rzecz trzeba zawsze mieć na podorędziu. Nie zawsze twój facet jest w pobliżu. W ogóle facet. Jakikolwiek. Moje podniecenie jeszcze bardziej potęgowały, dobiegające zza ściany pojękiwania mamusi i klaskanie jej pośladków. Wyobrażając sobie co się tam dzieje, bardzo szybko doprowadziłam się do orgazmu. Tak, mój mały przyjaciel spisał się znakomicie! Postanowiłam jutro lepiej się z nim zapoznać. Z bateriami to dopiero musi być petarda!

    Schowałam go pod poduszkę i rozluźniona odpłynęłam w głęboki sen. Śniły mi się jakieś koszmary. Najpierw leżałam naga na zupełnie pustej plaży, a neandertalski wojownik, odziany tylko w kawał jeleniej skóry, nadziewał mnie na swoją maczugę. Chciałam się zerwać i uciec stamtąd jak najdalej, ale moje ciało zupełnie odmówiło posłuszeństwa. Nie mogłam się ruszyć. Nic nie mogłam zrobić, kiedy szeroki trzon wbił się we mnie i zniknął w ciasnej muszelce, swoim rozmiarem niemal ją rozrywając. To było jak poród, tylko w drugą stronę. Potężny łeb wciskał się we mnie, ku mojemu zdumieniu powodując zwilgotnienie pusi. Jak maszyna drążąca tunele, penetrował moje wnętrze. Neandertalczyk uniósł mnie tak, że zawisłam nadziana na jego pal, z nogami swobodnie opadającymi na dół. Wtedy stało się najgorsze! Poczułam drugą maczugę, rozdzierającą mój zwieracz. Okazało się, że jest ich dwóch. Im bardziej stawiałam opór, tym mocniej odczuwałam nacisk na łechtaczkę i zwieracz. Coraz bardziej byłam stymulowana i podniecona. To stawało się nie do zniesienia!

    Wierzgając w próbie uwolnienia od dzikusów, nagle dostrzegłam światełko w tunelu. Od strony wydm zbliżał się mój tatuś. On mnie obroni! Jest taki silny, zdecydowany i opiekuńczy. Lecz okrutnie się zawiodłam, bo kiedy tylko się zbliżył, dzicy gdzieś zniknęli, a on wyjął ze spodni wygiętego w łuk penisa i zakneblował mi nim usta. Nie wzruszały go łzy, strugami płynące po policzkach jego córki. Bezceremonialnie rżnął moje usta, wsuwając swojego gnata głęboko w gardło. Miałam trudności z oddychaniem, ale nie zważał na to. Liczyła się tylko jego przyjemność! Pieprzył mnie tak kilka minut, na koniec wyjął penisa i spuścił się, zalewając mi twarz niezliczoną ilością spermy, która ściekała po policzkach wprost na piersi, a potem na żółty piach plaży. Najgorsze było to, że pomimo rozczarowania jego zachowaniem, ewidentnie zbliżałam się do szczytu. Płonęłam na skutek działań neandertalczyków i mojego fatra. Znów czułam w sobie ich wielkie maczugi. Z ust wydobył się skowyt, a ciałem wstrząsnęły dreszcze. Orgazm rozchodził się po nim z intensywnością tajfunu.

    Jak to we snach bywa, nagle wszystko uległo zmianie. Dzicy gdzieś zniknęli, tatusia jakby wcale tu nie było, a z podbrzusza wyrósł mi długi cienki i zwiotczały penis, leżący niewinnie na moim brzuszku. Osłabiona orgazmem, nadal nie mogłam się ruszyć, ale wyraźnie czułam pomiędzy udami wiszący swobodnie worek mosznowy. Nie wiedziałam, co się stało z moją cipką, czy jeszcze tam jest, przykryta nim, czy może zostałam pełnowartościowym chłopcem. Rzuciłem okiem w dół – piersi były na swoim miejscu, ale pomiędzy nimi złowieszczo patrzyło na mnie oko penisa. Co gorsza, poczułam potrzebę opróżnienia pęcherza, a w żaden sposób nie mogłam skierować swojego nowego organu w inną stronę. Nie panując już nad cewką, wystrzeliłam gorącą strugę złotego płynu, który zalał mi nos i oczy, a wysokie ciśnienie spłukało z twarzy ślady, pozostawione tam podczas wytrysku tatusia. Sperma zmieszana ze złotym deszczem, spłynęła po buzi i włosach na żółty piasek plaży.
    Obudziłam się przerażona, zlana potem i jak się okazało – nie tylko! Lekko nieprzytomna, rozespana, ale czułam wyraźnie, że mam mokre majtki, koszulkę i leżę na przemoczonym prześcieradle. Kurwa mać! Ciśnienie w pęcherzu nie było snem i nieświadomie zsikałam się! Zerwałam się szybko, budząc przy tym śpiącego przy łóżku Felka – mojego dalmatyńczyka. Patrzył zdziwiony, zaskoczony raptownością, z jaką wyskoczyłam z wyrka. Zdjęłam obsikaną koszulkę i majtki, zrzuciłam poduszkę i kołdrę, żeby jak najszybciej zerwać z łóżka przemoczone prześcieradło. Coś stuknęło o podłogę, ale w ferworze walki z moczem, nie przywiązywałam do tego wagi. Niestety – materac też był wilgotny. Obróciłam go na drugą stronę, bo nic innego nie mogłam zrobić. Zabrałam wszystkie obsikane rzeczy i naga chyłkiem przemknęłam się do łazienki.

    Tam mokrą bieliznę i prześcieradło wrzuciłam do pralki, a sama poszłam pod prysznic. Kiedy umyta, wycierałam ciało, do łazienki ktoś cicho zastukał. Owinęłam się ręcznikiem i otworzyłam drzwi. To była mamusia.
    – Co to za hałasy u ciebie? – zapytała, podwijając koszulę nocną i siadając na sedesie.
    – Wstyd się przyznać. Śniło mi się, że sikam i rzeczywiście to zrobiłam.
    – Zdarza się.
    – Tobie też?
    – Rzadko, ale miałam takie wpadki. Pralki nie włączaj, zrobię to rano.
    Dopiero teraz popatrzyłam na jej cipkę i strumień wylatującego z niej złocistego płynu. Często widywałam koleżanki podczas opróżniania pęcherza, ale mamusi jakoś dotychczas nie obserwowałam. Może skłonił mnie do tego obraz, jaki pojawił się w wyobraźni, kiedy usłyszałam odgłosy amorów zza ściany. Może ciekawość podpowiadała, że wraz ze strumieniami opuszczającymi cipkę mamusi, zobaczę wypływające z niej nasienie tatusia? Nie wiem. Ale stałam jak zahipnotyzowana, nie mogąc oderwać wzroku od kędziorków pokrywających matczyne łono. Spojrzała na mnie zdziwiona, lecz nie skomentowała tego w żaden sposób. Wytarła się, kawałkiem papieru owiniętym wokół palców, rozchylając przy tym wargi i spuściła wodę.

    Ubrałam świeże majtki i koszulkę, po czym razem wyszłyśmy z łazienki.
    – A co ten pies tam gryzie? – spytała już z korytarza.
    – Spojrzałam w stronę kuchni – Felek schowany pod stołem, śrutował mój nowiuśki wibrator. No ty łajzo! – pomyślałam. Przecież taki Lelo kosztuje kilka stówek i jeszcze nawet nie miałam okazji poczuć jego wibracji. A jeszcze taki wstyd przed mamą!
    – A to taka psia zabawka, taki gryzaczek – rzuciłam szybko i pobiegłam odebrać mu swój wibrator.
    Miałam nadzieję, że mamcia jest na tyle rozespana, że nie domyśli się prawdziwego przeznaczenia zabawki.
    – Niedobry piesek! – powiedziałam do Felka, ale ucieszyłam się, że oddał. Po powrocie do swojego pokoju, przyjrzałam się “gryzaczkowi” dokładnie. Na idealnie gładkiej powierzchni, niestety widoczne były ślady psich zębów. Pomyślałam, że to raczej nie powinno go dyskwalifikować jako sztucznego penisa, może tylko utrudniać mycie. Jakoś nie wyobrażałam sobie, że mogłabym go wyrzucić tylko z tego powodu. Wrócił do szuflady, a ja wskoczyłam do łóżka i szybko usnęłam.

    Podczas śniadania wszystko wydawało się normalne. Spojrzałam na poczciwą twarz tatusia i nie mogłam się nadziwić, jak mógł mi się przyśnić w tak potworny sposób. Chyba oglądam zbyt dużo durnych amerykańskich produkcji filmowych i potem śnią mi się takie bzdety. Coś z tym muszę zrobić. Ograniczyć ilość badziewia w swoim życiu, więcej czasu poświęcić literaturze. Pralka właśnie kończyła wirowanie – mamcia musiała ją włączyć skoro świt.
    – To kiedy wyjeżdżasz? – zapytała tatusia.
    – O 18-tej mam pociąg, więc muszę wyjść pół godziny wcześniej – odpowiedział, siorbiąc kawę.
    – A wracasz?
    – W środę.
    – A dokąd się wybierasz? – zapytałam, nie będąc dotąd wtajemniczona w plany taty.
    – Do Amsterdamu. Służbowo.
    – Mamuś!!! I ty go tam puszczasz samego?!!
    – A co? Coś mu tam zagraża?
    – A nie słyszałaś o dzielnicy czerwonych latarni?
    – Głuptasie, przecież nie jedzie sam. To jest wyjazd większej grupy. Jak się zapomni i narozrabia, to przecież się o tym dowiem. A poza tym musimy sobie ufać.
    – Nooo, nie wiadomo co się będzie działo jak się upalą…
    – Dziękuję ci córciu za zaufanie – zaśmiał się tato.
    – Czekaj! Dzisiaj jest środa. Jedziesz na cały tydzień?
    – Na trzy tygodnie.
    – No to ładnie! Mam nadzieję, że przywieziesz mi coś fajnego.
    – Na trawę nie licz – zaśmiał się rubasznie.
    – Nie to miałam na myśli – naburmuszyłam się.

    Dzień upłynął normalnie, pożegnaliśmy tatę i wieczorem spotkałam się z Kubą. Poszliśmy do pubu, posiedzieliśmy ze znajomymi przy piwku, słuchając muzy. Potem Kuba odprowadził mnie do domu, po drodze próbując namówić na szybki numerek w krzakach, ale nie miałam ochoty. To mogło się wydawać atrakcyjne na początku pożycia seksualnego. Teraz wolałam bardziej komfortowe warunki.
    Gdy weszłam do domu, mama już spała, za to Felek przywitał mnie merdając ogonkiem i liżąc po buzi, kiedy go głaskałam. Czasem pozwalam mu na taką zażyłość, zwłaszcza jak jestem na rauszu. Szybko się umyłam i poszłam do siebie. Przed zaśnięciem pomyślałam sobie, że dzisiaj nie usłyszę zza ściany odgłosów towarzyszących amorom rodziców i natychmiast po tej myśli, przed moimi oczami ukazała się pokryta kędziorkami myszka mamci. Nie wiem skąd u mnie takie skojarzenie i dlaczego w ogóle myślę o takich rzeczach! Gdzieś słyszałam, że większość kobiet jest biseksualna, ale wydaje mi się, że to bardziej dotyczy rówieśniczek, wzajemnie zafascynowanych swoją urodą. Ze mną było coś nie tak, bo myślałam o muszelce swojej własnej matki. W dodatku jak sobie przypomniałam wypływający z niej strumień, to – właściwie teraz dopiero zdałam sobie z tego sprawę – zapragnęłam wsunąć rękę pomiędzy matczyne uda i poczuć na dłoni gorące strugi. Dobrze, że wtedy tego nie zrobiłam! Co mama pomyślałaby sobie o mnie?

    Kiedy tak leżałam, nie mogąc zasnąć, wypite piwo zaczęło działać – poczułam silne parcie na pęcherz. Po cichutku, żeby nie zbudzić mamy, poszłam do łazienki, zdjęłam majtki i usiadłam na sedesie. Przypominając sobie mamci broszkę, pomyślałam, że korzystając z okazji, sprawdzę jakie to uczucie. Włożyłam dłoń pomiędzy uda i wypuściłam z siebie strugę żółtego płynu. Wow! Bardzo przyjemnie, kiedy gorący mocz przelatuje przez palce. Mokrą dłonią przejechałam kilka razy wzdłuż wygolonej szczelinki i wsunęłam dwa palce do środka, który już z podniecenia stał się bardzo śliski. Nakręcał mnie zapach moczu. I myśl o maminej kędzierzawej cipce. Zaczęłam pieścić swoją norkę oburącz. Dwa paluszki w środku i druga ręka na łechtaczce. Co jakiś czas zbierałam z warg sromowych ostatnie kropelki siuśków, by je przytknąć do nosa, upajać się zapachem. Potem je oblizywałam i wracałam do pieszczot szparki. Trzęsłam się z podniecenia. Byłam tak nakręcona, że bardzo szybko doszłam, zwijając się w ekstazie. Podczas szczytowania w sposób niekontrolowany strzelałam resztkami moczu, który rozbryzgując się na palcach, narobił wokół bałaganu.

    Gdy trochę ochłonęłam, ogarnęło mnie poczucie wstydu i zażenowania. Przecież mogłam skorzystać z propozycji Kuby, pozwolić się zerżnąć w krzakach, to może zasnęłabym spokojnie, bez myśli o mamusinej cipce i fantazji o mokrych zabawach z nią. Umyłam się ponownie, posprzątałam i wróciłam do łóżka. Następnego dnia w drodze ze szkoły kupiłam baterie i od razu po wejściu do domu zamontowałam je w czarno-srebrnym Lelo. Dźwięk jego pomrukiwania po włączeniu i przyjemne drgania, spowodowały mrowienie w kroczu. Czułam, że wilgotnieję, więc jak najszybciej pozbyłam się majtek. Przytknęłam go do łona i powoli przesuwałam niżej. Rozchylił lekko muszelkę, docierając do jej najwrażliwszego punktu. Moja łechtaczka jest ukryta dość głęboko, więc podczas jej stymulacji, pieszczona jest także wewnętrzna część warg sromowych. Drgania nowego wibratora były tak miłe, że zapragnęłam poczuć je “głęboko w środku gdzieś” . Zabawka wśliznęła się bez najmniejszego oporu w ociekającą śluzem norkę. Teraz wprawiała w wibracje nie tylko ścianki pochwy, ale także od wewnątrz drażniła łechtaczkę i odbyt. Wsuwałam ją i wysuwałam, kręciłam nią, ustawiałam pod różnymi kątami, jęcząc, zaciskając uda i zwijając się w rozkoszy. Nie musiałam się niczego obawiać – tato wyjechał, a mama była w pracy. Mogłam szaleć ze swoim nowym przyjacielem ile dusza zapragnie. A zapragnęła, bo po pierwszym orgazmie nie miałam dość – chciałam więcej. Do godziny 15, czyli czasu, kiedy spodziewałam się powrotu rodzicielki, szczytowałam jeszcze dwa razy! I tak w przeróżnych pozycjach, przy różnych natężeniach wibracji, testowałam go przez kilka kolejnych dni.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Si ku ku si cz.2

    Poza moimi zabawami z wibratorem, tydzień minął bez większych sensacji, lecz któregoś wieczoru, kiedy szykowałam się do wyjścia, mamcia chwyciła mnie za łokieć i zapytała przyciszonym głosem:
    -Wychodzisz?
    – Przecież widzisz – odpowiedziałam.
    – Mam do ciebie prośbę.
    – Tak?
    – Bo widzisz, taty nie ma już cały tydzień…
    – I?
    – No wiesz. Kobiety mają swoje potrzeby …
    – Ok. Przecież wiem. Ale o co ci chodzi?
    – Trochę się krepuję rozmawiać o tym z tobą.
    – No mów śmiało, bo się spieszę!
    – Chciałabym pożyczyć twojego “gryzaczka”.
    Zdębiałam słysząc te słowa! A jednak wie!
    – Wiesz, co to jest?
    – Przecież nie jestem ślepa! Jak na zabawkę dla psa, wyglądał zbyt elegancko.
    – Strasznie mi głupio!
    – Przestań! Wszystko jest dla ludzi. To mi jest głupio prosić cię o niego. Tylko tak bardzo brakuje mi taty…
    – Ale to jest rzecz bardzo osobista, intymna …
    – Kochana, to ja cię urodziłam i w całości składasz się z moich komórek, więc jesteś mną, tylko w wersji 2.0 Zatem, nie ma żadnego znaczenia, czy nasz czarny przyjaciel znajdzie się w twojej pipce, czy w mojej.
    – Trudno się z tym nie zgodzić. No dobrze, ale mam dwa warunki.
    – Jakie?
    – Odkupujesz baterie …
    – Oczywiście! A drugi?
    – Chcę patrzeć jak to robisz.
    – Czy ty przypadkiem nie wychodziłaś?
    – A czy jak wyjdę, to spotka mnie coś bardziej ekscytującego?
    – Nie, nie ma mowy, wstydziłabym się!
    – W całości składam się z twoich komórek, więc jesteś mną, tylko w wersji 1.0. Zatem, czy ty to robisz, czy ja, nie ma znaczenia.
    – O ty mała wredoto! No dobrze, ale najpierw muszę się napić – na odwagę. Co powiesz na winko?
    – Namówiłaś mnie.

         Kiedy mamcia zajęła się rozlewaniem wina do lampek, ja poszłam po mały przedmiot jej pożądania. Leżał w szufladzie pokryty cienką warstwą zaschniętej, półprzeźroczystej, mlecznej substancji (cholera! nie umyłam go po ostatnim użyciu – byłam za bardzo rozanielona). Poszłam do łazienki i delikatnym płynem do higieny intymnej usunęłam z niego ślady moich zabaw. Do rąk mamci trafił ślicznie błyszczący i pachnący. Jej usta rozszerzyły się w uśmiechu na widok tego cudeńka. Wiedziałam, co musi się dziać w jej podbrzuszu, bo sama niedawno tak przeżywałam pierwszy kontakt z jego aksamitną miękkością, a zarazem twardością. Sączyłyśmy wino, rozmawiając o nim. Pokazałam mamci, jak zmienia się siłę wibracji i opowiedziałam, w jakich pozycjach przyniósł mi najwięcej radości. Rumieńce na jej buzi mówiły same za siebie. Zadziałało i wino i wyobraźnia.

    – Jesteś gotowa. Rozbieraj się! – pomogłam jej podjąć decyzję.
    – Tak sądzisz? – jeszcze odrobina wstydu i nieśmiałości hamowała jej poczynania.
    – No już! – byłam bardzo stanowcza.

         Posłuchała. Udając, że mnie to nie rusza, sączyłam już drugą lampkę wina, obserwując jak zsuwa ramiączka sukienki, pozwalając jej opaść na podłogę. Wyszła z niej jedną nogą, palcami drugiej odsuwając kieckę na bok. Zadbana kobieta przed czterdziestką, niewiele się różni od nastolatek. W czarnej koronkowej bieliźnie i pończochach samonośnych wyglądała fantastycznie. Zaoponowałam, kiedy zaczęła rolować jedną z nich na udzie. Chciałam, by w nich pozostała. Patrzyła na mnie pytająco, kiedy rozpinała stanik, a widząc moją akceptację, uwolniła z niego dwie cudowne piersi. Oczywiście nie tak jędrne, jak moje, ale za to bardziej skore do bujania, z ponętnie sterczącymi sutkami, lekko zadartymi do góry. Zawsze jej zazdrościłam rozmiaru, ale myślę, że kiedy będę w takim wieku, przeżyję ciążę i karmienie, moje pomarańcze też osiągną taką wielkość. Lekko skinęłam głową, widząc mamusine kciuki wsunięte pod gumkę stringów i pytający wyraz jej twarzy. Kołysząc biodrami, zsunęła je i odrzuciła stópką. Moim oczom ukazało się łono, pokryte gęstym zarostem, jednak z podgolonymi bokami tak, aby włosy nie wystawały spod majtek. Czyli jednak mamusia nie była do końca na bakier z maszynką do golenia, czasem kierowała ją w tamtą okolicę.

    – I co dalej? – zapytała niepewnie.
    – Połóż się, zapomnij o mnie i pieść się tak, jak lubisz najbardziej. Chyba już to kiedyś robiłaś?
    – Hi, hi. Kiedyś nawet dość często. Ok. Tylko się nie śmiej!
    – Zwariowałaś?! Ani mi to nie przyszło na myśl! Jestem już tak nakręcona, że zaraz sama się sobą zajmę. I lepiej się pospiesz, bo mogę potrzebować Leona szybciej niż ty.
    – Jakiego znowu Leona?
    – No tak go nazwałam, takie skojarzenie Lelo – Leon.
    Na potwierdzenie tych słów, jednym płynnym ruchem zdjęłam spodnie razem z majtkami. Mama ze śmiechem podbiegła do stołu widząc, że nie żartuję i już z wibratorem w dłoni rzuciła do mnie:
    – Bardzo mi przykro moja droga, ale umowa to umowa. Dzisiejszego wieczoru Leon jest mój.
    – A ty moja – pomyślałam, ale powiedziałam tylko – Ok. Miłej zabawy.

         Położyła się wygodnie na łóżku, rozszerzając nogi i podciągając stopy w stronę pośladków. Jej szparka rozwarła się, ukazując różowe wnętrze. Patrzyłam jak pieści piersi, od czasu do czasu przesuwając dłonią po brzuszku, w kierunku zalesionego wzgórka. Pojedynczo lub parami, paluszki wsuwały się w rozwarcie pomiędzy udami. Poszukiwały guziczka uruchamiającego rozkosz, ukrytego tak samo głęboko jak u mnie. Teraz naprawdę widziałam, że jesteśmy identyczne. Kopiowałam ruchy jej palców podczas pieszczenia swojej łechtaczki. Moje piersi były jeszcze uwięzione w staniku, co mi strasznie doskwierało. Podobnie szybko jak spodni i majtek, pozbyłam się więc bluzki i biustonosza.

    Zazwyczaj, kiedy się masturbuję, zamykam oczy i puszczam wodze wyobraźni. Teraz było inaczej. Nie chciałam stracić niczego z tego pięknego widowiska. Byłam już mokra w środku jak nigdy dotąd, lecz kiedy zobaczyłam mamcię włączającą Leona i wsuwającą go w rozpaloną cipkę, oszalałam! Przeciągłe jeeejkuuu! wyrwało się z jej ust, kiedy poczuła pierwsze wibracje wewnątrz siebie. Ja jedną ręką pieściłam swoje piersi, a drugą tarmosiłam kuciapkę. Jęczałyśmy już obie, rozpalone do czerwoności. Leon rytmicznie zagłębiał się w szparce mamusi, otoczonej gęstwiną włosów, podniecając mnie swoim widokiem i cichutkim bzyczeniem. Pomyślałam – tak, już za chwilę mamcia będzie mogła stwierdzić, że została porządnie wybzykana. Świadczył o tym coraz płytszy oddech i głośniejsze jęki. Wtórowałam jej, czując, że też dochodzę. Mama jako pierwsza osiągnęła coolminację, co tylko przyspieszyło mój orgazm. Ledwo ustałam na zwiotczałych nogach, po czym padłam na łóżko, tuż obok niej. Leżałyśmy chwilę, ciężko dysząc, ale z błogim wyrazem twarzy i radością w sercach. Cudowne odprężenie!
    – Wow! Kocham Leona – wydyszała mamcia po dłuższej chwili.
    – Dziękuję, to był boski widok – wyszeptałam, nachylając się nad nią i całując w policzek.

         Wyraz szczęścia nie schodził z jej buzi. Zawahałam się na moment, lecz korzystając z nadarzającej się okazji, zbliżyłam usta do jej warg. Przywarłam do nich i nie pozwalając mamci ochłonąć z zaskoczenia, zaczęłam namiętnie całować. Moja dłoń powędrowała na piersi, wciąż jeszcze twarde z podniecenia, pieszcząc je na przemian. Po chwili przesunęłam ją po brzuszku do ukrytej w gęstym lesie muszelki, nadal mokrej po niedawnym orgazmie. Wsunęłam w nią dwa palce, wewnętrzną stroną jednego z nich pieszcząc łechtaczkę. Mamusia na początku niepewnie, ale w końcu odpowiedziała na mój pocałunek. Byłam przeszczęśliwa, bo do tej pory nie wiedziałam, jakiej reakcji mogę się spodziewać. Zaczęłam całować jej szyję, powoli zsuwając się coraz niżej. Gdy dotarłam do piersi, przez głowę przemknęło mi, że to trochę dziwne – kiedyś codziennie ssałam je, traktując jako źródło pokarmu, teraz zachwyca i ekscytuje mnie ich wygląd, miękkość, napięcie wywołane podnieceniem i smak. Nie roztrząsając tego dłużej, zbliżałam się przez mięciutki brzuszek do kępy włosów pokrywających matczyne łono. Już nie mogłam się doczekać, kiedy zanurzę w nich palce, nos, usta i język. Nigdy nie kochałam się z kobietą, ale dobrze wiedziałam, jakie są jej potrzeby. W końcu też nią byłam!

         Przesunęłam buzią pomiędzy szeroko rozwartymi udami, rozdzielając nosem szczelinę muszelki, chłonąc nim jej zapach, wilgotność i ciepło. Włosy przyjemnie łechtały mnie po bokach, potęgując podniecenie. Mamcia cichutko westchnęła, gdy poczuła język zagłębiający się w szparce. Złapała mnie za głowę i docisnęła do swego krocza. Lizałam cipkę, szczególnie dużo czasu poświęcając zbiegowi warg, gdzie głęboko ukryty, znajdował się jej najczulszy punkt. Znów jęczała, zbliżając się do orgazmu. Ja, chociaż nie pieściłam się wcale, byłam tak podniecona, że wystarczyłoby naprawdę niewiele, bym odleciała w totalnej ekstazie. Wreszcie doszła, zaciskając na mojej głowie uda, zupełnie mokre od potu. Stężała w tej pozycji, trzymając mnie jak w imadle. Po chwili odpuściła, więc wspięłam się z powrotem do jej ust.

         Całowałyśmy się do momentu, aż zrzuciła mnie z siebie, nakrywając swoim ciałem. Dłonią powędrowała przez małe wzgórza piersi do mokrego rozwarcia mojej bułeczki. Zwinne palce wśliznęły się do środka, wprawiając moje uda w drżenie. Poddawałam się pieszczocie, jednocześnie całując mamcine usta. Nasze języki splotły się w namiętnym tańcu. Poczułam jak jej palce opuszczają moją rozpaloną muszelkę, a w ich miejsce wsuwa się o wiele grubszy przedmiot. To Leon, sterowany ręką mamy, powoli zagłębiał się w mokry i spragniony wypełnienia tunel. Zamruczałam, czując pierwsze wibracje. Mamusia nie oszczędzała baterii – ustawiła je na najwyższy poziom. Oderwałam się od jej ust, nie mogąc złapać oddechu. Jęczałam podczas wydychania z trudem łapanych haustów powietrza. Mrowienie rozchodziło się po całym ciele, kiedy nagle poczułam ząbki zaciskające się lekko na jednym z sutków i gorący oddech na całej piersi. Na szczęście druga pierś trafiła do delikatnej dłoni, ugniatana i ściskana w sposób, w jaki potrafi to zrobić tylko kobieta. Orgazm nadszedł gwałtownie, ścinając moje ciało, jak wrzątek białko jajka. Stężałam, z biodrami wyrzuconymi wysoko w górę, lekko skręconymi, krzycząc gardłowo: kochaaaaaaaaaam cię!

    – Ja też cię kocham – powiedziała mamcia z uśmiechem, przy czym powoli wyjęła ze mnie Leona, wyłączając jego drżące serce.
    Objęłam ją mocno, wtulając się całym ciałem. Najchętniej wniknęłabym z powrotem do matczynego łona, żeby być z nią jeszcze bliżej. Długo tak leżałyśmy, studząc emocje.
    – Zaschło mi w ustach. Zostało tam jeszcze trochę wina? – zapytałam.
    – Otworzymy drugie – odparła, uwalniając się z moich objęć.

         Nie odrywałam wzroku od jej figury, gdy kołysząc biodrami zmierzała w stronę barku. Cieszyło mnie, że odziedziczyłam po niej urodę, długie i zgrabne nogi, zakończone kształtnym, seksownym kuperkiem, wąską talię i ogólnie smukłą sylwetkę.
    – Nie spodziewałam się, że wieczór będzie tak udany – odezwała się, napełniając kolejne lampki.
    – To zasługa moja, czy Leona? – rzuciłam zaczepnie.
    – Leon jest przemiły, ale dobrze wiesz – nie przytulisz go, nie porozmawiasz. Jedyne co możesz od niego usłyszeć to bzzzzzzz bzzzzzz bzzzzzzz. Taki prawdziwy chłop. Tylko bzyki mu w głowie.
    – Hi, hi, hiiii – rozbawiła mnie.
    – Gdzie nauczyłaś się tak całować? – zapytała po chwili.
    – No wiesz, jestem już z Kubą ze dwa lata …
    – Nie o to pytałam?
    – Chodzi ci o … ? – wskazałam wzrokiem jej myszkę.
    – Mhmmm.
    – To mój pierwszy raz, ale wiem co mi sprawia przyjemność, więc starałam się robić tak samo tobie.
    – Zaskoczyło mnie, że tak bardzo cię podnieciły moje zabawy.
    – Wstyd się przyznać, ale nakręciłam się na ciebie dużo wcześniej.
    – Kiedy?
    – Kiedy sikałaś, wtedy w nocy. Nie mogłam oderwać wzroku od strumyka wypływającego z ciebie. Tak bardzo chciałam wsunąć rękę pomiędzy twoje uda, poczuć na niej strugi sików. Nie śmiej się, ale mocz to taki mój fetysz. Lubię jego zapach i … Nie to zbyt perwersyjne!
    – Co ty tam wiesz o perwersji?
    – A co? Może podniecenie pod wpływem sikania to nie perwersja?
    – Może trochę. Chociaż uwierz mi – nikt się do tego nie przyznaje, ale chyba każdy próbował.
    – Ty też?
    – Oczywiście. Lubię zapach świeżego moczu. Zawsze kiedy kąpię się w wannie, leżę sobie wygodnie, rozchylam nogi i obserwuję, jak strumień sików tworzy z piany dwa symetryczne wiry, układające się we wzór szybko rosnącej palmy.
    – I potem myjesz się taką wodą z sikami?
    – Oczywiście – przecież ich ilość w stosunku do pojemności wanny jest znikoma. Zapach moczu jest wyczuwalny tylko w czasie sikania. Później niknie w aromatach płynu do kąpieli. Przyznaj się – na pewno też próbowałaś.
    – W wannie jeszcze nie, ale po tym co usłyszałam, na pewno spróbuję. Za to wyobrażając sobie twoją pipkę, masturbowałam się, sikając jednocześnie.
    – Ach więc dlatego zmoczyłaś pościel?
    – Nie – wtedy śniło mi się, że sikam. Masturbowałam się później – tego samego dnia, ale później. Już po tym jak zobaczyłam cię sikającą. Usiadłam na muszli i zabawiałam się muszelką
    – Twoje koleżanki też cię podniecają?
    – Muszę przyznać, że po wuefie, pod prysznicami lubię patrzeć na ich ciałka. Niektóre są bardzo seksowne, niekoniecznie te najładniejsze. Jeszcze muszą mieć w sobie taki element zmysłowości, specyficzny sposób poruszania się – czasem wtedy robię się wilgotna, nie tylko z powodu obmywających mnie strużek wody. Najbardziej jednak kręci mnie podglądanie ich, kiedy sikają – w toalecie, albo w plenerze, w lesie, w parku, w toaletach publicznych lub na ognisku. Bardzo mnie to podnieca.
    – Zauważyłam, jak na mnie patrzyłaś wtedy w nocy.

         Byłam zdziwiona, że swobodnie rozmawiam z mamą o sprawach tak intymnych, ale widocznie wino rozwiązało mi język i pozbawiło wszelkich zahamowań. Ją zresztą też.
    – A ciebie co najbardziej kręci?
    – Nie mogę ci powiedzieć – to zbyt wyuzdane.
    – Proszę cię …
    – Absolutnie! Nie ma mowy!
    – Maaaamuś …
    – Chyba, że sama zgadniesz.
    – Ok. Wiem. Marzysz o zabawie z trzema nieznajomymi, którzy wypełnią obie dziurki i usta twoje jednocześnie. A wszystkiemu będzie się przyglądać tatuś – rozparty w fotelu i bawiący się swoim małym.
    – No, nie takim małym, ale kontynuuj. Brzmi ciekawie.
    – Na koniec wszyscy czterej zaleją cię morzem spermy, którą później spłuczą strumieniami gorącego moczu. O cholera, chyba się zagalopowałam! Nie gniewaj się – to tylko wybujała fantazja.
    – Ok, ale z moczem nie lubię przesady. Nie przeszkadza mi, kiedy np. lizana muszelka wypuści kropelki moczu do ust, albo z pisiorka coś lekko poleci, ale nie w nadmiarze. Jednak nie o to mi chodzi. Kombinuj dalej.
    – Już wiem. Chciałabyś zostać przyłapana przez tatusia na masturbacji, a potem ukarana przez niego. Dostać serię klapsów na gołą pupę i zostać brutalnie zerżniętą przez grubego fiuta, który rozpaliłby cię do czerwoności i doprowadził do szaleństwa, a ty tracąc nad sobą kontrolę, zrosiłabyś go złotym deszczem.
    – Chętnie, ale nie o to mi chodziło. I nie szukaj w sferach analiku, siusiania, przemocy, gwałtu, rodziny itp. Pomyśl o prawdziwej perwersji, która mogłaby się zdarzyć niespodziewanie dziewczynie.
    – Hmmm. Krwawa historia? Ale jak?
    – Krwawa??? Nieee! Żadnej krwi!
    – Ufff! To by dopiero była perwersja!
    – Ok. Wyobraź sobie, że leżę sobie w łóżku, masturbuję się a tu nagle …
    – Wchodzę, związuję ci ręce i siadam na buzi.
    – Hi, hi. Też byłoby fajnie. Ale to nie jest perwersja.
    – Już wiem. Chciałabyś shemale – dwa w jednym.
    – Oooo fajnie. Chciałabym, ale nie o to mi chodziło.
    – Podpowiedz coś jeszcze.
    – Często młode, ale zdarza się, że i starsze kobiety, bawiąc się same swoją muszelką, doświadczają dziwnej sytuacji, która choć dziwna, jest bardzo przyjemna. Nikogo nie ma w domu, zaczynają się bawić, jest im cudownie, a tu nagle … I dodam nikt obcy nie wchodzi, ani brat, ani ojciec itp.
    – Mówisz o kobiecym wytrysku?
    – Mógłby się przy tym zdarzyć i wytrysk, bo to się wiąże z przyjemnością – wyuzdaną, ale jednak. Nikt tego nie planuje, ale jak się zdarzy…
    – ????
    – Kombinuj.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Si ku ku si cz.3

    – No ładnie! Nie spodziewałam się, że moja stateczna mamusia, jest aż tak wyuzdaną, perwersyjną lafiryndą – powiedziałam ze śmiechem i znów rzuciłam się do całowania jej. Podnieciła mnie! Znów byłam mokra w środku!
    – Zróbmy sobie kąpiel – zaproponowałam, na chwilę odrywając się od jej ust – taką jak lubisz. Chcę zobaczyć twoją palmę i stworzyć swoją. Chcę poczuć wypływające z ciebie gorące źródło! I ten podniecający zapach!
    – Ooo! Doskonały pomysł, bo akurat mam pełen zbiorniczek! – rzuciła ze śmiechem.
    – Ja też! Chodźmy!
    Kiedy przygotowywała kąpiel, przytuliłam się do jej pleców, rozgniatając na nich swoje piersiątka, lewą ręką poszukałam miękkości piersi, palcami drażniąc sutek, a prawą zapuściłam w gąszcz pokrywający łono. Niby byłam po dwóch orgazmach, ale czułam ogromną potrzebę ponownego rozładowania napięcia. Poza tym cieszyła mnie bliskość, jaką z nią dzisiaj osiągnęłam. I to nie tylko ta fizyczna. Nigdy wcześniej nie rozmawiałyśmy o swoich fantazjach erotycznych. Teraz nie miałyśmy przed sobą żadnych tajemnic. Cieszyłam się też, że nie jestem odosobniona w swojej fascynacji sikaniem. Bo okazało się, że coś co postrzegałam jako niezwykłą perwersję, mama robi od dawna i według niej jest to dość powszechne. Tylko skwapliwie ukrywane. Środkowy palec prawej ręki, nauczony lokalizowania mojej szparki, bez problemu namierzył także tę ukrytą w krzakach mamusi. Była już odpowiednio pobudzona, by wpuścić go bez najmniejszego oporu.
    – Gotowa! – zasygnalizowała mamcia.
    – Tak, czuję – zażartowałam.
    – Kąpiel głuptasku – zaśmiała się, wyswobadzając z moich objęć – wskakuj!

         Woda była gorąca. Taka jak lubię. Położyłam się wygodnie, obserwując, jak mamusia z wdziękiem zdejmuje pończoszki i zajmuje drugą stronę wanny. Jej cudowne ciało zniknęło pod pierzyną z piany. Ułożyła się naprzeciw mnie, przekładając nogi ponad moimi, lekko rozchylonymi. Stopami obejmowałam jej biodra, a ona moje. Chwilę leżałyśmy w bezruchu, rozkoszując się otaczającym nas ciepłem. Wtedy zobaczyłam tajemniczy uśmiech na buzi mamci, oraz jej wzrok wskazujący na pianę. Spojrzałam tam i zobaczyłam wiry, o których wcześniej opowiadała. A więc zaczęła, bez ostrzeżenia! Przez chwilę cieszyłam się widokiem palmy utworzonej na powierzchni piany, ale wiedziałam, że to nie potrwa długo. A przecież chciałam jeszcze poczuć siłę strumienia moczu na swoich palcach. Pochyliłam się do przodu i wsunęłam dłoń pomiędzy jej uda. To było cudowne! Przez moment nad powierzchnią piany był wyczuwalny zapach świeżutkiego moczu. Byłam wniebowzięta! Z radości uruchomiłam również swoją sikawkę. Mamcia jakby to wyczuwając, przyłożyła dłoń do mojej cipki. Nie wytrzymałam! Rzuciłam się do całowania jej oczu, nosa, policzków, uszu, szyi i w końcu ust. Przełożyłam nogę nad jej udem, opierając szeroko rozwartą muszelkę na delikatnej skórze. Nie przerywając całowania, dysząc z pożądania, zaczęłam ujeżdżać jej udo, przesuwając cipkę to w przód, to w tył. Strasznie mnie podniecało, że posuwam tak mamusię. Ściskałam w dłoniach jej wielkie piersi, nasze języki szalały. Szarpałam ustami jej wargi, a ona nie pozostawała dłużna. Czułam dłonie ściskające pośladki i palce pieszczące mniejszą dziurkę. Aha! A więc takie zabawy też nie są mamusi obce! Zaczynałam odlatywać, jeszcze tylko kilka razy przejechałam łechtaczką po udzie i stężałam w ekstazie. Kiedy opadłam, tuląc się do mamci, dopiero zauważyłam ile wody narozchlapywałam podczas tego galopu. Ale miałam to gdzieś! Byłam szczęśliwa!

         Leżąc wtulona w jej mięciutkie ciało, pomyślałam, że nie mogę być takim samolubem – mamci też należy się jeszcze jeden orgazm. Przecież już wchodząc do wanny była wilgotna. Strumienie moczu i mój galop na udzie z pewnością nakręcił ją jeszcze bardziej. Wcisnęłam się pod nią, obejmując ramionami, dłonie wypełniając piersiami ze sterczącymi sutkami. Były twarde. Pieściłam je, a ich posiadaczka oparła głowę na moim ramieniu, przytulając się do szyi i policzka. Rozluźniła się całkiem w tej relaksującej kąpieli, a ja przesunęłam prawą rękę po brzuszku, zakręciłam palcami kilka kółeczek wokół pępka i podążyłam do cudownej gęstwiny porastającej wzgórek łonowy. Przez chwilę bawiłam się włoskami, przeczesując je, albo lekko szarpiąc ściśnięte pomiędzy palcami. Trochę żałowałam, że nie wzięłyśmy ze sobą Leona, choć właściwie on już dzisiaj się napracował. Powoli zaczęłam pieścić łechtaczkę, przesuwając palce w rozcięciu bułeczki. Czułam jak oddech mamusi przyspiesza i staje się coraz płytszy. Uciskałam jej piersi, ściskałam w palcach sterczące dzyndzelki i drażniłam łechtaczkę.

          Mamcia zatonęła w moich objęciach. Całym ciałem, w najintymniejszy sposób odbierałam impulsy i reakcje jej ciała na moje pieszczoty. Każde drżenie przebiegające przez nią, czułam na udach, cipce, brzuszku, piersiach i szyi. To było bardzo miłe – dostarczać komuś rozkoszy i czuć jej rozmiar na własnej skórze. Cichutkie westchnienia przerodziły się w pojękiwania, a w końcu w głośne jęki, zakończone przeciągłym aaa aaa aaa aaaaach. Znów rozchlapałyśmy wodę na całą łazienkę. Orgazm mamci był tak ekspresyjny, że nie dało się tego uniknąć. Rzucała się podczas szczytowania, wywołując małe tsunami w niewielkiej wannie. Jeszcze chwilę poleżałyśmy wtulone w siebie, po czym umyłyśmy się w podniecającej mieszaninie. Pozostało już tylko wyjść, osuszyć ciała, nabalsamować się (co uczyniłyśmy pomagając sobie nawzajem, z dużym zaangażowaniem i jeszcze większą przyjemnością), posprzątać łazienkę i po umyciu ząbków udać się na spoczynek.
    – A dokąd to? – spytała mamcia ze śmiechem, widząc mnie wchodzącą do jej sypialni.
    – No przecież dopóki tatuś nie wróci, możemy spać razem. To o wiele milsze niż w samotności. Można się przytulić do ciepłego ciałka.
    – Ok. Ale już bez żadnych szaleństw! Na dzisiaj wystarczy. Jutro trzeba wcześnie wstać.
    – Dobrze, dobrze. Chociaż trudno będzie się powstrzymać. Masz takie apetyczne ciałko, że chciałabym je pieścić bez przerwy.

         Jeszcze w łóżku dałyśmy sobie buzi na dobranoc i wtulone w siebie zasnęłyśmy. Tej nocy sny miałam zdecydowanie przyjemniejsze niż poprzedniej. Śniłam, że jestem na obozie siatkarskim w Zakopanem, trenujemy oddzielnie – dziewczyny do południa, chłopcy po obiedzie. Kuba jest zakwaterowany wraz z pozostałymi chłopcami w oddzielnej części hotelu, ale odwiedza mnie wieczorami. Niestety nie jestem sama w dwuosobowym pokoju. Mieszkam w nim z Moniką – moją psiapsiółką. Kiedy po drineczku lub piweczku przychodzi nam ochota na pieszczoty, wyłączamy światło i Kuba wskakuje pod moją kołderkę. Podczas miziania z nim, rzucam okiem w stronę łóżka Monisi i widzę poruszenie w okolicy, gdzie nic nie powinno się ruszać. Słyszę jej płytki przyspieszony oddech – musiała się podniecić wyobrażając sobie, co dzieje się pod nasza kołdrą i najwyraźniej dogadza sobie. Wpadam na szalony pomysł, aby Kuba z zaskoczenia zerwał jej okrycie, przyłapując na gorącym, bardzo gorącym uczynku. Szepczę mu swój plan do ucha, co jeszcze bardziej go nakręca. Wstaje i po cichutku, aby nie zepsuć efektu zaskoczenia, zbliża się do łóżka Monisi. Ale diabeł szepczący mi do ucha podpowiada, że jeszcze zabawniej będzie, jeśli w ostatniej chwili zedrę z niego spodenki i popchnę go ze sterczącą dzidą na napaloną koleżankę. Oboje są zaskoczeni! Ale tylko ja się śmieję.

         Kuba zastyga w bezruchu, stojąc z naprężonym penisem tuż nad głową Moniki, a ona nie odwraca wzroku od drąga mojego chłopaka. Zaczynam się bawić jego sprzętem tuż przed jej twarzą. Nagle czuję drugą dłoń, pieszczącą jajka Kuby. Ten stoi w bezruchu, czekając na dalszy rozwój wypadków. Podnieca mnie, że moja najlepsza przyjaciółka, przyłączyła się do naszej zabawy. Pozwalam jej wziąć do ust berło mojego chłopca, sama przytulam się, rozgniatając piersi na jego plecach. Nagle wpadam na kolejny zwariowany pomysł – wskakuję na łóżko Monisi i pieszczę dłońmi jej sztywne piersi. Jest już bardzo podniecona. Całuję jej kark, ramiona, gdy nagle odwraca się, porzucając penisa Kuby i zbliża usta do moich. Idziemy w ślinę, niemal zapominając o chłopcu stojącym obok. Nie w smak mu to, że zajmujemy się tylko sobą, więc zachodzi mnie od tyłu i wbija się w mokrą bułeczkę. Rozpierający mnie taran zaczyna poruszać się w środku rytmicznie. Pchnięcia utrudniają całowanie, więc przewracam Monikę na plecy i zbliżam usta do jej piersi. Całuję je i pieszczę dłońmi. Jedną z nich podążam w dół, pogrążając dwa paluszki w śliskiej od śluzu muszelce.

         Zawsze mi się podobało ciało mojej psiapsiółeczki. Było takie smukłe, z małymi piersiami i skórą pokrytą niezliczoną ilością malutkich pieprzyków. Całując każdy z nich po kolei, zbliżam się do rozgrzanej muszelki, zagłębiam język w wilgoci rozwartej dziurki, delektując się jej smakiem i zapachem. Kuba rżnie mnie nieprzerwanie, podniecony widokiem dwóch napalonych, nagich i wyuzdanych nastolatek. Czuję, że wkrótce dojdzie. Jego ruchy są coraz szybsze, gwałtowniejsze, przez co coraz mocniej wbija mój język w cipkę Moniki. Ona pierwsza zaczyna krzycząc, wierzgać nogami z rozkoszy. Jestem dumna, że sprawiłam jej taką radość. Po chwili Kuba wyskakuje ze mnie, zalewając mi plecy seriami gorącej spermy, przy akompaniamencie głośnych porykiwań. Tylko mi nie udało się dojść podczas tej sesji. Widząc to, Monika przewraca mnie na plecy, sama znikając pomiędzy udami. Jej język zaczyna wyprawiać cuda na mojej muszelce. Kuba korzystając z okazji, obmacuje Monikę, pieszcząc jej piersi i wypięty w górę tyłeczek. Jego palce wślizgują się w mokrą, wylizaną przeze mnie norkę, pieszczą brązowy zaciśnięty mocno pierścień zwieracza. Jestem bliska szaleństwa. Chciałabym mu zabronić bawić się cipką mojej psiapsiółki, ale jej język tak mnie rozmiękcza, osłabia, że nie mogę w żaden sposób zareagować. Czuję fale ciepła rozchodzące się po ciele, brakuje mi powietrza, jęczę i uderzam dłońmi o materac, zaciskam palce na prześcieradle i w końcu tężeję w niesamowitym orgazmie, zaciskając uda na głowie psiapsiółki.

         Zbudziłam się zlana potem. Rozejrzałam się po pokoju, nie bardzo wiedząc gdzie jestem. Nie, to jednak nie hotel w Zakopanem. Sypialnia rodziców. Mamci już nie było. Zwlokłam się z łóżka i półprzytomna poszłam opróżnić zbiorniczek. Ciśnienie miałam takie wysokie, że obawiałam się, czy ostrym strumieniem nie przetnę muszli na pół. Ale wytrzymała. Po porannej toalecie opuściłam łazienkę, dałam Felkowi suchej karmy i wymieniłam wodę. W kuchni czekało przygotowane przez mamcię śniadanie. Zjadłam i wyprowadziłam Felka na spacer. On w końcu też ma swoje potrzeby. Wybieganego, wysikanego, wykupkanego zaprowadziłam do domu, zabrałam plecak i pojechałam do szkoły.

         W szkole siedzimy z Moniką w jednej ławce. Podczas lekcji spoglądałam na nią, zastanawiając się, czy moje marzenie senne mogłoby się urzeczywistnić? Czy przyjaciółka posunęłaby się do tego, żeby lizać moją muszelkę? Bo ja z chęcią dorwałabym się do jej cycorków i pipuni. Na samą myśl o tym i wspomnienie snu, poczułam motylki w brzuszku. Jeszcze nie miałam pomysłu jak to zrobić, ale jednego byłam pewna. Że tego chcę.
    Przez resztę lekcji byłam rozkojarzona. Nie uszło to uwadze Moni. Szturchnęła mnie pytając cichutko, co się dzieje?
    – Nic. A co ma się dziać? – odpowiedziałam szeptem.
    – Przecież widzę – nie odpuszczała. Ciepło jej oddechu tuż przy uchu jeszcze bardziej nawilżyło moją muszelkę. Kurwa! Nie wytrzymam! Pragnę cię – chciałabym jej powiedzieć, ale bałam się, że ją spłoszę, więc milczałam.
    – Masz taką minę, jakby ci po łechtaczce chodziło stado mrówek.
    Parsknęłam wyobrażając to sobie. Cała klasa popatrzyła na mnie i niestety, nauczycielka też.
    – A co tam tak wesoło? – zapytała patrząc na mnie karcąco.
    – Przepraszam. Chciałam powstrzymać kichnięcie i wyszło tak, jak wyszło – próbowałam ściemniać.
    – No dobrze. Załóżmy, że uwierzyłam – powiedziała wracając do tematu lekcji.
    – Mów, co spowodowało ten wyraz rozanielenia na twojej buzi –Monia nie dawała za wygraną.
    – Opowiem ci na przerwie.

      Do dzwonka wierciła się. Ciekawość nie pozwalała jej spokojnie wysiedzieć. Zaraz po wyjściu z klasy odciągnęła mnie na bok.
    – Opowiadaj!
    – Wiesz, przypomniało mi się jak spróbowaliśmy z Kubą pozycji 69. Leżałam na nim, liżąc penka i ręką pieszcząc klejnoty, podczas gdy w tym samym czasie moja muszelka była ostro lizana, a pośladki ściskane silnymi dłońmi.
    – Co ty mi tu pierdolisz? Zbyt dobrze cię znam. To nie był Kuba! Coś bardziej wyrafinowanego latało ci po głowie. Kuba już dawno nie wywołuje u ciebie takich wypieków. Mów prawdę!
    – Ale nikomu ani słowa. Jak komuś powiesz, to zerwane więzi!
    – Nikomu! Tabula rasa!
    Opowiedziałam jej w skrócie cały przebieg wczorajszego wieczoru.
    – Naprawdę sikałyście w wannie? I potem kąpałyście się w tych sikach? Wiedziałam, że te rumieńce wywołało coś ekstra, a nie zwykłe 69 z Kubą. O cholera! Już po przerwie! Co teraz mamy?
    – WF.
    – Lećmy.

         Pierwszą godzinę zajęła rozgrzewka, ćwiczenia rozciągające i gimnastyczne. Wszystkie oblukiwałyśmy chłopców, bo często zdarzało się, że podczas ćwiczeń, któremuś coś wymsknęło się ze spodenek, albo penek, albo worek z klejnotami. Zdarzały się też erekcje, tworzące namiot z chłopięcych strojów. Oni też nie spuszczali z nas wzroku. Mieli okazję obejrzeć nasze nogi, a czasem niesforna pierś wyskoczyła ze stanika, albo pobudzone sutki nadmiernie odznaczały się przez koszulkę, czasem między nogami przypadkiem coś błysnęło, a falujące piersi podczas biegania i podskoków były nieustającym źródłem ich radości. Jeszcze ciekawiej było na basenie – pokazywałyśmy więcej ciała i nie miałyśmy na sobie push-upów. Wtedy mogli podziwiać prawdziwy kształt i rozmiar naszych piersi. A my ich fiutków. Basen to także świetne miejsce, żeby przyjrzeć się koleżankom. I nie mówię tylko o wspólnych prysznicach, bo tam chłopcy nie mieli wstępu. Mokry strój kąpielowy, przylegający do ciała, pozwala stwierdzić, czy dziewczyna się goli tylko w tzw. okolicy bikini, czy jest całkiem gładka. Przyklejony materiał pozawala dokładnie zobaczyć kształt muszelki, zwłaszcza tej ogolonej na Pazdana. To dla chłopców wielka gratka i pobudzenie wyobraźni. Jestem niemal pewna, że po każdych zajęciach na basenie, bawią się swoimi pisiorkami, trzepiąc je zapamiętale, jeśli nie od razu pod prysznicem, to pewnie później w toalecie. Żal mi tych bezproduktywnych erekcji. Tyle dziewcząt mogłoby się nimi nacieszyć.

         Na drugiej lekcji grałyśmy w siatkówkę, a chłopcy na boisku szkolnym w nogę. Potem prysznice. Monika jak zwykle weszła do kabiny naprzeciw mojej i może nic bym nie zauważyła, bo od razu odkręciłam wodę, zaczynając się myć, gdyby mnie nie zawołała. Spojrzałam na nią. Stała nago w swojej kabinie, patrząc na mnie wyzywająco, nie odkręcając jeszcze zaworów. Może poza jednym. Swoim! Zorientowałam się po co mnie wołała, gdy zobaczyłam strugę sików wylatującą spomiędzy jej ud, częściowo spływającą po nich i rozbryzgującą się z dużą siłą o posadzkę. Odbite krople zmoczyły jej całe stopy. Patrzyłam zauroczona, jak Monika bezczelnie wsuwa paluszki w szczelinę swojej muszelki, poruszając nimi ruchami okrężnymi dookoła łechtaczki. Jej spocone ciało wyglądało cudownie. Była niższa ode mnie, więc grała na pozycji Libero, ale proporcje ciała miała idealne – długie proste, szczupłe nogi, zbiegające się w miejscu, gdzie szeroki na 3 cm pasek włosów ozdabiał malutki wzgórek łonowy, wyżej płaski brzuszek z pięknym pępuszkiem, nad którym piętrzyły się dwie małe półkule piersi, z ciemnobrązowymi, malutkimi obwódkami sutków – też niewielkich, ale ponętnie zadartych do góry. Z ramion spływały długie pasma czarnych włosów, okalających prześliczną buźkę. Generalnie wyglądała jak Dua Lipa. Po prostu piękna!

         Przypomniałam sobie, jak podczas dorastania pokazywałyśmy sobie swoje kwiatki, z wielkim zainteresowaniem przyglądając się drobnym różnicom anatomicznym, jak nieśmiało dotykałyśmy ich nawzajem, przeciągając te oględziny w nieskończoność. Niezmiernie miło jest poczuć dotyk obcej dłoni w miejscu tak intymnym, skrywanym przed całym światem. A jeszcze samemu móc zagłębić palce w czyjejś dziurce, rozszerzyć płatki i szukać ukrytego punktu rozkoszy. Teraz patrzyłam na prawie kobietę, ale już nie dziewczynkę. Podniecał mnie ten etap przejściowy, kiedy uda i pupa jeszcze nie są rozpierane przez nadmiar kalorii, ale też kształt ciała nie jest już dziecięcy. Rozejrzałam się, czy tylko ja widzę ten pokaz bezczelności. Nie powiem – kręcił mnie strasznie! Niestety, widzieć to mogły tylko dziewczyny z kabin znajdujących się po mojej stronie, a tych z kolei ja nie mogłam zobaczyć. Zrobiłam do Moniki minę typu “ty wariatko” i po krótkiej chwili wahania, przeszłam do jej kabiny. Złapałam ostatnie krople złotego deszczu, wsuwając dłoń pomiędzy nogi i pocałowałam gorąco w usta. Rozsmarowałam to co udało mi się złapać na całej powierzchni jej piersi i zaczęłam zlizywać, chwytając wargami sutki. Z powrotem przeszłam do całowania ust, wsuwając dwa palce w jej mokrą cipkę. Pod dłonią czułam twarde włoski, a opuszkami bezbłędnie odnalazłam twardy guziczek. Drażniłam go ruchami posuwistymi lub okrężnymi, czując na swoim zwinne paluszki Moniki.

         Usłyszałam westchnięcie, ale nie dobiegało z naszej kabiny. Przerwałam na chwilę pieszczenie Moniki, odwróciłam się, żeby zobaczyć co się dzieje i kopara mi opadła. W dwóch kabinach, które znajdowały się po przeciwnej stronie niż nasza, utworzyły się dwie pary, całujące się równie namiętnie jak my. Dziewczyny musiały się podjarać widokiem i postanowiły pójść w nasze ślady. Sabina obściskiwała się z Anią, a Magda z Zosią. Pomyślałam, że skoro one tak się nakręciły, to co z pozostałymi? Wyszłam na zewnątrz, żeby luknąć na kabiny znajdujące się po naszej stronie i moje przypuszczenia się potwierdziły – wszystkie dziewczyny dobrały się parami i seksiły się w najlepsze. Uśmiechnęłam się do nich i już bez żadnego skrępowania powróciłam do mojej Moni.
    – Myślałam, że mnie zostawisz – wyszeptała mi do ucha.
    – Zwariowałaś?! Marzyłam o tobie. Nawet śniłaś mi się dziś w nocy.
    Zatkała mi usta gorącym, namiętnym pocałunkiem. Poczułam jej palce na swojej łechtaczce. Poruszały się wprawnie – musiała długo trenować na sobie . Też chciałam dać jej to, co dostałam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Si ku ku si cz.4

    – Chcesz to poczuć? – zapytałam.
    – Chcę! Plis! Zrób to! – wyszeptała z entuzjazmem, spoglądając mi głęboko w oczy.
    Z radością popuściłam. Sikałam seriami, przerywając co chwilę, żeby mogła dłużej nacieszyć się ciepłem złotego deszczu. Kiedy skończyłam, wyuzdanym, powolnym ruchem przesunęła mokre palce po swoich wargach i języku. Jak to zobaczyłam, oszalałam! Rzuciłam się do całowania tych perfidnie występnych usteczek, językiem próbując odebrać podniecający nektar. Jej język i usta przypuściły taki sam atak na moje. Chciałabym posmakować jej muszelki, ale kabina prysznicowa nie jest najlepszym miejscem do takich zabaw, więc skoncentrowałam się na pieszczeniu cipki palcami. Monika odwdzięczyła się tym samym. Miło było poczuć jej piersi wznoszone przyspieszonym oddechem na swoich, równie poruszonych. Nasze języki wyprawiały harce w ustach partnerki. Zewsząd dobiegały pomruki, westchnięcia, po pewnym czasie zaś jęki i przeciągłe, gardłowe dźwięki towarzyszące orgazmom. Koleżanki po kolei zaczęły szczytować. My nie stanowiłyśmy wyjątku. Oczywiście Monika stężała w ekstazie dużo wcześniej niż ja, bo dla niej to była pierwsza taka zabawa z koleżanką. Ja po trzech wczorajszych orgazmach, wytrzymałam jednak dłużej, ale w końcu też odpłynęłam w krainę rozkoszy. Palce opuściły wytarmoszone cipki i na miękkich nogach, przez moment dochodziłyśmy do siebie. Wtulone, złączone pocałunkiem i szczęśliwe.

         Ablucje dokończyłyśmy razem – ja myłam ją, a ona mnie. To urocze uczucie, kiedy czyjeś ręce rozprowadzają po twoim ciele żel, pieszcząc przy tym najintymniejsze miejsca. Po niedawnym orgazmie, występuje nadwrażliwość w niektórych rejonach i każde muśnięcie jest odbierane bardzo intensywnie. Było cudownie! Kiedy ucichł szum wody i wszystkie uśmiechnięte, ale lekko zawstydzone tym, co przed chwilą zrobiłyśmy, zaczęłyśmy osuszać ciałka, coś przykuło naszą uwagę. Łaźnia chłopców znajduje się tuż obok, rozdziela ją z naszą tylko cienka ściana. To z za niej usłyszałyśmy odgłosy towarzyszące męskim orgazmom. Chłopcy jęczeli, szczytując jeden po drugim. Nakręceni naszymi jękami i westchnieniami, musieli znaleźć uspokojenie buzujących hormonów, aby nie siedzieć na kolejnej lekcji ze sterczącymi pałami i głową pełną wyobrażeń o nagich koleżankach, sekszących się pod prysznicami. Wyobraziłam sobie to morze spermy spływającej do kanalizacji. Szkoda! Takie marnotrawstwo! Chociaż młode jądra produkują ją w takiej ilości, że pięciokrotny wytrysk w ciągu jednej doby, nie jest niczym nadzwyczajnym. Trochę było mi szkoda chłopców. Musieli zaspokajać się indywidualnie. My robiłyśmy to w parach, a to jest zawsze przyjemniejsze i bardziej ekscytujące. Ale przynajmniej będą jeszcze długo wspominać i wyobrażać sobie, co się działo w dziewczęcej łaźni.

    – Nie myśl, że ci wybaczyłam – Monika odezwała się udając urażenie, kiedy już opuściłyśmy szatnię.
    – Niby co? – zapytałam zdziwiona.
    – Przyjaźnimy się tyle lat, wszystko robimy razem, ale to nie ja byłam twoją pierwszą kobietą. Najpierw poleciałaś do mamusi!
    – Nie świruj! Skąd mogłam wiedzieć, że tego chcesz? Że nie weźmiesz mnie za zboczoną lesbę? A z mamą to samo jakoś tak wyszło. Ale teraz ci wynagrodzę. Wpadnij do mnie wieczorem, to ci coś pokażę.
    – Co takiego? Kolekcję znaczków pocztowych? Hi, hi! Daj spokój, na to podrywali nasi dziadkowie.
    Śmiałyśmy się przez chwilę z tych znaczków.
    – Nie powiem ci, bo zepsuję niespodziankę.
    – Wredna jesteś! Spieprzyłaś mi całe popołudnie! Jak ja mam przeżyć w takiej niepewności do wieczora.
    – Nie wiem. Zajmij się czymś. Powiem ci tylko, że jeszcze mi podziękujesz. Aha, ubierz się na sportowo. Żadnych szpilek!
    – Będziemy biegać?
    – Może… Jak nas będą gonić…
    – Kuźwa, co ty znowu wymyśliłaś?
    – Zobaczysz. Cierpliwości.

      Do wieczora czas upłynął szybko. Wyprowadziłam Felka na spacer, zjadłam obiad, posprzątałam, odrobiłam lekcje i resztę czasu spędziłam czytając opowiadania erotyczne pisane przez gościa o nicku 0bi1. To wyjątkowo wyuzdany zboczek! Takie rzeczy wypisuje, że czytając je i wyobrażając sobie, aż rumienię się ze wstydu. W normalnej głowie takie perwersje nie mogłyby powstać. A w jego opowiadaniach było już prawie wszystko. Najgorsze, że to mnie intryguje i podnieca.
    Spojrzałam na Felka, leżącego jak sfinks u podnóża mojego łóżka. Dyszał z językiem wywalonym na bok. Patrzył na mnie tymi wielkimi, przepełnionymi miłością oczami, przechylając głowę to na jedną, to na drugą stronę, jakby rozumiał potrzeby swojej pańci. Otrząsnęłam się. Już całkiem mi się w głowie poprzewracało, tak jak temu wykolejeńcowi! Może od czytania jego historii, stałam się nimfomanką? Ciągle mi mało! Już nie wystarcza mi Kuba, mamcia, Monisia, chcę jeszcze więcej. Ale, czy to moja wina? Może to po prostu hiszpański temperament?

         Mamci wciąż jeszcze nie było. Miała spotkanie z ciocią Polą. Dosyć często, mniej więcej raz w tygodniu wychodzą do knajpki, na wino i babskie pogaduchy. To już taka tradycja. Ciocia Pola jest młodszą siostrą mojego taty i przyjaźni się z mamcią od bardzo dawna. Razem chodziły do liceum i studiowały ten sam kierunek. To przez nią mamcia poznała tatę i zaiskrzyło pomiędzy nimi. Z tego iskrzenia powstałam. Taki mały diabełek, w którym ogień nigdy nie gaśnie. W pewnym sensie ciocia przyłożyła się do mojego poczęcia. Bardzo ją lubiłam, bo była taką samą wariatką jak ja. Lubiła błaznować, wygłupiać się i robić innym kawały. Ale jej żarty, szaleństwa i psoty nie wyrządzały nikomu krzywdy. Zawsze były pełne szacunku dla innych. Poza tym była niezwykle empatyczną osobą, mającą w sobie pewien magnetyzm, zjednujący jej przyjaciół. Emanowała taką pozytywną energią – po prostu chciało się przebywać w jej towarzystwie, nawet żeby tylko posiedzieć i pomilczeć. Jednym mrugnięciem powiek wysyłała w świat tyle dobrych fluidów, że ludzie lgnęli do niej jak ćmy do światła. Uwielbiałam jej towarzystwo, ale nie wtrącałam się w ich wypady na winko. Szanowałam tę wieloletnią tradycję.

         Wróciłam do lektury. Właśnie 0bi1 opublikował kolejną część opowiadania Druga Czekoladka. Czytałam je, zastanawiając się, skąd bierze takie pomysły? Czy to są jego doświadczenia, czy tylko wybujała wyobraźnia? Oprócz zastanawiania się nad tym, czułam też mrówki, o których mówiła Monisia. Do spółki z motylkami w brzuszku, zachęcały do odnowienia znajomości z Leonem. Ale gdzie on jest? Powinien być u mamci. Niechętnie oderwałam się od lektury i poszłam poszukać. Nie było go nigdzie na wierzchu, więc zaczęłam regularne przeszukanie całej sypialni. W szafkach nocnych natknęłam się tylko na prezerwatywy, w szafie ubraniowej jedynie ciuchy i pościel w dolnej szufladzie, w toaletce kosmetyki i biżuteria. Co jest? Zabrała go na spotkanie z ciocią?

      Poszłam sprawdzić jeszcze łazienkę. Może była go umyć i zostawiła do wyschnięcia. Też nie! W łazience został tylko zapach jej perfum. Musiała się obficie spryskać przed spotkaniem. Zrobiłam kipisz w swoim pokoju, w nadziei, że może tam go znajdę. Nic! Wróciłam jeszcze raz do sypialni rodziców. Zajrzałam pod łóżko – jest! Leżał na pudełku po butach. Wzięłam go i już miałam wychodzić, kiedy coś mnie podkusiło, żeby sprawdzić, jakie buciki mamcia chowa pod łóżkiem. Oczami wyobraźni widziałam już wysokie, czarne, skórzane szpilki, z rzemieniami zawiązywanymi od kostki aż do pachwin. A obok skórzane stringi i stanik podpierający piersi, ale ich niezasłaniający. Do tego pejczyk z rzemieniami, zakończonymi pętelkami. I kocia przepaska na oczy! I dildo analne z kocim ogonkiem! Jejku! Już byłam mokra w środku, a mrówki i motylki wpadły w jakiś szał! Wyobraziłam sobie mamcię w tym wszystkim i zwariowałam z podniecenia!

      Niestety po otwarciu pudełka, okazało się, że są tam tylko jakieś zdjęcia. Trochę mnie to rozczarowało, ale z ciekawości zaczęłam je przeglądać. W końcu musiał być jakiś powód, że znalazły się pod sypialnianym łóżkiem, a nie w albumie. Były stare. Chyba ze studiów. Na niektórych poznawałam mamę i ciocię, ale pozostałych twarzy nie kojarzyłam. Nagle jedno z nich przykuło moją uwagę. O cholera! Co jest?! Przyjrzałam się jeszcze raz. No tak! To one! Ciocia siedzi na łóżku w akademiku, oparta o ścianę, mama opleciona długimi nogami, plecami rozgniata jej piersi, ich twarze są przytulone policzek przy policzku. Piersi mamci giną w dłoniach cioci. Wprawdzie obie są ubrane, ale z tego zdjęcia wprost wylewa się erotyzm, namiętność i pożądanie. Widać po ich oczach, że to nie są zwykłe studenckie wygłupy, tylko głęboka więź łącząca dwie kochające się osoby. Nie wiedziałam! Przez tyle lat nie wiedziałam, że małżeństwo moich rodziców, to trochę szerszy układ. Więc stąd te cotygodniowe wyjściówki! I to najprawdopodobniej za wiedzą i pozwoleniem taty! Teraz zaczęłam się zastanawiać, czy rzeczywiście chodzą do knajpy, czy może od razu spotykają się u cioci i uprawiają nieskrępowany seks w zaciszu jej mieszkania. Niezłe ziółko z mamci! Jaka ja byłam ślepa do tej pory! Na pewno wykorzystam swoją wiedzę. Jeszcze nie do końca wiem jak, ale na pewno coś wymyślę.

       Z rozważań wyrwał mnie dźwięk dzwonka domofonu. Na pewno Monika – pomyślałam i otworzyłam bez sprawdzania. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłam i zdziwiłam się bardzo. Nie spodziewałam się dzisiaj odwiedzin Sabiny – mieszka na drugim końcu miasta i rzadko u mnie bywa.
    – Hej! Co cię sprowadza? – rzuciłam wpuszczając ją do środka.
    – Byłam w pobliżu i pomyślałam, że cię odwiedzę – odpowiedziała, ale słyszałam w jej głosie niepewność. Pomyślałam, że przyjechała tu specjalnie. Zresztą odstrzeliła się jak na imprezę. Widać było, że podczas gdy ja siedziałam w domu, ona była u fryzjera. Makijaż też zrobiony profesjonalnie. Coś mi tu nie grało.
    – Widzę, że masz fryzjera w pobliżu – zagaiłam.
    – Widać? Ładnie? – dopytywała obracając się wokół własnej osi. Cóż mogłam powiedzieć?
    – Pięknie! A jak pachną! – nie kłamałam. Naprawdę miała ładne włosy w kolorze ciemny blond.
    – To lakier z L’Oreala – tylko takich tam używają. Wiesz, mają z tego tytułu profity, jak stosują kosmetyki tylko jednej firmy. Gratisowe lakiery, wyjazdy na “szkolenia” do Dubaju, na Majorkę, na Kanary.
    – Napijesz się czegoś?
    – Najchętniej soczku z kroczku – rzuciła niby żartem, ale wyczułam w jej głosie fałszywą nutę.
    – Co się wygłupiasz? – spytałam poważnie.
    – Widziałam, co zrobiłyście. Wtedy, po wuefie. Mnie też to strasznie rajcuje. Proszę cię …
    Jak posucha, to posucha. A teraz nagle w ciągu jednej doby klęska urodzaju. Mamcia, Monika a teraz Sabina. I same miłośniczki mokrych zabaw!
    – Ania będzie zazdrosna – próbowałam się droczyć.
    – Prosiłam ją, ale nie chciała. Mizianie ok., ale siusiu już nie. Mówi, że to obrzydliwe, ale nic na to nie poradzę, że mnie strasznie podnieca. Nie mogę przestać o was myśleć!
    – To miło, ale musisz trochę pocierpieć, bo na dzisiejszy wieczór obiecałam Moni niespodziankę.
    – Jaką?
    – Nie mogę powiedzieć, ale to może być też dla ciebie.

         Znów dzwonek domofonu. Tym razem przyszła Monika. Zaraz po wejściu cmoknęła Sabinę w policzek, a mnie bezwstydnie w usta, w dodatku na oczach koleżanki obściskując mój tyłek.
    – Chodźcie na chwilę do mnie – musimy przebrać Sabinkę w coś mniej imprezowego. Dobrze, że dresów u mnie nie brakuje.
    – A co tam leży na łóżku twoich starych? Czy to przypadkiem nie jest nasz prezent na osiemnastkę?
    No tak. Idąc otworzyć drzwi, zapomniałam zabrać Leona z sypialni rodziców. Pobiegłam po niego i schowałam zdjęcia do pudełka. Wsunęłam je pod łóżko, tam gdzie stało. Wróciłam do dziewczyn, zajętych głaskaniem Felka i schowałam Leona do szuflady. Trudno. Już go dzisiaj nie użyję.
    – Zabawiałaś się w łóżku starych? – dociekała Sabina.
    – Lubię coś zmieniać – powiedziałam na odczepnego – no dobra, przebieraj się. Masz tu mój dres. Może się jakoś wciśniesz.

      To nie była złośliwość. Sabinka nie była taka jak my. Była duża. Duża, ale piękna, proporcjonalnie zbudowana, z dorodnymi piersiami i cudownie kobiecą figurą. Stąd moje obawy. Zdjęła swoje ciuchy i wskoczyła w moje. Dobrze, że dresy są rozciągliwe. Jakoś je założyła, choć rękawy i nogawki były lekko przykrótkie, a reszta ciasno opinała jej ciało. Jeszcze tylko buty. Moje adidasy były na nią za małe, ale szczęśliwie mamci były całkiem ok.
    – No to laski – bieganie! – zakomenderowałam.
    – To ma być ta niespodzianka? Pięknie ci dziękuję – zajęczała Monika.
    – Spoko. Do niespodzianki biegniemy – uspokoiłam ją.

         Po wyjściu z domu, ruszyłyśmy truchtem wzdłuż ścieżki rowerowej w kierunku peryferii miasta. Prowadziłam naszą grupkę, nadając tempo. Dobrze, że wszystkie biegamy, więc nie było problemu z dotarciem na miejsce. To właśnie podczas jednego z joggingów znalazłam to miejsce. Trochę dziwne i teraz w słabym świetle ulicznych lamp, trochę straszne. Noc była dość ciemna, więc byłam lekko zdygana. I nie do końca pewna, czy podglądanie nie jest czasem karalne. Ale mogło być ciekawie i ekscytująco. Zatrzymałyśmy się poza zasięgiem lamp i wskazałam na blok. To był budynek trójkondygnacyjny – parter i dwa piętra, na końcu którego, na ścianie szczytowej, znajdowała się jakby doklejona kotłownia. Wychodził z niej komin przylegający do muru. Na całej ścianie znajdowały się tylko trzy niewielkie okienka od łazienek. Kolejny budynek był zwykłą szeregówką z płaskim dachem – oba pewnie stanowiły relikt przeszłości. Zaprowadziłam koleżanki na koniec szeregówki i podeszłam do drabiny prowadzącej na dach.

    – Ja nie wejdę! – wyszeptała przestraszonym głosem Sabina.
    – Jak chcesz. A ty? – zapytałam Monikę.
    – Jak ty, to ja też -odpowiedziała bez namysłu.
    Zaczęłam się wspinać, by po chwili już z góry patrzeć na wchodzącą za mną Monikę. Jak już obie byłyśmy na dachu, usłyszałam z dołu odgłosy wspinania się kolejnej osoby.
    – Oszalałyście? Chciałyście zostawić mnie samą w ciemności? Fajne z was koleżanki!
    – Dobrze, że jesteś. Chodźcie, coś wam pokażę.
    Zaprowadziłam je na drugi koniec i położyłyśmy się, żeby nikt nas nie zobaczył. Teraz miałyśmy naprzeciw siebie ścianę bloku z trzema okienkami, wąskimi ale normalnej wysokości i kominem, na którym też dostrzegłam drabinę.
    – I co? – spytała Monika.
    – Czekamy – odparłam szeptem.

         Po około dziesięciu minutach w najniższym oknie zaświeciło się światło. Do łazienki weszła kobieta w wieku około trzydziestu lat i nachyliła się napuszczając wodę do wanny. Patrzyłyśmy z otwartymi buziami jak po chwili zrzuca szlafrok i naga wchodzi do wanny. Niby nic takiego – nagich kobiet widziałyśmy mnóstwo, ale sam fakt podglądania podniecał nas tak bardzo, że wpatrywałyśmy się niemal nie oddychając, w obawie, że nas usłyszy. To oczywiście było niemożliwe, bo dzieliło nas jakieś dwadzieścia metrów i szyba okienna, ale strach ma wielkie oczy. Kiedy trochę oswoiłyśmy się z sytuacją, Sabinka, która wcześniej bała się wejść po drabinie, zaproponowała, żeby wejść na tę na kominie, to będziemy podglądać całkiem z bliska. Trochę się wahałam, bo na dachu nas nikt nie zobaczy, a na drabinie jest dużo większe ryzyko. Ale jest ryzyko, jest zabawa!

         Zeszłyśmy z dachu i po przejściu wzdłuż szeregówki, wspięłyśmy się na dach kotłowni, a potem po drabinie, na wysokość pierwszego okna. Teraz mogłyśmy zobaczyć wszystko. Fakt, że wisząc na drabinie, prawie jedna na drugiej, ale usadowiłyśmy się tak, że każda mogła zajrzeć przez okno. Kobieta już wyszła z wanny, była w trakcie wycierania, gdy drzwi się otworzyły i wszedł jej facet ze sterczącym fifusiem. Takiego jeszcze nie widziałam! Był nie za gruby, ale za to bardzo długi. Wygolony robił naprawdę duże wrażenie. Jeszcze nie miał pełnego wzwodu, wisiał w pozycji poziomej, ale już był twardy. Kobieta uśmiechnęła się widząc go w takiej gotowości i sięgnęła dłonią do jajek. Pobawiła się nimi chwilę, podczas której facet zajął się jej piersiami. Musiała być po ciąży, może dwóch, bo piersi miała duże i opadnięte na brzuch, pokryty gęstą siatką rozstępów. Ale nie przeszkadzało to jej facetowi – pod pieszczotą jej palców, długi penis uniósł głowę, zesztywniał jeszcze bardziej i podrygiwał z podniecenia. Kobieta uklękła i wzięła go do ust. Chwilę possała, polizała, żeby nawilżyć, po czym odwróciła się tyłem, opierając dłonie o krawędź wanny.

         Jej piersi zawisły, a pupa wypięła się w stronę oczekującego penisa. Byłam cała mokra – w środku z podniecenia, na zewnątrz od potu. Facet jedną ręką przytrzymał biodro partnerki, a drugą naprowadził czubek w miejsce dla niego przeznaczone. Potarł nim wzdłuż szparki, rozchylając wargi i nawilżając penisa, po czym powoli wprowadził go w pochwę dobijając brzuchem do pośladków. Odczekał moment i rozpoczął powolne tłoczenie. Trzymał biodra oburącz, długimi ruchami swoich, wsuwając i wysuwając penisa, błyszczącego od wydzieliny pochwy. Drżałam już z podniecenia i wysiłku. Stanie tak długo na drabinie jest bardzo męczące. Bolą i ręce i stopy. Ale żadna z nas nie zamierzała odpuścić. Takie widoki nie zdarzają się codziennie. Idąc tu, liczyłam co najwyżej na zobaczenie jakiegoś golasa, ale nie na takie bzyki. Facet wytrwale pompował, wprawiając wiszące piersi kobiety w ruch obrotowy. Sądząc po wyrazie jego twarzy, niewiele już brakowało do finiszu. Byłam ciekawa, czy spuści się w środku, czy zaleje jej plecy.

         Przez szybę dolatywały do nas odgłosy ich kopulacji. Kobieta jęczała już bardzo często, by w końcu długim ooooooooooch oznajmić mieszkańcom bloku i trzem wiszącym na drabinie nastolatkom, że właśnie doszła. Facet wysunął się z niej, czekając aż usiądzie na skraju wanny i ustami dokończy dzieła. Po kilku ruchach w jej ustach, wygiął się jak paragraf, zacisnął pośladki i trysnął, stękając w ekstazie. Kobieta jeszcze przez chwilę glancowała jego berło, po czym uśmiechnięta, założyła szlafrok i wyszła. Facet z lekko opadniętym długasem wszedł do wanny i chwilę leżał z błogim wyrazem twarzy. Przestraszyłyśmy się, że leżąc tak może nas zobaczyć, więc szybko zeszłyśmy na dach kotłowni, a z niego na trawnik.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Si ku ku si cz.5

    – Macie mokro w majtkach? – zapytałam – Bo ja tak.
    – Jeszcze jak! – odpowiedziały chórem.
    Rzeczywiście – dostrzegłam ciemniejsze plamy na ich dresach.
    – Chodźmy do jakiejś bramy, albo do parku, bo nie wytrzymam!
    – Zwariowałaś? W nocy do parku? Nie ma mowy! – zaprotestowała Sabina.
    – Noooo! Lepiej wracajmy do ciebie – dołączyła Monika.
    – To biegusiem, bo cała płonę!
    Jeszcze nigdy nie pokonałam tego dystansu w tak szybkim tempie! Dziewczyny dotrzymywały mi kroku, ale do domu weszłyśmy zdyszane, zziajane, spocone i wykończone. Podniecenie przerodziło się w pozytywną energię biegu. Ale byłyśmy szczęśliwe, bo bieg podnosi poziom endorfin, a wspomnienie oglądanego bzykanka jeszcze bardziej rozciągało rogala na naszych buźkach.

        Była już 23, a mamcia jeszcze nie wróciła. Może przez to, że jutro sobota, postanowiła nocować u cioci Poli? Popatrzyłam na smarfona- no tak, wyciszyłam go idąc na „akcję” i nie słyszałam sygnału SMS-a. Mamcia napisała, żebym na nią nie czekała, bo wróci późno. Ok. – pomyślałam. Jakoś sobie poradzimy.
    – Dobra, Sabinko. Pobiegałaś sobie w moim dresie, to już go oddaj.
    – Poczekaj chwilę, niech ochłonę.
    – Rozbieraj się! – byłam ostra.
    – Całkiem?
    – Tak, całkiem – zawtórowała mi Monika
    – Wygłupiacie się …
    – Nie. Dawaj! – popędzała Monia.
    – I ma być zmysłowo! – podobał mi się pomysł prywatnego streapteasu.      

        Włączyłam jej muzyczkę, akurat miałam ustawioną, przepiękną wersję Trust In Me w wykonaniu Sioxsie and The Banshees. Uwielbiam ją! Nastraja mnie przy masturbacji. Zaczyna się spokojnie, zmysłowo, seksownym głosem Siouxsie Sioux, bu nabierać siły i tempa wraz z moim podnieceniem. Suuuper! Zagryzałyśmy wargi, obserwując, jak Sabina powoli, kocimi ruchami, pozbywa się po kolei fatałaszków. Tańczyła przy tym, pieszcząc swoje spocone ciało długimi pociągnięciami dłoni wzdłuż tułowia, piersi, pośladków, ud, szyi i ramion. Obracając się powoli, pozwalała podziwiać swoje wdzięki z każdej strony. Przyłączyłyśmy się do jej tańca, pragnąc pieścić jej bujne kształty.  Zadrżała z podniecenia, kiedy nasze dłonie dotknęły po raz pierwszy ciała. Bujała się zmysłowo, kołysząc lekko biodrami, a piersi uwolnione z biustonosza podrygiwały, lub bujały się na boki, przy każdym jej ruchu. Przytuliłam się do niej od tyłu, opierając łono na wydatnym pośladku, błądząc dłońmi wzdłuż wewnętrznej strony ud, podczas gdy Monika zajęła się pieszczeniem wielkich piersi. Sabina miała czym oddychać! Kształt i rozmiar piersi był podobny do tych które widziałyśmy w filmie, podczas rozbieranych scen ukochanej pułkownika Kwiatkowskiego.

         Teraz my z Moniką powoli zrzucałyśmy swoje ciuszki, pod wnikliwą obserwacją Sabinki. Pomogła nam rozpiąć staniki. Nie dlatego, że nie poradziłybyśmy sobie z tym zadaniem, ale dla czystej przyjemności, wynikającej z odkrywania tajemnic cudzego ciała. Wszystkie trzy – nagie, spocone i rozpalone, z wypiekami na twarzach, bujałyśmy się w rytm muzyki, dłońmi poszukując piersi i cipek do pieszczenia. Ponieważ robiłam to już z Moniką, całą naszą uwagę pochłonęła Sabinka – świeża w tym zestawie. Podzieliłyśmy się jej piersiami, całując i ściskając w dłoniach, ale także obmacując jej pokaźny tyłek. W amoku pożądania zapędziłam się nawet do mniejszej dziurki, wsuwając w nią czubek palca. Sabina jęczała z rozkoszy, bo Monika wolną ręką zaatakowała jej muszelkę, wsuwając palce tak głęboko, jak tylko się dało. Trąc nimi o łechtaczkę i opuszkami pobudzając szyjkę macicy, wkrótce wywołała spazmy orgazmu.

        Poszłam z Moniką w ślinę, dając Sabince czas na ochłonięcie po ekstazie. Lecz długo się nie lizałyśmy, zostałam pchnięta na łóżko, moje nogi rozrzuciła na boki i całując powoli wzdłuż uda, doszła do cipki, przekrwionej z podniecenia. Miałam zamknięte oczy, ale poczułam na piersiach dłonie Sabinki, która postanowiła przyłączyć się do zabawy. Jej wargi zaczęły pieścić, całować i szczypać sterczące brodawki moich pomarańczek. Języczek Monisi szalejący na łechtaczce przywołał wspomnienie Kuby liżącego mi cipkę. Ten obraz powracał w moich marzeniach nadzwyczaj często i wzmacniał impulsy płynące z dołu. Już, już dochodziłam, kiedy nagle Monika przerwała.
    – Jeszcze! Proszę cię! Błagam! Jeszcze chwila! – jęczałam, ale bezskutecznie.
    Patrzyła na mnie z uśmiechem, ale jedyne co zrobiła, to wsunęła mi palce do norki.
    – Nie dręcz mnie! Proszę! – wiłam się i błagałam o jeszcze kilka długich pociągnięć języczka. Była bezwzględnie okrutna!
    – Ja też chcę cię posmakować – wtrąciła się Sabcia.
    – Kocham cię! Zrób to! Proszę!

        Jest duża i silna, więc bez problemu odsunęła Monikę i zabrała się za lizanie mojego guziczka. Pamiętała, kto jej wsunął palec w tyłek, zatem natychmiast nawilżyła dwa w mojej cipce i wsunęła w kakaowe oczko. Jęknęłam z bólu, ale i radości. Już tak niewiele mi brakowało do finiszu, że jeszcze tylko kilka okrężnych ruchów języczka, delikatne poruszenie palców w zwieraczu i wyrzuciłam w górę biodra, targana szalejącym we mnie orgazmem. Impulsy ze zwieracza poluźniły cewkę moczową i spryskałam buzię Sabinki kilkoma seriami złotego deszczu. Nie było tego dużo, ale opadła na plecy, szczerząc zęby w szerokim uśmiechu. O tym właśnie marzyła! Na to liczyła przychodząc do mnie. Była mi bardzo wdzięczna.
    – Chodźcie się umyć- rzuciłam, gdy lekko zelżał błogostan przenikający moje ciało.
    – Jak to? A ja? – zaprotestowała Monika.
    – A ty też chodź się umyć – odpowiedziałam ze śmiechem.
    – Ale wy jesteście zaspokojone! Ja też chcę! – błagała.
    – W szufladzie masz Leona – radź sobie – zemściłam się za to, że kazała mi błagać, za swoje upokorzenie.
    – Nie, nie. Idę z wami.

         Napuściłam wodę do wanny. W oczekiwaniu na napełnienie, Monika zapytała, jak znalazłam tę miejscówkę.
    – Zwyczajnie. Często biegam i kiedyś wieczorem zauważyłam światła w tych małych okienkach. Pomyślałam wtedy, że to na pewno okna łazienkowe. Następnym razem zwróciłam uwagę na szeregówkę. Nie zastanawiałam się, jaki z tego można zrobić użytek, ale kilka dni później, leżałam w domu i nagle ta dam! Olśnienie! Jeszcze tego samego wieczoru pobiegłam i pierwszy raz weszłam na dach szeregówki. Leżałam na nim dosyć długo, ale warto było. Zobaczyłam tego faceta jak sikał kilka razy – pewnie chleje piwsko! A potem jak się mył na golasa. Tego wieczoru nie udało mi się zobaczyć takich scen jak dzisiaj, lecz kiedy zaczęłam regularne obserwacje, natrafiłam na taką, że ta dzisiejsza to bajka dla dzieci.
    – Co widziałaś?
    – Zaczęło się podobnie jak dzisiaj. Kobieta się wykąpała, wszedł ten z długim i wsadził jej go do ust. Przez chwilę go pieściła, obejmując dłońmi poślady, kiedy do łazienki wszedł chłopiec, taki mniej więcej w naszym wieku, uklęknął koło niej i wyobraź sobie – wraz z nią zabrał się do obrabiania długiego. Potem wstali i zaczęli się całować. Ten z długim zaczął pieścić tyłek młodego jedną ręką, a drugą masował mu pena. Po chwili, gdy młodemu już stwardniał, uklęknął i lizał go od nasady, po czubek, ręką pieszcząc jajka i wtykając palca w dupę. Potem dwa. Wreszcie kobieta się odwróciła, oparła o bidet, a młody wyjął dzidę z ust starszego i wpakował jej – wiecie gdzie.
    – Wiemy, wiemy – potwierdziła Monika.
    – I co dalej?
    –  Woda już wlana. Wskakujcie do wanny – odpowiedziałam.

        Tak też zrobiły. Z trudem się wcisnęłam, sadowiąc się pomiędzy udami Sabiny, opierając głowę o jejmostek. Wielkie piersi otuliły mnie z dwóch stron. Hmmm! Całkiem miło! Jej ręce zaraz powędrowały tam gdzie powinny. Świetnie się czułam! Duży palec prawej stopy oparłam o myszkę Monisi, próbując nim namierzyć ten najwrażliwszy punkt. Posłała mi buźkę i uśmiechnęła szeroko, kiedy cel został osiągnięty.
    –  No nawijaj! – wymruczała mi do ucha Sabinka.
    – A na czym skończyłam?

    –  Jak młody wpakował jej dzidę wiecie gdzie.
    –  Aha. To wtedy starszy wpakował swoją młodemu – wiecie gdzie. Zaczęli na początku powoli, ale jak już złapali rytm, to tłoczyli jak młoty pneumatyczne. Aż miło było patrzeć na tak zsynchronizowane działania. Powiem wam – miałam mokro w gatkach, więc wsunęłam w nie rękę i pieściłam się, próbując złapać ten sam rytm. Po pewnym czasie, tamci się przegrupowali. Wzięli kobietę na stojąco z dwóch stron. Akurat ustawili się bokiem do okna, więc widziałam dokładnie, jak młody rżnie ją od przodu, całując się z nią, a długi człon starszego wchodzi w całości od tyłu. Tylko z tej odległości nie widziałam, czy panowie są w jednej dziurce, czy w dwóch.

        W trakcie opowiadania, mój gruby palec naciskał rytmicznie twardszy punkt u zbiegu warg Moniki, czasem wykonując ruchy okrężne. Wsunęłam palce drugiej stópki w jej rozwartą szparkę. Poruszałam nimi na boki. Zamknęła oczy, słuchając i wyobrażając sobie sceny z mojego opowiadania. Coraz trudniej było mi się skoncentrować, bo zwinne palce Sabinki też już zrobiły kawał dobrej roboty. Czułam rozchodzące się ciepło i to nie tylko od gorącej wody.
    –   Myślisz, że mogli być w jednej? – dopytywała Sabinka.
    Ona jedna zachowała jeszcze trzeźwość myślenia. My z Moniką już odlatywałyśmy. Oczywiście pierwsza stężała. Jęcząc i uciekając w tył przed moimi stopami. Podjarało mnie to, więc po jeszcze kilku ruchach palców na mojej łechtaczce, również zaczęłam wierzgać nogami i podrzucać biodra, wstrząsane gigantycznym orgazmem.
    –  Zawsze co dwie głowy, to nie jedna – zażartowałam, po dłuższej chwili, potrzebnej na ochłonięcie – Przecież nasze cipki pomieszczą wiele, jak są odpowiednio nawilżone.
    –  To prawda! Kiedyś wcisnęłam w swoją takiego ogóra, że aż sama byłam zdziwiona, że wszedł. Ale jak już wprawiłam go w ruch, to klękajcie narody – było bosko!
    –  Sama widzisz.

    Dokończyłyśmy mycie i miałyśmy wychodzić, kiedy Monika spytała, czy też może zrobić palmę.
    –  Jaką palmę? I dlaczego też? – dociekała Sabina.
    –   Sama zobacz – wskazałam na wiry tworzone przez sikającą Monikę.
    –  Ale fajne! Mogę? – Sabina naprawdę nakręcała się moczem.
    – Jasne! A potem ja nasikam na twoje cycki – rzuciłam.
    –   Ok – odpowiedziała i po chwili dwa strumienie spotkały się na środku wanny.
    Ja stojąc okrakiem, odwróciłam się twarzą do Sabiny i trzeci skierowałam na jej duże piersi. Lecz jej wciąż było mało. Oderwała plecy od wanny i mój wodospad zamiast na piersi, zaczął trafiać w otwarte usta. Przyjęła pierwszą porcję, co widząc Monika, upomniała się o swoje. Szybko się odwróciłam, tankując i jej zbiorniczek. Reszta rozlała się po całej buzi. Kiedy skończyłam, przykucnęłam opłukując cipkę z ostatnich kropli. Dziewczęta ze śmiechem umyły się i wyszłyśmy osuszyć ciała. Nie ubierając się, poszłyśmy do mojego pokoju, gdzie Felek przywitał nas merdając ogonkiem i uśmiechając się pełną gębą. Biedny – większość dnia spędza sam, więc każdego kto przyjdzie wita jak najlepszego przyjaciela. Jak już dostał swoją porcję pieszczot, położył się grzecznie na legowisku. My też wskoczyłyśmy do łóżka, gdzie przytulone do siebie bardzo szybko zasnęłyśmy.

            Nocą przebudziłam się, słysząc przyciszoną rozmowę mamci z ciocią. Wróciły bardzo późno, lekko wstawione i pomimo podjęcia próby bezgłośnego przedostania się do sypialni, narobiły trochę rabanu, chichrając się cicho przy każdym potknięciu, lub zatoczeniu. Nasłuchiwałam, ciekawa jak wysoki stopień zalkoholizowania udało im się dzisiaj osiągnąć. Sądząc po humorkach, było dobrze. Nawet bardzo dobrze. Nagle drzwi do mojego pokoju się otwarły i w snopie światła wpadającego z korytarza, zobaczyłam dwie uśmiechnięte buzie. To instynkt macierzyński nakazał matce sprawdzić, czy córka słodko śpi. Ciocia też przyłączyła się do kontroli. Musiały się zdziwić widząc, że nie jestem sama. W dodatku śpiąc, rozkopałyśmy kołdrę i w tej chwili, miałyśmy przykryte tylko brzuszki. Widząc trzy gołe cipki i sześć cycków, kontrolerki zaczęły się śmiać niemal w głos. Spod przymrużonych powiek, w drzwiach dostrzegłam nagle trzecią głowę. To był wujek Piotr – mąż cioci Poli. Cholera! Tego się nie spodziewałam! Nie wiedziałam, że spotkali się we troje, a już zupełnie nie usłyszałam go, kiedy wchodzili. Chichoty dwóch podpitych szwagierek zagłuszyły jego kroki. Byłam skonsternowana. Zupełnie nie wiedziałam jak zareagować, czy szybko się przykryć, czy udawać, że śpię. W sumie na przykrywanie było już za późno – widział nas nagie i nie cofnę tego. Postanowiłam dalej udawać, że śpię. Mamcia otrzeźwiała na chwilę i zamknęła im drzwi przed nosami.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1
  • Si ku ku si cz.6

    Nie mogłam przestać myśleć o tym, co się przed chwilą stało. Gdyby nie to, że nagą widział mnie wujek, wcale bym się nie przejmowała. Przecież mamcia już wie, że dziewczęta podobają mi się tak samo jak faceci, a cioci także nie powinien dziwić widok trzech koleżanek śpiących nago w jednym łóżku. Zdjęcie, które dzisiaj znalazłam pod łóżkiem mamy, zdradzało jej preferencje w sposób oczywisty. Dowiedziałam się z niego, co tak naprawdę łączy przyjaciółki ze studiów. Ale wujek to co innego. Było mi strasznie wstyd, że widział moją cipkę i piersi. Nic na to nie poradzę, że jesteśmy tak wychowywane od dziecka. Wpaja nam się wstydliwość, strofując każdorazowo, gdy zachowamy się niewłaściwie, lub pokażemy zbyt wiele. I robią to wszyscy – rodzice, dziadkowie, babcie, księża, nauczyciele, a nawet całkiem obce osoby.

        Tak na zdrowy rozum – nie ma nic nieprzyzwoitego w nagości. Rodzimy się nadzy, więc jest to stan naturalny. Opalamy się topless i nie razi to nikogo. Ale gdybyśmy chciały podczas letnich upałów poruszać się w takim stroju po mieście, to już wzbudziłoby niesamowitą sensację. To jakiś absurd! Niestety wpojone nam uczucie wstydu jest tak głęboko zakorzenione w podświadomości, że nawet niezamierzone pokazanie ciała osobie znanej przecież od dzieciństwa, darzonej zaufaniem, będącej członkiem rodziny, wywołało u mnie rumieńce i poczucie zażenowania. Jeszcze miałam cichą nadzieję, że może wujek jest na tyle nasączony alkoholem, że jutro nie będzie pamiętał. Chociaż sama w to nie wierzyłam – facetom raczej takie obrazki trwale zapisują się w pamięci.

        O tym, że wujek jest facetem z krwi i kości miałam się przekonać już za chwilę. Chichoty dobiegające zza ściany nagle umilkły, co wyrwało mnie z zamyślenia i zaczęłam uważnie nadstawiać ucha. Dziewczęta leżące obok mnie oddychały miarowo, pogrążone w błogim śnie. Ich piersi unosiły się i opadały w jednostajnym rytmie, a tymczasem ja zamieniłam się w słuch. Dobiegały mnie jakieś pojedyncze szepty, dźwięki rozpinanych suwaków, lekkie skrzypienie materaca wskazujące na pojawienie się obciążenia, pomruki i cmoknięcia. Te ostatnie zaintrygowały mnie najbardziej. Mogłam zrozumieć, że z braku innej możliwości, położą się spać w łóżku moich rodziców we troje, ale coś tu nie grało. Czyżby wujek z ciocią zamierzali kochać się w obecności mojej mamy? Nie mogła przecież zasnąć tak prędko! Chyba, że to wujek zasnął, a one postanowiły się zabawić? Nie, przecież jeszcze przed chwilą rozmawiali wszyscy troje. Nie wytrzymałam! Musiałam sprawdzić, co tam się wyprawiało.

        Cichutko, żeby nie obudzić moich współspaczek, wstałam, złapałam pierwszą z brzegu koszulkę, założyłam ją i wymknęłam się ze swojego pokoju. Sądząc po rozmiarze, musiała być własnością Sabinki, bo wisiała na mnie jak sukienka, ale to nie było w tym momencie najważniejsze – nie zamierzałam się nikomu pokazywać. Zabrałam ją tylko po to, by nie stać na golasa w korytarzu, skąd miałam nadzieję zajrzeć niepostrzeżenie do sypialni rodziców. Myślałam o dziurce od klucza, ale okazało się, że pijane towarzystwo nie domknęło drzwi, więc przez dość szeroką szparę mogłam swobodnie zajrzeć do środka. Widok był arcyciekawy!

        Wujek z szeroko rozstawionymi nogami leżał na łóżku, opierając stopy o podłogę, a ciocia, klęcząc na dywanie, pochłaniała jego penisa do samej nasady. Obok niej mamcia. Obie z tyłeczkami wypiętymi w moją stronę. Mogłam po raz pierwszy przyjrzeć się budowie cioci. Muszę przyznać, że była trochę zgrabniejsza niż mamcia, jej uda były długie, szeroka pupcia przechodziła w bardzo wąską talię, co przydawało bardzo dużo kobiecości i powabu. Kształtne piersi bujały się przy każdym ruchu ciała, a bujne długie włosy wyglądały oszałamiająco, rozsypane po plecach i swobodnie zwisające nad ramionami. Gdy ciocia zajmowała się trzonem, mamcia zassała jądra, a usta szwagierek spotykały się za każdym razem, gdy penis znikał do końca. Co jakiś czas ciocia przerywała, by zaczerpnąć powietrza, a wtedy mamcia ogarnięta szałem namiętności, rzucała się do pocałunku, znów odbierając jej tlen. Obie dyszały, mruczały i cmokały – te właśnie dźwięki słyszałam nie mogąc zasnąć.

        Chwilami mamcia dawała cioci odpocząć, zajmując się wtedy pieszczeniem wujkowego przyrodzenia. Robiła to ręką i ustami. Drugą dłoń zatopiła pomiędzy udami cioci. Widziałam jak jej palce zagłębiają się w wilgoci cipki, lub pieszczą twardy, wystający mikropenisek. Tak! Tak mi się kojarzył wygląd najwrażliwszej części ciała Poli. Jej cipka była całkowicie odmienna od naszych. Ja i mamcia mamy widoczne tylko wargi zewnętrzne, przez co nasze pipki wyglądają jak bułeczki. Moja łysa, jej porośnięta. Cipkę cioci Poli widziałam po raz pierwszy, ale wyglądała zupełnie inaczej – jak rozwinięty kwiat róży. Ciemne wargi wewnętrzne wystawały poza szparkę, a bardzo wydatna łechtaczka przypominała małego penisa. Jak na łechtaczkę, była bardzo duża, ale nie raziło to w porównaniu z fiutem wujka, który niezbyt długi, ale za to wyjątkowo gruby ledwo mieścił się w delikatnych ustach cioci.

        Nie mam dużego doświadczenia, jeśli chodzi o penisy. To dopiero czwarty, jakiego widziałam w realu, bo tych z netu nie liczę. Oglądałam ich dziesiątki, lecz to nie to samo. Był naprawdę gruby! Nie spodziewałam się po starszym panu, z lekkim brzuszkiem, że posiada taki fajny sprzęt. Poczuć go w sobie musi być niezmiernie miło. Może na początku być ciężko, ale przy dobrym nawilżeniu doznania muszą być nieziemskie. Nigdy nie miałam z tym problemu. Moja norka wytwarzała soki w bardzo dużej ilości. Teraz też czułam, że zaczynają mi ściekać po udzie. Widok, jaki miałam przed oczami nie mógł pozostać obojętny. Ciało reagowało na sytuację i odgłosy towarzyszące aktowi miłosnemu. Ciocia właśnie dosiadła wujka, nadziewając się powoli na grubego pala. Osamotniona mamcia położyła się obok, oddając swoją myszkę wprawnym palcom wujka, przytykając pierś do jego ust, czasem zastępując ją własnymi. Ciocia poruszała się powoli w górę i w dół, dwoma palcami wypełniając pochwę swojej szwagierki, całującej się z jej mężem. Wszyscy troje najwyraźniej zapomnieli, że tuż za cienką ścianą śpią nastolatki, bo przestali panować nad sobą. Jęki rozkoszy stawały się co raz częstsze i głośniejsze.

        Kiedy poczułam na plecach ciężar wielkich piersi, nie musiałam się odwracać, żeby wiedzieć, że to Sabinka obudzona hałasami, przyszła zajrzeć mi przez ramię do pokoju rodziców. Przez pewien czas stała nieruchomo, nie do końca rozumiejąc, co tu się dzieje, po czym jej dłonie wylądowały na moich piersiach. Natychmiast wyczuła jak bardzo są napięte pod wpływem podniecenia, więc prawą podążyła w dół, na wewnętrzną stronę uda. Jej palce ślizgały się na śluzie spływającym z mojej muszelki, więc bez oporu wcisnęła je głębiej pomiędzy uda, podążając w górę, pod koszulkę, do gorącej norki. Odruchowo rozszerzyłam nogi. Drgnęłam pod dotykiem delikatnego paluszka, gdy musnął łechtaczkę. Sabinka zareagowała prawidłowo, zagłębiając się we mnie głęboko. W tym momencie bardzo potrzebowałam wypełnienia. Drugą dłonią ścisnęła mocno moją pomarańczkę, aż ugięły się pode mną kolana.

        Czułam się fantastycznie w jej ramionach. Moje drobne ciałko zatopiło się w niej, jak w objęciach postawnego mężczyzny. Dawała takie samo poczucie bezpieczeństwa. Do pełni szczęścia brakowało tylko żeby miała penisa, który wypełniłby mnie swoim nabrzmiałym gorącem i twardością. Niestety w tej sytuacji musiały mi wystarczyć zręczne, delikatne, dziewczęce paluszki. Sabinka przytulona do mojego policzka, nie odrywając wzroku od kochającej się trójki, jednocześnie pracowała nad rozpaloną norką, doprowadzając mnie do wrzenia. Jej oddech też był płytki i przerywany. Dodatkowo podniecenie potęgowała możliwość przyłapania nas na gorącym uczynku. Ryzyko jest niesamowitym bodźcem, przyspieszającym krążenie krwi w żyłach.

        Byłam wewnętrznie rozdarta. Z jednej strony chciałam zamknąć oczy i odpłynąć w ekstazie, z drugiej nie wyobrażałam sobie, że odpuszczę takie widowisko jak trójkącik miłosny z udziałem mojej najbliższej rodziny. Spojrzałam w ich stronę – właśnie zaszły zmiany. Ciocia Pola przesunęła się do przodu, obejmując udami głowę wujka i przytykając rozpaloną myszkę do jego ust, w oczekiwaniu na delikatną pieszczotę gorącego, śliskiego języka. Mama widząc grubego penisa, uwolnionego, nabrzmiałego i błyszczącego od soczków Poli, nie omieszkała skorzystać z okazji i natychmiast, lecz powoli, wprowadziła go w swoją włochatą kobiecość. Chwilę przyzwyczajała się do rozmiaru rozpychającego ją tarana, by pomału zacząć się poruszać w przód i w tył, pocierając łechtaczką o przyozdabiające go włosy łonowe. Jakby tego było mało, przytuliła ciocię Polę, rozgniatając piersi na jej plecach i obejmując dłońmi dwie cudowne półkule, zakończone odstającymi lekko w górę brodawkami.

        Nie wiem jak długo to trwało, lecz pamiętam, że tuż przed szczytowaniem, Sabinka puściła moją pierś, by dłonią zatkać mi usta, zabezpieczając je przed wydobyciem się niekontrolowanego jęku, który mógłby zwrócić na nas uwagę trójki kochającej się w sypialni rodziców. Fale orgazmu wstrząsnęły mną, rozchodząc się od podbrzusza po całym ciele. Nogi mi zwiotczały, lecz dłoń trzymająca moją cipkę nie pozwoliła na utratę stabilności. Zawisłam na niej przez chwilę, znajdując oparcie i ukojenie. Ciężko dyszałam, ale szeroki uśmiech rozpromieniał moją twarz. Było bosko! Rzuciłam okiem do sypialni rodziców akurat w momencie, kiedy mamcią wstrząsnęła fala orgazmu. Nadziana na pal wujka trzęsła się pod wpływem rozkoszy. Tuż po niej drgawki ogarnęły ciocię. Z ich gardeł dobył się gardłowy skowyt, jakiego nie spodziewałabym się nigdy.

        Ciocia padła na łóżko, na szczęście tyłem do nas, więc nie mogła zobaczyć dwóch par oczu wpatrzonych w jej odprężone ciało. Mamcia położyła się na wujku, przywarła piersiami do jego torsu i zaczęła się z nim całować. Uniosła przy tym pupę, którą wujek natychmiast zaczął tłoczyć swoim grubym drągiem. Widziałyśmy dokładnie jak pojawia się i znika w rozmiękczonej cipce. Po kilkudziesięciu szybkich pchnięciach, wbił się do końca i przy wtórze porykiwań wtłoczył w mamcię parę serii spermy. Jeszcze przez chwilę, ryzykując do granic, obserwowałyśmy jak białe mleczko wypływa z cipki i po mokrym od soków penisie, powoli płynie na wygolone jajka. Wreszcie poczułam, jak Sabina odciąga mnie w stronę mojego pokoju. Widocznie uznała, że dalsze pozostanie w tym miejscu niesie ze sobą zbyt wysokie ryzyko.

        Dobrze, że tak zrobiła, bo po chwili, leżąc już w łóżku, usłyszałam jak mamcia z ciocią pobiegły na paluszkach do łazienki, ogarnąć się po amorach. Gdy wróciły, umyte i wysikane, do łazienki poszedł wujek. Słyszałam, jak myje w umywalce swojego ciula, grubego jak kiełbasa krakowska, po czym wytarłszy go, wraca do swoich sikorek. Zastanawiało mnie, dlaczego mamcia dopuściła się takiej niewierności w stosunku do tatusia, w dodatku pozwalając wujkowi na dokończenie we własnej cipce. To by znaczyło, że nie obawia się ciąży, czyli ma dni bezpłodne, albo bierze pigułki. Zresztą, cały ten seks wyglądał, jakby robili to w takim gronie nie pierwszy raz. Może papcio też był z nimi w układzie miłosnym, tylko miał pecha, że akurat wyjechał. Ale czy możliwym jest, żeby robił to z własną siostrą? Hmmm! Patrząc na to, co sama wyprawiam, chyba wszystko jest możliwe.

        Zza ściany dobiegały już ciche pochrapywania, tuz obok Monika spała niewzruszenie, tylko ja nie mogłam zasnąć, wciąż odtwarzając w pamięci to, co się dzisiaj wydarzyło, analizując postępowanie swoje i najbliższej rodziny. Sabcia też nie spała. Przewróciła się na bok, buzią do mnie i cichutko wyszeptała mi do ucha:
    – Proszę cię …    

        Bez trudu domyśliłam się, czego oczekuje. Przecież jest kobietką i to, co widziała, musiało ją tak samo poruszyć jak mnie, a dotychczas nie znalazła zaspokojenia. Lekko pchnęłam ją, by opadła z powrotem na plecy i wspięłam się na cudownie ciepłe i obszerne ciałko. Całowałyśmy się bez pośpiechu, namiętnie i gorąco. Czułam jak ogromne piersi twardnieją pod moimi pomarańczami. Jej serce tłukło się jak ptak uwięziony w klatce. Zbliżyłam usta do sterczących sutków. Podobało mi się, że są takie duże. Przyszczypywałam je wargami na przemian. Moje dłonie nie były w stanie pomieścić takiej obfitości, ale starałam się pieścić ten cudowny biust powoli i precyzyjnie. Słyszałam przyspieszony oddech, co tylko zachęciło mnie do dalszej zabawy.

        Zsunęłam się niżej, do rozgrzanego kwiatuszka jej kobiecości, całując najpierw okolice, wciągając do ust płatki, by wreszcie wysunąć maksymalnie język i przeciągnąć nim wzdłuż wilgotnej bruzdki. Sabina nie wytrzymała. Z jej ust wyrwało się krótkie och!, które stłumiła przyciskając do nich poduszkę. Lizałam powoli każdy skrawek muszelki, okresami dłużej koncentrując się na najwrażliwszych punktach. Zauważyłam, że reaguje bardzo intensywnie, gdy mój języczek zapędzi się zbyt nisko. Widocznie to miejsce miała tak samo czułe, jak łechtaczkę. Wdzięczna za wszystko, co Sabinka zrobiła dla mnie, postanowiłam zająć się tym miejscem szczególnie dokładnie. Nie miałam żadnych oporów, bo przecież niedawno umyłyśmy się dokładnie.

        Jakby potwierdzając moje obserwacje, przyciągnęła kolana do swoich piersi, unosząc przy tym pupę i ułatwiając mi dostęp do najbardziej intymnych miejsc. Skoncentrowałam się na lizaniu tej dziurki, ale wcześniej pośliniłam kciuka i zaczęłam nim drażnić łechtaczkę. Od czasu do czasu wkładałam go w szczelinkę, nawilżając obficie wydzielanym śluzem. Tak bardzo się podnieciłam tym co robię, że nie bacząc już na nic, zaczęłam wsuwać język do środka. Pod wpływem intensywności i perwersyjności pieszczot, Sabinka wkrótce zadrżała, buzię wcisnęła mocno w poduszkę, a uwolnione z objęć, rozdygotane nogi opadły na łóżko. Dałam jej chwilę na rozkoszowanie się przeżytym orgazmem, po czym znów wspięłam się na gorące, spocone ciało. Położyłam głowę pomiędzy ogromnymi piersiami i wsłuchiwałam się w łomot jej serca. Sabinka głaskała mnie po głowie, a kiedy jej serduszko się uspokoiło i oddech stał się miarowy, usnęłam jak niemowlę na matczynej piersi.

    – Wstawać dupeczki! – głos Moniki obudził mnie ze snu.
    – Która godzina? – wymruczałam zachrypniętym głosem.
    – Nieważne. Ósma. Ale jak wam coś powiem, to padniecie z wrażenia.
    – Przecież leżymy – wtrąciła półprzytomna Sabina.
    – Co się stało? – zapytałam sennie.
    – Poszłam zrobić siku. Nie ubierałam się, bo myślałam, że w domu jesteśmy same. No, ewentualnie jeszcze mogła wrócić twoja mama. Ale w sumie same laski. Zrobiłam swoje, wychodzę z łazienki, pomyślałam sprawdzę, czy wróciła. Zwłaszcza, że drzwi były lekko uchylone. Zaglądam, a tam …
    – Niech zgadnę. Jakiś facet i dwie babeczki? Z których jedna to moja mamcia?
    – Skąd wiesz?
    – W nocy sporo cię ominęło – zaśmiałam się, widząc jej konsternację.
    – Jak to?
    Opowiedziałam jej w skrócie, czego świadkami byłyśmy z Sabiną. Patrzyła na nas z niedowierzaniem.
    – Wszyscy widzieli nas na golasa?
    – Mhm…
    – Może to my tak podjarałyśmy twojego wujaszka – zastanawiała się szeptem.
    – Może. Chociaż pewnie i tak by się bzykali.
    – Dlaczego mnie nie zbudziłyście? Też bym chętnie popatrzyła.
    – Zwariowałaś? Już i tak był tłok przy drzwiach.
    – Naprawdę jest aż tak gruby? No wiesz, tam na dole – dopytywała.
    – W życiu nie widziałam grubszego – wtrąciła Sabina.
    – Ja też. Nawet w necie – potwierdziłam.
    – Nie wytrzymam! Muszę go zobaczyć!
    – Niby jak?
    – Jeszcze śpią. Zakradnę się i zajrzę pod kołdrę.
    – Nawet nie próbuj! Zbudzą się i będzie wtopa!
    – Jest ryzyko, jest zabawa! Zresztą, wy widziałyście, to ja też chcę. Taka okazja może się już nie zdarzyć!
    – Nie zrobisz tego! – próbowałam jeszcze odwieść ją od tego pomysłu.
    – Założysz się?
    – Nie! Nie ma mowy!
    – Ja się założę – spokojnie wtrąciła Sabina.
    – Ok. O co? – Monika była zdeterminowana.
    – Jak przegrasz, będziesz przez dobę moją służącą.
    – Dobra. Ale jeśli wygram, to obie będziecie mi służyć. Wiernie! Jak psy!
    – Ja się nie zakładam – próbowałam protestować.
    – Przecinaj! – zakomenderowały równocześnie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1