Category: Uncategorized

  • Walentynki z moja zona

    Witam. Jestem Paweł mam 30 lat. Moja żona Asia to 29 letnia długowłosa blondynka szczupła, ze sporym biustem i ładną buzia oraz sexownymi nogami. W tym roku chciałem sprawić żonie niespodziankę na Walentynki. Wiedziałem, że marzy o masażu erotycznym bo kiedyś mi to powiedziała. W tym dniu wziąłem urlop w pracy a od kilku tygodni szukałem kandydata do masażu. W końcu go znalazłem. Wiedziałem że ma 36 lat jest bardzo dobrze zbudowany i umie masować.

    O godzinie 14 wyjechaliśmy z domu. Ja ubrany w jeansy i ulubioną koszulę żony, moja żona ubrała się czerwoną piękną sukienkę do połowy ud cieliste rajstopy i złote szpilki. Miała perfekcyjny makijaż, miała rozpuszczone włosy do ramion. Jadąc do restauracji rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Po przyjeździe na miejsce zjedliśmy ustalony wcześniej obiad z lampką wina.

    A- dziękuję za prezent kochanie, jeszcze potrafisz mnie zaskoczyć… Stwierdziła delikatnie się uśmiechając.

    P- kochanie to jeszcze nie koniec, teraz będzie druga część prezentu… Odpowiedziałem łapiąc ją za rękę.

     Po tym wstaliśmy i wyszliśmy z restauracji. Idąc przez miasto milczeliśmy nic nie mówiąc. W końcu podeszliśmy do hotelu w centrum miasta. Asia zapytała:

    A- a Ty co? Nie mów że do hotelu mnie zabierasz haha powiedziała śmiejąc się głośno

    P- a co.. zabieram odpoczniesz trochę dodałem śmiejąc się pod nosem.

    Po wejściu do hotelu wziąłem zarezerwowany klucz od pokoju na 3 piętrze. Po wejściu do pokoju powiedziałem:

    P- kochanie usiądź sobie a ja zrobię Ci drinka…

    włączając muzykę podałem drinka Asi która siedziała z gracją na łóżku. Miała założone nogę na nogę i słuchając muzyki rozmawialiśmy o naszych marzeniach i pragnieniach. Asia wypiła jednego a za kilka minut drugiego drinka i stała się rozluźniona, wtedy zapytała:

    A- to co może się pokochamy?..

    Łapiąc mnie za krocze, które było już mocno napięte

    P- kochanie jak najbardziej, ale najpierw otrzymasz 2 prezent, proszę Cię abyś poszła wziąć prysznic i gdy będziesz gotowa poczekaj aż Ciebie zawołam, dobrze?

    A- dobrze – odparła z gracją dając mi soczystego buziaka w usta. Po czym poszła do łazienki.

    Ja w tym czasie zadzwoniłem po Daniela, który miał być główną częścią niespodzianki. Po kilkunastu sekundach wszedł Daniel, 185 cm wzrostu niesamowicie zbudowany delikatnie opalony z zarostem na twarzy. Podaliśmy sobie ręce i powiedziałem:

    P- Daniel moja żona się kąpie. Zgodnie z planem rozbierzesz się do naga i poczekasz w tym miejscu żeby Ciebie nie widziała, mówiąc to wskazałem miejsce w którym za chwilę Daniel stanął w samych majtkach. Daniel nie wiele wmówił, i o to chodziło, miał po prostu działać.

    Po chwili usłyszałem że Asia zapukała do drzwi łazienki w której była, otworzyłem jej drzwi i powiedziałem:

    Kochanie owiń się ręcznikiem i zapraszam do pokoju.

    Założyłem jej na oczy osłonkę do spania. Wziąłem za rękę i zaprowadziłem na łóżko. Położyłem brzuchem do łóżka

    P- rozwiń ten ręcznik powiedziałem

    A- ok, co Ty kombinujesz? Zapytała …

    P- kochanie kocham Cię i to jest prezent na Walentynki. Chciałem spełnić Twoje marzenia, nie krępuj się tylko korzystaj z tej chwili bo kolejnej już może nie być.

    A- dobrze kochanie, postaram się, odparła.

    W tym momencie dałem znak Danielowi który po cichu podszedł do łóżka, widziałem że w jego majtkach już zaczyna rosnąć jego kolega. Daniel podszedł do Asi i swoimi silnymi rękoma polał ja ciepłym olejkiem po plecach, wcześniej zsuwając ręcznik na pośladki. Zaczął masować wyglądało to bardzo profesjonalnie, Asia w tym momencie delikatnie odsłoniła osłonkę z oczu i podniosła głowę widząc w blasku świec Daniela który ją masował..

    A- ahaa o kurwa… Powiedziała pod nosem uśmiechając się nieśmiało.

    P- kochanie odpręż się i korzystaj, dzisiaj jest Twój dzień…powiedziałem siedząc w fotelu 2 metry od łóżka. Daniel masował Asię coraz mocniej i coraz pewniej a Asia tylko mruczała i delikatnie wzdychała, w pewnym momencie zaczął swoimi dłońmi zjeżdżać niżej i niżej odsłaniając ręcznik leżący na dupie Asi. Wtedy Daniel wstał z łóżka i zdjął swoje bokserski, w moich oczach ukazał się ogromny zadarty do góry gruby żylasty kutas który stał twardo jak słup. W tym momencie zrobiło mi się gorąco a mój penis stwardniał do granic możliwości.

    Daniel usiadł okrakiem na Asi i dalej ja masował, jego kutas dotykał jej ciała, jej dupki. Po chwili Daniel zjechał niżej i zaczął masować właśnie jej dupcie, Asia delikatnie rozszerzyła nogi i coraz głośniej wzdychała.

    Daniel nie przestawał masował długo i dokładnie pośladki aż w końcu zjechał na nogi aż do stóp. Po kilku chwilach znowu jego ręce maskowały tyłek Asi który błyszczał się od olejku którym nacierał go Daniel. Po chwili zobaczyłem że Daniel kciukiem masuje odbyt Asi a ona zaczyna się delikatnie ruszać, w końcu zobaczyłem że jego prawa ręka zaczyna rytmicznie lecz pozwoli się ruszać a Asia zaczyna mruczeć, wtedy wiedziałem co robi Daniel. Po kilku minutach coraz szybszego palcowania dupy Aśki Daniel powiedział

    D- odwróć się na plecy..

    Asia posłusznie wykonała polecenie Daniela, a on zaczął masować jej spore piersi.

    A-oo tak,.. mruczała Asia zdejmując osłonę z oczu . Spojrzała na Daniela i tylko się uśmiechnęła. Daniel klękając przy Asi masował coraz niżej zaczął masować jedną ręką wzgórze łonowe a druga ręka lewą pierś Aśki. Po chwili Asia rozchyliła nogi pozwalając Danielowi iść na całość. Daniel widząc to wsadził palca w cipkę Asi po chwili dwa palce a Aśka zaczęła głośno jęczeć. Zobaczyłem że w prawej dłoni trzepie kutasa Daniela który zaczynał już najlepszą zabawę. Po kilku sekundach Aśka powiedziała

    A- poczekaj.. i podniosła się siadając na łóżku, klęknęła naprzeciwko Daniela i zaczęła go namiętnie całować jej ręce błądziły po ogromnej klacie Daniela który dotykał piersi Asi. Asia straciła w tym momencie kontrolę nad sobą i zaczęła lizać i pieścić jego klatę brzuch aż po chwili wzięła jego kutasa do buzi o mocno go ciągnęła, siedząc z tyłu widziałem idealnie tyłek Aśki wypięty do mnie. W tym momencie rozpiąłem koszule i zdjąłem spodnie i majtki lec jeszcze nie podchodziłem. Po kilku minutach mocnego ciągnięcia kutasa Aśka poniżyła się na plecy a Daniel zaczął lizać jej piersi aż zjechał na dół i zaczął lizać jej cipkę. Trwało to kilka sekund po czym podniósł się i bez ostrzeżenia powoli wsadził swojego wielkiego kutasa w Cipkę Asi. Zaczął ruchać mocniej i mocniej wykonując coraz mocniejsze i szybsze ruchy. Asia zaczęła coraz mocniej jęczeć i wyć

    A-aaa aaa tak tak mocniejjj aaaaaa!!

    Po kilku sekundach Aśka wtuliła się w Daniela który rżnął ja jak robot, dostając ogromnego orgazmu, w tym momencie podszedłem i dałem swojego kutasa do buzi Asi która zaczęła go ciągnąć pomagając sobie ręką. W tym momencie powiedziałem

    P- Daniel zejdź i połóż się pod nią a ja na nią

    Bez wąchania wszyscy zmienili pozycję Aśka położyła się plecami na Danielu, który powoli wsadził jej w dupę kutasa i zaczął powoli ruchać ja w tym momencie położyłem się na Asi i wsadziłem jej kutasa w Cipkę, Aśka jęczała i krzyczała”aa aaa aaa kurwaaa znowu mam” dostając co chwila kolejnych orgazmów po kilku minutach razem z Danielem zaczęliśmy rżnąć Aśke z całych sił słychać było tylko klask ciał i krzyk Aśki, po kilku chwilach Daniel zaczął coraz głośniej sapać a jego ruchy stały się najmocniejsze,

    D- oo ooo kurwaaa ahh

    Daniel w tym momencie zalał dupę Aśki swoją sperma, jego wytrysk wydawał się trwać w nieskończoność. Po kilku sekundach poczułem, że i ja dojdę wyszedłem z Aśki i zacząłem spuszczać się na jej piersi i twarz, Aśka była w czasie jeszcze jednego orgazmu i nie kontaktowała, co się dzieje. Po chwili Daniel wyszedł z Sali a. Jej dupy wylało się dużo spermy, Aśka leżała na łóżku całą spocona i nieziemsko wykończona. Po kilku minutach, gdy doszła do siebie poszła wziąć prysznic a Daniel wyszedł z pokoju. Po wyjściu podeszła do mnie i powiedziała:

    A-kochanie dziękuję za ten prezent. Teraz ja Ci się zrewanżuje dając mi soczystego buziaka.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin Rak
  • (5) Ponetne Sucze

    Ponętne sucze (5)

    Życie malowało się w jasnych barwach. Martynka się otworzyła, dzięki czemu mogłem bawić się z jej siostrzyczką, a właściwie kimkolwiek, kiedy tylko chciałem. Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia w związku z czym udałem się z Kasią do centrum handlowego żeby pokupować wszystkim prezenty. Martyna z racji natłoku obowiązków w pracy, nie mogła wybrać się z nami. Przemierzaliśmy wraz z Kasią galerie handlową.

    ? Zobacz jakie fajne wdzianko!

    ? Masz na myśli to na wystawie?

    ? Tak. Super jest. Chodź przymierze, może coś doradzisz.

    ? Yhhh, mieliśmy kupować prezenty, czas, czas, czas Kaśka.

    ? No już, już.

    Zgarnęła krótka spódniczkę, czarny top na ramiączka oraz szpilki do kompletu i zniknęła za rogiem kierując się do szatni. Szedłem za nią patrząc na kołyszące się w króciutkiej sukieneczce biodra. Kasia weszła do największej przymierzalni i zamknęła za sobą drzwi. Spróbowałem je otworzyć, ale nic to nie dawało. Czekałem.

    ? Ah, ah, ah, ah, ah. Dobrze mi. Tak, tak, mocniej.

    ? Nabij się, o tak.

    ? Czuje że jesteś typem długodystansowca.

    Kończący przymierzanie ludzie wychodzili patrząc się jakobym to ja kogoś ruchał. Tymczasem działo się to w szatni stojącej tuż obok szatni Kasi. Słyszałem dźwięk obijających się pośladków. Musiały być duże. Zerknąłem czy nikt na mnie nie patrzy i delikatnie uchylając kotarę patrzyłem niestety jedynie na pół pośladka jakieś lasencji z długimi nogami która brała w cipkę chuja swojego samca.

    ? A Ty jak zwykle, już szukasz jakiejś łatwej zdobyczy?

    Powiedziała do mnie Kasia, szepcząc mi to do ucha złapała mnie od tyłu za dupę i wepchnęła w szatnie z gołąbkami. Musiała użyć sporo siły, bo wpadłem prosto w głowę dziewczyny burząc ich uniesienie. Przyparłem nieznajomą do ściany przez żart Kasi. Jej chłopak był po mojej prawej stronie ze zdziwionymi oczami i kutasem na wierzchu.

    ? Kurwa, stary uważaj. Ale się kurwa wystraszyłem.

    ? Wybaczcie, moja szwagierka lubi takie głupie żarty. Sam byłbym zdene…

    ? O Cześć. Maks.

    ? O Wika, nie poznałem Cię.

    ? Ja Cię też, wejścia masz zdecydowanie nietuzinkowe.

    Patrzyłem na piękne cyce wiktorii i jej lśniąca cipkę. Roztargnione włosy, rajstopy które były rozerwane w miejscu krocza i buty na szpilce. No aż mi się szkoła przypomniała.

    ? Idę Ją ukarać. W sumie, moglibyście dołączyć.

    Wiktoria masowała penisa kolegi, patrząc na mnie gryzła wargę. Wypięła pupę w stronę kolegi i zapakowała sobie penisa w cipkę.

    ? Tylko jeżeli przebijecie mnie we dwóch i przeniesienie z tej szatni do tamtej. Trochę adrenaliny. Hihi.

    ? Ja z chęcią moja dziwko.

    Rzekł kolega Wiki i lądował ją już porządnie w cipę.

    ? Dajcie mi chwile. Zaraz przyjdę.

    Wyszedłem z małej szatni i zobaczyłem. Szaleństwo jakieś. Włosy spięte Ala księżniczka po dwóch stronach głowy, czarny top na ramiączkach który uwidaczniał teraz sutki, czarna miniówka żeby zasłonić zaledwie jej cipkę, piękne, zwyczajne ale bardzo porządne czarne rajstopy, a całości dopełnia komplet 18 cm szpilek na platformie. Kasia stała bokiem do mnie, od razu uniosła nogę jak mnie zobaczyła i szeroko się uśmiechając, cofała w stronę dużej szatni, zapraszając mnie machała palcem.

    ? No ukaż mnie.

    ? No chodź tu zdziro!

    Wypowiadając te słowa pobiegłem w stronę szatni, Katarzyna truptała na wysokich obcasach nie mając szans uciec, doścignąłem Ją, zamknowszy przed tym drzwi. Chwyciłem od tyłu, przycisnąłem do siebie jej ciało i zataczam kręgi na jej małych, pięknych piersiach.

    ? Hihihi, znowu mnie masz łobuzie! Zostaw zboczeńcu.

    Uderzyła mnie obcasem w stopę. Odbiegła kawałek i spróbowała się dostać do drzwi. Chciała chwycić za klamkę ale niestety…

    ? Gdzie kurwo! Co to miało znaczyć?

    Mocno złapałem Ją za szyje i tym sposobem rzuciłem Ją na jedną ze ścian.

    ? Ała! Co Ty sobie debi…

    Wsadziłem jej palce w usta.

    ? luss ktfjeeawa, chusgdju

    ? Nie rozumiem Kasia? Zachowuj się. Takiej ładnej dziewczynie nie przystoi.

    Miała zatkane usta, kiedy chciała coś powiedzieć pozbawiałem jej dostępu do powietrza. Drugą ręką podwinąłem mini i dałem jej naprawdę porządnego klapsa.

    ? Uuuuuuuughhjnnn.

    ? Chcesz przeprosić?

    ? Unjseyo bdrgtadniw.

    ? Coś średnio Ci to wychodzi. Ale spokojnie. Są na to sposoby.

    Włożyłem jej suche 3 palce w dupę. Zaczęła się drzeć i nawet łezki jej pociekły. Przyciśnięta, przerażona i wypięta, błagającym wzrokiem patrzyła się do tyłu, mając ściśniętą twarz na ścianie szatni. Wyjąłem palce i uderzyłem ją w cipkę tym razem. Dalej trzymając jej jape, skierowałem ją w swoją stronę. Patrzyła na mnie z cieknącą łezką. Sutki jej sterczały. Wyjąłem palce z jej buzi, ścisnąłem mocno za szyje i polizałem ją po twarzy, dojechałem językiem do jej ust i wepchnąłem go na siłę. Sama zaczęła szukać mojego języka pomimo braku tchu, dawała mi mocne, mokre pocałunki. Lizała mój język, wirowała nim, mocno atakowała mój język. Docisnąłem Ją ponownie do ściany, i dokładając swoje krocze do jej pięknego dupska wycedziłem:

    ? Teraz, teraz Cię puszczę. Masz stać przy tej ścianie i wypinać dupę. Nie zdejmuj nic, bo wyglądasz jak milion dolarów. Masz się wypiąć i nie patrzeć za Siebie. Inaczej uduszę Cię kutasem. Rozumiesz suczo?

    ? Tak. Moja cipcia już jest bardzo, bardzo mokra… czy mogę chociaż, robić sobie dobrze w tej pozycji?

    ? Rozstaw bardziej nogi i nagraj jak się nią bawisz. Wyślij do swojej siostry i do mnie. Czekaj tu kurwo.

    Kasia czekała w tej pozycji rozkraczona. Biła palcami cipkę i penetrowała dziurkę. Wyszedłem przed szatnie, słychać było Wiktorię. Właściwie jej usta. Ludzie byli w szatniach, ale nikt nie czekał na szatnie więc wszedłem do Wiki i jej znajomego.

    ? I co? Jednak byś poruchał Wiktorię?

    ? Nie tylko Ją. Bierz Ją do góry i Ją przeniesiemy.

    ? Wstawaj.

    Chłop wziął szatynkę i podniósł za pośladki. Oplotła mu nogi, trzymając go jedna ręka za szyje, drugą nakierowała penisa kolegi i włożyła go w cipkę.

    ? Mmm, dwa kutasy, to będzie dopiero przyjemne. Macie przejść ruchając mnie.

    ? Chyba sobie żartujesz.

    ? Tylko cię przenosimy.

    ? Nie! Ma być tak jak ja chcę, inaczej możecie co najwyżej konia zwalić.

    ? Dobra, kurwa też sobie wymyśliłaś.

    ? Zobaczysz będzie fajnie Maks…

    Jej wypięte dupsko uśmiechało się do mnie.

    ? Wyjdź z niej na chwile.

    ? Już stary.

    Kiedy kolega wyszedł wziąłem Wiki soki i nasmarowałem jej dupsko, uwolniłem kutasa, wcisnąłem na chwile chuja w jej pizdę, żeby również kutas był nawilżony.

    ? Dawaj nabijamy kurwisko.

    ? Mmmm, taaak zróbcie to.

    Wjechaliśmy razem. Wika stękała czując nas obu. Powoli załadowaliśmy ją w dziurki. I stawiając małe kroczki wyszliśmy z szatni dalej ją szprycując.

    ? Ochhhhh tak, moje chuje! Jebcie mi pizdę!

    Z różnych szatni wyglądały co niektóre osoby, a to się uśmiechając, a to się śliniąc albo patrząc jak debil. Pchając jej dupę popychałem ich coraz bardziej do dużej szatni.

    ? Widzicie ludzie! Trzeba się ruchać! Kochać, rżnąć i aaaaa…

    Nie Zdążyła dokończyć swoich słów, ponieważ przekraczając drzwi od razu zaczęliśmy ją porządnie pierdolić.

    ? Tasaakkk, uh! Uh ! Uh! Uh! Oooooooooooooo doooooobrzeeeeee!!!!!

    Nasze ruchy były intensywne. Dupsko Wiki opinało ciasno mojego chuja z każdym pchnięciem. Nie wytrzymałem, szybko docisnąłem kutasa w jej dupsko i zalałem w otworek cały ładunek trzymając Wiktorię za jędrne poślady. Kolega dalej ją jebał a ona jęczała.

    ? Doooobrze mi z waszymi chujsmii, ooootaaaaaaaaak kuuuuurwaaa!

    Mając cały czas kutasa w jej dupie, czułem jak ściska mięśnie pochwy i dupy, mocno pracowała na swoją przyjemność.

    ? Dochodzę Wika ! Poczułem jak kolega się spiął i wtłoczył do jej pizdy mnóstwo nektaru.

    ? Zdejmijmy Ją.

    ? Do góry Wiktoria.

    ? Uhhh, już.

    Podnieśliśmy Ją razem, mój kutas który wyszedł z jej dupska był cały w spermie, jej dupka kiedy była w górze na tą chwile kiedy Ją zdejmowaliśmy była przepełniona moim nasieniem. Kapało z jej dziurek że o ja pierdole.

    ? Uhhhh, dziękuję chłopcy.

    Powiedziała Wiktoria klęcząc w podartych rajstopach i szpilach. Czyściła językiem na przemian nasze kutasy. Kładła je oba na głowie i próbowała wylizać jaja.

    ? Zajebisty z was duet. Lepiej mi było teraz niż ostatnio z tymi dwoma.

    ? Znamy się na kurwach i je ubóstwiamy.

    ? Oj tak, dobre jebanie to moje hobby.

    ? Moje też. Wgl to Maks. Miło poznać.

    ? Rafał, zajebiste zgranie.

    ? Najlepsze. Wiktoria zadowolona z tego co widać.

    Kasia tupnęła jedną i drugą nogą od razu wypinając swoje śliczne otworki. Bardzo apetyczna sucz.

    ? Jeszcze Ja, niewyżyta małolatka.

    ? Widzę że się słuchasz. Dalej jesteś w tym miejscu, w którym miałaś być.

    ? Jeżeli dzięki temu ktoś mnie zerżnie, jestem gotowa stać tu wieczność.

    ? Koniec twojej wieczności.

    ? Cześć Kasia, Rafał jestem.

    ? Prywatna sucz tego szatyna, Kasia. Miło poznać. Jestem do twojej dyspozycji.

    Rafał podszedł do Katarzyny i macając jej wypiętą pupę przysunął jej twarz do kutasa. Kasia niewiele myśląc brała do mordy co tylko się zmieści. Jej policzki poszerzały się od wbijanego kutasa. Rafał raz za razem gwałcił jej usta. Kasia nie myśląc za wiele zataczała jedynie koła językiem wokół penisa i trzymając go za pośladki przyjmowała całą długość jego knagi. Wiktoria która cały czas obrabiała mi pałkę, wysunęła penisa ze swoich ust i chwyciwszy go w dłoń położyła stojący już drąg na swoim czole. Wylizywała moje jaja, czułem jak mój fiut drży z podniecenia. Podałem rękę Wiktorii. Trzymając mojego penisa w dłoni, wstała i od razu odwróciła się tyłem do mnie. Odwróciła głowę w moją stronę. Patrząc się na mnie zaczęła trząść pośladkami, robiła to z szelmowskim uśmiechem w stylu „No weź go sobie, zobacz jakie dupsko”. Wyglądała obłędnie, fakt.

    ? Chodź do nich.

    Powiedziała Kasia i stanęła naprzeciwko Wiktorii. Wiktoria przybliżyła się do Kasi. Masowały sobie cyce.

    ? Koleżanko jakie jędrne!

    ? Twoje malutkie pomarańcze też niczego sobie diablico!

    ? Mmmm, pokaż jak smakujesz.

    Wika zaczęła całować się z Kasią, błądziły rękoma po swoich ciałach. Wika wypięła swoje krągłe dupsko. Chwyciłem jej biodra i od dołu wszedłem w mokrą kuciape.

    ? Uhhhh, ale gorąca rura.

    Rzekła Wika która będąc walona przez mnie, była również lizana od dołu przez Kasie. Kasia nawet co jakiś czas zostawiała język na moim chuju żeby dać znać o swojej obecności. Była wypięta liżąc Wikę, więc Rafał podszedł za małą dupencje, dał jej klapsa i powoli wszedł w cipkę mojej kurewki. Wiktoria trzymała jedną dłonią moją rękę, zaś drugą masowała swojego cycka. Pojękiwała coraz mocniej. Czułem jej upór w dobijaniu do końca mojej pały. Rafał mocno jebał moją małą. Wszedł w nią mocno aż jęknęła, po czym wypalił:

    ? Maks! Chcesz poruchać młodą, Ja wezmę panią przewodniczącą?

    ? Pewnie! Ustawcie się dziewczyny jedna na drugiej.

    Wika wyjęła kutasa z cipki i położyła się pod Kasią. Obie teraz lizały się po cipach. Kurewsko podniecające.

    ? Szwagier? Gdzie twoje berło?

    Spytała Kasia trzęsąc dupskiem przed moim oczyma. Władowałem jej chuja w cipę i od razu narzuciłem umiarkowanie szybkie tempo.

    ? Nooo uh! Jeb mnie!

    ? Ooo tak Rafał rżnij mi pizdę!

    ? Rżnijcie nas jak kurwy!

    Jebiąc Kasie czułem na jajach język Wiktorii. Lizała trochę cipy Kasi, trochę mojego kutasa. Dotykała moje jaja rękoma. Kasia z kolei przyjmując mojego chuja lizała prącie Rafała. Wciskała się w cipę Wiktorii. Poprawiłem pozycje, przeciągnąłem nogi Kasi, stojąc na dwóch nogach teraz zacząłem ją porządnie pierdolić.

    ? Ala kurwaaaa, Ty jebany perwersie hahahaha! Pierdol mi pizdę o tak!

    Rafał przysunął się do Wiktorii, zadarł jej nogi na swoje ramiona i również począł ostre pierdolenie. Nasze dziewczynki przyjmowały kutasy jak najlepsze kurtyzany. Kasia przybliżyła plecy do mojej klatki i chwyciła moją rękę od razu kładąc ją na swoje cycki. Złapała drugą dłonią moją szyje i przybliżając się szepnęła mi na ucho.

    ? Dorżnij mnie. Jestem Twoja. Bardziej niż Martyna. Uhhhh… moja cipka, zaraz wybuchnie od twojego kutasa. Achh… KOCHAM BYĆ TWOJĄ DZIWKĄ!     

    ? Dochodzę, wejdź we mnie do końca, spuść się we mnie Rafał!!!

    ? Otak, przyjmuj to suko!

    Rafał dobił trzy razy kutasa i znieruchomiał z głowa spuszczoną w dół. Wgryzł się w łydkę Wiki i spoczął z kutasem w jej piździe. Dalej pukałem w pizdę Kasie. Szarpnąłem jej włosy i będąc oboje wygięci dominowałem jej pizdę.

    ? Zalej mnie! Chce poczuć tą gorąca spermę!

    – Podoba Ci się szmato? Cipka pulsuje czując mojego chuja?

    Chwyciłem Kasie za szyje oburącz od tyłu i pchnąłem ostatni raz w jej pizdę. Czułem jak jej cipa doznaje skurczów. Pomimo że trzymałem Ją mocnym uściskiem, Kasia przechylała się na boki. Czułem jak moje jaja pompują w jej cipkę mnóstwo nektaru.

    ? Och taaaaak…

    ? Przyjemnie suko? Mi zaraz jaja wybuchną od twojej słodkiej cipy! Aaaa

    ? Taaak, chce twojego nasienia, zlej mi się w pizdę

    Pompowałem spermę w cipkę Kasi dopychając Ją i ściskając śliczne cyce. Mając dalej w cipie Katarzynki mojego kutasa, suczka zaczęła kręcić dupskiem. Wika wyszła spod Kasi i będąc w pozycji leżącej czyściła kutasa Rafałowi. Kasia z kolei miała jeszcze delikatne skurcze w cipce, trzymała się dalej moich rąk które masowały jej cyce.

    ? Chcę to zlizać. A może nakręć filmik ile tego mam?

    ? Myślę, że dużo.

    ? Ja myślę że w chuj, bo czuje jakby było tam bajoro. Nakręć proszę.

    Wziąłem telefon ze spodni które leżały niedaleko i włączyłem nagrywanie. W pierwszym kadrze Wiktoria lizała leniwie sflaczałego chuja Rafała, zaś dalej było śliczne dupsko, a zaraz pod nim cipa nabita na moją knagę. Wstaliśmy razem z Kasią nie wychodząc z cipy.

    ? No mam, możesz uciekać tą słodką dziurką.

    Klepnąłem ją w pupę, kutas wyślizgnął się z mokrej jamy, a wraz z nim biały płyn z sokami. Widoki mokrej pizdy z której cieknie gęsta ciecz miałem zarejestrowane na kamerze.

    ? Mmmm ile pyszności, a tutaj jaki piękny okaz, porządny kawał mięsa!

    Kasia uśmiechała się do kamery, uklękła i zabrała się za czyszczenie mojego prącia ze spermy. Dokładnie wylizywała każdą cześć kutasa. Patrząc się w kamerę powoli od czubka aż do brzucha złapała chuja w buzie. Docisnąłem ją ręką, zadławiła się co spowodowało odruch wymiotny. Trzymałem tak chwile w niej kutasa, na kamerze wyglądała obłędnie. Puściłem jej głowę. Zaczęła łapać powietrze.

    ? Hooooooouuuh, dobrze się spisałam?

    ? Doskonale suczko. Wyliż mi jaja.

    ? Daj mi. Aaaaa…

    – Proszę Kasiu. Użyj swojego języczka. Mmm właśnie tak…

    Kasia lizała mi jaja uśmiechając się do kamery, wspaniała dupcia. Drugiej tak otwartej i wyuzdanej nie znajdę. Chwyciłem jej włosy, oderwałem od wyczyszczonej armaty i podniosłem chwytając za jej rączkę która spoczywała na moim biodrze. Patrzyła na mnie spod byka, delikatnie się szczerząc. Złapałem palcami jej podbródek i złożyłem mokry pocałunek. Kasia atakując moje usta, kołysała również biodrami w taki sposób że brzuszkiem muskała mojego wpół miękkiego fiuta. Ścisnąłem jej pośladki, dałem klapsa i zaraz po nim ściskając jeden z pośladków oderwałem się od jej ust, obracając ją w taki sposób że mój kutas był między jej pośladkami. Kołysała się powoli drażniąc moją knagę. Trzymałem jej biodro, zaś drugą ręką złożyłem dłoń na szyi delikatnie ściskając grdykę. Liznąłem jej ucho, szepcząc:

    – Jesteś fantastyczna Kasia. Czuje przy Tobie ogromną chemię. Po prostu…

    – Po prostu Cię rozpierdala od środka?

    – Tak. Działasz na mnie. Umiesz mnie zachęcić, masz umiejętności, nie spotkałem takiej urokliwej kobiety. Mój fiut stał już przed jej tylnym otworem. Kasia udawała że próbuje się nabić podnosząc delikatnie stopy żeby kutas mógł wejść. Rozszerzyła pośladki rękoma, patrzyła na mnie z uśmiechem. Zagryzając zęby wycedziła:

    – Niestety, nie mogę Cię mieć na własność… Ale na razie takie zabawy mi wystarczają.

    – Na razie gołąbki!

    – Nic nie widzieliśmy, wy też.

    – Na razie.

    – Paaaa. Maks daj znać co z tym spotkaniem!

    – Będę dzwonił!

    – Ahhhhhhhh. Moja dupa! Kasia przypadkiem nadziała się na mojego fiuta, właściwie tylko na grzybka. Jej ciasna dupka pchała się milimetr po milimetrze na moje prącie.

    – Maks…

    – Kasia…

    – Musimy się spotkać. Sami…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Juliusz Wacki

    Konstruktywna krytyka, pomysły, ubrania, imiona do kolejnych opowiadań mile widziane. Daj znać jeżeli chcesz żeby twoja luba wzięła udział z Tobą i mną w przyszłym opowiadaniu 😉

  • Zabawa z Kasia (Ponetne)

    Martyna wyszła załatwić parę spraw na mieście. Nie miałem nic do roboty więc… Od słowa do słowa kutas był już głęboko w cipce młodej łani.

      – O tak misiu, wal moją cipkę! Pakowałem chuja raz po razie w pizde Kasi, miałem jej smukłe nóżki założone na ramiona. Cicho pojekiwala bawiąc się cipką i pizdą. Złapałem Ją za oba cyce i zwiększyłem moc walenia.

    – Ahhh pierdol mnie, o tak!

    Biłem ją po cycach, patrzyła błagalnym wzrokiem żebym powtórzył czynność, dla odmiany dałem jej potężnego klapsa w wypinając się dupsko.

    – Rżnij mnie jak pies. Chcę być twoją suką!

    Wyszedłem z cipki i przełożyłem jej nogi. Jej lśniąca pizda zapraszała żeby skorzystać. Położyłem na jej dupie fiuta. – Zatańcz pizdą.

    Kręciła dupskiem lepiej niż nie jedna latynoska. Przymierzałem kutasa do pizdy i pchnąłem. Delikatnie zwiększyłem tempo jebania, chwyciłem Kasie za włosy i uderzałem miarowo podbrzuszem w jej dupsko.

    – O tak, dymaj moją pizdę, wkładaj tego drąga aaa

    Kasia zatrzęsła się i dostała skurczy, momentalnie zaprzestała wbijanie na kutasa i zatrzymała się opierając się plecami o mój tułów. Lizałem jej szyje kończąc na podgryzaniu ucha.

    – Lubisz mojego kutasa?

    – Tak…

    – Chcesz jeszcze?

    – Tak… ale poczekaj. Daj mi ochłonąć.

    Zacząłem lekko poruszać się w piździe Kasi, delikatne ruchy w przód i w tył.

    – Uch, aż mnie pizda boli, ale bardzo chce żebyś nawilżył spermą moją dziurkę.

    – Może zrucham Ci dupsko?

    – Hmmm, może chcesz zerżnąć moje słodkie usteczka?

    – Pierw Cię wypierdole, jak będę blisko weźmiesz wszystko do ryja.

    – I wypoleruje Ci chuja, może jajka w gratisie, hmm?

    – Z przyjemnością!

    Zacząłem poruszać się w cipce Kasi, przełożyłem jej nogi na bok, teraz jebałem jej pizde podziwiając nogi w nylonie. Lądowałem kutasem w gorąca pizde. Trzymając za cycka, chwyciłem jej stopę i zacząłem ją lizać. Wkładała ją głębiej. Lizałem jej paluszki, spód stopy odzianej w nylon.

    – Ale z Ciebie zajebiste dupsko jest.

    Uderzyłem ją w dupe i waliłem dalej, chwyciłem obie kostki i założyłem jej nogi na ramie. Tyrałem jej pizde najszybciej jak mogłem, chwyciłem biodra i wsunąłem pałę do końca. Jej cycki w rytm jebania zataczały koła. Chwyciłem jej kostki i pierdolilem bez opamiętania słodka cipkę. W miarę każdego ruchu czułem że jaja zaczynaja buzować. Wyjąłem chuja przewróciłem Kasie znowu na brzuch, stanąłem na stopach i wpakowałem kutasa mając Kasie delikatnie niżej mogłem bardziej kontrolować jebanie. Kasia jęczała teraz jak zarzynana świnia. Jej dupsko obijalo się o moje jajca, ślicznie złączone nogi przyjmowały tłoka.

    – O tak, nabijaj się kurwo.

    – Pierdol swoją suczkę, jeb mnie! Chce twojej spermy w piździe!

    Kiedy wbijałem jej chuja w pizde, Kasia masowała mi jaja, poczułem że zaraz dojdę.

    – Otwórz usteczka.

    – O tak, zapakuj mi chuja.

    Wyszedłem z niej, od razu klęczała przed kutasem. Zaczęła go walić, ustami lizała mi jaja. Brała je do mordy w całości. Waląc dalej, ssała mi kutasa, produkowała dużo śliny, czułem że jestem blisko. Kasia przestała na chwilę ciągnąć, zdjęła koszulkę i zaczęła okładać się chujem po swoich cycuszkach.

    – Włóż go między cycki.

    – Mam chyba za małe.

    – Spróbuj, masz zajebiste cyce. Pasują do figury.

    Trzymałem kutasa i wpakowałem go między ściśnięte cyce Kasi. Nie czułem żeby było ciasno, więc zrezygnowałem i zwyczajnie zacząłem okładać cyce Kasi swoim kutasem.

    – Mmmm tak, chce twojej spermy, zbij mnie kutasem! Chce być twoją dziwką!

    Uderzyłem ją chujem parę razy w twarz i rozszerzając jej usta załadowałem chuja w gardło. Lądowałem chujem jak najgłębiej, Kasia krztusila się śliną i rurą w gębie. Ładowałem ją w usta jakby były cipą. Kasia głośno charkała. Poczułem że zaraz zacznę się spuszczać. Wyjąłem jej chuja z ust. Wzięła głęboki wdech powietrza.

    – Wystaw język i cyce do przodu.

    – Daj suczce jeść. Jestem bardzo spragniona!

    Trzepałem kutasa przez chwile, ale podałem go Kasi pod usta, Kasia sama nadała teraz tempo ssania i po chwili czułem już nadchodzące strzały.

    – Aaaaa suko jak Ty ciągniesz kurwa…

    – Tak, zwal wszystko na mnie. Chce twojego nasienia. Chce je jeść, brać w pizdę, możesz mnie nim załadować kiedy tylko masz ochotę…

    – Będę przychodził w nocy, będąc u Martyny.

    – Możemy się jebać codziennie, jak tylko mnie zobaczysz.

    Tryskałem w stronę klęczącej Kasi, na jej czoło, wprost na język, na śliczne cyce, cześć poleciała na włosy, ostatnie strzały nawet obspermiły jej oko.

    – Pięknie suczko. W nagrodę możesz wyczyścić mi chuja.

    – Wpakuj go.

    Włożyłem jej kutasa, czułem jak namiętnie porusza językiem wokół niego. Po chwili wyjęła już prącie z ust, chwyciła końcówkę i wyssała resztkę z cewki. Uśmiechnięta połknęła wszystko. Klęknąłem obok niej i pocałowałem namiętnie. Samymi ustami.

    – Jesteś świetna.

    – Myślę, że to twoja zasługa.

    – Cipka jest twoja, a to ona sprawia mi tyle frajdy razem z twoją osobą.

    – Miło mi, miło mi też z twoim kutasem. W buzi, cipie, dupie czy nawet pomiędzy moimi stópkami.

    Odsunęła się ode mnie kładąc się na łokciach. Prezentowała swoją mokrą i nagą cipę pomiędzy pięknymi nogami. Chwyciła mnie za prącie stópkami. Odpuściła, teraz jedną stopą masowała kutasa, druga jeździła po mojej klatce piersiowej. Wystawiłem język. Kasia wykorzystała zachętę i podłożyła paluszka pod moją twarz. Liznąłem jej stopę pod spodem, po czym zassałem jej paluszka, masując łydkę która Kasia miała w górze.

    – Fajne. Takie inne.

    – Ja nigdy tak nie miałam w życiu… Strasznie jestem uległa wobec Ciebie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Juliusz Wacki

    Chcesz opowiadanie z Twoją kobietą? Podaj jej imię w komentarzu, coś wymyślimy 🙂

  • (6) – Ponetna Ola

    Dławiła się trzema kutasami jednocześnie. Miała dosłownie sekundę żeby nabrać powietrza i przyjąć kolejną pałę w swoje usta.

    – Pięknie, pięknie Oluś.

    – Taka malutka a jaka pojemna nie?
    – Ola, pokaż do obiektywu jak lubisz być pałowana. Twój ukochany to z przyjemnością zarejestruje, prawda?
    – Tak. Oczywiście. Pokaż się Oleńko.

    Powiedział jej chłop Darek i nagrywał dalej swoją dziewczynę, która pożądliwie patrzyła na swoich 3 oprawców. Chwyciłem kutasa i biłem Olę po twarzy twardym prąciem, koledzy obok również Ją okładali. Patrzyła się wielkimi ślepiami na uderzające Ją pały. Drobna szatynka z wielkimi oczami. W połowie naga, mająca jedynie czarne rajstopy i czarne muszkieterki na słupku zdawała się na naszą łaskę.

    – Chodź tu laska.

    Pomogłem jej wstać, ustawiłem jej dupsko na wprost mojego krocza, panowie zajęli się jej przodem. Przegryzali piersi, całowali po szyi. Klepnąłem ją w pupę, chwyciłem za środek pośladka i używając rąk, rozerwałem rajstopy w jej kroczu, żeby móc penetrować jej szparki. Wyglądała jak gwiazda filmów porno.

    – Alexa, zajebiście to wygląda. Jakby Cię już ktoś zerżnął, a to dopiero początek zabawy!
    – Pokaż. Uuulala ale tyłeczek, zobacz jak zaprasza.

    Paweł rozchylał jej gorące pośladki, widać było jej mokrą pizdę, nie interesowało ją co robimy, gdyż była zbyt zajęta Adamem z przodu. Radził sobie całkiem nieźle, namiętnie składaj jej pocałunki w usta, cały czas masując małe piersiątka. Ola coraz bardziej pochylała się dupskiem w naszą stronę, kiedy Paweł rozwierał jej dupsko. Darek rozsiadł się na kanapie w rogu przestronnego salonu i trzymając nadal kamerę masował się przez spodnie.

    – Jak tam Darek? Podoba się?
    – Eeekhm, tak. Róbcie dalej swoje.
    – Ciekawi mnie co Tobą kieruje żeby oddawać swoją dziewczynę, robić z niej prostytutkę, ale z tego nie korzystać. Chuj tam. Nie mój interes.
    – Jara mnie to. To jak porno na żywo.
    – Miłego seansu, w roli głównej zobaczysz przyszłą narzeczoną. Ja swoją też pożyczam, ale musi mnie poprosić. Możemy się kiedyś zamienić.
    – Hmmm. Korzystaj.

    Ola była już zajęta penisem Adama. Teraz jej dupsko było całkowicie wypięte w moją i Pawła stronę. Przyłożyłem penisa do cipki Alexy i włożyłem go. Zaraz wyjąłem, a po mnie wszedł Paweł. Zmienialiśmy Oli pęto, raz za razem. Wkładałem jej kutasa gwałtownie, szybko żeby mój towarzysz mógł również skorzystać. Przy moim pchnięciu zatrzymałem się na chwile, zdzieliłem jędrną pupę i zamoczyłem palce w piździe Aleksy, następnie rozsmarowałem śluz po jej dupsku i wkładając jednego palca poruszyłem całym ciałem Oli.

    – Delik.. thuh… nie…

    Powiedziała Ola mając w ustach knagę. Pokazałem Pawłowi werbalnie gdzie ma wejść i umieścił tam swojego chuja, przysunął całe ciało Oli bliżej mnie. Zanurzyłem się w jej dupsku na raz.

    – Aaaaa…

    Jęk Oli stłumił Adam, dusząc ją kutasem. Paweł pochylił się delikatnie i wdzierał się w jej cipę. Pchaliśmy w trójkę uroczą Aleksandrę. Powoli, wciskaliśmy chuje w tylne dziury. Ta wypinała dupsko coraz bardziej. Przerwała obciąganie i trzymając chuja w rączkach odwróciła się i powiedziała:

    – Zerżnijcie mnie przy moim misiu, chce być jego prostytutką. Ulżyjcie sobie na mojej piździe!

    – To teraz mojego chuja będziesz ujeżdżać.

    Powiedział Adam i szarpnął Olę do pionu. Nasze kutasy wyskoczyły z małej suni. Rozebrał ją, miała na sobie muszkieterki na słupku oraz porwane rajstopy, miniówka znajdowała się na zadbanym brzuchu. Adam chwycił Olę na ręce i przeniósł Ją na kanapę obok jej faceta który walił mocno konia. Wbiła się na Adama. Kiedy Ola patrzyła na swojego wybranka skacząc na kutasie, Darek zaczął się spuszczać, nagrywając dalej słodką Olę która wyciągnęła rękę do swojego kochanka i umieściła palce w jego buzi.

    – Lubisz jak daje innym prawda kochanie?

    – Tak Olciu, będę zapraszał moich kolegów, żeby Cię przy mnie rżnęli.

    Siedział z obspermionym kutasem, uśmiechnięty na widok dziewczyny. Podeszliśmy do Oli która była przodem do naszych pał. Puściła buziaka swojemu chłopakowi i będąc rżnięta wyciągnęła ręce po nasze penisy. Nie zdążyła nawet ich wziąć do buzi, kiedy Adam wbił jej mocno chuja i jęknął trzymając od tyłu za jej malutkie piersi. Ola wygięła się delikatnie, wywróciła oczy do góry i mocno trzymała nas za pały.

    – Ahhh tak, czuje twoją gorąca spermę. Który kolejny z przystojniaczków?

    – Ja. Chodź Oleńko. Chwycił drobną szatynkę za dłoń, podniósł trzymając za pośladki i wbił w ociekająca po Adamie cipę.

    – Och, och, och, kotku nagraj to!

    – Już!

    Zerwał się Darek i trzymał telefon w kadrze gdzie trzymając Olkę za dupsko wbiłem się w jej ciasny, oplatający na maksa mojego chuja anus.

    – O tak! Tak właśnie chce! Jestem waszą suką!

    Ola oparła się na mnie, chwyciła za głowę i złożyła pocałunek na moich ustach. Paweł dymał ją w cipkę, ssąc i wykręcając jej cyce. Ja w tym czasie lizałem Oli usta, ssąc gorące, czerwone wargi. Dociskała moją głowę, liżąc mój język. Popychałem jej dupkę coraz szybciej tak jak Paweł.

    – Taaaaak! Ruchaj mnie! W dupę! W cipę! Tak, tak, tak!

    Ola otworzyła usta. Wpychałem jej głęboko język, penetrując jej jamę. Odpowiadała swoim językiem zataczając kółka. Cały czas ją pchałem, aż Ola jęczała przeciągle i otworzyła szeroko usta. – Spuście się we mnie tymi chujami! Głęboko! Chcę żeby mój kochany mógł to czuć! Ola wiła się przy każdym pchnięciu. Wystawiła język z czego skorzystałem liżąc jej wargi. Zaciskała dupsko na moim chuju, ale jebałem ją dalej. Paweł ryknął mocno i pchnął trzy razy, aż musiałem się zaprzeć wpychając kutasa w dupsko Oli jeszcze mocniej.

    – Taaaak! Jestem w raju.

    Ola drżała kiedy Paweł wyjął kutasa, również wyjąłem i wziąłem Alexis na ręce.

    – Mocno! Jak jeszcze raz doprowadzisz mnie do orgazmu to będę wam dawać dupy kiedy zechcecie!

    – Takiej pizdeczce żal odpuścić.

    – Postaraj się stary.

    – Więc się staraj. I wiesz że na niektórych przedmiotach siedzimy razem. Może… Nie tylko skorzystasz na przerwie…

    – Chodź do mnie.

    Położyłem Olę na sporym fotelu, lekko zachwiana szybko wypięła pizdę i masowała się po cipie. Puściła mi oczko, oblizując czerwonokrwiste wargi.

    – Mmm tyle spermy, widzisz Darku? Ile twoja dziewczyna pomieści?

    Chwyciłem jej małe nóżki za kostkę, na których miała obspermione rajstopki i buty.

    – Chodźcie panowie, nie zostawię was przecież bez opieki.

    Adam i Paweł przystawili Oli chuje i wkładali jej do mordy jak byle szmacie. Ola krztusiła się i wypluwała spermę prosto na kutasa któremu ciągnęła.

    – Mmm, ale wspaniałe lizaczki.

    Przystawiłem chuja do jej pizdy i pchnąłem, Ola coś mruknęła mając dwa chuje w ustach. Łzy napływały jej do oczu. Klepnąłem jej krągłe dupsko i jebałem mokrą pizdę podziwiając śliczne nóżki które były teraz na moim ramieniu. Trzymałem jej łydki i pochyliłem nogi w dół żeby jebać kurwę głębiej. Jęczała z chujami, pchałem ją coraz mocniej, aż wypluła chuje z ust.

    – Pierdol mnie w pizdę taaaak! Pchaj go, wyjeb tam swój gorący ładunek!

    Ola waliła kolegom używając rąk, biorąc co jakiś czas do ryja. Jej pizda zaciskała się mocno na moim chuju. Czułem ze zaraz dojdę więc chwyciłem za pośladki i ustawiwszy się w rozkroku waliłem małą kurwę.

    – Dajcie mi swoją spermę, o tak!

    – Zaleje Cię mała zdziro!

    – Tak! Zrób to! Wszyscy to zróbcie!

    – Bierz do mordy!

    – Wal mnie w pizdę! Oh, oh, oh!

    Adam zaczął tryskać w Oli twarz na co prędko zareagowała i próbując złapać wszystko przyjęła spermę na oczy. Wjechałem kutasem tak mocno że obijałem jej dupsko jajami. Chwyciłem jedną ręką za udo, drugą za jej pośladek i wciskając kutasa zacząłem tryskać w mokrą i zgrzaną pizdę. Adam smarował za pomocą chuja spermę po jej twarzy. Była cała ulepiona i patrzyła na jedno oko. Zlizywała ją sobie z ust. Jedną ręką zbierała i połykała to co miała na twarzy.

    – Tak! Czuje twoje nasienie! Tryskaj w moją pizdę! Spuszczaj się w tą dziurę tak! Dajcie mi swoje mleczko!

    – Otwórz buzie Oluś i grzecznie łap.

    – Zalej mnie.

    Dobijałem w Oli chuja, czując jak zalewam jej pizdę, miałem całe mokre jaja, a dalej wyrzucałem z Siebie spermę. Ola trzęsła się i zaciskała pizdę na moim chuju. Czując skurcze przyjmowała z otwartą buzią i wywieszonym językiem lepkie strzały od Pawła na twarz. Przyłożyła końcówkę języka do jego kutasa, żeby brać wszystko do buzi.

    – Ughhh, ile thego jehst.

    Powiedziała i przełknęła cały ładunek. Zlizała pozostałości z chujów chłopców. Czułem jak jej pizda luzuje się wraz z moim ostatnim pchnięciem. Wyjąłem całego z jej cipki. Sperma sama wyleciała z jej czerwonej pizdy kiedy miała nogi w górze.

    – Jeszcze Ty, mój honorowy kutasie. Brawo!

    Zeszła z fotela i od razu zapakowała do ryja mojego brudnego kutasa kucając. Była cała w spermie. Na podłogę leciała sperma z jej pipki. Wyssała mi go do końca. Ucałowała mnie w penisa.

    – Możemy się zabawić w szkole. Dareczek na pewno pozwoli Ci skorzystać z mojej niewyżytej pizdy, prawda?

    – Tak moja kocico, możesz dawać komu chcesz bylebym wcześniej wiedział i masz mi ze szczegółami opowiedzieć.

    – Dobrze skarbie. Także Panowie, liczę na was.

    Ścisnęła moje jajka i wstając polizała moje wargi.

    – Mrrrr, do zobaczenia…

    Wstała i podeszła do kamery wypinając pizdę do niej. Jej ukochany nagrywał wylatujące z cipki strugi białego nasienia.

    – Dziś chłopcy tak mnie zerżneli.

    – Jesteś kotku przeurocza!

    – Dziękuję Ci za ten wspaniały prezent Darku. To było coś niesamowitego.

    Powiedziała i uśmiechnęła się do kamery mając nasienie na ryju i całym ciele. Przytuliła się mocno do swojego chłopaka i całując go szeptała mu jakieś słówka. Oczywiście, w jednej dłoni trzymała jego fiuta. Ach ta Ola.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Juliusz Wacki

    Chcesz opowiadanie z twoją lubą/koleżanką/żoną? Podaj jej imię i delikatnie opisz, coś wymyślę.

  • Moja rodzinka cz. 2

    Poderwałam się z pościeli.

    – CO??? – niemal wrzasnęłam – Ty i moja mama? Ruchasz moją matkę?

    Nie wierzyłam w to, co mówię, nie docierało to do mnie. Michał zatkał mi gębę dłonią, obawiając się mego wybuchu; nie chciał starych informować o swej obecności u mnie, przecież byli tuż za ścianą.

    – Uspokój się, nie wariuj. Zaskoczona? A jak dajesz memu ojcu, to jest wszystko w porządku? Nie zaprzeczaj, podglądałem was kilka razy, zrobiłem parę fotek, chcesz zobaczyć? – uśmiechnął się leciutko.

    – Ty? Nas? Nie, to się nie dzieje! O co tu, kurwa, chodzi? Ja daję dupy twemu ojcu, ty bzykasz moją matkę, teraz my się ruchamy… Co to za rodzina? Ja pierdolę, to przecież czysta patologia.

    – No i co? Teresa była zadowolona i z tego co widziałem, to mój stary też – Michał ułożył się wygodnie, podłożył ręce pod głowę – A ty?

    – Hmmm… Jeszcze to do mnie nie dociera… Wiesz, co jest dla mnie najgorsze? To, że obaj z ojcem potraficie mi dogodzić, i ty i Szymon wiecie doskonale, jak zadowolić każdą kobietę. Ale że ty z moją mamą… Coś takiego…

    – Nie wierzysz, prawda? A wiesz, że to ona sprowokowała całą sytuację? Niemal siłą zaciągnęła mnie do łóżka, cały czas tłumaczyła, że musi mi pokazać, co to prawdziwy seks, a nie jakieś jebanko w kiblu. Po kilku razach nabrałem pewnej wprawy, ale jej ciągle mało, ona ma ogień w pipie!

    – Twój stary też potrafi ostro ruchać, nie raz bolały mnie cipka i tyłek…

    – Dobrze, że dzisiaj piątek, mamy cały weekend na odpoczynek.

    – A może jeszcze miałbyś ochotę na powtórkę?

    Tak sobie cichutko rozmawiając cały czas pieściliśmy się delikatnie. Kutas stał Michałowi jak dzida, masowałam go ręką, w końcu otuliłam go ustami. Bez pośpiechu robiłam chłopakowi loda, a ten odwrócił się na łóżku i poczułam jego zwinny język w ciągle mokrej szparce. Muszę powiedzieć, że matka nieźle go wyszkoliła; był bardzo dobrym kochankiem, doskonale wiedział, jak dać maksimum rozkoszy kobiecie.

    Lizał mnie z wielkim zaangażowaniem, spijał wypływające z cipuni soczki, drażnił łechtaczkę, ssał wargi sromowe. Moje podniecenie rosło, czułam też, że jego przyjaciel tężeje, chciałam poczuć go w sobie, szkoda, że nie miałam prezerwatyw, lubię to uczucie, kiedy mężczyzna spuszcza się w pipkę. Na szczęście była jeszcze inna dziurka. Wywinęłam się spod chłopaka, siadłam na nim, nabijając pupę na sterczący organ. Znowu poczułam błogie ciepło ogarniające me podskakujące na kutasie ciało. Wtedy nastąpiło to…

    – Co tu się dzieje, do cholery!?!? – niespodziewanie za plecami usłyszałam groźny głos ojczyma – Terenia, chodź szybko!

    Zmroziło mnie, zamarłam z wrażenia. A już tak bliziutko byłam! Oboje z Michałem znieruchomieliśmy, patrzyliśmy tylko na siebie, szukając w oczach jakiegoś rozwiązania. W końcu odwróciłam się w stronę drzwi, siadłam obok przyrodniego brata. Sytuacja była niezbyt ciekawa, bałam się, że tylko dlatego, że jestem trochę starsza to właśnie mnie obarczą winą za to, czego starzy byli świadkami. Popatrzyłam na nich i… nie mogąc się opanować, wybuchnęłam śmiechem.

    Szymon i mama stali przed nami kompletnie nadzy, a ojczymowi nie zdążył nawet opaść penis, tylko sterczał dumnie w naszą stronę. Michał też parsknął śmiechem. Staruszkowie oniemieli, popatrzyli na siebie i niespodziewanie też roześmiali się głośno. Szybko jednak opanowali się, przybrali marsowe miny.

    – Ola, możesz mi wytłumaczyć, co wyrabiacie? – mama schowała się za swym mężem, który położył obie dłonie na opadającym pomału fiucie.

    – No… Co będę ściemniała, sami przecież widzieliście…

    – Dziewczyno, przecież Michał jest niepełnoletni, a…

    – Taaaak? – przerwałam wywód swej rodzicielce. – I ty, mamo to mówisz? Przecież…

    – Nie… Co ty mówisz?

    – No właśnie, co ty mówisz Olu, sam jestem ciekawy – Szymon wtrącił się do rozmowy.

    – Może odłóżmy tę dyskusję do rana, co? Rano wstaniemy, ubierzemy się i wtedy porozmawiamy, co? – najprzytomniejszym okazał się najmłodszy – Nie będziemy tak gadać na golasa – Michał wstał z łóżka. Muszę do łazienki – dodał po sekundzie.

    Odniosłam wrażenie, że atmosfera trochę się rozładowała. Starzy pomału wycofali się do siebie, młody zniknął w łazience, a ja… Znowu wyłam ze śmiechu, tym razem jednak w poduszkę, nie chciałam zadrażniać sytuacji. Kiedy głupawka mi minęła wsunęłam się do toalety za Michałem. Stał oparty o ścianę i trzepał sobie konika. Złapałam za ten sterczący organ, odwróciłam się tyłem i wcisnęłam go w pupę.

    – Kończ szybko, zaraz będą nas wołać.

    Nie musiałam chłopaka zachęcać. To, z jaką prędkością ruszał biodrami można by chyba odnotować w pamiętnikach; to było szaleństwo, które doprowadziło nas na szczyty w kilkanaście sekund. Miałam tak silny orgazm, że opadłam na kolana, zdążyłam jeszcze wyssać resztę spermy z tego młodziutkiego, ale jakże sprawnego kutasa.

    Wróciłam do pokoju, Michał poszedł do siebie. Kilkanaście minut później, odświeżona po kąpieli zeszłam do salonu. Było już bardzo późno, prawie świtało, a mi nie chciało się spać. Siadłam na sofie, zrobiłam sobie mocnego drinka, rozmyślałam nad tym, co się dzisiaj wydarzyło. Ja się rżnę z ojczymem, mój przyrodni brat dyma macochę, a jeśli tego mało to jeszcze przyrodnie rodzeństwo rucha się ze sobą. Kurwa, co za patologia, ja pierdolę! Jeszcze brakuje, żeby ojciec wydupczył syna, a matka córkę; wtedy będzie komplet! W tym momencie przypomniałam sobie moment, kiedy naga mama weszła do mego pokoju; przypomniał mi się jej wzrok. Patrzyła wtedy na mnie jakoś inaczej, niż zwykle, a co najdziwniejsze, nie dostrzegłam w jej oczach złości, tylko… Hmmm, nie wiem, czy dobrze odczytałam, ale chyba widziałam zachwyt i podniecenie… A może w tym wszystkim tylko mi się tak wydawało? Sama też przez sekundę podziwiałam swą rodzicielkę. Mimo lat nadal miała fajną, szczupłą figurę, biust ciągle w formie, taki idealny do pieszczot. Długie nogi, mały tyłeczek i ładna buzia w tej chwili zarumieniona po seksie z Szymonem, okolona mokrymi włosami; to wszystko dawało obraz kobiecości w pełnym rozkwicie, aż pozazdrościłam jej przez sekundę. Tak, będąc w jej wieku też chciała bym tak wyglądać… Usłyszałam kroki na schodach, to Michał.

    – Co siostra, tak siedzisz sama?

    – A tak, zastanawiam się – przysiadł obok mnie – co to za rodzinka z nas. Nie sądzisz, że jesteśmy jacyś inni?

    – Chyba tak, ale muszę ci się do czegoś przyznać… – przerwał na chwilkę.

    – No? Mów – ponagliłam chłopaka.

    – Widzisz, pierdolimy się między sobą, jak zwierzęta, ale podoba mi się to – wypalił – Co pijesz? Nalejesz mi też?

    – Zwariowałeś, nie dość, że się bzykamy na oczach naszych starych, to jeszcze mam pogarszać sytuację dając ci alkohol? Nie, nic z tego, mogę dać ci soku.

    – Ale wiesz co, braciszku – przyciągnęłam go do siebie – może to głupota, ale mi się to też podoba. A z ciebie to naprawdę jebaka pierwszej klasy…

    Michał nic nie odpowiedział, przytulił się do mnie, oparł głowę o me ramię i tak siedzieliśmy bez słowa bardzo długi czas…

    Nad ranem wreszcie położyłam się do łóżka, z pokoju starych dobiegały mnie jakieś odgłosy dyskusji, pewnie zastanawiali się ciągle, jakie wnioski wyciągnąć z tego nocnego zdarzenia. Byłam przekonana, że obudzą nas dość wcześnie i zacznie się rodzinne piekiełko. Prawdę mówiąc bardziej bałam się o Michała, niż o siebie, choć on też nie był bez winy. Obudziłam się, kiedy na dworze był już jasny dzień. Popatrzyłam na budzik, do dziesiątej brakowało kilku minut. Szybki prysznic, leciutkie malowanko i ubrana tylko w lekki dresik zeszłam do kuchni. Na schodach zderzyłam się z bratem.

    – Jak sądzisz, będą grzmoty? – wyszeptał.

    – Raczej tak, nie spodziewam się ciszy.

    Razem weszliśmy do jadalni.

    – Siadajcie, zaraz będzie śniadanie. – matka nie uśmiechała się, nawet starała się przybrać groźną minę

    – A tata gdzie? – młody rozglądał się po kuchni.

    – Zaraz będzie.

    Z miny, a tym bardziej ze słów mamy nie mogłam niczego wywnioskować. No to pewnie czeka nas niezła bura! Szymon przyszedł chwilę później, siadł bez słowa do stołu, patrzył na nas groźnym wzrokiem. Po posiłku każde z nas poszło do siebie, zamknęliśmy się w swych pokojach, tak samo było po obiedzie i dość wczesnej kolacji. Mama odebrała telefon, że coś dzieje się znowu z babcią, wsiadła więc do auta i pojechała sama, przed wyjściem dając oczami jakieś sygnały Szymonowi. Byłam umówiona wieczorem z nowo poznanym kolesiem, znajomość zapowiadała się bardzo interesująco, ubrałam się, umalowałam i pomaszerowałam na randkę. Żadne ze staruszków nawet nie spytało dokąd idę i kiedy wrócę, ale jestem przekonana, że szybko im minie, sami też nie są aniołami.

    W pubie DJ kombinował coś ze sprzętem, robiło się bardzo głośno, a on jeszcze zwiększał dawkę hałasu. Teraz już było trochę ludzi, ale znalazłam miejsce przy barze, dostrzegłam Radka, kiwnęłam. Podszedł, przywitaliśmy się.

    – Już myślałem, że nie przyjdziesz – patrzył w mój dekolt, nie w oczy.

    – Spóźniłam się? Jeśli tak, to naprawdę niewiele.

    – Tak spóźniłaś się i to o całe dwanaście minut.

    – To jakiś problem dla ciebie? – patrzyłam na faceta zaskoczona – taki jesteś drobiazgowy?

    – No wiesz… Skoro umawiamy się na określoną godzinę, to chciałbym, żebyś się nie spóźniała…

    Wkurzył mnie tym gadaniem. Aptekarz się znalazł! Jestem pewna, że u niego w domu nawet używane skarpetki i gatki leżą równo ułożone w koszu na brudy! Nagle jakiś robal wgryzł mi się w mózg i szeptał „Musisz to zobaczyć”.

    – Nie przeszkadza ci ten hałas? – spytałam ze słodką minką.

    – Proszę? – już prawie musieliśmy do siebie krzyczeć.

    – Może pójdźmy gdzieś, gdzie można normalnie porozmawiać. – zaproponowałam.

    – Chodźmy na zewnątrz, nic nie rozumiem, co mówisz.

    Na ulicy ogarnęła nas błoga cisza. Szliśmy obok siebie, nie bardzo mając o czym rozmawiać. Radek był przystojnym mężczyzną, długie, falowane blond włosy, niebieskie oczy, wysoki; na pewno podobał się dziewczynom. Mi tak.

    – Masz w domu wino? – odezwałam się po dłuższej ciszy.

    – Tak, a jakie lubisz? – ożywił się nieco.

    – W zasadzie to nie znam się na trunkach, albo mi smakują, albo nie.

    – Może spróbujesz te, które mam?

    – Chętnie, możemy iść do ciebie. Daleko?

    – Nie, następna przecznica i prawie jesteśmy.

    Rzeczywiście, nie było daleko. Mieszkanie okazało się ładną kawalerką, przyjemnie urządzoną, ale było takie… sterylne. Wszystko poukładane, wyrównane pod sznurek, zdawało się, że to pokój w hotelu, odnosiłam wrażenie, że nikt tutaj nie mieszka, wszystko było moim zdaniem sztucznie uporządkowane. Przesunęłam celowo jakiś bibelot, a Radek natychmiast postawił go dokładnie w tym samym miejscu, w którym stał wcześniej. Co za typ, nie cierpię czegoś takiego, ale miałam nadzieję na fajny wieczór.

    Wyjął kieliszki i butelkę wina, nalał.

    – Za spotkanie – wzniósł prosty toast.

    Wypiliśmy. Rozmowa zaczęła nabierać rumieńców, wino było smaczne, a chłopak umiał ciekawie o nim opowiadać. Przysunęłam się do niego, nasze ramiona stykały się. Objął mnie, zbliżył twarz do mojej. Nie powiedziawszy słowa pocałował mnie w usta. Przylgnęłam do przystojniaka, już w wyobrażni czułam jego kutasa w pipce (tym razem zabezpieczyłam się i kupiłam po drodze prezerwatywy). Nasze języki splątały się w szaleńczym tańcu, dłonie Radka poznawały topografię mego ciała. Macał biust, wsunął dłoń pod bluzeczką, zaczął bawić się sutkami. Moja ręka spoczęła na kroczu, przez spodnie wyczułam coś twardego. Nie był to gigant, ale taki całkiem, całkiem penis. Zaczęłam rozpinać pasek, potem rozporek, a facet nie zajmował się jeszcze moją pipką, która w stringach czekała na jego niecierpliwą dłoń. Już miałam złapać za niemal gołego fajfusa, kiedy gość odsunął się i wyprostował.

    – Co jest? Nie podobam ci się? – patrzyłam na niego zdziwiona.

    – Nie, nie to, jesteś fajna laseczka, tylko…

    – Tylko co?

    – Nie wykąpała byś się?

    – Brałam prysznic tuż przed wyjściem, ale jeśli chcesz tego…

    – Byłbym wdzięczny – wreszcie uśmiechnął się do mnie. – Ręcznik znajdziesz na pralce, taki kremowy.

    Wstałam i zaczęłam robić striptiz. Chciałam go trochę rozruszać, był jakiś taki… drewniany i to określenie nie dotyczy jego penisa. Zdjęłam bluzką, rzuciłam ją na podłogę, potem obok trafiła spódniczka, biustonosz i stringi. Całkiem goła zniknęłam w łazience. Kilka minut później wyszłam owinięta w mięciutki ręcznik, Radek natychmiast zajął moje miejsce. Zdziwiona patrzyłam na swoje ciuchy ułożone równo na krześle. Nie, tak być nie może, to nie jest facet dla mnie, taki pedant tylko by mnie wkurzał. Ubrałam się w trzydzieści sekund, niemal bezszelestnie opuściłam kawalerkę. Kawałek od jego bloku zadzwoniła mi komórka. Radek. Nie odebrałam, zablokowałam jego numer. Kiedyś spotykałam się z takim charakterem. Gość był niesamowicie uciążliwy, w jego mniemaniu ciągle robiłam bałagan, przestawiałam to, co on postawił, nie myłam co pół godziny rąk, miałam wielkie wymagania w łóżku, bo przecież on nie będzie mnie bzykał w tyłek, i jeszcze sto innych problemów. Po trzech miesiącach miałam tego dosyć. Teraz nie chciałam powtórki tamtej sytuacji.

    Wróciłam do domu, jutro niedziela, mogłam sobie dłużej posiedzieć. Ciągle nie miałam pojęcia, co szykują nam starzy, przecież to, czego byli świadkami nie rozejdzie się po kościach. Z pokoju Michała dobiegały mnie dźwięki muzyki, w sypialni rodziców grał telewizor. Przed domem nie było auta mamy, będzie spała u dziadków, mieszkają przecież ładny kawał drogi za miastem. Rozebrałam się do naga, stanęłam przed lustrem, popatrzyłam na swe odbicie.

    – No, laska, jesteś całkiem niezłym towarem, może tylko ten tyłek trochę duży… – stanęłam bokiem – ale tak jest super i masz fajne cycki – uniosłam biust i puściłam.

    – No, oględziny wypadają pomyślnie – tak sobie gadałam sama do siebie.

    Wciągnęłam na siebie tylko zwiewny szlafroczek, było ciągle dość ciepło, owinęłam się nim, zawiązałam pasek. Włączyłam radio, poszukałam swą ulubioną stację, siadłam z książką w fotelu. Usłyszałam pukanie do drzwi.

    – Proszę!

    – Nie przeszkadzam? – Szymon wsunął się do środka.

    – Nie, proszę, wejdź – odłożyłam książkę.

    – Bo widzisz, ja w sprawie tego, co się zdarzyło w nocy… – nie patrzył mi w oczy.

    – Nie wiem, do czego zmierzasz, mów otwarcie o co chodzi – nie wiem dlaczego, ale wkurzyło mnie to jego gadanie, wolę rozmowę otwartym tekstem.

    – No, jak przyłapałem ciebie i Michała w łóżku. Musiałem tak zareagować ze względu na syna.

    – Że co? Michał to prawie dorosły facet, bzyka się się już ponad rok, a ty byś chciał, żeby nie miał pojęcia o seksie?

    – Nie, nie to… Tylko ty i on… No, że brat i siostra… Tak, wiem, przyrodni, ale to zawsze rodzina.

    – Szymonku, a jak my się pieprzymy, to jest ok? Zdradzasz ze mną swoją żonę, a moją mamę i to jest w porządku? Co ty wygadujesz?

    Wstałam wzburzona z fotela, szlafroczek rozchylił się, nawet nie zauważyłam, że odsłonił moje krocze i trochę biustu. Za to dostrzegłam powiększający się namiocik w dresach ojczyma.

    – Michał rucha jak stary wyjadacz, miał doświadczoną nauczycielkę seksu, jest naprawdę dobry w łóżku – wysyczałam niemal jak żmija – Ma dobry przykład ze strony ojca, do tego ma czym to robić, naprawdę, jego penis jest zaskakująco rozwinięty – zatrzymałam się przed Szymonem.

    – Olu, widzisz, wbrew wszystkiemu, wasz widok wczoraj bardzo mnie podniecił, tak bardzo, że przyznam ci się, musiałem szybko rozładować się w Teresie…

    – Teraz też byś chciał się rozładować, prawda? – złapałam go za krocze – jak nie z Tereską, to z Olą, ważne, żeby była gorąca pipka, tak?

    – Jeśli to ci się spodoba…

    Nie mówiłam nic więcej, bo klęczałam przed mężczyzną i wpychałam sobie w usta jego sterczącego już kutasa. Lizałam różową głowicę, trzon masowałam jedną dłonią, drugą drażniłam zwisające jądra. Zerknęłam w górę. Ojczym sapał, oczy miał zamknięte, położył rękę na mej głowie i zaczął dyktować rytm, w jakim miałam robić tego loda. Chwilę później cofnął biodra, wysunął się ze mnie, wziął mnie na ręce i położył na łóżku na brzuchu. Zadarł szlafroczek, załadował mokrego od śliny kutasa w mój wypięty tyłek i zaczął go ruchać jak automat. Niespodziewanie odwrócił mnie na brzuch, złapał za biodra, uniósł je i znowu wjechał w dupcię. Ten niespodziewany seks podniecił mnie do granic wytrzymałości. Już miałam dojść, czułam wzbierające fale rozkoszy, gdy… Teraz wiem, co to jest deja vu! Drzwi otworzyły się z hukiem i usłyszałam głos, właściwie wrzask:

    – Co to mam być? To ty tak??? – Michał darł się, a ja miałam w oczach jego ojca, stojącego w progu pokoju ubiegłej nocy, ale najdziwniejsze było to, że… masował swego kutasa!

    – Mi… Michał? – Szymon chyba mniej by się zdziwił, gdyby w drzwiach zobaczył nie swego syna, a Elvisa Presleya, ale, o dziwo, nie opuścił mej gościnnej pupy!

    – A kto, jak nie ja? Jest tu jeszcze ktoś inny? I ty masz czelność opieprzać mnie za coś, co sam robisz? Tato, czy ty zdajesz sobie sprawę, co tu się dzieje?

    – Stop! – wrzasnęłam – powtarzam, stop! Czy was obu pogięło? Jednak widać, że jesteście jedną rodziną! Popatrzcie na siebie. Jeden trzepie sobie kuśkę, bo pewnie wchodząc do mnie myślał właśnie o tym, że mnie przeleci, a drugi nawet nie wyszedł z mej pupci. I co dalej?

    Mówiąc to wszystko nie przestawałam powoli poruszać się na tkwiącym we mnie penisie. Cała ta sytuacja nie tylko była bardzo niezręczna, ale też niesamowicie podniecająca! Popatrzyłam na Michała, kiwnęłam na niego ręką.

    – Młody podejdź, proszę – kiedy się zbliżył złapałam za sterczącą pałę i ciągnąc do siebie objęłam ustami.

    – Ale… – słowa obu panów zabrzmiały jednocześnie.

    – Nie ma żadnego „ale” – przerwałam robienie loda – macie okazję zerżnąć mnie na dwa baty – wróciłam do penisa Michała.

    Szymon posuwał mnie bardzo mocno, nie musiałam ruszać głową, bo kiedy dopychał się do samych jąder – ja nasuwałam się buzią na twardniejącego Michała. Czułam wielkie podniecenie, ta sytuacja była raz, że niespodziewana, a po drugie – niezwykle przyjemna. Obrabiało mnie dwóch facetów jednocześnie, do tego był to ojciec i syn. Że obaj to moja rodzina? No i co z tego? Nie miałam żadnych skrupułów, ani wyrzutów sumienia; w tej chwili liczyło się tylko to, że mam w sobie dwa dorodne penisy!

    Szymon położył się na łóżku, wciągnął mnie na siebie, znowu poczułam go w pupie. Rękoma rozchylił mi nogi. Michał, na co czekasz? Cipka jest dla ciebie, przecież Olunia chciała mieć w sobie dwa penisy. Braciszku, tylko rób to uważnie, nie spuszczaj się do środka, lepiej uważać… No i zaczęło się. Ruchali mnie jak burą sukę, miałam oba kutasy w pupie i w cipce, oba jednocześnie w cipce, albo w pupie. Obciągałam raz jednemu, raz drugiemu, albo obu naraz. Dochodziłam chyba trzy razy, zanim wreszcie ustami zmusiłam ich do wytrysków, strzały z ochotą przyjęłam do buzi. Było tego bardzo dużo, nie byłam w stanie przełknąć tej ilości spermy, część wyplułam na brodę i biust. Bolała mnie trochę pipka i pupa, jednak takie dorodne kuśki potrafią skutecznie rozciągnąć i zmęczyć obie dziurki. Leżeliśmy zmęczeni obok siebie, po mojej prawej miałam Michała, po lewej Szymona,

    Nieśpiesznie głaskałam obu po klejnotach, kiedy usłyszeliśmy trzask zamykanej bramy wjazdowej…

     

     

    C.D.N. (?)

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Za mostem

    Woń rozkładających się liści, nieczystości i smażeniny towarzyszą mi odkąd wyszedłem z komisariatu. Uroki dzielnicy, leżącej po tej stronie rzeki. Pozwalam sobie na gubienie drogi, choć znam okolicę dość dobrze, i jak trzeba, potrafię zrobić skrót przez ukryte za zmurszałymi kamienicami podwórka. Chyba nikt mnie nie śledzi, więc zwolnię nieco i zbiorę myśli. Cóż, igranie z losem weszło  mi w krew przez te długie lata. I choć po raz kolejny udało mi się wywinąć z niezłej kabały, to  będąc w jesieni życia przeczuwam, że kary za swoje czyny nie uniknę, a ów jedyny sąd, od którego nie zdołam się wymigać, już dawno umieścił moją sprawę na wokandzie.

    Przypominam sobie gdzie zaparkowałem samochód i już po chwili sadowię się w miękkim fotelu kierowcy. Przeguby rąk, które wciąż bolą mnie po spędzeniu w kajdankach całego przedpołudnia, wymagają odrobiny masażu. O dziwo, prawie nie czuję  bólu po ciosach w brzuch. Małolat równie nieumiejętnie bił, jak nieudolnie spisywał  protokół. Sięgam do schowka po okulary przeciwsłoneczne i rękawiczki. Nie, nie chcę zmarnować ani jednej Twojej chwili, Czytelniku. Didaskalia służą zwróceniu uwagi na moją kolekcjonerską naturę. Wsuwam (albo może nieco bardziej dźwiękonaśladowczo: wzuwam) rękawiczki. Robię to powoli, napawając się wszystkimi gestami, towarzyszącymi opisywanej czynności. Uwielbiam tę grę od czasu, gdy jako nastolatek miałem okazję obejrzeć pewien włoski film. Tytułu obrazu nie pamiętam, ale była w nim taka oto scena: pobożny członek rady miasta kończąc swoją wizytę w burdelu wzuwa (tak, to zdecydowanie lepiej brzmi) skórzaną rękawiczkę, przebierając przy tym palcami. W drugim planie widać dziewczynę stojącą nad zlewem. Nie wiem czemu, ale przejrzystość naczynia, którym prostytutka nabiera wody do ust w celu ich przepłukania, jest równie istotna, co skórzaność rękawiczki rajcy.

    Lata moje młodzieńcze to okres, w którym intensywnie kolekcjonowałem podobne sceny. I to jest właśnie to zbieractwo, o którym wcześniej wspomniałem. Filmy oraz literatura niskich i wysokich lotów wstępnie uformowały mnie i uczyniły tym, którego przybliżony wizerunek wkrótce poznacie. Zakładam, że dacie się wciągnąć w lekturę kilku tekstów, które dla Was przygotowuję. Jestem takim sobie pisarzem, może i nieźle władającym piórem, ale zdecydowanie pozbawionym umiejętności tworzenia porywających historii – niestety, nie potrafię sklecić niczego interesującego, gdy relacja ma swoje źródło jedynie w wyobraźni. Z tym, że znalazłem na to sposób. Gdy osiągnąłem wiek dojrzały, do pasji kolekcjonerskiej dołączyło, podszyte bezczelnością, zamiłowanie do aranżowania sytuacji dających solidny zastrzyk adrenaliny. Sytuacji dostarczających okazji  wypróbowania w rzeczywistości tego, co widziało się lub czytało kiedyś z wypiekami na twarzy. Luzując lejce, pozwalam życiu dostarczać smakowitych opowieści.

    Zapuszczam silnik. Nie wiem dokąd pojadę. Chyba po prostu będę kontynuował spacer po dzielnicy leżącej za mostem, tyle że obserwując ją przez szybę samochodu. Zapewne nie będzie to dla Was miało znaczenia, ale napomknę o pewnym fakcie wiązanym z moim miastem. Otóż leży ono po dwu stronach rzeki. Na ogół ślepy traf decyduje, czy życie tego czy innego człowieka związane jest z jego lewo- lub prawobrzeżną częścią. Trochę inaczej jest w moim przypadku. Już dawno zauważyłem, że wszystko co mnie napędza, i co daje solidnego kopa, wiąże się z krainą leżącą za mostem, przed mostem zaś pozostaje stabilna, spokojna i ziejąca nudą baza mojego żywota. Dbam o stan równowagi. Wiecie, że mózg dla prawidłowego działania musi wykorzystywać w równym stopniu obie jego półkule? Zresztą czy chcielibyście czytać mnie, gdybym korzystał jedynie z lewej półkuli, o której mówią, że to „księgowy”?

    Skręcam z głównej arterii – odwiedzam rejon, z którym związany byłem kiedyś zawodowo. Dzielnica za mostem zmieniła się przez te lata niewiele. I dobrze, bo wspomnienia dzięki temu wracają ze zdwojoną siłą i niezwykłą plastycznością. Mijam budynek,  w którym onegdaj mieściła się drukarnia. Z tym miejscem wiąże się pierwsza z historii, które postanowiłem rzucić na żer Czytelnikom. Właściciel budynku zajmował część pomieszczeń biurowych, a pozostałe pokoje wynajmował. Nie będę zanudzał szczegółami biznesu, który na przełomie tysiącleci rozkręcałem z moim wspólnikiem, Achimem. Wspomnę tylko, że płaciliśmy drukarni za dwa pokoje dla filii przedsiębiorstwa, z powodzeniem funkcjonującego już w innej części kraju. Achim przywiózł do mojego miasta doświadczenie zawodowe zdobyte w centrali, oraz przywiózł swoją ogoloną na łyso głowę, pełną chorych pomysłów.

    Pierwsze dni pracy w starej drukarni upływały nam dość monotonnie. Dominowała papierkowa robota, którą uprzykrzała obecność capa, chowającego się za meblem, przypominającym katedrę. Skrzynia stała na parterze budynku, dosłownie kilka metrów od drzwi wejściowych naszego biura. Wspomniany jegomość pracował na stanowisku stróża, przy czym ciążące na nim obowiązki wykonywał ze starannością godną nadzorcy w jakimś otoczonym drutem kolczastym przybytku. Jednak trudno było doszukiwać się jakiegokolwiek powabu w osobie capa, choćby ten nie wiadomo jak starannie pucował buty z cholewami i szczuł owczarkiem. Nie był kobietą, nie był perwersyjnie inteligentny (po prawdzie, był idiotą), a jedyne co było nieludzkie w związku z nim, to nieznośny odór, snujący się po całym parterze. Pomieszczenia drukarni, w których walały się arkusze czerpanego papieru, pamiętające Marszałka, mogły stanowić znakomite zaplecze do zaspokajania naszych potrzeb towarzyskich, jednak nieprzekupność capa i świadomość, że możemy stracić biuro za łamanie regulaminu wynajmu, niweczyły tego rodzaju plany. Nadmienię jeszcze, że w owym czasie ożeniłem się, po raz drugi zresztą.

    Wszystko to działo się w zimie, a jak wiadomo, po zimie przychodzi wiosna. I tak właśnie stało się również tym razem. Otóż okazało się, że właściciel budynku przenosi swój sekretariat z pierwszego piętra na parter. W związku z tym dogadano się z nami co do roszad pomieszczeń biurowych. W ich efekcie znaleźliśmy się dalej od portiera-śmierdziela, a między jego katedrą a nami ulokował się sekretariat, wraz z dowodzącą nim Magdą. Na dziewczynę zwróciłem uwagę dużo wcześniej. Odwiedziła nas dwa czy trzy razy, przynosząc faktury za wynajem lokalu. Była zgrabną, dosyć wysoką kobietą, o kręconych, niezbyt długich blond-włosach. Jej wiek oceniałem na mniej więcej trzydzieści lat.  Zawsze nosiła garnitury, a ja, pewnie jak większość facetów, zastanawiałem się, czy pod tą wierzchnią częścią garderoby kryje się jakaś ciekawa bielizna. Miała zwyczaj opierać się o stół w taki sposób, że niemal kładła się na nim, wypinając przy tym pupę. I zawsze była smutna. Dowiedziałem się od ochoczo plotkujących, pracujących z nią na co dzień chłopaków, że miała na utrzymaniu niepracującego partnera i kilkuletniego syna. Ten jej gach był starszy od niej o dobre dwadzieścia pięć lat. Jako że mówimy o czasie dużego bezrobocia i dyskryminacji ludzi ze względu na wiek, to sytuacja Magdy faktycznie była  niewesoła.

    Od kiedy sekretariat wraz z Magdą zaparkował tuż obok naszego biura, zdecydowanie ożywiliśmy się. Widziałem, że Achim ślini się do dziewczyny, a któregoś dnia wprost rzucił hasło o „dymaniu za sowite wynagrodzenie”. Udawałem wtedy, że pomysł Achima oburzył mnie, ale prawdę powiedziawszy, to powielekroć przeszywał mnie dreszcz podniecenia na myśl o uczynieniu kurwy z naszej koleżanki, i to w sytuacji, gdy pieniądze są jej potrzebne na zaspokojenie podstawowych potrzeb.

    Przyszedł dzień kwietniowy, dzień pachnący bzem. Nie żebym miał wtedy  głowę do zastanawiania się nad wonnościami. Byłem diabelnie zmęczony i  myślę, że nie zauważyłbym nawet tego, że portier wziął prysznic i zlał kark wodą toaletową. Kończyłem raport dla centrali i na ostatnich nogach wychodziłem z biura, sporo później niż zwykle. Jakież było moje zdziwienie, gdy moim oczom ukazała się Magda, klęcząca na podłodze, tuż koło katedry capa. W rękach dzierżyła brudną szmatę. Zbierała w nią wodę z podłogi i wyciskała do zardzewiałego wiadra. Nie wiem kto z nas bardziej czuł się zażenowany. Przypuszczam, że Magda najęła się do tej dodatkowej roboty, w związku z jej problemami finansowymi. Pewnie nie zauważyła, że zostałem w biurze dużo dłużej, zresztą wbrew regulaminowi. Nie umiałem wydobyć z siebie ani słowa, może poza tym jednym „przepraszam”, bowiem kilka ostatnich kroków, które dzieliły mnie od wyjścia z budynku, pozostawiło na wilgotnej podłodze wyraźne ślady. Gdy byłem już na zewnątrz, dotarło do mnie, że znacznie szybciej bije mi serce, a oddech stał się krótszy. Poczułem, że jestem bardzo pobudzony. Znasz Czytelniku tę radość, kiedy pierwszy jesz jakiś owoc morza i odkrywasz zupełnie nieznany smak? Łapiesz?

    Sięgnąłem po telefon i przewertowałem listę z kontaktami, jednak w mojej głowie panował mętlik i nie bardzo potrafiłem do oglądanych numerów przypisać konkretne twarze i potencjalne scenariusze zabawy. Ostatecznie więc wybrałem numer domowy. Anka oznajmiła, że  obiad wymaga jedynie podgrzania i mam dać znać, kiedy będę w pobliżu. Rzuciłem jej hasło, takie słowo klucz, oznaczające, że ma czekać w gotowości, bez majtek, i że pomoże mi rozładować się natychmiast po wejściu do mieszkania, i niechby zadziało się to choćby w drzwiach naszej norki. Podobne gierki towarzyszyły nam w tym miodowym czasie.  Zaprawdę powiadam, nie zdziwiła się moja żona ani trochę, gdy usłyszała owo słowo – wytrych. To, co mogło ją nieco zaskoczyć, to zdecydowanie bardziej brutalny niż zwykle przebieg powitalnych igraszek.  Gdy tylko przekroczyłem próg mieszkania, zdarłem z niej sukienkę. Stała przede mną w czarnych, koronkowych pończochach samonośnych. Sięgnęła do klamry pasa przy moich spodniach i rozpięła ją. Chwyciłem zdecydowanym ruchem dłonie, które tak ochoczo zabierały się do pracy. Wysunąłem pas ze spodni i okręciłem wokół szyi Anki. Zacisnąłem dość mocno pętlę, jednocześnie napierając na moją ofiarę w ten sposób, że zmuszona była cofnąć się w głąb przedpokoju. Zapaliłem lampę przy lustrze. Dłuższą chwilę zajęło mi uporanie się ze znalezieniem szminki, która miałaby właściwy, krwisto-czerwony odcień. Obróciłem dziewczynę w stronę lustra i zaciskając jedną ręką pas, drugą zacząłem niedbale malować jej usta, dbając o to, by czynność była wykonywana z odpowiednią gwałtownością. Rzuciłem szminkę w kąt i jeszcze mocniej przywarłem do ciała kochanki. Pozwoliłem jej wsłuchać się w mój oddech. To była wypróbowana ścieżka – zwykle wystarczyło kilka oddechów w okolicy ucha dziewczyny, by ta zaczęła dawać oznaki podniecenia, których nie dałoby się nijak udawać. Właśnie to delikatne drżenie ciała Anki upewniło mnie, że wszystko idzie po mojej myśli. Dziewczyna z pewnością wiedziała, że za chwilę przekroczymy w sypialni kolejny próg doświadczeń. I chyba wyczuwała, że powoduje mną coś więcej niż tylko zwykłe podniecenie. Mój dziwny stan emocjonalny przypisała pewnie jakiejś niemiłej sytuacji w pracy. I przyjęła do wiadomości, że chcę wyhasać się w nieco innym stylu niż zwykle. Chwilę później siedziałem w fotelu, który na czas naszej zabawy przesunąłem na środek salonu. Anka pełzła w moim kierunku niezdarnie. W czerwonym świetle lamp usta dziewczyny wydawały się niemal czarne, a pas wciąż okalał jej szyję. Klamra podzwaniała delikatnie o  podłogę przy każdym ruchu. Gdy dziewczyna była już bardzo blisko mnie, wskazującym palcem dałem jej znać, że ma się na chwilę zatrzymać i wysłuchać tego co mam jej do powiedzenia. Bez ogródek wyjaśniłem, że tym razem będę absolutnym samolubem i że życzę sobie specjalnego potraktowania, które da mi możność powrotu dobrego samopoczucia. Chwyciłem Ankę za twarz i rozmazałem kciukiem szminkę po okolicach ust i po policzkach. Dziewczyna zajęczała, a przez jej ciało przeszedł dreszcz podniecenia. Ocierała twarz o moją dłoń. Łasiła się dłuższą chwilę, a następnie zanurzyła kciuk swego oprawcy w ustach i ssała go, kręcąc jednocześnie wokół niego językiem. Złapałem ją za włosy, dość stanowczo, ale chyba nie zadając bólu. Poruszałem głową Anki, okazując w ten sposób, że ma dobrze przyłożyć się do powierzonego zadania. Umościłem się jeszcze wygodniej w fotelu i oddałem kontemplacji  doznań, które serwowała mi żona. Anka wspięła się na fotel. Klękając na jego szerokich podłokietnikach i opierając się dłońmi o oparcie, zaczęła wyginać rytmicznie ciało. Ów taniec wkrótce uzupełniła szybkimi ruchami głowy, dzięki czemu długie włosy zaczęły grę, do której zostały stworzone. Muśnięcia włosów czułem najpierw na twarzy i klatce piersiowej, ale z czasem rozkoszne smagnięcia sięgnęły brzucha i krocza. Z każdym takim uderzeniem czułem gwałtowny przypływ krwi do berła, choć gorąco rozpływało się po całym ciele. Anka ponownie wspięła się na fotel i wessała się w jeden z sutków. Zamknąłem oczy i przywołałem obraz Magdy. Spoglądała na mnie w zwyczajny dla niej sposób. Była to mieszanina smutku, zawstydzenia i tego czegoś bardzo tajemniczego. Była naga i poruszała rękami tak, jakby nie wiedziała którą część ciała ma zasłonić. Próbowałem stworzyć w wyobraźni jakąś sytuację, która dobrze dopełniłaby tego obrazu. Podczas gdy Anka zapuściła się w pieszczotach do penisa, traktując go ustami w sposób, w jaki wcześniej zaopiekowała się kciukiem, ja zajęty byłem ustalaniem, co też przytrafiło się Magdzie, a konkretnie, kto tak ostro wziął się do roboty, ściskając jej pośladki i zanurzając fiuta w jej szparce. Na pewno nie byłem to ja. I fakt ten był dla mnie tyleż bolesny, co bardzo podniecający. Otworzyłem oczy. Poprosiłem Ankę, by stanęła ponownie w lustrze. Zapaliłem światło, przytrzymałem mocno pas otaczający szyję dziewczyny i wbiłem się w jej mokrą cipę. Rozsmarowywałem szminkę po twarzy dyszącej z podniecenia żony, czym wywołałem u siebie tak gwałtowny przypływ pożądania, że na ostateczny rezultat naszej zabawy nie musiałem długo czekać. Padłem w fotelu, dysząc ze zmęczenia. Anka uklęknęła przede mną i delikatnie całowała i głaskała moje uda. Czułem ciepło jej twarzy na moim ciele. I wydawało mi się, że wyszeptała wtedy słowo „dziękuję”.

    Ponieważ palenie jest passe, tylko napomknę, że w środku nocy następującej po tym bzem pachnącym dniu, leżałem obok przepełnionej popielniczki i intensywnie myślałem o Magdzie. Fantazjowałem, planowałem, kalkulowałem. Żona od czasu do czasu budziła się i dolewała oliwy do ognia.

    Rano czułem się wypoczęty, a w głowie miałem precyzyjny plan.

    Pod pretekstem skorzystania z ekspresu do kawy, wtargnąłem do sekretariatu. Magda ochoczo pomogła mi nasypać do maszyny świeże ziarna wybornie pachnącej mieszanki. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że haczyk, który włączyłem do realizacji planu, złapał rybkę za pierwszym zarzuceniem wędki. Otóż zdołałem namówić Magdę na wspólny obiad w pobliskiej knajpce. Czas do umówionej godziny wyjścia dłużył mi się niemiłosiernie. Nie potrafiłem zająć się pracą, co chwila obracałem drewnianym glob, zajmującym lwią część pokoju. Globus przesłała nam w prezencie centrala – rzucaliśmy o niego losy z Achimem, no i niestety wypadło, że będzie stał u mnie.

    A gdy już zasiedliśmy do stołu, dziewczyna niemal od razu dała mi do zrozumienia, że domyśla się moich intencji. Kiedy w pokrętny, ale dość dla niej jednoznaczny sposób potwierdziłem chęć pójścia na układ finansowy, dziewczyna zaczęła rozglądać się po sali. Chwilę później przysunęła się do mnie. Poczułem jej dłoń na moim udzie. Delikatnie masowała mnie, niebezpiecznie zbliżając się z tą pieszczotą do krocza. Zanim zdążyłem pozbierać myśli, nastąpiło coś, co przyprawiło mnie o uczucie kompletnej bezradności. Otóż Maga w jednej i tej samej chwili przesunęła dłoń na penisa i zaczęła szeptać mi do ucha. Ciepło i wilgoć odczuwana w małżowinie usznej oraz uczucie gwałtownie rosnącego ciśnienia w penisie doprowadzały mnie do obłędu. Wiedziałem, że na spełnienie będę musiał poczekać. Starałem się skupić na tym, co mówi Magda. A były to wiele obiecujące słowa, bowiem dziewczyna potwierdziła, że czuje do mnie słabość i że od dłuższego czasu fantazjuje o tym, że mogłaby zostać moją kochanką. Zabrała dłoń z mojego krocza, jakby obwiała się konsekwencji przedłużania pieszczoty. Odchyliła głowę do tyłu, opierając ją o oparcie kanapy. Spojrzałem jej w oczy. Było w nich coś, co rozpalało mnie do czerwoności. I było to coś, co za chwilę Magda potwierdziła werbalnie. Przyznała, że wie co nieco o moich skłonnościach do dominacji. I że pewnie będę zły, kiedy dowiem się skąd ta wiedza, ale ma ochotę ponieść pełne konsekwencje swojej wścibskości.

    Pominę opowieści o tym co działo się ze mną przez resztę tego dnia, wspomnę tylko, że rozpierało mnie poczucie sukcesu – absolutnie nie spodziewałem się, że jedna rozmowa tak posunie sprawy do przodu. I w ogóle nie mam za złe Czytelnikowi, że z trudem daje wiarę przytoczonej tu historii. Przecież w życiu trzeba się namęczyć, by cokolwiek osiągnąć, prawda? Ale wracając do sedna sprawy – pozostało wymyślenie miejsca na schadzki. Rzecz jasna, że chodziło o miejsce za mostem. I że najlepiej będzie poprosić o pomoc Achima.

    Zeszliśmy po schodach do piwnicznego korytarza. Odwiedzałem to miejsce wielokrotnie, ale wciąż myliłem pomieszczenia. Było tu zaplecze garażu, magazyn z żywnością, warsztat i dwie czy trzy sale nie mające określonego zastosowania. Pokój, do którego zaciągnąłem Magdę, był całkiem spory i dość pusty. Niewielkie okna, ulokowane pod sufitem, miały zaciągnięte żaluzje. Na środku pokoju stał dziwny, przykryty czerwoną narzutą mebel, wyglądający trochę jak tapczan, trochę jak podest. Podłogę wyłożono dębową klepką, w kątach zaś stały lampy z fantazyjnymi abażurami. Magda otworzyła drzwi prowadzące do niewielkiej, wyłożonej lustrami łazienki. Przeszło mi przez myśl, że może ona zna już to miejsce, że bywała tu wcześniej. Szybko jednak odrzuciłem taką ewentualność, w końcu właściciel domu nie miał przede mną tajemnic, a nasz wspólny plan zakładał element zaskoczenia.  Pozbyłem się części garderoby. Z nagim torsem, w dżinsach, ale na bosaka, zakradłem się do łazienki. Magda spoglądała na moje odbicie w lustrze tym swoim smutnym i tak bardzo pociągającym wzrokiem. Stała w samej bieliźnie, krzyżując ręce na piersiach. Na szafce leżały porzucone niedbale żakiet i spodnie. Poprosiłem, by założyła z powrotem czarne szpilki. Zanurzyłem nos w jej kręconych włosach. Wracam pamięcią do tych chwil ochoczo, jak do wszystkich emocjonujących momentów, w których coś działo się po raz pierwszy, a krew w żyłach wrzała, gnana potężnym biciem serca. Wróciłem do pokoju i usiadłem na krześle. Pozwoliłem Magdzie, by początek spektaklu przebiegał według jej pomysłu. Dziewczyna usiadła na podłodze i zaczęła delikatnie pieścić dłonią moje włochate przedramię. Pierwsze uderzenie w twarz spadło na nią zupełnie niespodziewanie. Reakcja na ten gest pojawiła się dopiero w chwili, gdy pogłaskałem ją po głowie. Było to ciche pochlipywanie, okraszone łzami spływającymi po twarzy. Na drugie spoliczkowanie zareagowała zupełnie inaczej. Szloch zmienił się w głęboki oddech, zdradzający podniecenie. Wyjąłem z torby czarną, szeroką obrożę. Wielce ozdobna rzecz, solidna kaletnicza robota. Przy zakupie długo wahałem się, czy lepiej zaopatrzyć się w wulgarną, psią obrożę z ogromnymi ćwiekami, czy postawić na wyrób luksusowy, subtelniejszy. Ostatecznie zdecydowałem się na zakup obydwu wersji tego suczego atrybutu. Jeśli nudzi Czytelnika skupianie się na tak trywialnych detalach, powielekroć widzianych na ekranie czy spotkanych w literaturze, to raz jeszcze przypomnę, że wtedy wszystko było dla mnie pierwsze, czy raczej po raz pierwszy przeżywane realnie i chcę w ten sposób oddać nastrój tego czasu. Obroża zapinana była na trzy klamerki, więc miałem sporo czasu by nacieszyć się czynnością jej zakładania. Magda w tym czasie patrzyła prosto w moje oczy, dysząc i pochlipując. Nawet dzisiaj, gdy zapisuję te słowa, moja męskość okazuje swoją moc, więc pewnie domyślasz się Czytelniku, jak bardzo rozpierała mnie energia w tamtej chwili. Rozpiąłem spodnie i wysunąłem twardego jak skała penisa. Ściskając go u podstawy, dałem mu możność otarcia się jego czułym zwieńczeniem o twarz Magdy. Powtarzałem tę czynność wielokrotnie. Wydzielina penisa mieszała się na policzkach dziewczyny ze łzami. Gdy odsunąłem się odrobinę, zauważyłem, że penis pulsuje rytmicznie, zaś kropla prejakulatu powoli opada na podłogę, zgodnie z jego śluzowatą naturą. Magda padła do moich stóp i zaczęła zlizywać płyn z podłogi. Ten niezaplanowany incydent podniecił mnie do tego stopnia, że na podobieństwo nastolatka, który właśnie wstąpił na ścieżkę onanizmu, zacząłem zawzięcie targać mojego pana. Czynność wykonywana z taką gwałtownością musiała doprowadzić do równie gwałtownego finału. Wytrysnąłem obficie na podłogę, jęcząc przy tym okropnie. Opadłem na krzesło i przez chwilę zastanawiałem kogo należałoby skarcić za taki falstart. Czubek palca u stopy zanurzyłem w ciepłym nasieniu. Dziewczyna ujęła moją stopę w dłonie i zaczęła ją  ssać. Wspomnę  tylko, że w tamtym czasie słabo orientowałem się w mapie moich stref erogennych, więc opisane wyżej doświadczenie było bezcenne. Jęczałem z rozkoszy i z największym trudem powstrzymywałem się od tego, by ponownie przyłożyć swój stalowy uścisk do główki członka. Tym razem Magda ubiegła mnie i zaczęła pieścić knagę, odrobinę drocząc się przy tym – zanim w pełni doświadczyłem ciepła i wilgoci ust mojej poddanej, czubek pana prześliznął się kilkakrotnie po twarzy dziewczyny. Wiedziałem, że zbliża się kolejna eksplozja i przez chwilę zawahałem się, czy mogę pozwolić sobie na takie szastanie energią na samym początku zabawy. Magda chyba wyczuła tę rozterkę, bo wydała z siebie coś w rodzaju „uhum”, czym dała wyraźnie znać, że pragnie poczuć smak spermy w ustach. Potężny orgazm szarpnął wszystkimi mięśniami. Magda mocno ssała penisa w trakcie wytrysku, a ja miałem to trudne do opisania uczucie odcięcia dolnych kończyn. Gdy wróciłem jako tako do siebie, wstałem i podszedłem do barku. Otworzyłem wino i nalałem je do kieliszka. Widziałem, że Magda z zazdrością patrzy na to, jak upijam łyka. Wylałem na siebie trochę trunku, a dziewczyna niezwłocznie zajęła się jego zlizywaniem. Zerknąłem ukradkiem na zegarek. Przyszedł czas na główne danie dzisiejszego wieczoru. Wyjąłem z torby aksamitną opaskę i nałożyłem ją na twarz Magdy. Do gry miał dołączyć jeszcze jeden gadżet – smycz mająca formę dość solidnego, ciężkiego łańcucha. Spacer po pokoju dostarczył nam niezapomnianych wrażeń. Dziewczyna przemierzała go na „czterech łapach”, wykonując przy tym wszystkie moje rozkazy. Od czasu do czasu drażniłem jej szparę, muskając ją stopą albo skórzaną końcówką smyczy. Suka dyszała z podniecenia i wspominała raz po raz, że chciałaby poczuć tam mojego pana. Zaprowadziłem ją do podestu. Zdjąłem narzutę, odsłaniając pewien detal konstrukcyjny, który się pod nią skrywał. Była to metalowa belka, zakończona z obu stron skórzanym pasami. Zapiąłem je na nogach Magdy, tuż nad kostkami. Dziewczyna była unieruchomiona – leżała na brzuchu z wypiętą pupą, udostępniając swoją rozpaloną szparę. Wsunąłem się pod dziewczynę w taki sposób, by mieć komfortowy dostęp do jej cipy. Teraz to ja miałem okazję podroczyć się – mój język krążył wokół łechtaczki, ale starannie ją omijał. Przeciągałem tę torturę w nieskończoność, od czasu do czasu wydmuchując ciepłe powietrze w kierunku punktu, który przyprawiał dziewczynę o zawrót głowy. Gdy już nasyciłem się tą zabawą, wstałem i upewniwszy się, że opaska nadal dobrze przylega do twarzy Magdy, nadusiłem przycisk znajdujący się przy drzwiach.

    Nalałem sobie jeszcze odrobinę wina, i siadłem na krześle, które uprzednio przestawiłem tak, by znalazło się tuż obok podestu. Udręczona Magda  nieustannie błagała, bym nie zostawiał jej w potrzebie. Minął pewien czas, pojękiwania ucichły, za to z korytarza dobiegł zgrzyt nienaoliwionych zawiasów i odgłosy kroków. W drzwiach stanął Achim z tą jego lśniącą, nienagannie ogoloną czaszką. Ubrany był w czarne, skórzane spodnie i ciemny płaszcz.  Wyjął z kieszeni pęk kluczy i cisnął nim o podłogę. Magda podjęła beznadziejną próbę spięcia pośladków. Pogłaskałem ją po głowie i powiedziałem kilka czułych słów, ale chyba na niewiele to się zdało – pośladki dziewczyny pulsowały rytmicznie.  Achim pociągnął łyk wina prosto z butelki. Przypomniałem sobie, że  zgodnie z naszymi ustaleniami, elementem gry, dodającym jej pikanterii, miał być zapach. I tu muszę przyznać – mój przyjaciel przeszedł samego siebie. Istotnie, intensywny aromat atakował nozdrza, ale nie była to żadna woda toaletowa ani nic w tym rodzaju. W powietrzu dało się wyczuć coś, co określiłbym jako warsztatowa mieszanina benzyny i smarów. Achim zbliżył się do Magdy i sięgnął do jej krocza. Dziewczyna westchnęła głośno. Mięśnie jej pośladków drżały jeszcze intensywniej. Dłoń mężczyzny pracowała metodycznie a wysiłek nie poszedł na marne. Na moich oczach nastąpiło cudowne przeistoczenie przerażonej suczki w rozpalone, kipiące pożądaniem suczysko. Skorzystałem z okazji i wsunąłem język w jej usta i powiadam Wam, tak gorących pocałunków już chyba nigdy więcej nie zaznałem. I był to też mój pierwszy raz, kiedy na spółkę z innym mężczyzną spółkowałem z kobietą. Skończyłem jeszcze raz czy dwa razy w ustach Magdy, a później już tylko piłem wino i napawałem się widokiem tej cudownej pary.

    Achim zapiął rozporek i sięgnął do kieszeni płaszcza. Dłuższą chwilę zajęła mu ceremonia związana z rozpalaniem cygara. Szczególnie zapadł mi w pamięci moment, w którym zobaczyłem, jak Achim liczy banknoty i rzuca je na spocone ciało Magdy. Achim był mistrzem. Był facetem zza mostu i powinienem był mu wtedy buty polerować.

    Gdy skończyliśmy wspólną zabawę, długo jeszcze siedziałem z Magdą na sofie w pokoju gościnnym i czule głaskałem jej głowę, całując włosy, oczy i szyję. Może miałem szczególną słabość do tej dziewczyny, a może po prostu uważałem, że tak należy. Mój przyjaciel w tym czasie spał snem sprawiedliwego, i może już wtedy dane mu było zobaczyć, jak daleko zajdą nasze przygody z Magdą.

    Gdzieś za mostem, za lasem i stawem stało domiszcze, wokół którego biegały kury i gęsi. I stał tam kozioł sękaty i były sznury, pejcze oraz witki moczone przez całą noc. Była księga, w której inkaustem podpisywano, że to co się tam wydarza, dzieje się za zgodą wszystkich stron, a ból wynagrodzony będzie monetą brzęczącą. I była gra w dobrego i złego pana. Serce łamało się panu pierwszemu na widok udręk bolesnych, bo za mostem był jeno gościem. Drugi pan zaś sycił wzrok widokiem kobiecego ciała drżącego na koźle.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Czarny Citroen
  • Wyciaganie ojca z nalogu cz.9

    Budzik wyrwał Magdę ze snu. Gdy poranna pobudka była pilna, Magda nauczona doświadczeniem odkładała telefon z dala od łóżka. Pozwalało to uniknąć możliwości nieumyślnego wyłączenia budzika przez sen lub czasowo niekontrolowanych drzemek.

    Magda prędko się podniosła i wyłączyła alarm. To był ważny dzień. Ostatnia matura z geografii. Dla Magdy była to jedynie formalność. Matura z geografii od lat była uważana przez uczniów za łatwą, chociaż bardzo wielu jej znajomych zdecydowało się na WOS zamiast geografii. Magda nie lubiła nauczycielki od WOS’u i nie chciała ostatniego roku szkoły jako maturzystka Wiedzy o Społeczeństwie być przez nią maglowana. Wolała geografię, chociaż ten nauczyciel miał opinię nogomana, który pożera wzrokiem uczennice w spódniczkach i krótkich szortach, ale był zupełnie niegroźny. Część dziewczyn uważała go za zboczeńca, a część uważała, że dopóki nie pozwala sobie na nic więcej to nic złego się nie dzieje. Magda należała do tych drugich. Zdawała sobie sprawę, że każdy facet patrzy na kobiece nogi zwłaszcza, gdy są ładne i zgrabne. Nauczyciel geografii po prostu dał się parę razy przyłapać, kiedy rzucał okiem niezbyt dyskretnie i taką łatkę uczniowie mu przykleili. W zeszłym roku miał jedną klasę na wychowawstwie, to dziewczyny dla żartu na zakończenie roku zrobiły sobie z nim grupowe zdjęcie na boisku szkolnym i wszystkie były w krótkich spódniczkach. Na koniec roku dały mu w prezencie zdjęcie w dużym formacie, oprawione w ramkę. Prezent chyba był udany, bo do tej pory to zdjęcie wisi w jego składziku przy klasie. Magda jednak go lubiła. Facet potrafił dobrze uczyć i trzeba było mu to przyznać. Na jego lekcjach było głośno i panowała anarchia, ale kiedy Magda przychodziła na zajęcia dodatkowe dla maturzystów to widać było, że naprawdę dobry z niego nauczyciel, chociaż nie potrafił zapanować nad uczniami.

     

    Magda była do tej matury dobrze przygotowana. Poprzednie poszły jej dość dobrze i nie spodziewała się wyników poniżej 70-80%. Wzięła prysznic, wysuszyła i ułożyła włosy. Podczas jedzenia śniadania i nakładania make-up’u powtórzyła materiał. Uczyła się przez cały weekend do późnej nocy. Gdy musiała zbierać się na autobus, ubrała przygotowane wcześniej ciuchy. Standardowo, biała koszula, czarna prosta spódniczka do kolan, na udo nasunęła czerwoną podwiązkę – tę samą, która towarzyszyła jej podczas studniówki i oczywiście czarne połyskujące szpilki. Wrzuciła do torebki kilka czarnych długopisów. Podobno na maturze lubią się zacinać lub przestawać pisać parami i nawet trójkami, dlatego Magda zabierała minimum 4 sztuki. Gdy była już gotowa, wyszła z domu. Frekwencja na egzamin dopisała, więc matura miała się odbywać na hali gimnastycznej. Ze swojej klasy Magda wypatrzyła tylko dwie osoby, z którymi zresztą nie była blisko. Po otwarciu sali każdy z uczniów został skierowany do dedykowanych dla siebie miejsc. Godzina rozpoczęcia zbliżała się nieubłagalnie, więc przewodniczący komisji rozpoczął klepanie formułki jak przed każdym z egzaminów mimo, że na sali była jeszcze para pustych miejsc. Gdy nauczycielki zaczęły rozdawać arkusze, przez drzwi do hali weszło dwóch spóźnionych maturzystów. Jedna z nauczycielek ich ochrzaniała, a Magda w jednym z nich rozpoznała Daniela. Gdy został on skierowany przez nauczycielkę do swojego miejsca, wymienił się z Magdą porozumiewawczymi skinieniami głowy i serdecznymi uśmiechami.

     

    Magda ukończyła maturę jako jedna z pierwszych osób. Komisja podchodziła do tego na luzie i jeśli ktoś skończył, to mógł wyjść z sali mimo, że inni jeszcze pisali. Z Magdy powoli schodziło napięcie i stres, a salę opuszczali kolejni uczniowie. W końcu wyszły też osoby z jej klasy. Daniel zarzucił pomysł opicia tej matury, ale poza Magdą nikt nie był zainteresowany.

    – to chodźmy do mnie – zaczął Daniel – na wyjście do baru i tak mnie nie stać

    – nie będzie to przeszkadzało Twoim rodzicom? – zapytała Magda

    – ależ skąd! Nikogo teraz nie ma. Wrócą z pracy bardzo późnym wieczorem – powiedział Daniel

    – ale ja to wypiję maksymalnie dwa piwa. Jak tylko pomyślę o wódce to robi mi się niedobrze – powiedziała Magda

    – dwa piwa to strasznie mało – powiedział Daniel

    – ja dużo piwa nie wypiję, maksymalnie wmusiłam w siebie cztery jednego wieczoru i bardzo tego żałowałam – odpowiedziała Magda

     

    Daniel z Magdą wyszli ze szkoły i pojechali do domu Daniela. Wcześniej zaopatrzyli się w piwo w okolicznym spożywczaku.

    – masz rodzeństwo? – zapytała Magda

    – mam młodszego brata – powiedział Daniel

    – gdzie on jest? – dopytała Magda

    – pewnie w szkole, ma dziesięć lat – powiedział Daniel – ale on mieszka u dziadków.

    – twój dziesięcioletni brat mieszka u dziadków? Dlaczego? – zapytała zdziwona Magda

    – sam tak chciał. W sąsiedztwie mieszka wielu jego kolegów i ma dużo bliżej do szkoły – powiedział Daniel – a tutaj by miał problem z dojazdami, a po powrocie siedziałby w pustej chacie – dodał

    Daniel przyniósł szklankę do piwa, ale Magda stwierdziła, że woli pić prosto z butelki. Usiadła na kanapie w pokoju Daniela.

    – to za dobre wyniki i ostatnią maturę – powiedziała Magda i pociągnęli po łyku

    – teraz już tylko czekam na telefon z WKU – powiedział Daniel

    – idziesz do wojska? – zapytała Magda

    – muszę. Mam kategorię A. A na studia się nie wybieram – powiedział Daniel – mam nagraną robotę, ale będę musiał zrobić przerwę

    – ooo kurczę. A będę mogła przyjechać na Twoją przysięgę? – zapytała Magda

    – no pewnie – zaśmiał się Daniel

    Wypili piwko i rozmowa zeszła na przyziemne tematy.

    – będziesz tęsknił za szkołą? – zapytała Magda

    – za niektórymi ludźmi tak. Za szkołą jako instytucją zdecydowanie nie – powiedział Daniel

    – ciężko utrzymywać kontakt z ludźmi, których nie widujesz często – dodał

    – to prawda – powiedziała Magda – my dla przykładu… prawie w ogóle się nie kontaktowaliśmy przez całe wakacje. Widzieliśmy się dopiero w nowym roku szkolnym. I zawsze tak było

    – eeej. Ale to nie moja wina – powiedział Daniel

    – a czyja? – zapytała Magda

    – Twoja! Ty też mogłaś napisać czy zadzwonić – odpowiedział

    Magda sprzedała Danielowi sójkę w bok.

    – dupek! – powiedziała Magda

    – dupa! – odpowiedział Daniel

    – dla Ciebie pani. I nie dupa, tylko dupcia – zażartowała Magda

    – raczej dupeczka – powiedział Daniel

    – “dupeczka” to określenie ładnej laski – powiedziała Magda

    – i to by pasowało. Poza tym wszyscy uważają, że masz fajny tyłek – powiedział Daniel

    – jacy wszyscy? – zapytała Magda

    – noo, chłopcy w szkole tak mówili – powiedział Daniel

    – coo? Niby kiedy? – zapytała Magda

    – no tak po prostu. Wiesz, faceci rozmawiają o dziewczynach, które znają – powiedział Daniel

    – plotkowaliście o moim tyłku? – zapytała Magda

    – spokojnie. Nie tylko o Twoim – odparł Daniel

    – tak ogólnie czasem gadali o dziewczynach, która ładna, która seksowna, która ma fajny tyłek czy biust. No to o Tobie było wszystko z wymienionych, ale tyłek chwalili najbardziej

    – ładne dziewczyny miały swój cichy fanclub. Według niektórych facetów uchodziłaś za najlepszą partię w szkole – dodał Daniel

    – przesadzasz. W szkole było dużo ładniejszych dziewczyn – powiedziała Magda

    – każda miała swoich adoratorów. I Ty też – odpowiedział Daniel

    Drugie piwo się skończyło. Daniel odłożył pustą butelkę.

    – jak na takie tematy schodzimy, to może napijemy się wina? – zapytał Daniel

    – dobry pomysł – podchwyciła Magda

    Daniel wyszedł z pokoju i przyniósł czerwone wino i dwa kieliszki.

    – przyniosę coś do przegryzienia

     

    Daniel wrócił po dłuższym czasie. Przyniósł talerzyk serów, które w jego uznaniu powinny pasować od wina, oraz talerz pełny kanapek z półkromek z różnymi dodatkami. Prezentowały się wyjątkowo dobrze i były kolorowe.

    – o Boże, nie trzeba się było tak trudzić – powiedziała Magda

    – oj tam. Pomyślałem, że możesz być głodna – powiedział Daniel

    Magda poczęstowała się jedną z nich.

    – jeśli smakują tak samo dobrze jak wyglądają… – powiedziała Magda

    Daniel nalał wino do kieliszków.

    – to wypijmy za te fajne tyłki – powiedział Daniel

    – za to nie piję. Każdy kto to słyszał, pewnie ukradkiem gapił się na mój tyłek, żeby sprawdzić czy faktycznie fajny czy niefajny… – powiedziała Magda

    – Ty też się przyglądałeś? – zapytała Magda

    – nieee – odpowiedział Daniel – jeszcze nigdy go nie widziałem – powiedział Daniel wyraźnie żartując.

    – Nie masz się o co obrażać. Poza tym jak zakładałaś obcisłe jeansy i szorty, albo dopasowane sukienki to każdy i tak zwracał uwagę. Dziewczyny pewnie też. – dodał Daniel

    Magda wzięła kieliszek wina

    – aaa dobra tam. Budowlańcy na mnie gwiżdżą, a kierowcy trąbią. Już się przyzwyczaiłam. Jak im się podoba mój tyłek to niech sobie patrzą… nie mam się czego wstydzić – powiedziała Magda

    – zdecydowanie nie masz czego. Ludzie zawsze gadają. Lepiej, jak gadają dobre rzeczy, nawet jeśli to tylko atrakcyjny kształt tyłka – powiedział Daniel

     

    Po jakimś czasie i ponownym uzupełnieniu kieliszków winem, dystans między Danielem i Magdą zaczynał się zmniejszać. Siedzieli, rozmawiali i dowcipkowali jakby znali się od lat.

    Daniel ukradkiem rzucał spojrzenie na zgrabne nogi Magdy, którym czarne szpilki i spódniczka dodawały seksapilu. Ku uciesze Daniela Magda przysunęła się bliżej i oparła się o jego ramię, kładąc głowę na jego barku i obojczyku, nogi trzymając na bocznym oparciu kanapy. Wspominali słusznie minione czasy szkoły średniej i mówili o planach na przyszłość. Najbliższą przyszłość Magda miała zaplanowaną. Następny tydzień po maturach miała spędzić w górach ze swoim ojcem. W ostatnim miesiącu praktycznie w ogóle się z nim nie widziała i od ostatniego wyjazdu matki absolutnie nic się nie wydarzyło. To był miesiąc pełen stresu i nie miała jak odreagować. Ale teraz bliskość Daniela działała na nią kojąco. Przypuszczała, że niestety jej znajomość z Danielem ograniczy się niebawem do zupełnie przypadkowych spotkań na ulicy. Teraz jednak czuła przywiązanie i sentyment, gdyż ostatnie lata spędzone w szkole średniej, mogła zaliczyć do najbardziej udanych i pozytywnych w swoim życiorysie. A Daniel w tym momencie był jedynym przedstawicielem tych wspomnień. Może właśnie dlatego niespodziewanie dostał od Magdy całusa w policzek. Magda znów się o niego oparła, tym razem kładąc głowę na jego klatce piersiowej. Daniel objął ją lewą ręką, kładąc dłoń na jej brzuchu.

    Danielowi miał przeczucie, że gdyby teraz spróbował z Magdą ugrać coś więcej, to teraz może mu się to udać. Wziął się w garść i postanowił, że następnym razem, kiedy Magda odchyli głowę w jego stronę, to ją pocałuje.

    Akurat temat rozmowy był sprzyjający. Magda byla bardzo ciekawa kto i co o niej mówił i kto uważał ją za najfajniejszą szprychę w szkole.

    – a kto tak mówił? – zapytała Magda

    To była dobra okazja dla Daniela. Pogrążony w swoich myślach, nawet nie wiedział o czym rozmawiali.

    Nachylił się przybliżając się do ust Magdy i delikatnie zahaczył je swoimi wargami. Magda nie była zdziwiona i nie protestowała. Delikatnie odwzajemniała pocałunek. Wciąż jednak byli od siebie zbyt daleko i gdyby Daniel nachylił się jeszcze bardziej, nie byłby już dobrym oparciem dla Magdy i ta zsunęła by się w dół. Chwycił Magdę jedną ręką pod plecy, drugą pod zgięcie kolan i posadził Magdę na swoich nogach. Znów spletli się ustami, tym razem z pomocą języków. Gdy się od siebie oderwali, pucołowata twarz Daniela wyrażała błogość.

    – no i co? Ty też należałeś do mojego fanclubu, o którym nawet nie wiedziałam? – zapytała żartobliwie Magda

    – dziewczyno… ja ten fanclub założyłem! – odpowiedział Daniel.

    Magda wybuchła śmiechem. Przełożyła jedną nogę i usiadła okrakiem na kolanach Daniela.

    Jej spódniczka jednak zaprotestowała. Jej krój nie pozwalał na tak duży rozstaw nóg, więc musiała odrobinę ją podciągnąć.

    Daniel zaczął całować Magdę po szyi, a zapach fenomenalnych perfum jeszcze bardziej go rozochocił. Magda zaczęła oddychać coraz szybciej i żeby czymś się zająć, zaczęła rozpinać guziki na koszuli Daniela. Daniel nie pozostał jej dłużny i też rozpinał jej guziki nieprzerwanie całując ją po szyi. Gdy doszedł do końca, Magda się odchyliła i zrzuciła z siebie koszulę. Młode i zadbane ciało Magdy sprawiło, że na twarzy Daniela pojawiły się rumieńce. Prawdopodobnie na jej twarzy też, bo atmosfera robiła się coraz bardziej gorąca. Daniel ze swoim tłustym owłosionym ciałem i posturą goryla nie robił już tak dobrego wrażenia. Ponownie przywarł ustami do szyi Magdy i zaczął schodzić niżej, docierając w końcu do odsłoniętej części biustu Magdy. Były tak ciepłe, miękkie i delikatne, że postanowił bardziej się do nich dobrać. Dłońmi sięgnął do zapięcia stanika i zaczął przy nim gmerać. Magda go za to nie skarciła. Oplotła jego głowę ramionami, a on wciąż wtulał się i całował jej piersi, nie mogąc poradzić sobie z zapięciem.

    – poczekaj, ta spódnica mnie wykończy – powiedziała Magda i oderwała jego twarz od siebie. Popatrzyła na drzwi.

    – na pewno nikt zaraz nie wróci do domu? – zapytała Magda. Obawiała się, że zobaczy ją półnago któryś z domowników.

    – nieee. Jest za wcześnie. Wrócą dopiero późnym wieczorem. Poza tym są zamknięte i zaciągnięty łańcuszek – odpowiedział Daniel

    – szew spódnicy wpija mi się w uda – powiedziała Magda. Rozsunęła boczny suwak i spódnica opadła na podłogę. Na nogach cały czas miała szpilki, ale nie zawadzały o spódnicę i mogła z niej wyjść bez problemu. Podniosła spódnicę i położyła ją obok koszuli.

    – ah, jeszcze podwiązka – szepnęła Magda

    – na szczęście? – zapytał Daniel

    – musi być. Prawie każda dziewczyna zakłada – powiedziała Magda zsuwając podwiązkę.

    Daniel siedział i patrzył na Magdę jak otępiały. Atrakcyjna laska stojąca w jego pokoju w samym staniku, stringach i szpilkach wydawała się tak abstrakcyjna i wydawać by się mogło, że nierealna i odległa jak obserwowanie galopującego po polanie jednorożca. Daniel wstał i zrzucił z siebie spodnie ze skarpetami. Został tylko w koszuli i bokserkach. Podszedł do Magdy i znów zaczęli się całować. Daniel znów zabrał się za zapięcie stanika, ale szło mu to bardzo opornie.

    – to nie takie proste – powiedziała Magda – tam są trzy haczyki. Środkowy jest po przeciwnej stronie i na dodatek zwrócony w odwrotnym kierunku. Trzeba odpiąć z jednej strony, a potem z drugiej. Dwóch jednocześnie się nie da.

    Daniel nic nie zrozumiał. Podszedł do Magdy od tyłu i zauważył, że między haczykami jest oczko na haczyk wychodzący z drugiego paska. Na drugim pasku z kolei były dwa oczka i jeden haczyk.

    – bardzo skomplikowane – powiedział Daniel i odpiął dwa haczyki, a ten jeden zostawił.

    Obrócił Magdę twarzą do siebie i znów pocałował w usta. Usiadł na kanapie i przyciągnął ją do siebie. Magda znów usiadła na jego kolanach frontem do siebie. Ponownie zaczął całować jej piersi i jedną ręką odpiął ostatni haczyk. Magda zrzuciła ramiączka, a stanik wylądował razem z koszulą, spódniczką i podwiązką.

    Daniel dobrał się do jej biustu i zaczął ssać i lizać jej sutki. Magda cicho jęknęła, ale bardziej z zaskoczenia niż przyjemności. Gdy się oderwał Magda mocno przywarła swoim biustem do klatki piersiowej Daniela. Poczuła naprężonego penisa Daniela na wewnętrznej stronie swojego uda. Penis miarowo naprężał się i opadał, naprężał i opadał wywołując u Magdy uczucie szturchania

    – coś usilnie walczy o moją uwagę – powiedziała Magda

    – sorry – odpowiedział Daniel

    – spoko. Strasznie się doprasza – powiedziała Magda.

    Sięgnęła jego bokserek i wsunęła dłoń pod gumkę sięgając głębiej. Wyczuła, że Daniel nie depiluje się w miejscach intymnych, bo oprócz nabrzmiałego fiuta poczuła gąszcz włosów łonowych i trochę się rozczarowała. Daniel nieco się podniósł i opuścił bokserki do kolan, gdzie dalej zsunęły się na podłogę. Magda z niego zeszła i wypiła łyk wina z kieliszka. Penis Daniela nie robił takiego wrażenia jak mogło się wydawać. Magda uznała, że wielkością jest nieproporcjonalny i w porównaniu z resztą ciała sprawiał wrażenie co najmniej niedopasowanego.

    – buty zostawiasz? – zapytał Daniel

    – jeśli Ci przeszkadzają to mogę je zdjąć – powiedziała Magda

    – nie przeszkadzają. Dobrze w nich wyglądasz – powiedział Daniel

    – dlatego je noszę. Jestem szpileczkarą. Tak się przyzwyczaiłam, że nie wyobrażam sobie bez nich życia – powiedziała Magda

    Daniel wstał i podszedł do Magdy

    – widzisz? Jesteś tak wysoki, że przy tobie wyglądam jak krasnal – dodała Magda

    Daniel pocałował ją w usta. Zaszedł Magdę od tyłu i zaczął całować po karku i ramionach. Swoim sterczącym penisem zostawił na jej tyłku i lędźwiach mokre ślady preejakulatu.

    – Daniel… – zaczęła Magda – nie obraź się.

    – o co? – zapytał

    – nie wiem na co liczysz, ale ja jestem dzisiaj niedysponowana – powiedziała

    Daniel westchnął.

    – no dobra – odrzekł

    – nie jesteś zły? – zapytała

    – a czemu mam być zły? Co mam zrobić? Tupać nożkami? – zapytał żartując

    – to moja wina, niepotrzebnie się nakręcaliśmy. Ale postaram się to wynagrodzić – powiedziała Magda

    Skierowała Daniela na kanapę. Daniel usiadł, ale Magda poprosiła go, by się położył. Weszła na niego i po skromnym buziaku w usta, odchyliła jego koszulę i zaczęła delikatnie całować Daniela po klatce. Wcisnęła się kolanami między jego nogi i zaczęła schodzić coraz niżej. Chwyciła penisa w garść i zeszła poniżej pasa. Dopiero teraz zobaczyła coś, co ją zaskoczyło.

    – ale ma wielkie jaja – pomyślała Magda

    Daniel oddychał głęboko poddając się przyjemności, jaką Magda dawała mu swoją dłonią. Tymczasem Magda zastanawiała się, czy to normalne, że facet ma worek wielkości dużej pomarańczy. Była ciekawa, czy jądra w środku też są większe niż normalne, ale nie chciała bezczelnie go macać po jajkach. Mogła to sprawdzić ustami, ale zarost ją do tego skutecznie zniechęcił. Obciągnęła dłonią jego napletek, odsłaniając mokrą główkę i nieśmiało dotknęła jej ustami. Przejechała językiem po spodzie penisa od jąder w górę i oplotła główkę ustami. Jej język lawirował w koło po obwodzie i zjechała ustami nieco głębiej. Zdjęła dłoń z trzonu i chwyciła go za jajka. Wszystko wydawało się jej dziwne. Dziwny smak, zapach, dotyk, nawet dźwię? wzdychania, sapania, stękania i jęczenia innego faceta. Wszystko to nie było złe i nie odniosła negatywnego wrażenia, ale było inne od tego, do czego zdążyła się przyzwyczaić. Jaja Daniela sprawiały wrażenie pełnych i tyle była w stanie wyczuć dłonią. Cała zabawa jednak dobiegała końca. Daniel zaczął się wiercić i próbował przerwać Magdzie, ale ona położyła dłoń na jego klatce piersiowej i delikatnie wbiła paznokcie w jego skórę. Wjechała ustami oplatając jedynie jego główkę, a potem od razu zjechała do połowy jego długości. Daniel stękał, jakby działa mu się jakaś krzywda i strzelił potężną strugą nasienia do buzi Magdy. Za pierwszą poszła kolejna, kolejna i kolejna. Magda aż jęknęła zaskoczona ilością i intensywnością wystrzeliwanego nasienia. Ostrożnie zeszła ustami z fiuta próbując nie uronić zbyt dużej ilości. Przełknęła pierwszy łyk i zaraz po tym drugi, znacznie większy. Zebrała językiem całą resztę jaka jej pozostała w buzi i przełknęła po raz trzeci. Chwyciła kieliszek wina i wypiła resztkę do dna. Dolała sobie więcej z butelki i wzięła jeszcze jeden duży łyk wina.

    Daniel leżał na kanapie i oddychał ciężko trzymając usta otwarte. Jego fiut nadal stał na baczność lśniąc w świetle wilgocią spermy i śliny. Z jednej strony Magda była zawiedziona faktem, że wszystko trwało raptem minutę, a z drugiej z ulgą przyjęła, że już po wszystkim. Dziwnie się czuła robiąc to z innym facetem. Wszystko było takie dziwne, inne i obce dla niej. Zresztą nie zamierzała wchodzić w długotrwałe relacje z Danielem w takim wymiarze. Przez ostatnie parę tygodni była ignorowana przez Pawła. Zostawał dłużej w pracy, a Magda miała bardzo dużo nauki i stresu w związku z sesją maturalną. Potrzebowała Pawła do odreagowania, a niestety tego nie dostawała. Kilka razy próbowała sama coś zainicjować i przeważnie robili to smsowo. Raz Paweł jej odpisał, że dzisiaj nie może, innym razem, że źle się czuje, innym razem totalnie ją zignorował, więc Magda nie zamierzała się prosić. Dzisiaj miała już z głowy ostatnią maturę, więc zaplanowała, że urządzi Pawłowi awanturę, jeśli nie będzie miał dobrego usprawiedliwienia.

    Magda wyrwała się z zamyślenia. Daniel nadal leżał oszołomiony, a jego kutas prężył się dumnie.

    – dajesz mi do zrozumienia, że chcesz więcej? – zapytała Magda żartując i chwyciła penis u nasady

    – zdecydowanie – odsapnął Daniel

    Magda poprawiła opadające włosy, nachyliła się i delikatnie objęła żołądź wargami. Przejechała językiem po końcówce, a Danielem aż wstrząsnęło.

    Magda zaczęła się śmiać. Znała ten numer od lat i przekonała się, że chyba działa na każdym facecie.

    – bardzo zabawne – skomentował Daniel

    – dobra, już nie będę – odpowiedziała Magda

    Ponownie objęła go ustami i jeździła w górę i w dół. Nie brała go zbyt głęboko, bo drażniły ją włosy łonowe dotykające jej nosa i twarzy.

    Długo to nie trwało jak Daniel był bliski skończenia po raz drugi. Za pierwszym razem skończył zanim tak naprawdę na dobre cokolwiek się zaczęło. Teraz dochodził po trochę dłuższej chwili. Położył dłoń na głowie Magdy, kiedy ona wyczuła pulsowanie kutasa. Raz po raz strzelał w jej usta długimi strugami. Magda się czuła, jakby ktoś włożył w jej usta sporą strzykawkę i wyciskał zawartość na kilka serii.

    Magda się podniosła i szybko przepiła winem.

    – to nienormalne, żeby tyle tego było – powiedziała Magda

    – co? – zapytał Daniel

    – masz bardzo obfite orgazmy – powiedziała Magda

    – serio? – zapytał Daniel zajęty wycieraniem fiuta chusteczką.

    Penis Daniela powoli zaczynał wiotczeć i opadać.

    – kieliszek pięćdziesiątkę byś wypełnił – powiedziała Magda

    Daniel się zaśmiał.

    – ale masz porównanie – powiedział

    – powinieneś zapytać lekarza – powiedziała Magda i zaczęła zakładać stanik. Zrzuciła spódniczkę na podłogę.

    – już się ubieramy? Myślałem, że teraz pora, żebym zrobił coś miłego dla Ciebie – powiedział Daniel

    – zrobiłeś kanapki i dobre wino. Więcej mi do szczęścia nie trzeba – zażartowała Magda

    – nooo, może jeszcze biała czekolada – dodała po chwili zamyślenia.

    – następnym razem wszystko będzie – zapewnił Daniel – tylko muszę wcześniej wiedzieć, że przyjdziesz.

    – upomnę się – powiedziała Magda – ale niezbyt szybko. Wyjeżdżam z tatą w góry w ten weekend i wracam dopiero w następną niedzielę.

    – do Zakopanego? – zapytał Daniel

    – tak, gdzieś w okolicy – powiedziała

    – wiesz, że jeszcze nigdy tam nie byłem? – powiedział Daniel

    – naprawdę? Koniecznie musisz się kiedyś wybrać. Jeśli nie lubisz spacerować po szlakach to warto choćby dla samych widoków – powiedziała Magda – pocztówka Ci tego nie odda.

    – kiedyś się wybiorę. Dałabyś się wyciągnąć ze mną? – zapytał Daniel.

    – ty spryciarzu… – powiedziała Magda – wiesz, że górami mnie łatwo skusisz… pożyjemy, zobaczymy.

     

    Po wyjściu od Daniela, Magda trochę żałowała tego co zrobili. Bez sensu pokomplikowała swoją relację z kolegą, z którym i tak nie wiązała żadnych planów na przyszłość. Zaczęło robić się jej niedobrze:

    – obrzydliwe… jakbym wypiła pół szklanki męskiego nasienia – pomyślała

    Kupiła wodę niegazowaną w pobliskim sklepie. Na myśl o czymkolwiek gazowanym chciała puścić pawia.

    – po tak długim czasie celibatu, Daniel oddał mi ilością spermy z nawiązką – pomyślała biorąc pierwszy łyczek wody. Telefon zaczął jej wibrować w torebce.

    “Tato – dzwoni” zobaczyła na wyświetlaczu.

    – halo? – zapytała po odebraniu Magda

    – cześć, jak poszło? – zapytał Paweł

    – Długo czekałeś na to, żeby zadzwonić i zapytać – powiedziała Magda – a matura była dość łatwa. Nad większością pytań nawet nie musiałam się zastanawiać.

    – wiedziałem, że dasz radę. Oblewacie dzisiaj ze znajomymi?

    – niee. Ja juz skończyłam, ale wielu moich znajomych ma jeszcze WOS w ten piątek i zakuwają – odpowiedziała

    – rozumiem. Czyli masz teraz czas? Jesteś w domu? – zapytał Paweł

    – nie. Byłam u kolegi, ale właśnie wyszłam – odpowiedziała Magda.

    – to zgarnę Cię i pogadamy – powiedział Paweł

     

    Paweł zjawił się po niecałych 10 minutach. Jego młoda maturzystka siedziała na przystanku autobusowym, a jej atrakcyjne nogi skutecznie walczyły o uwagę kilku facetów oczekujących tu na przyjazd wysłużonego autosana. Magda poderwała się z ławki i i odprowadzana spojrzeniami wsiadła do auta. Ona tego nie zauważyła, ale widział to Paweł i bardzo mu się to podobało. Ruszył z miejsca i w lusterku widział, że każdy z nich patrzył za odjeżdżającym samochodem.

    Paweł zaśmiał się pod nosem. Jego córka z uroczą, ładną buźką i bezbłędną, elegancką kreacją zdecydowanie robiła robotę.

    – czemu jesteś tak wcześnie? – zapytała Magda

    – o Boże. Tyrałem jak głupi po kilka – kilkanaście godzin dziennie przez ostatni miesiąc, ale warto było. Cholera… było warto – powiedział Paweł

    Magda wiedziała, że Paweł w takim stanie jest tylko wtedy, kiedy odniesie w życiu zawodowym jakiś większy sukces

    – dlatego tak długo się nie widzieliśmy? – zapytała Magda

    Paweł nie chciał ciągnąć tematu

    – teraz mam 3,5 tygodnia spokoju. Wybrałem zaległy urlop i pomyślałem, że może pojedziemy już dzisiaj?

    – a nie rezerwowałeś pensjonatu od piątku? – zapytała Magda

    – tak, ale nie musimy tam dojeżdżać dzisiaj. Pojedźmy na totalny spontan. Najpierw na przykład do Katowic, a później do Krakowa? Jak będziemy chcieli coś zwiedzić to zwiedzimy, jak coś zjeść to się zatrzymamy, a jak spać to w jakimś zajeździe przy drodze. – powiedział Paweł

    – hmm. No dobra, ale muszę się teraz na szybko pakować. Szkoda, że wcześniej nic nie powiedziałeś – odpowiedziała Magda

    – a co będziesz robiła do piątku? Rozerwijmy się – powiedział Paweł

    – nie, no spoko… tylko myślałam, że jakoś się zdążę przygotować, a teraz muszę na szybko. Mama się zgodziła? – zapytała Magda

    – a czemu miałaby się nie zgodzić? Dłużej będzie miała wolną chatę – powiedział Paweł i wyciągnął telefon wybierając numer żony.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elba

    Cześć, 

    Winna wam jestem przeprosiny. Długo oczekiwaliscie na kolejną część, ale było kilka przyczyn. Wrzuciłam cz.9 niedługo po części ósmej, ale została odrzucona przez moda. Miałam już przygotowaną cz.10 i ostatnią, ale musiałam jeszcze poprawić część dziewiątą. Niestety w tym czasie urządzenie na którym pisałam postanowiło odejść na emeryturę i cała moja praca przepadła, a ze strony niechybnie ją usunęłam. To sprawiło, że na jakiś czas straciłam wenę i chęć, a dołożyła się do tego jeszcze problematyka codziennego życia prywatnegp. Miałam trochę na głowie. 

    Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam wszystkich tych, którzy czekali i się doczekali 😉

  • Wieczor nauczycielki

    Zbliżały się urodziny mojej partnerki, lipiec, gorąco, pracuje w szkole, więc pomyślałem, że zrobię jej niespodziankę i zaproszę jej koleżanki z pracy, Ewę wyślę do kina, a my zrobimy razem kolację, przygotujemy drinki i zaskoczymy ją. Żeby się nie odkryć, zadzwoniłem do jej najlepszej koleżanki i mówię:

    -Ada, ma być mocno, dawno się nie widziałyście, mamy jeszcze dwa tygodnie, więc żeby nie było wtopy założę mejla na tę okazję i tam się wymieniamy pomysłami i szczegółami, ok?

    -No to aż się boję…- powiedziała Ada.

    -Będzie Pani zadowolona.- odparłem.

    -Byle byśmy zadowolili Ewę, hmmm…?- i to “hmm…” było jakieś dziwne, miłe, ale tajemnicze.

    -Myślę, że jak się dobrze ogarniemy to i my się zadowolimy.- trochę prowokowałem.

    -A w to nie wątpię… Dawaj znać. Pa!

    -No pa!

    Aż się uśmiechnąłem do siebie i pomyślałem, trochę flirtujemy- idę w to. Założyłem mejla [email protected], ale hasło, którym się podzielę z Ewą musi być jeszcze bardziej dwuznaczne.

    Piszę na messengera:

    hej Adrianno, za chwilę otrzymasz adres email i hasło do niego, gotowa?

    Odp.:

    Strzelaj!

    Ja:

    Na co?

    Ada:

    Na ostro ;P

    Ja:

    lubię to 😉 email to Ty polubisz.

    Ada:

    Nie mogę się doczekać.

    Ja:

    tylko zapisz, bo usuwam wiadomości po chwili

    Ada:

    do konkretów chłopcze!

     

     

     

     

    Ja:

    [email protected]

    Ada:

    no! mam nadzieję, że taką będzie

    Ja:

    Hasło ewaada69

    Chwila ciszy, aż spękałem, że przegiąłem, ale:

    Ada:

    …mmm, a Ty gdzie?

    Ja:

    Ja już sobie znajdę miejsce w każdej… pozycji.

    Ada:

    Się okaże przystojniaku, lecę, Pa!

    Ja:

    Leć, pa!

    Nie powiem, aż czekałem na mejle od dziewczyn, bo po tej rozmowie, aż mi drgnął.

    Dziewczyny, cztery, cztery piękne, trochę młodsze od nas, ale wszystkie niezwykłej urody, mądre, poczucie humoru, wszystko jak trzeba, uwielbiałem je. Ada, wysoka, 35 lat, krótkie czarne włosy nie za duży biust i nogi, które mogą być marzeniem erotycznym niejednego faceta, Ania i Ania, jedna młodziutka dwa lata po studiach jedna z piękniejszych kobiet jakie znam, druga Ania może nie tak klasyczna piękność, ale tak kobieca i z takim charakterem, że nie raz o niej marzyłem, a ze względu na jej nazwisko mówiłem do niej Ania Dżi i myślałem o jej punkcie G i moja prawie żona Ewa, cudna, piękna, z charakterem i biustem i tyłkiem takimi, że stawał mi na samą myśl.

    Mejl ode mnie do nich:

    Kupujemy coś razem czy myślicie, że impra wystarczy?

    Ania G.:

    My na imprezę, Ty ją zaskocz.

    Ania:

    My ogarniemy wino, Ty jedzenie i prezent- ugotuj coś szałowego!

    Ja:

    Jak to ugotuj? Macie być moimi kuchareczkami!

    Ania:

    Niestety, my idziemy z Ewą do kina, także będziesz miał trzy godziny, może Ada Ci pomoże.

    Ada:

    Ja tylko podrzucę mu wino, nie zostanę sama w kuchni, jeszcze się skomprmituję.

    Ania, Ania G:

    My się wylogowujemy i w sobotę zabieramy Ewę do kina i na drinka po, uzgadniajcie wszystko z Adą, my się zgadzamy, nara!

    Zacząłem pisać, a tu- Ada:

    No nawet nie wiedzą na co się zgadzają, a my zostaliśmy sami w tym cyber świecie.

    Ja:

    Lubię pisać z nauczycielkami, te formy, interpunkcja, jasny przekaz.

    Ada:

    Ty też niegłupio piszesz.

    Ja:

    Co myślisz o prezencie?

    Ada:

    Gdybym była Tobą poszłabym w coś zmysłowego… Masz piękną kobietę, doceń to.

    Ja:

    Bielizna nie, to oklepane, może coś z większym wyrazem, jak myślisz?

     

     

    I coraz bardziej się wkręcam w tę rozmowę i ekscytacja rośnie, a nawet robi się intymnie, bo Ada:

    Lubicie zabawki?

    Ja:

    Ja tak, ale Ewa jest czasami trochę zamknięta.

    Ada:

    To ją otwórz, każda z nas to lubi…

    Ja:

    Otwieranie czy zabawki?

    Ada:

    połącz, otwieranie zabawkami.

    Ja:

    Wiesz, ja nie mam żadnych zahamowań i jara mnie niemal wszystko, ale Ewa czasami mówi stop.

    Ada:

    Szukaj, próbuj, nie przestawaj.

    Ja:

    Poradź coś. Coś co Ty lubisz.

    Ada:

    Próbujesz mnie wciągnąć na mieliznę, ale ok? Skoro Ty lubisz wszystko (naprawdę wszystko?), to spróbuj coś o ton niżej od Twoich fantazji…

    Ja:

    Niemal wszystko. Może Ty coś wiesz? Gadacie przecież.

    Ada:

    Niemal, tak? To czego nie lubisz? Ja bym spróbowała jakieś dildo, nie musi być duże, ale żeby miało sporo niespodzianek.

    Ja:

    Nie kręci mnie chyba tylko robienie kupy… Dzięki za radę, wiesz coś o tym, podejrzewasz czy to Twoje doświadczenie?

    Ada:

    O, to mnie też to nie. Jeszcze gwałt, niektóre podobno aż miękną na myśl o bezpiecznym gwałcie, ja nic, a nic. Odp: a i c.

    Ja:

    Gwałt jest czymś, czego nigdy nie mógłbym zrobić, ale ma coś w sobie. Odpowiedź A- skąd wiesz? Odpowiedź B- aż mi wyobraźnia pogalopowała.

    Ada:

    Ad. odpowiedzi A- ja bym dyskretnie sprawdziła Jej telefon, wiesz, historię, przeglądane zakupy, może coś ma w wiadomościach. Galopuj! Lecę, pa!

     

     

    Wieczór, Ewa pod prysznicem, ja do jej telefonu, allegro i bang od razu, bardzo ładne stylowe wibratory i… Maski weneckie, no, no dwadzieścia lat razem, a tu proszę… Jeszcze wiadomości:

    Ada, to było coś, naprawdę! Nie myślałam, ale o! Kobieto.

    Potem jakieś całuski, oczka.

    Mejle.

    Ja:

    hej Niebrzydka, bardzo mi pomogłaś, dziękuję.

     

     

    Ada:

    Nie ma za co Panie Estetyczny, tzn. jeszcze nie ma. I co kupujesz?

    Ja:

    Przecież wiesz.

    Ada:

    Wiem, wiem. Zaciekawiłeś mnie tym, że niemal wszystko Cię kręci?

    Ja:

    Ty też robisz wrażenie osoby, która docenia bodźce… Jakie lubisz najbardziej?

    Ada:

    Ty pierwszy.

    Ja:

    Lubię zapachy i smaki też, ale to się łączy, gadamy otwarcie bez hamulców?

    Ada:

    Gadajmy, ale nie przekrocz niepisanych zasad.

    Ja (nie wiedziałem o co Jej chodzi):

    Jasne.

    Ada:

    Zatem zgodnie z niepisaną zasadą, Ty pierwszy, żebym ja z siebie puszczalskiej nie zrobiła

    Ja:

    Po pierwsze, bez względu na to co mi powiesz, nigdy o Tobie tak nie pomyślę.

    Lubię zapachy, mój ulubiony to zapach pachwin w trakcie seksu, lubię też smaki i tutaj najbardziej mnie podnieca pocałunek z Ewą, gdy czuję w jej ustach smak mojego penisa, zapach mojej spermy…

    Ada:

    no, no, bardzo namiętne i takie oddane (chyba dobre słowo)

    Ja:

    Nie ściemniaj, a Ty?

    Ada:

    Lubię zapach fiuta, lubię też jego delikatną skórę na moich wargach, ale fakt o tym aromacie nie pomyślałam, a to chyba też lubię.

    Ja:

    Aromat kutasa, czy aromat Twojej cipki na ustach Marka?

    Ada:

    Jedno i drugie, ale chyba bardziej jego. A Ty lubisz zapach Jej cipki?

    Ja:

    Jak i pachwin, w ogóle wolę robić niż jak mi się robi.

    Ada:

    Rozwiń.

    Ja:

    Gdybym miał wybierać wolę robić minetkę niż jak mi Ewa obciąga.

    Ada:

    Chłopak marzenie, ale wiem, wiem co nie co…

    Ja:

    Tu nie będę skromny, bo umiem wypieścić tak, żeby aż tyłek pulsował i ten zapach niekoniecznie jej cipki od razu spod prysznica… Co wiesz?

    Ada:

    Wiesz takie tam pogaduchy, ale zazdroszczę, włoski czy wygolona?

    Ja:

    Prosto z mostu. Lubię włoski, Ewa ma blond i to mnie strasznie podnieca, pamiętam, że jak pierwszy raz ją zobaczyłem zatkało mnie w zachwycie.

    Ada:

    Mnie też się podobają….

    Ja:

    Ty czarne?

    Ada:

    I gęste. Ale się depiluję.

    Ja:

    Całą?

    Ada:

    Nie.

    Ja:

    lubię takie, skrywają jakąś tajemnicę.

    Ada:

    lubisz coś jeszcze, co mogłoby mnie zaskoczyć?

    Ja:

    O jednej rzeczy powiem Ci kiedy indziej, ale tak, lubię sobie walić, przy Ewie, zwłaszcza kiedy Jej robię buzią, ale też kiedy Jej nie ma, lubię oglądać porno, zwłaszcza razem z Nią, kiedy się kochamy, lubię patrzeć jak robi sobie dobrze sama. A Ty? Zaskoczysz mnie czymś?

    Ada:

    Lubię hmmm czuć wytrysk na sobie, lubię patrzeć jak facet wali sobie konia nad moją twarzą lub piersiami.

    Ja:

    Ja zwłaszcza piersi, strzał na sutki.

    Ada:

    Aż zadrżałam.

    Poszedłem do łazienki myśląc, albo sobie zwalę, albo zimna woda na łeb, chciałem wymyć ręce i nabrałem żelu, był biały i przypominał spermę, zrobiłem zdjęcie mojej dłoni z solidną porcją żelu i wysłałem je Adzie z podpisem, tak się kończą (?) rozmowy z Tobą.

    Po chwili mejl od Ady, zdjęcie z wanny, piana, brzuch i nogi oparte wysoko o ścianę, z podpisem “i ja nie próżnuję”.

    Myślę, że oboje myśleliśmy sobie, że mamy wymówkę, ja- to był tylko żel, Ada- to tylko nogi.

    Ja:

    Ładny kolor paznokci.

    Ada:

    Jaki smak?

    Ja:

    Słonawy jakiś.

    Ada:

    Nie pierdol, że spróbowałeś.

    Ja:

    Nienajgorsze, ale wolę soki Ewy.

    Ada:

    Co w niej lubisz najbardziej, tak cieleśnie?

    Ja:

    Tyłek i biust, szaleję za nimi. A Ty w sobie co?

    Ada:

    Nogi, Ewa mówiła, że je lubisz, podobają mi się moje usta, lubię twarz i brzuch zwłaszcza dolną część.

    Ja:

    A piersi?

    Ada:

    Szału nie ma.

    Ja:

    Wieczorem znów dorwałem się do telefonu Ewy, ale wiadomości usunięte, jakieś tylko pierdoły o pracy, wchodzę w galerię, nic, mejl, nuda, ale tknęło mnie, by zobaczyć ostatnio usunięte i już widząc miniatury przerzucam cały folder na swojego mejla, dużo nagich ciał, na miniaturach mało widać, ale czuję, że to będzie duża rzecz. Co dziwne, czuję, że to może mieć coś wspólnego z niewłaściwym zachowaniem Ewy, ale ta cała sytuacja sprawia, że nie czuję zazdrości czy złości, a samą ekscytującą ciekawość. Rano Ewa jedzie do mamy, tylko zamykają się drzwi, wchodzę na mejla i widzę kobiety nagie, raz zdjęcie jednej, raz drugiej, Ewę poznaję od razu, a ta druga to musi być Ada, wysoka, te nogi i kępka czarnych, bardzo gęstych włosków na łonie, elegancko przystrzyżona i zadbana. Wymieniały się fotkami, bardzo odważnymi, ale myślały, bo twarzy nie widać. 168 zdjęć, jedno lepsze od drugiego, myślę sobie, z jednej strony mam przewagę nad Adą i Ewą, nie wiem po co mi ona jeszcze, ale jestem pewien, że się przyda, z drugiej nie powinienem jej wykorzystać tak wprost, ta sytuacja zaczyna być jakaś ostro pokurwiona (to dobre słowo). Niektóre ze zdjęć są naprawdę ostre, mocne zbliżenia, mocne gesty, raczej mocna pornografia niż wymiana erotycznych fotek. Przeglądam, jedno po drugim, widzę zdjęcie Ady niemal jak na fotelu ginekologicznym, ma niezwykle ładną cipkę, symetryczną, długa kreska i mocno zarysowana łechtaczka, jest duża. Ma też pieprzyka w pachwinie- zmysłowe.

    Ja:

    A bo byłbym zapomniał, nie tylko Twoje nogi mi się podobają.

    Ada (od razu, jakby czekała):

    Niech zgadnę, cycki!

    Ja:

    Nie! Szyja. Masz tam ładnego pieprzyka, a to mój mały fetysz.

    Ada:

    Czyli cycki Ci się nie podobają?

    Ja:

    A to nie jest przekraczanie granicy?

    Ada:

    Nie wiem może jest, ale chcę wiedzieć.

    Ja:

    Skoro Tobie wolno, to i ja, myślę, że są zajebiste, lubię takie, lubię nie za duże (wiem, że Ewa ma bujny biust, ale o tym potem), ale jak już jestem za granicą, to taki rozmiar kojarzy mi się z zajebistym seksem.

    Ada:

    Wracamy na granicę!

    Ja:

    1:1

    Ada:

    Pieprzyki?

    Ja:

    Cholernie mnie to podkręca, tak samo jak piegi, moja była dziewczyna miała pieprzyka pod piersią, jak byłem leniwy, tylko się przeciągała i gotowość rosła, inna była piegowata (ten rozmiar) i kiedy chciała mnie podkręcić mówiła: wycałuj wszystkie moje piegi, jeden po drugim, ale pieprzyki bardziej- fetysz, nie kontroluję.

    Wymyślałem trochę, ale chciałem zasiać ziarno niepewności, choć póki co się nie udało.

    Ada:

    Bez kitu spróbowałeś spermy?

    Ja:

    Nie mam z tym problemu, mówią, że w każdym facecie jest pierwiastek kobiecy i na odwrót, ja mój lubię i się z nim świetnie dogaduję.

    Ada:

    Rozwiniesz?

    Ja:

    Chętnie, choć nikomu o tym nie mówiłem, a to złożona sprawa. Mogę zadzwonić?

    Po chwili to mój telefon dzwoni- Ada.

    -No zaciekawiłeś mnie.

    -A propos ciekawości, mam wrażenie, że Ewa się czegoś domyśla, pytała ostatnio o Ciebie ni stąd, ni z owąd.

    -Nie sądzę, lubi mnie po prostu. O co chodzi z tymi pierwiastkami?

    -Kiedyś byłem w stanie zrobić dużo, by zbliżyć się do kobiety, długa historia, ale gdybym Ci opowiedział moje przygody, nie uwierzyłabyś. Nie o tym, kiedyś u mnie nad morzem sezon na przygody zaczynał się we wrześniu, kiedy przyjeżdżały studentki, poznaliśmy z moim przyjacielem dwie, śliczne, piękne i mądre, ale w ogóle nie reagowały na nas zmysłowo, pomyślałem, że pójdziemy va bank i, mam nadzieję, że nie obrzydzę Ci siebie, zaprosiliśmy je na spacer tylko we czwórkę, trochę wypiliśmy i zaczęliśmy udawać gejów, nie zwracaliśmy uwagi na nie, gadaliśmy o literaturze, one pewne, zaprosiły nas do siebie do hotelu, my zmotywowani, ale trzeba im udowodnić, zaczęliśmy się całować, już nieźle napici, nie czułem obrzydzenia nawet miałem ochotę to kontynuować, ale one się przejęły i przyłączyły, choć wiem, że nie miałbym problemu wziąć mu wtedy do buzi. Z resztą trochę mi to zostało, bo uwielbiam duże łechtaczki, takie, które można objąć ustami, a nawet ssać jak napęcznieją…

    Ada przez chwilę głęboko oddychała, nie wiem czy była podniecona zaczęła łączyć kropki…

    -No nie powiem, zaimponowałeś mi.

    II

     

     

    Dzień imprezy. Ja łażę w piżamie po chacie, udaję, że nic mi się nie chce, Ewę trochę nosi, bo za chwilę wychodzi z dziewczynami do kina i na drinka.

    -A idź i pozdrów te swoje koleżaneczki.

    -Pa kochanie, nie będę późno.

    Wychodzi, piszę do Ady:

    Za ile będziesz?

    Ada:

    Lepiej nie. Będę z dziewczynami po 19.00.

    Nie nalegam, wpadają dwie z baterią win. Dajcie znać jak będziecie wychodzić z knajpy- mówię. Dobra, dobra i lecą, ja gotowanie drineczek i po dwóch godzinach byłem gotów ze wszystkim.

    Ada:

    Wchodzimy do knajpy, już nie mogę się doczekać.

    Ja:

    Nagotowałem pyszności.

    Ada:

    Dziś same delicje w menu…

    Ja:

    Skąd wiesz?

    Ada:

    Ja wiem dużo więcej niż Ci się wydaje…

    Ja:

    Intrygujące. Mam nadzieję, że się spiszę.

    Ada:

    To akurat wiem.

    Robi się gorąco, a na dworze 37 stopni i lipcowe słońce pali.

    Ja:

    Ada wiesz, że ja poza tym wszystkim, po prostu bardzo Cię lubię?

    Ada:

    dobra przestań rzewnie pieprzyć i otwieraj wino powoli, za 15 minut wychodzimy.

    Wchodzą, Ewa:

    -Ania tylko siku, bo dziewczyny idą na dział…

    -Niespodzianka!!!

    Ewa ma strasznie słabą głowę i widzę, że już jest trafiona i to solidnie.

    -Co wyście jej dały?

    -Dwa wściekłe…

    -I pigwa po drodze…

    Ja pierdolę, klnę w myślach, wiedzą co się z nią dzieje po takiej dawce alkoholu i jej pozwalają.

    -No co! To święto Ewy!

    Dziewczyny też już mają w czubie, ale w tym temacie są nie do zdarcia, czasami aż sam się boję z nimi pić, zwłaszcza z tą śliczną najmłodszą. Na szczęście na takie okazje lubię mieć cymes i tak jak dbam o siebie i pływam dużo, to od czasu do czasu lubię się nawalić i dmuchnąć kreskę dobrego- a jestem zaopatrzony.

    Ewa po 30 minutach idzie do toalety, ale nikt nie zauważa, że nie wraca przez 45 minut- wchodzę do sypialni- trup.

    Wracam na epicką imprę Eweliny, jeszcze jest jasno, alkohol idzie jak woda, dopiero teraz zauważam, jak bardzo skąpo są ubrane moje towarzyszki. A młoda Ania przegięła, biały obcisły top bez stanika- cudo. Pijane nauczycielki są gorsze niż kibice. Najpierw tradycyjne narzekania na mężów z komentarzem:

    -Tomek może słuchać, on jest spoko ma pierwiastki.

    I śmiech. Patrzę na Adę najpierw z wyrzutem, potem dociera do mnie, że właściwie robi mi reklamę, zauważam też, że jest niemal trzeźwa i mało pije. Muszę się wzmocnić- kreska.

    -Ja to jak mnie Marcin, tak porządnie nie wybzyka przed okresem, to chodzę wkurwiona jak osa- Ania G. Przez godzinę słucham o tym jak one by chciały, a jak ich faceci się nie starają. Chcę skończyć tę dyskusję, koks wskoczył, alko działa, jest kreatywność.

    -Dziewczyny?- mówię.- Gdyby nie Ewa i nie Wasi faceci, to ja bym Was wszystkie tak nawyobracał, że przez tydzień byście nie siadły na tyłkach, uwielbiam was wszystkie za to jakie jesteście i jakie macie ciała. Zdrowie!

    Ania lekko mamrocząc:

    -Wszyskie na raz?

    Druga Ania:

    -Czemu na tyłkach. I zakrywa usta dłonią dodając -Aha!- po chwili- Co się dzieje w tym pokoju zostaje w tym pokoju- tańczymy!

    Ada idzie do toalety, dostaję wiadomość:

    Twoje? I zdjęcie moich czerwonych majtek.

    Odpowiadam:

    Powąchaj.

    Ada:

    Lubię ten zapach, z dzisiaj?

    Ja tańczę, z każdą po kolei, wtulają się we mnie, dotykamy się policzkami, przyciskam je do siebie, jest im dobrze, o mnie nie wspominając- fiut nie mięknie. Tańczę z Adą:

    • Miałeś mi powiedzieć później co jeszcze lubisz.- Ada przylega do mnie cały ciałem, mamy blisko siebie twarze, czuję jej oddech, mam wrażenie, że już nikt się nie kontroluje, jestem bliski by dotknąć jej ust, drżymy oboje, ale coś mi mówi, że to ta granica, której jeszcze nie warto przekraczać, zbliżam usta do jej ucha, ona jest tak blisko mnie, że na pewno czuje jak w jej kierunku pręży się mój penis, bo co chwilę dociska mocniej swoim łonem.

    • To miłe.-mówi.- Widzieć, że się komuś podobam.

    • Czuć, raczej czuć, ale jak jeszcze raz zrobisz ten ruch, to nie ręczę za siebie.

    Uśmiecha się i przez chwilę, gdy jesteśmy tyłem do reszty, kładzie rękę na moim tyłku.

    -Mów.

    -Jeden warunek.

    -Tak?

    -Musisz być już wilgotna, to działa tylko w stanie mocnej ekstazy.

    -Jestem… Jestem

    -Lubię, gdy kobieta, już gdy jesteśmy na szczycie, siada mi na brzuchu, ociera się o niego swoim kroczem i robi…- zbliżam usta do jej ucha tak, że niemal muskam małżowiny- małe siku.

    Zadrżała. Westchnęła i nieco oszołomiona, poszła do łazienki. My tańczymy, pijemy, gadamy.

    -Chodź tutaj do nas, siadaj, pij.- ledwo mówią, ale wiem, że jeszcze na wiele je stać. Siadam na sofie, trzy laski, ja sam, obejmują mnie jak kumpla, ale to nie moi kumple.

    -A ty mi powiedz, Ty tak na serio byś nas, gdyby nie Ewa?

    -Każdą i to nie raz, w każdą dziurkę, mocno, delikatnie, ostro, z mówieniem, bez… Jak byście chciały.- trochę się droczę, bo we mnie koks, w nich alko i te ich dłonie, niby przypadkiem, na udzie, na torsie, głowa opada na moje ramię, a gdy się podnosi usta muskają policzka, tylko Ada jakaś prawie trzeźwa i cały czas bezwstydnie trzyma dłoń wysoko na moim udzie.

    -A pokaż co kupiłeś Ewie…- mówi.

    Pokazuję.

    -O!- mówi Ania G.- Można na dwa baty, bez zdradzania.

    Ada mówi:

    -No dobra. Koniec biby taksówka na Was czeka na dole. Sio!

    -A Ty?

    -Po mnie zaraz będzie Marcin.

    Pojechały, ale Marcin jest w Niemczech.

    III

    -Zatańczysz jeszcze?- pytam.

    -Po to jestem, zatańczymy, zatańczymy…

    Znów bardzo blisko, ale bez pocałunków, bez dotykania miejsc za granicą, przesuwam mocno przyciśniętą do jej brzucha dłonią w górę, omijam piersi i opuszkiem palca pieszczę jej pieprzyk na szyi, ona wbija palce w moje plecy jakby chciała mnie wchłonąć. Nagle ruch i wchodzi Ewa:

    -Odbijany.- i przejmuje Adę ode mnie, odwraca się i mówi- Nam też posyp.

    Robię ładne kreski i wciągamy. Ewa jest tylko w białej bawełnianej koszulce na ramiączkach i majtkach, uwielbiam ją bez makijażu. Tańczy z Adą powoli i pyta ją:

    -I jak?

    -Nie dał się, było gorąco, ale trzymał fason, ciągle o Tobie, jakie Ty masz cudne pośladki, jaki piękny biust, jak cudownie smakujesz…

    -No to będzie nagroda, chłopcze.- zaczynają się całować, ja po chwili dołączam do nich, ale Ewa mówi:

    -Nawet nagroda ma swoje granice, Ada się zgodziła, ale tylko ja jej mogę dotykać, to moje urodziny i to Wy zajmujecie się tylko mną, nie sobą.

    Całuję Ewę w biust, Ewa całuje się z Adą, staję za nimi i dotykam pleców Ewy, zsuwając jej ramiączko jedno, potem drugie, koszulka opada, a Ada dotyka jej piersi dłonią bardzo delikatnie.

    -Tego Ci zazdroszczę.

    -To może zrekompensuj to sobie, co Tomek ma zrobić? Ty rządzisz…

    -Rozbierz się Przystojniaku. Do naga, chcę chociaż popatrzeć.

    Nie mam się czego wstydzić, triathlon, ciało nie tylko jak na czterdziestolatka w wykurwistej formie i nawet fiut już się trochę ogarnął na widok dziewczyn. Rozbieram się i tańczę koło nich, one patrzą na mnie, Ewa dotyka mnie, Ada Ewy, ja dotykam siebie, one się całują, ja pieszczę sam sterczącego już fiuta.

    -On jest zajebisty.- mówi Ada oglądając mnie jak towar.

    -Mówiłam Ci, zero wstydu.

    Kładę się na sofie i rozciągam moje 188 cm wzrostu, Ewa rozbiera Adę, patrzą na siebie.

    -Jeszcze mi dziś obie będziecie go ssać… Doprowadzę was do tego.

    -Niedoczekanie. – mówi Ewa i sama bierze do ust mojego kutasa, a Ada pieści ją od tyłu.

    -Chodź do mnie- mówię do Ewy.

    -Nie. Idziemy do sypialni, tam zatańczymy dopiero.

    Kładziemy się, Ewa w środku, ja zajmuję się tyłem, Ada pieści to czego tak zazdrości, Ewa zamyka oczy, a dłonie Ady i moje spotykają się na kroczu Ewy, oboje ją masujemy jest bardzo mokra, czasami wypina tyłek w moim kierunku, czasami pręży się do Ady, zastępuję Adę na piersiach, a ona zsuwa się pocałunkami w dół po brzuchu do blond zakamarków Ewy.

    -Grzeczne z Was suczki.- mruczy Ewa.

    Ponad jej ramieniem widzę jak Ada unosi jej nogę i zaczyna pieścić Ewę językiem, unosi wzrok, ale patrzy na mnie, a nie na biust Ewy, która drży już leciutko, podsuwam się bliżej i powoli wchodzę w jej cipkę, w tym samym czasie mocno ściskam sutek Ewy, aż jęczy i mówi:

    -Mocniej. Wiesz jak lubię.

    Widzę jak Ada jest niemal w transie, gdy liże łechtaczkę Ewy i czuje jak ją posuwam.

    -Smakuje Ci moja kobieta?

    -Ejże- mówi Ewa.- Ona jest moja!

    -Nie dotykam, mówię do Ady tylko.- i wbijam kutasa z całej siły w jej pulsującą kobiecość.

    -Jest pyszna, lubię ten aromat.- a mówiąc to jej język zapuszcza się dalej i dotyka mojego kutasa, Ewa nie ma prawa tego widzieć.

    -To dobra pozycja dla Ciebie, dobrze widzę co robisz, Twoje usta jak obejmują cipkę Ewy, jak ją pieszczą.- Ewa lubi słuchać i czuję jak zaczyna pulsować w środku.

    -Ej Ada, co zrobisz jak się spuszczę?

    -Nie przestanę, strzelaj- i znowu dotyka mnie samym czubkiem języka, wybucham, pierwszy raz, a Ada wciąż liże i patrzy się na mnie, kiedy Ewa chowa głowę w poduszkę i w końcu odpycha ją od swojego krocza. Ada wraca do góry, całując brzuch, piersi w końcu szyję, a ja widzę jak moja sperma spływa jej po policzku, Ewa też to widzi.

    -Narozrabiał na Ciebie?- i wyciera jej to kciukiem po czym go oblizuje i daje Adzie do ust, a po chwili pieszczoty, wsuwa go mi między wargi.

    -Moja sperma, wilgoć Ewy i ślina Ady, niczego lepszego dziś nie miałem w ustach- mówię. Czuję, że jesteśmy tak naćpani i podnieceni, że już teraz mógłbym pieprzyć je obie, ale kręcą mnie te ograniczenia, a jeszcze bardziej fakt, że to Ada łamie zasady ukradkiem.

    -Pobawcie się teraz mną, tak delikatnie, zmysłowo.- zamieniamy się z Adą miejscami, gdy przechodzi nade mną czuję jak jej piersi przesuwają się po moim ramieniu, a jej mokra cipka opiera się przez chwilę na moim biodrze. Zaczynam całować Ewę w usta, tak jak chciała, delikatnie, pieszczę jej piersi, gładzę twarz.

    -Lubię taką ciszę przed trzęsieniem ziemi.- mówi Ewa.

    -Czyli te wszystkie mejle i rozmowy, to był zaplanowany test, tak?

    -Yhm.- mruczy Ewa nie otwierając oczu.

    -A co gdybym oblał?- pytam całuję ją w usta patrzę na Adę całującą jej kark i zsuwam dłoń do jej krocza.- Co?- chwytam ją tam.

    -Wolisz nie wiedzieć, ale nie byłoby cię tutaj teraz.- Ada ciągle patrzy na mnie i zagryza wargi, wtula się w Ewę i obejmuje ją ramionami tak, że dotyka jej piersi, a ja moje dłonie kładę na plecach Ewy i mam brzuch a wyżej piersi Ady, która odsuwa się tak by czuć jak zewnętrzna część mojej dłoni przemyka od jej podbrzusza aż po piersi, których sutki są twarde jak kamienie.

    -To dziś nie będę musiał udawać cipki ustami…?

    -Chyba, że będziesz chciał… Wiesz, że to lubię.

    -Masz oryginał. Ada połóż się tutaj, Ewa ma ochotę na smak cipki.

    Ada sprawnie rozchyliła nogi, a Ewa zaczęła je całować, od łydek w górę.

    -Na to chcę popatrzeć. Pieść jej uda zanim ją wyliżesz.

    Ada odchyla głowę do tyłu, ale spogląda na Ewę, na mnie.

    -Kochanie, wybrałaś najtrudniejszą testerkę dla mnie, wiesz jak jara mnie Ada, chyba mogę liczyć na nagrodę skoro nie dałem się zwieść jej wdziękom.

    -Mów.

    -Nie spodziewałem się, że będę oglądał jej piękne nagie ciało, a widok tej mokrej cipki dla wielu już byłby nagrodą.- w tym momencie od niechcenia wsuwam kutasa w śliską cipkę Ewy i jak gdyby nigdy nic kontynuuję, posuwając ją z wypiętym tyłkiem i głową między udami Ady- ale apetyt rośnie w miarę jedzenia, a Ty wiesz jak lubię smak kobiecego krocza, chcę jej spróbować.

    -Poczujesz jej smak jeszcze nie raz.- Ada aż drgnęła. A mój penis nabrzmiał jeszcze bardziej.

    -Piękny mam widok, moja kochana pieści piękną cipkę między kosmicznymi nogami, ja patrzę na piersi naszej kochanki, widzę jej zamglone oczy i Twój cudowny tyłek o który też zadbam, a mojego kutasa obejmują mięśnie pochwy, którą uwielbiam. Ada nie wytrzymała i doszła nagle zaciskając nogi i wargi, jęczała dość długo. Ewa opadła, a ja wziąłem jej dłoń i dotykałem nią Ady nie przestając pieprzyć Ewy od tyłu…

    -Lubisz jej brzuszek? A piersi? Ja wolę jej piersi- zacząłem przejmować inicjatywę, Ada siedziała oparta plecami o ścianę i wciąż dyszała, a moja dłoń prowadziła dłoń Ewy po ciele Ady i tym razem to ona zaczynała głęboko oddychać.- tak, te piersi mają coś w sobie, nie są duże, ale ten kształt i pewnie ich malutkie z podniecenia sutki sterczą tak, że aż milutko drażnią opuszki Twoich palców, prawda?

    -Tak… są cudne.

    -Tak cudne jak Twoje?

    -Te podobają mi się bardziej- jęczy Ewa- przecież wiesz.

    -Gdzie chcesz teraz?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz
  • Cynthia mloda uczennica Filippy Eilhart cz.1

    Czasem nawet nilfgaardzki agent musi odpocząć. Pomyślała Cynthia kładąc się na swoim łóżku po ciężkim dniu zdobywania informacji dla cesarstwa. Nie zdawała sobie sprawy jak ważne otrzyma zadanie kolejnego dnia. Cesarstwo Nilfgaardu od dłuższego czasu planowało kolejną już inwazję na Królestwa Północy. Cynthia wiedziała, będąc jednym z najważniejszych agentów siatki szpiegowskiej cesarstwa że, pierwsza faza osłabienia królestw już się rozpoczęła. Wiedźmini cechu żmii zostali już wysłani w celu wykonania najbardziej tajnej misji wagi cesarskiej. Dla ludzkiej agentki również przygotowano specjalną misję. Miała zostać wysłana do Vergen aby udawać podopieczną potężnej czarodziejki a dokładnie samej Filippy Eilhart. Jej dokładnym zadaniem miało być zdobyć zaufanie i dowiedzieć się jak najwięcej na temat słynnej loży czarodziejek. Wszystko byłoby proste gdyby nie sam fakt iż trzeba było zdobyć wiedzę jak dostać się pod skrzydła Filippy. W tym przypadku udała się do jednego z starszych agentów którzy działali już w temacie loży. Według raportów wychodziło że Filippa ma pewne skłonności które mogą pomóc młodej agentce a mianowicie swoje wdzięki. Potężna czarodziejka posiadała słabość do kobiet ale w głównej mierze do specyficznych relacji między jedną a drugą kobietą. Ta informacja mocno zaniepokoiła blondwłosą agentkę. Nigdy dotąd nie miała kontaktów z kobietami. Dodatkowo myśl że najpewniej w początkowej fazie pełniłaby funkcję zabawki erotycznej czarodziejki nie zachęcały jej. Służąc najpotężniejszemu Cesarstwu na świecie nie miała czasu związać się z nikim na dłużej, zazwyczaj były to jednorazowe przygody z mężczyznami w zbliżonym do niej wieku. Filippa była o wiele starsza więc nie tak łatwo będzie się wkupić w jej ramiona.

    Kolejny miesiąc spędziła na studiowaniu wiedzy magicznej. Dowiedziała się że, będzie mogła wejść w relację między mistrzynią a uczennicą którą w świecie magii nazywa się „Na Smyczy”

    -Adekwatna nazwa do tego co mnie będzie czekało – pomyślała Cynthia.

    Wywiad cesarstwa za pomocą innych agentów przemycił informację o młodej adepce magii która poszukuje mistrzyni która by ją wszystkiego nauczyła. Specjalnie nie szczędzono opisu jej wyglądu miedzy słowami agentów aby mieć pewność która z Czarodziejek zainteresuje się młodą uczennicą. Trzeba tu podkreślić iż Cynthia była niską blondynką o małych ale kształtnych piersiach i rysach twarzy dorównujących szlachciankom z Novigradu. Długo nie trzeba było oczekiwać odpowiedzi. Filippa wysłała specjalne zaproszenie dla Cynthi. Tak jak wskazywały raporty miała przytulną posiadłość w Kaedwen. Miała tam przybyć przygotowana na ciężkie lekcje oparte na surowości jednej z najbardziej potężnych czarodziejek.  Tak więc jedna z najlepszych agentek mimo młodego wieku nagle stanęła pod drzwiami kobiety wobec której miała do wykonania jedno z najważniejszych zadań dla samego Emhyra. Musiała porzucić swoją pewność siebie, poczucie dumy i wyższości dla głupowatej uczennicy. Drzwi otworzyła jej Filippa a na jej widok młoda agentka aż zaniemówiła. Stała przed nią piękna dojrzała kobieta w sukni z biustem który sam się wylewał. Dwa warkocze opadające po dwóch stronach ramion. Ostudził ją głos który wyrwał z zamyśleń.

    -Czy jesteś niemową? Dlaczego nie odpowiedziałaś na moje powitanie? – rzekła zirytowana Filippa.

    -Wybacz Filippo ale pierwszy raz mam kontakt z tak potężna czarodziejką. – rzekła całkowicie wystraszona dziewczyna

    -Dla ciebie od dzisiaj Pani bądź mistrzyni cechu magicznego młoda damo. – odpowiedziała całkiem spokojnie, zmieniając ton swojej wypowiedzi.

    Spojrzała na młodą adeptkę i stwierdziła ze to co mówili o niej nie było kłamstwo. Stała przed nią istna piękność dla której zaraz miała stać się swego rodzaju nauczycielką. Bardzo ucieszyła ją ta myśl i o tym do czego będzie jeszcze mogła wykorzystać tą piękną blondynkę.

    -Wejdź i od razu rozgość się w pokoju obok. Myślę że od razu zaczniemy twoją naukę. Ważna kwestia tylko, każda moja uczennica musi odbywać moje lekcje w tamtej todze co leży na łóżku. Tylko to może mieć na sobie aby nie zakłócać więzi czarodziejki z ciałem. – powiedziała i wskazała na togę.

    Oczywiście kłamała jak i o więzi jak i o tym że każda jej uczennica w tym pobierała nauki. Jednakże w tym przypadku od samego początku chciała pozbyć się odzienia z Cynthi. Już zaczęła w głowie obmyślać kolejne zasady jakie będą do przestrzegania a w innym przypadku kary za ich złamanie.

    Uśmiechnęła się i  udała się do swojego laboratorium.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Klaudia P
  • zaklad… fryzjerski intro

    Mam na imię Tomasz i jestem fryzjerem, najlepszym w mieście, małym, małomiasteczkowym, ale to mnie uważają za najlepszego. Mam piękny i duży salon, na który mogę sobie pozwolić, bo robię to w ramach hobby, byłem żołnierzem i na misji przez niedopatrzenie sztabu doznałem kontuzji, a moja pielęgniarka zginęła, a to że była moją żoną powoduje, że dostaję od państwa wysokie zadośćuczynienie i pokaźną rentę. Lubię moją pracę- bo mogę lubić, stać mnie na to, lubię to, że przychodzą do mnie najlepsze klientki, lubię sprawiać im przyjemność, bez względu na ich typ urody, wiek czy stan cywilny- choć z pewnością te jeszcze piękniejsze czy też bardziej o siebie dbające wyzwalają u mnie chęć sprawiania im jakichś przyjemności w bonusie. A to komplement, a to dodatkowa usługa czy produkt, ale najbardziej lubię ewidentnie zbyt długo myć im włosy i widzieć, jak ich oddechy przyspieszają, bo zaczynają czuć przyjemność dalece inną od usługi fryzjerskiej. Lubię patrzeć jak zamykają oczy po chwili masażu głowy, jak rozchylają wargi, jak ich ciała reagują w standardowy dla podnieconej kobiety sposób. Lubię, bo potrafię i dlatego, że mogę więcej. Dlaczego? Nikt mnie tu nie znał dopóki się nie sprowadziłem i od razu łatka: samotny, fryzjer, zadbany- gej czy jak mówią tutaj pedał. Nie prostowałem tego nigdy, bo po co? Mężowie będący lokalnymi szychami biznesu, bez mrugnięcia okiem puszczali do mnie swe wysportowane, wymasowane, ponaciągane i pachnące dobrymi perfumami żony, ale to ja widziałem jak na fotelu z mokrą głową same robią się mokre podczas wmasowywania balsamu. Bywałem na tyle bezczelny, że gdy byliśmy sami z klientką, szeptałem niewinnie: “Nie za mocno…?”, odpowiedzi zazwyczaj nie było wcale, czasami był gest kręcenia głową, bardzo rzadko wyrwane jakby ze snu “Nieee” lub “O nie…” ale zawsze po którejśkolwiek z odpowiedzi na ich policzkach pojawiał się rumieniec, być może dlatego, że się zawstydziły przed samymi sobą, a może, i ja bym był za tą opcją, dlatego, że po wyrwaniu z rozkoszy moim pytaniem docierało do nich, że cały czas na nie patrzyłem. Miały tak wszystkie, wszystkie co do jednej, do czasu gdy pojawiła się Pani Magdalena, o niepolsko brzmiącym nazwisku….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz