II
Pani Magdalena, około czterdziestki choć charakter twarzy zbuntowanej nastolatki, widać było, że dba o siebie, ale bez przesady w postaci chirurgii plastycznej- zmory tego miejsca, bo nawet piękne kobiety robią tutaj to sobie w taki sposób, że wyglądają momentami jak tanie, napompowane prostytutki ze słabego burdelu. Ale nie Pani Magdalena, nawet makijażu nie nakładała zbyt wiele, przynajmniej na wizytę u mnie, może chciała mnie zniechęcić, choć ja wolę myśleć, że wyczuła że tym przykuwa moją uwagę tym bardziej. Ubrana zawsze, ale to zawsze stylowo, inaczej niż inni, z nonszalancją, która była jej atutem i wyczuciem, które ten atut podbijało. Miała słabość do sportowego obuwia, zwłaszcza New Balance, czym mnie jako biegacza zaintrygowała, bo wyobraziłem sobie wspólny trening. Wyczułem też, a w tych sprawach jestem bezbłędny, że Pani Magdalena, jest na bakier z mężczyznami ostatnio, nie wiedziałem tylko z wyboru, czy zmusza ją do posuchy sytuacja, ewentualnie jest lesbijką i wtedy pech.
-Kiedy może mnie pan ciachnąć?- spytała jakby tylko była u mnie przelotem.
Uśmiechnąłem się tylko, nie odrywając od niej oczu otworzyłem grafik na komputerze, ciągle się na nią patrząc udałem, że przerzucam strony i powiedziałem:
-Po co ja Pani?
-Do cięcia! A co pan tu mięsem handluje, dziwne, bo widziałam inny napis!- niemal krzyknęła, ale widać było, że to nie na serio, a moja odpowiedź ją zaintrygowała.
-Nie, nie mięsem, ale jestem drogi, a Pani świetnie wygląda w czapce i wiem, że często je Pani nosi.- dodałem mówiąc bardzo wolno z lekkim uśmieszkiem.
-A co łazi pan za mną czy co? Śledzi mnie pan? Jest pan tym, no, stalkerem?- dopytywała w żartach.
-Żałuję, ale nie i również żałuję, że widzę panią dopiero pierwszy raz. Teraz.
-Co teraz?
-Teraz mogę się Panią zająć, miałem już zamykać, ale czego się nie robi dla…- popatrzyła na mnie odważnie, licząc chyba na komplement-…kilkuset złotych.
Bez słów zdjęła dużą czarną bluzę, była już tylko w obcisłej zielonej bluzce z golfem i szerokich dżinsach, w których więcej było dziur niż materiału, ale dzięki czemu mogłem zobaczyć opaloną skórę jej nóg i stwierdzić, że są ładne na tyle, że wlepiałem w wzrok w jej nagie kolano, wokół którego skóra była sprężysta i świeża “Tak, dba os siebie” i zacząłem się zastanawiać czy od razu oczarować ją myciem extra czy jednak zostawić to sobie na następny raz, następne razy, z nadzieją, że będą.
-A pan co? Klapsa pan ma?- zaśmiała się moja nowa klientka.
-Klapsa? Co?- ogarnąłem się i dodałem-Klapsa jeszcze nie, ale może… Zapraszam na fotel do mycia.- powiedziałem, a ona ruszyła przede mną, nie powinienem gapić się jej na tyłek, krągły i z pewnością apetyczny, bo wszystko widać w lustrach, których tutaj pełno, ale nie mogłem się oprzeć i szedłem tak za nią ze wzrokiem próbującym przebić jej spodnie na pośladkach.
-No mam nadzieję, że jest pan taki zdolniacha jak o panu mówią.
Słyszała coś od kogoś, co mogłem się domyślać, ale gdybym wiedział od kogo, widziałbym co usłyszała.
-Postaram się ze wszystkich sił nie zawieźć Pani nadziei, proszę się wygodnie położyć. Włączyć masaż w fotelu.
-Poproszę, jestem strasznie pospinana.- położyła się, ułożyła głowę jak należy, a kiedy jej ciało było tak rozciągnięte w tej pozycji, oceniłem jednoznacznie i szybko w głowie “Prze-sek-sow-na! Nie spierniczyć tego”.
Rozciągnęła się jeszcze bardziej, gdy układając się na fotelu uniosła dłonie za głowę, elastyczny materiał bluzki stał się niemal przezroczysty, a mnie przez chwilę wydawało się, że nie ma stanika, ale to byłby zbytek łaski, miała, ale był tak delikatny, że bardzo dokładnie odcinał się na bluzce kształt biustu, bardzo kobiecego, niemałego, ale przez wyciągnięte ku górze ramiona, robił wrażenie bardzo jędrnego, dziewczęcego, choć w sporej miseczce. Ta dziewczęcość piersi była słodka, choć nie pasowała do niej, a i ja lubiłem tylko dojrzałe kobiety, niedużo młodsze niż ja lub starsze, młódki, mają sprężyste ciała, ale są nudne i oczywiste. Ja odkręcając wodę, mierząc ją od brzucha do szyi myślałem już tylko czy uda mi się masować głowę tak, by ocenić jej sutki, gdy zdołam sprawić by się uniosły lekko dzięki pracy moich palców…
-Nie za ciepła?- spytałem grzecznie.
-W porządku, do dzieła, mam czas.- powiedziała i dopiero teraz zauważyłem, że chyba żuje gumę.
-Oj proszę uważać co Pani mówi, bo czasami klientki tracą poczucie czasu.
-DO DZIEŁA.- powiedziała stanowczo zamykając już oczy by przygotować się na pierwszy strumień wody na włosy…
Zacząłem działać…
Category: Uncategorized
-
zaklad… fryzjerski- Magdalena I
Tomasz Tomasz -
zaklad… fryzjerski- Magdalena II
Po chwili już wiedziałem, że nie będę musiał się zbytnio starać, by zobaczyć to co chcę, bo gdy tylko zmoczyłem jej głowę, przeczesałem jej mokre włosy moimi palcami jeszcze bez szamponu, uśmiechnęła się lekko i bez kontroli nad tym grymasem. Zrobiłem tak jeszcze kilka razy, poczułem jak jej kark rozluźnia się, oczy są nadal zamknięte, a uśmieszek nie znika jej z ust. Ustawiłem słuchawkę prysznica na podpórce tak by delikatny strumień ciepłej wody wciąż omywał jej głowę, a sam nacisnąłem pompkę szamponu, a jego ciężki korzenny zapach uderzył w nasze nozdrza, to z pewnością jeden z bardziej zmysłowych zapachów, a wśród kosmetyków do pielęgnacji włosów, zdecydowanie najlepszy. Niestety drogi jak diabli, ale zacząłem już dawać Pani Magdalenie bonusy, sprawić jej przyjemność, która to robi dobrze mnie samemu. Gdy zacząłem wmasowywać pieniący się kosmetyk u nasady jej długich blond włosów, znikł uśmiech, zastąpił go ten wyraz twarzy, który znam, który chcę by wybrana przeze mnie klientka miała na początku moich niewinnych pieszczot. Pani Magda miała na twarzy spokój, brak jakiejkolwiek myśli, zmartwienia czy troski, moje dłonie, ciepło wody, zapach szamponu i jego piana sprawiły, że Pani Magdalena odcięła się od tu i teraz, a wraz z moim , wstępnym wciąż masażem odpływała coraz dalej przy każdym ruchu dłoni. Nie było w tym, jak myślę, jeszcze nic ekscytującego zmysłowo, czysty relaks, czysta przyjemność. Ale kiedy moje kciuki zaczęły nieco mocniej kreślić koła po jej skroniach, a palce prześlizgiwały się między włosami na czubku głowy, tak by żadnego nie pociągnąć, łatwo było zauważyć, że klatka piersiowa mojej tak rozgadane jeszcze przed chwilą klientki unosi się coraz wyżej, by opaść nieco głębiej. Moment, gdy spłukuję szampon, by powtórzyć mycie jeszcze raz, daje mi sporo odpowiedzi. Pojawia się mimowolny grymas rozczarowania, dobrze w końcu nie zdaje sobie sprawy, że to początek rozgrywki. Zatem gdy czuje znowu wodę słyszy dźwięk nabierania na dłoń szamponu, układa się na masującym fotelu tak jakby była w domu, czuję się bezpiecznie, więc ja masuję skórę jej głowy nieco bardziej intensywnie, nie przesądzając jednak, bo dobrze ma być dopiero za chwilę, przed tym płukaniem chcę nie pozbawiać jej tego nastroju rozprężenia, więc mówię:
-Teraz nałożę Pani odżywkę, którą wmasuję i szybko spłuczę, a potem maska i właściwy masaż skóry głowy.
Pani Magdalena jeszcze trochę nieobecna, otwiera oczy i mówi już z odrobiną swojej zaczepności w tonie:
-No nie przereklamowała pana, jeśli jeszcze nie miałam właściwego masażu skóry, to przez niemal 40 lat chodziłam do niewłaściwych fryzjerów.
-A, jeśli mogę wiedzieć, kto mnie reklamował?
-Sara, moją koleżanka, powiedziała mi, że strzyżenie u pana, to naprawdę relaksujący czas.
-Tylko tyle?
-Tak, zanuciła tylko piosenkę “czas relaksu, relaksu…”
-No dobrze proszę wrócić do komfortowej pozycji na fotelu i będę kontynuował.
Uśmiechnęła się i bez patrzenia na mnie ułożyła się na miejscu tak by było jej wygodnie, a mnie sprawiając przyjemność widokiem, który rozpościerał się poniżej moich dłoni….
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tomasz Tomasz -
zaklad…fryzjerski- Magdalena masaz… glowy
Odżywka, gęsta i z tą samą ciężką, korzenną nutą zapachową, rozprowadzam ją najpierw na dłoniach i całymi otwartymi dłońmi nanoszę już ogrzaną na głowę od czubka w stronę czoła, potem na boki, przesuwam wskazującymi palcami po bokach głowy, nad uszami i lekko ją unosząc wsuwam dłonie pod tył głowy Pani Magdaleny i masuję obiema dłońmi tam właśnie, czubki palców wędrują od miejsca w którym włosy pojawiają się na karku i falując przesuwają się coraz wyżej, by zsunąć się znowu w kierunku karku, w tym momencie obejmuję samymi kciukami boki jej głowy i naciskam nimi na głowę, od góry w dół i tak kilka razy. Pani Magdalena ma dość poważną minę, zamknięte oczy, i proste usta, dość wąskie, ale idealnie wpasowane w kształt jej twarzy. Dłonie trzyma już na poręczach fotela, mocno je ściskając, a czasem układa je sobie na udach- nie wie sama co z nimi zrobić. Poleciła mnie Sara, żona lokalnego potentata w handlu tanimi podróbkami ubrań, który często przywoził ją sam i wstępował na chwilę by okazać mi swoją wyższość i zrobić głupią aluzję do mojego homoseksualizmu, a ja potem patrzyłem jak jego kobieta, tarła udem o udo i wzdychała, na kolejnej wizycie nawet już się nie hamowała, byliśmy świadomi niewypowiedzianego układu, pani Sara była bardzo kobiecą dystyngowaną damą, ją wyjątkowo hojnie obdarowywałem bonusami na fotelu. Ona na to czekała, ja to lubiłem, 20 minut jej wystarczało, po pewnym czasie i nabranym zaufaniu mówiła mi: “Strzyżenie?”, a ja wiedziałem, że to jej limit, więc przechodziliśmy na fotel, brałem przyrządy, robiłem fryzurę, płaciła i umawiała wizytę zostawiając napiwek. Prawie nigdy nie wdawaliśmy się z tymi wyjątkowymi klientkami w cielesne romanse.
Patrzę teraz na tę, która wzbudza we mnie jakaś chęć przetestowania naszych granic. Oczarowany nachylam się do ucha Pani Magdaleny szepcząc: Teraz maska i pozwolę sobie nieco mocniej Panią naciskać dłońmi, dobrze?
-Tak, tak.- rzuca pani Magda, poruszając głową jakby czegoś szukała.
-Gdybym przesadził proszę dać znać, a przestanę.
-Nie ma pan co się tego spodziewać.
-Wszyscy tak mówią, a gdy naciskam na te niezwykle czułe punkty syczą…
-Z bólu?- pyta się przerywając mi.
-Czasami z bólu, ale to taki miły ból.
-Ja nie zasyczę, lubię intensywne przyjemności.- mówi z taką prędkością siebie, że robi wrażenie gotowej bym się nią zajął jak brutalny nieznajomy, który raczej gwałci niż pięści. Ja mam inną formę i na fotelu kobietę, która sprawia swoją urodą i charakterem, że już wiem, że dziś spróbuję posunąć się znacznie dalej niż zwykle i mam wrażenie, że ciało na moim fotelu chce tego niemniej niż ja teraz, a chcę z każdą chwilą coraz mocniej.
-Wygodnie?
Tylko kiwa głową i mam wrażenie, że przyjmuje pozycję jak widz na spektaklu, który mówi: “No, mam nadzieję, że się nie zawiodę.” Z jednej strony to lekko pędzące, z drugiej jestem pewien swoich dłoni i robię to po raz setny, a na dodatek chcę wznieść się na wyżyny moich zdolności manualnych. Spłukuję resztki odżywki, a moje palce, zdecydowanymi ruchami rozczesują jej mokre włosy, staję na chwilę przed nią i prowokacyjnie wsuwam palce w jej mokrą fryzurę po bokach i trzymam tak, jakbym chciał ją za chwilę pocałować, otwiera oczy, są jakby zamglone, ale wiem, że gdybym zbliżył usta do jej leciutko drżących warg, nie uciekłaby, ale ja tylko zaczynam natężać ruchy nad jej uszami i patrzę jej w oczy, by po chwili takiego masażu, wysunąć palce zagubione w jej włosach, a wyjmując “przypadkiem” myślami kciukiem jej policzka. Nie ucieka, nie wzdryga się, robi raczej ruch w kierunku mojej dłoni, jakby chciała się przytulić. Ja znowu staję za nią i zaczynam masować znowu jej głowę, bardzo wolno poruszając dłońmi, ale naciskając coraz mocniej, coraz bardziej intensywnie, ale i zmysłowo. Mówię:
-Rozgrzana maska ma tę zaletę, że działa tak jak olejek do masażu na ramionach na przykład. Fajnie jest bez, ale olejek dodaje doznań wszystkim zmysłom i masowanej jak i masującemu.
-Ramiona też pan potrafi tak wymasować?
-Też, choć najlepszy jestem w masażu nóg i brzucha, a to niełatwe miejsce.
Moje dłonie błądzą już na skórze nad jej uszami, a tam nie ma włosów- bez sprzeciwu.
-A stopy?
-Stopy są przecież częścią nóg, prawda? Mówiłem już, jestem specjalistą.
-Rozmarzyłam się.- mówi czując jak moje palce muskają lekko jej kark, nachyla się ułatwiając mi dostęp.
-Wezmę olejek, dobrze?- nie podnosi już nawet głowy, a jej naprężony kark czeka już na dotyk moich palców, nakładam olejek na dłonie, ładnie pachnie, kokos i wanilia. Rozprowadzam go po jej karku od linii włosów do miejsca, do którego zdołałem uchylić golf jej bluzki, zaczynam, rozmasowuję jej mięśnie na początek, by potem chwycić jej skórę kciukiem i wskazującym robiąc z niej mały wałek, by móc go przesuwać ku górze, ale najpierw mówię:
-Może przez chwilę zaboleć, ale po chwili będzie niezwykle przyjemne.
Roluję tak jej skórę kilka razy sprawiając jej tym sposobem przyjemność tak miłą, że aż wzdycha cichutko kilka razy. Rozmasowuję jeszcze raz samymi kciukami jej górną część pleców i kark wykonując kilkanaście posuwistych ruchów od pleców do szyi i dalej do podstawy czaszki, tam zatrzymuję się na moment i za każdym razem rozcieram jej mięśnie na boki karku docierając czubkami palców do ramiączek stanika, by po powrocie na dół coraz głębiej wsuwać dłonie pod tę obcisłą bluzkę. Pani Magdalena siedzi z pochyloną tuż nad kolanami głową, pozwalając mi właściwie wsuwać dłonie tak daleko pod jej cienką garderobę jak tylko zdołam. Staję po jej prawej stronie nieco bardziej z przodu i moje ramiona są zagłębione w jej okryte ciało aż po łokcie, sięgam zapinki biustonosza i bawię się nią prze chwilę, by zostawić zapiętą jeszcze. By po mgnieniu oka dociera do mnie, że mogła sobie pomyśleć, że nie umiałem sobie poradzić z rozpięciem górnej części jej bielizny. Wracam, więc raz jeszcze pod materię bluzki i jedną dłonią, sprawnie rozpinam jednym ruchem. Zostawiam tak na razie.
-Mówił pan przed chwilą, że olejek podnosi emocje u obu stron masażu. Pan też się tak czuje?
-Ma Pani skórę tak przyjemną w dotyku bez olejku, a gdy go dodałem, chciałem nie przestawać tam na plecach.
-Proszę nie przestawać, jeśli i pan nie ma ochoty na przerwę.
-Przerwę, ja tu pracuję proszę Pani, starając się o przyjemność klientki, która płaci i ma prawo wymagać.
-Proszę, zatem mnie zaskoczyć.
-Wspomniała Pani o masażu stóp, wie Pani, dlaczego tak lubimy by ktoś masował nam właśnie tę część ciała?
-Wiem, ale lubię słuchać jak pan opowiada.
-W stopach są punkty przez masaż, których można stymulować niemal wszystkie organy i części ciała. Nie wiem czy Pani wie, że takie same punkty znajdują się na uszach.
W tym momencie objąłem bardzo delikatnie jej niewielkie małżowiny i zacząłem je rozcierać palcami, na których wciąż był kokosowy olejek, zadrżała. A ja kontynuowałem:
-Górna cześć odpowiada za układ trawienny.- zacisnąłem tam dwa palce dość mocno, ta część łączy się z sercem, tył uszu, to podobno drogi oddechowe.- mówiąc jej to poświęcałem kilka chwil i ruchów na każde z wymienionych punktów, ale gdy wspomniałem drogi oddechowe, zdałem sobie sprawę, że zapomniałem zagadce, którą sobie dałem na początku, a mianowicie czy zdołam zrobić tak by brodawki jej piersi stwardniały i uniosły się w podnieceniu, teraz, choć myślałem, że to już się działo, ale poluzowany stanik nie pozwalał mi ich zobaczyć, a lubię patrzeć. Nie przerywam odpowiadania o uszach, samymi tylko opuszkami przesuwam leciutko po okolicy, w której ma kilka dziurek po kolczykach i mówię:
-Płatki uszu, ładnie się nazywają, prawda?
-Tak, prawda.- dość głośno wyrzuca z siebie mój obiekt pieszczot już niemal oficjalnie nie fryzjerskich.
-I pozwalają stymulować równie ładne miejsce.
-O, poczułam, które…- jęczy cichutko Magdalena, a gdy nasilam nacisk na dolne partie jej uszu, kuli się nieco unosząc kolana i przyciągając je w kierunku podbrzusza. Ja przeciągam palcami po jej twarzy, ona próbuje chwycić je ustami, a ja zsuwam się po ramionach pod jej ubranie, chcąc przesunąć biustonosz z piersi, by zobaczyć ich kształt i już myśleć o przeniesieniu masażu na okolice dekoltu. Gdy jestem na samym czubku ramion, Pani Magdalena sama sięga pod bluzkę i po kilku ruchach sama rzuca swój stanik na podłogę obok moich stóp.Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tomasz Tomasz -
zaklad… fryzjerski- Magdalena masaz… gleboki
Znowu stoję u wezgłowia fotela za panią Magdą, straciłem dostęp do niektórych miejsc, ale widok mam teraz cudnej urody. A na dodatek kończę masaż głowy spłukując maskę ciepłym strumieniem wody i wciąż masując za chwilę sięgnę po ręcznik. Moje dłonie wędrują po jej mokrej głowie, już bez zahamowań zapędzają się na twarz, przesuwam kciukiem po jej dolnej wardze, a drugą dłonią mocno , bardzo intensywnie masuję tył jej głowy. Obejmuje ustami mojego kciuka i pięści tak przez chwilę, ale zasuwam dłoń po jej brodzie, w dół po szyi i wślizguję się pod golf, w dół na dekolcie rozkładając palce, drugą dłoń wciąż we włosach, przysięgam głowę do jej głowy, patrząc na dwie próbujące się przebić na zewnątrz brodawki, które odznaczają się pod lejącym i obcisłym materiałem, odkrywając swój niemal idealnie okrągły kształt i spory rozmiar, który jest widocznie pomarszczony z podniecenia i będące kontrastem niewielkie, ale bardzo sterczące sutki. Zamykam drzwi i zasuwam rolety zewnętrzne z pilota. Lekkie, bardzo ciepłe światło wielu słabej mocy żarówek, tworzy nastrój, który sprawia, że moja zdobycz rozgląda się, ciągle czując mój dotyk, na sobie.
-Proszę już nie zamykać oczu, w tym świetle wygląda Pani jeszcze bardziej pociągająco, a te cienie na Pani piersiach, za chwilę doprowadzą mnie do szaleństwa.
Zaczyna rozpinać mi koszulę, którą zostawia na moim torsie taką rozchełstaną niedbale i sięga sprzączki mojego pasa, rozpina ją i cofa się, zdejmuje bluzkę szybko i z gracją, siada wyprostowana na fotelu przodem do mnie, wypinając klatkę piersiową do przodu opiera dłonie za sobą, jakby chciała zaprezentować swoje wdzięki.
Widząc je już uwolnione spod materiałów i bielizny, patrzę sobie bezwstydnie na, nie wypięte tuż przed moją twarzą.
-Lubię czasami tylko popatrzeć, stawiać sobie tymczasowo granice, przed rozkoszą.
-Hmm, ciekawe, rozwiń.- mówi do mnie na ty, ale mnie podnieca jeszcze bardziej fakt, że porusza ramionami, a jej pełne, bardzo kobiece kształty poruszają się wraz z ramionami. Falują cudnie.
-No właśnie taką chwilę mam na myśli, samo patrzenie wprawia mnie w zmysłowy dygot i patrzę tylko, choć mam ochotę dotykać ich dłońmi, pieścić ustami, drażnić językiem, ale patrzę tylko, z bardzo bliska ze świadomością, że zaraz zrobię to co każe mi instynkt.
Droczy się ze mną, bo zbliża się biustem do mojej twarzy tak blisko, że mój oddech odbija się od skóry jej krągłości i zmieszany z jej słodkim zapachem wraca mi do ust i nosa.
-Ty patrzyłeś jak robiło mi się coraz bardziej błogo, aż musiałam powstrzymać dłonie by nie zaczęły pieścić mnie samej tam- pokazała wzrokiem na dół nie zostawiając wątpliwości, którą część ciała ma na myśli. – Nic nie dało, mam na sobie majtki, które nie nadają się do noszenia.
Mając głowę między jej pięknymi piersiami, odchylam ją tak by jej lewy sutek znalazł się najwyżej centymetr od moich warg, by mój ciepły oddech otulał ten kurczący się jeszcze bardziej kawałek skóry wieńczący jej pierś. A uwagę o majtkach czytam, jako sugestię by je zdjąć. Mając sutek niemal w ustach, ale masując go tylko oddechem, sięgam do jej spodni, rozpinam duży guzik z jakimś wzorem, rozpinam rozporek i czuję jak jej jasne dżinsy zsuwają się na podłogę, ona zsuwa ze stóp buty bez skarpetek i unosi bose stopy tak, by spodnie nie zasłaniały ani centymetra jej ciała. Drży, ja drżę, ale wciąż nie czułem jeszcze słodyczy jej piersi, i jeszcze nie zdejmuje z niej też majtek, przesuwam dłońmi po jej plecach, potem biodrach, po linii, którą wyznacza lamówka jej bielizny, uda, a gdy układam je po wewnętrznej stronie ud, Magda rozchyla je trochę, czując jak moje dłonie wędrują w górę i docierają do pachwin, zaczyna poruszać biodrami, czuję jej wilgoć, zsuwam majtki, wciąż rozkoszując się bliskim widokiem jej biustu, obejmuję ten sterczący sutek ustami leciutko tak, że Magdalena czuje tylko zmianę temperatury, a nie dotyk, czuje moją ślinę i to jak powoli zaciskam wagi coraz mocniej. Słyszy jak jęk rozkoszy grzęźnie mi w gardle i kładzie dłonie na moim karku, lekko ssąc sutek, który wydaje się pulsować mi w ustach. Odrywam się od niej na chwilę, by popatrzeć na jej cipkę. Cofam głowę i widok gładziutko wygolonego krocza kobiety równie pięknej jak jej kobiecość.
-Tam też mnie wymasujesz.
Wstaję i popycham ją lekko na fotel znowu. Bez wstydu rozchyla uda i widzę ją całą, zupełnie nagą, bez zbędnych formalności oczekującą, że dam jej rozkosz. Rozbieram się też dość szybko, patrzy na mojego sterczącego fiuta sięga po niego dłonią i przesuwa pomalowanymi na burgund paznokciami po jego spodzie, tyle wystarczy, by patrzyła jak powoduje, że pod wpływem jej dotyku kilka obfitych strumieni spermy mój penis wypompowuje pod takim ciśnieniem, że lecą znikając nam z oczu.
Zaczynam masować prawą dłonią jej twarde podbrzusze, przesuwam palcami po pachwinach, a Magda porusza biodrami tak, by moją cała dłoń znalazła się na jej kroczu tak śliskim od jej soków, że przesuwając palcem wzdłuż jej łysej kreseczki muszę uważać, żeby nie wślizgnąć się jeszcze do jej cipki- masuję ją, zgodnie z obietnicą, całą dłonią, ale delikatnie od góry w dół, moja dłoń bez problemu i zbędnego oporu swobodnie przesuwa się od okolic pępka, by po chwili dotrzeć niemal do tyłka. Ustami wracam do piersi, którą ona trzyma w dłoni podając mi do ust, te właśnie miejsca, które chce bym pieścił. Moja dłoń zostaje w miejscu, tak bym jej wargi sromowe na wysokości wejścia do pochwy miał pod opuszkami palców, otaczam nimi już tylko jej dziurkę i łechtaczkę, delikatny masaż łechtaczki właśnie sprawia, że jej biodra zaczynają unosić się i opadać, całuję mocno pierś, którą sama już pięści dłonią, a ja pocałunkami schodzę w dół, znając mój cel, pani Magdalena mruczy jak kotka wyrażając zadowolenie. Kiedy jestem na brzuchu ustami, wsuwam w jej rozgrzaną i mokrą dziurkę palec i zaginam go tak, by mógł penetrować zakamarki, których żaden kutas nie dotknie, usta obejmują jej łechtaczkę, a język zaczyna na nią naciskać, lizać ją, drażnić ją czubkiem i wibrować na niej, w tym samym czasie lewa dłoń chwyta jej pierś stanowczo i po chwili palce zaczynają mocno zaciskać się na samym wierzchołku nabrzmiałego sutka, im większa jest siła zacisku na brodawce, tym intensywniej mój język pięści samo centrum jej krocza. Drugi palec w cipce sprawia, że pani Magda chwyta się za głowę i zaczyna głośno oddychać ustami. Język na clitoris, palce wyginające się w waginie i pieszczota sutka na granicy bólu, sprawiają, że pani Magdalena trąci kontrolę nad swoim ciałem, które przeszywają, prądy, skurcze i spazmy, by poczuła jak po chwili posuwania cipki trzema palcami, językiem falującym na jej łechtaczce, jej masażysta musi przytrzymać jej biodra, by w spazmach nie uciec od palców i ust. Magdalena czuje jak wzbiera w niej orgazm mocy, której wcześniej nie znała, przeszywa ją na wskroś, a potem rozlewa się po całym jej ciele. Wtedy chwyta dłoń kochanka i powoli wysuwa z siebie, po czym chwyta go za brodę i przyciąga w górę do swojej twarzy. On czuje, że sam już długo nie wytrzyma. Czując dłoń Magdaleny na brzuchu, drży w ekstazie. A ona mówi:
-Zrób sobie dobrze mną. Ja już niczego nie potrzebuję.- siada na nim czując jak jego kutas najpierw pręży się w niej, robi się coraz większy, a gdy ona bierze jego dłoń i układa ją sobie na piersi, a biodrami porusza kilka razy bardzo szybko, wypełnia ją resztkami spermy. Magdalena siedząc nadal na nim czuje jak ciepło wytrysku rozlało się w niej, wtedy przytula swoje nagie ciało do ciała swojego kochanka. I czuje jak jego penis wciąż w niej pulsuje.
-Nie ściąłeś mi włosów.
-Wpadnij rano, przed 7.00.Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tomasz Tomasz -
Bokserki na lewa strone i prawie Meksykanka
Którejś soboty wstałem w samo południe i założyłem gacie tył na przód. Pomyślałem, że kurwa musiało mnie nieźle pogrzać. Już miałem je zdjąć, kiedy ktoś zapukał do moich drzwi. To była Patrycja, która wynajmowała pokój w tym samym mieszkaniu i wprowadziła się jeszcze przede mną. Pracowała w jakimś markecie na pół etatu i studiowała mało przyszłościowe i słabo opłacalne gówno. Musicie coś jednak o niej wiedzieć, coś co sprawiało, że ta dziewczyna wyróżniała się na ulicy. Patrycja miała tyłek i to nie byle jaki tam tyłek, tylko istne arcydzieło na wzór Rubensa. Człowiek aż się ślinił na samą myśl, a co dopiero na jego widok. Oczy same kleiły się do tych dwóch pośladków. I co ciekawe reszta Patrycji nie była wcale taka okazała. Jakby to kobiece ciało zostało przyczepione do tego obłędnego, seksownego kupra – nie ściemniam wam, bo po co cholera? Naprawdę miała mega ponętne ciało, niemal jak latynoska. Właściwie to wyglądała prawie jak taka Meksykanka. Śniada cera, ciemne oczy i włosy. Nie za wysoka.
– Cześć – powiedziała i spojrzała w dół, na moje krocze.
Stałem pełen dumy w samych bokserkach, bez koszulki czy skarpet. Prawie tak jak stworzyła mnie Bozia.
– Włożyłeś gacie tył na przód – zauważyła rozbawiona.
– Tak się na tym znasz?
– A znam.
Miała na sobie luźną białą koszulkę, sięgającą do połowy ud. Prześwitywała, ujawniając brak stanika. Mogłem założyć się, że pod spodem też miała tylko same gatki. Albo i nie. Zastanowiłem się chwilę nad tym. Ciekawe, co może nosić taka dziewczyna? Jakieś koronkowe figi czy może babcine galoty? Ale zamiast o to zapytać, powiedziałem:
– Wiesz, że położyłem się wczoraj nad ranem…
– No i?
– Trochę jestem zmęczony…
– No i?
– No i o co chodzi?
Westchnęła ostentacyjnie i oparła się o framugę. Skrzyżowała nogi, więc mimowolnie na nie zerknąłem. Skóra ud wyglądała na super gładką w jasnym świetle południowego słońca. Fajne miała te nogi, musiałem to szczerze przyznać. Cała była fajna.
– Co będziesz dziś robił? – spytała obojętnie.
– Nie mam bladego pojęcia.
– Ja też nie mam. To może porobimy coś razem?
– Razem?
Moje zaskoczenie wzięło się z tego, że właściwie nigdy z Patrycją nie miałem dobrego kontaktu, w sensie – nie było okazji ani czasu poznać się lepiej. Czasami właśnie tylko to dzieli ludzi – czas i chęci.
– Czemu nie – rzuciłem na zgodę.
– Wiesz, mógłby z nami też posiedzieć Damian – zaproponowała.
– Jaki cholera Damian?
– No Damian. Ten co z nami mieszka. Ten nowy chłopak.
Fakt. Jakiś tydzień temu wprowadził się na trzeci pokój koleś o takim imieniu. Widziałem go może dwa razy i dwa razy rzuciłem mu cześć, a on dwa razy się nie odezwał, mimo że patrzył mi prosto w oczy. Uznałem, że jest frajerem albo po prostu pierdolnięty. No cóż, zdarzają się przecież i tacy. Skądś przecież biorą się ci wszyscy mordercy, gwałciciele, politycy czy księża.
– Gadałaś w ogóle z nim? – spytałem zainteresowany.
– No właśnie nie bardzo, ale wydaje się być miły – przyznała. – Dlatego możemy się wszyscy lepiej poznać, skoro dzielimy razem lodówkę, toaletę i prysznic.
– Tak, to faktycznie nas zbliża. Prawie jak rodzina cholera.
Zrobiliśmy tak, że to ona poszła z nim porozmawiać. O dziwo zgodził się z nami posiedzieć. Od razu pomyślałem, że to pewnie zasługa jej wdzięków – nawet święty nie oparłby się takim cudeńkom. Do osiemnastej mieliśmy się ogarnąć. Dzień jakoś mi zleciał, starałem się coś napisać, ale mi nie szło, no i w międzyczasie poszedłem do sklepu i kupiłem kilka piw oraz dwie butelki półsłodkiego wina z myślą o Patrycji. Wiedziałem, że będzie to miły gest – w końcu uważałem się za całkiem równego gościa. Wieczorem wylądowaliśmy w jej pokoju, bo tylko ona miała telewizor i mógł być to jakiś punkt zaczepny. Damian okazał się jeszcze bardziej dziwny niż wcześniej zakładałem – studiował teologię i nie mógł znieść moich pytań odnośnie Biblii. Chodziło o te wszystkie niejasne sprawy, wiecie jakie cholera, no te które brzmiały po prostu naiwnie i głupio, jak z taniej fantastyki.
– Religia to kwestia wiary, a nie wiedzy – odpowiadał mi tylko.
– Po co studiować wiarę skoro to nie wiedza? – mówiłem.
– Wiara to też wiedza – kręcił.
A potem skończył się po trzech browcach i musiałem mu pomóc dojść do jego łóżka. Zanim wyszedłem, zorientowałem się, że w jego pokoju panuje idealny porządek. Nad łóżkiem wisiał plakat z papieżem Janem Pawłem chyba jeszcze z pierwszej komunii, a na stoliku nocnym leżały luzem książki Paulo Coelho. Poza tym zobaczyłem tutaj jakieś świeczki, małe kadzidło, płyty disco-polo i dziesiątki kolorowych szmatławców. Pomyślałem, że coś tu cholera nie gra i wybiegłem z pokoju tego wojownika światła jakby gonił mnie sam diabeł.
No ale z Patrycją, czy też Pati, jak kazała na siebie mówić, rozmawiało się całkiem sympatycznie. Wiecie o co chodzi – rozmowa się po prostu kleiła, żarty i uśmiechy. Była ode mnie młodsza o dwa lata. Piliśmy powoli kalifornijskie różowe wino – nie mogłem uwierzyć jednak w to że przyjechało ze Stanów skoro kosztowało 15 zł za butelkę, ale kij z tym. Dwie butelki wystarczyły, żeby Pati się rozkleiła – ja też dałem trochę w palnik, przyznaję bez bicia. Więc pletliśmy trzy po trzy i było naprawdę miło i swobodnie, tak swobodnie, że ściągnąłem zrazu spodnie i siedziałem w samych bokserkach i koszulce – ona miała na sobie cienkie dresy. W tle ze Spotify grało Turbo Lover Judas Priest. Gadaliśmy i gadaliśmy, dowiedziałem się o niej bardzo dużo. Zeszliśmy w końcu na temat jej ciała i wiedziałem, że to nieuniknione – bo w końcu ciało to przecież dzisiaj wszystko, a tak przynajmniej nam wciskają. Jej pupa okazała się centrum nie tylko moim czy innych facetów, ale też samej właścicielki. Nie lubiła jej, nie lubiła siebie – przynajmniej tak wynikało z tego co opowiadała.
– A ty uważasz że mam za duży tyłek? – zapytała.
– Nie wiem. Nie przyjrzałem mu się dokładnie – skłamałem.
Zerwała się z tapczanu i obróciła tyłem. Stanęła metr ode mnie, trochę się wypięła. Potem zakręciła z dwa razy tą fajną dupcią. Obcisły, czarny materiał sprawiał wrażenie, że zaraz pęknie w szwach. Cudowny, magiczny widok. Szalony widok. Surrealistyczny. Wręcz patologiczny.
– No i? – spytała, odwracając głowę.
– Nie widziałem go nago, więc nie mogę się wypowiedzieć – powiedziałem.
– Jesteś głupi – rzuciła i usiadła obok mnie.
– No dobra – przyznałem. – Uważam, że jest w porządku.
– W porządku?
– Nawet bardzo w porządku.
Znowu się podniosła i do mnie wypięła. Dystans dzielący jej pośladki od mojej twarzy mierzyć można było w centymetrach. Niby tylko stała, ale dobrze wiedziała co robi. Boże w niebiosach, widzisz, podniecasz się i nie grzmisz…
– Zabieraj ten swój kaczy zad! – krzyknąłem do niej. – Bo dostanę przez ciebie zawału!
Zaśmiała się głośno i znów opadła na tapczan. Nagle jej stopa wylądowała na moim udzie. Przez moment nie wiedziałem co mam zrobić z tym fantem. Potem położyłem dłoń na jej łydce. Nie oponowała, kiedy zacząłem ją gładzić.
– Chodziłam kiedyś z takim chłopakiem, który ubóstwiał moje ciało, głównie pupę – zaczęła mówić. – To było dawno, w sumie to mój jedyny poważny chłopak. Prawił mi komplementy, zapewniał, że jestem boska. Ale robił to przeważnie kiedy byliśmy w łóżku. Kiedy jednak szliśmy ulicą, to wydawało mi się, że się wstydzi tej mojej grubej dupy. To samo było u jego rodziców. Nie lubił mnie do nich zabierać. Wiedziałam że to przez mój wygląd. Jego ojciec podobno powiedział mu, że wyglądam z tym zadkiem jak pasąca się krowa na rowie. W końcu zerwaliśmy ze sobą, za wiele tego było. Ale jedno muszę przyznać, seks był naprawdę dobry.
– Niezła sprawa – odparłem powoli. – Ale to jest chyba właśnie przekleństwo dziewczyn takich jak ty.
– To znaczy?
– Jesteście wymarzonymi kochankami dla większości mężczyzn, ale kiedy przyjdzie co do czego, to faceci preferują pokazywać się publicznie ze szczupłą laską. Być może dlatego, że kiecki na nich lepiej leżą, lepiej prezentują się na ściance zdjęciowej. Takie cholera kanony zachodniej mody. A może boją się, że krągłe dziewczyny z czasem za bardzo się roztyją, mimo że sami będą mieli brzuchy jakby połknęli piłkę. Zwykli faceci raczej lubią pełne kobiety, niektórzy do pewnego momentu. I nie mówię tego jako ja, tylko stwierdzam ogólny fakt. Tak jest w przyrodzie, szerokie biodra działają na pierwotny męski instynkt. Popatrz na figurkę Magna Mater. Jaskiniowcy wiedzieli co jest grane.
– Naprawdę?
– Pewnie. Zresztą internet nie kłamie, faceci lubią krągłości. Tego chce lud. Chleba, igrzysk i dużej dupy.
– A ty? Co byś zrobił jako ty? Co myślisz?
Sięgnąłem po butelkę piwa i wyzerowałem ją. Byłem już całkowicie wstawiony. Mimo to zachowałem w miarę jasny umysł. Nigdy tak naprawdę nie mogłem się upić – przekleństwo genów. A potem spojrzałem na Patrycję, odnalazłem jej ciemne oczy i oznajmiłem:
– Nie byłoby okazji wychodzić i pokazywać się ludziom, bo nie wypuszczałbym cię z łóżka.
– Głupi jesteś.
Może i byłem głupi, ale wiedziałem, że – mimo prymitywności tych słów – spodobało jej się to co usłyszała, bo czasami można prosto, czasami potrzeba niewiele.
– A co byś powiedział, jakbym ci zaproponowała żebyś mnie przeleciał? – Jej pytanie uderzyło mój mózg jak dźwięk gongu.
– Powiedziałbym, że oszalałaś. A potem zerwałbym z ciebie te dresy – odparłem spokojnie.
No i chwilę później właśnie tak zrobiłem. Pochyliłem się nad nią i zaczęliśmy się całować. Nie była mistrzynią, ja też, ale to pewnie przez alkohol. Szybko się rozebraliśmy. Piersi miała całkiem normalne i dosyć ładne, z dużymi brązowymi brodawkami. Ale to o jej tyłek mi chodziło najbardziej. Najpierw zerwałem z niej majtki i zaserwowałem długą kąpiel językową. Wydawało mi się, że po jakimś czasie doszła, ale nie byłem pewien, bo żaden facet nigdy nie może być tego pewien. Kiedy chciałem jej go już wsadzić, odezwała się:
– Nie ma mowy, musimy się zabezpieczyć.
Cały romantyzm chwili poszedł się przykładnie jebać. Skoczyłem szybko do swojego pokoju i poirytowany stwierdziłem, że skończyły mi się gumki. Skończyły się! W takim momencie!
– No to chyba nic z tego – wyznała, ale nie było w tym jakiegoś smutku, bo przecież ona swoje już dostała.
– Poczekaj chwilę!
Wszedłem do łazienki i przeszukałem wszystkie szafki. W końcu znalazłem to czego potrzebowałem. Wróciłem do jej pokoju. Zerowała właśnie moje ostatnie piwo i kiedy wszedłem spojrzała na to, co trzymałem w dłoni.
– Zawsze chciałem to zrobić – oznajmiłem.
– Ale że co?
– Połóż się na brzuchu to zobaczysz.
Zrobiła to bez narzekania. Jej tyłek eksponował się cudownie. Na lewym, śniadym pośladku, miała niewielki pieprzyk. Wyglądało to niewinnie i bardzo seksownie, więc podnieciłem się do granic. A potem poszło już sprawnie, z początku powoli i delikatnie, ale dałem sobie radę. Kluczem do tej i większości spraw jest zaangażowanie i determinacja. Pomogła też duża ilość oliwki dla dzieci. I jej chęci. Patrycji też się chyba podobało – ja z całą pewnością orgazmu nie udawałem. Po wszystkim zaliczyliśmy prysznic i posiedzieliśmy chwilę przed telewizorem. Było mi głupio tak sobie od niej pójść, więc dopiero kiedy sama zasugerowała, żebym sobie poszedł, zrobiłem to. Nie było żadnych obietnic i głębszych rozmów. Na moje szczęście.
W drodze do pokoju zobaczyłem, że pali się w łazience światło. Drzwi stały uchylone. Zajrzałem do środka. Damian tkwił z głową w kiblu. Kiedy mnie spostrzegł, stęknął mocno zaciekawiony:
– Czy wy tam uprawialiście seks?
– No co ty stary. Musiało ci się coś przesłyszeć.
Zamknąłem drzwi od łazienki i poszedłem do swojego pokoju. Walnąłem się na wyro. Nagle przypomniało mi się, że pod materacem powinna być jedna prezerwatywa. Sięgnąłem tam. Była. Schowałem ją znowu i położyłem się spać. Wiedziałem, że jutro też poleżę do południa, z gatkami założonymi na lewą stronę, a moja prawie meksykańska koleżanka nadal będzie mieszkać za ścianą.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Marcin M. Opowiadanie kiedyś już wisiało. Zachęcam do czytania i odwiedzania mojego bloga, jeżeli lubicie czytać. Coś tam trochę piszę.
-
Pierwszy lodzik i proba analu
Poniższa historia jest autentyczna i opisana ze szczegółami.
Mój pierwszy kontakt seksualny z facetem miał miejsce, kiedy miałem 19 lat. Zacząłem studia, zbliżała się zima, a ja chciałem spróbować czegoś nowego. Pewnego dnia siedząc na uczelni, czekając na kolejne zajęcia zainstalowałem grindra. Nie wstawiałem zdjęcia, bo tak odważny nie byłem, tylko w opisie dałem emotikon loda i zakres wieku chłopaków, którzy mnie interesuje. Tak jak się spodziewałem przyszło wiele propozycji, które selektywnie przebierałem, odrzucając przede wszystkim tych, którzy nie umieją czytać. Koniec końców nic ciekawego.
Jednak w pewnym momencie napisał do mnie starszy o 2 lata chłopaka. Hiszpan. Był na Erasmusie. Pomyślałem, że przy okazji podszkolę swoje zdolności językowe (hehe) w języku angielskim Chwilę popisaliśmy i wysłaliśmy sobie foty. Nie był przystojnym stereotypowym Hiszpanem z filmu, ale na samo zdjęcie klaty się podnieciłem Pierwszy przesłał mi zdjęcie swojego penisa, który na zdjęciu już był niezły. Z grzeczności odesłałem mu swoje 16 centymetrów, choć wiadomo było, że to jego sprzęt będzie grał główną rolę.
Umówiliśmy się w jego pokoju w akademiku. Wciąż byliśmy w kontakcie na grindrze, aż do momentu, kiedy stanąłem przed drzwiami. Rozejrzał się, czy nikogo nie ma na korytarzu, wpuścił mnie i zamknął drzwi na klucz. Ja tymczasem zdjąłem kurtkę wraz z rękawiczkami. Hiszpan zdążył wejść już do pokoju z wnęki, gdzie były ubrania, a ja zdejmowałem buty. Zasadniczo porozumiewaliśmy się kilkoma słowami. Nie rozmawialiśmy.
Gdy wszedłem do pokoju on już leżał na łóżku. Bez spodni. Bez majtek. W samej koszulce dzierżąc w dłoni na wpół stojącego kutasa. Uśmiechnął się, po czym powiedział: “come to me”. Odwzajemniłem uśmiech i szybko położyłem się na łóżku, mając przed twarzą jego kutasa. Okazał się on większy niż na zdjęciu.
Był to mój pierwszy raz, lecz nie czułem stresu. Byłem na maksa podniecony. Wziąłem w rękę jego penisa i zacząłem delikatnie masować. Szybko reszta krwi dopłynęła do kutasa ukazując go w pełnej okazałości. Pocałowałem go kilka razy, p oczym zabrałem się do roboty. Jak wspomniałem – robiłem to pierwszy razi w zasadzie mi wyszło. Na początku tylko za bardzo przygryzałem sprzęt Hiszpana, przez co mnie spowolnił.
Jęczał i co chwilę powtarzał “yes. yes… oh man…”, co odebrałem za komplement. Pracowałem także językiem liżąc kutasa dookoła jak i jego jaja. Złapałem go za klatkę, a on położył mi ręce na głowie. Przyciskał lekko, bo wiedział, że to mój pierwszy raz, Próbowałem nawet głębokiego gardła, ale kutas był za duży, a ja niedoświadczony. Chociaż niewiele mi brakowało.
Wstałem i przystawiłem swoje 16 cm do jego, nie wiem…19? Chwycił oba nasze kutasy i zaczął trzepać. Byłem ostro podniecony i nieśmiało zaproponowałem, aby mi włożył. Uśmiechnął się i wstał. Założył gumkę, a ja tymczasem wypiąłem swój tyłek. Zaczął wsadzać i włożył do połowy. Nie chciałem więcej, bo już mi było przyjemnie. Nie czułem bólu, bo wszystko było kontrolowane. Bawiliśmy się tak z 5 minut. Do dziś się zastanawiam, dlaczego nie chciałem iść wtedy na całość.
Poprosiłem go, czy mogę jeszcze mu possać. Zdjął szybko gumkę i wróciliśmy do pozycji, od której zaczęliśmy. Ssałem, lizałem i trzepałem. Patrzyliśmy sobie w oczy, co mnie niezwykle podniecało. W pewnym momencie zaczął powtarzać “I’m cumming”. Zwaliłem mu na jego brzuch i klatkę mając w dłoni reszty spermy.
Chwilę jeszcze leżeliśmy, ogarnęliśmy się, ubrałem się i wyszedłem. Do dziś nie wiem jak się nazywał, kim był i gdzie jest teraz. Natomiast myślę, że może się pochwalić, że na Erasmusie nie tylko się uczył, ale również choć raz zaliczył.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Maciej Zieliński -
Prezent Swiateczny 1
Nadeszły kolejne Święta Bożego Narodzenia. Dla nastoletniego Jakuba nie był to powód do radości. Odkąd jego mama wyjechała do Kanady przed kilkoma laty, a jej miejsce zastąpiła nowa narzeczona ojca, Święta były dla niego raczej obowiązkiem. Nie przepadał za swoją macochą Joanną. Ojciec Kuby pracował w firmie transportowej i większość roku był w trasie. Tymczasem Joanna przejęła pozycję pani domu. Była ostra i niekonwencjonalna. Kuba podchodził do niej z dystansem, a nawet z lekkim strachem.
Tegoroczną wigilię zjedli bardzo wcześnie. Był to raczej wczesny obiad, bo już popołudniu ojciec Kuby musiał wyjechać na kilka dni w kolejną trasę. Jeszcze przed czternastą wymienili się prezentami i pożegnali. Po wyjeździe ojca chłopak poszedł do swojego pokoju. Wolał spędzić wigilijne popołudnie sam oglądając świątecznie filmy. Jednak chwilę później do jego pokoju weszła bez pukania Joanna.
– Co tak szybko uciekłeś Kubusiu?
To pytanie zaskoczyło go. Nigdy nie zwracała się niego w taki sposób.
– Oglądam filmy, a co?
– Mam dla ciebie jeszcze jeden mały prezent skarbie.
Oznajmiła pokazując niewielkie pudełko w dłoni. Ten miły ton wydał się Kubie wręcz podejrzany, ale może to miała być kolejna próba ocieplenia ich relacji.
– To miło, dziękuję. Dlaczego nie położyłaś go pod choinkę ze wszystkimi?
– Bo to coś bardziej osobistego. No proszę. Rozpakuj go.
Kuba niepewnie wziął pudełeczko, zdjął wstążkę i zajrzał do środka. Zawartość pudełka nieco go zszokowała. Był tam mały, plastikowy, męski pas cnoty.Nastąpiła długa chwila konsternacji. Kuba zastanawiał się czy to się dzieje na prawdę i co to ma znaczyć. W końcu spojrzał na spokojną i uśmiechniętą twarz Joanny i zapytał:
– Co to jest?
– Nie wiesz głuptasie? Pas cnoty, zwany inaczej klatką erekcyjną.
Kuba oczywiście wiedział co to jest, natknął się już na coś takiego w Internecie, ale zadając to krótkie pytanie liczył na bardziej precyzyjne wyjaśnienie.
– I dlaczego mi to dajesz?
– Martwię się o ciebie synku. Rozmawiałem przed świętami z twoją wychowawczynią. Coraz gorsze oceny, słaba frekwencja, częste wagary, wracasz do domu późno, szwendasz się po mieście zamiast skupić się na nauce. Nie wspomnę już o tym, co ostatnio znalazłam w historii na twoim komputerze. Próbował do ciebie dotrzeć rozmową, dyscypliną, szlabanami, ale to nic nie dawało. Pomyślałam, że potrzebujesz czegoś co pomoże ci przestać się rozpraszać.
– Zaraz, zaraz. Grzebałaś w moim komputerze?
Oburzył się Kuba. Jednocześnie analizował co takiego mogła znaleźć Joanna. Nie miał jeszcze dziewczyny, więc jak każdy chłopak w tym wieku często się masturbował, no i jak każdy chłopak wchodził czasem na strony porno. Starał się czyścić historię przeglądania, ale być może zdarzyło mu się zapomnieć.
– Musiałam go kiedyś użyć, bo mój był zepsuty i zerknęłam w historię. Jesteś moim synem i mam chyba prawo wiedzieć co robisz.
– Po pierwsze nie masz prawa, a po drugie nie jestem twoim synem.
– Może nie biologicznie, ale urzędowo jestem twoim prawnym opiekunem. Dosyć gadania. Czas przymierzyć prezent. Zdejmij spodnie i majtki.
– Nie mam zamiaru się przed tobą rozbierać! Poza tym nie myślisz chyba, że będę to nosić?
– Owszem będziesz. Jeśli nie to pokażę ojcu strony na które wchodzisz. Powiem mu też o tym jak wąchasz i spuszczasz się w moje brudne majtki w łazience.
– To się nazywa szantaż! I w ogóle skąd o tym wiesz?
– Od czego są dziurki od klucza.
– A co jeśli ja powiem ojcu o tym szantażu?
– To uzna, że postąpiłam słusznie i pewnie doda jeszcze inną karę od siebie. Wiesz, jak ojciec pochodzi do tych spraw.
Szach mat. Rzeczywiście ojciec Kuby był bardzo konserwatywny. Gdyby dowiedział się o masturbacji, majtkach Joanny i co gorsza pornografii na pewno stanąłby po jej stronie. Prawdopodobnie poparłby pomysł pasa cnoty, albo wymyślił coś gorszego.
– Zrozum. W twoim interesie jest, żeby to zostało między nami. A teraz nie przedłużaj, ściągaj gacie. Musisz mi zaufać. Nie masz innego wyjścia.
– Dobra, dobra, niech będzie. Wygrałaś. Założę to, ale teraz wyjdź.
– O nie! Muszę osobiście dopilnować, czy wszystko jest dobrze zapięte. Nie musisz się wstydzić przed mamą. I tak już widziałam twojego małego z bliska.
– Jak to?
– Którejś nocy jak twardo spałeś po jakiejś szkolnej imprezie pozwoliłam sobie zajrzeć do spodenek od piżamy. Musiałam wiedzieć jaki rozmiar klatki zamówić.
– Ty chyba nie mówisz poważnie! Poza tym chyba i tak zamówiłaś za mały.
Zauważył Kuba ponownie przyglądając się niewielkiej klatce.
– Nie, chyba się przeceniasz, będzie idealny. Pas cnoty nie może mieć luzu. Ma całkowicie uniemożliwiać erekcje. Takie jest założenie. W zasadzie ten model to drugi z najmniejszych. Zastanawiałam się nad jeszcze krótszą wersją, ale zobaczymy jak będzie leżał. No dalej! Czekam!
Niewiarygodne. Kuba miał właśnie rozebrać się przed obcą kobietą udającą jego matkę. Miał pozwolić by zamknęła jego fiuta w jakiejś idiotycznej, mikroskopijnej klatce. Co najdziwniejsze ta perspektywa przerażała go, ale też trochę podniecała. Czuł, że jego penis w majtkach staje się twardszy z każdą chwilą. Jak miał się teraz rozebrać z pełną erekcją, która nie przemijała?
– Nie wygłupiaj się młody. Mam zadzwonić do ojca? Mam ci skonfiskować telefon i laptop do końca ferii?
Zaczęła irytować się Joanna. Jakub wstał więc z ociąganiem z fotela i niezdarnie zaczął rozpinać pasek, guzik i rozporek spodni. Niechętnie zsunął spodnie do kostek i schylił się po odłożyć je na bok. W jego białych bokserkach widać było wyraźnie odznaczającą się erekcję. Joanna rzuciła ponaglające spojrzenie, więc złapał gumkę bokserek i powoli je zsunął. Był kompletnie upokorzony, ale mimo to jego fiut stał twardy jak skała, a żołądź była aż ciemnobordowa od pulsującej krwi. Unikając spojrzenia Joanny Kuba podniósł bokserki i rzucił na łóżko, po czym szybko zasłonił genitalia dłońmi.
– No no! Właśnie dałeś mi kolejny powód, żeby ci to założyć. Jeśli tak cię podnieca twoja matka, to ewidentnie coś jest z tobą nie tak. W zasadzie schlebia mi to, ale dobrze, że kupiłam ten pas cnoty, bo jeszcze przyszłoby ci coś głupiego do głowy. Tylko, że nie założę ci klatki póki ci tak stoi.
– To pozwól mi jeszcze raz sobie zwalić zanim mi to założysz. Wtedy erekcja minie.
– Zboczony bachor! Nie ma takiej opcji. Mam lepszy pomysł. Zaraz wracam a ty nie dotykaj siusiaka, albo pożałujesz.
Nakazała Joanna i wyszła zostawiając oszołomionego Kubę stojącego bez majtek i ze stojącą palą na środku pokoju.Gdy młody został sam żądza wzięła górę. Skoro najbliższe dni albo tygodnie miał spędzić bez możliwości masturbacji pomyślał, że mógłby się jeszcze szybko spuścić, ostatni raz. W tym stanie do orgazmu nie brakowało mu dużo. Pobiegł więc do łazienki i zamknął drzwi. Jednak nim zdążył cokolwiek zrobić wróciła Joanna. Zobaczyła, że nie ma go w pokoju i od razu skierowała się do łazienki.
– Co tam robisz?
– Chwila, muszę skorzystać z toalety,
Joanna zdjęła zegarek i za pomocą metalowej zapinki sprawnie odblokowała drzwi łazienki. Wpadła do środka.
– Co jest? Daj mi chwilę. Muszę się wysikać
– Daruj sobie głupie wyjaśnienia. Wiem, że z taką erekcją nie da się sikać. Miałeś inne zamiary.
Kuba zauważył, że Joanna trzyma coś w lewej ręce. Była to rolka szarej taśmy oraz szklanka wypełniona tylko kostkami lody.
– Stań tyłem do mnie, ręce do tyłu.
– Co chcesz zrobić?
– Rób co mówię!
Gdy chłopak wykonał polecenie wzięła taśmę i skrępowała mu nią ręce za plecami.
– Po co to?
– Żebyś mi nie przeszkadzał. Obróć się.
Przysiadła na krańcu wanny. Miała teraz kutasa Kuby tuż przed sobą. Wzięła ze szklanki dwie kostki lodu i przyłożyła je do twardego fiuta. Kuba drgnął i cofnął się.
– Nie ruszaj się!
– Zwariowałaś? Co ty robisz?
– Zimno pozwoli zwalczyć erekcję.
Oznajmiła po czym ponownie zaczęła przykładać lód do nabrzmiałej żołędzi. Jakub jęknął. Zimne krople zaczęły spływać w kierunku jąder. Po chwili metoda zaczęła działać. Fiut zaczął lekko opadać. Joanna kontynuowała aż stał się całkiem wiotki. Teraz był wręcz skurczony z zimna.
– Idealnie. Teraz możemy zaczynać.
Stwierdziła zadowolona. Przyniosła z pokoju pudełko z pasem cnoty. Wzięła pierścień i zamocowała go za jądrami, u podstawy penisa i moszny. Zdecydowanym ruchem wsunęła małego, skurczonego siusiaczka do plastikowej tuby i spięła ją z pierścieniem. Usłyszeli wyraźne kliknięcie, ale Joanna mimo to upewniła się, że w żaden sposób nie da się rozpiąć klatki bez klucza. Gdy puściła jego genitalia Kuba poczuł dziwny, nieznany ciężar. Spojrzał na swojego fiutka żałośnie zamkniętego w ciasnej plastikowej klatce. Rzeczywiście rozmiar pasował dobrze. W stanie wiotkim penis Kuby wypełniał mniej więcej całą klatkę. Nie było zbyt dużo luzu.Mimo całego upokorzenia fiut chłopaka zaczął się znów mimowolnie podnosić. Jednak tym razem od razu został zatrzymany. Jakub poczuł bolesny ucisk na całej powierzchni penisa, a szczególnie na końcu. Poczuł jak obręcz boleśnie pociągnęła za jądra, które skutecznie zatrzymały ją na miejscu. Jęknął z bólu. Po chwili erekcja minęła.
– Świetnie. Właśnie doświadczyłeś jak działa pas cnoty. Od tego momentu zero masturbacji i seksu. Jak widzisz każdy wzwód będzie nieprzyjemny, więc lepiej unikaj podniecenia. Oczywiście i tak będą się zdarzały erekcje, na początku pewnie często, ale cel jest taki, że może z czasem nauczysz się kontrolować swój popęd, no i skupisz się na ważniejszych rzeczach.
– To jak długo mam to nosić?
– No cóż to zależy od ciebie. Warunki są następujące. Od teraz będziesz się do mnie zwracał „ mamo“, będziesz mi więcej pomagał w obowiązkach w domu i nie będziesz pyskował. Oprócz tego koniec z wagarami i oczekuję w szkole samych 5 i 6. Będę też co jakiś czas kontrolować twój telefon i komputer. Żadnych podejrzanych stron, zresztą i tak lepiej dla ciebie nie szukać dodatkowych bodźców erotycznych, bo będzie bardziej bolało. Jak zobaczę, że zasłużyłeś to pomyślę o oddaniu ci chociaż częściowej swobody. Powiedzmy na początek umówmy się na 6 miesięcy. Jak na koniec drugiego semestru będę zadowolona to na wakacje będę ci go zdejmować przynajmniej co kilka dni. A jeśli nie będę zadowolona to przedłużymy wyrok o kolejny semestr. Aha, i nie próbuj szukać klucza. Jest w bezpiecznym miejscu.
– Zwariowałaś? Przez 6 miesięcy nie zdejmiesz mi tego ani raz? Nie zgadzam się. Nie wytrzymam!
– No obawiam się, że będziesz musiał. Oczywiście będę ci zdejmować klatkę raz w tygodniu do kąpieli, żeby porządnie umyć siusiaka, ale to tylko na chwilę i pod moim nadzorem.
– Nie! Nie zgadzam się. Nie mówiłaś, że to na tyle miesięcy. To moje ciało i ja będę decydować.
– Nie do końca kochanie. Jesteś nieletni i jeśli zechcę będziesz nosił pas cnoty nawet do osiemnastki. Od tej chwili zaczynasz walkę o wolność. Także bądź miły i pogódź się z tym. Będę odnotowywać każdy incydent, gdy się sprzeciwisz moim decyzjom, będziesz pyskował, albo stawiał nieuzasadnione warunki. Każda taka adnotacja zmniejsza twoją szansę na zdjęcie klatki w wakacje, jasne?
– Tak.
– Chciałbyś coś jeszcze powiedzieć?
– Co?
– Powinieneś mi chyba podziękować, że tak o ciebie dbam.
– Dziękuję.
Joanna rozcięła taśmę na rękach młodego i zostawiła go samego, wróciwszy do swoich świątecznych obowiązków. Kuba próbował odblokować klatkę siłą, próbował otworzyć zamek spinaczem, ale nic z tego. Skończyło się to tylko kolejnym boleśnie przerwanym wzwodem. Nie miał wyboru. Był teraz całkowicie skazany na łaskę swojej macochy. Mógł jedynie liczyć, że dobrym sprawowaniem uda mu się przekonać ją do skrócenia wyroku.Po tym jak Kuba dobitnie przekonał się, że pasa cnoty nie da się otworzyć nie posiadając klucza wrócił do oglądania filmów w swoim pokoju. Jednak wciąż myślał tylko o jednym. Po około 2 godzinach znów zjawiła się Joanna.
– No jak tam skarbie? Już się przyzwyczaiłeś?
– Nie, nie mogę przestać o tym myśleć… mamo.
Wydusił niechętnie chłopak. Nie podobało mu się, że musi tak mówi do obcej kobiety, ale wiedział, że teraz musi być miły. Czuł się nieswojo w tej nowej sytuacji. Dotąd jego relacja z Joanną była raczej chłodna i zdystansowana. Teraz macocha widziała go nago, dotykała jego ptaszka, upokorzyła go i miała nad nim pełną kontrolę.
– Początki mogą być trudne, ale oswoisz się z tym.
– Jak to sobie wyobrażasz? Jak mam w tym chodzić w tym do szkoły? Jak mam się przebierać na w-f?
– Przecież to mała klatka. W bokserkach nie będzie widać, że coś tam masz. Najwyżej koledzy pomyślą, że masz dużego jak zobaczą wybrzuszenie.
– A jak mam w tym sikać?
– Normalnie. Przecież po to jest otwór na końcu klatki. Tylko musisz zawsze siadać na sedesie, jak kobiety, żeby nie obsikać wszystkiego dookoła. I zawsze dokładnie strzepuj krople jak skończysz siusiać. W przeciwnym razie resztki moczu zostaną na klatce będą ci moczyć majtki. Przynajmniej przez kilka miesięcy doświadczysz na własnej skórze jak trudno mamy my, kobiety.
Tak jak zapowiedziała Joanna początki były trudne. Pierwsze oddanie moczu z pasem cnoty na penisie było trudne i niekomfortowe. Pierwszej nocy Kuba długo nie mógł zasnąć, bo plastik ciążył i uwierał. Rano obudziła go poranna erekcja boleśnie stłumiona przez ścianki klatki. Najgorsze było to, że cały czas myślał tylko o tym. Napięcie seksualne narastało z każdą godziną. Wcześniej Jakub onanizował się prawie codziennie. Teraz nie mógł nawet dotknąć fiuta. Z każdym dniem był coraz bardziej nakręcony. Przeszukał dokładnie dom, ale klucz musiał rzeczywiście być dobrze ukryty. Był posłuszny i miły dla Joanny licząc, że zmieni zdanie i podczas nadchodzącej pierwszej kąpieli bez pasa cnoty pozwoli mu się spuścić.W końcu nadszedł ten dzień. Tydzień po wigilii. Sylwester. To tego dnia Joanna miała po raz pierwszy zdjąć ten przeklęty przedmiot z męskości Kuby. Ustalili, że zrobią to rano, bo później ojciec miał wrócić by wspólnie spędzić sylwestra.
– Jesteś gotowy?
– Tak mamo.
– No to rozbieraj się i idź pod prysznic. Ja zaraz przyjdę.
Kuba czekał w strumieniu ciepłej wody na macochę. Już na samą myśl o chwili wolności krew napływała szybciej do jego penisa. Z otworu w klatce koło ujścia cewki zwisała kropla gęstego preejakulatu. Jego jądra były już nabrzmiałe i obolałe po niespodziewanym, tygodniowym poście. W końcu przyszła Joanna. W ręce trzymała nie tylko kluczyk do klatki. Było tam jeszcze coś. Były to zwykłe, metalowe, policyjne kajdanki.
– Przykro mi, ale dla bezpieczeństwa muszę cię skuć na czas zdjęcia klatki.
– Co? Ale jak to? Nie tak się umawialiśmy. Nie było mowy o kajdankach!
– Co mówiłam o posłuszeństwie? Zanotuję sobie ten wybryk.
– Przepraszam mamo. Dobrze, zrób to.
Przykuła więc ręce Kuby do rury prysznica za jego plecami. Dopiero wtedy sięgnęła po kluczyk i przekręciła zamek pasa cnoty. Zapięcie otworzyło się. Powoli zsunęła klatkę z jego penisa, który praktycznie od razu stanął w pełnym wzwodzie. Następnie zdjęła pierścień. To było oszałamiające uczucie. Przyrodzenie Jakuba było wolne, znów lekkie i niczym nieograniczone. Joanna skrzywiła się poczuwszy zapach moczu, potu i preejakulatu z wnętrza klatki. Mimo codziennych kąpieli klatka była na tyle ciasna, że nie dało się dokładnie umyć jej wnętrza. Kobieta umyła dokładnie wszystkie plastikowe części pasa cnoty i odłożyła ma bok. Nadszedł czas na umycie siusiaka Kuby, który cały czas był w pełnej erekcji. Nałożyła mydło i precyzyjnie wyszorowała mosznę i penisa. Kuba aż drgnął, gdy jej delikatna dłoń dotknęła jego małego. Poczuł lekkie pieczenie, gdy odrobina mydła dostała się w okolicę cewki moczowej, ale mimo to cała procedura dawała mu niesamowitą przyjemność. Gdy Joanna skończyła mycie, wykonała jeszcze kilka ruchów ręką w górę i w dół penisa jak przy masturbacji. Kuba sapał coraz bardziej. Czuł, że do orgazmu brakuję mu bardzo nie wiele, ale wtedy macocha przestała.
– Co robisz?
– Nie myślałeś chyba, że pozwolę ci się spuścić? Znasz zasady. Musiałam go tylko trochę pomasować, żeby poprawić krążenie. Nosząc pas cnoty warto czasami pozwolić na przepływ krwi, żebyś nie miał później problemów z erekcją.
Wyjaśniła Joanna. To była prawda, ale w rzeczywistości był jeszcze jeden powód. Chciała go trochę podrażnić. Chciała by cierpiał gdy przerwie pieszczoty chwilę przed orgazmem. Uważała, że to dobry sposób na trenowanie wytrzymałości i cierpliwości młodego chłopaka.
– Ale proszę! Pozwól mi dokończyć. Chociaż raz, tylko dzisiaj. Dłużej nie wytrzymam.
Błagał zdesperowany Kuba, ale macocha była nieugięta.
– Już mówiłam, nawet mnie nie proś. Jedyne co możesz zrobić, to być grzecznym, a za 6 miesięcy pogadamy.
Zostawiła go jeszcze na chwilę ze skutymi rękami, ale wolnym kutasem. Za chwilę wróciła ze kolejną szklanką lodu. Podobnie jak tydzień wcześniej za pomocą kostek lodu pokonała erekcję i sprawnie założyła z powrotem pas cnoty. Gdy był już zabezpieczony, rozkuła kajdanki uwalniając ręce chłopaka.
– W porządku. Kolejne mycie za tydzień. A teraz ubieraj się. Tata powinien niedługo dojechać. Nie zapomnij podziękować, że pomagałam umyć ptaszka mojemu małemu chłopcu.
– Dziękuję mamo.
– Za co dziękujesz?
– Dziękuję, że umyłaś mi siusiaka i że pozwoliłaś mi na chwilę wolności bez klatki.
– Oo, grzeczny chłopiec. Cała przyjemność po mojej stronie.
Oczywiście, że po twojej stronie zimna suko, pomyślał Kuba, ale nie mógł tego powiedzieć głośno. Wtedy pomyślał o swoich nadchodzących szesnastych urodzinach. Może to była dla niego szansa.
– 4 stycznia mam urodziny. Nie chcę żadnych prezentów. Proszę tylko o jedno. Może chociaż na urodziny pozwolisz mi się spuścić?
Spróbował jeszcze raz negocjować młody.
– Nie mogę ci tak po prostu pozwolić na masturbację. Ale mam pewien inny pomysł. Niech to będzie niespodzianka. Narazie zapomnij o tym. I pamiętaj. Ani słowa przy ojcu, albo dowie się o wszystkim.
A zatem była jakaś nadzieja. Jaką niespodziankę miała na myśli Joanna, jeśli nie masturbacja? Może w ramach prezentu urodzinowego zrobi mu loda, albo coś jeszcze lepszego? Kuba nie mógł się już doczekać urodzin. Musiał przetrwać jeszcze tylko 4 dni…Ciąg dalszy nastąpi
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
XYZ -
Amelia
Amelia jest zwykłą slodką dziewczyną. Lubi długie spacery po parku, najlepiej z jakimś zwierzątkiem obok. Czasami trzymając pod rękę mężczyznę. Lubi czytać książki przy dobrej kawcę i śmiać się głośno. Wieczorami natomiast nie stroni od szaleństw i imprez…
Dzień dla Amelii zaczął się normalnie, choć od jakiegoś czasu nie mogła w nocy spać. Na początek kawka z rana w jednej ręce, a w drugiej dobra książka.
Bardzo podoba jej się ta kawiarenka. Ilekroć w niej jest, zapach świeżo mielonej kawy i promienie wczesnego słońca, ostro odbijającego się od pobliskich kwiatów – mocno budzi ja do życia. Zwykle, o tej porze już musiała zbierać się do pracy. Na szczęście wolne w tym tygodniu pozwoliło jej rozkoszować się książką trochę dłużej. Czytała najczęściej powieści romantyczne. Nie stroniła nawet od tych najbardziej erotycznych. Ba. Im były bardziej pociągające tym lepiej. W tej którą czytała, natrafiła na bardzo interesujący fragment:
“Powoli rozpiął dwa guziki jej koszuli, odsłaniając jej młode piersi, które robiły się tak sztywne jak on sam, gdy schodził coraz niżej, gładząc ustami jej delikatnie linie ciała.”
Poczuła że robi się mokra i bardzo się zaczerwieniła kiedy akurat podszedł do niej młody chłopak, którego nie dawno przyjęli tutaj do pracy. Miał ciemne włosy, lekki zarost i był bardzo zgrabny. Jego koszula mocno opinała jego mięśnie ciała, co sugerowało że chłopak mocno dba o siebie. Zapytał się czy wszystko w porządku i czy nie potrzebuje czegoś. Po czym odchodząc, puścił jej oczko i zostawił liścik z napisem:
“Spoglądam na ciebie już od jakiegoś czasu i nie mogę oderwać wzroku. Jeśli nie masz planów na ten wieczór, to zadzwoń. Chętnie cię poznam bliżej.” A poniżej numer telefonu oraz imię “Marek”.
Na początku prychnęła, chciała zgnieść kartkę. I może w tej sytuacji poczuła by się bardzo niezręcznie, wyszłaby z kawiarni lub poskarżyła się kierownikowi, gdyby nie fakt, że chłopak wydawał jej się bardzo słodki od pierwszego wejrzenia. Od tak dawna nie była z żadnym mężczyzną i może warto by spróbować. Wstała i podeszła do kontuaru…
Wybiła godzina 23:00. Marek z którym postanowiła spędzić wieczór na szaleństwach po klubach – przez cały dzień był dla niej bardzo ciepły i pociągający. Nie żałowała tego, że go poznała. Noc się jeszcze nie kończyła, a ona sama posiada zazwyczaj ogromne pokłady energii. Postanowiła zaprosić go do siebie do domu, gdzie ugościła go dwiema lampkami wina, dobrego na każdą okazję. Ta wydawała jej się bardzo dobra i nie myliła się. Ona ubrana w ciemno-czerwoną suknie, a on w czarne jeansy i obcisłą seksowną koszulę tego samego koloru. Bardzo na siebie działali. W pewnym momencie położył swoją twardą dłoń na jej policzku i przyciągnął do swoich ust. Całowali się namiętnie, tak samo jak przed paroma godzinami, kiedy to zaczynały działać na nich duże ilości spożytego alkoholu. Teraz każda chwila traciła czas, przestrzeń i przenosiła ją całą do innego wymiaru. Tak bardzo tego pragnęła.
Położyła swoją ciepłą dłoń na jego kroczu, sama do tego czasu zdążyła zrobić się mokra. Rozkoszowała się miłym pulsowaniem jego twardniejącego kutasa, podczas gdy on sam przeszedł do całowania jej delikatnej szyi. Ciepło rozchodziło jej się po całym ciele, przeszywając dreszczem każdą komórkę. Odpięła całkiem jego koszulę, odsłaniając umięśnioną klatkę piersiową, podziwiając jej kształty i rysy. Po czym sama zaczęła zdejmować powoli górę dekoltu sukienki, z pod której widać było już sztywne, opinające materiał sutki, bo biustonosza nie nosiła. Szepnęła mu wtedy do ucha:
-bardzo wielki ten kutas, na pewno chcesz go poczuć między moimi sutkami. Pozwól, że się nim zajmę.-
Po czym Amelia zaczęła rozpinać mu rozporek, czując pod palcami twardego kutasa, całowała okolice pępka. Rozsunęła bardziej bokserki swojego kochanka i wtedy po raz pierwszy zobaczyła tak dużego penisa. Tak bardzo o tym marzyła od dłuższego czasu i aż nie mogła się powstrzymać. Z uśmiechem skomentowała jeszcze.
-ale duży.
I włożyła go do swoich ust, czując jego słodki smak i sensację, gdy pod jej ruchami coraz bardziej twardnieje. Marek mógł tak godzinami zabawiać się z nią. W tym Amelia, która przyznała w duchu, że najbardziej to lubi bawić się kutasami swoich kochanków, gdy trzyma je w ustach.
Marek w pewnym momencie wstał i zrzucił całkowicie swoje spodnie, stając zupełnie nago przed głową swojej kochanki. Napinając mięśnie seksownej sylwetki, zaczął wchodzić coraz pewniej i głębiej w usta Amelii. Powtarzając na głos jak bardzo jest seksowna i jak dobrze to robi. Amelia czuła rozkosz, kiedy jego kutas dotykał przełyku i wchodził głęboko w jej gardło. Chciała dawać mu ta rozkosz, bo sama tego najbardziej pragnęła. Kiedy marek położył dłoń na jej głowie, już była ekstra mokra. Wtedy w pewnym momencie opuścił jej ciepłe usta i szarpnął ja do góry, kładąc na stole, przewracając na podłogę puste kieliszki. Zaczął ściągać jej delikatne majteczki z dużą męską zaciekłością, a ona mu na wszystko kokieteryjnie pozwalała. Poczuła jego dotyk na całym ciele. Zaczął całować jej dekolt, bawił się jej sutkami, liżąc i całując. Czuła rozchodzące się wokół piersi ciepło i wilgoć jego dotyku. Schodził coraz niżej, całując ją po mostku, brzuchu. Nie przestawał całować po tych wszystkich miejscach dopóki nie napełniły się całe rozkoszą, którą oferował. W końcu zaczął pieścić jej cipkę. Całe mięśnie jej zwiotczały pod naporem jego języka. Robił to tak delikatnie i umiejętnie, że jej brzuch co chwilę podnosił się do góry i opadał z każdym ruchem jego ust. Cały czas, lizał, pieścił, całował, masował. Aż w pewnym momencie postanowił sprawdzić wielkość jej dziurki i włożył w nią palec. Po chwili włożył drugi i pieścił ją całując po brzuchu i bawiąc się sutkami. Amelia czuła jego dotyk nie przerywany ciągłym orgazmem. Po chwili, nawet się nie zorientowała kiedy, wypełnił jej ciasną dziurkę swoim twardym kutasem i zaczął ruchać tak mocno, jak nikt nigdy jej nie pieprzył. Czuła się jak w innym wymiarze. Jednym słowem nieziemsko, kiedy tak pulsowała pod jego ruchami. “Dawno jej nikt tak nie pieprzył Jak marek w tej chwili” – powtarzała cały czas w głowie, czując ciarki na skórze. Widziała spod oka jego umiejętne ruchy i męską siłę jego tali, która dawała jej przyjemność z każdym ruchem kiedy oddalała się i przybliżała. Ani Marek, ani Amelia nie wstrzymywali entuzjazmu i wydawali raz po raz coraz głośniejsze “aaah” i “oooh”, aż włożyła do ust jego palce. Wyobrażała sobie, że w tej chwili jeszcze robi dobrze drugiemu mężczyźnie, bo tak bardzo ją ta wizja podniecała. W którejś chwili obróciła się na brzuch, a marek zaczął ją brać od tyłu i tak oparta o stół, czuła jak drga pod nimi cała podłoga i czuła w swojej cipce, tego ogromnego cudownego fiuta, którego tak bardzo w tej chwili kocha i mogłaby go całować oraz ujeżdżać bez końca.
Poczuła potężny orgazm. Nie tylko swój, bo i Marek zaczął zalewać jej tylną dziurkę i kawałek pleców swoją cieplutką, przyjemną spermą, którą tak bardzo by chciała teraz posmakować. Więc szybko obróciła się i złapała resztę nasienia w swoje wiotkie usta, czując jak marek wytryska jej w twarz, zalewając kawałek czoła i kąciki ust. A następnie obciągała mu jeszcze, nie pozwalając opaść.
To spotkanie było dla Amelii spełnieniem jej najskrytszych pragnień, które tłumiła bardzo długi czas.
Tej nocy spała bardzo dobrze, a następnego dnia przyszła do kawiarni standardowo napić się cieplutkiej kawy. Tym razem w towarzystwie jej chłopaka, książkę odkładając na bok.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Mdma -
Wizyta u mechanika
Był środowy wieczór jak moja Kobieta oznajmiła mi że udało jej się załatwić wizytę u znajomego mechanika żeby sprawdził jej auto na komputerze diagnostycznym zgodziłem się nie miałem z tym problemu mimo że moja wizja tego spotkania była taka że nie skończy się tylko na diagnozie auta pół żartem oznajmiłem jej żeby do niej się nie podłącza w tym aucie, zaśmiała się tylko mówiąc no gdzie Ty głupi jesteś dodając. przyszła w końcu sobota godzina 18;00 uszykowała się do wyjścia żeby jechać do tego znajomego mechanika kolegi ubrała leginsy jakie uwielbiałem które uwielbia w sumie co drugi facet pięknie podkreślały jej uda pupę łydki była bardzo zgrabna i szczupła samym patrzeniem się napaliłem i wiedziałem jak wyjdzie będę musiał dać upustu emocją pięknie wystrojona dodała że mam pilnować dzieci i nie wie o której wróci ile jej zejdzie. Odkąd wyjechała do niego dzieciaki miały zajęcie a Ja siedziałem w kuchni i myślałem cały czas o tym jak przebiega ta wizyta po dwóch godzinach próbowałem się do niej dodzwonić ale odrzuciła połączenie i potem wyłączyła telefon dało mi do myślenia że mam nie przeszkadzać, moja fantazja i podniecenie zaczęło nabierać tempa. Postanowiłem się postawić na Ich miejscu w tym warsztacie, podczas diagnozy kolega siedział na miejscu kierowcy ona na miejscu pasażera czytali błędy silnika w samochodzie kolega zerkając na jej uda w leginsach nie mógł się powstrzymać i musiał ją złapać i zaczął masować jej uda w jej głowie był mętlik w domu facet z dzieciakami a tutaj taka sytuacja nie mogła ukryć podniecenia czując jego dłoń na udach i kroczu ona właścicielka BMW on właściciel BMW stwierdziła że się odda i zabawi bo jej facet nie ma BMW to z nim tego nie będzie robiła tok myślenia właściciela danej marki auta … złapała go za dłoń zaczęli się całować on co raz bardziej masował jej cipkę przez leginsy ona czuła podniecenie które Ją przeszywa z myślą jaka jest nie grzeczna wiedziała że złe jest to co robi ale to ją jednak nakręcało do sexu, między pocałunkami stwierdzili że przejdą na tylne siedzenia tam leżała na plecach on ją całował po szyi i dotykał po leginsach macał jej tyłek piersi delektował się dotykiem ona przygryzała tylko wargę nie pytając rozbierał ją dobierał się do niej była jego obiektem pożądania, gdy leżała nago całował ją dalej rozpierając się aż w końcu ujrzała jego kutasa i złapała go w dłoń prosiła go żeby był delikatny, zbytnio się tym nie przejmował on dominował z myślą że pieprzy czyjąś kobietę bym bardziej nakręcony żeby pokazać jej co potrafi, wszedł w nią ona na samym starcie jak poczuła jak ją rozpycha zajęczała z podniecenia w głowie myśl mam faceta inny jest we mnie !! co ja robię !! z każdym ruchem zapominała o mnie i on wchodził w nią i w jej myśli trzymał ją mocno i pieprzył ile sił jej cipka była tak ciasna czół jej każdy minimetr cipki musiał się podtrzymywać od wytrysku objęła go nogami i rękoma drapała jego plecy jęcząc aż w końcu doszła do orgazmu, odpychała go żeby wyszedł z niej mu jeszcze było mało mówiąc że na razie nie da rady zaczął walić konia patrząc na dziewczynę która zdradziła partnera walił konia dochodząc jej na brzuch piersi i twarz miał mega orgazm zaliczając tak ciasną cipkę. gdy było po wszystkim po wycierali się ze spermy to jej kolega oznajmił jeszcze kwita nie jesteśmy za diagnozę auta !! jeszcze zrobimy to w moim samochodzie !! nawet nie protestowała podeszła do niego i pocałowała on złapał ją za pośladki dał klapsa i mocno złapał za pośladek mówiąc te leginsy to ja lubię podniecasz mnie w nich !! odstawili jej auto na parking wysiedzieli do jego samochodu wiadomo co się tam działo … nadeszła 1;00 w nocy wróciła do domu jak nigdy nic poszła do WC pod prysznic ubrania wrzuciła do prania … domyślałem się że to była randka albo coś więcej który mechanik diagnozował by auto 6-7 godzin …. z tą myślą co mogło być dochodziłem przez miesiąc ona nie poruszała tematu nawet jakie błędy auto miało …
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Drewniak sytułacja miała miejsce miesiąc temu po roztaniu przyznałem jej co myślałem. pozdrawiam
-
Tomasz zigolak odc 1
Listopad 2016
Tomasz jak zwykle w jesienne, ponure niedzielne popołudnie siedział przed komputerem. Jako, że był nieśmiały nie miał wielu znajomych. Nie wspominając o dziewczynie. Brakowało mu osoby, z którą mógłby spełnić się seksualnie. W swej wyobraźni był odważnym erotomanem, wręcz herosem.
-Żebym tylko mógł kiedyś poruchać.- Jego głowę wciąż przepełniała ta jedna myśl.Grudzień 2019
To miał być ostatni dzień kontraktu. Ale Krystyna spóźniała się już 25 minut. Tomasz był bardzo niespokojny, nigdy wcześniej nie zdarzyło się coś takiego.
Jeszcze młody, choć już 25 letni szatyn o atletycznej budowie zdawał się być niższy niż swoje 180 centymetrów. Niebieskie oczy jakby szarzały. Nie wiadomo czy to ze strachu, że coś się słało, czy może z obawy że to jednak on coś pomylił. Nie możliwe, przecież zawsze był na miejscu godzinę wcześniej. Każdej niedzieli towarzyszył ten sam rytm: wstawał o świcie, jadł śniadanie po którym była kąpiel. Potem różne służbowe sprawy, takie jak zapisanie tygodniowego grafiku już na czysto w telefonie. Wreszcie podróż do hotelu. Pięknego Gdańskiego hotelu. O godzinie 8 rano był już w pełni gotowy, penis w spodniach przeszkadzać zaczął już w recepcji. Nie wiadomo, może to na widok Izy? Pięknej recepcjonistki, której wyraźnie wpadł w oko. To dla niego w każdą sobotę jej bluzeczka nie dopinała się pod naporem piersi dumnie i wygodnie leżących w miseczkach push-up. Nawet nie przeszkadzało jej że on jest męską prostytutką. Była nim wyraźnie zauroczona. Wpływ na jego stan w recepcji mogły też mieć pigułki wspomagające jego wydajność, które według umowy miał zażywać zawsze na godzinę przed umówionym terminem spotkania.
-Gdzie jesteś Krysiu?- Mówił sam do siebie w myślach, coraz bardziej rozpaczliwym głosem. Zawsze była taka punktualna. A teraz? Dochodziła już dziewiąta. Tomasz podszedł do swojego płaszcza i sięgnął do kieszeni. Wyciągnął pudełko z pastylkami i połknął kolejną z nich. Oczywiście takie korzystanie z leków na potencję mogło się dla niego źle skończyć, ale umowa była dla niego świętością. To dlatego był jednym z najlepszych w branży.
Zbliżała się godzina 9:15, czyli czas kiedy Krystyna miała wychodzić z toalety by odebrać to, co było jej tego dnia należne. Tomasz zaczął więc się rozbierać. Wtem jego telefon zawibrował. Żigolak w Samej koszuli i slipkach mokrych od śluzu sączącego się z pokaźnego prącia zerwał się w stronę swojego smartfona. “Zrywam naszą umowę” Tomasz pobladł ” Kończę czytać właśnie Twoje Akta, dostałam je dopiero wieczorem. Muszę przyznać że to wspaniała lektura. Jest tyle wspaniałych sposobów na seks a ja głupia uparłam się na klasyczne schadzki w hotelu. Najbardziej zaintrygowały mnie Bogna i Anna. Seks w miejscach publicznych! Szkoda, że nie widzisz mnie jak to piszę. Ależ to musi być obrazek. Po cyckach leci mi ślina a uda są mokre od moich soczków. Marzę aby wejść pod stół i obciągnąć pod nim Twojego kutasa w czasie kiedy ty będziesz zamawiał dla nas szampana, żeby uczcić nową umowę. A wiem, że ją podpiszemy. Więc schodź do restauracji i daj mi czego pragnę!” Tomasz odłożył telefon i westchnął.
-O kurwa.- Tylko i aż tyle. Miał słabość do Krystyny. Była namiętna w łóżku i płaciła mu krocie. A co najważniejsze: ona mu się po prostu podobała. Mimo że dzieliło ich aż 20 lat.Był już w windzie. Z trudem próbował jakoś ukryć wybrzuszenie na spodniach. Zapewne żałował wtedy, że nie zostawił bielizny. Tyle, że ona przecież mogłaby sprawić niepotrzebne trudności jego klientce. Wychodząc z windy czuł, że jego nabrzmiały, twardy jak skała penis bardzo utrudnia mu chodzenie. Udał się więc do restauracji. Nie musiał iść daleko, zaledwie kilka kroków zanim usiądzie z nią przy stoliku. Jeszcze szybka lustracja pomieszczenia. Jest! Piękna! Przepiękna!
W kącie sali, przy stoliku dla dwojga siedziała piękna brunetka. Jej czarne jak kruk włosy lekko kręcone opadały na delikatne ramiączka dopasowanej sukienki. Obfite piersi wypełniały dokładnie dekolt małej czarnej. Prawa ręka błądziła gdzieś między nogami odzianymi w czarne pończochy samonośne zakończone szerokim pasem koronki. Półmrok sali dodawał jej tylko uroku. Nie ukrywał faktu iż podwinięta do wysokości pasa elegancka sukienka odsłania nagie, idealnie gładkie uda. Jej pociągłą twarz z delikatnie zadartym nosem zdobił makijaż. Lekki, lecz podkreślający jej dzisiejszy nastrój. Kolczyki opadały na nagie ramiona, a naszyjnik wznosił się i opadał w rytm ruchu klatki piersiowej.
-Dzień dobry Pani Krystyno.- Z krainy błogości wyrwał ją głos kochanka. Tak właśnie go nazywała w swoich myślach. Żałowała że w kontrakcie zawarli tak oficjalny stosunek. Teraz wreszcie mogła to zmienić. Oblizała tylko dolną wargę i kiedy Tomasz wreszcie usiadł na przeciwko niej, bez słowa zsunęła się pod stół by osłonięta wielkim obrusem być sam na sam z jego żylastym i twardym jak skała przyrodzeniem. Mężczyzna uniósł więc dłoń i wezwał kelnerkę która miała przyjąć zamówienie. Młoda, może 18 letnia dziewczyna o nienagannej posturze podeszła do stolika.
-Czym mogę Panu służyć?- Jak przez ścianę usłyszała z pod stolika Krystyna. Kobieta zdążyła już wyswobodzić okazałego penisa i poczuć jego smak. Jednak kiedy uświadomiła sobie obecność kelnerki zaczęła łapczywiej pochłaniać prącie, którego ciepła nie czuła cały tydzień. W jej głowie pojawił się pomysł, że przecież powinna spróbować głębokiego gardła, mimo że kategorycznie odrzucała taką możliwość wcześniej.
-Po-o-oproszę butelkę szampana i kieliszki dla dwojga.- Powiedział pozornie opanowany mężczyzna trzymając stolik dość mocnym uściskiem.
-Czy wszystko w porządku?.- Spytała młoda kelnerka o raczej małym biuście, ale jakże krągłym tyłeczku. Na pokrytej znaczną warstwą makijażu, mającą przykryć nastoletni trądzik, zamiast zmartwienia pojawił się delikatny uśmiech. Zauważyła ona właśnie Mokrą plamę na odsuniętym krześle i dwie pary szpilek zdobiących smukłe stopy. Odgłosy lekko krztuszącej się pod stołem kobiety dały jej pewność, że Iza z recepcji nie myliła się. Tomasz nie odpowiadał, wyczuł bowiem myśli młodej kelnerki, zamknął tylko oczy i rozkoszował się chwilą. Najwięcej jednak rozkoszy z całego tego zajścia czerpała Krystyna. Bez opamiętania ssała okazałe przyrodzenie, co rusz nabijając się na penisa jak najmocniej potrafiła. Fakt że krztusiła się przy tym, co musiało przecież zwrócić uwagę innych osób w restauracji jeszcze bardziej ją nakręcał. Jakby tego było mało lewą rączką pieściła swą niestety już dosyć mocno wypracowaną pochwę. W jej głowie nie było teraz nic. Nie interesowało jej nic oprócz tego żeby Tomasz trysnął w jej gardło. Ach gdyby tak mogła sama siebie doprowadzić do orgazmu…Tomasz ściskał krawędzie stołu coraz mocniej. Aż dziw że inni jakby nie zauważyli co dzieje się przy stoliku w rogu sali. Młoda kelnerka Kładąc szampana na stoliku, niby przypadkiem trąciła osobę pod nim. Krystyna poczuła wyraźnie na swojej łydce delikatny kopniak, ale wcale nie dekoncentrowało jej to. Według niej we wszechświecie istniała teraz tylko ona i ten twardy członek. Oczekiwała tylko gorącej fali spermy i jej słonawego smaku. Wreszcie miała nadejść. Krystyna czuła jak penis twardy jak skała zaczął mocniej pulsować, czuła każdą jego żyłę tłoczącą krew ku żołędzi. Czuła jak łzy spływały jej po policzkach i razem z makijażem kapiąc na jej obnażony biust. Czuła że zaraz otrzyma nagrodę za swoją pracę. Trzy strzały z tego młodego penisa miały ją zaspokoić. Niestety. Członek zadrżał tak mocno że wymknął się z tych pełnych warg. Poczuła się zawiedziona bo do gardła spłynęła tylko część ładunku. Większość poleciała na spód blatu stolika i stamtąd niechętnie kapała na twarz i piersi kobiety. Zawiedziona wyszła spod stolika i usiadła na przeciwko Tomasza.
-Czy wszystko w porządku? Wygląda Pani na zawiedzioną. Czy źle się spisałem?- Spytał wyraźnie zaniepokojony żigolak.
-Spisałeś się, jak zawsze Tomaszu. To ja nie upilnowałam twojego koleżki i sperma wylądowała na stoliku.- Kobieta syknęła i oblizała łapczywie wskazujący palec, którego tipsem zebrała część nasienia z twarzy.
-Bardzo przepraszam, to niestety moja wina. Jeszcze raz przepraszam. I jeśli mogę: ma Pani jeszcze na twarzy…- Kobieta nie wzruszona zakładając nogę na nogę odpowiedziała:
-Wiem Tomku, za moje roztargnienie muszę się ukarać. Nie zdejmę reszty spermy ze swojego ciała, choć mam na to olbrzymią ochotę. Porozmawiajmy jednak o umowie.- Tomasz zaczął nalewać szampana kiedy jego klientka zaczęła swój przykrótki monolog:
-To co dziś przeczytałam w Twoim skoroszycie mnie poruszyło. Nie chce już ograniczać się do seksu w hotelowym pokoju. Nie zrozum nie źle, kochamy się już w ten sposób ponad rok, ale czas pójść dalej. Chcę aby nasze schadzki zaczynały się tak jak dzisiejsza. Ale będziemy się spotykać rzadziej abym mogła bardziej Ciebie zapragnąć.- Tomasz po małym łyczku szampana spytał tylko:
-Kiedy zaczynamy?.- Stopa Krystyny wyswobodziwszy się z czarnej szpilki dopadła przyrodzenia jej kochanka. Tomasz bardziej skupił się na rozmówczyni.
-Zaczęliśmy już przecież. Głuptasie. Od teraz mów mi Pani… Albo nie. Mów mi Krysiu, Panno Krysiu. A ja z dumą będę nosić obrączkę mojego męża rogacza. Ta kelnerka podsunęła mi pomysł. Nie ukrywaj mojej obecności pod stołem dla takich jak ona. Jeżeli suczka chce się przyłączyć, to ma moje pozwolenie.- Kobieta chwyciła kieliszek i oparłszy się na krześle wypiła kieliszek szampana, uwalniając cienką strużkę wina. Skoro tylko poczuła jak ten napój bąbelkowy kapie na jej pierś, uwolniła krocze Tomka od swej delikatnej stopki.
-Dobrze Panno Krysiu, a więc 22 grudnia… Tutaj piszemy Krystyna. Wiek: 45lat. Rodzaj usług… Hmm, niech będzie: seks hotelowy z elementami seksu publicznego z celowym obnażaniem klientki.- Notował kaligraficznym pismem, samemu sobie dyktując. Dokładnie, tak jakby czekał na głos kobiety zza stolika potwierdzający jego słowa.
-Zdaje się ze mamy to, moja Panno. Jeszcze tylko właściwe zdjęcie musimy zrobić do mojego skoroszytu.- Krysia wcale nie zdziwiła się na taki obrót spraw, wiedziała, że młodzieniec ma do niej dużą słabość. Podobnie zresztą sprawa miała się w drugą stronę. Po wypisaniu przez Tomasza stosownych danych w rubryki na karcie przeznaczonej dla tej relacji Krystyna przywołała kelnerkę i po uiszczeniu opłaty chwyciła jeszcze delikatnie za rękę młodą dziewczynę.
-Wpadniemy tutaj do was jeszcze. Na pewno.- Nastolatka lekko się speszyła, bo dokładnie wyczuła lepką maź na swej ręce. Tomasz w tym momencie lekko odsunął się od stołu i włożył swojego dużego lecz trochę sflaczałego penisa do spodni. Zrobił to jednak tak aby dziewczyna mogła kątem oka dostrzec co nosi w spodniach. Uwadze młodej kelnerki nie umknęła także gęsta sperma spoczywająca między dorodnymi piersiami Krystyny.… Kochali się już od dłuższego czasu. Odbyt Krysi był penetrowany przez Tomka tak jakby pierwszy raz obcował z kobietą. Przecież oboje wiedzieli że to nie prawda. Duża w tym zasługa Krysi, ona właściwie nadawała rytm ich stosunkowi podskakując na twardym palu. W wannie było już mało wody, cała łazienka była zachlapana wodą i moczem z wytrysku Krystyny. Kobieta szczytowała kilkukrotnie, zawsze żałując, że nie udało się to jej kilka pięter niżej. W restauracji. Pod stolikiem numer osiem…
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tomasis Mam nadzieję że będzie to seria kilku opowiadania o pracy Tomka, żigolaka, który podporządkował swoje żcie dla słuzby na rzecz dziewięciu spragnionych, dojrzałych i pewych swego kobiet.