Category: Uncategorized

  • Przyjaciel

    Na wstępie zaznaczam, że wydarzenia opisane w tym opowiadaniu są prawdziwe.

    Ja jestem dosyć drobnej budowy chłopakiem i obecnie mam 23 lata. Kamil jest moim przyjacielem już od początków gimnazjum i przyjaźń ta trwa już 10 lat. W podobnym czasie zauważyłem również, że bardziej interesują mnie mężczyźni niż kobiety. Już wtedy, gdy przebieraliśmy się w szatni na WF, zauważyłem, że wypukłość w majtkach Kamila jest znacznie większa niż u innych chłopaków. Co więcej, był bardzo owłosiony, co podobało mi się jeszcze bardziej. Kamil jest przystojnym, brunetem i zawsze miał powodzenie u kobiet.

    Stopniowo przez te parę lat, coraz bardziej miałem ochotę na coś więcej, jednakże nie dawałem po sobie znać. Drobnymi kroczkami próbowałem sprowokować z nim rozmowy o seksie lub pokazanie sobie nawzajem penisa (bardzo chciałem zobaczyć go nago), ale to drugie zwykle bez skutku, zresztą bałem się postawić jakieś decydujące kroki. Dowiedziałem się jednak, że długość jego penisa wynosiła 22 cm co potwierdziła również jego była dziewczyna z którą miałem dobry kontakt, ta informacja podnieciła mnie jeszcze bardziej.

    Pewnego razu udało mi się zobaczyć go nago przez dziurki w drzwiach łazienki, gdy u niego nocowałem a on poszedł się umyć przed spaniem. Zobaczyłem jego piękne, umięśnione i owłosione ciało, masywne jądra i pięknego, około 15 cetymetrowego penisa w stanie całkowitego spoczynku, z zasłoniętą główką. Od razu porównałem do swojego 17 cm w trakcie erekcji, i pomyślałem, że jego najmniejszy jest niemal takiej wielkości jak mój największy. Myślałem że wystrzelę z podniecenia nie dotykając siebie wcale, wystarczyły 4 ruchy ręką żebym doszedł na ten piękny widok. Później wiele razy go sobie jeszcze wyobrażałem.

    Po bardzo długim czasie straciłem nadzieję, że cokolwiek seksualnego między nami zajdzie, jednakże zerwała z nim dziewczyna która była z nim 4 lata. Oczywiście jak zawsze wspierałem go i zaprosiłem do siebie do domu na nockę. Popiliśmy se, pogadaliśmy, pograliśmy i widać było, że mu troszkę lepiej. W końcu wywiązała się między nami taka rozmowa:

    K: wiesz co stary, ja już mam dosyć tych bab, tylko prują się o wszystko a same święte nie są

    J: nie dziwię ci się, po tym co ci zrobiła to tym bardziej miałbym ich dosyć

    K: szkoda tylko, że znowu nie mam kogo ruchać

    Ja już mocno pijany uznałem, że to moja szansa:

    J: a weź pokaż te swój słynny wielki sprzęt, w końcu nie masz się czego wstydzić co? Baba pewnie żałuje, że już nie będzie przez niego ruchana hm?

    K: a co mi szkodzi, przynajmniej mogę się zafleksować, że mam większego hehe

    Po czym odgiął swoje dresy i gacie i wyciągnął penisa. Momentami przypomniał mi się dawny widok i poczułem narastające podniecenie, nigdy nie widziałem czyjegoś penisa z tak bliska. Był po prostu idealny dla mnie. Wielki, gruby, z włosami łonowymi u góry.

    J: kurde stary, ja się nie dziwię że tyle bab ruchałeś wcześniej. Ja też ci mogę pokazać swojego. Może nie jest taki wielki jak twój, ale wciąż 10 cm w spoczynku i 17 w erekcji to całkiem git co?

    Pokazałem mu swojego, już stojącego i jego reakcji się nie spodziewałem:

    K: jak już wyjęliśmy swoje sprzęty to może se zwalmy od razu co? Już cała ta sytuacja solidnie mnie podnieciła, a dawno się nie spuszczałem.

    Uznałem, że teraz moja szansa, więc powiedziałem:

    J: A może masz ochotę na lodzika? – zobaczyłem lekkie zdziwienie i nagłe zadowolenie na jego twarzy.

    K: nie spodziewałem się tego ale… dawaj

    Nie musiał mi 2 razy powtarzać, od razu zabrałem się do roboty. Nigdy nie miałem penisa kogoś innnego w dłoni a co dopiero w ustach, ale z grubsza wiedziałem jak się za to zabrać. Położyliśmy się na łóżku, ja już szalenie podniecony jak nigdy wcześniej, ponownie wyjąłem jego cudowne narzędzie rozkoszy ze spodni i zacząłem walić, aż w końcu urósł niemiłosiernie i potwierdziły się jego legedarne 22 centymetry, po czym włożyłem go do ust. Był taki długi i gruby, że ledwo mieścił mi się w ustach i w dłoni na szerokość. Poczułem jego słony smak, nie wiedziałem że będzie mi się on aż tak podobać. Nie waliłem sobie, wolałem skupić się na dawaniu jemu rozkoszy. Miałem piękny widok na jego bujne włosy łonowe. Po chwili powiedziałem mu, żeby ruchał mnie w gardło, na co się zgodził i przeszedł do działania. Byłem tak podniecony, że po 3 minutach od bycia ruchanym w gardło i słuchania rozkosznych jęków Kamila poczułem, że JA dochodzę. Tak, doszedłem de fakto od robienia loda, nie wiedziałem nawet że to możliwe. Nigdy nie miałem tak potężnego orgazmu a nawet siebie nie dotykałem. Chyba prawdę mówią, że orgazm pochodzi od głowy. Moja sperma wystrzeliła i uwaliła łóżko, trafiła nawet na brzuch Kamila. Kamilowi chyba się to spodobało, wyjął na chwilę sprzęt i powiedział:

    K: widzisz jak dobry jest mój sprzęt co? Może chcesz spróbować go gdzieś indziej?

    Od razu wiedziałem o co mu chodzi i z podniecenia, które mimo orgazmu prawie nie zmalało powiedziałem:

    J: stary, zrób ze mną co zechcesz

    Penis Kamila był już wystarczająco mokry od mojej śliny i preejakulatu, jednakże Kamil wiedział, że to mój pierwszy raz i wkładał najpierw palce, żeby rozszerzyć dziurkę. Najpierw jeden, potem dwa i trzy. Już samo to oraz czekanie na jego narzędzie rozkoszy mnie bardzo podniecało. Ja zaproponowałem pozycję na jeźdźca, na co się zgodził i po chwili przeszliśmy do działania. Usiadłem na jego sprzęcie i powoli wkładałem co raz głębiej. Z początku poczułem trochę bólu zmieszanego z podnieceniem, ale po chwili ból przerodził się w jeszcze większą przyjemność. Zacząłem go ujeżdżać coraz szybciej, trafiając w swoją prostatę, wchodząc jeszcze głębiej aż czułem jego ogromy sprzęt w brzuchu. Jęczałem z podniecenia, mój penis obijał się o brzuch. Kamil ruchał mnie tak dobre 10 minut aż powiedział, że zaraz dojdzie. Poczułem nagle rozpływające się ciepło w moim wnętrzu. Zadziałało to na mnie jak płachta na byka, i również doszedłem, ten orgazm przebił wcześniejszy.

    K: stary ale jesteś zajebistą suczką, nie wiedziałem że tak lubisz

    J: hahah, dzięki, dawaj chodźmy się umyć, jesteśmy cali obspermieni

    Poszliśmy się razem umyć, po czym położyliśmy się wtuleni razem spać. Od tamtego czasu nasza relacja jeszcze bardziej się pogłębiła i nie mieliśmy przed sobą absolutnie żadnych tajemnic.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    krokiet
  • Przygoda z ex cz.1

    Cześć opowiem Wam kilka moich przygód z byłą dziewczyna. Historie te są prawdziwe, jednak imiona zostały zmienione. Mam na imię Łukasz i obecnie mam 32 lata. Mam 178cm wzrostu ważę około 90kg. Budowa ciała wysportowana z racji uprawiania sportu. Tyle o mnie, a teraz życzę miłego czytanie.

    Teraz trochę o niej: miała na imię Klaudia. Brunetka z włosami do ramion o wzroście 165cm, szczupła z piersiami w rozmiarze B długimi nogami i śliczna dupcia, która aż chciało się masować. 

    Pierwsza historia z moją ex była jakieś 12 lat temu, gdy ja miałem 20 m, a ona 18 lat. Poznaliśmy się przez naszych wspólnych znajomych i tak z dnia na dzień stawaliśmy się coraz bliżsi sobie, aby w końcu być razem.

    Nasz pierwszy wspólny raz odbył się po jednej z imprez, na której byliśmy. Impreza odbywała się latem w ogrodzie u mojego znajomego. Ja ubrany w jasne jeans i koszule. Ona ubrana była w biała bluzkę na ramiączkach i spódniczkę do połowy ud, która odsłaniała spora część nogi, gdy siedziała. Jak to na imprezie bywało alkohol szumiał w głowie, a co za tym idzie, także w spodniach zaczęło robić się gorąco. Pomiędzy tańcami chwytałem ja za kolano, a im więcej alkoholu wypiliśmy tym rączka śmielej kierowała się ku górze. Po pewnym czasie powiedziała mi żebym poszedł z nią do toalety, bo od alkoholu chciało jej się siku. Gdy byliśmy już w toalecie, zamknęła za nami drzwi i zaczęliśmy się ostro całować. Moje zaczęły błądzić po całym jej ciele. Zacząłem schodzić coraz niżej, aż włożyłem dłonie pod spódniczkę. Masowałem jej pośladki jedna ręką, a druga zacząłem dotykać jej piersi. Dłoń z pośladka przesunął do przodu i poczułem, że jej koronkowe majtki są delikatnie wilgotne. Przesunął wiec materiał stringów na bok i zacząłem masować jej cipkę. W tym czasie, gdy ja zajmowałem się masowaniem jej cipki ona zaczęła rozpinać moje spodnia, by uwolnić mojego 17cm kutas ze spodni. Chwilę masowała go ręką i bawiła się jajkami, aby po chwili odsunąć się ode mnie i uklęknąć przede mną. Jeszcze chwilę bawiła się nim, by po chwili delikatnie pocałować czubek. Poczułem jak przez moje ciało przeszedł dreszcz, a kutas stał mi tak bardzo jak nigdy wcześniej. Zaczęła delikatni go całować i lizać języczkiem, aż w końcu wzięła go całego do buzi I mocno ssała. Gdy ruszała powoli głową, patrzyła na mnie swoimi pięknymi dużymi oczami w kolorze błękitu ku górze, a ja czułem, że długo tak nie wytrzymam. Powiedziałem jej żeby trochę zwolniła, bo zaraz skończę, a ona tylko przyspieszyła swoje ruchy. Kilka chwil później nie mogłem już się powstrzymać i cały ładunek strzelił w jej gardło. Większość nasienia połknęła z uśmiechem, a to, co wyleciało jej na dekolt, zgarnęła palcem i z delikatnym uśmiechem włożyła do ust.

    Chciałem jej się za to odwdzięczyć, ale powiedziała, że nie tutaj i żebym był cierpliwy. Po chwili zdjęła przemoczone od soków majtki, zrobiła siku i wyszliśmy z toalety. Nikt nie zwrócił uwagi, ze nas nie było kilka albo kilkanaście minut, straciłem rachubę czasu. Po godzinie albo dwóch powiedziała, że chce jechać do domu, więc zamówiłem taksówkę, pożegnaliśmy się z resztą towarzystwa i wyszliśmy przed dom w oczekiwaniu na nasz transport. Gdy tak czekaliśmy włożyłem jej rękę pod spódniczkę i się okazało, że nie założyła już majtek. Kutas w spodniach od razu mi stanął na myśl ze nie ma na sobie majtek. Na przemian wkładałem jej paluszek do środka i masowałem guziczek, ale musiałem przerwać tą rozkosz, bo przyjechała nasza taksówką…

    CDN…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin
  • Prezent Swiateczny 2 – Urodziny

    Sylwester i Nowy Rok minął dla Kuby bez niespodzianek. Gdy ojciec był w domu musiał ukrywać sprawę z pasem cnoty i udawać, że w jego relacjach Joanną nic się nie zmieniło. W końcu nadszedł 4 stycznia, czyli dzień szesnastych urodzin chłopaka. Czekał na ten dzień z niecierpliwością. Nie miał pojęcia jaką Joanna ma dla niego niespodziankę, ale w jego głowie kłębiły się różne przypuszczenia, a przede wszystkim nadzieja. Nadzieja, że po tych nieszczęsnych 11 dniach w zamknięciu, dzisiaj będzie w końcu miał okazję sobie ulżyć.
    Z każdym kolejnym dniem z pasem cnoty Kuba był coraz bardziej zdesperowany. Joanna obiecywała, że z czasem przyzwyczai się dla klatki, ale tak się nie stało. Był młodym, zdrowym chłopakiem w szczytowym momencie dojrzewania, a odebrano mu możliwość zaspokajania swoich potrzeb. Jego jądra były napuchnięte jak nigdy dotąd. Było aż niebieskie i bolesne od ciągłego podniecenia, którego nie mógł rozładować. Przez 11 długich dni nie mógł się spuścić. Odkąd zaczął się masturbować kilka lat wcześniej nigdy nie wytrzymał tak długo bez orgazmu. Każdego wieczoru majtki Kuby były wilgotne od preejakulatu, który coraz obficiej sączył się z jego fiuta. Erekcje były coraz częstsze i coraz bardziej bolesne, za każdym razem skutecznie tłumione prze plastikową tubę. Kuba w desperacji próbował w jakiś sposób zniszczyć klatkę, ale zapięcie trzymało mocno, a plastik był gruby i solidny. Próbował doprowadzić do orgazmu przez samo uciskanie jąder, ale z tego też nic nie wyszło. Klatka była zbyt ciasna i zbyt skuteczna.
    W dzień urodzin Jakub zjadł z tatą i macochą uroczysty obiad i tort, po czym ojciec musiał wyjechać na kolejne zlecenie z pracy. Normalnie chłopak nie byłby zadowolony, że na kolejne kilka dni zostaje sam z Joanną, ale w tej sytuacji nie mógł się doczekać, aż ojciec wyjedzie. Około godziny 15 zostali wreszcie sami. Na tym etapie pożądanie działało tak mocno, że byłby w stanie zrobić dosłownie wszystko, żeby tylko Joanna pozwoliła my dojść. Gdy tylko zostali sami, Kuba w błagalnym, desperackim geście padł na kolana przed macochą.

     – Mamo, błagam, proszę, zlituj się. Pozwól mi dojść, tylko raz, tylko dzisiaj, jako prezent urodzinowy. Błagam. Zrobię wszystko, co zechcesz.

     – Uspokój się. Wiesz, że nie masz prawa niczego oczekiwać i klękanie przede mną nic tu nie pomoże, ale obiecałam ci niespodziankę i obietnica jest aktualna. Idź do góry, czekaj na mnie w łazience. Masz być nago jak przyjdę.

     – Tak jest mamo.

    Kuba pobiegł do góry, w pośpiechu zrzucił z siebie ubrania i czekał.

    Stając w łazience i czekając na macochę przyglądał się swojemu odbiciu w lustrze. Wyglądał dobrze, złociste włosy, duże ciemnoniebieskie oczy, niewinna chłopięca twarz, gładkie ciało, może trochę zbyt chude, ale ogólnie prezentowało się całkiem przyzwoicie. Cały efekt psuł pas cnoty, osłaniający jego niewielkiego ptaka i napuchnięte jaja. Kuba przyjrzał się swojemu zniewolonemu przyrodzeniu. Znał już ten widok bardzo dokładnie, ale za każdym razem gdy tam patrzył czuł się jak żałosny niewolnik i sługa, którym w zasadzie się stał. W końcu przyszła Joanna z małym podłużnym kartonem prezentowym w dłoni.

     – Oto twój obiecany prezent urodzinowy. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego synku.

    Młody wziął karton, odwiązał wstążkę i zerwał papier prezentowy. Liczył, że w środku znajdzie kluczyk do pasa cnoty. Było tam jednak coś zupełnie innego.

    Po otwarciu prezentu Jakub zobaczył duże dildo. Zszokowany spojrzał na Joannę i jeszcze raz do kartonu. Dildo było bardzo realistyczną kopią męskiego kutasa z różową główką, żyłkami i jądrami na końcu. Tyle, że było znacznie większe i grubsze od przeciętnego fiuta.

     – No co? Nic nie powiesz? Jak ci się podoba prezent?

     – Zwariowałaś? Dlaczego mi to dajesz? Co mam z tym zrobić?

     – Za wszelką cenę chcesz się spuścić i w zasadzie słusznie. Zdrowo jest regularnie przeczyścić nasieniowody i pozbyć się starych plemników z jąder. Ponieważ jednak nie mam zamiaru zmieniać zdania i ściągać ci klatki, twoja jedyna opcja to masaż prostaty.

     – Jak to masaż prostaty?

     – Nigdy o tym nie słyszałeś? Mężczyzna może osiągnąć orgazm nie tylko przez stymulacje fiuta, ale też przez prostatę. Nie jest nawet konieczny wzwód. Dla facetów w pasie cnoty to jedyna szansa, żeby zrzucić nadmiar ładunku. Nazywa się to czasem dojeniem prostaty.

     – Czyli krótko mówiąc chcesz mnie wyruchać tym w dupę, żebym się spuścił bez zdejmowania klatki?

     – Otóż to!

     – Chyba żartujesz! Nie ma takiej opcji. Nie pozwolę sobie tego wsadzić w tyłek.

     – Rozumiem twoje obawy, dla chłopców masaż prostaty bywa krępujący. Ale póki nosisz klatkę nie jesteś pełnowartościowym mężczyzną i potrzebujesz innego kutasa, żeby dojść. Nie jest to tak przyjemne, jak masturbacja, ale zastanów się. Innej opcji nie masz.

     – Chcesz mnie za wszelką cenę upokorzyć? Nie jestem gejem. Nie zgadzam się na anal. Błagam cię, bądź człowiekiem i zdejmij mi po prostu tą cholerną klatkę na 15 minut!

     – Grzeczniej chłopcze. Nie zapominaj o moich warunkach. Nie zdejmę ci dzisiaj klatki. Nawet nie mam dzisiaj klucza przy sobie. Masz następujący wybór. Albo dać się wyruchać w tyłek i trochę sobie ulżyć, albo nie spuścisz wcale się przez kolejne niecałe 6 miesięcy. Zastanów się dobrze.
    Przez chwilę Kuba rozważał tą irracjonalną propozycje. Czy powinien pozwolić się całkowicie upokorzyć? W końcu popęd wziął górę. Był realistą i wiedział, że bez ulżenia sobie zwariuje w ciągu kilku dni, a tu była mowa o 6 miesiącach.

     – Ok, niech ci będzie. Spróbujmy. Zrób to.

     – Poproś ładnie. Co dokładnie mam zrobić?

     – Mamo, proszę wyruchaj mnie w dupę i zrób mi masaż prostaty, żebym mógł się spuścić.

     – Dobrze kochanie. Jak sobie życzysz. W takim razie na czworaka i wypnij tyłek.

    Chłopak z wahaniem wykonał polecenie. Joanna przygotowała butelkę z lubrykantem i nałożyła nieco na palec. Zbliżyła palec do dziewiczej dziurki pasierba. Kuba poczuł dotyk zimnego palca pokrytego warstwą lubrykantu. Kobieta powoli wsunęła palec do odbytu Jakuba. Młody jęknął.

     – Spokojnie, rozluźnij się, bo inaczej nic z tego nie będzie!
    Rozkazała macocha. Delikatnie ruszała palcem po dziurce Kuby, by dobrze rozprowadzić lubrykant. Poczuła, że mięśnie zwieraczy rozluźniają się nieco. Gdy uznała, że dupa chłopaka jest już gotowa wyjęła palec, nawilżyła dildo lubrykantem i przystąpiła do dzieła.

    Jakub poczuł gumowy przedmiot napierający na jego kakaowe oczko. Dildo było nieporównywalnie grubsze od palca Joanny. Poczuł ból.

     – Zaczekaj! To boli!

     – Na początku będzie bolało. O to chodzi, specjalnie wybrałam grube dildo. Pozwolę ci się spuścić dla zdrowia, ale to nie ma być dla ciebie przyjemność. Na przyjemność musisz sobie zasłużyć.
    Wyjaśniła kobieta dalej napierając grubą gumową główką dilda na ciasny otwór. Długo nie mogła wbić jej do środka, ale w końcu jej się udało. Kuba krzyknął i wyrwał się do przodu.

     – Bardzo boli! To jest za duże, nie wejdzie! Rozerwiesz mi dupę!

     – Wejdzie, odbyt jest bardzo elastyczny. Musisz się tylko dobrze rozluźnić.
    Joanna ponownie zaczęła wsuwać gumowego kutasa w dupę chłopaka. Powoli i miarowo. Wsuwała dildo trochę, po czym cofała i znowu wsuwała odrobinę głębiej. Powtarzała to aż całe dildo, po gumowe jądra, znalazło się w odbycie. Kuba cały czas skomlał i wiercił się z bólu. Poczuł jednak dziwny, przyjemny dreszcz gdy dildo dotknęło jego prostaty od środka. Joanna zaczęła powoli i ostrożnie ruchać chłopaka w tyłek. Czuł ból i pieczenie, szczególnie w okolicach zwieraczy, które aż płonęły. Czuł dziwne, nieznane dotąd, nieprzyjemne uczucie wypełnienia w odbycie. Ale czuł też narastające podniecenie. Sam fakt, że macocha dymała go właśnie w dupę gumowym kutasem i idące za tym upokorzenie podniecały go trochę. Ale to nie było wszystko. Czuł też dziwną mieszającą się z bólem wewnętrzną przyjemność i ciepło płynące z okolic prostaty. Jego fiut zaczął się podnosić, jak zwykle na daremno. Znów poczuł bolesny ucisk klatki erekcyjnej, co jeszcze spotęgowało uczucie upokorzenia. Jednak mimo to z każdym ruchem Joanny podniecenie rosło. Z otworu na końcu klatki zwisała już długa struga preejakulatu, który kołysał się rytmicznie razem z ciałem chłopaka, ale był zbyt gęsty by spłynąć całkiem na podłogę.

    Joanna przyspieszała stopniowo i coraz szybciej posuwała tyłek pasierba. Ból ustąpił nieco, ale nie całkiem. Dildo było zdecydowanie zbyt grube na młodą, dziewiczą dupę Kuby, więc ruchanie nie mogło być dla niego czystą przyjemnością. Czuł nietypowe rozchodzące się w środku ciepło, ale nie był to taki rodzaj przyjemności jak przy waleniu konia. Joanna dymała go już ostro gumowym penisem, tak jak spragniony po długim rejsie marynarz dyma młodą kurwę. Kuba oddychał coraz głośniej, jednak nie miał uczucia zbliżającego się orgazmu, jakie znał z masturbacji.

    Orgazm nadszedł niespodziewanie. Był dziwny, inny. Był to orgazm z prostaty, nie taki zwyczajny. Kuba poczuł po prostu falę gorąca, prostata i mięśnie odbytu zaczęły lekko pulsować, a z fiuta popłynęło nasienie. Nie były to gwałtowne, rytmiczne wystrzały spermy. Nasienie było rzadsze i wypływało z cewki moczowej jednostajnym strumieniem. Kuba poczuł jakby sikał wbrew własnej woli, ale to nie był mocz. Czuł odrobinę przyjemności w środku, ale nie w okolicach penisa, który był zresztą wiotki w klatce. Przez kilkanaście sekund solidna porcja soków wypływała z ciała chłopaka tworząc sporą kałużę na podłodze. Nie mógł wydusić ani dźwięku, tylko dyszał głośno i sikał spermą. A potem Joanna wyjęła dildo z jego dupy i wszystko minęło. Minęło uczucie ciepła i przyjemności w środku. Został tylko ból odbytu. Kuba zauważył też, że mimo obfitej ejakulacji podniecenie i frustracja z powodu braku masturbacji w ogóle nie minęły. Był nadal tak samo nakręcony jak wcześniej.

     – I jak ci się podobało Kubusiu?

     – To było dziwne. Ale nadal czuję potrzebę masturbacji, podniecenie wcale nie minęło.

     – Wiem, chciałeś się spuścić, więc ci pozwoliłam, bo jak mówiłam to wskazane dla zdrowia, ale orgazm prostaty, choć też może być bardzo przyjemny, nie daje spełnienia seksualnego. Orgazm bez dotykania siusiaka nazywany jest czasami zrujnowanym orgazmem, bo tylko nasila frustrację. Niestety musisz się nauczyć z tym żyć.

     – Ale jak to? Dzisiaj są moje urodziny. Myślałem, że pozwolisz mi chociaż raz sobie ulżyć, a teraz jest jeszcze gorzej niż przedtem.

     – Przykro mi, na nic więcej nie możesz liczyć. Poza tym powinieneś okazać mi wdzięczność, że w ogóle ci na to pozwoliłam. Podziękuj ładnie, albo przez najbliższe miesiące nie spuścisz się więcej nawet przez dojenie prostaty.

     – No dobra, dobra, dziękuję mamo.

     – Całym zdaniem

     – Dziękuję, że tak o mnie dbasz i że pozwoliłaś mi się spuścić.

     – Dobrze, grzeczny chłopiec. Jeśli będziesz chciał i będziesz grzeczny za tydzień znowu cię wydoję, a teraz ogarnij się i posprzątaj tą kałużę, którą zrobiłeś.

    Chłopak wziął prysznic, wymył resztki nasienia z pasa cnoty i posprzątał łazienkę. Czuł się fatalnie. Nadał bolał go tyłek i spodziewał się, że po tym energicznym posuwaniu ból zostanie na kilka dni. Bolał go też fiut od częstych, w zasadzie nieustannych erekcji blokowanych przez pas cnoty. Nie marzył teraz o niczym innym, tylko o masturbacji. Ale przynajmniej zeszła opuchlizna z jąder po tym jak je opróżnił. Najbliższe miesiące nie zapowiadały się zbyt optymistycznie dla szesnastoletniego Kuby.

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XYZ
  • Sasiadka Magda

    Odkąd pamiętam, zawsze kręciły mnie starsze kobiety. To znaczy nie w podeszłym wieku, nie babcie – po prostu starsze ode mnie, dojrzałe kobiety z wydatnym biustem oraz pięknymi pośladkami. Od momentu gdy zacząłem się masturbować najczęściej wybierałem na znanych portalach kategorie “MILF”. Podczas fantazjowania w swoim pokoju w myślach zawsze pojawiała się jakaś seksowna nauczycielka starsza ode mnie o kilkanaście lat lub dojrzała pani ekspedientka z jakiegoś sklepu. Na basenach wolałem spoglądać na jędrne tyłeczki 40+ zamiast na rówieśniczki. Ot, taki fetysz, nie wiem czy ma to coś wspólnego z dzieciństwem czy co, po prostu mnie to kręci. Zawsze mam wrażenie, że taka dojrzała kobieta doskonale wie czego chce w seksie i, często znudzona małżeńskim pożyciem, szuka okazji do skoku w bok żeby spełnić swoje fantazje i wypróbować na młodym kutasku coś, czego nie daje jej mąż.
    Ożeniłem się dość wcześnie, jeszcze pod koniec studiów. Wiodłem spokojne życie z młodszą od siebie żoną w jednym z poznańskich bloków. Ja z zawodu informatyk, żona spełniała się jako finansistka. Mam ogromne potrzeby seksualne, gdy mam dobry dzień potrafię nie wychodzić z łóżka i pieprzyć się co chwilę, odczekując tylko na ponowny wzwód. Gdy miałem 27 lat moja żona dostała propozycję relokacji do nowej siedziby firmy we Wrocławiu. Zdecydowaliśmy się na ten krok ze względu na brak jakichś bliskich znajomych w Poznaniu i chęci poznania innego miasta. Ja od czasu pandemii nie miałem problemu z pracą zdalną, toteż mogłem pracować z dowolnego miejsca w Polsce. Znaleźliśmy przytulne mieszkanko na drugim piętrze czteropiętrowego budynku i tak leciał dzień za dniem – ja od rana do popołudnia pracując zdalnie z jednego z naszych pokoi, a żona ze względu na wymogi firmy i specyfikę jej pracy jeździła do biura codziennie.
    Od pewnego czasu zaczęliśmy starać się o dziecko. Żona bardzo tego pragnęła, lubiła dzieci i spędzanie z nimi czasu, więc chciała postarać się o nasze. Niestety, kolejne miesiące nie przynosiły rezultatu ale nie zrażaliśmy się niepowodzeniami i regularnie się pieprzyliśmy. Dzięki tej decyzji miałem praktycznie nieograniczony dostęp do jej muszelki. Z biegiem czasu nasz seks stał się przez to nieco mechaniczny. Liczyło się tylko to, żeby zalać moją żonę. Seks najczęściej uprawialiśmy na łożu małżeńskim w sypialni, za której ścianą była kuchnia naszych sąsiadów. Czasem dawaliśmy się ponosić emocjom i brałem ją od tyłu przy drzwiach wyjściowych z mieszkania, słysząc że któryś z sąsiadów właśnie wychodzi. Moja żona należy raczej do kobiet wydających rozkoszne jęki i spazmatyczne krzyki gdy jest jej bardzo dobrze, więc w sypialni nie raz dawała się ponieść emocjom.
    Z sąsiadami nie mieliśmy większego kontaktu, parę razy mijaliśmy się na klatce z ludźmi z 4ego piętra – o swoich sąsiadach wiedzieliśmy raczej tylko to, że byli. W mieszkaniu obok, z którym dzieliliśmy ścianę sypialni, mieszkała dojrzała kobieta z dzieckiem. Przez pierwsze 3 miesiące widziałem ją dosłownie raz jak wychodziła z mieszkania z synem ale zaparło mi dech w piersiach. Śliczna buzia, na oko 40 lat, dość duży biust skrzętnie ukryty pod bluzeczką z golfem, pewny krok, przyjemna pupcia. Makijaż perfekcyjnie zrobiony, idealnie podkreślająca jej oczy kreska. Przywitaliśmy się z grubsza i na tym się skończyło.
    Nie mogłem przestać o niej myśleć, kolejne dni upływały mi na pracy i rozmyślaniu na temat cudownej pani sąsiadki. Pewnego dnia moja żona wróciła nieco później niż zwykle z pracy. Okazało się, że zapoznała się z naszą sąsiadką obok.
    – Wiesz co, dziś spotkałam się w sklepie z sąsiadką zza ściany i jej synkiem, uroczy chłopczyk!
    – Oooo… brzmi super.
    – Okazuje się, że jej synek Krzysio chodzi do 4 klasy podstawówki i ma problem z matematyką. Od słowa do słowa… obiecałam, że przez parę tygodni będę przychodzić do nich po pracy raz w tygodniu żeby z nim poćwiczyć matematykę, nie gniewaj się! Sąsiadka pracuje większość tygodnia zdalnie z mieszkania w jakiejś korporacji, śmiałam się, że Ty też jesteś domowym leniem.
    – No coś Ty, Kochanie – odpowiedziałem szybko – Absolutnie się nie gniewam, fajnie, że zapoznałaś się z sąsiadami, może w końcu nie będziemy takimi odludkami w tym bloku. – wyczułem dziwne podniecenie odnośnie naszego “zbliżenia się” z rodziną zza ściany. – I nie jestem leniem, wypraszam sobie! Dodatkowo będziesz mogła sprawdzić swoją cierpliwość w nauczaniu dzieci jeśli mamy mieć kiedyś swoje – uśmiechnąłem się do niej.
    – O ile nam się uda … – odpowiedziała. Rozmowa toczyła się dalej. Dowiedziałem się, że początkowo umówiły się na korepetycje raz w tygodniu w środy. Po pierwszych kilku tygodniach moja żona była zachwycona naszym małym sąsiadem, zaczął robić nawet postępy w nauce. Dowiedziała się także, że mąż pani Magdy (tak miała na imię mama Krzysia) zmarł kilka lat temu. Od tego czasu żyją sami w tym wrocławskim mieszkanku.
    Pewnej środy, gdy moja żona była na korepetycjach, do moich uszu dobiegł głos dzwonka. Otworzyłem i zobaczyłem przed sobą ponętną kobietę, panią Magdę.
    – Hej Piotrek. Kinga jest u nas, doszkala Krzysia ale nie działa nam internet… Twoja żona mówi, że jesteś specem od komputerów, byłbyś tak uprzejmy rzucić okiem? – uśmiechnęła się zalotnie. No tak, bo przecież każdy programista to też informatyk. Niemniej odpowiedziałem od razu:
    – Hej, jasne, czemu nie. Założę tylko buty i zaraz sprawdzimy co tam się dzieje. – odpowiedziałem. Magda wyszła od nas i skierowała się do swojego mieszkania a ja za nią. Gdy wszedłem do mieszkania usłyszałem głos żony tłumaczącej kolejne meandry matematyki młodemu adeptowi sztuki. Rzuciłem okiem przez drzwi do pokoju dziecięcego i ruszyłem za Magdą dalej korytarzem.
    – O tutaj, tu jest sypialnia, tu w szafie przesuwnej trzymam router. Przyznaję, że czasem go specjalnie odłączam, żeby Krzyś się skupił na nauce a nie na głupich filmikach, to jest plaga naszych czasów.
    – Jasne, rozumiem – taaaa… tak jakby to cokolwiek miało zmienić. Niemniej nie wyprowadzałem sąsiadki z błędu.
    – Chcesz coś do picia ?
    – Hmmm … może szklankę wody.
    – Jasne, daj mi chwilkę.
    Odsunąłem drzwi przesuwne szafy i zacząłem szukać routera. Kto, do cholery, chowa router w komodzie sypialnianej?! No nic, na pierwszy rzut oka router nie był widoczny. Zacząłem szperać głębiej, odsuwając szuflady gdy nagle… w jednej szybko odsuniętej szufladzie mignęło mi coś znajomego. Szybkim ruchem odsunąłem znów szufladę i zauważyłem kilka gadżetów erotycznych, w tym czarny wibrator – identyczny jak kupiłem swojej żonie na prezent rocznicowy. Widać, że samotność po utracie męża stara sobie rekompensować zabawkami. Nieco mnie to zdziwiło, bo była niesamowicie atrakcyjną, dojrzałą kobietą. Myślę, że znalazła by jakiegoś adoratora – choćby tylko do łóżka. A jakiegoś młodszego od siebie? O tym byłem już bardziej niż przekonany. W momencie gdy ja stałem nad szufladą z gadżetami erotycznymi sąsiadki, ta wparowała do pokoju ze szklanką wody. Nieporadnie zamknąłem szufladę i, drążcym chyba głosem, powiedziałem:
    – Pomożesz mi znaleźć ten router? Gdzieś dobrze go ukryłaś! – zaśmiałem się nerwowo. Musiała zauważyć moje zakłopotanie i nerwowy śmiech, rzuciła szybkie spojrzenie na szufladę, którą przed chwilą zamknąłem i uśmiechnąwszy się powiedziała:
    – Oj nie, nie w tej szufladzie. Zdecydowanie nie w tej… O tutaj. Wiem, że dziwnie to wygląda ale tak mam poprowadzone gniazdka w sypialni, że tutaj pasowało mi wpiąć ten cholerny router. – Wyczułem dziwne napięcie i zakłopotanie ale zaraz zacząłem brać się do roboty. Jak to zwykle bywa z urządzeniami elektronicznymi – zwykły restart zadziałał. Pożegnałem się miło, Magda odprowadziła mnie do samych drzwi i podziękowała ślicznym uśmiechem mówiąc:
    – Będę musiała się jakoś odwdzięczyć sąsiedzie.
    – Nie ma sprawy, żaden kłopot – odpowiedziałem. Po godzinie wróciła żona, znów rozanielona kontaktem z chłopcem.
    – Super, że pomogłeś Madzi z tym routerem – powiedziała.
    – Madzi? Tak zdrobniale? Widzę, że przypadłyście sobie do gustu! – zaśmiałem się.
    – Taaak, wiesz co, całkiem spoko z niej babka. Nie wiem ile ma lat, na pewno jest od nas starsza, choćby przez fakt że ma synka w 4 klasie ale rozmawia się z nią bardzo fajnie. Przed wyjściem mi powiedziała, że jesteś złotą rączką.
    – Ach, tak działam na kobiety … – zaśmiałem się, a żona szturchnęła mnie w ramię.
    W nocy nie mogłem zasnąć. Cały czas miałem przed oczyma kobietę zza ściany zabawiającą się wibratorem czy innymi zabawkami. Sąsiadka uderzyła mi do głowy już wcześniej, a po dzisiejszych bodźcach miałem przed oczyma coraz to zbreźniejsze obrazki. Opanuj się człowieku! Śpisz w łóżku z żoną, przed godziną miałeś cudowny seks zakończony spustem w cipce, a Ty o sąsiadce zza ściany myślisz? Właśnie… zza ściany. Może właśnie godzinę temu, gdy pompowałem ładunek spermy w muszelkę Kingi to Magda akurat szykowała w kuchni kolację? Może słyszała jęki i spazmatyczne krzyki Kingi? Może po tym wróciła do sypialni i włożyła sobie wibrator w cipkę? Na takich rozmyślaniach minęło mi kilka nocnych godzin aż usnąłem. Następnego ranka żona wyszła rano do pracy, ja zasiadłem w drugim pokoju przy komputerze i starałem się skupić na kolejnych taskach. Przed 12 zadzwonił dzwonek do drzwi. Zdziwiony poszedłem otworzyć, a przez wizjer zobaczyłem Magdę stojącą przy drzwiach. Otworzyłem zakłopotany:
    – Witam sąsiadkę! Czyżby router nawalił?
    – Heeeej… Nie, nie. Od wczoraj działa znakomicie, Krzysio nawet stwierdził że mu się filmiki szybciej ładują. Ja w innej sprawie. Mogę wejść na chwilkę?
    – Pe… pewnie, chodź. – zaprosiłem ją do środka. Weszła pewnym krokiem, od razu wiedziała gdzie jest salon.
    – Wybacz, że tak pewnie wchodzę, przed Wami mieszkało tu starsze małżeństwo, znaliśmy się i lubiliśmy, często bywałam u nich, więc znam rozkład pokoi.
    – Jasne, siadaj. Napijesz się kawki?
    – Z chęcią. Napijesz się ze mną?
    – Pewnie, już szykuję. – zniknąłem w kuchni i szykując kawę zastanawiałem się “o co u licha może jej chodzić”. Po paru minutach wróciłem, postawiłem kawę na stoliku i usiadłem. Zanim zacząłem rozmowę, spojrzałem na Magdę dokładnie. Dopiero teraz uderzyło mnie jej niesamowite piękno. Usiadła na kanapie, założyła nogę na nogę. Na tych cudownych nóżkach widniały rajstopki w czarnym odcieniu. Ubrana w zieloną spódniczkę sięgającą poniżej kolan sprawiała wrażenie ubranej na jakieś wyjście. Góra prezentowała się nie mniej okazale. Prosta, biała, materiałowa bluzka na guziczki opinała jej cudowne ciało. Dwa guziczki od góry były nie zapięte. Nie pokazywały zbyt wiele ale moja wyobraźnia już działała na najwyższych obrotach. Wiedziałem, że gdzieś tam pod spodem są schowane piękne kule, które chciałem ugniatać i ssać. Twarz promienna, delikatna szminka i lekki makijaż. Włosy koloru kasztanowego normalnie sięgające jej do ramion – teraz spięte w elegancki kok z tyłu. Kolczyki, długie złote kolczyki cudownie komponujące się z resztą.
    – A więc, sąsiadko, co Cię do mnie sprowadza?
    – Och, mów mi po prostu Magda – podniosła się i lekko nachylając się nad stolikiem podała mi rękę. Zamiast w oczy machinalnie rzuciem okiem na niedopięte guziczki.
    – Wiem, wiem, mówimy sobie przecież po imieniu już dłuższą chwilę ale czasem jeszcze się tak przedrzeźniam.
    – Racja ale wiesz, oficjalnego brudzia jeszcze nie piliśmy!
    – Chętnie, bardzo chętnie ale niestety muszę mieć trzeźwy umysł do pracy. Więc brudzio za pomocą kawki! – stuknęliśmy się kubeczkami – Ty zdaje się gdzieś wychodzisz? Bo z tego co mi Kinga mówiła to pracujesz głównie z domu?
    – Oj czasem nawet do pracy zdalnej się ładnie i wyzywająco ubieram. – zaśmiała się serdecznie.
    – Rozumiem… Więc z czym przychodzisz Magda?
    – Wiesz Piotrek… Trochę mi niezręcznie po wczorajszym popołudniu.
    – W jakim sensie? – zgrywałem durnia
    – Nie żartuj. Doskonale wiem, jaką szufladę otworzyłeś zanim znalazłeś router.
    – Magda, nie musisz nic wyjaśniać, mi na prawdę nic do teg… – urwałem gdy weszła mi w słowo.
    – Powiedz mi, ile macie lat? Ty i Kinga?
    – Yyyyy, eeee… No ja mam 27, ona jest rok młodsza – 26 lat. Czemu pytasz?
    – Widzisz, jest między nami spora różnica. Jestem starsza od Ciebie o 14 lat. – w duchu tak obstawiałem, że Madzia jest około 40 ale nie spodziewałem się, że aż tak dobrze to oszacowałem – Odkąd zmarł mój mąż nie interesowałam się za bardzo mężczyznami. Oczywiście, przelotny romans się trafił ale to był raczej facet z rodzaju tych “gamoniowatych”. Och Boże, jaki bywał irytujący momentami… “Madziu, dobrze Ci?” powtarzane piętnaście razy podczas stosunku. “Madziu, doszłaś? Madziu, dobrze Cię rucham?”, no nie da się tego opowiedzieć. Kobieta nie chce słuchać takich rzeczy, chce być zerżnięta. Zerwaliśmy kontakt, a ja od tamtego czasu używam głównie plastikowych przyjaciół do zaspokajania swoich potrzeb. Więc od kilku lat nie mam stałego partnera, od 2 lat nie miałam prawdziwego mężczyzny w sobie.
    – Yyyy… Magda. Ale ja rozumiem. Na prawdę nie musisz się tłumaczyć. Każdy ma swoje potrzeby, zabawki erotyczne to nic złego, wręcz przeciwnie. Ja uważam, że są potrzebne w sypialni. Kinga zresztą też.
    – Oj tak, wiem że Kinga też tak uważa… – uśmiechnęła się od ucha do ucha. – Zdajesz sobie sprawę, że łączy nas jedna, niezbyt gruba ściana? Niejednokrotnie wieczorem lub podczas bezsennej nocy słyszałam Wasze igraszki siedząc w kuchni.
    Zrobiło mi się strasznie głupio, poczułem się zażenowany. Postanowiłem to jakoś odwrócić.
    – No tak, lubimy czasem poszaleć…
    – Czasem?! Kurczę, Piotrek… Jak ja Was słyszę, to żałuję, że nie mam na własność takiego młodego faceta, pełnego wigoru.
    – Na pewno kogoś znajdziesz Magda – odparłem głupio. Pod skórą już czułem co się święci. Mój kutas zaczynał się prężyć, dziwny prąd przeszył mnie od góry do dołu. Nagle Magda wstała, przeszła sprężyście obok stolika i zatrzymała się przy mnie.
    – Słuchaj Piotrek… Nie będę owijała w bawełnę. Chcę Ciebie. Jesteś seksowny, młody ale jednocześnie doświadczony. Słysząc jak pieprzysz Kingę to robi mi się mokro tam na dole. Daj mi proszę jeden najlepszy orgazm, nie chcę uczucia, nie chcę tworzyć z Tobą rodziny. Chcę zwykłej fizyczności, ostrego pieprzenia. Chcę się znów poczuć jak kobieta… – westchnęła. W tym momencie przejechała mi palcem po torsie.
    – Madzia, słuchaj… – zacząłem niepewnie. Kutas już miał ochotę sprawdzić głębokość jej dojrzałej szparki ale rozum jeszcze walczył. Nie pomagało to, że od dłuższego czasu bardzo mnie podniecała. Pochyliła się nade mną, poczułem zapach jej słodkich perfum. Szepnęła mi do ucha kokieteryjnie:
    – Nie, nie chcę nic słuchać. Powiedz, że mam przestać, a wyjdę z mieszkania i zapomnimy o sprawie – mówiąc to podniosła się, podniosła lewą nóżkę i zgrabnie położyła ją na moim kutasie. Zaczęła delikatnie jeździć nim po moim kroczu góra, dół, góra, dół. – Jeden seks, jedno porządne rżnięcie, o którym nikt się nie dowie – szeptała zmysłowo. Mówiąc to, delikatnie podnosiła spódniczkę. W pewnym momencie podciągnęła spódniczkę tak wysoko, że zauważyłem jeden szczegół – nie rajstopy miała na sobie lecz pończochy. Wiedziałem, że w tym momencie już mnie ma. Musiała mieć ogromne doświadczenie w uwodzeniu mężczyzn, a dodatkowo trafiła w moje gusta – uwielbiam kobiety w seksownych pończoszkach.
    – Rozumiem, że brak odpowiedzi oznacza zgodę – uśmiechnęła się serdecznie. Nie wierzyłem w to co się aktualnie dzieje. Napalona 41 latka chce się pieprzyć ze mną, z 27 letnim żonatym facetem. Spełniała się jedna z moich największych fantazji erotycznych. Przełożyła zgrabną nóżkę z mojego penisa na drugą stronę i usiadła na mnie okrakiem, twarzą do mnie.
    – Madzia, nawet nie wiesz, ile razy o Tobie fantazjowałem odkąd się spotkaliśmy na klatce. – powiedziałem.
    – W takim razie nie czekaj, rozpakuj swój prezent kotku – zrobiła drapieżny ruch ręką, jak kotka. Natychmiast przysunąłem się do niej, przywarłem do jej ust. Nie czekała biernie, jej język wdarł się momentalnie do moich ust i zaczęliśmy się namiętnie całować. Objęła moją głowę i przyciskała delikatnie do siebie. Zbliżone ciała oddziaływały na siebie, penis miał coraz mniej miejsca w moich spodniach. Na klatce czułem napierające na mnie piersi Magdy, wiedziałem, że niedługo będziem i dane zobaczyć te cudne krągłości i zrobić z nimi co zechcę. Nagle Magda przerwała pocałunek i powiedziała:
    – Czuję, że coś Cię uwiera tam na dole.
    – Nic dziwnego, działasz na mnie elektryzująco. Nie chcę tylko, żebyś się rozczarowała. Nie mam kutasa jak w filmach porno, raczej taka średnia krajowa – zaśmiałem się sucho.
    – Takie lubię najbardziej – oblizała się lubieżnie. Zbliżyłem ręce do jej piersi i zacząłem odpinać kolejne guziczki. Po kilku następnych zaczęły się moim oczom pojawiać duże, jędrne piersi. Ogólnie pomimo 41 lat na karku Magda miała bardzo ładne i aptetyczne ciało. Później okazało się, że trochę ćwiczy w domu i od czasu do czasu spędza czas na basenie. Zazdroszczę pływającym za nią… W końcu zrzuciła bluzeczkę na podłogę, został tylko staniczek.
    – No dalej, chodźcie do mnie – szepnąłem, a Magda tylko rozpromieniła się pięknie. Złapałem za zapięcie biustonosza, szarpnąłem mocniej, po czym Magda zdjęła ramiączka stanika. Przed oczami miałem najpiękniejszy widok świata – duże, dojrzałe ale jednocześnie jędrne cycki. Zasługą dość ciepłego lata była śliczna, delikatna opalenizna widoczna na biuście. Złapałem cycki w obie ręce i zbliżyłem się ustami do lewego sutka. Ściskając pierś ssałem z nastoletnią zachłannością sterczący sutek tak, jakbym zobaczył swoje pierwsze cycki w życiu. Lizałem, pieściłem, podgryzałem, ruszałem języczkiem dookoła tak, aby sprawić Magdzie jak największą przyjemność. Zaczynała coraz głośniej oddychać, odchylać głowę do tyłu i cichutko pojękiwać.
    – O Boże… ale ja tego pra.. pragnęłam… – zajęczała w zachwycie.
    – Pora na drugiego, żeby się nie obraził – zaśmiałem się i skupiłem się na drugiej piersi. Już tak proste pieszczoty sprawiały jej niebotyczną przyjemność, wiedziałem, że seks będzie cudowny. Nagle Magda podniosła się, ja nadal gapiłem się na jej cycki.
    – Pora na Ciebie słodziutki – powiedziała i uklęknęła przed moim kroczem. Szybko ściągnęła mi spodnie i bokserki. Kutas już się prężył ale brakowało mu jeszcze nieco pobudzenia – Nie taki znów mały, jesteś zbyt krytyczny dla siebie. Grubość też bardzo, baaardzo przyzwoita, da mi na pewno dużo radości… Jak lubisz najbardziej, co Cię kręci, jak mam zacząć? – zapytała.
    – Do ust. Proszę – ledwo skończyłem to mówić, a Madzia już zatopiła swoje usta na moim kutasie. To co ta kobieta wyprawiała – nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Seks oralny dla mojej żony to był raczej obowiązek żebym czuł się spełniony. Dla Magdy to była sztuka. Ruszała głową góra, dół, góra, dół, wodziła języczkiem dookoła główki penisa, wyciągnęła go z ust i złapała ręką trzepiąc rytmicznie, a usta skupiła na jądrach. Czułem, że jestem blisko wytrysku, więc jęknąłem:
    – Magda, powolutku… Jestem blisko…
    – O nie, nie, mój drogi. Miał być seks, nie lodzik – puściła ręką mojego nabrzmiałego kutasa. Zwolniliśmy tempo, przybliżyła się do mnie i znów zaczęliśmy się całować. Poczułem w ustach lekko słonawy smak mojego preejakulatu ale nie przeszkadzało mi to kompletnie. Stałem nagi, ze stojącym fiutem i całowałem się z dojrzałą kobietą. Oderwałem się od jej ust i zniżyłem się nieco, do poziomu jej spódniczki. Rozpiąłem mały guziczek z prawej strony i delikatnie zsunąłem do kostek. Stała przede mną ubrana już tylko w pończoszki i seksowne, czarne koronkowe majteczki. Doskonale wiedziała jak się ubrać, żeby mnie złamać. Przywarłem ustami do majteczek i poczułem znajome ciepło bijące od jej krocza. Zdarłem momentalnie jej majtki i pończochy, a moim oczom ukazała się piękna, różowiutka cipka, zachęcająca mnie żebym ją wylizał. Idealnie wygolona z lekko odstającymi płatkami i nabrzmiałą już łechtaczką. Gdzieniegdzie widać było szklące się kropelki soczków, była już nieźle podniecona.
    – Mmmmm… apetyczna… – stwierdziłem.
    – Cała Twoja, Piotrek. – odpowiedziała i natychmiast zabrałem się za jej lizanie. Początkowo stała lekko w rozkroku, by po chwili przenieść się na kanapę. Tam podniosła nogi do góry lekko je rozchylając. Mój język musiał sprawiać jej niewiarygodną przyjemność, bo wiła się w rozkoszy jak najseksowniejsza kotka. Wwierciłem język jak najgłębiej mogłem, a następnie zacząłem nim kręcić na prawo i lewo.
    – O kurw… aa… aaa… ooo tak Piottt… ree.. kk – jęczała z zachwytu. To dało mi takiego kopa, tak mnie zmotywowało, że zacząłem wkładać paluszek do środka. Palec wskazujący wylądował w jej norce, a kciukiem zataczałem delikatne kółka dookoła jej cudownego guziczka. Postanowiłem zagrać nieco ostrzej, oderwałem się od niej i powiedziałem.
    – Wypnij się suczko to poczujesz co to prawdziwe rżnięcie. – chyba jej się spodobał taki dirty talk, bo odpowiedziała natychmiast:
    – Chcesz mnie zerżnąć jak najgorszą sukę od tyłu? Zrób to, pieprz mnie tak, jakby to miał być ostatni seks w Twoim życiu. – w tym momencie nie wiadomo skąd wyciągnęła gumkę. – Musisz założyć, nie zabezpieczam się w żaden sposób.
    No cóż, przyzwyczajony do seksu bez oporów z żoną nie bardzo chciałem zakładać ochronę ale rozum zwyciężył. Szybko uporałem się z folijką i już po chwili kutas czekał przed wejściem do groty rozkoszy. Madzia oparta o oparcie kanapy wypięła cudowny tyłek w moją stronę. Dałem jej solidnego klapsa, na co jęknęła przyjemnie. Jej piczka zdawała się wołać “nie czekaj, wejdź we mnie…”, a cudownie brązowawe kakaowe oczko tylko dopełniało obraz idealności mojej partnerki. Nie zwlekając zapakowałem jej kutasa, aż krzyknęła:
    – Aaaa! No no, nie taki malutki ten Twój przyjaciel… – przyjąłem to za całkiem miły komplement, tym bardziej, że rzeczywiście aż tak twardego fiuta już dawno nie miałem. Ruchałem ją od tyłu, moje jądra systematycznie odbijały się od jej rozgrzanej cipki. Widziałem cudownie falujące duże cycki poruszające się w takt uderzeń. W pewnym momencie mocniej pchnąłem co Magda przyjęła z ogromny zadowoleniem:
    – O kurwaa! Taak, taaaaak! RŻNIJ MNIE! – praktycznie krzyczała. Wtedy nic innego się dla mnie nie liczyło. Obudziło się we mnie zwierzę, z dziką żądzą obijałem się o jej pośladki, przyśpieszałem tempo – Magda wyła z rozkoszy. W pewnym momencie poczułem jak mięśnie pośladków jej się zaciskają, cipka zaczyna przyjemnie pulsować, nadszedł jej orgazm. Westchnęła głośno, dreszcze przeszyły jej ciało i opadła twarzą na poduszkę kanapy. Nie miałem dość. Chciałem dalej ją ruchać ale czułem się blisko wytrysku więc zaproponowałem zmianę pozycji.
    – Kładź się – zażądałem.
    – Mmmmm… Mój ogier chce mnie wziąć po małżeńsku, klasycznie? – zaśmiała się prowokacyjnie. – A co powiesz żebym to JA teraz na Tobie poskakała?
    – Chętnie. Siadaj na mnie suko. – odparłem już nieźle nakręcony. Magda ustąpiła mi miejsca na kanapie, od razu się ułożyłem wygodnie. Moja kochanka nabiła się na sztywny pal i zaczęła szalony galop, mieszany z podskokami. O Boże, jak jej cycki pięknie falowały… Ten widok mnie dosłownie hipnotyzował. Madzia odchylała głowę do tyłu, ja złapałem za cycki i zacząłem je mocno uciskać.
    – Odwróć się piękna, chcę zobaczyć jak mnie ujeżdża Twoje dupsko – powiedziałem.
    – Dupsko? Chcesz analnie? – zaskoczyła mnie pytaniem. Nie myślałem o tym, więc odparłem:
    – Nie, po prostu usiądź na mnie tyłem.
    Zrozumiała. Nakierowała mojego fiuta na szparkę i zaczęła mnie ujeżdżać na jeźdźca tyłem. Cudowny tyłek, przepiękne pośladki odbijały się od moich ud, a mlaskanie obijających się ciał był spełnieniem wszystkiego. Po dłuższej chwili takiego szalonego tempa znów nadszedł – drugi orgazm Magdy. Po kilku sekundach mocnych konwulsji wyślizgnęła się z mojego penisa i padła na brzuch. Sapiąc ze zmęczenia zapytała:
    – A Ty nadal jesteś twardy? Nie masz dość? Piotrek! Ja już miałam dwa fantastyczne orgazmy…
    – Jestem bardzo blisko Madziu. Pytałaś o anal …
    – Masz ochotę?
    – Tak ale ponownie chcę abyś się wypięła.
    Pobiegłem szybko do sypialni po lubrykant. Zacząłem kapać przeźroczystą cieczą na jej odbyt i delikatnie rozsmarowywałem. Przyjemnie mruczała. Następnie odwróciła głowę i powiedziała do mnie:
    – Ale mam nadzieję, że na tę część igraszek ściągniesz opakowanie? Nie chcę czuć lateksu w dupie, weź mnie bez zapezbieczenia. – trochę nie byłem tego pewien no ale… Dorodny MILF chce mi dać dupy bez gumki i mam kręcić nosem? Oczywiście, że nie. Zerwałem szybko gumkę, nasmarowałem penisa lubrykantem i zacząłem napierać. Powolutku, sukcesywnie wdzierałem się w jej kakaowe oczko. Początkowo zasyczała z bólu:
    – Cssss… Powolutku, proszę. Raz w życiu kochałam się analnie i nie było to zbyt przyjemne. Dla Ciebie chcę zrobić wyjątek, więc bądź delikatny. Na początku. Później puść wodze żądzy.
    Szło opornie, już myślałem, że nic z tego nie wyjdzie choć Madzia starała się pomagać. Delikatnie napierała dupskiem na mojego fiuta aż w końcu po dłuższej chwili wszedł do połowy. Zacząłem przyśpieszać tempo, a ona razem ze mną. Przód – tył. Przód – tył. Przód… aż w końcu wszedł cały. Zacząłem przyspieszać, nie dbając o nic.
    – Ttta.. aaa… aak! Ruu.. uuu.. uuu… chhaj swoooją kuu.. rwę! – wyrwało się mojej kotce. Byłem w szale. Czułem, że wytrysk jest już na wyciągnięcie ręki.
    – Magda, gdzie mam dojść?
    – Jaak ttto gdzie. Śśśśrooo… ooodek. – stało się. Puściły wszelkie hamulce, cały ładunek spermy wylądował w dupie mojej sąsiadki. Mięśnie mi drżały, penis pompować białą strugę wprost do kakaowego kanału Magdy. Ostatnie pulsacje penisa po czym wyślizgnąłem się z jej dupy i opadłem bez sił na kanapę.
    – O kurwa… o kurwa… Magda… – wysapałem.
    – Słucham, kotku?
    – To było… Nieziemskie. Pierwszy raz przeżyłem taki orgazm.
    – Mi też było niesamowicie przyjemnie. Dwa takie orgazmy, mmm… Piotrek. Jesteś moim najlepszym kochankiem. Haha jakby niewiadomo ilu ich było – zaśmiała się.
    – Muszę odpocząć, wypompowałaś mnie ze wszystkich sił. Jesteś niesamowitą kotką.
    – Mrau… Pozwolisz, że skorzystam z Waszej toalety? Trochę mi z dupki cieknie – powiedziała. Faktycznie, cienka strużka mojego nasienia wypływała z jej cudownego dupska.
    – Pewnie. – powiedziałem i odpłynąłem.
    Przebudziłem się po jakichś 30 minutach, przerażony tym snem. Okazało się, że to nie jest sen. Zużyty kondom leżał na podłodze, ja leżałem nagi na kanapie a obok mnie… Czarne koronkowe majteczki. Magdy nigdzie nie było, musiała wrócić do siebie. Przerażony, że żona wróci niedługo sprawdziłem godzinę na telefonie. Tam czekał na mnie sms od nieznanego numeru: “To był cudowny czas, najlepszy seks mojego życia. M.”. Skąd ona, u licha, ma mój numer? Nie było czasu się zastanawiać, zerwałem się, poszedłem pod prysznic. Wyrzuciłem prezerwatywę, a majteczki schowałem głęboko na pamiątkę dzisiejszego dnia…

    Okazało się, że to nie był mój jednorazowy wyskok z sąsiadką ale o tym – innym razem…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotrek

    Podoba się? Zostaw komentarz! 🙂

  • Magda z Seks Kamerek

    Historia, którą chcę się z wami podzielić, zdarzyła się rok temu a jej konsekwencje trwają po dzień dzisiejszy.

    Jestem Magda mam 28 lat, mam męża, z którym powiedzmy prowadzę szczęśliwy związek. Z racji tego, że uważam się za atrakcyjną osobę. Lubię ubierać się wyzywająco, kręcił mnie wzrok facetów, którzy ślinią się na mój widok. A najbardziej podobał mi się widok lasek, z którymi właśnie spacerowali.

    Tak właśnie urodził się w mej głowie, pomysł założenia konta na seks kamerkach. Mężowi jakoś ten pomysł nie przeszkadzał, pod warunkiem, że nigdy nie pokażę twarzy, oraz zero realnych spotkań.

    Na początku moje konto nie było rozchwytywane, lecz z czasem miałam coraz więcej obserwujących, coraz częściej występowałam na prywatnych pokazach. Podniecał mnie widok masturbujących się mężczyzn. Tak właśnie poznałam Huberta.

    Hubert był częstym gościem moich transmisji ogólnych jak i prywatnych. Przez ten czas naprawdę dobrze się poznaliśmy. Podniecało mnie to jak adorował moje ciało, byłam jego bóstwem. Chciał mi służyć i żyć dla mnie. To dzięki niemu moja garderoba powiększyła się o różne pończochy, rajstopy oraz bieliznę.

    Wiele razy namawiał mnie na spotkanie, proponując przy tym naprawdę nie małe pieniądze, lecz opierałam się temu. Był to próg, którego nie chciałam przekroczyć.  No właśnie nie chciałam, lecz sytuacja w moim życiu drastycznie się zmieniła. Mąż stracił pracę i jedyny dochód w naszej rodzinie zapewniały moje pokazy na seks kamerkach.

    I tu właśnie, ten próg, którego nigdy nie chciałam przekraczać, powoli kurczył się. Propozycje Huberta były coraz bardziej interesujące, do tego stopnia, że coraz częściej o nich rozważałam.

    Był piątek wieczór, godzina 19:00. Zazwyczaj swoje transmisje zaczynałam o godzinie 22:00, lecz brak funduszy coraz bardziej nam doskwierał. Przygotowałam pokój, ubrałam się w czarną koronkową bieliznę a na swoje długie nogi założyłam cieliste pończochy. O godzinie 20:00 byłam gotowa do odpalenia transmisji.

    Moja transmisja ogólna nie trwała zbyt długo, bo ledwo po 30 minutach pojawił się Hubert i porwał mnie na pokaz prywatny.

    – Moja Pani, jak zwykle wyglądasz pięknie.

    – Cześć Hubert, miło, że tak uważasz. Na co masz dziś ochotę?

    Widziałam jak przez spodnie masuję się po penisie. Ten widok powodował, że moja cipka robiła się wilgotna. Powoli zaczęłam dla niego tańczyć, wiem, że lubi oglądać ten widok. Moja dupcia wypięła  się w jego kierunku, tak jakby prosiła o klapsy. Kątem oka zauważyłam, że nie ma na sobie już nic od pasa w dół i błogo oddaje się masturbacji. Wiedziałam, że pokaz który mu właśnie serwuję bardzo się podoba, ale chciałam to usłyszeć od niego.

    – Podoba Ci się mój taniec dla Ciebie ?

    – Tak Pani, chciałbym móc pieścić Pani ciało w tym momencie.

    Powoli zaczęłam się rozbierać, zmysłowo rozpięłam staniczek i rzuciłam go za siebie. Zakryłam swoje sterczące sutki i kontynuowałam swój taniec. Gdy już byłam skierowana tyłem do niego, wypięłam się w jego kierunku i powoli zdejmowałam swoje koronkowe figi z tyłeczka. Dałam mu chwilę by mógł pooglądać moje dziurki, które tak uwielbiał. Moja dłoń wylądowała na pośladku, wydając przy tym bardzo głośny dźwięk. Uwielbiam klapsy i czuć się czyjąś własnością. Może, dlatego wiem jak obchodzić się z Hubertem i jak doprowadzić go do spazm, które właśnie przeżywa.

    Będąc dalej wypięta, postanowiłam zacząć masować się po cipce. Jaka ona była już mokra i gotowa, palec ślizgał się po mojej myszce a ja zaczęłam wydawać z siebie delikatne jęki.

    – Jestem taka mokra, ktoś musi zlizać moje soczki.

    – Moje usta są zawsze gotowe Pani, uczyniłaby mi Pani wielką przyjemność. Gdyby, chociaż na chwilę, moje usta mogły pieścić  Pani cipkę.

    – Do prawdy?

    W tym momencie usiadłam na fotelu, rozłożyłam swoje nogi do granic możliwości i przybliżyłam kamerkę na swoją cipkę. Moje palce zaczęły zanurzać się w myszce, a ja zaczęłam głośniej jęczeć. Bardzo lubię się palcować, moje ruchy dłonią były coraz szybsze i coraz głębiej je zanurzałam. Moja druga dłoń wylądowała na mojej piersi i zaczęłam ściskać swój sutek. Byłam już podniecona do granic możliwości, a na moich palcach było bardzo dużo moich soczków, które dokładnie z nich zlizałam.

    – Spójrz ile masz do zlizywania. Mówiąc to rozszeżyłam swoją cipkę.

    – Pragnę jej, wiem że wiele razy pytam, ale może rozważa Pani moją propozycję spotkania ?

    W tym momencie moje serce zaczęło bić szybciej, a w mojej głowie rozpoczęła się walka z własnymi myślami.

     

     

    Jeżeli wam się podoba, chętnie napiszę kontynuację 🙂

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Madzia Madzia
  • Najgoretszy jezyk na wschod od Laby

    Pod koniec studiów miałem krótki epizod z wynajmowaniem pokoju na mieszkaniu u czterdziestoparoletniej kobiety. Zostałem wyrzucony z akademika za bójkę, której nie sprowokowałem, ale tamten gość i tak poskarżył się władzom uczelni po tym jak spuściłem mu staromodne manto. Wywalono nas obu. Z dnia na dzień wylądowałem na bruku, z całym swoim mizernym dobytkiem zapakowanym w czarne worki od śmieci. Miałem farta, że znalazłem ten pokój jeszcze tego samego dnia. Zostawiłem swoje graty w aucie i poszedłem na spotkanie z właścicielką.

    Ogłoszenie pojawiło się z rana, a ja zadzwoniłem kilka godzin później, nie bardzo licząc na sukces. Odebrała za pierwszym razem, jej głos wydawał się przyjemny i cichy. Nie była zbyt rozmowna, wolała się spotkać na żywo, chociaż oznajmiła, że właściwie jest już zdecydowana wynająć ten pokój jakiejś dziewczynie z Ukrainy. Tylko moja żałosna historyjka sklecona na szybko skłoniła ją do dania mi szansy – oczywiście pominąłem powód eksmisji z akademika; nie chciałem uchodzić za agresywnego typa, pospolitego bandziora czy coś w tym stylu.

    Mieszkanie znajdowało się na samym szczycie dziesięciopiętrowego wieżowca. Wszedłem do środka i od razu zorientowałem się, że nie jest to najpiękniejsze miejsce do życia – no, ale tak właśnie żyje przecież większość Polaków. Ściany wydawały się nieruszane od lat – pomalowane farbą olejną do połowy, odrapane, z czarnymi bohomazami. Do tego śmierdziało kurzem i gnijącymi śmieciami ze zsypu. Wpakowałem się do windy, która była w opłakanym stanie i pojechałem na samą górę. Brązowe drzwi znajdowały się na końcu korytarza po lewej. Zadzwoniłem. Otworzyła mi niemalże po sekundzie. Włosy w lekkim nieładzie i nieufne spojrzenie. Brak makijażu i podkrążone oczy. Ubrana w luźny, domowy dres. Nie była brzydka, pewnie w młodości uchodziła za ładną, ale wyobrażałem ją sobie trochę inaczej, chyba zmylił mnie jej delikatny głos. Stałem przez chwilę, czując dziwną blokadę, jakby ktoś wyrwał mi nie tyle język, co mózg.

    – Myślałam, że będziesz wyglądał trochę inaczej – powiedziała na powitanie.

    – Jak byłem dzieciakiem to też wyobrażałem sobie, że będę wyglądał jak Brad Pitt.

    – Nie, nie, źle mnie zrozumiałeś. Wyglądasz ciekawie, jesteś dosyć przystojny. Chodziło mi o to, że myślałam, że będziesz wyglądał na bardziej zmęczonego, bardziej jak…

    – Bezdomny?

    – Chyba tak.

    Zaśmiałem się ciepło z tego żartu, a ona zaprosiła mnie do środka. Mieszkanie sprawiało wrażenie zadbanego, wszędzie panował porządek. Ściany były odświeżone, meble i dodatki też wyglądały na dosyć nowe. W powietrzu pachniało czymś przyjemnym, nie wiedziałem jak to możliwe, ale chyba łąką w czasie wiosny. Pomyślałem, że byłoby mi tu naprawdę dobrze.

    Zanim otworzyła drzwi po prawej, odwróciła się i powiedziała:

    – Nie było dobrej okazji, przez telefon wyleciało mi twoje imię… Ja jestem Renata.

    – Marcel.

    Pokój prezentował się skromnie, ale całkiem przytulnie. Stała tutaj mała kanapa, biurko, stoliczek nocny, duża szafa do sufitu no i dywan na środku, trochę już sprany. Widok za oknem wychodził na miasto. Wieczorem musiało być tutaj ciekawie.

    – No i tak to wygląda, to jest ten pokój – oznajmiła. – Nie wiem co mam więcej powiedzieć, wszystko widzisz.

    – Jest w porządku.

    Później oprowadziła mnie po reszcie mieszkania. Jednak swojego pokoju czy też sypialni mi nie pokazała, ale przecież to zrozumiałe.

    Oglądałem wszystko powierzchownie, bo wolałem przyglądać się Renacie, jej gestom, ruchom, mimice. Było w niej coś bardzo interesującego. W końcu usiedliśmy na kanapie, w tle grało TV.

    – Kiedy chciałbyś się wprowadzić? – zapytała, podnosząc na mnie oczy znad kubka z kawą.

    – Chociażby za pięć minut – odparłem szczerze.

    – Czyli co? Naprawdę nie masz gdzie się podziać?

    – Nie bardzo.

    – A dom?

    – Daleko i nieprawda.

    Napiła się, a potem odstawiła powoli kubek i westchnęła ciężko.

    – Jestem już praktycznie umówiona z tamtą dziewczyną – oznajmiła powoli.

    – Rozumiem.

    – Nie jestem pewna czy w ogóle chciałabym mieszkać z obcym facetem pod jednym dachem. Wiesz jak jest, tyle się słyszy, no i w ogóle sam fakt mieszkania z nieznajomym mężczyzną, tylko ty i ja, nikogo więcej…

    – To rozumiem tym bardziej.

    Przez kilka chwil patrzyliśmy na siebie bez słów. Dobrze przyjrzałem się jej twarzy. Wyglądała dosyć ładnie, oczy miała ciemne, usta wydęte i nieduży nos. W jej spojrzeniu czaiło się jednak coś smutnego, miałem świadomość, że ta kobieta musiała wiele przejść. Zmarszczki i przebarwienia znaczyły jej twarz niczym znamiona. Musiała być z dwa razy starsza ode mnie. Będąc na miejscu Renaty, nie wynająłbym pokoju komuś takiemu jak ja.

    – Wiesz, nie zdążyłam zapytać o podstawy. Co tak właściwie robisz? Studiujesz, pracujesz? – zapytała.

    – Pracuję na magazynie, kończę właśnie studia.

    – Jakie?

    – Dziennikarstwo.

    – A masz jakieś hobby?

    – Trochę piszę.

    – Co?

    – Głównie opowiadania, ostatnio skończyłem powieść.

    – Czyli jesteś pisarzem?

    – Nie powiedziałbym.

    Kiedy dopiliśmy kawę, Renata podniosła się z kanapy i podziękowała mi za przyjście, a ja podziękowałem jej za możliwość spotkania. Oznajmiła, że jeszcze dziś podejmie decyzję i ewentualnie się do mnie odezwie. Powiedziałem, że będę czekał na jej telefon, chociaż przyznałem ze szczerością, że na to nie liczę. Rozumiałem przecież jej położenie. Opuściłem mieszkanie i starą, pomalowaną na beżowo windą, zjechałem na parter. Ktoś napisał tutaj czarnym markerem, że czas to najcenniejsze co mam. Akurat, pomyślałem. Ja swój sprzedawałem bezpowrotnie za 19,70 brutto za godzinę. Poszedłem do auta i posiedziałem w nim jakiś czas, słuchając muzyki. Trochę mi zeszło. Kiedy miałem już odpalić i odjechać, zadzwonił mój telefon. Odebrałem.

    – Marcelu dzwonię ci powiedzieć, że możesz się wprowadzić – oznajmiła tym samym, spokojnym głosem co wcześniej. Tym razem jednak była w nim jakby ulga. – Odmówiłam tamtej dziewczynie, właściwie to ona znalazła już coś innego.

    – Cieszę się – odpowiedziałem.

    – Możesz przyjechać nawet zaraz.

    – Dobrze. Będę za trzy minuty.

    – Za trzy?

    – Zostałem pod blokiem. Może to dziwne, ale wiedziałem, że zadzwonisz.

    – Wiedziałeś?

    – Coś przeczuwałem.

    Kilka sekund się nie odzywała, dobrze słyszałem jej oddech po drugiej stronie. W końcu rozłączyła się, a ja wysiadłem z auta i wziąłem już kilka gratów ze sobą. Niecałą godzinę później znów miałem miejsce, które mogłem nazywać domem. Chociaż przez jakiś czas.

    Po dwóch tygodniach mieszkania razem wiedziałem już co Renata lubi, a czego nie cierpi. Starałem się zachowywać porządek i sprzątać po sobie na bieżąco. Poza tym wynosiłem regularnie śmieci i dwa razy zrobiłem dla niej zakupy. Pracowała w jakiejś korporacji, więc wychodziła rano i wracała wieczorami, czasami późno w nocy. Szybko zdałem sobie sprawę, że to nie z kwestii finansowych wynajmowała ten pokój. Zwyczajnie musiała mieć kogoś obok siebie. Lubiła ludzi, potrzebowała ich. Mimo że nie zdawała sobie z tego sprawy.

    W dwie pierwsze soboty wystroiła się gdzieś, wymalowała i uderzała na miasto, podobno z koleżankami. Teraz przyszła trzecia. Znów gdzieś wychodziła.

    – Pięknie dziś wyglądasz Renato – powiedziałem, kiedy pojawiła się w salonie. – Właściwie to zawsze pięknie wyglądasz.

    Posłała mi pogodny uśmiech i przeszła obok mnie. Ta kobieta nie miała figury dwudziestolatki, widać, że czas zrobił swoje, ale mimo to prezentowała się naprawdę nieźle w tej czarnej sukience, rajstopach i szpilkach. Któregoś wieczora wyznała mi, że jako młoda dziewczyna urodziła dziecko, które musiała oddać. Po tym coś w niej pękło, zmieniło się, nigdy już nie była taka radosna jak kiedyś. Jej ciało również się wtedy zmieniło. Nie wiedziałem czemu jest sama, nie pytałem o to. Nie pytałem też czy kogoś szuka. Niektórym z nas bycie samemu po prostu służy. Pozostali czasami nie mają wyboru.

    – Wychodzę na całą noc – oznajmiła, pryskając się delikatnie perfumami.

    Ich zapach pozostał w powietrzu na długo po tym jak wybyła z mieszkania.

    Ja tego wieczoru też miałem plany, więc absencja Renaty bardzo mi pasowała. Wyszedłem na miasto wraz z przyjaciółką, która właściwie nią nie była, bo w naszej relacji chodziło głównie o seks. Odwiedziliśmy dwa lokale, jeden bar i w końcu – taki był cel – wylądowaliśmy w moim pokoju. Kaśka trochę za bardzo się spiła, ale zapewniała mnie, że sobie poradzimy. Będąc już w łóżku, zaczęła obcałowywać mnie od góry do dołu, zatrzymując się dłużej przy moim penisie. Leżałem jak długi, kiedy ona powoli wzięła go do ust i zaczęła się nim bawić. Trzonek objęła mocno dłonią, masowała z wyczuciem i pracowała tak dopóki całkowicie nie stwardniałem. Potem założyłem prezerwatywę, ona usiadła na mnie, włożyła go sobie do środka i zaczęła powoli ujeżdżać. Dłońmi wodziłem po jej plecach i pośladkach. Kiedy się pochyliła i zaczęła mnie całować, doszedłem. Za szybko jednak.

    Rozkazałem Kaśce się położyć, mówiąc, że jestem jej winien jeden orgazm. Zaśmiała się, ale położyła na plecach i rozchyliła nogi. Jej wygolona cipka w pomarańczowym świetle lampy wyglądała jak ósmy cud świata. Uklęknąłem i zacząłem powoli ją obcałowywać, ale zachęcony jej pomrukami szybko przeszedłem do drażnienia językiem łechtaczki. Mój wskazujący palec powędrował do środka. Pracowałem jak mrówka, chcąc doprowadzić ją do szczytu. Znałem trochę jej ciało, wiedziałem co lubi i jak lubi. Kaśka wiła się i jęczała głośno, w pokoju panował jej słowiczy głos. Nagle jednak coś usłyszałem, dźwięk z głębi mieszkania, jakby otwieranie drzwi, zamek w nich. Na chwilę zwolniłem, nasłuchując. To chyba wróciła Renata, takie odniosłem wrażenie. Nie mogłem jednak tego sprawdzić, bo Kaśka chwyciła mnie za włosy i rokazała doprowadzić ją do obłędu. Przyspieszyłem, mój język pracował jak szalony i chwilę później, trzymałem ją mocno za uda, kiedy całe jej ciało trzęsło się niczym rażone prądem.

    Kaśka została do rana, ale nie zjedliśmy śniadania. Zaproponowałem jej to oczywiście, chciałem zrobić tosty i jajecznicę, ale odmówiła, tłumacząc że musi uciekać. Obiecała odezwać się za jakiś czas. Kiedy wyszła, zdałem sobie sprawę, że przy drzwiach, na dywaniku, stoją buty Renaty. Wiedziałem już, że wróciła wczorajszej nocy, wróciła wcześniej niż zapowiedziała. Zastanawiałem się ile z tego co wczoraj robiłem usłyszała. Nie rozmawialiśmy jednak o tym. Niedziela minęła nam spokojnie, w dziwnej ciszy.

    Jakoś w środku tygodnia, po południu, usłyszałem dzwonek do drzwi. Wyszedłem ze swojego pokoju i wyjrzałem przez wizjer. Na korytarzu stał jakiś obcy facet. Otworzyłem mu, bo mógł to być w końcu listonosz, gość od liczników czy ktokolwiek inny.

    – Co ty tu kurwa robisz?! – spytał mnie autentycznie zdziwiony.

    – Czasami sam się nad tym zastanawiam – odparłem.

    – Mieszkasz tu?

    – Tak.

    – Renata nic mi nie mówiła.

    Facet chciał przejść obok mnie i wleźć do środka, ale zablokowałem mu drogę. Spojrzał na mnie z prawdziwą nienawiścią w oczach. Był tego samego wzrostu co ja, ale znacznie starszy, krótko ogolony. Postury byliśmy podobnej, tyle że on był roztyty, a ja co jakiś czas chodziłem na siłownię i miałem krótki epizod z boksem.

    – Przepuścisz mnie do cholery? – To pytanie miało brzmieć groźnie i faktycznie brzmiało, z tym, że nie trafiło na podatny grunt.

    – Facet nie mam pojęcia kim ty jesteś – odpowiedziałem spokojnie.

    – Renata zostawiła mi coś u siebie. Mam to zabrać. Więc mnie nie wkurwiaj tylko mnie wpuść.

    – Nie ma mowy.

    Mężczyzna sprawiał wrażenie nieźle rozeźlonego. Jasne oczy mu zapłonęły, twarz poczerwieniała. Wyczułem też w jego oddechu alkohol, który mieszał się z zapachem wody kolońskiej.

    – Wpuść mnie, do kurwy, i nie przeszkadzaj!

    – Nie.

    Byłem pewien, że czegoś spróbuje, nastawiłem się już na to, gotów w razie czego zareagować. On jednak jeszcze raz wyzwał mnie od najgorszych i zapowiedział, że przyjdzie jak będzie Renata. Życzyłem mu powodzenia. Tego samego wieczoru kobieta spytała mnie o tę sprawę. Spytała dlaczego nie wpuściłem tego gościa do środka.

    – Nie znam typa – odparłem znudzony. – Skąd miałem wiedzieć, że mówi prawdę.

    – Przecież podał ci moje imię – powiedziała i zabrzmiało to jak oczywistość.

    – Każdy może znać twoje imię. To mógł być przecież jakiś złodziej.

    – Ale nie był.

    – To kim właściwie jest ten facet?

    Renata westchnęła, a potem wyjaśniła, że to prawie życiowy partner, z którym średnio jej się układa. Mają lepsze i gorsze momenty. Teraz są te gorsze, dlatego nie utrzymują zbytnio kontaktu. Czekała aż się między nimi ułoży i wierzyła, że to nastąpi. Prędzej czy później.

    – Albert mocno się zdenerwował – oznajmiła mi po chwili. – Uważa, że jesteś jakimś moim nowym gachem czy kochankiem.

    – A ja jestem tylko zwykłym psem stróżującym – stwierdziłem.

    – Mówi, że o mało co by cię pobił.

    – Mogę powiedzieć to samo w drugą stronę.

    Uśmiechnęła się do mnie, potem przeprosiła i poszła się umyć. Kiedy zmierzała do łazienki, obejrzałem się za nią, jakby widząc ją na nowo. Pierwszy raz spojrzałem na nią w takim świetle – przez pryzmat jej fizyczności. Musiałem przyznać, że miała naprawdę świetne nogi i zgrabny, okrągły tyłek. Podobała mi się pomimo nadwagi i wiecznego zmęczenia widocznego na jej twarzy i w oczach.

    Następną sobotę spędziłem w mieszkaniu, tak samo jak Renata. Oznajmiła mi, że nie ma chęci i siły wychodzić na miasto. I jakoś tak samo wyszło, że wieczorem usiedliśmy przy dwóch butelkach wina i telewizorze. Oglądaliśmy nudne, sztampowe produkcje i wyśmiewaliśmy ich naiwność. Renata siedziała ze spiętymi w koński ogon blond włosami, bez makijażu. W zwykłych dresach i koszulce – czyli podobnie jak ja. Poczułem się nagle jakbyśmy byli parą, która żyje ze sobą od lat. Wydawało mi się, że teraz, po czasie, Renata była jakby mniej zagubiona niż na początku naszej znajomości, mniej smutna. Zerknąłem na nią, na jej profil i dopiero teraz zauważyłem, że ma mały, ciemny pieprzyk tuż pod okiem. Po chwili ona spojrzała na mnie i zapytała o co chodzi.

    – Nic takiego – odparłem i dokończyłem kieliszek wina.

    Poszedłem do kuchni, wyrzuciłem pustą butelkę do kosza, a szkło wstawiłem do zmywarki. Wróciłem do salonu. Renata siedziała na kanapie z podciągniętymi nogami i przyglądała mi się osobliwie, coś krążyło po jej głowie.

    – O co chodzi? – Teraz to ja zadałem to pytanie.

    Kobieta poruszyła się i wskazała dłonią, abym usiadł obok niej. Zrobiłem to.

    – Chciałabym o czymś z tobą pogadać – zaczęła niepewnie. – Wiesz, wróciłam tydzień temu wcześniej, a ty miałeś gościa. Myślałam o tym.

    – Jeżeli ci to przeszkadza to nikogo nie będę sprowadzał – powiedziałem szybko. – Nie chcę sprawiać kłopotów.

    – Nie, nie o to chodzi. Widzisz, wiem co tam robiliście, słyszałam co tam robiliście…

    – To tylko seks, nic takiego.

    – Tak, ale…

    Przez moment się zawahała, odwróciła wzrok. Pewny siebe, ująłem ją pod brodę i zwróciłem w swoją stronę. Jej oczy połyskiwały, blade światło telewizora odbijało się w ich czarnej toni.

    – Ja uchyliłam trochę drzwi i zajrzałem przez nie – wyznała cicho.

    – Podglądałaś? – Głos miałem opanowany.

    – Tak.

    – I co takiego zobaczyłaś?

    – Ciebie… Na kolanach, między jej nogami… Jak robisz jej…

    – Robię co?

    – Całowałeś ją tam.

    Odchyliłem się na miękkim oparciu i westchnąłem. Nie miałem pojęcia, co właściwie chodziło jej po głowie. Nie musiałem się jednak domyślać. Powiedziała mi wszystko. Wyznała, że nigdy czegoś takiego nie doświadczyła, nigdy, przez całe życie, żaden mężczyzna nie doprowadził jej do orgazmu ustami. Wydawało mi się to niepojęte – takie rzeczy w XXI wieku. Ale to była prawda.

    – Chcesz, żebym zrobił ci to samo? – zapytałem, patrząc jej w oczy.

    – Chciałabym. Ale się boję – wyznała.

    – Czego?

    – Że mi się nie spodoba. Że tobie się nie spodoba.

    Nie potrzebowałem nic mówić. Zbliżyłem się do niej i musnąłem jej wargi swoimi. Chwilę później już się całowaliśmy, nasze języki splotły się ciasno i namiętnie. Potem po prostu znaleźliśmy się w sypialni, wszedłem tutaj po raz pierwszy. Pomyślałem, że zawsze są jakieś nowe pierwsze razy. Tak Renaty, jak i dla mnie. Nigdy wcześniej nie byłem z dojrzałą kobietą, nie miałem pojęcia jak to jest, czułem się zielony. Mimo tego wykorzystałem swoje doświadczenie, zdobytą wiedzę, całą energię. Chciałem sprawić jej autentyczną przyjemność, prawdziwą radość. Zasługiwała na to jak nikt inny na świecie.

    Rozebraliśmy się i podążając pocałunkami w dół, zbliżyłem się do miejsca przeznaczenia. Miała naprawdę duże piersi, z okrągłymi, różowymi brodawkami, które rozlewały się trochę na boki. Skórę bladą, pępek na jej brzuchu był głęboki. Tam też ją pocałowałem, wywołując małą falę rozbawienia. Niżej, w linii pasa, znajdowała się ciemniejsza, lekko wypukła pozioma blizna – błyskawicznie zdałem sobie sprawę, że to pamiątka po cesarskim cięciu. Powiedziała mi wtedy, że mam nie zwracać na to uwagi, a ja zapewniłem, że to nie ma znaczenia.

    W końcu dotarłem właśnie tam, między jej uda. Bujne, ciemne włosy na wzgórku łonowym świadczyły o tym, że obcuję z prawdziwą kobietą i od razu przypomniałem sobie o tych wszystkich dziewczynach wygolonych na zero. Zacząłem działać powoli, z ogromnym wyczuciem, nie chciałem spalić tej przyjemności. Renata wstrzymała oddech w oczekiwaniu. Przyłożyłem swoje usta do jej miękkich, gorących sromowych warg. Zacząłem muskać delikatnie, składać jej cipce należny hołd. Całowałem ją, nie pominąłem żadnego skrawka.. Kiedy poczułem, że się przede mną otwiera, przeniosłem się wyżej. Łechtaczka wyglądała jak pąk bordowej róży. Pociągnięciem języka niczym pędzlem przejechałem po niej powoli. Towarzyszyło mi przy tym cichutkie westchnienie Renaty. Potem kilkakrotnie powtórzyłem tę czynność. Od dołu do góry. I znowu. Od dołu do góry. W końcu odważyłem się zjechać niżej. Smaku jej wilgoci nie mogłem przyrównać do niczego innego, niczego co bym znał. Wcale nie był odpychający, a raczej słodki i pełny. Jak dojrzały owoc. Brzoskwinia Nabokova. Zanurkowałem językiem głębiej, wierciłem nim spokojnie. Renata poruszyła się lekko, uniosła biodra, najwidoczniej chcąc bym wszedł w nią jeszcze głębiej. Zrobiłem to i robiłem to długo i powoli. Nie spieszyłem się nigdzie, napawałem tą ulotną chwilą, tym boskim aktem. Czerpałem przyjemność z dawania. Naprawdę mi się to podobało. I jej najwidoczniej też. Wysunąłem język i zacząłem wodzić nim po całym jej łonie. Czułem się tak jakbym nie tyle ją tam całował, co całował się z nią. Oddałem się w to cały. Kiedy zdałem sobie sprawę, że pora zbliżać się do końca, przyspieszyłem pracę ustami i językiem. Ssałem teraz i muskałem, skupiłem się głównie na tym jednym, czułym punkcie, czując i słysząc, że jest to właśnie to. Nagle Renata chwyciła moją dłoń i położyła ją sobie na prawej piersi. Chciała, abym zajął się nią również tam. Drażniłem więc palcami jej twarde niczym kamyki sutki.

    – Ja chyba zaraz… – wyszeptała Renata, ale nie zdążyła dokończyć, nie pozwoliłem na to.

    Wierzgnęła silnie, jakby chcąc uwolnić się, uciec spod mojej władzy. Ja jednak przytrzymałem ją i dokończyłem miłosne dzieło. Renata wydała po chwili głośny okrzyk spełnienia. Powieki miała zamknięte, usta ułożyły się w grymasie rozkoszy. Pomyślałem, że chyba dobrze się sprawiłem.

    Po wszystkim powoli ją wyciszyłem, delikatnie całowałem łechtaczkę i wargi. Kiedy zaczęła chichotać, przestałem. W końcu położyłem się obok niej. Leżeliśmy teraz, patrząc sobie w oczy.

    – Było aż tak źle? – zapytała mnie niepewnie.

    – Ty mi powiedz.

    – Mnie się podobało.

    Pocałowałem ją lekko w rozchylone usta.

    – I pomyśleć, że tyle lat żyłam w błogiej nieświadomości. Ostatnio przez pracę i stres nawet przestałam się masturbować, nie myślałam o tym nawet, jakby coś takiego jak seksualne zadowolenie w ogóle nie istniało – wyznała, patrząc w sufit.

    – To prawie grzech – stwierdziłem.

    – Kiedyś myślałam, że człowiek dorasta ukształtowany, że powinien wszystko znać, wiedzieć. Ale teraz już wiem, że uczymy się czegoś przez cały czas. Przez całe życie mamy prawo doświadczać nowego. Nie ma w tym nic złego, prawda?

    – Pewnie jest tak, jak mówisz.

    – Gdyby wszyscy faceci zajmowali się swoimi kobietami w ten sposób, to świat byłby o wiele spokojniejszy. Pomyśl tylko. Szczęśliwa, radosna żona w domu, to czysta głowa mężczyzny. Zero awantur, zero kłótni. Facet wychodzi z domu spokojny, a nie pełen złej energii.

    – Raczej by to nie zaszkodziło.

    W końcu przewróciła się na bok, wsparła głowę na dłoni i zaczęła mi się badawczo przyglądać. Kosmyk jasnych, farbowanych włosów zakręcił się na czole. Odgarnąłem go palcem. Czarne oczy Renaty wpatrywały się we mnie usilnie. Coś wciąż czaiło się w jej myślach.

    – Tak? – spytałem w końcu.

    – Mógłbyś zrobić to jeszcze raz? Jeszcze raz tak samo?

    – Jeżeli chcesz.

    Chwilę później znowu wylądowałem między jej nogami. Tym razem zajęło mi to trochę krócej, ale działałem też bardziej intensywnie. Jej orgazm słychać było chyba na całym piętrze. Kiedy skończyłem, przytuliłem ją do siebie i gładziłem po włosach, aż usnęła.

    Poszedłem do siebie dosyć późno – miasto za oknem już dawno śniło swoje zwyczajne, nudne sny. Ostrożnie wstałem z łóżka, nie chcąc obudzić Renaty. Zanim wyszedłem i zamknąłem cicho drzwi, obejrzałem się. W czasie snu wyglądała dużo spokojniej niż za dnia.

    Pomieszkiwałem u niej jeszcze przez kilka następnych dni. Rozmawialiśmy trochę o tym co zaszło między nami, ale nie powtórzyliśmy już nigdy tamtej nocy. Moja nowa przyjaciółka oznajmiła mi, że po tym jak powiedziała swojemu niby-partnerowi co jej zrobiłem, wpadł w prawdziwy szał. Kłócili się, w ruch poszły bluzgi i drobne przedmioty. Omal go nie uderzyła. A potem złapał ją mocno, pocałował jak nigdy wcześniej i sam zaserwował jej długą, namiętną minetę. Nie chciała mi jednak zdradzić, który z nas zrobił to lepiej. Miała przecież do tego prawo.

    Pakowałem się, a ona weszła do mojego pokoju. Usiadła na krawędzi wersalki i podziękowała mi za wszystko co zrobiłem. Po chwili dodała, że wraz z Albertem postanowili dać sobie jeszcze jedną szansę. W tamtej chwili wyglądała najpiękniej, rozkwitła fizycznie i duchowo.

    – I tak by nam nie wyszło – oznajmiła, a w jej oczach naprawdę dostrzegłem smutek. – Za dużo nas dzieli. Mamy ze sobą za mało wspólnego…

    Być może miała rację.

    Mężczyzna wprowadzał się do niej, więc musiałem się wynieść. Na szczęście Kaśka przygarnęła mnie do siebie na kilka dni, podczas których intensywnie piliśmy, paliliśmy, chodziliśmy na dzikie imprezy i pieprzyliśmy się. Tak, ta dziewczyna się pieprzyła albo rżnęła, nigdy inaczej. Nie miałem wyrzutów sumienia. Nie myślałem o Renacie. Nie potrafiłem i nie chciałem.

    – Masz najlepszy język ze wszystkich facetów jakich do tej pory spotkałam – sprzedała mi komplement Kasia którejś gorącej nocy. – Naprawdę masz najgorętszy język na wschód od Łaby.

    – Dlaczego od Łaby?

    – Bo tam najdalej byłam.

    Zerknąłem na jej nagie, młode i chude ciało. Przejechałem palcami po jej małej piersi, a potem pocałowałem ją w czoło.

    – Gdzie ty się tego nauczyłeś, co? – zapytała.

    – Jestem samoukiem – stwierdziłem.

    – Serio Marcel, to prawdziwy, cholerny dar.

    – To raczej przekleństwo skarbie. Pierdolone przekleństwo.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    Chyba jedno z lepszych opowiadań z wplecionym seksem jakie napisałem. Autentycznie nawet mi się je dobrze czyta. Trzymajcie się w tych popieprzonych czasach. I czytajcie. Cokolwiek.

  • 11.Uczucia

    Obudziły mnie promienie słońca padające wprost na twarz. Podniosłam się i natychmiast poczułam przeszywający ból głowy. Tak się kończą szaleństwa bez zahamowań. Wyjęłam prochy z nocnej szafki, popiłam je wodą i spojrzałam na Nel, nadal spała. Przyjrzałam jej się chwilę. Miałam mętlik w głowie. Wczoraj, gdy przyszła do mnie wszystko było inne niż dotąd. Była delikatna, czuła. Kochałyśmy się i tuliłyśmy. Byłyśmy tak ekstremalnie blisko. Opowiadałyśmy sobie o swojej przeszłości, wygłupiałyśmy się i słuchałyśmy muzyki. Cudowne chwile.

    Weszłam pod prysznic, gorąca woda spływała po moim ciele, a ja zastanawiałam się co dalej. Dlaczego to zrobiła? Dlaczego przekroczyła granicę układu? Nie mam pojęcia co ma w głowie i to jest w tym wszystkim najgorsze.
    Piekły mnie plecy i uda, byłam cała obolała. Ból przywoływał wspomnienia z klubu, ja jednak myślałam wyłącznie o tym, co stało się później.
    Wykąpałam się, umyłam zęby, ubrałam szlafrok i udałam się do kuchni, żeby zrobić kawę.
    -Dzień dobry. – Ziewała przecierając oczy. Miała na sobie stanik i majtki. Jej piękne czarne włosy mimo nieładu wyglądały ślicznie. Ahh. Jest seksowna nawet świeżo po obudzeniu. Uśmiechnęłam się szeroko, a Nel podeszła do mnie i pocałowała w policzek. Wzięła oba kubki, odstawiła je na bok i chwyciwszy mnie za rękę pociągnęła w stronę sypialni.
    -co robisz? – zapytałam zdziwiona.
    -wracamy do łóżka, mało mi Ciebie. – mmm. Po tych słowach przeszył mnie dreszcz. Rozwiązała sznur, szlafrok zsunął się na podłogę. Położyłyśmy się na łyżeczkę. Wtuliła się we mnie od tyłu i gładząc opuszkami palców mój brzuch składała drobne pocałunki na karku. Zrobiło mi się błogo.
    -ta wersja Nel podoba mi się równie bardzo. – poczułam, że uśmiecha się – zdejmij bieliznę, chcę cię czuć. – poprosiłam, a moja kochanka bez słowa zsunęła stanik i majtki. Czułam jej podniecenie na swoich pośladkach. Ahh.
    Jej dotyk z delikatnych muśnięć stawał się coraz intensywniejszy. Dłoń wędrowała od ud przez brzuch po piersi. Jej usta ani na sekundę nie odrywały się od mojego ciała.
    Mój oddech stał się głęboki, szalenie mnie nakręciła. Chciałam odwrócić się do niej, ale mnie powstrzymała.
    -pragnę wziąć cię w tej pozycji – rozchyliła mi nogi i zaczęła masować ją całą dłonią, z podniecenia zakręciło mi się w głowie.
    -mhm… -mruczałam wijąc się.
    Ku mojemu zaskoczeniu wsunęła na siebie strapa.
    -skąd ty..?
    -ciii – przerwała mi.
    Fakt, to nie miało teraz żadnego znaczenia… jej dłonie były wszędzie, zaciskała je mocno na piersiach przygryzając ramię. Ponownie rozchyliła mi uda i bardzo delikatnie zaczęła wsuwać we mnie dildo. Zaschło mi w ustach, było mi gorąco, raz po razie przez całe moje ciało przebiegały rozkoszne dreszcze. Nie sądziłam, że ta pozycja jest tak przyjemna. Nel była bardzo delikatna. Płynnymi ruchami wsuwała i wysuwała go ani na sekundę nie przestając pieścić dłońmi moich piersi i brzucha. Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie. Jęczałam głośno, nie potrafiłam się uspokoić.
    -tak skarbie, jesteś taka mokra. Cholernie mnie to kręci. – szeptała wywołując kolejne fale dreszczy. Robiła to bardzo powoli. Uczucie wypełnienia było oszałamiające.
    -szybciej… mocniej – jęczałam.
    -ciii…- trzymała mnie teraz mocno za biodra i wsuwała się we mnie tak głęboko, że moje ciało mimowolnie wyginało się z rozkoszy. Odchyliłam głowę szukając jej ust. Byłam już w innym wymiarze. Nel delikatnie przyspieszyła, jednak nadal nie na tyle, żebym doszła. To były cudowne tortury. Nie mam pojęcia jak długo to trwało, ale nagle poczułam, że wzbiera się we mnie fala. Gdy dochodziłam Nel zasłoniła mi dłonią usta co skutecznie stłumiło moje krzyki. Cała się trzęsłam, nie potrafiłam ustabilizować oddechu. Odwróciłam się do niej i wtuliłam się. Wplotła palce w moje włosy trzymając mnie mocno w swoich objęciach. Nadal cała drżałam. Podniosłam wzrok i spojrzałam jej prosto w oczy.
    -kocham Cię Nel. – długo broniłam się przed tym uczuciem, jednak dłużej nie chciałam tego w sobie trzymać. Kocham ją, zawładnęła mną i doskonale o tym wiedziała.
    -ja też Cię kocham Kaś. – jej oczy błyszczały. Pocałowałam ją delikatnie. Nieśmiało wsunęła język do moich ust. Mmm. Rozsunęłam jej uda i założyłam jej nogę na siebie, co sprawiło, że miałam teraz idealny dostęp do jej podniecenia. Była tak mokra, ze nic więcej nie było nam potrzebne. Patrząc prosto w te cudowne oczy wypełniłam ją. Rozchyliła wargi, jednak z jej ust nie wydobył się żaden dźwięk.
    Uśmiechnęłam się uwodzicielsko po czym znowu wsunęłam się w jej ociekającą szparkę.
    -Kaś… patrz mi oczy. Bądź tu ze mną cały czas. – dyszała.
    -jestem skarbie, jestem cała twoja – ponownie zatopiłam się w jej miękkich ustach. Z każdym kolejnym pchnięciem moje ruchy były szybsze i mocniejsze.
    -poczekaj. – przerwała mi nagle.- chce dojść w inny sposób – uwielbiam te płonące z podniecenia oczy, gdy jest w takim stanie cały świat przestaje istnieć.
    -powiedz mi czego pragniesz – dyszałam.
    -ubierz go – podała mi strapa. – chce na nim usiąść – ohhhhh. Nie wiem jak to robi, ale jej słowa wywołują fizyczną reakcję w moim organizmie. Czuje ją w każdym centymetrze swojego ciała. Posłusznie wsunęłam w siebie krótszą końcówkę strapa i podziwiałam jak ta zjawiskowa kobieta nabija się na niego siadając na mnie okrakiem. Gdy płynnymi ruchami nadała tempo pieszczotom, kolejny już raz znalazłam się w innej czasoprzestrzeni. Mocno zacisnęłam dłonie na jej pośladkach i podziwiałam jej falujące piersi. Pochyliła się, by nasze języki ponownie mogły się złączyć. Gładziłam jej policzek, znowu patrzyłyśmy sobie prosto w oczy. Jej biodra już nie sunęły – teraz podnosiły się i opadały. Nabijała się na strapa wydając głośny dźwięk odbijających się o siebie ciał. Wygięła się a następnie padła wtulając się w moje ramiona. Milczałyśmy. Pocałowałam ją w czoło i mocno przytuliłam. Byłam odurzona jej zapachem. Z poczucia bezapelacyjnego szczęścia wyrwał mnie dzwonek jej telefonu. Nel zerwała się i biorąc go do ręki, przełknęła cicho, po czym odebrała.
    -Heeej Kochanie – poczułam silne ukłucie.
    Nie słyszałam co mówi Ash, ale to był długi monolog z wyczuwalną pretensją.
    -Byłam wczoraj w klubie, straciłam poczucie czasu, przepraszam – rzuciła ze skruchą – za pół godziny będę w domu.
    Odłożyła telefon i wsunęła się pod kołdrę.
    Leżałyśmy tak bez słowa, w końcu odważyłam się zapytać.
    -co teraz będzie?
    Długa cisza.
    -nie mam pojęcia. – wyszeptała.
    -mhm.
    Jestem na siebie wściekła, nie mam pojęcia co ja sobie myślałam, dlaczego właściwie pozwoliłam na przekroczenie granicy, która była dla mnie tak ważna.
    Każda z nas pogrążyła się w swoich myślach.
    -Musisz już iść.
    -Wiem. -powoli wstała i ubierając się zaczęła zbierać swoje rzeczy. Odwróciłam wzrok. Było mi przykro, nie wiedziałam jak się zachować. Miała na sobie spodnie i stanik. Wskoczyła na łóżko i usiadła na mnie okrakiem.
    -Popatrz na mnie. – gdy tego nie zrobiłam ujęła moją twarz w dłonie zmuszając mnie bym spojrzała jej w oczy. – Wiele się wydarzyło, to wszystko jest bardzo trudne. Nie potrafię Ci teraz niczego obiecać, ale mam prośbę. Daj mi czas. Bardzo go potrzebuje. Muszę poukładać sobie wszystko w głowie, podjąć jakieś decyzje, ogarnąć swoje życie. Potrzebuje jedynie czasu. Poczekasz? – Pocałowała mnie, a ja poczułam mrowienie we wszystkich kończynach. Objęłam ją i odwzajemniłam pocałunek.
    -Bałam się, że właśnie tak się stanie. Nasz układ był idealny. I same sobie go skomplikowałyśmy.
    -A ja nie żałuje tego co się stało. Ogarniemy to jakoś Kaś. Tylko dajmy sobie czas. – chyba naprawdę wierzyła w to, co mówi. Ja mam mieszane uczucia, ale nie mam innego wyjścia.
    Odprowadziłam ją do drzwi. Odwróciła się, przyciągnęła mnie do siebie i spojrzała mi prosto w oczy.
    -Proszę, bądź cierpliwa.
    -mhm…
    Pocałowała mnie.
    -kocham Cię. – powiedziała raz jeszcze po czym wyszła.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    untitled
  • Pierwszy raz zdradzilam

    Jestem Julia, mam 44 lata. Jestem mężatką od 25 lat i matką trójki wspaniałych dzieci, przez wiele lat zajmowałam się wychowywaniem dzieci, ale kiedy dorosły postanowiłam wrócić do zawodu. Z moim mężem poznaliśmy kiedy miałam 19 lat, miłość od pierwszego wejrzenia. Ja filigranowa blondynka o niebieskich oczach i on  student prawa, wysportowany, przystojny, wysoki brunet, który skradł wtedy serce krakowianki. Byłam na pierwszym roku studiów kiedy okazało się, że jestem w ciąży. Pierwszy rok przerwałam, ale po urodzeniu wróciłam, pomogli nam nasi rodzice. W międzyczasie wyszłam za mąż, a mój świeżo upieczony małżonek wziął na swoje plecy utrzymanie rodziny. Co prawda, w trakcie moich studiów farmaceutycznych zdarzyła się druga ciąża, a po obronie urodziło nam się ostatnie nasze dziecko, dlatego zdecydowaliśmy że mój mąż zajmie się utrzymaniem rodziny a ja wychowaniem dzieci. Mąż był bardzo zdolny, więc szybko wkręcił się w środowisko i zaczęło nam się powodzić.

    Jednak po tylu latach małżeństwa nasza miłość przerodziła się raczej w przyjaźń, z biegiem lat kochaliśmy się coraz rzadziej, mój mąż zaczął też nie stawać na wysokości zadania w tych sprawach i tak to jakoś wyszło. Jednak ja nie chciałam jeszcze kończyć z czymś tak przyjemnym jak sex. Pomimo że zaczęły pojawiać się oznaki upływu lat w postaci niewielkich zmarszczek, to dalej czułam się atrakcyjna i pomimo trzech ciąż moja figura dalej jest w bardzo dobrej kondycji.

    Siedem lat temu poszłam do pracy, do firmy związanej z moim zawodem. Jednak traf chciał że się rozchorowałam i musiałam iść na zwolnienie. Nie było to nic poważnego, jednak przez pierwsze dni było ciężko.

    Pewnego więc ranka wyszykowałam dzieci do szkoły i męża do pracy a ja jeszcze w szlafroku, pod którym miałam tylko bieliznę zaczęłam krzątać się po domu. Zaczęłam się przebierać i wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Pobiegłam więc z myślą że to ktoś z moich domowników zapomniał i się wraca. I otworzyłam drzwi z rozpiętym szlafrokiem. W drzwiach stanął kolega mojego syna, zmierzył mnie wzrokiem a ja szybko się zakryłam.

    – Igor a co ty tu robisz? – spytałam młodego mężczyznę – przecież jest szkoła

    – Ja … ja… – zaczął kręcić przewracając swoimi czarnymi oczami

    – Coś się stało? – spytałam

    – Chciałem pogadać …

    – Z moim synem? – dopytywałam

    – W sumie to może i pani mi pomoże – i zwiesił głowę i jego bujna ciemna grzywka przysłoniła jego oczy.

    – Wejdź – powiedziałam czując że coś jest nie tak u niego.

    Wszedł do domu i usiadł w salonie, spytałam czy chce się czegoś napić a on zaczął mi opowiadać, że jego dziewczyna rzuciła dla innego. Pierwszy raz widziałam żeby mężczyzna tak przeżywał rozstanie, ale co się mogłam dziwić młody. Usiadłam więc przy nim i przytuliłam go a on swoją głowę położył na moich piersiach. Poczułam wtedy pierwsze uderzenie jakiegoś ciepła.

    – Myślę, że jeszcze znajdziesz odpowiednią dla siebie dziewczynę – i kiedy to mówiłam podniósł głowę i spojrzeliśmy sobie w oczy – jesteś przystojnym młodym mężczyzną – i potarłam jego policzek pokryty lekkim zarostem.

    – Ale… – chciał coś powiedzieć kiedy ja mu przerwałam

    – Masz dopiero 18 lat nie wymagaj od siebie zbyt wiele.

    – Pani to jest fajna, chciałbym mieć taką mamę – powiedział czerwieniąc się i dodał – choć pani jest bardzo ładna

    – Oj tam ty czarusiu – skwitowałam jego pochlebstwa.

    Igor posiedział u mnie jeszcze chwilę a potem podwiozłam go do szkoły.

    Upłynęło parę dni, pamiętam że był to piątek wieczór. Mąż pojechał do swoich rodziców pomóc im w domu i miał zostać tam na weekend. Zabrał ze sobą dzieci, ja nie pojechałam ze względu, że względu że jeszcze musiałam dojść po chorobie a było wtedy bardzo deszczowo. Był to już późny wieczór kiedy do drzwi domu zadzwonił dzwonek. W pierwszej chwili nie chciałam podchodzić, ponieważ furtka była zamknięta i trochę się przestraszyłam że ktoś obcy wtargnął na posesję. Jednak za chwilę usłyszałam pukanie i głoś Igora, który wołał że to on. Otworzyłam drzwi a w drzwiach stanął Igor w koszuli, pięknie uczesany i wyperfumowany z uśmiechem na twarzy.

    – Co ty tu robisz? – spytałam

    – Wie pani, mam bilety do kina, kupiłem je z myślą o mojej byłej, ale sama pani wie … – i na jego twarzy pojawiły się rumieńce – i pomyślałem czy nie zechciałaby pani ze mną pójść do kina

    – Ja! – powiedziałam dosyć głośno ze zdziwienia – nie możesz iść z kolega jakimś czy …

    – Chciałem pani podziękować właśnie takim gestem, bo mi pani pomogła. – powiedział

    – Ale Igor jest już późno a ja mam samochód niezatankowany i …

    – Spokojnie pożyczyłem samochód starego – kiedy wypowiedział to słowo spojrzałam na niego a on się poprawił mówiąc – znaczy ojca, a tez słyszałem że pani jest teraz sama.

    – No … – zawahałam się aż w końcu pomyślałam co mi szkodzi – no dobrze tylko muszę się przebrać – i dodałam to wejdź i poczekaj chwilę.

    Poszłam na górę się przebrać, założyłam jeansy, koszulę, spięłam włosy i tak ubrana zeszłam.- Ale pani laska – powiedział Igor a ja zalotnie się uśmiechnęłam. Pojechaliśmy do kina do galerii, podczas jazdy rozmawialiśmy i parę razy jego ręka jak zmieniał biegi musnęła o moje kolano, czułam wtedy takie dziwne uczucie. Filmu nie pamiętam już, ogólnie całego kina nie pamiętam bo cały czas czułam dziwne uczucie. Kiedy tylko spoglądałam na Igora robiło mi się ciepło w środku ale za chwilę przychodziło ostudzenie że to kolega mojego syna i nie wypada. Z kina wyszliśmy gdzieś koło 23 i Igor odwiózł mnie do domu. Zaprosiłam go do domu, nie wiem dlaczego ale czułam że tak robię dobrze. Rozmowa się nam kleiła, śmialiśmy się i czułam jakbym miała 19 lat.

    – Już późno będę się zbierał – powiedział Igor podnosząc się z kanapy – dziękuję jeszcze raz pani Julio za ten wieczór

    – To ja Ci dziękuję – i podeszłam do niego – dzięki Tobie poczułam się o 20 lat młodziej – i pocałowałam go w policzek

    Wtedy on złapał mnie w talii i przytulił do siebie swoimi mocnymi rękami, popatrzyliśmy sobie w oczy i w mojej głowie zrobił się mętlik co ja robię. Jednak wszystko ukrócił jego pocałunek tym razem w usta. jego dłonie zaczęły wędrować pom moim ciele a ja chwyciłam go za głowę . Po chwili oderwałam się i zaczęłam mówić

    – Nie, nie powinniśmy – odsunęłam się i dodałam – ty mógłbyś być moim synem ja mam męża … to nie może być tak

    – Ale – i podszedł do mnie chwytając mnie i znów przyciągając do siebie – ale ja czuję że jesteś mi bliska Julio – w jego czarnych oczach pojawiły się iskry i dodał – nikt się nie dowie bądź spokojna

    – A co z samochodem… przecież twoi rodzice się będą martwić – powiedziałam

    – Napiszę im że zostaje na noc u kolegi i przyjadę rano

    I rzuciliśmy się w wir namiętnych pocałunków. Położyłam się na kanapie a Igor na mnie, rozpiął moją koszule i zaczął pieścić moje piersi. Po chwili on zdjął koszulę i odkrył swoje piękne, wysportowane, młode ciało pokryte lekkim zarostem. Czułam jego ciepło, rozpiął mój stanik i zszedł pieszcząc moje piersi i sutki, jednocześnie poruszając biodrami. Czułam jak mu penis stwardniał. Wtedy rozpięłam jego spodnie i przed moimi oczami pojawił się duży twardy penis. Wzięłam go do ust, Igor lekko się napiął by po chwili chwycić mnie za głowę. Chwilę mu obciągałam a następnie zdjęłam dolną część garderoby i położyłam się na plecach.

    – Jesteś gotowa – spytałam patrząc mi w oczy

    – Tak – odpowiedziałam – a ty?  – spytałam

    Jednak odpowiedzi nie uzyskałam, zobaczyłam uśmiech i po chwili poczułam jak moja cipka przyjmuje do środka młodego penisa. Igor wtedy zaczął mnie znowu całować, nie zapominając o rytmicznym ruchu bioder. Moje ręce zaczęły wędrować po jego szyi, plecach a kiedy zaczął coraz szybciej i głębiej, ja zaczęłam jęczeć i  lekko wbijać moje paznokcie w jego plecy. On też zaczął głębiej i mocniej oddychać. Nagle poczułam wielką rozkosz i trysnęłam, Igor wtedy się odchyli tak że poleciało na niego wszystko a ja zaczęłam głośno wydawać odgłosy rozkoszy. Igor zaczął mocniej ściskać moje piersi, popatrzyłam mu w oczy i widziałam to pożądanie. Następnie pochylił się i wyszeptał mi że jestem urocza i słodko jęczę, by po chwili spytać gdzie może dojść. Pamiętam że mu odparłam aby doszedł we mnie i jeszcze chwila aż zaczął mocno oddychać i  wszedł głęboko i gdy dochodził zaczął wtulił się mnie. Jeszcze chwilę potem leżeliśmy tak wtuleni.

    – Podobało się – spytał

    – A nie widziałeś? – odparłam zalotnie

    – Przepraszam że bez gumki i … – zaczął się tłumaczyć

    – Jestem już w takim wieku, że …- i nie skończyłam bo zaczął mnie całować i po chwili dodał

    – Dla mnie jesteś najlepsza.

    Potem poszliśmy do łazienki wziąć wspólną kąpiel podczas której uprawialiśmy sex tak intensywnie, że większość wody wylała się poza wannę. Następnie poszliśmy do sypialni i zasnęliśmy wtuleni.

    Rano obudziłam się z myślą że zdradziłam po prawie dwudziestu latach męża, jednak Igor który jeszcze spał był tak męski jak na swój młody wiek i to uczucie że jestem jeszcze zdolna przeżyć niesamowity sex sprawiło, że poczucie winy poszło w zapomnienie. Rano co prawda sexu nie uprawialiśmy ale mocne pieszczoty były, a potem zjedliśmy śniadanie i Igor pojechał do domu.

    Moja przygoda z Igorem nie trwała długo ale była bardzo intensywna i otworzyła mnie na szukanie tego czegoś gdzie indziej, skoro mój mąż nie mógł mi już tego dać.

    Julia

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Julia W.
  • Nie-zwykla Rodzina cz 1. – Jak to zrobilam z tata

    Nasza rodzina składa się z ojca Dave’a, matki Ann, mojego starszego brata Alana oraz mnie, najmłodszej Cassie.
    Mam 19 lat, jestem niewysoką i dość drobną blondynką. Mam szczupłą figurę. Nie jestem jednak płaska jak deska. Mam zgrabny tyłek i piersi oraz wydepilowaną cipkę.

    Nie jesteśmy taką zwykłą rodziną.
    Każde z nas uwielbia seks.
    Często słyszę za ścianą, w pokoju rodziców jęki rozkoszy. Sama się dotykam i masuję cipkę słysząc te odgłosy. Odgłosy mamy, która jest jebana przez mojego ojca.
    Marzę też wtedy, aby być na jej miejscu. Żeby poczuć tego wielkiego kutasa ojca w mojej cipce. Widziałam go kilka razy jak się przebierał. Jego fiut miał, co najmniej 20 cm. Jest duży i gruby. Kiedy o nim myślę robi mi się mokro.
    Ostatni jednak los się do mnie uśmiechnął.

    Tego dnia mama i Alan pojechali do galerii handlowej.
    W domu zostałam ja i tata.
    Wziął urlop w pracy i przez kilka dni będzie w domu.
    U mnie były akurat odwołane lekcje.
    Co za szczęście pomyślałam.

    Kiedy wstałam rano szybko nago poszłam pod prysznic.
    Ogólnie to wszyscy u mnie w domu śpią nago. Nie wiem, czemu, ale może tak jest lepiej.
    Kiedy włączyłam wodę zaczęłam myć moje ciało. Dotykałam się wszędzie, szczególnie w okolicach cycków, które to przyznam nie są duże jak mojej mamy, ale też nie płaskie. Dla mnie w sam raz. A także w okolicach łechtaczki. W ten sposób też się masturbowałam. Myśląc o tym, aby zostać zerżnięta.
    Otwarcie to przyznaje jestem nimfomanką. W pewnej chwili dostrzegłam cień za drzwiami łazienki. Z początku myślałam, że mi się zdawało. Jednak później dostrzegłam ojca, który walił sobie konia patrząc jak się kąpie.
    Gdy spostrzegł, że mu się przyglądam szybko uciekł spod łazienki.
    Wtedy zakręciłam wodę, wytarłam się i owinęłam ręcznikiem. Z chytrym uśmieszkiem wyszłam z łazienki.

    Takich sytuacji było kilka.
    Wiele razy widziałam jak ktoś mnie podglądał pod prysznicem.
    Najczęściej był to Alan, który to był strasznie niewyżyty często łapałam go na waleniu konia.
    Jednak kilka razy widziałam tatę, a tylko raz… nawet mamę.
    Ja sama nie byłam święta i podglądałam wszystkich członków rodziny, masturbując się przy tym.

    Także można powiedzieć, że jesteśmy pojebaną rodzinką.

    Ale wracając, poszłam do pokoju rodziców. Nadal byłam w samym ręczniku. Drzwi były lekko uchylone.
    Znów zobaczyłam jak mój tata masuje dłonią swojego fiuta. Zapewne myślał o tym, jaki widok miał przed chwilą w łazience.
    Znów podziwiałam jego penisa, jednak teraz wykorzystałam sytuację i weszłam do pokoju.
    Tata próbował schować go przede mną.

    Ustałam naprzeciwko niego z uśmieszkiem na twarzy.

    – A co ty tutaj robisz tato?

    – Cass…ja…

    – Nie wymyślaj wymówek, widziałam jak wcześniej sobie dogadzałeś.
    I jak mnie podglądałeś.

    – Wybacz córeczko. Po prostu twoja matka pojechała rano a ja miałem taką ochotę na seks.

    – Dlatego podglądałeś mnie?
    – chciałam grać obrażoną zobaczymy jak daleko zajdzie.

    – Gdy na ciebie patrzę, to cię pragnę tak samo jak twojej matki.
    Widziałem, że jesteś już dorosłą kobietą i sama rozumiesz.

    Wtedy uklękłam przed nim i wyciągnęłam jego sprzęt w pełnym wzwodzie na wierzch.

    – Bardzo rozumiem.

    Pocałowałam końcówkę. Lekko słonawy smak popieścił moje kubki smakowe. Wsunęłam sam czubek. Delikatnie ssałam i pieściłam językiem. Potęgowałam tylko jego napięcie. Tata potrzebował ujścia. Pragnął się rżnąć, a nie pieścić.

    Złapał mine za głowę i wszedł w moje usta do połowy. Popatrzyłam na niego zaskoczona. Naparł mocniej, penetrując gardło. Łzy spłynęły po moich policzkach. Po chwili zaczęłam się krztusić. Przytrzymał tak jeszcze przez sekundę i puścił moją głowę, wyciągając kutasa. Ślina spływała po mojej brodzie. Łapczywie łapałam powietrze.

    – Wow…potrafisz ostro.

    – To jeszcze nic.

    – Mam nadzieję. – wtedy zrzuciłam z siebie szlafrok.

    Oczy taty pociemiały. Zobaczył swoją dorosłą kobietę.

    – Córeczko, jesteś piękna.

    – Weź mnie, teraz tatusiu.

    Wtedy zaczął się rozbierać. Jego kutas cały czas stał na baczność gotowy do działania.
    Podniósł mnie i przeniósł na łóżko.
    Położyłam się na plecach.

    Ten zaczął lubieżnie zlizywać soczki z mojej cipki. Jego język wirował niczym tornado w mojej rozpalonej łechtaczce. Nie mogłam przestać jęczeć.

    – Tato, nie przestawaj, błagam. O tak, tak, tatusiu, tam mnie liż, mocniej, mocniej…

    Gdy byłam już rozpalona, przerwał pieszczoty. Zbliżył kutasa do mojej cipki. Podrażnił samo wejście. Delikatnie i powoli wsunął końcówkę.

    – Wolniej tato to boli.

    Wszedł w jednej trzeciej. Wyciągnął, otarł znalezioną na podłodze koszulą drobne ilości krwi. Wszedł ponownie trochę głębiej. Potem jeszcze głębiej. Wykonał kilka ruchów. Przestałam się nerwowo wiercić. Patrzyła jak kutas taty, znika w mojej pochwie. Ten widok sprawiał, że podniecenie narastało.

    Przyspieszył, coraz mocniej mnie rżnął Wytrysk niebezpiecznie się zbliżał.
    Nie chciałam jeszcze kończyć.
    Obróciłam się w pozycji na pieska.
    Na czworakach, wypięte pośladki.

    Wszedł we mnie brutalnie. Krzyczałam przez kilka sekund. Gdy ból wymieszał się z rozkoszą, spotęgował wszystkie doznania. Zaczęłam dodatkowo masować swoją łechtaczkę. Czułam poruszającego się kutasa, naciskał on na miejsce, które sprawiało niesamowitą rozkosz.

    – O tak tato! Rżnij mnie mocniej!

    Mój pierwszy w życiu orgazm wręcz zaatakował moje ciało. Wiłam się i krzyczałam. Tata nie przestał mnie posuwać. Czułam jak nasienie taty wypełnia mnie całą. Nie mieściło się i zaczęło spływać na łóżko.

    Wyszedł ze mnie i usiadł obok. Siedział tak chwilę, łapiąc oddech.
    Ja też potrzebowałam czasu, by dojść do siebie. Położyłam się na plecach i rozszerzyłam nogi. Pozwoliłam wypłynąć jego spermie połączonej z moimi soczkami i krwią.

    Trochę bolało, ale było bardzo przyjemne.

    – Cass…czy ty…jeszcze nie…

    – Zawsze chciałam to zrobić z tobą tato.

    – Sądziłem, że już ruchałaś się z kimś ze szkoły. A ten zabezpieczasz się?

    – Spokojnie, biorę tabletki.
    A poza tym, twoja pała jest lepsza od każdego.

    Zaśmiał się cicho pod nosem.

    – Kocham cię córeczko.

    – Ja ciebie też tatusiu. – pocałowałam go krótko w usta. – dobrze ogarnijmy tu nim wróci mama z Alanem.

    – Racja. W sumie długo ich nie ma.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Delegacja i szkolenie

    Po mojej przygodzie z kolegą syna, nabrałam ochoty na sex. Co prawda próbowałam coś z mężem jednak jego problem był już naprawdę spory. Wizyty u lekarzy niewiele dawały i widziałam, że jemu to nie przeszkadzało. Choć mówił że mnie dalej kocha to jednak brakowało mi tych emocji, które przeżywałam z Igorem.

    W pracy też się zaczęło dużo zmieniać, przyszedł nowy szef, młodszy, prężnie działający z nowymi pomysłami. Ja co prawda nie mogłam czuć jakiegokolwiek zagrożenia typu zwolnienie, jednak myśl i przyzwyczajenie do starego szefa pozostawało. Młodsza krew, co prawda 5 lat temu ja miałam 39 lat to wtedy nowy szef był 10 lat młodszy, dlatego też każdy w firmie zaczął mówić po kątach młodsza krew. Atmosfera w pracy stawała się napięta, codzienne zebrania na których uczestniczyli kierownicy działów w tym ja, dawały w kość. A w domu kiedy opowiadałam mężowi to powtarzał – Nie musisz pracować – na co w myślach mówiłam sobie – jeszcze z tego musze rezygnować?

     Po dwóch miesiącach intensywnej pracy zostaje wezwana o szefa na rozmowę. Pomyślałam – No pięknie – i w myślach kłębiło się uczucie zwolnienie. Kiedy weszłam do jego gabinetu, grzecznie stanęłam i lekko ale odważnie spytałam o co chodzi. Szef machnął tylko ręką dając znak bym usiadła. Kiedy usiadłam zaczął mówić

    – Pani Julio, mam dla pani propozycję – serce zaczęło mi walić ale próbowałam powstrzymać stres i nie pokazywać po sobie reakcji – Chciałbym, aby przestała być pani kierownikiem ,,Działu” (nie podaje nazwy)

    – Jak kto – wydusiłam już z siebie ponieważ nie mogłam wytrzymać

    – Normalnie. – i dodał z uśmiechem – mam dla pani stanowisko mojego doradcy

    – Ale …

    – Rozumiem że jest pani pewnie w szoku ale w zachodnich firmach każdy szef ma doradcę – dalej już nie pamiętam co mówił bo w mojej głowie utkwił obraz jego widok uśmiechu i pięknie opalonej skóry, którą zdobiła biała koszula rozpięta na dwa guziki, zza których widać było umięśnione ciało. – Zgadza się pani?

    – Tak – powiedziałam bezwiednie zachwycona jego widokiem.

    – To świetnie, od jutra pani gabinet znajduje się obok mojego – i dodał – proszę przenieść swoje rzeczy już dzisiaj

    Dalej było tak, że przeniosłam rzeczy a w firmie poszła fama że chce kogoś swojego na moje dawne stanowisko zatrudnić a że jestem najmłodsza stażem pracy to dlatego utworzył to stanowisko by mnie łatwiej wyrzucić. No cóż w pracy zawsze wytworzą się takie plotki jeśli nadejdą jakieś większe zmiany.

    Następnego dnia byłam już w nowym gabinecie, a kiedy weszłam na biurku stał bukiet róż. Nie zdążyłam jeszcze się obejrzeć a szef był już u mnie.

    – Mam nadzieję że z kwiatami trafiłem – dodał ze swoim pięknym uśmiechem

    – Nie trzeba było – i trochę zawstydzona dodałam – nie potrzebne są plotki.

    – Nie powinna się pani przejmować plotkami – odpowiedział

    – No tak już trochę przeżyłam, ale pan młody więc lepiej niech pan nie ma łatki – i nie dokończyłam ponieważ doznałam kolejnego szoku

    – Skończmy z tym panem i panią – i znów pojawił się promienny uśmiech – Mateusz jestem – i podał mi dłoń

    – Julia  – podałam swoją dłoń którą wziął i pocałował

    – Mężatka – spytał zobaczywszy obrączkę

    – Tak od  dwudziestu lat – odparłam i spytałam – A ty?

    – Ja jestem singlem z wyboru

    Dni i tygodnie na wspólnej współpracy mijały raz lepiej raz gorzej. Miałam więcej obowiązków, wracałam później z pracy, byłam przemęczona.

    Jednak pamiętam był że zbliżał się weekend majowy i zostałam wezwana do szefa. Kiedy weszłam kazał mi usiąść i powiedział

    – Masz jakieś plany na weekend majowy – a mnie zamurowało, nie wiedziałam co mam powiedzieć. Co prawda dużo czasu spędzaliśmy razem w pracy, ale tym pytaniem byłam zaskoczona

    – Nie, nie mam planów, możliwe że pojedziemy do teściów – i dodałam – a czemu pytasz?

    – Co byś powiedziała na spędzenie go w spa? – szczęka mi opadła – Spokojnie to szkolenie, pewnego rodzaju delegacja a spa jest tylko dodatkiem – i dodał – przyda Ci się chwila dla siebie i odpoczynek

    – Muszę to przemyśleć – odparłam

    Nie byłam w stanie podjąć wtedy decyzji, wolałam to ustalić z mężem przecież to weekend majowy. Gdy wróciłam do domu i powiedziałam o tym małżonkowi on powiedział, że skoro do szkolenie to żebym pojechała. A kiedy spytałam czy nie będzie mu przykro on odparł, że cieszy się że spełniam się zawodowo i że mnie kocha itp. W mojej głowie pojawiła się myśl że w końcu odpocznę.

    Nadszedł weekend majowy, pod dom podjechał Mateusz samochodem ja pożegnałam się z dziećmi, mąż dał mi długiego całusa i wyszłam z walizką. Wsiadłam do samochodu pomachałam domownikom i ruszyliśmy z Mateuszem w drogę. Jak się okazało miało z nami jechać jeszcze dwie osoby ale odmówiły. Jechaliśmy w góry na termy, bo tam miało odbywać się szkolenie. Droga jednak minęła nam bardzo szybko. Mateusz miał na sobie białą koszulę i okulary przeciwsłoneczne i wyglądał bardzo dobrze. Wtedy weekend majowy wypadał jakoś w tygodniu i w drodze się okazało że Mateusz z racji mojego zaangażowania w pomoc w firmie oznajmił mi że zostajemy do niedzieli. Byłam w lekkim szoku, dałam znać mężowi który odpisał mi abym wypoczęła.

    Zajechaliśmy na miejsce i jak się wydawało od razu trafiliśmy na szkolenie. Pokoje mieliśmy obok siebie więc wpadliśmy przebraliśmy się i poszliśmy na szkolenie. I tak upłynął nam pierwszy dzień i następny. 3 maja z racji że święto mieliśmy czas na skorzystanie z atrakcji, ponieważ następnego dnia był ostatni dzień kursu i powinniśmy wracać do domu , ale wiadomo mieliśmy przedłużony weekend. Na śniadaniu Mateusz oznajmił mi, że wybiera się na termy. Ja z chęcią odpowiedziałam że pójdę z nim. Jednak w pokoju wyskoczył pewien problem, a mianowicie zamek w kostiumie kąpielowym się popsuł i nie mogłam spiąć go. A z niespiętym nie mogłam iść bo by mi wyleciały piersi. Nagle usłyszałam stukanie do drzwi i głos Mateusza pytający czy jestem gotowa. Otworzyłam mu drzwi i wystawiając tylko głowę oznajmiłam że niestety chyba nie pójdę na baseny. On dziarskim krokiem wszedł do pokoju i spytał co się stało. Ja spojrzałam na niego był w samych szortach, jego piękne wyrzeźbione ciało i ten lekki zarost na torsie i brzuchu, zatkało mnie. Do tego ręcznik na ramieniu.

    – Co się stało? Julka? – dopytywał

    – Zamek mi się popsuł – i odwróciłam się tyłem do niego a on podszedł złapał za ten zamek i go naprawił. Jednak przez ten moment czułam jego oddech na moim karku aż przeszły mnie dreszcze.

    – Gotowe – oznajmił uradowany – idziemy bo termy czekają

    Dzień zleciał nam bardzo szybko, Mateusz nie odstępował mnie na krok, co chwilę rzucając mi że zgrabnie wyglądam czy w tej wodzie wyglądam jak ze ,,Słonecznego patrolu”. Mateusz widać przyciągał uwagę innych kobiet, które przyglądały się nam. No cóż wyglądał jak z okładki co się dziwić. Wieczorem poszliśmy na kolację. I kiedy po niej szliśmy do pokojów coś się wydarzyło. A dokładnie kiedy życzyliśmy sobie dobrej nocy wtedy wykonał ruch, którym oparłam się o ścianę a on skradł mi pocałunek. Musnął wtedy dłonią mój policzek, a ja stchórzyłam i uciekłam do pokoju. Całą noc nie zmrużyłam oka. Czułam, że tego chcę ale że robię znów coś złego. Nazajutrz szkolenie dobiegało końca, mało zamieniliśmy ze sobą zdań, a po szkoleniu poszłam na spacer. Podczas spaceru zadzwoniłam do męża i chyba ta rozmowa sprawiła że poczułam się jak dyby mój mąż czuł się beze mnie lepiej. Gdy się rozłączyłam, rozpłakałam się, uczucie które było wygasło i choć kochałam i czułam że on też mnie kocha to czułam pustkę. Wróciłam do hotelu i poszłam spać.

    Następnego dnia spotkałam Mateusza na śniadaniu, pytał gdzie byłam bo martwił się. Wzięło mnie pamiętam wtedy na spowiedź, nie wiem czemu. A on chwycił mnie za rękę i powiedział – Jesteś piękna i dalej młoda, atrakcyjna tylko musisz uwierzyć. – i dodał – Chodź dzisiaj poczujesz się taka jaka naprawdę jesteś. I tak tez zrobił dzień cały rozrywek a wieczorem po kolacji poszliśmy do sauny. Ja weszłam pierwsza a on za mną, gdy spojrzałam na dolną część zauważyłam jak przez ręcznik przebija się jego penis. Usiadł obok mnie.

    – Jakoś tak pusto – zaczęłam

    – Chyba każdy poszedł po kolacji spać – dodał przysuwając się do mnie. Poczułam jego oddech na moim policzku a on kontynuował – Julio chcę byś poczuła się …

    I w tej chwili pocałowałam go a on odwzajemnił pocałunek. Zaczęliśmy się namiętnie pieścić nasze ręczniki spadły a ja zauważyłam jego ogromnego penisa który stał na baczność. Zaczął ssać moje sutki a ja delikatnie wzdychałam – A jak ktoś wejdzie? – spytałam – a Mateusz odparł żebyśmy poszli do pokoju. Szybko zawinęliśmy ręczniki i w ułamku sekundy znalazłam się u niego w pokoju. Usiadł na krańcu łóżka i chwyci mnie za rękę przyciągając a ja spojrzałam mu w oczy i uklęknęłam. Zaczęłam robić mu loda, choć jego penis był bardzo ogromny wkładałam go o końca aż się co jakiś czas dławiłam. On natomiast odchylił się do tyłu by chwili zacząć ruszać biodrami próbując ruchać mnie w usta. Następnie kazał usiąść mi na nim. Kiedy usiadłam w mojej cipce poczułam twardego i  ogromnego kutasa, on chwycił mnie za piersi a ja zaczęłam podskakiwać. Zaczął jęczeć a ja mu wtórowałam. Następnie wziął mnie uniósł i położył na brzuchu a ja się ładnie wypięłam. Wszedł we mnie z całej siły chwytając moje jeszcze lekko mokre włosy, które były związane w kitkę. Ruchał mnie bardzo dynamicznie co jakiś czas klepiąc mnie w pośladki. Czułam jak jego jaja obijają się o moją pupę. Następnie zatrzymał się i chwycił mnie za ramię, przyciągając o siebie. Zaczęliśmy się całować a on złapał mnie za sutka i zaczął go lekko przygniatać. Po chwili leżałam na plecach a moje nogi były oparte o jego duże ramiona. Jego mokre umięśnione ciało wyglądało obłędnie. Zaczęłam głośno jęczeć i po chwili udało się trysnąć a on wtedy pochylił się bardziej nade mną, jedną ręką chwytając mnie za pierś a drugą kładąc na moim czole i wyszeptał – Jesteś cudowna – i następnie zaczął mocno wbijać się we mnie i głośniej wydawać jęki. Doszedł we mnie po czym opadł na mnie. Trzymał tak jeszcze kutasa w środku przez chwilę a potem pocałował mnie w czoło i na twarzy pojawił się uśmiech. Kiedy chciałam się zbierać do swojego pokoju, zatrzymał mnie i spytał – A druga runda?

    Tej nocy mieliśmy jeszcze dwie rundy, rano obudziłam się w objęciach mojego szefa, który przywitał mnie pieszczotami z rana. Spędziliśmy kolejny cudowny dzień a ja poczułam się znowu potrzebna i przydatna, znów poczułam się jak wtedy gdy miałam 19 lat. Po prostu widziałam jak komuś na mnie zależy. W drodze powrotnej obiecaliśmy sobie, że zostanie to na razie tajemnicą by nie było zbędnych plotek. A ja z Mateuszem spędziłam wiele pięknych chwil o których opowiem przy następnych opowiadaniach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Julia W.